kasiek444 O wszystkim po trochu... 16.09.04, 12:45 Witam! Jak tak dalej pójdzie, to nigdy nie będę na bieżąco. Dwa dni mnie nie ma i już tyleee postów!!! No nic, fajne to )) Ja tak ogólnie, 'niepersonalnie' Jeśli chodzi o jedzenie. Kacper je właściwie wszystko - kaszki na zmianę - raz maliny, potem banany, owoce leśne, jabłko itd. Wszystkie mu smakują. Dodaję do tego świeże owoce. O gruszkach już pisałam - raz było ok, innym razem trochę go wzdęło, ale teraz dostaje, tylko muszą być dojrzałe. Obiady ze słoiczków bobo- vity - zjada cały mały słoik na raz. Żółtko dostał na razie raz - bez skutków ubocznych. Wygląda na to, że K. nie jest wybrednym dzieckiem! Jeśli chodzi o kąpiel - roznosi wannę!!! Wstaje, jeśli tylko ma się o co zaczepić. Ciągnie słuchawkę prysznicową, łapie za mydelniczkę itd. Do spokojnych w tej kwestii nie należy. No i po co komu kaczuszka?! Pumeks jest lepszy do gryzienia... brrrrrr Przewijanie i przebieranie to mordęga!!! Jak tylko czuje, że zaraz 'znajdzie' się w pozycji horyzontalnej, to już jest wielki płacz... Stoi w łóżeczku nawet kilkanaście minut! I chodzi sobie na boki )) Nie raczkuje, ale pełzanie idzie mu coraz lepiej. Cały czas ciepło myślę o chorwitkach!!! Wracajcie do zdrowia! Wczoraj zostawiłam K. na 4 godz. z Teściową... Nawet dzielnie to zniosłam. K. też.Musimy być twardzi, bo otwarcie kwiaciarni tuż-tuż. Wczoraj malowaliśmy. Na razie na biało, bo trzeba było czymś zakryć tę fioletowo-różową okropność! W poniedziałek ciąg dalszy malowania. Strasznie boli mnie gardło (( W nocy nie mogę spać, a przełykanie śliny kończy siębolesnym kurczem mięśni całego ciała... Jak do jutra mi nie przejdzie, to do lekarza Obcięłam włosy i baaardzo dobrze mi to zrobiło. Wskoczyłam w 'przedciążowe' dżinsy, które na ten czas dałam siostrze i czuję się świetnie! Pozdrawiam Was wszystkie baardzo serdecznie! papa AAAAAAA! Szymon toscowy to chyba się zmówił z K. ! Zachowanie takie samo Tylko u nas jest cholerka mała... zamiast dziada... pa Odpowiedz Link Zgłoś
margoja nektarynki 16.09.04, 13:00 czy któraś z was dawała juz nektarynkę taką swieżą? do deserku np? a z tym zótkiem to sie zastanawiam, njpierw ugotować i dodac do zupki ? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiek444 Re: nektarynki 16.09.04, 13:15 Tylko na sekundkę... Nektarynki, brzoskwinie, arbuz, jabłko, banan, maliny, jagody, gruszka, winogrona. Te owoce dawałm już K. i nie było żadnych skutków ubocznych.Świeże oczywiście. Jajko gotowałam najpierw na twardo i wtedy połączyłam z obiadem. Jeszcze raz pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Tormentiol...ajjjjj!!!!!! Nie wolno! Aphtinu też! 16.09.04, 13:18 Margoja, nigdy w życiu tormention bo zawiera on kwas borowy - kwas borowy/borny jest dozwolony od 3go roku życia. To jest straszna trucizna dla tak małego dziecka. Możesz sprawdzić w Rozporządzeniu Rady Ministrów - jest wyraźnie napisane, że acidi borici to tylko od 3go roku życia i każdy lekarz robi to na własną odpowiedzialność!!!!! On niesczy nerki i wątrobę, zarówno po kontakcie ze skórą jak i ze śluzówkami - możesz też zadzwonić do Instytutu Toksykologii i potwierdzić te informacje. Niestety mamy już w Eurpioe przypadki śmiertelne wśród niemowląt (( Nie chce jakoś na siłę straszyć ale kiedyś szukałam informacji na ten temat. To samo jest w Aphtinie, który lekarze notorycznie przepisują na pleśniawki. Jak zadzwonisz do producenta Aphtinu to się dowiesz, że on jest dozwolony od 11 lat, tylko info o tym jest na "zbiorczym" opakowaniu. A szkoda ( Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska do morska... 16.09.04, 13:41 ... odbierz pocztę )) Pozdrawiamy wszystkie Lutóweczki M. i T. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Do Iski 16.09.04, 15:53 iska_moniska napisała: > ... odbierz pocztę )) > Pozdrawiamy wszystkie Lutóweczki > M. i T. A ja też chcę coś odebrać, hi, hi..... Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Do Margoi i do Natder... 16.09.04, 15:57 Gosiu - ja też, jak nie wiedziałam wcześniej to dwa razy podałam małemu Aphtin (też to nie były pleśniawki () i raz zakropiłam mu oczy płynem z kwasem borowym na receptę (. No trudno. Ja wiem, że tormentiol baaaardzo pomaga ale...denerwuje mnie że generalnie o wielu rzeczach się nie mówi na zasadzie "100 nie umarło to i Wam nic nie będzie" albo IMiDZ nie publikuje wyników badań, bo robi je na zlecenie firm i są one wtedy własnością firm które z kolei nie godzą się na publikacje.... Natder - co się dzieje? Napisz proszę, na pewno postaramy się pomóc! Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Do Margoi i do Natder... 16.09.04, 16:14 Gosiu, zakupiłam wszystkie cuda Twojej listy no i leczymy się Ale to jest ta dobra wiadomość. Zła wadomość: wybraliśmy się dziś zaprosić Teściów na chrzest Malwiny (( No, niestety to był jeden z najgłupszych pomysłów na jakie ostatnio wpadłam, trzeba było skorzystać z Twojego patentu i zaprosić tylko Życzliwych Ludzi. Co nie zmienia faktu że strasznie mi źle na duszy - ale jak to mówią: "co nas nie zabije to nas wzmocni"... Kochane nie będę więcej Was zanudzać tym jakże nudnym i pospolitym tematem )) Oj, ktoś mi kupsko zwalił. Pozdrowionka i uściski. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes do Natder...chrzest i rodzinka 16.09.04, 17:11 No to ja napiszę w wolnej chwili na priv bo temat Chrztu i zaistniałej u nas teraz "obrazy" to mój ulubiony temat... )))))))))))))) Najbardziej rozbawiła mnie moja siostra, bo ona "tak liczyła na te chrzciny"....ona, która przez 9m-cy ciąży i 7 m-cy życia Szymona nie znalazła chwili aby mnie odwiedzić w szpitalu czy w domu - będąc bezrobotną i mając dorosłe dzieci i męża, który wszystko w domu zrobi. I przejechac trzeba było tylko 140km...Jakoś u nas wszyscy na pomoc czy wsparcie to czasu nie mieli ale na gościnę to jak najbardziej! I fajne jest to, że mój teść stęka na cukrzycę, teściowa na kręgosłup. siostra na tarczycę, mama na ciągłe przeziębienia ....ja jakoś ma i cukrzycę, i kręgosłup ciągle rehabilitowany, i tarczycę 7krotne branie antybiotyków od dnia pordu i......... qrcze nawet do pracy zaraz pójdę i jeszcze mi do grobu daleko )))))) Ech...ja też nie będę przynudzać na forum... Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Jejku Szymon ty już mi nie pomagaj pisać 16.09.04, 17:12 ...bo aż wstyd co z tego wychodzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: do Malwes...chrzest i rodzinka 16.09.04, 17:41 Gosia, kamień spadł mi z serca bo myślałam że ten temat to tylko mój "konik" hihihiii. Jak dobrze nie być osamotnioną w swoich dziwactwach Pisz razem sobie posmędzimy )) Może założę bloga pt. "Ja i moja teściowa"??? hihihhiii. Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Re: Tormentiol...ajjjjj!!!!!! Nie wolno! Aphtinu 16.09.04, 13:48 malwes napisała: > Margoja, nigdy w życiu tormention bo zawiera on kwas borowy - kwas borowy/borny > wiesz ja sie nad tym kwasem zastanawiałam bo kiedys był chyba juz ten temat, no ale postanowiłam spróbowac, mam nadziję ze raz posmarowany nie zaszkodzi jakoś globalnie ale juz nie bede go uzywać dzieki za info!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Tormentiol...ajjjjj!!!!!! Nie wolno! Aphtinu 16.09.04, 15:48 Kwas borowy : "Łatwo przenika przez skórę i błony śluzowe do krwi, przez co po zastosowaniu na duże powierzchnie ciała – wywołuje objawy zatrucia. Podczas przewlekłego stosowania ulega kumulacji w organizmie. Uszkadza nerki, układ nerwowy i wątrobę. Połowa pacjentów zatrutych kwasem borowym umiera. Dawka śmiertelna dla człowieka wynosi 250-300 mg/1 kg masy ciała. Dlatego też nie wolno stosować preparatów boru u dzieci" Cytat ze strony: www.rozanski.henryk.gower.pl/antisepticum2002.htm forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11004269&a=11092925 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11221277&a=11221277 Nie mogę znależć linku do rozporządzenia ministra zdrowia...( I przepraszam za straszne literówki w poprzednim poście ale Szymon pomagał mi pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: nektarynki 16.09.04, 13:40 Moja Karolcia ponieważ jest przeciwnikiem wszystkiego co nie jest cycusiem. Dostaje wszystko co łaskawie zgodzi się zjeść. Czyli wszystkie możliwe owoce, danonki, kaszkę(ale daje się przemycić tylko na cycusiu) a ostatnio (o zgrozo !!!) mój mąż chcąc dogodzić córeczce dał jej jajecznice, ale nie wystąpiły żadne skutki uboczne. Więc za kilka dni powtórzymy eksperyment. Za to miśka wogóle nie toleruje zupek, po pierwszej łyżce następuje krzyk, ksztusznie się itp rewelacje. Więc odpóściłam zupełnie. pozdrawiamy mama Ania, eksperymentujący tata-Artur, Kubuś odkurzacz i Karolcia niejadek )) Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika nektarynki, kaszki 16.09.04, 14:06 Oj a myśmy faszerowali Młodą Aphtinem jak miała 2 mies i podejrzenie o pleśniawki, które okazały się być czymś innym(((((( Dobrze Gosiu że Cię mamy!!!!!! Nektarynki też dawałam , bo nic innego jej nie smakowało, tak jak i arbuza, jabłko, a nawet wtarłam kawłek babana do kaszki.Żadnych negat. reakcji. Ale jeśli o kaszkach mowa, to trudno powiedziec że Dominika zjada taki posiłek, bo jeżeli uda jej się wcisnąć kilka łyżek to jestem naprawdę szczęśliwa. Mleko modyfikowane próbowałam Bebiko Ha1 ale bezkutecznie bo aż nią trzęsie z obrzydzenia. Dlatego w sumie my też oprócz zupek i deserków lecimy wylącznie na moim mleczku A w nocy jak u Rity, cycek co 2 godz((( Odpowiedz Link Zgłoś
natder A u nas dziś fatalnie :-((( 16.09.04, 14:46 Nawet pisać mi się nie chce, echhhh.... (( Odpowiedz Link Zgłoś
natder Dla tych co nie lubią modyfikowanego mleka :-) 16.09.04, 17:38 W sklepach niedawno pojawiła się kaszka BoboVity od 5 m-ca pt. "mleczno-ryżowa" bez żadnych owocowych dodatków. Mimo że Malwina mleka nie cierpi, kaszki na mleku nie chce nawet powąchać, mleczko Nestle w kartonie odpada, a kaszkę zajada aż jej się uszy trzęsą. Kupiłam ją parę dni temu i dziś już smarowałam po drugą. Nr 2 to kaszka kukurydziana bez dodatków a na końcu ryżowa z gruchami od 7 m-ca. Gruszki mała je ze słoików od dość dawna i właśnie mi się skończyły skutkiem czego kupska nie ma już kilka dni. Też chciałabym dawać małej dwie zupki dziennie ale zjada z trudem jedną i myślę sobie czy nie dokładać mięcha do owoców np. jabłek. Bo z zup najlepiej jej wchodzą: warzywa z kurczakiem i jabłkiem ew. śliwkami, lub marchwiowa z ryżem ale bez "wkładki". To chyba tyle o jedzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: Dla tych co nie lubią modyfikowanego mleka :- 16.09.04, 21:29 Natder, dzięki za żywnościowe ciekawostki. Może moja misia zechce spróbować, a nawet zaakceptuje... Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Jedzonko, praca i takie tam 16.09.04, 22:30 Aniutku - Ola też dostawała już gruszki, wprawdzie tylko ze słoiczka, ale sensacji po nich nie było. Podobnie zresztą jak po żółtku - mała jadła je juz dwa razy, po połówce dołożyłam do zupki jarzynowej. U nas hitem jest danie warzywa z kurczakiem i kluseczkami, jak mała widzi dno to jest ryk! A ja od dziś przerzucam sie ze słoiczków na moją kuchnię. Taka porcja ze słoiczka to dla Oli zdecydowanie za mało. A dziś zjadła ok 200g maminej zupki jarzynowej z żółtkiem. (No tak, apetyt to my mamy, a do 8kg to nam pewnie jeszcze nieco brakuje...) Morsku - ja kaszek jeszcze nie dawałam, ale sie przymierzam do ryżowej z malinami lub jabłkami. Zastanawia mnie tylko co będzie z kupką po kaszce ryżowej, bo mimo warzyw i owoców często musimy się przy kupce pogimnastykować. Może lepsza będzie kaszka kukurydziana? No i staram się ustalić małej rytm jedzenia, bo za miesiąc wracam do pracy. Nasz dzień wygląda w przybliżeniu tak: 6.30 - 7.30 cycuś 9.30 - 10.00 owocki, soczek 13.00 - cycuś 15.00 - zupka, soczek 18.00 - cycuś 20.30 - 21.30 cycuś Ola nie chce pić nic poza moim mleczkiem i gęstymi soczkami przecierowymi, takie klarowne są nie za bardzo, herbatka jest be, a woda fuuuuj. Poza moim mleczkiem wypija 1 - 1,5 bobofruta; nie wiem czy to nie za mało płynów. Co polecacie do picia? Ja próbowałam herbatek hippa (czasem uda się przemycić łyka z "okazji" czkawki), może warto spróbować innych? A tak wogóle to mam doła z racji powrotu do pracy dlatego tak rzadko coś piszę. W sobotę mam casting na opiekunkę. Przychodzą dwie panie, obie z polecone przez znajomych. Póki co nie wyobrażam sobie zostawienia Oleńki z kimś obcym!!! Jest taka słodka, maleńka i krucha... Tak przyjemnie jest patrzeć jak z każdym dniem coraz więcej potrafi, jak się cieszy na mój widok. I jeszcze bardzo dziękuję za życzenia dla Oleńki. Kidy zleciało te 7 m-cy?! Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika do emilki_n, morska... 16.09.04, 22:49 O rany, tylko Was spuścić na chwilę z oka, a już niebiesko od nowych postów. Tak trzymać ))) Spieszę powiadomić, że my też w zasadzie jesteśmy na cycusiu i "przystawkach" w postaci zupy, Misiowego Sadu albo deserów owocowych (a raz zdobyłam się na wielki wysiłek i zrobiłam kisiel ). W "Twoim Dziecku" przeczytałam, że w 8 miesiacu można podawać kleik ryżowy z owocami (200g czyli zamiast jednego cycusiowego posiłku), a w książce "Karmimy małe dziecko", że w 8 miesiącu dzieci karmione piersią jedzą 5-6 razy na dobę, w tym zupę i owoce. Więc chyba tak źle nie robimy U nas sprawa z mlekiem i kaszkami zaczęła się kiedy nasza pediatra stwierdziła, że Mateusz za mało przybrał (340 g a nie 500 jak stanowi norma) i powinnam go więcej karmić. Zaleciła dokarmianie kaszkami na mleku. Więc ja w popłochu pocwałowałam do sklepu po kaszkę. Niestety Matinka kaszka zasadniczo gryzie w język i dopiero po stwierdzeniu tego faktu mamusia oprzytomniała. Stwierdziłam, że nieco mniejszy przybytek wagi to u nas nie tragedia (Mateusz i tak waży ponad 9kg i już mi ręce cierpną jak go noszę ) i nie ma co tej sprawy forsować. Ale spytałam o te kaszki, bo w pewnym momencie pewnie będę chciała zmierzać ku zakańczaniu karmienia (a propos, do kiedy Wy zamierzacie karmić piersią?) i wtedy trzeba będzie tę kaszkę i mleko modyfikowane wypróbować ponownie. Jak widać, co dzięciątko, to inna reakcja na kaszkę, że o innych potrawach nie wspomnę. Na razie karmię tylko piersią, a posiłki dodatkowe to zupa i deser owocowy, od czasu do czasu sok. No to taka nasza kaszkowa historia . U nas dzień jedzeniowy wygląda tak: 7-8 cycuś 9:30 mały cycuś albo i nie 11-12 deserek 14-15 zupa albo cycuś 17-18 cycuś albo zupa 19:30 cycuś na sen w nocy (po wyjściu ząbka powróciliśmy do normy) 23-24 i 4-5 cycuś. Morsku, jeśli chodzi o żółtko to naszym dzieciom w tym wieku, oczywiście jeśli nie są alergikami, powinno dawać się pół żółtka co drugi dzień (zamiast mięsa, of course). Ja robię tak, jeśli mam zupę jarzynową ze słoiczka to gotuję jajko i dodaję rozkruszone żółtko, ale jeśli mam własnoręcznie przygotowywaną zupę to podgrzewam ją i dodaję pół surowego żółtka i chwilę gotuję do ścięcia. W ten sposób zupa się b. fajnie zagęszcza i ma ładniutki kolorek. Mateuszek chętnie taki specjał je. Uff, ale się rozpisałam. A wszystko chyba z chęci dorównania Waszej twórczości )). Ale już kończę, obiecuję. Pozdrawiam wszystkich, pocieszam strapionych i przesyłam moc pozytywnej energii (naładowałam dzisiaj akumulatory, bo prawie cały dzień byłam "na wagarach" czyli spacerkach z Mateuszkiem). Aga Odpowiedz Link Zgłoś
emilka_n Re znowu o jedzeniu, termentiol, ponawiam zabawy 17.09.04, 00:51 malwes ja o pediatrze bartusia to juz nawet wspominac nie chce. ostatnio na pytanie dlaczego mam zrobic badanie krwi dziecka, czy z jakiegos powodu, czy profilaktycznie uslyszałam, że nie będzie ze mną na ten temat dyskutować i to nie jest temat do dyskusji. Aż mnie zmroziło ze złości jak to usłyszałam. Generalnie to u nas jest tak. Szczepienie, słyszę kolejną nowość pani doktor i póżniej dzwonię prywatnie do lekarza. To własnie od niego dowiedzialam sie co dawać malemu. I to nie tak ze mam za duzo forsy i schizuje z małym tylko miałam taki miesiąc, że dostałam od tej chorej baby tyle skierowań do lekarzy specjalistów, że mi dni w kalendarzu brakowało, a dziecko już sie nerwowe zaczęło robić od ciagłych podrózy, a ja młoda mama w strachu, że może ona ma rację i faktycznie Bartuś jest na to chory. A tak przy okazji wiecie jak wygląda przepisanie dziecka do innej przychodni? Czy się coś płaci itd? jajko - dajemy 2 razy w tyg. do zupy, ugotowane na twardo i rozgniecione, z jakiegos powodu mialam nie dawac takiego surowego i pozniej podgotowanego w zupie, ale nie pamietam z jakiego. Z nowości planujemy wprowadzić jogurt naturalny. morsk2 termentiol polecali nam w szpitalu i na szkole rodzenia. SIC!!! Ja małego zdrowo tym smarowałam jak dostał uczulenia po huginsach (mam całą wielką zbędną pakę huginsów)i jeszcze innym mamom polecałam. I co ja mam teraz zrobić, nawet nie pamiętam komu polecałam? Chyba kartkę sobie na plecach powieszę. Uwaga polecałam termentiol NIE STOSOWAĆ. A jeżeli chodzi o aphtin to skolei mnie tym raczyli w sporych ilościach jak byłam mała. Szkoda, że nikt nie napisał w co się bawicie. Ponawiam - w co się bawicie z maluszkami? pozdrawiam emi Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Re znowu o jedzeniu, termentiol, ponawiam zab 17.09.04, 07:56 ehh, niewyspana jestem, chyba w końcu będą ząbki.. I mam pilną pracę więc tak na szybko.... Kaszki - my preferujemy bez dodatków owocowych - przetestowaliśmy kleik ryżowy i kukurydziany, a teraz będzie kaszka kukurydziana - wszystkie mu smakują i nie było żadnych sensacji Kubuś nie pije herbatek, za to soczki uwielbia Zabawy - ulubioną zabawą Kubusia odkąd wróciłam do pracy jest wspinanie sie po mamie.. Kasiu, rozumiem doskonale Twojego doła spowodowanego pracą - ale pisz i zaglądaj tu często. Niestety wiele z nas musiało wrócić do pracy i znamy doskonale ten ból. I chetnie Cie pocieszymy)) Trzymaj się cieplutko. Emilko - na twoim miejscu zmieniłabym lekarza!! Zmiana odbywa sie tak - w obecnej przychodni składasz rezygnację - oni Ci podbijają i idziesz do następnej - z tą rezygnacja i dokumentem potwierdzającym odporowadzanie składek. To nic nie kosztuje! Qrcze, muszę kończyć Serdeczne życzenia dla Zosi i Oktawii Buziaczki Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 no i mamy katar 17.09.04, 09:06 czy to jakieś prawo?? mamy katar od wczorajszego popołudnia, prezent kupiony spakowany, trzeba będzie jakoś podrzucić go Młodym . /mam isc z tym katarem do lekarza? czy czekać na rozwój wypadków? sytuacja jest ok. kiepsko tylko spał w nocy, uzywamy maści majerankowej i kupiłam nasiwin. nie poczytana jestem, ale jedno zburzyło mi krew, nam tez przepisał lekarz termentiol, zolodek mnie rozbolał. nic zmykam bo dziob zasmarkany tu siedzi i marudzi. aaaaaaaa maz oiszedł do aptekki i poprosił o maść )) tymiankową Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:21 no, enterek... dziecko mi własnie zasnęło w trakcie jedzenia zupy... odnośnie tematu - najczęściej bawimy się w kulanie na kocyku, bo nam to słabo wychodzi(( poza tym: standard, czyli a kuku, idzie kominiarz.. oraz puszczanie baniek mydlanych i dmuchanie w wiatraczek (ale tu matka psuje zabawę trochę, bo nie pozwala go za mocno miętosić, a on taki ładny...) O co chodzi z tą myszką od Franciszka, bo pierwsze słyszę? Pozdr, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:32 acha, a tatuś najczęściej się bawi w jazdę na motorze dziecko siedzi u taty na kolanach, albo tata się kładzie i wtedy siedzi na brzuchu; tata trzyma za rece i robi brummmbrummmbrrrr..., a dziecko kiwa się na wszystkie strony całe zadowolone A Wasi tatusiowie w co się bawią? Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:31 W co się bawimy z Olą: - idzie raczek - idzie kominiarz po drabinie - sroczka kaszkę warzyła - koci-koci łapci - turlanie na boczki - "wańka - wstańka" - huśtanie (kładę się na plecach, malutka leży u mnie na nogach) - zabawy przed lustrem (nie pytajcie tylko jak wygląda lustro po zabawie...) - no i przy śpiewaniu - jak śpiewamy o praczkach to pierzemy, maglujemy i wieszamy, a jak o doboszu to uderzamy w bębenek (czyt. brzuszek), jak o kółku graniastym, to robimy bęc na podłogę A może znacie inne zabawy? Ja do tej pory nie bardzo miałam kontakt z malutkimi dziećmi, bo wśród naszych znajomych prawie nie ma maluchów, więc i nie było gdzie podpatrzyć; a ze swojego dzieciństwa to już wiele nie pamiętam... Chętnie wypróbujemy nowe zabawy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:35 no i zapomniałam jeszcze o jednej zabawie - "jedzie, jedzie pan...." Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:35 Katarzynka, sprzedaj tą piosenkę o praczkach, bo nie znam...! Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:48 Znalazłam ją na płytce dołączonej kiedyś do "Rodziców". Idzie to tak: Tu lewą mam rączkę a tu prawą mam Jak praczki pracują pokażę ja wam Tak piorą, tak piorą przez cały boży dzień - 2x Wieszają, wieszają przez cały bozy dzień - 2x Maglują, maglują przez cały boży dzień - 2x Prasują, prasują przez cały boży dzień - 2x Tu lewą mam rączkę... I jak śpiewam to rączkami Oli pokazuję kolejne czynności Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:57 Ja też chcę o praczkach !! i o Franciszce !! U nas mniej więcej ten sam zestaw: - jedzie pan, - a kuku - idzie rak nieborak - sroczka kaszkę ważyła - kizia mizia - idzie kominiarz (w 2 wersjach: normalna i "poznańska", bo nauczyła mnie jej koleżanka z Poznania) - samolot, motor, huśtanie - koci, koci - ujeżdżanie psa ) (Szymon zachwycony, pies - ?? chyba też )) Jak mi się coś jeszcze przypomni, to dopiszę ) Najlepsze, ciplutkie życzenia dla jubilatów. Pozdrowienia dla wszystkich, zwłaszcza tych dopadniętych przez wirusy i bakterie. Beata od Szymona Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 14:14 Ja też proszę o Franciszce! Nie znam tej zabawy. U nas tradycji staje się zadość: kosi-kosi, sroczka kaszkę ważyła, samoloty, huśtanie, a kuku, rak nieborak. Ale dzisiaj zmobilizowana pytaniem o zabawy (dla siebie samej mi się nie chciało szukać, choć myślę o tym od kilku dni )) ) znalazłam na stronie www.niemowle.onet.pl (zakladka Zabawy) różne fajne zabawy dla naszych dzieciaczków. Niektóre bardziej pracochłonne (dla ambitnych ), inne mniej, myślę, że każda z Was znajdzie przynajmniej jedną ciekawą zabawę dla swojego maleństwa. Mnie najbardziej podobały się zabawy: z piłką i fotografiami. Moja mama mieszka za granicą, niedługo do niej jedziemy i chciałam trochę oswoić Matiego z widokiem dawno nie widzianej babci i dziadka. Więc chyba wypróbuję tę propozycję. A zabawa z piłką jest b. prosta. Ale nie wiem jak Wam, mnie czasem najprostsze rzeczy nie wpadają tak po prostu do głowy. ))) Poniżej opis tej zabawy zwanej "Na szczycie świata": Dając dziecku wielką miękką plażową piłkę, możesz sprawić, że poczuje się ono tak, jakby znajdowało się na szczycie świata. Połóż dziecko na brzuszku na mocnej, ale nie napompowanej do końca piłce plażowej. Ulokuj swoje maleństwo tak, aby było zwrócone twarzą w Twoją stronę i leżało na niej wygodnie i bezpiecznie. Podtrzymuj swoje dziecko pod ramionami i nie puszczaj. Pobaw się z nim powolutku turlając piłkę do siebie i od siebie. Podczas zabawy patrz swojemu maluchowi w oczy i opowiadaj mu o tym, co się właśnie dzieje. „Jesteś na szczycie piłki. Teraz turlasz się w stronę Mamusi. A teraz turlasz się w przeciwną stronę”. Inny wariant: Kiedy uznasz, że Twoje dziecko jest już gotowe na trochę bardziej zaawansowaną odmianę tej zabawy, umieść je na piłce i stań za nią. Połóż przed maleństwem jego ulubioną zabawkę. Uklęknij za dzieckiem i trzymając je delikatnie za nóżki turlaj piłkę, na której leży w kierunku zabawki a następnie do tyłu. Zachęcaj dziecko do złapania zabawki. Gdy Twoje dziecko ukończy 5 miesiąc życia, możesz wprowadzić inną zabawę: podskakiwanie na piłce. Posadź zwrócone do Ciebie twarzą dziecko na piłce. Następnie delikatnie wprawiaj piłkę w ruch, tak aby podskakiwała. Mów do dziecka: „Piłeczka podskakuje, podskakuje. Wznosisz się do góry i opadasz na dół!”. Piłka plażowa Ulubiona zabawka dziecka Takie gry wpływają na wzmocnienie szyi, ramion i całego tułowia dziecka. Rozwijają również dziecięce poczucie równowagi. Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych. We Wrocławiu zapowiada się piękny weekend, więc pewnie trochę pospacerujemy. Kajka, dzięki za ciepłe słowa, pozdrawiamy naszego imiennika. Powiedz mężowi, żeby Ci sprawił drugiego kompa, bo zapracowana matka musi mieć możliwość kontaktu ze światem. Niech to zrobi dla własnego dobra )) Aga Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Życzenia :-) Przewiało mnie, zabawy..... 17.09.04, 10:32 Zdrówka, radosci, bezbolesnego ząbkowania i wszystkiego naj,naj,naj dla ślicznych naszych panieneczek Zosi i Oktawuni Duża buźka ) Asia i Natalka Wczoraj bylismy na spacerku i tak mnie przewiało, ze aż mnie ucho rwie brrrr Już nie pamietam kiedy ostatni raz tak miałam. Całe wieki temu. Na szczęście Natalka czuje się dobrze, tylko że przez ostatnie dni ciagle jeczy i marudzi. Jest dobrze jak z Nią siedzę na podłodze i się bawię ale jak tylko wstaje "pedzi" za mna, jeczy, albo woła mama mama mama. I jak tu zostawić Ja samą przy zabawie? Całe dnie spędzam na podłodze ) Jak zaczynam jesć, wstaje mi przy nodze, wyciaga raczki woła mama usmiecha się i koniec mojego jedzenia Moze chociaż uda mi się troche schudnąć Dzisiaj dam Jej kaszkę z malinami. Mam nadzieję, że córci posmakuje. W końcu to inny smak Wczoraj też próbowalismy znowu kupić hustawke, ale nigdzie nia ma a jak juz są to okropne brrr. Może Wy znacie jakiś sklep, gdzie mozna kupić fajną i nie droga??? Dzieki dziewczynki za rady w sprawie maści na krostki Aż mi się serce raduje jak czytam ile to juz nasze dzieciaczki potrafia Martuś i bardzo dobrze, że wyskoczyłas sama na basen. Krostki Natki to nie uczulenie. Często trze oczka jak jest spiaca i z tad się wzieły. Katarzynka, nie martw się, ze Ola mało pije. Widać to Jej wystarcza. A w końcu je jeszcze cycusia. Nie przejmuj sie i pisz jak najcześciej. My jeszcze nie dawalismy żółtka Natalce. Butelki wymienialismy, a smoczki przy nich zmieniamy jak widzę, ze są już zuzyte. Jeśli chodzi o zabawy to Natalka najbardziej lubi - podrzucanie, zwłaszcza przez tatę - "pierdziuszki" - koci,koci łapci - kizia mizia - wspinaczki po rodzicach i inne szaleństwa poranne w łózku z rodzicami - patataj, patataj.... - a kuku - ganianie rodziców, lub uciekanie przed nimi siadając co jakiś czas, ogladając się czy idą, smiech i dalej w droge - jak bawimy się z Nią na podłodze zabawkami - łaskotki Nadal bardzo lubi bajkę o Lokomotywie, a książeczkę gryzie i podrzuca do góry Zapomniałam wczesniej napisac, ze Kazimierz na spotkanie jak najbardziej To kiedy się umawiamy??? Zapraszam do obejrzenia zdjęć na naszej stronie. Jest kilka z sierpnia ) Proszę tez, zostawcie jakiś slad w księdze gości Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Lece, bo mała się obudziła Odpowiedz Link Zgłoś
natder Księga gości :-) 17.09.04, 10:59 Wpisałyśmy się z Malwinką. Asiu, wysłałam Ci maila na adres gazetowy. Odpowiedz Link Zgłoś
tossca Zdrówka, kąpiel, jedzonko, osiągnięcia, kaskader.. 17.09.04, 13:08 Witam po krótkiej (chyba) nieobecności ) Stęskniłam się bardzo i już nie mogłam doczekać się chwili, kiedy w końcu uda mi się siąść przed komputerem, aby do Was napisać. Sporo tematów się przewijało, mam nadzieję, ze niczego istotnego nie pominę. Przede wszystkim: wszystkim chorującym Maleństwom i Mamusiom życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Przesyłamy z Szymonkiem rozgrzewające uściski i ozdrawiające buziaki. W dużej wannie kąpiemy Szymona od około dwóch tygodni, może jest to mniej wygodnie dla mnie (kręgosłup nie wytrzymuje – chyba starość mnie dopada )), ale Szymon jest szczęśliwy, bo może chlapać do woli. Dodatkową zaletą jest to, że kąpie się ze starszym bratem, który wymyśla rozmaite atrakcje. Gruszka – pychota. Taka normalna – z babcinej działki Dojrzała, rozgnieciona widelcem. Maliny – też niczego sobie. Bez rozgniatania, po kilka kuleczek wsuwam małemu do buzi. Niepożądanych objawów brak. Dziś spróbujemy brzoskwinek. Z chęcią wcinamy ryżową kaszkę o różnych smakach., zupki jak na razie słoikowe. Wręcz pochłaniamy soczki i herbatki. Pełzanie Szymona powoli zaczyna przypominać raczkowanie. No i rozwijana prędkość jest coraz większa. Mój kochany „dziad” ) doszedł ostatnio do wniosku, że najlepiej jednak złapać się czegoś na czym można się wesprzeć, by podnieść się do pionu. O! I jeszcze jedno – lada chwila uda mu się przejść z pozycji na brzuchu do siedzenia. Przyłapałam go dziś na trenowaniu tej nowej umiejętności. Niestety „mama” ani „tata” nadal nie usłyszałam Martwić się, czy jeszcze poczekać? A teraz trochę mniej wesołe wieści – proszę zapisać Szymona do Klubu Spadających ((. W ciągu ostatnich 4 dni udało mu się dokonać tego 3 razy : (((. Nie – nie myślcie sobie proszę, że jestem jakąś nie myślącą istotą... A może jednak jestem??? Pierwszy raz był dość łagodny. Spał u Patryka w pokoju, ja gotowałam obiad. Usłyszałam stuknięcie, wchodzę do pokoju – nie ma dziecka na łóżku... Nagle dostrzegam czubek jego głowy – Szymon najzwyczajniej w świecie siedział sobie za łóżkiem na podłodze i się bawił. Przypuszczam, że obudził się i znudził oczekiwaniem na moje przyjście (ale dlaczego mnie nie zawołał???), zaczął pełzać do tyłu i zsunął się na pupę. Dobrze, że Patryka łóżko jest niskie, a na podłodze jest mięciutka wykładzina. Drugi upadek był gorszy ((. Dzień później pilnowałam co rusz, czy się przypadkiem nie obudził – znów spał u Patryka, bo to pokój najbliżej kuchni. Po przebudzeniu, troszkę było cycusiowania, a potem bawiliśmy się w różne turlania i samoloty. Głupia baba – (czyli ja) poszła zamieszać zupę. Dosłownie po sekundzie usłyszałam łupnięcie i krzyk Szymona. Kiedy wbiegłam zobaczyłam, że leży za łóżkiem – najwyraźniej rozbawiony katurlał się po łóżku i nie wyhamował. Na szczęście szybko się uspokoił i obyło się bez uszkodzeń. A trzeci? Wczoraj rano. Szymon śpi z nami, bo w nocy niemalże nonstop cycusiuje a ja jestem zbyt leniwa, by co rusz wstawać... Raz śpi pośrodku – między mną a mężem, a po kolejnej „uczcie” na brzegu łóżka. A tak dokładniej, to nie jest brzeg – ja z mężem ciśniemy się na jednej połowie sypialnianego łoża, a na drugiej blisko środka śpi Szymon a obok niego barykada z poduszek i kołdry. Słodko sobie spałam, kiedy usłyszałam „Łup!”. Otwieram oczy, nie ma Szymona. Wychylam się i widzę jak leży zadowolony na podłodze. Chyba mu się spodobało... Skończyło się na siniaku na policzku... I co z nim zrobić? Wiązać?? Wrzucić do łóżeczka? Ja się tam nie zmieszczę . Dziś w nocy Patryk wylądował z tatuśkiem w sypialni a ja z Szymonem spałam u Patryka. Łóżko poobstawiałam z każdej strony i jakoś udało się nam przetrwać tę noc bez niespodzianek. Ale co dalej? Z mojego „myślenia” nic na razie nie wynikło. Po pierwsze tchórz ze mnie, po drugie jak przekonać do pomysłu męża? Ale będę myśleć dalej. Może jeszcze coś wymyślę... Pozdrawiam serdecznie i przesyłam mnóstwo słonecznych uśmiechów M. P.S. Dziękuję w imieniu moich Dzieciaczków za miłe słowa na „Zobaczcie”. Jesteście Kochane Fajne Baby i bardzo się cieszę, że Was „mam”! Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Aphtin, Tormentiol i inne :) 17.09.04, 14:24 Strasznie się rozpisałyscie, a pogoda jeszcze fajna, więc mam mało czasu na kompa Postanowiłam jednak nieco uspokoić mamy, które maja za sobą epizod używania tormentiolu lub aphtinu )))))))))))), bo wyczułam lekką atmosferę stresu )))) Medycyna to sztuka ))) to wszystko wcale nie jest takie proste, że przeczyta sie ulotkę dołączoną do leku i załatwione, bo zamiast 6-letnich studiów i 5- letniej specjalizacji wystarczyłoby się zamknąć na trochę w aptece i przebrnąć przez ulotki. Tyle tytułem wstępu Kwas borny (borowy to to samo) jest faktycznie szkodliwy, nie tylko dla dzieci, bo dorosłym tez sie wchłania. Ale czasem lekarz widzi zastosowanie i stosuje. Aphtin może faktycznie nie jest zbyt "szczęśliwym" preparatem na plesniawki, bo jest wiele innych, więc po co? Ale na pewno krzywdy dziecku nie zrobi, zwłaszcza, że z pewnościa nie był stosowany przewlekle. Co do tormentiolu, to już całkiem realnie jestem sobie w stanie wyobrazić, że lekarz znalazł uzasadnienie dla zastosowania tej maści. Wiadomo, że lepiej coś innego, ale nawet jak użyto akurat tego przez krótki okres czasu to nic wielkiego nie powinno się stać. Podobnie sprawy się mają z całą masa innych leków, np zawsze mnie uderza stwierdzenie, że: "dobry lekarz, bo antybiotyki przepisuje w ostateczności" - dla mnie to kiepski lekarz, bo antybiotyki przepisuje się wtedy kiedy trzeba, a nie w ostateczności . Powszechnie istnieje tez paniczny strach przed sterydami, które sa bardzo dobrymi lekami i umiejetnie stosowane są zupełnie bezpieczne )) Wracając jednak do wstepu - mimo, ze medycyna to sztuka, nie każdy lekarz jest artystą na miarę Wyspiańskiego , cały figiel polega na tym żeby znaleźć takiego, ktory uzyje tormentiolu, choć wie, o kwasie borowym, ale widzi uzasadnione zastosowanie, a nie takiego, który użyje bo nie wie.... Życzę wszystkim owocnych poszukiwań ))))))) A przychodnie można zmienić bezkarnie chyba co 2 lata? nie jestem pewna, bo nie pracuję w POZ )) Pozdrawiam i biegnę na spacerek Marta Ps my się jeszcze bawimy w "niema, niema ... jest!" i "a ku, ku!" (mama za fotelem) Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal wirus internetowy, zabawy, kaszka, dól 17.09.04, 15:14 Niestety i my dopisujemy sie do klubu wirusowiczów. Wczoraj wieczorem jak wrócilam z pracy to Junior juz marudzil. Dzis bylismy u lekarza i mamy przepisane antybiotyki My bawimy sie jeszcze balonem. Oczywiscie taki niedopompowany. Ale frajda go mietosic! Kaszka ryzowo-leczna - zjadamy ja, ale w ilosciach defizytowych, bo Rado w ogole to nie lubi sie "przezerac". No i mi zle, tak zle, ze juz gorzej byc nie moze. Wszystko mi sie wali. Juz nawet nie mam sily sobie pobeczec w kacie. Ale jeszcze sie do was usmiechne i buziaczki dla Fajnych Maluszków. Ide, bo Radzio strasznie wyje, biedaczek(( Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika ups, zapomniałam, życzenia :) 17.09.04, 16:00 Wszystkiego najlepszego dla Zosi i Oktawii. Witamy w gronie "dojrzałych" siedmiomiesięczniaków. ))) Frytkal, nie daj się! Może gorzej być nie może, ale na pewno może być lepiej, czego Ci życzę z całego serca. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
margoja chyba ide do pracy, mam skype'a! 17.09.04, 19:52 Nie wiem jeszcze czy na pewno, ale chyba od 1 pazdziernika pójde do pracy!!! I to na cały etat, mama deklaruje ze bedzie przyjedzac do antosika, ale jak sobie pomysle o tym ze mam go zostawiac to mi sie dziwnie robi... A Antoś tak ładnie zaczął jesz, dziś był króliczek z jarzynami, chyba nie bedzie tak zle))z tymi nowościami. Z piciem jest troche gorzej, bo Antek nic nie pije oprócz mojego mleka, ani soczków ani wody, z herbatkami nie próbowałam jeszcze. Dzięki Mopek za uspokojenie trochę atmosfery, zaniepokoiłam sie informacjami od malwes, a w przypadku dzieci to lepiej nie eksperymentowac samemu z tym kwasem, no nie? aha i jeszcze o skypie, wiem ze juz o tym pisałyscie, ale ja dopiero teraz mam i jeszcze znikim nie gadałm, i jestem bbbb ciekawa jak to jest!!! Dobra ide odpoczywac z mężem na kanapie))) Antosik słodko śpi uspany na klacie tatusia PS.co do zabaw to takie same jak Wasze, tyle ze ja mówię "gotowała sroczkę kaszkę, temu dała na miseczkę ,temu dała na łyżeczkę,a temu nic nie dała i frrrrrrrrrrrr poleciała!!!!!!" A mój mąż to mówi tak "sroczka kaszkę warzyła, temu dała...... i na koniec temu łeb urwała i frrrrrrrrr poleciała")))))))))))a u Was? A z myszką do Franciszka to nie znammmmm....... A najlepsza zabawa jest taka jak u Morska u taty na brzuchu trzęsawka w kazdą stronę z odpowiednim dzwiękiem))))) Pozdrawiam juz weekendowo, Buzka dla wszystkich mamus i maluszków*** Odpowiedz Link Zgłoś
emilka_n Re: zabawy 17.09.04, 20:41 dzieki mopku za uspokojenie z tym termentiolem. A co do aphtinu to akurat u mnie byl stosowany przewlekle. Chyba litry tego swinstwa wypilam. Ale to juz inna bajka i nie chce o tym pisac. Zabawy Widze ze z myszka jest troszke zamieszania, a to tylko taki krotki wierszyk jak raczek Idzie myszka do franciszka zapomniala gdzie on mieszka (idziemy paluszkami po dziecku jak przy raczku i na koniec laskotki , u nas w brzuszek) mlody juz sie wykompal musze konczyc pa Odpowiedz Link Zgłoś
natder Choroby c.d. 17.09.04, 23:33 Wiecie mi już ręce opadają. W Tomaszowie panuje jakiś paskudny wirus dający objawy: temperatura+wymioty+biegunka. Natalka już to zaliczyła, mnie i męża litościwie wirus ominął, ale znów martwię się o małą. Zrobiła dziś dwie rzadkie kupki , no ale rano znalazłam wreszcie zęba )) (po dwóch tygodniach jęków i stękań). Dziąsła ma bardzo nabrzmiałe i prawdopodobnie za chwilkę będzie druga jedynka. Tymczasem Natalka też brzydko kaszle i znów złożyliśmy wizytę pani pediatrze i wyszliśmy z receptą na kolejny syropek. Dżizas jak tak dalej pójdzie chłop mi całą pensję w aptece zostawi Co do pleśniawek to u nas była z tym taka dziwna historia. Malwinka dostała je po antybiotyku, smarowałam Nystatyną, Aphtinem tylko w sytuacjach krytycznych kiedy mi Nystatyny brakło, po kilku tygodniach smarowania dosłownie wymiękłam, Malwinka nie dawała się dotknąć, przestałam smarować i po dwóch dniach nagle pleśniawki zniknęły i (tfu, tfu,tfu) nie powróciły. Kochane czy może któraś z Was zna jakąś cudowną metodę coby te wirusy i bakterie skutecznie odpędzić??? Może jakieś niekonwencjonalne metody??? (ale czarnego kota zabijać i krwi pić nie będę )) Pozdrowienia wieczorową porą. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 12:56 Witajcie, Dziewczyny, nie chciałam Was przestraszyć tym kwasem borowym (( - podałam Wam źródła informacji, które znalazłam a sama też się wcześniej przestraszyłam bo jak pisałam użyłam kilka razy leków mających kwas w składzie. Dobrze, że Marta napisała nam w tym temacie, mnie też lekarz "pocieszył", że nic się nie powinno stać po tych zastosowaniach. A tak w ogóle to wybrałam ten temat wątku bo chciałabym się Wam tak troszkę "wytłumaczyć" z mojego nastawienia do lekarzy i leczenia...pewnie sobie pomyślicie, że ja jestem właśnie takie "jajko"...i pewnie nie jeden lekarz tak o mnie pomyślał - że nie studiowałam medycyny a on przecież "wie najlepiej co ma przepisać"...no...prawda to ale... Jakoś nie mogę się przekonać do nieomylności kogokolwiek w kwestii mojego czy moich bliskich zdrowia czy życia. Nie chodzi tu przecież o wiedzę w konkretnej dziedzinie tylko o coś duuuużo poważniejszego. Nie chodzi o bycie ekspartem tylko o to, że jeśli coś dotyczy bezpośrednio mnie czy mojego dziecka to działa u mnie zasada ograniczonego zaufanie...UI tak co mam zrobić gdy.... - leżę w szpitalu w ciąży i denerwuję się, że nie miałam wziętego posiewu. Kilku lekarzy sprzecza się ze mną, że tam żadnej infekcji nie ma bo z oglądu wszystko jest piękne i czyste...no ja niechcący przeczytałam w necie, że infekcje nasilają problemy z krwawieniami z łożyska...w końcu robię awanturę, robią mi posiew. E. Coli i Enterococcus w ilościach takich, że po 15 minutach od wyniku dostaję antybiotyk od razu dożylnie ( - moje dziecko w szpitalu nawet nie budzi się do jedzenia...jeden neonatolog z oddziału i dwóch z nocnego dyżuru po 30sekundowym oglądzie mówią mi, że to efekt żółtaczki choć ja "niechcący" czytałam, że nie budzienie się to najgorszy objaw a poza tym czuję, że coś jest nie tak...wypisują nas jako zdrowych. Chwilę później w drugim szpitalu dziecko ma wspomagane oddychanie, zstwierdzone zapalenie płuc, E. Coli w moczu i Złocistego w pępku, hipoglikemię (nic dziwnego, że się nie budzi)... - mam przeziębione dziecko, zanim zadzwonię do lekarza za 100zł dzwonię do CM LIM gdzie mam darmową kartę i zamawiam neonatologa do domu. Dziecko dostaje receptę na antybiotyk (ospamox) choć "niechcący" gdzieś przeczytałam, że objawy Szymona to raczej wirusowe a nie bakteryjne. Z pomocą innego lekarza infekcję w 4 dni leczymy Cebionem, Ambrosolem i oklepywaniem. I tak już 3 razy dostałam dla dziecka antybiotyk na coś so mijało po kilku dniach... - z niewiadomych przyczyn pupa niczym u pawiana. Nie pomaga bepanthen, sudocrem, alantan, gencjana, rivanolum...lekarz każe kupić Tormentiol. Ja jeszcze obdzwaniam znajome mamy i...odparzenie leczy mąka kartoflana )) No i właśnie - co ma zrobić taka mama, której jeden lekarz mówi, że trzeba brac antybiotyku a za godzinę inny, że trzeba??? Skąd ona ma wiedzieć komu zaufać skoro nie kończyła studiów w tym temacie a oni kończyli obaj??? No już właśnie wtedy zostaje czytanie tych nieszczęsnnych ulotek, książek, internetu i decyzja, komu z nich zaufać...I jak kiedyś pięknie napisała Marta - co zrobić kiedy dostępu do wiedzy i informacji nie ma? No bo kurcze, to że nie jestem lekarzem to nie znaczy że nic nie mam prawa czytac, wątpić, zadawać pytań! W końcu chodzi o mnie czy o moje dziecko...Tym bardziej, że czasami po prostu się czuje, że ktoś nie ma racji - i to jest wspaniałe, jak pisała Mopeczek, że u nich zatrzymuje się do obserwacji dziecko jeśli nic nie widać złego ale mama twierdzi, że coś się dzieje.... Marto-Mopeczku - masz we wszystkim rację to co napisałaś. Tak właśnie być powinno, że jeśli ktoś coś przepisuje to dlatego, że nic innego, mniej niebezpiecznego nie pomoże a nie dlatego, że tak jest najszyciej czy też, że po prostu nie ma. I ja uważam, że lekarz ma obowiązek poinformawać mnie o wszystkich skutkach ubocznych. Nie może tego nie zrobić dlatego, "że ja nie zrozumiem" - ma mi to powiedzieć tak, żebym zrozumiała.... I wiecie co uświadomił mnie Szymonowy neonatolog - że ja jako matka mam prawo do jednej choroby zawołać 15 innych lekarzy - mam prawo konsultowac się z innymi. Ze na Zachodzie to jest standardem, że lekarz informując pacjenta o stanie zdrowie jego czy dziecka daje listę kilku innych lekarzy tej specjalności do konsultacji - aby pacjent wysłuchał kilku innych/tych samych opinii i w zasadzie sam przy pomocy lekarza podjął wybór o leczeniu znając za i przeciw a nie żeby lekarz tego wyboru dokonał za niego. A niestety w Polsce nie można "zwątpić" w lekarza, mieć pytań, czy nie daj Boże poprosić o konsultację z kimś innym bo to jest uważane za podważanie autorytetu. We Francji lekarz, który powiedziałby, że on decysując o czyimś zdrowiu "wie najlepiej" czy "jest pewien, że ma 100% racji" zostałby uznany za aroganta i szybko straciłby pracę... Masz rację kochany Mopeczku, że wybór lekarza to problem. Ja mam dwóch )) Głównie dlatego, że mogę potrzebować szybko pomocy a jeśli jeden nie może to zostaje ten drugi. No zdarza się czasem, że mają różne opinie, np. na temat szczepień, więc wtedy zostają mi te nieszczęsne ulotki...I tak jakos czuję, że jak ktoś na ulotce napisał, że czegośtam nie można to na jakiejś podstawie to napisał i nie chcę eksperymentować na dziecku - no chyba, że naprawdę nie ma alternatywy... Ech...piszę to wszystko, żebyście nie myślały, że ja się jakoś tam mądrzę...po prostu się martwię, jak każda mama. I z jednej strony nie zawsze ufam lekarzowi a z drugiej wszystko co dotyczy Szymona, włącznie z tym jaką wodę pije i czym myję butelki konsultowałam z lekarzem...A z drugiej strony ja po prostu lubię wiedzieć jak najwięcej na trmaty, które dotyczą mnie czy mojej rodziny, dlatego czytam, myślę, szukam...i tak sobie myślę, że skoro nawet czasem z Panem Bogiem polemizuję, to trudno, żebym tego nie robiła z lekarzem ))))))))))))))) Myślicie, że przesadzam, że żle robię? A tak w ogóle to Mopeczkowi należą się gorące podziękowania za wsparcie, za udzielanie nam porad, za pocieszanie...Choć głupio mi, że czasem nadużywamy naszej wiedzy o tym, co Marta robi i zawracamy jej głowę naszymi problemami... Dzięki Ci Martus! Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Pieluszki, odparzenie, komputer... 18.09.04, 13:00 Przedwczoraj padł mi służbowy laptop (( Umarł na dobre. Na szczęście udało się odzyskać wszystkie dane bo to chyba "tylko" płyta główna się spaliła. Boję się, że komputery służbowe nie są ubezbieczone na "domowy użytek"...ale mam nadzieję, że ten już się zamortyzował i nie będę musiała płacić Mam nowego laptopa, już nie służbowego, bo na tym mogę instalować co zechcę i mam zamiar założyć sobie Gadu, Gadu! A Szymon ma znów paskudne odparzenie ((( Podejrzewam, że od pieluszek Pampers Sensitive (nowość w białym odpakowaniu). Nawet mąka nie pomaga (( - i na moje "nielekarskie" oko, to tam są takie pęcherzyki...więc może nadinfekował bakteriami albo grzybami (((((((((((((((((( Buuuuu!!!!!!! Biedna pupina (( Ale katar i kaszel przechodzą ) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Chorowitki, margoja 18.09.04, 13:03 ...Strasznie mi przykro, że wirus dalej szaleje (( Natderku, nie wiem jak pomóc...już podawałam moje sposoby na przeziębienia ale to lepiej zapytać lekarza. A u Ciebie to chyba zęby bo ząbkowaniu często towarzyszą lużniejsze kupki.... nie martw się. Margoju, jak nie chcesz tu, to wyślij może na priv swój login skypowy to do Ciebie zadzwonię! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 17:44 No coż Malwes...trzeba Ci to w końcu jasno powiedzieć: przesadzasz... jesteś przewrażliwiona... ... ...jak każda matka więc przesadzaj tak dalej, bo my chętnie korzystamy z Twojej wiedzy)) Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 19:31 Proszę dopisać mnie do listy matek przewrażliwionych!!! Jako matka przewrażliwiona zapisuję sobie w specjalnym notesie kiedy, które dziecko (trójka, toż to prawie przedszkole), na co było chore i jakie leki dostało. Pewnego razu Alka chorowała na zapalenie ucha i dostała Klacid - 5 ml co 12 h (co też skrzętnie zanotowałam). 3 m-ce później - zapalenie oskrzeli. Inna pani dr (dyżur niedzielny w obcej przychodni) przepisała również ten sam antybiotyk, ale 4 ml co 12 h. Wtedy samowolnie postanowiłam podawać dziecku tak, jak 3 m-ce wstecz - 5 ml co 12 h (co mi wyszło również z prostych przeliczeń dawka dobowa/kg masy ciała x waga dziecka / ilość dawek na dobę). Po trzech dniach braku poprawy u córki wybrałam się do p. dr, do której mam zaufanie z pytaniem - co dalej. Oczywiście powiedziałam, jaką dawkę leku zalecono, a jaką podawałam. P. dr pobłogosławiwszy matczyną intuicję, zbadała Alę i powiedziała, że otarliśmy się właśnie o zapalenie płuc i zaleciła 6 ml co 12 h ww. leku, jako że przypadek cięższy i potrzebna dawka "fest". Po 7 dniach Alka wyzdrowiała. I tak to jest, drogie mamy - ilekroć trafiam do nieznanego mi lekarza, wzrasta poziom mojej czujności. Także - Gosiu - tak trzymaj. Przecież chodzi w tym wszystkim o najważniejsze - zdrowie naszych dzieciaków i nasze. Pa. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 21:01 Gosiu, cieszę się, że o tym wszystkim napisałaś, bo podobne myśli chodziły mi po głowie. Zgadzam się z Tobą w zupełności i we wszystkich punktach! I podziwiam chłonność Twojego umysłu (wiedzę masz niesamowitą). Dodam tylko, że to nie do końca tak Mopku, że antybiotyk "nie w ostateczności, tylko wtedy kiedy trzeba". "W ostateczności" znaczy dla mnie tyle, że wówczas, gdy inne rzeczy nie działają. A wielu lekarzy, zwłaszcza tych pracujących w przychodniach, jednak idzie na łatwiznę i daje antybiotyk, bo to najprostsza i najpewniejsza droga do szybkiego pozbycia się choroby. A że obniża przez to odporność wydaje się nie bardzo ich obchodzić. Moja mama była w tym względzie bardzo podobna do Gosi: wiele razy nie podała mi leków, jeśli nie miała do nich przekonania, a że czytała dużo, wypracowała sobie własne - SKUTECZNE! - metody leczenia. Do lekarza oczywiście chodziliśmy, mama grzecznie zabierała recepty, ale w domu decydowała co dalej. Ja sama czasem chodzę z Szymonem kiedy pokasłuje, żeby lekarka go osłuchała. Znam już ten jego alergiczny kaszel, ale chcę mieć pewność, że nie dzieje się coś poważniejszego. I mimo że milion razy jej mówiłam, że Szymon jest alergikiem, ona za każdym razem się upiera, że to infekcja (mimo braku innych objawów), i zawsze zapisuje to samo: eurespal, cebion i syrop prawoślazowy. Przestałam więc już dyskutować. Nie podaję mu nic, a kaszel znika zwykle na drugi - trzeci dzień. Wniosek z tego Mopku, że chciało by się, żeby każdy lekarz był taki solidny jak Ty, ale tak nie jest i już. A nawet solidni mają różne poglądy na ten sam temat Pozdrawiam wieczornie, Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 19.09.04, 11:09 Gosieńko,nigdy mi nie przeszło przez głowę, ze się mądrzysz. Bardzo się ciesze, że o tym wszystkim piszesz, bo wiele z nas moze skorzystac z Twoich rad i wiedzy. Ja też nigdy slepo nie wierzyłam lekarzom i zawsze słucham swojej intuicji. A lekarze często idą na łatwiznę i na wszystko przepisują antybiotyki. Jak ja byłam mała i przeziębiona lekarz oczywiscie tez kazał dawac antybiotyk, ale moja Mama nigdy się na to nie zgodziła, bo nie było takiej potrzeby. Chorowałam bardzo mało i tylko na jakieś zwykłe przeziębienie, które po kilku dniach przechodziło, po innych lekach. A antybiotyk pierwszy raz wziełam po skończeniu 20 lat, gdy nabawiłam się zapalenia płuc, ale tylko przez własna głupotę. Akurat dostałam pracę, byłam na okresie próbnym, przeziebiłam się, ale nie miałam czasu na leczenie, bo siedziałam w pracy po 12 godzi (było wtedy tyle roboty), o kilkudniowym zwolnieniu nie chciałam nawet słyszec, bo wiadomo jak z praca no i w końcu na zwolnieniu byłam przez miesiąc. Na które zreszta kazał mi iś dyrektor Odpukac, Natalka jak na razie nie chorowała, ale jestem pewna, że tak samo wszystko będę sprawdzac, dowiadywac się i jak będę czuc, że antybiotyk nie jest potrzebny nie zgodze się. Bardzo się też ciesze, że Martusia jest zawsze tak nam pomocna i zawsze znajdzie dla nas czas. Bardzo Wam dziewczyny dziekuję Przecież w końcu każda z nas chce jak najlepiej dla własnego i nie tylko dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza różne takie 18.09.04, 21:07 Witam drogie Panie i cudne lutowe dzieciątka! Praca, praca i jeszcze raz praca.Mam juz powoli dosyć.Pracuję na gołym etacie, bo dyrekcja stwierdziła, że karmiąca matka tak musi(???) ale cały tydzień organizowane sa a to rady a to szkolenia tudzież zebrania podzespołów do spraw różnych.Wszystko to oczywiście od 15 do przeważnie 18.30.Obecnośc obowiązkowa i wtedy juz nie przeszkadza,że mam małe dziecko.W czwartek wyszłam do pracy o7.30, wróciłam o 14.30.Wyszłam ponownie o 15. i wróciłam przed 19.00.No przeciez to jest nieludzkie!!!! Dziś ugotowałam Antoszkowi zupkę, tzn ziemniaka i marchewke, zmiksowałam i dodałam pół żółtka,Potem wypił kilka łyżeczek soczku bo była bardzo gęsta.Jadł az mu się uszy trzęsły.zjadł o 14 i trzymało go to do 18.30.Byłam w szoku.Bo po zupce słoiczkowej max 2,5 godzinki. Antoś jadł już śliwki, banany i zajada się jabłuszkiem startym na tareczce. Z pupką się coś dzieje, te same hustki, pieluchy ,a tu zaczerwienienie, że hej i skuteczny dotąd sudocrem nie radzi sobie( Przesyłam pozytywną energię dla wszystkich chorujących dzieciaczków i mamuś.Trzymajcie się i mnóstwo zdrówka!!!! Co do zabaw -kosi-kosi(Antek klaszcze sam) -taniec z mamą lub tatą -bujanie się na bujaczce -podskoki-Patataj pojedziemy w daleki kraj -szeptanie do uszka -podskoki na łożu na siedząco trzymając siostrę za ręce Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: do natder 19.09.04, 12:02 Aniu, napisałam do Ciebie pare słów na pocztę gazetową. Odpowiedz Link Zgłoś
hanti gdzie ja miałam głowę ???!!! 18.09.04, 21:08 Moja Karolcia, jak na prawdziwego wcześniaka przystało do końca sierpnia leżała sobie grzecznie bawiąc się zabawkami lub rączkami. Ale żadnej innej aktywności ruchowej nie wykazywała. Do początku września ruszyła lawina nowych umiejętności, 1.09- mała siedzi z podparciem, 5.09- przewraca się z plecków na brzuszek, 16.09- bieże stópkę do buzi, 17.09- kończy 9 mieś (korygowane 6,5 mieś) i wraca z brzuszka na pelcy. Niestety jej "błyskotliwa" mama czyli ja jeszcze nie ogarnęła tego że jej dziecko wzięło się do roboty i goni rówieśników. Zostawiłam ją samą na łóżku, łóżko szerokie a ona leżała pod ścianą (co nie tłumaczy mojej bezmyślności). I Karolcia w dniu dzisiejszyn nauczyła się pełzać co bidulka przez głupotę swojej mamy przepłaciła wypadkiem. Jestem na siebie wściekła, tymbardziej że z Kubusiem nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło,a był o wiele bardziej ruchliwy, przy drugim dziecku powinnam być już bardziej przewidująca, ale.... Naprawdę jestem na siebie wściekła, na szczęście Karoliczkowi nic się nie stała, tylko się strachu najadła pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Wredne choróbsko :( 18.09.04, 21:22 Ja nie wiem jak to się dzieje, ale i do nas w czwartek za witał parszywy "świrus" . Mała udawała, że kaszle - tak mi się wydawało - tak jak to zazwyczaj robi kiedy chce zwrócić na siebie uwagę. Jednak to był zwiastun nadchodzącej infekcji wirusowej . Wczoraj pojawił się katar, brak apetytu na to co nie jest cycochem i podduszanie się - no bo przecież nie umiemy oddychać buzią . W nocy mąż siedział z nią na fotelu do 1:30 bo wtedy mogła stosunkowo swobodnie spać i spływało jej bez problemu. Potem spała w pozycji półsiedzącej między mną a mężem no i jakoś przeżyliśmy tę noc. Wezwaliśmy lekarza. Może napiszę co zaleciła a Was poproszę o opinię na ten temat - przede wszystkim nasze forumowe Jajko i Kurę no i oczywiście inne doświadczone w tej kwestii Mamy. 1)Eurespal 3x5ml - 5 do 6 dni 2)do nosa – Euphorbium comp. S 3-4 x w ciągu dnia; przed snem Nasivil soft 0,01% 2-3 x 1 dawka w nocy; max 4-5 dni 3)Cebion 3 x 6-7 kropli – do 20 na dobę 4)ew. na noc 2 ml Clemastinu o ile będzie duży problem z oddychaniem 5)p/gor. Eferalgan – czopek 150 mg – bo waga ponad 8 kg (podawać jak temp. będzie 38) 6)p/gor. Nurofen zaw. 3 x 2,5 ml – jak temp. po pierwszym nie spadnie po godzinie lub przekroczy 38,5 Aha, dodam, że Jagoda ma tylko i wyłącznie katar, nie gorączkuje, jedno uszko do obserwacji drugie zupełnie "czyste", kaszel jest tylko i wyłącznie skutkiem duszenia... Czyli katar WRÓG PUBLICZNY nr 1! No i my dostaliśmy zalecenia bo nas też coś łamie – ssać rozgryzioną wit. A+E mite i coś jeszcze, ale nie pamiętam bo mąż pognał do apteki i kartkę ma ze sobą... No i jeszcze mogłam przekręcić nazwę, któregoś z leków bo mam zapiski lekarza, a jak mnie już doświadczenie nauczyło to co ja czytam na recepcie ma się nijak do tego co jest na pudełku . Poza tym Jagoda jest nad podziw spokojna i „tylko” jak się „dusi” reaguje płaczem i walką z niewidzialnym wrogiem... Gosiu – malwes – wiesz, mam takie samo zdanie na temat lekarzy, naszych praw i świadomości” czyt. uświadamiania. Też uważam, że intuicja jest skarbem. No i ktoś kto bezpodstawnie ignoruje nasze obawy i podejrzenia nie jest godny zaufania. Też jestem przewrażliwioną matką. Niektórzy mówią, że stosowanie monitora oddechu to fanaberia, pobieranie krwi pępowinowej – manifestacja zamożności, a używanie niani elektronicznej to snobizm, ale ja długo czekałam na moją Kruszynę i zrobię wszystko żeby zapewnić jej maximum bezpieczeństwa a sobie (być może pozorny) spokój... Pozdrawiam Nitka PS. Jagodzie wzrosła temp. To chyba dobrze bo organizm się broni, prawda? PS. Nosek obtarty, nie da się dotknać , łzy kapią od kataru pomimo uśmiechu na twarzy, serce się kroi ! Hanti dziękuj Bogu, że wszystko ok! To jest najważniejsze! Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: Wredne choróbsko :( 18.09.04, 22:09 U nas też katar, trudno Matejuszowi oddychać, łzy w oczkach... najgorzej nocą. Daję Cebion, pędzluję nosek solą fizjologiczną i co 2-3 godz daję Dagomed 3 - granulki (3 szt) rozpuszczone w wodzie. Katar odciągam gruchą ku ogromnemu niezadowoleniu synka, ale jeszcze gorsze jest wycieranie chusteczką. Psia kość... K. Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Wredne choróbsko :( 18.09.04, 23:44 No co to za wstrętne wirusy, infekcje, choróbska i inne paskudztwa dopadają nasze dzieciaczki((((Precz, precz, precz, a sio....!!!!!!!!! Obdarte noski smarujcie maścią witaminową, albo bephantenem, przynoszą natychmiastową ulgę, sprawdziłam empirycznie jak miałam strup zamiast nosa. Chociaż zdania co do stosowania gruszki są podzielone to u nas też się sprawdziła, często jest to jedyny sposób na oczyszczenie noska. Dominika co prawda jak widzi gruszkę to zaczyna wrzeszczeć, ale trudno.... W sprawie jajka i kury: Musze przyznać ze moje zufanie do lekarzy zawsze było dużo większe,(może dlatego że miałam szczęście chodzić do naprawdę dobrych fachowców) ale po Waszych postach poczytuję to za głupotę i dyletenctwo. W przyszłości będę dużo czujniejsza Pozdrawiam chorowinki i nie dajcie się wirusom!!!!! Wysyłam pozytywne fluidy.....Monika Odpowiedz Link Zgłoś
malwes To nie ta Kura :)))) Jak Wasze krzesełka...? 19.09.04, 08:15 Tak dla jasności chciałam dodać, że miałam na myśli Kurę Ogólną-Państwową-i - Prywatną - na pewno nie Kurę Forumową bo od niej czerpie Jajko wiele ze swoich "mądrości" i strasznie żałuje, że Kura nie ma kurnika gdzieś w W- wie ))))))))))))))))))))))))))) Koszmarny jest ten wirus ( - choć w Skypowej rozmowie Kajeczka przypomniała mi, że nasze dzieci niestety nabierają odporności poprzez choroby i tak musi być. Z tym płakaniem przy katarze to jest jakiś horror dla mojego serca. Szymon też miał taki katar, że aż mu łzy jak grochy same ciurkiem leciały i on z tymi łzami i czerwonym noskiem próbował się do mnie uśmiechać... Niteczko - myślę, że infekcja minie. Nam po tych lekach naprawdę ulżyło. Też miałam przepisany Clemastin ale nie dawałam bo nie było potrzeby. Szymon w nocy nie kasłał. Mój Szymon też się boi gruszki i też ryczy na jej widok. Tylko niestety szarpie się tak strasznie, że nie jestem mu w stanie zrobić nic innego jak tylko spróbować cokolwiek podetrzeć spod nosa pieluszką. Nie da sobie nawet dotknąć noska nie mówiąc o odciąganiu gruszką czy zakropieniu kropli. Robię to czasem tak delikatnie jak śpi. Ja mam do Was pytanie o gruszkę. Ja mam taką "standardową" o numerze 2 i jedną Nuby - ale lekarz mi powiedział, że to najlpiej powinna być taka szeroka, którą da się objąć całą dziurkę nosową a nie taka którą się wkłada do środka - tylko, że ja takiej nie widziałam nigdzie w sklepach czy aptekach. Jakiej Wy używacie? Ja też swój i Szymonowy nosek smarowałam jak Monika Bepanthenem albo Niveą z panthenolem. Mopeczku - już dawno miałam pytać - jak się sprawdziło to krzesełko BabyWelt, które zamówiłaś przez internet? Chodzi mi głównie o to, czy jest stabilne, i czy łatwo się zmienia uchył i wysokość. Na zdjęciu wygląda super ale ciekawi mnie opinia użytkownika. I jeszcze miałam zapytać o ten uszkodzony dysk - bo jakoś uciekło mi w wątkach to czy w końcu odzyskali te zdjęcia i czy to były jakieś koszmarne koszty? Po tej mojej awarii komputera najadłam się strachu o dane.... Beatko od Szymonka - a może, jeśli wygodniej mu spać w tym pokoju przy kuchni to da się rozłożyć na podłodze np. puzzle podłogowe a na to na czas spania gruby koc pod spód i może w ten sposób zmieścicie się oboje i nie będzie z czego spadać...? Kończę powolutku... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
emilka_n Re: ja mam szpital w domu :-( 19.09.04, 09:17 tylko na chwilke, u mnie jak w tytule Maz zlapal jakas infekcje (katar, bol gardla, kaszel) i pare godzin pozniej maly chory. Cala noc z nim chodzilismy na reku, nic nie pomagało - płakał, gdzie tam krzyczal . Boze myslalam ze po godz. zmeczy sie i zasnie, a on cala noc sie meczyl, przed chwilka zasnal. Padam ze zmeczenia, piersi dalej sie nie goja pisze bo umowilam sie z Wami do kina no i my nie pojdziemy emi Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Życzenia :-) Choroby, mamy pierwsze guzy itp 19.09.04, 11:46 Wszystkiego dobrego, zdrówka, radosci oraz bezbolesnego ząbkowania dla Majeczki, Kubusia, Jagódki i Antosia. Duza buźka ) ciocia Asia i Natalka Wczoraj nie pisałam, bo nie było nas przez cały dzień. Rano przed wyjsciem z domu Natalka uderzła się o nasze łózko i nabiła sobie pierwszego guza na policzku. Drugiego u mojej przyjaciółki na imieninach. Poslizgneła się na podłodze i uderzyła czółkiem o szafkę. Nasza biedulka. Tak bardzo sie spłakała. A to wszystko działo się tak szybko, że Michałowi nie udalo się Jej złapac chociaż siedział obok. Przyłorzylismy zaraz zimne łyzki, posmarowalismy Alantanem Plus i dzisiaj guza prawie nie widac. Tylko ze te upadki nszych dzieciaczków równiez bardzo, albo i bardziej bolą rodziców. Wiele bym dała, żeby je wszystkie wziąc na siebie. Dlaczego tak nie mozna??? A tak staram się Natunię pilnowac. Czemu nie mogę Jej uchronic przed wszystkimi upadkami? buuu A własnie krostki po Alantanie Plus tez znikaja Dzieki dziewczynki Aniu, nie bądź dla siebie taka surowa. Ja też się tak czułam po upadku z łóżka Natalki. Na szczęscie Karolince się nic nie stało. Dla mnie to tez przykre, ze nie mozemy naszych dzieci uchronic przed wszystkim. Marzenko, nie musisz się przejmowac tym, ze nie usłyszałaś od synka mama. Przecież nie wszystkie dzieci zaczynaja mówi w tym samym czasie. To nic złego. Dobrze, że Szymusiowi nic sie nie stało po upadkach. Tak jak pisała Gosia, kładź może kołdrę na podłodze i w ciągu dnia niech na niej spi. A jak w nocy? Nie chce nadal spac w swoim łóżeczku? Olu, przesyłam dobre fluidy dla Jagódki. Niech szybciutko wraca do zdrówka.Całuję Ja bardzo mocno. Nie mogę Wam poradzic w sprawie leków. Żadnego nie wypróbowałam, bo nie było takiej potrzeby. Słuchajcie swojej intuicji, ona jest najlepszym doradca, a jak macie jakieś watpliwości to skonsultujcie z innym lekarzem. Tak jak pisała Gosia, powinno się tak robic w przypadku jakichkolwiek niejasnosci. Trochę mi przykro, ze nie mogę pomóc Wy mi juz tyle razy poradziłyscie, a ja.... Ale na prawde na temat tych wszystkich leków dla dzieciaczków nic jeszcze nie wiem. Odpukac, Natalka jeszcze nie chorowała, chociaż dobrze wiem, że nas to nie ominie. Mam tylko nadzieje, ża jak najpóźniej. Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: choróbska :((, lekarze, zęby, krzesełko 19.09.04, 11:49 Strasznie to przykre, że tak duzo naszych Dzieciaczków coś złapało - te wstrętne wirusy śmigają i tylko czekają, gdzie by tu sie zaczepić, a maluchy są podatne. Mam nadzieję, że szybko przejdą wszelkie katary, kaszelki i takie inne. Ja też natłuszczałam Szymkowi nosek przy katarze, bo nie dawał sie dotknąć - tak był poraniony ( A jeszcze dodatkowo mocno nawilżałam mieszkanie - właściwie nawilżacz chodził bez przerwy; dodatkowo w dzień, kiedy mogłam obserwować Szymka, dodawałam do pojemnika z wodą kilka kropel Olbasu. Pomagało, było mu łatwiej oddychać. Co do lekarzy, to jestem tzw. trudnym pacjentem: pytam, dowiaduję się, a czasem nawet wykłócam o coś (ale jak moje dziecko cierpi, a pani pielęgniarka pije kawę i mówi "zaraz, przecież jestem zajęta", to mnie rzuca! - przykład z ostatniej nocnej wizyty z Szymonem). U nas idzie trzeci ząb, taka wielka łopata - jedynka górna, więc noce są baaardzo ciekawe ( Nawet teraz chłopcy poszli na spacer, a ja odsypiam; tzn. za chwilę będę odsypiać ) Gosiu, sprawdź jeszcze krzesełko Grapi Maxus - my jesteśmy bartdzo zadowoleni; łatwo się składa, czyści, łatwo zmienia wysokość i jest stabilne, bo nawet przewożę w nim Szymona z pokoju do kuchni lub odwrotnie (pokonując próg). Nie mam w tej chwili linku do tego krzesełka, ale były chyba w Bobomarkecie, zresztą jak mawia mój mąż "google twoim przyjacielem"... czyli tam wszystko znajdziesz ) A co do spania i spadania, to Szymek Toscowy miał te przygody; my mamy tylko dwa pokoje, więc dużego wyboru nie ma ) A jak Mały spi z nami, to zawsze po środku; nauczyłam się nawet podawać mu w ten sposób obie piersi, co prawda wymaga to małej gimnastyki i wyższej poduszki - zwłaszcza przy tej zewnętrznej, ale można się przyzwyczaić i da sie spać, co przez ostatnich kilka nocy jest sukcesem. Ściskam wszystkich ciepło, a zwłaszcza tych chorych - szybciutko zdrowiejcie. Dużo radości i uśmiechu przy zdobywaniu świata kolejnym siedmiomiesięczniakom: Julci i Majci z wczoraj (co się dzieje z Kasik8iem ??) oraz Jagódce i Antosiowi z dzisiaj ) Beata od Szymona PS. Kino - Emilko, szkoda, ale skoro Jagódka NItki też chora, więc może spotkamy się innego dnia - zdrowiejcie ) PS. do Natder - Aniu, co do Szymonowych minek na zdjęciach - i tak wybrałam te najgrzeczniejsze, więc chyba faktycznie on ma zadatki na pirata ) Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 he, he... no to Kura :))))))))))) 19.09.04, 16:06 Jak Wy to robicie, że macie tyle czasu na kompa??? Ledwo usiądę i przeczytam, co napisałyście już mnie ktoś woła, a wieczorem jestem tak zmęczona, że nie mam na nic siły... Nie mam pojęcia jak sobie można poradzić z prowadzeniem domu przy dwójce dzieci, bo ja przy jednym mam spore kłopoty Małgosiu-Malwes! Absolutnie Cię rozumiem i nie chciałam żeby to co napisałam ustawiało cię w roli „jajka”, choć jak to potem jeszcze raz przeczytałam to faktycznie mogłaś to tak odebrać, a ja chciałam tylko uspokoić dziewczyny, które te nieszczęsne leki stosowały! Jeśli w jakikolwiek sposób Cię dotknęłam to przepraszam! Muszę się natomiast ustosunkować do paru rzeczy które padły potem, a które są dowodem na słuszność tego co napisałam ))))) Kajka! Historia opisana przez Ciebie jest MODELOWA )))) otóż ktoś kto jest doświadczonym pediatrą nigdy nie da takiej samej dawki leku na ucho i na oskrzela, bo zupełnie inna jest penetracja leku do tych tkanek , z tego względu każdy antybiotyk w dawkowaniu ma podany zakres np. 20-80 mg/kg/dobę a lekarz dobiera dawkę w zależności od miejsca w którym toczy się stan zapalny! Ponieważ o tym nie wiedziałaś mogłaś faktycznie pomyśleć, że źle potraktowano Twoje dziecko, co nie do końca jest zgodne z prawdą .... Tzn w opisanym przez Ciebie zdarzeniu widzę inną „dziurę” ale to już zupełnie inny temat Joasiu-Tjoanno! Pozwolisz, że zupełnie się z Tobą nie zgodzę, antybiotyki muszą być używane wtedy kiedy trzeba! Są choroby w których antybiotyk musi być podany jako lek pierwszego rzutu, a są choroby w których nawet podany na samym końcu nie da nic. Podany antybiotyk obniży odporność na tydzień (bo tyle trwa najczęściej leczenie), a ciągnąca się choroba nie dość, że znacznie bardziej niż antybiotyk, to jeszcze na dłużej.... Nie mówiąc już o tym, że niemowlęta są szczególnie zagrożone nadkażeniem bakteryjnym i przeniesieniem infekcji np. z górnych dróg oddechowych na dolne ((( , gdyby Baśka złapała np. zapalenie oskrzeli to nie odważyłabym się trzymać jej bez antybiotyku, mimo, że w 90% sprawa jest wirusowa, ale wolałabym uchronić ją przed ewentualnym zapaleniem płuc. Zresztą temat jest bardziej złożony i nie będę tu popełniać pracy na temat „wskazań do antybiotykoterapii u dzieci” )))))) Co do zaufania do lekarzy, to wielokrotnie już wam pisałam, że sama takowego nie posiadam, może dlatego, że tylu ich dobrze znam Ale jeśli miałabym cos doradzić to znaleźć jednego i mu jednak zaufać, bo nie ma nic gorszego niż miotanie się między kilkoma (a mogą mieć różne metody, bo różne są szkoły), a w końcu bawienie się na własna rękę. To niestety przynosi więcej złego niż dobrego. Oczywiście należy konsultować trudne sprawy u co najmniej kilku specjalistów, no ale umówmy się nie katar! Sama mogę sobie wyobrazić, że w przypadku np. zapalenia oskrzeli u dziecka w wieku naszych maluchów 5 różnych lekarzy zleci 5 różnych schematów postępowania, w tym pewnie ze 2 nie poda antybiotyku (zwolennicy rosyjskiej ruletki). No i co? Pewnie wszyscy będą mieli rację i pewnie wszystkie dzieciaczki wyzdrowieją – a ktoś kto pójdzie do powiedzmy 2 będzie miał stres który lepszy i co zrobić? – zupełnie niepotrzebnie. Jeśli natomiast problem jest poważny, diagnoza trudna do postawienia, a metoda leczenia uciążliwa, lub inwazyjna to owszem sama sprawdziłabym kilku i mimo posiadanego wykształcenia nie wiem, czy byłabym w stanie ocenić kto ma słuszność... Wyjście z problemu: Jeśli macie fajnego pediatrę to spróbujcie mu zaufać i trzymać się jego zaleceń, a kiedy cos podejrzanego przeczytacie na forum lub znajdziecie w ulotce możecie go o to po prostu zapytać. Na pewno wyjaśni, a jak nie to poszukajcie takiego który wyjaśni! Ups! Strasznie się rozpisałam, mogłabym znacznie dłużej bo temat wg mnie nie wyczerpany, ale nie róbmy z naszego forum takiego szpitala Odpowiadam na inne pytania: 1. krzesełko babywelt jest ok. rozczarowało mnie tylko rozkładanie do pozycji półleżącej –bo wg mnie słabo leży , ale poza tym super 2. gruszki mamy obie, ale ta szeroka prawie nie ciągnie , a ta wąska jest trudniejsza w użyciu, bo można nią uszkodzić niechcący śluzówkę 3. dysk padł zupełnie, nic się nie udało odzyskać, tak więc z pierwszych 2 miesięcy mamy tylko 20 zdjęć, które uchowały się gdzieś na płycie. Ach! Niteczko! Zalecenia chyba fajne, „chyba” bo nie widzę Jagody )) a do zaleceń trzeba widzieć dziecko i to całe gołe )))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Do Hanti! 19.09.04, 16:53 Dobrze że się nic nie stało! Nie rób sobie wyrzutów, bo takie "zaćmienie" to chyba norma, ja czytam i czytam o tych wszystkich wypadkach, a sama zostawiłam dzisiaj Baśkę na naszym łóżku (bo zasnęła) i jak potem weszłam do sypialni to z uśmiechem zaglądała co jest pod łózkiem zwieszając główkę!!! jeszcze ułamek sekundy i byłoby za późno! Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Lekarze, upadki 19.09.04, 18:24 W sprawie lekarzy jeszcze: właśnie przeczytałam swojego wczorajszego nocnego posta i parę słów do niego: Mogłybyście pomyśleć że ja jak ślepa kura bez pomyślunku robię wszystko co tylko zaleci lekarz. Otóż pewnie że kieruję się zdrowym rozsądkiem przy wysłuchiwaniu porad lekarskich. Jeśli chodzi o mnie to z reguły nie korzystam z usług wyżej wymienionych, bo na nic poważnego w życiu nie chorowałam. Ale w sprawie dziecka ufam naszym pediatrom, bo zadałam sobie wiele trudu żeby tych włąściwych znależć. Mam dwie panie,pierwsza państwowa- jest ordynatorem pediatrii i przyjmuje w przychodni przyszpitalnej, druga prywatna- trochę młodsza, z innym spojrzeniem na rózne problemy, ale przy okazji jest alergologiem i też dobrra. Tak więc kiedy nie mogę skorzystać z naszej pani doktor w przychodni (do 2 innych tamtejszych lekarek nie chodzę bo są niekompetentne) to uderzam prywatnie i póki co (odpukać )ten system działa niezawodnie)) Na szczęście poza katarkiem Dominika nie chorowala na nic poważniejszego, w przeciwnym razie miałabym pewnie podobne przeżycia co Wy. Upadek; Mopku myśmy juz 3 razy złapali córcię "w locie" kiedy zbytnio zainteresowała się szlaczkiem na podłodze))))) Gdyby nie nasz refleks pewnie dziecina fruwałaby już niejednokrotnie(( Życzę zdrowia naszym Maleństwom !!!!!!!!!!!!!))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Zapomniałam gdzie zamówiłam łyżeczkę :((( 19.09.04, 19:54 ...koleżanka pilnie potrzebuje informacji o tym gdzie zamówiłam w internecie srebrną łyżeczkę na chrzest a ja nie pamiętam. Wiem, że to był sklep z biżuterią i oni od razu grawerowali, siedzibę mieli w Łodzi i wydaje mi się, że w nazwie adresu www było "silver" coś jak "silverpoint" - no i szukam w googlach i ani śladu, w mailach też nie mam adresu, buuuuu Czy to nie któraś z Was dawała mi link? Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Znalazłam maila z zamówieniem... 19.09.04, 19:58 że to był właśnie Kontakt@silverpoint. pl ale chyba nie wykupili domeny bo pod tym adresem jest coś innego ( Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Natka powiedziała drugie slowo:-) 19.09.04, 21:54 Natalka po 18:00 pierwszy raz powiedziała TATA A jak się sama ucieszyła, bo próbowała juz od jakiegoś czasu. Później powtórzyła to jeszcze kilkakrotnie z wielką radocha ) Bardzo dokuczają Jej dziąsełka. Cały dzień popłakuje, wkłada raczki do buźki, wszystko gryzie, bardzo marudzi. Jak nigdy tez bardzo duzo spała. Od jutra nie mam komputera na jakiś czas (( Coś się popsuło i idzie do naprawy. A juz za Wami tęsknie ( Mam nadzieje, ze wszystkie dzieciaczki przez ten czas wyzdrowieją i zadne nie zachoruje. Trzymajcie sie cieplutko. Musze kończyc, bo mąż chce jeszcze popracowac. Śpijcie dobrze. Ucałujcie nasze wszystkie Skarby Do usłyszenia Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 PS.Wkleiłam dzisiaj kilka zdjęc na zobaczcie więc moze jutro będą. Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Program, słomka, królik 19.09.04, 23:03 Gratulujemy Rodzicom Natalki, a szczególnie Tatusiowi, który pewnie pęka z dumy)) Asiu, wracaj do nas szybko Czy oglądałyście wczoraj rano na TV2 brytyjski program "zaklinacz dzieci"??? Myśmy włączyli na samą końcówkę, a akurat był interesujący nas temat - usypianie,jesli któraś z Was widziała, proszę o komentarz. A myśmy dzisiaj "stołowali" się na mieście. Zamówiłam soczek z marchewki (świeżo wyciskany) i kiedy zobaczyłam jak Dominika patrzy się na szklankę to zrobiłam coś szalonego ;dałam jej do spróbowania soczku ale przez SŁOMKĘ. I wyobraźcie sobie zaczęła pić!!!!!! A myśmy szaleli z różnymi butelkami, smoczkami, niekapkami, i żadnego efektu, piła wyłącznie z piersi. Widać trzeba było podać dziecku zwykłą słomkę za grosze i problem rozwiązany)))) Acha, kupiliśmy wczoraj Misiowy Sad, Dominice smakował, ale chyba narazie wstrzymamy sie od takich rewelacji, bo to srtaaaszliwie słodkie i nie chcę jej przyzwyczajać do takich smaków Polecam za to z Bobovity Kuchnię Alergika i zupkę "Królik z warzywami" U nas totalny hit, Młoda zjada prawie cały słoiczek na raz, co jest nie lada wyczynem!!!!!! idę spać, bo juz nie widzę na oczy Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska łyżeczka - pamiątka 20.09.04, 07:24 Na allegro znalazłam takiego sprzedawcę: www.allegro.pl/my_page.php?uid=22002 Sądząc po ilości pozytywów, można chyba zaryzykować kupno u niego. Ja tez u niego kupowałam. U nas choroba trwa. Jestem juz baaaardzoooo zmęczona tym stanem, ale wytrzymam. Żadnego jedzenia poza piersią Tosia nie przyjmuje. Biegnę, bo malutka płacze. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm ale się zdenerwowałam...:( i życzenia:) 20.09.04, 07:54 Witam serdecznie po weekendzie Dzis Kuba rozpoczął dzień o 4:30!!!!!! Wyszłam z domu półprzytomna, ale skutecznie rozbudzona na pierwszym skrzyżowaniu, gdzie facet przede mną ruszał wyjezdzając z drogi podporządkowanej, po czym zahamował - chyba się bał, ze sie nie zmieści, a ja omal nie zaparkowałam w jego bagażniku, bo nie spodziewałam sie takiego manewru... Miał sporo miejsca i myślałam, że jeszcze ja się zmieszcze..... Ufffff, ale mi ciśnienie skoczyło.. Muszę chwilke ochłonać.... Teraz tylko życzenia zaległe i bieżące dla siedmiomiesięczniaków: Majeczki Kasi - (Kasia odezwij się!!!!!!!), Antosia Kasi, Jagódki Oli, Mateuszka Ani, i Malwinki Ani. Duża buźka od Kubusia i jego mamy!! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 kino, zupki, ciuszki 20.09.04, 09:07 Byłam wczoraj na randce z mężem w kinie!)) Poprosiłam mamę, żeby u nas nocowała, uśpiłam dziecko i wybraliśmy się na 22.15 Młoda się nawet nie zorientowała, że rodzice się urwali Ale było suuuper Film też mi się podobał - "Terminal" z Tomem Hanksem. Dziewczyny, czy macie jakieś preferencje co do firm "słoiczkowych"? Próbowałam kilka różnych zupek Bobovity, ale one mają strasznie zwartą konsystencję, np. zupka-krem z dyni bardziej się nadawała do krojenia nożem niż podawania z łyżeczki No i mam na nie patent - "rozcieńczam" je dodając papkę marchewkową Z kolei Hipp mnie trochę rozczarował; trzeba uważać i czytać etykiety dokładnie, bo wiele rzeczy zawiera cukier lub sól No i wyszło, ze najczęściej teraz kupuję Gerbera (w dodatku trafiłam na fajne promocje - info dla Gdynianek: w Makro: deserki 2+1 gratis - jabłko, jabłko z marchwią i winogronami i jabłko z czymś, zapomniałam w Tesco: za 10 słoiczków polarowa bluza lub spodnie - w ten weekend też jeszcze będzie)) Wiktoria nie ma szczególnych preferencji co do firmy - wciąga teraz wszystko, co dostanie)) Acha, chciałam się Was zapytać co robicie z za małymi ciuszkami? Odkładacie na drugie dziecko? Bo ja część rzeczy miałam pożyczone od koleżanki, te oddałam; te które dostałam od kolegi z pracy, oddałam w pracy innemu koledze, który się spodziewa potomka (taką mamy tradycję firmową). Zostawiłam sobie tyko te, które kupowałam/dostawałam i najbardziej lubię. Część z nich już pożyczyłam żonie kuzyna, która ma córeczkę 2 mies. młodszą, ale b. drobną I mam nadzieję, ze te rzeczy wrócą. Ale teraz mam problem, bo teściowa powiedziała mi w sekrecie, że męża kuzynka jest w ciąży. Mi bezpośrednio nic nie mówiła, ale sugerowała mojej mamie, że powinnam jej dać jakieś rzeczy. No i właśnie, czy muszę? Chodzi o to, ze my z tą kuzynką nie utrzymujemy żadnego kontaktu, spotyka się tylko teściowa z ciotką. I jak ciuchy pożyczę, to nie wiem czy wrócą Myślicie, że jak dam z 5 ciuszków, to wszyscy będą zadowoleni? Rozpisałam się, już sobie idę... Pa, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Po weekendzie, zupki, ciuszki, lekarze,choroby:( 20.09.04, 09:58 No randka z mężem - a co to znaczy mogłabym zapytać)))) W weekend Kuba zjadł gruszkę - z jabłkiem i malinami. Smakowało mu bardzo Objawów nieporządanych brak!!!)) Rozpoczełam też naukę picia z niekapka - szybko załapał o co chodzi, ale trzymać sam nie chce - no chyba że już skończy pić, wtedy a owszem mozna sobie wziąć z łapki i machać, stukac, itd...))) Tylko wtedy mama juz zabiera) Co do słoiczków to my preferujemy deserki i soczki Bobovity - szczególnie soczków jest tam duży wybór. Ciuszki - ja skladam dla siostrzyczki Kubusia))) W zasadzie większość ciuszków kupiłam sama. A resztę Kuba dostał od odwiedzających go znajomych i krewnych i babć. Mimo, że w rodzinie sa małe dzieci, nie dostaliśmy po nich ubranek - może powinnam poprosić, ale ja nie należę do takich osób, które sie dopominają. Było mi troche przykro, bo rodzina wiedziała, że mamy problemy-trudno, ale daliśmy sobie jakoś radę. I teraz - mimo, że Kuba ma dwóch młodszych braciszków ciotecznych nie rozdaje jego ubranek. Składam w szafie dla drugiego dziecka)) Morsku!! - ja na Twoim miejscu nie czułabym sie w obowiązku oddawać rzeczy Wiktorii kuzynce męża. Zwłaszcza, że jak piszesz nie utrzymujecie z nią kontaktu. Bardzo mnie zasmuciło to, że tyle dzieciaczków choruje. Kochani! Trzymam kciuki, żeby chorobska szybko was opuściły!! Trzymajcie sie ciepło i zdrowiejcie!!! Lekarze - ani Ciebie Gosiu-Malwse nie uważam za przewrażliwioną mamę, ani żadnej innej z nas! To normalne, ze dociekamy i robimy wszystko, żeby zapewnić bezpieczeństwo naszym dzieciom i dbamy o ich zdrowie. Przyznaję też rację Marcie, ze trzeba wybrac lekarza, któremu sie zaufa. Ja całkiem niedawno bardzo sie miotałam - pisalam też o tym i pytałam Was, czy macie podobny problem - chodziło mi o podejrzenia krzywicy u Kubusia. I mimo, że dalej czuję sie trochę niepewnie i jestem lekko zagubiona w natłoku infromacji sprzecznych (założyłam też watek na ediecku-zdrowie), staram się trzymac tego co powiedziała Kubusiowa pediatra - choć inny lekarz miał odmienną opinie.. Ciężko się poruszać i odnależć w natłoku informacji - pisałyscie o tym i przyznaję wam rację... Oj ciężko....... Pozdrawiam serdecznie Ania P.S. Może troszkę nieskładnie piszę, ale spieszę się, bo jak zwykle z poniedziałku - młyn w pracy i jeszcze mnie trzyma poranne zdenerwowanie.... Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Po weekendzie, zupki, ciuszki :) 20.09.04, 11:19 weekend to miałam taki sobie, bo postanowiliśmy z mężem, że się nigdzie nie wybieramy tylko siedzimy w domku, no i tak siedzieliśmy, że się pokłuciliśmy i nie odzywamy sie do siebie do dzisiaj (((((((( Ale, że jednym z tematów kłutni był brak pomocy z jego strony, to rano zabrał Baśkę i oświadczył, że do 14 ich nie będzie! no i mam wolne Zupki: my jadamy ostatnio głównie Bobovitę - bo chyba tylko oni robia takie duże 190ml i jednocześnie nie do końca zmiksowane, a uznałam, że nadszedł czas na skończenie z papkami (przynjmniej częściowe) )) deserki -jak leci, soczki też różne, staram się urozmaicać jak mogę Randka z mężem - hmm, teraz to nie wiem, ale u nas to nawet dość często się zdarza (hi, hi, zalety teściowej piętro niżej!), ostatnio byliśmy w kinie na "Złym wychowaniu", a w niedzielę idziemy na koncert Odbywa się to tak jak napisał Morsk - usypiamy małą, wychodzimy i dziecko nawet nie wie, że nas nie było Ciuszki - ja odkładam dla synka )), ale te dziewczęce też gdyby synek okazał się córeczką )) Poza tym mam 2 młodszych braci i są to jedyna osoby z rodziny, którym zamierzam cokolwiek przekazywać - reszta mnie wkurzyła, bo nawet do nas nie przyjechali - prawie wszyscy mieszkają ok 80 km od Krakowa, ale bywaja tu często - tylko jakoś do nas nie mieli czasu wpaść, oglądaja Baśkę wyłącznie jak przyjadę do rodziców - no to niech się wypchają! No lecę korzystać z "wolnego" może trochę posprzątam ? pozdrawiam Mopek Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: łyżeczka - pamiątka 20.09.04, 08:47 Ten sprzedawca ma jeszcze jedną fajną rzecz- grzechotkę. Moja Karolinka dostała taką, jest naprawdę cudna )) Ucałowania dla Tosi, niech szybciutko wraca do zdrowia. pozdrawiam serdecznie Ania Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Nas też dopadł wirus :((, lekarze, ciuszki 20.09.04, 12:24 No właśnie; jak w tytule ( Wczoraj w południe zaczął Artek - najpierw było mu zimno, potem zasnął i po godzinie miał 39,5 (juz nie pamiętam, kiedy tak gorączkował !!). Spadło mu po lekach, ale miał ok. 37,8. Wieczorem Szymek dostał kataru, po prostu lało mu się z nosa. Rano wylądowaliśmy u pani doktor, no i mamy leczenie - Artka dopadło w gardle, a Szymka w nosie (. Leki mniej więcej, to co większość z Was, czyli wit.C, Eurespal, Nasivin oraz Osscillococinum, a Artek dodatkowo Rutinoscorbin, Bioaron i Rubital. Jak by było mało, to mnie też zaczyna boleć gardło... Ale nic, oby tylko nie było gorzej ! Co do lekarzy, to pewnie jak większość - mam jedną wybraną panią doktor, która na szczęście jest dawnym rejonowym lekarzem Artka. Ale sparwdziła się, więc korzystamy z jej porad również prywatnie i telefonicznie. Ciuszki - ja juz nie mam tego kłopotu, bo nie zostawiam dla kolejnej dzidzi; dwóch andrusów wystarczy, zreszta latka lecą, zegar biologiczny bije. Dlatego te ciuszki, które dostałam od koleżanki "w pożyczkę", oddaję jej, dodając trochę swoich. A takie super malutkie pojechały do mojej siostrzenicy dla lalki ) Zostawiam tylko kocyki, bo przydaja się potem w przedszkolu, na rytmikach, gimnastykach itp. Słomka - SUUUPER !! olśniło mnie - faktycznie trzeba spróbować, bo Szymek też uznaje tylko miękką, apetyczną naturę (to cytat z tatusia )). Co do firm, to Szymon chyba woli Gerbera (a kamizelki są świetne!), ale na razie nie mogę się zbytnio wypowiadać, bo przez choroby on prawie w ogóle zrezygnował z jedzenia ( Dlatego powoli wracamy do czegos poza cycem. Najlepsze życzenia dla Malwinki i Mateuszka - zdrowo rośnijcie !! Pozdroweinia dla wszystkich, a chorym - powrotu do zdrowia ) Beata od Szymka Odpowiedz Link Zgłoś
margoja zdrowiejcie!!! 20.09.04, 13:13 oj współczuję wszystkim choróbkom!!!!!Dużo słoneczka Wam przesyłam i życzę dużo sił w walce z chorobą!!!!!! Pisałam ze mam skype ale chyba sie pospieszyłam, najpierw nie dało sie gadac bo mikrofon nie działał, teraz wymienilismy go ale nadal tak przerywa, nie wiem, moze to wina przesyłu, zastanawiamy sie czy nie zmienic łącza na neostradę czy któras moze korzysta z tego? jakie macie doswiadczenia, warto sie przenosic? Takze na razie sorry,ale nie pogadamy, buuuuuuuuuuuuu((((((((((( A propos jajek i innych kur, to dzis idziemy na szczepienie... Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Re: zdrowiejcie!!! 20.09.04, 13:20 cd musiałam isc bo Antosik sie obudził, dziś pierwszy raz zasnąl przy jedzeniu)) A propos ciuszków, to ja miałam częśc pozyczonych od znajomej, to jej oczywiscie zwracam, a te które kupiłam lub dostałam od starszej siostry odkładam dla kuzynki w ciązy, ona to bedzie odkładała dla mojej młodszej siostry itd aż do zdarcia))) Niektóre ubranka są takie ładne,ze az załuję ze Antek tak szybko rośnie i trzeba oddać))) dobra, ide coś zrobic kontruktywnego, bez obrazy)), wczoraj obchodzilismy urodziny męża i kuchnie trzeba doprowadzic do ładu.... Pozdrówka dla wszystkich! Malwes, masz już gg? Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal już nie mogę! 20.09.04, 14:08 Cześć Kobietki! Do piątku jestem słomianą wdową, która pracuje na dwa etaty: praca zawodowa i domowy szpital. Liwkę dziś już puściłam do przedszkola, ale nadal strasznie kaszle. Rado - lepiej nie mówić. Jest coraz gorzej, glutki w nosie to ma długości chyba metrowej. (Przepraszam, te które są bardziej wrażliwe.) I do tego tak strasznie kaszle, że aż brak mu tchu i się dusi((( Już nie wiem jak mu pomóc. Na dodatek ja też stałam się strasznie smarkata. Jakoś trudno być mi wesołą i pogodną... Monika tak "zdrowo" Ci zazdroszczę tej randki z mężem. My to chodzimy na randki z... dziećmi. Ostatni raz udało nam się wyjść sam na sam jakieś cztery lata temu Idę bo Juniorek strasznie cierpi. Przyłączam się do wniosku Gosi: ZDROWIEJMY SZYBKO!!!! Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Wredne te choróbska 20.09.04, 15:04 Aż się serce kraja na myśl o tych wszystkich choróbskach nękających nasze maluchy i ich mamy! Życzymy wszystkim jak najszybszego powrotu do zdrowia! Nas na szczęście wszelkie wirusy i bakcyle póki co omijają z daleka, mam nadzieję, że będzie tak dalej. Może to zasługa klimatu - bądź co bądź to Włochy! Ale doskonale Was rozumiem - Oleńka w 6 dobie życia wylądowała w szpitalu z zapaleniem płuc, więc wiem co czuje mama chorego maleństwa. Na szczęście od tamtej pory jest zdrowa. Wygląda na to, że odporność ma po mamusi - mój mąż w ciągu ostatnich kilku miesięcy chyba ze 4 razy był przeziębiony, na szczęście mała się nie zaraziła. Co do randek z mężem - niestety nie bardzo mamy kogo poprosić, bo i rodzice i teściowie nie mieszkają w W-wie. A ostatnio bawiliśmy się oddzielnie na wieczorach panieńskim i kawalerskim. Znajomi z myślą o nas zorganizowali jeden w piątek, a drugi w sobotę, tak więc mogliśmy się wymienić w opiece nad Oleńką. Całe szczęście, bo już prawie zapomniałam co to znaczy wychodzić wieczorem z domu. Za tydzień sobie odbijemy na weselu, a córcią zajmą się moi rodzice. Co do zupek - zaczęłam gotować sama, bo te 130-140g ze słoiczka to za mało dla mojego głodomorka. A zupki mała bardzo lubi - są na drugim miejscu po cycusiu, potem długo, długo nic. Awaryjnie mam tylko kilka Gerberów na wypadek "lenia" - najlepiej "wchodzą" Gerbery, zwłaszcza jarzynowa oraz z kurczakiem i kluseczkami; ale jak to mawia moja mama - co na drodze to nieprzyjaciel . lecę, bo się maleństwo obudziło K. Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska polecam na katar 20.09.04, 15:59 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=15617359&v=2&s=0 Ta Frida naprawdę się sprawdza. Do dziewczyn z Gdańska: można dostać w Akpolu, kosztuje 25PLN. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: polecam na katar 20.09.04, 16:55 ??? Fajna ta Frida nie widziałam tego wcześniej, ale z opisu wynika, że fajna Przypomniało mi się, że u mnie na katar najlepiej działa napar z rumianku. Może dałoby się inhalować razem z maluchem? W zasadzie nie widze przeciwwskazań, tylko nie wiem, czy technicznie jest to wykonalne? rumianek do miski, maluch na kolana i duży ręcznik na głowę mamy? Delikatnie i nie za długo powinno trochę pomóc Odpowiedz Link Zgłoś
xemu jedzenie, krzesełko, mleko jest be :( 20.09.04, 17:55 O rany strasznie mi przykro, że tak dużo dzieciaczków choruje! Szczególne pozdrowienia dla chorowitków ))) Czy ja już mówiłam jak podziwiam mamy 2 dzieci!!!! Mikołaj zaczyna mieć charakterek Już wie co to protest - zaciska piąstki i się złości jak coś idzie nie po jego myśli Chyba teraz ma faktycznie skok rozwojowy bo wszystko mu się rozlegulowało, budzi się niespokojnie w nocy - to chyba nawał wrażeń bo zaczął nagle fajnie gadać - jeszcze bezmyślnie wprawdzie ale dla mnie to brzmi jak muzyka (mamma, dada, baba Nie siedzi jeszcze sam i go do tego nie zmuszam ale strasznie zrobił się ruchliwy - zatacza koła na kocyku pełzając na brzuchu, trochę próbuje sie odpychać kolanami (zwłaszcza jak ma motywację w postaci leżącej poza zasięgiem zabawki Krzesełko mamy Polak-Safari - bardzo polecam - regulacja przód-tył ok w pionie płynna więc można dopasować do każdego stołu, kółka z blokadami (bardzo przydatne), dwie tacki (mniejsza i większa, którą można zdjąć i powiesić z tyłu) - cena jeszcze w miarę rozzsądna tzn my kupiliśmy za 370 zł ale w sklepie dali nam >100 zł upustu - warto się pytać czy jest taka możliwość! My zapytaliśmy i proszę bardzo Zupki jemy różne Gerber albo Bobovita ale już tylko te największsze 190 ml albo własnej roboty wszystkie bardzo lubi Ostatnio Mikołaj na mleko wybrzydza - pije tylko rano 210 i wieczorem kaszka 210 mleka + kaszka + troszke Misiowego Sadu. Już nie mam siły walczyć żeby pił więcej może mu przejdzie .... Spotkanie z Mopkiem i Basią było super! Chociaż krótkie niestety Basia śliczna i samodzielna dziewczynka - zazdroszcze tego samodzielnego picia mleczka!!! Uściski dla wszystkich! xemu Odpowiedz Link Zgłoś
margoja po szczepieniu 20.09.04, 18:52 no to mamy najnowsze dane wagowe:8890kg, powiem szczerze ze sie zdziwiłam, bo 2 m-cetemu było 8370... no ale nasza pani doktor powiedziała, ze podwoił wage o jest wszystko ok. o rozszerzaniu jadłospisu w ogóle nie zapytała, no ale cóz... a propos, przy okazji zmieniłam pediatre))zobaczymy co bedzie... aha kupiłam nowe Dziecko jest pare fajnych artykułów m.in. własnie jak rozszerzac jadłospis, o krzywicy, polecam! (ale reklama)) na razie wsio, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
natder u nas wreszcie lepiej :-) 20.09.04, 19:26 No idzie ku lepszemu mimo że niestety przed wirusem grypy żołądkowej się nie uchroniłam, ale na szczęście z dolegliwości mam "tylko" ból brzucha więc jakoś przeżyję. Ach, położyłby się człowiek pod kocykiem z książeczką i naparem z mięty... pomarzyć dobra rzecz... Malwinka od wczoraj może się pochwalić drugim ząbkiem )) Bidula urodziła dwa w ciągu dwóch dni, nadal ślini się koszmarnie i wgryza się w co tylko się da a miałam nadzieję że choć troszkę jej przejdzie. Co do ciuchów to ja mam dopiero zgryz! Wydawać czy się jeszcze przydadzą??? Pojęcia nie mam! Na pewno takie ulubione zostawię dziewczynom na pamiątkę, może kiedyś lalki będą ubierać? A te najulubiońsze (tzn. najbardziej ulubione) schowam gdzieś głęboko i jak mi nastolatki pyskować będą to sobie wyciągnę i powzdycham że jeszcze niedawno były takie malutkie Przyznam się że ciuchy dla Malwiny kupowałam ostatnio przed porodem (na wyjście ze szpitala) i teraz sukienkę do chrztu. A Natalce kupuję też rzadko, bo mamy "ciocię w Ameryce" która w napadach uczuć śle paczki jak szalona i ja biedna naprawdę nie mam już gdzie upychać Kleinów, Laurenów i Hilfigerów )) Ostatnio wypycham na zasadzie wymiany kuzynkom które mają córki dzięki czemu mam dla Malwinki to czego mi brakuje. Jeszcze tylko zaległe życzenia dla wczorajszych i przedwczorajszych jubilatów - sto całusków! Malwinka-jubilatka serdecznie dziękuje za pamięć )) A randkę z mężem mamy w piątek (impreza służbowa) - tylko musimy Malwince i Natalce jakąś opiekię zorganizować. Pozdrowionka, miłego wieczoru! Odpowiedz Link Zgłoś
natder Podręcznik Kobiety Eleganckiej-odsłona trzecia :-) 20.09.04, 21:20 TUALETA DZIECKA KĄPIEL. Tualeta dziecka ma jeszcze większe znacznie od tualety dorosłego. Dzieci należy kąpać co dzień o tej samej godzinie. Najlepiej wieczorem po całym dniu zabawy w piasku i kurzu. Kąpiel wieczorna dobrze wpływa na sen u dzieci nerwowych. Dziecko zdrowe, normalne, dobrze odżywione nie ma racji być nerwowem. Kąpać należy w ciepłym pokoju. Rozebrane dziecko okrywamy kąpielowym ręcznikiem lub pieluszką. Tylko wobec ważnej choroby można kąpieli zaniechać. Jeśli dziecko jest podniecone – do kąpieli dodamy prysznic lub nacieranie. Ząbki należy myć dziecku choć raz na dzień szczoteczką. W pierwszych dniach życia dziecko można kąpać nawet w dużej miednicy, później niezbędna jest wanienka. Jeśli w dużej wannie kąpiemy dziecko – trzeba dużo wody i trudna jest pozycja osoby kąpiącej. W kąpieli należy dziecku podtrzymywać głowę i plecki, kąpiel powinna być na 35 stopni. Im mniejsze dziecko, tem kąpiel krótsza. Im starsze – tem dłuższa i chłodniejsza, wkońcu dochodzimy do bardzo wzmacniających zimnych kąpieli. Gdy dziecko siedzi już w wannie i bawi się, kąpiel jest dużo łatwiejsza. Dziecko całe z buzią i główką należy doskonale namydlić wyborowem białem mydłem. Nosek i usta czyścimy watą na kościanej łyżeczce. Wycierać ciałko energicznie, zapudrować fałdki talkiem, wysypywanym ze specjalnego pudełka z dziurkami, włoski uczesać delikatną szczoteczką, czasem główkę posmarować waseliną – i oto tualeta gotowa. Dziecko trzeba ubrać i dać mu jeść, a potem położyć spać. SEN. Sen jest nieodstępnym towarzyszem najmłodszych lat. Noworodek śpi prawie bez przerwy, później dwa razy dziennie oprócz nocy, jeszcze później- do trzech lub czterech lat – drzemka południowa. Dobrze jest, jeśli dziecko śpi w samo południe, aby potem mogło jeszcze wyjść na spacer w słoneczne godziny. Wróci ze spaceru na kąpiel, obiad i spanie o 7-mej wieczór. Sen w dobrze przewietrzonym pokoju doskonale wpływa na apetyt. Dzieci rodzą się ze śluzem w gardle, często są skłonne do wymiotowania mleka i ślinią się, dlatego powinno się je kłaść na boczek, aby ciecz z buzi łatwiej odpłynęła. Trzeba je od czasu do czasu odwrócić, a przedewszystkiem uważać, aby nie przygniatało sobą rączek. POWIETRZE. Dzieci potrzebują powietrza i ruchu. Na wsi kwestja spaceru jest ułatwiona. Wieś - to znaczy dom z ogrodem, gdzie dziecko może się idealnie bawić cały dzień boso i w luźnem ubraniu, niekrępującem jego ruchów. Na powietrzu można je karmić, na powietrzu mogą spać w hamaku lub wózku i w ten sposób chowane nawet dzieci słabe po urodzeniu, wyrastają na solidnie zbudowanych, zdrowych ludzi. W miastach kwestja świeżego powietrza jest utrudniona. Wszyscy korzystają z miejskiego ogrodu, łatwo więc mogą się dzieci zarazić jakąś chorobą. Następnie dzieci muszą być ubrane w paltociki strojne, które je krępują. Matki, guwernantki i niańki, spotykając inne matki, guwernantki, niańki mają specjalną ambicję współzawodnictwa, aby ich dzieci były ładniej ubrane – a przez to więcej skrępowane. Na wsi zaś pozwala się dzieciom biegac prawie nago i kąpać się w słońcu i powietrzu. Wmieście nie zawsze tylko dla szyku zabrania się dzieciom zdejmowania rękawiczek, ale też dla higjeny, co jednak wcale nie jest dla biedaków zabawne. Zrozumiałe i zdrowe jest chodzenie boso na wsi, w mieście zaś jest tylko kaprysem matki, a nie przepisem higjenicznym. Coraz częściej młode małżeństwa z małemi dziećmi starają się mieszkać w takich dzielnicach, żeby mieć na swój użytek choć najmniejszy ogródek. Jest to nietylko doskonałe dla życia i zdrowia dzieci, ale jednocześnie zdejmuje z matki czy bony nudny obowiązek spacerów z dziećmi.(...) P.S. Marta no to już wiem dlaczego tak Ci się spieszy z urządzeniem ogrodu )) Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: Podręcznik Kobiety Eleganckiej-odsłona trzeci 20.09.04, 22:46 Ha ha ha! "Nosek i usta czyścimy watą na kościanej łyżeczce" - ale skąd dziś wziąć tą łyżeczkę??? "W miastach kwestja świeżego powietrza jest utrudniona. Wszyscy korzystają z miejskiego ogrodu, łatwo więc mogą się dzieci zarazić jakąś chorobą." No to jestemm w domu. Teraz wiem dlaczego jesteśmy smarkaci DDDD Z Kichawkowa pozdrawia serdecznie wszystkie "smarkulątka" i nie tylko - ciotka R. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes 1szy raz w życiu postąpiłam jak ostatni burak... 20.09.04, 22:47 ...i chcę o tym napisać... Jak wiecie pewnego dnia wyszłam z pracy i nie wróciłam. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży i od razu znalazłam się w szpitalu. Zostawiłam wszystkich w pracy "na lodzie" bo robiłam pakiety finansowe dla udziałowców i nikt inny nie mógł mnie zastąpić...oczywiście leżąc w szpitalu miałam na głowie trochę inne sprawy niż praca bo martwiłam się o życie swoje i dziecka ale jakoś czułam się źle z tym co się stało...za mnie przyszedł szybko zorganizowany mój kolega z byłej pracy. Pewnie szefowie nie zdawali sobie sprawy z tego co się dzieje bo nie zadali sobie trudu wykonania do mnie przez tyle m-cy żadnego telefonu ale...w zasadzie do dnia porodu wszystkie zamknięcia m-ca robiłam wsólnie z chłopakami przez telefon. Chyba nikt z szefów nie uwierzył w to, że nagle sami "nowi" ludzie odkryli co jest w moich modelach i jeszcze się ich nauczyli. Moja tragedia moją tragedią ale było mi ich szkoda i uważałam, że muszę pomóc. W moim biurku zostały wszystkie moje rzeczy, nikt tego nie ruszał bo ja nie wiedziałam kiedy wrócę i nie było nowych ludzi... W listopadzie przyszła do pracy nowa dziewczyna. Zadzwoniłam (sama) z propozycją, żeby zajęła moje biurko i żeby dali znać kiedy przychodzi to mąż pojedzie i zabierze stamtąd moje rzeczy. Pamiętam tylko, że zapytałam kierownika (w moim wieku), czy jak wrócę za parę miesięcy to będę mogła znów zająć to biurko. Powiedział "nie ma sprawy". Ucieszyli się, dali znać kiedy, mąż pojechał...i okazało się, że laska dzień wcześniej, chyba w drugim dniu swojego pobytu w firmie, bez uprzedzania mnie nawet telefonicznie, otworzyła moje biurko, szafki i szuflady i wywaliła z nich dokumentnie wszystko...do ogólnodostepnej szafy w biurze: moje notesy, telefony, prywatne zdjęcia, drogie książki, mało tego, moje otwarte paski płac, dowody ubezpieczenia, hasła do serwera udziałowca, dokumenty.....rzuciła to w miejsce gdzie nawet sprzątaczka może wejść i wszystko zabrać... Byłam w szoku, przemilczałam, mąż spakował wszystko w kartonik. Dziś pojechałam do pracy. Kilka osób odeszło, kilka przyszło, ludzie się porotowali, pozajmowali najlepsze miejsca i zostawili mi najgorsze biurko przy drzwiach, na którym kiedyś męczyłam się przez ponad rok. Laska oczywiście nadal na moim miejscu i z moim sprzętem komputerowym (bez laptopa) - oczywiście wciąż figurującym jako moja "odpowiedzialnosć". Zapytałam dyrektora, bo kierownik na urlopie, czy w związku z obietnicą kierownika, mogę wrócić na swoje biurko. Powiedział, że nie na nic przeciwko ale żebyśmy to ustalili między sobą...Pomna moich wielomiesięcznych "telefonicznych" zamknięć miesiąca, a potem "nagrody" w postaci wywalenia moich rzeczy - zrobiłam rozeznanie, że laska idzie na urlop i nie wróci przed moim powrotem do pracy, że kierownika nie ma, że dyr powiedział, żebym zatrzymała mój sprzęt a jej zamówią nowy...powiedziałam jej, że ustaliłam z kierownikiem i dyrem, że chcę wrócić na swoje miejsce i żeby do jutra wieczorem (od środy jest na urlopie) przeniosla się na to biurko pod drzwiami i zwolniła moje.... Czuję się z tym wszystkim źle, wyszła ze mnie żmija, pewnie okazałam się takim samym burakiem jak ona wtedy....ale z drugiej strony chcę w środę zastać moje biurko wolne, postawić tam zdjęcie synka i zieloną paprotkę...dałam tej firmie z siebie wszystko, w czasie, gdy 90% ludzi na moim miejscu kazałoby się im ode mnie odpitolić...szefowie nie martwili się moim zdrowiem tylko tym kto puści pakiety (tylko chłopcy odwiedzali mnie w szpitalu)...nie wiem...nie wiem...nie wiem...wyszedł ze mnie wilk...nie umiem żałować, czekam na środę z utęsknieniem, chcę być pewna, że panna nie zapomni się przeprowadzić bo mam ochotę w takim razie tak ją przenieść jak ona mnie...z drugiej strony wiem, że trudno oczekiwać aby ktoś miesiącami trzymał dla mnie miejsce przy biurko i że mam szczęście, że w ogóle wracam...jakos mi smutno i chlipię.... G. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: 1szy raz w życiu postąpiłam jak ostatni burak 20.09.04, 23:30 Gosiu, no co się wygłupiasz, jaki burak? Uzgodniłaś swoje posunięcia ze wszystkimi świętymi w firmie i grzecznie ją poinformowałaś. A przecież mogłaś się zrewanżować, wrzucić jej graty w karton i szurnąć pod kalofyfer Ja miałam taką sytuację na początku pracy w obecnej firmie - wzięłam tydzień urlopu na obronę magisterki; wróciłam uskrzydlona, bo dobrze poszło i od razu skrzydełka klapły, bo za moim biurkiem siedział jakiś facet... Od tego momentu minęło ponad 7 lat. Szefowi nadal mam to za złe. Faceta lubię prywatnie, a służbowo dogryzam kiedy tylko mogę Taka wredota ze mnie... Teraz taki numer by nie przeszedł. Wszyscy wiedzą, że "wróci Monika i będzie wrzeszczeć")) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm ponury poranek, do Gosi-Malwes,życzenia 21.09.04, 08:01 U mnie za oknem, ponury deszczowy dzień... A dolna prawa jedyneczka u Kubusia jest coraz bardziej wyczuwalna, ale mały jest dzielny))) Gosiu, według mnie niepotrzebnie robisz sobie wyrzuty. Miałam w ubiegłym roku podobna sytuację-na wizycie u Gina w 3 m-cu ciąży okazało się że mam kiepskie wyniki. Dostałam zwolnienie i nakaz leżenia i odpoczywania. W międzyczasie przyjeli do działu nowa koleżankę. Po miesiacu postanowilam wrócić do pracy - Gin wprawdzie proponował kolejne zwolnienie, ale czułam się dobrze i bałam o pracę (zwłaszcza, że szef zwolnił dziewczynę która była całą ciąże na zwolnieniu). Wracam, a tam przy miom biurku, moim kompie siedzi "nowa". Pokój przemeblowany, a dla mnie biurko stoi pod drzwiami, komputer używany po kimś,rzeczy w pudełku. Zdenerwowałam sie wtedy i powiedzialam - to moje biurko, mój komputer - proszę się przesiąść. Obruszyla sie, ale psłuchała. Pomogło, bo kiedy 2 tygodnie temu wróciłam do pracy wszystko byla na miejscu, tak jak zostawiłam przed urodzeniem Kubusia. Teraz są niestety takie czasy, że trzeba o wszystko walczyć i wszystkiego pilnować, a osób z tupetem, nie brak. Ja bym nie mogła sie tak zachować- w końcu to czyjaś własność, ktoś długo przede mną pracował. Coraz więcej osób nie ma takich skrupułów. Nie docenia się często tego co my kobiety w ciąży czy matki robimy dla swoich firm.... Więc Gosia nie przejmuj się tym i nie myśl o sobie, że zachowłaś się jak burak, bo to nie prawda - miałaś do tego prawo. Trzymaj się ciepło! Powodzenia Serdeczne życzenia dla dzisiejszych małch jubilatów: Basieńki Marty i Szymonka Joasi Duża buźka! Poradnik niezmiennie fantastyczny Ania Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: ponury poranek 21.09.04, 10:16 Chyba wyciągnę kabelek od netu na jakiś czas, bo do mnie też dotarł ten wirusik... Kapie mi z nosa, ale Wiktoria na razie się trzyma. Właśnie "sprzedałam" dziecko babci na 2 godzinki, ale zamiast się położyć mam w planie gotowanie, pranie i sprzątanie... To narazie, M. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: ponury poranek 21.09.04, 10:39 ??? Malwes czytałam 2 razy i żadnego "buraka" nie widzę? Myślę, że to o czym piszesz "żmija" to zupełnie nie to, tylko "wierzący w siebie, zorganizowany i znający swoje miejsce w szeregu pracownik" - a tak swoja drogą dlaczego "znać swoje miejsce w szeregu" to zwykle tyczy się tych co mają byc na szarym końcu? Uważam, że jak ktoś już był w pewnym miejscu to powinien tam wrócić i dalej robić swoje! Wg mnie zachowałaś się normalnie! Przypomniałam sobie przy okazji historie mojej szafki )) otóż u nas w pracy kradną (czasami), dyżurka niby zamykana, ale każdy ma świadomość, że cenne rzeczy czasem giną... No i przed ciążą miałam szafkę -odznaka awansu i uznania )) (dostałam ją po 2 latach pracy!!!). Zostawiłam w niej pare rzeczy powiedzmy "mniej ważnych" i stetoskop- dość drogi, bo mi mama kupiła w prezencie taki "wypasiony" Jakieś 2 m-ce temu zachodzę do dyżurki, a w mojej szfce "mieszka" ktoś inny, moje rzeczy spakowane do pudełka na górnej półce (bo było tego nie wiele), a stetoskopu NIE MA!!!!! Przerażona złapałam naszą sekretarkę- bo reszta była na wizycie - i pytam czy ne wie o co chodzi! No i dowiedziałam się, że komisyjnie otworzyli moją szafkę, dali ją dziewczynie, która właśnie wróciła z macierzyńskiego, przejrzeli co tam mam i mało wartościowe rzeczy zostawili, a stetoskop sam szef schował u siebie, żeby był bezpieczny! - no ulzyło mi, że nie zginął, ale ciekawe czy dostane szafke jak wrócę? Xemu! Dzięki za ciepłe słowa, ja w sumie tylko napomknęłam, że spotkanie małych Krakowiaczków się odbyło , ale jakoś wtedy miałam kiepskie dni.. sory dopisze za moment Odpowiedz Link Zgłoś
kasiek444 O wszystkim i TEŚCIOWEJ. Pocieszcie mnie proszę... 21.09.04, 11:22 Cześć dziewczyny! Oj ja to przykro słyszeć, że tyle Maluchów choruje... ZDROWIEĆ NAM SZYBCIUTKO!!!! Byłam odpiątku u mamy i wczoraj wróciłam, a że malowaliśmy nasz lokal na kwiaciarnię, to nie miałam czasu nadrobić zaległośći... Tak szybciutko, póki pamiętam. Do lekarzy mam ograniczone zaufanie, ale na szczęście zaglądam do nicj strasznie żadko, więc głębiej się nad tym nie zastanawiałam. Może to trochę lekkomyślne, nie wiem, na razie ze mnąi moją rodzoiną wszystko dobrze Kacper też na szczęście zdrowy! Co do ubranek. Ja prawie wszystko dostałam ale nie widzę powodu, abym zaraz miała to komuś oddawać. Na pewno zatrzymam dla siostry, która planuje potomka no i mam nadzieję, że i mi się kiedyś przydadzą )) A z dostawaniem od kogoś... Mam szwagierkę, która ma 3,5 letniego syna. Nic nie dali nam 'z siebie' a ja nie zamierzam prosić., Choć nie ukrywam, że trochę mi przykro, bo wiadomo, jaki to teraz wydatek, ubrać dziecko (w mieście, 'po modnemu' hi,hi) Gosiu malwesowa!!! No co Ty! Burak??? Przecież wszystkim powioedziałaś o swoich planach i dziewczynę też uprzedziłaś. Nie widzę w tym nic zdrożnego! Chyba masz jakieśprawa, jako starszy stażem pracownik?... Głowa do góry!!! U nas : Znalazłam u Kacperka chyba piąty ząbek. Lewa górna dwójka. Bezobjawowo tym razem zupełnie Twardy chłopak! Je nadal wszystko chętnie. Dostaje do ręki całe obrane jabłko i jest zachwycony! Jest strasznym naciągaczem! Jak tylko widzi Teściową to zaraz płacze, bo chce na ręce. Przy mnie i przy mojej mamie nigdy tego nie robi. Boję sięcoraz bardziej, że mi go rozpieści... Dzisiaj dwa razy pytała, czy na pewno nie mam nic do załatwienia, bo ona bardzo chętnie zostanie z Małym buuuuuuuuu I jeszcze PROSZĘ WAS BARDZO, DODAJCIE MI OTUCHY!!! Muszę się trochę poskarżyć, bo już nie mam siły... Ciągle zabiera mi K. z rąk. Mam protestować? Wyjdę na zazdrosną matkę? A jak ja go jej zabieram to muszę się tłumaczyć, dlaczego... Wczoraj zostawiliśmy go jej na 4 godz. i jak wróciłam to wzięłam go na ręce i ledwo to zrobiłam a ona już wyciąga ręce i 'chodź do babci'. Po prostu się odwróciłam na pięcie i wyszłam... Coraz częściej mam wrażenie, że ona chciałaby się zamienić rolami... Może jestem przewrażliwiona...Jak on płacze, ona biegnie pierwsza, ciągle coś przy nim poprawia, choć ja nie reaguję. Komentuje między wierszami, że coś tam jest mu za małe, albo za ciasne... I tak wkółko... To jest moje pierwsze dziecko, ona wychowała 6 swoich i pomagała przy 11 wnuczętach ( w tym jeden prawnuk). I daje do zrozumienie, że wszystko wie najlepiej... Ale TO JEST MOJE DZIECKO i nawet jeśli popełniam błędy, to są moje błędy, a dzicku krzywdy na pewno nie zrobię!!! No dobra, bo mogłabym tak godzinami... Mamy teraz sporo pracy. Przygotowywanie lokalu, azkupy, sprawy formalne. A moja siostra bierze ślub w sobotę i rodzina przyjeżdża i zamieszanie straszne... Pozdrawiam serdecznie wszystkich Małych i Dużych!!! I duuużo zdrowia życzę! Oj! Ja ja bym chciała mieć własny domek... Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: ponury poranek 21.09.04, 11:23 Gosiu postąpiłaś bardzo "grzecznie" i przede wszystkim fair. Mnie niestety się nie udaje "powalczyć" o swoje, bo nie mam pleców. Ciężko mi z tym, zaciskm zęby i niestety NIC nie mogę zrobić. Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm kiepski ze mnie pocieszyciel, ale..... 21.09.04, 13:20 ...spróbuje. Kasia, moim zdaniem powinnaś spokojnie i szczerze porozmawiać ze swoją teściową. Powiedzieć jej co Ci przeszkadza, czego sobie nie życzysz. Może to być niemiła rozmowa, ale chyba warto. Odkąd pracuje moim synkiem zajmuje się własnie teściowa. Przed powrotem powiedziałam jej (starałam się spokojnie i delikatnie) czego od niej oczekuje, co może robić, a czego absolutnie nie. Dodatkowo spisałam to na kartce i powiesiłam w kuchni. Nie obraziła się i jak na razie nie ma problemów. Tyle, że moja teściowa nigdy się nie wtrącała ani nie ingerowała i generalnie jest bardzo fajna.. To, że Twoja teściowa wychowała tyle dzieci i wnuków nie daje jej monopolu na rację, ani prawa do krytykowania cię i wyręczania wbrew Twojej woli. Jak napisałaś to Twoje dziecko i masz prawo postępować tak jak uważasz a nie jak uważa teściowa. Nie jesteś zazdrosną matką, ale matką kochajacą synka. Życzę duuuuuuuuuuuuuuużo zdrówka wszystkim chorowitkom małym i dużym. Pozdrawiam ciepło Ania Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika Różności 21.09.04, 14:07 Oj co to z tymi teściowymi jest? A może to z nami coś nie tak? )) A teraz serio. Moja Teściowa, to kobieta do rany przyłóż, rzuca się do pomocy w każdej sytuacji, proszona i NIE. No i głównie przez to ostatnie moje nastawienie do niej jest nieco nerwowo-negatywne. Ja jestem typowa Zosia- samosia, wszystko wiem najlepiej i jak słyszę teksty w stylu: "jak mamusia przestanie karmić piersią to już babcia Cię nakarmi albo "już babcia wie jak sobie poradzić" itp., albo jak leci na każdy pisk Matiego, chociaż ja bym chciała dać sobie i jemu chwilę, żeby sprawdzić czy to coś poważnego, to mnie trafia. I tak by można wyliczać w nieskończoność, ale w zasadzie po co. Ja się denerwuję, ale potem mówię sobie, że mogłam trafić gorzej. Tyle, że ja nie mieszkam z moją Teściową i chyba to nas (mnie, bo Ona nie widzi problemu) ratuje. Musisz chyba, zgodnie z radą Ani, porozmawiać ze swoją Teściową, na spokojnie, acz stanowczo i powiedzieć jej czego oczekujesz albo czego nie chciałabyś doświadczać z jej strony. Pogadaj też (może najpierw) z mężem, żebyście mieli wspólne stanowisko i żeby Cię poparł. To WASZE dziecko i macie prawo je wychowywać według własnego uznania. Napisałaś: "Ale TO JEST MOJE DZIECKO i nawet jeśli popełniam błędy, to są moje błędy, a dzicku krzywdy na pewno nie zrobię!!!" No i właśnie to powiedz swojej Teściowej. Może taka otwarta rozmowa poskutkuje. Tego Tobie i wszystkim przeżywającym podobne rozterki życzę. GŁOWA DO GÓRY ))))))) Wszystkie kochane dzieciaczki i ich Fajne Mamy zdrowiejcie, na litość, zdrowiejcie. Aż się boję czasem tu zajrzeć, co chwilę katar dopada kolejne osoby. Niezmiennie trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia. Serdeczne życzenia dla jubilatów dzisiejszych i weekendowych, bo nie zdążyłam. ) Gosiu_Malwes - naprawdę dobrze zrobiłaś. Może czujesz się nieswojo, bo nie chciałaś być stroną "występującą" i może liczyłaś, że dziewczyna się domyśli, ale... Jakoś tak się składa w dzisiejszych czasach, że ludziom wygodniej jest nie domyślać się lub nie zwracać uwagi na to co czynią innym. A burakiem mogłabyś się okazać gdybyś pod nieobecność tej dziewczyny wywaliła jej rzeczy i zajęła biurko. A tak, 2:0 dla Ciebie za asertywność i klasę.) Pozdrawiam. Jeśli chodzi o ubranka, my dostaliśmy wiele po starszych dzieciach z rodziny i mieliśmy i mamy pożyczone od znajomych. Pożyczone wracają do właścicieli, inne odkładam dla następnego dzieciątka (albo wcześniej pożyczę tym, którzy nam pożyczali, jeśli będzie potrzeba), niektóre kupione przeze mnie chcę sprzedać, a niektóre odkładam dla znajomej rodziny, której urodziło się maleństwo, a nie stać ich na wiele rzeczy. I tyle. W weekend kupiliśmy Mateuszowi krzesełko, takie drewniane Drewexu. Młody ma radości co niemiara. Siedzi dumny jak paw i "ładuje" klockami w blat, zaśmiewając się przy tym do rozpuku. Dzisiaj mu zrobiłam kisiel (a propos, podajecie kisiele robione z soczków?) i siedział sobie wtryniał aż mu się uszy trzęsły. A przy tym tak wzdychał słodko ) Natder, dzięki za Podręcznik. Boki można zrywać, a to w sam raz lekarstwo na melancholię nadchodzącej jesieni. Jeszcze tylko słowo o tym, jaka ze mnie uważna mamusia. Gadam dzisiaj z Kajką i nagle ona pyta, czy nasze Mateuszki nie mają przypadkiem, jakoś tak na dniach. Parzę w kalendarz, a to... DZISIAJ ))) Niezłe jesteśmy, nie? Tyle, że Kasia ma chodziać usprawiedliwienie- katar, a ja... W każdym razie, wszystkim Mateuszom, lutowym i nielutowym, małym i dużym serdeczne życzenia imieninowe składa gaduła-Aga (choć gaduła to może nienajszczęśliwsze określenie w odniesieniu do forum ))) pozdrawiam Aga ps. Też mam skype'a (erinka2) I to już naprawdę koniec. ))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
natder Nie chwal dnia przed zachodem słońca... 21.09.04, 17:26 ... powiada stare porzekadło. Wczoraj się bardzo przechwaliłam, całą noc Malwinka przekasłała i rano wylądowałyśmy u pediatry. "Koniec żartów moi mili" orzekła i zapisała 10 zastrzyków... buuuu. Teraz pluję sobie w brodę że trzeba było tak od razu i może dawno byłoby po sprawie. Ostatni zastrzyk w sobotni wieczór, a w niedzielę chrzest i chrzciny (( Gdyby nie to że lokal już wynajęty i goście zaproszeni to odwołałabym wszystko w cholerę, być może poprosimy księdza o chrzest nie na a po mszy. Jako "gwóźdź do trumny" prognoza pogody na niedzielę: deszcz i temp. coś koło 12-13 stopni I piątkowe tete-a- tete z mężem szlag trafił Tymczasem złe wspomnienia wracają jak bumerang powód zamieszania: kaszel. 10 zastrzyków, 10 zastrzyków, 14 zastrzyków, szpital (1 tydzień), znów zastrzyki i znów szpital (4 tygodnie). Skutki: odporność duuuuużo poniżej normy, infekcje wirusowe dwa razy w miesiącu przez dwa lata, raz w miesiącu przez kolejny rok i teraz doszliśmy do średniej raz na kwartał. Czytam o Waszych teściowych i szczerze powiedziawszy śmiać mi się zachciało, bynajmniej nie dlatego że przesadzacie tylko dlatego że u nas jest idealnie odwrotnie - teściowa wykazuje raczej małe zainteresowanie naszymi dziećmi, chociaż ostatnio się stara Mój mąż czasem marudząc na ten temat swej mamie słyszał że przecież Natalka ma rodziców No cóż, dzieci jego siostry też nie są sierotami ale takie są biedne... tylko kurczę nie wiem dlaczego? Gosiu zachowałaś się naprawdę bardzo kulturalnie i taktownie... burakiem jest chyba nowa pracownica skoro zajęła Twoje miejsce bez zapytania Cię o zdanie Coraz częściej mam wrażenie że w tzw. "pracy" obowiązują prawa dżungli i prawdziwy problem ma ten, kto nie umie się do tego dostosować. Wiadomo że praca to towar deficytowy w dzisiejszych trudnych czasach ale bez przesady! Jakieś zasady współżycia społecznego chyba jeszcze obowiązują. Najlepsze życzenia dla dzisiejszych jubilatów - niech się Basia i Szymek zdrowo chowają na przekór wszystkim bakteriom i wirusom! I całuski dla solenizantów Mateuszów!!! Łapię promyczki słońca właśnie włażące mi przez okno i wysyłam je Wam z pozdrowieniami. Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 trzęsienie ziemi! 21.09.04, 18:04 Słyszałyście, że było w Trójmieście trzsienie ziemi?!? Byłam w domku i widziałam, że kwiatki tak dziwnie sie trzęsły, ale nie wpadłam na to, że to trzęsienie ziemi było, dopiero mężuś wrócił z pracy i mnie uświadomił! Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 19:19 Morsku, na emamie jest taki wątek, (też dziewczyn z pomorza) współczuję wrażenia. Sama przeżyłam parę lat temu tąpnięcie (no cóż Katowice)i pamiętam to nieprzyjemne uczucie Pozdrawiam wszystkich choreńkich i zdrowych też napiszę coś później pozdr Monika Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Do Gosi-delikatnej damy i Malwinki i jej mamy 21.09.04, 19:38 No Gosiku drogi ty mój , buraczkiem to ty na pewno nie jesteś!Burakiem i nie tylko jest ta dziewczyna, która w taki sposób potraktowała twoje prywatne rzeczy.Jestem zbulwersowana.Podziwiam twoje postepowanie, załatwiłas to nad wyraz delikatnie.Nie powinnaś sobie niczego zarzucać! Jejku, jak mi Malwinki szkoda.Trzymajcie się.dupka mała pokuta a tu taka wazna uroczystość.Ale będzie dobrze, zobaczysz!Trzymajcie sie i szybkiego powrotu do zdrowia. Zdróka dla Radzia i Liwki i wszystkich chorujących dzieciaczków Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 Re: Do Gosi-delikatnej damy i Malwinki i jej mamy 22.09.04, 13:58 kasiaczekroza-moj synek tez urodzil sie 19.02.04.ale jestem przerazona.wszystkie wasze dzieciaczki siedza samodzielnie,stoja,raczkuja...a moj leniuszek raptem kilka sekund usiedzi sam i oczywiscie posadzony. Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 do kasiaczekroza 22.09.04, 14:01 poprzedni moj list tez byl do ciebie.tak sie sklada ze tez jestem z pomorza) Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 19:40 Hej! A ja to przeżyłam z pełną świadomością! Właśnie podawałam Radziowi jedzonko i wszystko zaczęło się trząść. Tak jakoś dziwnie, bardziej niżby przejezdżał jakiś tir. Pierwszą myślą było, żeby schować się z Juniorem pod stół) (tylko stół jest trochę niski) i żeby Radziowi nic się nie stało. Niby tylko trochę się wszystko chwiało, że przyznam, że się bałam... I nie chcę więcej takich sensacji w życiu... Zdrowiejecie? Bo Rado już chyba trochę "lepiej" kaszle (już się tak nie dusi. Ale ja to mam tak zakorkowany nos, że hej! Idę wyciągnąć mojego Szkraba spod łóżka, bo zaczął bawić się ze mną w chowanego Papaśku! i Buziaczki! Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 21:08 Kobity mam nadzieję że wszystkie jesteście całe i zdrowe??? No okazuje się że można przeżyć Wielką Przygodę nie wychodząc z domu, szkoda tylko że na P.O. nie mówili jak zachować się w razie trzęsienia ziemi, tylko te durne maski p.gaz. uczyli zakładać Może to w Krakówku albo w stolicy tak dziś tańczą i tupią??? )) Ale tak na poważnie to nie wiem jakbym się zachowała, a mieszkam na trzecim piętrze. Co do Malwinki - dupki szkoda ale najważniejsze żeby lek pomógł i oby tylko na 10 zastrzykach się skończyło Bidula rozryczała się na sam widok pielęgniarki... Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 21:18 To musi być paskudne uczucie i oby sie nie powtórzyło. Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Ja jeszcze o trzęsieniu ziemi! 22.09.04, 10:21 Opisałam swoje wrazenia na hydepark.tczew.pl Odpowiedz Link Zgłoś
margola102 Re 22.09.04, 11:53 Ale dziewczyny pędzicie z pisaniem Siadam czytam, czytan, czytam ale zwykle czasu nie starcza żeby coś napisac.... Ostatnio Ula miała dłuższy czas biegunkę, przez 2 dni bardzo mocną smecta, lakcid Okazało się jednak, że powodem jest nie jedzonko, lecz ZĄBKI!!!!!!!!!! Długo nie bylo nic, potem było coś, co myślałam, że ząb ale było tylko bardzo twarde dziąsełko bolące, swędzące więc gryzące. Ale: -w piątek -dolna 1-nka -sobota -kolejna dolna jedynka -niedziela -lewa górna dwójka (krzywa, pewnie bedzie kiedyś aparacik... a moze sama sie naprostuje??) -poniedziałek -kolejna górna dwójka -wtorek -dwie dolne dwójki -środa -jeszcze nic nie widać, ale czekamy na górne jedynki Szalone zębiska Do wieczora Małgorzata Odpowiedz Link Zgłoś
hanti praca czy dom POMOCY !!!! 21.09.04, 21:16 Do tej pory byłam zdecydowana, że kiedy misia skończy roczek ja wrócę do pracy ale jako że ten moment zaczą zbliżać się wielkimi krokami (grudzień) mój zaczął sugerować mi że może zostałabym dopóki Karolinka nie pójdzie do przedszkola. I sama nie wiem.... niby z jednej strony Artur (mąż) ma rację że jestem dziecku potrzebna, że mogę z pracy różne choróbska przywlec (to też duuuża racja), ale mnie już ciągnie. Nie wiem co mam zdobić, tym bardziej że powrót do pracy równałby się odstawianiem małej od cycusia, pracuję w systemie dużurowym (24 h). Już nie wiem POMOCY pozdrawiam wszystkie chorowitki, strasznie mi was żal. Zdrowiejcie szybciutko. Nie chorowitki oczywiście również pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Życzenia:-) i wszystkiego po troszku 21.09.04, 22:31 Hej, hej Mam komputer wcześniej niż sądziłam, bo Michałowi jako stałemu klientowi dali zastępczą kartę. Wczesniej nie mogłam do Was zajrzec, bo mąż miał duzo pracy i zajął komputer. W końcu to Jego Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i bezbolesnego ząbkowania dla Malwinki, Mateuszka, Basieńki, Emmy i Szymusia Duża buźka od cioci Asi i Natuni cmok, cmok Wszystkiego naj, naj z okazji pierwszych imieninek dla Mateuszków ) Pomorzanki, mam nadzieję, że u Was wszystkich w porządku i więcej nie bedziecie musieli doświadczac trzesienia, zreszta jak nikt z nas. A słyszałyscie, że najprawdopodobniej zostało wywołane przez ludzi? Szczerze mówiąc też jestem tego zdania. Teoretycznie to nie mozliwe zeby w tamtych rejonach mogło byc i to tak w wysokiej skali. Co innego drobne, które sa w Polsce tylko, że nikt z nas ich nawet nie doświadcza. Sa minimalne. Ale takie jak dzisiaj.... Dzieciaczki moje kochane! Nie chorujcie! Wracajcie szybciutko do zdrówka. Bardzo mocno Was z Natalką całujemy i przesyłamy dobre mysli. Ubranka oczywiscie zostawiam i może za kilka miesięcy przydadzą się dla dzieciatka kogos bardzo mi bliskiego, ale jeszcze nie chce o niczym mówic, bo musimy miec 100% pewnośc. Zupki, deserki i soczki tylko Gerbera. Akurat dzisiaj Natunia zjadła pierwszy raz deserek jabłkowo morelowo jogurtowy. Mnie też smakował W niedzielę próbowała gruszkę, która zerwalismy u mojej babci i bardzo się zajadała. Martwię się tymi upadkami Natalki, a zwłaszca uderzeniami w główke. Na szczęście juz prawie wogóle się nie przewraca na plecki, ale te ostatnie z wekendu po których nabawiła się trzy guzy.... Martwie sie Teraz chodzę za Nią krok w krok, a w ciągu dnia cały czas siedzę z Nią na podłodzę, żeby w razie czego łapac. Czy ja jestem nienormalna??? Przeciez nie uchronię Natalki przed wszystkimi upadkami i nie tylko Gosiu, postapiłaś bardzo dobrze i nie miej wyrzutów sumienia. Byłaś przecież bardzo delikatna. Mam takie samo zdanie jak dziewczyny, więc nie będę tego wszystkiego powtarzac, bo mam identyczne odczucia. Już się tym nie zadręczaj. Rituś, dasz rade. Jesteś dzielna i silna. Myslami jestem z Tobą. Gosiu(margoja), my zmienilismy na neostrade i jesteśmy bardzo zadowoleni.Chociaż zależy jeszcze na którą. A w jaki sposób teraz łączysz się z internetem i jaki macie abonament? Wtedy będę mogła powiedziec cos więcej. Jak by co pisz na moja poczte. Kasiek, doskonale wiem co czujesz. Na szczęscie u mnie mąż ma takie samo zdanie jak ja i teśc równiez więc wszyscy rozmawialismy na ten temat z teściówka i jest trochę lepiej. Chociaz nadal biegnie na każdy wydany głos przez Natalkę, ale wszyscy troje krzyczymy NIE, więc siada ze łzami w oczach. Na poczatku bardzo mnie to ruszało, ale dziecko jest najważniejsze i nie mam zamiaru pozwolic by było jakieś lękliwe, bo moja teściowa jest przewrazliwiona i ciagle się o wszystkich boi wprowadzając tym bardzo nerwową atmosfere, która i mnie się udziela, a to nie jest dobre. Ja równiez uwazam, że musicie razem z mężem z Nią porozmawiac, ale na spokojnie. To jest Wasze dziecko, Wasze zycie i przecież nie możesz tak się czuc. To jest złe dla Ciebie i dziecka. Porozmawiajcie na spokojnie. Trzymam kciuki. Jestem myslami z Tobą. Jak by co pisz do mnie na poczte. Chetnie pogadam Musze leciec do Natalki Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: praca czy dom POMOCY !!!! 21.09.04, 22:41 Aniu, ja wracam do pracy tylko na miesiąc i idę dalej na wychowawczy. Nie mogłabym zostawic Natuni. Pierwsze lata dziecka są najważniejsze i nie chce stracic ani jednego dnia, ani jednej nowej rzeczy, którą zrobi, pierwszych kroków, słów, zdania. Jesli masz mozliwości zostań z Karolinką. Chociaż nie chcę Cię namawiac, nie chciałabym zebyś kiedyś żałowała. Przemyśl wszystko na spokojnie. Ale pamietaj, że te chwile które spedzisz teraz z córeczka mijają bardzo szybko i nigdy nie wróca. Jednak to Twoja decyzja i sama musisz ją podjąc. Proszę Cię tylko przemysl wszystko dokładnie. A może wróc na pół etatu, albo mniej i wtedy zobaczysz. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Re: LUTY 2004 21.09.04, 22:12 Witam mamusie! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15951857 Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax O teściowej, szczepienie, buraki 21.09.04, 22:39 Witam kochane mamusie! (enterek) Do kasiek może rzeczywiście rozmowa z nią, to dobry pomysł, chociaż kiedy patrzę na mój przypadek, to zastanawiam się czy miałaby sens. Bo niestety są wśród nas ludzie "nieomylni" i uważają, że skoro wychowali 5 dzieci, to wiedą na ten temat wszystko. Moja teściówa i tak robi po swojemu. Tłumaczyłąm jej wiele razy, że Maksiol jest zahartowany i nie chcę, żeby był ciepło ubierany. W domu trzymam go w samym body, bo mu wystarcza, ale jak tylko przyjeżdża jego babcia, to zaraz szuka jakichś spodni, bo przecież biednemu dziecku jest zimno. Jeszcze słyszę "mama chce Cię wyziębić", albo mama nie chce ci dać jeść" wrrrrrrrr. Krew mnie zlewa. Kasiek trzymaj się i pamiętaj, że to TY jesteś matką! Aniu (Hanti) jeżeli chcesz iść do pracy, to idź, nie będziesz czuła się dobrze siedząc w domu i marząc, o pracy. A jeżeli nie ciągnie cię, aż tak bardzo i możecie sobie na to pozwolić finansowo, to siedź w domku z Karolinką. Gosiu wcale nie jesteś burak, podziwiam Cię, zachowałaś się jak prawdziwa dama, ja bym tak nie potrafiła, jestem zbyt mściwa. Oczywiście czasami tego żałuję. Walcz o swoje, to ona się wpakowała " po chamsku" na Twoje biurko. Dzisiaj byliśmy na szczepieniu, ostatnia żółtaczka i pierwszy hiberix. Maksiol był bardzo dzieny i nawet nie załapał o co chodziło z tą igłą . Zmierzony - 76cm, zważony - 8800g, no i wychodzą mu kolejne ząbki 3 na raz. Mamy już 2 dolne jedyneczki, przebiła się górna jedyneczka i w drodze są 2 górne dwójki. A co z górną jedynką??? MAksiol będzie szczerbaty?? A swoją drogą, to nie było mojej lekarki, była jakaś inna "starsza" pani, która na pytanie jak dbać o ząbki odpowiedziała, że na razie nie trzba o nie dbać, bo próchnica w takim wieku mu nie grozi!!! i co Wy na to? Dostaliśmy też skierowanie do chirurga na podcięcie wędzidełka, no i jutro zadzwonie, żeby się zapisać na wizytę. Czy któraś z Was wie jak taki zabieg wygląda?? Kończę już, bo mały się wierci Buziaczki dla choruszków i dla zdrowiutkich też Ania i Maksio forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15951857 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: do Ani - zęby 21.09.04, 22:51 Aniu, co za głupoty wygaduje ta lekarka. Oczywiście, że trzeba dbac o ząbki od razu jak tylko wyrosną a nawet i wcześniej. Mleczaki są podstawa dla zebów stałych. Niczego nie wolno zaniedbac. Jak jeszcze nie masz kup szczoteczke, taką nakładaną na palec i po każdym jedzonku, a przynajmniej na noc myj synkowi zabki, dziąsełka i nawet języczek. Dziwie się że lekarz tego nie wie, chociaz Ci lekarze starej daty myslą jeszcze w zupełnie innych kategoriach. Sama się z tym wielokrotnie spotkałam. Nie słuchaj Jej tylko juz teraz dbaj o ząbki Maksia, zeby nie miał zadnych problemów później. Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Re: do Asi - zęby 21.09.04, 23:13 też nie mam zaufania do lekarzy startej daty, kiedyś jedna taka powiedziała mi, że jestem za młoda, żeby chorować, no i za dwa dni okazało się, że mam zapalenie oskrzeli! Nóż się człowiekowi otwiera. Dzięki za pomoc, mam jesz jedno pytanko do Ciebie Asiu, wiem, że są w aptekach tabletki tzw. kombinowane wit.D3 + fluor, co sądzisz na ten temat? Pamiętam, że moja znajoma dawała swojemu synkowi tabl. z fluorem zanim mu wyszły ząbki, ale nie wiem czy to jest to samo. I przyszło mi czekać na moją lekarkę . Dobranoc Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Do hanti 21.09.04, 23:47 Oj...ja wiem, że decyzja o powrocie do pracy nie jest łatwa...straaaaasznie mi szkoda zostawić Szymona. Ale jednak ja postanowiłam wracać - koronny argument to to, że za chwilę nie będę miała gdzie i potrzebne mi są pieniądze ale "za" przewałyły inne jeszcze argumenty: - matką będę zawsze, nikt mi nie zwróci chwil z dzieckiem...ale takie chwile nie do zwrotu to nie będzie rok, czy dwa. Teraz są pierwsze uśmiechy, siadanie, kroki..a potem będą pierwsze dwóje, pierwsze dziewczyny, miłości, szkoła, inni ludzie, narkotyki, seks...sprawy równie trudne i "wymagające rodzicielstwa w 100% i 24h na dobę". W ten sposób, chcąc tak naprawdę być super mamą - nie wróciłabym do pracy przez 20lat - mam zawód który lubię, ale żeby być w nim dobrym trzeba go wykonywać. Chcę się uczyć, dokształcać, pracować, myśleć nad czymś ciekawym. Chcę potem tę radość z siebie dzielić z dzieckiem, chcę żeby było ze mnie dumne, żeby widziało, że na wszystko trzeba zapracować, że praca jest czymś ważnym, czymś co nieodłącznie towarzyszy dorosłości,i co może sprawiać przyjemność. - chcę być niezależna. Nie podejrzewam męża o nic złego ale niestety z doświadczeń koleżanek które poświęciły się dla domu nie zawsze wyszło coś dobrego. Dziecko wprawdzie doceniło ale stosunki z mężem się popsuły Mężczyżni mają niestety wrodzoną tendencję do lekceważenia kobiet będących w domu, nie umieją docenić ich pracy, poświęcenia. Nie chcę być "na czyimś" utrzymaniu. Oprócz bycia matką jestem też zoną, oprócz tego pracownikiem...nie uniknę podzielenia się jakoś w tych funkcjach ale boję się, że im później tym trudniej ...nie wiem już piszę dziś bzdury...ech...idę spać. Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Różne różności 22.09.04, 00:50 Aniu, od 7 miesiąca można podawać fluor w kropelkach, my mamy Zymafluor i właśnie od jutra rozpoczynamy dawkowanie Nie skomentuję kompetencji lekarki. Asiu, dobrze że już z nami jesteś Aniu (nadter)trzymamy kciuki za Malwinkę, zastrzyki to na pewno straszne przezycie dla takiego szkraba No ale kiedy nie ma innego wyjscia...Oby pomogły Acha, podziękowania za Podręcznik kobiety elenganckiej, zawsze to weselej w taki pochmurny dzien poczytać o kościanych łyżeczkach (już widzę minę Dominiki jak zblizam się z takową do jej noska) kiedyś dzieci były chyba dużo spokojniejsze ) Aniu (hanti), zgadzam się z Asi zdaniem: jeżeli możesz zostać w domu to zostań, dla Ciebie i Karolinki z pewnością będzie to wspaniały czas. Z drugiej strony jeśli "dusisz" się w domku (całkowicie rozumiem ambicje zawodowe, bo sama je mam), to dla całej rodzinki lepiej będzie jak "odsapniesz" w pracy. Decyzja na pewno jest trudna, ale wsłuchaj się w siebie, spisz na kartce za i przeciw. To naprawdę smutne że matki muszą dokonywać takich dezycji, cóż taki żywot. Życzę właściwych wyborów)))) Kasiu, o teściowych mogłybyśmy tu wszystkie godzinami rozmawiać, ale jeżeli metody opisane już przez dziewczyny nie przyniosą efektów, to pozostaje Ci druga "brutalna"- po prostu opiórkowac teśćkę i albo wreszcie posłucha, albo dopiero będziecie mieli sajgon Ja jestem nerwowa osobą i chyba pomimo wszystkich konsekwencji zastosowałabym tę drugą. W sprawie Gosinej "kolezanki" z pracy już się wypowiadałam choć nie na forum, więc w dwóch słowach: dziewczyna bez krzty dobrych manier, za to Gosia mogłaby pisać podręcznik savoir-vivre'u. A myśmy dziś z mężem wzruszyli się niezmiernie, bo po raz pierwszy Dominika przeraczkowała pół pokoju (wcześniej zdarzało się jej na małych odcinkach), goniła króliczka, (który narazie, odpukać bardzo jest dla niej łaskawy), i taka była z siebie dumna, że aż nie mogła zasnąć z wrażenia))) Życzenia dla dzisiejszych 8 miesięczniaków, całuski i uściski))) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Jesień idzie.... i inne 22.09.04, 08:07 Co widać za oknem - u nas kolejny deszczowy dzień Pomorzanki - ale miałyście przeżycia...Uffff.. Na temat podawania Zymafluoru znalazłam taki oto watek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=15784113&v=2&s=0 Ania - mam nadzieje, że lek Malwince pomoże i skończy sie na tych zastrzykach!!!! Trzymajcie się! Asia - nienormalna na pewno nie jesteś!! Tylko troskliwa. Ale nie uchronisz Natalki od upadków. To jest niestety niemożliwe.... Do Ani-HAnti - decyzja o powrocie do pracy jest baaardzo trudna.. Ale to musi być Twoja decyzja! Musisz dobrze przemyśleć, czy stać was na to, żebyś nie pracowała, czy chcesz być z małą cały czas (a nie czy powinnaś), czy może szczęśliwsza będziesz pracując,... itd.. Te wszystkie argumenty zresztą już podały Ci dziewczyny, ja się do nich dołączam. I życzę podjęia właściwej decyzji!! Serdeczne życzenia i duża buźka dla Antosia Edytki)))) Pozdrawiam. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Jesień idzie.... i inne 22.09.04, 10:01 Aniu, dziekuję za ten wątek, warto zapozanć się z różnymi zdaniami na ten temat. Ale jestem zdecydowana podawać Dominice zymafluor, obie nasze lekarki niezależnie nam to zaproponowały, a moja dentystka, jeszcze jak byłam w ciąży mówiła o podawaniu dziecku fluoru, więc trzymamy się takiej decyzji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
natder Fluor dla małych ząbków 22.09.04, 11:57 U nas pediatra jest "na nie" co do stosowania Zymafluoru u dzieci twierdząc, że granica pomiędzy dawką terapeutyczną a toksyczną jest bardzo płynna i łatwo przesadzić Z Natalką odwiedzamy stomatologa bardzo często już od kilku lat niestety, ponieważ ząbki ma w fatalnym stanie (( Mała brała ogromne ilości antybiotyków jako niemowlę, potem dostawała żelazo na niedokrwistość i do tego była długo karmiona piersią - pewnie to skutek tych wszystkich czynników. Przez pewien czas podawaliśmy fluor ale kiedy kiedy opublikowano najnowsze wyniki badań ze Stanów (rozpętała się burza na ten temat w mediach, mamy które mają już starsze dzieci być może pamiętają) - gdzie podobno dzieci w wyniku podawania fluoru mają przebarwienia ząbków, zwapnienie kości itede. stomatolog się wycofała twierdząc że nie chce mieć zdrowia dzieci na sumieniu. (?) No i teraz też jestem w kropce - dawać czy nie dawać - a co na to "guru" dr Mopek? )) Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: Jesień idzie....różne, do margoi, 22.09.04, 12:25 Ufff, dostałam się do komputera (Artek mocno go okupuje) i mogę do Was napisać. Mopku, ja też myślałam nad tym rumiankiem, bo o dziwo, Szymon nawet ostatnio (przy katarze) zaczął go pić !! To sukces niesamowity, zważywszy że on w ogóle nie pije nic poza cycem. Gosiu (malwes) nie jesteś burakiem !! Ja nie byłabym tak cierpliwa i spokojna, jak Ty. Inna sprawa, że dobrze świadczy o szefostwie, że dośc długo tzrymali Twoje miejsce nieruszone. Co prawda to pewnie "zasługa" braku nowych ludzi, ale fakt jest faktem. Zreszta spotkałam się już z opinią szefa, który na stwierdzenie "ktoś grzebał w moim komputerze" powiedział "swój komputer masz w domu, tu jest firmowy i poza tobą kilka osób ma prawo do niego zajrzeć". U mnie w firmie miesiąc przed urodzeniem Szymka nastąpiła przeprowadzka do nowej siedziby, gdzie ja nie dostałam już biurka ( bo "zostało ci tylko dwa tygodnie, to weź zwolnienie". I pomimo że przepracowałam ładnych kilka lat, dając z siebie wszystko (czasem nawet kosztem domu i dziecka, które wtedy wychowywałam sama(), nikt jakoś nie pomyslał o nowym miejscu dla mnie - choćby kurtuazyjnie. Ja co prawda zabrałam wcześniej swoje prywatne rzeczy, ale niesmak pozostał. A przeciez wrócę tam i tak naprawdę, to nie wiadomo, czy nie wcześniej niż za trzy lata. Kasiek444 - Ty decydujesz, jak ma być wychowywane Twoje dziecko. I nikt nie ma prawa sugerować, że zrobiłby to lepiej ! Zgadzam się z dziewczynami: najpierw porozmawiaj spokojnie z teściową, a jak to nie pomoże, to mniej spokojnie ) Gosiu (margoja), jak chcesz, to wszystko na temat różnych dostawców internetu mogę Ci wieczorem opisać (wykorzystując do tego męża) na priva albo na GG (jestem, choc mnie nie ma). Ogólnie o TPsie mamy średnie ( zdanie. Aniu, decyzja co do powrotu do pracy musi należeć tylko i wyłącznie do Ciebie. Możesz wysłuchać dobrych rad, pokonsultować z bliższą i dalszą rodziną, ale ostatecznie Ty dokonasz wyboru. I oby był on najlepszy ! Najlepsze, najcieplesze, wprost tropikalne życzenia urodzinowe dla Basieńki i Szymcia (za wczoraj) oraz ulubionego kumpla z wakacji - Antoszka (za dziś). Zdrówka i uśmiechu każdego dnia ! Wszytkim chorowitkom życzę szybkiego powrotu do zdrowia; niech wirusy i inne paskudztwa idą precz !! Pozdrowienia dla zdrowych też. Beata od kichającego Szymka Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Pozdrowienia od Amatyldy:-) 22.09.04, 13:35 Wszystkie Fajne Baby mają pozdrowienia od Amatyldy Jest zapracowana, ma tyły na forum, ale pozwoliła mi wydać komunikat w sprawie Oskiego)) A zatem: - ma 3 zęby na dole i chyba kluje się 4., - gada "bla bla bla" i "bababa", - kula się na brzuch i lubi tak leżeć, - pełza i chyba zaraz "wykuma" jak raczkować, - podtrzymywany pod paszki stoi na prostych nogach, - ładnie siedzi, ale sam jeszcze nie siada, - w nocy podudki nadal co 2h, - zapisali się na basen od października. I zła wiadomość - Oski właśnie ma katar Ale przekazałam Ani Wasze porady i nie ma siły, musi szybko przejść, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Pozdrowienia od Amatyldy:-) 22.09.04, 13:55 Były dawne porady dla matek to ja dorzucam kilka"cennych" wskazówek dla kobiet, serdecznie pozdrawiam "Dbaj o siebie.Praktyczny poradnik zachowania zdrowia i urody dla kobiet na wsi". Maria Szczawińska i dr Kazimierz Bacia. Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, W-wa 1958r. Wydanie pierwsze. Stron 132. 1.Instrukcja podmywania - "Kuca się wtedy nad miedniczką....." 2.Jeżeli miało się w nocy stosunek małżeński to rano należy się podmyć 3.Nóg po umyciu nie należy wycierać w ścierkę od garnków 4.Szczoteczkę do zębów (ponieważ jast tania) należy kupować co dwa, trzy lata 5.Pastę do zębów można kupić w każdej mydlarni 6.Zamiast pasty można stosować utłuczony na mąkę węgiel drzewny 7.Myć się należy tylko ciepłą wodą, bo zimna tylko rozmazuje brud 8.By nie zajść w ciążę należy po stosunku przepłukać pochwę "miksturą" - dwie łyżki octu z litrem wody 9.Kąpiel powinno urządzać się co najmniej dwa razy w miesiącu 10.Najlepiej kupić wannę blaszaną na spółkę z sąsiadką 11.Opis prostego sposobu na prysznic: a/powiesić wiadro blaszane na kołku w ścianie b/w dnie wiadra robimy otwór c/osadzamy w nim gumową rurkę d/na drugim końcu rurki umocowujemy kółko wygięte z blaszanej rurki tak duże by przeszło przez głowę i zatrzymało się na ramionach e/kółko jest podziurawione od spodu (każdy blacharz wykona to za kilka złotych) 12.Obuwie powinno być wygodne i nie dziurawe. 13.Wszy łonowe i głowowe niszczymy azotoxsem. 14.Biustonosz nosi się na gołym ciele. 15.Całowanie w usta jest niebezpieczne - pruchnica, gruźlica, choroby weneryczne. Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: do Ani - zęby 22.09.04, 14:33 Aniu, małym dzieciom nie powinno się podawac fluoru. Kiedys była na to jakaś dziwna moda, ale po wielu badaniach stwierdzono, ze nie powinno się tego robic no chyba, że są jakieś specjalne zalecenia (oczywiscie od dentysty) Jesli dziecko jest dobrze odzywiane dostaje w posiłkach odpowiednia jego ilosc. Ja Natuni nie mam zamiaru go podawac i odradzam tez innym.Ja i nie tylko jestem temu przeciwna. Wystarczy jak zabki i dziąsełka beda myte szczoteczka o której Ci pisałam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Zęby i inne. 22.09.04, 20:59 Dziękuję Wam kochane kobitki za różne spojrzenia na sprawę fluoru. Postanowiłam to jeszcze obgadać z naszą p.doktor jak wróci z urlopu, ponieważ widzę, że są różne opinie. Asiu szczoteczkę do zębów mamy i korzystałam z niej już zanim wyszły ząbki, chciałam tylko wiedzieć czy mogę zrobić coś więcej, by ustrzec małego przed próchnicą. Jak już podejmę jakąś decyzję to dam znać. Kasiu rewelacyjny ten poradnik, w domu też ma kilka starych poradników, muszę je przejrzeć może także natrafię na takie "nowoczesne metody". Jestem wykończona!! mały nie chce jeść, jest marudny, nie che spać i pije hektolitry herbatek, soczków i wszystkiego co jest płynne. Padam. Aniu uściskaj Karolinkę, za pierwszy ząbek, a mężowi należy się upominek . Całuski dla chorych i zdrowych. Ania i Maksiątko forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563 Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek hej,hej 22.09.04, 12:21 Witam! I znowu dawno mnie nie było! Nie doczytałam wszystkich postów więc przepraszam jeśli coś istotnego pominę (jestem jeszcze w zeszłym tygodniu )). Przede wszystkim serdeczne sto lat dla wszystkich! I dużo zdrówka dla chorujących! My też się zapisujemy do Forumowego Szpitala na oddział stomatologiczny! Antek bo mu rosna górne... chyba szóstki bo strasznie głęboko :0) a ja z powodu zębów mądrości które rosną mi od 5 lat ale w tej chwili przeszły same siebie - mam szczękościsk, zakażenie i potworną migrenę! Poszłam do dentysty żeby mi go wyrwał a on powiedział że musiałby przez ucho )) dostałam antybiotyki i czekam! Wczoraj bylismy z A u lekarza no i wyniki: 10,100 i 74cm niezły wielkolud z niego )) No i mamy rewoltę jedzeniową, poniewaz Antek nie chce jesc (chyba powinno być pić) mleka to wg mojej pani dr mam mu nie wciskac na siłę - powiedziała mi że ludzie to nie cielaki żeby pić tyle mleka - przyponinam że jestem wyrodna matka która daje mu mleko krowie modyfikowane !! Więc dzisiaj pierwszy raz Antek ostał chleb a za jakiś tydzień będzie już kanapka z mięskiem a do obiadu mam dołożyć drugie danie w postaci ziemniaków jakiegoś warzywa i pulpetów mięsnych! Pani dr mi powiedziała że dopóki chce tak jeść to trzeba to wykorzystać bo może potem nie chcieć gryźć! A ja się bardzo cieszę bo on dorosłym jedzebiem bardziej się najada! To narazie tyle idę czytać dalej i ogladać dzieciaczki na zobaczcie! aha jeszcze: - ja jestem za Kazimierzem i to jak najszybciej - co do diety karmiących to karmiłam 2 miesiące ale jadłam wszystko za to w ciąży marzył mi się tort (nie mogłam z powodu cukrzycy) - co do zachodzenia w ciążę to się zbytnio nie mogę wypowiadać tabletki odstawiłam w połowie kwietnia a dziecko miało byc LUTOWE więc pod koniec maja byłam w ciąży (dokładnie 26.05 - w dzień matki )))) To tyle z tego co przeczytałam do tej pory z zaległych postów! Pozdrawiam i całuję! Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Podręcznik od Kasi 22.09.04, 14:11 Kasiczku, podręcznik jest fantastyczny!!!! Uśmiałam się naprawdę przednio!!! To brzmi jak pradnik z pocz wieku (XX), a nie z drugiej połowy lat 60-tych!!!! Cholewka, a ja myłam nogi ścierką do garnków i nawet Ajaksu do tego używałam DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Olu fajnie że już jesteś, mam nadzieję wrócisz na dłużej??? Odpowiedz Link Zgłoś
hanti mamy pierwszy ząbek 22.09.04, 19:46 U Karolci dziś rano pojawił się pierwszy ząbek. Późno, ale za to bez boleśnie, bez płaczu, nieprzespanych nocy Co do fluoru to u Kuby nigdy nie używałam nic oprócz zwykłej (dziecięcej oczywiście) pasty do zębów. Kuba ma prawie trzy lata i nie ma żadnych problemów z ząbkami A zapomniałabym obiecałam mężowi że napiszę że to on odnalazł u misi pierwszy ząbek Dzięki za wszystkie rady, pomyślałam spisałam za i przeciw i na 90 % zostanę w domciu z Karolcią. POZDRAWIAM Ania z Kubusiem i Zębolkiem Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 przerazona 22.09.04, 21:03 witajcie.tak czytam wasze posty i jestem przerazona.moj igus urodzil sie 19.02 ale nie jest tak rozwiniety jak wasze.on dopiero zaczyna siadac a gdzie raczkowanie,stanie...za to zabki ma od 5 miesiaca) Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Re: przerazona 22.09.04, 21:10 Do Hanya. Nie przejmuj się nie wszystkie dzieci z tego forum już siedzą. Synek mojej kuzynki (ur. 15.01) nawet się dobrze na boczki nie pezwraca, szybko pada z pozycji siedzącej i narazie nie ma mowy o raczkowaniu. Pamiętaj, że każde dziecko ma swój własny rytm, a twój Iguś lada chwila może wystartować i ani się obejrzysz jak będzie chodził przy meblach . Głowa do góry. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: przerazona 22.09.04, 21:19 Nie przejmuj się moja Karolcia urodziła się 17.12 i dopiero zaczęła pełzać, a do raczkowania a tym bardziej chodzenia daaaaleka droga. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 Re: przerazona 22.09.04, 21:23 dzieki dziewczyny.pewnie jak zacznie raczkowac bede z lezka w oku wspominala jak sobie tylko siedzial).a co podajecie maluchom,same sloiczki,czy gotujecie obiadki? Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: przerazona 22.09.04, 21:40 Moja Karolcia zjada tylko cycusia, owocowe deserki (słoiczki) i kaszki. Zupki pod każdą postacią są bleeeee (nawet te gotowane przezemnie) Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Życzenia :-) 22.09.04, 21:45 Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i bezbolesnego ząbkowania dla kochanego Antosia Duzy buziak od cioci Asi i Natalki cmok, cmok, cmok Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: przerazona 22.09.04, 21:53 Witam hanya A ja Ty właściwie masz na imię? Hania??? Jesli chodzi o Twojego synka, to sie nie martw. Nie każde dziecko uczy się nowych rzeczy w tym samym czasie. Jedne robia to wcześniej a inne później i nie masz zadnych powodów do niepokoju. Każde dziecko jest przecież inne i rozwija się w rózny sposób. W zwiazku z tym usmiechnij się, pobaw się z Igusiem i przestań o tym myslec Oczywiście zagladaj do nas jak najczęściej ) Co do jedzonka, to moja Natalka przede wszystkim je ze słoiczków - Gerbera. Chociaż czesto zdarza Jej sę podjadac nam z talerza. A to troszkę zupki, a to ziemniaczka (nie słonego) lub ostatnio kalafiorka i brokułki Napisz nam coś wiecej o sobie i synku. Pozdrawiam Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: martwią mnie upadki Natki :-( Różne 22.09.04, 22:12 Witam wieczorową porą Przerazaja mnie te upadki Natalki Boję się najbardziej o Jej główkę. Juz tyle razy się w nią uderzyła. Boję się zeby nie miała jakiegoś krwiaka lub czegoś równie groźnego buuuu Nie moge przestac o tym myslec. Boję się Ja puszczac na podłoge, bo przecież sobie spokojnie nie raczkuje tylko ciagle wstaje. A nie moge przecież ciagle trzymac Ją w kojcu lub na rekach Chyba oszaleje. Pewnie pomyslicie, ze zwariowałam, ale ciagle o tym mysle. A do tego mam złe sny i szaleje z niepokoju. Chyba kupie Jej kask! Gosiu(margola102), jak ta Twoja Ula zniosła w ciagu 6 dni wyjście tylu zabków? Dzielna dziewczynka Fajnie, codziennie po jednym zabku Szybciutko. Monisiu, usciski dla dzielnej Dominisi Nasz królik tez juz ucieka przed Natalką.Tez się ciesze, że dali Michałowi zastepcza karte i mam dostep do komp. Olu, nareszcie! Strasznie miło Cie słyszec Mam nadzieje, ze Antoś nie bedzie bardzo cierpiał z powodu zabków. Jeśli chodzi o mleczko, to najwyraźniej Mu się znudziło. Wie co dobre Aniu, ciesze się z pierwszego ząbka Karolinki Na prawde męzowi nalezy się prezent. Mój tez dostał Aniu, jesli chodzi jeszcze o zabki, to mycie i uwazanie na to co dziecko je teraz powinno wystarczyc. Oczywiscie jak najdłuzej się da nie dawac slodyczy. Wiem cos o tym. Kiedys pisałam, że mam 4 letniego chrzesniaka z okropna próchnicą. A to wszystko przez babcie i prababcie, które od samego poczatku jak tylko zaczął jeśc coś więcej niz mleko pottykały Mu czekoladki, lizaczki (zabójstwo dla zębów) itp. Kasiu, poradnik super. Ale sie usmiałam Nie uwierzycie i wstyd się przyznac, ale dopiero dzisiaj miałam chwilkę zeby spokojnie przeczytac tekst z ksiażeczki z 1922 roku. Jest suuper! ) A jak tam wszystkie chorowitki? Juz lepiej??? Musze leciec do Natuni Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Re: martwią mnie upadki Natki :-( Różne 22.09.04, 22:36 Asieńko mam niestety ten sam problem, ale zauważyłam, że Maksio upada częściej któtko przed spaniem, więc mniej więcej 30 minut przed planowaną drzemką jestem czujniejsza. Chociaż wiem, że nie jestem w stanie uchronić, go przd każdym upadkiem. Też ostatnio wpadłam na pomysł z kaskiem, a to dlatego, że mały w zeszłym tygodniu, upadając zaliczył kaloryfer. Byłam taka przerażona, że nie wiedziałam co mam robić. Na szczęście nic mu się nie stało i nawet nie było guza. Acha w poprzdnim poście miałam też napisać, że bardzo się cieszę Olu, że napisałaś. Brakowało tu Ciebie . A jeśli chodzi o jedzonko, to sama gotuję, ale mamy zawsze słoiczek w razie, gdyby dopadł mnie leń . Hitem sezonu dla Maksa są BROKUŁY, mały zajada je chętniej niż jabłuszko ! Ubranka: większość mam pożyczonych od mojej psiapsióły i te jej oddaję, a resztę trzymam dla mojego brata, bo oni planują się zaciążyć w maju 2005 . Potem ubranka wrócą do mnie dla drugiej dzidzi . Mój biedny Misiaczek jest taki cierpiący przez te ząbki, a buuuuu. Teraz to już naprawdę idę spać. Ania i zębujący Maksio ) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15675563 Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 do asialc 22.09.04, 22:38 tak mam na imie hania.chyba za czesto zagladalam na edziecko zdrowie bo przygladam sie malemu z kazdej strony.chyba jakas obsesja.bede zagladala tu czesto,naucze sie przesylac zdjecia to wysle moich urwisow.pa Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: do hanya00 22.09.04, 23:12 Doczytałam się, że jesteś z Pomorza)) Zdradź z jakiego miasta, będę mogła wciągnąć Was na listę obecności Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 Re: do morsk 2 23.09.04, 11:42 witaj.pochodze ze starogardu gdanskiego a obecnie mieszkam za koszalinem,nad samym morzem Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 No co ja jestem jakaś lewa?????? 22.09.04, 23:25 Słuchajcie jak wy to robicie, że macie czas na kompa?????? ja normalnie nie wyrabiam!!!! Moje poukładana, zorganizowane życie ogarnął chaos i z niczym nie mogę zdążyć!!!!! Mam brudno w domu, sterty niewyprasowanych ubrań i wieki nie byłam u fryzjera (((((((((((( Fluor - podawanie fluoru ma w zasadzie same plusy, ale jak ktoś już napisał różnica między dawką terapeutyczną a toksyczną jest mglista.... W cywilizowanych krajach dodają fluor do wody i sprawa załatwiona! u nas niestety nie Ponieważ mamy w wodzie (chba wszędzie w polsce) znikome ilości tego pierwiastka nalezy go podawać, ale... No i sama nie wiedząc co zrobić juz jakiś czas temu zadzwoniłam do znajomej, która "przypadkiem" jest małopolskim konsultantem stomatologii dziecięcej i dowiedziałam się, że ona jest zwolenniczką fluoru, ale mała dawka, za zgodą pediatry, który prowadzi dziecko i dopiero po ukończeniu pierwszego roku. No i tak własnie postanowiłam zrobić ))) Witaj Haniu! Moja Basia (21,02) pełza już w każdym kierunku, ale nie siada, tym bardziej nie wstaje, poza tym jest opóźniona werbalnie, bo nie mówi "mama, tata, baba" tylko piszczy, albo glu, glu, albo ostatnio jakieś takie se, se, se pzrez zęby (bo ma 2!!!) ))))))))))))) Asiu! To naturalne, że szkrab ucząc się chodzić będzie się przewracał, jeśli niepokoją cię uderzenia główki (choć jestem pewna, że masz wszystko zabezpieczone i są niegroźne) to chyba jedyna rada tak jak u Ani wzmóc czujność ))))))) Nie wiem, u nas tego problemu jeszcze nie ma Nasze górne ząbki trochę popuściły, Baśce wrócił apetyt i znowu śpi w nocy... uff jaka ulga Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Upadki, "nie lewa" Marta, itd.. 23.09.04, 07:52 Serce się kraje patrząc na płaczące po upadku dzieciatko..... Oczywiście wzmożona czujność może zapobiec wielu guzom. Ale maluszki robią się coraz bardziej ruchliwe i upilnowanie ich staje się niemal niemożliwe.... Kubusia ostatnio najbardziej bawi stawanie przy czym tylko się da - a najlepiej przy koszu z zabawkami. Wczoraj próbował się wspiąć na niego, ale nie umiał podnieść wysoko nóżki. Ale się uśmiałam)) Ale cwaniak jest z niego niezły bo potem wspiął sie na niego po misiu, który przypadkiem znalazł sie obok... No ale nie siadamy i dalej czekamy na ząbki.... Marto, na pewno nie jesteś lewa. Ja przed pójściem do pracy, też nie miałam czasu na kompa.. Dzieciaki robią się coraz bardziej absorbujace, a o ile pamiętam to pisałaś, że mąż dużo wyjeżdza... Więc chyba często jestes sama i nie ma się co dziwić, że nie wyrabiasz się!! Nie przejmuj sie prasowaniem, czy sprzątaniem, a do fryzjera wybierz się koniecznie - świetnie to robi na poprawę samopoczucia)) Pozdrawiam Cie serdecznie) Aniu-Hanti - ja też jestem Ania i też mam Kubusia))))))))) Tylko córeczki (mam na nadzieje, że na razie) nie mam..... Buziaczki i życzenia dla Maksia ad Kubusia i jego mamy Miłego dnia: Ania Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Pozdrowienia od Tosi 23.09.04, 09:45 Tydzien temu skonczyłam podawać Tosi antybiotyk, a od wczoraj ma kolejny - sumamed (info dla mopka). To już trzeci w przeciągu 2 tygodni. Żałuję tylko, że nie w zastrzykach, bo mała strasznie wymiotuje (ilość leków, którą przyjmuje jest przerażająca). Mała jest wykończona. Ja też. Uszy to jednak paskudna sprawa. A wszystko przez nabiał, który spożywałam, a potem przez katar, który w ostatni piątek przywlókł do domu mąż. W sobotę katarek miała już Tosia. A potem poleciało. Nawet frida, która jest rewelacyjna do odciągania (odsysania??) katarku nie poradziła sobie z Tosią, bo padło na zatoki. No i od wczoraj mamy kolejną dawkę leków. Kurcze - policzyłam, że we wrześniu wydałam na leki dla nas wszystkich już 950 złotych. Z tego powodu też chce się ryczeć. Malutka płacze, więc biegnę. Pzdr M. Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Znowu nie na bieżąco, praca, dylematy, takie tam 23.09.04, 10:44 oj dziewczyny, dociągnęłam do konca poprzedniej setki a tu juz połowa nastepnej, no nic, zrobie sobie kawe i bede czytać..... A powód mojego "zacofania" to właśnie.... praca , i ta magisterka i ta zawodowa. No i miałam takie rozterki jak bodajze Hanti. Tez nie chcę opuszczac antosia na 8 godz bo pierwsze kroki pierwsze sukcesy i upadki itp. a z drugiej strony wizja w koncu własnego mieszkania!!!!!!!!! a przynajmniej widoków na takowe!!! i bądz tu mądra i wybierz tak zeby nie załowac.....ehhhhhhhhhhhh Pocieszające jest to ze moja mama chce sie zając Antosiem, takze przynajmniej o to nie musze sie martwic, a praca jest naprawde taka, jaka chciałabym , więc postanowilismy z męzem, no i o jak to sie dalej rozwinie bede Was informowac na bieząco Z aktualnosci antosiowych to jemy juz po prawie całym słoiku zupek, to jest nielada sukces!siedzimy w krzesełku i nie chcemy spac w dzień, to tyle Jeszcze miałam napisać o trzęsieniu, że go nie czułam bo jechałam kolejka akurat a moja mama to przezywała bo lampa zaczęła niezle "chodzic" po pokoju (taka stojaca) a ja ją uspokajałam, ze mieszkamy koło ulicy, ze to tiry i inne roboty drogowe)))no nic, było przezycie ! Dobra ide czytac to mi sie przypomni co jeszcze miałam napisac, no i mam nadzieję ze przeczytam ze juz zadne maleństwo nie choruje a broń Boże nie musi dostawać zastrzyków((( papa Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
hanti upadki, aniutekm, praca 23.09.04, 11:06 Dziewczyny nie martwcie się mój Kubuś pomimo że ma prawie trzy lata to i tak co chwile wraza z guzem. Ostatnio często obrywa biedna główka bo mały sporo urusł i jeszcze nie wie gdzie (pod czym) się zmieści Ale pomimo tylu guzów nic złego się z nim nie dzieje. Dzieciaczki chyba te guzy mają wpisane w swój los Aniutekm między Kubą a Kalolinką są 22 miesiące różnicy, także wszystko przed Tobą ;D A co do pracy to jak już pisałam chyba zostanę w domu, moja wypłata nie wpływa w żaden szególny sposób na nasz domowy budżet ach ta służba zdrowia... pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal choroby, siadanie 23.09.04, 11:13 Witam Was Kobietki! Wczoraj miałam dzień pełen wrażeń. I tych dobrych i niestety też złych. Już miałam wychodzić do pracy, gdy zadzonili do mnie z przedszkola. Liwka w czasie leżakowania nagle się strasznie rozpłakała, mocno rozbolał ją brzuszek i na dodatek dostała temperaturę. Przejełam się okropnie i pobiegłam po nią (bałam się, że to wyrostek). Przyszłyśmy do domu, sprawidziłam czy moje podejrzenia są słuszne (ale nie, uff) i mała zaraz się położyła spać. Później jej przeszło, myślę, że to nawrót grypy(( Oczywiście do pracy się spóźniłam... i to parę minut dłużej niż miałam zamiar, bo... nie mogłam sobie odmówić zobaczenia jak Radzio pierwszy raz usiadł sam, bez podpierania się. I do tego jeszcze tak fajnie wyciągnął rączki do mnie. Dziś co chwilę sam siada i stara się podciągać do stania. A tak poza tym nadal się kurujemy, bez większych postępów, niestety. Aha, przypomniało mi się coś. U nas w domu jak w reklamie, tyle, że odwrotnie: "Radek, powiedz mama". A Radek odpowiada: "Tata" DD Monika, strasznie Ci współczuję tej walki z antybiotykami dla Tosi. Kasa jak kasa, też boli jej brak. Ale zdrowie najważniejsze i oby przyszło jak najprędzej. Czego Tobie i wszystkim chorutkim życzę! Kasiaczek! Teksty the best. Ubawiłam się po pachy! Dzieciaczki, trzymajcie się ciepło swoich mam. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Do Monisi i Marty 23.09.04, 11:03 Monisiu, ucałuj gorąco Tosię,trzymam kciuki, żeby szybciutko wyzdrowiała Bidulka i wreszcie odsapnęła od bólu,przychodni,lekarzy, medykamentów i wszystkich tych nieprzyjemności, jakie niesie za sobą choróbsko!!!!! Jeżeli chodzi o kolosalne sumy wydawane na leki i lekarzy, to nas też dopadł ten problem w tym miesiącu, co prawda nie na tak zawrotą kwotę jak u Was ale 5 stówek poszło się"bujać". Cóż możemy tylko mieć nadziejęże te lekarstwa pomogą i rodzinka wyzdrowieje, czego Ci szczerze życzę Marta, gdyby nie niania, która prasuje nam rzeczy i mama, która wczoraj przyjechała i pomaga mi w domku, to u nas byłby totalny chaos i bałagan. Właśnie dziś kombimowałyśmy z mamą, jakby tu tak "poustawiać" Dominkę,żeby wiecznie nie na mnie wisiała, żeby nauczyła się że nie zawsze mama ma czas i czasami ktoś inny też może się nią zająć. Ale przed nami jeszcze wiele cięzkich dni zanim ta moja cwaniara oduczy się wykorzystywać mamę. A jeżeli Ty cały dzień jesteś sama, to nic dziwnego że masz wszystko poprzestawiane do góry nogami, myślę że i tak jesteś wzorcem dla wielu z nas, biorąc pod uwagę rozkkład dnia Basieńki i jej samodzielność A do fryzjera idź koniecznie, zaraz Ci się humor poprawi(ja też w tym tygodniu zamierzam "usunąć" odrosty na mojej głowie) Acha, na cud-mamie pod niciem <monidar> jestem ja, po prostu dość miałam tego arch.przed imieniem, ale tutaj już nie będę mieszać. Narazie kończę i wracam do pracy. Pa,pa Monika Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Pozdrowienia dla Tosi, życzenia i takie tam... 23.09.04, 11:04 Ojej Moniko, tak mi przykro ((... ucałuj Tosieńkę od forumowej cioci. Trzymajcie się, w końcu kiedyś musi to minąć... Malwinie wczoraj było lepiej ale dziś od rana troszkę więcej kaszle, badanie moczu wyszło ok za to ma wielkiego siniaka na pośladku Jutro mamy kontrolę i zobaczymy co dalej. Marto-Mopku, nie przejmuj się bałaganem, jak na świat przyjdzie rodzeństwo Basi - o, wtedy to dopiero będzie "sajgon" )) Ja też nie wyrabiam ze sprzątaniem, przyznam że najgorsze dla mnie jest prasowanie i gotowanie obiadów. Jak siedzimy w domu to jeszcze jakoś daję radę ale jak jest fajna pogoda i dużo spacerujemy no to już klops. Ale jak mawia moja teściowa " w domu robota jest nie do przerobienia" więc wyluzowałam, jak Malwinka śpi to robię tylko to co naprawdę muszę a resztę czasu spędzam a)przed kompem, b)czytam, c) oglądam tv jeśli jest coś co mnie interesuje, d) siedzę w łazience . Wszystko to najczęściej w asyście męczących pytań 5-latki )) Schody zaczynają się kiedy mała śpi po pół godzinki Hanti, Karolinka będzie zadowolona że ma mamę cały czas dla siebie Chociaż do grudnia jest jeszcze trochę czasu więc możesz wszystko jeszcze dobrze przemyśleć, a każda decyzja jaką podejmiesz będzie dobra. Asiu, niestety nie da się uchronić dziecka przed wszystkimi upadkami, stłuczeniami i guzami. Jedyne co możesz zrobić to solidnie zabezpieczyć mieszkanie i mieć oczy dookoła głowy ale pewnie i to nie wystarczy Natalka jest wyjątkowo ruchliwym dzieckiem i z jednej strony taki dzieciaczek to powód do radości i dumy a z drugiej zmartwienie - nie pozostaje nic innego jak się ... przyzwyczaić na tyle na ile można Jeszcze wszystkiego najlepszego dla wczorajszych i dzisiejszych jubilatów Jak najwięcej słoneczka Wam życzymy I niech się Wasze mamusie częściej odzywają! Pozdrowienia z Tomaszowa. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Pozdrowienia dla Tosi i takie tam.. 23.09.04, 11:15 Nie dokończyłam myśli o swoim braku czasu Napisałam, że przed powrotem do pracy nie miałam czasu na kompa - a teraz codziennie w pracy staram się na to wygospodarowac odrobinkę czasu. W domu nie zaglądam... Buziaczki dla Tosieńki i jej mamy. Trzymajcie sie dziewczyny!!))) MAm nadzieje, że Tosieńka szybko wyzdrowieje! A nawiązując do postu Ani-natder - ja podziwiam "podwójne mamy"!!)))) Baaaaaardzo A. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Mamy do potęgi n-tej ;-))) 23.09.04, 12:53 > A nawiązując do postu Ani-natder - ja podziwiam "podwójne mamy"!!)))) > Baaaaaardzo > > A. Eeee tam, ja jak myślę o Kajce na ten przykład to wymiękam: troje dzieci i praca... Kasiu, chylę czoła )) Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: Mamy do potęgi n-tej ;-))) 23.09.04, 13:26 Nie jest tak ciężko wystarczy odrobina organizacji. Koszmarnie było tylko prze chwilę, kiedy Kuba uczył się nocnikować. I co chwila trzeba było go wysadzać, czasami z małą przy cysiu. Ale ogólnie pełna chata jest super. Tylko doby na prasowanie nie starcza pozdrawiam Ania z Kubusiem (2,8)i Karolą ( 9 mieś) Odpowiedz Link Zgłoś
beecia dylematy... 23.09.04, 15:43 Witam Was Wszystkie i Wasze Maluszki. Składam zaległe życzenia. Baardzo brakuje mi wolnego czasu na zaglądanie na forum. Chciałaby też przywitać się z Anią i Hanią. Mam ciągle zaległości w czytaniu, ale próbuję nadrabiać W niedziele szykuje mi się wyjazd na szkolenie do Władysławowa. Jestem zapisana, zapłacone z góry tylko... mieliśmy jechać wszyscy razem tzn. ja, mąż i Jakub, a teraz mąż sie wycofuje, bo: daleko, zimno, wietrznie, ciągle Jakub ma katar i ogólnie nie chce mu się. A ja sama już nie wiem jechać sama i się dobrze bawić - ale jak sama na tydzień czasu bez synka? Jakoś nie moge sobie tego wyobrazić. Ale z drugiej strony to wypoczełabym trochę, w końcu wyspała, spotkała z osobami które znam z poprzednich szkoleń... nie umiem podjąć decyzji a wyjazd już w niedzielę... Może pomożecie mi w dokonaniu wyboru? czekam Dziewczyny z wybrzeża - czy u Was jest rzeczywiscie zimno? i jak ubieracie dzieci na spacerek? Jakub już od dawna siedzi sam, raczkuje i zaczyna się już podnosić wiec trzeba będzie obniżyć materac w łóżeczku. Wysuwa szuflady i wyjmuje z nich rzeczy Opiekunkę bardzo lubi bo cieszy się na jej widok Niestety w nocy nadal budzi się często, płacze i je trzy razy. Pozdrawiam Was! Niezdecydowana Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: dylematy... 23.09.04, 17:34 JEDŹ SAMA!!!!!!!!! fantastycznie odpoczniesz, a jak wrócisz to zajmiesz się synkie ze wzmozoną siłą i uwagą! poza tym zobaczysz jak mąż doceni codzienny trud, jak sobie będzie musiał sam poradzić Sama marzę o takim wyjeździe, nawet znalazłam jedno weekendowe szkolenie w Wawie (!!!), ale niestety z tematu, który dość dobrze znam ((, więc trudno mi przekonać męża o konieczności ))) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: dylematy... 23.09.04, 17:46 to ja zamącę... Jedźcie we trójkę! Pobyt razem w innych okolicznościach przyrody dobrze robi. Zmiana klimatu dziecku też się przyda. Nad morzem oczywiście wieje, ale czego się spodziewać o tej porze roku? Weźcie polary i pospacerujecie po plaży, może być romantcznie Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: dylematy... 23.09.04, 18:05 No nie! ja zrozumiałam, że mąż zdecydowanie nie chce, a dylemat dotyczy problemu jechać czy nie? Jeśli się da we troje to jasne że we troje, nawet jak będzie wiało, to czapka na uszy i kurteczka )))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: dylematy... 23.09.04, 18:38 no ja też rozumiem, że mąż nie chce, ale trzeba go przekonać argumentuj, że to wcale nie tak daleko jak się wydaje, zobaczy Zatokę i otwarte morze oraz b.romantyczną plażę, dziecko pooddycha jodem, co mu na zdrowie wyjdzie, zahartujecie się w klimacie nadmorskim, jak się będzie nudził w kurorcie po sezonie, to do 3miasta blisko (trzęsienie ziemi chyba tak szybko się nie powtórzy, więc niech się nie boi Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: dylematy... i powiedzcie - co ja mam zrobic??? 23.09.04, 18:55 Beatko - namów męża i jedzcie w trójke, na pewno będzie super!!!! Słuchajcie - mam problem - Kubuś nie chce jeść zupki... Desrek ze słoiczka wciana, że aż miło, starte jabłka, gruszki, maliny także. Więc nie jest to raczej awersja do jedzenia łyżeczką i raczej z ząbkowaniem nie ma nic wspólnego.. A od kilkunastu dni zupka jest beee. Nigdy nie był jej wielkim zwolennikiem, ale teraz to już tragedia((( Dziś w ogóle nie chciał jej jeść.... Próbowałam mu dawać słoiczki, myslałam, że, może te domowe przestały mu odpowiadać, ale z gotowymi jest to samo. I nie wiem ci robić - czy na siłe mu je wciskać?? - to może się zniechęcić zupełnie. Pzy może odstawić na kilka dni?? Poradzcie mi coś. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: życzenia, dylematy, uściski dla Tosi i inne 23.09.04, 19:59 Hej, hej Zdrówka, radości i wszystkiego naj, naj, naj dla Maksia i Karolinki Ani (ako416), która moze do nas zajrzy Całuski i uściski od cioci Asi i Natuni Beatko, jeśli nie uda Ci się namówic męża, chociaż jeszcze raz spróbuj, to jedź sama. Wiem, ze trudno zostawic dzieciatko na tydzień, ale i tak bedziesz na szkoleniu a wieczorkami odpoczniesz, pospacerujesz. Na pewno dobrze Ci to zrobi. Ja jednak mocno bym namawiała męża Aniu, Natka prez jakiś czas też nie chciała jeśc zupek, więc przez kilka dni Jej nie dawałam. Później dałam o innym smaku i zajadała się bardzo. Widac znudziły Jej się. Teraz oprócz różnych zupek (codziennie z czymś innym) dostaje kaszkę malinową lub jabłkową, rózne deserki, brokułki soczki i jest bardzo zadowolona. Mleko je dwa a czasami trzy razy dziennie. Zawsze rano i po kapieli, a czasami jak jest głodna przed południem. Zupka jest w porze obiadowej. Lubi ja jeśc wtedy gdy my jemy obiad. Zresztą chetniej je posiłki wtedy gdy my jemy. Moze tak spróbuj z Kubusiem.Ale się rozpisałam. Aniu(natder), usciskaj Malwinke. Mam nadzieję, że Jej juz lepiej. Daj jutro znac po kontroli. Rituś, a jak tam Liwka? Gratulacje dla Radusia Bardzo się ciesze. Aniu(aniaimax), ale te nasze dzieci sprytne i szybkie. Całe szczęście że z Maksiem wszystko dobrze. Szkoda, że nie możemy zawsze ich uchronic. Mam nadzieję, że dziasełka szybciutko przestana maluszka bolec. Wiem co masz na mysli... Haniu, wcale Ci się nie dziwię. Ja robię tak samo. To juz chyba taki los matek Koniecznie pisz jak najwięcej. Martuś, u mnie w domu tez bałagan Wogóle nie chce mi sie sprzatac. A przy komputerze siadam jak Michał jest w domu i moze zając się Natalką A prasowac nie cierpię brrrrr. Do fryzjera się wybieram od jakiegoś czasu, ale jakos mi się nie udaje. Ciesze się, ze Basia spi spokojnie w nocy Gosiu(margoja), to wspaniale ze Antos tyle je i ładnie siedzi w krzesełku. Są dni, że Natunia też nie śpi w ciagu dnia. Aniu(hanti), to super, że mozesz zostac w domu. Mam nadzieje, że nie będziesz załowac, zwłaszcza jak piszesz, że domowwy budżet nie ucierpi. U mnie podobnie Karolinka bedzie bardzo szczęsliwa Monisiu, usciskaj mocno Tosieńkę od nas. Malutki skarb... Przesyłam dobre mysli, żeby szybciutko wyzdrowiała i nie cierpiała. Mam nadzieję, że nockę bedzie miec spokojna. Myslami jestem z Wami. Całuski cmok, cmok, cmok A Natalka dzisiaj cały dzień w kojcu. Raczkowała tylko przez chwilkę jak przyjechała Jej chrzestna, żeby się pochwalic , a później znowu do kojca. Za bardzo Jej się to nie podobało, ale w końcu i tak ładnie się bawiła, wstawała sobie, gadała, a ja się tak nie denerwowałam. Jutro idziemy na szczepienie i podpytamlekarkę o te uderzenia w główke. Muszę kończyc Buziaczki Asia Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 PS. A jak tam inne chorowitki??? Mam nadzieję, że lepiej. Jak porobiłam błędy to wybaczcie, ale się spiesze. Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Postępy, fryzjer, wyjazd, zupki i inne 23.09.04, 20:41 Witam Haniu. To normalne, że każda mama przejmuje się postępami dziecka, ale każde rozwija sie indywidualnie. Niby sama to wiem, ale tez się zastanawiam czy z moja Oleńką wszystko w porządku: - pełza tylko do tyłu - nie raczkuje, nie stoi, nie siada - sama siedzi i z siedzenie przechodzi do leżenia na brzuszku - przewraca sie z plecków na brzuszek a w drugą stronę to zrobiła ze dwa razy i tyle. To ostatnie trochę mnie zaczyna martwić i w przyszłym tygodniu planuję się wybrać do lekarza. Poza tym nie wiem co z witaminą D3 - latem mieliśmy zrobić przerwę i nie wiem czy mamy ją znów podawać Marta - fryzjera to rzeczywiście ja tez polecam, jak najbardziej poprawia humor. Wiem, bo byłam we wtorek; wysiedziałam się 2,5 godziny, bo robiłam pasemka. Ale dziś bym mogła iść znowu Beatko - polecam wyjazd we troje. Na przełomie sierpnia i września byliśmy nad morzem - Oleńka piała na widok fal, wyrywała się do wody. Aniu - zrób kilka dni przerwy z zupkami. U nas tak było z piciem - Ola nie chciała nic poza cycusiem i gęstymi sokami, ja próbowałam dawać jej herbatkę (ograniczyłam karmienie piersią do 4 na dobę i wydawało mi się, że Ola powinna dostawać coś do picia zamiast maminego mleczka) ale mała zaciskała usta - a wczoraj i dzisiaj herbatka nagle posmakowała. Może za kilka dni zupki zaczną Kubusiowi smakować, tego Wam życzę. U nas zupki za to smakują bardzo - mała dziś zjadła taką ilość,że dziw,że jej brzuszek nie bolał. Ugotowałam rano na dziś i na jutro, a przd włożeniem do lodówki przełozyłam do słoiczków (takich po dżemie, chyba 320ml). Wyobraźcie sobie, że Ola zjadła cały taki słoik gęstej zupy jarzynowej z kurczakiem!!! Te z Was, które ją widziały w realu mogą potwierdzić, że należy do mniejszych dzieciaczków; waży pewnie koło 8 kg. Gdzie ona to wszystko mieści?! Taką iloscią zupy to pewnie i ja bym sie najadła. A w sobotę wybieramy się na ślub naszych przyjaciół do Kazimierza, juz się nie mogę doczekać. Tym bardziej, że trochę ich zeswataliśmy - byli świadkami na naszym ślubie, wtedy się też poznali! Serdecznie pozdrawiamy ja i Oleńka i odganiamy od Was wszystkie choróbska, a kysz, a kysz, poszły sobie od naszych dzieciaczków! Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 do beecia. 23.09.04, 20:15 witaj.ja mieszkam nad samym morzem,100 metrow od plazy.ostatnio wieje jak czort ale malemu wystarcza jesienna kurtka,czapeczka i rajstopki pod spodnie.i nie choruje) Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 na chwilkę... 23.09.04, 20:31 Czytam, pozdrawiam i uciekam (reinstalka kompa pa pa pa) Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 poprawka 23.09.04, 20:31 oczywiście miałam na myśli system operacyjny... Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek zęby, zęby i jeszcze raz zęby 23.09.04, 20:29 Ale tym razem moje a nie Antka! No cóż z przykrością pożegnałam się z moja górną ósemką! Tzn nie to żebym byłam do niej przywiązana ale bałam się że będzie bolało - a o dziwo nie boli ))) Antek dostał dziś pierwszy raz prawdziwe drugie danie - ziemniaki i pulpeta - no i hicior poprostu zupka niech się schowa!! Mój syn jest jednak mięsożerny (w przeciwieństwie do matki)! No i zjadł dziś prawie pół kromki chleba - tak szczerze to się trochę tego bałam ale przeszło bez problemów jak narazie! A u nas o tyle problemy alergii (nawet takiej pokarmowej) są utrudnione bo u Antka wychodzi to tylko w postaci ciężkiego oddechu a nie wysypek (((( No nic idę pojęczeć Michałowi jaka to ja jestem biedna z powodu wyrwanego zęba )) Pozdrawiam Was serdecznie i mocna całuję!!! Odpowiedz Link Zgłoś
beecia wyjazd 23.09.04, 22:42 Chyba pojadę sama, męża nie uda mi się przekonać, jest zdecydowanie za tym abym jechała sama. Tłumaczy mi że tak będzie lepiej i zdecydowanie zostanie w domu Jakubkowi lepiej wyjdzie na zdrowie niż wyjazd. No to chyba pojadę sama i będę wieczorami wisiała na słuchawce Mężuś obiecuje że na następne szkolenie w listopadzie pojedziemy razem Ale jak oni sobie teraz poradzą beze mnie - sami? A i jeszcze ściema w pracy że jedziemy razem bo przecież (niby) karmię jeszcze. Bo oczywiście pracuję godzinę krócej) No więc może Ktoś ma ochotę na spotkanie ze mną od niedzieli we Władysławowie? Dzieki Kobietki za odzew! Kochane jesteście - Wszystkie!!! Byłam dzis u fryzjera 4 godz. i chyba bardziej ze mnie blondynka niż brunetka:0 a podobno w ciemniejszych mi lepiej Dobrej nocki. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kp Kochane co to za strajk ...? 24.09.04, 09:39 Jak co rano usiadłam poczytac a tu nic ???? Co sie dzieje ? Czy ja nie wiem o czymś .Jakaś zmowa ? Buziaczki Kasia i Jas Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Szczepienie,szmery,witaminy..... 24.09.04, 10:21 Witam! Mam nadzieję, że szystkie chorowitki czują sie już lepiej. Katarzynka, kto by pomyslał, że taka drobnica aż tyle zje Oczywiście mogę potwierdzic, ze Ola to bardzo drobniutka i sliczna panienka Jeśli chodzi o vit.D3, to my ją nadal podajemy - 2 kropelki dziennie. Nie martw sie, ze Ola jeszcze nie raczkuje. Sama wiesz, ze nie wszystkie dzieci nabywaja nowych umiejetności w tym samym czasie. Olu, no to z tego Twojego Antosia to juz facet Co tam bedzie jeśc mleczko, kawał mieska lepszy Beatko, mam nadzieje, że odpoczniesz nad morzem O 08:00 bylismy na badaniach i szczepieniu. Natunia tylko chwilę jęknęła i już było dobrze. Z tym, ze teraz coraz trudniej Ja badac i szczepic, bo wstaje. Lekarka długo Ja osłuchiwała, bo przez chwilke w serduszku uslyszała jakieś szmery. Wystraszyła mnie, ale zaraz powiedziała, że pewnie to nic takiego. Natalka się kręciła, a gdy osłuchiwała dalej było juz wszystko w porzadku. Mimo to mamy przyjśc jeszcze raz na kontrolę za dwa tygodnie i zrobic badanie krwi. Natka ma bardzo bladą cere (jak Jej Tata i Jego rodzina), ale mimo to p.doktór chce byc pewna, ze wszystko dobrze. Zwłaszcza że Natunia kiedyś brała leki na jej poprawienie. Jesli chodzi o uderzenia w główkę, to raczej nie powinno nic Jej byc i też poleciła kask, więc mamy zamiar wybrac się do sklepu. A teraz córeńka tak jak wczoraj siedzi w kojcu i nie jest zbyt zachwycona. Na razie przez miesiąc mamy też Jej podawac cebion multi, po 5 kropelek, a vit.D3 po jednej co dwa dni. Przykro mi, ze znowu Natunie czeka pobieranie krwi. Biedulka Juz tyle razy była kłuta. Mam nadzieje, ze teraz bedzie juz wszystko dobrze. Mamy też już w końcu sami gotowac Jej mięsko. Na poczatek kurczaka lub indyczka i stopniowo wprowadzac inne. Muszę iśc do córci, bo zaczęło się mojemu skarbulkowi nudzic. Na razie Moja ukochana Natalka www.cichocki.net forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339 Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 10:33 Oj, coś mi dzisiaj nie do śmiechu ( Czy Wasze Maluchy też tak ciężko ząbkują ?? U Szymka to jest po prostu koszmar! Mało, że katar mu dokucza, to jeszcze to ( Dolne jedynki wyłaziły długo i boleśnie, a teraz górne - powtórka z rozrywki. Od trzech dni już je widać i daje się wyczuć. Wczoraj nawet dziąsła mu krwawiły, i to przy trzymaniu paluszka w buzi, więc nie uraził się zabawką ( Strasznie mi go żal... Na szczęście dziś już jedna przebiła się cała, a druga w połowie. Ale płacz i marudzenie jest ciągle. Może z powodu tych zębów Szymek gorzej je. Już nawet kasza nie jest super, o zupce nie wspomnę. A ile można jechać na cycu ?? Artek wrócił już do szkoły i marudzi, że strasznie dużo im zadają (no fakt, mało tego nie jest), a jeszcze dodatkowy angielski i zbiórki - to kiedy on ma się bawić ?? Przecież to jeszcze dzieciak; duży, ale dzieciak. Jakby mało było tego wszystkiego, to dostałam @. Już zapomniałam, jak to jest, a tu taka niespodzianka ( A tak było dobrze... Dobra, jestem paskudna; pomarudziłam Wam, posmęciłam, aż mi wstyd... Chyba pójdziemy z Szymciem na spacer, to może choć trochę humory się poprawią. Marudy PS. Gorące uściski dla Maksia Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Zapomniałam....Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 10:52 Zapomniałam napisac, że Natalka waży 7050. Beatko, Natalka ma tak samo z ząbkami. O wiele gorzej jest z górnymi niz jak wychodziły dolne. Taka biedulka, duzo marudzi i popłakuje, nawet czasami w nocy. Nie martw się o jedzonko Szymusia. Jak coś boli to nie chce się jeśc, chociaz próbuj dawac, moze w mniejszych ilościach, ale częściej. Sama nie wiem, ale warto spróbowac. Dobrze chociaż, że je z cyca. A jesli chodzi o szkołe, to brak słów, jak to teraz jest. Aż się nie chce tego komentowac, bo chyba dobrze wiesz co mysle o zadawaniu tylu lekcji. Wiem co masz na mysli z tą @. Pociesz się tylko, ze te pierwsze sa prawie bezbolesne. Przynajmniej tak jest u mnie, ale i nie tylko. Wcale nie jesteś paskudna. Mozesz sobie marudzic ile chcesz. Każda z nas ma na to czasem ochotę Buźka Odpowiedz Link Zgłoś
ida92 Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 10:53 No to przynajmniej wiem czemu Beata gawędziła ze mną półgębkiem ) Ale do rzeczy u nas dokładnie jak wyżej idą zęby jes katar, który przystapił do kontofensywy, był ból brzuszka bo Antoś porwał paier i potem ponosił tego konsekwencje a my razem z nim. Ogólnie jest do pippippip Co do ubranek - nie dajemy bo sami nic nie dostaliśmy (tacy jesteśmy nieużyci), a no i planujemy rodzeństwo dla Antosia wieć będzie jak znalazł. Burak nie burak ja bym zrobiła tak samo, bo to moje miejsce pracy i już zapłaciłam frycowe a nowi niech sie starają, ale co do nowych to faktycznie dziwni są - gwiazdy sezonu, lepiej wynagradzani i szybciej awansują hmmmm Dziewczyny RATUNKU bo ja juz nie wiem co robić Antoś przybrał przez 6 tygodni tylko 350 nic nie chce jeść zamyka buzie na łyżeczkę tudzież butelkę gotuję kupuję i już nie wiem co robić i zaczynam mieć schizy nawet słodziłam to jedzenie bo myślałam, że tak pójdzie i nic. (( Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Badanie krwi, zęby 24.09.04, 10:55 Asiu, bardzo mi przykro że Natalka musi być kłuta, biedactwo!. Ale na pewno nic jej nie jest, biorąc pod uwagę jej temperament i rozwój motoryczny,przecież to jedno ze zdolniejszych dzieci na forum!!!I nie rozwijałaby się w takim tempie, gdyby cokolwiek z jej krwią było nie w porządku Dlatego nie martw się)) Acha, o upadkach jest artykuł w ostatnim "dziecku"! Miałm podobne wątpliwośći (czy wszystko Ok) podczas ostatniej wizyty u lekarki, kiedy przyszliśmy z zakatarzoną Dominiką, otóż ona dosyć mało je, jak czytam o Waszych dzieciaczkach kóre zjadają po 200 ml, to jest to dla mnie (a raczej dla Dominiki) nie do pomyślenia, oprócz tego nic nie pije (tylko cycusia),a na dodatek niewiele przytyła od ostatniego ważenia Jednak pani doktor powiedziała, że Dominika nie mogłaby poczynić tak wielkich postępów ruchowych, w ciągu ostatnich tyg, gdyby cokolwiek było nie tak. Zadnego skierowania na dodatk. badania nie dostaliśmy, bo wtedy Malutka chorowała, zobaczymy jak będzie podczas najblizszej wizyty Beatko, niestety nasze maluszki muszą pocierpieć sporo przy ząbkach, ale nic na to nie poradzimy(( Przytulaj go do siebie, podawaj cycusia, a Szymonek na pewno poczuje się lepiej (u Dominiki to zawsze skutkuje) U nas też wychodzą ząbki, druga góna jedynka i dolna dwójka, ale krwawienia nie przechodziliśmy. Pozdrawiam wszystkich, całuję nasze chorujące, ząbkujące Maluszki i życzę zdrowia ))) Lecę do pracy.Pa, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Re: Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 11:04 Nam też dzisiaj nie do śmiechu . Oczywiście chodzi o ząbki. Maksio ma straszną biegunkę, nic nie chce jeść, ewentualnie może wypić mleczko, ale też tylko trochę. Wczoraj przez cały dzień wypił 450 ml mleka i soczek marchewkowy. Na szczęście duuuuużo pije. Ale nie jest nam wesoło. Wczoraj byliśmy na basenie, miałam nadzieję, że to odwróci trochę jego uwagę od ząbków no i tak tez się stało, na 45 minut zapomniał o swoich wielkich problemach. zastanawiam się czy dzisiaj też z nim nie pojechać. Za chwilkę wychodzimy do lekarza i potem jak mały nie będzie strasznie marudził, to pójdziemy na spacerek. Maksio dziękuje za wszystkie życzonka i ja również jesteście kochane. P.S. Do Natder, to jest bardzo stara srebrna łyżeczka, którą Maksio dostał od swojej prababuni. Na razie muszę kończyć, bo muszę obudzić Maksiola. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Zęby :(( i reszta smuteczków - ja też :((((( 24.09.04, 11:39 Zęby: u nas pomału już przechodzi najgorsze, choc zębów jeszcze nie ma, ale tak samo było z dolnymi, wyszły 2 tyg po sajgonie A teraz smuteczki: Spięłam się dzisiaj z teściową chyba pierwszy raz w zyciu A wyglądało to tak: Mama męża mieszka pod nami, jest bardzo aktywną osoba i poza normalnym zawodem (jest nauczycielem akademickim) ma jeszcze kilka dodatkowych zajęć, których częstotliwość zależy tylko od niej, no ijeszcze koleżanki, kino itd...generalnie prawie ciągle jej nie ma. Odkąd urodziła się Baśka tesciowa 3 razy była z nią na spacerze i kilka razy została z nią w domu (max 5) ale pod warunkiem, że dziecko będzie spało. Jej kontakty z małą polegają na tym, że wpada przed wyjściem na 30 sek, ubrana w płaszcz, szpilki (nigdy nie pyta czy zdjąć, tylko ładuje się np do sypialni) wyperfumowana i z odległości 3 metrów woła "jeju jeju jakie mamy śliczne dziecko!" - koniec, wychodzi. No i dzisiaj znowu tak wpadła, a ja miałam juz dość (bo mam w mieszkaniu pole bitwy, znowu małe prace wykończeniowo remontowe, wczoraj przekuwano się z pokoju do kuchni () No i delikatni napomknęłam że może by tak Basia z babcią poszła (niby zarcik!) na co babicia, że owszem zabierze nasze kochane maleństwo, ale jak juz będzie duże i będzie samo chodziło- no i nie wytrzymałam, powiedziałam, że jak juz będzie chodziło to wtedy może się okazać, że nie chce i babcia może sobie zabierać kogoś innego! No i się obraziła Wcale mi nie jest przykro, że to powiedziałam, bo juz dawno mi to siedziało, ale teraz jest ciężka atmosfera, poza tym mieliśmy iść w niedzielę na koncert no i chyba mamy bilety do odstąpienia.... Sorki, musiałam się wyżalić Zresztą chyba jakiś kiepski dzien jest dzisiaj, bo widzę że u was też smutno... Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Oj te smuteczki... 24.09.04, 13:41 Dołączam do Mam Cierpiących - Matejko od tygodnia ma katar. Bardzo dzielnie go znosił aż do dzisiejszej nocy. Bidulek zaczął zwracać i trwał w tym koszmarze (śpiąc przy okazji) prawie całą noc. Bałam się podać mu cokolwiek do picia, żeby nie miotnęło nim znowu - dałam mu wypocząć od jedzonka i dopiero nad ranem podałam do picia rumianek. A na śniadanko kaszkę bezmleczną na wodzie. Byliśmy już w przychodni i p. dr powiedziała, że to może być reakcja na Eurespal, który Mateusz dostaje od 2 dni (???). Więc go odstawiliśmy. Został Cebion i sól fizjilogiczna do małego nocha. Łączymy się w bólu z Tosieńką - strasznie mi jej żal z powodu przykrych dolegliwości. Tosia - proszę zdrowieć!!! Oczywiście wszystkich kichających i ząbkujących też mocno żałujemy. U Matejki ząbków jeszcze nie ma. Jeszcze też dobrze nie siedzi. Waga 8550g i przytył w ost misiącu 550 g. Czyli średniaczek. A z trójką dzieci - kochane mamy nie jest tak żle - przed chwilą zagoniłam jedną do sklepu, a drugą do sprzątania dziewczyńskiego pokoju )) A sama mogę popisać coś wreszcie, bo ostatnio tylko czytałam... Mopeczku - moją szefowa/koleżanka, która od lat 20-stu mieszka z mamą męża w jednym mieszkaniu, twierdzi, że "teściową trzeba sobie wychować". Coś w tym jest - czasem po prostu trzeba jasno powiedzieć, co na wątrobie Ci leży i czego oczekujesz - im wcześniej się zacznie, tym lepiej)) A swoją drogą - jak Basia zacznie już chodzić - to dopiero bądzie trzeba się za nią nabiegać, droga Babciu Basieńki)) Proponuję, żeby od tej pory był koniec smuteczków - poproszę już tylko dobre wiadomości! A ja w sobotę spotkam się (mam nadzieję) z kumpelkami z liceum. Paru z nich nie widziałam od matury - tj. (aaaaaaaaaaaaaaa) 18 lat!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam maluszki i mamusie. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Re: Oj te smuteczki... - do Kajki 24.09.04, 14:53 Tosia tez bardzo zwracała i też dostaje eurespal i cebion (m.in. oczywiście, bo wszystkich leków jest 9!!!). Ale z moich obserwacji wynika, że zwracała po cebionie, bo gdy go odstawiłam było ok. To chyba kwas z cebionu tak działał. Poza tym, eurespal należy podawać w czasie posiłku (wg ulotki), więc ja karmię Tosię piersią i przerywając co chwila karmienie, podaję jej odmierzony w strzykawce eurespal (super strzykawka do podawania leków jest w coordinaxie, sumamedzie i nurofenie w syropie dla dzieci). Eurespal ma paskudny gorzki smak. Na pewno nie smakuje dzieciom, ale mam go podawać jeszcze przez 16 dni, więc niezła męka mnie czeka. Tym bardziej, że Tosia widząc że zbliżam się ze strzykawką zaczyna żałośnie płakać i mówić "mama". Tak jakby chciała powiedzieć "mama - nie dawaj tego świństwa". Ponieważ "pasę" Tosię dużą ilością leków, więc jestem zdecydowaną zwolenniczką zastrzyków. Do chorego organizmu trafia odpowiednia dawka leku i raczej nie ma komplikacji ze strony przewodu pokarmowego. pozdrawiam w imieniu bezzębnej i marudnej Tosi (ciągle łapie się uszko). Monika Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Re: Oj te smuteczki... - do Kajki i Moniki 24.09.04, 15:28 Bardzo Waszym maleństwom współczuję! Całuje je w piętki a Wam życzę dużo siły i wytrwałości! A co do Eurespalu to mój Antek do tej pory wypił już dwie butelki tego i nie miał żadnych sensacji żołądkowych i do tego bardzo mu to smakowało - taki dziwny ten mój syn! Jeszcze raz pozdrawiam, całuję Was mocno i przesyłam same zdrowe myśli ola od Antosia Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 Re: Oj te smuteczki... - do Moniki 24.09.04, 15:32 Dzięki Monisiu za info. Poobserwuję go na okoliczność Cebionu. We wczorajszych Mateuszkowych "wyplucinach" oprócz mleka było coś w kolorze Eurespalu - więc stąd moje przypuszczenia, zobaczymy, jak dalej będzie - na razie OK, czego życzę wszystkim chorowitkom i pozdrawiam - Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Głuchy łoskot :(((((( 24.09.04, 17:24 to właśnie usłyszałam jak Antek wypadł z wózka ((((!! Oczywiście jak mówi pierwsze prawo wypadania z wózka nie wypadł na dywanie (który mamy miękki i gruby) tylko metr dalej na kamienne płytki w kuchni! Efekt na twarzy i czole ma odbity metalowy próg płakał krótko i szybko dał się zabawić i zagadać ale ja do tej pory się trzęse a było to 1,5 godz temu (((( No nic teraz będę go obserwować czy wszystko jest dobrze i wyrzucać sobie że go nie dopilnowałam ((( Pozdrawiam ola Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal to i to, i jeszcze to, i jajeczko:) 24.09.04, 20:05 Witam z domowego szpitalika Może zacznę od końca... Olu, witamy Twojego Antka w klubie upadłych. Mam nadzieję, że będzie miał ew. tylko malutki siniaczek, który szybko zniknie. Rozumiem Twoje zdenerwowanie. Marto, skąd ja znam takie zachowania - teściowa. Ja mam takie "przeboje" z teściem. Choć ostatnio, jak był u nas, to trochę bardziej był zaangażowany w Juniora. A to chyba dlatego, gdyż będąc u teściów, powiedziałam im po co przyjechaliśmy (mieli się nacieszyć wnukami, których prawie w ogóle nie znają - 400km odlełości), czego oczekuję i stwierdziłam, że jak tak dalej będzie to chyba nam też będzie daleko (bo przecież nam jest bliżej: dwoje dzieci, wózek, bagaże i podróż pociągiem). Oj Moniko, straszne męki to Twoje maleństwo przechodzi. Jesteś bardzo dzielną Mamą, a Tosia Córką. Będzie dobrze. Ale ten Eurespal strasznie długo musisz podawać. Tak piszecie o tych wymiotach, bólach. Liwka też brała Eurespal i po tygodniu podawania dostała nagle bóli brzucha, pisałam zreszta o tym. Pźniej już jej nie dałam tego leku i jest lepiej. Może to jej zaszkodziło? Nie wiem. Ja natomiast tego nie mogę brać, bo zaraz mną trzęsie. Nie chodzi o smak, tylko o efekt brania leku. Asiu, Tobie też współczuję, że Natalka ma robione badania. Jest taka urocza, szybko i dobrze się rozwija - na pewno jest zdrowa, a cera na pewno po tatusiu! A wiesz, że znam jeszcze dwoje dzieci urodzonych 13. lutego? chłopca i dziewczynkę! Cóż, też jestem "podwójną" mamą, choć czasem do mnie to nie dociera. Czy jest trudniej? Może tak, na początku, ale później to już tylko wesoła chata, trochę mniej czasu dla siebie, ale ogólnie fajnie. Jak Liwka jest w przedszkolu, albo u rodziców - strasznie brak mi tego jej twórczego hałasu Myślę, że duże schody zaczynają się w rodzinie wielodzietnej. Mam wychowankę, której mama jest w ciąży z... 13 dzieckiem. Ja to chyba już dawno miałabym depresję. Ale może tak trochę bardziej optymistycznie. Pomimo tego, że nadal chorujemy. Wszyscy, oprócz mojego męża, który właśnie wrócił "z lasu" po pięciu dniach, walczymy z katarem. Niestety w rankingu na najbardziej zainfekowaną - wygrywa Liwka - chyba zatoki, bo to "coś" w nosie nie da się nawet ruszyć ani chusteczką, ani gruszką, ani kroplami. Ale humorek ma. Junior robi postępy. Cały czas by tylko siedział i bombowo czołga się. Dziś jak wróciłam z rady, na mój widok przeczołgał się przez pół pokoju. I jeszcze z nowości pokarmowych. Podałam mu dziś purre z ziemniaczka + 1/2 jajeczka (żółtka). Pychotka! Wszystkie zupki są beeee! ale ziemniaczek mniam mniam! Dziewczyny, a może spróbujcie podać ziemniaczka, samego, bez mięska, albo warzywek? Przepędzajmy te okropne choróbska i szybko się spotkajmy. Buziaczki dla Okruszków! Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza A my mamy guza 24.09.04, 20:08 My mamy w wózku szelki.A Antek nabił sobie guza, siedział na podłodze i bawił się piłeczką i nagle bum,guz jak się patrzy.Jestem za kaskami jak pisała mama Natalki.Naprawdę zaczynam się bać, co to będzie jak zacznie chodzić? Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm ząbki, smutki i smuteczki 24.09.04, 20:09 Dzis ząbki w nocy daly sie malemu we znaki...((((((((((( i mi, bo od noszenia jeszcze teraz bola mnie ręce... Wyjda chyba od razu obie dolne jedynki .. A mnie od wczorajszego wieczora nieustannie boli brzuch - czyżby @....?? I w ogóle ma dzis fatalny nastrój(((((((( Olu!! Obserwuj Antosia, ale nie rób sobie wyrzutów, bo po pierwsze stało sie a podrugie musimy sie z tym pogodzić, że nie da sie upilnować maluchów!! Sa coraz wieksze i coraz bardziej ruchliwe, a trudno nie spuszczac ich z oka przez całą dobę! Edytko - a moze brak apetytu u Antosia to z powodu ząbkowania?? Dziękuję za rady odnośnie zupek- zrobię tak jak radziłyście - czyli małą przerwę. Teściowe - temat rzeka... Moja akurat jest w porządku. Ale osobiście stoje na stanowisku, żeby mówić co się czuje i rozmawiać o tym co boli, przeszkadza i co "leży na wątrobie". Dlatego myślę Marto, że dobrze zrobiłaś i mam nadzieje, że atmosfera się szybko oczyści!! Asia, przykro, że malutka ma być kłuta, ale skoro trzeba.... Mam nadzieje, że wyniki będą bardzo dobre) Beatko, życzę Ci dużo wypoczynku i relaksu. Wrócisz do rodzinki wypoczęta i pełna sił, a oni na pewno sobie świetnie sami poradzą!)Trzymaj sie!! Czytam i widzę że sporo dzieciaczków nam ząbkuje. Męczą sie te nasze biedactwa - czemu my nie możemy wziąć na siebie ich bólu????( Pozdrawiam i kończę, bo jeszcze zacznę smęcić. Kolorowych snów mimo wszystko Ania Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna co mi się skojarzy 24.09.04, 21:03 Dziewczyny, co tu dziś tak smutno!? Moniko, trzymaj się i ucałuj biedną Tosieńkę! Olu, wiele z nas te upadki już przeżywało, będzie dobrze! Edyta, też mi się wydaje, że ten brak apetytu to przez ząbki. Nie bój się, przyjdzie czas, to Antoś nadrobi. Kajko, ale mi się smutno zrobiło, kiedy przeczytałam o Mateuszku, mam nadzieję, że ta noc będzie już spokojna. Asiu, całusy dla Natalki, dzielny z niej krasnalek, ale tak przykro, że musi być kłuta... Beato i Aniu, pocieszcie się, że to już niedługo, a potem łobuzerskie uśmiechy Waszych chłopczyków będą jeszcze bardziej łobuzerskie Marto, a mi się wydaje, że Twoja teściowa jest ok. Przecież swoje dzieci już wychowała i ze swoim czasem może robić co jej się żywnie podoba. Miło, że wpada i chce wychodzić z Basią, jak trochę podrośnie. Wydaje mi się, że osoby które nie są wdrożone w opiekę nad niemowlęciem trochę się jej obawiają. Szymonkiem do tej pory zajmuję się tylko ja i mój mąż - nikt więcej! Choć przyznaję, było mi przykro kiedy podczas kilkudniowego, wakacyjnego pobytu z rodziną męża nikt nie zajął się Szymonkiem nawet przez kwadrans. Mimo, że były tam dwie dorosłe siostry i nawet "żartowałam", że przyjmuję zapisy na spacer. A u nas dobrze... Szymonek ząbkuje (wykluła się dolna jedynka), ale jakoś tak spokojnie na razie. Nie siada sam, nie raczkuje, nie mówi, ani tym bardziej nie wstaje. Ale chwilę sam siedzi, pełza i obraca się we wszystkich kierunkach i dużo gaworzy. Huśta się na huśtawce-gaciach na placu zabaw Zaśmiewa się z "a kuku!" SKROBIE: ostatnia fascynacja - skrobanie paznokciem wszystkich dostępnych mu powierzchni (podłoga, ściana, książeczka, prześcieradło itd) z zaaferowaną miną. Mówię Wam, jak to komicznie wygląda Powoli udaje się nam wprowadzić Mopkową rutynę A już myślałam,że nigdy się nie uda! No i mam ostatnio wieczorami niezły humor, bo robię sobie naleśniko-placuszki. Zamiast mąki pszennej - gryczana, zamiast jaj kurzych - przepiórcze, zamiast mleko krowiego - sojowe Jem wieczorem więcej niż powinnam, ale mówię Wam jaka to rozkosz - jeść wreszcie coś co przypomina pieczywo a nie jest chrupiące i ryżowe! Poza tym nawet jak trochę przytyję to nic się nie stanie, bo ostatnio ważę 49 kg. (ostatnio tyle było chyba na początku liceum) i spada mi obrączka. Pozdrawiam wszystkie zmartwone mamy, niezmartwione też, a szczególnie Anię-natder Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
margola102 ... 24.09.04, 22:20 Straszne smutki tu dzisiaj Wyjątkowo Podobno właśnie przez te ząbki nasze dzieciaki mają obniżoną odporność stąd te katarki i biegunki Ale ząbkowanie się wkrótce skonczy (przynajmniej będzie przerwa, mam nadzieję) Przestawiam moją Ulę na wczesniejsze spanie (20 w łóżeczku) więc mam wieczorem troszkę więcej czasu dla siebie (czytaj: na czytanie LUTY 2004) wczoraj tez siedziałam, nawet sporo pisałam, wysyłam, a tu komunikat: sesja wygasła, aby wysłać list musisz się ponownie zalogować... wrrr.... Z nowości jedzeniowych: gotowany burak jest naprawdę mniamu podobno jest zdrowy, ale co konkretnie daje - nie wiem może któraś z was wie? W każdym razie jest pycha Byłyśmy dziś na basenie i po raz pierwszy Kulce naprawdę się podobało miała taką radoche podczas "wskakiwania" do wody, po prostu komedia!! Jedyny problem na basenie to tylko to, że małą bardziej interesują inne maluchy niż przydziałowa zabawka uciekam spać Wszystkim zdrowka i spokojnego snu życzę Dobranocka Małgorzata Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: co jest ?? pierwsza ???? i do Edyty 25.09.04, 11:14 i za szybki entrek ) Ale to pewnie ze zdziwienia... już po 11, a tu taka cisza ?? Rozumiem, że część miała ciężką noc - witam w klubie ), ale żeby aż tak ? A może gdzieś jest jakieś spotkanie, na które wszystkie popędziłyście, a ja o niczym nie wiem ?? Teraz nowiny od Szymka: 1. Mam dwie śliczne, białe łopatki na górze !! do kompletu do dolnych ) 2. Katar jeszcze męczy, ale chodzę na spacery, więc może zniknie 3. Mówię "mamu, mamu", zwłaszcza jak mi źle Pozdrawiamy cieplutko, zwłaszcza kichających, ząbkujących, bolejących i innych smutno -ących ) Pozostałych również ! I biegniemy na spacerek... Beata z Szymonem-Zębozaurem PS. Edytko, ja z Tobą zawsze chętnie rozmawiam, i to całym "gębkiem" ) za to czasem tylko jedną ręką... bo trzymam Szymka z dala od klawiatury - on by Ci dopiero napisał... A w mądrej książce napisali, że w tym wieku przybór masy powinien być między 250 a 450 miesięcznie, więc Antoś jest OK !! Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 Re: co jest ?? pierwsza ???? i do Edyty 25.09.04, 12:28 o losie a moj igus przez ostatatni miesiac przytyl kilogram i wazy 9 kilo.wiec chyba wtedy troche za malo wazyl.tak wspolczulam waszym dzieciaczkom,ze sie mecza z katarem i zabkami.moj wprawdzie zabki ma od 5 miesiaca ale od wczoraj katar.cala noc soe meczyl. Odpowiedz Link Zgłoś
niecierpek27 Jestem we Wrocławiu - Niecierpek 25.09.04, 17:15 Witam z pochmurnego Wrocławia. Moja firma na Rynku Głównym organizuje targi mieszkaniowe. Dziewczyny z Wrocławia przyjdźcie - przyjechałam z Szymonkiem i możemy się zobaczyć. W Ratuszu Miejskim jestem jutro do godziny 13.00 i zapraszam - szukajcie Magdy K i Szymonka. Pozdrawiam i uciekam z tej kwaiarenki internetowej dać Szymusiowi jeść. Ściskam mocno. Niecierpek Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: :-(( Natka ma niepokojace objawy:-((( 25.09.04, 21:24 Witam! Przepraszam, ze w tej chwili nie poodpisuje, ale bardzo sie martwię. Bylismy dzisiaj w klinice z Natalką. Rano dziwnie się zachowała. Michal powiedział, że wczoraj po kapieli również ale nie chciał mnie martwic. Chcial sprawdzic czy dzisiaj się to powtórzy i tak się stało. Ponad pół godziny po pobudce i po jedzonku gdy szalała jak zwykle w naszym łóżku nagle usiadła pochyliła główke w bok w lewą stronę, zrobiła dziwna minkę, ramię podniosło się w górę i tak dziwnie Nia rzuciło, ale lekko. Trudno to opisac. Nie były to drgawki ani dreszcze, ale wygladało przerazajaco. Bardzo się wystraszyłam. Michał zadzwonił do kliniki i po 12 bylismy u lekarki. Zbadała Natalkę bardzo dokładnie, staralismy się pokazac co zrobiła. Gdy lekarka zaczeła się zastanawiac i mówic, Natka znowu tak zrobiła. Jakieś cztery, pięc razy i przeszło. Tak samo jak rano. Lekarka wczesniej nie spotkała się z czymś takim. Powiedziała, że nie powinno to byc nic neurologicznego, ale lepiej sprawdzic więc mamy skierowanie na usg główki i neurologa (mówilismy jej o sobotnich upadkach córci). Była z nami szczera i powiedziala o wszystkich mozliwościach miedzy innymi o padaczce, ale też o tiku. Na razie nie wiemy co to spowodowało. Tak się stało, ze wczoraj pierwszy raz tak zrobiła zaraz po wypiciu 5 kropelek cebion multi. Czytałam, ze nie ma ubocznych efektów, chyba, ze ktoś jest nadwrazliwy na jakiś składnik leku, ma kamice nerkowa lub w przypadku hiperkacemii (nie wiem co to). Teraz jak Jej podalismy witamine od razu zareagowała tak samo. Moze to tylko zbieg okoliczności. Zastanawialismy się tez czy to nie przez zęby. Bardzo bolą Ją górne dziąsełka, płacze, wszystko gryzie, czasami dziwnie się krzywi tak jak ja jak mnie bolą z jakiegoś powodu. Moze ból jakoś promieniuje. Juz sama nie wiem (( Bardzo się boję i denerwuje. Dzisiaj pierwszy posiłek zjadłam o 17:00, ale tez ledwo. Głowa mnie boli, ciagle o tym mysle. Lekarka osłuchała tez dokładnie serduszko Natuni, ale zadnych szmerów nie było, więc jest dobrze. Tylko to mnie martwi okropnie. Życie bym za Nią oddała żeby była tylko zdrowa. Moze któraś z Was się z czymś podobnym spotkała??? Martuś a Ty??? Moze to byc przez cebion multi lub przez ból dziaseł??? Była przecież juz badana neurologicznie i było wszystko dobrze. Prawidłowo się rozwija, dobrze i szybko uczy się nowych rzeczy. Co się dzieje z moją córcią??? (( Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 melduję sie po długiej przerwie :) 25.09.04, 23:00 witam wszystkie mamuśki i ich maleństwa oj długo mnie nie było staram sie nadrobić zaległości iczytam i czytam najważniejsze dużo zdrówka dla wszytskich chorowitych oraz najlepsze życzonka dla byłych i przyszłych solenizantów co u mnie: wreszcie pracuję w domu ostatnio miałam niezły "sajgon", musiałąm zlikwidować biuro firmy, przenieść wszystko do odmu, zoorganizować biuro w domu itp. no i teraz mogę pracować w domu - zobaczymy jak to będzie zaczynam od poniedziałku oraz byłam na tygodniowym urlopie - odwieźliśmy teściową do domu - pomagała mi przy maluchu przez 2 miesiące - oraz zwiedziałm kazimierz dolny - piękny Przemuś dobrze zachowywał sie w drodze - w jedna stronę ok 500 km teraz powinnam mieć wiecej czasu na kompa no i muszę nadrobić zaległości - łącznie z petycją co u Przemusia: - ślicznie siada - obkręca sie na siedząca bez wywrotek, sięga po zabawki oraz potrafi prezjść do pozycji na brzuszku (pierwszy raz ta ewolucja zakończyła sie guzem bo na drodze była zabawka - sam nie siada - nie raczkuje i nie siada - ma nóżi tzn. stoi jak sie go podtrzymuje - próbuje pełzać ale przeszkadza nos - jest ciężki - albo mama "chuchro" - nadal brak ząbków - mówi tata, baba, dziadzia i inne w swoim swoistym języku - kręci główka "nie-nie" jak czegoś nie chce - ma swoje zdanie Przemuś jak na niemowlaka ma dziwny zwyczaj prawie nie płacze - może raz w tygodniu na 1 min zapłacze, ale za to jak coś chce albo coś np. go boli to krzyczy udało mi się nauczyc Przemusia spać w łóżeczku - trocche krzyku było - zostawiałm malucha samego z zabawkami - przez 5 min ok potem krzyk, idę do niego i głaszczę i jak tylko na 20 cm odsuwam sie od łóżeczka to krzyk - mimo to wychodziłąm, jak długo trwał krzyk - ok 3 min to wracałam - aż do skutku aż zasnął no i udało sie teraz sam zasypia chyba że ma dzień pełen wrazeń to wtedy mama daje cysia lub ukołysze na rękach Przemus zasypia na noc miedzy 17 a 19, przeważnie ok. 18 choć raz na tydzień ok. 17 i śpi do 4-5 nad ranem wtedy dostaje cycka i zasypia znowu tak ok. do 7 rano potem dostaje albo moje mleko (ściagnięte dzień wcześniej - przez to że chodziłam do pracy mały odzwyczaił się od cycka w dzień (cycka toleruje w nocy oraz wieczorem, w dzień tylko wtedy gdy jest mocno śpiący a nie moze zasnąć - co jednak rzadko sie zdarza) albo kaszke - ok. 200 ml bawimy sie ok. 1 godziny (albo sam sie bawi - na macie lub w łóżeczu- gada do zabawek i nagminie rozrzuca po całym pokoju) potem znowu lulu na ok. 1 - 1,5 h jak wstaje mleczko - ok. 180 ml i idziemy na spacerek - ok 2 h na spacerku różnei albo śpi albo chłonie świat po spacerku - obiadek - czyli albo zupka własnej roboty albo ze słoiczka (zawsze z mieskiem) i potem deserek (uwielbia brziskwinie ze słoiczka) potem zabawa, powrót taty z pracy czasami jeszcze drzemka z pół godziny i ok 18 lulu na noc przed snem dostaje jeszcze kaszke albo cyca co do jedzenia - wciąga wszytsko - troche eksperymentuję - ostatnio zjadła nawet kapuste z bigosu - aż mu słina ciekłą po brodzie krzywi sie na zapach i smak pietruszki zjada nam ziemniaki z talerza - przy obiedzie, ostatnio nawet jabłka z szarlotki uwielbia deserek - winogrona, jabłka i banan - własnej roboty miłych snów teraz będę na bieżąco sie udzielać i o czym zapomniałąm dopiszę co do fluoru trzeba uważać ja pochodzę z malborka gdzie w wodzie zawsze był nadmiar fluoru i do dnia dzisiejszego mam problem z zębami (fluoroza) do asialc1: nie przejmuj sie na pewno wszystko ok ja miałam podobnie, tyle że drgawki u małego były w rączkach i w główce i takie po 5-10 sekund - nagle występowały i trafiliśmy do Akademii Medycznej w Gdańsku na oddział neurologii miał zrobione EEG mózgu i wyszło wszystko ok, Pani ordynator powiedziała ze często u niemowlaków występuję takie zachowanie - drgawki, małe wstrząsy ciałkiem - winny niewykształcony układ nerwowy i z tego maleństwa wyrastają, z Przemkiem tak było wyniki ok, no i teraz ja ma te 7 miesięcy już nic sie nie zdarza do iska_monista: trzymajcie sie dzielnie, może masz ochotę jak malutka wyzdrowieje pochodzic z nami na basen - jest to niezła sprawa aby zachartować maleństwo - Przemek dzięki temu ani razu nie zachorował pa,pa Monika i Przemuś Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 cd melduję sie po długiej przerwie :) 25.09.04, 23:11 zapomniałam dodać (jak szczegółowo to szczegółowo) to mały robi kupki od nocnika mauczył się stekac - tak cichutko jak chce kupkę wówczas szybko nocnik i po sprawie ))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 znowu ja :) 26.09.04, 11:23 zaczelam pisać po przerwie i cisza nikt nie pisze )))) wiem, wiem niedziela ja teraz mam wszystko pomieszane przez pracę w domu niedziela czy środek tygodnia coś jest do zrobienia i nie od 8 do 16 ale jak jest chwila wczoraj robiłam przelewy z faktur o 23:00 jak już pisałam Przemuś nie ma jeszcze ząbków od kilku miesięcy ciagle paluszkami masuje dziąsła i nic kiedy powinnam się martwić, przecież za niecałe 2 tygodnie skończy 8 miesięcy do kasiek444: a propo teściowej, ja jakoś przeżyłam 2 miesiące z teściową w jednym pokoju i też miałam przypadki jak Ty że teściowa zabierała mi małego, cały czas do niego biegała, nawet jak w nocy płakał wchodziła do nas do pokoju no i przeprowadziłąm z nią "meską rozmowę" że mi sie to nie podoba, ze uzgodnilismy że zajmuje sie małym do 15 a po 15 ja, więc ma zająć sie swoimi sprawami na początku była lekko obrażona, ale potem jej przeszło, trezba tylko konsekwencji, jak chcesz to zabieraj dziecko - przecież to Twoje maleństwo, i powinnaś sie cieszyć każdą z nim chwilą, a jak sie obrazi jej problem są na świecie większe problemy niż teściowe - wiec sie nie przejmuj, rób swoje Ty i Twoje maleństwo jesteście najważniejsi no i powodzenia z kwiaciarnią, napisz gdzie będzie to odwiedzę Cię gg na razie mi jeszcze nie działa i jeszcze raz dużo zdrówka dla wszystkich chorowitych Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 DO PIETKA 111 26.09.04, 20:12 witaj.ja tez lezalam z moim igorem w AM w gdansku na neurologii i tez z powodu dziwnych drgawek.mial robione wszystkie badania lacznie z eeg,ktore nic nie wykazalo.neurolog powiedziala,ze w 100%to nie jest padaczka,tylko moga byc zab.metaboliczne(w tym czasie mial straszne biegunki i lecial na wadze) lub rozwijajacy sie ulkad nerwowy.lecz jedna "madrzejsza"pani doktor na swoim dyzurze weekendowym wlaczyla mu leczenie.i tak musialo zostac.od tego czasu drgawki minely(bylo to w maju).w sobote jedziemy na kontrole z prosba o odstawianie leku.u jakiej doktor konsultowalas dzidzie?czy bylo to na ul.debinki? Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Życzenia 26.09.04, 17:22 Wszystkiego dobego, radości a przede wszystkim duzo, duzo zdrówka dla naszego brzdąca Kubusia Buziaczki cmok, cmok Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Do Asi i witamy Pietkę po przerwie!!! 26.09.04, 18:30 hej, Asieńko, współczuję ze musisz przezywac takie niepokoje, ale to pewnie tylko tam strasznie wygląda, zobaczysz, okaze się ze to nic powaznego))))Przesyłam Ci dobrą energię))))Ucałuj Natusię ode mnie! No i witamy Pietkę!!!!! Fajnie ze znów jestes no i Twój Przemuś sliczny , oczywiście)) A my wczoraj przezylismy chwilę grozy, tzn ja przezyłam bo Antek nawet się nie przestraszył, a było tak: Bylismy u moich rodziców, cała rodzina przys tole, Antek w wysokim krzesełku siedzi koło mnie, ja sie zagadałam z siostrą, spoglądam na Antka a on ma coś białego w buzi i się dławi, patrzę a w reęce trzyma serwetkę podartą!!!! Szybko go wyciągnęłam, na brzuch i klepię po plecach, na szczęscie zwymiotował całkiem spory kawałek tej serwetki! Kurczę trzeba bardziej uwazać na tego piernika) A z nowości, Antek staje na czworaka i się kołysze w przód i w tył, smiesznie to wygląda)) to tyle, gosia i antos aha, Iska ucałuj biedulkę Tosieńkę!!!! i w ogóle pozdrowienia dla tych co walczą z choróbskami jeszcze, całuski!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Re: Do Asi i witamy Pietkę po przerwie!!! 26.09.04, 21:41 Tylko na chwileczkę, bo Dominika jeszcze nie śpi... Asiu, jesteśmy z Tobą, Natalce na pewno nic nie jest, to zdrowa, śliczna, wspaniała dziewuszka Zobaczysz wszystko będzie dobrze Też przesyłamy pozytywne fluidy, trzymajcie się!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 22:34 Z Natalką jest gorzej. Przez jakiś czas nie bedę tu zagladac. Mamy bardzo dużo badań do zrobienia. Chciałabym je zrobic wszystkie jednego dnia, ale wiem że to nie mozliwe. Bardzo się boję. Jak nigdy dotad. Właściwie to jestem przerazona. Prosze wspomnijcie Natunię w swoich modlitwach. Całuję Asia Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 22:44 Asiu, jestem myślami i modlitwą z Wami. Rozumiem, że w tej chwili Twoje myśli zaprząta Najważniejsza dla Ciebie Istota na Świecie. Bądź dobrej myśli i pamiętaj o jednym: nie okaż Natalce swojego zdenerwowania - to dla jej dobra. Wiem, że to może być trudne, ale to podstawa. Pamiętaj, że ona Wam - Rodzicom bezgranicznie ufa, chociaż jest jeszcze taka malutka. Boże - modlę się, żeby wszystko było dobrze, ale krokodyle łzy lecą mi na klawiaturę. Monika z Tosią Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 23:08 Asiu, my też trzymamy mocno kciuki, żeby się okazało, że wszystko jest w porządku. Proszę, zajrzyj jednak od czasu do czasu i wrzuć jakieś informacje co u Was, bo będziemy się martwić. Wszystkiego dobrego i oby Wasz problem wkrótce zniknął. Eh, ale smutki zaglądają nam ostatnio do oczu (( Pozdr, Aga Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 23:40 Asiu !! Z Natunią na pewno wszystko będzie dobrze. Musisz być dzielna i wierzę, że będziesz, bo jesteś bardzo specyficzną osobą - w dobrym tego słowa znaczeniu. Masz w sobie tak wiele dobroci, radości i pozytywnej energii, że obdzielić tym by można co najmniej kilka osób. I nie raz wiele tej dobroci przekazywałaś nam i naszym maluchom. Dlatego teraz to my wysyłamy Tobie i Natusi dobre myśli, fluidy, energię... Ucałuj Natunię w piętkę i niech szybko wraca do zdrowia, bo przecież musimy zorganizować jesienne spotkanie w Łazienkach. Będę się modlić o to, żeby zniknęły Wasze problemy i żeby szybciutko Natka znów zadziwiła nas na forum jakimś nowym osiągnięciem. Trzymajcie się, Dziewuszki ) Beata i Szymon PS. Odkąd przeczytałam o Waszych problemach stale o Was myślę. Nie wiem, w jaki sposób mogę Ci pomóc, ale gdybyś potrzebowała czegoś - jestem tu i na GG. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: Z Natunią gorzej 27.09.04, 07:18 Asia - wszystko bedzie dobrze. Myśle o was i wierzę głęboko, że wszystko się dobrze skończy. Badania wyjdą dobrze, Natalka będzie zdrowa, a Ty i Twój mąż radośni i szczęśliwi. Zaglądaj tu koniecznie - przecież wszystkie jesteśmy z Tobą i możesz liczyc na nasze wsparcie!! Ściskam was mocno i całuje malutką w piętki! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Życzenia, praca i inne przemyślenia 27.09.04, 07:45 Dla pierwszego osmiomiesięczniaka Szymonka serdeczne życzonka i duza buźka dla niego i jego rodziców od Kubusia i jego mamay) Ehh, przypomiało mi sie nasze wspólne oczekwanie... Pamiętacie to??))) omawianie zawartości torby do szpitala, wymyślanie terminu porodu i niepewność - jak to będzie, czy damy radę, czy poradzimy sobe z problemami... Zebrało mnie na sentymenty.. Może dlatego, że tak wiele z nas zmierza sie ciągle z problemami, tak wiele maluszków choruje... Ktoś mądry powiedział,ze to co nas nie zabije to nas wzmocni.... Wierzę, że przetrwamy te trudne okresy, nasze dzieci wrosna na zdrowych wspaniałych ludzi. A my?? - będziemy z rozżewnieniem wspominać ich dzieciństwo i "Luty 2004" Kubuś w weekend był spokojny i radosny. A ząbków nie ma.. Siadać w ogóle nie próbuje, za to ciagle staje. Co mnie zaczyna troszkę martwić, bo jak będą jego nóżki wygladały??((( Weekend minął bardzo szybko i znowu poniedziałek i do pracy( cztery tygodnie mineło, a mi nadal bardzo trudno wyjść rano z domu. Mały patrzy na mnie swoimi wielkimi oczkami i usmiecha się jeszcze tak śpiąco. Serce sie kraje.... Życzę miłego dnia Ania od Kubusia Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Re: Z Natunią gorzej 27.09.04, 07:23 Asieńko.... ( Jak rozmawiałyśmy przez GG już byłam prawie pewna, że to przez Cebion... Oczywiście, że będę myślami z Wami. Ja też pomodlę się za Natkę, za to, żeby to było nic poważnego. Asiu, może jednak nie znikaj - w wolnej chwili podziel się z nami Twoimi myślami i strachem, na pewno będzie Wam z mężem łatwiej. No i oczywiście daj znać jakie są wyniki badań. Pietko kochana - bardzo dobrze, że znów jesteś z nami. Przepraszam, że ja też się chwilę nie odzywałam ale mam "małą" depresję związaną z powrotem do pracy. Boję się, że sobie nic nie przypomnę, że sobie nie poradzę. Na dodatek po lekach moja tarczyce trochę się uspokoiła ale wciaż jestem nieprzytomna, zapominalska, bez koncentracji, ogłupiała. I Szymusia mi szkoda ((((((((((((((( I czuję, że atmosfera w pracy jest dziwna (nie ma tam na razie tfu, tfu, zagrożenia zwolnieniami - o ile nie będę pierwsza, no i jeszcze myślę, że sprawa biurka będzie się dłuuuugo ciągnąć. Jeszcze nie zaczęłam a mam już dość Nie smęcę już. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
malwes I jeszcze jedno... 27.09.04, 07:25 Od niedawna mam GG: 1347215 Poproszę Morska o uzupelnienie listy Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: I jeszcze jedno...-do Gosi 27.09.04, 07:54 Gosia, rozumiem Twoje rozterki - sama to przerabiałam.. Ale myślę że to całkiem naturalne.. Pomyśl jak długą miałaś przerwę w pracy... Zajmowania się dzieckiem to co innego niż tkwienie kilka godzin za biurkiem z maksymalnym wysiłkiem umysłowym.. Mi było bardzo trudno skupiac sie nad cyferkami i dokumentami. Trudno mi było wysiedzieć za biurkiem 7 godzin praktycznie bez ruchu.. - Tobie tez pewnie bedzie tak na początku... Pierwsze dni są bardzo ciężkie... Ale wciągniesz się!! Zobaczysz jak szybko Ci sie wszystko przypomni i wrócisz do wprawy!! A w domu Szymuś bedzie Cię witał radosnym usmiechem i "przyklejał" do Ciebie)) Bedzie dobrze!! Miało być pocieszająco i mam nadzieje, że mi wyszło)) Pozdrawiam serdecznie))) Ania Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Zapomniałam - pogaduchy:) 27.09.04, 08:40 Zapomniałam dodać, że jakbyście miały ochotę pogadać na gg, to ja chętnie - do 14 jestem "dostępna". Mój numer jest na liście)) Ania Odpowiedz Link Zgłoś
zyt Re: Problemy 27.09.04, 08:44 Widzę że nie tylko ja mam problemy z dziećmi. Asiu-mam nadzieje że wszystko zakończy się dobrze.Mój chrześniak ma tiki które wyszły w dzieciństie i jest wspaniałym ,mądrym chłopakiem.Mam jednak nadzieję że to te ktopelki.Trzymajcie się. U mnie od 2 tyg. choroba nie wychodzi z domu,do tego Emilce wyszła górna jedynka i nadal ma bardzo wysoką temperaturę,widzę jak cierpi.Mój starszy synek łagodniej przechodził ząbkowanie.Noce mam nieprzespane, bo ciągle któregoś malca doglądam,stąd taka przerwa u mnie i nie zaglądałam na stronkę. Na dodatek wysłałam mojego męża wczoraj do Niemiec bez żadnych dokumentów-nawet dowodu mu nie dałam-i musiałam podawac dokumenty kurierem do Szczecina,bo on już tam był.Czuję że powoli sie wypalam. Emilka-cóż nie mogę nawet pisać jak ona sie rozwija bo myślami jestem z Natunią,martiwę się o wszystkie nasze dzieci i wierzę że wyrosną na wspaniałych ludzi.A teraz będę czytać zaległości. Wiecie co ja GG tez mam ale z niego nie korzystam,muszę tam zajrzeć i wpisac nr na liste. Pozdrawiam gorąco Zyta Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 DO ZYT!! 27.09.04, 19:13 witaj.ale numer,tez jestem ze starogardu!!moze nawet sie znamy... Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 DO ZYT 27.09.04, 19:16 witaj.ale numer.tez jestem ze starogardu,moze nawet sie znamy... Odpowiedz Link Zgłoś
kajka.3 wszystkiego po troszku... 27.09.04, 20:00 Miła Natalko - I my też z dziewczynkami i Matejką trzymamy za ciebie kciuki i oczekujemy dobrych wieści. Asiu - serdecznie przytulam - musi być wszystko OK!! Szymonku - uściski ośmiomiesięczne!! Gosiu - nie martw się. Ja przez pierwsze dni w pracy byłam dokumentnie zakręcona i miałam wrażenie, że nie połapię się we wszystkich sprawach, bo tyle nowego przybyło, analizach itp. Ale po paru dniach zaczęło mi się wszystko układać w całość i jakoś to sobie wszystko zorganizowałam od nowa. My właśnie (mam nadzieję) kończymy chorować. Ostatnim akordem była grypa mężusia. Ale już dzisiaj wyszedł z łóżka. Magdo - niecierpku. Szukałam Was w Ratuszu w niedzielę, ale, ku mojemu zmartwieniu, dowiedziałam się, że źle się poczułaś i musiałaś wrócić do domu. Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku. Pozdrawiamy chorowitki i rozkazujemy zdrowieć!!!! Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Z Natunią gorzej 27.09.04, 08:51 Asiu, tak bardzo, bardzo mi przykro że i Was dopadły takie zmartwienia... (( Wiem, że nie da się taką sytuacją nie denerwować ale musicie postarać się nie okazywać swoich uczuć Natalci, napewno też będzie zestresowana badaniami. I w żadnym wypadku nie uciekaj nam z forum, daj znać jak już będziecie coś wiedzieć, bo na pewno i ja i inne mamy też będziemy się martwić... To takie smutne i trudne kiedy dzieje się coś złego i wszystko, co można zrobić, to zaufać specjalistom i czekać... Wiem jednak, że niestety każdej mamie kiedyś przydarza się coś takiego i niestety, nie da się ani tego uniknąć, ani temu zapobiec Jestem pewna że się wszystko szybciutko wyjaśni i wróci do normy. Trzymajcie się cieplutko, przesyłamy całe pokłady pozytywnej energii i optymizmu i ucałujcie kochaną Natalkę w czółeczko. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Do Asi 27.09.04, 09:25 Asieńko kochana jestem pewna, że z Natunią wszystko będzie dobrze! Myślę o Was i trzymam kciuki! Jeśli tylko w jakiś sposób mogę Wam pomóc to bardzo chetnie to zrobię - daj tylko znać! Ucałuj Natusię od nas i powiedz Jej, że ją bardzo kochamy O i A Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Re: Do Asi 27.09.04, 09:32 Kurczę, płakać mi się chce, a z drugiej strony to jestem wściekła, czy wszystkie mozliwe choróbska nie bedą nam oszczędzone?????????????????? Asieńko, myślę o Was i też się modlę o to byscie sobie poradzili w tym trudnym czasie, przesyłam duzo słoneczka!!!!! Jeśli znajdziesz chwilkę napisz choc zdanie, bo się bardzo denrwuję, pewnie inne mamy też przeciez to "nasza Natusia"!!!!!! Kurczę.....nie mogę juz pisać(((((((( Całusy dla Was Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
margoja 8 miesiecy!!!!!!!!!!! 27.09.04, 09:34 A jak się czuje Szymonek 8-miesięczny???? Zyczenia i buźki)))))))))))od Gosi i Antka Odpowiedz Link Zgłoś
tossca Jak wszyscy, to wszyscy - Szymon też! 27.09.04, 10:30 Szymona tez dopadlo wstretne chorobsko. lekarka zasugerowala, ze moze w koncu wychodza zeby i spadla odpornosc organizmu. na szczescie juz wychodzimy na prosta... Nie mialam glowy do pisania, wiec sorki za milczenie. Jak dzis tu weszlam i przeczytalam wiadomosci od Asi, to lzy momentalnie zalaly klawiature. a najgorsza jest bezsilnosc i swiadomosc, ze w zaden sposob nie moge Jej pomoc... To takie przykre i smutne. Musi byc dobrze! prosze te z nas, ktore sa z Asia i Natalka blisko, aby usciskaly je ode mnie i Szymona. Razem latwiej przechodzi sie przez ciezkie chwile. pozdrawiam i zycze samych dobrych wiadomosci m. przepraszam za bledy, brak polskich znakow i wielkich liter - piszemy razem - szymon i ja Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 do Asi i Natalki 27.09.04, 11:25 cieplutko o Was myślimy i razem z Przemusiem przesyłamy poztytwne "fluidy" aby Natunia była zdrowiutka )))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiek444 Po przerwie... 27.09.04, 11:31 Witajcie! Nie zdążyłam jeszcze przeczytać wszystkiego, ale z bieżących spraw. Natalko i Asiu!!! Trzymajcie się cieplutko,wszystko będzie dobrze! ))) Jestem z Wami myślami i ciepło o Was myślę. I o wszystkich chorowitkach także :- ))) My jesteśmy strasznie zabiegani. Przygotowania do otwarcia kwiaciarni, a w miniony weekend moja siostra brała ślub i też straszne zamieszanie...Kacper był trochę pod opieką koleżanki, sprawował się dobrze, a potem do 22 był z nami (było to tylko przyjęcie rodzinne do 22). Tylko był strasznie śpiący. Gście u mojkej mamy w domu, zamieszanie straszne, ja jeeszcze robiłam kwiaty dla siostry i na nic nie miałam czasu buuuuu... Dziękuję Wam wszystkim za porady w sprawie mojej Tesciowej. Macie rację, ale ta rozmowa nie jest łatwa z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że ona uważa, że nie robi nic złego, bo ona przecież kocha swojego wnusia... A drugi to taki, że mąż też za bardzo nie widzi problemu i muszę się z tym zmagać sama. Wiem, że ta rozmowa jest nieunikniona, ale trudno mi przez to przebrnąć wrrrrrrrrr Kacper jest coraz bardziej absorbujący. W ogóle nie chce siedzieć, ciągle tylko stać. Nawet w łóżeczku nie mogę go zostawić, bo może sięprzewrócić i uderzyć... W krzesełku też robi straszne wygibasy - obraca się i wstaje...Zabawki są nudne itd.itp... Idzie piąty ząbek, raczkować nadal niet, choć zaczął pełzać do przodu! Śpi w nocy coraz lepiej, budzi się max. trzy razy. Byłam z nim na giełdzie kwiatowej 0 6.30 rano. Robił furorę Dostałam cały karton wielki ubranek dla niego. Ale mam fajnie )) Witam pietkę po przerwie Oraz Hanię, Pomorzankę Teraz kończę, bo K. wzywa!!! Pozdrawiam serdecznie, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Natalka, do kasik8 i Szymusia 27.09.04, 11:38 Natunia przysneła, więc postanowiłam napisac kilka słów. Nie wiem jak długo pospi, bo ocieplają dach i okropnie wala. Nawet nie macie pojęcia jak się wzruszyłam. Jestescie najukochańsze na swiecie. Nie wiem jak bym sobie poradziła bez Was. To trudne, a Wasze słowa wiele znaczą i pomagają. Przepraszam, ze nie poodpisuje na gg ale tyle z Was do nas napisało, ze w tej chwili nie uda mi się każdej odpisac. Przez cały czas obserwuję córcię. W nocy prawie nie spałam, bo była bardzo niespokojna. Jesli chodzi o badania to musimy zrobic USG przezciemiaczkowe, EEG przez sen, morfologię i badanie dna oka. Z tymi wynikami mamy iśc do neurologa. Na szczęście usg i EEG udało nam się załatwic na jutro. O 8:00 usg w Legionowie, więc jedziemy na noc do mojej Mamy a na 13:00 EEG na Kopernika w Warszawie. Jeszce tylko morfologia i ewentualnie dno oka, a w środę na 14:00 do neurologa w Legionowie. Wczoraj wieczorem nagrałam na kamerę jak Natalka miała ten atak. Nie wiem jak to inaczej nazwac, więc bedziemy mogli pokazac lekarzowi, bo trudno to opisac. Nie wiadomo przeciez czy zachowa się tak u niego. Jak na razie jest to regularnie. Po 8:00 rano, przed 13:00 i po 20:00. Kilka monut w jedną lub druga stronę. Może byc kilka przyczyn - upadek na główkę, moze to byc tez objaw padaczki, przez Cebion multi lub jeszcze ząby. Natalkę o wiele bardziej bolą górne dziąseła. Jak ssie smoka jest lepiej. Wczoraj podczas kapieli bardzo się rozpłakała i mocno zaciskała w buzi kaczuszkę, ze nie mozna było jej wyjąc. Szczerze mówiąc mamy wielką nadzieję, ze to przez zabkowanie lub jakiś składnik leku w cebionie, a nie przez upadek i uderzenie w główkę. Musimy wszystko wykluczyc. Dam Wam znac jak bedą wyniki. Jeszcze raz Wam bardzo dziekuję. To wiele dla mnie, dla nas znaczy. Jeszcze tylko wszystkiego dobrego Kasiu(kasik8) z okazji urodzin. Co się z Tobą dzieje? Odezwij się. Szymuniu Skarbie, dla Ciebie wszystkiego dobrego, bezbolesnego i bezobjawowego ząbkowania a przede wszystkim duzo, duzo zdrówka Całujemy Cię obie mocno z Natunią Muszę kończyc i zajrzec do Natalki. Staram się Ja obserwowac też podczas snu czy też tak nie robi. Dziękuję za Wasze mysli. Teraz jestem pewna, ze bedzie dobrze. Musi byc, chociaż dopóki nie bedzie wyników bedę drżec. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Do Asi! 27.09.04, 11:50 Kompletnie nie mam teraz czasu na kompa, ale mimo to zaglądam co 2h, żeby sprawdzić, czy są jakieś nowe informacje od Was! pisz koniecznie, bo tez bardzo się martwię Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: Do Asi! 27.09.04, 12:29 Hej Asiula! Mocno, mocno, mocno trzymamy kciuki za Nalatkę. MUSI być dobrze, bo fajniutka i urocza z niej dziewuszka. Bądź dobrej myśli. Cały czas o Was cieplutko myślimy i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia! Ucałuj Malutką w piętki od nas! Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal postępy 27.09.04, 12:43 Troszkę o nas. Rado nauczył się pełzać i szaleje na całego. Wczoraj schował się pod fotelem, dziś wturlał się pod łóżeczko i nie mógł wyjść. Przed chwilą uciekał mi z pokoju. A tak w ogóle, to uwiebia bawić się w ogrodnika i dłubać w kwiatach. No i jeszcze prasówka to już "chleb powszedni". Najsmaczniejsze są oczywiście świeże bułeczki, czyli aktualna gazetka Choroby jakby trochę sobie pofolgowały, ale z Liwką to jutro muszę się wybrać do kontroli, bo martwię się o jej zatoki. Trzymajcie się cieplutko. Buziaki dla maluszków. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Asiu jesteś wielka:) 27.09.04, 14:00 Asiu! Jestem dla Ciebie pełna podziwu.Borykasz się z takim zmartwieniem a mimo to pamietasz jeszcze o święcie naszej forumowej koleżanki.Jesteś wielka Wierzę głęboko, że z Natunią wszystko będzie dobrze.Koniecznie napisz i uspokój nas,że tak właśnie jest.Trzymajcie się podczas badań jestem z wami myślami. Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Przekrojowo 27.09.04, 14:50 Witajcie, Asiu, wszystkie trzymamy kciuki za zdrówko Natusi! Aż mam dreszcze jak o Was myślę... Tak mi napędziłaś stracha, ze mam zamiar kupić kask Jagodzie! Tylko gdzie się takie kaski kupuje?!?! Daj koniecznie jutro znać jak Mała zniosła badanie, bo pewnie wyników to jutro nie będzie. U nas powoli choroba oddala się od domu i mam nadzieję, nie wróci. Nie pisałam bo zarówno ja jak i mąż o Jagodzie nie pisząc byliśmy chorzy. Co do Fridy to polecam. Co prawda dostaliśmy ją jak Mała miała już ropny katar, ale jakoś udało się "wspomóc" leczenie. Miałyśmy być z J. na "wczasach" u moich Rodziców, ale u nich w domu jest 18,5 stopnia ciepła, a właściwie zimna, więc siedzimy w domku... Mąż wyjeżdża na kilka dni i od jutra będziemy same . A może, któraś z Warszawianek (i nie tylko), ma ochotę do mnie wpaść? U nas nadal nie ma ząbków. Dziś pierwszy raz Jagodę klęknęła w łóżeczku . Również dziś, pierwszy raz siedziała sama bez podpierania się rączkami po bokach . Wiecie, jak byłyśmy ostatnio w przychodni Jagodę zafascynowało akwarium! Wpatrywała się w pływające rybki kilka dobrych minut – lepsze od TV ! Właśnie opycham się kogutem z Kazimierza n/Wisłą, bo jak już Katarzynka77 pisała byliśmy na ślubie i weselu naszych wspólnych znajomych. Nasze dziewczynki – jak się można było spodziewać – zrobiły furorę. Poza tym u mnie w ogródku jakiś paskudny dachowiec zrobił sobie toaletę i wykopuje mi przy okazji świeżo posadzone hiacynty!!! Może znacie sposób „na kota”? Może czymś powinnam spryskać ogrodzenie?! Uciekam bo Jagodowa panienka wstała Nitka Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Przekrojowo 27.09.04, 17:49 Asiu, my też myślimy o Waszej Kruszynce (ostatnio pisałaś, że Natka ma 7050g - Wika miała tyle mając równo 3 m-ce Nitko i reszta fanklubu! Może z okazji urodzin Kasika przeprowadzimy jakiś zmasowany atak na jej skrzynkę z petycją, żeby do nas wróciła (ponownie!)? Co u nas - katar mi już przechodzi i jakoś, tfu, tfu, Wika się nie zaraziła Z osiągnięć - w końcu córeczka zakumała o co matce chodzi z tym kulaniem z brzuszka na plecy Ale odwrotnie nadal "niedyrydy" Zębów niet. Chociaż wczoraj miałam sen, że wykluł się jeden na dole z prawej strony)) ciekawe czy to będzie sen proroczy? Piekarnia się remontuje, a ja siedzę w papierach i powoli się podłamuję...nigdy nie chciałam być księgową, no i na co mi przyszło na stare lata... Pozdr, Monika PS. Szefowo kochana! Twoja prośba jest dla mnie rozkazem)) więc proszę bardzo - uzupełniona lista: hanti – Ania i Karolina (17.12.03), 2, W-wa malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa, (gg 1347215 / skype: malwes76) niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581) emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077) jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299 / skype: beatajur) arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice (gg 2650401 / skype: arch.monika) luna_tika – Agnieszka i Mateusz (3.02.04), 1, Wrocław, (gg 1409524 / skąpe: erinka2) kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511) krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448) iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728) aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705) xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031) zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd. morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477) tossca – Marzena (26.08.74) i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940) amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500) asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634) frytkal – Rita (25.02.71) i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384) kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947 / skype: kajka.3) katarzynka_77 – Kasia i Ola (14.02.04), 1, W-wa dula5 - Monika i Weronika (15.02.04), 1, Gliwice margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654) atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa smieszek – Kasia i Oktawia (17.02.04), 1, Kielce kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504) piekielkoe - Ewa i Kuba (18.02.04), 2 kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308) nitkanitka – Ola (28.08.) i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219) hanya00 – Hania i Igor (19.02.04), 1, asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183) natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551) mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975) tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa (gg 3466094) dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384) aniaimax – Ania (5.08.) i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań, (gg 7020993) ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1, svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1 aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419) margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026) poza klasyfikacją wiekową)) kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478) Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 Re: Przekrojowo 27.09.04, 21:53 musze uzupelnic swoje dane-hania-16.07.71,oskar-16.07.99,igor-9.02.04.starogard gdanski a obecnie sarbinowo morskie za koszalinem).codziennie czytam wasze posty ale nie zawsze mam czas pisac(.pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 prawo jazdy 27.09.04, 21:58 witajcie mamuśki trzymajcie za mnie kciuki w srodę o 16 bo zdaje na prawko jestem dzisiaj po 2 godzinnej jeździe na manewrach i aż mi ręce puchną )) mam nadzieję że wszytskie maluszki już zdrowe idzie zima to dopiero sie zachartują a jak widzę po postępach to pewnie niektóre bobaski będą chodzić )) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 lista, lista...:-) 27.09.04, 22:35 Poprawiona hanti – Ania i Karolina (17.12.03), 2, W-wa malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa, (gg 1347215 / skype: malwes76) niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581) emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077) jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299 / skype: beatajur) arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice (gg 2650401 / skype: arch.monika) luna_tika – Agnieszka i Mateusz (3.02.04), 1, Wrocław, (gg 1409524 / skype: erinka2) kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511) krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448) iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728) aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705) xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031) zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd. morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477) tossca – Marzena (26.08.74) i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940) amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500) asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634) frytkal – Rita (25.02.71) i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384) kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947 / skype: kajka.3) katarzynka_77 – Kasia i Ola (14.02.04), 1, W-wa dula5 - Monika i Weronika (15.02.04), 1, Gliwice margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654) atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa smieszek – Kasia i Oktawia (17.02.04), 1, Kielce kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504) piekielkoe - Ewa i Kuba (18.02.04), 2 kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308) nitkanitka – Ola (28.08.) i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219) hanya00 – Hania (16.07.71) i Igor (19.02.04), 2, Sarbinowo Morskie asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183) natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551) mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975) tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa (gg 3466094) dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384) aniaimax – Ania (5.08.) i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań, (gg 7020993) ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1, svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1 aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419) margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026) poza klasyfikacją wiekową)) kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: do hanya00 27.09.04, 22:45 ale fajnie, urodziłaś 1.synka w swoje urodziny?! A Igor w końcu kiedy się urodził 9. czy 19.?? Czy możesz zaspokoić moją ciekawość - jak trafiłaś na nasz wątek i od kiedy nas podczytujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Do Asi 27.09.04, 23:06 Asieńko, mocno wierzę, że z Natalką jest wszystko w porządku. Po prostu dziewuszka, która się tak wspaniale rozwija, nasz lutowy prymusik, nie moze być chora! Badania MUSZĄ wyjść dobrze. W myślach jesteśmy z Wami. Kasia i Oleńka Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm "Atak" na Kasik i inne.. 28.09.04, 07:52 Moniko-Morsku - zmasowany atak na Kasik to super pomysł. Ja pisałam do niej i na priva i na gg wysyłałam wiadomości, ale cisza( Troszkę mnie to martwi, więc Kasik jak nas czytasz to bardzo Cię prosimy daj znac co u Ciebie!!!! baaardzo za Toba tęsknimy!!)) Nitko, to juz niedługo Jagódka bedzie stawać... Co do dachowca pwinnaś zapytać w sklepie zoologicznym, a nawet bardziej w ogrodniczym. Bo być może ten kotek grzebie także za jakimś "jedzonkiem"... Moniko /Pietko - życzę powodzenia i trzymam kciuki za zdany egazmin!! Mam kiepski nastroj, bo zauważam, że mimo iż jasno wyraziłam swoje oczekiwania co do sposobu opieki nad Kubusiem (i podobno zostałam zrozumiana)- to babcia robi trochę "po swojemu". Zdaję sobie sprawę, że nie zrobi idealnie tak jak ja sobie życzę i jak ja bym postąpiła.. Jednakże coraz bardziej sie "rozmijamy".....((((((( Wiem, że bardzo sie stara. Ale ja coraz częściej zastanawiam sie nad swoimi decyzjami. Powrót do pracy był konieczny.. Ale czy dobry dla Kuby???? Obawiam sie że nie, że powinnam jeszcze zostać z nim z pół roku.... Qrcze, ciężko mi z tym... Nie mam możliwość wychowywania synka tak jak chciałabym, a to co do tej pory osiągnełam w tym temacie, też jak widzę może ulec zmianie i to nie w tym kierunku w którym chciałabym..... Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 Re: do hanya00 28.09.04, 22:05 poprawka-igor urodzil sie 19 lutego.a co do oskara to tez sie cieszylam a na do kladke ci zdradze,ze moja mama tez urodzila sie 16.07,na forum trafilam przegladajac inne,miedzy innymi-zdrowie,niemowle-szukajac informacji o rozwoju,karmieniu itp.czytam jeszcze "strata dziecka",tam juz nie jest tak wesolo.to jest koszmar Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 do morsk2 28.09.04, 22:10 poprzedni post byl oczywiscie do morsk2.tak jest jak czlowiek sie spieszy Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Cześć 28.09.04, 09:30 Witam!!! Chciałam Wam tylko dzień dobry powiedzieć i życzyć miłego dnia! Pozdrawiam ola od Antka Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 Re: Cześć 28.09.04, 09:52 ja również mówię dzień dobry mały śpi a ja w przerwie w pracy sprawdzam co tam u Was do hanya00 - też byliśmy w AM na Dębinki nie pamietam nazwiska lekarki ale wiem ze to była Pani ordynator, wysoka, "postawna" kobieta bardzo rzeczowa i konkretna Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 pietka111 28.09.04, 22:14 nas prowadzil pan ordynator.tez nie nalezal do wylewnych ale podobno bardzo dobry.chyba wiem o kogo tobie chodzi.a w jakim miesiacu bylas?my w maju Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Cześć, trochę o tym co u nas. 28.09.04, 09:53 No, to nie pozostaje nic innego jak się pod powyższym postem podpisać Też proponuję zmasowany atak nie tylko na Kasię ale też i inne mamy, które się od jakiegoś czasu nie odzywają. Dzisiaj wreszcie mamy "luz", mała dostała wczoraj ostatni zastrzyk i bierzemy tylko syropki na doleczenie. Od niedzieli Malwina jest ochrzczoną chrześcijanką Oczywiście w ostatniej chwili musieliśmy wszystko przekładać i tak maleństwo zostało ochrzczone w 15 minut, wszystko skutecznie zagłuszał śpiew chóru ale i tak było pięknie - nawet jak się przeżywa to kilka razy za każdym razem jest tak samo wzruszająco - albo może sentymentalna robię się na stare lata Wszystko się udało, rodzinka dopisała, ogólnie było super. A na "zobaczcie" może obejrzeć kilka fotek Malwiny z uroczystości. Tata był tak przejęty że krawat zostawił w samochodzie Ślemy a)całuski w pępuszki dla dzieciaczków, b) na ręce Prezesa serdeczne i najszczersze choć spóźnione życzonka z okazji wczorajszego święta c) dla Asi i Natalki specjalne pozytywne fluidy. Miłego dnia babeczki Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: Cześć 28.09.04, 10:47 To ja się naszykowałam na długie czytanie, a tu Ola taką zmyłkę zrobiła !! Pisz więcej, bo nam tęskno za Tobą !! U nas chorób ciąg dalszy ( Dzieci ozdrowiał (na szczęście !!), to mnie dopadł ból gardła i katar, a dziś do tego boli ucho ( Ale nie daję się - wcinam miód, cytrynę, czosnek i liczę na poprawę. Szymkowi pooooowoli wraca apetyt; może do następnych ząbków nadrobi straty po ostatnich głodówkach. Wstaje przy meblach, gada, śpiewa... jak zacznie latać, to będzie pełny serwis ) A, i jeszcze muszę go chyba odseparować od naszej suni, bo za bardzo zaczyna przypominać szczeniaka... Pomijam to, że gryzie wszystko i gania po mieszkaniu na czworaka. Ale on jak coś chce albo się złości na kogoś, to... warczy ! Autentycznie, szczerząc posiadane cztery zęby ! No i jeszcze gdy mu czegoś zabraniam i krzyknę "nie wolno!", otrząsa się jak pies po kąpieli i dalej robi swoje... Naprawdę, nie wiem po kim on ma ten charakterek ! Jeszcze tylko serdeczne życzenia zdrowia i radości dla Szymusia Gosi - naszego pierwszego ośmiomiesięczniaka, pozdrowienia dla wszystkich oraz specjalne dobre myśli dla Natalki. Beata od Szymona-szczeniaczka ) Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Cześć :( 28.09.04, 11:26 Piszcie więcej prosze, bo złapałam doła giganta ((( 1. Smród moich stosunków z teściową ciągnie się i ciągnie... (((( 2. Od ok 18:00 zostajemy same z Baśka do niedzieli ((((((((( 3. Baśka dołączyła do grona upadłych (((((((((((( 4. Od 5 dni dla Baśki dzień zaczyna się o 4:12 ((((((((((((((((((((( 5. Z powodu 4. boli mnie głowa ((( 6. mam dość ! (((((((((((((((((((((((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
sylvia12 Re: Cześć :) 28.09.04, 12:57 Nie pisze tutaj zbyt często co z pewnością dla stałych lutówek daje się zauważyc .Mnie nie znacie,ale ja czytając mogę powiedziec że na ileś ,w jakims stopniu was poznałam .Dlatego smutno mi czytać takie słowa i postanowiłam wyciagnąc mopka z dołka Tylko jak...dziewczyny pomóżcie,wy znacie się lepiej ) Ja mam z reguły nastrój powiedziałabym nawet zbyt podwyższony dlatego mogłabym sie nim troszke podzielić ,gdybym wiedziała ja. Teściową sie nie przejmuj,wiem łatwo mówić ,ale ja zawsze sobie myslę że jestem połowe od swojej młodsza i o połowe mądrzejsza )jeśli chodzi o wychowywanie dziecka bo w innych tematach to nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
tossca Mopeczku Drogi! 28.09.04, 14:59 Może to żadne pocieszenie, ale wiedz, że nie tylko Twoja Basieńka rozpoczyna dzień „w okolicach” godziny 4 rano... Szymon wpadł na ten super pomysł jakiś czas temu. Nie działa na niego nic: ani późniejsze usypianie wieczorem, ani większa porcja jedzonka, ani spuszczone rolety. Pewnie jak zwykle zgadały się dzieciaczki na swoim forum i postanowiły w ten sposób umilić życie swoim rodzicielkom. Ja niestety nie mam możliwości zdrzemnięcia się w ciągu dnia, więc wyglądam jak zombie z podkrążonymi oczami. Ale jeśli tylko uda Ci się w dzień położyć choć na chwilkę, to odzyskasz dobry nastrój, nabierzesz sił i być może spodobają Ci się te Wasze wspólne „Wczesne Poranki” )) Co do teściowej... Najlepsza jest taka „na 102”: sto metrów od domu, dwa metry pod ziemią. Sorki, jeśli zabrzmiało zbyt makabrycznie, ale ja zawsze sobie tym poprawiam nastrój. Teściowe mają to do siebie, że wiedzą wszystko lepiej i najlepiej gdyby cały świat postępował według ich wytycznych. Ja zawsze głośno mówię to, co myślę, po czym następują jakieś dwa tygodnie „ciszy”, a potem historia się powtarza. Doszło do tego, że w wielu sprawach moja teściowa się nie wypowiada, bo jak później stwierdza: „nie chcę Cię denerwować...” Upadki... Były, są i będą. Oby tylko nie przynosiły żadnych poważnych konsekwencji. Każda z nas chce dla swojego Maleństwa jak najlepiej, ale czasem się to nie udaje. Wyjazd męża... Znajdź jasne strony... Wiem – tęsknota, samotne popołudnia i noce. Ale jaka radość po jego powrocie? I pomyśl – przez te dni możesz robić tylko to, na co naprawdę masz ochotę. Polenić się, wyjść z koleżankami, wyskoczyć do forumowej koleżanki – na przykład do Legnicy (to tylko jakieś 300 km z „groszami” )) Trzymaj się! Nosek do góry! Będzie dobrze! M. Odpowiedz Link Zgłoś
sylvia12 URODZINKI !! 28.09.04, 12:19 Dzisiaj 7 miesięcy Bardzo szybko mija czas z dzidzią.Szybko i jak intensywnie.Codziennie coś nowego.Z tej okazji wkleilismy nowe zdjęcia na Zobacznie i planujemy miło spędzic dzień Mamy już dwa ząbki i codziennie uczymy się czegoś nowego Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Ku pokrzepieniu 28.09.04, 12:46 Mopeczku, jezeli Cię to pocieszy to u nas też totalny sajgon od 4 dni w nocy, tzn. Dominika budzi się co godzinę, płacze i jedynym wyjściem jest utulenie jej na rękach, do tego w ciągu dnia nic nie chce jeśc oprócz maminego mleczka Już nie wiem co robić, wczoraj otworzyłam jej chyba z 6 różnych słoiczków, a to królik, a to indyk, marchewka i nic, dopiero pod wieczór dała się skusić misiowym sadem. Myślę że to ząbki, bo już 6 na horyzoncie się pojawiło, a do tego w nocy jest głodna, bo na ile może wystarczyć cycuś prawie 8 miesięcznemu dziecku? Na dodatek od czasu do czasu dostaje jakiejś wysypki i jeszcze nie zdiagnozowałam co jest tego powodem(( A może jakieś spotkanko wreszcie??? Tym bardziej że jesteś sama i może odrobiny towarzystwa Ci brakuje???? Pogadam z mężem żeby go zwerbować w sobotę, pasowałoby Wam???? Głowa do góry)))) Asieńko kochana, jesteśmy z Wami, trzymamy kciuki za Natalkę, badania na pewno wypadną pomyślnie Gorąco w to wierzę Wszystkim swiętującym życzę wszystkiego najlepszego))) Monika Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: URODZINKI !! 28.09.04, 12:56 Wszystkiego naj naj najlepszego dla Norberta i jego mamy )) Życzymy Wam bezbolesnego wyrzynania się ząbków, doskonałego apetytu i długich, przespanych nocy. I miłej zabawy z okazji dzisiejszego Ważnego Dnia Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm czesc :( i urodzinki 28.09.04, 13:17 Duża buźka i serdeczne życzonka dla Norberta i jego rodziców))) Na pocieszyciela sie dziś nie nadaję, bo sama mam kiepski nastrój (chyba sie powtarzam, bo zdaje sie już rano o tym pisałam). W dodatku przeprowadziłam telefoniczną kontrolę sytuacji w domku i wyniki jej jeszcze bardziej mnie przybiły... A. Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Dziękujemy, pocieszenie 28.09.04, 13:42 Kochane Dziewczyny! Baaaaardzo dziękujemy z Szymciem za pamięć o urodzinkach! Szczerze mówiąc prawie sama zapomniałam Choroba niby minęła ale jesteśmy tacy "niedoleczeni" (((( i Szymon ma dodatkowo straszne odparzenia, których nie mogę niczym wyleczyć, chyba ma jakąś bakterię albo w kale albo w moczu bo już nie wiem co innego - ani inne pieluchy, ani jedzenie, ani chusteczki, ani ubrania, proszek, leki, nic Sylwia - ależ my Cię pamiętamy świetnie - ja skorzystałam z Twojej rady odnoście WAXu i moje włosy mają się znacznie lepiej. Polecam także nowoopatentowany przez Politechnikę Łódzką szampon przeciwko wypadaniu włosów - Dermena. Naprawdę działa! Mopku - no to zaczynam pocieszanie: "1. Smród moich stosunków z teściową ciągnie się i ciągnie... ((((" Dlaczego miałabyś mieć lepiej niż 99% synowych i mieć fajną teściową Pomyśl, że smrodki mają to do siebie, że ograniczają kontakty a z tego powodu chyba nie cierpisz ))) - no i z drugiej strony, bardziej poważnie, nie można przemilczać pewnych rzeczy. Może jest po tym męcząca sytuacja ale ona kiedyś mina a teściowa, nawet jeśli się nie przyzna, to pewne rzeczy przemyśli... "2. Od ok 18:00 zostajemy same z Baśka do niedzieli (((((((((" Możecie zaprosić dziewczyny i zorganizować spotkanie - widziałam, że Monika jest chętna do imprezowania. Nie wiem dlaczego, ale jak faceta nie ma w domu to mimo wszystko nagle w domu jest mniej pracy, więcej spokoju...może będzie trochę czasu na walnięcie się z Baśką do łóżka i poczytania książki, posłuchania muzyki...co więcej, niedziela to nie wieczność (pocieszające nie?) a po rozstaniu są fajne powroty ! 3. Baśka dołączyła do grona upadłych (((((((((((( "Upadłe" kobiety są bardziej interesujące dla mężczyzn! 4. Od 5 dni dla Baśki dzień zaczyna się o 4:12 ((((((((((((((((((((( O ile Cię to pocieszy to nie tylko Baśka, Szymon też! 5. Z powodu 4. boli mnie głowa ((( Panadol i po problemie! ) Zaproś jakiegoś dawnego adoratora z wizytą. I głowa przestanie boleć, i "ego" się dowartościuje 6. mam dość ! (((((((((((((((((((((((((((((((((( Dołki zawsze chodzą na przemian z górkami, skoro masz mega-doła to za moment czeka Cię mega-góra więc już się szykuj....! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Takie tam i różne takie tam 28.09.04, 16:11 Czy to jakas norma?Antek zaczął od kilku dni budzic się wyspany i skory do zabawy w okolicach 4.30.Czytam, że nie tylko On tak ma. Dowcip o tesciowej -przedni, usmiałam się po pachy. Olu od Antka-pisz więcej! Pietka-powodzenia na egzaminie na prawko! Moc życzeń dla solenizantów Sylvia ja Cię pamietam i proszę pisać więcej! Kasik8 gdzie jesteś? asiu od Natalki-pozytywna energia Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika Re: Doły - Mopek, pocieszenie - Malwes :) 28.09.04, 16:42 Gosiu, ekstra tekst, aż się poczułam lepiej, bo od czasu do czasu człowiek zaliczy jakieś "podłamanko". No Mopku jeśli nie pocieszy Cię to co napisała Gosia, to świat się kończy. A Tossca mnie ubiegła , bo właśnie miałam zaproponować krótki wypad, na Dolny Śląsk, zwiedzanie piastowskiego Wrocławia (w ramach niesiedzenia samotnie w domciu), itepe. Zrobiłby się mały ogólnopolski zjazd )) Może jeszcze ktoś by miał doła i do nas dołączył . Teściową się aż tak nie przejmuj, przejdzie jej, prędzej czy później. MOja jest aktualnie lekko obrażona o to, że wynajęliśmy opiekunkę. Cóż, nie można wszystkim dogodzić. Magdo-niecierpku, ja za późno przeczytałam, że jesteś już we Wrocławiu, ale jak słyszę Kajka Was nie znalazła. Daj znać co u Was. Szymonkowi za wczoraj, Norbertowi za dzisiaj przesyłamy gorące całuski. Wszystkiego najlepszego, wielu, wielu radosnych dni. A wszystkim innym, smarkatym, pociągającym, a w szczególności Natalce (co tam u Was, Asiu?) życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Zdrowym natomiast nakazujemy nie zbliżać się do wirusów, żeby wreszcie nastąpił kres tej epidemii. U nas w zasadzie spokój. W zasadzie, bo idzie czwarty ząbek i to przyczynia się do nocnych płaczów. Ale poza tym wszystko spokojnie. Mateuszek sam siedzi, ale nie siada. Ciągle podejmuje usilne starania w kierunku raczkowania, ale na razie kończy się to podciągnięciem nóg i opadnięciem na klatę, bo ręce nie "zaskoczyły" jeszcze o co chodzi. Jemy różne rzeczy, dzisiaj będzie kisiel jeżynowy, ciekawe czy nie będzie sensacji. Trochę eksperymentuję, bo znudziło mi się podawanie ciągle tych samych słoiczków. A Mateuszowi nawet bardziej smakują potrawy robione przez mamusię. No cóż, to chyba na razie tyle. Nie odzywałam się często, bo byłam zawalona robotą, ale czytałam wszystko pilnie. )) Pozdrawiam Was bardzo serdecznie w imieniu swoim i śpiącego obecnie Matinka. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
margola102 :-) -|==< 28.09.04, 17:15 Pozdrawiamy wszystkich chorowitków i wszystkie smutaski. (Asiu, odezwij się!!) Mnie chyba atakuje grypa humorki też nie najlepsze Ustaliłam wreszcie Małej rozkład dnia ustaliłam go ze 3 dni temu pokorygowałam przez te 3 dni troszkę dziś spisałam a tu się okazuje, ze Uli sie wszystko poprzestawiało - pora spania- rozrabiamy - pora jedzenia - śpimy - .. zobaczymy, co będzie jutro Przesyłamy usmieszki no i pędzę do właśnie budzącej się córci Małgorzata Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Będę się bronić:))) 28.09.04, 18:01 No więc ogłaszam wszem i wobec że moja praca została dopuszczona do obrony (to już nie lada wyczyn), która bedzie miała miejsce 15 pazdziernika!!!!!!!!!! Już!!!!!!!!!! Czas sie zabrac do roboty:0 U Antka narazie obijanie sie o wszystko, o szczebelki w łózeczku, o kanape o krzesełko(((((((( już nie wiadomo gdzie bedzie bezpieczny, chyba juz tylko w kojcu (który jest u mojej mamy). Pozdrawiamy wszystkich a szczególnie Norbercika i jego mamusię!!!! Trzymajcie się cieplutko!!! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: USG i EEG Natalki 28.09.04, 18:29 Cześc dziewczynki. Mam nadzieje, ze wybaczycie, ale jeszcze nie poodpisuje, moze później jak Natunia spokojnie uśnie. USG mielismy na 08:00. Pani doktór przyszła 15 minut później, a mnie zołądek z nerw bolał okropnie. Lekarka jest bardzo dobrym specjalistom, ale pracowała na nowym sprzecie z instrukcja obsługi w reku. W zwiazku z tym badanie trwało 40 minut, Natalka zryczana, my zdenerwowani. W końcu koniec. Powiedziała, ze nie widzi nic złego i ze wszystko w normie. UFFFF Jeazcze czekało nas EEG. Do 13:00 nie pozwolili córci spac, ale jak wracalismy z Legionowa na Okecie w samochodzie przysneła na 20 minut. Jak jechalismy do szpitala, oczka Jej się zamykały, ale było bliżej więc nie usneła. A tam...się wkurzyłam. Takie badanie robilismy pierwszy raz więc Michał spytał pielegniarki jaka jest kolejnosc. Czy mozna dac córci jeśc i zacząc usypiac czy jakoś inaczej. Na to ona, ze mamy iśc do szatni, która jest w drugim budynku. I co mieliśmy marznąc? Do szatni nie poszlismy bo z dzieckiem mogła wejśc tylko jedna osoba. Najpierw poszedł Michał. Najpierw wszystko poprzyczepiała córci do główki, a mała popłakiwała. Później się zamienilismy. Dałam Natalce jesc i chciałam uspic. Najlepiej Natunia jak jest zmeczona usypia mi opierając główkę na ramieniu i słuchając bicia serca, zwłaszcza jak jest tak zmęczona jak dzisiaj. Pielegniarka na to, ze tak nie wolno, bo dzieci zasypiają na rekach w poziomie i mam Jej nie przekładac na łóżko jak usnie, bo się obudzi. Na nic moje tłumaczenia, ze Ona tak nie zasnie i nie budzi się gdy jest przekładana. Pielęgniarka na to, ze bzdura i ma byc tak jak ona mówi. Wyszło na to, ze ona zna nasze dziecko lepiej niz my. I oczywiscie Natunia cały czas zanosiła się płaczem, wtawała i starała się przytulic do ramienia, A ja Ją bujałam. Pielegniarka na mnie krzyczała, żebym się nie ruszała bo wyjdą złe wyniki. A myslałam, że badanie miało byc podczas snu? Zeszło nam się tak baaardzo długo. W końcu Natunia aż kasłała z płaczu, dusiła się i zmeczona przymkneło lekko oczy. Pielegniarka stwierdziła, ze spi, chociaż wiedziałam, ze nie. Badanie miało trwac 30 minut a po 15 gdy Natalka otworzyła oczka bardziej (a miała przymkniete tylko do polowy), tamta stwierdziła ze się już obudziła więc koniec badania. Próbowałam jej wytłumaczyc ze jeszcze nie zasnęła ale ona na to, ze dziecko widocznie spi z otwartymi oczami. Mówię Wam myslalam, ze zwariuję. Wyniki miały byc za godzinkę więc przeszlismy się po Nowym Świecie. Zachciała mi sie czekolady na goraco, ale wypiłam tylko dwa łyki i potraciłam kubek zalewając sobie spodnie, kurtkę i dół bluzki. Cały dzień kiepski i nerwowy. Zostałam w samochodzie a Michał poszedł po wyniki. Pani doktór powiedziała, że zapis jest z dyskretnymi cachami nieprawidłowymi, ale nie mamy się czym martwic, bo wiele dzieci tak ma i to nie groźne. Ale podobno zeby miec calkowia pewnośc powinno się je zrobic jeszcze ze dwa razy. To prawda??? Nam się jednak wydaje, ze chyba nie. Gdyby cos było wyszłoby teraz. Jutro więc jedziemy do neurologa i wszystko sprawdzi i nam wyjaśni, chociaż właściwie to my jestesmy pewni że z główka dobrze ufffff.Wczoraj nawet Natunia powiedziła "miau" widząc kotkę u mojej Mamy, więc jak mogłoby byc cos nie tak skoro tak szybko się uczy. Jeszcze tylko jutro potwierdzenie i badania krwi zeby wykluczyc bakterię, bo nadal nie wiadomo z kąd te ataki. Chociaż Wasze dobre fluidy i mysli z modlitwami pomogły, bo od wczoraj Natunia ma ich zadziej i są mniejsze, juz nie tak straszne. Do tego cały czas ssie smoka i widac ze przynosi Jej to ulgę. Jak rosły dolne zabki smoka wogóle nie chciała. Dam Wam jutro znac co na to neurolog, bo bedzie oglądał na kamerze Natuni atak, bo nagralismy. Jeszcze raz Wam bardzo za wszystko dziekuję. Jestescie kochane Wszytko po kolei wykluczamy, a zaczelismy od najgorszego. Moze naprawde to przez zabki? Całujemy Was bardzo mocno. Ide teraz pobawic się trochę z córeńką i później postaram się jeszcze zajrzec. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Jeszcze tylko zyczonka 28.09.04, 18:32 Wszystkiego dobrego, bezbolesnego ząbkowania, samych radosnych dni i duzo, duzo zdrówka dla Jasia (27.09) i Norbercika Duża buźka od cioci Asi i juz o wiele bardziej radosnej, chociaz dzisiaj potwornie zmeczonej Natalki Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Asieńko... 28.09.04, 18:39 Mam nadzieję, że będzie dobrze....EEG jest okropnym badaniem...Szymon też miał. Szkoda, że nie zdążyłam polecić Ci miejsca w którym może też nie jest idealnie, ale badanie wykonuje się profesjonalnie, można usypiać dzieciątko dowolnie i naprawdę kobitka która robi badanie jest przygotowana na wszystko i umie pomóc. My robiliśmy wtedy video-EEG, żeby nie było wątpliwości co do zapisu. Ja też mam nadzieję, że to może przez ząbki...z jednej strony to świetnie ,że tak poważne badania wyszły ok, z drugiej niech ten neurolog qrcze coś powie konkretnego bo nie ma nic gorszego niż to, że coś się dzieje a w zasadzie nie wiadomo co to. Mam nadzieję, że to dobry lekarz. Całuję, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Do Mopka - nie pocieszenie a prośba o pomoc... 28.09.04, 18:51 Mopeczku, Przepraszam, że Cię dręczę ale poradź proszę coś w sprawie tego odparzenia. Wiem, że nie widząc nic nie poradzisz (mogę Ci wysłać zdjęcie na priv ))) ale chciałam tylko zapytać o co mam pytać - ba do lekarza, którego lubię termin jest dopiero na piątek Szymon ma tendencję do odparzeń. Ma po tacie wrażliwą skórę i często pupa jest czerwona ale...był już taki okres czasu, chyba ze dwa miesiące, że pupa była idealna. Używaliśmy wtedy Huggiesów. Maści Nivea przeciw odparzeniom na przemian z Linomagiem. Jadł Nutramigen i zupki Gerbera. Od mniej więcej dwóch miesięcy pupa jest ciągle czerwona, to chyba glównie przez nowe pokarmy ale to wszystko nie było źle, więc lekarz powiedział, żeby się nie przejmować. Dwa tygodnie temu pupa się zaczerwieniła i pojawiły się czerwone kropeczki - nie pomogły: Sudocrem, Nivea przeciw odparzeniom, Nivea z panthenolem, Linomag, Alantan, Bepanthen - nie pomógł rivanolum, - przysuszyłam wodnym roztworem gencjany i mąką kartoflaną. Ledwo się zgoiło wyszło ze zdwojoną siłą ( Teraz już nic nie pomaga, włącznie z clotrimazolem. To są takie czerwone kropki, trochę pęcherzyki ale bez płynu w środku, czasem to wygląda jak żywoczerwone pęknięcie skóry. - nie ma nowych pieluszek, - nie ma nowych kosmetyków - nie ma innego proszku, itp - nie je w zasadzie nic nowego. Od jakiegoś czasu (2miesiące) wprowadzaliśmy Nan 2 Bifidus, jedną porcję dziennie. Nie zauważyłam po przepisowych 3 tygodniach żadnych objawów skórnych. Teraz pije więcej tego Nana...może to kurcze kaszka malinowa? Tak mi teraz przyszło do głowy... I o co ja mam zapytac lekarza - nalegac na zrobienie posiewu z moczu i z kału? Może tam jest jakaś bakteria? Chyba odparzenia mogą być wynikiem zakażeń (nie ma innych objawów). Inna rzecz, że kiedyś robił kupę raz dziennie, rano - a teraz potrafi zrobić ich cztery. No i nie wiem jak przeczekać do piątku.... Zagencjanowałam i posmaruję Sudocremem na noc, chyba nic więcej nie umiem zrobić. Mogę zawołać do domu dermatolożkę ale czy ona będzie umiała powiązać to z ewentualnym jedzeniem Szymona. Myślisz, że wrócić do Nutramigenu? Nie wiem co z zupami bo nareszcie nie pamiętam co jadł jak nie miał odparzeń, co jadł jak miał je lekkie...we wszystkim w zasadzie warzywa, kurczak i indyk...nic więcej, żółtka jeszcze nie dawałam....Buuuu...co za cholera jest na tej pupie? Odpowiedz Link Zgłoś
duniabajul1 Coś na odparzenia - odpowiedź 29.09.04, 10:12 Witam! Ja może przyłącze się tutaj. Jestem nowa bo dopiero dzisiaj znalazłam tą grupę. Mam na imię Kinga. Mam syna 2 latka i 4 m-ce i Córkę Paulinkę z 24 lutego 2004. Co na odparzenia - polecam Tormentiol. Ale głónie wietrzenie pupy - wiem teraz zimno się zrobiło ale można nagrzać w jednym pokoju i pozwolić pobrykać maluszkowi bez pieluszki choć na 1/2 h. wcześniej dobrze mumyć pupę mocno namydlić odczekac chwilkę spłukać, zostawić pupę bez pieluchy a potem posmarowac Tormentiolem i założyć pieluszkę. A na noc polecam bardzo grubo nasmarować Linomagiem tym bardzo tłustym. Doskonale pamiętam takie odparzenia bo syn (Kubuś) miał co chwilkę ale taka techniką pozbyliśmy sie w ciągu kilku dni odparzenieć całkowiecie a próbowaliśmy tak jak ty wszystkiego. Pozdrowienia dla wszyskiem mam i maluszków Kinga i dzieciaczki Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Coś na odparzenia - odpowiedź 29.09.04, 10:45 Witaj Kingo, o Tormentiolu już było kilka razy - zobacz co m.in. napisała Szefowa forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=10623145&wv.x=1&a=15829839 A skoro jesteś tu od dziś to skrót z regulaminu Po pierwsze, żeby się przyłączyć trzeba być Fajną Babą)) Po drugie wciągam na listę obecności po min. 5 postach To takie najważniejsze zasady))) Zapraszamy serdecznie do częstego pisania. Zdradzisz nam skąd jesteś? Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
duniabajul1 Re: Coś na odparzenia - odpowiedź 29.09.04, 20:29 Mieszkamy w Tychach na górnym Śląsku. Co do Tormentiolu to już kiedyś słyszałam że zawiera kwas borowinowy ale nie myślałam że to aż tak szkodliwe ale dobrze że można się czegoś nowegi i pożytecznego dowiedzieć - dzięki za link. A co do regulaminu to myślę że uda mi się spełnić te warunki. Mam pytanie jak zachęcić moą królewnę do czegoś więcej niż obracanie się z plecków na brzuszek i odwrotnie? Coś niebardzo chce się jej robić soś więcej jak do tej pory to tylko kołysze się na brzuszku z rączkami wyciagniętymi w bok jakby chciała pływać i tyle. A potem jest wielkie larmo bo zabawki za daleko. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Re: USG i EEG Natalki 28.09.04, 18:43 Kochana Asieńko nawet nie wiesz jak się cieszę że te najgorsze rzeczy wykluczone!!! ))))))) Cały dzień czekałam na wiadomości od Was!!! Ucałuj Natunię gorąco od nas bo biedna miała ciężki dzień (ale ważne że owocny)! Ściskam Was mocno i trzymam kciuki za resztę koniecznych badań, żeby przeszły bezboleśnie i bezstresowo a przede wszystkim żeby wykazały że wszystko jest dobrze ( w co wierzę)!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Dzięki za pocieszenia :))) 28.09.04, 20:03 Jesteście super! Od razu człowiekowi lżej, a jak czytałam Twoje teksty Malwes, to sie prawie popłakałam - ze śmiechu i ze wzrószenia )) Mąż trochę opóźnił wyjazd , własnie śpi, bo będzie jechał sam 1400 km i postanowił wyjechać później ale bardziej odpocząć. Ok 19 była u nas tesciowa, niby chłodno, ale usiadła koło Baśki i bawiła się z nią przez prawie 15 min!!! A potem powiedziała, ze postara się pomóc jak nie bedzie Michała )) Zresztą Michał jej chyba coś powiedział, bo kazał mi obiecać, że zdam mu szczegółową relację jak mama pomagała ))) Asiu!!!! Czytałam wyniki z zapartym tchem! I tak mi ulżyło że wszystko w pożądku - bo teraz to już jestem prawie pewna, że w pożądku!!!!!!!!! Ucałuj Natusię od nas mocno i jakos odpocznij po tym wszystkim, bo na prawdę przeszłaś koszmar i bardzo dzielna mama z Ciebie!!!!! Małgosiu! Nie mam pojęcia co z tą pupą Szymona Moge Ci powiedzieć, że u nas pod tym względem zabójcze są pomidory (a są dodawane, do niektorych gerberów), ale skoro to tak długo trwa, to myslę, że posiew kału byłby na miejscu. A jakie on robi kupki na tym Bifidusie? Bo w sumie szkoda by było wracac do Nutramigenu, poza tym jak spróbował, czegoś innego to pewnie nie będzie chciał juz Nutramigenu W kaszke malinową jakoś nie chce mi się wierzyć - aż tak delikatny????!!!! No Szymon nie wygłupiaj się, bądź mężczyzną! ))) Co do objawowego postępowania to chyba najlepsza kąpiel z krochmalem (takim jak do prania) i koniecznie wietrzenie - nawet przede wszystkim wietrzenie i moż epo takiej kąpieli i wietrzeniu (jak najdłużej) spróbuj raz niczym nie posmarować??? No sama juz nie wiem U nas na oddziale mamy na takie "wściekłe" odparzenia "cudowną żółtą maść oddziałowej", skład jest osobistą tajemnicą pani Ani i apteki szpitalnej, ale zadzwonie jutro do niej może mi zdradzi , a jak nie to może uda mi się wysłać Ci jakies pudełeczko ) No zobaczę jak z nia pogadam Pozdrawiam i biegnę do Baśki bo coś chyba płacze... Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Do ArchMoniki :) 28.09.04, 20:53 Zapraszam w sobotę!!!!!!! Rozumiem, że będziecie - w takim razie na priv omówimy szczgóły ))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Takie tam raz jeszcze 28.09.04, 22:07 Asiu, cieszę się, że juz po badaniu.Koniecznie napisz co powiedział neurolog.Ale ta pielęgniarka mnie zagotowała.Odrazu przypomniało mi się jak leżałam z 1,5 roczną córeczką w szpitalu i kazano pobrac mi od niej mocz.Nie sikała 2 dni, ja z próbóweczką usnełam w końcu klecząc przy jej łózku.a pielęgniarka powiedziała do mnie:_Co z pani za matka, nie potrafi pani zebrać sików do próbówki? Gosiu-Malwes.Antek miał zawsze ładna pupkę, a od 3 dni jest koszmarna-czerwona z krosteczkami.ale jestem już pewna, że to wina kaszki bobovity.Wcześniej kupowałam Hippa, z powodu braku Hipp kupiłam bobovitę.Kupy -ciemna zieleń- przerażające, wyrzuciłam dzidostwo do kosza i jeszcze doczytałam,że ma w składzie cukier.Nigdy już tego nie kupię, dziś wieczorem kupka miała juz w miarę normalny kolor. Mopeczku miłych chwil z pomagającą teściówką Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 Re: Takie tam raz jeszcze 28.09.04, 22:20 ja z Przemusiem tez bardzo sie cieszymy że u Natuni wszytsko dobrze a teraz nasza kolej na opowieśc mrożącą krew w żyłach teraz opowiadam ze śmiechem, ale wówczas byłam przerażona i oczywiście tysiące myśli co ze mnie za matka i jak do tego doszło kąpałam malucha na siedząco jak zwykle dałam mu do zabawy kaczuszkę myję mu plecki a jemu kaczuszka odpłyneła no i próbował ją złapać w mgnieniu oka - nie wiem jak to sie stało nagle cały znalazł się pod wodą - głową w dół szybko go złapałam aby wyciągną a że był namydlony to jeszcze się ślizgał po rękach płacz parskanie nosem mokrutkiego przytuliłam i się uspokoił noi nerwy następnego dnia przy kąpieli czy sie zraził do wody ale na szczeście jest wszystko ok teraz na razie wstrzymam sie z zabawkami do kąpieli mopku trzymaj sie z teściową może ktoś wyda poradnik jak wychować sobie tesciową no i my wszystkie też kiedyś będziemy teściowymi ) a ja nie jak mój Przemuś będzie ksiedzem jak mi sie wyśniło jak byłam w ciaży ) ale chyba jednak (napewno )) wolę być teściową i babcią Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Teściowe... 28.09.04, 23:09 pietka111 napisała: > no i my wszystkie też kiedyś będziemy teściowymi ) I za 20-kilka lat będziemy tu pisać: ta moja wredna synowa w ogóle sie nie zna a się mądrzy...no jak ona trzyma mojego wnusia! i czym ona go karmi! i ciągle ma fochy! biedny ten mój synek... A córka też nie ma lekko z tym zięciem obibokiem...)) ....jak taka będę to niech mnie ktoś ustrzeli....)) Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Chwilke o Natuni, a moze o mnie i o wszystkim 28.09.04, 23:47 Natunia zmęczona słodko śpi i zanim się sama umyję chce trochę napisac, bo dawno tego nie robiłam. Zajełam się tylko swoimi problemamii Was zaniedbałam. Moze pomyslicie, ze jestem głupia, ale mimo ze wyniki badań wyszły dobrze nadal nie spadł mi kamień z serca, chociaż troche odetchnełam, ze to nie główka. Muszę jednak wiedziec co jest przyczyna tych ataków, czy nie powrócą, jak pomóc córci. Gosiu, neurolog do którego chodzimy jest jednym z najlepszych w Polsce i mam do Niego zaufanie. Jest bardzo dokładny i niczego nie przegapi. Edytko, ja bym się tak nie martwiła tym, ze Antoś mniej je. Nie dziwne skoro ida zabki. Dzieciaczki róznie reaguja. Zreszta jak dorosłych cos boli tez nie chcą jeśc. A czytałam, że w tym okresie zycia dzieci mniej przybieraja na wadze. A jak tam z katarkiem? Aniu(aniaimax), a jak tam kontrola? Jak Maksio się czuje? Martus, na moje pocieszanie to już za późno. Gosia trafiła z tym w 10 Pod wszystkim się podpisuje, jeśli mozna Wcale taka dzielna to nie jestem. Umierałam ze strachu i ciagle płakałam, oczywiście nie przy Natalce. Kajka, jak tam Matejko? Mam nadzieje, że więcej Mu się nie zwracało. Olu, jakie szczęście, ze Antosiowi nic się nie stało. Wszystko w porzadku? Nie miał jakis dziwnych objawów? Rituś, a jak u Was? Lepiej się czujecie? Jak Liwka? Cieszę się, ze Radzio tak bryka Aniu(aniutekm), jak ząbki Kubusia? Mam nadzieję, ze mimo wszystko tesciowa się opamieta. Szkoda, ze nie mogłaś zostac z synkiem. O nózki bym się nie martwiła. Skoro sam wstaje to znaczy że jest juz na tyle silny ze moze. A sam krzywdy sobie nie zrobi. Oczywiście pomagac nie mozna, ale na pewno to wiesz Kasiu, mam nadzieję, że Antoś więcej guzów sobie nie nabije. My kupujemy kask Natalce, ale chyba dopiero po tych wszystkich wizytach u lekarzy juz na spokojnie. Monisiu, strasznie się ciesze ze pracujesz w domu I jak? Przemus musi fantastycznie wygladac na nocniczku To juz nasze drugie forumowe dzieciatko które ma nocniczek Natalka też tak zanurkowała tylko, ze w baseniku, ale sama się podniosła i dalej do zabawy. Moniś(morsk2), no to jest róznica między naszymi córeńkami Natalka jest po prostu bardzo drobniutka. Po mamusi ) Chociaż teraz tego tak nie widac Strasznie ciekawa jestem tej Waszej piekarni Aniu(natder), to dobrze, ze Malwinka nie ma juz zastrzyków. Niech szybciutko wraca do zdrowia. Moc uścisków i całusków dla nowej chrzescijanki Beatko, a jak Ty się czujesz? Cieszę się, że Szymusiowi lepiej Sylwia, bardzo się ciesze, że sie odezwałaś Pisz cześciej i uściskaj Norbercika) Gosiu(malwes), próbowałam teraz poszukac czegos o odparzeniach ale nic z tego. Jeszcze poszperam w domu, ale nie wiem czy coś mam. Mam nadzieje, ze szybciutko Szymusiowi przejdzie. Biedactwo. Ucałuj Go mocno. Gosiu(margola102), no to Ula ma zabawę w przeciwieństwie do Was. Na pewno w krótce się przestawi. Gosieńko(margoja), gratuluję! Będę trzymac kciuki 15.10. Nie wiem tylko na jaki temat piszesz? Zresztą nawet nie wiem jakie studia kończysz? A może pisałaś tylko przegapiłam? A moze też pomyslisz o kasku dla Antosia? Marzenko(tossca), a jak czuje się Szymuś? Haniu, dzięki Nawet nie wiesz jak mnie pocieszyłaś. Szczerze mówiąc to troche się martwiłam tymi zmianami. Dziewczynki, jesli o czymś zapomniałam to wybaczcie. Jestem jednak troche zmeczona. A własnie....Jak tam nasza Tosieńka??? Gratuluję tez wszystkim dzieciaczkom razem i z osobna za tyle nowych umiejetności Całuję Was bardzo mocno. Dzielne z Was dzieciaczki Chorowitki, moje kochane wracajcie szybciutko do zdrowia. ŚPIJCIE DOBRZE Asia Odpowiedz Link Zgłoś
hanya00 do asialc1 28.09.04, 22:35 nawet nie masz pojecia jak wiem co czulas.z moim malym przeszlam to samo.na eeg nic u niego nie wyszlo a tlumaczyla mi neurolog,ze male zmiany w zapisie w tym wieku to fizjologia.wiec uszy do gory i wykluczaj dalej.zobaczysz,wszystko bedzie ok.pozdrawiamy hania i igor Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Do Asi, trudne rozmowy, kapiele i inne 29.09.04, 07:34 Asia, Bardzo sie ciesze, że z główka Natalki wszystko w porządku! mam nadzieje, że neurolog wyjaśni wam wszystkie wątpliwości i potwierdzi, że malutka jest zdrowa.. Bardzo wam współczuje - a szczególnie Natalce, ze musiała przez to wszystko przechodzić. takie maleństwo, a taki stres(( A to jak was potraktowano?? Horror!! Jak tak można???? Przeciez to tylko maltkie wystraszone dziecko, które niczego nie rozumie i bardzo sie boi... Ehh Trzymaj sie dzielnie. Będzie dobrze I odezwij się koniecznie po wizycie! A swoją drogą, ciekawe czy w/w pielegniarcza i pielegniarka o której pisała Kasia maja dzieci?? Wydaje mi sie ze nie. Bo w głowie mi sie nie mieści, że matka mogłaby miec takie podejście.... Moniko, a jak Przemuś się pogodził z kapielą bez kaczuchy??) Mój bąbel nie chce się kąpać bez zabawek - od razu jest krzyk... Tylko on w kąpieli leży na brzuszku.. Trzymamm kciuki za dzisiejszy egzamin. Powodzenia Moniko - Morsku - Brawo - usmialam sie z Twojego postu)) Oj, chyba taka kolej rzeczy))))))) Gosia - gratulacje!! mam nadzieje, że przygotowania do obrony pójdą jak to się mówi gładko Powodzenia. U nas ząbków nadal nie ma, w nocy mały trochę marudził.. Wydaje mi sie że bardzo długo to trwa((( Wczoraj miałam poważną rozmowe z babcią.. Tylko obawiam sie ze bez efektów. Oczywiście ona by bardzo chciała robić tak jak ja ją proszę i żebym była zadowolona, ale mały tak płacze, przecież nie da sie go zmusić, itd...... Jestem przekonana, że bardzo sie stara, ale może problem w tym, że za bardzo.. Może za bardzo sie tym wszystkim stresuje i jej zdenerwowanie udziela się Kubusiowi, który i tak jest przecież trochę zestresowany ząkami.... Stąd to jego marudzenie.. No nic.. Pozostaje mi tylko obserwować ich i przypominać, prosić.. Może z czasem się wszystko unormuje mam nadzieje. Pozdrawiam Was serdecznie. Borykającym sie z chorobami i problemami przesyłam masą ciepłych myśli Trzymajcie sie dzielnie. Ania od Kubusia Odpowiedz Link Zgłoś
margola102 Bla, bla, bla... 29.09.04, 10:08 Od wczoraj moja Ula mówi wreszcie zaczeła gimnastykowac swoją buźkę jest mamama, blablabla, tlatlatla, tatata, bababa najbardziej mnie cieszy mamama, wiadomo )) Asiu, dobrze, że u Was największe stresy już minęły myślę, ze te ataki Małej wkrótce miną czytałam gdzieś, że takie pojawiają się u dużej części rosnących maluchów Ale szybko znikają bez śladu Nie martw się I jeszcze o Uli Smiesznie wygląda, gdy przemieszcza się raczkując z zabawką w buzi chce gdzieś pójść, wstać, itp, bierze wtedy zabawkę, którą się aktualnie bawi we wszystkie swoje 6 zębów, i dalej, idziemy ) I powiedzcie mi, czy Wasze Maluszki też się śmieją do butelki z mleszkiem?? Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek takie tam, bla,bla, bla i inne 29.09.04, 10:28 Witam!!! Wszystkich i pozdrawiam nową Mamę! Piszę bo wczoraj dostałam OPR że spadam w statystykach A ja nie piszę bo jestem w stresie przed przyszłym tygodniem (początek zajęć w białymstoku i dojazdy )naprawdę bardzo sie boję i martwie! Te Fajne Baby które się do mnie odzywają ma gg to wiedzą bo ja tylko o tym jestem w stanie truć za co bardzo przepraszam! Antek dobrze - o upadku zapomniał już dawno, pięknie je, nadal nie ma górnych zębów i nie raczkuje choć go ciągle stawiamy jak do raczkowania (i to mu się bardzo podoba) ale jak tylko oderwie ręke od podłogi to leci na nos bardzo lubi kąpiele i generalnie lubi spać )) To chyba tyle o nas! Jeszcze tylko: Margoju Uleńka śliczna!!! Asiu ucałuj Natunię!!! Chorowitki zdrowiejcie!!! Tosiu kochana! gdzie jesteś i jak się czujesz??? - przesyłam moc całusów Wszystikm, wszystkiego, wszędzie i zawsze!!! Pozdrawiam ola od antka PS Beatko Szymkowa to kiedy ten spacer??? I jak się czujecie??? Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: takie tam, bla,bla, bla i inne 29.09.04, 10:51 Gosiu, mój Kubuś też się raduje na widok butli z mleczkiem, albo kubeczka z sokiem Olu, Twój stres jest jak najbardziej zrozumiały!! Przecież będziesz przez zajęcia i dojazdy spędzała mniej czasu z Antosiem.... Ale mimo wszystko pisz częsciej A truj ile sie da, po to tu przecież min jesteśmy)))) Pozdrawiam A. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Do Asi, Gosi, Marty, Oli i innych Mam :-) 29.09.04, 11:25 Asiu - bardzo, bardzo się cieszę że wyniki badań są dobre!!! Gosiu - raz udało mi się wyleczyć zapalenie na pupie zwykłym pigmentem. Też przetestowałam wiele dostępnych maści i kremów, Natalka bardzo cierpiała bo z pojedynczych krostek zrobiła się wielka plama czerwonego "żywego mięsa" ale właśnie pigment pomógł. I oczywiście jak najczęstsze wietrzenie pupska. Nie wiem, może zmień pieluchy na zwykłą tetrę? Tylko wiadomo, często zmieniać żeby nie miał mokro. Mopku - to właśnie lubię na tym forum - można się pożalić i zawsze ktoś pospieszy z pomocą A teściowa to temat rzeka, możnaby zupełnie osobne forum założyć i pewnie byłoby wiele wpisów )) Nie warto się przejmować zbyt mocno bo burza pewnie minie szybko. Olu, a ja chylę czoła przed Twoją determinacją. Uczyć się warto - straszny to banał - ale na pewno zaprocentuje to w przyszłości. I Twój syn będzie strasznie z Mamy dumny! Jak już pisała Gosia, dziecko wychowuje się przez wiele, wiele lat i mimo że chciałoby się spędzać z nim jak najwięcej czasu żeby nic nie przegapić - to nie można przegapić przez macierzyństwo innych bardzo ważnych rzeczy. Pozdrawiam wszystkie mamy "domowe" i te strasznie zapracowane i witam nową lutową dziewczynkę Paulinkę )) Całuski w pępuszki dla pociech. Odpowiedz Link Zgłoś
frytkal Re: Do Asi, Gosi, Marty, Oli i innych Mam :-) 29.09.04, 12:09 Asiu, trzymamy mocno kciuki za Natalke. Witam nowa mame i malutka rybke, Paulinke nadal jestesmy strasznie smarkaci. choroby wygrywaja 3:1 (zdrowy jeszcze jest tylko tatus) piszemy wszyscy razem i przepraszam za brak ogonków Spiesze sie zaraz do pracy, jeszcze tylko Buziaki dla Maluszków! Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Bomba w miejscu gdzie zwykle jadałam :((((( 29.09.04, 16:30 ....słyszeliście, że w W-wie w Colmexie podłożyli ładunek? To jest parę matrów od męża pracy ((((((((( Niby ofiar nie było (choś podobno są ranni)...aż mi się ręce trzęsą.... A ja tam często chodziłam na lunch i mąż tam teraz jest...ja nie wiem jak będzie wyglądać nasze życie, co się dzieje? Dlaczego? Ja chcę żyć normalnie! Cieszyć się życiem a nie co dnia trząść o życie bliskich! Chcę się wyprowadzić z tego cholernego miasta.... Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 i po prawku :( 29.09.04, 19:51 jestem po egaminie no i niestety oblałam na manewrach - na parkowaniu przodem prostopadle (( no ale cóż przynajmnie teoria zaliczona a jaka paranoja następny termin - 22 listopada ... jak tam maleństwa dzisiaj pewnie już wszytskkie śpią u mnie dzisiaj tata walczył z maleństwem ale nieźle im poszło Przemuś sam zasnął jeszcze raz przesyłamy z prezmusiem dobre fluidy na wszytskich chorowitych maleństw jak do tej pory Przemuś na nic nie zachorował więc powinny pomóc )) miłych snów Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: i po prawku :( 29.09.04, 20:34 Morsku, rozumiem twoje zdenerwowanie.Czasy niestety są jakie są.Najbardziej prerażające jest to ,że jesteśmy bezradni. No to na pocieszenie Pietki ogłaszam konkurs:ile razy podchodziłam do egzaminu na prawko? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: i po prawku :( i bomba :( 29.09.04, 20:53 Pietka! Powiem Ci, że u mnie było do trzech razy sztuka, mimo, że instruktor twierdził, że jeżdżę jak stary taksiarz Okres kiedy robiłam prawo jazdy wspominam, jako jeden z największych koszmarów, nie wiem o co w tym chodzi, ale atmosfera jest tak przygnębiająca i towarzystwo jakieś takie podejrzane, że człowieka normalnie szlag trafia – w końcu nie takie egzaminy zdawałam a tu jakiś ….. mnie ulewa (((((((( Małgosiu-Malwes – mam znajomą, która długo mieszkała w Wa-wie, ale jak wyszła za mąż i postanowiła mieć dziecko to przeprowadziła się do Krakowa, nie wiem czy faktycznie u nas spokojniej – bo niestety takie mamy czasy , no ale może coś w tym jest, bo kto by chciał wysadzać zaścianek? Tak więc Gosiu – zapraszam Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Bomba, prawko, do Duni :) 29.09.04, 21:04 ...dzięki za pocieszenie...może faktycznie przeniosę się do Krakówka Co do odparzenia to zamówiłam jutro do domu dermatolożkę bo jest gorzej...no może nie gorzej ale lepiej też nie Co do prawa jazdy to ja zdałam za trzecim razem ale to było 12 lat temu ))) Teraz znowu jeździłam z instruktorem bo po ciąży troszkę bałam się wsiąść ale jakoś się "rozkręciłam"...choć sama pewnie będę się bać. Pietko! Będzie dobrze! To faktycznie jest nieprzyjemny egzamin ale najlepiej się zdjaje, jak Ci nie zależy...wybierz się mając grypę (podrazisz egzaminatora dla zabawy ) albo coś innego na głowie (mąż tak zdawał) - im mniej Ci będzie zależeć, tym szybciej się uda Co do Quizu Kasiaczka - strzelam...osiem razy ! Dunia, Spróbuj córcię kłaść jak najczęściej na golaska, teraz juz chyba wszędzie grzeją więc już można - dzieci bez skrępowania pieluchami dostają "amoku" i naprawdę zaczynają się ruszać, Można też bawić się z córcią tak, że zachęcasz ją do wypierania się - nie umiem jednak tego przekazać "na piśmie" bo te ćwiczenia poleciła nam nasza rehabilitantka i trudno mi je opisać. Ja się starałam jak najwięcej zachęcać Szymka do przemieszczania się - ulubione zabawki trochę dalej, trochę wyżej, z drugiej strony, mama-a kuku za plecami, wszystko tak, żeby musiał się trochę namęczyć ruchowo. A tak naprawdę to chyba nie musisz jej zachęcać, bo Mała i tak zrobi wszystko w swoim własnym, właściwym dla niej czasie, niezależnie od wszelkich ćwiczeń i zachęt ))) Konczę, Prezes dalej nie śpi tylko jeżdzi na ojcu Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
pietka111 Re: Bomba, prawko, do Duni :) 29.09.04, 21:19 ))))))) dzięi za pocieszenie rzeczywiscie atmosfera jest tam przygnębiająca wszytscy chodzą jak struci a egzmiantorzy panoszą sie jak pawie ja też mopku nie takie egaminy zdawałam (pochwale sie w końcu udało mi się jednocześnie skończyć prawo i polibudę wydział mechaniczny )))) a tu taki ... będzie na mnie krzyczał zdenerwowałam sie już na początku jak podeszłam do smaochodu a on do mnie wsiadać i się przygotować a ja na to że najpierw chcę sie przejść po placu aby zobaczyć gdzie jest co a on na to wsiadać z miną jak to mówi moja teściowa "jak kot srający na pustyni" najpierw rękaw - poszło ok a potem to parkowanie no i tutaj problem bo aby podjechac pod to parkowanie jest małe wzniesienie a na szkoleniu uczyli nas manewrów - samym sprzegłem no i podjedz na samym sprzęgle nawet na małe wzniesienie musiałam dodać gazu samochód za szybko podjechał itp. no i nie wyrobiłam za pierwszym razem a za drugim to już się zdenerwowałąam pocieszenie że przynajmniej teoria na 100 % poszła właściwie to sie już nie przejmuję tylko wkurza mnie tak odległy nastepny termin no i fakt, ze mam samochód służbowy ))) (bez prawka) no i szef jak się dowie że jeszcze nie zdałąm to mi zabierze (( no a na razie samochodem bawi się mąż - a prywatny pod domem - oszczędzany ) ciekawe jaki jest Wasz rekord w zdawaniu ) mopku a jak tam Twoje nowe autko - już pewnie się przyzwyczaiłaś mam pytanie do Was - jak kształt główki Waszych maleństw u Przemusia z tyłu zrobiło sie małe wgłębienie i lekko spłaszczyło sie starałam sie go w nocy przekrecac aby spal raz na jednym to na drugim boku a mimo to ... no coz teraz musza urosnąc długie włoski odparzeń nie mieliśmy wiec niestety nie pomogę Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Po wizycie i rózne 29.09.04, 21:31 Witam moje kochane! Neurolog potwierdził, ze wszystko w porzadku. USG i EEG dobre. A te dyskretne nieprawidłowe cechy to normalne. Nie ma idealnych wyników. Gdyby było cos nie tak to badanie by wykazało. Obejrzał tez atak Natalki na kamerze i nie widzi w nim nic złego. Widział wiele róznych reakcji dzieci, tez na mocny ból, więc prawdopodobnie to jednak przez zabki. Mamy obserwowac i w razie czego przyjśc na kontrolę za miesiąc. Powiedział też że na pierwszy rzut oka widac, ze Natalka jest zdrowym dobrze rozwijajacym się dzieckiem i mamy się nie martwic. Z główka wszystko dobrze. Jezt zdrowa! ) Jeszcze tylko morfologia po niedzieli i mam nadzieję, ze wykluczymy bakterię. Wtedy bedę jeszcze bardziej spokojna. Dzisiaj ataki były minimalne, prawie nie widoczne. Cały czas chodzi ze smoczkiem, chociaz duzo płacze, bo dziąsła bardzo Ja bolą. Kilka razy tez obudziła się w nocy jak nigdy. Najlepiej jak międoli w buzi gazik umoczony w rumianku. Smutno mi, ze ma takie bóle, ale w końcu miną. Gdyby to było cos z główka to wtedy byłby okropny problem, więc nam ulzylo Wasze dobre mysli i fluidy zdziałały cuda ) Jeszcze raz Wam wszystkim i każdej z osobna bardzo dziekuję Aniu, Natalce zanim wyrosły pierwsze zabki bardzo długo marudziła i się sliniła. Więc pewnie lada dzień pojawi się pierwszy zabek Kubunia Oby tylko tak nie cierpiał jak Natalka. Z kąd ja znam te dobre checi babci. Moja teściowa robi tak samo i przy tym się denerwuje co bardzo udziela się Natce. Zreszta chyba o tym juz pisałam. Bedzie dobrze. Z tego co napisałas i tak są juz jakieś postepy. Gosiu, wiem co czujesz jak słyszysz słówka wypowiadane przez Ulę, zwłaszcza to jedno ) Jak przeczytałam to o raczkowaniu Twojej córci z zabawka w buzi to sobie od razu wyobraziłam i się usmiałam ) Poprosze o takie zdjecie ) Natalka tez się smieje do butelki i innego jedzonka Olu, cieszę się, że Antoś zapomniał o upadku. Rozumiem ze się stresujesz wyjazdem. To normalne. Ale pomysl tylko o tym jak skończysz studia Podziwiam Cię za to ogromnie i kiedyś to samo powie Ci Antoś. Zobaczysz jak ten czas gdy bedziesz na zajeciach szybciutko zleci. Głowa do góry, bedzie dobrze Gosiu(malwes), wiem co czujesz. Chyba kazda z nas ma takie same mysli. Ja tez nie chcę mieszkac w Warszawie. Chciałabym się przenieśc gdzieś gdzie jest bezpiecznie, ale czy takie miejsce w tych czasach istnieje??? Monisiu, nie przejmuj się. Ja co prawda nie mam prawka, ale nie znam nikogo kto by zdał za pierwszym razem. Oblewaja specjalnie. Kinga, witam Ciebie i Twoja córeńkę bardzo serdecznie ) Jesli chodzi o to przewracanie się z plecków na brzuszek i odwrotnie, to my jakoś specjalnie Natalki do tego nie zachecalismy. Czesto lezała na brzuszku i w końcu sama się przękręciła. A moze kładź Paulince jakąś zabawkę z boku jak lezy na pleckach w jakiejś odległosci. Sama nie wiem. Moze spróbuj. Bedzie ja chciała sięgnąc, ale zrobi to dopiero wtedy gdzy się przekręci. Nie mam jakiś specjalnych pomysłów. Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika Re: Po wizycie i rózne_jestem pod wrażeniem 29.09.04, 22:54 Asiu, bardzo się cieszę z tego co powiedział neurolog. Tak naprawdę wydaje się nieprawdopodobne, żeby takie zdolnie dzieciątko jak Natalka miało problemy neurologiczne. I b. dobrze, że to wykluczone. A swoją drogą, jeśli to przez zęby to rany, niesamowite, co te małe stworzonka muszą przejść zanim one się pojawią . Asiu, chciałam Ci powiedzieć, że jesteś moją absolutną idolką jeśli chodzi o dbałość i troskę o wszystkich członków forum. Tak dokładnie jak Ty odpowiadać na wszystkie posty po kolei nie potrafi chyba nikt. A już na pewno nie ja. Czy Ty sobie to wszystko jakoś zapisujesz? ))) Pozdrawiam Cię serdecznie i Natalkę oczywiście też. Witam nową koleżankę i jej córeczkę. My jesteśmy z Wrocławia, ja i mój synek Mateusz (czy mówiłam Wam, że Mati waży już 9740g. Ciężko go nosić, oj ciężko ). On się też tak bujał i średnio chciał ruszać, dalej zresztą jest dość leniwy, ale co do jednego to racja, dzieci lubią się bawić na golasa. Mateusz np. nie chciał leżeć na brzuszku i ryczał wniebogłosy, a na golasa to owszem, bardzo mu się podobało. I tak mu już zostało )) Pietka, nic się nie martw, zdasz. Następnym razem nie daj się może zastraszyć temu z miną "kota na puszczy" tylko sobie pooglądaj ten plac. A może będziesz miała możliwość zrobić to zanim szanowny pan egzaminator "weźmie Cię w obroty". W tym biznesie wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi to na pewno chodzi o forsę. Sorry, że Cię nie pocieszyłam . Ale wierzę, że zdasz już wkrótce, stawiam na 3 raz. ) Aga Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Różne różności 29.09.04, 21:05 Witam kochne baby!! Asieńko dziękujemy za pamięć, Trzymajcie się na pewno wszystko będzie ok. Byliśmy na kontroli i sprawa wygląda tak: W niedziele skończyła się biegunka, dzisiaj rano już była spowrotem, skubana się przyczepiła do mojego synusia . A żeby nam nie było smutno, to mały przezięboiny (. Kaszle z nosa mu cieknie i ma biegunke, nie chce jesc nie chce pic i mało siusia, mamy przekaz do badania moczu, tylko nie wiem czy uda mi sie cos złowić. Poza tym wszystko gra, teściowa też, tylko, że na nerwach. Czekamy na lepsze dni i całujemy. Ania i Maksiątko a co do konkursu, to strzelam 3 razy. sa jakies nagrody? )))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=16219214 Odpowiedz Link Zgłoś
kasiek444 Kontakty z mamą ale nie tylko... 29.09.04, 21:15 Witam wieczorową porą Czy wszystkie dzieciaczki już zdrowe? Mam nadzieję, że taaaak! Asiu! Jesteś wielka! Gdybym ja musiała tak biegać po lekarzach i denerwować się o zdrowie dziecka, to na pewno nie pamiętałabym o życzonkach i nie miałabym tylu ciepłych słów dla innych... Jak Ty to robisz?... Chciałam Was zapytać - czy Wasze Mamy mają na Was cały czas taki wpływ, że jak im się coś nie podoba w Waszym zachowaniu i jawnie to komentują to Wy się tym stresujecie? Bo ja tak i już mam tego dosyć! Czy to zawsze tak będzie? Czy zawsze znajdzie się coś, co jest nie tak(((((((( Chciałabym się nieprzejmować, ale nie potrafię! A drugie pytanie. Jakie jest Wasze zdanie na temat herbatek dla naszych dzieci - mam na myśli te gotowe bobo-vity i.inn. Bo moja lekarka sugerowała, żeby dopajać dziecko wodą przegotowaną, ale ileż można na takiej wodzie jechać? Jak jesteśmy na spacerze a jest chłodno to ja sama chętnie napiłabym się herbaty, więc co mam mu podawać? A może lepiej jakąś słabą owocową niż te gotowe z dodatkami cukru lub glukozy? Jak Wy robicie? A poza tym... Kupiliśmy jakiegoś starego grata i mamy AUTO! Musimy mieć jakiś transport do kwiaciarni a na początek nie chcemy za dużo inwestować. Najważniejsze, żeby trochę pojeździł, trzymajcie za niego kciuki hi,hi... Otwarcie - jak dobrze pójdzie - w piątek o 15. Zaczynam się strasznie bać, że sobie z tym wszystkim nie poradzę(( I jeszcze Kacperek, aż serce mi się ściska na myśl, że muszę go zostawić Ale i tak bym musiała wracać do pracy, bo nam pieniędzy na tym moim zasiłku już nie starcza... A może - jak dobrze pójdzie, to zatrudnię od nowego roku kogoś do pomocy dorywczo i będę mogła być więcej z Małym! Zobaczymy, początki są zwykle najtrudniejsze! Pietko! Nie martw się! Następnym razem na pewno zdasz)))) Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i ucałujcie Wasze słodkie Maleństwa! Oglądam Was na Zobaczcie, tylko czasu brakuje na dopisywanie się Ale wszystkie jesteście śliczne dzieciaczki swoich rodziców i rośnijcie dalej zdrowo! Buźka wielka od Kasi i Kacperka! Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Kontakty z mamą ale nie tylko... 29.09.04, 21:50 Pietko, następnym razem pójdzie lepiej (Dziewczyny, proszę się przyznać która zapomniała o trzymaniu kciuków???) To fakt, że jak nam specjalnie nie zależy, to idzie dobrze. Ja poszłam na kurs ze szwagrem, dla towarzystwa, bo jemu w pracy kazali. Zdałam za 1. podejściem, a on chyba za 3... I mam to prawko 2 lata, ale jeżdżę b. mało, bo nie lubię... Co do konkursu też obstawiam 8 Nie to, żebym nie wierzyła w zdolności koleżanki, ale znam realia... Kasiek, co do komentarzy mamuśki, to ja sie nie stresuję generalnie. Zawsze będzie coś nie tak, ale trudno... Kocham te teksty w stylu "muszę Ci kupić ten super płyn do okien" (jakże delikatna aluzja do tego, że mam brudne...). A jak już mam dość to mówię otwarcie. Życzę powodzenia z kwiaciarnią, na pewno sobie poradzisz doskonale Malwes, jak zdecydujesz się na przeprowadzkę, to rozważ też Gdynię W sumie spokojne miejsce..trzęsienia ziemi są żadko.. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza chochli, prawko i rostrzygnięcie konkursu 29.09.04, 22:45 Asiu całuski dla Natuni i bardzo się ciesze,że wszystko gra)))))))))))) Przepraszam za chochlik w moim poprzednim poście zamiast Morska miałabyc Malwes.Ale myślę, że zainteresowana odebrała, że to do niej.Do Płocka nie zapraszam, bo Orlen już 2 krotnie się palił, więc róznie może być. E tam ja się tak nie bawię.Odrazu zgadłyscie!Macie w rodzinie egzaminatorów. Nagrodę otrzymuja:Malwes i Morsk.Gratulacje kni.prz.rzeszow.pl/~peu/congratulations.swf Równiez niejeden egzamin w zyciu zdawałam(min.dwie obrony magisterskie, egzamin na mianowanie)jeżdzę od 3lat, codziennie, na koncie 0 mandatów, 0 stłuczek, a podchodziłam 8 razy.7 razy na placu, na miasto wyjechałam dopiero za 8 zdanym.Równiez wspominam to jako koszmar,finansową studnię bez dna i pasmo upokarzających komentarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika słów kilka wieczorową porą 29.09.04, 23:12 Chciałam w dwóch słowach (chociaż u mnie to chyba niemożliwe ) opowiedzieć jaka ze mnie wyrachowana matka. A mianowicie, miałam załatwić w urzędzie aktualizację wpisu do działalności gospodarczej. W urzędach wiadomo na jakie osobniki trafić można (jeśli któraś z Was jest urzędniczką państwową, informuję, że nie mam złego zdania o ogóle urzędników, a tylko o niektórych osobnikach znanych mi z bezpośrednich kontaktów )) ), ale nie pamiętałam czy w "moim" dziale są fajne czy niefajne panie. Postanowiłam wziąć je sposobem - "na dziecko". Wzięłam ze sobą Mateusza, który ma to do siebie, że poza momentami głodu i wieczornego zmęczenia, śmieje się do każdego i tym zyskuje sympatię otoczenia. No i udało się! Weszliśmy, Mati strzelił dwa uśmiechy i panie były jego. Sprawa została załatwiona w pięć minut, w bardzo przyjemnej atmosferze. )) Piszę o tym tyle (a miałam w dwóch słowach! ) , bo raczej nie zdarza mi się wykorzystywać sytuacji, w ciąży też grzecznie stałam w kolejce, bo jakoś mi było głupio. No i teraz pytanie: Czy Wam się zdarzyło coś takiego? Wzięłyście gdzieś dziecko, żeby szybciej lub sprawniej załatwić jakąś sprawę? Przyznajcie się )) U nas na razie zdrowotnie ok, tylko już z utęsknieniem czekam na tę drugą górną jedynkę Mateusza, bo chciałabym ze dwie noce przespać spokojniej, zanim następne ząbki zaczną się wybierać na powierzchnię. Malwes, mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, mimo "wybuchowej" atmosfery. Wrocław jest naprawdę piękny, więc może jednak przeprowadzka na Dolny Śląsk? Pozdrowienia dla wszystkich, chorych i zdrowych. Za tydzień wyjeżdżamy z wizytą do babci (a propos, to moja mama, która jeszcze chyba nigdy w życiu nie powstrzymała się przed zwróceniem mi na coś uwagi. Przy niej zawsze się czuję jak małe dziecko ), ale mam nadzieję, że będę Was tam mogła czytać. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm słów kilka ranną porą 30.09.04, 08:03 Witam półprzytomna, bo dzień dziś zaczełam przed 3.. Kubulka męczą te ząbki. Choć i tak jest baaaaardzo dzielny. w zasadzie mało płacze, tylko tak pojekuje no i oczywiście wszystko pcha do buzi... Wyjdą chyba obie jedynki na raz... Oby jak naszybciej!! Asia, baaardzo sie cieszę że z Natalką wszystko w porządku. I niech te ząbki już sie wyżną i przestanę męczyć maleńką!! Pietko, nie przejmuj sie egzaminem. Nastepnym razem zdasz!!!! A, egzaminatorzy, to temat rzeka... Nóż sie w kieszeni otwiera no to co oni wyprawiają!!!! Ja wprawdzie zdałam za pierwszym razem 7 lat temu i juz wtedy jak sie podchodziło do auta, po pierwszym kontakcie z egzaminatorem wiadomo było kto zda, a kto nie... Kubuś ma spłaszczenie z tyłu glowy - jak był malutki nie chciał leżeć na brzuszku. Ale mam nadzieje, że z czasem trochę sie zmniejszy A jak nie to najwyżej nie będzie mial króciutko ostrzyżonych włosków) Gosiu - Malwes, ja jako osoba, która porzuciła możliwość mieszkania w Warszawie dla prowincji zapraszam na nią Na pewno jest spokojniej niż w Warszawie, choć teraz takie czasy, ze tak naprawdę, to chyba wszędzie jest niebezpiecznie.. Daj koniecznie znać, jak po wizycie dermatolożki. No a przede wszystkiem napisz jak Ty się czujesz???? Kasia, my nie używamy herbatek - Kubuś pije soczki, wodę rzadko.. Z kwiaciarnią i wszytskim co z nią związane na pewno sobie poradzisz. Rozstanie z Kacperkiem na pewno jest bolesne. Ale jak sama piszesz konieczne. Mam nadzieje, ze interes będzie sie świetnie kręcił i zatrudnisz już wkrótce kogoś do pomocy!!)) Maksiowi życzę zdrówka. Także rodzinie Rity - oby wynik się szybko poprawił i było 4:0 dla zdrowych))) trzymajcie się!! Kolejnym ośmiomiesięczniakom)))) - zymonkowi Madzi, Bartkowi Emilki i Kubusiowi Beaty serdeczne zyczonka i buziaczki Ania i Kubuś Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm errata 30.09.04, 08:23 oczywiście miało być Szymkowi Madzi - za co szanownego jubilata serdecznie przepraszam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
margoja Wszystkiego najlepszego w Dniu chłopaka!!!! 30.09.04, 10:28 No więc wszystkim naszym małym chłopaczkom duzo słoneczka i bezbolesnego ząbkowania i gładkich pupek i w ogóle życia bez stresu))))(czego i mamom zyczę) Asiu, w końcu trochę dobrych wiadomości, bardzo się ciesze ze badania nic nie wykazały, ucałuj Natusię , tyle musiała przejsc biedulka,(o Tobie nie wspomnę) Trzymacie się naprawde bardzo dzielnie!!!!!!!!Po prostu "respekt", jak to mówi mój brat a jeśli juz jestem przy braciach, to mój drugi brat zdał prawko za 1 razem słuchajcie, w wieku niecałych 18 lat!!!!!było to 4 lata temu, wszyscy się zastanawiali jak on to zrobił, oczywiscie bez zadnej "koperty"Z reguły takim "gówniarzom" nie pozwalaja nawet wyjechac na miasto a tu taka niespodzianka!! No a z drugiej strony moja kolezanka ze studiów zdała za ..... 10 razem!!!!!! Gratulowałam jej wytrwałosci!Moja siostra jest w trakcie zdawania, miała juz 3 podejscia... wiem Pietko, ze Ciebie to nie pociesza, sorry, ale trzeba sie nastawic na walkę o to prawko chyba)) Ja chciałam zdawac za jakis czas, ale własnie jak sobie wyobraze te nerwy to mi sie odechciewa. a co do herbatek,to własnie sie zastanawiałam tez czy kupic? i w ogóle jaka kupic? bo antek soczków nie chce pic, wody tez za bardzo nie, takze tylko mleko pije a to jest za mało, mi sie wydaje, no i dlatego czasami ma takie twarde kupki A dla Asi i dla zainteresowanych mówię ze kończe filologię romanską ze spec.literatura francuska, a temat mojej pracy po polsku brzmi cos jak: "Andrei Makine, uczniem Prousta? Analiza porównawcza niektórych aspektów ujecia czasu w wybranych dziełach tych autorów" no to by było na tyle antek sie obudził... Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re:słów kilka juz nie tak ranną porą,ale pochmurną 30.09.04, 10:38 Dzień dobry Wszystkiego naj, naj, naj, zdrówka, bezbolesnego i bezobjawowego ząbkowania dla kochanych naszych dzieciaczków Szymunia, Bartusia i Kubusia Duża buźka ) U nas te ataki to chyba jednak przez zabki. Michal rano gdy starał się Natalce przemyc dziąsełka dotknął ich dalej po prawej stronie, a córeńka szybko przekręciła główkę w lewo i zrobiła tą minkę, która nas tak wystraszyła. Właściwie to wszystko na to wskazuje, ale po badaniach krwi będę już pewna na 100%. A przez te nerwy i brak snu jestem nieprzytomna. Żołądek mi się ścisnął, bo nie mogłam nic jeśc a teraz gdy zjem troszeczkę od razu mnie boli. Ale to nieistotne. Liczy się tylko zdrowie mojej córci. Dziewczynki, tak mnie chwalicie, że aż się zawstydzam. Staram się zawsze o wszystkich pamietac, ale nie wiem czy mi to mimo wszystko wychodzi. Od kąd pamietam zawsze taka byłam. Miałam"przyjaciółke" (tak myslałam), od najmłodszych lat, która zawsze wszystko innym wygadała mimo ze prosiłam Ja o dyskrecję. A wiecie jak sie tłumaczyła? Mówiła, ze rozmawia z tyloma ludźmi, ze nie pamieta kto o co Ja prosił. Bardzo Ja do tej pory lubię, ale nadal boję się Jej coś powiedziec, żeby się dalej nie rozeszło. Nie wiem, ale ja jakoś pamietam, ze dana osoba prosi bym coś zachowała dla siebie. Nie rozumiem jak mozna o tym zapomniec. Zwłaszcza jak się z tym kimś przyjaźni od tylu lat. Nie, nie zapisuję sobie co mam każdej z Was odpisac Chociaż muszę się przyznac, że w ostatnich dniach, przez te nerwy o Natalkę i przez to, ze codziennie nie czytałam postów, porobiłam sobie krótkie notatki, zeby czegoś nie pomylic A tak to, czytam codziennie i staram się pamietac. Kasiek, moja Mama nigdy nie starała się głosno komentowac tego co robię z Natalką, ale złoszczę się, pewnie nie potrzebnie jak mówię że czegoś Jej nie kupie i żeby też tego nie robiła, a Ona, ze moze jednak, że właśnie idzie do sklepu i na pewno Natalce się przyda. Teściowa też juz tego nie robi chociaz na poczatku tak. I bardzo mnie tym denerwowała. Niestety tak robi moja babcia i ciagle się przez to stresuje i trochę na Nią złoszczę, chociaż nie chcę. A wiadomo, ze za czasów naszych babc, dzieci wychowywano zupełnie inaczej. Kasiek, herbatki Natalka pije od samego poczatku Hippa. Koperkową, ostatnio uspokajajacą i mamy jeszcze jabłkową z melisa, ale jeszcze nie piła. Wody nigdy Jej nie dawałam. Na pewno otwarcie kwiaciarni bedzie fantastyczne. Trzymam kciuki za Wasze auto Jak sama pisałaś, na poczatku jest duzo pracy ale na pewno w końcu kogos zatrudnicie i bedziesz mogła spędzac więcej czasu z Kacperkiem. Szkoda, że mieszkacie tak daleko, bo bym wystawiła dobra opinię mojej siostrze ciotecznej, która właśnie szuka pracy w kwiaciarni A nadaje się do niej znakomicie. Robi przesliczne wiazanki, bukiety itp.) Aniu(aniaimax), co z biegunką Maksia? Juz lepiej? Wiem, że nie chce pic, ale staraj się by robił to czesto. Żeby się biedaczek nie odwodnił. A ma temperaturke? Słoneczko, co Ty wyprawiasz? Nie wygłupiaj się i nie choruj. Przesyłamy z Natunią do Ciebie dobre fluidy.... Aniu, daj koniecznie znac jak beda wyniki. Na pewno dobre Aga, to z Mateuszka duzy chłopak Ja jeszcze nie brałam nigdzie Natalki zeby coś załatwic. Nie cerpię chodzic po urzędach i jesli moja obecnośc nie jest potrzebna, wszystko załatwia Michaś Chociaż pewnie zrobiłabym tak samo jak Ty )Zwłaszcza jak bym nie miala z kim zostawic córeńki. To przeciez nic złego. A jak byłam w ciazy, tez stałam w kolejkach bo też było mi głupio. Aniu(aniutekm), czy te nasze Skarby przestana się w końcu tak meczyc przez zabki? Mam nadzieję, ze Kubusiowi szybciutko przejdzie i zyczę Mu zeby nie mial tak jak Natalka. A Ty jak bedziesz tylko mogła spróbuj się zdrzemnąc. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaimax Re:słów kilka juz nie tak ranną porą,ale pochmurn 30.09.04, 11:18 Asiu dziękujmy za pamięć, jrsteś taka kochana kobita i starsznie żałuję, że mieszkam tak daleko od warszawy, bo chciałabym Was poznać i zobaczyć na żywo . Maksiol ma temp. różną ale 38 st. nie przekracza. Za to dzisiaj lepiej z tym piciem. Siuski ma w porzadku, tylko pH wysokie, ale tak już ma od urodzenia. Biegunka nie chce nas opuścić i jutro znowu idę do lekarza, mały chudnie w oczach . Przez ostatni tydzień stracił ponad 600g. Jak tak dalej pójdzie, to zniknie. Przed paroma minutami wyszła moja teściówa wielce obrażona. Dzisiaj powiedziała, że ona nie chce, żeby Maksio chodził na basen, jak jej powiedziałam, że nie ma mowy, żebyśmy zrezygnowali, to się obraziła i wyszła. Chyba znalazłam sposób na to żeby szybciej wychodziła )))). oki kończę, bo Mały się obudził Buziaczki Ania i Maksio forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=16219723 Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandraantek Różniste różności w odcieniach szarości 30.09.04, 10:30 Witam!!! Czy wasze maleństwa też tak robią (pewnie nie) mój Antek jak się obudzi to chce usiąśc więc podaję mu palce żeby się podciągnął a on zamiast się zatrzymać przy siedzeniu to leci dalej i pada na nos wygląda to komicznie choc wiem że nie jest śmieszne bo oznacza dalszy brak podporu !!! Co do załatwiania spraw na dziecko to robie to notorycznie!! Tzn nie wciskam się bez kolejki (nie robiłam tego w czasie ciąży, tzn raz na poczcie podeszłam do innego okienka bo mi słabo było i mnie obsłużyli) za to biorę Antka jak wiem że mogę mieć problem z załatwieniem jakiejś sprawy - jak dotąd działa. Kilka dwuzębnych uśmiechów pare "yyyy yy yy" i mam wszystko załatwione No to na tyle moich rannych przemyśleń idę zrobić sobie drugą kawę!!! Na dworze jest tak buro i ponuro że nic mi się nie chce - to u mnie norma na jesieni Pozdrawiam przesyłam dobre fluidy dla chorowitków!!! Dla Tosieńki tysiące całusów i wytrwałości dla Ciebie Moniko - nie piszę do Ciebie na gg bo wiem że nie masz czasu - ale dawaj znać co jakiś czas co u Was!! Natalko kochana bardzo się cieszę że nikt już Cie męczyć nie będzie! Asieńko bardzo się cieszę że to nic poważnego choć wolała bym żeby się odczepiło od cudnej Natalki!!! Serdeczne życzonka dla wszystkich!! Pozdrawiam ola od Antka Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Do Asi, różności, będę się chwalić ;-)), życzenia 30.09.04, 11:35 Przede wszystkim - to wspaniale, że Natuni nic nie jest !! Byłam pewna, że wszystko będzie OK. A swoją drogą, to tragedia z tymi zębami ( Herbatki - mamy, głównie dla mamy ) Bo Szymek najchętniej pije ze mnie, a poza tym to niewiele. Używamy Hippa i Bobovity; nawet smaczne. Teściowe - moje zdanie znacie: najlepiej na dystans i to JA wychowuję moje dziecko. Koniec, kropka. Zresztą ja przeważnie mówię, co mi leży na sercu, a poza tym mąż trzyma moją stronę, więc jestem w dobrej sytuacji. No i te 300 km odległości też wpływają dobrze na kontakty - rzadko, ale miło. Załatwianie sprawy "na dziecko" - Wy paskudne Mamusie ) !! Jak tak można ! Ale dzięki za podpowiedź - muszę wymienić prawko na nowe, więc w przyszłym tygodniu pojedziemy z Szymciem do urzędu .... hihihi A co do prawka, to (będę się chwalić !!) oboje z mężem zdaliśmy za pierwszym podejściem! Ja 13 lat temu, egzamin miałam 23 grudnia o 19, padał śnieg i było ślisko, a na dokładkę wyjechał mi samochód z podporządkowanej... A mąż 3 lata temu, poszedł z nastawieniem "na pewno mnie obleje, więc luzik" i zdał !! No i teraz jest problem, bo mamy tylko jeden samochód, a uwielbiamy prowadzić i chyba zaczniemy robić grafik ) Albo ja zmienię pracę na taką za kółkiem i to koniecznie czegoś dużego, najlepiej terenówki... Marzenia... Jeszcze się pochwalę (pogoda taka, że trzeba sobie humor poprawić ) - odebrałam wczoraj od fotografa Szymonowe zdjęcia z chrztu... Są śliczne !! Wiem, że każdej mamie jej dzieci podobają się najbardziej, ale zakochałam się w swoich chłopakach, po raz kolejny... Dość, bo pomyślicie o mnie niewiadomo co ) Najlepsze życzenia dla Szymcia, Kubusia i Bartusia - rośnijcie zdrowo i radośnie. Wszystkim chorującym - zdrowia, zdrowia, zdrowia i uśmiechu. Pozostałym - tego samego ) Pozdrawiam, Beata od Szymcia Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: używanie mózgu! herbatki, PROBLEMIK :))) 30.09.04, 12:34 Hi, hi enterek )) Czy używanie mózgu boli???!!! Mąż zostawił mi dla towarzystwa w domu 4 panów (hi, hi), jego pracowników, którzy podczas jego nieobecności maja do zrobienia w charakterze tzw. fuchy kilka prac w garażu i przy domu. No i właśnie ci panowie szlifując coś w garażu zostawili „niechcący” otwarte drzwi do przedpokoju, w którym stał wózek Basi. Wózek nadawał się wyłącznie do pralki, aktualnie się suszy i spacer mamy z głowy Dodam jeszcze że każdy z tych panów ma co najmniej maturę ( co wg mojego męża w czasie rekrutacji jest gwarantem IQ powyżej hematokrytu) i większość z nich posiada już potomstwo, więc wiedzą do czego służy wózek!!!!! Pomijając już zupełnie drobna kwestię sprzątania przedpokoju : ((((((((((((((((((((((((( Pietko! Nowy samochodzik super, faktycznie już się z nim oswoiłam , fajnie jest mieć prawko i autko, daje to ogromną niezależność, szczególnie jak ktoś mieszka na takim zad…. Jak ja – do mojej pracy komunikacją miejską jedzie się 2,5 h )))))) Herbatki!!!!!! Hura! Hura! Nareszcie w czymś jesteśmy „do przodu”. Herbatki pijemy od dawna, bo Baśka pije bardzo dużo, a nie chciałam żeby piła tyle soczków. Pijemy herbatki: koperkowa, malinowa z dziką różą, owoce leśne, melisa z jabłkiem (przy marudzeniu ząbkowym – pomaga jak umarłemu kadzidło, ale działa na psyche mamy ) W nocy daję jej jednak wodę (podgrzana albo nie mineralna) ze względu na ząbki – nauka zdrowych nawyków I jeszcze problemik: mężowski miał wczoraj imieniny, wysłałam sms-ik, ale główne obchody przewiduje na niedzielę. Kupiłam mu z tej okazji komplet eleganckiej koronkowej damskiej bielizny w kolorze burgunda.... No i nie wiem co jeszcze? Może coś bardziej osobistego niż ta bielizna.... ???? Doradźcie! Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Do Asi i Ani 30.09.04, 12:35 Asieńko, dziękuję za troskę Miło mi sie baardzo zrobiło. Niestety o odpoczynku i drzemce mogę tylko pomarzyć... Od 7 pracuje, zreszta na bardzo wysokich obrotach, bo to koniec miesiąca i kwartału. A po pracy tez bedę sama. Mój mąż baardzo dużo pracuje i w domu na tygodniu jest w zasadzie tylko w nocy.. No ale ja jakoś wytrzymam, byle by tylko Kubusia przestały meczyć te dziąsełka!!!! Aniu, a co dajesz Maksiowi na tą biegunkę?? Kubuś miał kiedyś biegunkę i stosowaliśmy Smectę, Lakcid, marhwiankę i duuuuuużo mleczka. Też bidulek schudł wtedy(( Ale nadrobił to potem szybko Mam nadzieje, ze Maksio szybko wyzdrowieje!! Idę zrobic sobie kolejną kawkę. A. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm pomysł na prezent:) 30.09.04, 12:46 A może Mopku jakieś śliczne zdjęcie Twoje z Basieńką w ładnej rameczce ???? A teraz pytanie które mi sie nasuneło przy czytaniu Twojego postu - a czemu nie chcesz żeby Basia piła dużo soczku?? Życzę trafnego wyboru prezentu A ekipa remontowa?? - jak mawia moja koleżanka zza biurka obok - od mężczyzn nie ma co wymagać myślenia)) Oczywiście nie zawsze sie z nią zgadzam, bo na szczęście są faceci myślący Mam nadzieje, że Ci którzy pracują u Was już nie popiszą sie podobnym zachowaniem!!!! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Czy używanie mózgu boli???! 30.09.04, 13:08 Usypiałam Baśkę w sypialni (okna z tyłu) tymczasem panowie zaczęli myć kercherm elewację od frontu (bo się już dawno upaprała). Na balkonie (OD FRONTU) suszyłam nieszczęsny wózek. I teraz quiz: 1. Zgadnijcie czy mi o tym powiedzieli? 2. Zgadnijcie czy robili to delikatnie? 3. Zgadnijcie czy mam suchy wózek? 4. Zgadnijcie czy to była zwykła woda czy SPECJALNY SYF DO CZYSZCZENIA ELEWACJII? Pytania dodatkowe – nagroda specjalna: 1. Jak wyglądają moje frontowe okna i czy umyje je przed Bożym Narodzeniem? 2. Jaki mam humor? 3. Kogo mam ochotę zabić? Poza tym: Nie chcę dawać Basi więcej niż 1-2 soczki dziennie, bo jest gruba, a herbata ma mniej kalorii )))) Ona wypija dziennie 1-2 soczki i ok 200-400 herbaty lub wody. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Czy używanie mózgu boli?Niektórych chyba bardzo! 30.09.04, 14:47 Ale fajna ekipa, możan komus ja podesłać w ramach prima aprilis Proponuje, aby teraz z koleji potraktować karczerem tychże rzeczonych majsterkowiczów.a może panowie dadzą jakiś popis swoich umiejetności w ramach urodzinowego prezentu dla szefa?)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Re: Czy używanie mózgu boli???! 30.09.04, 15:48 Mopeczku, jak mi się zdaje na pytania 1 - 4 odpowiedź brzmi nie? Ale one chyba retoryczne były... Co do pytań dodatkowych: Ad.1 Tego pytania nie rozumiem, bo przecież nieważne jak te okna wyglądają - każda porządna ekipa powinna po sobie posprzątać. A u szefowej to na błysk, bez dwóch zdań)) Ad.2 Humor masz na pewno dobry - bo Baśce nic nie dolega, a w szufladzie czeka sexi bielizna Żeby humor był świetny to musiałabyś jeszcze zaliczyć fryzjera Ad.3 Kogo masz ochotę zabić? To proste - teściową! Bo przecież ekipę zostawił Ci na głowie mąż, a gdyby ona go nie urodziła... Co wygrałam? A co do prezentu - może do kompletu bokserki w kolorze burgunda? Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Rozwiązanie quizu 30.09.04, 17:26 mopek1 napisała: > 1. Zgadnijcie czy mi o tym powiedzieli? O znowu ten wózek?.... > 2. Zgadnijcie czy robili to delikatnie? Musi go Pani zawsze zostawiać tam gdzie pracujemy...? Ale! Chłopaki! Może pani Marta nam go zostawiła jako pojemnik na narzędzia! Fajnie! Na kółkach, super! nie będziemy dźwigaC! > 3. Zgadnijcie czy mam suchy wózek? Wózek...hmmm...z narzędziami i butlami płynu w środku...nie bardzo suchy pewnie... > 4. Zgadnijcie czy to była zwykła woda czy SPECJALNY SYF DO CZYSZCZENIA > ELEWACJII? No przecież im się niechcący wylało...to co się złościsz? > Pytania dodatkowe – nagroda specjalna: > 1. Jak wyglądają moje frontowe okna i czy umyje je przed Bożym Narodzeniem? Nie ma potrzeby myć bo Panowie już Ci zrobili śliczną świąteczną dekorację - imitującą witraże kościelne najlepszych artystów...nie ma co zmywać conajmniej przez dwa lata bo już drugi raz im tak dobrze nie wyjdzie > 2. Jaki mam humor? Jesteś wniebowzięta, już się nie możesz doczekać kiedy pokażesz witraże sąsiadkom.... > 3. Kogo mam ochotę zabić? Męża, że przedstawił Ci tę ekipę dopiero teraz Pozdrawiam, Wygrałam coś? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Rozwiązanie quizu 30.09.04, 20:44 No cóż mam poważne problemy z przyznaniem nagrody.... musze się jeszcze zastanowić! Tak poza tym to są strasznie miłe chłopaki i na końcu przelecieli te okna czysta wodą - hmm narazie może być. Poza tym rozwaliły mnie ich tłumaczenia Ten wózek do prania to zupełnie rozłożyłam i wrzuciłam do pralki, a potem rozwiesiłam na balkonie na takiej klasycznej suszarce do bielizny no i dowiedziałam sie od nich (wydelegowali do tłumaczenia najmłodszego, który sie troche jąka), że nie wiedzieli że to wózek, myśleli, że jakieś inne pranie.... No musiałam sie roześmiać Dziewczyny pilnie potrzebuje wiedzieć ile kosztuje opiekunka "na godziny" taka co się zajmuje tylko dzieckiem i nie robi nic innego? Odpowiedz Link Zgłoś
margola102 Re: Rozwiązanie quizu 30.09.04, 21:14 oj dziewczyny, zawsze mnie rozbawicie ) Mała dostała dziś na deser ( w sumie drugie danie właściwie...) knedla ze śliwką.. mam nadzieję, że nie będzie rewolucji ani żołądkowych rewelacji Co do kolejek, to w czasie ciąży jakoś głupio mi się było "wpychać" Ale zimową porą w tłocznym, dusznym autobusie nigd nie zdarzyło mi się nie usiąść Buziaki i pozdrowienia dla wszystkich, ale największe dla Maksiola, którego pewnie nie uda mi się jutro odwiedzić... Co do basenu Aniu, to Twoja teściowa jakiś tydzień temu mówiła, jak to dobrze gimnastyka w wodzie wpływa na zdrowie i kondycję ludzi ( niezależnie od wieku!!!) Cóż, teściowa zmienną jest... Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka_77 Opiekunka, wizyta u lekarza 30.09.04, 21:23 Mopku - robiliśmy małe rozeznanie w kwestii opiekunek, bo ja od 13.10 wracam do pracy. Wśród znajomych średnia stawka to ok. 6 zł/godz., ale wiekszość płaci stałą pensję ok 1.tys. Trochę to dużo niestety; żeby człowiek miał jeszcze pewność, że trafi na osobę, która będzie się maleństwem dobrze zajmowała i okaże mu wiele serca. U nas przez pierwsze kilka m-cy Olą zajmie się teściówka. Wiem, wiem co na ten temat już pisałyście. Mało tego - teściowie nie mieszkają w W-wie, więc teściowa na jakiś czas u nas zamieszka. Mówcie mi kamikadze Ja zaczynam pracę od 1 dnia w tygodniu, potem 2,3... a od stycznia 5, więc początkowo teściowa będzie tylko część tygodnia. Ale potem już bite 5 dni! Zero życia towarzyskiego... No ale najważniejsze jest dobro dziecka - teściowa jest wpatrzona w Małą jak w obrazek. Mam nadzieję, że bardzo jej nie rozpuści. No i wydaje mi się, że łatwiej mi będzie zostawić z nianią dziecko 14-15 mies. niż 8 mies. Asieńko - bardzo się cieszę, że z Natusią wszystko w porządku. Wszyscy wierzyliśmy, że tak będzie. Dziś my byliśmy na wizycie kontrolnej u lekarza. No i teraz trochę się martwię małym przyrostem wagi Oleńki. Przy poprzedniej wizycie (18.08) jej "wymiary" to 6980g i 65cm, a dziś - 7180g i 66cm. Czyli przez 1,5 m-ca córcia przytyła tylko 200g!!! A dieta Oli wygląda tak: - 6.30 - 7 cycuś - 9.30 - 10 deserek (cały) lub tarte jabłuszko (co drugi dzień); + cały soczek - 12.30 - 13 cycuś - 15 - zupka (min. 190g, a przeważnie więcej gęstej zupki z mięskiem lub żółtkiem) - 18.30 - cycuś - 20.30 - 21 - cycuś W nocy nie ma cycanka, Oleńka od kilku miesięcy nie budzi się w nocy. Wydaje mi się, że Olcia mało nie zjada - podobno norma dla dzieciaczków w jej wieku to 5- 6 posiłków. Poza tym po poprzedniej wizycie wprowadziliśmy mięso, więc posiłki są bardziej kaloryczne. Nie wiem co o tym myśleć. Dostaliśmy skierowanie na badanie moczu na wypadek bakterii i to wszystko. Z drugiej strony wydaje mi się, że Oleńka nie wygląda na chorą, jest pogodna, dużo się śmieje, dobrze sie rozwija. Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
tjoanna Re: Opiekunka, wizyta u lekarza 30.09.04, 22:10 Kasiu, Oleńka mi wygląda na okaz zdrowia! Na pewno wszystko jest w najlepszym porządku! Pietka, to normalne, że Ci przykro, ale osobiście nie znam ani jednej osoby, która by zdała za pierwszym razem, a nawet za drugim. Aga, mi się dwa razy zdarzyło pójść na pocztę z Szymonkiem i wepchać się w kolejkę (nie jestem z siebie dumna). Marta, miałaś dzień pełen wrażeń! A nagrodę na Twoim miejscu podzieliłabym na pół: trzy wieczory Basią zajmie się Morsk, a trzy Malwes. Na pewno dziewczyny dojdą do porozumienia. Co do prezentu, to ekstra pomysł! Rozumiem, że ofiarujesz mu bieliznę na modelce? Ale nie wiem, co do tego dodać, wszystko jakieś takie zwyczajne mi się wydaje. Aaa Moniko, się uśmiałam z Twojej wizji naszego teściowania Najlepiej by było gdybyśmy pożenili dzieci we własnym gronie, miałyby najlepsze teściowe na świecie Herbatki - Szymonek pije koperkową bobovity i całkiem mu smakuje. Czy wasze dzieci - mają fałdki na udach? (Szymon po dwie) - ciągną Was radośnie za włosy? (i jak reagujecie?) - piją wodę z kąpieli? (Szymon wysysa z termometru-rybki) - wciąż plują zupką i usiłują przejąć kontrolę nad łyżeczką? (czasem ustępuję i musimy się potem oboje przebierać) Pozdrawiam wieczornie! Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika Re: Opiekunka 30.09.04, 21:34 Mopku, nie wiem czy o taką opiekunkę Ci chodzi, ale powiem jak jest u nas. przychodzi dziewczyna, na godziny, bo przy mojej pracy nie da się inaczej. Na razie zajmuje się tylko dzieckiem i bierze 5 zł za godzinę. Jeśli chodzi o konkurs, to pewnie masz twardy orzech do zgryzienia. )) Odpowiedzi były rewelacyjne. Pozdrowienia dla wszystkich od Mateusza małego terrorysty, co wydaje dźwięki takie, że aż w uszach wierci. W horoskopie Wodnika przed urodzeniem się Matiego przeczytałam, że to mocne charaktery i indywidualiści. I mam tego przykład. )) Serdeczne życzenia dla dzisiejszych jubilatów: Szymona, Kuby i Bartka. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: Rozwiązanie quizu :)))))))))) 30.09.04, 21:53 No nie mogę się powstrzymać od płaczu !!!! I, wstyd się przyznać, nie płaczę nad biednym wózkiem ) Przepraszam, ale nie mogę przestać płakać i się śmiać: po pierwsze - z tej ekipy, po drugie - z rozwiązań quizu, po trzecie - (i to chyba było najlepsze) z tłumaczenia panów. Już nie raz Wam mówiłam, że faceci są PROŚCI !! Jak nie powiesz jasno i wyraźnie o co chodzi, to za chińskiego się nie domyślą. Dlatego uważam Mopku, że cały dzień zastawiałaś na nich pułapki tym wózkiem, a oni biedni w nie wpadali ) Natomiast pomysł pociągnięcia do odpowiedzialności teściowej... hmmm, nie ma co - kuszące ) Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za poprawę humoru w taki szary, smutny dzień. Beata od Szymona PS. Mój mąż proponuje, że pokazać panów w programie "Usterka" - z całą pewnością będą najlepsi ) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 Z okazji dnia chłopaka - pośmiejmy się;-))) 30.09.04, 22:31 Usiłowałam znaleźć ten tekst "mężczyźni są prości", ale gdzieś mi wcięło Za to kilka innych na rozweselenie: Jaka jest różnica między mężczyzną a jogurtem? Jogurt ma kulturę! Co mówi kobieta po wyjściu z łazienki? - Ładnie wyglądam? Co mówi mężczyzna po wyjściu z łazienki? - Na razie tam nie wchodź. Czym się różni mężczyzna od świni? Świnia po alkoholu nie zmienia się w mężczyznę. Po czym poznać, że twój facet cię zdradza? Zaczyna się myć dwa razy w tygodniu. Co znaczy dla mężczyzny małżeństwo? Kosztowny sposób na darmowe pranie. Co zrobić, żeby mężczyzna był zawsze zadowolony w łóżku? Przenieść telewizor do sypialni. Co dla mężczyzny jest przyjemniejsze od najlepszego seksu? Opowiadanie o tym kumplom. Skąd wiadomo, że facet powie zaraz coś interesującego? Zaczyna od: "Moja żona mówi..." Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Z okazji dnia chłopaka - pośmiejmy się;-))) 30.09.04, 23:01 No teraz to musze ufundować nagrodę dla Joasi (tjoanny) za NAJFAJNIEJSZY POMYSŁ jak nagrodzić Morska i Malwes!!!!!! Joasiu zapraszam do Krakowa na hmmm.... czekoladowe lody z gorącą czekoladą i tort czekoladowy z orzechami - dobrze zapamietałam ? Morsku! Mężczyżni są super )))))- tzn tekst ))))))))))) Dzięki za pomoc z cenami, tak myslałam, ale chciałam się upewnić. Dobrej nocki wszystkim - tym cyckającym i nie Ps Sorki byłabym zapomniała - Kasieńko może by Oleńce dorzucić jakąś kaszkę??? poza tym dieta wydaje się bardzo ok. i nie przejmuj się tym małym przyrostem masy - nasze maluchy teraz znacznei zwolnią - na szczęście! bo ja znowu musiałam kupić szersze ubranka )))) Odpowiedz Link Zgłoś
morsk2 opiekunka-Kraków 30.09.04, 23:10 Mopku zobacz wątek na edziecku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=16256413&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
beataj02 Re: Z okazji dnia chłopaka - pośmiejmy się;-))) 01.10.04, 10:02 Ja znalazłam, więc ślę - czytajcie, zapamiętajcie i stosujcie ) Szanowna Pani, Panienko, Dziewczyno, Narzeczono, Kobieto, Żono i wszystkie inne kobiety: 1. Jeżeli sądzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej jesteś gruba. Nie zadawaj mi takich pytań, odmawiam odpowiedzi. 2. Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić. Postawmy sprawę jasno: jesteśmy prości. Nie rozumiemy żadnych subtelnych, pośrednich próśb. Pośrednio bezpośrednie prośby też nie działają. Te pośrednie postawione bezpośrednio przed naszym nosem też nie działają. Po prostu powiedz, czego chcesz. 3. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw się, że otrzymasz odpowiedź, której raczej nie chciałaś usłyszeć. 4. My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba, to nie mam na myśli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, że nie ma chleba na stole. Nie ma tu żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy naprawdę prości. 5. My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie, o czym myślę, bo przez 96,5% czasu myślę o seksie. I nie, nie jesteśmy opętani. To po prostu nam się najbardziej podoba. 6. Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę przywyknij do tego. Nie pytaj, o czym myślę, jeżeli nie jesteś przygotowana do rozmowy na temat polityki, ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, piersi, nóg czy fajnych samochodów. 7. Piątek/ sobota/ niedziela = żarcie = kumple = piłka nożna w telewizji = piwo = tragiczne maniery. To coś takiego jak księżyc w pełni. Nie do uniknięcia. 8. Zakupy nam się nie podobają, i ja nigdy nie będę ich lubić. 9. Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym wyglądać doskonale. Przysięgam 10. Masz wystarczająco duzo ciuchów. Masz wystarczająco dużo butów. Płacz to szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony. 11. Większość mężczyzny posiada 3 pary butów. Powtarzam raz jeszcze, jesteśmy prości. Skąd ci przychodzi do głowy pomysł, że pomogę ci wybrać z twoich 30 par tę, która najlepiej pasuje ? 12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE są doskonale akceptowane, bez znaczenia, na jakie pytanie. 13. Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po pomoc w jego rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać jakbym był jakąś twoją przyjaciółką. 14. Ból głowy, który trwa 17 miesięcy, to nie ból głowy. Idź do lekarza. 15. Jeżeli powiem coś, co może być zrozumiane w dwojaki sposób i jeden z nich spowoduje, że będziesz nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz że mam na myśli to drugie. 16. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to owoc, a nie kolor. 17. I co to za pieprzony kolor fuksja ? I poza tym jak się to pisze ? 18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie, my również. 19. Jeżeli cię pytam, co się stało, a ty odpowiadasz „Nic”, wtedy ci wierzę i jestem przekonany, że wszystko jest w porządku. 20. Nie pytaj mnie „Kochasz mnie?” Możesz być pewna, że gdybym cię nie kochał, nie byłbym z tobą. 21. Reguła podstawowa w przypadku najmniejszej wątpliwości dotyczącej czegokolwiek: Weź to, co najprostsze ! MY JESTEŚMY NAPRAWDĘ PROŚCI. Pozdrawiam i pędzę na spotkanko ) Beata od Szymona PS. A jak to jest z tym Dniem Chłopaka ? Bo ja słyszałam, że to 10.03. Ale i tak Szymcio dziękuje za życzenia i śle buziaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Czy używanie mózgu boli???! 01.10.04, 09:03 Niezła ekipa, nie ma co Chociaz znam to. Moi teście bardzo długo, kilka lat robili remont domu(sypał się i taniej by było wybudowac nowy) i ekipy były takie same. Trzeba było ich cały czas pilnowac a niektórym "fachowca"pokazywac palcem co maja robic. Uśmiałam się z odpowiedzi dziewczyn )) Ja ich w tej chwili nie przebije więc nie bede brac udziału w konkursie) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nitkanitka Ni z gruchy ni z pietruchy :) 30.09.04, 23:46 Dziewczyny, jutro jesteśmy umówione z Olą i Beatką i Maluchami na "buszowanie" po Galerii Mokotów. Czy ktoś do nas dołączy!? Jakieś zakupy, kawka, obiadek no i dach nad głową w tę piękną polską złotą jesień ! No i przede wszystkim powdziwianie Pociech i ploty ! Jutro przy fontannie około 12:20, wpadniecie? Nitka PS. Gosiu-malwes, miłego dnia jutro w pracy. I cieprliwości, i jasności umysłu , i czystego biurka . Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm to już październik.... 01.10.04, 07:45 A za oknem szaro i mglisto Z odpowiedzi Morska i Malwes usmialam sie nesamowicie Brawo dziewczyny)) Zdecydowanie używanie mózgu boli co poniektórych, a może go oszczędzają Asiu - Czy wasze dzieci > mają fałdki na udach? (Szymon po dwie) - Kubuś nie ma > ciągną Was radośnie za włosy? (i jak reagujecie?) -oj i to bardzo często mówię mu łagodnie - nie wolno, a on się smieje i znowu > piją wodę z kąpieli? (Szymon wysysa z termometru-rybki) a owszem - piją. Kubuś nie umie siedzieć więc kapie sie leżąc na brzuszku - super zabawa dla niego to zanurzanie buzi w wodzie.. Jak nie pozwlam - płacz > wciąż plują zupką i usiłują przejąć kontrolę nad łyżeczką? (czasem ustępuję i musimy się potem oboje przebierać) - karmienie zupą to tez nie lada sztuka u nas... tylko ja nie oddaje mu łyżeczki. A przebieranie Kubu po zupie jest niemal codziennie... Udanego spotkanka w galerii!! Pozdawiam serdecznie i zabieram sie do pracy( Ania od Kubusia Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: Wczorajszy Dzień Chłopaka 01.10.04, 09:18 Zupełnie zapomniałam o wczorajszym dniu chłopaka. Szymuniu, Szymonku, Bartusiu, Kubusiu, Franiu, Szymusiu, Mateuszku, Kacperku, Antosiu, Mikołajku, Przemusiu, Szymonku, Oskarku, Radeczku, Mateuszku, Kubusiu, Antosiu, Mateuniu, Szymuniu, Antosiu, Maksiu, Kubusiu, Norberciku, Kubusiu, Antosiu, Jasiu Jesli do nas zajrzą Szymuś Gohas, Jedruś jusiadyk, Kacperek a_bizon, Mikołaj, Kacperek magochy i Michałek Wszystkiego dobrego chłopaczki Duza buźka od koleżanki Natalki Jeszcze Natunia chce coś Wam napisac od siebie 6n jnhnjhbu . fczs . To chyba na tyle, bo postawła kropkę i teraz patrzy w monitor Na razie nie uda mi się więcej napisac. Zajrzę później. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 A Baśka była na randce!!!!!!! 01.10.04, 10:18 Adaś jest co prawda strasznym gufniaszem - 2 miesiące młodszy!!! ale było całkiem fajnie! jego mama bywa na innym forum, ale wkleję wam link )) Zobaczcie koniecznie: www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=zdjecia&Number=660972&page=0&view=collapsed&sb=5&part Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Przepraszam-testuję sygnaturkę :) 01.10.04, 10:29 No może teraz się uda? Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: Przepraszam-testuję sygnaturkę :) 01.10.04, 10:31 trudno nie będzie ((( Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: A Baśka była na randce!!!!!!! 01.10.04, 10:53 Zdjecia super!!! Basia się nie daje ) Jak juz teraz tak sobie dobrze radzi z facetami to jak bedzie później ) Pierwszą randkę ma już za sobą Strasznie mi się podobało )) Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Witamy po przerwie 01.10.04, 10:57 Dużo się wydarzyło w ostatnim czasie, ale ponieważ nie mam notatek, to nie wiem czy o wszystkim zdołam napisać. Z Tosią lepiej!!! Co prawda od czasu do czasu jeszcze ła pie się uszy, ale myślę, że teraz to juz tylko przyzwyczajenie ją do tego pcha. Dzisiaj bierzemy ostatnią dawkę antybiotyku drugiej serii, a w najbliższą środę zaczniemy juz ostatnią serię. Od poniedziałku rezygnujemy już z fenistilu i zaczniemy podawać małej zaditen. Był taki okres, że podawałam małej 9 różnych leków w ciągu jednego dnia. Musiałam zrobić grafić, żeby o niczym nie zapomnieć. Mała karmiona do przedwczoraj (od połowy sierpnia) samą piersią waży 9.700 (waga z poniedziałku). Podejrzewam, że jest to raczej sprawa fenistilu (czy po tym się tyje???), a nie kaloryczności mojego mleka (chociaż kto to wie??? Plamom na moich bluzkach nie moga zaradzić nawet wiodące proszki ))) Mamy jeden ząbek na dole. Z trudem raczkujemy, ale za to w łóżeczku lub przy innej podporze chodzimy. Żeby ulżyć rękom mamy, Tosia dostała chodzik, w którym szaleje po domu. Na szczęście nie mamy schodów i progów. A może na nieszczęście, bo jeśl;i drzwi do któregoś z pomieszczeń są otwarte to Tosia na pewno tam wejdzie. W związku z powyższym: - udało się Tosi rozpakować niezamkniętą zmywarkę - włączyć TV - zrzucić zabytkowe radyjko z dośąć niskiej półeczki - przewrócić przybory do kominka (dość ciężkie) - zawsze pozawracać mamusi głowę, gdy ta pracuje, a Tosia znajduje się pod opieką taty. Kąpiemy się w dużej wannie, z dużą ilością zabawek. Chociaż najlepszą zabawką jest sznur od słuchawki prysznicowej oraz "lusterko" od pokrętła do zamykania odpływu w wannie. Wody z wanny nie pijemy. Mamas Tosi zrobiła prawo jazdy 12 lat temu przy drugim podejsciu. I uwaga: za pierwszym razem nie zdałam TESTÓW!!! Mój instruktor jazdy dał mi testy i odpowiedzi do nauki. Na moje pytanie, czy aby na pewno wszystko z nimi OK (bo wydawało mi się że nie - nie kułam ich na pamięć, tylko na logikę i wiedzę brałam) odpowiedział, że tak i mam po prostu wkuć. Okazało się, że zrobiłam 4 błędy (można było zrobić tylko 3) i wszystkie na ostatniej stronie testu, bo wpisałam bzdurnie wkute odpowiedzi. A tymczasem jakiś matoł, który pozyczał testy przede mną przy kserowaniu pozamieniał ostatnie strony testów naszego instruktora, więc odpowiedzi nie były zgodne z testami. No i polałam. Za drigim razem poszło perfekcyjnie. Do miasta pojechałam jako jedyna i sama wskazywałam egzaminatorowi swoije błędy i skończyło się tym, że powiedział mi żebym tyle nie gadała, bo on jest juz zmęczony tym moim kłapaniem. No ale dzięki temu zdałam. I jak twierdzi mój mąż jestem teraz asem kierownicy. Zresztą jazdę samochodem mam we krwi po Tatusiu, który też był asem. Dopóki nie urodziła się Tosia przejeżdżałam dziennie około 100 km (średnio), ale z domu do pracy mam 14 km w jedną stronę, więc nic dziwnego. Akwizytorem, ani przedstawicielem handlowym nie jestem ))), ale lubię jeździć. Mój mąż nawet twierdzi, że w ciąży jeździłam ekstremalnie (co prawda tylko na początku, bo potem już było licho z wychodzeniem z domu), tzn. tak, jak niemieckie sportmenki, które specjalnie zachodziły w ciążę, żeby osiągać super wyniki w zawodach. A mój 9-letni synek wczoraj wrócił do domu i zakomunikował nam, że Marta chyba będzie jego dziewczyną. Hm, poczułam się dziwnie staro. A on z tej radości, nie chciał jeść i nie przyniósł,ze szkoły swego mundurka. Bo zapomniał, bo Marta... Kurcze, to chyba za wcześnie - nie sądzicie??? Tosia ustabilizowała już sobie rytm dnia. Wstaje o 6.30 8.00 śniadanie (czyt. cyc lub sinlac z owocami - jestem przygotowanana obydwie ewentualności) 11.00 obiad (zupa lub cyc) 15.00 deser (owoce lub cyc) 18.00 cyc 20.00 kasza lkub cyc w nocy - nieustannie cyc Nie chce pić soczków ani herbat. W chwilach totalnej ekstremy uczuciowej (kupka nieszczęścia) woła "mama, mama" i uspokaja się dopiero na mych rękach. Wie, gdzie jest lampa, oko i ucho. Rozpoznaje członków rodziny. Śmieje się w głos. Gaworzy radośnie. Wkleiłam dziś zdjęcioa na Zobaczcie - Luty 2004, więc możecie popatrzeć, jak teraz malutka wygląda. Acha - ponieważ są różne zdania na temat chodzików, informuję, że żadna przesada nie jest wskazana, w związku z czym Tosia spędza w chodziku jednorazowo 10 minut po 3-4 razy dzienie. Nasz syn nie raczkował, używał podobnego chodzika, i nie jest dyslektykiem, ani dysgrafikiem, ani dyskalkulem. Pozdrawiamy z zachmurzonego Banina Monika z Tosią PS. Cieszymy się, że z Natusią wszystko w porządku. Życzymy wszystkiego co dobre wszystkim chorowitkom i jubilatom. Odpowiedz Link Zgłoś
luna_tika Re: A Baśka była na randce!!!!!!! 01.10.04, 11:08 Ho,ho, widzę, że romantyczne towarzystwo nam się powiększa. My też byliśmy już na randce, z koleżanką młodszą o 1,5 miesiąca. Mateusz jako ten trochę bardziej ruchliwy (a w końcu i facet-zalotnik ) kręcił się wokół Zosi jak fryga. Było łapanie się za rączki, a nawet całkowicie kompromitujące "całowanie" w pośladek. Chyba nie muszę mówić kto kogo całował )) Pozrowienia dla Baśki, jak również wszystkich innych forumowych robaczków ))) Aga i Mateusz Odpowiedz Link Zgłoś
malwes Psssst....jestem w pracy... 01.10.04, 11:55 ....smutno, kaczoruś beze mnie w domu...ale nie jest najgorzej...to tyle. Dzięki wszystkim za smsy, gg i inne formy dodania otuchy...chlip, chlip. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re: to już październik..... 01.10.04, 10:46 Natka jak na raze ładnie bawi sie w kojcu, ale nie wiem jak długo to potrwa. Gosiu(margoja), fantastyczny kierunek sobie wybrałaś Na pewno praca jest na 6. No to Córcia usnęła Przeniosłam Ja do łóżeczka. Olu, Fajnie Antoś musi wygladac jak leci na nosek ) Natalka tak nie robiła. Aniu(aniaimx), jak dzisiaj Maksio? Spadła Mu temperaturka? Byliscie u lekarza? Oby ta biegunka szybko przeszła. Dobrze, ze badania w normie. A z ta teściową to ....słów brak. Bardzo dobrze, że chodzicie na basen. Ja też chciałabym się z Wami spotkac. Bardzo, bardzo, bardzo Beatko, to wspaniale że ponownie zakochałas się w swoich chłopakach A ten tekst, który teraz przesłałaś super. Juz kiedys go czytałam Aniu(aniutekm), jak tam dzisiaj? Wyspałaś się? Gosiu(magrola102), jak dzisiaj Ula po knedlach? Chociaż jestem pewna,że dobrze Pewnie Jej bardzo smakowały) Katarzynka, ja też czytałam, że dzieci w tym okresie mniej przybieraja na wadze, więc się nie martw. A bakterii na pewno Oleńka nie ma Nam też lekarka często daje skierowania na morfologię, bo Natka blada(cere ma po Michale, ale nie moge tego przetłumaczyc p.doktór. Mówi, ze to dla Jej spokoju) Joasiu, Natalka ciągnie za włosy a jak mówię usmiechając się, że nie wolno, patrzy, smieje się i dalej robi to samo Jak mam związane włosy w kucyk, przekręca mi głowę i się do niego dobiera) Wody z kapieli nie pije, ale gryzie gabkę i kaczkę. Zupką bardzo lubi pluc a ma przy tym zabawe ze hej Łyżeczkę też zabiera Fałdek nie ma. Teksty o facetach super! Kończe, póki Natalka śpi muszę trochę ogarnąc, bo z Radomia przyjedzie bratowa cioteczna Michała i muszę zrobic obiadek. Studiuje w Warszawie i obiecałam, że coś u nas zje przed zajęciami. Moze uda mi się zajrzec do Galerii, ale nie obiecuje. Nie wiem o której wychodzi a nie chcę Jej zostawiac samej. A tak chciałam pobuszowac!!!! Strasznie brakuje mi spotkań z samymi dziewczynami. Kieyś często robiłyśmy sobie wypady z moja najlepsza przyjaciółką a teraz jest w Stanach buuuuu W szkole sredniej i nawet po jej skończeniu robiłysmy z dziewczynami też nocne pogaduszki w pizamach, gadałyśmy o głupotach, robiłysmy pizze o północy i jadłysmy lody. Było super! A teraz juz całe wieki nie spotkałam się z samymi dziewczynami Tak bym chciała pogadac o niczym i zapomniec o ostatnich dniach pełnych nerwów. Potrzebuję odpoczynku, ale nie mam z kim buuuuuu Asia wczoraj co prawda dzwoniła i gadałyśmy godzinę, ale to nie to samo buuuuu i jeszcze bardziej za Nią zatęskniłam A Wy robicie sobie takie wypady z kolezankami i przyjaciółkami??? Miałam kończyc a się rozpisałam. Teraz na prawde znikam. Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Re: to już październik..... 01.10.04, 11:02 Tosia ma cudne fałdki na nogach, a na stópkach poduszeczki. Uwielbiam je. A tak wogóle, to czuję się 9 lat młodsza, bo Jaś i Tosia to dwie krople wody - poza pewnym szczegółem oczywiście ))) Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Re: pssssst.. jestem w pracy ... 01.10.04, 12:07 Gosia, trzymaj sie dzielnie. Życzę Ci,żeby czas szybciutko zleciał.. Jestem baaaardzo zmęczona.. Wychodzę z pracy ledwo żywa.. W domku wiadomo - Kubuś no i obowiązki domowe. Mąż ciągle w pracy..... A dziś mój Skarbek dobił dzisiaj do grona siedmiomiesięczniaków Ale jakoś nikt tego nie zauważył.. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
arch.monika Jestem po przerwie!!!! 01.10.04, 12:53 Mam nadzieję że mnie jeszcze pamiętacie? Od kilku dni nie mieliśmy netu i dlatego nie pisałam, ale juz przeczytałam zaległe posty, lekcje odrobiłam, są notatki, więc jak tylko znajdę trochę czasu to poodpisuję. A teraz tylko na momencik. Przede wszystkim bardzo, bardzo, się cieszę że z "naszą" Natalką wszytko w porządku, wierzyłam mocno że tak będzie i naprawdę z radością przeczytałam o wynikach))) Teraz jeszcze Maksio martwi i te jego biegunki, napisz Aniu czy się poprawiło. Aniu, pomyślności, powodzenia, radości z życia, rodziców, zabawek i wszystkiego naj dla Kubusia Gosiu, powodzenia w pracy, żeby czas mijał szybko Mopku, napisałam na priva, mam nadzieję że spotkamy się jutro, bardzo bym chciała, tylko dzisiejsza pogoda mnie martwi, żeby jutro było słoneczko.... A ja mam dzisiaj dość wszystkiego, nie chce mi się żyć, mam dół i wszystko jest do bani........tylko ten malutki promyczek mnie pociesza... A dzisiaj po raz drugi dostała kaszkę na mleku (tym razem z hippa) i niestety znowu ją wysypało na buzi, a na dodatek swędzą ją oczka i nie wiem co robić ((((((( Nie da się ukryć mam w domku alergika, buuuuuuuuu Pozdrawiam Ps prawko zdałam za 1 podejściem, i otym jak i o ekipach budowlanych mam nadzieję wkrótce napiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutekm Zapomniałam.... i do Moniki 01.10.04, 13:10 Zdjęcia z randki Basi - rewleka)) Fantastyczne)))) Moniko, bardzo się cieszę, że z Tosią jest lepiej A na plamy polecam mydełko bambino - ja nim spieram plamy z ubranek Kubusia i moich bluzek. Asia - wypady z przyjaciółkami - też mi tego brakuje. Ale niestety nie mam na nie czasu - ewentualnie mogłabym je robić razem z Kubusiem - a to już nie byłoby to.... Monika, dziękuję za życzenia w imieniu Kubusia Po dołach przychodzą górki, więc życzę, żeby to szybciutko nastąpiło!!) Uśmiechnij się. Jutro spotkasz sie z Martą i Basieńka, mam nadzieje, że będzie piękna pogoda!!! No a te promyczki o których piszesz naprawdę potrafią pocieszyć i pozwalają zapomnieć o smutkach i trudach... Przykro mi bardzo, ze Dominsia ma wysypkę((( Trzymajcie sie. A. Odpowiedz Link Zgłoś
tossca To znowu my... 01.10.04, 13:56 Hej Kobietki! Troszkę nie pisałam, ale jakoś nie miałam do tego głowy. Zaczynałam chyba z pięć razy, ale słowa jakoś się nie kleiły więc odpuszczałam. Co u nas? Szymon nie ma jeszcze żadnego ząbka, no i niestety nadal nie mówi „mama” ani „tata”. Jedynie „baba” i różne „blablabala”... Z osiągnięć: rozpoczął raczkowanie, potrafi sam usiąść, wstaje trzymając się czegoś i przy tym czymś wędruje. Więc pewnie jeszcze trochę a rozpocznie chodzenie... Obraził się na jedzenie. Ostatnio liczy się tylko cycuch, ewentualnie sok lub herbatka. Kaszka jest beee i zupki też. Może uda mi się wcisnąć mu kilka chrupek. Spania tez coraz mniej chyba potrzebuje. Przeważnie zaczynamy dzień o czwartej, nierzadko każda noc jest uatrakcyjniana pobudkami co godzinę, w dzień przy odrobinie „szczęścia” też nie chce spać... jeżeli to wszystko przez zęby, to nich już wyjdą bo ledwie zyję. Waży 7800, mierzy 74 cm (dziwne, przytył a nie urósł przez miesiąc??). Zmieniamy ubranka na rozmiar 80. Mam pytanie: jak robicie teraz z wizytami u lekarza? Kolejne szczepienie dopiero w lutym. Kiedy z Patrykiem przychodziłam co miesiąc (bardzo mało przybierał na wadze i sprawdzałam, czy w ogóle coś mu przybywa), to panie w przychodni były oburzone, że przychodzę i zabieram lekarzowi cenny czas „jakimś tam ważeniem”... Mam nadzieję, że wszelkie choróbska w końcu opuszczą nasz Lutowe Towarzystwo. Mamy się przecież cieszyć każdą chwilą spędzaną z naszymi Maluszkami, a nie zamartwiać ich dolegliwościami. Zmykam, bo Szymones nudzi się bez Mamuśki Całujemy gorąco M. i S. Odpowiedz Link Zgłoś
natder Re: Ręce mi opadają :-( 01.10.04, 14:29 Dzisiaj rano,po nieprzespanej nocy znów wylądowałyśmy u pediatry Malwinka wczoraj wieczorem ryczała 3 godziny, potem dostała temperatury, no i oczywiście zwracała po atakach kaszlu Ja drzemałam na siedząco, a ona spała mi na piersiach... Oczka ma dziś takie zapuchnięte, moja bidulka... Wyprosiłam skierowanie na rtg klatki piersiowej i do laryngologa, bo pomyślałam że od kataru dostała zapalenia uszu, ale uszy są o.k. za to na płuckach niestety ma niewielkie zmiany, buuuu. Od dzisiaj łyka Klacid w zawiesinie ale nie wiem czy coś to da bo często zwraca a dupka też już cała pokłuta (( Całe szczęście że mąż ma dziś urlop, trochę zajmie się Natalką, od miesiąca mniej więcej Malwinka jest cały czas chora a ja zaczynam już od siedzenia w domu łazić po ścianach To tyle w kwestii marudzenia Mopku, ja sprawiłabym mężowi coś od Basi, może jakiś medalionik ze zdjęciem albo wygrawerowaną dedykacją??? Konkurs był super Gosiu - kaczorek też pewnie stęskniony, za tu już za chwilkę weekend więc mam nadzieję że i Ty i wszystkie pracujące Mamy nacieszą się choć troszkę swoim szczęściem Odebrałam dziś fotki z chrztu od fotografa i prawie padłam - oglądając zdjęcia miałam wrażenie że to Natalka tylko w innym ubraniu, a dziewczyny generalnie uchodzą za mało podobne Randki??? Hohohoooo, dopiero sukienczyny do chrztu kupowałam ale chyba muszę już zacząć składać na ślubne Ale wydanie ich za lutowych piratów mogłoby mieć fatalne skutki Powiecie potem że ta natder to taka Fajna Baba była a jako teściowa to zołza straszna! )) Jeszcze wszystkiego najsłodszego dla naszych chłopaczków z okazji wczorajszego święta i dużo zdrówka dla dzisiejszego jubilata Lecę pogłskać maleństwo po czółku, pa. Odpowiedz Link Zgłoś
iska_moniska Jaki fajny Dziadek 01.10.04, 15:20 Dziewczyny, zobaczcie jakiego fajnego dziadka ma pewien Adaś. Jestem pod dużym wrażeniem: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15384467&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
asialc1 Re:Kubus :-) 01.10.04, 17:34 Oczywiście, że zauważyłam ) Chciałam napisac życzenia w osobnym poście, ale najpierw obudziła się Natka a później miałam goscia. Jak mogłabym zapomniec o takim przystojniaku Kubusiu, wszystkiego dobrego, zdrówka i bezbolesnego zabkowania Badź zawsze radosny i szczęśliwy Duza buźka Całus od Natalki Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Hi, Hi będę dziś naprawdę wyrodna!!! 01.10.04, 21:01 Baśka śpi teściowa hula! Mieszkanie posprzątane, w piekarniku kolacja , a za 5 min. przychodzi sąsiadka i BĘDZIEMY PIĆ ALKOHOL!!!! - bo ona też już nie karmi )))))))))))))))))))))))))) Joasiu! (tjoanno) długo zastanawiałam się nad tym co napisałaś i w końcu przymierzyłam tę bieliznę, stanęłam przed lustrem i stwierdziłam, że na wynajęcie Claudii Schiffer i tak mnie nie stać, więc trudno mój mąż taką mnie ma i taką mnie musi kochać! )))))) Poza tym jak mnie Baśka ciągnie za włosy to popiskuję "ała, ała", niby żeby wiedziała, ze robi mi krzywdę, ale ona i tak się z tego śmieje Fałdki ma chyba po trzy ale już pisałam, że jest grubasem (9,5 kg 2 tyg temu) Jak jemy zupę to ona dostaje swoją łyżeczkę i dość skutecznie wyciąga nia z buzi wszystko co ja tam włożę )) Ale jakoś bilans i tak na moją kożyść Pozdrawiam wszystkich Jutro pewnie nic nie napiszę, bo będzie mnie bolała głowa..... ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś