LUTY 2004

    • kasiek444 O wszystkim po trochu... 16.09.04, 12:45
      Witam!
      Jak tak dalej pójdzie, to nigdy nie będę na bieżąco. Dwa dni mnie nie ma i już
      tyleee postów!!! No nic, fajne to smile))
      Ja tak ogólnie, 'niepersonalnie' smile
      Jeśli chodzi o jedzenie. Kacper je właściwie wszystko - kaszki na zmianę - raz
      maliny, potem banany, owoce leśne, jabłko itd. Wszystkie mu smakują. Dodaję do
      tego świeże owoce. O gruszkach już pisałam - raz było ok, innym razem trochę go
      wzdęło, ale teraz dostaje, tylko muszą być dojrzałe. Obiady ze słoiczków bobo-
      vity - zjada cały mały słoik na raz. Żółtko dostał na razie raz - bez skutków
      ubocznych. Wygląda na to, że K. nie jest wybrednym dzieckiem!
      Jeśli chodzi o kąpiel - roznosi wannę!!! Wstaje, jeśli tylko ma się o co
      zaczepić. Ciągnie słuchawkę prysznicową, łapie za mydelniczkę itd. Do
      spokojnych w tej kwestii nie należy. No i po co komu kaczuszka?! Pumeks jest
      lepszy do gryzienia... brrrrrr
      Przewijanie i przebieranie to mordęga!!! Jak tylko czuje, że zaraz 'znajdzie'
      się w pozycji horyzontalnej, to już jest wielki płacz...
      Stoi w łóżeczku nawet kilkanaście minut! I chodzi sobie na boki smile)) Nie
      raczkuje, ale pełzanie idzie mu coraz lepiej.
      Cały czas ciepło myślę o chorwitkach!!! Wracajcie do zdrowia!
      Wczoraj zostawiłam K. na 4 godz. z Teściową... Nawet dzielnie to zniosłam. K.
      też.Musimy być twardzi, bo otwarcie kwiaciarni tuż-tuż. Wczoraj malowaliśmy. Na
      razie na biało, bo trzeba było czymś zakryć tę fioletowo-różową okropność! W
      poniedziałek ciąg dalszy malowania.
      Strasznie boli mnie gardło sad(( W nocy nie mogę spać, a przełykanie śliny
      kończy siębolesnym kurczem mięśni całego ciała... Jak do jutra mi nie
      przejdzie, to do lekarza sad
      Obcięłam włosy i baaardzo dobrze mi to zrobiło. Wskoczyłam w 'przedciążowe'
      dżinsy, które na ten czas dałam siostrze i czuję się świetnie!
      Pozdrawiam Was wszystkie baardzo serdecznie!
      papa
      AAAAAAA! Szymon toscowy to chyba się zmówił z K. ! Zachowanie takie samo smile
      Tylko u nas jest cholerka mała... zamiast dziada...
      pa
      • margoja nektarynki 16.09.04, 13:00
        czy któraś z was dawała juz nektarynkę taką swieżą?
        do deserku np?
        a z tym zótkiem to sie zastanawiam, njpierw ugotować i dodac do zupki ?
        • kasiek444 Re: nektarynki 16.09.04, 13:15
          Tylko na sekundkę...
          Nektarynki, brzoskwinie, arbuz, jabłko, banan, maliny, jagody, gruszka,
          winogrona. Te owoce dawałm już K. i nie było żadnych skutków ubocznych.Świeże
          oczywiście.
          Jajko gotowałam najpierw na twardo i wtedy połączyłam z obiadem.
          Jeszcze raz pozdrawiam,
          Kasia
        • malwes Tormentiol...ajjjjj!!!!!! Nie wolno! Aphtinu też! 16.09.04, 13:18
          Margoja, nigdy w życiu tormention bo zawiera on kwas borowy - kwas borowy/borny
          jest dozwolony od 3go roku życia. To jest straszna trucizna dla tak małego
          dziecka. Możesz sprawdzić w Rozporządzeniu Rady Ministrów - jest wyraźnie
          napisane, że acidi borici to tylko od 3go roku życia i każdy lekarz robi to na
          własną odpowiedzialność!!!!! On niesczy nerki i wątrobę, zarówno po kontakcie
          ze skórą jak i ze śluzówkami - możesz też zadzwonić do Instytutu Toksykologii i
          potwierdzić te informacje. Niestety mamy już w Eurpioe przypadki śmiertelne
          wśród niemowląt sad(( Nie chce jakoś na siłę straszyć ale kiedyś szukałam
          informacji na ten temat.

          To samo jest w Aphtinie, który lekarze notorycznie przepisują na pleśniawki.
          Jak zadzwonisz do producenta Aphtinu to się dowiesz, że on jest dozwolony od 11
          lat, tylko info o tym jest na "zbiorczym" opakowaniu. A szkoda sad(
          • iska_moniska do morska... 16.09.04, 13:41
            ... odbierz pocztę smile))
            Pozdrawiamy wszystkie Lutóweczki
            M. i T.
            • malwes Do Iski 16.09.04, 15:53
              iska_moniska napisała:

              > ... odbierz pocztę smile))
              > Pozdrawiamy wszystkie Lutóweczki
              > M. i T.


              A ja też chcę coś odebrać, hi, hi.....
              • malwes Do Margoi i do Natder... 16.09.04, 15:57
                Gosiu - ja też, jak nie wiedziałam wcześniej to dwa razy podałam małemu Aphtin
                (też to nie były pleśniawki sad() i raz zakropiłam mu oczy płynem z kwasem
                borowym na receptę sad(. No trudno. Ja wiem, że tormentiol baaaardzo pomaga
                ale...denerwuje mnie że generalnie o wielu rzeczach się nie mówi na
                zasadzie "100 nie umarło to i Wam nic nie będzie" albo IMiDZ nie publikuje
                wyników badań, bo robi je na zlecenie firm i są one wtedy własnością firm które
                z kolei nie godzą się na publikacje....

                Natder - co się dzieje? Napisz proszę, na pewno postaramy się pomóc!
                • natder Re: Do Margoi i do Natder... 16.09.04, 16:14
                  Gosiu, zakupiłam wszystkie cuda Twojej listy no i leczymy się smile Ale to jest
                  ta dobra wiadomość.
                  Zła wadomość: wybraliśmy się dziś zaprosić Teściów na chrzest Malwiny sad(( No,
                  niestety to był jeden z najgłupszych pomysłów na jakie ostatnio wpadłam,
                  trzeba było skorzystać z Twojego patentu i zaprosić tylko Życzliwych Ludzi. Co
                  nie zmienia faktu że strasznie mi źle na duszy - ale jak to mówią: "co nas nie
                  zabije to nas wzmocni"...
                  Kochane nie będę więcej Was zanudzać tym jakże nudnym i pospolitym tematem wink))
                  Oj, ktoś mi kupsko zwalił.
                  Pozdrowionka i uściski.
                  • malwes do Natder...chrzest i rodzinka 16.09.04, 17:11
                    No to ja napiszę w wolnej chwili na priv bo temat Chrztu i zaistniałej u nas
                    teraz "obrazy" to mój ulubiony temat... smile))))))))))))))
                    Najbardziej rozbawiła mnie moja siostra, bo ona "tak liczyła na te
                    chrzciny"....ona, która przez 9m-cy ciąży i 7 m-cy życia Szymona nie znalazła
                    chwili aby mnie odwiedzić w szpitalu czy w domu - będąc bezrobotną i mając
                    dorosłe dzieci i męża, który wszystko w domu zrobi. I przejechac trzeba było
                    tylko 140km...Jakoś u nas wszyscy na pomoc czy wsparcie to czasu nie mieli ale
                    na gościnę to jak najbardziej!
                    I fajne jest to, że mój teść stęka na cukrzycę, teściowa na kręgosłup. siostra
                    na tarczycę, mama na ciągłe przeziębienia ....ja jakoś ma i cukrzycę, i
                    kręgosłup ciągle rehabilitowany, i tarczycę 7krotne branie antybiotyków od dnia
                    pordu i......... qrcze nawet do pracy zaraz pójdę i jeszcze mi do grobu
                    daleko smile))))))

                    Ech...ja też nie będę przynudzać na forum...
                    • malwes Jejku Szymon ty już mi nie pomagaj pisać 16.09.04, 17:12
                      ...bo aż wstyd co z tego wychodzi....
                    • natder Re: do Malwes...chrzest i rodzinka 16.09.04, 17:41
                      Gosia, kamień spadł mi z serca bo myślałam że ten temat to tylko mój "konik"
                      hihihiii. Jak dobrze nie być osamotnioną w swoich dziwactwach wink Pisz razem
                      sobie posmędzimy smile)) Może założę bloga pt. "Ja i moja teściowa"??? hihihhiii.
          • margoja Re: Tormentiol...ajjjjj!!!!!! Nie wolno! Aphtinu 16.09.04, 13:48
            malwes napisała:

            > Margoja, nigdy w życiu tormention bo zawiera on kwas borowy - kwas
            borowy/borny
            >
            wiesz ja sie nad tym kwasem zastanawiałam bo kiedys był chyba juz ten temat, no
            ale postanowiłam spróbowac, mam nadziję ze raz posmarowany nie zaszkodzi jakoś
            globalnie ale juz nie bede go uzywać dzieki za info!!!!
          • malwes Re: Tormentiol...ajjjjj!!!!!! Nie wolno! Aphtinu 16.09.04, 15:48
            Kwas borowy :
            "Łatwo przenika przez skórę i błony śluzowe do krwi, przez co po zastosowaniu
            na duże powierzchnie ciała – wywołuje objawy zatrucia. Podczas przewlekłego
            stosowania ulega kumulacji w organizmie. Uszkadza nerki, układ nerwowy i
            wątrobę. Połowa pacjentów zatrutych kwasem borowym umiera. Dawka śmiertelna
            dla człowieka wynosi 250-300 mg/1 kg masy ciała. Dlatego też nie wolno
            stosować preparatów boru u dzieci"
            Cytat ze strony:
            www.rozanski.henryk.gower.pl/antisepticum2002.htm


            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&v=2&s=0
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11004269&a=11092925
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11221277&a=11221277
            Nie mogę znależć linku do rozporządzenia ministra zdrowia...sad(

            I przepraszam za straszne literówki w poprzednim poście ale Szymon pomagał mi
            pisać.

        • hanti Re: nektarynki 16.09.04, 13:40
          Moja Karolcia ponieważ jest przeciwnikiem wszystkiego co nie jest cycusiem.
          Dostaje wszystko co łaskawie zgodzi się zjeść. Czyli wszystkie możliwe owoce,
          danonki, kaszkę(ale daje się przemycić tylko na cycusiu) a ostatnio (o zgrozo
          !!!) mój mąż chcąc dogodzić córeczce dał jej jajecznice, ale nie wystąpiły żadne
          skutki uboczne. Więc za kilka dni powtórzymy eksperyment.
          Za to miśka wogóle nie toleruje zupek, po pierwszej łyżce następuje krzyk,
          ksztusznie się itp rewelacje. Więc odpóściłam zupełnie.
          pozdrawiamy
          mama Ania, eksperymentujący tata-Artur, Kubuś odkurzacz i Karolcia niejadek smile))
          • arch.monika nektarynki, kaszki 16.09.04, 14:06
            Oj a myśmy faszerowali Młodą Aphtinem jak miała 2 mies i podejrzenie o
            pleśniawki, które okazały się być czymś innymsad((((((
            Dobrze Gosiu że Cię mamy!!!!!!

            Nektarynki też dawałam , bo nic innego jej nie smakowało, tak jak i arbuza,
            jabłko, a nawet wtarłam kawłek babana do kaszki.Żadnych negat. reakcji.
            Ale jeśli o kaszkach mowa, to trudno powiedziec że Dominika zjada taki posiłek,
            bo jeżeli uda jej się wcisnąć kilka łyżek to jestem naprawdę szczęśliwa.
            Mleko modyfikowane próbowałam Bebiko Ha1 ale bezkutecznie bo aż nią trzęsie z
            obrzydzenia.
            Dlatego w sumie my też oprócz zupek i deserków lecimy wylącznie na moim
            mleczkusad A w nocy jak u Rity, cycek co 2 godzsad(((
            • natder A u nas dziś fatalnie :-((( 16.09.04, 14:46
              Nawet pisać mi się nie chce, echhhh.... sad((
            • natder Dla tych co nie lubią modyfikowanego mleka :-) 16.09.04, 17:38
              W sklepach niedawno pojawiła się kaszka BoboVity od 5 m-ca pt. "mleczno-ryżowa"
              bez żadnych owocowych dodatków. Mimo że Malwina mleka nie cierpi, kaszki na
              mleku nie chce nawet powąchać, mleczko Nestle w kartonie odpada, a kaszkę
              zajada aż jej się uszy trzęsą. Kupiłam ją parę dni temu i dziś już smarowałam
              po drugą. Nr 2 to kaszka kukurydziana bez dodatków a na końcu ryżowa z gruchami
              od 7 m-ca. Gruszki mała je ze słoików od dość dawna i właśnie mi się skończyły
              skutkiem czego kupska nie ma już kilka dni. Też chciałabym dawać małej dwie
              zupki dziennie ale zjada z trudem jedną i myślę sobie czy nie dokładać mięcha
              do owoców np. jabłek. Bo z zup najlepiej jej wchodzą: warzywa z kurczakiem i
              jabłkiem ew. śliwkami, lub marchwiowa z ryżem ale bez "wkładki". To chyba tyle
              o jedzeniu.
              • hanti Re: Dla tych co nie lubią modyfikowanego mleka :- 16.09.04, 21:29
                Natder, dzięki za żywnościowe ciekawostki. Może moja misia zechce spróbować, a
                nawet zaakceptuje...
              • katarzynka_77 Jedzonko, praca i takie tam 16.09.04, 22:30
                Aniutku - Ola też dostawała już gruszki, wprawdzie tylko ze słoiczka, ale
                sensacji po nich nie było. Podobnie zresztą jak po żółtku - mała jadła je juz
                dwa razy, po połówce dołożyłam do zupki jarzynowej.
                U nas hitem jest danie warzywa z kurczakiem i kluseczkami, jak mała widzi dno
                to jest ryk!
                A ja od dziś przerzucam sie ze słoiczków na moją kuchnię. Taka porcja ze
                słoiczka to dla Oli zdecydowanie za mało. A dziś zjadła ok 200g maminej zupki
                jarzynowej z żółtkiem. (No tak, apetyt to my mamy, a do 8kg to nam pewnie
                jeszcze nieco brakuje...)
                Morsku - ja kaszek jeszcze nie dawałam, ale sie przymierzam do ryżowej z
                malinami lub jabłkami. Zastanawia mnie tylko co będzie z kupką po kaszce
                ryżowej, bo mimo warzyw i owoców często musimy się przy kupce pogimnastykować.
                Może lepsza będzie kaszka kukurydziana?
                No i staram się ustalić małej rytm jedzenia, bo za miesiąc wracam do pracy.
                Nasz dzień wygląda w przybliżeniu tak:
                6.30 - 7.30 cycuś
                9.30 - 10.00 owocki, soczek
                13.00 - cycuś
                15.00 - zupka, soczek
                18.00 - cycuś
                20.30 - 21.30 cycuś
                Ola nie chce pić nic poza moim mleczkiem i gęstymi soczkami przecierowymi,
                takie klarowne są nie za bardzo, herbatka jest be, a woda fuuuuj. Poza moim
                mleczkiem wypija 1 - 1,5 bobofruta; nie wiem czy to nie za mało płynów. Co
                polecacie do picia? Ja próbowałam herbatek hippa (czasem uda się przemycić łyka
                z "okazji" czkawki), może warto spróbować innych?

                A tak wogóle to mam doła z racji powrotu do pracy dlatego tak rzadko coś piszę.
                W sobotę mam casting na opiekunkę. Przychodzą dwie panie, obie z polecone przez
                znajomych. Póki co nie wyobrażam sobie zostawienia Oleńki z kimś obcym!!!
                Jest taka słodka, maleńka i krucha... Tak przyjemnie jest patrzeć jak z każdym
                dniem coraz więcej potrafi, jak się cieszy na mój widok.

                I jeszcze bardzo dziękuję za życzenia dla Oleńki. Kidy zleciało te 7 m-cy?!

                Pozdrawiam,

                Kasia
            • luna_tika do emilki_n, morska... 16.09.04, 22:49
              O rany, tylko Was spuścić na chwilę z oka, a już niebiesko od nowych postów.
              Tak trzymać smile)))
              Spieszę powiadomić, że my też w zasadzie jesteśmy na cycusiu i "przystawkach" w
              postaci zupy, Misiowego Sadu albo deserów owocowych (a raz zdobyłam się na
              wielki wysiłek i zrobiłam kisiel smile ). W "Twoim Dziecku" przeczytałam, że w 8
              miesiacu można podawać kleik ryżowy z owocami (200g czyli zamiast jednego
              cycusiowego posiłku), a w książce "Karmimy małe dziecko", że w 8 miesiącu
              dzieci karmione piersią jedzą 5-6 razy na dobę, w tym zupę i owoce. Więc chyba
              tak źle nie robimy smile
              U nas sprawa z mlekiem i kaszkami zaczęła się kiedy nasza pediatra stwierdziła,
              że Mateusz za mało przybrał (340 g a nie 500 jak stanowi norma) i powinnam go
              więcej karmić. Zaleciła dokarmianie kaszkami na mleku. Więc ja w popłochu
              pocwałowałam do sklepu po kaszkę. Niestety Matinka kaszka zasadniczo gryzie w
              język i dopiero po stwierdzeniu tego faktu mamusia oprzytomniała. Stwierdziłam,
              że nieco mniejszy przybytek wagi to u nas nie tragedia (Mateusz i tak waży
              ponad 9kg i już mi ręce cierpną jak go noszę smile ) i nie ma co tej sprawy
              forsować.
              Ale spytałam o te kaszki, bo w pewnym momencie pewnie będę chciała zmierzać ku
              zakańczaniu karmienia (a propos, do kiedy Wy zamierzacie karmić piersią?) i
              wtedy trzeba będzie tę kaszkę i mleko modyfikowane wypróbować ponownie. Jak
              widać, co dzięciątko, to inna reakcja na kaszkę, że o innych potrawach nie
              wspomnę. smile
              Na razie karmię tylko piersią, a posiłki dodatkowe to zupa i deser owocowy, od
              czasu do czasu sok. No to taka nasza kaszkowa historia smile.
              U nas dzień jedzeniowy wygląda tak:
              7-8 cycuś
              9:30 mały cycuś albo i nie
              11-12 deserek
              14-15 zupa albo cycuś
              17-18 cycuś albo zupa
              19:30 cycuś na sen
              w nocy (po wyjściu ząbka powróciliśmy do normy)
              23-24 i 4-5 cycuś.


              Morsku, jeśli chodzi o żółtko to naszym dzieciom w tym wieku, oczywiście jeśli
              nie są alergikami, powinno dawać się pół żółtka co drugi dzień (zamiast mięsa,
              of course). Ja robię tak, jeśli mam zupę jarzynową ze słoiczka to gotuję jajko
              i dodaję rozkruszone żółtko, ale jeśli mam własnoręcznie przygotowywaną zupę to
              podgrzewam ją i dodaję pół surowego żółtka i chwilę gotuję do ścięcia. W ten
              sposób zupa się b. fajnie zagęszcza i ma ładniutki kolorek. Mateuszek chętnie
              taki specjał je.

              Uff, ale się rozpisałam. A wszystko chyba z chęci dorównania Waszej
              twórczości smile)). Ale już kończę, obiecuję.
              Pozdrawiam wszystkich, pocieszam strapionych i przesyłam moc pozytywnej energii
              (naładowałam dzisiaj akumulatory, bo prawie cały dzień byłam "na wagarach"
              czyli spacerkach z Mateuszkiem).
              Aga
              • emilka_n Re znowu o jedzeniu, termentiol, ponawiam zabawy 17.09.04, 00:51
                malwes ja o pediatrze bartusia to juz nawet wspominac nie chce. ostatnio na
                pytanie dlaczego mam zrobic badanie krwi dziecka, czy z jakiegos powodu, czy
                profilaktycznie uslyszałam, że nie będzie ze mną na ten temat dyskutować i to
                nie jest temat do dyskusji. Aż mnie zmroziło ze złości jak to usłyszałam.
                Generalnie to u nas jest tak. Szczepienie, słyszę kolejną nowość pani doktor i
                póżniej dzwonię prywatnie do lekarza. To własnie od niego dowiedzialam sie co
                dawać malemu. I to nie tak ze mam za duzo forsy i schizuje z małym tylko miałam
                taki miesiąc, że dostałam od tej chorej baby tyle skierowań do lekarzy
                specjalistów, że mi dni w kalendarzu brakowało, a dziecko już sie nerwowe
                zaczęło robić od ciagłych podrózy, a ja młoda mama w strachu, że może ona ma
                rację i faktycznie Bartuś jest na to chory.

                A tak przy okazji wiecie jak wygląda przepisanie dziecka do innej przychodni?
                Czy się coś płaci itd?

                jajko - dajemy 2 razy w tyg. do zupy, ugotowane na twardo i rozgniecione, z
                jakiegos powodu mialam nie dawac takiego surowego i pozniej podgotowanego w
                zupie, ale nie pamietam z jakiego. Z nowości planujemy wprowadzić jogurt
                naturalny.

                morsk2 termentiol polecali nam w szpitalu i na szkole rodzenia. SIC!!! Ja
                małego zdrowo tym smarowałam jak dostał uczulenia po huginsach (mam całą wielką
                zbędną pakę huginsów)i jeszcze innym mamom polecałam. I co ja mam teraz zrobić,
                nawet nie pamiętam komu polecałam? Chyba kartkę sobie na plecach powieszę.
                Uwaga polecałam termentiol NIE STOSOWAĆ. A jeżeli chodzi o aphtin to skolei
                mnie tym raczyli w sporych ilościach jak byłam mała.

                Szkoda, że nikt nie napisał w co się bawicie. Ponawiam - w co się bawicie z
                maluszkami?

                pozdrawiam
                emi
                • aniutekm Re: Re znowu o jedzeniu, termentiol, ponawiam zab 17.09.04, 07:56
                  ehh, niewyspana jestem, chyba w końcu będą ząbki.. I mam pilną pracę więc tak
                  na szybko....

                  Kaszki - my preferujemy bez dodatków owocowych - przetestowaliśmy kleik ryżowy
                  i kukurydziany, a teraz będzie kaszka kukurydziana - wszystkie mu smakują i nie
                  było żadnych sensacjismile
                  Kubuś nie pije herbatek, za to soczki uwielbiasmile

                  Zabawy - ulubioną zabawą Kubusia odkąd wróciłam do pracy jest wspinanie sie po
                  mamie..smile

                  Kasiu, rozumiem doskonale Twojego doła spowodowanego pracą - ale pisz i
                  zaglądaj tu często. Niestety wiele z nas musiało wrócić do pracy i znamy
                  doskonale ten ból. I chetnie Cie pocieszymysmile)) Trzymaj się cieplutko.

                  Emilko - na twoim miejscu zmieniłabym lekarza!!
                  Zmiana odbywa sie tak - w obecnej przychodni składasz rezygnację - oni Ci
                  podbijają i idziesz do następnej - z tą rezygnacja i dokumentem potwierdzającym
                  odporowadzanie składek. To nic nie kosztuje!

                  Qrcze, muszę kończyćsad

                  Serdeczne życzenia dla Zosi i Oktawiismile Buziaczki

                  Ania
                  • ida92 no i mamy katar 17.09.04, 09:06
                    czy to jakieś prawo?? mamy katar od wczorajszego popołudnia, prezent kupiony
                    spakowany, trzeba będzie jakoś podrzucić go Młodym sad. /mam isc z tym katarem
                    do lekarza? czy czekać na rozwój wypadków? sytuacja jest ok. kiepsko tylko spał
                    w nocy, uzywamy maści majerankowej i kupiłam nasiwin.

                    nie poczytana jestem, ale jedno zburzyło mi krew, nam tez przepisał lekarz
                    termentiol, zolodek mnie rozbolał. nic zmykam bo dziob zasmarkany tu siedzi i
                    marudzi.
                    aaaaaaaa maz oiszedł do aptekki i poprosił o maść smile)) tymiankową
                    • morsk2 w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:16
                      • morsk2 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:21
                        no, enterek...
                        dziecko mi własnie zasnęło w trakcie jedzenia zupy...
                        odnośnie tematu - najczęściej bawimy się w kulanie na kocyku, bo nam to słabo
                        wychodzisad((
                        poza tym: standard, czyli a kuku, idzie kominiarz.. oraz puszczanie baniek
                        mydlanych i dmuchanie w wiatraczek (ale tu matka psuje zabawę trochę, bo nie
                        pozwala go za mocno miętosić, a on taki ładny...)
                        O co chodzi z tą myszką od Franciszka, bo pierwsze słyszę?
                        Pozdr,
                        Monika
                        • morsk2 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:32
                          acha, a tatuś najczęściej się bawi w jazdę na motorzesmile dziecko siedzi u taty
                          na kolanach, albo tata się kładzie i wtedy siedzi na brzuchu; tata trzyma za
                          rece i robi brummmbrummmbrrrr..., a dziecko kiwa się na wszystkie strony całe
                          zadowolonesmile
                          A Wasi tatusiowie w co się bawią?
                      • katarzynka_77 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:31
                        W co się bawimy z Olą:
                        - idzie raczek
                        - idzie kominiarz po drabinie
                        - sroczka kaszkę warzyła
                        - koci-koci łapci
                        - turlanie na boczki
                        - "wańka - wstańka"
                        - huśtanie (kładę się na plecach, malutka leży u mnie na nogach)
                        - zabawy przed lustrem (nie pytajcie tylko jak wygląda lustro po zabawie...)
                        - no i przy śpiewaniu - jak śpiewamy o praczkach to pierzemy, maglujemy i
                        wieszamy, a jak o doboszu to uderzamy w bębenek (czyt. brzuszek), jak o kółku
                        graniastym, to robimy bęc na podłogę

                        A może znacie inne zabawy? Ja do tej pory nie bardzo miałam kontakt z malutkimi
                        dziećmi, bo wśród naszych znajomych prawie nie ma maluchów, więc i nie było
                        gdzie podpatrzyć; a ze swojego dzieciństwa to już wiele nie pamiętam...
                        Chętnie wypróbujemy nowe zabawy!!!
                        • katarzynka_77 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:35
                          no i zapomniałam jeszcze o jednej zabawie - "jedzie, jedzie pan...."
                        • morsk2 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:35
                          Katarzynka, sprzedaj tą piosenkę o praczkach, bo nie znam...!
                          • katarzynka_77 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:48
                            Znalazłam ją na płytce dołączonej kiedyś do "Rodziców".

                            Idzie to tak:

                            Tu lewą mam rączkę a tu prawą mam
                            Jak praczki pracują pokażę ja wam

                            Tak piorą, tak piorą
                            przez cały boży dzień - 2x

                            Wieszają, wieszają
                            przez cały bozy dzień - 2x

                            Maglują, maglują
                            przez cały boży dzień - 2x

                            Prasują, prasują
                            przez cały boży dzień - 2x

                            Tu lewą mam rączkę...


                            I jak śpiewam to rączkami Oli pokazuję kolejne czynności

                            Kasia
                          • beataj02 Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 09:57
                            Ja też chcę o praczkach !! i o Franciszce !!
                            U nas mniej więcej ten sam zestaw:
                            - jedzie pan,
                            - a kuku
                            - idzie rak nieborak
                            - sroczka kaszkę ważyła
                            - kizia mizia
                            - idzie kominiarz (w 2 wersjach: normalna i "poznańska", bo nauczyła mnie jej
                            koleżanka z Poznania)
                            - samolot, motor, huśtanie
                            - koci, koci
                            - ujeżdżanie psa smile) (Szymon zachwycony, pies - ?? chyba też smile))

                            Jak mi się coś jeszcze przypomni, to dopiszę smile)

                            Najlepsze, ciplutkie życzenia dla jubilatów. Pozdrowienia dla wszystkich,
                            zwłaszcza tych dopadniętych przez wirusy i bakterie.
                            Beata od Szymona
                            • luna_tika Re: w co się bawić, w co się bawić...? 17.09.04, 14:14
                              Ja też proszę o Franciszce! smile Nie znam tej zabawy.
                              U nas tradycji staje się zadość: kosi-kosi, sroczka kaszkę ważyła, samoloty,
                              huśtanie, a kuku, rak nieborak.
                              Ale dzisiaj zmobilizowana pytaniem o zabawy (dla siebie samej mi się nie
                              chciało szukać, choć myślę o tym od kilku dni smile)) ) znalazłam na stronie
                              www.niemowle.onet.pl (zakladka Zabawy) różne fajne zabawy dla naszych
                              dzieciaczków. Niektóre bardziej pracochłonne (dla ambitnychsmile ), inne mniej,
                              myślę, że każda z Was znajdzie przynajmniej jedną ciekawą zabawę dla swojego
                              maleństwa. Mnie najbardziej podobały się zabawy: z piłką i fotografiami. Moja
                              mama mieszka za granicą, niedługo do niej jedziemy i chciałam trochę oswoić
                              Matiego z widokiem dawno nie widzianej babci i dziadka. Więc chyba wypróbuję tę
                              propozycję. A zabawa z piłką jest b. prosta. Ale nie wiem jak Wam, mnie czasem
                              najprostsze rzeczy nie wpadają tak po prostu do głowy. smile)))

                              Poniżej opis tej zabawy zwanej "Na szczycie świata":
                              Dając dziecku wielką miękką plażową piłkę, możesz sprawić, że poczuje się ono
                              tak, jakby znajdowało się na szczycie świata.
                              Połóż dziecko na brzuszku na mocnej, ale nie napompowanej do końca piłce
                              plażowej. Ulokuj swoje maleństwo tak, aby było zwrócone twarzą w Twoją stronę i
                              leżało na niej wygodnie i bezpiecznie. Podtrzymuj swoje dziecko pod ramionami i
                              nie puszczaj. Pobaw się z nim powolutku turlając piłkę do siebie i od siebie.
                              Podczas zabawy patrz swojemu maluchowi w oczy i opowiadaj mu o tym, co się
                              właśnie dzieje. „Jesteś na szczycie piłki. Teraz turlasz się w stronę Mamusi. A
                              teraz turlasz się w przeciwną stronę”. Inny wariant: Kiedy uznasz, że Twoje
                              dziecko jest już gotowe na trochę bardziej zaawansowaną odmianę tej zabawy,
                              umieść je na piłce i stań za nią. Połóż przed maleństwem jego ulubioną zabawkę.
                              Uklęknij za dzieckiem i trzymając je delikatnie za nóżki turlaj piłkę, na
                              której leży w kierunku zabawki a następnie do tyłu. Zachęcaj dziecko do
                              złapania zabawki. Gdy Twoje dziecko ukończy 5 miesiąc życia, możesz wprowadzić
                              inną zabawę: podskakiwanie na piłce. Posadź zwrócone do Ciebie twarzą dziecko
                              na piłce. Następnie delikatnie wprawiaj piłkę w ruch, tak aby podskakiwała. Mów
                              do dziecka: „Piłeczka podskakuje, podskakuje. Wznosisz się do góry i opadasz na
                              dół!”.
                              Piłka plażowa
                              Ulubiona zabawka dziecka
                              Takie gry wpływają na wzmocnienie szyi, ramion i całego tułowia dziecka.
                              Rozwijają również dziecięce poczucie równowagi.

                              Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych. We Wrocławiu zapowiada się piękny
                              weekend, więc pewnie trochę pospacerujemy.
                              Kajka, dzięki za ciepłe słowa, pozdrawiamy naszego imiennika. Powiedz mężowi,
                              żeby Ci sprawił drugiego kompa, bo zapracowana matka musi mieć możliwość
                              kontaktu ze światem. Niech to zrobi dla własnego dobra smile))

                              Aga
                          • asialc1 Re: Życzenia :-) Przewiało mnie, zabawy..... 17.09.04, 10:32
                            Zdrówka, radosci, bezbolesnego ząbkowania i wszystkiego naj,naj,naj dla
                            ślicznych naszych panieneczek Zosi i Oktawuni smile
                            Duża buźka smile)
                            Asia i Natalka

                            Wczoraj bylismy na spacerku i tak mnie przewiało, ze aż mnie ucho rwie brrrr
                            Już nie pamietam kiedy ostatni raz tak miałam. Całe wieki temu. Na szczęście
                            Natalka czuje się dobrze, tylko że przez ostatnie dni ciagle jeczy i marudzi.
                            Jest dobrze jak z Nią siedzę na podłodze i się bawię ale jak tylko
                            wstaje "pedzi" za mna, jeczy, albo woła mama mama mama. I jak tu zostawić Ja
                            samą przy zabawie? smile Całe dnie spędzam na podłodze smile)
                            Jak zaczynam jesć, wstaje mi przy nodze, wyciaga raczki woła mama usmiecha się
                            i koniec mojego jedzenia smile Moze chociaż uda mi się troche schudnąć wink
                            Dzisiaj dam Jej kaszkę z malinami. Mam nadzieję, że córci posmakuje. W końcu to
                            inny smak smile
                            Wczoraj też próbowalismy znowu kupić hustawke, ale nigdzie nia ma a jak juz są
                            to okropne brrr. Może Wy znacie jakiś sklep, gdzie mozna kupić fajną i nie
                            droga???

                            Dzieki dziewczynki za rady w sprawie maści na krostki smile
                            Aż mi się serce raduje jak czytam ile to juz nasze dzieciaczki potrafia smile

                            Martuś i bardzo dobrze, że wyskoczyłas sama na basen. Krostki Natki to nie
                            uczulenie. Często trze oczka jak jest spiaca i z tad się wzieły.

                            Katarzynka, nie martw się, ze Ola mało pije. Widać to Jej wystarcza. A w końcu
                            je jeszcze cycusia.
                            Nie przejmuj sie i pisz jak najcześciej.

                            My jeszcze nie dawalismy żółtka Natalce.
                            Butelki wymienialismy, a smoczki przy nich zmieniamy jak widzę, ze są już
                            zuzyte.
                            Jeśli chodzi o zabawy to Natalka najbardziej lubi
                            - podrzucanie, zwłaszcza przez tatę
                            - "pierdziuszki"
                            - koci,koci łapci
                            - kizia mizia
                            - wspinaczki po rodzicach i inne szaleństwa poranne w łózku z rodzicami
                            - patataj, patataj....
                            - a kuku
                            - ganianie rodziców, lub uciekanie przed nimi siadając co jakiś czas, ogladając
                            się czy idą, smiech i dalej w droge
                            - jak bawimy się z Nią na podłodze zabawkami
                            - łaskotki
                            Nadal bardzo lubi bajkę o Lokomotywie, a książeczkę gryzie i podrzuca do górysmile

                            Zapomniałam wczesniej napisac, ze Kazimierz na spotkanie jak najbardziej smile
                            To kiedy się umawiamy???

                            Zapraszam do obejrzenia zdjęć na naszej stronie. Jest kilka z sierpnia smile)
                            Proszę tez, zostawcie jakiś slad w księdze goścismile
                            Moja ukochana Natalka
                            www.cichocki.net
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
                            Lece, bo mała się obudziła
                            • natder Księga gości :-) 17.09.04, 10:59
                              Wpisałyśmy się z Malwinką. Asiu, wysłałam Ci maila na adres gazetowy.
                              • tossca Zdrówka, kąpiel, jedzonko, osiągnięcia, kaskader.. 17.09.04, 13:08
                                Witam po krótkiej (chyba) nieobecności wink) Stęskniłam się bardzo i już nie
                                mogłam doczekać się chwili, kiedy w końcu uda mi się siąść przed komputerem,
                                aby do Was napisać.

                                Sporo tematów się przewijało, mam nadzieję, ze niczego istotnego nie pominę.

                                Przede wszystkim: wszystkim chorującym Maleństwom i Mamusiom życzę szybkiego
                                powrotu do zdrowia! Przesyłamy z Szymonkiem rozgrzewające uściski i
                                ozdrawiające buziaki.

                                W dużej wannie kąpiemy Szymona od około dwóch tygodni, może jest to mniej
                                wygodnie dla mnie (kręgosłup nie wytrzymuje – chyba starość mnie dopada wink)),
                                ale Szymon jest szczęśliwy, bo może chlapać do woli. Dodatkową zaletą jest to,
                                że kąpie się ze starszym bratem, który wymyśla rozmaite atrakcje.

                                Gruszka – pychota. Taka normalna – z babcinej działki Dojrzała, rozgnieciona
                                widelcem. Maliny – też niczego sobie. Bez rozgniatania, po kilka kuleczek
                                wsuwam małemu do buzi. Niepożądanych objawów brak. Dziś spróbujemy brzoskwinek.
                                Z chęcią wcinamy ryżową kaszkę o różnych smakach., zupki jak na razie słoikowe.
                                Wręcz pochłaniamy soczki i herbatki.

                                Pełzanie Szymona powoli zaczyna przypominać raczkowanie. No i rozwijana
                                prędkość jest coraz większa. Mój kochany „dziad” wink) doszedł ostatnio do
                                wniosku, że najlepiej jednak złapać się czegoś na czym można się wesprzeć, by
                                podnieść się do pionu. O! I jeszcze jedno – lada chwila uda mu się przejść z
                                pozycji na brzuchu do siedzenia. Przyłapałam go dziś na trenowaniu tej nowej
                                umiejętności. Niestety „mama” ani „tata” nadal nie usłyszałam sad Martwić się,
                                czy jeszcze poczekać?

                                A teraz trochę mniej wesołe wieści – proszę zapisać Szymona do Klubu
                                Spadających sad((. W ciągu ostatnich 4 dni udało mu się dokonać tego 3 razy :
                                (((. Nie – nie myślcie sobie proszę, że jestem jakąś nie myślącą istotą... A
                                może jednak jestem???
                                Pierwszy raz był dość łagodny. Spał u Patryka w pokoju, ja gotowałam obiad.
                                Usłyszałam stuknięcie, wchodzę do pokoju – nie ma dziecka na łóżku... Nagle
                                dostrzegam czubek jego głowy – Szymon najzwyczajniej w świecie siedział sobie
                                za łóżkiem na podłodze i się bawił. Przypuszczam, że obudził się i znudził
                                oczekiwaniem na moje przyjście (ale dlaczego mnie nie zawołał???), zaczął
                                pełzać do tyłu i zsunął się na pupę. Dobrze, że Patryka łóżko jest niskie, a na
                                podłodze jest mięciutka wykładzina.
                                Drugi upadek był gorszy sad((. Dzień później pilnowałam co rusz, czy się
                                przypadkiem nie obudził – znów spał u Patryka, bo to pokój najbliżej kuchni. Po
                                przebudzeniu, troszkę było cycusiowania, a potem bawiliśmy się w różne turlania
                                i samoloty. Głupia baba – (czyli ja) poszła zamieszać zupę. Dosłownie po
                                sekundzie usłyszałam łupnięcie i krzyk Szymona. Kiedy wbiegłam zobaczyłam, że
                                leży za łóżkiem – najwyraźniej rozbawiony katurlał się po łóżku i nie
                                wyhamował. Na szczęście szybko się uspokoił i obyło się bez uszkodzeń.
                                A trzeci? Wczoraj rano. Szymon śpi z nami, bo w nocy niemalże nonstop cycusiuje
                                a ja jestem zbyt leniwa, by co rusz wstawać... Raz śpi pośrodku – między mną a
                                mężem, a po kolejnej „uczcie” na brzegu łóżka. A tak dokładniej, to nie jest
                                brzeg – ja z mężem ciśniemy się na jednej połowie sypialnianego łoża, a na
                                drugiej blisko środka śpi Szymon a obok niego barykada z poduszek i kołdry.
                                Słodko sobie spałam, kiedy usłyszałam „Łup!”. Otwieram oczy, nie ma Szymona.
                                Wychylam się i widzę jak leży zadowolony na podłodze. Chyba mu się spodobało...
                                Skończyło się na siniaku na policzku...
                                I co z nim zrobić? Wiązać?? Wrzucić do łóżeczka? Ja się tam nie zmieszczę wink.
                                Dziś w nocy Patryk wylądował z tatuśkiem w sypialni a ja z Szymonem spałam u
                                Patryka. Łóżko poobstawiałam z każdej strony i jakoś udało się nam przetrwać tę
                                noc bez niespodzianek. Ale co dalej?

                                Z mojego „myślenia” nic na razie nie wynikło. Po pierwsze tchórz ze mnie, po
                                drugie jak przekonać do pomysłu męża? Ale będę myśleć dalej. Może jeszcze coś
                                wymyślę...

                                Pozdrawiam serdecznie i przesyłam mnóstwo słonecznych uśmiechów
                                M.

                                P.S. Dziękuję w imieniu moich Dzieciaczków za miłe słowa na „Zobaczcie”.
                                Jesteście Kochane Fajne Baby i bardzo się cieszę, że Was „mam”!
                                • mopek1 Aphtin, Tormentiol i inne :) 17.09.04, 14:24
                                  Strasznie się rozpisałyscie, a pogoda jeszcze fajna, więc mam mało czasu na
                                  kompa smile Postanowiłam jednak nieco uspokoić mamy, które maja za sobą epizod
                                  używania tormentiolu lub aphtinu smile)))))))))))), bo wyczułam lekką atmosferę
                                  stresu smile))))
                                  Medycyna to sztuka smile))) to wszystko wcale nie jest takie proste, że przeczyta
                                  sie ulotkę dołączoną do leku i załatwione, bo zamiast 6-letnich studiów i 5-
                                  letniej specjalizacji wystarczyłoby się zamknąć na trochę w aptece i przebrnąć
                                  przez ulotki. Tyle tytułem wstępu smile Kwas borny (borowy to to samo) jest
                                  faktycznie szkodliwy, nie tylko dla dzieci, bo dorosłym tez sie wchłania. Ale
                                  czasem lekarz widzi zastosowanie i stosuje. Aphtin może faktycznie nie jest
                                  zbyt "szczęśliwym" preparatem na plesniawki, bo jest wiele innych, więc po co?
                                  Ale na pewno krzywdy dziecku nie zrobi, zwłaszcza, że z pewnościa nie był
                                  stosowany przewlekle. Co do tormentiolu, to już całkiem realnie jestem sobie w
                                  stanie wyobrazić, że lekarz znalazł uzasadnienie dla zastosowania tej maści.
                                  Wiadomo, że lepiej coś innego, ale nawet jak użyto akurat tego przez krótki
                                  okres czasu to nic wielkiego nie powinno się stać. Podobnie sprawy się mają z
                                  całą masa innych leków, np zawsze mnie uderza stwierdzenie, że: "dobry lekarz,
                                  bo antybiotyki przepisuje w ostateczności" - dla mnie to kiepski lekarz, bo
                                  antybiotyki przepisuje się wtedy kiedy trzeba, a nie w ostateczności smile.
                                  Powszechnie istnieje tez paniczny strach przed sterydami, które sa bardzo
                                  dobrymi lekami i umiejetnie stosowane są zupełnie bezpieczne smile))
                                  Wracając jednak do wstepu - mimo, ze medycyna to sztuka, nie każdy lekarz jest
                                  artystą na miarę Wyspiańskiego smile, cały figiel polega na tym żeby znaleźć
                                  takiego, ktory uzyje tormentiolu, choć wie, o kwasie borowym, ale widzi
                                  uzasadnione zastosowanie, a nie takiego, który użyje bo nie wie....
                                  Życzę wszystkim owocnych poszukiwań smile))))))) A przychodnie można zmienić
                                  bezkarnie chyba co 2 lata? nie jestem pewna, bo nie pracuję w POZ smile))
                                  Pozdrawiam i biegnę na spacerek
                                  Marta

                                  Ps
                                  my się jeszcze bawimy w "niema, niema ... jest!" i "a ku, ku!" (mama za fotelem)
                                  • frytkal wirus internetowy, zabawy, kaszka, dól 17.09.04, 15:14
                                    Niestety i my dopisujemy sie do klubu wirusowiczów. Wczoraj wieczorem jak
                                    wrócilam z pracy to Junior juz marudzil. Dzis bylismy u lekarza i mamy
                                    przepisane antybiotykisad
                                    My bawimy sie jeszcze balonem. Oczywiscie taki niedopompowany. Ale frajda go
                                    mietosic!
                                    Kaszka ryzowo-leczna - zjadamy ja, ale w ilosciach defizytowych, bo Rado w
                                    ogole to nie lubi sie "przezerac".
                                    No i mi zle, tak zle, ze juz gorzej byc nie moze. Wszystko mi sie wali. Juz
                                    nawet nie mam sily sobie pobeczec w kacie.
                                    Ale jeszcze sie do was usmiechne i buziaczki dla Fajnych Maluszków.
                                    Ide, bo Radzio strasznie wyje, biedaczeksad((
                                    • luna_tika ups, zapomniałam, życzenia :) 17.09.04, 16:00
                                      Wszystkiego najlepszego dla Zosi i Oktawii. Witamy w gronie "dojrzałych"
                                      siedmiomiesięczniaków. smile)))

                                      Frytkal, nie daj się! Może gorzej być nie może, ale na pewno może być lepiej,
                                      czego Ci życzę z całego serca.
                                      Pozdrawiam
                                      Aga
                                      • margoja chyba ide do pracy, mam skype'a! 17.09.04, 19:52
                                        Nie wiem jeszcze czy na pewno, ale chyba od 1 pazdziernika pójde do pracy!!!
                                        I to na cały etat, mama deklaruje ze bedzie przyjedzac do antosika, ale jak
                                        sobie pomysle o tym ze mam go zostawiac to mi sie dziwnie robi...
                                        A Antoś tak ładnie zaczął jesz, dziś był króliczek z jarzynami, chyba nie
                                        bedzie tak zlesmile))z tymi nowościami. Z piciem jest troche gorzej, bo Antek nic
                                        nie pije oprócz mojego mleka, ani soczków ani wody, z herbatkami nie próbowałam
                                        jeszcze.

                                        Dzięki Mopek za uspokojenie trochę atmosfery, zaniepokoiłam sie informacjami od
                                        malwes, a w przypadku dzieci to lepiej nie eksperymentowac samemu z tym kwasem,
                                        no nie?
                                        aha i jeszcze o skypie, wiem ze juz o tym pisałyscie, ale ja dopiero teraz mam
                                        i jeszcze znikim nie gadałm, i jestem bbbb ciekawa jak to jest!!!
                                        Dobra ide odpoczywac z mężem na kanapiesmile)))
                                        Antosik słodko śpi uspany na klacie tatusia

                                        PS.co do zabaw to takie same jak Wasze, tyle ze ja mówię "gotowała sroczkę
                                        kaszkę, temu dała na miseczkę ,temu dała na łyżeczkę,a temu nic nie dała i
                                        frrrrrrrrrrrr poleciała!!!!!!"
                                        A mój mąż to mówi tak "sroczka kaszkę warzyła, temu dała...... i na koniec temu
                                        łeb urwała i frrrrrrrrr poleciała"smile)))))))))))a u Was?
                                        A z myszką do Franciszka to nie znammmmm.......
                                        A najlepsza zabawa jest taka jak u Morska u taty na brzuchu trzęsawka w kazdą
                                        stronę z odpowiednim dzwiękiemsmile)))))
                                        Pozdrawiam juz weekendowo, Buzka dla wszystkich mamus i maluszkówkiss***
                                  • emilka_n Re: zabawy 17.09.04, 20:41
                                    dzieki mopku za uspokojenie z tym termentiolem. A co do aphtinu to akurat u
                                    mnie byl stosowany przewlekle. Chyba litry tego swinstwa wypilam. Ale to juz
                                    inna bajka i nie chce o tym pisac.

                                    Zabawy
                                    Widze ze z myszka jest troszke zamieszania, a to tylko taki krotki wierszyk jak
                                    raczek
                                    Idzie myszka do franciszka zapomniala gdzie on mieszka (idziemy paluszkami po
                                    dziecku jak przy raczku i na koniec laskotki , u nas w brzuszek)

                                    mlody juz sie wykompal musze konczyc
                                    pa
                                    • natder Choroby c.d. 17.09.04, 23:33
                                      Wiecie mi już ręce opadają. W Tomaszowie panuje jakiś paskudny wirus dający
                                      objawy: temperatura+wymioty+biegunka. Natalka już to zaliczyła, mnie i męża
                                      litościwie wirus ominął, ale znów martwię się o małą. Zrobiła dziś dwie rzadkie
                                      kupki sad, no ale rano znalazłam wreszcie zęba smile)) (po dwóch tygodniach jęków
                                      i stękań). Dziąsła ma bardzo nabrzmiałe i prawdopodobnie za chwilkę będzie
                                      druga jedynka. Tymczasem Natalka też brzydko kaszle i znów złożyliśmy wizytę
                                      pani pediatrze i wyszliśmy z receptą na kolejny syropek. Dżizas jak tak dalej
                                      pójdzie chłop mi całą pensję w aptece zostawi wink
                                      Co do pleśniawek to u nas była z tym taka dziwna historia. Malwinka dostała je
                                      po antybiotyku, smarowałam Nystatyną, Aphtinem tylko w sytuacjach krytycznych
                                      kiedy mi Nystatyny brakło, po kilku tygodniach smarowania dosłownie wymiękłam,
                                      Malwinka nie dawała się dotknąć, przestałam smarować i po dwóch dniach nagle
                                      pleśniawki zniknęły i (tfu, tfu,tfu) nie powróciły.
                                      Kochane czy może któraś z Was zna jakąś cudowną metodę coby te wirusy i
                                      bakterie skutecznie odpędzić??? Może jakieś niekonwencjonalne metody??? (ale
                                      czarnego kota zabijać i krwi pić nie będę wink))
                                      Pozdrowienia wieczorową porą.
                                      • malwes Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 12:56
                                        Witajcie,

                                        Dziewczyny, nie chciałam Was przestraszyć tym kwasem borowym sad(( - podałam Wam
                                        źródła informacji, które znalazłam a sama też się wcześniej przestraszyłam bo
                                        jak pisałam użyłam kilka razy leków mających kwas w składzie. Dobrze, że Marta
                                        napisała nam w tym temacie, mnie też lekarz "pocieszył", że nic się nie powinno
                                        stać po tych zastosowaniach.

                                        A tak w ogóle to wybrałam ten temat wątku bo chciałabym się Wam tak
                                        troszkę "wytłumaczyć" z mojego nastawienia do lekarzy i leczenia...pewnie sobie
                                        pomyślicie, że ja jestem właśnie takie "jajko"...i pewnie nie jeden lekarz tak
                                        o mnie pomyślał - że nie studiowałam medycyny a on przecież "wie najlepiej co
                                        ma przepisać"...no...prawda to ale...

                                        Jakoś nie mogę się przekonać do nieomylności kogokolwiek w kwestii mojego czy
                                        moich bliskich zdrowia czy życia. Nie chodzi tu przecież o wiedzę w konkretnej
                                        dziedzinie tylko o coś duuuużo poważniejszego. Nie chodzi o bycie ekspartem
                                        tylko o to, że jeśli coś dotyczy bezpośrednio mnie czy mojego dziecka to działa
                                        u mnie zasada ograniczonego zaufanie...UI tak co mam zrobić gdy....

                                        - leżę w szpitalu w ciąży i denerwuję się, że nie miałam wziętego posiewu.
                                        Kilku lekarzy sprzecza się ze mną, że tam żadnej infekcji nie ma bo z oglądu
                                        wszystko jest piękne i czyste...no ja niechcący przeczytałam w necie, że
                                        infekcje nasilają problemy z krwawieniami z łożyska...w końcu robię awanturę,
                                        robią mi posiew. E. Coli i Enterococcus w ilościach takich, że po 15 minutach
                                        od wyniku dostaję antybiotyk od razu dożylnie sad(
                                        - moje dziecko w szpitalu nawet nie budzi się do jedzenia...jeden neonatolog z
                                        oddziału i dwóch z nocnego dyżuru po 30sekundowym oglądzie mówią mi, że to
                                        efekt żółtaczki choć ja "niechcący" czytałam, że nie budzienie się to najgorszy
                                        objaw a poza tym czuję, że coś jest nie tak...wypisują nas jako zdrowych.
                                        Chwilę później w drugim szpitalu dziecko ma wspomagane oddychanie, zstwierdzone
                                        zapalenie płuc, E. Coli w moczu i Złocistego w pępku, hipoglikemię (nic
                                        dziwnego, że się nie budzi)...

                                        - mam przeziębione dziecko, zanim zadzwonię do lekarza za 100zł dzwonię do CM
                                        LIM gdzie mam darmową kartę i zamawiam neonatologa do domu. Dziecko dostaje
                                        receptę na antybiotyk (ospamox) choć "niechcący" gdzieś przeczytałam, że objawy
                                        Szymona to raczej wirusowe a nie bakteryjne. Z pomocą innego lekarza infekcję w
                                        4 dni leczymy Cebionem, Ambrosolem i oklepywaniem. I tak już 3 razy dostałam
                                        dla dziecka antybiotyk na coś so mijało po kilku dniach...

                                        - z niewiadomych przyczyn pupa niczym u pawiana. Nie pomaga bepanthen,
                                        sudocrem, alantan, gencjana, rivanolum...lekarz każe kupić Tormentiol. Ja
                                        jeszcze obdzwaniam znajome mamy i...odparzenie leczy mąka kartoflana smile))

                                        No i właśnie - co ma zrobić taka mama, której jeden lekarz mówi, że trzeba brac
                                        antybiotyku a za godzinę inny, że trzeba??? Skąd ona ma wiedzieć komu zaufać
                                        skoro nie kończyła studiów w tym temacie a oni kończyli obaj??? No już właśnie
                                        wtedy zostaje czytanie tych nieszczęsnnych ulotek, książek, internetu i
                                        decyzja, komu z nich zaufać...I jak kiedyś pięknie napisała Marta - co zrobić
                                        kiedy dostępu do wiedzy i informacji nie ma?

                                        No bo kurcze, to że nie jestem lekarzem to nie znaczy że nic nie mam prawa
                                        czytac, wątpić, zadawać pytań! W końcu chodzi o mnie czy o moje dziecko...Tym
                                        bardziej, że czasami po prostu się czuje, że ktoś nie ma racji - i to jest
                                        wspaniałe, jak pisała Mopeczek, że u nich zatrzymuje się do obserwacji dziecko
                                        jeśli nic nie widać złego ale mama twierdzi, że coś się dzieje....
                                        Marto-Mopeczku - masz we wszystkim rację to co napisałaś. Tak właśnie być
                                        powinno, że jeśli ktoś coś przepisuje to dlatego, że nic innego, mniej
                                        niebezpiecznego nie pomoże a nie dlatego, że tak jest najszyciej czy też, że po
                                        prostu nie ma. I ja uważam, że lekarz ma obowiązek poinformawać mnie o
                                        wszystkich skutkach ubocznych. Nie może tego nie zrobić dlatego, "że ja nie
                                        zrozumiem" - ma mi to powiedzieć tak, żebym zrozumiała....

                                        I wiecie co uświadomił mnie Szymonowy neonatolog - że ja jako matka mam prawo
                                        do jednej choroby zawołać 15 innych lekarzy - mam prawo konsultowac się z
                                        innymi. Ze na Zachodzie to jest standardem, że lekarz informując pacjenta o
                                        stanie zdrowie jego czy dziecka daje listę kilku innych lekarzy tej
                                        specjalności do konsultacji - aby pacjent wysłuchał kilku innych/tych samych
                                        opinii i w zasadzie sam przy pomocy lekarza podjął wybór o leczeniu znając za i
                                        przeciw a nie żeby lekarz tego wyboru dokonał za niego. A niestety w Polsce nie
                                        można "zwątpić" w lekarza, mieć pytań, czy nie daj Boże poprosić o konsultację
                                        z kimś innym bo to jest uważane za podważanie autorytetu. We Francji lekarz,
                                        który powiedziałby, że on decysując o czyimś zdrowiu "wie najlepiej" czy "jest
                                        pewien, że ma 100% racji" zostałby uznany za aroganta i szybko straciłby
                                        pracę...

                                        Masz rację kochany Mopeczku, że wybór lekarza to problem. Ja mam dwóch smile))
                                        Głównie dlatego, że mogę potrzebować szybko pomocy a jeśli jeden nie może to
                                        zostaje ten drugi. No zdarza się czasem, że mają różne opinie, np. na temat
                                        szczepień, więc wtedy zostają mi te nieszczęsne ulotki...I tak jakos czuję, że
                                        jak ktoś na ulotce napisał, że czegośtam nie można to na jakiejś podstawie to
                                        napisał i nie chcę eksperymentować na dziecku - no chyba, że naprawdę nie ma
                                        alternatywy...

                                        Ech...piszę to wszystko, żebyście nie myślały, że ja się jakoś tam mądrzę...po
                                        prostu się martwię, jak każda mama. I z jednej strony nie zawsze ufam lekarzowi
                                        a z drugiej wszystko co dotyczy Szymona, włącznie z tym jaką wodę pije i czym
                                        myję butelki konsultowałam z lekarzem...A z drugiej strony ja po prostu lubię
                                        wiedzieć jak najwięcej na trmaty, które dotyczą mnie czy mojej rodziny, dlatego
                                        czytam, myślę, szukam...i tak sobie myślę, że skoro nawet czasem z Panem Bogiem
                                        polemizuję, to trudno, żebym tego nie robiła z lekarzem smile)))))))))))))))

                                        Myślicie, że przesadzam, że żle robię?


                                        A tak w ogóle to Mopeczkowi należą się gorące podziękowania za wsparcie, za
                                        udzielanie nam porad, za pocieszanie...Choć głupio mi, że czasem nadużywamy
                                        naszej wiedzy o tym, co Marta robi i zawracamy jej głowę naszymi problemami...
                                        Dzięki Ci Martus!
                                        • malwes Pieluszki, odparzenie, komputer... 18.09.04, 13:00
                                          Przedwczoraj padł mi służbowy laptop sad(( Umarł na dobre. Na szczęście udało
                                          się odzyskać wszystkie dane bo to chyba "tylko" płyta główna się spaliła.
                                          Boję się, że komputery służbowe nie są ubezbieczone na "domowy użytek"...ale
                                          mam nadzieję, że ten już się zamortyzował i nie będę musiała płacić sad

                                          Mam nowego laptopa, już nie służbowego, bo na tym mogę instalować co zechcę i
                                          mam zamiar założyć sobie Gadu, Gadu!

                                          A Szymon ma znów paskudne odparzenie sad((( Podejrzewam, że od pieluszek Pampers
                                          Sensitive (nowość w białym odpakowaniu). Nawet mąka nie pomaga sad(( - i na
                                          moje "nielekarskie" oko, to tam są takie pęcherzyki...więc może nadinfekował
                                          bakteriami albo grzybami sad(((((((((((((((((( Buuuuu!!!!!!! Biedna pupina sad((

                                          Ale katar i kaszel przechodzą smile)
                                          • malwes Chorowitki, margoja 18.09.04, 13:03
                                            ...Strasznie mi przykro, że wirus dalej szaleje sad(( Natderku, nie wiem jak
                                            pomóc...już podawałam moje sposoby na przeziębienia ale to lepiej zapytać
                                            lekarza. A u Ciebie to chyba zęby bo ząbkowaniu często towarzyszą lużniejsze
                                            kupki.... nie martw się.

                                            Margoju, jak nie chcesz tu, to wyślij może na priv swój login skypowy to do
                                            Ciebie zadzwonię!

                                            Gosia
                                        • morsk2 Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 17:44
                                          No coż Malwes...trzeba Ci to w końcu jasno powiedzieć:
                                          przesadzasz...
                                          jesteś przewrażliwiona...
                                          ...
                                          ...jak każda matkasmile
                                          więc przesadzaj tak dalej, bo my chętnie korzystamy z Twojej wiedzysmile))
                                          • kajka.3 Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 19:31
                                            Proszę dopisać mnie do listy matek przewrażliwionych!!!

                                            Jako matka przewrażliwiona zapisuję sobie w specjalnym notesie kiedy, które dziecko (trójka, toż to prawie przedszkole), na co było chore i jakie leki dostało.
                                            Pewnego razu Alka chorowała na zapalenie ucha i dostała Klacid - 5 ml co 12 h (co też skrzętnie zanotowałam). 3 m-ce później - zapalenie oskrzeli. Inna pani dr (dyżur niedzielny w obcej przychodni) przepisała również ten sam antybiotyk, ale 4 ml co 12 h. Wtedy samowolnie postanowiłam podawać dziecku tak, jak 3 m-ce wstecz - 5 ml co 12 h (co mi wyszło również z prostych przeliczeń dawka dobowa/kg masy ciała x waga dziecka / ilość dawek na dobę). Po trzech dniach braku poprawy u córki wybrałam się do p. dr, do której mam zaufanie z pytaniem - co dalej. Oczywiście powiedziałam, jaką dawkę leku zalecono, a jaką podawałam. P. dr pobłogosławiwszy matczyną intuicję, zbadała Alę i powiedziała, że otarliśmy się właśnie o zapalenie płuc i zaleciła 6 ml co 12 h ww. leku, jako że przypadek cięższy i potrzebna dawka "fest". Po 7 dniach Alka wyzdrowiała.
                                            I tak to jest, drogie mamy - ilekroć trafiam do nieznanego mi lekarza, wzrasta poziom mojej czujności.

                                            Także - Gosiu - tak trzymaj. Przecież chodzi w tym wszystkim o najważniejsze - zdrowie naszych dzieciaków i nasze.
                                            Pa. Kasia.
                                            • tjoanna Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 18.09.04, 21:01
                                              Gosiu, cieszę się, że o tym wszystkim napisałaś, bo podobne myśli chodziły mi po głowie. Zgadzam się z Tobą w zupełności i we wszystkich punktach! I podziwiam chłonność Twojego umysłu (wiedzę masz niesamowitą).
                                              Dodam tylko, że to nie do końca tak Mopku, że antybiotyk "nie w ostateczności, tylko wtedy kiedy trzeba". "W ostateczności" znaczy dla mnie tyle, że wówczas, gdy inne rzeczy nie działają. A wielu lekarzy, zwłaszcza tych pracujących w przychodniach, jednak idzie na łatwiznę i daje antybiotyk, bo to najprostsza i najpewniejsza droga do szybkiego pozbycia się choroby. A że obniża przez to odporność wydaje się nie bardzo ich obchodzić.
                                              Moja mama była w tym względzie bardzo podobna do Gosi: wiele razy nie podała mi leków, jeśli nie miała do nich przekonania, a że czytała dużo, wypracowała sobie własne - SKUTECZNE! - metody leczenia. Do lekarza oczywiście chodziliśmy, mama grzecznie zabierała recepty, ale w domu decydowała co dalej.
                                              Ja sama czasem chodzę z Szymonem kiedy pokasłuje, żeby lekarka go osłuchała. Znam już ten jego alergiczny kaszel, ale chcę mieć pewność, że nie dzieje się coś poważniejszego. I mimo że milion razy jej mówiłam, że Szymon jest alergikiem, ona za każdym razem się upiera, że to infekcja (mimo braku innych objawów), i zawsze zapisuje to samo: eurespal, cebion i syrop prawoślazowy. Przestałam więc już dyskutować. Nie podaję mu nic, a kaszel znika zwykle na drugi - trzeci dzień.
                                              Wniosek z tego Mopku, że chciało by się, żeby każdy lekarz był taki solidny jak Ty, ale tak nie jest i już. A nawet solidni mają różne poglądy na ten sam temat wink

                                              Pozdrawiam wieczornie,
                                              Joanna
                                              • asialc1 Re: Jajko mądrzejsze od kury.... :))) 19.09.04, 11:09
                                                Gosieńko,nigdy mi nie przeszło przez głowę, ze się mądrzysz. Bardzo się ciesze,
                                                że o tym wszystkim piszesz, bo wiele z nas moze skorzystac z Twoich rad i
                                                wiedzy. Ja też nigdy slepo nie wierzyłam lekarzom i zawsze słucham swojej
                                                intuicji. A lekarze często idą na łatwiznę i na wszystko przepisują
                                                antybiotyki. Jak ja byłam mała i przeziębiona lekarz oczywiscie tez kazał dawac
                                                antybiotyk, ale moja Mama nigdy się na to nie zgodziła, bo nie było takiej
                                                potrzeby. Chorowałam bardzo mało i tylko na jakieś zwykłe przeziębienie, które
                                                po kilku dniach przechodziło, po innych lekach. A antybiotyk pierwszy raz
                                                wziełam po skończeniu 20 lat, gdy nabawiłam się zapalenia płuc, ale tylko przez
                                                własna głupotę. Akurat dostałam pracę, byłam na okresie próbnym, przeziebiłam
                                                się, ale nie miałam czasu na leczenie, bo siedziałam w pracy po 12 godzi (było
                                                wtedy tyle roboty), o kilkudniowym zwolnieniu nie chciałam nawet słyszec, bo
                                                wiadomo jak z praca no i w końcu na zwolnieniu byłam przez miesiąc. Na które
                                                zreszta kazał mi iś dyrektor smile
                                                Odpukac, Natalka jak na razie nie chorowała, ale jestem pewna, że tak samo
                                                wszystko będę sprawdzac, dowiadywac się i jak będę czuc, że antybiotyk nie jest
                                                potrzebny nie zgodze się.
                                                Bardzo się też ciesze, że Martusia jest zawsze tak nam pomocna i zawsze
                                                znajdzie dla nas czas.
                                                Bardzo Wam dziewczyny dziekuję smile
                                                Przecież w końcu każda z nas chce jak najlepiej dla własnego i nie tylko smile
                                                dziecka.
                                            • kasiaczekroza różne takie 18.09.04, 21:07
                                              Witam drogie Panie i cudne lutowe dzieciątka!
                                              Praca, praca i jeszcze raz praca.Mam juz powoli dosyć.Pracuję na gołym etacie,
                                              bo dyrekcja stwierdziła, że karmiąca matka tak musi(???) ale cały tydzień
                                              organizowane sa a to rady a to szkolenia tudzież zebrania podzespołów do spraw
                                              różnych.Wszystko to oczywiście od 15 do przeważnie 18.30.Obecnośc obowiązkowa i
                                              wtedy juz nie przeszkadza,że mam małe dziecko.W czwartek wyszłam do pracy
                                              o7.30, wróciłam o 14.30.Wyszłam ponownie o 15. i wróciłam przed 19.00.No
                                              przeciez to jest nieludzkie!!!!
                                              Dziś ugotowałam Antoszkowi zupkę, tzn ziemniaka i marchewke, zmiksowałam i
                                              dodałam pół żółtka,Potem wypił kilka łyżeczek soczku bo była bardzo gęsta.Jadł
                                              az mu się uszy trzęsły.zjadł o 14 i trzymało go to do 18.30.Byłam w szoku.Bo po
                                              zupce słoiczkowej max 2,5 godzinki.
                                              Antoś jadł już śliwki, banany i zajada się jabłuszkiem startym na tareczce.
                                              Z pupką się coś dzieje, te same hustki, pieluchy ,a tu zaczerwienienie, że hej
                                              i skuteczny dotąd sudocrem nie radzi sobiesad(
                                              Przesyłam pozytywną energię dla wszystkich chorujących dzieciaczków i
                                              mamuś.Trzymajcie się i mnóstwo zdrówka!!!!
                                              Co do zabaw
                                              -kosi-kosi(Antek klaszcze sam)
                                              -taniec z mamą lub tatą
                                              -bujanie się na bujaczce
                                              -podskoki-Patataj pojedziemy w daleki kraj
                                              -szeptanie do uszka
                                              -podskoki na łożu na siedząco trzymając siostrę za ręce
                                      • asialc1 Re: do natder 19.09.04, 12:02
                                        Aniu, napisałam do Ciebie pare słów na pocztę gazetową.
    • hanti gdzie ja miałam głowę ???!!! 18.09.04, 21:08
      Moja Karolcia, jak na prawdziwego wcześniaka przystało do końca sierpnia leżała
      sobie grzecznie bawiąc się zabawkami lub rączkami. Ale żadnej innej aktywności
      ruchowej nie wykazywała.
      Do początku września ruszyła lawina nowych umiejętności, 1.09- mała siedzi z
      podparciem, 5.09- przewraca się z plecków na brzuszek, 16.09- bieże stópkę do
      buzi, 17.09- kończy 9 mieś (korygowane 6,5 mieś) i wraca z brzuszka na pelcy.

      Niestety jej "błyskotliwa" mama czyli ja jeszcze nie ogarnęła tego że jej
      dziecko wzięło się do roboty i goni rówieśników. Zostawiłam ją samą na łóżku,
      łóżko szerokie a ona leżała pod ścianą (co nie tłumaczy mojej bezmyślności). I
      Karolcia w dniu dzisiejszyn nauczyła się pełzać co bidulka przez głupotę swojej
      mamy przepłaciła wypadkiem.
      Jestem na siebie wściekła, tymbardziej że z Kubusiem nigdy nic takiego mi się
      nie przytrafiło,a był o wiele bardziej ruchliwy, przy drugim dziecku powinnam
      być już bardziej przewidująca, ale....

      Naprawdę jestem na siebie wściekła, na szczęście Karoliczkowi nic się nie stała,
      tylko się strachu najadła
      pozdrawiam
      Ania
    • nitkanitka Wredne choróbsko :( 18.09.04, 21:22
      Ja nie wiem jak to się dzieje, ale i do nas w czwartek za witał parszywy
      "świrus" sad. Mała udawała, że kaszle - tak mi się wydawało - tak jak to
      zazwyczaj robi kiedy chce zwrócić na siebie uwagę. Jednak to był zwiastun
      nadchodzącej infekcji wirusowej sad. Wczoraj pojawił się katar, brak apetytu na
      to co nie jest cycochem i podduszanie się - no bo przecież nie umiemy oddychać
      buzią sad.
      W nocy mąż siedział z nią na fotelu do 1:30 bo wtedy mogła stosunkowo swobodnie
      spać i spływało jej bez problemu. Potem spała w pozycji półsiedzącej między mną
      a mężem no i jakoś przeżyliśmy tę noc. Wezwaliśmy lekarza. Może napiszę co
      zaleciła a Was poproszę o opinię na ten temat - przede wszystkim nasze forumowe
      Jajko smile i Kurę no i oczywiście inne doświadczone w tej kwestii Mamy.

      1)Eurespal 3x5ml - 5 do 6 dni
      2)do nosa – Euphorbium comp. S 3-4 x w ciągu dnia; przed snem Nasivil soft 0,01%
      2-3 x 1 dawka w nocy; max 4-5 dni
      3)Cebion 3 x 6-7 kropli – do 20 na dobę
      4)ew. na noc 2 ml Clemastinu o ile będzie duży problem z oddychaniem
      5)p/gor. Eferalgan – czopek 150 mg – bo waga ponad 8 kg (podawać jak temp.
      będzie 38)
      6)p/gor. Nurofen zaw. 3 x 2,5 ml – jak temp. po pierwszym nie spadnie po
      godzinie lub przekroczy 38,5

      Aha, dodam, że Jagoda ma tylko i wyłącznie katar, nie gorączkuje, jedno uszko do
      obserwacji drugie zupełnie "czyste", kaszel jest tylko i wyłącznie skutkiem
      duszenia... Czyli katar WRÓG PUBLICZNY nr 1!
      No i my dostaliśmy zalecenia bo nas też coś łamie – ssać rozgryzioną wit. A+E
      mite i coś jeszcze, ale nie pamiętam bo mąż pognał do apteki i kartkę ma ze sobą...
      No i jeszcze mogłam przekręcić nazwę, któregoś z leków bo mam zapiski lekarza, a
      jak mnie już doświadczenie nauczyło to co ja czytam na recepcie wink ma się nijak
      do tego co jest na pudełku wink.
      Poza tym Jagoda jest nad podziw spokojna i „tylko” jak się „dusi” reaguje
      płaczem i walką z niewidzialnym wrogiem...

      Gosiu – malwes – wiesz, mam takie samo zdanie na temat lekarzy, naszych praw i
      świadomości” czyt. uświadamiania. Też uważam, że intuicja jest skarbem. No i
      ktoś kto bezpodstawnie ignoruje nasze obawy i podejrzenia nie jest godny zaufania.
      Też jestem przewrażliwioną matką. Niektórzy mówią, że stosowanie monitora
      oddechu to fanaberia, pobieranie krwi pępowinowej – manifestacja zamożności, a
      używanie niani elektronicznej to snobizm, ale ja długo czekałam na moją Kruszynę
      i zrobię wszystko żeby zapewnić jej maximum bezpieczeństwa a sobie (być może
      pozorny) spokój...

      Pozdrawiam
      Nitka

      PS. Jagodzie wzrosła temp. To chyba dobrze bo organizm się broni, prawda?
      PS. Nosek obtarty, nie da się dotknać sad, łzy kapią od kataru pomimo uśmiechu na
      twarzy, serce się kroi sad!

      Hanti dziękuj Bogu, że wszystko ok! To jest najważniejsze!
      • kajka.3 Re: Wredne choróbsko :( 18.09.04, 22:09
        U nas też katar, trudno Matejuszowi oddychać, łzy w oczkach... najgorzej nocą.
        Daję Cebion, pędzluję nosek solą fizjologiczną i co 2-3 godz daję Dagomed 3 - granulki (3 szt) rozpuszczone w wodzie.
        Katar odciągam gruchą ku ogromnemu niezadowoleniu synka, ale jeszcze gorsze jest wycieranie chusteczką.
        Psia kość...
        K.
        • arch.monika Re: Wredne choróbsko :( 18.09.04, 23:44
          No co to za wstrętne wirusy, infekcje, choróbska i inne paskudztwa dopadają
          nasze dzieciaczkisad((((Precz, precz, precz, a sio....!!!!!!!!!

          Obdarte noski smarujcie maścią witaminową, albo bephantenem, przynoszą
          natychmiastową ulgę, sprawdziłam empirycznie jak miałam strup zamiast nosa.
          Chociaż zdania co do stosowania gruszki są podzielone to u nas też się
          sprawdziła, często jest to jedyny sposób na oczyszczenie noska. Dominika co
          prawda jak widzi gruszkę to zaczyna wrzeszczeć, ale trudno....

          W sprawie jajka i kury: Musze przyznać ze moje zufanie do lekarzy zawsze było
          dużo większe,(może dlatego że miałam szczęście chodzić do naprawdę dobrych
          fachowców) ale po Waszych postach poczytuję to za głupotę i dyletenctwo.
          W przyszłości będę dużo czujniejszasmile

          Pozdrawiam chorowinki i nie dajcie się wirusom!!!!!
          Wysyłam pozytywne fluidy.....Monika
          • malwes To nie ta Kura :)))) Jak Wasze krzesełka...? 19.09.04, 08:15
            Tak dla jasności chciałam dodać, że miałam na myśli Kurę Ogólną-Państwową-i -
            Prywatną - na pewno nie Kurę Forumową bo od niej czerpie Jajko wiele ze
            swoich "mądrości" i strasznie żałuje, że Kura nie ma kurnika gdzieś w W-
            wie smile)))))))))))))))))))))))))))

            Koszmarny jest ten wirus sad( - choć w Skypowej rozmowie Kajeczka przypomniała
            mi, że nasze dzieci niestety nabierają odporności poprzez choroby i tak musi
            być. Z tym płakaniem przy katarze to jest jakiś horror dla mojego serca. Szymon
            też miał taki katar, że aż mu łzy jak grochy same ciurkiem leciały i on z tymi
            łzami i czerwonym noskiem próbował się do mnie uśmiechać...

            Niteczko - myślę, że infekcja minie. Nam po tych lekach naprawdę ulżyło. Też
            miałam przepisany Clemastin ale nie dawałam bo nie było potrzeby. Szymon w nocy
            nie kasłał. Mój Szymon też się boi gruszki i też ryczy na jej widok. Tylko
            niestety szarpie się tak strasznie, że nie jestem mu w stanie zrobić nic innego
            jak tylko spróbować cokolwiek podetrzeć spod nosa pieluszką. Nie da sobie nawet
            dotknąć noska nie mówiąc o odciąganiu gruszką czy zakropieniu kropli. Robię to
            czasem tak delikatnie jak śpi.

            Ja mam do Was pytanie o gruszkę. Ja mam taką "standardową" o numerze 2 i jedną
            Nuby - ale lekarz mi powiedział, że to najlpiej powinna być taka szeroka, którą
            da się objąć całą dziurkę nosową a nie taka którą się wkłada do środka - tylko,
            że ja takiej nie widziałam nigdzie w sklepach czy aptekach. Jakiej Wy używacie?

            Ja też swój i Szymonowy nosek smarowałam jak Monika Bepanthenem albo Niveą z
            panthenolem.

            Mopeczku - już dawno miałam pytać - jak się sprawdziło to krzesełko BabyWelt,
            które zamówiłaś przez internet? Chodzi mi głównie o to, czy jest stabilne, i
            czy łatwo się zmienia uchył i wysokość. Na zdjęciu wygląda super ale ciekawi
            mnie opinia użytkownika. I jeszcze miałam zapytać o ten uszkodzony dysk - bo
            jakoś uciekło mi w wątkach to czy w końcu odzyskali te zdjęcia i czy to były
            jakieś koszmarne koszty? Po tej mojej awarii komputera najadłam się strachu o
            dane....

            Beatko od Szymonka - a może, jeśli wygodniej mu spać w tym pokoju przy kuchni
            to da się rozłożyć na podłodze np. puzzle podłogowe a na to na czas spania
            gruby koc pod spód i może w ten sposób zmieścicie się oboje i nie będzie z
            czego spadać...?

            Kończę powolutku...
            Gosia
            • emilka_n Re: ja mam szpital w domu :-( 19.09.04, 09:17
              tylko na chwilke, u mnie jak w tytule sad Maz zlapal jakas infekcje (katar, bol
              gardla, kaszel) i pare godzin pozniej maly chory. Cala noc z nim chodzilismy na
              reku, nic nie pomagało - płakał, gdzie tam krzyczal . Boze myslalam ze po godz.
              zmeczy sie i zasnie, a on cala noc sie meczyl, przed chwilka zasnal. Padam ze
              zmeczenia, piersi dalej sie nie goja sad

              pisze bo umowilam sie z Wami do kina no i my nie pojdziemy

              emi



              • asialc1 Re: Życzenia :-) Choroby, mamy pierwsze guzy itp 19.09.04, 11:46
                Wszystkiego dobrego, zdrówka, radosci oraz bezbolesnego ząbkowania dla
                Majeczki, Kubusia, Jagódki i Antosia.
                Duza buźka smile)
                ciocia Asia i Natalka

                Wczoraj nie pisałam, bo nie było nas przez cały dzień. Rano przed wyjsciem z
                domu Natalka uderzła się o nasze łózko i nabiła sobie pierwszego guza na
                policzku. Drugiego u mojej przyjaciółki na imieninach. Poslizgneła się na
                podłodze i uderzyła czółkiem o szafkę. Nasza biedulka. Tak bardzo sie spłakała.
                A to wszystko działo się tak szybko, że Michałowi nie udalo się Jej złapac
                chociaż siedział obok. Przyłorzylismy zaraz zimne łyzki, posmarowalismy
                Alantanem Plus i dzisiaj guza prawie nie widac. Tylko ze te upadki nszych
                dzieciaczków równiez bardzo, albo i bardziej bolą rodziców. Wiele bym dała,
                żeby je wszystkie wziąc na siebie. Dlaczego tak nie mozna???
                A tak staram się Natunię pilnowac. Czemu nie mogę Jej uchronic przed wszystkimi
                upadkami? buuu

                A własnie krostki po Alantanie Plus tez znikaja smile Dzieki dziewczynki smile

                Aniu, nie bądź dla siebie taka surowa. Ja też się tak czułam po upadku z łóżka
                Natalki. Na szczęscie Karolince się nic nie stało. Dla mnie to tez przykre, ze
                nie mozemy naszych dzieci uchronic przed wszystkim.

                Marzenko, nie musisz się przejmowac tym, ze nie usłyszałaś od synka mama.
                Przecież nie wszystkie dzieci zaczynaja mówi w tym samym czasie. To nic złego.
                Dobrze, że Szymusiowi nic sie nie stało po upadkach. Tak jak pisała Gosia,
                kładź może kołdrę na podłodze i w ciągu dnia niech na niej spi. A jak w nocy?
                Nie chce nadal spac w swoim łóżeczku?

                Olu, przesyłam dobre fluidy dla Jagódki. Niech szybciutko wraca do
                zdrówka.Całuję Ja bardzo mocno.

                Nie mogę Wam poradzic w sprawie leków. Żadnego nie wypróbowałam, bo nie było
                takiej potrzeby. Słuchajcie swojej intuicji, ona jest najlepszym doradca, a jak
                macie jakieś watpliwości to skonsultujcie z innym lekarzem.
                Tak jak pisała Gosia, powinno się tak robic w przypadku jakichkolwiek
                niejasnosci.
                Trochę mi przykro, ze nie mogę pomóc sad Wy mi juz tyle razy poradziłyscie, a
                ja.... Ale na prawde na temat tych wszystkich leków dla dzieciaczków nic
                jeszcze nie wiem. Odpukac, Natalka jeszcze nie chorowała, chociaż dobrze wiem,
                że nas to nie ominie. Mam tylko nadzieje, ża jak najpóźniej.

                Moja ukochana Natalka
                www.cichocki.net
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
            • beataj02 Re: choróbska :((, lekarze, zęby, krzesełko 19.09.04, 11:49
              Strasznie to przykre, że tak duzo naszych Dzieciaczków coś złapało - te
              wstrętne wirusy śmigają i tylko czekają, gdzie by tu sie zaczepić, a maluchy są
              podatne. Mam nadzieję, że szybko przejdą wszelkie katary, kaszelki i takie
              inne.
              Ja też natłuszczałam Szymkowi nosek przy katarze, bo nie dawał sie dotknąć -
              tak był poraniony sad( A jeszcze dodatkowo mocno nawilżałam mieszkanie -
              właściwie nawilżacz chodził bez przerwy; dodatkowo w dzień, kiedy mogłam
              obserwować Szymka, dodawałam do pojemnika z wodą kilka kropel Olbasu. Pomagało,
              było mu łatwiej oddychać.

              Co do lekarzy, to jestem tzw. trudnym pacjentem: pytam, dowiaduję się, a czasem
              nawet wykłócam o coś (ale jak moje dziecko cierpi, a pani pielęgniarka pije
              kawę i mówi "zaraz, przecież jestem zajęta", to mnie rzuca! - przykład z
              ostatniej nocnej wizyty z Szymonem).

              U nas idzie trzeci ząb, taka wielka łopata - jedynka górna, więc noce są
              baaardzo ciekawe sad( Nawet teraz chłopcy poszli na spacer, a ja odsypiam; tzn.
              za chwilę będę odsypiać smile)

              Gosiu, sprawdź jeszcze krzesełko Grapi Maxus - my jesteśmy bartdzo zadowoleni;
              łatwo się składa, czyści, łatwo zmienia wysokość i jest stabilne, bo nawet
              przewożę w nim Szymona z pokoju do kuchni lub odwrotnie (pokonując próg). Nie
              mam w tej chwili linku do tego krzesełka, ale były chyba w Bobomarkecie,
              zresztą jak mawia mój mąż "google twoim przyjacielem"... czyli tam wszystko
              znajdziesz smile) A co do spania i spadania, to Szymek Toscowy miał te przygody;
              my mamy tylko dwa pokoje, więc dużego wyboru nie ma smile) A jak Mały spi z nami,
              to zawsze po środku; nauczyłam się nawet podawać mu w ten sposób obie piersi,
              co prawda wymaga to małej gimnastyki i wyższej poduszki - zwłaszcza przy tej
              zewnętrznej, ale można się przyzwyczaić i da sie spać, co przez ostatnich kilka
              nocy jest sukcesem.

              Ściskam wszystkich ciepło, a zwłaszcza tych chorych - szybciutko zdrowiejcie.
              Dużo radości i uśmiechu przy zdobywaniu świata kolejnym siedmiomiesięczniakom:
              Julci i Majci z wczoraj (co się dzieje z Kasik8iem ??) oraz Jagódce i Antosiowi
              z dzisiaj smile)

              Beata od Szymona

              PS. Kino - Emilko, szkoda, ale skoro Jagódka NItki też chora, więc może
              spotkamy się innego dnia - zdrowiejcie smile)
              PS. do Natder - Aniu, co do Szymonowych minek na zdjęciach - i tak wybrałam te
              najgrzeczniejsze, więc chyba faktycznie on ma zadatki na pirata smile)
              • mopek1 he, he... no to Kura :))))))))))) 19.09.04, 16:06
                Jak Wy to robicie, że macie tyle czasu na kompa??? Ledwo usiądę i przeczytam,
                co napisałyście już mnie ktoś woła, a wieczorem jestem tak zmęczona, że nie mam
                na nic siły... Nie mam pojęcia jak sobie można poradzić z prowadzeniem domu
                przy dwójce dzieci, bo ja przy jednym mam spore kłopoty sad

                Małgosiu-Malwes! Absolutnie Cię rozumiem i nie chciałam żeby to co napisałam
                ustawiało cię w roli „jajka”, choć jak to potem jeszcze raz przeczytałam to
                faktycznie mogłaś to tak odebrać, a ja chciałam tylko uspokoić dziewczyny,
                które te nieszczęsne leki stosowały! Jeśli w jakikolwiek sposób Cię dotknęłam
                to przepraszam! Muszę się natomiast ustosunkować do paru rzeczy które padły
                potem, a które są dowodem na słuszność tego co napisałam smile)))))

                Kajka! Historia opisana przez Ciebie jest MODELOWA smile)))) otóż ktoś kto jest
                doświadczonym pediatrą nigdy nie da takiej samej dawki leku na ucho i na
                oskrzela, bo zupełnie inna jest penetracja leku do tych tkanek smile, z tego
                względu każdy antybiotyk w dawkowaniu ma podany zakres np. 20-80 mg/kg/dobę a
                lekarz dobiera dawkę w zależności od miejsca w którym toczy się stan zapalny!
                Ponieważ o tym nie wiedziałaś mogłaś faktycznie pomyśleć, że źle potraktowano
                Twoje dziecko, co nie do końca jest zgodne z prawdą .... Tzn w opisanym przez
                Ciebie zdarzeniu widzę inną „dziurę” ale to już zupełnie inny temat smile

                Joasiu-Tjoanno! Pozwolisz, że zupełnie się z Tobą nie zgodzę, antybiotyki muszą
                być używane wtedy kiedy trzeba! Są choroby w których antybiotyk musi być podany
                jako lek pierwszego rzutu, a są choroby w których nawet podany na samym końcu
                nie da nic. Podany antybiotyk obniży odporność na tydzień (bo tyle trwa
                najczęściej leczenie), a ciągnąca się choroba nie dość, że znacznie bardziej
                niż antybiotyk, to jeszcze na dłużej.... Nie mówiąc już o tym, że niemowlęta
                są szczególnie zagrożone nadkażeniem bakteryjnym i przeniesieniem infekcji np.
                z górnych dróg oddechowych na dolne sad((( , gdyby Baśka złapała np. zapalenie
                oskrzeli to nie odważyłabym się trzymać jej bez antybiotyku, mimo, że w 90%
                sprawa jest wirusowa, ale wolałabym uchronić ją przed ewentualnym zapaleniem
                płuc. Zresztą temat jest bardziej złożony i nie będę tu popełniać pracy na
                temat „wskazań do antybiotykoterapii u dzieci” smile))))))

                Co do zaufania do lekarzy, to wielokrotnie już wam pisałam, że sama takowego
                nie posiadam, może dlatego, że tylu ich dobrze znam smile Ale jeśli miałabym cos
                doradzić to znaleźć jednego i mu jednak zaufać, bo nie ma nic gorszego niż
                miotanie się między kilkoma (a mogą mieć różne metody, bo różne są szkoły), a w
                końcu bawienie się na własna rękę. To niestety przynosi więcej złego niż
                dobrego. Oczywiście należy konsultować trudne sprawy u co najmniej kilku
                specjalistów, no ale umówmy się nie katar! Sama mogę sobie wyobrazić, że w
                przypadku np. zapalenia oskrzeli u dziecka w wieku naszych maluchów 5 różnych
                lekarzy zleci 5 różnych schematów postępowania, w tym pewnie ze 2 nie poda
                antybiotyku (zwolennicy rosyjskiej ruletki). No i co? Pewnie wszyscy będą mieli
                rację i pewnie wszystkie dzieciaczki wyzdrowieją – a ktoś kto pójdzie do
                powiedzmy 2 będzie miał stres który lepszy i co zrobić? – zupełnie
                niepotrzebnie. Jeśli natomiast problem jest poważny, diagnoza trudna do
                postawienia, a metoda leczenia uciążliwa, lub inwazyjna to owszem sama
                sprawdziłabym kilku i mimo posiadanego wykształcenia nie wiem, czy byłabym w
                stanie ocenić kto ma słuszność...
                Wyjście z problemu: Jeśli macie fajnego pediatrę to spróbujcie mu zaufać i
                trzymać się jego zaleceń, a kiedy cos podejrzanego przeczytacie na forum lub
                znajdziecie w ulotce możecie go o to po prostu zapytać. Na pewno wyjaśni, a jak
                nie to poszukajcie takiego który wyjaśni!

                Ups! Strasznie się rozpisałam, mogłabym znacznie dłużej bo temat wg mnie nie
                wyczerpany, ale nie róbmy z naszego forum takiego szpitala smile

                Odpowiadam na inne pytania:
                1. krzesełko babywelt jest ok. rozczarowało mnie tylko rozkładanie do
                pozycji półleżącej –bo wg mnie słabo leży smile, ale poza tym super
                2. gruszki mamy obie, ale ta szeroka prawie nie ciągnie sad, a ta wąska
                jest trudniejsza w użyciu, bo można nią uszkodzić niechcący śluzówkę sad
                3. dysk padł zupełnie, nic się nie udało odzyskać, tak więc z pierwszych 2
                miesięcy mamy tylko 20 zdjęć, które uchowały się gdzieś na płycie.

                Ach! Niteczko! Zalecenia chyba fajne, „chyba” bo nie widzę Jagody smile)) a do
                zaleceń trzeba widzieć dziecko i to całe
                gołe smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                • mopek1 Do Hanti! 19.09.04, 16:53
                  Dobrze że się nic nie stało! Nie rób sobie wyrzutów, bo takie "zaćmienie" to
                  chyba norma, ja czytam i czytam o tych wszystkich wypadkach, a sama zostawiłam
                  dzisiaj Baśkę na naszym łóżku (bo zasnęła) i jak potem weszłam do sypialni to z
                  uśmiechem zaglądała co jest pod łózkiem zwieszając główkę!!! jeszcze ułamek
                  sekundy i byłoby za późno!
                  • arch.monika Lekarze, upadki 19.09.04, 18:24
                    W sprawie lekarzy jeszcze: właśnie przeczytałam swojego wczorajszego nocnego
                    posta i parę słów do niego:
                    Mogłybyście pomyśleć że ja jak ślepa kura bez pomyślunku robię wszystko co
                    tylko zaleci lekarz. Otóż pewnie że kieruję się zdrowym rozsądkiem przy
                    wysłuchiwaniu porad lekarskich. Jeśli chodzi o mnie to z reguły nie korzystam z
                    usług wyżej wymienionych, bo na nic poważnego w życiu nie chorowałam.
                    Ale w sprawie dziecka ufam naszym pediatrom, bo zadałam sobie wiele trudu żeby
                    tych włąściwych znależć.

                    Mam dwie panie,pierwsza państwowa- jest ordynatorem pediatrii i przyjmuje w
                    przychodni przyszpitalnej, druga prywatna- trochę młodsza, z innym spojrzeniem
                    na rózne problemy, ale przy okazji jest alergologiem i też dobrra.

                    Tak więc kiedy nie mogę skorzystać z naszej pani doktor w przychodni (do 2
                    innych tamtejszych lekarek nie chodzę bo są niekompetentne) to uderzam
                    prywatnie i póki co (odpukać )ten system działa niezawodniesmile)) Na szczęście
                    poza katarkiem Dominika nie chorowala na nic poważniejszego, w przeciwnym razie
                    miałabym pewnie podobne przeżycia co Wy.

                    Upadek; Mopku myśmy juz 3 razy złapali córcię "w locie" kiedy zbytnio
                    zainteresowała się szlaczkiem na podłodzesmile))))) Gdyby nie nasz refleks pewnie
                    dziecina fruwałaby już niejednokrotniesad((

                    Życzę zdrowia naszym Maleństwom !!!!!!!!!!!!!smile)))))))))))))))))
                    • malwes Zapomniałam gdzie zamówiłam łyżeczkę :((( 19.09.04, 19:54
                      ...koleżanka pilnie potrzebuje informacji o tym gdzie zamówiłam w internecie
                      srebrną łyżeczkę na chrzest a ja nie pamiętam. Wiem, że to był sklep z
                      biżuterią i oni od razu grawerowali, siedzibę mieli w Łodzi i wydaje mi się, że
                      w nazwie adresu www było "silver" coś jak "silverpoint" - no i szukam w
                      googlach i ani śladu, w mailach też nie mam adresu, buuuuu

                      Czy to nie któraś z Was dawała mi link?
                      • malwes Znalazłam maila z zamówieniem... 19.09.04, 19:58
                        że to był właśnie Kontakt@silverpoint. pl ale chyba nie wykupili domeny bo pod
                        tym adresem jest coś innego sad(
                        • asialc1 Re: Natka powiedziała drugie slowo:-) 19.09.04, 21:54
                          Natalka po 18:00 pierwszy raz powiedziała TATA smileA jak się sama ucieszyła, bo
                          próbowała juz od jakiegoś czasu. Później powtórzyła to jeszcze kilkakrotnie z
                          wielką radocha smile)

                          Bardzo dokuczają Jej dziąsełka. Cały dzień popłakuje, wkłada raczki do buźki,
                          wszystko gryzie, bardzo marudzi. Jak nigdy tez bardzo duzo spała.

                          Od jutra nie mam komputera na jakiś czas sad(( Coś się popsuło i idzie do
                          naprawy.
                          A juz za Wami tęsknie sad(
                          Mam nadzieje, ze wszystkie dzieciaczki przez ten czas wyzdrowieją i zadne nie
                          zachoruje.
                          Trzymajcie sie cieplutko. Musze kończyc, bo mąż chce jeszcze popracowac.
                          Śpijcie dobrze. Ucałujcie nasze wszystkie Skarbysmile
                          Do usłyszenia
                          Asia
                          Moja ukochana Natalka
                          www.cichocki.net
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
                          PS.Wkleiłam dzisiaj kilka zdjęc na zobaczcie więc moze jutro będą.
                          • arch.monika Program, słomka, królik 19.09.04, 23:03
                            Gratulujemy Rodzicom Natalki, a szczególnie Tatusiowi, który pewnie pęka z
                            dumysmile)) Asiu, wracaj do nas szybkosmile

                            Czy oglądałyście wczoraj rano na TV2 brytyjski program "zaklinacz dzieci"???
                            Myśmy włączyli na samą końcówkę, a akurat był interesujący nas temat -
                            usypianie,jesli któraś z Was widziała, proszę o komentarz.

                            A myśmy dzisiaj "stołowali" się na mieście. Zamówiłam soczek z marchewki
                            (świeżo wyciskany) i kiedy zobaczyłam jak Dominika patrzy się na szklankę to
                            zrobiłam coś szalonego ;dałam jej do spróbowania soczku ale przez SŁOMKĘ.
                            I wyobraźcie sobie zaczęła pić!!!!!! A myśmy szaleli z różnymi butelkami,
                            smoczkami, niekapkami, i żadnego efektu, piła wyłącznie z piersi.
                            Widać trzeba było podać dziecku zwykłą słomkę za grosze i problem
                            rozwiązanysmile))))

                            Acha, kupiliśmy wczoraj Misiowy Sad, Dominice smakował, ale chyba narazie
                            wstrzymamy sie od takich rewelacji, bo to srtaaaszliwie słodkie i nie chcę jej
                            przyzwyczajać do takich smakówsmile
                            Polecam za to z Bobovity Kuchnię Alergika i zupkę "Królik z warzywami" U nas
                            totalny hit, Młoda zjada prawie cały słoiczek na raz, co jest nie lada
                            wyczynem!!!!!!

                            idę spać, bo juz nie widzę na oczysmile
                            Pozdrawiam Monika
                            • iska_moniska łyżeczka - pamiątka 20.09.04, 07:24
                              Na allegro znalazłam takiego sprzedawcę:
                              www.allegro.pl/my_page.php?uid=22002
                              Sądząc po ilości pozytywów, można chyba zaryzykować kupno u niego. Ja tez u
                              niego kupowałam.
                              U nas choroba trwa. Jestem juz baaaardzoooo zmęczona tym stanem, ale wytrzymam.
                              Żadnego jedzenia poza piersią Tosia nie przyjmuje.
                              Biegnę, bo malutka płacze.
                              • aniutekm ale się zdenerwowałam...:( i życzenia:) 20.09.04, 07:54
                                Witam serdecznie po weekendziesmile

                                Dzis Kuba rozpoczął dzień o 4:30!!!!!! Wyszłam z domu półprzytomna, ale
                                skutecznie rozbudzona na pierwszym skrzyżowaniu, gdzie facet przede mną ruszał
                                wyjezdzając z drogi podporządkowanej, po czym zahamował - chyba się bał, ze sie
                                nie zmieści, a ja omal nie zaparkowałam w jego bagażniku, bo nie spodziewałam
                                sie takiego manewru... Miał sporo miejsca i myślałam, że jeszcze ja się
                                zmieszcze..... Ufffff, ale mi ciśnienie skoczyło..

                                Muszę chwilke ochłonać....

                                Teraz tylko życzenia zaległe i bieżące dla siedmiomiesięczniaków: Majeczki
                                Kasi - (Kasia odezwij się!!!!!!!), Antosia Kasi, Jagódki Oli, Mateuszka Ani, i
                                Malwinki Ani. Duża buźka od Kubusia i jego mamy!!smile
                                Ania
                                • morsk2 kino, zupki, ciuszki 20.09.04, 09:07
                                  Byłam wczoraj na randce z mężem w kinie!smile))
                                  Poprosiłam mamę, żeby u nas nocowała, uśpiłam dziecko i wybraliśmy się na
                                  22.15smile Młoda się nawet nie zorientowała, że rodzice się urwaliwink Ale było
                                  suuupersmile Film też mi się podobał - "Terminal" z Tomem Hanksem.

                                  Dziewczyny, czy macie jakieś preferencje co do firm "słoiczkowych"?
                                  Próbowałam kilka różnych zupek Bobovity, ale one mają strasznie zwartą
                                  konsystencję, np. zupka-krem z dyni bardziej się nadawała do krojenia nożem niż
                                  podawania z łyżeczkisad No i mam na nie patent - "rozcieńczam" je dodając papkę
                                  marchewkowąsmile
                                  Z kolei Hipp mnie trochę rozczarował; trzeba uważać i czytać etykiety
                                  dokładnie, bo wiele rzeczy zawiera cukier lub sólsad
                                  No i wyszło, ze najczęściej teraz kupuję Gerbera (w dodatku trafiłam na fajne
                                  promocje - info dla Gdynianek: w Makro: deserki 2+1 gratis - jabłko, jabłko z
                                  marchwią i winogronami i jabłko z czymś, zapomniałamsmile w Tesco: za 10
                                  słoiczków polarowa bluza lub spodnie - w ten weekend też jeszcze będziesmile))
                                  Wiktoria nie ma szczególnych preferencji co do firmy - wciąga teraz wszystko,
                                  co dostaniesmile))

                                  Acha, chciałam się Was zapytać co robicie z za małymi ciuszkami? Odkładacie na
                                  drugie dziecko?
                                  Bo ja część rzeczy miałam pożyczone od koleżanki, te oddałam; te które dostałam
                                  od kolegi z pracy, oddałam w pracy innemu koledze, który się spodziewa potomka
                                  (taką mamy tradycję firmową). Zostawiłam sobie tyko te, które
                                  kupowałam/dostawałam i najbardziej lubię.
                                  Część z nich już pożyczyłam żonie kuzyna, która ma córeczkę 2 mies. młodszą,
                                  ale b. drobnąsmile I mam nadzieję, ze te rzeczy wrócą.
                                  Ale teraz mam problem, bo teściowa powiedziała mi w sekrecie, że męża kuzynka
                                  jest w ciąży. Mi bezpośrednio nic nie mówiła, ale sugerowała mojej mamie, że
                                  powinnam jej dać jakieś rzeczy.
                                  No i właśnie, czy muszę? Chodzi o to, ze my z tą kuzynką nie utrzymujemy
                                  żadnego kontaktu, spotyka się tylko teściowa z ciotką. I jak ciuchy pożyczę, to
                                  nie wiem czy wrócąsad
                                  Myślicie, że jak dam z 5 ciuszków, to wszyscy będą zadowoleni?

                                  Rozpisałam się, już sobie idę...
                                  Pa,
                                  Monika
                                  • aniutekm Po weekendzie, zupki, ciuszki, lekarze,choroby:( 20.09.04, 09:58
                                    No randka z mężemsmilesmile - a co to znaczy mogłabym zapytaćsmile))))

                                    W weekend Kuba zjadł gruszkęsmile - z jabłkiem i malinami. Smakowało mu bardzosmile
                                    Objawów nieporządanych brak!!!smile))
                                    Rozpoczełam też naukę picia z niekapka - szybko załapał o co chodzi, ale
                                    trzymać sam nie chce - no chyba że już skończy pić, wtedy a owszem mozna sobie
                                    wziąć z łapki i machać, stukac, itd...smile))) Tylko wtedy mama juz zabierasmile)

                                    Co do słoiczków to my preferujemy deserki i soczki Bobovity - szczególnie
                                    soczków jest tam duży wybór.

                                    Ciuszki - ja skladam dla siostrzyczki Kubusiasmile)))
                                    W zasadzie większość ciuszków kupiłam sama. A resztę Kuba dostał od
                                    odwiedzających go znajomych i krewnych i babć.
                                    Mimo, że w rodzinie sa małe dzieci, nie dostaliśmy po nich ubranek - może
                                    powinnam poprosić, ale ja nie należę do takich osób, które sie dopominają. Było
                                    mi troche przykro, bo rodzina wiedziała, że mamy problemy-trudno, ale daliśmy
                                    sobie jakoś radę. I teraz - mimo, że Kuba ma dwóch młodszych braciszków
                                    ciotecznych nie rozdaje jego ubranek. Składam w szafie dla drugiego dzieckasmile))

                                    Morsku!! - ja na Twoim miejscu nie czułabym sie w obowiązku oddawać rzeczy
                                    Wiktorii kuzynce męża. Zwłaszcza, że jak piszesz nie utrzymujecie z nią
                                    kontaktu.

                                    Bardzo mnie zasmuciło to, że tyle dzieciaczków choruje. Kochani! Trzymam
                                    kciuki, żeby chorobska szybko was opuściły!! Trzymajcie sie ciepło i
                                    zdrowiejcie!!!

                                    Lekarze - ani Ciebie Gosiu-Malwse nie uważam za przewrażliwioną mamę, ani
                                    żadnej innej z nas! To normalne, ze dociekamy i robimy wszystko, żeby zapewnić
                                    bezpieczeństwo naszym dzieciom i dbamy o ich zdrowie.
                                    Przyznaję też rację Marcie, ze trzeba wybrac lekarza, któremu sie zaufa.
                                    Ja całkiem niedawno bardzo sie miotałam - pisalam też o tym i pytałam Was, czy
                                    macie podobny problem - chodziło mi o podejrzenia krzywicy u Kubusia. I mimo,
                                    że dalej czuję sie trochę niepewnie i jestem lekko zagubiona w natłoku
                                    infromacji sprzecznych (założyłam też watek na ediecku-zdrowie), staram się
                                    trzymac tego co powiedziała Kubusiowa pediatra - choć inny lekarz miał odmienną
                                    opinie.. Ciężko się poruszać i odnależć w natłoku informacji - pisałyscie o tym
                                    i przyznaję wam rację... Oj ciężko.......

                                    Pozdrawiam serdecznie
                                    Ania

                                    P.S. Może troszkę nieskładnie piszę, ale spieszę się, bo jak zwykle z
                                    poniedziałku - młyn w pracysad i jeszcze mnie trzyma poranne zdenerwowanie....
                                    • mopek1 Re: Po weekendzie, zupki, ciuszki :) 20.09.04, 11:19
                                      weekend to miałam taki sobie, bo postanowiliśmy z mężem, że się nigdzie nie
                                      wybieramy tylko siedzimy w domku, no i tak siedzieliśmy, że się pokłuciliśmy i
                                      nie odzywamy sie do siebie do dzisiaj sad(((((((( Ale, że jednym z tematów
                                      kłutni był brak pomocy z jego strony, to rano zabrał Baśkę i oświadczył, że do
                                      14 ich nie będzie! no i mam wolne smile

                                      Zupki: my jadamy ostatnio głównie Bobovitę - bo chyba tylko oni robia takie
                                      duże 190ml i jednocześnie nie do końca zmiksowane, a uznałam, że nadszedł czas
                                      na skończenie z papkami (przynjmniej częściowe) smile)) deserki -jak leci, soczki
                                      też różne, staram się urozmaicać jak mogę smile

                                      Randka z mężem - hmm, teraz to nie wiem, ale u nas to nawet dość często się
                                      zdarza (hi, hi, zalety teściowej piętro niżej!), ostatnio byliśmy w kinie
                                      na "Złym wychowaniu", a w niedzielę idziemy na koncert smile Odbywa się to tak jak
                                      napisał Morsk - usypiamy małą, wychodzimy i dziecko nawet nie wie, że nas nie
                                      było smile

                                      Ciuszki - ja odkładam dla synka smile)), ale te dziewczęce też gdyby synek okazał
                                      się córeczką smile)) Poza tym mam 2 młodszych braci i są to jedyna osoby z
                                      rodziny, którym zamierzam cokolwiek przekazywać - reszta mnie wkurzyła, bo
                                      nawet do nas nie przyjechali - prawie wszyscy mieszkają ok 80 km od Krakowa,
                                      ale bywaja tu często - tylko jakoś do nas nie mieli czasu wpaść, oglądaja Baśkę
                                      wyłącznie jak przyjadę do rodziców - no to niech się wypchają!

                                      No lecę korzystać z "wolnego" może trochę posprzątam ?
                                      pozdrawiam
                                      Mopek

                              • hanti Re: łyżeczka - pamiątka 20.09.04, 08:47
                                Ten sprzedawca ma jeszcze jedną fajną rzecz- grzechotkę. Moja Karolinka dostała
                                taką, jest naprawdę cudna smile))

                                Ucałowania dla Tosi, niech szybciutko wraca do zdrowia. pozdrawiam serdecznie
                                Ania
    • beataj02 Nas też dopadł wirus :((, lekarze, ciuszki 20.09.04, 12:24
      No właśnie; jak w tytule sad(
      Wczoraj w południe zaczął Artek - najpierw było mu zimno, potem zasnął i po
      godzinie miał 39,5 (juz nie pamiętam, kiedy tak gorączkował !!). Spadło mu po
      lekach, ale miał ok. 37,8. Wieczorem Szymek dostał kataru, po prostu lało mu
      się z nosa. Rano wylądowaliśmy u pani doktor, no i mamy leczenie - Artka
      dopadło w gardle, a Szymka w nosie sad(. Leki mniej więcej, to co większość z
      Was, czyli wit.C, Eurespal, Nasivin oraz Osscillococinum, a Artek dodatkowo
      Rutinoscorbin, Bioaron i Rubital. Jak by było mało, to mnie też zaczyna boleć
      gardło... Ale nic, oby tylko nie było gorzej !

      Co do lekarzy, to pewnie jak większość - mam jedną wybraną panią doktor, która
      na szczęście jest dawnym rejonowym lekarzem Artka. Ale sparwdziła się, więc
      korzystamy z jej porad również prywatnie i telefonicznie.

      Ciuszki - ja juz nie mam tego kłopotu, bo nie zostawiam dla kolejnej dzidzi;
      dwóch andrusów wystarczy, zreszta latka lecą, zegar biologiczny bije. Dlatego
      te ciuszki, które dostałam od koleżanki "w pożyczkę", oddaję jej, dodając
      trochę swoich. A takie super malutkie pojechały do mojej siostrzenicy dla
      lalki smile) Zostawiam tylko kocyki, bo przydaja się potem w przedszkolu, na
      rytmikach, gimnastykach itp.

      Słomka - SUUUPER !! olśniło mnie - faktycznie trzeba spróbować, bo Szymek też
      uznaje tylko miękką, apetyczną naturę (to cytat z tatusia smile)).

      Co do firm, to Szymon chyba woli Gerbera (a kamizelki są świetne!), ale na
      razie nie mogę się zbytnio wypowiadać, bo przez choroby on prawie w ogóle
      zrezygnował z jedzenia sad( Dlatego powoli wracamy do czegos poza cycem.

      Najlepsze życzenia dla Malwinki i Mateuszka - zdrowo rośnijcie !!
      Pozdroweinia dla wszystkich, a chorym - powrotu do zdrowia smile)

      Beata od Szymka
      • margoja zdrowiejcie!!! 20.09.04, 13:13
        oj współczuję wszystkim choróbkom!!!!!Dużo słoneczka Wam przesyłam i życzę dużo
        sił w walce z chorobą!!!!!!
        Pisałam ze mam skype ale chyba sie pospieszyłam, najpierw nie dało sie gadac bo
        mikrofon nie działał, teraz wymienilismy go ale nadal tak przerywa, nie wiem,
        moze to wina przesyłu, zastanawiamy sie czy nie zmienic łącza na neostradę czy
        któras moze korzysta z tego? jakie macie doswiadczenia, warto sie przenosic?
        Takze na razie sorry,ale nie pogadamy, buuuuuuuuuuuuusad(((((((((((

        A propos jajek i innych kur, to dzis idziemy na szczepienie...
        • margoja Re: zdrowiejcie!!! 20.09.04, 13:20
          cd
          musiałam isc bo Antosik sie obudził, dziś pierwszy raz zasnąl przy jedzeniusmile))

          A propos ciuszków, to ja miałam częśc pozyczonych od znajomej, to jej
          oczywiscie zwracam, a te które kupiłam lub dostałam od starszej siostry
          odkładam dla kuzynki w ciązy, ona to bedzie odkładała dla mojej młodszej
          siostry itd aż do zdarciasmile)))
          Niektóre ubranka są takie ładne,ze az załuję ze Antek tak szybko rośnie i
          trzeba oddaćsmile)))
          dobra, ide coś zrobic kontruktywnego, bez obrazysmile)), wczoraj obchodzilismy
          urodziny męża i kuchnie trzeba doprowadzic do ładu....
          Pozdrówka dla wszystkich!
          Malwes, masz już gg?
          • frytkal już nie mogę! 20.09.04, 14:08
            Cześć Kobietki!
            Do piątku jestem słomianą wdową, która pracuje na dwa etaty: praca zawodowa i
            domowy szpital. Liwkę dziś już puściłam do przedszkola, ale nadal strasznie
            kaszle. Rado - lepiej nie mówić. Jest coraz gorzej, glutki w nosie to ma
            długości chyba metrowej. (Przepraszam, te które są bardziej wrażliwe.) I do
            tego tak strasznie kaszle, że aż brak mu tchu i się dusisad((( Już nie wiem jak
            mu pomóc. Na dodatek ja też stałam się strasznie smarkata. Jakoś trudno być mi
            wesołą i pogodną...
            Monika tak "zdrowo" Ci zazdroszczę tej randki z mężem. My to chodzimy na randki
            z... dziećmi. Ostatni raz udało nam się wyjść sam na sam jakieś cztery lata
            temubig_grin
            Idę bo Juniorek strasznie cierpi. Przyłączam się do wniosku Gosi: ZDROWIEJMY
            SZYBKO!!!! Pa!
            • katarzynka_77 Wredne te choróbska 20.09.04, 15:04
              Aż się serce kraja na myśl o tych wszystkich choróbskach nękających nasze
              maluchy i ich mamy! Życzymy wszystkim jak najszybszego powrotu do zdrowia!
              Nas na szczęście wszelkie wirusy i bakcyle póki co omijają z daleka, mam
              nadzieję, że będzie tak dalej. Może to zasługa klimatu - bądź co bądź to
              Włochy! Ale doskonale Was rozumiem - Oleńka w 6 dobie życia wylądowała w
              szpitalu z zapaleniem płuc, więc wiem co czuje mama chorego maleństwa. Na
              szczęście od tamtej pory jest zdrowa. Wygląda na to, że odporność ma po mamusi -
              mój mąż w ciągu ostatnich kilku miesięcy chyba ze 4 razy był przeziębiony, na
              szczęście mała się nie zaraziła.
              Co do randek z mężem - niestety nie bardzo mamy kogo poprosić, bo i rodzice i
              teściowie nie mieszkają w W-wie. A ostatnio bawiliśmy się oddzielnie na
              wieczorach panieńskim i kawalerskim. Znajomi z myślą o nas zorganizowali jeden
              w piątek, a drugi w sobotę, tak więc mogliśmy się wymienić w opiece nad Oleńką.
              Całe szczęście, bo już prawie zapomniałam co to znaczy wychodzić wieczorem z
              domu. Za tydzień sobie odbijemy na weselu, a córcią zajmą się moi rodzice.
              Co do zupek - zaczęłam gotować sama, bo te 130-140g ze słoiczka to za mało dla
              mojego głodomorka. A zupki mała bardzo lubi - są na drugim miejscu po cycusiu,
              potem długo, długo nic. Awaryjnie mam tylko kilka Gerberów na wypadek "lenia" -
              najlepiej "wchodzą" Gerbery, zwłaszcza jarzynowa oraz z kurczakiem i
              kluseczkami; ale jak to mawia moja mama - co na drodze to nieprzyjaciel smile.

              lecę, bo się maleństwo obudziło

              K.
              • iska_moniska polecam na katar 20.09.04, 15:59
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=15617359&v=2&s=0
                Ta Frida naprawdę się sprawdza. Do dziewczyn z Gdańska: można dostać w Akpolu,
                kosztuje 25PLN.
                • mopek1 Re: polecam na katar 20.09.04, 16:55
                  ??? Fajna ta Frida smile nie widziałam tego wcześniej, ale z opisu wynika, że
                  fajna smile

                  Przypomniało mi się, że u mnie na katar najlepiej działa napar z rumianku. Może
                  dałoby się inhalować razem z maluchem? W zasadzie nie widze przeciwwskazań,
                  tylko nie wiem, czy technicznie jest to wykonalne? rumianek do miski, maluch na
                  kolana i duży ręcznik na głowę mamy? Delikatnie i nie za długo powinno trochę
                  pomóc smile
                  • xemu jedzenie, krzesełko, mleko jest be :( 20.09.04, 17:55
                    O rany strasznie mi przykro, że tak dużo dzieciaczków choruje! Szczególne
                    pozdrowienia dla chorowitków smile)))
                    Czy ja już mówiłam jak podziwiam mamy 2 dzieci!!!!

                    Mikołaj zaczyna mieć charakterek smile Już wie co to protest - zaciska piąstki i
                    się złości jak coś idzie nie po jego myśli smile Chyba teraz ma faktycznie skok
                    rozwojowy bo wszystko mu się rozlegulowało, budzi się niespokojnie w nocy - to
                    chyba nawał wrażeń bo zaczął nagle fajnie gadać - jeszcze bezmyślnie wprawdzie
                    ale dla mnie to brzmi jak muzyka (mamma, dada, baba winkNie siedzi jeszcze sam i
                    go do tego nie zmuszam ale strasznie zrobił się ruchliwy - zatacza koła na
                    kocyku pełzając na brzuchu, trochę próbuje sie odpychać kolanami (zwłaszcza jak
                    ma motywację w postaci leżącej poza zasięgiem zabawki smile

                    Krzesełko mamy Polak-Safari - bardzo polecam - regulacja przód-tył ok w pionie
                    płynna więc można dopasować do każdego stołu, kółka z blokadami (bardzo
                    przydatne), dwie tacki (mniejsza i większa, którą można zdjąć i powiesić z
                    tyłu) - cena jeszcze w miarę rozzsądna tzn my kupiliśmy za 370 zł ale w sklepie
                    dali nam >100 zł upustu - warto się pytać czy jest taka możliwość! My
                    zapytaliśmy i proszę bardzosmile

                    Zupki jemy różne Gerber albo Bobovita ale już tylko te największsze 190 ml albo
                    własnej roboty smile wszystkie bardzo lubi smile
                    Ostatnio Mikołaj na mleko wybrzydza - pije tylko rano 210 i wieczorem kaszka
                    210 mleka + kaszka + troszke Misiowego Sadu. Już nie mam siły walczyć żeby pił
                    więcej może mu przejdzie ....

                    Spotkanie z Mopkiem i Basią było super! Chociaż krótkie niestety sad
                    Basia śliczna i samodzielna dziewczynka - zazdroszcze tego samodzielnego picia
                    mleczka!!!

                    Uściski dla wszystkich!
                    xemu
                    • margoja po szczepieniu 20.09.04, 18:52
                      no to mamy najnowsze dane wagowe:8890kg, powiem szczerze ze sie zdziwiłam, bo 2
                      m-cetemu było 8370... no ale nasza pani doktor powiedziała, ze podwoił wage o
                      jest wszystko ok. o rozszerzaniu jadłospisu w ogóle nie zapytała, no ale cóz...
                      a propos, przy okazji zmieniłam pediatresmile))zobaczymy co bedzie...
                      aha kupiłam nowe Dziecko jest pare fajnych artykułów m.in. własnie jak
                      rozszerzac jadłospis, o krzywicy, polecam! (ale reklamasmile))
                      na razie wsio,
                      Gosia
                      • natder u nas wreszcie lepiej :-) 20.09.04, 19:26
                        No idzie ku lepszemu mimo że niestety przed wirusem grypy żołądkowej się nie
                        uchroniłam, ale na szczęście z dolegliwości mam "tylko" ból brzucha więc jakoś
                        przeżyję. Ach, położyłby się człowiek pod kocykiem z książeczką i naparem z
                        mięty... pomarzyć dobra rzecz...
                        Malwinka od wczoraj może się pochwalić drugim ząbkiem smile)) Bidula urodziła dwa
                        w ciągu dwóch dni, nadal ślini się koszmarnie i wgryza się w co tylko się da a
                        miałam nadzieję że choć troszkę jej przejdzie.
                        Co do ciuchów to ja mam dopiero zgryz! Wydawać czy się jeszcze przydadzą???
                        Pojęcia nie mam! Na pewno takie ulubione zostawię dziewczynom na pamiątkę, może
                        kiedyś lalki będą ubierać? A te najulubiońsze (tzn. najbardziej ulubione)
                        schowam gdzieś głęboko i jak mi nastolatki pyskować będą to sobie wyciągnę i
                        powzdycham że jeszcze niedawno były takie malutkie wink Przyznam się że ciuchy
                        dla Malwiny kupowałam ostatnio przed porodem (na wyjście ze szpitala) i teraz
                        sukienkę do chrztu. A Natalce kupuję też rzadko, bo mamy "ciocię w Ameryce"
                        która w napadach uczuć śle paczki jak szalona i ja biedna naprawdę nie mam już
                        gdzie upychać Kleinów, Laurenów i Hilfigerów wink)) Ostatnio wypycham na
                        zasadzie wymiany kuzynkom które mają córki dzięki czemu mam dla Malwinki to
                        czego mi brakuje.
                        Jeszcze tylko zaległe życzenia dla wczorajszych i przedwczorajszych jubilatów -
                        sto całusków! Malwinka-jubilatka serdecznie dziękuje za pamięć smile))
                        A randkę z mężem mamy w piątek (impreza służbowa) - tylko musimy Malwince i
                        Natalce jakąś opiekię zorganizować.
                        Pozdrowionka, miłego wieczoru!
    • natder Podręcznik Kobiety Eleganckiej-odsłona trzecia :-) 20.09.04, 21:20
      TUALETA DZIECKA

      KĄPIEL.
      Tualeta dziecka ma jeszcze większe znacznie od tualety dorosłego. Dzieci należy
      kąpać co dzień o tej samej godzinie. Najlepiej wieczorem po całym dniu zabawy w
      piasku i kurzu. Kąpiel wieczorna dobrze wpływa na sen u dzieci nerwowych.
      Dziecko zdrowe, normalne, dobrze odżywione nie ma racji być nerwowem.
      Kąpać należy w ciepłym pokoju. Rozebrane dziecko okrywamy kąpielowym ręcznikiem
      lub pieluszką. Tylko wobec ważnej choroby można kąpieli zaniechać. Jeśli
      dziecko jest podniecone – do kąpieli dodamy prysznic lub nacieranie. Ząbki
      należy myć dziecku choć raz na dzień szczoteczką.
      W pierwszych dniach życia dziecko można kąpać nawet w dużej miednicy, później
      niezbędna jest wanienka. Jeśli w dużej wannie kąpiemy dziecko – trzeba dużo
      wody i trudna jest pozycja osoby kąpiącej. W kąpieli należy dziecku
      podtrzymywać głowę i plecki, kąpiel powinna być na 35 stopni. Im mniejsze
      dziecko, tem kąpiel krótsza. Im starsze – tem dłuższa i chłodniejsza, wkońcu
      dochodzimy do bardzo wzmacniających zimnych kąpieli. Gdy dziecko siedzi już w
      wannie i bawi się, kąpiel jest dużo łatwiejsza.
      Dziecko całe z buzią i główką należy doskonale namydlić wyborowem białem
      mydłem. Nosek i usta czyścimy watą na kościanej łyżeczce. Wycierać ciałko
      energicznie, zapudrować fałdki talkiem, wysypywanym ze specjalnego pudełka z
      dziurkami, włoski uczesać delikatną szczoteczką, czasem główkę posmarować
      waseliną – i oto tualeta gotowa. Dziecko trzeba ubrać i dać mu jeść, a potem
      położyć spać.
      SEN.
      Sen jest nieodstępnym towarzyszem najmłodszych lat. Noworodek śpi prawie bez
      przerwy, później dwa razy dziennie oprócz nocy, jeszcze później- do trzech lub
      czterech lat – drzemka południowa. Dobrze jest, jeśli dziecko śpi w samo
      południe, aby potem mogło jeszcze wyjść na spacer w słoneczne godziny. Wróci ze
      spaceru na kąpiel, obiad i spanie o 7-mej wieczór. Sen w dobrze przewietrzonym
      pokoju doskonale wpływa na apetyt. Dzieci rodzą się ze śluzem w gardle, często
      są skłonne do wymiotowania mleka i ślinią się, dlatego powinno się je kłaść na
      boczek, aby ciecz z buzi łatwiej odpłynęła. Trzeba je od czasu do czasu
      odwrócić, a przedewszystkiem uważać, aby nie przygniatało sobą rączek.

      POWIETRZE.
      Dzieci potrzebują powietrza i ruchu. Na wsi kwestja spaceru jest ułatwiona.
      Wieś - to znaczy dom z ogrodem, gdzie dziecko może się idealnie bawić cały
      dzień boso i w luźnem ubraniu, niekrępującem jego ruchów. Na powietrzu można je
      karmić, na powietrzu mogą spać w hamaku lub wózku i w ten sposób chowane nawet
      dzieci słabe po urodzeniu, wyrastają na solidnie zbudowanych, zdrowych ludzi.
      W miastach kwestja świeżego powietrza jest utrudniona. Wszyscy korzystają z
      miejskiego ogrodu, łatwo więc mogą się dzieci zarazić jakąś chorobą. Następnie
      dzieci muszą być ubrane w paltociki strojne, które je krępują. Matki,
      guwernantki i niańki, spotykając inne matki, guwernantki, niańki mają specjalną
      ambicję współzawodnictwa, aby ich dzieci były ładniej ubrane – a przez to
      więcej skrępowane. Na wsi zaś pozwala się dzieciom biegac prawie nago i kąpać
      się w słońcu i powietrzu.
      Wmieście nie zawsze tylko dla szyku zabrania się dzieciom zdejmowania
      rękawiczek, ale też dla higjeny, co jednak wcale nie jest dla biedaków zabawne.
      Zrozumiałe i zdrowe jest chodzenie boso na wsi, w mieście zaś jest tylko
      kaprysem matki, a nie przepisem higjenicznym. Coraz częściej młode małżeństwa z
      małemi dziećmi starają się mieszkać w takich dzielnicach, żeby mieć na swój
      użytek choć najmniejszy ogródek. Jest to nietylko doskonałe dla życia i zdrowia
      dzieci, ale jednocześnie zdejmuje z matki czy bony nudny obowiązek spacerów z
      dziećmi.(...)

      P.S. Marta no to już wiem dlaczego tak Ci się spieszy z urządzeniem ogrodu wink))
      • frytkal Re: Podręcznik Kobiety Eleganckiej-odsłona trzeci 20.09.04, 22:46
        Ha ha ha!

        "Nosek i usta czyścimy watą na kościanej łyżeczce" - ale skąd dziś wziąć tą
        łyżeczkę???

        "W miastach kwestja świeżego powietrza jest utrudniona. Wszyscy korzystają z
        miejskiego ogrodu, łatwo więc mogą się dzieci zarazić jakąś chorobą."
        No to jestemm w domu. Teraz wiem dlaczego jesteśmy smarkaci big_grinDDDD

        Z Kichawkowa pozdrawia serdecznie wszystkie "smarkulątka" i nie tylko - ciotka
        R.
      • malwes 1szy raz w życiu postąpiłam jak ostatni burak... 20.09.04, 22:47
        ...i chcę o tym napisać...

        Jak wiecie pewnego dnia wyszłam z pracy i nie wróciłam. Dowiedziałam się, że
        jestem w ciąży i od razu znalazłam się w szpitalu. Zostawiłam wszystkich w
        pracy "na lodzie" bo robiłam pakiety finansowe dla udziałowców i nikt inny nie
        mógł mnie zastąpić...oczywiście leżąc w szpitalu miałam na głowie trochę inne
        sprawy niż praca bo martwiłam się o życie swoje i dziecka ale jakoś czułam się
        źle z tym co się stało...za mnie przyszedł szybko zorganizowany mój kolega z
        byłej pracy.
        Pewnie szefowie nie zdawali sobie sprawy z tego co się dzieje bo nie zadali
        sobie trudu wykonania do mnie przez tyle m-cy żadnego telefonu ale...w zasadzie
        do dnia porodu wszystkie zamknięcia m-ca robiłam wsólnie z chłopakami przez
        telefon. Chyba nikt z szefów nie uwierzył w to, że nagle sami "nowi" ludzie
        odkryli co jest w moich modelach i jeszcze się ich nauczyli. Moja tragedia moją
        tragedią ale było mi ich szkoda i uważałam, że muszę pomóc. W moim biurku
        zostały wszystkie moje rzeczy, nikt tego nie ruszał bo ja nie wiedziałam kiedy
        wrócę i nie było nowych ludzi...
        W listopadzie przyszła do pracy nowa dziewczyna. Zadzwoniłam (sama) z
        propozycją, żeby zajęła moje biurko i żeby dali znać kiedy przychodzi to mąż
        pojedzie i zabierze stamtąd moje rzeczy. Pamiętam tylko, że zapytałam
        kierownika (w moim wieku), czy jak wrócę za parę miesięcy to będę mogła znów
        zająć to biurko. Powiedział "nie ma sprawy". Ucieszyli się, dali znać kiedy,
        mąż pojechał...i okazało się, że laska dzień wcześniej, chyba w drugim dniu
        swojego pobytu w firmie, bez uprzedzania mnie nawet telefonicznie, otworzyła
        moje biurko, szafki i szuflady i wywaliła z nich dokumentnie wszystko...do
        ogólnodostepnej szafy w biurze: moje notesy, telefony, prywatne zdjęcia, drogie
        książki, mało tego, moje otwarte paski płac, dowody ubezpieczenia, hasła do
        serwera udziałowca, dokumenty.....rzuciła to w miejsce gdzie nawet sprzątaczka
        może wejść i wszystko zabrać...
        Byłam w szoku, przemilczałam, mąż spakował wszystko w kartonik.
        Dziś pojechałam do pracy. Kilka osób odeszło, kilka przyszło, ludzie się
        porotowali, pozajmowali najlepsze miejsca i zostawili mi najgorsze biurko przy
        drzwiach, na którym kiedyś męczyłam się przez ponad rok. Laska oczywiście nadal
        na moim miejscu i z moim sprzętem komputerowym (bez laptopa) - oczywiście wciąż
        figurującym jako moja "odpowiedzialnosć". Zapytałam dyrektora, bo kierownik na
        urlopie, czy w związku z obietnicą kierownika, mogę wrócić na swoje biurko.
        Powiedział, że nie na nic przeciwko ale żebyśmy to ustalili między sobą...Pomna
        moich wielomiesięcznych "telefonicznych" zamknięć miesiąca, a potem "nagrody" w
        postaci wywalenia moich rzeczy - zrobiłam rozeznanie, że laska idzie na urlop i
        nie wróci przed moim powrotem do pracy, że kierownika nie ma, że dyr
        powiedział, żebym zatrzymała mój sprzęt a jej zamówią nowy...powiedziałam jej,
        że ustaliłam z kierownikiem i dyrem, że chcę wrócić na swoje miejsce i żeby do
        jutra wieczorem (od środy jest na urlopie) przeniosla się na to biurko pod
        drzwiami i zwolniła moje....

        Czuję się z tym wszystkim źle, wyszła ze mnie żmija, pewnie okazałam się takim
        samym burakiem jak ona wtedy....ale z drugiej strony chcę w środę zastać moje
        biurko wolne, postawić tam zdjęcie synka i zieloną paprotkę...dałam tej firmie
        z siebie wszystko, w czasie, gdy 90% ludzi na moim miejscu kazałoby się im ode
        mnie odpitolić...szefowie nie martwili się moim zdrowiem tylko tym kto puści
        pakiety (tylko chłopcy odwiedzali mnie w szpitalu)...nie wiem...nie wiem...nie
        wiem...wyszedł ze mnie wilk...nie umiem żałować, czekam na środę z
        utęsknieniem, chcę być pewna, że panna nie zapomni się przeprowadzić bo mam
        ochotę w takim razie tak ją przenieść jak ona mnie...z drugiej strony wiem, że
        trudno oczekiwać aby ktoś miesiącami trzymał dla mnie miejsce przy biurko i że
        mam szczęście, że w ogóle wracam...jakos mi smutno i chlipię....
        G.
        • morsk2 Re: 1szy raz w życiu postąpiłam jak ostatni burak 20.09.04, 23:30
          Gosiu, no co się wygłupiasz, jaki burak?
          Uzgodniłaś swoje posunięcia ze wszystkimi świętymi w firmie i grzecznie ją
          poinformowałaś. A przecież mogłaś się zrewanżować, wrzucić jej graty w karton i
          szurnąć pod kalofyfersmile
          Ja miałam taką sytuację na początku pracy w obecnej firmie - wzięłam tydzień
          urlopu na obronę magisterki; wróciłam uskrzydlona, bo dobrze poszło i od razu
          skrzydełka klapły, bo za moim biurkiem siedział jakiś facet...sad
          Od tego momentu minęło ponad 7 lat. Szefowi nadal mam to za złe. Faceta lubię
          prywatnie, a służbowo dogryzam kiedy tylko mogęsmile Taka wredota ze mnie...
          Teraz taki numer by nie przeszedł. Wszyscy wiedzą, że "wróci Monika i będzie
          wrzeszczeć"wink))
          • aniutekm ponury poranek, do Gosi-Malwes,życzenia 21.09.04, 08:01
            U mnie za oknem, ponury deszczowy dzień...

            A dolna prawa jedyneczka u Kubusia jest coraz bardziej wyczuwalna, ale mały
            jest dzielnysmile)))

            Gosiu, według mnie niepotrzebnie robisz sobie wyrzuty.
            Miałam w ubiegłym roku podobna sytuację-na wizycie u Gina w 3 m-cu ciąży
            okazało się że mam kiepskie wyniki. Dostałam zwolnienie i nakaz leżenia i
            odpoczywania. W międzyczasie przyjeli do działu nowa koleżankę. Po miesiacu
            postanowilam wrócić do pracy - Gin wprawdzie proponował kolejne zwolnienie,
            ale czułam się dobrze i bałam o pracę (zwłaszcza, że szef zwolnił dziewczynę
            która była całą ciąże na zwolnieniu). Wracam, a tam przy miom biurku, moim
            kompie siedzi "nowa". Pokój przemeblowany, a dla mnie biurko stoi pod drzwiami,
            komputer używany po kimś,rzeczy w pudełku. Zdenerwowałam sie wtedy i
            powiedzialam - to moje biurko, mój komputer - proszę się przesiąść. Obruszyla
            sie, ale psłuchała. Pomogło, bo kiedy 2 tygodnie temu wróciłam do pracy
            wszystko byla na miejscu, tak jak zostawiłam przed urodzeniem Kubusia.

            Teraz są niestety takie czasy, że trzeba o wszystko walczyć i wszystkiego
            pilnować, a osób z tupetem, nie brak. Ja bym nie mogła sie tak zachować- w
            końcu to czyjaś własność, ktoś długo przede mną pracował. Coraz więcej osób nie
            ma takich skrupułów.
            Nie docenia się często tego co my kobiety w ciąży czy matki robimy dla swoich
            firm....
            Więc Gosia nie przejmuj się tym i nie myśl o sobie, że zachowłaś się jak burak,
            bo to nie prawda - miałaś do tego prawo.
            Trzymaj się ciepło! Powodzenia

            Serdeczne życzenia dla dzisiejszych małch jubilatów: Basieńki Marty i Szymonka
            Joasismilesmile Duża buźka!smile

            Poradnik niezmiennie fantastycznysmile

            Ania
            • morsk2 Re: ponury poranek 21.09.04, 10:16
              Chyba wyciągnę kabelek od netu na jakiś czas, bo do mnie też dotarł ten
              wirusik...sad Kapie mi z nosa, ale Wiktoria na razie się trzyma.
              Właśnie "sprzedałam" dziecko babci na 2 godzinki, ale zamiast się położyć mam w
              planie gotowanie, pranie i sprzątanie...
              To narazie,
              M.
              • mopek1 Re: ponury poranek 21.09.04, 10:39
                ??? Malwes czytałam 2 razy i żadnego "buraka" nie widzę? Myślę, że to o czym
                piszesz "żmija" to zupełnie nie to, tylko "wierzący w siebie, zorganizowany i
                znający swoje miejsce w szeregu pracownik" - a tak swoja drogą dlaczego "znać
                swoje miejsce w szeregu" to zwykle tyczy się tych co mają byc na szarym końcu?
                Uważam, że jak ktoś już był w pewnym miejscu to powinien tam wrócić i dalej
                robić swoje! Wg mnie zachowałaś się normalnie!
                Przypomniałam sobie przy okazji historie mojej szafki smile)) otóż u nas w pracy
                kradną (czasami), dyżurka niby zamykana, ale każdy ma świadomość, że cenne
                rzeczy czasem giną... No i przed ciążą miałam szafkę -odznaka awansu i
                uznania smile)) (dostałam ją po 2 latach pracy!!!). Zostawiłam w niej pare rzeczy
                powiedzmy "mniej ważnych" i stetoskop- dość drogi, bo mi mama kupiła w
                prezencie taki "wypasiony" smile Jakieś 2 m-ce temu zachodzę do dyżurki, a w mojej
                szfce "mieszka" ktoś inny, moje rzeczy spakowane do pudełka na górnej półce (bo
                było tego nie wiele), a stetoskopu NIE MA!!!!! Przerażona złapałam naszą
                sekretarkę- bo reszta była na wizycie - i pytam czy ne wie o co chodzi! No i
                dowiedziałam się, że komisyjnie otworzyli moją szafkę, dali ją dziewczynie,
                która właśnie wróciła z macierzyńskiego, przejrzeli co tam mam i mało
                wartościowe rzeczy zostawili, a stetoskop sam szef schował u siebie, żeby był
                bezpieczny! - no ulzyło mi, że nie zginął, ale ciekawe czy dostane szafke jak
                wrócę?

                Xemu! Dzięki za ciepłe słowa, ja w sumie tylko napomknęłam, że spotkanie małych
                Krakowiaczków się odbyło smile, ale jakoś wtedy miałam kiepskie dni..
                sory dopisze za moment
                • kasiek444 O wszystkim i TEŚCIOWEJ. Pocieszcie mnie proszę... 21.09.04, 11:22
                  Cześć dziewczyny!
                  Oj ja to przykro słyszeć, że tyle Maluchów choruje... ZDROWIEĆ NAM
                  SZYBCIUTKO!!!!
                  Byłam odpiątku u mamy i wczoraj wróciłam, a że malowaliśmy nasz lokal na
                  kwiaciarnię, to nie miałam czasu nadrobić zaległośći...
                  Tak szybciutko, póki pamiętam.
                  Do lekarzy mam ograniczone zaufanie, ale na szczęście zaglądam do nicj
                  strasznie żadko, więc głębiej się nad tym nie zastanawiałam. Może to trochę
                  lekkomyślne, nie wiem, na razie ze mnąi moją rodzoiną wszystko dobrze smile
                  Kacper też na szczęście zdrowy!
                  Co do ubranek. Ja prawie wszystko dostałam ale nie widzę powodu, abym zaraz
                  miała to komuś oddawać. Na pewno zatrzymam dla siostry, która planuje potomka
                  no i mam nadzieję, że i mi się kiedyś przydadzą smile)) A z dostawaniem od
                  kogoś... Mam szwagierkę, która ma 3,5 letniego syna. Nic nie dali nam 'z
                  siebie' a ja nie zamierzam prosić., Choć nie ukrywam, że trochę mi przykro, bo
                  wiadomo, jaki to teraz wydatek, ubrać dziecko (w mieście, 'po modnemu' hi,hi)
                  Gosiu malwesowa!!! No co Ty! Burak??? Przecież wszystkim powioedziałaś o swoich
                  planach i dziewczynę też uprzedziłaś. Nie widzę w tym nic zdrożnego! Chyba masz
                  jakieśprawa, jako starszy stażem pracownik?... Głowa do góry!!!
                  U nas : Znalazłam u Kacperka chyba piąty ząbek. Lewa górna dwójka. Bezobjawowo
                  tym razem zupełnie smile Twardy chłopak! Je nadal wszystko chętnie. Dostaje do
                  ręki całe obrane jabłko i jest zachwycony! Jest strasznym naciągaczem! Jak
                  tylko widzi Teściową to zaraz płacze, bo chce na ręce. Przy mnie i przy mojej
                  mamie nigdy tego nie robi. Boję sięcoraz bardziej, że mi go rozpieści...
                  Dzisiaj dwa razy pytała, czy na pewno nie mam nic do załatwienia, bo ona bardzo
                  chętnie zostanie z Małym buuuuuuuuu
                  I jeszcze PROSZĘ WAS BARDZO, DODAJCIE MI OTUCHY!!!
                  Muszę się trochę poskarżyć, bo już nie mam siły...
                  Ciągle zabiera mi K. z rąk. Mam protestować? Wyjdę na zazdrosną matkę? A jak ja
                  go jej zabieram to muszę się tłumaczyć, dlaczego... Wczoraj zostawiliśmy go jej
                  na 4 godz. i jak wróciłam to wzięłam go na ręce i ledwo to zrobiłam a ona już
                  wyciąga ręce i 'chodź do babci'. Po prostu się odwróciłam na pięcie i
                  wyszłam... Coraz częściej mam wrażenie, że ona chciałaby się zamienić
                  rolami... Może jestem przewrażliwiona...Jak on płacze, ona biegnie pierwsza,
                  ciągle coś przy nim poprawia, choć ja nie reaguję. Komentuje między wierszami,
                  że coś tam jest mu za małe, albo za ciasne... I tak wkółko... To jest moje
                  pierwsze dziecko, ona wychowała 6 swoich i pomagała przy 11 wnuczętach ( w tym
                  jeden prawnuk). I daje do zrozumienie, że wszystko wie najlepiej... Ale TO JEST
                  MOJE DZIECKO i nawet jeśli popełniam błędy, to są moje błędy, a dzicku krzywdy
                  na pewno nie zrobię!!!
                  No dobra, bo mogłabym tak godzinami...
                  Mamy teraz sporo pracy. Przygotowywanie lokalu, azkupy, sprawy formalne. A moja
                  siostra bierze ślub w sobotę i rodzina przyjeżdża i zamieszanie straszne...
                  Pozdrawiam serdecznie wszystkich Małych i Dużych!!!
                  I duuużo zdrowia życzę!
                  Oj! Ja ja bym chciała mieć własny domek...
                • frytkal Re: ponury poranek 21.09.04, 11:23
                  Gosiu postąpiłaś bardzo "grzecznie" i przede wszystkim fair. Mnie niestety się
                  nie udaje "powalczyć" o swoje, bo nie mam pleców. Ciężko mi z tym, zaciskm zęby
                  i niestety NIC nie mogę zrobić. Ech...
                  • aniutekm kiepski ze mnie pocieszyciel, ale..... 21.09.04, 13:20
                    ...spróbuje. Kasia, moim zdaniem powinnaś spokojnie i szczerze porozmawiać ze
                    swoją teściową.
                    Powiedzieć jej co Ci przeszkadza, czego sobie nie życzysz. Może to być niemiła
                    rozmowa, ale chyba warto.
                    Odkąd pracuje moim synkiem zajmuje się własnie teściowa. Przed powrotem
                    powiedziałam jej (starałam się spokojnie i delikatnie) czego od niej oczekuje,
                    co może robić, a czego absolutnie nie. Dodatkowo spisałam to na kartce i
                    powiesiłam w kuchni. Nie obraziła się i jak na razie nie ma problemów. Tyle, że
                    moja teściowa nigdy się nie wtrącała ani nie ingerowała i generalnie jest
                    bardzo fajna..
                    To, że Twoja teściowa wychowała tyle dzieci i wnuków nie daje jej monopolu na
                    rację, ani prawa do krytykowania cię i wyręczania wbrew Twojej woli. Jak
                    napisałaś to Twoje dziecko i masz prawo postępować tak jak uważasz a nie jak
                    uważa teściowa. Nie jesteś zazdrosną matką, ale matką kochajacą synka.

                    Życzę duuuuuuuuuuuuuuużo zdrówka wszystkim chorowitkom małym i dużym.
                    Pozdrawiam ciepło
                    Ania
                    • luna_tika Różności 21.09.04, 14:07
                      Oj co to z tymi teściowymi jest? A może to z nami coś nie tak? smile))
                      A teraz serio. Moja Teściowa, to kobieta do rany przyłóż, rzuca się do pomocy w
                      każdej sytuacji, proszona i NIE. No i głównie przez to ostatnie moje
                      nastawienie do niej jest nieco nerwowo-negatywne. Ja jestem typowa Zosia-
                      samosia, wszystko wiem najlepiej i jak słyszę teksty w stylu: "jak mamusia
                      przestanie karmić piersią to już babcia Cię nakarmi albo "już babcia wie jak
                      sobie poradzić" itp., albo jak leci na każdy pisk Matiego, chociaż ja bym
                      chciała dać sobie i jemu chwilę, żeby sprawdzić czy to coś poważnego, to mnie
                      trafia. I tak by można wyliczać w nieskończoność, ale w zasadzie po co. Ja się
                      denerwuję, ale potem mówię sobie, że mogłam trafić gorzej. Tyle, że ja nie
                      mieszkam z moją Teściową i chyba to nas (mnie, bo Ona nie widzi problemu)
                      ratuje. Musisz chyba, zgodnie z radą Ani, porozmawiać ze swoją Teściową, na
                      spokojnie, acz stanowczo i powiedzieć jej czego oczekujesz albo czego nie
                      chciałabyś doświadczać z jej strony. Pogadaj też (może najpierw) z mężem,
                      żebyście mieli wspólne stanowisko i żeby Cię poparł. To WASZE dziecko i macie
                      prawo je wychowywać według własnego uznania. Napisałaś: "Ale TO JEST
                      MOJE DZIECKO i nawet jeśli popełniam błędy, to są moje błędy, a dzicku krzywdy
                      na pewno nie zrobię!!!" No i właśnie to powiedz swojej Teściowej. Może taka
                      otwarta rozmowa poskutkuje. Tego Tobie i wszystkim przeżywającym podobne
                      rozterki życzę. GŁOWA DO GÓRY smile)))))))

                      Wszystkie kochane dzieciaczki i ich Fajne Mamy zdrowiejcie, na litość,
                      zdrowiejcie. Aż się boję czasem tu zajrzeć, co chwilę katar dopada kolejne
                      osoby. Niezmiennie trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia.

                      Serdeczne życzenia dla jubilatów dzisiejszych i weekendowych, bo nie
                      zdążyłam. smile)

                      Gosiu_Malwes - naprawdę dobrze zrobiłaś. Może czujesz się nieswojo, bo nie
                      chciałaś być stroną "występującą" i może liczyłaś, że dziewczyna się domyśli,
                      ale... Jakoś tak się składa w dzisiejszych czasach, że ludziom wygodniej jest
                      nie domyślać się lub nie zwracać uwagi na to co czynią innym. A burakiem
                      mogłabyś się okazać gdybyś pod nieobecność tej dziewczyny wywaliła jej rzeczy i
                      zajęła biurko. A tak, 2:0 dla Ciebie za asertywność i klasę.smile) Pozdrawiam.

                      Jeśli chodzi o ubranka, my dostaliśmy wiele po starszych dzieciach z rodziny i
                      mieliśmy i mamy pożyczone od znajomych. Pożyczone wracają do właścicieli, inne
                      odkładam dla następnego dzieciątka (albo wcześniej pożyczę tym, którzy nam
                      pożyczali, jeśli będzie potrzeba), niektóre kupione przeze mnie chcę sprzedać,
                      a niektóre odkładam dla znajomej rodziny, której urodziło się maleństwo, a nie
                      stać ich na wiele rzeczy. I tyle.

                      W weekend kupiliśmy Mateuszowi krzesełko, takie drewniane Drewexu. Młody ma
                      radości co niemiara. Siedzi dumny jak paw i "ładuje" klockami w blat,
                      zaśmiewając się przy tym do rozpuku.
                      Dzisiaj mu zrobiłam kisiel (a propos, podajecie kisiele robione z soczków?) i
                      siedział sobie wtryniał aż mu się uszy trzęsły. A przy tym tak wzdychał
                      słodko smile)

                      Natder, dzięki za Podręcznik. Boki można zrywać, a to w sam raz lekarstwo na
                      melancholię nadchodzącej jesieni.

                      Jeszcze tylko słowo o tym, jaka ze mnie uważna mamusia. Gadam dzisiaj z Kajką i
                      nagle ona pyta, czy nasze Mateuszki nie mają przypadkiem, jakoś tak na dniach.
                      Parzę w kalendarz, a to... DZISIAJ smile))) Niezłe jesteśmy, nie? Tyle, że Kasia
                      ma chodziać usprawiedliwienie- katar, a ja...
                      W każdym razie, wszystkim Mateuszom, lutowym i nielutowym, małym i dużym
                      serdeczne życzenia imieninowe
                      składa gaduła-Aga (choć gaduła to może nienajszczęśliwsze określenie w
                      odniesieniu do forum smile)))

                      pozdrawiam
                      Aga

                      ps. Też mam skype'a (erinka2)
                      I to już naprawdę koniec. smile)))))))))

                      • natder Nie chwal dnia przed zachodem słońca... 21.09.04, 17:26
                        ... powiada stare porzekadło. Wczoraj się bardzo przechwaliłam, całą noc
                        Malwinka przekasłała i rano wylądowałyśmy u pediatry. "Koniec żartów moi mili"
                        orzekła i zapisała 10 zastrzyków... buuuu. Teraz pluję sobie w brodę że trzeba
                        było tak od razu i może dawno byłoby po sprawie. Ostatni zastrzyk w sobotni
                        wieczór, a w niedzielę chrzest i chrzciny sad(( Gdyby nie to że lokal już
                        wynajęty i goście zaproszeni to odwołałabym wszystko w cholerę, być może
                        poprosimy księdza o chrzest nie na a po mszy. Jako "gwóźdź do trumny" prognoza
                        pogody na niedzielę: deszcz i temp. coś koło 12-13 stopni sad I piątkowe tete-a-
                        tete z mężem szlag trafił sad
                        Tymczasem złe wspomnienia wracają jak bumerang sad powód zamieszania: kaszel.
                        10 zastrzyków, 10 zastrzyków, 14 zastrzyków, szpital (1 tydzień), znów
                        zastrzyki i znów szpital (4 tygodnie). Skutki: odporność duuuuużo poniżej
                        normy, infekcje wirusowe dwa razy w miesiącu przez dwa lata, raz w miesiącu
                        przez kolejny rok i teraz doszliśmy do średniej raz na kwartał.
                        Czytam o Waszych teściowych i szczerze powiedziawszy śmiać mi się zachciało,
                        bynajmniej nie dlatego że przesadzacie tylko dlatego że u nas jest idealnie
                        odwrotnie - teściowa wykazuje raczej małe zainteresowanie naszymi dziećmi,
                        chociaż ostatnio się stara smile Mój mąż czasem marudząc na ten temat swej mamie
                        słyszał że przecież Natalka ma rodziców smile No cóż, dzieci jego siostry też nie
                        są sierotami ale takie są biedne... tylko kurczę nie wiem dlaczego?
                        Gosiu zachowałaś się naprawdę bardzo kulturalnie i taktownie... burakiem jest
                        chyba nowa pracownica skoro zajęła Twoje miejsce bez zapytania Cię o zdanie wink
                        Coraz częściej mam wrażenie że w tzw. "pracy" obowiązują prawa dżungli i
                        prawdziwy problem ma ten, kto nie umie się do tego dostosować. Wiadomo że praca
                        to towar deficytowy w dzisiejszych trudnych czasach ale bez przesady! Jakieś
                        zasady współżycia społecznego chyba jeszcze obowiązują.
                        Najlepsze życzenia dla dzisiejszych jubilatów - niech się Basia i Szymek zdrowo
                        chowają na przekór wszystkim bakteriom i wirusom! I całuski dla solenizantów
                        Mateuszów!!!
                        Łapię promyczki słońca właśnie włażące mi przez okno i wysyłam je Wam z
                        pozdrowieniami.
                        • morsk2 trzęsienie ziemi! 21.09.04, 18:04
                          Słyszałyście, że było w Trójmieście trzsienie ziemi?!?
                          Byłam w domku i widziałam, że kwiatki tak dziwnie sie trzęsły, ale nie wpadłam
                          na to, że to trzęsienie ziemi było, dopiero mężuś wrócił z pracy i mnie
                          uświadomił!smile
                          • arch.monika Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 19:19
                            Morsku, na emamie jest taki wątek, (też dziewczyn z pomorza) współczuję
                            wrażenia. Sama przeżyłam parę lat temu tąpnięcie (no cóż Katowice)i pamiętam to
                            nieprzyjemne uczuciesad

                            Pozdrawiam wszystkich choreńkich i zdrowych teżsmile
                            napiszę coś później
                            pozdr Monika
                            • kasiaczekroza Do Gosi-delikatnej damy i Malwinki i jej mamy 21.09.04, 19:38
                              No Gosiku drogi ty mój , buraczkiem to ty na pewno nie jesteś!Burakiem i nie
                              tylko jest ta dziewczyna, która w taki sposób potraktowała twoje prywatne
                              rzeczy.Jestem zbulwersowana.Podziwiam twoje postepowanie, załatwiłas to nad
                              wyraz delikatnie.Nie powinnaś sobie niczego zarzucać!
                              Jejku, jak mi Malwinki szkoda.Trzymajcie się.dupka mała pokuta a tu taka wazna
                              uroczystość.Ale będzie dobrze, zobaczysz!Trzymajcie sie i szybkiego powrotu do
                              zdrowia.
                              Zdróka dla Radzia i Liwki i wszystkich chorujących dzieciaczków
                              • hanya00 Re: Do Gosi-delikatnej damy i Malwinki i jej mamy 22.09.04, 13:58
                                kasiaczekroza-moj synek tez urodzil sie 19.02.04.ale jestem
                                przerazona.wszystkie wasze dzieciaczki siedza samodzielnie,stoja,raczkuja...a
                                moj leniuszek raptem kilka sekund usiedzi sam i oczywiscie posadzony.
                                • hanya00 do kasiaczekroza 22.09.04, 14:01
                                  poprzedni moj list tez byl do ciebie.tak sie sklada ze tez jestem z pomorza)
                            • frytkal Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 19:40
                              Hej! A ja to przeżyłam z pełną świadomością! Właśnie podawałam Radziowi
                              jedzonko i wszystko zaczęło się trząść. Tak jakoś dziwnie, bardziej niżby
                              przejezdżał jakiś tir. Pierwszą myślą było, żeby schować się z Juniorem pod
                              stółsmile) (tylko stół jest trochę niski) i żeby Radziowi nic się nie stało. Niby
                              tylko trochę się wszystko chwiało, że przyznam, że się bałam... I nie chcę
                              więcej takich sensacji w życiu...
                              Zdrowiejecie? Bo Rado już chyba trochę "lepiej" kaszle (już się tak nie dusi.
                              Ale ja to mam tak zakorkowany nos, że hej!
                              Idę wyciągnąć mojego Szkraba spod łóżka, bo zaczął bawić się ze mną w
                              chowanegosmile
                              Papaśku! i Buziaczki!
                              • natder Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 21:08
                                Kobity mam nadzieję że wszystkie jesteście całe i zdrowe???
                                No okazuje się że można przeżyć Wielką Przygodę nie wychodząc z domu, szkoda
                                tylko że na P.O. nie mówili jak zachować się w razie trzęsienia ziemi, tylko te
                                durne maski p.gaz. uczyli zakładać winkMoże to w Krakówku albo w stolicy tak
                                dziś tańczą i tupią??? wink)) Ale tak na poważnie to nie wiem jakbym się
                                zachowała, a mieszkam na trzecim piętrze.
                                Co do Malwinki - dupki szkoda ale najważniejsze żeby lek pomógł i oby tylko na
                                10 zastrzykach się skończyło sad Bidula rozryczała się na sam widok
                                pielęgniarki...
                                • hanti Re: trzęsienie ziemi! 21.09.04, 21:18
                                  To musi być paskudne uczucie i oby sie nie powtórzyło.
                                  • svistak Ja jeszcze o trzęsieniu ziemi! 22.09.04, 10:21
                                    Opisałam swoje wrazenia na hydepark.tczew.pl
                                    • margola102 Re 22.09.04, 11:53
                                      Ale dziewczyny pędzicie z pisaniem
                                      Siadam
                                      czytam, czytan, czytam
                                      ale zwykle czasu nie starcza
                                      żeby coś napisac....
                                      Ostatnio Ula miała dłuższy czas biegunkę, przez 2 dni bardzo mocną
                                      smecta, lakcid
                                      Okazało się jednak, że powodem jest nie jedzonko, lecz
                                      ZĄBKI!!!!!!!!!!
                                      Długo nie bylo nic, potem było coś, co myślałam, że ząb
                                      ale było tylko bardzo twarde dziąsełko
                                      bolące, swędzące więc gryzące.
                                      Ale:
                                      -w piątek -dolna 1-nka
                                      -sobota -kolejna dolna jedynka
                                      -niedziela -lewa górna dwójka (krzywa, pewnie bedzie kiedyś aparacik... a moze
                                      sama sie naprostuje??)
                                      -poniedziałek -kolejna górna dwójka
                                      -wtorek -dwie dolne dwójki
                                      -środa -jeszcze nic nie widać, ale czekamy na górne jedynki

                                      Szalone zębiska
                                      Do wieczora

                                      Małgorzata
                              • hanti praca czy dom POMOCY !!!! 21.09.04, 21:16
                                Do tej pory byłam zdecydowana, że kiedy misia skończy roczek ja wrócę do pracy
                                big_grin ale jako że ten moment zaczą zbliżać się wielkimi krokami (grudzień) mój
                                zaczął sugerować mi że może zostałabym dopóki Karolinka nie pójdzie do
                                przedszkola. I sama nie wiem.... niby z jednej strony Artur (mąż) ma rację że
                                jestem dziecku potrzebna, że mogę z pracy różne choróbska przywlec (to też
                                duuuża racja), ale mnie już ciągnie. Nie wiem co mam zdobić, tym bardziej że
                                powrót do pracy równałby się odstawianiem małej od cycusia, pracuję w systemie
                                dużurowym (24 h). Już nie wiem POMOCY

                                pozdrawiam wszystkie chorowitki, strasznie mi was żal. Zdrowiejcie szybciutko.
                                Nie chorowitki oczywiście również pozdrawiam
                                Ania
                                • asialc1 Re: Życzenia:-) i wszystkiego po troszku 21.09.04, 22:31
                                  Hej, hej
                                  Mam komputer wcześniej niż sądziłam, bo Michałowi jako stałemu klientowi dali
                                  zastępczą kartę. Wczesniej nie mogłam do Was zajrzec, bo mąż miał duzo pracy i
                                  zajął komputer. W końcu to Jego smile

                                  Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i bezbolesnego ząbkowania dla Malwinki,
                                  Mateuszka, Basieńki, Emmy i Szymusia smile
                                  Duża buźka od cioci Asi i Natuni cmok, cmok

                                  Wszystkiego naj, naj z okazji pierwszych imieninek dla Mateuszków smile)

                                  Pomorzanki, mam nadzieję, że u Was wszystkich w porządku i więcej nie bedziecie
                                  musieli doświadczac trzesienia, zreszta jak nikt z nas. A słyszałyscie, że
                                  najprawdopodobniej zostało wywołane przez ludzi? Szczerze mówiąc też jestem
                                  tego zdania. Teoretycznie to nie mozliwe zeby w tamtych rejonach mogło byc i to
                                  tak w wysokiej skali. Co innego drobne, które sa w Polsce tylko, że nikt z nas
                                  ich nawet nie doświadcza. Sa minimalne. Ale takie jak dzisiaj....

                                  Dzieciaczki moje kochane! Nie chorujcie! Wracajcie szybciutko do zdrówka.
                                  Bardzo mocno Was z Natalką całujemy i przesyłamy dobre mysli.

                                  Ubranka oczywiscie zostawiam i może za kilka miesięcy przydadzą się dla
                                  dzieciatka kogos bardzo mi bliskiego, ale jeszcze nie chce o niczym mówic, bo
                                  musimy miec 100% pewnośc.

                                  Zupki, deserki i soczki tylko Gerbera.
                                  Akurat dzisiaj Natunia zjadła pierwszy raz deserek jabłkowo morelowo jogurtowy.
                                  Mnie też smakował smile
                                  W niedzielę próbowała gruszkę, która zerwalismy u mojej babci i bardzo się
                                  zajadała.
                                  Martwię się tymi upadkami Natalki, a zwłaszca uderzeniami w główke. Na
                                  szczęście juz prawie wogóle się nie przewraca na plecki, ale te ostatnie z
                                  wekendu po których nabawiła się trzy guzy.... Martwie sie sad Teraz chodzę za
                                  Nią krok w krok, a w ciągu dnia cały czas siedzę z Nią na podłodzę, żeby w
                                  razie czego łapac. Czy ja jestem nienormalna??? Przeciez nie uchronię Natalki
                                  przed wszystkimi upadkami i nie tylko sad

                                  Gosiu, postapiłaś bardzo dobrze i nie miej wyrzutów sumienia. Byłaś przecież
                                  bardzo delikatna. Mam takie samo zdanie jak dziewczyny, więc nie będę tego
                                  wszystkiego powtarzac, bo mam identyczne odczucia. Już się tym nie zadręczaj.

                                  Rituś, dasz rade. Jesteś dzielna i silna. Myslami jestem z Tobą.

                                  Gosiu(margoja), my zmienilismy na neostrade i jesteśmy bardzo
                                  zadowoleni.Chociaż zależy jeszcze na którą. A w jaki sposób teraz łączysz się z
                                  internetem i jaki macie abonament? Wtedy będę mogła powiedziec cos więcej. Jak
                                  by co pisz na moja poczte.

                                  Kasiek, doskonale wiem co czujesz. Na szczęscie u mnie mąż ma takie samo zdanie
                                  jak ja i teśc równiez więc wszyscy rozmawialismy na ten temat z teściówka i
                                  jest trochę lepiej. Chociaz nadal biegnie na każdy wydany głos przez Natalkę,
                                  ale wszyscy troje krzyczymy NIE, więc siada ze łzami w oczach. Na poczatku
                                  bardzo mnie to ruszało, ale dziecko jest najważniejsze i nie mam zamiaru
                                  pozwolic by było jakieś lękliwe, bo moja teściowa jest przewrazliwiona i ciagle
                                  się o wszystkich boi wprowadzając tym bardzo nerwową atmosfere, która i mnie
                                  się udziela, a to nie jest dobre.
                                  Ja równiez uwazam, że musicie razem z mężem z Nią porozmawiac, ale na
                                  spokojnie. To jest Wasze dziecko, Wasze zycie i przecież nie możesz tak się
                                  czuc. To jest złe dla Ciebie i dziecka. Porozmawiajcie na spokojnie. Trzymam
                                  kciuki. Jestem myslami z Tobą. Jak by co pisz do mnie na poczte. Chetnie
                                  pogadam smile

                                  Musze leciec do Natalki

                                  Asia
                                  Moja ukochana Natalka
                                  www.cichocki.net
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
                                • asialc1 Re: praca czy dom POMOCY !!!! 21.09.04, 22:41
                                  Aniu, ja wracam do pracy tylko na miesiąc i idę dalej na wychowawczy. Nie
                                  mogłabym zostawic Natuni. Pierwsze lata dziecka są najważniejsze i nie chce
                                  stracic ani jednego dnia, ani jednej nowej rzeczy, którą zrobi, pierwszych
                                  kroków, słów, zdania. Jesli masz mozliwości zostań z Karolinką. Chociaż nie
                                  chcę Cię namawiac, nie chciałabym zebyś kiedyś żałowała. Przemyśl wszystko na
                                  spokojnie. Ale pamietaj, że te chwile które spedzisz teraz z córeczka mijają
                                  bardzo szybko i nigdy nie wróca. Jednak to Twoja decyzja i sama musisz ją
                                  podjąc.
                                  Proszę Cię tylko przemysl wszystko dokładnie.
                                  A może wróc na pół etatu, albo mniej i wtedy zobaczysz.

                                  Asia
    • aniaimax Re: LUTY 2004 21.09.04, 22:12
      Witam mamusie!












      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15951857
      • aniaimax O teściowej, szczepienie, buraki 21.09.04, 22:39
        Witam kochane mamusie! (enterek)

        Do kasiek może rzeczywiście rozmowa z nią, to dobry pomysł, chociaż kiedy
        patrzę na mój przypadek, to zastanawiam się czy miałaby sens. Bo niestety są
        wśród nas ludzie "nieomylni" i uważają, że skoro wychowali 5 dzieci, to wiedą
        na ten temat wszystko. Moja teściówa i tak robi po swojemu. Tłumaczyłąm jej
        wiele razy, że Maksiol jest zahartowany i nie chcę, żeby był ciepło ubierany. W
        domu trzymam go w samym body, bo mu wystarcza, ale jak tylko przyjeżdża jego
        babcia, to zaraz szuka jakichś spodni, bo przecież biednemu dziecku jest zimno.
        Jeszcze słyszę "mama chce Cię wyziębić", albo mama nie chce ci dać jeść"
        wrrrrrrrr. Krew mnie zlewa. Kasiek trzymaj się i pamiętaj, że to TY jesteś
        matką!
        Aniu (Hanti) jeżeli chcesz iść do pracy, to idź, nie będziesz czuła się dobrze
        siedząc w domu i marząc, o pracy. A jeżeli nie ciągnie cię, aż tak bardzo i
        możecie sobie na to pozwolić finansowo, to siedź w domku z Karolinką.
        Gosiu wcale nie jesteś burak, podziwiam Cię, zachowałaś się jak prawdziwa dama,
        ja bym tak nie potrafiła, jestem zbyt mściwa. Oczywiście czasami tego żałuję.
        Walcz o swoje, to ona się wpakowała " po chamsku" na Twoje biurko.

        Dzisiaj byliśmy na szczepieniu, ostatnia żółtaczka i pierwszy hiberix. Maksiol
        był bardzo dzieny i nawet nie załapał o co chodziło z tą igłą smile. Zmierzony -
        76cm, zważony - 8800g, no i wychodzą mu kolejne ząbki 3 na raz. Mamy już 2
        dolne jedyneczki, przebiła się górna jedyneczka i w drodze są 2 górne dwójki. A
        co z górną jedynką??? MAksiol będzie szczerbaty??
        A swoją drogą, to nie było mojej lekarki, była jakaś inna "starsza" pani, która
        na pytanie jak dbać o ząbki odpowiedziała, że na razie nie trzba o nie dbać, bo
        próchnica w takim wieku mu nie grozi!!! i co Wy na to?
        Dostaliśmy też skierowanie do chirurga na podcięcie wędzidełka, no i jutro
        zadzwonie, żeby się zapisać na wizytę. Czy któraś z Was wie jak taki zabieg
        wygląda??
        Kończę już, bo mały się wierci
        Buziaczki dla choruszków i dla zdrowiutkich też smile
        Ania i Maksio

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15951857
        • asialc1 Re: do Ani - zęby 21.09.04, 22:51
          Aniu, co za głupoty wygaduje ta lekarka. Oczywiście, że trzeba dbac o ząbki od
          razu jak tylko wyrosną a nawet i wcześniej. Mleczaki są podstawa dla zebów
          stałych. Niczego nie wolno zaniedbac. Jak jeszcze nie masz kup szczoteczke,
          taką nakładaną na palec i po każdym jedzonku, a przynajmniej na noc myj synkowi
          zabki, dziąsełka i nawet języczek.
          Dziwie się że lekarz tego nie wie, chociaz Ci lekarze starej daty myslą jeszcze
          w zupełnie innych kategoriach. Sama się z tym wielokrotnie spotkałam.
          Nie słuchaj Jej tylko juz teraz dbaj o ząbki Maksia, zeby nie miał zadnych
          problemów później.

          Asia
          Moja ukochana Natalka
          www.cichocki.net
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
          • aniaimax Re: do Asi - zęby 21.09.04, 23:13
            też nie mam zaufania do lekarzy startej daty, kiedyś jedna taka powiedziała mi,
            że jestem za młoda, żeby chorować, no i za dwa dni okazało się, że mam
            zapalenie oskrzeli! Nóż się człowiekowi otwiera.
            Dzięki za pomoc, mam jesz jedno pytanko do Ciebie Asiu, wiem, że są w aptekach
            tabletki tzw. kombinowane wit.D3 + fluor, co sądzisz na ten temat? Pamiętam, że
            moja znajoma dawała swojemu synkowi tabl. z fluorem zanim mu wyszły ząbki, ale
            nie wiem czy to jest to samo.
            I przyszło mi czekać na moją lekarkę sad.
            Dobranoc
            Ania
            • malwes Do hanti 21.09.04, 23:47
              Oj...ja wiem, że decyzja o powrocie do pracy nie jest łatwa...straaaaasznie mi
              szkoda zostawić Szymona. Ale jednak ja postanowiłam wracać - koronny argument
              to to, że za chwilę nie będę miała gdzie i potrzebne mi są pieniądze ale "za"
              przewałyły inne jeszcze argumenty:
              - matką będę zawsze, nikt mi nie zwróci chwil z dzieckiem...ale takie chwile
              nie do zwrotu to nie będzie rok, czy dwa. Teraz są pierwsze uśmiechy, siadanie,
              kroki..a potem będą pierwsze dwóje, pierwsze dziewczyny, miłości, szkoła, inni
              ludzie, narkotyki, seks...sprawy równie trudne i "wymagające rodzicielstwa w
              100% i 24h na dobę". W ten sposób, chcąc tak naprawdę być super mamą - nie
              wróciłabym do pracy przez 20lat
              - mam zawód który lubię, ale żeby być w nim dobrym trzeba go wykonywać. Chcę
              się uczyć, dokształcać, pracować, myśleć nad czymś ciekawym. Chcę potem tę
              radość z siebie dzielić z dzieckiem, chcę żeby było ze mnie dumne, żeby
              widziało, że na wszystko trzeba zapracować, że praca jest czymś ważnym, czymś
              co nieodłącznie towarzyszy dorosłości,i co może sprawiać przyjemność.
              - chcę być niezależna. Nie podejrzewam męża o nic złego ale niestety z
              doświadczeń koleżanek które poświęciły się dla domu nie zawsze wyszło coś
              dobrego. Dziecko wprawdzie doceniło ale stosunki z mężem się popsuły sad
              Mężczyżni mają niestety wrodzoną tendencję do lekceważenia kobiet będących w
              domu, nie umieją docenić ich pracy, poświęcenia. Nie chcę być "na czyimś"
              utrzymaniu. Oprócz bycia matką jestem też zoną, oprócz tego pracownikiem...nie
              uniknę podzielenia się jakoś w tych funkcjach ale boję się, że im później tym
              trudniej sad...nie wiem już piszę dziś bzdury...ech...idę spać.
            • arch.monika Różne różności 22.09.04, 00:50
              Aniu, od 7 miesiąca można podawać fluor w kropelkach, my mamy Zymafluor i
              właśnie od jutra rozpoczynamy dawkowaniesmile Nie skomentuję kompetencji lekarki.
              Asiu, dobrze że już z nami jesteśsmile
              Aniu (nadter)trzymamy kciuki za Malwinkę, zastrzyki to na pewno straszne
              przezycie dla takiego szkrabasad No ale kiedy nie ma innego wyjscia...Oby
              pomogłysmile
              Acha, podziękowania za Podręcznik kobiety elenganckiej, zawsze to weselej w
              taki pochmurny dzien poczytać o kościanych łyżeczkach (już widzę minę Dominiki
              jak zblizam się z takową do jej noskasmile) kiedyś dzieci były chyba dużo
              spokojniejsze smile)

              Aniu (hanti), zgadzam się z Asi zdaniem: jeżeli możesz zostać w domu to zostań,
              dla Ciebie i Karolinki z pewnością będzie to wspaniały czas.
              Z drugiej strony jeśli "dusisz" się w domku (całkowicie rozumiem ambicje
              zawodowe, bo sama je mam), to dla całej rodzinki lepiej będzie jak "odsapniesz"
              w pracy. Decyzja na pewno jest trudna, ale wsłuchaj się w siebie, spisz na
              kartce za i przeciw. To naprawdę smutne że matki muszą dokonywać takich
              dezycji, cóż taki żywot. Życzę właściwych wyborówsmile))))

              Kasiu, o teściowych mogłybyśmy tu wszystkie godzinami rozmawiać, ale jeżeli
              metody opisane już przez dziewczyny nie przyniosą efektów, to pozostaje Ci
              druga "brutalna"- po prostu opiórkowac teśćkę i albo wreszcie posłucha, albo
              dopiero będziecie mieli sajgonsad Ja jestem nerwowa osobą i chyba pomimo
              wszystkich konsekwencji zastosowałabym tę drugą.

              W sprawie Gosinej "kolezanki" z pracy już się wypowiadałam choć nie na forum,
              więc w dwóch słowach: dziewczyna bez krzty dobrych manier, za to Gosia mogłaby
              pisać podręcznik savoir-vivre'u.

              A myśmy dziś z mężem wzruszyli się niezmiernie, bo po raz pierwszy Dominika
              przeraczkowała pół pokoju (wcześniej zdarzało się jej na małych odcinkach),
              goniła króliczka, (który narazie, odpukać bardzo jest dla niej łaskawy), i taka
              była z siebie dumna, że aż nie mogła zasnąć z wrażeniasmile)))

              Życzenia dla dzisiejszych 8 miesięczniaków, całuski i uściskismile)))
              • aniutekm Jesień idzie.... i inne 22.09.04, 08:07
                Co widać za oknem - u nas kolejny deszczowy dzieńsad

                Pomorzanki - ale miałyście przeżycia...Uffff..

                Na temat podawania Zymafluoru znalazłam taki oto watek:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=15784113&v=2&s=0
                Ania - mam nadzieje, że lek Malwince pomoże i skończy sie na tych
                zastrzykach!!!!smile Trzymajcie się!smile

                Asia - nienormalna na pewno nie jesteś!! Tylko troskliwa. Ale nie uchronisz
                Natalki od upadków. To jest niestety niemożliwe....

                Do Ani-HAnti - decyzja o powrocie do pracy jest baaardzo trudna.. Ale to musi
                być Twoja decyzja! Musisz dobrze przemyśleć, czy stać was na to, żebyś nie
                pracowała, czy chcesz być z małą cały czas (a nie czy powinnaś), czy może
                szczęśliwsza będziesz pracując,... itd.. Te wszystkie argumenty zresztą już
                podały Ci dziewczyny, ja się do nich dołączam. I życzę podjęia właściwej
                decyzji!!

                Serdeczne życzenia i duża buźka dla Antosia Edytkismile))))

                Pozdrawiam. Ania
                • arch.monika Re: Jesień idzie.... i inne 22.09.04, 10:01
                  Aniu, dziekuję za ten wątek, warto zapozanć się z różnymi zdaniami na ten
                  temat.
                  Ale jestem zdecydowana podawać Dominice zymafluor, obie nasze lekarki
                  niezależnie nam to zaproponowały, a moja dentystka, jeszcze jak byłam w ciąży
                  mówiła o podawaniu dziecku fluoru, więc trzymamy się takiej decyzji. Pozdrawiam
                  • natder Fluor dla małych ząbków 22.09.04, 11:57
                    U nas pediatra jest "na nie" co do stosowania Zymafluoru u dzieci twierdząc, że
                    granica pomiędzy dawką terapeutyczną a toksyczną jest bardzo płynna i łatwo
                    przesadzić sad Z Natalką odwiedzamy stomatologa bardzo często już od kilku lat
                    niestety, ponieważ ząbki ma w fatalnym stanie sad(( Mała brała ogromne ilości
                    antybiotyków jako niemowlę, potem dostawała żelazo na niedokrwistość i do tego
                    była długo karmiona piersią - pewnie to skutek tych wszystkich czynników. Przez
                    pewien czas podawaliśmy fluor ale kiedy kiedy opublikowano najnowsze wyniki
                    badań ze Stanów (rozpętała się burza na ten temat w mediach, mamy które mają
                    już starsze dzieci być może pamiętają) - gdzie podobno dzieci w wyniku
                    podawania fluoru mają przebarwienia ząbków, zwapnienie kości itede. stomatolog
                    się wycofała twierdząc że nie chce mieć zdrowia dzieci na sumieniu. (?)
                    No i teraz też jestem w kropce - dawać czy nie dawać - a co na to "guru" dr
                    Mopek? smile))
                • beataj02 Re: Jesień idzie....różne, do margoi, 22.09.04, 12:25
                  Ufff, dostałam się do komputera (Artek mocno go okupuje) i mogę do Was napisać.

                  Mopku, ja też myślałam nad tym rumiankiem, bo o dziwo, Szymon nawet ostatnio
                  (przy katarze) zaczął go pić !! To sukces niesamowity, zważywszy że on w ogóle
                  nie pije nic poza cycem.

                  Gosiu (malwes) nie jesteś burakiem !! Ja nie byłabym tak cierpliwa i spokojna,
                  jak Ty. Inna sprawa, że dobrze świadczy o szefostwie, że dośc długo tzrymali
                  Twoje miejsce nieruszone. Co prawda to pewnie "zasługa" braku nowych ludzi, ale
                  fakt jest faktem. Zreszta spotkałam się już z opinią szefa, który na
                  stwierdzenie "ktoś grzebał w moim komputerze" powiedział "swój komputer masz w
                  domu, tu jest firmowy i poza tobą kilka osób ma prawo do niego zajrzeć". U mnie
                  w firmie miesiąc przed urodzeniem Szymka nastąpiła przeprowadzka do nowej
                  siedziby, gdzie ja nie dostałam już biurka sad( bo "zostało ci tylko dwa
                  tygodnie, to weź zwolnienie". I pomimo że przepracowałam ładnych kilka lat,
                  dając z siebie wszystko (czasem nawet kosztem domu i dziecka, które wtedy
                  wychowywałam samasad(), nikt jakoś nie pomyslał o nowym miejscu dla mnie -
                  choćby kurtuazyjnie. Ja co prawda zabrałam wcześniej swoje prywatne rzeczy, ale
                  niesmak pozostał. A przeciez wrócę tam i tak naprawdę, to nie wiadomo, czy nie
                  wcześniej niż za trzy lata.

                  Kasiek444 - Ty decydujesz, jak ma być wychowywane Twoje dziecko. I nikt nie ma
                  prawa sugerować, że zrobiłby to lepiej ! Zgadzam się z dziewczynami: najpierw
                  porozmawiaj spokojnie z teściową, a jak to nie pomoże, to mniej spokojnie smile)

                  Gosiu (margoja), jak chcesz, to wszystko na temat różnych dostawców internetu
                  mogę Ci wieczorem opisać (wykorzystując do tego mężasmile) na priva albo na GG
                  (jestem, choc mnie nie masmile). Ogólnie o TPsie mamy średnie sad( zdanie.

                  Aniu, decyzja co do powrotu do pracy musi należeć tylko i wyłącznie do Ciebie.
                  Możesz wysłuchać dobrych rad, pokonsultować z bliższą i dalszą rodziną, ale
                  ostatecznie Ty dokonasz wyboru. I oby był on najlepszy !

                  Najlepsze, najcieplesze, wprost tropikalne życzenia urodzinowe dla Basieńki i
                  Szymcia (za wczoraj) oraz ulubionego kumpla z wakacji - Antoszka (za dziś).
                  Zdrówka i uśmiechu każdego dnia !

                  Wszytkim chorowitkom życzę szybkiego powrotu do zdrowia; niech wirusy i inne
                  paskudztwa idą precz !! Pozdrowienia dla zdrowych też.
                  Beata od kichającego Szymka
                  • morsk2 Pozdrowienia od Amatyldy:-) 22.09.04, 13:35
                    Wszystkie Fajne Baby mają pozdrowienia od Amatyldysmile
                    Jest zapracowana, ma tyły na forum, ale pozwoliła mi wydać komunikat w sprawie
                    Oskiegosmile))
                    A zatem:
                    - ma 3 zęby na dole i chyba kluje się 4.,
                    - gada "bla bla bla" i "bababa",
                    - kula się na brzuch i lubi tak leżeć,
                    - pełza i chyba zaraz "wykuma" jak raczkować,
                    - podtrzymywany pod paszki stoi na prostych nogach,
                    - ładnie siedzi, ale sam jeszcze nie siada,
                    - w nocy podudki nadal co 2h,
                    - zapisali się na basen od października.
                    I zła wiadomość - Oski właśnie ma katarsad
                    Ale przekazałam Ani Wasze porady i nie ma siły, musi szybko przejść, nie?
                    • kasiaczekroza Re: Pozdrowienia od Amatyldy:-) 22.09.04, 13:55
                      Były dawne porady dla matek to ja dorzucam kilka"cennych" wskazówek dla kobiet,
                      serdecznie pozdrawiam


                      "Dbaj o siebie.Praktyczny poradnik zachowania zdrowia i urody dla kobiet na
                      wsi".

                      Maria Szczawińska i dr Kazimierz Bacia.
                      Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, W-wa 1958r.
                      Wydanie pierwsze.
                      Stron 132.


                      1.Instrukcja podmywania - "Kuca się wtedy nad miedniczką....."
                      2.Jeżeli miało się w nocy stosunek małżeński to rano należy się podmyć
                      3.Nóg po umyciu nie należy wycierać w ścierkę od garnków
                      4.Szczoteczkę do zębów (ponieważ jast tania) należy kupować co dwa, trzy lata
                      5.Pastę do zębów można kupić w każdej mydlarni
                      6.Zamiast pasty można stosować utłuczony na mąkę węgiel drzewny
                      7.Myć się należy tylko ciepłą wodą, bo zimna tylko rozmazuje brud
                      8.By nie zajść w ciążę należy po stosunku przepłukać pochwę "miksturą" - dwie
                      łyżki octu z litrem wody
                      9.Kąpiel powinno urządzać się co najmniej dwa razy w miesiącu
                      10.Najlepiej kupić wannę blaszaną na spółkę z sąsiadką
                      11.Opis prostego sposobu na prysznic:
                      a/powiesić wiadro blaszane na kołku w ścianie
                      b/w dnie wiadra robimy otwór
                      c/osadzamy w nim gumową rurkę
                      d/na drugim końcu rurki umocowujemy kółko wygięte z blaszanej rurki tak duże by
                      przeszło przez głowę i zatrzymało się na ramionach
                      e/kółko jest podziurawione od spodu (każdy blacharz wykona to za kilka złotych)
                      12.Obuwie powinno być wygodne i nie dziurawe.
                      13.Wszy łonowe i głowowe niszczymy azotoxsem.
                      14.Biustonosz nosi się na gołym ciele.
                      15.Całowanie w usta jest niebezpieczne - pruchnica, gruźlica, choroby
                      weneryczne.

            • asialc1 Re: do Ani - zęby 22.09.04, 14:33
              Aniu,
              małym dzieciom nie powinno się podawac fluoru. Kiedys była na to jakaś dziwna
              moda, ale po wielu badaniach stwierdzono, ze nie powinno się tego robic no
              chyba, że są jakieś specjalne zalecenia (oczywiscie od dentysty)
              Jesli dziecko jest dobrze odzywiane dostaje w posiłkach odpowiednia jego ilosc.
              Ja Natuni nie mam zamiaru go podawac i odradzam tez innym.Ja i nie tylko jestem
              temu przeciwna. Wystarczy jak zabki i dziąsełka beda myte szczoteczka o której
              Ci pisałam.
              Pozdrawiam
              • aniaimax Zęby i inne. 22.09.04, 20:59
                Dziękuję Wam kochane kobitki za różne spojrzenia na sprawę fluoru. Postanowiłam
                to jeszcze obgadać z naszą p.doktor jak wróci z urlopu, ponieważ widzę, że są
                różne opinie. Asiu szczoteczkę do zębów mamy i korzystałam z niej już zanim
                wyszły ząbki, chciałam tylko wiedzieć czy mogę zrobić coś więcej, by ustrzec
                małego przed próchnicą. Jak już podejmę jakąś decyzję to dam znać.

                Kasiu rewelacyjny ten poradnik, w domu też ma kilka starych poradników, muszę
                je przejrzeć może także natrafię na takie "nowoczesne metody".

                Jestem wykończona!! mały nie chce jeść, jest marudny, nie che spać i pije
                hektolitry herbatek, soczków i wszystkiego co jest płynne. Padam.

                Aniu uściskaj Karolinkę, za pierwszy ząbek, a mężowi należy się upominek smile.

                Całuski dla chorych i zdrowych.
                Ania i Maksiątko
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563
    • aleksandraantek hej,hej 22.09.04, 12:21
      Witam!

      I znowu dawno mnie nie było! Nie doczytałam wszystkich postów więc przepraszam
      jeśli coś istotnego pominę (jestem jeszcze w zeszłym tygodniu smile)).

      Przede wszystkim serdeczne sto lat dla wszystkich! I dużo zdrówka dla
      chorujących!

      My też się zapisujemy do Forumowego Szpitala na oddział stomatologiczny! Antek
      bo mu rosna górne... chyba szóstki bo strasznie głęboko :0) a ja z powodu zębów
      mądrości które rosną mi od 5 lat ale w tej chwili przeszły same siebie - mam
      szczękościsk, zakażenie i potworną migrenę! Poszłam do dentysty żeby mi go
      wyrwał a on powiedział że musiałby przez ucho smile)) dostałam antybiotyki i
      czekam!

      Wczoraj bylismy z A u lekarza no i wyniki: 10,100 i 74cm niezły wielkolud z
      niego smile))
      No i mamy rewoltę jedzeniową, poniewaz Antek nie chce jesc (chyba powinno być
      pić) mleka to wg mojej pani dr mam mu nie wciskac na siłę - powiedziała mi że
      ludzie to nie cielaki żeby pić tyle mleka - przyponinam że jestem wyrodna matka
      która daje mu mleko krowie modyfikowane tongue_out!! Więc dzisiaj pierwszy raz Antek
      ostał chleb a za jakiś tydzień będzie już kanapka z mięskiem a do obiadu mam
      dołożyć drugie danie w postaci ziemniaków jakiegoś warzywa i pulpetów mięsnych!
      Pani dr mi powiedziała że dopóki chce tak jeść to trzeba to wykorzystać bo może
      potem nie chcieć gryźć! A ja się bardzo cieszę bo on dorosłym jedzebiem
      bardziej się najada!

      To narazie tyle idę czytać dalej i ogladać dzieciaczki na zobaczcie!

      aha jeszcze:
      - ja jestem za Kazimierzem i to jak najszybciej
      - co do diety karmiących to karmiłam 2 miesiące ale jadłam wszystko za to w
      ciąży marzył mi się tort (nie mogłam z powodu cukrzycy)
      - co do zachodzenia w ciążę to się zbytnio nie mogę wypowiadać tabletki
      odstawiłam w połowie kwietnia a dziecko miało byc LUTOWE więc pod koniec maja
      byłam w ciąży (dokładnie 26.05 - w dzień matki smile))))
      To tyle z tego co przeczytałam do tej pory z zaległych postów!

      Pozdrawiam i całuję!
      • arch.monika Podręcznik od Kasi 22.09.04, 14:11
        Kasiczku, podręcznik jest fantastyczny!!!! Uśmiałam się naprawdę przednio!!!
        To brzmi jak pradnik z pocz wieku (XX), a nie z drugiej połowy lat 60-tych!!!!
        Cholewka, a ja myłam nogi ścierką do garnków i nawet Ajaksu do tego
        używałam big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

        Olu fajnie że już jesteś, mam nadzieję wrócisz na dłużej???
        • hanti mamy pierwszy ząbek 22.09.04, 19:46
          U Karolci dziś rano pojawił się pierwszy ząbek. Późno, ale za to bez boleśnie,
          bez płaczu, nieprzespanych nocy big_grin
          Co do fluoru to u Kuby nigdy nie używałam nic oprócz zwykłej (dziecięcej
          oczywiście) pasty do zębów. Kuba ma prawie trzy lata i nie ma żadnych problemów
          z ząbkami smile
          A zapomniałabym obiecałam mężowi że napiszę że to on odnalazł u misi pierwszy
          ząbek smile
          Dzięki za wszystkie rady, pomyślałam spisałam za i przeciw i na 90 % zostanę w
          domciu z Karolcią.

          POZDRAWIAM
          Ania z Kubusiem i Zębolkiem big_grin
          • hanya00 przerazona 22.09.04, 21:03
            witajcie.tak czytam wasze posty i jestem przerazona.moj igus urodzil sie 19.02
            ale nie jest tak rozwiniety jak wasze.on dopiero zaczyna siadac a gdzie
            raczkowanie,stanie...za to zabki ma od 5 miesiaca)
            • aniaimax Re: przerazona 22.09.04, 21:10
              Do Hanya. Nie przejmuj się nie wszystkie dzieci z tego forum już siedzą. Synek
              mojej kuzynki (ur. 15.01) nawet się dobrze na boczki nie pezwraca, szybko pada
              z pozycji siedzącej i narazie nie ma mowy o raczkowaniu. Pamiętaj, że każde
              dziecko ma swój własny rytm, a twój Iguś lada chwila może wystartować i ani się
              obejrzysz jak będzie chodził przy meblach smile. Głowa do góry.
              Ania
            • hanti Re: przerazona 22.09.04, 21:19
              Nie przejmuj się moja Karolcia urodziła się 17.12 i dopiero zaczęła pełzać, a do
              raczkowania a tym bardziej chodzenia daaaaleka droga.
              pozdrawiam
              • hanya00 Re: przerazona 22.09.04, 21:23
                dzieki dziewczyny.pewnie jak zacznie raczkowac bede z lezka w oku wspominala
                jak sobie tylko siedzial).a co podajecie maluchom,same sloiczki,czy gotujecie
                obiadki?
                • hanti Re: przerazona 22.09.04, 21:40
                  Moja Karolcia zjada tylko cycusia, owocowe deserki (słoiczki) i kaszki. Zupki
                  pod każdą postacią są bleeeee (nawet te gotowane przezemnie)
                  • asialc1 Re: Życzenia :-) 22.09.04, 21:45
                    Wszystkiego dobrego, zdrówka, radości i bezbolesnego ząbkowania dla kochanego
                    Antosia smile
                    Duzy buziak od cioci Asi i Natalki cmok, cmok, cmok
                • asialc1 Re: przerazona 22.09.04, 21:53
                  Witam hanya
                  A ja Ty właściwie masz na imię? Hania??? smile
                  Jesli chodzi o Twojego synka, to sie nie martw. Nie każde dziecko uczy się
                  nowych rzeczy w tym samym czasie. Jedne robia to wcześniej a inne później i nie
                  masz zadnych powodów do niepokoju. Każde dziecko jest przecież inne i rozwija
                  się w rózny sposób. W zwiazku z tym usmiechnij się, pobaw się z Igusiem i
                  przestań o tym myslec smile Oczywiście zagladaj do nas jak najczęściej smile)
                  Co do jedzonka, to moja Natalka przede wszystkim je ze słoiczków - Gerbera.
                  Chociaż czesto zdarza Jej sę podjadac nam z talerza. A to troszkę zupki, a to
                  ziemniaczka (nie słonego) lub ostatnio kalafiorka i brokułki smile
                  Napisz nam coś wiecej o sobie i synku.
                  Pozdrawiam
                  Asia
                  Moja ukochana Natalka
                  www.cichocki.net
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
                  • asialc1 Re: martwią mnie upadki Natki :-( Różne 22.09.04, 22:12
                    Witam wieczorową porą

                    Przerazaja mnie te upadki Natalki sad Boję się najbardziej o Jej główkę. Juz
                    tyle razy się w nią uderzyła. Boję się zeby nie miała jakiegoś krwiaka lub
                    czegoś równie groźnego buuuu Nie moge przestac o tym myslec.
                    Boję się Ja puszczac na podłoge, bo przecież sobie spokojnie nie raczkuje tylko
                    ciagle wstaje. A nie moge przecież ciagle trzymac Ją w kojcu lub na rekachsad
                    Chyba oszaleje.
                    Pewnie pomyslicie, ze zwariowałam, ale ciagle o tym mysle. A do tego mam złe
                    sny i szaleje z niepokoju. Chyba kupie Jej kask!

                    Gosiu(margola102), jak ta Twoja Ula zniosła w ciagu 6 dni wyjście tylu zabków?
                    Dzielna dziewczynka smile Fajnie, codziennie po jednym zabku smileSzybciutko.

                    Monisiu, usciski dla dzielnej Dominisi smile Nasz królik tez juz ucieka przed
                    Natalką.Tez się ciesze, że dali Michałowi zastepcza karte i mam dostep do komp.

                    Olu, nareszcie! Strasznie miło Cie słyszec smile Mam nadzieje, ze Antoś nie
                    bedzie bardzo cierpiał z powodu zabków. Jeśli chodzi o mleczko, to najwyraźniej
                    Mu się znudziło. Wie co dobre smile

                    Aniu, ciesze się z pierwszego ząbka Karolinki smile Na prawde męzowi nalezy się
                    prezent. Mój tez dostał smile

                    Aniu, jesli chodzi jeszcze o zabki, to mycie i uwazanie na to co dziecko je
                    teraz powinno wystarczyc. Oczywiscie jak najdłuzej się da nie dawac slodyczy.
                    Wiem cos o tym. Kiedys pisałam, że mam 4 letniego chrzesniaka z okropna
                    próchnicą. A to wszystko przez babcie i prababcie, które od samego poczatku jak
                    tylko zaczął jeśc coś więcej niz mleko pottykały Mu czekoladki, lizaczki
                    (zabójstwo dla zębów) itp.

                    Kasiu, poradnik super. Ale sie usmiałam wink

                    Nie uwierzycie i wstyd się przyznac, ale dopiero dzisiaj miałam chwilkę zeby
                    spokojnie przeczytac tekst z ksiażeczki z 1922 roku. Jest suuper! smile)

                    A jak tam wszystkie chorowitki? Juz lepiej???

                    Musze leciec do Natuni
                    Moja ukochana Natalka
                    www.cichocki.net
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339


                    • aniaimax Re: martwią mnie upadki Natki :-( Różne 22.09.04, 22:36
                      Asieńko mam niestety ten sam problem, ale zauważyłam, że Maksio upada częściej
                      któtko przed spaniem, więc mniej więcej 30 minut przed planowaną drzemką jestem
                      czujniejsza. Chociaż wiem, że nie jestem w stanie uchronić, go przd każdym
                      upadkiem. Też ostatnio wpadłam na pomysł z kaskiem, a to dlatego, że mały w
                      zeszłym tygodniu, upadając zaliczył kaloryfer. Byłam taka przerażona, że nie
                      wiedziałam co mam robić. Na szczęście nic mu się nie stało i nawet nie było
                      guza.

                      Acha w poprzdnim poście miałam też napisać, że bardzo się cieszę Olu, że
                      napisałaś. Brakowało tu Ciebie smile.

                      A jeśli chodzi o jedzonko, to sama gotuję, ale mamy zawsze słoiczek w razie,
                      gdyby dopadł mnie leń smile. Hitem sezonu dla Maksa są BROKUŁY, mały zajada je
                      chętniej niż jabłuszko !
                      Ubranka: większość mam pożyczonych od mojej psiapsióły i te jej oddaję, a
                      resztę trzymam dla mojego brata, bo oni planują się zaciążyć w maju 2005 smile.
                      Potem ubranka wrócą do mnie dla drugiej dzidzi smile.
                      Mój biedny Misiaczek jest taki cierpiący przez te ząbki, a buuuuu.
                      Teraz to już naprawdę idę spać.

                      Ania i zębujący Maksio smile)

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=15675563
                    • hanya00 do asialc 22.09.04, 22:38
                      tak mam na imie hania.chyba za czesto zagladalam na edziecko zdrowie bo
                      przygladam sie malemu z kazdej strony.chyba jakas obsesja.bede zagladala tu
                      czesto,naucze sie przesylac zdjecia to wysle moich urwisow.pa
                      • morsk2 Re: do hanya00 22.09.04, 23:12
                        Doczytałam się, że jesteś z Pomorzasmile)) Zdradź z jakiego miasta, będę mogła
                        wciągnąć Was na listę obecnoścismile
                        • hanya00 Re: do morsk 2 23.09.04, 11:42
                          witaj.pochodze ze starogardu gdanskiego a obecnie mieszkam za koszalinem,nad
                          samym morzem
                      • mopek1 No co ja jestem jakaś lewa?????? 22.09.04, 23:25
                        Słuchajcie jak wy to robicie, że macie czas na kompa?????? ja normalnie nie
                        wyrabiam!!!! Moje poukładana, zorganizowane życie ogarnął chaos i z niczym nie
                        mogę zdążyć!!!!! Mam brudno w domu, sterty niewyprasowanych ubrań i wieki nie
                        byłam u fryzjera sad((((((((((((

                        Fluor - podawanie fluoru ma w zasadzie same plusy, ale jak ktoś już napisał
                        różnica między dawką terapeutyczną a toksyczną jest mglista.... sad W
                        cywilizowanych krajach dodają fluor do wody i sprawa załatwiona! u nas niestety
                        nie sad Ponieważ mamy w wodzie (chba wszędzie w polsce) znikome ilości tego
                        pierwiastka nalezy go podawać, ale... No i sama nie wiedząc co zrobić juz jakiś
                        czas temu zadzwoniłam do znajomej, która "przypadkiem" jest małopolskim
                        konsultantem stomatologii dziecięcej i dowiedziałam się, że ona jest
                        zwolenniczką fluoru, ale mała dawka, za zgodą pediatry, który prowadzi dziecko
                        i dopiero po ukończeniu pierwszego roku. No i tak własnie postanowiłam
                        zrobić smile)))

                        Witaj Haniu! Moja Basia (21,02) pełza już w każdym kierunku, ale nie siada, tym
                        bardziej nie wstaje, poza tym jest opóźniona werbalnie, bo nie mówi "mama,
                        tata, baba" tylko piszczy, albo glu, glu, albo ostatnio jakieś takie se, se, se
                        pzrez zęby (bo ma 2!!!) smile)))))))))))))

                        Asiu! To naturalne, że szkrab ucząc się chodzić będzie się przewracał, jeśli
                        niepokoją cię uderzenia główki (choć jestem pewna, że masz wszystko
                        zabezpieczone i są niegroźne) to chyba jedyna rada tak jak u Ani wzmóc
                        czujność smile))))))) Nie wiem, u nas tego problemu jeszcze nie ma smile

                        Nasze górne ząbki trochę popuściły, Baśce wrócił apetyt i znowu śpi w nocy...
                        uff jaka ulga smile
                        Pozdrawiam
                        Marta
                        • aniutekm Upadki, "nie lewa" Marta, itd.. 23.09.04, 07:52
                          Serce się kraje patrząc na płaczące po upadku dzieciatko..... Oczywiście
                          wzmożona czujność może zapobiec wielu guzom. Ale maluszki robią się coraz
                          bardziej ruchliwe i upilnowanie ich staje się niemal niemożliwe....

                          Kubusia ostatnio najbardziej bawi stawanie przy czym tylko się da - a najlepiej
                          przy koszu z zabawkami. Wczoraj próbował się wspiąć na niego, ale nie umiał
                          podnieść wysoko nóżki. Ale się uśmiałamsmile)) Ale cwaniak jest z niego niezły bo
                          potem wspiął sie na niego po misiu, który przypadkiem znalazł sie obok... smile

                          No ale nie siadamy i dalej czekamy na ząbki....

                          Marto, na pewno nie jesteś lewa. Ja przed pójściem do pracy, też nie miałam
                          czasu na kompa.. Dzieciaki robią się coraz bardziej absorbujace, a o ile
                          pamiętam to pisałaś, że mąż dużo wyjeżdza... Więc chyba często jestes sama i
                          nie ma się co dziwić, że nie wyrabiasz się!!
                          Nie przejmuj sie prasowaniem, czy sprzątaniem, a do fryzjera wybierz się
                          koniecznie - świetnie to robi na poprawę samopoczuciasmile)) Pozdrawiam Cie
                          serdeczniesmile)

                          Aniu-Hanti - ja też jestem Ania i też mam Kubusiasmile))))))))) Tylko córeczki
                          (mam na nadzieje, że na razie) nie mam.....

                          Buziaczki i życzenia dla Maksia ad Kubusia i jego mamysmile

                          Miłego dnia:
                          Ania
                          • iska_moniska Pozdrowienia od Tosi 23.09.04, 09:45
                            Tydzien temu skonczyłam podawać Tosi antybiotyk, a od wczoraj ma kolejny -
                            sumamed (info dla mopka). To już trzeci w przeciągu 2 tygodni. Żałuję tylko, że
                            nie w zastrzykach, bo mała strasznie wymiotuje (ilość leków, którą przyjmuje
                            jest przerażająca).
                            Mała jest wykończona. Ja też. Uszy to jednak paskudna sprawa. A wszystko przez
                            nabiał, który spożywałam, a potem przez katar, który w ostatni piątek przywlókł
                            do domu mąż. W sobotę katarek miała już Tosia. A potem poleciało. Nawet frida,
                            która jest rewelacyjna do odciągania (odsysania??) katarku nie poradziła sobie
                            z Tosią, bo padło na zatoki. No i od wczoraj mamy kolejną dawkę leków. Kurcze -
                            policzyłam, że we wrześniu wydałam na leki dla nas wszystkich już 950 złotych.
                            Z tego powodu też chce się ryczeć.
                            Malutka płacze, więc biegnę.
                            Pzdr
                            M.
                            • margoja Znowu nie na bieżąco, praca, dylematy, takie tam 23.09.04, 10:44
                              oj dziewczyny, dociągnęłam do konca poprzedniej setki a tu juz połowa
                              nastepnej, no nic, zrobie sobie kawe i bede czytać.....smile
                              A powód mojego "zacofania" to właśnie.... praca , i ta magisterka i ta zawodowa.
                              No i miałam takie rozterki jak bodajze Hanti. Tez nie chcę opuszczac antosia na
                              8 godz bo pierwsze kroki pierwsze sukcesy i upadki itp. a z drugiej strony
                              wizja w koncu własnego mieszkania!!!!!!!!! a przynajmniej widoków na takowe!!!
                              i bądz tu mądra i wybierz tak zeby nie załowac.....ehhhhhhhhhhhh
                              Pocieszające jest to ze moja mama chce sie zając Antosiem, takze przynajmniej o
                              to nie musze sie martwic, a praca jest naprawde taka, jaka chciałabym , więc
                              postanowilismy z męzem, no i o jak to sie dalej rozwinie bede Was informowac na
                              biezącosmile
                              Z aktualnosci antosiowych to jemy juz po prawie całym słoiku zupek, to jest
                              nielada sukces!siedzimy w krzesełku i nie chcemy spac w dzień, to tylesmile
                              Jeszcze miałam napisać o trzęsieniu, że go nie czułam bo jechałam kolejka
                              akuratsmile a moja mama to przezywała bo lampa zaczęła niezle "chodzic" po pokoju
                              (taka stojaca) a ja ją uspokajałam, ze mieszkamy koło ulicy, ze to tiry i inne
                              roboty drogowesmile)))no nic, było przezycie !
                              Dobra ide czytac to mi sie przypomni co jeszcze miałam napisac, no i mam
                              nadzieję ze przeczytam ze juz zadne maleństwo nie choruje a broń Boże nie musi
                              dostawać zastrzykówsad(((
                              papa
                              Gosia
                              • hanti upadki, aniutekm, praca 23.09.04, 11:06
                                Dziewczyny nie martwcie się mój Kubuś pomimo że ma prawie trzy lata to i tak co
                                chwile wraza z guzem. Ostatnio często obrywa biedna główka bo mały sporo urusł i
                                jeszcze nie wie gdzie (pod czym) się zmieści sad Ale pomimo tylu guzów nic złego
                                się z nim nie dzieje. Dzieciaczki chyba te guzy mają wpisane w swój los big_grin

                                Aniutekm między Kubą a Kalolinką są 22 miesiące różnicy, także wszystko przed
                                Tobą ;D

                                A co do pracy to jak już pisałam chyba zostanę w domu, moja wypłata nie wpływa w
                                żaden szególny sposób na nasz domowy budżet sad ach ta służba zdrowia...

                                pozdrawiam
                                Ania
                              • frytkal choroby, siadanie 23.09.04, 11:13
                                Witam Was Kobietki!
                                Wczoraj miałam dzień pełen wrażeń. I tych dobrych i niestety też złych. Już
                                miałam wychodzić do pracy, gdy zadzonili do mnie z przedszkola. Liwka w czasie
                                leżakowania nagle się strasznie rozpłakała, mocno rozbolał ją brzuszek i na
                                dodatek dostała temperaturę. Przejełam się okropnie i pobiegłam po nią (bałam
                                się, że to wyrostek). Przyszłyśmy do domu, sprawidziłam czy moje podejrzenia są
                                słuszne (ale nie, uff) i mała zaraz się położyła spać. Później jej przeszło,
                                myślę, że to nawrót grypysad(( Oczywiście do pracy się spóźniłam... i to parę
                                minut dłużej niż miałam zamiar, bo... nie mogłam sobie odmówić zobaczenia jak
                                Radzio pierwszy raz usiadł sam, bez podpierania się. I do tego jeszcze tak
                                fajnie wyciągnął rączki do mnie.
                                Dziś co chwilę sam siada i stara się podciągać do stania.
                                A tak poza tym nadal się kurujemy, bez większych postępów, niestety.
                                Aha, przypomniało mi się coś. U nas w domu jak w reklamie, tyle, że
                                odwrotnie: "Radek, powiedz mama". A Radek odpowiada: "Tata" big_grinDD

                                Monika, strasznie Ci współczuję tej walki z antybiotykami dla Tosi. Kasa jak
                                kasa, też boli jej brak. Ale zdrowie najważniejsze i oby przyszło jak
                                najprędzej. Czego Tobie i wszystkim chorutkim życzę!

                                Kasiaczek! Teksty the best. Ubawiłam się po pachy!

                                Dzieciaczki, trzymajcie się ciepło swoich mam. Pa!
                            • arch.monika Do Monisi i Marty 23.09.04, 11:03
                              Monisiu, ucałuj gorąco Tosię,trzymam kciuki, żeby szybciutko wyzdrowiała
                              Bidulka i wreszcie odsapnęła od bólu,przychodni,lekarzy, medykamentów i
                              wszystkich tych nieprzyjemności, jakie niesie za sobą choróbsko!!!!!
                              Jeżeli chodzi o kolosalne sumy wydawane na leki i lekarzy, to nas też dopadł
                              ten problem w tym miesiącu, co prawda nie na tak zawrotą kwotę jak u Was ale 5
                              stówek poszło się"bujać". Cóż możemy tylko mieć nadziejęże te lekarstwa pomogą
                              i rodzinka wyzdrowieje, czego Ci szczerze życzęsmile

                              Marta, gdyby nie niania, która prasuje nam rzeczy i mama, która wczoraj
                              przyjechała i pomaga mi w domku, to u nas byłby totalny chaos i bałagan.
                              Właśnie dziś kombimowałyśmy z mamą, jakby tu tak "poustawiać" Dominkę,żeby
                              wiecznie nie na mnie wisiała, żeby nauczyła się że nie zawsze mama ma czas i
                              czasami ktoś inny też może się nią zająć. Ale przed nami jeszcze wiele cięzkich
                              dni zanim ta moja cwaniara oduczy się wykorzystywać mamę.
                              A jeżeli Ty cały dzień jesteś sama, to nic dziwnego że masz wszystko
                              poprzestawiane do góry nogami, myślę że i tak jesteś wzorcem dla wielu z nas,
                              biorąc pod uwagę rozkkład dnia Basieńki i jej samodzielnośćsmile
                              A do fryzjera idź koniecznie, zaraz Ci się humor poprawi(ja też w tym tygodniu
                              zamierzam "usunąć" odrosty na mojej głowie)
                              Acha, na cud-mamie pod niciem <monidar> jestem ja, po prostu dość miałam tego
                              arch.przed imieniem, ale tutaj już nie będę mieszać.

                              Narazie kończę i wracam do pracy. Pa,pa
                              Monika
                            • natder Re: Pozdrowienia dla Tosi, życzenia i takie tam... 23.09.04, 11:04
                              Ojej Moniko, tak mi przykro sad((... ucałuj Tosieńkę od forumowej cioci.
                              Trzymajcie się, w końcu kiedyś musi to minąć... Malwinie wczoraj było lepiej
                              ale dziś od rana troszkę więcej kaszle, badanie moczu wyszło ok za to ma
                              wielkiego siniaka na pośladku sad Jutro mamy kontrolę i zobaczymy co dalej.
                              Marto-Mopku, nie przejmuj się bałaganem, jak na świat przyjdzie rodzeństwo
                              Basi - o, wtedy to dopiero będzie "sajgon" wink)) Ja też nie wyrabiam ze
                              sprzątaniem, przyznam że najgorsze dla mnie jest prasowanie i gotowanie
                              obiadów. Jak siedzimy w domu to jeszcze jakoś daję radę ale jak jest fajna
                              pogoda i dużo spacerujemy no to już klops. Ale jak mawia moja teściowa " w domu
                              robota jest nie do przerobienia" więc wyluzowałam, jak Malwinka śpi to robię
                              tylko to co naprawdę muszę a resztę czasu spędzam a)przed kompem, b)czytam, c)
                              oglądam tv jeśli jest coś co mnie interesuje, d) siedzę w łazience big_grin.
                              Wszystko to najczęściej w asyście męczących pytań 5-latki wink)) Schody
                              zaczynają się kiedy mała śpi po pół godzinki wink
                              Hanti, Karolinka będzie zadowolona że ma mamę cały czas dla siebie smile Chociaż
                              do grudnia jest jeszcze trochę czasu więc możesz wszystko jeszcze dobrze
                              przemyśleć, a każda decyzja jaką podejmiesz będzie dobra.
                              Asiu, niestety nie da się uchronić dziecka przed wszystkimi upadkami,
                              stłuczeniami i guzami. Jedyne co możesz zrobić to solidnie zabezpieczyć
                              mieszkanie i mieć oczy dookoła głowy ale pewnie i to nie wystarczy sad Natalka
                              jest wyjątkowo ruchliwym dzieckiem i z jednej strony taki dzieciaczek to powód
                              do radości i dumy a z drugiej zmartwienie - nie pozostaje nic innego jak
                              się ... przyzwyczaić na tyle na ile można sad
                              Jeszcze wszystkiego najlepszego dla wczorajszych i dzisiejszych jubilatów smile
                              Jak najwięcej słoneczka Wam życzymy smile I niech się Wasze mamusie częściej
                              odzywają!
                              Pozdrowienia z Tomaszowa.
                              • aniutekm Re: Pozdrowienia dla Tosi i takie tam.. 23.09.04, 11:15
                                Nie dokończyłam myśli o swoim braku czasusmile Napisałam, że przed powrotem do
                                pracy nie miałam czasu na kompa - a teraz codziennie w pracy staram się na to
                                wygospodarowac odrobinkę czasu. W domu nie zaglądam...

                                Buziaczki dla Tosieńki i jej mamy. Trzymajcie sie dziewczyny!!smile))) MAm
                                nadzieje, że Tosieńka szybko wyzdrowieje!smile

                                A nawiązując do postu Ani-natder - ja podziwiam "podwójne mamy"!!smile))))
                                Baaaaaardzosmile

                                A.
                                • natder Mamy do potęgi n-tej ;-))) 23.09.04, 12:53

                                  > A nawiązując do postu Ani-natder - ja podziwiam "podwójne mamy"!!smile))))
                                  > Baaaaaardzosmile
                                  >
                                  > A.

                                  Eeee tam, ja jak myślę o Kajce na ten przykład to wymiękam: troje dzieci i
                                  praca... Kasiu, chylę czoła smile))
                                  • hanti Re: Mamy do potęgi n-tej ;-))) 23.09.04, 13:26
                                    Nie jest tak ciężko wystarczy odrobina organizacji. Koszmarnie było tylko prze
                                    chwilę, kiedy Kuba uczył się nocnikować. I co chwila trzeba było go wysadzać,
                                    czasami z małą przy cysiu.
                                    Ale ogólnie pełna chata jest super. Tylko doby na prasowanie nie starcza big_grin
                                    pozdrawiam
                                    Ania z Kubusiem (2,8)i Karolą ( 9 mieś)
                                    • beecia dylematy... 23.09.04, 15:43
                                      Witam Was Wszystkie i Wasze Maluszki. Składam zaległe życzenia. Baardzo brakuje
                                      mi wolnego czasu na zaglądanie na forum.
                                      Chciałaby też przywitać się z Anią i Hanią.
                                      Mam ciągle zaległości w czytaniu, ale próbuję nadrabiaćsmile
                                      W niedziele szykuje mi się wyjazd na szkolenie do Władysławowa. Jestem
                                      zapisana, zapłacone z góry tylko...
                                      mieliśmy jechać wszyscy razem tzn. ja, mąż i Jakub, a teraz mąż sie wycofuje,
                                      bo: daleko, zimno, wietrznie, ciągle Jakub ma katar i ogólnie nie chce mu się.
                                      A ja sama już nie wiem jechać sama i się dobrze bawić - ale jak sama na tydzień
                                      czasu bez synka? Jakoś nie moge sobie tego wyobrazić. Ale z drugiej strony to
                                      wypoczełabym trochę, w końcu wyspała, spotkała z osobami które znam z
                                      poprzednich szkoleń... nie umiem podjąć decyzji a wyjazd już w niedzielę...
                                      Może pomożecie mi w dokonaniu wyboru? czekam
                                      Dziewczyny z wybrzeża - czy u Was jest rzeczywiscie zimno? i jak ubieracie
                                      dzieci na spacerek?
                                      Jakub już od dawna siedzi sam, raczkuje i zaczyna się już podnosić wiec trzeba
                                      będzie obniżyć materac w łóżeczku. Wysuwa szuflady i wyjmuje z nich rzeczysmile
                                      Opiekunkę bardzo lubi bo cieszy się na jej widoksmile Niestety w nocy nadal budzi
                                      się często, płacze i je trzy razy.
                                      Pozdrawiam Was!
                                      Niezdecydowana
                                      • mopek1 Re: dylematy... 23.09.04, 17:34
                                        JEDŹ SAMA!!!!!!!!! fantastycznie odpoczniesz, a jak wrócisz to zajmiesz się
                                        synkie ze wzmozoną siłą i uwagą! poza tym zobaczysz jak mąż doceni codzienny
                                        trud, jak sobie będzie musiał sam poradzić smile
                                        Sama marzę o takim wyjeździe, nawet znalazłam jedno weekendowe szkolenie w
                                        Wawie (!!!), ale niestety z tematu, który dość dobrze znam sad((, więc trudno mi
                                        przekonać męża o konieczności smile)))
                                        • morsk2 Re: dylematy... 23.09.04, 17:46
                                          to ja zamącę...
                                          Jedźcie we trójkę! Pobyt razem w innych okolicznościach przyrody dobrze robi.
                                          Zmiana klimatu dziecku też się przyda. Nad morzem oczywiście wieje, ale czego
                                          się spodziewać o tej porze roku? Weźcie polary i pospacerujecie po plaży, może
                                          być romantczniesmile
                                          • mopek1 Re: dylematy... 23.09.04, 18:05
                                            No nie! ja zrozumiałam, że mąż zdecydowanie nie chce, a dylemat dotyczy
                                            problemu jechać czy nie? Jeśli się da we troje to jasne że we troje, nawet jak
                                            będzie wiało, to czapka na uszy i kurteczka smile))))))))
                                            • morsk2 Re: dylematy... 23.09.04, 18:38
                                              no ja też rozumiem, że mąż nie chce, ale trzeba go przekonaćsmile
                                              argumentuj, że to wcale nie tak daleko jak się wydaje,
                                              zobaczy Zatokę i otwarte morze oraz b.romantyczną plażę,
                                              dziecko pooddycha jodem, co mu na zdrowie wyjdzie,
                                              zahartujecie się w klimacie nadmorskim,
                                              jak się będzie nudził w kurorcie po sezonie, to do 3miasta blisko (trzęsienie
                                              ziemi chyba tak szybko się nie powtórzy, więc niech się nie boiwink

                                              • aniutekm Re: dylematy... i powiedzcie - co ja mam zrobic??? 23.09.04, 18:55
                                                Beatko - namów męża i jedzcie w trójke, na pewno będzie super!!!!

                                                Słuchajcie - mam problem - Kubuś nie chce jeść zupki... sadsadsadsad
                                                Desrek ze słoiczka wciana, że aż miło, starte jabłka, gruszki, maliny także.
                                                Więc nie jest to raczej awersja do jedzenia łyżeczką i raczej z ząbkowaniem nie
                                                ma nic wspólnego.. A od kilkunastu dni zupka jest beee. Nigdy nie był jej
                                                wielkim zwolennikiem, ale teraz to już tragediasad((( Dziś w ogóle nie chciał
                                                jej jeść....
                                                Próbowałam mu dawać słoiczki, myslałam, że, może te domowe przestały mu
                                                odpowiadać, ale z gotowymi jest to samo.

                                                I nie wiem ci robić - czy na siłe mu je wciskać?? - to może się zniechęcić
                                                zupełnie. Pzy może odstawić na kilka dni??
                                                Poradzcie mi coś.
                                                Ania
                                                • asialc1 Re: życzenia, dylematy, uściski dla Tosi i inne 23.09.04, 19:59
                                                  Hej, hej
                                                  Zdrówka, radości i wszystkiego naj, naj, naj dla Maksia smile i Karolinki Ani
                                                  (ako416), która moze do nas zajrzysmile
                                                  Całuski i uściski od cioci Asi i Natuni

                                                  Beatko, jeśli nie uda Ci się namówic męża, chociaż jeszcze raz spróbuj, to jedź
                                                  sama. Wiem, ze trudno zostawic dzieciatko na tydzień, ale i tak bedziesz na
                                                  szkoleniu a wieczorkami odpoczniesz, pospacerujesz. Na pewno dobrze Ci to zrobi.
                                                  Ja jednak mocno bym namawiała mężasmile

                                                  Aniu, Natka prez jakiś czas też nie chciała jeśc zupek, więc przez kilka dni
                                                  Jej nie dawałam. Później dałam o innym smaku i zajadała się bardzo. Widac
                                                  znudziły Jej się. Teraz oprócz różnych zupek (codziennie z czymś innym) dostaje
                                                  kaszkę malinową lub jabłkową, rózne deserki, brokułki soczki i jest bardzo
                                                  zadowolona. Mleko je dwa a czasami trzy razy dziennie. Zawsze rano i po
                                                  kapieli, a czasami jak jest głodna przed południem. Zupka jest w porze
                                                  obiadowej. Lubi ja jeśc wtedy gdy my jemy obiad. Zresztą chetniej je posiłki
                                                  wtedy gdy my jemy. Moze tak spróbuj z Kubusiem.Ale się rozpisałam.

                                                  Aniu(natder), usciskaj Malwinke. Mam nadzieję, że Jej juz lepiej. Daj jutro
                                                  znac po kontroli.

                                                  Rituś, a jak tam Liwka? Gratulacje dla Radusia smile Bardzo się ciesze.

                                                  Aniu(aniaimax), ale te nasze dzieci sprytne i szybkie. Całe szczęście że z
                                                  Maksiem wszystko dobrze. Szkoda, że nie możemy zawsze ich uchronic.
                                                  Mam nadzieję, że dziasełka szybciutko przestana maluszka bolec. Wiem co masz na
                                                  mysli...

                                                  Haniu, wcale Ci się nie dziwię. Ja robię tak samo. To juz chyba taki los
                                                  matek smile Koniecznie pisz jak najwięcej.

                                                  Martuś, u mnie w domu tez bałagansmile Wogóle nie chce mi sie sprzatac. A przy
                                                  komputerze siadam jak Michał jest w domu i moze zając się Natalkąsmile
                                                  A prasowac nie cierpię brrrrr. Do fryzjera się wybieram od jakiegoś czasu, ale
                                                  jakos mi się nie udaje.
                                                  Ciesze się, ze Basia spi spokojnie w nocysmile

                                                  Gosiu(margoja), to wspaniale ze Antos tyle je i ładnie siedzi w krzesełku. Są
                                                  dni, że Natunia też nie śpi w ciagu dnia.

                                                  Aniu(hanti), to super, że mozesz zostac w domu. Mam nadzieje, że nie będziesz
                                                  załowac, zwłaszcza jak piszesz, że domowwy budżet nie ucierpi. U mnie
                                                  podobnie smile Karolinka bedzie bardzo szczęsliwasmile

                                                  Monisiu, usciskaj mocno Tosieńkę od nas. Malutki skarb... Przesyłam dobre
                                                  mysli, żeby szybciutko wyzdrowiała i nie cierpiała. Mam nadzieję, że nockę
                                                  bedzie miec spokojna. Myslami jestem z Wami. Całuski cmok, cmok, cmok


                                                  A Natalka dzisiaj cały dzień w kojcu. Raczkowała tylko przez chwilkę jak
                                                  przyjechała Jej chrzestna, żeby się pochwalic smile, a później znowu do kojca.
                                                  Za bardzo Jej się to nie podobało, ale w końcu i tak ładnie się bawiła,
                                                  wstawała sobie, gadała, a ja się tak nie denerwowałam.
                                                  Jutro idziemy na szczepienie i podpytamlekarkę o te uderzenia w główke.

                                                  Muszę kończyc
                                                  Buziaczki
                                                  Asia
                                                  Moja ukochana Natalka
                                                  www.cichocki.net
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
                                                  PS. A jak tam inne chorowitki??? Mam nadzieję, że lepiej.
                                                  Jak porobiłam błędy to wybaczcie, ale się spiesze.

                                                  • katarzynka_77 Postępy, fryzjer, wyjazd, zupki i inne 23.09.04, 20:41
                                                    Witam Haniu. To normalne, że każda mama przejmuje się postępami dziecka, ale
                                                    każde rozwija sie indywidualnie. Niby sama to wiem, ale tez się zastanawiam czy
                                                    z moja Oleńką wszystko w porządku:
                                                    - pełza tylko do tyłu
                                                    - nie raczkuje, nie stoi, nie siada
                                                    - sama siedzi i z siedzenie przechodzi do leżenia na brzuszku
                                                    - przewraca sie z plecków na brzuszek a w drugą stronę to zrobiła ze dwa razy i
                                                    tyle.
                                                    To ostatnie trochę mnie zaczyna martwić i w przyszłym tygodniu planuję się
                                                    wybrać do lekarza. Poza tym nie wiem co z witaminą D3 - latem mieliśmy zrobić
                                                    przerwę i nie wiem czy mamy ją znów podawać
                                                    Marta - fryzjera to rzeczywiście ja tez polecam, jak najbardziej poprawia
                                                    humor. Wiem, bo byłam we wtorek; wysiedziałam się 2,5 godziny, bo robiłam
                                                    pasemka. Ale dziś bym mogła iść znowu wink
                                                    Beatko - polecam wyjazd we troje. Na przełomie sierpnia i września byliśmy nad
                                                    morzem - Oleńka piała na widok fal, wyrywała się do wody.
                                                    Aniu - zrób kilka dni przerwy z zupkami. U nas tak było z piciem - Ola nie
                                                    chciała nic poza cycusiem i gęstymi sokami, ja próbowałam dawać jej herbatkę
                                                    (ograniczyłam karmienie piersią do 4 na dobę i wydawało mi się, że Ola powinna
                                                    dostawać coś do picia zamiast maminego mleczka) ale mała zaciskała usta - a
                                                    wczoraj i dzisiaj herbatka nagle posmakowała. Może za kilka dni zupki zaczną
                                                    Kubusiowi smakować, tego Wam życzę.
                                                    U nas zupki za to smakują bardzo - mała dziś zjadła taką ilość,że dziw,że jej
                                                    brzuszek nie bolał. Ugotowałam rano na dziś i na jutro, a przd włożeniem do
                                                    lodówki przełozyłam do słoiczków (takich po dżemie, chyba 320ml). Wyobraźcie
                                                    sobie, że Ola zjadła cały taki słoik gęstej zupy jarzynowej z kurczakiem!!! Te
                                                    z Was, które ją widziały w realu mogą potwierdzić, że należy do mniejszych
                                                    dzieciaczków; waży pewnie koło 8 kg. Gdzie ona to wszystko mieści?! Taką
                                                    iloscią zupy to pewnie i ja bym sie najadła.
                                                    A w sobotę wybieramy się na ślub naszych przyjaciół do Kazimierza, juz się nie
                                                    mogę doczekać. Tym bardziej, że trochę ich zeswataliśmy - byli świadkami na
                                                    naszym ślubie, wtedy się też poznali!
                                                    Serdecznie pozdrawiamy ja i Oleńka i odganiamy od Was wszystkie choróbska, a
                                                    kysz, a kysz, poszły sobie od naszych dzieciaczków!

                                                    Kasia

                                      • hanya00 do beecia. 23.09.04, 20:15
                                        witaj.ja mieszkam nad samym morzem,100 metrow od plazy.ostatnio wieje jak czort
                                        ale malemu wystarcza jesienna kurtka,czapeczka i rajstopki pod spodnie.i nie
                                        choruje)
                                        • kajka.3 na chwilkę... 23.09.04, 20:31
                                          Czytam, pozdrawiam i uciekam (reinstalka kompa pa pa pa)
                                          Kasia.
                                          • kajka.3 poprawka 23.09.04, 20:31
                                            oczywiście miałam na myśli system operacyjny...
    • aleksandraantek zęby, zęby i jeszcze raz zęby 23.09.04, 20:29
      Ale tym razem moje a nie Antka! No cóż z przykrością pożegnałam się z moja
      górną ósemką! Tzn nie to żebym byłam do niej przywiązana ale bałam się że
      będzie bolało - a o dziwo nie boli smile)))

      Antek dostał dziś pierwszy raz prawdziwe drugie danie - ziemniaki i pulpeta -
      no i hicior poprostu zupka niech się schowa!! Mój syn jest jednak mięsożerny (w
      przeciwieństwie do matki)!
      No i zjadł dziś prawie pół kromki chleba - tak szczerze to się trochę tego
      bałam ale przeszło bez problemów jak narazie! A u nas o tyle problemy alergii
      (nawet takiej pokarmowej) są utrudnione bo u Antka wychodzi to tylko w postaci
      ciężkiego oddechu a nie wysypek sad((((

      No nic idę pojęczeć Michałowi jaka to ja jestem biedna z powodu wyrwanego
      zęba smile))

      Pozdrawiam Was serdecznie i mocna całuję!!!
      • beecia wyjazd 23.09.04, 22:42
        Chyba pojadę sama, męża nie uda mi się przekonać, jest zdecydowanie za tym abym
        jechała sama. Tłumaczy mi że tak będzie lepiej i zdecydowanie zostanie w domu
        Jakubkowi lepiej wyjdzie na zdrowie niż wyjazd. No to chyba pojadę sama i będę
        wieczorami wisiała na słuchawcesmile Mężuś obiecuje że na następne szkolenie w
        listopadzie pojedziemy razemsmile
        Ale jak oni sobie teraz poradzą beze mnie - sami?
        A i jeszcze ściema w pracy że jedziemy razem bo przecież (niby) karmię jeszcze.
        Bo oczywiście pracuję godzinę krócejsmile)
        No więc może Ktoś ma ochotę na spotkanie ze mną od niedzieli we Władysławowie?
        Dzieki Kobietki za odzew! Kochane jesteście - Wszystkie!!!
        Byłam dzis u fryzjera 4 godz. i chyba bardziej ze mnie blondynka niż brunetka:0
        a podobno w ciemniejszych mi lepiejsmile
        Dobrej nocki. Pa
    • kasia_kp Kochane co to za strajk ...? 24.09.04, 09:39
      Jak co rano usiadłam poczytac a tu nic ????
      Co sie dzieje ?
      Czy ja nie wiem o czymś .Jakaś zmowa ?

      Buziaczki
      Kasia i Jas
      • asialc1 Re: Szczepienie,szmery,witaminy..... 24.09.04, 10:21
        Witam!
        Mam nadzieję, że szystkie chorowitki czują sie już lepiej.

        Katarzynka, kto by pomyslał, że taka drobnica aż tyle zje smile
        Oczywiście mogę potwierdzic, ze Ola to bardzo drobniutka i sliczna panienka wink
        Jeśli chodzi o vit.D3, to my ją nadal podajemy - 2 kropelki dziennie.
        Nie martw sie, ze Ola jeszcze nie raczkuje. Sama wiesz, ze nie wszystkie dzieci
        nabywaja nowych umiejetności w tym samym czasie.

        Olu, no to z tego Twojego Antosia to juz facet smile Co tam bedzie jeśc mleczko,
        kawał mieska lepszy smile

        Beatko, mam nadzieje, że odpoczniesz nad morzem smile

        O 08:00 bylismy na badaniach i szczepieniu. Natunia tylko chwilę jęknęła i już
        było dobrze. Z tym, ze teraz coraz trudniej Ja badac i szczepic, bo wstaje.
        Lekarka długo Ja osłuchiwała, bo przez chwilke w serduszku uslyszała jakieś
        szmery. Wystraszyła mnie, ale zaraz powiedziała, że pewnie to nic takiego.
        Natalka się kręciła, a gdy osłuchiwała dalej było juz wszystko w porzadku. Mimo
        to mamy przyjśc jeszcze raz na kontrolę za dwa tygodnie i zrobic badanie krwi.
        Natka ma bardzo bladą cere (jak Jej Tata i Jego rodzina), ale mimo to p.doktór
        chce byc pewna, ze wszystko dobrze. Zwłaszcza że Natunia kiedyś brała leki na
        jej poprawienie.
        Jesli chodzi o uderzenia w główkę, to raczej nie powinno nic Jej byc i też
        poleciła kask, więc mamy zamiar wybrac się do sklepu. A teraz córeńka tak jak
        wczoraj siedzi w kojcu i nie jest zbyt zachwycona.
        Na razie przez miesiąc mamy też Jej podawac cebion multi, po 5 kropelek, a
        vit.D3 po jednej co dwa dni.
        Przykro mi, ze znowu Natunie czeka pobieranie krwi. Biedulka sad Juz tyle razy
        była kłuta. Mam nadzieje, ze teraz bedzie juz wszystko dobrze.
        Mamy też już w końcu sami gotowac Jej mięsko. Na poczatek kurczaka lub indyczka
        i stopniowo wprowadzac inne.

        Muszę iśc do córci, bo zaczęło się mojemu skarbulkowi nudzic.
        Na razie
        Moja ukochana Natalka
        www.cichocki.net
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
    • beataj02 Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 10:33
      Oj, coś mi dzisiaj nie do śmiechu sad(
      Czy Wasze Maluchy też tak ciężko ząbkują ?? U Szymka to jest po prostu koszmar!
      Mało, że katar mu dokucza, to jeszcze to sad( Dolne jedynki wyłaziły długo i
      boleśnie, a teraz górne - powtórka z rozrywki. Od trzech dni już je widać i
      daje się wyczuć. Wczoraj nawet dziąsła mu krwawiły, i to przy trzymaniu
      paluszka w buzi, więc nie uraził się zabawką sad( Strasznie mi go żal... Na
      szczęście dziś już jedna przebiła się cała, a druga w połowie. Ale płacz i
      marudzenie jest ciągle. Może z powodu tych zębów Szymek gorzej je. Już nawet
      kasza nie jest super, o zupce nie wspomnę. A ile można jechać na cycu ??
      Artek wrócił już do szkoły i marudzi, że strasznie dużo im zadają (no fakt,
      mało tego nie jest), a jeszcze dodatkowy angielski i zbiórki - to kiedy on ma
      się bawić ?? Przecież to jeszcze dzieciak; duży, ale dzieciak.
      Jakby mało było tego wszystkiego, to dostałam @. Już zapomniałam, jak to jest,
      a tu taka niespodzianka sad( A tak było dobrze...

      Dobra, jestem paskudna; pomarudziłam Wam, posmęciłam, aż mi wstyd... Chyba
      pójdziemy z Szymciem na spacer, to może choć trochę humory się poprawią.
      Marudy

      PS. Gorące uściski dla Maksia
      • asialc1 Re: Zapomniałam....Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 10:52
        Zapomniałam napisac, że Natalka waży 7050.

        Beatko, Natalka ma tak samo z ząbkami. O wiele gorzej jest z górnymi niz jak
        wychodziły dolne. Taka biedulka, duzo marudzi i popłakuje, nawet czasami w nocy.
        Nie martw się o jedzonko Szymusia. Jak coś boli to nie chce się jeśc, chociaz
        próbuj dawac, moze w mniejszych ilościach, ale częściej. Sama nie wiem, ale
        warto spróbowac. Dobrze chociaż, że je z cyca.
        A jesli chodzi o szkołe, to brak słów, jak to teraz jest. Aż się nie chce tego
        komentowac, bo chyba dobrze wiesz co mysle o zadawaniu tylu lekcji.
        Wiem co masz na mysli z tą @. Pociesz się tylko, ze te pierwsze sa prawie
        bezbolesne. Przynajmniej tak jest u mnie, ale i nie tylko.
        Wcale nie jesteś paskudna. Mozesz sobie marudzic ile chcesz. Każda z nas ma na
        to czasem ochotę smile
        Buźka
      • ida92 Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 10:53
        No to przynajmniej wiem czemu Beata gawędziła ze mną półgębkiem wink)
        Ale do rzeczy u nas dokładnie jak wyżej idą zęby jes katar, który przystapił do
        kontofensywy, był ból brzuszka bo Antoś porwał paier i potem ponosił tego
        konsekwencje a my razem z nim. Ogólnie jest do pippippip
        Co do ubranek - nie dajemy bo sami nic nie dostaliśmy (tacy jesteśmy nieużyci),
        a no i planujemy rodzeństwo dla Antosia wieć będzie jak znalazł.
        Burak nie burak ja bym zrobiła tak samo, bo to moje miejsce pracy i już
        zapłaciłam frycowe a nowi niech sie starają, ale co do nowych to faktycznie
        dziwni są - gwiazdy sezonu, lepiej wynagradzani i szybciej awansują hmmmm

        Dziewczyny RATUNKU bo ja juz nie wiem co robić Antoś przybrał przez 6 tygodni
        tylko 350 nic nie chce jeść zamyka buzie na łyżeczkę tudzież butelkę gotuję
        kupuję i już nie wiem co robić i zaczynam mieć schizy nawet słodziłam to
        jedzenie bo myślałam, że tak pójdzie i nic. sad((
      • arch.monika Badanie krwi, zęby 24.09.04, 10:55
        Asiu, bardzo mi przykro że Natalka musi być kłuta, biedactwo!.
        Ale na pewno nic jej nie jest, biorąc pod uwagę jej temperament i rozwój
        motoryczny,przecież to jedno ze zdolniejszych dzieci na forum!!!I nie
        rozwijałaby się w takim tempie, gdyby cokolwiek z jej krwią było nie w
        porządkusmile Dlatego nie martw sięsmile))
        Acha, o upadkach jest artykuł w ostatnim "dziecku"!

        Miałm podobne wątpliwośći (czy wszystko Ok) podczas ostatniej wizyty u lekarki,
        kiedy przyszliśmy z zakatarzoną Dominiką, otóż ona dosyć mało je, jak czytam o
        Waszych dzieciaczkach kóre zjadają po 200 ml, to jest to dla mnie (a raczej dla
        Dominiki) nie do pomyślenia, oprócz tego nic nie pije (tylko cycusia),a na
        dodatek niewiele przytyła od ostatniego ważenia
        Jednak pani doktor powiedziała, że Dominika nie mogłaby poczynić tak wielkich
        postępów ruchowych, w ciągu ostatnich tyg, gdyby cokolwiek było nie tak.
        Zadnego skierowania na dodatk. badania nie dostaliśmy, bo wtedy Malutka
        chorowała, zobaczymy jak będzie podczas najblizszej wizytysmile

        Beatko, niestety nasze maluszki muszą pocierpieć sporo przy ząbkach, ale nic na
        to nie poradzimysad(( Przytulaj go do siebie, podawaj cycusia, a Szymonek na
        pewno poczuje się lepiej (u Dominiki to zawsze skutkuje)
        U nas też wychodzą ząbki, druga góna jedynka i dolna dwójka, ale krwawienia nie
        przechodziliśmy.

        Pozdrawiam wszystkich, całuję nasze chorujące, ząbkujące Maluszki i życzę
        zdrowia smile)))
        Lecę do pracy.Pa, Monika
      • aniaimax Re: Zęby :(( i reszta smuteczków 24.09.04, 11:04
        Nam też dzisiaj nie do śmiechu sad. Oczywiście chodzi o ząbki. Maksio ma
        straszną biegunkę, nic nie chce jeść, ewentualnie może wypić mleczko, ale też
        tylko trochę. Wczoraj przez cały dzień wypił 450 ml mleka i soczek marchewkowy.
        Na szczęście duuuuużo pije. Ale nie jest nam wesoło. Wczoraj byliśmy na
        basenie, miałam nadzieję, że to odwróci trochę jego uwagę od ząbków no i tak
        tez się stało, na 45 minut zapomniał o swoich wielkich problemach. zastanawiam
        się czy dzisiaj też z nim nie pojechać. Za chwilkę wychodzimy do lekarza i
        potem jak mały nie będzie strasznie marudził, to pójdziemy na spacerek.

        Maksio dziękuje za wszystkie życzonka i ja również jesteście kochane.

        P.S. Do Natder, to jest bardzo stara srebrna łyżeczka, którą Maksio dostał od
        swojej prababuni.
        Na razie muszę kończyć, bo muszę obudzić Maksiola.
        Ania
        • mopek1 Re: Zęby :(( i reszta smuteczków - ja też :((((( 24.09.04, 11:39
          Zęby: u nas pomału już przechodzi najgorsze, choc zębów jeszcze nie ma, ale tak
          samo było z dolnymi, wyszły 2 tyg po sajgonie sad

          A teraz smuteczki: Spięłam się dzisiaj z teściową chyba pierwszy raz w zyciu sad
          A wyglądało to tak: Mama męża mieszka pod nami, jest bardzo aktywną osoba i
          poza normalnym zawodem (jest nauczycielem akademickim) ma jeszcze kilka
          dodatkowych zajęć, których częstotliwość zależy tylko od niej, no ijeszcze
          koleżanki, kino itd...generalnie prawie ciągle jej nie ma. Odkąd urodziła się
          Baśka tesciowa 3 razy była z nią na spacerze i kilka razy została z nią w domu
          (max 5) ale pod warunkiem, że dziecko będzie spało. Jej kontakty z małą
          polegają na tym, że wpada przed wyjściem na 30 sek, ubrana w płaszcz, szpilki
          (nigdy nie pyta czy zdjąć, tylko ładuje się np do sypialni) wyperfumowana i z
          odległości 3 metrów woła "jeju jeju jakie mamy śliczne dziecko!" - koniec,
          wychodzi. No i dzisiaj znowu tak wpadła, a ja miałam juz dość (bo mam w
          mieszkaniu pole bitwy, znowu małe prace wykończeniowo remontowe, wczoraj
          przekuwano się z pokoju do kuchni sad() No i delikatni napomknęłam że może by
          tak Basia z babcią poszła (niby zarcik!) na co babicia, że owszem zabierze
          nasze kochane maleństwo, ale jak juz będzie duże i będzie samo chodziło- no i
          nie wytrzymałam, powiedziałam, że jak juz będzie chodziło to wtedy może się
          okazać, że nie chce i babcia może sobie zabierać kogoś innego! No i się
          obraziła sad Wcale mi nie jest przykro, że to powiedziałam, bo juz dawno mi to
          siedziało, ale teraz jest ciężka atmosfera, poza tym mieliśmy iść w niedzielę
          na koncert no i chyba mamy bilety do odstąpienia....

          Sorki, musiałam się wyżalić sad Zresztą chyba jakiś kiepski dzien jest dzisiaj,
          bo widzę że u was też smutno...
          • kajka.3 Oj te smuteczki... 24.09.04, 13:41
            Dołączam do Mam Cierpiących - Matejko od tygodnia ma katar. Bardzo dzielnie go znosił aż do dzisiejszej nocy. Bidulek zaczął zwracać i trwał w tym koszmarze (śpiąc przy okazji) prawie całą noc. Bałam się podać mu cokolwiek do picia, żeby nie miotnęło nim znowu - dałam mu wypocząć od jedzonka i dopiero nad ranem podałam do picia rumianek. A na śniadanko kaszkę bezmleczną na wodzie.
            Byliśmy już w przychodni i p. dr powiedziała, że to może być reakcja na Eurespal, który Mateusz dostaje od 2 dni (???). Więc go odstawiliśmy. Został Cebion i sól fizjilogiczna do małego nocha.
            Łączymy się w bólu z Tosieńką - strasznie mi jej żal z powodu przykrych dolegliwości. Tosia - proszę zdrowieć!!!
            Oczywiście wszystkich kichających i ząbkujących też mocno żałujemy.
            U Matejki ząbków jeszcze nie ma. Jeszcze też dobrze nie siedzi. Waga 8550g i przytył w ost misiącu 550 g. Czyli średniaczek.
            A z trójką dzieci - kochane mamy nie jest tak żle - przed chwilą zagoniłam jedną do sklepu, a drugą do sprzątania dziewczyńskiego pokoju smile)) A sama mogę popisać coś wreszcie, bo ostatnio tylko czytałam...
            Mopeczku - moją szefowa/koleżanka, która od lat 20-stu mieszka z mamą męża w jednym mieszkaniu, twierdzi, że "teściową trzeba sobie wychować". Coś w tym jest - czasem po prostu trzeba jasno powiedzieć, co na wątrobie Ci leży i czego oczekujesz - im wcześniej się zacznie, tym lepiejsmile)) A swoją drogą - jak Basia zacznie już chodzić - to dopiero bądzie trzeba się za nią nabiegać, droga Babciu Basieńkismile))

            Proponuję, żeby od tej pory był koniec smuteczków - poproszę już tylko dobre wiadomości!

            A ja w sobotę spotkam się (mam nadzieję) z kumpelkami z liceum. Paru z nich nie widziałam od matury - tj. (aaaaaaaaaaaaaaa) 18 lat!!!!!!!!!!!!
            Pozdrawiam maluszki i mamusie.
            Kasia
            • iska_moniska Re: Oj te smuteczki... - do Kajki 24.09.04, 14:53
              Tosia tez bardzo zwracała i też dostaje eurespal i cebion (m.in. oczywiście, bo
              wszystkich leków jest 9!!!). Ale z moich obserwacji wynika, że zwracała po
              cebionie, bo gdy go odstawiłam było ok. To chyba kwas z cebionu tak działał.
              Poza tym, eurespal należy podawać w czasie posiłku (wg ulotki), więc ja karmię
              Tosię piersią i przerywając co chwila karmienie, podaję jej odmierzony w
              strzykawce eurespal (super strzykawka do podawania leków jest w coordinaxie,
              sumamedzie i nurofenie w syropie dla dzieci). Eurespal ma paskudny gorzki smak.
              Na pewno nie smakuje dzieciom, ale mam go podawać jeszcze przez 16 dni, więc
              niezła męka mnie czeka. Tym bardziej, że Tosia widząc że zbliżam się ze
              strzykawką zaczyna żałośnie płakać i mówić "mama". Tak jakby chciała
              powiedzieć "mama - nie dawaj tego świństwa". Ponieważ "pasę" Tosię dużą ilością
              leków, więc jestem zdecydowaną zwolenniczką zastrzyków. Do chorego organizmu
              trafia odpowiednia dawka leku i raczej nie ma komplikacji ze strony przewodu
              pokarmowego.
              pozdrawiam w imieniu bezzębnej i marudnej Tosi (ciągle łapie się uszko).
              Monika
              • aleksandraantek Re: Oj te smuteczki... - do Kajki i Moniki 24.09.04, 15:28
                Bardzo Waszym maleństwom współczuję! Całuje je w piętki a Wam życzę dużo siły i
                wytrwałości!
                A co do Eurespalu to mój Antek do tej pory wypił już dwie butelki tego i nie
                miał żadnych sensacji żołądkowych i do tego bardzo mu to smakowało - taki
                dziwny ten mój syn!

                Jeszcze raz pozdrawiam, całuję Was mocno i przesyłam same zdrowe myśli
                ola od Antosia
              • kajka.3 Re: Oj te smuteczki... - do Moniki 24.09.04, 15:32
                Dzięki Monisiu za info. Poobserwuję go na okoliczność Cebionu. We wczorajszych
                Mateuszkowych "wyplucinach" oprócz mleka było coś w kolorze Eurespalu - więc
                stąd moje przypuszczenia, zobaczymy, jak dalej będzie - na razie OK, czego
                życzę wszystkim chorowitkom i pozdrawiam - Kasia
    • aleksandraantek Głuchy łoskot :(((((( 24.09.04, 17:24
      to właśnie usłyszałam jak Antek wypadł z wózka sad((((!! Oczywiście jak mówi
      pierwsze prawo wypadania z wózka nie wypadł na dywanie (który mamy miękki i
      gruby) tylko metr dalej na kamienne płytki w kuchni! Efekt na twarzy i czole ma
      odbity metalowy próg płakał krótko i szybko dał się zabawić i zagadać ale ja do
      tej pory się trzęse a było to 1,5 godz temu sad((((
      No nic teraz będę go obserwować czy wszystko jest dobrze i wyrzucać sobie że go
      nie dopilnowałam sad(((

      Pozdrawiam ola
      • frytkal to i to, i jeszcze to, i jajeczko:) 24.09.04, 20:05
        Witam z domowego szpitalikasmile
        Może zacznę od końca...

        Olu, witamy Twojego Antka w klubie upadłych. Mam nadzieję, że będzie miał ew.
        tylko malutki siniaczek, który szybko zniknie. Rozumiem Twoje zdenerwowanie.

        Marto, skąd ja znam takie zachowania - teściowa. Ja mam takie "przeboje" z
        teściem. Choć ostatnio, jak był u nas, to trochę bardziej był zaangażowany w
        Juniora. A to chyba dlatego, gdyż będąc u teściów, powiedziałam im po co
        przyjechaliśmy (mieli się nacieszyć wnukami, których prawie w ogóle nie znają -
        400km odlełości), czego oczekuję i stwierdziłam, że jak tak dalej będzie to
        chyba nam też będzie daleko (bo przecież nam jest bliżej: dwoje dzieci, wózek,
        bagaże i podróż pociągiem).

        Oj Moniko, straszne męki to Twoje maleństwo przechodzi. Jesteś bardzo dzielną
        Mamą, a Tosia Córką. Będzie dobrze. Ale ten Eurespal strasznie długo musisz
        podawać. Tak piszecie o tych wymiotach, bólach. Liwka też brała Eurespal i po
        tygodniu podawania dostała nagle bóli brzucha, pisałam zreszta o tym. Pźniej
        już jej nie dałam tego leku i jest lepiej. Może to jej zaszkodziło? Nie wiem.
        Ja natomiast tego nie mogę brać, bo zaraz mną trzęsie. Nie chodzi o smak, tylko
        o efekt brania leku.

        Asiu, Tobie też współczuję, że Natalka ma robione badania. Jest taka urocza,
        szybko i dobrze się rozwija - na pewno jest zdrowa, a cera na pewno po tatusiu!
        A wiesz, że znam jeszcze dwoje dzieci urodzonych 13. lutego? chłopca i
        dziewczynkę!

        Cóż, też jestem "podwójną" mamą, choć czasem do mnie to nie dociera. Czy jest
        trudniej? Może tak, na początku, ale później to już tylko wesoła chata, trochę
        mniej czasu dla siebie, ale ogólnie fajnie. Jak Liwka jest w przedszkolu, albo
        u rodziców - strasznie brak mi tego jej twórczego hałasusmile
        Myślę, że duże schody zaczynają się w rodzinie wielodzietnej. Mam wychowankę,
        której mama jest w ciąży z... 13 dzieckiem. Ja to chyba już dawno miałabym
        depresję.

        Ale może tak trochę bardziej optymistycznie. Pomimo tego, że nadal chorujemy.
        Wszyscy, oprócz mojego męża, który właśnie wrócił "z lasu" po pięciu dniach,
        walczymy z katarem. Niestety w rankingu na najbardziej zainfekowaną - wygrywa
        Liwka - chyba zatoki, bo to "coś" w nosie nie da się nawet ruszyć ani
        chusteczką, ani gruszką, ani kroplami. Ale humorek ma.

        Junior robi postępy. Cały czas by tylko siedział i bombowo czołga się. Dziś jak
        wróciłam z rady, na mój widok przeczołgał się przez pół pokoju. I jeszcze z
        nowości pokarmowych. Podałam mu dziś purre z ziemniaczka + 1/2 jajeczka
        (żółtka). Pychotka! Wszystkie zupki są beeee! ale ziemniaczek mniam mniam!
        Dziewczyny, a może spróbujcie podać ziemniaczka, samego, bez mięska, albo
        warzywek?

        Przepędzajmy te okropne choróbska i szybko się spotkajmy. Buziaczki dla
        Okruszków! Pa!
      • kasiaczekroza A my mamy guza 24.09.04, 20:08
        My mamy w wózku szelki.A Antek nabił sobie guza, siedział na podłodze i bawił
        się piłeczką i nagle bum,guz jak się patrzy.Jestem za kaskami jak pisała mama
        Natalki.Naprawdę zaczynam się bać, co to będzie jak zacznie chodzić?
      • aniutekm ząbki, smutki i smuteczki 24.09.04, 20:09
        Dzis ząbki w nocy daly sie malemu we znaki...((((((((((( i mi, bo od noszenia
        jeszcze teraz bola mnie ręce... Wyjda chyba od razu obie dolne jedynki ..
        A mnie od wczorajszego wieczora nieustannie boli brzuch - czyżby @....??
        I w ogóle ma dzis fatalny nastrójsad((((((((

        Olu!! Obserwuj Antosia, ale nie rób sobie wyrzutów, bo po pierwsze stało sie a
        podrugie musimy sie z tym pogodzić, że nie da sie upilnować maluchów!! Sa coraz
        wieksze i coraz bardziej ruchliwe, a trudno nie spuszczac ich z oka przez całą
        dobę!

        Edytko - a moze brak apetytu u Antosia to z powodu ząbkowania??

        Dziękuję za rady odnośnie zupek- zrobię tak jak radziłyście - czyli małą
        przerwę.

        Teściowe - temat rzeka... Moja akurat jest w porządku. Ale osobiście stoje na
        stanowisku, żeby mówić co się czuje i rozmawiać o tym co boli, przeszkadza i
        co "leży na wątrobie". Dlatego myślę Marto, że dobrze zrobiłaś i mam nadzieje,
        że atmosfera się szybko oczyści!!

        Asia, przykro, że malutka ma być kłuta, ale skoro trzeba.... Mam nadzieje, że
        wyniki będą bardzo dobrewink)

        Beatko, życzę Ci dużo wypoczynku i relaksu. Wrócisz do rodzinki wypoczęta i
        pełna sił, a oni na pewno sobie świetnie sami poradzą!smile)Trzymaj sie!!

        Czytam i widzę że sporo dzieciaczków nam ząbkuje. Męczą sie te nasze biedactwa -
        czemu my nie możemy wziąć na siebie ich bólu????sad(

        Pozdrawiam i kończę, bo jeszcze zacznę smęcić.
        Kolorowych snów mimo wszystko
        Ania
        • tjoanna co mi się skojarzy 24.09.04, 21:03
          Dziewczyny, co tu dziś tak smutno!?
          Moniko, trzymaj się i ucałuj biedną Tosieńkę!
          Olu, wiele z nas te upadki już przeżywało, będzie dobrze!
          Edyta, też mi się wydaje, że ten brak apetytu to przez ząbki. Nie bój się, przyjdzie czas, to Antoś nadrobi.
          Kajko, ale mi się smutno zrobiło, kiedy przeczytałam o Mateuszku, mam nadzieję, że ta noc będzie już spokojna.
          Asiu, całusy dla Natalki, dzielny z niej krasnalek, ale tak przykro, że musi być kłuta...
          Beato i Aniu, pocieszcie się, że to już niedługo, a potem łobuzerskie uśmiechy Waszych chłopczyków będą jeszcze bardziej łobuzerskie smile
          Marto, a mi się wydaje, że Twoja teściowa jest ok. Przecież swoje dzieci już wychowała i ze swoim czasem może robić co jej się żywnie podoba. Miło, że wpada i chce wychodzić z Basią, jak trochę podrośnie. Wydaje mi się, że osoby które nie są wdrożone w opiekę nad niemowlęciem trochę się jej obawiają. Szymonkiem do tej pory zajmuję się tylko ja i mój mąż - nikt więcej! Choć przyznaję, było mi przykro kiedy podczas kilkudniowego, wakacyjnego pobytu z rodziną męża nikt nie zajął się Szymonkiem nawet przez kwadrans. Mimo, że były tam dwie dorosłe siostry i nawet "żartowałam", że przyjmuję zapisy na spacer.

          A u nas dobrze...
          Szymonek ząbkuje (wykluła się dolna jedynka), ale jakoś tak spokojnie na razie.
          Nie siada sam, nie raczkuje, nie mówi, ani tym bardziej nie wstaje.
          Ale chwilę sam siedzi, pełza i obraca się we wszystkich kierunkach i dużo gaworzy.
          Huśta się na huśtawce-gaciach na placu zabaw smile
          Zaśmiewa się z "a kuku!"
          SKROBIE: ostatnia fascynacja - skrobanie paznokciem wszystkich dostępnych mu powierzchni (podłoga, ściana, książeczka, prześcieradło itd) z zaaferowaną miną. Mówię Wam, jak to komicznie wygląda smile
          Powoli udaje się nam wprowadzić Mopkową rutynę smile A już myślałam,że nigdy się nie uda!

          No i mam ostatnio wieczorami niezły humor, bo robię sobie naleśniko-placuszki. Zamiast mąki pszennej - gryczana, zamiast jaj kurzych - przepiórcze, zamiast mleko krowiego - sojowe smile Jem wieczorem więcej niż powinnam, ale mówię Wam jaka to rozkosz - jeść wreszcie coś co przypomina pieczywo a nie jest chrupiące i ryżowe! Poza tym nawet jak trochę przytyję to nic się nie stanie, bo ostatnio ważę 49 kg. (ostatnio tyle było chyba na początku liceum) i spada mi obrączka.

          Pozdrawiam wszystkie zmartwone mamy, niezmartwione też, a szczególnie Anię-natder smile

          Joasia
          • margola102 ... 24.09.04, 22:20
            Straszne smutki tu dzisiaj
            Wyjątkowo
            Podobno właśnie przez te ząbki nasze dzieciaki mają obniżoną odporność
            stąd te katarki i biegunki
            Ale ząbkowanie się wkrótce skonczy (przynajmniej będzie przerwa, mam nadzieję)
            Przestawiam moją Ulę na wczesniejsze spanie (20 w łóżeczku) więc mam wieczorem
            troszkę więcej czasu dla siebie (czytaj: na czytanie LUTY 2004)
            wczoraj tez siedziałam, nawet sporo pisałam, wysyłam, a tu komunikat: sesja
            wygasła, aby wysłać list musisz się ponownie zalogować... wrrr....

            Z nowości jedzeniowych:
            gotowany burak
            jest naprawdę mniamu
            podobno jest zdrowy, ale co konkretnie daje - nie wiem
            może któraś z was wie?
            W każdym razie jest pycha

            Byłyśmy dziś na basenie
            i po raz pierwszy Kulce naprawdę się podobało
            miała taką radoche podczas "wskakiwania" do wody, po prostu komedia!!
            Jedyny problem na basenie to tylko to, że małą bardziej interesują inne maluchy
            niż przydziałowa zabawka

            uciekam spać
            Wszystkim zdrowka i spokojnego snu życzę
            Dobranocka

            Małgorzata
    • beataj02 co jest ?? pierwsza ???? 25.09.04, 11:02
      • beataj02 Re: co jest ?? pierwsza ???? i do Edyty 25.09.04, 11:14
        i za szybki entrek smile)
        Ale to pewnie ze zdziwienia... już po 11, a tu taka cisza ?? Rozumiem, że część
        miała ciężką noc - witam w klubie wink), ale żeby aż tak ? A może gdzieś jest
        jakieś spotkanie, na które wszystkie popędziłyście, a ja o niczym nie wiem ??

        Teraz nowiny od Szymka:
        1. Mam dwie śliczne, białe łopatki na górze !! do kompletu do dolnych smile)
        2. Katar jeszcze męczy, ale chodzę na spacery, więc może zniknie
        3. Mówię "mamu, mamu", zwłaszcza jak mi źle

        Pozdrawiamy cieplutko, zwłaszcza kichających, ząbkujących, bolejących i innych
        smutno -ących smile) Pozostałych również !
        I biegniemy na spacerek...
        Beata z Szymonem-Zębozaurem

        PS. Edytko, ja z Tobą zawsze chętnie rozmawiam, i to całym "gębkiem" smile) za to
        czasem tylko jedną ręką... bo trzymam Szymka z dala od klawiatury - on by Ci
        dopiero napisał... A w mądrej książce napisali, że w tym wieku przybór masy
        powinien być między 250 a 450 miesięcznie, więc Antoś jest OK !!
        • hanya00 Re: co jest ?? pierwsza ???? i do Edyty 25.09.04, 12:28
          o losie a moj igus przez ostatatni miesiac przytyl kilogram i wazy 9 kilo.wiec
          chyba wtedy troche za malo wazyl.tak wspolczulam waszym dzieciaczkom,ze sie
          mecza z katarem i zabkami.moj wprawdzie zabki ma od 5 miesiaca ale od wczoraj
          katar.cala noc soe meczyl.
          • niecierpek27 Jestem we Wrocławiu - Niecierpek 25.09.04, 17:15
            Witam z pochmurnego Wrocławia. Moja firma na Rynku Głównym organizuje targi
            mieszkaniowe. Dziewczyny z Wrocławia przyjdźcie - przyjechałam z Szymonkiem i
            możemy się zobaczyć. W Ratuszu Miejskim jestem jutro do godziny 13.00 i
            zapraszam - szukajcie Magdy K i Szymonka. Pozdrawiam i uciekam z tej kwaiarenki
            internetowej dać Szymusiowi jeść. Ściskam mocno.

            Niecierpek
            • asialc1 Re: :-(( Natka ma niepokojace objawy:-((( 25.09.04, 21:24
              Witam!
              Przepraszam, ze w tej chwili nie poodpisuje, ale bardzo sie martwię.
              Bylismy dzisiaj w klinice z Natalką.
              Rano dziwnie się zachowała. Michal powiedział, że wczoraj po kapieli również
              ale nie chciał mnie martwic. Chcial sprawdzic czy dzisiaj się to powtórzy i tak
              się stało. Ponad pół godziny po pobudce i po jedzonku gdy szalała jak zwykle w
              naszym łóżku nagle usiadła pochyliła główke w bok w lewą stronę, zrobiła dziwna
              minkę, ramię podniosło się w górę i tak dziwnie Nia rzuciło, ale lekko. Trudno
              to opisac. Nie były to drgawki ani dreszcze, ale wygladało przerazajaco. Bardzo
              się wystraszyłam. Michał zadzwonił do kliniki i po 12 bylismy u lekarki.
              Zbadała Natalkę bardzo dokładnie, staralismy się pokazac co zrobiła. Gdy
              lekarka zaczeła się zastanawiac i mówic, Natka znowu tak zrobiła. Jakieś
              cztery, pięc razy i przeszło. Tak samo jak rano. Lekarka wczesniej nie spotkała
              się z czymś takim. Powiedziała, że nie powinno to byc nic neurologicznego, ale
              lepiej sprawdzic więc mamy skierowanie na usg główki i neurologa (mówilismy jej
              o sobotnich upadkach córci). Była z nami szczera i powiedziala o wszystkich
              mozliwościach miedzy innymi o padaczce, ale też o tiku. Na razie nie wiemy co
              to spowodowało.
              Tak się stało, ze wczoraj pierwszy raz tak zrobiła zaraz po wypiciu 5 kropelek
              cebion multi. Czytałam, ze nie ma ubocznych efektów, chyba, ze ktoś jest
              nadwrazliwy na jakiś składnik leku, ma kamice nerkowa lub w przypadku
              hiperkacemii (nie wiem co to). Teraz jak Jej podalismy witamine od razu
              zareagowała tak samo. Moze to tylko zbieg okoliczności. Zastanawialismy się tez
              czy to nie przez zęby. Bardzo bolą Ją górne dziąsełka, płacze, wszystko gryzie,
              czasami dziwnie się krzywi tak jak ja jak mnie bolą z jakiegoś powodu. Moze ból
              jakoś promieniuje. Juz sama nie wiem sad(( Bardzo się boję i denerwuje. Dzisiaj
              pierwszy posiłek zjadłam o 17:00, ale tez ledwo. Głowa mnie boli, ciagle o tym
              mysle.
              Lekarka osłuchała tez dokładnie serduszko Natuni, ale zadnych szmerów nie było,
              więc jest dobrze.
              Tylko to mnie martwi okropnie. Życie bym za Nią oddała żeby była tylko zdrowa.
              Moze któraś z Was się z czymś podobnym spotkała???
              Martuś a Ty??? Moze to byc przez cebion multi lub przez ból dziaseł???
              Była przecież juz badana neurologicznie i było wszystko dobrze. Prawidłowo się
              rozwija, dobrze i szybko uczy się nowych rzeczy.
              Co się dzieje z moją córcią??? sad((
              • pietka111 melduję sie po długiej przerwie :) 25.09.04, 23:00
                witam wszystkie mamuśki i ich maleństwa
                oj długo mnie nie było
                staram sie nadrobić zaległości iczytam i czytam smile

                najważniejsze dużo zdrówka dla wszytskich chorowitych oraz najlepsze życzonka
                dla byłych i przyszłych solenizantów

                co u mnie:
                wreszcie pracuję w domu
                ostatnio miałam niezły "sajgon", musiałąm zlikwidować biuro firmy, przenieść
                wszystko do odmu, zoorganizować biuro w domu itp. no i teraz mogę pracować w
                domu - zobaczymy jak to będzie zaczynam od poniedziałku
                oraz byłam na tygodniowym urlopie - odwieźliśmy teściową do domu - pomagała mi
                przy maluchu przez 2 miesiące - oraz zwiedziałm kazimierz dolny - piękny smile
                Przemuś dobrze zachowywał sie w drodze - w jedna stronę ok 500 km

                teraz powinnam mieć wiecej czasu na kompa smile no i muszę nadrobić zaległości -
                łącznie z petycją

                co u Przemusia:
                - ślicznie siada - obkręca sie na siedząca bez wywrotek, sięga po zabawki oraz
                potrafi prezjść do pozycji na brzuszku (pierwszy raz ta ewolucja zakończyła sie
                guzem bo na drodze była zabawka smile
                - sam nie siada
                - nie raczkuje i nie siada
                - ma nóżi tzn. stoi jak sie go podtrzymuje
                - próbuje pełzać ale przeszkadza nos
                - jest ciężki - albo mama "chuchro"
                - nadal brak ząbków
                - mówi tata, baba, dziadzia i inne w swoim swoistym języku
                - kręci główka "nie-nie" jak czegoś nie chce
                - ma swoje zdanie smile

                Przemuś jak na niemowlaka ma dziwny zwyczaj prawie nie płacze - może raz w
                tygodniu na 1 min zapłacze, ale za to jak coś chce albo coś np. go boli to krzyczy

                udało mi się nauczyc Przemusia spać w łóżeczku - trocche krzyku było -
                zostawiałm malucha samego z zabawkami - przez 5 min ok potem krzyk, idę do niego
                i głaszczę i jak tylko na 20 cm odsuwam sie od łóżeczka to krzyk - mimo to
                wychodziłąm, jak długo trwał krzyk - ok 3 min to wracałam - aż do skutku aż zasnął
                no i udało sie teraz sam zasypia
                chyba że ma dzień pełen wrazeń to wtedy mama daje cysia lub ukołysze na rękach

                Przemus zasypia na noc miedzy 17 a 19, przeważnie ok. 18 choć raz na tydzień ok.
                17 i śpi do 4-5 nad ranem
                wtedy dostaje cycka i zasypia znowu tak ok. do 7 rano
                potem dostaje albo moje mleko (ściagnięte dzień wcześniej - przez to że
                chodziłam do pracy mały odzwyczaił się od cycka w dzień (cycka toleruje w nocy
                oraz wieczorem, w dzień tylko wtedy gdy jest mocno śpiący a nie moze zasnąć - co
                jednak rzadko sie zdarza)
                albo kaszke - ok. 200 ml
                bawimy sie ok. 1 godziny (albo sam sie bawi - na macie lub w łóżeczu- gada do
                zabawek i nagminie rozrzuca po całym pokoju)
                potem znowu lulu na ok. 1 - 1,5 h
                jak wstaje mleczko - ok. 180 ml
                i idziemy na spacerek - ok 2 h
                na spacerku różnei albo śpi albo chłonie świat
                po spacerku - obiadek - czyli albo zupka własnej roboty albo ze słoiczka (zawsze
                z mieskiem) i potem deserek (uwielbia brziskwinie ze słoiczka)
                potem zabawa, powrót taty z pracy smile
                czasami jeszcze drzemka z pół godziny i ok 18 lulu na noc
                przed snem dostaje jeszcze kaszke albo cyca

                co do jedzenia - wciąga wszytsko - troche eksperymentuję - ostatnio zjadła nawet
                kapuste z bigosu - aż mu słina ciekłą po brodzie
                krzywi sie na zapach i smak pietruszki
                zjada nam ziemniaki z talerza - przy obiedzie, ostatnio nawet jabłka z szarlotki
                uwielbia deserek - winogrona, jabłka i banan - własnej roboty

                miłych snów
                teraz będę na bieżąco sie udzielać i o czym zapomniałąm dopiszę

                co do fluoru trzeba uważać
                ja pochodzę z malborka gdzie w wodzie zawsze był nadmiar fluoru i do dnia
                dzisiejszego mam problem z zębami (fluoroza)

                do asialc1: nie przejmuj sie na pewno wszystko ok
                ja miałam podobnie, tyle że drgawki u małego były w rączkach i w główce i takie
                po 5-10 sekund - nagle występowały
                i trafiliśmy do Akademii Medycznej w Gdańsku na oddział neurologii miał zrobione
                EEG mózgu i wyszło wszystko ok, Pani ordynator powiedziała ze często u
                niemowlaków występuję takie zachowanie - drgawki, małe wstrząsy ciałkiem - winny
                niewykształcony układ nerwowy i z tego maleństwa wyrastają, z Przemkiem tak było
                wyniki ok, no i teraz ja ma te 7 miesięcy już nic sie nie zdarza

                do iska_monista: trzymajcie sie dzielnie, może masz ochotę jak malutka
                wyzdrowieje pochodzic z nami na basen - jest to niezła sprawa aby zachartować
                maleństwo - Przemek dzięki temu ani razu nie zachorował

                pa,pa
                Monika i Przemuś
                • pietka111 cd melduję sie po długiej przerwie :) 25.09.04, 23:11

                  zapomniałam dodać (jak szczegółowo to szczegółowo)
                  to mały robi kupki od nocnikasmile
                  mauczył się stekac - tak cichutko jak chce kupkę
                  wówczas szybko nocnik i po sprawie smile)))))))))))))
                  • pietka111 znowu ja :) 26.09.04, 11:23

                    zaczelam pisać po przerwie i cisza
                    nikt nie pisze smile))))
                    wiem, wiem niedziela
                    ja teraz mam wszystko pomieszane przez pracę w domu niedziela czy środek
                    tygodnia coś jest do zrobienia i nie od 8 do 16 ale jak jest chwila
                    wczoraj robiłam przelewy z faktur o 23:00 smile

                    jak już pisałam Przemuś nie ma jeszcze ząbków
                    od kilku miesięcy ciagle paluszkami masuje dziąsła
                    i nic
                    kiedy powinnam się martwić, przecież za niecałe 2 tygodnie skończy 8 miesięcy

                    do kasiek444: a propo teściowej, ja jakoś przeżyłam 2 miesiące z teściową w
                    jednym pokoju
                    i też miałam przypadki jak Ty że teściowa zabierała mi małego, cały czas do
                    niego biegała, nawet jak w nocy płakał wchodziła do nas do pokoju
                    no i przeprowadziłąm z nią "meską rozmowę"
                    że mi sie to nie podoba, ze uzgodnilismy że zajmuje sie małym do 15 a po 15 ja,
                    więc ma zająć sie swoimi sprawami
                    na początku była lekko obrażona, ale potem jej przeszło, trezba tylko
                    konsekwencji, jak chcesz to zabieraj dziecko - przecież to Twoje maleństwo, i
                    powinnaś sie cieszyć każdą z nim chwilą, a jak sie obrazi jej problem
                    są na świecie większe problemy niż teściowe - wiec sie nie przejmuj, rób swoje
                    Ty i Twoje maleństwo jesteście najważniejsi
                    no i powodzenia z kwiaciarnią, napisz gdzie będzie to odwiedzę Cię
                    gg na razie mi jeszcze nie działa


                    i jeszcze raz dużo zdrówka dla wszystkich chorowitych
                • hanya00 DO PIETKA 111 26.09.04, 20:12
                  witaj.ja tez lezalam z moim igorem w AM w gdansku na neurologii i tez z powodu
                  dziwnych drgawek.mial robione wszystkie badania lacznie z eeg,ktore nic nie
                  wykazalo.neurolog powiedziala,ze w 100%to nie jest padaczka,tylko moga byc
                  zab.metaboliczne(w tym czasie mial straszne biegunki i lecial na wadze) lub
                  rozwijajacy sie ulkad nerwowy.lecz jedna "madrzejsza"pani doktor na swoim
                  dyzurze weekendowym wlaczyla mu leczenie.i tak musialo zostac.od tego czasu
                  drgawki minely(bylo to w maju).w sobote jedziemy na kontrole z prosba o
                  odstawianie leku.u jakiej doktor konsultowalas dzidzie?czy bylo to na
                  ul.debinki?
    • asialc1 Re: Życzenia 26.09.04, 17:22
      Wszystkiego dobego, radości a przede wszystkim duzo, duzo zdrówka dla naszego
      brzdąca Kubusia
      Buziaczki cmok, cmok
      • margoja Do Asi i witamy Pietkę po przerwie!!! 26.09.04, 18:30
        hej,
        Asieńko, współczuję ze musisz przezywac takie niepokoje, ale to pewnie tylko
        tam strasznie wygląda, zobaczysz, okaze się ze to nic powaznegosmile))))Przesyłam
        Ci dobrą energięsmile))))Ucałuj Natusię ode mnie!

        No i witamy Pietkę!!!!!
        Fajnie ze znów jestes no i Twój Przemuś sliczny , oczywiściesmile))

        A my wczoraj przezylismy chwilę grozy, tzn ja przezyłam bo Antek nawet się nie
        przestraszył, a było tak:
        Bylismy u moich rodziców, cała rodzina przys tole, Antek w wysokim krzesełku
        siedzi koło mnie, ja sie zagadałam z siostrą, spoglądam na Antka a on ma coś
        białego w buzi i się dławi, patrzę a w reęce trzyma serwetkę podartą!!!!
        Szybko go wyciągnęłam, na brzuch i klepię po plecach, na szczęscie zwymiotował
        całkiem spory kawałek tej serwetki!
        Kurczę trzeba bardziej uwazać na tego piernikasmile)

        A z nowości, Antek staje na czworaka i się kołysze w przód i w tył, smiesznie
        to wyglądasmile))
        to tyle,
        gosia i antos
        aha, Iska ucałuj biedulkę Tosieńkę!!!!
        i w ogóle pozdrowienia dla tych co walczą z choróbskami jeszcze,
        całuski!!!!!!!!!!!
        • arch.monika Re: Do Asi i witamy Pietkę po przerwie!!! 26.09.04, 21:41
          Tylko na chwileczkę, bo Dominika jeszcze nie śpi...

          Asiu, jesteśmy z Tobą, Natalce na pewno nic nie jest, to zdrowa, śliczna,
          wspaniała dziewuszkasmile Zobaczysz wszystko będzie dobrzebig_grin
          Też przesyłamy pozytywne fluidy, trzymajcie się!!!!!
          • asialc1 Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 22:34
            Z Natalką jest gorzej. Przez jakiś czas nie bedę tu zagladac. Mamy bardzo dużo
            badań do zrobienia. Chciałabym je zrobic wszystkie jednego dnia, ale wiem że to
            nie mozliwe. Bardzo się boję. Jak nigdy dotad. Właściwie to jestem przerazona.
            Prosze wspomnijcie Natunię w swoich modlitwach.
            Całuję
            Asia
            • iska_moniska Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 22:44
              Asiu,
              jestem myślami i modlitwą z Wami. Rozumiem, że w tej chwili Twoje myśli
              zaprząta Najważniejsza dla Ciebie Istota na Świecie. Bądź dobrej myśli i
              pamiętaj o jednym: nie okaż Natalce swojego zdenerwowania - to dla jej dobra.
              Wiem, że to może być trudne, ale to podstawa. Pamiętaj, że ona Wam - Rodzicom
              bezgranicznie ufa, chociaż jest jeszcze taka malutka.
              Boże - modlę się, żeby wszystko było dobrze, ale krokodyle łzy lecą mi na
              klawiaturę.
              Monika z Tosią
              • luna_tika Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 23:08
                Asiu, my też trzymamy mocno kciuki, żeby się okazało, że wszystko jest w
                porządku. Proszę, zajrzyj jednak od czasu do czasu i wrzuć jakieś informacje co
                u Was, bo będziemy się martwić. Wszystkiego dobrego i oby Wasz problem wkrótce
                zniknął.

                Eh, ale smutki zaglądają nam ostatnio do oczu sad((

                Pozdr,
                Aga
            • beataj02 Re: Z Natunią gorzej 26.09.04, 23:40
              Asiu !!
              Z Natunią na pewno wszystko będzie dobrze.
              Musisz być dzielna i wierzę, że będziesz, bo jesteś bardzo specyficzną osobą -
              w dobrym tego słowa znaczeniu. Masz w sobie tak wiele dobroci, radości i
              pozytywnej energii, że obdzielić tym by można co najmniej kilka osób. I nie raz
              wiele tej dobroci przekazywałaś nam i naszym maluchom. Dlatego teraz to my
              wysyłamy Tobie i Natusi dobre myśli, fluidy, energię...
              Ucałuj Natunię w piętkę i niech szybko wraca do zdrowia, bo przecież musimy
              zorganizować jesienne spotkanie w Łazienkach. Będę się modlić o to, żeby
              zniknęły Wasze problemy i żeby szybciutko Natka znów zadziwiła nas na forum
              jakimś nowym osiągnięciem.
              Trzymajcie się, Dziewuszki smile)
              Beata i Szymon

              PS. Odkąd przeczytałam o Waszych problemach stale o Was myślę. Nie wiem, w jaki
              sposób mogę Ci pomóc, ale gdybyś potrzebowała czegoś - jestem tu i na GG.
              • aniutekm Re: Z Natunią gorzej 27.09.04, 07:18
                Asia - wszystko bedzie dobrze. Myśle o was i wierzę głęboko, że wszystko się
                dobrze skończy. Badania wyjdą dobrze, Natalka będzie zdrowa, a Ty i Twój mąż
                radośni i szczęśliwi.
                Zaglądaj tu koniecznie - przecież wszystkie jesteśmy z Tobą i możesz liczyc na
                nasze wsparcie!!
                Ściskam was mocno i całuje malutką w piętki!
                Ania
                • aniutekm Życzenia, praca i inne przemyślenia 27.09.04, 07:45
                  Dla pierwszego osmiomiesięczniaka Szymonka serdeczne życzonka i duza buźka dla
                  niego i jego rodziców od Kubusia i jego mamaysmile)

                  Ehh, przypomiało mi sie nasze wspólne oczekwanie... Pamiętacie to??smile)))
                  omawianie zawartości torby do szpitala, wymyślanie terminu porodu i niepewność -
                  jak to będzie, czy damy radę, czy poradzimy sobe z problemami...
                  Zebrało mnie na sentymenty.. Może dlatego, że tak wiele z nas zmierza sie
                  ciągle z problemami, tak wiele maluszków choruje... Ktoś mądry powiedział,ze to
                  co nas nie zabije to nas wzmocni.... Wierzę, że przetrwamy te trudne okresy,
                  nasze dzieci wrosna na zdrowych wspaniałych ludzi. A my?? - będziemy z
                  rozżewnieniem wspominać ich dzieciństwo i "Luty 2004"smile

                  Kubuś w weekend był spokojny i radosny. A ząbków nie ma.. Siadać w ogóle nie
                  próbuje, za to ciagle staje. Co mnie zaczyna troszkę martwić, bo jak będą jego
                  nóżki wygladały??sad(((

                  Weekend minął bardzo szybko i znowu poniedziałek i do pracysad( cztery tygodnie
                  mineło, a mi nadal bardzo trudno wyjść rano z domu. Mały patrzy na mnie swoimi
                  wielkimi oczkami i usmiecha się jeszcze tak śpiąco. Serce sie kraje....

                  Życzę miłego dnia
                  Ania od Kubusia
              • malwes Re: Z Natunią gorzej 27.09.04, 07:23
                Asieńko.... sad(
                Jak rozmawiałyśmy przez GG już byłam prawie pewna, że to przez Cebion...
                Oczywiście, że będę myślami z Wami. Ja też pomodlę się za Natkę, za to, żeby to
                było nic poważnego. Asiu, może jednak nie znikaj - w wolnej chwili podziel się
                z nami Twoimi myślami i strachem, na pewno będzie Wam z mężem łatwiej. No i
                oczywiście daj znać jakie są wyniki badań.

                Pietko kochana - bardzo dobrze, że znów jesteś z nami.

                Przepraszam, że ja też się chwilę nie odzywałam ale mam "małą" depresję
                związaną z powrotem do pracy. Boję się, że sobie nic nie przypomnę, że sobie
                nie poradzę. Na dodatek po lekach moja tarczyce trochę się uspokoiła ale wciaż
                jestem nieprzytomna, zapominalska, bez koncentracji, ogłupiała. I Szymusia mi
                szkoda sad((((((((((((((( I czuję, że atmosfera w pracy jest dziwna (nie ma tam
                na razie tfu, tfu, zagrożenia zwolnieniami - o ile nie będę pierwsza, no i
                jeszcze myślę, że sprawa biurka będzie się dłuuuugo ciągnąć. Jeszcze nie
                zaczęłam a mam już dość sad
                Nie smęcę już.
                Pa!
                • malwes I jeszcze jedno... 27.09.04, 07:25
                  Od niedawna mam GG: 1347215
                  Poproszę Morska o uzupelnienie listy smile
                  • aniutekm Re: I jeszcze jedno...-do Gosi 27.09.04, 07:54
                    Gosia, rozumiem Twoje rozterki - sama to przerabiałam.. Ale myślę że to całkiem
                    naturalne..
                    Pomyśl jak długą miałaś przerwę w pracy... Zajmowania się dzieckiem to co
                    innego niż tkwienie kilka godzin za biurkiem z maksymalnym wysiłkiem
                    umysłowym..
                    Mi było bardzo trudno skupiac sie nad cyferkami i dokumentami. Trudno mi było
                    wysiedzieć za biurkiem 7 godzin praktycznie bez ruchu.. - Tobie tez pewnie
                    bedzie tak na początku... Pierwsze dni są bardzo ciężkie... Ale wciągniesz się!!
                    Zobaczysz jak szybko Ci sie wszystko przypomni i wrócisz do wprawy!!
                    A w domu Szymuś bedzie Cię witał radosnym usmiechem i "przyklejał" do Ciebiesmile))
                    Bedzie dobrze!!
                    Miało być pocieszająco i mam nadzieje, że mi wyszłosmile))
                    Pozdrawiam serdeczniesmile)))
                    Ania
                    • aniutekm Zapomniałam - pogaduchy:) 27.09.04, 08:40
                      Zapomniałam dodać, że jakbyście miały ochotę pogadać na gg, to ja chętnie - do
                      14 jestem "dostępna". Mój numer jest na liściesmile))
                      Ania
                    • zyt Re: Problemy 27.09.04, 08:44
                      Widzę że nie tylko ja mam problemy z dziećmi.
                      Asiu-mam nadzieje że wszystko zakończy się dobrze.Mój chrześniak ma tiki które
                      wyszły w dzieciństie i jest wspaniałym ,mądrym chłopakiem.Mam jednak nadzieję
                      że to te ktopelki.Trzymajcie się.

                      U mnie od 2 tyg. choroba nie wychodzi z domu,do tego Emilce wyszła górna
                      jedynka i nadal ma bardzo wysoką temperaturę,widzę jak cierpi.Mój starszy
                      synek łagodniej przechodził ząbkowanie.Noce mam nieprzespane, bo ciągle
                      któregoś malca doglądam,stąd taka przerwa u mnie i nie zaglądałam na stronkę.

                      Na dodatek wysłałam mojego męża wczoraj do Niemiec bez żadnych dokumentów-nawet
                      dowodu mu nie dałam-i musiałam podawac dokumenty kurierem do Szczecina,bo on
                      już tam był.Czuję że powoli sie wypalam.
                      Emilka-cóż nie mogę nawet pisać jak ona sie rozwija bo myślami jestem z
                      Natunią,martiwę się o wszystkie nasze dzieci i wierzę że wyrosną na wspaniałych
                      ludzi.A teraz będę czytać zaległości.

                      Wiecie co ja GG tez mam ale z niego nie korzystam,muszę tam zajrzeć i wpisac nr
                      na liste.

                      Pozdrawiam gorąco Zyta
                      • hanya00 DO ZYT!! 27.09.04, 19:13
                        witaj.ale numer,tez jestem ze starogardu!!moze nawet sie znamy...
                      • hanya00 DO ZYT 27.09.04, 19:16
                        witaj.ale numer.tez jestem ze starogardu,moze nawet sie znamy...
                        • kajka.3 wszystkiego po troszku... 27.09.04, 20:00
                          Miła Natalko - I my też z dziewczynkami i Matejką trzymamy za ciebie kciuki i oczekujemy dobrych wieści. Asiu - serdecznie przytulam - musi być wszystko OK!!

                          Szymonku - uściski ośmiomiesięczne!!
                          Gosiu - nie martw się. Ja przez pierwsze dni w pracy byłam dokumentnie zakręcona i miałam wrażenie, że nie połapię się we wszystkich sprawach, bo tyle nowego przybyło, analizach itp. Ale po paru dniach zaczęło mi się wszystko układać w całość i jakoś to sobie wszystko zorganizowałam od nowa.

                          My właśnie (mam nadzieję) kończymy chorować. Ostatnim akordem była grypa mężusia. Ale już dzisiaj wyszedł z łóżka.

                          Magdo - niecierpku. Szukałam Was w Ratuszu w niedzielę, ale, ku mojemu zmartwieniu, dowiedziałam się, że źle się poczułaś i musiałaś wrócić do domu. Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku.

                          Pozdrawiamy chorowitki i rozkazujemy zdrowieć!!!!
                          Kasia
                • natder Re: Z Natunią gorzej 27.09.04, 08:51
                  Asiu, tak bardzo, bardzo mi przykro że i Was dopadły takie zmartwienia... sad((
                  Wiem, że nie da się taką sytuacją nie denerwować ale musicie postarać się nie
                  okazywać swoich uczuć Natalci, napewno też będzie zestresowana badaniami. I w
                  żadnym wypadku nie uciekaj nam z forum, daj znać jak już będziecie coś
                  wiedzieć, bo na pewno i ja i inne mamy też będziemy się martwić...
                  To takie smutne i trudne kiedy dzieje się coś złego i wszystko, co można
                  zrobić, to zaufać specjalistom i czekać... sad Wiem jednak, że niestety każdej
                  mamie kiedyś przydarza się coś takiego i niestety, nie da się ani tego uniknąć,
                  ani temu zapobiec sad
                  Jestem pewna że się wszystko szybciutko wyjaśni i wróci do normy. Trzymajcie
                  się cieplutko, przesyłamy całe pokłady pozytywnej energii i optymizmu i
                  ucałujcie kochaną Natalkę w czółeczko.
    • aleksandraantek Do Asi 27.09.04, 09:25
      Asieńko kochana jestem pewna, że z Natunią wszystko będzie dobrze!
      Myślę o Was i trzymam kciuki!
      Jeśli tylko w jakiś sposób mogę Wam pomóc to bardzo chetnie to zrobię - daj
      tylko znać!

      Ucałuj Natusię od nas i powiedz Jej, że ją bardzo kochamy

      O i A
      • margoja Re: Do Asi 27.09.04, 09:32
        Kurczę, płakać mi się chce, a z drugiej strony to jestem wściekła, czy
        wszystkie mozliwe choróbska nie bedą nam oszczędzone??????????????????
        Asieńko, myślę o Was i też się modlę o to byscie sobie poradzili w tym trudnym
        czasie, przesyłam duzo słoneczka!!!!!

        Jeśli znajdziesz chwilkę napisz choc zdanie, bo się bardzo denrwuję, pewnie
        inne mamy też przeciez to "nasza Natusia"!!!!!!
        Kurczę.....nie mogę juz pisaćsad((((((((
        Całusy dla Was
        Gosia
        • margoja 8 miesiecy!!!!!!!!!!! 27.09.04, 09:34
          A jak się czuje Szymonek 8-miesięczny????
          Zyczenia i buźkismile)))))))))))od Gosi i Antka
    • tossca Jak wszyscy, to wszyscy - Szymon też! 27.09.04, 10:30
      Szymona tez dopadlo wstretne chorobsko. lekarka zasugerowala, ze moze w koncu
      wychodza zeby i spadla odpornosc organizmu. na szczescie juz wychodzimy na
      prosta... Nie mialam glowy do pisania, wiec sorki za milczenie.

      Jak dzis tu weszlam i przeczytalam wiadomosci od Asi, to lzy momentalnie zalaly
      klawiature. a najgorsza jest bezsilnosc i swiadomosc, ze w zaden sposob nie
      moge Jej pomoc... To takie przykre i smutne. Musi byc dobrze! prosze te z nas,
      ktore sa z Asia i Natalka blisko, aby usciskaly je ode mnie i Szymona. Razem
      latwiej przechodzi sie przez ciezkie chwile.
      pozdrawiam i zycze samych dobrych wiadomosci
      m.
      przepraszam za bledy, brak polskich znakow i wielkich liter - piszemy razem -
      szymon i ja
      • pietka111 do Asi i Natalki 27.09.04, 11:25

        cieplutko o Was myślimy
        i razem z Przemusiem przesyłamy poztytwne "fluidy"
        aby Natunia była zdrowiutka smile))))))))))
      • kasiek444 Po przerwie... 27.09.04, 11:31
        Witajcie!
        Nie zdążyłam jeszcze przeczytać wszystkiego, ale z bieżących spraw.
        Natalko i Asiu!!! Trzymajcie się cieplutko,wszystko będzie dobrze! smile)))
        Jestem z Wami myślami i ciepło o Was myślę. I o wszystkich chorowitkach także :-
        )))
        My jesteśmy strasznie zabiegani. Przygotowania do otwarcia kwiaciarni, a w
        miniony weekend moja siostra brała ślub i też straszne zamieszanie...Kacper był
        trochę pod opieką koleżanki, sprawował się dobrze, a potem do 22 był z nami
        (było to tylko przyjęcie rodzinne do 22). Tylko był strasznie śpiący. Gście u
        mojkej mamy w domu, zamieszanie straszne, ja jeeszcze robiłam kwiaty dla
        siostry i na nic nie miałam czasu buuuuu...
        Dziękuję Wam wszystkim za porady w sprawie mojej Tesciowej. Macie rację, ale ta
        rozmowa nie jest łatwa z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że ona uważa, że nie
        robi nic złego, bo ona przecież kocha swojego wnusia... A drugi to taki, że mąż
        też za bardzo nie widzi problemu i muszę się z tym zmagać sama. Wiem, że ta
        rozmowa jest nieunikniona, ale trudno mi przez to przebrnąć wrrrrrrrrr
        Kacper jest coraz bardziej absorbujący. W ogóle nie chce siedzieć, ciągle tylko
        stać. Nawet w łóżeczku nie mogę go zostawić, bo może sięprzewrócić i uderzyć...
        W krzesełku też robi straszne wygibasy - obraca się i wstaje...Zabawki są nudne
        itd.itp... Idzie piąty ząbek, raczkować nadal niet, choć zaczął pełzać do
        przodu! Śpi w nocy coraz lepiej, budzi się max. trzy razy.
        Byłam z nim na giełdzie kwiatowej 0 6.30 rano. Robił furorę smile
        Dostałam cały karton wielki ubranek dla niego. Ale mam fajnie smile))
        Witam pietkę po przerwie smile
        Oraz Hanię, Pomorzankę smile
        Teraz kończę, bo K. wzywa!!!
        Pozdrawiam serdecznie,
        Kasia
    • asialc1 Re: Natalka, do kasik8 i Szymusia 27.09.04, 11:38
      Natunia przysneła, więc postanowiłam napisac kilka słów. Nie wiem jak długo
      pospi, bo ocieplają dach i okropnie wala.
      Nawet nie macie pojęcia jak się wzruszyłam. Jestescie najukochańsze na swiecie.
      Nie wiem jak bym sobie poradziła bez Was. To trudne, a Wasze słowa wiele znaczą
      i pomagają.
      Przepraszam, ze nie poodpisuje na gg ale tyle z Was do nas napisało, ze w tej
      chwili nie uda mi się każdej odpisac. Przez cały czas obserwuję córcię. W nocy
      prawie nie spałam, bo była bardzo niespokojna.
      Jesli chodzi o badania to musimy zrobic USG przezciemiaczkowe, EEG przez sen,
      morfologię i badanie dna oka. Z tymi wynikami mamy iśc do neurologa. Na
      szczęście usg i EEG udało nam się załatwic na jutro. O 8:00 usg w Legionowie,
      więc jedziemy na noc do mojej Mamy a na 13:00 EEG na Kopernika w Warszawie.
      Jeszce tylko morfologia i ewentualnie dno oka, a w środę na 14:00 do neurologa
      w Legionowie.
      Wczoraj wieczorem nagrałam na kamerę jak Natalka miała ten atak. Nie wiem jak
      to inaczej nazwac, więc bedziemy mogli pokazac lekarzowi, bo trudno to opisac.
      Nie wiadomo przeciez czy zachowa się tak u niego. Jak na razie jest to
      regularnie. Po 8:00 rano, przed 13:00 i po 20:00. Kilka monut w jedną lub druga
      stronę.
      Może byc kilka przyczyn - upadek na główkę, moze to byc tez objaw padaczki,
      przez Cebion multi lub jeszcze ząby. Natalkę o wiele bardziej bolą górne
      dziąseła. Jak ssie smoka jest lepiej. Wczoraj podczas kapieli bardzo się
      rozpłakała i mocno zaciskała w buzi kaczuszkę, ze nie mozna było jej wyjąc.
      Szczerze mówiąc mamy wielką nadzieję, ze to przez zabkowanie lub jakiś składnik
      leku w cebionie, a nie przez upadek i uderzenie w główkę. Musimy wszystko
      wykluczyc.
      Dam Wam znac jak bedą wyniki.
      Jeszcze raz Wam bardzo dziekuję. To wiele dla mnie, dla nas znaczy.


      Jeszcze tylko wszystkiego dobrego Kasiu(kasik8) z okazji urodzin.
      Co się z Tobą dzieje? Odezwij się.

      Szymuniu Skarbie, dla Ciebie wszystkiego dobrego, bezbolesnego i bezobjawowego
      ząbkowania a przede wszystkim duzo, duzo zdrówka
      Całujemy Cię obie mocno z Natunią

      Muszę kończyc i zajrzec do Natalki. Staram się Ja obserwowac też podczas snu
      czy też tak nie robi.
      Dziękuję za Wasze mysli. Teraz jestem pewna, ze bedzie dobrze. Musi byc,
      chociaż dopóki nie bedzie wyników bedę drżec.
      Asia


      • mopek1 Do Asi! 27.09.04, 11:50
        Kompletnie nie mam teraz czasu na kompa, ale mimo to zaglądam co 2h, żeby
        sprawdzić, czy są jakieś nowe informacje od Was! pisz koniecznie, bo tez bardzo
        się martwię sad Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i trzymam kciuki!
        • frytkal Re: Do Asi! 27.09.04, 12:29
          Hej Asiula!
          Mocno, mocno, mocno trzymamy kciuki za Nalatkę. MUSI być dobrze, bo fajniutka i
          urocza z niej dziewuszka. Bądź dobrej myśli. Cały czas o Was cieplutko myślimy
          i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia! Ucałuj Malutką w piętki od nas! Pa!
        • frytkal postępy 27.09.04, 12:43
          Troszkę o nas. Rado nauczył się pełzać i szaleje na całego. Wczoraj schował się
          pod fotelem, dziś wturlał się pod łóżeczko i nie mógł wyjść. Przed chwilą
          uciekał mi z pokoju. A tak w ogóle, to uwiebia bawić się w ogrodnika i dłubać
          w kwiatach. No i jeszcze prasówka to już "chleb powszedni". Najsmaczniejsze są
          oczywiście świeże bułeczki, czyli aktualna gazetkasmile
          Choroby jakby trochę sobie pofolgowały, ale z Liwką to jutro muszę się wybrać
          do kontroli, bo martwię się o jej zatoki.
          Trzymajcie się cieplutko. Buziaki dla maluszków. Pa!
          • kasiaczekroza Asiu jesteś wielka:) 27.09.04, 14:00
            Asiu!
            Jestem dla Ciebie pełna podziwu.Borykasz się z takim zmartwieniem a mimo to
            pamietasz jeszcze o święcie naszej forumowej koleżanki.Jesteś wielkasmile
            Wierzę głęboko, że z Natunią wszystko będzie dobrze.Koniecznie napisz i uspokój
            nas,że tak właśnie jest.Trzymajcie się podczas badań jestem z wami myślami.
    • nitkanitka Przekrojowo 27.09.04, 14:50
      Witajcie,

      Asiu, wszystkie trzymamy kciuki za zdrówko Natusi! Aż mam dreszcze jak o Was
      myślę... Tak mi napędziłaś stracha, ze mam zamiar kupić kask Jagodzie! Tylko
      gdzie się takie kaski kupuje?!?! Daj koniecznie jutro znać jak Mała zniosła
      badanie, bo pewnie wyników to jutro nie będzie.

      U nas powoli choroba oddala się od domu i mam nadzieję, nie wróci. Nie pisałam
      bo zarówno ja jak i mąż o Jagodzie nie pisząc byliśmy chorzy. Co do Fridy to
      polecam. Co prawda dostaliśmy ją jak Mała miała już ropny katar, ale jakoś udało
      się "wspomóc" leczenie.
      Miałyśmy być z J. na "wczasach" u moich Rodziców, ale u nich w domu jest 18,5
      stopnia ciepła, a właściwie zimna, więc siedzimy w domku...
      Mąż wyjeżdża na kilka dni i od jutra będziemy same sad.
      A może, któraś z Warszawianek (i nie tylko), ma ochotę do mnie wpaść?

      U nas nadal nie ma ząbków. Dziś pierwszy raz Jagodę klęknęła w łóżeczku wink.
      Również dziś, pierwszy raz siedziała sama bez podpierania się rączkami po bokach
      wink.
      Wiecie, jak byłyśmy ostatnio w przychodni Jagodę zafascynowało akwarium!
      Wpatrywała się w pływające rybki kilka dobrych minut – lepsze od TV wink!

      Właśnie opycham się kogutem z Kazimierza n/Wisłą, bo jak już Katarzynka77 pisała
      byliśmy na ślubie i weselu naszych wspólnych znajomych. Nasze dziewczynki – jak
      się można było spodziewać wink – zrobiły furorę.

      Poza tym u mnie w ogródku jakiś paskudny dachowiec zrobił sobie toaletę i
      wykopuje mi przy okazji świeżo posadzone hiacynty!!! Może znacie sposób „na
      kota”? Może czymś powinnam spryskać ogrodzenie?!

      Uciekam bo Jagodowa panienka wstała

      Nitka

      • morsk2 Re: Przekrojowo 27.09.04, 17:49
        Asiu, my też myślimy o Waszej Kruszynce (ostatnio pisałaś, że Natka ma 7050g -
        Wika miała tyle mając równo 3 m-cesmile

        Nitko i reszta fanklubu! Może z okazji urodzin Kasika przeprowadzimy jakiś
        zmasowany atak na jej skrzynkę z petycją, żeby do nas wróciła (ponownie!)?

        Co u nas - katar mi już przechodzi i jakoś, tfu, tfu, Wika się nie zaraziłasmile
        Z osiągnięć - w końcu córeczka zakumała o co matce chodzi z tym kulaniem z
        brzuszka na plecysmile Ale odwrotnie nadal "niedyrydy"sad
        Zębów niet. Chociaż wczoraj miałam sen, że wykluł się jeden na dole z prawej
        stronysmile)) ciekawe czy to będzie sen proroczy?
        Piekarnia się remontuje, a ja siedzę w papierach i powoli się podłamuję...nigdy
        nie chciałam być księgową, no i na co mi przyszło na stare lata...wink

        Pozdr,
        Monika

        PS. Szefowo kochana! Twoja prośba jest dla mnie rozkazemwink)) więc proszę
        bardzo - uzupełniona lista:
        hanti – Ania i Karolina (17.12.03), 2, W-wa
        malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa, (gg 1347215 / skype:
        malwes76)
        niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581)
        emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa
        beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077)
        jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków
        beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299 / skype:
        beatajur)
        arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice (gg 2650401 /
        skype: arch.monika)
        luna_tika – Agnieszka i Mateusz (3.02.04), 1, Wrocław, (gg 1409524 / skąpe:
        erinka2)
        kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511)
        krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448)
        iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728)
        aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705)
        xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
        pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031)
        zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd.
        morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477)
        tossca – Marzena (26.08.74) i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940)
        amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500)
        asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634)
        frytkal – Rita (25.02.71) i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384)
        kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947 /
        skype: kajka.3)
        katarzynka_77 – Kasia i Ola (14.02.04), 1, W-wa
        dula5 - Monika i Weronika (15.02.04), 1, Gliwice
        margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654)
        atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa
        smieszek – Kasia i Oktawia (17.02.04), 1, Kielce
        kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504)
        piekielkoe - Ewa i Kuba (18.02.04), 2
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308)
        nitkanitka – Ola (28.08.) i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219)
        hanya00 – Hania i Igor (19.02.04), 1,
        asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183)
        natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551)
        mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975)
        tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa (gg 3466094)
        dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa
        ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384)
        aniaimax – Ania (5.08.) i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań, (gg 7020993)
        ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1,
        svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew
        sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1
        aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419)
        margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026)
        poza klasyfikacją wiekowąwink))
        kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478)

        • hanya00 Re: Przekrojowo 27.09.04, 21:53
          musze uzupelnic swoje dane-hania-16.07.71,oskar-16.07.99,igor-9.02.04.starogard
          gdanski a obecnie sarbinowo morskie za koszalinemsmile).codziennie czytam wasze
          posty ale nie zawsze mam czas pisacsad(.pozdrowionka.
          • pietka111 prawo jazdy 27.09.04, 21:58

            witajcie mamuśkismile
            trzymajcie za mnie kciuki w srodę o 16
            bo zdaje na prawko
            jestem dzisiaj po 2 godzinnej jeździe na manewrach i aż mi ręce puchną smile))

            mam nadzieję że wszytskie maluszki już zdrowe smile
            idzie zima to dopiero sie zachartują
            a jak widzę po postępach to pewnie niektóre bobaski będą chodzić smile))
            • morsk2 lista, lista...:-) 27.09.04, 22:35
              Poprawionasmile
              hanti – Ania i Karolina (17.12.03), 2, W-wa
              malwes - Gosia (26.06.76) i Szymon (27.01.04 ), 1, W-wa, (gg 1347215 / skype:
              malwes76)
              niecierpek27 - Magda (30.06.77) i Szymon (30.01.04), 1, W-wa, (gg 3064581)
              emilka_n - Ania i Bartek (30.01.04), 1, W-wa
              beecia – Beata (14.04.77) i Jakub (30.01.04), 1, Bełchatów (gg 4964077)
              jaga2003 - Aga i Franek (2.02.2004), 1, Kraków
              beataj02 – Beata (25.05.70) i Szymon (2.02.04), 2, W-wa, (gg 305299 / skype:
              beatajur)
              arch.monika – Monika (5.10.73) i Dominika (3.02.04), 1, Katowice (gg 2650401 /
              skype: arch.monika)
              luna_tika – Agnieszka i Mateusz (3.02.04), 1, Wrocław, (gg 1409524 / skype:
              erinka2)
              kasiek444 – Kasia i Kacper (4.02.04 ), 1, Gdańsk (gg 3361511)
              krokodylowa72 – Monika i Zosia (4.02.04), 2, W-wa, (gg 9022448)
              iska_moniska – Monika (14.12.68) i Tosia (5.02.04), 2, Banino, (gg 4164728)
              aleksandraantek – Ola (1.01.80) i Antek (5.02.04), 1, W-wa, (gg 3824705)
              xemu - Monika i Mikołaj (7.02.04), 1, Kraków
              pietka111 – Monika (30.03.75) i Przemek (8.02.04), 1, Gdańsk, (gg 9274031)
              zyt – Zyta (18.02.76) i Emilia (9.02.04), 2, Starogard Gd.
              morsk2 - Monika i Wiktoria (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 2619477)
              tossca – Marzena (26.08.74) i Szymon (10.02.04), 2, Legnica, (gg 625940)
              amatylda – Ania (23.04.77) i Oskar (10.02.04), 1, Gdynia, (gg 6029500)
              asialc1 – Asia (15.07.76) i Natalia (13.02.04), 1, W-wa , (gg 7153634)
              frytkal – Rita (25.02.71) i Radek (13.02.04), 2, Wejherowo, (gg 1495384)
              kajka.3 – Kasia (30.12.67) i Mateusz (14.02.04), 3, Wrocław, (gg 1084947 /
              skype: kajka.3)
              katarzynka_77 – Kasia i Ola (14.02.04), 1, W-wa
              dula5 - Monika i Weronika (15.02.04), 1, Gliwice
              margola102 – Gosia i Ula (15.02.04), 1, Poznań, (gg 7263654)
              atka99 - Agata i Zosia (17.02.04), 2, W-wa
              smieszek – Kasia i Oktawia (17.02.04), 1, Kielce
              kasik8 – Kasia (27.09.76) i Maja (18.02.04), 2, Gdańsk, (gg 4140504)
              piekielkoe - Ewa i Kuba (18.02.04), 2
              kasiaczekroza - Kasia i Antoś (19.02.04), 2, Płock, (gg 2925308)
              nitkanitka – Ola (28.08.) i Jagoda (19.02.04), 1, W-wa, (gg 1360219)
              hanya00 – Hania (16.07.71) i Igor (19.02.04), 2, Sarbinowo Morskie
              asnopki - Asia i Mateusz (20.02.04), 1, W-wa (gg 1738183)
              natder – Ania (12.10.77) i Malwinka (20.02.04), 2, Łódź, (gg 1254551)
              mopek1 - Marta (30.10.74) i Basia (21.02.04), 1, Kraków, (gg 8967975)
              tjoanna - Joanna i Szymon (21.02.04), 1, W-wa (gg 3466094)
              dylan2002 - Julia i Emma (21.02.04), 1, W-wa
              ida92 – Edyta (5.05.74) i Antoś (22.02.04), 1, Rzeszów, (gg 3527384)
              aniaimax – Ania (5.08.) i Maksymilian (23.02.04), 1, Poznań, (gg 7020993)
              ako416 – Anka i Karolina (23.02.04), 1,
              svistak - Sylwia i Jakub Izaak (26.02.04), 1, Tczew
              sylwia12 - Sylwia i Norbert (28.02.04), 1
              aniutekm - Ania i Kuba (1.03.04), 1, Lublin, (gg 204419)
              margoja – Gosia (22.03.78) i Antek (2.03.04), 1, Gdynia, (gg 8781026)
              poza klasyfikacją wiekowąwink))
              kasia_kp – Kasia (11.12.77) i Jaś (27.10.03), 1, W-wa, (gg 1867478)
          • morsk2 Re: do hanya00 27.09.04, 22:45
            ale fajnie, urodziłaś 1.synka w swoje urodziny?!smile
            A Igor w końcu kiedy się urodził 9. czy 19.??
            Czy możesz zaspokoić moją ciekawość - jak trafiłaś na nasz wątek i od kiedy nas
            podczytujesz?wink
            • katarzynka_77 Do Asi 27.09.04, 23:06
              Asieńko,
              mocno wierzę, że z Natalką jest wszystko w porządku. Po prostu dziewuszka,
              która się tak wspaniale rozwija, nasz lutowy prymusik, nie moze być chora!
              Badania MUSZĄ wyjść dobrze. W myślach jesteśmy z Wami.

              Kasia i Oleńka

              • aniutekm "Atak" na Kasik i inne.. 28.09.04, 07:52
                Moniko-Morsku - zmasowany atak na Kasik to super pomysł. Ja pisałam do niej i
                na priva i na gg wysyłałam wiadomości, ale ciszasad( Troszkę mnie to martwi,
                więc Kasik jak nas czytasz to bardzo Cię prosimy daj znac co u Ciebie!!!!
                baaardzo za Toba tęsknimy!!smile))

                Nitko, to juz niedługo Jagódka bedzie stawać...smilesmile
                Co do dachowca pwinnaś zapytać w sklepie zoologicznym, a nawet bardziej w
                ogrodniczym. Bo być może ten kotek grzebie także za jakimś "jedzonkiem"...

                Moniko /Pietko - życzę powodzenia i trzymam kciuki za zdany egazmin!!smilesmile

                Mam kiepski nastroj, bo zauważam, że mimo iż jasno wyraziłam swoje oczekiwania
                co do sposobu opieki nad Kubusiem (i podobno zostałam zrozumiana)- to babcia
                robi trochę "po swojemu". Zdaję sobie sprawę, że nie zrobi idealnie tak jak ja
                sobie życzę i jak ja bym postąpiła.. Jednakże coraz bardziej
                sie "rozmijamy".....sad(((((((
                Wiem, że bardzo sie stara. Ale ja coraz częściej zastanawiam sie nad swoimi
                decyzjami. Powrót do pracy był konieczny.. Ale czy dobry dla Kuby???? Obawiam
                sie że nie, że powinnam jeszcze zostać z nim z pół roku....
                Qrcze, ciężko mi z tym... Nie mam możliwość wychowywania synka tak jak
                chciałabym, a to co do tej pory osiągnełam w tym temacie, też jak widzę może
                ulec zmianie i to nie w tym kierunku w którym chciałabym.....

                Pozdrawiam
                Ania
            • hanya00 Re: do hanya00 28.09.04, 22:05
              poprawka-igor urodzil sie 19 lutego.a co do oskara to tez sie cieszylam a na do
              kladke ci zdradze,ze moja mama tez urodzila sie 16.07smile,na forum trafilam
              przegladajac inne,miedzy innymi-zdrowie,niemowle-szukajac informacji o
              rozwoju,karmieniu itp.czytam jeszcze "strata dziecka",tam juz nie jest tak
              wesolo.to jest koszmar
              • hanya00 do morsk2 28.09.04, 22:10
                poprzedni post byl oczywiscie do morsk2.tak jest jak czlowiek sie spieszysmile
    • aleksandraantek Cześć 28.09.04, 09:30
      Witam!!!
      Chciałam Wam tylko dzień dobry powiedzieć i życzyć miłego dnia!

      Pozdrawiam ola od Antka
      • pietka111 Re: Cześć 28.09.04, 09:52

        ja również mówię dzień dobry
        mały śpi
        a ja w przerwie w pracy sprawdzam co tam u Was

        do hanya00 - też byliśmy w AM na Dębinki
        nie pamietam nazwiska lekarki ale wiem ze to była Pani ordynator, wysoka,
        "postawna" kobieta smile
        bardzo rzeczowa i konkretna
        • hanya00 pietka111 28.09.04, 22:14
          nas prowadzil pan ordynator.tez nie nalezal do wylewnych ale podobno bardzo
          dobry.chyba wiem o kogo tobie chodzi.a w jakim miesiacu bylas?my w maju
      • natder Re: Cześć, trochę o tym co u nas. 28.09.04, 09:53
        No, to nie pozostaje nic innego jak się pod powyższym postem podpisać smileTeż
        proponuję zmasowany atak nie tylko na Kasię ale też i inne mamy, które się od
        jakiegoś czasu nie odzywają.

        Dzisiaj wreszcie mamy "luz", mała dostała wczoraj ostatni zastrzyk i bierzemy
        tylko syropki na doleczenie. Od niedzieli Malwina jest ochrzczoną
        chrześcijanką smile Oczywiście w ostatniej chwili musieliśmy wszystko przekładać
        i tak maleństwo zostało ochrzczone w 15 minut, wszystko skutecznie zagłuszał
        śpiew chóru ale i tak było pięknie - nawet jak się przeżywa to kilka razy za
        każdym razem jest tak samo wzruszająco - albo może sentymentalna robię się na
        stare lata wink Wszystko się udało, rodzinka dopisała, ogólnie było super. A
        na "zobaczcie" może obejrzeć kilka fotek Malwiny z uroczystości. Tata był tak
        przejęty że krawat zostawił w samochodzie wink
        Ślemy a)całuski w pępuszki dla dzieciaczków, b) na ręce Prezesa serdeczne i
        najszczersze choć spóźnione życzonka z okazji wczorajszego święta smilec) dla Asi
        i Natalki specjalne pozytywne fluidy.
        Miłego dnia babeczki smile
      • beataj02 Re: Cześć 28.09.04, 10:47
        To ja się naszykowałam na długie czytanie, a tu Ola taką zmyłkę zrobiła !! Pisz
        więcej, bo nam tęskno za Tobą !!

        U nas chorób ciąg dalszy sad( Dzieci ozdrowiał (na szczęście !!), to mnie dopadł
        ból gardła i katar, a dziś do tego boli ucho sad( Ale nie daję się - wcinam
        miód, cytrynę, czosnek i liczę na poprawę.

        Szymkowi pooooowoli wraca apetyt; może do następnych ząbków nadrobi straty po
        ostatnich głodówkach. Wstaje przy meblach, gada, śpiewa... jak zacznie latać,
        to będzie pełny serwis smile) A, i jeszcze muszę go chyba odseparować od naszej
        suni, bo za bardzo zaczyna przypominać szczeniaka... Pomijam to, że gryzie
        wszystko i gania po mieszkaniu na czworaka. Ale on jak coś chce albo się złości
        na kogoś, to... warczy ! Autentycznie, szczerząc posiadane cztery zęby ! No i
        jeszcze gdy mu czegoś zabraniam i krzyknę "nie wolno!", otrząsa się jak pies po
        kąpieli i dalej robi swoje... Naprawdę, nie wiem po kim on ma ten charakterek !

        Jeszcze tylko serdeczne życzenia zdrowia i radości dla Szymusia Gosi - naszego
        pierwszego ośmiomiesięczniaka, pozdrowienia dla wszystkich oraz specjalne dobre
        myśli dla Natalki.

        Beata od Szymona-szczeniaczka wink)
        • mopek1 Re: Cześć :( 28.09.04, 11:26
          Piszcie więcej prosze, bo złapałam doła giganta sad(((
          1. Smród moich stosunków z teściową ciągnie się i ciągnie... sad((((
          2. Od ok 18:00 zostajemy same z Baśka do niedzieli sad(((((((((
          3. Baśka dołączyła do grona upadłych sad((((((((((((
          4. Od 5 dni dla Baśki dzień zaczyna się o 4:12 sad(((((((((((((((((((((
          5. Z powodu 4. boli mnie głowa sad(((
          6. mam dość !
          sad((((((((((((((((((((((((((((((((((
          • sylvia12 Re: Cześć :) 28.09.04, 12:57
            Nie pisze tutaj zbyt często co z pewnością dla stałych lutówek daje się
            zauważyc .Mnie nie znacie,ale ja czytając mogę powiedziec że na ileś ,w jakims
            stopniu was poznałam .Dlatego smutno mi czytać takie słowa i postanowiłam
            wyciagnąc mopka z dołka smile Tylko jak...dziewczyny pomóżcie,wy znacie się
            lepiej smile)
            Ja mam z reguły nastrój powiedziałabym nawet zbyt podwyższony smile dlatego
            mogłabym sie nim troszke podzielić ,gdybym wiedziała ja.
            Teściową sie nie przejmuj,wiem łatwo mówić ,ale ja zawsze sobie myslę że jestem
            połowe od swojej młodsza i o połowe mądrzejsza smile)jeśli chodzi o wychowywanie
            dziecka bo w innych tematach to nie wiem
          • tossca Mopeczku Drogi! 28.09.04, 14:59
            Może to żadne pocieszenie, ale wiedz, że nie tylko Twoja Basieńka rozpoczyna
            dzień „w okolicach” godziny 4 rano... Szymon wpadł na ten super pomysł jakiś
            czas temu. Nie działa na niego nic: ani późniejsze usypianie wieczorem, ani
            większa porcja jedzonka, ani spuszczone rolety. Pewnie jak zwykle zgadały się
            dzieciaczki na swoim forum i postanowiły w ten sposób umilić życie swoim
            rodzicielkom. Ja niestety nie mam możliwości zdrzemnięcia się w ciągu dnia,
            więc wyglądam jak zombie z podkrążonymi oczami. Ale jeśli tylko uda Ci się w
            dzień położyć choć na chwilkę, to odzyskasz dobry nastrój, nabierzesz sił i być
            może spodobają Ci się te Wasze wspólne „Wczesne Poranki” wink))

            Co do teściowej... Najlepsza jest taka „na 102”: sto metrów od domu, dwa metry
            pod ziemią. Sorki, jeśli zabrzmiało zbyt makabrycznie, ale ja zawsze sobie tym
            poprawiam nastrój. Teściowe mają to do siebie, że wiedzą wszystko lepiej i
            najlepiej gdyby cały świat postępował według ich wytycznych. Ja zawsze głośno
            mówię to, co myślę, po czym następują jakieś dwa tygodnie „ciszy”, a potem
            historia się powtarza. Doszło do tego, że w wielu sprawach moja teściowa się
            nie wypowiada, bo jak później stwierdza: „nie chcę Cię denerwować...”

            Upadki... Były, są i będą. Oby tylko nie przynosiły żadnych poważnych
            konsekwencji. Każda z nas chce dla swojego Maleństwa jak najlepiej, ale czasem
            się to nie udaje.

            Wyjazd męża... Znajdź jasne strony... Wiem – tęsknota, samotne popołudnia i
            noce. Ale jaka radość po jego powrocie? I pomyśl – przez te dni możesz robić
            tylko to, na co naprawdę masz ochotę. Polenić się, wyjść z koleżankami,
            wyskoczyć do forumowej koleżanki – na przykład do Legnicy (to tylko jakieś 300
            km z „groszami” wink))

            Trzymaj się! Nosek do góry! Będzie dobrze!
            M.
    • sylvia12 URODZINKI !! 28.09.04, 12:19
      Dzisiaj 7 miesięcy smile Bardzo szybko mija czas z dzidzią.Szybko i jak
      intensywnie.Codziennie coś nowego.Z tej okazji wkleilismy nowe zdjęcia na
      Zobacznie i planujemy miło spędzic dzień smile
      Mamy już dwa ząbki i codziennie uczymy się czegoś nowego smile
      • arch.monika Ku pokrzepieniu 28.09.04, 12:46
        Mopeczku, jezeli Cię to pocieszy to u nas też totalny sajgon od 4 dni w nocy,
        tzn. Dominika budzi się co godzinę, płacze i jedynym wyjściem jest utulenie
        jej na rękach, do tego w ciągu dnia nic nie chce jeśc oprócz maminego mleczkasad
        Już nie wiem co robić, wczoraj otworzyłam jej chyba z 6 różnych słoiczków, a to
        królik, a to indyk, marchewka i nic, dopiero pod wieczór dała się skusić
        misiowym sadem.
        Myślę że to ząbki, bo już 6 na horyzoncie się pojawiło, a do tego w nocy jest
        głodna, bo na ile może wystarczyć cycuś prawie 8 miesięcznemu dziecku?
        Na dodatek od czasu do czasu dostaje jakiejś wysypki i jeszcze nie
        zdiagnozowałam co jest tego powodemsad((

        A może jakieś spotkanko wreszcie??? Tym bardziej że jesteś sama i może odrobiny
        towarzystwa Ci brakuje???? Pogadam z mężem żeby go zwerbować w sobotę,
        pasowałoby Wam???? Głowa do górysmile))))

        Asieńko kochana, jesteśmy z Wami, trzymamy kciuki za Natalkę, badania na pewno
        wypadną pomyślniesmile Gorąco w to wierzęsmile

        Wszystkim swiętującym życzę wszystkiego najlepszegosmile)))
        Monika
      • natder Re: URODZINKI !! 28.09.04, 12:56
        Wszystkiego naj naj najlepszego dla Norberta i jego mamy smile)) Życzymy Wam
        bezbolesnego wyrzynania się ząbków, doskonałego apetytu i długich, przespanych
        nocy. I miłej zabawy z okazji dzisiejszego Ważnego Dnia smile
        • aniutekm czesc :( i urodzinki 28.09.04, 13:17
          Duża buźka i serdeczne życzonka dla Norberta i jego rodzicówsmile)))

          Na pocieszyciela sie dziś nie nadaję, bo sama mam kiepski nastrój (chyba sie
          powtarzam, bo zdaje sie już rano o tym pisałam). W dodatku przeprowadziłam
          telefoniczną kontrolę sytuacji w domku i wyniki jej jeszcze bardziej mnie
          przybiły...

          A.
          • malwes Dziękujemy, pocieszenie 28.09.04, 13:42
            Kochane Dziewczyny!
            Baaaaardzo dziękujemy z Szymciem za pamięć o urodzinkach! Szczerze mówiąc
            prawie sama zapomniałam sad Choroba niby minęła ale jesteśmy
            tacy "niedoleczeni" sad(((( i Szymon ma dodatkowo straszne odparzenia, których
            nie mogę niczym wyleczyć, chyba ma jakąś bakterię albo w kale albo w moczu bo
            już nie wiem co innego - ani inne pieluchy, ani jedzenie, ani chusteczki, ani
            ubrania, proszek, leki, nic sad

            Sylwia - ależ my Cię pamiętamy świetnie - ja skorzystałam z Twojej rady
            odnoście WAXu i moje włosy mają się znacznie lepiej.
            Polecam także nowoopatentowany przez Politechnikę Łódzką szampon przeciwko
            wypadaniu włosów - Dermena. Naprawdę działa!

            Mopku - no to zaczynam pocieszanie:

            "1. Smród moich stosunków z teściową ciągnie się i ciągnie... sad(((("
            Dlaczego miałabyś mieć lepiej niż 99% synowych i mieć fajną teściową smile Pomyśl,
            że smrodki mają to do siebie, że ograniczają kontakty a z tego powodu chyba nie
            cierpisz smile))) - no i z drugiej strony, bardziej poważnie, nie można
            przemilczać pewnych rzeczy. Może jest po tym męcząca sytuacja ale ona kiedyś
            mina a teściowa, nawet jeśli się nie przyzna, to pewne rzeczy przemyśli...

            "2. Od ok 18:00 zostajemy same z Baśka do niedzieli sad((((((((("
            Możecie zaprosić dziewczyny i zorganizować spotkanie - widziałam, że Monika
            jest chętna do imprezowania. Nie wiem dlaczego, ale jak faceta nie ma w domu to
            mimo wszystko nagle w domu jest mniej pracy, więcej spokoju...może będzie
            trochę czasu na walnięcie się z Baśką do łóżka i poczytania książki,
            posłuchania muzyki...co więcej, niedziela to nie wieczność (pocieszające nie?)
            a po rozstaniu są fajne powroty smile!

            3. Baśka dołączyła do grona upadłych sad((((((((((((
            "Upadłe" kobiety są bardziej interesujące dla mężczyzn! smile

            4. Od 5 dni dla Baśki dzień zaczyna się o 4:12 sad(((((((((((((((((((((
            O ile Cię to pocieszy to nie tylko Baśka, Szymon też!

            5. Z powodu 4. boli mnie głowa sad(((
            Panadol i po problemie! smile) Zaproś jakiegoś dawnego adoratora z wizytą. I głowa
            przestanie boleć, i "ego" się dowartościuje smile

            6. mam dość !
            sad((((((((((((((((((((((((((((((((((
            Dołki zawsze chodzą na przemian z górkami, skoro masz mega-doła to za moment
            czeka Cię mega-góra więc już się szykuj....!

            Gosia

            • kasiaczekroza Takie tam i różne takie tam 28.09.04, 16:11
              Czy to jakas norma?Antek zaczął od kilku dni budzic się wyspany i skory do
              zabawy w okolicach 4.30.Czytam, że nie tylko On tak ma.
              Dowcip o tesciowej -przedni, usmiałam się po pachy.
              Olu od Antka-pisz więcej!
              Pietka-powodzenia na egzaminie na prawko!
              Moc życzeń dla solenizantów
              Sylvia ja Cię pamietam i proszę pisać więcej!
              Kasik8 gdzie jesteś?
              asiu od Natalki-pozytywna energia
            • luna_tika Re: Doły - Mopek, pocieszenie - Malwes :) 28.09.04, 16:42
              Gosiu, ekstra tekst, aż się poczułam lepiej, bo od czasu do czasu człowiek
              zaliczy jakieś "podłamanko". No Mopku jeśli nie pocieszy Cię to co napisała
              Gosia, to świat się kończy. A Tossca mnie ubiegła sad, bo właśnie miałam
              zaproponować krótki wypad, na Dolny Śląsk, zwiedzanie piastowskiego Wrocławia
              (w ramach niesiedzenia samotnie w domciu), itepe. Zrobiłby się mały
              ogólnopolski zjazd smile)) Może jeszcze ktoś by miał doła i do nas dołączył smile.
              Teściową się aż tak nie przejmuj, przejdzie jej, prędzej czy później. MOja jest
              aktualnie lekko obrażona o to, że wynajęliśmy opiekunkę. Cóż, nie można
              wszystkim dogodzić.

              Magdo-niecierpku, ja za późno przeczytałam, że jesteś już we Wrocławiu, ale jak
              słyszę Kajka Was nie znalazła. Daj znać co u Was.

              Szymonkowi za wczoraj, Norbertowi za dzisiaj przesyłamy gorące całuski.
              Wszystkiego najlepszego, wielu, wielu radosnych dni. A wszystkim innym,
              smarkatym, pociągającym, a w szczególności Natalce (co tam u Was, Asiu?)
              życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Zdrowym natomiast nakazujemy nie zbliżać
              się do wirusów, żeby wreszcie nastąpił kres tej epidemii.

              U nas w zasadzie spokój. W zasadzie, bo idzie czwarty ząbek i to przyczynia się
              do nocnych płaczów. Ale poza tym wszystko spokojnie. Mateuszek sam siedzi, ale
              nie siada. Ciągle podejmuje usilne starania w kierunku raczkowania, ale na
              razie kończy się to podciągnięciem nóg i opadnięciem na klatę, bo ręce
              nie "zaskoczyły" jeszcze o co chodzi. Jemy różne rzeczy, dzisiaj będzie kisiel
              jeżynowy, ciekawe czy nie będzie sensacji. Trochę eksperymentuję, bo znudziło
              mi się podawanie ciągle tych samych słoiczków. A Mateuszowi nawet bardziej
              smakują potrawy robione przez mamusię. No cóż, to chyba na razie tyle. Nie
              odzywałam się często, bo byłam zawalona robotą, ale czytałam wszystko
              pilnie. smile)) Pozdrawiam Was bardzo serdecznie w imieniu swoim i śpiącego
              obecnie Matinka.
              Aga
              • margola102 :-) -|==< 28.09.04, 17:15
                Pozdrawiamy wszystkich chorowitków i wszystkie smutaski.
                (Asiu, odezwij się!!)
                Mnie chyba atakuje grypa
                humorki też nie najlepsze

                Ustaliłam wreszcie Małej rozkład dnia
                ustaliłam go ze 3 dni temu
                pokorygowałam przez te 3 dni troszkę
                dziś spisałam
                a tu się okazuje, ze Uli sie wszystko poprzestawiało
                - pora spania- rozrabiamy
                - pora jedzenia - śpimy
                - ..
                zobaczymy, co będzie jutro

                Przesyłamy usmieszki smile
                no i pędzę do właśnie budzącej się córci
                Małgorzata
                • margoja Będę się bronić:))) 28.09.04, 18:01
                  No więc ogłaszam wszem i wobec że moja praca została dopuszczona do obrony (to
                  już nie lada wyczyn), która bedzie miała miejsce 15 pazdziernika!!!!!!!!!!
                  Już!!!!!!!!!!
                  Czas sie zabrac do roboty:0
                  U Antka narazie obijanie sie o wszystko, o szczebelki w łózeczku, o kanape o
                  krzesełkosad(((((((( już nie wiadomo gdzie bedzie bezpieczny, chyba juz tylko w
                  kojcu (który jest u mojej mamy).

                  Pozdrawiamy wszystkich a szczególnie Norbercika i jego mamusię!!!!
                  Trzymajcie się cieplutko!!!
                  Gosia
    • asialc1 Re: USG i EEG Natalki 28.09.04, 18:29
      Cześc dziewczynki.
      Mam nadzieje, ze wybaczycie, ale jeszcze nie poodpisuje, moze później jak
      Natunia spokojnie uśnie.

      USG mielismy na 08:00. Pani doktór przyszła 15 minut później, a mnie zołądek z
      nerw bolał okropnie. Lekarka jest bardzo dobrym specjalistom, ale pracowała na
      nowym sprzecie z instrukcja obsługi w reku. W zwiazku z tym badanie trwało 40
      minut, Natalka zryczana, my zdenerwowani. W końcu koniec. Powiedziała, ze nie
      widzi nic złego i ze wszystko w normie. UFFFF Jeazcze czekało nas EEG.
      Do 13:00 nie pozwolili córci spac, ale jak wracalismy z Legionowa na Okecie w
      samochodzie przysneła na 20 minut. Jak jechalismy do szpitala, oczka Jej się
      zamykały, ale było bliżej więc nie usneła. A tam...się wkurzyłam.
      Takie badanie robilismy pierwszy raz więc Michał spytał pielegniarki jaka jest
      kolejnosc. Czy mozna dac córci jeśc i zacząc usypiac czy jakoś inaczej. Na to
      ona, ze mamy iśc do szatni, która jest w drugim budynku. I co mieliśmy marznąc?
      Do szatni nie poszlismy bo z dzieckiem mogła wejśc tylko jedna osoba. Najpierw
      poszedł Michał. Najpierw wszystko poprzyczepiała córci do główki, a mała
      popłakiwała. Później się zamienilismy. Dałam Natalce jesc i chciałam uspic.
      Najlepiej Natunia jak jest zmeczona usypia mi opierając główkę na ramieniu i
      słuchając bicia serca, zwłaszcza jak jest tak zmęczona jak dzisiaj.
      Pielegniarka na to, ze tak nie wolno, bo dzieci zasypiają na rekach w poziomie
      i mam Jej nie przekładac na łóżko jak usnie, bo się obudzi. Na nic moje
      tłumaczenia, ze Ona tak nie zasnie i nie budzi się gdy jest przekładana.
      Pielęgniarka na to, ze bzdura i ma byc tak jak ona mówi. Wyszło na to, ze ona
      zna nasze dziecko lepiej niz my. I oczywiscie Natunia cały czas zanosiła się
      płaczem, wtawała i starała się przytulic do ramienia, A ja Ją bujałam.
      Pielegniarka na mnie krzyczała, żebym się nie ruszała bo wyjdą złe wyniki. A
      myslałam, że badanie miało byc podczas snu? Zeszło nam się tak baaardzo długo.
      W końcu Natunia aż kasłała z płaczu, dusiła się i zmeczona przymkneło lekko
      oczy. Pielegniarka stwierdziła, ze spi, chociaż wiedziałam, ze nie. Badanie
      miało trwac 30 minut a po 15 gdy Natalka otworzyła oczka bardziej (a miała
      przymkniete tylko do polowy), tamta stwierdziła ze się już obudziła więc koniec
      badania. Próbowałam jej wytłumaczyc ze jeszcze nie zasnęła ale ona na to, ze
      dziecko widocznie spi z otwartymi oczami. Mówię Wam myslalam, ze zwariuję.
      Wyniki miały byc za godzinkę więc przeszlismy się po Nowym Świecie. Zachciała
      mi sie czekolady na goraco, ale wypiłam tylko dwa łyki i potraciłam kubek
      zalewając sobie spodnie, kurtkę i dół bluzki. Cały dzień kiepski i nerwowy.
      Zostałam w samochodzie a Michał poszedł po wyniki.
      Pani doktór powiedziała, że zapis jest z dyskretnymi cachami nieprawidłowymi,
      ale nie mamy się czym martwic, bo wiele dzieci tak ma i to nie groźne.
      Ale podobno zeby miec calkowia pewnośc powinno się je zrobic jeszcze ze dwa
      razy. To prawda??? Nam się jednak wydaje, ze chyba nie. Gdyby cos było wyszłoby
      teraz.
      Jutro więc jedziemy do neurologa i wszystko sprawdzi i nam wyjaśni, chociaż
      właściwie to my jestesmy pewni że z główka dobrze ufffff.Wczoraj nawet Natunia
      powiedziła "miau" widząc kotkę u mojej Mamy, więc jak mogłoby byc cos nie tak
      skoro tak szybko się uczy.
      Jeszcze tylko jutro potwierdzenie i badania krwi zeby wykluczyc bakterię, bo
      nadal nie wiadomo z kąd te ataki.
      Chociaż Wasze dobre fluidy i mysli z modlitwami pomogły, bo od wczoraj Natunia
      ma ich zadziej i są mniejsze, juz nie tak straszne. Do tego cały czas ssie
      smoka i widac ze przynosi Jej to ulgę. Jak rosły dolne zabki smoka wogóle nie
      chciała.
      Dam Wam jutro znac co na to neurolog, bo bedzie oglądał na kamerze Natuni atak,
      bo nagralismy.

      Jeszcze raz Wam bardzo za wszystko dziekuję. Jestescie kochane smile Wszytko po
      kolei wykluczamy, a zaczelismy od najgorszego. Moze naprawde to przez zabki?

      Całujemy Was bardzo mocno. Ide teraz pobawic się trochę z córeńką i później
      postaram się jeszcze zajrzec.

      Asia
      • asialc1 Re: Jeszcze tylko zyczonka 28.09.04, 18:32
        Wszystkiego dobrego, bezbolesnego ząbkowania, samych radosnych dni i duzo, duzo
        zdrówka dla Jasia (27.09) i Norbercika smile
        Duża buźka od cioci Asi i juz o wiele bardziej radosnej, chociaz dzisiaj
        potwornie zmeczonej Natalki
        • malwes Asieńko... 28.09.04, 18:39
          Mam nadzieję, że będzie dobrze....EEG jest okropnym badaniem...Szymon też miał.
          Szkoda, że nie zdążyłam polecić Ci miejsca w którym może też nie jest idealnie,
          ale badanie wykonuje się profesjonalnie, można usypiać dzieciątko dowolnie i
          naprawdę kobitka która robi badanie jest przygotowana na wszystko i umie pomóc.
          My robiliśmy wtedy video-EEG, żeby nie było wątpliwości co do zapisu.

          Ja też mam nadzieję, że to może przez ząbki...z jednej strony to świetnie ,że
          tak poważne badania wyszły ok, z drugiej niech ten neurolog qrcze coś powie
          konkretnego bo nie ma nic gorszego niż to, że coś się dzieje a w zasadzie nie
          wiadomo co to. Mam nadzieję, że to dobry lekarz.
          Całuję,
          Gosia
          • malwes Do Mopka - nie pocieszenie a prośba o pomoc... 28.09.04, 18:51
            Mopeczku,
            Przepraszam, że Cię dręczę ale poradź proszę coś w sprawie tego odparzenia.
            Wiem, że nie widząc nic nie poradzisz (mogę Ci wysłać zdjęcie na priv smile))) ale
            chciałam tylko zapytać o co mam pytać smile - ba do lekarza, którego lubię termin
            jest dopiero na piątek sad

            Szymon ma tendencję do odparzeń. Ma po tacie wrażliwą skórę i często pupa jest
            czerwona ale...był już taki okres czasu, chyba ze dwa miesiące, że pupa była
            idealna. Używaliśmy wtedy Huggiesów. Maści Nivea przeciw odparzeniom na
            przemian z Linomagiem. Jadł Nutramigen i zupki Gerbera.

            Od mniej więcej dwóch miesięcy pupa jest ciągle czerwona, to chyba glównie
            przez nowe pokarmy ale to wszystko nie było źle, więc lekarz powiedział, żeby
            się nie przejmować.
            Dwa tygodnie temu pupa się zaczerwieniła i pojawiły się czerwone kropeczki
            - nie pomogły: Sudocrem, Nivea przeciw odparzeniom, Nivea z panthenolem,
            Linomag, Alantan, Bepanthen
            - nie pomógł rivanolum,
            - przysuszyłam wodnym roztworem gencjany i mąką kartoflaną.

            Ledwo się zgoiło wyszło ze zdwojoną siłą sad( Teraz już nic nie pomaga, włącznie
            z clotrimazolem.
            To są takie czerwone kropki, trochę pęcherzyki ale bez płynu w środku, czasem
            to wygląda jak żywoczerwone pęknięcie skóry.
            - nie ma nowych pieluszek,
            - nie ma nowych kosmetyków
            - nie ma innego proszku, itp
            - nie je w zasadzie nic nowego.
            Od jakiegoś czasu (2miesiące) wprowadzaliśmy Nan 2 Bifidus, jedną porcję
            dziennie. Nie zauważyłam po przepisowych 3 tygodniach żadnych objawów skórnych.
            Teraz pije więcej tego Nana...może to kurcze kaszka malinowa? Tak mi teraz
            przyszło do głowy...

            I o co ja mam zapytac lekarza - nalegac na zrobienie posiewu z moczu i z kału?
            Może tam jest jakaś bakteria? Chyba odparzenia mogą być wynikiem zakażeń (nie
            ma innych objawów). Inna rzecz, że kiedyś robił kupę raz dziennie, rano - a
            teraz potrafi zrobić ich cztery. No i nie wiem jak przeczekać do piątku....
            Zagencjanowałam i posmaruję Sudocremem na noc, chyba nic więcej nie umiem
            zrobić. Mogę zawołać do domu dermatolożkę ale czy ona będzie umiała powiązać to
            z ewentualnym jedzeniem Szymona. Myślisz, że wrócić do Nutramigenu? Nie wiem co
            z zupami bo nareszcie nie pamiętam co jadł jak nie miał odparzeń, co jadł jak
            miał je lekkie...we wszystkim w zasadzie warzywa, kurczak i indyk...nic więcej,
            żółtka jeszcze nie dawałam....Buuuu...co za cholera jest na tej pupie?
            • duniabajul1 Coś na odparzenia - odpowiedź 29.09.04, 10:12
              Witam!

              Ja może przyłącze się tutaj. Jestem nowa bo dopiero dzisiaj znalazłam tą grupę.
              Mam na imię Kinga. Mam syna 2 latka i 4 m-ce i Córkę Paulinkę z 24 lutego 2004.

              Co na odparzenia - polecam Tormentiol. Ale głónie wietrzenie pupy - wiem teraz
              zimno się zrobiło ale można nagrzać w jednym pokoju i pozwolić pobrykać
              maluszkowi bez pieluszki choć na 1/2 h. wcześniej dobrze mumyć pupę mocno
              namydlić odczekac chwilkę spłukać, zostawić pupę bez pieluchy a potem posmarowac
              Tormentiolem i założyć pieluszkę. A na noc polecam bardzo grubo nasmarować
              Linomagiem tym bardzo tłustym. Doskonale pamiętam takie odparzenia bo syn
              (Kubuś) miał co chwilkę ale taka techniką pozbyliśmy sie w ciągu kilku dni
              odparzenieć całkowiecie a próbowaliśmy tak jak ty wszystkiego.

              Pozdrowienia dla wszyskiem mam i maluszków

              Kinga i dzieciaczki
              • morsk2 Re: Coś na odparzenia - odpowiedź 29.09.04, 10:45
                Witaj Kingo,
                o Tormentiolu już było kilka razy - zobacz co m.in. napisała Szefowasmile
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=10623145&wv.x=1&a=15829839
                A skoro jesteś tu od dziś to skrót z regulaminuwink
                Po pierwsze, żeby się przyłączyć trzeba być Fajną Babąsmile))
                Po drugie wciągam na listę obecności po min. 5 postachsmile
                To takie najważniejsze zasadysmile)))
                Zapraszamy serdecznie do częstego pisania.
                Zdradzisz nam skąd jesteś?

                Pozdrawiam,
                Monika
                • duniabajul1 Re: Coś na odparzenia - odpowiedź 29.09.04, 20:29
                  Mieszkamy w Tychach na górnym Śląsku. Co do Tormentiolu to już kiedyś słyszałam
                  że zawiera kwas borowinowy ale nie myślałam że to aż tak szkodliwe ale dobrze że
                  można się czegoś nowegi i pożytecznego dowiedzieć - dzięki za link.
                  A co do regulaminu to myślę że uda mi się spełnić te warunki.

                  Mam pytanie jak zachęcić moą królewnę do czegoś więcej niż obracanie się z
                  plecków na brzuszek i odwrotnie? Coś niebardzo chce się jej robić soś więcej jak
                  do tej pory to tylko kołysze się na brzuszku z rączkami wyciagniętymi w bok
                  jakby chciała pływać i tyle. A potem jest wielkie larmo bo zabawki za daleko.

                  Pozdrowienia
      • aleksandraantek Re: USG i EEG Natalki 28.09.04, 18:43
        Kochana Asieńko nawet nie wiesz jak się cieszę że te najgorsze rzeczy
        wykluczone!!! smile)))))))
        Cały dzień czekałam na wiadomości od Was!!! Ucałuj Natunię gorąco od nas bo
        biedna miała ciężki dzień (ale ważne że owocny)!
        Ściskam Was mocno i trzymam kciuki za resztę koniecznych badań, żeby przeszły
        bezboleśnie i bezstresowo a przede wszystkim żeby wykazały że wszystko jest
        dobrze ( w co wierzę)!!!
        • mopek1 Dzięki za pocieszenia :))) 28.09.04, 20:03
          Jesteście super! Od razu człowiekowi lżej, a jak czytałam Twoje teksty Malwes,
          to sie prawie popłakałam - ze śmiechu i ze wzrószenia smile))

          Mąż trochę opóźnił wyjazd smile, własnie śpi, bo będzie jechał sam 1400 km i
          postanowił wyjechać później ale bardziej odpocząć. Ok 19 była u nas tesciowa,
          niby chłodno, ale usiadła koło Baśki i bawiła się z nią przez prawie 15 min!!!
          A potem powiedziała, ze postara się pomóc jak nie bedzie Michała smile)) Zresztą
          Michał jej chyba coś powiedział, bo kazał mi obiecać, że zdam mu szczegółową
          relację jak mama pomagała smile)))

          Asiu!!!! Czytałam wyniki z zapartym tchem! I tak mi ulżyło że wszystko w
          pożądku - bo teraz to już jestem prawie pewna, że w pożądku!!!!!!!!! Ucałuj
          Natusię od nas mocno i jakos odpocznij po tym wszystkim, bo na prawdę przeszłaś
          koszmar i bardzo dzielna mama z Ciebie!!!!!

          Małgosiu! Nie mam pojęcia co z tą pupą Szymona sad Moge Ci powiedzieć, że u nas
          pod tym względem zabójcze są pomidory (a są dodawane, do niektorych gerberów),
          ale skoro to tak długo trwa, to myslę, że posiew kału byłby na miejscu. A jakie
          on robi kupki na tym Bifidusie? Bo w sumie szkoda by było wracac do
          Nutramigenu, poza tym jak spróbował, czegoś innego to pewnie nie będzie chciał
          juz Nutramigenu sad W kaszke malinową jakoś nie chce mi się wierzyć - aż tak
          delikatny????!!!! No Szymon nie wygłupiaj się, bądź mężczyzną! smile)))
          Co do objawowego postępowania to chyba najlepsza kąpiel z krochmalem (takim jak
          do prania) i koniecznie wietrzenie - nawet przede wszystkim wietrzenie i moż
          epo takiej kąpieli i wietrzeniu (jak najdłużej) spróbuj raz niczym nie
          posmarować??? No sama juz nie wiem sad U nas na oddziale mamy na
          takie "wściekłe" odparzenia "cudowną żółtą maść oddziałowej", skład jest
          osobistą tajemnicą pani Ani i apteki szpitalnej, ale zadzwonie jutro do niej
          może mi zdradzi smile, a jak nie to może uda mi się wysłać Ci jakies
          pudełeczko smile) No zobaczę jak z nia pogadam smile

          Pozdrawiam i biegnę do Baśki bo coś chyba płacze...
          • mopek1 Do ArchMoniki :) 28.09.04, 20:53
            Zapraszam w sobotę!!!!!!! Rozumiem, że będziecie - w takim razie na priv
            omówimy szczgóły smile)))))))))))))))))))))
            • kasiaczekroza Takie tam raz jeszcze 28.09.04, 22:07
              Asiu, cieszę się, że juz po badaniu.Koniecznie napisz co powiedział
              neurolog.Ale ta pielęgniarka mnie zagotowała.Odrazu przypomniało mi się jak
              leżałam z 1,5 roczną córeczką w szpitalu i kazano pobrac mi od niej mocz.Nie
              sikała 2 dni, ja z próbóweczką usnełam w końcu klecząc przy jej łózku.a
              pielęgniarka powiedziała do mnie:_Co z pani za matka, nie potrafi pani zebrać
              sików do próbówki?
              Gosiu-Malwes.Antek miał zawsze ładna pupkę, a od 3 dni jest koszmarna-czerwona
              z krosteczkami.ale jestem już pewna, że to wina kaszki bobovity.Wcześniej
              kupowałam Hippa, z powodu braku Hipp kupiłam bobovitę.Kupy -ciemna zieleń-
              przerażające, wyrzuciłam dzidostwo do kosza i jeszcze doczytałam,że ma w
              składzie cukier.Nigdy już tego nie kupię, dziś wieczorem kupka miała juz w
              miarę normalny kolor.
              Mopeczku miłych chwil z pomagającą teściówkąsmile
              • pietka111 Re: Takie tam raz jeszcze 28.09.04, 22:20

                ja z Przemusiem tez bardzo sie cieszymy że u Natuni wszytsko dobrze

                a teraz nasza kolej na opowieśc mrożącą krew w żyłach smile
                teraz opowiadam ze śmiechem, ale wówczas byłam przerażona
                i oczywiście tysiące myśli co ze mnie za matka i jak do tego doszło

                kąpałam malucha na siedząco jak zwykle
                dałam mu do zabawy kaczuszkę
                myję mu plecki a jemu kaczuszka odpłyneła no i próbował ją złapać
                w mgnieniu oka - nie wiem jak to sie stało
                nagle cały znalazł się pod wodą - głową w dół
                szybko go złapałam aby wyciągną a że był namydlony to jeszcze się ślizgał po rękach
                płacz parskanie nosem
                mokrutkiego przytuliłam i się uspokoił
                noi nerwy następnego dnia przy kąpieli czy sie zraził do wody

                ale na szczeście jest wszystko ok
                teraz na razie wstrzymam sie z zabawkami do kąpieli smile

                mopku trzymaj sie z teściową
                może ktoś wyda poradnik jak wychować sobie tesciową
                no i my wszystkie też kiedyś będziemy teściowymi smile)
                a ja nie jak mój Przemuś będzie ksiedzem jak mi sie wyśniło jak byłam w ciaży smile)
                ale chyba jednak (napewno smile)) wolę być teściową i babcią
                • morsk2 Re: Teściowe... 28.09.04, 23:09
                  pietka111 napisała:
                  > no i my wszystkie też kiedyś będziemy teściowymi smile)

                  I za 20-kilka lat będziemy tu pisać: ta moja wredna synowa w ogóle sie nie zna
                  a się mądrzy...no jak ona trzyma mojego wnusia! i czym ona go karmi! i ciągle
                  ma fochy! biedny ten mój synek... A córka też nie ma lekko z tym zięciem
                  obibokiem...smile))

                  ....jak taka będę to niech mnie ktoś ustrzeli....wink))
            • asialc1 Re: Chwilke o Natuni, a moze o mnie i o wszystkim 28.09.04, 23:47
              Natunia zmęczona słodko śpi i zanim się sama umyję chce trochę napisac, bo
              dawno tego nie robiłam. Zajełam się tylko swoimi problemamii Was zaniedbałam.
              Moze pomyslicie, ze jestem głupia, ale mimo ze wyniki badań wyszły dobrze nadal
              nie spadł mi kamień z serca, chociaż troche odetchnełam, ze to nie główka.
              Muszę jednak wiedziec co jest przyczyna tych ataków, czy nie powrócą, jak pomóc
              córci.
              Gosiu, neurolog do którego chodzimy jest jednym z najlepszych w Polsce i mam do
              Niego zaufanie. Jest bardzo dokładny i niczego nie przegapi.

              Edytko, ja bym się tak nie martwiła tym, ze Antoś mniej je. Nie dziwne skoro
              ida zabki. Dzieciaczki róznie reaguja. Zreszta jak dorosłych cos boli tez nie
              chcą jeśc. A czytałam, że w tym okresie zycia dzieci mniej przybieraja na wadze.
              A jak tam z katarkiem?

              Aniu(aniaimax), a jak tam kontrola? Jak Maksio się czuje?

              Martus, na moje pocieszanie to już za późno. Gosia trafiła z tym w 10 smile Pod
              wszystkim się podpisuje, jeśli mozna wink Wcale taka dzielna to nie jestem.
              Umierałam ze strachu i ciagle płakałam, oczywiście nie przy Natalce.

              Kajka, jak tam Matejko? Mam nadzieje, że więcej Mu się nie zwracało.

              Olu, jakie szczęście, ze Antosiowi nic się nie stało. Wszystko w porzadku? Nie
              miał jakis dziwnych objawów?

              Rituś, a jak u Was? Lepiej się czujecie? Jak Liwka? Cieszę się, ze Radzio tak
              bryka smile

              Aniu(aniutekm), jak ząbki Kubusia? Mam nadzieję, ze mimo wszystko tesciowa się
              opamieta. Szkoda, ze nie mogłaś zostac z synkiem. O nózki bym się nie martwiła.
              Skoro sam wstaje to znaczy że jest juz na tyle silny ze moze. A sam krzywdy
              sobie nie zrobi. Oczywiście pomagac nie mozna, ale na pewno to wiesz smile

              Kasiu, mam nadzieję, że Antoś więcej guzów sobie nie nabije. My kupujemy kask
              Natalce, ale chyba dopiero po tych wszystkich wizytach u lekarzy juz na
              spokojnie.

              Monisiu, strasznie się ciesze ze pracujesz w domu wink I jak? Przemus musi
              fantastycznie wygladac na nocniczku smile To juz nasze drugie forumowe dzieciatko
              które ma nocniczek smile
              Natalka też tak zanurkowała tylko, ze w baseniku, ale sama się podniosła i
              dalej do zabawy.

              Moniś(morsk2), smile no to jest róznica między naszymi córeńkami smile Natalka jest
              po prostu bardzo drobniutka. Po mamusi wink) Chociaż teraz tego tak nie widac smile
              Strasznie ciekawa jestem tej Waszej piekarni smile

              Aniu(natder), to dobrze, ze Malwinka nie ma juz zastrzyków. Niech szybciutko
              wraca do zdrowia. Moc uścisków i całusków dla nowej chrzescijanki smile

              Beatko, a jak Ty się czujesz? Cieszę się, że Szymusiowi lepiej smile

              Sylwia, bardzo się ciesze, że sie odezwałaśsmile Pisz cześciej i uściskaj
              Norbercikasmile)

              Gosiu(malwes), próbowałam teraz poszukac czegos o odparzeniach ale nic z tego.
              Jeszcze poszperam w domu, ale nie wiem czy coś mam. Mam nadzieje, ze szybciutko
              Szymusiowi przejdzie. Biedactwo. Ucałuj Go mocno.

              Gosiu(margola102), no to Ula ma zabawę w przeciwieństwie do Was. Na pewno w
              krótce się przestawi.

              Gosieńko(margoja), gratuluję! Będę trzymac kciuki 15.10. smile Nie wiem tylko na
              jaki temat piszesz? Zresztą nawet nie wiem jakie studia kończysz? A może
              pisałaś tylko przegapiłam?
              A moze też pomyslisz o kasku dla Antosia?

              Marzenko(tossca), a jak czuje się Szymuś?

              Haniu, dzięki smile Nawet nie wiesz jak mnie pocieszyłaś. Szczerze mówiąc to
              troche się martwiłam tymi zmianami.

              Dziewczynki, jesli o czymś zapomniałam to wybaczcie. Jestem jednak troche
              zmeczona.

              A własnie....Jak tam nasza Tosieńka???

              Gratuluję tez wszystkim dzieciaczkom razem i z osobna za tyle nowych
              umiejetności smile Całuję Was bardzo mocno. Dzielne z Was dzieciaczki smile

              Chorowitki, moje kochane wracajcie szybciutko do zdrowia.

              ŚPIJCIE DOBRZE
              Asia











      • hanya00 do asialc1 28.09.04, 22:35
        nawet nie masz pojecia jak wiem co czulas.z moim malym przeszlam to samo.na eeg
        nic u niego nie wyszlo a tlumaczyla mi neurolog,ze male zmiany w zapisie w tym
        wieku to fizjologia.wiec uszy do gory i wykluczaj dalejsmile.zobaczysz,wszystko
        bedzie ok.pozdrawiamy hania i igor
        • aniutekm Do Asi, trudne rozmowy, kapiele i inne 29.09.04, 07:34
          Asia, Bardzo sie ciesze, że z główka Natalki wszystko w porządku!smile mam
          nadzieje, że neurolog wyjaśni wam wszystkie wątpliwości i potwierdzi, że
          malutka jest zdrowa.. Bardzo wam współczuje - a szczególnie Natalce, ze musiała
          przez to wszystko przechodzić. takie maleństwo, a taki stressad(( A to jak was
          potraktowano?? Horror!! Jak tak można???? Przeciez to tylko maltkie wystraszone
          dziecko, które niczego nie rozumie i bardzo sie boi... Ehh
          Trzymaj sie dzielnie. Będzie dobrzesmile I odezwij się koniecznie po wizycie!

          A swoją drogą, ciekawe czy w/w pielegniarcza i pielegniarka o której pisała
          Kasia maja dzieci?? Wydaje mi sie ze nie. Bo w głowie mi sie nie mieści, że
          matka mogłaby miec takie podejście....

          Moniko, a jak Przemuś się pogodził z kapielą bez kaczuchy??smile) Mój bąbel nie
          chce się kąpać bez zabaweksmilesmile - od razu jest krzyk... Tylko on w kąpieli leży
          na brzuszku..
          Trzymamm kciuki za dzisiejszy egzamin. Powodzeniasmilesmilesmile

          Moniko - Morsku - Brawo - usmialam sie z Twojego postusmile)) Oj, chyba taka kolej
          rzeczysmile)))))))

          Gosia - gratulacje!! mam nadzieje, że przygotowania do obrony pójdą jak to się
          mówi gładkosmilesmile Powodzenia.

          U nas ząbków nadal nie ma, w nocy mały trochę marudził.. Wydaje mi sie że
          bardzo długo to trwasad(((

          Wczoraj miałam poważną rozmowe z babcią.. Tylko obawiam sie ze bez efektów.
          Oczywiście ona by bardzo chciała robić tak jak ja ją proszę i żebym była
          zadowolona, ale mały tak płacze, przecież nie da sie go zmusić, itd......
          Jestem przekonana, że bardzo sie stara, ale może problem w tym, że za bardzo..
          Może za bardzo sie tym wszystkim stresuje i jej zdenerwowanie udziela się
          Kubusiowi, który i tak jest przecież trochę zestresowany ząkami.... Stąd to
          jego marudzenie.. No nic.. Pozostaje mi tylko obserwować ich i przypominać,
          prosić.. Może z czasem się wszystko unormujesmile mam nadzieje.

          Pozdrawiam Was serdecznie.
          Borykającym sie z chorobami i problemami przesyłam masą ciepłych myślismile
          Trzymajcie sie dzielnie.
          Ania od Kubusia
          • margola102 Bla, bla, bla... 29.09.04, 10:08
            Od wczoraj moja Ula mówi smile
            wreszcie zaczeła gimnastykowac swoją buźkę
            jest mamama, blablabla, tlatlatla, tatata, bababa
            najbardziej mnie cieszy mamama, wiadomo smile))

            Asiu, dobrze, że u Was największe stresy już minęły
            myślę, ze te ataki Małej wkrótce miną
            czytałam gdzieś, że takie pojawiają się u dużej części rosnących maluchów
            Ale szybko znikają bez śladu
            Nie martw się

            I jeszcze o Uli
            Smiesznie wygląda, gdy przemieszcza się raczkując z zabawką w buzi
            chce gdzieś pójść, wstać, itp, bierze wtedy zabawkę, którą się aktualnie bawi we
            wszystkie swoje 6 zębów,
            i dalej, idziemy smile)

            I powiedzcie mi, czy Wasze Maluszki też się śmieją do butelki z mleszkiem??

            Pozdrawiam,
            Gosia
    • aleksandraantek takie tam, bla,bla, bla i inne 29.09.04, 10:28
      Witam!!!
      Wszystkich i pozdrawiam nową Mamę!

      Piszę bo wczoraj dostałam OPR smile że spadam w statystykach surprised
      A ja nie piszę bo jestem w stresie przed przyszłym tygodniem (początek zajęć w
      białymstoku i dojazdy sad )naprawdę bardzo sie boję i martwie! Te Fajne Baby
      które się do mnie odzywają ma gg to wiedzą bo ja tylko o tym jestem w stanie
      truć za co bardzo przepraszam!

      Antek dobrze - o upadku zapomniał już dawno, pięknie je, nadal nie ma górnych
      zębów i nie raczkuje choć go ciągle stawiamy jak do raczkowania (i to mu się
      bardzo podoba) ale jak tylko oderwie ręke od podłogi to leci na nos sad bardzo
      lubi kąpiele i generalnie lubi spać smile))
      To chyba tyle o nas!

      Jeszcze tylko:
      Margoju Uleńka śliczna!!!

      Asiu ucałuj Natunię!!!

      Chorowitki zdrowiejcie!!!

      Tosiu kochana! gdzie jesteś i jak się czujesz??? - przesyłam moc całusów

      Wszystikm, wszystkiego, wszędzie i zawsze!!!

      Pozdrawiam ola od antka

      PS Beatko Szymkowa to kiedy ten spacer??? I jak się czujecie???
      • aniutekm Re: takie tam, bla,bla, bla i inne 29.09.04, 10:51
        Gosiu, mój Kubuś też się raduje na widok butli z mleczkiem, albo kubeczka z
        sokiemsmilesmile

        Olu, Twój stres jest jak najbardziej zrozumiały!! Przecież będziesz przez
        zajęcia i dojazdy spędzała mniej czasu z Antosiem.... Ale mimo wszystko pisz
        częsciejsmile
        A truj ile sie da, po to tu przecież min jesteśmysmile))))

        Pozdrawiam
        A.
        • natder Do Asi, Gosi, Marty, Oli i innych Mam :-) 29.09.04, 11:25
          Asiu - bardzo, bardzo się cieszę że wyniki badań są dobre!!!
          Gosiu - raz udało mi się wyleczyć zapalenie na pupie zwykłym pigmentem. Też
          przetestowałam wiele dostępnych maści i kremów, Natalka bardzo cierpiała bo z
          pojedynczych krostek zrobiła się wielka plama czerwonego "żywego mięsa" ale
          właśnie pigment pomógł. I oczywiście jak najczęstsze wietrzenie pupska. Nie
          wiem, może zmień pieluchy na zwykłą tetrę? Tylko wiadomo, często zmieniać żeby
          nie miał mokro.
          Mopku - to właśnie lubię na tym forum - można się pożalić i zawsze ktoś
          pospieszy z pomocą smile A teściowa to temat rzeka, możnaby zupełnie osobne forum
          założyć i pewnie byłoby wiele wpisów wink)) Nie warto się przejmować zbyt mocno
          bo burza pewnie minie szybko.
          Olu, a ja chylę czoła przed Twoją determinacją. Uczyć się warto - straszny to
          banał - ale na pewno zaprocentuje to w przyszłości. I Twój syn będzie
          strasznie z Mamy dumny! Jak już pisała Gosia, dziecko wychowuje się przez
          wiele, wiele lat i mimo że chciałoby się spędzać z nim jak najwięcej czasu żeby
          nic nie przegapić - to nie można przegapić przez macierzyństwo innych bardzo
          ważnych rzeczy.
          Pozdrawiam wszystkie mamy "domowe" i te strasznie zapracowane i witam nową
          lutową dziewczynkę Paulinkę smile))
          Całuski w pępuszki dla pociech.
          • frytkal Re: Do Asi, Gosi, Marty, Oli i innych Mam :-) 29.09.04, 12:09
            Asiu, trzymamy mocno kciuki za Natalke.
            Witam nowa mame i malutka rybke, Paulinkesmile
            nadal jestesmy strasznie smarkaci. choroby wygrywaja 3:1 (zdrowy jeszcze jest
            tylko tatus)
            piszemy wszyscy razem i przepraszam za brak ogonkówsmile
            Spiesze sie zaraz do pracy, jeszcze tylko Buziaki dla Maluszków!
            Pa!
            • malwes Bomba w miejscu gdzie zwykle jadałam :((((( 29.09.04, 16:30
              ....słyszeliście, że w W-wie w Colmexie podłożyli ładunek?
              To jest parę matrów od męża pracy sad(((((((((
              Niby ofiar nie było (choś podobno są ranni)...aż mi się ręce trzęsą....
              A ja tam często chodziłam na lunch i mąż tam teraz jest...ja nie wiem jak
              będzie wyglądać nasze życie, co się dzieje? Dlaczego? Ja chcę żyć normalnie!
              Cieszyć się życiem a nie co dnia trząść o życie bliskich!
              Chcę się wyprowadzić z tego cholernego miasta....sad
              • pietka111 i po prawku :( 29.09.04, 19:51

                jestem po egaminie
                no i niestety
                oblałam na manewrach - na parkowaniu przodem prostopadle sad((
                no ale cóż przynajmnie teoria zaliczona

                a jaka paranoja następny termin - 22 listopada ...

                jak tam maleństwa dzisiaj
                pewnie już wszytskkie śpią sad
                u mnie dzisiaj tata walczył z maleństwem
                ale nieźle im poszło
                Przemuś sam zasnął

                jeszcze raz przesyłamy z prezmusiem dobre fluidy na wszytskich chorowitych maleństw
                jak do tej pory Przemuś na nic nie zachorował więc powinny pomóc smile))

                miłych snów
                • kasiaczekroza Re: i po prawku :( 29.09.04, 20:34
                  Morsku, rozumiem twoje zdenerwowanie.Czasy niestety są jakie są.Najbardziej
                  prerażające jest to ,że jesteśmy bezradni.
                  No to na pocieszenie Pietki ogłaszam konkurs:ile razy podchodziłam do egzaminu
                  na prawko?
                  • mopek1 Re: i po prawku :( i bomba :( 29.09.04, 20:53
                    Pietka! Powiem Ci, że u mnie było do trzech razy sztuka, mimo, że instruktor
                    twierdził, że jeżdżę jak stary taksiarz smile Okres kiedy robiłam prawo jazdy
                    wspominam, jako jeden z największych koszmarów, nie wiem o co w tym chodzi, ale
                    atmosfera jest tak przygnębiająca i towarzystwo jakieś takie podejrzane, że
                    człowieka normalnie szlag trafia – w końcu nie takie egzaminy zdawałam a tu
                    jakiś ….. mnie ulewa sad((((((((

                    Małgosiu-Malwes – mam znajomą, która długo mieszkała w Wa-wie, ale jak wyszła
                    za mąż i postanowiła mieć dziecko to przeprowadziła się do Krakowa, nie wiem
                    czy faktycznie u nas spokojniej – bo niestety takie mamy czasy sad , no ale może
                    coś w tym jest, bo kto by chciał wysadzać zaścianek? Tak więc Gosiu –
                    zapraszamsmile

                    Pozdrawiam
                    Marta

                    • malwes Bomba, prawko, do Duni :) 29.09.04, 21:04
                      ...dzięki za pocieszenie...może faktycznie przeniosę się do Krakówka smile
                      Co do odparzenia to zamówiłam jutro do domu dermatolożkę bo jest gorzej...no
                      może nie gorzej ale lepiej też nie sad

                      Co do prawa jazdy to ja zdałam za trzecim razem ale to było 12 lat temu smile)))
                      Teraz znowu jeździłam z instruktorem bo po ciąży troszkę bałam się wsiąść ale
                      jakoś się "rozkręciłam"...choć sama pewnie będę się bać.
                      Pietko! Będzie dobrze! To faktycznie jest nieprzyjemny egzamin ale najlepiej
                      się zdjaje, jak Ci nie zależy...wybierz się mając grypę (podrazisz egzaminatora
                      dla zabawy smile) albo coś innego na głowie (mąż tak zdawał) - im mniej Ci będzie
                      zależeć, tym szybciej się uda smile

                      Co do Quizu Kasiaczka - strzelam...osiem razy !

                      Dunia,
                      Spróbuj córcię kłaść jak najczęściej na golaska, teraz juz chyba wszędzie
                      grzeją więc już można - dzieci bez skrępowania pieluchami dostają "amoku" i
                      naprawdę zaczynają się ruszać,
                      Można też bawić się z córcią tak, że zachęcasz ją do wypierania się - nie umiem
                      jednak tego przekazać "na piśmie" bo te ćwiczenia poleciła nam nasza
                      rehabilitantka i trudno mi je opisać.
                      Ja się starałam jak najwięcej zachęcać Szymka do przemieszczania się - ulubione
                      zabawki trochę dalej, trochę wyżej, z drugiej strony, mama-a kuku za plecami,
                      wszystko tak, żeby musiał się trochę namęczyć ruchowo.
                      A tak naprawdę to chyba nie musisz jej zachęcać, bo Mała i tak zrobi wszystko w
                      swoim własnym, właściwym dla niej czasie, niezależnie od wszelkich ćwiczeń i
                      zachęt smile)))
                      Konczę, Prezes dalej nie śpi tylko jeżdzi na ojcu smile
                      Pa!
                      • pietka111 Re: Bomba, prawko, do Duni :) 29.09.04, 21:19

                        smile)))))))

                        dzięi za pocieszenie
                        rzeczywiscie atmosfera jest tam przygnębiająca
                        wszytscy chodzą jak struci
                        a egzmiantorzy panoszą sie jak pawie
                        ja też mopku nie takie egaminy zdawałam smile (pochwale sie w końcu udało mi się
                        jednocześnie skończyć prawo i polibudę wydział mechaniczny smile))))
                        a tu taki ... będzie na mnie krzyczał

                        zdenerwowałam sie już na początku jak podeszłam do smaochodu a on do mnie
                        wsiadać i się przygotować
                        a ja na to że najpierw chcę sie przejść po placu aby zobaczyć gdzie jest co
                        a on na to wsiadać z miną jak to mówi moja teściowa "jak kot srający na pustyni"

                        najpierw rękaw - poszło ok
                        a potem to parkowanie no i tutaj problem
                        bo aby podjechac pod to parkowanie jest małe wzniesienie
                        a na szkoleniu uczyli nas manewrów - samym sprzegłem
                        no i podjedz na samym sprzęgle nawet na małe wzniesienie
                        musiałam dodać gazu samochód za szybko podjechał itp. no i nie wyrobiłam za
                        pierwszym razem
                        a za drugim to już się zdenerwowałąam

                        pocieszenie że przynajmniej teoria na 100 % poszła

                        właściwie to sie już nie przejmuję
                        tylko wkurza mnie tak odległy nastepny termin

                        no i fakt, ze mam samochód służbowy smile))) (bez prawka) no i szef jak się dowie
                        że jeszcze nie zdałąm to mi zabierze crying((

                        no a na razie samochodem bawi się mąż - a prywatny pod domem - oszczędzany smile)


                        ciekawe jaki jest Wasz rekord w zdawaniu smile)

                        mopku a jak tam Twoje nowe autko - już pewnie się przyzwyczaiłaś

                        mam pytanie do Was - jak kształt główki Waszych maleństw
                        u Przemusia z tyłu zrobiło sie małe wgłębienie i lekko spłaszczyło sie
                        starałam sie go w nocy przekrecac aby spal raz na jednym to na drugim boku a
                        mimo to ...
                        no coz teraz musza urosnąc długie włoski smile

                        odparzeń nie mieliśmy wiec niestety nie pomogę
                    • asialc1 Re: Po wizycie i rózne 29.09.04, 21:31
                      Witam moje kochane!
                      Neurolog potwierdził, ze wszystko w porzadku. USG i EEG dobre. A te dyskretne
                      nieprawidłowe cechy to normalne. Nie ma idealnych wyników. Gdyby było cos nie
                      tak to badanie by wykazało. Obejrzał tez atak Natalki na kamerze i nie widzi w
                      nim nic złego. Widział wiele róznych reakcji dzieci, tez na mocny ból, więc
                      prawdopodobnie to jednak przez zabki. Mamy obserwowac i w razie czego przyjśc
                      na kontrolę za miesiąc. Powiedział też że na pierwszy rzut oka widac, ze
                      Natalka jest zdrowym dobrze rozwijajacym się dzieckiem i mamy się nie martwic.
                      Z główka wszystko dobrze. Jezt zdrowa! smile) Jeszcze tylko morfologia po
                      niedzieli i mam nadzieję, ze wykluczymy bakterię. Wtedy bedę jeszcze bardziej
                      spokojna.
                      Dzisiaj ataki były minimalne, prawie nie widoczne. Cały czas chodzi ze
                      smoczkiem, chociaz duzo płacze, bo dziąsła bardzo Ja bolą. Kilka razy tez
                      obudziła się w nocy jak nigdy. Najlepiej jak międoli w buzi gazik umoczony w
                      rumianku. Smutno mi, ze ma takie bóle, ale w końcu miną. Gdyby to było cos z
                      główka to wtedy byłby okropny problem, więc nam ulzylo smile
                      Wasze dobre mysli i fluidy zdziałały cuda smile) Jeszcze raz Wam wszystkim i
                      każdej z osobna bardzo dziekuję smile

                      Aniu, Natalce zanim wyrosły pierwsze zabki bardzo długo marudziła i się
                      sliniła. Więc pewnie lada dzień pojawi się pierwszy zabek Kubunia smile Oby tylko
                      tak nie cierpiał jak Natalka.
                      Z kąd ja znam te dobre checi babci. Moja teściowa robi tak samo i przy tym się
                      denerwuje co bardzo udziela się Natce. Zreszta chyba o tym juz pisałam.
                      Bedzie dobrze. Z tego co napisałas i tak są juz jakieś postepy.

                      Gosiu, wiem co czujesz jak słyszysz słówka wypowiadane przez Ulę, zwłaszcza to
                      jedno smile)
                      Jak przeczytałam to o raczkowaniu Twojej córci z zabawka w buzi to sobie od
                      razu wyobraziłam i się usmiałam smile) Poprosze o takie zdjecie smile)
                      Natalka tez się smieje do butelki i innego jedzonka smile

                      Olu, cieszę się, że Antoś zapomniał o upadku. Rozumiem ze się stresujesz
                      wyjazdem. To normalne. Ale pomysl tylko o tym jak skończysz studia smilePodziwiam
                      Cię za to ogromnie i kiedyś to samo powie Ci Antoś. Zobaczysz jak ten czas gdy
                      bedziesz na zajeciach szybciutko zleci. Głowa do góry, bedzie dobrze smile

                      Gosiu(malwes), wiem co czujesz. Chyba kazda z nas ma takie same mysli. Ja tez
                      nie chcę mieszkac w Warszawie. Chciałabym się przenieśc gdzieś gdzie jest
                      bezpiecznie, ale czy takie miejsce w tych czasach istnieje???

                      Monisiu, nie przejmuj się. Ja co prawda nie mam prawka, ale nie znam nikogo kto
                      by zdał za pierwszym razem. Oblewaja specjalnie.

                      Kinga, witam Ciebie i Twoja córeńkę bardzo serdecznie smile) Jesli chodzi o to
                      przewracanie się z plecków na brzuszek i odwrotnie, to my jakoś specjalnie
                      Natalki do tego nie zachecalismy. Czesto lezała na brzuszku i w końcu sama się
                      przękręciła. A moze kładź Paulince jakąś zabawkę z boku jak lezy na pleckach w
                      jakiejś odległosci. Sama nie wiem. Moze spróbuj. Bedzie ja chciała sięgnąc, ale
                      zrobi to dopiero wtedy gdzy się przekręci. Nie mam jakiś specjalnych pomysłów.


                      • luna_tika Re: Po wizycie i rózne_jestem pod wrażeniem 29.09.04, 22:54
                        Asiu, bardzo się cieszę z tego co powiedział neurolog. Tak naprawdę wydaje się
                        nieprawdopodobne, żeby takie zdolnie dzieciątko jak Natalka miało problemy
                        neurologiczne. I b. dobrze, że to wykluczone. A swoją drogą, jeśli to przez
                        zęby to rany, niesamowite, co te małe stworzonka muszą przejść zanim one się
                        pojawią sad.
                        Asiu, chciałam Ci powiedzieć, że jesteś moją absolutną idolką jeśli chodzi o
                        dbałość i troskę o wszystkich członków forum. Tak dokładnie jak Ty odpowiadać
                        na wszystkie posty po kolei nie potrafi chyba nikt. A już na pewno nie ja. Czy
                        Ty sobie to wszystko jakoś zapisujesz? smile)))
                        Pozdrawiam Cię serdecznie i Natalkę oczywiście też.

                        Witam nową koleżankę i jej córeczkę. My jesteśmy z Wrocławia, ja i mój synek
                        Mateusz (czy mówiłam Wam, że Mati waży już 9740g. Ciężko go nosić, oj
                        ciężko smile ). On się też tak bujał i średnio chciał ruszać, dalej zresztą jest
                        dość leniwy, ale co do jednego to racja, dzieci lubią się bawić na golasa.
                        Mateusz np. nie chciał leżeć na brzuszku i ryczał wniebogłosy, a na golasa to
                        owszem, bardzo mu się podobało. I tak mu już zostało smile))

                        Pietka, nic się nie martw, zdasz. Następnym razem nie daj się może zastraszyć
                        temu z miną "kota na puszczy" tylko sobie pooglądaj ten plac. A może będziesz
                        miała możliwość zrobić to zanim szanowny pan egzaminator "weźmie Cię w obroty".
                        W tym biznesie wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi to na pewno chodzi o
                        forsę. Sorry, że Cię nie pocieszyłam smile. Ale wierzę, że zdasz już wkrótce,
                        stawiam na 3 raz. smile)

                        Aga


                  • aniaimax Różne różności 29.09.04, 21:05
                    Witam kochne baby!!

                    Asieńko dziękujemy za pamięć, Trzymajcie się na pewno wszystko będzie ok.
                    Byliśmy na kontroli i sprawa wygląda tak:
                    W niedziele skończyła się biegunka, dzisiaj rano już była spowrotem, skubana
                    się przyczepiła do mojego synusia sad. A żeby nam nie było smutno, to mały
                    przezięboiny sad(. Kaszle z nosa mu cieknie i ma biegunke, nie chce jesc nie
                    chce pic i mało siusia, mamy przekaz do badania moczu, tylko nie wiem czy uda
                    mi sie cos złowić. Poza tym wszystko gra, teściowa też, tylko, że na nerwach.
                    Czekamy na lepsze dni i całujemy.
                    Ania i Maksiątko
                    a co do konkursu, to strzelam 3 razy.
                    sa jakies nagrody? smile))))


                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=16219214
    • kasiek444 Kontakty z mamą ale nie tylko... 29.09.04, 21:15
      Witam wieczorową porą smile
      Czy wszystkie dzieciaczki już zdrowe? Mam nadzieję, że taaaak! Asiu! Jesteś
      wielka! Gdybym ja musiała tak biegać po lekarzach i denerwować się o zdrowie
      dziecka, to na pewno nie pamiętałabym o życzonkach i nie miałabym tylu ciepłych
      słów dla innych... Jak Ty to robisz?...
      Chciałam Was zapytać - czy Wasze Mamy mają na Was cały czas taki wpływ, że jak
      im się coś nie podoba w Waszym zachowaniu i jawnie to komentują to Wy się tym
      stresujecie? Bo ja tak i już mam tego dosyć! Czy to zawsze tak będzie? Czy
      zawsze znajdzie się coś, co jest nie taksad(((((((( Chciałabym się
      nieprzejmować, ale nie potrafię!
      A drugie pytanie. Jakie jest Wasze zdanie na temat herbatek dla naszych dzieci -
      mam na myśli te gotowe bobo-vity i.inn. Bo moja lekarka sugerowała, żeby
      dopajać dziecko wodą przegotowaną, ale ileż można na takiej wodzie jechać? Jak
      jesteśmy na spacerze a jest chłodno to ja sama chętnie napiłabym się herbaty,
      więc co mam mu podawać? A może lepiej jakąś słabą owocową niż te gotowe z
      dodatkami cukru lub glukozy? Jak Wy robicie?
      A poza tym... Kupiliśmy jakiegoś starego grata i mamy AUTO! Musimy mieć jakiś
      transport do kwiaciarni a na początek nie chcemy za dużo inwestować.
      Najważniejsze, żeby trochę pojeździł, trzymajcie za niego kciuki hi,hi...
      Otwarcie - jak dobrze pójdzie - w piątek o 15. Zaczynam się strasznie bać, że
      sobie z tym wszystkim nie poradzęsad(( I jeszcze Kacperek, aż serce mi się
      ściska na myśl, że muszę go zostawićsad Ale i tak bym musiała wracać do pracy,
      bo nam pieniędzy na tym moim zasiłku już nie starcza... A może - jak dobrze
      pójdzie, to zatrudnię od nowego roku kogoś do pomocy dorywczo i będę mogła być
      więcej z Małym! Zobaczymy, początki są zwykle najtrudniejsze!
      Pietko! Nie martw się! Następnym razem na pewno zdaszsmile))))
      Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i ucałujcie Wasze słodkie Maleństwa!
      Oglądam Was na Zobaczcie, tylko czasu brakuje na dopisywanie się sad Ale
      wszystkie jesteście śliczne dzieciaczki swoich rodziców i rośnijcie dalej
      zdrowo!
      Buźka wielka od Kasi i Kacperka!
      • morsk2 Re: Kontakty z mamą ale nie tylko... 29.09.04, 21:50
        Pietko, następnym razem pójdzie lepiejsmile (Dziewczyny, proszę się przyznać
        która zapomniała o trzymaniu kciuków???)
        To fakt, że jak nam specjalnie nie zależy, to idzie dobrze. Ja poszłam na kurs
        ze szwagrem, dla towarzystwa, bo jemu w pracy kazali. Zdałam za 1. podejściem,
        a on chyba za 3...
        I mam to prawko 2 lata, ale jeżdżę b. mało, bo nie lubię...

        Co do konkursu też obstawiam 8smile
        Nie to, żebym nie wierzyła w zdolności koleżanki, ale znam realia...

        Kasiek, co do komentarzy mamuśki, to ja sie nie stresuję generalnie. Zawsze
        będzie coś nie tak, ale trudno... Kocham te teksty w stylu "muszę Ci kupić ten
        super płyn do okien" (jakże delikatna aluzja do tego, że mam brudne...). A jak
        już mam dość to mówię otwarcie.
        Życzę powodzenia z kwiaciarnią, na pewno sobie poradzisz doskonalesmile

        Malwes, jak zdecydujesz się na przeprowadzkę, to rozważ też Gdynięsmile W sumie
        spokojne miejsce..trzęsienia ziemi są żadko..smile

        • kasiaczekroza chochli, prawko i rostrzygnięcie konkursu 29.09.04, 22:45
          Asiu całuski dla Natuni i bardzo się ciesze,że wszystko grasmile))))))))))))
          Przepraszam za chochlik w moim poprzednim poście zamiast Morska miałabyc
          Malwes.Ale myślę, że zainteresowana odebrała, że to do niej.Do Płocka nie
          zapraszam, bo Orlen już 2 krotnie się palił, więc róznie może być.
          E tam ja się tak nie bawię.Odrazu zgadłyscie!Macie w rodzinie egzaminatorów.
          Nagrodę otrzymuja:Malwes i Morsk.Gratulacje
          kni.prz.rzeszow.pl/~peu/congratulations.swf
          Równiez niejeden egzamin w zyciu zdawałam(min.dwie obrony magisterskie, egzamin
          na mianowanie)jeżdzę od 3lat, codziennie, na koncie 0 mandatów, 0 stłuczek, a
          podchodziłam 8 razy.7 razy na placu, na miasto wyjechałam dopiero za 8
          zdanym.Równiez wspominam to jako koszmar,finansową studnię bez dna i pasmo
          upokarzających komentarzy.
          • kasiaczekroza miałobyć -chochlik- 29.09.04, 22:46
            • luna_tika słów kilka wieczorową porą 29.09.04, 23:12
              Chciałam w dwóch słowach (chociaż u mnie to chyba niemożliwe smile ) opowiedzieć
              jaka ze mnie wyrachowana matka. A mianowicie, miałam załatwić w urzędzie
              aktualizację wpisu do działalności gospodarczej. W urzędach wiadomo na jakie
              osobniki trafić można (jeśli któraś z Was jest urzędniczką państwową,
              informuję, że nie mam złego zdania o ogóle urzędników, a tylko o niektórych
              osobnikach znanych mi z bezpośrednich kontaktów smile)) ), ale nie pamiętałam czy
              w "moim" dziale są fajne czy niefajne panie. Postanowiłam wziąć je sposobem -
              "na dziecko". Wzięłam ze sobą Mateusza, który ma to do siebie, że poza
              momentami głodu i wieczornego zmęczenia, śmieje się do każdego i tym zyskuje
              sympatię otoczenia. No i udało się! Weszliśmy, Mati strzelił dwa uśmiechy i
              panie były jego. Sprawa została załatwiona w pięć minut, w bardzo przyjemnej
              atmosferze. smile)) Piszę o tym tyle (a miałam w dwóch słowach! smile ) , bo raczej
              nie zdarza mi się wykorzystywać sytuacji, w ciąży też grzecznie stałam w
              kolejce, bo jakoś mi było głupio. No i teraz pytanie: Czy Wam się zdarzyło coś
              takiego? Wzięłyście gdzieś dziecko, żeby szybciej lub sprawniej załatwić jakąś
              sprawę? Przyznajcie się smile))


              U nas na razie zdrowotnie ok, tylko już z utęsknieniem czekam na tę drugą górną
              jedynkę Mateusza, bo chciałabym ze dwie noce przespać spokojniej, zanim
              następne ząbki zaczną się wybierać na powierzchnię.

              Malwes, mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, mimo "wybuchowej"
              atmosfery. Wrocław jest naprawdę piękny, więc może jednak przeprowadzka na
              Dolny Śląsk? smile

              Pozdrowienia dla wszystkich, chorych i zdrowych. Za tydzień wyjeżdżamy z wizytą
              do babci (a propos, to moja mama, która jeszcze chyba nigdy w życiu nie
              powstrzymała się przed zwróceniem mi na coś uwagi. Przy niej zawsze się czuję
              jak małe dziecko smile ), ale mam nadzieję, że będę Was tam mogła czytać.

              Aga
              • aniutekm słów kilka ranną porą 30.09.04, 08:03
                Witam półprzytomna, bo dzień dziś zaczełam przed 3.. Kubulka męczą te ząbki.
                Choć i tak jest baaaaardzo dzielny. w zasadzie mało płacze, tylko tak pojekuje
                no i oczywiście wszystko pcha do buzi... Wyjdą chyba obie jedynki na raz... Oby
                jak naszybciej!!

                Asia, baaardzo sie cieszę że z Natalką wszystko w porządku. I niech te ząbki
                już sie wyżną i przestanę męczyć maleńką!!smile


                Pietko, nie przejmuj sie egzaminem. Nastepnym razem zdasz!!!!smile A,
                egzaminatorzy, to temat rzeka... Nóż sie w kieszeni otwiera no to co oni
                wyprawiają!!!! Ja wprawdzie zdałam za pierwszym razem 7 lat temu i juz wtedy
                jak sie podchodziło do auta, po pierwszym kontakcie z egzaminatorem wiadomo
                było kto zda, a kto nie...
                Kubuś ma spłaszczenie z tyłu glowy - jak był malutki nie chciał leżeć na
                brzuszku. Ale mam nadzieje, że z czasem trochę sie zmniejszysmile A jak nie to
                najwyżej nie będzie mial króciutko ostrzyżonych włoskówsmile)

                Gosiu - Malwes, ja jako osoba, która porzuciła możliwość mieszkania w Warszawie
                dla prowincji zapraszam na niąsmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile Na pewno jest spokojniej niż w
                Warszawie, choć teraz takie czasy, ze tak naprawdę, to chyba wszędzie jest
                niebezpiecznie..
                Daj koniecznie znać, jak po wizycie dermatolożki. No a przede wszystkiem napisz
                jak Ty się czujesz????

                Kasia, my nie używamy herbatek - Kubuś pije soczki, wodę rzadko..
                Z kwiaciarnią i wszytskim co z nią związane na pewno sobie poradzisz. Rozstanie
                z Kacperkiem na pewno jest bolesne. Ale jak sama piszesz konieczne. Mam
                nadzieje, ze interes będzie sie świetnie kręcił i zatrudnisz już wkrótce kogoś
                do pomocy!!smile))

                Maksiowi życzę zdrówka. Także rodzinie Rity - oby wynik się szybko poprawił i
                było 4:0 dla zdrowychsmile))) trzymajcie się!!

                Kolejnym ośmiomiesięczniakomsmile)))) - zymonkowi Madzi, Bartkowi Emilki i
                Kubusiowi Beaty serdeczne zyczonka i buziaczkismile

                Ania i Kubuś
                • aniutekm errata 30.09.04, 08:23
                  oczywiście miało być Szymkowi Madzi - za co szanownego jubilata serdecznie
                  przepraszamsmile
                  Ania
                  • margoja Wszystkiego najlepszego w Dniu chłopaka!!!! 30.09.04, 10:28
                    No więc wszystkim naszym małym chłopaczkom duzo słoneczka i bezbolesnego
                    ząbkowania i gładkich pupek i w ogóle życia bez stresusmile))))(czego i mamom
                    zyczę)

                    Asiu, w końcu trochę dobrych wiadomości, bardzo się ciesze ze badania nic nie
                    wykazały, ucałuj Natusię , tyle musiała przejsc biedulka,(o Tobie nie wspomnę)
                    Trzymacie się naprawde bardzo dzielnie!!!!!!!!Po prostu "respekt", jak to mówi
                    mój bratsmile

                    a jeśli juz jestem przy braciach, to mój drugi brat zdał prawko za 1 razem
                    słuchajcie, w wieku niecałych 18 lat!!!!!było to 4 lata temu, wszyscy się
                    zastanawiali jak on to zrobił, oczywiscie bez zadnej "koperty"smileZ reguły
                    takim "gówniarzom" nie pozwalaja nawet wyjechac na miasto a tu taka
                    niespodzianka!!
                    No a z drugiej strony moja kolezanka ze studiów zdała za ..... 10 razem!!!!!!
                    Gratulowałam jej wytrwałosci!Moja siostra jest w trakcie zdawania, miała juz 3
                    podejscia...
                    wiem Pietko, ze Ciebie to nie pociesza, sorry, ale trzeba sie nastawic na walkę
                    o to prawko chybasmile))
                    Ja chciałam zdawac za jakis czas, ale własnie jak sobie wyobraze te nerwy to mi
                    sie odechciewa.

                    a co do herbatek,to własnie sie zastanawiałam tez czy kupic? i w ogóle jaka
                    kupic? bo antek soczków nie chce pic, wody tez za bardzo nie, takze tylko mleko
                    pije a to jest za mało, mi sie wydaje, no i dlatego czasami ma takie twarde
                    kupkisad


                    A dla Asi i dla zainteresowanych mówię ze kończe filologię romanską ze
                    spec.literatura francuska, a temat mojej pracy po polsku brzmi cos jak: "Andrei
                    Makine, uczniem Prousta? Analiza porównawcza niektórych aspektów ujecia czasu w
                    wybranych dziełach tych autorów"
                    no to by było na tyle antek sie obudził...
                  • asialc1 Re:słów kilka juz nie tak ranną porą,ale pochmurną 30.09.04, 10:38
                    Dzień dobry

                    Wszystkiego naj, naj, naj, zdrówka, bezbolesnego i bezobjawowego ząbkowania dla
                    kochanych naszych dzieciaczków Szymunia, Bartusia i Kubusia
                    Duża buźka smile)

                    U nas te ataki to chyba jednak przez zabki. Michal rano gdy starał się Natalce
                    przemyc dziąsełka dotknął ich dalej po prawej stronie, a córeńka szybko
                    przekręciła główkę w lewo i zrobiła tą minkę, która nas tak wystraszyła.
                    Właściwie to wszystko na to wskazuje, ale po badaniach krwi będę już pewna na
                    100%.
                    A przez te nerwy i brak snu jestem nieprzytomna. Żołądek mi się ścisnął, bo nie
                    mogłam nic jeśc a teraz gdy zjem troszeczkę od razu mnie boli. Ale to
                    nieistotne. Liczy się tylko zdrowie mojej córci.

                    Dziewczynki, tak mnie chwalicie, że aż się zawstydzam. Staram się zawsze o
                    wszystkich pamietac, ale nie wiem czy mi to mimo wszystko wychodzi. Od kąd
                    pamietam zawsze taka byłam. Miałam"przyjaciółke" (tak myslałam), od
                    najmłodszych lat, która zawsze wszystko innym wygadała mimo ze prosiłam Ja o
                    dyskrecję. A wiecie jak sie tłumaczyła? Mówiła, ze rozmawia z tyloma ludźmi, ze
                    nie pamieta kto o co Ja prosił. Bardzo Ja do tej pory lubię, ale nadal boję
                    się Jej coś powiedziec, żeby się dalej nie rozeszło. Nie wiem, ale ja jakoś
                    pamietam, ze dana osoba prosi bym coś zachowała dla siebie. Nie rozumiem jak
                    mozna o tym zapomniec. Zwłaszcza jak się z tym kimś przyjaźni od tylu lat.
                    Nie, nie zapisuję sobie co mam każdej z Was odpisac smile Chociaż muszę się
                    przyznac, że w ostatnich dniach, przez te nerwy o Natalkę i przez to, ze
                    codziennie nie czytałam postów, porobiłam sobie krótkie notatki, zeby czegoś
                    nie pomylicsmile A tak to, czytam codziennie i staram się pamietac.

                    Kasiek, moja Mama nigdy nie starała się głosno komentowac tego co robię z
                    Natalką, ale złoszczę się, pewnie nie potrzebnie jak mówię że czegoś Jej nie
                    kupie i żeby też tego nie robiła, a Ona, ze moze jednak, że właśnie idzie do
                    sklepu i na pewno Natalce się przyda.
                    Teściowa też juz tego nie robi chociaz na poczatku tak. I bardzo mnie tym
                    denerwowała. Niestety tak robi moja babcia i ciagle się przez to stresuje i
                    trochę na Nią złoszczę, chociaż nie chcę. A wiadomo, ze za czasów naszych babc,
                    dzieci wychowywano zupełnie inaczej.

                    Kasiek, herbatki Natalka pije od samego poczatku Hippa. Koperkową, ostatnio
                    uspokajajacą i mamy jeszcze jabłkową z melisa, ale jeszcze nie piła. Wody nigdy
                    Jej nie dawałam.
                    Na pewno otwarcie kwiaciarni bedzie fantastyczne. Trzymam kciuki za Wasze
                    auto smile Jak sama pisałaś, na poczatku jest duzo pracy ale na pewno w końcu
                    kogos zatrudnicie i bedziesz mogła spędzac więcej czasu z Kacperkiem. Szkoda,
                    że mieszkacie tak daleko, bo bym wystawiła dobra opinię mojej siostrze
                    ciotecznej, która właśnie szuka pracy w kwiaciarni smile A nadaje się do niej
                    znakomicie. Robi przesliczne wiazanki, bukiety itp.smile)

                    Aniu(aniaimax), co z biegunką Maksia? Juz lepiej? Wiem, że nie chce pic, ale
                    staraj się by robił to czesto. Żeby się biedaczek nie odwodnił. A ma
                    temperaturke?
                    Słoneczko, co Ty wyprawiasz? smile Nie wygłupiaj się i nie choruj. Przesyłamy z
                    Natunią do Ciebie dobre fluidy....
                    Aniu, daj koniecznie znac jak beda wyniki. Na pewno dobre smile

                    Aga, to z Mateuszka duzy chłopak smile Ja jeszcze nie brałam nigdzie Natalki zeby
                    coś załatwic. Nie cerpię chodzic po urzędach i jesli moja obecnośc nie jest
                    potrzebna, wszystko załatwia Michaś smile Chociaż pewnie zrobiłabym tak samo jak
                    Ty smile)Zwłaszcza jak bym nie miala z kim zostawic córeńki. To przeciez nic
                    złego. A jak byłam w ciazy, tez stałam w kolejkach bo też było mi głupio.

                    Aniu(aniutekm), czy te nasze Skarby przestana się w końcu tak meczyc przez
                    zabki? Mam nadzieję, ze Kubusiowi szybciutko przejdzie i zyczę Mu zeby nie mial
                    tak jak Natalka.
                    A Ty jak bedziesz tylko mogła spróbuj się zdrzemnąc.
                    • aniaimax Re:słów kilka juz nie tak ranną porą,ale pochmurn 30.09.04, 11:18
                      Asiu dziękujmy za pamięć, jrsteś taka kochana kobita i starsznie żałuję, że
                      mieszkam tak daleko od warszawy, bo chciałabym Was poznać i zobaczyć na żywo sad.
                      Maksiol ma temp. różną ale 38 st. nie przekracza. Za to dzisiaj lepiej z tym
                      piciem. Siuski ma w porzadku, tylko pH wysokie, ale tak już ma od urodzenia.
                      Biegunka nie chce nas opuścić i jutro znowu idę do lekarza, mały chudnie w
                      oczach sad. Przez ostatni tydzień stracił ponad 600g. Jak tak dalej pójdzie, to
                      zniknie.
                      Przed paroma minutami wyszła moja teściówa wielce obrażona. Dzisiaj
                      powiedziała, że ona nie chce, żeby Maksio chodził na basen, jak jej
                      powiedziałam, że nie ma mowy, żebyśmy zrezygnowali, to się obraziła i wyszła.
                      Chyba znalazłam sposób na to żeby szybciej wychodziła smile)))).
                      oki kończę, bo Mały się obudził
                      Buziaczki
                      Ania i Maksio

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15675563&wv.x=2&a=16219723
    • aleksandraantek Różniste różności w odcieniach szarości 30.09.04, 10:30
      Witam!!!

      Czy wasze maleństwa też tak robią (pewnie nie) mój Antek jak się obudzi to chce
      usiąśc więc podaję mu palce żeby się podciągnął a on zamiast się zatrzymać przy
      siedzeniu to leci dalej i pada na nos smile wygląda to komicznie choc wiem że nie
      jest śmieszne bo oznacza dalszy brak podporu sad!!!

      Co do załatwiania spraw na dziecko to robie to notorycznie!! Tzn nie wciskam
      się bez kolejki (nie robiłam tego w czasie ciąży, tzn raz na poczcie podeszłam
      do innego okienka bo mi słabo było i mnie obsłużyli) za to biorę Antka jak wiem
      że mogę mieć problem z załatwieniem jakiejś sprawy - jak dotąd działa. Kilka
      dwuzębnych uśmiechów pare "yyyy yy yy" i mam wszystko załatwione smile

      No to na tyle moich rannych przemyśleń idę zrobić sobie drugą kawę!!!
      Na dworze jest tak buro i ponuro że nic mi się nie chce - to u mnie norma na
      jesieni sad

      Pozdrawiam przesyłam dobre fluidy dla chorowitków!!!

      Dla Tosieńki tysiące całusów i wytrwałości dla Ciebie Moniko - nie piszę do
      Ciebie na gg bo wiem że nie masz czasu - ale dawaj znać co jakiś czas co u Was!!

      Natalko kochana bardzo się cieszę że nikt już Cie męczyć nie będzie! Asieńko
      bardzo się cieszę że to nic poważnego choć wolała bym żeby się odczepiło od
      cudnej Natalki!!!

      Serdeczne życzonka dla wszystkich!!

      Pozdrawiam ola od Antka
      • beataj02 Do Asi, różności, będę się chwalić ;-)), życzenia 30.09.04, 11:35
        Przede wszystkim - to wspaniale, że Natuni nic nie jest !! Byłam pewna, że
        wszystko będzie OK. A swoją drogą, to tragedia z tymi zębami sad(

        Herbatki - mamy, głównie dla mamy smile) Bo Szymek najchętniej pije ze mnie, a
        poza tym to niewiele. Używamy Hippa i Bobovity; nawet smaczne.

        Teściowe - moje zdanie znacie: najlepiej na dystans i to JA wychowuję moje
        dziecko. Koniec, kropka. Zresztą ja przeważnie mówię, co mi leży na sercu, a
        poza tym mąż trzyma moją stronę, więc jestem w dobrej sytuacji. No i te 300 km
        odległości też wpływają dobrze na kontakty - rzadko, ale miło.

        Załatwianie sprawy "na dziecko" - Wy paskudne Mamusie wink) !! Jak tak można !
        Ale dzięki za podpowiedź - muszę wymienić prawko na nowe, więc w przyszłym
        tygodniu pojedziemy z Szymciem do urzędu .... hihihi

        A co do prawka, to (będę się chwalić !!) oboje z mężem zdaliśmy za pierwszym
        podejściem! Ja 13 lat temu, egzamin miałam 23 grudnia o 19, padał śnieg i było
        ślisko, a na dokładkę wyjechał mi samochód z podporządkowanej... A mąż 3 lata
        temu, poszedł z nastawieniem "na pewno mnie obleje, więc luzik" i zdał !! No i
        teraz jest problem, bo mamy tylko jeden samochód, a uwielbiamy prowadzić i
        chyba zaczniemy robić grafik smile) Albo ja zmienię pracę na taką za kółkiem i to
        koniecznie czegoś dużego, najlepiej terenówki... Marzenia...

        Jeszcze się pochwalę (pogoda taka, że trzeba sobie humor poprawić smile) -
        odebrałam wczoraj od fotografa Szymonowe zdjęcia z chrztu... Są śliczne !!
        Wiem, że każdej mamie jej dzieci podobają się najbardziej, ale zakochałam się w
        swoich chłopakach, po raz kolejny...

        Dość, bo pomyślicie o mnie niewiadomo co wink)
        Najlepsze życzenia dla Szymcia, Kubusia i Bartusia - rośnijcie zdrowo i
        radośnie. Wszystkim chorującym - zdrowia, zdrowia, zdrowia i uśmiechu.
        Pozostałym - tego samego smile)
        Pozdrawiam,
        Beata od Szymcia
        • mopek1 używanie mózgu! herbatki, PROBLEMIK :))) 30.09.04, 12:33
          • mopek1 Re: używanie mózgu! herbatki, PROBLEMIK :))) 30.09.04, 12:34
            Hi, hi enterek smile))

            Czy używanie mózgu boli???!!!
            Mąż zostawił mi dla towarzystwa w domu 4 panów (hi, hi), jego pracowników,
            którzy podczas jego nieobecności maja do zrobienia w charakterze tzw. fuchy
            kilka prac w garażu i przy domu. No i właśnie ci panowie szlifując coś w garażu
            zostawili „niechcący” otwarte drzwi do przedpokoju, w którym stał wózek Basi.
            Wózek nadawał się wyłącznie do pralki, aktualnie się suszy i spacer mamy z
            głowy sad Dodam jeszcze że każdy z tych panów ma co najmniej maturę ( co wg
            mojego męża w czasie rekrutacji jest gwarantem IQ powyżej hematokrytu) i
            większość z nich posiada już potomstwo, więc wiedzą do czego służy wózek!!!!!
            Pomijając już zupełnie drobna kwestię sprzątania przedpokoju :
            (((((((((((((((((((((((((

            Pietko! Nowy samochodzik super, faktycznie już się z nim oswoiłam wink, fajnie
            jest mieć prawko i autko, daje to ogromną niezależność, szczególnie jak ktoś
            mieszka na takim zad…. Jak ja – do mojej pracy komunikacją miejską jedzie się
            2,5 h smile))))))

            Herbatki!!!!!! Hura! Hura! Nareszcie w czymś jesteśmy „do przodu”. Herbatki
            pijemy od dawna, bo Baśka pije bardzo dużo, a nie chciałam żeby piła tyle
            soczków. Pijemy herbatki: koperkowa, malinowa z dziką różą, owoce leśne, melisa
            z jabłkiem (przy marudzeniu ząbkowym – pomaga jak umarłemu kadzidło, ale działa
            na psyche mamy smile)
            W nocy daję jej jednak wodę (podgrzana albo nie mineralna) ze względu na ząbki –
            nauka zdrowych nawyków smile

            I jeszcze problemik: mężowski miał wczoraj imieniny, wysłałam sms-ik, ale
            główne obchody przewiduje na niedzielę. Kupiłam mu z tej okazji komplet
            eleganckiej koronkowej damskiej bielizny w kolorze burgunda.... No i nie wiem
            co jeszcze? Może coś bardziej osobistego niż ta bielizna.... smile???? Doradźcie!

        • aniutekm Do Asi i Ani 30.09.04, 12:35
          Asieńko, dziękuję za troskęsmile Miło mi sie baardzo zrobiło. Niestety o
          odpoczynku i drzemce mogę tylko pomarzyć... Od 7 pracuje, zreszta na bardzo
          wysokich obrotach, bo to koniec miesiąca i kwartału. A po pracy tez bedę sama.
          Mój mąż baardzo dużo pracuje i w domu na tygodniu jest w zasadzie tylko w nocy..
          No ale ja jakoś wytrzymam, byle by tylko Kubusia przestały meczyć te
          dziąsełka!!!!

          Aniu, a co dajesz Maksiowi na tą biegunkę?? Kubuś miał kiedyś biegunkę i
          stosowaliśmy Smectę, Lakcid, marhwiankę i duuuuuużo mleczka. Też bidulek schudł
          wtedysad(( Ale nadrobił to potem szybkosmile Mam nadzieje, ze Maksio szybko
          wyzdrowieje!!

          Idę zrobic sobie kolejną kawkę.

          A.
          • aniutekm pomysł na prezent:) 30.09.04, 12:46
            A może Mopku jakieś śliczne zdjęcie Twoje z Basieńką w ładnej rameczce ????

            A teraz pytanie które mi sie nasuneło przy czytaniu Twojego postu - a czemu nie
            chcesz żeby Basia piła dużo soczku??

            Życzę trafnego wyboru prezentusmilesmile

            A ekipa remontowa?? - jak mawia moja koleżanka zza biurka obok - od mężczyzn
            nie ma co wymagać myśleniasmile))
            Oczywiście nie zawsze sie z nią zgadzam, bo na szczęście są faceci myślącysmile
            Mam nadzieje, że Ci którzy pracują u Was już nie popiszą sie podobnym
            zachowaniem!!!!

            Ania
            • mopek1 Czy używanie mózgu boli???! 30.09.04, 13:08
              Usypiałam Baśkę w sypialni (okna z tyłu) tymczasem panowie zaczęli myć kercherm
              elewację od frontu (bo się już dawno upaprała). Na balkonie (OD FRONTU)
              suszyłam nieszczęsny wózek. I teraz quiz:
              1. Zgadnijcie czy mi o tym powiedzieli?
              2. Zgadnijcie czy robili to delikatnie?
              3. Zgadnijcie czy mam suchy wózek?
              4. Zgadnijcie czy to była zwykła woda czy SPECJALNY SYF DO CZYSZCZENIA
              ELEWACJII?

              Pytania dodatkowe – nagroda specjalna:
              1. Jak wyglądają moje frontowe okna i czy umyje je przed Bożym Narodzeniem?
              2. Jaki mam humor?
              3. Kogo mam ochotę zabić?

              Poza tym:
              Nie chcę dawać Basi więcej niż 1-2 soczki dziennie, bo jest gruba, a herbata ma
              mniej kalorii smile)))) Ona wypija dziennie 1-2 soczki i ok 200-400 herbaty lub
              wody.

              • kasiaczekroza Czy używanie mózgu boli?Niektórych chyba bardzo! 30.09.04, 14:47
                Ale fajna ekipa, możan komus ja podesłać w ramach prima aprilissmile
                Proponuje, aby teraz z koleji potraktować karczerem tychże rzeczonych
                majsterkowiczów.a może panowie dadzą jakiś popis swoich umiejetności w ramach
                urodzinowego prezentu dla szefa?smile))))))))
              • morsk2 Re: Czy używanie mózgu boli???! 30.09.04, 15:48
                Mopeczku,
                jak mi się zdaje na pytania 1 - 4 odpowiedź brzmi nie? Ale one chyba retoryczne
                były...smile
                Co do pytań dodatkowych:
                Ad.1 Tego pytania nie rozumiem, bo przecież nieważne jak te okna wyglądają -
                każda porządna ekipa powinna po sobie posprzątać. A u szefowej to na błysk, bez
                dwóch zdańsmile))
                Ad.2 Humor masz na pewno dobry - bo Baśce nic nie dolega, a w szufladzie czeka
                sexi bieliznasmile Żeby humor był świetny to musiałabyś jeszcze zaliczyć
                fryzjerawink
                Ad.3 Kogo masz ochotę zabić? To proste - teściową! Bo przecież ekipę zostawił
                Ci na głowie mąż, a gdyby ona go nie urodziła...

                Co wygrałam?

                A co do prezentu - może do kompletu bokserki w kolorze burgunda?
              • malwes Rozwiązanie quizu 30.09.04, 17:26
                mopek1 napisała:

                > 1. Zgadnijcie czy mi o tym powiedzieli?
                O znowu ten wózek?....

                > 2. Zgadnijcie czy robili to delikatnie?
                Musi go Pani zawsze zostawiać tam gdzie pracujemy...?
                Ale! Chłopaki! Może pani Marta nam go zostawiła jako pojemnik na narzędzia!
                Fajnie! Na kółkach, super! nie będziemy dźwigaC!

                > 3. Zgadnijcie czy mam suchy wózek?
                Wózek...hmmm...z narzędziami i butlami płynu w środku...nie bardzo suchy
                pewnie...

                > 4. Zgadnijcie czy to była zwykła woda czy SPECJALNY SYF DO CZYSZCZENIA
                > ELEWACJII?
                No przecież im się niechcący wylało...to co się złościsz?

                > Pytania dodatkowe – nagroda specjalna:
                > 1. Jak wyglądają moje frontowe okna i czy umyje je przed Bożym Narodzeniem?
                Nie ma potrzeby myć bo Panowie już Ci zrobili śliczną świąteczną dekorację -
                imitującą witraże kościelne najlepszych artystów...nie ma co zmywać conajmniej
                przez dwa lata bo już drugi raz im tak dobrze nie wyjdzie smile

                > 2. Jaki mam humor?
                Jesteś wniebowzięta, już się nie możesz doczekać kiedy pokażesz witraże
                sąsiadkom....

                > 3. Kogo mam ochotę zabić?
                Męża, że przedstawił Ci tę ekipę dopiero teraz


                Pozdrawiam,
                Wygrałam coś?
                • mopek1 Re: Rozwiązanie quizu 30.09.04, 20:44
                  No cóż mam poważne problemy z przyznaniem nagrody.... musze się jeszcze
                  zastanowić!
                  Tak poza tym to są strasznie miłe chłopaki i na końcu przelecieli te okna
                  czysta wodą - hmm narazie może być. Poza tym rozwaliły mnie ich tłumaczenia smile
                  Ten wózek do prania to zupełnie rozłożyłam i wrzuciłam do pralki, a potem
                  rozwiesiłam na balkonie na takiej klasycznej suszarce do bielizny no i
                  dowiedziałam sie od nich (wydelegowali do tłumaczenia najmłodszego, który sie
                  troche jąka), że nie wiedzieli że to wózek, myśleli, że jakieś inne pranie....
                  No musiałam sie roześmiać smile

                  Dziewczyny pilnie potrzebuje wiedzieć ile kosztuje opiekunka "na godziny" taka
                  co się zajmuje tylko dzieckiem i nie robi nic innego?
                  • margola102 Re: Rozwiązanie quizu 30.09.04, 21:14
                    oj dziewczyny, zawsze mnie rozbawicie smile)

                    Mała dostała dziś na deser ( w sumie drugie danie właściwie...) knedla ze śliwką..
                    mam nadzieję, że nie będzie rewolucji ani żołądkowych rewelacji

                    Co do kolejek, to w czasie ciąży jakoś głupio mi się było "wpychać"
                    Ale zimową porą w tłocznym, dusznym autobusie nigd nie zdarzyło mi się nie usiąść

                    Buziaki i pozdrowienia dla wszystkich, ale największe dla Maksiola, którego
                    pewnie nie uda mi się jutro odwiedzić...
                    Co do basenu Aniu, to Twoja teściowa jakiś tydzień temu mówiła, jak to dobrze
                    gimnastyka w wodzie wpływa na zdrowie i kondycję ludzi ( niezależnie od wieku!!!)
                    Cóż, teściowa zmienną jest...
                  • katarzynka_77 Opiekunka, wizyta u lekarza 30.09.04, 21:23
                    Mopku - robiliśmy małe rozeznanie w kwestii opiekunek, bo ja od 13.10 wracam do
                    pracy. Wśród znajomych średnia stawka to ok. 6 zł/godz., ale wiekszość płaci
                    stałą pensję ok 1.tys. Trochę to dużo niestety; żeby człowiek miał jeszcze
                    pewność, że trafi na osobę, która będzie się maleństwem dobrze zajmowała i
                    okaże mu wiele serca.
                    U nas przez pierwsze kilka m-cy Olą zajmie się teściówka. Wiem, wiem co na ten
                    temat już pisałyście. Mało tego - teściowie nie mieszkają w W-wie, więc
                    teściowa na jakiś czas u nas zamieszka. Mówcie mi kamikadze wink Ja zaczynam
                    pracę od 1 dnia w tygodniu, potem 2,3... a od stycznia 5, więc początkowo
                    teściowa będzie tylko część tygodnia. Ale potem już bite 5 dni! Zero życia
                    towarzyskiego... No ale najważniejsze jest dobro dziecka - teściowa jest
                    wpatrzona w Małą jak w obrazek. Mam nadzieję, że bardzo jej nie rozpuści. No i
                    wydaje mi się, że łatwiej mi będzie zostawić z nianią dziecko 14-15 mies. niż 8
                    mies.

                    Asieńko - bardzo się cieszę, że z Natusią wszystko w porządku. Wszyscy
                    wierzyliśmy, że tak będzie.

                    Dziś my byliśmy na wizycie kontrolnej u lekarza. No i teraz trochę się martwię
                    małym przyrostem wagi Oleńki. Przy poprzedniej wizycie (18.08) jej "wymiary" to
                    6980g i 65cm, a dziś - 7180g i 66cm. Czyli przez 1,5 m-ca córcia przytyła tylko
                    200g!!! A dieta Oli wygląda tak:
                    - 6.30 - 7 cycuś
                    - 9.30 - 10 deserek (cały) lub tarte jabłuszko (co drugi dzień); + cały soczek
                    - 12.30 - 13 cycuś
                    - 15 - zupka (min. 190g, a przeważnie więcej gęstej zupki z mięskiem lub
                    żółtkiem)
                    - 18.30 - cycuś
                    - 20.30 - 21 - cycuś
                    W nocy nie ma cycanka, Oleńka od kilku miesięcy nie budzi się w nocy. Wydaje mi
                    się, że Olcia mało nie zjada - podobno norma dla dzieciaczków w jej wieku to 5-
                    6 posiłków. Poza tym po poprzedniej wizycie wprowadziliśmy mięso, więc posiłki
                    są bardziej kaloryczne. Nie wiem co o tym myśleć. Dostaliśmy skierowanie na
                    badanie moczu na wypadek bakterii i to wszystko. Z drugiej strony wydaje mi
                    się, że Oleńka nie wygląda na chorą, jest pogodna, dużo się śmieje, dobrze sie
                    rozwija.


                    Pozdrawiam,

                    Kasia
                    • tjoanna Re: Opiekunka, wizyta u lekarza 30.09.04, 22:10
                      Kasiu, Oleńka mi wygląda na okaz zdrowia! smile Na pewno wszystko jest w najlepszym porządku!
                      Pietka, to normalne, że Ci przykro, ale osobiście nie znam ani jednej osoby, która by zdała za pierwszym razem, a nawet za drugim.
                      Aga, mi się dwa razy zdarzyło pójść na pocztę z Szymonkiem i wepchać się w kolejkę (nie jestem z siebie dumna).
                      Marta, miałaś dzień pełen wrażeń! A nagrodę na Twoim miejscu podzieliłabym na pół: trzy wieczory Basią zajmie się Morsk, a trzy Malwes. Na pewno dziewczyny dojdą do porozumienia.
                      Co do prezentu, to ekstra pomysł! Rozumiem, że ofiarujesz mu bieliznę na modelce?wink Ale nie wiem, co do tego dodać, wszystko jakieś takie zwyczajne mi się wydaje.
                      Aaa Moniko, się uśmiałam z Twojej wizji naszego teściowania wink Najlepiej by było gdybyśmy pożenili dzieci we własnym gronie, miałyby najlepsze teściowe na świecie wink
                      Herbatki - Szymonek pije koperkową bobovity i całkiem mu smakuje.

                      Czy wasze dzieci
                      - mają fałdki na udach? (Szymon po dwie)
                      - ciągną Was radośnie za włosy? (i jak reagujecie?)
                      - piją wodę z kąpieli? (Szymon wysysa z termometru-rybki)
                      - wciąż plują zupką i usiłują przejąć kontrolę nad łyżeczką? (czasem ustępuję i musimy się potem oboje przebierać)

                      Pozdrawiam wieczornie!
                      Joasia
                  • luna_tika Re: Opiekunka 30.09.04, 21:34
                    Mopku, nie wiem czy o taką opiekunkę Ci chodzi, ale powiem jak jest u nas.
                    przychodzi dziewczyna, na godziny, bo przy mojej pracy nie da się inaczej. Na
                    razie zajmuje się tylko dzieckiem i bierze 5 zł za godzinę.

                    Jeśli chodzi o konkurs, to pewnie masz twardy orzech do zgryzienia. smile))
                    Odpowiedzi były rewelacyjne.

                    Pozdrowienia dla wszystkich od Mateusza małego terrorysty, co wydaje dźwięki
                    takie, że aż w uszach wierci. W horoskopie Wodnika przed urodzeniem się Matiego
                    przeczytałam, że to mocne charaktery i indywidualiści. I mam tego przykład. smile))
                    Serdeczne życzenia dla dzisiejszych jubilatów: Szymona, Kuby i Bartka.
                    Aga
                  • beataj02 Re: Rozwiązanie quizu :)))))))))) 30.09.04, 21:53
                    No nie mogę się powstrzymać od płaczu !!!!
                    I, wstyd się przyznać, nie płaczę nad biednym wózkiem smile)
                    Przepraszam, ale nie mogę przestać płakać i się śmiać: po pierwsze - z tej
                    ekipy, po drugie - z rozwiązań quizu, po trzecie - (i to chyba było najlepsze)
                    z tłumaczenia panów.

                    Już nie raz Wam mówiłam, że faceci są PROŚCI !! Jak nie powiesz jasno i
                    wyraźnie o co chodzi, to za chińskiego się nie domyślą. Dlatego uważam Mopku,
                    że cały dzień zastawiałaś na nich pułapki tym wózkiem, a oni biedni w nie
                    wpadali smile) Natomiast pomysł pociągnięcia do odpowiedzialności teściowej...
                    hmmm, nie ma co - kuszące wink)

                    Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za poprawę humoru w taki szary, smutny dzień.
                    Beata od Szymona

                    PS. Mój mąż proponuje, że pokazać panów w programie "Usterka" - z całą
                    pewnością będą najlepsi smile)
                    • morsk2 Z okazji dnia chłopaka - pośmiejmy się;-))) 30.09.04, 22:31
                      Usiłowałam znaleźć ten tekst "mężczyźni są prości", ale gdzieś mi wcięłosad Za
                      to kilka innych na rozweselenie:

                      Jaka jest różnica między mężczyzną a jogurtem?
                      Jogurt ma kulturę!

                      Co mówi kobieta po wyjściu z łazienki?
                      - Ładnie wyglądam?
                      Co mówi mężczyzna po wyjściu z łazienki?
                      - Na razie tam nie wchodź.

                      Czym się różni mężczyzna od świni?
                      Świnia po alkoholu nie zmienia się w mężczyznę.

                      Po czym poznać, że twój facet cię zdradza?
                      Zaczyna się myć dwa razy w tygodniu.

                      Co znaczy dla mężczyzny małżeństwo?
                      Kosztowny sposób na darmowe pranie.

                      Co zrobić, żeby mężczyzna był zawsze zadowolony w łóżku?
                      Przenieść telewizor do sypialni.

                      Co dla mężczyzny jest przyjemniejsze od najlepszego seksu?
                      Opowiadanie o tym kumplom.

                      Skąd wiadomo, że facet powie zaraz coś interesującego?
                      Zaczyna od: "Moja żona mówi..."
                      • mopek1 Re: Z okazji dnia chłopaka - pośmiejmy się;-))) 30.09.04, 23:01
                        No teraz to musze ufundować nagrodę dla Joasi (tjoanny) za NAJFAJNIEJSZY POMYSŁ
                        jak nagrodzić Morska i Malwes!!!!!! Joasiu zapraszam do Krakowa na hmmm....
                        czekoladowe lody z gorącą czekoladą i tort czekoladowy z orzechami - dobrze
                        zapamietałam smile?

                        Morsku! Mężczyżni są super smile)))))- tzn tekst smile)))))))))))

                        Dzięki za pomoc z cenami, tak myslałam, ale chciałam się upewnić.
                        Dobrej nocki wszystkim - tym cyckającym i nie

                        Ps
                        Sorki byłabym zapomniała - Kasieńko może by Oleńce dorzucić jakąś kaszkę???
                        poza tym dieta wydaje się bardzo ok. i nie przejmuj się tym małym przyrostem
                        masy - nasze maluchy teraz znacznei zwolnią - na szczęście! bo ja znowu
                        musiałam kupić szersze ubranka smile))))
                        • morsk2 opiekunka-Kraków 30.09.04, 23:10
                          Mopku zobacz wątek na edziecku:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=16256413&v=2&s=0
                      • beataj02 Re: Z okazji dnia chłopaka - pośmiejmy się;-))) 01.10.04, 10:02
                        Ja znalazłam, więc ślę - czytajcie, zapamiętajcie i stosujcie wink)

                        Szanowna Pani, Panienko, Dziewczyno, Narzeczono, Kobieto, Żono i wszystkie inne
                        kobiety:

                        1. Jeżeli sądzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej jesteś gruba. Nie
                        zadawaj mi takich pytań, odmawiam odpowiedzi.

                        2. Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić. Postawmy sprawę jasno:
                        jesteśmy prości. Nie rozumiemy żadnych subtelnych, pośrednich próśb. Pośrednio
                        bezpośrednie prośby też nie działają. Te pośrednie postawione bezpośrednio
                        przed naszym nosem też nie działają. Po prostu powiedz, czego chcesz.

                        3. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw się,
                        że otrzymasz odpowiedź, której raczej nie chciałaś usłyszeć.

                        4. My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba, to nie mam na myśli
                        nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, że nie ma chleba na stole. Nie ma tu
                        żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy naprawdę prości.

                        5. My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie, o czym myślę, bo przez 96,5%
                        czasu myślę o seksie. I nie, nie jesteśmy opętani. To po prostu nam się
                        najbardziej podoba.

                        6. Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę przywyknij do tego. Nie pytaj,
                        o czym myślę, jeżeli nie jesteś przygotowana do rozmowy na temat polityki,
                        ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, piersi, nóg czy fajnych samochodów.

                        7. Piątek/ sobota/ niedziela = żarcie = kumple = piłka nożna w telewizji = piwo
                        = tragiczne maniery. To coś takiego jak księżyc w pełni. Nie do uniknięcia.

                        8. Zakupy nam się nie podobają, i ja nigdy nie będę ich lubić.

                        9. Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym wyglądać doskonale.
                        Przysięgam

                        10. Masz wystarczająco duzo ciuchów. Masz wystarczająco dużo butów. Płacz to
                        szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony.

                        11. Większość mężczyzny posiada 3 pary butów. Powtarzam raz jeszcze, jesteśmy
                        prości. Skąd ci przychodzi do głowy pomysł, że pomogę ci wybrać z twoich 30 par
                        tę, która najlepiej pasuje ?

                        12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE są doskonale akceptowane, bez znaczenia, na
                        jakie pytanie.

                        13. Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po pomoc w jego
                        rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać jakbym był jakąś twoją przyjaciółką.

                        14. Ból głowy, który trwa 17 miesięcy, to nie ból głowy. Idź do lekarza.

                        15. Jeżeli powiem coś, co może być zrozumiane w dwojaki sposób i jeden z nich
                        spowoduje, że będziesz nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz że mam na myśli to
                        drugie.

                        16. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to owoc, a nie kolor.
                        17. I co to za pieprzony kolor fuksja ? I poza tym jak się to pisze ?

                        18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie, my
                        również.

                        19. Jeżeli cię pytam, co się stało, a ty odpowiadasz „Nic”, wtedy ci wierzę i
                        jestem przekonany, że wszystko jest w porządku.

                        20. Nie pytaj mnie „Kochasz mnie?” Możesz być pewna, że gdybym cię nie kochał,
                        nie byłbym z tobą.

                        21. Reguła podstawowa w przypadku najmniejszej wątpliwości dotyczącej
                        czegokolwiek: Weź to, co najprostsze !

                        MY JESTEŚMY NAPRAWDĘ PROŚCI.


                        Pozdrawiam i pędzę na spotkanko smile)
                        Beata od Szymona

                        PS. A jak to jest z tym Dniem Chłopaka ? Bo ja słyszałam, że to 10.03. Ale i
                        tak Szymcio dziękuje za życzenia i śle buziaczka.
              • asialc1 Re: Czy używanie mózgu boli???! 01.10.04, 09:03
                Niezła ekipa, nie ma co smile Chociaz znam to. Moi teście bardzo długo, kilka
                lat smile robili remont domu(sypał się i taniej by było wybudowac nowy) i ekipy
                były takie same. Trzeba było ich cały czas pilnowac a
                niektórym "fachowca"pokazywac palcem co maja robic.
                Uśmiałam się z odpowiedzi dziewczyn smile)) Ja ich w tej chwili nie przebije więc
                nie bede brac udziału w konkursiesmile)
                Pozdrawiam
    • nitkanitka Ni z gruchy ni z pietruchy :) 30.09.04, 23:46
      Dziewczyny, jutro jesteśmy umówione z Olą i Beatką i Maluchami na "buszowanie"
      po Galerii Mokotów. Czy ktoś do nas dołączy!?
      Jakieś zakupy, kawka, obiadek no i dach nad głową w tę piękną polską złotą
      jesień smile! No i przede wszystkim powdziwianie Pociech i ploty smile!
      Jutro przy fontannie około 12:20, wpadniecie?

      Nitka
      PS. Gosiu-malwes, miłego dnia jutro w pracy. I cieprliwości, i jasności umysłu
      smile, i czystego biurka smile.
      • aniutekm to już październik.... 01.10.04, 07:45
        A za oknem szaro i mglistosad

        Z odpowiedzi Morska i Malwes usmialam sie nesamowiciesmilesmile Brawo dziewczynysmile))

        Zdecydowanie używanie mózgu boli co poniektórych, a może go oszczędzająsmilesmile

        Asiu - Czy wasze dzieci
        > mają fałdki na udach? (Szymon po dwie)
        - Kubuś nie ma
        > ciągną Was radośnie za włosy? (i jak reagujecie?)
        -oj i to bardzo częstosmile mówię mu łagodnie - nie wolno, a on się smieje i
        znowusmilesmile
        > piją wodę z kąpieli? (Szymon wysysa z termometru-rybki)
        a owszem - piją. Kubuś nie umie siedzieć więc kapie sie leżąc na brzuszku -
        super zabawa dla niego to zanurzanie buzi w wodzie.. Jak nie pozwlam - płaczsad
        > wciąż plują zupką i usiłują przejąć kontrolę nad łyżeczką? (czasem ustępuję i
        musimy się potem oboje przebierać)
        - karmienie zupą to tez nie lada sztuka u nas... tylko ja nie oddaje mu
        łyżeczki. A przebieranie Kubu po zupie jest niemal codziennie...

        Udanego spotkanka w galerii!!smile

        Pozdawiam serdecznie i zabieram sie do pracysad(
        Ania od Kubusia
        • asialc1 Re: Wczorajszy Dzień Chłopaka 01.10.04, 09:18
          Zupełnie zapomniałam o wczorajszym dniu chłopaka.
          Szymuniu,
          Szymonku,
          Bartusiu,
          Kubusiu,
          Franiu,
          Szymusiu,
          Mateuszku,
          Kacperku,
          Antosiu,
          Mikołajku,
          Przemusiu,
          Szymonku,
          Oskarku,
          Radeczku,
          Mateuszku,
          Kubusiu,
          Antosiu,
          Mateuniu,
          Szymuniu,
          Antosiu,
          Maksiu,
          Kubusiu,
          Norberciku,
          Kubusiu,
          Antosiu,
          Jasiu
          Jesli do nas zajrzą Szymuś Gohas, Jedruś jusiadyk, Kacperek a_bizon, Mikołaj,
          Kacperek magochy i Michałek

          Wszystkiego dobrego chłopaczki smile
          Duza buźka od koleżanki Natalki smile
          Jeszcze Natunia chce coś Wam napisac od siebie
          6n jnhnjhbu . fczs .

          To chyba na tyle, bo postawła kropkę i teraz patrzy w monitorsmile
          Na razie nie uda mi się więcej napisac. Zajrzę później.
          • mopek1 A Baśka była na randce!!!!!!! 01.10.04, 10:18
            Adaś jest co prawda strasznym gufniaszem - 2 miesiące młodszy!!! ale było
            całkiem fajnie! jego mama bywa na innym forum, ale wkleję wam link smile))
            Zobaczcie koniecznie:
            www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=zdjecia&Number=660972&page=0&view=collapsed&sb=5&part
            Pozdrawiam
            Marta
            • mopek1 Przepraszam-testuję sygnaturkę :) 01.10.04, 10:27
              No i co?
              • mopek1 Re: Przepraszam-testuję sygnaturkę :) 01.10.04, 10:29
                No może teraz się uda?
                • mopek1 Re: Przepraszam-testuję sygnaturkę :) 01.10.04, 10:31
                  trudno nie będzie sad(((
            • asialc1 Re: A Baśka była na randce!!!!!!! 01.10.04, 10:53
              Zdjecia super!!! Basia się nie daje smile) Jak juz teraz tak sobie dobrze radzi z
              facetami to jak bedzie później smile) Pierwszą randkę ma już za sobą smile
              Strasznie mi się podobało smile))
            • iska_moniska Witamy po przerwie 01.10.04, 10:57
              Dużo się wydarzyło w ostatnim czasie, ale ponieważ nie mam notatek, to nie wiem
              czy o wszystkim zdołam napisać.
              Z Tosią lepiej!!! Co prawda od czasu do czasu jeszcze ła pie się uszy, ale
              myślę, że teraz to juz tylko przyzwyczajenie ją do tego pcha. Dzisiaj bierzemy
              ostatnią dawkę antybiotyku drugiej serii, a w najbliższą środę zaczniemy juz
              ostatnią serię. Od poniedziałku rezygnujemy już z fenistilu i zaczniemy podawać
              małej zaditen. Był taki okres, że podawałam małej 9 różnych leków w ciągu
              jednego dnia. Musiałam zrobić grafić, żeby o niczym nie zapomnieć.
              Mała karmiona do przedwczoraj (od połowy sierpnia) samą piersią waży 9.700
              (waga z poniedziałku). Podejrzewam, że jest to raczej sprawa fenistilu (czy po
              tym się tyje???), a nie kaloryczności mojego mleka (chociaż kto to wie???
              Plamom na moich bluzkach nie moga zaradzić nawet wiodące proszki smile)))
              Mamy jeden ząbek na dole. Z trudem raczkujemy, ale za to w łóżeczku lub przy
              innej podporze chodzimy.
              Żeby ulżyć rękom mamy, Tosia dostała chodzik, w którym szaleje po domu. Na
              szczęście nie mamy schodów i progów. A może na nieszczęście, bo jeśl;i drzwi do
              któregoś z pomieszczeń są otwarte to Tosia na pewno tam wejdzie. W związku z
              powyższym:
              - udało się Tosi rozpakować niezamkniętą zmywarkę
              - włączyć TV
              - zrzucić zabytkowe radyjko z dośąć niskiej półeczki
              - przewrócić przybory do kominka (dość ciężkie)
              - zawsze pozawracać mamusi głowę, gdy ta pracuje, a Tosia znajduje się pod
              opieką taty.

              Kąpiemy się w dużej wannie, z dużą ilością zabawek. Chociaż najlepszą zabawką
              jest sznur od słuchawki prysznicowej oraz "lusterko" od pokrętła do zamykania
              odpływu w wannie. Wody z wanny nie pijemy.

              Mamas Tosi zrobiła prawo jazdy 12 lat temu przy drugim podejsciu. I uwaga: za
              pierwszym razem nie zdałam TESTÓW!!! Mój instruktor jazdy dał mi testy i
              odpowiedzi do nauki. Na moje pytanie, czy aby na pewno wszystko z nimi OK (bo
              wydawało mi się że nie - nie kułam ich na pamięć, tylko na logikę i wiedzę
              brałam) odpowiedział, że tak i mam po prostu wkuć. Okazało się, że zrobiłam 4
              błędy (można było zrobić tylko 3) i wszystkie na ostatniej stronie testu, bo
              wpisałam bzdurnie wkute odpowiedzi. A tymczasem jakiś matoł, który pozyczał
              testy przede mną przy kserowaniu pozamieniał ostatnie strony testów naszego
              instruktora, więc odpowiedzi nie były zgodne z testami. No i polałam. Za drigim
              razem poszło perfekcyjnie. Do miasta pojechałam jako jedyna i sama wskazywałam
              egzaminatorowi swoije błędy i skończyło się tym, że powiedział mi żebym tyle
              nie gadała, bo on jest juz zmęczony tym moim kłapaniem. No ale dzięki temu
              zdałam. I jak twierdzi mój mąż jestem teraz asem kierownicy. Zresztą jazdę
              samochodem mam we krwi po Tatusiu, który też był asem. Dopóki nie urodziła się
              Tosia przejeżdżałam dziennie około 100 km (średnio), ale z domu do pracy mam 14
              km w jedną stronę, więc nic dziwnego. Akwizytorem, ani przedstawicielem
              handlowym nie jestem smile))), ale lubię jeździć. Mój mąż nawet twierdzi, że w
              ciąży jeździłam ekstremalnie (co prawda tylko na początku, bo potem już było
              licho z wychodzeniem z domu), tzn. tak, jak niemieckie sportmenki, które
              specjalnie zachodziły w ciążę, żeby osiągać super wyniki w zawodach.

              A mój 9-letni synek wczoraj wrócił do domu i zakomunikował nam, że Marta chyba
              będzie jego dziewczyną. Hm, poczułam się dziwnie staro. A on z tej radości, nie
              chciał jeść i nie przyniósł,ze szkoły swego mundurka. Bo zapomniał, bo Marta...
              Kurcze, to chyba za wcześnie - nie sądzicie???

              Tosia ustabilizowała już sobie rytm dnia.
              Wstaje o 6.30
              8.00 śniadanie (czyt. cyc lub sinlac z owocami - jestem przygotowanana obydwie
              ewentualności)
              11.00 obiad (zupa lub cyc)
              15.00 deser (owoce lub cyc)
              18.00 cyc
              20.00 kasza lkub cyc
              w nocy - nieustannie cyc

              Nie chce pić soczków ani herbat.

              W chwilach totalnej ekstremy uczuciowej (kupka nieszczęścia) woła "mama, mama"
              i uspokaja się dopiero na mych rękach. Wie, gdzie jest lampa, oko i ucho.
              Rozpoznaje członków rodziny. Śmieje się w głos. Gaworzy radośnie.

              Wkleiłam dziś zdjęcioa na Zobaczcie - Luty 2004, więc możecie popatrzeć, jak
              teraz malutka wygląda.

              Acha - ponieważ są różne zdania na temat chodzików, informuję, że żadna
              przesada nie jest wskazana, w związku z czym Tosia spędza w chodziku
              jednorazowo 10 minut po 3-4 razy dzienie. Nasz syn nie raczkował, używał
              podobnego chodzika, i nie jest dyslektykiem, ani dysgrafikiem, ani dyskalkulem.
              Pozdrawiamy z zachmurzonego Banina
              Monika z Tosią

              PS. Cieszymy się, że z Natusią wszystko w porządku. Życzymy wszystkiego co
              dobre wszystkim chorowitkom i jubilatom.
            • luna_tika Re: A Baśka była na randce!!!!!!! 01.10.04, 11:08
              Ho,ho, widzę, że romantyczne towarzystwo nam się powiększa. My też byliśmy już
              na randce, z koleżanką młodszą o 1,5 miesiąca. Mateusz jako ten trochę bardziej
              ruchliwy (a w końcu i facet-zalotnik smile ) kręcił się wokół Zosi jak fryga. Było
              łapanie się za rączki, a nawet całkowicie kompromitujące "całowanie" w
              pośladek. Chyba nie muszę mówić kto kogo całował smile))
              Pozrowienia dla Baśki, jak również wszystkich innych forumowych robaczków smile)))
              Aga i Mateusz
              • malwes Psssst....jestem w pracy... 01.10.04, 11:55
                ....smutno, kaczoruś beze mnie w domu...ale nie jest najgorzej...to tyle.
                Dzięki wszystkim za smsy, gg i inne formy dodania otuchy...chlip, chlip.
                Pa!
          • asialc1 Re: to już październik..... 01.10.04, 10:46
            Natka jak na raze ładnie bawi sie w kojcu, ale nie wiem jak długo to potrwa.

            Gosiu(margoja), fantastyczny kierunek sobie wybrałaś smile Na pewno praca jest na
            6.

            No to Córcia usnęła smile Przeniosłam Ja do łóżeczka.

            Olu, Fajnie Antoś musi wygladac jak leci na nosek smile) Natalka tak nie robiła.

            Aniu(aniaimx), jak dzisiaj Maksio? Spadła Mu temperaturka? Byliscie u lekarza?
            Oby ta biegunka szybko przeszła. Dobrze, ze badania w normie.
            A z ta teściową to ....słów brak. Bardzo dobrze, że chodzicie na basen.
            Ja też chciałabym się z Wami spotkac. Bardzo, bardzo, bardzo

            Beatko, to wspaniale że ponownie zakochałas się w swoich chłopakach smile
            A ten tekst, który teraz przesłałaś super. Juz kiedys go czytałam smile

            Aniu(aniutekm), jak tam dzisiaj? Wyspałaś się?

            Gosiu(magrola102), jak dzisiaj Ula po knedlach? Chociaż jestem pewna,że
            dobrzesmile Pewnie Jej bardzo smakowałysmile)

            Katarzynka, ja też czytałam, że dzieci w tym okresie mniej przybieraja na
            wadze, więc się nie martw. A bakterii na pewno Oleńka nie ma smile Nam też
            lekarka często daje skierowania na morfologię, bo Natka blada(cere ma po
            Michale, ale nie moge tego przetłumaczyc p.doktór. Mówi, ze to dla Jej spokoju)

            Joasiu, Natalka ciągnie za włosy a jak mówię usmiechając się, że nie wolno,
            patrzy, smieje się i dalej robi to samo smile Jak mam związane włosy w kucyk,
            przekręca mi głowę i się do niego dobierasmile)
            Wody z kapieli nie pije, ale gryzie gabkę i kaczkę.
            Zupką bardzo lubi pluc a ma przy tym zabawe ze hej smile Łyżeczkę też zabierasmile
            Fałdek nie ma.

            Teksty o facetach super!

            Kończe, póki Natalka śpi muszę trochę ogarnąc, bo z Radomia przyjedzie
            bratowa cioteczna smile Michała i muszę zrobic obiadek. Studiuje w Warszawie i
            obiecałam, że coś u nas zje przed zajęciami.
            Moze uda mi się zajrzec do Galerii, ale nie obiecuje. Nie wiem o której
            wychodzi a nie chcę Jej zostawiac samej.
            A tak chciałam pobuszowac!!!!

            Strasznie brakuje mi spotkań z samymi dziewczynami. Kieyś często robiłyśmy
            sobie wypady z moja najlepsza przyjaciółką a teraz jest w Stanach buuuuu
            W szkole sredniej i nawet po jej skończeniu robiłysmy z dziewczynami też nocne
            pogaduszki w pizamach, gadałyśmy o głupotach, robiłysmy pizze o północy i
            jadłysmy lody. Było super!
            A teraz juz całe wieki nie spotkałam się z samymi dziewczynamisad Tak bym
            chciała pogadac o niczym i zapomniec o ostatnich dniach pełnych nerwów.
            Potrzebuję odpoczynku, ale nie mam z kim buuuuuu Asia wczoraj co prawda
            dzwoniła i gadałyśmy godzinę, ale to nie to samo buuuuu i jeszcze bardziej za
            Nią zatęskniłam sad

            A Wy robicie sobie takie wypady z kolezankami i przyjaciółkami???

            Miałam kończyc a się rozpisałam.
            Teraz na prawde znikam.



            • iska_moniska Re: to już październik..... 01.10.04, 11:02
              Tosia ma cudne fałdki na nogach, a na stópkach poduszeczki. Uwielbiam je. A tak
              wogóle, to czuję się 9 lat młodsza, bo Jaś i Tosia to dwie krople wody - poza
              pewnym szczegółem oczywiście smile)))
              • aniutekm Re: pssssst.. jestem w pracy ... 01.10.04, 12:07
                Gosia, trzymaj sie dzielnie. Życzę Ci,żeby czas szybciutko zleciał..

                Jestem baaaardzo zmęczona.. Wychodzę z pracy ledwo żywa.. W domku wiadomo -
                Kubuśsmilesmile no i obowiązki domowe. Mąż ciągle w pracy.....

                A dziś mój Skarbek dobił dzisiaj do grona siedmiomiesięczniakówsmilesmilesmilesmile
                Ale jakoś nikt tego nie zauważył..sad

                Pozdrawiam
                Ania
                • arch.monika Jestem po przerwie!!!! 01.10.04, 12:53
                  Mam nadzieję że mnie jeszcze pamiętacie?smile
                  Od kilku dni nie mieliśmy netu i dlatego nie pisałam, ale juz przeczytałam
                  zaległe posty, lekcje odrobiłam, są notatki, więc jak tylko znajdę trochę czasu
                  to poodpisuję. A teraz tylko na momencik.

                  Przede wszystkim bardzo, bardzo, się cieszę że z "naszą" Natalką wszytko w
                  porządku, wierzyłam mocno że tak będzie i naprawdę z radością przeczytałam o
                  wynikachsmile)))

                  Teraz jeszcze Maksio martwi i te jego biegunkisad, napisz Aniu czy się poprawiło.

                  Aniu, pomyślności, powodzenia, radości z życia, rodziców, zabawek i wszystkiego
                  naj dla Kubusiasmile

                  Gosiu, powodzenia w pracy, żeby czas mijał szybkosmile

                  Mopku, napisałam na priva, mam nadzieję że spotkamy się jutro, bardzo bym
                  chciała, tylko dzisiejsza pogoda mnie martwi, żeby jutro było słoneczko....

                  A ja mam dzisiaj dość wszystkiego, nie chce mi się żyć, mam dół i wszystko jest
                  do bani........tylko ten malutki promyczek mnie pociesza...
                  A dzisiaj po raz drugi dostała kaszkę na mleku (tym razem z hippa) i niestety
                  znowu ją wysypało na buzi, a na dodatek swędzą ją oczka i nie wiem co robić
                  sad((((((( Nie da się ukryć mam w domku alergika, buuuuuuuuu

                  Pozdrawiam
                  Ps prawko zdałam za 1 podejściem, i otym jak i o ekipach budowlanych mam
                  nadzieję wkrótce napiszę.
                • aniutekm Zapomniałam.... i do Moniki 01.10.04, 13:10
                  Zdjęcia z randki Basi - rewlekasmile)) Fantastycznesmile))))

                  Moniko, bardzo się cieszę, że z Tosią jest lepiejsmilesmilesmile A na plamy polecam
                  mydełko bambino - ja nim spieram plamy z ubranek Kubusia i moich bluzek.

                  Asia - wypady z przyjaciółkami - też mi tego brakuje. Ale niestety nie mam na
                  nie czasu - ewentualnie mogłabym je robić razem z Kubusiem - a to już nie
                  byłoby to....

                  Monika, dziękuję za życzenia w imieniu Kubusiasmile
                  Po dołach przychodzą górki, więc życzę, żeby to szybciutko nastąpiło!!smile)
                  Uśmiechnij się. Jutro spotkasz sie z Martą i Basieńka, mam nadzieje, że będzie
                  piękna pogoda!!!
                  No a te promyczki o których piszesz naprawdę potrafią pocieszyć i pozwalają
                  zapomnieć o smutkach i trudach...
                  Przykro mi bardzo, ze Dominsia ma wysypkęsad(((
                  Trzymajcie sie.
                  A.
                  • tossca To znowu my... 01.10.04, 13:56
                    Hej Kobietki!
                    Troszkę nie pisałam, ale jakoś nie miałam do tego głowy. Zaczynałam chyba z
                    pięć razy, ale słowa jakoś się nie kleiły więc odpuszczałam.

                    Co u nas? Szymon nie ma jeszcze żadnego ząbka, no i niestety nadal nie
                    mówi „mama” ani „tata”. Jedynie „baba” i różne „blablabala”... Z osiągnięć:
                    rozpoczął raczkowanie, potrafi sam usiąść, wstaje trzymając się czegoś i przy
                    tym czymś wędruje. Więc pewnie jeszcze trochę a rozpocznie chodzenie... Obraził
                    się na jedzenie. Ostatnio liczy się tylko cycuch, ewentualnie sok lub herbatka.
                    Kaszka jest beee i zupki też. Może uda mi się wcisnąć mu kilka chrupek. Spania
                    tez coraz mniej chyba potrzebuje. Przeważnie zaczynamy dzień o czwartej,
                    nierzadko każda noc jest uatrakcyjniana pobudkami co godzinę, w dzień przy
                    odrobinie „szczęścia” też nie chce spać... jeżeli to wszystko przez zęby, to
                    nich już wyjdą bo ledwie zyję.
                    Waży 7800, mierzy 74 cm (dziwne, przytył a nie urósł przez miesiąc??).
                    Zmieniamy ubranka na rozmiar 80. Mam pytanie: jak robicie teraz z wizytami u
                    lekarza? Kolejne szczepienie dopiero w lutym. Kiedy z Patrykiem przychodziłam
                    co miesiąc (bardzo mało przybierał na wadze i sprawdzałam, czy w ogóle coś mu
                    przybywa), to panie w przychodni były oburzone, że przychodzę i zabieram
                    lekarzowi cenny czas „jakimś tam ważeniem”...

                    Mam nadzieję, że wszelkie choróbska w końcu opuszczą nasz Lutowe Towarzystwo.
                    Mamy się przecież cieszyć każdą chwilą spędzaną z naszymi Maluszkami, a nie
                    zamartwiać ich dolegliwościami.

                    Zmykam, bo Szymones nudzi się bez Mamuśki

                    Całujemy gorąco
                    M. i S.
                    • natder Re: Ręce mi opadają :-( 01.10.04, 14:29
                      Dzisiaj rano,po nieprzespanej nocy znów wylądowałyśmy u pediatry sad Malwinka
                      wczoraj wieczorem ryczała 3 godziny, potem dostała temperatury, no i oczywiście
                      zwracała po atakach kaszlu sad Ja drzemałam na siedząco, a ona spała mi na
                      piersiach... Oczka ma dziś takie zapuchnięte, moja bidulka...
                      Wyprosiłam skierowanie na rtg klatki piersiowej i do laryngologa, bo pomyślałam
                      że od kataru dostała zapalenia uszu, ale uszy są o.k. za to na płuckach
                      niestety ma niewielkie zmiany, buuuu. Od dzisiaj łyka Klacid w zawiesinie ale
                      nie wiem czy coś to da bo często zwraca a dupka też już cała pokłuta sad((
                      Całe szczęście że mąż ma dziś urlop, trochę zajmie się Natalką, od miesiąca
                      mniej więcej Malwinka jest cały czas chora a ja zaczynam już od siedzenia w
                      domu łazić po ścianach sad

                      To tyle w kwestii marudzenia wink
                      Mopku, ja sprawiłabym mężowi coś od Basi, może jakiś medalionik ze zdjęciem
                      albo wygrawerowaną dedykacją??? Konkurs był super big_grin
                      Gosiu - kaczorek też pewnie stęskniony, za tu już za chwilkę weekend więc mam
                      nadzieję że i Ty i wszystkie pracujące Mamy nacieszą się choć troszkę swoim
                      szczęściem smile

                      Odebrałam dziś fotki z chrztu od fotografa i prawie padłam - oglądając zdjęcia
                      miałam wrażenie że to Natalka tylko w innym ubraniu, a dziewczyny generalnie
                      uchodzą za mało podobne wink

                      Randki??? Hohohoooo, dopiero sukienczyny do chrztu kupowałam ale chyba muszę
                      już zacząć składać na ślubne wink Ale wydanie ich za lutowych piratów mogłoby
                      mieć fatalne skutki wink Powiecie potem że ta natder to taka Fajna Baba była a
                      jako teściowa to zołza straszna! wink))
                      Jeszcze wszystkiego najsłodszego dla naszych chłopaczków z okazji wczorajszego
                      święta i dużo zdrówka dla dzisiejszego jubilata smile
                      Lecę pogłskać maleństwo po czółku, pa.
                      • iska_moniska Jaki fajny Dziadek 01.10.04, 15:20
                        Dziewczyny, zobaczcie jakiego fajnego dziadka ma pewien Adaś. Jestem pod dużym
                        wrażeniem: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15384467&v=2&s=0
                • asialc1 Re:Kubus :-) 01.10.04, 17:34
                  Oczywiście, że zauważyłam smile)
                  Chciałam napisac życzenia w osobnym poście, ale najpierw obudziła się Natka a
                  później miałam goscia.
                  Jak mogłabym zapomniec o takim przystojniaku smile

                  Kubusiu, wszystkiego dobrego, zdrówka i bezbolesnego zabkowania smile
                  Badź zawsze radosny i szczęśliwy
                  Duza buźka
                  Całus od Natalki
    • mopek1 Hi, Hi będę dziś naprawdę wyrodna!!! 01.10.04, 21:01
      Baśka śpi smile teściowa hula! Mieszkanie posprzątane, w piekarniku kolacja smile, a
      za 5 min. przychodzi sąsiadka i BĘDZIEMY PIĆ ALKOHOL!!!! - bo ona też już nie
      karmi smile))))))))))))))))))))))))))

      Joasiu! (tjoanno) długo zastanawiałam się nad tym co napisałaś i w końcu
      przymierzyłam tę bieliznę, stanęłam przed lustrem i stwierdziłam, że na
      wynajęcie Claudii Schiffer i tak mnie nie stać, więc trudno mój mąż taką mnie
      ma i taką mnie musi kochać! smile))))))
      Poza tym jak mnie Baśka ciągnie za włosy to popiskuję "ała, ała", niby żeby
      wiedziała, ze robi mi krzywdę, ale ona i tak się z tego śmieje smile
      Fałdki ma chyba po trzy smile ale już pisałam, że jest grubasem (9,5 kg 2 tyg temu)
      Jak jemy zupę to ona dostaje swoją łyżeczkę i dość skutecznie wyciąga nia z
      buzi wszystko co ja tam włożę smile)) Ale jakoś bilans i tak na moją kożyść smile

      Pozdrawiam wszystkich smile Jutro pewnie nic nie napiszę, bo będzie mnie bolała
      głowa..... smile)))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja