leneczkaz
15.06.09, 12:38
Matko co ja się mam

Maksymilian ma 8 m-cy (8,5 kg. 77cm.) i jest strasznym żarłokiem O_o
Zjada wszytko co się rusza.
Jako niemowlę był malutki (urodzony 3200), zawsze 25 leciał.
Nie lubił mleczka więc wcześnie dostawał kaszki i słoiczki (po 4-tym m-cu).
No i uwielbia próbowac różnego jedzonka, co ogólnie mnie cieszy gdyby nie
fakt, nie nikt przy nim nie może nic zjeśc, żeby się nie podzielić. Maksio po
sekundzie jest przy nodze i 'narzeka' na swój okropny los, bo on nie dostał...
Uwielbia swoje zupki, owoce dostaje w słupkach do rączki, tak samo warzywka.
Kradnie nam też od czasu do czasu ciasteczka, precelki...
Kiedyś koleżanka mnie namówiła cobym dla Minia dała kabanosa wysuszonego na
wyrzynające się ząbki. Zanim się obejrzałam Maks wsynął pół O_o
W sob. próbował schabowego, wyjadał makaron z rosołu.
Potrafi łapnąć z talerza kaszy z gulaszem.
Świetnie radzi sobie z żuciem, nie ma alergi, chętnie je nowe rzeczy i to mnie
cieszy ale ile można? Boję się, że się utuczy więc staram się dawać mu na
przekąski owoce i warzywa ale cięrzko zapakować na wyjscia brukuła (pomijam
fakt, że wszytko umaże raczkując z brokułem w ręce)
Czy kiedyś mu ta żarłoczność przejdzie?