melixsa
08.05.09, 14:40
Wydaję mi się, że popełniam same błędy rodzicielskie i wpędzam dziecko od
jednego złego przyzwyczajenia w inne ;/
Kubuś ma miesiąc. Zaczęło się od tego, że 11 dni od urodzenia przebywaliśmy w
szpitalu i mogłam jedynie odwiedzać dziecko aby się nim opiekować. Dużo
przeszliśmy. Najgorsze były próby przestawienia z butelki na pierś. Płakałam z
bólu i bezsilności, ale byłam konsekwentna i udało się.
Dziecko przyzwyczajone do butelki i piersi w chwilach "doła" łatwiej mi było
dokarmić sztucznym mlekiem z butelki, tłumacząc sobie, że nie najada się moim,
bo mam za mało(co było oczywiście bzdurą).
Teraz po miesiącu takiego mieszanego karmienia faktycznie chyba zaczynam mieć
coraz mniej pokarmu. Pediatra uświadomiła mnie, że podając butelkę robię sobie
krzywdę, bo mleka będzie mniej.
Postanowiłam zrezygnować z butelki i od kilku dni mam horror, bo Kuba co
godzinę chce jeść. Przy piersi je ładnie kilka minut, potem trochę sobie
smoczkuję i wypluwa albo zasypia. Próbuję go wybudzać na wszystkie sposoby ale
mało to daje, bo jeśli się uda, to powtórnie przyłożony ssie chwilę i robi ze
mnie smoczek, albo znów zasypia. Śpi, bawi się, odpoczywa kilkadziesiąt minut
i znów krzyk o pierś ;/
Mimo tego, iż czytam forum o karmieniu piersią, nic nie znalazłam co by
skutkowało, zastanawia mnie gdzie popełniam błąd i jak go naprawić?
Do tego wszystkiego dochodzi stres ze strony niemęża i jego rodziców, którzy
mają fioła na punkcie wagi dziecka i najchętniej zapychali by go na siłę
butelką, co mnie cholernie wkurza i musiałam ostro interweniować aby do tego
nie dopuścić ;/ Ilekroć dziecko dłużej płacze ich sąd jest taki, że głodne i
oczywiście nie mów się tego głośno ale pogląd, że nie karmię go wystarczająco
i trzeba dokarmiać. Ech, ciężko jest

Ostatnio nawet usłyszałam tekst babci
do Kubusia- żeby nie słuchać co lekarza gadają, bo jest duży i trzeba mu dużo
dawać jeść-faktycznie urodził się z wagą 3900g i przybiera 300g tygodniowo,
więc jest wszystko ok.