mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do teścio

15.07.09, 11:58

witam
mój problem wygląda następująco

mój mąż ma urlop od 24 lipca (je niestety dopiero w sierpniu)
i wybiera się do swojej mamy (350km od nas). No i właśnie za namowa teściowej chce zabrać Marysię, naszą córeczkę (9,5m-ca) ze sobą na 10 dni.

Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że mąż na codzień nie zajmuję się za bardzo dzieckiem, ma dwa duże psy, które, jak twierdzi też są jego dziećmi i im głównie poświęca czas. Mała jest albo ze mną albo z nianią, gdy ja jestem w pracy. Swojej babci (mojej teściowej) nie zna wcale, widziała Ją może ze 3 razy, bardzo krótko i jest to dla niej obca osoba.
Wiem, że u teściowej mąż będzie się cały czas zajmował psami, a dziecku poświęci niewiele czasu, zostawiając Ją całkowicie pod opieką babci.

Tłumaczę, że to może być bardzo trudne przeżycie dla Marysi. Takie nagłe odseparowanie zupełne od mamy i zostawienie Jej pod opiekę zupełnie obcej osobie, zwłaszcza, że zrobiła się z Niej teraz taka mała przylepa, dodatkowo ząbki Jej idą i jest marudna.

Teściowa nie chce słyszeć o odmowie, i jak twierdzi, najwyżej Mała trochę popłacze.

No szlag mnie trafia na Nią (teściową), ale przede wszystkim na męża!

Jak im wytłumaczyć, że to wcale nie będzie dobre dla Małej, bo już mi brak argumentów.
    • mk271 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 12:02
      jeśli mała jeszcze jest karmiona cycem to ja bym dala to jako główny powod
      • maria81 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 12:04
        No właśnie od niedawna nie jest.
    • ciociacesia a nie mozesz pojechac z nimi 15.07.09, 12:09
      24ty to piatek - nie mozecie pojechac wszyscy na weekend? babcia sie nacieszy
      troche, dziecko sie z nia troche zapozna, taki kompromis.
      rozumiem cie bo mam córke w tym samym wieku, tylko ze ja mam niemal pełne
      poparcie meza w temacie rozłaki mojej z córką. no i moja jest jeszcze głownie na
      piersi wiec dłuzsza rozłaka w ogole nie wchodzi w gre. 10 dni to po prostu za
      długo. gdyby chodziło o 2-3 dni moze mozna byłoby dyskutowac, ale w tej sytuacji
      całkowicie cie popieram i myse ze wiekszosc by cie poparła. po 10 dniach to ona
      cie oze w ogole nie poznac
      • kannama Re: a nie mozesz pojechac z nimi 15.07.09, 12:14
        Daj mężowi małą do opieki na choćby jeden dzień to zobaczy, że to nie taki luz.
        Mój mąż dopiero teraz jak ma urlop zobaczył co znaczy opieka nad dzieckiem- mój
        ma 9.5 mies. Nie wiem czy by sie podjął całodziennej. Ja bym olała teściową. To
        sie tak wydaje że najwyżej sobie popłacze. Mój mały po silnych jednodniowych
        przeżyciach(np. badania) potrafi krzyczeć w nocy. Nikt nie wie jak dziecko to
        przeżywa.
    • symbolica Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 12:11
      Ja bym się po porostu na Twoim miejscu nie zgodziła, Ty jesteś jego matką i to
      Ty wiesz co dla dziecka najlepsze. Dziecko jest małe, w domu ma poczucie
      bezpieczeństwa i potrzebuje obecności mamy i taty. Babcia może Was odwiedzić
      kiedy Ty będziesz miała urlop i już.
      A teściowa może się nie zgadzać - To Ty jesteś jego mamą!
      • attiya Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 12:30
        to po co przepraszam mąż decydował się na dziecko skoro ma już dwójkę...psów,
        które jak piszesz są dla niego jak dzieci....
        niech się swoimi psami lepiej zajmuje...Nic dziwnego, że później dochodzi do
        tragedii typu pies pogryzł dziecko...
        • gonia-4 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 12:45
          1. Jeśli jesteś padnięta,zmęczona,masz dość-niech wyjadą-i tatuś i
          babcia się trochę pomęczą,a przy okazji zbliżą do dziecka. Może mąż
          zobaczy i doceni ile kosztuje wychowanie dziecka i jaka mała jest
          kochana..Ty będziesz miała czas tylko dla siebiesmilea po powrocie
          Wasza miłość będzie większasmile
          2.Stanowcze NIE matki.I tyle! Jak się jest tatą i babcią na pół
          gwizdka to nie ma się prawa żądać niczego nagle itd...
          3. Kłam. Że dziecko ma szczepienie,wizytę kontrolną lub inne. Dla
          uwiarygodnienia wpisz w książeczce datę. Faceci się często zieloni
          w tych sprawach a babcia nie pamięta jak to tam jest z tymi
          sprawamismile
          pozdrawiam,trzymaj się!

          a Taty pojąc nie mogę! ma luksus,że jest mam i niańka. Ja mam psy i
          kocham je bardzo ale przyszło dziecko to psy spadły na drugi plan..
          • maria81 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 13:00
            U nas psy nie tylko nie spadły na drugie miejsce, ale nawet mnie wyprzedziły, eh, szkoda gadać...
            Chyba ojcostwo przerosło mojego męża

            Chyba skorzystam z Twojej podpowiedzi i powiem, że mamy wizytę kontrolną.

            Padam na twarz każdego wieczora, jednak nie na tyle, żeby oddelegować dziecko z mężem na tak długi czas. Nie kosztem dziecka. Wiem, ze ich to nie zbliży, bo mąż nie ma do Małej cierpliwości jak sam mówi, a teściowa, no cóż, wg niej dziecko powinno siedzieć w kącie przez pół dnia samo i się grzecznie bawić.

            chyba zaczynam się żalić, a tu taka piękna pogoda za oknem smile


            Dziękuję za wszystkie rady! smile
            • q_fla Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 14:55
              Imho nie zasłaniałabym się żadną wizytą kontrolną, dlaczego
              masz "uciekać" się do kłamstwa? To Twoje dziecko, Ty się nim
              opiekujesz (i to dosłownie!) i Ty decydujesz. Mężowi powiedz, że
              owszem pozwolisz na wyjazd, ale w przyszłym roku i pod warunkiem, że
              odtąd bedzie zajmował się dzieckiem i będzie dla niego razem z tobą
              na pierwszym miejscu. To samo teściowej, nie daj się zmanipulować,
              bo w tej sytuacji nikt inny tylko Twoje dziecko ucierpi najbardziej,
              a tego nie chcesz, prawda?
              Dużo siły życzę....
        • maria81 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 12:49
          Nie chce się teraz rozwodzić nad tym, dlaczego mąż się zdecydował na dziecko w
          takiej sytuacji i jakie są tego konsekwencje, nie o to tu teraz chodzi. To
          problem na inne forum.
          A same psy są przyjazne, jednak z racji swoich gabarytów mogą niechcący coś
          dziecku zrobić.

          • ciociacesia i na weekend nie mozesz z nimi pojechac? 15.07.09, 12:52
            bo jednak szkoda relacji babcia-dziecko. chociaz za tekst 'najwyzej popłacze'
            chyba bym zamordowała smile
    • erin7 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 12:44
      Ja bym powiedziala ze mowy i nie ma i koniec. I nie ma co patrzec ze
      sie tesciowa pogniewa czy cos, Twoje dziecko i Ty jestes za nie
      odpowiedzialna. Dosc ze daleko od domu to jeszcze bez mamy??!! Poza
      tym nie boisz sie ze tesciowa nie bedzie do konca chocby odzywiac
      corke tak jak Ty bys sobie zyczyla. Wiem po mojej mamie ze jak tylko
      wyjde chocby z pokoju to juz corka dostaje jakies nowosci ze
      stolu.Niektore babcie tak maja, ze wiedza lepiej.My razem
      pojechalismy na urlop a pierwsza noc byl problem bo nie swoje
      lozeczko itp.
      Poza tym jak tesciowa chce pobyc z wnuczka to zapros do siebie.
      A mezowi powiedz, ze jak chce zabrac dziecko to ma dwa psy, podobno
      prawie jak dzieci.
      • 34tydzien Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 13:06
        Wiesz co? Wyjdź gdzieś w sobote popołudniu, tak aby mąż musiał
        dziecko wykąpać, nakarmić i uspać. W niedzielę od rana wyskocz do
        wielkiego centrum handlowego(wytłumaczysz dlaczego Cię tak długo nie
        ma) na wycieczkę po sklepach - możesz siedzieć i czytać książkę -
        mąż nie musi o tym wiedzieć.. wróć na obiad - bo chyba mąż go
        zrobi wink albo wieczorem!
        to mu się przyda bez względu na wyjazd!

        Co do jego wspólnej z mamuśką decyzji o wywiezieniu dzieci tak
        daleko, to jak on sobie wyobraża choćby podróż z malszkiem i tymi
        dwoma psami - bydlakami? Albo jest nieodpowiedzialny, albo nie ma
        pojęcia o dzieciach..
        A jak piszesz nie opiekując się dzieckiem i nie poświęcając mu czasu
        to moim zdaniem może sobie decydować co najwyżej o kolorku
        skarpetek - albo i nie!

        Porównywac jakieś dwa bydlaki do malutkiego dziecka!! mój mąż jest
        jednak najcudowniejszy na świecie!

        Głowa do góry i nie poddawaj się! To Ty jesteś mamusią - nie mąż,
        który olewa dziecko i nie teściowa, której dzieci nawet nie znają!!
        Trzymam za Ciebie kciuki..
      • karla134 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 13:39
        fajnie i znowu teściowa manipulantka... jeszcze gorsza siostrzyczka męża jak ma
        niestety nie dość że nie pomogą to jeszcze szkodzą to wszyscy chyba to
        przeżywają, dobrze tylko że nie musi pani z nimi mieszkać bo to była by tragedia
        ale nie wszyscy mają tak dobrze pani może z takich chorych sytuacji zawsze
        wybrnąć (nie pojedzie i już) to pani odpowiada za dziecko, zawsze można coś
        wymyślić to wizyta u lekarza czy coś tam, pozdrawiam.
    • krwawakornelia a ja mysle ze twoj maz i twoja tesciowa 15.07.09, 13:00
      maja racje.
      I na twoim miejscu tylko bym sie cieszyla.
      • maria81 Re: a ja mysle ze twoj maz i twoja tesciowa 15.07.09, 13:03
        Z czego mam się cieszyć?
        Że ojciec zawiezie dziecko do babci i je "oleje"?
        A babcia będzie po dniach narzekała, że Mała ciągle płacze i nie chce się sama
        bawić?

        Nie, nie cieszy mnie to
        • pikka6 Re: a ja mysle ze twoj maz i twoja tesciowa 15.07.09, 13:30
          Niet, niet, niet !!!! Doskonale Cię rozumiem! Naszczęście moja teściowa nie jest
          natarczywa, ale zostawienie dziecka u niej na 2 godziny mnie już stresuje. A te
          chłopy to niestety często tak mają uncertain DZieciaka uwielbiają ale pojęcia
          wielkiego to zwykle nie mają o tych sprawach... jak nic nie poskutkuje to po
          prostu powiedz że NIE i koniec!!!! i w nosie miej całą teściową i cały świat, bo
          sama ześwirujesz po dwóch dniach zamartwiania. 3 mam kciuki!smile
          • krwawakornelia to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 14:57
            i ma prawo chciec poprzebywac z cora. Zwlaszcza ze na codzien z tym
            ciezko.
            • q_fla Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:04
              Taki z niego ojciec jak z koziej doopy trąba...
              • slonko1335 Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:13
                A może mama mu nie pozwala być tym ojcem na co dzień. Czytam ten wątek i
                wszystko ten tatuś przecież będzie robił źle. Przecież to też jego dziecko i
                krzywdy mu nie zrobi ale podejrzewam, że na co dzień nie ma okazji nawet
                spróbować się zajmować małą bo mama zrobi lepiej.

                Autorko wątku rozumiem Twoje obawy tym bardziej, że to jednak 10 dni a nie kilka
                godzin i tak jak piszesz dla dziecka mógłby być to jednak szok, nagle gdzieś
                daleko, i długo bez mamy ale naprawdę musisz uciekać się do kłamstwa? Przedstaw
                sytuację mężowi tak jak nam tutaj napisałaś, niech zostanie z Mała na kilka
                godzin, potem na pól dnia, na cały dzień a potem pomyśli o dłuższych wyjazdach i
                naprawdę zacznij myśleć o tym facecie trochę bardziej pozytywnie w końcu za
                niego wyszłaś i masz z nim dziecko, nie może być aż taki zły...
                • q_fla Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:21
                  A w którym miejscu autorka wątku napisała, że nie dopuszcza męża do
                  opieki nad dzieckiem, i że mąż wszystko robi źle?
                  Napisała, że dla męża liczą się przede wszystkim psy i do dziecka
                  nie ma cierpliwości. Dzieckiem głównie miałaby zajmować się
                  teściowa, której dziecko w zasadzie nie zna. W tej sytuacji o
                  nawiązaniu bliższych relacji ojca z dzieckiem nie ma mowy.
                  • slonko1335 Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:23
                    Masz rację nie napisała tego dosłownie ale w żadnym z tych wpisów nie ma
                    pozytywnego słowa o tym człowieku i jego relacjach z dzieckiem a wręcz przeciwnie.
                    • q_fla Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:28
                      Wiesz, ja sie generalnie temu nie dziwię...
                      Co można pozytywnego powiedzieć o ojcu, dla którego psy są
                      ważniejsze od dziecka i żony.
                      Zresztą, wystarczy się obejrzeć wokół siebie, w moim otoczeniu
                      znalazłoby się kilku takich "tatusiów", co to palcem nie tknęli przy
                      dziecku od dobrych kilku lat, i to nie dlatego, że żona nie wyraża
                      na to zgody.
                • maria81 Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:31
                  Niestety, muszę Cię wyprowadzić z błędu, mąż ma i miał wiele okazji by zajmować się córką. Niestety po kilku próbach stwierdził, że nie ma do niej cierpliwości. Bo płacze, bo coś chce, bo trzeba pieluchę zmienić, a jego to brzydzi, wykąpać, nakarmić itp., czyli to wszystko co trzeba robić przy dziecku.
                  Czy uważam, że zrobię wiele rzeczy lepiej niż on? Oczywiście. A jak Ty byś porównała doświadczenie z opieki nad dzieckiem gdy ktoś robi to nieustannie przez ok. 10m-cy, a druga osoba ma za sobą tylko kilka prób? Ale nie oto chodzi, bo tak jak ja nie umiałam wszystkiego na początku, tak i On by się nauczył GDYBY TYLKO CHCIAŁ.

                  Okazji ma wiele, chociaż jednego popołudnia mógłby mnie wyręczyć i zająć się dzieckiem. Ale albo jest zmęczony, bo przecież pracował (a ja to niby do pracy nie chodzę?!), a to się źle czuje, a to idzie na spacer z psami i nie ma go 3-4h, a wieczorem musi odpocząć i wtedy jest internet.

                  Rzeczywiście nie jest taki zły, przecież nie bije...

                  Zanim pojawiło się dziecko, był inny, nie poświęcał całego swojego czasu psom i nie siedział tyle na kompie.

                  Uważam, że ojcostwo Go przerosło.
                  Psy, komp, każdy sposób jest dobry, aby uciec z domu.
                  • slonko1335 Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:43
                    Mario zauważ, że ja gdybałam tylko w tym poście, nie wiedząc jak to jest u Was.
                    Bardzo często tak jest iż mama uważa, że wszystko zrobi lepiej i potem tata do
                    dziecka się nie dotyka w ogóle.
                    Moim zdaniem macie poważny problem i musisz coś z tym zrobić bo tutaj nie
                    chodzi tylko o ten wyjazd ale o całe Wasze życie. Mam wrażenie, że Ty już na nim
                    krzyżyk postawiłaś, nie chcesz walczyć o męża i ojca swojego dziecka a może on
                    się w cień usunął, bo za bardzo się dziecku oddałaś?
                    • 34tydzien Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:50
                      albo on postawił na niej krzyżyk? wcześniej było fajnie, zawsze
                      najważniejszy - można było spać do której się chciało, imprezy,
                      szaleństwa, wyjazdy bez planowania, żona która jest wypoczęta to i
                      lepiej wygląda, której się wszystko chciało.. a teraz? ta przeszkoda
                      w robieniu tego wszystkiego co tak się lubiło..
                      • slonko1335 Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:53
                        to tylko facet, nie oszukujmy się....trzeba nad nim popracować i trochę nim
                        wstrząsnąć bo jak widać sam przez 9,5 m-ca do żadnych wniosków nie doszedł...
                        • q_fla Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 15:57
                          Taaa...facet...
                          Dzieciak, nie facet, i do tego rozpieszczony.
                          Przez mamusię, znaczy się przez teściową.
                          • slonko1335 Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.07.09, 16:01
                            Dziewczyny przecież każdy by tak chciał. Przyłazi z pracy, obiad pewnie czeka,
                            posprzątane bo on przecież pracuje i tym zajmował się nie będzie, nawet jak żona
                            pracuje to on ma na pewno cięższą robotę. Je obiad, gapi się w telewizor, 10
                            minut pobawi z dzieckiem i daje dyla a wieczorem pewnie seksu się domaga i
                            zdziwiony jak żona zmęczona bo przecież opieka nad dzieckiem to sielanka i żadna
                            robota....oni tak po prostu są zaprogramowania, tak we łbach mają, mój pewnie
                            tez taki by był gdybym mu na to pozwoliła...
                  • syswia Re: to jest kurcze w koncu ojciec 14.08.09, 21:26
                    Nie rozumiem tych lamentow. Za takiego wyszlas, tak go sobie
                    wychowalas, to takiego masz. Twoj problem to nie jest problem opieki
                    nad dzieckiem, tylko generalnie problem malzenski. Do tego ogromna,
                    niewytlumaczalna niechec do tesciowej. Skoro sama wychowala dziecko,
                    to chyba da rade przez 10 dni zajac sie dzieckiem, nie? Problem
                    najwyrazniej lezy w czyms innym.
                    • vivianna_82 Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.08.09, 10:46
                      Syswia, nie można tak po prostu wychodzić z założenia, że teściowa skoro KIEDYŚ
                      wychowała dziecko, to teraz poradzi sobie z wnuczką. Tymbardziej że autorka
                      wątku pisze, że mala nie zna babci prawie wcale. Moja Jula zna babcię (teściową)
                      a mimo to miałabym ogromne opory przed zostawieniem małej z nią np na cały
                      dzień. Po prostu obserwuję jej zachowanie, porównuję z zachowaniem drugiej babci
                      (mojej mamy). Moja mama potrafi zrobić przy Juli wszystko, od karmienia,
                      ubierania, przez kąpiel. No może jedynie cycem nie nakarmi, ale zupki, kaszki
                      deserki jak najbardziej. A to przy mojej corce nie łatwa sztuka. Teściowa tylko
                      się z Julą bawi. Raz jeden w całym Juli zyciu zmieniła jej pampersa
                      i....założyła go tyłem na przód!
                      A męża się nie wychowje, czasem faceta coś przerasta i sam ucieka w swój swiatm
                      wiec nie sugeruj, że to wina autorki...
                    • mamitymi Re: to jest kurcze w koncu ojciec 15.08.09, 20:45
                      Moja tesciowa i moja mama swietnie radza sobie z moim 9-mies. synkiem, uwielbia je obie i swietnie czuje sie w ich towarzystwie. Widze jednak jaki jest steskniony za mna gdy nie ma mnie tylko przez 4 godz. Wiem ze bardzo przezylby gdybym zawiozla go do obcego mieszkania i zostawila chocby na dobe! Nawet z babcia ktora zna.
                      Oczywiscie,ze ojciec jak najbardziej ma prawo wychowywac swoje dziecko, ale nie jego kosztem. Zreszta z postu autorki wynika ze ojciec za bardzo nie ma ochoty sie angazowac w codzienna opieke. Za duzo roboty. Chce zabrac dziecko do swojej matki, ale nie powiedziane ze bedzie sie nim zajmowal.
                      Poza tym kazda matka zna na tyle swoje dziecko, ze moze przewidziec jego reakcje w roznych sytuacjach. I tu nie swiadczy to o niecheci do tesciowej.
    • anthija Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 15:35
      nigdy w życiu nie zgodziłabym sie na twoim miejscu!!! co to ma
      znaczyć ze teściowa ma humora na zabranie dziecka?! to jest dziecko
      twoje i męża i oboje musicie sie zgodzić na ewentualne oddanie
      dziecka komuś pod opiekę. Moj syn ma 7 msc i za nic na świecie bym
      sie nie zgodziła na cos takiego wbrew sobie.
      Jak to rozwiązać? Najlepiej zwalając na siłe wyższa jak ktoś już
      pisał: szczepienia, wizyty lekarskie itp, że jednak wrócil do cyca
      (jesli neidawno odstawiłaś), a przede wszystkim jasne i klarowne
      NIE - do męża i do teściowej: mozecie razem na weekend czy na
      dłużej, albo ona do was, a jak sie nie podoba to nie twoj problem.
      A na marginesie współczuje ci, bo wiem jak wkurzające jest takie coś
    • 34tydzien Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 15:46
      wiesz co? tak sobie ciągle o Tobie myślę i smutno mi.. na pewno jest
      Ci strasznie ciężko, kochany facet, wymarzony mąż zawiódł na całej
      linii - i to dlatego, że mu się nie chce (nie ma cierpliwości)..
      przydałby mu się jakiś wstrząs, niech wie co może stracić przez
      swoje.. lenistwo.. zrób coś z tym! nie zgadzaj się na takie życie,
      bo jak go przyzwyczaisz, że tak wolno to chcąc coś zmienić za kilka
      miesięcy, lat.. on będzie zaskoczony i będzie winic Ciebie - w końcu
      wczesniej nic nie chciałaś zmieniać!
    • maria81 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 15:49
      Przepraszam

      To nie miał być wątek "konkurs na najgorszego męża i ojca"

      Nie dzieje się po prostu dobrze w mojej małej rodzince.
      W tym momencie najważniejsza jest moja Mała i przetłumaczenie mężowi, że taki
      wyjazd to nic dobrego dla Niej
      • q_fla Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 16:03
        A możesz napisać jakich argumentów już użyłaś?
        • gonia-4 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 16:16
          Tatuś "chce" ją wziąć,bo jego mamusia "nie przyjmie odmowy"..
          Właśnie wróciłam od teściowej z małą. Uważa że pampersy trzeba
          zmieniać jak zrobi kupkę. Sików może mieć 2kg,bo "przecież pampers
          wchłania".Zamoczyła ją w zimnej wodzie w basenie (20st)i mała
          płakała i wiele innych -a zostawiłam ją na godzinę!smile Wychowała 4
          swoich dzieci,zajmowała się 3 wnukami i taaka mądra jest.Masakra!
          Nie dawać dziecka babsku!smileI rozumiem,że może już Ci się nie chce
          mu "stawiać" i może kłócić (również z teściową) dla tego
          powtarzam: szczepienia,wizyta,...a Wy sobie same
          pobędziecie.Najwyżej poprosisz opiekunkę żeby dłużej kiedyś została
          i dla siebie czas znajdziesz.
          • q_fla Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 16:27
            > powtarzam: szczepienia,wizyta,...a Wy sobie same
            > pobędziecie.

            Imho - to nie jest wyjście z sytuacji i nie rozwiązuje problemu.
            Daje "tatusiowi" i teściowej komunikat, że tylko szczepienie lub
            wizyta są przeszkodą. A tak wcale nie jest...
            Zresztą - dla mamusi, która nie przyjmie odmowy, takie wykręty
            pewnie sa marne i nie stanowia przeszkody. Widać, że dla nich dobro,
            zdrowie i komfort psychiczny dziecka jest bez znaczenia.
    • moonikac Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 16:24
      w życiu sie nie zgadzaj!!!!!!!9,5 miesięczna córa koleżanki widuje jednych dziadków średnio raz na dwa tygodnie i bedąc u nich placze kiedy traci rodziców z oczu, ogólnie nie jest strachliwym dzieckiem, ale zmiana otoczenia robi swoje, a do tego jeszcze praktycznie obce osoby.poza tym tesciowa nie wie jak sie mała zajmować nie zna jej przyzwyczajen itp.
      niech sobie sam jedzie do mamusi ze swoimi pieskami.
      a tak na marginesie to wiele bym dała, żeby moja teściowa mieszkała 350 km ode mnie smile))

      https://www.suwaczek.pl/cache/a790620bd9.png
    • figrut Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 17:29
      Nie dałabym 9,5 miesięcznego dziecka na 10 dni do ludzi, z którymi nie jest
      zżyta. Mój młodszy brat tak był zostawiony na dwa tygodnie u mojej babki, bo tam
      babka (mojej Mamy teściowa) decydowała i dziecko zabrali jej niemal siłą. Po
      powrocie brat stał się strasznie nieufny, wciąż chciał na ręce jak by się bał,
      że ktoś go znowu z jego mamą rozdzieli. Przeżył rozłąkę strasznie tym bardziej,
      że babkę też ze trzy razy na oczy widział ( też 350 km.).
    • symbolica Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 17:50
      Jeszcze jedno - jak ty wyobrażasz sobie tę podróż - to jest 350 km a nie 50
      km.... Cholenie męcząca dla maluszka...dziecko w czasie podróży potrzebuje
      opieki : przewijania, kamienie, dopajania, "wyprostowania nóg" co 1-2h (jak nie
      spi, może płakać kiedy Twój maz będzie zaabsobiwany prowadzeniem samochodu...
      nie opieujac się na codzień dzieciem może byc mu trudnoi zgadnąć o co dziecku
      chodzi, a ono najzwyczajnie w świecie może chciec się przytulić do mamy..
    • kamelia04.08.2007 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 18:09
      szanowny mężu razem z teściówką sobie urzadzaja jajca.

      Absolutnie bym sie nie zgodziła wysłac dziecka na tyle dni z
      nieodpowiedzialnym chłopem (swoja drogą pytam tylko dlaczego
      tolerujesz jeszcze takiego osobnika, czyzby dziecko to wpadka?) i z
      niecierpliwą i obcą dla dziecka babcią.
      • embeel Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 19:33
        ja tak trochę off topic, bo wyjazd wyjazdem - w Twojej sytuacji nie zgodziłabym
        się (nie zgodziłabym się chyba nawet w mojej - a wiem, ze maz dobrze zajmuje się
        córką a i teściowa mam świetną - ale 10 dni bez wcześniejszych 'wstępów' to
        długo)- ale tak w ogóle, to skoro piszesz, ze męża przerosło ojcostwo to wydaje
        mi się,że najwyższy czas, aby to 'leczyć'. Mam nadzieję, że przynajmniej wspólny
        urlop spędzicie WSPÓLNIE w trójkę, a nie Ty z małą a on z psami. Tego Wam życzę.
        • madresa Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 20:17
          Też jestem za tym żebyś póki co zostawiła męża chociaż na jeden dzień sam na sam
          z dzieciakiem.Strasznie mnie wkurza jak słyszę że facet nie zajmuje się
          dzieckiem bo pracuje.Mamy dwójkę dzieci rok po roku,mąż pracuje(ja tez na pół
          etatu) i zaraz po wejściu do domu przejmuje ster i zajmuje się dziećmi-czasem
          muszę przypominać żeby buty zdjął.Także...MOŻNA!
          Nie bój się oderwać od dziecka na chwilę.Jeśli ich nie zostawisz chociaż na
          chwilę samych to będziecie brnąć w ten układ i oddalicie się jeszcze bardziej od
          siebie.Wszystkiego dobrego
    • agulle kategoryczne NIE 15.07.09, 20:27
      po tekście "najwyżej Mała trochę popłacze." masz cały obraz jak mała
      spędzi te 10 dni.
      Mój mąż mi dużo pomaga przy dzieciach (4ro miesięcznych) i jest z
      nimi związany i widzę, że one do niego też są przywiązane, ale nie
      dałabym mu samemu z nimi pojechać na kilka dni do teściowej - ona ma
      inne poglądy na temat wychowywania dzieci, np podczas pierwszej
      wizyty u nich, dzieci były płaczliwe (wtedy 3 tż) i sugerowała, żeby
      położyć je na łóżku na brzuszkach, i wyjść z pokoju "one się zmęczą
      (płaczem) i smacznie zasną". No wyć mi się zachciało razem z moimi
      dziećmi, jak sobie to wyobraziłam.
      Nie mogę na 100% powiedzieć, że mąż by jej wtedy nie posłuchał gdyby
      mnie tam nie było, przecież to jego mama i na pewno chciała dobrze,
      jego wychowała... etc...
    • lidek0 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 15.07.09, 20:52
      A ja nie bardzo popieram poprzedniczki. Zastanawia mnie ile jeszcze
      będziesz jedyną osobą, z którą dziecko będzie zostawać? Dziecko musi
      powoli uczyć się być bez mamy np. tylko z tatą. To ważne bo może
      zdarzyć się taka sytuacja, że zwyczajnie będziesz zmuszona je
      zostawić /ja np. wylądowałam na 3 tygodnie w szpitalu/. Mąż zajmuje
      się pasami bo chyba nie bardzo włączasz go w obowiązki związane z
      dzieckiem, zostaw mu dziecko na cały dzień np.w sobotę, pokaż gdzie
      jest jedzenie, pieluchy i po prostu wyjdź, nie możesz robić z niego
      kaleki. Co do wyjazdu to zaproponuj zostawienie psów w domu / i
      postaw mu to jako warunek/. Do momentu urlopu Twojego męża jest
      jeszcze parę dni /szkoda, że nie pomyślałaś o tym wcześniej/, niech
      teściowa przyjedzie do was na dzień lub dwa, niech siedzi z mała i
      nianią i mała się do niej przyzwyczai. Potem dziecku będzie łatwiej.
      Mam wrażenie po lekturze Twojego postu, że sama po trochu odsuwasz
      męża od dziecka i wymawiasz się psami. Jeżeli Ci to odpowiada to ok,
      ale nie skarż się później, że tatuś nie ma kontaktu z małą. Możesz
      przecież zabrać psy na długi spacer a tatusia zostawić z małą.
      Pomysłów jest wiele, tylko pytanie czego Ty tak na prawdę chcesz.
      Oboje rodzice powinni od początku aktywnie uczestniczyć w opiece o
      wychowywaniu dziecka o ile oboje go chcieli.
      Tak więc wyjazd tatusia z córeczką nie musi być traumą o ile wogóle
      pozwolisz im wyjechać bo problem raczej nie w tym kto tam będzie
      zajmował się dzieckiem i jak ono to przeżyje /to da się
      zorganizować/ tylko w tym czy TY to zniesiesz i pozwolisz na ten
      wyjazd.
      • ciociacesia no własnie - powoli 15.07.09, 21:02
        a nie kuracja wstrzasową
        • kannama Re: no własnie - powoli 15.07.09, 21:16
          Lidek, Ty chyba same ideałuy męskie spotykałas w życiu. Uwierz sa
          faceci którzy NIE CHCĄ zajmować sie dziećmi. A takie wysłanie ich
          razem bo może sie zintegruja prawdopodobnie skończy sie wielkimi
          nerwami męża bo sie okaże że z dzieckiem trudno i jeszcze większymi
          nerwami dziecka.Zgadzam sie , że trzeba dziecko przyzwyczajac do
          opieki kogoś innego. Ale robi sie to stopniowo- zostawia najpierw na
          troszkę samemu będąc w innym pokoju, potem na godzine itp. Mój
          9.5miesieczniak nawet na noc zostanie z moimi rodzicami i jest
          szczęśliwy- bo ich zna. U teściów w życiu bym go nie zostawiła nawet
          na jedną noc. Szczególnie, że maja podobne poglądy pt. "dziecko sie
          wypłacze i zaśnie. No i w ogóle kto to myślał, żeby sie cały czas
          zajmowac dzieckiem- samo powinno sie soba zajmowac a ja w pole"
          Naprawde to dla dziecka może być silne przeżycie.


          Ciekawe czy mąż psy by zostawił komuś kto z nimi nie mial nic do
          czynienia...
    • zadomowienie Rzeczywiście nie jest taki zły, przecież nie bije. 15.07.09, 21:25
      "Rzeczywiście nie jest taki zły, przecież nie bije... " No tu juz
      odpadłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      To ,że nie bije robi z niego Super tatę? Litości!!!! Twój mąż jest
      niedojrzałym egocentrykiem. A Ty Mario81 mu na takie zachowanie
      pozwalasz. W temacie postu - nie "wysłałabym" dziecka do takiej
      babci. Motywacja? Szczera i prawdziwa - bo dziecko jest za małe na
      taką separację. To Twoje dziecko, Ty je wychowujesz i kształtujesz
      psychicznie. Nie mozesz zburzyć jego poczucia bezpieczeństwa. Bo
      tata się nim nie umie zajmować, nie ma cierpliwości. Nazwać rzeczy
      po imieniu. Może teściowa nie bedzie zachwycona, ale cóż - ona go
      wychowywała i tak jak Ty kształtujesz swoje dziecko i ona
      kształtowała jego. Finał. Jeśli ktoś tego nie rozumie to jego
      problem. Koniec.
      Ja miałam podobnie - może nie z psami(też mamy dwa), ale z
      komputerem. Mój mąż jest grafikiem z zamiłowania. Ciężko było mu
      zrozumieć, że pewien etap w naszym życiu się skończył. I ,że na
      pierwszym miejscu jest dziecko. Rozmowa załatwiła sprawę. Teraz mój
      mąż jest w stanie zrobić przy dziecku wszystko i faktycznie dziecko
      nauczyło go cierpliwości. Zmuś męza do zajmwania się dzieckiem!!!
      Przywyknie i wkońcu przestanie sie tak łatwo zniechecać!
      • vvipp Re: Rzeczywiście nie jest taki zły, przecież nie 16.07.09, 12:53
        >>"Rzeczywiście nie jest taki zły, przecież nie bije... " No tu juz
        odpadłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        >>

        Odpadłaś, bo nie łapiesz pewnych niuansów, które inni łapią.
    • take_that Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 08:04
      dobrze rozumiem, że jechałby sam (bez innej dorosłej osoby) z dzieckiem i dwoma
      psami 350 km? A próbowaliście kiedyś tego?
      Dziecko dobrze znosi podróże samochodem? Ja sobie tego nie
      wyobrażam, a taką podróż za sobą kilkakrotną mam. I nigdy nie
      zdecydowałabym się jechać sama (albo pozwolić mężowi, żeby jechał sam).
      Kierowca ma być skoncentrowany na prowadzeniu samochodu, a wiąząc
      niemowlę się nie da! To jest bardziej niebezpieczne niż zostawienie
      dziecka z babcią, której nie zna, według mnie to powinien być decydujący argument.
    • w_miare_normalna Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 09:09
      nie dałabym dziecka na tyle czasu,niestety
      sama jestem z dzieckiem non stop sama, mąż pracuje więc widuje się z
      małą praktycznie tylko w weekendy, nie raz daje mu małą na godzinkę
      na dwó,a i tak chodze po chacie i myślę czy nie płacze, czy daje
      sobie mąż rade itd.
      dziwię się,że rozważasz taką propozycję.
    • maria81 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 10:32
      Witam
      dziękuje za wszystkie odpowiedzi

      dałyście mi trochę do myślenia swoimi postami, ale najpierw chciałabym odpowiedzieć kilku osobom

      przede wszystkim, tak jak napisała '34tydzien' chyba rzeczywiście mąż postawił na mnie krzyżyk, przynajmniej częściowo. Jak powiedział, nie wiem co to znaczy spontaniczność, kiedyś zdarzało się, że któreś z nas rzucało hasło, pakowaliśmy psy do auta i jechaliśmy gdzieś. Ale teraz się tak nie da. Do każdego wyjazdu trzeba się przygotować ze względu na Małą. Trzeba spakować pieluchy, ubranka, jedzenie, picie itp Mąż nie bardzo rozumie, że bez tego nie możemy jechać, wziąć MAłą i po prostu pojechać gdzieś na cały dzień. Więc nie jestem już spontaniczna, nie da się ze mną zaszaleć, pobawić.

      Psów mąż nigdy nikomu niezaufanemu nie zostawi. Ma kilka znajomych osób, też "psiarzy", i tylko te osoby wchodzą w grę, ale to już w ostateczności, no bo jak, dzieci miałby zostawić?

      'Co do wyjazdu to zaproponuj zostawienie psów w domu / i
      postaw mu to jako warunek'
      Niestety mąż nie wyobraża sobie wypoczynku bez psów. Powiedział mi kilka dni temu, że gdy jest tylko ze mną lub dzieckiem to nie jest w pełni szczęśliwy, bo nie ma z nim psów. Mój wniosek: do szczęścia wystarczą jemu tylko psy. Psy zastąpiły mu wszystko. Córki nie przytula wcale, a psy bardzo często, zawsze zwraca się do nich pieszczotliwie itp. Może to błahe rzeczy, ale przykro mi się robi, gdy widzę jak traktuje własne dziecko,nie wspominając o mnie, a jak zwierzęta.
      Smutne, ale prawdziwe

      "Rzeczywiście nie jest taki zły, przecież nie bije..."
      To miała być ironia.
      Mąż zawiódł na całej linii strasznie i bardzo mnie to boli, ale ze względu na Marysię staram się być twarda.

      Rozmawiałam wczoraj z mężem i nie uciekając się do kłamstwa powiedziałam dlaczego nie chcę, aby Mała jechała z nim. Wkurzył się, bo przecież On jest ojcem na medal i jak Ja mogę twierdzić inaczej. Na moje pytanie, "to dlaczego w takim razie ani razu nie wstałeś do Małej w nocy przez te 10m-cy?" odpowiedział, że śpi po złej stronie łóżka. Ale gdy czasami psy piszczały w nocy i trzeba było z nimi wyjść, to zrywał się od razu i leciał do nich.

      Skończyło się na tym, że powiedział nie to nie. Nie wiem tylko, co powie swojej mamie, i czy to ja nie wyjdę na wyrodną matkę w tym wszystkim.


      • ciociacesia bez przesady 16.07.09, 10:49
        Ale teraz się tak nie da. Do każdego wyjazdu
        > trzeba się przygotować ze względu na Małą. Trzeba spakować pieluchy, ubranka,
        > jedzenie, picie itp Mąż nie bardzo rozumie, że bez tego nie możemy jechać, wzią
        > ć MAłą i po prostu pojechać gdzieś na cały dzień. Więc nie jestem już spontanic
        > zna, nie da się ze mną zaszaleć, pobawić.

        z ta spontanicznoscia to przeszadzasz - macie samochód wiec ihmo nadal mozecie
        byf spontaniczni. my nie mamy, ale nie mamy tez psów smile ale ilez to roboty
        spakowac pare ciuchów, dwa słoiczki, i kilka pieluch? jak zabraknie jedzenia cz
        pieluch wejdziecie do sklepu i kupicie - zawsze mozecie do bagaznika wrzucic, ja
        musiałabym tachac pake pieluch smile tylko ze u mnie problem wyzywienia odpada na
        razie, bo zawsze mam dyzurne mleko pod reką smile chyba raczej chodzi tu o twój
        sposób myslenia, strach jakis czy po prostu zmeczenie. jakby mi maz tak sie
        zachowywal to twez srednio by mi sie chcialo z nim jezdzic spontanicznie
        • maria81 Re: bez przesady 16.07.09, 10:57
          Niby żaden problem, ale mąż często, gdy widzi, że zabieram się za to pakowanie,
          twierdzi, że znowu zapcham całe auto, jak na jakąś kilkudniową wyprawę, a nie na
          spontaniczny wyjazd.
          Tak, masz rację, odechciewa się tych wyjazdów wtedy.

          Dokupić nic nie mogę, bo zazwyczaj jeździmy w góry lub nad jakieś dzikie
          jeziorko i tam raczej nie znajdę tych rzeczy
          • ciociacesia ci mezowie :) 16.07.09, 11:29
            moze faktycznie troche za duzo gratów bierzesz? ja czesto sie na tym łapie, ze
            zabezpieczam sie na kazda nawet najmniej prawdopodobną ewentualnosc smile ale ja
            mam cierpliwego meza, ktory zazwyczaj narzeka bo potem musi te graty nosic smile
            • agulle Re: ci mezowie :) 16.07.09, 21:57
              z całym szacunkiem, ale jadąc gdzieś z małym dzieckiem trzeba być
              przygotowanym na każdą ewentualność.
              Ja zabieram ze sobą prawie pół domu: jedzenie, pieluchy, ubranka na
              zmianę, na zimniejszą pogodę, ich kocyki z którymi śpią, jakieś
              zabawki, syrop przeciwbulowy, książeczki zdrowia etc
              a jadę do teściów 100 km.
              Za miesiąc wybieramy się nad morze hehe ciekawe czy wszystko
              zmieszczę do bagażnika. Juz robię listę co mam wziąć.

              a propo spontaniczności - moim zdaniem nie da się z niemowlakami być
              spontanicznym, trzeba wszystko podpasować pod ich rytm dnia
              (karmienia, spanie etc), Czasem planowane wyjścia się rpzesówają, bo
              dziecko jeszcze śpi, albo nagle narobiło w pieluchę i trzeba je
              przewinąć. Kiedyś wystroiłam moich chłopców do wyjścia i jeden już w
              foteliku puścił pawia - więc wszystko do zmiany, fotelik do
              czyszczenia i już pół godziny w plecy.
              • ciociacesia bo moje dziecko to spontaniczne jest 17.07.09, 11:03
                ma w nosie wszelkie rytmy i do usypiania potrzebuje tylko mnie i to tez nie
                zawsze. jak jade do babci to nawet mniej rzeczy biore niz na 'wycieczke' bo u
                babci jakies tam zabawki sie zawsze znajda
                ostatnio biore gryzaczek ze soba (i go gubie)
                ksiazeczke w porywach do dwóch
                ciuchów biore mase, ale po ostatnich kilku razach minimalizuje, bo łapie sie na
                tym ze wiekszoasc wraca nie ruszona
                ksiazeczke zdrowua zawsze mam w plecaku z gratami małej, syrop zawsze moge kupic
                - na razie tylko raz w ciagu 10 mies był potrzebny. biore za to krople do nosa smile
                teraz wróce do domu i bede sie na wyjazd polspontaniczny pakowac, wiec moze zdam
                relacje czy sie do pociagu zmiesciłam
      • zadomowienie Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 10:51
        I w głębokim poszanowaniu to miej! Co powie? Niech mówi co chce.
        Zawsze możesz "ładnie i jak na dobrą synową przystało" zadzwonić do
        teściówki i przeprosić, że mała nie przyjedzie bo jest za mała i nie
        nawykła do tak długiej rozłąki, że wychowujesz dziecko innaczej,
        wbrwe zasadzie "niech sobie popłacze". Finito.
        Trochę asertywności - tego można i trzeba sie nauczyć!!!
    • asia.klimek Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 12:36
      Ja nie jestem ekspertem od cudzego życia i nawet nie zamierzam go
      udawać jednak Mario po przeczytaniu Twoich postów uważam że wyjazd
      Twoich domowników jest tak na prawdę najmniejszym problemem sad
      Napiszę Ci trochę przewrotnie (nie daj Boże rozumieć dosłownie ) :
      szkoda że nie mozesz zapakować córki i psów do samochodu i wysłąć
      ich w kupie do babci na 10 dni wink To było by pewnie 10
      najważniejszych dni w Waszym zwiazku. Jestem w stanie zrozumieć
      Twoje obawy ale z drugiej strony zapomnij na tą chwilę o wyjeździe i
      pomyśl co się stało z tym facetem któremu kiedyś
      powiedziałaś "Tak" ? U zdrowego człowieka (czytaj : u mojego męża
      też) występuje najnormalniejsza na świecie reakcja na strach -
      ucieczka.To nie świadczy o niedojrzałości czy dziecinności. A Twój
      mąż najzwyczajniej w świecie ucieka (psy,komputer).Coś w jego życiu
      nie dzieje się tak jak powinno.Jest mężczyzną od którego wymaga się
      odwagi i odpowiedzialności i jak ma się przyznać że najnormalniej w
      świecie się boi że nie sprosta roli ojca. Lepiej nie próbować niż
      się kompromitować wink Zapewne jeśli z nim szczerze i spokojnie nie
      porozmawiasz bez wypominania czego on nie robił przez ostatnie 10
      miesięcy (na upominanie był czas w danej chwili) to będziecie
      wchodzili coraz głębiej w bagno z którego już nie wyjdziecie razem.
      Tylko proszę nie pisz mi że próbowałaś rozmawiać wink Wierzę w to ale
      próbować trzeba dalej,można jedynie zmieniać "sposób" rozmawiania.
      Trzymam kciuki za TWOJĄ RODZINĘ a przede wszystkim za Ciebie bo
      będziesz potrzebowała dużo,dużo siły. Trzymaj się dzielnie smile
      Swoim postem nie chciałam ingerować w Twoje życie prywatne i są to
      tylko moje domysły ale jeśli swoimi słowami będę mogła sprawić że
      zaświeci dla Ciebie iskierka nadziei to będzie mi niezmiernie miło smile
      Jeśli w czymś Cię uraziłam to z góry przepraszam bo nie było to moim
      zamiarem. Pozdrawiam smile
      • gocha500 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 14:13
        maria bez obrazy ale masz pie...ietego meza!!!!!!!jesli chcesz
        wychowywac corke w jego towarzystwie to niema pytan!!!on przeciez ma
        juz swoje "DZIECI" bez nich nie wyppbraza sobie zycia bez was owszem
        jak widac!!!!!!!on ma byc ojcem i mezem????wspolczuje malej jak
        zacznie jarzyc o co biega w rodzinie!!!!ja bym kolesia
        wypierdzielila z domu jesli to twoj dom i kazala alimenty walic moze
        twtedy by wiedzial ze ma dziecko!!!a on niech siedzi ze swoimi
        pieskami ciekawe co sie stanie jak mu zdechna-powiesi sie??????????
    • mruwa9 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 16:22
      Niech maz udowodni najpierw, w warunkach domowych, ze jest
      odpowiedzialnym ojcem i ze jest w stanie zajac sie nalezycie
      dzieckiem. Ze potrafi, majac dziecko pod opieka, zmienic pieluchy,
      nakarmic wlasciwie, polozyc spac, pobawic sie, sprawic, ze dziecko
      bedzie sie czulo bezpiecznie i dobrze. Bo niemowle to nie rybka w
      akwarium, ktora dowolnie mozna przestawiac z kata w kat. I nie mozna
      liczyc na to, ze "jakos to bedzie" na wyjezdzie. Swoja droga, co
      robilas przez ostatnich 10 miesiecy, zeby tata mial okazje sie
      nauczyc obslugi dziecka, opieki, pielegnacji? Przyszle mamy czy mamy
      nowoorodkow powinne sobie wrzucic ten watek do ulubionych, dla
      opamietania, ze odgrywanie roli niezastapionej i wszystkomogacej
      mamy nie zawsze poplaca. I ze warto od pierwszych dni zachecac ojca
      do czynnego uczestnictwa w opiece i pielegnacji dziecka, nawet,
      jesli zalozy pampersa tyl do przodu czy zestawi ubrania
      kolorystycznie w bardzo dziwnej konfiguracji.
    • maria81 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 17:07
      Nie napisałam, że mąż nic nie potrafi przy dziecku zrobić, coś się tam jednak
      nauczył w czasie tych kilku prób, kiedy musiał zająć się dzieckiem.

      Chodzi o to, że On NIE CHCE tego robić (przeczytaj moje wcześniejsze posty
      "niestety po kilku próbach stwierdził, że nie ma do niej cierpliwości. Bo
      płacze, bo coś chce, bo trzeba pieluchę zmienić, a jego to brzydzi, wykąpać,
      nakarmić itp., czyli to wszystko co trzeba robić przy dziecku. ")
      • lidek0 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 18:26
        Skoto Twój mąż nie ma cierpliwości to Ty powinnaś mieć ją za Was
        dwoje i zamiast wypominać przeszłość myśleć o przyszłości. Skoro
        zdecydowałś się mieć z nim dziecko to albo razem je wychowujecie i
        to odpowiedzialnie albo dajecie sobie spokój i każde żyje
        oddzielnie. Jak się domyślam zależy Ci na tym, żeby mała miała tatę
        a nie męża swojej mamy. Musisz konsekwentnie i wytrwale uczyć go
        bycia ojcem. Nie oszukujmy się nie stał się tym kim jest z dnia na
        dzień, psy też nie pojawiły się z nienacka, skoro do tej pory Ci
        opdowiadły to teraz musisz określić ich rolę i miejsce w Waszej
        rodzinie. Szczerych rozmów nie za wiele, a on boi się pewnie
        odpowiedzialności i nie chce się do tego przyznać. Dziecku nie
        stanie się żądna krzywda, jeżeli to Ty wyjdziesz a tatuś zostanie
        sam, krzywdy dziecku przecież nie zrobi.
        Mnie też wcale tak różowo nie było, od momentu jak tylko wszyscy
        dowiedzieli się o mojej ciąży teściowa wbijała do głowy mojemu
        mężowi, że na ęce nie wolno mu brać dziecka bo zrobi małemu krzywdę.
        Na informację, że tatuś ma być przy porodzie teść pukał się w czoło
        i twierdził, że to chore. Ale walczyłam o swoje i dziś nasz 8 letni
        sym wyjeżdża z tatusiem /sami we dwoje/ na wakacje, a mały jest
        alergikiem i trzeba bardzo pilnować jego diety. Ja zabieram go na
        kolejne dwa tygodnie sama, tak żeby maksymalnie był poza domem i
        zmienił klimat. Łatwo nie było, teściowie też nie raz kłody pod nogi
        rzucali ale grunt to się nie poddawać dla dobra dziecka. Pomyśl, że
        to wszystko dla niej.
      • tijgertje Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 18:41
        Przeczytalam caly watek i w sumie to nie wiem, co myslec. Szczerze
        mowiac sadze,z e prawda jest gdzies posrodku, jak to zazwycza zwykle
        bywa. Na wyjazd bym sie nie zgodzila i osobiscie do tesciowej
        zadzwonila, przeprosila za zaistniala sytuacje i slodkim glosem
        wyjasnila, ze wnuczki jej odbierac nie chce, ale dziecko jest na
        etapie, gdy zaczyna sie bac obcych i ciagle by u mamy siedzialo, w
        tym wieku maluchy trez zaczynaja snic, a jeszcze jak do tego zeby
        dojda, to impreza gotowa. Zapros tesciowa do siebie i powtarzaj to
        zaproszenie regularnie do skutku, nierch przyjedzie i w otoczeniu,
        ktore dla malej jest znane przyzwyczai sie do dziecka. Zapowiedz,z e
        samej malej przez najblizsze kilka lat nie zostawisz, bo sama bys
        sie zamartiwila, masz bardzo silna wiez z dzieckiem i nie znioslabys
        mysli, ze mala np zachoruje i nie bedziesz przy niej byc. Badz
        szczera, ale pamietaj, zeby tak to przedstawic, aby ukazac troske o
        dziecko, a nie brak zaufania do tesciowej, nad relacja z nia warto
        popracowac, bo to jednak tez babcia.
        No a jesli chodzi o meza i psy...
        Mam przyjaciolke z 2 dzieci w odstepie roku (i tygodnia), jej maz
        mial wczesniej labradora. Bywam u niej nawet kilka razy w tygodniu i
        czasem to mi szkoda. Psa! Jej chlop jest podobny do twojego, jesli
        sie go nie zmusi, chocby podstepem, to dziecmi sie nie zajmie, tez
        znika na kilka godzin, ale to w ogole "interesujacy" typ, co wcale
        nie znaczy, ze jest zlym ojcem. dzieciaki kocha ponad zycie, ale
        chlop jak chlop z natury nie jest w stanie sie dogadac z
        niemowlakiem, jak go zona nie przycisnie i nie nauczy tych kontaktow
        z dzieckiem, ale nie oczekuj od zadnego chlopa, zeby z radoscia
        przewilal okupane pampersy, ich nos dziala inaczej od naszegowink
        Twoj maz prawdopodobnie przyzwyczail sie do tego, ze to ty zajmujesz
        sie dzieckiem. Jak dotanie szanse (tzn w zaowalowany sposob zostanie
        zmuszony) to NAUCZY sie byc z mala. U mojej kompeli to tez ona
        wiekszosc czasu spdza z dziecmi, ale zmusza meza, by sie tez nimi
        zajmowal, on to robi tylko jak nie ma innego wyjscia, ale teraz, gdy
        starszy ma 2,5 roku i zaczyna gadac widac, ze nim znacznie chetniej
        sie zajmuje czy go gdzies na meski wypad zabiera. Jak dziecko chce
        jesc to musi mu to wyraznie powiedziec, bo inaczej sie nie domysli
        przyczyny placzu, a starszy syn juz potrafi wyraznie WERBALNIE
        komunikowac swoje potrzeby. Faceci tak sa skonstruowani i nie ma ich
        co za to obwiniac, trzeba nauczyc innego postepowaniam. Z moim
        przerabialam to samo, przez 2 lata musalam go zmuszac, potem sam
        zaczal proponowac wypady z dzieckiem i od kilku lat sobota to dzien
        taty, mamie wrecz sie zabrania wziecia udzialu we wspolnej wycieczce
        do zoowink Jeszcze psy... Twoj maz ma je juz jakis czas, zna je i
        rozumie, ale nie rozumie ani dziecka ani ciebie, nie ma instynktu
        macierzynskiego i nie jest w stanie pojac twojej zmiany, bo takowa
        na pewno nastapila i moze nawet nieswiadomie sama w stosunku do
        dziecka zajmujesz ta sama postawe jak on do psow. Moj kumpela nie
        znosi psa meza, bo sie leni, bo podjada dzieciakom to czy tamto, ze
        maz znika na kilka godzin itp. A z mojego punktu widzenia ten pies
        jest cudowny, dzieciom w zyciu krzywdy nie pozwoli zrobic i jest
        najlepsza nianka, obcemu sie do dziecka zblizyc nie pozwoli, potrafi
        na dziecko ostrzegawczo warknac, jak to chce sie po parapecie
        wspinacwink Gdyby moja kumela docenila psa, sama zaczela zabierac go
        na spacery razem z dzieciakami, zamiast zamykac go wtedy samego w
        domu, to na pewno maz by to docenil i widzac, ze pies ma swietna
        opieke sam nieco odpuscil. Za to glowe daje, bo wiem, ze poza nim
        nikt psa nie wyprowadza, mimo,z e bestia z kazdym by poszla i
        kazdego slucha, jesli sie mu odrobine zainteresowania wykaze.
        Kumpela sie dziwi, ze pies slucha mnie czy mojego syna, a nie jej,
        ja tak nic dziwnego w tym nie widze. Pies faktycznie jest troche jak
        dzieckowink Zrob porzadny rachunej sumienia, jak odnosisz siedo
        dziecka, jak do meza i jego "dzieci". Bardzo czesto same nie
        jestesmy swiadome tego jak postepujemy, czy chocby mowy ciala i tonu
        glosy w stosunku do roznych ludzi. Jak masz mozliwosc to ponagrywaj
        troche kamera a potem sprobuj popatrzec na siebie i domownikow
        obiektywnie. Ja jestem wlasnie po takiej sesji i bardzo sie mozesz
        zdziwic ile mozna zobaczyc patrzac na siebie z bokuwink Zycze ci
        dystansu i sporej dozy cierpliwosci, walcz o meza, ale go nie
        przekreslaj i nie mow, ze on ciebie przekreslil. Musisz go nauczyc
        nowej siebie. powodzenia!
        • ga-ti Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 19:56
          Tijgertje to mądra kobieta jest!

          A swoją drogą to Twoja teściowa i mąż to albo "głupi" albo baaardzo cierpliwi!
          Mój mąż nigdy by na taki pomysł nie wpadł, teściowa też nie, ba nawet moja mama, która przepada za wnukami i wszystko potrafi przy nich zrobic, też by czegoś takiego nie zaproponowała.
          Dziecko niespełna roczne to ciągła opieka, 24 godziny/dobę, wieczne zwracanie uwagi, to noszenie, karmienie, przewijanie, zabawianie... potworna odpowiedzialnośc!
      • mruwa9 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 20:15
        Sprzecznosc goni sprzecznosc..skoro maz twierdzi, ze cie ma
        cierpliwosci czy wprawy w opiece nad dzieckiem, to jak sobie
        wyobraza 10-dniowa opieke nad nim podczas pobytu u mamy?
        • q_fla Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 22:42
          to jak sobie
          > wyobraza 10-dniowa opieke nad nim podczas pobytu u mamy?

          Wiadomo jak: on będzie się zajmował pieskami, a jego mamusia
          dzieckiem. Układ się nie zmieni. W czasie podróży zapewne zakłada,
          że dziecko ją w całości prześpi.
          Poza tym jabłko od jabłoni daleko nie pada, mamusia jak widać też z
          tych nieodpowiedzialnych, wystarczy spojrzeć jak synka wychowała...
    • tscina gdzie problem? 16.07.09, 20:17
      bo ja nie widzę żadnego
      skoro nie żyjecie na tyle w partnerskim związku, by mąż na codzień zajmował się
      dzieciem, to chyba chęć teściowej, by jak to zwykle bywa nacieszyć się wnuczką,
      nie jest tu podstawą to podjęcia Twojej decyzji A przynajmniej być nie powinna
      Nie powinnaś tu szukać jakichkolwiek argumentów "by ich przekonać" - tego nie
      uczynisz
      Skoro jak twierdzi Twój małżonek, jego pieski są jak dzieci, więc niech zabierze
      je ku uciesze swojej i teściowej
      Co to znaczy, że teściowa nie chce słyszeć o odmowie?
      Mama mojego męża widuje chłopców tylko gdy osobiście się do niech pofatyguje,
      czyli rzadko wyłącznie na własne życzenie (skomplikowana sytuacja) Ja nie jeżdżę
      do niej od ponad pół roku, gdyż nie szanowała mojego zdania Dzieci mają drugą
      babcię, babcia ma jeszcze 2 wnuków, ale na moich zasadach
    • koza_w_rajtuzach Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 21:07
      Absolutnie bym na to nie przystała. Co innego jakby córeczka znała dość dobrze
      babcię, ale tak to nie. Nie dość, że zmiana miejsca, to jeszcze odseparowanie
      zupełne od matki. Przez te 10 dni Marysia może Cię zapomnieć.
      • gocha500 Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 21:29
        taaaak maz nie ma cierpliwosci do dziecka,tesciowa rzucila haslo ze
        najwyzej sobie polacze to ciekawe jakby wygladala ta ich opieka nad
        mala!!!maz zabawialby sie z pieskami na podworku bo co go tam corka
        obchodzi!!!a tesciowa juz z braku cierpliwosci ze mala sama sie nie
        bawi co w kojcu czy klatce ja zamknie???!!!

        a maz sie brzydzi pieluche zmieniac???kuzwa a co jak piesek nasra to
        sie nie brzydzi???

        kuzwa jak czytam o takich facetach to bym rozszarpala!!!

        wiele dziewczyn tu pisze zeby zkolesiem dojsc do porozumienia!!!
        jasne latwo sie pisze ale raczej sie nie dojdzie o chyba ze mu sie
        wstrzas zrobi konkretny w stylu pakuj sie i spieprzaj!!!!
        albo zmadrzeje na wygnaniu albo nie ale wtedy juz bedziesz wiedziec
        na czym stoisz!!!
        skoro psy sa wazniejsze to coz to jest maly dzieciak jeszcxze wyslij
        go do piaskownicy ze jegopieskami i niech sie bawi a ty sie zajmij
        soba i cora na lepsze ci to wyjdzie!!!!
    • mamaady Re: mąż chce na 10 dni zabrać małą (9,5m-ca) do t 16.07.09, 21:32
      Dla mnie takie coś jest nie do przyjęcia. Pomijam fakt, że mąż na
      urlop wyjeżdża bez żony, a dziecko weźmie, żeby babcia sie nim
      zajęła. Ale 10 dni bez dziecka to koszmar, ja musiałam zostawić 13
      miesięczne dziecko z babcią (która z nami mieszka, kocha w pełni,
      zajmuje sie nia od urodzenia) i po scianach z niepokoju chodziłam.
      Gdyby moje dziecko było w obcym domu, z ludźmi, których nie zna
      (nieważne, że to krewni), to chybabym w środku nocy pojechała ją
      zabrać do swojego domu..... A ojciec nie chce się małą zająć,
      trudno, to jest Wasz inny problem. Ale jak babcia chce zobaczyć
      dziecko, to jakoś trzebaby tam sie wybrać, może na wasz wspólny
      urlop, choc na 3-4 dni, razem. Ty bedziesz z dzieckiem, babcia
      pobawi ile zechce, mąż wylata się z psami, i wszyscy beda
      zadowoleni??? Ale w takiej sytuacji jak opisałaś dziecka to bym w
      zyciu nie wysłała...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja