sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie radzi

23.07.09, 23:05
Wczoraj przeżyłam najgorsze 15 sekund w moim życiu jak do tej pory. Córka
najprawdopodobniej zachłystneła się własną ślina. Nie wiedziałam co robić.
Wszystko działo się tak szybko. Ma 11 miesięcy. Uderzyłam ją ręka w plecy
kilka razy ale nie pomogło, wsadziłam palec go gardła żeby sprawdzić czy coś
tam ma - nie znalazłam nic. Znów uderzyłam ją w plecy i w końcu zaczęła płakać
i odzyskała oddech. Ale wydawało mi się że nadal coś utrudnia jej oddychanie i
znów włożyłam jej palec do buzi. Nic. Przytuliłam ją mocno bo pomyslałam że
ten płytki oddech może być też z powodu przerażenia i płaczu. Po 5 minutach
wszystko się unormowało. Na jej koszulce znalazłam krew - skaleczyłam jej
paznokciem gardełko (na szczęscie krwi było tylko troszkę)

Świadkami tego byli moi rodzice i mąż. To co ja przeżyłam cięzko opisać a oni
wyglądali na przerażonych. Nie mam pojęcia dlaczego to się stało. niczego nie
wzięła do buzi.

Zdarzyło wam się coś takiego? Jak to wyglądało? Jak postępować bo boję się
kolejnego razu
    • deela Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 23.07.09, 23:09
      dziecko trzeba polozyc na kolanach tak zeby glowa byla nizej niz plecy i
      energicznie poklepywac miedzy lopatkami
      jesli nic nie pomaga a istnieje uzasadnione podejrzenie ze dziecko jednak cos
      polknelo trzeba zlapac dziecko za nogi i lekko potrzasac
      ja w takich sytuacjach dzialam szybko i trzezwo
      stres dopada mnie po wszystkim dopiero
      • fantastic.mama Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 23.07.09, 23:40
        Doświadczylam czegoś takego, gdy mała miała dwa miesiące, przy
        podawaniu syropu na "lekką" kupkę. Mała nagle przestała oddychać.
        Wzięłam ją wiec na ręcę i dmuchnęłam w twarz, aby złapala
        oddech..pomogło, zlapała oddech...ale za chwilę znowu przestała
        oddychać, więc znowu powtórzyłam i dmuchnęłam w twarzyczkę...złapała
        oddech i zaraz znowu go straciła. Tę czynność powtarzalam jeszcze
        dwa razy, zanim na dobre zaczęła oddychać. Już była sina, ale
        zaczęła oddychać. Pojechalismy do szpitala, gdzie zostawiono nas na
        monitoringu przez dobę. Po wyjściu ze szpitala, jeszcze tego samego
        dnia kupiłam monitor oddechu. Bezzdechy powracały, ale w szpitalu
        nauczono mnie jak sobie z nimi radzić i ocucić dziecko aby zaczęło
        oddychać.
        Po tamtym wydarzeniu, dopiero po fakcie (jak mała już zaczęła
        oddychać) roztrzęsłam sie na dobre, nie mogłam do siebie dojść i
        uspokoić, ale najważniejsze że zachowałam zimną krew w samym trakcie
        całego zajścia. Pózniej już przy nastepnych bezdechach, wiedziałam
        co robić i działałam w mgnieniu oka. Stres i roztrzęsienie łapalo
        mnie dopiero po wszystkim.
        • zoofka Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 23.07.09, 23:46
          Bezzdechy powracały, ale w szpitalu
          > nauczono mnie jak sobie z nimi radzić i ocucić dziecko aby zaczęło
          > oddychać.

          jak to robić? podzielisz się wiedzą?
          • deela Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 23.07.09, 23:53
            rozne rzeczy
            dmuchac w otwarte usta
            poklepywac po pupie/plecach
            ochlapac dziecku twarz woda
            • fantastic.mama Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 00:05
              Kochane, w szpitalu nauczono mnie, aby poprostu dać dziecku
              PSTRYCZKA W PALCE U NÓG, A NAJLEPIEJ W DUŻEGO PALUSZKA.
              Gdy małą łapały bezdechy, szybko podbiegałam i pstrykałam w paluszki
              u nóżki. Mała odrazu reagowała i łapała oddech. I z doswiadczenia
              wiem, że jest to najlepsza metoda, lepsza niż dmuchanie w buzkę i
              klepanie.


              deela napisała:
              > ochlapac dziecku twarz woda>

              ?????????????????????????????????????
              Takie coś odradzam, bo łapiąc oddech, dziecko jednocześnie może się
              zachłysnąc i tylko pogorszy się sprawę.
              • deela Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 00:24
                ochlapac dziecki twarz a nie lac wode do buzi!
                • agar2208 Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 00:37
                  Jeżeli dziecko się zakrztusi , nie należy klepać po plecach, jak jest w pozycji
                  pionowej, bo spowoduje to, że "rzecz" , którą się zakrztusiło wpadnie głębiej.
                  Należy, jak już ktoś tu pisał , położyć na swoim kolanie, tak, aby główka była
                  niżej niż nogi i wtedy klepać.
                • fantastic.mama Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 01:00

                  deela napisała:

                  > ochlapac dziecki twarz a nie lac wode do buzi!

                  Oki, wiem, ze chodzi ci o ochlapanie dziecku twarzy, ale co, jeśli
                  krople wody z twarzy dostaną sie przy łapaniu oddechu do noska? A
                  dziecko łapiąc oddech zaciąga sie bardzo mocno powietrzem. Pamietaj,
                  że taki maluszek oddycha jedynie przez nosek.
                  Odradzam takie coś i po raz pierwszy słyszę taką możliwość cucenia
                  niemowlaka. Radzę zastosować dmuchnięcie, poklepywanie i pstrykanie
                  w paluszki u nóżki.
                  • deela Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 07:11
                    > Oki, wiem, ze chodzi ci o ochlapanie dziecku twarzy, ale co, jeśli
                    > krople wody z twarzy dostaną sie przy łapaniu oddechu do noska?
                    ????????????????????????????????????????????????????????????????????
                    ja pierdziele
                    kilka kropel na twarz a nie wiadrem wody!!!!!
                    • erin7 Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 25.07.09, 09:30
                      Mnie lekarka mowila w przychodni ze w takich sytuacjach dmuchac w
                      twarz albo wlasnie chlapnac lekko woda.
    • atenette Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 08:56
      Deela Ci to świetnie opisała. Nie klepiemy w plecy w pozycji
      pionowej! Dziecko musi wisieć głową w dół, czyli najlepiej połozyć
      je na brzuszku na swoich kolanach, głową w dół, a jak przedmiot nie
      chce wyjść to złapać za nogi, głową w dół i potrząsać (ale nie
      uderzać wtedy w plecy!). W sytuacji bezdechu dmuchamy lekko dziecku
      w twarz - płuca dostają wtedy sygnał, że należy oddychać i dziecko
      gwałtownie nabiera powietrza.
      • bweiher Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 12:52
        Deela napisała:

        dziecko trzeba polozyc na kolanach tak zeby glowa byla nizej niz
        plecy i
        energicznie poklepywac miedzy lopatkami
        jesli nic nie pomaga a istnieje uzasadnione podejrzenie ze dziecko
        jednak cos
        polknelo trzeba zlapac dziecko za nogi i lekko potrzasac


        Dokładnie tak.Ja mam bliźniaki które teraz mają 1,5 roku.Często
        zdarza się że coś wezmą do buzi a to kamień a to jakiś klocek
        starszaka(zagubiony,bo staramy się żeby nic nie leżało na podłodze
        małego).Ale często się zdaza ze to kawałek bułki albo jakiegoś
        ciastka.
        Najważniejsze to działać błyskawicznie.U mnie to odruch,moze już z
        przyzwyczajenia smile przekładam przez kolana i klepię a jak nie to za
        nogi i "wytrząsam kasę" jak to mawia mój mąz.
        Nie wiem też po co rodzice uczą dzieci podnosić ręce do góry gdy
        się zaksztuszą.Czemu to ma służyć?
    • tym08 Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 24.07.09, 15:00
      swoja reke obejmuje klatke piersiowa mlodej (dlonia podtrzymuje pod
      pacha bok, a na zgieciu lokcia opiera sie drugi bok/pacha), druga
      reka podnosze ja tak, zeby glowa byla nizej, a jej cialo podpieram
      na swoim kolanie. klepie 1-3 razy w pupe, ew lekko w plecy. bez
      paniki, raz-dwa i po wszystkim.
      nie wolno klepac w plecy stojacego/siedzacego dziecka, bo to, czym
      sie zakrztusilo (np. koralik) moze poleciec nizej i zablokowac drogi
      oddechowe na dobre.
    • mamaorzeszka Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 25.07.09, 20:58
      Chwycić za nogi i potrząsać? Ale chyba starsze dziecko, bo niemowle
      3 mieciące, to chyba wyrwało by mu się nogi w stawach
      biodrowych....sama nie wiem.
      • violet_blue_sky Re: sytuacje zagrożenia życia dziecka. Jak sobie 26.07.09, 01:21
        Przy niemowlętach podczas zakrztuszenia się pokarmem lud śliną
        stosujemy zasadę przechylenia dziecka u siebie na kolanach lub na
        ręce, główka do dołu i lekkiego poklepywania między łopatkami. Jesli
        podczas odkrztuszenia pokarmu, dostanie się on do noska, to szybko
        odciągamy zalegający pokarm w nosku Np. zwykłą gruszką lub
        urządzeniem do odsysania i sprawdzamy czy dziecko normalnie oddycha.
        W przypadku bezdechu: dmuchamy dziecku w twarz lub dajemy pstryczka
        w dużego paluszka u nóżki (tylko bez przesady i robimy to
        delikatnie).
Pełna wersja