Szkoła muzyczna dla niemowląt?

07.08.09, 23:36
Rozmawiałam dzisiaj (może nawet trochę kłóciłam się..) z koleżanką,
która myśli o tym żeby zapisać swoje 4-miesięczne dziecko do szkoły
muzycznej na zajęcia dla niemowląt. Mi się wydaje,że jest to
zdzierstwo i wystarczy takiemu maluszkowi dać butelkę wypełnioną np.
ryżem i będą podobne doznania. Ale może się myle i warto już od
małego dbać w ten sposób o rozwój dziecka? Czy macie z tym jakieś
doświadczenie?
    • dordulka Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 07.08.09, 23:41
      Ja mojej spiewamsmile Wystarczy. Pomimo watpliwej urody mego głosusmile
      • samanya111 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 07.08.09, 23:46
        Ja swojej też śpiewam i za każdym razem jestem wyśmiewana smile ale
        tutaj chodzi raczej o coś więcej niż śpiewanie. Zresztą spójrzcie
        www.yamahaszkola.pl/programy/niemowlaki.html (można to wogóle
        wstawiać czy to pseudoreklama?)
        • maja.46 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 19:04
          nawet nie wiedzialam ze cos takiego jest w moim miescie. Ile taki kurs kosztuje?
    • embeel Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 07.08.09, 23:48
      na razie nie, ale od września Koza idzie do żłobka - będzie miała 10mcy i
      zamierzamy ją zapisać na zaproponowane zajęcia muzyczne, wtedy będę w stanie
      opowiedzieć więcej. Osobiście uważam, ze warto spróbować uwrażliwiać na rożne
      doznania muzyczne - nasza córka uwielbia (jak pewnie zresztą i większość
      maluchów) , kiedy tata przygrywa jej na djambe, śmieje się do rozpuku a potem
      mu intonuje i 'wyje' do rytmu.
    • tijgertje Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 03:06
      U nas (Holandia) w wielu miejscach sa zajecia tzw. "muzyka na
      kolanach". Z moim mlodym chodzilam jak byl juz troszke starszy,
      grupy sa dzielone wiekowo i zapisyja od 3-6 miesiecy. Nie kazda mama
      ma rewelacyjny sluch i glos, a zajecia prowadza osoby przygotowane
      do pracy z takimi dziecmi, znaja ogrooomny repertuar piosenek i
      zabaw. Wiekszosc naszych znajomych z dziecmi rowniez chodzila na
      takie zajecia i wszystkim sie podobalo, zarowno mamom (czy babciom)
      jak i maluchom. Moj mlody jak zaczal chodzin na ten kurs, to prawie
      nie mowil. Jakims cudem jednak potrafil zaspiewac wszystkie
      piosenki, a na 3-miesiecznym kursie bylo ich okolo 40! Osobiscie
      jestem za. Moj urwis ma 5 lat, chodzi od roku na zajecia dla
      przedszkolakow, na koniec ostatniego kursu mieli pokaz dla rodzcow,
      w szoku bylam, ile sie nauczyl. Muzyke uwielbia, rozpoznaje
      wiekszosc instrumentow po brzmieniu, ciagle uklada wlasne piosenki.
      Kocha muzyke klasyczna, ma nawet juz swoje ulubione kawalki,
      kompozytorow i wykonawcowwink Tylko moj maz , ktoremu slon na ucho
      nadepnat twierdzi, ze to wynik mojej propagandy, w ciazy niemal na
      okraglo sluchalam muzyki klasycznej, po porodzie mlody zasypial
      tylko przy muzyce, do tej pory jak choruje, to do spania musi miec
      wlaczona plyte.
    • malamalinkaa żart? 08.08.09, 08:36
      a ja wierze, ze to zart. szkola da niemowlat??? a nauki angielskiego
      i dekorowania ciast tez ucza niemowleta? kolezanka chyba z tych
      nawiedzonych rodzicow co chca miec najbardziej "rozwiniete" dziecko
      (pewnie sama niezbyt rozwinieta i na dziecko liczy...). nie wierze
      • joshima Re: żart? 08.08.09, 13:52
        E tam zaraz żart. Zwykły wyścig szczurów smile Trzeba zacząć jak najwcześniej, żeby
        mieć lepszy start.
      • leneczkaz Re: żart? 08.08.09, 14:15
        jak chcesz wychować przyszłęgo dresiarza co będzie szmuglował fajki zza
        wschodniej granicy to masz rację- nie potrzebne.

        • malamalinkaa Re: żart? 08.08.09, 19:43
          chce wychowac po prostu szczesliwe dziecko, a nie SUPER DZIECKO,
          ktore od pierwszych chwil zycia jest naklaniane do rozwoju
          osobistego- moze coacha zatrudnic, co by mi dzieciak na miernote w
          dresie nie wyrosl?smilesmile laneczka, mysle ze o moje dziecko martwic sie
          nie musisz, jesli pojdzie w slady mamy, szeregu dresiarzy napewno
          nie zasilismilesmile
          • leneczkaz Re: żart? 08.08.09, 21:04
            ale moje dziecko uwielbia przebuwać z innymi dziećmi. a jak do tego pozwalają
            tam waliś w bęben i generalnie robić (muzyczny) hałas to będzie w siódmym niebie...
            co na dodatek może być dla niego rozwojowe..

            100% rewela
            • joshima Re: żart? 08.08.09, 21:19
              Już widzę te rzesze czteromiesięczniaków pragnące towarzystwa innych dzieci i
              walące w bęben.
              • malamalinkaa precyzuje 09.08.09, 18:14
                ja popieram inicjatywe tylko raczej nie pisalabym o tym w kontekscie
                rozwoju dziecka, a raczej fajnej formy spedzenia czasu z dzieckiem
                bo to zawsze popieram i uwazam, ze dla matki siedzacej na
                macierzynskim czy wychowawczym kazda taka odmiana w codziennosci
                jest fajna (bo jak rozumiem mamy tez sa tam z dziecmismile). napisalam
                troche radykalnie bo wnerwia mnie ten pęd do rozwoju, pracy nad
                soba, nad dzieckiem itd. juz to jest smieszne wg.mnie i czytalam
                nawet, ze na swiecie juz jest moda na szkoly, w ktorych dzieci maja
                zapewnione 100% dzieciństwa, gdzie nie zadaje sie prac domowych i
                nie prowadza dzieci na tysiace zajec dodatkowychsmile czyli powrot do
                normalnosci po erze wszechwiedzacych i wszystkoumiejących 2,3,4
                latków.
        • luxure Leneczko.... 11.08.09, 15:35
          > jak chcesz wychować przyszłęgo dresiarza co będzie szmuglował fajki zza
          > wschodniej granicy to masz rację- nie potrzebne.
          >

          No pacz pani. Wyobraź sobie Leneczko, że moi rodzice mnie nie zapisali w wieku
          10 miesięcy na zajęcia z muzyki, nie chodziłam też na angielski w żłobku, ani na
          tańce i balet w przedszkolu. Mało tego ja w ogóle nie chodziłam ani do żłobka
          ani do przedszkola. Dzieciństwo do 10 roku życia spędziłam z koleżankami na
          trzepaku w blokowisku. No i co? Ano nie jestem dresiarzem, fajek nie szmugluję i
          nawet medycynę mi się udało skończyć.
          Proponuję odrobinę rozsądku... a swoje ambicje samemu realizować a nie
          przekładać na dzieci.
    • semi-dolce Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 09:13
      Imo bardzo fajny pomysł.
    • leneczkaz Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 14:16
      super pomysł
      i dzięki za linka wink w pon. zapiszę młodego.. ;p
    • maja.46 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 19:07
      nawet nie wiedzialam ze takie cos jest w moim miescie. Ile moze kosztowac taki kurs.
      • leneczkaz Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 19:11
        Też bym chciała wiedzieć...
        • slonko1335 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 19:18
          W moim mieście 65 zł za miesiąc (zajęcia raz w tygodniu).
          Nie wiedzę nic złego w takich zajęciach ale ja ogólnie nie widzę nic złego w
          zajęciach dla małych dzieci czy niemowląt, nawet jeżeli przez przypadek mogą się
          tam czegoś nauczyć a takie wyjście to i dla rodzica miła odskocznia od codzienności.
          Generalnie nie wiem w czym problem, możesz dać dziecku butelkę z ryżem zamiast
          zapisywać do tej szkoły czy mu śpiewać albo wsadzać do wanny zamiast chodzić na
          basen na przykład. Twoje pieniądze, więc twoja sprawa na co je wydajesz a na co nie.
          P.S Żadne z moich dzieci do szkoły Yamacha nie chodziło.
          • samanya111 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 19:36
            Ja też nie mam nic przeciwko temu żeby chodzić z dzieckiem na jakieś
            zajęcia ale wydaje mi się, że to troche za wcześnie na takie coś.
            Dlatego właśnie byłam ciekawa jak inne mamy to widzą. A wanny z
            basenem nie ma co porównywać więc po co takie durne stwierdzenia?
            • slonko1335 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 20:08
              Po co? bo jeszcze kilka lat temu pukano się w czoło jak ktoś wyskakiwał z
              pomysłem pójścia z niemowlakiem na basen a teraz jakoś nikt nic złego w tym nie
              widzi. A kilkanaście lat temu uważano, że operację chirurgiczne można robić
              noworodkom bez znieczulenia bo ich system nerwowy nie odczuwa bólu, i można
              mnożyć takie przykłady...
              • samanya111 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 20:51
                Pozostawie to bez komentarza bo odbiega całkowicie od tematu
                dyskusji.
          • joshima Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 19:42
            slonko1335 napisała:

            > Nie wiedzę nic złego w takich zajęciach...
            Ja też nie widzę nic złego. Ot jeszcze jeden sposób na sięgnięcie do kieszeni
            rodziców. No ale jak ktoś ma tam nadmiar i się nudzi, to czemu nie.
    • atucapijo Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 21:39
      cholera, to musze zapisac i kupic abonament w Lufthansie,zeby latac
      do Polski raz na tydzien, bo u mnie nikt o takich kursach nie
      slyszal...w ogole w tej Polsce to jakies genialne dzieci rosna, tu
      nawet zabaw fundamentalnych nie ma, zgroza!
      jest za to basen, ale moj Klusek i tak woli maszerowac na czworaka
      do morza. ma 8,5 mca, i to ja mu robie lekcje muzyki, po prostu w
      kolko gadam i spiewam, od urodzenia( nawet przed, ja w ogole bez
      spiewania nie umiem, i nawet niezle mi to wychodzi). co do poczucia
      rytmu, to ostatnio zauwazylam, ze podryguje jak slyszy muzyke, ale
      nie kazdy jej rodzaj. i do spania obowiazkowo musze spiewac " Kle
      kle bocku", chociaz to nie na czasie w sierpniuwink jak jest inna
      piosenka, to zamaist spac - slucha. i podrygujesmile
      moim zdaniem, szkola muzyczna w tym wieku to przegiecie, ale kazdy
      sam decyduje, na co wydac kase. i jak powaznie do tego podejzie, bo
      ejsli takie zajecia sie staja obowiazkiem, jak angielski w
      przedszkolu, to predzej dziecko znienawidzi, niz sie nauczy.
      • mamakaana Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 08.08.09, 22:59
        A ja uwazam ze to super pomysl. Na pewno nie zaszkodzi, a pomoze w
        samorozwoju dziecka. Przeciez on nie bedzie wiecznie
        czteromiésieczniakiem. Bedzie sie rozwijal( a same wiecie jak ten
        czas goni) a z nim poziom zajec. To nie chodzi o wyscig szczurow czy
        pragniecie zrobienia z niemowlaka superdziecka, tylko o normalny
        rozwoj bejbika. Sama widze po swoim, ze to naprawde duzo daje(
        chodze na basen i Pekip-cos w rodzaju gimnastyki-a wlasciwie zajec
        pomagajacych w rozwoju fizycznym dziecka). Chyba lepiej wyjsc od
        czasu do czasu z dzieckiem "do ludzi", porobic z nim fajne rzeczy,
        niz siedziec tylko w domu z butelka z ryzem. Nie mam nic przeciwko
        takiej butelce, bo dla mojego malego najlepsza zabawka jest
        reklamowka i wlasnie plastikowa butelka, ale roznorodnosc w zabawach
        chyba mu nie zaszkodzi?????
        • joshima Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 09.08.09, 15:07
          mamakaana napisała:

          "To nie chodzi o wyscig szczurow czy pragniecie zrobienia z niemowlaka
          superdziecka, tylko o normalny rozwoj bejbika."

          Z tego wnioskuję, że nasze pokolenie nie jest normalnie rozwinięte, a moje
          dziecko z którym się na takie zajęcia nie wybieram będzie zgoła niedorozwinięte.
          Ok. Trudno. Skarzę je na taki żywot.
          • leneczkaz Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 09.08.09, 15:52
            Teee joshimoto, ty masz jaki okres czy co? Chłop Ci dobrze nie zrobił? Bo
            ostatnio jesteś gorzej nieznośna niż ja i moja piękna banaszka razem..
          • mamakaana Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 09.08.09, 22:48
            Wniosek bledny!!!! Nie powiedzialam, ze dzieci nieuczeszczajace na
            takie zajecia sa mniej lub calkowicie niedorozwiniete. Napisalam
            tylko, ze zajecia typu basen lub muzykowanie daja niemowlaka
            sposobnosc poznania czegos nowego, innego, niz "tylko" zabawy w
            domu. I Twoj bejbik nie bedzie mniej rozwiniety od mojego, ale nie
            bedzie wiedzial, co to znaczy pluskac sie w glebokiej wodzie.
            Oczywiscie mozna bez tego zyc, ale poznajac nowe doswiadczenia zycie
            staje sie ciekawsze. Czy nie?
            Ale masz racje, zadne zajecia nie beda lepsze od zabawy z wesola,
            milo nastawiona do zycia, nie napadajaca bezpodstawnie na nikogo,
            Mama, jaka Ty na pewno jestes.
            • joshima Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 10.08.09, 00:29
              Błędny? A nie sugerowałaś, że takie zajęcia są elementem normalnego rozwoju dziecka?
    • camel_3d przesada 10.08.09, 11:35
      pewnei znow z usa przylazly takie pomysly...
      • leneczkaz Re: przesada 10.08.09, 11:51
        camel Ty to czsami gorzej niż baba ze wsi.
        nosisz w chuście, dzieć bawi się drewnianą łychą i git.

        tyle że oddasz go zaraz do wypaśnego żłoba i tam będzie i angielski i japoński i
        szkoła tańca- wygibańca. pojdziesz z nim do parku do stada dzieci na wypasiony
        szpilplac i ...
        mozesz sie pomadrzyc.

        u nas wyglada to tak ze jak dziecka nie wezmiesz tu i tam to masz potem
        zapezialego buraka co sie boi wsiasc do samochodu, wyje w autobusie, boi sie
        ludzi itd.
        i nie pisze ze zajecia z walenia w beben maja w tym pomoc, ale nie mozna byc w
        zyciu we wszytkim (no nowe, co z usa, co dla szczurow) na NIE.

        ja chodze z dzieciem do 'krainy smyka' (plac zabaw pod dachem) i place 20 zl.
        za godizne. to czemu kurka nie moge isc na walenie w beben kiedy to nawet tansze
        a bedzie w grupe ruwiesnikow i jeszcze moze na samym szarym koncu czegos sie
        nauczy.
        tak samo angielski czy rzut oszczepem. toz nie licze na to ze moj syn przemowi
        nagle w 3 jezykach i zagra na gitarce ballade.
        chodzi o jego wszechstronnhy rozwoj POZA DOMEM I MAMUSIA. moj maly jest ciekawy
        swiata i innch dzieci wiec czemu mam mu tego odmawiac.
        puki stac mnie i mam czas a moj maly jest zachwycony bede zabierac go na
        wszytkie zajecia jakie sie da. bo on jest tam przeszczesliwy....


        • camel_3d oj oj oj oj ...kompleksy?? 10.08.09, 14:28

          > tyle że oddasz go zaraz do wypaśnego żłoba i tam będzie i angielski i japoński
          > i
          > szkoła tańca- wygibańca. pojdziesz z nim do parku do stada dzieci na wypasiony

          zlobek jest panswtowy, nie ma ani japonskiego ani chinskiego ani nic innego.
          jest szkola muzyczna 2 x tydzien od 3 roku zycia. Spielplatz jest co prawda
          "wypasiony"..ale tylko dlatego, ze jest kolorowy ale jakichs super urzadzen na
          nim nie ma.

          tu tez jest tak, ze jak nie wezmiesz dziecka tu i tam to masz zapyzialego
          buraka, ani przedszkole ani szkola nie zastapi rodzicow i tego co dziecko z domu
          wyniesie. jak rodzina jest buraczana to i dzeicko bedzie najpiewniej buraczane.
          a ze rodzce maja przerost ambicji nad trescia i kompleksy to wysylaja dzeici od
          4 miesiadza na zajecia muzyczne, zamiast z nimi pospiwewac i puscic im muzyka
          klesyczna...ktorej wielu w domach po prostu nie ma.
          to co z usa, nie jest zawsze najgorsze, ale w 90% jest niepotrzebe i
          przesadzonesmile) bo jak zycie pokazjuje w usa wcale dzeici lepsze i
          inteligentniejsze nie sa...a z jakiegos powodu specjalisci i ludzei w europy
          maja tam wziecie.
          To po prostu wyciaganie kasy od rodzicow i juz, ktorym suie marzy, ze ich dzieco
          bedzie najlepsiejszym dzieciakiem pod sloncem i bedzie mozna si epokazac przed
          innymi, ze sie chodzi na zajecie muzyczne dl 4 miesiecziniaka...wow.. nadzieje,
          ze inni beda zazdrosni??

          mozesz isc na walenie w beben... aczkolwiek rownei skutcezne moze byc walenie
          kiljem w drzewo w lecie i lomotanie lyzka w garnek. efekt ten sam i za
          darmo..czakoleiek brakuje swiadomosci ze dzeicko w szkole muzycznej jest smile





          > a bedzie w grupe ruwiesnikow i jeszcze moze na samym szarym koncu czegos sie
          > nauczy.

          tak..walenia w beben...


          > chodzi o jego wszechstronnhy rozwoj POZA DOMEM I MAMUSIA.

          ti idz z nim do muzeum!


          >moj maly jest ciekawy
          > swiata i innch dzieci wiec czemu mam mu tego odmawiac.

          wszytskie dzeici sa ciekawe swiata i innych rzeczy, wiec mowienie "moj maly jest
          ..." jest bez sensu. Ale Efekt ciakwosci swiata osciagniesz jezeli pojdzeisz z
          nim do parku na laka i dasz mu pochodzi i poodkrywac siwat. A nie wetkniesz z
          mieszkania do innego budynku i powiesz, ze na muzyke chodzi.

          > puki stac mnie i mam czas a moj maly jest zachwycony bede zabierac go na
          > wszytkie zajecia jakie sie da. bo on jest tam przeszczesliwy....


          jak pisalem...nie wiem ile twoj maly ma miesiecy, ale to i tak tylko i
          wylacznei przuejaw przerostu ambicji... niestety... szczegolnie w wielu
          przypadkach sa to rodzice ktorzy sami soba nic nie reperezntuja, ale koniecznie
          chca miec dziecko, zeby przynajmniej ono bylo osignieciem.

          Fakt, moj maly bedzie sporo paletal si epo afryce... i moze nawet bedzei bebnil
          z dzeicmi na bebenku smile ale nie zataszcze go na wszelkie mozliwe zajecia, bo sam
          moge mu duzo zaoferowac.
          • atucapijo a ja sie zgadzam z Camelem, pierwszy raz chyba;) 10.08.09, 15:26
            bo i moim zdaniem to rodzina formuje dziecko, np. jak sie ksiazek
            nie czyta w domu, to trudno zeby i d ziecko czytalo.i czy to miasto,
            czy wies, to akurat mala roznica. ja u w calej rodzinie M jestem
            jedyna, co sie zapisala do biblioteki,czytam hurtowo, i to rpzeciez
            w pbcym jezyku. u mnie w domu nie bylo wazne zeby sie ubrac w
            peweksowe dzinsy , albo miec Barbie , za to cala kasa , ktorej bylo
            zreszta malo, byla pakowana w ksiazki, jak sie zapisalam do szkoly
            muzycznej, to na lekcje, i na wakacje ze zwiedzaniem. wypasionych
            placow zabaw nie bylo, nie bylo tez wyscigu szczurow, a na basen sie
            chodzilo - o zgrozo - dopiero w 2 klasie podstawowki. i tez jakos
            umiem plywac, i jezykiem obcym wladam, bez jakichs mega wczesnych
            poczatkow. ja swojego dziecka nie chce wyslac ani na ang, ani na
            muzyke az do konca przedszkola, i tak bedzie musial mowic i czytac w
            2 jezykach, po co mu dokladac wiecej... zreszta, na razie ma 8 mcy,
            co ja sie bede wyglupiac, jak sie okaze do czego ma predyspozycje, i
            bedziemy na to reagowac. juz na moich rodzicow sie burzyki znajomi,
            ze mi skracaja dziecinstwo, bo poszlam do szkoly od 6 lat... niech
            moj synek sie nim cieszy ile moze... aha - lyzke drewniana ma , do
            lupania w garnek, ale go to nie interesujesmile woli lupac lapami w
            lustro
            • leneczkaz Re: a ja sie zgadzam z Camelem, pierwszy raz chyb 10.08.09, 16:53
              niewiedza kieruje Twoim opisem.
              na zajęciach dla niemowląt z muzyki, ang., karate czy origami chodzi o to, że
              maluchy się razem bawią i cieszą i śmieją.
              toz nikt im tam z książek młotkiem wiedzy do głowy nie wbija.
              śpiewają piosenki, walą w bęben, albo bawią się stertą papierków. i tak- w domu
              bawię się z synkiem na 100000 sposobów. ale chcę żeby był uspołeczniony, miał
              kontakt z rówieśnikami i nie bał się świata.

              dzieć który chodzi do żłoba nie potrzebuje być może dodatkowo 'zajęć z walenia w
              bęben' ale mój nie chodzi. w rodiznie kuzynostwa niet, więc zapisuję go na
              zajęcia na których bawi się z innymi dziećmi i .. wali w bęben albo słucha
              pioseneczek po ang.
              • joshima Re: a ja sie zgadzam z Camelem, pierwszy raz chyb 10.08.09, 20:41
                leneczkaz napisała:

                > bawię się z synkiem na 100000 sposobów. ale chcę żeby był uspołeczniony, miał
                > kontakt z rówieśnikami i nie bał się świata.
                Po tak barwnej i logicznej argumentacji wyobraziłam sobie jak moja
                czteromiesięczna córka pragnie w towarzystwie rówieśników leżąc (bo przecież o
                siedzeniu i waleniu w bęben w tym wieku nie ma mowy) napawać się dźwiękami
                muzyki. Może by nawet pokonwersowała z innymi o tym w antrakcie gibiąc się na
                brzuszku.

                Tymczasem idę uśpić mojego buraka. Może mi kiedyś wybaczy, że skazałam ją na
                taki los.
              • camel_3d Re: a ja sie zgadzam z Camelem, pierwszy raz chyb 10.08.09, 21:45
                > niewiedza kieruje Twoim opisem.
                > na zajęciach dla niemowląt z muzyki, ang., karate czy origami chodzi o to, że
                > maluchy się razem bawią i cieszą i śmieją.

                nie wiem czy wiesz..ale 4 miesieczne maluchy..a nawet 10 miesieczne nie bawia
                sie RAZEM....


                > toz nikt im tam z książek młotkiem wiedzy do głowy nie wbija.
                > śpiewają piosenki, walą w bęben, albo bawią się stertą papierków. i tak- w domu
                > bawię się z synkiem na 100000 sposobów. ale chcę żeby był uspołeczniony, miał
                > kontakt z rówieśnikami i nie bał się świata.


                powiedzmy ta, popieram, jezeli dzeicko nie chodzi do przedszkola czy zlobka, to
                faktycznie zajecia z walenia w beben i origami..sa ok..choc to po prostu rwanie
                papierkow...i z origami ma wspolna nazw. bo zajecia "wspolne rwanie papierow"
                sprzedawalyby si ekiepsko.
                Bo jakba nei bylo jest to lepsze niz siedzenie wylacznei z mama w domu.
                Przenajmniej tyle ma kontaktu z rowesnikami... rownie ambitnych mam smile


                > zajęcia na których bawi się z innymi dziećmi i .. wali w bęben albo słucha
                > pioseneczek po ang.

                wlacz mu britney spearssmile w domu smile wlasnei to jest ten chory system, ze dzieci
                MUSZA uczc sie chnskiego i japonskiego od najmlodszych lat bo rodzice sami nie
                potrafia jezykow obcych i mysle, ze dzeiki temu ich dzeici beda mialy lepiej w
                zyciu...
                fakt, dzieci najlepiej opanowuja jezyk w dzeicinstwioe, ale zeby opanowac jezyk
                trzeba go uzywac... piosenek po angielku moze sluchac w domu i spiewac z
                mama...o ile mama zna angielski.
                • leneczkaz Re: się czepiłeś tych ambicji camello 11.08.09, 08:39
                  więc chyba sam masz problem. bo ja nawet w ułamku o tym nie myślę.

                  a w szkole Yamaha moj dzieć od września będzie najmłodszy (11 m-cy) i będzie z
                  dziećmy do 18 m.ż. więc się dogadają smile
                  najwyżej zabiora mu bęben i nauczy się walczyć o swoje ;p
                  • joshima Re: się czepiłeś tych ambicji camello 11.08.09, 12:40
                    I znów kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Wątek dotyczy niemowlęcia w wieku 4
                    miesięcy.
                    • leneczkaz Re: się czepiłeś tych ambicji camello 11.08.09, 16:16
                      no i nie zgadłaś. tyczy pierwszego przedziału czyli 4-18 smile
                      4 to mój ledwie głowę podnosił ale już w 6-7 myślę, że można dziecia zabrać tu i tam
                      • joshima Re: się czepiłeś tych ambicji camello 11.08.09, 17:11
                        Dla przypomnienia zacytuję Ci pierwszy post tego wątku. Jak uda Ci się
                        przeczytać ze zrozumieniem to będziesz wiedziała o czym tu rozmawiamy. Może
                        nawet przestaniesz ubliżać innym.

                        "...myśli o tym żeby zapisać swoje 4-miesięczne dziecko do szkoły
                        muzycznej na zajęcia dla niemowląt. Mi się wydaje,że jest to
                        zdzierstwo i wystarczy takiemu maluszkowi dać butelkę wypełnioną np.
                        ryżem i będą podobne doznania. "
                • mama_nikodemka Re: a ja sie zgadzam z Camelem, pierwszy raz chyb 11.08.09, 10:30
                  camel_3d napisał:
                  ..a nawet 10 miesieczne nie bawia
                  > sie RAZEM....
                  i tu sie mylisz, moj synek potrafil zainteresowac sie zabawa z moim bratankiem
                  6 tyg mlodszym od niego, podawali sobie zabawki i razem sie bawili, nie trwalo
                  to pol dnia ale potrafili razem przez chwile sie zabawic

                  ... piosenek po angielku moze sluchac w domu i spiewac z
                  > mama...o ile mama zna angielski.
                  czy dla ciebie macierzynstwo (todziez tacierzynstwo) oznacza zamkniecie sie w
                  domu i nie wychodzenie do ludzi? bo tak odebralam twoja wypowiedz..o ile dobrze
                  pamietam to chodzisz z synkiem na basen i po co? jak mozesz wlac wody do basenu
                  i dziecko tez bedzie mialo frajde! nie rozumiem skad w was tyle zlosliwosci,
                  wlasnie bardzo dobrze ze sa organizowane takie zajecia gdzie matki moga sie
                  wyrwac z domu a przy okazji spedzic czas ze swoim dzieckiem a dzieci na pewno na
                  tym nie ucierpia, piszecie ze to przerost ambicji ale przeciez w domu puszczacie
                  dzieciom muzyke, dajecie bebenki czy spiewacie i robicie dokladnie to co na tych
                  zajeciach z ta roznica ze na zajeciach mozna spotkac sie z innymi osobami i
                  dzieci moga pobawic sie razem, uwierz mi 10-miesieczniaki potrafia sie razem
                  zabawic no chyba ze twoj nie umie bo siedzi caly czas w domu i bawi sie tylko z
                  tata butelka ryzu..
          • leneczkaz Re: a czytanie ze zrozumieniem w szkole miał? 10.08.09, 16:46
            - chodzę na spacer
            - na plac
            - do parku
            - do Bierdonki smile i innych galerii
            - bawię się
            - czytam
            - śpiewam
            - tańczę
            - słucha muzyki poważnej (w wersji dla niemowląt)
            - nie mamy muzeum
            ... chodzi do Yamahy walić w bęben



            Jest przeszczęśliwy!
            • joshima Re: a czytanie ze zrozumieniem w szkole miał? 10.08.09, 20:42
              Ach Ty nasz forumowy ideale. Zostały Ci chyba tylko jeszcze zajęcia z baletu.
              Koniecznie nim dziecko zacznie chodzić bo potem może być za późno.
            • camel_3d Re: a czytanie ze zrozumieniem w szkole miał? 10.08.09, 21:46
              > - chodzę na spacer
              > - na plac
              > - do parku
              > - do Bierdonki smile i innych galerii
              > - bawię się
              > - czytam
              > - śpiewam
              > - tańczę
              > - słucha muzyki poważnej (w wersji dla niemowląt)
              > - nie mamy muzeum
              > ... chodzi do Yamahy walić w bęben
              >

              no i fajnie...

              >
              >
              > Jest przeszczęśliwy!
    • leneczkaz Re: Zapisałam 10.08.09, 11:45
      Idę 5-tego września. Jak odgrzebię ten wątek to napiszę ocb.
      • camel_3d wspolczuje 10.08.09, 14:28

        .....serio...
        • leneczkaz Re: wspolczuje 10.08.09, 16:47
          och tak współczuj mu!! bo powali w bęben z innymi maluchami i pobawi się gitara..
          to takie straszne.. brrrrrrrrrrrrr

          • camel_3d Re: wspolczuje 10.08.09, 21:47
            > och tak współczuj mu!! bo powali w bęben z innymi maluchami i pobawi się gitara
            > ..
            > to takie straszne.. brrrrrrrrrrrrr

            nie nie... raczej przerostu ambicji... to ze se powali w beben to super.
        • joshima A ja zazdroszczę 10.08.09, 20:44
          ... nadmiaru pieniędzy i tego, że nie ma na co ich wydawać.
    • matylda_milena Re: do leneczkaz 10.08.09, 13:40
      Witaj,

      tu baba ze wsi (30 km od tzw. stolycy, gdzie mieszkają światowi
      ludzie). Wyobraź sobie, że mam 3 dzieci. Każde z nich to zapyziały
      burak. Dwoje starszych (9 i 13 lat) chodzą do szkoły, ale
      specjalnej, bo tych ze wsi do normalnych, miastowych nie przyjmują.
      Niestety specjalnej szkoły na wsi nie ma i musimy wozić je do
      stolycy. Niestety samochodami (ja i mąż w takowe jesteśmy
      zoapatrzeni). Ale co rano jazda na całego, bo na widok samochodu
      dostają histerii. Obcych ludzi nie oglądają, tylko znajomych ze wsi.
      Autobusu na oczy w życiu nie widziały. A jak samolot po naszym
      niebie im nad głowami przeleci to patrzą jak oniemiałe, potrafią tak
      stać nieruchomo ze 2 doby (takie to na nich wrażenie wywołuje).
      Najmłodszego (18 miesięcy) w chuście nie nosiłam, bo do nas na wieś
      takie miastowe rozwiązania nie docierają. Drewnianą łychą się nie
      bawiło i nie bawi, bo na wsi ludzie nie używają zastawy stołowej ani
      takiej błyszczącej jak wy ludzie z miasta ani nawet drewnianych. My
      łapami strawę prosto do gęby wkładamy. W ogóle to żywimy się runem
      leśnym i tym co w polu urośnie. Jemy wszystko w formie papki,
      ponieważ nam zęby powypadały, bo pasty i szczotek we wsiowym sklepie
      nie znajdziesz. Gotujemy na ognisku, bo gazu nie mamy. Prądu i wody
      bieżącej też nie. Raz na tydzień jedziemy nad Wisłę i tam się
      kąpiemy. Ale mydła nie używamy, bo na wsi ludzie takich dziwactw nie
      stosują. Widzisz, jak to dobrze być miastowym i światowym i udawać
      się na sesje fotograficzne do rozmaitych gazet ze swym dziecięciem.
      Wsiowe takich atrakcji nie mają. I wyobraź sobie, że to rodzice
      świadomie taki los im zgotowali!

      Pozdrowienia dla wszystkich miastowych dzieci i ich światłych
      rodziców.


      • camel_3d hough! 10.08.09, 14:29
        smile
      • leneczkaz Re: do leneczkaz 10.08.09, 16:49
        a kto napisał, że ja z miacha?

        'burak ze wsi' to przezwisko jak jełop z krakowa big_grin

        się wczułaś na maxa big_grin
    • mama_nikodemka Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 10.08.09, 17:07
      sama kiedys zalozylam taki watek w poszukiwaniu takowych szkol w stolicy i
      zostalam zjechana na maksa smile a tylko dlatego ze ludzie nie mieli zielonego
      pojecia co sie robi na takich zajeciach, mysle ze watek powinien byc zatytuowany
      "zajecia muzyczne dla maluchow", wtedy nie wzbudzalby tyle emocji wink tez chce
      zapisac sie z synkiem na takie zajecia, mysle ze to fajna sprawa, ogladalam
      kiedys dzien dobry tvn gdzie wlasnie byla mowa o tych zajeciach i pokazane
      zostalo jak one wygladaja, jak dla mnie super, uwazam ze jest to fajny pomysl na
      spedzenie czasu z dzieckiem, pewnie posypia sie zaraz glosy ze w domu tez moze
      byc fajnie, zgadzam sie ale my jako mamy mamy okazje wyrwac sie wlasnie z tego
      domu, spotkac z innymi mamami, pogadac a i dzieci maja okazje pobawic sie razem,
      moj synek ma roczek i uwielbia towarzystwo dzieci a niestety na codzien nie moge
      mu tego zapewnic, mieszkamy w domu pod Warszawa wiec nie moge z nim wyjsc na
      plac zabaw bo takowego nie ma w mojej okolicy, te zajecia mozna porownac do
      zajec na basenie, niektorzy z Was jezdza z dziecmi a wystarczy przeciez nalac
      dziecku wody do wanny i bedzie to samo takze ja jestem jak najbardziej za
      • mama_nikodemka p.s. 10.08.09, 17:14
        uwazam ze fajnie ze organizowane sa wlasnie takie zajecia zeby mamy mogly
        spedzic jakos czas inaczej niz w domu, ostatnio w gazecie wyczytalam ze sa
        organizowane jakies zajecia taneczne dla mam i dzieci, dzieci siedza w hustach a
        mamy tancza, bardzo mi sie spodobal ten pomysl, poza tym silver screen i
        multikino wyswietlaja seanse dla mam z dziecmi gdzie swiatlo jest przyciemnione,
        glos sciszony, uwazam ze sa to fajne sposoby na oderwanie sie od codziennosci a
        przy okazji swietnie mozna spedzic czas z dzieckiem bo takie zajecia muzyczne
        czy taneczne moga okazac sie swietna zabawa!
        • leneczkaz Re: p.s. 10.08.09, 17:21
          ja chodziłam z Maksiem na areobic i było naprawdę super. 5 skaczących mam i 5
          dzieciów liżących matę/ raczkujących dookoła, leżących i gapiących się w sufit
          (w zależności od wieku ;p)
          • mama_nikodemka Re: p.s. 10.08.09, 17:26
            a skad jestes? z wawy? jak tak to gdzie chodzilas na ten aerobik? ja tez szukam
            czegos ale wszedzie jak narazie oferuja opieke nad dzieckiem a ja nie chce go
            zostawiac z obca osoba tylko chodzic z nim
            • leneczkaz Re: p.s. 10.08.09, 19:30
              Z Białegostoku niestety.. (szkoda.. miałabym koleżankę- motywację, a tak to d*pa
              jak szafa..wink)

              Ja tam bym swojego oddała, zresztą pewnie sam by poszedł.
              Mój jak widzi inne dzieci to znika i zbieram go z ziemi jak się kończy nasz czas
              wizyty..
      • joshima Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 10.08.09, 20:48
        mama_nikodemka napisała:

        > kiedys dzien dobry tvn gdzie wlasnie byla mowa o tych zajeciach i pokazane
        > zostalo jak one wygladaja, jak dla mnie super,

        No to opisz, bo nijak sobie nie mogę czteromiesięcznego niemowlęcia na takich
        zajęciach wyobrazić. No ale ja w dzieciństwie w żadnych tego typu zajęciach nie
        uczestniczyłam to i burak jestem.
        • mama_nikodemka Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 10.08.09, 22:00
          to bylo pokazane w wielkim skrocie, doslownie pare minut a wygladalo to tak ze
          pani puscila muzyke klasyczna, bralo sie malucha na kolana i np raczka prawa
          dotykalo sie lewej nozki i na zmiane, bardzo juz nie pamietam bo to dawno bylo
          ale moj synek tez mial wtedy kilka m-cy i sprawilo mu to frajde, ta pani
          (wlasnie ze szkoly Yamacha) mowila ze jak sa starsze dzieci to maja na poczatku
          czas dla siebie, ze puszczona jest muzyka i leza rozne instrumenty i dzieci sie
          bawia a potem sa rozne cwiczenia i zabawy mamy z dzieckiem, to naprawde sa fajne
          zajecia, przynajmniej takie sprawialy wrazenie i mysle ze trzeba czegos najpierw
          sprobowac zeby potem moc oceniac
          • joshima Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 11.08.09, 12:43
            mama_nikodemka napisała:

            > to bylo pokazane w wielkim skrocie, doslownie pare minut a wygladalo to tak ze
            > pani puscila muzyke klasyczna, bralo sie malucha na kolana i np raczka prawa
            > dotykalo sie lewej nozki i na zmiane, bardzo juz nie pamietam bo to dawno bylo

            Za takie zabawy z dzieckiem to ja naprawdę nie muszę płacić.


            > ta pani
            > (wlasnie ze szkoly Yamacha) mowila ze jak sa starsze dzieci...

            Ja pytałam o czteromiesięczne bo takiego dotyczy wątek.
            • mama_nikodemka Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 11.08.09, 15:21
              joshima napisała:

              > Ja pytałam o czteromiesięczne bo takiego dotyczy wątek.
              to ci napisalam jakia zabawa byla ze 4-miesiecznym, chcialas zebym ci opisala
              co widzialam wiec to zrobilam a ta zlosliwosc to juz ci uszami wychodzi
              • joshima Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 11.08.09, 17:12
                Czyli jaki jest sens chodzenia z 4-romiesięczniakiem na takie zajęcia? Jaka jest
                dla niego korzy¶ć? Jako¶ nie łapię. Przepraszam.
        • mamakaana Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 10.08.09, 22:14
          Joshima skad tyle zlosciwosci u Ciebie? A Twoje wypowiedzi swiadcza
          o Tobie i z tym burakiem to moze sie nie mylisz....Nie chce nikogo
          obrazac, ale nie rozumiem,dlaczego ludzie sa szczesliwsi, innych
          obrazajac???????Skad sie to bierze?, ze zwyklej ludzkiej
          zlosciwosci, z kompleksow, czy z czegos jeszcze innego? Myslalam, ze
          na forum pisza szczesliwe mamy, ktore chca podzielic sie swoimi
          doswiadczeniam z tymi mniej doswiadczonymi ( do ktorych i ja sie
          zaliczam).
          Mozna sie nie zgadzac z opiniami innych osob, ale mozna robic to w
          sposob kulturalny, szanujac zdanie innych. Nikt nie jest doskonaly.
          I niestety musze cie zmartwic, ty tez nie. Ale mam nadzieje, ze to u
          Ciebie przejsciowe. W kazdym badz razie zycze wszystkiego
          najlepszego i duzo szczescia, to i ten jadek w twoim jezyczku na
          pewno zginie.
          • leneczkaz Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 11.08.09, 08:42
            Joshimoto ma okres i małża na zarobku z anglii. PMS w połączeniu z niewyżyciem
            seksualnym i chwilowym (mam nadzieję) brakiem środków na szkołę muzyczą Yamaha
            (czyt. wyżej) powoduje wzmożoną agresję i parcie na dorównanie deel'i, lipcowej,
            banaszce lub leneczne. sory Joshimoto. Miejsca dla prezesów zajęte hehehe wink


            Luuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuz wszytkim. wink
          • joshima Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 11.08.09, 12:45
            mamakaana napisała:

            > nie rozumiem,dlaczego ludzie sa szczesliwsi, innych
            > obrazajac???????

            Ja też nie rozumiem, ale według niektórych moje dziecko będzie burakiem bo nie
            chodzi na lekcje muzyki w wieku czterech miesięcy. Ja tu kogoś obrażam?
            • leneczkaz Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 11.08.09, 16:16
              Wszytkie inne buraki big_grinbig_grin hahahah
    • an52 Re: Szkoła muzyczna dla niemowląt? 11.08.09, 07:26
      Zaproponuj koleżance szkołę taneczną lub poprawnej polszczyzny. I to w
      dobie radia, wideo, płyt z piosenkami, zabawek grających.
    • tusie-czek Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 11:56
      kiedys dzieci biegaly po parku, a teraz siup szkola muzyczna. Zaraz bedzie
      angielski od malego i balet. Muzykowac z maluszkiem mozna w domu z wielkim
      powodzeniem. Np kupujac mu cymbalki. A rowiesnicy ja tam nie wiem ale jak ide do
      parku w sobote to jest ich pelno. Pelzaja sobie razem radosnie. Mnie przeraza
      nadmierna ambicja rodzicow. Bo pytanie czy chodzi o zajecia dla malucha czy zeby
      mama sobie poszla i pokazala sie na takich zajeciach.
      Ja tam lubilam swoje dziecinstwo, gdzie nikt mnie nie zmuszal do szkol
      specjalnych od najmlodszych lat. Ksiazki czytam, bo rodzice czytali i w domu
      bylo pelno. Muzyki klasyczne slucham z tego samego powodu i przykladow mozna
      mnozyc. Wiec bede uparcie twierdzic ze dziecko uczy sie od rodzicow. A nie w
      modnych szkolach. Dobrze mi z moim buractwem i mojemu dziecku tez. Bo ma mame i
      tate co z nim spedzaja czas a nie ciagna go na zajecia specjalne.
      • leneczkaz Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 12:18
        Nie obrażając ale opis osoby ograniczonej horyzontalnie i ....

        Jak mama wyjdzie raz w tygodniu na godzinę z dzieciem do innych dzieciów co będą
        walić w bęben to już nie chodzi z nim do parku, nie spędza czasu i wogóle sama
        nic nie robi.

        Rusz mózgiem. Robię to co Ty +++ chodzę z nim na zajęcia walenia w bęben, gdzie
        mój dzieć bawi się z innymi dziećmi tyle że nie piachem a bębnem.



        No odbieram mu dzieciństwo. Boże, on się będzie musiał przeleczyć. Pewnie już
        mu oko lata big_grin
        • tusie-czek Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 13:13
          Leneczka, nie obraz sie ale sposob odpowiedzi wobec osob majacych inny poglad
          niz Twoj jest wyjatkowo obrazliwy. Pewnie tego ucza na specjalnych zajeciach od
          niemowlectwa juz.
          A ciagle mi sie wydaje ze to o czym tu jest mowa jest bardziej potrzebne mamie
          zeby sie wyrwala niz maluchowi. Maluch siedzac na trawce kolo innego rowiesnika
          walac w cymbalki bedzie przeszczesliwy. Lub sam walac w beben. Natomiast mama
          ktorej troszke sie z dzieckiem samej w domu nudzi niekoniecznie. I chyba o to
          tutaj rozbija. I nie ma w tym nic zlego tylko nie pisz mi ze to dla malucha a
          powiedzmy sobie uczciwie ze mamy tez potrzebuja wyjsc do ludzi i to bardziej dla
          mam.
          • leneczkaz Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 13:22
            Wybacz jeśli Cię obraziłam- niezamierzony wyskok emocji.


            W piaskownycy naszej (blok 1- grodzony siedzi tylko 6-latek i jego kopcąca
            niania- podziękujemy.
            Pofatygowałam się na pobliskie osiedle dziś. Zwiedziłam z 10 placów zabaw
            (świetne sprzęty o dziwo) dzieci 2+, biegające i zjeżdząjące. Nijak się miałby
            do mogego raczka.

            Do parku mam ze 3-4 km. Ale i tam uczęszczam. Moj 10-miesięczniak jest zawsze
            najmłodszy. Wszytkie dzieci chodzące.

            Więc się kurka zastanawiam co te matki robią z dziećmi w domu. Chyba serio
            śpiewają całe dnie i walą w bęben.

            Mam sąsiadów z klatki obok którzy mają córkę 8 m-cy (wiem od jej siorki 4-latki
            która wpada czasami do naszej piaskownicy) i jeszcze nigdy jej nie widziałam
            (ani sąsiadki ani dziecia). Pewnie puszcza mu muzykę klasyczną O_o


            Synek w domu bawi się cały boży dzień. Ze mną, z tatą i sam.
            Ale on uwielbia rówieśników.


            A jeżeli raz w tygodniu mamusia zmeini rozciągniętą koszulkę i dresiwo na coś
            bardziej szykownego (mniej rozciągniętą koszulkę i jeansy) i pójdzie pogadać z
            ludźmi to naprawdę nie zaszkodzi.


            W paźdź. idę do pracy co nie zmienia faktu, że mój synek nigdzie nie idzie i
            nadal będzie potrzebował toważystwa innych dzieci więc będę z nim tam jeździła
            po pracy.
            Nie dlatego, żeby został wirtuozem i poliglotą ale żeby urozmaicić jego doznania
            i bodźce (teraz to napisałam jak oszołom ;p)
            • tusie-czek Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 15:34
              Zdecydowanie wyjscie mamie dobrze zrobi. To doskonale rozumiem. I dlatego mysle
              ze to najbardziej o to w tym chodzi. Sama chodze do pracy wiec za ludzmi mi sie
              nie ckni...

              Jesli jak piszesz nie masz rowiesnikow to smutne troszke. Tego nie doswiadczylam
              bo jak chodze na plac zabaw to sa rowiesnicy. W ciagu tygodnia (to wiem od mojej
              mamy) i weekendu. Ale tu w ogole jest mnostwo dzieci gdzie mieszkam. Jak bylam w
              Polsce w lipcu to tez na placu zabaw znalazlysmy rowiesnikow. Moze tak mieszkasz
              pechowo. Ciagle jednak mysle ze takie male chwilke sie zajma soba nawzajem ale
              nie umieja bawic sie razem. Moja tez lubi dzieci i lubi je obserwowac jak
              biegaja dookola.
      • mama_nikodemka Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 12:27
        tusie-czek napisała:

        Muzykowac z maluszkiem mozna w domu z wielkim
        > powodzeniem. Np kupujac mu cymbalki.

        oczywiscie ze mozna ale mozna tez robic to w gronie innych dzieci, mylicie
        troche pojecia bo wydaje wam sie ze jak to jest szkola muzyczna to tam stoi
        nauczyciel i kaze dziecku w rytm stukac w cymbalki, nie! jestem pewna ze
        jakbyscie poszly na takie zajecia zobaczyc tylko jak to dziala to by sie wam
        spodobalo

        Mnie przeraza
        > nadmierna ambicja rodzicow.

        to nie jest ambicja rodzcow tylko szansa rodzica na wyrwanie sie z domu, na
        zmiane otoczenia i na fajny sposob spedzenia czasu z wlasnym dzieckiem bo tam
        nie ma zadnego musztrowania tylko fajna zabawa w rytm muzyki

        Bo ma mame i
        > tate co z nim spedzaja czas a nie ciagna go na zajecia specjalne.

        wlasnie tam spedzasz czas ze swoim dzieckiem a nie oddajesz go komus obcemu zeby
        nauczylo sie grac w cymbalki, to tak jak na basenie - idziesz i pluskasz sie ze
        swoim maluchem i macie z tego obydwoje radosc, na tych zajeciach sluchasz z
        malcem muzyki i klaszczecie w dlonie, jestem pewna ze zadne dziecko nie ucierpi
        z tego powodu
        • camel_3d Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 13:15
          to po jakiego diabla walenie w bebenek nazywac szkola muzyczna a dracie
          papierkow - kursem origami????
          sluchanie piosenek po angielsku .- kursem angielskiego...a pewnie tez mozna
          pojezdzic na koniku na biegunach w ramach kursu nauki jazdy konnej dla niemowlat..

          fajnei ejst ze mamy, ktorych dzieci nie chodza do przedszkola moga sie wyrwac z
          domu i spotkac z innami mamami, ale ludu moj ludu...nie nazywajmy tego KURSAMi i
          SZKOLAMi..szczegoleni dla niemowlakow 4 miesiecznych...
          • leneczkaz Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 13:23
            no ja temu nazwy nie nadawałam smile
          • mama_nikodemka Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 15:26
            camel_3d napisał:

            ale ludu moj ludu...nie nazywajmy tego KURSAMi
            > i
            > SZKOLAMi..szczegoleni dla niemowlakow 4 miesiecznych...

            nie ma szkoly muzycznej dla niemowlat tylko jest szkola muzyczna ktora oferuje
            zajecia dla mam z dziecmi, autorka piszac szkola muzyczna dla niemowlat pewnie
            miala na mysli szkoly ktore oferuja takie zajecia, sama zakladalam kiedys taki
            watek i przynajmniej mi o to chodzilo wiec nie bierzcie tego tak doslownie
      • joshima Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 12:47
        tusie-czek napisała:

        > Dobrze mi z moim buractwem i mojemu dziecku tez.

        No to witaj w klubie buraka.
        • leneczkaz Re: Dajcie dzieciom byc dziecmi.... 11.08.09, 13:24
          Ty już tu nie ten tego Joshimoto.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja