marzena19821982
23.07.09, 23:05
Wczoraj przeżyłam najgorsze 15 sekund w moim życiu jak do tej pory. Córka
najprawdopodobniej zachłystneła się własną ślina. Nie wiedziałam co robić.
Wszystko działo się tak szybko. Ma 11 miesięcy. Uderzyłam ją ręka w plecy
kilka razy ale nie pomogło, wsadziłam palec go gardła żeby sprawdzić czy coś
tam ma - nie znalazłam nic. Znów uderzyłam ją w plecy i w końcu zaczęła płakać
i odzyskała oddech. Ale wydawało mi się że nadal coś utrudnia jej oddychanie i
znów włożyłam jej palec do buzi. Nic. Przytuliłam ją mocno bo pomyslałam że
ten płytki oddech może być też z powodu przerażenia i płaczu. Po 5 minutach
wszystko się unormowało. Na jej koszulce znalazłam krew - skaleczyłam jej
paznokciem gardełko (na szczęscie krwi było tylko troszkę)
Świadkami tego byli moi rodzice i mąż. To co ja przeżyłam cięzko opisać a oni
wyglądali na przerażonych. Nie mam pojęcia dlaczego to się stało. niczego nie
wzięła do buzi.
Zdarzyło wam się coś takiego? Jak to wyglądało? Jak postępować bo boję się
kolejnego razu