Pomocy -bo zwariuję!!!!!!

IP: *.spray.net.pl 02.01.04, 10:52
Dziewczyny-jestem mamą 11-to miesięcznego chłopca.BAAAAAArdzo Go kocham!!!!
Niestety nie daję sobie rady z domem i z dzieckiem.Mam cięgle"doły"Całymi
dniami jestem sama,mąż b.długo pracuje,rodzice i bliscy daleko.Nie mogę na
nikogo liczyć.Mały rozrabia bezustannie!W domu mam duże zaległości kóre mnie
bardzo drażnią ale przy dziecku nie mogę ich nadrobić.W ogóle jestem
zaniedbana,100 lat nie byłam gdzieś żeby o siebie zadbać .Czuję się
fatalnie!!!I jeszcze ta cholerna zima,cały czas w domu.Do tego próbowałam
już 150 razy odstawić małego od piersi a On się domaga i płacze i nie chce
jeść nic innego.Pomóżcie bo zwariuję!!!!!!!!!!Ada
    • Gość: bibba Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! IP: 213.78.78.* 02.01.04, 12:30
      Ada, u mnie to samo, chociaz podobno niezle sobie radze. Mieszkam za granica i
      nie mam w ogole pomocy, a dzidzius tylko roczny. Udalo mi sie go odstawic od
      piersi, wiec tyle dobrze, chociaz teraz czesto mi tego brakuje, bo byla to
      okazja na wyciszenie go i na przytulenie. Musisz pamietac, ze moze twoj synek
      nie jest jeszcze na to gotowy - emocjonalnie, moze potrzebna jest mu ta
      bliskosc, bardziej niz mleko. Jesli chodzi o odstawianie, to mnie pomogl maz i
      trzy dniowy wyjazd do kolezanki, ale do tego trzeba chetnego meza! Moze przez
      czas odstawiania dawaj mu te rzeczy do jedzenia ktore uwielbia, zeby nie miec
      glodnego dziecka, na poczatek nawet nie nalegaj na to, by pil inne mleko, bo
      dopoki pamieta smak twojego nie musi mu nic innego smakowac. Mojemu
      przestawienie w sumie zajelo ponad 2 tygodnie.
      Jesli chodzi o sprawy domowe, to ja mam kalendarz zajec, zeby sie nie pogubic
      we wszystkich pracach ktore powinnam wykonac. A tez jestem do tylu. W ten
      sposob, zawsze cos zrobie, nawet jesli za jednym zmachem nie bedzie to caly
      pokoj... A ostatecznie, musisz po prostu zaakceptowac, ze wszystkiego nie
      zrobisz, bo nie jestes superwoman - ale to juz tak z rozbiegu mowie, bo i mnie
      trudno sie pogodzic z balaganem!

      Mnie do szalu doprowadza to ze maly niechetnie bawi sie sam, moze ktos ma
      jakies sposoby na to?

      Pozdrawiam,
      Bibba
      • Gość: doneke Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! IP: 5.5R2D* / 62.235.20.* 02.01.04, 15:58
        Zabawa solo? Przyjdzie, przyjdzie, tylko cierpliwosci. Na razie baw sie z nim
        na przerozne sposoby, bo potem z tych zabaw maluch czerpie pomysly do wlasnych.
        Widze to doskonale odkad moj synek skonczyl poltora roku. (teraz ma 2)
        A pierwsza zabawka, ktora go wciagnela na dobre do samodzielnej zabawy byly
        naklejki do wielokrotnego przyklejania - takie scenki rodzajowe: farma, ulica
        itp. Mozna to przyklejac dowolnie na planszy, karmic konia, sadzac kota na
        plocie i takie tam. Najpierw pokazac, a potem tylko patrzysz z ulga, jak maluch
        sam kombinuje i przylepia konia na drzewie. wink
        • Gość: BIBI Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 21:57
          Doneke, a gdzie zdobyłaś taką świetną zabawkę?????
      • tiny Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! 02.01.04, 16:06
        chociaż trudno sie z tym pogodzić, to rzeczywiscie tak wyglądaja pierwsze miesiace z dzieckiem smile))
        drugi raz nikt by mnie nie namówił, żeby wstawać o 4 rano i prasować pieluszki podpierajac się nosem (bo przez całą noc trzeba było małego wrzaskuna nosić smile
        rady typu "zaangazuj tatusia" są psu na budę, bo tatuś, który wraca późno z pracy marzy o świetym spokoju, a mamusia liczy na to, że on ja odciąży... ech...
        trzeba sobie odpuścić - w domu nie musi być idealnie, byle było w miarę czysto i bezpiecznie.
        ja dosyć szybko znalazłam rozwiązanie - wróciłam do pracy gdy mały miał nieco ponad 10 mieisęcy. taka była konieczność - ale wyszło na dobre i mnie, i naszemu budżetowi domowemu,a przede wszystkim synkowi, którym zajmowała się wspaniała niania - a mama po południu (stęskniona i pełna zapału do opieki) smile))))
    • Gość: alex Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! IP: *.den.nilenet.net 03.01.04, 06:02
      Masz racje, musisz zrobic cos dla siebie (ale tez dla swojego malzenstwa)
      Moja corka ma juz kilka lat,ale od kiedy miala kilka miesiecy mialam kogos kto
      przychodzil raz w tygodniu na kilka godzin, zebysmy (ja i maz) mogli wyjsc i
      byc tylko we dwoje (nie wiem czy bylibysmy nadal razem, gdybysmy nie mieli
      troche czasu razem, bez dziecka) Rodzice mi nie mogli pomoc bo sa daleko i
      nigdy nawet nie byli w moim domu. Moj maz jest "pracocholikiem", (wychodzi z
      domu o swicie i wraca po ciemku), wiec co tygodniowa randka tez byla dla niego
      dobrym oderwaniem od prozy zycia.
      Mielismy tez umowe, ze on ma jeden "wolny" wieczor w tygodniu i ja tez. Tym
      sposobem moglam w piatek wieczorem moj malzonek wzmacnial ojcowska milosc smile))
      a ja moglam wyjsc do kina, znajomych, biblioteki itp. Jesli wieczor co nie
      odpowiada to sprobuj miec 4ry godziny "wolnego" w sobote, lub niedziele, jak
      on troche odsapnie.
      Jesli finanse nie pozwalaja ci na to zeby komus zaplacic za przychodzenie do
      dziecka, to znajdz kilka innych mam w twojej sytuacji i sie wymieniajcie (ja
      sie zajme twoim i moim w czwartki, a ty w .....)Jak wyjdziesz z domu to
      napewno natkniesz sie na inne mamy z wozkami w swojej okolicy (wiem ze latem
      na placu zabaw bylo by latwiej, ale nie mozesz czekac)
      Co do sprzatania, prania i domu to wiem ze jest ciezko sie pogodzic z
      balaganiem, ale waznieksze jest zebys sie wziela najpierw za siebie. Nie
      bedziesz w stanie swojemu dziecku zbyt wiele zaproponowac jak bedziesz
      zmeczona, zirytowana i "w dolku psychicznym". Nie ma nic lepszego dla malego
      dziecka niz szczesliwa, zadowolona, kochajaca mama. Idz do fryzjera i
      kosmetyczki, ubiez sie fajnie, odwiedz kilka kolezanek, i z nowym
      zapalem "wroc" do dziecka smile)))
      A z tym odstawianiem od piersi to czym bardziej probujesz tym bardziej maly
      sie broni. Najwyrazniej cie potrzebuje. Moja mala doszla do momentu kiedy
      uzywala mnie bardziej jako smoczka i przytulanki niz zrodla pokarmu. Bylo
      tylko raz dziennie i po pewnym czasie obie bylysmy gotowe zeby przestac. W
      miedzyczasie odkrywala ze inne rzeczy sa bardzo dobre.
      Powodzenia ..... i idz do fryzjera smile))
      • Gość: Ada Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! IP: *.spray.net.pl 03.01.04, 20:50
        Dziewczyny ! -jesteście b.kochane,dziękuję za rady!Naprawdę dużo mi pomogły.
        Fajnie mieć mądre koleżanki na forum!!!!Ada
        • berluk Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! 04.01.04, 00:44
          A ja podczytalem sobie troche i tez dziekuje. Przez wszystko tez przeszlismy jakos szczesliwie. Co do balaganu, to glownie mnie on irytowal (i irytuje - 2-latek tez potrafi niezle narozrabiac). Bedzie dobrze, jak skorzystasz przynajmniej z kilku rad ktore padly wyzej, od razu ci przejdzie i naladujesz akumulator.
    • legwanica Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! 28.01.04, 22:37
      Ada a może spróbuj oddać małego do żłobka. Na początek na cztery pięć godzin.
      Troszkę odpoczniesz. Niewiem z kąd jesteś ale w Zielonej Górze żłobek kosztuje
      około 180zł za miesiąc a dziecko można dać od godziny 6-16,30 naprawdę dobrze
      zajmują się dzieckiem.
    • Gość: BIBI Re: Pomocy -bo zwariuję!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 22:08
      Ada, mimo wszystko zaangażowałabym trochę tatusia, przecież OBOJE jesteście
      rodzicami. poza tym mam nadzieję, że nie wygotowywujesz i nie prasujesz
      obsesyjnie co wieczór ciuszków maluszka, w wolnej chwili wyparzając butelki
      i "sterylizując" pomieszczenia - bardzo to czasochłonne, a zupełnie zbędne,
      wiem z autopsji. na te wszystkie zwariowane czynności machnęłam ręką , gdy mój
      urwis miał 4 miesiące, a teraz ma 2,5 i ma się dobrze. poza tym mnie pomogła
      moja "mobilność". Dzięki bogu mam samochód do własnej dyspozycji, więc zawsze,
      gdy cztery ściany zaczynły mnie zgniatać, wsiadałam z małym i jechałam
      gdziekolwiek, nawet do hipermarketu. mały uwielbia "od urodzenia" resoraki i to
      jest moje zbawienie. wypróbuj różne zabawki, może coś go zafascynuje. poza tym
      musisz sama wyrywać się z domu, nawet na 15 min na solarium czy plotki z
      psiapsiółką. przecież wieczorem mały śpi i czuwa nad nim tata. być może jeśli
      ty staniesz się troszkę bardziej niezależna i "nieuchwytna" on bardziej się
      zaangażuje (jestem w tym względzie bojowo nastawiona - mój mąż wstawał na
      zmianę ze mną w nocy do małego, kąpie go itp. i nie analizuje przy tym swojego
      stanu izycznego czy psychicznego - oboje chcieliśmy tego dziecka!)
      nie daj się!
Pełna wersja