No i mu uległam...

09.07.09, 14:03
Mój synek ma 5 miesięcy od drugiego mies. spał ładnie w łóżeczku,
ale od ponad tygodnia budził się co 15 minut i popłakiwał. Dawałam
pić, jeść, podawałam smoczka i nic. Dopiero jak mnie zobaczył nad
łóżeczkiem uspokajał się. No i dzisiaj o 5 rano już nie wytrzymałam
aż się popłakałam ze zmęczenia i wzięłam małego do siebie do łóżka
no i jak ręką odjął. Zasnął odrazu, bez smoczka, płakania i spał do
8 bez przebudzenia. Narazie dopuki mąż jest zagranicą i jesteśmy we
dwoje to ok ale jak mąż wróci to troche będzie zawiedziony że jego
miejsce obok żonki zajął inny mężczyzna i czy ten mały wymuszacz
będzie chciał spać później sam. A może go przerzymać jeszcze kilka
nocy w łóżeczku i mu przejdzie, tylko nie wiem czy wytrzymam.
    • super-mikunia Re: No i mu uległam... 09.07.09, 14:43
      Nasz od samego początku zasypiał sam w łóżeczku. Ostatnio miał
      jednak z tym problemy...My go kładliśmy, a on zaczynał wychodzić,
      raczkować po prostu roznosiło go w tym łóżeczku. Zaczeliśmy więc go
      zabierać do siebie i Młody w wieku 8 m-cy zaczął zasypiać z nami..
      Na szczęście już mu się to odwidziało i znowu jest jak dawniej smile
      U nas zmiana nawyku była chwilowa (raptem kilka dni) - może u Ciebie
      też smile
    • habibeti Re: No i mu uległam... 09.07.09, 18:13
      dzieko to przeciez nie wojna, nie mozna myslec ja mu uleglam albo on mi ulegl,
      to wzajemne dogadywanie sie. Tej nocy dogadaliscie sie w ten sposob, obydwoje
      zadowoleni wiec jest ok.
      • kasikaka Re: No i mu uległam... 10.07.09, 08:58
        Moja młoda też śpi w łóżeczku, ale jak jest noc , że się kręci i jakoś spanie
        jej nie wychodzi to biorę ją do nas do łóżka przytulamy się i śpimy. I nie
        zmienia to faktu, że następnego wieczora kładziemy ją do łóżeczka. Po prostu jak
        młoda ma potrzebę przytulenia się do mnie i zasypiania w moich objęciach to jej
        na to pozwalam. A swoją drogą to chyba najmilsza rzecz zasypiać czoło w czoło z
        dzieckiem, ja przynajmniej w tych chwilach się rozpływam smile
    • budzik11 Re: No i mu uległam... 10.07.09, 09:11
      Mój co rano (ok. 4) ląduje u nas w łóżku. To smieszne, żeby facet był zazdrosny.
      To nie jest "inny mężczyzna", to jest jego dziecko!!!
    • zefirekk Re: No i mu uległam... 10.07.09, 10:02
      hehe, ciesz się, że zasnął przy Tobie smile Jak ja chciałam wziąć swojego potwora do łóżka to zamiast zasnąć to zaczął skakać po nas, raczkować itp. i nici w ogóle były z leżenia. smile
    • memphis90 Re: No i mu uległam... 10.07.09, 23:04
      Moja zasypia przy piersi, po północy ląduje z nami w łóżku i śpi do
      rana. Przynajmniej się wszyscy wysypiamy, bo nie ma płaczu, budzenia,
      marudzenia, Lila zdecydowanie lepiej śpi- a z nią także my. Na razie
      jej na to pozwalam, w końcu nie będzie tego robić do pełnoletnościwink A
      z seksem i tak przenosimy się w inne miejsca, bo jakoś nie mogłabym
      przy niemowlaku- nawet śpiącym słodko w swoim łózeczkuwink
    • londine Re: No i mu uległam... 11.07.09, 00:20
      To i tak niezła jesteś. My naszej córce ulegliśmy już pierwszej nocy smile w domu.
      Całą noc walczyliśmy, karmiliśmy, przewijaliśmy, odbijaliśmy, odkłądaliśmy do
      łózeczka i dalej był płacz. W końcu o 6 rano mój mąż padnięty mówi błagalnie
      "zrób coś". Więc wzięłam dziecię do łóżka do nas, okryłam kołdrą, przytuliłam
      próbując dostawić do piersi jeszcze raz i... zasnęła natychmiast i spała murem
      kilka godzin smile Okazało się, że o to właśnie jej chodziło! Następną noc
      przespaliśmy już we trójkę całą... smile No i wtedy przypomniałam sobie, że Malusia
      jeszcze w szpitalu chciała się przytulić i położne stale dawały mi ją do łóżka
      wtym celu smile Takiego przytulaczka już mamy i już! Malusia śpi z nami, ale ja
      dalej karmię piersią, więc jest nam łatwiej, życie małżeńskie nie padło a
      wszyscy jesteśmy wyspani. I chyba to nam jest trudniej zrezygnować z tego
      wspólnego spania niż jej wink
    • reteczu Re: No i mu uległam... 11.07.09, 09:01
      A ja ze starszą córką spałam do ukończenia przez nią 3 lat, z
      młodszą obecnie dwulatką nadal śpię. Owszem, miewały panny okresy
      spania w łóżeczku, ale znacznie lepiej im to wychodziło i wychodzi
      przy mamusi; zresztą mamusia też jest wtedy jakaś spokojniejsza.
    • zona_mi Re: No i mu uległam... 11.07.09, 10:53
      Fajnie, że tak szybko. Moje starsze, biedne dziecko, odkładałam z
      uporem maniaka prawie dwa lata... Dopiero jak zaczęła spać w
      większym łóżku, czekała sobie spokojnie aż zasnę, po czym
      przychodziła do mnie i... jakoś nic się nie stało, nie zmanierowała
      się, sypia sama bez problemów. Mogłyśmy uniknąć upierdliwego
      odkładania, mojego wstawania na karmienia w nocy itd.
      Przy synku już nie byłam taka głupia - od początku spał ze mną, po
      czym bez najmniejszych problemów przeszedł do swojego łóżeczka, a
      obyło się bez dyskomfortowych sytuacji smile
Pełna wersja