pacynka27
01.07.09, 20:43
Wiem o ubieraniu było już 1000 wątków ale to co dziś zobaczyłam mnie poraziło.
Byłam nad jeziorem z moimi dzieciakami. Rozłożyliśmy się tuż obok rodzinki
chłopcem ok. 4 letnim i noworodkiem (myślę, że nie miał nawet 2 tygodni).
Maleństwo było ubrane w kaftan z długim rękawem, śpiochy, czapeczkę z grubej
bawełny (nawet nie taką ażurową z dziurkami) do tego przez cały czas leżało w
foteliku samochodowym (a jak w tym cholerstwie dzieciaki się pocą nie muszę
pisać bo właśnie taki watek był ostatnio). Miałam ochotę podejść, zagadać i
wspomnieć coś o niewłaściwym do pogody ubraniu ale tatuś taki wygolony był że
spękałam
Potem tatuś przyniósł sobie piwko z sokiem i UWAGA!!!! dał temu czterolatkowi
do picia. Dzieciak w ciągu kilku minut parę razy pociągnął przez słomkę. No
ręce mi opadły i nie tylko ręce.
Rodzinka się w końcu zebrała do samochodu. Zgadnijcie kto prowadził? Tak, ten
tatuś co piwko 10 minut wcześniej wypił.
Gdybym tej rodzinki nie widziała nigdy bym w to nie uwierzyła.