Dodaj do ulubionych

pies warczy na pełzającą córcię...

14.05.09, 20:56
dziewczynki,sytuacja jest taka : mam w domu 9 miesięczną dzidzię,od tygodnia
raczkuje i eksploruje nasze mini mieszkanko...ostatnio przeraziłam się
potwornie bo gdy młoda zbliżyła się na jakieś póltora metra do legowiska psa
to rozpoczęła warczeć...wiem,że psa legowisko to jego teren ale właściciel ma
przecież prawo podejść do niego...nie wiem co z tym psem począć..jest bardzo
poukładana i świetnie wychowana,staramy się okazywać jej czułość by nie czuła
się odepchnięta i niechciana ale przyznam ,że nie chcę w domu psa który nie
uznaje mojego dziecka za ważniejszego od siebie.Teraz warknie a potem....?
Obserwuj wątek
    • dziub_dziubasek Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:04
      Moim zdaniem sama sobie odpowiedzialas niestety. ja osobiście bym się bała mieć
      i psa i malutkie dziecko w domu, zwlaszcza jeżeli to pies był pierwszym
      lokatorem. Wiem, że pewnie jesteś zżyta z psem, ale jesli staje się agresywny w
      stosunku do dziecka to nie ryzykowałabym.
    • tu_mama Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:08
      absolutnie nie masz się nad czym zastanawiać. pies wyraził swoje
      zdanie w temacie kto jest ważniejszy. nie dasz rady mieć oczu
      dookoła głowy i pilnować psa i dziecka. potem sobie nie darujesz jak
      się coś stanie. starsze rodzeństwo potrafi być "złośliwe" gdy jest
      zazdrosne, a pies? nie oczekujmy zbyt wiele.
    • mamaoliwki08 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:12
      Ja mam 2 dogi niemieckie i 6 miesięczna córcię i naprawdę da się pogodzić i dziecko i psa tylko trzeba chcieć .
      Dziecko zawsze trzeba pilnować przy psie a psa nauczyć , że nie on najważniejszy.
      Proponuję zapytać tresera o radę a nie od razu pozbywać się psa bo bardzo możliwe , że uda się Wam popracować nad tym zachowaniem i w rezultacie wyeliminować je.
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:32
        będę szczera mamooliwki...mi nawet nie zależy by godzić psa i dziecko...a
        dlaczego...? bo po pierwsze to nie jest stricte mój pies.To amstaff mojego
        narzeczonego a kupił go jak jeszcze był z poprzednią kobietą bo ona i jej syn
        chcieli.Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
        do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
        nie można się bez niej ruszyć a najbardziej to,że tak naprawdę nie wiem co jej
        odpieprzy i w którym momencie..a poza tym chcę by moje dziecko było w domu
        bezpieczne i żebym nie musiała przy każdej wizycie w kibelku wrzucać małej do
        kojca...dziś na spacerze rzuciłą się na jakiegoś psa choć nigdy tego nie
        robiła.Wydaje mi się,że podpisałą wyrok na siebie.Nie ukrywam,że mnie to
        oczywiście rusza,że mogłaby być uśpiona ale co zrobić..oddać komuś
        nieodpowiedzialnemu kto ją weźmie na walki...?
            • demonsbaby Wasz pies ma zdrowe odruchy i jest stabilny 15.05.09, 12:09
              psychicznie.
              To w kwestii demonizowania zachowań.

              Żaden człowiek rozsądnie myślacy nie pozwala raczkującemu dziecku
              na "wchodzenie do legowiska", ponieważ pies może być zmęczony
              kontaktem z dzieckiem, drażni go np. piszczenie dziecka, płacz, etc
              (co jest akceptowalne), nie ptrafi się zachowac wobec istosy
              niezbornej ruchowo (tak, tak etap raczkowania dla każdego psa
              zyjącego z małym dzieckiem może być szczególnie trudny), pies
              unikania kontaktu bo np. dziecko mu wczesniej dokuczyło (pociągnęło
              za ucho, chwyciło za kikut ogona, wsadziło coś - gdzieś ... wink).

              Polecam literaturę fachową, jeżeli idzie o sposoby zapoznania
              dziecka z psem i odwrotnie.

              Tzw. "puste przebiegi" (kłapnięcie, pokazanie zębów, warczenie) to
              nie musi się wiązać tylko z hierarchizacją, ale okazaniem zmęczenia
              małym / nadpobuliwym dzieckiem. Podobne doświadczenia mialy miejsce
              w moim domu, ale wyżej opisałam mozliwe sposoby na psa ... Nie znam
              tez dokładnie wieku psa, stopnia socjalizacji, i ponawialnych
              sytuacji zależnych od zdarzeń. Nie mniej potwierdzam - etap
              wchodzenia dla dziecka niezbiornego ruchowo do legowiska psa,
              samodzielny kontakt (glaskać też trzeba uczyć) i pozostawianie bez
              nadzoru JEST WYKLUCZONE!

              Polecam tą pozycję:
              www.marivet.eu/szkolenie4.html
              Tylko w kwestii poznania tematu. Nie dyskutuję z założenia ze
              strachem. Z jednej strony jako matka - rozumiem twoje pobudki. Nie
              mniej powinniście oboje dobrze i gruntownie sprawę przemyśleć (może
              jednak warto trochę zachodu) - jeżeli STNOWCZO NIE MA OCZYM
              DYSKUTOWAĆ psa poddac sterylce i wydac do adopcji. Przy tym ostatnim
              mogę pomóc (jak pisałam wcześniej).
                • demonsbaby Re: Wasz pies ma zdrowe odruchy i jest stabilny 15.05.09, 12:42
                  wiesz z dokuczaniem bywa róznie. Percepcja psa a człowieka na
                  zewnętrzne bodżce jest skrajnie rózna.
                  To był jednorazowy incydent czy to się ponawia? Ma związek z
                  podchodzeniem / wchodzeniem do legowiska? Jak wyglądają zabawy
                  dziecka z psem? (wyglądały?) I od kiedy "zaczęło się" warczenie?
                    • demonsbaby To o czym piszesz - jest izolacją 15.05.09, 13:06
                      i takimi terminami określi ci raczej FACHOWIEC- SPOSÓB POSTĘPOWANIA
                      z psem, nie tylko ja, jako poprawny hodowca.

                      widzisz i to jest właśnie błąd.
                      To o czym piszesz to jest izolacja psa od dziecka. Popełniliście
                      błąd, który jest do naprawienia, ale faktem jest, że dla ludzi,
                      którzy tego chcą. Po raz kolejny podkreślę - rozumiem cię jako mama
                      małego chłopca. Gdybym nie znała rasy / psa, nie chowala od
                      szczeniaka też bym się BAŁA. I jako matka zdradzasz naturalny objaw
                      troski o własne dziecko.

                      Ze strony praktycznej - po krótce.
                      Adopcja - ale przemyślana, powierzcie sprawę fachowcom - nie sami (
                      i wykluczcie schronisko) .
                      Powiem szczerze, gdybym nie miała psa i świra na punkcie dobermanów -
                      to chyba bym ją od was zabrała, bo naprawdę opisujesz psa
                      NORMALNEGO, który po prostu zderzył się z nietypową sytuacją w domu.

                      Jezeli twoje emocje (zauważ co robisz - na każdy kontakt / próbę
                      kontaktu psa z dzieckiem - ty się denerwujesz, spinasz, reagujesz
                      odwołaniem psa od dziecka, karceniem)biora górę - staraj się nie
                      wykonywac jakiś gwałtownych ruchów - bo autentycznie zwiększasz
                      szanse na ugryzienie (dostanie dziecko - bo to dziecko jest
                      elementem twojego niepokoju - dokąd go nie było nie reagowałaś na
                      kontakty z psem strachliwie - nie oczekuj zatem logiki myślenia od
                      psa - reaguje instynktownie) - fakt, że nie wiem jak wyglądają / czy
                      wyglądały twoje stosunki z psem przed przyjściem dziecka.Jesteś w
                      domu sama? Czy tata dziecka też z wami jest (czy pracuje)? Każde
                      warknięcie - karć zakłądaniem kagańca i powtarzaj "zostaw" / "nie
                      wolno" (stanowczo z wyprostowanej pozycji.
                      Nie staraj się konkretnym wydarzeniom nadawac jakiejś wielkiej wagi -
                      czyli znowu mówimy o emocjach bo potęgujesz niepokój suki.

                      Innymi słowy wygląda to tak:
                      Ty się boisz kiedy ona podchodzi do dziecka, suka czuje twój
                      niepokój i sama się zaczyna niepokoić. Za powód niepokoju przyjmuje
                      twoje dziecko (bo dotąd nie bałaś się kiedy ona podchodzila z
                      ciekawości, zaglądała do torby z zakupami, itp.) zatem własny
                      niepokój sygnalizuje na dziecko, kumasz?

                      Przede wszystkim bądż czujna, ale nie reaguj panicznie. Zdecydowanie
                      powtarzaj nie wolno / nie rusz / zostaw, itp.
                      I szcerze wam życzę, żeby suka traiła tam gdzie będzie szczęsliwa i
                      kochana.
                      • demonsbaby Faktem jest 15.05.09, 13:34
                        że za punkt wyjścia / pewnik przjęłam, iż w normalnych kontaktach z
                        dzieckiem - pies "nagle" okazał brak akceptacji dla zachowania
                        dziecka. Czyli były normalne kontakty i się popsuły.
                        Tak nie było. Więc nie musi to być problem hierarchizacji,
                        aczkolwiek nie jest wykluczone, że ten element odgrywa jakąś rolę.

                        Z opiniami możesz się również spotakć skrajnie róznymi - jesli idzie
                        o sojalizację psa z dzieckiem. Podobnie jak rózny i indywidualny
                        jest każdy osobnik. I tu: szczególnie psy obronne, strózujące,
                        bojowe. NIe jest tak, że suka twojego męża / faceta nie akceptuje
                        dziecka - nie daliście jej na to szansy.

                        Młody pies i małe dziecko - z jednej strony szybciej się "dogadują"
                        bo np. młody pies lubi się bawić i traktuje dzieciaczka jak kompana
                        do zabaw. Z drugiej strony przewyższa ten czynnik hierarchizacji
                        stada, kiedy właśnie w okresie dorastania psa może się okazac, że
                        ten a cechy dominujące i zaczyna ustawiać wszystkich w domu.

                        Dorosły pies z ustaloną hierachią i dziecko w domu - również ma
                        pozytywne strony, ale i sa te negatywy. Dorosły pies (równiez może
                        być chorujący - o czym nie musimy wiedzieć - bo pies np. nie okazuje
                        bólu, czy ignorujemy zachowania nietypowe) małe dziecko traktuje
                        z "ostrożnością" niekoniecznie przypisywaną młodym psom. Czynnik
                        hierarchizacji może się pojawić, ale nie musi - jesli psu pozwolimy
                        na kontakt z dzieckiem. Czyli wsplne zabawy, wspólna opieka nad
                        dzieckiem i wspólna opieka z dzieckiem nad psem. Tylko, że możliwość
                        zweryfikowania co się dzieje, czy jest możliwe, żeby było dobrze -
                        wymaga od nas konkretnej postawy. Wybacz, ale u was jej zabrakło.
                        • mruwa9 Re: Faktem jest 15.05.09, 14:27
                          faktem jest tez, ze uwazasz, jak wszystkie zabierajace tu glos
                          milosniczki psow, ze zachowanie zwierzecia jest tylko i wylacznie
                          skutkiem dobrego albo zlego wychowania, ulozenia psa. Tak, jakby
                          szczeniak byl czysta, neizapisana karta, kulka plasteliny, ktora
                          mozna sobie wymodelowac wedug wlasnego widzimisie. Zupelnie pomijasz
                          sytuacje, ze pies ma swoj charakter, swoj temperament, moze byc
                          chory (tez psychicznie), moze miec gorszy dzien. I wtedy , jak w
                          ostatnim (dotychczas) glosie w dyskusji, wystarczy ulamek sekundy i
                          tragedia gotowa.
                          www.polityka.pl/szczekoscisk/Text01,933,261694,18/
                          • sadosia75 Re: Faktem jest 15.05.09, 14:54
                            Mruwa mam w domu psa,ktory jest psem obronnym wyszkolonym przez
                            specjaliste. pies sam w sobie po szkoleniu jest psem,ktorego mozna
                            bez obaw zaliczyc do psa o wysokim zagrozeniu zycia czy zdrowia.
                            majac tego psa urodzilam dwojke dzieci, dwoje dzieci wychowywalam
                            razem z psem, dwojka dzieci wchodzila do legowiska psa, tarmosila
                            za uszy psa, glaskala, dziewczynki do dnia dzisiejszego nie zostaly
                            pogryzione przez psa, zaatakowane w zaden sposob. pies, ktory
                            warczy ostrzega mowi swoim warknieciem nie zblizaj sie, nie
                            zaczepiaj mnie, zostaw mnie.
                            pies agresywny odrazu gryzie.
                            dziecko nie rozumie tego, ale OBOWIAZKIEM doroslego jest zareagowac
                            kiedy pies ostrzega warknieciem.
                            jesli ktos chce bo tu naprawde wystarczy chec to mozna pracowac nad
                            psem i poznac psa z dzieckiem. na dzien dzisiejszy nasz pies
                            pilnuje nasze dzieci. mlodsza corke na spacerze pilnuje uwazniej
                            niz kogokolwiek innego, chodzi za nia krok w krok. jesli corka
                            zbliza sie do czegos co psu nie podchodzi pod "normalne" zaczyna
                            szczekac, piszczec, alarmowac nas, ze cos jest nie tak, ze cos mu
                            nie pasuje.
                            a wiesz dlaczego nasz starszy pies tak reaguje? bo go szkolilismy,
                            bo przygotowalismy psa, dziecko, dom, i nas samych do gigantycznej
                            zmiany,ktora sie pojawila wraz z narodzinami kazdej z corek.
                            wystarczy chciec. i tyle.
                            jesli autorka watku nie chce to dla swojego meza czy faceta powinna
                            chociaz w ramach milosci zapewnic psu odpowiedni dom a co za tym
                            idzie zglosic sie do fundacji czy organizacji,ktore zajmuja sie
                            pomoca przy adopcji psow.
                            to nie jest gigantyczny wysilek. a moze zapewnic psu cudowny
                            dom,ktorego niestety na dzien dzisiejszy nie ma.
                          • demonsbaby Re: Faktem jest 15.05.09, 16:33
                            mruwa9 napisała:

                            > faktem jest tez, ze uwazasz, jak wszystkie zabierajace tu glos
                            > milosniczki psow, ze zachowanie zwierzecia jest tylko i wylacznie
                            > skutkiem dobrego albo zlego wychowania, ulozenia psa. Tak, jakby
                            > szczeniak byl czysta, neizapisana karta, kulka plasteliny, ktora
                            > mozna sobie wymodelowac wedug wlasnego widzimisie.

                            Kulkę plasteliny z "widzimisia" można tylko otrzymać przy prawidłowym
                            prowadzeniu psa przy założeniu, że nie mamy do czynienia ze skrzywieniami
                            psychicznymi, eliminowanymi w hodowlach (pseudohodowlach już nie).


                            , wystarczy ulamek sekundy i
                            > tragedia gotowa.

                            w mniejszym stopniu - to niebywała rzadkość (z wykluczeniem chorób psychicznych)
                            atak na człowieka ma miejsce wskutek przystosowania (nie dawajmy przymiotów
                            ludzkich zwierzętom, bo takich nie mają), a błędów przez nas popełnianych lub
                            braku umiejętności odczytywania konkretnych sygnałów.

                            Proponuję również przeanalizować w stosunku do własnej osoby termin:
                            www.nerwica.net/fobie/kynofobia/
                            • mruwa9 Re: Faktem jest 15.05.09, 16:52
                              Powiedz mi, jak sie eliminuje skrzywienia psychiczne u psow w
                              hodowlach? To taki eufemizm dla usypiania zwierzat? To jaka jest
                              roznica miedzy uspieniem szczeniaka a doroslej suki?
                              Miedzy niechecia do psow a kynofobia jest spora roznica.
                              W dziecinstwie i mlodosci mialam papugi, moja babcia miala koty, psa
                              (calkiem poczciwa i sympatyczna przybleda) i nawet u tak malych
                              zwierzat, jak papugi, widac temperament i charakter. Nie wierze, ze
                              zachowanie psa jest tylko i wylacznie zasluga (lub wina) wlasciciela.
                              • demonsbaby Re: Faktem jest 16.05.09, 10:02
                                mruwa9 napisała:

                                > Powiedz mi, jak sie eliminuje skrzywienia psychiczne u psow w
                                > hodowlach? To taki eufemizm dla usypiania zwierzat?
                                Nie troska o wyodrębnienie cech pożądanych i nie narażanie ludzkiego
                                bezpieczeństwa na zagrożenie.

                                To jaka jest
                                > roznica miedzy uspieniem szczeniaka a doroslej suki?
                                Taki etap nazywa się zakazem rozmnażania konkretnych osobników. W okresie
                                szczeniactwa, cięzko zweryfikować konkretne odchyły psychiczne - można zgadywać.

                                > Miedzy niechecia do psow a kynofobia jest spora roznica.
                                Żadna - jedynie intensyfikacją objawów. Niechęć może się objawiać spotęgowanym
                                strachem urastającym do rangi paniki.
                                • mruwa9 Re: Faktem jest 16.05.09, 11:04
                                  ale jak odbywa sie owa eliminacja cech niepozadanych? Czy dla
                                  usypianego (zdrowego fizycznie) zwierzecia ma znaczenie, z jakiego
                                  powodu jest usypiane? Dorabiasz ladne slowa do dokladnie takiego
                                  samego dzialania, jakie ja nazywam wprost usypianiem, a ty szukasz
                                  oglednych, ladnych slow, chyba dla zagluszenia wyrzutow sumienia?
                                  • demonsbaby Re: Faktem jest 16.05.09, 11:26
                                    mruwa9 napisała:

                                    > ale jak odbywa sie owa eliminacja cech niepozadanych? Czy dla
                                    > usypianego (zdrowego fizycznie) zwierzecia ma znaczenie, z jakiego
                                    > powodu jest usypiane? Dorabiasz ladne slowa do dokladnie takiego
                                    > samego dzialania, jakie ja nazywam wprost usypianiem, a ty szukasz
                                    > oglednych, ladnych slow, chyba dla zagluszenia wyrzutow sumienia?

                                    Nie mam wyrzutów żadnych - tytułem tego, że nie usypiam zdrowych zwierząt. Nie
                                    dorabiam teorii, mówię o systematyce działań podejmowanych w hodowlach - co siłą
                                    rzeczy - nazywamy kontrolą rozrodu. Rozród poza kontrolą / oceną bywa zgubny w
                                    skutkach (najczęściej wyrazem tego są cechy niepożądane oraz choroby genetyczne
                                    miotu).
                                    Żaden szanujący się hodowca (zaznaczam szanujący) nie powierzy w ręce drugiego
                                    człowieka bomby z detonatorem czasowym. Stąd sygnały o agresji / niepożądanych
                                    cechach trafiać powinny do hodowli skąd osobnik pochodzi.
                                    Meritum sprawy: "pies warczy" na zbliżające się dziecko - nie jest efektem zmian
                                    w psychice u 9letniego psa, który niesubordynacji nie okazywał do momentu
                                    zaistnienia sytuacji dla psa nietypowej. Jest karcony za zbliżanie się do
                                    dziecka - podchodzenie "obiektu", za który jest karcony sygnalizuje warczeniem -
                                    dlaczego? wyprzedza nasz odruch karcenia - czyli "to nie ja się zbliżam". Może
                                    też odgrywać rolę czynnik miejsca w stadzie. U psów dorosłych z zaznaczoną
                                    hierarchią jest to raczej sporadyczne.
                                    Zatem nie rozmawiamy o "bestii" w domu.

                                    Zgodnie z art. 35 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt "kto
                                    zabija, uśmierca zwierzę albo znęca się nad nim podlega karze pozbawienia
                                    wolności do roku,ograniczenia wolności albo grzywnie" Uśmiercenie jest wykonalne
                                    w aspekcie choroby zwierzęcia - czyli podyktowane stanem psychofizycznym.

                                    Jeżeli nie rozumiesz istoty hodowania / posiadania zwierząt o konkretnych
                                    cechach użytkowych to dyskusja jest z góry skazana na niepowodzenie. Nie
                                    dyskutuję na tematy dotyczące konkretnych specjalizacji bez ogarnięcia tematu na
                                    podst. fachowej literatury, a i tu ciężko bez konkretnych doświadczeń w pewnym
                                    obszarze.

                                    Innymi słowy ludzie ustawicznie kształceni, posiadający doświadczenie w danej
                                    dziedzinie są powołani do wykonywania konkretnych czynności. Stąd nie jesteś
                                    odpowiedzialna za bezpieczeństwo przeładunku skroplonych gazów paliwowych jako,
                                    że nie masz żadnej wiedzy z zakresu "bezpiecznej obsługi instalacji przesyłowej"
                                    ani nie znasz właściwości propanu czy butanu.

                                    Analogią jest posiadanie i hodowla ras o konkretnych cechach użytkowych.
            • gruba77 do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.05.09, 17:57
              witam
              zaden amstaff nie jest stabilny emocjonalnie
              kobieto !!!!!!!!!!!!!!!!!to po pierwsze,ja w zyciu bym takiego psa
              nie trzymala przy dziecku w zyciu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!znam przypadek
              pogryzienia małego dziecka przez takiego psa własnie,niegdy w zyciu
              bym nie wzięla takiego psa typu amstaff czy pittbull!!!!!!!!!!!!psy
              mordercy i tyle!!!!!!!!!!!!!nikt mi nie przetlumaczy ze jest
              inaczej!!!!!!!! ja mam małe dziecko i 2 pieski jeden to 2-letni
              shitzu,najspokojniesza rasa jaką znam,uwielbia mojego synka z
              wzajemnoscią,a drugi to 5 miesięczny owczarek niemiecki,polecam
              takie psy dla dzieci, a nie morderców,jak widze takie psy to mnie
              skręca,bo sama byłam ugryziona przez takiego typu psa i wierzcie mi
              znałam go i on mnie,psa juz nie ma, ale ja mam wielki ślad na nodze:
              (( nie wiadomo co im strzeli do głowy,wierzcie mi i naprawde takie
              psy nie przy dziecku,byla swiadkiem pogryzienia i ofiarą tez !!!!!
              • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 08:59
                Boshe ... potrafię być ignorantem, jako iż oczytana we wszystkich
                dziedzinach być nie mogę, grzeszę zatem ciemnogordem w konkretnych
                sprawach - tyle, że te emocje są tu zbędne, a szczególnie nie
                podparte żadnymi doświadczeniami, PONIEWAŻ:
                WSZYSTKIE TTB zostały wytworzone z predyspozycjami do WALKI Z INNYMI
                ZWIERZĘTAMI (np. jak bulldog - sama nazwa wskazuje - do walk z
                bykami).
                Nie mozna mówić o stabilności predyspozycyjnej psa - BO TAKIEJ NIE
                MA. W innym razie - na rozp. MSWiA zostałaby naniesiona adnotacja Z
                PRZEZNACZENIEM DO WALK Z LUDZMI (szczególnie dziećmi).
                Jeżeli idzie o psy strózujące to większe szanse generowania ataku na
                człowieka - stwarza właśnie OWCZAREK NIEMIECKI - po przeszkoleniu z
                IPO. Mający predyspozycje do stróżowania i ochrony człowieka.
                Nie ma reguły czy ON, DOBERMAN czy pitbull albo ast przy braku
                konsekwencji i wysotrzeniu konkretnych sygnałów - zaatakuje
                dziecko / człowieka.
                Prawdą jest, że konkretne rasy są przeznaczone dla ludzi znających
                rasy i cechy użytkowe, rozumiejący zakres odpowiedzialności - a
                przede wszystkim potrafiący wykorzystać wiedzę w praktyce. Pewne
                mechanizmy są wspólne - te dotyczą hierarchizacji i braku
                konsekwencji.

                Istnieje coś jak sala współpracy człowieka z psem (ta została
                okreslona jako inteligencja ras). Na jej podstawie - lokaty można
                sobie wyobrazić możliwość nawiązania współpracy / współdzialania z
                przewodnikiem i egzekwowaniu przez przewodnika posłuszeństwa czy tez
                konkretnych zadań. Biorąc pod uwagę, że bullowate czy asty w
                większości lokowane są na pozycji 60-80 oznacza, że średnio można
                wyegzekwowac wykonanie komendy na etapie szkoleń wstępnych po 60 -
                80 powtórzeń danej komendy. I nie znaczy, że takie psy są tepe, ale
                oporne na współpracę w przeciwieństwie do owczarka czy dobermana na
                5 miejscu albo collie na 1.
                Dzieci nie tylko gryzą asty czy pitbulle. Dzieci są gryzione przez
                sharpeie czy pospolite mieszańce - to nie efekt rasy - ale błędów
                przeowdnika względnie wrodzonych zmian generujących wyostrzenie
                agresji.
                    • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:12
                      Poczytaj kilki pozycji Corena (zdaje się opublikował ranking ponad
                      100 ras w formie papierowej i możliwości z tego wynikające) - ma
                      swój blog:
                      www.stanleycoren.com/e_intelligence.htm
                      Facet jest trochę kontrowersyjny (np. nagradzanie wg. naszego
                      mniemania "złych zachowań" - typu: warczenie - nie pytaj, gzdie to
                      doczytałam - ale opisalam tam dowód logiczny z punktu widzenia psa).
                      I tak w jego publikacjach możesz znależć:
                      HISTORIA NATURALNA PSÓW:
                      - pierwszy pies
                      - przodkowie psów (wilki, szakale, lisy, dingo, dzikie psy i pariasy)
                      - wspólne cechy psów i ich kuzynów
                      - prawdziwi przodkowie domowego psa
                      - wpływ udomowienia na psy

                      DAWNE POGLĄDY NA UMYSŁOWOŚĆ PSA:
                      - psy a religia (judaizm, chrześcijaństwo, islam, wierzenia ludowe)

                      WSPÓŁCZESNE POGLĄDY NA UMYSŁOWOŚĆ PSA:
                      - mechaniczny pies (koncepcja Kartezjusza)
                      - konsekwencje natury etycznej
                      - stanowisko behawiorystów (wpływ koncepcji Kartezjusza)
                      - przywrócenie maszynie duszy (świadomość i inteligencja)

                      NATURA INTELIGENCJI PSÓW:
                      - badania nad inteligencją człowieka, a inteligencja psa
                      - inteligencja ogólna i szczególna
                      - inteligencje złożone (u człowieka/u psa)
                      * przestrzenna
                      * cielesno-kinetyczna
                      * intrapersonalna
                      * interpersonalna
                      * muzyczna
                      * logiczno-matematyczna (rozwiązywanie problemów natury logicznej,
                      działania oparte na osądzie ilościowym, porównanie wielkości i ocena)

                      INTELIGENCJA JĘZYKOWA PSÓW:
                      - receptywny język psów
                      - produktywny język psów
                      - czy rzeczywiście jest to język

                      RÓŻNE FORMY INTELIGENCJI U PSÓW:
                      - inteligencja adaptacyjna
                      - inteligencja użytkowa (podatność na szkolenie)- tu
                      odzwierciedlenie rankingu ras
                      - inteligencja instynktowna
                      - umysłowość mieszana

                      INTELIGENCJA INSTYNKTOWNA (rola programowania genetycznego):
                      - psy stróżujące i obronne
                      - psy myśliwskie
                      - psy pasterskie
                      - psy zaprzęgowe
                      - inne

                      INTELIGENCJA ADAPTACYJNA (szybkość uczenia się, pamięć):
                      - testy na iloraz inteligencji IQ dla psów (jak przeprowadzić test i
                      zinterpretować wyniki) - tu "poziom inteligencji" indywidualnego
                      danego osobnika

                      INTELIGENCJA UŻYTKOWA (podatność na układanie):
                      - czy istnieją dane świadczące o zróżnicowaniu między rasami
                      - jakie dane można uzyskać dzięki egzaminom z zakresu posłuszeństwa
                      - opinia specjalistów (ranking ras pod kątem inteligencji użytkowej
                      i posłuszeństwa)

                      CZYNNIK OSOBOWOŚCI:
                      - znaczenie osobowości
                      - genetyka a osobowość
                      - testy osobowości posłusznej + interpretacja wyników (dla szczeniąt)

                      JAK STYMULOWAĆ PSIĄ INTELIGENCJĘ:
                      - doskonalenie osobowości:
                      * dotyk (szczenię)
                      * manipulowanie zachowaniami i ich kontrolowanie (ugruntowanie roli
                      przywódcy)
                      * narzucanie przywództwa w stadzie
                      * ćwiczenia na koncentrację uwagi i podporządkowanie
                      - doskonalenie inteligencji instynktownej:
                      - inteligencja płynna i skrystalizowana
                      * zwiększanie inteligencji płynnej
                      * zwiększanie inteligencji skrystalizowanej

                      UMYSŁOWOŚĆ PSA A SATYSFAKCJA WŁAŚCICIELA:
                      - wady i zalety inteligentnych psów (kiedy wysoka inteligencja psa
                      może być pomocna, a kiedy przeszkadza)

                      - życie z niezbyt bystrym psem - jak powinien wyglądać trening:
                      * jak najwcześniejsze rozpoczęcie treningu
                      * konsekwencja
                      * jasne i precyzyjne wyrażanie się
                      * cisza i spokój przy treningu
                      * rola bliskiego kontaktu
                      * krótki czas trwania lekcji
                      * cierpliwość
                      * praktyka (powtarzanie ćwiczeń przez całe życie psa)
                      * elastyczność
                      * stanowczość
                      * pochwały

                      - życie z inteligentnym psem - dlaczego trudniej zmusić je do
                      karności, niż psy mniej bystre i jak powinien przebiegać trening:
                      * bezustanny trening od najwcześniejszego okresu życia
                      * rola niepobłażania, konsekwentnego egzekwowania karności,
                      korygowanie zachowania i pochwały, traktowanie każdego wydanego
                      polecenia jako trening
                      * niestosowanie nagród "za nic"
                      * praca nad emocjami
                      * obserwacja zachowania psa - korygowanie zbyt wolnych reakcji,
                      mogących wynikać z "kombinowania"
                      * nie dopuszczenie do przetrenowania
                      * dbałość o odpowiednio silne bodźce (atrakcyjność treningu)
                      - zmiany inteligencji z wiekiem

                      Tu rankingi pod kątem użytkowości:
                      www.psyimy.pl/forum/viewtopic.php?t=196
                      z uwzględnieniem przykądowych testów na IQ:
                      psy.olpw.com/viewtopic.php?t=1368
                      A same pozycje do nabycia to "Inteligencja psów", "Tajemnioce psiego
                      umysłu", "Jak rozmawiac z psem" S. Coren.
                      • semi-dolce Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:18
                        Jak rozmawiac i Tajemnice mam. Tajemnice uwielbiam i uważam za jedną z
                        najlepszych książek o psach.

                        Ale skali nie kojarzę. Może to wynikac z tego że:
                        a) jest ona w Inteligencji, której nie czytałam (ale przeczytam)
                        b) mam defekt mózgu i nie pamietam (bardzo prawdopodobne)

                        Kocham jego teorię na temat uzaleznienia sposobu komunikacji od rasy.
                            • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:34
                              stąd ranking inteligencji użytkowej - to nic innego jak orzech do
                              zryzienia dla przeciętnego miłośnika rasy. I tak bullowate nie są
                              tepe - ale po prostu nie "potrzebują" do przezycia przewodnika. A
                              sumasumarum - czy to doberman czy border - bez towarzystwa człowieka
                              padnie - nie ze względu na rozpoznawanie i rozumienie komend - ale
                              chęć częstych zabaw i miłości do pracy wink A na dogi niemieckie - to
                              już w ogóle dla mnie magia wink
                • gruba77 Re: do demonsbaby co głupoty pisze 31.05.09, 15:41
                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,9-letni-chlopiec-pogryziony-przez-amstafa,wid,11177546,wiadomosc.html
                  czytałas kiedys o pogryzieniu przez owczarka niemieckiego????
                  ja nigdy.wiec nie pisz bzdur,bo nie masz pojecia o czym piszesz
                  wogole jak widze!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • tijgertje Re: do demonsbaby co głupoty pisze 02.06.09, 09:23
                    gruba77 napisała:

                    > czytałas kiedys o pogryzieniu przez owczarka niemieckiego????
                    > ja nigdy.wiec nie pisz bzdur,bo nie masz pojecia o czym piszesz
                    > wogole jak widze!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                    Ja nie czytalam, ale znalam osobiscie chlopaka, wowczas 10-latka.
                    Rodzina miala owczarka niemieckiego, ten wlasnie chlopak zawsze sie
                    psem opiekowal, byl jedynym, ktory psa karmil. Do czasu. Pewnego
                    pieknego dnia pies z niewyjasnionych przyczyn rzucil sie na
                    chlopaka, odgryzl mu ucho i pokiereszowal twarz. Ojciec chlopaka
                    dzialajac instynktownie w obronie wlasnego dziecka lopata zatlukl
                    psasad Sekcja zwierzecia nie wykazala zadnych zmian w mozgu czy
                    choroby, sprawa pozostala niewyjasniona, chopakowi udalo sie doszyc
                    ucho, ale blizny na twarzy (rekach i nogach tez) pozostana do konca
                    zycia. Uwazam, ze psy to ogromna odpowiedzialnosc i trzeba baaaardzo
                    dobrze wiedziec jak konkretna rasa jest "skonstruowana" i czego
                    mozna sie spodziewac, ale nawet najbardziej ulozony pies jak i
                    najgrzeczniejsze dziecko to moze byc potencjalna bomba zegarowa.
                    Zarowno zwierze jak i dziecko dziala czasem impulsywnie, i moze sie
                    zdarzyc sytuacja, ze pies na jakis impuls (ktorego czlowiek moze
                    nawet nie zauwazyc) moze zareagowac sprzecznie z wszystkim, czego
                    sie po nim spodziewamy. Niektore rasy maja wieksze ryzyko i mimo, ze
                    owczarki niemieckie uwielbiam i sa to fantastyczne i bardzo
                    inteligentne psy, to jednak nie bez powodu wlasnie one sa
                    wykorzystywane w policji. Taki pies musi byc dobrze wyszkolony i
                    miec madrych opiekunow, nie pozbawionych wyobrazni.
                    • banaszka82 Re: do demonsbaby co głupoty pisze 02.06.09, 09:33
                      Też nam taki przypadek.Mój brat (choć zabrzmi to śmiesznie ) miał pogryziony
                      tyłek przez owczarka,po prostu obok niego przechodził na plaży.Nie popadajmy w
                      ślepy zachwyt nad jakąs rasą bo każdemu psy może odwalić w którymś momencie.
        • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:50
          banaszka82 napisała:
          jest bardzo
          > poukładana i świetnie wychowana,staramy się okazywać jej czułość by nie czuła
          > się odepchnięta i niechciana

          chwile potem:
          banaszka82 napisała:
          Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
          > do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
          > nie można się bez niej ruszyć a najbardziej to,że tak naprawdę nie wiem co jej
          > odpieprzy i w którym momencie..a poza tym chcę by moje dziecko było w domu
          > bezpieczne i żebym nie musiała przy każdej wizycie w kibelku wrzucać małej do
          > kojca...dziś na spacerze rzuciłą się na jakiegoś psa choć nigdy tego nie
          > robiła

          to zdecyduj się jaki w końcu jest ten pies...dobrze wychowany i poukładany czy
          nie? bo coś mi się zdaje że nie w samym psie problem...
        • deodyma Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:51
          banaszka82 napisała:

          mi nawet nie zależy by godzić psa i dziecko...a
          > dlaczego...? bo po pierwsze to nie jest stricte mój pies.To amstaff mojego
          > narzeczonego a kupił go jak jeszcze był z poprzednią kobietą bo ona i jej syn
          > chcieli.Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
          > do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
          > nie można się bez niej ruszyć


          no to juz wszystko jasne...
          • mruwa9 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:56
            deodyma napisała:


            > no to juz wszystko jasne...
            >
            No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
            przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed faktem
            dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
            takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
            jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.
            • moofka Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 08:07
              > No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
              > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed faktem
              > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
              > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
              > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.

              no to przybij piatke wredoto
              ja sie dziwie ze wazac na szali dobro pieska-zabojcy, ktory juz przejawia
              agresywne zachowaia wzgledem dziecka
              a jego zdrowie i bezpieczenstwo jakis zle pojety humanitaryzm sie pojawia
              bo przeciez piesek wazny, dziecko niewazne
              • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:05
                Moofka ale nikt nie kwestionuje tutaj że pies jest ważniejszy od dziecka.
                Problem tylko polega na tym, że tutaj pewnie nie chodzi o to dziecko tylko o
                okazję pozbycia się nielubianego psa z domu. Autorka wątku napisała dwa posty
                wzajemnie się wykluczające, bo albo pies jest kochany i stara się mu okazywać
                czułość, jest dobrze ułożony i grzeczny albo się go nie znosi, i nagle wszędzie
                włazi, nie umie się zachować i nie można go zostawić samego, problem nie tkwi w
                samym psie tylko w jego właścicielach...
                • mruwa9 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:14
                  ale co ma piernik do wiatraka? Czy autorka ma obowiazek lubic
                  kundla? Nie ma. Ma prawo chciec sie go pozbyc? Ma prawo. Nie ona go
                  kupila, nie ona podejmowala decyzje o pojawieniu sie psa w domu i
                  nie ma obowiazku palac do niego miloscia i czuloscia. Ma prawo
                  obawiac sie o zycie wlasnego dziecka, zwlaszcza po wielu wypadkach,
                  gdy dotad spokojny i dobrze ulozony pies bez ostrzezenia rzucal sie
                  wlascicielowi (i to nie tylko dziecku, bo i nastolatkom, i
                  doroslym sie zdarzylo) do gardla? To moze byc kwestia sekundy i
                  jednego klapniecia szczekami i zadna tresura nie musi przed tym
                  ustrzec, jesli pies jest genetycznie predysponowany do agresji lub
                  zwichrowany psychicznie.
                    • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:21
                      słonko,powtórzę Ci to co przed chwilą juz napisałam. Po pierwsze to ja się
                      wprowadziłam do faceta,nikt mi psa na głowę nie wrzucił.po drugie mój pierwszy
                      post mógł zostać źle odebrany ponieważ faktycznie można było go odebrać jak
                      zaprzeczenie jego samego,już tłumaczę dlaczego : napisałam,że psa nie lubię-fakt
                      ale przy dziecku odsunęłam tę niechęć na bok po pierwsze poto żeby Ją uczyć
                      sympatii do zwierząt a po drugie by pies nie czuł się zazdrosny i
                      izolowany..kumasz...?umawiając się z moim facetem poznałam cholernie posłusznego
                      psa,nigdy nie rzucającego sie na innych.A co miałam nie zachodzić w ciążę w
                      związku z tym,że to amstaff?miałam kazać pozbyć sie jej z domu?myślałaś,że
                      wiedziałam jak to będzie...?zrobiliśmy wszystko co było wskazane aby pies
                      zaakceptował dziecko.I nie ma we mnie krzty litości dla tego psa w sytuacji gdy
                      moje dziecko jest zagrożone.
                • moofka Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:19
                  slonko1335 napisała:

                  > Moofka ale nikt nie kwestionuje tutaj że pies jest ważniejszy od dziecka.
                  > Problem tylko polega na tym, że tutaj pewnie nie chodzi o to dziecko tylko o
                  > okazję pozbycia się nielubianego psa z domu. Autorka wątku napisała dwa posty
                  > wzajemnie się wykluczające, bo albo pies jest kochany i stara się mu okazywać
                  > czułość, jest dobrze ułożony i grzeczny albo się go nie znosi, i nagle wszędzie
                  > włazi, nie umie się zachować i nie można go zostawić samego, problem nie tkwi w
                  > samym psie tylko w jego właścicielach...
                  >

                  a jedno drugie wyklucza?
                  maja psa, jak moga tak sie staraja, a pies jest jaki jest i lubic sie go nie da
                  stanowi realne zagrozenie dla zycia dziecka - nie tylko sama swoja
                  obecnoscia ale juz zachowaniem
                  ja bym sie ani minuty nie zastanawiala, gdzie ma byc pies niebezpiecznej rasy,
                  ktory szczerzy zeby na raczkujace bezbronne niemowle
                  • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:26
                    Moofka a myślisz że się starają?, przecież ten pies wie czy się go lubi czy nie,
                    więc reakcja jego jest całkowicie naturalna (co nie znaczy że akceptowalna bo
                    tak zachowywać się nie powinien ale nikt go nie nauczył że ma być inaczej).
                    Zgadzam się tez, że takiego psa przy małym dziecku nie trzymałabym w domu ale
                    wina tutaj nie leży po stronie psa i nie powinno być to usprawiedliwieniem do
                    pozbycia się go.
            • deodyma Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 11:31

              mruwa9 napisała:


              > No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
              > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed
              faktem
              > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
              > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
              > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.


              przed faktem dokonanym to zostal juz postawiony ten zwierzak, nie
              autorka watku.
              jesli go nie lubi, przeszkadza jej, to niech skontaktuje sie z
              fundacja, ktora sie psami tej rasy zajmuje, a jest to w tym wypadku
              fundacja AST i oni szybko mu normalny dom znajda.
              moze tez pogadac z wetem, ze chce znalezc dom dla psa, bo normalny
              wet zdrowego psa nie uspi.
              a coz znaczy wedlug Ciebie wyrazenie "pies tej rasy"?
              bo ja znam osobiscie sporo rodzin,ktore maja wlasnie "psa tej rasy",
              przy ktorych wychowuja sie ich dzieci w roznym wieku i jakos te psy
              sie na nie nie rzucaja, nie warcza ani nie gryza.
              autorka psa nie lubi, wiec kto wie, co sie w tym domu dzieje.
              moze drazni psa, moze dziecko tez wyczyniac z psica rozne rzeczy, do
              ktorych ona sama sie tu nie przyzna a potem co do czego, to dochodzi
              to tragedii wlasnie dzeki glupim rodzicom, jak piesek na ich dziecie
              sie rzuci.
              gdy sie urodzilam w naszej rodzinie byl maly kudlaty piesek, ktory
              byl agresywny w stosunku do mnie do tego stopnia, ze gdy plakalam
              jako niemowle, on non stop warczal, wiec chcac nie chcac moja mama
              musiala go uspic, poniewaz wszyscy sie o mnie bali.
              piesek mial 12 lat i zdazyl w ciagu tych 12 lat pogryzc z domownikow
              kazdego, oprocz mojego dziadka, przed ktorym czul respekt i ktorego
              to wybral na swojego pana.
              mojej mamie tez wisial raz przy gardle, ale nikt go wtedy nie uspil,
              bo on taki ladny i tak bylo go wszystkim szkoda.
              i wcale nie byl to "pies tej rasy", tylko sliczny, kudlaty o
              ujmujacym wygladzie kundelek na krzywych lapkach...
              wsztystko zalezy od wychowania i od wlasciciela, bo jak wlasciciel
              glupi, to juz nic nie pomozesmile
              ja sama mam w domu 5 letnia psice i pomimo tego, ze uwielbia naszego
              18 msc syna i inne dzieci, pilnuje obojga a oczy mam dookola glowy,
              bo wiem, do czego zdolne sa dzieci, gdy sie na nie nie patrzy.
              tylko o tym rzadko sie mowi, bo jak co do czego, to zawsze winne
              jest zwierze.

              mój suwaczek
            • ser_kowa Re: pies warczy na pełzającą córcię... 20.05.09, 19:15
              >No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
              > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed
              faktem
              > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
              > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
              > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.

              I tak właśnie wygląda selekcja naturalna w dzisiejszym świecie.
              Oddałabyś w 'jakiekolwiek' ręce -> 'jakiekolwiek' ręce spuściłyby
              agresywnego psa (przy czym nie byłby to pies będący bohaterem tego
              wątku, bo on agresywny nie jest...) -> pies dopadłby twojego
              dzieciaka na ulicy i przepływ 'genów głupoty' w naturze by sie
              umniejszył.

              Tak pół żartem, pół serio. Wierzę, że zawsze głupota zawsze obraca
              się przeciw głupim ludziom i mam z tego powodu nie krytą
              satysfakcję. Psy powinni posiadać tylko wybrani, bo więkzość na
              zwierzę nie zasługuje.
        • totorotot Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 15:10
          ja nie rozumiem, na co Ty jeszcze czekasz? Pieska na księżyc (do schroniska) albo do krainy wiecznych psich łowów. Też miałam ukochanego piesiunia, niestety musiałam go oddać do schroniska, ponieważ mnie nie słuchal.
          Jeśli narzeczony będzie miał jajieś anse w kwestii pozbycia się amstaffka, potraktuj to jak pierwszy sygnał ostrzegawczy.
      • monia111175 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 22:07
        tez mam ten problem,w tym ze moj pies nie warczy na małego(tez ma 9
        mies)wrecz ucieka jak on raczkuje,ale sa pewne momenty ze sie
        boje,starszy syn czesto mu dokuczał(dokucza)i jak mały np.uderzy go
        czyms to wtedy.....nie wiem na razie mu nic nie zrobił,jedynie
        chodzi za nim wacha go wszedzie,i lize ewentualnie.Ale my oddajemy
        psa na wies do moich rodziców(wykonczyła mnie ta
        siersc,wszedzie,dosłowne wszedzie)i strach co bedzie jak mały bedzie
        go chciał złapać,uderzyć.Ja mam kundelka(matka bokserka była)Ale
        powiem szczerze amstafa bym nie trzymałą w domu gdzie jest dziecko i
        jeszcze mały metraż(ja mam mieszkanie duże,a mimo wszystko za ciasno
        na dziecko i psa).Zobaczymy po wakacjach,moze wróci z nami........
    • semi-dolce Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:15
      Jak czytam, że ktoś chce uspic psa bo ten zawarczał na dziecko, to nóż mi sie w
      kieszeni otwiera.

      Sprawa jak najbardziej do rozwiązania. Wystarczy odrobina wiedzy i chęci.

      Skąd pies ma wiedzieć, że dziecko zajmuje wazniejsza od niego pozycję? Trzeba go
      uswiadomic, sam się nie dowie. Psa trzeba wychować. Dziecko także. No ale ty
      nienawidzisz psa bo chciała go była narzeczona twojego chłopa. Tak, to wiele
      tłumaczy. Faktycznie lepiej będzie jak ją oddasz. Tu link do fundacji zajmujacej
      się adopcjami bullowatych. Skontaktuj się z nimi, powinni pomóc
      www.fundacja-ast.pl/
      Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że i na psa i na dziecko powinny
      byc pozwolenia.
      • majenkir Re: 15.05.09, 02:01
        semi-dolce napisała:
        > Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że i na psa i na
        dziecko powinny byc pozwolenia.

        U banaszki jeno wiatr by hulal po izbie wink.
        • banaszka82 Re: 15.05.09, 10:30
          nie masz prawa tak się wypowiadać na mój temat.Uważam się za dobrą mamę i to,że
          chcę dziecko chronić przed psem z którym przebywa w jednym pokoju a który nie
          jest mój i mu nie ufam uważam za wystarczający powód by psa sie pozbyć.supermamo
          i treserko psów.
          • ser_kowa Re: 20.05.09, 19:49
            > nie masz prawa tak się wypowiadać na mój temat.Uważam się za dobrą
            mamę i to,że
            > chcę dziecko chronić przed psem z którym przebywa w jednym pokoju
            a który nie
            > jest mój i mu nie ufam uważam za wystarczający powód by psa sie
            pozbyć.supermam
            > o
            > i treserko psów.

            A moim skromnym zdaniem, dobrym rodzicem nigdy nie będzie osoba
            traktująca żywą istotę z taką ignorancją. Jednak może mamusine
            wychowanie przyniesie efekt i za 5o lat córcia nauczona, poprzez
            przykład, prawidłowej postawy, wyrzuci mamusię z domu/podda
            eutanazji/podrzuci do domu starców (niepotrzebne skreślić), bo ta
            wyrazi swe niezadowolenie poprzez krzyknięcie (jak przez laty suczka
            warknięciem). uhhh lekki stresik się wkradł tongue_out
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:29
        wiedziałam ,że w końcu sie odezwiesz wyrocznio....powtarzam po raz któryś,że mój
        facet wychował ją doskonale,wie o psach pewnie więcej niż ty ale skoro zaczęła
        teraz tak się zachowywać i przejawiać agresję to ja się na to nie godzę.A to,że
        chciała ją laska mojego narzeczonego nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia.Napisałam o
        tym by sytuacja była jasna.
    • deodyma Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:48
      a zwracasz uage na to, jak dziecko zachowuje sie w stosunku do psa?
      bo tak naprawde to nigdy dziecka z psem samego sie nie zostawia i nie powinno
      sie ich spuszczac z oczu nawet na sekunde.
      9 msc dziecko to juz nie dzidzia, ktora lezy sobie nieruchomo.
      wiem, jak bylo i jest z moim dzieckiem, ktore zaczepia psa przy kazdej okazji i
      nie daje mu spokoju.
      • agamemnonn Re: 15.05.09, 07:30
        Czytaj , ze to nie jej pies. Nie ona go do domu przytargała. Przeszkadza jej
        pewnie juz od dawna - nie każdy musi lubieć pieski, kotki i pajączki.
        Po drugie włos sie jeży na myśl, ze mozna by za cos takiego psa uspic!
        Lepiej go oddajcie do fundacji. Jeszcze przyjdzie wam na mysl zeby go bić za to
        ze warczy na dziecko.
        Po trzecie mamaoliwki chyba, wyraziła swoje zdziwienie, ze dziecko
        dokucza psu .... wiesz, są dzieci którym raz wytłumaczysz ze nie wolno psa
        zaczepiać i im starczy, ale są też dzieci którym można tłumaczyć na 100 róznych
        sposobów, a one będą na tyle złośliwe, ze za twoimi plecami pociągną psa za ogon
        czy ucho. No tak już jest. Dzieci są rózne.

        majenkir wytłumacz mi proszę, dlaczego nazywasz autorke idiotką ?
        Wyczytałaś coś między wierszami czy jak?
        • memphis90 Re: 16.05.09, 14:47
          > Czytaj , ze to nie jej pies. Nie ona go do domu przytargała.
          Pies kupiony przez jej faceta. Czyli teraz już jej.
      • banaszka82 Re: 15.05.09, 10:35
        nie będę cię obrażać bo to nie mój poziom ale jeśli chcesz wiedzieć to ten kark
        po pracy przychodzi i robi nam obiad,potem bawi się z dzieckiem i robi mu
        kąpiel,podczas gdy ja rehabilituję córkę, On sprząta... chcesz Go jeszcze
        poobrażać...?
    • smerfetka8801 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:25
      po przeczytaniu twoich wypowiedzi dochodzę do wniosku,ze powinniście znaleźć psu
      lepszy dom-nie nadajecie się na właścicieli psa. ja najpierw miałam psa potem
      dziecko a nauczyłam psa gdzie jego miejsce i choćby go dziecko za uszy ciągnęło
      to tylko ogonem macha.
      nie lubisz psa pies to pewnie wyczuwa i warczy na dziecko które wyraźnie
      lubisz-psy nie są głupie.
      • leneczkaz Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:35
        Ale to jest amstaw kochanie. Moja siorka miała kilkumiesięcznego amstafa cą jej
        wszytko gryzł a jak zabierała to się rzucał na nią. Strasznie się bała i go oddała.
        Te psy są bardzo agresywne i trzeba umiec je ułożyć.

        A, że w polsce idiotów dostatek, to jak modna się zrobiłą rasa psów morderców to
        dziecom na komunie kupowali i wszyscy chłoptasie, młodociani przestępcy mają
        amstafi i pittbule.
        Co za głupie społeczeństwo.
    • leneczkaz Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:33
      A ja wam powiem, że wszyscy jesteście głupi i tyle.
      Autorka bo wzieła psa którego nie chciała.
      Laski które mówią, że jest idiotką, same mają prblemy z mózgiem.
      Logiczne, że jak laska się boi o dziecko to kopa w dupe dla psa i tyle. CZŁOWIEK
      się liczy. Ale nie.. W XX/XXI wieku pieski ważniejsi niż ludzi.
      Piesek paris ma kurde lepszy dom niż miliony ludzi na świecie, a takie psie
      smakołyki zjadłby niejeden głodny w Afryce.
      Ale jasne.. Lepiej pojechać laske co się boi Amstafa bo przecież można zranić
      uczucia pieska. Puknijcie się w puste łby!

      Sama miałam pieska. Ale to był MÓJ wybór. Chciałam malutkiego (pudel TOY)
      przyjaznego pieska. I tak go wychowywałam. Moża mu było rękę włożyć do gardła a
      by nie ugryzł. Ale jak laska nie ma pewności to logiczne, że człowiek jest
      wazniejszy niż pies.
      Moj zdechł, ale też miałam problem bo mimo wszelakich produktów odleszczowych w
      domu mieliśmy hodowlę kleszczus-pospolitus. Łaziły wszędzie! Wiec nie chciałabym
      go w domu w którym jest dziecko. Sama mam Borelioze bo K. przynosił kleszcze i
      sobie spaliśmy razem a rano pełzały po moim łóżku. I żadne kropeli, obroże i
      spryskiwacze nie pomagały.
      To przykład ale jeśli zwierze staje się zagrożeniem samym s sobie, albo powoduje
      lęki to ważniejsze jest zdrowie dziecka niż psychika psa. Moim opiekowali się do
      końca rodzice (tam mieszkał całe zycie, nie wzięłam go do siebie po ślubie). Ale
      jak ktś nie ma warunków komuś oddać to można znaleźc fundację, albo dom
      adopcyjny (nie wiem kto by chciał agresywnego psa).

      A! Przypomniało mi się. Siorka męża ma tak agresywnego (zaburzenia psychiczne)
      psa, który jest agresywny TYLKO w stosunku do dzieci. Zerzarła swoje młode, 2
      mioty. I co oni mają zrobić? Sami nie iwedzą. Wybudowali jej na podwórku bude i
      ogrodzili siatką to ta wariatka podkop zrobiła, siatke podryztła a na koniec
      wyskoczyął górą. Boją się o własne dzieci... I co mają pieska do psychologa
      prowadzać. Jasne...
      • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:44
        Leneczko a co byś zrobiła w tym przypadku? Posłała psa od razu w diabły czy
        pisała post na forum? Na post na forum stanowczo za późno, taki miałby sens
        zanim dziecko się urodziło, jakby autorka pytała się o radę koleżanek które mają
        już psa i dziecko jak psa przygotować, jak się zachowywać i tak dalej. Teraz
        chodzi tylko o usprawiedliwienie i przyklaśnięcie przez inne osoby pomysłowi
        pozbycia się zwierzaka...
        • mruwa9 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:01
          pozbylabym sie zwierza bez wyrzutow sumienia. Zywego albo martwego (
          w sposob cywilizowany, nie lopata po lbie, ale- albo uspic, albo
          oddac do schroniska czy innej fundacji). Mam w tylku prawa zwierzat,
          gdy chodzi o zycie dziecka.No, ale ja z zalozenia nie lubie psow.
      • smerfetka8801 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:47
        jasne,że dziecko ważniejsze jasne,że jak laska psa nie chce to powinna go oddać
        (nie uśpić) ale jeśli taka sama konsekwencja ma miejsce w kwestii wychowania psa
        jak w jej postach to nie dziwne,że pies zachowuje się tak nie inaczej.\mądry
        człowiek może mieć i amstafa i dziecko nie reaguje an tę rasę alergicznie bo
        koleżanka ma amstafa i roczna córkę,no ale jej mąż pomyślał zabrał psa do
        trenera i pies dziecku krzywdy by nie zrobił!nie oznacza to jednak,że psa
        zostawiają np samego z dzieckiem bo to nawet jak ma się psa anioła nie może mieć
        miejsca.
        ja bardziej dziecku muszę tłumaczyć ,ze psa się nie szarpie niż odwrotnie grunt
        ,że pies na zaczepki reaguje przyjaźnie a nawet zamiast uciekać przed dzieckiem
        sam do niej przychodzi i w sumie nie ważne czy kundel czy amstaf bo każdy pies
        może być groźny jak ma nieodpowiedzialnych właścicieli i każdy może być aniołem
        jak ma odpowiedzialnego i myślącego właściciela.
        dziewczyna nie chce psa nie lubi go więc nie dziwne,ze takie rzeczy się dzieją
        zamiast pisać na forum o bestii warczącej na dziecko niech psa odda komuś kto
        psu da prawdziwy dom bez szkody dla dzieci
      • edith31 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 23:22
        leneczkaz

        Jestes wielka kobieto wink, napisalas cala prawde, psy im juz mozgi
        powyzeraly, tak jak mowisz mozna maly narod wykarmic za to co
        niktorzy psu kupuja do jedzenia. Swiry i tyle, biedne sa ich dzieci
        bo w chacie pies rządZi, poczytajcie forum " psy rasowe" oraz " "
        zwierzeta " istny fanatyzm te laski nie maja czasu sie dziecmi zajac
        bo tylko psy im w glowie.
        Blaszko nie przejmuj sie ,rozumiem Cie, postaraj sie oddac pieska w
        dobre rece, to zywa isotota ale jednak rozumiem Twoje obawy, dziecko
        wazniejsze niz pies i niech tamte pannice sobie to wbiją do łba, ze
        pies tp tylko pies a czlowiek jest wazniejszy!!!!
      • arcus.caelestis Re: pies warczy na pełzającą córcię... 28.05.09, 12:40
        "A! Przypomniało mi się. Siorka męża ma tak agresywnego (zaburzenia
        psychiczne)
        psa, który jest agresywny TYLKO w stosunku do dzieci. Zerzarła swoje
        młode, 2
        mioty. I co oni mają zrobić? Sami nie iwedzą. Wybudowali jej na
        podwórku bude i
        ogrodzili siatką to ta wariatka podkop zrobiła, siatke podryztła a
        na koniec
        wyskoczyął górą. Boją się o własne dzieci... I co mają pieska do
        psychologa
        prowadzać. Jasne... "

        Chryste!!!! Bo mi juz ręce zupełnie opadły. Ktos mi wytłumaczy po co
        rozmnaża dalej agresywnego psa? Jakim cudem te dwa mioty?
        niepokalane poczęcie?
    • demonsbaby Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:01
      Czytając niektóre wpisy mam odruchy wymiotne, co najmniej.
      Nie będę się wypowiadac jako "znawca" ras zaliczanych do TTB. Nie
      mniej chcialabym WAM pomóc taką sytuację rozwiązac w domu.
      Z punktu widzenia właściciela DOBERMANA i pełzającego (jeszzce jakiś
      czas temu kajtka wink w domu) =- sparwa nie jest skomplikowana.
      Przede wszystkim powinien WAM pomóc - ZNAWCA tej rasy, człowiek,
      który się podejnmie obserwacji (zakładam, że wasz AST nie musi
      pochodzić z hodowli - i nie chce mi się rozpisywac na temat psów
      hodowlanych i pseudohodowlanych) i przynajmniej zweryfikuje czy są
      to "błędy" do naprawienia. Takiej pomocy szukaj na portal
      tematycznych (czyli miłośników astów).

      PSAMI OBRONNYMI, BOJOWYMI ZAJMOWAC SIĘ POWINNI MIŁOŚNICY TYCH RAS -
      poznający ich cechy użytkowe, umiejętnie prowadzący psa i szkolący.
      DOM, w którym tak jest - mieszka ODPOWIEDZIALNY CZŁOWIEK, który może
      sobie pozwolić na chowanie dziecka z takimi psami.

      NAUCZCIE się ludzie, że PIES TO NIE DODTAKE DO RODZINY, a jego
      pełnioprawny członek i tak was traktuje. Stąd jeżeli poświęcacie
      czas wychowaniu i opiece nad dzieckiem to PSA RÓWNIEZ TAKI SCHEMAT
      DOTYCZY.

      Popełniliście masę błędów, a do nich należą:

      1. AST to pies morderca - nie, absolutnie nie jest - nigdy nim nie
      był, a co najwazniejsze - NIE JEST PSEM PRZENACZONYM DO WALK I
      ATAKÓW NA LUDZI, ale innych psów / zwierząt. Warto poczytać - co
      trzymacie w domu. Bo przy odpowiednim prowadzeniu (nie wiem w jakim
      pies jest wieku) macie WSPANIAŁEGO STRÓŻA I TOWARZYSZA DLA DZIECKA.
      Niestety pewne "zachowania" mają swoje predyspozycje z
      przystosowania danej rasy (chociaż powielają się tez u innych np.
      psów obronnych). Tą predyspozycją jest UWARUNKOWANIE STADNE i
      HIERARCHIZACJA. Wasz pies nie postrzega dziecka jako wroga /
      potencjalną ofiarę ataku / obiektu zaplanowanej agresji. Pies w ten
      sposób okazuje - HEJ JESTEM TRZECI W STADZIE - TY CZWARTY. POKAZUJE
      MIEJSCE STADNE. W sposób zwierzęcy - KARCI TWOJE "MŁODE".

      2. Nie przygotowaliście psa na przyjście dziecka i zaniedbaliście
      pierwsze kontakty. Pies doskonale rozumie - że wasz potomek - jest
      waszym młodym, które będziecie chronić. Z przystosowania pies rónież
      będzie stróżować, ale NIE OCZEKUJ LOGIKI POSTĘPOWANIA OD PSA.
      Zaczyna się etap hierarchizacji (pokazania dziecku miejsca w szyku),
      a tym samym dla nas brutalne (dla zwierząt naturalne) sygnały
      nadawania miejsca w stadzie. Tak, tak - odgryzienie twarzy (w
      skarjnych pzypadkach) to rónież sposób KARCENIA.
      Nie wiem - domyślam się - jak wyglądał czas przed przyjściem na
      świat (kiedy byłaś ciężarna) i jak wyglądał zaraz po. Otóz będąc
      mamą w ciązy MÓJ DOBERMAN był nauczany co to jest wózek, jak
      wyglądają ciuszki dziecka, jaki mają zapach (pies obchodził się z
      ciekawością, więc zbędna była lalka, ale są metody - GDZIE PRZY PSIE
      NALEZY POKAZYWAC JAK SIĘ ZAJMUJESZ DZIECKIEM - tulisz lalkę, nosisz
      na rękach, dajesz psu się zapoznać z NOWYMI OBYCZAJAMI), pies kładł
      łeb na brzuchu ciężarnym, żeby odczucwać, słyszeć i czuć zapach
      przyszłego potomka.
      Po porodzie - pierwsze kroki z noworodkiem na rekach po wejściu do
      domu, były skierowane do psa. Na jego legowisku usadowuiłam się z
      synem a reku - dając psu powąchać, dotknąć nosem - żeby ZAPOZNAĆ.
      Żadne kontakty nie były zabraniane, a pies uczestniczył - obserował
      (był wołany nie odganiany) we wszelkich czynnościach: kąpiele,
      karmienie, przeijanie (poza pozwoleniem na noszenie, wąchanie
      [pieluch). Dalej pies mógł się kłaść ze mną obok dziecka, POD MOIM
      STAŁYM NADZOREM być przy dziecku (malutkim). TAKI PROCES POZWALA NA
      ZACIEŚNIANIE WIĘZI Z DZIECKIEM - co u was zostało zaniedbane albo
      nie podjęliście się w ogóle takich prób.
      ZACIEŚNIANIE WIĘZI z dzieckiem pozwala na ułożeie psa, na końcowej
      pozycji w hierarchi BEZ OKAZYWANIA "AGRESJI" przez psa w stosunku do
      nowego członka rodziny. Nastepuje naturalny proces - pies przyjął,
      że potomek jest kolejnym młodym do ochrony / stróżwania i jego
      pozycja jest przednia w stadzie, po alfie i becie (czyli np. ojcu
      dziecka i tobie).

      3. Reagujesz krzykiem, karceniem psa, odganiasz go - jakkolwiek
      próbuje zbliżyć się do dziecka. NIE> Pies jest i uczy sie "bawić"
      POD WASZYM STAŁYM NADZOREM.

      4. Nie przywiązujecie wagi - kiedy i jak pies jest karmiony. A to
      odgrywa duża rolę przy manifestacji pozycji w stadzie.

      5. Nigdy nie podlegał szkoleniom z zakresu posłuszeństwa
      (specjalistycznym).

      PORADY:
      1. Wejdz na portal miłośników astów i szukaj na forum wsparcia
      znawców. Napisza wam krok po kroku co robić.

      2. Pies MA BYĆ KARCONY ZA POSTĘPOWANIE WOBEC DZIECKA. To nie
      oznacza izolowany!!!

      Zmiencie mu miejsce pobytu. Jeżeli sypia z wami w jednym pokoju -
      wyprowadzić go na korytarz / inny pokój (ale nie bronić kontaktów z
      dzieckiem / nie zmieniać postawy do psa). TONEM NAKZAUJĄCYM i
      ZDECYDOWANYM są wypowiadane wszystkie komendy. PIES NA LEGOWISKU MA
      PRAWO ODPOCZYWAĆ!!! TO JEGO OAZA! Nie włazi się tobie z butami do
      łóżka, więc szanuj też jego miejsce i NAUCZ DZIECKO (a teraz
      pilnuj), że TAM TEŻ NIE WCHODZI. Kiedy dojdzie do hierarchizacji -
      przez was ustalonej - pies wraca do pokoju w którym śpicie.
      Pies w czasie, gdy dziecko (na dzień obecny) sprawia, że ten się
      denrwuje, reaguje warknięciem, pokazaniem kłów - TYLKO I WYŁĄCZNIE
      NA TEN OBJAW LUB MANIFESTACJĘ - MA ZAKŁADANY KAGANIEC (ale w tym
      kagańcu nie ma być non stop).

      3. Karmienie psa. MA BYĆ WRĘCZ CEREMONIALNE. Nie wiem jak maluszek z
      tobą się przemieszcza po domu. Weż dziecko na ręce. Micha psa na
      stół - zawołaj psu, żeby świadczył tym czynnościom. Przygotowujesz
      żarcie, ręką w tej misce mieszając, udając, że jesz i ty i je twoje
      dziecko z jego miski - JAKO PIERWSI. Pózniej kładziesz michę na psa
      i NA KOMENDĘ ZEZWALAJĄCA PIES MOŻE JESC. Do czasu, gdy
      hierarchizacja nie zacznie być przez was kształcona I EGZEKWOWANA -
      DZIECKO NEI ZBLIŻA SIĘ DO MISKI podczas jedzenia przez psa.

      4. WSPÓLNE SPACERY i zabawy. Wózek - piesek przy wózku i żadnych
      oznak niesubordynacji, jeżeli takie są - pies natychmiast karcony.
      Wspólne zabawy na dworze z dzieckiem i psem (typu np.aportowanie)
      , itp.


      PONAD WSZELKĄ WĄTPLIWOŚĆ NIE ZASTOSOWALIŚCIE W WASZEJ RODZINIE
      ZACIEŚNIANIA WIĘZI Z PSEM, a dziś zbieracie tego efekty.
        • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:47
          dziewczyno,przestań mnie w końcu oceniać ok?przeczytałam wszystko a jeśli
          jeszcze ktoś chce po mnie pojechać to będe maksymalnie szczera : tak,ktoś
          trafnie zauważył,że to dość dla mnie wygodna sytuacja,że pies tak się zachował
          bo można teraz myśleć nad pozbyciem się go.Ten pies był uczony wg. wskazówek
          które przeczytałąm o poprzedniczki,może nie tak wzorowo ale jednak.I co z tego?a
          poza tym wlaściciel ma PRAWO nawet przespać się na legowisku psa.Ale moje
          dziecko zostało za to skarcone mimo,że ja np. mogę to zrobić bez
          problemu.Owszem,chcę sie pozbyć tego psa bo nie stać mnie psychicznie na to
          ryzyko jakim jest uczenie psa kto tu jest najważniejzy ( dziecko).
          • demonsbaby W takim razie - skoro decyzję podjęłaś 15.05.09, 10:52
            banaszka82 napisała:

            > Owszem,chcę sie pozbyć tego psa bo nie stać mnie psychicznie na to
            > ryzyko jakim jest uczenie psa kto tu jest najważniejzy ( dziecko).

            Nie pytaj o rady jak postąpić ...

            Szczerze proponuję Ci zgłosić psa do adopcji - z dokładnym opisem
            zachowań (ale bez zbędnej przesady - czyli nie demonizuj - napisz
            otwarcie nie umiem wyegzekwować hierarchii, pies nie akceptuje
            dziecka, a przede wszystkim z punktu widzenia matki obawiasz się o
            życie i zdrowie dziecka). Napisz mi przypominacza na email
            gazetowy - dam ci namairy na kogoś kto się zajmuje adopcją astów.
            Potzrebne będa zdjęcia.

            Zróbice sobie jednak w domu przyslugę i NIE BIERZCIE JUŻ ŻADNYCH
            PSÓW DO DOMU - BO PRZYSPARZACIE IM CIERPIEŃ.

            Co do adopcji - postaram się, żeby przeszlo to szybko i sprawnie.
          • franczii Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 14:38
            > to będe maksymalnie szczera : tak,ktoś
            trafnie zauważył,że to dość dla mnie wygodna sytuacja,że pies tak się zachował
            >bo można teraz myśleć nad pozbyciem się go

            Ty jestes jednak bez serca. Rozumiem strach o dziecko, sama tez mam psa i
            pilnowalam, zeby nikomu krzywda sie nie stala, staralam sie, zeby pies dziecko
            zaakceptowal. Ciekawa jestem, czy twoj partner rozdarty pomiedzy miloscia do
            dziecka a przywiazaniem do zwierzecia wie, ze juz w duchu zacierasz rece. Mam
            tylko nadzieje, ze zachowacie resztki przyzwoitosci i zadacie sobie trud
            poszukania domu dla psiaka a nie pozbedziecie sie go w inny sposob.
        • edith31 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:26

          slonko1335 napisała:

          > W końcu bardzo mądry i pouczający post, obawiam się jednak, że
          rozpisałaś się n
          > a
          > darmo, bo to autorki wątku nie interesuje zapewne no ale może ktoś
          inny będzie
          > szukał takich informacji i skorzysta

          Juz Ty sie o to nie martw, kazda sensowna porada bez oceniania
          kogos nie jest na darmo!!! Moze walsnie dziewczyna skorzysta!
      • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:07
        jak czytam ,jakie egzorcyzmy i cyrki trzeba odprawiac, majac w domu
        psa i jak bardzo zycie musi sie wokol kundla krecic, po raz kolejny
        utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
        mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole jeszcze
        troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?
        Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
        (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)
        • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:18
          mruwa9 napisała:

          > > utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
          > mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole
          jeszcze
          > troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?

          Cieszy mnie, że wreszcie CHOĆ 0,001 TREŚCI TRAFIŁO. DOBRZE, ŻE NIE
          CHCESZ TAKIEGO PSA, bo czy to doberman, czy to owczraek albo dog
          niemiecki czy wreszcie małe bojowniki i gladiatory TO PSY DLA
          ZNAWCÓW. GDYBYM NIE BYŁA MIŁOŚNIKIEM WSPANIAŁEJ RASY DOBERMANÓW,
          nigdy ten by w moim domu nie przebywał.

          Skoro pies JEST U MNIE TRAKTOWANY JAK CZŁONEK RODZINY, to normalne
          jest, że mam dwoje dzieci do wychowania - czy to oznacza, że nie mam
          czasu na pracę zawodową, męża i prowadzenie domu??? Ciekawe ...

          > Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
          > (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)

          HODOWCĄ JEST MIŁOŚNIK. Bez dwóch zdań. Kasa z hodowli - nie żartuj.
          Więcej się dokłada niż tego czystego zarobku ma (tak, tak - mówię o
          pieskach rodowodowych, zyskiwania statutu hodowlanego, wyjazdów,
          kojarzeń, no i odchowania z wyprowadzeniem miotu).
        • slonko1335 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:22
          Mruwa bo pies to członek rodziny i odpowiedzialna osoba która się na niego
          decyduje zdaje sobie sprawę że to ogromny obowiązek. Decydowałaś się na dziecko
          i też Twoje życie w pewnym stopniu mu podporządkowałaś tak samo pies to nie
          zabawka...
          A na Twoje pytanie odpowiem przewrotnie, po co ludzie właściwie decydują się na
          dzieci? tez upierdliwe bywają, czasu mnóstwo zabierają i kosztują...
          • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:29
            slonko1335 napisała:

            > Mruwa bo pies to członek rodziny i odpowiedzialna osoba która się
            na niego
            > decyduje zdaje sobie sprawę że to ogromny obowiązek.

            Autorka sie NIE DECYDOWALA. Zostala postawiona przed faktem
            dokonanym.
            > A na Twoje pytanie odpowiem przewrotnie, po co ludzie właściwie
            decydują się na
            > dzieci?

            Wiesz, nie ma dnia, zebym sie nad tym nie zastanawiala wink
            • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:33
              mruwa9 napisała:


              >
              > Autorka sie NIE DECYDOWALA. Zostala postawiona przed faktem
              > dokonanym

              No tu bym się sprzeczała. Chyba świadomie związała się z
              człowiekiem, który takiego psa posiada i ten świadomie dokonał
              wyboru z kobietą się wiążąc i dziecko na świat przywołując BEZ
              POZBYCIA SIĘ PSA.

              jezeli ktos został postawiony przed faktem dokonanym to
              bezapelacyjnie BYŁ TO pies wink
        • edith31 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:30
          mruwa9 napisała:

          > jak czytam ,jakie egzorcyzmy i cyrki trzeba odprawiac, majac w
          domu
          > psa i jak bardzo zycie musi sie wokol kundla krecic, po raz
          kolejny
          > utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
          > mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole
          jeszcze
          > troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?
          > Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
          > (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)



          Hahhahahaha dobre wink i prawdziwe,one nie maja czasu dla dzieci bo
          ich dziecmi sa psy wink
        • moofka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:11
          embeel napisała:

          > dobrze radzisz, ale mam wrażenie, że autorka wątku i tak już podjęła decyzję o
          > pozbyciu się psa a na forum szuka dla niej usprawiedliwienia.
          >

          i bardzo dobrze
          post jest bardo fachowy i z cala pewnoscia pisany przez fachowca
          a autorka watku zapewne nim nie jest
          podejmowac ryzyko szkolenia psa bojowego na podstawie wiedzy zdobytej w necie
          jest ryzykowne
          ja moge zaryzykowac przepis najwyzej ciasto wyrzuce do kosza
          a nie ze mi psisko dziecko zagryzie, jak cos nie tak zrobie
          • embeel Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:16
            mój komentarz był w kontekście poszukania fachowca. A autorce pewnie nie będzie
            się chciało tyle zachodu, bo zdecydowała się pozbyć 'problemu', zamiast się
            zmierzyć z sytuacja i spróbować ją rozwiązać.

            • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:23
              A nie ma prawa do niechcenia zmierzenia sie z problemem? Nie ma
              prawa, zeby nie czuc sie na silach, nie meic czasu czy po prostu nie
              miec w tym przyjemnosci? Nie kazdy przedklada kundle nad wlasne
              dzieci, ma do tego prawo. Nie autorka decydowala o pojawieniu sie
              psa w domu i nie ma obowiazku kochac go. Moze jej sie po prostu nie
              chciec mierzyc z problemem, moze czas , ktory mialaby poswiecic psu,
              woli poswiecic dziecku? Jednym z rozwiazan problemu jest wlasnie
              pozbycie sie psa. Nie wiem, czemu z tego powodu jest krytykowana i
              atakowana. Nie kazdy jest stworzony do bycia psia mama. Ja
              zdecydowanie nie jestem wink i nie czuje sie z tego powodu gorszym
              czlowiekiem.
              • kasikaka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:30
                Wiesz mruwa9 jak tam nikogo zmuszać do kochania psów nie będę, nie chcesz nie
                musisz, ale ktoś kiedyś mądry powiedział, że jeśli nie umiesz kochać innych
                stworzeń niż ludzie to twoja miłość jest egoistyczna i coś w tym chyba jest. Bo
                co - kocham swoje dziecię nad życie, a cała reszta się już nie liczy ? jak
                najdalsza jestem od oceniania ludzi... ale co tam oddam psa, który czuje, który
                mnie kocha, który się do mnie przyzwyczaił - bo teraz mam do kochania kogoś
                innego. jakby mój pies zrobił krzywdę dla dziecka to pewnie też bym podjęła
                decyzję o oddaniu, ale nie było by mi z tym łatwo... wręcz czuła bym wyrzuty
                sumienia. Nic na to nie poradzę, że kocham to swoje stworzenie.
                • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:39
                  wiesz, ja nawet mam odwage przyznac publicznie, ze nie kocham
                  wszystkich przedstawicieli wlasnego gatunku, wiesz? Czy ujmuje mi to
                  czlowieczenstwa? A Ty kochasz swoja tesciowa? Albo sasiadke, ktora
                  wali miotla w sufit, gdy dzieci tupia?
                  Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki. Ma
                  ryzykowac zyciem dziecka w imie franciszkanskiego humanitaryzmu i
                  pochylania sie nad bracmi mniejszymi? Nie, dziekuje. Czasem pierwsze
                  zachowanie agresywne moze byc ostatnim, dla takiego amstaffa to jest
                  sekunda, jedno klapniecie szczekami i dziecko lezy z przegryzionym
                  gardlem. I okazuj wowczas swoja humanitarna lepszosc i milosc do
                  zwierzat.
                  • kasikaka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:49
                    mruwa9 napisała:

                    > wiesz, ja nawet mam odwage przyznac publicznie, ze nie kocham
                    > wszystkich przedstawicieli wlasnego gatunku, wiesz? Czy ujmuje mi to
                    > czlowieczenstwa? A Ty kochasz swoja tesciowa? Albo sasiadke, ktora
                    > wali miotla w sufit, gdy dzieci tupia?
                    > Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki. Ma
                    > ryzykowac zyciem dziecka w imie franciszkanskiego humanitaryzmu i
                    > pochylania sie nad bracmi mniejszymi? Nie, dziekuje. Czasem pierwsze
                    > zachowanie agresywne moze byc ostatnim, dla takiego amstaffa to jest
                    > sekunda, jedno klapniecie szczekami i dziecko lezy z przegryzionym
                    > gardlem. I okazuj wowczas swoja humanitarna lepszosc i milosc do
                    > zwierzat.

                    Czyli co ? przeprowadzić gdzieś sąsiadkę , usunąć teściową, jak mąż mnie wkurza
                    to też się rozwieść, a co sprawy da się tak rozwiązać. Ja tam nikogo nie zmuszam
                    do niczego, ale skoro nie kochasz psa to się po prostu na niego nie decyduj i
                    tyle.
                • edith31 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:36
                  > Wiesz mruwa9 jak tam nikogo zmuszać do kochania psów nie będę, nie
                  chcesz nie
                  > musisz, ale ktoś kiedyś mądry powiedział, że jeśli nie umiesz
                  kochać innych
                  > stworzeń niż ludzie to twoja miłość jest egoistyczna i coś w tym
                  chyba jest. Bo
                  > co - kocham swoje dziecię nad życie, a cała reszta się już nie
                  liczy ? jak
                  > najdalsza jestem od oceniania ludzi... ale co tam oddam psa, który
                  czuje, który
                  > mnie kocha, który się do mnie przyzwyczaił - bo teraz mam do
                  kochania kogoś
                  > innego. jakby mój pies zrobił krzywdę dla dziecka to pewnie też
                  bym podjęła
                  > decyzję o oddaniu, ale nie było by mi z tym łatwo... wręcz czuła
                  bym wyrzuty
                  > sumienia. Nic na to nie poradzę, że kocham to swoje stworzenie.


                  Kasiko duzo racji w tym co piszesz ale nie kazdy jest do tego
                  stworzony zeby posiadac zwierzaki i jak akurat to rozumiem!
                • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:42
                  To nie jest przymykanie oczu. To jest jedna z mozliwosci rozwiazania
                  problemu:
                  1.oddanie psa,
                  2.wychowanie psa, bez pewnosci, ze kiedys mu nie odbije i nie rzuci
                  sie domownikom do gardla,
                  3.uspienie psa.
                  4.udanie, ze problemu nie ma (z ewentualnym finalem jak w punkcie 2)

                  Jakies jeszcze propozycje?
            • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:51
              embeel,nie kumasz..?napisałam juz,że gdyby to był MÓJ pies,czyli chciany przeze
              mnie i kochany to tak,zdobyłabym sie na ten cały cyrk.Ale ja za nim nie
              przepadam i sorry ale nie wiem kto wybiera sobie partnera na życie pod względem
              posiadanego przez niego psa...
              • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:54
                ja, wink a zasdniczo dobierma partnera, który akceptuje "takie" psy i
                dzielimy razem chociaz część pasji jeśli idzie o tryb zycia z takim
                zwierzęciem, ale tutaj trzeba być przede wszystkim pasjonatą wink ...
                miłośnikiem.
                  • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 12:31
                    nie przerysowuj pewnych wartości. Mogę teoretyzować, ale generalnie
                    mam jakiś swój punkt odnisienia jeśli idzie o rozumienie zakresu
                    odpowiedzialności i dobór partnera. Nie spotkałam się na równi z
                    podobnym problemem (czyli pan+zwierzę, kttórego nie akceptuję, np.
                    pan kochający ptaszniki czy tarantule i je hodujący - wykluczone)
                    więc nie umiem się postawić w takiej sytuacji. Wychodzę z założenia,
                    że temat psa powinien być poruszony - PRZED URODZINAMI / POCZĘCIEM
                    DZIECKA.
              • embeel Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 11:25
                kumam, ale trzeba było w takim razie znaleźć psu inny dom od początku znajomości
                z narzeczonym. Mój mąż miał kotkę, kiedy się poznaliśmy ale oddaliśmy ją w dobre
                ręce z wielkim bólem serca, bo mam silną alergię na kocią sierść. W nowym domu
                miała dobrze aż do końca swych dni. Zrozumiał to, choć bardzo ją kochał i nie
                próbował mnie przekonywać, że może pomęczę się trochę a potem zobaczymy.
              • 3-mamuska banaszka82 15.05.09, 19:30
                wlasnie o to chodzi ze to nie twoj pies i ty go nie lubisz on to czuje on byl 1
                w tym domu przed toba wiec to ty jestes na jego terenie,ja kocham psy ale tez
                mialam taka sytlacje kilka lat temu pies mojego meza byl 1 w domu, warczal na
                mnie a pozniej na naszego syna i wiesz mieszkal na dworze od zawsze i kupilismy
                kojec jest wypuszczany na noc i w dzien kiedy jestesmy poza domem (nie oznacza
                to ze ciagle warczy ale zadazylo mu sie warkanac na mnie raz i na dziecko tez
                raz)ale jego nie winie jest starym psem duzo zycia mu nie pozostalo i poprostu
                trzymamy sie z daleka maz sie nim zajmuje doglada spedza z nim czas zabiera na
                dlugie spacery, my tez mozemy go poglaskac czy dac jesc ale jestem ostrozna i
                tyle,a gdyby twoj facet mial dziecko tez bys nie wziela pod uwage przy wyboze
                partnera na cale zycie czy dasz rade z nim wychowywac cudze dziecko dla mnie
                jestes dziecinna i egoistyczna bo partner moze ciebie sie pozbyc psa wybral
                przed toba