Szczepienia - lektura obowiązkowa

01.09.09, 13:32
oto treść listu do wakcynologów pani profesor neurobiolog,
Niestety ja juz 2 dzieci zaszczepiłem heksą. Wy moze jeszcze nie.
Mam ochotę złożyc pozew do TK o narażenie moich dzieci na
niebezpieczeństwo... i pewnie to zrobię.

groups.google.com/group/pl.sci.medycyna/msg/d5c1db9b6cf7151e?pli=1
    • artdesign84 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 01.09.09, 15:38
      o matko ;/ znowu ;/
      co kilka miesięcy są nagonki na szczepienia - to już nudne. ja na
      szczęście zaszczepiłam i nie mam zamiaru wierzyć we wszystkie bzdury
      pisane w necie...
      • antosiczek Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 01.09.09, 19:33
        To nie wierz, bądź bezkrytyczna tylko potem nie płacz i nie szukaj
        winnych jak Twoje dziecko odczuje skutki.
        Jestem bardzo ostrożna jeżeli chodzi o szczepienia, pisałam do
        fundacji sinapsis w Gdańsku do poleconej przez znajomą kobiety,
        która tam pracuje. Dała mi takie wskazówki; szczepić tylko na to co
        absolutnie konieczne (obowiązkowe) i nie w zalecanych terminach,
        najbezpieczniejszy termin między szczepionkami powinien wynosić
        przynajmniej 3 miesiące a najlepiej pół roku. Jeżeli dziecko nie
        chodzi do żłobka czy przedszkola odłożyć na jak najpóźniej MMR II.
        Ostrożnie ze szczepieniami na pneumokoki i meningokoki. I Zalecenia
        te dotyczą dzieci w pełni zdrowych.
      • martabg "bzdury" 01.09.09, 19:35
        Szkoda, że tak do tego pochodzisz.
        Wiadomo, że jak zaszczepiłaś, to już nic nie zrobisz, ale list ten
        wydaje się być bardzo rzetelny, poparty logicznymi argumentami.
        Nazywanie tego od razu bzdurami bez głębszego zastanowienia się jest
        chyba na wyrost...
        • anettchen2306 Re: "bzdury" 01.09.09, 21:03
          A ja przychyle sie do stwierdzenia, ze niektore wypowiedzi autorow
          listu, to jednak wierutne przeklamanie. Przeklamaniem jest fakt, ze
          niby w krajach Europy Zachodniej, za przyklad podaja np. Niemcy,
          preferuje sie nieszczepienie dzieci i potwierdzac to niby maja
          badania, ze dzieci nieszczepione w tych krajach sa o wiele zdrowsze
          niz te szczepione. Tak sie sklada, ze od 5 lat mieszkam w Niemczech.
          Podobnej bzdury na temat szczepien nigdy tutaj nie slyszalam. Mam
          kontakty z kilkoma pediatrami, lecza i szczepia moje dzieci - sami
          tez maja dzieci i tez je szczepia. Wszystkie szczepienia sa tutaj
          zalecane, zadne nie jest obowiazkowe. Mimo to wszyscy moi znajomi
          szczepia siebie i swoich najblizszych. Zaden pediatra nie odradza
          szczepien! Dzieki szczepieniom zniknely epidemie swinki, ospy i
          rozyczki pustoszace cale przedszkola i szkoly - w Polsce to nadal
          smutna rzeczywistosc. Kazdy przypadek rozyczki trzeba zglaszac do
          Urzedu Zdrowia (odpowiednik sanepidu) pod grozba kary.
          Kazde szczepienie poprzedzone jest obszerna pisemna informacja,
          ktora rodzic zobowiazany jest przeczytac - moze dlatego nikt nie
          sieje paniki, gdyz spoleczenstwo jest lepiej informowane. Szczepi
          sie dopiero po ukonczeniu przez niemowle 2-3 mca zycia. Szczepi sie
          wylacznie szczepionkami skojarzonymi - wszystko refunduje kasa
          chorych. W Niemczech przypadki odry sa nadal bardzo czeste. Rok temu
          byl obszerny reportaz o dziewczynce, ktora rodzice "zapomnieli"
          zaszczepic p/ odrze. Dziecko zarazilo sie zarazkami prawdopodobnie
          od chorego dziecka w przychodni pediatrycznej, dokad poszlo na
          rutynowe badania okresowe. Z dnia na dzien dziecko przestalo
          widziec, slyszec, chodzic, samodzielnie przelykac... Mlodszy
          zaszczepiony brat nie zachorowal. 2 lata temu wybuchla na
          uniwersytecie w Trierze panika, bo u jednej ze studentek stwierdzono
          czynna postac gruzlicy - szczepien p/gruzlicy nie wykonuje sie w
          Niemczech od kilkunastu lat. Trzeba bylo na raz zorganizowac
          szczepienie dla kilku tysiecy studentow i pracownikow, wszystkich
          przebadac...
          Jesli wiec autorzy tegoz listu nie znaja realiow innych krajow
          europejskich a powoluja sie na przyklady z nich wziete - to smiem
          twierdzic, ze pewnie i inne wypowiedzi tez mijaja sie z prawda.
          Zaluje, ze 7 lat temu o szczepionce p/pneumokokom ledwo kto slyszal.
          Moj syn ledwo uszedl z zyciem z pneumokokowegop zapalenia pluc, nie
          chodzil do przedszkola, nie byl w "grupie ryzyka". Kto nie widzial,
          jak ciezko takie 3 letnie dziecko przechodzi te chorobe, ten nadal
          bedzie wierzyl w takie listy. Kto nie widzial amputowanych nozek i
          palcow u rak u rocznego dziecka (ja widzialam w klinice takie
          dziecko po sepsie wywolanej meningokokami), ten pewnie tez bedzie
          nadal myslal, ze meningokoki na drodze jego dziecka sie nie pojawia.
        • artdesign84 Re: "bzdury" 02.09.09, 02:35
          ta .... wydaje się być ... ktoś rzuci kilkoma naukowymi
          stwierdzeniami, trudnymi wyrazami i już miliony osób mu wierzą smile
    • aga_sama Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 01.09.09, 15:58
      ja skargii składać nie będę, ale proponuję rodzicom dzieci:
      alergicznych, po trudnych porodach, z problemami neurologicznymi
      poszukanie pediatry krytycznego wobec obowiązującego w polsce programu szczepień.
    • kasiak37 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 01.09.09, 20:43
      wez dziewczyno nie siej paniki.Tu gdzie mieszkam jest to szczepionka z
      obowiazkowych,refundowana przez kase chorych.A ten link znam,pani profesor nie
      zna sytuacji w krajach zachodnich ani kalendarzy szczepien a zabiera glos piszac
      bzdury.
      • anettchen2306 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 01.09.09, 21:06
        Ot i co - pisalam o tym w moim poscie wyzej... Praktyki szczepienne
        w krajach Europy Zachodniej wygladaja zupelnie inaczej.
        • gabi683 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 08:22
          Jak sie czyta nie które z Was to mozna odniesc wrazenie ze kazdy
          jest debilem a Wy foremkowe mamy zjadłyście wszystkie rozumy..Ta
          publikacja nie wzela sie z nikąd i do mnie przemawia choc jestem
          laikim nie jestem lekarzem .Szcszepcie i nawet 10 w 1 to kazdego
          sprawa jak zrobi ale potem nie biegajcie i nie mówicie ze Wasze
          dzieci maja ADHD .
          • anettchen2306 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 10:25
            A moze by tak przeprowadzic badania kliniczne nad wplywem ilosci
            lykanej nospy, hormonow i "witaminek" w czasie ciazy???
            Moja mama szczepila mnie i moje rodzenstwo, ja zaszczepilam swoje
            dzieci, znajomi szczepia swoje potomstow. Zadne z nas nie nabawilo
            sie autyzmu, zadne z nas nie ma ADHD, wrecz przeciwnie: wszyscy
            pokonczylismy studia, moj starszy (tez praktycznie na wszystko
            zaszcxzepiony syn) uczy sie bardzo dobrze, choruje baaaardzo rzadko.
            Debilem jest ten kto sadzi, ze Elvis lub Jackson zyja a szczepionki
            to zmowa form farmaceutycznych majacych na celu wpedzic biedne
            dzieciaczki w autyzm a ich rodzicow w czarna rozpacz. Jezeli ktos
            nie ma pojecia - takze na podstawie obserwacji lub wlasnych
            dosiwadczen - a autorzy tego listu takiego pojecia o krajach
            zachodnich nie maja, to nie powinni sie tez na ten temat wypowiadac.
            Szafuja za to pojeciami i przykladami z "kosmosu" na prawo i lewo.
            A propos, ten "pan" ktory kiedys napisal, ze szczepionki
            przyczyniaja sie do powstania autyzmu juz dawno (i to w nastepnej
            swojej publikacji) odwolal swoje "sensacje". Fama jednak poszla w
            swiat i na jego przykladzie inni "pseudonaukowcy" pwenie beda sie
            starali zaistniec w swiecie medycznym.
            Ciekawe co by bylo, gdyby (za wzorem innych krajow zachodnich, o
            czym autorzy tez "zapomnieli" napisac) rodzice ponosili finansowa
            odpowiedzialnosc za to, ze dziecka nie zaszczepili. Wszystkie
            szczepienia sa tutaj wprawdzie nieobowiazkowe, ale w przypadku
            zachorowania na jakas chorobe, na ktora dziecko wczesniej nie bylo
            zaszczepione i w zwiazku t zym istnieje potrzeba hospitalizacji
            dziecka, wowczas kasa chorych moze odmowic refundacji kosztow
            leczenia (skoro szczepionka jest darmowa a ty odmawiasz skorzystania
            z takiej "polisy" - to plac w przypadku "wypadku"). Cos za cos: nie
            chcesz szczepic - nie szczep. Licz sie jednak, ze twoje dzialanie
            niesie z soba konsekwencje, nie tylko dla twojego dziecka. Twoje
            dziecko bedzie zagrozeniem dla innych dzieci - no ale pewnie tobie
            to "rybka".
            • gabi683 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 12:17
              Bo My bylismy szczepieni starymi szczepionkami a te szczepionki sa
              nowe czyli tak naprawde to wszytko wyjdzie za pare lat mowie o 6w1 i
              5 w1 kazda mam powinna miec swiadomosc a nie słuchac lekarza ktory
              zbijaja kase proponujac dana szczepionke i do tego kilka reklam z
              umierajacymi dziecmi i kazda mama z uporem maniaka szczepi a nie
              stety takie zachowanie to stanadart do tego jak by były w hipnozie
              ze to jest najlepsze dla ich dziecka.
              Co do no spy sama brała i uwazm ze uratował moje cudne maleństo
              (miedzi innymi ten lek własnie)
              • kasiak37 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 15:46
                Gabi pojecia nie masz o czym piszesz.Tu gdzie mieszkam NIKT za kase mi niczego
                nie proponuje bo tutaj szczepionki SA REFUNDOWANE przez kasy chorych.
                • anettchen2306 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 17:40
                  No wlasnie, wiec w tym przypadku odpada teoria spiskowa lekarzy
                  powiazanych z firmami farmaceutycznymi. Co do nospy i witaminek, to
                  POLSKIE czasopisma dla mlodych lub przyszlych rodzicow az sie roja
                  od reklam tychze specyfikow - wiec kto jest bardziej podatny na
                  reklame? W niemieckich pismach trudno znalezc jakakolwiek reklame
                  witamin dla kobiet w ciazy. Nospopochodnych nie wspominajac, bo
                  tutaj sa zabronione. Wszystkie szczepionki sa refundowane i w
                  odroznieniu do Polski, nie szczepi sie zaraz po urodzeniu, tylko
                  dopiero 2-3 mce po. Moze ma to zwiazek z fatalnym stanem higieny w
                  polskich placowkach, gdzie zoltaczka jest niejako na "wyposazeniu"
                  szpitala a odzialy tzw. "gruzliczne" nie swieca bynajmniej pustkami.
                  To argument, czemu w krajach europy zachodniej i Skandynawii na te
                  choroby szczepi sie pozniej lub w ogole sie nie szczepi, np. na
                  gruzlice. Watpie tez, ze za naszych czasow szczepionki
                  byly "lepsze". Wspolczesne szczepionki zawieraja znikoma czesc
                  tego "swinstwa", ktorym nas wowczas szprycowano - ja jestem z lat 70-
                  tych. Skutki pneumokokowego zapalenia pluc obserwowalam na wlasnym
                  pierworodnym synu - nie chce przezywac tego drugi raz i nie zycze
                  tego zadnej matce. Dlatego tez zaszczepilam swoja mlodsza corke.
                  Moze tez gdyby kazdy rodzic w Polsce dostawal taka informacje, jaka
                  nam tutaj daja na temat konkretnego szczepienia, nie byloby tylu
                  watpliwosci i siania paniki.
                  A propos, "moda" na nieszczepienie panowala tutaj kilka ladnych lat
                  temu - przeszla bez wiekszego echa. Jedynym skutkiem byla wlasnie
                  zwiekszona zachorowalnosc dzieci na odre oraz ciezkie przypadki
                  zakazen pneumokokami/meningokokami. Widocznie "moda" za zawedrowala
                  z opoznieniem (jak zawsze w modzie) do ojczyzny.
                  • gabi683 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 18:02
                    W PL nie sa refudowane to popierwsze .
                    A przebadłaś sie czy niejstes nosicielka paciorka Skutki
                    pneumokokowego zapalenia pluc obserwowalam na wlasnym
                    > pierworodnym synu

                    bzdury dziewczyno piszesz i tyle przebadaj sie i bedziesz wiedzic
                    skad u Twojego dziecka zpalanie płuc.
                    • anettchen2306 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 18:50
                      "bzdury dziewczyno piszesz i tyle przebadaj sie i bedziesz wiedzic
                      skad u Twojego dziecka zpalanie płuc."

                      Och, to ty wiesz lepiej (i to na odleglosc), niz lekarze wowczas,
                      ktorzy potwierdzili infekcje pneumokokami... PNEUMOKOKI
                      zdiagnozowano za pomoca posiweu a nie moich przypuszczen. Nie, nie
                      jestem nosicielka paciorkowca (z racji wykonywanego zawodu musze
                      robic regularne badania na posiwe), nie bylam takze wowczas. Moj syn
                      przechodzil odpneumokokowe zapalenie pluc 7 lat temu, w wieku 3 lat.
                      Bylo spowodowane pneumokokami - badania na posiew przeszla cala
                      najblizsza rodzina, maly byl w szpitalu prawie miesiac. To wlasnie w
                      szpitalu potwierdzono, ze to pneumokoki - wiec nie pisz bzdur, ze
                      mam sie przebadac. U NIKOGO z nas (ja, maz, dziadkowie, ktorzy mieli
                      regularna stycznosc z wnukiem) wowczas nie stwierdzono nosicielstwa,
                      takze na paciorkowce (syn dlugo nie reagowal na zaden antybiotyk,
                      wiec zrobiono bardzo dokladne posiewy). Nikt nie umial nam w
                      szpitalu odpowiedziec, skad maly to "zalapal", do przedszkola nie
                      uczeszczal. Od tej pory syn ani razu nie nabawil sie ponownego
                      zapalenia pluc - jak w przypadku paciorkowcow bywa.
                      Nie pisalam nigdzie, ze szczepionki sa w Pl refundowane - nie
                      mieszkam w Pl, wypowiadam sie z perspektywy Niemiec, ktore posluzyla
                      za przyklad autorce listu. Nie czytaj wyrywkowo.
                  • ahhna Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 25.01.10, 14:14
                    > No wlasnie, wiec w tym przypadku odpada teoria spiskowa lekarzy
                    > powiazanych z firmami farmaceutycznymi.

                    No nie bardzo, bo to, że za szczepionki nie płacą rodzice, nie
                    oznacza, że nikt nie płaci - płaci państwo przecież, a dla firmy
                    farmaceutycznej to najlepszy płatnik z mozliwych.
                    Szczerze powiedziawszy, nie wiem, co mysleć.
            • rybkanulek Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 14:10
              Szczerze mówiąc, zupełnie nie rozumiem takich bezkrytycznych zwolenników szczepień i ich nagonek na tych którzy pojęcie odpowiedzialności za własne dzieci pojmują nieco inaczej... Jednocześnie te same osoby są matkami, a nie przecież pracownikami koncernów farmaceutycznych, choć nie mam przekonania, że ci akurat tak chętnie szczepią swoje dzieci...

              Czy chociażby ten jeden powszechnie uznany fakt toksyczności rtęci nie daje Wam do myślenia?

              Nie twierdzę, że nieszczepienie dzieci to jest wyjście z sytuacji, ale odkąd jedno z moich dzieci przestało gaworzyć w 5 miesiącu życia a było to kilka dni po szczepieniu, nie szczepię. Staram się wzmacniać ich odporność w inny sposób. W moim przekonaniu każda decyzja - szczepić czy nie - jest obarczona ogromną odpowiedzialnością, bo każda z nas stara się działać w najlepszym interesie swoich dzieci.

              Ciekawi mnie też w jaki sposób nieszczepione dzieci są zagrożeniem, tak jak to zasugerowała anettchen2306? Skoro zaszczepiłaś swoje dzieci, a w dodatku Twoja rodzina i znajomi to same super zdrowe osoby, to przecież nie musisz się już niczego obawiać, czyż nie tak? Szczep sobie ile wlezie swoje dzieci, ale zastanów się trochę, zanim od debilów wyzwiesz tych, co mają pewne obawy i nie są tak fanatyczni w poglądach.

              • wilma.flintstone Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 17:56
                rybkanulek napisała:

                >Staram się wzmacniać ich odporność w inny sposób.

                Czy mozesz zdradzic w jakis posob wzmocnic odpornosc dziecka przeciw
                rozyczce, ospie lub durowi brzusznemu? Chetnie poczytam.

                >Skoro zaszczepiłaś swoje dzieci, a w dodatku Twoja
                > rodzina i znajomi to same super zdrowe osoby, to przecież nie
                >musisz się już niczego obawiać,

                To zupelnie tak jak ty - tez sie nie musisz niczego obawiac, a to
                dlatego ze wiekszosc populacji jest zaszczepiona i ani ciebie ani
                twoich dzieci niczym nie zarazi.
                • rybkanulek Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 20:29
                  wilma.flintstone napisała:

                  > Czy mozesz zdradzic w jakis posob wzmocnic odpornosc dziecka przeciw
                  > rozyczce, ospie lub durowi brzusznemu? Chetnie poczytam.

                  Poczytaj, poczytaj, polecam lekturę ogólnodostępnych informacji na temat naturalnych sposobów wzmacniania odporności, a także nieszkodzenia sobie samemu przez np. niepotrzebne i nadmierne szczepienia. Jeśli chodzi o różyczkę, ospę, odrę - ja przechorowałam jako dziecko te choroby, podobnie jak większość moich rówieśników.
                  Może mnie uświadomisz jaki jest np. sens obowiązkowego szczepienia chłopców na różyczkę?

                  > To zupelnie tak jak ty - tez sie nie musisz niczego obawiac, a to
                  > dlatego ze wiekszosc populacji jest zaszczepiona i ani ciebie ani
                  > twoich dzieci niczym nie zarazi.

                  Jeżeli uważasz, że szczepienia zapewnią Twoim dzieciom 100% odporności to jesteś niestety w błędzie. A ja owszem, tak jak napisałam, obawiam się chorób i zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności, ale świadomie faszerować rtęcią też nie będę.
                  • wilma.flintstone Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 20:56
                    rybkanulek napisała:

                    > Może mnie uświadomisz jaki jest np. sens obowiązkowego szczepienia
                    >chłopców na różyczkę?


                    Na przyklad taki, ze maly nieszczepiony chlopiec moze zlapac gdzies
                    te chorobe (jako ze nie szyscy na swiecie sa szczepieni) i zarazic
                    nia kobiete w ciazy, bo, jak sama piszesz, szczepienie nie daje 100%
                    ochrony. I zdarza sie, ze kobieta w ciazy, ktora nie chorowala,
                    odkrywa ze jednak przeciwcial po szczepieniu ma za malo (nie kazda
                    planuje ciaze 3 lata wczesniej robiac przedtem wszytskie badania i
                    szcepiac sie na wszytsko co mozna). Co powiesz na taki scenariusz?


                    > Jeżeli uważasz, że szczepienia zapewnią Twoim dzieciom 100%
                    >odporności to jesteś niestety w błędzie.

                    Tego nie napisalam. Jednak przy takim podejsciu jak twoje, szacuje,
                    ze wystarczyloby 1-2 pokolenia i wrocilibysmy do Sredniowiecza,
                    kiedy to ludzie padali jak muchy na choroby, ktore teraz dzieki
                    szczepieniom albo skutecznie kontrolujemy albo wyeliminowalismy.
                    • rybkanulek Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 21:49
                      wilma.flintstone napisała:

                      > rybkanulek napisała:
                      >
                      > > Może mnie uświadomisz jaki jest np. sens obowiązkowego szczepienia
                      > >chłopców na różyczkę?
                      >
                      >
                      > Na przyklad taki, ze maly nieszczepiony chlopiec moze zlapac gdzies
                      > te chorobe (jako ze nie szyscy na swiecie sa szczepieni) i zarazic
                      > nia kobiete w ciazy, bo, jak sama piszesz, szczepienie nie daje 100%

                      Tak więc sama potwierdzasz, że najlepiej byłoby, gdyby kobieta jako dziecko po prostu przechorowała różyczkę. Ale niestety nie ma na to szans, ponieważ obecnie w okresie dziecięcy, od 13-go miesiąca życia począwszy dostanie kilka szczepionek na tę chorobę. Jak wiadomo z różnym skutkiem. Dlaczego zamiast szczepić wszystkich bez opamiętania np. nie rozpropagować badań nastolatek na przeciwciała różyczki?


                      > przy takim podejsciu jak twoje, szacuje,
                      > ze wystarczyloby 1-2 pokolenia i wrocilibysmy do Sredniowiecza,
                      > kiedy to ludzie padali jak muchy na choroby, ktore teraz dzieki
                      > szczepieniom albo skutecznie kontrolujemy albo wyeliminowalismy.

                      No, cóż zapewne i tak padniemy jak muchy, ponieważ we wspomnianych w postach powyżej krajach Europy Zachodniej - np. w Szwajcarii, gdzie szczepienia są nieobowiązkowe, poprzedzane rzetelną informacją ze strony lekarzy, później rozpoczynane i bez nagonki na rodziców, coraz mniej osób decyduje się masowo szczepić swoje dzieci. Jakiś zacofany naród chyba...
                      • wilma.flintstone Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 03.09.09, 09:28
                        rybkanulek napisała:

                        > Tak więc sama potwierdzasz, że najlepiej byłoby, gdyby kobieta
                        >jako dziecko po prostu przechorowała różyczkę.


                        Niestety na to gwarancji nie ma nigdy, ja Ci zreszta opowiem pewna
                        historie. W mojej Ksiazeczce Zdrowia Dziecka sprzed 30-stu lat,
                        ktora mama zachowala w domu na pamiatke, wpisane jest ze chorowalam
                        na wszystko co tylko mozna (ospa, odra itd.), a jako trzylatka - na
                        rozyczke. Cale wiec ponad trzydziestoletnie zycie bylam przekonana,
                        ze nie musze sie o to martwic. Teraz jestem w ciazy i na samym
                        poczatku zrobiono mi pakiet badan podstawowych, odebralam wynik i
                        okazalo sie ze NIE MAM na nia przeciwcial. Lekarz sam byl w
                        szoku kiedy mu opowiedzialam jak sprawa wyglada i powiedzial, ze byc
                        moze tak sie moze zdarzyc, ze 30 lat po chorobie nie ma sie juz
                        przeciwcial. Dziwne troche, ale z drugiej strony obie moje mlodsze
                        siostry w roznych odstepach czasu plus moj syn jako przedszkolak (ze
                        nie wspomne o rozlicznych moich wspolprzedszkolakach) rozyczke
                        przeszli, a ja sie nigdy od nikogo nia nie zarazilam
                        mieszkajac z nimi w jednym domu. Czyli albo jestem cyborgiem, albo
                        moze rzeczywiscie mialam kiedys jakies przeciwciala, ktore mnie
                        chronily? Albo moze wcale tej rozyczki jednak nie przeszlam wtedy,
                        co tylko swiadczy o tym ze brak odpornosci nie jest gwarancja ze sie
                        zachoruje jako dziecko i potem bedzie spokoj? Bo jaka masz
                        gwarancje, ze zachorujesz jako dziecko a nie pozniej?

                        Tak czy owak ja odpornosci nie mam i wierz mi, ze blogoslawilam w
                        tej ciazy pod niebiosa fakt, ze mieszkam w Szwecji gdzie od konca
                        lat 60-tych wszystkich sie na rozyczke szczepi, a nie sprawdza na
                        jakims tam okresie zycia czy przypadkiem nie moga lazic i zarazac.
                        Co wiecej, w maju pojechalam do Polski i mialam sie spotkac z
                        przyjaciolka, ktora, wierz mi lub nie, w przeddzien spotkania do
                        mnie zadzwonila mowiac zebym nie przychodzila, bo jej maz mial
                        kontakt z kims kto wlasnie przechodzil rozyczke. A czy maz byl
                        odporny lub szczepiony - pewna nie byla. Czyli w Polsce jest to
                        normalna sprawa, zreszta nawet na tym forum widzialam kilka postow o
                        dzieciach urodzonych po rozyczce matki w ciazy (w Szwecji nie
                        zanotowano ani jednego przypadku u ciezarnej od niemal 30-stu lat).
                        Tak wiec Twoje rady moglyby funkcjonowac w krajach, w ktorych
                        rozyczka jest nie mniej egzotyczna niz dzuma - dzieki masowym
                        szczepieniom. Ale nie w Polsce, gdzie w wieku reoprodukcyjnym sa
                        wciaz (lata 70-te) i juz (lata 80-te) pokolenia kobiet, ktore
                        niekoniecznie zostaly na rozyczke zaszczepione i w dalszym ciagu
                        mozna ja sobie zlapac, bo nie wszystkie siedza na forum CiP i chlona
                        wiedze, ze do ciazy sie trzeba przygotowac na 3 lata wczesniej.
                      • mmena Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 04.09.09, 11:12
                        rybkanulek napisała:
                        > No, cóż zapewne i tak padniemy jak muchy, ponieważ we wspomnianych
                        w postach po
                        > wyżej krajach Europy Zachodniej - np. w Szwajcarii, gdzie
                        szczepienia są nieobo
                        > wiązkowe, poprzedzane rzetelną informacją ze strony lekarzy,
                        później rozpoczyna
                        > ne i bez nagonki na rodziców, coraz mniej osób decyduje się masowo
                        szczepić swo
                        > je dzieci. Jakiś zacofany naród chyba...

                        Durny narod. Szwajcarzy nie grzesza inteligencja i zaradnoscia. Maja
                        za to bardzo wysokie mniemanie o sobie. Jesli trafisz na milego i
                        myslacego Szwajcara to najpradopodobniej jego rodzina przyjechala z
                        Wloch czy innej Polski. Polowywanie sie na nich nie jest rozsadne.

                        Inna sprawa, czy fakt, ze "na zachodzie robia tak a nie inaczej" to
                        w ogole jest jakikolwiek argument. To, ze ktos tak robi nie czyni z
                        danej czynnosci fantastycznego rozwiazania. Dosc przypomniec, ze nie
                        tak dawno wiekszosc uwazala, ze ziemia jest plaska.
                        • rybkanulek Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 04.09.09, 11:35
                          mmena napisała:

                          > Dosc przypomniec, ze nie
                          > tak dawno wiekszosc uwazala, ze ziemia jest plaska.

                          Jak na razie to właśnie większość bez umiaru faszeruje własne dzieci rtęcią,
                          więc nie bardzo rozumiem ten argument...
              • linkap_wawa Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 25.01.10, 10:44
                Heh.. jestem pracownikiem koncernu farmaceutycznego - co wiecej
                pracuje w dziale zajmujacym sie badaniami klinicznymi, wiec mam
                pojecie o tym, ze zanim jakikolwiek produkt trafi na rynek, musi
                przejsc bardzo dlugi proces (co najmniej kulkiletni) badan
                klinicznych, kontrolowanych przez rzadowe organizacje. Kazdy
                zarejestrowany lek ma jednak skutki uboczne i moze wywolywac
                dzialania niepozadane, ktore opisane sa w ulotkach i dlatego warto
                przed podaniem konkretego leku czy jak w tej sytaucji szczepionki
                konsultowac sie z lekarzem. I ja majac 13 miesieczne dziecko tak
                wlasnie robie - konsultuje sie z lekarzem i to on decyduje. BO my
                laicy musimy zaufac komus, kto ma troche wiecej doswiadczenia i
                wiedzy a nie wywracac wszystko do gory nogami po przeczytaniu
                jednego artykulu. Ja tez troche niepokoilam sie czekajaca mojego
                synka szczepionka "odra-swinka-rozyczka" - ale zasiegnelam opini
                kilku lekarzy i osob, ktore maja na ten temat wiedze i sie
                uspokoilam i jak najbardziej zamierzam dziecko zaszczepic - zreszta
                z jakiegos powodu jest to szczepionka obowowiazkowa.
                A to ze 5-cio miesieczne dziecko przestaje gaworzyc to akurat dosyc
                czeste i zupelenie normalne - niemowleta i male dzieci, ktore
                opanowany jakas umiejetnosc czesto o niej na jakich czas zapominaja
                bo skupiaja sie na poznawaniu i rozwiajniu innych umiejetnosci.
              • paczek_w_masle Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 25.01.10, 17:18
                >
                > Ciekawi mnie też w jaki sposób nieszczepione dzieci są
                zagrożeniem, tak jak to
                > zasugerowała anettchen2306? Skoro zaszczepiłaś swoje dzieci, a w
                dodatku Twoja
                > rodzina i znajomi to same super zdrowe osoby, to przecież nie
                musisz się już ni
                > czego obawiać, czyż nie tak? Szczep sobie ile wlezie swoje dzieci,
                ale zastanów
                > się trochę, zanim od debilów wyzwiesz tych, co mają pewne obawy i
                nie są tak f
                > anatyczni w poglądach.
                >
                Wirus, bakteria namnaża się u tych nieszczepionych- powodując
                mniejszą- większą epidemię i tu odpowiedź na Twoje pyt.;mogą mutować
                do postaci na które szczepionka nie będzie działać
          • kasiak37 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 15:44
            "niektore" pisze sie razem(to taka mala dygresja odnosnie pozjadania wszystkich
            rozumow).
            • gabi683 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 02.09.09, 18:05
              kasiak37 napisała:

              > "niektore" pisze sie razem(to taka mala dygresja odnosnie
              pozjadania wszystkich
              > rozumow).

              Matko ktos to nie ma argumentów czepia sie pisowni ,tagze wybacz ale
              na cholere sie udzielasz skoro nic nie wnosisz do tematu.A
              czepialstwo jest bardzo nie fajna cecha .
    • czarna.oliwka szczepic, ale miec świadomośc czym.... 02.09.09, 14:13
      Dziecko w pierwszej dobie dostaje szczepionkę na WZW. I słusznie,lepiej nie
      ryzykowac, jednak.... Od 2 lat w polskich szpitalach stosuje się tańszą
      szczepionkę produkcji koreańskiej Euvax, zawierającą 0,01% THIM (rtęc). Dla 4 kg
      niemowlęcia będzie to dawka rtęci 125 razy większa niż uznana za bezpieczną dla
      dorosłej osoby. Zdarzały się przypadki smierci po tej szczepionce.. A jeszcze do
      niedawna stosowano Engerix B, gdzie od 2001 r dodatek rtęci był śladowy, a
      podobno od 2009 r rtęc został całkowicie wyeliminowany.
      I co? Wszyscy wiedza ze Euvax może byc szkodliwy (na przykład w wypadku
      słabszego dziecka, czego nie da się ocenic w 1 dobie a i tak szczepią ta
      szczepionką. Bo jest tańsza i ktoś na tym niezłą kasę zrobił... ech... To tylko
      jedno z obliczy szczepionek.
      Decyzja należy do każdego z nas- ja kupuje Engerix w aptece i nim zaszczepią mi
      dziecko. Będę spokojniejsza...
      • miacasa Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 02.09.09, 19:30
        Oliwko, bardzo rozsądnie robisz, my nie mięliśmy tej świadomości w 2002
        urodziłam pierwsze dziecko, okaz zdrowia by się zdawało, było szczepione w
        pierwszych możliwych terminach i niestety pojawiły się problemy neurologiczne,
        zaburzenia rozwoju i ostateczni (?) mamy diagnozę, że to choroba ze spektrum
        autyzmu. Drugie dziecko urodziłam w 2005 roku przedwcześnie, miało obustronne
        wylewy do mózgu i neurolog wstrzymał decyzję o szczepieniach, dziecko zostało
        zaszczepione szczepionkami acelularnymi z kilku miesięcznym opóźnieniem, rozwija
        się doskonale. Gdyby dane mi było mieć jeszcze dziecko do tematu szczepień
        podeszłabym z dużą rozwagą, z pewnością opóźniłabym te pierwsze szczepienia i
        wybrała dobre szczepionki by nie zwiększać ryzyka powikłań skoro w mojej
        rodzinie są predyspozycje do autyzmu.
      • yoga24 Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 02.09.09, 21:36
        Po zapoznaniu się z informacjami na temat szczepień i ich bezpieczeństwa dla
        noworodków w pierwszej sekundzie zwyczajnie zgłupiałam. Nie powiem, bo artykuł
        prof. Majewskiej zaintrygował mnie i to bardzo. Informacje, które w nim
        zamieściła są bardzo wiarygodne a co najważniejsze wyraża własną opinię jako
        naukowiec nie podlegający wpływowi żadnej grupie interesu co jest bardzo ważne.
        Sama pracuję w firmie, w której opiniowanie ludzi na dany temat jest zwyczajnie
        opłacane. Dla tego doceniam jej bezstronność.
        Uważam, że jednak szczepić trzeba, wybierać należy jednak szczepionki ze znikomą
        ilością thimerosalu. Faktycznie szczepionka Engerix B jest najbardziej
        bezpieczna, jej czystość przekracza znacząco normy wyznaczone przez WHO dla
        szczepionek przeciwko WZW B. Ponadto jest to jedyna szczepionka zarejstrowana w
        Polsce, która nie zawiera thimerosalu (związku rtęci) jako środka
        konserwującego. Ja kupię Engerix B dla mojego malucha i nie chcę ryzykować. Cena
        nie jest wcale rażąca 40-50zł., to żadne pieniądze w zamian za zdrowie mojego
        dziecka.
        • aga_sama Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 03.09.09, 10:34
          Polscy rodzice nie mają dostatecznej wiedzy na temat możliwych powikłaniach
          poszczepiennych. Artykuł profesor Majewskiej jest ważny, wywołał dyskusję, a
          efekty w postaci niezgody rodziców na szczepienie środkami zawierającymi rtęć są
          już widoczne.
          Szkoda, że ten artykuł nie został napisany 3 lata temu. Mając taką wiedzę, być
          może uniknęłabym wielu problemów z dzieckiem.
        • duzeq Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 25.01.10, 16:02
          Informacje, które w nim
          zamieściła są bardzo wiarygodne a co najważniejsze wyraża własną
          opinię jako
          naukowiec nie podlegający wpływowi żadnej grupie interesu co jest
          bardzo ważne.
          Sama pracuję w firmie, w której opiniowanie ludzi na dany temat jest
          zwyczajnie
          opłacane. Dla tego doceniam jej bezstronność.

          1. Skad wiesz, ze informacje sa bardzo wiarygodne?
          2. Skad wiesz, ze nie podlega wplywowi zadnej grupie interesu?
          3. Patrzenie sie na niby niezaleznych naukowcow przez pryzmat
          wlasnej pracy (oplacane opiniowanie) jest dosc naiwnym spojrzeniem.
          • kzet69 Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 26.01.10, 11:23
            Nie podlegajaca żadnej grupie nacisku... zwłaszcza prowadząc badania
            za granta ... ktoś jej dał pieniążki na te badania to i odpowiednich
            wyników hihihiii..
            A mówiąc poważnie to twierdzenia p. Profesor zostały wyśmiane przez
            środowisko naukowe, żaden szanujacy się periodyk naukowy (taki z IF
            > 10) nie opublikował. Smutne jest to że neurobiolog próbuje udawać
            autorytet z immunologii i wakcynologii, to tak jakby botanik pisał o
            mszycach, no bo one też żyją na drzewach...
            • duzeq Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 26.01.10, 21:25
              Kurna, zabawe mi popsulas http://emoty.blox.pl/resource/krzeslo.gif

              Bo czlowiek to sie zawsze ubawi jak poslucha argumentow kola
              wiernych adoratorow Majewskiej... Ostatnio jak ktos sie zapytal na
              forum jakim cudem na autyzm choruje 3-4 razy wiecej chlopcow niz
              dziewczynek (moze geny? smile, odpowiedz brzmiala: chlopcy sa bardziej
              delikatni od dziewczynek i gorzej znosza szczepienia... (sic!).
              A zreszta, to temat rzeka...
      • truskawka2009 Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 03.09.09, 11:52
        Witam!
        Mam pytanie: czy na szczepionke Energix B trzeba mieć receptę od lekarza
        ginekologa? czy szybko można ją dostać w aptece?
        • aga_sama Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 03.09.09, 13:22
          podzwoń po aptekach, bo mogą być problemy z jej dostaniem. Lek jest na receptę
          • zuza.to.ja Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 03.09.09, 14:10
            Ja kupiłam bez problemu w aptece, bez recepty. Cena 41 zł.
            • aga_sama Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 03.09.09, 20:23
              no to sorry za błędne info, popytaj po prostu w aptekach
              • aga_sama Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 03.09.09, 20:25
                Acha, ustal już przy przyjęciu do szpitala (najlepiej napisz to w papierach), że
                nie wyrażasz zgody na szczepienie dostępnym preparatem i prosisz o zaszczepienie
                dostarczoną przez Was szczepionką
      • linkap_wawa Re: szczepic, ale miec świadomośc czym.... 25.01.10, 11:01
        no ale halo!.. przeciez w artykule szczepionka Engerix B jest
        wymieniana jako jedna z tych, ktore wlasnie zawieraja znaczace
        ilosci thimerosalu...
    • yoga24 Re: Szczepienia - lektura obowiązkowa 03.09.09, 20:53
      Z tego co się doczytałam to w pierwszej dobie życia niemowlaka przyjmuje on 2
      szczepionki, pierwsza z nich jest przeciwko WZW B a druga przeciwko gruźlicy.
      Już wiem, że lepsza szczepionka przeciwko WZW B jest szczepionka o naziwie
      Engerix B, jaką lepszą szczepionką przeciwko gruźlicy można malucha zaszczepić.
      Myślę o takiej, która nie jest szczepionką szpitalną, tylko do zakupienia w aptece.
      Ktoś pomoże?
      • ania_kr Re: Szczepienia - 04.09.09, 11:56
        U mnie już za późno z WZW B, ale co z dalszymi szczepieniami? Ja szczepię
        Inferixem Hexa jeśli dobrze zrozumiałam tekst nie zawiera ona rtęci i jest
        jedyną alternatywą w Polsce wobec szczepionek państwowych, które rtęć
        zawierają. I tak jest krytykowana, bo to za dużo 6 chorób w jednej szczepionce.
        Ale jaka to różnica, czy dostanie 6 szczepów w jednej igle czy w trzech igłach,
        skoro i tak w jednym dniu?
        Nie chodzi mi o spory szczepić czy nie, ale czym...
        • zlotarybka81 Re: Szczepienia - 23.01.10, 11:11
          Podbijam.
          Czym w Polsce jest najbezpieczniej zaszczepic??? Czy sa jakies
          alternatywne platne szczepionki bez reteci?
          • aniakwa Re: Szczepienia - 23.01.10, 18:12
            Ja napisałam oświadczenie, które wręczyłam mojej pediatrze, że nie zgadzam się na zaszczepienie syna 3 różnymi szczepionkami (DTP, hib i polio) podczas jednej wizyty. I że proszę o zaszczepienie go jedną pojedynczą szczepionką w ciągu trzech różnych wizyt w co najmniej miesięcznym odstępie. Nie było problemu. Zamiast DTP zamierzam kupić Infanrix 3 w 1, bo niestety nie ma pojedynczych, hib i polio zostaną "państwowe", bo z tego, co udało mi się ustalić, nie zawierają rtęci (może się mylę?- ma ktoś wiedzę na ten temat?). Nie zamierzam szczepić dziecka wszystkim jednego dnia, bo to zbyt duże i niepotrzebne obciążenie dla organizmu.



            https://www.suwaczki.com/tickers/43ktj44j92u5c3iu.png
            • zlotarybka81 Re: Szczepienia - 24.01.10, 13:04
              Bardzo Ci dziekuje za odpowiedz. Przesledze jeszcze ten temat i
              postaram sie dowiedziec czegos wiecej na temat tych przez Ciebie
              wymienionych szczepionek.
              • paaula1 Re: Szczepienia - 25.01.10, 17:15
                www.autyzmpomoc.org.pl/bezpieczne%20szczepionki.htm
                to link do listy dostepnych szczepionek, na żółto wyróznione są te
                bez rtęći
                • mamasi Re: Szczepienia - 25.01.10, 18:23
                  a ta publikacja nie jest czasem z 2001 roku?
    • izazdo autorytet bialego fartucha 26.01.10, 12:43
      Po pierwsze, pani profesor myli metylortec z etylortecia, w
      szczepionkach jest etylortec, a ona podaje dawki toksyczne dla
      metylorteci. Roznica miedzy nimi jest taka jak miedzy alkoholem
      metylowym a etylowym. Czy ktos z was w ogole to sprawdzil, czy
      lykacie jak mlode rekinki, bo ma tytul przed nazwiskiem?

      Po drugie, od paru ladnych lat w szczepionkach rteci juz nie ma.

      Po trzecie, proponuje przeczytac, co PTW odpowiedzialo na ten list.

      Po czwarte, jak zwykle chodzi o pieniadze (granty na badania)
      • aniakwa Re: autorytet bialego fartucha 26.01.10, 21:57


        > Po pierwsze, pani profesor myli metylortec z etylortecia, w
        > szczepionkach jest etylortec, a ona podaje dawki toksyczne dla
        > metylorteci. Roznica miedzy nimi jest taka jak miedzy alkoholem
        > metylowym a etylowym.

        Rozumiem, że jesteś chemikiem lub lekarzem? A może przedrukowujesz argument pojawiający się co rusz na forach? Ja chemikiem nie jestem, nie wiem, jaka jest różnica między tymi substancjami. Ale bardziej ufam niezależnej od koncernów farmaceutycznych pani profesor niż PTW (które na przykład promowało również szczepienie na świńską grypę).

        > Po drugie, od paru ladnych lat w szczepionkach rteci juz nie ma.

        Bzdura.

        > Po trzecie, proponuje przeczytac, co PTW odpowiedzialo na ten list.

        A jesteś sobie w stanie wyobrazić, że Polskie Towarzystwo Wakcynologii może zgodzić się z tezą, aby nie szczepić??? Przecież podważyliby w ten sposób sens istnienia tej instytucji!

        > Po czwarte, jak zwykle chodzi o pieniadze (granty na badania)

        A PTW działa Twoim zdaniem niezależnie. Tam to dopiero odbywa się gra o kasę z koncernów farmaceutycznych.


        https://www.suwaczki.com/tickers/43ktj44j92u5c3iu.png
      • alicja_wk Re: autorytet bialego fartucha 26.01.10, 23:50
        > Po drugie, od paru ladnych lat w szczepionkach rteci juz nie ma.
        >
        A co z "osławionym" Euvaxem, którym wciąż się szczepi w pierwszej
        dobie życia?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja