maria81
15.07.09, 11:58
witam
mój problem wygląda następująco
mój mąż ma urlop od 24 lipca (je niestety dopiero w sierpniu)
i wybiera się do swojej mamy (350km od nas). No i właśnie za namowa teściowej chce zabrać Marysię, naszą córeczkę (9,5m-ca) ze sobą na 10 dni.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że mąż na codzień nie zajmuję się za bardzo dzieckiem, ma dwa duże psy, które, jak twierdzi też są jego dziećmi i im głównie poświęca czas. Mała jest albo ze mną albo z nianią, gdy ja jestem w pracy. Swojej babci (mojej teściowej) nie zna wcale, widziała Ją może ze 3 razy, bardzo krótko i jest to dla niej obca osoba.
Wiem, że u teściowej mąż będzie się cały czas zajmował psami, a dziecku poświęci niewiele czasu, zostawiając Ją całkowicie pod opieką babci.
Tłumaczę, że to może być bardzo trudne przeżycie dla Marysi. Takie nagłe odseparowanie zupełne od mamy i zostawienie Jej pod opiekę zupełnie obcej osobie, zwłaszcza, że zrobiła się z Niej teraz taka mała przylepa, dodatkowo ząbki Jej idą i jest marudna.
Teściowa nie chce słyszeć o odmowie, i jak twierdzi, najwyżej Mała trochę popłacze.
No szlag mnie trafia na Nią (teściową), ale przede wszystkim na męża!
Jak im wytłumaczyć, że to wcale nie będzie dobre dla Małej, bo już mi brak argumentów.