anel_ma
27.07.09, 23:31
Do tej pory było ładnie i dumna byłam, ze nauczyłąm sama dzieciaka
jeść...
młoda od ponad tygodnia nie chce nic pić (poza mlekiem z piersi):
butelka be, niekapek be, kapek be...
kupiłam kilka kubków, wyciągnęłam starą butelkę - nic
z kubeczka nowego z ustnikiem pociągnęła kilka razy, bo coś noweg,
pozalewała się (cała radość), już myślałam, ze bedzie OK, a tu
gucio...
wlewam wodę, soczek, herbatkę - nic nie pasuje, a upały są...
co gorsza od piątku pogorszyła się z jedzeniem, a taka byłam dumna,
ze mi dziecko ładnie je nauczone przez mamusię...
akurat wyjechaliśmy na weekend - śniadanie w hotelu, inne posiłki w
knajpie - do tej pory był luz, młoda jadła ładnie w miejscach
publicznych zafascynowana nowym otoczeniem, no i porażka, cały
wyjazd pod znakiem zmuszania dziecka do jedzenia.
Tragedia: piątek obleciał na chrupkach kukurydzianych i pomidorze,
potem jakieś kawałki mojej drożdzówki, obiadek be, a kaszka wywołuje
od razu ryk
dziś na sniadanie udało się jej zjeśc trochę kanapki z szynką tylko
dlatego ze maskowałam pomidorem, obiadku połowa tego co do tej pory,
kolacja właściwie żadna (do tej pory była micha kaszki itp), tylko
cyc,
dobrze ze jest cyc, ale z drugiej strony to trochę mnie terroryzuje
mój ssak, bo już miałyśmy raczej odstawiać pierś, jako ze młoda od
września idzie do złobka
dodam, ze mleko z butelki zawsze było be... nje umiem jej nauczyc
Poradźcie coś bo albo ona padnie, albo ja, bo mnie wyssie do
końca

.
(aha, poza tym jest raczej zadowolonym z zycia, czasem marudzącym,
chyba normalym dzieckiem, oznak chorób brak)
co zrobić zeby piła i jadła?
Moze ktoś tak miał i przeszło?