LUTY 2004

    • ida92 Re: LUTY 2004 28.05.04, 19:11
      Hej Lutowe Mamusiesmile
      Jakoś nie mam ostatnio czasu żeby coś skrobnąć i prawdę mówiąc przeraża mnie
      ilość postów bo mam coraz większe zaległości, bo i z czasem na czytanie
      kiepsko.
      Co do ciuszków to my tez mamy i używane i nowe - te drugie njaczęściej darowane
      przez ciotki i wujków, a stare to upolowane w szmateksach np. ostatnio pajacyk
      H&M za 8 zł urody wielkiej i przyznam szczerze, że nie mam z tego powowdu
      kompleksów. Jeśli Antoś nadzieje na siebie coś 3- 4 razy to jak same piszecie
      serio szkoda kasy.
      Dzień Matki - był - dostałam smutnego badyla i czekoladki - a wolałabym coś
      bardziej romantycznego, ale w ogóle jakoś nam się tak ostatnio nie układa sad((.
      Dochodzi jeszcze siostra męża robiąca nam awantury dlaczego mamy wątpliwości co
      do jej osoby w roli chrzestnej, a wątpliwości mamy bo od 7 lat obiecujemy to
      komuś innemu sad(((.
      Do tego jeszcze zrobiliśmy w dwu lab. badania i posiew i wyniki nie chcą być
      inne badanie moczu ok w posiewie bakterie. Nie wiem co robić sad((.
      A z dobrych spraw Antoś dzwiga ślicznie głowę na brzuszku, łapie zabawki
      chichocze ok 3-4 min często i zdaniem rehabilitantki jest ponad wiek rozwiniety
      emocjonalnie.
      Pozdrawiam serdecznie witam nowe Mamy fajnie że tak tu żywo, nawet jeśli mam
      problemyz nadążaniem. Edyta
      • beecia LUTY 2004 :-)) 28.05.04, 19:38
        Witam wszystkie mamusie!
        Wpadliśmy na nockę do domku. Jutro idziemy na przyjęcie weselne. Mam zamrożone
        mleczko na noc. Poradzcie - po rozmrożeniu nie gotuje się tego mleczka? (bo
        teściowa mi taki pomysł podsuneła i teraz nie jestem pewna co się robi).
        Zrobiliśmy posiew kału i "Staphylococcus aureus - pojedyńcze kolonie" (podobno
        to gronkowiec). Dostał Amoksycylinę (narazie 3 dawki) a kupy zielone i żadkie.
        I co myślicie o tym? Myślę że boli go brzuszek bo w nocy i rano płakał.
        Co do ubranek to kupujemy nowe albo dostajemy nowe, bo u nas jakoś nie
        ma "mody" na użyczanie ubranek. A szkoda.
        Beata z chorym Maleństwem.
        • beecia Re: LUTY 2004 :-)) 28.05.04, 19:41
          kupy rzadkie (!!)
          wybaczcie
        • margoja Re: LUTY 2004 :-)) 28.05.04, 19:46
          Beeciu, z tego co wiem, to mleka naturalnego nie wolno gotować, można go tylko
          podgrzac do temp pokojowej, czyli takiej do podania.
          Pozdrawiam
          Gosia
          • xemu Re: LUTY 2004 :-)) 28.05.04, 20:40
            Witam po Pierwszym dniu Matki!
            U nas było bardzo miło bo dostałam śliczną kartke od Mikołajka (tzn wyczarowała
            ją moja mama) oraz srebrny komplecik (kolczyki + naszyjnik) to wyczarował tata
            sprytnie kladąc Mikiemu na foteliku pod moją nieobecność smile byłam autentycznie
            zaskoczona.

            Podgrzewacz też polecam Philipsa - mieszczą się butelki różnej wielkości
            (Avent, Nuby) i można podłączyć go w samochodzie.

            Użyczanie ubranek jest świetnym pomysłem ja robię to w tandemie z koleżanką -
            więcej dostaję ja bo jej synek jest 7 mies. starszy - ale jak tylko ja coś
            dostaję większego to daję jej a potem to do mnie wraca. Ostatnio znowu
            przekazałam jej sporą kupke już za małych ubranek na Mikiego a ona przekaże to
            następnej koleżance. Poza tym większość ubranek kupuję na Allegro (mam już
            kilka ulubionych osób od których kupuję śliczne, zadbane, firmowe ubranka np
            Next, Gap, George etc). U nas w Krakowie (na prowincjiwink nie mamy niestety
            sklepów H&M czy Mothercare (które faktycznie mają śliczne ubranka widziałam jak
            byłam w W-wie czy za granicą w tych sklepach) - Zazdroszczę Warszawiankom! U
            nas tylko koszmarnie drogie Chicco czy Zara (jak już pisał Mopeksmile.

            Oczywiście jeszcze dołączę z pochwałami mojego synka: również głośno się śmieje
            (w ogóle wygaje mnóstwo dziwnych dzwięków robiąc prześmieszne miny i
            przysłuchując się sam sobie), próbuje przewracać się z brzuszka na plecy (na
            brzuchu uwielbia leżeć - bardzo długo i wysoko trzymając główkę i nawet czasem
            jedną ręką sięgając po zabawkę); zawsze jak ssie pierś koniecznie musi chwycić
            mój palec i tak trzyma jedząc smile)); w ekstazie radości popiskuje + macha rękami
            i nogami jak mały młynek + robi mostek smile - oczywiście jak każda z was mogłbym
            tak długo jeszcze .... smile

            W poniedziałek napiszę ile Mikołajek waży (idziemy do pani doktor) ostatnio tzn
            4 maja - 6310 i 64 cm

            Podziwiam:
            1. wszystkie studiujące Mamy - ja zupełnie teraz nie mogłabym sie skupić
            (chociaż pewnie gdyby mnie przycisnęło ... jak Mikołaj miał 1,5 miesiąca
            dostalam zlecenie na cito i dałam radę - siedziałam przy komputerze w nocy ...
            ale długo bym tak nie pociągła wink
            2. Mamy posiadające więcej niż jedno dziecię smile (choć też planuję następne za
            jakieś 2-3 lata - na razie nie umiem sobie tego wyobrazić)

            Dzisiaj skończył mi się urlop macierzyński crying((( ale na szczęście mam
            ubiegłoroczny urlop wypoczynkowy + tegoroczny i idę do pracy pod koniec lipca
            hurrrrra!!! (to oczywiście na temat tego, że jeszcze nie idę do pracysmile.

            OK biegnę
            Pozdrowionka,
            Monika

            • beecia LUTY 2004 :-)) 28.05.04, 21:11
              Dziekuję Gosiu za radę w sprawie mleka i nie tylko smile))
              Ja już tydzień jestem na wypoczynkowym i też pod koniec lipca wracam do pracy
              (niestety)sad((
              Kubulek waży 7500 i mierzy 63 cm.
              Dostał już od babci na Dzień Dziecka swój pierwszy samochód! Duży, niebieski z
              czerwonym oparciem i czerwoną piszczącą kierownicą.
              Marudny jest bardzo, nie wiem czy to od brzuszka czy może ząbki będą wychodzić.
              Może jeszcze ktoś mi pomoże w sprawie tych kupek. Dziękuję i pozdrawiam
              • zyt Re: Czopki glicerynowe 28.05.04, 21:40
                Słuchajcie mam sensację.W niedzielę dalam mojej czopka w dupkę bo tydzień nie
                kupkowała. Zrobiła conieco tego dnia ale od niedzielki nic .A dzisiaj wydaliła
                z siebie całego czopka w stanie nienaruszonym- niezłe co.Jednym słowem
                zakorkowałam Emilce tyłek żeby mniej pampersów szło na dzień.Uśmialyśmy się z
                Magdą, ale sama nie wiem czemu tak się stało.
                Idę szykować trasę "poszukiwanie skarbów" na niedzielne popołudnie dla
                starszych dzieciaków.Mam kupę roboty ,ale zabawa będzie niezła a skarb
                zakopiemy w lesie.

                Pa Zyta
                • asialc1 Re: Luty 2004 :)) 28.05.04, 22:04
                  Witam nową Mamę. Moja Natusia też jest z 13.02.04 smile Fajnie, że ma bliźniaka smile)
                  Beatko ja też jestem pewna, że nie gotuje się mleka. Co do kupek to nie stety
                  nie jestem Ci w stanie pomóc. Nic na ten temat nie wiem sad Ja na Twoim miejscu
                  zadzwoniłabym do pediatry.
                  Edytko, nie martw się. Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki.
                  Ucałuj Antosia ode mnie i Natusi.
                  Oglądacie Opole. Z premier najbardziej podobali mi się: Markowska, Offside,
                  Sistars, Pudelsi (wogóle ich lubię). Tak się składa, że przy ich występach
                  Natka najwięcej głosowała. Zresztą teraz też leży na macie i bardzo głośno
                  gaworzy. Czy Wasze Maleństwa też tak krzyczą??? Mam nadzieję, że jutro będzie
                  ładnie bo jedziemy na cały dzień do Legionowa smile) Już nie mogę wysiedzieć w
                  Warszawie. A przy okazji... Mieszka któraś z Was z teściami??? Ja tak, i nie ma
                  dnia żebyśmy nie byli tylko we troje. Strasznie mi tego brakuje sad(( Chociaż
                  mamy oddzielne mieszkanko na drugim piętrze, tylko że bez kuchni sad buuuu
                  Przepraszam, ale jakoś mi smutno
                  Idę pogadać z córunią. Jak tylko widzę Jej uśmieszek od razu mi lepiej.
                  • tjoanna Re: Luty 2004 :)) 28.05.04, 23:52
                    Gosiu, strasznie się cieszę, że Ci się podobają zdjęcia! Choć z tym podobieństwem to nie wiem jak jest. W każdym razie wszyscy zgodnym chórem twierdzą, że wypisz wymaluj: tata. Ale owszem, miło by było, gdyby trochę do mnie był też podobny.
                    No i wbrew swojemu wcześniejszemu postanowieniu, wrzuciłam jeszcze jedno zdjęcie.
                    Twój Szymonek faktycznie nie za bardzo do Ciebie podobny, a mój mąż za każdym razem, kiedy go widzi twierdzi, że TEŻ jest piękny wink)

                    Dzień MAtki u mnie też jak u Morska, ale nie było mi wcale smutno, poczekam sobie ze dwa latka na prezent od SZYMCIAwink Choć jak powiedziałam, że Wy dostałyście prezenty, mąż się trochę zmartwił i dziś dostałam różyczkę - od niegowink

                    Mopku, a jak tam Twoje zdjęcia? Odzyskane? Szymonek ma podobne upodobania muzyczne do Basi (D.Krall), ale to nic dziwnego, w końcu jest młodszy tylko o jakąś godzinę (chyba).

                    Edytko, ja też nie nadążam ostatnio. Znowu trochę poodpowiadam i nic nowego nie napiszę... Hej, nie martw się, z mężem podobno tak bywa jakiś czas po pojawieniu się dziecka. Będzie lepiej, zobaczysz!smile
                    No i doskonale rozumiem Twój niepokój o zdrowie Antosia, bo mam z Szymonkiem podobnie. Najgorzej, kiedy nie ma się poczucia, że komuś można zaufać. Może spróbuj znaleźć dobrego pediatrę? Ciężko jest być z tymi sprawami samemu.

                    Asiu, ja nie mieszkam z teściami, ani z rodzicami i szczerze mówiąc wolałabym żyć bardzo skromnie, ale samodzielnie... Wyobrażam sobie, jak trudno musi Ci być. Nie ma szans na przeprowadzkę, wynajęcie mieszkania, albo wzięcie kredytu?

                    To tyle, idę spać. Dobranoc!
                    Joanna
                    • zyt Re: Luty 2004 :)) 29.05.04, 09:14
                      Dizs jest ładnie to chyba spędzę ten dzien na dworze z dzieciakmi.Zjeżdżalnia
                      już gotowa to nie musze siedzieć w tłumie na placu zabaw,przydalby się tylko
                      ktoś do zabawy z Kamilem i będzie ok.
                      Pozdrawiam Zyta

                      PS witam nową mamcię
                      • mopek1 Re: Luty 2004 :)) 29.05.04, 10:05
                        Witam w paskudny sobotni ranek smile)) (no nie wiem, czy 10 to ranek??)

                        Edytko-Ido - dziwne te wasze wyniki moczu sad Niestety wobec dodatniego posiewu
                        nie mozna przejść obojętnie (możnaby ewentualnie zastanowić się jeszcze co tam
                        rośnie i jak bardzo jest "dodatnie") i możliwości są 2: 1. przeleczyć
                        antybiotykiem do uzyskania ujemnego posiewu, 2. kontynuować pomysł błędnego
                        badania i zrobić coś co tak naprawdę u dzieci daje najbardziej obiektywny
                        wynik - tzn. pobrać mocz cewnikiem sad - wiem, że brzmi to paskudnie, ale my w
                        szpitalu tak właśnie robimy (jak przychodzą dziwne wyniki) i w 75% przypadków
                        mocz okazuje się jałowy.

                        Beeciu - S. aureus to faktycznie gronkowiec, ale on należy do fizjologicznej
                        flory jelit. Może powodować brzydkie kupy jeśli się za bardzo rozrośnie, a robi
                        to zwykle po leczeniu antybiotykiem ..., skontaktuj się ze swoim pediatrą, bo
                        ja nie widzę dzidziusia i nie wiem co mu jest, ale jeśli tylko to co piszesz to
                        chyba wystarczy odstawić antybiotyki i dać trochę Lakcidu (albo jakiegoś innego
                        probiotyku) - w każdy razie nie ma się co martwić smile

                        Joasiu - dzięki za troskę niestety jeszcze nie mamy informacji o danych z
                        naszego uszkodzonego dysku, panowie we Wrocławiu nad nim pracują, ale nie
                        obiecują zbyt wiele... Chyba muszę zrobić nowe smile jak tylko będę miała coś
                        aktualnego to wkleję na zobaczcie.

                        Chyba będę kończyć bo jakoś nie mam humoru od tej pogody...
                        Pozdrawiam
                        Mopek
                        • amatylda Re: Luty 2004 :)) 29.05.04, 13:27
                          hej, hej, ja musze leciec i nakarmić Oskarka więc tylko powiem że u mnie Dzień
                          Matki taki sam jak inne dni ;-( Mąż na moje przypomnienie o dmiu Matki
                          powiedział "a co Ty - moja mama jesteś?" ;-( więc też czekam na lepsze lata
                          hahaha i laurki i inne wesołe rzeczy od Oskarka!
                          A od Oskarka dostałam "czekoladę" czyli zrobił taką kupę jakiej nigdy jeszcze
                          nie widziałam - powiem wam tylko że oprócz "zas(ł-r)anego" łóżeczka to musiałam
                          mu myć szyję wink)))) - czyli był to jakis taki "body painting" hehe.
                          Pozdraiwam i lecę
                          Ania matylda
                          • mopek1 Re: Robię sztuczny tłok :((( 29.05.04, 14:12
                            Jak w temacie, bo widzę, że nikomu sie nie chce dzisiaj pisać, a ja mam jakiś
                            taki podły humor sad
                            Mąż pracuje, Baśka się wypięła na tę pogodę i śpi (czwrtą godzinę!), obiad
                            ugotowałam (ale nie ma go kto zjeść) i tak sobie sama siedzę i już nic mi się
                            nie chce...
                            Zorganizowałam na wieczór teściową i idziemy z mężem do kina (na Monster),
                            przypomniałam sobie, że ciągle jestem żoną i właśnie będę nią dziś wieczorem,
                            no ale to dopiero wieczorem...
                            Napiszcie cos! cokolwiek smile))
                            Pozdrawiam
                            Mopek
                            • ida92 Re: Robię sztuczny tłok :((( 29.05.04, 15:47
                              Mopku ja już dwa razy pisałam!!!!!!!!! ale mój komputer odmawia współpracy i za
                              każdym razem kiedy chciałam wysłać to się okazywało, że sobie wisi radośnie no
                              i moje wypociny szlag trafiał.
                              Dobre słwoa Wasze śa plastrem na strapienia. Po wczorajszym poście jakoś tak mi
                              i się łyso zrobiło, że się tylko żalę, ale to chyba też kwestia tej pogody
                              depresyjnie na mnie działa, zimno, mokro i w ogóle paskudnie. i jeszcze ta
                              dieta Antoś nie bardzo reaguje na nowości typu powiedzmy sałata, a i za oknami
                              dojrzałe czereśnie echhh. Ale tak sobie pomyślałam o Joasi co to tylko ryż pod
                              każdą postacią i pomyślałam, że ze mną nie jest jeszcze źle i tu też mi się
                              skojarzyła Pollyanna i jej gra w zadowolenie, pamiętacie?
                              Co do naszych badań to w poniedziałek idziemy do nefrologa, a chwilowo furagin
                              i wit C i nowe badania robimy. Antoś ma panią "klebsiella pneumonium" (nie wiem
                              czy dobrze pisze ale z pamięci) i tydzień temu był 10/6 wczoraj 10/7 zatem
                              zgodnie z zasadą tu mi ciepło tu mi dobrze,... bakteria udomowiona. Nie mam
                              ochoty ani na cewnik ani na antybiotyk, bo dopiero nadrobił zaległości po
                              porzednim (dziś pięknie trzymał główkę podciągany za rączki!!!!). Ale co trzeba
                              to zrobimy, bo chyba nawet lepsze pobranie cewnikiem moczu niż kolejne
                              faszerowanie małego lekami. Zresztą pediatra mówił o jakimś badaniu nazwy nie
                              pamiętam, ale pamietam, że mopeku pisałaś o tym kiedyś, tak że wiem co i jak,
                              jak trzeba to zrobimy, żeby wszystko wykluczyć.
                              Kiedyś pisałyście o cyfrówkach, ja nie byłam co do nich przekonana, ale mąż sie
                              uparł, że nie kupimy lustrzanki i widzę, że chyba dobrze zrobił bo zdjecia
                              wychodza fajne/mimo wszystko część wywołuję/,a miłam spore wątpliwości i w
                              ogóle fajna rzecz. Mamy Olympusa (jeszcze niespłaconego smile))) i mogę go
                              polecić, teraz potaniały.
                              Dzień Dziecka nie mam pomysłu myśleliśmy o smoku Tolo wink jak większość, ale
                              ostatno Mały podostawał kilka fajnych zabawek i powoli zaczynamy obrastać w
                              przedmioty i zastanawiam się czy jest sens kupwać kolejna, w tym momencie tu
                              siedząc wpadłam na pomysł zakupu tomu baśni i wpisania dedykacji w I dzień
                              dziecka co o tym myślicie??.
                              a propos książeczek Joasia my też mamy "Taniec" ten sam i kilka innych z
                              wydawnictw Muchomor, fajne mają bajeczki i rewelacyjnie zilustrowane. Zmykam bo
                              miałam sprzątać a mąż na spacerze. Może tym razem się uda wysłać. Pozdrawaim
                              Edyta
                            • kasiaczekroza Re: Ja też Robię sztuczny tłok :((( 29.05.04, 15:50
                              My wypoczywamy po pysznym obiadku(młoda kapustka, młode ziemniaczki i mielone z
                              piersi kurczaka)Jeszcze trawka czeka na koszenie a potem wspólny spacerek,
                              Antoszek w wózeczku, a Tuśka na rowerku, my z mężem na nogach(hihi)
                              Mopku fajnie masz z tym kinem,zazdroszczę, ja od porodu jeszcze nigdzie nie
                              byłam z mężem sam na sam.W lipcu mamy rocznicę to może wtedy coś wykombinujemy?
                              Uśmiechnij się zobacz jak slicznie, zaraz wróci twój mąż pocałujecie się i
                              będzie fajnie, prawda?
                              A na razie całusek ode mnie w czółko na poprawę humorku!
                              Kasia
                              • mopek1 Re: Ja też Robię sztuczny tłok :((( 29.05.04, 17:20
                                Dzięki za pociszenia, znacznie lepiej jak się to poczyta smile
                                Ponieważ mi Margoja strasznie wsiadła na ambicję smile))), a Baśka obudziła się
                                zjadła i śpi dalej smile, postanowiłam przegonić kiepski humor "rozwijając się"
                                zawodowo i powyciągałam grube księgi smile)))
                                Znalazłam między innymi taką rewelkę dla mam karmiących - jak wam wróci @ - to
                                wasze maluchy będą miały razem z wami PMS - fajnie co? Ponieważ ja miewałam
                                GIGANTYCZNE PMS-y - mój mąż chyba zacznie się modlic o brak @ smile)))))
                                Kasia! u nas rocznic też w lipcu - siódmego smile))) w tym roku trzecia - ale ten
                                czas leci smile A to dzisiejsze kino to też pierwszy raz od porodu, bardzo się
                                cieszę i idę sobie chyba zrobic włosy - hi, hi jak na pierwsza randkę smile
                                Pozdrawiam
                                Marta
                                • morsk2 Re: LUTY 2004 29.05.04, 20:07
                                  Cześć Dziewczyny!
                                  Mopku, fajną masz mamę - ta niezachwiana wiara w zdolności dzieckawink)))
                                  Odnośnie @ - u mnie ani widu ani słychuwink - jak długo może nie być przy
                                  karmieniu? Bo w ogóle za tym nie tęsknięsmile))
                                  U nas rocznica ślubu jest w sierpniu - ósma! Ciekawe czy któraś pierwiastka ma
                                  dłuższy staż?smile
                                  Ja też chcę do kina! Od dłuższego już czasu nastawiam się na wypad z koleżanką
                                  do Multibabykino, ale jak na złość akurat grają samą chałęsad A mam kupon z
                                  Dziecka, który jest ważny do końca czerwca - ciekawe czy uda się wykorzystać?
                                  Aniu-Matyldo - sorki, ale uśmiałam się z tej kupy, a mężuś stwierdził, że mogło
                                  być gorzej, bo przecież uszu Oskarowi myć nie musiałaśbig_grinDDDDD
                                  A pozostając przy temacie - u nas dziwna sprawa: od dwóch dób nic! A normalnie
                                  kilka kupsk dziennie. Ale brzuszek nie jest wzdęty, Wika nie marudzi, nic się
                                  nie dzieje, niczego innego, nowego nie jadłam. Nie wiem o co chodzi?!?
                                  Może powinnam zjeść młode ziemniaczki jak Kasia, bo jak raz zjadłam to Młoda
                                  miała rozwolnionkosad
                                  A teraz Wika już od ponad godziny śpi i ma w nosie, że już czas na kąpielwink
                                  Chyba ją zaraz obudzę, bo dziś mam ochotę wejść razem z nią do dużej wanny. Jak
                                  na razie próbowałyśmy 2 razy i wcale nie była zachwycona. No, ale może jej się
                                  zmieni. Bo mycie w małej wanience w pokoju kończy się tak, że Mamusia z
                                  Tatusiem są do przebrania, a podłogę trzeba potraktować mopem. Tatuś już
                                  ogranicza ilość wody, ale efekt ten samsmile)))
                                  Pozdrowionka,
                                  Monika
                                • kasiaczekroza z mężem na "randkę" 29.05.04, 20:45
                                  No Mopek pewnie się juz dobrze bawi w kinie, beecia na weselu, a ja tu przed
                                  kompem, bo mąż "obdarza" komplementami reprezentację Polski w futbolu, która
                                  pokazuje Grecji na co ją stać.
                                  Mopku my rocznice mamy 22 lipca, w tym roku to już 9 -wyczytałam,że to rocznica
                                  gliniana.)to sa dopiero odjazdy z tymi nazwami)
                                  A jak u was dziewczyny ze stażem i kto już wybrał się pio porodzie?
                                  z tym napięciem przedmiesiączkowym to niezły ubaw, ale pocieszam się że dopóki
                                  karmię to @ daleko, przy córze nie miałam prawie 1,5 roku.
                                  Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które "wygrały" pilota i oglądaja Opole, a nie
                                  mecz.
                                  Kasia od Marty i Antka
                                  • kasiaczekroza Re: z mężem na "randkę" 29.05.04, 20:48
                                    wycięło mi się,przepraszam, powinno być: kto się wybrał już z "mężem na randkę"
                                    po porodzie?
                                    • niecierpek27 Re: z mężem na "randkę" 29.05.04, 22:06
                                      Właśnie wróciliśmy z mężem z randki smile))

                                      dziś mam imieniny (Magdaleny) i od moich pracowników dostałam bilety na balet,
                                      na którym własnie byliśmy - było super.... w Kongresowej grali Kopciuszka,
                                      moskiewski balet kremlowski - było po prostu ekstra. Potem mąż mnie zaprosił na
                                      super kolacyjkę i było bardzo romantycznie - czułam sie troche jak za bardzo
                                      dawnych czasów kiedy byliśmy bardzo młodzi i podrywaliśmy sie nawzajem.

                                      Małżeństwem jesteśmy od 4 lat (czwarta rocznice będziemy obchodzili 24 czerwca)
                                      - od kilku dni zastanawiam sie jaką niespodzianke mu sprawić.

                                      Na dzien Matki mój mąż zachowal sie super... dostalam ręcznie przygotowana
                                      laurkę od Szymonka wykonaną przez tatę (cala wymalowana kredkami, odrysowana
                                      raczka Szymonka, kwiatuszki i narysowany smok Tolo, a także wierszyk napisany
                                      przez mojego męża - jest taki fajny że Wam zacytuję:

                                      "Otwieram raniutko oczko
                                      i zaraz usmiecham się słodko
                                      lecz nie do słoneczka na niebie
                                      tylko Mamusiu do Ciebie.
                                      Ty mnie karmisz i otulasz
                                      picie dajesz i przytulasz
                                      i nawet jak coś przeskrobię
                                      wiem, że będę Cię mial przy sobie.
                                      Dziś rano gdy skrzyżują sie nasze spojrzenia
                                      popatrz w me uśmiechniete oczy
                                      w nich wyczytaj moje dla Ciebie życzenia.
                                      Dzisiaj Mamy wielkie Święto
                                      chcę ją widzieć uśmiechnietą
                                      cały ranek, cały dzionek
                                      Kocham Cie Mamo
                                      Twój synek Szymonek""

                                      Laurka czekała na mnie raniutko koło łóżeczka i bardzo mnie wzruszyła.

                                      Dziś dostałam drugą kartkę tym razem imieninową i stwierdzam że jestem
                                      najszczęsliwszą mamą na świecie smile)))

                                      Dziś w ogóle byl fajny dzień - bylismy z Szymonkiem na basenie - coraz lepiej
                                      sobie radzi i bawi się. Juz ładnie zaczyna pływać i uśmiechać się w wodzie.

                                      Od 4 dni jemy już jabłuszko, marchewkę, kleik ryzowy i kaszkę ryżową z jabłkiem
                                      - ale się Szymon zajada - zaczelismy od 1 dwoch łyżeczke, a teraz juz wcina po
                                      5-6 łyżeczek jabluszka albo marchewki - Wiecie ile mamy z tym zabawy smile)) po
                                      jedzeniu prawie wszystko jest brudne (czasami nie pomaga śliniczek, bo mlaszcze
                                      jęzorkiem i juz prawie połyka, ale chce sobie jeszcze dochac rączka i wpycha ja
                                      do buzi, co oczywiscie kończy się tym że brudzi sie cały)

                                      W przyszłym tygodniu idziemy na szczepienie (już 3). szymeon skończył w piątek 4
                                      miesiące, waży prawie 7 kg i ma 68 cm.

                                      A teraz smutne rzeczy - na przełomie września i października Szymo będzie miał
                                      operację, buuuuuuuuuuuuuuuuu
                                      Co prawda to nic groźnego ale musi być wykonane w narkozie a ja sie tego boje
                                      okropnie. Szymon na lewym łuku brwiowym ma torbielkę o wielkości około 2 cm -
                                      lekarka powiedzała że to taka typowa torbielka u małych dzieci którym kształtuje
                                      sie czaszka i czasami także rzeczy sie zdarzają. Trzeba to wyciąć bo moze byc
                                      kiedyś groźne dla dziecka. Mogłaby to zrobić teraz ale jak to powiedziała idzie
                                      lato i dziecko napewno sie troche opali wiec mogłaby wtedy zostać blizna. A na
                                      jesieni szybciej sie wchłonie. I wiecie, niby nic groźnego ale ja sie martwię.

                                      Szymonek jest słodki i kochany. Obecnie nazywam go piszczałeczka bo piszczy i
                                      krzyczy głosno. Z dnia na dzien robi sie coraz mocniejszy i mądrzejszy. Mocno
                                      ciaghnie głowe do przodu i jak siedzi mi na kolankach w takiej półleżącej
                                      pozycji to widze jak chce siadać, ciagnie główkę i denerwuje sie gdy mu nie
                                      pozwalam siedzieć. Na brzuszku uwielbia lezeć i mogłby tak leżeć sobie
                                      godzinami. A śmieje sie przy tym aż milo popatrzeć.

                                      Ja na Dzien dziecka planuje mu kupic elegancką ksiązkę z basniami, a także taką
                                      książeczke rozwojową dla maluszka - koleżanka mówiła mi że w Mothercare jest
                                      taka właśnie. Jutro wybieramy się we trójkę na wielkie zakupy, m.in. idziemy
                                      zobaczyc po otwarciu Blue City (warszawianki wiedzą o czym mowie).

                                      Ogólnie to my z mężem często gdzieś wychodzimy i w wiekszości zabieramy
                                      Szymonka. Był juz z nami kilka razy w restauracjach, niezliczona ilość razy w
                                      gościach u znajomych i rodzinki, był parę razy ze mna w pracy, na zakupach.
                                      Teraz jest już calkiem spory i rozumny generalnie zabieramy go wszędzie - biore
                                      w termos mleczko i herbatke, zapas pieluszek, jego ulubione zabawki, wsadzam go
                                      do fotelika samochodowego, pakuje stelaż od wózka (potem fotelik nasadzam na
                                      stelaż) i wszystko gra.

                                      Jakieś dwa tygodnie temu bylismy na zakupach w poszukiwaniu nowych butow dla
                                      mamusi i Szymonek akurat w ekskluzywnym sklepie podczas mierzenia przez mamusie
                                      bucików zrobił kupkso - śmierdziało na cały sklep, hi, hi... sklepikarki
                                      uzyczyły mi swojego zaplecza i umyłam mu dupke pod kranem i zmienilam pieuszke -
                                      było bardzo zabawnie....

                                      Musze kończyć, bo mąż woła mnie. Przygotowal mi kąpiel... mmmmhhmmmm......
                                      chyba dzis będzie male co nieco imieninkowe smile)) a to jest coś co tygryski
                                      lubvią najbardziej....

                                      Życze miłej nocki dziewczyny. Co z naszym spotkaniu w realu???? Pytam sie o to
                                      już 3 raz, a Wy chyba nie macie ochoty na spotkanie w cztery oczki.

                                      Niecieprek i Szymonek (zaczął 17 tydz)
                                      • arch.monika Ząbek 29.05.04, 23:00
                                        cześć drogie mamusie!!!
                                        No wreszcie dorwałam sie do kompt.cały dzionek próbowałam ale maleńka była
                                        bardzo wymagajaca i ani na chwilę nie chciała opuścić mamusi.No to zaczynam...

                                        Przede wszystkim Niecierpku wszystkiego naj, naj naj pomyślności i duuużo
                                        zdrowia dla Ciebie i Szymonka. Oby operacja przebiegła bez problemu, a w
                                        przyszłości żadnych tego typu niespodzianeksmile))))))))))

                                        Margoju Tobie chyba jeszcze nie gratulowałam absolutorium, tak więc teraz to
                                        czynię!Zuch dziewczyna jesteśny dumne że mamy w swoim gronie kogoś kto potrafi
                                        polączyć macierzyństwo z nauką!!

                                        Mopku musisz koniecznie zdać relację jak było w kinie i jak wygląda powrót do
                                        świata żywych.
                                        Myśmy ostatni raz byli na Powrocie króla kiedy bylam w 9 mies. i malutka
                                        kopała mnie niemiłosiernie, szczególnie gdy na ekranie pojawiały się
                                        szczególnej urody orkowie, musiałam wtedy zamykac oczy.

                                        Asiu pewnie jest wiele negat. stron mieszkania z teściami, ale z drugiej
                                        strony zawsze jest ktoś pomocny do pilnowania dziecka. My mieszkamy z
                                        kilkadziesiąt kilom. od rodziców i czasami brakuje mi domu z rodziną
                                        wielopokoleniową, bo sama po prostu chwilami wariuję.
                                        Jeśli jednak zdecydujecie się na bud. domu, służę pomocą (architektoniczną)

                                        A u nas dziś Wielkie Wydarzenie!!! Dominika od kilku dni była niespokojna i
                                        zauważyłam że ma nabrzmiałe dziąsełko na dole ,ale i tak moje zdziwienie było
                                        kolosalne kiedy dziś smarując ją Bobodentem wyczułam PIERWSZEGO ZĄBKA!!!!!
                                        jest malusieńki, bardzo ostry i niezmiernie wzruszył rodziców!!!zaraz znalazło
                                        się jakieś winko, ciasto i troszkę poimprezowalismy.
                                        U nas 9maja minęła 6 rocznica slubu, ale jeszcze nie mieliśmy okazji wybrać się
                                        na romantyczną kolację, obdarowaliśmy sie jedynie prezentami (najśmieszniejsze
                                        ze kupionymi u tego samego jubilera)Chciałam zrobić mężowi niespodziankę i
                                        położyć mu w nocy prezencik na poduszce, ale kiedy się zbudziłam aby to zrobić
                                        sama znalazłam na swojej jego podarunek na swojej.smile)
                                        Dominikę tez wszędzie zabieramy ze sobą, z niej już mała podrózniczka, bo
                                        staramy się jak najwięcej uciekać ze śląska w górki, a ona uwielbia jazdę
                                        samochodem i to nam baaardzo pasuje.
                                        Kończę bo mąż przypomina ze jeszcze on istnieje oprócz dziecka i komputera
                                        (hi,hi)
                                        Całuski od Niki i Dominiki
                                        • asialc1 Re: Ząbek 29.05.04, 23:23
                                          Dominiko, gratulacje z okazji pierwszego ząbka Dominisi smile) Uściski i całuski,
                                          również od Natusi dla Małej - cmok, cmok...smile))
                                          Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i męża z okazji Rocznicy Ślubu smile))
                                          Dziękuję za propozycję pomocy przy budowie domu. Mam nadzieję, że kiedyś to
                                          nastąpi i chętnie skorzystam smile)
                                          Masz rację, że mieszkając z teściami można liczyć na ich pomoc. Tak też robią,
                                          chociaż czasami aż za bardzo. Moja Mama mieszka w Legionowie 30 km od nas.
                                          Widzi Natulkę raz na tydzień, chociaż też mogę zawsze na N.
                                          Całuję i pozdrawiam
                                          • asialc1 Re: Ząbek 29.05.04, 23:24
                                            Sorki coś mi się nacisnęło.
                                            Chciałam napisać, że zawsze mogę na Nią liczyć
                                    • morsk2 Re: LUTY 2004 29.05.04, 22:13
                                      Oj, ja też zawsze "przegrywm" pilotatongue_out
                                      Jesteśmy już z Wiką wykąpane i dziś było fajnie! Młoda po obudzeniu była
                                      niezadowolona, ale w wannie super jej się fikałosmile Chyba będziemy częściej
                                      przerabiać ten wariantsmile))
                                      Zapomniałam napisać o najważniejszym - umiem już uśpić dziecko w łóżeczku!
                                      Do tej pory próbowałam kilka razy w dzień, jak widziałam, że jest zmęczona. Z
                                      powodzeniem. A wczoraj wieczoram Wika, mimo ponad godzinnego "tankowania" była
                                      wyjątkowo żywotna. No i wysłałam ją do wyrka. Był wrzask, owszem, ale po
                                      głaskaniu CISZA! I za kilka minutek już spała!!!smile)))
                                      No to miłych snów Wam życzę!!!
                                      Monika
                                      • morsk2 Re: LUTY 2004 29.05.04, 22:23
                                        wysłałam pościk, a tu "wciął się" Niecierpekwink))
                                        Wszystkiego najlepszego imieninowego!!!!!!smile))))
                                        Ten wierszyk taki piękny, że teraz idę sobie poryczeć....
                                        • asialc1 Re: LUTY 2004 29.05.04, 23:13
                                          Cześć dziewczynki!
                                          Magduś, wszystkiego najlepszego, wielu radości i pociechy z Szymonka.
                                          Wierszyk na Dzień Matki super smile) Ucałuj synka również od mojej Natusi z okazji
                                          ukończenia 4 miesiąca smile) cmok, cmok...
                                          Trzymam kciuki za operację. Na pewno wszystko będzie dobrze więc się nie
                                          denerwuj, chociaż wiem że to trudne. Jestem jednak pewna, że będzie dobrze. smile)
                                          My Natalce od jutra dajemy jabłuszko. Ciekawe jaką zrobi minkę. Zrobię zdjęcie.
                                          Joasiu nie stety muszę zapomnieć o własnym mieszkanku. Przynajmniej teraz,
                                          chyba że uda mi się jakimś cudem przekonać męża, chociaż robię to od 4 lat. sad
                                          Jest jedynakiem, więc możecie sobie wyobrazić co to oznacza. A moja teściowa
                                          jak tylko słyszy że wspominam coś o ewentualnej przeprowadzce zaczyna płakać i
                                          prosi żebyśmy tego nigdy nie zrobili. Jest bardzo kochana, ale nadopiekuńcza. A
                                          to też jest bardzo męczące. Zawsze musimy Jej mówić, że wychodzimy i o której
                                          wrócimy a i tak w między czasie dzwoni pytać czy wszystko w porządku i jak tam
                                          Natalka, bo nie widziała Jej już kilka godzin.
                                          Dzisiaj bylismy w Legionowie u mojej Mamusi, brata i babci. Na szczęście pogoda
                                          się udała. Jestem trochę zmęczona, bo wzięłam się za porządki na ogrodzie i
                                          między innymi poprzycinałam krzewy. Nie wiem jak to zrobiłam, ale mam całe ręce
                                          podrapane i wygladają jak by ktoś mnie pochlastał smile Chyba jednak trochę
                                          przesadziłam, bo zaczęła boleć mnie rana po cesarce.
                                          A jeśli chodzi o Natkę to większość dnia przespała na świeżym powietrzu.
                                          Oczywiście też urządzilismy sesje zdjęciową. My też mamy cyfrówkę i jestem
                                          bardzo zadowolona. Jeszcze ją spłacamy, ale nie żałuję. Zdjęcia są supet i
                                          jeśli jakieś mi się nie podoba od razu kasuję.
                                          Jeśli chodzi o @ to dostałam w zeszłą sobotę i jeszcze mam sad
                                          Zazdroszczę Wam dziewczyny, które chodzicie z mężami na randkę. We wtorek też
                                          mielismy wybrać się do kina. Uparłam się na Nigdy w życiu, ale grają w takich
                                          godzinach kiedy mąż jest w pracy i nic z tego nie wyszło. Mam jednak nadzieję,
                                          że się gdzieś wybierzemy.
                                          A rocznicę Ślubu mamy już 4 za kilka dni, bo 03.06. Strasznie szybko ten czas
                                          leci....
                                          Ale się rozpisałam smile)
                                          Pozdrawiam
    • aleksandraantek Re: LUTY 2004 30.05.04, 13:56
      Witam!!!
      wszystkiego najlepszego z okazji: imienin, rocznic ślubów i skończonych 4 m-
      cy!!!
      Ale fajnie że już dwa ząbki mamy (na forum oczywiście)!!!Mój Antek ani zębów
      ani podnoszenia głowy ani nic do jedzenia poza mleczkiem sad((
      Za to dzisiaj cały dzień się śmieje a do tego zaczął na nas strasznie krzyczeć -
      wogle przestał płakać teraz tylko pokrzykuje!!!
      Co do teściowej to miałam wątpliwą przyjemność mieszkać ze swoją (na jej
      prośbę) ale na szczęście już jestem na swoim - aktualnie z teściową się nie
      kontaktuje bo jestem z nią pokłócona!!! Niestety odbija się to na moim
      małżeństwie ale mam nadzieje że będzie lepiej! Tak a propos to w tym roku mamy
      drugą rocznice ślubu (17.08)!
      Co do Antka jedzenia to mam duży problem bo lekarka zabroniła nam
      wprowadzać "zwyczajne" jedzonko a z niego to się ostatnio taki głodomor zrobił
      że nie wiem!!! Wg tabel powinien zjadać 5-6 x dziennie po 140ml a on zjada 6-7
      x dziennie po 180ml!!! Muszę chyba przekonać lekarza chociaż do jakiejś kaszki
      zagęszczającej :0)
      Co do spotkania z Warszwiankami to ja bardz bym chciala Was poznac!!!
      Pozdrawiam ola od antka
      • margoja Re: LUTY 2004 30.05.04, 21:49
        cześc dziewczyny,
        własnie wrócilismy z wypadu do Wejherowa (30 km od Gdyni), bylismy u moich
        rodziców. No i musiałam sprawdzić co u Wassmile

        Mopku, nie chciałam nikomu "wsiadać na ambicje" chyba ze w dobrym tego słowa
        znaczeniu"smile), wiecie jak Wam zazdroszczę, że już pracujecie???
        Ja mam wrażenie ze znalezienie teraz pracy z małym dzieckiem graniczy z cudemsad

        Gratuluje ząbków wszystkim małym "gryzoniom"!!!

        Ja z mężem tez jeszcze nie byłam na "randce" po porodzie, ale wybieram się do
        kina z siostrą, żeby gdzieś wyjść w ogóle. Był ktoś na "Troi"? bo nie wiem czy
        warto?

        Opola nie żałujcie, naprawdę nie było na co patrzeć, no ale to moja subiektywna
        ocenasmile

        Aha jeszcze się pochwalę (chyba za często to robiesmile ale schudłam 2 kg!!!!
        Jeszcze 4 i będę miała swoją wagę!!
        No to na tyle, pozdrawiam
        Gosia od Antka
        • kasiaczekroza nie przynudzam?? 30.05.04, 22:32
          No to teraz ja coś skrobnę!
          Wiersz na dzien mamy "od Szymka" jest piekny, szczery i wzruszający.No i ta
          randka, kapiel ,ach,pozazdrościć.Składam zyczenia imieninowe i rocznicowe i
          oczywiście gratulację dla zębolka!!!!!
          My dziś bylismy w Warszawie, zakupić jakąś odziez na zbliżające się
          chrzciny.Kupiłam Antoszkowi w H&M białe cieniutkie spodenki, białą bluzę z
          Kubusiem Puchatkiem i białą czapeczkę beisbolówkę(przepraszam wszystkie
          anglistki za ten zapis)w Mothercare kupilismy czarne sandałeczki, myslę że
          bedzie wyglądał odjazdowo.
          O jak ja gratuluję Gosi tych 2 kg!!Takie fajne ciuchy w H&M a ja w nic się
          wcisnąc nie mogę buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
          W Smyku kupilismy smoka Tolo dla Antoszka na Dzień Dziecka, trochę jednak nie
          podobało mi się, że nie miał on żadnego opakowania stał sobie na pudełkach,
          wiadomo ktoś dotyka , kurz, a to w końcu zabawka dla maluszka.Czy ktoś tez tak
          kupował i nie było opakowania?
          Antoszek dziś zaśmiewał się, po prostu zaśmiewał ,przy utworze bodajże 11 z
          najnowszej płyty "Raz, dwa, trzy"(utwór instrumentalny przypominający trochę
          motyw z Greka Zorby)Tańczylismy sobie i Antek w moich objeciach bawił się
          wyśmienicie, do tego stopnia, że gdy go połozyłam po 3 powtórce by trochę
          odsapnąc, Antek w płacz, domagał się powtórki...Wzięłam go na ręce, poszlismy
          do pokoju , włączyłam melodię i jak ręką odjął.Niesamowite, że taki bąbel już
          wie czego chce.
          Moja córka wymyśliła dziś pseudo dla Antka-Antoni Banieczka Golasiński(bo robi
          bańki i lubi fikać z gołą dupką)
          Pozdrawiam Kasia z dwójką
    • aleksandraantek Re: LUTY 2004 30.05.04, 22:52
      Witam wieczorowo!!!
      Mój Antek się dziś zakochał!!! W mojej młodszej siostrze, jest ona od
      niego "tylko" 13 lat starsza smile! Generalnie moja siostra nie lubi dzieci ale
      Antka toleruje (tak naprawdę to pierwsze maleństwo w rodzinie) wzieła go dziś
      na ręce i zaczeła się z nim kręcić w kółko i do tego śmiała się (a że ma aparat
      na zębach to jej uśmiech się "błyszczy") no i mój syn patrzył na nią jak w
      obraz i strasznie się śmiał! No ale niestety jak cioci się zabawa znudziła to
      długo musiałam go przekonywać że mama też jest fajna wink
      Ja nie byłam z mężem na randce juz baaaaaardzo długo! On dużo pracuje do tego
      studiuje i tak naprawdę to widujemy się dwa wieczory w tygodniu i co drugi
      weekend (ale też nie cały bo ja w niedziele mam szkołę)!!! A od pażdziernika
      wracam na studia dzienne i chyba wogle nie będę go widywać bo studiuję na
      politechnice białostockiej (mieszkamy w Warszawie) sad(((
      No to tyle wieczornego skarżenia się!!! Pozdrawiam Wszystkich
      ola od antka
      PS Czy wszystkie Antki miały już imieniny? Bo my egoistycznie wybraliśmy sobie
      nam pasujący termin imienin synka - 13.06!
      • mopek1 Re: LUTY 2004 31.05.04, 09:21
        Witam!
        Gratuluję wszystkim, wszystkiego (no przepraszam, że nie z imieniasmile
        Zdaję relacje:
        Relacja nr 1: Randka z mężem smile
        Było suuuper! po raz pierwszy od porodu siedziałam z przodu w samochodzie
        (normalnie z tyłu z Baśką) i już ten fakt "podniósł" wieczór, potem się
        okazało, że się trochę spóxniliśmy (tzn nie mogliśmy znaleźć miejsca na
        parkingu) i trzeba było biegnąć - i proszę, żadnego wózka, nosidła ect. smile
        Generalnie jakoś tak neisamowicie WOLNA sie poczułam smile
        Film - Monster - rewelacyjny, bardzo mocny, tzw. "o zyciu", bez happy endu -
        jak ktoś lubi to na prawdę super, choć kilka osób wyszło z kina sad Rola
        Charlize Teron (czy jak to się tam pisze) w 100% warta oskara.
        Btw - znajomi byli na Troi i powioedzieli, że cytuję: "kiszka" - a to tacy
        znajomi, że jak dla nich "kiszka" to już sobie nie wyobrażam, jak wiekla chała ?

        Relacja nr 2: Byliśmy wczoraj w ZOO smile)))
        Pogoda cudna, wózeczek, Basieńka, mamusia i tatuś - o jak fajnie było smile, choć
        nasze dziecko spało smile, obudziło się przy osiołkach zażądało jedzenia i potem
        spało dalej smile))))
        Moja relacja dotyczy natomiast kwestii (wielokrotnie poruszanej) - ubierania smile
        Otóż ubrałam Basi koszulkę z krótkim rękawem, płócienne spodenki, skarpeteczki,
        takie śmieszne trampeczki i na to sweterek, bo w cieniu chłodniej + czapeczka
        (taka letnia z daszkiem). Wychodząc z domu miałam straszne wyrzuty co do tego
        sweterka, bo my z krótkim rękawem, no ale pomyślałam, że w końcu 1 "warstwa
        więcej", poza tym nie wiedomo jak będzie. A tu w zoo tłumy dzieci, w zasadzie w
        każdym wieku i tak się trochę przyglądałam - słuchajcie moje było najlżej
        ubrane! jak słowo daję widziałam 3-latka w polarowej bluzie (!!!!), a prawie
        każde niemowlę było w wózku tak "okutane" ciepłym kocem, że trudno dostrzec
        dziecko (my oczywiście, bez żadnego koca!) - no i co wyrodna jestem? Oświećcie
        mnie, może ja o czymś znowu nie wiem? Dotykałam co chwilę nóżek i rączek - były
        cieplutki, mąż się ze mnie śmiał i miał zapędy żeby zdjąć sweterek (był cały
        czas rozpięty) - a ja nie dałam - bo mi jakoś głupio było, że mam takie "gołe"
        dziecko smile))) A te wszystkie "starsze" panie zaglądające do wózka, na widok
        gołych łydek Basieńki (bo jak kopie, to spodenki się podnoszą) miały
        zbulwersowany wyraz twarzy! (same w bluzkach bez rękawów)

        To tyle "relacji", mogła by być jeszcze jedna taka z czasu "między kinem, a
        wyjściem do zoo" - ale to nie na tym forum smile)))))))))))))))
        Pozdrawiam
        Marta
        • aleksandraantek Re: LUTY 2004 31.05.04, 09:34
          Mopku ale Ci zazdroszcze i kina i ZOO!!! My w wirze sesyjnym i egzaminacyjnym
          na nic nie mamy czasu (a co do tego co się nie nadaje na to forum to poprostu
          siły nie mamy wink)
          A co do ubierania Naszych maleństw to ja też się czasem czuje jak wyrodna matka
          bo mój antek od dawna chodzi lekko ubrany (tzn nie w krótkim rękawku bo do tej
          pory za zimno było sad) A w parkach ciągle widzę dzieci opatulone grubymi kocami
          itd a matki same w krótkich rękawkach - trochę mi tych dzieci szkoda!!!
          Pozdrawiam Ola od Antka
        • ida92 Re: LUTY 2004 31.05.04, 09:44
          no tak a Marta zapomniała dodać, że wczoraj w Krakowie było prawie 30 stopni
          czyli jak na ten maj niesamowicie ciepło (z relacji naocznego świadka wink)),
          dziś ta pogoda dotarała do Rzeszowa i zaraz zmykamy na polko. Antoś chadza
          ubrany też leciutko, dziś pewnie w grubszego bawełnianego pajaca z
          krótkimi "końcówkami", ale te ciepło odziane dzieci nie są mi obce, raz byliśmy
          u lekarza (bawełniany pajac,koszulka i skarpetki) i mały był czerwony, bo tak
          było w pomieszczeniu gorąco, a dzieci w welurkach, grubych pikowanych ciuchach
          i potem się dziwić ze chorują.
          Randka z mężem hmmmmm pewnie nieprędko, rocznica w tym roku 7 w sierpniu 9 to
          może wtedy wyjdziemy na prostą.
          Antoś tez będzie obchodził imieniny 13 czerwca bo "Ten" czerwcowy Antoni to
          jego patron czyli Padewski, wszelakich cnót i ponoć był jeszcze do tego
          przystojny wink).
          Co do ciuszków na chrzest to mamy problem bo na dziewczynki w RZ. to jeszcze
          coś fajnego da się "znajść", a na chłopców to tragedia. Znajoma mówi, że
          grymaszę, ale ja nie jestem zwolennikiem tych wybłyszczanych czy garniturków z
          muchą więc pewnie czeka mnie poszukiwanie jakieś głębsze. Zastanawiam sie nad
          ciuszkami z "mininieba", i jeśli nic nie znajdę to pewnie tam coś kupię.

          Chciałam tez coś kupić sobie, ale tu problem bo w 36 nie wchodzę nadal i
          pewnie jeszcze długo nie, ale to tylko góra (w dole jestem juz "normalna"),
          więc pewnie coś kupimy z moją mamą rozmiar 40, żeby potem ona mogła w tym
          chodzić. A jeśli mowa o wadze toooo Drogie Panie w ciąży przytyłam grubo ponad
          25 kg a teraz zostało mi jeszcze tylko kilogramów słownie TRZY. Plany mam
          jednak znacznie ambitniejsze, a że przed nami jeszcze trzy m-ce karmienia się
          wyłacznie piersią to powinnam wrócić do wagi sprzed leczenia czyli jeszcze
          zrzucić około 8. A yteraz wybaczcie ze się oddalę piękna pogoda nareszcie wzywa
          Podrawiam Edyta
      • kajka.3 Re: LUTY 2004 31.05.04, 09:38
        Cześć Mamom w ostatni dzień maja!
        Właśnie zamknęłam drzwi - dziewczynki pojechały na "zieloną szkołę" do zamku Czocha. Będzie tydzień ciszy w domusad i randka w kiniesmile.
        Zakupiliśmy wreszcie fotelik dla Mateuszka i wczoraj zaliczyliśmy pierwszą wycieczkę do lasku. Podobało się nam wszystkim, chociaż autko się trochę ciasne zrobiło...
        Dzięki wszystkim za rady na temat cyfrówek - jesteśmy zdecydowani na zakup Olympusa - frajda oglądania pięknych zdjęć dzieci przewyższa wszystko, nawet tymczasową niemoc finansową. Znajomy cyknął małemu kilka zdjątek. "Zobaczcie!", jak mój synek urósł!
        A teraz opowieść z dreszczykiem:
        Oglądaliśmy właśnie z Tomkiem aparaty cyfrowe na stoisku w markecie, Mateusz siedział w foteliku włożonym do koszyka tuż obok nas. Nagle mąż wrzasnął: "Gdzie jest..." i pognał w stronę jakiejś baby, która złapała się za wózek z naszym syneczkiem!!! Kobieta pomyliła wózki!!! Tyle, że jej był pusty i chyba powinna zauważyć, że nasz jest z zawartością!!! Strasznie się zdenerwowałam, a baba ma szczęście, że jej Tomek nie wtłukł, bo bliski był temu... Ludzie, jak można się TAK pomylić? Dobrze, że mamy zwyczaj zerkać co chwila na nasze pociechy, ale i tak sobie wyrzucam, że coś zaniedbałam.
        Ufff...
        Zmieniając nastrój - uściski imieninowe dla Magdzi, gratulacje ząbków i skończonych 4 m-cy i wyrazy uznania dla studentek.
        A rocznicę ślubu mamy 1 lipca... taaaak... piętnastą...(!)
        Kasia i Matejko - 3,5 miesiąca 6500g, a we Wrocku słoneczko, czego i Wam życzę!!!
        • beecia Luty 2004 31.05.04, 10:04
          Witam wszystkie Mamusie i ich pociechy.
          Nasz Kubuś też jest Bąbelek, bo robi bąbelki.
          Odstawiłam ten antybiotyk na gronkowca (Amoksycylina) bo mały robił nadal
          zielone kupki i do tego strasznie płakał, nawet w nocy kiedy zawsze smacznie
          spał. W sobotę ledwie zdążyliśmy złożyć Młodym życzenia przed kościołem a już
          teściowa dzwoni zapłakana, że Jakubek bardzo płakał, aż szlochał ale już usnoł.
          Nastepny telefon był już za dwie godziny bo synek głodny i płacze. Ściągnięte
          mleko się zważyło!! Zdażyło Wam sie tak kiedyś? Było zamrożone w zamrażalce w
          pojemniczku, a później teściowa wstawiła do ciepłej wody aby się rozmroziło i
          szlag je trafił. W sumie się umęczyłam tylko na tym weselu i tyle, a na
          poprawiny nie poszlismy bo mężuś na weselu popisówkę dał taką że szkoda gadać...
          Dziś w nocy po odstawieniu antybiotyku Jakubek juz nie płakał, wiec
          chyba to on był winny. Kupki zielone nadal są. Podaję jeszcze Lakcid i
          Nystatynę. Pediatra bedzie dopiero w czwarteksad( Dzwonię ale cisza.
          Na randce z mężem byłam w kinie na premierze Troi. Była to dla nas wielka
          wyprawa bo prawie 100 km od domu. Maleństwo zostało z teściową i na szczęście
          smacznie spało. Później odwiedziliśmy znajomych, którzy w lipcu spodziewają się
          potomka. W sumie byliśmy sami bez Jakubka 7 godzin.
          Film raczej dobry ale żadna rewelacja. Brad Pitt jest godny podziwusmile) i
          oczywiście piękna Helena, królowa Sparty (Diane Kruger). Mężowi film sie
          podobał bo "dużo walki". Myślę, że każdy z Nas zobaczy w tym filmie coś innego
          jedni będą zachwyceni inni rozczarowani.
          Co do ubierania, to też ciągle słyszę, że Jakub to za małe dziecko żeby tak bez
          kocyka wyjmować go z wózka na wietrze, że same spodenki bez śpioszków to za
          mało itd., itp.
          Pozdrawiam Beata z Jakubkiem
          • morsk2 Re: Luty 2004 31.05.04, 11:07
            Dziewczyny,
            szybkie pytanko - Młoda od czwartkowego wieczoru nie zrobiła kupy!!!
            Brzuszek nie jest wzdęty, a dziecko zadowolone z życia. Co ja mam robić?
            a) dać czopek,
            b) iść do lekarza,
            c) wziąć coś na uspokojeniewink)) i czekać dalej...
            • mopek1 Kto jeszcze nie ma kupy :) ? 31.05.04, 11:18
              To niesamowite! Baśka do tej pory robiła po kilka kup dziennie - od piątku
              NIC!!!! No kto ma jeszcze tak samo?
              Poczekam 3 dni (tzn jutro) dam czopek smile, potem sie będę zastanawiać co
              dalej smile Może faktycznie sama coś zjem ... smile
              Pozdrawiam
              Marta
              • kajka.3 Re: Kto jeszcze nie ma kupy :) ? 31.05.04, 11:27
                Mateusz ma tak często. Zjadam wtedy parę suszonych śliwek i za 2 dni jest wielkie kupsko. A jeśli już czopek - to Viburcol lub 1/4 część glicerynowego przeciętego wzdłuż. Pozdrawiam
                K.
              • pietka111 Re: Kto jeszcze nie ma kupy :) ? 31.05.04, 11:41
                witam

                moje maleństwo miało tak samo
                robił wcześniej 10 kup dziennie a z dnia na dzień przestawił się na srednio 1
                kupa na dwa dfni
                zdarza sie że nie ma 5 dni
                ale srednia to co 2 dni
                i to chyba naturalne następstwo w ich wieku
                i nie stosowałam żadnych czopków itp.
                jeśli maleństwo nie płącze nie ma twardego brzuszka oraz dobrze puszcza "bąki"
                to po co sztucznie powodować kupki

                na razie
                monika
            • aleksandraantek do Moniki 31.05.04, 11:22
              Moim zdaniem wziąść coś na uspokojenie!!!
              Jak jest szczęśliwa to co się martwisz!!!
              Jak zacznie marudzic to wtedy moim zdaniem czopek dopiero jak to nie zadziała
              lekarz!!! Ja bym to robiła w takiej kolejności!!!
              Nie martw się ola od antka
              • kasiaczekroza ubranka, kupki i takie tam 31.05.04, 13:38
                No to widzę, że 3 Antków będzie się imieninować 13.06.Nasz Antek dodatkowo
                będzie miał chrzest.My też go ubieramy lekko, tzn z godnie z pogodą dziś ma
                podkoszulek na krótki rękaw, skarpetki i spodenki, na dwór wkłdamy cieniutką
                czapeczkę i kurteczkę cieniusieńka.Jak widzę te wózki opatulaone kocami to...
                Mój Antoszek tez kupkował prawie w każdą pieluchę, a tak od 2 tygodni potrafi
                zrobić nawet co 4 dni, nie przyszło mi do głowy szpikowanie go czopkami,
                brzuszek ok, mały nie marudzi więc to taki jego urok.
                Moja córeczka zdała dziś na 5 końcowy egzamin z fortepianu i w ten sposób ma
                już za sobą I klasę szkoły muzycznej, jestem dumna jak paf, z tej okazji
                zjedlismy pyszny obiadek, wzniesliśmy toast bezalkoholowym szampankiem i
                zjedlismy truskwaki z bitą śmietaną, pychotka smakotka.
                Kasia
                • kajka.3 Re: ubranka, kupki i takie tam 31.05.04, 13:49
                  No właśnie... truskawki! Zjadłam w sobotę dwie sztuki i mały ma leciutką wysypkę na brzuszku. A Wy, mamusie - jecie truskaweczki?? Bo ja chyba muszę o nich zapomnieć w tym roku...
                  K.
                  • asialc1 Re: ubranka, kupki i takie tam 31.05.04, 14:04
                    Cześć Mamusie!
                    Ja też Natkę ubieram lekko. Szkoda mi tych poopatulanych dzieciątek.
                    Również bym się nie martwiła tymi kupkami.
                  • asialc1 Re: ubranka, kupki i takie tam 31.05.04, 14:09
                    Cześć Mamusie!
                    Ja też Natkę ubieram lekko. Szkoda mi tych poopatulanych dzieciątek.
                    Również bym się nie martwiła tymi kupkami. Moja Natusia ma podobnie i nigdy nie
                    dawałam Jej czopków. Za to najbardziej pomaga herbatka koperkowa.
                    Kasiu gratulacje. Masz taką zdolną córeczkę. smile)
                    Odezwę się później, bo Natce znudziła się zabawa na macie.
                    Zapraszam do obejrzenia nowych zdjęć mojej córci. Są w naszych lutówkach i na
                    www.cichocki.net
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
                    • morsk2 Re: ubranka, kupki i takie tam 31.05.04, 15:35
                      Dzięki dziewczyny, już jestem spokojniejsza o te kupysmile))
                      Po prostu strasznie to dziwne, było kilka kup dziennie i nagle nic. W ramach
                      dnia matki to nawet było takie kupsko, że do przebrania była cała córeczka i
                      babcia (!), która ją trzymała na kolanachsmile)))
                      Z ubieraniam na dwór mam tak jak Mopek - zawsze wydaje mi się, że dziecko się
                      zagrzeje, a potem widzę na spacerze inne dzieciaki przykryte poczwórnie
                      złożonym wełnianym kocem i myślę jaka to wyrodna jestem, że dziecko wychładzam;-
                      )))
                      Od zeszłego tygodnia Wika przestała gugać i teraz tylko wydaje piski w wysokich
                      rejestrachsmile Im głośniej jej sie uda tym bardziej jest z siebie zadowolona;-
                      ))) Ciekawe co pomyślą sąsiedzi, co ja z tym dzieckiem robię???
                      Zmykam robić obiadeksmile
                      Pozdrawiam,
                      Monika
                    • malwes Luty 2004 31.05.04, 15:45
                      Witajcie!

                      Na wstępię gratuluję Dzieciaczkom ząbków i witam Nową Mamusię! Pewnie nie
                      zapamiętam co miałam do kogo napisać i na jaki temat ale spróbuję:

                      1. Mopku i Morsku - z kupkami u nas takiego problemu nie było. Szymon od dawna
                      robi raz dziennie i zwykle o tej samej porze. Któraś mamusia poradziła ćwierć
                      czopka - a trzeba ciąć? Ja dostałam w aptece takie malutkie dla dzieci 1g a i
                      tak prawie cały wychodzi z kupką. Już od dawna nie mamy problemu z zaparciami
                      ale kiedyś od czasu do czasu czopek dawałam. W Waszym przypadku chyba nie ma
                      się czym martwić.

                      2. Mopku i dziewczyny - ale Wam zazdroszczę tych wyjść....Buuu...Szymon jest
                      takim wyjcem, że zwykle godzina czasu to max żeby się gdzieś udać. No i karmię
                      głównie butlą, więc to też problem. Choć wczoraj pospał ponad 2h na spacerze i
                      potem jeszcze w domu ! - ale za to w nocy "mędził" bo się wyspał.

                      3. Co do małżeństwa to my obchodzimy w sierpniu trzecią rocznicę a w
                      listopadzie czwartą (mieliśmy najpierw cywilny a potem koscielny). Cywilny
                      braliśmy zaraz po Święcie Zmarłych - do tej pory się śmieję, że to będzie
                      małżeństwo "Do Grobowej Deski" (brrrr...ale głupi czarny humor...). Natomiast
                      tak naprawdę staż mamy dłuuuugi bo spotykamy się od wakacji między pierwszą a
                      druga klasą liceum....także to już "dziesiątki" biegną smile)

                      4. Beeciu - ja nie miałam takiego przypadku, żeby się moje mleko zważyło. Nie
                      wiem dlaczego tak się mogło stać.

                      5. Kajko - Olympus to bardzo dobry wybór. Ja wprawdzie cyfrówkę mam Canona ale
                      Olympusa mam "tradycyjny" aparat i jestem bardzo zadowolona.

                      6. Olu od Antka - gratuluję nowej sympatii synka!. Co do jedzenia to u nas jest
                      podobnie - Szymon się już nie najada. Je mniej więcej litr Nutramigenu dziennie
                      w porcjach różnych - czasem 70ml a czasem 230ml. Podaję mu kaszkę Nestle (na
                      130ml Nutramigenu) i to powinno zastapić jeden posiłek ale jak na razie
                      bez "dopchnięcia" stówą mleka nie da mi żyć. I wziąż jest szczupły, na
                      szczęście. Te kaszki są dziwne, raz te same proporcje gęstnieją na kamień a raz
                      nie....hmmm.... Zaraz zaczynamy też zupki i przeciery warzywno-owocowe tak jak
                      kazał lekarz.


                      7. Margoju...ale Ci zazdroszczę tych kilogramów. Ja w ciąży przytyłam około 10-
                      12 kg (z 55kg do 67kg) ale ciągle ważę 62 sad(( Po ciąży ważyłam 60kg ale coś
                      przytyłam ostatnio.

                      Na "Zobaczcie" ja również umieściłam zdjęcia Szymka - postanowiłam pokazać
                      również tego "pierwszego mężczyznę mojego życia" smile)).

                      @rcze - strasznie mi smutno. Biegam na tę rehabilitację i niby jest lepiej z
                      moim kręgosłupem i biodrem ale nie wolno mi dźwigać. Nie mogę zejść/wejśc z
                      4piętra bez windy z wózkiem i na spacery mogę liczyć tylko w momencie jak mąż
                      jest już/jeszcze w domu.

                      Co do ubierania to my też lekko - generalnie body plus śpiochy, na to sweterek
                      na dwór albo lekki kaftanik, to zalezy od temperatury i już. Czasem kocyk jak
                      chłodno.
                      Co do mieszkania z teściami to ja bym chyba zwariowała. Wiem, że to nieładnie
                      tak mówić ale oboje z mężem nie tolerujemy nikogo "trzeciego" (w zasadzie już
                      czwartego) w domu. Przyczyny są dwie - mamy dość towarzystwa z dzieciństwa.
                      Moja mama pracowała w domu a że urodziłam się późno, to zanim się obejrzałam to
                      rodzice byli na emeryturze. Meża rodzice nauczyciele, wracali szybko do domu a
                      potem tata założył własny, domowy interes. Non stop ktoś był - u mnie rodzice
                      wyznawali zasadę, że w ich domu jest miejsce głównie dla nich i o własnym
                      pokoju ani kąciku nie mogłam marzyć, choć warunki lokalowe były. Potem, po
                      ślubie, miałam pracę wyjazdową, przepakowywalam się w weekendy a tak to całe
                      dnie byłam poza miastem i domem. Zmieniłam pracę bo miałam tego dość. Bardzo
                      tęskniłam za mężem. I dlatego choćby się waliło i paliło - z nikim nigdy
                      mieszkać nie będziemy. Mogę, jak trzeba pomóc, spędzić cały czas u jednych czy
                      drugich rodziców ale wieczorem chcę zasiąść do kolacji tylko we dwoje.
                      Tyle u nas,
                      Pozdrawiamy - Gosia z Szymkiem
                      • frytkal Re: Luty 2004 31.05.04, 17:51
                        Witam moje nowe Koleżanki! Przedstawiałam się parę dni temu i dopiero dziś mam
                        czas posiedzieć przy kompie. A tu tyle głosów!
                        Dzień Matki minął prawiesmile niezauważalnie, gdyby nie moja córeczka (dziś kończy
                        3 latka). Wytłumaczyłam jej, co to jest Dzień Mamy i,że kupię swojej mamie
                        kwiatka. Więc ona stwierdziła, że jej mamą jest babcia i właśnie jej kupi
                        kwiatka. Co zresztą uczyniła. Nie dała się przekonać na kwiatka dla swojej
                        mamy, czyli dla mnie.
                        Dzień Dziecka to już jutro. Nie będę kupować kolejnych zabawek swoim
                        dzieciaczkom. Mają tego całe tony, zwłaszcza po obfitym w imprezy maju
                        (urodziny, chrzciny i komunia kuzynki...) Wybierzemy się w weekend do Gdyni do
                        kina na tzw. "poranek". Liwka pójdzie z tatą, a ja z Juniorkiem pobawimy się w
                        swoim towarzystwie smile
                        A propo kupek. Radzio przez pierwszy miesiąc swojego życia "kupkował" non stop.
                        Mogłam mu zmieniać pieluszki co 15 minut i byłam pewna, że będzie żółta
                        zawartość. A teraz (ma 3,5 m-ca) robi raz na parę dni. Nie zamartwiam się tym:
                        kolor i konsystencja jest O.K., więc staram się skupiać na innych rzeczach.
                        Przy karmieniu naturalnym dzidziuś może oddawać stolec nawet raz na 10 dni.
                        Zazdroszczę Wam tych mini kilogramów. Mnie zostało jeszcze chyba z 6kg, a
                        chciałabym zjechać 8. Po pierwszej ciąży wszystko zeszło mi jak wróciłam do
                        pracy - po 7 m-cach.
                        Gratuluję odwagi - nie wyobrażam sobie, żeby mój Juniorek za 2 tygodnie miał
                        zacząć jeść jabłuszka. Wprawdzie nie jest malutki, bo od urodzenia jest ponad
                        przeciętną w wygladzie, ale jednak.
                        Juniorek bardzo miło rozpoczyna mój dzień: śpiewa mi do ucha "obudzanki"
                        (oczywiście śpimy razem). Ponadto lubi dużo mówić po swojemu, zagadywać misie
                        na karuzeli, a do tego dziś sam wziął grzechotkę i zaczepiał swoje miśki.
                        Pozdrowienia dla Panny z 13 lutego!
                        Pozdrawiam serdecznie!

                        • morsk2 Re: Luty 2004 31.05.04, 19:22
                          "...Wybierzemy się w weekend do Gdyni..."
                          Frytkal, przyznaj się skad jesteś! Z Gdyni jest nas 3 jak naraziesmile
                          A jak jeszcze zdradzisz nam swoje imię, to będę mogła Cię wciągnąć na listę
                          obecnoścismile))
                          Monika (która robi tu za dyżurnąwink)))
                          • frytkal Re: Luty 2004 01.06.04, 10:51
                            Hej Monika! Mam na imię Rita i jestem z Wejherowa. A kto jeszcze jest z Gdyni?
                            Można wiedzieć? Pozdrawiam...
                            • malwes Re: Luty 2004 01.06.04, 11:12
                              Na wstępie witam Nową Mamę - Beatkę! Frytkę - Ritę już witałyśmy ale cieszę
                              się, że jest nas coraz więcej.

                              Hej - Olu, super życzenia z okazji Dnia Dziecka....ale dużo Szymonów mamy na
                              forum...a ja myślałam, że będę oryginalna z imieniem dla synka smile)))))

                              Ja też składam Naszym Dzieciaczkom najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia
                              Dziecka - niech rosną w cieple, miłości, spokoju, w zasadzie niech każdy dzień
                              będzie Dniem Dziecka, żeby mogły wspominać dzieciństwo jako najpiękniejszy
                              okres w życiu....

                              Szymuś dostał smoka Tolo i bardzo się zainteresował. Miał też dostać dziś
                              marchewkę ale doszłam do wniosku, że kaszkę je dopiero kilka dni i jeszcze nie
                              daj Boże popsuje mu tą marchewką DDziecka....dostanie ją jutro. Co się
                              odwlecze...

                              Tak...to prawda, że jeszcze rok temu....też jeszcze nie wiedziałam że jestem w
                              ciąży, test dwa razy pokazał negatywny wynik a Szymuś już wtedy rósł pod
                              serduszkiem...też byłam rozczarowana, że się nie udało....dowiedziałam się
                              9tego czerwca a już 11go leżałam w szpitalu....brrrr....mam nadzieję, że to
                              lato w zamian będzie dla mnie baaaardzo słoneczne, radosne i szczęśliwe...

                              Moniko - Morsku - no właśnie! Za łamanie reguł nakazuję przyjazd do Wa-wy na
                              dywanik!!! smile))))))))

                              Moniko - Pietko, jak już pisałam na ezabawki nie ma juz od dawna smoków Tolo i
                              nie będzie do lipca. Pewnie tylko dlatego dostałas sam łuk ale dziwne, że bez
                              żadnego wyjaśnienia bo do mnie zadzwonili i zaproponowali inne zabawki Tolo.

                              WARSZAWIANKI - Kiedy spotkanie w realu???????? Proponuję Park
                              Szczęśliwicki smile) - dla mnie najbliżej z tym kręgosłupem ale inne miejsce też
                              może być, tylko wtedy będę musiała liczyć na pomoc męża. Jest już ładna pogoda -
                              najwyższy czas się spotkać - co to tylko Trójmiasto jest towarzyskie?

                              Pozdrawiam ze słonecznej W-wy,
                              Gosia ze śpiącym Szymonem
                              • jurkiewicz Re: Luty 2004 01.06.04, 16:46
                                Dziękuję za tak miłe powitanie.
                                Najlepsze życzenia dla naszych Maluszków, tych małych, średnich i dużych smile)
                                niech ich życie wiezie na grzbiecie różowego słonia z trąbą wysoko podniesioną
                                do góry.
                                Co do imienia Szymon, to my nie mieliśmy wyboru. Starszy syn (Artur) je
                                wybierał i było to jedyne "normalne" pomiędzy różnymi Hipolitami, Eustachymi i
                                Dezyderiuszami. Z góry przepraszam Mamy, które lubią bardzo wymyślne imiona; ja
                                wolę bardziej pospolite. A, była jeszcze pierwsza wersja, że Mały ma się
                                nazywać Artur. Na moje stwierdzenie, że dwóch synów o tym samymy imieniu, to
                                lekka przesada, usłyszałam, że ono jest najładniejsze smile)
                                Rok temu ja już wiedziałam, że będzie nas o jedno więcej smile) Z tej okazji
                                poszliśmy na lody i były to jedne z ostatnich lodów w czasie ciąży - a jestem
                                strasznym łasuchem. Po prostu nie smakowało mi słodkie - z wyjątkiem kawowej
                                czekolady i chałwy.Może dziś to nadrobię ... Albo poczekam do soboty, jak
                                starszy wróci z zielonej szkoły - wtedy będziemy świętować, razem z 10
                                urodzinami Artura (07 czerwca).
                                Jestem z Warszawy, więc popieram pomysł spotkania. Co prawda park Szczęśliwicki
                                to dla mnie trochę daleko, ale zdaję sobie sprawę, że nie da się dogodzić
                                wszystkim smile)
                                Szymcio zaczyna marudzić, więc idziemy się "pocycać", to zaśnie. A propos, czy
                                śpiewacie swoim Dzieciaczkom kołysanki ? My śpiewamy. Ale jest jedna, którą ja
                                omijam, a uwielbiają trzej moi panowie; ten najmłodszy (o zgrozo !!) przy niej
                                zasypia jak aniołek ... oto ona:
                                "Uśnij, Synku, uśnij, będziesz marynarzem,
                                będziesz miał na d... sprośne tatuaże"
                                Nic dodać, nic ująć. A mówili mi, żeby nie słuchać szant w ciąży smile)
                                Pozdrawiam, Beata z Szymonem i Arturem
                                • amatylda Re: 1 czerwiec 01.06.04, 17:26
                                  Ja tu ciągle nie mam czasu wejść spokojnie i coś napisać i tym razem znów nie
                                  bo Oskar na kolanie (patrzy na te migające reklamy u góry strony wink)
                                  Więc powiem tylko krótko - wszystkiego naj naszym maluchom z okazji ich święta.
                                  My o tym ,że Oskarek jest u mamusi w brzuszku dowiedzieliśmy się dokłądnie rok
                                  temu - ale to była radość! wink
                                  Buziaki
                                  Matylda i Oskarito-Tito (piszczący jak Wika Moniki - to chyba wpływ morza
                                  hahaha)
    • aleksandraantek Re: LUTY 2004 31.05.04, 17:05
      Dziewczyny zobaczcie kolejne wariacje ze zdjeciami Antka - robi je nasz kolega
      zalogowany jako fanklubantka! No poprostu tak mi sie śmiać chce jak je oglądam -
      cudo!!!
      Pozdrawiam ola od antka
      • tjoanna Re: LUTY 2004 31.05.04, 18:23
        Szymonek śpi, może uda mi się coś wreszcie napisać.
        Przede wszystkim zazdroszczę randek. Ja o kinie mogę na razie tylko pomarzyć. Trochę na wlasne życzenie (nie chce mi się ściągać pokarmu, raz to zrobilam ręcznym laktatorem awentu i przez następne 2 dni bolały mnie piersi), a trochę dlatego, że nie mamy z kim zostawić Szymonka. Rodzina jest kochana, ale na razie zestresowana młodym wiekiem potomka.
        Więc, jak mamy wolny wieczór, oglądamy sobie film na DVD (telewizora nie mamy)
        Ale tego poczucia wolności (jak to określił Mopek) nie uświadczę.
        U nas rocznica już w tym roku była - trzynastegowink kwietnia. Druga.

        Edytko, my też mamy kilka książeczek z tej serii. Są super. Szymciowi najbardziej się podoba Dyzio Marzyciel, a zwłaszcza ostatnia strona, na której rozmarzony Dyzio mówi, że by "jadł... i jadł... jadł" wink) Jak to Szymon widzi, to fika wszystkimi kończynami, wystawia język i szeroko otwiera oczyska.
        Co do mojej diety, to próbowałam wprowadzić chleb żytni, aramantus, kukurydzę, cukier trzcinowy i ogórki. Przeszły tylko te ostatnie.

        Byliśmy dzisiaj na szczepieniu. Zostało przełożone na przyszły pon (brzydkie kupy), ale Szymona zważono i już wiemy, że waży ponad 7,7 kg! I ja mam go nosić??

        Moniko, z Szymonkiem to samo: przestał gugać i przerzucił się na samogłoski oraz okrzyki. Rozczulające to i trochę śmieszne...

        Gosiu, przykro mi z powodu Twojego kregosłupa, biedaku. Nadzieja w rehabilitacji, skoro jest już lepiej, to pewnie już niedługo będzie całkiem dobrzesmile Słuchaj, a może ktoś w bloku mógłby Ci pomóc z tym wózkiem?

        Niedawno przezywałyśmy, jak to kochamy nasze dzieci. Słuchajcie, mój mąż tak kocha Szymona, że kilka dni temu tak go przytulił, że biedne zgniecione dziecko sie poryczało.
        O, już sie obudziło.
        To lecę
        J.
        • margoja do "basenowych mam" 31.05.04, 19:25
          witam mamusie i pozdrawiam wszystkie "choróbki"!!!
          Mam pytanie do mam chodzących na basen: czy karmicie piersią?
          bo ja mam wielka ochotę pójść na basen (mam go prawie pod blokiem), ale boję
          się o piersi, żeby nie były potem "chlorowane"smile)Czy miałyscie takie obawy?

          a propos imienin Antka, to wybralismy mu jako patrona Antoniego Wielkiego-
          Eremitę, jego święto jest 17 stycznia.
          a co do naszych rocznic, to po slubie jestesmy 9 wrzesnia będzie 4 lata, a
          znamy się też od liceum!!!
          aha, ju.z nie pamietam która z Was napisała, że ma rocznicę 7 lipca, to tak jak
          moi rodzice!ale oni są juz ponad 30 lat razemsmile))

          Kupilismy dziś Antosiowi cienszą bluzę bo w polarku już było za ciepło, staram
          się go nie przegrzewać, ale tu na Wybrzezu trzeba uważac na wiatr, dzis na
          przykład myslałam, ze jest 18 st tak jak na termometrze, ale wiatr taki zimny,
          że można czapki załozyćsmile))

          No i jeszcze powiem, że bylismy dzis na 2 szczepieniu, Antek waży 7370 (a w
          środę kończy 3 miesiące) ile cm nie wiem, bo najpierw usg bioderek, jak wieciesmile
          Jeśli chodzi o truskawki, to u nas są po 15zł, to nie kupowałam, dzis
          widziałam juz za 8zł, ale mój mąż cały czas twierdzi,że to wcale nie są nasze
          krajowe i jeszcze sie potrujemysmile) no wiec czekam...

          Pozdrawiam
          Gosia
        • morsk2 Re: LUTY 2004 31.05.04, 19:25
          A mi się dziś kończy macierzyński - buuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!
          Od jutra jestem na urlopie wypoczynkowym (hahaha).
          • pietka111 Re: LUTY 2004 31.05.04, 20:55
            witam
            faktycznie w GDAŃSKU NIBY CIEPŁO - NA TERMOMETRZE PRAWIE 19 STOPNI BYŁO PO
            POLUDNI ALE JAK ZAWIAŁO....
            mi wczoraj sie skończyl amcierzyński
            ale takze wykorzystuję obecnie urlop wypoczynkowy i zostaję w domu do 15 lipca
            no a potem do pracy
            z tym, ze może zgodzą mi sie w firmie na tzw. "home work" - idealna sytuacja
            zobaczymy ....
            co do basenu - karmie piersia i szczerze to nie pomyślałam o aspekcie
            chlorowanej wody
            mały od razu po basenie zasnął - nie chciał jeść - dopiero w domu i nic mu nie
            przeszkadzało
            pzoostałe mamy karmiły piersią dzieci od razu jak wyszły z wody (maluch domagały
            sie płaczem smile i też nie zauważyłam aby dzieciom to przeszkadzało
            mój padł ze zmęczenia smile
            zresztą ta woda w basenie chyba było słabo chlorowana albo wcale - bo nie miała
            ani smaku ani zapachu wody chlorowanej
            muszę sie Wam poskarżyć na serwis www.ezabawki.pl
            zamówiłam smoka tolo i luk do fotelika tiny love
            przyjęli zamówienie
            a dziś przysżła paczka tylko z łukiem ... bez żadnego wyjaśnienia...
            pozdrowienia
            Monika
    • jurkiewicz Re: LUTY 2004 31.05.04, 21:50
      cześć, Dziewczyny,
      to straszne, ale dopiero dziś trafiłam do Was (albo do nas smile) ). Ja też jestem
      lutową mamą. Co prawda miałam być styczniową, ale mój Szymon ma charakterek: ma
      być, jak on chce (podobno po mamusi - to zdanie tatusia). Urodził się przez
      cesarkę 02.02.2004 o 21.50; waga 3750, wzrost 52. Teraz ma prawie 4 miesiące
      (za dwa dni), ssie pięknie cyca, waży 8 kg, mierzy 65 cm i rządzi całym domem.
      Najlepiej radzi sobie z nim 10-letni brat Artur smile) bo robią razem różne dziwne
      rzeczy ...
      A jeśli ktoś ma kłopoty z cerą (dzidzi lub swoją), to ja wypróbowałam na obu
      chłopakach kąpiel w lekkim krochmalu; po 7 - 10 dniach jest w porządku.
      Pozdrawiam, idę robić za "mleczarnię"
      Beata J.
      • asialc1 Re: LUTY 2004 31.05.04, 22:41
        Witam nową Mamę Beatkę smile))
        Coraz więcej Szymonków na naszym forum smile))
        Natalka imieniny obchodzi 27.07.
        Byliśmy dzisiaj w Smyku kupić coś dla Małej oraz dla mojego 4 letniego
        chrześniaka Norberta. Natalka była z nami i bardzo się wymęczyła. Najpierw
        pojechalismy do Blue City, ale tam mały wybór. Remontują u nas kilka ulic więc
        koszmarne korki. Warszawianki wiedzą o czym mówię. Pochodzilismy tam jeszcze po
        innych sklepach dla dzieci ale nic nie wybraliśmy więc pojechaliśmy do Centrum.
        A tam jak zwykle brak miejsca do zaparkowania. Zanim coś znaleźliśmy kilka razy
        objechaliśmy okolice Smyka. Natalka przysnęła a tu trzeba było wysiadać. W
        sklepie tłumy. Na szczęście wybraliśmy. Dla Norberta resoraki i puzzle z
        bohaterami filmu "Gdzie jest Nemo" a dla Natusi fajnego żółwia "Przytul mnie"
        firmy Tiny Love. Jest słodziutki, a do tego śmieje się, chichocze i gaworzy smile
        Natunia jutro go dostanie więc napiszę czy Jej się spodobał smile)
        Zapomniałabym... Jest do niego dołączona książeczka, która pomaga przy snuciu
        bajkowych opowieści. Mnie i mężowi bardzo się podoba. Natalka śpi więc go sobie
        włączyliśmy i mieliśmy niezły ubaw. smile)
        Jak Michał wróci jutro z pracy jedziemy z Natunią do Łazienek. I jak zwykle
        będzie sporo zdjęć. smile)) Jak to dobrze mieć cyfrówkę....
        Ale zazdroszczę tym dziewczynom które mieszkają tylko z mężem i dzieciątkiem.
        Na szczęście w lipcu jedziemy na prawie dwa tygodnie do Dusznik. Już się nie
        mogę doczekać. Oczywiście przez cały pobyt telefon będzie wyłączony.
        Szkoda tylko, że podczas wakacji możemy być tylko sami sad((
        No dobrze już Wam nie marudzę.
        Jestem dzisiaj okropnie zmęczona więc chyba pójdę spać.
        Całuje Was mocno i śpijcie dobrze. Tak się cieszę, że Was mam smile)
        papapa do jutra
        Asia
        Jeszcze jedno...Natunia też piszczy na cały głos i od soboty wydaje nowe
        dźwięki, ale nie potrafię ich powtórzyć smile) Gada coraz więcej i codziennie
        słyszę coś nowego smile))
        www.cichocki.net
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
        • kajka.3 Cześć nowe mamy! 31.05.04, 22:48
          • kajka.3 Re: Cześć nowe mamy! 31.05.04, 22:56
            ajajaj... wysłało się...
            No więc cześć nowe mamy! Koniecznie napiszcie skąd jesteście, bo ja wciąż mam nadzieję, że któraś z Wrocławia pochodzi. Warszawianek tu pod dostatkiem, mamy z Wybrzeża to się nawet na plotach spotkały, a ja samiutka tu jestem i najbliżej mam do Legnicy do Tossci. Napiszcie coś więcej o sobie, to was Monisia poukłada na liście.
            Pozdrawiam - Kasia mama Mateuszka i dwóch dziewuszek.
            • morsk2 Re: Cześć nowe mamy! 31.05.04, 23:23
              Dzięki Kasiu za wsparciewink
              Tak jest, koniecznie ujawniajcie się skąd jesteście!!!

              A ja dziś chyba wyrobiłam tygodniową normę w ilości logowańwink Malwes da mi po
              uszach, hihiwink))
    • arch.monika Re: LUTY 2004 31.05.04, 23:58
      Witajcie Mamusie z Dzieciaczkami!!!!
      Słuchajcie, chyba się od Was uzależniłam bo przez półtorej dnia nie mieliśmy
      internetu a mnie nosiło niemiłosiernie, Dominikę chyba też (prawdopodobnie z
      innego ząbkowego powodu, no ale może tęskniła za kumplami i kumpelkami z
      forum?)ponieważ nie chciała mnie opuścić ani na chwileczkę, zaraz wlączała
      syrenę, okrzyki( całkiem już konkretne),piski (słyszane przez sąsiadów) no i
      inne rozkoszne dzwięki. W ten sposób rozmrażna od rana ryba, która miała być na
      obiad, rozmroziła się tak skutecznie że wylądowała przed chwilą w koszu, a na
      obiad uraczyłam się wczorajszą zupą - w takich momentach tęskni się za mamą,
      teściową lub kimś kto pomoże w tych codziennych obowiązkach.

      No ale wracajmy do tematu, Margoja z tym basenem u mnie ten sam problem i
      zrozumiałam że nie chodzi ci o ozonowany basen dla dzieciaczków ale o zwykły w
      którym mozna wypocić zbędne kilogramy. Też się boje ewent. grzybicy czy innych
      paskudztw które będą wyleczalne jedynie antybiotykami.Ale piątek idziemy do
      pani doktor na szczepienie to mam zamiar skonsultowac ten basen.

      Jeśli chodzi o ubranka to zawsze staram sie "wczuć w skórę" Dominiki i ubieram
      ją tak jak siebie, oczywiście w zapasie mamy jakiś kocyk. I tez sie czuję jak
      wyrodna matka kiedy inne babcie tudzież nianie zaglądają nam do wózka i z
      przerazeniem komentują że malutka jest lekko ubrana. A nasze diecko uwielbia
      wiaterek, chłodek, i najlepiej jej się śpi kiedy ma zimne łapki.

      Dla tych Mam które cierpią na nadwyżkę pociążowego ciałka ( u mnie jeszcze 7 kg)
      w ostatnim numerze Shape`a Anna Samusionek prezentuje ćwiczenia dla mamy i
      dziecka (co prawda jej córeczka ma ze 2 latka, ale piszą ze można już ćwiczyc z
      3-miesięcznym ) W niedzielę rano wzięłam małą w ramiona i zaczęłyśmy powtarzać
      prezentowane ćwiczenia,owszem trochę się zmęczyłam,ale nie przypuszczałam że
      Dominika też z samgo patrzenia na mnie, słuchajcie ona tak sapała że mój mąż
      przybiegł z drugiego pokoju bo myślał że to ona mnie nosi na barana, a nie
      odwrotnie.Naprawdę ile w takim maleństwie jest tyle empatii!!!!!

      No to pozdrawiam wszystkie, także nowe Mamusie!!!I Dobranoc
      Nika
      • aleksandraantek Re: LUTY 2004 01.06.04, 10:02
        Twój opis ćwiczeń z Dominiką omało mnie nie zabił!!!!!!!!!!
        Właśnie piłam kawę jak go przeczytałam i ze śmiechu się udławiłam - boskie!!!!
        Rzeczywiście w małych dzieciach jest tyle empatii i bezinteresownej miłości!!!
        No są poprostu cudowne!!!
        ola
    • beecia DZIEŃ DZIECKA !!!!!!! 01.06.04, 09:00
      Kolorowych snów, uśmiechu od ucha do ucha,
      pięknych bajek na dobranoc, własnego psa i kota,
      co dzień nowych przygód, butów siedmiomilowych,
      gwiazdki z nieba,
      wspaniałych przyjaciół, szczęśliwej rodzinki,
      radości w każdej sekundzie, uśmiechu w każdej minucie,
      pogody w każdej godzinie, szczęścia przez całe życie
      - dla wszystkich dzieci małych i dużych życzenia składa Beata z Jakubkiem
      • ida92 Re: DZIEŃ DZIECKA !!!!!!! 01.06.04, 09:36
        Naszym Dzieciom - żeby wyrosły na mądrych i szczęśliwych dorosłych.

        A rok temu to był straszny dzień bo myśleliśmy ze znów się nie udało, a tu
        proszę big_grinDDDDD nie uwierzyłabym gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że za rok... o
        tej porze....

        Z nowin byliśmy wczoraj u nefrologa badania ok. bakteri nie ma (sic!) znikły
        przepadły (!?) ale musimy zrobić cystografię, bo było sporo leukocytów przy
        pierwszym badaniu, a żadnych objawów infekcji lekarz zasugerował refluks sad

        Z ciekawostek skorzystałam z okazji i zamierzałam sobie kupić buty, Antoś spał
        w foteliku, zatem obaj panowie zostali w samochodzie. Po chwili telefon i
        potworne wycie małego, wracam a tu obaj panowie upoceni pot perlist na czołach
        mały wyje tak, że chyba nigdy jeszcze tak nie wył, w samochodzie 40 stopni,
        wszystkie szyby zamknięte "żeby go nie zawiało" - święte oburzenie mojego męża,
        na sugestię otwarcia drzwi, wyjścia z samochodu z fotelikiem w jego wykonaniu.
        No chory beret. I jeszcze się obraził wink)))
        AAAA a my tez mieszkamy z Rodzicami, bo ja jestem jedynaczką, więc "same
        wiecie wink)))))", pewnie, że nie jest łatwo bo trzeba nieustannie iść na
        kompromis, ale moi Rodzice dają sie wyprosić za drzwi. Jestem pewna, że lepiej
        byłoby gdybyśmy mieszkli sami i zazdroszę wszystkim samotnym małżeństwom, ale
        co robić?
        Pozdrawiam Edyta
      • morsk2 Re: DZIEŃ DZIECKA !!!!!!! 01.06.04, 09:42
        Kochanym dzieciaczkom w dniu ich święta wszystkiego najlepszego:
        pociechy z rodziców i rodzeństwa (jeśli macie), kochanych babć i dziadków, mało
        uciążliwych ciotek(żeby nie szczypały w policzkiwink))!!!
        samych radości i przyjemności!!!
        udanego życia po prostu!!!!
        Buziaczki od Moniki i Wiktoriikiss
        • morsk2 Re: LUTY 2004 01.06.04, 09:50
          A w temacie nie-świątecznym: dziś rano Młoda nareszczie zrobiłą WIELKIE
          śMIERDZĄCE KUPSKO! No i mamusia cała szczęśliwa. Pomyślałyście kiedyś, że takie
          rzeczy będą Was cieszyć?!?!?!wink))))
          Zmykamy na spacerek...
        • aleksandraantek DZIEŃ DZIECKA :))))))) 01.06.04, 09:51
          Najserdeczniejsze życzenia z okazji dnia dziecka dla:
          Agatki
          Basi
          Dominiki
          2-ch Emilek
          Emmy
          Jagódki
          2-ch Julek
          Magdusi
          Mai
          Malwinki
          Marysi
          Milenki
          Natalki
          Tosi
          Wktorki
          Weroniki
          4-ch Antków
          Bartka
          Filipka
          Franka
          4-ch Kubusiów
          2-ch Mateuszków
          Mikołaja
          Norberta
          Oskara
          Przemka
          Radka
          Stasia
          5-ciu Szymonów
          czyli Wszystkich „lutowców”
          oraz wszystkich których przez nieuwagę pominęłam (moja wina, moja wina)!!!
          Wszystkim dzieciaczkom dużo zdrowia, samych przyjemności w życiu, żadnych
          przykrości, łatwego zdobywania nowych umiejętności, tego żeby jak najdłużej
          pozostali beztroskimi dziećmi i uśmiechniętych mam!!!
          Wszystkiego co najlepsze Ola od Antka


          • kajka.3 Re: DZIEŃ DZIECKA :))))))) 01.06.04, 10:17
            O rany, jak miłooooo!
            Dzięki Olu za IMIENNE życzenia. Dzięki w imieniu Mateuszka, innych "lutowniczków" i ich rodzeństwa. Baaardzo nam miło. My również przyłączamy się do życzeń - żeby nasze maluszki chowały się zdrowo, pięknie rozwijały, ciesząc każdego dnia swoich rodziców i dziadków.
            Kasia.
          • margoja Re: DZIEŃ DZIECKA :))))))) 01.06.04, 10:25
            jejku, fajnie,że nas tylesmile)))
            Dołączam do wszystkich życzeń dla naszych Maleństw, które juz nie są wcale
            takie malutkiesmile))(moja mama mówi jak widzi Antosia: "o, jakie DUŻE maleństwo!")
            Wszystkiego najlepszego
            Radości, szczęścia moc
            Słoneczka wesołego,
            snów pieknych co noc!!!!

            Pozdrawia wszystkich Antoś z mamą Gosią
            • frytkal Re: DZIEŃ DZIECKA :))))))) 01.06.04, 11:02
              Duże buziaki dla wszystkich Waszych maluszków, i tych majowych, i tych
              wcześniejszych!

              Słuchajcie, jak to jest. W mojej przychodni mierzą maluchy do roczku od
              ciemiączka do pupy. Nie podają ogólnego wzrostu dziecka. Czy u Was mierzą
              dziecko w "całości"?

              Pozdrawiam serdecznie...
              • natder Re: DZIEŃ DZIECKA :))))))) 01.06.04, 12:04
                Wszystkiego naj, naj, najlepszego dla wszystkich lutowych (i nie tylko)
                dzieciaczków!!!
                Komp nam padł parę dni temu i od godziny czytam zaległe posty!
                Moja Natala pojechała na całodzienną wycieczkę organizowaną przez zakład pracy
                męża, a ja z Malwiną wybieram się na "świąteczny" spacer!
                Jeszcze raz całuski w różowe piętki z okazji święta maluchów...
                Lecę bo Malwina piszczy na cały regulator i zaraz mi się z leżakiem wywali...
                • asialc1 Re: DZIEŃ DZIECKA :))))))) i do frytkal 01.06.04, 12:44
                  Wszystkiego dobrego dla wszystkich naszych Szkrabów, oraz tych którzy nadal
                  czują się dziećmi smile))
                  Oby nasze ukochane Maleństwa rosły zdrowo, były zawsze uśmiechnięte i
                  szczęśliwe.
                  Całuski dla Wszystkich
                  Asia i Natalka

                  frytkal, u nas w przychodni nie mierzą dzieciaków, chyba za nim nie ukończą pół
                  roku. Teraz tylko ważą.
                  Chciałabym poznać Twoje imię, zresztą jak każda z nas smile)
                  • krokodylowa72 Depresja poporodowa 01.06.04, 15:37
                    Czesc smile)

                    Czytam was juz od miesiaca ale dopiero teraz mam odwage się ujawnić. Mam na
                    imie Monika lat 32, jestem mama Marty lat 8 i Zosi ktora urodzila sie silami
                    natury dnia 04.02.2004 o godzinie 12:50, 3700gr. 58 cm. w Warszawie. Poród był
                    szybki 2godz. 50 min od pierwszych bóli. Niestety jakieś 3 tygodnie po porodzie
                    dopadla mnie depresja poporodowa ktora niestety trwa do dnia dzisiejszego.
                    Rozwijala sie powoli objawiała się dużą agresją słowną skierowaną do dziecka i
                    bezsennoscią. W pewnym momencie byłam już w takim stanie że chciałam aby Zosia
                    poprostu znikneła z mojego życia, kochałam tylko starszą córke. W domu
                    atmosfera była straszna, starsza corka nic nie rozumiala, maz sie wsciekal a ja
                    mialam ciagle poczucie winy ale nie mogłam sie uspokoić i zacząć kochać Zosić.
                    Mąż wysłał mnie do psychologa, zaczełam chodzić na spotkania ale niestety
                    poziom stresu miałam już tak wysoki że same rozmowy nic nie dały. Jedyny plus
                    tych wizyt to fakt że przestałam być agrewsywna w stosunku do dziecka a
                    skierowałam agresję na siebie. Do tego stopnia że chciałam popełnić
                    samobójstwo, planowałam jak to zrobię. Pewnego dnia po nieprzespanej nocy
                    czułam sie strasznie źle, od rana płakałam. Wiedziałam że nadszedł straszny
                    kryzys, zadzwoniłam do męża aby zwolnił sie z pracy i przyjechał. Ubrałam się i
                    pojechałam na ostry dyżur do kliniki psychiatrycznej. Wiedziałam już że bez
                    leków nie dam rady. Tam przyjeła mnie bardzo miła dr. psychiatra, skontaktowała
                    się telefonicznie ze swoją koleżanką która zajmuje się przypadkami depresji
                    poporodowej. Polecila lek antydepresyjny który najmniej przenika do pokarmu.
                    Oczywiscie wplyw takich lekow na niemowlęta jest nieznay, ponieważ ze względów
                    etycznych takich badań się nie prowadzi. Są jedynie doniesienia z internetu że
                    w różnych miejscach na świecie kobiety zażywały tekie leki, jednocześnie
                    utrzymując laktację. przez kilka dni brania leku czułam się znacznie lepiej
                    lecz po 3 dniach przyszedł kryzys czułam się gorzej niż przed braniem leków,
                    znowu bezsenność, mdłości, wewnętrzny dygot. Postanowiłam odstawić Zosię od
                    piersi, bojąc się że na nią ten lek może mieć podobny wpływ. Była to dla mnioe
                    trudna decyzja bo starszą córke karmiłam półtora roku sad(

                    Nie odstawiłam leku bo psychiatra uprzedzał że wówczas objawy depresji mogą
                    wrócić ze zdwojoną siłą. Teraz biorę leki już 17 dzień i czuję się znacznie
                    lepiej, organizm przyzwyczaił sie. Będę na lekach jeszcze 3-4 miesiące.
                    Jednocześnie 2 razy w tygodniu chodzę na terapię do terapeuty. mam nadzieję że
                    najgorsze już jest za mną, mam nadzieję że moja rodzina mi wybaczy i będziemy
                    szczęsliwi.
                    Teraz już mogę oiekować się Zosią, myślę że powoli zaczynam ją kochać. Potrafię
                    wytrzymać to że ona prawie wogóle nie śpi, że mimo butelki budzi się 3-4 razy w
                    nocy i często nie chce już zasnąć, zaczynam wierzyć że uda mi się przez to
                    przejść smile)

                    Opisuję to tak szczegółowo aby uprzedzić was że może to się przytrafić każdej z
                    nas. Ja przy pierwszej córce byłam najszczęśliwszą matką na świecie, przez 4
                    lata prawie wogóle się nie rozstawałyśmy, zrezygnowałam z pracy. starsza córka
                    do 1 roku budziła się w nocy co 45 min i cycała, nie przeszkadzało mi to
                    leżałam obok niej i dawałam cycusia. Byłam taaaaka szczęśliwa.

                    Wydawało mi się że teraz będę conajmniej tak samo szczęśliwa. Zosia była
                    zaplanowana, wyczekiwana i wogóle miało być tak pięknie. Niestety początek był
                    zupełnie inny.

                    Czytają wasze poisty czuję się jak matka z innej planety, tak wam zazdroszczę
                    tego szczęścia i miłości do waszych szkrabów. Prawdopodobnie one nie zawsze
                    chcą spać, nie są jeszcze uregulowane i budzą się w nocy. Jednak wy
                    przyjmujecie to z pokorą jako fazę przjściową. A mnie to tak denerwowało,
                    buntowałam sie, płakałam nad utraconą wolnością i wogóle DÓŁ.

                    Nie potępiajcie mnie i trzymajcxie kciuki,

                    Pozdrawiam wszystkie mamy i ich maluszki.

                    Monika
                    • aleksandraantek Re: Depresja poporodowa 01.06.04, 15:57
                      Witaj Marto!!!
                      Wieże w to i życze Ci tego z całego serca aby wszystko jak najszybciej wróciło
                      do normy!!! Ja napewno nie będe Cię ani oceniać ani tym bardziej potępiać! W
                      końcu to nie jest niechęć do Zosi ani nienawiść do niej tylko hormony, które
                      niestety i mi dają się we znaki (ja złość kieruje na męża - jesteśmy blisko
                      rozwodu)!!!
                      Pisz do nas jak najwięcej może to Ci choć troche pomoże!!!Jeśli chcesz pogadać
                      to mój nr gg 3824705!
                      Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki ola od antka
                    • frytkal Re: Depresja poporodowa 01.06.04, 16:53
                      Hej Monika! Nie poddawaj się! Już zaczeło wychodzić do Ciebie słoneczko!
                      Zobaczysz, już za jakiś czas odzyskasz równowagę psychiczną i pokochasz w pełni
                      swoje maleństwo!
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      Frytkal - Rita
                      • amatylda sorki moj post wyżej z tytulem 1 czerwiec ;-) 01.06.04, 17:28
                      • ida92 Re: Depresja poporodowa 01.06.04, 17:31
                        Monika Potępiać!!!?????? No coś Ty!!!!! Przecież nie jesteśmy tylko od sukcesów
                        ale i od zmartwień, bo komu ma się poskarżyć mama na pełny etat?? Cały dzień
                        tylko z dzieckiem... Pisz jak tylko zechcesz i co zechcesz. A swoja drogą to
                        strasznie chytra małpa ta depresja, żyła ze mną kilka lat, choć może nie dawała
                        tak mocno o sobie znać. Bardzo Ci współczuję. Piszesz, że nie kochasz swojej
                        córeczki a jesteś załamana faktem, że jej nie karmisz, a to dowód, że małpa
                        przegrywa, powoli, ale mam nadzieję jest w odwrocie, trzymaj się i zaglądaj tu
                        często. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Edyta
    • aleksandraantek neurolog 01.06.04, 18:58
      Własnie wróciliśmy od neurologa. Następna wizyta za 3-4 m-ce smile)) ale przez ten
      cały czas mamy Antka rehabilitować sad((
      Strasznie mi go szkoda no ale skoro trzeba to trzeba!
      Ja jak zwykle robie bezsensowną panikę ale naszczęście trafiam na "normalnych"
      lekarzy - tym razem czepnełam się że Antkowi jeden szew z tyłu głowy zrobił się
      wklęsły (martwiłam się cały tydzień) oczywiście pani dr powiedziała że to
      normalne, ale pocieszyła mnie że wcale nie jestem tak bardzo przewrażliwiona,
      że ona woli takie matki wink
      Pozdrawiam Ola od Antka
      • morsk2 Re: LUTY 2004 01.06.04, 22:07
        Gosiu, strasznie żałuję, że do Warszawki tak daleko, bo chętnie zgłosiłabym się
        na ten dywanikwink))
        Witaj Krokodylku! Fajnie, że do nas dołączyłaś. Wszystkie Moniki to silne
        kobiety, więc na pewno pokonasz trudnoścismile))
        A swoją drogą to trochę dziwne uczucie jak się pomyśli, że ktoś spoza naszego
        grona podczytuje sobie nasze pogaduszki jak powieść w odcinkachbig_grinDD Ale
        fajnie, jeśli to komuś pomoże chociaż troszkęsmile
        Frytkal, być może minęłyśmy się w szpitalu na położnictwie, bo rodziłam właśnie
        w Wejherowie i 13.02 wychodziłam do domusmile Gdynianki to ja, Amatylda i
        Margoja. Obie już poznałam osobiście, ale spotkanie we 3 nadal w fazie planów,
        ale chyba coraz bliżej, prawda dziewczyny?
        Słuchajcie, w ramach obchodów, odwiedziła mnie dziś teściowa. Generalnie jest w
        porządku, lubi mnie, ja ją też. Tylko czasami ma "wyskoki". No i dziś mnie
        zabiła totalnie! Już wcześniej wspominaliśmy, że jak wrócę do pracy to ona
        będzie się zajmować Wiką, bo moja mama też pracuje. Mieszka 15 minut od nas, a
        mężuś pracuje 50 metrów od jej mieszkania. No i ona sie dziś mnie pyta CZY MY
        PLANUJEMY ODBIERAĆ DZIECKO RAZ W TYGODNIU!!!!!!!!!!!!!!???????????????????????
        Czujecie to?
        No bo kuzynka męża tak robiła, a mój mężuś też wychowywał się u dziadków do 3
        lat, w domu był tylko w weekendy.
        Ale kobieta zna mnie i moje poglądy już 12 lat! Przez ćwierć sekundy coś
        takiego by mi przez głowę nie przemknęło!
        Zaczynam poważnie rozważać czy mie pójść chociaż na 2 miesiące na wychowawczy...
        Zbulwersowana Monika
        Poprawiona lista (Gosiu, co mówi "regulamin"w kwestii mam "nieaktywnych" -
        skreślać karnie czy nie?wink))
        malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
        niecierpek27 - Magda i Szymon (1), W-wa, 30.01.04, 3950, 56
        emilka_n - Ania i Bartek (1), W-wa, 30.01.04, 3460, 55
        beecia - Beata i Jakub (1), Bełchatów, 30.01.04,
        domil - Dorota i Staś (2), W-wa, 31.01.04,
        silije.amj - Ania i Emilia (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
        jaga2003 - Aga i Franek (1), Kraków, 2.02.2004, 3310, 56
        jurkiewicz – Beata i Szymon (2), W-wa, 2.02.04, 3750, 52
        arch.monika - Monika i Dominika (1), Katowice, 3.02.04, 3300, 54
        krokodylowa72 – Monika i Zosia (2), W-wa, 4.02.04, 3700, 58
        iska_moniska - Monika i Tosia (2), Banino, 5.02.04, 4150, 58
        aleksandraantek - Ola i Antek (1), W-wa, 5.02.04, 3700, 56
        xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
        pietka111 - Monika i Przemek (1), Gdańsk, 8.02.04, 3400, 57
        zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
        dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
        morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
        tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
        amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
        asialc1 - Asia i Natalia (1), W-wa, 13.02.04, 3250, 51
        frytkal – Rita i Radek (2), Wejherowo, 13.02.04, 4650, 63
        kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
        dula5 - Monika i Weronika (1), Gliwice, 15.02.04, 2760,
        belcia22 - Iza i Julia (2), W-wa, 18.02.04, 3350, 52
        kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
        piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
        kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
        nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
        asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
        natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
        mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
        tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
        dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
        pyzapyza - Marta i Agata (1), Poznań, 21.02.04, 3200, 53
        ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
        ju8 – Justyna i Magda (1), Kraków, 22.02.04
        wombacica - Asia i Marysia (3), W-wa, 23.02.04, 4400, 58
        svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
        sylwia12 - Sylwia i Norbert (1), 28.02.04, 3870, 56
        aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
        magdalena_76 - Magda i Milenka (1), Kraków, 1.03.04, 3920, 58
        margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
        boryska - Iza i Julia (1), W-wa, 3.03.04, 3860, 55
      • mopek1 Re:trochę wolniej pliiiz! 01.06.04, 22:07
        Pogoda super, więc siedzimy sobie z Basią na słonku, a nie przed kompem i
        taaakie mi się zaległości porobiły, że ledwo przeczytałam smile

        Monika! Gratuluję wyjścia na prostą z Twoją depresją, no bo skoro do nas
        dołączyłaś to juz chyba jesteś na dobrej drodze smile)))))

        U nas też duuuuża KUPA z okazji dnia dziecka! - mąż patrzył na moją radość z
        pewnym zaniepokojeniem smile)))))

        Wczoraj spędziłam noc u koleżanki, już pisałam - takiej co ma miesięcznego
        Adasia smile, a nasi mężowie byli w Chorzowie na koncercie Metaliki. No i wrócili
        koło 2 w nocy - bez szyby i radia sad((( (a byli naszym samochodem)
        Co za draństwo! Człowiek nie może nawet auta spokojnie zostawić - a mój mąż
        specjalnie zrobił to na parkingu płatnym, odległym o 7 km od stadionu -
        oczywiście parking płatny, ale nie strzeżony ! Radio nie było ubezpieczone (bo
        kupił je 2 m-ce temu i nie zdążył), a szyba to mniej niż 1% wartości samochodu,
        więc ubezpieczenie nie pokrywa, tym sposobem jesteśmy 2 kawałki "w plecy", no
        ale koncert był podobno świetny... smile Szkoda mi słów sad Wypadałoby w tym kraju
        niczego nie mieć to by się człowiek nie martwił sad
        My z Kasią spedziłysmy za to przemiłe popołudnie i wieczór, dzieciaczki
        ANIOŁKI smile)) Chyba się będą lubić smile)))
        Będę kończyć bo się okrutnie zmęczyłam czytaniem smile)) Oczka mnie bolą smile
        Pozdrawiam
        Marta
        • amatylda Re:trochę wolniej pliiiz! 01.06.04, 23:25
          Hej,
          haha, Mopku - to ile w końcu "kosztował bilet" na koncert Twego męża - droga ta
          impreza, nie ma co... wink To taki głupi żarcik, nie gniewaj się. '-)

          A ja Wam powiem, że czytają nas, czytają, nawet z zagranicy wink Otóż moja
          najlepsza przyjaciółka mieszka od kilku lat w Stanach i oprócz mejli i
          telefonów zaproponowałam jej czytanie naszego wątku, to będzie może bardziej na
          bieżąco co u mnie. Napisałam jej o tym w mejlu i zapomniałam. A wczoraj Aga
          dzwoni zaniepokojona, że czytała, że u mnie w pracy beznadziejnie, i że sie
          zmartwiła, więc dzwoni. Także widzicie jaką moc ma nasze forum??!! A,
          Agnieszko, jeśli to czytasz, a pewnie tak wink to kochana jesteś!!!!!!!!!
          Zresztą zawsze o tym wiedziałam wink Buziaczki!

          Gdynianki - no właśnie to kiedy spotkanko? U mnie co prawda może być krucho z
          czasem, bo mąż od czwartku na urlopie będzie do 13.06, więc chyba będziemy
          razem czas spędzać i może nawet gdzieś pojedziemy z Oskarem. smile Starsznie bym
          chciała, ale nie wiem co z tego wyjdzie, bo na razie nie mamy planów, a to juz
          pojutrze ;-(
          A jak nie pojedziemy niegdzie to ja sie piszę na spotkanko!!!! Oskar też!

          U nas Dzień dziecka minął pod znakiem odwiedzin i telefonów. Miłe to, choć
          bardziej chyba dla mnie niż dla Oskara, bo on jeszcze za dużo nie kuma wink
          Ale "przekazałam" mu wszystkie życzenia telefoniczne i całusy i uściski wink))
          Były za to 2 babcie, jedna ciocia i przyszła Matka chrzestna. A od rodziców
          miał być smoczek tolo no i wtopa, mąż pojechał po niego do sklepu gdzie był po
          116 zł, ale już nie było, pojechał do Geanta a tam....był za 140 zł!!!!!!!!!!!!
          Wrócił zbulwersowany i z pustymi rękami ;-(((((((( Oskar nie wie co stracił,
          ale ja jeszcze żałuję, bo myślałam, że dziś się już pobawię wink))

          A Oskar najbardziej cieszył sie z balonów, które dostał od Mamy chrzestnej.
          Duże, czerwone, nadmuchane, na patykach - super - gadał do nich, piszczał z
          radości. I już myślałam, że może w końcu zacznie się smiać w głos, ale nie. To
          jeszcze widać nie jego czas ;-(

          Sorki, że ostatnio nie jestem na bieząco więc skłądam zaległe życzenia,
          gratuluję margoi, pocieszam kążdą która tego potrzebuje, całuję wszystkie
          dzieciaczki i ściskam Was wszystkie - SIOSTRY wink))))
          Dobranoc
          Matylda
        • kasiaczekroza wasza miłość do kompa i netu nie zna granic 01.06.04, 23:37
          Jestem w lekkim szoku, myslałam ,że w dzień dziecka to wy drogie panie z
          dziećmi z dziecmi, a widzę że wasza miłość do kompa i netu nie zna
          granic.Proponuje ustnowić Dzień Forumowiczek, no ale wtedy to byscie sobie
          pofolgowały.Czytałam zaległości przez 20 minut!!!!
          No dobra,
          Drogie, słodkie, kochane, najdroższe, najpiękniejsze i najcudowniejsze lutowe
          dzieciaczki.Drogie dziewczynki i drodzy chłopcy!Rośnijcie zdrowo swoim
          rodzicom, usmiechajcie sie uroczo i zaskakujcie ich codziennie swoimi nowymi
          umiejętnościami!!!1
          Witam serdecznie nowe mamy, szczególnie Monikę-obie mamy 8 letnie Martusie, ale
          fajnie!!!Całuję w piętke równiez Zosię i trzymam za jej mamę mocno kciuki
          będzie dobrze, obie jesteście warte bezgranicznej miłosci i wkońcu sobie ja
          okażecie!

          Marta dostała Ksiązkę, byłysmy też w kinie na 3 części Harego Potera (trochę
          się załamałam słownictwem , które tam padało)
          Antek dostał na dzień dziecka smoka Tolo, pajacyka ToTo i owieczkę BeBe-to nowi
          koledzy jego Misia Edzia.Całe towarzystwo czuwa nad snem Antka.Czy wasze
          maluchy tez zaczeły się kręcić w łóżeczku? Mój podczas snu robi ostatnio obroty
          o 180 st.Od wczoraj sobie wymyślił, że przy wieczornym zasypianiu, trzyma mnie
          za palec wskazujący i słucha piosenki"Pieski małe dwa.."
          PRzy córce, której musiałam śpiewać to naokoło wymysliłam samodzielnie tekst 1
          zwrotki:

          Pieski małe dwa poszły więc do lasu
          Zapomniały, że nie wzieły kompasu,
          Bez kompasu źle,
          Można w lesie zgubic się,
          sibom sibom

          No ale dziś to pobiłam swój rekord, bo śpiewając ją Antoszkowi wymysliłam 3:

          Pieski małe dwa poszły więc do domu
          Zapomniały, że nie wzieły bidonu,
          Bez bidonu źle,
          No bo pić się ciągle chce
          sibom sibom

          Pieski małe dwa poszły więc do parku
          Zapomniały, że nie wzieły zegarków,
          Bez zegarków źle,
          Można przecież spóźnić się
          sibom sibom

          Pieski małe dwa poszły więc do lasu
          Zapomniały, że nie mają szałasu,
          Bez szałasu źle,
          Nie ma gdzieee schronić się,
          sibom sibom

          Aż boje się jutrzejszego wieczoru(hihi)

          Pozdrawiam serdecznie, jutro szczepienie Antoszka.
        • asialc1 Re:Dzień Dziecka :))) Depresja poporodowa 01.06.04, 23:44
          Witaj Monisiu. Jak mogłaś pomysleć, że któraś z nas Cię potępi??? Wierzę w
          Ciebie i jestem pewna, że wszystko wróci do normy. Depresja ma to do siebie, że
          równie szybko odchodzi jak przychodzi smile)) Zaglądaj tu jak najczęściej i pisz,
          pisz, pisz... Zresztą z tego co napisałaś sądzę, że jest coraz lepiej. Nie
          poddawaj się. Jestem z Tobą.smile)
          Olu, niczym się nie martw. Wszystko będzie dobrze. W końcu Antoś jest pod dobrą
          opieką i najważniejsze, że ma Ciebie smile) Kochająca Mama jest najlepszym
          lekarstwem.
          Monisiu, moja teściowa też chciała żebym poszła do pracy po macieżyńskim, bo
          chciała zająć się Natalką. Oczywiście nie zgodziłam się co spowodowało Jej
          płacz. Macieżyński kończy mi się 03.06. Na miesiąc idę na urlop z zeszłego roku
          a później na wychowawczy, ale tylko do grudnia. Jak już wcześniej pisałam muszę
          iść na miesiąc do pracy, a w tym czasie Natunią zajmie się mój mąż. Nigdy bym
          nie pozwoliła by moją córcię wychowywali teście lub moja mama. Od tego są
          rodzice. Co innego zostawić z nimi dziecko raz na jakiś czas, a co innego pięć
          dni w tygodniu na 10 czy 12 godzin. Przenigdy.
          Jesli chodzi o Dzień Dziecka to Natalce bardzo spodobał się żółwik TUP TUŚ (tak
          nazwał go mój małżonek). Kiedy wydawał z siebie różne odgłosy śmiała się i
          próbowała naśladować. Od teściów dostała Zabawkę stymulującą rozwój "Świat
          Odkryć". Jest dwustronna. Jedna strona przeznaczona jest dla dzieci od 3 do 9
          miesięcy a druga od 9 do 24. Można ją przymocować do łóżeczka lub postawić. Na
          każdej stronie są odpowiednie elementy dla danego wieku. (firmy Tiny Love).
          Jutro Michaś ją przymocuje do łóżeczka i zobaczymy czy spodoba się Natce.
          Po szesnastej pojechaliśmy do Łazienek. Na szczęście było cieplutko. Leżąc w
          wózku Natka podziwiała drzewa i liście, a kiedy braliśmy Ją na ręce rozglądała
          się dookoła. Podziwiała dosłownie wszystko. Wróbelki, gołąbki, kaczuszki na
          wodzie, pawie i kwiatuszki. Tym ostatnim przygladała się z bardzo bliska i
          dotykała swoimi malutkimi rączkami. Niektóre udało Jej się zerwać.
          Patrzyliśmy na Nią z przyjemnością i usmiechem. To cudowne jak tak małe
          dzieciatka chłoną świat smile) Przez to wszystko wogóle nie usnęła. Zdrzemnęła się
          dopiero w samochodzie w drodze powrotnej.
          Ale się rozpisałam. Chyba pójdę spać poki Mała śpi.
          Całuję Was oraz nasze ukochane Skarby bardzo mocno.
          Śpijcie dobrze. PAPAPA
          Asia
          • natder Re:Dzień Dziecka :))) Depresja poporodowa 02.06.04, 09:50
            Witam z rana.
            Oooo, to pierwsza dziś jestem??? Przecież już prawie 10!!! smile))
            Od paru dni mam problemy z Malwiną na dworku, nie chce mi spać w wózku, raz ją
            wzięłam na ręce na dworzu kiedy Natala jeździła konno i tak to sobie
            zapamiętała... I ma problemy z zasypianiem a do tej pory tego nie było.
            Moniko-trzymaj się ciepło, pamiętaj że depresja i niechęć do dziecka to nie
            jest Twoja wina tylko cholernych hormonów, bo jak czytałam Twój post to miałam
            wrażenie że obwiniasz siebie o całą sytuację, a przecież jest to zupełnie
            niezależne od Twojej woli. I tak wspaniale sobie radzisz, naprawdę podziwiam
            Cię i bardzo mocno trzymam kciuki, pisz do nas często...
            Dziewczyny które mają "małżeńskie" problemy - pozdrawiam, wiem co to znaczy, bo
            po pierwszym dziecku przeżyliśmy horror, nigdy bym wtedy nie pomyślała że
            będziemy mieć jeszcze dzieci i że będzie tak cudownie jak teraz... to jednak
            ogromny stres kiedy rodzi się nowy człowiek i czasem trudno się w nowej
            sytuacji odnaleźć.
            A wiecie, dla mnie dzisiaj jest bardzo ważny dzień.
            5 lat temu o 14.40 po raz pierwszy zostałam mamą i tak jakoś mi się oczy mokre
            robią jak sobie wspomnę... Chyba do końca życia nie zapomnę jak pierwszy raz
            zobaczyłam maciupką włochatą głowkę, i te mikroskopijne paznokietki na
            paluszkach-igiełkach smile))
            A Chińczycy twierdzą że wiek powinno się liczyć nie od daty urodzenia tylko od
            poczęcia.
            No to moja Malwina kończy dziś rok wink))
            Ślę całuski i pędzę na "zobaczcie" obejrzeć nowe fotki smile))
            • kasiaczekroza 100 lat dla Malwinki 02.06.04, 09:54
              No to 100 lat dla Malwinki, niech rosnie zdrowo, codzień odkrywa świat i niech
              będzie super siostra i córką!
              Całusków moc!!!
              • kajka.3 Do Nowych Mam! 02.06.04, 10:33
                • frytkal Re: Do Nowych Mam! 02.06.04, 10:48
                  Witam i korzystam z chwili spokoju. Juniorek śpiewa swojej starszej siostrze
                  więc mam chwilę dla siebie...
                  Morsk2 - Moniko, być może rzeczywiście gdzieś się w tym szpitalu zobaczyłyśmy.
                  Zwłaszcza, że leżałam na patologii już od 8 lutego. I choć nie miałam siły
                  chodzić, to "szalałam" z córcią na korytarzach. A gdybyś wyszła co najmniej o
                  jeden dzień później, to na pewno byś mnie kojarzyła, bo cały oddział położniczy
                  był zainteresowany moją skromną osobą z uwagi na komplikacje po porodzie no i
                  niebagatelną wielkością mojego Radzia.
                  U nas w Wejherowie jest piękna pogoda, choć nie jest rewelacyjnie ciepło. Zaraz
                  idziemy sobie na spacerek: Juniorek wyśpi się w wózeczku, a Liwka bedzie
                  szlifować jazdę na rowerze (pierwszą!). Trzymajcie się cieplutko!
                • kajka.3 Re: Do Nowych Mam! 02.06.04, 11:06
                  Ach... z tym enterkiem...

                  No więc ja też chciałam przywitać nowe Mamusie!! Miło Was poznać.
                  Może to dla niektórych mam oczywiste, ale chciałam przedstawić nowym forumowiczkom nasze inne wątki, od których niektóre mamy są już prawie uzależnionesmile))
                  Poniżej - link do zdjęć naszych lutowych pociech

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11595056&v=2&s=0
                  zapraszamy do przedstawienia swoich dzieci!!!

                  A dalej - link do przepisów kulinarnych - pochwalcie się, co lubicie pichcić na obiadek.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=579&w=12451346&v=2&s=0
                  Naprawdę fajnie, że jest nas tu tyle, i że możemy sobie pogadać i wspierać się.
                  Nowa Moniko! Trzymam za Ciebie kciuki - Jesteś na ostatniej prostej po maratonie! Wierzę, że od teraz będzie tylko lepiej!
                  Pozdrawiam z Wrocka - Kasia.
                  • margoja Re: Do Nowych Mam! 02.06.04, 11:24
                    hej,
                    Mały nareszcie zasnął, marudził i marudził, aż w końcu się zmęczyłsmile
                    witam nowe mamy, szczególnie nową Monikę-człowiek nawet nie jest świadomy jakie
                    choróbska czyhają na niego, a co do oceniania Cię, to chyba jestesmy ostatnie,
                    które chciałyby to zrobić, nigdy nie można byc pewnym,że nam to się nigdy nie
                    zdarzy (odpukac i splunącsmilena wszelki wypadek).
                    witam też Ritę, z mojego rodzinnego miasta-Wejherowa ( całe życie tam
                    mieszkałam, aż do slubu)teraz jest Gdynia, ale nie narzekam, przez te 4 lata
                    bardzo ją polubiłamsmile)

                    słuchajcie, mój mąż robi ostatnio wstawki typu "za bardzo się nad nim
                    trzęsiesz" albo "nie trzeba ciagle nad nim stać", a ja tylko pilnuje czy
                    wszystko ok, no a w nocy to czasami robi takie odgłosy,jakby sie dławił no to
                    ja sprint i jestem przy łóżeczku, raz się zjawiłam w ostatnim momencie, mały
                    leżał na wznak i wymiotował na siebie(sic!). no i jak tu wyluzować?

                    aha, poradzcie, czy objawem po szczepionce może byc lekki kaszel i katarek?

                    Pozdrawiam wszystkie mamusie i Maluszki i smoki Tolo (ja też chcęsmile!!!
                    Gosia z Antosiem
                    • kasiaczekroza Re: Do Nowych Mam! 02.06.04, 20:34
                      Antoszek po szczepieniu,kupilismy skojarzoną, było 1 wkłucie. Synek waży 7450 g
                      i mierzy 65 cm.Chwilke popłakał i spokój, naprawdę złote dziecko.
                      Jedziemy na urlop!!!!!Ale się cieszę, 2 tygodnie w Jarosławcu,super!!!!!!!!!!
                      Całuję wszystkie mamusie i ich dzieciaczki-Kasia od Tyśki i Tośka
    • gohas Re: LUTY 2004 02.06.04, 22:00
      czesc gosia!
      ja urodzilam 14.02.2004 tez mam szymka i tez urodzil sie 2 tygodnie za szybko.
      pozdrawiamy gosia i szymek...ale duzo nas laczysmile
    • arch.monika Wczorajszy post 02.06.04, 22:06
      cześć dziewczyny kochane!!
      Wczoraj po południu napisałam sobie zgrabnego posta klikam na wyślij i...klops,
      serwer nie odpowiada, dopiero dzisiaj rano znowu pojawił się internet, nie ma
      to jak nartostrada..Tak więc potraktujcie ten list jako wczorajszy, postaram
      się go odtworzyć...

      "Urodziło się dziecko rumiane.
      Powiedziała woda misce,
      Miska-ławie,
      Ława-trawie,
      Trawa-łące,
      Łąka-słońcu.
      Słońce
      zajaśniało."
      (A.Kamieńska)
      Aniołeczki nasze kochane!!!Oby świat się do Was uśmniechał przez całe Wasze
      życie,obyście doznały przynajmniej takiej miłości jaką dziś otrzymujecie od
      swoich mam i oby słońce zawsze rozjaśniało Wasze smuteczkismile)))

      Tyle dla dzieci ,a teraz dla mamuś:
      Nowa Zatroskana Mamusiu- Monisiu fakt dołączenia do nas i podzielenia sie
      swoimi problemami świadczy o tym że wychodzisz na prostą i mam nadzieję wkrótce
      depresja przestanie zabierać Waszej rodzince wspólne piękne chwile. Czego z
      całego serca Ci życzę.
      Poza tym każda z nas po ciąży i porodzie ma świadomość jak bardzo ciało ludzkie
      jest nieodgadnione i nieprzewidywalne, ja przynajmniej po tym okresie wiem że
      nic nie wiem o swoim ciele i jego ewentual. reakcjach. Trzymamy kciuki za
      Ciebie!!!!!

      Olu jesteś niesamowita z tymi imionami.., w ogóle dziękuję w imieniu Dominiki
      za wszystkie śliczne życzenia!!

      Coś tam jeszcze pisałam ale już nie pamiętam. No to narazie, jeśli mała się nie
      obudzi zaraz napiszę dzisiejszego posta.
    • aleksandraantek Re: LUTY 2004 02.06.04, 22:31
      Witam Wszystkich!!!
      Mam nadzieje że ci najmłodsi to już śpią smile) u nas tak!!!!
      Wreszcie mamy mate ZOO!!! Jeszcze tylko smok Tolo i już nie będziemy bardzo w
      tyle ;0)
      Antkowi mata się spodobała - szczególnie ten gościu z lusterka!!! - mam
      nadzieje że wreszcie zacznie chwytać zabawki w rączki już próbuje smile)

      Mamy warszawianki - co ze spotkaniem - ja się pisze na park Szczęśliwicki choć
      mogły by być i Łazienki (mam 15min spacerkiem) smile)))
      a druga sprawa to czy któraś z Was chodzi na basen z maleństwem - jeśli tak to
      błagam o informacje, będe bardzo wdzięczna!!!
      Pozdrawiam i trzymajcie się ola od śpiącego królewicza
    • arch.monika Dzisiejszy post 02.06.04, 22:49
      To znowu ja.
      Dzisiaj dla nas Wielki Dzień, rocznica najpiękniejszego i jednocześnie
      najbardziej koszmarnego dnia naszego życia...
      Otóż rok temu podejrzewałam że coś się dzieje z moim ciałem nienormalnego.
      Domyśliłam się co może być tego powodem, ale wolałam nie ufać żadnym testom
      ciążowym tylko wybrać się do lekarza.Poszłam do jednego poleconego gin i wizyta
      wyglądała następująco:
      Po paru wstępnych pytaniach zrobił usg i usłyszałam takie słowa "No tak widzę
      tutaj pęcherzyk ciążowy, ale coś jest nie tak, za wcześnie pani do mnie
      przyszła."
      ja przerażona pytam co to znaczy i czy jestem w ciąży czy nie, a on na to "No
      nie jestem pewien bo według ostatniej @ zarodek powinien mieć 5 tyg, a tutaj
      wygląda na 3 tyg"
      "No i co w związkuz tym"-pytam.
      " No cóż bardzo możliwe że zarodek już obumarł... niewiadomo, narazie mogę
      powiedziec że jest pani w ciązy fifty-fifty"
      Zdębiałam, miałam ochotę walnąć go w łeb w 100% a nie w fifty. Jeszcze na
      koniec uraczył mnie stwierdzeniem "jeśli zacznie pani b.krwawić to znaczy że
      pani poroniła ,co jast b. możliwe, proszę wtedy udac się natychmiast do
      szpitala"
      Nie muszę Wam tłumaczyc jak sie czułam, ryczałam NON-STOP przez trzy dni, nie
      chciałam wychodzić z domu i tylko optymizm mojego męża pozwolił mi wrócić do
      siebie.
      Po 3 tyg. poszłam do innego lekarza okazało sie że faktycznie jestem w 8 tyg,z
      płodem wszystko ok,tyle że obok pęcherzyka mały krwiak, a po tyg. trafiłam z
      tym krwiakiem do szpitala.
      Niewykluczone że szok który przezyłam u tego niedouczonego gin (traktującego
      usg jako świętość) wywołał pojawienie się krwiaka, a z płodem od początku
      wszystko było w jak najlepszym porządku. Na szczęście w szpitalu trafiłam na
      wspaniałego lekarza który pomógł mi odzyskać wiarę w człowieka (czyt. gin)i
      wytłumaczył że usg to tylko narzędzie pomocnicze. A 3 lutego pomógł mi urodzić
      ZDROWIUTEŃKĄ Dominisię.Tak więc rok temu nawet w najśmielszych marzeniach nie
      przypuszczałam że będę mieć takiego wspaniałego dzidziusia.

      No i co Wy na to??? Oczywiście wszystko opisałam w telegraficznym skrócie i
      może nieco chaotycznie ale jak sobie przypomnę, to......brrrrrrr.
      Dzisiaj Malutka była b.marudna, ale cieszyłam się z każdego jej humorku, mając
      w pamięci tamtą wizytę.No i jak tu nie rozpieszczać dzieci?
      Całuję dzieciaczki i ściskam mamusie.
      Dobranoc Nika
      • morsk2 Re: Dzisiejszy post 02.06.04, 23:55
        Nika, ja też jestem za rozpuszczaniemwink))
        Skoro wspominamy co było w zeszłym roku o tej porze...ja jeszcze nie wiedziałam
        o Wice, chociaż bardzo czekałam. A dzień dziecka był strasznie smutny, bo
        akurat na ten dzień przypadał mi planowany termin porodu pierwszej ciąży, którą
        poroniłamsad Co za ironia losu, nie?
        Ale teraz już każdy 1 czerwca będzie najpiękniejszym dniem, bo spędzę go z moją
        kochaną córeczkąsmile)))
        • kasiaczekroza Re: Dzisiejszy post 03.06.04, 08:27
          No i wczoraj znowu nastapiła "radosna twórczość" i powstały kolejne zwrotki do
          piosenki o pieskach:
          Pieski małe dwa poszły raz do kina
          zobaczyły, że siedzi tam rodzina
          a rodzina ta pokochała pieski dwa,
          sibom sibom

          kolejna zwrotka to juz wersja super awangardowa:

          Pieski małe dwa, poszły na przystanek
          Pomyslały, że kupią majeranek
          Na przystanku źle, bo autobus spóźnia się,
          sibom sibom

          Strach sie bać co będzie jutro!

          Piszecia o wydarzeniach sprzed roku, ja rok temu o tej porze byłam
          po "próbach"poczęcia i z wiarą czekałam na rezultat.a przekonałam się dzięki
          domowemu testowi 20 VI.

          Pozdrawiam sedrecznie,Kasia od dwójki
        • kajka.3 Re: Poranne wynurzenia 03.06.04, 08:58
          Wiecie co? A ja, jak zrobiłam ok. rok temu test ciążowy, to miałam mieszane uczucia. Aż wstyd mi teraz, ale opowiem Wam.
          Już druga ciąża nie była planowana (9 lat temu), ale gdy okazało się, że będzie dzidziuś, to ucieszyłam się, że Aga będzie miała rodzeństwo. Urodziła się Alka. A trzecia ciąża... Wiecie jak to w naszym społeczeństwie jest odbierane... Trójka dzieci, to prawie przedszkole. I te spojrzenia ludzi z ciekawością i politowaniem... Poza tym dziecko tyle kosztuje, a tu kredyt spłacamy... kasy wciąż brak... i ciąża po 35 roku życia...
          I w tym momencie mocno się wkurzyłam i wykrzyczałam mężowi, że jestem w ciąży i do ciężkiej chol..., na przekór wszystkiemu będę - będziemy szczęśliwi z nowym dzieckiem. I przestraszył się mój Tomaszek, bo powiedziałam jeszcze, że za trzecim razem to ja poproszę o towarzystwo przy porodzie (10 i 8 lat temu to nie było takie popularne i dostępne).
          Przez dziewięć miesięcy powtarzałam sobie każcego dnia, że wszystko będzie ok i ze poradzimy sobie. Jak zdarzały mi się dołki, to sprzątałam całą chałupę, żeby się zmęczyć i zasnąć.
          A teraz... Moje trzecie szczęście leży sobie w łóżeczku i macha nóziami w powietrzu, gaworzy, puszczając bąbelki ze śliny, prześlicznie się uśmiecha ("Zobaczcie!") I jak sobie pomyślę, że mogło by go nie być... to płaczę ze strachu i ze szczęścia, ze jednak jest. Dziewczynki kochają Matejkę, że aż... A Tomek... zawsze chciał mieć syneczka... Jesteśmy w piątkę bardzo szczęśliwi. I Wam wszystkim też tego życzę.
          K.
          • kajka.3 Re: Poranna skleroza 03.06.04, 09:24
            Witam nową Gosię! Nas też dużo łączy, bo mój syneczek urodził się też w Walentynki... Napisz coś więcej o sobie. Skąd jesteś? Czy Szymek ma rodzeństwo?
            Pozdrawiam. Kasia.
          • aleksandraantek Re: Poranne wynurzenia 03.06.04, 09:34
            A ja Ci KAsiu strasznie zazdroszcze!!! Zawsze chciałam mieć trójkę dzieci (i to
            ostatnie "na odmłodzenie" jak moja mama - mam 11lat młodszą siostrę)!!! Nie
            wiem czy kiedyś mi się uda mieć trójkę dzieci ale bardzo bardzo bardzo bym
            chciała!!!! To musi być cudowne mieć taką rodzinkę!
            A sama o ciązy (planowanej i bardzo chcianej) dowiedziałam się na początku
            czerwca!!! 15.06 byłam u gin. ale powiedziała mi że ona nie wie smile!!! Fakt że z
            @ wychodził 8tc ale faktycznie był 3!!! potem do końca ciąży miałam problemy z
            tłumaczeniem terminu porodu! Antek urodził się w 37tc a z @ wychodził 41!!!
            Pozdrawiam wszystkich ola od śpiącego antka
            PS to kiedy będziemy przeżywać na nowo to co było rok temu smile)))) macie już
            jakieś plany??? :0)
            • malwes Re: Poranne wynurzenia 03.06.04, 10:42
              Hmmm....smętasy poranne smile))))....to i ja się dołaczę jeszcze....

              Ja też nie bardzo chcę wspominać czerwiec, tak jak pisałam dwa dni po tym jak
              dowiedziałam się o ciąży to zaczęłam krwawić (też przez krwiaka), trafiłam do
              szpitala (tam również poznałam moją kochaną panią gin...) i tak już zostało....
              Najśmieszniejsze jest to, że u mnie również był rozjazd 2 tyg między datą z USG
              i datą z OM (zarodek był młodszy)...i do dnia porodu byłyśmy pewne z panią dr,
              że tak to było ale potem zaczęłam mieć wątpliwości.... Tak naprawdę to nie
              wiem, kiedy Szymuś się począł, bo jak już przyszedł ten upragniony m-c, kiedy
              zaczęliśmy się starać, to staraliśmy się "pilnie" czyli nie odpuściłam mężowi
              ani jednego dnia w m-cu smile)))))))))) - nie mogłam nic
              planować "okołoowulacyjnego" bo u mnie zawsze to wszystko było niepewne.
              Korzystałam z testów owulacyjnych i wyszło mi, że w tym m-cu nie ma jajeczka
              ale @ też nie przyszła...stąd byłam "pewna", że Szymek jest młodszy niż to
              wynika z OM. I trzymałam się tego terminu porodu z USG razem z panią dr i aż do
              32 tyg zgadzało się wsystko co do dnia, potem Szymon przestał rosnąć i z
              róznicy biometrycznej dwóch tygodni wyszedł m-c. A urodził się w zasadzie
              prawie w terminie z OM bo on był na 02.02 q był 27.01...i kto to wie, jak było
              naprawdę. Może test owulacyjny oszukał mnie tak samo jak dwa razy test
              ciążowy....
              Ale szkoda, że nie wiem, kiedy Szymuś się począł - zawsze myślałam, że to
              będzie jakiś szczególny dzień/wieczór smile który będę pamiętać całe życie z tu
              co....? I co ja kiedyś powiem synkowi jak mnie zapyta? Że rodzicom wiosna
              zielenią uderzyła do głowy ? smile))))))
              A plany....za dwa,trzy lata. Ale przyznam Wam się, że jak widzę kobietkę w
              ciąży to zielenieję z zazdrości. Zawsze myślałam, że to będzie dla nas radosny
              czas oczekiwania na nowe życie, dużo spokoju, wyciszenia, miłości, spacerów
              wśród zieleni...nigdy, przenigdy nie liczyłam, że to będzie czas próby i
              strachu. Myślę, jednak, że przeszliśmy z mężem tę próbę, zdaliśmy na "szóstkę"
              a ja wiem, że mogę na niego liczyć jak na nikogo innego.
              Ale z Julcią to już bym chciała "brykać w tej zieleni" smile)))))

              Smutna Mamo-Monisiu - to przecież nie Twoja wina, że tak się stało. Depresja pp
              to taka sama choroba jak tysiące innych, tyle, że bardzo przykra i długotrwała.
              Ale najważniejsze, że wiemy ,że na 100% minie i to myślę, że już w niedługim
              czasie. Jesteśmy tu po to, żeby Cię wspierać i zawsze, kiedy potrzebujesz, pisz
              tu do nas jak najwięcej.

              Witam też nową Mamę Gosię! Kolejny Szymuś - jak fajnie!

              U nas smok Tolo sprawdził się w 100%. Sadzam go dupką do Szymka a ten kombinuje
              jakby mu urwać skrzydełka... dotyka go tak śmiesznie...
              A u nas wczoraj pierwszy "przecier"....marchewka....."Ło Matko" - jak mu to nie
              smakowało, minę miał jakby miał wszystko zaraz zwrócić. A w marchewce byliśmy
              wszyscy smile)) Zupełnie nie wiem, jak mu wytłumaczyć, że łyżeczka służy do
              jedzenia i należy otworzyć buzię....dziś spróbuję podać łżeczką jego ulubioną
              kaszkę bo coś czuję, że jak znów zaserwuję marchewkę to się dziecko zrazi do
              łyżeczki...
              Mamusie już "więcej niż pojedyncze" - podzielcie się ze mną doświadczeniem jak
              wprowadzać stałe pokarmy bo jestem zieleńsza niż ta trawka w parku
              Szcześliwickim!!!! Czekam na Wasze rady!
              Gosia
              • kasiaczekroza Re: Przedpołudniowe wynurzenia 03.06.04, 11:37
                A nasz Antoszek poczał sie dokładnie 31 maja 2003 roku, porą wieczorową(hihi)
                Mam pytanie, wczoraj podczas badania przed szczepieniem, pani doktor oglądała
                antkowgo siusiaczka i ściągneła mu skórkę na tymżę, czy tak można???Trochę się
                przestraszyłam.
                Kasia
                • tossca Prrrr.... SZALONE! 03.06.04, 11:43
                  Siemanko Dziewczątka! wink)
                  Pozdrawiam serdecznie po długaśnej przerwie!
                  A wszystko przez mojego kochanego braciszka, który powrócił do Polski po ponad
                  trzyletnim pobycie w Irlandii. Twierdzi, że wrócił na stałe (ja mu i tak nie
                  wierzę!) i otwiera własną firmę, no i ja mu w tym troszkę pomagam - od przeszło
                  dwóch tygodni biegamy po różnych urzędach. Teraz muszę nadrobić zaległości w
                  czytaniu i jak się tylko z tym uporam to wracam do naszego wirtualnego świata
                  Lutowych Mamusiek.
                  Słoneczne buziaki z Legnicy!
                  Marzena i Szymones i Patrykos i Grzesiakos...
                  P.S. A mój dzisiejszy "tytuł" nawiązuje do Waszej niespożytej energii w pisaniu
                  postów wink))))
                • krokodylowa72 Dzieki za slowa wsparcia 03.06.04, 11:48
                  Czesc Dziewczyny,

                  Bardzo dziekuje za slowa wsparcia odnosnie mojej depresji. Tak milo jest was
                  czytac. Wiecie, ze dzieki waszej "reklamie" zakupilismy dla Zosi mate ZOO.
                  Oczywiscie jak wiekszosc Lutowych dzieci, uwielbia ja.

                  Pozdrawiam wszystkich,

                  Monika

                  • kasiaczekroza reklama dźwignią handlu 03.06.04, 11:56
                    Moim skromnym zdaniem firmy Tiny Love i Tolo powinny płacić nam za reklamę(hihi)
                    To tyle bo tosca kazała wychamować.
                    Pa!
                    PS.Miło Moniko, ze będziesz z nami całuski dla Martusi i Zosi
                • kajka.3 Re: Południowe wynurzenia 03.06.04, 12:05
                  Też Kasiu mamy ten problem - czy tak można? (Trzecie dziecko, ale pierwszy synek!!). Dziewczyny z mojej pracy pytały się mnie czy, za przeproszeniem, odciągam... a ja, że nie, bo się boję..., a one na to, że trzeba... No i jak z tym jest???

                  Malwes - Gosiu. Też mam problem z rozpoczęciem wprowadzania nowych pokarmów (zapomniałam, jak to z dziewczynami było). Na razi zakupiłam marchwekę i brokuły w słoiczkach i planuję po skończeniu przez malucha 4 m-cy dawać najpierw przez tydzień samą marchew (od 1 łyżeczki począwszy, potem x2 itd), po tygodniu dołączyć brokuła, a po następnym - ziemniaczki, tak, żeby wyszła z tego porcja zupki. Czytałam, że można też warzywka zagęścić kaszką ryżową. Nie wiem tylko, czy łączyć tę zupkę (szczególnie na początku, kiedy jest jej mało)z moim mleczkiem - mam na myśli podawanie najpierw piersi, a potem zupki, czy też odwrotnie... sama nie wiem. A podawanie ulubionek kaszki Szymciowi łyżeczką to b. dobry pomysł. Maluchy muszą się nauczyć jedzenia łyżeczką i podobno szybko im ta nauka idzie.
                  Popozdrawiam Was Mamy. Kasia.
                • arch.monika Re: Przedpołudniowe wynurzenia 03.06.04, 12:35
                  Czytam i widzę że te nasze doświadczenia z pocz. ciąży były całkiem podobne. My
                  też nie wiemy dokładnie kiedy Dominisia się poczęła ale rok temu mój mąż 3maja
                  kończył 30lat, a 9 maja minęła nam 5 rocznica ślubu, no i mniej więcej w tym
                  okresie zrobiliśmy sobie najpiękniejszy możliwych z prezentów.

                  Dzisiaj zamówiłam w Marko-zabawki Świat Odkryć Tiny Love, bo malutka oprócz
                  wielkiej Księgi Baśni nic nie dostała na Dzień Dziecka. Chociaż wszędzie w
                  Katowicach szukałam smoka Tolo, jakoś nie umiałam nigdzie znależć. Co więcej w
                  płd. części miasta gdzie mieszkam są 3 duże slepy z zabawkami i wyobraźcie
                  sobie wszystkie są jednego właściciela(lub właścicieli) No i nie muszę wam
                  chyba pisac o cenach? Są mniej więcej 20% droższe niż w e-zabawki lub marko-
                  zabawki. Tak więc wkurzyłam się na ta zabawkową mafię i wolę zamawiać przez
                  sieć.Szkoda że smok tolo będzie dopiero w lipcu.
                  Pozdrawiam gorąco ze słonecznych ale wietrznych katowic.Nika
                  • arch.monika PS 03.06.04, 13:23
                    Acha zapomniałam napisać że wczoraj w wieczornym poscie narzekałam na
                    NEOSTRADĘ, a nie na nartostradę oczywiście. Po prostu w czasie zeszłego sezonu
                    z wiadomych przyczyn nie mogłam pojechać na narty no i chyba podświadomość się
                    odezwała marząc o górach, słońcu i białym szaleństwie....

                    A dzisiaj świętujemy bo Dominika kończy 4 MIESIĄC!!!!!!
                    Pozdrawiamy
                    • malwes Przestroga....:)) 03.06.04, 14:14
                      Właśnie przypomniałam sobie, że nie napisałam jeszcze jednej rzeczy w sprawie
                      planowania rodzeństwa dla Szymona. Napisałam, że 2-3lata ale zapomniałam dodac,
                      że nie chciałabym popełnić tego błędu co moi rodzice i doczekać się drugiego
                      dzidiusia po....21 latach smile) Tak, tak, ja mam 27 a siostra 49! Oczywiście nie
                      ukrywam, że byłam dla rodziców ogromną niespodzianką ale siostra się do tej
                      pory śmieje, że jestem najlepszym przykładem na to, że nigdy nie wolno tracić
                      nadziei na rodzeństwo!
                      Inna rzecz, że widzę po mamie, że macierzyństwo po 40stce to jest bardzo dobry
                      pomysł, ale jeśli miałabym z tego skorzystać to chciałabym, żeby to był co
                      najmniej trzeci bobas - już wiem, że chciałabym troje, nie wiem tylko, co mąż
                      na to, ale pocieszam się, że jak nie będzie chciał to poczekam do którejśtam
                      wiosny a na pewno szybko zmieni zdanie smile))))))
                      Całuję wiosennie a w zasadzie to prawie letnio!


                      PS. Dziś była ulubiona kaszka łyżeczką - łyżeczka "fe" a leżaczek "wróg" -
                      skończyło się na wyciu i rzucaniu w leżaczku - raczył sobie przypomnieć, że
                      głodny i kaszkę musiałam dać, a jak!.....smoczkiem sad(
                      Chowam w domu Terrorystę, ja się załamię, mówię, mam - rządzi jak chce sad(
                      Ratujcie Mamy!!!!!!!!!!!!!!!

                      Gratulacje dla 4ro miesięczniaczków! Ale czas leci....
                      • krokodylowa72 Do Malwes - kaszka i inne 03.06.04, 16:09
                        Czesc,

                        Mam pytanie dot. kaszek i sztucznego mleka. Jakie mleczko dajesz Szymonkowi i
                        jaka kaszka jest jego ulubiona. Bede wdzieczna gdybys mogla mi podac menu
                        Szymona. Ja Zosi podaje tylko mleko z butli NAN HA i Bebilon ph 5,7 ale
                        generalnie w ciagu dnia ona prawie wogole nie chce jesc tego mleka zjada
                        jednorazowo max. 100ml i pozniej 5 godz. przerwy. Za to w nocy budzi sie na
                        butle co 3 godx. i zjada 180, kiedys musi nadrobic wink) Ja mam nikle
                        doswiadczenie ze sztucznym karmieniem tak malych dzieci, starsza corka do 6
                        miesiecy byla tylko na cycusiu.

                        Z gory dziekuje i pozdrawiam,

                        Monika + Zosia 04.02.04 i Marta 08.06.1996
                        • malwes Re: Do Malwes - kaszka i inne 03.06.04, 16:40
                          Monisiu,
                          Już odpowiadam:
                          Szymon od samego początku właściwie dostaje Nutramigen/tyle ile się da mojego
                          odciągniętego mleka. Teraz w zasadzie mojego pokarmu jest prawie zero więc
                          tylko Nutramigen (na receptę). Szymon zjada około litra tego Nutramigenu
                          dziennie, ale zwykle jest to ok.800ml. Ok 7.00 zjada 200ml, ok 11.00 też 170-
                          200ml, ok 13.00 zjada kaszkę Nestle (patrz poniżej) na 130ml Nutramigenu
                          (czasem zdarza mu się poprawić 100ml mleka smile), ok 17.00 zjada 100ml
                          Nutramigenu i potem tak do 21.00 jeszcze zjada 2 posiłki ale takie małe, zwykle
                          po 60ml, czasem jeden większy na dobranoc. Śpi od 21-22.00 do 7.00 rano bez
                          jedzenia.
                          Jeśli chodzi o posiłki stałe to kupiłam troszkę zupek Gerbera od 5-go m-ca
                          (można poczytać na www.gerber.pl) ale na razie chciałam spróbować podawać samą
                          marchewkę. Nie smakowało mu ale jeszcze spróbuję. Lekarz kazał zachęcać go do
                          zupek warzywnych a ponieważ część mięsnych jest od 6go m-ca to Szymon ma dostać
                          tydzień wcześniej, żeby odstawić sztuczne żelazo.
                          Z napojów podaję tylko wodę. Ale ponieważ podają mu Ferrum Lek to dostaje
                          2x60ml wody z żelazem i witaminami (Cebion, B6, Kwas forliowy). Lekarz mi chyba
                          mówił, że:
                          a) wody niemowlę na sztucznym pokarmie może wypijać dziennie tyle, ile wynosi
                          jednorazowa porcja mleka - czyli w przypadku Szymka ok 200ml
                          b) soków dziecko nie może wypijać więcej niż 50ml dziennie (to było też chyba w
                          ostatnim edziecko).
                          Z sokami czekam bo nie chcę go przyzwyczajać do smaku słodkiego.

                          Jeśli chodzi o kaszkę to kupiłam dwie:
                          1. Nestle, kaszka ryżowa, 8witamin plus żelazo, od 5go m-ca. Na opakowaniu jest
                          napisane, że w 5m-cu zastępuje się jeden posiłek mleczny kaszką zrobioną na
                          130ml mleka modyfikowanego lub samej wody.
                          2. Bobo-Vita (Nutricia), kleik ryżowy - ale tego nie podaję, bo to jakieś
                          dziwne jest, nie rozkleja się i nie gęstnieje (?)


                          Także menu mamy dość proste: podsumowując: Nutramigen, cycuś jak się uda,
                          kaszka Nestle, woda. Teraz wchodzi na razie ta sama kaszka ale łyżeczką i
                          marchewka, ewentualnie spróbuję od którejś z zupek warzywnych.

                          Kasiaczku K smile) - Twój talent do rymowanek jest ogromny - czekamy na to
                          co "urodzisz" dziś wieczorem. A może zacznij pisać wierszyki dla dzieci? smile)
                          My będziemy korzystać oczywiście.....
                          Morsku - bo to Ty chyba pisałaś o tatuażach na d..... - smile))))))))))))
                          Szymon nie będzie marynarzem tylko rzezimieszkiem smile) - gangsterem albo
                          prezydentem. W innych "zawodach" zmarnuje się jego talent do rządzenia.
                          Pozdr,
                          G.

                          • jurkiewicz Re: Do Malwes - kaszka i inne 04.06.04, 10:50
                            Cześć,
                            to ja pisałam o tatuażach ... smile)))
                            Nasz Szymon też będzie terrorystą; to mu się świetnie udaje od urodzenia. A
                            jeśli marynarzem, to od razu admirałem ... Moja Mama mówi, że musi być
                            zachowana równowaga w przyrodzie i nareszcie wiem, co to znaczy mieć dziecko
                            (jak oni wiedzieli przy mnie). Bo Artur (mój 10-latek) był ZŁOTY : spał, jadł,
                            spał, jadł, czasem robił coś innego smile), znów jadł, spał, spał, spał ... A
                            Szymcio ... ma charakterek ! Wnuczek narzędziem zemsty Babci ?? Ale nie ma co
                            narzekać; dobrze, że nie płacze więcej. Zresztą do wszystkich się śmieje, i to
                            często w głos, więc w opinii otoczenia (czyt. sąsiadów z bloku) jest bardzo
                            pogodnym dzieckiem i wcale go nie słychać.
                            A co do wprowadzania nowości pokarmowych, to Szymek jest tylko na cycu. O ile
                            pamiętam z Arturem, to zaczęliśmy od marchewki, precyzyjnie przeze mnie
                            wyparzanej, gotowanej, miksowanej ... a potem plutej przez Artusia sad(.
                            Przyzwyczajanie trwało ok. 3 tygodni, potem nawet to polubił, ale z dodatkiem
                            ziemniaka, a następnie indyka. A w ogóle to najbardziej smakowały mu słoiczki,
                            więc szybko się przerzuciliśmy i pięknie na nich wyrósł, wbrew uwagom mojej
                            byłej teściowej, że otruję dziecko smile)
                            Czy Wasze Dzieciaki też rwą się do siadania ? Bo ja chyba Szymka przywiążę na
                            płasko do łóżeczka; leżaczek albo coś takiego już nie wchodzi w grę, bo
                            natychmiast łapie się za stopy i siada !! Oczywiście po minucie lub dwóch leci
                            na nos, ale jak mu się uda podeprzeć łapką, to jest najszczęśliwszy. I co ja
                            mam z nim robić ?! A położony na brzuch zaraz obraca się na plecy i pyszczy
                            się, że tylko sufit ma oglądać sad( Bin Laden to przy nim mięczak ...
                            Dziś starszy po 5 dniach wraca z zielonej szkoły, podobno było ciekawie (hm,
                            hm - to opinia pani ...). Aż się boję iść; zobaczymy, co usłyszę ... Dla niego
                            taki wyjazd to nie pierwszyzna, bo zaliczył już dwa obozy zuchowe (po pierwszej
                            i drugiej klasie), więc chyba się czuł pewnie - albo ZA pewnie. Jutro Wam
                            opowiem. A nie, nie jutro, dopiero w poniedziałek, bo zaczynamy akcję pt. "10
                            urodziny Artura". Co prawda wypadają w poniedziałek, ale jutro imprezka dla
                            dzieci w pizzerii, potem Babcia z Dziadkiem i ciotecznym rodzeństwem (szt. 2) w
                            domu ... Może przeżyjemy. A w poniedziałek jeszcze druga Babcia (była teściowa).
                            Trzymajcie za mnie kciuki...
                            Beata
    • belcia22 w końcu sie odezwę... 03.06.04, 14:07
      No właśnie
      Witam wszystkie mamusie i lutowe dzieciaczki....
      czytam Was od samego początku ,nawet kiedyś sie przedstawiłam ale czas nie
      pozwala sie odezwać, zreszta Kubuś jak tylko zobaczy mnie przy komputerze to
      zaraz ciegnie mnie za reke i do pokoju , zebym sie z nim pobawiła...

      W roli przypomnienia mam na imie Iza, mam 23 lata, mieszkam w Wołominie i mam
      dwoje cudownych dzieci Kubusia i Julcie ( lutowa)...

      Julcia uśmiecha sie do wszystkich i do wszystkiego, nawet do karuzeli nad
      łóżeczkiem...ładnie podnosi główke i prawie przewraca sie na brzuszek...
      i najważniejsze przesypia całe nocki smile))

      Wstyd sie przyznać , ale jak sie dowiedziałm , ze bede powtórnie mamą to
      załamałam sie...ryczałam prez 3 dni...
      Kubus miał 7 miesięcy a ja jeszcze nie zapomniałam bólu porodu...
      cała ciąża była mi obojętna...dopiero jak ja pierwszy raz ujarzałam to
      zakochałam sie i tak jest do dziś
      nie wyobrażam sobie zycia bez mojej dwójeczki...

      co do siusiaczka to ja nie odciagałam mojemu synkowi ( tak powiedziała pani
      dotor) konsekwencja tego jest to, ze teraz nie da sie go odciągnac i trzeba
      bedzie przeprowadzic zabieg chirurgiczny sad(((

      no to tak po skrócie wszystko...
      jesteście naprawde niesamowite i pomocne...

      pozdrawiam cieplutko
      Iza mama Kubusia i Julci
      • asialc1 Re: Luty 2004 :))) 03.06.04, 14:54
        Witam w kolejny słoneczny dzień smile))
        Natunia przysnęła, więc mogłam trochę poczytać.
        W swoim nowym żółwiku "Przytul mnie" zakochała się. Cały czas stara się
        naśladować głosy, które z siebie wydaje. Mówię Wam ile ma przy tym frajdy, ja
        zresztą też.
        O ciąży domyślałam się już w czerwcu, ale bałam się sprawdzić, żeby się kolejny
        raz nie zawieść. Próbowaliśmy przwie trzy lata, aż w końcu 01.07.03 kupiłam
        test i ujrzałam upragnione dwie kreski. Żeby mieć pewność wysłałam męża po
        jeszcze jeden i wyszło to samo. Czy uwierzycie, że te testy zachowałam smile)
        Następnego dnia byłam też u gin. Nasza radość nie znała granic. 09.09 zaczęłam
        czuć nie wielkie ruchy dziecka a 19.11.ruchy były bardzo widoczne. A Wy kiedy
        pierwszy raz poczułyście??? Na pewno się ze mną zgodzicie, że to
        najcudowniejsze uczucie na świecie smile)) Podczas całej ciąży jednak bałam się,
        bo mogłam jej niedonosić. Przez cały czas byłam na zwolnieniu i robiłam
        wszystko żeby nic się nie stało. Teraz każdego dnia dziękuję Bogu że mam zdrową
        śliczną córeczkę i że w porę zgodziłam się na cc. smile)))
        Oczywiście też bardzo byśmy chcieli mieć drugie dziecko i to jak najszybciej.
        Kiedyś nie sądziłam, że praktycznie od razu będę mażyć by znów być w ciąży smile

        Rita, a jak udała się pierwsza jazda rowerkiem Liwki??
        Kasiu, ale Ty masz pomysły co do nowych zwrotek smile)) Super smile))
        Izulka, Twoja Julcia i Kubuś... Prześliczne, słodkie maleństwa smile)
        Monisiu, 100 lat dla Dominisi. Ucałowania od Natuni.
        Mała się budzi, więc zajrzę jeszcze później.
        Asia

        Zapraszam do obejrzenia naszej strony i zostawienia śladu w Księdze Gości
        www.cichocki.net
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
        • frytkal Re: Luty 2004 :))) 03.06.04, 15:47
          Heyah! (to ulubione przywitanie mojej córki)
          Ja o tym, że jestem w ciąży wiedziałam od samego początku. Junior był w 100%
          planowanym maluszkiem. A poza tym strasznie źle się czułam - i tak mi zostało
          do ostatniego dnia ciąży. Ruchy poczułam bardzo szybko - bo już 20 sierpnia.
          Facecik duży był, to szybko zaczął działaćsmile
          Co do jedzenia. To chyba na początek podawałam jarzynówkę ze słoiczka -
          najpierw 1 łyżeczkę, drugiego dnia 2... Tylko na początku mała strasznie pluła
          i nie chciała jeść. To najpierw ją nakarmiłam z cycka, a zaraz potem zupkę. I
          poszło. A i nie zrażajcie się, że dziedziaczek nie chce jeść od razu z
          łyżeczki. Po prostu musi się tego nauczyć. My z Radziem już się uczymy - podaję
          mu kropeli (vit. D i C) na łyżeczce.
          Dziekuję za pamięć, Asiu, Liwka przeżyła już pierwszy upadek na rowerze. Jazda
          udała się na tyle, że pchałam ją prawie na czworaka smile)) A i tak wszystko
          skończyło się na wesołej zabawie w piaskownicy.
          Wiecie co, wczoraj ubiezpieczyliśmy Radka na życie w Comercialu (?) Jak będzie
          dorosły to będzie miał jakieś startowe zabezpieczenie.
          Pozwoliłam sobie obejrzeć Wasze zdjęcia. Są super!!!!! Zwłaszcza te nózie!
          Chyba pozwolimy sobie na "zgapienie" pomysłu. A być może i my pochwalimy się
          naszymi buziamismile
          Na razie muszę kończyć bo mój ulubiony Facecik coś nie w humorze i chyba znów
          jest głodny. Pa!
          P.S. Moje dzieciaczki też lubią piosenkę o pieskach, ale ja taka dobra w
          tekstach nie jestem...
          • tjoanna Re: Luty 2004 :)) ratunku, nie nadążam!! 03.06.04, 17:44
            Czesć Dziewczyny!
            Hmmm załamujecie mnie. 2 dni człowiek nie ma czasu napisać i prawie wypada z gry. Tyle tematów, że będę pisać na raty, bo teraz na pewno nie zdąże (Szymonek właśnie się obudził i zapamiętale ssie paluchy).
            To na początek o początku smile
            Szymonek, tak jak Malwinka, wczoraj skończył roczek smile
            A było tak...
            To była nasza pierwsza próba, i nie wiem czemu, ale byłam przekonana, że tak szybko to się nam nie uda. Kiedy miał mniej więcej tydzień poszłam do gina (w innej sprawie), a ten odkrył nadżerkę i TORBIEL. Przepisał leki i na razie zakazał zachodzenia w ciążę. Strasznie mi było z tego powodu źle, bo JUZ chciałam. No ale tydzień minął a @ niet. Czekam kilka dni i na wszelki wypadek kupuję test. I co widzę??? Kto zgadnie?wink DWIE kreseczki! Jak tylko je zobaczyłam, od razu oczywiście zaczęłam ryczeć. No bo przecież lekarz zakazał, bo biorę leki i na pewno juz dziecku zaszkodziły. Na dodatek właśnie raczyłam rzucić pracę na etacie. (To się nazywa odpowiedzialnośćwink
            Spanikowana udałam sie do lekarza tego samego wieczora i na szczęście mnie uspokoił. Torbiel okazała się być Szymonkiem, a do pracy mnie przyjęli z powrotem.
            A potem żyli długo i szczęśliwie...
            J.
          • tjoanna bruneci też bywają blondynkami 03.06.04, 17:49
            Skorzystam jeszcze z samowystarczalności synka i opiszę pewną rozmowę, którą przeprowadziłam z moim mężem.
            Tematem ogólnym był nasz lutowy wątek.
            ja - I wiesz, może się spotkamy w realu.
            mąż (strasznie oburzony) - W realu?? Pogięło was??!! W supermarkecie będziecie się spotykać??!!!!!

            Pozdrowieniasmile
            Joanna

            PS. A co do realu, to Olu od Antka, ja jestem już od daaawna chętna, tylko najbliższe weekendy bedę miała zajęte. Może poniedziałek? I koniecznie łazienki! Kto dołączy?
            • aleksandraantek Re: bruneci też bywają blondynkami 03.06.04, 18:06
              Witam witam
              Ja też "wypadam" na 2 najbliższe weekendy a dokładnie na cały tydzień! i już
              się boję bo będę bez komputera! Pewnie po 10 dniach to będę musiała siedzieć z
              notatnikiem i Was czytać!!!
              Co do jedzonka to nasza pani dr nie pozwolila nic wprowadzic sad(( a Antek od
              paru dni budzi mi się w nocy z głodu (a juz 3 tyg się nie budził)! Muszę z
              panią dr popertraktować - żeby mu dawać chociaż kaszkę!!!
              U nas mata też się sprawdza - mój bardzo leniwy synek (który nic nie chce brać
              do rączki) ciągle trzyma żyrafę za nogi - ale jestem z niego dumna!
              Kasiu piosenka super!!! Mój ojciec jak byłam mała też musiał wymyślać kolejne
              zwrotki ale tak pomysłowy nie był smile))
              My byliśmy dziś na majówce na Polach Mokotowskich - z kolegą Antka! Było super
              choć omało nas nie zjadły meszki!!! Czekamy na takie spotkanko z Wami!!!
              Pozdrawiam ola od antka
              • margoja Re: bruneci też bywają blondynkami 03.06.04, 18:47
                hej, ale się usmiałam z tego "reala", może lepiej w Auchan dziewczyny?smile))))

                No dobra, ale ja siedze prawie z notatkami:
                po 1)Kasia, twoje zwrotki chyba spisze i tez będę śpiewać, najbardziej podoba
                mi się ta o majerankusmile))
                po 2)ja w ciąże musiałam zajść albo 5 albo 6 czerwca, bo wtedy mąż wrócił ze
                szkoleniasmile a 4 czerwca dowiedziałam się,że dostałam stypendium rządu
                francuskiego , czyli szykował się wyjazd, a tu naraz jestem w ciąży, nie
                wiedziałam czy się cieszyć czy nie. (W końcu w 6 miesiącu pojechałam na miesiąc
                do Francji)
                po3) Antek wczoraj skonczył 3 miesiące!!!!
                po4)mnie jeszcze się nie spieszy do następnej ciąży, chciałabym trochę
                nacieszyć się taką sytuacją jaka jest teraz. ale o rodzeństwie dla Antka myslę,
                najlepiej za 2 lata by było, ale jak będzie to zobaczymy. Jedno jest pewne,
                rodzeństwo to jest to!!(wiem co mówię -mam 2 siostry i 3 bracismile))
                po5)Nasza lekarka za kazym razem też odciaga napletek b. mocno i jeszcze mówi,
                że nawet się krew może pojawic (sic!)ale odciągać trzeba. my z mężem raz w tyg.
                podczas kąpieli odciągamy go troche i splukujemy czysta woda.

                Uf to chyba wsio, jakby co to jeszcze się odezwe
                gosia
                Aha witam nowe mamusie!!! i ich maleństwa!!!
              • morsk2 Re: bruneci też bywają blondynkami 03.06.04, 18:56
                Buchachachachacha!!!!Joanna, rewelacyjny ten Twoj małżonekwink)))
                Przyznajcie się, kto wykupił smoki z "bobomarket", bo dziś ich już tam nie
                widać!!!!A myśmy chciały robić zamówienie hurtowe dla Gdynisad I co teraz???
                Kasia, piosenka o pieskach rewelacyjna. Czekamy na dalsze zwrotkismile
                Gosia, to o marynarzu to nie ja...
                Więcej grzechów nie pamiętam, bo...nie zrobiłam notatek.
                Mężuś z Wiką wracają ze spacerku, to zmykam...
                Monika
                Truskawki już po 7,50... Ech, nie w tym sezonie...
                • malwes Siusiaczek 03.06.04, 19:24
                  Qrcze...a mnie lekarz nie pozwolił nic robić z napletkiem. Zresztą słyszałam
                  już, że są dwie szkoły, ale mnie właśnie bliższa jest ta, która mówi, żeby nic
                  nie robić, bo napletek jest przyrośnięty i to nie jest odciąganie tylko
                  zrywanie, które się może źle skończyć a napletek w odpowiednim czasie sam się
                  odzieli "od reszty". To samo mam napisane w dwóch książkach, jedna to "Od
                  niemowlaka do przedszkolaka" a tytułu drugiej w tej chwili nie pamiętam.
                  Ja pytałam dwóch lekarzy (facetów smile) - bo z dwóch korzystam na przemian - obaj
                  nie kazali "nawet dotykać". Wprawdzie pan neonatolog bardzo delikatnie zawsze
                  przy badaniu odciąga na samym koniuszku, żeby zobaczyć jak się ma cewka moczowa
                  ale mnie mówił, żebym takich sztuczek nie próbowała sama. Mąż też twierdzi, że
                  napletek sam się potem oddzieli i popiera tezę, żeby "baba mu syna nie
                  krzywdziła". Ja w końcu nie mam siurka smile więc słucham tych co mają i "wiedzą
                  lepiej". Ale wiem, że lekarze mają różne podejścia.
                  A co uważa Nasza Pani Dr?
                  G.

                  PS. Uśmiałybyście się jakbyście widziały jak Szymon próbuje się przewrócić na
                  bok ale umieram ze śmiechu najbardziej jak próbuje zasnąć, u nas na rękach, i
                  sobie tak "śpiewa do snu" - wydaje takie odgłosy, że ja się muszę pilnować,
                  żeby nie "rżeć jak koń" - a już najlepsze, jak już oczy zamknie ale
                  jeszcze "mędzi".

                  PS2. Przetestowałam polecone mi nianki i chyba już wybrałam - to będzie młoda
                  dziewczyna, studiująca pedagokikę zaocznie. Taka "zwykła, ciepła" dziewczyna.
                  Druga niańka, która mi się podobała, jest wprawdzie bardziej "profesjonalna",
                  pracuje w zawodzie od lat i ma czwórkę włąsnych dzieci ale:
                  - głównie jej chodzi o kasę, teraz też chce zmienić rodzinę bo szuka lepszego
                  zarobku. Dla mnie to nieludzkie, bo dziecko się przyzyczaja i zostawić je dla
                  paru złotych więcej to zbrodnia. Możliwe, że ze mną i Szymkiem zrobiłaby to
                  samo, gdyby ktoś jej zaproponował większe pieniądze. Zresztą zaśpiewała taką
                  kwotę, że ho! ho!
                  - jak się ma czworo własnych dzieci to się chce i potrzebuje zpędzać z nimi
                  czas, co jest dla mnie zrozumiałe. A to znaczy, że nie będzie chciała siedzieć
                  w nadgodzinach a ja i tak potrzebuję kogoś minimum do 19.00 bo wcześniej z
                  pracy nie wracamy.
                  Nie chcę go zostawiać ale i tak już wystawiłam szefa na próbę. Boję się, że
                  mogę nie mieć pracy jak wrócę, choć na razie się nie zanosi. Wracam w
                  październiku, mam nadzieję, że do tego czasu skończę rehabilitować mój
                  kręgosłup bo muszę w pracy jakoś funkcjonować.

                  Co do spotkania to ja niestety, właśnie przez kręgosłup, nie mogę w tygodniu bo
                  nie ma męża, który mi pomoże dojechać. Ale nie patrzcie na mnie - umówcie się,
                  jak możecie a najwyżej drugie spotkanie zosrganizujemy w Szczęśliwickim lub w
                  jakiś weekend. W końcu będziemy tu razem jeszcze długo, prawda?
                  • aleksandraantek Re: Siusiaczek 03.06.04, 19:47
                    Ja wolałabym się spotkać w tygodniu (choć nie w przyszłym tylko w tym po Bożym
                    Ciele)!!! Mam nadzieję że i Wy macie czas w tygodniu bo tak naprawdę to tylko w
                    weekendy widzę mojego męża!!! Więc jakby co Gosiu to poprostu po Was przyjadę i
                    dowiozę do Łazienek - innego wyjścia nie macie!!!
                    Pozdrawiam ola od antka
                  • niecierpek27 Re: Siusiaczek 03.06.04, 20:30
                    Witajcie

                    nie wiem czy zapamiętałam wszystkie tematy które poruszyłyście ale wypowiem
                    sięna te co zapamiętałam

                    Siusiaczek - nie odciągamy bo zakazali, przy każdym przebieraniu myję go
                    delikatnie wokół u nasady i tylko tyle

                    POczęcie Szymonka - bardzo chcieliśmy mieć dziecko i przy drugim podejścu udało
                    się. Stało sie to około 18-20 maja. nie pamiętam ale domysliłam się że jestem w
                    ciązy zaraz drugiego dnia jak nie pojawiła się @. Kupiłam w aptece teścik i w
                    kibelku w pracy zrobil;am próbę. Jak pojawiły się dwie kreski krzyczałam na
                    całą łazienkę (na szczęście byłam sama) - tescik zachowałam dla Szymonka.
                    Tatusiowi powiedziałam wieczorkiem i oboje popłakaliśmy się ze szczęścia. Całą
                    ciąże rozmawialiśmy jak to będzie jak on przyjdzie na świat, ale zupełnie nie
                    bylismy gotowi na to wielkie szczęście jakie nas ogarnęło. Już myslimy o drugim
                    i rozmawiamy o tym. Chcemy córeczkę Zuzię, ale jak urodzi się chłopak to też
                    będę szczęśliwa (powiedziałam mężowi że jak drugi będzie chłopak to postaramy
                    się wtedy o 3 dziecko, właśnie o Zuzuię). A chłopca chce nazwać Franek. Ogólnie
                    ja bardzo kocham i lubię wszystkie dzieci i chcę mieć ich duzo. Finansowo
                    możemy sobie na to pozwolić, a i w firmie jakoś zniosą że ich Pani Prezes musi
                    dzielić obowiązki pomiędzy prace i dom.

                    Warzywa i owoce - Gosiu!!! My zaczeliśmy nauke jedzenia łyżeczką od jabłuszka,
                    pierwszy dzień dostał w sumie 1 łyżeczkę (po troszeczku na łyżeczce i uzbierala
                    sie jedna cała) - na początku zupełnie nie mógł Szymek załapać o co chodzi, co
                    ja mu robię, ale powolutku jakos poszło. Na drugi dzień zjadł już dwie, tez
                    siekrzywił ale dzielnie walczył jezykiem. Na trzeci dzień zjadł juz połowę
                    małego słoiczka, a na czwarty caly sloik i wręcz domagał sie nastepnych porcji.
                    Po prostu zasmakowało mu jabłko. I tu tez ciekawostka - zaczęłam go karmin
                    pierwszego dnia bobo vita jabłuszkiem 1-szy przecier (i tak dwa dni), ale
                    dopiero jak dostal Gerbera jabłuszko naturalnie proste to zajadał sie az miło
                    patrzeć - i tak jest do dziś - wcina cale słoiczki. Tak więc warto próbowac
                    roźne firmy. Tak samo było z soczkiem jabłkowym - Gerbera jest kwaśniejszy i
                    pluł nim na odległość - dzis dostał Hippa (w moim odczuciu słodszy) i wypił pół
                    butelki. Jeśli chodzi o marchewkę to nie przepada za nią i podejrzewam że
                    gdybysmy od niej zaczeli to nie polubiłby jedzenia łyżeczką - może Gosiu
                    spróbuj z jabłuszkiem, u nas podziałało.
                    Dziś jadł tez brokuły i połowę słoiczka połknął. Jutro damy mu zupke jarzynową -
                    ogólnie mam wrażenie że on bardzo lubi nowe smaki odkąd załapał jedzenie
                    łyżeczką. Mój synek jest smakoszem i ciesze się że tak ładnie wcina nowości.
                    Uczuleń żadnych i ok

                    Kaszki - my od kilku dni codziennie rano czyli około 6 (pobudka u mnie jest
                    około 5.40-6.00) dostaje w butli 200 ml kleiku ryżowego Bobo Vita (nie wiem
                    czemu Gosiu ale mi sie ładnie rozpuszcza, ale nie tak zupełnie, zostają takie
                    liteczki ale Szymek chetnie to wcina). Jutro podam mu kaszę ryżową z jabłkiem i
                    zobacze jak mu smakuje - napisze Wam.

                    Smok Tolo - ciesze sie że prawie wszystkie dzieciaczki mają smoki. czuję się po
                    części matką tej zabawki, bo pamietam że to ja Wam pierwsza napisałam że Szymek
                    świetnie sie bawi z Tolo. To jest naprawdę super zabawka - te zdziwione miny
                    Szymka jak smok zadźwięczy.

                    Dzień Dziecka - było fajnie. Co prawda nie poszliśmy nigdzie bo ja wróciłam
                    późno z pracy i byłam strasznie zmęczona, ale Szymuś dostał od nas kartkę z
                    życzeniami i listem o tym jak bardzo go kochamy i jak bardzo sie cieszymy że
                    dzieki niemu możemy ten dzień świętować. Koperte zakleiłam i schowalam do jego
                    skrzyneczki z pamiątkami (czy Wy tez przechowujecie różne rzeczy dzieci??).
                    Zamierzam tak robić co rok na dzień dziecka - zabawki zabawkami, ale po latach
                    myślę chetnie sobie chłopaczek popatrzy i zobaczy jak bardzo rodzice kochają go
                    i sa z niego dumni. Dostal od nas jeszcze Wielką Księgę Bajek, nowe ciuszki i
                    nowe gryzaczki, bo już chyba niedługo będą potrzebne.
                    Nowe zabawy Szymonka - moje dziecko zostanie chyba sportowcem i to biegaczem -
                    jak tylko mnie widzi kopie nóżkami, macha rączkami i krzyczy, a buzia
                    usmiechnieta od ucha do ucha. Poza tym przewraca sie z plecków na boczki i na
                    brzuszek. Na macie tak ustawiam zabawki że kopie nogą grzechotkę, jedną rączkę
                    szarpie ośmiornicę, a drugą żółwia...

                    Basen - polecam stronę www.mamatataija.pl, my chodzimy juz od miesiaca na
                    zajecia tam i jest super - Szymon już załapał o co chodzi w pływaniu i rusza
                    nóżkami jak pieseczek. ogólnie super się czuje w wodzie i jestesmy bardzo
                    zadowoleni

                    Spotkanie w "realu" - ja bardzo chetnie ale najlepiej w weekendy, bo ja juz
                    chodzę do pracy i niestety w tyg jestem w firmie - chociaz to sie zmieni za
                    tydzień bo moja mama idzie do szpitala na operacje i ponownie będę zajmowac się
                    synkiem - bardzo sie cieszę, bo brakuje mi go bardzo. Tak więc ja dysponuję
                    każdym czasem i chwilką na spotkanie czy to w łazienkach czy w szczęśliwickim
                    od 15 czerwca jestem do Waszej dyspozycji.

                    A tak poza tym to jutro idziemy na szczepienie - trzecie już z kolei. Będzie
                    troszkę płaczu, ale cóż trzeba....

                    A teraz z innej beczki - Dziewczyny ratujcie!!!!! Nie podobam sie sobie. Jestem
                    gruba - buuuuuuuuuuuuu..... Jest mi strasznie cięzko zgubić kilogramy z ciąży.
                    Jak karmiłam piersią to cos gubiłam, ale jak straciłam pokarmi to nie dość że
                    kilogramy nie zeszły to mam wrażenie że jeszcze mi przybyło. Bardzo lubie jesć
                    i dodam że nie jem tak strasznie duzo, ale waga niestey jest jak jest. I co
                    zrobić... Mąż mówi że mnie kocha i że lubi moje ciałko, ale ja sama źle sie
                    czuję. Postanowiłam sobie że od poniedziałku ide na głodówkę - zamierzac zrobic
                    sobie zdjęcie na golasa i wsadzic do lodówki - jak tylko będę tam zagladać to
                    przestrasze się i może odechce mi sie jesć...

                    Nie wiem czy poruszyłam wszystkie tematy, ale nie bylam w stanie spamietać.
                    Ściskam Was mocno i nie moge sie doczekac już spotkania.

                    Niecierpek i Szymonek - Krzykuś (17 tydz)
                    • ida92 Re: Siusiaczek 03.06.04, 20:56
                      W kwestii siusiaka już raz, sto lat temu, pisałam bo były dwie opcje - stara
                      szkoła - ociągać - tu moja mama i nowa czyli ja, nie ruszać!!!!!! Jak tu mi
                      poradzono nie ruszliśmy. Raz urolog mu odciągnął, nie bardzo, ale tak troszkę
                      to myślałam, że umrę, bo krewka szła. I od tamtej pory delikatnie w kapieli mu
                      odciągałyśmy. A ostatnio jak robliliśmy usg to ten sam urolog prawie że mu
                      pędzelek z napletka zrobił sad(((((, ale pod spodem wszystko było już odklejone
                      i bardzo dużo mastki. Od tamtej pory odciągamy i myjemy mu codziennie.
                      A Jutro trzymajcie kcuki idziemy na cystografie, juz teraz się boje, że go
                      będzie bolało i będzie płakał sad(((((, a co gorsza że coś tam znajdą.
                      Olu od Antka nasza reh. mówiła, żeby powieścić jedną zabawke na wysokości
                      klatki piersiowej małego i w ten sposób najbardziej rączki mają okazję ją
                      spotykać, bo jak zabawek jest za dużo to dziecko zbytnio się rozprasza.
                      Joasia Twój mąż jest big_grinDDDDDD.
                      Pozdrawiam Edyta
                      • tjoanna Re: Siusiaczek 03.06.04, 21:21
                        My też nie ruszamy - to odnośnie tematu wink
                        Poza tym:
                        Smok tolo najfajniejsze ma wg Szymonka skrzydelka - super się je tarmosi.
                        Kasiu, gratuluję inwencji twórczej. Nie boisz Ty się tak w necie twórczości rozpowszechniać, nie zabezpieczywszy praw autorskich?smile
                        Moniko-Krokodylku, dołączam się do dziewczyn, które trzymają za Ciebie kciuki! Najważniejsze, że jesteś pod dobrą opieką, na pewno wszystko się ułoży!
                        Edyta, ujawnisz się kiedys na 'zobaczcie'? Bardzom Ciebie ciekawa.
                        Powiedziałam mężowi, że się zniego śmiejecie, na to on, że jesteście 'wstrętne larwy'. Poza tym zajrzał tu dziś rano i jest zgorszony, że o seksie mowa, hihi.
                        No i znowu zapomniałam co jeszcze, więc zmykam do pracy (buuu).
                        Miłego wieczora!
                        Joanna
                        • kasiaczekroza częstochowskie rymy 03.06.04, 22:11
                          Ja osobiscie siusiaczka nie ruszam bo się boję coś uszkodzić, ale widzę że
                          macie różne doświadczenia, mimo wszystko dalej jednak nie odciagam.
                          Ten real to dobry naprawdę, Joasiu pozdrówka dla męża!z tymi prawami autorskimi
                          to mi nawet do łepetynki nie przyszło, ale sądze, że te moje rymy
                          czestochowskie nalezy traktować wyłącznie jako"radosną twórczość" i dlatego cd:
                          Dziś dwie, najfajniejsze jest to ,że Antoszek leżąc juz po kapieli w swoim
                          łóżeczku łapie mnie za palec i swoim mruczeniem domaga się piesków, nic innego
                          go nie uspakaja, wręcz przeciwnie, a gdy zaczynam "pieski"-cisza.Pewnie jest
                          ciekawy co będzie dalej.DDDD.
                          No to proszę;
                          Pieski małe dwa poszły do ogrodu
                          chciały sobie zjeśc po łyzeczce miodu
                          Ale pszczółka zła miodek im zabrała

                          Pieski małe dwa poszły raz na rynek,
                          chciały kupić tam czarodziejski młynek
                          młynek kupiły, pieprzu w nim nie zmieliły

                          Ja piszę dla Antoszka, listy bdace forma pamiętnika.Zaczęłam tak w ciąży z
                          pierwszą córą, kupiłam duzy gruby zeszyt, zatytułowałam"Listy do córki"
                          i ...pisze go nadal.Wręcze go jej na 18 urodziny razem ze skrzyneczką, w której
                          przechowuję jej skarby, obraczkę na rękę ze szpitala, pierwszy ząbek, pierwszy
                          rysunek itp.Taki sam zeszyt założyłam w ciązy dla Antoszka, na pierwszej
                          stronie wkleiłam test, i piszę w tym zeszyciku w dalszym ciągu, skrzyneczka tez
                          zeka na jego skarby.Będąc swego czasu we Włoszech kupiliśmy też dla córy wino-
                          roczik 1996( a więc jej rocznik) i równiez wręczymy go na 18-tkę.Teraz musimy
                          jeszcze zakupic jakieś dobre winko rocznik 2004.
                          Malwes dbaj o siebie i kuruj się, planujesz założyć kamerkę, aby miec opiekunkę
                          na oku?

                          Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich kochane dzidziusie
                          Kasia
                          • kasiaczekroza życzenia dla czteromiesięczniaków 03.06.04, 22:22
                            Ach jeszcze przeciez życzenia dla czteromiesięczniaków:

                            Szymka od Malwes
                            Szymka od Niecierpka
                            Bartka od Emilka_n
                            Jakubka od Beeci
                            Stasia od Domili
                            Emilki od silije.amj
                            Franka od Jagi
                            Dominiki od Moniki

                            Słodkich snów, Kasia
                            • beecia LUTY 2004 :-)) 03.06.04, 22:41
                              Cześć dziewczyny. Witam także nowe mamusie.
                              Moniko trzymaj się dzielnie, wszystko będzie dobrze!
                              Podoba mi sie ten pomysł z winkiem rocznik 2004 - chyba skopiujemysmile)) A swoja
                              drogą Kasiu te "pieski małe dwa" są suuuper! Podobają sie Kubusiowismile))
                              Co do siusiaczka to my też nie ruszamy, mama mówi że powinnam, siostra
                              odciągała ale i tak bez zabiegu się nie obyłosad
                              Nie wiemy kiedy było poczęcie synka. Mniej więcej ok. 25 czerwca zaczełam
                              podejrzewać. Kupiłam test nic nie mówiąc meżowi i w pracy w toalecie zrobiłam
                              próbę. Na twarzy "wyrósł" mi uśmiech i już nie schodził do końca dnia a w oku
                              pojawiła się łza wzruszenia. W domku przygotowałam kolację ze świecą i winkiem
                              i powiedziałam mężowi. Radościom i obawom nie było końcasmile) Chyba 2 lipca
                              poszliśmy do gina. Zbadał i stwierdził że chyba to już drugi miesiąc. Bo w maju
                              była @ jeden dzień i to chyba już nie była @, bo prawdopodobnie już byłam w
                              ciąży. Ale do lekarza prowadzącego poszliśmy innego i tamten potraktował ten
                              jeden dzień jako ostatnią @. I datę porodu wyliczył na 25 lutego. Kubuś urodził
                              się 30 stycznia z wagą 3600 więc chyba to nie wcześniak tylko ten pierwszy
                              lekarz miał rację smile)) Będąc w ciaży nie wiedzieliśmy co się urodzi czy
                              dziewczynka czy chłopczyk, mąż mówił do brzucha Kubuś a ja Maja smile)) Już
                              chcemy mieć drugie dziecko! jak Bóg da.
                              Dzisiaj byłam z Jakubem u lekarza. Sama prowadziłam po raz pierwszy samochód
                              (tzn. bez opieki dla Kuby) a Kuba siedział dumnie w foteliku i całą droge
                              patrzył się na mnie. Jestem dumna ze nie płakał. Na razie mam podawać nowe
                              lekarstwo na gronkowca a później zobaczymy. I jeszcze lakcid i siemie lniane do
                              picia (jak bedzie chciał pić). Za tydzień dopiero możemy zacząć od jabłuszka.
                              Pozdrawiam serdecznie. Papapa
                              PS. Mojemu mężusiowi bardzo podoba sie imię Szymon!!!
                              Kasiu dziękujemy za życzenia z okazji 4 miesiecy. Całuski
                              • asialc1 Re: LUTY 2004 :-)) 03.06.04, 23:28
                                Ufff, Natunia w końcu usnęła. Pod wieczór zaczęła być bardzo marudna i nie
                                pozwalała mi odejść od siebie ani na krok.

                                Rita, my ubezpieczyliśmy Natkę w PZU. Też chcemy Ją jak najlepiej zabezpieczyć
                                na przyszłość.

                                Gosiu, nie boisz się zostawić Małego z obcą osobą??? Ja się boję i dla tego do
                                pracy wracam tylko na miesiąc a później wychowawczy. Zresztą teraz chcę być z
                                Natunią przez cały czas. Codziennie robi coś nowego. Nie chce tego stracić.

                                Jesli chodzi o spotkanie warszawianek to ja chętnie, ale również wolę weekend.
                                W tygodniu nie będę miała jak dojechać, a tak podwiezie mnie mąż. Teraz jest
                                coraz cieplej, to może lepiej na powietrzu???
                                My też mamy skrzyneczkę z pamiątkami i ja co prawda nie piszę listów do Natusi,
                                ale specjalnie dla Niej pamiętnik od kąd dowiedziałam się że jestem w ciąży (od
                                01.07.03). Przechowuję w niej również kalendarz, który zrobił mój mąż od 01.07
                                gdzie pisałam wszystkie wizyty u gin. na usg, ciśnienie itp. Pisałam nawet
                                kiedy zaczęłam mieć mdłości i kiedy się skończyły. Kiedy poczułam pierwsze
                                ruchy, kiedy czułam je mniej a kiedy bardziej. W skrzyneczce są też zdjęcia z
                                usg, pępuszek, opaska na raczkę itp. Chowam do niej wszystko co dotyczy Natuni.

                                Edytko, nie martw się jutrzejszym badaniem Antosia. Trzymam kciuki, będzie
                                dobrze.

                                Żadna z Was nie napisała o pierwszych ruchach dzieciątek. Pamiętacie kiedy to
                                było i co wtedy czułyście???

                                Chyba pójdę spać. Jestem jakaś zmęczona, a jutro na 8:00 mamy wizytę u lekarza.
                                Kolejne szczepienie. Biedne te nasze Skarby sad Serce mi się kraje jak płacze, a
                                do tego zawsze szczepi ta sama pielęgniarka ze skwaszoną minę. Natka jak ją
                                tylko widzi od razu zaczyna płakać. Ja na Jej miejscu też bym tak zareagowała.
                                Dobrej nocki.Papapa
                                Asia, mama Natuni
            • jurkiewicz Re: bruneci też bywają blondynkami 04.06.04, 10:59
              U mnie w domu było podobnie - padło pytanie w którym, żebym nie musiała daleko
              jeździć ...
              Faceci są prości... smile) Kiedyś w bardziej wolnej chwili wyślę wam wytłumaczenie
              tego tekstu. W skrócie odnosi się on do zachowania facetów w różnych
              sytuacjach, czyli brania wszystkiego bardzo dosłownie, robienia tylko jednej
              rzeczy na raz, "męskiego myślenia". Absolutnie nie jest to obraźliwe (gdyby
              ktoś przeczytał i tak to odebrał); co więcej: u nas w domu jest to tekst
              magiczny - rozwiązuje wszystkie spory. Jeśli nie mogę się dogadać z mężem, to
              wystarczy, że któreś rzuci "faceci są prości" i śmiech rozluźnia atmosferę.
              A na dzisiaj chyba skończę, bo wyrobię normę ...
              Pozdrawiam ciepło, facetów też smile)
              Beata
    • aleksandraantek Re: LUTY 2004 04.06.04, 09:10
      Czyż bym była dziś pierwsza???
      Kawka zrobiona, Młody spi (???) więc mogę pisać! Siusiaczka mu nie ruszam -
      niech się tym lekarze i faceci zajmuja smile)) Synkowi koleżanki przedwczoraj
      lekarka odciągneła napletek nic nie mowiąc i mały teraz płacze bo go boli nie
      chce pić itd no cos potwornego! Co do mężów to nie wiem czy to męska
      solidarność czy coś innego ale jak mojemu Michałowi opowiadałam o tym realu to
      powiedział: O co ci chodzi ja też bym pomyślał o hipermarkecie!!!
      Więc dziewczyny może spotkamy się Tessco (czy jak to się tam pisze) bo ja
      chciałam te sławne pieluszki kupić smile)))))
      Jęsli chodzi o pamiątki dla Antka to też wszystko mu zostawiamy. Pamiętnik
      chciałam pisać ale zrezygnowałam z bardzo prozaicznego powodu - który pewnie
      już zauważyłyście - mam dysleksję i robie dużo błędów! Nie chciałam żeby się
      mój synek potem ze mnie śmiał - za to zachowałam Kalendarz, USG, KTG (chyba ze
      30), wszystkie inne wyniki, opaskę na rączkę i mamy taką książeczkę w której
      wpisuje się różne rzeczy!
      Ruchy poczułam w 19tc a takie wyraźne w 21tc niestety nie było to dla mnie
      jakieś super przeżycie tzn bardzo się denerwowałam jak się nie ruszał ale Antek
      włożył mi nogę pod żebro w 24tc i do końca ją tam trzymał a to bolało - urodził
      się ze stopą dotykającą do piszczela! (ale już jest dobrze)
      A co do wina to w mojej rodzinie dziadkowie się tym zajmują ja na 18 urodziny
      piłam osiemnastoletnie wino i miód pitny! Więc w dniu urodzin Antka moja mama
      poleciała do sklepu i kupiła wino a chciała też miód - długo wybierała były:
      książęcy, królewski aż znalazła i kupiła "Miód cesarski" bo skoro mama
      cesarzowa to Antek ma mieć miód cesarski!!! hahaha
      Narazie kończe bo muszę się uczyć - dendrologii - ale będę zaglądać!
      Pozdrawiam ola od antka
      Serdeczne zyczenia dla Wszystkich którym już "strzeliły" 4 m-ce!!!
      A dziś naj naj naj dla Zosi - Moniki Krokodylowej72
    • beecia LUTY 2004 :-)) 04.06.04, 09:39
      Hej, hej!
      Wczoraj odwiedziła nas kandydatka na opiekunkę dla Jakubka. W Dzień Dziecka
      zaproponowałam jej a wczoraj przyszła zdecydowana. Jeszcze tylko nie
      dogadałyśmy sie co do pieniążków. Proszę napiszcie jakie są u Was stawki. My
      mieszkamy na wsi, o pracę trudno, więc się zgodziła. Jest to młoda dziewczyna,
      ma 21 lat, uczy się zaocznie w studium administracji. Mieszka niedaleko (prawie
      sąsiadka). Ma do nas jakieś 2-3 minuty drogi. Pracowałaby od poniedziałku do
      piątku 7 godzin. Jak na razie to podoba mi się jej podejście do Jakubka,
      wykazuje żywe zainteresowanie, rozmawia z nim a Jakub obdarzył ją szczerym
      uśmiechem i zagadał do niejsmile) Nie wiem tylko czy da radę go nosić jak bedzie
      marudny bo na moje oko to ona waży jakieś 40 kg. Teraz Jakub od rana do
      popołudnia tj. do jakiejś 16 jest bardzo grzeczny. Budzi się o 6 rano, później
      śpi od 9 do 12, dwie godziny zabawy i znowu śpi od 14 do 16 a później to już do
      21 noszeniesmile)) Wiem że za dwa miesiace (pod koniec lipca wracam do pracy) może
      się to zmienić i nie będzie już tak długo spał w dzień. Ale chyba da radę? Chcę
      w to wierzyć, że będzie dobrze, że da radę, że Jakubek będzie szczęśliwy, a ja
      pewna że wszystko jest ok.
      Pozdrawiam serdecznie i zazdroszczę Wam spotkania w Realu - hihihihi!
      • asialc1 Re: LUTY 2004 :-)) 04.06.04, 09:53
        Hej, hej!
        Byiśmy z Natalką na szczepieniu. Bałam się, że znowu będzie tak bardzo płakać
        jak poprzednim razem, ale nie. O dziwo, nawet pielęgniarka się do Niej
        uśmiechnęła. Pierwszy raz! Natalka miała dzisiaj dwie szczepionki: Tripacel i
        IPV. Przy drugiej zrobiła podkówkę i zajęczała, ale zaraz zaczęła się usmiechać.
        Zeszło nam się godzinę, bo okazało się, że skończyły im się szczepionki i
        szukały smile)) Mała zdrowiutka, wyniki morfologii poprawiły się, ale mamy jeszcze
        za trzy, cztery tyg. skontrolować. Ma tylko na główce ciemięciuszke (dobrze
        napisałam???) i pani dr. przepisała jakąś specjalną oliwkę.
        Muszę kończyć. Mała coś jęczy. Zajrzę później.
        Asia
    • belcia22 Re: LUTY 2004 04.06.04, 12:09
      Witam wszystkie mamusie i dzieciaczki!!!

      Dzisiaj moja Julcia pierwszy raz przewróciła sie z brzuszka na plecki i złapała
      karuzele wisząca nad jej główka w łóżeczku...smile))
      mimo,ze to moje drugie dziecko , przeżywam każde jej osiagniecie tak samo mocno
      jak Kubusia...
      moja Kruszynka jest już na szcztucznym mleczku sad, bo ja musiałam zaczac
      przyjmować leki...
      niestety nie miałam tyle siły i samozaparcia, zeby ściagac mleczko i
      przetrzymać laktację ( dlatego podziwiam mamy, które silna wole mają i miały)..
      mam chwilke spokoju bo teściowa zabrała dzieci na działke, a ja sobie
      sprzatam...

      Malwes- o ile dobrze przeczytałam , to podajesz swojemu maluszkowi kaszke..
      czy ta kaszka jest od 5 m-ca?
      bo sama sie zastanawiam , ze może i ja podam jak Julka skończy 4 m-ce...

      a teraz lece sprzątać...

      pozdrawim Was cieplutko i całuje dzieciaczki
      Iza mama Kubusia i Julci
      • belcia22 i... 04.06.04, 12:16
        jeszcze ...
        ruchy naszej Julci poczułam 25 września...
        a my 18 czerwca bedziemy obchodzili 8 m-cy od slubu...
        to tak do wcześniejszych wątków...smile)))
        • morsk2 Re: LUTY 2004 04.06.04, 12:49
          Ja jeszcze o smokach - na "bobomarket" też juz nie ma i dostałam info, że
          importer ich zawiaomił, że będą dopiero pod KONIEC LIPCAsad(((((((

          A z rzeczy przyjemniejszych - wstawiłam 1 zdjęcie Wiki na Zobaczcie. Jest
          sprzed miesiąca, bo mam problem chwilowo ze zmniejszaniem zdjęć, ale Wy tyle
          zdjęć wstawiacie, że po prostu MUSIAŁAM dorzucić chociaż to jednowink
          • tossca Czytam, czytam... 04.06.04, 14:46
            i czytam... od czasu do czasu śmieję się w głos, a teraz ryczę ze
            wzruszenia... „Dotarłam” do postu Kasi z Dnia Matki i zacytowanego
            opowiadania „Anielskie Dziecię”. Czy Wy też stałyście się tak ckliwe? Wystarcza
            drobne wzruszenie a ja już ryczę jak bóbr. W takim tempie to już chyba nigdy
            Was nie dogonię...
            I w nawiązaniu do tego, co już „przerobiłam”:
            1)a Szymona wołamy: Szymones, Grubasio, Księciunio, no i oczywiście cała
            plejada zwierzątek (misie, żabki, hipopotamki...)
            2)@ już mnie „dopadła” sad(( Ale jestem na nią wściekła! – Jak widzicie nie
            tęskniłam za nią zbytnio wink))) Przy Patryku – 6 lat temu ujawniła się dopiero
            po 10 miesiącach, policzcie ile zaoszczędziłam hihihi
            3)Szymon nie ma ani maty, ani smoka, ani innych „odlotowych” zabawek (sporo
            dziedziczy po starszym bracie, a wtedy chyba nie było takich cudów) – liczę, że
            z okazji chrztu coś mu się takiego przytrafi, a jeśli nie – spożytkuję choć na
            jedno otrzymane przez niego pieniążki wink))
            4)też zapisuję się do Klubu Przyszłego Łysielca – gubione przeze mnie włosy
            można by przeznaczyć na kołdry wink). Kupiłam serię z czarnej rzepy, ale mi
            troszkę ona „nie pachnie”, więc nie wiem jak długo będę stosować...
            5)już nie pamiętam o czym miałam jeszcze Wam „szepnąć”... Trzymajcie kciuki,
            żebym nadrobiła jak najszybciej zaległości w czytaniu, bo 13-go chrzciny, do
            których przygotowania pochłoną mnie już wkrótce i moje opóźnienie stanie się
            MEGAopóźnieniem...

            Buziaki
            Marzena od Szymona (O! To mi się spodobało więc odgapiam!!!)
    • arch.monika Szczepienia i inne... 04.06.04, 15:04
      Witajcie!
      Malutka właśnie zasnęła więc piszę, tyle że muszę się śpieszyć bo ona w ciągu
      dnia nie sypia jednorazowo dłużej niż pół godz.niestety...

      dzisiaj miała baaardzo dużo wrażeń bo:
      1.Byliśmy na szczepieniu, Dominika już waży 6500 i ma 68cm, usłyszała że jest
      pulpecikiem śliczniutkim na co radośnie się uśmiechnęła. Nawet specjalnie nie
      płakała no ale dziś było tylko jedno ukłucie(czy wy też idziecie płatnym
      systemem szczepień?)Pani doktor zaskoczyła mnie mówiąc żebym zaczęła podawać
      powolutku soczki z marchwi lub jabłka. Myślałam że przy karmieniu piersią
      dodatkowe rzeczy daje się po 6 miesiącu,no ale spróbujemy za parę dni.
      Dzisiaj za to dopoiłam ją wodą i po raz pierwszy piła z butelki, baardzo była
      zdziwiona tym czymś bez smaku.

      2.Przyszły zabawki z Marko -świat odkryć,duży żołw i małpka(gratis)Na początku
      zamówiłam tylko świat odkryć ale po Twoim wczorajszym mailu Asiu od Natusi
      gdzie pisałaś że malutka uwielbia żółwia, zdecydowałam się zadzwonić do nich
      żeby dorzucili mi przytulankę, tym bardziej ze i tak za przesyłkę płaci się aż
      25zł.Bardzo się cieszę z tego kroku bo zamiast zapłacić za żółwia 62zł po
      promocyjnej cenie, zapłaciłam tylko 42, może się pomylili, albo nowa
      promocja???? Dodam że w naszym sklepie zabawkowej mafii widziałam małgo żółwia
      za ok.80zł!!!
      Dominika narazie jest b.zainteresowana żółwiem gada do niego,robi zdziwioną
      minkę i próbuje wydłubać mu oczka, tyle w niej miłości do zwierzątek..

      Joasiu zapisuję sie do fanklubu Twojego męża,
      Kasiu rymowanki super, a pomysł z listami do dzieci jeszcze lepszy , też go
      wykorzystam.
      Kończę bo się zbudziła...Nika
      • asialc1 Re: Szczepienia i inne... 04.06.04, 15:39
        My też bierzemy płatne szczepienia skojarzone. W końcu to tylko 1 ukłucie a
        chroni przed kilkoma chorobami.

        Cieszę się, że Dominisi spodobał się żółwik. smile)) Moja Natalka jego oczka
        bierze do buzi smile)) Kochane te nasze Maleństwa.

        Izulka, gratulacje i całuski dla Julci smile)) Dla dzieciaczków to wielka radość
        jak uda im się coś zrobić pierwszy raz. Dla nas zresztą też smile))))

        Wczoraj mieliśmy 4 Rocznicę Ślubu, ale nawet nie udało nam się wypić z tej
        okazji winka wieczorkiem. Prezentów też sobie nie zrobilismy sad( Musimy to
        nadrobić. W ciagu dnia chciałam obejrzeć kasetę z wesele, jak to robiłam co
        rok, ale mi i to nie wyszło. Za szybko dzień zleciał i zabrakło nam kilku
        godzin.

        100 lat dla Zosieńki z okazji ukończenia 4 miesiaca smile)) Duża buźka od Natalki.

        Na razie zmykam. Jedziemy po zakupy. W niedzielę przychodzi kilka osób na
        grilla a jutro wybieramy się na cały dzień do Legionowa.
    • nitkanitka Zabawki 04.06.04, 15:58
      Hej,
      NARESZCIE udało mi się nadrobić zaległosci w czytaniu!!!!

      Dzieczyny ja kupiłam Smoka Tolo w Merlinie
      www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?oferta=283154&ret=bro206,2539,s1
      Co prawda to było w kwietniu, ale nadal widnieje u nich na stronie! A i cena
      jest znośna - 108 PLN.

      Co do Świata Odkryć to jest promocja: 189 PLN. Podaję link do strony pana z
      Allegro, u którego kupiłam Dzwoneczki Tiny Love
      www.allegro.pl/my_page.php?uid=1947039
      Pozdrawiam
      Nitka i Jagoda, która wczoraj skończyła 15 tygodni - 6710g smile

      PS. Kochane, widzę, że nie tylko ja mam jeszcze "pociążowe zaćmienie
      ortograficzne" smile Jak widzę jakie nam się ortografy zdarzają to mi się na
      śmiech zbiera - a raczej powinnam płakać smile!
      Ach, ta moja reCHabilitacja smile! hi hi hi
      • arch.monika Re: Zabawki 04.06.04, 16:42
        W Marko-zabawki Świat Odkryć też kosztuje 189, a jeśli złoży się zamówienie do
        6 czerwca to małpka-grzechotka z Tiny Love w prezencie. Tyle że koszty
        przesyłki są drogie, bo albo wg.cennika poczty, albo Szybką Paczką 25zł.
        Wybrałam to drugie rozwiązanie bo moja ważyła pow.30kg, to pocztą cena byłaby
        podobna, a szybką paczką dostałam na dugi dzień.
        acha w Marko można zamawiać zabawki również telefonicznie.
        Nika
    • aleksandraantek pieski małe dwa 04.06.04, 18:00

      • aleksandraantek Re: pieski małe dwa 04.06.04, 18:04
        Za szybko wysłałam sad(((
        Wymyśliłam nowe zwrotki Kasiowej piosenki, dotyczące naszego forum:

        Pieski małe dwa weszły raz na forum
        narobiły nam dużego rumoru
        na a Kasia zła dość już małych piesków ma.

        Pieski małe dwa poszły do zatoki
        patrzą a tam są same - Tolo Smoki
        Mamy złe są fest bo nie wiedzą gdzie to jest.

        A to są wszystkie zwrotki (jakby ktoś chciał śpiewać całość):

        Pieski małe dwa poszły raz na łąkę
        Zobaczyły tam czerwoną biedronkę
        A biedronka ta cztery czarne kropki ma

        Pieski małe dwa chciały przejść przez rzeczkę
        Nie wiedziały jak zrobiły kładeczkę
        A że była zła skąpały się pieski dwa

        Pieski małe dwa poszły raz do sklepu
        Pamiętały że nie lubią pasztetu
        Więc kupiły coś taką małą białą kość

        Pieski małe dwa poszły więc do lasu
        Zapomniały, że nie wzięły kompasu,
        Bez kompasu źle, można w lesie zgubić się,

        Pieski małe dwa poszły więc do domu
        Zapomniały, że nie wzięły bidonu,
        Bez bidonu źle, no bo pić się ciągle chce

        Pieski małe dwa poszły więc do parku
        Zapomniały, że nie wzięły zegarków,
        Bez zegarków źle, można przecież spóźnić się

        Pieski małe dwa poszły więc do lasu
        Zapomniały, że nie mają szałasu,
        Bez szałasu źle, nie ma gdzieee schronić się

        Pieski małe dwa poszły raz do kina
        zobaczyły, że siedzi tam rodzina
        a rodzina ta pokochała pieski dwa,

        Pieski małe dwa, poszły na przystanek
        Pomyślały, że kupią majeranek
        Na przystanku źle, bo autobus spóźnia się,

        Pieski małe dwa poszły do ogrodu
        chciały sobie zjeść po łyżeczce miodu
        Ale pszczółka zła miodek im zabrała

        Pieski małe dwa poszły raz na rynek,
        chciały kupić tam czarodziejski młynek
        młynek kupiły, pieprzu w nim nie zmieliły

        Pieski małe dwa weszły raz na forum
        narobiły nam dużego rumoru
        na a Kasia zła dość już małych piesków ma.

        Pieski małe dwa poszły do zatoki
        patrzą a tam są same - Tolo Smoki
        Mamy złe są fest bo nie wiedzą gdzie to jest.

        Kasiu czekamy na jeszcze!!!!!!!!!!!!!!!

        Pozdrawaim Ola od Antka
        • niecierpek27 Re: pieski małe dwa 04.06.04, 21:00
          My byliśmy dziś na szczepieniu - ale był ryk. Ogólnie Szymon miał dziś marudny
          dzień - było mu gorąco i duszno, leżał prawie golutki tak było mu ciepło. Duzo
          pił a mniej jadł, no i nie mógł spać - takie tam drzemki po pół godzinki. Tak
          więc jak dojechalismy do lekarza byl strasznie zmeczony. Po wkłuciu w nóżkę
          rozryczał się, łzy tryskały. W końcu jakoś go uspokoiłam. W samochodzi usnął i
          tak już śpi cały czas po przełożeniu do łóżeczka - chyba prześpi kąpiel a nie
          będę go wybudzac bo sie tylko zezłości. Szczepimy skojarzonymi płatnymi -
          prawie każda wizyta to 140 zł.

          Dziś była po raz pierwszy dana zupka jarzynowa. Zjadł pół słoiczka. Ogólnie
          moje dziecko chyba lubi jeść i to szczególnie ciągle coś nowego.

          Ja nie prowadzę pamietnika bo nie jestem na tyle zdyscyplinowana aby codziennie
          cod napisać. Ale mój mąż napisał kilka wierszyków jeszcze podczas ciąży i teraz
          tez ciągle coś pisze. Zacytuję Wam jeden, który jak dostałam, a było to 16
          grudnia popłakalam się ze wzruszenia

          "Madzia ma okrągły brzuszek
          siedzi sobie w nim maluszek,
          choć go jeszcze nie tulimy
          wciąz o Nim ciepło myślimy,
          juniorkiem go nazywamy
          i bardzo mocno kochamy.

          Gdy Madzi brzuszek podskakuje
          to znaczy że Szymonek się raduje,
          fika, bryka, i się kręci
          to co na zewnątrz go nęci.

          Nie śpiesz się jeszcze maluszku
          na razie najlepiej Ci w brzuszku,
          w brzuszku miło jest cieplutko
          a na zewnątrz zimno - lecz nie smutno
          bowiem radość wciąż w nas wzbiera
          i duma; i czekamy teraz
          aż nasz kochany maluszek
          opuści pewnego dnia brzuszek.

          I będzie nas bawił i cieszył
          i choćby niewiem co nie zgrzeszy,
          i nic czego spróbuje
          tak naprawdę nas nie zdenerwuje.

          A wszystko to dzięki Magdusi
          to Ona się męczy,zadyszka ją dusi

          i choć czasami Ci ciężko i Cię boli
          to niech Cię to zadowoli
          że gdy wsłuchuję się nad ranem w Szymonka sny
          to mówi do mnie:
          powiedz do Mamy- "Ja i juniorek DZIĘKUJEMY CI."

          Bardzo kocham moich chłopaków. Coś Wam dziś jeszcze kobietki napisze a teraz
          uciekam.


        • mopek1 Poddaję się :( 04.06.04, 21:12
          Podddaje się i oświadczam lojalnie, że nie przeczytałam wszystkiego, bo się nie
          da smile. Co do ortografii - w moim przypadku to nie zaćmienie (po)ciążowe, tylko
          norma - jestem dyslektykiem i mam na to papier smile
          Byłam dziesiaj w pracy i spotkałam moją - hmmm... koleżankę, opiekunkę,
          kierownika specjalizacji, MISTRZA - no jakoś tak smile (Xemu wie o kogo chodzi, bo
          to pani doktor Mikołaja!) Wykożystałam ją do wyjaśnienia paru kwestii, głównie
          wprowadzania NOWEGO - u nas tylko pierś, więc warto (wg niej) wprowadzić soczki
          i przeciery owocowe już (pomału), a "konkrety" jak będzie 5,5-6 m-cy. Te soczki
          to zachęcała łyżeczką - forma zabawy i nauki jak sobie radzić z połykaniem -
          będzie jak znlazł przy "konkretach". Poza tym należy obowiązkowo kupić krem z
          filtrm, najlepiej taki typu sun block (polecała Aene) - co prawda na każdym
          jest napisane, że powyżej 6 m-cy, ale to dlatego, że nie robią badań na
          mniejszych dzieciach, a ona z powodzeniem stosuje to nawet u noworodków (!) -
          trezba tylko sprawdzić na małej powierzchni czy nie uczula. Ponieważ filtry
          działają dopiero po 1/2 h poleca wprowadzenie "smarowania wystających części
          ciała" jako stałą toaletę poranną smile Jeszcze nam doradzała w kwestii zatkanego
          kanalika łzowego - ale poza nami to już chyba nikt na to nie cierpi smile Jakby co
          to słuzymy radą smile
          Pozdrawiam
          Marta
          Ps
          Na prawdę nie mam pojęcia jak się pisze "Wykożystałam" - zlitujcie się nademną
          i nie każcie mi siadać do kompa ze słownikiem smile
          • zyt Re: Poddaję się :( 04.06.04, 21:35
            Mopku ja cię rozumiem ,siadam sobie bo mam chwilke czasu a tam 100 do
            przeczytania ,tego nie da się wykonać bo mi nocki nie starczy.Mężuś jedzie dziś
            sam w nocy na szkolenia,to może poczytam trochę.Nie wiem jak dajecie radę ale
            ja ledwo wyrabiam.Pracy mam tyle że ledwo żyję,dwa szkraby a Kamil zasrał mi
            cały dywan bo nie celnął na nocnik i potem miał jeszcze kilka wypadków z tą
            zawartością!!!!Czeka mnie jeszcze pranie dywanu.

            Młoda chodzi spać o 11.00 to mam jeszcze wolne a potem
            sprzątanie ,pranie ,prasowanie,jak boga nie mam jak siąść i chociaż poczytać co
            piszecie.Zazdroszczę wam że macie czas na te wszystkie posty.

            Wiecie co jeszcze,ona jest chyba duża bo założyłam jej ciuszek po Kamilu ale on
            go nosił jak miał 6 miesięcy a ona ma 4.

            Pozrawiam Zyta

            ps może jeszcze wnocy wejdę i poczytam
          • frytkal prezencik 04.06.04, 21:48
            Witam wszystkie nowe Koleżanki!
            Muszę się pochwalić, że mój Raduś kończy dziś 16 tydzień swojego życia i chyba
            z tej okazji pozwolił mni przespać CAŁĄ NOC. Dopiero teraz. Do tej pory
            przesypiał góra 2 h.
            Ale macie fajnych mężów. Mój to niestety nie umie uprawiać "radosnej
            twórczości", raczej tą realną... Troszeczkę Wam zazdroszczę.
            Dziś moje starsze dziecko robiło niezłe zamieszanie na kaszubskich ulicach.
            Uparła się, że pójdzie na spacerek ze swoim wózkiem. Tylko, że ten wózek
            pamięta jeszcze moje wczesne dzieciństwosmile A Wy macie jeszcze jakieś swoje
            zabawki, którymi mogłyby bawić się Wasze Pociechy?
            Wreszcie zobaczyłam sobie idola Waszych Maluszków - Smoka Tolo. Rzeczywiście
            jest świetny. Może i my się skusimy, w końcu Mały dostał trochę kasy na
            chrzest. Tylko powiedzcie mi jaki ten smok jest duży, bo jakoś nie mogłam
            znaleźć opisu. A propo zabawek dla dzieci. Liwce kupiliśmy matę motyla w Chico.
            Bardzo mi się podoba i jej przede wszystki też. I choć ma już 3 lata nadal jej
            aktywnie służy.
            I jeszcze co do zbierania pamiątek. Nie mam tyle wytrwałości, ale każde z
            naszych maluszków ma swoją książeczkę, w której zapisuję najważniejsze
            wydarzenia no i wklejm tam najfajniejsze ich zdjęcia.
            Pozdrówka serdeczne. Pa...
    • arch.monika Pieski małe dwa 04.06.04, 21:49
      Pieski małe dwa
      poszły do Antosia,
      patrzą a tam są Wika oraz Zosia,
      Natka będzie tuż,
      zrobią kinder-bal i już.

      Pieski małe dwa
      znalazły się w necie,
      patrzą a tu ktoś wątek o nich plecie,
      więc całuski ślą,
      wszystkim małym dzieciątkom.
      • morsk2 Re: Pieski małe dwa 04.06.04, 22:21
        Niemożliwe jesteście z tymi pieskami!!!smile (ale nam miło, ze Wika ma "swoją"
        zwrotkęsmile)))))))))))
        A w ramach pamiątek to właśnie sobie pomyślałam, że warto by było jakoś np.
        zgrać na płytę wątek z Oczekiwania i tensmile Bo wydrukowane to tworzyłyby chyba
        kilka opasłych tomówwink)))))))))))))
      • tjoanna zabawy 04.06.04, 22:38
        Hehe, a Szymona nie ma, ŻADNEGO?? wink
        No Mopku, dziękuję bardzo za info o kremie z filtrem, bo wlaśnie od tygodnia szukam czegoś od 3 mies. i bardzo się zżymam...
        Co do
        -małżeństwa, to my w kwietniu (TRZYNASTEGO) mieliśmy drugą rocznicę.
        -ilości dzieci, chciałabym chyba trójkę, drugie za jakieś 2 lata, a trzecie później. Ale jestem otwarta na inne warianty.
        Kajko, mam podobny układ z rodzeństwem. Najpierw byłam ja, 3 lata potem moja siostra, a kiedy miałam 12 lat urodził się mój brat. Tylko że... 4 lata po nim przybył jeszcze jeden brat wink) Ale na tym się skończyło.

        Pomyślałam sobie, że mogłybyśmy się wymienić ulubionymi zabawami naszych dzieci. Szymonek bardzo lubi taką (to nie ja ją wymyśliłam): dwoma palcami delikatnie stukam różne części jego ciała i mówię: "stuk stuk w Szymcia policzek/rączkę/kolanko" itd. Teraz już wie, czego się spodziewać i uśmiecha się, jak tylko powiem pierwsze "stuk".
        Kupiłam mu książeczkę z Mysią - też mu się bardzo podoba, zwłaszcza, ze to książka o pociągu i ja ten pociąg naśladuję (jak nikt oprócz Sz nie słuchawink
        No to tyle, dobranoc!
        Joanna
        • malwes Re: Kremy z filtrem 04.06.04, 23:10
          Witajcie!
          Jeśli chodzi o kremy na słonce to już ten temat też przerabiałam - trochę ze
          znajomą farmaceutką ale głównie to z "forumową expert na edziecko-Kosmetyki
          dziecięce".
          Ona mi powiedziała coś innego troszkę niż tu piszecie - te kremy co są od 6mca
          zawierają filtry CHEMICZNE a ich nie wolno stosować u tak małych dzieci - wolno
          tylko filtry FIZYCZNE czyli inaczej MINERALNE (takim filtrem jest m.in.tlenek
          cynku)
          Z bardzo dobrych kremów, które wolno stosować maluchom prawie od urodzenia to:
          - Nivea, krem ochronny na słońce, filtr 30
          www.nivea.pl/frameset.php?content=subbrandintro.php%3Fpid=4
          Ja go stosuje i faktycznie jest rewelacyjny.
          Pani dr najbardziej poleca Mleczko A-Derma (to jest chyba Ducray), bo on, jako
          jedyny produkt dla niemowląt na rynku zawiera też filtr przeciwko
          promieniowaniu IR (podczerwień). Tyle, że ono jest takie "pomarańczowe". Ciężko
          się rozprowadza i trzeba zmywać mleczkiem. Kremy Avene też są świetne ale chyba
          wszystkie zawierają filtry chemiczne, stąd ich przeznaczenie dla dzieci od 6m-
          cy.
          Dla zainteresowanych przytaczam kilka jej rad:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=12074807&a=12079494
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11468431&a=11737624
          Pozdrawiam,
          G.
        • asialc1 Re: zabawy, zabawki itp. 04.06.04, 23:16
          Ale macie pomysły z tymi zwrotkami smile)) Miło nam, że została wymieniona
          Natka smile) Wydrukowałam, więc Mała będzie miała miłą pamiatkę. Może i ja
          któregoś dnia coś dopiszę.

          Jeśli chodzi o zabawki to mam ich sporo. Pełno lalek, maskotek, głęboki zielony
          wózek z dużymi kołami, w którym mieściła się Natka smile Zresztą wiele lat temu
          woziłam w nim mojego brata smile)) Mam jeszcze lalki Fleur, Barbie z rodzinami,
          jakieś mebelki itp. Naprawdę dużo tego. smile))

          Z Natalką najczęściej bawię się w "idzie kominiarz po drabinie...", "idzie rak
          nieborak...", w kokoszkę. Bardzo dużo Jej śpiewam i codziennie tańczymy. Bardzo
          to lubi. I oczywiście bajki. Bardzo lubi jak zmieniam głos.
          Przy każdej zmianie pieluszki muszę Ją pocałować w brzuszek a tatuś
          robi "pierdziuszki". Śmieje się wtedy w głos.

          Kończę, bo mąż mnie wygania z przed komputera. Tez wymyślił zwrotkę do piesków,
          ale dla dzieci się nie nadaje.

          Dobrej nocki drogie Mamy i kochane Maluszki
          Asia

          Są nowe zdjęcia na naszej stronie. Pamiętajcie o wpisie do Księgi Gości.
          Chciałabym żeby Natka miała miłą pamiatkę, bo na pewno Jej opowiem o naszych
          rozmowach.
          www.cichocki.net
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339
        • amatylda Pieski małe dwa - wersja dla terrorystów ;-)) 05.06.04, 00:21
          Wersja dla niegrzecznych dzieci - z mojej lekcji muzyki z podstawówki, którą
          prowadziła moja mama i na których to lekcjach każdy mógł zaprezentować jakąś
          piosenkę i się jej uczyliśmy całą klasą. Ta "przyjechała z koloni" z jedną z
          koleżanek wink)

          Pieski małe dwa wyszły raz na klatkę,
          zobaczyły tam zabitą sąsiadkę
          a sąsiadka ta 3 siekiery w plecach ma
          sibą sibą...

          Pieski małe dwa poszły raz na łączkę,
          zobaczyły tam oderwaną rączkę,
          ale rączka ta tylko 2 paluszki ma
          sibą sibą...

          Pieski małe dwa poszły na majówkę,
          zobaczyły tam urąbaną główkę
          ale główka ta wydłubane oczka ma
          sibą sibą...

          ale Wasz ładniejsza
          dobranoc
          Matylda
          • malwes "Ło matko" !!!!... 05.06.04, 09:57
            ...no właśnie...nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć na temat Waszej
            radosnej twórczości...na kogo te dzieci powyrastają to ja nie wiem...
            Ja się ograniczę do "aaa, kotki dwa..." smile))))))))))))))))))
            • kasiaczekroza psia kariera 05.06.04, 10:18
              Cieszę się, że pieski robią taką karierę, wasze zwrotki super, ale te
              makabryczne chyba nie dla dzieci, choć ja się uśmiałam(aż się boję)
              Wczoraj neostrada padła i nie mogłam się odezwać, no więc w kwesti piesków:

              Pieski małe dwa poszły raz do sklepu ,
              zapomniały że nie lubią kotletów,
              a sklepowa zła dała im kotlety dwa.

              Pieski małe dwa poszły raz do lasu,
              zobaczyły, ze nie ma tam szałasów,
              bez szałasów źle,
              nie ma gdzie wyspac się.

              Małe pieski dwa poszły raz na targi,
              zobaczyły tam świecące latarki,
              lecz latarki te, bez bateri psują się

              Wiersze męża Niecierpka są śliczne, to bedzie miał dzidziuś pamiątkę!!!

              co do zabaw naszych maluszków, mój Antoś uwielbia-kizia-mizia, kosi-kosi-łapci,
              sroczkę, gimnastyke-nózia do buzia(ćwiczymy nózki, rączki-zaśmiewa się wtedy do
              rozpuku)

              Serdeczne życzenia dla kolejnych czteromiesięczniaków:
              krokodylowej Zosi
              monikowej Tosi
              i Anteczka od Oli

              Kasia
              • kajka.3 Re: psia kariera 05.06.04, 11:16
                Ha ha hahaha... uśmiałam się z piesków po pachy!!!
                Cześć Mamom z siąpiącego Wrocławia.
                Moje myszy wróciły wczoraj z "zielonej szkoły" i przechodzę teraz etap przyzwyczajania się do ich wrzasków (chociaż od momentu, kiedy urodził się Mateusz, są o niebo cichsze).
                Ja mam "farmerską" wersję piesków:

                Pieski małe dwa hasają wesoło
                I odkryły dziś kwiatki za stodołą.
                Ucieszyły się, zapach ich odurzył je.
                Taram, Taram...

                Teraz obydwa leżą na ściernisku,
                Każdy z piesków ma cztery kwiatki w pysku
                Zakochane są, nucąc sobie piosnkę swą:
                Sibon, Sibon...

                Oprócz internetu ostatnio moją obsesją jest robienie zdjęć dzieciom (ok. 50-70 dziennie). Przenoszę je potem do kompa i wybieram najpiękniejsze. Olympus sprawdza się w 100 procentachwink))

                Z Matejką bawimy się w a-kuku... - boki zrywam, jak mały śmieje się głośno: ha ha ha!! Oprócz tego lubi całowanie w brzucho, nóżki i pupinę, a jak robi to drapiący brodą tata, to synek ma taaakie okrągłe oczy ze zdziwienia... Ja też , bo mój facet nigdy zbyt wylewny nie był... No, patrzcie co mu się przez syna porobiło...
                Pozdrawiam Kasia i Reszta.
                • mopek1 Re: psia kariera 05.06.04, 11:24
                  No pieski są rewelka smile, ale ja jestem wybitny antytalent muzyczny i jak
                  śpiewam dziecku to mąż krzyczy żebym się nad nim ulitowała i przestała smile)))

                  Malwes - filtry chemiczne są właśnie dlatego nie stosowane u dzieci, bo nikt
                  oficjalnie ich nie dpuścił, a nie dopuscił, bo nie robiono badań, a nie robiono
                  badań, bo "zezwolenia" na badania u tak małych dzieci wydawane są baaardzo
                  rzadko i za bardzo grube pieniądze - firmie produkującej krem poprostu sie nie
                  opłaca. Filtr 20 jest wg mnie za słaby, to juz lepiej Vichy 60, ale ja
                  zdecydowanie kupię ten sun block smile

                  Mam pytanko: czy ktoś kupował ubranka z "mininiebo"?? Chciałabym kupic tam
                  sukienke (do chrztu) ale jakoś nie mam śmiałości tak bez oglądania smile. Moze
                  któraś z was miała to w rękach i poradzi mi czy warto?

                  Pozdrawiam
                  Mopek
                  • kasiaczekroza rekord! 05.06.04, 19:18
                    Chce ogłosić,że wspólnymi siłami sprawiłysmy, iz niepozorna piosnka o psiakach
                    rozrosła się do ...uwaga: 24 zwrotek!
                    Ciekawe, która mama jest w stanie je wszystkie spamiętać?
                    • niecierpek27 Re: rekord! 05.06.04, 22:18
                      Ja tez coś dorzucę - szczegolnie dla mam Szymonków

                      "Pieski małe dwa spotkały Szymonka
                      zabrały go na spacer po Jelonkach
                      Slonko świeciło wszystko wokol śpiewało

                      Pieski małe dwa i Szymonek mały
                      chciały bawić się po łące brykały
                      Glośno smiali sie i bawli dobrze też


                      Bylismy dzis w H&M i nie moglam sie opanowac, tyle tam fajnych rzeczy. I
                      nakupiłam mu ciuchow - m.in. kupiłam mu super lniane spodenki do tego koszulkę
                      i wygląda w tym Szymonek jak maly dżentelmen. Zrobie mu zdjęcie jutro (ubiorę
                      go w nowe ciuszki) i wkleję na zobaczcie.

                      Potem poszliśmy z bratem męża i jego żoną na sushi do naszej ulubionej knajpki.
                      Szymon był bardzo grzeczny - jak tylko podali jedzenie od razu usnął (pozwolił
                      nam zjeść), a jak wychodziliśmy to sie obudził i domagal zabawy. Kochany jest
                      chlopak.

                      A teraz cos dla Was Drogie Koleżanki - to jest tekst o nas Kobietach.


                      Kiedy Pan stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w dodatku po
                      godzinach.
                      Pojawił się anioł i spytał:
                      - Czemu tyle czasu ci to zajmuje?
                      Pan mu odpowiedział:
                      -Widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastykowa, ma 200
                      ruchomych części wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach jedzenia, ma
                      łono, w którym się mieści 2 dzieci naraz, które znika (kiedy pojęcia nie mam),
                      ma taki pocałunek, który leczy każda rzecz od startego kolana do złamanego
                      serca.
                      Anioł starał się powstrzymać Pana:
                      - To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do
                      jutra.
                      - Nie mogę, powiedział Pan. Jestem tak blisko skończenia tego dzieła, które
                      jest tak bliskim memu sercu.

                      Anioł zbliżył się i dotknął kobiety:
                      - Ale zrobiłeś ja taka miękka, Panie?
                      - Ona jest miękka, ale zrobiłem ja także twarda. Nawet nie wiesz ile może
                      znieść lub osiągnąć.
                      - Będzie myśleć? Spytał anioł (szowinistyczna świnia z tego anioła - przypisek
                      tłumacza)
                      Pan odpowiedział:
                      - Nie tylko będzie myśleć, ale rozumować i negocjować.

                      Anioł zauważył cos, zbliżył i dotknął policzka kobiety.
                      - Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać za
                      wiele rzeczy.
                      Pan powiedział:
                      - To nie jest skaza, to jest łza.

                      - Co to jest łza? - spytał Anioł.
                      - Łza to jest forma, która ona wyraża swoja radość, wstyd rozczarowanie,
                      samotność, ból i dumę.
                      Anioł był pod wrażeniem.
                      - Jesteś Panie geniuszem, pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są
                      zdumiewające.
                      - Kobiety maja siłę, która zdumiewa mężczyzn. Maja dzieci, przezwyciężają
                      trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości.
                      Uśmiechają się, kiedy chcą krzyczeć, śpiewają, kiedy chcą płakać, płaczą, kiedy
                      są szczęśliwe i śmieją się, kiedy są zdenerwowane. Walczą o to, w co wierzą,
                      sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedz,
                      kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie.
                      Nie kupią sobie nowych butów, ale swoim dzieciom tak... Idą do lekarza z
                      przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, płaczą, kiedy ich dzieci
                      osiągają sukcesy i cieszą się, kiedy przyjaciele odnoszą sukcesy.
                      Łamie się im serce, kiedy umiera przyjaciel, cierpią, kiedy tracą członka
                      rodziny, ale są silne, kiedy nie ma skąd wziąć siły. Wiedza, że objęcie i
                      pocałunek może uzdrowić zranione serce. Kobiety są różnych wielkości, kolorów i
                      kształtów. Prowadza, latają, chodzą lub wysyłają ci maile żeby powiedzieć ci,
                      że cię kochają.
                      Serce kobiety jest tym, co powoduje, że świat się kręci. Kobiety robią więcej
                      niż to, że rodzą. Przynoszą radość i nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety
                      maja wiele do powiedzenia i do dania.
                      Tak, serce kobiety jest zadziwiające.

                      Życzę Wam dobrej nocy

                      Magda Niecierpek i Szymonek
                      • asialc1 Re: Luty 2004 :)) 05.06.04, 23:53
                        Cześć Dziewczynki!
                        Jak na złość dzisiaj kiedy pojechalismy do Legionowa pogoda się popsuła. sad(
                        Nawet nie poszliśmy na spacer do lasku, a tak czekałam na sobotę. Zawsze tak
                        jest, że na wolne dni psuje się pogoda. Na szczęście przez cały czas nie
                        padało i Natalka mogła pobyć trochę na powietrzu.
                        Wrócilismy przed 22:00, mąż wykapał Małą, ja zrobiłam masaż, zjadła a później
                        się powygłupiałyśmy aż śmiała się na głos. Udawałam, że Ją zjadam, całowałam w
                        brzuszek i szyjkę a Ona się zaśmiewała. smile)) Teraz bawi się na macie i wcale
                        nie myśli o spanku.

                        Zapomniałam poprzednim razem napisać, że lubi też zabawy w "koci, koci łapci..."
                        i "kizia mizia...".

                        Madziu, ten tekst o kobietach jest super. Wydrukowałam sobie i kiedy będzie mi
                        się wydawać, że nie daje rady to go sobie przeczytam smile)

                        Wszystkiego dobrego dla naszych czteromiesięczniaków. Sto lat dla Tosieńki i
                        Antosia. Ucałowania od Natuni smile)))

                        Kończę. Może uda mi się uśpić córeńkę.
                        Jutro wrzucę zdjęcia na zobaczcie.

                        Dobrej nocki
                        Asia, dumna mama Natalki smile))




                        • asialc1 Re: Luty 2004 :)) 05.06.04, 23:56
                          Zapomniałam napisać, że my też robimy codziennie mnóstwo zdjęć. Wszystkie
                          wrzucamy do komputera a najciekawsze odbijamy, chociaż też nie wszystkie bo
                          bysmy zbankrutowali. smile)
                          My mamy aparat Sony i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.
                          Trochę kosztował, ale nie żałuje. Zdjęcia są super i można pstrykać ile się
                          chce.
                          Teraz to na prawdę kończę
                          Papapa
                          • kajka.3 nocne wynurzenia 06.06.04, 00:08
                            Zajrzałam właśnie na "W oczekiwaniu"... Już tam pojawił się LUTY 2005... i tak na wspomnienia mi się zebrało.
                            Rok temu byliśmy na weselu i jeszcze nawet nie podejrzewałam, że nie jestem sama... tydzień potem zrobiłam test. Mam teraz trzy pamiątkowe testy, każdy opiasny imieniem: Agata, Ala, Mateusz...
                            Jakie jeszcze niespodzianki życie nam szykuje?
                            Dobrej Nocy. Kasia.
    • arch.monika Poranne wynurzenia, pieski itd. 06.06.04, 10:08
      Życie rzeczywiście jest pełne niespodzianek i jak Kasiu przeczytałam o lutym2005
      to bardzo żałuję że nie mogłam z Wami uczestniczyć na W oczekiwaniu. A propos
      czy gdzieś można przeczytać w oczekiwaniu 20004? Czy są jakieś archiwa forum
      może któraś z Was się orientuje??????

      Strasznie jestem zła na siebie że rok temu nie zrobiłam testu(jak każda
      normalna kobieta,chyba wtedy dostałam zaćmienia umysłu), tym bardziej że nie
      mam karty ciąży(gdzieś mi zgubili w szpitalu), a obrączki od Dominisi nie
      chieli nam dać (jakoby rozliczają się z nich) Na szczęście mamy całe mnóstwo
      zdjęć USG z parotygodniową malutką, bo przez krwiaka często ją "fotografowali",
      no i mam notes w którym zapisywałam jak mija ciąża...

      Nawiązując do ślicznego tekstu Niecierpka o kobietach to od kiedy mamy
      dzieciątko bardzo się cieszę że jestem kobietą. Kiedyś chwilami wydawało mi się
      że lepiej być mężczyzną, łatwiej o karierę zawodową szczególnie w architekturze
      (jeżeli na budowie nie pokrzyczę na wstępie pokazując że jestem twardą babą to
      czasami trudno o szacunek robotników, choć zdarzają się wyjąki)Ale kiedy
      nosiłam maleńką pod sercem,kiedy czułam jej ruchy albo teraz gdy karmie ją
      piersią to wiem że żaden mężczyzna nigdy nie zazna takiego wzruszenia.
      Mam pytanie do dziewczyn które mają więcej niz jedne dziecko, czy tylko pierwszą
      ciążę tak się ogromnie przeżywa, czy kazda kolejna jest również tak głębokim
      uczuciem??? Bo kiedy teraz widuję kobiety w ciąży to trochę im zazdroszczę i
      bardzo chciałabym jeszcze przynajmniej raz przejść przez ten cud zycia..

      Zakończę oczywiście pieskami,chociaz pewnie wszystkim powoli zaczynają
      wychodzić bokiem,a same cierpia na notoryczną czkawkę...

      Pieski małe dwa z Szymkiem oraz Kubą,
      chciały wiedzieć co Julcia z Basią lubią,
      Patrzą ogród jest,narwą kwiatów zrobią gest..

      Mała Dominiś niedaleko była,
      zawołali ją, by się przyłączyła,
      Nową paczką swą, maszeują pieśń nucą:
      Si bon, Si bon, tralala...

      Pozdrawiam Nika i Dominiś

      • ida92 Re: Poranne wynurzenia, pieski itd. 06.06.04, 10:50
        A'propos piesków - pytanie za 100 punktów wink))"Od jakiego polskiego filmu
        rozpoczyna się oszałamiająca kariera piosenki "Pieski małe dwa"??
        My go bardzo bardzo lubimy....
        Rok temu 5 czerwca w ubikacji w pracy zrobiłam test, pomimo pierwszego
        nieudanego i wszelkich objawów @, niestety mąż nie odbierał telefonu więc
        zadzwoniłam do psiapsiółki z jednego z forów internetowych. Drugi test z innej
        firmy zrobiłam w ubikacji w Mc'Donaldzie big_grinDDD oba mam do dziś ten pierwszy
        noszę przy sobie jak relikwię. Co do dalszych planów rodzinnnych to z uwagi na
        skazę jedynactwa marzę o dwójce - trójce dzieci, i pewnie za dwa lata mam
        nadzieję Was tu gdzieś spotkać w nowym wątku.
        Niecierpku tekst o kobietach przepiękny, muszę go wydrukować i dać do
        przeczytania mamie.
        Nasze badanie - cystografia -Antoś był bardzo dzielny jego rodzice też, płakał
        bardzo, ale jesteśmy bardzo szczęśliwi bo wbrew lekarskiej hipotezie nie ma
        wady.
        Jutro wrzucę nowe zdjecie Antosiowe na zobaczcie może siebie też, tylko kiedy
        ja się zdąże zrobić na bóstwo wink))))))). Co do zdjęć my tez część wywołujemy w
        Mediach, bo robia najlepsze odbitki, robiłam w innych labach w których od lat,
        ale z niewiadomych powodów Antoś ma na tych zdjęciach płomienicę, więc się
        przenieśliśmy do MM i są ok.
        A propos banerka u góry o kolekcji Gazet, kupiłyście?? Bo ja tak i jestem mile
        zaskoczona jakością ksiązki dołączonej do gazetki, a teraz mam ochotę na
        kolejne. A i jeszcze w Rzeczpospolitej czytałam o nowym tłumaczeniu "Braci
        Karamozow" wstyd sie przyznać, ale wcześniej nigdy jakoś nie miałam ochoty
        na "nich", ale teraz pewnie sobie kupię. By literatura obca nie była mi obca.
        Pozdrawiam Edyta.
        Jaka piękna pogoda za oknami .......
        • kasiaczekroza "filozoficzne"wynurzenia 06.06.04, 11:01
          Niecierpku, ta opowiesc o stworzeniu kobiety jest naprawdę super, tyle w niej
          prawdy.
          Ja też myslę o wydarzeniach sprzed roku, o radosnym oczekiwaniu, o wyniku
          testu, czyli pozdrowieniach od dzidziusia.Przepiekne chwile.Jednak wciac
          dociera do mnie, jak nieubłgany jest czas, jak uparcie gna na przód, jak nie
          chce zwolnić.Dopiero co Antos był małą fasolką, a teraz fika nózkami i zaśmiewa
          się na głos.dopiero co Martusia była malenka panienką, która kołysałam w
          ramionach, a teraz ma 135cm i pyta po co kobobietom biustonosz.
          Och,życie, zycie, składasz się z tylu przedziwnych chwil, które mijaja za
          szybko, stanowczo za szybko.
          Kasia
          • mopek1 Re: "filozoficzne"wynurzenia 06.06.04, 17:07
            To ja też się podzielę tym co było u nas przed rokiem smile. Mniej więcej w
            kwietniu zakończyły się wszystkie badania związane z utrata pierwszej ciąży (w
            lutym), mój gin. dał nam "zielone światło", ale w maju nic z tego nie wyszło sad
            i było nam b. przykro, w czerwcu owu wypadała mi ok 10-11 (byłam u ginia na
            usg), a 9-ego popołudniu wyjeżdżałam na szkolenie, więc byliśmy przekonani, że
            w tym miesiącu też nic..., a tu jest Basia smile)) Stąd wiem dokładnie, że została
            poczęta 9.06.2003 o godz. 10:30 bo o 14:10 miałam pociąg do Poznaniasmile))))))))
            • malwes Re: "filozoficzne"wynurzenia 06.06.04, 17:56
              mopek1 napisała:

              "Stąd wiem dokładnie, że została poczęta 9.06.2003 o godz. 10:30 bo o 14:10
              miałam pociąg do Poznaniasmile))))))))"


              smile)))))))))))))))))))))))))))))
              • amatylda Re: "filozoficzne"wynurzenia 06.06.04, 18:05
                ale pociąg w sensie lokomocjii czy seksualny ???????hahaha
                pozdrawiam ciepło
                Tylda
            • amatylda Re: "filozoficzne"wynurzenia 06.06.04, 18:03
              haha, mopku ale dokładność - jednak co lekarska precyzja to precyzja haha wink)
              My zaczęliśmy się starać od 9 maja co wieczór do 15. Ale wydaje mi się, że (wg
              różnych liczydeł haha) że Oskar "przeczekał" do 16 maja. A w końcu maja miałam
              dostać @ - a skoro nie przyszła 2 dni (wcześniej rzadko mi się spóźniała) -
              więc już wiedziałam. Test zrobiliśmy w dzień dziecka!!! Na działce u moich
              rodziców wink)) Ale powiedzieliśmy im dopiero chyba po 2-3 tyg. Taka to nasza
              historia wink)) A dziś widziałam kilka "pań" z brzuszkiem i tak mi się rzewnie
              zrobiło, tym bardziej, że rok temu latem byliśmy z mężem na urlopie na Mazurach
              (ja jeszcze z niewidocznym brzuszkiem za to z mdłościami i jazdą na kiszoną
              kapustę wink)) a jutro też jedziemy na kilka dni na Mazury. Z Oskarem
              oczywiście - ciekawe jak to zniesie?? Rok temu z brzucha "oglądał" Wilczy
              Szaniec i inne bunkry niemieckie co mu tatuś pokazywał a w tym roku zobaczy
              Grunwald wink))
              Także idę zaraz się pakować
              papa
              Matylda
              ps tylko błaaaaaaaaaaaaaaaaaaagam nie szalejcie z postami, bo potem nie dam
              rady nadrobić ;-((( buuuuuuuuuuuuuuuuu!!!! Już za Wami tęsknie wink)
              • natder Mazury to jest to! :-))) 06.06.04, 19:41
                Ja też wybieram się na Mazury ale dopiero w środę, bo mężuś pracuje... Ale do
                Grunwaldu z Iławy będziemy mieć ok. 30 km, więc może się gdzieś na
                grunwaldzkich błoniach spotkamy smile))
                Co do drugiej ciąży, to ja przeżywałam ją zupełnie inaczej niż pierwszą... Dużo
                spokojniej, mniej stresu i zdenerwowania a zdecydowanie więcej radości i
                przyjemności. Jedyną frajdą jaka mnie ominęła w drugiej ciąży były fikołki
                maleństwa, Malwina nie fiknęła ani razu, czułam tylko wymachy rąk i nóg smile))
                Na ciężarne patrzę z uśmiechem na ustach, ale zanim zaszłam w ciążę z drugim
                dzieckiem to mnie na widok takowej aż skręcało od środka...wink))
                Trochę Wam zazdroszczę jednak że może się będziecie spotykac za jakiś czas
                ponownie na "w oczekiwaniu"... Ale życie jest życiem i lubi płatać figle, więc
                może i ja dołączę???
                Pozdrawiam wieczorową porą, Ania i Malwina (wcale nie brunetka)
                • kasiaczekroza Mazury to jest to!Ale Bałtyk tez ujdzie 06.06.04, 21:21
                  Oj jak ja wam zazdroszczę tych Mazur....
                  Ale pocieszam się, bo 3 lipca na 100% jedziemy na 2 tygodnie nad Bałtyk-do
                  Jarosławca.pooddychamy troche jodem i może uda się popluskać?Tylko przeraża
                  mnie ja my się spakujemy?Same rzeczy Antka, wózek to juz cały bagaznik, a tu
                  jeszcze oczywiście pół pokoju zabawek Marty( no bo przeciez by teskniły)no i
                  nasza skromna w tym wypadku reklamóweczka(hihi)
                  A wy mamusie gdzies na wczasy z rodzinką, aby odetchnąc, zmienić klimacik itp?
                  Natder ma racje można pozazdrościc waszego kolejnego oczekiwania, też z
                  usmiechem spogladam na ciężarne mamusie, ale nam już starczy tego
                  szcześcia.Teraz trzeba zająć się wychowaniem.Powiem szczerze,że juz teraz widzę
                  jak brakuje nam czasu, a co jak wróce do pracy?Chciałabym aby dzień trwał
                  dłuzej, czasem szkoda mi starszej córy po już nie wgłupiamy sie i nie szalejemy
                  jak dawniej.Choć oczywisci e znajdujemy chwile na wspólne bycie, aktywne razem.
                  Całuję was wieczorową porą.
                  Mama Kasia i jej dwa szczęścia
                  • morsk2 Re: Mazury to jest to!Ale Bałtyk tez ujdzie 06.06.04, 22:58
                    Witajcie!
                    Ja też zazdroszczę Matyldzie Mazur. Byłam tam tylko 2 razy, w zamierzchłych
                    czasach początków znajomości z mężusiem. Wiecie, urwanie się od mamy, wspólny
                    namiot itpwink)) Więc same miłe wspomnienia...
                    No i Matylda potwierdza regułę - gdzie odpoczywają ci znad morza? Nad jeziorem
                    rzecz jasna!smile))
                    Kasiaczku, wyobraziłam sobie Ciebie z tą reklamóweczką nad morzemsmile Jakby to
                    było ciepłe morze to by wystarczyło - akurat zmieści się bikini i klapkismile Ale
                    nad Bałtyk to Ty lepiej dorzuć jeszcze polar. Lipiec nie lipiec, nigdy nie
                    wiadomosmile
                    Mopku! Ty jesteś lekarz czy aptekarz??? Taaaaka dopładność, no no!smile)))
                    Trochę mnie zdziwiłyście, że tyle z Was zachowało testysmile W ogóle mi to do
                    głowy nie przyszło. No ale może ja byłam zanadto zestresowana. Po niepowodzeniu
                    musiałam odczekać najgorsze pół roku w moim życiusad A potem wszystko mi się
                    rozregulowało i po pierwszej próbie po ok. 40 dniach zrobiłam test, był
                    pozytywny, a za 2 dni @. Po prostu takie wahania hormonalnesad(( Dopiero proba
                    nr 2 dała efektsmile)) Ale wtedy już nie wierzyłam testom, dopiero po beta hcg
                    zaczęłam się, no właśnie nie cieszyć, tylko martwić 3 razy bardziejsmile Nie
                    bezpodstawnie jak się okazało, ale to już inna historia...
                    A przy okazji Mopku, czy orientujesz się jak to wygląda - bo po poronieniu
                    następna ciąża z definicji jest traktowana jako zagrożona, ale skoro się
                    wszystko powiodło to czy kolejnym razem też trzeba będzie od początku jechać na
                    prochach czy nie?
                    Arch.Moniko, nasz "stary" wątek znajdziesz na W oczekiwaniu jak wrzucisz w
                    wyszukiwanie "luty 2004". Ale ostrzegam, że tam było 1718 postów! Pod koniec
                    byłyśmy b.aktywnesmile No i spłaczesz się strasznie czytając historię Magdysad((((
                    Ale się rozpisałam...
                    Przyznaję - dziś zrobiłąm trochę notateksmile
                    Jeszcze było o zabawkach - moja mama też przechowała sporo moich zabaweksmile Jak
                    na te prehistoryczne czasy mojego dzieciństwa to były one super fajne, bo w
                    większości przywożone przez dziadka marynarzasmile Na przykład kura wożąca
                    kurczaki, która jeździ w kółko i robi masę hałasu (na baterie)smile Ale pewnie
                    Wika, która będzie wychowywana na smoku Tolowink)) padnie ze śmiech widząc taki
                    prymitywsmile))))
                    Ale wiecie co jeszcze moja mama zachowała? Projektor do bajek! To jest dopiero
                    cośsmile Pamiętacie taki wynalazek - przesuwała się obrazki z tekstem na kliszysmile
                    Strasznie to siermiężne, ale np. dla dzieciaków mojej kuzynki wychowanych na
                    bajkach video to jest straszna atrakcjasmile)))
                    W ogóle mam bardzo zapobiegliwą mamę - dlatego zachowało się też moje łóżeczko
                    i nawet kilka ciuszków (właśnie dziś Wika zadebiutowała w mamy bereciewink)))
                    Weekend nam upłynął bardzo przyjemnie, w większości na powietrzu, ale już nie
                    będę Was zanudzać, bo pewnie i tak Malwes zaraz wprowadzi jakieś ograniczenia
                    co do ilości znaków w jednym pościewink)))))))
                    Pozdrowionka,
                    Monika
                    • aleksandraantek Ja też chce taki projektor!!! 06.06.04, 23:10
                      No właśnie!!! Ja też taki miałam i to było coś wspaniałego - niestety się
                      nie "przechował"!!!
                      Ale już znalazłam na Allegro i zamierzam kupić!!! Pozdrawiam ola od Antka
                      • morsk2 Re: Ja też chce taki projektor!!! 06.06.04, 23:22
                        oooo...!!! To zdradź po ile "chodzi" takie cudo, bo może mam majątek i o tym
                        nie wiem?wink))
                  • jurkiewicz Re: Mazury to jest to!Ale Bałtyk tez ujdzie 07.06.04, 10:12
                    A my w tym roku w przeciwnym kierunku !!
                    Jedziemy do Ożanny koło Leżajska (i to nie ze względu na piwo smile)). Do tej pory
                    rokrocznie jeździliśmy do leśniczówki w Kadynach, nad Zalewem Wiślanym. To taki
                    mały pogierkowski "kurort" (hahaha, kurort - dwa sklepy i bar pod dębem). Tam
                    są wspaniałe warunki dla dzieci ok 2 lat - złota plaża dł. 1 km, szer. 300 m i
                    na 500 m wgłąb Zalewu woda do kolan. A dookoła wąwozy i góry, więc robi się
                    mikroklimat. Pewnie wrócimy tam za rok ... Szkoda tylko, że coraz więcej ludzi
                    odkrywa te rejony. Cztery lata temu na plaży było ~ 30 rodzin (w siertpniu, w
                    słoneczny dzień !), rok temu już 300.
                    A co do tego, co było rok temu, to ja dziś wspominam co było dziesięć lat
                    temu ... Tak, wtedy urodził się Artur - 3800g i 55cm, a dziś 148 cm (jeszcze 10
                    i mnie przerośnie), 42 kg i pierwsze telefony od koleżanek wink). A dopiero co
                    zmieniałam mu pieluchy; jak ten czas leci. "Przywieźliśmy" go z Krynicy
                    Morskiej, z ostatniego wakacyjnego weekendu. Niestety, ze względu na 2
                    wcześniejsze poronienia, całą ciążę przeleżałam drżąc o niego. Miał się urodzić
                    30 maja, po terminie zaczęli go wywoływać, a 7 czerwca zrobili cesarkę. Na
                    szczęście wszystko skończyło się dobrze. Dziś to już "kawał" mężczyzny, ale
                    ciągle jeszcze przytula się i siada mi na kolanach smile). A Szymona "wykonaliśmy"
                    1 maja !! Wróciliśmy z grila u moich rodziców, bo miałam się przygotowywać do
                    obrony mgr... On miał się urodzić 22 stycznia, a poczekał do 2 lutego - lubią
                    się spóźniać te moje chłopaczki smile) Rok tem na urodzinach starszego (czyli
                    właśnie dziś) powiedzieliśmy rodzicom o Dzidziusiu. Na początku trochę się
                    przerazili, zwłaszcza obie mamy (w tym wieku małe dziecko !! - mam 34 lata),
                    ale dziś są zakochani w Szymku do granic możliwości rozpieszczania.
                    Ja też mam taki projektor do filmów. Co prawda nie mój z dzieciństwa (pamiętny
                    JACEK), bo tamten moja zdolna siostra rozkręciła i nie umiała złożyć smile), ale
                    nowy udało mi się kupić od przyjaciół zza wschodniej granicy. Czasem przywożą i
                    sprzedają na różnych bazarach. Gorzej jest z filmami do nich, bo nie produkuje
                    się już nowych, więc można liczyć tylko na zakup od kogoś, kto z tego wyrósł.
                    Ale zabawa jest świetna. Artek za pierwszym razem był zaszokowany, mówił, że to
                    jego domowe kino smile) Teraz czekamy aż Szymek podrośnie ... A z mojego
                    dzieciństwa zachowały się głównie książki.
                    Kończę, bo pora na spacer, tylko za oknem tak jakoś ciężko i "przedburzowo",
                    więc nie wiem ... może tylko balkon. Zwłaszcza, że czeka mnie dziś jeszcze
                    urodzinowa wizyta byłej teściowej... W rodzinach "po przejściach" dziecięce
                    imprezy przeciągają się na kilka dni, ale za to Babć i Dziadków jest więcej smile)

                    Więc pozdrawiam Was "imprezowo" smile)
                    Beata z Arturem i Szymonem
                    • aleksandraantek Re: Mazury to jest to!Ale Bałtyk tez ujdzie 07.06.04, 10:26
                      Witam!!!
                      Niestety zaraz się zbieram ale jeszcze napiszę dwa słówka!!!
                      Projektor nie jest b. drogi ok 50zł gorzej z filmami ok 5-10zł za jeden (ale i
                      tak kupię)!!!
                      Byłam przed chwilą u lekarza z Antkiem - 7850g i 67cm -chyba czeka nas kolejna
                      wymiana ubranek sad(((!!! Miał też dziś szczepienie ale tylko się poskarżył mie
                      płakał taki dzielny chłop z niego!!! co do Cypru to byłam tam ok 30min
                      (międzylądowanie smile)) i po piaskach Egiptu wydał mi się piękny i bardzo zielony
                      ale jeśli odradzasz to może Grecja? No jeszcze się zastanowimy!
                      Dostaliśmy zgodę na wprowadzanie jedzonka HUUUUUUUUUUUUUUUURA - zaczynamy od
                      marchewki potem ziemniak i brokuł a na koniec do tej papałychy kaszka
                      kukurydziana!!!
                      No nic lec na rehabilitację!
                      pozdrawiam ola od Antka
                      PS. Śliczne te Wasze maluszki - pół nocy oglądałam na zobaczcie!Przepraszam że
                      się nie wpisywałam ale nie miałam czasu!!!
                    • ida92 Do Beaty :))) 07.06.04, 11:12
                      Beata to może sie spotkamy bo do nas to tylko dwa kroki??
                      • jurkiewicz Re: Do Beaty :))) 08.06.04, 09:16
                        ida92 napisała:
                        > Beata to może sie spotkamy bo do nas to tylko dwa kroki??

                        No pewnie, że tak !! Tzn. że Ty mieszkasz w okolicach Leżajska ? Może pisałaś
                        to wcześniej, ale ja dopiero niedawno trafiłam na "lutówki", więc
                        mam "małe wink)" zaległości. Będziemy w Ożannie (Ożannej ? - jak to się odmienia)
                        w drugiej połowie sierpnia. Koniecznie musimy się zobaczyć. Już dziś proponuję
                        dłuuuugi spacer; chłopcy będą spali, a my sobie pogadamy smile)
                        Muszę kończyć, bo Szymon usilnie chce zacząć posługiwać si.e klawiaturą - w
                        końcuc syn infiormat yka smile)xx (Te dod atki literowe to On) ...
                        Pa, pa
                        Beata z Szymonem
    • aleksandraantek Re: LUTY 2004 06.06.04, 22:09
      Witam!!!
      Przed chwilą wróciłam z działki i od razu do Was!!! hihihi!!! Mąż wściekły!!!
      Przyjechaliśmy tylko na pół jutrzejszego dnia bo idziemy do lekarza i na
      rehabilitację a potem znowu na działeczkę - tym razem tylko ja z Antosiem!!!
      Mazur też Wam zazdroszczę - choć sama mogłam jechac na pojezierze pomorskie.
      Moi rodzice mają tam popegeerowskie (nie wiem jak to napisać smile) tereny i
      stawiają mały hotelik smile)))) - ale nie pojechałam bo z Antkiem to bym tylko
      wszystkich uciszała i uspakajała a oni też mają prawo odpocząć (moi rodzice +
      ich znajomi)!
      Co do wakacji to my planujemy Cypr - ale dopiero jak Antoś skończy 6 m-cy czyli
      IX - X!
      Spóźnione za to bardzo serdeczne życzenia z okazji 4-tych miesięcznin dla
      Tosi!!!
      No i takie na wyrost życzonka dla: Mikołaja, Przemka, Emilki, Filipa, Wiktorii,
      Szymona, Oskara!
      A Natalce i Radkowi to już złożę w dniu miesięcznin!!!
      Ja też bardzo zazdroszczę kobietom w ciąży i gdyby nie to że jestem po cc to
      już bym chyba "wpadła" hihihihi, a tak na prawdę to musimy poczekać
      przynajmniej na zakończenie przeze mnie chociaż jednych studiów ( arch.monika
      nie załamuj mnie z tymi budowami bo ja praktyki zaraz muszę zrobić - żeby
      szybko zacząć robić uprawnienia sad((()
      Co do piesków to jak robiłam zestawienie to zapomniałam napisać jednej
      orginalnej zwrotki (pieski są moim zdaniem z filmu "dziewczyny do wzięcia"
      przynajmniej tak mi się kojarzy i bardzo lubię ten film - zawsze mnie
      rozśmiesza).

      Pieski małe dwa wróciły do domu
      o przygodzie swej nie mówiąc nikomu
      wlazły w budę swą, teraz sobie smacznie śpią!

      Czyli razem już mamy 28 zwrotek! To może tak do setki!!!

      Ja też błagam nie piszcie za dużo!!!!!!!!!!Ja już za Wami tęsknie i chyba nie
      będę w tym roku nigdzie wyjeżdżać żeby się z Wami nie rozstawać!!!
      Całuski dla Małych Ptysiów, Groszków, Robaczków i Wszystkich Innych!!!
      Dla Silnych Kobiet też!!!
      Ola od Antka
      • morsk2 Re: LUTY 2004 06.06.04, 23:19
        aleksandraantek napisała:

        Co do wakacji to my planujemy Cypr...

        Olu od Antkasmile Na Cyprze byliśmy w ubiegłym roku na przełomie kwietnia i maja
        (my w T-shirtach i krórtkich gaciach, a tubylcy w kożuchach - poważnie! - bo
        przecież zimno, tylko 25 st.wink))))Strasznie tam drogosad A poza tym jest kilka
        fajnych miejsc do zwiedzenia, ale ogólnie nie jest to wyspa na którą bym
        chciała wrócić. Raz wystarczy. Są fajniejsze miejsca moim zdaniemsmile
        Ja też miałabym chęć gdzieś wyruszyć dalej IX/X, ale nie wiem czy się odważę z
        Maleństwem.
      • emilka_n Re: LUTY 2004 06.06.04, 23:59
        nie zaglądałam przez tydzień bo Bartuś chory. Sąsiadka wiecznie przyprowadza do
        mnie chore dzieci i tym razem nie udało się... Bartuś zarażony. Już kilka razy
        zwracałam jej uwagę, pytam się za każdym razem czy dzieci zdrowe itd. Nic nie
        pomaga, przyszła pożyczyć pompkę do roweru z zakatarzonym dzieciakiem sic!
        A ja teraz męczę sie z moim zasmarkanym biedactwem.

        Ogólnie mam wisielczy humor. Mogę troszkę pomarudzić?
        Przyjechała teściowa. Dzień dziecka, niedaż ze nie dała dziecku żadnego
        prezentu (ja wiem że prezenty nie są najważniejsze, ze trzeba kochac i jeszcze
        raz kochac) to jeszcze napsula mi nerwow. Pyta sie gdzie mamy zlobek. Ja na to
        ze nie oddam Bartusia do zlobka (od razu przepraszam wszystkie mamusie, ktore
        musialy oddac swoje pociechy do zlobka) Jak bylam w ciazy myslalam ze po
        maciezynskim wroce zaraz do pracy, a teraz przeryczalam dwa tygodnie na sama
        mysl zostawienia Bartusia (juz balam sie ze mleko strace z tej zgryzoty)
        No wiec mowie tesciowej ze go nie oddam do zlobka...i zaczeło się. Czy ja wiem
        ile kosztuje opiekunka w Warszawie itd itp Juz nawet nie odezwalam sie ze nie
        tylko nie oddam go do zlobka, ale ide na wychowawczy (wprawdzie tylko do konca
        grudnia, ale chociaz tyle moge dla Bartusia zrobic)
        Powiedziałam jej tylko, że chociazbym miala jeść kamienie to nie zostawie
        dziecko w złobku.

        To z mojej pensji bede oplacac opiekunke. Przykro mi, że Bartuś ma taką babcie

        aleksandraantek my chodzimy na basen na kasprzaka - mamatataija (sa jeszcze
        miejsca w mojej grupie) w sobote na godzine 16. Bylismy raz i bardzo sie
        Bartusiowi podobalo, niestety w ta sabote z powodu choroby musielismy opuscic
        zajecia

        warszawianki ja juz stracilam watek - bylo to spotkanie czy nie? A moze
        spotkajmy sie na razty w kilku turach, w roznych miejscach bo cos mi sie wydaje
        ze to trudno bedzie zmobilizowac sie cala grupa, dobrac termin i miejsce.
        Ktoras z Was pisała o parku szczesliwickim - ja jestem za!

        co do spiewania dziecku to ja kupilam sobie "kolysnki utulanki" i spiewam
        Bartusiowi (malym dzieciom nie przeszkadza falszowanie smile. Najbardziej podoba
        mu się "Dorotka" Sama zreszta tez czasem puszczam sobie ta plyte jak chce
        szybko zasnac smile

        co do wakacji to chcielibysmy wyjechac chociaz na tydzien nad morze i szukamy
        noclegu. Nie wiem tez gdzie byloby pojechac z takim maluchem najlepiej.
        Pojedziemy pociagiem i troche sie tego obawiam.W koncu z Warszawy to kawal
        drogi i pierwsza taka dluga wyprawa.


        pieski małe dwa uciekły do lasu
        i Bartusia też zabrały zawszasu
        bo teściowa zła, do złobka dziecko zanieść chciała


        pozdrowienia
        emi z zakatarzonym Bartusiem
    • iska_moniska Re: LUTY 2004 07.06.04, 08:40
      Pogubiłam się w waszych postach!!!!!!! Nie wiem o czym napisac, bo wypadłam z
      obiegu.
      Po pierwsze: czas komunii juz za nami - 6 w maju (w tym jedna naszego Jaska) i
      jedna wczoraj.
      Po drugie: diabel z Tośki wypędzony. A to wypędzanie tak ją bolało, że
      krzyczała przez cały czas trwania obrządku. Proboszcz zażartował, że rośnie mu
      chórzystka.
      Po trzecie: jestem koszmarnie zmęczona zmęczeniem moich dzieci, które jeszcze
      nie odreagowały imprezy sprzed tygodnia (w sobotę chrzest i komunia, a później
      biały tydzień Jasia. Chociaż mieszkamy 200m od kościoła, to na msze musiałam
      jeździć do Gdańska, bo tam Jas był przyjęty wraz z dziećmi z jego szkoły).
      Po czwarte: dziś ograniczę się tylko do tego że wrzucę zdjęcia na zobaczcie.
      Zdjęć z chrztu (poza tym jednym, na ktorym Tosia jest przygotowywana, jeszcze
      nie mam).
      Biegnę pokarmić Tosiaczka
      Pozdrawiam wszystkie mamy i ich słodkie malucy
      • frytkal Re: LUTY 2004 07.06.04, 09:58
        Witam z rana...
        Niecierpku - piękny i budujący tekst o kobiecie...
        I spełniłam moje marzonko. Byliśmy w sobotę w Gdyni. Tato z Liwką oglądali
        film "o muuu", a ja z Radziem przez ten czas uczyliśmy się na pamięć jak
        wygląda Błyskawica. W ogóle to każdemu życzę takiego dzidziusia: przez cały
        czas wycieczki (7 godz.) ani razu nie zamarudził, budziłam go do karmienia a
        tak cały czas spał i spał...
        Wiecie, Radzio jakiś tydzień temu odkrył, że ma siusiaka, a parę dni temu
        zaczął łapać się za nóżki. Już nie możemy się doczekać kiedy weźmie je do buzi
        Nóżki oczywiściesmile
        Wakacje spędzamy w Lubuskiem, u teściów. W końcu muszą trochę odczuć, że są
        dziadkamismile)) Tylko podróż mnie przeraża. Nie jesteśmy zmotoryzowani (oprócz
        Juniora) więc podróż pociągiem z ekwipunkiem dla dwojga dzieci nie będzie
        łatwa. Wiem co to znaczy, bo dwa lata temu pojechaliśmy na Mazury, mieliśmy
        cały stos bagażu - a była tylko Liwka...
        Pozdrowiona i korzystajcie z pogody...
        • tjoanna Re: LUTY 2004 - o kobiecie i in. 07.06.04, 14:43
          A ja się wyłamię...
          Na mojego maila też przyszedł ten tekst o kobiecie i od razu mnie zirytował. Przede wszystkim jest bez sensu! Po pierwsze jest o kimś kto nie istnieje. Spotkałyście kiedyś taką kobietę-ideał? Ja nie. Po drugie pokazuje połowę prawdy, czyli tylko jasną (ba, świetlistą!) stronę kobiety, i to chyba (?) kobiety jako przeciwnieństwa mężczyzny, czyż nie? A stwierdzenie, że niektórzy mężczyźni "walczą w to, co wierzą", jest tak samo prawdziwe, jak stwierdzenie, że niektóre kobiety NIE "przynoszą współczucia i ideałów". I tyle. Tylko się nie złośćcie wink

          Co do piesków, najbardziej podobają mi się zwrostki terrorystyczne, uśmiałam się!

          Edyto, co do wyborczej, to niestety za późno zaczęłam chodzić po kioskach i już nie było. A "Braci Karamazow" czytałam i polecam Ci z całego serca! Jedna z najlepszych książek, jakie miałam w rękach!

          Emilko, spotkania jeszcze nie było. Jesteśmy chętne, tylko niezdecydowane. A teściowej się nie daj! Co to za pomysł, żeby za Ciebie decydować!sad

          I jeszcze sprawa wakacji. Niestety, my chyba wybierzemy się tylko na wieś, gdzie będzie mama i babcia męża. Wcale nie mam na to ochoty, wolałabym Mazury, albo morze, tylko we trójkę, ale nie wypada mi odmówić, a gdzieś dalej się wybrać trudno, bo nie mamy samochodu. No i jestem zła sad

          Pozdrawiam i tak,
          Joanna
          • asnopki do Joanny 07.06.04, 15:16
            Witaj!
            Czy można dołączyć do listy Mam umawiających się na wspólny spacer?
            Joanno-Szymonkowa! Chciałam z Tobą nawiązć kontakt, ale albo mój post gdzieś
            umknął, albo nie wiem...??
            Wstyd mi, bo jestem strasznie do tyłu z czytaniem postów. To (nie obrażając
            nikogo) wenezuelski serial - oglda się od czasu do czasu jeden odcinek i mniej
            więcej wiadomo o co chodzi.
            Ale kiedyś nadrobie odcinki, które przegapiłam.
            Serdecznie pozdrawiam wszystkie Mamy i Maluszki(3 i 4miesięczne)
            • tjoanna Re: do Joanny 07.06.04, 15:28
              Napisałam do Ciebie na priv.
              • kasiaczekroza luty 2004 07.06.04, 16:16

                Na początek gorące usciski dla kolejnego czteromiesięczniaka, a mianowicie
                Xemowego Mikołajka!!!
                Nasze dzieciaczki na "Zobaczcie" cuda!
                Idowy Antek nie nadarmo "dryguje" do "Czterech pór roku", w końcu Vivaldi to
                jego imiennik, co Antonnio , to Antonio.
                My właśnie wróciliśmy z miasta, zakupiłam małemu świecę do chrztu, zamówiłam
                tort i skompletowałam słodki prowiant na jutrzejszą szkolną wycieczkę mojej
                córy do Warszawy.(atrakcja taka sobie , ale choc kino IMAX i film
                trójwymiarowy, na co córa juz nie może się doczekać)
                Ten projektorek też mi się marzy, może rzeczywiście sąsiedzi ze Wschodu mają
                coś na stanie, muszę się przejść.
                Całuję wszystkich bardzo gorąco, mama Kasia od Tyśki i Tośka.
                • kasiaczekroza "super" teściowa 07.06.04, 19:12
                  To znowu ja, ale jestem zbilwersowana i musze się wam wyżalić.W niedzielę mam
                  chrzest Antka.właśnie się dowiedziałam, że teściowa rozważa czy warto sie
                  wybierać(czujecie to?)Mieszkają pod Warszawą i nie maja auta, ale na litosc
                  boską kursują autobusy!!!!!Do tej pory na wszystkie uroczystości(chrzest Marty,
                  urodziny itp) mój mąż przywoził i odwoził towarzystwo.Ustalilismy wspólnie ,że
                  terz nie ma takiej mozliwości, będziemy mieli gości z daleka, dzień wczesniej ,
                  a poza tym trzeba wszystko przygotować i ja nie będę się denerwować czy zdąża
                  do kośioła czy nie( bo wcześniej również nie raczą się wybrać)Teściowa
                  powiedziała meżowi, ze nie opłaca się jechac bo o 15, jest z Płocka powrotny,
                  na to mąż ,że może ich odwiezie, albo jakoś załatwi transport.Na to ona, ze nie
                  wie, ,że musiała by płacić za bilet za Madzię(dziewczyna jej syna)i że chyba
                  nie przyjadą.Mąz się wkurzył i zapytał czy jest sierotą czy też ma rodzinę i
                  jak to będzie wygladało, że ich nie będzie.Na to ona, ze nie mają za bardzo kasy
                  (wspomnę tylko ,że przed 2 miesiącami przyjechała pożyczyć od nas pieniądze)
                  Opadły mi ręce, nie chce niech nie przyjeżdza, szkoda mi tylko męza i
                  przykro ,ze dzieci maja taką "rewelacyjną" babcię.
                  • margoja Re: "super" teściowa 07.06.04, 19:55
                    Z "teścowymi" różnie bywa, co jakiś czas też mamy "meksyk", także współczuję
                    serdecznie.
                    My w wakacje zostajemy w domku, ale będą wypady nad morze oczywiściesmile))Nawet
                    się bardzo nie smucę, że nie jedziemy, lubie morze i klimacik lata nawet w
                    mieściesmile

                    Książkę z gazety mam dzięki tacie i jego znajomemu z kiosku, w Gdyni śladu nie
                    było jak chciałam sama kupic, a wydanie naprawdę pierwszorzędne!
                    Mam nadzieję,że jutro nie będą tak wykupywali, bo już za 15 zł, może się
                    załapię!
                    Zabrałam się dziś za pracę mgr "na serio", napisałam stronę (sic!), trzymajcie
                    kciuki, zeby mi weny nie zabrakło!
                    Pozdrawiam, idę prasować i oglądać "M jak Miłość"smile)))
                    Gosia i marudzik Antek
                    • asialc1 Re: Luty 2004 07.06.04, 21:50
                      Witam wieczorową porą!
                      Żałuję, że nie było mnie z Wami na "oczekiwaniu". Mam nadzieję, że następnym
                      razem to nadrobię smile))

                      Edytko, cieszę się że z Antosiem wszystko dobrze.

                      Kasieńko, postaraj się nie przejmować teściową. Szkoda Twojego zdrowia. Mogę
                      sobie wyobrazic jak czuje się Twój mąż. Na szczęście ma teraz Ciebie i Antosia.
                      Moja tesciowa jest zupełnym przeciwieństwem. Jest nadopiekuńcza do przesady,
                      ale wiem jak się czujesz. Teściowa mamy mojego męża właśnie jest taka jak Twoja
                      a może nawet i gorsza. Na dodatek mieszka z nami w jednym domu. Uwierz mi że to
                      koszmar. Nie bedę o niej pisać bo szkoda słów. Nie znam nikogo bardziej
                      podłego i zakochanego w sobie. Nawet nas nie oszczędza sad(

                      My na wakacje wybieramy się ok.16.07 w góry do Dusznik na prawie dwa tygodnie smile
                      W końcu będziemy sami. Huraaaa smile))
                      Na Cypr mieliśmy jechać w zeszłym roku ale ze względu na mój stan nie
                      pojechaliśmy. Nie dość że koszmarnie się czułam, to lekarz powiedział, że
                      przelot może zagrozić dziecku. Nie zastanawialiśmy się ani chwili, tylko od
                      razu zrezygnowalismy. Mielismy wykupione ubezpieczenie od rezygnacji, ale nic
                      nam nie zwrócili a jeszcze każą płacić 600 dolarów. Do dzisiaj sprawa jest nie
                      wyjaśniona. Okazało się że dostalismy stare warunki rezygnacji a w nowych nie
                      obejmowała ona ciąży ani powikłań z nią związanych. Mimo że mielismy pisma od
                      gin. kazali płacić i na dodatek straszyli komornikiem. Teraz się nie odzywaja,
                      od kąd napisała do nich nasza znajoma prawniczka. Nigdy więcej nie skorzystamy
                      z usług tego biura.

                      Natalka śpi już ponad trzy godziny. W ciagu dnia drzemała nie całe pół
                      godzinki. Ale jak tylko wyszlismy na powietrze zaraz usnęła. Czy Wasze Skarby
                      tez tak śpia na dworku???
                      Wczoraj na powietrzu była cały dzień i przespała całą noc. Zasnęła ok.21:00 a
                      obudziła się dopiero przed 8:00. Złote dziecko smile)) Pozwala rodzicom się wyspać.

                      Wszystkiego dobrego dla Mikołajka z okazji ukończenia 4 miesiaca. Buziaki smile)

                      Są już nowe zdjęcia Natuni na "zobaczcie" lutowym i na
                      www.cichocki.net
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12524339

                      Będę musiała jeszcze dodać z wczorajszego dnia. Moja Mama zrobiła Jej wianuszek
                      z kwiatuszków. Co prawda troszkę za mały ale wygladała przeslicznie. Dam Wam
                      znać jak będą na "zobaczcie".
                      Pójdę zajrzeć do Małej.
                      Na razie


                      • malwes Re: Luty 2004 07.06.04, 22:01
                        Przepraszam Dziewczyny, że się nie odzywam ale teraz mnie dopadła małpa-
                        deprecha i jakoś nie mogę się pozbierać.

                        Co do teściowych i rodzinki, to szkoda słów. Kasiu, niech nie przyjeżdża, łaski
                        bez, trudno. Mężowi będzie przykro ale ja już wychodzę z założenia, że bardziej
                        mnie irytuje niż jak ktoś coś w końcu zrobi z łaski niż jak nie zrobi w ogóle.
                        Mnie ostatnio tatuś między słowami powiedział, że jak nie przeproszę mamy to
                        nie da mi pieniędzy, jeśli będę chciała kupić większe mieszkanie (tak jakbym
                        prosiła o nie...) a potem, że przecież mogę dziecko przywieźdź do nich (po tym
                        co mi zrobili, do 70letnich osób, które nie umieją go podnieść ani wziąć na
                        ręce) i zostawić a sama wrócić do W-wy, a jeśli przyjedziemy to po co brać
                        łóżeczko turystyczne, dziecko może spać na rozkładanym fotelu (i mam im dziecko
                        zostawić?)..... brzydko powiem....rzygać mi się chce na myśl o "rodzinie".

                        A dziecka nie dam dotknąć nikomu z rodziny. Prędzej obcemu, czytaj: niani.
                        Któraś pytała, czy nie boją się zostawić z nią dziecka. Boję się ale muszę i
                        chcę wrócić do pracy. A ta niania chowała dziecko mojej koleżanki - mała jest
                        zdrowa, pogodna i idzie od września do przedszkola. Trudny wybór i trudna
                        decyzja ale już ją podjęłam i tak musi zostać.
                        Pozdrawiam.
                        G.
                        • natder Re: Luty 2004 07.06.04, 22:48
                          Gosiu i Ty też się nie przejmuj!!! Jeżeli taką decyzję podjęłaś jest to jedyna
                          i słuszna decyzja smile))
                          A moja teściowa doznała jakiegoś olśnienia i co drugi tydzień starsza córka
                          spędza u niej kilka dni...
                          Malwina miała dzisiaj strasznie ciężki dzień, jestem padnięta.
                          A mąż mnie dobił informacją że kuzynka która odwiedziła nas dziś rano szła z
                          córką prosto od lekarza, który zapisał małej antybiotyk z powodu anginy. No wyć
                          mi się chce, pojutrze wybieram się w 350 km. podróż z dwójką dzieci, do tego
                          starsza ma właśnie w środę szczepienie (tak, tak, dawka przypominająca w 6 roku
                          życia, oj będzie się działo). Normalnie ręce opadają - wrrrrr, jak można
                          przyprowadzić dzieciaka prosto z poradni do 3 miesięcznego malucha???!!!
                          Pozdrawiam wszystkie mam nadzieję, śpiące już słoneczka.
                          • xemu Re: Luty 2004 08.06.04, 08:39
                            Kochane mamy!
                            Bardzo dziękuję za życzenia dla 4-miesięcznego już Mikołajka!!!! Oczywiście
                            pozdrowionka dla wszystkich dzieciaczków smile
                            Kurczę ten czas tak szybko mija ...niewiarygodne że rok temu cieszyłam się
                            dopiero co odkrytą ciążą a teraz Mikołajek już taki duży ... Aha właśnie
                            byliśmy u pani dr i ważymy 6900g. Mikołajek jest szczuplutki i dłuuugi. Już
                            sobie wyobrażam go ze wzrostem koszykarza - my z mężem jesteśmy wysocy (ja 178
                            a mąż 187cm).
                            Pani dr skierowała też Mikołajka na USG głowy (to dlatego że nie trzymał główki
                            do siadu i miał jeszcze inny objaw wskazujący na wodniaczka). wyobraźcie sobie
                            że wodniaczka nie ma ale sa poszerzone komory (co już brzmi okropnie). Ponoć
                            takiem moga po prostu być ale nie daj boże gdyby sie poszerzały ... Dlatego
                            mamy kontrolnie zrobić usg za 6 tyg., do tego czasu odłożone zostało
                            szczepienie. Mam nadzieję że wszystko będzie ok ale wiecie same że przez te 6
                            tyg. jeszcze nie raz mi to zaprzątnie myśli ...A już za 3 tyg. wyjeżdżamy na
                            wakacje - Mazury hura! (trzymajcie kciuki za pogodę!).
                            Aha żeby było ciekawiej Mikołajek zaczął trzymać główkę smile (usg go wyleczyło
                            czy cowink - dlatego mój mąż się wścieka że nas tylko lekarze nastraszyli bo
                            synek rozwija się super, a że parę dni później zaczął trzymać główkę ...ale np
                            już od miesiąca mostkuje, wyciąga obie rączki w kierunku zabawki i ją
                            niezdarnie chwyta, cudnie się śmieje etc. Ehhhh ale człowiek się denerwuje i
                            tak.

                            Dziewczyny wiem, że to okropne gdy teściowie zatrudniają życie ale to ie oni są
                            najważniejsi - szkoda czasu i nerwów!!! - dzieciaczki są teraz najważniejsze!

                            Właśnie przed chwilą zakupiłam "Lolitę" (GW) - faktycznie nienajgorsze wydanie,
                            myślę że warto za taką cenę (zwłaszcza czatuję na ostatnią z książek "Ja
                            Klaudiusz" - to moja ulubiona - oczywiście mialam własną ale komuś pożyczyłam i
                            już do mnie nie wróciła crying

                            Uściski,
                            Monika


                            • mopek1 Re: Luty 2004 08.06.04, 09:38
                              Witam!
                              No jakoś tempo zrobiło się bardziej "przyzwoite" i dzisiaj poczytałam smile
                              Xemu! Twoja historia przypomniała mi nasze badanie słuchu smile Tzn Baśka urodziła
                              sie w miejscu, gdzie tego badania nie robią, a mi się nie chciało z nią nigdzie
                              jechać, no ale mija miesiąc, drugi, a ona nic, nie wydaje z siebie żadnego
                              dźwięku! Nieźle spanikowana umówiłam się na badanie słuchu - po czym dziecko
                              się tak rozgadało, że sam telefon do rejestracji wydał mi się "leczniczy" smile
                              Oczywiście badanie wypadło wzorowo! jestem pewna, że u was będzie podobnie smile
                              Pozdrawiam
                              Marta
    • atka99 Re: LUTY 2004 08.06.04, 10:29
      Drogie Mamy Lutówki,

      Jestem z Wami już bardzo dawno, od zamierzchłego „oczekiwania” i choć nie
      odzywałam się do tej pory, to przecież tak wiele mnie z Wami łączy (oprócz
      lutowego dziecka oczywiście). Z Malwes łączy mnie przeleżana w domu i szpitalu
      cała ciąża (a nawet dwie), z Kajką – wiek – powiedzmy niezbyt szczenięcy, z
      wieloma z Was problemy z teściową.

      Nie jestem osobą zbyt łatwo nawiązującą kontakty, ale zdecydowałam się włączyć
      do wątku ze względu na to co łączy mnie z Krokodylową. A są to dwie rzeczy:
      też mam lutową Zosię i też miałam depresję poporodową. Po urodzeniu mojej
      pierwszej Żaby wpadłam w coś, czego w żadnym wypadku nie da się objąć łagodną
      nazwą „baby blues”. To była prawdziwa, straszna depresja z długimi dniami
      rozpaczliwego płaczu na przemian z zupełną apatią, z planami rozwodu z mężem i
      myślami samobójczymi. Obwiniałam się o całe zło świata, począwszy od tego , że
      nie „umiałam” porządnie znosić ciąży (krwawienia, szew, cukrzyca itp.) po to że
      nie umiem być dobrą matką. Dobrze zrobiłaś, Moniko, że poszukałaś pomocy. Zbyt
      wielu z nas, zwłaszcza tym zazwyczaj silnym i niezależnym, wydaje się, że
      poradzimy sobie ze wszystkim. Chcąc za wszelką cenę stanąć na wysokości swojego
      ( i nie tylko) wyobrażenia o sobie wpędzamy się w ślepą uliczkę wściekłych
      starań, olbrzymich wysiłków i dotkliwej niemocy i bezradności, co prędzej czy
      później prowadzi do samooskarżania się i autoagresji. Oczywiście, że pojawienia
      się dziecka ( pierwszego czy kolejnego), to wielka zmiana w życiu matki i całej
      rodziny, ale najczęściej nasze problemy są skutkiem burzy hormonalnej, która
      się przez nas przetacza i mądry lekarz jest w stanie nam pomóc szybko i
      skutecznie.

      Bardzo chciałam mieć drugie dziecko i bardzo się bałam swojego zachowania po
      porodzie. Druga ciąża była równie ciężka jak pierwsza. Po początkowej euforii
      związanej z super lekkim porodem, przyszedł jednak spadek formy. Było źle, może
      nie aż tak, jak za pierwszym razem, ale w sumie kiepsko. Trwało to jednak
      nieporównywalnie krócej i już po 7 tygodniach umiałam spojrzeć na świat
      inaczej. Wiem z doświadczenia, że nic tak nie wkurza w tamtych chwilach jak
      zapewnienia „ to minie”. Ale tak właśnie jest, kochanie. Z pomocą swoich
      bliskich i lekarza wyjdziesz z tego a Twoje dziewczynki i Ty będziecie razem
      bardzo szczęśliwe. Nie odzywałaś się ostatnio, a ja zbierałam się na odwagę,
      żeby napisać, więc jakiś czas już minął. Mam nadzieję, że najgorsze już za
      Tobą. Jeśli nie, to pamiętaj, nawet na samym czarnym i potwornym dnie, że
      jestem tu, naprawdę wiem co czujesz i służę Ci swoim uchem, lub po prostu swoim
      czasem. Całuchy od Zosi dla Zosi.

      Nie dam rady w jednym poście poruszyć wszystkich „zaległych” tematów, więc
      skoncentruję się na jednym. Niania. Mną samą do wieku 4 lat opiekowała Niania.
      Cudowna, ciepła osoba, która zastąpiła mi odległych dziadków i z która
      utrzymuję kontakt do dziś (!). Tak więc z jednej strony nie miałam oporów przed
      takim rozwiązaniem, z drugiej nie miałam innego wyjścia, bo bardzo zależało mi
      na dotychczasowej pracy. I dla mojej córki znalazłam taką Nianię jak moja.
      Przyznaję, że szukałam bardzo długo (ponad 3 miesiące) i niektóre Panie mogą do
      dziś wspominać ten proces rekrutacyjny jako koszmar, ale po latach mogę
      powiedzieć z całym spokojem, że nie żałuję. Nasza niania jest osobą
      nienajmłodszą, ale w doskonałej formie, pełną ciepła, cierpliwości i wyobraźni.
      Zawdzięczamy jej bardzo wiele, nasza córka ją uwielbia i traktuje na równi z
      rodzonymi dziadkami. Same rozumiecie, że w tej sytuacji decyzja o tym, że
      będzie również opiekować się Zosią była naturalna. Takiej Niani życzę
      wszystkim, tym, które jej szukają.

      Na zakończenie strona statystyczna , proszę pięknie Morska o dopisanie do listy
      pozycji :
      atka99 - Agata i Zosia (2), W-wa, 17.02.04, 3900, 54
      • natder Kto nas czyta??? 08.06.04, 11:07
        Witam kolejną mamusię i kolejną Zosię smile))
        Nie mogę uwierzyć, że ktoś nas czyta, atko jak mogłaś tak długo opierać się
        pokusie napisania do nas??? wink))
        Hej, hej no to jest tam jeszcze ktoś kto czyta i nie pisze???
        • malwes Re: Kto nas czyta??? 08.06.04, 11:42
          Witamy Agatko! Super, że dołączyłaś!

          Ale powiem Wam, że jestem w szoku....jak można tak długo się "czaić" i nic nie
          napisać kiedy my Takie Fajne Baby jesteśmy smile))))))))))))))))0

          A na marginesie to strasznie szkoda, że niektóre Lutówki nas opuściły. Siostra
          Jaga nic nie pisze...ale najczęściej zachodzę w głowę co się stało z
          Kasik8...aż chyba zaraz sprawdzę, czy w ogóle jest na forum.....
        • atena17 Re: Kto nas czyta??? 08.06.04, 11:46
          Tak ja jestem. Siedzę czytam i martwię się, ponieważ 1 lipca wracam do pracy. Zostawiam kochanego synka Mikołaja - wczoraj skończył 4 miesiące, a co najgorsze to wciaż nie wiem pod czyją opieką. Kobieta na którą liczyłam do tej pory - sąsiadka nie może się nagle jasno zadeklarowć (nie wiem co ją zraziło może stawka, którą uzgodniłyśmy - dodam, że ją sama zaakceptowała). I tak jestem trochę w próżni nie wiem czy uda mi się znależć kogoś godnego zufania. I gdzie szukać? Chciałabym kogoś sprawdzonego i poleconego. Po uruchominu wszelkich kontaktów dalej cisza w eterze. Kochane mamy co robić??? sad((((((
        • atka99 Re: Kto nas czyta??? 08.06.04, 12:16
          Dzięki za powitanie, pokusa była - nie powiem , ale ja z natury nie jestem
          specjalnie otwartą osobą, w ciąży się bałam "zapeszyć", a po ciąży ta historia
          z depresjącrying Wybaczcie, wiem , że jesteście Takie Fajne Babki, niejednokrotnie
          Wasze posty były mi pomocą i radością i mam nadzieję, że po przełamaniu oporów
          sama będę mogła brać udział w życiu tej niezwykłej grupy wsparcia.
          • morsk2 Re: Kto nas czyta??? 08.06.04, 12:39
            Witajcie nowe mamuśki!!!
            Ale z Was "czajniki"wink))) Atka, żeby przez tyle miesięcy czytania nie odezwać
            się chociaż raz!?!
            No to już niewiele mnie zdziwi - chyba że ktoś założy wątek "fanklub lutowych
            mamusiek";-DDDDDDD
            Malwes, dla mnie zniknięcie Kasika to też największa zagadka naszego forum.
            Nigdy się na nią nie natknęłam na żadnym innym wątku, niestetysad
            A Jaga, liczę, że się pojawi jak wróci do pracysmile
            Atka, masz pochwałę za dokłądne czytanie - wiesz jak powinien wyglądać porządny
            wpis na listęwink)))
            malwes - Gosia i Szymon (1), W-wa, 27.01.04, 2340, 49
            niecierpek27 - Magda i Szymon (1), W-wa, 30.01.04, 3950, 56
            emilka_n - Ania i Bartek (1), W-wa, 30.01.04, 3460, 55
            beecia - Beata i Jakub (1), Bełchatów, 30.01.04,
            domil - Dorota i Staś (2), W-wa, 31.01.04,
            silije.amj - Ania i Emilia (2), Poznań, 1.02.04, 4000, 51
            jaga2003 - Aga i Franek (1), Kraków, 2.02.2004, 3310, 56
            jurkiewicz – Beata i Szymon (2), W-wa, 2.02.04, 3750, 52
            arch.monika - Monika i Dominika (1), Katowice, 3.02.04, 3300, 54
            krokodylowa72 – Monika i Zosia (2), W-wa, 4.02.04, 3700, 58
            iska_moniska - Monika i Tosia (2), Banino, 5.02.04, 4150, 58
            aleksandraantek - Ola i Antek (1), W-wa, 5.02.04, 3700, 56
            xemu - Monika i Mikołaj (1), Kraków, 7.02.04, 4600, 60
            pietka111 - Monika i Przemek (1), Gdańsk, 8.02.04, 3400, 57
            zyt - Zyta i Emilia (2), Starogard Gd., 9.02.04, 3200,55
            dorjot - Dorota i Filip (2), W-wa, 9.02.04, 3150, 53
            morsk2 - Monika i Wiktoria Marta (1), Gdynia, 10.02.04, 3330, 56
            tossca - Marzena i Szymon Grzegorz (2), Legnica, 10.02.04, 3500, 55
            amatylda - Ania i Oskar (1), Gdynia, 10.02.04, 3900, 56
            asialc1 - Asia i Natalia (1), W-wa, 13.02.04, 3250, 51
            frytkal – Rita i Radek (2), Wejherowo, 13.02.04, 4650, 63
            kajka.3 - Kasia i Mateusz (3), Wrocław, 14.02.04, 3500, 55
            dula5 - Monika i Weronika (1), Gliwice, 15.02.04, 2760,
            atka99 - Agata i Zosia (2), W-wa, 17.02.04, 3900, 54
            belcia22 - Iza i Julia (2), W-wa, 18.02.04, 3350, 52
            kasik8 - Kasia i Maja (2), Gdańsk, 18.02.04, 3400, 57
            piekielkoe - Ewa i Kuba (2), 18.02.04, 2750, 52
            kasiaczekroza - Kasia i Antoś (2), Płock, 19.02.04, 4370, 60
            nitkanitka - Ola i Jagódka (1), W-wa, 19.02.04, 3600, 58
            asnopki - Asia i Mateusz (1), W-wa, 20.02.04, 3100, 52
            natder - Ania i Malwinka (2), Łódź, 20.02.04, 2900, 57
            mopek1 - Marta i Basia (1), Kraków, 21.02.04, 3320, 58
            tjoanna - Joanna i Szymon (1), W-wa, 21.02.04, 3400, 54
            dylan2002 - Julia i Emma (1), 21.02.04, 3400, 56
            pyzapyza - Marta i Agata (1), Poznań, 21.02.04, 3200, 53
            ida92 - Edyta i Antoś (1), Rzeszów, 22.02.04, 3820, 57
            ju8 – Justyna i Magda (1), Kraków, 22.02.04
            wombacica - Asia i Marysia (3), W-wa, 23.02.04, 4400, 58
            svistak - Sylwia i Jakub Izaak (1), Tczew, 26.02.04, 4040, 60
            sylwia12 - Sylwia i Norbert (1), 28.02.04, 3870, 56
            aniutekm - Ania i Kuba (1), Lublin, 1.03.04, 3980, 57
            magdalena_76 - Magda i Milenka (1), Kraków, 1.03.04, 3920, 58
            margoja - Gosia i Antek (1), Gdynia, 2.03.04, 3850, 59
            boryska - Iza i Julia (1), W-wa, 3.03.04, 3860, 55


            • kajka.3 Re: Kto nas czyta??? 08.06.04, 15:35
              Cześć Mamom, a szczególnie Nowym Mamomsmile))
              Fajnie, że się pokazałyście. Agatko, jeszcze jedno nas łączy - Agatka!!
              Atena17 - napisz coś więcej o sobie, To Cię Monisia wpisze na listę.
              A może ktoś z Wrocka nas poczytuje?? Hę??? Bo kumpelki z mojego miasteczka na tym forum nie mam...

              U nas dziś b. ciepło i na spacerze fikaliśmy sobie nóziami.
              Taaak, zaczęłam pisać - była 14.00. A teraz jest 16.35. Wy też tak macie???
              Pozdrawiam i całuski dla 4-miesięczniaków. Kasia.
          • kasiaczekroza niesamowita grupa wsparcia 08.06.04, 12:39
            Witam nowe mamusie i całuję w piętkę kolejną Zosię i Mikołajka.
            Zgadzam się ,ze nasz wątek na rówiesnikach to niezwykła grupa wsparcia.Ile już
            razy mogłam się wam wyżalić,podzielić się z wami swoją radością, poradzić się
            was.I wszystko bezinteresownie, a dodatkowo jeszcze niesamowicie "ładujecie"
            moje akumulatorki.Jesteście kochane.
            Malwes, ja tez się zastanawiam co z Kasikiem się porobiło, była taka aktywna na
            oczekiwaniu i na rówiesnikach na początku, a potem kamień w wode, mam nadzieję,
            że u niej wszystko w porządku.
            Całuję wszystkie mamusie
            A no i najwazniejsze 100 lat i moc całusków dla Przemusia od Moniki-
            Pietki.Kolejny 4 miesięczniak.Gratulacje!!!!1
            • pietka111 Re: niesamowita grupa wsparcia 08.06.04, 14:35
              dziekuje wszyskim mamom za zyczonka dla mojego przemusiasmile

              ja nie jestem zbyt aktywna bo po prostu nie potrafie tak wszystkiego opisywac
              ale staram sie Was czytac regularnie
              i rzeczywiscie jestescie moja pierwsza poradnia smile
      • krokodylowa72 Re: LUTY 2004 08.06.04, 18:02
        Droga Agato,

        Bardzo dziękuję że się odezwałaś i napisałaś o swoich doświadczeniach z
        depresją to dla mnie bardzo ważne że nie tylko ja prreszłam przez coś tak
        okropnego. Cieszę się że Tobie za drugim razem udało się przejść przez to dużo
        łatwiej smile) Jestem teraz pod opieką terapeuty, spotykam się z nim 2 razy w
        tygodniu i generalnie mam zamiar przewartościować swoje życie aby już nigdy
        więcej nie dopadła mnie ŻADNA DEPRECHA i aby moja rodzina już nigdy więcej nie
        cierpiała z mojego powodu.

        Nie odzywałam się długo ponieważ wyprawiałam 8 urodziny mijej starszej córki. W
        ostatnią sobotę był kinderbal w stadninie koni (mija Martusia świetnie jeździ
        konno smile) z pieczeniem kiełbasek, jazdami konnymi i klaunem. W niedzielę
        wyprawialiśmy przyjęcie dla starych. Ponieważ mamy dość liczną rodzinę
        zrobiliśmy grila na działce. Na szczęście may już to za sobą. Jutro jedziemy na
        Mazury, wynajeliśmy z przyjaciółmi dom, będziemy tam do niedzieli. Mam nadzieję
        że Zosia będize grzeczna.

        Bardzo serdecznie pozdrawiam Ciebie i Zosię. A ile lat ma Twoje starsze
        dziecię??

        Całuski,

        Monika i Zosia
    • pietka111 Re: LUTY 2004 08.06.04, 14:30
      witam wszystkie mamusie i ich dzieciaczki
      na poczatku składam najlepsze zyczenia od czteromiesiecznego Przemusia dla
      wszystkich juz czteromiesieczniaków i tych przyszłych

      szok ostatnio miałam troche pracy i nie czytałam forum a tutaj tyle nowych watków smile
      obecnie jestem na urlopie wypoczynkowym ale mimo to ciagle cos chca odemnie z
      pracy no i nie mam wyjscia
      miłego dnia
      monika i przemuś

      • asialc1 Re: LUTY 2004 08.06.04, 15:28
        Cześć dziewczynki!
        Natusia zdrzemnęła się tylko pół godzinki i teraz bawi się na macie, bardzo
        głosno gaworząc. Czy Wasze Maleństwa też w ciagu dnia tak mało śpią?
        Kilkanaście minut temu Natunia jadła jabłuszko. Kapneła się że jedząc z
        łyżeczki mozna fajnie pluć i byłam cała w jabłku. Ale przy tym miała radochy, a
        ile się nagadała smile)) Ja zresztą też smile)) Uwielbiam na Nią patrzeć jak robi coś
        nowego. Wtedy świecą się Jej oczka bardziej niż zwykle smile)

        Monisiu, nie martw się o Mikołajka. Na pewno będzie dobrze smile) Sama napisałaś,
        że zaczął podnosić główkę smile)) Jest dzielnym chłopczykiem smile)

        Przemuś, wszystkiego najlepszego i duża buźka z okazji ukończenia 4 miesiaca.

        Wiecie co... Zazdroszczę Wam że spotkałyście się na oczekiwaniu. Szkoda, że
        wtedy nie wiedziałam o tej stronie. Bardzo mi brakowało wtedy rozmów z kimś kto
        przezywa to samo.
        Cieszę się, że chociaż teraz mogę z Wami pogadać i dzielić się radościami i
        smutkami. Jesteście cudowne smile)
        A nasze lutowe dzieciatka są najpiękniejsze na świecie smile)))

        Moja Myszka coś marudzi. Idę do Niej zajrzeć.
        Do usłyszenia
        Asia, dumna mama Natalki smile)))
        • beecia Luty 2004 08.06.04, 16:13
          Witam wszystkie mamusie a zwłaszcza nowe!
          Wczoraj rozbiłam autosad całe szczęście ze byłam sama bez Kubusia i nic mi się w
          sumie nie stało. Mielismy jechać jutro do Żywcasad bo maż ma urlop.
          Jest mi smutno i źle. Całe szczeście że mam meża i synka.
          Kubuś został dwa dni z opiekunką. Wygląda na zadowolonego.
          Pozdrawiam serdecznie.
        • krokodylowa72 Re: LUTY 2004 - ile spia wasze dzieci 08.06.04, 18:06
          Asiu,

          Moja Zosia spi w domu 2 razy po 30 minut i ok. 2,5 godziny na spacerze. W nocy,
          mimo butelki budzi sie minimum 3 razy sad((((( Maksymalnie spi 14 godz na dobę.
          A ile śpią wasze dizeci i o jakich porach??? Dzięki za info.

          Pozdrawiam,

          Monika i Zosia
          • xemu Re: LUTY 2004 - ile spia wasze dzieci 08.06.04, 19:15
            Przyłączam się do powitań Nowych MAM!!- coraz więcej nas, więcej doświadczeń i
            coraz przyjemniej smile)) szczególnie witam mamę innego Mikołajka urodzonego tego
            samego dnia co mój synek!

            Bardzo dziękuję za słowa otuchy - też wierzę, że z Mikołajkiem będzie wszystko
            ok!

            Mój synek budzi się ok 6.00 gotowy do zabawy (wtedy zajmuje się nim tata - ja
            dosypiam chwileczkęsmile później jeszcze drzemie 2x po 1/2h (ok.7 i między 9-10/)
            później idziemy na spacerek i śpi ok 2h. Po południu między 14-17.30 jest znowu
            na spacerku (śpi ok 1h - w pozostałym czasie się bawimy i oglądamy światwink
            Wieczorem po kąpieli zasypia ok 19.00 i śpi do 23.00 potem do 3.00 i do
            5.30/6.00. Uff rany nie wiem ile to jest razem godzin ale wolałabym już żeby
            nadszedł ten czas przesypiania całej nocy smile)) choć nie narzekam nie jest źle wink

            Ostanio nauczył się sam nieprzymuszany zasypiać bez smoczka (od którego zresztą
            nigdy nie był specjalnie uzależniony i wypluwał po zaśnięciu)!! Włączam mu
            kołysanki-utulanki, zasłaniam okno roletą, całuję i zostawiam w pokoiku. Przez
            jakiś czas gaworzy, gada ze sobą i misiami, które ma w łóżeczku i po jakichś 20
            min zasypia smile

            Aha Mikołajek dzisiaj pierwszy raz jadł gęsty soczek marchewkowo-jabłkowy (do
            tej pory pił z butelki klarowny soczek jabłkowo - winogronowy)! Strasznie go
            polubił a wyglądał uroczo umorusany jak świnka smile)) Dawałam mu łyżeczką i
            najpierw nie wiedział jak ma jeść i chłeptał języczkiem jak kotek smile))) ale pod
            koniec juz prawie mu się udawało "normalnie" jeśćsmile

            Uściski,
            Monika

            • pietka111 Re: LUTY 2004 - ile spia wasze dzieci 08.06.04, 19:59
              witam
              moje maleństwo budzi się ok. 9 -10
              następnie ok. 12 albo idziemy na spacer i wówczas spi z 1,5 - 2 h albo w tym
              czasie zasypia na taki czas w domu
              a wtedy nadrabiamy spacer o późniejszej porze
              potem po 15 przychodzi tata z pracy no i jest zabawa na całego i nie mam mowy o
              spaniu
              czasami (nie codziennie) zasypia ok. 17 na 1 h
              no i potem między 19 a 20 zasypia na noc
              w nocy budzi mi się 2 razy - ok 2 i ok 5
              właściwie zauważyłam że przespałby całą noc ale niestety cały czas męczą go
              "bąki" i przez nie się budzi
              wówczas na kilka minut do cycusia i śpi dalej
              zazdroszczę mamom których maleństwa same zasypiają
              moje maleństwo zasypia przeważnie przy pierści
              musi być naprawdę zmęczony aby zasnąć samemu
              no i nie cierpi łóżeczka - tylko z mamą
              do tego stopnia przyzwycził się do piersi że potrafi pół godziny marudzić
              przecierać oczy rączkami a nie zasnąć
              a wystarczy chiwla do cycusia - dosłownie minuta i słodko śpi
              no cóż taka wola maleństwa i mama posłuszna smile
              dzisiaj kupiłam na próbę sok jabłkowy i deser jabłkowy dla maleństwa
              pytanie do mam które to podają maleństwom - w jakich dawkach i czy rozcieńczacie
              ten sok

              dzisiaj sie rozpisałam - nadrabiam zaległości jako "świeża" forumowiczka
              i muszę sie Wam pożalic
              6 tygodni po porodzie poszłam do mojego ginekologa aby przepisał mi najlepszą
              antykoncepcję - karmie piersią i mama chłopczyka - stąd nie wszystkie specyfiki
              są dostępne
              i poleciła mi zastrzyk "DEPRO-PROVERA" (chyba tak sie pisz)
              powiedziała że najlepszy tylko jedna dawka hormonów no i spokój na 3 miesiące i
              nie powinno być skutków ubocznych dla maleństwa
              zgodziłam sie
              no i teraz bardzo żałuję
              bo nie poinformowała mnie ginekolog o skutkach ubocznych - czyli bóle
              podbrzusza, krwawienia - miałam 2 tygodnie non stop przez pierwszy miesiac oraz
              najgorsze - spadek libido
              to jest straszne nie wiedziałam co sie ze mna dzieje - mąż też
              a wczoraj byłam na wizycie u innego ginekologa no i mnie oswiecił
              więc kończę z tym
              i zobaczymy jak to będzie
              mam nadzieję że Przemuś szybko nie doczeka ise siostrzyczki smile)))

              pozdrowienia
              u nas w Gdańsku cieplutki i bardzo wietrznie
              • asialc1 Re: LUTY 2004 - ile spia wasze dzieci 08.06.04, 20:52
                Natunia zazwyczaj budzi się ok.7, 8 rano. Zjada śniadanko u nas w łóżku. Kiedy
                mój mąż wychodzi do pracy juz tam ze mną zostaje. Przez godzinkę urządzamy
                sobie pogaduszki i śpi do 10,11 a czasami nawet do 12. Później w ciagu dnia
                drzemie tylko raz lub wyjatkowo dwa razy po pół godzinki (mniej więcej ok.14).
                Kapiemy Ją ok.20. Sa wieczory ze po godzinie, półtorej zasypia a są i takie że
                dopiero ok.23:00. Kiedy zaśnie po kapieli zazwyczaj budzi się ok.22.Zjada
                kolacyjkę i między 23 a 24 zasypia i śpi całą noc.
                Jeżeli wyjdziemy na dwór od razu śpi. Są oczywiście wyjątki, jak ten 01.06
                kiedy bylismy w Łazienkach. Wtedy nie spała nawet pięciu minut.
                Gdy jesteśmy w domu uwielbia bawić się na macie. Praktycznie spedza na niej
                cały dzień.

                Monisiu, ja daje Natalce sok i jabłuszko Gerbera. Sok rozcieńczam, chociaż mąż
                namawia mnie żeby już tego nie robić. Natunia wypija 100,120 ml. Jesli chodzi o
                przetarte jabłuszko, to dzisiaj zjadła cały słoiczek na dwie raty.
                Jak bylismy ostatnim razem w przychodni zapomniałam spytać lekarki czy możemy
                podawać Jej już inne przetwory.
                • mopek1 Re: LUTY 2004 - ile spia wasze dzieci 08.06.04, 21:42
                  Witam nowe mamy! Co do "starych" to też się zastanawiałam ostatnio nad Jagą, bo
                  krakowianka smile No ale moze wróci do nassmile
                  Basia budzi się ok. 7 bawimy się do 9-10, potem spi jakieś 2-3h (mam czas na
                  obiadek i sprzątanko!), potem ok. 14-15 idziemy na spacer - tu różnie czasem
                  śpi, czasem nie. Popołudniu zasypia ok 17 na max. 1h. Po kąpieli zasypia
                  wieczorem o 20:15 (to jest rewelka, ale od 4 dni dokładnie tak smile!!!) i budzi
                  się na "małe conieco" o 24 i o 5.

                  W niedziele mamy chrzciny. A dzisiaj pan listonosz przyniósł "sercową
                  wyliczankę" z kapelutkiem i bolerkiem z "Mininieba" - Basia wygląda jak mała
                  królewna smile) Zrobię mase zdjątek i na pweno coś wkleje na zobaczcie!
                  Pozdrawiam
                  Mopek
                  • kasiaczekroza Re: LUTY 2004 - ile spia wasze dzieci 08.06.04, 21:58
                    No to Mopku, nasze dzieciaczki będa miały chrzest tego samego dnia!!!
                    Bardzo prosze o duzo zdjatek, bo ciuszki z mininieba i Basieńka to będzie
                    napewno zestawienie powalające.
                    Mój Mały wstaje o 7.00, potem zasypia około10 i tak do 12.Jedziemy po Marte do
                    szkoły, zakupy, wracamy przekładam go do wózka i spi do 15.00, lub bawi się do
                    15.00 Potem wygłupy z tata i sen od 16 do 19.zabawa, kapanko o 20.30 i
                    usypianie od 21.Potem pobudka ok.23, 3,6 na cycusia.
                    • malwes Dziewczyny - nie załamujcie mnie !!!! 08.06.04, 23:20
                      kasiaczekroza napisała:

                      > Jedziemy po Marte do szkoły, zakupy, wracamy przekładam go do wózka i spi do
                      15.00, lub bawi się do 15.00 Potem wygłupy z tata i sen od 16 do 19.zabawa,
                      kapanko o 20.30...


                      Szkoła, zakupy, wracamy ...?????
                      Ja wczoraj Szymona zabrałam na spacer rano, o 9.00 bo mąż do pracy na 11.00...
                      i tym sposobem w 10 minut poznałam wszystkich sąsiadów w bloku, co nie udało
                      mi się przez 3 lata.... otóż na Szymonowy wyraz "radości" ze spaceru miałam
                      zaszczyt zobaczyć ich gęby we wszystkich oknach smile))))) - spacer trwał całe
                      13,5 minuty sad(((((((((((((

                      Wyjście z nim gdziekolwiek to normalnie szok. Jeden wielki skowyt w wózku,
                      foteliku, itp.... czasami zaśnie ale nie na dłużej niż 1h - ostatnio przespał
                      aż 3h ale to był jakiś wyjątek. Nie mam jak wyjść do znajomych, restauracji,
                      sklepu, gdziekolwiek.... Buuuuuu
                  • emilka_n Re: LUTY 2004 - ile spia wasze dzieci 08.06.04, 22:24
                    A ja podejrzewam, ze lutowy watek czytaja tez inne mamy - te nie lutowe.
                    Przeciez to najfajniejszy watek na calym forum smile

                    Wyjezdzamy na dlugi weekend do tesciow. Niestety jedziemy pociagiem i jestem
                    przerazona. Czy, ktoras z Was juz jechala z malenstwem pociagiem? Nie wiem jak
                    to bedzie z wozkiem w takim wagonie. Czy bede musiala cala podroz (3.5 godz.
                    pociagiem, 1 godz. autobusem)trzymac Bartusia na rekach. Poza tym mam dylemat
                    fotelikowy. Na miejscu na pewno bedziemy jedzic samochodem. Wprawdzie na
                    niedalekie odleglosci, ale to zawsze samochod i ryzyko wypadku zawsze jest
                    (Beciu wspolczuje serdecznie, ale glowa do gory najwazniejsze, ze Tobie nic sie
                    nie stalo)
                    Ale jak ja zabiore sie z bagazami, wozkiem, fotelikiem i moim maluchem?
                    Wszystkie podrozujace pociagami mamy napiszcie jak to bylo.

                    Najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze ta podroz to bedzie tak naprawde proba
                    do wyjazdu wakacyjnego nad morze. Jak bedzie makabrycznie to maz powiedzial ze
                    nie pojedzie wiecej z dzieckiem pociagiem. A ja chce na wakacje buu!!!

                    Co do rozkladu dnia to mamy dwa. Jeden codzienny i jeden wizytowy. Wizytowy to
                    taki jak idziemy w gosci lub jak goscie przychodza do nas. W takich sytuacjach
                    Bartus jest idealnym dzieckiem. Non stop spi. Przebudza sie na troszke, cos
                    przegryzie, pobawi sie, obdarzy bezzebnym usmiechem gosci i idzie znowu spac i
                    to wszystko sam. A tak na codzien wymaga aby poswiecac mu uwage. Odkad zaczal
                    przewracac sie na brzuszek chce zeby siedziec przy nim i podziwiac. Budzi sie
                    ok.6-7. Do 9 zabawa i cwiczenia, pozniej zasypia na ok 1 godz. O 10 karmienie
                    po nim czasem zasypia czasem nie. Okolo 12 karmienie i spacer do ok.15. Od
                    niedawna juz nie przesypia calego spaceru i ok.1 chce podziwiac swiat. Po
                    poludniu czasem zasnie na jakies 10-20 min. Kapiemy sie o 21 i przy piersi
                    zasypia. W nocy budzi sie o 3 i 5.
                    Chociaz zdazaja nam sie jeszcze takie dni i noce ze maly budzi sie co 2 godz.
                    na karmienie

                    No to jak kiedy spotkanie warszawianek?






Inne wątki na temat:
Pełna wersja