kamelia04.08.2007
11.05.09, 11:01
wróclismy wczoraj z PL. Moja 4 miesieczna córa podrózowała pierwszy
raz w życiu samolotem (latanie w okresie prenatalnym sie nie liczy)
i muszę stwierdzic, że moja dziewczyna sie spisała znakomicie,
jestem z niej dumna i ją pochwaliłam. Troche jest tu i moich zasług,
bo robiłam wszystko by młoda zniosła podróz jak najlepij.
* Powiedziałam sobie, że mam sie nie denerwować (łatwo powiedziec,
po przezyciach na lotnisku cdg - o tym na końcu), bo młodej sie
udzieli moje zdenerwowanie i w ten sposób kolko sie zamknie.
* Poza tym rozmawiałam z córka i jej spiewałam (nie ma znaczenia,
ze nie do rymu i nie da taktu) - jak była u mnie na rekach. Jak była
w wózku, to gadałam do wózka - jest jeszcze w gondoli, ale przestaje
ją lubic, bo za mało widzi.
* Gdy samolot ruszał, to młoda została przystawiona do piersi.
Działało to doskonale, bo po pierwsze uspokajało, po drugie ssanie
powoduje, ze nie odczuwa sie tak zmiany cisnienia.
Tak samo było, gdy samolot zaczął schodzic do ladowania - córka do
piersi i była spokojna.
* Zabrałam jej ulubione zabawki, ucieszyła sie bardzo na widok
znajomej kaczki i dalmatyńczyka. W samolocie była cały czas na
rekach, albo spała, albo była przy piersi, albo ja zabawialiśmy.
Spacerowałam z nią też w samolocie.
A tak, to pordóż z niemowlakiem to wyprawa dla 2 osób. Siedziała w
samolocie podrózująca samotnie matka z 8-miesiecznym, który
strasznie sie darł i wiergał nogami, ona biedna stawała na głowie,
by go uspokoic - w końcu jej zasnął. Dzieci w samolocie nie były
jakies uciążliwe, rodzice je zabawiali, poza tym stewardesy mogą
zawsze podgrzeac butelki. Stwierdzam, że stewardesy były bardzo w
porządku.
Polecam zabranie też chusty, w obcych miejscach moja siedziała
chuscie jak slimak w swoim domku i sie wychylała od czasu do czasu.
Na koniec niespodziewajki jakie "funduje" obsługa lotniska cdg w
paryżu - to głównie do embeel i innych matek dzieci z "elementem"
francuskim. Otóż, do podróżowania po UE, zdaniem pracowników przy
check-in, potrzebny jest dowód osobisty/paszport dziecka oraz
książeczka rodzinna lub akt urodzenia dziecka; akceptują jeszcze
francuski paszport rodzica, w którym jest wpisane dziecko. Chodzi o
to, by udokumentować (tak nam tłumaczyli), że moje dziecko jest
moje, a nie kupione na czarnym rynku lub porwane. W przeciwnym
wypadku nie chca odprawiac i zaczyna sie horror z udowadnianianiem,
że dowód osobisty jest prawdziwy, a ja jestem matką/ojcem dziecka.
Jeszcze jedno - na cdg zabierają wózek przy odprawie, wiec dalej
dziecko na rękach albo w chuście.
W W-wie takich jaj z odprawą nie było, pani obejrzała dowody
tożsamości, wózek oddaliśmy przy wejsciu do samolotu. Zaznaczam, że
tu i tu było wejscie na pokład rękwem. W ogóle obsługa lotniska w W-
wie była dużo bardziej uprzejma jak w Paryżu.