zazou1980
18.06.09, 12:48
mam sporego doła odkąd wróciłam do pracy, czyli od 1 czerwca. sytuacja wygląda
tak - młoda od 7 do 17 w żłobie na 2-gim końcu miasta (blisko pracy tatusia).
on ją wozi i odwozi, więc to mam z głowy. niestety na moje miejsce do projektu
nad którym pracowałam wzięli nową osobę i więcej ludzi nie potrzebują. na
razie nie mają dla mnie nic do roboty, więc od 3 tygli siedzę i klepię
szkolenia, a tak na prawdę większość czasu spędzam w necie. zwolnić mnie nie
zwolnią - faktem jest, że są u nas ludzie, którzy już ponad półtora roku
siedzą i nic nie robią. chyba zanosi się na to, że przez najbliższy czas i
mnie to czeka.
mój dół wynika z tego, że mało czasu mam dla młodej jak już wrócę do domu, a
tak naprawdę marnuję go w pracy nie robiąc nic pożytecznego

do pracy
wróciłam tylko dlatego, że planujemy kupić większe mieszkanie, a niestety w
warszawie są one koszmarnie drogie. w tej chwili jednak poważnie zastanawiam
się nad wychowawczym i tylko kwestia kasy mnie trzyma w firmie. chciałam
pracować zdalnie z domu, ale było mówienie, że jak ja sobie wyobrażam pracę i
opiekę nad dzieckiem jednocześnie, tylko fuck jaką pracę?? muszę przychodzić
tylko po to, żeby odbębnić 7 h, bo wielkodusznie pozwolili mi zrezygnować z
obowiązkowej u nas przerwy obiadowej (30 min. do odpracowania) i mam godzinę
na karmienie piersią.
porażka

tak na serio to się chciałam wyżalić i pewnie zaraz wrzucą wątek na forum emama...