wierna5
14.07.09, 13:54
Mam dosyć śmieszny problem, przed porodem nigdy bym nie powiedziała ze może to
być stresująca sytuacja. Boje sie az wychodzić z moim 1 miesięcznym dzieckiem
na spacer. Mam dosyć fajna okolice na spacerki, mimo ze mieszkam w bloku - ok
300 m mam las. zawsze mi sie podobały spacerki do lasu z wózkiem, książką,
pełen relaks. Ale moje dziecko jak tylko sie obudzi głośno płacze, a po ok 1
min drze sie w niebogłosy i „zapowietrza się” jak go nie wyciągnę - chce jeść.
W tym czasie nie tylko nie mam szans dojsc do domu ale nawet znalesc
odpowiedniego miejsca do karmienia. Wkurza mnie to, do sklepu czy załatwić cos
tez nie mogę isc bo jak sie rozpłaczę to co zrobię na środku np. sklepu...
smoczka nie chce wiec chwila uciszenia go na chwile odpada... Śpi tylko ok 1
- 1,5h ale czasami budzi sie częściej, bo boli go brzuszek (częste wzdęcia).
Nie wiem co mam zrobić jakaś chora sytuacja. prosze o poradę co mam zrobić? to
chyba nie normalne ze czasem chodzę wokół bloku na spacery bo boje sie ze
szybko sie obudzi i będzie afera...jak mam z tego wybrnąć? A może jest jeszcze
za mały i to się zmieni…