mama_malenstwa
02.07.09, 11:23
jestem mamą dwójki brzdąców - 3 letniej dziewczynki i 7-tyg. chłopca.
chciałam podzielić się pewną refleksją, pewnie "niepoprawną
politycznie"

i spytać jak to jest u was? spodziewam się też
grzmienia ze strony matek zakochanych po uszy w swoich maleństwach
od dnia narodzin... no cóż...
ze mną jest inaczej... tak było z córką, jest teraz z synem. Radość
z bycia mamą pojawila się tak kolo 4-5 miesiąca. Pewnie, że i
wcześniej bywaly bardzo fajne chwile, ale jednak zmęczenie (pobudki
nocne), znużenie, zniecierpliwienie i żal za dawnym życiem były
częstsze. Niestety. Córka miala kolki, życie z nią na początku bylo
trudne. Dużo plakala, a ja bylam bezradna. Gdzie ta radość z
macierzyństwa??? pytałam. Padałam na nos, dni z maleńką dlużyły się
niemiłosiernie... I ta monotonia... Miałam potworne wyrzuty
sumienia, czulam się fatalnie. Wydawalo mi sie, że nie zdalam
egzaminu na mamę ...
teraz jest podobnie, choć mały nie ma kolek. czekam po prostu na
czas, gdy zacznie się śmiać, odpowiadać radośnie na moje
zagadywanie, gdy będzie go interesowal swiat i będzie można z nim
wychodzić "do ludzi". Teraz tez wychodzimy, oczywiście, ale maly
albo śpi albo placze, bo taki z niego marudka. pośpi, zje, pruknie i
placze

chwil aktywności jest niewiele, ale jest jeszcze b.
malutki. do tego dochodzą problemy ze spaniem w dzień.
Starszą córkę kocham ponad życie, więc wiem, że i syna pokocham
równie mocno. Potrzeba tylko czasu. Już się nie czuję wyrzutów
sumienia, daję mu trochę popłakać, gdy wszelkie formy uspokojenia
zawodzą. przy córce stwalam na rzęsach, by pomóc, teraz podchodzę do
wszystkiego spokojniej. zresztą przy dwójce dzieci nie można
poświęcić każdemu z nich tyle czasu, co jedynakowi.
ciekawa jestem, czy bylo / jest u was podobnie? u części z was,
choćby?