o podróżach samolotem - może sie komus przyda

11.05.09, 11:01
wróclismy wczoraj z PL. Moja 4 miesieczna córa podrózowała pierwszy
raz w życiu samolotem (latanie w okresie prenatalnym sie nie liczy)
i muszę stwierdzic, że moja dziewczyna sie spisała znakomicie,
jestem z niej dumna i ją pochwaliłam. Troche jest tu i moich zasług,
bo robiłam wszystko by młoda zniosła podróz jak najlepij.

* Powiedziałam sobie, że mam sie nie denerwować (łatwo powiedziec,
po przezyciach na lotnisku cdg - o tym na końcu), bo młodej sie
udzieli moje zdenerwowanie i w ten sposób kolko sie zamknie.

* Poza tym rozmawiałam z córka i jej spiewałam (nie ma znaczenia,
ze nie do rymu i nie da taktu) - jak była u mnie na rekach. Jak była
w wózku, to gadałam do wózka - jest jeszcze w gondoli, ale przestaje
ją lubic, bo za mało widzi.

* Gdy samolot ruszał, to młoda została przystawiona do piersi.
Działało to doskonale, bo po pierwsze uspokajało, po drugie ssanie
powoduje, ze nie odczuwa sie tak zmiany cisnienia.
Tak samo było, gdy samolot zaczął schodzic do ladowania - córka do
piersi i była spokojna.

* Zabrałam jej ulubione zabawki, ucieszyła sie bardzo na widok
znajomej kaczki i dalmatyńczyka. W samolocie była cały czas na
rekach, albo spała, albo była przy piersi, albo ja zabawialiśmy.
Spacerowałam z nią też w samolocie.

A tak, to pordóż z niemowlakiem to wyprawa dla 2 osób. Siedziała w
samolocie podrózująca samotnie matka z 8-miesiecznym, który
strasznie sie darł i wiergał nogami, ona biedna stawała na głowie,
by go uspokoic - w końcu jej zasnął. Dzieci w samolocie nie były
jakies uciążliwe, rodzice je zabawiali, poza tym stewardesy mogą
zawsze podgrzeac butelki. Stwierdzam, że stewardesy były bardzo w
porządku.

Polecam zabranie też chusty, w obcych miejscach moja siedziała
chuscie jak slimak w swoim domku i sie wychylała od czasu do czasu.


Na koniec niespodziewajki jakie "funduje" obsługa lotniska cdg w
paryżu - to głównie do embeel i innych matek dzieci z "elementem"
francuskim. Otóż, do podróżowania po UE, zdaniem pracowników przy
check-in, potrzebny jest dowód osobisty/paszport dziecka oraz
książeczka rodzinna lub akt urodzenia dziecka; akceptują jeszcze
francuski paszport rodzica, w którym jest wpisane dziecko. Chodzi o
to, by udokumentować (tak nam tłumaczyli), że moje dziecko jest
moje, a nie kupione na czarnym rynku lub porwane. W przeciwnym
wypadku nie chca odprawiac i zaczyna sie horror z udowadnianianiem,
że dowód osobisty jest prawdziwy, a ja jestem matką/ojcem dziecka.
Jeszcze jedno - na cdg zabierają wózek przy odprawie, wiec dalej
dziecko na rękach albo w chuście.

W W-wie takich jaj z odprawą nie było, pani obejrzała dowody
tożsamości, wózek oddaliśmy przy wejsciu do samolotu. Zaznaczam, że
tu i tu było wejscie na pokład rękwem. W ogóle obsługa lotniska w W-
wie była dużo bardziej uprzejma jak w Paryżu.
    • pitulina Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 11:10
      Nasza Pitula leciala juz 4 razy. Pierwszy raz w wieku 2 m-cy. Za
      kazdym razem jest ok.
      Raz nam sie zdazylo, ze mimo iz przepuszczono nas jako priorytety,
      to czekalismy na reszte w autobusie. i oczywiscie ostatnie
      wchodzilysmy na poklad. Wraz z innymi rodzicami i dziecmi. Bylo
      bardzo wczesnie rano i wialo okrutnie. Watacha wlazla do samolotu,
      pozajmowala miejsca a rodzice z dziecmi na kolanach gnietli sie w
      tych srodkowych siedzeniach. Oczywiscie przedtem musieli z tymi
      maluchami spacerowac po samolocie ze dwa razy az wreszcie ktos
      laskawie zdejmie torbe i miejsce sie znajdzie.
      Apeluje tu do obslugi przede wszystkim. Priorytet znaczy wejscie
      pierwszemu na POKLAD nie do autobusu.
      • my-azi Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 11:37
        Na duzych lotniskach miedzynarodowych (waw-to raczej srednie
        lotnisko..)tozsamosc niemowlakow jest szczegolowo sprawdzana;wiem,bo
        sama pracowalam w DUB notabene dla Air France.Duzo jet
        porwan,nielegalnych wywozow dzieci itp. Wiec procedura jest wszedzie
        podobna,pomimo paszportu wskazane jest zabieranie aktu urodzenia i
        nie jest to widzimisie paniusi z check-in,tylko takie sa reguly.Nie
        dajcie sie zaskoczyc i pamietajcie o tym!
        Nasz mlody mimo,ze ma paszport IRL a ja znajomych na lotniskuwink tez
        byl szczegolowo sprawdzany!
        Natomiast jesli chodzi o maluchy na pokladzie to:
        -wchodzcie ostatnie-oszczedzicie malym 15-30 min zbednego siedzenia
        w samolocie,a tak wszyscy beda juz na miejscach i tylko pare minut
        do startu!No chyba,ze podrozujecie Ryanairem....
        -cycys lub butla przy starcie i ladowaniu konieczna!
        -jesli sa wolne miejsca to grzecznie poprosic (juz w powietrzu)osobe
        siedzaca obok i cabin crew o zmiane siedzenia dla niej(na czas
        ladowania musi wrocic) a Wy zyskacie dodatkowa przestrzen dla
        malucha!
        -sprawdzaja sie ulubione zabawki porozwieszane na przednim
        siedzeniu,ale najlepszy patent to wycieczka co 30min po samolocie,z
        przodu i z tylu jest duuuzo swiatelek!

        Milych lotow Wam zycze!
        • embeel Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 11:53
          Wcale mnie nie dziwi to sprawdzanie przynależności do rodziny wink. Nam się przytrafiło podczas rutynowej kontroli na autostradzie. Zabiorę kopie aktów urodzenia E i oczywiście jej dowód osobisty.
          Będę lecieć w jedną stronę sama z Emmą, nastawiam się pozytywnie, wprawdzie lecimy z przesiadką ale nie ma innej opcji, więc musi być dobrze i już. Co do samej odprawy, na szczęście CDG to już historia a lotnisko w Marsylii jest rozmiarowo o wiele bardziej przyjazne.
          Dzielną masz córcię!


        • pitulina Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 18:42
          Zgadza sie z tymi kontrolami tozsamosci. My zawsze mamy paszport i
          akt urodzenia. Bylam swiadkiem jak kobieta slono tlumaczyla sie, ze
          dziecko w spacerowce, to wnuczek.Nie widzialam juz jak to sie
          skonczylo, ale byla nerwowka.A swoja droga to troche bezmyslne z jej
          strony.
          Mojego meza pytali,gdzie matka, bo stalam kawalek dalej.
      • zirczik Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 12:29
        Wlasnie wczoraj wrocilam z podrozy- i tez bylam niemile zaskoczona ze prioritet mialam tylko przy odprawie i w autobusie - potem 20 min czekalam na reszte- a corka wychodzila z siebie bo musiala siedziec w wozku i nei ruszac sie, potem stado ruszylo do samolotu i ja z dzieckiem weszlam ostatnia, bo nikomu nieprzyszlo do glowy ze mozna mnie przepuszczic , bo po co? i jeszcze komentarze typu, z dzieckiem to w domu sie siedzi, a nie po swiecie sie lata smile
        • pitulina Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 18:47
          O tak, kocham te komentarze. A moze takie buractwo powinno siedziec
          w domu!!
          Pamietam jak jeszcze w ciazy musialam poleciec do Polski. Sporo
          rodakow lecialo, a ja mialam dosc ciezka torbe podrozna. (Czasem
          ciezko przetlumaczyc wlasnej mamie wink) NIKT, zupelnie nikt mi nie
          pomogl, nie spytal. Odchorowalam to. Ale mama juz zrozumiala.
          • delfina77 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 23:16
            Ja mam zgola inne doswiadczenia. Czesto latam z dzieckiem do i z IE i zawsze
            ktos mi pomoze, mimo ze o te pomoc wcale nie prosze - a to mi bagaz poniosa, a
            to do dziecka zagaduja gdy marudzi, a to wozek popchaja, itd. Sama bylam
            zaskoczona bo to wszystko Polacy i do tego emigracja zarobkowasmile Ale pewnie ucza
            sie kultury od Irysow
    • tijgertje Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 13:03
      Latalam z mlodym wielokrotnie, najczesciej sama i moge do tej listy
      dorzucic jeszcze kilka rzeczy:

      -o wozek przy odprawie radze sie klocic, jak chca nadac na bagaz, to
      na lotnisku maja obowiazek zapewnic inny wozek dla dziecka. Jak mi
      robili problemy, to mowilam,z e sie bez wozka nie ruszam, albo niech
      mi ktos niesie dziecko, bo mi nie wolno (gfaktycznie mam rozwalone
      plecy i miednice po porodzie, a np w Amsterdamie to trzeba
      przedreptac kilka kilometrow).

      -jako bagaz podreczny polecam plecak z zamkami do samego dolu, warto
      pocwiczyc pakowanie i wypracowac sobie staly system, co gdzie jest,
      wtedy w samolocie plecak pod nogi i jedna reka mozna trzymac
      dziecko, druga wyjac zabawke, picie czy pieluche.

      - do samoloty warto wziasc nieduzy cienki i lekki kocyk, zwlaszcza
      jak maluch przysnie to z klimatyzacja moze byc chlodno, dziecko
      najlepiej ubrac na cebulke, zeby latwo mozna bylo cos zdjac.

      - poza wspomnianym piciem na czas startu i ladowania polecam spray
      do nosa z sola fizjologiczna, ja kupuje dla niemowlat z dodatkowa
      wit. B5, zwlaszcza przy dluzszych lotach sluzowka w nosie ulega
      przesuszeniu, dziecko moze marudzic, miec katar albo niewielkie
      krwawienia z nosa, a spray zaaplikowany przed i ewentualnie w czasie
      lotu moze zapobiec takim atrakcjom.

      -jesli maluch nie jest wylacznie piersiowy, to do podrecznego bagazu
      wezcie dodatkowe jedzenie, pamietajcie o ubrankach na zmiane i
      dodatkowych pieluchach, jak mama sciaga pokarm laktatorem, to niech
      zapakuje go do podrecznego bagazu! Ja sie tak zalatwilam, jak mlody
      mial 2 miesiace i przy przesiadce w Zurychu zostaly nam walizki,
      mlody mial problemy ze ssaniem i musialam sciagac pokarm, ale nie
      przewidzialam, ze podroz zajmie nam pol dnia dluzej niz planowano,
      do tego bagaze dojada z dobowym opoznieniemsad Kolezanka z 2 dzieci
      3 miesiace i 15 miesiacy koczowala ponad 12 godzin na Okeciu, mimo,
      ze bagaze zostaly nadane, to samolot sie opoznialuncertain

      Jak sobie jeszcze cos przypomne, to dopisze pozniej. W zasadzie z
      maluchami do 6 mies. podrozuje sie najlatwiej, potem chca siadac,
      wstawac, raczkowac iwszystko ogladac, a w efekcie to kilka godzin
      wrzaskow i mocowania sie z bezsilna mamasad
    • karolina.chonly Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 14:09
      Tja... tylko prawda jest niestety taka, ze to zadna sztuka latac z
      maluchem, ktory tylko lezy lub ewentualnie siedzi wink

      Mala do ukonczenia 9 m-ca leciala dokladnie 8 x i to na dlugich
      trasach i bylo ok, ale lecimy wlasnie znow (mala ma teraz 11 i juz
      chodzi) i juz wiem, ze wesolo nie bedzie, bo niemozliwoscia jest
      utrzymanie takiego dziecka na kolanach czy na siedzeniu obok przez
      tyle godzin. Dlatego wlasnie wybralismy przelot noca i mam nadzieje,
      ze przynajmniej czesc lotu mala przespi.

      Latam z nia glownie z DE, problemow nigdy przy zadnej kontroli nie
      bylo. Ja mam swoj paszport, mala swoj i juz. Nawet w egipcie nie
      robili problemow, pomimo, ze ona na Europejke nie wyglada... smile


      Do tej pory w samolocie ani przy starcie ani przy ladowaniu tez nie
      bylo problemow, obylo sie bez picia i ssania smoczka. Byla zazwyczaj
      tak wszystkim dookola zainteresowana, ze nie bylo to potrzebne smile

      Co do wozka to jak go zabieralismy to byl oddawany przy odprawie,
      mala siedziala potem w nosidelku, albo foteliku samochodowym. Od
      jakiegos czasu nie zabieramy w ogole, bo tam na miejscu mam jeden i
      tu tez wiec problem odpada.


      Co moge polecic: wybor miejsca z przodu, a jak sie uda to najlepiej
      w pierwszym rzedzie, bo jest duzo miejsca.
      Jak widze z kolei, ze jest duzo dzieci to lece na koniec, bo jest
      szansa, ze wrzaski innych nie obudza malej wink

    • mikams75 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 11.05.09, 18:15
      moj roczny maluch ma za soba 10 lotow (i sama i z mezem) i jest jeden wniosek -
      im dzieciak starszy tym gorzej.
      Z 4 mies. jest spokoj - dostanie butle/cyca i jest cicho, wiecej sypia. Sa
      dzieci spokojne, sa nerwusy i wiercipiety. Starszego niemowlaka nie utrzymasz na
      kolanach, a juz nie takiego ruchliwego.
      • uma76 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 11:06
        a to w samolocie nie ma przypisanych miejsc, tylko kto pierwszy ten lepszy?
        • kamelia04.08.2007 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 11:11
          to zalezy jaka linia, np. w air france masz przypisane miejsca, ale
          w dziadzie wizzairze juz nie
          • monikaa13 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 12:20
            W Norwegian też nie.
            • imrozowa Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 28.05.09, 07:58
              w Norwegian są numerowane już od jakiegoś czasu, nawet na lotach krajowych. W
              trakcie zakupu biletu (w internecie) można sobie wybrać miejsce za dodatkową
              opłatą- miejsca dla rodziców z dziećmi są oznaczone na schemacie samolotu i
              tylko spośród nich można wybierać.
          • duzeq Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 12:41
            Kamelia, airfrance to normalne linie rejsowe, a wizzair nie jest
            dziadem tylko TANIMI liniami lotniczymi. Podobnie jak ryanair,
            easyjet, germanwings etc. Masz do wyboru - albo bulisz za bilet i
            masz przydzielone miesjce, albo kupujesz w miare tanio przelot ale
            gwarancji miejsca nie ma (no, mozna jeszcze wykupic priorytet).
        • monikaa13 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 11:11
          No, w tanich liniach nie ma.
          • uma76 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 12:18
            czarter, to pewnie tanimi liniami, co nie?
            • mamaly Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 12:34
              Niekoniecznie, ja coprawda leciałam czarterem tylko 4 razy, ale miejsca były
              przypisane (rozdawane przy odprawie). Pierwszym razem bylismy późno na lotniku i
              niestety ale lecieliśmy rozrzuceni po samolocie. Ja się jeszcze zamieniłam z
              jedną dziewczyną na miejsce, żeby siedzieć obok córki. W pozostałych sytuacjach
              już byliśmy mądrzejsi , wcześniej na lotnisku i zawsze prosiliśmy o miejsca razem.
    • atucapijo Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 14:34
      my lecielismy wenecja - waw przez monachium jak mial 3.5 mca,
      wracalismy jak mial ponad 4. w czasie startu karmilam, w czasie
      ladowania usypial, i nawet wyciaganie z samolotu, ubieranie ( w
      wenecji bylo 15 stopni, w warszawie 0...) go nie obudzilo.
      w wenecji i monachium obsluga do rany przyloz, stewardessa nam
      naosila mi torbe z pieluchami, pan z obslugi naziemnej rozlozyl
      wozek, a ja szlam tylko z maluchem na reku do autobusu. w wenecji
      nie zabrali nam ani wody mineralnej mojej, ani zadnego zarcia, kremu
      do pupy dla malego. w warszawie zrobili akcje antyterrorystyczna,
      stalismy w dlugasnej kolejce do przeswietlania bagazu na rterminalu
      2, zero pierwszenstwa, zero pomocy. dla porownania , w wenecji pani
      ze strazy lotniskowej otwarzyla dla nas inna bramke, trzymala
      dziecko na reku jak my wyciagalismy np monety z kieszeni.
      w samolocie maly dostal maskotki i zapinke do smoczka, panie mile
      przelatywaly co 10 min pyta cczy czegos nei trzeba.
      w monachium maly mi spal na lotnisku, na karmienie i przewijanie
      stracilam troche czasu. pani z obslugi na nas czekala, bo widziala
      ze jest infant n apokladzie, zniosla wozek po schodach bo winda byla
      zajeta przez niepelnosprawnych, i jako ostatni weszlismy i do
      autobusu, i do samolotu, ktory za chwile wystartowal.
      nie wiem, co to ten priorytet, ja nie prosilam o zadna taka opcje
      kupujac bilety (latamy Lufthansa), a i tak sie nami super zajeli,
      wszedzie poza warszawa...
      na marginesie, ta akcja z ladaowaniem na terminalu 1, i lataniem po
      bagaz na terminal 2 jest dla mnie idiotyczna. jakby te n autobus nie
      mogl podjechal te 500 m dalej, a tak to trzeba zasuwac z maluchem z
      buta.
      • duzeq Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 21:49
        Priorytet czyli pierwszenstwo wsiadania do samolotu mozna kupic
        tylko w tanich liniach lotniczych bo tam nie przydzielaja miejsc.
        Lufthansa to linie rejsowe, miejsce dostajesz przy odprawie
        biletowej wiec priorytetow nie ma, za to moze byc mila obsluga,
        ktora moze Cie priorytetowo potraktowac smile (kiedys sporo latalam
        Lufthansa, obluga i organizacja byly znakomite).
    • franczii Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 16:00
      A kazali wam buty sciagac? Ja w Polsce zawsze na bosaka musze przechodzic przez
      bramke . Ostatnio lecialam sama z 3latkiem i pieciomiesieczniakiem na reku i tez
      mnie nie oszczedzono. Sam lot z dwojka malych dzieci to luzik w porownaniu z
      kontrola bagazu jak dla mnie. Na szczescie odeszla kontrola dokumentow bo mam
      szczescie, ze na zdjeciach wychodze niezbyt podobna do siebie i zawsze
      podejrzliwie pan/i w okienku sie do mnie w pl odnosili. A tak w ogole to u
      siebie mam lotnisko oddalone o 10 km wiec ostatnio latam glownie wizzairem do
      katowic. Zeby miec pierwszenstwo wejscia na poklad trzeba sobie zaplacic ekstra
      ale poniewaz wszyscy doplacaja te 10 euro to i tak robi sie tlum i wtedy, tak
      przynajmniej do tej pory mi sie zdarzalo, wiec byla to dla mnie oczywistosc, ze
      osoby z malymi dziecmi obsluga wolala do odprawy przodem, no wiec wyglada na to,
      ze ta regula niestety nie obowiazuje w Polsce. Natomiast pozytywnie mnie
      zaskoczyla obsluga na pokladzie, okazuje sie, ze nawet w low costach mozna
      liczyc na pomoc juz przy wejsciu na poklad steardesa matkom z malutkimi dziecmi
      sama wskazywala miejsca, pomimo, ze jak wiecie miejsca nie sa przypisane. I po
      zakoncvzonym locie pomogla mi uporac sie z bagazem podrecznym.
      • monikaa13 Re: o podróżach samolotem - może sie komus przyda 27.05.09, 17:54
        W Warszawie nie było problemów ani z jedzeniem dla dziecka, ani z
        piciem, ani z kanapkami ani z butami smile
        W Norwegii musieliśmy całe jedzenie wyrzucić, picie tylko w kubku
        dla dziecka, buty musiałam zdjąć.
        Wszystko zależy od celnika/ów.
Pełna wersja