Styczeń 2004

    • ania175 Re: Styczeń 2004 29.07.05, 12:29
      Witam,
      wczoraj mój Leoś w końcu mógł być zaszczepiony. Mamy b. duże opóźnienie ze wzgl
      na często powtarzajace sie bakterie w moczu. Ale od momentu kiedy zrobilismy
      cystografię jest OK. Robiliśmy tez badanie krwi i też wszystko dobrze. A
      najważniejsze ze Leoś dostał zaświadczenie że jest zdrowy i moze iść do żłobka.
      W poniedziałek będzie nasz pierwszy dzień. Trochę się boję, ale jestem dobrej
      myśli.
      Wczoraj Leoś po raz pierwszy obejrzał z zainteresowaniem całą dobranockę.
      Pozdrawiam
      Ania.
      • r.kruger bajki ... 29.07.05, 13:18
        Mikołaj ogląda reklamy-wprost nieruchomieje...i te fragmenty teletubisiów gdzie
        są teletubisie a nie dzieci..
        i wczoraj jak przeglądałam jego "filmiki"na kompie to patrzył jak
        zaczarowany,powtarzając-dzidzi!.
        Czytanych po polsku bajek nie słucha,ale jak czytam jedną jedyną bajke "Dumbo"
        po włosku śmieje się jakby rozumiał...ale skąd?
        • mamaigiego Re: bajki ... 29.07.05, 14:06
          Ignaś siedzi jak zaczarowany i przez godzinę może oglądać Lippy & Messy (nauka
          angielskiego dla dzieci) - "bye, bye" - sam mówi na koniec odcinka smile
          Dobranocki go nie zajmują, podobnie jak inne bajki. Ale lubi Teletubisie i
          Domisie.
          I lubi bardzo kiedy mu czytać bajeczki- książeczki (najchętniej z tatą), i też
          sam nam czasem czyta, czyli "mówi" co jest na obrazkach. I uwielbia piosenki
          śpiewane przez dzieci, a także płyty do nauki angielskiego dla maluszków helen
          doron. Nadspodziewanie szybko wpadają mu w ucho, chociaż pewnie nic nie
          rozumie wink
          • agika Re: bajki, zlosc i dzieci ... 01.08.05, 15:02
            witam nowe styczniaki !
            Tomcio coraz doroslejszy i coraz bardziej niezalezny.

            testy i zlosc
            testuje nas ciagle, patrzy lobuzerskim okiem i robi rzeczy zabronione
            (wchodzenie na krzeslo, przekladanie nogi przez szpare w barierce na balkonie),
            czeka kiedy zareaguje i co zrobie. Zwykle konczy sie skonfiskowaniem przedmiotu
            albo przeniesieniem delikwenta w bezpieczne miejsce i obiecankom ze juz wiecej
            nie bedzie.
            Nie chce chodzic za raczke (biega sam albo siedzi ewentualnie w wozku ) i
            strasznie sie buntuje . Ostatnio porzucil krzyki, i siada na ziemi i siedzi
            sobie tak zbuntowany. Jesli nie jest to miejsce niebezpieczne , pozwalam mu
            siedziec a po jakims czasie mowi ze idziemy ,daje mu reke i maly buntownik
            idzie juz grzecznie za raczke. Smieszny jest taki widok malego na ziemi, z
            nudow zaczyna ogladac plytki chodnikowe albo wydrapywac ziemie ze szpar.
            Klapsow nie stosuje - i tak niczego by nie zmienily.

            inne dzieci
            Tomcio uwielbia dzieci , do mlodszych i rownolatkow podbiega i probuje calowac
            do starszych podchodzi i probuje wlaczyc sie do zabawy (hmm, starszakom nie
            zawsze sie to podoba).
            Jak jest z dzieleniem sie zabawkami u Was ?

            ja ucze Tomcia dzielenia sie , bije brawo gdy da zabawke innemu dziecku, ale
            niektore dzieci zabieraja/ wyrywaja mu zabawki i Tomcio stoi zdezorientowany.
            Co robicie w takich przypadkach ? zalatwiacie sprawe z dzieckiem czy jego mama ?


            bajki
            na razie nie puszczam Tomciowi bajek, ale uwielbia ogladanie mini filmow i
            zdjec na komputerze (z soba w roli glownej).
            czytamy po tym ksiazeczki , bardzo lubi rytmiczne wierszyki tuwima i brzechwy,
            spiewamy panie janie (Tomcio robi bim bam na koncu)

            pozdrowionka ,. Agika i Tomcio (15/01/04)
            • miniakoz Re: bajki, zlosc i dzieci ...i tv 02.08.05, 08:08
              moja odkąd tylko siedziała wlampiała sie w tv próbujemy ograniczać ogladanie ale
              chyba marnie to nam idzie.Bajki ogladamy na mini mini i najbardziej to nadal
              teletubisie choć juz nie tak maniakalnie jak dawniej, misia w niebieskim bomu i
              rózne inne mniej.Uwielbia wprost piosenki na mini mini, nagralismy kilka i
              puszczamy. Niusia jak tylko słyszy muzyke ma przymus tańczenia -pupka sama
              skaczesmile obsmiałybście sie jakie figury!
              Moja reaguje płaczem lub dystansem na zabranie zabawki sama nie zabiera.
              Ksiażeczki bardziej ogladamy niz czytamy i to na zasadzie "gdzie jest pszczółka?"
              Napiszcie ile wasze dzieci mówią bo spotkałam sie z opinia, ze powinna wiecej
              mówić.Z odgłosów zwierzat mówi tylko "icha" czyli konik i takie tam swoje wyrazy
              typu "tepa" czyli na barana i ukochane "nie ma" wystarczy , ze zjem kanapke juz
              jest rozpacz "nie ma ,nie ma!!" bo najlepiej wyjadać rodzicom niz zjeść swojesmile
              no i mówi bam bam , kacie (kapcie), da , mama, tata , nie mamamy, nie da,to
              to,mnia mnia ,kapka(?)? itp itd.pozdrawiamy
              • r.kruger o mówieniu 02.08.05, 08:27
                Bądź dumna i spokojna,masz mądrale w domu smile
                Mikołaj mówi dużo ale głównie w swoim języku,mama,meko(mleko)cicie(wszystkie
                słodkie rzeczy i jabłka)ela(szela-czyli nasz pies)nie,nu nu,kuje(dziękuje),baba
                i może jeszcze kilka,rozumie co do niego mówie,komunikuje potrzeby popierając
                je gestem.Nie powtarza słów na życzenie.W opinii otoczenia i pediatry jest
                bardzo komunikatywny i dobrze rozwinięty...
                znam dwoje trzylatków którzy są na takim poziomie jak nasze dzieci.
          • ania175 Re: bajki ... 04.08.05, 13:48
            Leoś też uwielbia Lippy@Messy.
            Pozdrawiam
    • iwonafilip Re: Styczeń 2004 03.08.05, 11:47
      witamy pourlopowo
      ostatnie dwa tygodnie spędzilismy w Lublinie
      Misiowi bardzo służyło tamtesze powietrze
      jadł za tzrech jak nigdy
      nawet potrafił chwile po obiadku wlaeciec mi do kuchni i krzyczec "mama am!"
      bardzo mnie to cieszyło ale juz koniec dobrego wrócilismy do domku i starych
      zwyczajów niestety
      drzemka popołudniowa trwała z zegarkiem w reku 3 godziny a czasem nawet 4
      w nocy spał ślicznie mimo wychodzacych ząbków
      teraz mamy ich 19 i pół smile)

      ja myślałam ze kilka miesiecy temu mojemu dziecku wyszly wszystkie czwóreczki
      jednoczesnie, jakos tak to sobie obliczyłam ze to czwórki
      teraz juz wiem ze to były piątki bo pomiedzy nimi nagle wyszły 3 i 4 i to w
      ciągu ostatnich dni
      tak wiec mój Filipek usmiechając sie pokazuje juz pełną klawiature

      zaczyna sie z nami komunikowac odpowiadając na pytania typu "czy chcesz np.
      jesc?" on kiwa główką i mówi tak lub nie. nowe słowa to: "nie ma (lub nej),
      dzie (gdzie), co to, i jeszcze kilka
      nauczył sie podchodzic do mnie z nienacka daje mi buziaka i mówi "cię" co
      znaczy kocham cie. ja tak robie. daje mu buziaka i mówie kocham cie
      strasznie to słodkie

      niestety okazał sie byc małym bandytą w stosunku do innych dzieci. nie umie
      dzielic sie zabawkami, od razu zabiera i popycha innego malca. idąc nie patrzy
      ze inne dziecko stoi mu na drodze, po prostu zmiata je jak buldozer.

      nauczył sie wchodzic powolutku na drabinki i zjezdzac ze slizgawki. oczywiscie
      mamusia panikara biegała wokól niego jak szalona, tak na wszelki wypadek.

      Filipek zrobił sie strasznie ostrozny
      zatrzymuje sie pzred schodkami czy kraweznikami a jeszcze niedawno by
      je "przeleciał na uda sie nie uda"
      kiedy gdzies idziemy sam łapie mnie za raczke i grzecznie idzie
      podobają mi sie te zmiany, miejmy nadzieje juz tak zostanie

      musze go pochwalic bo jestem dumna ze przetrwał droge powrotną do domu
      ponad 6 godzin stalismy w korku w strasznym upale
      zaliczalismy kazdą stacje na małe chlapanie wodą i rozprostowanie nóżek
      a on nawet nie marudził
      myślałąm ze bedziemy musieli zatrzymac sie gdzies by pzreczekac ale było ok

      wczoraj udziabała go osa w paluszek i nawetnie jęknął był tylko zdziwiony bo
      chyba mu paluszek drętwiał i próbował go gryźć ale po szybkim okładzie z octu
      znikęla opuchlizna i Filipek zapomniał o paluszku

      rozpisałam sie straszniascie
      buziaki dla wszystkich styczniaczków
    • lauracorciaasi potzrebuje pomocy 04.08.05, 13:52
      Drogie Mamy,
      Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
      mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
      zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
      uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
      bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
      zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
      mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
      Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

      Asia, mama 18 miesięcznej Laurki 
      Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału
    • lauracorciaasi Laura 04.08.05, 13:56
      Moją córka urodziła się 18 stycznia, tydzień po terminie i już nie mogliśmy się
      jej doczekać. Niestety w trakcie porodu okazało się, że ma owiniętą pępowinę
      wokół szyi i szybko musiałam mieć robione cesarskie cięcie. Na szczęście
      wszystko już dalej poszło dobrze...

      Teraz jest już bardzo dużą dziewczynką. Próbuje już sama jeść i potrafi nazwać
      wiele rzeczy. W ogóle bardzo lubi "mówić" i komunikować się na wszelki sposoby,
      uśmiech nie schodzi jej z buźki, choć ostatnio trochę zaczyna się buntować i
      złościć. Jest naszym małym kotkiem
    • mbkow bajki ogladane i czytane, slizgawka i slowka... 06.08.05, 22:53
      czesc dziewczyny!
      ostatnio duzo chodzilam ze Stasiem na plac zabaw i zdecydowanie preferuje on
      bieganie po okolicy niz zabawe z dziecmi. nie umie jeszcze, piaskownica go nie
      interesuje, na blizszy kontakt z dzieckiem czesto reaguje placzem (np.
      chlopczyk mu podaje autko, a on w placz!). ale zauwazylam, ze gdy sa tylko male
      dzieci, bez doroslych, juz nie ma takich oporow. ostatnio nawet siedzial w
      malutkiej piaskownicy z chlopczykiem i sie bawil z 5min! wink
      tez latam jak szalona wokol slizgawek smile Stas wchodzi bez pomocy i sam oporuje
      butkami, wiec zjezdza calkiem powoli, takze coraz mniejszy wstyd mu przynosze...
      bajki oglada chetnie. najwiecej 'Krecika'. nauczyl sie od niego mowic 'na' jak
      cos komus daje wink ksiazeczki go interesuja srednio. ostatnio w miare chetnie i
      sam oglada 'mysie' z okienkami do otwierania. ciagle go mecze ksiazeczkami-
      piosenkami typu 'jedzie pociag z daleka', bo mu uwielbiam spiewac wink
      muzyka to ciekawy rozdzial w zyciu mojego synka. jest to jedyne oprocz 'mama'
      i 'tata' slowo wypowiadane niemal idealnie i od dawna. 'muzzika' brzmi
      dokladnie smile maly bardzo lubi sluchac.
      troszke slow juz zna, tak w normie. oczywiscie w swojej wersji wink 'pudu' to
      poduszka i kolderka, 'owe' to rower, 'tatok' to traktor i takie tam. zdaje mi
      sie, ze powiedzial dzis 'oda eci' po czym odkrecil kran...? 'oda' i 'pici' to
      kolejna pasja mojego synka. wciaz wypija ogromne ilosci plynow. a siusiu do
      pieluchy...
      gdzie to lato?
      pozdrawiam! monika
      • r.kruger pieszczoch 09.08.05, 21:27
        zobaczyłam zdjęcie i skojarzyło mi się...im większy mam brzuch tym większym
        pieszczochem i przylepką staje się Mikołaj!!! może mnie nie być jakiś czas-nie
        marudzi ale jak się pojawię a potem w nocy cały czas mnie trzyma...
        zaraziłam Go miłością do Kubusia Puchatka...pokazuje go na ubrankach i w
        książeczce.Kupiliśmy huggies bo sądząc po opakowaniu powinny być obrazki
        Hefalumpów na opakowaniu-a tu niespodzianka są Myszki i Donaldy.Miko rozgrzebał
        całą paczkę stwierdził z płaczem "ma lumpów" i teraz kiedy chcę włożyć nową
        pieluchę ucieka sad aż mi było przykro taki był rozczarowany,częściowo przeze
        mnie bo pewna zawartości powiedziałam że są Hefalumpy.Kanał...
        • slonko12345 Witam po długiej nieobecności! 10.08.05, 13:34

        • slonko12345 Witam po długiej nieobecności 10.08.05, 13:52
          Witam,
          już dawno nas tu nie było, chyba kilka miesięcy. Widziałam, że kilka nowych mam
          pojawiło się w naszym wątku - witam serdecznie wszystkie!
          U nas powoli kończą się wakacje, ja od września do pracysad a dla Patusi
          poszukujemy pilnie opiekunki.
          Patrycja jest już małą mądralą, trochę już mówi, ale bez wielkich osiągnięć -
          może z 15 - 20 słów, jak uda jej się coś nowego powiedzieć, to później powtarza
          ten wyraz w kółko- ostatnio hitem jest "dobla"- dobra
          Byłyśmy miesiąc na wsi, Patrycja tam miała jak w raju - mogła być cały dzień na
          dworze, piaskownica do własnej dyspozycji, dwa psy do męczenia smile)
          Teraz, gdy już jesteśmy w domu, spacer zbytnio jej nie wystarcza i ciągle domaga
          się wyjścia na dwór...
          Energii ma mnóstwo, coraz później chodzi spać - nie wiem, czy to dlatego, że
          lato i dłużej jest jasno, czy już tak zostanie... Czy Wasze dzieci też tak mają?
          Ciągle biega skacze (tzn. ćwiczy skakanie, choć jeszcze nie zawsze jej się udaje
          oderwać od podłogi), wariuje z tatą. Po prostu żywioł. Ale też potrafi się
          dłużej zająć sobą, nie muszę jej wszędzie towarzyszyć, a tak było jeszcze jakiś
          czas temu.
          Ładnie je, głównie sama, choć czasem chce, aby ją karmić. Je albo łyżeczką, albo
          paluszkamismile), jak się da.
          Oj, dużo by jeszcze pisać, nasze maluszki są teraz w bardzo słodkim wieku,
          czasami mozna z nich boki zrywać, prawda??
          Np. dziś Patrycja odebrała sama telefon, na szczęście to dzwonił jej tatasmile) ja
          nie słyszałam zupełnie dzwonka... wchodzę do korytarza i widzę, jak Patusia
          piszczy do słuchawki "tata, tata", ale za nic nie chciała mnie dopuścić do
          telefonu. Dopiero później dowiedziałam się, że to dzwonił mąż.

          Pozdrawiam serdecznie wszystkie półtoraroczniaki i mam nadzieję, że teraz znajdę
          troszkę więcej czasu, by odwiedzać ten wątek.
          Marta
          • mamaigiego chłopczyk, który "mówi" 10.08.05, 16:33
            Drogie Mamy, u nas podobnie jak u Was zasób słownictwa poszerza się każdego
            dnia. Już coraz więcej Igi mówi po "ludzku". Chociaż potrafi kilkanaście minut
            rozprawiać o czyms tajemnym po swojemu.
            Ignaś potrafi już podskakiwać wink Jest to komiczne, bo podskoki są na zupełnie
            prostych nogach. Ale za to na łóżku podskakuj jak na trampolinie i upada na
            pupcie, głowa mu odskakuje a on chichra się ze szczęścia.
            Lubi spotkania z dziećki, chociaż jeszcze nie potrafi się z nimi bawić, ale
            naśladuje i obserwuje.
            A na placu zabaw jest wielkim spryciarzem, który wszędzie idzie "sam!!!",
            wchodzi na ślizgawkę czy huśta się na koniku.

            Pozdrowienia
            • miniakoz Re: co robicie z dziecmi w brzydką pogode? 11.08.05, 09:44
              mokro, pochmurno i wietrzyscie na dwór nie idziemy a w domu Dobrunia sie po
              prostu nudzi, brak mi energii i pomysłów czym ją zajać.Bawi sie troche sama ale
              jakoś tak smętnie siedzi.Czasem sie domaga by ja porządnie wygilgać i wyskakać
              sie z nią ale ile można(ja nie mam tyle energiismile).Bawimy sie w chowanego
              (ostatnio mnie szukała i tak sie przyczaiła mna mnie za drzwiami, ze mnie
              zrobiła w jajosmile)Tańczymy, czasem właczymy bajke.A co wy robicie?
              Ps kupiliśmy w końcu nocnik i zaliczyliśmy w niego pare kropelek ale jej sie
              niewygodnie siedzi i szybko chce zejsc.
              • r.kruger Re: co robicie z dziecmi w brzydką pogode? 11.08.05, 14:12
                Ja rozumiem nasze dzieci,nie lubie brzydkiej pogody...a teraz jestem w 27tc
                zagrożonej(podobnie jak z Mikołajem)ciąży i wiele razy muszę odmówić mu
                wyjścia.Skutkiem jest "koczowanie"Mika pod drzwiami,jak tylko ktos wychodzi on
                bierze buty i mówi "pa pa"
                klocki się znudziły,podobnie pokazywanie obrazków,a w berka ja już nie moge się
                bawić,pozostaje "gotowanie"
                wczoraj dostaliśmy m&m's z orzeszkami one mają kolorowe skorupki,Miko je
                wysypał i długo bawił się w przekładanie..itd.
                znalazłam kolorowe koraliki i żyłke-rewelacyjna zabawa,mój maluch był
                zajęty ...az zasnął z nimi w rękach...
    • mamaigiego jak wyglądają noce Styczniaków? 11.08.05, 22:14
      Drodzy eRodzice, jak śpią Wasze pociechy?
      Pytam ponieważ nasz Ignaś od ok 3 tygodni, budzi się w nocy i chce mu się pić
      ("pija,pija"). W pół śnie wypija w ciągu nocy ok pół litra soczku. I tak co
      noc. Nie wiem czy to już takie przyzwyczajenie - po upałach w lipcu, czy może
      coś innego?
      Macie pomysł co może być przyczyną i jak sobie poradzic z tymi nocnymi
      pobudkami?

      Pozdrawiam Karolina

      PS No i Igi jeszcze do tego gada przez sen smile

      IGNAŚ

      WIEK IGNASIA
      ______________________________________________________
      • mbkow Re: jak wyglądają noce Styczniaków? 11.08.05, 23:37
        u nas to drazliwy temat wink Stas nie sypia dobrze od 6mies. budzi sie zawsze 2
        razy. czasem, ale juz teraz rzadko, czesciej. dostaje wode, ostatnio wystarcza
        80ml w jednej butelce. jednak woda mu zbyt nie smakuje, wiec szybko sie
        zaspakaja. tez wola: 'pici' przez sen. po wypiciu podaje mi butelke albo
        przesypiam ten moment i pozniej szukam jej po calym lozku wink daje mu wode, bo
        wtedy szybciej zasypia, wiec nie planuje go odzwyczajac. u nas przyczyna jest
        ząbkowanie, myslę.
        pozdr, monika
        • iwonafilip Re: jak wyglądają noce Styczniaków? 14.08.05, 10:52
          witamy
          u nas z nockami to bywa różnie
          czasem maluch nie chce sam spac i biore go do siebie
          zasypia natychmiast jak kamien
          niestety ja sie nie wysypiam (mały szczegółsmile) poniewaz Filipek budzi sie kilka
          razy na przytulanie
          wyobrazcie sobie sytuacje kiedy to słodko śpicie az tu nagle jakiś obśliniony
          potworek gada do was dając buziaki i robi przy tym "cacy mami"
          mimo niewyspania uwielbiam te momenty
          Filipek standardowo śpi z butelką picia
          jest to zazwyczaj jakaś herbatka
          bez tego ani rusz
          potrafi sam ją odnalezc w łóżeczku i zasypia w czasie picia
          uzywamy smoczka niekapka zeby nie było takich powodzi w łóżeczku

          w piatek mielismy kontrol u pediatry
          Filipek miał niedawno zapalenie oskrzeli
          lekarka pokazała mi nowy ząbek
          przebija sie szóstka
          ząbków przebitych mamy 20 teraz czekamy na ostatnie czyli szóstki

          z jedzeniem jest różnie
          raczej jada samodzielnie swoim widelcem lub łyzeczką
          picie w dzien najlepiej smakuje z kubeczka z dzióbkiem
          juz nauczył sie nie oblewać

          trzy razy dziennie misio dostaje mleczko z kleikiem
          kaszki mu sie chyba przejadły i na topie jest Humana 3R o smaku jabłkowym
          wypija bez problemu po 270-300 ml

          zabawy? samochody!! wzelkie pojazdy niezależnie od rozmiarów mające kółka
          a skakanie na łózku to niesamowita frajda
          ogólnie jak złapie go głupawka to skacze po całym domu a tak jest gdy zobaczy
          ze mama szykuje juz spanie

          pozdrowionka dla styczniowych dzieci i rodziców
    • iwonafilip coś na uodpornienie? 14.08.05, 11:00

      drogie mamy moze wy coś podpowiecie
      mój synek ciągle choruje, ja niestety jeszcze czesciej
      ja biore szczepionki niewiele pomagają
      ale jak skutecznie uodpornic malucha przed jesienią/zimą?
      czy wy zamierzacie coś zastosować?
      • r.kruger "6" ????? 14.08.05, 11:43
        U nas "5" ja myślałam że "6" dopiero w szkole...tym bardziej że u Mikołaja
        idą "kompletami" po cztery na raz.Mam nadzieje że nie będe wtedy w
        szpitalu,tylko z nim.
        • iwonafilip Re: "6" ????? 14.08.05, 16:40

          no ja tez myślałam ze do pięciu ale do drugiego roku zycia wychodzą do szesciu
          a reszta to juz w szkole
          • jotka34 Re: "6" ????? 15.08.05, 22:02
            Też się bardzo dziwię, że szóstki. Bo szóstki to już zęby stałe i wychodzą w
            siódmym roku życia, kiedy jednocześnie wypadają mleczne jedynki. Tak słyszałam
            u dentysty i tak miały moje starsze pociechy, a pięciolatek jeszcze ma tylko
            mleczne a na szóstki czekamy.
      • jotka34 Re: coś na uodpornienie? 15.08.05, 22:27
        Witajcie
        Nie wiem co na uodpornienie. Z doświadczenia wiem, że jedne dzieci chorują
        częściej, inne rzadko. Moje bardzo rzadko. Moja koleżanka też stosowała
        szczepionki i nie pomagało, a okazało się że to alergia. Przy alergii też
        bardzo łatwo łapie się przeziębienie i inne infekcje. Ja swojego ubieram dość
        lekko, na noc też nie opatulam, a czasem śpi przy otwartym oknie.

        Co do zabaw w domu to ja bardzo mało bawię się z Markiem. On bardzo się
        usamodzielnił i dużo bawi się sam: ogląda książeczki, bawi się samochodami,
        czasem ze starszymi braćmi, czasem huśtam go na huśtawce, czasem zakłada moje
        buty, lub buty starszych braci i paraduje, czasem robi śmieszne miny i
        wygibasy, biega, śpiewa. Zagląda, co ja robię w kuchni (najczęściej przetwory
        teraz) i co robią bracia.

        Noce przesypia dobrze.
        Jedyny problem jaki mam (ale jaki to problem smile) to że nie chce sie odstawić od
        cyca. Przychodzi i mówi: cyca i próbuje mnie rozbierać. Uczy się dużo mówić.
        Powtarza różne wyrazy, które słyszy. Jest zafascynowany słuchaniem mowy
        starszych braci i czasami włącza się do rozmowy powtarzając usłyszane wyrazy
        lub całkiem po swojemu mówiąc. Jest wtedy z siebie taki zadowolony.

        Śmiesznie też wyciąga ręce do góry i mówi: Maka, Maka. To znaczy, żeby Marka
        wziąć na ręce, np. przy schodzeniu ze schodów.

        Życzę zdrowia wszystkim styczniakom.
        Trzymajcie się
        • slonko12345 Re: coś na uodpornienie? 16.08.05, 15:02
          Też nie za bardzo wiem, co uodporniłoby malucha... Patrycja na szczęście nie
          choruje zbyt często.
          Jotka! Patrycja też uwielbia zakładać nasze buty i chodzić w nich po domu.
          Współczuję wtedy naszym sąsiadom z dołu, bo nieźle nimi szura po podłodze.
          Specjalnie wtedy chodzi obok nas, żebyśmy koniecznie jej wyczyny widzielismile
          Lubi też śpiewać, wystarczy ją o to poprosić, a już jakąś melodię wyśpiewuje.
          Czasem uda jej się zanucić coś konkretnego - panie Janie, aaa, kotki dwa, inną
          śpiewaną jej przez nas piosenkę.
          A popisy przed gośćmi są na porządku dziennym, przewraca oczami, strzela
          uśmiechy, tańczy itp. Śmiechu co niemiara, w sumie to się cieszę, bo nie boi się
          zbytnio obcych.
          Śpi już bez budzenia się, ale może dlatego, że jest już odstawiona od piersi. Po
          prostu pewnego dnia przestałam ją karmić. Było ciężko, ale na szczęście się
          udało. Było to ponad 2 miesiące temu, a już teraz nie pamięta, do czego służy
          cycuśsmile))
          Pozdrawiamy serdecznie i życzymy wszystkim zdrowia!
          • r.kruger a my robimy zakupy :) i coca-cola :( 16.08.05, 16:31
            Poczytałam o butach i uśmiech sam pojawił mi się na twarzy.
            Miko nie śpiewa-może nie ma talentu a może brak zachęty
            Ale śmiesznie jest kiedy idziemy do osiedlowego sklepu-ja mówię "możesz sobie
            wybrać jedną rzecz" i on bierze jedną...batonik,m&m's albo marchewke...podaje
            sprzedawczyni a potem bierze spowrotem i niesie sam do domu.oj z tą marchewką
            śmiesznie było,wybrał podał do zważenia ale potem szedł do domu z marchewą w
            ręce.A ludzie zdziwieni patrzyli cóż takiego z dumą niesie mały człowieczek smile
            Dziś wybrał jabłuszka
            Dajecie dzieciom chipsy albo coca-cole? Ja nie,jestem przeciwnikiem(choć sama
            colę pije) a wczoraj ciocie napoiły mojego malca wbrew mojej woli.Zła
            byłam...jestem asertywna,powiedziałam że niechcę dawać mu tego napoju,ale jakoś
            nie dotarło.Pewnie będe musiała następnym razem ostrzej się zachować.Nie wiem
            jak,bo to męża rodzina... sad((
            no,a może ja przesadzam i powinnam pozwolić?
            na uodpornienie niby nic specjalnego nie podaje ale kłopoty skończyły się kiedy
            zaczęłam co wieczór nawilżać nosek steri-marem,a potem mąż zaczął kupować mleko
            z prebiotykami(niestety nie możemy dawać krowiego)
            Podobno jest jakiś sok z aloesu-ale nie wiem jak działa,polecano mi multi
            sanostol ale też nie próbowałam jeszcze
            • iwonafilip Re: a my robimy zakupy :) i coca-cola :( 17.08.05, 10:40
              nie raz zdarzało sie ze Filipek podjadał nam chipsy ale gazowanych napoi nigdy
              nie próbował. jakoś bałabym sie o jego brzuszek. ale chipsy to super przysmak
              na widok którego mój misio piszczy.

              chcialam jutro isc w koncu na szczepienie ale mały ma katar
              w niedziele wyrwał sie tacie i wbiegł do morskiej wody
              ale miał gagatek ubaw
              mąż trzymał go juz w powietrzu a ten dalej przebierał nóżkami
              wcale nie boi sie wody i bez orientu po prostu w nią wchodzi
              fajne to ale i neibezpieczne
              na plazy musielismy miec oczy wokół głowy

              od kilku dni prawie nic nie je
              nie mam juz pomysłów co mu robic i jak zachecic
              mam nadzieje ze to przejsciowe z powodu kataru
              • mamaigiego Re: a my robimy zakupy :) i coca-cola :( 17.08.05, 12:46
                Ja jestem okropną matką i Ignaś nie dostaje w ogóle żadnych "smakołyków", ani
                gazowanych napojów, nawet nie próbował jeszcze czekolady, cukierków czy
                lizaków - biedaczek...
                Dostaje tylko herbatniki, biszkopty.
                Na razie jestem twarda, i nie daję oraz zawsze informuję wszystkich wkoło, że
                Ignaś słodkości nie jada.
                Bardzo chętnie zjadłby z nami pizzę,a dostaje... chrupkie pieczywo.

                Czy są jeszcze takie Mamy, które też tak "nie słodzą" swoim dzieciom?

                Niestety chyba za wcześnie pochwaliliśmy się nocnikowymi sukcesami, 2 tygodnie
                Ignaś pięknie korzystał z nocnika, wołał że chce siusiu. A po wakacjach, gdzie
                biegał na golaska i siusiał na trawkę - zapomniał o co chodzi i przestał
                komunikować sad Zaczynamy naukę od nowa...

                Pozdrawiam
                • miniakoz Re: a my robimy zakupy :) i coca-cola :( 18.08.05, 08:27
                  no to ja tez jestem taka "okropna" wogóle mi nie przeszło przez głowe cola czy
                  chipsy! słodycze ograniczamy do ciastek bo moja to potwór ciasteczkowy, nie
                  dajemy do spróbowania to i nawet za bardzo sie nie dopomina.Za to boje sie ja
                  sama zostawić u babci bo od razu ja karmi pomimo moich protestów bo przecież
                  "tak ładnie je"! ale mało tego co jej daje!! ostatnio kurczaka kawałek mieliła w
                  zębach i musiałam jej wyjać bo nie mogła pogryźć.
                  Na nocniku bez postepów sadzam jak sie zainteresuje ale siusiu zaro.
                  pozdrawiamy
                  • r.kruger Re: a my robimy zakupy :) i coca-cola :( 18.08.05, 10:39
                    skoro nie tylko ja mam taki pogląd to będe go bronić po trupach
                    a ile chodzi o czekolade to podobno najzdrowszy ze smakołyków, u nas dobrze się
                    sprzedają(nadal) płatki śniadaniowe crispi crisp(w wilkiem)
                    • ania175 Re: a my robimy zakupy :) i coca-cola :( 19.08.05, 10:42
                      Ja daję Leonkowi czekoladkę - max dwie kosteczki w ciągu dnia, herbatniki i
                      chrupki - też w niewielkich ilościach. Chipsów próbuje tylko wtedy gdy my je
                      jemy, czyli bardzo rzadko. Coli spróbował raz od nas i bardzo mu smakowała.
                      Ogólnie staram się ograniczać wszelkie używki, ale ponieważ ostatnio mały jada
                      niewiele więc cieszę się nawet gdy zje herbatnika.
                      Pozdrawiam
                      Ania.
    • miniakoz Re: co dajecie dzieciom do picia? 22.08.05, 09:06
      jakie soczki i inne napoje i czy cos na ciepło np kawa inka juz moze?
      • ania175 Re: co dajecie dzieciom do picia? 22.08.05, 10:20
        Ja daję najczęściej soczki rozrzedzane wodą ciepłą więc są na ciepło. Ostatnio
        ciepłą wodę z sokiem malinowym, bo mały troszkę przeziębiony. Czasami wodę
        niegazowaną, czasami herbatkę, inki nie próbowałam ponieważ my też jej nie
        pijemy wiec w domu nie ma. A moze rzeczywiscie warto inkę?
        Pozdrawiam
        • r.kruger Re: co dajecie dzieciom do picia? 22.08.05, 11:57
          soki,kompoty,woda niegazowana żywiec(nie podgrzewam) a rano i wieczorem
          mleko.Unikam herbaty bo wypłukuje magnez.Nie podaje też gazowanego.
      • mamaigiego Re: co dajecie dzieciom do picia? 22.08.05, 12:33
        Soki z wodą - najczęściej Gerber lub BoboFrut, czasem syropy (taki słodkie soki
        do rozcieńczania). Herbaty Ignaś nie lubi, a inki czy kakao jeszcze nie
        próbowaliśmy mu dawać. Żadnych gazowanych też nie dostaje. A sama woda to nie
        smakuje smile
        • iwonafilip Re: co dajecie dzieciom do picia? 22.08.05, 12:46

          herbatki Hippa, Bobovity lub ciepłą herbatke z cytrynka i listkiem miety czy
          wode z soczkiem malinowym domowej roboty
          poza tym Kubusie, Pysie i inne takie
          czasem niegazowany Jupik, kakao na mleku Candia

          Filipek ogólnie pije bardzo duzo gorzej ostatnio z jedzeniem
          jak nie ma humoru to niczym nie da sie nakarmic
          wtedy daje mu łyzeczke czy widelec i sam troche zjada
          ładnie nauczył sie jeść samodzielnie


          jak u was jest z nocnikowaniem
          my mamy mnóstwo śmiechu, bo nasz synek juz komunikuje ze za chwile zrobi "ee"
          ale jak chce go posadzic na nocniku czy sedesie to uciek bo juz "nie cie ee"
          w rezultacie kilka razy sprzątalismy "niespodzinke" z dywanu
          • r.kruger "niespodzianki" 22.08.05, 15:58
            ops, ja też kilka razy sprzątałam...ale Miko jakoś nie woła,jak posadze na
            nocnik to zrobi.Ale kilka razy za wcześnie posadziłam i znudził się...raz
            narobił psu do spania,strasznie się śmiałam bo oni bardzo zdziwnieni byli-i
            Mikołaj i pies ...
      • mbkow Re: co dajecie dzieciom do picia? 23.08.05, 00:22
        Stasio pije duuuzo. parzymy mu duza herbate rumianowa i ma na pol dnia, oprocz
        tego soki z kartonow, soczki do rozcienczania domowej produkcji, kubusie, wode,
        glownie w nocy. przy tych hurtowych ilosciach odpuscilismy bobofruity itp. dla
        dzieci oraz herbatki sypane.
        pozdr, monika
        • izabela72 Re: co dajecie dzieciom do picia? 26.08.05, 15:15
          Moja Gabrysia pije rozcieńczone soczki (też odpuściliśmy Bobofruty) typu Pysio,
          Kubuś. Z Kubusia Play najatrakcyjniejsza jest butelka. Bardzo lubi kompoty oraz
          rozcieńczone syropy (Herbapolu lub Paola). Lubi też słabą herbatę z cytryną
          oraz kakao i Inkę. Woda - tylko trochę jak jest w "atrakcyjnej" butelce.
          Z jedzenia ostatnio uwielbia pomidory smile
          Bardzo dużo już powtarza i składa pierwsze zdania np. "nie ma kota",
          "tatuś (ch)oć tu" itp.
          Za to nocnik - stadium opanowania zerowe ;-(
          Serdecznie pozdrawiamy
          niebawem wkleimy zdjęcia z wakacji
    • selin77 Witam po bardzo długiej przerwie :)) 27.08.05, 00:08
      Oj dawno mnie tu nie było.... ponad miesiąc.....
      10 dni byliśmy na mazurach. Oj dzieciaki miały ubaw. Krzyś co prawda wody się
      troszkę bał,ale to i lepiej bo stał przy wodzie i bawił się wiaderkiem i
      foremkami. Starszy Daniel to tylko cały czas w wodzie.
      Ale juz po urlopie i niestety trzeba od poniedziałku do pracy. a Krzyś od
      czwartku znów do żłobka.
      Co do nocnika to jeszcze nie siada sad Nocnik w pokoju stoi już od pół roku... i
      czasem siada w pieluszcze. bez pieluszki siadać nie chce. Ale w żłobku się
      napewno nauczy. Bo w drugiej grupie to dzieci juz siadają.
      Na dworze szaleje.... nie usiedzi ani chwilki...za ręke chodzić nie chce,
      najlepiej samemu. Niezwraca uwagi czy jestem obok, tylko leci, a ja za nim smile)
      Dziecki mu nie przeszkadzają, w żłobku się do nich przyzwyczaił.
      Natomiast zauważyłam wczoraj że boi się facetów. W sklepie jak przymierzałam go
      do nowego wózka to wpadł w starszny ryk, w sklepie obsługiwał pan sprzedawca...
      A dziś na podwórku, też jak tatuś jakiś przyszedł ze swoim dzieckiem to Krzys
      odrazu do mnie. Nie wiem czemu?? Bo wcześniej tak nie było??
      Bajki zaczął oglądać dosłownie od dziś. Włączyłam mu kasetę z teletubisiami i
      patrzył jak zaczarowany. Aż zasnął o 16.00 w pozycji siedzącej.
      Mam z nim problem, bo nie chce spać popołudniu. Lata za starszym bratem. A po
      16.00 to mu raczej spac już nie daję, bo wtedy pół nocy by nie spał. Ale zaraz
      do żłobka a tam wszystkie dzieci śpią to i Krzys bedzie smile)) No i wcześniej
      bedzie wstawał, bo teraz spi do upadłego, czyli do 8,00 czasem 9.00. A zaraz
      pobudka o 7.00.
      Jak usłyszy muzykę to odrazu tańczy, tak wywija że zawsze kończy się wywrotką.
      Książeczki tylko ogląda, czytac raczej nie. No i umie pokazać gdzie piesek i
      powie tak fajnie chał chał.
      Bardzo mało mówi. tylko mama, tata, kaka - prawie na wszystko smile), chał, ne,
      ale zawsze pokaże, tak czy nie.
      Muszę go przestawic żeby wcześniej mi usypiał wieczorkiem, bo potrafi nawet
      około 22.00 iść spać. dziśusnał około 21.00
      Coca-coli nie pił !!
      chipsy czasem je, jak zobaczy u starszego brata, ale bardzo żadko.
      batoniki, wafelki, ciasteczka, czekolady nie, bo uczulony niby na mleko, ale
      batoniki mu nie szkodzą smile
      Pija herbatki rozpuszczalne ekolanda albo takie podobne. pysie, kubusie, syropy
      takie do rozcieńczania. Mleko tylko rano bebilon pepti, i to tylko około 150 ml.
      W nocy niby śpi ładnie, budzi się napije herbatki i dalej spać. Czasem jak się
      wierci to biorę go do nas, ale żadko.
      Co do jedzenia to jest wspaniały.... je wszystko i w każdych ilościach. Nieraz
      trzeba jedzonko chować. Ale najlepiej SAM. Musi miec swoją łyżkę i wtedy
      dopiero ja drugą mogę karmić.
      Ale się rozpisałam smile))
      mam nadzieje że was nie zanudziłam smile)
      Pozdrawiam Grazyna

      • selin77 Re: Witam po bardzo długiej przerwie :)) 27.08.05, 00:14
        tak dziwnie napisałam:
        batoniki, wafelki, ciasteczka, czekolady nie, bo uczulony niby na mleko, ale
        batoniki mu nie szkodzą smile

        chodziło mi że batoniki, wafelki i ciasteczka jada.
        Tylko czekolady jako samej nie.

        Grazyna
        • iwonafilip Re: Witam po bardzo długiej przerwie :)) 27.08.05, 10:29
          hej!!
          Grazynko a ja juz od jakiegos czasu sie głowiłam gdzieś to sie podziała smile)
          fajnie ze juz jestes i wypoczeliscie troche
          oczywiscie pierwsze co to prosze o jakies nowe zdjątka Krzysia bom ciekawa jak
          sie zmienił przez te wakacje

          a my wczoraj bylismy w Ustce na spotkaniu z grudniowymi skarbami
          niesamowite maluchy
          odpoczelismy a nasz Filipek miał genialne towarzystwo

          pozdrawiamy Iwona i Filipczak
          • r.kruger pierwsze nocne czuwanie :((( 29.08.05, 05:50
            Tyle miesięcy jestem mamą,a pierwszy raz mam taką noc sad Najpierw cały dzień
            kołowrotek-ale mały był osowiały i lekkiej biegunki dostał.Zaczęłam się
            niepokoić.Wieczorem wysoka temperatura.Daliśmy mu lek na obniżenie i zasnął-ja
            padłam na pysk. Ale w nocy obudził mnie koszmar-że mi się dziecko zgubiło i
            potrzebuje pomocy-chyba sygnał od Anioła Stróża bo Mikołaj już miał blisko
            40st.gorączke. Walczyłam z gorączką,dziecko na rękach aż mnie brzuch rozbolał.I
            kochany synuś jak już gorączka opadła postanowił się bawić!!! bawi się,prowadza
            mnie po mieszkaniu-mimo że z osłabienia się zatacza(nadal ma biegunke) nie
            ustepuje. Mąż śpi-rano do pracy więc wziełam małego do salonu i tak się bawimy.
            Ja już ledwie dycham,rano do lekarza z nim,potem do Gina ... a mieliśmy zacząć
            remoncik sad((
            I proszę się nie śmiać,że ja tak pierwszy raz sad Mały nie raz chorował, ale
            miłosierny los pozwalał spać z przerwami.
            I jeszcze jedno-byliśmy na wystawie "świat oczami dziecka" polecam!!!Nie tylko
            ja poznałam lepiej "problemy" mojego malca,bariery jakie pokonuje ale i on się
            świetnie bawił bo były tam zabawki fisher price i basen z piłeczkami i maluchy
            mogły się bawić do woli...
            Karmi się monotematycznie-jak nie ma gulaszu z kaszą na obiad,Mikołaj nie je.
          • r.kruger i jeszcze:)) 29.08.05, 05:51
            na stronie Mika,są dwa zdjęcia z tej wystawy
            • selin77 r.kruger 29.08.05, 17:42
              Mam nadzieje ze synek juz sie czuje lepiej smile)

              Pytanko, a gdzie jest ta wystawa????

              świetne fotki smile)))

              Grazyna
              • r.kruger Re: r.kruger 29.08.05, 17:51
                niemowle.onet.pl/azr2005.html tam są terminy i miasta,wystawa
                jest "obwoźna"
                Mikołaj ma zatrucie pokarmowe-jest na diecie(i tak nie ma apetytu),dostał leki
                a gorączke niestety nadal "spędzamy"
                • miniakoz Re: r.kruger 30.08.05, 13:19
                  oj miałaś sie z tym syneczkiem....ale juz chyba dobrze? co to było?
                  My tez byśmy chcieli na ta wystawę ale u nas jest 5 i 6.09. czyli dzień roboczy
                  a autobusem to Dobrunia nie chce jeździć-szkoda.
                  Z mojej Dobruni to sie wogóle strasznie niedobry piernik zrobił.Od paru dni sie
                  tak zmieniła, ze bardzo dobitnie okazuje swoje zdanie a zazwyczaj nic nie jest
                  po jej mysli, nie w tą strone idziemy , nie dajemy to co chce i tp no i wrzask,
                  płacz "NIE!!!, DA!!" przewijanie krzyk, czesanie krzyk i tp moze dopiero teraz
                  ma aze buntu.A taki był aniołek......smile
                  Bylismy z nia na koncercie Arki Noego.Koncert super ale ona wolała latać przed
                  kościół.
                  Czy wasze to tez takie pierniki?
                  • mamaigiego Re: r.kruger 30.08.05, 16:05
                    Jak Miko? Juz jest zdrów i ma apetyt?

                    Miniakoz spróbuj w autobusie pokazać Dobruni obrazek (taką informację
                    naklejoną) z mamą trzymająco dziecko na kolanach. U nas to działa i Ignaś
                    siedzi ładnie u mnie na kolanach, jak musimy w ciągu dnia gdzieś sami jechać
                    (bo tato autem do pracy...)
                    A charakterek też Igi teraz sobie wyrabia a nas sprawdza od czasu do czasu na
                    ile mu pozwolimy.

                    Pozdrawiam Rówiśników i ich Rodziców
                    • miniakoz Re: autobus 30.08.05, 17:50
                      u nas to było tak: jechaliśmy kiedyś razem z tatą autobusem i było ok ale w
                      powrotną stronę płacz i krzyk (najpierw była w wózku ,potem na kolanach),cały
                      autobus sie zainteresował co to sie z dzieckiem dzieje(sad!) wysiedlismy
                      uspokoiła sie i wsiedliśmy znowu i 2 razy tak i reszte drogi szliśmy na pieszo-
                      teraz sie boje sama z nia jechac bo nie wiem jak zareaguje.
                      • mbkow "swiat oczami dziecka" 31.08.05, 14:24
                        u nas jazda srodkami komunikacji publicznej to atrakcja nie lada, bo wszedzie
                        chodzimy albo jedziemy autem, wiec mam szczescie! np. na wystawe "swiat oczami
                        dziecka" tez bede miala 20min spacer. a chetnie pojde na ta wystawe! akurat
                        ostatnio bylismy w ikei, a tam sa urzadzone pokoiki dla dzieci. Stas sie tam
                        swietnie czul, male krzeselka, male stoliki, jego skala! poczulam, jakie dla
                        niego wszystko musi byc duze, skoro dla mnie to wszystko takie malutkie smile ma
                        teraz swoje krzeselko i biureczko i normalnie przy nim siedzi, bez namawiania,
                        przymuszania!
                        Stas tez ma swoje wlasne zdanie i mocno je akcentuje. bedzie jadl, ale ta
                        lyzeczka, usiadzie, ale na tym krzesle. musze sie mocno gimnastykowac, zeby
                        wykumac, co tym razem jest powodem awantury.
                        dla Mikolaja zdrowka!
                        pozdr, monika
                        • r.kruger teoria pani doktor legła w gruzach... 31.08.05, 18:35
                          Okazuje się że nie frytki zaszkodziły ale jakiś wirus,więcej dzieci z
                          piaskownicy źle się czuło. Mikołaj zdrowy-widać wyraźnie bo zaczyna psocić bez
                          umiaru. Zrobiliśmy mały remont,przenieśliśmy się do innego-większego pokoju.
                          Podczas przenoszenia mebli mały smyk znalazł mnóstwo skarbów...
                          • ania175 Re: teoria pani doktor legła w gruzach... 01.09.05, 17:08
                            A u nas z kolei podejrzenie o alergię. Leoś już drugi tydzień nie chodzi do
                            żłobka, a już tak ładnie tam się zadomowił. Zaczęło sie katarkiem, później
                            doszedł do tego mokry kaszel i tak już drugi tydzień, poprawa tylko nieznaczna,
                            no może tylko tyle ze już nie gorączkuje. Na wszelki wypadek mamy odstawić
                            przetwory mleczne i czekoladkę. Poza tym już od ponad dwóch tygodni małemu
                            wychodzi dolna czwórka i nie moze się przebić - zrobiła się taka brzydka gula.
                            Byliśmy wczoraj u dentysty ale kazała tylko masować i smarować żelem. A co
                            najgorsze, mamy teraz ogromny problem z jedzeniem - leoś strasznie wybrzydza.
                            Najpierw w kąt poszła kaszka z butli - a było to dla nas duże ułatwienie, bo
                            szybko zjadał. Zaczęłam mu robić kaszki na gęsto z sokiem - kilka dni się
                            udało, teraz nie chce nawet patrzeć na kaszkę. Inne rzeczy je w bardzo małych
                            ilościach. Mam tylko nadzieję, ze jak już wydobrzeje to mu apetyt wróci. My z
                            mężem nie mamy doświadczenie w karmieniu niejadka bo nasz mały zawsze ładnie
                            jadł.
                            Selin, dobrze ze sie odezwałaś bo myślałam, ze coś sie stało. Napisz proszę jak
                            Twój Krzyś zachowuje sie w żłobku, czy dużo chorował na początku. Bo mój Leon
                            jak na razie w sierpniu był tylko 8 dni (na 22 robocze).
                            A moze inne mamy żłobkowiczów napiszą jak to było/jest u nich.
                            Pozdrawiam mamy i styczniaków
                            Ania.
                            • selin77 Re: teoria pani doktor legła w gruzach... 01.09.05, 22:41
                              Dobrze że Mateuszek już zdrowy smile

                              Krzyś troszkę mi niestety chorował.
                              Potem dawałam mu L 52, to taki lek homeopatyczny, i chyba troszkę mniej
                              chorował. tyle czasu był zdrowy a dziś już katarek sad(( Muszę mu jutro dać te
                              krople L 52, to może mu przejdzie. Jak jest poczatek infekcji to zazwyczaj
                              pomaga smile)

                              Postaram się niedługo przesłać nowe fotki.

                              Ale jakoś czasu ciągle brak sad(
                              Już po urlopie, do pracy. Starszy syn do pierwszej klasy smile)))

                              .......

                              Grażyna
    • selin77 Nowe fotki moich dzieci :)) 03.09.05, 00:26

    • selin77 Nowe fotki moich dzieci :)). 03.09.05, 00:29

      • ania175 Re: Nowe fotki moich dzieci :)). 06.09.05, 09:20
        Selin, masz super chłopaków!
        A Krzyś jaki duży już, wygląda doroślej od Leonka.
        A Leoś wciąż kaszle, własciwie nie ma już innych objawów tylko kaszel. Czy to
        mu kiedyś przejdzie? Teraz z tatą pojechał do dziadków a ja jestem słomiana
        wdowa, tesknie.
    • iwonafilip Re: Styczeń 2004 06.09.05, 15:18
      a my przezylismy ostatnio straszne dni
      nikt by sie nie spodziewał ze to sie tak skonczy
      Filipek szedł z tatusiem za raczke i nagle postanowił sie wyrwać
      och, gdyby tylko
      czort jeden rzucil sie z impetem do tyłu i skręcił rączke w łokciu
      tak oto misiulek ma zwichnięty łokiec

      pojechalismy do najblizszego szpitala (30 km)
      potraktowano nas okropnie
      lekarka dyzurująca na izbie przyjec stwierdziła ze dziecko to panikuje i
      dlatego sie drze a tak w ogóle to go to nic nie boli bo tam nic nie ma
      zrobiła zdjęcie, obejrzała tzrymając łape w miejscu nieszczęsnego stawu i
      odesłała z kwitkiem odmawiając podania leku przeciwbólowego
      miałam ochote jej przyłożyc

      nie dalismty za wygraną bo widzielismy ze mały strasznie cierpi i chcielismy
      znac przyczyne
      w nastepnym szpitalu lekarz usztywnił raczke i odesłał do domku ze skierowaniem
      do chirurga dzieciecego za dwa dni
      maluszek calą noc sie męczył a ja płakałam razem z nim
      pojechalismy nastepnego dnia i lekarka nwet bez badania wiedziała co jest nie
      tak
      wystarczył jej opis sytuacji
      na pytanie dlaczego wczesniejszy chirurg tego nie rozpoznał odpowiedziała ze
      dzieci mają bardzo giętkie stawy i trzeba sie na tym znac zeby poznac
      ponoc to bardzo czesty uraz u takich maluchów

      tatus Filipka powiedział ze NIGDY wiecej nie wezmie małego za raczke

      założono mu gips na cały korpus z raczką ale po dwóch dniach musiałam jechac na
      pogotowie bo rączka spuchła, nie było w niej czucia i Filip mial gorączke
      pojechalismy na kontrol lekarka stwierdziła ze jest wszystkona swoim miejscu
      ale trzeba uwazac
      nie uspokoiła mnie swoja niepewnoscią

      i niestety moje przeczucia sie sprawdziły
      nastepnego dnia wyladowalismy na chirurgii dzieciecej a dyzur miała lekarka u
      której to leczymy
      okazalo sie ze kosc znowu wyskoczyła
      za trzecim razem udałojej sie nastawic rączke i założyla szyne zeby małemu było
      lżej i by uniknąc poprzednich powikłan i odparzen

      teraz Filipek jest wesolutki i rozrabia na całego
      na tyle ze wczoraj musiałam wzmocnic szyne bandazem elastycznym bo pękła w
      jednym miejscu i skaleczyla skóre

      moje malenstwo bardzo boi sie teraz ludzi
      na widok fartuchów wpada w chisterie
      nie dziwie mu sie tyle sie biedaczek nacierpial

      jesli kosc bedzie dalej wyskakiwac to konieczne bedzie operacyjne wzmocnienie
      czy cosik takowego nie dowiadywałam sie nic wiecej na ten temat bo nie chce
      kusic losu oby nie było to konieczne

      tak wiec mam ostatnio wszystkiego dosc
      no i za dwa dni bede słomianą wdowa
      mój mąż wyjezdza do Irlandii bo w poniedziałek musi byc juz w pracy i nie wiem
      kiedy go zobacze
      musi znalezc odpowiednie mieszkanie i wtedy my sie przeprowadzamym, mam
      nadzieje na stałe
      • mamaigiego Re: Styczeń 2004 06.09.05, 15:32
        Trzymamy kciuki za łokieć Filipa i za Wasze życiowe decyzje - oby wszystko szło
        po Waszej myśli.
      • r.kruger życzymy zdrowia... 06.09.05, 17:42
        ja teraz mam zmienne nastroje jak wariatka-albo kobieta w ciąży smile aż mi łzy w
        oczach staneły. Biedny malec i znów wstrętni nieczuli ludzie w fartuchach!!!
        Kolejny raz czytam jak intuicja matki więcej ma sensu niż ich diagnozy. No
        dziecko płacze bo jak ma przekazać ból i strach???
        Życzymy szybkiego powrotu do sprawności i ani jednej minutki więcej bólu !!!
        i oczywiście ładnego mieszkanka smile))
      • mbkow Re: Styczeń 2004 06.09.05, 21:20
        duzo zdrowka dla Filipka! trzymajcie sie dzielnie!
        monika&stas
      • ania175 Re: Styczeń 2004 08.09.05, 15:33
        My też trzymamy kciuki, wszystko bedzie dobrze.
        Życzymy duzo zdrowia i szczęścia na obczyźnie. Ja też byłam słomianą wdową.
        Wprawdzie tylko w poniedziałek i wtorek, ale było strasznie smutno i samotnie,
        synuś z tatusiem pojechali na dwa dni do dziadków. Ale juz są.
        Pozdrawiam.
      • adas_wandelt Co i jak życzę Filipczakowi to wiesz Iwono! 08.09.05, 17:04
        ale to "na stałe" to paskudne- życzę Wam wspaniałego życia na Zielonej Wyspie
        lub dalej smile ale żal jest tracic możliwość spotykań z Tobą, Domonikiem no i
        widziec jak Filipczak sie rozwija i wali prostego z silnego barku smile
        • miniakoz Re: Witamy Dziadka:)!!!! 09.09.05, 08:09
          Witamy dziadka Adasia u nas w końcu to ni to grudniaczek ni styczniaczek.Co do
          wyjazdów to rozumiem Iwonkę my tez myslelismy o tym,niech jadą byleby byli razem
          a jako substytut spotkań mamy przeciez internet.
          A wczorajsze kabaczki faszerowane wg przepisu dziadka wszystkim smakowały tylko
          Dobrunia musiała sie nawygłupiać przy jedzeniu jak to ona.
          A teraz z innej beczki: kiedy dajecie dzieciom witaminke D3 i czy wogóle jeszcze
          bedziecie dawać?
          • mamaigiego witamina D3 09.09.05, 14:23
            Ignaś ma stwierdzoną nadwrażliwość na wit d3 (zbyt duże wydalanie wapania w
            moczu) - w związku z tym mamy zaleconą tę witaminę tylko w okresie jesienno-
            zimowym 1 kropla co drugi dzień (lub co drugi dzień multiwitamina).
            • iwonafilip Re: witamina D3 10.09.05, 10:22

              a ja dzisiaj wieczorkiem zdejme gips mojemu maluszkowi
              ciekawa jestem jak zareaguje po takim czasie na wolną łapke
              to niestety nie koniec tej historii
              musimy zrobic mnóstwo badan w tym poziom wapnia
              jesli jest to nawykowe wypadanie kosci zaczną sie schody
              az nie chce mi sie o tym myslec
              na razie ciesze sie cheilą ze misiaka nic nie boli
              ktoś tam na górze uparł sie na nas
              skonczyło sie tragiczne zabkowanie i teraz kolejne cierpienie

              dzisiejsza noc była tragiczna
              do mojego dziecka dotarło ze nie ma taty w domku
              w srodku nocy chodził po domku i wołał "tata papa!"
              alez mi go było szkoda jak juz zasnął to przez sen tata i tata
              mam nadzieje ze jakos przetrwamy te rozłąke
    • miniakoz Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 11.09.05, 12:42
      wróciłam wkurzona z kościoła a było to tak:
      mamy kościół w kształcie amfiteatru czyli ławki schodzą do ołtarza schodkowo w
      dół u góry jest dużo miejsca do chodzenia i zazwyczaj stoi tam dużo matek z
      wózkami bo i do wyjscia blisko i nie przeszkadzają innym.Dzieciaki oczywiście
      latają i piszczą jak to dzieciaki szczególnie jak jest ich więcej bo takiemu 1,5
      roczniakowi nie wytłumaczysz by nie latał.A dzis pewna pani (przy okazji
      katechetka) zwróciła ostentacyjnie uwagę jednej z mam , ze to nie park i dzieci
      przeszkadzaja i wzieła krzesło i poszła gdzieś po czym wróciła i wyrzyła sie na
      mojej kolezance by ta chodziła na inne godziny z dzieckiem bo rozprasza
      młodzież.Szkoda, ze na mnie nie trafiło! Młodziez ma duzo miejsca pod ołtarzem a
      to jest godzina (10 ) ,ze dziecko akurat nie śpi i jest przed obiadem.Moznaby
      owszem pójśc do dominikanów bo im dzieci nie przeszkadzają ale to jest nasz
      kościół i chcemy do niego chodzić! A swoją droga skoro jest katechetką to
      powinna wiedzieć, ze Jezus powiedział: "pozwólcie dzieciom przyjśc do mnie".Co
      sądzicie o tym?
      • r.kruger Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 11.09.05, 13:44
        w rodzinnej parafii mojego męża problem został rozwiązany-dla mam z dziećmi
        jest oddzielona szklaną ścianą sala, wygodna, dzieci biegają...naprawde dobre
        rozwiązanie
      • r.kruger Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 11.09.05, 13:46
        w rodzinnej parafii mojego męża problem rozwiązano, dla matek z małymi dziećmi
        jest oddzielona szklaną szybą nawa-taka salka, wszystko słychać, jest ładnie a
        biegające dzieci nikomu nie zawadzają
        • selin77 Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 11.09.05, 21:28
          Najpierw dużo zdrówka dla Filipka smile) I oby wszystko juz było oki.
          Mam nadzieje że jak już wyjedziecie to nie stracisz z nami kontaktu smile)))
          A naprawdę na stałe????

          Co do kościoła, to nieprawdopodobne co piszesz !!!
          Ja tez bym nie popuściła gdyby na mnie trafiło.

          Grazyna
      • mbkow Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 11.09.05, 22:21
        chodzimy albo do Dominikanow (wspaniala atmosfera prorodzinna bez wzgledu na
        godzine smile, albo na specjalne msze dla dzieci do Pallotynow, gdzie ma miejsce
        istna sodomia i gomoria wink dzieci zaczepiaja ksiadza chowajacego kielich do
        tabernakulum, a ksiadz im puszcza oko na przyklad! Stas prawdopodobnie mysli, ze
        to potancowka, bo chetnie tanczy i klaszcze wink
        bez sensu sa takie komentarze.
        pozdr, monika
        • iwonafilip pech to pech 11.09.05, 23:37

          wczoraj zdjełam gips malusiowi
          i dzisiaj szalej szczesliwy
          w koncu moze normalnie sie pobawic i nie jest skrepowany gipsem
          a jutro maszerujemy do lekarza z rana bo chyba znowu ma zapalenie ucha
          chodzi wściekły, marudny i co jakis czas łapie sie za ucho
          chyba zaczyna sie pojawiac tez katar wiec to z pewnoscią znowu ucho

          Grazynko nie dziekuje bo sie boje
          w sode mamy kontrole u chirurga i dowiem sie jakie dokładnie badania musimy
          zrobic
          wiem ze pierwsze co to poziom wapnia a reszty juz nie pamietam bo byłam
          oszołomiona takimi wiadomosciami
          nie myslałam ze moze to byc az tak powazne

          Filipek teskni za tatusiem i ciągle pilnuje telefonów
          szkoda mi tego mojego malunia ale co poradze
          a stary tez nieszczesliwy ze nie ma przy sobie syneczka
          jakos musimy wytzrymac mam nadzieje ze długo to nie potrwa
          przeraza mnei wizja kolejnej przeprowadzki ale cóż takie jest zycie

          a czy na stałe? jak najbardziej! jesli tylko bedzie to mozliwe
          postawilismy wszsytko na jedną karte i odmieniamy swoje zycie

          pozdrawiamy
        • miniakoz Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 12.09.05, 07:30
          pusciłam ten sam post na edziecko i tam komentarze sa inne, że dzieci
          przeszkadzaja i one nie chodza z nimi do kościoła, troche mi smutno.....ale moze
          wybiore sie do dominikanów a przy okazji pogadam o tym z księdzem czy
          przeszkadzamy czy nie.
          • mamaigiego Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 12.09.05, 13:00
            Wybraliśmy rodzinne msze u Dominikanów - jest wspaniale, co prawda głośno i
            gwarno. Ale dzieci nikomu nie przeszkadzają a mogą wszystko dokładnie zobaczyć
            z bliska.
            A w pozostałych kościołach te spojrzenia.... przygnębiające i denerwujące.
            • eryka11 Re: dziecko w kościele-zdenerwowałam sie 13.09.05, 09:24
              Witam. Trafiłam na ten post, bo właśnie przeglądam forum i czytam, co u ludzi
              się dzieje ciekawego. My chodzimy na mszę dla dzieci.Biegają, spacerują,
              wszystkim się zajmują.Jedyny mankament - oblepiające wszystkie ławki babcie i
              dziadkowie, zdarza się, że po takiej mszy kręgosłup wysiada, kiedy trzyma się
              malucha na rękach, bo nikt nie ustąpi.
    • miniakoz Re: macie lenia czy co? 17.09.05, 08:29
      gdzieście sie podziały!!! watek opada! macie zadanie domowe: napisać w co sie
      bawicie z dziećmi.Czy juz plastelina, ciastolina , farby? my chcielismy nawlekać
      makaron ale wolała przekładać z miseczki do miseczki, kredki wolą rysować po
      ścianie a wogóle to etap wkładania czegos w coś.
      A jeśli kogos interesuje co powiedział ksiadz o mamach w kościele to powiedział
      krótko:"zostawic jak jest" czyli mamy przychodzić jak zawsze.Pozdrawiam
      • ania175 Re: macie lenia czy co? 19.09.05, 11:17
        Witam,
        w ramach podnoszenia wątku napiszę tylko, że mój Leon cały czas smarka i
        kaszle - już prawie miesiac, w zw. z tym nie chodzi do żłobka i w domu
        baaaardzo broi. Teraz przez weekend byłam z nim sama, tak mnie wymeczył ze z
        wielką przyjemnością wróciłam do pracy (o ja wyrodna matka!). Robił przeróżne
        zakazane rzeczy gdy tylko na sekundę spuściłam go z oka, a przebojem było
        wyciągniecie 5 klawiszy z laptopa za pomocą śrubokretu - i tak nauczyłam się
        wkladania klwiszy do laptopa. Mężowi nic nie powiedziałam wink
        A jeżeli chodzi o zabawy to nie próbowałam jeszcze ciasoliny, plastoliny itp bo
        przypuszczam, ze wszystkiego by próbował. Kredkami rysuje po wszystkim, a
        najbardziej lubi je wycmokać aż buzia zmieni kolor. Wyciągnęłam schowane już
        dawno klocki wciskane - bardzo mu się podobaja.
        Chyba juz sie za nim stęskniłam.
        Pozdrawiam
        • miniakoz Re: macie lenia czy co? 19.09.05, 13:14
          miło, ze ktos tu zagląda, piszcie o czym chcecie nie musza to być od razu bardzo
          ważne sprawy ot po prostu jak minął dzień.Moja tez coraz bardziej broi,
          piszczy,ma swoje zdanie ,śmielsza do dzieci i wogóle.Wyrzuca wszystko do smieci
          dzis znalazłam jej grzebień i skarpetki w koszu, maluje po wszystkim co sie da:
          wannna, półki , ściana, ramki na zdjecia, podłoga-na razie da sie to zmyć prócz
          ściany, którą uwieczniłam w swoim watku.
          Musze znowu zrobić rotacje w zabawkach i cześc schowac by sie za nimi stęskniła,
          najgorsze sa klocki bo wszedzie ich pełno ale zauwazyłam , ze układa je poziomo
          i robi trrr czyli, ze to np samochodzik zbudowała.
          Czas na zakupy jesienne ale jeszcze czekamy co nam ciocia po kuzynie przywiezie
          ale polarek by sie przydał.Pozdrawiamy
          • r.kruger Re: macie lenia czy co? 19.09.05, 19:07
            eee, ja chyba czekałam aż ktoś się odezwie. Mikołaj całe szczęście zdrowy, ale
            straszna przylepa i synuś mamy się zrobił,jakby wiedział że jedynactwo się
            kończy niebawem. Kredkami pomalował swój blat od krzesełeczka i mój zeszyt z
            domowymi rachunkami.
            Klocki "duplo" układa sobie jeden obok drugiego,kolorami i nie daj Boże ruszyć!
            Mówi coraz więcej, pół dnia bawi się czajnikiem-udaje że wode gotuje i piszczy
            tak donośnie że uszy mi więdną.
            Nocnikowych postępów brak, chyba brak mi talentu albo wytrwałości w nauce.
            Kupiłam gazete "Rodzice" dla płyty Teletubisie, na kwadrans moge mieć spokój.
            Oj komputer albo inne narzędzia męża to jest sprawa priorytetowa i ja sama nie
            wiem skąd w tej małej głowie tyle pomysłów aby się do tego dostać!
            Muszę się jednak pochwalić że już nie wyłącza mi kompa-guzikiem ale jakimś cudem
            (!!!) nauczył się i najpierw zamyka system. Ja naprawde nie wiem skąd ta dobra
            umiejętność.
            Wczoraj był wielki dzień bo najpierw moja chudzinka zjadła rosołek (pierwszy
            raz od dwu miesięcy zupka) a potem poszliśmy do "małpiego gaju"
            No i zabawa była super a ja uśmiałam się jak rzadko. I jeśli ktoś dotrwał do
            tego momentu i ciekaw to na blogu Mikołaja są zdjęcia. Chyba powinnam częściej
            tam chodzić może dom się w całości ostanie.
            Aa jeszcze się pochwale że Miko już sam o myciu ząbków i rączek z psów pamięta.
            • r.kruger Re: macie lenia czy co? 21.09.05, 13:05
              Mikołaj często bawi się moją komórką, udaje że rozmawia...a przed chwilą
              zadzwonił sobie do tatusia(udało mu się wybrać numer z szybkiego wybierania czy
              co?) i "pogadał" z nim ponad dwie minuty !!!! po swojemu wink
              • miniakoz Re: macie lenia czy co? 21.09.05, 14:58
                ale madrale te dziecismile na kiedy masz termin?
                a moja dzis chyba chora wszystko sie pokręciło ze spaniem i jedzeniem , nie wiem
                co jej jest marudna chodzi i mówi w kółko "jeba jeba".Jak mierzycie dzieciom
                temperature?
                • izabela72 Re: macie lenia czy co? 22.09.05, 13:59
                  Cześć,
                  Nasze dzieciaki już jak widać robią się coraz sprytniejsze...
                  Moja Gabrysia bardzo dużo zapamiętuje (np. miesiąc temu miała starte kolano i
                  tam było "kuku" i jeszcze teraz pokazuje to całkiem zagojone miejsce zawodząc
                  rozpaczliwie wink)) i inne z codziennego życia.
                  Na szczęście teraz nie choruje - możemy zrobić strasznie opóźnioną szczepionkę.
                  Temperaturę mierzymy takim elektronicznym termometrem pod pachą. Mierzy się
                  dość szybko i trzeba ją zagadać, żeby tego termometra nie wyciągnęła.
                  Fajnie, że już bardzo dużo gada i naśladuje dorosłych.
                  Na pytanie:
                  "Czy idziemy do babci" odpowiada: "yhy, dobra, uhm, dobra, tak" - czyli
                  wszystkie potwierdzenia jakie zna na raz wink
                  No i najfajniesze jak mówi: "mamuś, tatuś, babuś"
                  Wczoraj krzyczała z balkonu w stronę grających w piłkę chłopców: "afał (Rafał-
                  kuzyn) domu, (s)pać!!" Nie wiem skąd jej się to wzięło - ja tak nie wołam.
                  Najlepsza zabawa - budowanie domu z duplo i puzzle piankowe, którymi całkiem
                  sprawnie się już posługuje. Zwierzątka dopasowuje poczynając od ogona ("ągon" w
                  mowie mojego dziecka)
                  Piszcie piszcie dzieczyny co u Was bo na pewno dużo się dzieje wink)))
                  Pozdrawiamy
                  • mbkow Re: macie lenia czy co? 22.09.05, 21:54
                    ale mądrulki te wasze dzieci! pieknie sie rozwiaja!
                    apropos termometru, kupilismy taki do przykladania do czolka lub wkladania do
                    ucha. jest swietny, bardzo dokladny i super szybki. ostatnio sprawdzilismy, bo
                    Stas ma zapalenie gardla i krtani. ma glos pana spod budki z piwem i mamy
                    swietny ubaw, jak cos powie smile
                    zycie Stasia kreci sie wokol pilki. 'dzie pika' to lajt motiv kazdego dnia.
                    poniewaz czesto jest pod jakims meblem, Stas kladzie sie na podlodze w kazdym
                    pomieszczeniu i szuka wink oczywiscie nie szuka na srodku pokoju, bo to nudne.
                    oprocz tego z malymi przerwami leci calymi dniami 'biba', czyli piosenka nr 2 z
                    'monsunowego wesela' wink juz mam serdecznie dosc... kazdy ranek zaczyna sie
                    slowami 'biba' (grzecznie wlaczam piosenke), nastepnie 'dzie pika' i bach na
                    podloge wink))
                    maly slodki drań smile)) dostaje tryliony calusow dziennie smile))
                    pozdr, monika
                    • ania175 Re: macie lenia czy co? 23.09.05, 09:52
                      Jezeli chodzi o piosenki, to ja kupiłam już jakieś 3 m-ce temu
                      Leonkowi "Domisiowe Piosenki", bo bardzo lubi oglądać Domisie. Strasznie nas tą
                      płytą terroryzuje, ciągle tylko pokazuje na wieżeę i "na na?". Muszę się w
                      końcu zebrać w sobie i kupić mu coś innego. Leon lubi też bardzo puzzle
                      piankowe, idzie mu coraz lepiej, choć sam jeszcze całego zwierzątka nie ułoży.
                      Temperaturę mierzymy w pupie takim szybkim termometrem.
                      Pozdrawiam
                      • ania175 Re: macie lenia czy co? 27.09.05, 10:32
                        Mamusie, spadamy powoli na drugą stronę!
                        Mój Leonek poszedł wczoraj pierwszy raz od 3 tygodni do żłobka. Oj, był
                        straszny płacz przy rozstaniu, na szczęście odwoził go tatowink Dzisiaj było już
                        lepiej. Teraz tylko trzymam kciuki żeby szybko nie zachorował.
                        Zaczął sie żłobek i o dziwo moje dziecko zaczęło dłuzej rano spać - zawsze
                        pobudka po 6-tej, a teraz po 7-ej muszę go budzić. Śmieszny jest rano taki
                        zaspany.
                        Dziewczyny, co dajecie dzieciom na kolację lub pierwsze śniadanie? U nas zawsze
                        była butla, a teraz nastapił zupełny odwrót od butli i jestem bezradna, tzn.
                        jakiś tam chlebek z dzemem lub wedliną daję, serów mały nie lubi. Ogólnie jak
                        coś tam przegryzie o 18-tej, to juz później nic nie chce jeść. Nie wiem czy go
                        zmuszać czy nie. Na razie daję mu spokój.
                        • 1urszula1 Re: macie lenia czy co? 28.09.05, 00:00
                          Jej, ale sobie poczytalam. Nie bylo mnie tu dluuuugo, to musialam nadrobic.
                          U nas sie pozmienialo, bo od marca mieszkamy a Anglii. Tez postawilismy
                          wszystko na jedna karte i jak na razie nie zalujemy. Tylko jednego z Polski mi
                          bardzo brakuje, tj. latwego dostepu do lekarza i dobrej opieki pediatrycznje. W
                          tym kraju to paranoja jakas. sad
                          A moja Aska-Miska, to juz bardzo samodzielna i "dorosla" panienka. smile
                          Od dawna juz sama zasypia i spi cala noc. Jedna drzemka w dzien, po objadku.
                          Lubi sama jesc, wlasciwie nie pozwala mi sie karmic. Duzo sama sie bawi. Jak
                          tylko jest zdrowa i wyspana, to wlasciwie zawsze znajdzie sobie zajecie. Bardzo
                          lubi sie bawic ze starszym bratem (3,5), ale Asia + Krzys to juz mieszanka
                          wybuchowa. Jak oni sie nakrecaja na rozrabianie!! Asia doskonale wie czego jej
                          niewolno. Duzo uczy sie na przykladzie brata - jak jemu nie wolno, to jej tez.
                          I dlatego mala szelma jak broi to pokryjomu i w kompletnej ciszy smile)) Wlasciwie
                          to przylapana na goracym uczynku nie bardzo sie buntuje i "obraza" na
                          krociutko. Czasem probuje polozyc sie ze zlosci na podlodze, albo czyms rzucic,
                          ale ja wtedy kompletnie ignoruje i jej sie szybko nudzi. Generalnie, to jest o
                          wiele grzeczniejsza i spokojniejsza niz Krzys.
                          Umie sie sama rozebrac i w miare luzne rzeczy ubrac. Czasem ubzdura sobie cos i
                          jest wielki placz jak mama ubiera cos innego (np. odpowiednio do pogody)i
                          obrazona nosi potem to wybrane ubranko jak przytulanke przez pol dnia.
                          Z zabkow mamy jedynki, dwojki i czworki, a teraz wybija sie komplet trojeczek.
                          Za nocnik jeszcze sie nie bralismy, ale Asia podglada w ubikacji Krzysia. Tzn,
                          on ja wola i komentuje na biezaco: "o zobac Asia, tupta, widzis?" I czasem jak
                          sadzam ja na ubikacje, to pokazuje paluszkiem z przodu i mowi "siiii", a potem
                          z tylu i mowi "pupu", poczym potakuje glowka i za chwile kaze sie zdjac. Bardzo
                          jej sie taka zabawa podoba, tylko efektow nie ma. sad
                          Chociaz ostatnio... wracam z zakupow, podloga w kuchni mokra... maz umyl z
                          wlasnej nieprzymuszonej woli?? Nie! Asia sie rozebrala i sobie nasikala na
                          podloge smile) No i maz myl nie z wlasnej woli smile)))
                          Poza tym Asia ma takie blond pioreczka na glowie, ze ciagle wyglada jak maly
                          lysolek sad
                          Acha! Na sniadanie moje dzieci maja kaszke, a na kolacje Asia owoce. Wczesniej,
                          ale juz po objedzie je jogurty lub serki.
                          Pozdrawiam wszystkie styczniowe dziaciaczki, a wszystkim chorym bidulkom zycze
                          duzo zdrwowka!

                          Ula
                          • r.kruger nie bardzo normalna matka kamikadze-ja... 28.09.05, 22:23
                            Wczoraj kilka chwil po południu, w ciągu kwadransa zdecydowałam i spakowałam
                            siebie i Mikołaja...wyruszyliśmy do stolycy na spotkanie ciężarówek-
                            Listopadówek.
                            Witaj przygodo!
                            Oczywiście zapomniałam szczoteczek do zębów...
                            Na dworzec wpadłam 13:45 a pociąg miał odjechać 13:49, windą do kasy-bilet.
                            Tu pierwsza miła niespodzianka, podróżując z dzieckiem dostaje sie 33%
                            zniżki smile
                            Biegiem na peron, jakoś o windzie zapomniałam i dawaj z wózkiem w dół po
                            53stopniach. Wpadłam do pociągu, drzwi mi cudem włosów nie przycięły.
                            Jedziemy.
                            Mikołaj pierwszy raz w pociągu, przylepił się do mamy, a tu gorąco jak w
                            tropikach...
                            Druga miła niespodzianka, konduktor jak zorientował się że mamy opóźnienie i
                            moge na przesiadke nie zdążyć-zadzwonił do "pospiesznego" żeby w Koluszkach
                            na ciężarną z dzieckiem-poczekał. Słyszałam bo zajełam miejsca zaraz
                            za "lokomotywą"
                            W Koluszkach, przesiadka. Konduktor pomógł wystawić wózek, jakiś kolo co też
                            do warszawy jechał wnosił ze mną biegiem wózek po chyba milionie (około 50)
                            stopniach w góre i potem w dół żeby peron zmienić.
                            Wsiedliśmy do pociągu-okazało się że żeby wsiąść trzeba wózek złożyć bo za
                            duży. A potem wnieść do przedziału bo korytarzyk za wąski. Kolo wózek wrzucił
                            na miejsca dla bagaży, a mój syn zaczął eksplorować przedział. Bez
                            komentarza, można puścić wodze wyobraźni
                            W Warszawie inny miły pan wyniósł wózek, ja dziecko i już spotkałam Kocie smile
                            no miodek na serce
                            znów schody-tym razem ruchome ale wózek trzeba złożyć, potem rozłożyć i tak
                            ze dwa razy (Boże dzieki za system składania jedną ręką)
                            rany jaki okropnisty jest centralny !!!
                            ale mi się siku chciało, o matko
                            potem szybko, szybko i spotkanko
                            niestety mimo że było bardzo miło i wesoło to niezbyt długo bo synuś się
                            znudził i dąsy zaczął (głośne)
                            ach, szkoda no i szczerze mówiąc myślałam że więcej osób poznam
                            ale było miło smile
                            wieczorem, kiedy Miko gonił kotke koci,,,
                            mnie jakoby rozum powrócił że jaka matka kamikadze, w zagrożonej ciąży robi
                            taką wyprawe ??? wózek, dziecko,. pociąg z przesiadką?
                            Drugi dzień też miły, w wesołym towarzystwie
                            koszmarny centralny, Miko ominął kolejke do kas... i kupiłam bilet bez kolejki
                            hmmm, cwane dziecko co?
                            potem zakupy smile nie duże ale jednak miłe
                            Kocia dobra dusza wsadziła nas do pociągu, Miko poskakał po siedzeniach,
                            wyjrzał oknem. A potem ładnie spał całą droge do domu. Miły pan pomógł
                            wynieść wózek. Och, oby więcej miłych ludzi
                            O cudzie techniki i nowoczesności-częstochowa, miasto matki matek
                            z peronu zjeżdżamy podjazdem...aby pod ziemią minąć perony,potem na schodach
                            wygodny podjazd i już jestem
                            na chodniczku, pare kroków przystanek autobusowy...
                            ale niskopodłogowy autobus za wiele minut więc biegne do sklepu smile
                            spotkałam koleżanke z podstawówki. Rodzi dzień po mnie, w tym samym szpitalu
                            więc Basieńko-do zobaczenia smile
                            nogi mnie bolą, ale czuję się dobrze
                            Jakby Matka Natura o głupków nie dbała...Adaś urodziłby się w pociągu alibo i
                            w stolycy smile
                            • ania175 Re: nie bardzo normalna matka kamikadze-ja... 29.09.05, 11:32
                              Naprawde bardzo Cie podziwiam. Ja bym sie w zyciu nie zdecydowała na taką
                              podróż.
                              Pozdrawiam serdecznie
                              • r.kruger Teletubisie, misie...czajnik 29.09.05, 16:04
                                Dzień zaczyna się od "gotowania"wody w czajniku, pisk intonowany w zależności
                                od zaawansowania gotowania. I tak wiele, wiele razy z rzędu. Potem zabawa
                                misiem. Ku mojemu zdziwieniu Miko bawi się misiem, nosi go, przytula i układa
                                na poduszce ?!
                                Potem czas na teletubisie, a mam jedną jedyną płytke z gazety "rodzice" więc on
                                się cieszy, gada sobie z nimi a ja wymiękam...
                                Chciałam kupić puzzle piankowe ze zwierzętami ale znalazłam tylko jedne i z
                                literkami.
                                Kupiłam w auchan za 4zł rozkręcany helikopter-świetna zabawa !!!
                                • r.kruger skąd w nim tyle złości??? 30.09.05, 23:52
                                  Już drugi dzień-wszystko co nie po jego myśli jest okraszone krzykiem,płaczem,
                                  prężeniem ciała a nawet rzuca się na podłoge. Ponieważ nie ustępuje płacze aż
                                  zaŚNIE a potem już jak śpi wciąż go "wstrząsa". W domu spokój nikt się z nikim
                                  nie kłóci, tv oglądamy niewiele...nie wiem czy coś robić albo co robić???
                                  • iwonafilip Re: skąd w nim tyle złości??? 01.10.05, 16:51

                                    ech to macie nieciekawie
                                    my tez przerabialismy juz bunty
                                    jakos troche minęły ale złotego środka nie mam
                                    teraz walczymy z niejedzeniem
                                    juz mnie trafia kiedy kolejna potrawa jest tfu i ble i zaczyna sie plucie
                                    wczoraj Filipek rzucił obiadkiem i rozbił talerz
                                    na kolacje zrobiłam mu omlet ugryzł kilka razy i ble
                                    hurtowo mógłby jesc pieczywo wasa ale najlepiej bez dodatków

                                    moze macie jakies pomysły na pysznosci dla maluchów?
                                    bo mi juz brakuje cierpliwości


                                    Filip spac chodzi około 23 wczesniej nie zaśnie a wstaje około 10
                                    znowu śpi w dzień i to najchętniej 3 godzinki
                                    niestety po dwóch go budze bo inaczej do północy by siedział


                                    ja chora umierająco
                                    mam nadzieje ze mały sie nie zarazi
                                    myslałam ze mi przechodzi ale to tylko kaszel sie zmniejszył a wzmogło wszystko inne, nie mam juz siły i chwilami nie wiem jak sie nazywam
                                    cała ta przeprowadzka mnie dobija
                                    wszystko na mojej głowie a musze siedziec w domu bo chora
                                    ech sie wygadałam
                                    • miniakoz o spaniu i nie tylko 02.10.05, 12:05
                                      ojej same kłopotysmile napiszcie coś wesołego...wiem ,wiem czasem trzeba sie
                                      wygadać....
                                      Poradzcie mi cos o spaniu bo moja wiecznie odkryta i co sie obudze to ją
                                      przykrywam! Ubieram ją do spania w body i na to długa piżamka i skarpety ale w
                                      nocy boje sie, ze zmarźnie.W srodku nocy to i tak do nas przełazi i śpimy jak
                                      śledzie ale za to ciepło.Moze jakis śpiworek uszyć ale wtedy nie będzie mogła
                                      przełazic....sama nie wiem.
                                      Ostatnio bawimy sie w "kólko graniaste" i w "baloniku mój malutki" i mała
                                      nauczyła sie mówić "kóko" czyli kółko i łapie nas za ręce by się bawić.Kupiliśmy
                                      tez taką gazetke z płytka z piosenkami typu "jedzie pociag" czy "kółko
                                      graniaste" Martwi mnie zaś to , ze coraz częsciej ma ochotę czyms przywalić
                                      mamie lub tacie ale zaraz robi "ciaci" i jest oksmile
                                      Życzymy zdrówka, apetytu i spokoju.Pa
                            • lurien Re: nie bardzo normalna matka kamikadze-ja... 31.10.05, 19:21

                              podziwiam ale właśnie takie wyprawy najmielej wspominamysmile
                              pozdrawiam, też stycznówka ale 2005 smile
    • r.kruger kocham Go mimo że nie zawsze jest grzeczny 05.10.05, 10:48
      Właśnie rozrabia, smyk niepokorny jakby wiedział że nie mam już sił za nim
      biegać...
      • miniakoz Re: kocham Go mimo że nie zawsze jest grzeczny 05.10.05, 11:00
        ojej! wytrzymaj jeszcze troche i będziesz miała dwoje ty kamikadzesmileTaki juz los
        matki ...słodki ciężar!Pozdrawiamy Ps nie rób juz na razie takich wypadów aż
        strach jak po tych schodach leciałas do pociagu.
        • mamaquby Re: kocham Go mimo że nie zawsze jest grzeczny 05.10.05, 19:47
          oj tak tak. czasami dostaje takiego fiola ze nie wiem co robic, ale bywaja dni
          ze jest aniolem. taki kochany urwiswink
          nauczyl sie mowic 'gdzie jest?' i ciagle czegos szuka. w ogole sie rozgadal -
          ciagle sie zbieram zeby nagrac.

          dzisiaj zrobil kupke na nocnik !!!
          siku robi tylko przed kapiela, w dzien czasami raz, ale dzisiejsza kupa to
          niespodzianka. po prostu zapytalam czy boli brzuszek "tak" czy chce na nocnik
          'tak" no i czytalam ksiazeczke.
          moze uda sie przejsc nocnikowanie bezbolesnie.
          poza tym to chodzimy raz w tygodni na 2 godz. do przedszkola na zajecia
          adaptacyjne - panie wymyslaja zabawy i gry, spiewamy itp. coraz bardziej mu sie
          podoba.
          no i na koniec - szukamy opiekunki na 2 - 3 dni w tygodniu. tyle watpliwosci,
          obaw. sama juz nie wiem....

          pozdrowienia i duzo zdrowka.
          • r.kruger spółka - tragikomiczna 07.10.05, 15:13
            Kiedy Mikołaj je oba psy mu asystują, czekają aż coś spadnie na podłoge...
            A dziś Mikołaj dobrał się do worka z psią karmą i wspólnie się pożywiali...tzn.
            Mikołaj coś do buzi, pieskowi do pyska i znów...Długo to nie trwało, symk
            świetnie się bawił-śmiał się do rozpuku. A ja zaczynam się bać chodzić do
            toalety...
    • iwonafilip kto mi podmienił dziecko? 09.10.05, 10:36

      powoli wysiadam
      jak nigdy nie mielismy problemów tak nagle sie zaczęło

      oboje jestesmy strasznie chorzy
      ja przeziębiłam grype a mały sie zaraził ode mnie
      zdychamy

      od ponad roku moje dziecko ładnie zasypiało samo w swoim łóżeczku
      ponad rok temu odstawił smoka
      a teraz...
      to straszne nie wiem co stało sie z moim dzieckiem
      podczas pakowania nieuzywanych rzeczy w jednym pokoju znalezlismy nowego zapakowanego smoka
      mały oszalał i musiałam mu go wyparzyc
      teraz moje dziecko śpi ze smokiem
      najmniej mnie to martwi bo chyba lepszy smoczek niz butelka z piciem

      ale co najgorsze nagle Filip nie daje sie nawet położyc w łóżeczku
      od razu dziki wrzask i sie zanosi
      ostatnio sie az przestraszyłam bo zsiniał i zaczeło nim rzucac tak sie zapowietrzył
      zeby go uśpic musze go lulac na rękach
      wczoraj zajeło mi to dwie godziny
      bo jak tylko go odłożyłam i spróbowałam wyjsc z sypialni to histeria
      spi oczywiscie ze mną w łóżku

      co sie stało z moim synkiem? moze ktoś go podmienił?

      a serio to ja juz nie daje rady

      na kazdy mój sprzeciw reaguje strasznym rykiem i nerwami
      ciągle czymś rzuca
      czasem wścieka sie zupełnie bez powodu i wszystkim rzuca i płacze
      ja juz nie wyrabiam

      ostatnie kilka dni to koszmar
      ja ledwo chodze bo taka jestem chora a maluch zmienił sie w potworka
      na razie nie mam serca nic z tym robic ale jak tylko wyzdrowieje tzreba cos pomysleć
      moze wy macie jakies rady albo pomysły? jestem wykonczona

      pozdrawiam
      • r.kruger Re: kto mi podmienił dziecko? 10.10.05, 11:03
        Ja też myślałam że kosmici byli u nas i zamienili, teraz jest coraz
        lepiej...przeczekałam
        Kiedy wrzeszczał wychodziłam z pokoju i podglądałam żeby nie widział
        ale trzeba cierpliwości
        powodzenia
        • iwonafilip Re: kto mi podmienił dziecko? 10.10.05, 13:57
          r.kruger jak ja wyjde z pokoju to on pójdzie za mną i bedzie jeszcze bardziej wściekły

          ale mamy mały postęp
          zmieniłam łóżeczko na tapczanik i mały przespał w nim noc
          nie musiałam go lulac tylko lezałam obok i tzrymałąm go za ręke a dokładnie to on trzymał mnie i to całkiem mocno
          mam nadzieje ze to minie bo juz mi czasem ręce opadają

          ale jednoczesnie moje dziecko zrobiło sie bardziej uczuciowe
          ciągle pokazuje "jak mocno kocha mame" i daje słodkie buziaki
          co chwilke podbiega do mnie i przytula sie na chwilke
          taki słodki synek mamuni sie zrobił
          zeby jeszcze mniej sie złościł smile
          • agamamaolika Witam 10.10.05, 16:03
            Witam wszystkie styczniaczki i ich mamusie. Jestem mamą Oliwki ur 13 stycznia
            2004 . Chciałabym się do Was przyłączyć i dzielić się z Wami wszystkimi
            radościami i smuteczkami, które daje mi moja córeczka. Mam nadzieję, że
            przyjmiecie mnie do swojego grona.

            Pozdrawiam serdecznie
            Agnieszka i Oliwka

            P.S. Miniakoz kochana dziękuję za zaproszeniesmile
            • miniakoz Re: Witam 10.10.05, 16:38
              witamysmile nie wiem jak nam sie zapodziałaś.Selin robiła na roczek liste
              wszystkich styczniaków trzeba was dopisaćsmilePozdrawiamy i zagladaj do nas .
              • agamamaolika Re: Witam 10.10.05, 19:54
                Właściwie to jesteśmy na liście, ale długo, długo tu nie zagladałam więc chyba
                lepiej zacząć od początkusmile
                • r.kruger Re: Witam :) 11.10.05, 10:52
                  witam serdecznie, ja jestem od niedawna ale straszna ze mnie gaduła
          • r.kruger hi hi hi mój Miko też "przytulisek" 11.10.05, 10:59
            Im mam większy brzuch (już chyba wspominałam) tym on więcej się przytula,
            całuje mnie. Ponieważ mam zmienne nastroje, ostatnio jak był niegrzeczny
            rozpłakałam się i o dziwo mój smyk przybiegł mnie głaskać i przytulać...
            Teraz kiedy broi patrze na niego smutno i mówie że mi przykro, nie zawsze ale
            często przerywa "zły" proceder i zaczyna się zajmować mną. Np. przynosi mi
            jakąś zabawke. I tak jak wspominałam mój synuś bawi się Misiem...
            Teraz cały czas mamy utrapienie z "5", mimo że on naprawde odporny jest na ból
            widać jak cierpi. Żel jakiś mało skuteczny, za dużo ibupromu (tego w syropie)
            nie chce mu dawać. Chętnie bym mu ulżyła ale nie wiem jak
            • miniakoz Re: hi hi hi mój Miko też "przytulisek" 11.10.05, 12:15
              a mojej wychodza "3"-ki ale nie grymasiła nigdy na szczęście.A co do przytulania
              to ostatnio też miałam stresy i płakałam, tłumaczyłam mężowi coś podniesionym
              głosem i ona myslała, że sie kłócimy , wzieła nas za ręce a mnie głaskała i
              robiła "ciaci", pierwszy raz mnie pocieszała jak płakałam po papieżu ale słodkie
              te nasze dzieciaki co? Wczoraj bawiłyśmy się masa solną nic z tego nie wyszło
              ale było roche zabawy.Acha nie wiecie kiedy idziemy na jakies badania z dziećmi?
              słyszałam cos o bilansie 2-latka....
              • r.kruger bilnas dwu-latka 11.10.05, 15:54
                jakoś zaraz po drugich urodzinach się zabiera dziecko na przegląd. Koleżanki
                które mają starsze dzieci radziły mi żeby poprosić o skierowanie do ortopedy,
                okulisty i logopedy ponieważ interniści często nie dostrzegają problemów.
                Ja wybieram się też do dentysty.
                Mikołaj ma jeszcze zaległe szczepienie. Od czerwca sad(( niestety to płatne i
                albo on nie całkiem w formie albo ja tuż przed wypłatą.
                A tu zaraz następny smyk do szczepienia będzie.
                ps: mamuśki jakiego ja mam Stracha przed podwójnym macierzyństwem....
                • miniakoz Re: bilnas dwu-latka 11.10.05, 18:40
                  ojej no ciekawe jak to będzie dzielić(mnożyć) miłośc i obowiązki na 2 dzieci????
                  ale ty nam opowieszsmile czekamy razem z tobą i odliczamy.Pozdrawiamy
              • ania175 Re: hi hi hi mój Miko też "przytulisek" 12.10.05, 10:29
                Tak tak, mój Leoś też sie zrobił taki "przytulny". Albo sam przychodzi przytula
                sie i całuje, albo trzeba go poprosić a on leci od razu. Myślałam moze że chce
                mi wynagrodzić kilka ostatnich dni kiedy to mama była "be", tylko tato
                najlepszy - mówie Wam chciało mi sie płakać. Ale przeszło i teraz Leonek
                okazuje mi miłość ze zdwojoną siłą.
                A poza tym chodzi już 3 tydzień do żłobka po bardzo długiej przerwie. Teraz ja
                jestem podziębiona wiec chyba ode mnie podłapał malutki katarek, który już
                właściwie mu przeszedł, a dzisiaj kilka razy kaszlnął. Ale ogólnie jest OK.
                Pozdrawiam
                • r.kruger ząbki "5" :(((( 14.10.05, 18:57
                  Aż do "3" Miko bardzo dzielnie znosił ząbkowanie, przy kłach (które u niego jak
                  wszystkie szły w komplecie) było troszkę zamieszania, ale teraz...marudzi,
                  popłakuje...nie chce jeść. A to dopiero dolna para...
                  • agamamaolika postępy 15.10.05, 22:14
                    Witamy,
                    U nas ostatnio Oliwia robi duże postępy. Na szczęście ząbkowanie do tej pory
                    przebiegało zupełnie bezproblemowo do "4" oby tak dalej. Skończyłyśmy też
                    tygodniową walkę z katarem (nareszciesmilei ogólnie z przeziębieniem. U nas na
                    topie jest teraz słynne pytanie "A co to jest", słyszę to średnio 100 razy
                    dzienniesmile Strach pomyśleć, że niedługo zacznie się "dlaczego".

                    Oliwka ostatnio uwielbia bawić się swoją farmą zwierzątek (takich malutkich),
                    ustawia je równiutko w rządku, takie same obok takich samych (niektóre się
                    powtarzają), przefajnie to wygląda. Jak jej się któreś przewróci to
                    mówi "O..nie!!!" a jak już ułoży wszystkie to "No..jesss". Nauczyła się
                    mówić "koń" i teraz jak widzi reklamę oleju dizel czy coś takiego (z
                    biegającymi końmi) to mówi: "A co to jest? Koń! No!"Wszysce przy tym pękamy ze
                    śmiechu. Na wszystkie pieski mówi Ato (Atos - nasz pies) te z farmy i te na
                    ulicy. Układa też w rzędzie klocki, lalki i inne zabawki. Buduje wieże z
                    klocków zwykłych(czasem nawet 10 klocków) i takich łączonych (z wszystkich
                    jakie ma pod ręką)

                    Ostatnio bardzo dużo i często rysuje, niestety nie tylko na karteczkachsmile
                    czasem wręcz zmusza mnie do tego, żebym ja jej narysowała tatę, babcię i Atosa
                    a potem pokazuje wszystkim, gdzie kto jest mówiąc: tu tata, tu babcia itd.

                    Co do nocnikowania to Oliwka już od miesiąca pięknie sika i robi kupę na
                    ubikację. Nocniki znudziły się jak tylko odkryła, że można na ubikację.
                    Pampersa zakładamy jej tylko na noc (tak dla bezpieczeństwasmile

                    Ku mojemu przerażeniu mała zaczęła się wspinać i wychodzi na krzesła, stoły itd
                    (kiedyś weszła mi na parapet!!!)
                    Jeżeli chodzi o jedzenie to również nie mamy żadnych problemów, no i nauczyła
                    się już jeść sama łyżeczką (nawet zupę, prawie się już nie wylewasmile) i widelcem
                    mięsko czy ziemniaki.
                    O rany przepraszam, że aż tak się rozpisałam, ale musiałam się pochwalićsmile)))

                    Piszcie co tam u Was, jak tam postępy dzieciaczków???

                    Całusy dla wszystkich styczniaczków i ich mam oczywiście!
                    • jotka34 Re: postępy 15.10.05, 23:15
                      Witajcie Mamy!
                      Ago, fajnie, że się rozpisałaś. Ciekawie piszesz o swojej Oliwii.

                      A u nas ogłaszam wszem i wobec, że odstawiłam Marka od cyca !!!!!!!!!!!!!
                      Na tym forum to chyba ja najdłużej karmiłam piersią?
                      Jestem bardzo zadowolona, bo skończyło się co raz wyciąganie cyca, wiercenie
                      się Marka przy tym karmieniu itp. A z drugiej strony mi go trochę szkoda, bo
                      tak bardzo lubił ssać i zawsze jak coś mu było źle to pocieszenie znajdował
                      przy piersi. Po dwóch dniach co prawda zapomniał jak to się ssie, ale nadal
                      chce się przytulać, potrzymać cyca, kiedy mu źle.

                      Bardzo dużo mówi. Lubi się wymądrzać. Trzeba mu potwierdzić i często powtórzyć
                      za nim jak coś mówi. Bardzo tego wymaga. Na szczęście jeszcze nie pyta po 100
                      razy co to.

                      Wdrapywać się na krzesła, stół, to wdrapuje się już dawno.
                      Jego pasją są samochody i muzyka. Od pierwszych dni życia lubił słuchać muzyki,
                      albo mojego śpiewania. Teraz od kilku miesięcy sam sobie śpiewa do snu. Śpiewa
                      też w dzień. Bardzo lubi, jak ktoś śpiewa. Jest wtedy taki zachwycony. Chętnie
                      słucha wszelkiej muzyki.

                      Lubi niezależność i samodzielność. Je sam, pomaga się ubierać, chce chodzić sam
                      na spacerku. Dużo też bawi się sam. Ustawia samochody, jeździ nimi, układa
                      drewniane puzzle, ogląda książeczki.

                      Bardzo lubi kawę inkę z mlekiem. Dziś poprosił "kawę, kawe" i poszedł za mną do
                      kuchni. Jak wsypałam kawę do szklanki, to powiedział "kukiej" znaczy, żeby
                      teraz wsypać cukier, jak wsypywałam, to powiedział "kajnik" - znaczy, żeby
                      zalać wodą. Jak zalałam to nic już nie mówił, ale ja zapytałam czy jeszcze coś
                      trzeba, a na to on, że meko, czyli mleko.

                      Na nocnik nie bardzo. Jak powiem, że zrobił kupę w pieluchę, to mówi: "myć,
                      myć".
                      Bardzo teraz naśladuje mnie, męża, swoich braci. Na przykład chce mnie całować
                      w usta, bo widzi, że jego tata tak robi.

                      Ostatnio też bardzo spodobało mu się na wszystko prawie mówić "nie cie".
                      A śmiesznie na autobus mówi kabuk, a na obiad - obak. Wiele słów prostych mówi
                      poprawnie: koń, kot, picie, banan, kawa, noc, bajka, zimno i inne.

                      Trzymajcie się.
                      • izabela72 Re: postępy 17.10.05, 10:52
                        Cześć,
                        My też mamy jeszcze zaległą szczepionkę z czerwca ;-( w zeszłym tygodniu kiedy
                        mogła być zrobiona był remont w przychodni, teraz za to mamy katar...
                        Nocnik nadal nie jest wykorzystywany w odpowiedni sposób.
                        Buntów narazie nie ma - tzn. są pewne oznaki manifestowania własnego zdania,
                        ale spokojne. Ostatnio jak Gabi chce coś wziąć czy zrobić pyta: "Mogię???"
                        czeka na "możesz" i wtedy bierze. Takie zdyscyplinowane dziecko wink) - tylko
                        jak bardzo chce to i tak weźmie, niezależnie od zgody mamy...
                        Z grzecznościowych zwrotów ciągle mówi "plosię" jak coś podaje i jak tylko
                        wychodzimy z mieszkania ciągle powtarza "obri", czyli "dzień dobry" i skłania
                        główkę witając się z sąsiadami (a czasem na pustej klatce schodowej)...
                        Nauczyła się mówić "piciopotam" (czyli hipopotam) i "kocham"
                        śmiesznie jest jak siada z książką i mówi: "czitam" wink))
                        Pozdrawiamy narazie,
                        Iza i Gabrysia

                        • r.kruger Re: postępy 19.10.05, 17:58
                          Dzisiaj jak zdjełam Mikowi pieluche jak zwykle uciekł. Poszłam za nim ze
                          świerzą. Stanął obok fotela i mówi "siku" ale już nic nie zdążyłam zrobić. Znów
                          podłoga...ale to już jakiś postęp ? może zacznie coraz wcześniej informować ?
                          • johanna2 przestraszony synek 19.10.05, 23:00
                            Czesc dziewczyny
                            Mam jedno pytanie, a mianowicie czy wasze styczniaki tez sa takie bojazliwe.Bo
                            co chodzi o mojego syna to ostatnio nie wiem co sie z nim stalo nigdy niczego i
                            nikogo sie nie bal, a w ostatnim czasie zdarza mu sie czegos wystraszyc.Np.
                            bylismy w piaskownicy i zobaczyl pajaka wpadl w taka panike ze nie moglam go od
                            siebie oderwac tak mnie trzymal za szyje, ale pomyslalam ze moze tak raptownie
                            mu sie ukazal i moze sie tym przestraszyl, ale dzis w czasie kapieli wszystko w
                            porzadku kapal sie z siostra bawili sie i smiali do rozpuku i raptownie
                            krzyk,poprostu wystraszyl sie piany ktora wczesniej zrobili i nie chcial zejsc
                            z kolan siostry a jak podeszlam do niego to od razu chcial wyjsc.Gdzie do tej
                            pory kochal sie kapac i moglby tam siedziec wiecznosc.Drogie mamy czy
                            zauwazylyscie cos takiego u waszych pociech. Powoli zaczyna mnie to martwic i
                            nie wiem co mam robic czy odczekac czy moze isc z tym do lekarza co byscie mi
                            poradzily.Poza tym jest bystrym i zawsze usmiechnietym dzieckiem i zadne z nas
                            go nigdy nie wystraszylo.Prosze o wasze opinie co o tym sadzicie.
                            • keluwe Re: przestraszony synek 20.10.05, 15:39
                              Cześć
                              Musiałam się zmaterializować, bo chciałam ogłosić, że ja nadal daję cyca
                              Michałowi. Mam zamiar nie przestawać do jego 2-gich urodzin, a potem jeszcze
                              pomyślę. Nadal nie pracuję, a Michał ciągnie cyca tylko rano i wieczorem, więc
                              go nie odstawiam.
                              Mówią już Wasze pociechy swoje imiona?
                              Mój najpierw mówił o swojej podobiźnie na zdjęciu, że to Michał, a teraz (od 3-
                              4 dni) namiętnie powtarza "Michał" w sposób nie dający się podrobić. Mniej
                              więcej jest to tak jakby normalnie powiedzieć -mi-, a -chał- zahuczeć jak sowa.

                              Wczoraj kupiliśmy sobie stół i 4 krzesła i w końcu Michał ma na stałe
                              zamontowany swój fotelik do krzesła. Teraz to dobiero są obiady rodzinne -
                              pełna kultura!!!
                              • miniakoz Re: przestraszony synek i córeczka 20.10.05, 16:19
                                po pierwsze witam keluwe!!! co sie z tobą działo kobito???
                                Moja tez ostatnio bojaźliwa, martwi mnie to!! Jak lezy na przewijaku to sie boi
                                ,że spadnie i trzyma mnie kurczowo, panika"bam bam".Boi sie ciemnośći nawet jak
                                leze koło niej to opowiada "łaaa!" czyli strach nie można jej uspokoić lezy na
                                mnie i dopiero zasypia.Zaczeła tez bać sie odkurzacza i póki odkurzam
                                wyje.Jeszcze pare rzeczy by sie znalazło czego sie boi.Mówi po swojemu ale coraz
                                wiecej , imię ma za trudne i nie mówi go ale mówi do kolezanki "Kasi" przefajnie
                                sie razem bawią(mam ich zdjęcie w wątku) i dogaduja się swietnie po
                                swojemu.Pozdrawiam
                                • r.kruger Re: przestraszony synek i córeczka 20.10.05, 17:29
                                  Taki etap(dziecko nie musi go przechodzić), Miko w nocy "walczy z potworami"
                                  obawiam się że ma po mnie skłonność do złych, bardzo złch snów
                                  nie chcę się mądrować ale podzielę się tym co wiem: nie należy wyśmiewać ani
                                  zanadto pielęgnować takich lęków. Należy spokojnie tłumaczyć co jest a co nie
                                  jest groźne. W sytuacjach banalnych pokazywać że jest mama, tata...i że jest
                                  bezpiecznie
                                  nasze dzieci mają niesamowitą wyobraźnię i nie uda nam się całkiem ich zrozumieć
                              • jotka34 Re: przestraszony synek 22.10.05, 18:34
                                Gratuluję długiego karmienia. Jesteś chyba najwytrwalsza z nas w tym względzie.
                                Mój Marek na siebie już dawno mówi Maek albo Majek, a na swojego brata Michała
                                mówi Ichał też już dawno.

                                • r.kruger synek 24.10.05, 12:37
                                  Musiałam zostawić moje słoneczko na 4dni, byłam na patologii ciąży. Ja płakałam
                                  za nim w poduszke-on w najlepsze bawił się z innymi domownikami...
                                  ale dziś w nocy spał z nami, za każdym razem jak wstawałam do toalety Miko
                                  robił koncert ! uspokajał się dopiero po kwadransie...i tata mocno zmęczony
                                  poszedł do pracy.
                                  Cieszę się że maluch nie odczuł mojej nieobecności ale było mi przykro jak po
                                  krótkiej wizycie w szpitalu wziął tate za ręke, zrobił mi papa i poszedł bez
                                  żalu...
                                  • r.kruger uciekłyście??? 25.10.05, 22:01
                                    cisza jak makiem zasiał...
                                    Mikołaj od wczoraj obejrzał chyba 10razy Kubusia i Hefalumpy, spiewa z nimi
                                    piosenke-normalnie kabaret
                                    • agamamaolika Re: uciekłyście??? 26.10.05, 08:13
                                      Ne uciekłyśmy, o nie (przynajmniej ja hihismile
                                      Moja Oliwka wczoraj wyciągła sobie organki takie z melodyjkami, ustawiła na
                                      środku kuchni, puściła melodyjki i zaczęła się kręcić w kółko, w rytm melodi
                                      przy czym co chwilę się zatrzymywała i śmiała do rozpuku. Dopiero po chwili
                                      zrozumiałam, że śmiała się, bo jej się kręciło w główce! Niestety za którymś
                                      razem nie udało jej się utrzymać równowagi i cała zabawa zakończyła się
                                      upadkiem, na szczęście nie groźnym.

                                      Coś mi się zdaje, że podpatrzyła u Teletubisiów, które zresztą regularnie
                                      oglądamysmile)))
                                      Całuski, Aga&Oli
                            • mbkow Re: przestraszony synek 20.10.05, 20:48
                              hej!
                              czytalam w jednym z "dzieck" wink, ze w okolicach 2 roku zycia dziecko zaczyna sie
                              bac rzeczy, ktorych wczesniej sie nie balo. u nas akurat nie ma czegos takiego.
                              na forum edzicko jest taki watek o smiesznych fobiach, mozesz poczytac, bo
                              oprocz tego, ze sa strasznie smieszne, to najczesciej dotycza dzieci w wieku
                              naszych.
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=30306679
                              a moj synek to urodzony pilkarz. ostatnio podrzuca pilke do glowkowania, raz na
                              jakis czas udaje mu sie odbic i wtedy pokazuje na glowke i mowi "ała". jak kopnę
                              do niego i pilka odbije sie od kolanka, tez pokazuje na kolanko i mowi "ała".
                              nastepnym etapem bedzie turlanie sie po podlodze z wykrzywiona mina wink
                              poza tym chyba wreszcie skonczyla sie biegunka, ktora zaczela sie jeszcze we
                              wrzesniu. lekarz mowi, ze to efekt wizyty za granica i rozregulowania organizmu.
                              Stas mowi swoje imie. brzmi ono 'Sać' lub 'Saś' smile
                              pozdrawiam, monika
                              • johanna2 Re: przestraszony synek 20.10.05, 21:07
                                Dziekuje wam wszystkim za odpowiedz uspokoilyscie mnie troche,moze niedlugo
                                minie, tak jak piszecie znalazlo by sie wiecej takich przykladow np. bawi sam
                                nagle podbiega do mnie i mowi "mama ci o " to znaczy ze cos go wystraszylo ale
                                za chwile zapomina i idzie bawic sie dalej.Dwoje starszych dzieci tego nie
                                mialo dlatego sie wystraszylam. Swojego imienia nie potrafi jeszcze powiedziec
                                chodz wydaje mi sie ze jest latwiejsze niz brata, na brata wola "gly gly" to
                                znaczy Christian na siostre jeszcze zesmy nie rozszyfrowali,ale zaczyna mowic
                                coraz wiecej. A niema latwo bo ciagnie dwa jezyki naraz naj zabawniejsze jest
                                ze jezeli nauczy sie nowego wyrazu to potrafi powiedziec w dwoch jezykach.Co
                                chodzi o nocnik to dla niego czarna magia jeszcze, jak zrobi to lapie sie z
                                przodu albo z tylu takze wie juz o co chodzi ale na nocnik nie chce nawet
                                spojrzec.Juz niedlugo bilans dwulatka jak to szybko zlecialo nie sadzicie
                                tez ,czy bedziecie szczepic swoich maluchow przeciw grypie.
                                Pozdrawiam
                                • keluwe a u nas 26.10.05, 13:55
                                  Jeszcze czymś Was zaskoczę (oprócz tego, że nadal daję Michałowi cyca):
                                  Michał PIERWSZY RAZ jest chory. Tak typowo - ma kaszel, katar i przez trzy dni
                                  gorączkę. Oczywiście zaczął chorować w sobotę po południu, gdy nasza lekarka
                                  już była w domu i musieliśmy w niedzielę iść do lekarza dyżurnego (nikumu nie
                                  polecam!).

                                  Teraz już Wam mogę napisać dlaczego nie pisałam na forum od tak dawna. Tutaj
                                  głównie można dowiedzieć się na co Wasze maluszki chorują(oczywiście nie
                                  tylko!), a to dla mnie był zupełnie nie zajmujący temat.
                                  No ale teraz już w pełni jesteśmy z Michałem "normalni", czyli chorowanie już
                                  zaliczyliśmy.

                                  A poza tym piszcie Kobity, bo od 20-tego posucha.
                                  • miniakoz Re: a u nas- oj ty babo 27.10.05, 11:02
                                    no wiesz co? tylko o chorobach??? nie przesadzaj a ja sie o ciebie zamartwiałam
                                    co sie z toba stało!!! nawet wymysliłam jak masz na nazwisko by twój nick
                                    zapamietać i wymysliłam uwaga....smile KELusińska WEronika hi hi i zastanawiam sie
                                    co z ta Weronika sie stało, wiec napisz wiecej co u was, to ,ze nie chorował to
                                    na pewno zasługa cyca ale teraz to już mleko bardziej by sie przymilić i
                                    większych wartosci juz chyba nie ma tak słyszałam ciekawe jak wam pójdzie
                                    odstawianie.My na razie odpukac nie chorujemy i oby tak dalej.Pozdrawiam
                                    • iwonafilip Re: a u nas- oj ty babo 28.10.05, 17:27
                                      oj Kulewe rozbroiłas mnie
                                      no i oczywiscie moja wina bo to moje dziecko na tym wątku najwiecej choruje
                                      gratulacje dla was ze tyle wytrzymaliscie bez chorób

                                      ostatnio nie miałam czasu pisac
                                      jak juz cos zaczełam pisac to zawsze cos i ostatnio komp tez sie rozsypał
                                      ech mamy mnóstwo zajec
                                      no i zdrowie Filipka tez ostatnio nieciekawie
                                      jutro czeka mnie pracowity dzionek bo w niedziele przyjezdza firma przeprowadzkowa po mój dobytek i musze wszystko skonczyc
                                      sprzedałam samochód i teraz jak bez ręki jestem uzalezniona od tesciowej a musze jezdzic po lekarzach i w ogóle
                                      chwilami mam juz dosc

                                      Filipek ostatnio jest niemozliwy
                                      straszny z niego łobuz i złosnik
                                      ma w nosie moje prosby i groźby moge sie nawet wydrzec i nic nie pomaga on dalej swoje
                                      czasem ręce mi opadają

                                      ciekawa jestem jak mały zniesie przeprowadzke i jak zaklimatyzuje sie w nozym kraju
                                      jedno mnie cieszy - bedzie godzine wczesniej chodził spać smile)

                                      Milenko jesli dobrze pamietam kulewe ma na imie Ewa

                                      pozdrawiamy styczniaki


                                      zapomniałabym
                                      potrzebna mi bardzo zajmujaca zabawka dla mojego synka by wytzrymał spokojnie w samolocie
                                      moze cos polecicie?
                                      • agamamaolika Re: a u nas- oj ty babo 29.10.05, 18:41
                                        Witamy,
                                        U nas wesoło, Oliwka biega, skacze, piszczy i gada jak najęta, zna już ok 50
                                        słów, buduje z nich zdania czsem śmieszne niegramatyczne typu "jes tu tata"
                                        zamiast "tu jest tata".
                                        Maluje wszystkim i po wszystkimsmile)) Ale ostatnio mile mnie zaskoczyła,
                                        poprosiłam, żeby namalowała tatę i mówię: "Tata ma głowę"- Oliwka maluje duże
                                        kółko, potem oko - namalowała w środku oko, drugie oko, potem nos i buzię.
                                        Myślałam, że to przypadek, więc poprosiłam, żeby namalowała babcię i znowu:
                                        głowa,oko, drugie oko, nos i buzia, powstała piękna twarz babci- ach jaka byłam
                                        z niej dumna!!!

                                        Poza tym mała uwielbia pozować do zdięć, ustawia się, robi
                                        charakterystyczną "pozującą" minę i czeka aż jej zrobię zdięcie.

                                        Wstaje codziennie o 7 rano, jak w zegarku, aż się boję zmiany czasu. Pobódka o
                                        6 rano to będzie dla mnie zabójstwosad((

                                        Buziaczki dla styczniakówsmile))

                                        P.S. Iwonko zapakuj synkowi na podróż taką torbę z różnymi drobiazgami, typu
                                        mała książeczka, samochodzik itp kilka nowych i kilka takich, które już zna i
                                        niech wyciąga po jednej zabawce. To go zajmie na dobrą chwilę a jak nie to może
                                        plastelina???
    • r.kruger zajmująca... 29.10.05, 21:43
      Mikołajowi wystarczyłby czajnik i filiżanka smile
      ale poważnie-znajomi kupili książeczke-taką co ma grube kartki i wyraźne
      obrazki,bajki Disneya dołączone do nich są postaci-magnesy i można je
      umieszczać w wybranych miejscach w książce-dzieci nie mogły się oderwać
      oni kupili w Auchanie, ja widziałam w średniej wielkości księgarni-jest np.
      Królewna Śnieżka, Kubuś Puchatek...
      • miniakoz Re: zajmująca... 30.10.05, 12:14
        moja ostatnio przez dzien była zajęta kalendarzem adwentowym za ok 3
        zł.Wyjeliśmy czekoladki a mała otwierała i zamykała okienka i pytała co jest w
        kazdym okienku np. tu gwiazdka tu Mikołaj , dużo szczegółów na samym
        obrazku,zarazem to przygotowanie do świąt bo teraz będa wiedziały co sie
        dziejesmilei czas tłumaczyćsmile
        • iwonafilip Re: zajmująca... 30.10.05, 15:23
          wczoraj nasz dobytek wyruszył w droge
          ekipa była przemiła choc prawie zabili mnie śmiechem za pomysłowość
          nikt wczesniej nie pomyślał o takich wieeeelkich kartonach
          (wykorzystałam dwa po duzych lodówkach)
          ogólnie na liscie znalazło sie 50 pozycji
          i oczywiscie zdumienie ze dziecko ma wiecej zabawek nic mamusia ciuchów smile
          zostałam pochwalona za profesjonalne zapakowanie i pomysłowosć
          mam nadzieje ze mój nowiutki serwis obiadowy dojedzie cały smile)

          dzieki bardzo za pomysły
          poszukam super ksiązeczki i plastelina sie przyda
          niby to tylko 4 godzinki ale dla takiego żywiołka to jak wiecznosc


          ostatnio hitem u nas jest rozstawianie gości i domowników
          po wejsciu Filipek pokazuje co trzeba zdjąć i gdzie połozyc czy powiesić
          a niech ktoś spróbuje wejśc w butach smile
          w pokojupokazuje gdzie kto ma usiasc mówiąc "tu siad" i pokazuje paluszkiem
          a spróbuj go człowieku nie posłuchac to ciągnie na siłe
          oj ubaw z niego mamy

          pozdrowionka dla styczniaków
    • mbkow Stasio, maly braciszek....... 30.10.05, 22:38
      czesc i czolem!
      Stacho jeszcze nie wie, ale czeka go mala niespodzianka w lipcu. bedzie sie
      dzialo, czyli Weronka lub Tymek (a moze Weronka i Tymek albo....) jestesmy w
      permanentnym szoku, bo wpadlismy, a Stasio zajal nam pare lat i mnostwo osob,
      zeby sie pojawic na swiecie wink))
      teraz widze, jakie to mam ksiazatko w domu! zasypia tylko z kims, spi w duzym
      lozku, wciaz chetnie przemieszcza sie na cudzych rekach (np. na IIIp)... bede
      musiala sie wziac i troche go nauczyc samodzielnosci. pewnie dla mnie to bedzie
      wiekszy problem niz dla niego.
      Stas lubi opowiadac, ale sa to dosc "mantrowe" opowiesci. dzis 20min omawialismy
      jak to 'taija', czyli tramwaj, byl tam i teraz jest papa. albo bylismy na
      basenie i bylo 'mok', 'oda' oraz 'pika' i 'kóko', czyli wrzucal pilki do kolka wink))
      moim ulubionym slowem Stasia jest 'motiłka' czyli motyl.
      a w ogole to mlody duzo opowiada, ale stosunkowow malo slow uzywa. ma dni
      samodzielnosci i sam je oraz wchodzi na IIIp. rysuje bardzo energicznie, ciagle
      ucieka, bawi sie wszystkim, czym nie moze, zabawki sa nudne. no, oprocz pilki. i
      co chwila ma biegunke!?!?!
      pozrawiam wszystkie mamy oraz styczniaki-slodziaki!
      monika
      • agamamaolika Re: Stasio, maly braciszek....... 31.10.05, 07:33
        O rany mbkow, GRATULUJĘ!!!!
        Ja też bym chciała już drugiego dzidziusia, wczoraj się rozczuliłam bo
        szwagierka oddała mi moje ubrania ciążowe z czasów ciąży z Oliwką i zatęskniłam
        znowu za maleństwem w domu, ale u nas to jeszcze nie czassmile
        Pozdrawiamy
        Aga&Oli
        • r.kruger Re: Stasio, maly braciszek..Mikołaj już niedługo 31.10.05, 12:26
          przestanie być książątkiem, jedynakiem...od trzech dni i przede wszystkim nocy
          wczepia się we mnie, zmusza okropnie żałosnym płaczem do noszenia na
          rękach...przytulania...
          a druga ciąża? gratuluje, myślę że będzie cudownie, ja prócz wielu obaw mam
          coraz więcej pozytywnych myśli
          moja była zagrożona-jak i pierwsza. Mieliśmy nadzieje że uda mi się donosić
          do "granicy zycia" czekałam na wcześniaka a tym czasem będe miała donoszonego
          bączka.
          Bardzo już bym chciała mieć ich obu obok siebie
          • miniakoz Re: Moja KOZA !!! 31.10.05, 13:05
            na wstępie gratuluję i życzę zdrówka! ja sie chyba nie zdecyduję trwaja
            negocjację z mężem bo ja już chyba nie dałabym rady (48kg!przed ciażą 56kg)
            Moja Dobrunia straszna koza sie robi, okazuje swoje zdanie bardzo dobitnie i nic
            sie nas nie słucha na wszystko sie buntuje czy to przebieranie czy spanie krzyk
            i tupanie czy wasze tez tak maja i jak sobie radzicie z takim uparciuchem?
      • mbkow dziekuje pieknie :-) 31.10.05, 20:46
        dziekuje Wam! nasza radosc siega zenitu wink tez chodze rozanielona na widok
        malych ubranek i malych dzidziulek wink NIE-SA-MO-WI-TE!!!!!!!!! mam tyle energii
        i radochy, ze spokojnie oswietle caly Gdansk wink))
        niesamowite jest to, ze teraz Stasio jest malutki, a jak sie urodzi dzidzia,
        Stas zrobi sie duzym chlopczykiem!
        niesamowte, ale chyba sie powtarzam.... wink
        r.kruger trzymaj sie cieplutko, teraz juz zycze jak najszybszego rozwiazania smile
        a Wy, dziewczyny uwazajcie, bo niespodzianki chodza po ludziach!!! smile)))))))))
        monika
        • r.kruger Re: dziekuje pieknie :-) 03.11.05, 20:21
          MIkołaj wspinał się na szafke po ciężarówce, ta odjechała i teraz mój smyk ma
          śliwke pod okiem, prawidziwie "śliwkową" buuu
          • iwonafilip Re: dziekuje pieknie :-) 04.11.05, 15:22

            buuuuu sad
            buzial dla Mikiego w sliwke niech szybko znika
            my tez ciągle zaliczamy jakies wypadki
            wczoraj misiek wlazł na szafke i uderzył skronią
            oj przetsraszylam sie
            juz sie nie moge doczekac az moje dziecko przestanie sie przewracac czy uderzac
            ale na to to chyba poczekam jeszcze kiiiilka lat uncertain

            musiałam dzisiaj isc do zabawkowego bo moje dziecko sie nudzi
            jego zabawki pojechały juz do nowego mieszkania a on został z kilkoma autkami i tyle
            doszło do tego ze moja małpeczka zaczęł łazic po meblach z nudów
            no nic wydalismy troche i teraz Filip ma co robic
            i juz mnie nie męczy zeby znim liczyc
            mam za sowje nauczyłam go liczyc na paluszkach i teraz ciągle to robimy
            sam policzy tylko do trzech (ale jak ślicznie to brzmi) i reszte juz ja licze on tylko przebiera paluszkami
            ubaw nieziemski, wszyscy wkoło sie zachwycają a ja mam dosc
            zeby tak chociaz na chwilke o tym zapomniał
            nawet mamy pobudki w srodku nocy na liczenie

            osalec mozna z tymi maluchammi

            a dzisiaj az si epopłakałam widząc radosc małego z nowych zabawek
    • miniakoz Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 08.11.05, 09:41
      czy to tylko ja mam koze w domu.Najgorzej z przebieraniem pieluchy niestety nic
      nie pomaga kończy sie na krzyku i siłą trzeba nakłaniać.Jak sobie z tym radzić
      bo cos nam nie idzie.
      Druga sprawa to czy dajecie dzieciom parówki bo usłyszałam dzis w radio,ze w
      przedszkolach nie daja dzieciom parówek bo niezdrowe -to co w zamian? Moje
      uwielbia parówki.
      • izabela72 Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 08.11.05, 12:49
        Cześć - moja Gabrysia też lubi parówki - daję jej Morlinki lub Berlinki. Mam
        nadzieję, że oznaczenie instytutu matki i dziecka na opakowaniu tych pierwszych
        jest tam z uzasadnionego względu.
        Z pieluchami narazie jest ok, ale ponieważ teraz jest ciepło od centralnego i
        łatwo można suszyć ubrania, babcia zaczęła edukację nocnikową wnusi i od
        wczoraj moje dziecko w dzień "próbuje wcelować w nocnik" wink)) sukces jest
        połowiczny, ale być może się za jakiś czas uda. W każdym razie jak chodzi bez
        pieluchy i zrobi siusiu to robi to na niej wyraźnie niemiłe wrażenie. Tak więc
        nocnik ma szanse - może przez drugimi urodzinami uda się nam przynajmniej w
        dzień pozbyć pieluchy.
        Pozdrawiamy
        • r.kruger Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 10.11.05, 15:08
          Przerabiamy mega-psoty i gwałtowne zmiany nastrojów ale przez te wredne "5"
          trzy naraz idą. boleśnie i niespiesznie
          mam już zasikaną wykładzine. Nocnik zrobił się toksyczny czasem uda się do
          muszli....ale że za dwa dni mam rodzić to ambicje "nocnikowe" u mnie marne
          • jotka34 do r.kruger 12.11.05, 14:56
            To dziś termin porodu?
            Życzę udanego rozwiązania, zdrowego dzidziusia, Tobie sił po porodzie i
            Mikołajowi wyciszenia i szybkiego wyjścia "5".
      • jotka34 Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 12.11.05, 15:07
        Mój Marek buntuje się tylko na spacerku, jak nie chce wracać albo chce iść w
        drugą stronę. Nie pamiętam już kiedy jeździliśmy wózkiem. Chyba się pożegnamy z
        wózkiem. Z jednej strony to dobrze, bo na trzecie piętro wcale mi się nie chce
        taszczyć wózka.
        Bunt trzeba przeczekać, bo to naturalna cecha rozwojowa. Wiadomo, że jak trzeba
        pieluchę zmienić, pójść gdzieś to brać dziecko i koniec, ale też można dać mu
        wybór tam gdzie można np. żeby wybrało sobie ubranie, zabawkę itp.

        Parówki rzeczywiście niezbyt zdrowe są. Jeśli już to dobrych firm. Mój
        codziennie rano je zupę mleczną gęstą, potem jakiś owoc, kanapkę, obiad, serek,
        na kolację kanapki, sałatkę, albo coś z obiadu.

        Pozdrawiam
        • renka14 Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 12.11.05, 20:30
          cześć rówieśniczki, zabrałyśmy się z Regi po raz kolejny za edukację nocnikową,
          6 do 5 dla mnie, czyli 5 razy do pieluchy i 6 razy do nocnika, nie wiem czy to
          przypadkiem nie za dużo razy, ale wypiła też sporo, zobaczymy jak nam się uda
          jutro,
          przy czym wyobraźcie sobie, że mała w nocy w ogóle nie siusia, budzi się z
          suchą pieluchą, siadamy na nocniczek, pięknie zrobi, bije brawo, a im dalej w
          dzień tym gorzej
          ulubione słowo, niestety - "moje"
          • izabela72 pieluchy precz ;-)) 14.11.05, 09:39
            No i stało się - Gabi wyrosła z pieluch wink - z dnia na dzień
            W ciągu kilku dni "pokochała" nocnik - krzyczy "siusiu jeście" i nie chce z
            niego zejść... Nie daje sobie założyć pieluchy i w dzień trzyma siusiu dopóki
            nie usiądzie na nocnik mimo tego, że ma założoną pieluchę (tak było właśnie 2
            razy na weekendowych wycieczkach kiedy to na wszelki wypadek był pampers).
            Bardzo się cieszymy, tylko akurat w zeszłą niedzielę kupiliśmy pakę
            pieluch...no i teraz trzeba wszędzie zabierać nocnik wink
            Pozdrawiamy i życzymy wszystkim sukcesów w ww temacie smile)))))))))))
            • b-w-w Re: pieluchy precz ;-)) 22.11.05, 12:28
              jejku...zazdroszcze....ja nie wiem kiedy nas TO szczescie spotka
              obiecalam sobie ze nie bede nic na sile ale kurcze, ilez mozna czekac,
              za 2 mies. juz 2 latka...

              pozdrawiam
      • ewis Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 14.11.05, 11:35
        Miniakoz smile
        Druga koza jest u mnie wink Czasem jej wrzaski slychac chyba od morza do Tatr...
        Protesty (z ekstremalnym rzutem na ziemie wlacznie) sa na haslo pielucha, zmiana
        ubranka, wsiadanie do samochodu itp. I oczywiscie czasem w sytuacjach jeszcze
        mniej uzasadnionych wink jak na przyklad powrot do domu...

        kasia, mama Ewuni (ur.22.10.2001) i Ali (16.01.2004)
        Stare fotki
        Nowe fotki

        *** nie mam polskich liter ***
        • agamamaolika Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 14.11.05, 17:26
          Witam wszystkich,

          U nas to samo - bunt dwulatka czyli "Oji ce" (Oli chce) i koniec. A jak nie to
          płacz, rzucanie się na ziemię itd. Ale cóż zrobić, trzeba przetrwać.

          My z pampersem pożegnałyśmy się już 2 miesiące temu, ale na noc i tak jej
          zakładam - tak dla bezpieczeństwa, chodziaż budzi się praktycznie zawsze z
          suchą pieluchą to czasem poprostu nie zdąży na nocnik.
          Izabela72 - nic się nie martw, wykorzystasz całą pakę. Ja też myślałam, że będę
          musiała wyrzucić bo mała praktycznie z dnia na dzień przestała sikać i
          wszystkie się zużyły. Oczywiście trwało to jakiś czas, ale przecież to są już
          te największe prawda.
          Pozdrawiamy
          Aga&Oli
          • ania175 Re: przerabiacie juz "bunt dwulatka"? 15.11.05, 15:24
            U nas bunt na całego. Leoś własciwie już od kilku miesięcy rzuca sie na
            podłogę, na początku bardzo delikatnie próbował jeszcze uderzać główką, ale
            teraz po prostu kładzie się i leży. Domaga się co rusz czekoladki lub czegoś
            słodkiego. Bardzo grymasi przy jedzeniu, zaspokoi pierwszy głód kilkoma kęsami
            a później trzeba za nim biegać albo bardzo go czymś zająć.
            Na nocniczku załatwia się tylko w żłobku - i to jak sie uda, w domu nie mam
            kiedy go uczyć, czasami babcia go wysadza - kiedy akurat go pilnuje.
            A poza tym rośnie w oczach i dorośleje, jest już dość cieżki a często każe sie
            podnieść aby czegoś dosiegnąć - do czego nie da się dostawić taboretu.
            I ciągle nie daje mi nic zrobić.
            Pozdrawiam
            Ania.
            • r.kruger Mikołaj ma brata 17.11.05, 23:27
              witam, urodziłam i wróciłam...
              jak opanuję ten zgiełk tego nie wiem, Miko bardziej za babcią niż za mną
              nie zdążył jeszcze "rogów" pokazać, głaszcze braciszka jak kotka, koniecznie
              uparł się go chuśtać w foteliku...
              a z innej beczki-jak zrobi kupe, pokazuje pieluche i wstydzi się. Od jutra
              startujemy z nauką(w ciąży zaniedbałam ten temat)
              pozdrawiamy
              • miniakoz Re: Mikołaj ma brata-GRATULACJE!! 18.11.05, 13:42
                serdeczne gratulacje!!! tak spokojnie o tym piszesz jakby nic takiegosmile a tu
                nowy człowiek!!smile pewnie inaczej jest przy pierwszym dzieckusmile a przy drugim
                człowiek juz ma rozeznaniesmilecieszymy sie i czekamy na zdjęcia i wasze nowe
                przygody z powiekszona rodzinąsmile
              • miniakoz Re: Myslicie juz o prezentach dla dzieci? 18.11.05, 13:45
                co? gdzie? jak? i za ile? i czy na 6.12 tez cos macie zamiar włozyc pod
                poduszkę? - ja mysle o stempelkach ale nie wiem czy potem nie będę miała scian
                ozdobionych.W gre wchodzi tez ciastolina lub zestaw do sprzatania bo ostatnio
                chodzi ciągle z mopemsmile
                • r.kruger Re: Myslicie juz o prezentach dla dzieci? 18.11.05, 14:17
                  Ja myślę, lubię trafione prezenty-szczególnie dla dzieci. Podobnie jak rok temu
                  do Mika przyjdzie św.Mikołaj i będzie wręczał paczki, no mniejszego to raczej
                  nie obejdzie ale też coś mu kupie
                  A potem na gwiazdke spod choinki, sam będzie wyciągał (jeszcze nie wiem co)
                  • keluwe podróż pociagiem 21.11.05, 21:31
                    Mam nastrój się pochwalić, a przy okazji uspokoić zainteresowanych.
                    W poprzednią środę pojechałam z Michałem do jego Babci. Wzięłam wielki plecak i
                    wózek spacerówkę i "wsiadłam do pociągu...bylejakiego". Podróż w jedną stronę
                    to 3 i pół godziny samej jazdy pociągiem, a do tego jeszcze zaliczyliśmy
                    przesiadkę. No i muszę Wam powiedzieć, że się udało.
                    Problemy są z wsiadaniem i wysiadaniem z pociągu, bo schodki wąskie i strome, a
                    ludzie się pchają. Ale pomagają z własnej inicjatywy. Michał podczas jazdy do
                    Babci spał tylko pół godziny. Zjadł dużo ciastek, jeżdził samochodzikiem po
                    podłodze w przedziale, czytał książeczkę i zmuszał pasażerów do podziwiania
                    pociagów.
                    A podczas jazdy powrotnej był już tak przyzwyczajony do pociagu, że nic mu nie
                    przeszkadzało i spał ponad 1,5 godz.
                    Naprawdę się daje jeżdzić pociągami z maluchami. Nawet jak się Michał
                    zdenerwował i zaczął krzyczeć, nikt nie zwrócił nam uwagi i w spokoju mogłam
                    zastosować starą zasadę - znajdź dziecku coś nowego do zabawy/jedzenia, to
                    zaraz się uspokoi.

                    A przy okazji: Jak jedzie się z dzieckiem do lat 4, to trzeba na niego kupić
                    bilet zerowy i mieć dokument potwierdzający jego wiek. Dzięki temu można zabrać
                    ze sobą wózek za darmo. A do tego opiekun ma zniżkę na przejazd 30%.

                    Michał spał u Babci na złączonych fotelach. Szkoda tylko, że zaraz będzie
                    dłuższy niż to "łóżeczko". Po wyjeździe został tylko jeden kłopot. Dzisiaj
                    wieczorem Michał nie pozwolił mi położyć go w jego domowym łóżeczku ze
                    szczebelkami (wydzierał się strasznie). Na szczęście zgodził się usypiać na
                    materacu i usnął sam, a ja w tym czasie nasłuchiwałam z drugiego pokoju.
                    • izabela72 Re: podróż pociagiem 22.11.05, 11:13
                      Gratuluję udanej podróży wink))))
                      Ja obiecałam Gabrysi, że jak się zrobi ciepło to pojedziemy do Warszawy i
                      przejedziemy się tramwajem. Tzw. "tu-tut" fascynuje ją od zawsze, kiedy tylko
                      wjedziemy do jakiegoś miasta samochodem natychmiast wypatruje czy gdzieś nie
                      jedzie tramwaj. Tak więc czekamy na wiosnę wink
                      Na tramwaj też chyba nie trzeba biletu dla takiego malca?
                      Pozdrawiam
    • b-w-w slinienie sie....... 22.11.05, 12:36
      czy Wasze "prawie dwulatki" slinia sie jeszcze

      moj Szymus ma czasem takie dni ze trzeba mu przebierac bluzeczki
      bo sa cale pod szyjka mokre

      pozdrawiam
      • r.kruger Re: slinienie się,pieluchy i inne 22.11.05, 14:01
        Mikołaj się nie ślini, czasem jak gryzie paluszki(nadal rosną "5")
        Wprawdzie zaczął zwracać uwage na swoje potrzeby fizjologiczne ale coś mi się
        wydaje że patrzenie na niemowle tylko nas "cofa" niestety
        A w pociągu jak pisałam Mikołajowi się podobało. Na przejazdy komunikacji
        miejskiej do 4roku zycia nie ma biletu suspicious
        • karolajna10 skonczyć z pieluchami 23.11.05, 23:33
          mój synek za 2 mies konczy 2 lata i ciągle jedzcze w pieluchach co robić
          >
          • slonko12345 Re: skonczyć z pieluchami 25.11.05, 00:59
            Witajcie serdecznie!
            Dawno mnie nie było i widzę, że dużo się zmieniło. Gratuluję mamusiom
            dzidziusiów i fasolek i życzę dużo zdrówka i cierpliwości... bo u Was wszystko
            zaczyna się od nowa...
            My się jeszcze wstrzymamy z drugim dzieckiem, choć szczerze mówiąc, ja nie
            miałabym nic przeciwkosmile)) Tyle że warunki mieszkaniowo - pracowa na razie nie
            sprzyjają.
            Patusia (mam nadzieję, że jeszcze ją pamiętacie) jest już tak rozumna, że czasem
            się dziwię, ile taki JeszczeNieDwulatek już potrafi i umie.
            Niestety ciągle jeszcze pieluchy są w użyciu, ale nie robimy już dużych zapasów,
            bo moze to się zmieni. Tyle że do tej pory tylko parę razy udało się zrobić
            siusiu na nocniksad((
            Ostatnio niepostrzeżenie wyszły jej dwie piątki na dole... oby te górne też nie
            sprawily kłopotu. A wszyscy mnie straszyli, że te ząbki sprawiają najwięcej bólu
            przy wychodzeniu.

            Czy myślicie może o zabawach fundamentalnych dla maluszków? Może któraś z Was
            już ma?
            ciekawa jestem, czy warto je kupić.

            Pozdrawiam,
            Marta
            • ewis Re: skonczyć z pieluchami 28.11.05, 20:05
              slonko12345 napisała:

              > Ostatnio niepostrzeżenie wyszły jej dwie piątki na dole... oby te górne też >
              > nie > sprawily kłopotu. A wszyscy mnie straszyli, że te ząbki sprawiają
              najwięcej ból przy wychodzeniu.
              >


              to pewnie dlatego Alunia jakiś czas temu dosłownie przepłakała dwie noce
              ostatnio... a matula nic nie skojarzyła, że to może ząbki...
    • mbkow pieluchy 27.11.05, 13:28
      hej!
      u nas przerwa w postepach. nauczycielka nieco niedomaga wink nudnosci i
      wymioty... Stas od przypadku do przypadku zrobi cos na nocnik, ale nie sadzam go
      regularnie. czekam, az skonczy sie 3 miesiac ciazy i wtedy ruszymy do walki z
      pielucha wink
      pozdr, monika
      • grubakama Re: pieluchy 27.11.05, 15:34
        Witam serdecznie.
        Czesto podglądam Wasz wątek, chodziaż nigdy nie pisze, dzisiaj zdecydowałam się
        cos napisac o moim synku.
        Wiktor ma 22 miesiące w styczniu skończy dwa latka, od sierpnia nie używamy
        pieluch w dzień, woła na nocnik, chociaż zdarzy mu sie jeszcze posikać w
        majtki. Pampersy zakładam mu do spania tylko. Po południu śpi czasami nawet
        trzy godziny, ale najczęście jest to 2 godzinna drzemka. Nie je jeszcze sam,
        chociaż juz próbuje wybierac z talerza zupke, lubi jeśc widelcem. Mówi mało,
        wiekszości cos po swojemu, ale domownicy go rozumieją. Od września wróciłam do
        pracy i mały zostaje z babcią i dziadkiem na zmiane i czasami sie zdarza, że
        nawet nie ma ochoty mnie witac ani męża jak wracamy z pracy, a do babci biegnie
        zawsze na ręcę, ale myślę że kiedyś przyjdzie taki dzień, że i nam się rzuci na
        szyję.
        Pozdrawiam wszystkie mamy i styczniowe skarby.
        • karolajna10 Re: pieluchy 27.11.05, 22:08
          Witam serdecznie
          Adaś 1 stycznia skonczy 2 latka. Niestety ma straszną niechęć do nocnika i
          odrazu z niego schodzi. Myśle ze ma teraz bardzo trudny okres. Jezeli razem z
          mężem nie pozwalamy mu na coś to rzuca sie na podłoge i płacze. Z szuflad
          wszystko wyciąga na podłogę bo musi być wszystko po jego myśli.Stara się
          wszedzie wchodzić byle było wysoko. Ostatnio stał się troche niejadkiem.
          Pozdrawiam wszystkie mamy i ich styczniowe skarby.
          • r.kruger Re: pieluchy 28.11.05, 12:13
            nocnik jako znienawidzony przedmiot kurzy się w łazience, ale zakupiłam
            "deske" na deske klozetową i niespodziewanie Mikołaj postanowił z niej
            korzystać. Wprawdzie o "potrzebie" zawiadamia jak już "sprawa jest w toku" ale
            zawsze to milowy krok
            ps: ja w ciąży też nie byłam dobrą nauczycielką-teraz nadrabiam
            • ewis Re: pieluchy 28.11.05, 20:02
              Ala pieluszkę używa tylko do spania i na spacer. W domu sama zdejmuje i się
              obsługuje smile Raz na 2-3 dni jest może jakaś wpadka, że nie zdąży zdjąć
              rajstopek w łazience...
              Nie przyłożyłam się ani trochę do tego osiągnięcia malutkiej - cała zasługa po
              stronie pań w żłobku, do którego od wrzesnia poszła Ala. Poza tym milutek
              samodzielnie je i powoli się cywilizuje. Przestała się rzucać na ziemię i wyć
              przeraźliwie z "byle" powodu. Za to prawdziwe oparcie ma w starszej siostrzyczce
              do której się przytula ("Ewa, oć, pitul") i tworzą razem wspólny front wink))

              Dziewczynki, które do niedawna były raczej obok siebie, teraz są niemalże
              nierozłączne (choć temperamenty mają skrajnie różne), razem się bawią,
              pocieszają, pamiętają o sobie smile

              Acha, dziś Ala powiedziała pierwsze zdanie "Ala ma majtki" smile)),

              I w ogóle - fajnie jest smile
              • selin77 Witam, witam :))) 28.11.05, 22:05
                oj jak mnie dawno nie było !!!
                witam wszystkie smile))

                muszę nadrobić wszystkie zaległości i poczytać wasze posty, bo nawet na to nie
                mam ostatnio czasu sad(

                Krzyś duży waży około 16 kilo smile)))
                ciuszki nosi na 86/92

                oczywiście cały czas w pampersach sad(
                chociaż wie do czego służy nocnik, to raczej siadać nie chce.

                Je najchętniej sam smile) ale drugą łyżką mogę mu pomagać, gorzej w żłobku,
                podobno chce jeść tylko sam !!

                buźka dla wszystkich i idę czytac POSTY !!!

                Pozdrawiam selin77
                • mamaquby Re: Witam, witam :))) 29.11.05, 12:23
                  witam, ale sie porobilo. goraco pozdrawiam i gratuluje wszystkim nowoupieczonym
                  mamom!!!!
                  Kuba ma swoje dni raz sie buntuje -nie te skarpetki, nie te spodnie, zmiana
                  pieluchy to koszmar, a raz jest aniolem.
                  wczoraj dal nam w nocy popalic - nie chcial usnac od 12 do 2.30. chcial do nas
                  do lozka, a staramy sie go oduczyc bo zaczal przychodzic o 22, jak my jeszcze
                  nie spalismy. no nic moze za kilka dni wszystko sie unormuje.
                  chce decydowac o wszystkim : mowi co gdzie polozyc albo przysuwa sobie krzeslo i
                  sam wlazi, albo "binde" czyli drabine. nie jestem go w stanie powstrzymac od
                  wspinania wiec pilnuje.
                  nocnik - dwa razy dziennie jak mu sie przypomni robi siusiu, ale poza tym nic.
                  gada jak najety, buduje zdania "nie ma Zosi", "Kubas edzie", "mamy oc" (mamo
                  chodz) albo "mama czytac", a najczesciej mowi "Kubasia sama"- i nie moge go
                  odzwyczaic aby mowil "sam". no nic.
                  rozwija sie strasznie szybko.

                  pozdrawiam serdecznie.
                  • r.kruger "siam" albo "nie" 29.11.05, 14:54
                    albo je sam-to co wybierze albo wcale...teraz coraz więcej rzeczy chce robić
                    sam, cieszy mnie to ale nie ukrywam że bywa kłopotliwe
                    Nauka wołania na kibelek w toku
                    Mikołaj nie mówi zdań,ostatnio niewiele mówi. Wrócił do pokazywania, chwilami
                    zamiast powiedzieć tak lub nie kiwa lub kręci głową...
    • b-w-w o ktorej zasypianie?? 30.11.05, 07:44
      U nas (od niedawna) wyglada to tak:
      pobudka kolo 9,
      poobiednia "drzemka" trwajaca 1,5 do 2 godzin
      i wieczorkiem (w nocy) zasypianie najczesciej kolo 22,czasem nawet dobrze po,
      oczywiscie z rodzicami w lozku (rodzice rzecz jasna tez musza juz spac wink)

      wiem,wiem....malemu brakuje rodzicow i chyba wieczorkami sobie odbija cale
      dnie spedzane z babcia ale kuurcze kolo 21 to chcialabym sobie troszke odpoczac
      po calym dniu,poczytac,poogladac tv....
      zwlaszcza ze po pracy staramy sie spedzac z Szymusiem czas, bawic sie, ogladac
      ksiazeczki itp

      pozdrawiam
      • mbkow Re: o ktorej zasypianie?? 03.12.05, 13:06
        Stasiek zasypia ok.21.00-21.30 budzi sie ok.7.30, potem ok.12.00 spi najczesciej
        kolo 2h. w duzym lozku, przy mnie lub mezu. tam tez spi...
        pozdr, monika
        • aducha007 Re: o ktorej zasypianie?? 03.12.05, 21:24
          Witamsmile
          Jestem tu pierwszy raz, ale poniewaz mam corke w podobnym wieku postanowilam
          sie dolaczyc do rozmowy. Moja Kluseczka ma prawie 2 lata i jak przykladne
          dziecko chodzi spac o 20 a wstaje o 7 rano.smile)) Megasukces, wolny wieczorsmile
          W ogole jest urocza jak kazde z opisywanych dzieci. Mam tylko problem...co pod
          choinke?
          Pozdrawiam
          • b-w-w a pod choinke... 05.12.05, 10:51
            ja napewno kupie jakas zabawke...jeszcze sie zastanawiam ale mysle ze bedzie to
            jakas czesc "little peple"-mamy juz remize strazacka z 2 autkami i ludzikami
            (bardzo lubi sie tym bawic) a teraz mysle albo o farmie albo jeszcze cos innego

            pozdrowionka
          • miniakoz Re: o ktorej zasypianie?? i prezenty 05.12.05, 13:34
            my wstajemy ok 7:30 a w dzień drzemka ok 11:30-ale z tym coraz gorzej bo dzis
            usypiałam ją godzinę i juz chciałam zrezygnować.Wieczorem nauka zasypania w
            swoim łózeczku trzymana za rączkę ale i tak w nocy przełazi do nas.Poz choinkę
            zestaw do sprzątania bo ciągle chodzi z mopemsmile pod poduszkę puzzle 4
            elementowe.Od babci cistolina i puzzle piankowe z litrkami(moze jeszcze
            stempelki...)a pod poduszkę teletubisie na dvd.No i niedługo urodzinki..........smile
            • agamamaolika Re: o ktorej zasypianie?? i prezenty 05.12.05, 17:42
              Witam,
              dawno mnie tu nie było, więc nadrabiamy zaległości.
              U nas pobódka ok 8 - 8:30 w week-end 10 (bo z tatą zawsze śpi dłużej), drzemka
              ok 14-15 ostatnio nawet później, a usypiamy 22. Oliwka od jakiegoś czasu sama
              usypia w łóżeczku, to znaczy kładzie się najpierw z nami, a potem, po naszych
              namowach jak to wspaniale spać w swoim łóżyczku z lalusiami i podusiami itd.
              najczęście przenosi się sama do łóżeczka i tam też śpi już do rana. Oczywiście
              tuż nad ranem przenosi się do nas i ew. dosypia jeszcze z pół godzinki.

              Co do prezentów mikołajkowych to właściwie mamy już to za sobą (Jak ktoś chce
              poznać szczegóły to zapraszam na nasz blogsmile. Trochę ich mała podostawała, z
              tym, że ja zarządziłam, że tylko jeden prezent może dostać w jeden dzień, bo
              inaczej sama nie wie czym się ma najpierw bawić. Tak więc mikołajki trwału u
              nas cały tydzieńsmile Na wtorek czyli konkretnie od Mikołaja Oliwka dostanie
              magiczną tablicę (tj taką po której się rysuje, odbija pieczątki a potem można
              szybko zmazać)
              Napiszę tak w skrócie co Oli dostała, może kogoś natchnie w ostatnie chwilismile))
              A więc: Dużą 67cm kuchnie do gotowania (niby od 3lat ale mała świetnie z nią
              sobie radzi), komplet malutkich porcelanowych filiżaneczek i tależyków, kpl
              małych plastikowych zwierzątek do jej kolekcji, wielką pakę klocków, dwie
              podusie w krztałcie zwierzątek, czerwone buciki-pieski, dużą piłkę do skakania
              (trzeba małą trzymać, ale mówie wam ile radości!) 3kpl ubranek, lalusię z małym
              pieskiem i słodycze oczywiście.
              Tyle, póki co.

              Tak poza tym to u nas bunt dwulatka w pełni, Oli niczym nie chce się dzielić
              (wszystko jest "moje" i koniec), wszystko robi "sama", toczymy ciągłe boje o
              ubieranie no i jak bym jej tylko pozwoliła, to cały dzień spędziła by oglądając
              Teletubisie, ogólnie wszystko jest niestety na niesad
              Kończę bo mała się budzi,
              Pozdrawiamy serdecznie
              Aga&Oli
    • karolajna10 Re: Styczeń 2004 05.12.05, 23:32
      Adaś ma prawie 2 latka, zasypia koło 22 daje mu do łóżeczka mleko i
      zasypia ,budzi sie koło 9.Po południu zazwyczaj śpi od godziny 13 do 16,musze
      go troche po zuziać na kolanach i zasypia.Pod choinke chcemy kupić małemu motor
      na gaz.
      www.Adulek.synek.pl
    • karolajna10 Re: Styczeń 2004 05.12.05, 23:36
      Adulek.synek.pl
      • agamamaolika Re: Motorek na gaz 06.12.05, 08:19
        My kupiliśmy w wakacjie Oliwce taki samochodzik - quadzik (ładowany na
        akumlator), rewelacja, mała nie chciała z niego zsiadać. On dodatkowo ma
        jeszcze melodyjkę (w jednej rączce gaz, w drugiej melodyjkasmile Mówię Wam super.
        • mamaquby Re:zasypianie 06.12.05, 13:49
          my walczymy ze spaniem.
          w dzien po 30 min. czytania i siedzenia przy lozeczku spi. od 13.30-15.30
          ale wieczorem jak zasnie okolo 20.20- usypia maz- to budzi sie w nocy ze 3 razy
          wolajac TAM! co oznacza natychmiast do nas do lozka. nawet jak nas tam nie ma to
          ciezko go przekonac do spania w swoim lozeczku, moze to przez te wyjete
          szczebelki.no nic to ze przychodzi nad ranem ok. ale my tez chcemy pozyc
          wieczorem, szczegolnie ze w dzien ja jestem z nim przez caly czas.walczymy wiec:
          tlumaczymy, spiewamy, czytamy az w koncu usypia. czasem jednak to trwa 1,5h, ale
          nie mozemy dac sie przekonac placzem i zaniesc do naszego lozka.
          a na gwiazdke ciastolina a co do reszty to nie jestem pewna wciaz sie rozgladam.
    • karolajna10 Re:przeziębiony 09.12.05, 15:08
      Od konca wrzesnia mały ma trzeci raz kaszel i ciągle kaszle tak urywająco
      lekarze zapisuja syropy ale nic nie pomaga teraz dodtaliśmy skierowanie na krew
      i mocz.
      smyki.pl/domeny/synek.pl/adulek/index.php
Inne wątki na temat:
Pełna wersja