LUTY 2004

    • nitkanitka Do Asi asnopki 07.07.04, 23:59
      Asiu, jak tam zdrówko Mateuszka?

      Jeżeli mogę prosić to również poproszę o przesłanie zdjęć smile
      nitkanitka@gazeta.pl

      I kolejna sprawa, zachecałaś mnie do udziłu w zajęciach "basenowych" z tym, że
      nie pamiętam gdzie? Napisz coś wiecej o tych zajęciach proszęsmile

      Pozdrawiam
      Nitka
    • kasia_kp Zdrówka dla Szymusia,naczyniaki ,drgawki 08.07.04, 00:29
      Duzo duzo zdrówka dla Szymusia i oby juz nigdy nie wracał do szpitla !

      Za jakies płótora miesiaca czeka Nas tz. mojego Jaska operacyjne uzunięcie
      naczyniak z oczka. Strasznie sie tego boję zwłaszcza ze zbieg ten jest
      wykonywany pod narkoza.Nie dosc ze mamy tych naczyniaków tyle to jeszcze na
      samym oczku sie zrobił :o(
      Niecierpie tych naczyniaków !!!!

      Nie wiem która z e-mam miał taki problem ale my całkiem niedawno mielismy akcje
      drgawki .
      Własnie wracalismy ze szcepienia (błonica tęzec krztusiec)Wracając było
      brdzo goraco w samochodzie ,Jaś był bardzo goracy (trudno mi powiedzieć czy
      miał tempareature czy nie ) i dostał drgawek .... (trwało to kilka sekund i
      powtórzyło się dwa razy pod rzad)
      Strasznie sie wystraszyłam .Bylismy u lekarza nie bardzo umiała nam coś
      powiedzieć , szcepionka , czy gorąco ?
      Nie mniej mamy opbserwować Jaska , nie przegrzewac a luminal zawsze w pogotowiu
      trzymac!
      Miesiąc temu Jas miał badanie EEG właśnie z powodu drgawek które mial w drugim
      miesiącu zycia (tylko raz ) ale wyszło dobrze !
      więc juz sam a nie wiem co to jest .

      Pozdrawiam
      kasia
    • iska_moniska Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 08:36
      Dzisiejsza noc to czyste kongo. Mała zasnęła ok.19, ale o 23 obudziła się i
      zaczęła bawić w najlepsze. Nie pomagało noszenie na rękach, ulubiona karuzelka,
      ani muzyka bobasa. Zasnęła dopiero ok.1.30. Chodzę na rzęsach, tym bardziej ze
      wstala o 6 i NADAL NIE ŚPI.
      Ale kaszle ciut mniej smile))

      Asiu od Natalki. Czy Ty karmisz piersią (pytam, bo nie pamiętam). Wieczorem, po
      marudnym dniu Tosi wypijam szklankę naparu z melisy i ona to wypija razem z
      moim mlekiem. Zlecił mi to lekarz i w większości wypadków działa - no chyba, że
      jest baaaardzoooooo źle. Wtedy klops totalny.

      Tjoanno i wszystkie mamy podające dzieciom leki i przebywające w szpitalach.
      Gdy urodził się nasz syn, mój mąż dostał w prezerncie 'Vademecum ojca'
      autorstwa Korwina-Mikke. Otóż ten pan, ktorego lubię za głądkość wymowy i
      elegancję, pisze w tej książce, że dzieciom należy mówić prawdę, tzn. że
      lekarstwa to okropne świństwa, niemaczne, ale w większości wypadków pomagające
      wyzdrowieć. Zgodnie z tą sugestią, mówiliśmy naszemu synowi: Jasio teraz
      dostaniesz niesmaczną ohydę (ochydę??), ale dzięki niej gardło będzie Cię mniej
      boleć. Zawsze przyjmował (oczywiście dopiero wtedy, gdy nauczył się rozumieć co
      do niego mówimy). To samo z bólem (też mamy za sobą kilkanaście pobytów w
      szpitalu i 4 zabiegi chirurgiczne): musi boleć, żeby było potem lepiej. A co do
      narkozy: po pierwszej narkozie myślałam, że mały będzie dętka przynajmniej
      przez 3 dni. A juz następnego on 'ujeżdżał' tatusia, który udawał konika.
      Hehehe... Pytałam o to znajomą panią anestezjolog, która mi powiedziała, że
      narkozy dla dzieci są inne niż te dla dorosłych i dlatego dzieci o wiele
      szybciej dochodzą do siebie (w zasadzie natychmiast). Więc bądź dobrej myśli,
      na pewno nikt krzywdzy twojemu szkrabowi nie zrobił. Tym bardziej, że
      zauważyłam jakieś 3-4 lata temu jakby poprawę zachowania personelu medycznego
      (przepraszam personel za to sformułowanie).
      8.30 - idę podać leki mojej panience.
      Pozdrowionka ze słonecznego Pomorza.
      Monika i Tosia

      PS. Od soboty ma się popsuć pogoda. Hahaha - co tu się może jeszcze zepsuć

      • malwes Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 08:56
        Joasiu, strasznie mi przykro, że musieliście przez to wszystko przechodzić z
        Szymusiem. Narkozą się nie martw - Iska ma rację, ja też słyszałam, że te
        dziecięce są bardzo delikatne, choć wiem, że to i tak dla każdej mamy ogromny
        stres. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego dzieci muszą przez to wszystko
        przechodzić, dlaczego takie maleństwa muszą chorować, cierpieć....? Dlaczego ja
        tego nie umiem zrozumieć a już na pewno nie umiem zaakceptować...

        Joasiu (asialc1) - nie wiem jak Hippki, ale Gerberki, jarzynowy krem z
        indykiem, Szymon zajada aż mu się uszy trzęsą. A ja miałam dość zabawy z
        łyżeczką i bezczelnie rozrabiam cały słoik zupki z wodą i daję smoczkiem -
        marchewką pluje dalej niż widzi ale zupkę z indykiem to młóci i aż sapie z
        radości. U nas zupki z mięskiem spowodowały silne odparzenie pupci - na
        szczęście wodny roztwór fioletu gencjaonowego jakoś nas uratował i jest lepiej.
        To straszne, bo widzisz malutkie zaczerwienienie, od razu smarujesz i wietrzysz
        a to nic - czerwienieje i puchnie w oczach!

        Najserdeczniejsze życzenia dla Maluszków i dla Marty!

        Iska - mam nadzieję, ża Mała jednak odpadnie na trochę i będziesz miała szansę
        przyłożyć głowę do poduszki. Ja idę na to samo ponamawiać Szymona więc kończę
        na razie....
        Gosia

      • frytkal Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 09:13
        Witajcie Mamusie!!

        Oj strasznie Wam współczuję tych problemów z naczyniakami i pobytów w
        szpitalach. Mam nadzieję, że szybko uporacie się z tymi trudnościami, a Wasze
        Maluszki będą zdrowe i zawsze uśmiechnięte.

        Nowa Kasiu - witaj. Śliczne zdjątka Waszego dzidziusia. Pierwszy raz mogłam
        zobaczyć takiego malutkiego szkraba. Serio! Moje to urodziły się od razu
        wielkie - zwłaszcza synsmile)

        Czy Wasze Milusie też tak "walczą o przetrwanie" turlając sie i unosząc ciałko
        na wyprostowanych rączkach? Rado cały czas ćwiczy bicepsysmile

        Pietka (?) jak poszła rozmowa w sprawie pracy w domu? Mam nadzieję, że
        pomyślnie.

        Dziś wybieramy się do "kinia" na Shreka. My, tzn. Liwka i ja. Tato ma dużur z
        Radziem pod salą, albo jak będzie wolał - przy Błyskawicysmile))

        Piekna pogoda, dziewczęta. Korzystajmy z niej. Pa! Ucałujcie wszystkie swoje
        Maluszki.
      • kasik8 Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 09:14
        Ciezko mi wpisywac temat moich wypowiedzi, gdyz sama nie wiem w ktorym momencie
        zmieniam temamt hehe
        Jestem tez za mowieniem dziecku prawdy...ogolnie jestem za mowieniem prawdy..a
        ze jestem prawdziwa Waga, ktora ma to do siebie, ze dostaje bialej goraczki jak
        widzi nieuczciwosc, nieposzanowanie, nieprawde to potrafie nawet poprawiac
        innych, choc wtracac sie za bardzo nie lubie. Ale nie lubie glupoty.
        Tak jak Wam juz kiedys pisalam o dzieciach mojej szwagierki..dwoch synkow.
        Jeden bardziej kochany niz drugi, gdyz mlodszy , mniejszy czy cos tam jeszcze.
        Fakt ..sa rozni. Jeden smyk, ale konkretyny...drugi .. wtulajacy sie we
        wszystkich maluch..ktory powoli wykorzystuje swoja pozycje. Pierwsze moje
        wkurzenie bylo tuz przed porodem, kiedy to olsnilo mnie iz nikt nie
        poinformowal ich ze ciocia bedzie miala dzidzie. Jakby bali sie ze cos sie
        stanie czy jak? No, mnie bylo troche przykro z tego powodu. A po za tym mozna
        dziecku wszystko bardzo ladnie przedstawic. Mojej Klaudii nigdy nie
        oszukiwalam. A mialam wiele razy do wytlumaczenia jej powazne tematy.. moze
        nawet nie na jej mala glowe, ale czulam sie w obowiazku tlumaczyc jej to. Mysle
        tu o rozwodzie. Wiem jednak ze gdybym tego nie zrobila...miala by do mnie
        zal..a co gorsza moglaby zaczac myslec ze to wszystko jej wina.
        Co sie tyczy dwoch malcow...to spia przy zapalonym swietle a maja (6 i 8
        lat)..bo w pokoju sa baby jagi..no coz..jesli sie kiedys uzywa takiego
        argumentu by przestraszyc dzieci to potem tak jest. No i teraz zblizaja sie
        urodziny jednego z nich..starszego no i maz postanowil, ze temu miejszemu tez
        musimy cos kupic bo bedzie plakal. Owszem..ja zawsze kiedy do nich ide kupuje
        cos drobnego..slodkiego...i tak tez mialam na mysli. Solenizant dostanie
        prezent..a drugi dostanie cos slodkiego na male pocieszenie. Jednak okazuje sie
        ze nie. Ponoc od zawsze tak jest, ze drugi by nie plakal z rozpaczy, ze nie ma
        urodzin on tylko jego brat..dostaje rowniez prezent.. i najlepiej taki sam jak
        brat lub ciut mniejszy. Przypuscmy klocki lego..solenizant duze opakowanie a
        brat male.
        Co do leczenia tez tak bylo. Kiedy wpadli z tym miejszym na ta nieszczesna
        szybe i musieli z moja Klaudia jechac do szpitala i dostac zastrzyk przeciw
        tezcowi i male szycia..to ja powiedzialam, ze to bedzie troche bolec...ale to
        po to by juz pozniej nie trzeba bylo jezdzic i by szybciej sie zaleczylo..ale
        nie maly dowiedzial sie od mamy, ze to wcale nie boli i potem plakal pol dnia,
        ze go oszukano..po czym nawet nikt sie nie przyznal...tylko zaczeli wmawiac
        dziecku ze sobie wymysla..bo nikt by z tegopowodu nie plakal.
        Ale takie przypadki sa nagminne.. i nie pomagaja wychowac dziecka. Moja mam np.
        chcac zachecic moja corke do zjedzenia piersi z kurczaka z grila powiedziala
        jej ze je zeberka...potem wszedzie wolala ze chce zeberka..choc tak naprawde
        nie znala ich smaku prawdziwego.
        Ech..kochane czeka nas wielka szkola zycia przy dzieciach..nie tylko ucza sie
        dzieci..my tez.. a najgorsze potem podsumowanie tego jest takie, ze wcale nie
        mamy pewnosci czy udalo nam sie wychowac ich dobrze.
        KAsik
        • asialc1 Re: Dzien dobry 08.07.2004 08.07.04, 09:50
          Witajcie!

          Dziękuje Joasiu i Kasiu. Pediatra Natalki też powiedziała, ze te drgawki to
          może tylko jednorazowo i na razie mamy obserwować, ale ja jestem dobrej myśli.

          Monisiu, nie stety już nie karmię piersią buuuu.
          Też zawsze uważałam, że dziecku powinno mówić się prawdę i tak robię. Niektórzy
          z mojego otoczenia twierdza inaczej i są oburzeni, ale swojego zdania nie
          zmienię. Zresztą mąż się ze mną zgadza. Nie mam zamiaru doprowadzić do takiej
          sytuacji o której pisała Kasik. Nikogo nie wolno oszukiwać, a tym bardziej
          małych dzieci.

          Gosiu, my też podajemy Natalce zupki,soczki,jabłuszko i marchewkę Gerbera.
          Najbardziej lubi ,a zupką jarzynową się zajada. Dzisiaj mamy pierwszy raz dać z
          indykiem. Myslę, że też będzie Jej smakowała smile Hipp, tylko herbatki.

          Wczoraj dałam Natce soczek jabłuszkowy Bobo Frut, ale nie posmakował i
          zwymiotowała. Toleruje tylko Gerbera.

          Ale jestem dzisiaj spiąca. Bardzo mało spałam. Natunia wczoraj cały dzień nie
          spała. Bardzo była marudna. Coraz bardziej dokuczaja dziąsełka. Przez cały czas
          musiałam Ja czymś zajmować. Smarowałam dziąsełka żelem, rumiankiem, schładzałam
          gryzaczka i było dobrze. Jak tylko robiłam to w zbyt długich odstepach czasu,
          wkładała piąstkę do buzi i popłakiwała.
          Czemu te nasze Maleństwa ukochane muszą tak cierpieć. Ja tez nigdy tego nie
          zrozumiem. Wolałabym ten cały ból wziąć na siebie. Czemu tak nie można?!

          Rita, moja Natalka tak samo "walczy o przetrwanie" jak Raduś smile I coraz lepiej
          Jej to wychodzi.

          Kasik, Ty to jesteś dzielna i wytrzymała kobitka. Tyle przezyć.... Jestem pełna
          podziwu.
          Chociaż teraz gdy mam dziecko, jestem pewna, że każda Mama zniesie o wiele
          więcej niz kiedykolwiek mogłaby przypuszczac.
          Zreztą u nas mamy same tego przykłady smile
          Od kąd urodziła się Natalka stałam się tez mniej nerwowa. Jestem o wiele
          bardziej opanowana. A juz myslałam że nigdy mi się to nie uda smile

          Idę zajrzeć do córuni. Udało Jej się jakiś czas temu usnąć, ale spi bardzo
          niespokojnie.
          Od kilkunastu dni a raczej nocy śpi wyłacznie na brzuszku.
          A Wasze Skarby?

          Asia
          Moja ukochana Natalka
          www.cichocki.net
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
          • asialc1 Re: 5 m-cy 08.07.04, 09:54

            PRZEMUŚ, duzo zdrówka, samych pogodnych dni i wielu usmiechów życzy Ci
            "forumowa" ciocia Asia i Natalka
            Duża buźka smile
        • iska_moniska mówienie prawdy, poprawianie, itp historie 08.07.04, 09:56
          Zawsze, gdy zauważę, że coś jest nie tak - 'wtrącam się'.
          Ostatnio, gdy w pierwszy dzień wakacji, chłopcy niedaleko okna mojej sypialni
          przybijali gwoździami deseczki do drzewa, zeby zrobic szczeble do domku na
          drzewie. Obudzili mi małą, a w dodatku byli bezczelni.
          Wyszłam do nich i pytam, czy chodza do szkoły. Tak chodzą. Macie biologię? Tak
          mamy - ale jeden z nich od razu: 'ale ja nie chodze do szkoly w Baninie, tylko
          w Osowej'. Ja mu na to: a w Osowej to innej biologii uczą? Opieprzyłam i
          kazałam im przestać niszczyć przyrodę. Minęło pół godziny, przyszli z tatusiem
          jednego z nich i debatują. Tatuś tłumaczy, że on lepsze domkli robił. Wyszłam i
          próbuję dyskutować z tatusiem. A on do mnie: a o co chodzi. Przeciez to
          panstwowy las? Ja do niego: a jak panstwowy to mozna niszczyc i lamac galezie?
          A poza tym to las prywatny (nie moj, ale 'naszej' gospodyni). A on mi na to:
          jak właściciel powie, ze nie mozna, to oni nie beda budowac tego domku.
          KURCZACZKI PIECZONE, jak grochem o sciane.
          A kiedyś - haha - na Slowacji zobaczylam samochod, ktory sobie stal, i stal, i
          stal i nie mial wylaczonych swiatel. Zaniepokojona tym, ze kierowca, ktory
          siedzial w srodku i cvzekal po wyciagiem na rodzinke, nie odjedzie bo mu
          akumulator padnie, podeszlam i mowie w czym sprawa. A on do mnie: Spylaj (bo to
          Polak był). I badz tu człowieku usłużnym. No ale dobrymi chęciami podobno
          piekło jest wybrukowane, więc już trochę spauzowałam.

          Tosia zasnęła, więc i ja idę się przytulić do poduszki.
          • pietka111 5 m-cy, laktator, włosy, praca, szpital itp. :) 08.07.04, 10:25
            witam
            na początku skłądam życzonka od 5-miesiecznego (jużsmile Przemusia dla wszytskich
            juz 5 m-c i przysżłych 5 m-c
            jak ten czas lecismile
            i Przemuś dziękuje za życzonka dla niego
            właśnie jest po jedzonku i grzecznie sie bawi ... zobaczymy jak długosmile
            co do temtów które poruszyłyście - szczerze to nie nadążam
            wczoraj miałam spotkanie w pracy z zszefem
            we wtorek się przygotowywałam - szef jest duńczykem wiec trzeba było sobie
            angielski przypomnieć po prawie 6 miesiącach nie uzywania
            więc prawie dwa dni bez forum... buu
            no a Wy jak zawsze szlejecie smile
            najważniejszy nius - szef sie zgodził
            19 lipca wracam do biura do pracy na ok. 1,5 miesiąca aby pozałatwiać
            najpilniejsze rzeczy a potem mogę PRACOWAĆ W DOMU!!!!!
            super będę mogła być z moim maluchem
            a w ciągu tych 1,5 miesiąca teściowa zajmie sie maleństwem
            jutro mąż po nią jedzie aby miała trochę czasu na aklimatyzację smile))

            co do włosów - nadal wypadają ale juz mnie - ciągle biorę witaminy

            co do szpitala - bądzcie dzilene mamy które to juz przeszły i mam nadzieję ze to
            koniec odnosniwe nasych maluchów
            my tez niestety bylismy tydzien w szpitalu jak mały nie przybierał na wadze i
            wiem ze to nic przyjemnego
            ale zawsze nadzieja ze malenstwa nie beda tego pamietac

            co do laktatora - uzywam medela minielectric i jest super - szybko i bezbolesnie
            małego zabki ida - no i troszeczke marudzi
            najgorsze sa wieczory jak chce zasnac a nie moze
            napiszcie i jak aplikujecie malenstwom viburcol bo moze sie na to zdecyduje

            pa,pa
            maluszek wzywa
            miłego dnia i cudownej pogody na spacerek


            • pietka111 ZASKOCZENIE :) 08.07.04, 10:36
              JESZCZE RAZ JA
              jak pisałam poprzedni post maluszek się bawił
              potem sie znudził i wzięłam go na kolana do komputera
              pisz, pisze a tu nagle patrze na moje maleństwo a on - ŚPI!!!
              SAM ZASNĄŁ W POZYCJI SIEDZĄCEJ...
              jestem zaskoczona bo do tej pory sam zasypiał w samochodzie bądź na spacerez ale
              w domu nie mógł się obyc bez cycusia smile
              no moze wchodzimy w nowy etap
              mam nadzieję że tak
    • ida92 Re: LUTY 2004 - takie tam 08.07.04, 10:18
      No nie mama jakiegoś tematu tylko chciałabym pogadać....
      Ostatnio mam zdecydowanie mniej czasu,bywamy duzo na polu smile a i Antoś nie
      znosi komputera i wytrzymuje przy nim zaledwie chwil kilka. Zresztą zaczęłam
      mieć wyrzuty sumienia, że moje dziecko samo, a ja przy kompie no i same
      wiecie...
      Zaczynam przygotowania do chrzcin, co prawda to jeszcze sporo czasu do 1
      sierpnia, ale np. mam spory problem z kupieniem ubranka, czegoś fajnego dla
      chłopca, nie wiem robiłyście zaproszenia?? może ktoś ma jakiś fajny tekst,
      który można by było tam wklepać???
      Co do nowinek to chyba idzie nam ząbek, moje grzeczne dziecko zrobiło się
      marudne i płaczliwe, śpi niespokojnie i w ogóle jest nieswój.
      O juz muszę zmykać bo po spaniu. Pozdrawiam Edyta. cdn
      • mopek1 Re: Nie koniecznie auto- sugestia :) 08.07.04, 12:42
        Przy aktualnym stanie naszej słóżby uważam, że pomysł z "sugestią" jest ok!
        Auto - już jest używana, nawet podobo prowadzacy ją psycholodzy mają niezłe
        efekty! Natomiast ta nie-auto to dopiero wyzwanie! Jakoś tak od zawsze
        stosowałam ją w życiu i nawet moja mama sie dziwi, że jak czegoś chcę to
        mam smile))))) Główne osiągnięcie to było zdobycie etatu w miejscu gdzie jestem
        zatrudniona - wszyscy mi mówili, że osoba z poza Krakowa bez tzw."pleców" to
        tam nigdy nie dostanie więcej niż 1/4- a prosze mam cały smile
        A co ja będę robić jak ludzi poleczy sugestia? no chyba zajmowac się własnym
        dzieckiem (dziećmi !!!) - musze przyznać, że daje to więcej satysfakcji, bo
        przy sfrustrowanych lekarzach i rodzicach praca w szpitalu przestaje byc miła.
        A jak człowiek podchodzi do problemu "systemowo" i traktuje matkę i dziecko
        jako całość, jest miły itd to takie matki patrza podejrzliwie i nie wiedzą co
        tu jest grane - serio, serio! zdarzyło mi się, że mnie kiedyś taka mama
        zapytała czy to jakiś program - że ja taka uprzejma smile - no fakt na tle reszty
        wyglądałam trochę dziwnie. Smutne to, zwłaszcza, ze kiedy coś złego się
        przytrafia i dziecko idzie do szpitala to juz jest wg mnie wystarczająco
        smutno, po co dokładać! Od drugiej strony to wygląda tak (nie jest bynjmniej
        usprawiedliwieniem): siedzi sobie taka młoda mama w pracy - w nocy na ostrym,
        nie może zadzwonić do domu bo wyłaczyli wyjście "na miasto", nie może sobie
        zrobić kawy, bo w dyżurce przy ostrym nie ma czajnika sad godz. ok 1-2 w nocy
        kolejeczka "ostrych". A te ostre to czasami takie: bo wie pani on (ok. 4 lat)
        od 2 tyg. nie chce pic mleka i jeszcze jakby pani obejrzała napletek! - no ale
        proszę pani to nie jest problem na "ostry dyżur", poza tym on (4 l.) powinien o
        tej porze spać! - tu matka robi wykład na temat tego co powinna pani doktor i
        zaczyna się awantura, a na korytarzu siedzi i grzecznie czeka w kolejce dziecko
        z na prawdę OSTRYM problemem! - i jak tu potem być miłym ?? poza tym taka pani
        doktor która po takim pacjencie warczy na wszystkich dostanie za te nocke 60
        pln, a jej włąsne dziecko powie - bo ty to wolisz inne dzieci niż mnie!
        (autentyk, córka mojej koleżanki!) Oj smutna ta nasza słóżba, i tak sobie
        sugestywnie fantazjuje czasami smile
        • arch.monika Joasia, auto-sugestia, niania..... 08.07.04, 15:43
          WLaśnie wróciłam od nie-skomputeryzowanych rodziców i z przerażeniem
          przeczytałam o Szymonku, szpitalu , naczyniaku....
          Joasiu dołączam się do wszystkich współczujących postów, życzę zdrowia
          Szymonkowi, mam nadzieję że ta druga kropka to nie naczyniak ,a jeżeli tak to
          niech się sam szybciutko wchłonie. Joasiu ,a Ty pozornie drobna ,jesteś bardzo
          dzielną mamusią i obyś już nie musiała przechodzić przez takie okropne
          historie!!!!!

          Kasiku, Twoje "przeboje" z Klaudią mnie po prostu powaliły, ile w Tobie jest
          siły i hartu ducha!!!!!

          Asiu cieszę się że z Natką wszystko w porządku.smile)))))

          Szczerze Was podziwiam , bo musiałyście stawić czoła takim wyzwaniom losu. Sama
          nie wiem jak bym się zachowała, Chociaż matka zrobi wszystko dla swojego
          dziecka ,ale życzę abyśmy nie musiały się o tym przekonywać na swojej
          skórze.....

          Jeżeli chodzi o autosugestię to faktycznie pozytywne nastawienie może wiele w
          zyciu zmienić, ale niewielu jest urodzonych optymistów,a reszta (ze mną
          włącznie) musi się tego optymizmu ciagle uczyć.

          Przedwczoraj miałam pierwszą rozmowę z "potencjalną' nianią..hmmm..sama nie
          wiem , kobieta na pewno jest uczciwa i bardzo sympatyczna,ale jakaś za młoda
          dla mnie na nianie , (chociaż koło 50-tki). Jednak w głowie mam cały czas taką
          nianię-babcię która "przytuli" się do naszej rodzinki, bo własne dzieci
          odchowane i daleko....Taką właśnie panią znalazł mój brat dla swojego syna i
          najchętniej bym ją sklonowała. A co wy myślicie o wieku niani, lepsza jakaś
          studentka czy starsza pani?????????????
          Mój mąż wczoraj stwierdził ze najlepsza to taka 18-stka no góra 20-stka, tylko
          dla kogo, dla dzidzi czy dla tatusia ? hi,hi,hi... Juz ja mu dam 20-stki, ma w
          domu 30-stkę i niech się cieszy, że dobrze zakonserwowana ( piersi to teraz tez
          mam do pasa, ale tyłeczek owszem, owszem, a mąż z tych co to tyłeczki...)

          Witam mamusię ,bardzo lubię jesienne dzieciaczki ja też październikową Wagą
          jestemsmile)))))))))))

          Narazie tyle, pozdrawiam....
          • malwes Re: Niania 08.07.04, 16:56
            Kasiku...jak czytam o Twoich przejściach z dzieciaczkami to aż się boję
            przyszłości...czy któraś "Mama-po-raz-kolejny" nie mogłaby mi powiedzieć, że
            macierzyństwo jest lekkie, łatwe i przyjemne a dzieci nie chorują, nie
            rozbijają głów, nie uciekają z domu, nie płaczą, nie biorą
            nerkotyków...generalnie nie sprawiają żadnych kłopotów?...

            Żartuję oczywiście...wprawdzie Szymon to mój pierworodny ale mam dwie
            siostrzenice w wieku 19 i 17 lat więc cósik mi wiadomo o wychowaniu dzieci...

            Co do niani to ja wybrałam taką młodziutką, w sumie młodsza ode mnie (rok do
            licencjatu). Chowała córeczkę mojej koleżanki prawie 3 lata więc jest osobą
            sprawdzoną. Druga kandydatka, również z polecenia, jest taką profesjonalną
            nianią, sama ma czwórkę (!) dzieci i nawet jedno "wnuczę", choć kobitka ledwo
            po czterdziestce smile))))))))))
            Nie chciałam jako niani starszej osoby. Powody:
            1. Na pierwszym miejscu moje przekonanie o tym, że starsza osoba ZAWSZE zrobi
            po swojemu, najlepiej jak nie widzisz. Potwierdzają to doświadczenia moich
            koleżanek - każda starsza niańka uważa, że "co taka gówniara może wiedzieć o
            chowaniu dzieci" i cokolkwiek byś nie kazała ona zrobi po swojemu bo wie
            lepiej. Dzieci noszą w domu czapeczki, poubierane na cebulę w największe upały,
            objedzone słodyczami, nie ma mowy o myciu rąk po przewijaniu czy przyjściu z
            dworu. Może to nie reguła ale młodsza niania zwykle się trochę obawia o swoje
            niedoświadczenie i nie wychodzi z założenia, że zjadła wszelkie rozumy więc
            jest dużo bardziej ostrożniejsza,

            2. Mnie samej jakoś głupio by chyba było zwracać uwagę starszej osobie, że ma
            zrobić tak a nie inaczej. Jak ktoś jest w podobnym wieku do mnie to jakoś
            łatwiej mi przychodzi bycie konsekwentnym,

            3. chciałabym osobę "na czasie", z podobnymi doświadczeniami i światopoglądem
            do mnie. Nie chcę by mi ktoś straszył dziecko Babą Jagą, dziwił się dlaczego
            mały wyciąga sobie siusiaka na kilometry albo potem opawiadał dziecku jakieś
            bzdury o dzieciach w kapuście.

            4. chciałam osobę mobilną, z werwą do życia, taką, która sprosta
            temperamentowi Szymona (a bedzie ciężko bo ja sama czasem wymiękam), która
            pójdzie do kina, pobiegnie do parku, będzie jej się chciało zarazić dziecko
            jakąś "miłością do życia i działania" a nie zasiadaniem przed telewizorem
            bo "seriale brazylijskie idą".

            Dlatego wybrałam na nianię osobę młodą - ale znam niańki-starsze, przemiłe,
            ciepłe i nieziemsko cierpliwe panie, które potrafią układać klocki Lego smile)
            A może Wy macie już jakieś własne doświadczenia z opiekunkami?
            • kasik8 Re: Niania 08.07.04, 17:40
              Monisiu..hehe ale sie usmialam z tej niani 20-latki.
              Moj eksio...to jak mialam 18-lat to chcial zebym miala juz 20-sia...jak mialam
              20-sia to sie przezucil na 25-tki..a potem to chcial starsza i chcial 30-
              tke..no ja juz niedlugo..ale tempa mu nie dotrzymalam i dogodzic wiekowo tez
              nie moglam..a na nianie bym sie komletnie nie nadala. Jestem zbyt luzna w
              wychowywaniu cudzych dzieci..w zasadzie niech sie chowaja same..skoro nie
              moje.. i predzej poszlabym z nimi do knajpy na piwo niz nauczyla czego
              pozadnego ehee
              A z niania to wspolczuje..bo ja bym sie bala..bo ta telewizj namieszala mi w
              glowie. Choc gleboko wierze ze sa super nianie i wiem o czym mowisz piszac o
              niani- babci. Ale jak Malwes pisala trudno pogodzic nianie-babcie z mloda pelna
              werwy dziewczyna. Ja to bym chciala poki dziecko siedzi w wozku takak z werwa
              co by na spacery chodzila..a potem jak zacznie kumac - dziecko oczywiscie..to
              taka nianie, bo dziecko swiata ciekawe..zreszta jakby spytac sie dzieci
              wychowywanych przez babcie to strasznie to sobie chwala..cierpliwosc, dobroc i
              nauke.No i babcia chyba lepsze obiadki gotuje hehe
              Mopku..ja bym sie z Toba troche nie zgodzila co do tych lekarzy i dyzurow.
              Rozumiem, ze ktos moze na takim nocnym dyzurze byc zmeczonym..ale w koncu to
              jego praca..powinien byc profesjonalizm..bo to tak jak z nauczycielami, ktorzy
              odbijaja swoj nastroj na uczniach...stawiajac paly bo z mezem sie poklucila. A
              stawki za noc..no coz..taka Polska rzeczywistosc. Ja robiac gazete na
              pomorze..dla pomorzanek...Dziennik Baltycki...nie robilismy tylko gazety na
              Gdansk..ale i na rejony pomorskie..bylo tych tygodnikow 18cie...Gdanska gazeta
              nazywala sie gazeta -matka...i kiedy konczylismy matke...musielismy zabierac
              sie za rejony..jednak ciezko bylo pozbierac materialy z rejonu, gydz ludzi
              poprostu w regionalnych redakcjach nie bylo..bo zmywali sie do domow..lub im
              sie pracowac nie chcialo..albo przychodzili na godzine i nie dyzurowali..na
              pytanie czemu tak sie zachowuja..otrzymywalam zawsze odpowiedz, ze za takie
              pieniadze to ja bym tez nie pracowala. A ja uwazam, ze jesli ktos sie decyduje
              na jaks prace to powinien ja wypelniac rzetelnie..niezaleznie od okolicznosci.
              Ja pracowalam roznie..nie mialam np. godziny koncowej..jak to w gazecie...nigdy
              nie wiadomo bylo co sie wydarzy..lub trzeba bylo w srodku nocy przyjezdzac zeby
              cos dorobic...i tez bylam wyrywana od dziecka..nie kladlam Klaudii spac..lub
              chodzilam z nia do pracy i tam na kolanie odrabiala lekcje. No trudno..takie
              czasy...dlatego teraz nie zdecydowalam sie na powrot do pracy..nie dlatego, ze
              mi sie przelewa, ale dlatego, ze wybralam mniejsze zlo. Na razie. No i nianie
              mam z glowy. hehe
              Kasik
              • tjoanna takie różne... 08.07.04, 18:39
                Kasik, straszne to, co się przytrafiało Klaudii! Aż łzy w oczach stają - jak Ty to wszystko przetrwałaś, dzielna kobieto?
                Hmmm co do Marty, nie zgodzę sie z Tobą. Oczywiście, że trzeba swoją pracę wykonywać jak najlepiej, ale to nie znaczy, że musimy poważnie traktować absurdalne żądania.

                Olu-Nitko, przykro mi że Cię niechcąco nastraszyłam, ale widzisz, to się wcale tak nie musi kończyć! My byliśmy z tym pierwszym dużym naczyniakiem na głowie u onkologa, i powiedziała, że może krwawić, ale ani słowa o tym, że trzeba wtedy wycinać! Pewnie zwykle nie trzeba, tylko ten naczyniak taki pechowy był. Powiedziała nam jeszcze kilka rzeczy, ale to Ci może już na priv dziś lub jutro napiszę. I nie martw się, że jeszcze rośnie - ma prawo!

                Kasiu, strasznie Ci współczuję tej operacji Jasia (śliczne imię!). Kurcze, w oku się paskuda nie wchłania? Będę z Tobą całym sercem!

                Co do października, naliczyłam już cztery październikowe mamy smile Marta, Kasik, Monika i ja. Ciekawe czy jesteśmy do siebie bardziej podobne, niż reszta forumowych mam? Tzn już mogę powiedzieć, że do Kasika podobna nie jestemwink

                A Szymon jest taki szczęśliwy, że wrócił do domu, mówię Wam smile Wczoraj w kąpieli zadowolony siedział jak nie wiem co. I przestał skrzeczeć. W szpitalu cały czas gadał, tak śmiesznie skrzecząc, nawet o 3 w nocy, aż się pielęgniarka dyżurująca śmiała.

                Asiu, jak tam Natalka? Lepiej się czuje? Doskonale znam to pragnienie: wziąć na siebie ból dziecka. Tylko jakby się wtedy nauczyło życia?

                Edyta, my zaproszeń nie robiliśmy, ale tylko najbliższa rodzina była i nawet nam to do głowy nie przyszło.

                Co do niani, to na szczęście nie mam tego problemu, ale argumentacja Gosi przemawia do mnie całkowicie smile

                Ale mi dziś długo wyszło. Ale to dlatego, że pisałam ze ściągą.
                Pozdrawiam!
                Joanna, której już jakoś lżej na sercu
                • kasik8 Re: takie różne... 08.07.04, 20:16
                  Asiu:
                  Co do października, naliczyłam już cztery październikowe mamy smile Marta, Kasik,
                  Monika i ja. Ciekawe czy jesteśmy do siebie
                  bardziej podobne, niż reszta forumowych mam? Tzn już mogę powiedzieć, że do
                  Kasika podobna nie jestemwink

                  wiec prostuje jestem wrzesniowa..moze dlatego nie podobnas do mnie hehe..ale
                  czy to mialo brzmiec zle? wiem, wiem..postrzelona troche jestem..zawsze bylam
                  hhi
                  Trzymajcie sie cieplo mamusie. Kasik
                  • zyt Re: takie różne... 08.07.04, 22:51
                    cześć kobietki po długim czsie.Pewnie teraz będę zaglądać tak mało do
                    was .Serdeczne pozdrowionka bo na Boga nie wiem co się u Was dzieje.Poczytam
                    później, mam nadzieję ze choć połowę.
                    My dzisiaj bylismy w Akademii Medycznej na USG przezciemiączkowe i u
                    neurologa.Emilka nadal ma tam w glowie jakiś torbiel i dopatrzyli się czegoś
                    jeszcze ale nie chcą powiedzieć czego,za 4 tyg następna wizyta i będe srać ze
                    strachu za moim skarbem.Nie bardzo rozumiem dlaczego nikt mi nic nie chce
                    powiedzeć co się dzieje czy to jest tylko błachostka czy poważna sprawa a nie
                    chcą mnie straszyć.Pytaja czy rozwija sie dobrze i tyle.

                    To tyle co u mnie,u Magdy ok.Pozdrawiam i lecę na zobaczcie bo pewnie tam tez
                    sie zmieniło.Zyta
                    • iska_moniska Dzień dobry - 09.07.2004 - neurolog w AMG 09.07.04, 08:37
                      Zyt, u jakiego neurologa byłaś z wizytą? My tez wybieramy sie na USG. Chodzimy
                      do dr Metheizel. Znasz ją?

                      U nas noc do kitu...Toska nadal kaszle, a i mnie gardło zaczyna boleć. Idziemy
                      poleżakować.
                      Monika
                      • margoja co to za zastój???:))) 09.07.04, 10:22
                        Witam przy śniadaniusmile
                        Pogoda taka,ze tylko... się opalaćsmile))Zauważyłyście dziewczyny,że po spotkaniu
                        cosik się zastopowało? czy to z dobrego serca,żeby te na urlopach nie miały za
                        dużo do odrabiania?czy wszystkie przeniosły się na gg?
                        U nas grzeczne dziecko jak zawszesmileAle nie bede się chwalić, bo od razu się
                        popsujesmile
                        Ostatnio w nocy tylko 2 razy woła o mleko, jestem dobrej mysli,że to już tak
                        może na dłużejsmile
                        no to idę jeść, bo ja o tej porze dziś śniadamsmile))
                        pozdrowienia dla wszystkich 5 -mcy, dla Przemusia pozdrowienia od Antosia!!!
                        I dla dzisiejszych też!!!!
                        papa
                        Gosia
    • kasik8 Re:szaro-buro, wystawa, maly basalyk 09.07.04, 10:27
      Wstretna pogoda...wczoraj bylo na pomorzu tak ladnie..wpadalam tylko z majeczka
      po mleko i maszerowalam ..iestety tylko po mojej dzielnicy..przechodzac na
      sasiednie..to nowe osiedla ..wiec jest wiele zakamarkow przez mnie nie
      odkrytych...wiec moge poudawac, ze gdzies pojechalam hehe...uwielbiam poza tym
      poznawac nowe miejsca..lazic starymi zapuszczonymi uliczkami...kiedys jak
      mieszkalam na poniemieckim osiedlu...odkrylam stara niemiecka piekarnie..tak
      pieknie zdobiona i z wyryta data...az sie ja chcialo przywrocic do zycia.
      Od wczorajszego spaceru spalilam sobie ramiona hehe...a dzis mialam zaplanowana
      podroz do Sopotu..obejrzec i porobic zdjecia przy krzywym domu (widzieliscie
      to? bo ja choc mieszkam tu od urodzenia..dopiero niedawno o nim uslyszalam i
      pojechalam go zobaczyc...nie wiem w ktorym momencie go postawili hehe) ale dom
      ma krzywe ona, drzwi, dach ..wyglada jak z bajki..jakby sie go wysnilo.
      No a potem mialam isc na molo..na plaze. W dodatku umowilam sie z dziewczyna z
      Rzeszowa..bo chciala cos tu zobaczyc i pokazac jej kto nie mial...a ona z
      dwojka dzieci(poznalam ja na wesolym miasteczku w srode hehe)...no i
      niestety..juz pada...ze spotkania nici...dziewczyna jutro wyjezdza...a my
      siedzimy w domku.buuuu
      A moze ktores mamy z pomorza beda chcialy wybrac sie na wystawe national
      geografik, ktora bedzie w kosciele Sw. Jana ..od 18 lipca...trzeba przeciez
      troche doksztalcac nasze pociechy juz od najmlodszych lat..a ja zawsze chcialam
      ja zobaczyc..chco nigdy mi sie to nie udalo. No a potem mozna by bylo isc nad
      Motlawe (zrobilybysmy kilka zdjec i pokazaly warszawiankom jak zuraw Motlawski
      wyglada hehehe bo takich tam u nich w stolicy to napewno nie ma ).A ja corce
      starszej i tak obiecalam ze ja zabiore...skoro chce zobaczyc..to nie bede
      chamowac jej budzacych sie byc moze talentow hihi...a chcialabym 18 go bo 19 go
      juz Klaudia wyjezdza na kolonie a potem juz nie bedzie.
      Niestety juz grzecznej Mai wam nie pokarze, bo jakis szatan w jnia
      wstapil..zachowuje sie jak chlopaczysko..kopie w wozem w supermarkecie...bije
      mame bo to takie fajne..wbija pazurki w szyje i probuje mnie zjesc..gdzie jest
      moje grzeczne dziecko???!!wink...a maz mowi ze wiedzial ze taka bedzie..taki maly
      basalyk.
      Pozdrawiam Kasik
      • iska_moniska Re:szaro-buro, wystawa, maly basalyk - krzywy dom 09.07.04, 11:46
        Kasik - masz prawo nie wiedzieć, gdzie jest krzywy dom, bo zbudowano go
        (ukończono) dopiero w ubiegłym roku. Jast w dolnej częsci Monciaka, na
        przeciwko knajpy Błekitny Pudel.
        Na spotkanie piszę się. Trzeba zebrac reszte Pomorzanek.
        A teraz pomiędzy kroplami deszczu (ogromnymi) zmierzam po zakupy do sklepu.
        Monika
        • amatylda uszka Oskarka i służba zdrowia (AMG) 09.07.04, 13:09
          hej, wczoraj nie pisłąm bo leczyłam zszargane nerwy!!!
          Tak kochane!!! nerwy!!!
          Byłam zapisana na 10:00 (prywatnie, bo państwowo się czeka w 2 miesięcznej
          kolejce) na badanie słuchu "Bera" z Oskim. Badanie takie odbywa sie tylko w AMG
          i w szpitalu Miejskim w Gdyni bo sprzęt jest b. drogi i Owsiak wyposażył tylko
          te dwie instytucje (a szkoda). W Gdyni jest urlop do 23 lipca więc udało mi się
          załatwic prywtną wizytę w Gdańskiej Akademii.
          Problem 1 - wjazd na teren AMG. Tłumaczę, że z niemowlakiem na badanie. Pani
          najpierw każe mi parkować gdzieś poza parkingiem AMG (a wszystkow okół zajęte)
          potem godzi się na wjazd, odstwienie dziecka i odjechanie!!! Nie wiem jak ona
          wymysliła zostawienie niemowlaka pod drzwiami czy w kolejce w poczekalni a mnie
          kręcącą się w okół w poszukiwaniu miejsca postojowego. Stanęłam pod budynkiem i
          nie wyjechałam!!!
          W kolejce mama z 3 miesięcznym maluchem, mama z 6 letnim dzieciem (obie na
          9:00) my i jakieś 6 osób powyżej 60 lat. Maluch się nudzą, zaczynają marudzić.
          Ja latam z cyckiem i pieluchą, koleżanka z kolejki karmi sztucznie. Miała być
          na 9:00 - dziecko spokojne, wyspane, nakarmione, przwinięte. o 10:00 miło jeść
          więc już po badaniu. Weszła o 9:50 do gabinetu żeby przypamniec p. dr że my tu
          czekamy i uzyskała odpowiedź, że przecież on ma pacjęta i czy chce żeby jak on
          będzie badał jej dziecko też musiał przerywać, bo ktoś czeka??!!?? Czekamy
          dalej. Sześciolatek do badania na czczo. Przyjechał z mamą pociągiem o świcie
          ze Starogardu Gdańskiego - jest mu słabo, prawie wymiotuje, zielony. Zaczynamy
          sie denerwować coraz bardziej i.... dowiadujemy się że z 2 strony gabinetu jest
          druga kolejka!!!! Wpuszczają nas do gabinetu - dziewczynę z 3miesięcznym
          Kacperkiem i nas. Szesciolatek wciąż czeka crying My w gabinecie też. Lekarz
          wpuścił nas i wyszedł. Siostra w końcu robi badanie Kacperkowi zaleca
          przepłukanie uszu, zaprowadza ich do innego pomieszczenia, sama znika w jeszcze
          innym i przyjmuje staruszków z 2 kolejki na audiomerię. My czekamy w 1
          gabinecie. Lekarza nie ma. Oskar zaczyna sie wiercić. Przycghodzi wkońcu
          siostra i robi nam badanie. Jest tak niemiła i mówi podniesionym głosem że
          spokojny dotąd Oskar zaczyna płakać. Z trudem go uspokajam - "robi się" badanie
          jesdnego uszka, pielęgniarka juz znów w innym pokoju. Zrobiło się. Nie wiem czy
          wyjąć Oskiemu to z ucha czy czekać. Czekam. Przyszła. Oskar w ryk na jej widok.
          ona na mnie krzyczy że mam go uspokoić bo badanie nie wyjdzie! Ja bujam Oskiego
          na rękach i mu śpiewam. Wyglądam jak potłuczona. Oskar cicho, baba wrzeszczy -
          niech pani da to jego drugie ucho, Oskar ryczy!!! I tak w kółko. Zero
          zrozumienia, że dziecko się jej boi, że trzeba delikatnie, żeby nie krzyczeć,
          żeby zagadać to nawet się uśmiechnie... Robimy badanie drugiego ucha, Oskar się
          wierci (do badania pacjent ma leżeć bez ruchu), kwęka, pojękuje, ja bujam
          kolanami, żeby go czymś zainteresować i śpiewam Pieski małe dwa wink Dom
          wariatów. Przychodzi lekarz - pyta "uspionym" głosem czy badanie zrobione,
          klika w komputerze (otwiera i zmniejsza na listwę okienko programu 3 razy -
          wdzialam!!! Facet nie ma pojęcia o programie!!!!!!!!!!) i wrzyca "klawisz"
          drukuj. Pyta czy było robione badanie po porodzie, opowiadam jak było, okzuje
          się że przesadzam, po 5 minutach lekarz zdziwiony: a gdzie jest drukarka? O nie
          ma... I wychodzi. Myslimy że zaraz wróci z wydrukiem i dokończy z nami, otóż
          jak bardzo się pomyliłam. Lekara nie ma. Oskar zasypia mi na rękach, kładę go
          na kozetce. Można mu zrobic wszystkie badania, prawidłowo, śpi, nie rusza się,
          nie jęczy. Szukamy lekarza - siedzi w pokoiku i stuka cos w komputerze. Na
          pytania odpowiada , że ta pani wszytstko wie. Szukamy więć siostry - ale ona
          zajęta bo robi audiometry staruszkom. Nie przejmują się że mały spi zero
          zrozumienia. Przychodzi dziewczyna z Kacperkiem. Gadamy w gabinecie nr 1. Mieli
          płukanie uszka. Zapytała czy podłożyc pieluszę, nie bo lekarz ma nerkę. Efekt,
          całe ubranko małego mokre. Gabinety w piwnicy - zimno nam, zimno dzieciom
          (przypominam że na fworze wściekły upał był wczoraj a my w piwnicy kolejne
          godziny!) Wkłada mu chusteczki higieniczne pod body. Mały kicha ;-(
          Wchodzi pani z sześciolatkiem bidulkiem, już wszystkim żal małego tylko nie
          lekarzom - po badaniu okazuje się, że jedno ucho kompletnie nieczynne ;-(
          Wychodzą, matka płacze. Pogrążamy się razem z nią solidarnie w smutku... I
          dalej czekamy... Robi się coraz puściej. Zostałyśmy tylko my z maluchami i
          jakaś pani z 2 kolejki z synem na Bera! My też na Bera! Ale co też pani, takim
          małym dzieciom się nie robi Bera, co pani wymyśla - pielęgniarka do mnie.
          Tłumaczę jej że przecież nie ja to wymysliłam, że nie miałam pojęcia że jest
          takie badanie w ogóle. Mam takie skierowanie od laryngologa. I tak wychodzę na
          kretynkę. Wychodzi mi ze wszystkiego że powinnam przyjść z głuchym dzieckiem a
          nie z podejrzeniami, bo tylko zabieram czas. Robimy w końcu (z panią
          pielegbiarką bo lekarz sie pęta i nie może sobie mieksca znależć ale bynajmniej
          nie jest pochłonięty pracą) 2 następne badania, Oskar już nie śpi więć znów
          wije się jak wąż i płacze. Wychodzi że ucho które było złe u laryngolog jest
          dobre a dobre jest złe. Pielęgniarka stwierdza, że oskarm...ma brudne uszy!!!
          (Laryngolog w przychonie przed badaniem czyściła a nie stwierdzała po badaniu
          że trzeba wyczyścić, no jakaś kolejość chyba jest!!! i dodała, że w sumie
          czyste, a tu mi mówi że to brudne uszy!!! Litości) Nic nie zrobi bo lekarz musi
          oczyścieć. Teraz rozumiem że tu jest pomieszanie z poplątaniem i rzeczy które
          powinna robic siostra czyli czyszczenie robi lekarz a badanie lekarskie robi
          siostra. Mam mroczki wściekłości przed oczami. Ogarnia mnie furia, bo siostra
          wychodzi a lekarza nie ma. Kiedy się pijawia, grzebie w nerce z
          instrumentarium, każe usiąść koło lampy i... wychodzi. Jestem bykiem i jestem
          cierpliwa - czekam więc!!! Gdybym zrbiła to co mam cały czas na mysli czyli
          wyszła i trzasnęła drzwiami nikt i tak by tego nie zauważył. Więć czekam...
          Przychodzi siostra i pyta czy oczyszczone. A skąd - mówię ja. Siostra szuka
          lekarza w korytarzach. Przyprowadza go, mały się wierci, on nie podejmie się
          czyszczenia jak się wierci. Trzeba kupić kropelki i umówić się prywatnie do
          niego na czyszczenie bo widzi pani, że tu nie ma jak. Ręce opadają. I... teraz
          element satyryczny. Pani pielęgniarka krzyczy na mnie (już nie robi to na mnie
          wrażenia bo bezsilny śmiech mnie ogarnia), że przesadzam. dziecko nie
          słyszy??!! Ha, ja pani pokażę że słyszy! Zaczyna walić w bębenek dla dzieci i
          patrzeć czy dziecko mruży powieki. Oskar nie mruży, my z mamą mrużymy. Zresztą
          jak zobaczyć czy mruży jak my mrużymy i nie widzimy??!!?? winkNo a poza tym kto
          powiedział, że nie słyszy? Ja podejrzewam tylkoże jest może jakiś niedosłuch i
          to też wyszło we wszystkich badaniach. Słyszeć w ogóle słyszy no ale tam trzeba
          jak juz pisałam przyjść z głuchym od razu!!!
          Długo by jeszcze pisać! Bera nie zrobione, Oski ma mieć płukanie uszu, ja mam
          zszargane nerwy i dzień w plecy. pocieszeniem jest, że już nigdy tam nie
          pojecdziemy!!! i że Oskar przynajmniej nie złapał kataru!
          Tyle ode mnie ale musiałam to z siebie wyrzucić!
          A Wy mnie chocaiż zrozumiecie
          dziękuję za dore myśli i kciuki
          zastanawiam się nad napisaniem do Owsiaka, że ten drogi sprzęt tam leży i
          kurzeje... ale brak mi sił!
          Matylda
          lecę bo Oskar się obudził
          buzi!
          • kasik8 Re: służba zdrowia (AMG) 09.07.04, 13:28
            Boze! Masz nerwy ze stali...ja owszem jestem opanowana i ponoc nie widac jak we
            mnie cos "rosnie", ale jak ktos przesadza to ku.ftgfh...dostaje.
            Nawrzeszczalabym na lekarza..powiedzialabym mu, ze place za to piekielne
            badanie..a dziecko jest dzieckiem i sie rusza...a pielegniarce powiedzialabym,
            ze moze sobie w domu pokrzyczec na wlasne dzieci (jesli ma)...postraszylabym
            ich skarga i wyszlabym trzaskajac drzwiami...bo jak widac i tak przy milym
            twoim nastawieniu nie pomogli..a za wizyte zadalabym zwrotu. Wiem...ze latwo
            mowic..a ciezej zrobic..ale ja jestem chora jak widze takie olewactwo. I sie
            nie chamuje.No i gdzie Ty teraz pojdziesz na to badanie?
            Nie ma innych miejsc..zeby to sprawdzic..potrzebna jest ta konkretna aparatura??
            Az mam ochote sama tam pojsc i im nawciskac.
            wrrrr...masz stoicki spokoj..zabilabym. Kasik
    • frytkal szaro buro 09.07.04, 13:12
      Szaro buro...
      No właśnie. U nas leje od samego rana, nawet była burza... A wczoraj było tak
      pięknie... Wykorzystalismy cały wczorajszy dzień na maksa. Wreszcie, po prawie
      czterech latach byłam w kinie i uśmiałam się nieziemsko. Ten Shrek to całkiem
      fajny facet jest. Liwka przy okazji wytańczyła się, bo na filnie mieli
      imprezkęsmile)) A Rado poszedł z tatą na piwkosmile
      Piszecie, że Wasze maluchy nie śpią zbyt spokojnie. Dołączam się do Was,
      niestety... Już drugą noc z rzędu muszę Juniora karmić co godzinę, półtorej.
      Chyba wyssał już ze mnie wszystko...
      Od wczoraj podaję Mu soczek w butelce (do tej pory na łyżeczce), a że jestem
      uparta i jakoś nie chcę pokazać mu jak wygląda klasyczny smoczek - kupiłam taki
      smoczek dziubek. Nawet Mu idzie picie z niego i co ważne w miarę mało brudzi
      dookoła. Tak śmiesznie dziumdzia i gryzie smokasmile
      Dziewczyny powiedzcie, ile ml soku dajecie swoim dzieciom? Liwce to wymierzałam
      książkowo, ale teraz już tak (chyba) nie będę.
      Idę coś wykombinować w kuchni, bo dziś mam gości. Pa!
      • kasik8 Re:soczek.. 09.07.04, 13:33
        Frytko...moja mala wypija w zaleznosci od tego jaka pogoda..wczoraj wypila
        hektolitry soku hhee...az mi zabraklo i dawalam zwykla wode. Dzis juz np. tak
        nie potrzebuje.. Ale jesli nie jest pora jej karmienia a widze, ze kwili i cos
        by tam chciala to podaje jej probnie soczek czy herbatke i wtedy widac czy jej
        sie chcialo pic czy nie. Ale tak przecietnie to schodzi mi 100ml herbatki i
        butelka soku jablkowego (to jej ulubionysmile) Gerbera dziennie. Wszystko robie
        indywidualnie..nie wedlug ksiazki bo jakos nie bede upychac dziecka jak
        gesi ..skoro nie chce. Mleka je mmniej niz ksiazkowo zalecone..posilek w
        postaci jablek lub zupki jarzynowej spozywa raz na wieczor.. i to tylko pol
        sloiczka..max. Nie chce jest tych "konkretnych" dan...woli pic owocowo.. no i
        mleko w standardzie. A rosnie przy tym jak na drozdzach.
        Kasik
      • margoja badanie słuchu -do Matyldy 09.07.04, 13:35
        ojejku, jak czytałam twoje przeycia, to az mnie nogi swedziały:
        ) zawsze tak mam jak nic sie nie da zrobic a mnie cos strasznie denerwuje,co za
        bałagan, najlepiej by chcieli zebysmy sobie same w domu te badania robiły
        chybasmile)) tylko po co te przychodnieu szpitale?????
        no nic nerwy juz na nic sie nie zdadza, Matylda, 3maj sie,
        Gosia z Antkiem-marudzikiem na kolanach
    • iska_moniska Badanie słuchu 09.07.04, 14:07
      O matko - i To było prywatne badanie? Zapłaciłaś im za to?
      Do gazety z tym, no i do Owsiaka - koniecznie!!!
      • morsk2 Re: Badanie słuchu 09.07.04, 14:22
        No nie, Szanownemu Panu Doktorowi się zapomniało, że to wizyta prywatna, albo
        tak przywykł do olewactwa na państwowym, że inaczej już nie umie...
        Po pierwsze podaj nam nazwisko tego palanta, żeby go odpowiednio zareklamować
        wokółsmile
        I proponuję, żebyś przekopiowała swój post na e-mamę, szpitale, regionalne i
        gdzie jeszcze wlezie, żeby temu panu odpowiednio obrobić d...
        No i do Owsiaka jak najbardziej!
        • mopek1 Re: Badanie słuchu 09.07.04, 14:52
          Badałam Baśce słuch jak miała ok 3 m-ce (bo nie była badana przy porodzie,a
          nie chciała gaworzyć!) i teżmnie rozwalili organizacją! Podchodzę do
          rejestracji mówię, że na badanie, a pani do mnie - proszę czekać, ja na to ok,
          ale gdzie, a ona obruszona: no tu! na co ja, że tu jest poczekalnie do
          laryngologa i jest tłum chorych smarkających dzieci, a ja mam 3 miesięczne
          zdrowe niemowlę! - baba popatrzyła na mnie jak na wariata, potem chciałam
          objechać lekarza, ale okazał się znajomym ... i tylko grzecznei zapytałam
          dlaczego? - usmiechnął się i nic nie powiedział - Mówię wam walka z wiatrakami
          i z betonem! - dziewczyny wierzcie mi muszą się zmienić pokolenia żeby coś
          drgnęło!
          Kasik, źle mnie zrozumiałaś, nie chodziło mi o to, że taki lekarz na dyżurze
          jest usprawiedliwiony, pisałam tylko jak to wygląda i skąd to się bierze, i że
          niektóre matki z brakiem wyobraźni, którym się wydaje że są sprytne, bo
          załatwią sprawę w nocy pogarszają jeszcze sytuację! A na prawdę wierzcie mi że
          ludzie potrafią wymyślić... szczególnie między 3-4 w nocy smile
          Im więcej czytam tu i na edziecko zdrowie, tym mniej mi się chce w ogóle wracać
          do pracy sad, dobrze, że to dopiero w marcu smile

          Jedzenie - picie: Ja tak jak Kasik, po swojemu, zgodnie z zapotrzebowaniem,
          wiem, ze to niepolityczne i jako przedstawiciel ... powinnam wg książki, ale
          też nie potrafię smile, Baśka czasem pije bardzo dużo czasem wcale, jak jest
          gorąco to soczek Hippa cały (210) i potem herbatka, a mleczko je z piersi to
          nie wiem ile smile, a jak mam za mało to Bebiko Omneo - czasem tej dokładki jest
          30, a czasem 160 smile))

          w Karkowie duszno i gorąco nie do wytrzymania + wiatr jakby miała byc trąba
          powietrzna - czy w tym roku będzie NORMALNA pogoda???
          Pozdarwiam
          Marta

          Ps
          Od wczoraj mam autko! No miodzik poprostu....


          • frytkal Re: Badanie słuchu 09.07.04, 15:14
            Witam!
            Dzięki za uwagi co do picia. Też uważam (teraz), że normy książkowe są do ...
            Córce "wydzielałam", a teraz pije czasem nawet więcej niż jasmile po prostu kocha
            pić - soki oczywiściesmile
            Amatyldo! Ty chyba masz anielską cierpliwość. Ja to chyba bym nawrzeszczała na
            tego lekarza!!! Sytuacja jak z sitkomu "Daleko od noszy". Horror!!! Jak
            najbardziej do prasy i do Owsiaka!
            Pietka - gratuluję wyrozumiałego szefa. Ja niestety mogę tylko w sierpniu
            chodzić na dyżury z Juniorem a i tak obawiam się tego. Bo znając życie będę
            bardziej zaabsorbowana Radem, a powinnam się skupić na kimś innym. Liczę na
            niesprawiających trudności wychowankówsmile
            W poniedziałek wyjeżdżamy do teściów, bo nie wiedzą co to znaczy być dziadkami.
            Musimy się trochę u nich "zasiedzieć". Nie wiem jak bez Was wytrzymam te dwa
            tygodnie. Nie będę oryginalna i powtórzę to co każda pisze przed wyjazdem na
            urlop: już za Wami tęsnię... Ech...a pomysleć, że poznałam Was dopiero pod
            koniec maja...
            • arch.monika Re: Badanie słuchu 09.07.04, 15:42
              Słuchajcie, mam wrażenie że kiedy my śpimy nasze maluchy otwierają swoje małe
              komputerki i piszą na forum maluszków, jak uprzykrzyć życie
              wapniakom.hi,hi,hi
              Kilka dni temu zaczęłyście pisać o marudzacych dzieciaczkach, o tym że ciągle
              chcą jeść lub pierś, że nie śpią w nocy itp. Myśmy do tej pory nie mieli takich
              problemów, ale od wczoraj Dominika szaleje, w nocy cały czas wisiała przy
              piersi, miałam wrażenie że wysssała mnie do szpiku. a cały dzień uproczywie
              próbuje zszargać nerwy babci i mamie..!!!
              A ja poprosiłam moją mamusię żeby przyjechała i zajęła się Małą bo mam dużo
              zaległych projektów i MUSZĘ popracować, a ten łobuzek ma w nosie moje
              obowiązki sad((((( jutro moja mama pojedzie a mi chyba przepadną fajne tematy i
              kasa, buuuuuuuuu. No i co tu zrobić??????

              A poza tym dorwał mnie katar sienny i nie wiem czy można jakieś lekarstwa przy
              karmieniu piersią???

              Amatyldo to badanie słuchu to jakaś totalna parodia i inny wymiar!!!! W którym
              roku my jesteśmy? w 1956? czy co?? Napisz jak radziła Monika na e-mamę bo
              warto żeby reszta dowiedziała się jak to wygląda, W końcu trzeba coś z tymi
              ludzmi zrobić bo oni utknęli w skostniałym komuniźmie....niestety.
              • amatylda Badanie słuchu cdn 09.07.04, 16:45
                hej, dzięki za odzew wink chyba rzeczywiście zrobię Panu dr "renomę", bo już
                gadałam z koleżanką na temat artykułu w Gazecie Wyborczej.
                Gwoli ścisłości wizyta prywatna kosztuje tam 60 zł. (Nie tak najgorzej) Ale tak
                wygląda jak opisałam, bo ja byłam zapisana na prywatną wizytę. Na szczęście nic
                nie zapłaciłam i właściwie tylko czekałam, aż mi ta siostra powie, że mam
                zapłacić!!! No wtedy już bym nie wytrzymała, słowo honoru! Ale... dostałam taką
                kartkę o badaniu na druku Wielkiej Orkiestry, więc pewnie "rozliczą to z
                Owsiakiem", że badania się odbywają, a jak! Szkoda słów. Najlepiej by było,
                gdyby jakiś reporter udał się tam z dzieckiem na badanie i sam zobaczył co się
                tam dzieje i jak traktują ludzi...
                Acha jeszcze mi się przypomniało, że p. dr laryngolog z mojej przychodni
                zalecała mi badanie w AMG, bo tam jest p. dr K. wybitny specjalista już od
                wielu lat najlepszy na Pomorzu!!! Dlatego tak mi zależało, żeby zrobić to u
                niego, no a dodatkowo okazało się, że w Gdyni ten urlop - więc dobrze się
                złożyło. Okazało się jednak, że pan dr żadnym specjalistą (przynajmniej w moich
                oczach) nie jest, na programie komputerowym po 3 badaniach znałam się chyba
                lepiej od niego, a zresztą co tu dużo mówić - jak można ocenić pracę człowieka,
                który nic nie robi, tylko chodzi z kąta w kąt. Wszystko tam robi wspomniana
                niemiła pielęgniarka. Taki to on specjalista. A sam wygląda jak newyspany czy
                naćpany, jakby go popchnąć tak by poleciał, taki bezwolny facet bez chrakteru.
                No to teraz dałam sobie upust, hihi.
                Mam nadzieję, że nikt tego nie wykorzysta przeciwko mnie... ;-(
                Bo najgorzej jak się okaże, że musimy Oskarka jednak u niego leczyć ;-(((((
                Ale modlę się, żeby nigdy już z tym panem nie mieć nic do czynienia i z całym
                jego przybytkiem!!!
                Resztę załatwiam na razie w Gdyni u "zwykłych" laryngologów. Jestem pewna, że
                ci okażą się fachowcami z prawdziwego zdarzenia.
                Dobra teraz już chyba wszystko zrzuciłam z serducha, sorki wink Mopku, mam
                nadzieję, że nie czujesz się absolutnie urażona tym co piszę, bo jestem pewna,
                że tego typu przypadki nie dotyczą ani Ciebie ani najbliższego Twego otoczenia.
                Zresztą myślę (zawsze jeste dobrej myśli), że to odosobniony przypadek na miarę
                kraju! wink
                Pozdrawiam
                Matylda
              • kasik8 Re:Czemu ciagle pada?? 09.07.04, 17:14
                Mam tej pogody serdecznie dosc..i az sie boje puscic Klaudie na kolonie.bo co
                tam bedzie robic? to niech juz lepiej siedzi w domu.
                Oczywiscie ma nos przy szybie i wyglad czy moze nikt do niej nie idze..a ja jej
                tlumacze jak malej dzidzi, ze przeciez wie, ze jej kolezanki wyjechaly i nie ma
                co przy tej szybie siedziec. Nie dziala! Za to poszly w ruch stare
                gazety..ksiazka za wzorowe ze szkoly "Ania z Zielonego Wzgorza" i pare gier
                planszowych..ale jak tak dalej pojdzie to juz nie bede miala co wymyslac. A
                moja Majeczka jak juz kiedys pisalam jest meteopatka i poprostu caly czas mam
                ryk i spanie i tak w kolko..bo ciagle przestaje padac. Znow zaczelo sie to co
                kilka dni temu z zabami tylko ze bez takich nerwow. To znaczy jesc nie chce
                mleka..a jak cos tam je to najlepiej zimne...no ale za to zjadla dzis zupke
                jarzynowa dosc ladnie..i mysle, ze te zeby sie nawracaja co kilka dni i to
                niestety moze potrwac do czasu az sie nie wyrzna.
                Mopeczku ...ja tam wszystko rozumiem...wiem, ze ludzie potrafia byc paskudni i
                meczacy. Hehe pamietam jak robilam kiedys do Dziennika taka wkladke
                Noworodki...pewnie pomorzanki takie cos tez pamietaja..bo to byly zamieszczane
                w gazecie zdjecia dzieciakow nowourodzonych..zdjecia robione jeszcze w szpitalu
                i podawane dane typu data, waga, miara i czyje dziecko i jaki szpital...takie
                pokazanie swiatu dziecka. Znalam wszsytkie statystyki najpopularniejszych
                imion.. i czasem mozna bylo sie usmiac z takich malych potworkow...jak widac
                bylo wyrysowany charakter od pierwszych chwil na buzce. No ale czasem zdarzalo
                sie tak, ze fotograf byl w szpitalach tylko raz w tygodniu i niektore mamy
                poprostu na te foty sie nie zalapywaly..wtedy mozna bylo takie zdjecie
                przyniesc do redakcji osobiscie z danymi i nie bylo problemu z zamieszczeniem
                zdjecia w gazecie.
                Ilez to ja mialam upierdliwych babc..tak tak..nie tatusiowie jak dzwonili to
                dlatego, ze matka im kaze bo dziecko nie wazylo 3400 ale 3405 i natychmiast to
                poprawic..a oni tacy zmeczeni po glosie byli i mieli wszystkiego dosc. Gorzej
                jak wpadala taka bacia do redakcji uwazajac wlasnie, ze to nasz blad, ze zesmy
                nie poczekali na urodzenie jej wnuka i z pretensja przychodzila..nie
                rozumiejac, ze jest to darmowa dobrowolna strona stworzona dla rodzicow a nie
                obowiazek obywatelski redakcji hehe
                A ze do redakcji bez identyfikatora sie nie wejdzie to taka babcia musiala
                zadzwonic z dolu specjalnym telefonem abym zeszla po nia i ja wpuscila...i
                brzmialo to tak:"Dzien Dobry tu babcia prosze zejsc po mnie i mojego wnuka
                zrobic zdjecie trzeba do gazety"...ehehhe
                Tak bardzo sie ciesze, ze nie pracowalam bezposrednio z ludzi tzw. "z ulicy" bo
                bym wymordowala wszystkich i ja to wlasnie Mopku rozumiem. Ja np. nie jestem
                do tego stworzona..ale sa ludzie, ktorzy godza sie na taki zawod.."kontaktowy"
                i wtedy powinni wkazac sie cierpliwoscia i spokojem..a tak naprawde to wkurza
                mnie potem to, ze taka pani doktor X, ktora zmeczona takimi zawracajacymi glowe
                pacjentami w nocy potem bagatelizuje (z uplywem lat oczywiscie) powaznego
                pacjenta.
                Mialam taki przypadek starajac sie o Maje (tak pisze...bo jak jest Maja to juz
                wiem ze staralam sie pewnie o nia hehe) ze kilkakrotnie(3 razy) ladowalam z
                krwotokiem w szpitalu i za kazdym razem bylam traktowana tak samo. Nienawidze
                szpitali i unikam ich jak ognia..mam zestaw tabletek w domu na takie sprawy i
                zawsze probowalam ratowac sie w domu...biorac tabletki przeciwkrwotoczne i na
                krzepliwosc krwi oraz zelazo...ale jak juz nic nie pomagalo..maz ciagal mnie do
                szpitala...ciagnal bo wlasnie tak to wygladalo..po stracie hektolitrow krwi w
                domu...poprostu niosl mnie na rekach do szpitala a za mna ciagnela sie smuga
                kapiacej krwi...w samochodzie folie poroskladanie itp..(byly to zawsze
                niepotwierdzone poronienia)...i za kazdym razem kiedy przyjezdzalismy do tego
                szpitala maz zostawial mnie w poczekalni i jak na zlosc zawsze byla to noc..bo
                caly dzien czekalam az minie a wiadomo na noc sie wszystko nasila...i szedl
                szukac jakiejsc piguly, lekarza czy kogos na dyzurze. Laskawa pani znajdowala
                sie po kilkunastu minutach..obrazona ze musi wogle otwierac
                gabinet...stwierdzajac od razu ze to napewno nie krwotok i maz przesadza..ze on
                jeszcze krwotoku nie widzial, ale kazdy facet to panikarz...maz zadal zejscia
                lekarza..wiec pani laskawie wolala..potem ta sama przeprawa z lekarzem...w
                koncu kaze mnie wprowadzic i zamiera ..potem co sie dzieje? krzyczy na mnie
                lekarz , ze jestem nieodpowiedzialna, ze tak pozno przyjezdzam.. i mowi mi ze
                to krwotok..to ja do cholery od poczatku wiem!...robi zastrzyk ...szybkie
                badania krwi..badania dopochwowe, doplerowskie..nie stwierdza gozow,
                torbieli...nie zna przyczyny!...diagnoza taka..albo wczesne poronienie..albo
                uwaga ! samooczyszczanie sie organizmu.Po czym przepisuje mi leki, ktore moge
                kupic bez recepty i ktore mam juz w domu i wista.. I zawsze to samo..dlatego
                wlasnie wole nie jezdzic...nie zawracac glowy...no raz tylko zostalam i
                transfuzje krwi mialam...no i kiedy mialam w koncu sie poddac kompleksowemu
                badaniu..prywatnie oczywscie! i zajac sie w koncu tym samooczyszczaniem sie
                organizmu by kolejnego nie bylo..to pojechalismy w gory z mezem i przywiezlismy
                Majuszke...w brzuszku...tak wiec oczyscilam sie calkowicie hihih
                Kasik
                • kasik8 Re:I jeszcze kilka wspomnien... 09.07.04, 17:33
                  Ale sie rozpisalam..ale co tam znacie mnie przeciez.
                  Co do dyzorkow nocnych lub wczesno nocnych. To ja pracujac przy zdjecach w
                  gazecie najbardziej nie nawidzilam takch np. mistrzostw pilkarskich..o
                  zgrozo!..w taka srode lub niedziel..czekac trzeba bylo az skonczy sie mecz..a
                  jak pamietacie konczyl sie on o godz. 22 po 22giej..na zdjecia z tego meczu.
                  Potem w takiej np. jak teraz Portugali..fotografofie udawali sie do
                  swoich "laboratorow" hehe i wywolywali zdjecia..potem wrzucali je na swoatowe
                  serwery..potem trafialy one na serwery PAPowisie (czyt. Polska Agencja
                  Prasowa)..gdzie czesto zdjecia byly juz widoczne , ale jeszcze nie do
                  sciagniecia, bo dopiero przechodzily..potem jakis redakczyna zastanawial sie
                  krote zdjecie poscic w gazecie tak, by byc oryginalnym i nie powtorzyc zdjecia
                  z inna gazeta a zarazem by bylo one dobre jakosciowo..no i potem ja musialam z
                  takimi zdjeciami robic fiku - miku..to znaczy wyciac sama reke nachodziaca np.
                  na temat sprawozdania a jest to robota na dobre pol godziny (jesli ma byc
                  soldnie..10 min jesli ma byc odpiersgs)...czesto bywalo tez tak, ze zdjecie
                  bylo fajne ale pilka byla za daleko i taka pilke przesowalo sie blizej nogi
                  pilkarza hehe..takze bywalo smiesznie choc meczaco..bo wychodzilo sie o 12 -1
                  lub 2 w nocy...a nastepnego dnia byl np. dyzur na rano i 9 ta do roboty.
                  Chcialo sie wtedy zostac i spac w redakcji.
                  Rozne rzeczy sie robilo..np. kiedys wymazalismy kota bo zaslanial glowny plan
                  zdjecia a co sie potem okazywalo kot byl tematem reportarzu hehee...czesto
                  zdjecie ladnie wygladalo odwrocone pozomo ale np. napisy na koszulce czlowieka
                  juz pokazywaly nasze niecne numery..czesto tez ludzie bez wyobrazni(znajacy sie
                  tylko na pisaniu a nie na zdjeciach...a czasem i na pisaniu sie nie
                  znali)..przychodzili do mnie ze zdjeciem szpitala przypuscimy w Cholniach..bo
                  jak to pani mowila :"do tego szpitala kupili nowy inkubator, a ze nie bylo
                  fotografa, ktory by zrobil zdjecie tego inkubatora to zamiescimy tylko zdjecie
                  szptala, w ktorym ten inkubator jest..a ze nie mamy aktualnego zdjecia (a bylo
                  to wiosna) to damy to stare (z zimy) i czy moze pani usunac snieg z budynku i
                  trawy a ludzi w czapkach i rekawiczkach ubrac w letnie sukienki??" hehe... inie
                  dalo sie wytlumaczyc, ze takich rzeczy to ja nie umiem ale milo mi ze uwazaja
                  mnie za cudotworce ...po czym taka pani X redaktor szla do naczelnego na
                  skarge, ze nie chce wykonac tego o co mnie ona grzecznie prosi..no i Kasia na
                  dywaniku tlumaczyla wszystko od poczatku..dobrze ze nacz. z wyobraznia jako
                  taka byl i rozumial..ze sniegu nie da sie usunac hehe
                  No itakie wesole zycie mialam w mojej pracy...
                  Kasik
                  • beataj02 Re:lekarze, pogoda, humory, wspomnienia i inne... 10.07.04, 00:17
                    Witajcie...
                    Jak przeczytałam kilka ostatnich historii o naszej służbie zdrowia, to mnie
                    normalnie tąpneło.
                    Matylda, ta Twoja wizyta to przecież jakaś paranoja !! Ale Ty dziewczyno jestes
                    cierpliwa... Ja bym tam już albo kogoś zamordowała, albo poleciała na skargę do
                    dyrekcji, albo coś zdemolowała... No wiem, charakterek to ja mam (oj, coś mi
                    się zdaje, że z Kasikiem bym się szybko dogadała !!), ale krzywdzić dziecka nie
                    pozwolę i koniec. Dlatego przeważnie większość z moich kontaktów z lekarzami
                    kończy się "głośną wymianą zdań" (z wyjątkiem naszej pani doktor, z którą jakoś
                    potrafię się dogadać - widać dobry człowiek). Ale jak się nie denerwować, kiedy
                    wnosisz omdlałe dziecko do szpitala i błagasz o pomoc, a pan doktor (chyba
                    młodszy ode mnie) kwituje: oj mama, nie panikuj, takich aktorów to mamy na
                    pęczki... Zamurowało mnie i nie wiedziałam, kogo mam trzymać: słaniającego się
                    Artka, czy męża, który chciał tłuc pana doktora... Zresztą takich różnych
                    historii było więcej.

                    Wiem, że miałam poruszyć jeszcze kilka tematów, ale po pierwsze - nie pamiętam,
                    po drugie - pora późna, a po trzecie - Artek jutro... dziś o 7.30 wyjeżdża na
                    obóz harcerski, więc chyba juz się położę.
                    Tylko jeszcze jedno na szybko: ja też jestem za tym, żeby mówić dziecku prawdę,
                    zwłaszcza w trudnych życiowo momentach. Z własnego doświadczenia wiem, że to
                    procentuje później na plus, a tez musiałam (podobnie jak Kasik) wiele przykrych
                    rzeczy wytłumaczyć Artkowi.

                    Najlepsze życzenia dla 5-miesięczniaków (wczorajszych - Emilki i Filipka oraz
                    dzisiejszych - Wiktorii, Szymona i Oskara) - rośnijcie zdrowo !!!

                    Pozdrawiam,
                    Beata od Szymona, który ślini się jak bokser...
                    • beataj02 Re:pogoda, humory, wspomnienia i inne... cd 10.07.04, 00:36
                      No właśnie, już wiem, co miałam napisać jeszcze smile) - patrz tytuł !!!
                      Pogoda i humory - to wiadomo ... lepiej nie mówić
                      Wspomnienia - jak zaczynałam pracę w laboratorium fotograficznym (rok 1990),
                      suknie ślubne były przeważnie białe... tak przynajmniej się nam wydawałoi przez
                      trzy dni męczyłyśmy się nad zdjęciami ślubnymi jednej pary, bociągle "wchodził"
                      róż na suknię panny młodej i koszulę pana młodego. Wreszcie udało nam się to
                      zlikwidować. Po kilku dniach zdjęcia wróciły do poprawki z adnotacją: brak różu
                      na strojach państwa młodych... smile)
                      Od tamtej pory już nigdy nie zakładałam "w ciemno" koloru strojów
                      fotografowanych obiektów

                      Teraz już naprawdę idę spać... a czerwone oczy będę tłumaczyc niewyspaniem, a
                      nie płakaniem z tesknoty za Artkiem ...
                      Pa, pa
                      B.
              • kajka.3 Re: Badania, lekarze, alergia 09.07.04, 17:38
                Amatyldo - popieram przedmówczynie - rozdmuchaj tę sprawę... może ktoś to przeczyta i się zastanowi... jeśli będziemy milczeć w takich ważnych sprawach - to będzie tak dalej. Mam ochotę takich ludzi dusić gołymi rękami... I chyba mam szczęście do służby zdrowia, bo w przychodni dla dzieci znalazłam wyrozumiałych lekarzy i miłe pielęgniarki.

                Czasem tak niewiele trzeba, żeby się dobrze poczuć, nawet jeśli problem jest duży. Pamiętam, jak byłam z Mateuszkiem w szpitalu... przyszła w poniedziałek pani dr (siedzieliśmy tam od czwartku) i powiedziała mi, że wyniki badań małego "...są złe... muszę powiedzieć, że bardzo złe..., bardzo złe..."... i poszła sobie!!! W życiu nie miałam większej guli w gardle i przez godzinę nie mogłam dojść do siebie, myśląc, że tracę mojego malutkiego synka... Potem okazało się, że to zapalenie dróg moczowych i że antybiotyk na pewno szybko zadziała... "...a mama niech się nie denerwuje, bo straci pokarm!!!". No pewnie że straciłam.... Dobrze, że zawału nie dostałam... A wystarczyło parę słów wyjaśnienia...

                Ech tam...

                Teraz apropos alergii - p. dr alergolog przepisała mi "Buderhin" w postaci kropli do nosa. Używam sporadycznie, przeważnie w b. ciepłe dni i wtedy, gdy wybieramy się na łono natury... działa!

                Na razie tyle - pogoda strasznie męcząca - pioruny w nocy strzelały, że hej... a dziś lało do południa, teraz mokro jest i do d...
                Pa K. zmęczona i jakoś przygnębiona służbą zdr.
    • kasia_kp Re: LUTY 2004, wieści z mazowieckiego .O Jasiu P. 09.07.04, 19:01
      Ale tu u was fajnie i mimo ze gdzie niegdzie brzydkiea pogoda tak ciepło .
      W tej warszawie to do południa było upalnie a póniej mały psikus i buuuuuuuurza
      pózniej juz tak komfortowo się zrobiło


      dziewczynki obiecałam ze napisze coś o sobie sorki ze tak bez ładu i składu ale
      za nieddługo wyjerzdzamy na lipcówke :o)

      Jasulek zaszcycił nas swą obecnością 27/10/2003 (miałm termin na 24/12/2003)
      wazył 1970 (spadek do 1600) wzrost 47 .Urodził sie na karowej w Warszawie.I w
      warszawie tez mieszkamy do chwili obecnej.

      Chciałabym porównać mojego Jaśka .... smiesznie brzmi ale uwierzcie ze mój
      Jasieniek taki wyrywny do tych nowych umiejętności nie jest .
      Do niedawna jedyna umiejętnością jaka moglismy się pochwalić to tylko ładne
      wspieranie się na raczkach i przewrót z brzuszka i z porotem (dostalismy
      niezły ochrzan od neurologa - bo troche dalismy ciała z rechabuilitacja
      Jasia ).No i ze zdwojona siłą od trzech tygodni rechabilitujemy Jasia .Co dało
      w rezultacie duzy postep bo jasiek wzioł się do nauki raczkowania (juz pisałm
      ze fajnie wyglada bo szoruje buzia po wersalce ;o)

      No i nie mozemy się na razie pochwalić ani jednym ząbkiem (ba nawet mimo
      naszego zdziwienia powiedział nam ze jeszcze przyjdzie nam zaczekac na ząbki
      troche czasu .......
      boze a ja myslałam ze Jaś taki niedobry bo ząbkuje brrrrrrrrrrr to jak będzie
      wygldać ząbkowanie.

      Jeśli chodzi o nowe pokarmy to ........... zaczynamy od zera a właściwie
      zaczniemy od zera bo Jaś właśnie dostał jakieś potwornej alergii która niechce
      zginąć a juz tydzień jest na samym mleczku (Nan AR)

      A NAN AR bo JaŚ ma najprawdopodobniej refluks żołądkowy (jesteśmy w trakcie
      diagnozowania ). Jedziemy od dwóch dni na Cordinaxie i nadal Jas ulewa .

      Co znaczy ulewający ośmiomiesięczny Jas to napewno wie Ola i Antoś (i ich
      ładny koc ;O)

      Do tego niebawem będziemy mieli usuwnego mieli paskudnego naczyniaka na oczku
      (na samej gałce ocznej )

      Do tego Jas do tej pory nie nauczył sie gawozyć sad
      chciaż ostatnio zaczął piszceć aaaaaaaaaaaaaaaaa (i to ma być gawozenie )
      Jaś jeszcze nie siedzi samodzielnie nawet posadzony po chwili składa się jak
      scyzoryk albo robi wielkie buuuuuuuuuuuuuum.

      Dziewczynki czy gdzieś w wątku piszecie ile wazą Wasz dzieciaczki. Nie mam
      serca czytac 2 tysięcy postów (choć wydaje mi sie ze na wyrywki to chyba z
      500 bedzie ;o) no i umięjętności.

      Dobra koniec tego chwaluchowania o Jaśku P.
      Lece na pizze hi hi hi (dbam o swoją nadwage z ciązy )obecnie 14 kilo .

      Buziaczki dla was i dla wszystkich lutowych i nie lutowych dzieciaczków.

      Pozdrawiam
      i pewnie jeszcze wpadnę wieczorkiem i nadrobie zaległosci
      • iska_moniska O Jasiu P. 09.07.04, 19:19
        Hahaha - ja też mam w domu Jasia P, ktory 28.07 skonczy 9 lat (waga urodzeniowa
        4950g i 62cm, na dzis - ok.38kg, 154cm).
        Ale na tym forum jestem z uwagi na Tosię P, która w poniedziałek skończyła 5
        miesięcy. W chwili urodzenia ważyła 4150g, a dzis ponad 8300g.
        Pozdrawiam cieplutko
        Monika - mama Tosi, która tez zna smak coordinaxu
      • kajka.3 Re: O Jasiu P, szczepieniu i gaworzeniu. 09.07.04, 19:39
        Oj, gdybym tylko moła wysłać te wszystkie dolegliwości maluszków w kosmos... żeby nigdy nie wracały i nie dręczyły mamuś...

        Śliczny ten Jasiek - pooglądałam sobie - jaki był tyciuni...
        Wczoraj szczepiliśmy się i mam świeże dane Matejko ma prawie 5 m-cy (za tydzień) i waży 7360g - taki średniaczek.
        Świetnym znieczuleniem przy szczepieniu była Emla i Alicja (8), która pokazywała małemu zabawki i śpiewała wesoło, dopóki nie zobaczyła igły (sama panicznie się boi). Potem już tylko rozpaczliwie mówiła "... nie patrz Mateuszku... nic nie boli...", ale i tak zagadała go, no i mały nie płakałsmile))

        Matejko gada sporo, ale tylko samogłoskami. Nie ma gagaga, ani dadada...Czy powinnam się martwić??? Na razie się zastanawiam...
        Pozdrawiam Kasia
        • tjoanna służba zdrowia i troski młodych mam 09.07.04, 20:32
          Kasiu, ale Ci współczuję tych kilku strasznych chwil z Mateuszkiem. Co za okrutna bezmyślność!
          Taaak, przekazywanie informacji to chyba zwykle słabsza strona lekarzy. Wiecie, ile szwów ma Szymonek? Bo ja spytałam i już wiem: "tyle, ile trzeba".
          Co do gaworzenia to coś Ty!smile Wszystko jest ok! Szymon ostatnio głównie skrzypi. A czesto milczy sobie i już.
          Matyldo, Twoją opowieścią jestem po prostu zbulwersownana! To brzmi jak z opowiadania Kafki! Co za absurd! Koniecznie coś z tym trzeba zrobić! Hihi, szkoda że Kasika tam nie było wink) Ktoś by usłyszał trochę prawdy o sobie.

          Zytko, widzisz, jak się Emilka rozwija, masz porównianie z synkiem, jak jest wszytsko ok, to się nie bój! I daj znać, co wyszło w badaniach. Będziemy trzymać kciuki!

          Szymon ostatnio nie chce spać na plecach. Na brzuchu nie umie (wbija nos w materacwink więc leży na boczku, ale nie wiem, czy to dobrze, bo sobie łapkę przygniata. W ogóle strasznie ruchliwy się zrobił ostatnio i przewinąć go to nie lada wyczyn.

          Pozdrawiam,
          Joanna
          • asialc1 Re: 5 m-cy, wszystko po troszku 09.07.04, 21:38
            Witam!

            Dużo zdrówka, samych pogodnych dni i wszystkiego naj, naj....dla Emilki i
            Filipka.
            Duży całus od Natuni i buźka od "forumowej cioci" Asi

            Monisiu, ale Ci zadroszczę pracy w domku.

            Edytko, my robilismy zaproszenia na chrzest Natalki sami. W srodku po jednej
            stronie daliśmy zdjęcie Natuni i napisalismy modlitwę do Anioła Stróża a po
            drugiej standardowy tekst zapraszajacy na uroczystość chrzcin.

            Joasiu, dziekuję Natalka czuje sie lepiej. Co prawda wczoraj miała kiepski
            dzień, bo cały czas marudziła, ale to na to ciśnienie.
            Nie martw się o rączkę Szymusia.Natalka od samego poczatku spała tylko na
            boczku, chociaż teraz od kąd nauczyła się przewracać na brzuszek śpi tylko w
            ten sposób. Ciagle robie zdjęcia, bo figury robi przy tym niesamowite smile
            Zgadzam się z Tobą, że gdyby mozna było wziąć cały ból na siebie dziecko nie
            nauczyło by się zycia ale gdy patrzę jak cierpi....sama rozumiesz.
            Ciesze się, że już Ci lepiej smile Oby tak dalej smile

            Matylda, to co wyrabia się w słuzbie zdrowia przechodzi wszelkie granice. Az
            brak słów... Dziwie się tylko, ze spotkało to Was podczas prywatnej wizyty.
            Podziwiam Twój spokój. Ja bym chyba nie wytrzymała.
            Zgadzam się z dziewczynami. Musisz to koniecznie nagłośnić.
            Ja sama już też przestałam leczyć się państwowo. Szkoda nerwów i zdrowia.
            Pieniedzy w ten sposób też się nie oszczedza.Wolę zapłacić w prywatnej klinice
            i wiedziec że będę mieć fachową opiekę i że sprzęt się nie popsuje.
            Mam tu w Warszawie taką zaufaną klinikę i wspaniałych specjalstów.
            Państwowo chodzimy tylko z Natalką na szczepienie, bo przychodnie mamy obok
            domu.

            Rita, moja Natunia wypija dziennie cały soczek Gerbera, ale jeszcze dolewam do
            niego ciepłej wody oraz herbatki. Zależy od dnia. Gdy jest gorąco wypija więcej.

            Kasiu od Jasia, masz wspaniałego synka. Trzymam kciuki za usuniecie naczyniaka.
            Oby już nigdy nie musiał niczego takiego przezywać.

            Natunia coś marudzi, muszę do Niej zajrzec chociaż jest z Tatą i wujkiem smile

            Moja ukochana Natalka
            www.cichocki.net
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
            • asialc1 Re: tanie noclegi w Trójmieście? 09.07.04, 21:47
              Zapomniałam spytać.
              Pomorzanki, czy macie jakies namiary na tanie noclegi nalepiej w Gdańsku lub w
              Sopocie? Brat chce się wybrać na kilka dni. Może znacie jakies fajne miejsce.
              Bedę wdzięczna.
              Asia
            • morsk2 Re: różne takie i lista 09.07.04, 22:58
              Kasik, hehe..tego "wyciętego" kota to pamiętam...więc to Twoja sprawka?wink
              A a propos tego dodatku z niemowlakami - my mieliśmy takie zdjęcie zrobione w
              szpitalusmile I wcale nie babcie, ale dziadek chciał wytaczać gazecie proces, bo
              uznał, że dziecko źle wyszło, bo w rzeczywistości 100 razy ładniejszebig_grinDD

              Co do alergii, to moja alergolog też mi zapisała te same krople do nosa co ma
              Kajka. I pozwoliła doraźnie łyknąć Claritine. Na razie zawzięłam się i nic nie
              brałam oprócz wapna, ale męczylam się okropnie... Chwilowo katar mi odpuścił,
              ale jak znowu paczka chusteczek będzie mi starczać na 2-3 dni to skapituluję...
              (pisząc "paczka" mam na myśli kartonik 100 szt. rzecz jasna, innych nie
              kupuję...)

              Chciałam dziś jakoś fajnie spędzić ostatni dzień sam na sam z córeczką, a tu
              taka kicha, cały dzień ulewa i siedzenie w domku, buuusad(( Żeby chociaż
              weekend był jakiś możliwy...
              A jutro kończymy 5 m-cy! W ogóle ne wiem jak to zleciało...

              Kasiu_kp, no kłopot z Tobą... Tak bez wpisowego byś chciała? Nawet deklaracji
              żadnej...smile)) No w drodze wyjątku Cię dopiszę... tak poza klasyfikacją, na
              końcu, bo chyba nie chcesz się narazić Szefowej wciskając się przed nią?wink

              malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa
              niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581)
              emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa
              beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów, (gg 4964077)
              silije.amj - Ania i Emilia (1.02.04), 2, Poznań
              beatkak2 – Beata i Oliwia (2), Świdnica, 1.02.04
              jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków
              beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299)
              arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice
              krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448)
              kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk, (gg 3361511)
              iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728)
              aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705)
              xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
              atena17 – Aneta i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
              pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031)
              mgocha – Gosia i Kacper (8.02.04), 1, Katowice
              zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd.
              morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477)
              tossca - Marzena i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940)
              amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500)
              asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634)
              frytkal – Rita i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384)
              kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947)
              margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654)
              atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa
              belcia22 - Iza i Julia (18.02.04), 2, Wołomin
              kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504)
              kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308)
              nitkanitka - Ola i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219)
              asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa, (gg 1738183)
              natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551)
              mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975)
              tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa
              dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa
              pyzapyza - Marta i Agata (21.02.04), 1, Poznań
              ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384)
              ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1,
              aniaimax – Ania i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań
              svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew
              sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1
              aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419)
              margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026)
              poza klasyfikacją wiekowąwink))
              kasia_kp – Kasia i Jaś (27.10.03), 1, W-wa

          • aniaimax Re: służba zdrowia i troski młodych mam 09.07.04, 22:25
            Cześć Mamuśki!!!
            Dawno mnie nie było, a to dlatego, że mały jest ostatnio cierpiący sad( - zęby i
            chyba nic na ten temat nie muszę pisać, bo czytam regularnie i wiem, że wiele z
            Was ma ten sam problem.

            Witam nową mamusię i spiesze poinformować, że mój mały Maksio ur.23.02 ważył
            3760, ale mierzyli go tylko do posladków(ciekawe dlaczego??) teraz waży 7200,
            mierzy 76 cm. Przewraca się na brzuszek, śpi na boku, gada jak najęty i
            generalnie rozwija sie przeciętnie. Ostatnio nauczył sie krzyczeć z radości,
            ale jeszcze troche boi sie tego dźwieku - ubaw po pachy smile)).
            Na razie kończębo muszę odpocząć
            Buziaki dla maluszków
            Ania z Maksiem

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11595056&wv.x=2&a=13610505
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11595056&wv.x=2&a=13741872
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11595056&wv.x=2&a=13805596
            Co do jedzonka to mały je wszystko co znajduje sie w zasięgu jego ust - nie
            grymasi smile)) (jeszcze). Soczki uwielbia i pije tyle ile potrzebuje. smile)

            Matyldo tak się zdenerwowałam czytając Twój post, że zaczęłam klnąć jak szewc.
            Ja niestety mam bardzo wybuchowy charakter i podziwiam Twój spokój. Masz chyba
            stalowe nerwy.
            Miałam dzisiaj dużo tu napiasać ale oczywiście o połowie tematów zapomniałam,
            jak mi się przypomni to sie odezwę z drugim postem wink.
            • natder Re: służba zdrowia i troski młodych mam 09.07.04, 23:24
              Wszystkie zamartwiające się mamy - trzymajcie się cieplutko, będzie dobrze
              (wiem wiem łatwo powiedzieć - trudniej zrobić). Ja na własną rękę zrobiłam
              posiew Malwinie i nic w badaniu nie wyszło i chyba jeszcze trochę i
              spanikuję... dzieciak je ładnie, długaśna jest okropnie ale jakie chucherko...
              Na razie podaję zupki, deserki i kaszkę i jeszcze ze dwa tygodnie muszę
              poczekać na efekty. Jak panna nie zacznie przybierać to też trzeba ją będzie
              diagnozować sad(( A o moich doświadczeniach ze służbą zdrowia po urodzeniu
              Natalki to już nawet nie chce mi się pisać...
              Malwiniątko tymczasem nauczyło się przekręcać na brzuszek (wreszcie!) i ćwiczy
              jak najęta. Do tego gada na cały regulator i zachwyca się swoim pięknym
              głosem wink Coś mi się zdaje, że mi dwie śpiewaczki operowe pod bokiem rosnąwink
              A z przyjemniejszych tematów: czy ktoś wybiera się z maluchem na wczasy w
              ciepłych krajach???
              • tjoanna Pierwsza! "Grzeczne" dzieci i in... 10.07.04, 12:14
                Czyżbym była dziś pierwsza?? Bardzo dziwne, biorąc pod uwagę, że już południewink

                Mamom martwiącym się, czy dzieci prawidłowo się rozwijają, przypominam, że w książeczce zdrowia dziecka (tej z huggisami) na str.14 jest do uzupełnienia "karta psychoruchowago rozwoju dziecka". Można sobie sprawdzić. Szymon był trochę do tyłu, a teraz jest do przodu! Rehabilitacja działa cuda smile

                Mopeczku, DZIĘKI!! Kropa na czole znika i wysypka też! Nie wątpię, że to dzięki Twojemu pozytywnemu myśleniu!! wink

                Powiedzcie, co sądzicie o słowie "grzeczne" w kontekście niemowlęcia? Ja go nie używam i uważam, że jest bez sensu. Rozumie się przez nie chyba posłuszeństwo rodzicom - co nie jest w tym wieku możliwe, a i później nie zawsze pożądane - oraz że dziecko jest spokojne, czyli coś, co wynika z temperamentu i na co nie ma się wpływu. Trochę mnie irytuje, jak tak np.prababcia Szymona tak o nim mówi. Tak samo, jak to, że kiedy płacze, jest "niegrzeczny". Tak jakby płakał komuś na złość, a nie dlatego, że się źle czuje...

                Dobrego dnia! Dzisiaj tak ładnie, że chyba sobie do Lasku Bielańskiego pojedziemy smile
                Joanna
                • mopek1 Re: Druga! "Grzeczne" dzieci i in... 10.07.04, 12:39
                  No tak Joasiu, masz absolutnie rację smile Ja mówię czasem o Basi, że grzeczna,
                  albo nie - ale traktuje to jako żart, bo jasna sprawa, że z faktuczną
                  grzecznością ma to niewiele wspólnego, czasami mówię też że np. była wyjątkowo
                  uprzejma itd.

                  wczoraj wieczorem znowu był mały sajgonik, zębów dalej nie widać, głodna chyba
                  nie jest, bo odrzuca i pierś i flaszkę i słoiczek sad A może się nauczyła przez
                  te 3 dni, że się usypia na rączkach??? Miałam trochę takiego wrażenia, że sporo
                  w tym płaczu histerii, zwłaszcza, że na rączkach było ok, a w dużym pokoju
                  nawet usmiech, płacz po wejściu do sypialni i spazmy przy próbie odłożenia do
                  łóżeczka sad No, a takie grzeczne dziecko miałam! Macie jakieś pomysły, co z tym
                  zrobić ???
                  • mopek1 Re: Wakacje 10.07.04, 12:44
                    Hmm.. u nas to bardzo trudny temat, bo mąż pracocholik sad, najpierw obiecał, że
                    na 2 tyg, potem już może tylko na tydzień, a teraz obowiązuje wersja, że
                    jakbyśmy sobie pojechały na dłużej, ale gdzieś blisko np z moim tatą, to on by
                    do nas wpadał na 3-4 dni, a potem na 2 dni do pracy. Nawet się trochę
                    pokłuciliśmy na ten temat, no bo w końcu ile ja mam lat, żeby jeździć na
                    wakacje z tatą smile, a tak serio, to chcę, żeby on też trochę odpoczął, tylko jak
                    mu wytłumaczyć, że bez niego się nie zawali (he, he zwłaszcza, ze ostatnio wali
                    się nawet jak on jest!) No nie wiem co z tego w końcu wyjdzie sad
                    • arch.monika Re: Wakacje 10.07.04, 14:35
                      Mopku wiem co to znaczy pracoholizm, bo oprócz architekury mam przyjemność mieć
                      drobne udziały w spółce rodzinnej, którą rozkręcił mój tatko a teraz razem z
                      bratem działają i wykańczają się fizycznie (ciągłe podróże) i psychicznie (jak
                      załatwić nowe zamówienia i ściągnąc pieniądze od dłuzników) Im większa firma
                      tym wiecej zaobowiązań i mniej czasu na wakacje.
                      Niestety w Polsce ustawodawcy mają w głębokim poważaniu przedsiębiorców i
                      najlepiej obciązyli by ich wszelkimi możliwymi podatkami, nie patrząc że ci
                      ludzie przecież zmniejszają bezrobocie w danym regionie.

                      Asiu, praca w domu ma wiele zalet kiedy jest dzidziuś ,ale z drugiej strony
                      ciągle się jest w pracy i nie ma czasu na relaks.

                      Jeżeli chodzi o wakacje to my we wrześniu mamy duzą rodzinną imprezę w Paryżu
                      (wesele) i bardzo chcieliśmy połączyć to z wypoczynkiem, tylko straszliwie się
                      gryziemy jak tam dojechać. Samochodem daleko ( z dzidziusiem), nawet z przewami
                      na nocleg, a samolotem mniej wygodnie, bo nie mam mozliwości zwiedzania po
                      drodze i bagaże trzeba ograniczyć.... Więc jesteśmy w kropce.sad

                      Gosiu (malwes) w sprawie młodej niani to ,mam nadzieję, nie zawieralaś cichego
                      układu z moim męzem????? hi,hi,hi... ale nie do końca mogę się zgodzić z Twoimi
                      argumentami dot. starszych niań, bo niania mojego chrześniaka (ok. 60-tki) jest
                      młoda duchem, nakręca dziecko pozytywnie , a jak trzeba to popierze i
                      poprasuje,i jest na każde zawołanie, co z wiadomych powodów trudno byłoby
                      wymagać od młodej dziewczyny.

                      Wasze doświadczenia ze służbą zdrowia są przerażające. W swoim życiu leżałam 2
                      razy w szpitalu ( z dzidziusiem w brzuszku i poporodzie) ale nie mogę narzekać
                      na opiekę, nawet wielokrotnie byłam pozytywnie zadziwona zachowaniem
                      pielęgniarek i lekarzy.( oczywiście zdarzały się jednostki nieprzyjemne, ale to
                      normalne)
                      Mam nadzieję że przypadki które opisujecie wkrótce bedą nalezały do rzadkości..

                      całuski dla 5-cio miesięczniaków, sto lat i wszystkiego naj, naj, naj,smile)))))

                      PS. Kasiku , tej pani która chciała żebyś usunęła śnieg ze zdjęcia trzeba było
                      powiedzieć żeby sobie wzięła suszarkę do włosów i tak długo nagrzewała aż się
                      śnieg roztopi..smile))))))))))))))))))))albo zawołała Coperfielda..smile))))))))))

                      • arch.monika Wakacje, praca, niania, słuzba zdrowia,Coperfield 10.07.04, 14:38
                        Oczywiście tak powinien brzmieć temt poprzedniego postu.
                        • frytkal maluch 11.07.04, 00:26
                          Hej!
                          Albo dzis śpicie, albo coś mi komp nawala. Ale jeśli to to pierwsze to jak
                          wrócę z urlopu to może nie będę miała zaległoścismile

                          Wiecie co? Rado wczoraj w nocy dał nam taki koncert, że głowa boli. Wył ponad
                          godzinę. Chyba z głodu, ale cyca nie chciał, wręcz odwracał się demonstracyjnie
                          od niego. Dopiero jak się pożądnie wywrzeszczał na "opka" u taty to się
                          uspokoił, w miarę... Aż boję się dzisiejszej nocy....

                          Ale są też wesołe chwile. Dziś Junior rozpoczął intensywny kurs raczkowaniasmile
                          Aż zanosiłam się od śmiechu! Dupka do góry i brodą po macie! Zupełnie tak jak
                          któraś z Was wcześniej opisywała (przepraszam, ale zapomniałam która...Kasia,
                          tak?)

                          Już późno, wszyscy "moi" już śpią, a ja zbieram myśli do wyjazdu. Przed nami
                          ponad 8h w pociągu i 2 tygodnie "wypoczynku". Nie przeraża mnie podróż z
                          dziećmi i jak poradzą sobie w pociągu, ale to jak się zabierzemy z całym
                          ekwipunkiem.

                          Oj chyba idę spać. Coś nie chce mi się wierzyć, że dziś tu tak cicho....
                          Buźki dla wszystkich maluszków. Pa! Mamuski. R.

                          PS. Radzio lubi soczki. Na razie dostaje jabłkowy i ewentualnie z dodatkiem
                          dyni. Całkiem dobrze radzi sobie ze smoczkiem-dziubkiem (coraz mniej ląduje
                          poza buziąsmile. Kaszka jest raczej feee...
                          • beataj02 Co się dzieje, wakacje, dziwna mama... 11.07.04, 12:45
                            Co się dzieje ??? Czy ja dobrze widzę ? Pogoda, weekend i proszę - forum
                            zamarło smile) Ale cieszmy się, że możemy fajnie spędzać czas z maluszkami, bo
                            nareszcie nie pada, nie wieje... (przynajmniej czasami).
                            Szymon śpi na balkonie, bo zamierzamy później wyjść na dłużej, Artur szaleje na
                            obozie na Mazurach, mąż pojechał zawieźdź rodziców do rodzinki, w domu cisza,
                            aż w uszach dzwoni... więc ja korzystam z okazji i do kompa smile)

                            Wakacje... jeszcze troszkę; w drugiej połowie sierpnia agroturystyczne dwa
                            tygodnie pod Leżajskiem. Cisza, spokój, komórki słabo działają - po prostu raj.
                            I koniecznie całą rodziną (włącznie z psem)!! Artek nawet coś przebąkuje o
                            śwince morskiej, ale udaję, że tego nie słyszę... Świnka do Babci !!

                            A teraz mam do Was kilka pytań, a właściwie jedno najistotniejsze: jak
                            reagujecie na płacz Maluszka ? Już wyjaśniam o co chodzi. Wczoraj spotkałam
                            swoją znajomą, mamę 4-miesięcznych bliźniaków. No i okazało się, że Szymon jest
                            rozpieszczonym krzykaczem, który wymusza płaczem wszystko...Zaznaczam, że przez
                            prawie dwie godziny Szymek zapłakał (a raczej zaskrzeczał) raz - z głodu (nie
                            mogłam go nakarmić i musiał poczekać 20 minut)i faktycznie wzięłam go wtedy na
                            ręce. Wg mojej znajomej dzieci należy wychowywać od początku; jej dzieci
                            wiedzą, kiedy jest pora karmienia, zabawy, spania... i nie nosi się ich na
                            rękach na każdy płacz. W nocy nie jedzą, bo noc jest od spania (śpią 10 h !),
                            posiłki są o stałej porze, a pomiędzy nimi - picie. Serce mi się krajało, jak
                            opowiadała, że jeden maluch płakał ostatnio 2 i pół godziny, a ona się nie
                            ugięła i go nie wzięła na ręce, bo był przewinięty, nakarmiony i nie było
                            innego powodu. No i teraz mam problem: czy ja jestem nieodpowiedzialna matką,
                            która rozpuszcza dzieciaka ? Co prawda Artka wychowywałam tak samo, też go
                            niańczyłam, przytulałam i brałam na ręce, gdy płakał, a dziś jest świetnym,
                            odpowiedzialnym chłopcem, ma ze mną dobry kontakt i jakoś nie widzę, żeby nie
                            wiedział jak ma się zachowywać. Co myślicie na ten temat ? Też rozpieszczacie
                            swoje dzieci smile) ? A może to jest miłośc do nich i normalna opieka ??
                            Trochę się wczoraj zbulwersowałam i stąd te moje pytania...

                            Ściskam Was i nasze Maluszki ciepło, idę porozpieszczać swojego Szymcia - będę
                            całować go po brzuszku (jak się obudzi) smile)

                            Beata od Szymona

                            PS. Wczoraj zadzwoniłam na obóz do druhny Artka, żeby z nim pogadać (telefony
                            może mieć tylko kadra - żeby nie zginęły). Jest szczęśliwy, zadowolony i mam
                            zadzwonić w środę. Gdy zapytałam dlaczego w środę, odpowiedział "no dobra,
                            możesz we wtorek, ale nie za wcześnie; a w ogóle to mam mało czasu i musze
                            lecieć, buziaki". Rozmawiał ze mną niecałe 3 minuty... Chyba go rozpieściłam w
                            dzieciństwie... sad( a może po prostu dobrze się bawi smile)
                            • frytkal Re: Co się dzieje, wakacje, dziwna mama... 11.07.04, 13:31
                              Hej Ciche Kobietki!
                              Od razu widać, że wakacje i pogoda!!

                              Beatko, z Tobą i z tym "rozpieszczaniem" wg mnie wszystko w porządku. Przyznam,
                              że czasem pozwolę Radkowi trochę popłakać, ale nie za długo. Ale uginam się
                              przed nim. No jak tu nie przytulić się do tak fajnej malutkiej i ciepluchnej
                              istotki, nie? Ja przytulam, głaszczę, całuję, a On prześlicznie uśmiecha się do
                              mnie swoimi dwoma ząbkami i robi takie słodkie minkismile I jak tu sobie tego
                              odmówić! Uważam, że jednym z elementów dobrej miłości jest poprostu bycie
                              razem, blisko, przytulanie się. Liwka choć ma już 3 lata (i starasznie duża z
                              niej baba) to nigdy nie odmawiamy jej tej bliskości. Zawsze któreś z nas, ja
                              albo mąż - w zależności kto ma wolne ręce, nosimy ją, bo po prostu też
                              potrzebuje czasem być małą dzidzią. Dlaczego mam jej tego zabraniać? Takie są
                              prawa dziecka.

                              Ech sentymantalnie mi się zrobiło... Idę się pakować, a dużo tego będzie, oj
                              dużo...

                              Buziaki dla Maluszków. Pa!

                              P.S. Wg mnie kilkumiesięczne dzieciaczki nie rozumieją, że MUSZĄ poczekać na
                              obiadek. Chce jeść to MUSI dostać jedzonko.
                            • arch.monika Co się dzieje, 11.07.04, 13:45
                              Faktycznie cisza w sieci, a może przeniosłyście się na inne forum???? Podajcie
                              chociaż namiary smile)) Ale chyba musimy się przyzwyczaić bo wakacje i do września
                              tak będzie wyglądać, niestety.....sad(( Dobrze że podczytuję "w oczekiwaniu" i
                              poznaję Was trochę lepiej. Ale naprawdę miałyście power w ostatnim miesiącu,
                              jestem na 18 stycznia, a to dopiero połowa postów.!!!!!!!

                              Beatko, ja też reaguję na kazdy płacz Dominiki i wcale nie mam wyrzutów
                              sumienia, chociaż to takie "niepedagogiczne". Wychowujemy córeczkę tak jak nam
                              podpowiada serce czy intuicja. a malutka cudownie się rozwija, jest radosna,
                              zaineresowana światem, a jeżeli potrzebuje do poczucia bezpieczeństwa naszego
                              przytulania, to ma do tego prawo.I tylko śmiejemy się kiedy "starsi" rodzice
                              mówią "No tak pierwsze dziecko wychowuje się tak książkowo", hi,hi,hi już dawno
                              rzuciłam wszystkie ksiązki w kąt, i narazie nie mam ochoty do nich wracać.
                              Tylko dziwię się jak rodzice mogą wytrzymać rozpaczliwy płacz swojego dziecka,
                              (bo tak piszą w poradnikach) my mamy za wrażliwe serca...

                              Życzę miłej niedzieli i uaktywnijcie się od poniedziałku !!!!!!!!!
                              • tjoanna Re: Co się dzieje, 11.07.04, 14:41
                                Zaspakajanie potrzeb niemowlęcia, przytulanie go, noszenie i pocieszanie jest jak najbardziej PEDAGOGICZNE! Wszystkie poradniki trąbią, że niemowlęcia nie da się rozpieścić, że DOpieszczone niemowlę to dojrzały emocjonalnie, pewny siebie człowiek dorosły. Ciekawe, jak wytłumaczyć niemowlęciu, że się nie ma dla niego czasu. Ono się czuje po prostu opuszczone.
                                Jejku jak mnie wkurza to HODOWANIE sobie dzieci!! One się nie prosiły na świat, wiec jak komuś przeszkadzają, to ten ktoś sam sobie jest winien.
                                Stara szkoła... Dziwię się, jak można jeszcze tak myśleć.
                                Pozdrawiam i trzymajcie tak dalej dziewczyny, Jesteście super mamami!
                                Joanna
                                • tjoanna Coś mi się jeszcze przypomniało... 11.07.04, 17:45
                                  Słyszałam, że dzieci z domu małego dziecka nie płaczą. Wiedzą, że i tak nikt nie przyjdzie. Takie są dobrze wychowane i GRZECZNE. Smutne, nie?
                                  J.

                                  PS. Właśnie wróciliśmy z półtoragodzinnego spaceru i padam na twarz! Gdzie się podziała moja kondycja? sad
                                  • zyt Re: Ratunku ospa!!!!! 11.07.04, 18:35
                                    Dziewczyny ja już nie wyrabiam.

                                    Biegam z malą na rehabilitacje bo ma krzywą głowę jest juz dobrze ale biegamy
                                    dalej.Do tego neurolog ,USG,
                                    DR Metheizel jest podobno ok, tak twierzi moja lekarka.U nas przyjmuje ona raz
                                    w miesiącu ale u niej jeszcze nie byłam .W AM chodzę do Jerzego Pienczk( tak
                                    jest na pieczątce)ale on mnie denerwuje że mi nic nie mówi,jego odpowiedź na
                                    moje pyt to że w medycynie jest różnie i nic nie można powiedzieć.We wtorek idę
                                    na USG do Tczewa ale nie wiem jaki tam mają sprzęt.

                                    W dodatku Kamil zaqchorował na ospe,ma dopiero pierwsze plamki,a miał kontakt 2
                                    tyg. temu z chorą dziewczynką.Jak jeszcze Emilka zachoruje to będę uziemiona
                                    przez miesiąc w domu.Nie wiem czy można wychodzić na dwór z takim zaospionym
                                    dzieckiem,czy ma siedzieć w domu.
                                    Widzę ze nie tylko ja mam przeżycia w przychodniach a do AM jeździłam też Na
                                    badanie słuchu u córki mojego męża,na szczęscie sprawa już się zakończyła, ale
                                    tak jak dziewczyny jestem za rozdmuchaniem tej sprawy i niech sobie nie myślą
                                    ze my sobie tak damy!!!

                                    ps U nas w Starogardzie Metheizel bierze 50 zł za wizytę
                                  • beataj02 Re: normalna mama ... 11.07.04, 19:39
                                    Żeby nie było wątpliwości, to wyjaśniam:
                                    1. nie mam wyrzutów sumienia, że zajmuję się dzieckiem, kiedy płacze - od
                                    tego jestem mamą !
                                    2. staram się nie przeginać w żadna stronę, tzn. nie jestem matką - tyranem,
                                    ale też nie pozwalam wchodzić sobie na głowę
                                    3. Artek jest dobrze wychowany, czyli uprzejmy, uczynny itd, ale potrafi też
                                    coś "zmalować", czyli bywa niegrzeczny - jak to dzieciak
                                    4. w taki sposób zamierzam również wychować Szymona, który ma chwilami
                                    zadatki
                                    na "BinLadena", ale uśmiecha się tak uroczo, że wszystko mozna mu darować smile)
                                    5. nie lubię słowa "gzreczny", bo jest tak szerokie jak horyzont
                                    ...
                                    mogłabym wymieniać jeszcze długo, tak samo jak każda z Was. Bo jak się
                                    zorientowałam jesteśmy normalne !! Czyli kochamy swoje dzieci, martwimy się o
                                    nie, troszczymy, opiekujemy... Tylko szkoda mi tych dzieciaków od
                                    znajomej. I tak jak pisała Asia nie słyszałam, żeby one płakały sad( Bo i po co ?

                                    Pozdrawiam,
                                    normalna Beata od Szymona
                                    • asialc1 Re: normalna mama ...Troszkę o Natalce 11.07.04, 21:22
                                      Witam!

                                      Ja też nie zostawiam płaczącej Natalki samej sobie. Nigdy bym tak nie mogła. Co
                                      prawda nie na każde zawołanie biorę Ją na ręce, ale zawsze przy Niej jestem.
                                      Przecież nie zawsze dzieci płacza gdy są głodne lub mają mokro. Przecież i one
                                      potrzebują bliskosci mamy, taty lub obojga rodziców jednoczesnie. Czasami chcą
                                      się tylko przytulić, a czasami wystarczy podejść do Maleństwa, usmiechnąć się,
                                      pogłaskać...Wtedy ta słodka istotka zawsze obdarowywuje nas najpiękniejszym
                                      usmiechem na świecie, dotyka raczkami naszych twarzy i patrzy z ogromna
                                      miłościa, która z niczym się nie może równać.
                                      Dziwię się Twojej koleżance Beatko. Mnie by serce pękło.

                                      O ile mi wiadomo z ospą lepiej nie wychodzic na dwór.

                                      Natunia ostatnio zrobiła się bardzo marudna. Wogóle nie mogę Jej samej zostawic
                                      w pokoju. Nie to co kiedyś....gdy sama bawiła się godzinami. Teraz to Jej nie
                                      wystarcza.
                                      Najbardziej lubi gdy jestesmy na dworku. Cały czas jest wtedy usmiechnieta,
                                      gada. Wczoraj gdy bylismy w Legionowie cały dzień spędzilismy na świezym
                                      powietrzu. Byłysmy na spacerku. Ostatnio leży w wózeczku na brzuszku i patrzy
                                      przez siateczkę w budzie na drogę przed sobą. W ten sposób spacerki podobają
                                      • asialc1 Re: normalna mama ...Troszkę o Natalce 11.07.04, 21:30
                                        Ach ten enter....

                                        W ten sposób spacerki podobają Jej się najlepiej. Jest wtedy taka szczęsliwa i
                                        radosna. Na pleckach już jest brrr, no chyba ze w górze widać drzewa i liscie.
                                        W tym wypadku to co innego smile
                                        Dzisiaj zanim wyszlismy na spacer, marudziła jak nigdy. Mta Ją nie
                                        interesowała, pluszaki i grzechotki również, gdy bylismy na dole u teściów na
                                        obiedzie wogóle nie dała nam jeść, ale gdy tylko wyszlismy..... Zupełnie inne
                                        dziecko. Radosne, pogodne. Nie mineło 10 minut i usneła.Nasza mała kruszynka smile

                                        A za tydzień o tej porze bedziemy w górach smile Juz się nie mogę doczekac.

                                        Asia
                                        Moja ukochana Natalka
                                        www.cichocki.net
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339

                                        • asialc1 Re: 10.07. - 5 m-cy 11.07.04, 21:35
                                          Wczoraj nie miałam kiedy do Was zajrzec więc dzisiaj składam najszczersze
                                          życzenia, zdrówka i samych pogodnych dni
                                          Wiki, Szymusiowi i Oskarkowi
                                          Duży całus smile

                                          "forumowa ciocia" Asia i Natunia
                                          • pietka111 Re: spacerki,"grzeczne" dziecko, jutrzejszy dzień 11.07.04, 22:02
                                            witam
                                            na wstępie życzenia dla kolejnych 5 - miesięczniakówsmile
                                            ja zmieniłam mojemu maluchowi wózek z gondoli na spacerówkę
                                            taką z opcją półleżąca i leżącą
                                            no i mój maluch uwielbia ten wózek
                                            gdyż jak lezy wówczas "wywala" nogi do góry prawie pod katem 90 stopni na pałąk
                                            i tak jedzie
                                            tylko skarpetki z wózka wystają smile
                                            co do grzecznego dziecka
                                            ciągle to słyszę jak ktoś poznaje moje maleństwo
                                            wystarczy że nie płaczew towarzystwie i się uśmiecha i to ludziom wystarczy aby
                                            tak dziecko określic
                                            ja bym to inaczej określiła mój maluch jest spokojny i jak to mówi moja mama
                                            "myśliciel"
                                            bardzo dziwie sie tej mamie że pozwala swoim dzieciom płakać
                                            czy ona nie zdaje sobie sprawy że taki maluch już myśli i czuje i na pewnow
                                            psychice zostanie slad po braku czułosci itp.
                                            ja jestem na kazde zawołanie mojego maleństwa
                                            śpimy razem bo maluszek zasypia przy piersi, kołyszę na rączkach, itp.
                                            i jak ktoś mi mówi przyzwyczaj dziecko do łóżeczka odpowiadam nie
                                            przyjdzie na to czas aż sam bedzie chciał
                                            nie będę robić nic na siłę i czekać że jak sie wypłacze to zaśnie....

                                            co dnia jutrzejszego
                                            znowu czeka nas lekarz brrrr
                                            odbieram wyniki morfologi 9a robiłam bo Przemusiowi bardzo szybko wypadły włosy)
                                            no ide do neurologa bo mój maluszek ostatnio (3 razy) przy zasypianiu dostał
                                            drgawek - takie max po 4- 5 sekund - główka i rączki i przy tym miał troche
                                            spoconą główkę
                                            musze sprawdzic dlaczego
                                            miał robione EEG I USG ciemiaczkowe i jest ok


                                            miłych snów dla mamuś, dzieciaczków i tatusiów smile
                                            • amatylda Przemuś... 11.07.04, 22:14
                                              Moniko, ale mnie zasmuciłaś - Przemuś strasznie mi sie spodobał na naszym
                                              spotkaniu i ten jego luz i te nóżki w górze a tu takie straszne rzeczy piszesz.
                                              Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze z Przemusiem, jestem tego pewna! Tak
                                              jak tego, że fajny kolega rosnie dla mojego Oskiego! wink
                                              Ślę moc pozytywnych myśli
                                              Matylda
                                              • malwes Jaki dać temat jak ja o wszystkim? :))) 11.07.04, 22:57
                                                Witajcie!
                                                Ja ostatnio twardo hołduję zasadzie, że praktycznie cały czas poświęcam
                                                Szymkowi, bo od października do pracuni...buuu....

                                                Nitko - gratulacje dla Córci z okazji Chrztu - niech ją jej Aniołek Stróż
                                                strzeże i sprawi aby omijały ją wszelkie przeciwności losu,

                                                Amatyldo - u mnie takie dni to były normą smile)) Nie martw się, do ustawicznego
                                                płaczu też można przywyknąć smile))))))) (nie straszę, tylko tak troszkę
                                                dokuczam). A tak na poważnie mój Szymek ostatnio "grzeczniejszy" ale też daje
                                                koncerty jak chce usnąć. Dziś już nas totalnie rowalił, bo okazało się, że po
                                                południu to mogą być tylko ręce taty i tylko u taty zasypia! Ja noszę, śpiewam,
                                                kołyszę i ...ryk, szarpanie, rzucanie się...tata wziął i ...komar!

                                                Jeśli chodzi o soczek, to Szymon pije tylko gruszkowy. Jabłka nie weźmie do
                                                ust. Ja na początek dałam 20ml soku i 40ml wody i było ok. Soczki mogą stać z
                                                lodówce od 48h do 72h - na soczku jest napisane jak długo przechowywać po
                                                otwarciu.

                                                Co do badania słuchu, to ja Cię też podziwiam za spokój. Ja na pewno zrobiłabym
                                                straszną awanturę. Jak leżałam w szpitalu to znosiłam pewne rzeczy
                                                cierpliwie...ale po dwóch m-cach złożyłam skargę do "najwyższych władz" bo mnie
                                                już szlag trafił i to był ostatni raz, kiedy tak długo czekałam.

                                                Pietka - nie martw się, myślę, że z Przemusiem będzie wszystko dobrze. Jeśli
                                                USG i EEG wyszły pozytywnie, to raczej nic poważnego się nie dzieje. A może to
                                                coś związane z vit D3...tak pomyślałam bo córeczce koleżanki pociła się główka,
                                                lekarz oczywiście kazał zwiększać ilość vit d3. Wysłałam ją do swojego lekarza,
                                                ten zrobił badania moczu i wyszło przedawkowanie D3. Teraz mała jest na
                                                specjalnej diecie. Mój lekarz twierdzi, że on nie widzi żadnego uzasadnienia do
                                                dawek powyżej 1 kropli dziennie (i to koniecznie D3 a nie Vigantolu) poza
                                                bardzo rzadkimi, wyjątkowymi przypadkami, ale potwierdzonymi dokładnymi
                                                badaniami. On mówi, że mają teraz w CZD mnóstwo dzieci leczonych z powodu
                                                przedawkowania D3.

                                                Morsku - ależ mozesz jak najbardziej Kasię przede mnie.......... smile)))))))) Nie
                                                lubię nigdy być "pierwszą w szeregu".

                                                Zytko - dzieciątka z ospą nie wystawiaj na dwór. Po pierwsze ze względu na nią,
                                                po drugie, ze względu na inne dzieci, które mogłabyś zarazić. Ospa wietrzna
                                                niestety jest wietrzna...a jak trafi na jakiegoś noworodka? Dla Twojej Emilki
                                                już nie jest groźna a synek będzie miał już to paskudztwo za sobą. To dziwne,
                                                że lekarze nie informują Cię dokładnie o wynikach badań i diagnozie. Trzeba
                                                samemu się dopominać bo na szczerość z własnej woli trudno liczyć sad(

                                                Asialc1 - Asieńko, podziwiam Cię za skrupulatność w składaniu zyczeń i
                                                obserwowaniu kto kiedy świętuje, ja już nie nadążam sad( Skoro Morsk objęła uż
                                                funkcję "listownika" to może Ty zostaniesz naszym "datownikiem" ?smile))
                                                Dołączam się do serdecznych życzeń dla wszystkich solenizantów. Zdrówka przede
                                                wszystkim!!!

                                                Beatko02 - ja nie dość, że mam dziecko "niegrzeczne" to jeszcze "nie do
                                                wytrzymania". Każdy znajomy patrzy z politowaniem a kochana rodzinka się cieszy
                                                bo "dobrze mi tak". A ja mam to wszystko, przepraszam, głęboko w ...
                                                Oczywiście, że noszę, ulegam, rozpieszczam, oczywiście, że czasem wymiękam,
                                                złoszczę się, płaczę z bezsilności...ale tak jak pisała Joasia, mam zamiar
                                                wychować a nie "wyhodować" czy "wytresować" moje dziecko a na "wychowanie" jest
                                                jeszcze stanowczo za wcześnie.

                                                Mopku - ja też rozumiem Twoje pracowe frustracje. Ale chyba wszyscy je mamy i
                                                chyba wszyscy stajemy przed problemem, że klient nasz Pan, nawet jeśli debil.
                                                Przepraszam za wyrażenie, ale niestety w prywatnej firmie musisz zacisnąć zęby
                                                nawet jeżeli jest to czasem kosztem okazania braku szacunku dla samego siebie -
                                                jedynie budżetówka jeszcze pracuje na "starych" zasadach, że sobie może
                                                pozwolić na komentarze a te czasem niestety graniczą z bezczelnością. Praca
                                                jest pracą i na okazywanie nastrójów nie można sobie pozwalać choć we wszystkim
                                                należy zachować zdrowy rozsądek i jak już trzeba się czasem do kogoś
                                                odezwać "tak, żeby zrozumiał" to trzeba.

                                                Kasia-kp - troszę ta Twoja pani neurolog chyba przesadza. Synek ma 8 m-cy ale
                                                był przecież wcześniaczkiem więc powinien być teraz mniej więcej na etapie
                                                rozwoju półrocznego dziecka...a to znaczy, że na raczkowanie ma jeszcze dużo
                                                czasu. Ale oczywiście troszkę ćwiczeń nigdy nie zawadzi.

                                                Ufff...lista się skończyła. Już nie pamiętam co miałam jeszcze napisać...chyba
                                                jeszcze tylko: dobrej nocy...

                                                hmmm...mężuś się kąpie to może ja zmienie moje barchanowe gatki na jakieś
                                                ładniejsze ....smile)))))) (to komentarz rodem z Kasikowych klimatów smile)...
                                                Gosia
                                                • morsk2 powrót do pracy:-((( 11.07.04, 23:11
                                                  Wracam jutro do pracy...
                                                  Trzymajcie kciuki, żebyśmy to jakoś przeżyły - ja, Wika i babcia...
                                          • amatylda życzenia, zęby czy brzuszek?, soczek... 11.07.04, 22:07
                                            Dziękujemy za życzenia, też pozdrawiamy wczorajszych małych współjubilatów
                                            hihi. I dziśiejszych tez i wszystkie inne dzieci też, żeby żadnemu smutnoi nie
                                            było wink
                                            tak sobie czytałam jak pisałyście o tym płaczu u dzieci, o zębach itp i sobie
                                            myślałam - jak to fajnie, że już to mamy za sobą (i to tylko te wspomniane 2
                                            dni nam dały tak faktycznie do wiwatu) a tu... nie wiem co się dzieje ;-( Oskar
                                            wczoraj albo płakał w niebogłosy albo radośnie piszczał z tatą ale spać nie
                                            chciał. Zasnął o 23:50!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Rozumiecie, my już z mężem
                                            słanialiśmy się na nogach a on za dziesięć dwunasta raczył zamknąć oczy w
                                            końcu. W nocy gdy budził się do karmienia to płakał strasznie i nawet przerywał
                                            jedzenie i płakał. Po czym obudził się o 7 gotów do zabaw!!! A, że spał koło
                                            mnie to zaczął mnie kopać, drapać i bic pięściami. O godzinie 8:30 raczyłam
                                            zwrócić sie do niego podniesionym głosem per "łysy ryju!!!" wink czym tak
                                            rozbawiłam męża, że w końcu sama też zaczełam się śmiać. Ale wredna matka ze
                                            mnie. Ale ja po prostu straszny śpioch jestem i na prawdę bardzo chciałabym się
                                            wyspać. Choć raz. Ja już się nawet przyzwyczaiłam iść spać po 24 i wstawać co
                                            2h na karmienie ale wtedy Oskar daje mi pospać do 8-9. No i jakoś wstaję. A
                                            dziś to po prostu nie mogłam już. Na szczęście mąż mnie wybawił, wziął malucha
                                            do drugiego pokoju, zabawił, uśpił a ja w tym czasie w końcu odespałam. wink No
                                            i wszystko fajnie, aż do kąpieli ;-( Wtedy znów się zaczeło. Jak tylko przyszła
                                            pora spania zaczał się koncert, co ja mówię ryk syreny jest cichszy!!! Wił się,
                                            ryczał, nie chciał nic innego jak tylko cycek, łkając zjadł ale do odbicia nie
                                            dał się ponieść, bo ryczał aż sobie gardło zdarł ;-(. Potem 2 cycek i już go
                                            nie odbiłam tylko położyłam i zasnął przed chwilką. I teraz juz nie wiem co to.
                                            Następne zęby czy może brzuszek? A może za dużo wit. d3? Właśnie - jak się
                                            objawia przedawkowanie? Oskar od 3 dni bez kupki, mimo Viburkola wczoraj ;-(
                                            Macie jakiś pomysł co to?
                                            Drugie pytanie - chciałabym wkrótce spróbować podać Oskarowi soczeek. Podam 1
                                            łyżeczkę na początek i co? Czy można zakręcony soczek trzymać do następnego
                                            dnia w lodówce czy już sie nie nadaje?
                                            Pozdrawiam wieczornie
                                            Matylda
                                            ps. List do Jurka Owsiaka redaguję w wolnych chwilach

    • nitkanitka Wielki Dzień 11.07.04, 22:13
      Witajcie drogie Panie,

      Dziś w południe moja Jagódka stała się "prawowitym" Chrześcijaninem. Chrzest
      odbył się w maleńkiej kapliczce, na prywatnej mszy w gronie b. kameralnym. Przez
      całą msze nasz Okruszek był b. spokojny a już po ceremonii zasnął słodko z
      kciuczkiem w ustach. Mój Anioł...
      Nawet nie przypuszczałam, że tak b. będę to przeżywać. Wspaniale być Mamą...
      Jestem b. szczęśliwa!
      Nitka
      PS. Wszystkiego najlepszego dla wszystkich od nas. J
      PS. Przesyłam Wam „atomy” mojej pozytywnej energii, której jestem dzisiaj pełna.
      • frytkal wszystkiego po trochu... 11.07.04, 23:49
        Dobry wieczór!

        Moniko Morsku - życzę Ci, aby czas w pracy szybko mijał i nie myśl ciągle o
        Wice (w pierwszym dniu po macierzyńskim z Liwką to chodziałam w pracy z kąta w
        kąt i wciąż chlipałam, a nie daj Boże jak ktoś zapytał się o małą). Będzie
        dobrze!!!

        Asiu Asialc - życzę udanego wypoczynku w romantycznym miejscu!smile

        Pietka - nie przejmuj się! Twój Facecik jest bombowy i na pewno wszystko będzie
        dobrze.

        Juniorowi też poci się główka - przede wszystkim, gdy je (z cyca). Ale
        podejrzewam, że to z wysiłku, w końcu musi nieźle ciągnąćsmile Liwka też tak miała
        i jest zdrowa.

        Soczek na początku podawałam na łyżeczce, ale teraz przestawiłam się na dziubek
        (już o tym pisałam)- niestety skapitulowałam. Sok można przechowywać
        najczęściej 48h. Czyli jak bym jutro otworzyła butelkę o 12.00 to maksymalnie
        przechowuję ją do środy godz. 12.00

        Nitka - gratuluję Aniołka!

        I już chyba na koniec - Pa dziewczyny. WYJEŻDŻAM. W sumie się cieszę, ale też
        trochę mi się nie chce... Ale musimy trochę wypocząć od naszej szarej
        rzeczywistości. A Rado lubi wędrować, więc to wykorzystujemy.

        Pozdrowionka dla Was Miłe Panie i DUŻE buziaki dla Waszych Maluszków. Pa!
        • asialc1 Re:Pierwsza??? 12.07.04, 10:15
          Dzień dobry!

          Olu, gratulacje dla Jagódki smile Dobrze wiem co czułaś.
          Koniecznie wrzuć zdjęcia z chrztu. Na pewno Jagódka przeslicznie wyglądała.

          Gosiu, zawsze pamietam o uroczystosciach bliskich mi osób smile To ważne.

          Pomorzanki!!!
          Gdzie jestescie??? Macie namiary na tanie noclegi??? Dajcie znać. Plissss....

          Natalka ma trzy czerwone kropki na rączce, policzku i na czole. Może to od
          komara??? Juz sama nie wiem.
          Na razie spi więc skorzystałam, żeby do Was zajrzec, a tu cisza.
          Mam nadzieję, że córcia bedzie mniej marudna niż wczoraj.
          Po wczorajszym spacerku Natalka pierwszy raz zjadła zupkę jarzynową z indykiem.
          Bardzo Jej smakowała.
          Mąż wyszedł z Nią jeszcze na ogródek a ja miałam zaraz do Nich zejść, ale
          usnełam. I nawet nie wiem kiedy. Obudziłam się dopiero po ponad dwóch
          godzinach. A juz dawno mi sie to nie zdarzyło. Chyba byłam bardzo zmęczona.
          Natunia coś sie kręci.
          Zajrzę do Was później.


          • arch.monika Druga, różne tematy.... 12.07.04, 12:05
            Nitko gratuluję uroczystości i życzę żeby Nowy Aniołek chował się zdrowo i
            przynosił rodzicom wiele radości!smile

            Beatko te wyrzuty sumienia nie dotyczyły Twojego postu ale sytuacji w której
            sama się znalazłam parę razy. Otóż Dominika jest cudownym dzieckiem pod
            warunkiem że ktoś się nią zajmuje, tak było od pierwszych dni jej życia i tak
            jej zostało. Oczywiście wszystkie ciocie, tudzież babcie na widok kołysania
            dziecka przed snem mówiły "Noś ją noś, a nigdy się od ciebie nie odczepi ,
            musisz ją nauczyć spać sama" No więc na poczatku próbowałam unikać usypiania
            przy piersi lub na rączkach, ale to kończylo się tragicznie dla moich nerwow i
            gardła dziecka. Pamiętam jak miała kilka tygodni i uparłam się ze nie wezmę ją
            na ręce, nakarmiłam, przewinęłam po czym połozyłam do wózeczka i zaczęłam bujać
            ok.19. Ryczala przez pół godziny, po czym usnęła na 10 minut i znowu ryczała
            przez 20 minut, zasnęła na 10 minut i tak do 21 w kółko, zasnęła na dobre przed
            22, ale ja miałam kompletnie zszargane nerwy. Od tego dnia przestalam czytać
            książki w których nalegają żeby dziecko zasypiało samo, i na
            wszystkie "życzliwe" uwagi jestem głucha. Ale przez jakiś czas mialam wyrzuty
            sumienia że rozpuszczam dziecko...

            Amatyldo od kilku dni robię dla małej soczki sama. Ucieram marchewkę na tarce,
            po czym wyciskam soczek przez pieluchę tetrową. Dominika wypija niewiele więc
            nie oplaca mi się wyciagać sokowirowki. Marchewkę bardzo lubi, jabłko jest be,
            gruszka też (gerbera), dzisiaj spróbuję winogron z jabłkiem. Acha, wczoraj
            próbowalam podać jej zupkę Hippa ziemniak ze szpinakiem, ale kompletnienie nie
            wiedziała co zrobić z tą papką, zresztą wyraźnie nie odpowiadał jej smak.sad
            Moniko, morsku, mam nadzieję ze w pracy jest w porządku, a i Wika zachowuje sie
            przy babci bez zarzutu.(i babcia przy Wice teżsmile

            Asiu, nam też nalezy się wypoczynek, ja często po południu biorę małą do łóżka
            i obie usypiamy na godzinkę.smile

            Pozdrawiam i życzę miłego dnia.smile)))))))))))))))))
          • pietka111 po wizycie u lekarza 12.07.04, 15:23
            witam
            no i jestem po wizycie odnoście drgawek/dreszczy
            pediatra stwierdział że na jej oko maluch jest zdrowy i dobrze sie rozwija
            nie ma krzywicy wiec zvit. d3 jest ok
            zaleciła mi podawanie małemu zupek bo ma morfologię "prawie ok"
            do tej pory był tylko cyc i czasami deserki i soczek i czasami zdarza sie 1
            butla dziennie dodatkowo

            no ale te drgawki niepokoją ja i mnie
            więc idziemy jutro na obserwacje i badania do szpitala sad(((
            żeby wszystko wykluczyć
            może to też być skutek uboczny ostatniego szczepienia
            bo te drgawki właśnie po nim się zaczęły
            dzieki za wsparcie dziewczyny
            i trzymajcie za nas kciuki

            co do noclegów to najtaniej jest w akademikach bądź polibudy bądź uniwerka
            z polibudy najtańsze akademik nr 3, nr 1 oraz 8 i 10
            droższe lepszy standard
            - 3, 6, 4 i 5
            akademiki w gdańsku wrzeszczu na ul. do studzienki bądź na ulicy wyspiańskiego

            aha
            Przemek waży całe 7 kg smile))
            i zacżął obracać sie dookoła swojej osi na tyłeczku (i kólka zataczasmile))
            • kasia_kp Re: po wizycie u lekarza 12.07.04, 15:37
              Witam ,
              tak czytam o tych drgawkach mój Jas miał drgawki tez w towarzystwie
              szczepienia. Po jakim szczepieniu byliście ?
              Nam przytrafiło sie to tylko raz dokładnie pare godzin po szcepionce .

              Pozdrawiam
              Kasia i Jasiek
              • pietka111 Re: po wizycie u lekarza 12.07.04, 18:57
                mieliśmy INFANRIX
        • kasik8 Re: I jak tu zatytulowac? 12.07.04, 10:47
          Witam..po wekendzie nie dopuszczenia mnie do komputera...(maz nadrabial
          zaleglosci w grach z kolegami)(nie ma jak spedzenie wolnego czasu z rodzinka
          hehe).
          Co do wychowania..no coz..moje zdanie pomieszane z doswiadczeniem jest rozne.
          Wychowac tez trzeba umic! jak ktos kiedys powiedzial. A to latwe jak wiecie nie
          jest.
          Chodzi o to , ze wychowac trzeba z glowa..to nie znaczy, ze na wszystko trzeba
          pozwalac..ale tez nie znaczy by tyranizowac. Wszystko powinno miec swoje
          wyposrodkowanie.
          Moja Klaudia byla tyranem w kobiecym ciele hehe..a ja w dodatku bylam bardzo
          mloda. Teraz jest we mnie o wiele wiecej cierpliwosci, spokoju, zrozumienia,
          doswiadczenia i spokoju. Spokoj rozumiem przez brak paniki..choc i to czasem
          mnie ogarnia. Klaudia przespala swoja pierwsza noc - mysle tu o 5-6 godzinach w
          porze nocnej ciagiem- kiedy skonczyla 10 miesiecy!..tak to zaliczalam wschody i
          zachody slonca..kazdego dnia..co godzine...spalam z nia w lozku, bo tak bylo
          mnie wygodnie...przez co przyzwyczailam ja do tego...potem wozilam w wozku po
          calym mieszaniu..potem lezalam kilka godzin pod lodkiem kiedy juz byla wieksza
          trzymajac ja za reke..otym juz wszystkim pisalam..ale chodzi o to, ze jest to
          ciag zdarzen, ktore ciagna za soba nastepne. Byc moze byla takim
          dzieckiem..Bardzo liczy sie tu indywidualny charakter kazdego z dzieci.
          Maja jest zupenie inna i moze dlatego latwiej bylo mi ja tego nauczyc..a moze
          nauczyc sama siebie? Nie plakala za noszeniem na rekach, kolysaniem, spaniem w
          jednym lozku bo tego poprostu nie znala. To nie znaczy , ze jej nie nosilam czy
          nie nosze..owszem..kiedy bolal ja brzuszek robilam to, tulilam, glaskalam itp.
          Ale trzeba odroznic tesknote od proby wymuszenia. Moze teraz tak tego nie
          widac..ale bedzie widac za dwa moze wczesniej lat. Kiedy to dziecko..-
          niepozorne przeciez..probuje testowac rodzicow. Komu to moze wejsc na glowe. Na
          poczatek na odstrzal ida babcie..potem tata a mama utrzymuje sie do samego
          konva i to bez sprzymierzenscow w postaci doroslych bo kazdy ulega i tak
          wychowuje sie juz dziecko , ktore operuje sznureczkami podlaczonymi do ludzi.
          Zaczyna sie od loda, ktorego babcia kupic musi bo dziecko potupie nogami, potem
          od wziecia na rece bo bola mnie nogi..i tata niesie dziecko przez pol
          drogi,zeby potem na widok balonikow zerwalo sie na rowe nogi i bieglo jak
          oszalale..juz nogi nie bola...itp. itd.Trzeba wychowywac madrze. I to nie
          znaczy,zeby tyranizowac..lub dziecku nie dac jesc..bo to jest karygodne. ALe
          zauwazac momenty, kiedy dziecko probuje na nas wpynac. Kiedys spotkalam
          kolezanke z synkiem okolo 1,5 roku...mama trzymala go na kolankach i probowala
          ze mna rozmawiac..a ze dziecku sie nudzilo bil mame po twarzy..a mama nic.! to
          znaczy byl kometarz, ze on tak lubi bo to taka fajna zabawa. Pewnych rzeczy
          trzeba uczyc od poczatku a na pewne dac dziecku czas. Moja Klaudia mowila na
          mnie bardzo dlugo Kasia. Moja rodzina byla tym faktem oburzona, gydz byl to
          objaw dal nich zlego wychowania -oczywiscie mojego..ale ja sie ich
          pytalam ..jak mam wytlumaczyc dziecku, ktore jeszcze nie odroznia pojec mama,
          ciocia, szwgier...ze ja to mama skoro wszyscy do mnie mowia na okolo Kasia?jak
          mam wytlumaczyc dziecku ze dla wszystkich Kasia a dla niej mama? to sam tyczylo
          sie sadzania na nocniku. Boze! jakie to ja mialam suszenie glowy.., ze dziecko
          powinno sie sadzac i niech siedzi..niech sie przyzwyczaja do nocnika..kazali mi
          wszedzie go zabierac..babcie wysialy nad dzieckiem same prawie za
          przeproszeniem sikajac..bo ciagle powtarzaly :"siii, siii:"...a ja w zaparte
          nie..mowilam ze nie bede zmuszac..owszem ...pokazywalam do czego co sluzy..ale
          nic na sile. Widzialam nie malo dzieci, ktore plakaly na nocniku...bo tata nie
          pozwoli zejsc poki on tam nie nasika. Klaudia w konsekwencji nauczyla sie sikac
          na 3 miesiace przed pojsciem do przedszkola. Miala prawie 3 lata!...i to juz
          bezposrednio na kibelek. Sama usiadla...A teraz czytam w madrych gaztach, ze
          odchodzi sie od modelu sadzania na sile dziecka na nocniku!...
          Tak wiec ksiazki precz. Liczy sie intuicja..kazde dziecko uczy sie
          indywidualnie. A my mamy musimy miec w sobie madrosc rozpoznawania potrzeb.
          Ale meza to tez trzeba sobie wychowac. No! ja na przyklad..wybralam sie z
          rodzinka wczoraj do lasu na spacer. Okazalo sie, ze maz wzial kamere,. Ok!
          mysle sobie..beda ladne tereny, mala nie ma takich ujec..super!...po czym
          okazalo sie, ze nie mozemy ruszyc spod samochodu, bo krzywo stoimy..potem mamy
          pomachac...udawac,ze odchodzimy poczym wrocic...w lesie juz mialam zwalniac,
          przyspieszac, rzuty kamery byly z gory z konaru drzewa i z dolu ..od jadacych
          kolek..kurzgesav !!!!! nie wytrzymalam. Wrzasnelam, ze tak sie nie da
          spacerwac, bo to nie spacer tylko jakas ukryta kamera. Maz sie
          obrazil..powiedzial ze wracamy, Klaudia wylozyla sie jak dluga w bloto i
          plakala , ze jest brudna (moja corka jest niesamowita pedantka...na plazy nie
          wychodzi poza recznik, bo ten! piasek wsypuje jej sie miedzy palce!hehe)...ja
          cala mokra z umeczenia mialam dosc calej niedzieli.
          wwwwwrrrrrrrrrrrrrrrr
          Co do Ospy...to ja polecam zostac w domu. Dziecko kogo mialo zarazic to
          zarazilo..bo zaraza juz od dwoch tygodni lub trzech. Kiedy nastepuje wysyp..to
          juz jest zaawansowana chowoba, ale zarazalo juz wczesniej.Czasem nalezy sie
          cieszyc z faktu, iz dziecko przechodzi te chorobe. Raz i po sprawie. Poza tym
          objawowo calkiem ladnie to przechodzi. Moja Klaudia w ten sposob zarazila meza.
          A ze maz nie mial nigdy ospy...tak w wieku 30 lat...zachorowal. Klaudia
          przelezala dwa ty. w domu...ogladajac tv a maz miesiac w szpitalu...ledwo
          odychajac..poniewaz ospa u doroslego przechodzi z niesamowitym nasileniem. Jemu
          zaatakowalo az drogi oddechowe!...niew mial ani jednego skrawa wolnego ciala
          bez babla!...potem dwa miesiace w domu...leczyl rany.. no imiejscami blizny
          pozostaja. Doswiadczenie straszne! Nikomu nie polecam.
          Soczek mozna przechowywac w lodowce 24 godziny...od otwarcia. Tak przynajmniej
          jest napisane i pewnie tak jest z bezpiczenstwa....najwyzej na poczatek wypij
          reszte sama..to dobre soczki sa hehe
          Nitko gratuluje chrzcin...to naprawde cudowne przezycie dla mamy i dzieciaczka.
          Morsku..pamietaj, ze jakbys byla bardzo styrana praca i po pracy to mozesz na
          kawke wpasc..jakos to bedzie..poczatki zawsze sa trudne...
          Cos jeszcze? hmm..
          A! Malwes...jak tam gaciory..sprawdzily sie? hehe no nie bylalbym soba jakbym
          nie spytala. Ja na razie na nowe gaciory nie mam czasu i nastroju. Czekam az
          dzieci na wakacje powyjezdzaja..bo w takich warunkach nie da sie "pracowac"
          hehe...a jak przychodzi co do czego to padam na pysk..albo jest mi wszystko
          jedno jakie gacie mam na sobie..Ech brakuje mi tego ..uwodzenia..tylko kto tu
          ma kogo uwodzic? I kolacji prz swiecach! i takich tam fajnych innych
          rzeczy...ale co zrobic jak sie dzieci wszedzie petaja...hehea maz kicus wola
          juz na Majeczke..chlip chlip
          Kasik
          • kasia_kp Re: I jak tu zatytulowac? 12.07.04, 11:21
            Witam po przerwie sobotnio niedzielnej ,

            Nam pogoda dopisała i było superowo tylko mam kazdego dnia problem taki sam .W
            co ubrać Jaśka .Kończy się na całej reklamówce ubranek przy kazdym wyjściu )
            pomijam fakt ze i tak mamy zwiększona ilość zawsze w pogotowiu , bo Jas lubi
            sobie pawika zarzucić ;o)
            A jak wy ubieracie w upalne dni swoje maluchy ?

            Jestem zstrasznie dumna z mojego wpisu !!!!!!!!!!!!!!!
            Od razu rzuca się w oczy (hi hi hi) dokładam pare danych . urodziłam sie
            11/12/1977 a moje gg 1867478
            A co do wpisowego ....podpowiedzie tylko ciut co to ma być a jestem gotowa
            wnieść :o)

            och dziewczynki mam straszny problem jak podac mojemu Jaśkowi lekarstwa.Są to
            takie malusieńkie granulki których nie powinien popijać !! boze ze coś takiego
            dziecia każą dawać (to sa proszki po ktorych mamy wyleczyć stan zapalny
            przełyku)nie mozna ich rozpuśćić a są gorzkie jak jasna cholera .

            praca - kochane jeszcze nie zorintowałam sie ile z Was wróciło do pracy ale
            podziwiam was i zycze udanych powrotów .Tak mi się wydaje ze to juz nie to
            samo ja bym chyba wogole niemogła pracować (wciąż bym myślami była z Jasiem ).
            Takze trzymam mocno kciuki za pracujące Lutowe Mamusie .

            hmm czekają mnie cięzkie dni zaczynam Jaskowi wprowadzać po przrwie alergicznej
            od nowa cały jadłospis i znów zaczynamy od nowa .A cięzkie bo nie mam pojęcia
            co go uczuliło i jak znowy wylizie to paskudztwo to się zabije . Te schodziło
            prawie dwa tygodnie .
            A w jakim czasie powinno zejśc uczulenie , oczywiście po odstawieniu alergenu.
            Ach zapomniała bym czy któres z Waszych dzieciaczków jest uczulone na słońce ?

            A jeszcze się Wam pochwale dziś tj. 12/07 mam pierwszą rocznice ślubu ...dam
            sobie uciąć rekę ze mój kochany Arek zapomni !!!
            (napisze Wam wieczorkiem )

            NO i najwazniejsze od dziś się odchudzam hi hi hi hi (to moje kazdo
            poniedzialkowe stwierdzenie )

            Pozdrawiam WAs mocno i miłego dzionka , bo w Warsazwie znosi się na
            cieplusieńki dzień .
            Kasia
    • aleksandraantek WRÓCIŁAM 12.07.04, 11:38
      no właśnie już wróciłam!! Posty przeczytałam surprised) zajeło mi to 2 godz. i mam
      takie przemyślenia: Tjoanna - bardzo dzielna i silna z Ciebie fajna baba wink o
      Szymku nie wspomnę bo to oczywiste smile!

      Co do opisu Amatyldy (wizyty u lekarza) to moze w tym gabinecie zlot
      ogolnopolski zrobimy i wytlumaczymy temu lekarzowi i jego pielegniarce co takie
      ciotki forumowe jak my sądza o takich $@&**(%*##* jak oni??

      Oli i Jagódce gratuluje chrztu - to napewno było wielkie i piękne przeżycie!!
      Chciałam też Oli podziękować za przezwisko dla mojego Antka - przyjeło się w
      100% i mamy teraz w domu Kiepurka!!

      Co do premii za reklamę to nie chcę i obiecuję że już nie będę tego wątku
      reklamować żebyście się nie złościły!!
      A Jaś Kasi jest śliczny i cudowny a ja go dawno nie widziałam i się
      stęskniłam!! Zresztą za lutówkami też się stęskniłam i czekam na spotkanie!! Ja
      w ten weekend mam egzaminy (mogłabym się spotkać w niedzielę popołudniu) a
      potem dwa weekendy z rzędu mnie nie ma bo jadę do Mikołajek :0)

      Co do rozpieszczania dzieci to ja jestem za wychowywaniem i delikatnym
      rozpieszczaniem! Tzn ja noszę, przytulam, głaszczę, dotykam i rozmawiam ale bez
      przesady. Jak Antek płacze z jakiegoś powodu to mi się serce kroi a jak z nudów
      to trudno na ręce go nie biorę tylko go zabawiam!!

      A teraz super wiadomość!! W piątek rano wsadziłam palec do buzi mojego synka i
      trafiłam na ... zęba!!! Wieczorem przyjechał Michał więc otwieram buzię
      Antkowi i mówię "Zobacz Antek ma... dwa zęby???" no byłam w szoku dwa na raz mu
      wyszły!! Pewnie to co pisałam "że się zepsuł" to były właśnie zęby :0) teraz
      jak jemy łyżeczką to ona tak zabawnie stuka o te wystające "pipk" (bo zębami to
      cięzko jeszcze nazwac)!! Bardzo współczuję maleństwom którym rosną ząbki - wiem
      jaki to ból bo mi od 5-ciu lat rosną ósemki a że nie mają miejsca to ból jest
      ogromny a że boję się operacyjnie usunąć to sobie już kilka lat cierpię!!

      Lecę teraz oglądać zdjęcia!! A co do naszych zdjęć ze spotkania to dzić zaniosę
      do wywołania i może jutro wkleję na zobaczcie!! To będzie takie
      przypomnienie :o)!!

      Pozdrawiam i cieszę się że wróciłam!! Pozdrawiam Ola od Antka
      • kasik8 Re: Co tak cichutko? 12.07.04, 20:03
        No gdzie wy sie podzialyscie?
        Maja zaczela sie przekrecac z brzucha na plecy...pewnie teraz sie
        zacznie..bedzie turlanko po calym lozku..robi to przekomicznie..bo najpierw
        podciaga pupe do gory, potem przerzuca biodro na jeden bok i pchnieciem nogi
        obraca sie na plecy..heheei tak w kolko..dopiero to zalapala..a czas byl juz na
        kapiel, wiec wyszalec sie jej za bardzo w tej dziedzinie nie dalam..wiec jutro
        sie pewnie zacznie na calegosmile)
        Kasik
        • malwes Re: Co tak cichutko? 12.07.04, 21:25
          Witajcie!

          Oleńko od Antka - najmocniej przepraszam, jeżeli mój żart o prowizji za reklamę
          Cię uraził. qrcze, nie miałam takiego zamiaru, wręcz odwrotnie, zrobiło mi się
          bardzo miło, że czujesz się tu tak dobrze, że poinformowałaś o wątku jeszcze
          inne osoby...a że wtedy temat wpisowego był na czasie, więc mi się ta prowizja
          przypałętała. W każdym razie przepraszam raz jeszcze.

          Morsku - napisz proszę jak pierwszy dzień w pracy, jak dałaś radę i jak Malutka
          dała radę bez Ciebie,

          Pietko - trzymam kciuki za wizytę szpitalną, żeby była jak najmniej uciążliwa i
          żeby nic nie wyszło niedobrego z badań. Myślę, że to na 100% była rekacja na
          szczepionkę (jak się nie mylę to ten składnik na polio jest taki wstrętny).
          Mopeczek na pewno sprostuje smile) Właśnie, mnie kiedyś pani neurolog mówiła, że
          czasem dzieci szczepi się "z osłoną lekową" - może któraś z Was wie dokładnie
          co to znaczy?

          Pozdrawiam,
          Gosia
          PS. Nie ma któraś z Was ochoty na spacer w Szczęśliwickim?
          • aleksandraantek Re: Co tak cichutko?- do Malwes 12.07.04, 21:34
            A mi się wcale przykro nie zrobiło z tą prowizją!! JA bardzo chętnie przyjmę
            jakieś ciasto albo coś równie fajnego!! Chodziło mi o to że chyba muszę trzymać
            język za zębami :0)!!!
            A na dowód że wcale nie jestem urażona to Ci napiszę że:
            fajny sklep z urzywanymi ciuszkami jest na rogu ul.Modzelewskiego i
            Al.Wilanowskiej!!
            A co do spacerku w parku Szczęśliwickim to spędzam w tej okolicy cały weekend
            rozkoszując się pięcioma egzaminami smile))))
            Jeśli masz ochotę to ja się chętnie spotkam - najchętniej w środku tygodnia a
            jeśli w weekend to tylko w tą niedzielę po południu smile
            Pozdrawiam ola od kiepurka
          • mopek1 Re: szczepionki :) i zasypianie :( 12.07.04, 21:41
            1. szczepionki: drgawki mogą byc po każdej, polio jest faktycznie wredne, ale
            to w infanrixach rzadko się "wyzłośliwia" najgorsze jest to dustne OPV sad,
            szczepienie w osłonie stosuje się u dzieci, które mają np słabszą odporność i
            jest duże ryzyko dragawek- wtedy profilaktycznie przed szczepieniem podaje sie
            lek p/w drgawkowy
            Oleńko - myslę że u was bardzo prawdopodobne jest to, że to po szczepieniu smile
            Poza tym nastaw się na to, że pewnie nic innego nie znajdziecie, bo
            szukanie "po fakcie" to jak z igłą w stogu siana sad

            2. Zasypianie- nowy gigantyczny problem!
            Było tak: kapiel, jedzonko, łóżeczko, mama wychodzi, a dziecko gada, gada i
            samo zasypia smile Potem była "akcja ząbki" i noszenie po nocy na rączkach i bek
            itd. Teraz jest co wieczór mały horror - tzn Baśka jest tak zmęczona, że
            marudzi i zaczyna płakać po 3 min. na macie, w łóżeczku w foteliku - dowód na
            to że nie ma ochoty się bawić! - ale łóżeczko też jest be i wypadałoby nosić...
            no ale nie chcę ulegać terrorowi, bo juz ledwo ją noszę, a co dopiero jak
            jeszcze przytyje smile, metoda "dać się wypłakać' - dla mnie odpada z przyczyn
            ideologicznych! - no i co zrobić?????? Macie jakieś pomysły????? Jak wy
            usypiacie dzieci???
            • margoja Czy Morsk jeszcze w pracy??? 12.07.04, 22:34
              Pozdrawiam wszystkie serdecznie, oj nie chce Wam się pisać, oj niesmile))))
              Ja cały dziń trzymałam kciuki: za Morska,żeby dobrze wszystko się rozpoczęło,
              za wszystkie wizyty w szpitalu i no i w ogóle.
              Aha, no jeszcze piszę moją dyplomówkę, więc już się wypaliłam przy tej
              klawiaturze, no więc siadam sobie zeby poczytać, a tu taka niespodzianka!!!
              Czy tu ktos w ogóle pisze?? Nie poznaję naszego forum...
              Idę spać,
              do jutra
              Gosia
              Aha Wszystkiego naj dla Wiki i Oskiego, bo nie zdążyłam napisać 10-go!!!!
              Buziaki!!!Dla wszystkich solenizantów!!!
              • morsk2 Re: Czy Morsk jeszcze w pracy??? 12.07.04, 23:21
                Cześć dziewczynki!
                Oj jak mi było dziś dziwnie... Tyle godzin bez córeczkisad
                W pracy zupełnie nie mogę się odnaleźć po tylu miesiącach przerwy - nie wiem od
                czego zacząć... W związku z wejściem do Unii same zmiany w przepisach celnych,
                praktycznie wszystkiego muszę się nauczyć od początku... I to najlepiej gdyby
                mi się udało podszkolić do końca tygodnia, bo koleżanka idzie na urlop...
                Nikomu innemu nie chciało się tego uczyć, bo...przecież ja taka bystra jestem...

                Wika z babcią ponoć dobrze sobie radziłysmile Jak przyszłam dziecko było
                uśmiechniętesmile Podobno przy pierwszym karmieniu Wika trochę marudziła i
                wypychała smoczek, ale potem łakomstwo wzięło górę - wytrąbiła wszystko, co
                udało mi się udoić... Teraz się martwię czy wyrobię z produkcjąsmile W pracy
                ściągałam 3 razy i jeszcze jutro przed wyjściem do pracy ściągnę...
                Jak wróciłam Młoda przyssała się na 40 min, potem przekąska ok. 18tej i
                kolacja - ponad 1,5 godz....smile)) (Wolę nie myśleć jak mój biust będzie
                wyglądać kiedy skończę karmić...)
                Mam do Was kilka pytanek technicznych - jak długo max trzymacie ściągnięte
                mleczko? Wyczytałam, że wg najnowszych zaleceń Instytutu Matki i Dziecka w
                zwykłej lodówce (w temp. 4st) można przechowywać 4 dni. Coś mi się to zdaje
                długo... A zastanawiam się jak rozwiązać kwestię mleczka piątkowego - bo na
                sobotę potrzebne nie jest, wylać szkoda, a mrozić powinno się zaraz po
                ściągnięciu podobno...no to do domu zamrożonego nie doniosę raczej, mimo termo-
                torby (a właściwie plecaka), bo to godzina drogi. A znowu w niedzielę udoić
                tyle, żeby starczyło, kiedy Wika cały czas je, to jest problem...
                Na pewno mi coś doradzicie, żebym się tak nie stresowałasmile))

                Pozdrowionka,
                Monika

                PS Kasiu_kp - co do tego wpisowego... umiesz piec jakieś dobre ciacho może...?;-
                )
            • kasia_kp Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:36
              Witam dziewczyny ,
              widze ze dosć kontrowersyjnie zaczełam bytnośc u Was .No więc jeśli chodzi o
              to co mnie skłoniło do "przystapienia" do LUTEGO 2004 to wcale nie reklama ani
              namowy Oli od Antosia (owszem wspominała mi o tym ze Lutowe dziewczyny sa
              Super ) ale przewazył fakt ze u Was rzeczywiście coś się dzieje .O czym
              swiadczy ilośc postów .
              A kiedy juz zobaczyłam zdjęcie z wasego spotkania .... ;o)

              Pozdrawiam WAS
              Kasia I Jas

              • aleksandraantek obróbka zdjęć i... 12.07.04, 22:45
                Zaraz wsadzę zdjęcia na zobaczcie - ze spotkania - przepraszam że tak późno ale
                ja musiałam wywołać zeskanowac no i najgorsze "obrobić" w photoshop'ie!! No i
                tu mam prośbę - niech się znawczynie tematu nie smieją z moich zdjęć - starałam
                się jak najlepiej usunąc nogi gapiów ale nie wiem czy mi wyszło!!! Wogle nie
                wiem czy z tych zdjęć coś będzie na forum bo zmieniłam program na ulepszony i
                nie dokońca go jeszcze rozgryzłam :0)
                I...
                odczepcie się od tego reklamowania - my przecież takie fajne babki jesteśmy że
                nie trzeba nas reklamować smile))))))
                tzn mnie to trzeba niestety będzie reklamowac ale to dlatego że ja się popsułam
                no i nie wiem czy jeszcze jestem na gwarancji!!!
                No i piszcie coś bo jakoś tak smutno się zrobiło!!!
                pozdraiwam ola od antka
              • philosophus Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:53
                Ilosc nie swiadczy o jakosci, bynajmniej... no, chyba, ze ktos lubi prowadzic
                dialogue des sourds

                pz! w.
                • mopek1 Re: Hej Fajne Baby!!!! 12.07.04, 22:58
                  Prosze uprzejmie przeczytać mojego posta o zasypianiu i odpowiedzieć!!!!!!!!!!!!

                  No i co z tym Morskiem????? Może faktycznie w pracy????
                • aleksandraantek Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:58
                  A ja tam wolę 2000 wpisów niż 2 :0)!
                  pozdrawiam o od a
                  • philosophus Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 23:26
                    Nie od razu Rzym zbudowano...

                    --
                    CONSULE PRAETERITUM, PRAESENS REGE, CERNE FUTURUM
                • asia28michalek Re: Luty 2004, wpisowe ...? 12.07.04, 22:59
                  cześć chciałabym się wpisać.
                  mój michaś urodził się 21 lutego o 4.40 w szpitalu na ul.Warszawskiej w
                  Gorzowie Wlkp, ważąc 3950g i mierząc 51 cm też wspaniale rośnie, choć ostatnio
                  mam problem z wykarmieniem go piersią, mam wrażenie że się nienajada, do tej
                  pory karmiłam go jedną piersią co 3 godziny, a od jakiegoś czsu dwiema co 1,5 -
                  2 godzin, jest niespokojny i ma wrażenie że głodny. poza tym przez ostatnie 2
                  miesiące przybył 900g. poradźcie, wesprzyjcie. całujemy
                  • amatylda zasypianie,lekarze,urlopy,morsk,sok,Oski,ósemki... 12.07.04, 23:19
                    Mopeczku, nie wiem co Ci radzić, mój Oskarek tez jaies ma problemy z
                    zasypianiem ostatnio i u nas niestety dział telko cyc. Tzn jak nie zaśnie z
                    piersią w zębach to mozna zapomnieć o innych metodach ;-( Mam nadzieję, że to
                    chwilowe, bo cześniej zasypiał tak jak Basieńka - leżąc w łóżeczku i gadając do
                    siebie. No nic, może to takie krok w rozwoju, że dzieci sie psują a potem
                    wszystko wraca do normy, co? wink)) Musimy w to wierzyć!

                    Sprawa z moją wizytą u laryngologa nabiera tempa. Z jednej strony redaguję list
                    do Owsiaka z drugiej kolega pisze artykuł do Gazety Wyborczej. Nie wiem czy
                    dobrze robię, bo troche się boję, że nie poskutkuje a jakiekolwiek skutki to
                    tylko ja odczuję na mojej szanownej pupie ;-( No ale zobaczymy.

                    Zazdroszczę Wam tych wyjazdów i dwutygodniowych urlopów w róznych częściach
                    kraju. ja też chcę! Ale pewnie nie w tym roku, niestety ;-(

                    O morsku myslę dzis cały dzień i mam nadzieję, że ją policzki nie pieką hihihi
                    i czkawki nie ma wink))
                    Ja wracam do pracy 1 września - jak do szkoły wink))

                    Jutro chyba zrobię debiut z soczkiem jabłuszkowym gerbera i zdam relację.
                    Oskar ostatnia kupke zrobił w czwartek i dalej nic ;-((((
                    Nie odwraca sie nadal ani tak ani tak. Ale za to robi brrrr i ponosi sie na
                    wyprostowanych rękach leżąc na brzuszku, lub podnosi rączki i nóżki i robi taką
                    łódeczkę wink)
                    W wózku już sie nie mieści ale pogoda nadal odstrasza i jakos ciężko nam sie
                    przekonać do spacerówki.

                    acha - mi też tak ósemki rosną - po trochu od wielu lat i zwłaszcza nasila się
                    ich wzrost w jakiś "ciężkich" dla mnie chwilach typu egzaminy hihi, broniłam
                    się też z rosnącymi. Ale jakoś człowiek do tego przywykł wink))

                    dobra reszty nie pamiętam a nie robię ściągi dla zasady wink)))
                    dobrej nocki
                    Matylda
                    • beataj02 Re: zasypianie, zęby, sok, obóz, szczepienie... 13.07.04, 00:00
                      Szymon też zasypia z cycem w dziobie smile) Podobno to nienajlepszy nawyk, ale z
                      Artkiem tez tak było, a po dwóch latach poprosił o bajkę zamiast cycusia i tak
                      to rozstanie przeszliśmy właściwie bezboleśnie. Więc mam nadzieję, że teraz też
                      tak będzie (optymistka ze mnie hihihi)... Ale poza cycem na Szymcia świetnie
                      działa wózek - bardzo łatwo w nim zasypia i dlatego, jak ma zły dzień, a
                      ja "wymiękam", to jeździmy po domu; a po kilku minutach młody śpi jak aniołek.
                      Co prawda zdarzają się dni, że nic nie pomaga, ale to na pewno zęby...

                      No właśnie, zęby... zróbcie coś, żeby nareszcie się pojawiły... Szymon pluje
                      śliną jak wściekła żmija jadem, wszystko gryzie (najchętniej moje ramię smile),
                      nie chce jeść nic poza cycem (a już mu tak smakowało jabłuszko), marnie śpi,
                      skrzeczy przez sen, wpycha sobie do buźki pięść i wszelkie paski, szelki itd. A
                      ostatnio chyba próbował skonsumować psi ogon, bo Toffina coś podejrzanie go
                      unika i najchętniej leży gdzieś schowana... Czarna rozpacz mnie ogarnia ...

                      Sok - kolejnej firmy został spróbowany i wypluty sad(

                      Zadzwoniłam dziś do Artka i ... właściwie mogłam nie dzwonić. "Wszystko OK,
                      bawię się dobrze, pogoda znośna, komary gryzą, jak Szymon, całuję was, lecę bo
                      gramy i jestem zajęty, to cześć." Dokładnie to na jednym wdechu powiedziało
                      moje starsze dziecko, nawet nie czekając na jakąś moją odpowiedź smile)
                      Mamy "pojedyncze", zobaczcie, co Was czeka w przyszłości smile)

                      Jutro mamy szczepienie i pomiar Szymona, więc uciekam spać...

                      Pozdrawiam ciepło, zwłaszcza mamy, które muszą rozstawać się z Dzieciaczkami...
                      Beata od Szymona
    • kasia_kp ząbki , Miłej nocki ! 12.07.04, 23:08
      no ja juz będe powoli uciekac bo jutro przede mna cięzki dzień .Zostaje
      smiusia z najprawdopodobniej ząbkującym Jaśkiem .
      dzisiaj taka akcje zrobił ze mąż musiał natychmiast udac się do apteki po zel
      (kupił Calgel -czy on jest dobry , moze jest jakis lepszy )
      strasznie płakła i w tym czasie wciąz trzymał paluszka w puzi .Chciałm mu
      masoować (taką specjalna szczoteczką na palec ) ale nawet nie dał sie dotknac :o
      (.
      Ja tam nic nie czuje w tych dziąsełkach ale Jasiek tak dziwnie zaczął wkładac
      paluszek do buzi i tak jak by ciągnoł nim buzie do dołu . Jak myslicie czy to
      ząbki ?

      Dziewczynki spijcie dobrze i niech smacznie spia Wasze maluszki
      Pozdrawiam
      Kasia

      P..s.
      A mój mąz wysilił sie tylko na : moze pójdziemy do kina ? Ja na to : ale co z
      Jasiem ? On: no właśnie , to siedzimy w domu !!!! :o((((((((((((((
      • margoja Dzien dobry,jestem pierwsza! 13.07.04, 10:24
        hej,
        Do Morska, na poniedziałek ja robiłam tak:w sobotę wieczorem jak mały zasnął ok
        20.30 to ok 23 ściągałam butlę jak się dało z jednej piersi, jak nie było w
        jednej to dociągałam z drugiej ok 120 ml. I ta butla stała już w lodówie na
        poniedz (z tego co wiem może stac 48 godz) w kazdym razie noc się nie działo z
        ty, mlekiemsmile a w niedzielę jak karmiłam jedną piersią to ściągałam z drugiej,
        (tak ze dwie butle po karmieniu ściągnęłam) i było dosyć, no ale ja
        wyjeżdżałam góra na 5-6 godz, Ty masz chyba dłużej no ale może to Ci coś
        pomożesmile))
        W każdym razie powodzenia!

        do Pietki:Mój Antoś chyba podpatrzył Przemusia, bo w łóżeczku układa się z pupą
        przy szczebelkach i nogi zadziera do góry!!smile)))jak Twój Przemuś w wózeczku!!!

        Co do usypiania, to na razie ,odpukać!!!, jest ok,czyli jak było, tylko na
        spacerze ostatnio jechaliśmy z taką syreną, dawno już się to nie zdazyło...

        A co do philosophusa, to tu nikt nie prowadzi i nie chce prowadzić dialogue des
        sourds, co najwyżej dialogue des meres qui se comprennent et qui s'amusent bien
        ensemblesmile)))))A że czasami trzeba troche pomilczeć razem, to taki nasz uroksmile))
        Pozdrawiam serdecznie z Gdyni, zachmurzonej i zimnej
        Gosia
        • kasik8 Re: Dzien dobry,jestem pierwsza! 13.07.04, 10:44
          Jak tylko czlowiek zniknie to prosze wszystkie pisza...a ja popoludniami nie
          moge bo maz odstresowuje sie po pracy przy call of duty Osmilei strzelaja do
          niemcow!
          Mopeczku co do usypiania jesli nie chcesz zostawiac (tez uwazam ze to taki
          niepokoj z zabkami..moja Majeczka znow jest "grzeczna")to jesli nie chcesz
          nosic albo wozic w wozku (stanowczo odradzam hihi) to posiedz moze kolo
          lozeczka i potrzymaj za roczke..nie zagaduj, zeby Basienka nie pomyslala, ze to
          zabawa...Moja Maja jak widzi meza przy lozku to juz sie smieje, bo wie ,ze
          zaraz sobie pogugaja hehe....Kiedys mialam taki fotel...teraz tez mam ale
          narazie sie nie przydaje..Kupilam w Ikei bardzo wygodna finke z niskimi
          oparciami na lokcie..siadalam sobie w kucki ..bralam mala na rece i bujalam
          sie..jakby kolyska...tak tez przesypialam wiele nocy hehe bo usypia i mame.
          Takze spoboj tak..Ja karmie Maje..zawsze na lezaco w ciagu dnia..w swoim
          wielkim wyrze, ktorego juz od kilku miesiecy nie skladam i tam ma swoje
          terytorium do przewrotow..a na noc w jej lozeczku...Po nakarmieniu w moim wyrze
          przekladam ja do jej lozeczka i daje pieluszke flanelowa (pieknie obszyta
          rozowa niteczka przez babciesmile), w kotra Maja wtula swoj policzek i tak probuje
          zasnac..jesli nie zasypia to to slysze i ide dac jej lyczka herbatki .. i znow
          sama probuje zasnac..tak tez zasypia o kazdej porze. Ma swoje pory jedzenia i
          spania. To wygodne bo wiem, ze jak marudzi teraz to znaczy, ze chce spac..jak
          pozniej to np. jesc..a jak ani to ani to to czas sie z nia potarmosic
          hehe...staram sie nie nosic na rekach..bo juz mi odpadaja powoli, ale to inna
          inszosc.
          Morsku 4 dni w lodowie to chyba za dlugo , ale pewnosci nie mam.
          Beatko..moja cora tez zaraz na kolonie jedzie w poniedzialek i czuje, ze bedzie
          tak samo...bo tylko matka mysli, ze dziecko zyc bez nie nie moze hehe a tu
          ekstra zabawa!
          philosophus Ja torche nie rozumiem twoich ostanich postow na temat liczby i
          jakosci..ale ja bladynka jestem wiec moze dlatego..ale chyba obrazic nas nie
          chciales? hm?
          Cos jeszcze mialam pisac? nie pamietam...
          A! Kasia_kp...witamy Cie bardzo serdecznie i sie nie stresuj jakimis
          dyskusjami. Fajna jestes dziewczyna i syneczka masz fajnego...a co do kina...no
          coz.Twoj maz chociaz zapytal buuu
          Kasik
          • kasik8 Re:Grzeczna, mila, dobrze wychowana... 13.07.04, 10:51
            A co do slowa GRZECZNA..no coz..takie powiedzenie jest szeroko
            pojmowane..pewnie, ze nie ma odniesienia do niemowlat..jest poprostu jakis
            standard zachowan w spoleczenstwie do ktorego kazdy stara sie dopasowac (oprocz
            mnie jak twierdzi moj maz hihi)...czyli zeby dziecko bylo takie, takie i
            takie...to bedzie grzeczne...a jak takie nie bedzie to bedzie niegrzeczne.
            Troche chore, ale znam wiecej chorych rzeczy na swiecie i zachowan. Jeszcze nie
            raz uslyszycie pewne okreslenia w stosunku do swoich dzieci..ale nie nalezy sie
            tym przejmowac. Ja uzywam slowa grzeczna gdy mi sie cos podoba..ze jest np.
            spokojna, usmiechnieta..poprostu taka grzeczna. Nie pod katem oceny..tylko
            takie slowo mi sie nasowa i szczerze mowiac nie zastanawiam sie nad jego
            zmaczeniem. Poniewaz kojarzy mi sie ono z milym okresleniem..pewnie innaczej
            byloby gdyby kojarzylo mi sie z czums zlym...czyli jaksx uwaga skierowana pod
            adresem dziecka lub mojego wychowania.
            To tyle z glebokich przemyslen bladynkismile
            K.
            • asialc1 Re: 5 m-cy :-) 13.07.04, 11:28

              Wszystkiego, naj, naj..., zdrówka, samych radosnych dni,
              bezstresowego dzieciństwa oraz pociechy z rodziców dla "kosmicznego bliźniaka"
              Natusi RADUSIA smile
              Duza buźka od "forumowej cioci" Asi i olbrzymi całus od "bliźniaczki" Natalki


              Dla mojej córuni również wszystkiego dobrego. Rośnij Natuniu zdrowiutko i bądź
              zawsze taka pogodna smile
              Bardzo Cię kochamy
              Mama i Tata
    • kasia_kp Witam,bujanie,ząbki,ciato i bla-bla-bla :o) 13.07.04, 11:27
      Ufffffffffffffffffffffff Jasiek odpadł i zasnął z niedopita butelka jabłuszka
      (czasmi mu tak daje poprostu rozcieńczam mus jabłkowy woda i dje przez smocek
      z duzą dziurka ale to sytuacje podbramkowe )
      Rano bylismy na rechabilitacji i Jaś lubiacy na ogół cwiczonaka zrobił strajk
      na maksa ( musze mu wytłumaczyć ze mausia placi i tak za 45 min bez względu
      ile ćwiczy ;o) .No ale nie to chciałam wam naisac no wiec bya histeria której
      niczym nie mozna było uspokoić więć pani rechab. zainstalowała nam huśstawkę
      i ...... Jas porostu sie uspokoił (najgorsze ze 15 minut bujałam sie znim boze
      dobrze ze nie jadłam śniadana).
      Dowiedziałm się ze bujanie to takze rechabilitacja , podobno bujanie nie
      tylko takie w przód i tył ale takze do okoła to bardzo stymulujące ćwiczenie.
      Więc idziemy dzis kupować huśtawkę - niech się buja gościu .

      Ząbki- No ichyba to rzeczywiście ząbki jasiek jest taki marudny ze nie da się z
      nim wytrzymać !!!! Tylko mam wrazenie z nie wyzyna się mu wcale zadna jedynka
      tylko a co najmiej 2 albo 3 .Czy to mozliwe .jakoś udało mi się zajrzeć w
      pyszczek i w tym ze właśnie miejscu jest takie nierowne dziąsełki jakby
      troszke pękniete (czy to jest rozpulchnione dziąsło)

      hmmm ... co do wpisowego ! No to zobowiązuję się na następne spotkanie jakieś
      ciasto zmajstrować !!! Obiecuje ze nie bedzie dietetyczne .

      A pogoda jest paskudna bo nie wiadomo jak ubrać malucha .Raz slońce raz
      deszcz i badz tu madry i pisz wiersze ;o)

      Kochane mam nadzieje ze nie przyniosłam wam złego fatum i z moim przyjsciem nie
      stało sie tak cicho .Tak sie cieszyłam ze trafima do tak pręznej grupy a tu
      cio , mam nadzieje ze to tylko wakacje .

      Pozdrufka

      Buziaki dla Wszystkich bez wyjątku
      • arch.monika Re: Witam,bujanie,ząbki,ciato i bla-bla-bla :o) 13.07.04, 11:38
        No pogoniliście mnie z tym francuskim do słownika, no ale mialam taką długą
        przerwę w nauce że stępiałam francuskojęzycznie sad((((((((

        A z zasypianiem to nawet mnie pocieszyłycie, myślałam że tylko Dominika usypia
        z cycem w buźce, ale czytam że nie jest odosobniona. U nas wygląda tak:
        wieczoram po kapieli kładę się z nią do naszego "rodzinnego" łóżeczka
        (tzw.naturalna antykoncepcja), mała rzuca się do piersi i jak jest bardzo
        zmęczona to zasypia natychmiast, ale czasami odrywa się od cycka, oglada
        ściany, mruczy sobie, spiewa, po czy znowu rzut do mamy, i tak kilka razy aż
        się zmęczy i padnie. Sporadycznie zaczyna płakać , włącza syrenę i wtedy biorę
        ją na rączki, puszczam ulubione piosenki, czasami nawet daję jednocześnie
        cycusia i widzę jak powoli oczka jej odpływają. Niestety muszę przy niej leżeć
        aż usnie na dobre, bo jak jest choć trochę przytomna to moje wstawanie zaraz ją
        budzi.
        Próbowałam siadać przy niej przed zaśnięciem i trzymać za rączkę ale to ją
        doprowadza tylko do furii, "jak to mama tak blisko, a nie mozna się przytulić,
        buuuuuuuuu"

        Tak więc jak widzisz Mopku niewiele ci poradzę bo Dominika to bardzo wymagające
        dzieciątko przy zasypianiu, albo tak inteligentnie wychowało sobie mamę,
        hi,hi,hi (która nie jest blondynką choć mąż czasem uważa że wyłącznie przez
        farbowanie, tzw.sztuczna inteligencjasmile)))))))))))))))))))))))))))))))))))

        kasiu_kp, to po prostu sezon ogórkowysmilemam nadzieję????!!!!

        Pozdrawiam.....Monika
        • arch.monika 5-miesięcy 13.07.04, 11:50
          Oczywiście zapomniałam napisać o życzeniach dla naszych jubilatów Natuni i
          Radzia, chowajcie się rodzicom dalej tak zdrowo i cudownie, samych szczęśliwych
          i pogodnych dnismile)))))))))))))))))))))))))))

          A oprócz tego chciałam z okazji tego święta podziękować Asi za pamięć o
          miesięcznicach naszych dzieciaczków!!!!! Dominika bardzo Cię serdecznie ściska
          i śle swój najpiękniejszy uśmiechsmile))))))))))))))))
        • malwes Bla, bla... 13.07.04, 11:55
          Z francuskiego to ja pamiętam tylko "że słi zetudiąt" smile)) choć to już trochę
          nieaktualne....a philosophusowi to chciałabym powiedzieć w zasadzie tylko tyle,
          że albo tu z powrotem przysyła nam Svistaczka, albo sam pisze na temat, czyli o
          dzieciach albo niech nie odzywa się wcale i nie komentuje ilości postów bo sam
          nabija ilość bez jakości smile))))))))))))

          Kasiku8 - zapomniałam powiedzieć jak było z barchanowymi gaciami (proszę teraz
          zabrać dzieci sprzed komputera). Otóż...zdjęłam te barchanowe, wzięłam te
          ładniejsze ale pomyślałam, że w zasadzie po co mam zakłądać jak zaraz znowu
          trzeba będzie ściągać...no więc wskoczyłam do łóżeczka...i odgłosy wciąż
          lejącej się wody w wannie, gdzie się jeszcze wciąż kąpał mąż, były ostatnimi
          dzwiękami jakie słyszałam tej nocy...bo zamiast w ramiona męża padłam w objęcia
          Morfeusza a mąż jakoś nie poczytał mi tego za zdradę bo pozwolił mi z tym
          Morfeuszem pozostać aż do rana (nawet nie wiem kiedy wstał i przewinął Szymka w
          nocy). I tak to wszystko wyglądało smile))))))))))))

          Mopeczku - u mnie z zasypianiem ostatnio ten sam cyrk, a też było już tak
          dobrze i dokładnie tak jak u Ciebie. U mnie siedzenie obok i głaskanie też się
          nie sprawdza, Szymon dostaje takiego ataku histerii, że go potem godzinę nie
          mogę uspokoić. No więc noszę...no co mam zrobić?

          Morsku kochany - ja wiem, że mleczko to można tylko 48h w lodówce ale:
          - jak zlewasz z kilku ściągnięć to tylko 24h
          - i jak trzymasz na bocznej półce to też tylko 24h.
          Cieszę się, że udało się jakoś bezboleśnie wrócić do pracy. Qrcze, ja też się
          boję, że już niczego nie pamiętam...opiekunka będzie od połowy sierpnia więc
          będę miała czas na rycie przepisów....buuusad(((((((((

          Oleńko - ja bym się umówiła w każdej chwili, tylko na spacer bez męża nie dam
          rady (kręgosłup i IVp bez windy) ale ta niedziela jest kusząca...smile) Może ktoś
          jeszcze?

          A teraz: Najserdeczniejsze życzenia dla Natusi i Radusia!!!! Bezbolesnego
          ząbkowania, wielu kolorowych i wspaniałych zabawek, zdróweczka i pogody ducha
          oraz "nie umiejących wychowywać" rodziców, którzy tylko noszą, całują,
          przytulają i pieszczą !!!!!!!
          Pozdrawiam,
          Gosia
          • malwes zapomniałam... 13.07.04, 11:58
            przywitać Nową Mamusię. Bardzo nam miło, że dołączyłać. Morsk jak wróci z
            pracuni to Cię wciągnie na listę smile))

            I dodać...że nam rehabilitantka i pani neurolog powiedziała to samo...huśtawki,
            bujaczki, hamaczki....koniecznie bo to bardzo korzystnie wpływa na rozwój
            układu ruchowego i nerwowego.

            Pa!
      • asialc1 Re: Wszystkiego po troszku 13.07.04, 11:51
        Dzień dobry!

        Witam serdecznie nową Mamę Asię i Michałka smile Ja też dokarmiałam Natalkę. Żeby
        mieć pewność, że Michaś się nie najada to lepiej porozmawiaj z połozną. Może to
        chwilowy zastój i wystarczą jakieś masaże lub ziółka, które będziesz mogła pić.
        W razie czego dokarmianie skonsultuj z pediatra synka.
        Życzę powodzenia smile

        Monisiu, ciesze się, że wszystko z Przemusiem dobrze. Jestem pewna, ze w
        zwiazku z tym dzisiejsze badania w szpitalu to potwierdzą smile

        Kasiu, Wszystkiego dobrego z okazji wczorajszej Pierwszej Rocznicy Ślubu smile
        Życzę Wam obojgu duuuużo miłości, radości, zdrowia i pociechy z Jasia.
        Duża buźkasmile
        Jak jest cieplutko to w domku Natalka jest w samym body lub na golaska, a na
        spacerek ubieram Ja w letnie sukieneczki (bardzo Ja w nich lbię), kapelusik, ma
        gołe nóżki i oczywiście jest wysmarowana kremem przeciwsłonecznym.

        Olu, gratulacje dla Antosia smile Uściskaj Go od nas bardzo mocno.
        Wcale się nie popsułaś wink

        Kasik8, usciski dla Majeczki za przekręcanie sie z brzuszka na plecki smile

        Monika, wcale się nie dziwię, że nie możesz się odnaleźć w pracy. Ja już sie
        boję co będzie w grudniu jak wrócę brrr. Dobrze, że Wiktoria znosi to rozstanie
        bardzo dobrze. Pewnie Ty gorzej?

        Matylda, a jak tam smakował soczek Oskarkowi?

        Beatko, jak po szczepieniu? Natalka też wszystko gryzie i również najchętniej
        moje ramię a ząbków jakoś nie widac smile

        Natunia wczoraj tez była bardzo marudna. Nie mogłam Jej zostawić samej nawet na
        chwilę. I nie mogłam się doczekać kiedy wróci mąż z pracy, bo padałam na twarz.
        A jeszcze ta pogoda....Głowa mi pęka.

        Co do usypiania, to jak już kiedyś pisałam, Natka na ogół zasypia sama. Gdy ma
        gorszy dzień, jak ostatnio, to biorę Ja do sypialni gdzie świeci się tylko
        nocna lampka, śpiewam Jej kołysanki, przytulam, jak jest cięzko to daję smoka
        lub troszke soczku i usypia bardzo szybko. Czasami też tańczymy. Bardzo to lubi.

        Na razie kończę. Musze zajrzeć do córci, bo się budzi

        Asia
        Moja ukochana Natalka
        www.cichocki.net
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
        • beataj02 Po szczepieniu, zupki, usypianie, forum, życzenia 13.07.04, 14:24
          Witam "poszczepiennie" smile)
          Szymon przeszedł je bardzo dzielnie, nawet prawie nie płakał ! A był bardzo
          zmęczony, bo było opóźnienie w przychodni - 3-tygodniowy maluszek, który wszedł
          przed nami, zaczął sinieć, był wiotki i dosłownie zapadał w śpiączkę sad(
          Wezwano do niego karetkę i zabrali go do szpitala, ale trwało to ok. godziny.
          Więc pozostałe czekające maluchy nudziły się już i marudziły. Szymon nawet
          zaczął zasypiać i nie bardzo chciał usiąść u pani doktor, ale w trakcie badania
          się rozruszał smile) Waży 8750g, długi na 68 cm; pani doktor go bardzo chwaliła za
          wygląd i rozwój, ale ja się trochę martwię, bo od ostatniej wizyty (6 tygodni
          temu) przybrał tylko 750 g. Co prawda "wyciągnął" się i jest bardzo ruchliwy,
          ale... Poradźcie, czy jest się czym martwić ? Mój mąż mówi, że ja to lubię,
          iwęc jak nie ma konkretnego powodu, to sobie jakiś wymyślę...

          Zalecenia żywieniowe - Szymcio ma jeść zupki jarzynowe (co najmniej jeden
          słoiczek dziennie), a za tydzień już z mięskiem. A jeśli będzie miał ochotę, to
          może zjeść wieczorem kaszkę samą lub z owocami, ale nie na mleku (nawet moim).
          Oprócz tego wszystkiego oczywiście cycuś do oporu - ile dusza zapragnie. Oby
          dusza jeszcze pragnęła jeść coś poza nim, to byłoby fajnie - bo na razie, to
          zupki są beee.

          A i najważniejsze: pani doktor nas pocieszyła, że lada chwila wyjdą ząbki, bo
          juz je prawie widać smile)) no to czekamy dalej sad((

          Jeszcze co do usypiania, to w dzień karmię Szymona raczej na siedząco i w
          różnych miejscach, a wieczorem - zawsze w półleżącej pozycji, na rozłożonym
          łóżku, przy małej lampce, więc to dla niego jest sygnał, że już "pora na
          dobranoc".

          Naszej Prezesowej gratuluję ... jak to grzecznie wyrazić ?? ustawiania
          wszystkiego w odpowiednim miejscu smile) Brawo !!! Zgadam się z Tobą

          Dzisiejszym jubilatom, Natalce i Radusiowi, życzę duuużo słoneczka, radości i
          uśmiechu w sobie i dookoła.

          Ściskam Was i pozdrawiam,
          Beata od ząbkującego sad(( Szymcia
          • kajka.3 Życzenia, vivat Gosie, powitanie Asi, zasypianie 13.07.04, 15:13
            Cześć kochane mamy!!!

            Nie miałam okazji odzywać się ostatnio... tak się jakoś porobiło... Dziewczynki pojechały na tydzień do cioci... cicho jakoś... i, kurczę, chyba trochę źle... A sama je "wykopałam", żeby trochę odpocząć od hałasu. A teraz mi, kurka, ich brak...
            Ech...

            Całuski dla naszych pięciomiesięczniaków - rośnijcie zdrowo i przysparzajcie rodzicom dużo radości i tylko radości!!!

            Obie Gosie - przybijam piątkę za "philosophowanie" i się podpisuję.

            Nowa mamo - Asiu i Michałku - witam Was również cieplutko - miło, że jesteś z nami. Tu jest naprawdę fajniutko. Tak sobie myślę, że może twój syneczek, zbliżając się do rozpoczęcia szóstego miesiąca, potrzebuje więcej jedzonka - może czas na wprowadzenie nowości? - soczki, deserki? Może kaszka na Twoim mleczku? Myślę, że powinnaś przedyskutować to z pediatrą. Trzymaj się i daj znać, co u Was słychać.

            Zasypianie - chyba mam szczęście, bo mój synuś potrafi usnąć sam w łóżeczku. Potrzebny mu smok, karuzelka i brzeg podusi. Głowa w bok i odpływa. Ale czasami bywa tak (np. po wizycie u kogoś), że jest tak zmęczony, że nie może sobie dać rady sam z zaśnięciem. Wtedy biorę go na rączki, przytulam, chodzę, śpiewam i tak zasypia...
            A z moją "średnią córką" przemieżałam setki kilometrów po mieszkaniu, zanim usnęła... a po 15 minutach budziła się... i znowu...
            To chyba w głównej mierze zależy od temperamentu dziecka. Jedne dzieci potrzebują bardzo fizycznej bliskości rodziców, a inne mniej. I uważam, że jeśli bardzo pragną, to nie trzeba im tego żałować, chociaż czasami jest ciężko wyrobić...

            Dziadziuś nas odwiedził, więc na razie tyle... cdn... chyba jeszcze dziś...
            • kajka.3 Re: Życzenia, vivat Gosie, powitanie Asi, zasypia 13.07.04, 15:15
              ... no pewnie, że przemierzałam...
            • malwes Głównie do Kasi_kp.... 13.07.04, 15:24
              Kasiu, weszłam właśnie na Twój wątek na zobaczcie i tak sobie pochlipałam
              troszkę...taka Kruszynka Malutka...mój Boże...zaraz mi się Szymuś
              przypomniał...ja również czekałam żeby miał chociaż 2500g, potem 3000g...takie
              same wspomnienia, a także złość, dopadły mnie parę dni temu w Mothercare...Jak
              się Szymek urodził nigdzie nie mogłam dostać ubranek w rozmiarze 50,
              wiedziałam, że Mothercare ma serię dla malutkich dzieci, do wagi 2400g ale NIC
              wtedy nie mieli w ofercie...a teraz co? Zatrzęsienie malutkich rzeczy w
              promocyjnych cenach...po 5zł za "kilkupaki" body, pajacyki, śpioszki...a mój
              mąż kupił wtedy jeden jedyny jaki znalazł pajacyk na 50, przy Grójeckiej, za
              50zł...i tak był za duży na Szymka...
              Kasiu, Twój synek jest piękny! Widać jak wspaniale rośnie - życzę Wam i
              Wszystkim obecnym tu Maluszkom i ich Mamom wszystkiego najlepszego, jak
              najmniej kłopotów!

              Dziękuję Wam za miłe słowa i poparcie wink - ale ta "Prezesowa" powiem szczerze,
              średnio mi się podoba. Nie wiem dlaczego ale kojarzy mi się z "Mamoniową" a ja
              nie czuję, że mam z ową Panią zbyt wiele wspólnego smile)))))))))

              Nowa Mamo, Asiu, Kajka ma chyba rację, może jednak synek potrzebuje już
              dodatkowego pokarmu i stąd te problemy. Najlepiej poradzić się pediatry.

              Pozdrawiam,
              Gosia i spiący smile)))))) Szymuś.

              PS. Mamo Krokodylowa - odezwij się do nas proszę! Co u Ciebie, Zosi i Małpy?
              • beataj02 Do Gosi, huśtawka 13.07.04, 16:11
                Gosiaczku,
                to ja przepraszam za Prezesową, ale absolutnie nie było w tym deka złośliwości!
                Tak mi się jakoś skojarzyło, skoro założyłaś forum i mu w pewnym sensie
                przewodzisz - w każdym razie popieram to działanie.

                Przy okazji coś o huśtawce - Szymon bardzo lubi (niedługo powinny być takie
                jego zdjęcia na Zobaczcie), ale fajnie sprawdza się rownież obrotowy fotel. Jak
                Szymcio się nudzi, to kręcę się z nim w kółko i on jest szczęśliwy, a ja się
                czuję, jak na początku ciąży (mdli mnie...)

                Papatki,
                Beata od Szymona
              • kasia_kp Re: do malwes 14.07.04, 11:06
                Gosiu przepraszam ale przechrzciłam Cię na Beatke wczoraj ......
                Bardzo przepraszam .
                Duze buziaki dla syneczka :o******

                P.s.
                Wogóle dziewczynki jeszcze przez jakiś czas musicie mi dać troche luziki na
                wciągniecie sie .Ale obiecuje ze postaram się jak najszybciej .

                Kasi a
      • mopek1 Re: Witam, dziękuję, ciepłe kraje, bla, bla :o) 13.07.04, 11:51
        Dzięki za odzew na moje męki z usypaniem! No włąśnie problem polega na tym, że
        w wózku albo na rączkach zasypia bez najmniejszego problemu - ale instynktownie
        wyczułam, że to kiepski pomysł! Chciałam też, żeby nie było tak, że to tylko
        mama usypia, ale u nas jest podobinie jak u Ciebie Ksiku - mała zobaczy ojca i
        ma sygnał, że będzie zabawa smile Poza tym mam dylematy - po przeczytaniu
        kasiążki "dobra miłość" (mimo wszystko uważam, że jest dobra-tzn książka) -
        otóż autorzy piszą, że dziecka nie należy usypiać na siłę, bo ono sobie zaśnie
        jak samo będzie chciało - no ale moja Baśka ewidentnie chce - a nie usypia????
        No cóż będę trzymać za rączkę, to chyba dobry pomysł smile

        No i co z tymi ciepłymi krajami? - Baśka jedzie smile (hi, hi a nawet leci)

        Morsku! dzielan baba jesteś i skąd ja znam to uczucie1 - pewnie, że nie
        porównywalne, ale jak chodziłam na basen to po zajęciach gnałam do domu na
        złamany kark - a tam moje dziecko rozesmiane i swietnie się bawiące beze mnie!
        Mleka nie trzymałam nigdy dłużej w lodówce niż 48h, zresztą ja takie zalecenia
        znalazłam! Co do mrożenia - hmm nie wiem co ci doradzić??? - a nie masz
        zamrażalnika w pracy?? - potem tylko przewieźć może? no nie wiem.

        Kasiu kp! u nas widać już jedynki na dole tuż pod błoną śluzową - takie białe
        kreseczki, a rozpulchnione dziąsełka to były takie - no rozpulchnione smile))) i
        lekko zaczerwienione - bez pęknięć smile
        no ja tez się zastanawiam nad huśtawką smile

        W Karkowie paskudnie i zimno sad, no w tym roku to chyba nie będzie normalnej
        pogody sad((((

        • mopek1 Re: urwało mi :))) 13.07.04, 12:05
          Nie wiem co będzie ze spacerkiem, bo mi się ostatnio coraz mniej chce - nudno
          mi tu sad - a wy się tam spotykacie - buuuuuuuuuuuuuuuuuuu!

          Nalepsze życzenia dla Ntuni i Radzia od Basi i mamy!
          Życzę wam, żeby wasze mamy w 100%-ach bezbłędnie odgadywały zawsze czego
          chcecie, zanim nauczycie się mówić smile)))) (zawsze mam wrażenie, że to
          największe pragnienie takiego szkraba!)

          No ibardzo proszę bez takich "dialogue des....." bo ja mogę deutsch schreiben
          und auch nur wenige verstehen werden!
    • aleksandraantek czapka,zasypianie,jedzenie i takie tam 13.07.04, 19:06
      To zaczynając od początku :0)
      CZAPKA - znalazłam fajna z daszkiem i zakrytymi uszami w C&A w Wola Park'u za
      19,90 - bardzo fajna granatowa w paski chyba z literka P

      ZASYPIANIE - tu zabardzo nie pomogę Antka wieczorem usypia tata a w dzień to
      poprostu ma on swoje godziny w których śpi i zasypia najczęściej w wózku! Dziś
      zasnął mi w samochodzie siedząc na kolanach (okropna matka - wiozłam dziecko
      bez fotelika sad!!!)

      JEDZENIE - Antek rano zjada kaszkę (wprowadzoną bez wiedzy pediatry ale b. mu
      smakuje i nic się po niej nie dzieje) potem je mleczko i ok 15 zupkę do której
      za dwa dni wsadzimy mięsko smile!!

      TAKIE TAM - Antek też miał rozpulchnione dziąsła z boku i tydzień później
      wylazły jedynki!Huśtawkę mamy i Antek w niej czasem zasypia! Zresztą Jaś
      Kasiowy też (będąc u nas w odwiedzinach) w niej zasnął!!! Co do językówi i
      innego "filozofowania" to zgadzam się z przedmówczyniami i uważam że nie trzeba
      burzyć Warszawy dla zbudowania Rzymu bo kto będzie chciał ten się przeprowadzi -
      taka jest moja filozofia :0)!!!

      Co do spotkania to ja chętnie! I jeśli Gosiu chcesz to ja Ci mogę pomóc z tym
      wózkiem i IV piętrem smile damy radę!!!

      Pozdrawiam ola od antka
      • amatylda Oskar i soczek ;-) 13.07.04, 19:40
      • amatylda Oskar i soczek ;-)))) 13.07.04, 19:49
        Podałam mu pierwszą łyżeczkę soczku jabłuszkowego Gerbera. Młody wciągnął
        chetnie, bo wcześniej na łyżeczce dostawał Grippe Water i to było straszliwie
        słodkie a to... Mina Oskara powiedziała wszystko. Jakby właśnie pogryzł
        cytrynę. Aż mi się kwaśno obok zrobiło hihihi. A potem? Zamachał łapką w
        kierunku butelki, jakby chciał powiedzieć "no matka dalej , dalej..." No więc
        dałam mu 5 łyżeczek (wszystkie zjadał w ten sam sposób wink))). Po 2 h znów
        dałam 2 łyżeczki. I poprzestałam na razie, bo boje sie przesadzić. Jutro
        spróbujemy dalej.
        Największą nadzieję we mnie rodzi, że może te jabłuszka pomogą na kupkę (?), bo
        na razie po 5 dobach ww. brak. Dziś był tylko niewielki kleksik po
        pierdzioszku. wink) Dziwi mnie to zwłaszczaa, że w 3 dobie dostał czopek
        Viburkolu, więc cosś się powinno jednak zdarzyć, a tu oprócz śmierdzących
        bączków i tego jednego kleksika ...nic ;-(
        No nic, zobaczymy.
        Z lepszych wieści umówiłam się na wizytę do laryngologa (teraz na prawdę
        świetnego i w dodatku państwowo za darmo) na 26 lipca (hihi moje imieniny -
        więc biorę to za dobrą wróżbę!).
        Pozdrawiam i ściskamy razem z Oskarkiem zwłaszcza Natalkę i Radzia!
        dobrej nocki
        Matylda
        • amatylda soczek podziałał ;-) 13.07.04, 20:25
          jeeeeeeeeeeeeeeeeeest!
          po 5 dniach...
          ale radocha
          papa
          "dumna" Mama i "wyswobodzony" Oskar
          • morsk2 Re: różne 13.07.04, 22:23
            Przyłączam się do apelu Malwes - proszę dopuścić do komputerka Svistaczka.
            O Krokodylowej też myślałam ostatnio - odezwij się!!!
            Kasiu_kp - jak upieczesz to ciacho na spotkanie warszawianek, to proszę od razu
            odkroić pół i wysłać do Gdynismile
            Dlaczego nie ma żadnych nowych zdjęć na Zobaczcie???

            Dzięki za wsparcie w tych stresujących dla mnie dniachsmile
            W pracy dziś urwanie głowy - to właściwie dobrze, bo nie zastanawiam się co 5
            minut co się dzieje u babci... Wykonałam tylko 1 telefon kontrolnysmile
            Odkryłam dziwne dla mnie zjawisko - z jednej piersi ściągam za każdym razem 100-
            150ml, a z drugiej tylko 30-50ml... Czy któraś też tak ma?
            O tym przechowywaniu mleczka było w lipcowym Twoim dziecku - przytoczę Wam:
            "pojemniczki z pokarmem możesz przechowywać w temp. pokojowej 8-12 godz., w
            przenośnej lodówce (torbie) 24 godz., w zwykłej lodówce (4st) 4 dni, w
            zamrażalniku wewnątrz niej 2 tyg., a w zamrażarce (-20st) od 6 do 12 m-cy"
            Też mnie dziwią takie zalecenia, bo w szkole rodzenia podawali czas znacznie
            krótszy.
            Wczoraj Wam nie napisałam - rano wzięłam Młodą do karmienia, patrzę, a tu
            wysypka na buźce...sad Akurat w takim dniu, żeby mnie dobić... Tak uważam, żeby
            nie zjeść nic podejrzanego... Przez tyle miesięcy tylko raz nam się to
            przytrafiło, no i jak na złość...
            W niedzielę byliśmy u znajomej na grilu, ale już wcześniej 2 razy jadłam
            szszłyki i nic nie było... Były tam też koty, zastanawiam się czy to nie przez
            nie? Hmmm...
            Dziś spałam tylko 4,5 godz., bo wieczorem musiałam zobaczyć co u Was słychać;-
            ))), a rano pobudka była o 4.45smile Normalnie jest 5.30-6.00. Ale dziś Wika
            dobrze wyliczyła, bo jadła śniadanie godzinę...
            W związku z tym nic już nie piszę, tylko idę spać...
            Miłych snów!
            Monika
            PS. Nową mamuśkę dopiszę jak przyśle mi przepis na jakieś dobre ciachosmile
            Załączenie egzemplarza testowego - mile widzianebig_grin
            • morsk2 Re: huśtawka 13.07.04, 22:32
              jeszcze mi się przypomniało...
              My też mamy huśtawkę, zdobyczną zresztąsmile, ale jeszcze w niej Wiki nie
              wsadzałam, bo wydawało mi się, że ten sprzęt się przyda dopiero jak ona będzie
              pewnie siedzieć. A Wy jak huśtacie dzieciaczki? Wkładacie na półleżąco czy jak?
              I jak długo można bujać, żeby nie zmęczyć małego kręgosłupika?smile
          • kasia_kp zasypianie,zyczonaka, i rózne :o))) 13.07.04, 22:45
            Witam ponownie,

            To juz chyba będzie regóła ze wpadam do Was tak na serio dwa razy dziennie .Mój
            synek od godz 13-14 do 21 robi ze mnie niewolnice !!!! I tak juz jest .

            zasypianie - to podobno rytułał który zostaje z nami na zawsze .Jedni zasypaiją
            przy cicho grających radiach, inni musza najpierw poćwiczyć i padaja zmeczeni
            innym szklanka mleka wystarcza jeszcze innym porostu nic nie przeszkadza i
            zasypiaja choć telewizor grzmi i ryczy .. a ja na ten przykład jako małe
            dziecko ciagnełam za ucho mamę lub tate pózniej siebie( wstyd się przyznać ale
            robie to czasami do tej pory) a mój mąz robil kręciołka we włosach swojej
            siostry (blizniaczki dodam -a pózniej to najlepsze jak mu sie zbyt palec
            wkręcił to prostu wyrywał go smile Teraz musi mnie głaskac po głowie no ale juz
            bez tego małego dodatku na koniec ;o).
            Ja z Jasiem przeszlismy juz chyba wszystkie mozliwe "zboczenia", od śpiewania ,
            kołysania ,betowania,obzarstwa,miziania (reka ,watką} do zostawiania samemu i
            wiecie co poskutkowało jedynie (zreszta praktykujemy to juz od jakiś 3
            miesięcy.Moze to okropne ale dzieki temu niemamy problemu z zasypianiem i
            nocnym budzeniem.Porostu od poludnia Jasiowi nie dajemy spać tz. od godzimy
            18 nie ma mowy na dł€ższe drzemk (czasmi się zdarzy jakać 20-30 minutowa no ale
            wtedy sa kłopoty) no i przesuneliśmy godzine mycia do 21.
            rezultat Jasiek jest padniety i nie ma problemu z zasypianiem .
            No oczywisie jest i minus tej naszej metody - bo zostać z Jasiem miedzy 19-
            21 to trzeba zbroje rycerską sobie najpierw załatwić ;o)
            No i oczywiście metody tej nie polecam zeby pózniej nie było ;O))))))))

            Do szanownyc 5-io miesięcznych jubilatów ...............
            duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo zdrówenka i abyście sobie dobrze rodziców
            wychowali !!!

            Asical_1- Asiu dzięki za zyczonaka .... hi hi to jedyne jakie dostałam :o(

            Amatylda - Duze gratulacje dla Oskarka (juz myślałam ze nikt naszych 4 dni nie
            przebije , uratowała nas wtedy wizyta u rechabilitantki ;o)

            Malwes- oj te maluszki juz tylko zdjątka mi przypominaja jaki Jasio był
            malusi , zreszta sama nie moge uwierzyć ... bo jedyne słowa jakie sie cisna
            na widok Jaska to budrys ;O) (8700/74 cm) a jak komus powiem ze to taki
            mikrusik i chudziaczek był to się na mnie patrzaja jak na ściemniacza
            Dziekuje za miłe słowa Beatko .Naprawdę dziekuje

            A co do ubranek to nie wiem jakim cudem ale w zwykłym supermarkecie znalazłam
            takie maleńkie ( dla nich to jakieś nieudane serie były więc promocje robili
            ku naszej radości ) jeśli chodzi o inne sklepu to absolutnie nie maiłm głowuy
            do robienia zakupow ;o(.
            A jesli o ostatnie promocje z mathercare (malusie body po 5 PLN) to powiem
            Wam ze podobno (ja tego nie widziam ) ale juz po odpowiednich cenach sprzedaja
            je na Allegro .Obrzydlistwo prawda .
            zreszta to co wyprawiaja na Allegro to osobny temat rzeka .

            Buziaczki
            • kasia_kp spacerówka i huśtawka (zapomniałam ) 13.07.04, 23:03
              No dziewczynki zapomniała bym wam sie pochwalić o mim dzisiejszym zakupie .No
              więć kupiłam nową spacerówke .baby dreams Rider !!! Po paskudztwie jakim
              dysponuje(chicco 4 WD) to jest jak jakiś poemat .Jestem taka szcęśliwa
              i zadowolona choć juz po pierwszym spacerku pare wad odkryłam ale co mi tam
              7 kilo to nie 15 i te skretne koła ( walczyka teraz mozna tańczyć )!!!

              Olu od Antosia - Ty wiesz ile mnie cierpień kosztował ten wózek teraz
              zapraszam na spacerek nawt jutro cały dzien smiutka siedze w domku !!!!

              P.s.
              czemu wciąż jesteś niedostepna ?

              huśtawka - no dziewczynki i tu wychodzi róznica wieku (niby kilka miesięcy
              ale jest ) Ja zaopatruje się w taka ogrodową ze szczebelkami ( wojek mi
              wystruga ;o).

              No teraz juz ide spać .....
              Oj jak fajnie z Wami ....
              Przeprasza za wszelkie byki ort .... i za pomyłki formalne i za haotyczne
              pisanie ale taka juz jestem

              Buziątka dla Was Wszystkich i dla Maluszków

              Kasia i Jaś chrapacz
          • iska_moniska Soczek, choroby, ósemki, mama, forum inne takie 13.07.04, 22:52
            Witam po długim czasie, ale tak mi jakoś smętnie przez chorobę Tośki, że i
            pisać mi się nie chciało, chociaz "poglądałam" Was.

            Amatyldo - u nas tez problemy natury wiadomej. Nie pomagało nic. Ciągle tylko
            cuchnące bączki męczyły Tosieńkę, a kupy nie było. Dopiero kilka łyżeczek
            rumianku zrobiło swoje. Pediatra powiedziała nam, że gdy mała zacznie
            regularnie spożywać posiłki stałe, to i stolce się unormują. I tak się
            faktycznie stało. Najdziwniejsze jest to, że dziecko karmione piersią nie
            powinno mieć zaparć, a jednak coraz więcej dzieci je ma. Więc jednak prawdą
            może być to, że dziecko na pewnym etapie rozwoju nie jest w stanie "wytoczyć"
            (hehe) kupki, bo nie ma z czego jest stworzyć. Dopiero stały i regularny
            posiłek powoduje, że kupa się pojawia.

            Olu od Antka - fajowo, że wróciłaś. Co prawda Antek stoi juz na wyższym etapie
            rozwoju niż Tośka, bo ma zęby, ale nic to dogonimy Was. Ja natomiast mogę się
            pochwalić, że miałam zawiązki tylko trzech ósemek i niestety żadna z nich nie
            wyrosła mi nigdy, bo "leżały" sobie w zębodole. Odważna byłam tylko przy
            usuwaniu pierwszej, a potem.... Tylko wielki ból zmuszał mnie do udania się do
            chirurga szczękowego w celu ekstrakcji. I co najdziwniejsze - tak, jak to było
            u Amamtyldy - zęby te uaktywniały się w chwilach ważnych lub szczególnych
            (śmierć mego ojca, koniec przedszkola i pójście Jasia do szkoły) z dokładnością
            co dwa lata.

            Morsku - znajomy lekarz mówił mi, że mleko, które się ściągnie z piersi może
            byc przechowywane w zamrażarce w temperaturze -18 stopni przez pół roku.
            Radził, żeby zamrażać je w woreczkach do łapania moczu dla niemowląt (dużo
            tańsze od woreczków Aventu, a też jałowe). Wydaje mi się, że rozsądniejsze jest
            mrożenie niż przechowywanie w lodówce. Zresztą dużo na ten temat pisały
            dziewczyny w wątkach, chyba, o karmieniu piersią.

            Czasami widzę na forum jakieś prowokacyjne posty. I bardzo często dziewczyny
            piszą, aby nie "karmić" takich prowokatorów. Ja też więcej już nie będę karmić
            ani philosophusa, ani svistaka - choć osobiście nic do nich nie mam i jestem
            raczej pokojowo nastawiona do ludzi. Napiszę tylko ten jeden i ostatni już raz:
            podglądają nas!!! Najpierw svistak zaproponowała, żeby stworzyć osobne forum
            (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=10623145&a=13886899), potem
            philosophus podsyła nam w sygnaturce link do nowostworzonego forum, a teraz
            niejako krytykuje - o co tu chodzi???

            Tośka nadal chora - rzuciło się na oskrzela, teraz na układ moczowy.
            Antybiotyków nie toleruje i niestety wymiotuje po nich. Szkoda mi takiej
            kruszynki, której leje się buzią i nosem. Nawet zjeść nie może porządnie i nie
            cieszą jej ani zupki, ani owoce, ani soczki. Dzisiaj moja mam w przypływie
            dobroci dała Toście skórkę od chleba. Tośka długo jej się przyglądała,
            obwąchiwała, a w końcu wzięła do buzi i oszalała z radości - pewnie dlatego, że
            skórka miała SMAK.
            Pomimo choróbska Tośka robi postępy w rozwoju. Nie pamiętam czy pisałam już o
            tym, że przekręca się z pleców na brzuch. Ponieważ nie lubi tej pozycji
            (hahaha - pewnie boi się spłaszczenia biustu), więc zaczęła przygotowywać się
            do przekręcania w drugą stronę. Z rzadka, ale udaje się jej to. No i w pozycji
            na brzuchu prześmiesznie podnosi pupę do góry. Taki mały żółwik (to chyba
            Natalka Asi ma żółwika przytul mnie TinyLove - Tocha ma takiego samego i
            piszczy z uciechy, gdy żółwik się śmieje).
            No i najważniejsze - od kilku dni wprawia mnie w stan wielkiej szczęśliwości,
            bo mantruje MAM-MA. Ja twierdzę, że ona mnie wzywa, zwłaszcza wtedy gdy jest
            jej źle i niedobrze. Jestem szczęśliwa, bo pierwszą sylabą wypowiadaną przez
            Jaśka było TA. Więc na okrągło mieliśmy w domu 'tatatatata'. A teraz "mamamama".
            Dla takich chwil chce się żyć smile))))

            Pozdrawiam wszystkie nowe na forum mamy, mamy które wóciły już do pracy i te,
            które zrobią to w najbliższym czasie.

            Więcej tematów nie pamiętam...
            Napiszę jutro - jeśli mi się coś jeszcze przypomni
            M.
            • beecia Wróciliśmy z wakacji:))) 13.07.04, 22:59
              Wróciliśmy z pobytu w Kazimierzu nawet opaleni i zadowoleni! To małe miasteczko
              ma niepowtarzalny klimat. Jakubek był przeszczęśliwy: cały czas się śmiał i
              piszczał. Jestem szczęściarą bo mam dwóch fantastycznych facetów!!!!
              Ogólnie Kubuś wzbudzał zainteresowanie. Jeden chłopczyk na widok Kuby
              powiedział do swoich rodziców: "zobaczcie jaki mały chłopczyk, moze ma na imię
              Damian albo Damianek"...
              Byliśmy z nim nawet na "górze trzech krzyży" i w muzeum lubelskim. Przy okazji
              zwiedziliśmy też Lublin.
              Kubuś jest naprawdę super. Kiedy trzeba było to spał, czy siedział w wózku. W
              pokoju mieliśmy jeszcze większe łoże niż w domu także wysypialiśmy się bez
              problemu w trójkęsmile)
              Jakub zasypia sam, na brzuszku, czasami ze smoczkiem w buzi. Czasami jak ma
              problem z zaśnieciem to pomaga mu dzwięk włączonej suszarki do włosówsmile))))))
              Skutkuje natychmiast!
              Pije już soczek jabłkowy z dynią gerbera, zjada marchewkę z warzywami, kaszki,
              kleiki. Wszystko z wielkim apetytem!
              Jutro mamy szczepienie.
              A od poniedziałku ide do pracy ... buuuuuuuuu
              Buziaczki dla wszystkich bez wyjątku!
            • iska_moniska Huśtawka 13.07.04, 23:00
              My też mamy huśtawkę - jeszcze po Jasiu. Dziecko można w niej huśtać w pozycji
              półleżącej. No i zabawa jest przednia - Tosia piszczy z uciechy (podobnie, jak
              kilka lat temu jej braciszek). A poza tym - dlaczego przez wieki dzieci były
              usypiane w kołyskach??? Dawało im poczucie bezpieczeństwa (kołyszący się
              brzuszek mamusi)..,. A teraz - kołysek brak, ale mamy huśtawki. Tylko
              dziewczyny, uwaga na jedną rzecz. Są huśtawki na baterie, do których wsadza się
              dziecko, włącza opcję "bujaj" (wolniej lub szybciej) i heja hej cały świat
              należy do mamy, bo dziecko jest bujane. A dziecko potzrebuje naszej opbecności
              w tym momencie - nie zapominajcie o tym. Tosia płakuli, wołając mamma, więc
              biegnę - pA
              -
              • asialc1 Re: różności 14.07.04, 00:07
                Na początku bardzo dziękuję w imieniu córci za życzonka Monice, Gosi, Beatce,
                Kasi(kajka3), Martusi i Kasi (kasia_kp). Wielki całus od Natalki smile

                Beatko, sądzę, że nie masz co się martwić wagą Szymka. Z tego co widziałam
                wygląda kwitnąco. Natalka też przez jakiś czas mało przybierała, ale ostatnio
                to nadrobiła gdy zaczęła jeść zupki. Skoro lekarz Małego stwierdził ze wszystko
                w porządku nie zamartwiaj się bez powodu.

                Matylda, a może na kupki pomogłaby herbatka koperkowa. Natalka pije ją
                codziennie i nie ma żadnych problemów. Chociaż skoro pomógł soczek, to może
                wystarczy smile

                Monisiu, uściskaj i ucałuj Tosię bardzo mocno. Na pewno szybciutko wyzdrowieje,
                życzę Wam tego z całego serca. Takie maleństwo a już musi Ja męczyć katarek.
                Może spróbuj inchalacji?
                Gratulacje. Musi być z siebie bardzo dumna za to przewracanie się na brzuszek smile
                Natka tez mówi mmmammma i też twierdze że mnie w ten sposób woła gdy Jej smutno
                i chce się poprzytulać wink

                Baeatko, cieszę się że wyjazd się udał. Mam nadzieję, że porobiłaś dużo zdjęć wink
                Daj jutro znać jak po szczepieniu.

                Natunia dzisiaj bardzo ładnie sama się bawiła na macie. Dała odetchnąć mamie po
                ostatnich dniach wink
                Gdy wzięłam się za odkurzanie od razu usnęła i spała z jedną króciutką przerwą
                na zabawę z tygryskiem smile ponad trzy godziny. Spała w swoim łóżeczku i przez
                sen szalała. Całe łóżko było Jej. A żebyście widziały te wszystkie pozycje hi,
                hi, hi Na pleckach, na brzuszku, wygięta, w poprzek łózka, poduszka na głowie,
                tygrysek na twarzy, nogi na poduszcze a głowa na kołderce itp.
                Czy Wasze Maluchy też tak szaleją podczas snu????
                A my z mężem w międzyczasie Jego gabinet w połowie przerobilismy na kuchenkę.
                Pisałam już Wam że nie mamy kuchni. Jest tylko na dole u teściów.
                Przywiozłam od swojej Mamy kuchenkę jednopalnikową (trochę za mało), Michał
                powynosił część książek do piwnicy a na półkach poustawialiśmy garnki,
                przyprawy itp. Zawsze to coś. U tesciowej za bardzo nie lubię się rządzić w
                kuchni. Zresztą same wiecie, że dwie gospodynie w jednym domu to stanowczo za
                dużo sad

                A nowych zdjęć na zobaczcie nie ma bo moderatorka wyjechała na wakacje.

                Moja ukochana Natalka
                www.cichocki.net
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
                • asialc1 Re: 5 m-cy :-) 14.07.04, 00:15
                  Skoro już jest po północy to

                  Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości, bezstresowego dzieciństwa i pociechy z
                  rodziców dla Mateuszka smile
                  Buźka od "forumowej cioci"Asi i ogromniasty całus od Natalki


                  Jeżeli do nas zajrzy Gosia(gohas), to również dla Jej Szymusia moc gorących
                  życzeń smile
    • kasia_kp nie !!! to sen ...... 14.07.04, 09:53
      dziewczynki co się dzieje ... ;o))))))))))))))))))))))))0

      Dziś zabarłozyłam totalnie a synuś dał mi sie wyspać do 9.40 (moje kochane
      wieze mama serfowałal do pózna ;o)

      Pozdrowinka dla Was
      • kasik8 Re:wczorajszy dzien i wilkolak-dziecko:))) 14.07.04, 10:45
        witam pochmurnie w kolejny letni dzien...
        Moja milczaca dotad Majeczka zaczela popiskiwac...a zaczej spiewac...a juz sie
        balam, ze bedzie taki milczek...bo do nikogo nic nie
        chciala "powiedziec"...Jedynie sie smiala jak ktos ja probowal uczyc gaworzyc i
        banda doroslych wiszacych nad nia mowila guuuu, gaaaa itp...faktycznie miala
        powody do smiechu.
        A co do zabaw to nie wiem czy Wasi mezowie tez, ale moj bawi sie z Maja w
        zwierza hehe...wydaje rozne dziwne , dzikie dzwieki..gryzac przy tym Maje po
        szyi, brzuchszku itp..Maja wtedy piszczy wnieboglosy..no i ja tez tak zaczelam,
        widzac, ze dziecku sprawia to farajde ..no i zaczelo sie...teraz Mja jak nas
        widzi..rozposciera dziobek i probuje nas dopasc jak prawdziwy dzwiek..krzyczy
        przy tym jak maly wilkolak, zaraz sasiedzi przyjda i zaczna sie pytac co z
        dzieckiem robimy hehe...i gryzie nas wszedzie jak zarlacz bialy!.
        I moze nalezy przestac..bo to dziewczynce nieprzystoi pozerac rodzicow..i potem
        moze jeszcze gosci.
        A moja mame potraktowala ostatnio jak twierdzi babcia przesmiewczo hehhe...bo
        babcia jadla przy Mai paczka a Maja bardzo nie lubi jak ktos je sam i nie lubi
        tego od czasu bycia w brzuchu, kiedy to niepozwala mi zjesc smiadania.. i nigdy
        sie nie najadalam bo ona przejmowala wszystko co wpadalo do brzucha..tak samo
        przy robieniu obiadu zawsze sie budzi jak czuje zapach..nie wiem jak to
        jest..moze ma nocha wyczulonego...no i babcia paczka jadla i Mai sie to
        najwyrazniej nie podobalo i chcac to zademonstrowac..zaczela ruszac szczeka jak
        dorosly..jakby cos zula !...i nie przestala dopoki babcia nie skonczyla jesc.
        Czasami mi sie wydaje, ze dzieci wiecej rozumieja niz myslimy. Bo przeciez
        zanim naucza sie mowic..musza nauczyc sie rozumiec prawda? isobie czasami
        mysle, ze sie wcale nie zdadzaja z tym,ze rozumieja i tylko sobie nas
        obserwuja, badaja...
        Malwes...to Ty w ramiona tego Morfeusza bez gaci poszlas bezwstydnico??
        A ja wczoraj pojechalam w gosci do kolezanki , ktora jest teraz w
        ciazy...urodzi we wrzesniu i slicznie wyglada tylko juz jej
        ciezko...bidula..wiem cos o tym..pamietam.
        Czy ez tak macie..bo ja np. mam takie dwie przyjaciolki, ktore poznalam..tak
        przelotem..chodzi mi o to, ze los jakby specjalnie nas rzucil w jedno miejsce
        na chwile bysmy sie paznaly.. i tak naprawde nie bylo szans na utrzymywanie
        znajomosci a jednak..przetrwaly lata. Moja kolezanka to jeszcze kolezanka z
        liceum.Los nas rzucil do jednek klasy na rok..nawet nie caly...potem zaszla w
        ciaze. No i ulotnila sie ze szkoly. Mieszkala w Gdyni ..wiec ladny kawalek ode
        mnie..no bez samochodu to byla niezla wyprawa dla mnie z Gdanska...ale
        rzeczywiscie spotykalysmy sie..jak do niej jechalam to na noc. Wyszla za
        kolesia z liceum..tak jak ja..uridzla core..potem rok pzniej i ja. Potem sie
        rozwiodla..po takich samych przebojach co ja..ja rok po niej.Teraz spotkala
        faceta nowego..mieszka w nim..na nowym osiedlu..i urodzi coreczke
        druga..teraz..tak jak ja. hehe..No i jest corka marynarza tak jak ja. I nagadac
        sie nigdy nie mozemy...I ona byla jeszcze swiadkiem na slubie moim z eksikiem
        hehe
        Tak wiec jak wczoraj do niej zawitalam..to nasze starsze dziewuchy pozamykaly
        sie w pokoju i szeptaly cos o ..hihi milosci. A Moja przyjaciolka pokazywala mi
        swoj maly "obled" hehe jak ja to nazywam..no ma juz wszystko kolyske, ciuszki,
        wozek, wszytko co dusza zapragnie..ona doskonale wie, ze to przesada...ale ma
        taki uraz? hehe bo wiadomo jak wtedy bylysmy w ciazy to bylysmy na doli i
        niedoli rodzicow...i nie stac nas bylo by kupic cos coreczkom..tylko wszystko z
        odzywsku.. i teraz postanowila sobie, ze zaszaleje.. i szaleje..
        wiec jak wlozylysmy Majeczke do kolyski i puscilysmy karuzelke na pilota z
        muzyka powazna, ktora robi bardzo dziwne rzeczy, ktore napewno jak
        sprawdzilysmy nie usypiaja dziecka .tylko rozbawiaja..to Maja byla w siodmym
        niebie hehe...no i moja kolezanka tez, ze mogla to wyprobowac...
        A same poszlysmy do kuchni...i wcinalysmy ciasto kawowe..mniamm... i ptasie
        mleczko a potem lody..bo mnie po ciazy na slodkosci zostalo ..a ona teraz na
        slodkosci napady ma...Jej maz nie mogl wyjsc z podziwu, jak tak mozna hehe ale
        co tam faceci rozumieja...jak ciagle do niemcow strzelaja..nie to co my
        kobiety... lalki, dom, kuchnia...jak w dziecinstwie...tylko znow chlopcy nie
        chca sie z niami bawiccrying((
        KAsik
    • nitkanitka Różne 14.07.04, 11:14
      Przede wszystkim życzonka dla Maluchów i Rodziców, a szczególnie dla Natusi,
      która zawsze pamięta o swoich małych Przyjaciołach smile!

      Dziewczyny, Jagoda zazwyczaj po kąpieli zasypia przy cycuniu i muzyce, a jak
      jest przenoszona do pokoju w którym śpimy (do swojego łóżeczka) to "zadowala"
      się kciukiem smile i nie przerywa snu. Czasem zdarza się, że nie może zasnąć
      wówczas kładziemy ją dajemy caluska, mówimy dobranoc i wychodzimy. Włączamy
      nianię i jak tylko słyszymy jakieś smutne pojękiwania (bo Mała zamiast spać
      przekręca się na brzuszek a jeszcze nie potrafi w drugą stronę) to któreś z nas
      idzie przekręca ją na plecki ponownie daje całuska i tak 2 czy 3 razy i w końcu
      zasypia.
      Z tego co czytam to uważacie, że zasypianie przy cycuniu nie jest dobrym
      sposobem, dlaczego? Mala czuje się bezpieczna, jest jej miło, ciepło po prostu
      dobrze!
      W nocy karmię ją raz lub dwa razy "na śpiocha smile", a około 5-6 rano oczywiście
      męczą ją pierdziochy sad. Musi się Dziewczynka odgazować i może spać dalej...
      My nadal na cycuniu, bez żadnych stałych pokarmów. Czy jako jedyne zostałyśmy na
      mleczku smile?

      Ola od Antka to chyba na poważnie zaczęła się uczyć bo coś jej brak na forum smile!

      A jaką huśtawkę polecacie dla naszych Maluchów? Proszę o radę. Niby mam, jak to
      ktoś napisał zdobyczną, ale w niej już dzidzius musi dobrze siedzieć...

      Amatylda - przyznam szczerze, że masz rację, iż walcząc o swoje można dostać po
      pupie (mam na myśli list do Owsiaka), ale ja bym sobie nie mogła spojrzeć w oczy
      w lustrze gdybym nic nie zrobiła! Także bądź pewna, że to co robisz jest słuszne!

      I to by było na tyle

      Nitka

      • kasik8 Re: zdjecia 14.07.04, 13:07
        Co sie tyczy tego czemu nie pojawiaja sie zdjecia na Zobaczcie to informuje, ze
        Pani moderator wybrala sie na wakacje i bedzie je wrzucac dopiero jak
        wroci..Kasik
        • asialc1 Re: zdjęcia, czy Wy czytacie co ja piszę? 14.07.04, 14:10
          Dzień doberek!

          Kasik, na temat zdjęć to dokładnie to samo napisałam we wczorajszym poście.
          Czy Wy wogóle czytacie co ja piszę?

          Nitka, dziekuję w imieniu Natki za pamięć smile Uściski dla Jagódki.

          Odezwę sie później. Natalka śpi więc mam okazję zacząć robić obiadek. A to
          trochę potrwa, bo przecież mam jeden palnik smile

        • kasik8 Re: maseczki na wlosy itp. 14.07.04, 14:11
          A ja tak laze po internecie i szukam tanich wylotow i pobytow za granica..i
          znajduje wszystko inne niz szukam..ale znalazlam cala strone o naturalnych
          kosmetykach..a raczej forum i co sie tyczy niektorych problemow mam ..moze
          ktorejs poskutkuje.

          ODŻYWKI DO WŁOSÓW WYPADAJĄCYCH:
          Z czarnej rzodkwi (na skore glowy):
          Utrzeć czarną rzodkiew na tarce, wycisnąć sok przez gazę, wetrzeć w głowę na
          godzinę przed umyciem, głowę owinąć ręcznikiem. Jedną wada: pozostawia
          nieprzyjemny zapach.

          Z nafty:
          2 łyżeczki nafty, łyżeczka oleju rycynowego, łyżeczka soku z cytryny, żółtko,
          utarta cytryna. Papkę trzeba wetrzeć w głowę, owinąć ręcznikiem i pozostawić na
          godzinę. Kuracja trwa 3 miesiące, 2-krotnie powtarzamy zabieg co tydzień, potem
          3-krotnie co dwa tygodnie, po miesiącu jeszcze raz.

          Nalewka na wzmocnienie i porost włosów (na skore glowy):
          2 łyżki liści rozmarynu lekarskiego, 2 łyżki utartego korzenia łopianu, 2 łyżki
          pokrzywy, zalać butelką czystej wódki, odstawić na 5 dni w ciemne miejsce. Po
          odcedzeniu stosować do nacierania i masowania skóry głowy.



          Zamieszczam tez link do strony..moze znajdziecie cos jeszcze..jest mase
          maseczek i .na opuchniete oczy... i na szyje. . i wogle..cuda- niewidy..a wtedy
          zadna 30 stka nam nie straszna hehe
          Ja trace wlosy ale dlatego ze Maja mi je wyrywa w ilosciach zatrwazajacych.
          Czemu Was nie ma? a moze u Was jest pogoda o czym ja nie wiem..bo u nas na
          pomorzu..to szkoda gadac...parszystko jedne...a kysz!
          Kasik
        • kasik8 Re: cd 14.07.04, 14:11
          no i nie zamiescilam odniesienia do strony hehe
          www.wizaz.pl/w-agora/download_thread.php?site=ogloszenia&bn=ogloszenia_ploteczki&thread=1088414170

          o juz..kasik
          • kajka.3 Zdołowana nalewka na wzmocnienie i porost włosów 14.07.04, 14:52
            Dzięki Kasik!!!
            Ku przypomnieniu:
            "2 łyżki liści rozmarynu lekarskiego, 2 łyżki utartego korzenia łopianu, 2 łyżki
            pokrzywy, zalać butelką czystej wódki, odstawić na 5 dni w ciemne miejsce."
            Biorę z tego przepisu to, czym trzeba zalać!! I chętnie odstawiłabym się na 5 dni w ciemne miejsce, bo mam problem z opiekunką do mojego syneczka. Zrobiła mnie w konia... Wkrótce o tym napiszę, nie chcę się dziś dołować.
            Matejko kończy dziś 5 m-cy i właśnie, że będzie mi dziś wesoło!!! Zrobię pyszny obiadek dla mężowskiego, będę się cieszyć każdym uśmiechem synka, a jutro wsadzę dziewczynę w pociąg (od tygodnia mieszka u nas - bo to "rodzina") i będę wreszcie swobodna w swoim domu.
            Aaaa i dzięki za miłe życzenia!!!
            Asiu - twój obiadek na jednym palniku - to jest coś extra - trzymaj się!
            Kasia
    • natder Mam w domu żarłoka!? 14.07.04, 15:56
      Witam Fajne Baby w to paskudne, letnie??? popołudnie.
      Mam ostatnio mało czasu na forum, bo ciągle karmię... ale nie piersią tylko
      potrawami ze słoiczków! Pediatra zaleciła zupę bo mała ma problemy z
      nabieraniem ciała - a tu niespodzianka. Dzieciak woła jeść 3 razy dziennie i
      wciąga wszystko nosem - do południa deserek, na obiad zupka i kasza na kolację
      przy czym przez cały dzień cyc jest beeee... ja jestem w szoku ciężkim bo moje
      własne dziecię piersią rodzicielki gardzi wink mąż zadziwiony ilością słoików
      nabywanych co tydzień - ale Malwina zadowolona, objedzona jak bąk. I
      rzeczywiście odkąd więcej je kupki są prawie codziennie ale niestety w kilku
      podejściach i nadal przy mojej pomocy.
      Mała zasypia nadal w wózku, sprzęt po prostu kojarzy jej się z tą przyjemną
      czynnością i jak na razie łóżeczko odpada, gondolka taka wygodna i przytulna...
      Malwina dobija mnie ostatnio "koncertami" od ok. 5 rano, to chyba ma być "pieśń
      na początek dnia", mimo opuszczonych rolet jak tylko zauważy pierwsze promienie
      słoneczne otwiera dzioba i na cały regulator śpiewa "aaaaaaaaaaa", daję sobie
      rękę uciąć że słychać ją do parteru, sąsiedzi nie muszą zegarków nastawiać -
      Ona jest lepsza niż budzik. (Raz się zaspała do dziewiątej i państwo z dołu
      zaspali do pracy smile))
      Fajnie że znowu są nowe mamy smile Szkoda tylko że nie z centrum sad
      Składamy zaległe życzenia pięciomiesięczniakom (już???!!!) Asiu - biję czołem o
      klawiaturę w podziwie za skrupulatność.
      Pozdrawiam Was serdecznie i całusy w piętki dla wiecie kogo smile))
      • natder Wakacje raz jeszcze 14.07.04, 16:03
        Dziewczyny pochwalcie się gdzie się wybieracie z maluchami??? Mam na myśli
        podróże w ciepłe kraje - szczególnie mnie interesuje opinia forumowego
        Konsultanta bo w końcu co fachowiec to fachowiec wink)) Zastanawiamy się właśnie
        nad takim wyjazdem - może we wrześniu, październiku a może wiosną przyszłego
        roku jak Malwina nieco podrośnie (byle zanim zdąży skończyć 2 latka - z
        wiadomych względów wink))
        • aniutekm O ściaganiu pokarmu-do Morska, dołach i takie tam 14.07.04, 16:32
          Witamsmile

          Ostatnio nie bardzo miałam czas na net.. Mój synek był jakiś marudny, płaczący
          i generalnie musiała być ciagle mama, bo jak tylko sie na chwile oddaliłam
          zaraz płaczsad(( No i niewiele spał.. Nie wiem co mu sie działo - chyba po
          prostu miał kiepskie dni.. Dorośli to mają, to dzieci też czemu nie????
          Dzis jest trochę lepiej.. smile)

          Przy tym złapałam trochę doła, bo nie mogłam przez kiepski nastrój Kubusia
          ściagać mleczka.. Zastanawiam się co to będzie jak zaczną się na dobre ząbki..
          Odciąganie trochę trwa i jak tu wytłumaczyc małemu, że mama teraz przez pół
          godziny będzie mu "jedzonko robiła"???? W zasadzie to mogłabym mu juz zmieniać
          dietkę, ma przecież 4,5 m-ca jedziemy ciagle tylko na moim mleczku.. Ale
          wiecie, jakoś mi szkoda... Tyle wysiłku włożyłam i wkładam w to ściąganie..
          Ciężko odstawić laktator od piersi......
          A co Wy o tym myślicie??

          Składam serdeczne zyczenia wszystkim "świeżo upieczonym" pięciomiesięczniakom.
          Przepraszam, nie ma listy pod ręką więc nie będzie imiennie..

          Amatyldy przeżycia mną wstrząsneły... Co to się dzieje w tej naszej "służbie"
          zdrowia...

          Ściaskam mamy wszystkich chorysz dzieciaczków i posyłam wam mnóstwo ciepłych
          myśli!!!!

          Moniko - Morsku. Też czytałam ten artykuł, który cytujesz.. Sama
          to "przetestowałam" Miałam mleczko, które stało w lodówce 3 dobę. I szczerze
          mówiąć (wiem, jestem okropna, że eksperymentuje na własnym dziecku) szkoda mi
          go było wylewać. Dalam małemy, ale kupki po nim miał brzydkie... i brzuszek
          wzdęty, nagazowany. Więc odradzam!!!!!!!!!
          Co do zamrażania, to uważam, że możesz spokojnie ściagnąc w pracy, zapakować w
          torbę, a jak dowieziesz do domu, to zamrozić. Ja mroziłam mleko, które stało w
          lodówce kilka godzin i nie było z jim później żadnego problemu.
          A to, że ściagasz z jednej piersiwięcej niż z drugiej?? - ja mam tak od
          początku ściagania. A robię to juz 2,5 m-ca..

          Uff, tyle jeszcze chciałam napisać, ale Kubuś się obudził...

          Pozdrawiam Was serdecznie. Uściski.
          Ania


        • mopek1 Re: A ja mam niejadka... chyba ??? 14.07.04, 16:35
          Natder- napisz dokładnie ile z tych słoiczków zjada Malwina? Bo u nas jest tak -
          Baska wstaje ok 10 i wtedy cyc - Morsk mnie rozkłada długością karmień, bo u
          nas 5 min. to baaaaaaaardzo długie jedzenie - norma to dosłownie trzy łyki!
          Potem koło 12-14 deserek owocowy - 1 raz zjadła cały słoiczek - przeważnie
          mniej niz połowa, potem cyc koło 16 i tez max 5 min, no i po kapieli cyc - 3-5
          min. ewentualnie bebiko - daję na siłę i zwykle 30-40 sad Mam wrażenie, że
          solidnie najada się tylko w nocy, ale dokładnie nie wiem, bo obie robimy to "na
          spiocha" smile))))))) No i co mam niejadka????? Tylko zastanawiam sie z czego ona
          tak tyje??? Bo jest przy tym baaardzo gruba smile)))))))
          O wakacjach napisze potem, bo mnie wolają smile
          pa
          • natder Re: A ja mam niejadka... chyba ??? 14.07.04, 17:10
            Marto - deserek jest najczęściej zjadany cały, przy czym mam na myśli słoiczek
            80 gr., zupka zazwyczaj cały słoik, czasem pół słoiczka i wtedy wstawiam do
            lodówy i drugie pół je następnego dnia, a co do kaszki to trudno stwierdzić -
            najczęściej używam 100 gr. wody do jej przyrządzenia i to też zjada (a parę
            razy zdarzyło mi się dorabiać). Cyca je tak jak Twoja Basia, tak ze trzy
            minuty, potem wygina się, pręży, próbuje siadać itepe. Generalnie pierś jest
            najlepsza "na śpiocha". Wydaje mi się że je dużo jak na niespełna 5 m-czne
            dziecko. Może w ten sposób "nadrabia"??? Kontrolę wagi mamy dopiero za dwa
            tygodnie, więc dopiero wtedy będę wiedzieć jakie są efekty, chociaż "na oko"
            żebra trochę mniej jej wystają i nogi mimo że nadal długie nie są już takie
            chude wink


            • arch.monika jedzenie i reszta 14.07.04, 17:49
              Dziewczyny, moja córeczka też głównie najada się w nocy, w ciagu dnia max
              wypije ok20 ml soczku i parę łyzeczek zupki, deserki zresztą tez po parę
              łyżeczek i wsio. Ale zupełnie się tym nie martwię bo wyglada wyjatkowo dobrze i
              zadbanie. Nadter ,nasza pani doktor powiedziała że często zdarza się
              preferowanie przez niemowlaki nowych smaków (soczków, zupek)zamiast piersi, u
              nas narazie nie wydaje mi się to możliwe bo cyc jest the best.

              Zresztą nawiazując do tego temtu , wczoraj po raz pierwszy Dominika posmakowała
              zupki jarzynowej Bobovity, rezutat był lepszy niz po szpinakowej Hippa (zresztą
              nic dziwnego bo ta miała kolor g...)Ale w nocy było bardzo duzo męczących
              bączków, więc dzisiaj lecimy wylącznie na piersi (choć mam wrażenie Mała
              miałaby ochotę na coś innego)

              Kasiku usmialam się po Twoim poscie jak to tatuś bawi się z Majeczką. U nas
              dokładnie wygląda tak samo, przy czym Dominika po 0,5 godz spędzonej z Tatą
              jest bardziej zmęczona niz ze mną po 3 godz. Szaleją czasami na łózku
              niemiłosiernie, a nasza dzidzia zaśmiewa się do rozpuku, zabroniłam jedynie
              podrzucania, ale cała gama brykań jeszcze im pozostała.smile))))))))))))))
              • beecia 8 kg! 14.07.04, 18:37
                Tyle waży Kubuś i ma 67 cm. Z pośród dzieci które były na szczepieniu to Kubuś
                był najgrupszy smile) Może dlatego ze były same dziewczynki.
                Kubuś raz tylko cicho zapłakał przy ukuciu. Ogólnie był dzielny.
                Pozdrawiamy wszystkie mamusie i dzieci.
                • amatylda Jestem duuuuuuuuuuuuuuuuuuuży ;-))) 14.07.04, 20:33
                  Bylismy dziś z Oskarkiem u mojej koleżanki, która ma 10 iesięcznego synka
                  (notabene Antka smile ). Antek zawsze był dla mnie taaaaki duuuuży a mój to taka
                  kruszynka. A teraz. Az sie zdziwiłyśmy. Antek nadal jest "normalny" jak na swój
                  wiek, ma tylko ponoć dosyc małą główkę jak na 10 miesięcy, ale Oskar oprócz
                  dużej głowy (po dziadkach hihihih) i 2 zębów (Anteczek jeszcze sie nie
                  dorobił wink)) waży tyle samo i jest mniejszy może od Antka o 3-5 cm. Ogólnie na
                  1 rzut oka wyglądają prawie jak rówieśnica a nie jak dzieci pomiędzy którymi
                  jest różnica 5 miesiący (smiesznie jak się pomyśli zwłaszcza że Antek jest 2
                  razy starszy wink)) I tak sobie pomyślałam, że czytając Wasze posty mój Oski nie
                  jest jakimś wybitnym olbrzymem - raczej taki średniaczek - a zatem chyba w
                  lutym są duże dzieci jednym słowem hihihi.
                  Dzis włożyłam Oskarowi białe spodnie i gdy zdjął skarpetki (zawsze ściąga!!!) i
                  leżał na macie , machając girkami wyglądał jak młody karateka. Vhyba mu pas
                  uszyję i góre od kimono hehehe.
                  Pozdrawiam wieczornie
                  Asiu ja czytam wszystko!!! wink) I nawet mi się wydaje, że Kasik napisała o
                  przewracaniu sie Mai z brzuszka na plecy a nie z pleców na brzuszek ale może
                  się myle. W każdym razie z jej opisu jakos tak mi wychodziło wink)) To kasik jak
                  to jest z tymi przewrotkami?
                  papa
                  • morsk2 Re: Jesteście nieocenione:-))) 14.07.04, 21:56
                    Też czytam wszystko!smile Dodałam sobie Rówieśników i Zobaczcie do Ulubionych i
                    nigdzie więcej już w zasadzie nie zaglądam, bo brak czasu...dlatego np nie
                    wiedziałam o urlopie moderatorkismile
                    Nitko! My też jesteśmy "zacofane" i jedziemy wyłącznie na maminym mleczku. Zero
                    herbatek, soczków i innych wynalazkówsmile
                    Dlatego też tak strasznie się stresowałam (i stresuję nadal)pójściem do pracysad
                    Aniutku, bardzo dziękuję za szczegółową odpowiedźsmile))
                    Mopku, Basia prawdopodobnie je normalnie, a moja Wika po prostu ŻRE...smile
                    Oskar Matyldy to duuuży facet, ale jak było ważenie przy ostatnim szczepieniu
                    Wika była cięższa o jakieś 400g... Nie wiem po kim ona to ma, bo mamusia żarta
                    nigdy nie była, a wzrostu jest raczej marnego; tatusiowi też bliżej do
                    średniaczków...smile
                    Buziacki - spróbuję się wyspać...
                    Monika

    • aleksandraantek różne ale mało ważne 14.07.04, 21:05
      Hej hej!
      Uczę się i bardzo mi miło że Ola od Jagódki zauważyła że zniknełam :0)
      Wróce jak ciotka forumowa marnotrawna w poniedziałek!!!
      Ja nie będę pisała o wielkości mojego Antka bo jak stwierdziły dziewczyny na
      spotkaniu to jest on największy wink ale dokładne wymiary będę znać w
      poniedziałek! A co do jedzenia to mam wrażenie że moje dziecko za mało dostaje
      do jedzenia i jest głodne! Bo on je co 3 godziny bez względu czy to jest mleko
      czy zupka czy kaszka na mleku! Dziś zjadł mleko i poprawił ziemniakiem którego
      ja miałam na talerzu (nie dał nam jeść tak się darł - a jak dostał też jedzonko
      to się uspokoił)! No ale jutro startujemy z mięskiem więc może będzie lepiej!!!

      No dobra koniec przyjemności wracam do nauki sad((((

      Wszystkiego naj naj naj dla wszystkich małych dużych średnich i z każdego
      możliwego powodu!!! Ja to chyba przestane pisać życzenia bo ja wszystkim życze
      wszystkiego co najlepsze i jest to chyba oczywiste bo bardzo Was lubie a Wasze
      dzieciaczki są mi bardzo bliskie smile))) do tego stopnia że cieszę się z każdej
      nowej umiejętności jakby to dotyczyło Antka a każda choroba szczepienie i
      wizyty u lekarzy (o szpitalu nie wspomnę) budzą we mnie współczucie,
      przerażenie i prawie ból fizyczny (chyba za dużą empatią "pałam")!!!
      Pozdrawiam ola od antola
      • asialc1 Re: kołyska,obiad, zabawy,pozycje przy spaniu itp. 14.07.04, 22:32
        Matylda, nie chciałam nikogo urazić wink Co do Mai, to właśnie tak napisałam
        13.07, że gratuluję za przewracanie się z brzuszka na plecki smile Przesyłam Ci
        buziaki i uściski dla Oskarka smile

        Kasik, moja Natalka też podobnie zachowuje się przy osobie która je smile Zawsze
        też wyczuje gdy robie sobie śniadanie. Mimo że dopiero co zjadła to nagle coś
        chce. A to pić, a to jabłuszko albo jeszcze troche mleka. A gdy jem bardzo
        uwaznie patrzy smile

        Monisiu, pisałaś coś na temat kołysek. Jak się nie mylę to to, że nie ma takich
        jak kiedyś? Moja Natalka ma łóżeczko, które jest też kołyską. Wystarczy tylko
        odblokować. Nie bujam Jej często, zeby nie przyzwyczaić, ale czasami...
        Zwłaszcza, gdy ma biedactwo bardzo niespokojny sen. Nie wiem co takim maluszkom
        może się snić złego sad Wtedy Ja głaszczę i kołyszę. Od razu się uspokaja i
        przez sen usmiecha. Czasami też kołyszę córcię w nocy gdy słyszę jak się bardzo
        wierci. Nie biorę Jej wtedy na ręce bo nadal śpi, ale kołyszę i od razu Jej
        lepiej. Śpi wtedy spokojnie do samego rana.

        Aniu, Natka też zajada wszystko ze słoiczków (Gerbera). Tylko, że od kąd
        posmakowała zupki z indykiem zwykłej jarzynowej za bardzo już nie chce smile
        Ma też stałą porę na ranną pobudkę jak Twoja Malwinka, z tym że ok.7:00.
        Czasami zdarzy się że pośpi godzinkę dłużej lub krócej. Ale to sporadycznie.

        Aniu, pisałaś ze Kubuś był ostatnio marudny. Natka tak samo. I jestem pewna, że
        to przez tę pogodę. Ja sama miałam wszystkiego dosyć, więc nic dziwnego że
        nasze Skarby również.

        Olu, nie przemęczaj się za bardzo. Czasami sobie odpocznij i zajrzyj do nas.
        Usciskaj też mocno Antosia. To wspaniały chłopak smile Jestem pewna, ze jedzonko
        z mięskiem Mu posmakujewink

        Moja córcia tez uwielbia bawić się z Tatusiem. Wyprawiaja nie stworzone rzeczy,
        a Natka ma przy tym bardzo dużo radochy. A jak się wtedy śmieje..... Chyba
        wszyscy sąsiedzi Ją słyszą smile

        W końcu na obiad zrobiłam tylko zalewajkę. Jakoś dzisiaj nie miałam
        cierpliwości robić drugiego dania. Brakuje mi miejsca. Nie miałm gdzie odstawic
        pokrywki jak doprawiałam zupę, myślałam ze wsypałam za dużo vegety bo wrzucałam
        prosto ze słoika w drugiej ręce trzymając gorąca pokrywkę, ale na szczęście
        wyszła w sam raz.
        Ale i tak chcę własny mały domek, kuchnię, salon z kominkiem, pokoik dla Natusi
        i ogródek..... sad Tak mi smutno, ze nie mamy własnego domeczku sad

        A jak tam z pozycjami Waszych Maluszków podczas snu???

        Kończę, bo nie chcę Was zanudzać. Przez to mieszkanie z tesciami i złosliwą
        babką męża mam jakiegoś doła sad((

        Moja ukochana Natalka
        www.cichocki.net
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
        • mopek1 Re: Wakacje 14.07.04, 23:07
          Asiu - nie smuć się, tak to juz bywa, że rodzina naszego męża czasami nie jest
          taka fajne jak on... coś o tym wiem smile, a macie szanse na własny domek?

          No a teraz o wakacjach! uważam, że ciepłe kraje dla malucha nie sa dobre, bo
          dzieci, źle znoszą upały, uważam, że długa jazda z małym dzieckiem samochodem
          nie jest miła ani dla dziecka, ani dla rodziców, a w samolocie jest za sucho,
          no i nie wiedomo jak maluch się będzie zachowywał? Generalnie miałam ochotę na
          jakieś spokojne wakacje, gdzieś blisko. Jak już wczesniej pisałam wakacje były
          u nas kwestią sporną i to nawet bardzo... smile Mój mąż jak już coś robi to na
          maxa i wakacje gdzieś w pobliżu go nie interesują. Po wielu dyskusjach
          (głosnych) postawił mnie przed wyborem: Teneryfa albo on nie jedzie nigdzie! No
          i oczywiscie wybrałam Teneryfę i teraz się boję, mam masę rozterek jak to
          będzie? Mam nadzieję, ze dobrze - jedziemy za dwa tygodnie. Baśka w samolocie
          dostanie specjalną gondolkę, na miejscu w razie czego wynajęlismy samochód, bo
          ona się uspokaja w samochodzie smile. Hotel mamy dobry, a biuro jest niemieckie -
          więc nie powinno byc niespodzianek - Bardzo się ciesze z tego wyjazdu, ale boje
          sie jak diabli!
          • pietka111 szpital, wakacje, pozycje podczas snu itp. 15.07.04, 05:05
            witam o poranku
            mała przerwa w spaniu
            Przemuś zrobił kupkę no i zachciało się zabawy więc teraz męczy babcie
            ale juz ssłysze pojkiwania do snu
            więc szybko donosze
            jesteśmy po badaniach - eeg wyszło dobrze - chociaz dzisiaj o 12 mam miec
            potweirdzone wiec maluch zdrowy
            ordynator powiedziała mi że -"taka jego natura" i wyrośnie z tych drgawek a za 2
            mieisące mam isć na kontrolę
            mój maluszek na osłodę wszystkich nerwow wczoraj po raz pierwszy przekręcił sie
            z pleców na brzuszki i z brzuszka na plecy - i tak w kółko smile))
            a potem zasnął o 16:30 i spał do teraz czyli do 5:00
            nieźle cosmile
            co do pozycji snu albo na boku albo na plecach z rączkami wysoko uniesionymi ku
            górze
            w wakacje wybieramy sie we wrześniu do czech i na słowacje
            zobaczymy jak mały przeżyje podróż prawie 12 h samochodem....

            cały czas jesteśmy na etapie wychodzenia pierwszego ząbka - czyli troche
            marudny, pomaga calgel

            w poniedziałek do pracy..... idę na te 2 miesiące aby poporzadkować sprawy
            a potem tylko w domu smile
            od poniedziałku mam mamę meża w domu wiec mam troche luzusmile
            a młody to będzie "zaciumkany"

            życzonka dla wszystkich nowych 5-miesieczniaków już od seniora Przemusia

            na razie
            i miłych snów - nadal smile
            • mopek1 Pozycje podczas snu!!!!! i @$& #35; @% służba :( 15.07.04, 10:44
              Poczytuję ostatnio prasę fachową (he, he żeby nie mówić ciągle agu gu smile))) i z
              ogromnym poświęceniem przepisałam wam fragmenty tego co znalazłam w ostatnim
              numerze:
              „...pozycja na brzuchu doprowadza do pogłębienia i wydłużenia czasu snu,
              podwyższa próg budzenia się dziecka i osłabia odruchową reakcję oddechową ,
              która ma stanowić fizjologiczną odpowiedź obronną w wypadku ograniczenia
              drożności dróg oddechowych. Stwierdzono, że pozycja na brzuchu ogranicza
              oddawanie ciepła do otoczenia, stwarzając groźbę przegrzania. U niemowląt
              sypiających w tej pozycji obserwowano zjawisko pocenia się, które może być
              zarówno reakcją na podwyższenia temperatury ciała jak i markerem
              niedotlenienia. U dzieci sypiających na brzuchu stwierdzono obfitszy niż u
              innych wzrost patogennej flory bakteryjnej w przewodach nosowych. Potwierdzono
              istnienie ryzyka hipowentylacji spowodowanej oddychaniem przez zasłaniające
              twarz części pościeli lub przez materac. U niektórych niemowląt układanych na
              brzuchu zaobserwowano zjawisko zmniejszenia się przepływu w tętnicach kręgowych
              i w tętnicy podstawnej mózgu przy odwracaniu głowy na boki. Zjawisko to uznano
              za czynnik zagrożenia hipoperfuzją pnia mózgu prowadzącą do ośrodkowej
              bradykardii (zwolnienia czynności serca) i bezdechu. U niemowląt sypiających na
              brzuchu zaobserwowano tez zjawisko osłabienia odruchu połykania stanowiącego
              obronę dróg oddechowych w czasie refluksu.

              Ostatnie zdanie tego artykułu:
              „Pozytywny (zabezpieczający) wpływ pozycji na wznak u śpiących niemowląt
              obecnie nie budzi wątpliwości.”

              Baśka śpi na wznak, ale jak miała 1-2 m-ce to spała w zasadzie wyłącznie na
              brzuchu sad((
              Teraz na szczęście nie lubi smile))))

              Poza tym miałam dzisiaj kolejny kontakt z @#$@$@%!! służbą zdrowia – nawet taką
              z polecenia koleżanki – i nie będę wam opisywać szczegółów ale się
              popłakałam ... Jestem tak wściekła, bo teraz mi nie wypada (przez to polecenie)
              ale zamiast do tej wrednej baby z którą rano rozmawiałam, mam ochotę iść
              prywatnie, zapłacić i nie prosić się o żadną łaskę!!!!! (A chodzi o Baśki
              kanalik łzowy)

              Tym optymistycznym akcentem kończę i życzę wszystkim miłego dnia smile
              • aleksandraantek Re: Pozycje podczas snu!!!!! i @$& & #35; 35; @% sł 15.07.04, 10:52
                Naszczęście (choś moim zdaniem na nie-szczęście) Antek nie śpi na brzuchu - on
                nie nawidzi tej pozycji!! Wogle nie trzyma głowy jak lerzy na brzuchu!

                ale nie o tym chciałam: Antek też miał problem z kalnalikiem bo miał zatkany!
                Poszłam z nim do fajnego okulisty i pani dr powiedziała że jak nie pęknie to
                trzeba będzie przetykać a potem sptyała czy nie wybieramy się gdzies
                samolotem smile))) bo to też powoduje pęknięcie!! Poprostu różnica ciśnień mimo że
                jets taka mała to i tak wpływa na dzieci!! Ale wychodzi że czasem pozytywnie!!

                Pozdrawiam ola
    • aleksandraantek muszę pojęczeć :(((( 15.07.04, 10:42
      jestem chora a dokładnie przeziębiona
      dostałam @
      Antek marudzi
      -''- ma jakąś dziwna wysypkę na twarzy
      ktoś zapie*&&*%^ lato i jest mi zimno
      musze iść do dziekanatu a mi się nie chce
      mam przetrzymaną książkę z biblioteki i będe płacić kare
      nie mam siły na naukę
      nie wiem czy wyjadę za granicę na urlop bo nie mam kasy
      mam zepsuty telefon komórkowy
      i tysiąc innych rzeczy!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Ale Was pozdrawiam serdecznie i przesyłam same pozytywne fluidy jakie mi
      jeszcze zostały!!! Całuski dla maluszków!!! Najlepsze życzenia dla 5-cio
      miesięczniaków!!!
      ola od antka który dziś pierwszy raz zje mięsko :0)
      ale gryzie mnie sumienie jak siedzę przy komputerze
      • kasik8 Re:wakacje,sen, nerwoza..itp 15.07.04, 11:27
        Cosiek Wy takie nerwoe ostatnio kobity jestescie...przepraszacie sie za jakies
        durne rzeczy i denerwujecie...och...oddac pogode bo malo slonca cos widze.
        Maja przewracac sie zaczela z brzucha na plecy bo odwrotnie to juz od dawna
        umie...ale co to za roznica...nie ma o co ..czegos tam rwac (zapomnialam hehe)
        Mopku nie boj sie wakacji za granica...samolotu itp. Teraz nawet leczenie mamy
        sponsorowane w krajach unii a to byl moj najwiekszy problem kiedys. Ja
        wyjezdzalam (w zeszlym roku nie bylam buuu)...co roku z moimi rodzicami za
        granice. Oni sa troche postrzeleni hihihi i tacy hm...nowoczesni. Wiec od 15
        roku zycia spedzam z nimi wakacje..zawsze wszyscy mi sie dziwili jak to z
        rodzicami a zabawa jest naprawde fajna z reszta z nimi nudzic sie nie mozna..bo
        sama ich rozmowa miedzy soba powala. Wydaje sie ze kluca sie caly czas i kiedy
        czlowiek chce zaingerowac wychodzi na to ze sie oboje obrazaja ze ktos wogle
        zakluca ich milosc hehe..tego poprostu nie da sie opowiedziec. Ja juz siedze
        przy nich zmarnowana i ogladam to zawsze z taka sama pasja jak za pierwszym
        razem..poprostu stetryczeli. W dodatku jesli tylko matka sie oddali ojciec
        przysowa krzeselko i nadaje na matke..jak widzi ze wraca szybko sie oddala-
        ytuacja sie powtarza jak ojciec gdzies odejdzie...a potem i tak zaprzeczaja ze
        cos takiego powiedzieli. Na ostatnim wyjezdzie moj ojciec gral z Klaudia w
        szachy i Klaudia wygrala a ojciec sie obrazil! wiec wszyscy cofamy sie w
        rozwoju wiec jechac razem mozemy. Problem polega na tym, ze zawsze jezdzilismy
        pod namioty a tym razem z Maja zarzadalam hotelu hehe i podrozy samolotem..wiem
        ile to godzin i jak sie czlowiek umeczy...
        Ale tak naprawde nie ma sie czego bac za granica. Wazne bys smarowala dziecko
        kremami o najwyzszym filtrze a najlepiej blokerami (ktore sie okazuje nie
        dzialaja bo i tak opalaja) i zawsze zakladala czapeczke..po za tym tamto
        slonce - pomimo wysokiej temperatury jest inne niz nasze...nie spala na raka
        tylko lagodnie opala. Bedac tyle razy za granica widzialam takie male baki
        (kiedy to u nas jeszcze huhali i dmuchali - naprawde~! na dzieci) ktore w
        basenie z rodzcami od pierwszych chwil po urodzeniu..maluszki..potem rodzice
        wieczorami w knajpeczkach siedzieli do nocy a dzieci w wozkach spaly obok lub w
        specjalnych chustach bocznych spaly u mamy na brzuchy..i tak naprawde jest!
        Po za tym rozwoj dziecka od zmiany klimatu jest niesamowity!
        Moja Klaudia jezdzac co roku - przewanie na miesiac za granice..wraca poprostu
        inna! Jest wieksza..rosnie przez wakacje tak, ze na nowy rok caly komplet
        ciuchow musze jej kupowac. Widac poprostu jak jest naladowana eneria! To nie to
        co wakacje w Polsce..co byscie nie mowili..a opalona jest tak, ze szoruje jej
        stopy bo mi sie ciagle wydaje ze ma brudne..bo w porownaniu do podbicia bialego
        i blizny ktora ma na nodze (pisalalam wam o wrzatku wylanym przez moja urocza
        siostre)..wyglada to tak jakby miala brudne nogi.

        My jezdzimy najczesciej do wloch nad jezioro Garda..na campindu sa baseny z
        jakuzi.. i lazienki w marmurach hehe...niedaleko jest wielki park rozrywki i
        tam dopiero wychodzi kto jest dzieckiem w naszej rodzinie. Moja mamtka kiedy
        wsiaga na rolercaster dostaje spazmatycznego smiechu.. i slychac ja na dole..i
        moja cora - niespelna 9 lat tez juz na tym jezdzi... i wogle sie nie boi..to
        jest cale miasteczko zabaw, ktorego nie przejdzie sie w ciagu 24! godzin..wiem
        bo probowalam juz 4 razy..i coagle go rozbudowuja. Po za tym plusem wielkim
        jest to, ze placi sie tylko za wejscie do tego miasteczka i korzysta sie juz
        potem do woli ze wszystkiego za darmo. A sa tam rolerkastery, wierze ciesnien,
        gdzie spuszczaja cie w zysokosci 20 pietra wierziwca w dol bez zachamowania
        (okropienstwo!)i male miaseczka typu, western, gdzie chodza kowboje..albo slyw
        pontonem..gdzie wbiega sie na ponton po platwormie, ktora caly czas sie rusza i
        trzeba zrobic to szybko bo wyjaduje sie w wodzie.. cudo!
        Tym razem jedziemy albo tam..aletak jak pisalam ja wtedy jade samolotem...albo
        Turcja lub Tunezja..tam juz tez bylismy wiec warunki juz znamy. Gorsze jest to,
        ze ceny wycieczek w tym roku osiagaja ceny horendalne przez (niby) wejscie do
        unii...i przez to ze w dalszym ciagu nie ma u nas lata w Polsce wiec biura
        podrozy nie maja powodu by ceny obnizac..a wychodzi na dzien dzisiejszy 100%
        wiecej niz w zeszlym roku.
        Co do snu dziecka to ponoc sni im sie to co przezywaly w naszych brzuszkach i
        emocje z dnia poprzedzajacego sen.
        Jade dzis na izb przyjec..ta sama na ktra jechalam rodzac...do pani doktor na
        dyzur..bo ma mi wypisac recepty na antykoncepcje...bo mnie sie skonczyly. A
        walsnie co uzywacie??
        Ja musze sie Wam przyznac, ze po raz pierwszy w zyciu uzywam wogle jakiegos
        zabezpieczenia tego typu..zawsze uzywalam prezerwatyw i bylam w tym zielona..a
        taka stara dupa ze mnie. Dalej sie to sprzecza z moim postrzganiem tych spraw.
        Nie lubie ingerencji jakichs sztucznych rzeczy na moje cialo..ale coz cos
        trzeba zrobic bo innaczej z mezem bedziemy mieli mase dzieci hehe...
        Uzywam teraz plastrow Evra i jestem zadowolona..nakleja sie jeden raz w tyg i
        po klopocie..calkiem wygodne..tylko straasznie mi sie chce jesc slodkie..choc o
        dziwo jeszcze po tym nie przytylam.
        Ja jak zwykle dlugo...ale przeciez znacie mnie hehe
        Kasik
        • mopek1 Uprawiam prywatę! 15.07.04, 12:06
          Przepraszam, że taka prywata na forum, ale muszę! Moja koleżanka, która nie
          mieszka w krakowie podczytuje regularnie forum i teraz będzie do niej smile))

          Edytko mamo Sebastiana!!!! miałam awarię kompa i zjadło mi książkę adresową,
          napisz do mnie jakiegos meilika, mam parę spraw i poza tym przyślę Ci jakies
          zdjątka Baśki smile)))) Buziaczki pa!
          • asialc1 Re: 5 m-cy, wakacje, itp.... 15.07.04, 12:48
            Dzień dobry moje kochane!

            Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i naj, naj....dla ślicznej Urszulki.
            Wielki całus od Natuni i buziak od "forumowej cioci" Asi smile


            Kasik, ale mi zrobiłaś "apetytu" na te wakacje we Włoszech. A ten park
            rozrywki..... Ja też chcę! wink
            Jesli chodzi o sny dzieciaczków, to chyba często Natunia przezywa dobre chwile
            bo usmiecha się przez sen, a nwet zdarza się, że smieje się w głos smile
            Nie stety sa też nocki gdy popłakuje smile

            Martuś, szanse na własny domek mielismy zaraz po slubie, ale mąż nie chciał sad
            A teraz gdy się namyslił po 4 latach, to nie jest takie proste. A teście są
            wspaniali, tylko, ze teściówka nadopiekuńcza, codziennie musi nas widziec,
            kilka razy dzwoni z pracy, musimy Jej mówić że wychodzimy i gdzie, bo jak nie
            chcemy powiedzieć to płacze. I wogóle wszystko by chciała wiedzieć buuuuu Więc
            się cieszę na wyjazd w sobotę. W końcu tylko sami.
            Co do Twojego wyjazdu to jestem pewna, ze będzie dobrze. Nie martw się tylko
            ciesz.Na pewno bedziecie wszyscy się dobrze bawić, a Basia pewnie najlepiej smile
            Jesli chodzi o spanie na brzuszku, to mnie nieźle wystraszyłaś. Natka spi teraz
            tylko w ten sposób. Chociaz pisza różnie. Ja czytałam, że to dobrze. I jak tu
            mieć pewność?

            Monisiu, cieszę się że badanie wyszło dobrze. A nie mówiłam wink
            Gratulacje dla Przemusia za te przewroty. Na pewno fantastycznie sie bawi smile

            Olu, głowa do góry! Przesyłam Ci dobre myśli smile Zreszta nie dziwię Ci się ze
            masz zły dzień. Ta pogoda dobija każdego, ale trzeba się wziąć w garść i
            cieszyć każdą chwilą spędzaną z dzieciaczkami.One tak szybko rosną.....
            A jeszce ta @... Ja miałam ostatnio przez 8 dni. Koszmar!
            Jesli chodzi o Antka, a właściwie o Jego wysypkę, to może uczulenie?
            Daj znać, jak posmakowała Mu zupka.

            Natunia ładnie bawi się dzisiaj na macie. Piszczy, gada... Przez chwilkę było
            cicho więc myslałam, że usneła. A gdy do Niej zajrzałam okazało się ze
            przeniosła się z maty na dywan, do tyłu pod stolik gdzie namietnie gryzła
            gryzaczka wink Ostatnio ciagle sobie z niej gdzieś schodzi hi, hi, hi Oj te
            nasze cuda..... Czemu tylko tak szybko rosną? Juz nie długo będą biegać....

            Idę się z Natunią trochę pobawić. Zajrzę później. Na dodatek rozdzwonił sie
            telefon.... Chyba wszyscy sie zmówili hi, hi, hi

            Moja ukochana Natalka
            www.cichocki.net
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339

    • atka99 Wakacje, reakcja na jabłucho i takie tam 15.07.04, 13:34
      Kasik, ja byłam nad Gardą parokrotnie jako nastolatka i ciut później. Też
      baaaaardzo mi się podobało, zwłaszcza Sirmione takie śliczne, że prawie
      kiczowate, z trudem przychodzi uwierzyć, że to prawdziwe, a nie taka
      disneyowska podpucha. A co do Gardalandu (czyli parku rozrywki), to pierwszym
      razem byłam tam w wieku takim, że na początku udawałam, że skąd, że całkiem
      mnie to nie obchodzi, że to dla dzieci itp, ale jak już weszłam, to wyjść nie
      chciałam i odtąd wiem, że UWIELBIAM takie miejsca i dziecka w sobie wcale się
      nie wstydzę. Zawsze zresztą szaleję razem z moją starszą córką na wszelkich
      małpich gajach, wesołych miasteczkach, labiryntach itp. Tylko nie na wszystkie
      dorosłych wpuszczają sad((( No dobra, wiem , że teraz po ciązy wyglądam jak
      dorodny wieloryb i na sam mój widok niktóre konstrukcje drżą ze strachu, ale JA
      IM JESZCZE POKAŻĘ !!!
      Mopeczku, Teneryfa super miejsce! Tylko uważaj, kochana, bo tam taki klimacik,
      że my z pobytu przywieźliśmy sobie małego "kanareczka" w brzuchu i to samo
      przytrafiło sie dwóm parom naszych znajomych smile))))

      A teraz na dzieciowo. Zosia wcina z apetytem od paru tygodni różne zupki itp,
      bardzo jej smakuje, żadnych niespodzianek, wsio w pariadkie. Wczoraj podałam
      jej po raz pierwszy jabłuszko (ze słoiczka). Zjadła z zachwytem (ach te wymowne
      pomruki!) pół słoiczka, reszty nie pozwoliłam , bo zauważyłam takie czerwone
      plamki na buzi, które pojawiły się w miarę jedzenia, a jakiś kwadrans po
      jedzeniu znikły zupełnie. Poza tym żadnych innych reakcji nie było, ani
      swędzenia, ani marudzenia, kupa w porządku. Myślałam , że może to był zbieg
      okoliczności, więc dziś spróbowałam znowu i dokładnie to samo: w trakcie
      jedzenia czerwone plamki na twarzy (na reszcie ciałka nie)a chwilę po jedzeniu
      nie ma po nich śladu. Nie wiem co o tym myśleć. Chyba na alergię to reakcja
      zbyt słaba, może tak wyglądać przystosowanie się do nowego smaku? kwaśnego?
      Idziemy dzis na szczepienie, to zapytam pediatry, ale może któraś z Was ma
      jakieś doświadczenia w tym względzie. Będę wdzięczna za Wasze pomysły.

      Myślałam, że przed urlopem zrobię jeszcze jakąś Maleńką Statystyczkę, ale
      ostatnio aktywność tak zamiera, że hiba poczekam z tym do powrotu i uzbierania
      jakiejś większej ilości materiału.

      POzdrawiam z coraz cieplejszego, choć wietrznego Ursynówka.
      • asia28michalek wreszcie napiszę coś więcej. 15.07.04, 14:58
        • kasik8 Re: wreszcie napiszę coś więcej. 15.07.04, 15:12
          hihih ale napisalas...
          k.smile))
      • arch.monika Re: Wakacje, reakcja na jabłucho i takie tam 15.07.04, 15:07
        Olu od Antka głowa do góry, w przyszłym tygodniu ma przyjść słonko, komórkę na
        pewno da się naprawić,wkrótce zdasz wszystkie egzaminy i będziesz miała wakacje
        (korzystaj bo później jako arch. nie będziesz miala na to czasu, ale cie
        pocieszylam co?) A chandra też bywa dobra, bo jak minie to docenia się bardziej
        swoje życie smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        Pietka cieszę się ze Przemuś jest zdrowiutki i zyczę Wam żeby nic podobnego jak
        drgawki już się nie powtórzyło.smile)))

        Mopku, wyjazd na Teneryfę to odważna decyzja, ale piękne miejsce i na pewno
        będziecie się świetnie bawić.
        My tegoroczne wakacje podzielimy na dwa etapy. Pierwszy to wyjazd w drugiej
        połowie sierpnia do wynajętego domku w Rewalu. Mam nadzieję ze pogoda pozwoli
        cieszyć się pobytem nad Bałtykiem.????
        Druga część wakacji to wspomniany wcześniej pobyt w Paryżu ( z którego bardzo
        się cieszę bo kocham Paryż jesienią jak nie ma tego turystycznego tłoku), po
        weselu chcemy podjechać nad lazurowe wybrzeze, uszczknąć resztki lata i
        powypoczywać w ciepłej atmosferze. Ale w dalszym cięgu bardzo boję się tej
        długiej jazdy samochodem, więc ewentualne plany dostosujemy do samopoczucia
        Dominiki.

        Kończę bo mała ryczysad((((((((((
      • kasik8 Re: Wakacje ech wspomnienia 15.07.04, 15:10
        echh...Atko...ale mi sie zebralo przez Ciebie na wspomnienia.
        My jezdzimy do Peschkiery..ale w Sirmione tez bylam...
        Ja te miejsce nazywam...bardzo pewnie banalnie..Moje miejsce na ziemi. Tam
        odpoczywam, zapominam..itp. Klimat, ludzi sa tak cudowne, ze zyc sie chce.
        W Gardalandzie po raz pierwszy w zyciu smialam sie caly dzien..az mnie szczeki
        bolaly. Mozna znow poczuc sie dzieckiem.
        A w samej Peschkierze jak i na okolo Gardy jest pieknie bo jest takm
        wszystko..gory, woda i slonce. Jezdze do wloch od 15 roku zycia wiec bedzie to
        13 lat (? )...moja siostra mieszkala tam 5 lat. Poznalam zycie biwakowicza jak
        i mieszkanca wloch. Ale tam akurat jest najpiekniej. I trzeba to zobaczyc by to
        poczuc. Czesto zartuje, ze jak sie wkurze to spakuje sie i uciekne tam gdzie mi
        dobrze hehe...a droga jest prosta..naprawde jedzie sie ciagle prosto i po
        tysiacu ilus kilometrow jest sie na miejscu.
        Moi rodzice maja juz taki osprzet biwakowy ze tylko pozazdroscic. Namiot do
        siedzenia wieczorkiem..stoliki, obrusy, palniki, naczynia,
        krzeselka...itp..profesjonalnie.
        Moja Klaudia sie smieje bo dziadek konczy za rok 60tke i bedzie mial znizki dla
        emeryta w Gardaladzie...tak jak ona jako dziecko hehe
        Co roku dostaja kartki na Boze Narodzenie z campingu , ktory nazywa sie
        Capuccini. A na wyjezdne z campingu dostaje sie buleke wina..sygnowanego
        nazwa. Zawsze otwieramy to wino wlasnie w Boze Narodzenie.
        Ech...moze w tym roku jakos sie uda. Choc bez meza.

        Gardlo mnie cos boli..pewnie przez ta pogode..ale jak ma nie bolec jak wieje
        wiatr. Dajecie swoim dzieciaczkom Cebion multi ..bo ja tak..narazie odpukac nie
        chorowala, pomimo tego, ze ja przechodzilam juz po porodzie straszna mutacje
        grypy...nie zarazila sie.Ale pewnie to jeszcze tez te przeciwciala.
        Jade na te izbe przyjec...wrrr;....nie lubie szpitali...ale moze poogladam
        sobie jakies niemowlaczki...i sie zaraze hehe...
        myslicie czasem o kolejnym dziecku. Kurcze ..mnie czasami kusi ..zrobic
        chlopca..meza nie kusi zrobienie czekogolwiek..hehe dam mu jeszcze czas..choc
        szczerze powiem.ze czasem jest tak ciezko ze i mnie sie odechciewa. Ale jesli
        mialabym wybierac wolalabym od razu a nie po kilku latach.
        Kasik
      • asia28michalek Re: Wakacje, reakcja na jabłucho i takie tam 15.07.04, 15:27
        parę dni minęło od mojego wpisu, ale jestem na wakacjach u teściów i co
        zabieram się do pisania to coś mi przeszkadza, wyjeżdżamy do dziadków, ciągle
        ktoś przychodzi zobaczyć małego, bo mieszkamy w lubuskim, a teściowie na
        podkarpaciu i dzieli nas 700 km. jestem tu już dwa tygodnie będę jeszcze
        tydzień, ale już chciałabym do domu, zachaczymy jeszcze na dwa dni do warszawy,
        bo mam szkolenie w firmie i do siebie.poza tym mój Michaś też coś ostatnio
        marudzi - niewiem czy pogoda, czy może rzeczywiśce głodny. teraz mnie
        naprzykład zaskoczył jak nigdy. rano(i w nocy) była pierś, ok. 10 60ml bebiko
        2, ok.12.30 pierś i straszny płacz pod koniec, myślałam, że go coś boli,
        wyglądało na brzuszek, ale przytuliliśmy się w łóżku jak zawsze i usnął
        i ......śpi do teraz!!!! jestem w ciężkim szoku, bo zazwyczaj jego rytm wygląda
        tak - pobudka, 1,5-2 godzina zabawy, godzina snu i tak w kółko.ale żeby trzy
        godziny snu, to nigdy.
        co do karmienia mojego michasia, to mój pediatra jak same rozumiecie jest
        daleko, ale poszliśmy do miejscowej pani doktor, bo malec się paskudnie odparzył
        (nawiasem mówiąc okazało się, że to grzybica, nie wiem skąd - pies, a może
        basen?) i jej zapytałam. doradziła próby dokarmiania, ale już na oko sądząc
        trochę mnie zbywała i właściwie tylko przytakiwała moim sugestiom, więc chyba
        na razie pozostanie mi zdać się na własną matczyna intuicję.zaczęłam w zeszłą
        sobotę - podałam mu kilka razy soczek marchew z jabłuszkiem(dla mnie kwaśny,
        dla Michałą okazał się pyszny,aż mu się uszy trzęsły), potem była marchew
        gerberka(podobnie przyjęta jak soczek), potem jabłuszko bobovity(super),
        jabłuszko z winogronem, i teraz znów marcheweczka(dziś drugi dzień). w
        poniedziałek kupiłam też bebiko 2 i kaszke ryżową z malinami, zaczęły się
        wreszcie zdrowe kupy(bo do tej pory były co 4 - 5 dni, pewnie wszystko
        przepalał), tylko że jak dotąd robił bardzo wodniste, a teraz dość gęste.
        pomyślałam że możę na początek zrobiłam te kaszkę za gęstą jak dla niego i
        robię rzadszą, dziś dałam mu też sczek jabłko z winogronem rozcieńczony wodą i
        wciągnął jak"młody pelikan". samym bebiko pluje jak lama, zwłaszcza gdy ja mu
        daję i odwraca się do cyca, dziś go trochę przetrzymałam, aż dobrze zgłodniał i
        zjadł 60ml.kaszką karmię go łyżeczką, zresztą pozostałymi też, oprócz
        dzisiejszego soku.kupy ibąki mają zapach bebiko,czy to dobrze? w ogóle go
        trochę męczą zwłaszcza w nocy. no i tak jak w domu zdażało mu się nawet
        przesypiać całą noc, a najgorszym przypadku, jak zasnąl ok.21, to budził się
        dopiero ok.4 zjadł "na śpika" i spał dalej, teraz przeraża mnie coraz
        częściejszymi pobudkami. i próby oszukania go smoczkiem czy próbą uśpienia na
        nic się mają, uspokaja tylko cyc, je i śpi, choć bardzo niespokojnie, zazwyczaj
        najpierw musi się "wyprukać". nie wiem czy to wszystko ma związek z nowy
        jedzeniem, czy raczej z nowym miejsce. w domu śpi w swoim łóżeczku, a tu z
        pzryczyn lokalowych z nami w jednym łóżku, tuż obok mnie wię c może bliskość
        cyca...? boję się co będzie po powrocie do domu.
        co do pozycji do spania to wykręca się niemiłosiernie na bok, przekłada nogę na
        nogę, trochę "pośpiewa", przytuli się do mnie, pocmokam trochę czółko i resztę,
        poszepczę śpi.
        strasznie się rozpisałam, nie iwem, czy komuś będzie się chciało to czytać.
        jeśli tak to resztę będę dopisywać sukcesywnie
        idę sprawdzić co u malca, bo on nadal śpi!!!!!
        pozdrawiamy
        • tjoanna Mąż mnie zostawił... 15.07.04, 16:03
          na dwa tygodnie! Pojechał sobie z dziećmi na obóz. Buuu sad
          Za to jakoś dużo czasu mi się zrobiło wink
          I Szymonek jakiś taki "grzeczny", chyba czuje, że teraz mamie trzeba ułątwić życie, hehe.

          Nowa Asiu, zostań zostań! Nie dość że jesteś moją imienniczką, nie dość, że urodziłaś synka w tym samym dniu, co ja, to jeszcze łączy nas Gorzów, w którym spędziłam dzieciństwo smile Chodziłam do liceum na Puszkina a Ty?

          Atko, to na pewno alergia! Niestety jestem w tym temacie oblatana i mogę Ci powiedzieć, że to typowa reakcja alergiczna. Szymonek ma coć takiego, jak mu umyjemy głowę szamponem rumiankowym. W takim wypadku musisz to na razie odstawić (zapomniałam, co podałaś) i spróbować jeszcze raz za jakieś 3 miesiące.

          Olu od Antka, trzymaj się, sama wiesz, że bywają czasem takie złe dni... Jutro będzie dobrze smile Jak chcesz, zawsze możesz pomarudzić, trochę pomaga, nie? A pogoda fatalna i trudno się dziwić obniżonemu nastrojowi ogólnemu.

          Marto, ale Ci dobrze! Nic się nie martw, Basia pewnie zniesie wszystkie niedogodnosci lepiej, niż sobie wyobrażasz. Eehhh, zazdroszczę Ci (ale tak pozytywnie, życząc jak najlepiejsmile

          Moniko, jak tam Tosia, jest choć trochę lepiej? Biedne maleństwo... Trzymam za Was kciuki, za zdrowie Tosi i siłę dla Ciebie...

          A my we wtorek byliśmy na zdjęciu szwów i na szczęście wpadłam na to, żeby posmarować to miejsce emlą, bo zdążyły już wrosnąć, lekarka nie mogła się do nich dobrać i strasznie szarpała. A Szymon płakał tak trochę tylko, chyba bardziej przez to, że obce baby unieruchomiły, niż z bólu. Nawet nie wygląda to tak źle. Myślę, że będzie maleńki ślad. Na szczęście ładnie się goi.

          Lecę, bo się budzi.
          J.
          • asia28michalek Re: Mąż mnie zostawił... 15.07.04, 16:25
            zostanę, chociaż nie na długo na razie, bo za tydzień stąd wyjeżdżem i będę
            mieć narazie utrudniony dostęp do internetu, więc będę zaglądfać rzadziej, ale
            za to treściwie. ja wychowałam się w Strzelcach i tam chodziłam do liceum,
            potem skończyłam studia na Politechnice Szczecińskiej i jakiś czas tam jeszcze
            mieszkałam, ale wróciłam w rodzinne strony, bo tam była praca(i jest). a ty
            gdzie tera zmieszkasz, bo niestety trudno mi pzreczytać wszystkie prawie 3 tys.
            postów, więc niewiele o Was wie, tyle co na tej stronie.
            michaś się obudził, wydundał obie piersi, chwilę się pobawił po czym zrobił
            ogromną kupę!!!!! jednak warzywa i owoce pomagają, robi ją teraz prawie
            codziennie. na początku była gęsta , potem rzadsza, ale pod koniec niepokojąco
            rzadka i czarnymi smużkami?? czy któraś ma podobne doświadczenia? czy coś mu
            zaszkodziło, czy brzuszek przyzwyczaja się dotrawienia nowych rzeczy?
            poadrawiamy
            • asialc1 Re:urodziny, odchudzanie, wakacje i takie tam 15.07.04, 21:38
              No to Natalka zrobiła mi prezent na urodzinki smile Cały dzień bardzo ładnie
              bawiła się sama na macie co jakiś czas schodząc z niej. A to pod stolik, a to
              znajdowałam Ją przy klatce gdzie pomieszkuje nasza króliczka wink A przy tym
              piszczała, gadała i smiała się. Teraz zjadła kolacyjkę i śpi.
              Od męża dostałam przepiękne kwiaty, przyjechał braciszek z prezentami i
              kwiatuszkiem. Zjedlismy obiadek, tiramisu (mniam, mniam), wypilismy winko i
              podjadłam jeszcze trochę słodyczy, więc na nic moje odchudzanie. Może zacznę od
              jutra wink Rodzina i przyjaciele dzwonili w tym samym czasie jak by się umówili
              hi, hi, hi. I jeszcze zyczonka na gg....bardzo Wam dziękuję dziewuszki smile

              Dziewczyny, pisałyscie o tylu pieknych miejscach, że aż się rozmarzyłam....
              We Francji dawno temu byłam, ale nie dotarłam do Paryża chociaż bardzo
              chciałam sad Mieszkałam nie daleko Grenoble. Cudowne miasteczko. A jaki
              przystojny kelner pracował w jednej z kawiarenek hmmmm Tylko tam chodziliśmy...
              W podróz poslubną wyjechalismy do Egiptu (zawsze o tym marzyłam), a w zeszłym
              roku mielismy jechać na Cypr, ale lekarz mi zabronił. I tak tam pojedziemy
              razem z Natalką smile Chciałabym żeby zobaczyła jak najwięcej świata.

              Przez jakis czas dawałam Natce Cebion, ale Jej lekarka stwierdziła, że juz nie
              trzeba. Nadal jednak podaję Jej vit D3. To lato jest takie brzydkie brrr

              Cieszę się, że Szymusiowi zdjeli szwy i jest wszystko w porządku.

              Z antykoncepcji tylko prezerwatywa. Jakoś nie mogę zdecydować się na coś innego.
              Nie mam odwagi wink

              Asiu, a jak tam Michaś? Obudził się w końcu? wink Pisz do nas jak najczęściej.

              Mąż wygania mnie z przed komputera sad
              Zajrzę później

              Moja ukochana Natalka
              www.cichocki.net
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
              • mopek1 Re:urodziny, odchudzanie, wakacje i takie tam 15.07.04, 21:56
                Asiu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Spełnienia wszystkich marzeń o
                domku, o Cyprze i tych najgłębiej chowanych smile)))))))))))))))

                Joasiu! Fajnie, że blizna niewielka! Dobrze to wymysliłaś z tą Emlą - a jak
                wczesnie posmarowałaś?

                No ale mnie romarzyłyscie tymi opisami wakacji! Nawet trochę przestałam się bać
                naszych smile)) Baśka mi dzisiaj obiecała, że będzie ok (hi, hi kiwała główką!) -
                zresztą jedzie z prywatnym pediatrą! Michał się śmieje, bo zabieram w apteczce
                antybiotyki, sterydy i pare innych rzeczy - wg niego na wypadek klęski
                zywiołowej jesteśmy zabezpieczeni smile Ale zawsze tak robię, nawet jak
                jeźdxiliśmy sami. Dwa lata temu bylismy w Afryce w Kenii i Tanzanii - tam to
                miałam nawet gotowe zestawy do kroplówek, żeby w razie czego nie liczyc na
                lokalną słuzbę smile)))))

                Atka - o jakim "kanarku" piszesz i co dolegliwości zołądkowe maja wspólnego z
                klimatem???

                Idę na rowerek stacjonarny, muszę się zmieścić w kostium kąpielowy !!!!
                pozdrawiam
                Marta

                • nitkanitka kanarek :) 15.07.04, 22:05
                  Atka to chyba Dzidziolka ma na myśli smile
                  A może "nie dosłyszałam" ironii w Twoim głosie Martuś smile
                  Nitka
                  • mopek1 Re: kanarek :) 15.07.04, 23:59
                    Nie było zadnej ironii!!!!! Ale ciemnota jestem smile)))))))))))))))))))))))) No
                    jeszcze płaczę ze śmiechu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • nitkanitka Życzenia, nowe zdjecia na zobaczcie, wakacje 15.07.04, 22:02
                Asiu, wszystkiego dobrego, lepszego i... w ogóle smile.

                Są już nowe zdjęcia na Zobaczcie, m.in. mojej Gwiazdy smile.
                Antkowa Olu, ale te chłopaki to fajne "sztuki" są smile. Jagoda ma co prawda
                konkurencję w postaci Natusi, ale Ona się chyba z Jagą podzieli? Co o tym
                myślisz Asiu? smile

                No właśnie, a gdzie Niecierpek?

                A co do wakacji, to my jedziemy na tydzień w góry, na tydzień nad morze i na
                tydzień lecimy do Holandii smile! Jednak konkretnie to nie bardzo wiemy gdzie
                pojechać, mam na myśli Polskę. Może poradzicie jakieś miłe mejsce lub nawet
                konkretne kwatery nad morzem - okolica Władysławowa - konkretniej około 30 km od
                Trójmiasta w "każdą" stronę smile! Podobnie z górami, może Bieszczady, choć Tatry
                też mogą być smile!

                Morsku, trochę mi ulżyło, że nie tylko my takie zacofane jesteśmy smile! Mam na
                myśli samo mleczko smile.

                dobrej nocki
                Jagodowa Ola
                • beecia życzenia 15.07.04, 22:21
                  Wszystkiego naj, naj, naj w dniu urodzin dla Asi!
                  Czytałam Was a teraz jak już skończyłam muszę niestety uciekać bo mąż wzywasmile)
                  Buziaczki
                  PS. Co do wakacji to aż miło powspominać Paryż, Bardolino i Sirmione, ach.....
                  a ta wieża ciśnień!
                • tjoanna Re: Życzenia, nowe zdjecia na zobaczcie, wakacje 15.07.04, 22:23
                  Asiu przyłączam się do życzeń! Szczęśliwości wszelkiej i domku tylko dla Waszej trójki (nooo, ewentulnie czwórki, piątki lub szóstkismile Cieszę się, że taki udany dzień miałaś!

                  Marto, posmarowaliśmy ok. 1,5 godz przed, ale chyba wystarczy godzina.

                  My też tylko na mleczku! Co prawda alergolog kazała wprowadzac już nowe pokarmy, żeby Szymka "nie anemizować", ale ja tam związku między soczkiem jabłkowym i marchewką a brakiem anemii jakoś nie widzę. Więc robię po swojemusmile

                  Pędzę na zobaczcie. Dobranoc!
                  J.
                  • pietka111 Re: Życzenia, nowe zdjecia na zobaczcie, wakacje 16.07.04, 09:21
                    jednak powinnaś na to zwrócić uwagę
                    moj maluch też był tylko na mleczku - b. rzadko dostawał deserek
                    2 tygodnie temu zrobiłam mu morfologię
                    i wyszło że ma zadaki na anemiię
                    i pediatra kazała szybkoz acząć podawać marchewkę deserki, zupki oraz kaszki z
                    owocami
                    aby zapobiec anemii
                    no i mały wcina aż mus ie uszy trzęsą smile
                    najlepiej zrób morfologie dziecku i będziesz wiedziała czy masz racje i Twojemu
                    maluchowi wystarczy tylko mleczko
    • kasia_kp Re: LUTY 2004 15.07.04, 22:35
      Witam was serdecznie ,
      dziś wpadam jak szalona ........ zostawiłam sobie wieczorek dla Was kochane
      a tu nici :o)
      własnie przyjechał mój mąż i nic nawet nie zdązyłam przeczytać az a chwile
      kompa mi sie skończy.

      Juto w takim razie odrobie ;o)

      dziewczynki a to jest mój post z e-dziecka ale cisza jak makiem zasiał a
      nurtuje mnie to bardzo .
      Jak byście coś mi podpowiedziały.
      mój synek 9 mcy strasznie sie rwie do wstawania i chodzenia .Jak juz sie go
      na wrsaalce postawi to niema siły zeby go zgiąc.Nózki sztywnieja przy kazdej
      sposobności jak poczuja tylko tapczan.
      Na poczatku w przyplywie szczęścia branemu pod paszki dalismy maszerować mu
      po podłodze .Strasznie mu sie podobałao.
      Ostatnio kładziemy jaśka czeso na podłodze (na karimatach) i wiecie co sie
      stało .Niewiem dlaczego zupełnie zmieniła sie jego reakcja jak kładzie sie go
      na podłodze .Momentalnie nózki ugina do siedzenia kiedy zbliza się do
      podłogi .I za chiny ludowe nie postawi nózek na podłodze .(na miekki tapczan
      reaguje nadal tak jak przed tem)
      Co sie stało czy on wyczuł ze to twarde a moze nie zauwazyłam a sie uderzył.

      Wiem ze nie powinno się stawiać dziecko ale nie oto mi w tym wszystkim
      chodzi .Dziwi mnie bardz takie zachowanie
      Czy da sę to jakoś wytłumaczyć




      To nie jest sprawa zycia iśmierci więc jesli nie to nie przejmujcie sie .
      Pozdrawia Was Wszystkich mocno Kasia z pażdziernikowym ancymonkiem Jankiem

      Miłej przespanej nocki Wam zycze .
      A dzidzusią niech sie snia rzeki pełne mleczka !!!!!

      Pa oa
      KAsia
      • morsk2 Re: głównie o wakacjach i lista 15.07.04, 23:24
        Kto twierdzi, że tu mały ruch?
        Ja czytam, czytam, dochodzę do końca, odświeżam, czytam, czytam, odświeżam... I
        już jestem bardzo padnięta, ale ciut postukam...
        Iska - jak tam nasza kumpelka Tosia? Mam nadzieję, że lepiejsmile A jak po tej
        skórce chleba - nie było żadnej niepożądanej reakcji? Przecież gluten powinno
        się podać dopiero w 10. miesiącu?
        Mopku! Jedź na Teneryfę, koniecznie. Napewno będziecie zadowoleni. Lot krótki
        nie jest, ale ten klimat "wieczna wiosna" jest bardzo przyjaznysmile
        My byliśmy 2 lata temu. Najbardziej zdziwiły mnie czarne plażewink No i sposób
        handlu sprzętem elektronicznymsmile I zachwyciły papugi na palmachsmile)))
        Kasik, Twój opis Włoch też jest baaardzo zachęcającysmile Gdybym miała wybrać
        Włochy, Turcję czy Tunezję, wybrałabym ten pierwszy kraj. Do Turcji z
        maleństwem bym nie pojechała, bo mam w pamięci problemy żołądkowe jakie nas tam
        dopadłysad Tunezji jeszcze nie zaliczyłam, ale obawiałabym się, że mogłoby być
        podobnie...
        Kurczę, ja też chcę na wakacje....
        Nitko, jeśli morze to może Jastrzębia Góra?smile Jest tam mnóstwo pensjonatów i
        kwater prywatnych - jeśli chcesz bardziej "wypasiony" pensjonat z widokiem na
        morze to polecam "Victora", a jak nie przeszkadza Ci "późny Gierek", to obok
        jest "Cepelia" - widok ten samsmile))
        A jak już będziesz tak blisko Trójmiasta, to może dasz znać i zorganizujemy
        jakieś spotkanko, co?
        Kasik, zapomniałam dodać, że mój mężuś też "zabija Niemców"smile Tylko w "Medal
        of Honor".Podobno już doszedł do końca i chętnie by się z Twoim mężem wymienił
        gierkamismile))
        Cebion multi bierzemy 3 kropelki + 2 krople D3.
        Wszystkim wszystkiego najlepszego!
        Pozdr,
        Monika
        Lista:
        malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa,
        niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581)
        emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa
        beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077)
        silije.amj - Ania i Emilia (1.02.04), 2, Poznań
        beatkak2 – Beata i Oliwia (2), Świdnica, 1.02.04
        jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków
        beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299)
        arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice
        krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448)
        kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511)
        iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728)
        aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705)
        xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
        atena17 – Aneta i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
        pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031)
        mgocha – Gosia i Kacper (8.02.04), 1, Katowice
        zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd.
        morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477)
        tossca - Marzena i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940)
        amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500)
        asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634)
        frytkal – Rita i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384)
        kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947)
        margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654)
        atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa
        belcia22 - Iza i Julia (18.02.04), 2, Wołomin
        kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504)
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308)
        nitkanitka - Ola i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219)
        asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183)
        natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551)
        mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975)
        tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa
        dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa
        pyzapyza - Marta i Agata (21.02.04), 1, Poznań
        asia28michalek – Asia i Michał (21.02.04), 1, Gorzów Wlkp.
        ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384)
        ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1,
        aniaimax – Ania i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań
        svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew
        sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1
        aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419)
        margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026)
        poza klasyfikacją wiekowąwink))
        kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478)


        • arch.monika sto lat , wakacje 16.07.04, 09:23
          Ten post jest wczorajszym, bo coś mi siadł serwer i myślałam że wysłał, dzisiaj
          patrzę a tu po moim poscie śladu nie ma , więc odtwarzam.

          Asiu do ciebie: stooo lat, stooo lat nieeech żyje żyje naaamsmile))))))) Razem z
          Dominiką życzymy Ci aby każdy dzień był radosny jak uśmiech Natalki,aby
          spełniły się wszystkie Twoje marzenia, a głównie to o pięknym, własnym
          domku.smile)))))))))

          Z Grenoble też mam miłe wspomnienia, bo spędziłam tam na wymianie studenckiej
          parę tygodni i , wstyd przyznać, piło się tam niemiłosiernie.Kwiat młodzieży
          inteligenckiej obu krajów (studenci) organizował imprezy "na poziomie" typu kto
          wypije więcej piwa w jakimśtam czasie. Pamiętam też jak kolega cieszył się że
          kupił tanie wino (ok 2 franki), jak był w połowie jakiś francuz spojrzał na
          butelkę i zaczął rechotać, okazało się że to wino do podlewania grila, hi hi
          hi , ale koledze i tak smakowalo big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

          A podrózować naprawdę uwielbiam, jako parolatek jeździlam z rodzicami zwiedzać
          tzw. demoludy, np. Bułgarię i morze Czarne, a póżniej jak wiatr historii
          zmienił kierunek zaczęliśmy korzystać z możliwości i poznawać coraz to nowe
          kraje. Najdalej byłam w USA ale i tak najbardziej marzę o Australii. Nie lubię
          natomiast krajów o kulturze arabskiej (Turcja, Tunezja)i nie ma to związku z
          sytuacją polityczną na świecie, tylko źle się tam czuję i już.
          Włochy znam tylko z zimowej strony, bo często jeżdzimy tam na narty, m.in.
          Cortina D'Ampezzo, Cavaleze, Tonale pozwoliły nam przezyć naprawdę
          niezapomniane chwile białego szaleństwa. Te które jeżdzą na nartach wiedzą co
          mam na myśli.smile Ale marzę o spędzeniu całych długich wajkacji np.w Toskanii,
          Ehhh....

          To narazie tyle, pozdrawiam
          • kajka.3 wakacje, wakacje... 16.07.04, 09:47
            Cześć Mamom!
            Dzisiaj wracają moje kochane pszczółki! Tak już się stęskniłam!! Za tym ich hałasem też!!
            Od godziny jestem w domu sama z Mateuszkiem. Jednak mieszkanie z kimś z rodziny mi nie wychodzi - cały czas czułam się skrępowana...
            A za 2 dni wyjeżdżamy!!! Do Świętoszowa!!!
            Będziemy mieli tam do dyspozycji uroczy domek z dużym tarasem i pięknym ogrodem... Ach - te śniadanka na dworze... grill, kiedy się tylko zamarzy..., lasy dookoła..., zimna Kwisa, która zmniejsza stopy o 1 nr, kiedy po niej pobrodzić..., ptaków śpiew... Jejku... Tylko pogoda... żeby była niezbyt mokra i chłodna... Może jeszcze internet się gdzieś znajdzie i będę miała z Wami kontakt???
            No to tyle - idę trochę odespać, bo Kajtuś od piątej rano "na nogach". Pozdrawiam i ściskam mocno wszystkie dzieci - duże i małe. No i oczywiście wszystkie mamy Pa... Kasia.
            • kajka.3 Re: wakacje, wakacje... 16.07.04, 09:55
              Aaaa - jeszcze jedno dot. wakaćji nad polskim morzem. Byłyście kiedyś w Sianożętach? To jest koło Ustronia Morskiego. Ponieważ nie jest to miejscowość przejezdna (wygląda na mapie, jak ślepa uliczka), jest tam niewiele ludzi. Plaża od zachodniej strony jest czysta, szeroka i często pusta. A na niskich wydmach rosną drzwa i krzewy, które dają cień na piasku i ćwierkają w nich ptaszki... a morze szuuumi i szuuumi... Fajnie tam jest. Jęśli któraś z Was reflektuje - to mam mamiary na przyjemne domki camp.
              Jeszcze raz pozdrawiam K.
          • margoja Re: sto lat , wakacje i troche o Antosiu 16.07.04, 12:11
            hej, najlepsze życzenia dla Joasi!!! i wszystkich 5-miesięczniaków!!!
            Troche sie działo, więc musiałam nadrobic czytanie, ale już jestem na bieżąco i donoszę,że Antek jest zainfariksowany już po raz 3 i wyobrazcie sobie ze nawet nie zauwazył kiedy pielęgniarka się wkuła!!!!!Fakt,że posmarowałam Emlą, grubosmile)))Aha i waży 8430, przy 4 i pół miesiącachsmile))no więc duży chłopak nam rosnie,a ile ma "wzrostu" to nie wiem, bo u nas nie mierząsad

            Miałam Was zapytać dziewczyny, bo zauważyłam u Antka w różnych miejscach na ciele, np pod kolankiem, na klacie, takie suche miejsca, nie zaognione, ale taka szorstka skóra, smaruje to oliwką ale to sie nie zmieniasad, nie wiem czy któraś zauważyła moze cos podobnego?

            co do wakacji, to my w tym roku palcem po mapiesmile))ale i tak jest fajnie!!!ile mozna zwiedzić!!!!
            Wam udanych urlopów życzę!!!
            Gosia i Anteczek

            co do "obiadków" to Antek też tylko mleko-(memo, jak mówi moja siostrzenica), no i je góra 5 minut, ale za to tak,że wszyscy słyszą jego "żłopanie"smile)))i postękiwanie, tak jakby ciężko pracował przy tymsmile
            • pietka111 Re: sucha skóra 16.07.04, 14:08
              u mojego malucha takie objawy były przejawem skazy białkowej
        • nitkanitka Dzień Dobry :); Jastrzębia Góra 16.07.04, 09:34
          Witam piątkowo smile,

          Dzięki Moniko smile, tylko jak dobrze pamiętam tam jest b. strome zejście na plażę
          sad, a może już zapomniałam jak jest w Jastrzębiej?! Ktoś znajomy polecał mi
          Dębki, bo tam podobno plaża piękna, szeroka, mało ludzi...
          A co do "dania znać" to ja b. chętnie, tylko uprzedzam lojalnie, że się nie
          pozbędę męża smile i ewentulane spotkanie niestety/stety będzie w jego towarzystwie smile!

          Pozdrawiam
          Nitka
    • arch.monika Problem z brzuszkiem 16.07.04, 10:46
      Od trzech nocy Dominika jest tak przyssana do piersi, że mam naprawdę dość.
      oprócz tego cały czas puszcza bączki i wyraźnie coś się dzieje z brzuszkiem.
      Najdziwniejsze że w dzień nie ma takich objawów, kupki robi regularnie, nawet 3
      dziennie, tylko wczoraj były one bardzo rozwodnione i jakieś jaśniejsze. Macie
      pomysł co to może być? wczoraj dostała troszkę zupki warzywnej i bardzo jej
      smakowała, ale przedwczoraj był tylko cycuś, a w nocy też spała bardzo
      niespokojniesad Wydaje mi się że może moje mleczko jej nie wystarcza i dlatego
      ładuje na śpiocha??????????sad((((((((((( Poradzcie jeżeli możecie...

      Kasiu_kp, może Twój Jaś taki wydelikacony i dlatego nie chce stawać na twardym?
      Na tym forum jesteśmy zdecydowanie na innym etapie rozwoju, więc wątpię żeby
      jakaś mamusia ci coś poradziła, ale może fachowa pomoc w osobie Mopka ma jakieś
      pomysły??? Ja chyba na Twoim miejscu nie stawiałabym Jasia na nózki, tak jak
      nasza pediatra odradziła sadzanie Dominiki, dopóki sama tego nie zrobi.
      Trzymam kciuki smile)))))))
      • beataj02 jedzenie, teściowa - już nie mogę :((( 16.07.04, 11:49
        Ja już nie wiem, co mam robić !! Szymek ma jeść zupki; ma zjadać słoiczek lub
        więcej dziennie i do tego wieczorem kaszkę z owocami. No i co z tego, że ma,
        skoro on NIE CHCE !! Myślałam, że nie smakuje mu marchewka, zmieniłam na
        jarzynową - też nic. Dodałam mięso, podobno dzieci wolą mięsne - i dalej nic.
        Wszystko jest wypluwane. Kombinuję już z temperaturą tych posiłków, smakiem,
        konsystencją - już mi brakuje pomysłów... Dla niego liczy się tylko cyc. A może
        to z powodu zębów, które widać przez dziąsło, ale nie mogą mu się przebić (i to
        dwa na raz) - nie daje się dotknąć, więc moze łyżeczka też go drażni ?
        Chce mi się płakać; ta bezsilność jest straszna...

        I znów wyjdzie na to, że moja teściowa ma rację. Jak byłam w ciąży, to
        opowiadała, że mój mąż był niejadkiem (w wieku przedszkolnym) i ona razem ze
        swoją mamą karmiły go w trakcie zabawy w piaskownicy, bo tylko wtedy coś jadł.
        Na moje stwierdzenie, że to nie jest dobra metoda, powiedziała: zobaczysz,
        będziesz miała tak samo, bo to dziecko też NA PEWNO nie będzie chciało jeść i
        będziesz za nim biegać, żeby choć jedną łyżeczkę zjadło. NO i chyba przekrakała
        tak jakby chciała, żeby tak było... Bo to strasznie ludzi boli, jak wychowanie
        idzie gładko; a już moją teściową wybitnie. Ona ma w swojej rodzinie taką
        ukochaną kuzynkę, mniej więcej w moim wieku, i na moje nieszczęście z małym
        dzieckiem, chłopcem-rówieśnikiem Szymona (2 tyg. starszym). Oczywiście Lidzia
        jest wzorem idealnej matki (nie karmiła długo piersią - bo nie chciała,
        zostawia dziecko pod opieką babci i idzie do pracy, nie ubiera go w "dorosłe
        ubrania", tylko w śpioszki itd...), a jej dziecko to prostu 8 cud świata. W
        związku z tym stale słyszę: a Lidzia to słucha starszych i stosuje dawne
        metody, bo są lepsze; a Lidzia używa Pampersów, a nie Haggisów; nie karmi na
        zawołanie, tylko w wyznaczonych porach; nie wozi dziecka w foteliku, tylko na
        rękach, bo to jest pewniejsze i dziecko widzi świat przez okno; gdybyś
        mieszkała w Poznaniu, to ja bym ci wychowała dziecko (w podtekście - lepiej od
        ciebie), a ty byś pracowała... koszmar. I każda taka rozmowa kończy się:
        zrobisz, jak uważasz, ale gdybyś robiła tak jak Lidzia, to by było najlepiej.
        Chyba zastrzelę Lidzię i będę mieć spokój.
        Jestem tak nabuzowana, że nie odbieram telefonów, bo właśnie Lidzia jest w
        odwiedzinach u mojej teściowej, więc jakby zadzwoniły z dobrymi radami, to
        chyba bym nie wytrzymała i powiedziała kilka brzydkich słów...
        Tak naprawdę, to moja teściowa nie jest zła i normalnie jest wszystko OK,
        potrafimy się dogadać. Ale ma fioła na punkcie Lidzi i nie da się tego
        zlikwidować, a teraz jeszcze jest na nas zła, że nie poprosiliśmy Lidzi na
        chrzestną Szymona... O jeszcze czego !!! Nie trawię tej dziewczyny !!!

        Przepraszam, że tak tu wylałam swoje żale, ale od trzech dni trochę się na mnie
        zwaliło - i już nie wytrzymałam sad(
        Może macie jakąś dobrą rade na to, żeby Szymek polubił zupki ? Od Was przyjmę
        ją z zadowoleniem smile)
        A pogoda jest do chrzanu; boli mnie głowa i Szymona chyba też; na Mazurach
        wczoraj padało, więc dzieciaki na obozie się nudzą, a część jest zakatarzona i
        przeziębiona - na szczęście Artek trzyma się dobrze (jemu pod namiotem jest
        dobrze zawsze, nie zależnie od pogody).

        Najlepsze życzenia dla wszystkich 5-miesięczniaków i Asi od Natalki; troszkę
        spóźnione, ale szczere - rośnijcie zdrowo !!

        Ściskam Was i liczę, że mnie pocieszycie
        Beata od niejedzącego zupek Szymona
        • mopek1 Re: jedzenie, teściowa - już nie mogę :((( 16.07.04, 12:01
          Nie wiem czy to dobra rada, ale wczoraj u nas "niechcący" wyszło! Ok 14
          mysiałam odebrac brata z lotniska (he, he mamy w Krakowie) i pojechałam z
          Baśką. Miałam przy sobie tylko soczek i sukienkę w której nie karmię bo
          musiałabym pokazać majtki i Kasik by mnie zlinczował! Wyjechałam z domu o
          13:30, wróciłam ok 17, Baśka była wsciekła, zmęczona i głodna, no sporo miała
          wrażeń! ponieważ brat pokazywał zdjęcia i opowiadał, nie chciało mi się karmić
          (taka wyrodna jestem), wzięłam słoiczek i dałam jabłko - i proszę wmłuciła w
          expresowym tempie całego gerbera!!!!!! 130 ml!!!!!!!!!!! - az miałam wyrzuty
          sumienia. Wydaje mi sie, że poza głodem i zmęczeniem ważne były te "wrażenia"
          zauważyłam, że ona chętniej jada łyżeczką np po spacerze - no ale to działa u
          nas - każde dziecko jest inne, no oczywiście poza dziećmi wychowywanymi
          przez "Lidzie" one wszystkie są takie same ... no ale chciałabyś takie
          dziecko??????
    • kasia_kp rózne 16.07.04, 12:26
      Hej dziewczynki ,

      Jak u Was ....? W warszawie tak niajak niby ciepło ale słonko Nas niezaszczyca
      za bardzo .Moze się jeszce rozkręci.

      Kochane nie wiem ale zawsze kiedy siadam aby Wam coś sensownego napisac ,
      zaczynam czytać pózniej mi sie balagan robi w głowie -mam tyle do napisania ,
      pisze -skupiam sie na jednym wątku w miedzy czasie reszte zapominam ,kończe i
      jestem zła ze tyle nie napisalm ,przyzekam sobie napisze jutro ,jutro cos
      wypada i tak pewnie sobie myślicie ze taka niedobra ze mnie Lutowa
      kolezanka ;O) cio ?

      Własnie jestem sama w domku i zamiast zająć sie swoim ciałem (jakieś fryz -
      maseczka albo manicure -to ja wole z wami tu pobyć ).Czy to juz uzaleznienie...?
      Dziewczyny ja naprawde wole posiedzieć w sieci niz co kolwiek innego robić .

      Jesli chodzi o wakacje to ja z moim męzem mamy cały rok OGROMNE plany po to
      zeby w końcu wylądować w sierpniu w Łebie - tórą oboje kochamy bo zaliczylismy
      tam niezłe imprezki ;o)
      I w tym roku jedziemy zabieramy moja mame a sami mamy zamiar choć troszkę
      poszaleć :o)
      A tak z drugiej strony .czy któraś z Was juz była gdzieś na dłuzej z maluchem .
      jak to ogólnhie wygląda .ja to sie najbardziej pranka boje bo mój Jasiek to
      taki zarzyganiec , przecietnie przebieram go 4-5 razy dziennie :o(.
      No i troszke przeraza mnie ile rzeczy musimy zabrac .....


      do Beataj02 - nic specjalnego ci nie poradze Beatko bo Jasiek to zarłoczek
      jakich mało .Wiem dzieci sa bardzo rózne .... ale fakt jest taki .jaś mimo
      tego ze wciaga wszystko nosem najchętniej je zyupke jarzynowa Bobo VITY.Zreszta
      jako ze ja sam próbuje większość rzeczy które on je to to jako jedyna gotowa
      zupka porostu i mi smakuje .Druga sprawa kiedyś był taki moment ze Jas
      zastrajkował i odmuwił jedzenia zupki jarzynowej. Pluł nia na jakieś 1
      metr.Wkurzyłam się bo wszytko było9 upaćkane marchwia i porostu dodałam
      odrobinke na słoichek jedna łyzeczkę kaszki ryzowej -Jasiek porpstu oszalał
      na pukcie tego zestawienia :o)
      Mam nadzioeje ze Szymuś bardzo szybko przekona sie do dorosłego
      jedzonka .Pozdrawiam

      do Arch .monika- wiesz tak sobie myśłę ze rzeczywiści chyba to
      jest jedyne perzychoadzace namyśł wytłumaczenie.Poropstu te chłopaki to takie
      delkatne (szkoda ze w większości zostaje im do końca zycia ;o)
      A i zadałm to pytanie tu na Lutym choć wiem ze wasze dzieciaczki tez nie
      chodza bo przeciez wiele z was ma juz dzieci a i niektóre z Was mogły cos
      słyszeć :o)(zapytam dalej:o) A wogóle buziaczki dla Dominiczki

      Do Oli od Antośia - Olus mam nadzieje ze zły humorek minął i jest juz
      ok .Buziaki dla Antosia

      dziewczyny znów nie zdązyła wszystkiego spamietać :o((((

      Ale donosze ze te moje dziecko to wazy ok 8,700 i ma 72 cm długości .I niedobry
      jest jak cholera .Ale wystarczy jeden uśmieszek i ..................serce
      mięknie .

      Dobra ide te włosy zrobić bo zaraz beztroska mi sie skończy .

      Buzunie dla Wszystkich 5-miesięczniaczków i ich fajowych mamusiek .

      P.s.
      dziewczyny czy mozecie mi jakąś rade dac na odpisywanie tu .jak wwy to
      robicie ?

      Kasia

      sorki za byyyki
    • asialc1 Re: Natka spadła 16.07.04, 12:26
      Natunia leżała na naszym szerokim łóżku a ja na chwilę wyszłam do łazienki przy
      sypialni wrzucić body do prania. Nie wiem co mnie podkusiło. Nigdy Jej samej
      tak nie zostawiam. Zawsze przy Niej siedzę, a gdy nawet musiałam się odwrócić
      przekładałam Ja do łóżeczka. To było tak szybko. Nie wiem, 3,4 sekundy.
      Przeturlała się przez całe łóżko i spadła z 40 cm na miękka wykładzine. Michał
      jeszcze nie wyjechał, był na podwórku. Od razu zadzwoniłam i przybiegł. Mamy
      obok przychddnie więc w ciagu 5 minut tam bylismy. Wczesniej Michał ostroznie
      sprawdził czy Natka nic nie złamała. Jest wszystko w porzadku.Mamy tylko
      obserwowac czy nie bedzie senna, jak z jedzeniem, zeby nie miała wstrzasniecia
      mózgu. Chociaz lekarka twierdzi ze raczej nie. Teraz sie smieje i ładnie bawi.
      Dzwoniła moja mama i Jej powiedziałam. Ja tez jak byłam mała spadłam z wersalki
      na której spałam razem z tata. Przyszedł z nocy a chciał sie ze mna pobawic,
      ale usnał. Tez mi nic nie było.
      Okropnie sie wystraszyłam. Cała sie trzese. Zeby tylko nic Natuni nie było.
      Nigdy sobie nie wybacze. Co mnie dzisiaj podkusiło. Przenigdy Jej tak samej nie
      zostawiałam nawet na kilka sekund. Jestem okropna matką. Pewnie tez tak
      pomyslicie i wcale sie nie zdziwie. Zycie bym za Nia oddała. Tak sie boje o
      córcie.
      • kasia_kp Re: Natka spadła 16.07.04, 12:29
        kochana Asiu ,
        przede wszystkim uspokuj się , bo córcia będzie się bardziej od Ciebie
        denerwować
        Po drugie ja to juz przeszłam 2 razy(Ola od Antosia mnie widziała w akcji )
        Po trzecie to nie ostatni raz
        Po czwarte - z pewnoscia wszystko jest ok .

        Najlepiej otwórz szeroko okno albo idzie na spacerek

        Pomaga naprawdę
        Buziulka dla córci
        • kasia_kp Re: Natka spadła 16.07.04, 12:34
          i jeszce jedno od kiedy Jas mi spadł z weralki (boze jak to brzmi) stałam się
          bardzo przewrazliwiona na tym tle .A spadł na gołe panele i to główka ten
          dzwiek brzmi mi w uszach a za kazdym razem ciarki po plecach przechodza .
          ja pierwsze co to na pogotowie zadzwoniłam .A nie mogłamn dojśc do siebie
          przez dwa dni . I do tej pory sobie wyrzucam a było to 2 misiace temu .

          kasia
          • malwes Re: Natka spadła 16.07.04, 12:51
            Asieńko - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!!! Zdrówka, radości z
            Natusi i z męża, samych słonecznych dni w życiu i spełnienia marzeń - od
            Szymusia i ode mnie!

            Asieńko - przestań z tą "okropną matką". Przecież nie chciałaś a niestety takie
            sytuacje się zdarzają. Natusi na pewno nic nie jest! Dziewczyny mają rację -
            idź na spacerek.
            W zasadzie nie znam nikogo z koleżanek, których maluch nie zaliczyłby
            podobnej "spadki". Aż się boję, koedy szymon mi spadnie sad( Asiu - potem
            niestety jeszcze parę razy Malutka o coś się uderzy, nastąpisz jej na palce,
            stukniesz, popchniesz, no niestety...taki maluch przemieszczać się zacznie w
            takim tempie, że nawet nie zauważysz kiedy ci "wlezie tam gdzie nie trzeba".

            A u nas też będzie rewolucja bo Szymon schodzi z kanapy na podłogę a my wracamy
            spać do małżeńskiej sypialni. Też już się boję, że mi się sturla.

            Co do zupek - Beatko, niedawno pisałam, że Szymon niczego nie chce jeść a już
            na pewno nie chce i nie umie łyzeczką - i wiesz co u nas pomogło. Dawałam zupki
            niewychowawczo smoczkiem od kaszki, w butelce (rozcieńczone z odrobiną wody).
            Tak było koło tygodnia - jadł aż mu się uszy trzęsą a teraz je już ładnie
            łyżeczką.
            I u nas też od wczoraj przewroty we wszystkie strony!

            A wakacje....Boże, jak ja dawno nie byłam na wakacjach.... jeszcze rok temu to
            w zasadzie nie wyjeżdżałam od 5ciu lat bo najpierw zmieniałam pracę, potem
            robiłam uprawnienia ACCA więc cały urlop schodził mi na naukę (sesje w czerwcu
            i grudniu), potem znów zmieniłam pracę w maju więc nie wypadało tak od razu na
            urlop, a potem w maju ciąża i od razu do szpitala.... a w tym roku też nie
            pojedziemy bo tak jak pisałam znowu zrobiliśmy "inwestcję życia" i już się
            wstrzymujemy z wydatkami, żeby ją dokończyć.

            Kasik - jak Ci sprawdzają te Evry? Ja się troszkę nad tym zastanawiałam ale
            jakoś nie mam przekonania do nowości. I wydaje mi się, że to ma jednak sporą
            dawkę hormonów. Ja po Cerazette chciałam troszkę odpocząć od hormonów ale tak
            jak się obawiałam, mój organizm, jak przed ciążą, nie jest uregulowany i lekarz
            zadecydował, że przepisze mi pigułki trójfazowe, żeby organizm funkcjonował jak
            najbardziej "naturalnie" - może się skończy to pocenie, puchnięcie...tragedia,
            non-stop PMS. Właśnie czekam na pierwszą @ i od dwóch dni "gryzę".

            Oleńko od Kiepurka - powodzenia w egzaminach!!!! I wracaj do zdrówka - Olu,
            przesuniemu może to spotkanie bo ja tez coś kicham i Szymek też
            troszkę "podejrzany". Chcę odczekać kilka dni, żeby nic z tego niw wyszło. No i
            mąż znów niedługo wyjeżdża, więc prosił o "weekend dla niego". I ten tydzień
            był taki zabiegany, że sama bym tylko leżała do góry kółkami...

            Kończę bo Szymek płacze.
      • tjoanna Re: Natka spadła 16.07.04, 12:42
        Asieńko spokojnie! Oczywiście, że nie jesteś złą mamą, jesteś jedną z najtroskliwszym mam jakie znam.
        Jestem pewna ze Natalce nic nie będzie! Słyszałam o kilku opdobnych historiach i WSZYSTKIE skończyły się dobrze. Nie martw się kochana...
        • arch.monika Re: Natka spadła 16.07.04, 12:55
          Asiu tez znam dzieci które pospadały z łozek i są zdrowiusieńkie, brat mojego
          męza wylecial nawet jako niemowlę z wóżka na beton i nic mu się nie stało , a
          teraz ma 16 lat i zdrowy jak tur.
          Domyślam się jakie to nerwy, ale siebie nie obwiniaj, bo to wam nie pomoże.
          Lepiej kupcie kojec, im większy tym lepszy, my mamy od miesiąca i Dominika
          bardzo ładnie się bawi i moze się w nim przekręcać do woli!!!!
          Głowa do góry!smile)))))))))))))))
          • aniaimax Wakacje, smutek i Maksio pocieszyciel 16.07.04, 16:41
            Asiu ja również uważam, że jesteś wspaniałą matką, każdej z nas to się
            przydarzy!!! Ja mam taki przypadek w najbliższej rodzinie, mój brat jako
            niemowlę wypadł z wózka tak, że ten wózek się przewrócił na niego i nic mu nie
            jest, więc głowa do góry wszystko będzie ok.

            Co do wakacji, to może Wam się to wydać kiepskim pomysłem, ale ja z Maksem
            jedziemy do deszczowego Londynu (w poszukiwaniu słońca), chociaż jeśli będzie
            takie "angielskie" lato jak w zeszłym roku, to nie zobaczymy ani kropli deszczu.
            Do Angli jedziemy samochodem, bo tatuś Maksa uparł się, że po nas przyjedzie, a
            wracać będziemy samolotem, bo Krzysztof nie dostanie tak szybko urlopu. Jestem
            przerażona tym, że mamy jechać samochodem, Maks napewno da nam popalić!!!

            Teraz mniej przyjemne tematy. Nie odzywałam się ostatnio, bo w poniedziałek
            umarła moja najukochańsza na świecie babcia. Gdyby była schorowana, to może
            lepiej radziłabym sobie z taką stratą, ale moja babunia trzymała się
            znakomicie, pomimo swego wieku (w sierpniu skończyłaby 90 lat). Babcia była
            sprawna pod kazdym względem. Najgorsze jest to, że nie umarła z powodu, wieku,
            czy choroby, tylko przez obrażenia po niedzielnym wypadku (moja ciocia wjechała
            w samochód, który jechał na czerwonym świetle). To życie jest cholernie
            niesprawiedliwe, dlaczego zabiera takich dobrych ludzi??? Nie będę Wam więcej
            na ten temat pisać, bo to dla mnie za trudne...
            Przepraszam, że wylatuję tutaj z takim tematem, ale mój Krzyś mieszka chwilowo
            w Londynie i przyjedzie dopiero za dwa tygodnie sad i nie mam się komu wypłakać.
            Wogóle trudna ta miłość na odległość i jest mi smutno i tak teskię za moim
            Krzysiem i wogóle a buuuuuuuuuuu!!!
            Na szczęście mam Maksiunia, który jest teraz dyżurnym pocieszycielem rodziny,
            on jest takim radosnym dzieckiem...

            Kończę już, żeby Wam nie smęcić.
            Buziaczki dla malitkich aniołków
            Ania i Maksio, który ma teraz w niebie swojego prywatnego aniołka.
      • beataj02 Re: Natka spadła 16.07.04, 13:23
        Asiu, nie miej pretensji do siebie. I nie denerwuj się, bo Natka to odbierze i
        sama będzie się denerwować. Najważniejsze, że zareagowałaś natychmiast, teraz
        tylko obserwuj. A wszystko na pewno skończy się dobrze. I powtórzę za
        poprzedniczkami: jeszcze nieraz zdarzą się takie sytuacje - niegroźny upadek,
        przewrotka... Pomyśl, ile razy nasze maluchy "klapną" w trakcie nauki
        chodzenia. A z własnego doświadczenia powiem ci, że chyba wszystkie dzieci
        kiedyś skąś spadły - np. mój Artek z tapczanu i to prosto na nosek. Na
        szczęście - wszystko dobrze się skończyło, ale ile mnie to kosztowało nerwów !
        Dlatego doskonale cię rozumiem. Idźcie na spacer gdzieś "w zieleń", opowiedz
        Natce bajkę, pośmiej się do niej, a Ona uśmiechnie się do Ciebie.

        Pozdrawiam ciepło,
        Beata od Szymona
        • mopek1 Re: Natka spadła 16.07.04, 13:50
          Asieńko! ja też spadłam jak byłam w wieku Natki - a proszę czasami głupeczek,
          ale generalnie fajna dziewczynka ze mnie wyrosła smile)))))))))))) Tak jak było
          wyżej - chyba każdy musi zaliczyc taką "spadkę", oby tylko wiekszych katastrof
          nie było!

          Ciągle zapominam napisać o antykoncepcji: zawsze miałam bardzo bolesne @, poza
          tym PMS gigant - potem zaczęłam brac Femoden i brałam przez 4 lata nonstop - bo
          się uzależniłam smile))) - zero PMS, lekkie, krótkie @ i super włosy, super cera -
          teraz nie biore nic - mój ginek jest wrogiem hormonów przy karmieniu nawet
          cerazette mi nie pozwolił), i twierdzi, że potem da mi coś nowocześniejszego od
          femodenu - no nie wiem, podobno "lepsze jest wrogiem dobrego" !
      • nitkanitka Upadek Natki; Lidzia; mama/niania; zdjęcia 16.07.04, 15:08
        Asiu, kto jak kto, ale Ty NA PEWNO nie jesteś złą matką... Gdyby człowiek
        wiedział, że upadnie to by usiadł... Nie jesteśmy w stanie przewidzieć
        wszystkiego! Ucałuj Szkraba i wypij melisę - poważnie, to żadna ironia!

        Opowiem Wam co dziś widziałam. Idzie mama z wózkiem, a w nim chłopczyk około 2
        latka, obok drugi około 4 lata. Mama pali papierosa a w drugiej rece trzyma
        puszkę z piwem... starszy chłopiec trzyma się wózka, może tak naprawdę go pcha
        bo przecież mama ma zajęte ręce. No chyba, że to była niania, a nie mama...

        Beatko, ja Ci z przyjemnością pomogę "zliwkiedować" Lidzię. W liceum jeździłam
        na zawody! Co prawda z wiatrówki najlepiej strzelam, ale zawsze jest szansa, że
        pozbędziemy się jej na dobre! smile

        Czy nikt mi nie powie, że Jagoda cudnie wyglądała w ten wspaniały dzień - I mean
        Chrzciny sad?! Człowiek zaczepnie rzuca, że moderator wrzucił nowe zdjęcia, a tu
        cisza jak makiem zasiał nikt nie dowartościuje zwariowanej matki...
        smile

        Całuję
        Nitka
        • kajka.3 Zdjęcia, Natusia, konspekty 16.07.04, 15:37
          Niteczko - no po prostu mowę nam wszystkim odebrało - taka ta Twoja córa piękna i elegancka... te tiule... kapelusze...Kurczaki - panienka Ci rośnie, że hej!!!

          Asiu - ja upadłam na głowę z huśtawki - na beton - z ok 50 cm. Mam się OK i z Natusią też tak jest. A Ty jesteś czułą i troskliwą mamusią! Tak się poprostu zdarza. Całuski.

          Kasiu_kp - czytając forum czasami robię krótkie notatki, żeby się we wszystkim połapać. Albo otwieram sobie drugą stronę z naszym wątkiem i "skaczę" pisząc posta.

          A ja mam dzisiaj małego dołka - pogoda taka do kitu, popaduje co 10 min...
          Eeeee, ale ma być wkrótce coraz piękniej...
          K.
          • nitkanitka Re: Zdjęcia, Natusia, konspekty 16.07.04, 15:56
            No i o to chodizło smile))))))))))))))))))
            I tym sposobem Kajeczko zaskarbiłaś sobie moją dozgonną sympatię smile!

            Ściskam tu i tam smile
            Nitka smile
        • arch.monika zdjęcia:)))) 16.07.04, 15:48
          Nitko, właśnie wróciłam ze spacerku, otworzyłam kompa, przeczytałam twój post i
          zaraz weszłam na zobaczcie, poogladałam sobie Jagódkę i muszę Ci powiedzieć ze
          jest absolutnie cudowna i rozkosznie wygląda we wdzianku do chrztu. I really
          mean it!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • margoja Jagódka! 16.07.04, 15:55
            Cóz można powiedzieć o Jagódce? Maluszek do zjedzenia!!!!!
            az załuje ze chłopaka to tak cudownie ubrac sie nie da....
            No i wdziek wrodzony ma...
            • mopek1 Re: Jagódka! 16.07.04, 15:59
              Nitko!!!! jagódka przesliczna!!!! nawet mnie ukłuło że w tym mininiebie
              ładniejsza niz Basia smile))))))))))))

              dziewczyny ja nie robie notatek i w związku z tym masę rzeczy przypomniam sobie
              jak juz napisze i wyslę posta smile
              Kasiu kp! Nie stawiaj Jaśka dopuki sam nie postanowi smile)))- moje prywatne
              zdanie - mozna się nie zgodzić smile))

              No qurcze i zapomniałam co jeszcze ... smile
              • nitkanitka Re: Jagódka! 16.07.04, 16:07
                Eeeeeeeeeeetam ładniejsza!
                Obie są piękne smile i musze przyznać, że mają godną konkurencję wśród koleżanek z
                lutego smile

                Nitka
            • nitkanitka Re: Jagódka! 16.07.04, 16:01
              Zawsze Ci moję przyobiecać rękę mojej Królewny smile!
              Tylko co na to Twój Książe? smile

              Nitka
          • nitkanitka Re: zdjęcia:)))) 16.07.04, 16:05
            No Moniczko, stanełyście na wysokości zadania! Serce roście...
            smile

            Nitka
            • tjoanna Lidzia, Jagódka i deszcz 16.07.04, 16:25
              Beata, nie cierpię Lidzi!! Co za straszna baba jakaś! Na pewno jest głupia i ma wszy.

              Co do niejadków, to nie pozwól teściowej coś sobie wmówić!! Na pewno mnóstwo dzieci ma problem z wprowadzaniem nowych smaków, a nie znaczy to wcale, że są niejadkami. Szczerze mówiąc ja w tę niejadkowość nie bardzo wierzę. Moim zdaniem bierze się właśnie z takiej atmosfery wokół jedzenia, jakby to była najważniejsza rzecz pod słońcem. Nic dziwnego, że jak dziecko czuje przymus jeść nie chce i tyle. Ponoć medycyna nie zna przypadku, żeby dziecko się zagłodziło, więc SPOKOJNIE. Próbuj cierpliwie i nie wmuszaj... Bedzie dobrze, zobaczysz. I jeszcze teściowej pokażesz kto się myli wink

              Olu, ja się wpisałam na zobaczcie, ale wpis nie pojawił się jeszcze. A dziewczyna istny anioł! smile

              Cały dzień dziś pada, a ja jako matka tymczasowo samotna nie mogę iść na zakupy. Tym samym będę dziś zajadać suche wafle ryżowe sad

              Chciałam Was o coś zapytać. Jak się mają Wasze niedzieciate znajomości? Bo ja czuję, że jakoś brak porozumienia. No ogólnie nie jest źle, ale czasem mam poczucie, że się nie możemy dogadać. Np. moja najlepsza przyjaciółka zaproponowała mi kilkudniowy wyjazd na kajaki - bez Szymona oczywiście!!! Nie wierzyłam własnym oczom, jak to zobaczyłam w mailu.

              Pozdrawiam szaroburo,
              Joanna
              • atka99 Re: Lidzia, Jagódka i deszcz 16.07.04, 17:39
                Joanna, zajrzyj proszę do poczty.
                • malwes Wszystko na temat :)) 16.07.04, 18:35
                  Niteczko
                  Właśnie weszłam na "Zobaczcie" - czytałam te posty poniżej i tak sobie
                  myślałam, ze ta Nitka to się tak przechwala i pewnie trochę na
                  wyrost...patrzę...i aż mi mowę odjęło taka piękna córcia !!!!!!!!!!!!! smile)

                  Joasiu - co do "niedzieciatych" znajomości...to u mnie kwitną ale tylko z
                  facetami smile)))))))))) Jak słowo daję - koledzy przylatują z autkami do Szymona
                  a dziewczyny...te co w ciąży to są u mnie non-stop, te co już dzieciate to mnie
                  zaczną unikać bo ja tylko im głowę zawracam z pytaniami pielęgnacyjnymi smile)))))
                  a te inne...no cóż...tylko jedna się "normalnie" interesuje a reszta generalnie
                  nie zawraca mi głowy bo wie, że nie mam czasu na "pierdoły: smile)))))))


                  Lidzia...no cóż...niech sobie chowa dzieciątko po swojemu, ja bym unikała
                  kontaktów żeby się niepotrzebnie nie irytować. A Teścióweńkę należałoby troszkę
                  do porządku doprowadzić...może powiedz jej, że jak jeszcze raz będzie Ci
                  stawiać za przykład Lidzię to za chwilkę Lidzia będzie jedyną, z którą będzie
                  miała kontakt. Ja ostatnio przekonałam się, że najlepiej na nerwy działa
                  nieutrzymywanie zbędnych kontaktów.

                  Co do wakacji, to zapomniałam dopisać, że mnie z "krajów do powrotu" najbliższa
                  jest Walia...a zwłaszcza Swansea. Byłam tam kilka m-cy jako...au-pair
                  (wprawdzie do chłopców 8-16-18lat smile)). No i wczoraj pierwszy raz zostawiłam
                  Szymka z opiekunką. Musiałam bo musieliśmy z mężem jechac do notariusza i tak
                  jakoś nie bardzo zabierać wyjca ze sobą sad(( Denerwowałam się ale...było ok.
                  Młody przeszczęśliwy bo ujeżdżał nianię 5h w tym 2h spał jej na rękach smile))

                  Qrcze...też nie pamiętam co jeszcze chciałam napisać....
                  Gosia
        • beataj02 Re: wsparcie; jedzenie, zdjęcia, 16.07.04, 16:59
          Dzięki Dziewczyny, już mi lepiej...
          Zawsze na Was mogę liczyć... zwłaszcza z tą wiatrówką, Olu, to jest świetny
          pomysł... Asiu, masz rację, że dziecko się nie zagłodzi - najwyżej przegłodzi -
          ale nic mu się nie stanie. Tym bardziej, że Szymek ciągle dobrze doi cyca. On
          się nie da skrzwdzić smile) A może za jakiś czas załapie, że zupki też są
          jadalne ? Tym bardziej, że właśnie zjadł pół słoiczka (czli 60g) dyni ! Nie
          wiem, co w niej jest takiego the best, moim zdaniem już jarzynowa była lepsza,
          nie wspomnę o jabłuszku (mniam, mniam), ale o gustach się nie dyskutuje - dla
          Szymka istnieje tylko dynia.

          Zdjęcia - hmm, skomentowałam na zobaczcie, ale tu dodam że smaczny kąsek z tej
          Jagódki smile))

          Pozdrawiam raz jeszcze,
          Beata od dyniolubnego Szymka
    • nitkanitka Wyznanie 16.07.04, 16:10
      No to już wiecie, że oprócz gaduły jestem również PRÓŻNA smile
      Nitka
    • iska_moniska Jagódka, dynia, suchary... 16.07.04, 21:16
      Jagódka - przecudna!!!! Chyba zostanie Miss Lutówek smile))))))) Co prawda i Tośkę
      bym zmusiła, żeby startowała w tym konkursie, ale przy Jagódce nie ma szans,
      więc niech się lepiej nie stresuje.

      Tosia czasowo chyba zrezygnowała z pokarmu innego niz pokarm matki. I nie sądzę
      żeby przekonało ją atrakcyjne opakowanie - te z was, które znają kawał o
      przewadze mleka naturalnego nad modyfikowanym, wiedzą o czym mówię. Ale w
      czasie, gdy zaczęłam jej podawać "fabryczne" jedzenie, to najbardziej jej
      smakowała właśnie dynia. Myślę, że dlatego, że jabłka są zbyt kwaśne, a dynia
      jednak SŁODKA. A spośród nietypowych dla 5-miesięczniaka pokarmów, Tośka
      próbowała:
      1. skórki od chleba (pisałam juz o tym). Reakcji alergicznych nie stwierdziłam,
      2. Galaretki z biszkopta z galaretką - jw.
      3. Sucharka - jw.
      4. A dziś pobiła rekord świata - "wymiotła" mi z talerza ziemniaka, a zaraz
      potem kawałek gołąbka (nie ptaka, tylko podróbę w kapuścianym liściu) -
      wyglądała na szczęśliwą. O reakcji napiszę jutro.

      Ja też mam w rodzinie swoja Lidzię. Olewam ją z góry na dół i poprzecznie - to
      był wulgaryzm. Nie cierpię porównań i dobrych rad. A w kwestii jedzenia raz
      jeszcze: ja byłam wielkim niejadkiem (czego w tej chwili nie widać, ale jeszcze
      rok temu mówiono na mnie anorektyczka, bo ważyłam 10 kg mniej) i rodzice
      zmuszali mnie do jedzenia. Przyrzekłam sobie, że ja swoim dzieciom nie będę
      robić tego, co moi rodzice. Toska jest zbyt młoda, ale Janek wie, że pory
      posiłków są określone i jeśli chce to je, jeśli nie - to nie. Ale w tzw.
      międzyczsie nie ma mowy o podjadaniu. I taka czysta sytuacja sprawdza sie.

      Antykoncepcja: przez całe lata wcale się nie zabezpieczałam, ale teraz
      stwierdziłam, że ta gromadka, którą mam w domu wystarczy mi. W związku z
      powyższym w prezencie wielkanocnym zafundowałam sobie Mirenę. Troszkę bolesna
      była jej aplikacja, ale myślę że warto było. Nie trzeba pamiętać o połknięciu
      tabletki, czy zmianie plastra. No i podobno ma b.wysoką skuteczność, jako
      powiazanie dwóch środków: spirali i tabletek. Gin uprzedził mnie jednak, że
      menstruacje moga drastycznie się skrócić lub nawet zaniknąć. I ostrzegł, że
      kobiety trochę szaleją, gdy @ zanika, bo wydaje im się co miesiąc, że są w
      ciąży. Poza króciutkim okresem, dokładnie 6 tygodni po porodzie, nie miałam
      jeszcze typowej @. Tak więc pożywiom - uwidzim.

      Urlop: hehe, a co to jest???? Nie pamiętam już co to jest, tym bardziej że
      pracuję od 3 tygodnia po porodzie. W przyszłym tygodniu - we wtorek - wyjeżdżam
      z Tosią do miasta (przypominam że mieszkam na wsi) na Kaszubach, tzn. do
      Kościerzyny> Wracam w poniedziałek. A ok. 23 sdierpnia wyjeżdżam na tudzień do
      Aachen, bo tam postanowiła wydać się za mąż moja siostra. Wesoło będzie.
      A jeśli chodzi o polskie morze. Wydaje mi się, że jednak milej będzie
      przyjechać do Jastrzębiej G. niż do Dębek. W tych ostatnich też kup[a ludzi,
      ale w razie niepogody mniej atrakcji. No i do lekarza - jakby co - dalej, nie
      wspominając już o dziewczynach z Trójmiasta, z którymi możnaby się spotkać. A
      ja polecam miejscowość Sasino - głównie przez sentyment, bo tam została poczęta
      Tosia, ale i dlatego, że tam znajdziecie prawdziwy ŚWIĘTY SPOKÓJ.

      Pozdrawiam wieczornie
      Monika
Inne wątki na temat:
Pełna wersja