nitkanitka Do Asi asnopki 07.07.04, 23:59 Asiu, jak tam zdrówko Mateuszka? Jeżeli mogę prosić to również poproszę o przesłanie zdjęć nitkanitka@gazeta.pl I kolejna sprawa, zachecałaś mnie do udziłu w zajęciach "basenowych" z tym, że nie pamiętam gdzie? Napisz coś wiecej o tych zajęciach proszę Pozdrawiam Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Zdrówka dla Szymusia,naczyniaki ,drgawki 08.07.04, 00:29 Duzo duzo zdrówka dla Szymusia i oby juz nigdy nie wracał do szpitla ! Za jakies płótora miesiaca czeka Nas tz. mojego Jaska operacyjne uzunięcie naczyniak z oczka. Strasznie sie tego boję zwłaszcza ze zbieg ten jest wykonywany pod narkoza.Nie dosc ze mamy tych naczyniaków tyle to jeszcze na samym oczku sie zrobił :o( Niecierpie tych naczyniaków !!!! Nie wiem która z e-mam miał taki problem ale my całkiem niedawno mielismy akcje drgawki . Własnie wracalismy ze szcepienia (błonica tęzec krztusiec)Wracając było brdzo goraco w samochodzie ,Jaś był bardzo goracy (trudno mi powiedzieć czy miał tempareature czy nie ) i dostał drgawek .... (trwało to kilka sekund i powtórzyło się dwa razy pod rzad) Strasznie sie wystraszyłam .Bylismy u lekarza nie bardzo umiała nam coś powiedzieć , szcepionka , czy gorąco ? Nie mniej mamy opbserwować Jaska , nie przegrzewac a luminal zawsze w pogotowiu trzymac! Miesiąc temu Jas miał badanie EEG właśnie z powodu drgawek które mial w drugim miesiącu zycia (tylko raz ) ale wyszło dobrze ! więc juz sam a nie wiem co to jest . Pozdrawiam kasia Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 08:36 Dzisiejsza noc to czyste kongo. Mała zasnęła ok.19, ale o 23 obudziła się i zaczęła bawić w najlepsze. Nie pomagało noszenie na rękach, ulubiona karuzelka, ani muzyka bobasa. Zasnęła dopiero ok.1.30. Chodzę na rzęsach, tym bardziej ze wstala o 6 i NADAL NIE ŚPI. Ale kaszle ciut mniej )) Asiu od Natalki. Czy Ty karmisz piersią (pytam, bo nie pamiętam). Wieczorem, po marudnym dniu Tosi wypijam szklankę naparu z melisy i ona to wypija razem z moim mlekiem. Zlecił mi to lekarz i w większości wypadków działa - no chyba, że jest baaaardzoooooo źle. Wtedy klops totalny. Tjoanno i wszystkie mamy podające dzieciom leki i przebywające w szpitalach. Gdy urodził się nasz syn, mój mąż dostał w prezerncie 'Vademecum ojca' autorstwa Korwina-Mikke. Otóż ten pan, ktorego lubię za głądkość wymowy i elegancję, pisze w tej książce, że dzieciom należy mówić prawdę, tzn. że lekarstwa to okropne świństwa, niemaczne, ale w większości wypadków pomagające wyzdrowieć. Zgodnie z tą sugestią, mówiliśmy naszemu synowi: Jasio teraz dostaniesz niesmaczną ohydę (ochydę??), ale dzięki niej gardło będzie Cię mniej boleć. Zawsze przyjmował (oczywiście dopiero wtedy, gdy nauczył się rozumieć co do niego mówimy). To samo z bólem (też mamy za sobą kilkanaście pobytów w szpitalu i 4 zabiegi chirurgiczne): musi boleć, żeby było potem lepiej. A co do narkozy: po pierwszej narkozie myślałam, że mały będzie dętka przynajmniej przez 3 dni. A juz następnego on 'ujeżdżał' tatusia, który udawał konika. Hehehe... Pytałam o to znajomą panią anestezjolog, która mi powiedziała, że narkozy dla dzieci są inne niż te dla dorosłych i dlatego dzieci o wiele szybciej dochodzą do siebie (w zasadzie natychmiast). Więc bądź dobrej myśli, na pewno nikt krzywdzy twojemu szkrabowi nie zrobił. Tym bardziej, że zauważyłam jakieś 3-4 lata temu jakby poprawę zachowania personelu medycznego (przepraszam personel za to sformułowanie). 8.30 - idę podać leki mojej panience. Pozdrowionka ze słonecznego Pomorza. Monika i Tosia PS. Od soboty ma się popsuć pogoda. Hahaha - co tu się może jeszcze zepsuć Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 08:56 Joasiu, strasznie mi przykro, że musieliście przez to wszystko przechodzić z Szymusiem. Narkozą się nie martw - Iska ma rację, ja też słyszałam, że te dziecięce są bardzo delikatne, choć wiem, że to i tak dla każdej mamy ogromny stres. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego dzieci muszą przez to wszystko przechodzić, dlaczego takie maleństwa muszą chorować, cierpieć....? Dlaczego ja tego nie umiem zrozumieć a już na pewno nie umiem zaakceptować... Joasiu (asialc1) - nie wiem jak Hippki, ale Gerberki, jarzynowy krem z indykiem, Szymon zajada aż mu się uszy trzęsą. A ja miałam dość zabawy z łyżeczką i bezczelnie rozrabiam cały słoik zupki z wodą i daję smoczkiem - marchewką pluje dalej niż widzi ale zupkę z indykiem to młóci i aż sapie z radości. U nas zupki z mięskiem spowodowały silne odparzenie pupci - na szczęście wodny roztwór fioletu gencjaonowego jakoś nas uratował i jest lepiej. To straszne, bo widzisz malutkie zaczerwienienie, od razu smarujesz i wietrzysz a to nic - czerwienieje i puchnie w oczach! Najserdeczniejsze życzenia dla Maluszków i dla Marty! Iska - mam nadzieję, ża Mała jednak odpadnie na trochę i będziesz miała szansę przyłożyć głowę do poduszki. Ja idę na to samo ponamawiać Szymona więc kończę na razie.... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 09:13 Witajcie Mamusie!! Oj strasznie Wam współczuję tych problemów z naczyniakami i pobytów w szpitalach. Mam nadzieję, że szybko uporacie się z tymi trudnościami, a Wasze Maluszki będą zdrowe i zawsze uśmiechnięte. Nowa Kasiu - witaj. Śliczne zdjątka Waszego dzidziusia. Pierwszy raz mogłam zobaczyć takiego malutkiego szkraba. Serio! Moje to urodziły się od razu wielkie - zwłaszcza syn) Czy Wasze Milusie też tak "walczą o przetrwanie" turlając sie i unosząc ciałko na wyprostowanych rączkach? Rado cały czas ćwiczy bicepsy Pietka (?) jak poszła rozmowa w sprawie pracy w domu? Mam nadzieję, że pomyślnie. Dziś wybieramy się do "kinia" na Shreka. My, tzn. Liwka i ja. Tato ma dużur z Radziem pod salą, albo jak będzie wolał - przy Błyskawicy)) Piekna pogoda, dziewczęta. Korzystajmy z niej. Pa! Ucałujcie wszystkie swoje Maluszki. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 09:14 Ciezko mi wpisywac temat moich wypowiedzi, gdyz sama nie wiem w ktorym momencie zmieniam temamt hehe Jestem tez za mowieniem dziecku prawdy...ogolnie jestem za mowieniem prawdy..a ze jestem prawdziwa Waga, ktora ma to do siebie, ze dostaje bialej goraczki jak widzi nieuczciwosc, nieposzanowanie, nieprawde to potrafie nawet poprawiac innych, choc wtracac sie za bardzo nie lubie. Ale nie lubie glupoty. Tak jak Wam juz kiedys pisalam o dzieciach mojej szwagierki..dwoch synkow. Jeden bardziej kochany niz drugi, gdyz mlodszy , mniejszy czy cos tam jeszcze. Fakt ..sa rozni. Jeden smyk, ale konkretyny...drugi .. wtulajacy sie we wszystkich maluch..ktory powoli wykorzystuje swoja pozycje. Pierwsze moje wkurzenie bylo tuz przed porodem, kiedy to olsnilo mnie iz nikt nie poinformowal ich ze ciocia bedzie miala dzidzie. Jakby bali sie ze cos sie stanie czy jak? No, mnie bylo troche przykro z tego powodu. A po za tym mozna dziecku wszystko bardzo ladnie przedstawic. Mojej Klaudii nigdy nie oszukiwalam. A mialam wiele razy do wytlumaczenia jej powazne tematy.. moze nawet nie na jej mala glowe, ale czulam sie w obowiazku tlumaczyc jej to. Mysle tu o rozwodzie. Wiem jednak ze gdybym tego nie zrobila...miala by do mnie zal..a co gorsza moglaby zaczac myslec ze to wszystko jej wina. Co sie tyczy dwoch malcow...to spia przy zapalonym swietle a maja (6 i 8 lat)..bo w pokoju sa baby jagi..no coz..jesli sie kiedys uzywa takiego argumentu by przestraszyc dzieci to potem tak jest. No i teraz zblizaja sie urodziny jednego z nich..starszego no i maz postanowil, ze temu miejszemu tez musimy cos kupic bo bedzie plakal. Owszem..ja zawsze kiedy do nich ide kupuje cos drobnego..slodkiego...i tak tez mialam na mysli. Solenizant dostanie prezent..a drugi dostanie cos slodkiego na male pocieszenie. Jednak okazuje sie ze nie. Ponoc od zawsze tak jest, ze drugi by nie plakal z rozpaczy, ze nie ma urodzin on tylko jego brat..dostaje rowniez prezent.. i najlepiej taki sam jak brat lub ciut mniejszy. Przypuscmy klocki lego..solenizant duze opakowanie a brat male. Co do leczenia tez tak bylo. Kiedy wpadli z tym miejszym na ta nieszczesna szybe i musieli z moja Klaudia jechac do szpitala i dostac zastrzyk przeciw tezcowi i male szycia..to ja powiedzialam, ze to bedzie troche bolec...ale to po to by juz pozniej nie trzeba bylo jezdzic i by szybciej sie zaleczylo..ale nie maly dowiedzial sie od mamy, ze to wcale nie boli i potem plakal pol dnia, ze go oszukano..po czym nawet nikt sie nie przyznal...tylko zaczeli wmawiac dziecku ze sobie wymysla..bo nikt by z tegopowodu nie plakal. Ale takie przypadki sa nagminne.. i nie pomagaja wychowac dziecka. Moja mam np. chcac zachecic moja corke do zjedzenia piersi z kurczaka z grila powiedziala jej ze je zeberka...potem wszedzie wolala ze chce zeberka..choc tak naprawde nie znala ich smaku prawdziwego. Ech..kochane czeka nas wielka szkola zycia przy dzieciach..nie tylko ucza sie dzieci..my tez.. a najgorsze potem podsumowanie tego jest takie, ze wcale nie mamy pewnosci czy udalo nam sie wychowac ich dobrze. KAsik Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 09:50 Witajcie! Dziękuje Joasiu i Kasiu. Pediatra Natalki też powiedziała, ze te drgawki to może tylko jednorazowo i na razie mamy obserwować, ale ja jestem dobrej myśli. Monisiu, nie stety już nie karmię piersią buuuu. Też zawsze uważałam, że dziecku powinno mówić się prawdę i tak robię. Niektórzy z mojego otoczenia twierdza inaczej i są oburzeni, ale swojego zdania nie zmienię. Zresztą mąż się ze mną zgadza. Nie mam zamiaru doprowadzić do takiej sytuacji o której pisała Kasik. Nikogo nie wolno oszukiwać, a tym bardziej małych dzieci. Gosiu, my też podajemy Natalce zupki,soczki,jabłuszko i marchewkę Gerbera. Najbardziej lubi ,a zupką jarzynową się zajada. Dzisiaj mamy pierwszy raz dać z indykiem. Myslę, że też będzie Jej smakowała Hipp, tylko herbatki. Wczoraj dałam Natce soczek jabłuszkowy Bobo Frut, ale nie posmakował i zwymiotowała. Toleruje tylko Gerbera. Ale jestem dzisiaj spiąca. Bardzo mało spałam. Natunia wczoraj cały dzień nie spała. Bardzo była marudna. Coraz bardziej dokuczaja dziąsełka. Przez cały czas musiałam Ja czymś zajmować. Smarowałam dziąsełka żelem, rumiankiem, schładzałam gryzaczka i było dobrze. Jak tylko robiłam to w zbyt długich odstepach czasu, wkładała piąstkę do buzi i popłakiwała. Czemu te nasze Maleństwa ukochane muszą tak cierpieć. Ja tez nigdy tego nie zrozumiem. Wolałabym ten cały ból wziąć na siebie. Czemu tak nie można?! Rita, moja Natalka tak samo "walczy o przetrwanie" jak Raduś I coraz lepiej Jej to wychodzi. Kasik, Ty to jesteś dzielna i wytrzymała kobitka. Tyle przezyć.... Jestem pełna podziwu. Chociaż teraz gdy mam dziecko, jestem pewna, że każda Mama zniesie o wiele więcej niz kiedykolwiek mogłaby przypuszczac. Zreztą u nas mamy same tego przykłady Od kąd urodziła się Natalka stałam się tez mniej nerwowa. Jestem o wiele bardziej opanowana. A juz myslałam że nigdy mi się to nie uda Idę zajrzeć do córuni. Udało Jej się jakiś czas temu usnąć, ale spi bardzo niespokojnie. Od kilkunastu dni a raczej nocy śpi wyłacznie na brzuszku. A Wasze Skarby? Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: 5 m-cy 08.07.04, 09:54 PRZEMUŚ, duzo zdrówka, samych pogodnych dni i wielu usmiechów życzy Ci "forumowa" ciocia Asia i Natalka Duża buźka Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska mówienie prawdy, poprawianie, itp historie 08.07.04, 09:56 Zawsze, gdy zauważę, że coś jest nie tak - 'wtrącam się'. Ostatnio, gdy w pierwszy dzień wakacji, chłopcy niedaleko okna mojej sypialni przybijali gwoździami deseczki do drzewa, zeby zrobic szczeble do domku na drzewie. Obudzili mi małą, a w dodatku byli bezczelni. Wyszłam do nich i pytam, czy chodza do szkoły. Tak chodzą. Macie biologię? Tak mamy - ale jeden z nich od razu: 'ale ja nie chodze do szkoly w Baninie, tylko w Osowej'. Ja mu na to: a w Osowej to innej biologii uczą? Opieprzyłam i kazałam im przestać niszczyć przyrodę. Minęło pół godziny, przyszli z tatusiem jednego z nich i debatują. Tatuś tłumaczy, że on lepsze domkli robił. Wyszłam i próbuję dyskutować z tatusiem. A on do mnie: a o co chodzi. Przeciez to panstwowy las? Ja do niego: a jak panstwowy to mozna niszczyc i lamac galezie? A poza tym to las prywatny (nie moj, ale 'naszej' gospodyni). A on mi na to: jak właściciel powie, ze nie mozna, to oni nie beda budowac tego domku. KURCZACZKI PIECZONE, jak grochem o sciane. A kiedyś - haha - na Slowacji zobaczylam samochod, ktory sobie stal, i stal, i stal i nie mial wylaczonych swiatel. Zaniepokojona tym, ze kierowca, ktory siedzial w srodku i cvzekal po wyciagiem na rodzinke, nie odjedzie bo mu akumulator padnie, podeszlam i mowie w czym sprawa. A on do mnie: Spylaj (bo to Polak był). I badz tu człowieku usłużnym. No ale dobrymi chęciami podobno piekło jest wybrukowane, więc już trochę spauzowałam. Tosia zasnęła, więc i ja idę się przytulić do poduszki. Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 5 m-cy, laktator, włosy, praca, szpital itp. :) 08.07.04, 10:25 witam na początku skłądam życzonka od 5-miesiecznego (już Przemusia dla wszytskich juz 5 m-c i przysżłych 5 m-c jak ten czas leci i Przemuś dziękuje za życzonka dla niego właśnie jest po jedzonku i grzecznie sie bawi ... zobaczymy jak długo co do temtów które poruszyłyście - szczerze to nie nadążam wczoraj miałam spotkanie w pracy z zszefem we wtorek się przygotowywałam - szef jest duńczykem wiec trzeba było sobie angielski przypomnieć po prawie 6 miesiącach nie uzywania więc prawie dwa dni bez forum... buu no a Wy jak zawsze szlejecie najważniejszy nius - szef sie zgodził 19 lipca wracam do biura do pracy na ok. 1,5 miesiąca aby pozałatwiać najpilniejsze rzeczy a potem mogę PRACOWAĆ W DOMU!!!!! super będę mogła być z moim maluchem a w ciągu tych 1,5 miesiąca teściowa zajmie sie maleństwem jutro mąż po nią jedzie aby miała trochę czasu na aklimatyzację )) co do włosów - nadal wypadają ale juz mnie - ciągle biorę witaminy co do szpitala - bądzcie dzilene mamy które to juz przeszły i mam nadzieję ze to koniec odnosniwe nasych maluchów my tez niestety bylismy tydzien w szpitalu jak mały nie przybierał na wadze i wiem ze to nic przyjemnego ale zawsze nadzieja ze malenstwa nie beda tego pamietac co do laktatora - uzywam medela minielectric i jest super - szybko i bezbolesnie małego zabki ida - no i troszeczke marudzi najgorsze sa wieczory jak chce zasnac a nie moze napiszcie i jak aplikujecie malenstwom viburcol bo moze sie na to zdecyduje pa,pa maluszek wzywa miłego dnia i cudownej pogody na spacerek Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 ZASKOCZENIE :) 08.07.04, 10:36 JESZCZE RAZ JA jak pisałam poprzedni post maluszek się bawił potem sie znudził i wzięłam go na kolana do komputera pisz, pisze a tu nagle patrze na moje maleństwo a on - ŚPI!!! SAM ZASNĄŁ W POZYCJI SIEDZĄCEJ... jestem zaskoczona bo do tej pory sam zasypiał w samochodzie bądź na spacerez ale w domu nie mógł się obyc bez cycusia no moze wchodzimy w nowy etap mam nadzieję że tak Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Re: LUTY 2004 - takie tam 08.07.04, 10:18 No nie mama jakiegoś tematu tylko chciałabym pogadać.... Ostatnio mam zdecydowanie mniej czasu,bywamy duzo na polu a i Antoś nie znosi komputera i wytrzymuje przy nim zaledwie chwil kilka. Zresztą zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, że moje dziecko samo, a ja przy kompie no i same wiecie... Zaczynam przygotowania do chrzcin, co prawda to jeszcze sporo czasu do 1 sierpnia, ale np. mam spory problem z kupieniem ubranka, czegoś fajnego dla chłopca, nie wiem robiłyście zaproszenia?? może ktoś ma jakiś fajny tekst, który można by było tam wklepać??? Co do nowinek to chyba idzie nam ząbek, moje grzeczne dziecko zrobiło się marudne i płaczliwe, śpi niespokojnie i w ogóle jest nieswój. O juz muszę zmykać bo po spaniu. Pozdrawiam Edyta. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Nie koniecznie auto- sugestia :) 08.07.04, 12:42 Przy aktualnym stanie naszej słóżby uważam, że pomysł z "sugestią" jest ok! Auto - już jest używana, nawet podobo prowadzacy ją psycholodzy mają niezłe efekty! Natomiast ta nie-auto to dopiero wyzwanie! Jakoś tak od zawsze stosowałam ją w życiu i nawet moja mama sie dziwi, że jak czegoś chcę to mam ))))) Główne osiągnięcie to było zdobycie etatu w miejscu gdzie jestem zatrudniona - wszyscy mi mówili, że osoba z poza Krakowa bez tzw."pleców" to tam nigdy nie dostanie więcej niż 1/4- a prosze mam cały A co ja będę robić jak ludzi poleczy sugestia? no chyba zajmowac się własnym dzieckiem (dziećmi !!!) - musze przyznać, że daje to więcej satysfakcji, bo przy sfrustrowanych lekarzach i rodzicach praca w szpitalu przestaje byc miła. A jak człowiek podchodzi do problemu "systemowo" i traktuje matkę i dziecko jako całość, jest miły itd to takie matki patrza podejrzliwie i nie wiedzą co tu jest grane - serio, serio! zdarzyło mi się, że mnie kiedyś taka mama zapytała czy to jakiś program - że ja taka uprzejma - no fakt na tle reszty wyglądałam trochę dziwnie. Smutne to, zwłaszcza, ze kiedy coś złego się przytrafia i dziecko idzie do szpitala to juz jest wg mnie wystarczająco smutno, po co dokładać! Od drugiej strony to wygląda tak (nie jest bynjmniej usprawiedliwieniem): siedzi sobie taka młoda mama w pracy - w nocy na ostrym, nie może zadzwonić do domu bo wyłaczyli wyjście "na miasto", nie może sobie zrobić kawy, bo w dyżurce przy ostrym nie ma czajnika godz. ok 1-2 w nocy kolejeczka "ostrych". A te ostre to czasami takie: bo wie pani on (ok. 4 lat) od 2 tyg. nie chce pic mleka i jeszcze jakby pani obejrzała napletek! - no ale proszę pani to nie jest problem na "ostry dyżur", poza tym on (4 l.) powinien o tej porze spać! - tu matka robi wykład na temat tego co powinna pani doktor i zaczyna się awantura, a na korytarzu siedzi i grzecznie czeka w kolejce dziecko z na prawdę OSTRYM problemem! - i jak tu potem być miłym ?? poza tym taka pani doktor która po takim pacjencie warczy na wszystkich dostanie za te nocke 60 pln, a jej włąsne dziecko powie - bo ty to wolisz inne dzieci niż mnie! (autentyk, córka mojej koleżanki!) Oj smutna ta nasza słóżba, i tak sobie sugestywnie fantazjuje czasami Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Joasia, auto-sugestia, niania..... 08.07.04, 15:43 WLaśnie wróciłam od nie-skomputeryzowanych rodziców i z przerażeniem przeczytałam o Szymonku, szpitalu , naczyniaku.... Joasiu dołączam się do wszystkich współczujących postów, życzę zdrowia Szymonkowi, mam nadzieję że ta druga kropka to nie naczyniak ,a jeżeli tak to niech się sam szybciutko wchłonie. Joasiu ,a Ty pozornie drobna ,jesteś bardzo dzielną mamusią i obyś już nie musiała przechodzić przez takie okropne historie!!!!! Kasiku, Twoje "przeboje" z Klaudią mnie po prostu powaliły, ile w Tobie jest siły i hartu ducha!!!!! Asiu cieszę się że z Natką wszystko w porządku.))))) Szczerze Was podziwiam , bo musiałyście stawić czoła takim wyzwaniom losu. Sama nie wiem jak bym się zachowała, Chociaż matka zrobi wszystko dla swojego dziecka ,ale życzę abyśmy nie musiały się o tym przekonywać na swojej skórze..... Jeżeli chodzi o autosugestię to faktycznie pozytywne nastawienie może wiele w zyciu zmienić, ale niewielu jest urodzonych optymistów,a reszta (ze mną włącznie) musi się tego optymizmu ciagle uczyć. Przedwczoraj miałam pierwszą rozmowę z "potencjalną' nianią..hmmm..sama nie wiem , kobieta na pewno jest uczciwa i bardzo sympatyczna,ale jakaś za młoda dla mnie na nianie , (chociaż koło 50-tki). Jednak w głowie mam cały czas taką nianię-babcię która "przytuli" się do naszej rodzinki, bo własne dzieci odchowane i daleko....Taką właśnie panią znalazł mój brat dla swojego syna i najchętniej bym ją sklonowała. A co wy myślicie o wieku niani, lepsza jakaś studentka czy starsza pani????????????? Mój mąż wczoraj stwierdził ze najlepsza to taka 18-stka no góra 20-stka, tylko dla kogo, dla dzidzi czy dla tatusia ? hi,hi,hi... Juz ja mu dam 20-stki, ma w domu 30-stkę i niech się cieszy, że dobrze zakonserwowana ( piersi to teraz tez mam do pasa, ale tyłeczek owszem, owszem, a mąż z tych co to tyłeczki...) Witam mamusię ,bardzo lubię jesienne dzieciaczki ja też październikową Wagą jestem))))))))))) Narazie tyle, pozdrawiam.... Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Niania 08.07.04, 16:56 Kasiku...jak czytam o Twoich przejściach z dzieciaczkami to aż się boję przyszłości...czy któraś "Mama-po-raz-kolejny" nie mogłaby mi powiedzieć, że macierzyństwo jest lekkie, łatwe i przyjemne a dzieci nie chorują, nie rozbijają głów, nie uciekają z domu, nie płaczą, nie biorą nerkotyków...generalnie nie sprawiają żadnych kłopotów?... Żartuję oczywiście...wprawdzie Szymon to mój pierworodny ale mam dwie siostrzenice w wieku 19 i 17 lat więc cósik mi wiadomo o wychowaniu dzieci... Co do niani to ja wybrałam taką młodziutką, w sumie młodsza ode mnie (rok do licencjatu). Chowała córeczkę mojej koleżanki prawie 3 lata więc jest osobą sprawdzoną. Druga kandydatka, również z polecenia, jest taką profesjonalną nianią, sama ma czwórkę (!) dzieci i nawet jedno "wnuczę", choć kobitka ledwo po czterdziestce )))))))))) Nie chciałam jako niani starszej osoby. Powody: 1. Na pierwszym miejscu moje przekonanie o tym, że starsza osoba ZAWSZE zrobi po swojemu, najlepiej jak nie widzisz. Potwierdzają to doświadczenia moich koleżanek - każda starsza niańka uważa, że "co taka gówniara może wiedzieć o chowaniu dzieci" i cokolkwiek byś nie kazała ona zrobi po swojemu bo wie lepiej. Dzieci noszą w domu czapeczki, poubierane na cebulę w największe upały, objedzone słodyczami, nie ma mowy o myciu rąk po przewijaniu czy przyjściu z dworu. Może to nie reguła ale młodsza niania zwykle się trochę obawia o swoje niedoświadczenie i nie wychodzi z założenia, że zjadła wszelkie rozumy więc jest dużo bardziej ostrożniejsza, 2. Mnie samej jakoś głupio by chyba było zwracać uwagę starszej osobie, że ma zrobić tak a nie inaczej. Jak ktoś jest w podobnym wieku do mnie to jakoś łatwiej mi przychodzi bycie konsekwentnym, 3. chciałabym osobę "na czasie", z podobnymi doświadczeniami i światopoglądem do mnie. Nie chcę by mi ktoś straszył dziecko Babą Jagą, dziwił się dlaczego mały wyciąga sobie siusiaka na kilometry albo potem opawiadał dziecku jakieś bzdury o dzieciach w kapuście. 4. chciałam osobę mobilną, z werwą do życia, taką, która sprosta temperamentowi Szymona (a bedzie ciężko bo ja sama czasem wymiękam), która pójdzie do kina, pobiegnie do parku, będzie jej się chciało zarazić dziecko jakąś "miłością do życia i działania" a nie zasiadaniem przed telewizorem bo "seriale brazylijskie idą". Dlatego wybrałam na nianię osobę młodą - ale znam niańki-starsze, przemiłe, ciepłe i nieziemsko cierpliwe panie, które potrafią układać klocki Lego ) A może Wy macie już jakieś własne doświadczenia z opiekunkami? Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Niania 08.07.04, 17:40 Monisiu..hehe ale sie usmialam z tej niani 20-latki. Moj eksio...to jak mialam 18-lat to chcial zebym miala juz 20-sia...jak mialam 20-sia to sie przezucil na 25-tki..a potem to chcial starsza i chcial 30- tke..no ja juz niedlugo..ale tempa mu nie dotrzymalam i dogodzic wiekowo tez nie moglam..a na nianie bym sie komletnie nie nadala. Jestem zbyt luzna w wychowywaniu cudzych dzieci..w zasadzie niech sie chowaja same..skoro nie moje.. i predzej poszlabym z nimi do knajpy na piwo niz nauczyla czego pozadnego ehee A z niania to wspolczuje..bo ja bym sie bala..bo ta telewizj namieszala mi w glowie. Choc gleboko wierze ze sa super nianie i wiem o czym mowisz piszac o niani- babci. Ale jak Malwes pisala trudno pogodzic nianie-babcie z mloda pelna werwy dziewczyna. Ja to bym chciala poki dziecko siedzi w wozku takak z werwa co by na spacery chodzila..a potem jak zacznie kumac - dziecko oczywiscie..to taka nianie, bo dziecko swiata ciekawe..zreszta jakby spytac sie dzieci wychowywanych przez babcie to strasznie to sobie chwala..cierpliwosc, dobroc i nauke.No i babcia chyba lepsze obiadki gotuje hehe Mopku..ja bym sie z Toba troche nie zgodzila co do tych lekarzy i dyzurow. Rozumiem, ze ktos moze na takim nocnym dyzurze byc zmeczonym..ale w koncu to jego praca..powinien byc profesjonalizm..bo to tak jak z nauczycielami, ktorzy odbijaja swoj nastroj na uczniach...stawiajac paly bo z mezem sie poklucila. A stawki za noc..no coz..taka Polska rzeczywistosc. Ja robiac gazete na pomorze..dla pomorzanek...Dziennik Baltycki...nie robilismy tylko gazety na Gdansk..ale i na rejony pomorskie..bylo tych tygodnikow 18cie...Gdanska gazeta nazywala sie gazeta -matka...i kiedy konczylismy matke...musielismy zabierac sie za rejony..jednak ciezko bylo pozbierac materialy z rejonu, gydz ludzi poprostu w regionalnych redakcjach nie bylo..bo zmywali sie do domow..lub im sie pracowac nie chcialo..albo przychodzili na godzine i nie dyzurowali..na pytanie czemu tak sie zachowuja..otrzymywalam zawsze odpowiedz, ze za takie pieniadze to ja bym tez nie pracowala. A ja uwazam, ze jesli ktos sie decyduje na jaks prace to powinien ja wypelniac rzetelnie..niezaleznie od okolicznosci. Ja pracowalam roznie..nie mialam np. godziny koncowej..jak to w gazecie...nigdy nie wiadomo bylo co sie wydarzy..lub trzeba bylo w srodku nocy przyjezdzac zeby cos dorobic...i tez bylam wyrywana od dziecka..nie kladlam Klaudii spac..lub chodzilam z nia do pracy i tam na kolanie odrabiala lekcje. No trudno..takie czasy...dlatego teraz nie zdecydowalam sie na powrot do pracy..nie dlatego, ze mi sie przelewa, ale dlatego, ze wybralam mniejsze zlo. Na razie. No i nianie mam z glowy. hehe Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna takie różne... 08.07.04, 18:39 Kasik, straszne to, co się przytrafiało Klaudii! Aż łzy w oczach stają - jak Ty to wszystko przetrwałaś, dzielna kobieto? Hmmm co do Marty, nie zgodzę sie z Tobą. Oczywiście, że trzeba swoją pracę wykonywać jak najlepiej, ale to nie znaczy, że musimy poważnie traktować absurdalne żądania. Olu-Nitko, przykro mi że Cię niechcąco nastraszyłam, ale widzisz, to się wcale tak nie musi kończyć! My byliśmy z tym pierwszym dużym naczyniakiem na głowie u onkologa, i powiedziała, że może krwawić, ale ani słowa o tym, że trzeba wtedy wycinać! Pewnie zwykle nie trzeba, tylko ten naczyniak taki pechowy był. Powiedziała nam jeszcze kilka rzeczy, ale to Ci może już na priv dziś lub jutro napiszę. I nie martw się, że jeszcze rośnie - ma prawo! Kasiu, strasznie Ci współczuję tej operacji Jasia (śliczne imię!). Kurcze, w oku się paskuda nie wchłania? Będę z Tobą całym sercem! Co do października, naliczyłam już cztery październikowe mamy Marta, Kasik, Monika i ja. Ciekawe czy jesteśmy do siebie bardziej podobne, niż reszta forumowych mam? Tzn już mogę powiedzieć, że do Kasika podobna nie jestem A Szymon jest taki szczęśliwy, że wrócił do domu, mówię Wam Wczoraj w kąpieli zadowolony siedział jak nie wiem co. I przestał skrzeczeć. W szpitalu cały czas gadał, tak śmiesznie skrzecząc, nawet o 3 w nocy, aż się pielęgniarka dyżurująca śmiała. Asiu, jak tam Natalka? Lepiej się czuje? Doskonale znam to pragnienie: wziąć na siebie ból dziecka. Tylko jakby się wtedy nauczyło życia? Edyta, my zaproszeń nie robiliśmy, ale tylko najbliższa rodzina była i nawet nam to do głowy nie przyszło. Co do niani, to na szczęście nie mam tego problemu, ale argumentacja Gosi przemawia do mnie całkowicie Ale mi dziś długo wyszło. Ale to dlatego, że pisałam ze ściągą. Pozdrawiam! Joanna, której już jakoś lżej na sercu Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: takie różne... 08.07.04, 20:16 Asiu: Co do października, naliczyłam już cztery październikowe mamy Marta, Kasik, Monika i ja. Ciekawe czy jesteśmy do siebie bardziej podobne, niż reszta forumowych mam? Tzn już mogę powiedzieć, że do Kasika podobna nie jestem wiec prostuje jestem wrzesniowa..moze dlatego nie podobnas do mnie hehe..ale czy to mialo brzmiec zle? wiem, wiem..postrzelona troche jestem..zawsze bylam hhi Trzymajcie sie cieplo mamusie. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: takie różne... 08.07.04, 22:51 cześć kobietki po długim czsie.Pewnie teraz będę zaglądać tak mało do was .Serdeczne pozdrowionka bo na Boga nie wiem co się u Was dzieje.Poczytam później, mam nadzieję ze choć połowę. My dzisiaj bylismy w Akademii Medycznej na USG przezciemiączkowe i u neurologa.Emilka nadal ma tam w glowie jakiś torbiel i dopatrzyli się czegoś jeszcze ale nie chcą powiedzieć czego,za 4 tyg następna wizyta i będe srać ze strachu za moim skarbem.Nie bardzo rozumiem dlaczego nikt mi nic nie chce powiedzeć co się dzieje czy to jest tylko błachostka czy poważna sprawa a nie chcą mnie straszyć.Pytaja czy rozwija sie dobrze i tyle. To tyle co u mnie,u Magdy ok.Pozdrawiam i lecę na zobaczcie bo pewnie tam tez sie zmieniło.Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Dzień dobry - 09.07.2004 - neurolog w AMG 09.07.04, 08:37 Zyt, u jakiego neurologa byłaś z wizytą? My tez wybieramy sie na USG. Chodzimy do dr Metheizel. Znasz ją? U nas noc do kitu...Toska nadal kaszle, a i mnie gardło zaczyna boleć. Idziemy poleżakować. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
margoja co to za zastój???:))) 09.07.04, 10:22 Witam przy śniadaniu Pogoda taka,ze tylko... się opalać))Zauważyłyście dziewczyny,że po spotkaniu cosik się zastopowało? czy to z dobrego serca,żeby te na urlopach nie miały za dużo do odrabiania?czy wszystkie przeniosły się na gg? U nas grzeczne dziecko jak zawszeAle nie bede się chwalić, bo od razu się popsuje Ostatnio w nocy tylko 2 razy woła o mleko, jestem dobrej mysli,że to już tak może na dłużej no to idę jeść, bo ja o tej porze dziś śniadam)) pozdrowienia dla wszystkich 5 -mcy, dla Przemusia pozdrowienia od Antosia!!! I dla dzisiejszych też!!!! papa Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:szaro-buro, wystawa, maly basalyk 09.07.04, 10:27 Wstretna pogoda...wczoraj bylo na pomorzu tak ladnie..wpadalam tylko z majeczka po mleko i maszerowalam ..iestety tylko po mojej dzielnicy..przechodzac na sasiednie..to nowe osiedla ..wiec jest wiele zakamarkow przez mnie nie odkrytych...wiec moge poudawac, ze gdzies pojechalam hehe...uwielbiam poza tym poznawac nowe miejsca..lazic starymi zapuszczonymi uliczkami...kiedys jak mieszkalam na poniemieckim osiedlu...odkrylam stara niemiecka piekarnie..tak pieknie zdobiona i z wyryta data...az sie ja chcialo przywrocic do zycia. Od wczorajszego spaceru spalilam sobie ramiona hehe...a dzis mialam zaplanowana podroz do Sopotu..obejrzec i porobic zdjecia przy krzywym domu (widzieliscie to? bo ja choc mieszkam tu od urodzenia..dopiero niedawno o nim uslyszalam i pojechalam go zobaczyc...nie wiem w ktorym momencie go postawili hehe) ale dom ma krzywe ona, drzwi, dach ..wyglada jak z bajki..jakby sie go wysnilo. No a potem mialam isc na molo..na plaze. W dodatku umowilam sie z dziewczyna z Rzeszowa..bo chciala cos tu zobaczyc i pokazac jej kto nie mial...a ona z dwojka dzieci(poznalam ja na wesolym miasteczku w srode hehe)...no i niestety..juz pada...ze spotkania nici...dziewczyna jutro wyjezdza...a my siedzimy w domku.buuuu A moze ktores mamy z pomorza beda chcialy wybrac sie na wystawe national geografik, ktora bedzie w kosciele Sw. Jana ..od 18 lipca...trzeba przeciez troche doksztalcac nasze pociechy juz od najmlodszych lat..a ja zawsze chcialam ja zobaczyc..chco nigdy mi sie to nie udalo. No a potem mozna by bylo isc nad Motlawe (zrobilybysmy kilka zdjec i pokazaly warszawiankom jak zuraw Motlawski wyglada hehehe bo takich tam u nich w stolicy to napewno nie ma ).A ja corce starszej i tak obiecalam ze ja zabiore...skoro chce zobaczyc..to nie bede chamowac jej budzacych sie byc moze talentow hihi...a chcialabym 18 go bo 19 go juz Klaudia wyjezdza na kolonie a potem juz nie bedzie. Niestety juz grzecznej Mai wam nie pokarze, bo jakis szatan w jnia wstapil..zachowuje sie jak chlopaczysko..kopie w wozem w supermarkecie...bije mame bo to takie fajne..wbija pazurki w szyje i probuje mnie zjesc..gdzie jest moje grzeczne dziecko???!!...a maz mowi ze wiedzial ze taka bedzie..taki maly basalyk. Pozdrawiam Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Re:szaro-buro, wystawa, maly basalyk - krzywy dom 09.07.04, 11:46 Kasik - masz prawo nie wiedzieć, gdzie jest krzywy dom, bo zbudowano go (ukończono) dopiero w ubiegłym roku. Jast w dolnej częsci Monciaka, na przeciwko knajpy Błekitny Pudel. Na spotkanie piszę się. Trzeba zebrac reszte Pomorzanek. A teraz pomiędzy kroplami deszczu (ogromnymi) zmierzam po zakupy do sklepu. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda uszka Oskarka i służba zdrowia (AMG) 09.07.04, 13:09 hej, wczoraj nie pisłąm bo leczyłam zszargane nerwy!!! Tak kochane!!! nerwy!!! Byłam zapisana na 10:00 (prywatnie, bo państwowo się czeka w 2 miesięcznej kolejce) na badanie słuchu "Bera" z Oskim. Badanie takie odbywa sie tylko w AMG i w szpitalu Miejskim w Gdyni bo sprzęt jest b. drogi i Owsiak wyposażył tylko te dwie instytucje (a szkoda). W Gdyni jest urlop do 23 lipca więc udało mi się załatwic prywtną wizytę w Gdańskiej Akademii. Problem 1 - wjazd na teren AMG. Tłumaczę, że z niemowlakiem na badanie. Pani najpierw każe mi parkować gdzieś poza parkingiem AMG (a wszystkow okół zajęte) potem godzi się na wjazd, odstwienie dziecka i odjechanie!!! Nie wiem jak ona wymysliła zostawienie niemowlaka pod drzwiami czy w kolejce w poczekalni a mnie kręcącą się w okół w poszukiwaniu miejsca postojowego. Stanęłam pod budynkiem i nie wyjechałam!!! W kolejce mama z 3 miesięcznym maluchem, mama z 6 letnim dzieciem (obie na 9:00) my i jakieś 6 osób powyżej 60 lat. Maluch się nudzą, zaczynają marudzić. Ja latam z cyckiem i pieluchą, koleżanka z kolejki karmi sztucznie. Miała być na 9:00 - dziecko spokojne, wyspane, nakarmione, przwinięte. o 10:00 miło jeść więc już po badaniu. Weszła o 9:50 do gabinetu żeby przypamniec p. dr że my tu czekamy i uzyskała odpowiedź, że przecież on ma pacjęta i czy chce żeby jak on będzie badał jej dziecko też musiał przerywać, bo ktoś czeka??!!?? Czekamy dalej. Sześciolatek do badania na czczo. Przyjechał z mamą pociągiem o świcie ze Starogardu Gdańskiego - jest mu słabo, prawie wymiotuje, zielony. Zaczynamy sie denerwować coraz bardziej i.... dowiadujemy się że z 2 strony gabinetu jest druga kolejka!!!! Wpuszczają nas do gabinetu - dziewczynę z 3miesięcznym Kacperkiem i nas. Szesciolatek wciąż czeka My w gabinecie też. Lekarz wpuścił nas i wyszedł. Siostra w końcu robi badanie Kacperkowi zaleca przepłukanie uszu, zaprowadza ich do innego pomieszczenia, sama znika w jeszcze innym i przyjmuje staruszków z 2 kolejki na audiomerię. My czekamy w 1 gabinecie. Lekarza nie ma. Oskar zaczyna sie wiercić. Przycghodzi wkońcu siostra i robi nam badanie. Jest tak niemiła i mówi podniesionym głosem że spokojny dotąd Oskar zaczyna płakać. Z trudem go uspokajam - "robi się" badanie jesdnego uszka, pielęgniarka juz znów w innym pokoju. Zrobiło się. Nie wiem czy wyjąć Oskiemu to z ucha czy czekać. Czekam. Przyszła. Oskar w ryk na jej widok. ona na mnie krzyczy że mam go uspokoić bo badanie nie wyjdzie! Ja bujam Oskiego na rękach i mu śpiewam. Wyglądam jak potłuczona. Oskar cicho, baba wrzeszczy - niech pani da to jego drugie ucho, Oskar ryczy!!! I tak w kółko. Zero zrozumienia, że dziecko się jej boi, że trzeba delikatnie, żeby nie krzyczeć, żeby zagadać to nawet się uśmiechnie... Robimy badanie drugiego ucha, Oskar się wierci (do badania pacjent ma leżeć bez ruchu), kwęka, pojękuje, ja bujam kolanami, żeby go czymś zainteresować i śpiewam Pieski małe dwa Dom wariatów. Przychodzi lekarz - pyta "uspionym" głosem czy badanie zrobione, klika w komputerze (otwiera i zmniejsza na listwę okienko programu 3 razy - wdzialam!!! Facet nie ma pojęcia o programie!!!!!!!!!!) i wrzyca "klawisz" drukuj. Pyta czy było robione badanie po porodzie, opowiadam jak było, okzuje się że przesadzam, po 5 minutach lekarz zdziwiony: a gdzie jest drukarka? O nie ma... I wychodzi. Myslimy że zaraz wróci z wydrukiem i dokończy z nami, otóż jak bardzo się pomyliłam. Lekara nie ma. Oskar zasypia mi na rękach, kładę go na kozetce. Można mu zrobic wszystkie badania, prawidłowo, śpi, nie rusza się, nie jęczy. Szukamy lekarza - siedzi w pokoiku i stuka cos w komputerze. Na pytania odpowiada , że ta pani wszytstko wie. Szukamy więć siostry - ale ona zajęta bo robi audiometry staruszkom. Nie przejmują się że mały spi zero zrozumienia. Przychodzi dziewczyna z Kacperkiem. Gadamy w gabinecie nr 1. Mieli płukanie uszka. Zapytała czy podłożyc pieluszę, nie bo lekarz ma nerkę. Efekt, całe ubranko małego mokre. Gabinety w piwnicy - zimno nam, zimno dzieciom (przypominam że na fworze wściekły upał był wczoraj a my w piwnicy kolejne godziny!) Wkłada mu chusteczki higieniczne pod body. Mały kicha ;-( Wchodzi pani z sześciolatkiem bidulkiem, już wszystkim żal małego tylko nie lekarzom - po badaniu okazuje się, że jedno ucho kompletnie nieczynne ;-( Wychodzą, matka płacze. Pogrążamy się razem z nią solidarnie w smutku... I dalej czekamy... Robi się coraz puściej. Zostałyśmy tylko my z maluchami i jakaś pani z 2 kolejki z synem na Bera! My też na Bera! Ale co też pani, takim małym dzieciom się nie robi Bera, co pani wymyśla - pielęgniarka do mnie. Tłumaczę jej że przecież nie ja to wymysliłam, że nie miałam pojęcia że jest takie badanie w ogóle. Mam takie skierowanie od laryngologa. I tak wychodzę na kretynkę. Wychodzi mi ze wszystkiego że powinnam przyjść z głuchym dzieckiem a nie z podejrzeniami, bo tylko zabieram czas. Robimy w końcu (z panią pielegbiarką bo lekarz sie pęta i nie może sobie mieksca znależć ale bynajmniej nie jest pochłonięty pracą) 2 następne badania, Oskar już nie śpi więć znów wije się jak wąż i płacze. Wychodzi że ucho które było złe u laryngolog jest dobre a dobre jest złe. Pielęgniarka stwierdza, że oskarm...ma brudne uszy!!! (Laryngolog w przychonie przed badaniem czyściła a nie stwierdzała po badaniu że trzeba wyczyścić, no jakaś kolejość chyba jest!!! i dodała, że w sumie czyste, a tu mi mówi że to brudne uszy!!! Litości) Nic nie zrobi bo lekarz musi oczyścieć. Teraz rozumiem że tu jest pomieszanie z poplątaniem i rzeczy które powinna robic siostra czyli czyszczenie robi lekarz a badanie lekarskie robi siostra. Mam mroczki wściekłości przed oczami. Ogarnia mnie furia, bo siostra wychodzi a lekarza nie ma. Kiedy się pijawia, grzebie w nerce z instrumentarium, każe usiąść koło lampy i... wychodzi. Jestem bykiem i jestem cierpliwa - czekam więc!!! Gdybym zrbiła to co mam cały czas na mysli czyli wyszła i trzasnęła drzwiami nikt i tak by tego nie zauważył. Więć czekam... Przychodzi siostra i pyta czy oczyszczone. A skąd - mówię ja. Siostra szuka lekarza w korytarzach. Przyprowadza go, mały się wierci, on nie podejmie się czyszczenia jak się wierci. Trzeba kupić kropelki i umówić się prywatnie do niego na czyszczenie bo widzi pani, że tu nie ma jak. Ręce opadają. I... teraz element satyryczny. Pani pielęgniarka krzyczy na mnie (już nie robi to na mnie wrażenia bo bezsilny śmiech mnie ogarnia), że przesadzam. dziecko nie słyszy??!! Ha, ja pani pokażę że słyszy! Zaczyna walić w bębenek dla dzieci i patrzeć czy dziecko mruży powieki. Oskar nie mruży, my z mamą mrużymy. Zresztą jak zobaczyć czy mruży jak my mrużymy i nie widzimy??!!?? No a poza tym kto powiedział, że nie słyszy? Ja podejrzewam tylkoże jest może jakiś niedosłuch i to też wyszło we wszystkich badaniach. Słyszeć w ogóle słyszy no ale tam trzeba jak juz pisałam przyjść z głuchym od razu!!! Długo by jeszcze pisać! Bera nie zrobione, Oski ma mieć płukanie uszu, ja mam zszargane nerwy i dzień w plecy. pocieszeniem jest, że już nigdy tam nie pojecdziemy!!! i że Oskar przynajmniej nie złapał kataru! Tyle ode mnie ale musiałam to z siebie wyrzucić! A Wy mnie chocaiż zrozumiecie dziękuję za dore myśli i kciuki zastanawiam się nad napisaniem do Owsiaka, że ten drogi sprzęt tam leży i kurzeje... ale brak mi sił! Matylda lecę bo Oskar się obudził buzi! Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: służba zdrowia (AMG) 09.07.04, 13:28 Boze! Masz nerwy ze stali...ja owszem jestem opanowana i ponoc nie widac jak we mnie cos "rosnie", ale jak ktos przesadza to ku.ftgfh...dostaje. Nawrzeszczalabym na lekarza..powiedzialabym mu, ze place za to piekielne badanie..a dziecko jest dzieckiem i sie rusza...a pielegniarce powiedzialabym, ze moze sobie w domu pokrzyczec na wlasne dzieci (jesli ma)...postraszylabym ich skarga i wyszlabym trzaskajac drzwiami...bo jak widac i tak przy milym twoim nastawieniu nie pomogli..a za wizyte zadalabym zwrotu. Wiem...ze latwo mowic..a ciezej zrobic..ale ja jestem chora jak widze takie olewactwo. I sie nie chamuje.No i gdzie Ty teraz pojdziesz na to badanie? Nie ma innych miejsc..zeby to sprawdzic..potrzebna jest ta konkretna aparatura?? Az mam ochote sama tam pojsc i im nawciskac. wrrrr...masz stoicki spokoj..zabilabym. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal szaro buro 09.07.04, 13:12 Szaro buro... No właśnie. U nas leje od samego rana, nawet była burza... A wczoraj było tak pięknie... Wykorzystalismy cały wczorajszy dzień na maksa. Wreszcie, po prawie czterech latach byłam w kinie i uśmiałam się nieziemsko. Ten Shrek to całkiem fajny facet jest. Liwka przy okazji wytańczyła się, bo na filnie mieli imprezkę)) A Rado poszedł z tatą na piwko Piszecie, że Wasze maluchy nie śpią zbyt spokojnie. Dołączam się do Was, niestety... Już drugą noc z rzędu muszę Juniora karmić co godzinę, półtorej. Chyba wyssał już ze mnie wszystko... Od wczoraj podaję Mu soczek w butelce (do tej pory na łyżeczce), a że jestem uparta i jakoś nie chcę pokazać mu jak wygląda klasyczny smoczek - kupiłam taki smoczek dziubek. Nawet Mu idzie picie z niego i co ważne w miarę mało brudzi dookoła. Tak śmiesznie dziumdzia i gryzie smoka Dziewczyny powiedzcie, ile ml soku dajecie swoim dzieciom? Liwce to wymierzałam książkowo, ale teraz już tak (chyba) nie będę. Idę coś wykombinować w kuchni, bo dziś mam gości. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:soczek.. 09.07.04, 13:33 Frytko...moja mala wypija w zaleznosci od tego jaka pogoda..wczoraj wypila hektolitry soku hhee...az mi zabraklo i dawalam zwykla wode. Dzis juz np. tak nie potrzebuje.. Ale jesli nie jest pora jej karmienia a widze, ze kwili i cos by tam chciala to podaje jej probnie soczek czy herbatke i wtedy widac czy jej sie chcialo pic czy nie. Ale tak przecietnie to schodzi mi 100ml herbatki i butelka soku jablkowego (to jej ulubiony) Gerbera dziennie. Wszystko robie indywidualnie..nie wedlug ksiazki bo jakos nie bede upychac dziecka jak gesi ..skoro nie chce. Mleka je mmniej niz ksiazkowo zalecone..posilek w postaci jablek lub zupki jarzynowej spozywa raz na wieczor.. i to tylko pol sloiczka..max. Nie chce jest tych "konkretnych" dan...woli pic owocowo.. no i mleko w standardzie. A rosnie przy tym jak na drozdzach. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
margoja badanie słuchu -do Matyldy 09.07.04, 13:35 ojejku, jak czytałam twoje przeycia, to az mnie nogi swedziały: ) zawsze tak mam jak nic sie nie da zrobic a mnie cos strasznie denerwuje,co za bałagan, najlepiej by chcieli zebysmy sobie same w domu te badania robiły chyba)) tylko po co te przychodnieu szpitale????? no nic nerwy juz na nic sie nie zdadza, Matylda, 3maj sie, Gosia z Antkiem-marudzikiem na kolanach Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Badanie słuchu 09.07.04, 14:07 O matko - i To było prywatne badanie? Zapłaciłaś im za to? Do gazety z tym, no i do Owsiaka - koniecznie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Badanie słuchu 09.07.04, 14:22 No nie, Szanownemu Panu Doktorowi się zapomniało, że to wizyta prywatna, albo tak przywykł do olewactwa na państwowym, że inaczej już nie umie... Po pierwsze podaj nam nazwisko tego palanta, żeby go odpowiednio zareklamować wokół I proponuję, żebyś przekopiowała swój post na e-mamę, szpitale, regionalne i gdzie jeszcze wlezie, żeby temu panu odpowiednio obrobić d... No i do Owsiaka jak najbardziej! Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Badanie słuchu 09.07.04, 14:52 Badałam Baśce słuch jak miała ok 3 m-ce (bo nie była badana przy porodzie,a nie chciała gaworzyć!) i teżmnie rozwalili organizacją! Podchodzę do rejestracji mówię, że na badanie, a pani do mnie - proszę czekać, ja na to ok, ale gdzie, a ona obruszona: no tu! na co ja, że tu jest poczekalnie do laryngologa i jest tłum chorych smarkających dzieci, a ja mam 3 miesięczne zdrowe niemowlę! - baba popatrzyła na mnie jak na wariata, potem chciałam objechać lekarza, ale okazał się znajomym ... i tylko grzecznei zapytałam dlaczego? - usmiechnął się i nic nie powiedział - Mówię wam walka z wiatrakami i z betonem! - dziewczyny wierzcie mi muszą się zmienić pokolenia żeby coś drgnęło! Kasik, źle mnie zrozumiałaś, nie chodziło mi o to, że taki lekarz na dyżurze jest usprawiedliwiony, pisałam tylko jak to wygląda i skąd to się bierze, i że niektóre matki z brakiem wyobraźni, którym się wydaje że są sprytne, bo załatwią sprawę w nocy pogarszają jeszcze sytuację! A na prawdę wierzcie mi że ludzie potrafią wymyślić... szczególnie między 3-4 w nocy Im więcej czytam tu i na edziecko zdrowie, tym mniej mi się chce w ogóle wracać do pracy , dobrze, że to dopiero w marcu Jedzenie - picie: Ja tak jak Kasik, po swojemu, zgodnie z zapotrzebowaniem, wiem, ze to niepolityczne i jako przedstawiciel ... powinnam wg książki, ale też nie potrafię , Baśka czasem pije bardzo dużo czasem wcale, jak jest gorąco to soczek Hippa cały (210) i potem herbatka, a mleczko je z piersi to nie wiem ile , a jak mam za mało to Bebiko Omneo - czasem tej dokładki jest 30, a czasem 160 )) w Karkowie duszno i gorąco nie do wytrzymania + wiatr jakby miała byc trąba powietrzna - czy w tym roku będzie NORMALNA pogoda??? Pozdarwiam Marta Ps Od wczoraj mam autko! No miodzik poprostu.... Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: Badanie słuchu 09.07.04, 15:14 Witam! Dzięki za uwagi co do picia. Też uważam (teraz), że normy książkowe są do ... Córce "wydzielałam", a teraz pije czasem nawet więcej niż ja po prostu kocha pić - soki oczywiście Amatyldo! Ty chyba masz anielską cierpliwość. Ja to chyba bym nawrzeszczała na tego lekarza!!! Sytuacja jak z sitkomu "Daleko od noszy". Horror!!! Jak najbardziej do prasy i do Owsiaka! Pietka - gratuluję wyrozumiałego szefa. Ja niestety mogę tylko w sierpniu chodzić na dyżury z Juniorem a i tak obawiam się tego. Bo znając życie będę bardziej zaabsorbowana Radem, a powinnam się skupić na kimś innym. Liczę na niesprawiających trudności wychowanków W poniedziałek wyjeżdżamy do teściów, bo nie wiedzą co to znaczy być dziadkami. Musimy się trochę u nich "zasiedzieć". Nie wiem jak bez Was wytrzymam te dwa tygodnie. Nie będę oryginalna i powtórzę to co każda pisze przed wyjazdem na urlop: już za Wami tęsnię... Ech...a pomysleć, że poznałam Was dopiero pod koniec maja... Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Badanie słuchu 09.07.04, 15:42 Słuchajcie, mam wrażenie że kiedy my śpimy nasze maluchy otwierają swoje małe komputerki i piszą na forum maluszków, jak uprzykrzyć życie wapniakom.hi,hi,hi Kilka dni temu zaczęłyście pisać o marudzacych dzieciaczkach, o tym że ciągle chcą jeść lub pierś, że nie śpią w nocy itp. Myśmy do tej pory nie mieli takich problemów, ale od wczoraj Dominika szaleje, w nocy cały czas wisiała przy piersi, miałam wrażenie że wysssała mnie do szpiku. a cały dzień uproczywie próbuje zszargać nerwy babci i mamie..!!! A ja poprosiłam moją mamusię żeby przyjechała i zajęła się Małą bo mam dużo zaległych projektów i MUSZĘ popracować, a ten łobuzek ma w nosie moje obowiązki ((((( jutro moja mama pojedzie a mi chyba przepadną fajne tematy i kasa, buuuuuuuuu. No i co tu zrobić?????? A poza tym dorwał mnie katar sienny i nie wiem czy można jakieś lekarstwa przy karmieniu piersią??? Amatyldo to badanie słuchu to jakaś totalna parodia i inny wymiar!!!! W którym roku my jesteśmy? w 1956? czy co?? Napisz jak radziła Monika na e-mamę bo warto żeby reszta dowiedziała się jak to wygląda, W końcu trzeba coś z tymi ludzmi zrobić bo oni utknęli w skostniałym komuniźmie....niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Badanie słuchu cdn 09.07.04, 16:45 hej, dzięki za odzew chyba rzeczywiście zrobię Panu dr "renomę", bo już gadałam z koleżanką na temat artykułu w Gazecie Wyborczej. Gwoli ścisłości wizyta prywatna kosztuje tam 60 zł. (Nie tak najgorzej) Ale tak wygląda jak opisałam, bo ja byłam zapisana na prywatną wizytę. Na szczęście nic nie zapłaciłam i właściwie tylko czekałam, aż mi ta siostra powie, że mam zapłacić!!! No wtedy już bym nie wytrzymała, słowo honoru! Ale... dostałam taką kartkę o badaniu na druku Wielkiej Orkiestry, więc pewnie "rozliczą to z Owsiakiem", że badania się odbywają, a jak! Szkoda słów. Najlepiej by było, gdyby jakiś reporter udał się tam z dzieckiem na badanie i sam zobaczył co się tam dzieje i jak traktują ludzi... Acha jeszcze mi się przypomniało, że p. dr laryngolog z mojej przychodni zalecała mi badanie w AMG, bo tam jest p. dr K. wybitny specjalista już od wielu lat najlepszy na Pomorzu!!! Dlatego tak mi zależało, żeby zrobić to u niego, no a dodatkowo okazało się, że w Gdyni ten urlop - więc dobrze się złożyło. Okazało się jednak, że pan dr żadnym specjalistą (przynajmniej w moich oczach) nie jest, na programie komputerowym po 3 badaniach znałam się chyba lepiej od niego, a zresztą co tu dużo mówić - jak można ocenić pracę człowieka, który nic nie robi, tylko chodzi z kąta w kąt. Wszystko tam robi wspomniana niemiła pielęgniarka. Taki to on specjalista. A sam wygląda jak newyspany czy naćpany, jakby go popchnąć tak by poleciał, taki bezwolny facet bez chrakteru. No to teraz dałam sobie upust, hihi. Mam nadzieję, że nikt tego nie wykorzysta przeciwko mnie... ;-( Bo najgorzej jak się okaże, że musimy Oskarka jednak u niego leczyć ;-((((( Ale modlę się, żeby nigdy już z tym panem nie mieć nic do czynienia i z całym jego przybytkiem!!! Resztę załatwiam na razie w Gdyni u "zwykłych" laryngologów. Jestem pewna, że ci okażą się fachowcami z prawdziwego zdarzenia. Dobra teraz już chyba wszystko zrzuciłam z serducha, sorki Mopku, mam nadzieję, że nie czujesz się absolutnie urażona tym co piszę, bo jestem pewna, że tego typu przypadki nie dotyczą ani Ciebie ani najbliższego Twego otoczenia. Zresztą myślę (zawsze jeste dobrej myśli), że to odosobniony przypadek na miarę kraju! Pozdrawiam Matylda Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:Czemu ciagle pada?? 09.07.04, 17:14 Mam tej pogody serdecznie dosc..i az sie boje puscic Klaudie na kolonie.bo co tam bedzie robic? to niech juz lepiej siedzi w domu. Oczywiscie ma nos przy szybie i wyglad czy moze nikt do niej nie idze..a ja jej tlumacze jak malej dzidzi, ze przeciez wie, ze jej kolezanki wyjechaly i nie ma co przy tej szybie siedziec. Nie dziala! Za to poszly w ruch stare gazety..ksiazka za wzorowe ze szkoly "Ania z Zielonego Wzgorza" i pare gier planszowych..ale jak tak dalej pojdzie to juz nie bede miala co wymyslac. A moja Majeczka jak juz kiedys pisalam jest meteopatka i poprostu caly czas mam ryk i spanie i tak w kolko..bo ciagle przestaje padac. Znow zaczelo sie to co kilka dni temu z zabami tylko ze bez takich nerwow. To znaczy jesc nie chce mleka..a jak cos tam je to najlepiej zimne...no ale za to zjadla dzis zupke jarzynowa dosc ladnie..i mysle, ze te zeby sie nawracaja co kilka dni i to niestety moze potrwac do czasu az sie nie wyrzna. Mopeczku ...ja tam wszystko rozumiem...wiem, ze ludzie potrafia byc paskudni i meczacy. Hehe pamietam jak robilam kiedys do Dziennika taka wkladke Noworodki...pewnie pomorzanki takie cos tez pamietaja..bo to byly zamieszczane w gazecie zdjecia dzieciakow nowourodzonych..zdjecia robione jeszcze w szpitalu i podawane dane typu data, waga, miara i czyje dziecko i jaki szpital...takie pokazanie swiatu dziecka. Znalam wszsytkie statystyki najpopularniejszych imion.. i czasem mozna bylo sie usmiac z takich malych potworkow...jak widac bylo wyrysowany charakter od pierwszych chwil na buzce. No ale czasem zdarzalo sie tak, ze fotograf byl w szpitalach tylko raz w tygodniu i niektore mamy poprostu na te foty sie nie zalapywaly..wtedy mozna bylo takie zdjecie przyniesc do redakcji osobiscie z danymi i nie bylo problemu z zamieszczeniem zdjecia w gazecie. Ilez to ja mialam upierdliwych babc..tak tak..nie tatusiowie jak dzwonili to dlatego, ze matka im kaze bo dziecko nie wazylo 3400 ale 3405 i natychmiast to poprawic..a oni tacy zmeczeni po glosie byli i mieli wszystkiego dosc. Gorzej jak wpadala taka bacia do redakcji uwazajac wlasnie, ze to nasz blad, ze zesmy nie poczekali na urodzenie jej wnuka i z pretensja przychodzila..nie rozumiejac, ze jest to darmowa dobrowolna strona stworzona dla rodzicow a nie obowiazek obywatelski redakcji hehe A ze do redakcji bez identyfikatora sie nie wejdzie to taka babcia musiala zadzwonic z dolu specjalnym telefonem abym zeszla po nia i ja wpuscila...i brzmialo to tak:"Dzien Dobry tu babcia prosze zejsc po mnie i mojego wnuka zrobic zdjecie trzeba do gazety"...ehehhe Tak bardzo sie ciesze, ze nie pracowalam bezposrednio z ludzi tzw. "z ulicy" bo bym wymordowala wszystkich i ja to wlasnie Mopku rozumiem. Ja np. nie jestem do tego stworzona..ale sa ludzie, ktorzy godza sie na taki zawod.."kontaktowy" i wtedy powinni wkazac sie cierpliwoscia i spokojem..a tak naprawde to wkurza mnie potem to, ze taka pani doktor X, ktora zmeczona takimi zawracajacymi glowe pacjentami w nocy potem bagatelizuje (z uplywem lat oczywiscie) powaznego pacjenta. Mialam taki przypadek starajac sie o Maje (tak pisze...bo jak jest Maja to juz wiem ze staralam sie pewnie o nia hehe) ze kilkakrotnie(3 razy) ladowalam z krwotokiem w szpitalu i za kazdym razem bylam traktowana tak samo. Nienawidze szpitali i unikam ich jak ognia..mam zestaw tabletek w domu na takie sprawy i zawsze probowalam ratowac sie w domu...biorac tabletki przeciwkrwotoczne i na krzepliwosc krwi oraz zelazo...ale jak juz nic nie pomagalo..maz ciagal mnie do szpitala...ciagnal bo wlasnie tak to wygladalo..po stracie hektolitrow krwi w domu...poprostu niosl mnie na rekach do szpitala a za mna ciagnela sie smuga kapiacej krwi...w samochodzie folie poroskladanie itp..(byly to zawsze niepotwierdzone poronienia)...i za kazdym razem kiedy przyjezdzalismy do tego szpitala maz zostawial mnie w poczekalni i jak na zlosc zawsze byla to noc..bo caly dzien czekalam az minie a wiadomo na noc sie wszystko nasila...i szedl szukac jakiejsc piguly, lekarza czy kogos na dyzurze. Laskawa pani znajdowala sie po kilkunastu minutach..obrazona ze musi wogle otwierac gabinet...stwierdzajac od razu ze to napewno nie krwotok i maz przesadza..ze on jeszcze krwotoku nie widzial, ale kazdy facet to panikarz...maz zadal zejscia lekarza..wiec pani laskawie wolala..potem ta sama przeprawa z lekarzem...w koncu kaze mnie wprowadzic i zamiera ..potem co sie dzieje? krzyczy na mnie lekarz , ze jestem nieodpowiedzialna, ze tak pozno przyjezdzam.. i mowi mi ze to krwotok..to ja do cholery od poczatku wiem!...robi zastrzyk ...szybkie badania krwi..badania dopochwowe, doplerowskie..nie stwierdza gozow, torbieli...nie zna przyczyny!...diagnoza taka..albo wczesne poronienie..albo uwaga ! samooczyszczanie sie organizmu.Po czym przepisuje mi leki, ktore moge kupic bez recepty i ktore mam juz w domu i wista.. I zawsze to samo..dlatego wlasnie wole nie jezdzic...nie zawracac glowy...no raz tylko zostalam i transfuzje krwi mialam...no i kiedy mialam w koncu sie poddac kompleksowemu badaniu..prywatnie oczywscie! i zajac sie w koncu tym samooczyszczaniem sie organizmu by kolejnego nie bylo..to pojechalismy w gory z mezem i przywiezlismy Majuszke...w brzuszku...tak wiec oczyscilam sie calkowicie hihih Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:I jeszcze kilka wspomnien... 09.07.04, 17:33 Ale sie rozpisalam..ale co tam znacie mnie przeciez. Co do dyzorkow nocnych lub wczesno nocnych. To ja pracujac przy zdjecach w gazecie najbardziej nie nawidzilam takch np. mistrzostw pilkarskich..o zgrozo!..w taka srode lub niedziel..czekac trzeba bylo az skonczy sie mecz..a jak pamietacie konczyl sie on o godz. 22 po 22giej..na zdjecia z tego meczu. Potem w takiej np. jak teraz Portugali..fotografofie udawali sie do swoich "laboratorow" hehe i wywolywali zdjecia..potem wrzucali je na swoatowe serwery..potem trafialy one na serwery PAPowisie (czyt. Polska Agencja Prasowa)..gdzie czesto zdjecia byly juz widoczne , ale jeszcze nie do sciagniecia, bo dopiero przechodzily..potem jakis redakczyna zastanawial sie krote zdjecie poscic w gazecie tak, by byc oryginalnym i nie powtorzyc zdjecia z inna gazeta a zarazem by bylo one dobre jakosciowo..no i potem ja musialam z takimi zdjeciami robic fiku - miku..to znaczy wyciac sama reke nachodziaca np. na temat sprawozdania a jest to robota na dobre pol godziny (jesli ma byc soldnie..10 min jesli ma byc odpiersgs)...czesto bywalo tez tak, ze zdjecie bylo fajne ale pilka byla za daleko i taka pilke przesowalo sie blizej nogi pilkarza hehe..takze bywalo smiesznie choc meczaco..bo wychodzilo sie o 12 -1 lub 2 w nocy...a nastepnego dnia byl np. dyzur na rano i 9 ta do roboty. Chcialo sie wtedy zostac i spac w redakcji. Rozne rzeczy sie robilo..np. kiedys wymazalismy kota bo zaslanial glowny plan zdjecia a co sie potem okazywalo kot byl tematem reportarzu hehee...czesto zdjecie ladnie wygladalo odwrocone pozomo ale np. napisy na koszulce czlowieka juz pokazywaly nasze niecne numery..czesto tez ludzie bez wyobrazni(znajacy sie tylko na pisaniu a nie na zdjeciach...a czasem i na pisaniu sie nie znali)..przychodzili do mnie ze zdjeciem szpitala przypuscimy w Cholniach..bo jak to pani mowila :"do tego szpitala kupili nowy inkubator, a ze nie bylo fotografa, ktory by zrobil zdjecie tego inkubatora to zamiescimy tylko zdjecie szptala, w ktorym ten inkubator jest..a ze nie mamy aktualnego zdjecia (a bylo to wiosna) to damy to stare (z zimy) i czy moze pani usunac snieg z budynku i trawy a ludzi w czapkach i rekawiczkach ubrac w letnie sukienki??" hehe... inie dalo sie wytlumaczyc, ze takich rzeczy to ja nie umiem ale milo mi ze uwazaja mnie za cudotworce ...po czym taka pani X redaktor szla do naczelnego na skarge, ze nie chce wykonac tego o co mnie ona grzecznie prosi..no i Kasia na dywaniku tlumaczyla wszystko od poczatku..dobrze ze nacz. z wyobraznia jako taka byl i rozumial..ze sniegu nie da sie usunac hehe No itakie wesole zycie mialam w mojej pracy... Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re:lekarze, pogoda, humory, wspomnienia i inne... 10.07.04, 00:17 Witajcie... Jak przeczytałam kilka ostatnich historii o naszej służbie zdrowia, to mnie normalnie tąpneło. Matylda, ta Twoja wizyta to przecież jakaś paranoja !! Ale Ty dziewczyno jestes cierpliwa... Ja bym tam już albo kogoś zamordowała, albo poleciała na skargę do dyrekcji, albo coś zdemolowała... No wiem, charakterek to ja mam (oj, coś mi się zdaje, że z Kasikiem bym się szybko dogadała !!), ale krzywdzić dziecka nie pozwolę i koniec. Dlatego przeważnie większość z moich kontaktów z lekarzami kończy się "głośną wymianą zdań" (z wyjątkiem naszej pani doktor, z którą jakoś potrafię się dogadać - widać dobry człowiek). Ale jak się nie denerwować, kiedy wnosisz omdlałe dziecko do szpitala i błagasz o pomoc, a pan doktor (chyba młodszy ode mnie) kwituje: oj mama, nie panikuj, takich aktorów to mamy na pęczki... Zamurowało mnie i nie wiedziałam, kogo mam trzymać: słaniającego się Artka, czy męża, który chciał tłuc pana doktora... Zresztą takich różnych historii było więcej. Wiem, że miałam poruszyć jeszcze kilka tematów, ale po pierwsze - nie pamiętam, po drugie - pora późna, a po trzecie - Artek jutro... dziś o 7.30 wyjeżdża na obóz harcerski, więc chyba juz się położę. Tylko jeszcze jedno na szybko: ja też jestem za tym, żeby mówić dziecku prawdę, zwłaszcza w trudnych życiowo momentach. Z własnego doświadczenia wiem, że to procentuje później na plus, a tez musiałam (podobnie jak Kasik) wiele przykrych rzeczy wytłumaczyć Artkowi. Najlepsze życzenia dla 5-miesięczniaków (wczorajszych - Emilki i Filipka oraz dzisiejszych - Wiktorii, Szymona i Oskara) - rośnijcie zdrowo !!! Pozdrawiam, Beata od Szymona, który ślini się jak bokser... Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re:pogoda, humory, wspomnienia i inne... cd 10.07.04, 00:36 No właśnie, już wiem, co miałam napisać jeszcze ) - patrz tytuł !!! Pogoda i humory - to wiadomo ... lepiej nie mówić Wspomnienia - jak zaczynałam pracę w laboratorium fotograficznym (rok 1990), suknie ślubne były przeważnie białe... tak przynajmniej się nam wydawałoi przez trzy dni męczyłyśmy się nad zdjęciami ślubnymi jednej pary, bociągle "wchodził" róż na suknię panny młodej i koszulę pana młodego. Wreszcie udało nam się to zlikwidować. Po kilku dniach zdjęcia wróciły do poprawki z adnotacją: brak różu na strojach państwa młodych... ) Od tamtej pory już nigdy nie zakładałam "w ciemno" koloru strojów fotografowanych obiektów Teraz już naprawdę idę spać... a czerwone oczy będę tłumaczyc niewyspaniem, a nie płakaniem z tesknoty za Artkiem ... Pa, pa B. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: Badania, lekarze, alergia 09.07.04, 17:38 Amatyldo - popieram przedmówczynie - rozdmuchaj tę sprawę... może ktoś to przeczyta i się zastanowi... jeśli będziemy milczeć w takich ważnych sprawach - to będzie tak dalej. Mam ochotę takich ludzi dusić gołymi rękami... I chyba mam szczęście do służby zdrowia, bo w przychodni dla dzieci znalazłam wyrozumiałych lekarzy i miłe pielęgniarki. Czasem tak niewiele trzeba, żeby się dobrze poczuć, nawet jeśli problem jest duży. Pamiętam, jak byłam z Mateuszkiem w szpitalu... przyszła w poniedziałek pani dr (siedzieliśmy tam od czwartku) i powiedziała mi, że wyniki badań małego "...są złe... muszę powiedzieć, że bardzo złe..., bardzo złe..."... i poszła sobie!!! W życiu nie miałam większej guli w gardle i przez godzinę nie mogłam dojść do siebie, myśląc, że tracę mojego malutkiego synka... Potem okazało się, że to zapalenie dróg moczowych i że antybiotyk na pewno szybko zadziała... "...a mama niech się nie denerwuje, bo straci pokarm!!!". No pewnie że straciłam.... Dobrze, że zawału nie dostałam... A wystarczyło parę słów wyjaśnienia... Ech tam... Teraz apropos alergii - p. dr alergolog przepisała mi "Buderhin" w postaci kropli do nosa. Używam sporadycznie, przeważnie w b. ciepłe dni i wtedy, gdy wybieramy się na łono natury... działa! Na razie tyle - pogoda strasznie męcząca - pioruny w nocy strzelały, że hej... a dziś lało do południa, teraz mokro jest i do d... Pa K. zmęczona i jakoś przygnębiona służbą zdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Re: LUTY 2004, wieści z mazowieckiego .O Jasiu P. 09.07.04, 19:01 Ale tu u was fajnie i mimo ze gdzie niegdzie brzydkiea pogoda tak ciepło . W tej warszawie to do południa było upalnie a póniej mały psikus i buuuuuuuurza pózniej juz tak komfortowo się zrobiło dziewczynki obiecałam ze napisze coś o sobie sorki ze tak bez ładu i składu ale za nieddługo wyjerzdzamy na lipcówke :o) Jasulek zaszcycił nas swą obecnością 27/10/2003 (miałm termin na 24/12/2003) wazył 1970 (spadek do 1600) wzrost 47 .Urodził sie na karowej w Warszawie.I w warszawie tez mieszkamy do chwili obecnej. Chciałabym porównać mojego Jaśka .... smiesznie brzmi ale uwierzcie ze mój Jasieniek taki wyrywny do tych nowych umiejętności nie jest . Do niedawna jedyna umiejętnością jaka moglismy się pochwalić to tylko ładne wspieranie się na raczkach i przewrót z brzuszka i z porotem (dostalismy niezły ochrzan od neurologa - bo troche dalismy ciała z rechabuilitacja Jasia ).No i ze zdwojona siłą od trzech tygodni rechabilitujemy Jasia .Co dało w rezultacie duzy postep bo jasiek wzioł się do nauki raczkowania (juz pisałm ze fajnie wyglada bo szoruje buzia po wersalce ;o) No i nie mozemy się na razie pochwalić ani jednym ząbkiem (ba nawet mimo naszego zdziwienia powiedział nam ze jeszcze przyjdzie nam zaczekac na ząbki troche czasu ....... boze a ja myslałam ze Jaś taki niedobry bo ząbkuje brrrrrrrrrrr to jak będzie wygldać ząbkowanie. Jeśli chodzi o nowe pokarmy to ........... zaczynamy od zera a właściwie zaczniemy od zera bo Jaś właśnie dostał jakieś potwornej alergii która niechce zginąć a juz tydzień jest na samym mleczku (Nan AR) A NAN AR bo JaŚ ma najprawdopodobniej refluks żołądkowy (jesteśmy w trakcie diagnozowania ). Jedziemy od dwóch dni na Cordinaxie i nadal Jas ulewa . Co znaczy ulewający ośmiomiesięczny Jas to napewno wie Ola i Antoś (i ich ładny koc ;O) Do tego niebawem będziemy mieli usuwnego mieli paskudnego naczyniaka na oczku (na samej gałce ocznej ) Do tego Jas do tej pory nie nauczył sie gawozyć chciaż ostatnio zaczął piszceć aaaaaaaaaaaaaaaaa (i to ma być gawozenie ) Jaś jeszcze nie siedzi samodzielnie nawet posadzony po chwili składa się jak scyzoryk albo robi wielkie buuuuuuuuuuuuuum. Dziewczynki czy gdzieś w wątku piszecie ile wazą Wasz dzieciaczki. Nie mam serca czytac 2 tysięcy postów (choć wydaje mi sie ze na wyrywki to chyba z 500 bedzie ;o) no i umięjętności. Dobra koniec tego chwaluchowania o Jaśku P. Lece na pizze hi hi hi (dbam o swoją nadwage z ciązy )obecnie 14 kilo . Buziaczki dla was i dla wszystkich lutowych i nie lutowych dzieciaczków. Pozdrawiam i pewnie jeszcze wpadnę wieczorkiem i nadrobie zaległosci Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska O Jasiu P. 09.07.04, 19:19 Hahaha - ja też mam w domu Jasia P, ktory 28.07 skonczy 9 lat (waga urodzeniowa 4950g i 62cm, na dzis - ok.38kg, 154cm). Ale na tym forum jestem z uwagi na Tosię P, która w poniedziałek skończyła 5 miesięcy. W chwili urodzenia ważyła 4150g, a dzis ponad 8300g. Pozdrawiam cieplutko Monika - mama Tosi, która tez zna smak coordinaxu Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: O Jasiu P, szczepieniu i gaworzeniu. 09.07.04, 19:39 Oj, gdybym tylko moła wysłać te wszystkie dolegliwości maluszków w kosmos... żeby nigdy nie wracały i nie dręczyły mamuś... Śliczny ten Jasiek - pooglądałam sobie - jaki był tyciuni... Wczoraj szczepiliśmy się i mam świeże dane Matejko ma prawie 5 m-cy (za tydzień) i waży 7360g - taki średniaczek. Świetnym znieczuleniem przy szczepieniu była Emla i Alicja (8), która pokazywała małemu zabawki i śpiewała wesoło, dopóki nie zobaczyła igły (sama panicznie się boi). Potem już tylko rozpaczliwie mówiła "... nie patrz Mateuszku... nic nie boli...", ale i tak zagadała go, no i mały nie płakał)) Matejko gada sporo, ale tylko samogłoskami. Nie ma gagaga, ani dadada...Czy powinnam się martwić??? Na razie się zastanawiam... Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna służba zdrowia i troski młodych mam 09.07.04, 20:32 Kasiu, ale Ci współczuję tych kilku strasznych chwil z Mateuszkiem. Co za okrutna bezmyślność! Taaak, przekazywanie informacji to chyba zwykle słabsza strona lekarzy. Wiecie, ile szwów ma Szymonek? Bo ja spytałam i już wiem: "tyle, ile trzeba". Co do gaworzenia to coś Ty! Wszystko jest ok! Szymon ostatnio głównie skrzypi. A czesto milczy sobie i już. Matyldo, Twoją opowieścią jestem po prostu zbulwersownana! To brzmi jak z opowiadania Kafki! Co za absurd! Koniecznie coś z tym trzeba zrobić! Hihi, szkoda że Kasika tam nie było ) Ktoś by usłyszał trochę prawdy o sobie. Zytko, widzisz, jak się Emilka rozwija, masz porównianie z synkiem, jak jest wszytsko ok, to się nie bój! I daj znać, co wyszło w badaniach. Będziemy trzymać kciuki! Szymon ostatnio nie chce spać na plecach. Na brzuchu nie umie (wbija nos w materac więc leży na boczku, ale nie wiem, czy to dobrze, bo sobie łapkę przygniata. W ogóle strasznie ruchliwy się zrobił ostatnio i przewinąć go to nie lada wyczyn. Pozdrawiam, Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: 5 m-cy, wszystko po troszku 09.07.04, 21:38 Witam! Dużo zdrówka, samych pogodnych dni i wszystkiego naj, naj....dla Emilki i Filipka. Duży całus od Natuni i buźka od "forumowej cioci" Asi Monisiu, ale Ci zadroszczę pracy w domku. Edytko, my robilismy zaproszenia na chrzest Natalki sami. W srodku po jednej stronie daliśmy zdjęcie Natuni i napisalismy modlitwę do Anioła Stróża a po drugiej standardowy tekst zapraszajacy na uroczystość chrzcin. Joasiu, dziekuję Natalka czuje sie lepiej. Co prawda wczoraj miała kiepski dzień, bo cały czas marudziła, ale to na to ciśnienie. Nie martw się o rączkę Szymusia.Natalka od samego poczatku spała tylko na boczku, chociaż teraz od kąd nauczyła się przewracać na brzuszek śpi tylko w ten sposób. Ciagle robie zdjęcia, bo figury robi przy tym niesamowite Zgadzam się z Tobą, że gdyby mozna było wziąć cały ból na siebie dziecko nie nauczyło by się zycia ale gdy patrzę jak cierpi....sama rozumiesz. Ciesze się, że już Ci lepiej Oby tak dalej Matylda, to co wyrabia się w słuzbie zdrowia przechodzi wszelkie granice. Az brak słów... Dziwie się tylko, ze spotkało to Was podczas prywatnej wizyty. Podziwiam Twój spokój. Ja bym chyba nie wytrzymała. Zgadzam się z dziewczynami. Musisz to koniecznie nagłośnić. Ja sama już też przestałam leczyć się państwowo. Szkoda nerwów i zdrowia. Pieniedzy w ten sposób też się nie oszczedza.Wolę zapłacić w prywatnej klinice i wiedziec że będę mieć fachową opiekę i że sprzęt się nie popsuje. Mam tu w Warszawie taką zaufaną klinikę i wspaniałych specjalstów. Państwowo chodzimy tylko z Natalką na szczepienie, bo przychodnie mamy obok domu. Rita, moja Natunia wypija dziennie cały soczek Gerbera, ale jeszcze dolewam do niego ciepłej wody oraz herbatki. Zależy od dnia. Gdy jest gorąco wypija więcej. Kasiu od Jasia, masz wspaniałego synka. Trzymam kciuki za usuniecie naczyniaka. Oby już nigdy nie musiał niczego takiego przezywać. Natunia coś marudzi, muszę do Niej zajrzec chociaż jest z Tatą i wujkiem Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: tanie noclegi w Trójmieście? 09.07.04, 21:47 Zapomniałam spytać. Pomorzanki, czy macie jakies namiary na tanie noclegi nalepiej w Gdańsku lub w Sopocie? Brat chce się wybrać na kilka dni. Może znacie jakies fajne miejsce. Bedę wdzięczna. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: różne takie i lista 09.07.04, 22:58 Kasik, hehe..tego "wyciętego" kota to pamiętam...więc to Twoja sprawka? A a propos tego dodatku z niemowlakami - my mieliśmy takie zdjęcie zrobione w szpitalu I wcale nie babcie, ale dziadek chciał wytaczać gazecie proces, bo uznał, że dziecko źle wyszło, bo w rzeczywistości 100 razy ładniejszeDD Co do alergii, to moja alergolog też mi zapisała te same krople do nosa co ma Kajka. I pozwoliła doraźnie łyknąć Claritine. Na razie zawzięłam się i nic nie brałam oprócz wapna, ale męczylam się okropnie... Chwilowo katar mi odpuścił, ale jak znowu paczka chusteczek będzie mi starczać na 2-3 dni to skapituluję... (pisząc "paczka" mam na myśli kartonik 100 szt. rzecz jasna, innych nie kupuję...) Chciałam dziś jakoś fajnie spędzić ostatni dzień sam na sam z córeczką, a tu taka kicha, cały dzień ulewa i siedzenie w domku, buuu(( Żeby chociaż weekend był jakiś możliwy... A jutro kończymy 5 m-cy! W ogóle ne wiem jak to zleciało... Kasiu_kp, no kłopot z Tobą... Tak bez wpisowego byś chciała? Nawet deklaracji żadnej...)) No w drodze wyjątku Cię dopiszę... tak poza klasyfikacją, na końcu, bo chyba nie chcesz się narazić Szefowej wciskając się przed nią? malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581) emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów, (gg 4964077) silije.amj - Ania i Emilia (1.02.04), 2, Poznań beatkak2 – Beata i Oliwia (2), Świdnica, 1.02.04 jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299) arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448) kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk, (gg 3361511) iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728) aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705) xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków atena17 – Aneta i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031) mgocha – Gosia i Kacper (8.02.04), 1, Katowice zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd. morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477) tossca - Marzena i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940) amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500) asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634) frytkal – Rita i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384) kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947) margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654) atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa belcia22 - Iza i Julia (18.02.04), 2, Wołomin kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504) kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308) nitkanitka - Ola i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219) asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa, (gg 1738183) natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551) mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975) tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa pyzapyza - Marta i Agata (21.02.04), 1, Poznań ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384) ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1, aniaimax – Ania i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1 aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419) margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026) poza klasyfikacją wiekową)) kasia_kp – Kasia i Jaś (27.10.03), 1, W-wa Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Re: służba zdrowia i troski młodych mam 09.07.04, 22:25 Cześć Mamuśki!!! Dawno mnie nie było, a to dlatego, że mały jest ostatnio cierpiący ( - zęby i chyba nic na ten temat nie muszę pisać, bo czytam regularnie i wiem, że wiele z Was ma ten sam problem. Witam nową mamusię i spiesze poinformować, że mój mały Maksio ur.23.02 ważył 3760, ale mierzyli go tylko do posladków(ciekawe dlaczego??) teraz waży 7200, mierzy 76 cm. Przewraca się na brzuszek, śpi na boku, gada jak najęty i generalnie rozwija sie przeciętnie. Ostatnio nauczył sie krzyczeć z radości, ale jeszcze troche boi sie tego dźwieku - ubaw po pachy )). Na razie kończębo muszę odpocząć Buziaki dla maluszków Ania z Maksiem forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11595056&wv.x=2&a=13610505 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11595056&wv.x=2&a=13741872 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11595056&wv.x=2&a=13805596 Co do jedzonka to mały je wszystko co znajduje sie w zasięgu jego ust - nie grymasi )) (jeszcze). Soczki uwielbia i pije tyle ile potrzebuje. ) Matyldo tak się zdenerwowałam czytając Twój post, że zaczęłam klnąć jak szewc. Ja niestety mam bardzo wybuchowy charakter i podziwiam Twój spokój. Masz chyba stalowe nerwy. Miałam dzisiaj dużo tu napiasać ale oczywiście o połowie tematów zapomniałam, jak mi się przypomni to sie odezwę z drugim postem . Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: służba zdrowia i troski młodych mam 09.07.04, 23:24 Wszystkie zamartwiające się mamy - trzymajcie się cieplutko, będzie dobrze (wiem wiem łatwo powiedzieć - trudniej zrobić). Ja na własną rękę zrobiłam posiew Malwinie i nic w badaniu nie wyszło i chyba jeszcze trochę i spanikuję... dzieciak je ładnie, długaśna jest okropnie ale jakie chucherko... Na razie podaję zupki, deserki i kaszkę i jeszcze ze dwa tygodnie muszę poczekać na efekty. Jak panna nie zacznie przybierać to też trzeba ją będzie diagnozować (( A o moich doświadczeniach ze służbą zdrowia po urodzeniu Natalki to już nawet nie chce mi się pisać... Malwiniątko tymczasem nauczyło się przekręcać na brzuszek (wreszcie!) i ćwiczy jak najęta. Do tego gada na cały regulator i zachwyca się swoim pięknym głosem Coś mi się zdaje, że mi dwie śpiewaczki operowe pod bokiem rosną A z przyjemniejszych tematów: czy ktoś wybiera się z maluchem na wczasy w ciepłych krajach??? Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Pierwsza! "Grzeczne" dzieci i in... 10.07.04, 12:14 Czyżbym była dziś pierwsza?? Bardzo dziwne, biorąc pod uwagę, że już południe Mamom martwiącym się, czy dzieci prawidłowo się rozwijają, przypominam, że w książeczce zdrowia dziecka (tej z huggisami) na str.14 jest do uzupełnienia "karta psychoruchowago rozwoju dziecka". Można sobie sprawdzić. Szymon był trochę do tyłu, a teraz jest do przodu! Rehabilitacja działa cuda Mopeczku, DZIĘKI!! Kropa na czole znika i wysypka też! Nie wątpię, że to dzięki Twojemu pozytywnemu myśleniu!! Powiedzcie, co sądzicie o słowie "grzeczne" w kontekście niemowlęcia? Ja go nie używam i uważam, że jest bez sensu. Rozumie się przez nie chyba posłuszeństwo rodzicom - co nie jest w tym wieku możliwe, a i później nie zawsze pożądane - oraz że dziecko jest spokojne, czyli coś, co wynika z temperamentu i na co nie ma się wpływu. Trochę mnie irytuje, jak tak np.prababcia Szymona tak o nim mówi. Tak samo, jak to, że kiedy płacze, jest "niegrzeczny". Tak jakby płakał komuś na złość, a nie dlatego, że się źle czuje... Dobrego dnia! Dzisiaj tak ładnie, że chyba sobie do Lasku Bielańskiego pojedziemy Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Druga! "Grzeczne" dzieci i in... 10.07.04, 12:39 No tak Joasiu, masz absolutnie rację Ja mówię czasem o Basi, że grzeczna, albo nie - ale traktuje to jako żart, bo jasna sprawa, że z faktuczną grzecznością ma to niewiele wspólnego, czasami mówię też że np. była wyjątkowo uprzejma itd. wczoraj wieczorem znowu był mały sajgonik, zębów dalej nie widać, głodna chyba nie jest, bo odrzuca i pierś i flaszkę i słoiczek A może się nauczyła przez te 3 dni, że się usypia na rączkach??? Miałam trochę takiego wrażenia, że sporo w tym płaczu histerii, zwłaszcza, że na rączkach było ok, a w dużym pokoju nawet usmiech, płacz po wejściu do sypialni i spazmy przy próbie odłożenia do łóżeczka No, a takie grzeczne dziecko miałam! Macie jakieś pomysły, co z tym zrobić ??? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Wakacje 10.07.04, 12:44 Hmm.. u nas to bardzo trudny temat, bo mąż pracocholik , najpierw obiecał, że na 2 tyg, potem już może tylko na tydzień, a teraz obowiązuje wersja, że jakbyśmy sobie pojechały na dłużej, ale gdzieś blisko np z moim tatą, to on by do nas wpadał na 3-4 dni, a potem na 2 dni do pracy. Nawet się trochę pokłuciliśmy na ten temat, no bo w końcu ile ja mam lat, żeby jeździć na wakacje z tatą , a tak serio, to chcę, żeby on też trochę odpoczął, tylko jak mu wytłumaczyć, że bez niego się nie zawali (he, he zwłaszcza, ze ostatnio wali się nawet jak on jest!) No nie wiem co z tego w końcu wyjdzie Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Wakacje 10.07.04, 14:35 Mopku wiem co to znaczy pracoholizm, bo oprócz architekury mam przyjemność mieć drobne udziały w spółce rodzinnej, którą rozkręcił mój tatko a teraz razem z bratem działają i wykańczają się fizycznie (ciągłe podróże) i psychicznie (jak załatwić nowe zamówienia i ściągnąc pieniądze od dłuzników) Im większa firma tym wiecej zaobowiązań i mniej czasu na wakacje. Niestety w Polsce ustawodawcy mają w głębokim poważaniu przedsiębiorców i najlepiej obciązyli by ich wszelkimi możliwymi podatkami, nie patrząc że ci ludzie przecież zmniejszają bezrobocie w danym regionie. Asiu, praca w domu ma wiele zalet kiedy jest dzidziuś ,ale z drugiej strony ciągle się jest w pracy i nie ma czasu na relaks. Jeżeli chodzi o wakacje to my we wrześniu mamy duzą rodzinną imprezę w Paryżu (wesele) i bardzo chcieliśmy połączyć to z wypoczynkiem, tylko straszliwie się gryziemy jak tam dojechać. Samochodem daleko ( z dzidziusiem), nawet z przewami na nocleg, a samolotem mniej wygodnie, bo nie mam mozliwości zwiedzania po drodze i bagaże trzeba ograniczyć.... Więc jesteśmy w kropce. Gosiu (malwes) w sprawie młodej niani to ,mam nadzieję, nie zawieralaś cichego układu z moim męzem????? hi,hi,hi... ale nie do końca mogę się zgodzić z Twoimi argumentami dot. starszych niań, bo niania mojego chrześniaka (ok. 60-tki) jest młoda duchem, nakręca dziecko pozytywnie , a jak trzeba to popierze i poprasuje,i jest na każde zawołanie, co z wiadomych powodów trudno byłoby wymagać od młodej dziewczyny. Wasze doświadczenia ze służbą zdrowia są przerażające. W swoim życiu leżałam 2 razy w szpitalu ( z dzidziusiem w brzuszku i poporodzie) ale nie mogę narzekać na opiekę, nawet wielokrotnie byłam pozytywnie zadziwona zachowaniem pielęgniarek i lekarzy.( oczywiście zdarzały się jednostki nieprzyjemne, ale to normalne) Mam nadzieję że przypadki które opisujecie wkrótce bedą nalezały do rzadkości.. całuski dla 5-cio miesięczniaków, sto lat i wszystkiego naj, naj, naj,))))) PS. Kasiku , tej pani która chciała żebyś usunęła śnieg ze zdjęcia trzeba było powiedzieć żeby sobie wzięła suszarkę do włosów i tak długo nagrzewała aż się śnieg roztopi..))))))))))))))))))))albo zawołała Coperfielda..)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Wakacje, praca, niania, słuzba zdrowia,Coperfield 10.07.04, 14:38 Oczywiście tak powinien brzmieć temt poprzedniego postu. Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal maluch 11.07.04, 00:26 Hej! Albo dzis śpicie, albo coś mi komp nawala. Ale jeśli to to pierwsze to jak wrócę z urlopu to może nie będę miała zaległości Wiecie co? Rado wczoraj w nocy dał nam taki koncert, że głowa boli. Wył ponad godzinę. Chyba z głodu, ale cyca nie chciał, wręcz odwracał się demonstracyjnie od niego. Dopiero jak się pożądnie wywrzeszczał na "opka" u taty to się uspokoił, w miarę... Aż boję się dzisiejszej nocy.... Ale są też wesołe chwile. Dziś Junior rozpoczął intensywny kurs raczkowania Aż zanosiłam się od śmiechu! Dupka do góry i brodą po macie! Zupełnie tak jak któraś z Was wcześniej opisywała (przepraszam, ale zapomniałam która...Kasia, tak?) Już późno, wszyscy "moi" już śpią, a ja zbieram myśli do wyjazdu. Przed nami ponad 8h w pociągu i 2 tygodnie "wypoczynku". Nie przeraża mnie podróż z dziećmi i jak poradzą sobie w pociągu, ale to jak się zabierzemy z całym ekwipunkiem. Oj chyba idę spać. Coś nie chce mi się wierzyć, że dziś tu tak cicho.... Buźki dla wszystkich maluszków. Pa! Mamuski. R. PS. Radzio lubi soczki. Na razie dostaje jabłkowy i ewentualnie z dodatkiem dyni. Całkiem dobrze radzi sobie ze smoczkiem-dziubkiem (coraz mniej ląduje poza buzią. Kaszka jest raczej feee... Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Co się dzieje, wakacje, dziwna mama... 11.07.04, 12:45 Co się dzieje ??? Czy ja dobrze widzę ? Pogoda, weekend i proszę - forum zamarło ) Ale cieszmy się, że możemy fajnie spędzać czas z maluszkami, bo nareszcie nie pada, nie wieje... (przynajmniej czasami). Szymon śpi na balkonie, bo zamierzamy później wyjść na dłużej, Artur szaleje na obozie na Mazurach, mąż pojechał zawieźdź rodziców do rodzinki, w domu cisza, aż w uszach dzwoni... więc ja korzystam z okazji i do kompa ) Wakacje... jeszcze troszkę; w drugiej połowie sierpnia agroturystyczne dwa tygodnie pod Leżajskiem. Cisza, spokój, komórki słabo działają - po prostu raj. I koniecznie całą rodziną (włącznie z psem)!! Artek nawet coś przebąkuje o śwince morskiej, ale udaję, że tego nie słyszę... Świnka do Babci !! A teraz mam do Was kilka pytań, a właściwie jedno najistotniejsze: jak reagujecie na płacz Maluszka ? Już wyjaśniam o co chodzi. Wczoraj spotkałam swoją znajomą, mamę 4-miesięcznych bliźniaków. No i okazało się, że Szymon jest rozpieszczonym krzykaczem, który wymusza płaczem wszystko...Zaznaczam, że przez prawie dwie godziny Szymek zapłakał (a raczej zaskrzeczał) raz - z głodu (nie mogłam go nakarmić i musiał poczekać 20 minut)i faktycznie wzięłam go wtedy na ręce. Wg mojej znajomej dzieci należy wychowywać od początku; jej dzieci wiedzą, kiedy jest pora karmienia, zabawy, spania... i nie nosi się ich na rękach na każdy płacz. W nocy nie jedzą, bo noc jest od spania (śpią 10 h !), posiłki są o stałej porze, a pomiędzy nimi - picie. Serce mi się krajało, jak opowiadała, że jeden maluch płakał ostatnio 2 i pół godziny, a ona się nie ugięła i go nie wzięła na ręce, bo był przewinięty, nakarmiony i nie było innego powodu. No i teraz mam problem: czy ja jestem nieodpowiedzialna matką, która rozpuszcza dzieciaka ? Co prawda Artka wychowywałam tak samo, też go niańczyłam, przytulałam i brałam na ręce, gdy płakał, a dziś jest świetnym, odpowiedzialnym chłopcem, ma ze mną dobry kontakt i jakoś nie widzę, żeby nie wiedział jak ma się zachowywać. Co myślicie na ten temat ? Też rozpieszczacie swoje dzieci ) ? A może to jest miłośc do nich i normalna opieka ?? Trochę się wczoraj zbulwersowałam i stąd te moje pytania... Ściskam Was i nasze Maluszki ciepło, idę porozpieszczać swojego Szymcia - będę całować go po brzuszku (jak się obudzi) ) Beata od Szymona PS. Wczoraj zadzwoniłam na obóz do druhny Artka, żeby z nim pogadać (telefony może mieć tylko kadra - żeby nie zginęły). Jest szczęśliwy, zadowolony i mam zadzwonić w środę. Gdy zapytałam dlaczego w środę, odpowiedział "no dobra, możesz we wtorek, ale nie za wcześnie; a w ogóle to mam mało czasu i musze lecieć, buziaki". Rozmawiał ze mną niecałe 3 minuty... Chyba go rozpieściłam w dzieciństwie... ( a może po prostu dobrze się bawi ) Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: Co się dzieje, wakacje, dziwna mama... 11.07.04, 13:31 Hej Ciche Kobietki! Od razu widać, że wakacje i pogoda!! Beatko, z Tobą i z tym "rozpieszczaniem" wg mnie wszystko w porządku. Przyznam, że czasem pozwolę Radkowi trochę popłakać, ale nie za długo. Ale uginam się przed nim. No jak tu nie przytulić się do tak fajnej malutkiej i ciepluchnej istotki, nie? Ja przytulam, głaszczę, całuję, a On prześlicznie uśmiecha się do mnie swoimi dwoma ząbkami i robi takie słodkie minki I jak tu sobie tego odmówić! Uważam, że jednym z elementów dobrej miłości jest poprostu bycie razem, blisko, przytulanie się. Liwka choć ma już 3 lata (i starasznie duża z niej baba) to nigdy nie odmawiamy jej tej bliskości. Zawsze któreś z nas, ja albo mąż - w zależności kto ma wolne ręce, nosimy ją, bo po prostu też potrzebuje czasem być małą dzidzią. Dlaczego mam jej tego zabraniać? Takie są prawa dziecka. Ech sentymantalnie mi się zrobiło... Idę się pakować, a dużo tego będzie, oj dużo... Buziaki dla Maluszków. Pa! P.S. Wg mnie kilkumiesięczne dzieciaczki nie rozumieją, że MUSZĄ poczekać na obiadek. Chce jeść to MUSI dostać jedzonko. Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Co się dzieje, 11.07.04, 13:45 Faktycznie cisza w sieci, a może przeniosłyście się na inne forum???? Podajcie chociaż namiary )) Ale chyba musimy się przyzwyczaić bo wakacje i do września tak będzie wyglądać, niestety.....(( Dobrze że podczytuję "w oczekiwaniu" i poznaję Was trochę lepiej. Ale naprawdę miałyście power w ostatnim miesiącu, jestem na 18 stycznia, a to dopiero połowa postów.!!!!!!! Beatko, ja też reaguję na kazdy płacz Dominiki i wcale nie mam wyrzutów sumienia, chociaż to takie "niepedagogiczne". Wychowujemy córeczkę tak jak nam podpowiada serce czy intuicja. a malutka cudownie się rozwija, jest radosna, zaineresowana światem, a jeżeli potrzebuje do poczucia bezpieczeństwa naszego przytulania, to ma do tego prawo.I tylko śmiejemy się kiedy "starsi" rodzice mówią "No tak pierwsze dziecko wychowuje się tak książkowo", hi,hi,hi już dawno rzuciłam wszystkie ksiązki w kąt, i narazie nie mam ochoty do nich wracać. Tylko dziwię się jak rodzice mogą wytrzymać rozpaczliwy płacz swojego dziecka, (bo tak piszą w poradnikach) my mamy za wrażliwe serca... Życzę miłej niedzieli i uaktywnijcie się od poniedziałku !!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Co się dzieje, 11.07.04, 14:41 Zaspakajanie potrzeb niemowlęcia, przytulanie go, noszenie i pocieszanie jest jak najbardziej PEDAGOGICZNE! Wszystkie poradniki trąbią, że niemowlęcia nie da się rozpieścić, że DOpieszczone niemowlę to dojrzały emocjonalnie, pewny siebie człowiek dorosły. Ciekawe, jak wytłumaczyć niemowlęciu, że się nie ma dla niego czasu. Ono się czuje po prostu opuszczone. Jejku jak mnie wkurza to HODOWANIE sobie dzieci!! One się nie prosiły na świat, wiec jak komuś przeszkadzają, to ten ktoś sam sobie jest winien. Stara szkoła... Dziwię się, jak można jeszcze tak myśleć. Pozdrawiam i trzymajcie tak dalej dziewczyny, Jesteście super mamami! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Coś mi się jeszcze przypomniało... 11.07.04, 17:45 Słyszałam, że dzieci z domu małego dziecka nie płaczą. Wiedzą, że i tak nikt nie przyjdzie. Takie są dobrze wychowane i GRZECZNE. Smutne, nie? J. PS. Właśnie wróciliśmy z półtoragodzinnego spaceru i padam na twarz! Gdzie się podziała moja kondycja? Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Ratunku ospa!!!!! 11.07.04, 18:35 Dziewczyny ja już nie wyrabiam. Biegam z malą na rehabilitacje bo ma krzywą głowę jest juz dobrze ale biegamy dalej.Do tego neurolog ,USG, DR Metheizel jest podobno ok, tak twierzi moja lekarka.U nas przyjmuje ona raz w miesiącu ale u niej jeszcze nie byłam .W AM chodzę do Jerzego Pienczk( tak jest na pieczątce)ale on mnie denerwuje że mi nic nie mówi,jego odpowiedź na moje pyt to że w medycynie jest różnie i nic nie można powiedzieć.We wtorek idę na USG do Tczewa ale nie wiem jaki tam mają sprzęt. W dodatku Kamil zaqchorował na ospe,ma dopiero pierwsze plamki,a miał kontakt 2 tyg. temu z chorą dziewczynką.Jak jeszcze Emilka zachoruje to będę uziemiona przez miesiąc w domu.Nie wiem czy można wychodzić na dwór z takim zaospionym dzieckiem,czy ma siedzieć w domu. Widzę ze nie tylko ja mam przeżycia w przychodniach a do AM jeździłam też Na badanie słuchu u córki mojego męża,na szczęscie sprawa już się zakończyła, ale tak jak dziewczyny jestem za rozdmuchaniem tej sprawy i niech sobie nie myślą ze my sobie tak damy!!! ps U nas w Starogardzie Metheizel bierze 50 zł za wizytę Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: normalna mama ... 11.07.04, 19:39 Żeby nie było wątpliwości, to wyjaśniam: 1. nie mam wyrzutów sumienia, że zajmuję się dzieckiem, kiedy płacze - od tego jestem mamą ! 2. staram się nie przeginać w żadna stronę, tzn. nie jestem matką - tyranem, ale też nie pozwalam wchodzić sobie na głowę 3. Artek jest dobrze wychowany, czyli uprzejmy, uczynny itd, ale potrafi też coś "zmalować", czyli bywa niegrzeczny - jak to dzieciak 4. w taki sposób zamierzam również wychować Szymona, który ma chwilami zadatki na "BinLadena", ale uśmiecha się tak uroczo, że wszystko mozna mu darować ) 5. nie lubię słowa "gzreczny", bo jest tak szerokie jak horyzont ... mogłabym wymieniać jeszcze długo, tak samo jak każda z Was. Bo jak się zorientowałam jesteśmy normalne !! Czyli kochamy swoje dzieci, martwimy się o nie, troszczymy, opiekujemy... Tylko szkoda mi tych dzieciaków od znajomej. I tak jak pisała Asia nie słyszałam, żeby one płakały ( Bo i po co ? Pozdrawiam, normalna Beata od Szymona Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: normalna mama ...Troszkę o Natalce 11.07.04, 21:22 Witam! Ja też nie zostawiam płaczącej Natalki samej sobie. Nigdy bym tak nie mogła. Co prawda nie na każde zawołanie biorę Ją na ręce, ale zawsze przy Niej jestem. Przecież nie zawsze dzieci płacza gdy są głodne lub mają mokro. Przecież i one potrzebują bliskosci mamy, taty lub obojga rodziców jednoczesnie. Czasami chcą się tylko przytulić, a czasami wystarczy podejść do Maleństwa, usmiechnąć się, pogłaskać...Wtedy ta słodka istotka zawsze obdarowywuje nas najpiękniejszym usmiechem na świecie, dotyka raczkami naszych twarzy i patrzy z ogromna miłościa, która z niczym się nie może równać. Dziwię się Twojej koleżance Beatko. Mnie by serce pękło. O ile mi wiadomo z ospą lepiej nie wychodzic na dwór. Natunia ostatnio zrobiła się bardzo marudna. Wogóle nie mogę Jej samej zostawic w pokoju. Nie to co kiedyś....gdy sama bawiła się godzinami. Teraz to Jej nie wystarcza. Najbardziej lubi gdy jestesmy na dworku. Cały czas jest wtedy usmiechnieta, gada. Wczoraj gdy bylismy w Legionowie cały dzień spędzilismy na świezym powietrzu. Byłysmy na spacerku. Ostatnio leży w wózeczku na brzuszku i patrzy przez siateczkę w budzie na drogę przed sobą. W ten sposób spacerki podobają Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: normalna mama ...Troszkę o Natalce 11.07.04, 21:30 Ach ten enter.... W ten sposób spacerki podobają Jej się najlepiej. Jest wtedy taka szczęsliwa i radosna. Na pleckach już jest brrr, no chyba ze w górze widać drzewa i liscie. W tym wypadku to co innego Dzisiaj zanim wyszlismy na spacer, marudziła jak nigdy. Mta Ją nie interesowała, pluszaki i grzechotki również, gdy bylismy na dole u teściów na obiedzie wogóle nie dała nam jeść, ale gdy tylko wyszlismy..... Zupełnie inne dziecko. Radosne, pogodne. Nie mineło 10 minut i usneła.Nasza mała kruszynka A za tydzień o tej porze bedziemy w górach Juz się nie mogę doczekac. Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: 10.07. - 5 m-cy 11.07.04, 21:35 Wczoraj nie miałam kiedy do Was zajrzec więc dzisiaj składam najszczersze życzenia, zdrówka i samych pogodnych dni Wiki, Szymusiowi i Oskarkowi Duży całus "forumowa ciocia" Asia i Natunia Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 Re: spacerki,"grzeczne" dziecko, jutrzejszy dzień 11.07.04, 22:02 witam na wstępie życzenia dla kolejnych 5 - miesięczniaków ja zmieniłam mojemu maluchowi wózek z gondoli na spacerówkę taką z opcją półleżąca i leżącą no i mój maluch uwielbia ten wózek gdyż jak lezy wówczas "wywala" nogi do góry prawie pod katem 90 stopni na pałąk i tak jedzie tylko skarpetki z wózka wystają co do grzecznego dziecka ciągle to słyszę jak ktoś poznaje moje maleństwo wystarczy że nie płaczew towarzystwie i się uśmiecha i to ludziom wystarczy aby tak dziecko określic ja bym to inaczej określiła mój maluch jest spokojny i jak to mówi moja mama "myśliciel" bardzo dziwie sie tej mamie że pozwala swoim dzieciom płakać czy ona nie zdaje sobie sprawy że taki maluch już myśli i czuje i na pewnow psychice zostanie slad po braku czułosci itp. ja jestem na kazde zawołanie mojego maleństwa śpimy razem bo maluszek zasypia przy piersi, kołyszę na rączkach, itp. i jak ktoś mi mówi przyzwyczaj dziecko do łóżeczka odpowiadam nie przyjdzie na to czas aż sam bedzie chciał nie będę robić nic na siłę i czekać że jak sie wypłacze to zaśnie.... co dnia jutrzejszego znowu czeka nas lekarz brrrr odbieram wyniki morfologi 9a robiłam bo Przemusiowi bardzo szybko wypadły włosy) no ide do neurologa bo mój maluszek ostatnio (3 razy) przy zasypianiu dostał drgawek - takie max po 4- 5 sekund - główka i rączki i przy tym miał troche spoconą główkę musze sprawdzic dlaczego miał robione EEG I USG ciemiaczkowe i jest ok miłych snów dla mamuś, dzieciaczków i tatusiów Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Przemuś... 11.07.04, 22:14 Moniko, ale mnie zasmuciłaś - Przemuś strasznie mi sie spodobał na naszym spotkaniu i ten jego luz i te nóżki w górze a tu takie straszne rzeczy piszesz. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze z Przemusiem, jestem tego pewna! Tak jak tego, że fajny kolega rosnie dla mojego Oskiego! Ślę moc pozytywnych myśli Matylda Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Jaki dać temat jak ja o wszystkim? :))) 11.07.04, 22:57 Witajcie! Ja ostatnio twardo hołduję zasadzie, że praktycznie cały czas poświęcam Szymkowi, bo od października do pracuni...buuu.... Nitko - gratulacje dla Córci z okazji Chrztu - niech ją jej Aniołek Stróż strzeże i sprawi aby omijały ją wszelkie przeciwności losu, Amatyldo - u mnie takie dni to były normą )) Nie martw się, do ustawicznego płaczu też można przywyknąć ))))))) (nie straszę, tylko tak troszkę dokuczam). A tak na poważnie mój Szymek ostatnio "grzeczniejszy" ale też daje koncerty jak chce usnąć. Dziś już nas totalnie rowalił, bo okazało się, że po południu to mogą być tylko ręce taty i tylko u taty zasypia! Ja noszę, śpiewam, kołyszę i ...ryk, szarpanie, rzucanie się...tata wziął i ...komar! Jeśli chodzi o soczek, to Szymon pije tylko gruszkowy. Jabłka nie weźmie do ust. Ja na początek dałam 20ml soku i 40ml wody i było ok. Soczki mogą stać z lodówce od 48h do 72h - na soczku jest napisane jak długo przechowywać po otwarciu. Co do badania słuchu, to ja Cię też podziwiam za spokój. Ja na pewno zrobiłabym straszną awanturę. Jak leżałam w szpitalu to znosiłam pewne rzeczy cierpliwie...ale po dwóch m-cach złożyłam skargę do "najwyższych władz" bo mnie już szlag trafił i to był ostatni raz, kiedy tak długo czekałam. Pietka - nie martw się, myślę, że z Przemusiem będzie wszystko dobrze. Jeśli USG i EEG wyszły pozytywnie, to raczej nic poważnego się nie dzieje. A może to coś związane z vit D3...tak pomyślałam bo córeczce koleżanki pociła się główka, lekarz oczywiście kazał zwiększać ilość vit d3. Wysłałam ją do swojego lekarza, ten zrobił badania moczu i wyszło przedawkowanie D3. Teraz mała jest na specjalnej diecie. Mój lekarz twierdzi, że on nie widzi żadnego uzasadnienia do dawek powyżej 1 kropli dziennie (i to koniecznie D3 a nie Vigantolu) poza bardzo rzadkimi, wyjątkowymi przypadkami, ale potwierdzonymi dokładnymi badaniami. On mówi, że mają teraz w CZD mnóstwo dzieci leczonych z powodu przedawkowania D3. Morsku - ależ mozesz jak najbardziej Kasię przede mnie.......... )))))))) Nie lubię nigdy być "pierwszą w szeregu". Zytko - dzieciątka z ospą nie wystawiaj na dwór. Po pierwsze ze względu na nią, po drugie, ze względu na inne dzieci, które mogłabyś zarazić. Ospa wietrzna niestety jest wietrzna...a jak trafi na jakiegoś noworodka? Dla Twojej Emilki już nie jest groźna a synek będzie miał już to paskudztwo za sobą. To dziwne, że lekarze nie informują Cię dokładnie o wynikach badań i diagnozie. Trzeba samemu się dopominać bo na szczerość z własnej woli trudno liczyć ( Asialc1 - Asieńko, podziwiam Cię za skrupulatność w składaniu zyczeń i obserwowaniu kto kiedy świętuje, ja już nie nadążam ( Skoro Morsk objęła uż funkcję "listownika" to może Ty zostaniesz naszym "datownikiem" ?)) Dołączam się do serdecznych życzeń dla wszystkich solenizantów. Zdrówka przede wszystkim!!! Beatko02 - ja nie dość, że mam dziecko "niegrzeczne" to jeszcze "nie do wytrzymania". Każdy znajomy patrzy z politowaniem a kochana rodzinka się cieszy bo "dobrze mi tak". A ja mam to wszystko, przepraszam, głęboko w ... Oczywiście, że noszę, ulegam, rozpieszczam, oczywiście, że czasem wymiękam, złoszczę się, płaczę z bezsilności...ale tak jak pisała Joasia, mam zamiar wychować a nie "wyhodować" czy "wytresować" moje dziecko a na "wychowanie" jest jeszcze stanowczo za wcześnie. Mopku - ja też rozumiem Twoje pracowe frustracje. Ale chyba wszyscy je mamy i chyba wszyscy stajemy przed problemem, że klient nasz Pan, nawet jeśli debil. Przepraszam za wyrażenie, ale niestety w prywatnej firmie musisz zacisnąć zęby nawet jeżeli jest to czasem kosztem okazania braku szacunku dla samego siebie - jedynie budżetówka jeszcze pracuje na "starych" zasadach, że sobie może pozwolić na komentarze a te czasem niestety graniczą z bezczelnością. Praca jest pracą i na okazywanie nastrójów nie można sobie pozwalać choć we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek i jak już trzeba się czasem do kogoś odezwać "tak, żeby zrozumiał" to trzeba. Kasia-kp - troszę ta Twoja pani neurolog chyba przesadza. Synek ma 8 m-cy ale był przecież wcześniaczkiem więc powinien być teraz mniej więcej na etapie rozwoju półrocznego dziecka...a to znaczy, że na raczkowanie ma jeszcze dużo czasu. Ale oczywiście troszkę ćwiczeń nigdy nie zawadzi. Ufff...lista się skończyła. Już nie pamiętam co miałam jeszcze napisać...chyba jeszcze tylko: dobrej nocy... hmmm...mężuś się kąpie to może ja zmienie moje barchanowe gatki na jakieś ładniejsze ....)))))) (to komentarz rodem z Kasikowych klimatów )... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 powrót do pracy:-((( 11.07.04, 23:11 Wracam jutro do pracy... Trzymajcie kciuki, żebyśmy to jakoś przeżyły - ja, Wika i babcia... Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda życzenia, zęby czy brzuszek?, soczek... 11.07.04, 22:07 Dziękujemy za życzenia, też pozdrawiamy wczorajszych małych współjubilatów hihi. I dziśiejszych tez i wszystkie inne dzieci też, żeby żadnemu smutnoi nie było tak sobie czytałam jak pisałyście o tym płaczu u dzieci, o zębach itp i sobie myślałam - jak to fajnie, że już to mamy za sobą (i to tylko te wspomniane 2 dni nam dały tak faktycznie do wiwatu) a tu... nie wiem co się dzieje ;-( Oskar wczoraj albo płakał w niebogłosy albo radośnie piszczał z tatą ale spać nie chciał. Zasnął o 23:50!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Rozumiecie, my już z mężem słanialiśmy się na nogach a on za dziesięć dwunasta raczył zamknąć oczy w końcu. W nocy gdy budził się do karmienia to płakał strasznie i nawet przerywał jedzenie i płakał. Po czym obudził się o 7 gotów do zabaw!!! A, że spał koło mnie to zaczął mnie kopać, drapać i bic pięściami. O godzinie 8:30 raczyłam zwrócić sie do niego podniesionym głosem per "łysy ryju!!!" czym tak rozbawiłam męża, że w końcu sama też zaczełam się śmiać. Ale wredna matka ze mnie. Ale ja po prostu straszny śpioch jestem i na prawdę bardzo chciałabym się wyspać. Choć raz. Ja już się nawet przyzwyczaiłam iść spać po 24 i wstawać co 2h na karmienie ale wtedy Oskar daje mi pospać do 8-9. No i jakoś wstaję. A dziś to po prostu nie mogłam już. Na szczęście mąż mnie wybawił, wziął malucha do drugiego pokoju, zabawił, uśpił a ja w tym czasie w końcu odespałam. No i wszystko fajnie, aż do kąpieli ;-( Wtedy znów się zaczeło. Jak tylko przyszła pora spania zaczał się koncert, co ja mówię ryk syreny jest cichszy!!! Wił się, ryczał, nie chciał nic innego jak tylko cycek, łkając zjadł ale do odbicia nie dał się ponieść, bo ryczał aż sobie gardło zdarł ;-(. Potem 2 cycek i już go nie odbiłam tylko położyłam i zasnął przed chwilką. I teraz juz nie wiem co to. Następne zęby czy może brzuszek? A może za dużo wit. d3? Właśnie - jak się objawia przedawkowanie? Oskar od 3 dni bez kupki, mimo Viburkola wczoraj ;-( Macie jakiś pomysł co to? Drugie pytanie - chciałabym wkrótce spróbować podać Oskarowi soczeek. Podam 1 łyżeczkę na początek i co? Czy można zakręcony soczek trzymać do następnego dnia w lodówce czy już sie nie nadaje? Pozdrawiam wieczornie Matylda ps. List do Jurka Owsiaka redaguję w wolnych chwilach Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Wielki Dzień 11.07.04, 22:13 Witajcie drogie Panie, Dziś w południe moja Jagódka stała się "prawowitym" Chrześcijaninem. Chrzest odbył się w maleńkiej kapliczce, na prywatnej mszy w gronie b. kameralnym. Przez całą msze nasz Okruszek był b. spokojny a już po ceremonii zasnął słodko z kciuczkiem w ustach. Mój Anioł... Nawet nie przypuszczałam, że tak b. będę to przeżywać. Wspaniale być Mamą... Jestem b. szczęśliwa! Nitka PS. Wszystkiego najlepszego dla wszystkich od nas. J PS. Przesyłam Wam „atomy” mojej pozytywnej energii, której jestem dzisiaj pełna. Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal wszystkiego po trochu... 11.07.04, 23:49 Dobry wieczór! Moniko Morsku - życzę Ci, aby czas w pracy szybko mijał i nie myśl ciągle o Wice (w pierwszym dniu po macierzyńskim z Liwką to chodziałam w pracy z kąta w kąt i wciąż chlipałam, a nie daj Boże jak ktoś zapytał się o małą). Będzie dobrze!!! Asiu Asialc - życzę udanego wypoczynku w romantycznym miejscu! Pietka - nie przejmuj się! Twój Facecik jest bombowy i na pewno wszystko będzie dobrze. Juniorowi też poci się główka - przede wszystkim, gdy je (z cyca). Ale podejrzewam, że to z wysiłku, w końcu musi nieźle ciągnąć Liwka też tak miała i jest zdrowa. Soczek na początku podawałam na łyżeczce, ale teraz przestawiłam się na dziubek (już o tym pisałam)- niestety skapitulowałam. Sok można przechowywać najczęściej 48h. Czyli jak bym jutro otworzyła butelkę o 12.00 to maksymalnie przechowuję ją do środy godz. 12.00 Nitka - gratuluję Aniołka! I już chyba na koniec - Pa dziewczyny. WYJEŻDŻAM. W sumie się cieszę, ale też trochę mi się nie chce... Ale musimy trochę wypocząć od naszej szarej rzeczywistości. A Rado lubi wędrować, więc to wykorzystujemy. Pozdrowionka dla Was Miłe Panie i DUŻE buziaki dla Waszych Maluszków. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re:Pierwsza??? 12.07.04, 10:15 Dzień dobry! Olu, gratulacje dla Jagódki Dobrze wiem co czułaś. Koniecznie wrzuć zdjęcia z chrztu. Na pewno Jagódka przeslicznie wyglądała. Gosiu, zawsze pamietam o uroczystosciach bliskich mi osób To ważne. Pomorzanki!!! Gdzie jestescie??? Macie namiary na tanie noclegi??? Dajcie znać. Plissss.... Natalka ma trzy czerwone kropki na rączce, policzku i na czole. Może to od komara??? Juz sama nie wiem. Na razie spi więc skorzystałam, żeby do Was zajrzec, a tu cisza. Mam nadzieję, że córcia bedzie mniej marudna niż wczoraj. Po wczorajszym spacerku Natalka pierwszy raz zjadła zupkę jarzynową z indykiem. Bardzo Jej smakowała. Mąż wyszedł z Nią jeszcze na ogródek a ja miałam zaraz do Nich zejść, ale usnełam. I nawet nie wiem kiedy. Obudziłam się dopiero po ponad dwóch godzinach. A juz dawno mi sie to nie zdarzyło. Chyba byłam bardzo zmęczona. Natunia coś sie kręci. Zajrzę do Was później. Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Druga, różne tematy.... 12.07.04, 12:05 Nitko gratuluję uroczystości i życzę żeby Nowy Aniołek chował się zdrowo i przynosił rodzicom wiele radości! Beatko te wyrzuty sumienia nie dotyczyły Twojego postu ale sytuacji w której sama się znalazłam parę razy. Otóż Dominika jest cudownym dzieckiem pod warunkiem że ktoś się nią zajmuje, tak było od pierwszych dni jej życia i tak jej zostało. Oczywiście wszystkie ciocie, tudzież babcie na widok kołysania dziecka przed snem mówiły "Noś ją noś, a nigdy się od ciebie nie odczepi , musisz ją nauczyć spać sama" No więc na poczatku próbowałam unikać usypiania przy piersi lub na rączkach, ale to kończylo się tragicznie dla moich nerwow i gardła dziecka. Pamiętam jak miała kilka tygodni i uparłam się ze nie wezmę ją na ręce, nakarmiłam, przewinęłam po czym połozyłam do wózeczka i zaczęłam bujać ok.19. Ryczala przez pół godziny, po czym usnęła na 10 minut i znowu ryczała przez 20 minut, zasnęła na 10 minut i tak do 21 w kółko, zasnęła na dobre przed 22, ale ja miałam kompletnie zszargane nerwy. Od tego dnia przestalam czytać książki w których nalegają żeby dziecko zasypiało samo, i na wszystkie "życzliwe" uwagi jestem głucha. Ale przez jakiś czas mialam wyrzuty sumienia że rozpuszczam dziecko... Amatyldo od kilku dni robię dla małej soczki sama. Ucieram marchewkę na tarce, po czym wyciskam soczek przez pieluchę tetrową. Dominika wypija niewiele więc nie oplaca mi się wyciagać sokowirowki. Marchewkę bardzo lubi, jabłko jest be, gruszka też (gerbera), dzisiaj spróbuję winogron z jabłkiem. Acha, wczoraj próbowalam podać jej zupkę Hippa ziemniak ze szpinakiem, ale kompletnienie nie wiedziała co zrobić z tą papką, zresztą wyraźnie nie odpowiadał jej smak. Moniko, morsku, mam nadzieję ze w pracy jest w porządku, a i Wika zachowuje sie przy babci bez zarzutu.(i babcia przy Wice też Asiu, nam też nalezy się wypoczynek, ja często po południu biorę małą do łóżka i obie usypiamy na godzinkę. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 po wizycie u lekarza 12.07.04, 15:23 witam no i jestem po wizycie odnoście drgawek/dreszczy pediatra stwierdział że na jej oko maluch jest zdrowy i dobrze sie rozwija nie ma krzywicy wiec zvit. d3 jest ok zaleciła mi podawanie małemu zupek bo ma morfologię "prawie ok" do tej pory był tylko cyc i czasami deserki i soczek i czasami zdarza sie 1 butla dziennie dodatkowo no ale te drgawki niepokoją ja i mnie więc idziemy jutro na obserwacje i badania do szpitala ((( żeby wszystko wykluczyć może to też być skutek uboczny ostatniego szczepienia bo te drgawki właśnie po nim się zaczęły dzieki za wsparcie dziewczyny i trzymajcie za nas kciuki co do noclegów to najtaniej jest w akademikach bądź polibudy bądź uniwerka z polibudy najtańsze akademik nr 3, nr 1 oraz 8 i 10 droższe lepszy standard - 3, 6, 4 i 5 akademiki w gdańsku wrzeszczu na ul. do studzienki bądź na ulicy wyspiańskiego aha Przemek waży całe 7 kg )) i zacżął obracać sie dookoła swojej osi na tyłeczku (i kólka zatacza)) Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Re: po wizycie u lekarza 12.07.04, 15:37 Witam , tak czytam o tych drgawkach mój Jas miał drgawki tez w towarzystwie szczepienia. Po jakim szczepieniu byliście ? Nam przytrafiło sie to tylko raz dokładnie pare godzin po szcepionce . Pozdrawiam Kasia i Jasiek Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: I jak tu zatytulowac? 12.07.04, 10:47 Witam..po wekendzie nie dopuszczenia mnie do komputera...(maz nadrabial zaleglosci w grach z kolegami)(nie ma jak spedzenie wolnego czasu z rodzinka hehe). Co do wychowania..no coz..moje zdanie pomieszane z doswiadczeniem jest rozne. Wychowac tez trzeba umic! jak ktos kiedys powiedzial. A to latwe jak wiecie nie jest. Chodzi o to , ze wychowac trzeba z glowa..to nie znaczy, ze na wszystko trzeba pozwalac..ale tez nie znaczy by tyranizowac. Wszystko powinno miec swoje wyposrodkowanie. Moja Klaudia byla tyranem w kobiecym ciele hehe..a ja w dodatku bylam bardzo mloda. Teraz jest we mnie o wiele wiecej cierpliwosci, spokoju, zrozumienia, doswiadczenia i spokoju. Spokoj rozumiem przez brak paniki..choc i to czasem mnie ogarnia. Klaudia przespala swoja pierwsza noc - mysle tu o 5-6 godzinach w porze nocnej ciagiem- kiedy skonczyla 10 miesiecy!..tak to zaliczalam wschody i zachody slonca..kazdego dnia..co godzine...spalam z nia w lozku, bo tak bylo mnie wygodnie...przez co przyzwyczailam ja do tego...potem wozilam w wozku po calym mieszaniu..potem lezalam kilka godzin pod lodkiem kiedy juz byla wieksza trzymajac ja za reke..otym juz wszystkim pisalam..ale chodzi o to, ze jest to ciag zdarzen, ktore ciagna za soba nastepne. Byc moze byla takim dzieckiem..Bardzo liczy sie tu indywidualny charakter kazdego z dzieci. Maja jest zupenie inna i moze dlatego latwiej bylo mi ja tego nauczyc..a moze nauczyc sama siebie? Nie plakala za noszeniem na rekach, kolysaniem, spaniem w jednym lozku bo tego poprostu nie znala. To nie znaczy , ze jej nie nosilam czy nie nosze..owszem..kiedy bolal ja brzuszek robilam to, tulilam, glaskalam itp. Ale trzeba odroznic tesknote od proby wymuszenia. Moze teraz tak tego nie widac..ale bedzie widac za dwa moze wczesniej lat. Kiedy to dziecko..- niepozorne przeciez..probuje testowac rodzicow. Komu to moze wejsc na glowe. Na poczatek na odstrzal ida babcie..potem tata a mama utrzymuje sie do samego konva i to bez sprzymierzenscow w postaci doroslych bo kazdy ulega i tak wychowuje sie juz dziecko , ktore operuje sznureczkami podlaczonymi do ludzi. Zaczyna sie od loda, ktorego babcia kupic musi bo dziecko potupie nogami, potem od wziecia na rece bo bola mnie nogi..i tata niesie dziecko przez pol drogi,zeby potem na widok balonikow zerwalo sie na rowe nogi i bieglo jak oszalale..juz nogi nie bola...itp. itd.Trzeba wychowywac madrze. I to nie znaczy,zeby tyranizowac..lub dziecku nie dac jesc..bo to jest karygodne. ALe zauwazac momenty, kiedy dziecko probuje na nas wpynac. Kiedys spotkalam kolezanke z synkiem okolo 1,5 roku...mama trzymala go na kolankach i probowala ze mna rozmawiac..a ze dziecku sie nudzilo bil mame po twarzy..a mama nic.! to znaczy byl kometarz, ze on tak lubi bo to taka fajna zabawa. Pewnych rzeczy trzeba uczyc od poczatku a na pewne dac dziecku czas. Moja Klaudia mowila na mnie bardzo dlugo Kasia. Moja rodzina byla tym faktem oburzona, gydz byl to objaw dal nich zlego wychowania -oczywiscie mojego..ale ja sie ich pytalam ..jak mam wytlumaczyc dziecku, ktore jeszcze nie odroznia pojec mama, ciocia, szwgier...ze ja to mama skoro wszyscy do mnie mowia na okolo Kasia?jak mam wytlumaczyc dziecku ze dla wszystkich Kasia a dla niej mama? to sam tyczylo sie sadzania na nocniku. Boze! jakie to ja mialam suszenie glowy.., ze dziecko powinno sie sadzac i niech siedzi..niech sie przyzwyczaja do nocnika..kazali mi wszedzie go zabierac..babcie wysialy nad dzieckiem same prawie za przeproszeniem sikajac..bo ciagle powtarzaly :"siii, siii:"...a ja w zaparte nie..mowilam ze nie bede zmuszac..owszem ...pokazywalam do czego co sluzy..ale nic na sile. Widzialam nie malo dzieci, ktore plakaly na nocniku...bo tata nie pozwoli zejsc poki on tam nie nasika. Klaudia w konsekwencji nauczyla sie sikac na 3 miesiace przed pojsciem do przedszkola. Miala prawie 3 lata!...i to juz bezposrednio na kibelek. Sama usiadla...A teraz czytam w madrych gaztach, ze odchodzi sie od modelu sadzania na sile dziecka na nocniku!... Tak wiec ksiazki precz. Liczy sie intuicja..kazde dziecko uczy sie indywidualnie. A my mamy musimy miec w sobie madrosc rozpoznawania potrzeb. Ale meza to tez trzeba sobie wychowac. No! ja na przyklad..wybralam sie z rodzinka wczoraj do lasu na spacer. Okazalo sie, ze maz wzial kamere,. Ok! mysle sobie..beda ladne tereny, mala nie ma takich ujec..super!...po czym okazalo sie, ze nie mozemy ruszyc spod samochodu, bo krzywo stoimy..potem mamy pomachac...udawac,ze odchodzimy poczym wrocic...w lesie juz mialam zwalniac, przyspieszac, rzuty kamery byly z gory z konaru drzewa i z dolu ..od jadacych kolek..kurzgesav !!!!! nie wytrzymalam. Wrzasnelam, ze tak sie nie da spacerwac, bo to nie spacer tylko jakas ukryta kamera. Maz sie obrazil..powiedzial ze wracamy, Klaudia wylozyla sie jak dluga w bloto i plakala , ze jest brudna (moja corka jest niesamowita pedantka...na plazy nie wychodzi poza recznik, bo ten! piasek wsypuje jej sie miedzy palce!hehe)...ja cala mokra z umeczenia mialam dosc calej niedzieli. wwwwwrrrrrrrrrrrrrrrr Co do Ospy...to ja polecam zostac w domu. Dziecko kogo mialo zarazic to zarazilo..bo zaraza juz od dwoch tygodni lub trzech. Kiedy nastepuje wysyp..to juz jest zaawansowana chowoba, ale zarazalo juz wczesniej.Czasem nalezy sie cieszyc z faktu, iz dziecko przechodzi te chorobe. Raz i po sprawie. Poza tym objawowo calkiem ladnie to przechodzi. Moja Klaudia w ten sposob zarazila meza. A ze maz nie mial nigdy ospy...tak w wieku 30 lat...zachorowal. Klaudia przelezala dwa ty. w domu...ogladajac tv a maz miesiac w szpitalu...ledwo odychajac..poniewaz ospa u doroslego przechodzi z niesamowitym nasileniem. Jemu zaatakowalo az drogi oddechowe!...niew mial ani jednego skrawa wolnego ciala bez babla!...potem dwa miesiace w domu...leczyl rany.. no imiejscami blizny pozostaja. Doswiadczenie straszne! Nikomu nie polecam. Soczek mozna przechowywac w lodowce 24 godziny...od otwarcia. Tak przynajmniej jest napisane i pewnie tak jest z bezpiczenstwa....najwyzej na poczatek wypij reszte sama..to dobre soczki sa hehe Nitko gratuluje chrzcin...to naprawde cudowne przezycie dla mamy i dzieciaczka. Morsku..pamietaj, ze jakbys byla bardzo styrana praca i po pracy to mozesz na kawke wpasc..jakos to bedzie..poczatki zawsze sa trudne... Cos jeszcze? hmm.. A! Malwes...jak tam gaciory..sprawdzily sie? hehe no nie bylalbym soba jakbym nie spytala. Ja na razie na nowe gaciory nie mam czasu i nastroju. Czekam az dzieci na wakacje powyjezdzaja..bo w takich warunkach nie da sie "pracowac" hehe...a jak przychodzi co do czego to padam na pysk..albo jest mi wszystko jedno jakie gacie mam na sobie..Ech brakuje mi tego ..uwodzenia..tylko kto tu ma kogo uwodzic? I kolacji prz swiecach! i takich tam fajnych innych rzeczy...ale co zrobic jak sie dzieci wszedzie petaja...hehea maz kicus wola juz na Majeczke..chlip chlip Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Re: I jak tu zatytulowac? 12.07.04, 11:21 Witam po przerwie sobotnio niedzielnej , Nam pogoda dopisała i było superowo tylko mam kazdego dnia problem taki sam .W co ubrać Jaśka .Kończy się na całej reklamówce ubranek przy kazdym wyjściu ) pomijam fakt ze i tak mamy zwiększona ilość zawsze w pogotowiu , bo Jas lubi sobie pawika zarzucić ;o) A jak wy ubieracie w upalne dni swoje maluchy ? Jestem zstrasznie dumna z mojego wpisu !!!!!!!!!!!!!!! Od razu rzuca się w oczy (hi hi hi) dokładam pare danych . urodziłam sie 11/12/1977 a moje gg 1867478 A co do wpisowego ....podpowiedzie tylko ciut co to ma być a jestem gotowa wnieść :o) och dziewczynki mam straszny problem jak podac mojemu Jaśkowi lekarstwa.Są to takie malusieńkie granulki których nie powinien popijać !! boze ze coś takiego dziecia każą dawać (to sa proszki po ktorych mamy wyleczyć stan zapalny przełyku)nie mozna ich rozpuśćić a są gorzkie jak jasna cholera . praca - kochane jeszcze nie zorintowałam sie ile z Was wróciło do pracy ale podziwiam was i zycze udanych powrotów .Tak mi się wydaje ze to juz nie to samo ja bym chyba wogole niemogła pracować (wciąż bym myślami była z Jasiem ). Takze trzymam mocno kciuki za pracujące Lutowe Mamusie . hmm czekają mnie cięzkie dni zaczynam Jaskowi wprowadzać po przrwie alergicznej od nowa cały jadłospis i znów zaczynamy od nowa .A cięzkie bo nie mam pojęcia co go uczuliło i jak znowy wylizie to paskudztwo to się zabije . Te schodziło prawie dwa tygodnie . A w jakim czasie powinno zejśc uczulenie , oczywiście po odstawieniu alergenu. Ach zapomniała bym czy któres z Waszych dzieciaczków jest uczulone na słońce ? A jeszcze się Wam pochwale dziś tj. 12/07 mam pierwszą rocznice ślubu ...dam sobie uciąć rekę ze mój kochany Arek zapomni !!! (napisze Wam wieczorkiem ) NO i najwazniejsze od dziś się odchudzam hi hi hi hi (to moje kazdo poniedzialkowe stwierdzenie ) Pozdrawiam WAs mocno i miłego dzionka , bo w Warsazwie znosi się na cieplusieńki dzień . Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek WRÓCIŁAM 12.07.04, 11:38 no właśnie już wróciłam!! Posty przeczytałam ) zajeło mi to 2 godz. i mam takie przemyślenia: Tjoanna - bardzo dzielna i silna z Ciebie fajna baba o Szymku nie wspomnę bo to oczywiste ! Co do opisu Amatyldy (wizyty u lekarza) to moze w tym gabinecie zlot ogolnopolski zrobimy i wytlumaczymy temu lekarzowi i jego pielegniarce co takie ciotki forumowe jak my sądza o takich $@&**(%*##* jak oni?? Oli i Jagódce gratuluje chrztu - to napewno było wielkie i piękne przeżycie!! Chciałam też Oli podziękować za przezwisko dla mojego Antka - przyjeło się w 100% i mamy teraz w domu Kiepurka!! Co do premii za reklamę to nie chcę i obiecuję że już nie będę tego wątku reklamować żebyście się nie złościły!! A Jaś Kasi jest śliczny i cudowny a ja go dawno nie widziałam i się stęskniłam!! Zresztą za lutówkami też się stęskniłam i czekam na spotkanie!! Ja w ten weekend mam egzaminy (mogłabym się spotkać w niedzielę popołudniu) a potem dwa weekendy z rzędu mnie nie ma bo jadę do Mikołajek :0) Co do rozpieszczania dzieci to ja jestem za wychowywaniem i delikatnym rozpieszczaniem! Tzn ja noszę, przytulam, głaszczę, dotykam i rozmawiam ale bez przesady. Jak Antek płacze z jakiegoś powodu to mi się serce kroi a jak z nudów to trudno na ręce go nie biorę tylko go zabawiam!! A teraz super wiadomość!! W piątek rano wsadziłam palec do buzi mojego synka i trafiłam na ... zęba!!! Wieczorem przyjechał Michał więc otwieram buzię Antkowi i mówię "Zobacz Antek ma... dwa zęby???" no byłam w szoku dwa na raz mu wyszły!! Pewnie to co pisałam "że się zepsuł" to były właśnie zęby :0) teraz jak jemy łyżeczką to ona tak zabawnie stuka o te wystające "pipk" (bo zębami to cięzko jeszcze nazwac)!! Bardzo współczuję maleństwom którym rosną ząbki - wiem jaki to ból bo mi od 5-ciu lat rosną ósemki a że nie mają miejsca to ból jest ogromny a że boję się operacyjnie usunąć to sobie już kilka lat cierpię!! Lecę teraz oglądać zdjęcia!! A co do naszych zdjęć ze spotkania to dzić zaniosę do wywołania i może jutro wkleję na zobaczcie!! To będzie takie przypomnienie :o)!! Pozdrawiam i cieszę się że wróciłam!! Pozdrawiam Ola od Antka Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Co tak cichutko? 12.07.04, 20:03 No gdzie wy sie podzialyscie? Maja zaczela sie przekrecac z brzucha na plecy...pewnie teraz sie zacznie..bedzie turlanko po calym lozku..robi to przekomicznie..bo najpierw podciaga pupe do gory, potem przerzuca biodro na jeden bok i pchnieciem nogi obraca sie na plecy..heheei tak w kolko..dopiero to zalapala..a czas byl juz na kapiel, wiec wyszalec sie jej za bardzo w tej dziedzinie nie dalam..wiec jutro sie pewnie zacznie na calego) Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Co tak cichutko? 12.07.04, 21:25 Witajcie! Oleńko od Antka - najmocniej przepraszam, jeżeli mój żart o prowizji za reklamę Cię uraził. qrcze, nie miałam takiego zamiaru, wręcz odwrotnie, zrobiło mi się bardzo miło, że czujesz się tu tak dobrze, że poinformowałaś o wątku jeszcze inne osoby...a że wtedy temat wpisowego był na czasie, więc mi się ta prowizja przypałętała. W każdym razie przepraszam raz jeszcze. Morsku - napisz proszę jak pierwszy dzień w pracy, jak dałaś radę i jak Malutka dała radę bez Ciebie, Pietko - trzymam kciuki za wizytę szpitalną, żeby była jak najmniej uciążliwa i żeby nic nie wyszło niedobrego z badań. Myślę, że to na 100% była rekacja na szczepionkę (jak się nie mylę to ten składnik na polio jest taki wstrętny). Mopeczek na pewno sprostuje ) Właśnie, mnie kiedyś pani neurolog mówiła, że czasem dzieci szczepi się "z osłoną lekową" - może któraś z Was wie dokładnie co to znaczy? Pozdrawiam, Gosia PS. Nie ma któraś z Was ochoty na spacer w Szczęśliwickim? Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Re: Co tak cichutko?- do Malwes 12.07.04, 21:34 A mi się wcale przykro nie zrobiło z tą prowizją!! JA bardzo chętnie przyjmę jakieś ciasto albo coś równie fajnego!! Chodziło mi o to że chyba muszę trzymać język za zębami :0)!!! A na dowód że wcale nie jestem urażona to Ci napiszę że: fajny sklep z urzywanymi ciuszkami jest na rogu ul.Modzelewskiego i Al.Wilanowskiej!! A co do spacerku w parku Szczęśliwickim to spędzam w tej okolicy cały weekend rozkoszując się pięcioma egzaminami )))) Jeśli masz ochotę to ja się chętnie spotkam - najchętniej w środku tygodnia a jeśli w weekend to tylko w tą niedzielę po południu Pozdrawiam ola od kiepurka Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: szczepionki :) i zasypianie :( 12.07.04, 21:41 1. szczepionki: drgawki mogą byc po każdej, polio jest faktycznie wredne, ale to w infanrixach rzadko się "wyzłośliwia" najgorsze jest to dustne OPV , szczepienie w osłonie stosuje się u dzieci, które mają np słabszą odporność i jest duże ryzyko dragawek- wtedy profilaktycznie przed szczepieniem podaje sie lek p/w drgawkowy Oleńko - myslę że u was bardzo prawdopodobne jest to, że to po szczepieniu Poza tym nastaw się na to, że pewnie nic innego nie znajdziecie, bo szukanie "po fakcie" to jak z igłą w stogu siana 2. Zasypianie- nowy gigantyczny problem! Było tak: kapiel, jedzonko, łóżeczko, mama wychodzi, a dziecko gada, gada i samo zasypia Potem była "akcja ząbki" i noszenie po nocy na rączkach i bek itd. Teraz jest co wieczór mały horror - tzn Baśka jest tak zmęczona, że marudzi i zaczyna płakać po 3 min. na macie, w łóżeczku w foteliku - dowód na to że nie ma ochoty się bawić! - ale łóżeczko też jest be i wypadałoby nosić... no ale nie chcę ulegać terrorowi, bo juz ledwo ją noszę, a co dopiero jak jeszcze przytyje , metoda "dać się wypłakać' - dla mnie odpada z przyczyn ideologicznych! - no i co zrobić?????? Macie jakieś pomysły????? Jak wy usypiacie dzieci??? Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Czy Morsk jeszcze w pracy??? 12.07.04, 22:34 Pozdrawiam wszystkie serdecznie, oj nie chce Wam się pisać, oj nie)))) Ja cały dziń trzymałam kciuki: za Morska,żeby dobrze wszystko się rozpoczęło, za wszystkie wizyty w szpitalu i no i w ogóle. Aha, no jeszcze piszę moją dyplomówkę, więc już się wypaliłam przy tej klawiaturze, no więc siadam sobie zeby poczytać, a tu taka niespodzianka!!! Czy tu ktos w ogóle pisze?? Nie poznaję naszego forum... Idę spać, do jutra Gosia Aha Wszystkiego naj dla Wiki i Oskiego, bo nie zdążyłam napisać 10-go!!!! Buziaki!!!Dla wszystkich solenizantów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Czy Morsk jeszcze w pracy??? 12.07.04, 23:21 Cześć dziewczynki! Oj jak mi było dziś dziwnie... Tyle godzin bez córeczki W pracy zupełnie nie mogę się odnaleźć po tylu miesiącach przerwy - nie wiem od czego zacząć... W związku z wejściem do Unii same zmiany w przepisach celnych, praktycznie wszystkiego muszę się nauczyć od początku... I to najlepiej gdyby mi się udało podszkolić do końca tygodnia, bo koleżanka idzie na urlop... Nikomu innemu nie chciało się tego uczyć, bo...przecież ja taka bystra jestem... Wika z babcią ponoć dobrze sobie radziły Jak przyszłam dziecko było uśmiechnięte Podobno przy pierwszym karmieniu Wika trochę marudziła i wypychała smoczek, ale potem łakomstwo wzięło górę - wytrąbiła wszystko, co udało mi się udoić... Teraz się martwię czy wyrobię z produkcją W pracy ściągałam 3 razy i jeszcze jutro przed wyjściem do pracy ściągnę... Jak wróciłam Młoda przyssała się na 40 min, potem przekąska ok. 18tej i kolacja - ponad 1,5 godz....)) (Wolę nie myśleć jak mój biust będzie wyglądać kiedy skończę karmić...) Mam do Was kilka pytanek technicznych - jak długo max trzymacie ściągnięte mleczko? Wyczytałam, że wg najnowszych zaleceń Instytutu Matki i Dziecka w zwykłej lodówce (w temp. 4st) można przechowywać 4 dni. Coś mi się to zdaje długo... A zastanawiam się jak rozwiązać kwestię mleczka piątkowego - bo na sobotę potrzebne nie jest, wylać szkoda, a mrozić powinno się zaraz po ściągnięciu podobno...no to do domu zamrożonego nie doniosę raczej, mimo termo- torby (a właściwie plecaka), bo to godzina drogi. A znowu w niedzielę udoić tyle, żeby starczyło, kiedy Wika cały czas je, to jest problem... Na pewno mi coś doradzicie, żebym się tak nie stresowała)) Pozdrowionka, Monika PS Kasiu_kp - co do tego wpisowego... umiesz piec jakieś dobre ciacho może...?;- ) Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:36 Witam dziewczyny , widze ze dosć kontrowersyjnie zaczełam bytnośc u Was .No więc jeśli chodzi o to co mnie skłoniło do "przystapienia" do LUTEGO 2004 to wcale nie reklama ani namowy Oli od Antosia (owszem wspominała mi o tym ze Lutowe dziewczyny sa Super ) ale przewazył fakt ze u Was rzeczywiście coś się dzieje .O czym swiadczy ilośc postów . A kiedy juz zobaczyłam zdjęcie z wasego spotkania .... ;o) Pozdrawiam WAS Kasia I Jas Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek obróbka zdjęć i... 12.07.04, 22:45 Zaraz wsadzę zdjęcia na zobaczcie - ze spotkania - przepraszam że tak późno ale ja musiałam wywołać zeskanowac no i najgorsze "obrobić" w photoshop'ie!! No i tu mam prośbę - niech się znawczynie tematu nie smieją z moich zdjęć - starałam się jak najlepiej usunąc nogi gapiów ale nie wiem czy mi wyszło!!! Wogle nie wiem czy z tych zdjęć coś będzie na forum bo zmieniłam program na ulepszony i nie dokońca go jeszcze rozgryzłam :0) I... odczepcie się od tego reklamowania - my przecież takie fajne babki jesteśmy że nie trzeba nas reklamować )))))) tzn mnie to trzeba niestety będzie reklamowac ale to dlatego że ja się popsułam no i nie wiem czy jeszcze jestem na gwarancji!!! No i piszcie coś bo jakoś tak smutno się zrobiło!!! pozdraiwam ola od antka Odpowiedz Link Zgłoś
philosophus Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:53 Ilosc nie swiadczy o jakosci, bynajmniej... no, chyba, ze ktos lubi prowadzic dialogue des sourds pz! w. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Hej Fajne Baby!!!! 12.07.04, 22:58 Prosze uprzejmie przeczytać mojego posta o zasypianiu i odpowiedzieć!!!!!!!!!!!! No i co z tym Morskiem????? Może faktycznie w pracy???? Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:58 A ja tam wolę 2000 wpisów niż 2 :0)! pozdrawiam o od a Odpowiedz Link Zgłoś
philosophus Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 23:26 Nie od razu Rzym zbudowano... -- CONSULE PRAETERITUM, PRAESENS REGE, CERNE FUTURUM Odpowiedz Link Zgłoś
asia28michalek Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:59 cześć chciałabym się wpisać. mój michaś urodził się 21 lutego o 4.40 w szpitalu na ul.Warszawskiej w Gorzowie Wlkp, ważąc 3950g i mierząc 51 cm też wspaniale rośnie, choć ostatnio mam problem z wykarmieniem go piersią, mam wrażenie że się nienajada, do tej pory karmiłam go jedną piersią co 3 godziny, a od jakiegoś czsu dwiema co 1,5 - 2 godzin, jest niespokojny i ma wrażenie że głodny. poza tym przez ostatnie 2 miesiące przybył 900g. poradźcie, wesprzyjcie. całujemy Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda zasypianie,lekarze,urlopy,morsk,sok,Oski,ósemki... 12.07.04, 23:19 Mopeczku, nie wiem co Ci radzić, mój Oskarek tez jaies ma problemy z zasypianiem ostatnio i u nas niestety dział telko cyc. Tzn jak nie zaśnie z piersią w zębach to mozna zapomnieć o innych metodach ;-( Mam nadzieję, że to chwilowe, bo cześniej zasypiał tak jak Basieńka - leżąc w łóżeczku i gadając do siebie. No nic, może to takie krok w rozwoju, że dzieci sie psują a potem wszystko wraca do normy, co? )) Musimy w to wierzyć! Sprawa z moją wizytą u laryngologa nabiera tempa. Z jednej strony redaguję list do Owsiaka z drugiej kolega pisze artykuł do Gazety Wyborczej. Nie wiem czy dobrze robię, bo troche się boję, że nie poskutkuje a jakiekolwiek skutki to tylko ja odczuję na mojej szanownej pupie ;-( No ale zobaczymy. Zazdroszczę Wam tych wyjazdów i dwutygodniowych urlopów w róznych częściach kraju. ja też chcę! Ale pewnie nie w tym roku, niestety ;-( O morsku myslę dzis cały dzień i mam nadzieję, że ją policzki nie pieką hihihi i czkawki nie ma )) Ja wracam do pracy 1 września - jak do szkoły )) Jutro chyba zrobię debiut z soczkiem jabłuszkowym gerbera i zdam relację. Oskar ostatnia kupke zrobił w czwartek i dalej nic ;-(((( Nie odwraca sie nadal ani tak ani tak. Ale za to robi brrrr i ponosi sie na wyprostowanych rękach leżąc na brzuszku, lub podnosi rączki i nóżki i robi taką łódeczkę ) W wózku już sie nie mieści ale pogoda nadal odstrasza i jakos ciężko nam sie przekonać do spacerówki. acha - mi też tak ósemki rosną - po trochu od wielu lat i zwłaszcza nasila się ich wzrost w jakiś "ciężkich" dla mnie chwilach typu egzaminy hihi, broniłam się też z rosnącymi. Ale jakoś człowiek do tego przywykł )) dobra reszty nie pamiętam a nie robię ściągi dla zasady ))) dobrej nocki Matylda Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: zasypianie, zęby, sok, obóz, szczepienie... 13.07.04, 00:00 Szymon też zasypia z cycem w dziobie ) Podobno to nienajlepszy nawyk, ale z Artkiem tez tak było, a po dwóch latach poprosił o bajkę zamiast cycusia i tak to rozstanie przeszliśmy właściwie bezboleśnie. Więc mam nadzieję, że teraz też tak będzie (optymistka ze mnie hihihi)... Ale poza cycem na Szymcia świetnie działa wózek - bardzo łatwo w nim zasypia i dlatego, jak ma zły dzień, a ja "wymiękam", to jeździmy po domu; a po kilku minutach młody śpi jak aniołek. Co prawda zdarzają się dni, że nic nie pomaga, ale to na pewno zęby... No właśnie, zęby... zróbcie coś, żeby nareszcie się pojawiły... Szymon pluje śliną jak wściekła żmija jadem, wszystko gryzie (najchętniej moje ramię ), nie chce jeść nic poza cycem (a już mu tak smakowało jabłuszko), marnie śpi, skrzeczy przez sen, wpycha sobie do buźki pięść i wszelkie paski, szelki itd. A ostatnio chyba próbował skonsumować psi ogon, bo Toffina coś podejrzanie go unika i najchętniej leży gdzieś schowana... Czarna rozpacz mnie ogarnia ... Sok - kolejnej firmy został spróbowany i wypluty ( Zadzwoniłam dziś do Artka i ... właściwie mogłam nie dzwonić. "Wszystko OK, bawię się dobrze, pogoda znośna, komary gryzą, jak Szymon, całuję was, lecę bo gramy i jestem zajęty, to cześć." Dokładnie to na jednym wdechu powiedziało moje starsze dziecko, nawet nie czekając na jakąś moją odpowiedź ) Mamy "pojedyncze", zobaczcie, co Was czeka w przyszłości ) Jutro mamy szczepienie i pomiar Szymona, więc uciekam spać... Pozdrawiam ciepło, zwłaszcza mamy, które muszą rozstawać się z Dzieciaczkami... Beata od Szymona Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp ząbki , Miłej nocki ! 12.07.04, 23:08 no ja juz będe powoli uciekac bo jutro przede mna cięzki dzień .Zostaje smiusia z najprawdopodobniej ząbkującym Jaśkiem . dzisiaj taka akcje zrobił ze mąż musiał natychmiast udac się do apteki po zel (kupił Calgel -czy on jest dobry , moze jest jakis lepszy ) strasznie płakła i w tym czasie wciąz trzymał paluszka w puzi .Chciałm mu masoować (taką specjalna szczoteczką na palec ) ale nawet nie dał sie dotknac :o (. Ja tam nic nie czuje w tych dziąsełkach ale Jasiek tak dziwnie zaczął wkładac paluszek do buzi i tak jak by ciągnoł nim buzie do dołu . Jak myslicie czy to ząbki ? Dziewczynki spijcie dobrze i niech smacznie spia Wasze maluszki Pozdrawiam Kasia P..s. A mój mąz wysilił sie tylko na : moze pójdziemy do kina ? Ja na to : ale co z Jasiem ? On: no właśnie , to siedzimy w domu !!!! :o(((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Dzien dobry,jestem pierwsza! 13.07.04, 10:24 hej, Do Morska, na poniedziałek ja robiłam tak:w sobotę wieczorem jak mały zasnął ok 20.30 to ok 23 ściągałam butlę jak się dało z jednej piersi, jak nie było w jednej to dociągałam z drugiej ok 120 ml. I ta butla stała już w lodówie na poniedz (z tego co wiem może stac 48 godz) w kazdym razie noc się nie działo z ty, mlekiem a w niedzielę jak karmiłam jedną piersią to ściągałam z drugiej, (tak ze dwie butle po karmieniu ściągnęłam) i było dosyć, no ale ja wyjeżdżałam góra na 5-6 godz, Ty masz chyba dłużej no ale może to Ci coś pomoże)) W każdym razie powodzenia! do Pietki:Mój Antoś chyba podpatrzył Przemusia, bo w łóżeczku układa się z pupą przy szczebelkach i nogi zadziera do góry!!)))jak Twój Przemuś w wózeczku!!! Co do usypiania, to na razie ,odpukać!!!, jest ok,czyli jak było, tylko na spacerze ostatnio jechaliśmy z taką syreną, dawno już się to nie zdazyło... A co do philosophusa, to tu nikt nie prowadzi i nie chce prowadzić dialogue des sourds, co najwyżej dialogue des meres qui se comprennent et qui s'amusent bien ensemble)))))A że czasami trzeba troche pomilczeć razem, to taki nasz urok)) Pozdrawiam serdecznie z Gdyni, zachmurzonej i zimnej Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Dzien dobry,jestem pierwsza! 13.07.04, 10:44 Jak tylko czlowiek zniknie to prosze wszystkie pisza...a ja popoludniami nie moge bo maz odstresowuje sie po pracy przy call of duty Oi strzelaja do niemcow! Mopeczku co do usypiania jesli nie chcesz zostawiac (tez uwazam ze to taki niepokoj z zabkami..moja Majeczka znow jest "grzeczna")to jesli nie chcesz nosic albo wozic w wozku (stanowczo odradzam hihi) to posiedz moze kolo lozeczka i potrzymaj za roczke..nie zagaduj, zeby Basienka nie pomyslala, ze to zabawa...Moja Maja jak widzi meza przy lozku to juz sie smieje, bo wie ,ze zaraz sobie pogugaja hehe....Kiedys mialam taki fotel...teraz tez mam ale narazie sie nie przydaje..Kupilam w Ikei bardzo wygodna finke z niskimi oparciami na lokcie..siadalam sobie w kucki ..bralam mala na rece i bujalam sie..jakby kolyska...tak tez przesypialam wiele nocy hehe bo usypia i mame. Takze spoboj tak..Ja karmie Maje..zawsze na lezaco w ciagu dnia..w swoim wielkim wyrze, ktorego juz od kilku miesiecy nie skladam i tam ma swoje terytorium do przewrotow..a na noc w jej lozeczku...Po nakarmieniu w moim wyrze przekladam ja do jej lozeczka i daje pieluszke flanelowa (pieknie obszyta rozowa niteczka przez babcie), w kotra Maja wtula swoj policzek i tak probuje zasnac..jesli nie zasypia to to slysze i ide dac jej lyczka herbatki .. i znow sama probuje zasnac..tak tez zasypia o kazdej porze. Ma swoje pory jedzenia i spania. To wygodne bo wiem, ze jak marudzi teraz to znaczy, ze chce spac..jak pozniej to np. jesc..a jak ani to ani to to czas sie z nia potarmosic hehe...staram sie nie nosic na rekach..bo juz mi odpadaja powoli, ale to inna inszosc. Morsku 4 dni w lodowie to chyba za dlugo , ale pewnosci nie mam. Beatko..moja cora tez zaraz na kolonie jedzie w poniedzialek i czuje, ze bedzie tak samo...bo tylko matka mysli, ze dziecko zyc bez nie nie moze hehe a tu ekstra zabawa! philosophus Ja torche nie rozumiem twoich ostanich postow na temat liczby i jakosci..ale ja bladynka jestem wiec moze dlatego..ale chyba obrazic nas nie chciales? hm? Cos jeszcze mialam pisac? nie pamietam... A! Kasia_kp...witamy Cie bardzo serdecznie i sie nie stresuj jakimis dyskusjami. Fajna jestes dziewczyna i syneczka masz fajnego...a co do kina...no coz.Twoj maz chociaz zapytal buuu Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:Grzeczna, mila, dobrze wychowana... 13.07.04, 10:51 A co do slowa GRZECZNA..no coz..takie powiedzenie jest szeroko pojmowane..pewnie, ze nie ma odniesienia do niemowlat..jest poprostu jakis standard zachowan w spoleczenstwie do ktorego kazdy stara sie dopasowac (oprocz mnie jak twierdzi moj maz hihi)...czyli zeby dziecko bylo takie, takie i takie...to bedzie grzeczne...a jak takie nie bedzie to bedzie niegrzeczne. Troche chore, ale znam wiecej chorych rzeczy na swiecie i zachowan. Jeszcze nie raz uslyszycie pewne okreslenia w stosunku do swoich dzieci..ale nie nalezy sie tym przejmowac. Ja uzywam slowa grzeczna gdy mi sie cos podoba..ze jest np. spokojna, usmiechnieta..poprostu taka grzeczna. Nie pod katem oceny..tylko takie slowo mi sie nasowa i szczerze mowiac nie zastanawiam sie nad jego zmaczeniem. Poniewaz kojarzy mi sie ono z milym okresleniem..pewnie innaczej byloby gdyby kojarzylo mi sie z czums zlym...czyli jaksx uwaga skierowana pod adresem dziecka lub mojego wychowania. To tyle z glebokich przemyslen bladynki K. Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: 5 m-cy :-) 13.07.04, 11:28 Wszystkiego, naj, naj..., zdrówka, samych radosnych dni, bezstresowego dzieciństwa oraz pociechy z rodziców dla "kosmicznego bliźniaka" Natusi RADUSIA Duza buźka od "forumowej cioci" Asi i olbrzymi całus od "bliźniaczki" Natalki Dla mojej córuni również wszystkiego dobrego. Rośnij Natuniu zdrowiutko i bądź zawsze taka pogodna Bardzo Cię kochamy Mama i Tata Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Witam,bujanie,ząbki,ciato i bla-bla-bla :o) 13.07.04, 11:27 Ufffffffffffffffffffffff Jasiek odpadł i zasnął z niedopita butelka jabłuszka (czasmi mu tak daje poprostu rozcieńczam mus jabłkowy woda i dje przez smocek z duzą dziurka ale to sytuacje podbramkowe ) Rano bylismy na rechabilitacji i Jaś lubiacy na ogół cwiczonaka zrobił strajk na maksa ( musze mu wytłumaczyć ze mausia placi i tak za 45 min bez względu ile ćwiczy ;o) .No ale nie to chciałam wam naisac no wiec bya histeria której niczym nie mozna było uspokoić więć pani rechab. zainstalowała nam huśstawkę i ...... Jas porostu sie uspokoił (najgorsze ze 15 minut bujałam sie znim boze dobrze ze nie jadłam śniadana). Dowiedziałm się ze bujanie to takze rechabilitacja , podobno bujanie nie tylko takie w przód i tył ale takze do okoła to bardzo stymulujące ćwiczenie. Więc idziemy dzis kupować huśtawkę - niech się buja gościu . Ząbki- No ichyba to rzeczywiście ząbki jasiek jest taki marudny ze nie da się z nim wytrzymać !!!! Tylko mam wrazenie z nie wyzyna się mu wcale zadna jedynka tylko a co najmiej 2 albo 3 .Czy to mozliwe .jakoś udało mi się zajrzeć w pyszczek i w tym ze właśnie miejscu jest takie nierowne dziąsełki jakby troszke pękniete (czy to jest rozpulchnione dziąsło) hmmm ... co do wpisowego ! No to zobowiązuję się na następne spotkanie jakieś ciasto zmajstrować !!! Obiecuje ze nie bedzie dietetyczne . A pogoda jest paskudna bo nie wiadomo jak ubrać malucha .Raz slońce raz deszcz i badz tu madry i pisz wiersze ;o) Kochane mam nadzieje ze nie przyniosłam wam złego fatum i z moim przyjsciem nie stało sie tak cicho .Tak sie cieszyłam ze trafima do tak pręznej grupy a tu cio , mam nadzieje ze to tylko wakacje . Pozdrufka Buziaki dla Wszystkich bez wyjątku Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Witam,bujanie,ząbki,ciato i bla-bla-bla :o) 13.07.04, 11:38 No pogoniliście mnie z tym francuskim do słownika, no ale mialam taką długą przerwę w nauce że stępiałam francuskojęzycznie (((((((( A z zasypianiem to nawet mnie pocieszyłycie, myślałam że tylko Dominika usypia z cycem w buźce, ale czytam że nie jest odosobniona. U nas wygląda tak: wieczoram po kapieli kładę się z nią do naszego "rodzinnego" łóżeczka (tzw.naturalna antykoncepcja), mała rzuca się do piersi i jak jest bardzo zmęczona to zasypia natychmiast, ale czasami odrywa się od cycka, oglada ściany, mruczy sobie, spiewa, po czy znowu rzut do mamy, i tak kilka razy aż się zmęczy i padnie. Sporadycznie zaczyna płakać , włącza syrenę i wtedy biorę ją na rączki, puszczam ulubione piosenki, czasami nawet daję jednocześnie cycusia i widzę jak powoli oczka jej odpływają. Niestety muszę przy niej leżeć aż usnie na dobre, bo jak jest choć trochę przytomna to moje wstawanie zaraz ją budzi. Próbowałam siadać przy niej przed zaśnięciem i trzymać za rączkę ale to ją doprowadza tylko do furii, "jak to mama tak blisko, a nie mozna się przytulić, buuuuuuuuu" Tak więc jak widzisz Mopku niewiele ci poradzę bo Dominika to bardzo wymagające dzieciątko przy zasypianiu, albo tak inteligentnie wychowało sobie mamę, hi,hi,hi (która nie jest blondynką choć mąż czasem uważa że wyłącznie przez farbowanie, tzw.sztuczna inteligencja))))))))))))))))))))))))))))))))))) kasiu_kp, to po prostu sezon ogórkowymam nadzieję????!!!! Pozdrawiam.....Monika Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika 5-miesięcy 13.07.04, 11:50 Oczywiście zapomniałam napisać o życzeniach dla naszych jubilatów Natuni i Radzia, chowajcie się rodzicom dalej tak zdrowo i cudownie, samych szczęśliwych i pogodnych dni))))))))))))))))))))))))))) A oprócz tego chciałam z okazji tego święta podziękować Asi za pamięć o miesięcznicach naszych dzieciaczków!!!!! Dominika bardzo Cię serdecznie ściska i śle swój najpiękniejszy uśmiech)))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Bla, bla... 13.07.04, 11:55 Z francuskiego to ja pamiętam tylko "że słi zetudiąt" )) choć to już trochę nieaktualne....a philosophusowi to chciałabym powiedzieć w zasadzie tylko tyle, że albo tu z powrotem przysyła nam Svistaczka, albo sam pisze na temat, czyli o dzieciach albo niech nie odzywa się wcale i nie komentuje ilości postów bo sam nabija ilość bez jakości )))))))))))) Kasiku8 - zapomniałam powiedzieć jak było z barchanowymi gaciami (proszę teraz zabrać dzieci sprzed komputera). Otóż...zdjęłam te barchanowe, wzięłam te ładniejsze ale pomyślałam, że w zasadzie po co mam zakłądać jak zaraz znowu trzeba będzie ściągać...no więc wskoczyłam do łóżeczka...i odgłosy wciąż lejącej się wody w wannie, gdzie się jeszcze wciąż kąpał mąż, były ostatnimi dzwiękami jakie słyszałam tej nocy...bo zamiast w ramiona męża padłam w objęcia Morfeusza a mąż jakoś nie poczytał mi tego za zdradę bo pozwolił mi z tym Morfeuszem pozostać aż do rana (nawet nie wiem kiedy wstał i przewinął Szymka w nocy). I tak to wszystko wyglądało )))))))))))) Mopeczku - u mnie z zasypianiem ostatnio ten sam cyrk, a też było już tak dobrze i dokładnie tak jak u Ciebie. U mnie siedzenie obok i głaskanie też się nie sprawdza, Szymon dostaje takiego ataku histerii, że go potem godzinę nie mogę uspokoić. No więc noszę...no co mam zrobić? Morsku kochany - ja wiem, że mleczko to można tylko 48h w lodówce ale: - jak zlewasz z kilku ściągnięć to tylko 24h - i jak trzymasz na bocznej półce to też tylko 24h. Cieszę się, że udało się jakoś bezboleśnie wrócić do pracy. Qrcze, ja też się boję, że już niczego nie pamiętam...opiekunka będzie od połowy sierpnia więc będę miała czas na rycie przepisów....buuu((((((((( Oleńko - ja bym się umówiła w każdej chwili, tylko na spacer bez męża nie dam rady (kręgosłup i IVp bez windy) ale ta niedziela jest kusząca...) Może ktoś jeszcze? A teraz: Najserdeczniejsze życzenia dla Natusi i Radusia!!!! Bezbolesnego ząbkowania, wielu kolorowych i wspaniałych zabawek, zdróweczka i pogody ducha oraz "nie umiejących wychowywać" rodziców, którzy tylko noszą, całują, przytulają i pieszczą !!!!!!! Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malwes zapomniałam... 13.07.04, 11:58 przywitać Nową Mamusię. Bardzo nam miło, że dołączyłać. Morsk jak wróci z pracuni to Cię wciągnie na listę )) I dodać...że nam rehabilitantka i pani neurolog powiedziała to samo...huśtawki, bujaczki, hamaczki....koniecznie bo to bardzo korzystnie wpływa na rozwój układu ruchowego i nerwowego. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Wszystkiego po troszku 13.07.04, 11:51 Dzień dobry! Witam serdecznie nową Mamę Asię i Michałka Ja też dokarmiałam Natalkę. Żeby mieć pewność, że Michaś się nie najada to lepiej porozmawiaj z połozną. Może to chwilowy zastój i wystarczą jakieś masaże lub ziółka, które będziesz mogła pić. W razie czego dokarmianie skonsultuj z pediatra synka. Życzę powodzenia Monisiu, ciesze się, że wszystko z Przemusiem dobrze. Jestem pewna, ze w zwiazku z tym dzisiejsze badania w szpitalu to potwierdzą Kasiu, Wszystkiego dobrego z okazji wczorajszej Pierwszej Rocznicy Ślubu Życzę Wam obojgu duuuużo miłości, radości, zdrowia i pociechy z Jasia. Duża buźka Jak jest cieplutko to w domku Natalka jest w samym body lub na golaska, a na spacerek ubieram Ja w letnie sukieneczki (bardzo Ja w nich lbię), kapelusik, ma gołe nóżki i oczywiście jest wysmarowana kremem przeciwsłonecznym. Olu, gratulacje dla Antosia Uściskaj Go od nas bardzo mocno. Wcale się nie popsułaś Kasik8, usciski dla Majeczki za przekręcanie sie z brzuszka na plecki Monika, wcale się nie dziwię, że nie możesz się odnaleźć w pracy. Ja już sie boję co będzie w grudniu jak wrócę brrr. Dobrze, że Wiktoria znosi to rozstanie bardzo dobrze. Pewnie Ty gorzej? Matylda, a jak tam smakował soczek Oskarkowi? Beatko, jak po szczepieniu? Natalka też wszystko gryzie i również najchętniej moje ramię a ząbków jakoś nie widac Natunia wczoraj tez była bardzo marudna. Nie mogłam Jej zostawić samej nawet na chwilę. I nie mogłam się doczekać kiedy wróci mąż z pracy, bo padałam na twarz. A jeszcze ta pogoda....Głowa mi pęka. Co do usypiania, to jak już kiedyś pisałam, Natka na ogół zasypia sama. Gdy ma gorszy dzień, jak ostatnio, to biorę Ja do sypialni gdzie świeci się tylko nocna lampka, śpiewam Jej kołysanki, przytulam, jak jest cięzko to daję smoka lub troszke soczku i usypia bardzo szybko. Czasami też tańczymy. Bardzo to lubi. Na razie kończę. Musze zajrzeć do córci, bo się budzi Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Po szczepieniu, zupki, usypianie, forum, życzenia 13.07.04, 14:24 Witam "poszczepiennie" ) Szymon przeszedł je bardzo dzielnie, nawet prawie nie płakał ! A był bardzo zmęczony, bo było opóźnienie w przychodni - 3-tygodniowy maluszek, który wszedł przed nami, zaczął sinieć, był wiotki i dosłownie zapadał w śpiączkę ( Wezwano do niego karetkę i zabrali go do szpitala, ale trwało to ok. godziny. Więc pozostałe czekające maluchy nudziły się już i marudziły. Szymon nawet zaczął zasypiać i nie bardzo chciał usiąść u pani doktor, ale w trakcie badania się rozruszał ) Waży 8750g, długi na 68 cm; pani doktor go bardzo chwaliła za wygląd i rozwój, ale ja się trochę martwię, bo od ostatniej wizyty (6 tygodni temu) przybrał tylko 750 g. Co prawda "wyciągnął" się i jest bardzo ruchliwy, ale... Poradźcie, czy jest się czym martwić ? Mój mąż mówi, że ja to lubię, iwęc jak nie ma konkretnego powodu, to sobie jakiś wymyślę... Zalecenia żywieniowe - Szymcio ma jeść zupki jarzynowe (co najmniej jeden słoiczek dziennie), a za tydzień już z mięskiem. A jeśli będzie miał ochotę, to może zjeść wieczorem kaszkę samą lub z owocami, ale nie na mleku (nawet moim). Oprócz tego wszystkiego oczywiście cycuś do oporu - ile dusza zapragnie. Oby dusza jeszcze pragnęła jeść coś poza nim, to byłoby fajnie - bo na razie, to zupki są beee. A i najważniejsze: pani doktor nas pocieszyła, że lada chwila wyjdą ząbki, bo juz je prawie widać )) no to czekamy dalej (( Jeszcze co do usypiania, to w dzień karmię Szymona raczej na siedząco i w różnych miejscach, a wieczorem - zawsze w półleżącej pozycji, na rozłożonym łóżku, przy małej lampce, więc to dla niego jest sygnał, że już "pora na dobranoc". Naszej Prezesowej gratuluję ... jak to grzecznie wyrazić ?? ustawiania wszystkiego w odpowiednim miejscu ) Brawo !!! Zgadam się z Tobą Dzisiejszym jubilatom, Natalce i Radusiowi, życzę duuużo słoneczka, radości i uśmiechu w sobie i dookoła. Ściskam Was i pozdrawiam, Beata od ząbkującego (( Szymcia Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Życzenia, vivat Gosie, powitanie Asi, zasypianie 13.07.04, 15:13 Cześć kochane mamy!!! Nie miałam okazji odzywać się ostatnio... tak się jakoś porobiło... Dziewczynki pojechały na tydzień do cioci... cicho jakoś... i, kurczę, chyba trochę źle... A sama je "wykopałam", żeby trochę odpocząć od hałasu. A teraz mi, kurka, ich brak... Ech... Całuski dla naszych pięciomiesięczniaków - rośnijcie zdrowo i przysparzajcie rodzicom dużo radości i tylko radości!!! Obie Gosie - przybijam piątkę za "philosophowanie" i się podpisuję. Nowa mamo - Asiu i Michałku - witam Was również cieplutko - miło, że jesteś z nami. Tu jest naprawdę fajniutko. Tak sobie myślę, że może twój syneczek, zbliżając się do rozpoczęcia szóstego miesiąca, potrzebuje więcej jedzonka - może czas na wprowadzenie nowości? - soczki, deserki? Może kaszka na Twoim mleczku? Myślę, że powinnaś przedyskutować to z pediatrą. Trzymaj się i daj znać, co u Was słychać. Zasypianie - chyba mam szczęście, bo mój synuś potrafi usnąć sam w łóżeczku. Potrzebny mu smok, karuzelka i brzeg podusi. Głowa w bok i odpływa. Ale czasami bywa tak (np. po wizycie u kogoś), że jest tak zmęczony, że nie może sobie dać rady sam z zaśnięciem. Wtedy biorę go na rączki, przytulam, chodzę, śpiewam i tak zasypia... A z moją "średnią córką" przemieżałam setki kilometrów po mieszkaniu, zanim usnęła... a po 15 minutach budziła się... i znowu... To chyba w głównej mierze zależy od temperamentu dziecka. Jedne dzieci potrzebują bardzo fizycznej bliskości rodziców, a inne mniej. I uważam, że jeśli bardzo pragną, to nie trzeba im tego żałować, chociaż czasami jest ciężko wyrobić... Dziadziuś nas odwiedził, więc na razie tyle... cdn... chyba jeszcze dziś... Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: Życzenia, vivat Gosie, powitanie Asi, zasypia 13.07.04, 15:15 ... no pewnie, że przemierzałam... Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Głównie do Kasi_kp.... 13.07.04, 15:24 Kasiu, weszłam właśnie na Twój wątek na zobaczcie i tak sobie pochlipałam troszkę...taka Kruszynka Malutka...mój Boże...zaraz mi się Szymuś przypomniał...ja również czekałam żeby miał chociaż 2500g, potem 3000g...takie same wspomnienia, a także złość, dopadły mnie parę dni temu w Mothercare...Jak się Szymek urodził nigdzie nie mogłam dostać ubranek w rozmiarze 50, wiedziałam, że Mothercare ma serię dla malutkich dzieci, do wagi 2400g ale NIC wtedy nie mieli w ofercie...a teraz co? Zatrzęsienie malutkich rzeczy w promocyjnych cenach...po 5zł za "kilkupaki" body, pajacyki, śpioszki...a mój mąż kupił wtedy jeden jedyny jaki znalazł pajacyk na 50, przy Grójeckiej, za 50zł...i tak był za duży na Szymka... Kasiu, Twój synek jest piękny! Widać jak wspaniale rośnie - życzę Wam i Wszystkim obecnym tu Maluszkom i ich Mamom wszystkiego najlepszego, jak najmniej kłopotów! Dziękuję Wam za miłe słowa i poparcie - ale ta "Prezesowa" powiem szczerze, średnio mi się podoba. Nie wiem dlaczego ale kojarzy mi się z "Mamoniową" a ja nie czuję, że mam z ową Panią zbyt wiele wspólnego ))))))))) Nowa Mamo, Asiu, Kajka ma chyba rację, może jednak synek potrzebuje już dodatkowego pokarmu i stąd te problemy. Najlepiej poradzić się pediatry. Pozdrawiam, Gosia i spiący )))))) Szymuś. PS. Mamo Krokodylowa - odezwij się do nas proszę! Co u Ciebie, Zosi i Małpy? Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Do Gosi, huśtawka 13.07.04, 16:11 Gosiaczku, to ja przepraszam za Prezesową, ale absolutnie nie było w tym deka złośliwości! Tak mi się jakoś skojarzyło, skoro założyłaś forum i mu w pewnym sensie przewodzisz - w każdym razie popieram to działanie. Przy okazji coś o huśtawce - Szymon bardzo lubi (niedługo powinny być takie jego zdjęcia na Zobaczcie), ale fajnie sprawdza się rownież obrotowy fotel. Jak Szymcio się nudzi, to kręcę się z nim w kółko i on jest szczęśliwy, a ja się czuję, jak na początku ciąży (mdli mnie...) Papatki, Beata od Szymona Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Re: do malwes 14.07.04, 11:06 Gosiu przepraszam ale przechrzciłam Cię na Beatke wczoraj ...... Bardzo przepraszam . Duze buziaki dla syneczka :o****** P.s. Wogóle dziewczynki jeszcze przez jakiś czas musicie mi dać troche luziki na wciągniecie sie .Ale obiecuje ze postaram się jak najszybciej . Kasi a Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Witam, dziękuję, ciepłe kraje, bla, bla :o) 13.07.04, 11:51 Dzięki za odzew na moje męki z usypaniem! No włąśnie problem polega na tym, że w wózku albo na rączkach zasypia bez najmniejszego problemu - ale instynktownie wyczułam, że to kiepski pomysł! Chciałam też, żeby nie było tak, że to tylko mama usypia, ale u nas jest podobinie jak u Ciebie Ksiku - mała zobaczy ojca i ma sygnał, że będzie zabawa Poza tym mam dylematy - po przeczytaniu kasiążki "dobra miłość" (mimo wszystko uważam, że jest dobra-tzn książka) - otóż autorzy piszą, że dziecka nie należy usypiać na siłę, bo ono sobie zaśnie jak samo będzie chciało - no ale moja Baśka ewidentnie chce - a nie usypia???? No cóż będę trzymać za rączkę, to chyba dobry pomysł No i co z tymi ciepłymi krajami? - Baśka jedzie (hi, hi a nawet leci) Morsku! dzielan baba jesteś i skąd ja znam to uczucie1 - pewnie, że nie porównywalne, ale jak chodziłam na basen to po zajęciach gnałam do domu na złamany kark - a tam moje dziecko rozesmiane i swietnie się bawiące beze mnie! Mleka nie trzymałam nigdy dłużej w lodówce niż 48h, zresztą ja takie zalecenia znalazłam! Co do mrożenia - hmm nie wiem co ci doradzić??? - a nie masz zamrażalnika w pracy?? - potem tylko przewieźć może? no nie wiem. Kasiu kp! u nas widać już jedynki na dole tuż pod błoną śluzową - takie białe kreseczki, a rozpulchnione dziąsełka to były takie - no rozpulchnione ))) i lekko zaczerwienione - bez pęknięć no ja tez się zastanawiam nad huśtawką W Karkowie paskudnie i zimno , no w tym roku to chyba nie będzie normalnej pogody (((( Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: urwało mi :))) 13.07.04, 12:05 Nie wiem co będzie ze spacerkiem, bo mi się ostatnio coraz mniej chce - nudno mi tu - a wy się tam spotykacie - buuuuuuuuuuuuuuuuuuu! Nalepsze życzenia dla Ntuni i Radzia od Basi i mamy! Życzę wam, żeby wasze mamy w 100%-ach bezbłędnie odgadywały zawsze czego chcecie, zanim nauczycie się mówić )))) (zawsze mam wrażenie, że to największe pragnienie takiego szkraba!) No ibardzo proszę bez takich "dialogue des....." bo ja mogę deutsch schreiben und auch nur wenige verstehen werden! Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek czapka,zasypianie,jedzenie i takie tam 13.07.04, 19:06 To zaczynając od początku :0) CZAPKA - znalazłam fajna z daszkiem i zakrytymi uszami w C&A w Wola Park'u za 19,90 - bardzo fajna granatowa w paski chyba z literka P ZASYPIANIE - tu zabardzo nie pomogę Antka wieczorem usypia tata a w dzień to poprostu ma on swoje godziny w których śpi i zasypia najczęściej w wózku! Dziś zasnął mi w samochodzie siedząc na kolanach (okropna matka - wiozłam dziecko bez fotelika !!!) JEDZENIE - Antek rano zjada kaszkę (wprowadzoną bez wiedzy pediatry ale b. mu smakuje i nic się po niej nie dzieje) potem je mleczko i ok 15 zupkę do której za dwa dni wsadzimy mięsko !! TAKIE TAM - Antek też miał rozpulchnione dziąsła z boku i tydzień później wylazły jedynki!Huśtawkę mamy i Antek w niej czasem zasypia! Zresztą Jaś Kasiowy też (będąc u nas w odwiedzinach) w niej zasnął!!! Co do językówi i innego "filozofowania" to zgadzam się z przedmówczyniami i uważam że nie trzeba burzyć Warszawy dla zbudowania Rzymu bo kto będzie chciał ten się przeprowadzi - taka jest moja filozofia :0)!!! Co do spotkania to ja chętnie! I jeśli Gosiu chcesz to ja Ci mogę pomóc z tym wózkiem i IV piętrem damy radę!!! Pozdrawiam ola od antka Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Oskar i soczek ;-)))) 13.07.04, 19:49 Podałam mu pierwszą łyżeczkę soczku jabłuszkowego Gerbera. Młody wciągnął chetnie, bo wcześniej na łyżeczce dostawał Grippe Water i to było straszliwie słodkie a to... Mina Oskara powiedziała wszystko. Jakby właśnie pogryzł cytrynę. Aż mi się kwaśno obok zrobiło hihihi. A potem? Zamachał łapką w kierunku butelki, jakby chciał powiedzieć "no matka dalej , dalej..." No więc dałam mu 5 łyżeczek (wszystkie zjadał w ten sam sposób ))). Po 2 h znów dałam 2 łyżeczki. I poprzestałam na razie, bo boje sie przesadzić. Jutro spróbujemy dalej. Największą nadzieję we mnie rodzi, że może te jabłuszka pomogą na kupkę (?), bo na razie po 5 dobach ww. brak. Dziś był tylko niewielki kleksik po pierdzioszku. ) Dziwi mnie to zwłaszczaa, że w 3 dobie dostał czopek Viburkolu, więc cosś się powinno jednak zdarzyć, a tu oprócz śmierdzących bączków i tego jednego kleksika ...nic ;-( No nic, zobaczymy. Z lepszych wieści umówiłam się na wizytę do laryngologa (teraz na prawdę świetnego i w dodatku państwowo za darmo) na 26 lipca (hihi moje imieniny - więc biorę to za dobrą wróżbę!). Pozdrawiam i ściskamy razem z Oskarkiem zwłaszcza Natalkę i Radzia! dobrej nocki Matylda Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda soczek podziałał ;-) 13.07.04, 20:25 jeeeeeeeeeeeeeeeeeest! po 5 dniach... ale radocha papa "dumna" Mama i "wyswobodzony" Oskar Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: różne 13.07.04, 22:23 Przyłączam się do apelu Malwes - proszę dopuścić do komputerka Svistaczka. O Krokodylowej też myślałam ostatnio - odezwij się!!! Kasiu_kp - jak upieczesz to ciacho na spotkanie warszawianek, to proszę od razu odkroić pół i wysłać do Gdyni Dlaczego nie ma żadnych nowych zdjęć na Zobaczcie??? Dzięki za wsparcie w tych stresujących dla mnie dniach W pracy dziś urwanie głowy - to właściwie dobrze, bo nie zastanawiam się co 5 minut co się dzieje u babci... Wykonałam tylko 1 telefon kontrolny Odkryłam dziwne dla mnie zjawisko - z jednej piersi ściągam za każdym razem 100- 150ml, a z drugiej tylko 30-50ml... Czy któraś też tak ma? O tym przechowywaniu mleczka było w lipcowym Twoim dziecku - przytoczę Wam: "pojemniczki z pokarmem możesz przechowywać w temp. pokojowej 8-12 godz., w przenośnej lodówce (torbie) 24 godz., w zwykłej lodówce (4st) 4 dni, w zamrażalniku wewnątrz niej 2 tyg., a w zamrażarce (-20st) od 6 do 12 m-cy" Też mnie dziwią takie zalecenia, bo w szkole rodzenia podawali czas znacznie krótszy. Wczoraj Wam nie napisałam - rano wzięłam Młodą do karmienia, patrzę, a tu wysypka na buźce... Akurat w takim dniu, żeby mnie dobić... Tak uważam, żeby nie zjeść nic podejrzanego... Przez tyle miesięcy tylko raz nam się to przytrafiło, no i jak na złość... W niedzielę byliśmy u znajomej na grilu, ale już wcześniej 2 razy jadłam szszłyki i nic nie było... Były tam też koty, zastanawiam się czy to nie przez nie? Hmmm... Dziś spałam tylko 4,5 godz., bo wieczorem musiałam zobaczyć co u Was słychać;- ))), a rano pobudka była o 4.45 Normalnie jest 5.30-6.00. Ale dziś Wika dobrze wyliczyła, bo jadła śniadanie godzinę... W związku z tym nic już nie piszę, tylko idę spać... Miłych snów! Monika PS. Nową mamuśkę dopiszę jak przyśle mi przepis na jakieś dobre ciacho Załączenie egzemplarza testowego - mile widziane Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: huśtawka 13.07.04, 22:32 jeszcze mi się przypomniało... My też mamy huśtawkę, zdobyczną zresztą, ale jeszcze w niej Wiki nie wsadzałam, bo wydawało mi się, że ten sprzęt się przyda dopiero jak ona będzie pewnie siedzieć. A Wy jak huśtacie dzieciaczki? Wkładacie na półleżąco czy jak? I jak długo można bujać, żeby nie zmęczyć małego kręgosłupika? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp zasypianie,zyczonaka, i rózne :o))) 13.07.04, 22:45 Witam ponownie, To juz chyba będzie regóła ze wpadam do Was tak na serio dwa razy dziennie .Mój synek od godz 13-14 do 21 robi ze mnie niewolnice !!!! I tak juz jest . zasypianie - to podobno rytułał który zostaje z nami na zawsze .Jedni zasypaiją przy cicho grających radiach, inni musza najpierw poćwiczyć i padaja zmeczeni innym szklanka mleka wystarcza jeszcze innym porostu nic nie przeszkadza i zasypiaja choć telewizor grzmi i ryczy .. a ja na ten przykład jako małe dziecko ciagnełam za ucho mamę lub tate pózniej siebie( wstyd się przyznać ale robie to czasami do tej pory) a mój mąz robil kręciołka we włosach swojej siostry (blizniaczki dodam -a pózniej to najlepsze jak mu sie zbyt palec wkręcił to prostu wyrywał go Teraz musi mnie głaskac po głowie no ale juz bez tego małego dodatku na koniec ;o). Ja z Jasiem przeszlismy juz chyba wszystkie mozliwe "zboczenia", od śpiewania , kołysania ,betowania,obzarstwa,miziania (reka ,watką} do zostawiania samemu i wiecie co poskutkowało jedynie (zreszta praktykujemy to juz od jakiś 3 miesięcy.Moze to okropne ale dzieki temu niemamy problemu z zasypianiem i nocnym budzeniem.Porostu od poludnia Jasiowi nie dajemy spać tz. od godzimy 18 nie ma mowy na dł€ższe drzemk (czasmi się zdarzy jakać 20-30 minutowa no ale wtedy sa kłopoty) no i przesuneliśmy godzine mycia do 21. rezultat Jasiek jest padniety i nie ma problemu z zasypianiem . No oczywisie jest i minus tej naszej metody - bo zostać z Jasiem miedzy 19- 21 to trzeba zbroje rycerską sobie najpierw załatwić ;o) No i oczywiście metody tej nie polecam zeby pózniej nie było ;O)))))))) Do szanownyc 5-io miesięcznych jubilatów ............... duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo zdrówenka i abyście sobie dobrze rodziców wychowali !!! Asical_1- Asiu dzięki za zyczonaka .... hi hi to jedyne jakie dostałam :o( Amatylda - Duze gratulacje dla Oskarka (juz myślałam ze nikt naszych 4 dni nie przebije , uratowała nas wtedy wizyta u rechabilitantki ;o) Malwes- oj te maluszki juz tylko zdjątka mi przypominaja jaki Jasio był malusi , zreszta sama nie moge uwierzyć ... bo jedyne słowa jakie sie cisna na widok Jaska to budrys ;O) (8700/74 cm) a jak komus powiem ze to taki mikrusik i chudziaczek był to się na mnie patrzaja jak na ściemniacza Dziekuje za miłe słowa Beatko .Naprawdę dziekuje A co do ubranek to nie wiem jakim cudem ale w zwykłym supermarkecie znalazłam takie maleńkie ( dla nich to jakieś nieudane serie były więc promocje robili ku naszej radości ) jeśli chodzi o inne sklepu to absolutnie nie maiłm głowuy do robienia zakupow ;o(. A jesli o ostatnie promocje z mathercare (malusie body po 5 PLN) to powiem Wam ze podobno (ja tego nie widziam ) ale juz po odpowiednich cenach sprzedaja je na Allegro .Obrzydlistwo prawda . zreszta to co wyprawiaja na Allegro to osobny temat rzeka . Buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp spacerówka i huśtawka (zapomniałam ) 13.07.04, 23:03 No dziewczynki zapomniała bym wam sie pochwalić o mim dzisiejszym zakupie .No więć kupiłam nową spacerówke .baby dreams Rider !!! Po paskudztwie jakim dysponuje(chicco 4 WD) to jest jak jakiś poemat .Jestem taka szcęśliwa i zadowolona choć juz po pierwszym spacerku pare wad odkryłam ale co mi tam 7 kilo to nie 15 i te skretne koła ( walczyka teraz mozna tańczyć )!!! Olu od Antosia - Ty wiesz ile mnie cierpień kosztował ten wózek teraz zapraszam na spacerek nawt jutro cały dzien smiutka siedze w domku !!!! P.s. czemu wciąż jesteś niedostepna ? huśtawka - no dziewczynki i tu wychodzi róznica wieku (niby kilka miesięcy ale jest ) Ja zaopatruje się w taka ogrodową ze szczebelkami ( wojek mi wystruga ;o). No teraz juz ide spać ..... Oj jak fajnie z Wami .... Przeprasza za wszelkie byki ort .... i za pomyłki formalne i za haotyczne pisanie ale taka juz jestem Buziątka dla Was Wszystkich i dla Maluszków Kasia i Jaś chrapacz Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Soczek, choroby, ósemki, mama, forum inne takie 13.07.04, 22:52 Witam po długim czasie, ale tak mi jakoś smętnie przez chorobę Tośki, że i pisać mi się nie chciało, chociaz "poglądałam" Was. Amatyldo - u nas tez problemy natury wiadomej. Nie pomagało nic. Ciągle tylko cuchnące bączki męczyły Tosieńkę, a kupy nie było. Dopiero kilka łyżeczek rumianku zrobiło swoje. Pediatra powiedziała nam, że gdy mała zacznie regularnie spożywać posiłki stałe, to i stolce się unormują. I tak się faktycznie stało. Najdziwniejsze jest to, że dziecko karmione piersią nie powinno mieć zaparć, a jednak coraz więcej dzieci je ma. Więc jednak prawdą może być to, że dziecko na pewnym etapie rozwoju nie jest w stanie "wytoczyć" (hehe) kupki, bo nie ma z czego jest stworzyć. Dopiero stały i regularny posiłek powoduje, że kupa się pojawia. Olu od Antka - fajowo, że wróciłaś. Co prawda Antek stoi juz na wyższym etapie rozwoju niż Tośka, bo ma zęby, ale nic to dogonimy Was. Ja natomiast mogę się pochwalić, że miałam zawiązki tylko trzech ósemek i niestety żadna z nich nie wyrosła mi nigdy, bo "leżały" sobie w zębodole. Odważna byłam tylko przy usuwaniu pierwszej, a potem.... Tylko wielki ból zmuszał mnie do udania się do chirurga szczękowego w celu ekstrakcji. I co najdziwniejsze - tak, jak to było u Amamtyldy - zęby te uaktywniały się w chwilach ważnych lub szczególnych (śmierć mego ojca, koniec przedszkola i pójście Jasia do szkoły) z dokładnością co dwa lata. Morsku - znajomy lekarz mówił mi, że mleko, które się ściągnie z piersi może byc przechowywane w zamrażarce w temperaturze -18 stopni przez pół roku. Radził, żeby zamrażać je w woreczkach do łapania moczu dla niemowląt (dużo tańsze od woreczków Aventu, a też jałowe). Wydaje mi się, że rozsądniejsze jest mrożenie niż przechowywanie w lodówce. Zresztą dużo na ten temat pisały dziewczyny w wątkach, chyba, o karmieniu piersią. Czasami widzę na forum jakieś prowokacyjne posty. I bardzo często dziewczyny piszą, aby nie "karmić" takich prowokatorów. Ja też więcej już nie będę karmić ani philosophusa, ani svistaka - choć osobiście nic do nich nie mam i jestem raczej pokojowo nastawiona do ludzi. Napiszę tylko ten jeden i ostatni już raz: podglądają nas!!! Najpierw svistak zaproponowała, żeby stworzyć osobne forum (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=10623145&a=13886899), potem philosophus podsyła nam w sygnaturce link do nowostworzonego forum, a teraz niejako krytykuje - o co tu chodzi??? Tośka nadal chora - rzuciło się na oskrzela, teraz na układ moczowy. Antybiotyków nie toleruje i niestety wymiotuje po nich. Szkoda mi takiej kruszynki, której leje się buzią i nosem. Nawet zjeść nie może porządnie i nie cieszą jej ani zupki, ani owoce, ani soczki. Dzisiaj moja mam w przypływie dobroci dała Toście skórkę od chleba. Tośka długo jej się przyglądała, obwąchiwała, a w końcu wzięła do buzi i oszalała z radości - pewnie dlatego, że skórka miała SMAK. Pomimo choróbska Tośka robi postępy w rozwoju. Nie pamiętam czy pisałam już o tym, że przekręca się z pleców na brzuch. Ponieważ nie lubi tej pozycji (hahaha - pewnie boi się spłaszczenia biustu), więc zaczęła przygotowywać się do przekręcania w drugą stronę. Z rzadka, ale udaje się jej to. No i w pozycji na brzuchu prześmiesznie podnosi pupę do góry. Taki mały żółwik (to chyba Natalka Asi ma żółwika przytul mnie TinyLove - Tocha ma takiego samego i piszczy z uciechy, gdy żółwik się śmieje). No i najważniejsze - od kilku dni wprawia mnie w stan wielkiej szczęśliwości, bo mantruje MAM-MA. Ja twierdzę, że ona mnie wzywa, zwłaszcza wtedy gdy jest jej źle i niedobrze. Jestem szczęśliwa, bo pierwszą sylabą wypowiadaną przez Jaśka było TA. Więc na okrągło mieliśmy w domu 'tatatatata'. A teraz "mamamama". Dla takich chwil chce się żyć )))) Pozdrawiam wszystkie nowe na forum mamy, mamy które wóciły już do pracy i te, które zrobią to w najbliższym czasie. Więcej tematów nie pamiętam... Napiszę jutro - jeśli mi się coś jeszcze przypomni M. Odpowiedz Link Zgłoś
beecia Wróciliśmy z wakacji:))) 13.07.04, 22:59 Wróciliśmy z pobytu w Kazimierzu nawet opaleni i zadowoleni! To małe miasteczko ma niepowtarzalny klimat. Jakubek był przeszczęśliwy: cały czas się śmiał i piszczał. Jestem szczęściarą bo mam dwóch fantastycznych facetów!!!! Ogólnie Kubuś wzbudzał zainteresowanie. Jeden chłopczyk na widok Kuby powiedział do swoich rodziców: "zobaczcie jaki mały chłopczyk, moze ma na imię Damian albo Damianek"... Byliśmy z nim nawet na "górze trzech krzyży" i w muzeum lubelskim. Przy okazji zwiedziliśmy też Lublin. Kubuś jest naprawdę super. Kiedy trzeba było to spał, czy siedział w wózku. W pokoju mieliśmy jeszcze większe łoże niż w domu także wysypialiśmy się bez problemu w trójkę) Jakub zasypia sam, na brzuszku, czasami ze smoczkiem w buzi. Czasami jak ma problem z zaśnieciem to pomaga mu dzwięk włączonej suszarki do włosów)))))) Skutkuje natychmiast! Pije już soczek jabłkowy z dynią gerbera, zjada marchewkę z warzywami, kaszki, kleiki. Wszystko z wielkim apetytem! Jutro mamy szczepienie. A od poniedziałku ide do pracy ... buuuuuuuuu Buziaczki dla wszystkich bez wyjątku! Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Huśtawka 13.07.04, 23:00 My też mamy huśtawkę - jeszcze po Jasiu. Dziecko można w niej huśtać w pozycji półleżącej. No i zabawa jest przednia - Tosia piszczy z uciechy (podobnie, jak kilka lat temu jej braciszek). A poza tym - dlaczego przez wieki dzieci były usypiane w kołyskach??? Dawało im poczucie bezpieczeństwa (kołyszący się brzuszek mamusi)..,. A teraz - kołysek brak, ale mamy huśtawki. Tylko dziewczyny, uwaga na jedną rzecz. Są huśtawki na baterie, do których wsadza się dziecko, włącza opcję "bujaj" (wolniej lub szybciej) i heja hej cały świat należy do mamy, bo dziecko jest bujane. A dziecko potzrebuje naszej opbecności w tym momencie - nie zapominajcie o tym. Tosia płakuli, wołając mamma, więc biegnę - pA - Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: różności 14.07.04, 00:07 Na początku bardzo dziękuję w imieniu córci za życzonka Monice, Gosi, Beatce, Kasi(kajka3), Martusi i Kasi (kasia_kp). Wielki całus od Natalki Beatko, sądzę, że nie masz co się martwić wagą Szymka. Z tego co widziałam wygląda kwitnąco. Natalka też przez jakiś czas mało przybierała, ale ostatnio to nadrobiła gdy zaczęła jeść zupki. Skoro lekarz Małego stwierdził ze wszystko w porządku nie zamartwiaj się bez powodu. Matylda, a może na kupki pomogłaby herbatka koperkowa. Natalka pije ją codziennie i nie ma żadnych problemów. Chociaż skoro pomógł soczek, to może wystarczy Monisiu, uściskaj i ucałuj Tosię bardzo mocno. Na pewno szybciutko wyzdrowieje, życzę Wam tego z całego serca. Takie maleństwo a już musi Ja męczyć katarek. Może spróbuj inchalacji? Gratulacje. Musi być z siebie bardzo dumna za to przewracanie się na brzuszek Natka tez mówi mmmammma i też twierdze że mnie w ten sposób woła gdy Jej smutno i chce się poprzytulać Baeatko, cieszę się że wyjazd się udał. Mam nadzieję, że porobiłaś dużo zdjęć Daj jutro znać jak po szczepieniu. Natunia dzisiaj bardzo ładnie sama się bawiła na macie. Dała odetchnąć mamie po ostatnich dniach Gdy wzięłam się za odkurzanie od razu usnęła i spała z jedną króciutką przerwą na zabawę z tygryskiem ponad trzy godziny. Spała w swoim łóżeczku i przez sen szalała. Całe łóżko było Jej. A żebyście widziały te wszystkie pozycje hi, hi, hi Na pleckach, na brzuszku, wygięta, w poprzek łózka, poduszka na głowie, tygrysek na twarzy, nogi na poduszcze a głowa na kołderce itp. Czy Wasze Maluchy też tak szaleją podczas snu???? A my z mężem w międzyczasie Jego gabinet w połowie przerobilismy na kuchenkę. Pisałam już Wam że nie mamy kuchni. Jest tylko na dole u teściów. Przywiozłam od swojej Mamy kuchenkę jednopalnikową (trochę za mało), Michał powynosił część książek do piwnicy a na półkach poustawialiśmy garnki, przyprawy itp. Zawsze to coś. U tesciowej za bardzo nie lubię się rządzić w kuchni. Zresztą same wiecie, że dwie gospodynie w jednym domu to stanowczo za dużo A nowych zdjęć na zobaczcie nie ma bo moderatorka wyjechała na wakacje. Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: 5 m-cy :-) 14.07.04, 00:15 Skoro już jest po północy to Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości, bezstresowego dzieciństwa i pociechy z rodziców dla Mateuszka Buźka od "forumowej cioci"Asi i ogromniasty całus od Natalki Jeżeli do nas zajrzy Gosia(gohas), to również dla Jej Szymusia moc gorących życzeń Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp nie !!! to sen ...... 14.07.04, 09:53 dziewczynki co się dzieje ... ;o))))))))))))))))))))))))0 Dziś zabarłozyłam totalnie a synuś dał mi sie wyspać do 9.40 (moje kochane wieze mama serfowałal do pózna ;o) Pozdrowinka dla Was Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:wczorajszy dzien i wilkolak-dziecko:))) 14.07.04, 10:45 witam pochmurnie w kolejny letni dzien... Moja milczaca dotad Majeczka zaczela popiskiwac...a zaczej spiewac...a juz sie balam, ze bedzie taki milczek...bo do nikogo nic nie chciala "powiedziec"...Jedynie sie smiala jak ktos ja probowal uczyc gaworzyc i banda doroslych wiszacych nad nia mowila guuuu, gaaaa itp...faktycznie miala powody do smiechu. A co do zabaw to nie wiem czy Wasi mezowie tez, ale moj bawi sie z Maja w zwierza hehe...wydaje rozne dziwne , dzikie dzwieki..gryzac przy tym Maje po szyi, brzuchszku itp..Maja wtedy piszczy wnieboglosy..no i ja tez tak zaczelam, widzac, ze dziecku sprawia to farajde ..no i zaczelo sie...teraz Mja jak nas widzi..rozposciera dziobek i probuje nas dopasc jak prawdziwy dzwiek..krzyczy przy tym jak maly wilkolak, zaraz sasiedzi przyjda i zaczna sie pytac co z dzieckiem robimy hehe...i gryzie nas wszedzie jak zarlacz bialy!. I moze nalezy przestac..bo to dziewczynce nieprzystoi pozerac rodzicow..i potem moze jeszcze gosci. A moja mame potraktowala ostatnio jak twierdzi babcia przesmiewczo hehhe...bo babcia jadla przy Mai paczka a Maja bardzo nie lubi jak ktos je sam i nie lubi tego od czasu bycia w brzuchu, kiedy to niepozwala mi zjesc smiadania.. i nigdy sie nie najadalam bo ona przejmowala wszystko co wpadalo do brzucha..tak samo przy robieniu obiadu zawsze sie budzi jak czuje zapach..nie wiem jak to jest..moze ma nocha wyczulonego...no i babcia paczka jadla i Mai sie to najwyrazniej nie podobalo i chcac to zademonstrowac..zaczela ruszac szczeka jak dorosly..jakby cos zula !...i nie przestala dopoki babcia nie skonczyla jesc. Czasami mi sie wydaje, ze dzieci wiecej rozumieja niz myslimy. Bo przeciez zanim naucza sie mowic..musza nauczyc sie rozumiec prawda? isobie czasami mysle, ze sie wcale nie zdadzaja z tym,ze rozumieja i tylko sobie nas obserwuja, badaja... Malwes...to Ty w ramiona tego Morfeusza bez gaci poszlas bezwstydnico?? A ja wczoraj pojechalam w gosci do kolezanki , ktora jest teraz w ciazy...urodzi we wrzesniu i slicznie wyglada tylko juz jej ciezko...bidula..wiem cos o tym..pamietam. Czy ez tak macie..bo ja np. mam takie dwie przyjaciolki, ktore poznalam..tak przelotem..chodzi mi o to, ze los jakby specjalnie nas rzucil w jedno miejsce na chwile bysmy sie paznaly.. i tak naprawde nie bylo szans na utrzymywanie znajomosci a jednak..przetrwaly lata. Moja kolezanka to jeszcze kolezanka z liceum.Los nas rzucil do jednek klasy na rok..nawet nie caly...potem zaszla w ciaze. No i ulotnila sie ze szkoly. Mieszkala w Gdyni ..wiec ladny kawalek ode mnie..no bez samochodu to byla niezla wyprawa dla mnie z Gdanska...ale rzeczywiscie spotykalysmy sie..jak do niej jechalam to na noc. Wyszla za kolesia z liceum..tak jak ja..uridzla core..potem rok pzniej i ja. Potem sie rozwiodla..po takich samych przebojach co ja..ja rok po niej.Teraz spotkala faceta nowego..mieszka w nim..na nowym osiedlu..i urodzi coreczke druga..teraz..tak jak ja. hehe..No i jest corka marynarza tak jak ja. I nagadac sie nigdy nie mozemy...I ona byla jeszcze swiadkiem na slubie moim z eksikiem hehe Tak wiec jak wczoraj do niej zawitalam..to nasze starsze dziewuchy pozamykaly sie w pokoju i szeptaly cos o ..hihi milosci. A Moja przyjaciolka pokazywala mi swoj maly "obled" hehe jak ja to nazywam..no ma juz wszystko kolyske, ciuszki, wozek, wszytko co dusza zapragnie..ona doskonale wie, ze to przesada...ale ma taki uraz? hehe bo wiadomo jak wtedy bylysmy w ciazy to bylysmy na doli i niedoli rodzicow...i nie stac nas bylo by kupic cos coreczkom..tylko wszystko z odzywsku.. i teraz postanowila sobie, ze zaszaleje.. i szaleje.. wiec jak wlozylysmy Majeczke do kolyski i puscilysmy karuzelke na pilota z muzyka powazna, ktora robi bardzo dziwne rzeczy, ktore napewno jak sprawdzilysmy nie usypiaja dziecka .tylko rozbawiaja..to Maja byla w siodmym niebie hehe...no i moja kolezanka tez, ze mogla to wyprobowac... A same poszlysmy do kuchni...i wcinalysmy ciasto kawowe..mniamm... i ptasie mleczko a potem lody..bo mnie po ciazy na slodkosci zostalo ..a ona teraz na slodkosci napady ma...Jej maz nie mogl wyjsc z podziwu, jak tak mozna hehe ale co tam faceci rozumieja...jak ciagle do niemcow strzelaja..nie to co my kobiety... lalki, dom, kuchnia...jak w dziecinstwie...tylko znow chlopcy nie chca sie z niami bawic(( KAsik Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Różne 14.07.04, 11:14 Przede wszystkim życzonka dla Maluchów i Rodziców, a szczególnie dla Natusi, która zawsze pamięta o swoich małych Przyjaciołach ! Dziewczyny, Jagoda zazwyczaj po kąpieli zasypia przy cycuniu i muzyce, a jak jest przenoszona do pokoju w którym śpimy (do swojego łóżeczka) to "zadowala" się kciukiem i nie przerywa snu. Czasem zdarza się, że nie może zasnąć wówczas kładziemy ją dajemy caluska, mówimy dobranoc i wychodzimy. Włączamy nianię i jak tylko słyszymy jakieś smutne pojękiwania (bo Mała zamiast spać przekręca się na brzuszek a jeszcze nie potrafi w drugą stronę) to któreś z nas idzie przekręca ją na plecki ponownie daje całuska i tak 2 czy 3 razy i w końcu zasypia. Z tego co czytam to uważacie, że zasypianie przy cycuniu nie jest dobrym sposobem, dlaczego? Mala czuje się bezpieczna, jest jej miło, ciepło po prostu dobrze! W nocy karmię ją raz lub dwa razy "na śpiocha ", a około 5-6 rano oczywiście męczą ją pierdziochy . Musi się Dziewczynka odgazować i może spać dalej... My nadal na cycuniu, bez żadnych stałych pokarmów. Czy jako jedyne zostałyśmy na mleczku ? Ola od Antka to chyba na poważnie zaczęła się uczyć bo coś jej brak na forum ! A jaką huśtawkę polecacie dla naszych Maluchów? Proszę o radę. Niby mam, jak to ktoś napisał zdobyczną, ale w niej już dzidzius musi dobrze siedzieć... Amatylda - przyznam szczerze, że masz rację, iż walcząc o swoje można dostać po pupie (mam na myśli list do Owsiaka), ale ja bym sobie nie mogła spojrzeć w oczy w lustrze gdybym nic nie zrobiła! Także bądź pewna, że to co robisz jest słuszne! I to by było na tyle Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: zdjecia 14.07.04, 13:07 Co sie tyczy tego czemu nie pojawiaja sie zdjecia na Zobaczcie to informuje, ze Pani moderator wybrala sie na wakacje i bedzie je wrzucac dopiero jak wroci..Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: zdjęcia, czy Wy czytacie co ja piszę? 14.07.04, 14:10 Dzień doberek! Kasik, na temat zdjęć to dokładnie to samo napisałam we wczorajszym poście. Czy Wy wogóle czytacie co ja piszę? Nitka, dziekuję w imieniu Natki za pamięć Uściski dla Jagódki. Odezwę sie później. Natalka śpi więc mam okazję zacząć robić obiadek. A to trochę potrwa, bo przecież mam jeden palnik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: maseczki na wlosy itp. 14.07.04, 14:11 A ja tak laze po internecie i szukam tanich wylotow i pobytow za granica..i znajduje wszystko inne niz szukam..ale znalazlam cala strone o naturalnych kosmetykach..a raczej forum i co sie tyczy niektorych problemow mam ..moze ktorejs poskutkuje. ODŻYWKI DO WŁOSÓW WYPADAJĄCYCH: Z czarnej rzodkwi (na skore glowy): Utrzeć czarną rzodkiew na tarce, wycisnąć sok przez gazę, wetrzeć w głowę na godzinę przed umyciem, głowę owinąć ręcznikiem. Jedną wada: pozostawia nieprzyjemny zapach. Z nafty: 2 łyżeczki nafty, łyżeczka oleju rycynowego, łyżeczka soku z cytryny, żółtko, utarta cytryna. Papkę trzeba wetrzeć w głowę, owinąć ręcznikiem i pozostawić na godzinę. Kuracja trwa 3 miesiące, 2-krotnie powtarzamy zabieg co tydzień, potem 3-krotnie co dwa tygodnie, po miesiącu jeszcze raz. Nalewka na wzmocnienie i porost włosów (na skore glowy): 2 łyżki liści rozmarynu lekarskiego, 2 łyżki utartego korzenia łopianu, 2 łyżki pokrzywy, zalać butelką czystej wódki, odstawić na 5 dni w ciemne miejsce. Po odcedzeniu stosować do nacierania i masowania skóry głowy. Zamieszczam tez link do strony..moze znajdziecie cos jeszcze..jest mase maseczek i .na opuchniete oczy... i na szyje. . i wogle..cuda- niewidy..a wtedy zadna 30 stka nam nie straszna hehe Ja trace wlosy ale dlatego ze Maja mi je wyrywa w ilosciach zatrwazajacych. Czemu Was nie ma? a moze u Was jest pogoda o czym ja nie wiem..bo u nas na pomorzu..to szkoda gadac...parszystko jedne...a kysz! Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: cd 14.07.04, 14:11 no i nie zamiescilam odniesienia do strony hehe www.wizaz.pl/w-agora/download_thread.php?site=ogloszenia&bn=ogloszenia_ploteczki&thread=1088414170 o juz..kasik Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Zdołowana nalewka na wzmocnienie i porost włosów 14.07.04, 14:52 Dzięki Kasik!!! Ku przypomnieniu: "2 łyżki liści rozmarynu lekarskiego, 2 łyżki utartego korzenia łopianu, 2 łyżki pokrzywy, zalać butelką czystej wódki, odstawić na 5 dni w ciemne miejsce." Biorę z tego przepisu to, czym trzeba zalać!! I chętnie odstawiłabym się na 5 dni w ciemne miejsce, bo mam problem z opiekunką do mojego syneczka. Zrobiła mnie w konia... Wkrótce o tym napiszę, nie chcę się dziś dołować. Matejko kończy dziś 5 m-cy i właśnie, że będzie mi dziś wesoło!!! Zrobię pyszny obiadek dla mężowskiego, będę się cieszyć każdym uśmiechem synka, a jutro wsadzę dziewczynę w pociąg (od tygodnia mieszka u nas - bo to "rodzina") i będę wreszcie swobodna w swoim domu. Aaaa i dzięki za miłe życzenia!!! Asiu - twój obiadek na jednym palniku - to jest coś extra - trzymaj się! Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
natder Mam w domu żarłoka!? 14.07.04, 15:56 Witam Fajne Baby w to paskudne, letnie??? popołudnie. Mam ostatnio mało czasu na forum, bo ciągle karmię... ale nie piersią tylko potrawami ze słoiczków! Pediatra zaleciła zupę bo mała ma problemy z nabieraniem ciała - a tu niespodzianka. Dzieciak woła jeść 3 razy dziennie i wciąga wszystko nosem - do południa deserek, na obiad zupka i kasza na kolację przy czym przez cały dzień cyc jest beeee... ja jestem w szoku ciężkim bo moje własne dziecię piersią rodzicielki gardzi mąż zadziwiony ilością słoików nabywanych co tydzień - ale Malwina zadowolona, objedzona jak bąk. I rzeczywiście odkąd więcej je kupki są prawie codziennie ale niestety w kilku podejściach i nadal przy mojej pomocy. Mała zasypia nadal w wózku, sprzęt po prostu kojarzy jej się z tą przyjemną czynnością i jak na razie łóżeczko odpada, gondolka taka wygodna i przytulna... Malwina dobija mnie ostatnio "koncertami" od ok. 5 rano, to chyba ma być "pieśń na początek dnia", mimo opuszczonych rolet jak tylko zauważy pierwsze promienie słoneczne otwiera dzioba i na cały regulator śpiewa "aaaaaaaaaaa", daję sobie rękę uciąć że słychać ją do parteru, sąsiedzi nie muszą zegarków nastawiać - Ona jest lepsza niż budzik. (Raz się zaspała do dziewiątej i państwo z dołu zaspali do pracy )) Fajnie że znowu są nowe mamy Szkoda tylko że nie z centrum Składamy zaległe życzenia pięciomiesięczniakom (już???!!!) Asiu - biję czołem o klawiaturę w podziwie za skrupulatność. Pozdrawiam Was serdecznie i całusy w piętki dla wiecie kogo )) Odpowiedz Link Zgłoś
natder Wakacje raz jeszcze 14.07.04, 16:03 Dziewczyny pochwalcie się gdzie się wybieracie z maluchami??? Mam na myśli podróże w ciepłe kraje - szczególnie mnie interesuje opinia forumowego Konsultanta bo w końcu co fachowiec to fachowiec )) Zastanawiamy się właśnie nad takim wyjazdem - może we wrześniu, październiku a może wiosną przyszłego roku jak Malwina nieco podrośnie (byle zanim zdąży skończyć 2 latka - z wiadomych względów )) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm O ściaganiu pokarmu-do Morska, dołach i takie tam 14.07.04, 16:32 Witam Ostatnio nie bardzo miałam czas na net.. Mój synek był jakiś marudny, płaczący i generalnie musiała być ciagle mama, bo jak tylko sie na chwile oddaliłam zaraz płacz(( No i niewiele spał.. Nie wiem co mu sie działo - chyba po prostu miał kiepskie dni.. Dorośli to mają, to dzieci też czemu nie???? Dzis jest trochę lepiej.. ) Przy tym złapałam trochę doła, bo nie mogłam przez kiepski nastrój Kubusia ściagać mleczka.. Zastanawiam się co to będzie jak zaczną się na dobre ząbki.. Odciąganie trochę trwa i jak tu wytłumaczyc małemu, że mama teraz przez pół godziny będzie mu "jedzonko robiła"???? W zasadzie to mogłabym mu juz zmieniać dietkę, ma przecież 4,5 m-ca jedziemy ciagle tylko na moim mleczku.. Ale wiecie, jakoś mi szkoda... Tyle wysiłku włożyłam i wkładam w to ściąganie.. Ciężko odstawić laktator od piersi...... A co Wy o tym myślicie?? Składam serdeczne zyczenia wszystkim "świeżo upieczonym" pięciomiesięczniakom. Przepraszam, nie ma listy pod ręką więc nie będzie imiennie.. Amatyldy przeżycia mną wstrząsneły... Co to się dzieje w tej naszej "służbie" zdrowia... Ściaskam mamy wszystkich chorysz dzieciaczków i posyłam wam mnóstwo ciepłych myśli!!!! Moniko - Morsku. Też czytałam ten artykuł, który cytujesz.. Sama to "przetestowałam" Miałam mleczko, które stało w lodówce 3 dobę. I szczerze mówiąć (wiem, jestem okropna, że eksperymentuje na własnym dziecku) szkoda mi go było wylewać. Dalam małemy, ale kupki po nim miał brzydkie... i brzuszek wzdęty, nagazowany. Więc odradzam!!!!!!!!! Co do zamrażania, to uważam, że możesz spokojnie ściagnąc w pracy, zapakować w torbę, a jak dowieziesz do domu, to zamrozić. Ja mroziłam mleko, które stało w lodówce kilka godzin i nie było z jim później żadnego problemu. A to, że ściagasz z jednej piersiwięcej niż z drugiej?? - ja mam tak od początku ściagania. A robię to juz 2,5 m-ca.. Uff, tyle jeszcze chciałam napisać, ale Kubuś się obudził... Pozdrawiam Was serdecznie. Uściski. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: A ja mam niejadka... chyba ??? 14.07.04, 16:35 Natder- napisz dokładnie ile z tych słoiczków zjada Malwina? Bo u nas jest tak - Baska wstaje ok 10 i wtedy cyc - Morsk mnie rozkłada długością karmień, bo u nas 5 min. to baaaaaaaardzo długie jedzenie - norma to dosłownie trzy łyki! Potem koło 12-14 deserek owocowy - 1 raz zjadła cały słoiczek - przeważnie mniej niz połowa, potem cyc koło 16 i tez max 5 min, no i po kapieli cyc - 3-5 min. ewentualnie bebiko - daję na siłę i zwykle 30-40 Mam wrażenie, że solidnie najada się tylko w nocy, ale dokładnie nie wiem, bo obie robimy to "na spiocha" ))))))) No i co mam niejadka????? Tylko zastanawiam sie z czego ona tak tyje??? Bo jest przy tym baaardzo gruba ))))))) O wakacjach napisze potem, bo mnie wolają pa Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: A ja mam niejadka... chyba ??? 14.07.04, 17:10 Marto - deserek jest najczęściej zjadany cały, przy czym mam na myśli słoiczek 80 gr., zupka zazwyczaj cały słoik, czasem pół słoiczka i wtedy wstawiam do lodówy i drugie pół je następnego dnia, a co do kaszki to trudno stwierdzić - najczęściej używam 100 gr. wody do jej przyrządzenia i to też zjada (a parę razy zdarzyło mi się dorabiać). Cyca je tak jak Twoja Basia, tak ze trzy minuty, potem wygina się, pręży, próbuje siadać itepe. Generalnie pierś jest najlepsza "na śpiocha". Wydaje mi się że je dużo jak na niespełna 5 m-czne dziecko. Może w ten sposób "nadrabia"??? Kontrolę wagi mamy dopiero za dwa tygodnie, więc dopiero wtedy będę wiedzieć jakie są efekty, chociaż "na oko" żebra trochę mniej jej wystają i nogi mimo że nadal długie nie są już takie chude Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika jedzenie i reszta 14.07.04, 17:49 Dziewczyny, moja córeczka też głównie najada się w nocy, w ciagu dnia max wypije ok20 ml soczku i parę łyzeczek zupki, deserki zresztą tez po parę łyżeczek i wsio. Ale zupełnie się tym nie martwię bo wyglada wyjatkowo dobrze i zadbanie. Nadter ,nasza pani doktor powiedziała że często zdarza się preferowanie przez niemowlaki nowych smaków (soczków, zupek)zamiast piersi, u nas narazie nie wydaje mi się to możliwe bo cyc jest the best. Zresztą nawiazując do tego temtu , wczoraj po raz pierwszy Dominika posmakowała zupki jarzynowej Bobovity, rezutat był lepszy niz po szpinakowej Hippa (zresztą nic dziwnego bo ta miała kolor g...)Ale w nocy było bardzo duzo męczących bączków, więc dzisiaj lecimy wylącznie na piersi (choć mam wrażenie Mała miałaby ochotę na coś innego) Kasiku usmialam się po Twoim poscie jak to tatuś bawi się z Majeczką. U nas dokładnie wygląda tak samo, przy czym Dominika po 0,5 godz spędzonej z Tatą jest bardziej zmęczona niz ze mną po 3 godz. Szaleją czasami na łózku niemiłosiernie, a nasza dzidzia zaśmiewa się do rozpuku, zabroniłam jedynie podrzucania, ale cała gama brykań jeszcze im pozostała.)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
beecia 8 kg! 14.07.04, 18:37 Tyle waży Kubuś i ma 67 cm. Z pośród dzieci które były na szczepieniu to Kubuś był najgrupszy ) Może dlatego ze były same dziewczynki. Kubuś raz tylko cicho zapłakał przy ukuciu. Ogólnie był dzielny. Pozdrawiamy wszystkie mamusie i dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
amatylda Jestem duuuuuuuuuuuuuuuuuuuży ;-))) 14.07.04, 20:33 Bylismy dziś z Oskarkiem u mojej koleżanki, która ma 10 iesięcznego synka (notabene Antka ). Antek zawsze był dla mnie taaaaki duuuuży a mój to taka kruszynka. A teraz. Az sie zdziwiłyśmy. Antek nadal jest "normalny" jak na swój wiek, ma tylko ponoć dosyc małą główkę jak na 10 miesięcy, ale Oskar oprócz dużej głowy (po dziadkach hihihih) i 2 zębów (Anteczek jeszcze sie nie dorobił )) waży tyle samo i jest mniejszy może od Antka o 3-5 cm. Ogólnie na 1 rzut oka wyglądają prawie jak rówieśnica a nie jak dzieci pomiędzy którymi jest różnica 5 miesiący (smiesznie jak się pomyśli zwłaszcza że Antek jest 2 razy starszy )) I tak sobie pomyślałam, że czytając Wasze posty mój Oski nie jest jakimś wybitnym olbrzymem - raczej taki średniaczek - a zatem chyba w lutym są duże dzieci jednym słowem hihihi. Dzis włożyłam Oskarowi białe spodnie i gdy zdjął skarpetki (zawsze ściąga!!!) i leżał na macie , machając girkami wyglądał jak młody karateka. Vhyba mu pas uszyję i góre od kimono hehehe. Pozdrawiam wieczornie Asiu ja czytam wszystko!!! ) I nawet mi się wydaje, że Kasik napisała o przewracaniu sie Mai z brzuszka na plecy a nie z pleców na brzuszek ale może się myle. W każdym razie z jej opisu jakos tak mi wychodziło )) To kasik jak to jest z tymi przewrotkami? papa Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Jesteście nieocenione:-))) 14.07.04, 21:56 Też czytam wszystko! Dodałam sobie Rówieśników i Zobaczcie do Ulubionych i nigdzie więcej już w zasadzie nie zaglądam, bo brak czasu...dlatego np nie wiedziałam o urlopie moderatorki Nitko! My też jesteśmy "zacofane" i jedziemy wyłącznie na maminym mleczku. Zero herbatek, soczków i innych wynalazków Dlatego też tak strasznie się stresowałam (i stresuję nadal)pójściem do pracy Aniutku, bardzo dziękuję za szczegółową odpowiedź)) Mopku, Basia prawdopodobnie je normalnie, a moja Wika po prostu ŻRE... Oskar Matyldy to duuuży facet, ale jak było ważenie przy ostatnim szczepieniu Wika była cięższa o jakieś 400g... Nie wiem po kim ona to ma, bo mamusia żarta nigdy nie była, a wzrostu jest raczej marnego; tatusiowi też bliżej do średniaczków... Buziacki - spróbuję się wyspać... Monika Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek różne ale mało ważne 14.07.04, 21:05 Hej hej! Uczę się i bardzo mi miło że Ola od Jagódki zauważyła że zniknełam :0) Wróce jak ciotka forumowa marnotrawna w poniedziałek!!! Ja nie będę pisała o wielkości mojego Antka bo jak stwierdziły dziewczyny na spotkaniu to jest on największy ale dokładne wymiary będę znać w poniedziałek! A co do jedzenia to mam wrażenie że moje dziecko za mało dostaje do jedzenia i jest głodne! Bo on je co 3 godziny bez względu czy to jest mleko czy zupka czy kaszka na mleku! Dziś zjadł mleko i poprawił ziemniakiem którego ja miałam na talerzu (nie dał nam jeść tak się darł - a jak dostał też jedzonko to się uspokoił)! No ale jutro startujemy z mięskiem więc może będzie lepiej!!! No dobra koniec przyjemności wracam do nauki (((( Wszystkiego naj naj naj dla wszystkich małych dużych średnich i z każdego możliwego powodu!!! Ja to chyba przestane pisać życzenia bo ja wszystkim życze wszystkiego co najlepsze i jest to chyba oczywiste bo bardzo Was lubie a Wasze dzieciaczki są mi bardzo bliskie ))) do tego stopnia że cieszę się z każdej nowej umiejętności jakby to dotyczyło Antka a każda choroba szczepienie i wizyty u lekarzy (o szpitalu nie wspomnę) budzą we mnie współczucie, przerażenie i prawie ból fizyczny (chyba za dużą empatią "pałam")!!! Pozdrawiam ola od antola Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: kołyska,obiad, zabawy,pozycje przy spaniu itp. 14.07.04, 22:32 Matylda, nie chciałam nikogo urazić Co do Mai, to właśnie tak napisałam 13.07, że gratuluję za przewracanie się z brzuszka na plecki Przesyłam Ci buziaki i uściski dla Oskarka Kasik, moja Natalka też podobnie zachowuje się przy osobie która je Zawsze też wyczuje gdy robie sobie śniadanie. Mimo że dopiero co zjadła to nagle coś chce. A to pić, a to jabłuszko albo jeszcze troche mleka. A gdy jem bardzo uwaznie patrzy Monisiu, pisałaś coś na temat kołysek. Jak się nie mylę to to, że nie ma takich jak kiedyś? Moja Natalka ma łóżeczko, które jest też kołyską. Wystarczy tylko odblokować. Nie bujam Jej często, zeby nie przyzwyczaić, ale czasami... Zwłaszcza, gdy ma biedactwo bardzo niespokojny sen. Nie wiem co takim maluszkom może się snić złego Wtedy Ja głaszczę i kołyszę. Od razu się uspokaja i przez sen usmiecha. Czasami też kołyszę córcię w nocy gdy słyszę jak się bardzo wierci. Nie biorę Jej wtedy na ręce bo nadal śpi, ale kołyszę i od razu Jej lepiej. Śpi wtedy spokojnie do samego rana. Aniu, Natka też zajada wszystko ze słoiczków (Gerbera). Tylko, że od kąd posmakowała zupki z indykiem zwykłej jarzynowej za bardzo już nie chce Ma też stałą porę na ranną pobudkę jak Twoja Malwinka, z tym że ok.7:00. Czasami zdarzy się że pośpi godzinkę dłużej lub krócej. Ale to sporadycznie. Aniu, pisałaś ze Kubuś był ostatnio marudny. Natka tak samo. I jestem pewna, że to przez tę pogodę. Ja sama miałam wszystkiego dosyć, więc nic dziwnego że nasze Skarby również. Olu, nie przemęczaj się za bardzo. Czasami sobie odpocznij i zajrzyj do nas. Usciskaj też mocno Antosia. To wspaniały chłopak Jestem pewna, ze jedzonko z mięskiem Mu posmakuje Moja córcia tez uwielbia bawić się z Tatusiem. Wyprawiaja nie stworzone rzeczy, a Natka ma przy tym bardzo dużo radochy. A jak się wtedy śmieje..... Chyba wszyscy sąsiedzi Ją słyszą W końcu na obiad zrobiłam tylko zalewajkę. Jakoś dzisiaj nie miałam cierpliwości robić drugiego dania. Brakuje mi miejsca. Nie miałm gdzie odstawic pokrywki jak doprawiałam zupę, myślałam ze wsypałam za dużo vegety bo wrzucałam prosto ze słoika w drugiej ręce trzymając gorąca pokrywkę, ale na szczęście wyszła w sam raz. Ale i tak chcę własny mały domek, kuchnię, salon z kominkiem, pokoik dla Natusi i ogródek..... Tak mi smutno, ze nie mamy własnego domeczku A jak tam z pozycjami Waszych Maluszków podczas snu??? Kończę, bo nie chcę Was zanudzać. Przez to mieszkanie z tesciami i złosliwą babką męża mam jakiegoś doła (( Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Wakacje 14.07.04, 23:07 Asiu - nie smuć się, tak to juz bywa, że rodzina naszego męża czasami nie jest taka fajne jak on... coś o tym wiem , a macie szanse na własny domek? No a teraz o wakacjach! uważam, że ciepłe kraje dla malucha nie sa dobre, bo dzieci, źle znoszą upały, uważam, że długa jazda z małym dzieckiem samochodem nie jest miła ani dla dziecka, ani dla rodziców, a w samolocie jest za sucho, no i nie wiedomo jak maluch się będzie zachowywał? Generalnie miałam ochotę na jakieś spokojne wakacje, gdzieś blisko. Jak już wczesniej pisałam wakacje były u nas kwestią sporną i to nawet bardzo... Mój mąż jak już coś robi to na maxa i wakacje gdzieś w pobliżu go nie interesują. Po wielu dyskusjach (głosnych) postawił mnie przed wyborem: Teneryfa albo on nie jedzie nigdzie! No i oczywiscie wybrałam Teneryfę i teraz się boję, mam masę rozterek jak to będzie? Mam nadzieję, ze dobrze - jedziemy za dwa tygodnie. Baśka w samolocie dostanie specjalną gondolkę, na miejscu w razie czego wynajęlismy samochód, bo ona się uspokaja w samochodzie . Hotel mamy dobry, a biuro jest niemieckie - więc nie powinno byc niespodzianek - Bardzo się ciesze z tego wyjazdu, ale boje sie jak diabli! Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 szpital, wakacje, pozycje podczas snu itp. 15.07.04, 05:05 witam o poranku mała przerwa w spaniu Przemuś zrobił kupkę no i zachciało się zabawy więc teraz męczy babcie ale juz ssłysze pojkiwania do snu więc szybko donosze jesteśmy po badaniach - eeg wyszło dobrze - chociaz dzisiaj o 12 mam miec potweirdzone wiec maluch zdrowy ordynator powiedziała mi że -"taka jego natura" i wyrośnie z tych drgawek a za 2 mieisące mam isć na kontrolę mój maluszek na osłodę wszystkich nerwow wczoraj po raz pierwszy przekręcił sie z pleców na brzuszki i z brzuszka na plecy - i tak w kółko )) a potem zasnął o 16:30 i spał do teraz czyli do 5:00 nieźle co co do pozycji snu albo na boku albo na plecach z rączkami wysoko uniesionymi ku górze w wakacje wybieramy sie we wrześniu do czech i na słowacje zobaczymy jak mały przeżyje podróż prawie 12 h samochodem.... cały czas jesteśmy na etapie wychodzenia pierwszego ząbka - czyli troche marudny, pomaga calgel w poniedziałek do pracy..... idę na te 2 miesiące aby poporzadkować sprawy a potem tylko w domu od poniedziałku mam mamę meża w domu wiec mam troche luzu a młody to będzie "zaciumkany" życzonka dla wszystkich nowych 5-miesieczniaków już od seniora Przemusia na razie i miłych snów - nadal Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Pozycje podczas snu!!!!! i @$& #35; @% służba :( 15.07.04, 10:44 Poczytuję ostatnio prasę fachową (he, he żeby nie mówić ciągle agu gu ))) i z ogromnym poświęceniem przepisałam wam fragmenty tego co znalazłam w ostatnim numerze: „...pozycja na brzuchu doprowadza do pogłębienia i wydłużenia czasu snu, podwyższa próg budzenia się dziecka i osłabia odruchową reakcję oddechową , która ma stanowić fizjologiczną odpowiedź obronną w wypadku ograniczenia drożności dróg oddechowych. Stwierdzono, że pozycja na brzuchu ogranicza oddawanie ciepła do otoczenia, stwarzając groźbę przegrzania. U niemowląt sypiających w tej pozycji obserwowano zjawisko pocenia się, które może być zarówno reakcją na podwyższenia temperatury ciała jak i markerem niedotlenienia. U dzieci sypiających na brzuchu stwierdzono obfitszy niż u innych wzrost patogennej flory bakteryjnej w przewodach nosowych. Potwierdzono istnienie ryzyka hipowentylacji spowodowanej oddychaniem przez zasłaniające twarz części pościeli lub przez materac. U niektórych niemowląt układanych na brzuchu zaobserwowano zjawisko zmniejszenia się przepływu w tętnicach kręgowych i w tętnicy podstawnej mózgu przy odwracaniu głowy na boki. Zjawisko to uznano za czynnik zagrożenia hipoperfuzją pnia mózgu prowadzącą do ośrodkowej bradykardii (zwolnienia czynności serca) i bezdechu. U niemowląt sypiających na brzuchu zaobserwowano tez zjawisko osłabienia odruchu połykania stanowiącego obronę dróg oddechowych w czasie refluksu. Ostatnie zdanie tego artykułu: „Pozytywny (zabezpieczający) wpływ pozycji na wznak u śpiących niemowląt obecnie nie budzi wątpliwości.” Baśka śpi na wznak, ale jak miała 1-2 m-ce to spała w zasadzie wyłącznie na brzuchu (( Teraz na szczęście nie lubi )))) Poza tym miałam dzisiaj kolejny kontakt z @#$@$@%!! służbą zdrowia – nawet taką z polecenia koleżanki – i nie będę wam opisywać szczegółów ale się popłakałam ... Jestem tak wściekła, bo teraz mi nie wypada (przez to polecenie) ale zamiast do tej wrednej baby z którą rano rozmawiałam, mam ochotę iść prywatnie, zapłacić i nie prosić się o żadną łaskę!!!!! (A chodzi o Baśki kanalik łzowy) Tym optymistycznym akcentem kończę i życzę wszystkim miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Re: Pozycje podczas snu!!!!! i @$& & #35; 35; @% sł 15.07.04, 10:52 Naszczęście (choś moim zdaniem na nie-szczęście) Antek nie śpi na brzuchu - on nie nawidzi tej pozycji!! Wogle nie trzyma głowy jak lerzy na brzuchu! ale nie o tym chciałam: Antek też miał problem z kalnalikiem bo miał zatkany! Poszłam z nim do fajnego okulisty i pani dr powiedziała że jak nie pęknie to trzeba będzie przetykać a potem sptyała czy nie wybieramy się gdzies samolotem ))) bo to też powoduje pęknięcie!! Poprostu różnica ciśnień mimo że jets taka mała to i tak wpływa na dzieci!! Ale wychodzi że czasem pozytywnie!! Pozdrawiam ola Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek muszę pojęczeć :(((( 15.07.04, 10:42 jestem chora a dokładnie przeziębiona dostałam @ Antek marudzi -''- ma jakąś dziwna wysypkę na twarzy ktoś zapie*&&*%^ lato i jest mi zimno musze iść do dziekanatu a mi się nie chce mam przetrzymaną książkę z biblioteki i będe płacić kare nie mam siły na naukę nie wiem czy wyjadę za granicę na urlop bo nie mam kasy mam zepsuty telefon komórkowy i tysiąc innych rzeczy!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale Was pozdrawiam serdecznie i przesyłam same pozytywne fluidy jakie mi jeszcze zostały!!! Całuski dla maluszków!!! Najlepsze życzenia dla 5-cio miesięczniaków!!! ola od antka który dziś pierwszy raz zje mięsko :0) ale gryzie mnie sumienie jak siedzę przy komputerze Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re:wakacje,sen, nerwoza..itp 15.07.04, 11:27 Cosiek Wy takie nerwoe ostatnio kobity jestescie...przepraszacie sie za jakies durne rzeczy i denerwujecie...och...oddac pogode bo malo slonca cos widze. Maja przewracac sie zaczela z brzucha na plecy bo odwrotnie to juz od dawna umie...ale co to za roznica...nie ma o co ..czegos tam rwac (zapomnialam hehe) Mopku nie boj sie wakacji za granica...samolotu itp. Teraz nawet leczenie mamy sponsorowane w krajach unii a to byl moj najwiekszy problem kiedys. Ja wyjezdzalam (w zeszlym roku nie bylam buuu)...co roku z moimi rodzicami za granice. Oni sa troche postrzeleni hihihi i tacy hm...nowoczesni. Wiec od 15 roku zycia spedzam z nimi wakacje..zawsze wszyscy mi sie dziwili jak to z rodzicami a zabawa jest naprawde fajna z reszta z nimi nudzic sie nie mozna..bo sama ich rozmowa miedzy soba powala. Wydaje sie ze kluca sie caly czas i kiedy czlowiek chce zaingerowac wychodzi na to ze sie oboje obrazaja ze ktos wogle zakluca ich milosc hehe..tego poprostu nie da sie opowiedziec. Ja juz siedze przy nich zmarnowana i ogladam to zawsze z taka sama pasja jak za pierwszym razem..poprostu stetryczeli. W dodatku jesli tylko matka sie oddali ojciec przysowa krzeselko i nadaje na matke..jak widzi ze wraca szybko sie oddala- ytuacja sie powtarza jak ojciec gdzies odejdzie...a potem i tak zaprzeczaja ze cos takiego powiedzieli. Na ostatnim wyjezdzie moj ojciec gral z Klaudia w szachy i Klaudia wygrala a ojciec sie obrazil! wiec wszyscy cofamy sie w rozwoju wiec jechac razem mozemy. Problem polega na tym, ze zawsze jezdzilismy pod namioty a tym razem z Maja zarzadalam hotelu hehe i podrozy samolotem..wiem ile to godzin i jak sie czlowiek umeczy... Ale tak naprawde nie ma sie czego bac za granica. Wazne bys smarowala dziecko kremami o najwyzszym filtrze a najlepiej blokerami (ktore sie okazuje nie dzialaja bo i tak opalaja) i zawsze zakladala czapeczke..po za tym tamto slonce - pomimo wysokiej temperatury jest inne niz nasze...nie spala na raka tylko lagodnie opala. Bedac tyle razy za granica widzialam takie male baki (kiedy to u nas jeszcze huhali i dmuchali - naprawde~! na dzieci) ktore w basenie z rodzcami od pierwszych chwil po urodzeniu..maluszki..potem rodzice wieczorami w knajpeczkach siedzieli do nocy a dzieci w wozkach spaly obok lub w specjalnych chustach bocznych spaly u mamy na brzuchy..i tak naprawde jest! Po za tym rozwoj dziecka od zmiany klimatu jest niesamowity! Moja Klaudia jezdzac co roku - przewanie na miesiac za granice..wraca poprostu inna! Jest wieksza..rosnie przez wakacje tak, ze na nowy rok caly komplet ciuchow musze jej kupowac. Widac poprostu jak jest naladowana eneria! To nie to co wakacje w Polsce..co byscie nie mowili..a opalona jest tak, ze szoruje jej stopy bo mi sie ciagle wydaje ze ma brudne..bo w porownaniu do podbicia bialego i blizny ktora ma na nodze (pisalalam wam o wrzatku wylanym przez moja urocza siostre)..wyglada to tak jakby miala brudne nogi. My jezdzimy najczesciej do wloch nad jezioro Garda..na campindu sa baseny z jakuzi.. i lazienki w marmurach hehe...niedaleko jest wielki park rozrywki i tam dopiero wychodzi kto jest dzieckiem w naszej rodzinie. Moja mamtka kiedy wsiaga na rolercaster dostaje spazmatycznego smiechu.. i slychac ja na dole..i moja cora - niespelna 9 lat tez juz na tym jezdzi... i wogle sie nie boi..to jest cale miasteczko zabaw, ktorego nie przejdzie sie w ciagu 24! godzin..wiem bo probowalam juz 4 razy..i coagle go rozbudowuja. Po za tym plusem wielkim jest to, ze placi sie tylko za wejscie do tego miasteczka i korzysta sie juz potem do woli ze wszystkiego za darmo. A sa tam rolerkastery, wierze ciesnien, gdzie spuszczaja cie w zysokosci 20 pietra wierziwca w dol bez zachamowania (okropienstwo!)i male miaseczka typu, western, gdzie chodza kowboje..albo slyw pontonem..gdzie wbiega sie na ponton po platwormie, ktora caly czas sie rusza i trzeba zrobic to szybko bo wyjaduje sie w wodzie.. cudo! Tym razem jedziemy albo tam..aletak jak pisalam ja wtedy jade samolotem...albo Turcja lub Tunezja..tam juz tez bylismy wiec warunki juz znamy. Gorsze jest to, ze ceny wycieczek w tym roku osiagaja ceny horendalne przez (niby) wejscie do unii...i przez to ze w dalszym ciagu nie ma u nas lata w Polsce wiec biura podrozy nie maja powodu by ceny obnizac..a wychodzi na dzien dzisiejszy 100% wiecej niz w zeszlym roku. Co do snu dziecka to ponoc sni im sie to co przezywaly w naszych brzuszkach i emocje z dnia poprzedzajacego sen. Jade dzis na izb przyjec..ta sama na ktra jechalam rodzac...do pani doktor na dyzur..bo ma mi wypisac recepty na antykoncepcje...bo mnie sie skonczyly. A walsnie co uzywacie?? Ja musze sie Wam przyznac, ze po raz pierwszy w zyciu uzywam wogle jakiegos zabezpieczenia tego typu..zawsze uzywalam prezerwatyw i bylam w tym zielona..a taka stara dupa ze mnie. Dalej sie to sprzecza z moim postrzganiem tych spraw. Nie lubie ingerencji jakichs sztucznych rzeczy na moje cialo..ale coz cos trzeba zrobic bo innaczej z mezem bedziemy mieli mase dzieci hehe... Uzywam teraz plastrow Evra i jestem zadowolona..nakleja sie jeden raz w tyg i po klopocie..calkiem wygodne..tylko straasznie mi sie chce jesc slodkie..choc o dziwo jeszcze po tym nie przytylam. Ja jak zwykle dlugo...ale przeciez znacie mnie hehe Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Uprawiam prywatę! 15.07.04, 12:06 Przepraszam, że taka prywata na forum, ale muszę! Moja koleżanka, która nie mieszka w krakowie podczytuje regularnie forum i teraz będzie do niej )) Edytko mamo Sebastiana!!!! miałam awarię kompa i zjadło mi książkę adresową, napisz do mnie jakiegos meilika, mam parę spraw i poza tym przyślę Ci jakies zdjątka Baśki )))) Buziaczki pa! Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: 5 m-cy, wakacje, itp.... 15.07.04, 12:48 Dzień dobry moje kochane! Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i naj, naj....dla ślicznej Urszulki. Wielki całus od Natuni i buziak od "forumowej cioci" Asi Kasik, ale mi zrobiłaś "apetytu" na te wakacje we Włoszech. A ten park rozrywki..... Ja też chcę! Jesli chodzi o sny dzieciaczków, to chyba często Natunia przezywa dobre chwile bo usmiecha się przez sen, a nwet zdarza się, że smieje się w głos Nie stety sa też nocki gdy popłakuje Martuś, szanse na własny domek mielismy zaraz po slubie, ale mąż nie chciał A teraz gdy się namyslił po 4 latach, to nie jest takie proste. A teście są wspaniali, tylko, ze teściówka nadopiekuńcza, codziennie musi nas widziec, kilka razy dzwoni z pracy, musimy Jej mówić że wychodzimy i gdzie, bo jak nie chcemy powiedzieć to płacze. I wogóle wszystko by chciała wiedzieć buuuuu Więc się cieszę na wyjazd w sobotę. W końcu tylko sami. Co do Twojego wyjazdu to jestem pewna, ze będzie dobrze. Nie martw się tylko ciesz.Na pewno bedziecie wszyscy się dobrze bawić, a Basia pewnie najlepiej Jesli chodzi o spanie na brzuszku, to mnie nieźle wystraszyłaś. Natka spi teraz tylko w ten sposób. Chociaz pisza różnie. Ja czytałam, że to dobrze. I jak tu mieć pewność? Monisiu, cieszę się że badanie wyszło dobrze. A nie mówiłam Gratulacje dla Przemusia za te przewroty. Na pewno fantastycznie sie bawi Olu, głowa do góry! Przesyłam Ci dobre myśli Zreszta nie dziwię Ci się ze masz zły dzień. Ta pogoda dobija każdego, ale trzeba się wziąć w garść i cieszyć każdą chwilą spędzaną z dzieciaczkami.One tak szybko rosną..... A jeszce ta @... Ja miałam ostatnio przez 8 dni. Koszmar! Jesli chodzi o Antka, a właściwie o Jego wysypkę, to może uczulenie? Daj znać, jak posmakowała Mu zupka. Natunia ładnie bawi się dzisiaj na macie. Piszczy, gada... Przez chwilkę było cicho więc myslałam, że usneła. A gdy do Niej zajrzałam okazało się ze przeniosła się z maty na dywan, do tyłu pod stolik gdzie namietnie gryzła gryzaczka Ostatnio ciagle sobie z niej gdzieś schodzi hi, hi, hi Oj te nasze cuda..... Czemu tylko tak szybko rosną? Juz nie długo będą biegać.... Idę się z Natunią trochę pobawić. Zajrzę później. Na dodatek rozdzwonił sie telefon.... Chyba wszyscy sie zmówili hi, hi, hi Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
atka99 Wakacje, reakcja na jabłucho i takie tam 15.07.04, 13:34 Kasik, ja byłam nad Gardą parokrotnie jako nastolatka i ciut później. Też baaaaardzo mi się podobało, zwłaszcza Sirmione takie śliczne, że prawie kiczowate, z trudem przychodzi uwierzyć, że to prawdziwe, a nie taka disneyowska podpucha. A co do Gardalandu (czyli parku rozrywki), to pierwszym razem byłam tam w wieku takim, że na początku udawałam, że skąd, że całkiem mnie to nie obchodzi, że to dla dzieci itp, ale jak już weszłam, to wyjść nie chciałam i odtąd wiem, że UWIELBIAM takie miejsca i dziecka w sobie wcale się nie wstydzę. Zawsze zresztą szaleję razem z moją starszą córką na wszelkich małpich gajach, wesołych miasteczkach, labiryntach itp. Tylko nie na wszystkie dorosłych wpuszczają ((( No dobra, wiem , że teraz po ciązy wyglądam jak dorodny wieloryb i na sam mój widok niktóre konstrukcje drżą ze strachu, ale JA IM JESZCZE POKAŻĘ !!! Mopeczku, Teneryfa super miejsce! Tylko uważaj, kochana, bo tam taki klimacik, że my z pobytu przywieźliśmy sobie małego "kanareczka" w brzuchu i to samo przytrafiło sie dwóm parom naszych znajomych )))) A teraz na dzieciowo. Zosia wcina z apetytem od paru tygodni różne zupki itp, bardzo jej smakuje, żadnych niespodzianek, wsio w pariadkie. Wczoraj podałam jej po raz pierwszy jabłuszko (ze słoiczka). Zjadła z zachwytem (ach te wymowne pomruki!) pół słoiczka, reszty nie pozwoliłam , bo zauważyłam takie czerwone plamki na buzi, które pojawiły się w miarę jedzenia, a jakiś kwadrans po jedzeniu znikły zupełnie. Poza tym żadnych innych reakcji nie było, ani swędzenia, ani marudzenia, kupa w porządku. Myślałam , że może to był zbieg okoliczności, więc dziś spróbowałam znowu i dokładnie to samo: w trakcie jedzenia czerwone plamki na twarzy (na reszcie ciałka nie)a chwilę po jedzeniu nie ma po nich śladu. Nie wiem co o tym myśleć. Chyba na alergię to reakcja zbyt słaba, może tak wyglądać przystosowanie się do nowego smaku? kwaśnego? Idziemy dzis na szczepienie, to zapytam pediatry, ale może któraś z Was ma jakieś doświadczenia w tym względzie. Będę wdzięczna za Wasze pomysły. Myślałam, że przed urlopem zrobię jeszcze jakąś Maleńką Statystyczkę, ale ostatnio aktywność tak zamiera, że hiba poczekam z tym do powrotu i uzbierania jakiejś większej ilości materiału. POzdrawiam z coraz cieplejszego, choć wietrznego Ursynówka. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: wreszcie napiszę coś więcej. 15.07.04, 15:12 hihih ale napisalas... k.)) Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Wakacje, reakcja na jabłucho i takie tam 15.07.04, 15:07 Olu od Antka głowa do góry, w przyszłym tygodniu ma przyjść słonko, komórkę na pewno da się naprawić,wkrótce zdasz wszystkie egzaminy i będziesz miała wakacje (korzystaj bo później jako arch. nie będziesz miala na to czasu, ale cie pocieszylam co?) A chandra też bywa dobra, bo jak minie to docenia się bardziej swoje życie )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Pietka cieszę się ze Przemuś jest zdrowiutki i zyczę Wam żeby nic podobnego jak drgawki już się nie powtórzyło.))) Mopku, wyjazd na Teneryfę to odważna decyzja, ale piękne miejsce i na pewno będziecie się świetnie bawić. My tegoroczne wakacje podzielimy na dwa etapy. Pierwszy to wyjazd w drugiej połowie sierpnia do wynajętego domku w Rewalu. Mam nadzieję ze pogoda pozwoli cieszyć się pobytem nad Bałtykiem.???? Druga część wakacji to wspomniany wcześniej pobyt w Paryżu ( z którego bardzo się cieszę bo kocham Paryż jesienią jak nie ma tego turystycznego tłoku), po weselu chcemy podjechać nad lazurowe wybrzeze, uszczknąć resztki lata i powypoczywać w ciepłej atmosferze. Ale w dalszym cięgu bardzo boję się tej długiej jazdy samochodem, więc ewentualne plany dostosujemy do samopoczucia Dominiki. Kończę bo mała ryczy(((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
kasik8 Re: Wakacje ech wspomnienia 15.07.04, 15:10 echh...Atko...ale mi sie zebralo przez Ciebie na wspomnienia. My jezdzimy do Peschkiery..ale w Sirmione tez bylam... Ja te miejsce nazywam...bardzo pewnie banalnie..Moje miejsce na ziemi. Tam odpoczywam, zapominam..itp. Klimat, ludzi sa tak cudowne, ze zyc sie chce. W Gardalandzie po raz pierwszy w zyciu smialam sie caly dzien..az mnie szczeki bolaly. Mozna znow poczuc sie dzieckiem. A w samej Peschkierze jak i na okolo Gardy jest pieknie bo jest takm wszystko..gory, woda i slonce. Jezdze do wloch od 15 roku zycia wiec bedzie to 13 lat (? )...moja siostra mieszkala tam 5 lat. Poznalam zycie biwakowicza jak i mieszkanca wloch. Ale tam akurat jest najpiekniej. I trzeba to zobaczyc by to poczuc. Czesto zartuje, ze jak sie wkurze to spakuje sie i uciekne tam gdzie mi dobrze hehe...a droga jest prosta..naprawde jedzie sie ciagle prosto i po tysiacu ilus kilometrow jest sie na miejscu. Moi rodzice maja juz taki osprzet biwakowy ze tylko pozazdroscic. Namiot do siedzenia wieczorkiem..stoliki, obrusy, palniki, naczynia, krzeselka...itp..profesjonalnie. Moja Klaudia sie smieje bo dziadek konczy za rok 60tke i bedzie mial znizki dla emeryta w Gardaladzie...tak jak ona jako dziecko hehe Co roku dostaja kartki na Boze Narodzenie z campingu , ktory nazywa sie Capuccini. A na wyjezdne z campingu dostaje sie buleke wina..sygnowanego nazwa. Zawsze otwieramy to wino wlasnie w Boze Narodzenie. Ech...moze w tym roku jakos sie uda. Choc bez meza. Gardlo mnie cos boli..pewnie przez ta pogode..ale jak ma nie bolec jak wieje wiatr. Dajecie swoim dzieciaczkom Cebion multi ..bo ja tak..narazie odpukac nie chorowala, pomimo tego, ze ja przechodzilam juz po porodzie straszna mutacje grypy...nie zarazila sie.Ale pewnie to jeszcze tez te przeciwciala. Jade na te izbe przyjec...wrrr;....nie lubie szpitali...ale moze poogladam sobie jakies niemowlaczki...i sie zaraze hehe... myslicie czasem o kolejnym dziecku. Kurcze ..mnie czasami kusi ..zrobic chlopca..meza nie kusi zrobienie czekogolwiek..hehe dam mu jeszcze czas..choc szczerze powiem.ze czasem jest tak ciezko ze i mnie sie odechciewa. Ale jesli mialabym wybierac wolalabym od razu a nie po kilku latach. Kasik Odpowiedz Link Zgłoś
asia28michalek Re: Wakacje, reakcja na jabłucho i takie tam 15.07.04, 15:27 parę dni minęło od mojego wpisu, ale jestem na wakacjach u teściów i co zabieram się do pisania to coś mi przeszkadza, wyjeżdżamy do dziadków, ciągle ktoś przychodzi zobaczyć małego, bo mieszkamy w lubuskim, a teściowie na podkarpaciu i dzieli nas 700 km. jestem tu już dwa tygodnie będę jeszcze tydzień, ale już chciałabym do domu, zachaczymy jeszcze na dwa dni do warszawy, bo mam szkolenie w firmie i do siebie.poza tym mój Michaś też coś ostatnio marudzi - niewiem czy pogoda, czy może rzeczywiśce głodny. teraz mnie naprzykład zaskoczył jak nigdy. rano(i w nocy) była pierś, ok. 10 60ml bebiko 2, ok.12.30 pierś i straszny płacz pod koniec, myślałam, że go coś boli, wyglądało na brzuszek, ale przytuliliśmy się w łóżku jak zawsze i usnął i ......śpi do teraz!!!! jestem w ciężkim szoku, bo zazwyczaj jego rytm wygląda tak - pobudka, 1,5-2 godzina zabawy, godzina snu i tak w kółko.ale żeby trzy godziny snu, to nigdy. co do karmienia mojego michasia, to mój pediatra jak same rozumiecie jest daleko, ale poszliśmy do miejscowej pani doktor, bo malec się paskudnie odparzył (nawiasem mówiąc okazało się, że to grzybica, nie wiem skąd - pies, a może basen?) i jej zapytałam. doradziła próby dokarmiania, ale już na oko sądząc trochę mnie zbywała i właściwie tylko przytakiwała moim sugestiom, więc chyba na razie pozostanie mi zdać się na własną matczyna intuicję.zaczęłam w zeszłą sobotę - podałam mu kilka razy soczek marchew z jabłuszkiem(dla mnie kwaśny, dla Michałą okazał się pyszny,aż mu się uszy trzęsły), potem była marchew gerberka(podobnie przyjęta jak soczek), potem jabłuszko bobovity(super), jabłuszko z winogronem, i teraz znów marcheweczka(dziś drugi dzień). w poniedziałek kupiłam też bebiko 2 i kaszke ryżową z malinami, zaczęły się wreszcie zdrowe kupy(bo do tej pory były co 4 - 5 dni, pewnie wszystko przepalał), tylko że jak dotąd robił bardzo wodniste, a teraz dość gęste. pomyślałam że możę na początek zrobiłam te kaszkę za gęstą jak dla niego i robię rzadszą, dziś dałam mu też sczek jabłko z winogronem rozcieńczony wodą i wciągnął jak"młody pelikan". samym bebiko pluje jak lama, zwłaszcza gdy ja mu daję i odwraca się do cyca, dziś go trochę przetrzymałam, aż dobrze zgłodniał i zjadł 60ml.kaszką karmię go łyżeczką, zresztą pozostałymi też, oprócz dzisiejszego soku.kupy ibąki mają zapach bebiko,czy to dobrze? w ogóle go trochę męczą zwłaszcza w nocy. no i tak jak w domu zdażało mu się nawet przesypiać całą noc, a najgorszym przypadku, jak zasnąl ok.21, to budził się dopiero ok.4 zjadł "na śpika" i spał dalej, teraz przeraża mnie coraz częściejszymi pobudkami. i próby oszukania go smoczkiem czy próbą uśpienia na nic się mają, uspokaja tylko cyc, je i śpi, choć bardzo niespokojnie, zazwyczaj najpierw musi się "wyprukać". nie wiem czy to wszystko ma związek z nowy jedzeniem, czy raczej z nowym miejsce. w domu śpi w swoim łóżeczku, a tu z pzryczyn lokalowych z nami w jednym łóżku, tuż obok mnie wię c może bliskość cyca...? boję się co będzie po powrocie do domu. co do pozycji do spania to wykręca się niemiłosiernie na bok, przekłada nogę na nogę, trochę "pośpiewa", przytuli się do mnie, pocmokam trochę czółko i resztę, poszepczę śpi. strasznie się rozpisałam, nie iwem, czy komuś będzie się chciało to czytać. jeśli tak to resztę będę dopisywać sukcesywnie idę sprawdzić co u malca, bo on nadal śpi!!!!! pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Mąż mnie zostawił... 15.07.04, 16:03 na dwa tygodnie! Pojechał sobie z dziećmi na obóz. Buuu Za to jakoś dużo czasu mi się zrobiło I Szymonek jakiś taki "grzeczny", chyba czuje, że teraz mamie trzeba ułątwić życie, hehe. Nowa Asiu, zostań zostań! Nie dość że jesteś moją imienniczką, nie dość, że urodziłaś synka w tym samym dniu, co ja, to jeszcze łączy nas Gorzów, w którym spędziłam dzieciństwo Chodziłam do liceum na Puszkina a Ty? Atko, to na pewno alergia! Niestety jestem w tym temacie oblatana i mogę Ci powiedzieć, że to typowa reakcja alergiczna. Szymonek ma coć takiego, jak mu umyjemy głowę szamponem rumiankowym. W takim wypadku musisz to na razie odstawić (zapomniałam, co podałaś) i spróbować jeszcze raz za jakieś 3 miesiące. Olu od Antka, trzymaj się, sama wiesz, że bywają czasem takie złe dni... Jutro będzie dobrze Jak chcesz, zawsze możesz pomarudzić, trochę pomaga, nie? A pogoda fatalna i trudno się dziwić obniżonemu nastrojowi ogólnemu. Marto, ale Ci dobrze! Nic się nie martw, Basia pewnie zniesie wszystkie niedogodnosci lepiej, niż sobie wyobrażasz. Eehhh, zazdroszczę Ci (ale tak pozytywnie, życząc jak najlepiej Moniko, jak tam Tosia, jest choć trochę lepiej? Biedne maleństwo... Trzymam za Was kciuki, za zdrowie Tosi i siłę dla Ciebie... A my we wtorek byliśmy na zdjęciu szwów i na szczęście wpadłam na to, żeby posmarować to miejsce emlą, bo zdążyły już wrosnąć, lekarka nie mogła się do nich dobrać i strasznie szarpała. A Szymon płakał tak trochę tylko, chyba bardziej przez to, że obce baby unieruchomiły, niż z bólu. Nawet nie wygląda to tak źle. Myślę, że będzie maleńki ślad. Na szczęście ładnie się goi. Lecę, bo się budzi. J. Odpowiedz Link Zgłoś
asia28michalek Re: Mąż mnie zostawił... 15.07.04, 16:25 zostanę, chociaż nie na długo na razie, bo za tydzień stąd wyjeżdżem i będę mieć narazie utrudniony dostęp do internetu, więc będę zaglądfać rzadziej, ale za to treściwie. ja wychowałam się w Strzelcach i tam chodziłam do liceum, potem skończyłam studia na Politechnice Szczecińskiej i jakiś czas tam jeszcze mieszkałam, ale wróciłam w rodzinne strony, bo tam była praca(i jest). a ty gdzie tera zmieszkasz, bo niestety trudno mi pzreczytać wszystkie prawie 3 tys. postów, więc niewiele o Was wie, tyle co na tej stronie. michaś się obudził, wydundał obie piersi, chwilę się pobawił po czym zrobił ogromną kupę!!!!! jednak warzywa i owoce pomagają, robi ją teraz prawie codziennie. na początku była gęsta , potem rzadsza, ale pod koniec niepokojąco rzadka i czarnymi smużkami?? czy któraś ma podobne doświadczenia? czy coś mu zaszkodziło, czy brzuszek przyzwyczaja się dotrawienia nowych rzeczy? poadrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re:urodziny, odchudzanie, wakacje i takie tam 15.07.04, 21:38 No to Natalka zrobiła mi prezent na urodzinki Cały dzień bardzo ładnie bawiła się sama na macie co jakiś czas schodząc z niej. A to pod stolik, a to znajdowałam Ją przy klatce gdzie pomieszkuje nasza króliczka A przy tym piszczała, gadała i smiała się. Teraz zjadła kolacyjkę i śpi. Od męża dostałam przepiękne kwiaty, przyjechał braciszek z prezentami i kwiatuszkiem. Zjedlismy obiadek, tiramisu (mniam, mniam), wypilismy winko i podjadłam jeszcze trochę słodyczy, więc na nic moje odchudzanie. Może zacznę od jutra Rodzina i przyjaciele dzwonili w tym samym czasie jak by się umówili hi, hi, hi. I jeszcze zyczonka na gg....bardzo Wam dziękuję dziewuszki Dziewczyny, pisałyscie o tylu pieknych miejscach, że aż się rozmarzyłam.... We Francji dawno temu byłam, ale nie dotarłam do Paryża chociaż bardzo chciałam Mieszkałam nie daleko Grenoble. Cudowne miasteczko. A jaki przystojny kelner pracował w jednej z kawiarenek hmmmm Tylko tam chodziliśmy... W podróz poslubną wyjechalismy do Egiptu (zawsze o tym marzyłam), a w zeszłym roku mielismy jechać na Cypr, ale lekarz mi zabronił. I tak tam pojedziemy razem z Natalką Chciałabym żeby zobaczyła jak najwięcej świata. Przez jakis czas dawałam Natce Cebion, ale Jej lekarka stwierdziła, że juz nie trzeba. Nadal jednak podaję Jej vit D3. To lato jest takie brzydkie brrr Cieszę się, że Szymusiowi zdjeli szwy i jest wszystko w porządku. Z antykoncepcji tylko prezerwatywa. Jakoś nie mogę zdecydować się na coś innego. Nie mam odwagi Asiu, a jak tam Michaś? Obudził się w końcu? Pisz do nas jak najczęściej. Mąż wygania mnie z przed komputera Zajrzę później Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re:urodziny, odchudzanie, wakacje i takie tam 15.07.04, 21:56 Asiu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Spełnienia wszystkich marzeń o domku, o Cyprze i tych najgłębiej chowanych ))))))))))))))) Joasiu! Fajnie, że blizna niewielka! Dobrze to wymysliłaś z tą Emlą - a jak wczesnie posmarowałaś? No ale mnie romarzyłyscie tymi opisami wakacji! Nawet trochę przestałam się bać naszych )) Baśka mi dzisiaj obiecała, że będzie ok (hi, hi kiwała główką!) - zresztą jedzie z prywatnym pediatrą! Michał się śmieje, bo zabieram w apteczce antybiotyki, sterydy i pare innych rzeczy - wg niego na wypadek klęski zywiołowej jesteśmy zabezpieczeni Ale zawsze tak robię, nawet jak jeźdxiliśmy sami. Dwa lata temu bylismy w Afryce w Kenii i Tanzanii - tam to miałam nawet gotowe zestawy do kroplówek, żeby w razie czego nie liczyc na lokalną słuzbę ))))) Atka - o jakim "kanarku" piszesz i co dolegliwości zołądkowe maja wspólnego z klimatem??? Idę na rowerek stacjonarny, muszę się zmieścić w kostium kąpielowy !!!! pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka kanarek :) 15.07.04, 22:05 Atka to chyba Dzidziolka ma na myśli A może "nie dosłyszałam" ironii w Twoim głosie Martuś Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: kanarek :) 15.07.04, 23:59 Nie było zadnej ironii!!!!! Ale ciemnota jestem )))))))))))))))))))))))) No jeszcze płaczę ze śmiechu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Życzenia, nowe zdjecia na zobaczcie, wakacje 15.07.04, 22:02 Asiu, wszystkiego dobrego, lepszego i... w ogóle . Są już nowe zdjęcia na Zobaczcie, m.in. mojej Gwiazdy . Antkowa Olu, ale te chłopaki to fajne "sztuki" są . Jagoda ma co prawda konkurencję w postaci Natusi, ale Ona się chyba z Jagą podzieli? Co o tym myślisz Asiu? No właśnie, a gdzie Niecierpek? A co do wakacji, to my jedziemy na tydzień w góry, na tydzień nad morze i na tydzień lecimy do Holandii ! Jednak konkretnie to nie bardzo wiemy gdzie pojechać, mam na myśli Polskę. Może poradzicie jakieś miłe mejsce lub nawet konkretne kwatery nad morzem - okolica Władysławowa - konkretniej około 30 km od Trójmiasta w "każdą" stronę ! Podobnie z górami, może Bieszczady, choć Tatry też mogą być ! Morsku, trochę mi ulżyło, że nie tylko my takie zacofane jesteśmy ! Mam na myśli samo mleczko . dobrej nocki Jagodowa Ola Odpowiedz Link Zgłoś
beecia życzenia 15.07.04, 22:21 Wszystkiego naj, naj, naj w dniu urodzin dla Asi! Czytałam Was a teraz jak już skończyłam muszę niestety uciekać bo mąż wzywa) Buziaczki PS. Co do wakacji to aż miło powspominać Paryż, Bardolino i Sirmione, ach..... a ta wieża ciśnień! Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Życzenia, nowe zdjecia na zobaczcie, wakacje 15.07.04, 22:23 Asiu przyłączam się do życzeń! Szczęśliwości wszelkiej i domku tylko dla Waszej trójki (nooo, ewentulnie czwórki, piątki lub szóstki Cieszę się, że taki udany dzień miałaś! Marto, posmarowaliśmy ok. 1,5 godz przed, ale chyba wystarczy godzina. My też tylko na mleczku! Co prawda alergolog kazała wprowadzac już nowe pokarmy, żeby Szymka "nie anemizować", ale ja tam związku między soczkiem jabłkowym i marchewką a brakiem anemii jakoś nie widzę. Więc robię po swojemu Pędzę na zobaczcie. Dobranoc! J. Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 Re: Życzenia, nowe zdjecia na zobaczcie, wakacje 16.07.04, 09:21 jednak powinnaś na to zwrócić uwagę moj maluch też był tylko na mleczku - b. rzadko dostawał deserek 2 tygodnie temu zrobiłam mu morfologię i wyszło że ma zadaki na anemiię i pediatra kazała szybkoz acząć podawać marchewkę deserki, zupki oraz kaszki z owocami aby zapobiec anemii no i mały wcina aż mus ie uszy trzęsą najlepiej zrób morfologie dziecku i będziesz wiedziała czy masz racje i Twojemu maluchowi wystarczy tylko mleczko Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Re: LUTY 2004 15.07.04, 22:35 Witam was serdecznie , dziś wpadam jak szalona ........ zostawiłam sobie wieczorek dla Was kochane a tu nici :o) własnie przyjechał mój mąż i nic nawet nie zdązyłam przeczytać az a chwile kompa mi sie skończy. Juto w takim razie odrobie ;o) dziewczynki a to jest mój post z e-dziecka ale cisza jak makiem zasiał a nurtuje mnie to bardzo . Jak byście coś mi podpowiedziały. mój synek 9 mcy strasznie sie rwie do wstawania i chodzenia .Jak juz sie go na wrsaalce postawi to niema siły zeby go zgiąc.Nózki sztywnieja przy kazdej sposobności jak poczuja tylko tapczan. Na poczatku w przyplywie szczęścia branemu pod paszki dalismy maszerować mu po podłodze .Strasznie mu sie podobałao. Ostatnio kładziemy jaśka czeso na podłodze (na karimatach) i wiecie co sie stało .Niewiem dlaczego zupełnie zmieniła sie jego reakcja jak kładzie sie go na podłodze .Momentalnie nózki ugina do siedzenia kiedy zbliza się do podłogi .I za chiny ludowe nie postawi nózek na podłodze .(na miekki tapczan reaguje nadal tak jak przed tem) Co sie stało czy on wyczuł ze to twarde a moze nie zauwazyłam a sie uderzył. Wiem ze nie powinno się stawiać dziecko ale nie oto mi w tym wszystkim chodzi .Dziwi mnie bardz takie zachowanie Czy da sę to jakoś wytłumaczyć To nie jest sprawa zycia iśmierci więc jesli nie to nie przejmujcie sie . Pozdrawia Was Wszystkich mocno Kasia z pażdziernikowym ancymonkiem Jankiem Miłej przespanej nocki Wam zycze . A dzidzusią niech sie snia rzeki pełne mleczka !!!!! Pa oa KAsia Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: głównie o wakacjach i lista 15.07.04, 23:24 Kto twierdzi, że tu mały ruch? Ja czytam, czytam, dochodzę do końca, odświeżam, czytam, czytam, odświeżam... I już jestem bardzo padnięta, ale ciut postukam... Iska - jak tam nasza kumpelka Tosia? Mam nadzieję, że lepiej A jak po tej skórce chleba - nie było żadnej niepożądanej reakcji? Przecież gluten powinno się podać dopiero w 10. miesiącu? Mopku! Jedź na Teneryfę, koniecznie. Napewno będziecie zadowoleni. Lot krótki nie jest, ale ten klimat "wieczna wiosna" jest bardzo przyjazny My byliśmy 2 lata temu. Najbardziej zdziwiły mnie czarne plaże No i sposób handlu sprzętem elektronicznym I zachwyciły papugi na palmach))) Kasik, Twój opis Włoch też jest baaardzo zachęcający Gdybym miała wybrać Włochy, Turcję czy Tunezję, wybrałabym ten pierwszy kraj. Do Turcji z maleństwem bym nie pojechała, bo mam w pamięci problemy żołądkowe jakie nas tam dopadły Tunezji jeszcze nie zaliczyłam, ale obawiałabym się, że mogłoby być podobnie... Kurczę, ja też chcę na wakacje.... Nitko, jeśli morze to może Jastrzębia Góra? Jest tam mnóstwo pensjonatów i kwater prywatnych - jeśli chcesz bardziej "wypasiony" pensjonat z widokiem na morze to polecam "Victora", a jak nie przeszkadza Ci "późny Gierek", to obok jest "Cepelia" - widok ten sam)) A jak już będziesz tak blisko Trójmiasta, to może dasz znać i zorganizujemy jakieś spotkanko, co? Kasik, zapomniałam dodać, że mój mężuś też "zabija Niemców" Tylko w "Medal of Honor".Podobno już doszedł do końca i chętnie by się z Twoim mężem wymienił gierkami)) Cebion multi bierzemy 3 kropelki + 2 krople D3. Wszystkim wszystkiego najlepszego! Pozdr, Monika Lista: malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa, niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581) emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077) silije.amj - Ania i Emilia (1.02.04), 2, Poznań beatkak2 – Beata i Oliwia (2), Świdnica, 1.02.04 jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299) arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448) kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511) iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728) aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705) xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków atena17 – Aneta i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031) mgocha – Gosia i Kacper (8.02.04), 1, Katowice zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd. morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477) tossca - Marzena i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940) amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500) asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634) frytkal – Rita i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384) kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947) margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654) atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa belcia22 - Iza i Julia (18.02.04), 2, Wołomin kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504) kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308) nitkanitka - Ola i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219) asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183) natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551) mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975) tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa pyzapyza - Marta i Agata (21.02.04), 1, Poznań asia28michalek – Asia i Michał (21.02.04), 1, Gorzów Wlkp. ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384) ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1, aniaimax – Ania i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1 aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419) margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026) poza klasyfikacją wiekową)) kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478) Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika sto lat , wakacje 16.07.04, 09:23 Ten post jest wczorajszym, bo coś mi siadł serwer i myślałam że wysłał, dzisiaj patrzę a tu po moim poscie śladu nie ma , więc odtwarzam. Asiu do ciebie: stooo lat, stooo lat nieeech żyje żyje naaam))))))) Razem z Dominiką życzymy Ci aby każdy dzień był radosny jak uśmiech Natalki,aby spełniły się wszystkie Twoje marzenia, a głównie to o pięknym, własnym domku.))))))))) Z Grenoble też mam miłe wspomnienia, bo spędziłam tam na wymianie studenckiej parę tygodni i , wstyd przyznać, piło się tam niemiłosiernie.Kwiat młodzieży inteligenckiej obu krajów (studenci) organizował imprezy "na poziomie" typu kto wypije więcej piwa w jakimśtam czasie. Pamiętam też jak kolega cieszył się że kupił tanie wino (ok 2 franki), jak był w połowie jakiś francuz spojrzał na butelkę i zaczął rechotać, okazało się że to wino do podlewania grila, hi hi hi , ale koledze i tak smakowalo DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD A podrózować naprawdę uwielbiam, jako parolatek jeździlam z rodzicami zwiedzać tzw. demoludy, np. Bułgarię i morze Czarne, a póżniej jak wiatr historii zmienił kierunek zaczęliśmy korzystać z możliwości i poznawać coraz to nowe kraje. Najdalej byłam w USA ale i tak najbardziej marzę o Australii. Nie lubię natomiast krajów o kulturze arabskiej (Turcja, Tunezja)i nie ma to związku z sytuacją polityczną na świecie, tylko źle się tam czuję i już. Włochy znam tylko z zimowej strony, bo często jeżdzimy tam na narty, m.in. Cortina D'Ampezzo, Cavaleze, Tonale pozwoliły nam przezyć naprawdę niezapomniane chwile białego szaleństwa. Te które jeżdzą na nartach wiedzą co mam na myśli. Ale marzę o spędzeniu całych długich wajkacji np.w Toskanii, Ehhh.... To narazie tyle, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 wakacje, wakacje... 16.07.04, 09:47 Cześć Mamom! Dzisiaj wracają moje kochane pszczółki! Tak już się stęskniłam!! Za tym ich hałasem też!! Od godziny jestem w domu sama z Mateuszkiem. Jednak mieszkanie z kimś z rodziny mi nie wychodzi - cały czas czułam się skrępowana... A za 2 dni wyjeżdżamy!!! Do Świętoszowa!!! Będziemy mieli tam do dyspozycji uroczy domek z dużym tarasem i pięknym ogrodem... Ach - te śniadanka na dworze... grill, kiedy się tylko zamarzy..., lasy dookoła..., zimna Kwisa, która zmniejsza stopy o 1 nr, kiedy po niej pobrodzić..., ptaków śpiew... Jejku... Tylko pogoda... żeby była niezbyt mokra i chłodna... Może jeszcze internet się gdzieś znajdzie i będę miała z Wami kontakt??? No to tyle - idę trochę odespać, bo Kajtuś od piątej rano "na nogach". Pozdrawiam i ściskam mocno wszystkie dzieci - duże i małe. No i oczywiście wszystkie mamy Pa... Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: wakacje, wakacje... 16.07.04, 09:55 Aaaa - jeszcze jedno dot. wakaćji nad polskim morzem. Byłyście kiedyś w Sianożętach? To jest koło Ustronia Morskiego. Ponieważ nie jest to miejscowość przejezdna (wygląda na mapie, jak ślepa uliczka), jest tam niewiele ludzi. Plaża od zachodniej strony jest czysta, szeroka i często pusta. A na niskich wydmach rosną drzwa i krzewy, które dają cień na piasku i ćwierkają w nich ptaszki... a morze szuuumi i szuuumi... Fajnie tam jest. Jęśli któraś z Was reflektuje - to mam mamiary na przyjemne domki camp. Jeszcze raz pozdrawiam K. Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Re: sto lat , wakacje i troche o Antosiu 16.07.04, 12:11 hej, najlepsze życzenia dla Joasi!!! i wszystkich 5-miesięczniaków!!! Troche sie działo, więc musiałam nadrobic czytanie, ale już jestem na bieżąco i donoszę,że Antek jest zainfariksowany już po raz 3 i wyobrazcie sobie ze nawet nie zauwazył kiedy pielęgniarka się wkuła!!!!!Fakt,że posmarowałam Emlą, grubo)))Aha i waży 8430, przy 4 i pół miesiącach))no więc duży chłopak nam rosnie,a ile ma "wzrostu" to nie wiem, bo u nas nie mierzą Miałam Was zapytać dziewczyny, bo zauważyłam u Antka w różnych miejscach na ciele, np pod kolankiem, na klacie, takie suche miejsca, nie zaognione, ale taka szorstka skóra, smaruje to oliwką ale to sie nie zmienia, nie wiem czy któraś zauważyła moze cos podobnego? co do wakacji, to my w tym roku palcem po mapie))ale i tak jest fajnie!!!ile mozna zwiedzić!!!! Wam udanych urlopów życzę!!! Gosia i Anteczek co do "obiadków" to Antek też tylko mleko-(memo, jak mówi moja siostrzenica), no i je góra 5 minut, ale za to tak,że wszyscy słyszą jego "żłopanie")))i postękiwanie, tak jakby ciężko pracował przy tym Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 Re: sucha skóra 16.07.04, 14:08 u mojego malucha takie objawy były przejawem skazy białkowej Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Dzień Dobry :); Jastrzębia Góra 16.07.04, 09:34 Witam piątkowo , Dzięki Moniko , tylko jak dobrze pamiętam tam jest b. strome zejście na plażę , a może już zapomniałam jak jest w Jastrzębiej?! Ktoś znajomy polecał mi Dębki, bo tam podobno plaża piękna, szeroka, mało ludzi... A co do "dania znać" to ja b. chętnie, tylko uprzedzam lojalnie, że się nie pozbędę męża i ewentulane spotkanie niestety/stety będzie w jego towarzystwie ! Pozdrawiam Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Problem z brzuszkiem 16.07.04, 10:46 Od trzech nocy Dominika jest tak przyssana do piersi, że mam naprawdę dość. oprócz tego cały czas puszcza bączki i wyraźnie coś się dzieje z brzuszkiem. Najdziwniejsze że w dzień nie ma takich objawów, kupki robi regularnie, nawet 3 dziennie, tylko wczoraj były one bardzo rozwodnione i jakieś jaśniejsze. Macie pomysł co to może być? wczoraj dostała troszkę zupki warzywnej i bardzo jej smakowała, ale przedwczoraj był tylko cycuś, a w nocy też spała bardzo niespokojnie Wydaje mi się że może moje mleczko jej nie wystarcza i dlatego ładuje na śpiocha??????????((((((((((( Poradzcie jeżeli możecie... Kasiu_kp, może Twój Jaś taki wydelikacony i dlatego nie chce stawać na twardym? Na tym forum jesteśmy zdecydowanie na innym etapie rozwoju, więc wątpię żeby jakaś mamusia ci coś poradziła, ale może fachowa pomoc w osobie Mopka ma jakieś pomysły??? Ja chyba na Twoim miejscu nie stawiałabym Jasia na nózki, tak jak nasza pediatra odradziła sadzanie Dominiki, dopóki sama tego nie zrobi. Trzymam kciuki ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 jedzenie, teściowa - już nie mogę :((( 16.07.04, 11:49 Ja już nie wiem, co mam robić !! Szymek ma jeść zupki; ma zjadać słoiczek lub więcej dziennie i do tego wieczorem kaszkę z owocami. No i co z tego, że ma, skoro on NIE CHCE !! Myślałam, że nie smakuje mu marchewka, zmieniłam na jarzynową - też nic. Dodałam mięso, podobno dzieci wolą mięsne - i dalej nic. Wszystko jest wypluwane. Kombinuję już z temperaturą tych posiłków, smakiem, konsystencją - już mi brakuje pomysłów... Dla niego liczy się tylko cyc. A może to z powodu zębów, które widać przez dziąsło, ale nie mogą mu się przebić (i to dwa na raz) - nie daje się dotknąć, więc moze łyżeczka też go drażni ? Chce mi się płakać; ta bezsilność jest straszna... I znów wyjdzie na to, że moja teściowa ma rację. Jak byłam w ciąży, to opowiadała, że mój mąż był niejadkiem (w wieku przedszkolnym) i ona razem ze swoją mamą karmiły go w trakcie zabawy w piaskownicy, bo tylko wtedy coś jadł. Na moje stwierdzenie, że to nie jest dobra metoda, powiedziała: zobaczysz, będziesz miała tak samo, bo to dziecko też NA PEWNO nie będzie chciało jeść i będziesz za nim biegać, żeby choć jedną łyżeczkę zjadło. NO i chyba przekrakała tak jakby chciała, żeby tak było... Bo to strasznie ludzi boli, jak wychowanie idzie gładko; a już moją teściową wybitnie. Ona ma w swojej rodzinie taką ukochaną kuzynkę, mniej więcej w moim wieku, i na moje nieszczęście z małym dzieckiem, chłopcem-rówieśnikiem Szymona (2 tyg. starszym). Oczywiście Lidzia jest wzorem idealnej matki (nie karmiła długo piersią - bo nie chciała, zostawia dziecko pod opieką babci i idzie do pracy, nie ubiera go w "dorosłe ubrania", tylko w śpioszki itd...), a jej dziecko to prostu 8 cud świata. W związku z tym stale słyszę: a Lidzia to słucha starszych i stosuje dawne metody, bo są lepsze; a Lidzia używa Pampersów, a nie Haggisów; nie karmi na zawołanie, tylko w wyznaczonych porach; nie wozi dziecka w foteliku, tylko na rękach, bo to jest pewniejsze i dziecko widzi świat przez okno; gdybyś mieszkała w Poznaniu, to ja bym ci wychowała dziecko (w podtekście - lepiej od ciebie), a ty byś pracowała... koszmar. I każda taka rozmowa kończy się: zrobisz, jak uważasz, ale gdybyś robiła tak jak Lidzia, to by było najlepiej. Chyba zastrzelę Lidzię i będę mieć spokój. Jestem tak nabuzowana, że nie odbieram telefonów, bo właśnie Lidzia jest w odwiedzinach u mojej teściowej, więc jakby zadzwoniły z dobrymi radami, to chyba bym nie wytrzymała i powiedziała kilka brzydkich słów... Tak naprawdę, to moja teściowa nie jest zła i normalnie jest wszystko OK, potrafimy się dogadać. Ale ma fioła na punkcie Lidzi i nie da się tego zlikwidować, a teraz jeszcze jest na nas zła, że nie poprosiliśmy Lidzi na chrzestną Szymona... O jeszcze czego !!! Nie trawię tej dziewczyny !!! Przepraszam, że tak tu wylałam swoje żale, ale od trzech dni trochę się na mnie zwaliło - i już nie wytrzymałam ( Może macie jakąś dobrą rade na to, żeby Szymek polubił zupki ? Od Was przyjmę ją z zadowoleniem ) A pogoda jest do chrzanu; boli mnie głowa i Szymona chyba też; na Mazurach wczoraj padało, więc dzieciaki na obozie się nudzą, a część jest zakatarzona i przeziębiona - na szczęście Artek trzyma się dobrze (jemu pod namiotem jest dobrze zawsze, nie zależnie od pogody). Najlepsze życzenia dla wszystkich 5-miesięczniaków i Asi od Natalki; troszkę spóźnione, ale szczere - rośnijcie zdrowo !! Ściskam Was i liczę, że mnie pocieszycie Beata od niejedzącego zupek Szymona Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: jedzenie, teściowa - już nie mogę :((( 16.07.04, 12:01 Nie wiem czy to dobra rada, ale wczoraj u nas "niechcący" wyszło! Ok 14 mysiałam odebrac brata z lotniska (he, he mamy w Krakowie) i pojechałam z Baśką. Miałam przy sobie tylko soczek i sukienkę w której nie karmię bo musiałabym pokazać majtki i Kasik by mnie zlinczował! Wyjechałam z domu o 13:30, wróciłam ok 17, Baśka była wsciekła, zmęczona i głodna, no sporo miała wrażeń! ponieważ brat pokazywał zdjęcia i opowiadał, nie chciało mi się karmić (taka wyrodna jestem), wzięłam słoiczek i dałam jabłko - i proszę wmłuciła w expresowym tempie całego gerbera!!!!!! 130 ml!!!!!!!!!!! - az miałam wyrzuty sumienia. Wydaje mi sie, że poza głodem i zmęczeniem ważne były te "wrażenia" zauważyłam, że ona chętniej jada łyżeczką np po spacerze - no ale to działa u nas - każde dziecko jest inne, no oczywiście poza dziećmi wychowywanymi przez "Lidzie" one wszystkie są takie same ... no ale chciałabyś takie dziecko?????? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp rózne 16.07.04, 12:26 Hej dziewczynki , Jak u Was ....? W warszawie tak niajak niby ciepło ale słonko Nas niezaszczyca za bardzo .Moze się jeszce rozkręci. Kochane nie wiem ale zawsze kiedy siadam aby Wam coś sensownego napisac , zaczynam czytać pózniej mi sie balagan robi w głowie -mam tyle do napisania , pisze -skupiam sie na jednym wątku w miedzy czasie reszte zapominam ,kończe i jestem zła ze tyle nie napisalm ,przyzekam sobie napisze jutro ,jutro cos wypada i tak pewnie sobie myślicie ze taka niedobra ze mnie Lutowa kolezanka ;O) cio ? Własnie jestem sama w domku i zamiast zająć sie swoim ciałem (jakieś fryz - maseczka albo manicure -to ja wole z wami tu pobyć ).Czy to juz uzaleznienie...? Dziewczyny ja naprawde wole posiedzieć w sieci niz co kolwiek innego robić . Jesli chodzi o wakacje to ja z moim męzem mamy cały rok OGROMNE plany po to zeby w końcu wylądować w sierpniu w Łebie - tórą oboje kochamy bo zaliczylismy tam niezłe imprezki ;o) I w tym roku jedziemy zabieramy moja mame a sami mamy zamiar choć troszkę poszaleć :o) A tak z drugiej strony .czy któraś z Was juz była gdzieś na dłuzej z maluchem . jak to ogólnhie wygląda .ja to sie najbardziej pranka boje bo mój Jasiek to taki zarzyganiec , przecietnie przebieram go 4-5 razy dziennie :o(. No i troszke przeraza mnie ile rzeczy musimy zabrac ..... do Beataj02 - nic specjalnego ci nie poradze Beatko bo Jasiek to zarłoczek jakich mało .Wiem dzieci sa bardzo rózne .... ale fakt jest taki .jaś mimo tego ze wciaga wszystko nosem najchętniej je zyupke jarzynowa Bobo VITY.Zreszta jako ze ja sam próbuje większość rzeczy które on je to to jako jedyna gotowa zupka porostu i mi smakuje .Druga sprawa kiedyś był taki moment ze Jas zastrajkował i odmuwił jedzenia zupki jarzynowej. Pluł nia na jakieś 1 metr.Wkurzyłam się bo wszytko było9 upaćkane marchwia i porostu dodałam odrobinke na słoichek jedna łyzeczkę kaszki ryzowej -Jasiek porpstu oszalał na pukcie tego zestawienia :o) Mam nadzioeje ze Szymuś bardzo szybko przekona sie do dorosłego jedzonka .Pozdrawiam do Arch .monika- wiesz tak sobie myśłę ze rzeczywiści chyba to jest jedyne perzychoadzace namyśł wytłumaczenie.Poropstu te chłopaki to takie delkatne (szkoda ze w większości zostaje im do końca zycia ;o) A i zadałm to pytanie tu na Lutym choć wiem ze wasze dzieciaczki tez nie chodza bo przeciez wiele z was ma juz dzieci a i niektóre z Was mogły cos słyszeć :o)(zapytam dalej:o) A wogóle buziaczki dla Dominiczki Do Oli od Antośia - Olus mam nadzieje ze zły humorek minął i jest juz ok .Buziaki dla Antosia dziewczyny znów nie zdązyła wszystkiego spamietać :o(((( Ale donosze ze te moje dziecko to wazy ok 8,700 i ma 72 cm długości .I niedobry jest jak cholera .Ale wystarczy jeden uśmieszek i ..................serce mięknie . Dobra ide te włosy zrobić bo zaraz beztroska mi sie skończy . Buzunie dla Wszystkich 5-miesięczniaczków i ich fajowych mamusiek . P.s. dziewczyny czy mozecie mi jakąś rade dac na odpisywanie tu .jak wwy to robicie ? Kasia sorki za byyyki Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Natka spadła 16.07.04, 12:26 Natunia leżała na naszym szerokim łóżku a ja na chwilę wyszłam do łazienki przy sypialni wrzucić body do prania. Nie wiem co mnie podkusiło. Nigdy Jej samej tak nie zostawiam. Zawsze przy Niej siedzę, a gdy nawet musiałam się odwrócić przekładałam Ja do łóżeczka. To było tak szybko. Nie wiem, 3,4 sekundy. Przeturlała się przez całe łóżko i spadła z 40 cm na miękka wykładzine. Michał jeszcze nie wyjechał, był na podwórku. Od razu zadzwoniłam i przybiegł. Mamy obok przychddnie więc w ciagu 5 minut tam bylismy. Wczesniej Michał ostroznie sprawdził czy Natka nic nie złamała. Jest wszystko w porzadku.Mamy tylko obserwowac czy nie bedzie senna, jak z jedzeniem, zeby nie miała wstrzasniecia mózgu. Chociaz lekarka twierdzi ze raczej nie. Teraz sie smieje i ładnie bawi. Dzwoniła moja mama i Jej powiedziałam. Ja tez jak byłam mała spadłam z wersalki na której spałam razem z tata. Przyszedł z nocy a chciał sie ze mna pobawic, ale usnał. Tez mi nic nie było. Okropnie sie wystraszyłam. Cała sie trzese. Zeby tylko nic Natuni nie było. Nigdy sobie nie wybacze. Co mnie dzisiaj podkusiło. Przenigdy Jej tak samej nie zostawiałam nawet na kilka sekund. Jestem okropna matką. Pewnie tez tak pomyslicie i wcale sie nie zdziwie. Zycie bym za Nia oddała. Tak sie boje o córcie. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Re: Natka spadła 16.07.04, 12:29 kochana Asiu , przede wszystkim uspokuj się , bo córcia będzie się bardziej od Ciebie denerwować Po drugie ja to juz przeszłam 2 razy(Ola od Antosia mnie widziała w akcji ) Po trzecie to nie ostatni raz Po czwarte - z pewnoscia wszystko jest ok . Najlepiej otwórz szeroko okno albo idzie na spacerek Pomaga naprawdę Buziulka dla córci Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Re: Natka spadła 16.07.04, 12:34 i jeszce jedno od kiedy Jas mi spadł z weralki (boze jak to brzmi) stałam się bardzo przewrazliwiona na tym tle .A spadł na gołe panele i to główka ten dzwiek brzmi mi w uszach a za kazdym razem ciarki po plecach przechodza . ja pierwsze co to na pogotowie zadzwoniłam .A nie mogłamn dojśc do siebie przez dwa dni . I do tej pory sobie wyrzucam a było to 2 misiace temu . kasia Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Natka spadła 16.07.04, 12:51 Asieńko - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!!! Zdrówka, radości z Natusi i z męża, samych słonecznych dni w życiu i spełnienia marzeń - od Szymusia i ode mnie! Asieńko - przestań z tą "okropną matką". Przecież nie chciałaś a niestety takie sytuacje się zdarzają. Natusi na pewno nic nie jest! Dziewczyny mają rację - idź na spacerek. W zasadzie nie znam nikogo z koleżanek, których maluch nie zaliczyłby podobnej "spadki". Aż się boję, koedy szymon mi spadnie ( Asiu - potem niestety jeszcze parę razy Malutka o coś się uderzy, nastąpisz jej na palce, stukniesz, popchniesz, no niestety...taki maluch przemieszczać się zacznie w takim tempie, że nawet nie zauważysz kiedy ci "wlezie tam gdzie nie trzeba". A u nas też będzie rewolucja bo Szymon schodzi z kanapy na podłogę a my wracamy spać do małżeńskiej sypialni. Też już się boję, że mi się sturla. Co do zupek - Beatko, niedawno pisałam, że Szymon niczego nie chce jeść a już na pewno nie chce i nie umie łyzeczką - i wiesz co u nas pomogło. Dawałam zupki niewychowawczo smoczkiem od kaszki, w butelce (rozcieńczone z odrobiną wody). Tak było koło tygodnia - jadł aż mu się uszy trzęsą a teraz je już ładnie łyżeczką. I u nas też od wczoraj przewroty we wszystkie strony! A wakacje....Boże, jak ja dawno nie byłam na wakacjach.... jeszcze rok temu to w zasadzie nie wyjeżdżałam od 5ciu lat bo najpierw zmieniałam pracę, potem robiłam uprawnienia ACCA więc cały urlop schodził mi na naukę (sesje w czerwcu i grudniu), potem znów zmieniłam pracę w maju więc nie wypadało tak od razu na urlop, a potem w maju ciąża i od razu do szpitala.... a w tym roku też nie pojedziemy bo tak jak pisałam znowu zrobiliśmy "inwestcję życia" i już się wstrzymujemy z wydatkami, żeby ją dokończyć. Kasik - jak Ci sprawdzają te Evry? Ja się troszkę nad tym zastanawiałam ale jakoś nie mam przekonania do nowości. I wydaje mi się, że to ma jednak sporą dawkę hormonów. Ja po Cerazette chciałam troszkę odpocząć od hormonów ale tak jak się obawiałam, mój organizm, jak przed ciążą, nie jest uregulowany i lekarz zadecydował, że przepisze mi pigułki trójfazowe, żeby organizm funkcjonował jak najbardziej "naturalnie" - może się skończy to pocenie, puchnięcie...tragedia, non-stop PMS. Właśnie czekam na pierwszą @ i od dwóch dni "gryzę". Oleńko od Kiepurka - powodzenia w egzaminach!!!! I wracaj do zdrówka - Olu, przesuniemu może to spotkanie bo ja tez coś kicham i Szymek też troszkę "podejrzany". Chcę odczekać kilka dni, żeby nic z tego niw wyszło. No i mąż znów niedługo wyjeżdża, więc prosił o "weekend dla niego". I ten tydzień był taki zabiegany, że sama bym tylko leżała do góry kółkami... Kończę bo Szymek płacze. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Natka spadła 16.07.04, 12:42 Asieńko spokojnie! Oczywiście, że nie jesteś złą mamą, jesteś jedną z najtroskliwszym mam jakie znam. Jestem pewna ze Natalce nic nie będzie! Słyszałam o kilku opdobnych historiach i WSZYSTKIE skończyły się dobrze. Nie martw się kochana... Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Natka spadła 16.07.04, 12:55 Asiu tez znam dzieci które pospadały z łozek i są zdrowiusieńkie, brat mojego męza wylecial nawet jako niemowlę z wóżka na beton i nic mu się nie stało , a teraz ma 16 lat i zdrowy jak tur. Domyślam się jakie to nerwy, ale siebie nie obwiniaj, bo to wam nie pomoże. Lepiej kupcie kojec, im większy tym lepszy, my mamy od miesiąca i Dominika bardzo ładnie się bawi i moze się w nim przekręcać do woli!!!! Głowa do góry!))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Wakacje, smutek i Maksio pocieszyciel 16.07.04, 16:41 Asiu ja również uważam, że jesteś wspaniałą matką, każdej z nas to się przydarzy!!! Ja mam taki przypadek w najbliższej rodzinie, mój brat jako niemowlę wypadł z wózka tak, że ten wózek się przewrócił na niego i nic mu nie jest, więc głowa do góry wszystko będzie ok. Co do wakacji, to może Wam się to wydać kiepskim pomysłem, ale ja z Maksem jedziemy do deszczowego Londynu (w poszukiwaniu słońca), chociaż jeśli będzie takie "angielskie" lato jak w zeszłym roku, to nie zobaczymy ani kropli deszczu. Do Angli jedziemy samochodem, bo tatuś Maksa uparł się, że po nas przyjedzie, a wracać będziemy samolotem, bo Krzysztof nie dostanie tak szybko urlopu. Jestem przerażona tym, że mamy jechać samochodem, Maks napewno da nam popalić!!! Teraz mniej przyjemne tematy. Nie odzywałam się ostatnio, bo w poniedziałek umarła moja najukochańsza na świecie babcia. Gdyby była schorowana, to może lepiej radziłabym sobie z taką stratą, ale moja babunia trzymała się znakomicie, pomimo swego wieku (w sierpniu skończyłaby 90 lat). Babcia była sprawna pod kazdym względem. Najgorsze jest to, że nie umarła z powodu, wieku, czy choroby, tylko przez obrażenia po niedzielnym wypadku (moja ciocia wjechała w samochód, który jechał na czerwonym świetle). To życie jest cholernie niesprawiedliwe, dlaczego zabiera takich dobrych ludzi??? Nie będę Wam więcej na ten temat pisać, bo to dla mnie za trudne... Przepraszam, że wylatuję tutaj z takim tematem, ale mój Krzyś mieszka chwilowo w Londynie i przyjedzie dopiero za dwa tygodnie i nie mam się komu wypłakać. Wogóle trudna ta miłość na odległość i jest mi smutno i tak teskię za moim Krzysiem i wogóle a buuuuuuuuuuu!!! Na szczęście mam Maksiunia, który jest teraz dyżurnym pocieszycielem rodziny, on jest takim radosnym dzieckiem... Kończę już, żeby Wam nie smęcić. Buziaczki dla malitkich aniołków Ania i Maksio, który ma teraz w niebie swojego prywatnego aniołka. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: Natka spadła 16.07.04, 13:23 Asiu, nie miej pretensji do siebie. I nie denerwuj się, bo Natka to odbierze i sama będzie się denerwować. Najważniejsze, że zareagowałaś natychmiast, teraz tylko obserwuj. A wszystko na pewno skończy się dobrze. I powtórzę za poprzedniczkami: jeszcze nieraz zdarzą się takie sytuacje - niegroźny upadek, przewrotka... Pomyśl, ile razy nasze maluchy "klapną" w trakcie nauki chodzenia. A z własnego doświadczenia powiem ci, że chyba wszystkie dzieci kiedyś skąś spadły - np. mój Artek z tapczanu i to prosto na nosek. Na szczęście - wszystko dobrze się skończyło, ale ile mnie to kosztowało nerwów ! Dlatego doskonale cię rozumiem. Idźcie na spacer gdzieś "w zieleń", opowiedz Natce bajkę, pośmiej się do niej, a Ona uśmiechnie się do Ciebie. Pozdrawiam ciepło, Beata od Szymona Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Natka spadła 16.07.04, 13:50 Asieńko! ja też spadłam jak byłam w wieku Natki - a proszę czasami głupeczek, ale generalnie fajna dziewczynka ze mnie wyrosła )))))))))))) Tak jak było wyżej - chyba każdy musi zaliczyc taką "spadkę", oby tylko wiekszych katastrof nie było! Ciągle zapominam napisać o antykoncepcji: zawsze miałam bardzo bolesne @, poza tym PMS gigant - potem zaczęłam brac Femoden i brałam przez 4 lata nonstop - bo się uzależniłam ))) - zero PMS, lekkie, krótkie @ i super włosy, super cera - teraz nie biore nic - mój ginek jest wrogiem hormonów przy karmieniu nawet cerazette mi nie pozwolił), i twierdzi, że potem da mi coś nowocześniejszego od femodenu - no nie wiem, podobno "lepsze jest wrogiem dobrego" ! Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Upadek Natki; Lidzia; mama/niania; zdjęcia 16.07.04, 15:08 Asiu, kto jak kto, ale Ty NA PEWNO nie jesteś złą matką... Gdyby człowiek wiedział, że upadnie to by usiadł... Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego! Ucałuj Szkraba i wypij melisę - poważnie, to żadna ironia! Opowiem Wam co dziś widziałam. Idzie mama z wózkiem, a w nim chłopczyk około 2 latka, obok drugi około 4 lata. Mama pali papierosa a w drugiej rece trzyma puszkę z piwem... starszy chłopiec trzyma się wózka, może tak naprawdę go pcha bo przecież mama ma zajęte ręce. No chyba, że to była niania, a nie mama... Beatko, ja Ci z przyjemnością pomogę "zliwkiedować" Lidzię. W liceum jeździłam na zawody! Co prawda z wiatrówki najlepiej strzelam, ale zawsze jest szansa, że pozbędziemy się jej na dobre! Czy nikt mi nie powie, że Jagoda cudnie wyglądała w ten wspaniały dzień - I mean Chrzciny ?! Człowiek zaczepnie rzuca, że moderator wrzucił nowe zdjęcia, a tu cisza jak makiem zasiał nikt nie dowartościuje zwariowanej matki... Całuję Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Zdjęcia, Natusia, konspekty 16.07.04, 15:37 Niteczko - no po prostu mowę nam wszystkim odebrało - taka ta Twoja córa piękna i elegancka... te tiule... kapelusze...Kurczaki - panienka Ci rośnie, że hej!!! Asiu - ja upadłam na głowę z huśtawki - na beton - z ok 50 cm. Mam się OK i z Natusią też tak jest. A Ty jesteś czułą i troskliwą mamusią! Tak się poprostu zdarza. Całuski. Kasiu_kp - czytając forum czasami robię krótkie notatki, żeby się we wszystkim połapać. Albo otwieram sobie drugą stronę z naszym wątkiem i "skaczę" pisząc posta. A ja mam dzisiaj małego dołka - pogoda taka do kitu, popaduje co 10 min... Eeeee, ale ma być wkrótce coraz piękniej... K. Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Zdjęcia, Natusia, konspekty 16.07.04, 15:56 No i o to chodizło )))))))))))))))))) I tym sposobem Kajeczko zaskarbiłaś sobie moją dozgonną sympatię ! Ściskam tu i tam Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika zdjęcia:)))) 16.07.04, 15:48 Nitko, właśnie wróciłam ze spacerku, otworzyłam kompa, przeczytałam twój post i zaraz weszłam na zobaczcie, poogladałam sobie Jagódkę i muszę Ci powiedzieć ze jest absolutnie cudowna i rozkosznie wygląda we wdzianku do chrztu. I really mean it!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Jagódka! 16.07.04, 15:55 Cóz można powiedzieć o Jagódce? Maluszek do zjedzenia!!!!! az załuje ze chłopaka to tak cudownie ubrac sie nie da.... No i wdziek wrodzony ma... Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Jagódka! 16.07.04, 15:59 Nitko!!!! jagódka przesliczna!!!! nawet mnie ukłuło że w tym mininiebie ładniejsza niz Basia )))))))))))) dziewczyny ja nie robie notatek i w związku z tym masę rzeczy przypomniam sobie jak juz napisze i wyslę posta Kasiu kp! Nie stawiaj Jaśka dopuki sam nie postanowi )))- moje prywatne zdanie - mozna się nie zgodzić )) No qurcze i zapomniałam co jeszcze ... Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Jagódka! 16.07.04, 16:07 Eeeeeeeeeeetam ładniejsza! Obie są piękne i musze przyznać, że mają godną konkurencję wśród koleżanek z lutego Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: Jagódka! 16.07.04, 16:01 Zawsze Ci moję przyobiecać rękę mojej Królewny ! Tylko co na to Twój Książe? Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Re: zdjęcia:)))) 16.07.04, 16:05 No Moniczko, stanełyście na wysokości zadania! Serce roście... Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Lidzia, Jagódka i deszcz 16.07.04, 16:25 Beata, nie cierpię Lidzi!! Co za straszna baba jakaś! Na pewno jest głupia i ma wszy. Co do niejadków, to nie pozwól teściowej coś sobie wmówić!! Na pewno mnóstwo dzieci ma problem z wprowadzaniem nowych smaków, a nie znaczy to wcale, że są niejadkami. Szczerze mówiąc ja w tę niejadkowość nie bardzo wierzę. Moim zdaniem bierze się właśnie z takiej atmosfery wokół jedzenia, jakby to była najważniejsza rzecz pod słońcem. Nic dziwnego, że jak dziecko czuje przymus jeść nie chce i tyle. Ponoć medycyna nie zna przypadku, żeby dziecko się zagłodziło, więc SPOKOJNIE. Próbuj cierpliwie i nie wmuszaj... Bedzie dobrze, zobaczysz. I jeszcze teściowej pokażesz kto się myli Olu, ja się wpisałam na zobaczcie, ale wpis nie pojawił się jeszcze. A dziewczyna istny anioł! Cały dzień dziś pada, a ja jako matka tymczasowo samotna nie mogę iść na zakupy. Tym samym będę dziś zajadać suche wafle ryżowe Chciałam Was o coś zapytać. Jak się mają Wasze niedzieciate znajomości? Bo ja czuję, że jakoś brak porozumienia. No ogólnie nie jest źle, ale czasem mam poczucie, że się nie możemy dogadać. Np. moja najlepsza przyjaciółka zaproponowała mi kilkudniowy wyjazd na kajaki - bez Szymona oczywiście!!! Nie wierzyłam własnym oczom, jak to zobaczyłam w mailu. Pozdrawiam szaroburo, Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
atka99 Re: Lidzia, Jagódka i deszcz 16.07.04, 17:39 Joanna, zajrzyj proszę do poczty. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Wszystko na temat :)) 16.07.04, 18:35 Niteczko Właśnie weszłam na "Zobaczcie" - czytałam te posty poniżej i tak sobie myślałam, ze ta Nitka to się tak przechwala i pewnie trochę na wyrost...patrzę...i aż mi mowę odjęło taka piękna córcia !!!!!!!!!!!!! ) Joasiu - co do "niedzieciatych" znajomości...to u mnie kwitną ale tylko z facetami )))))))))) Jak słowo daję - koledzy przylatują z autkami do Szymona a dziewczyny...te co w ciąży to są u mnie non-stop, te co już dzieciate to mnie zaczną unikać bo ja tylko im głowę zawracam z pytaniami pielęgnacyjnymi ))))) a te inne...no cóż...tylko jedna się "normalnie" interesuje a reszta generalnie nie zawraca mi głowy bo wie, że nie mam czasu na "pierdoły: ))))))) Lidzia...no cóż...niech sobie chowa dzieciątko po swojemu, ja bym unikała kontaktów żeby się niepotrzebnie nie irytować. A Teścióweńkę należałoby troszkę do porządku doprowadzić...może powiedz jej, że jak jeszcze raz będzie Ci stawiać za przykład Lidzię to za chwilkę Lidzia będzie jedyną, z którą będzie miała kontakt. Ja ostatnio przekonałam się, że najlepiej na nerwy działa nieutrzymywanie zbędnych kontaktów. Co do wakacji, to zapomniałam dopisać, że mnie z "krajów do powrotu" najbliższa jest Walia...a zwłaszcza Swansea. Byłam tam kilka m-cy jako...au-pair (wprawdzie do chłopców 8-16-18lat )). No i wczoraj pierwszy raz zostawiłam Szymka z opiekunką. Musiałam bo musieliśmy z mężem jechac do notariusza i tak jakoś nie bardzo zabierać wyjca ze sobą (( Denerwowałam się ale...było ok. Młody przeszczęśliwy bo ujeżdżał nianię 5h w tym 2h spał jej na rękach )) Qrcze...też nie pamiętam co jeszcze chciałam napisać.... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: wsparcie; jedzenie, zdjęcia, 16.07.04, 16:59 Dzięki Dziewczyny, już mi lepiej... Zawsze na Was mogę liczyć... zwłaszcza z tą wiatrówką, Olu, to jest świetny pomysł... Asiu, masz rację, że dziecko się nie zagłodzi - najwyżej przegłodzi - ale nic mu się nie stanie. Tym bardziej, że Szymek ciągle dobrze doi cyca. On się nie da skrzwdzić ) A może za jakiś czas załapie, że zupki też są jadalne ? Tym bardziej, że właśnie zjadł pół słoiczka (czli 60g) dyni ! Nie wiem, co w niej jest takiego the best, moim zdaniem już jarzynowa była lepsza, nie wspomnę o jabłuszku (mniam, mniam), ale o gustach się nie dyskutuje - dla Szymka istnieje tylko dynia. Zdjęcia - hmm, skomentowałam na zobaczcie, ale tu dodam że smaczny kąsek z tej Jagódki )) Pozdrawiam raz jeszcze, Beata od dyniolubnego Szymka Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Wyznanie 16.07.04, 16:10 No to już wiecie, że oprócz gaduły jestem również PRÓŻNA Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Jagódka, dynia, suchary... 16.07.04, 21:16 Jagódka - przecudna!!!! Chyba zostanie Miss Lutówek ))))))) Co prawda i Tośkę bym zmusiła, żeby startowała w tym konkursie, ale przy Jagódce nie ma szans, więc niech się lepiej nie stresuje. Tosia czasowo chyba zrezygnowała z pokarmu innego niz pokarm matki. I nie sądzę żeby przekonało ją atrakcyjne opakowanie - te z was, które znają kawał o przewadze mleka naturalnego nad modyfikowanym, wiedzą o czym mówię. Ale w czasie, gdy zaczęłam jej podawać "fabryczne" jedzenie, to najbardziej jej smakowała właśnie dynia. Myślę, że dlatego, że jabłka są zbyt kwaśne, a dynia jednak SŁODKA. A spośród nietypowych dla 5-miesięczniaka pokarmów, Tośka próbowała: 1. skórki od chleba (pisałam juz o tym). Reakcji alergicznych nie stwierdziłam, 2. Galaretki z biszkopta z galaretką - jw. 3. Sucharka - jw. 4. A dziś pobiła rekord świata - "wymiotła" mi z talerza ziemniaka, a zaraz potem kawałek gołąbka (nie ptaka, tylko podróbę w kapuścianym liściu) - wyglądała na szczęśliwą. O reakcji napiszę jutro. Ja też mam w rodzinie swoja Lidzię. Olewam ją z góry na dół i poprzecznie - to był wulgaryzm. Nie cierpię porównań i dobrych rad. A w kwestii jedzenia raz jeszcze: ja byłam wielkim niejadkiem (czego w tej chwili nie widać, ale jeszcze rok temu mówiono na mnie anorektyczka, bo ważyłam 10 kg mniej) i rodzice zmuszali mnie do jedzenia. Przyrzekłam sobie, że ja swoim dzieciom nie będę robić tego, co moi rodzice. Toska jest zbyt młoda, ale Janek wie, że pory posiłków są określone i jeśli chce to je, jeśli nie - to nie. Ale w tzw. międzyczsie nie ma mowy o podjadaniu. I taka czysta sytuacja sprawdza sie. Antykoncepcja: przez całe lata wcale się nie zabezpieczałam, ale teraz stwierdziłam, że ta gromadka, którą mam w domu wystarczy mi. W związku z powyższym w prezencie wielkanocnym zafundowałam sobie Mirenę. Troszkę bolesna była jej aplikacja, ale myślę że warto było. Nie trzeba pamiętać o połknięciu tabletki, czy zmianie plastra. No i podobno ma b.wysoką skuteczność, jako powiazanie dwóch środków: spirali i tabletek. Gin uprzedził mnie jednak, że menstruacje moga drastycznie się skrócić lub nawet zaniknąć. I ostrzegł, że kobiety trochę szaleją, gdy @ zanika, bo wydaje im się co miesiąc, że są w ciąży. Poza króciutkim okresem, dokładnie 6 tygodni po porodzie, nie miałam jeszcze typowej @. Tak więc pożywiom - uwidzim. Urlop: hehe, a co to jest???? Nie pamiętam już co to jest, tym bardziej że pracuję od 3 tygodnia po porodzie. W przyszłym tygodniu - we wtorek - wyjeżdżam z Tosią do miasta (przypominam że mieszkam na wsi) na Kaszubach, tzn. do Kościerzyny> Wracam w poniedziałek. A ok. 23 sdierpnia wyjeżdżam na tudzień do Aachen, bo tam postanowiła wydać się za mąż moja siostra. Wesoło będzie. A jeśli chodzi o polskie morze. Wydaje mi się, że jednak milej będzie przyjechać do Jastrzębiej G. niż do Dębek. W tych ostatnich też kup[a ludzi, ale w razie niepogody mniej atrakcji. No i do lekarza - jakby co - dalej, nie wspominając już o dziewczynach z Trójmiasta, z którymi możnaby się spotkać. A ja polecam miejscowość Sasino - głównie przez sentyment, bo tam została poczęta Tosia, ale i dlatego, że tam znajdziecie prawdziwy ŚWIĘTY SPOKÓJ. Pozdrawiam wieczornie Monika Odpowiedz Link Zgłoś