MAJ 2004!!!

    • cardamomo Re: MAJ 2004!!! 01.06.04, 18:07
      Witam po przerwiesmile

      Nie zdążyłam jeszcze przeczytać wszystkiego, bo Letycję bujam jedną nogą, a
      drugą się podpieram, ale spróbuję chociaż trochę popisać.

      Witam wszystkie stare i nowe mamy i Wasze bobaski.

      My godzinę temu wróciliśmy znad morza. Pogoda była pod psem, chociaż przez
      ostatnie dwa dni zaświeciło pięknie i optymistycznie. Fakt faktem, że
      wyspacerowałam się za wszystkie czasy. Głównie po lesie i polu golfowym.
      Pobiłam chyba wszelkie rekordy przebywania na świeżym powietrzu z noworodkiem.

      Pierwszy dzień po przyjeździe był straszny. Podróż trwała ok. 5 godzin, a po
      przyjeździe zimno piekielnie, w pokoju grzaliśmy farelką, bo "sezon grzewczy
      się już skończył". Letycja dała mi czadu: wisiała mi na cycu po prostu non stop
      i płakała tak, że plułam sobie w brodę, że w ogóle gdziekolwiek ruszałam się z
      domu. Ale drugi dzień był już super, chyba głównie dzięki spacerom po wertepach.
      Przez ten czas nabrała takiego ciała, że nie mieści się w wiele ubranek, które
      przed wyjazdem były w sam raz. I wszystko wskazuje na to, że wyrasta mi też z
      pampersów "2"...
      W przyszły wtorek idziemy na szczepienie, mam nadzieję, że ją zważą przy okazji.

      Dziewczyny, piszecie o kolkach. Nas to na szczęście jakoś omija, ale słyszałam,
      że bardzo dobry jest na nie Infacol (kropelki).

      No, a tak ogólnie to super mam dziecko. Bezproblemowe. Śpi od 24 do 5 rano, je
      elegancko, kupska wali porządne, ładnie śpi i robi się coraz bardziej aktywna.

      Napiszcie proszę, jak to jest z trzymaniem główki - w pozycji pionowej potrafi
      ją przytrzymać kilka sekund i ciągle ją usiłuje prostować. Kiedy dziecię
      zaczyna "tzrymać się prosto"??

      Uciekam póki co.

      Pozdrwiam cieplutko,
      Eliza
    • cardamomo Lista - proszę uzupełniajcie!!! 01.06.04, 18:09
      > Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
      > wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm
      >
      > Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
      > waga: 3335 g, wzrost: 54 cm
      >
      > madzia_i_szymus (Magda), Kraków, 25 l, synek Szymuś ur. 7.05.04 g. 8.25, waga
      > 2980 g, wzrost 51 cm
      >
      > Mamamona (Mona), Konstancin=Jeziorna, 30l, synek Miłosz, uro.24.04.04,
      g.17.45,
      >
      > waga 3980 g, wzrost 60cm, obwód głowy 37cm, klatki piersiowej 37 wink)))
      >
      > meg241( Magda), Toruń,25l, synek Adrian ur. 03.035.2004 godz. 15.15, waga
      > 2860g, wzrost 53cm
      >
      Jeszcze raz dopisuje sie do listy ,bo mnie i Zosi ciągle nie masad
      akve(Ewa),Kraków,36 l,trzech synów i córeczka Zosia ur.1.05.04. o 13:35,waga
      3870 g, wzrost 55 cm, główka 36 cm.
      • kmiszka Lista - proszę uzupełniajcie!!! 01.06.04, 21:44
        Madziki (Magda), Łódź, 32 l, synek Lesio ur. 15.04.04 g. 1:30, waga: 2160 g,
        wzrost: 47 cm, obwód główki: 32 cm

        Cardamomo (Eliza), Warszawa, 27 l, córeczka Letycja ur. 27.04.04 g. 13.10,
        waga: 3335 g, wzrost: 54 cm

        madzia_i_szymus (Magda), Kraków, 25 l, synek Szymuś ur. 7.05.04 g. 8.25, waga
        2980 g, wzrost 51 cm

        Mamamona (Mona), Konstancin=Jeziorna, 30l, synek Miłosz, uro.24.04.04,
        g.17.45, waga 3980 g, wzrost 60cm, obwód głowy 37cm, klatki piersiowej 37 wink)))

        meg241( Magda), Toruń,25l, synek Adrian ur. 03.05.2004 godz. 15.15, waga
        2860g, wzrost 53cm

        akve(Ewa),Kraków,36 l,trzech synów i córeczka Zosia ur.1.05.04. o 13:35,waga
        3870 g, wzrost 55 cm, główka 36 cm.

        kmiszka (ola), Szczecin, 23l, córka Gabrysia ur. 30.04.2004 godz. 13:30, waga
        3140 g, wzrost 55 cm

        Pozdrawiam raz jeszcze
        spokojnej nocki - ja lecę ogarnąć wszędobylski burdel
        papa
        Ola
    • mamamona Re: MAJ 2004!!! 01.06.04, 18:20
      ja jeszcze w kwestii diety i alergii.
      Miłkowi schodzi uczulenie z buźki więc to na pewno nie truskawki, bo te wciąż
      wcinam wink))
      obstawiam jednak ciepłe lody, bo niestety wcięłam aż dwa jakiś czas temu.

      a piszę to wszystko coby zachęcać raczej nie do diety eliminacyjnej na starcie,
      a obserwacji.

      nie wiem czy jednak na Polach będę, bo mam wizytę o 17 u lekarza. żal mi
      dziecko tak wozić tam i z powrotem. na razie mówię: nie na pewno.

      dziś w metrze podobno były dzieciowe zapowiedzi. Paweł mówi, że ubaw po pachy.

      Witam w końcu Elizę Marnotrawną! fajnie, że wyjazd Wam się udał. jednak jod
      czyni cuda.

      mocno ściskam
      Mona
      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 01.06.04, 18:55
        i jeszcze dodam: mój Miłek się slicznie do mnie śmieje, zacząwszy od dnia matki
        (wie co dla mnie dobre wink))
        śmieje się jak mały zółwik, aż mu się buźka otwiera na oścież smile))
        pewnie biedny próbuje jak może zwrócić na siebie uwagę, bo przecież mama na
        dwoje się dzieli, a szala sprawiedliwości to w jedną, to drugą stronę się
        przechyla wink))

        w każdym razie co się do niego zajrzy - uśmiech.
        uwielbiam to.

        my też czekamy na koniec paki dwójek, bo niestety ledwo na pupinę wciskam Miłka.
        mocno ściskam
        Mona
        • madziki Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 07:47
          My dopiero niedawno przeszliśmy na dwójki, bo na początkuu nawet jedynki były
          sporawe. wink))) Ale synek już dorósł nareszcie do ubranek rozmiar 56. smile)
          Niestety dzisiaj musimy jechać do chirurga, bo jednak mąż miał rację i synek ma
          przepuklinę mosznową. Mam nadzieję, że uda się to jakoś wyleczyć. W każdym
          razie również przez to mógł być niespokojny.
          A w ogóle to nosek mu się coraz bardziej zapycha, coś jakby lekki katarek.
          Stosujemy kolejne kropelki i poję go wapnem, w którym już się prawie
          rozsmakował. wink)
          Zauważyłam, że mój mały siłacz bardzo lubi jak go trzymam pionowo. Trzyma wtedy
          mocno główkę i rozgląda się na wszystkie strony. Z kolei jak go karmię,
          wpatruje się we mnie coraz bardziej.
          Powiedzcie mi jeszcze doświadczone mamusie, jak długo zamierzacie prasować
          ubranka?
          Pozdrawiam słonecznie. smile)
          • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 08:18
            Wreszcie byliśmy na kontroli i szczepieniu. To drugie nie było takie okropne
            jak straszą. Wyszliśmy z plasterkiem na nóżce i kiloma łezkami. A kontrola
            wykazała, że Miłek waży już 4400 g. Wydaje mi się, że to bardzo dużo. Jak
            czytam na forum, że 5-miesięczniaki ważą około 6 kilo, a On już przytył
            kilogram przez 6 tygodni!!! Na szczęście jet zdrowy i niczym nie musimy się
            przejmować.
            Gosiu, jednak nie dotrę na spotkanie, ponieważ wyjeżdżamy sad((((. Zresztą poza
            Tobą jakoś nikt nie odpowedział na nasz apel. Poza tym myślę, ze byłoby miło,
            gdybysmy poczekały na wszystkie dziewczyny z naszego wątku. Niech się już
            rozsypią, a wtedy zrobimy duże spotkanie. Może za dwa tygodnie? Co wy na to?
            Magda, ja jestem bardzo zadowolona z laktatora Aventu. Odciągam pokarm
            zazwyczaj między posiłkami małego, bo nie mam go dużo. Ale zawsze te 80
            wycisnę smile)))) Trzymam kciku za bezbolesną i owocną wizytę u chirurga.

            Pozdrawiam
            Julia
          • mmroowa Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 13:28
            Jeśli chodzi o prasowanie, to ja już przestałam. Przy pierwszym dziecku też nie
            prasowałam i było ok, teraz prasowaliśmy ubranka i tetrę przez pierwsze 2 tyg.
            bo Kasia miała pokrzywkę i odparzoną pupę, ale już jest w porządku.

            Jak nauczyć dziecko spania w wózku lub łózeczku? Nawet na spacerach nie chce
            spać, a ja już nie mam siły ciągle trzymać ją na rękach??

            Pozdr.
            Beata
    • meg241 Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 18:22
      Witajcie!!!!!!!!
      Od kiedy poprawila sie pogoda to całe dni nas nie ma.Synek rośnie jak na
      drożdżach - co chwile odkładmy jakies ubranka na dno szafy bo sa juz za małe,
      najwiecej czapeczek bo z tych najszybciej wyrasta.
      Widze ze i wy macie problemy z małymi ssakami, które najlepiej całymi dniami
      wisiałby na cycu. Adrianek tez tak ma i od połtorej tygodnia dajemy mu smoczek.
      Niestety poczatki nie były łatwe ale po tygodniu udało nam sie go do niego
      przekonac i teraz co raz czesciej zasypia ze smoczekime a nie moja piersia w
      buzi. Czasami jeszcze nie chce smoczka, szczególnie jak ja mu go daje, bo od
      meza bierze natychmiast. Chyba czuje ze tata nie moze mu zaoferowac nic innego
      a mama owszem. Poza tym u meza zasypia na rekach momentalnie. My na szczescie
      nie mamy problemu ze spaniem bo maluszek choc zasypia na rekach lub w wózku to
      odlozony gdziekolwiek spi dalej. Czasami nawet zasypia sam połozony na kanpie,
      w łózeczku czy wózku bez wozenia. Spi po dwie godziny i jest lepszy niz
      szwajcarski zegarek. Ciekawe kiedy zacznie sobie jakos to wszystko regulowac.
      Jutro idziemy do dermatologa-alergologa bo Adrianek nadal ma jakies dziwne
      krosty na buzi i sama nie wiem co to jest. Niech sie w koncu jakis fachowiec
      wypowie czy to alergia i mam odstawiac jakies pokarmy czy cos innego i nie mam
      sie przejmowac.
      Zazdroszcze Wam tego wspolnego spotkania - my niestety nie mozemy sie pojawic
      bo troche nam z Torunia za daleko.
      Myslimy ostatnio o tym jak spedzic wakacje. W zeszłym roku nigdzie z mezem nie
      pojechalismy bo przygotowywalismy sie do slubu i zabrakło nam czasu i kasy.
      chcemy to odbic sobie w tym roku. Myslimy o tym by gdzies we wrzesniu poleciec
      do Hiszpanii. Nie bedzie juz upałów a Adrianek bedzie miał 4 miesiace wiec
      mysle ze to dobry pomysł. A W planujecie jakies wyjazdy z Waszymi maluszkami???
      Co do odciagania pokarmu to ja tez mam laktator aventu i własnie od dzis
      zamieram rozpoczac odciaganie pokarmu abym w koncu mogła wyjsc z domu na dłuzej
      zostawiajac małego i jedzenie z tat czy babcia.Wczoraj zrobiłam genaralna próbe
      czy w ogole sobie z tym poradze i mleko poleciało wiec chyba nie bedzie tak zle.

      pozdrawiam wszystkie mamy ich malenstwa

      Magda
      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 18:32
        cześć
        dziś byliśmy na spotkaniu rówieśników Polci z Miłoszkiem, który załapał się
        awansem, bo ciocie jeszcze brzuchate wink))
        i było świetnie.

        ja nie prasuję w ogóle, ani teraz ani przy Polci. nie znoszę prasowania po
        prostu. fuuuu!!! ale gdyby trzeba bylo, to pewnie grzałabym żelazko wink)

        Julia w ogóle mnie ignoruje wink)) ja wyrażałam chęć, ale potem wyszło że mamy
        jutro wizytę u ortopedy, więc odpada.
        nasz Miłek ważył w zeszły poniedziałek ponad 5300, i utył 1,5kg w miesiąc. ale
        to oczywiste, bo on tylko je i śpi, hehe.

        dobra, dosyc chwalenia. Miłek od wczoraj zakuty z pieluszkę frejki popolciową,
        trochę protestował, ale przywykł smile)))

        mocno ściskam
        my
        • mamamona Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 18:35
          i jeszcze: wrzuciłam nowe zdjęcia do Miłka! zapraszam

          u nas na południowo zachodniej ekspozycji gorąco! całe szczęście, że rzutem na
          taśmę założyliśmy klimę. można odetchnąć smile))
      • mmroowa Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 19:04
        To ja czekam na relacje z wizyty u dermatologa. Kasi zeszły wszystkie krosty z
        całego ciałka oprócz główki. Mam wrazenie, ze pojawiaja sie po nocy - moze to
        moja posciel? Dzisiaj wyrzuce poduszke i zobaczymy... Jak na razie ja jestem na
        diecie, ze wzgledu na alergie (niestety juz wziewna) starszaka, ale niedługo
        planuje powoli rozszerzac.

        Pozdr.
        Beata
        • cardamomo Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 19:30
          jedna reka popisze, bo na drugiej Babe.
          ja wszystko prasuje, ale dzis zastanawialam sie, czy nie przestac, bo nasza
          pani prasujaca chwilowo nieobecna, a ja nie cierpie prasowac, wiec sprobuje
          zakladac pogniecione.

          za nami pierwsza CAŁA noc w łóżeczku. nie wiem, czy to wplyw meczacej podrozy
          czy kapiel, w kazdym razie dzidzia przespala nam elegancko noc. A dzis
          przeczytalam, ze niemowle przeplakuje dziennie ok 2,5 godz... moja placze ok.
          15 min (łącznie), a Wasze?

          Mona, jak tam hortensje??? moj balkon wyglada jak busz, bo sasiadka pieknie go
          podlewala i czuje sie teraz na nim jak w malpim gaju.

          a gdyby mozna bylo nagrac zapachy, nagralabym zapach glowki dziecka - dla mnie
          pachnie jak swiezo wyprasowana posciel - cos pieknego.

          pozdrawiam cieplutko,
          e
          • mamamona Re: MAJ 2004!!! 02.06.04, 19:42
            hortensje wyglądają jak psu z gardła wyciągnięte, niestety. tzn odbiły, ale są
            marne, i moim zdaniem, nie ma szans na kwiatostan w tym roku.

            Mój synek wczoraj to się napłakał więcej niż w swoim dotychczasowym życiu. taki
            mały, a już protestował. ma toto charakterek. lubi machać nóżkami.
            ale powiem Wam, że w tej pieluszce frejki przyjmuje lepszą postawę bo trzeba
            przyznać na niekorzyść Miłka, że prostował nóżki, a nie powinien.

            pzdr
            M
            • wieczna-gosia buuu nikt sie ze mna nie chce spotkac....:( 03.06.04, 08:16
              A ja pragne przez czerwiec latac bo w lipcu konczy sie szkola i przedszkola i
              bede miala 5 dzieci i kota wink na glowie oraz w glowie wink teraz mam jeszcze
              luzy wink
              Aniutek ojej znam ten bol. Wczoraj mialysmy robic rogaliki. A Przemek spal jak
              aniol pol dnia po czym jak starsze wrocily ze szkoly- wrzask. Odkladam- wrzask.
              Juz mialam sie zlamac i mieszanka go zapchac, ale w koncu wladowalam go do
              wanienki i porzadnie wypluskalam i dal sie spacyfikowac. Ale z obiadu nicic
              (dobrze ze ja mam takie duze corki...) jeno rekami dzieci zrobilam truskawki z
              cukrem wink) sama zjadlam dwie i czekam wink Ale te baseny, teraz kupa imprez
              konczacych a to w przedszkolu a to Dzien Matki a to cos tam, a ja z cycami na
              wierzchu, Przemek ezblednie robi sie glodny jak wychodzimy wiec sie spozniam...

              Bylam na zlocie Maluchowym i mam troche zdjec Przemasa zaraz wrzuce wink
              Swoje tez wrzuce wink jedno moze komp to wytrzyma wink
    • aniutek Re: MAJ 2004!!! 03.06.04, 07:04
      ale jestescie plodne mamy smile
      tyle czytania a tylko 2 dni zaleglosci. dzieci wam niezle przybieraja na wadze, zaraz pedze zobaczyc
      Milka mamymony i inne dzieciaczki na zobaczcie, troszke dla porownania ale wiecej dla czystej radosci
      jaka mi sprawiaja sliczne malenkie istoty. moja Suzie chyba tez urosla bo zaczyna sie miescic w za duze
      ubranka a 2 pary koszulek w rozmiarze newborn sa za male smile w przyszlym tygodniu wizyta u doktora
      wiec sie przekonamy.
      nadal trudno mi skoordynowac male dziecko z zajeciami starszego dziecka- wozenie na basen, szkola,
      inne zajecia.... dzis mielismy- Lukasz mial smile wazny egzamin w szkole przygotowujacej do najlepszych
      szkol w stanach, wiec bieg z normalnej szkoly cos zjesc i biegiem na test, ja+ wozek, nosidelko,
      butelka ( na wszelki sluczaj), Zuza i Lukasz, szukanie parkingu, walka z czasem a spoznic sie
      absolutnie nie wolno.... Zuza w ryk w szkolnej auli, pozniej spacer - syn pisze egzamin, ja szczesliwa
      mysle sobie skocze do sklepu ze szmatami.... ledwie weszlysmy- ryk , no i w przebieralni musialam
      cycki wyjac zamiast ciuchy przymierzac.... kiedy sie najadla znowu biegiem syna z testu odbierac.
      teraz spi ale ja usnac nie moge....
      jutro wybieram sie do urzedu korygowac birth certificate, nie mam pojecia jak taka pomylka mogla sie
      w ogole wydarzyc - imiona i nazwisko Zuzy wpisano prawidlowo- po ojcu, ja mam inne nazwisko i
      rowniez prawidlowo widnieje jako matka, natomiast w rubryce ojciec jest pusto!!!!! wobec tego jak
      wytlumaczyc nazwisko Zuzy?? po kim? z powietrza??? he jutro sie dowiem czym sie osoba wypisujaca
      akt kierowala.

      no chyba pojde jednak spac juz po 1 w nocy
      wrzucilam kilka zdjec na zobaczcie smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12726567&a=13040034
      btw ciagle n ie moge dojsc dlaczego jedno zrobilo sie duze a 2 malutkie.... staralam sie aby byly
      jednakowe sad
      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 03.06.04, 10:32
        no właśnie Gosiu, widzę, że szalejesz, słyszę właściwie, bo na maluchowym
        zlocie nie byłam (a powinnam! hehe).
        ja mam wielką chęć się spotkać. dziś w plecy dzień, ale poza tym - naprawdę
        jeżdżę gdzie się da.
        w poniedziałek kroi się spotkanie następne rówieśników Polci - te dziewczyny to
        są aktywne. rytm ich spotkań to prawie praca wink)))))

        mocno ściskam
        Mona
      • madziki Re: MAJ 2004!!! 03.06.04, 11:27
        Byliśmy wczoraj u chirurga z synkiem jak wspomniałam. Lesio oczywiście olał
        panią doktor - świetnie mu to wychodzi. wink) Niestety musi mieć zrobiony
        zabieg. sad((((((( Umówiliśmy się na początek sierpnia. Po pierwsze terminy są
        długie, po drugie lepiej taki zabieg robić jak Lesio będzie miał 3-4 miesiące.
        A gdyby coś się działo niepokojącego w międzyczasie możemy podjechać na izbę
        przyjęć przez całą dobę, żeby go obejrzeli. A na razie mam się starać, żeby nie
        płakał za dużo, bo wtedy napina mięśnie brzuszka i przepuklinka jeszcze
        bardziej schodzi do woreczka mosznowego. Tylko jak to zrobić, żeby nie płakał???
        Ostatnio chyba troszkę normuje mu się rozkład dnia. Wieczorami odłożony na
        śpiąco do łóżeczka potrafi pospać ze 2-3 godziny. Budzi się w okolicach północy
        i wtedy już wędruje ze mną do łóżka, gdzie budzi się co ok. 2 godziny. Rano już
        tradycyjnie pobudka ok. 4-5 niestety. Dzisiaj po godzinie aktywności nawet
        jeszcze zasnął na trochę. W dzień jak już pisałam śpi dłużej tylko na spacerach
        i w samochodzie. Jak jesteśmy w domu to cały czas by jadł i przysypiał przy
        cycku.
        Na szczepienie nadal nie możemy iść, bo synek ciągle ma pozapychany nosek i
        czekamy aż spadnie bilirubina do dopuszczalnego poziomu (ostatnio było to już
        3,6).
        Jeśli chodzi o wyjazdy wakacyjne to pewnie nic z tego. Jedynie chcieliśmy na
        początku lipca skoczyć na weekend do Sopotu na wystawę kotów z maluchami, ale
        teraz przez tą przepuklinkę synka nie wiem czy się zdecydować.
        Idziemy zaraz na spacer, to moje piersi odpoczną. wink)
    • mamamona Re: MAJ 2004!!! 03.06.04, 16:50
      o rany, jaki marazm wink))
      zaraz jedziemy do ortopedy,ciekawe, co będzie Miłoszek nosił??
      na razie frejkę
      Olu Kmiszko, na Twoje wyraźne polecenie uzupełniłam zdjęcia Polci wink))) bo
      rzeczywiście jakoś tak sądziłam,że nikt nie będzie chciał oglądać "starego"
      dziecka (klientka do mnie zadzwoniła, jak Polcia się akurat z czegoś
      zaśmiewała. klientka pyta: to nowe tak płacze?? a ja: nie, stare się
      śmiejewink))))

      mocno ściskam,może jakiś temat zarzucimy?? do dyskusji i wymiany tzw.poglądów/
      a nie tylko wymiany osiągnięć naszych dzieci bez dialogu wink))))
      myślałyście już moje panie o antykoncepcji???
      Może Julia nas pouczy na temat plasterków, bo mnie pociągają (najfajniej, że
      nie trzeba pamiętać o łykaniu na czas wink)))

      Mona
      • cardamomo Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie;-) 03.06.04, 17:24
        Agnieszko,
        ja w sprawie tych szwów wewnętrznych - to normalne, że trochę pobolewa. Mnie
        bolało w środku ze 2 tyg po porodzie, ale ja ekwilibrystykę uprawiałam na
        łózku - podnosiłam się, żeby małej się odbiło i takie tam. Bolało też przy
        dżwiganiu, ale tu też na początku mocno przesadzałam. Jeśli nie masz
        temperatury i nic się nie sączy z rany, to nie powinno być nic złego.

        ANTYKONCEPCJA
        Mona (bo Ty o to pytasz) - mnie ten temat trapi już jakiś czas, bo na seks mam
        wielką chęć, a pierwszy raz w życiu boję się zajść w ciążę he he he (i to
        jedyna rzecz, która mnie powstrzymuje). Gum nie cierpię. Wiem (od dr. P), że
        dla karmiących może być Cerazette, ale to są hormony, więc ja niespecjalnie się
        piszę, bo mam dość piguł anty i nie wiem, czy z tym nie trzeba poczekać do
        pierwszego (!) okresu. Ja tam w żadną antykoncepcyjną moc karmienia piersią nie
        wierzę i zaplanowałam sobie, że założę sobie Mirene. To można zrobić 8 tyg po
        porodzie, a więc ja muszę poczekać jeszcze 2,5 tyg... Słyszałam same dobre
        opinie, więc chcę spróbować. Dr P. też jest tego zwolennikiem, bo pytalam.
        A plastry można przy karmieniu???

        Też jestem za rzuceniem jakiegoś tematu do dyskusji. Z rzeczy bieżących, to
        chyba zapeszyłam wczoraj chwaleniem się, ze moja taka grzeczna i dziś od 3 rano
        do 14 miałam rockendrollową jazdę bez trzymanki. Jestem skonana, ale żeby nie
        zwariować postanowiłam pomatriksować. Spanie w tej sytuacji działa zabójczo, bo
        budzę się, a dookoła syf i bałagan i puste gary, a tak... spalone frytki z
        ketchupem i zupa z mrożonki.
        Wczoraj się nażarłam pasztetu z soi i to chyba spowodowało dzisiejsze problemy.
        Myślałam też, że może przekarmiłam.
        Dziewczyny, czy można przekarmić cyckiem??? Bo tak: noszenie, lulanie, koperek,
        przewijanie - nie pomagały. Letis się prężyła i płakała, a jedyną rzeczą jaka
        była w stanie ją uspokoić był cycek. Więc zawisła mi na nim i co zjadła, to się
        ulało (czy wyrzygało, cholera wie) i tak w kółko.
        I inne pytanie: czy po cycu ZAWSZE się musi odbić????? Bo jak mi uśnie na
        poduszce, to kusi mnie często, żeby jej nie podnosić (bo się zaraz obudzi), a
        pójść poszaleć.

        No piszmy coś!!!
        Buziaki i uściski,
        E

        PS Mona, może zakwitną jednak te hortensje....smile))
        • mamamona Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 03.06.04, 21:39
          nooooo,Elizo,

          no nie wiem czy przy karmieniu można, rzeczywiście, nawet na to nie
          wpadłam! wink))
          czy przy spiralce jest jakiś sznureczek w środku?? oświećcie niedouczoną?? bo
          mnie ten sznureczek odstrasza że szok!

          a podciągając temat: ile chciałbyście mieć dzieci? Julia wiem że jednego,
          rozpieszczonego syna (moje marzenie z młodości realizuje wink)), a reszta Mam???

          Gosi Wiecznej nie pytam, bo pewnie drużynę do piłki nożnej kompletuje?? hehe

          sama myślę, że to jeszcze nie koniec. własciwie wiem na pewno, że zatęsknię za
          takim małym dzidziusiem, chociaż wiek Polci i dzieci starszych ma wiele uroków,
          a jeden najważniejszy - samodzielność wink))


          ja jadłam wczoraj na wypadzie sałatkę z surowego kalafiora, ogórka, koperku w
          sosie czosnkowym (z obawą, ale bez wątpliwości wink)), i Miłkowi nic nie ma.

          dziś po ortopedzie wyrok - szyna koszli. jutro jedziemy jej szukać i na
          założenie do ortopedy.

          a w sobotę wyjeżdżamy na tydzień do rodziców, i chyba nie ma sieci w domu na
          wsi, więc....buuuu..... bez dostępu...chyba umrę wink))

          i tak: cyckiem nie można przekarmić. u nas jest tak, że jak się Miłek za
          przeproszeniem nażre, i już ma chęć beknąć, po męsku, głośno,to się pręży przy
          ssaniu, ale skubany, cycka nie puści.

          i jak się to odbijanie zatka, to ma wielki odruch ssania, ale z wiciem. czasem
          głupia nie załapuję o co mu chodzi, a wciskam tego cycka.
          ale tylko go podniesć, przemilczeć płacze, pochodzić, trzymając w pionie, i
          błeee... cudne męskie beknięcie wink))

          czyli: moim zdaniem jednak odbijać. ja przy Polci starałam się jej nie budzić,
          jak nie beknęła, ale teraz widzę, że to do niczego prowadzi: bo dziecko poleży
          (pośpi) kilka- naście minut, po czym obudzi się, bo brzuch boli.
          więc biorę Miłoszka, tulę do siebie, on beka, i wiecie co??? nigdy się nie
          budzi.
          bo czemu miałby, skoro najadł się, odbił, i mama miękka i pachnąca go tuli??
          chyba że chce dojeść (a czasem tak bywa).

          zmykam pobyć z Polcią smile))
          Mona
        • kmiszka Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 03.06.04, 21:50
          Hej
          Eliza - co do odbijania - przy karmieniu piersią nie trzeba tego strasznie
          pilnować ponoć. Literatura tak podaje. Ułóż tylko małej głókę na boku, podłóż
          jakąś pieluchę, i śmigaj pichcić swoje wspaniałe potrawy (może rzucisz jakiś
          przepis nowy? bo ja ciągle tą zupę z soczewicy męczę - nie narzekam, pyszna
          jest). Ja tak robię i nic złego sie nie dzieje. A gdyby młode bardzo chciało
          odbić i wymagało Twojej pomocy, to Cię przywoła. Jak usypia to jest OK.

          Mona - a ja myślałam że brand new Miłosz tak Cię pochłonął że wątek Polciowy
          poszedł w kąt i całkiem o nim zapomniałaś... Proszę jaka spirala nieporozumień
          się nakręciła.. Dziwna rzecz - nowe zdjęcia Poli mi sie nie otwierają, ale to
          może tak tylko u nas.

          W kwestii antykoncepcji - mam wielką ochotę nauczyć się NPR. Bo ekologiczne,
          tanie, i w ogóle jestem zafascynowana ostatnimi czasy wszystkim co naturalne i
          fizjologiczne. Hehehe ciekawe jak na tym wyjdę, bo drugiego dzieciaczka chcemy
          jak najbardziej, tylko ja bym wolała tak za 2 latka. Gumy mi nie wadzą, ale
          hormonów to wprost nie zniosę... Także pewnie będzie kalendarzyk wspomagany
          gumkami. Tylko na raziem demon seksu się jeszcze we mnie nie obudził.

          To na razie tyle
          Bywajcie piękne, zdrowe i silne
          Ola
          • cardamomo mirene 03.06.04, 22:51
            to mirene nie ma żadnych nitek. (Mnie to też przerażało). I jest to jakieś
            super hiper nowoczesne. Cud techniki, po prostu. Nie napiszę tu nic nowego,
            bo... nie pamiętam. Pamiętam tylko, że był gdzieś na forum baaardzo długi wątek
            na ten temat, gdzie dziewczyny wyrażały się o tym b. pozytywnie.
            Ja urobiona dzisiaj jestem na maksa, cholernie i przeraźliwie. Ale może jutro
            będzie trochę lżej, to postaram się wyszukać coś mądrego n/t.

            Olu! Jak myślisz o czymś naturalnym i wpadki Ci nie straszne, to zainteresuj
            się Personą - to takie ustrojstwo, co mierzy płodność. Ja zakupiłam je (przez
            znajomych w Kanadzie, bo jeszcze wtedy nie było można tego kupić, po czym jak
            mi to przywieźli to nie zdążyłam rozpakować, bo okazało się, że... jestemw
            ciąży). Skuteczność ponoć 98%, ale ja i tak teraz się boję.
            Co do przepisów, to chętnie coś wrzucę, jak zacznę wreszcie znowu normalnie
            funkcjonować, bo dzisiaj np. jem spalone frytki i zupę z mrożonki pt. "Zupa
            zimowa Hortex", a na przegryzkę śliwki w czekoladzie zapite koperkiem włoskim.
            Mój pokarm będzie dziś zatem pierwsza klasa, obym się jutro nie zabiła z tego
            konsekwencji (ale polszczyzna, pan prof. Miodek by się załamał...)
            Spadam i życzę bardzo kolorowych i spokojnych snów
            E
            • mamamona Re: mirene 03.06.04, 22:54
              no nie ma zdjęć, dostałam cynk od anetydr, już poprawiam POlcię wink) coś nie
              poszło wink))
            • wieczna-gosia Re: mirene 04.06.04, 01:14
              cardamomo ale ty pamietaj ze mirena tez ma hormony- a ty cerazette ze wzgledu
              na hormony wykluczasz wiec ci przypominam wink)
              W czasie karmienia mozna mirene mozna cerazette i mozna depo Provere- z
              hormonalnych. Plastry nie bo tam sa estrogeny- jak w normalnych pigolkach.

              Persona to taka pomoc przy NPR- na wszystkich madrych forach wlacznie z moja
              Biblia czyli Taking charge of ypur fertility zalecaja laczenie jej z normalnym
              NPRem bo ona ma mase obostrzen- cykle musza byc w miare rowne i w miare typowe
              czyli kolo tych przepisowych 28 dni. nie mozna wazyc za duzo ani za malo itp.
              Taking Charge of your fertility polecam, nawet sie wzielam za tlumaczenie tego
              z rok temu i porzucilam, ale powinni to w Polsce wydac- to taki NPR
              odideologizowany- plus suuuper programik na kompa, plus strona internetowa i
              kupa forow jak nasze wink
              Mona wbrew pozorom druzyny nie planuje- te ciaze znosilam na tyle zle ze
              definitywnie mowie pas. No chyba ze wpadka to zawsze mozliwe. Ale przez 10 lat
              stosowania NPR tejze wpadki nie zaliczylam a teraz w zwiazku z koncem
              rozmnazania chce jednak cos hormonalnego chyba (tylko chyba wczesniej wskazane
              jest schudnac...) wiec male szanse na te wpadke wink
              Ja zrbilam przepyszne rogaliki z dzemem- moge wrzucic przepis- ale rano wink) ich
              zaleta jest to ze nawet malo rogalikowe i z wyplynietym dzemem sa przepyszne wink)
              • cardamomo Re: mirene do Gosi 04.06.04, 09:37
                Gosiu, wiem, że ma hormony, ale działające miejscowo, a nie na cały organizm.
                Tak czy siak boję się hormonów, bo branie pigułek totalnie rozregulowało mi
                organizm - cykle 60 dniowe, a przede wszystkim deprecha gigant, co na mnie,
                człowieka hiper optymistycznego, było klęską. A to działa zdaje się tylko na
                macicę. A to depo Provere to też są piguły?
                Masz rację z tą personą - te wszystkie obostrzenia tam rzeczywiście są, ale
                muszę przyznać, że znam parę, gdzie dzięki P. zaszła w ciążę "za pierwszym
                podejściem, ale ona tzn. kobieta była rzeczywiście "super uregulwana".
                Po odstawieniu piguł próbowałam NPR, ale nic się nie zgadzało z tabelami,
                wykresami, itd. Jestem bardzo pro naturze, ale jednak trochę się boję...

                Gosiu, a możesz napisać więcej o tym programie? Bardzo mnie zaiekawiłsmile

                I POPROSZĘ przepis na rogaliki.

                Uściski ciepłe,
                Eliza
              • zaba_i_kijanka Re: mirene 04.06.04, 10:40
                Elizo tylko dwa tyg. czułaś te szwy? Dziś minie właśnie owe dwa tyg. i mam
                wrażenie że odczuwam je bardziej niż przy wyjściu ze szpitala a wdodatku
                wczoraj dostałam jakiś drgawek i zimno mi było a przeziębiona się nie czuje
                wieczorem miałam 38,5 stopni czy możliwe żeby to od szycia było? Zaczyna mnie
                to stresować.

                W sprawie anty zaczełam już o tym myśleć przed porodem a moje wnioski są takie:
                *tabl. te co brałam przed ciązą miały tolerancje 12 godzin naszczęście brałam
                regularnie a te dla karmiących tolerancje zpomnienia maja już tylko 2 godz co
                przy moim zorganizowaniu w tej chwili może się okazać za mało
                *zastrzyki były by dobrym pomysłem gdyby płodność po odstawieniu wracała wmiare
                szybko a przynajmiej w określonym czasie a tak nie jest nigdy niewiadomo kiedy
                *naturalne metody tak samo jak tabl. brak regularności i zorganizowania a
                zresztą nie mam zaufania
                *plastrów niemożna
                *gumki ... lepiej nie bo nielubimy
                *globule itp niewygodne
                *więc pozostaje wkładka i na nią najprawdpodobniej się zdecyduje

                Gosia rogaliki chętnie bym zjadła narazie podjadam w dużych ilościach biszkopty
                z mlekiem do tego stopnia było to widoczne że wczoraj od swojej mamy dostałam w
                prezęcie suchary BEZCUKROWE och jak wszyscy się troszczą żebym zaczeła wracac
                do poprzedniej wagi

                Mojemu Bartusiowi od wczoraj się ulewa i to nie po jedzeniu (bo o to zawsze
                staramy się dbać żeby mu się odbekło) ale w trakcie jedzenia można powiedzieć
                że to są fontanny może nie pokażdym jedzeniu ale często i dziś chyba jednak
                wezwe lekarza bo zaczynam się bać karmić może naprawde coś mu dolega? niewiem
                może ja coś żle go karmie ?
          • aniutek Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 03.06.04, 22:54
            w kwestii antykoncepcji to takie mam info plus doswiadczenie
            - plastry- tez bylam mocno za dopoki pani G nie powiedziala, ze sie przybywa na wadze pare kilo - a
            tego nie zniose brrrrr i tak na siebie patrzec nie moge
            - spirala- mialam, bardzo wygodna, sznureczek wisi - malenki kawaleczek zylki nie wyczuwalny dla
            koncowki M a kobitka moze sobie sprawdzic czy wszystko jest na miejscu a czesem bywa tak, ze
            wsiaknie i lekarz musi wyjmowac - co jak sie domyslacie przyjemne nie jest. jednak nie zakladam
            ponownie bo: ona spirala byla glowna przyczyna mojej ciazy pozamacicznej

            odbijanie:
            staram sie zawsze ale ... jak usnie w lozku po dlugim marudzeniu nie tykam, bo jeszcze sie wybudzi
            oooo spiewy slysze
            dokoncze pozniej
            • madziki Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 08:01
              Ja z kolei nie myślę na razie o antykoncepcji, gdyż miałam w planach od razu
              drugie dziecko. Chociaż ostatnio zaczynam wątpić, czy dam radę... Na razie przy
              Lesiu nie mam nawet chwili na nic. On płacze, ja nic nie mogę poradzić - ma
              zapchany nosek i ta przepuklinka też mu może przeszkadzać, a płacz to jeszcze
              pogarsza. sad((( Znowu mam doła...
              Musimy zaraz jechać na kolejne kontrole synka, tym razem poradnia patologii
              noworodków. Ubieram małego, może w samochodzie zaśnie.
              • wieczna-gosia Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 11:46
                Madziki dziecko od razu po dziecku to baaardzo dobry pomysl. Zapewniam cie.
                Najpierw padniesz na twarz i nawet sie nie ludz ze bedzie inaczej wink) ale
                pozniej- oni sie bawia a ty gazetka i rozdzielasz tylko przy powazniejszych
                urazach wink)
                Ale moj doktor madrosci wielkiej czlowiek zawsze powtarzal ze ciaza trwa 9
                miesiecy i po porodzie nalezy tez 9 miesiecy sobie zostawic- i na dojscie do
                siebie, i na dogadanie sie z dzieckiem, i na dogadanie sie ze soba itp. Ja
                akurat z tym klopotow nie mam bo mi plodnosc wraca dopiero jak zupelnie
                przestaje karmic piersia- nawet jak karmie tylko w nocy to zadnych jajeczkowan
                niet wink)
                Program komowy to jest cos takiego jak Fertility Friend z tym ze jest zrobiony
                dokladnie pod ksiazke "taking charge...." i jest platny wink) wiec jest
                lepszy wink) uwzglednia duuuzo dodatkowych czynnikow. Zreszta mozecie z alucem
                pogadac ona dzieki niemu zaszla w ciaze a byla z tego co pamietam tuz przed
                interwencjami medycznymi bo tez wykresy miala do kitu. A na nim sie tak
                wyszkolila ze juz drugie dziecko dokladnie zaplanowali. Ja z kolei mam cykle
                wlasnie 50 dni miesiaczne niecala dobe i wedle wszelkich znakow na niebie i
                ziemi powinnam miec zespol policystycznych jajnikow i zero szans zajscia w
                ciaze a na tym programie tez mi cykle jak strzala wychodza wink)

                www.tcoyf.com- to jest strona, tam jest o wszystkim a jak wejdziecie na
                community/ message boards to tam sa fora wink

                rofgaliki:
                60 dkg maki
                5 g drozdzy
                margaryna kasia
                3 lyzki cukru pudru
                3 lyzki smietany 18%
                3 jajka
                zagniesc z tego ciasto, do torebki foliowej albo dwch i do zimnej wody na pol
                godzinki.
                Potem dzielimy ciasto na 3 czesci, a kazda z nich na 4 czesci.
                kazda z tych czterech czesci rozwalkowujemy na placek okragly i dzielimy jak
                pizze na 8 trojkatow (ja dzielilam na 4, rogalikow wychodzi o polowe mneij ale
                sa wieksze i troche latwiej malym raczkom je nadziewac)
                Na podstawe trojkata kladziemy lyzke dziemu (konfitury z rozy w orginalnym
                przepisie ale mi bardziej smakuja z dzemem truskawkowym) i zwijamy w rogalik
                jak kto umie wink) Nie przejmujemy sie tym ze cos wyplywa, albo ze rogalik
                niezbyt rogalikowaty wink czubek trojkata po zwinieciu musi byc pod spodem.
                Zwinietym rogalikom dajemuy polezec 20 minut i wrzucamy je do rozgrzanego
                piekarnika do 180 stoipni na 20 minut mniej wiecej.
                I bierzemy sie za kolejna czesc.
                Rogaliki sa pyszaste nawet jak sie na blasze zupelnie rozwala wink)
              • madzia_i_szymus Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 12:11
                witajcie!
                Jesteśmypo wizycie kontrolnej noworodka. W niecały misiąc Szymuś przybrał
                dokładnie kilo i z wagą 3865 powoli dorastado ubranek 56smile. Ma dostawac
                witaminy, oprócz D3 o której pisałyście, także A i C. Wasze dzieci też je
                zażywają? Trochę się zdziwiłam, bo myślałam że będzie dostawał tylko D3.
                Ja odbijam po każdym karmieniu, a właściwie w trakcie, bo Szymek, podobnie jak
                Miłek u Mony zaczyna się kręcić i denerwować - wtedy mała przerwa na pionowo i
                je dalej.
                Niestety dopadły nas kolki, wieczory i popołudnia to koszmarsad

                Antykoncepcja to u nas ostatnio temat przewodni, bo już nie możemy się doczekać
                powrotu przytulaneksmile Nastawiamy się na NPR. Ciekawa jestem jaki będzie efekt,
                bo wprawdzie planujemy więcej dzieci (no, przyznam się nieśmiało, że 4smile), ale
                wolelibyśmy przerwę 2-3 letnią w miarę mozliwoścismile.

                Oglądałam Wasze dzieciątka na Zobaczcie - cudo!!!

                Madzia
                • wieczna-gosia Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 12:27
                  madzia jesli pierwszy raz zaczynasz NPR po porodzie to musisz byc baaardzo
                  skrupulatna- wytrwalosci zycze wink)

                  A cardamomo- depo provera to zastrzyk hormonalny of course wink
                  • madzia_i_szymus Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 12:39
                    Nie pierwszy wprawdzie, ale i tak z duszą na ramieniu, bo po porodzie trudniej
                    niż przedsmile

                    M.
                    • majowamamuska prawie wszystko w temacie .... ;) 04.06.04, 14:40
                      Witajcie!
                      W koncu chwilka na zaleglosci forumowe...
                      Zaczne od porodu, ale w duzym skrocie. Jak wiecie od 24 maja bylam na patologii
                      a urodzilam 25 maja. Tego dnia rano, po badaniu stwierdzili rozwarcie na 1,5
                      palca (już dawno takie było!!!) i porod zostal wywolany kroploweczka z oxy (z
                      poczatku dluugo nic się nie dzialo albo dzialo niemrawo i zartowalysmy z
                      polozna ze jakas przeterminowana brr, czarny humor na porodowie). Potem
                      przebili mi pecherze plodowy i ... nie było odwrotu J Akcja zaczela się
                      rozkrecac i po niecalych 7 godzinach urodzil się nasz „przeterminowany” synek
                      Kubus. W trakcie samego porodu bardzo pomagal mi maz, nie mialam znieczulenia,
                      wiec jego masaze czynily cuda... ogolnie jego obecnosc i wsparcie bardzo
                      dodawala mi sily, za co mu jeszcze raz dziekuje. Podczas porodu Kubus troszke
                      ucierpial, okazalo się ze ma pekniety obojczyk L Bardzo się wystraszylam, ale
                      pediatrzy uspokoili mnie, ze to się zdarza i samo zagoi. Już niedlugo kontrola
                      u lekarza, zobaczymy jak się sprawy maja...
                      Od soboty jestesmy w domku i musze stwierdzic,ze domek synkowi lepiej sluzy
                      niż szpital, ale to chyba naturalne J Calkiem grzeczne dziecko. Jak nakarmie
                      ok. polnocy to spi do 4, 4.30, ale za to w dzien troszke mamusi podokucza J
                      Ale wszystko w granicach zdrowego rozsadku.
                      Ja strasznie się oszczedzam jeśli chodzi o jedzenie, jem strasznie monotonnie,
                      jem to co sprawdzone i co wiem, ze nie zaszkodzi malemu. W szpitalu wypilam
                      szklanke soku jablkowego rozcienczonego i maly WYL prawie 10 godzin bez
                      przerwy, polozna stwiedzila, ze chyba nie toleruje soku... No i ja po tym
                      maratonie placzu jestem bardzo ostrozna jeśli chodzi o papu, ba! nawet się
                      boje ryzykowac. Dziewczyny, co jadlyscie jak wasze bąble mialy 10 dni – 2 tyg.
                      Chcialabym rozszerzyc menu, bo padne. Z tego co czytam, to chyba żadna z Was
                      nie cudowala tak jak ja.....
                      Jeśli chodzi o antykoncepcje, zastanawiam się nad pigulkami cerazette,
                      wczesniej tez uzywalam pigulek, bylam zadowolona z metody, nie mialam
                      problemow z regularnoscia przyjmowania (nie wiem jak będzie teraz przy
                      dziecku!), ale zawsze można sobie nastawic jakiegos przypominacza.. Na wizycie
                      kontrolnej poporodowej pogadam z lekarzem, wszak o siostrzyczke dla Kubusia
                      chcemy postarac się dopiero za ok. 2 lata wink
                      Jutro pierwszy spacer, chcialam już wczesniej, ale ciagle strasznie wialo, wiec
                      mam nadzieje ze jutro będzie pogoda ok.! Ile powinien trwac taki pierwszy
                      spacer malucha? Zaznaczam ze jest wietrzony już od 3 dni, Podpowiedzcie kochane.
                      Na tym koncze, postaram się wrzucic jeszcze fotki,
                      Ucalowania dla Was i pociech
                      Pozdrawiam
                      Aska
                      • mamamona Re: prawie wszystko w temacie .... ;) 04.06.04, 14:55
                        no to kicha z antykoncepcją wink)

                        Gosiu, nie uwierzę, póki nie zobaczę. nie, żebym Cię aż tak dobrze znała,ale
                        jestem pewna że się jeszcze za dzidziusiem stęsknisz.

                        ja nie wiem po kim mam ciągoty do wielodziectwa, pewnie po mojej mamie, która
                        ma sześcioro rodzeństwa wink) sama jest najstarsza, musiała wszystkie dzieci
                        bawić, i pewnie teraz dlatego jest taka drętwa do dzieci. całe szczęście, że
                        gotuje i sprząta, więc ten nasz wyjazd na tydzień przynajmniej pod tym względem
                        luźny.
                        ale się usmarkam, bo w domu Paweł zostaje, który dzielnie mi pomaga przy
                        awariach smile)

                        mocno ściskam
                        ja mogę podać na przepis na ciasto z rabarbarem, które podobno zawsze wychodzi.
                        zamierzam je dziś zrobić, i jestem niesamowicie ciekawa jak mi wyjdzie, bo moje
                        ciasta są straszne. sernik jest płaski, brązowy, ale smaczny, a rogaliki (Paweł
                        sobie życzy raz na jakiś czas wink)) są tak kruche, że śmiało można je nazwać
                        twardymi, a dżemik na blaszce zostaje. Paweł je ubóstwia (szaleniec, przywykł
                        już do mojej kuchni wink)))))

                        Mona
                      • cardamomo dieta i spacer 04.06.04, 15:10
                        Ja już pisałam, że moja dieta od początku jest normalna, tzn jem to, co zawsze
                        oprócz: czosnku, nadmiernej ilości cebuli, cytrusów (oprócz bananów) i
                        strączkowych. Jem nawet truskawki w ilości 4-5 sztuk jednorazowo. Jak na razie
                        do wczoraj wszystko było ok, bo przed wczorajzjadłam dwa plastry pasztetu
                        sojowego i wczoraj miałam rock'n'roll - więcej nie zgrzeszę.

                        Spacery: kilka dni po powrocie do domu zaczęlam wystawiać wózek na balkon.
                        Nawet na ok. 4 godziny i nic się nie działo, a dziecko jakieś bardziej
                        zadowolone nawet. A jak byliśmy nad morzem (dziecko w wieku 4 tyg), na dworze
                        spędzałam całe dnie (od 12 do 19-20).

                        MONA! Pytałaś o ilość dzieci planowanych. Kiedyś chciałam 2, później 1, a po
                        ciąży stwierdzam, że 1. Ciąża jest okropna brrr! A od kiedy okazało się, że
                        moje dziecko jest płci żeńskiej, wyobrażam sobie, że będę z nią realizować moje
                        (i jej też!) marzenia i nie chciałabym mieć syna-wielbiciela Pokemonów i
                        czołgów. Poza tym, ja jestem cholernie leniwa i chcę się raz przemęczyć, a
                        później mieć już tylko przyjaciela. Ten czas, choć na swój sposób bardzo piękny
                        i niepowtarzalny jest dla mnie bardzo trudny, bo ja jestem bardzo niecierpliwa
                        i marzę o dniu, w którym będę mogła się z Letiską porozumieć.

                        Póki co nadziwić się nie mogę temu, co pewnie oczywiste, że ze wszystkich rąk
                        świata, dziecko woli moje i każdy ból jestem w stanie ukoić. Niesamowite czuć
                        się potrzebnym NAPRAWDĘ, bo dziecko nie udaje. Niby oczywiste, a takie
                        odkrywcze (dla mnie).
                        I patrzę na te śliczne rączki i długie rzęsy i myślę sobie: Boże, muszę się tym
                        szybko nacieszyć, bo przecież tylko chwilowo jest MOJE. Czy Wy też tak
                        czujecie? Że oto mamy kogoś tylko na chwilę. Gosiu, wypowiedz się, jak to u
                        Ciebie ztym jest?

                        I za przepis dziękuję. Jutro kupię drożdże i wypróbuję. (Już wyobrażam sobie
                        ten zapach mniammm)

                        Uściski ciepłe,
                        Eliza
                    • wieczna-gosia Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 14:51
                      jak masz doswiadczenia srzed porodu to latwiej wink

                      majowa jest taki serwis na komorke cos w stylu "wez pigolke" jak w seksmisji wink

                      Przemek od dwoch dni mniej spi i taki bystrzaczek sie zrobil niemowlaczek a
                      nie noworodkowa lapeta wink))))))))))))))))
                      • mamamona Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 14:56
                        no i ja się pochwalę progresem dzidziusiowym. bidulek w tej szynie koszli
                        (nieporozumienie designerskie jak dla mnie), ale się śmieje jak zawzięty.
                        i śpi!
                        hehe
                        M
                      • cardamomo Re: Szwy (do żaby) i antykoncepcja tak generalnie 04.06.04, 15:12
                        wieczna-gosia napisała:

                        >
                        > Przemek od dwoch dni mniej spi i taki bystrzaczek sie zrobil niemowlaczek a
                        > nie noworodkowa lapeta wink))))))))))))))))

                        to i ja się pochwalę, że od paru dni Moja też! A dziś nosiłam ją pionowo,
                        rozglądała się, ach, jak się rozglądała i po 20 minutach usnęła z nadmiaru
                        wrażeń (na stojąco!)
    • madzia_i_szymus Przepisy 04.06.04, 15:59
      To ja poproszę przepis na placek z rabarbarem, mniam. Rabarbar od rodziców z
      działki dostanę. Mam nadzieję tylko, że to nie ucierane, bo mi w nich zawsze
      zakalce wychodząsmile. A te rogaliki Gosiu to są z ciasta drożdżowego, czy jakieś
      inne? Bo drożdżowe robię z zaczynem (mleko, drożdże, mąka cukier), a tak
      wszystko razem do kupki jeszcznie nie dawałam i boję się że mi gniot po prostu
      wyjdziesmile.

      M.
      • zaba_i_kijanka Re: Przepisy 04.06.04, 17:03
        Rogaliki zapowiadają się smakowicie mniam
        Ja narazie uważam na diete nie smarze niejem kalafiorów kapust i takich tam
        właściwie po porodzie jedzenie nagle stało mi się obojętne (bo w trakcie ciąży
        a zwłaszcza pod koniec jadłam jak szalona i wszystko) więc może dlatego jest mi
        łatwo tylko słodkości są mi bliskie

        Z małym byłam u lekarza i jego dziwne kaszelki to najprawdopodobniej
        zachłystywanie się pokarmem lub śliną (to w trakcie jak krzyczy) a fonntanny
        trudno powiedzieć należy obserwować bo pani dr zadowolona bo dziecko od 26.05
        do dziś przybrało 370g więc jest ok tylko te chlustania zaczeły się dopiero
        wczoraj a wcześniej b. dobrze jadł niewiem co o tym myśleć może poprostu
        wyluzować i nie panikować?

        JeZeli informacja typu weź tabl. miałam ustwione wcześniej w tel kom. ale teraz
        śpi się różnie więc wolała bym nie być budzona po 10 min. od zaśnięcia ...
        pozdrawiam
        • mamamona Re: Przepisy 04.06.04, 20:00
          Madziki,
          to jest przepis na ciasto z rabarbarem na tortownicę o średnicy 20cm. w celu
          osiągnięcia blaszki, należy podwoić ilości.

          1/2kostki margaryny
          4 jaja
          25 dkg cukru pudru
          25 dkg mąki
          1 łyżeczka proszku do pieczenia
          pokrojone owoce ( Tak mniej - więcej)

          - Ubić pianę z jajek
          - W misce utrzeć żółtka z cukrem
          -dodać mąkę z proszkiem do pieczenia, rozp. margarynę i ubitą pianę.
          -(to wszystko robimy mikserem)
          - Wymieszać już rączką
          -Wylać na tortownicę wysmarowaną masłem
          -na wierzchu ułożyć owoce
          Piec w temp. 180 C około 1 godziny

          Smacznego

          skopiowałam z maila od teściowej wink)))

          co tam jeszcze. Elizo, świetnie Cię rozumiem z tym oddaniem dziecka matce. sama
          zatęskniłam za czymś takim jak Polcia miała jakieś 8 miesięcy!!!! bo to już
          jest zupełnie inne dziecko!

          mój Miłoszek rozpoczął minikomunikację z mamą. każdy wypracowany uśmiech kończy
          się: grrhhhh.... pięknym głużeniem smile))))
          przy drugim dziecku jestem tak wyluzowana,że nie dość,że wszystko widzę, to
          jeszcze samo nadchodzi. przy Polci nie mogłam się doczekać pierwszego uśmiechu.
          wciąż czekałam na jakieś nowe osiągnięcia.
          teraz ani nie czekam, ani nie żądam wink))) samo mam.
          pewnie ten mój luz przekłada się na luz Miłosza.

          zastanawiam się czy nie jechać dziś w nocy, bo ma jutro lać! a z dwojgiem
          dzieci i dwoma psami, nie ma szans w tej ulewie się zatrzymać.
          a na pewno będą wymagane postoje.

          mocno ściskam, nie ma mnie przez tydzień
          Mona
    • mamamona Re: MAJ 2004!!! 04.06.04, 20:03
      i jeszcze do Oli Kmiszki i zainteresowanych mam wink)
      w końcu widać nowe zdjęcia Polci, musiałam wysłać je raz jeszcze wink)
      w imieniu Poli - zapraszamy wink)
      • madziki Re: MAJ 2004!!! 04.06.04, 20:55
        Pomierzyli dzisiaj mojego synka i ładnie nabiera ciałka. Już waży 3700g i
        mierzy 50 cm. Czyli przytył 1,5 kg w ciągu 6 tygodni, czyli nieźle się
        odżywia. wink)
        No i w końcu Lesio został zaszczepiony (wczoraj skończył 7 tygodni, czyli
        powinien tydzień temu). Płakał straszliwie, aż nie mogłam na to patrzeć. sad(
        Teraz całe popołudnie był niespokojny, nawet na spacerze.

        Z przepisów chętnie skorzystam, ale pewnie dopiero za jakiś czas, bo w dzień
        niezmiennie niewiele mogę zrobić. Jak przyjdzie sezon śliwkowy to mogę podać
        fajny przepis na ciasto z cynamonem i śliwkami - pyszne i proste. smile

        Również wrzuciłam nowe foteczki Lesia. Już widać jakie ma puciaste policzki. smile)
      • aniutek Mona - uwazaj na siebie i wogole... 04.06.04, 23:26
        jakas mam schize samochodowa, deszcz+ noc .....
        no nic uwazaj smile

        mam nowy system usypiania Susie- jedziemy samochodem z Lukaszem na basen, ona spi, po powrocie
        fotelik laduje obok fotela jak odpowiednio zaloze nogi to moge ja bujac i pisac/czytac i sliputka spi smile
        dala mi dzis w nocy czadu.... M sie przeniosl na kanape stwoierdzjac, ze nowe lozko kupic musimy z
        takim ogrodzeniem co by Susie sie nie sturlala. Lukasz spal w swoim lozku jak PB przykazal ona.... no
        coz wlasciwie wcale tam nie spi.

        Jedzenie, dieta.... karmie piersia + jedna butelka dziennie - z mojego wygodnictwa, abym mogla pod
        prysznic, po zakupy czy do matriksa spokojnie skoczyc. sciagaczke mam ale.... kurcze jakos strasznie
        mi to sciaganie nie pasuje, mleko leci wszystko jest OK raczej ta psychiczna strona zagadnienia
        szwankuje. aaaa o jedzneiu mialo byc- otoz jem normalnie ( tzn znacznie mniej niz w ciazy i na nic nie
        mam ochoty ) tzn jem truskawki, czasem nawet kawe wypije zapijajac herbatka dla karmiacych HIPP smile
        jem ryby, skorupiaki, wszelkie warzywa i mleko w postaci koktajli na potege - to wlasciwie glowny
        punkt programu.
        Co to jest skrot NPR??? juz wszelkie sprosne werske wymyslilam Zhehehehhe czy kalendarzyk
        malzenski odpowiada prawdzie???
        22 czerwca ide do G i tam zadecyduja co stosowac, czy jakos mirene mozecie przyblizyc???? [poszukam
        sama ale bezposrednio zawsze lepiej.
        Bioderka mojej corki sprawdzane byly 2-3 razy ot proste przygiecie ich do brzucha, poruszanie i tyle...
        jakos mam wrazenie ze tutaj sie nie za bardzo przejmuja... no i sie martwie bo moze nie slusznie?
        Wprawdzie Lukasz pod tutejsza opieka wyrosl na wyjatkowo dorodny egzemplarz, wszytsko ma proste,
        zadnej plomby w zebach, bary jak stary i wzrostu slusznego.... wlasnie sie okazalo ,ze w wieku lat 12 i
        pol przerosl mame (o jakie 6cm domowymi sposobami mierzony) , ktora do mikrych nie nalezy - mam
        170cm. Przyniosl sobie ciezarki do pokoju i teraz ogladajac POkemony czy inne bzdety w TV sie nimi
        raczy, ciagle zmieniajac ich wage, no i tak ze dwa razy dziennie swoje bicepsy mi do sprawdzenia
        pokazuje..... Strasznei szybko to dorastanie nastapilo, nie spodziewalam sie ,ze to juz jakos ten wiek
        12 lat ja wspominam jako kompletne dziecinstwo jeszcze, ani za chlopakami sie nie ogladalam ani
        ciuchy jakies wazne nie byly... A jak Twoje dziewczyny Gosia??? Czy tez juz takie nastolatki z nich???
        spadam cos ugotowac moze.... Zuzka spi uspiona metoda okolofotelowa :smile))
        pozdrowki dla wszystkich Mam i latorosli :smile)
        jessussss jak to dobrze juz nie byc w ciazy :::smile))))))
        • juliaaaaa Antykoncpecja 05.06.04, 08:10
          Nie było mnie zaledwie kilka dni, a tu prosze, wątek rozrasta się w pięknym
          tempie smile))) Tak trzymać.
          Co do antykoncepcji, to my ten temacik już obcykaliśmy, bo... że tak powiem...
          juz 3 tygodnie po... ten tego, bara bara było wink))) A że - jak zauważyła Mona -
          poza rozpieszcznym synkiem jedynakiem nie planuje więcej dzieci, to zależy mi
          na zabezpieczeniu. Gumek nie lubię jeszcze z czasów "młodzieńczych" wink więc
          odpadają. Na nature wolę zdawać się w lesie lub parku, a nie przy planowaniu
          rodziny. Pigułki łykałam kilka lat, ale denerwował mnie obowiązek codziennego
          pamiętania. Poza tym po cerazette podobno się tyje i spada libido, więc wolę
          nie ryzykować. Mirena podoba mi się, bo na 5 lat mam spokój, a i okres często
          jest skąpiutki lub nie występuje w ogóle, co mnie akurat baaardzo urządza. Ale
          najbardziej spodobał mi się ostatnio nowy patent: implanon. Taka zapałeczka,
          którą wszczepia się pod skórę. smile)))
          Co do posiadania dzieci jedno po drugim, to chyba lepiej poczekać. Mój mąż
          zaleca pół roku odpoczynku, bo jednak ciąża i poród bardzo wyczerpują organizm.
          Zresztą co ja będę o tym mówić, każda z Was wie, jak sie czuje po ciąży

          Pozdrawiam weekendowo i żadnym deszczem mi tu nie straszyć, bo widze piękny
          wschód słońca
          Julia
        • madziki MAJ 2004 05.06.04, 08:15
          Aniutek skrót NPR to nic innego jak Naturalne Planowanie Rodziny. smile) Mnie i
          męża szkolono w tym na kursie przedmałżeńskim, mieliśmy niezłą zabawę. wink
          A spanie w foteliku również czasem stosuję, bo wyjmując synka niestety budzi
          się.
          Ale dzisiaj pogoda, a już się przyzwyczaiłam do spacerów w słoneczku. Mam chęć
          wyskoczyć do rodzinki na wieś, ale nie w taką pogodę.
          Może poeksperymentuję z laktatorem, który w końcu zakupiłam. Zobaczymy, czy
          synek będzie chciał ciągnąć mleczko z butli. No i czy tatuś w końcu nauczy się
          go uspokajać, bo na razie kiepsko mu to idzie i sam się denerwuje.
          A ja tak bym chciała wyskoczyć sobie na małe zakupy, a nie chcę wszędzie ciągać
          Lesia.
    • meg241 Re: MAJ 2004!!! 05.06.04, 13:16
      Oj, ale sie zrobiłyscie płodne przez ostatnie dni. U nas ostatnio brak czasu na
      cokolwiek. Od dwóch dni Mały nie chce spac w dzien. Budzi sie po 15 minutach,
      czasem przespi poł godziny. Tylko na spacerze spi dłuzej. Za to w nocy spi ok.
      5 godzin ciagiem co mnie z jednej strony ciezy a z drugiej dobija bo piersi
      przepelnione bola i mleko mnie zalewa.Teraz własnie zasnał w leżaczku, ciekawe
      jak długo pospi.Dzis był debiut lezaczka i chyba przypadł mu do gustu skoro
      zaraz usnął.
      Przedwczorak bylismy u dermatologa - alergologa. Krosty adriana to trądzik
      noworodkowy i nie ma sie cyzm przejmowac. Zapisał płyn do smarowania i widac
      juz znaczna poprawe. Przy okazji porozmawiałam o alergii bo sama jestem
      alergiczka i tu miła niespodzianka: mam uwazac na silne alergeny ale nie
      oznacza to ze nie mam jesc ich wcale tylko w malych ilosciach i rzadko.
      Ostatnio skusiałam sie nawet na kilka truskawek i nic małemu nie było. wczoraj
      zjadłam tez troche kalafiroa( chodizł z amna okropnie a balam sie jesc ze
      wzgledu na kolki) ale tez nic sie nie działo. Chyba powoli zaczne jesc co raz
      wiecej produktów.
      co do ilosci dzieci to oboje z mezem marzymy o duzej rodzinie i planujemy 5
      dzieci. Jak na razie ani ciaza ani poród ani pierwsze tygodnie z maluszkiem nie
      odwiodly mnie od tego pomysłu. Nie wiem tylko jak beda wygladały kolejne ciaze
      skoro juz w pierwszej miałam takie problemy szyjkowe. Z tego co zauwzyłam to
      czesc z Was planuje kolejne dziecko za pk. 2 lata. Ja takze. Moze uda nam sie
      wtedy załozyc kolejny wspólny wątek na forum smile))))
      o antykoncepcji tez mysle intensywnie i u mnie sprawa wyglda tak: gumka odpada
      nie lubie i jestem uczulona, NPR odpada - nie wierze w to a poza tym mam
      nieregularne cykle i nie jestem na tyle systematyczna, spirala mnie jakos
      przeraza, myslałam o zastrzyku ale nie wiadomo kiedy po nim wróci mi płodnosc
      wiec zostaja mi pigułki.Pigłuki brałam kilka lat przed ciaza i nie miałam
      zadnych problemów z tyciem ani z pamietaniem o nich.
      Od kilku dni usiłuje odciagac pokarm ale jakos mi to nie wychodzi. raz udalo mi
      sie odciagnac 30 ml i na tym koniec.Zaczynam załowac ze nie kupiłam
      elektrycznego laktatora. rozwazam teraz ten zakup ale co zrobic z obecnym
      laktatorem??
      No tak jak myslałam - synek juz sie obudził bo zrobił gigantyczna kupe. Ide
      przewijac.

      Miłego weekednu

      pozdrawiam

      Magda
    • tyldak Re: MAJ 2004!!! 05.06.04, 17:22
      Czesc! Czytam Was regularnie ale jakos ciezko idzie mi pisanie. Dziekujuje
      Madziki za odpowiedz!!! Pewnie skorzystam jeszcze z mozliwosci zadawania pytan.
      Teraz jestem niezle zakrecona i zmartwiona. Malutka caly czas ma cos w tym
      nosku i w koncu zawolalismy lekarza. A pani dr odrazu przepisala antybiotyk w
      zastrzykach bo choc nie slyszy nic w plucach czy oskrzelach to u takich
      maluszkow choroba szybko sie rozprzestrzenia. A ja wcale nie jestem przekonana
      do tego antybiotyku. Tak w sumie to nawet nie jestem pewna czy to 100% katar,
      bo w nocy rzeczywiscie ma zatakany nosek ale w dzien czasem jej tylko cos
      zafurczy. I bede chyba wzywac jeszcze jednego lekarza tym razem prywatnie zeby
      to skonsultowac...
      A Tosia mam wrazenie piewrszy raz sie do mnie dzis usmiechnela...
      • cardamomo pytanie o butlę 05.06.04, 20:21
        Cześć,
        wpadam na chwilę, babcia kąpie rozkrzyczaną Małą...
        Dziewczyny, co myślicie o daniu butli ze sztucznym mlekiem na noc? Ja dzisiaj
        znowu wysiadłam... W ciągu dnia dużo lataliśmy po mieście, moja mama została z
        małą i dała jej 2 razy butlę z NAN-em i dziecko spało jak anioł... Piękne
        spokojne noce przeplatają się z jazdą bez spania, więc...
        uciekam, bo płacze straszliwie
        e
        • aniutek Re: pytanie o butlę 05.06.04, 21:53
          ja bym dala ale w drodze wyjatku, jesli zaczniesz dawac coraz wiecej i czesciej nie bedzie chciala
          wkladac wysilku w ssanie cycka no i Ty przestaniesz wytwarzac wystarczjaca ilosc pokarmu. ja poki co
          daje sztuczne mleko raz dziennie 2 uncje czyli jakies 80 reszte jedziemy na cycku. NAN - to mleko w
          proszku - tak? ja nie znam nazw tego co jest na rynku w PL dlatego pytam.
          odezwij sie jeszcze smile
          • zaba_i_kijanka Re: pytanie o butlę 05.06.04, 22:27
            właśnie wczoraj kupiłam laktator szybko go przemyłam i bez wyparzania
            spróbowałam czy cośik poleci i poleciało chwila moment miałam 40ml zastanawiam
            się ile potrzebuje jednorazowo taki brzdąc 2 tyg. a ile miesięczny czy może
            macie jakieś tabele oriętacyjne? bo pojęcia niemam
            jutro będziemy próbowali już tak na serio z myciem i sterylizacją tylko mam
            takie pyt. jak wy robicie ze sterylizacją w instrukcij napisali by gotować
            10min. i czy to przez jaliś czas zachowuje sterylnośc a przynajmiej w jakim
            czasie od wygotowania moge użyć skąd moje wątpliwości mam zamiar ściągać
            podczas karmienia więc tródno jest tłumaczyć proszącemu o jedzenie maleństwu że
            ma czekać bo mama wyparza laktator hihi wink może któraś z was napisze coś więcej
            na temat sterylizacji i używania laktatora ze strony b.praktycznej

            na temat sztucznego jedzonka tródno mi coś pisać mały miał podawane co prawda
            na początku w szpitalu ale jak tylko dali mi dziecko już na sale to zaczeliśmy
            próby karmienia moim słabo wypływającym pokarmem i narazie odpukać nienarzekam

            dziś podjadłam kilka truskawek i teraz obserwuje Barteńka czy aby niema jakiś
            zmian na skórce ciekawa jestem po jakim czasie może być ten ewentualny efekt
            uczuleńiowy?

            pozdrawiam
            • aniutek Re: pytanie o butlę 05.06.04, 23:12
              strylizacja- gdzies wyczytalam, ze wygotowane butelki, laktator utrzymuja swoaja sterylnosc przez 30
              minut po. Ja szczerze mopwiac po wygotowaniu latator wkladam do torebki zip lock i przed nastepnym
              urzyciem nic z nim nie robie, butelki to samo laduja w pudelku i czekaja na swoja kolej. Malej nic sie
              nie dzieje, no ale ja stosuje raczej zimny wychow heheheh wink
              Jelsi chodzi o ilosci mleka vs wiek dziecka - tez jestem ciekawa, moja Susie z butelki wypija
              jednorazowo 60 ml co rowna sie 2 uncjom, nie jak napisalam 80 ml
              tabele tez chetnie bym zobaczyla... szukalam w ksiazkach ale nic takiego w moich anglo jezycznych nie
              znalazlam, bardzo ostrazni sa z podawaniem jakichkolwiek norm, zapytam lekarki przy okazji
              nastepnej wizyty.
              pozdrwoki i czekamy na Done :smile) i Jagiellonke
              nasza mala Susie
              • cardamomo zastój RATUNKU! 06.06.04, 04:54
                PO WCZORAJSZYM BIEganiu i niekarmieniu co 2 gosz, dopadło mnie... Na cycku mam
                zgrubienie i boli. uaaaaa. poradzcie. co mam robic? Mała sie zasysa, ja prawie
                (prawie, bo prawie srodek nocy jeszcze dla moich sasiadów) wyje......
                • aniutek Re: zastój RATUNKU! 06.06.04, 05:27
                  jessussss
                  moze pomasuj?
                  no i mowia, ze przystawiac do cyca trzeba jak najczesciej nawet jak boli.
                  czy czujesz podobnie jak na poczatku karmienia, kiedy obie piersi byly jak balony bolaly etc?? jesli
                  podobnie to moze oklady z zimnych lisci kapusty??
                  nie wiem w sumie, tak kombinuje
                  a na pewno wez cos przeciwbolowego, wolno Ci - malej nie zaszkodzi.
                  • zaba_i_kijanka Re: zastój RATUNKU! 06.06.04, 11:51
                    Eliza niewiem czy już sobie poradziłaś ale napisze mnie dopadło pojawienie się
                    pokarmu jak małego zabrali mi w szpitalu na 12h na kroplówke i co pomagało (bo
                    kapusty nie miałam laktatora również) masowanie kolistymi ruchami zpod pachy
                    do sutków podrzucanie piersi jak piłeczki ale również z ręki do ręki tylko
                    dobam że warto by ręce były chłodniejsze a wczaśniej ciepłymi możesz odciągnąc
                    troche pokarmu albo laktatorem a nakoniec połozyłam sobie bardzo zimny mokry
                    ręcznik na piersi (kapusta podobno jest świetna)i tak usnełam pomogło

                    Bartusiowi pokazały się krostki trądzikowe na polikach (takie podobne ma na
                    nosku od urodzenia) to pewnie te truskawki, a teraz on wyglada jak truskaweczka
                    tylko kropki ma białe ale jego też chętnie bym zjadła wink)
                    • kmiszka Re: zastój RATUNKU! 06.06.04, 14:27
                      Cześć,
                      Meg - niepotrzebny laktator możesz wystawić na allegro. Jeśli nie zażywasz,
                      poproś kogoś ze znajomych kto regularnie wystawia...

                      Eliza - ja zastój miałam parę razy, nawet chyba zapalenie, bo były czerwone
                      placki i gorączka. Pomagały mi rady jak u Agnieszki + ciepła kąpiel
                      i 'skapywanie' do tejże kąpieli w pozycji kolankowo - łokciowej. Do jutra góra
                      pojutrza powinno się rozejść. No a profilaktycznie ściągam jeśli rano mała nie
                      ma apetytu i nie opróżni nawet jednego cyca..

                      co do dawania mieszanki zamiast cyca na noc - można i jest to skuteczne, tzn.
                      młode zazwyczaj prześpi noc, ale jak wejdzie w zwyczaj to może oznaczać
                      poczatek końca karmienia piersią. Z dzieciakiem koleżanki tak było - cyc po
                      prostu przestał mu odpowiadać, bo za wolno leci.

                      Ostatnio co wiedzę jakieś dzieci sztucznie karmione to otyłe... Bleeee
                      strasznie wygląda taki niemowlak zasapany i wylewający się z ubranek.. no ale
                      chyba nie ma reguły butla= mały grubas, bo ja byłam karmiona 'paszami' i jakoś
                      mnie to ominęło.

                      Próbuję zrobić sałatkę z soczewicą wg przepisu z ostatniej 'olivii' (kupiłam
                      dla filmu 'czekolada' i się mocno rozczarowałam - słabiutkie toto - zarówno
                      film jak gazeta - jedyny chyba plus filmu to te pyszności, którymi oczy można
                      nasycić - aż poleciałam do szafki i otowrzyłam, mimo diety, czekoladę
                      z 'okienkiem', co to na dzień dziecka od mamy dostałam). Rozgotowałam już dwie
                      porcje brązowej soczewicy!!! I więcej nie mam! Spróbuję z zieloną, może tym
                      razem wyjdę z matriksa i zdejmę garnek z płyty na czas.

                      Polcia Mony jak zawsze prześliczna.

                      Umieściłam nową Gabę - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                      f=621&w=12405596&a=13141752



                      pozdrawiam mocno
                      Ola

                      • aniasss Re: zastój RATUNKU! (WITAMY) 11.06.04, 14:16
                        Oj gubie sie w wiadomosciach w watku - dopiero tu trafilam i czytam czytam...
                        szkoda ze nie wczesniej smile


                        Przy okazji witamy sie - Wiktor, 11 maj 2004, waga ur. 4330.

                        Co do zastojów, niestety nie omijaja mnie az do teraz. Caly czas tworza sie
                        nowe guzki w miejsce starych. Teraz dokladnie je rozmasowuje ruchami kolistymi
                        i posuwistymi w kierunku brodawki, zwykle po wysmarowaniu cyca oliwka. POMAGA -
                        bo po pierwszych zastojach bez masowania dorobilam sie trzydniowej goraczki
                        pomiedzy 38, a 39,5 przez okres trzech dni sad Tyle paracetamolu co wtedy nie
                        przyjmowalam nigdy w zyciu.. Co ciekawe w poradni laktacyjnej twierdzili ze nic
                        sie nie dzieje, ze czerwone ale to przejdzie, a temperatura od czegos innego.
                        Dopiero po wizycie lekarza dostalam antybiotyk na zapalenie, po jednym dniu
                        przeszlo.. ale straszyli nacinaniem gdyby nie..
                        Podsumowujac - na zastoje trzeba uwazac. I masowac i okladac kapusta smile Swoja
                        droga fajnie wyglada stanik wypelniony lisciami kapusty wink


                        anka
                • mmroowa Re: zastój RATUNKU! 06.06.04, 14:37
                  Na zastój polecam przed karmieniem rozgrzanie piersi - masaż albo ciepły
                  prysznic, a po zimny prysznic i okłady z rozbitych liści kapusty (z lodówki).

                  Nie zaglądałam na forum 2 dni, a tu tyle nowych wątków!

                  Antykoncepcja i liczba dzieci - do niedawna myślałam o trójeczce, ale po
                  problemach z donoszeniem drugiego dziecka już chyba poprzestaniemy na dwójce.
                  Mi do tej pory gumki nie przeszkadzały i "działały" właściwie tzn. żadne
                  dziecko nie było wpadką, spirali się boję, na NPR się nie nadaję (różne dł.
                  cykli i niesystematyczność), może spróbuję pigułek - tylko ja nie chcę utyć!
                  A jak działa (i ile kosztuje) ta nowość polecana przez Julię? Pewnie wydziela
                  hormony, ale czy można przy karmieniu?

                  U nas też pojawił się trądzik i jak zwykle nie wiem - czy to normalna kolej
                  rzeczy, czy może coś zjadłam? Ja powoli wprowadzam nowe produkty i może coś jej
                  jednak przeszkadza - jak ja nie lubię diety eliminacyjnej (próbowałam przy
                  Jasiu i nie doszłam co go uczula, sam wyrósł) sad

                  A z bardziej optymistycznych - moje dziecko też rośnie - właśnie przekopałąm
                  pudła z ubraniami Jasiowymi - trza wymieniać garderobę. Mam tylko problem, bo
                  większość metek z rozmiarami powycinałam i teraz muszę wybierać na oko...

                  Pozdr.
                  Beata + Jaś i Kasia
                  • meg241 Trądzik niemowlęcy i nie tylko 06.06.04, 16:11
                    Ja w kwestii trądziku bo widzę że wiele z Was tez ma ten problem. Ja tez sie
                    zastanawiałam czy to normalne czy cos zjadłam. W koncu udałam sie do
                    dermatologa który jednoznacznie oświadczył: to normalne i w zadnym razie nie
                    jest wynikiem zjedzenia czegokolwiek. Uczulenie na pokarmy wyglada inaczej. Nie
                    sa to krosty z białymi czubkami - tak wyglada tradzik. Ja po zastosowaniu leków
                    przepisanych przez lekarza zauwazyłam znaczna poprawe a jadłam ostatnio
                    truskawki i inne rzeczy które moge uczulac.
                    Kmiszka - Co do laktatora to myslałam o allegro i chyba sie na nie zdecyduje,
                    ale wczoraj jakos udało mi sie sciagnac 60 ml pokarmu wiec moze nie bedzie tak
                    źle. a jak bedzie to wrzuce go na allegro i kupie sobie elektryczny.Dzieki za
                    rade.
                    Niestety nic nie moge pomóc w kwestii zastoju bo poki co nie doswiadczyłyłam
                    takiego ale tez słyszałam duzo dobrego o lisciach z kapusty.

                    pozdrowienia

                    Magda
                    • wieczna-gosia w kwestii mieszanego karmienia.... 06.06.04, 16:52
                      cardamomo....
                      ty widzisz co siedzieje jak nie karmilas...
                      dziewczyny ci tu swietne rady daly na ten zastoj wiec ja ci powiem tak:
                      mozesz sie wspomoc jednym karmieniem sztucznym- ale niech to nie bedzie
                      karmienie nocne- wieczorne raczej i walnij sie od raz (OD RAZU ELIZA....) po
                      tym karmieniu spac. Ale nocne karmienia sa bardzo wazne- sa bardziej tluste
                      zawieraja wieksze dawki przeciwcial bo dziecko w nocy w stanie wpol spania ssie
                      glebej i wydajniej. Dlatego przemecz sie z tymi nocnymi zamiast ganiac po
                      sklepach meza wywal na spacer i spij kiedy mozesz.
                      To juz nawet nie chodzi o to ze to bedzie poczatek konca karmienia- faktycznie
                      szkoda by bylo bo swietnie ci idzie. Ale szkoda tez tych nocnych karmien.

                      Juliaa a ten sztyfcik to w polsce juz dopuszczony jest ten implant? Bo cos mi
                      sie zdaje ze nie wink)
                      Mi sie te omijajace zoladek cuda bardzo podobaja wink) ale hormony to ja zaczne
                      chyba brac dopiero w ramach terapii zastepczewj przy menopauzie wink)
                      • juliaaaaa Antykoncpecja+karmienie 06.06.04, 21:20
                        Ho, ho, widzę, że niektóre z Was chcą dogonic Gosię w liczbie dzieci, a nawet
                        może przegonić. smile)))) Dobrze, jedni muszą mieć piątkę, żeby inni mogli mieć
                        jedynkę, a równowaga w przyrodzie zostanie zachowana smile)))

                        Olu, zmartwiłaś mnie tym, że dzieci karmione butelką są grube. sad((( Gdzieś to
                        przeczytałaś czy znasz to z obserwacji? Bo ja od kilku dni karmię Miłka butelką
                        i cycem, a potem będę całkowicie karmić butelką, a nie chciałabym mieć grubasa :
                        (((( Z drugiej strony ja od urodzenia byłam karmiona butlą, a chudziak i
                        niejadek jestem, wiec może to nie jest reguła?

                        Beata, mój Miły też miał krostki, które bałam się, że są uczuleniem, a pediatra
                        powiedziała, że to trądzik noworodkowy. Bez smarowania samo przeszło przed
                        ukończeniem 6 tygodnia. Teraz tylko czekać trądziku młodzienczego wink)))

                        Gosiu, jak zawsze miałaś rację. Implanon, który oglądałam będzie w Polsce
                        sprzedawany dopiero za... dwa lata. Chyba nie doczekam z tym seksem tak długo ;-
                        ) więc zostaje mirena. Aniutek, dam Ci znać jak wygląda założenie, jak działa i
                        w ogóle jak to jest. Wiem na razie, że skuteczność antykoncepcji jest zbliżona
                        do sterylizacji, a to jest dla mnie baaardzo ważne. W ogóle pomyślałąm sobie,
                        że najskuteczniej byłoby męża wysterylizować, ale On jakoś nie chce się
                        zgodzić...

                        Czy Wasze dzieciaczki też wydają komiczne dźwięki? Młek często skrzypi jak
                        stara skrzynia i skiwrczy jak skwarki. Ale najbardziej lubię taki okrzyk jak
                        krecika z czeskiej bajki, kiedy miał jakiś problem, pamietacie? To takie
                        zatroskane: ojeee. A co "mówią" Wasze pociechy?

                        Julia
                        • zaba_i_kijanka Re: Antykoncpecja+karmienie 06.06.04, 22:18
                          zaczne od najważniejszego dla nas w dzisiejszym dniu Bartoszek stracił kikutka
                          pępkowego i była u nas niezapowiedziana impreza mały zamiast wina popijał
                          mleczko z cycusia tylko mama żadnej przyjemności napojowej nie miała Z tej
                          okazij oglądliśmy nagranie z małym jeszcze ze szpitala i powrót do domu jestem
                          bardzo zdziwiona jak on się zmienił wyglądzie też ale zachowania różniste
                          przedewszystkim, niemogłam się napatrzeć to takie piękne wszysto trzeba łapać
                          bo jest takie ulotne

                          Meg jestem ciekawa co lekarz zalecił ci na ten trądzik jak możesz napisz
                          na nosku wiem napewno że mały ma trądzik ale na polikach dopiero mu wyskoczył
                          więc niemam już takiej pewności

                          Jeżeli chodzi o dziwne dzwięki to moje maleństwo na początku nawt zamiat krzyku
                          używało jakiś popiskiwań i najlepsze teraz wydaje przy jedzeniu niesamowite
                          najbardziej bawią mnie te które w moim tłumaczeniu oznaczają dzwięk zachwytu
                          nad pokarmem a znowusz inny jakby jadł zbyt nachalnie dla mnie to najepsza
                          muzyczka hihihi

                          Jeżeli chodzi o ilość dzieci to kiedyś miałam sprecyzowane nawet stosunkowo
                          niedawno to było bo po ślubie (niedługo będziemy obchodzić trzecią rocznice)
                          chciałam mieć dwoje a od jakiegoś czasu wacham się raz chce już tylko zostać z
                          jednym moim malutkim a zachwile stwierdzam że trójeczka to będzie odpowiednia
                          liczba jedyne co wiem napewno to conajmniej dwa lata róznicy musi być a nawet
                          do pięciu naprzykład. Narazie ciesze się moim słoneczkiem i poważnie myślimy o
                          dobrych środkach anty.

                          Może jeszcze któraś z was napisze na temat sterylizaji laktatora moie
                          wątlpiwości opisałam wcześniej

                          pozdrawiam
                          • aniutek Re: Antykoncpecja+karmienie 06.06.04, 23:40
                            dzieki za pamiec Julia smile
                            poczytalam troche o mirenie, nie jest to typowa spirala bo : plastik, zawiera chormony w bardzo
                            niewielkich ilosciach, skutecznosc nieslychanie wysoka no i ( co mi najbardziej pasuje - nie trzeba o
                            niczym pamietac) mam nadzieje, ze libido po tym nie zanika jak bylo w moim przypadku po prochach-
                            dlatego tak ich nie cierpie, no i wiecznie zapominalam.... taka mam pamiec dobra ale krotka wink
                            pogadam ze swoja G na ten temat, zobaczymy jak ona u mnie to widzi.
                            Nie wiem jak z dostepnoscia mirene tutaj, dziwny rynek .... wielkie koncerny dominuja co daje
                            monotonie i brak wyboru.
                            Piszac o plastrach mialam na mysli depo- provera- zastrzyki- a od nich sie tyje wiec odpadaja w
                            przedbiegach.
                            implanty- jak wlasnie przeczytalam przestaly byc dostepne w USA- ciekawe dlaczego ? jeszcze do
                            niedawna byly reklamowane jak szalone- tez zapytam o to moja G, podziele sie z wami info.

                            Susie tez skrzeczy, trzeszczy, mruczy, jakby popiskuje przez sen czy w czasie jedzenia, smiszna jest.
                            Dzisiejszej nocy trzask byl taki, ze w pewnym momencie bylam przekonana, ze kaszle, oczyma
                            wyobrazni juz widzialam 40 stopniowa temperature, dziecko rozpalone... a ona po prostu sobie
                            mlaskala przez sen tylko jakos tak glosniej.
                            Lekarka radzila mi mierzyc jej temperature raz na dwa dni mowiac przy tym, ze takie malenstwa
                            czasem sa powaznie chore a nadal zachwouja sie normalnie i tylko podwyzszona temp jest sygnalem
                            choroby.... pierwszy raz spotkalam sie z takim stwierdzeniem, dziwne troche ale temperature jej mierze
                            raz dziennie dla wlasnego spokoju.
                            Malutka coraz bardziej podnosi glowe, rozglada sie i... usmiecha :smile))) noszona na reku w pozycji
                            pionowej trzyma glowe sztywno czasem tylko kiwnie sie jak pijaczek. Przykrecilismy do lozeczka
                            karuzele ale chyba jeszcze za wczesnie, popatrzyla sie chwile i zwrok zwrocila na kota z wielkimi
                            oczami - to jej ulubiona zabawka poki co.

                            Spi juz 2 godzine po raz drugi dzis, ciekawe czy odbije sobie w nocy i beda spiewy???

                            spadam syna na rower wygonic
                            pa
                            anka


                            nasza mala Susie
    • akve Jak zasypiają Wasze dzieci? 06.06.04, 23:45
      • akve Re: Jak zasypiają Wasze dzieci? 06.06.04, 23:50
        Tak sobie podczutuje wątek,ale nie jestem w stanie nadążyć za Wami wink
        Mam pytanie: jak zasypiaja Wasze dzieci?
        Moja Zosia ma z tym problem.Okropnie się męczy, rzuca ,wierci ,popłakuje zanim
        uda jej się zasnąć, a śpi jak mysz pod miotłą i często się wybudza.Liczyłam na
        to,że juz się będzie "regulować" i zacznie spać trochę lepiej ,ale na razie nic
        z tego.
        Podsuńcie jakieś pomysły na ZASYPIANIE ,nie mówiąc o dobrym spaniu, bo musz
        ecos w domu zrobić, a nie tylko USYPIAĆ!
        • juliaaaaa Dona urodziła!!!! 07.06.04, 09:02
          Dziewczyny,

          spieszę z nowiną, że nasza kochana Dona urodziła 6 czerwca o 21 śliczną Polę,
          która ważyła 4200, a mierzyła 56 cm!!! Niniejszym zakończyła nasz wątek w
          oczekiwaniu. Zaraz przeniosę tutaj naszą listę i prosze dziewczyny, które nie
          udzielały się na tamtym wątku o dopisanie się. Ale cieszę się, że Dona wreszcie
          tuli swoje maleństwo!!!!

          Julia
        • mmroowa Re: Jak zasypiają Wasze dzieci? 07.06.04, 12:11
          No, ja Ci duzo nie pomoge, bo moja Kasia najchetniej spi na moich rekach albo
          przy moim boku na łozku. Czasami udaje sie ja "oszukac" cieplym biustem babci i
          smoczkiem, ale generalnie smoczka nie lubi i wypluwa. U taty na rekach nie
          zasnie - czyzby brak biustu? Z polecanych metod wyprobowalam juz spanie w dzien
          na brzuszku (nie pomoglo), ciasne zawijanie w kocyk razem z raczkami (polecane
          przez Aniutek) - wydaje sie, ze jest lepiej, ale jak bedzie b. goraco, to jej
          przeciez nie zawine bo sie ugotuje. U mnie troche dziala ukladanie glowki Kasi
          do ssania na pieluszce i na tej samej pieluszce odkladanie do wozka do spania -
          mam wrazenie, ze jak dotyka zimnej powierzchni to sie wybudza.
          Na pocieszenie powiem, ze na pewno z tego wyrosnie smile - moj piecioletni syn,
          bardzo nielubiacy spac (i niepotrzebujacy snu - max 3 razy 0,5 godz. w dzien, a
          i noce nie nalezaly do najlepszych) od pewnego czasu sam sie kladzie do lozka
          bo jest senny. Niestety nie pamietam kiedy to sie zmienilo, ale jakos wszyscy
          przezylismy smile

          Pozdr.
          Beata
          • akve Re: Jak zasypiają Wasze dzieci? 07.06.04, 23:18
            Dziękuje za odpowiedź!Tobie jednej chciało się coś napisać smile
            Oj ,cieżko się tu przebić...
            • madziki Re: Jak zasypiają Wasze dzieci? 08.06.04, 08:25
              Niestety ja nie znam sposobu na zasypianie, więc nic nie napisałam. Mój Lesio
              czasem płacze bo nie może zasnąć, dostawiam do piersi i od razu śpi. Oczywiście
              na rękach, bo jak tylko odkładam do łóżeczka po 5-10 minutach się budzi i od
              nowa zabawa. Już na początku tego wątku skarżyłam się, że nic nie mogę w domu
              zrobić. Staram się to przeczekać, choć synek ma już prawie 8 tygodni i nic się
              nie zmienia. Do tego muszę dodatkowo uważać, żeby za dużo nie płakał, bo wtedy
              się napina i wyłazi mu bardziej przepuklina.
              Nie chciałam się powtarzać. Zresztą chodzę ciągle niedospana i czasem nie
              kontaktuję co kto pisze. wink))))
    • cardamomo Wreszcie lato:) 07.06.04, 11:03
      Dziewczyny,
      po pierwsze - bardzo dziękuję za wszystkie radysmile Odchodziłam od zmysłów, cycki
      ważyły po 15 kg każdy, a na jednym miałam gulę. Moje dziecko zgodziło się na
      współpracę i wszystko wyciągnęło.

      Gosiu - masz rację, nieźle mi idzie. Dam sobie spokój z nocnym dokarmianiem, bo
      jak mam mieć takie akcje jak wczoraj, to bardzo dziękuję...

      Jeśli chodzi o trądzik noworodkowy - wrzucałam tu kiedyś link n/t. Podobno taki
      trądzik jest często wynikiem stosowania oliwki dla niemowląt. Nie wiem, czy to
      prawda, ale ja po przeczytaniu tego, odstawiłam oliwkę i zaczęłam smarować
      olejkiem sezamowym i trądzik przeszedł od razu. Jeśli smarujecie oliwką,
      spróbujcie może odstawić na 1-2 dni? U nas pomogło i od tamtej pory nie miała
      go ani razu.
      Na nosku ma nie otwarte jeszcze białe prosaki, ale one schodzą systematycznie.

      Wczoraj (pomijając dyskomfort cyckowy) spędziliśmy piękny dzień na pikniku pod
      Warszawą. Koniki, kukułki, czerwone maki i dobre jedzenie. Po powrocie ok.
      19.00 padłam jak zabita, z brudnym (bo nie kąpanym) dzieckiem u cyca.

      I nowy problem: kupa. Gdzieś czytałam, że dzidziuś może jej nie robić nawet
      kilka dni, ale nasza do tej pory robiła 5-8 dziennie, a wczoraj ani jednej. I
      dziś też nic. I męczy się chyba, bo od 3 nad ranem płakała i bolał ją brzuszek.
      I znów PROSZĘ PORADŹCIE.

      uściski,
      Eliza
      • mmroowa Re: Wreszcie lato:) 07.06.04, 11:48
        Trądzik u nas pojawił się bez używania oliwki - w ogóle nie kupiłam dzieciecej,
        a do nawilzania cialka przy masazu zamierzam uzywac jadalnej z oliwek. Do
        paszek i pachwin uzywam kremu lipobasa. Kasia oprocz tradziku ma jeszcze na
        buzi czerwone plamy z krosta (najczesciej zolta) w srodku - chyba jest to
        pokrzywka (?) - najbardziej widoczne po nocy i po placzu. Kontrole u lekarza
        mamy za tydzien i moze sie wtedy wyjasni co to.

        A propos kupek i bolacego brzuszka - polecam masaz antykolkowy prezentowany
        kiedys w "Dziecku". Mysmy sie nauczyli 5 lat temu na kursie masazu niemowlat w
        Poradni Poczatek - www.rodzicpoludzku.pl/poradnia/masaz.html
        - bardzo przydatna sprawa, Jas do tej pory lubi wieczorne masowanie.
        Sprobuje opisac masaz antykolkowy, ale nie wiem czy sie uda: sa 3 serie po
        3 "cwiczenia"
        - 6 razy kantem dłoni przesuwamy po brzuszku od gory do dolu (najwygodniej
        robic naprzemiennie raz prawa raz lewa reka)
        - 6 razy tzw. "ksiezyc i slonce" okrezne ruchy palcami po brzuszku zgodnie z
        ruchem zegara - lewa reka robi ksiezyc czyli polkole od godz. 12 do 6, a
        nastepnie prawa - slonca czyli pelny obrot od 6 do 6.
        - przyginamy kolanka dziecka do brzuszka (na ile sie da), liczymy do szesciu, a
        nastepnie rozprostowujemy i strzepujemy
        - i tak 3 serie - zwykle na koniec pojawiaja sie gazy (czasem nietylko) i
        brzuszek mieknie.
        Ciekawe, czy cos mozna z tego zrozumiec?

        Pozdr.
        Beata
        PS. Sorry za brak polskich liter, ale pisze jedna reka...
      • kmiszka Re: Wreszcie lato:) 07.06.04, 11:56
        Witajcie,
        Eliza - wczoraj miałam to samo, mała z 4 godz. sie męczyła, masowaliśmy jej
        brzuszek kolanami,potem dupkę termometrem (jak radziła Gosia Wieczna), ciepła
        pielucha na brzuch, itd. Zasnęła wymęczona płaczem i opo godzinie obudziłą się
        sadząc bąki i strzelając kupę. To chyba była pierwsza kolka?!

        Julia - reguły pewnie nie ma, że jak sztucznie karmione to grube, ja też byłam
        pędzonam mieszankami i ominęło mnie to, przynajmniej w dzieciństwie. Ale coś
        chyba musi być na rzeczy - może matki maja pokusę gmerania prze dawkowaniu
        ('nasypię wiecej proszku to dłużej śpi'), i stad potem rosną grubasy. Ja w
        każdym razie co spotykam jakieś grube dziecko to zaraz wychodzi że karmione
        butlą. Zniechęca mnie to dość skutecznie do ekspertmentów z mieszanym
        karmieniem, zobaczymy co będzie jak wrócę do pracy...

        Dziś się wyspałam!!!! Dopiero niedawno wstałam! (spałam od 1.00 z przerwami o
        4.00, 6.00, 8.00, 9.00)
        Pozdrawiam mocno
        Ola
        • kmiszka pytanie do Magdy Madziki 07.06.04, 12:22
          Mony nie ma, a zdaje się żre Madga też ma ładnego Lesie w sygnaturce.
          Jak to zrobić? Bo że sygnaturke w ustawieniach na 'miom forum', to wiem, tylko
          jak potem 'zwinąć' link????
          Kto wie niech napisze
          pozdrawiam
          • madziki Re: pytanie do Magdy Madziki 07.06.04, 14:31
            Sygnaturkę robi się tak:
            <a href="Tutaj wstawiamy adres fotek">Tutaj nazwa jak chcemy wyświetlać</a>
            Mam nadzieję, że poprawnie się wyświetli. smile)
        • mmroowa Karmienie mieszane a grubasy 07.06.04, 12:27
          Moj 5-cio letni synek byl dokarmiany od polowy 3 miesiaca - za malo przybieral
          na wadze. Dostawal dodatkowo mieszanke plus to co ja sciagnelam oraz piers
          zwlaszcza w nocy i rano. I wyraznie widac na zdjeciach kiedy zaczelo sie
          dokarmianie - na poczatku chudzinka, a w wieku 4,5,6 miesiecy straszny grubas.
          Nie dosypywalam wiecej mleka, po prostu on byl leniuszek i z butli wypijal
          wiecej. Na szczescie odkad zaczal sie ruszac tluszczyk zniknal, a teraz wyglada
          jak sama skora i kosci - narzucil sobie bardzo rygorystyczna diete wink i za nic
          nie chce jej rozszerzyc...

          Ale nie musi to byc regula, ze karmione sztucznie dzieci to grubasy - mysle, ze
          wiekszosc z nas byla karmiona butla (ja 2 miesiace, moj brat - tydzien, dwa), a
          jak wygladamy zalezy od roznych rzeczy - ja odziedziczylam budowe po babci i
          mam problemy z tluszczykiem na brzuszku, moj brat jest bbb. szczuply i chyba
          nigdy nie przytyje. Z kolei znam dziecko, rowiesnika mojego synka, do 6
          miesiaca wylacznie na piersi - bardzo duze i grubiutkie, do tej pory przewyzsza
          wagowo rowiesnikow... Nawet pediatra zalecala zmniejszenie karmien (?!)

          Ale sie rozpisalam! Juz 3 post! Znaczy mam nowe stanowisko komputerowe i Kasia
          moze sobie do woli spac na moich kolanach wink))

          Pozdr.
          Beata
    • meg241 Jeszcze raz o trądziku 07.06.04, 12:16
      Nam pani dermatolog przepisała Davercin i Pimafucort.Troche sie zdziwiłam tym
      Davercinem ale lekarka konsultowała swoja decyzje z dwoma innymi lekarzami.Co
      dziennie wieczorem po kapieli przemywam delikatnie Adriankowi miejsca pokryte
      krostkami i własciwie ich juz nie ma. Jutro idziemy na kontrole. dodam jeszcze
      ze lekarka powiedziała zeby nie smarowac buzi ani głowy ( tam Adrianek ma
      trądzik)oliwka ani niczym tłustym. Poleciła Balneum Baby Krem a jesli nie to to
      juz lepiej niczym nie smarowac.
      Adrianek poprzestawiał sobie zupełnie godziny snu.Od 5 rano do ok. 15 spi po
      góra poł godziny i cały czas wisi mi na cycu - juz nie mam siły. Wychodzi na to
      ze karmie co pol godziny. Potem spi do ok. 22 z krótkimi przerwami na jedzenie
      a potem znowu nie chce spac. Zasypia o roznych porach. Juz nie wiem co robic.
      Musze konczyc bo własnie sie obudził po 15 minutowej drzemce. Idziemy wiec na
      spacer ale przedtem jeszcze karmienie bo az sie trzesie do cyca.

      pozdrowienia

      Magda
      • wieczna-gosia Re: Jeszcze raz o trądziku 07.06.04, 13:17
        dziewczynki na te tradziki nic nie smarowac a jak bardzo w oczy kluje- kapiel z
        krochmalem- takim zwyklym z maki ziemniaczanej- wszystko schodzi wink)
        • madzia_i_szymus Re: Jeszcze raz o trądziku 07.06.04, 13:50
          A jak jest na buzi to też można tym krochmalem?

          M.
          • wieczna-gosia Re: Jeszcze raz o trądziku 07.06.04, 14:31
            no jasne ze mozna.
            ja po prostu buzie myje w wanience ale wiem ze niektorzy ludzie to buzie myja
            osobno wink
            to rozrob sobie ten krochmal czesc wlej do wanienki a czesc wez do buzki wink
            • madziki Re: Jeszcze raz o trądziku 07.06.04, 15:21
              Ja ostatnio też myję buzię w wanience. Na początku przemywałam przegotowaną
              wodą, ale już sobie odpuściłam tą zabawę.
              A krostki na buzi znacznie Lesiowi się zmniejszyły jak przestałam czymkolwiek
              smarować mu buzię (próbowałam kremem Bambino, a potem robionym kremem
              witaminowym).

              Widzę, że nie tylko ja mam pobudki o 5 rano i wiszenie synka przy cycku prawie
              całe dnie. A Lesia do tego często chyba pobolewa brzuszek albo ta przepuklina i
              jest bardzo niespokojny. Wczoraj byliśmy po raz pierwszy dalej poza Łodzią u
              jego prababci na wsi. Super spał na powietrzu w przerwach dokarmiany
              oczywiście. Szkoda, że w domu chociaż raz tak nie przyśnie na 2 godzinki. sad

              A odgłosy Lesio czasem komiczne wydaje. Najlepiej jak jego krzyk przeradza się
              w śpiew. smile) Czasem wyjdzie mu "auuuuu", czasem "mamuuuuu", innym
              razem "błeeee". Do śmiechu jednak doprowadza mnie czym innym - jak sobie
              prytnie, a potem taka błogość na twarzy i półuśmiech. smile)))))))
            • zaba_i_kijanka Re: Jeszcze raz o trądziku 07.06.04, 16:30
              ja całego synka prałam w krochmalu po powrocie ze szpitala bo na pleckach miał
              i przeszło odrazu a że na twarzy można to nie wiedziałam może spróbuje

              mały dziś niechce się odemnie odkleić własnie mam chwilkę bo byliśmy na
              spacerze i nadal śpi smacznie a potem podaje na próbe butle z odciągnientym
              mlekiem chcę sprawdzić ile zje i czy będzie chciał pić z butli mam nadzieje że
              tak bo w przyszłym tyg chciała bym się wybrać do fryzjera a potem w sobote na
              wesele więc niewiele czasu zostało by się nauczył

              no to oczekiwanie zakończone Dona gratuluje teraz już wszystkie spotykać
              będziemy się tu smile no i mam nadzieje że w realu na spacerach

              Jezeli ktoś ma ochote umieściłam nowe zdjęcia Bartoszka zapraszam

              pozdrawiam i uciekam bo pora grzać butlę
              • cardamomo Spanie, trądzik i Davercin... 08.06.04, 00:35
                Kurde, jak czytam o Davercinie na trądzik noworodkowy to mi się scyzoryk w
                kieszeni otwiera! Ludzie kochani, to jest ANTYBIOTYK. Ja wiem, że stosowany
                miejscowo, ale jednak. Ja się tym świństwem kiedyś smarowałam - skuteczny jest,
                nie powiem, ale na trądzik młodzieżowy i inne syfy. Nie wiem, może ja jestem
                przewrażliwiona, ale unikam antybiotyków i innych silnych specyfików. Jak byłam
                mała, chorowałam na różnego typu alergie (nie takie tam kichanie i krosteczki,
                ale alergie-giganty łącznie z leżeniem w szpitalu) i radzę Wam, Dziewczyny -
                starajcie się unikać maści z kortyzonem i silnie działających specyfików.
                Oczywiście, po nich wszystko bardzo szybko znika, ale dziecko się uodparnia i
                potem trzeba stosować coraz to silniejsze maści.

                Spanie.
                Gdybym mogła cofnąć czas, pocieszyłabym się słowami: "Bierz noworodka do łóżka
                jak najczęściej i niczym się nie przejmuj. Nie martw się, że się przyzwyczai,
                że go rozpieścisz". Moje dziecko większość nocy przesypia w swoim łóżeczku. W
                dzień też w nim śpi, chyba że mamy ochotę się poprzytulać. To niesamowite, ale
                widzę, jak ona powoli staje się ode mnie niezależna - hmn, może to za dużo
                powiedziane NIEZALEŻNA, ale chodzi o to, że zaczyna akceptować inne osoby,
                które ją tulą. Przyzwyczaja się do swojego łóżeczka, bez większych protestów
                odpoczywa na leżaczku i w wózku.
                I przyznam szczerze, że mądrze tu radziłyście, żeby się nie przejmować, że
                dzidziuś nie wie, że jest odrębną istotą. widzę, że po dobroci można wszystko.
                I najpierw jest miłość i utulenie, a zaraz po nich wychowywanie i zasady, nie
                odwrotnie.

                dziś jechałam samochodem i myślałam sobie: "Mój Boże, jakie to niesamowite
                zajęcie BYĆ MATKĄ. Jak zmiana pracy łącznie z przekwalifikowaniem się. Tylu
                nowych rzeczy trzeba się nauczyć, w tyle nowych miejsc pójść". Bardzo mi się to
                podobasmile Zauważyłam, że kiedy wszystko przebiega w miarę spokojnie, a Letycja
                nie płacze bez powodu, żyję w stanie euforii. Niestraszne mi zmęczenie i
                monotonia czynności: cyc+przewijanie+noszenie+lulanie do snu. Niestety
                wystarczy jedna nieprzespana noc, a wpadam w stan kompletnego przygnębienia
                graniczącego z załamaniem. Up and down.
                Ale mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej...

                A propos dźwięków: L, kiedy jest wkurzona, najpierw trzy razy kaszle, a dopiero
                później zaczyna płakać. A od dwóch dni zaczęły jej podczas płaczu lecieć
                najprawdziwsze łezki w ilości 2 sztwink
                Kocham ją. Kurcze, życie staje się takie inne, kiedy ma się dziecko.

                Kolorowych snów Wam życzę!
                Eliza
                • juliaaaaa weekend 08.06.04, 08:14
                  Dziewczyny,

                  popieram moje poprzedniczki: nie używajcie tych wszystkich specyfików. Trądzik
                  sam zejdzie - zobaczycie. Im mniej chemi, tym lepiej.
                  Jeśli chodzi o usypianie, to my akurat (odpukać) nie mamy problemu. Miłek lubi
                  spać w łóżku i wózku i u nas w łóżku też. Jeśli chodzi i metody uspypiania w
                  dzień ( bo w nocy sam od razu zasypia), to wypróbowałam:
                  kołysanie w kołysce,
                  jeżdżenie wózkiem po mieszkaniu,
                  śpiewanie (głośno!) kołysanek,
                  granie na pianinie,
                  odkurzanie,
                  słuchanie Vivaldiego (przy Mozarcie nie chce spać?!)
                  hipnoza i siła perswazji wink
                  Hi, hi, to ostatnie rzadko skutkuje...

                  Pozdrawiam Was i znikam na kilka dni, ponieważ zaraz wujeżdżamy w zielone na
                  dłuuugi weekend. Życzę Wam odpoczynku i słoneczka
                  Julia
                  • kmiszka karmienie w plenerze 08.06.04, 17:54
                    Witajcie,
                    W kwestii usypiania - nie wypowiedziałam się, bo nie mam z tym większego
                    problemu - na rękach usypia momentalnie. Inna sprawa że odłożona lubi się
                    obudzić.
                    Mam pytanie co robicie gdy młode zgłodnieje na spacerze - karmicie piersią czy
                    pędzicie do domu? Bo ja dzisiaj nie wyrobiłam i wyszukałam ustronną ławkę.
                    Wcześniej się zarzekałam, że ja to nigdy publicznie się obnażać nie bedę, ale
                    przy odpowiednim ubiorze nic nie widać. Trudny jest tylko moment przystawienia
                    i odstawienia...

                    Pojadłam sobie truskawek.. Wprawdzie tylko 20 deko. A teraz idę umyć czereśnie.

                    Pozdrawiam
                    • aniutek Re: karmienie w plenerze 08.06.04, 18:26
                      hej ja tez mam z tym problem...
                      moja Zuza na kazdym spacerze chce jesc, krzyk podnosi straszny i nie mam wyjscia, szybko musze
                      lawki szukac co srednio mi sie podoba. chcialabym aby jak inne dzieci na spacerze grzecznie spala,
                      moze z czasem sie nauczy.
                      spanie
                      pisze na ten temat wlasciwie w kazdym poscie nie chce sie powtarzac na ale ; )
                      - moja spi cala noc u nas w lozku, je 2-3 razy - pokwekuje ale nie wybudza sie.
                      w dzien.... roznie bywa, czesto sa to drzemki 15 min, karmienie, noszenie, lulanie i tak w kolko,
                      ostatnie dwa dni spal 2 x po 2-3 godziny, uspona przy cycku.
                      Kmszka naprwaiam Ci link smile strasznie sie sama zloscila kidy nie udawalo mi sie -moze Tobie
                      oszczedze : brakuje Ci cudzyslowu przy linku do gazety
                      Moja Gabcia
                    • madziki Re: karmienie w plenerze 08.06.04, 18:31
                      Ja na spacerkach już nauczyłam się dokarmiać. Jakoś udaje mi się względnie
                      zakryć pierś podkoszulką labo przysłonić z boku pieluchą. No i systematycznie
                      dokarmiam synka u lekarzy. wink)
                      Dzisiaj byłam na spacerku z rówieśnikiem Lesia i razem z koleżanką siedziałyśmy
                      na ławce karmiąc synków.

                      Truskaweczki też już próbowałam w tym roku ze dwa razy. Jedyny problem to taki,
                      że jak już zacznę jeść ciężko mi przestać. Czereśnie jadłam w niedzielę na wsi
                      od mojej cioci.

                      Krniszko - w tym podpisie weź jeszcze cały adres w cudzysłów, wtedy będzie się
                      już dobrze wyświetlać.
                      • cardamomo Re: karmienie w plenerze 08.06.04, 19:40
                        Ja w plenerze karmiłam w samochodzie. Karmiłam też u nieMęża w biurze -
                        usiadłam na wysokim fotelu tyłem do towarzystwa pozasłaniana pieluchami. Nie
                        mam ochoty karmić publicznie, pokazywać bomby mlecznewink Jak karmię na dworze,
                        zawsze się pozasłaniam, że widać tylko korpus dziecka he he.
                        I wiecie, co? Wczoraj obejrzałam cyce w lustrze i... przeraziłam sięsad Z
                        rozmiaru 75 naciągane B, mam jakieś 80D i cycki jakieś takie obwisłe z wielkimi
                        otoczkami. Tragedia. Natychmiast wrzuciłam je w stanik i postanowiłam pomodlić
                        się do wszystkich świętych, żeby się to jakoś unormowało.

                        Dzisiaj mam moją ukochaną Mamę, więc może jakieś gofry uda mi się zrobić i w
                        domu odkurzyć, bo koty zagnieździły się we wszystkich kątach.

                        Pozdrawiam ciepło,
                        E
                        • aniutek Re: karmienie w plenerze 08.06.04, 20:53
                          ale zazzdroszcze tej Mamy blisko.... tak mi brakuje mojej, ciagle dzwonie ( rachunki jak przyjda to
                          zwatpie - gadam godzinami..) pod koniec miesiaca zjezdza do nas tesciowa, na miesiac ...lubie ja ale to
                          nie to samo co wlasna mama.

                          idac dzis na spacer zalozylam sukienke, w srodku parku ryk, mnie mleko plynie.... biegiem do domu
                          wracalam, zakryta kocykiem.
                          balony sa straszne, pominmy je milczeniem Eliza sad
                          spadam, mloda sie obudzila po 20 minutach spania...
                    • meg241 Re: karmienie w plenerze 08.06.04, 22:35
                      W kwestii usypiania: moj synek usypi przy piersi, na rekach, wozony w wozku a
                      czasem nawet sam odłozony do łózeczka.Wczoraj w dzien ucinał sobie krotkie
                      drzemki, dopiero ok. 22 zasnal na dobre. Za to dzis spał po dwie godziny,
                      pobudka na karmienie i znowu dlugie spanie. Tylko traz nie chce mi spac wiec
                      trzymam na rekach liczac ze zasnie.
                      Jesli chodzi o karmienie w plenerze to ja nie mam z tym zadnego problemu.
                      Karmiłam juz: na targu, w kawiarni, w kosciele, u lekarza, u znajomej w
                      sklepie, a dzis na klatce schodowej we własnym bloku. Jak maly jest głodny na
                      spacerze to wyciagam cyca i juz. Najwyzej zasłaniam sie pielucha.
                      dzisiaj odwaliłam nie zły numer.Mąż poszedł na 15 do pracy wiec postanowiłam
                      pojechac z małym do mojej mamy. wracam wieczorem, szukam kluczy....nie ma.
                      dzwonie do mamy bo moze u niej mi wypadły(tylko tam otwierałam torebke) - nie
                      ma. Mama podsuneł pomysł ze moze w drzwiach zostawiłam. Dzwonie wiec po kolei
                      do wszystkich sasiadów zeby wejsc do klatki. jak na złosc nikogo nie ma. Na
                      szczescie w ostatnim mieszkaniu ktos był i weszłam. w drzwiach zamiast kluczy
                      kartka: zostawiliscie klucze w drzwiach wiec je zabralismy i podpis sasiadów.
                      Na szczescie sie znalały ale sasiadów nie ma w domu i nie mam jak wejsc do
                      mieszkania. Dzwonie znowu do mamy zeby przywiozła mi klucze taksówka ( na
                      szczescie ma zapasowy komplet). w tym czasie Adrian sie obudził i w ryk bo
                      glodny. wyciagnełam wiec cyca, usiadłam na schodach i karmie. a tu oczywiscie
                      idzie malo lubiany sasiad. Zmierzył mnie ale to olałam. ciekawa jestem jak ja
                      to zrobiłam ze zamknełam drzwi tzn. przekreciłam klucz ale zostawiłam go w
                      drzwiach. Nigdy w zyciu mi sie to nie zdarzyło. Dobrze ze sasiedzi zabrali a
                      nie jakis złodziej. Alez jestem roztargniona!!!!!!!!!!!!!!!
                      Truskawi tez juz jadłam. Najpierw jedna potem trzy a dzis wiecej. Poki co maly
                      nie wykazuje zadnych objawów nietolerancji. Czeresni na razie nie jem ale nie
                      wiem jak długo wytrzymam bo je uwielbiam.

                      Adrian cos marudzi wiec idę go uspic

                      dobrej nocy wszystkim

                      Magda
                      • akve Re: karmienie w plenerze 09.06.04, 00:01
                        O ,jak mnie pocieszyłyście z tym spaniem!
                        To ciekawe,ze moze pocieszyć wiadomość ,ze ktos tez tak ma wink
                        Chyba jak zwykle jestem niecierpliwa i chce JUŻ miec "wyregulowane" i pieknie
                        spiące dziecko.
                        A propos karmienia mnie karmienie dosłownie wszedzie nie przeszkadza, a jezeli
                        przeszkadza komus kto widzi to niech nie patrzy.Karmiłam w kościele (podczas
                        chrztu drugiego syna), w samolocie, o parku,restauracji(synowie tez chcieli coś
                        wrzucić na ząb wink czy wywiadowce w szkole nie wspomnę.
                        Robię to dykretnie, bez zbędnych,nerwowych ruchów i większość nic nie zauważa.A
                        reszta ( prawie cała)odnosi się z sympatią.
                        Zmykam, bo trzeba się wyspać.
                        Ewa
                        • madzia_i_szymus Re: karmienie w plenerze 09.06.04, 09:50
                          Nie miałam jeszcze okazji karmić w plenerze, przede wszystkim dlatego, że
                          Szymek na spacarze śpi i potrafi przespać porę karmienia.
                          Ze spaniem u nas podobnie - w dzień raczej rzadko zdarza się przespana godzina.
                          Na szczęście Szymek z entuzjazmem odniósł się do smoczka i dzięki temu mogę
                          cokolwiek w domu zrobić. Szkoda tylko, że tak często Mu wypada z buzi, bo np
                          gotowanie obiadu wygląda tak: obieram pieczrkę, ryk, myję ręce, wkładam smoka
                          głaszczę, obieram kolejną...itdsmile.
                          Meg, mi się przydarzyła podobna historia z zamykaniem mieszkaniasmile To bylo
                          jeszcze w ciąży, wracam sobie do domu z zakupów i widzę uchylone drzwi. Pierwsza
                          myśl - złodzieje, nie wchodzić, dzwonić na policję. Postałam pod drziami i
                          ponasłuchiwałam - cisza. No cóż, po prostu nie zamknęłam drzwi - nawet na
                          klamkęsmile A na marginesie dodam, że na 8 mieszkań w naszm bloku 6 było już
                          okradzionych.

                          Zrobiła się piękna pogoda i zastanawim się jak ubierać Szymka. W domu ma na
                          sobie body z krótkim rękawkiem+skarpetki. Na spacer ubiorę Mu chyba body z
                          długim rękawem, zastanawiam się czy nie będzie Mu za ciepło? A jak Wy ubieracie
                          dzieci w taką pogodę?

                          Magda
                        • kmiszka Re: karmienie w plenerze 09.06.04, 09:55
                          witam z rana

                          Magda i Ania - dzięki za pomoc przy linku.

                          Z tym karmieniem w plenerze to chyba już rozwiązałam swój dylemat - skoro to
                          karmienie na żądnie i małe się domaga, to trzeba szukać ławki. Niby mogę ją
                          oszukać smoczkiem, który co minutę wypluwa rozzłoszczona, że nic nie leci, ale
                          wydaje mi się, że to może mieć zły wpływ na jej psychikę... Wiecie, że od
                          wczesnego dzieciństwa matka czegoś jej odmawiała i podsuwała marne substytuty.

                          Dzisiaj jedziemy całą rodzinką na 'Troję'. Pokażę Gabie Brada Pitta i Orlanda,
                          i powiem, że tak właśnie wygląda piękny mężczyzna, a jak przyprowadzi do domu
                          jakiegoś obdartusa, to ojciecmatka przegoni.


                          Próbowałyście swojego mleka? Jak wezmę kropelkę spływającego z cycka, to
                          smakuje jak słodka woda, ale takie schłodzone to ma jakiś taki paskudny
                          posmak.. Jakby skwaśniałe. Rany, co to moje dziecko pije?? No ale chyba jest
                          ok, bo się nie skarży

                          Pozdrawiam mocno
                          • zaba_i_kijanka Re: karmienie w plenerze 09.06.04, 10:09
                            ja też nie karmiłam w plenerze może dlatego że mały śpi jak kamyk a może nasze
                            spacery są za krótkie jeszcze ale wydaje mi się że nie będe miała oporów tylko
                            niepotrafie sobie tej dyskrecji wyobrazić technicznie ale jestem dobrej myśli

                            Bartuś spi w nocy bardzo ładnie krzyczy tylko 2 razy za to w dzień to tylko na s
                            [pacerach a w domciu niepozwala nic zrobić teraz jeszcze pomagała mi mama ale
                            jak zostane sama to niewiem co to bedzie strach mysleć

                            JeZeli chodzi o smak mleka to myślałam że jest jeszcze gorsze wiec spokojnie
                            przyjełam

                            jestem ciekawa jak ubieracie swoje dzieci bo ja mam wrażenie że za ciepło że
                            jest przegrzewane ale babcia ma racje; już pojechała więc bym chciała
                            przzestać przesadzać z nadmierną ciepłotą więc poczytam wasze rady

                            pozdrawiam serdelecznie
                            • zaba_i_kijanka Re: karmienie w plenerze 09.06.04, 10:11
                              a może tak?
    • cardamomo Mamą być 09.06.04, 10:57
      Dziewczyny,
      mam nową mantrę pt. Jak cudownie być matką i móc całować dziecko miliony i
      miliony razy dziennie. Moja Malutka ma takie pulchne policzki, zupełnie jak
      chomiczek, który napcha sobie tam jedzenia. I cmokam je przy każdej okazji (i
      bez okazji też).

      Co do ubierania - ja mam niestety z tym kłopot i chyba Dzidzię przegrzewam.
      Sama się zawsze ubieram za cienko (zwłaszcza zimą) i chyba się na to tak bardzo
      uodporniłam, że nie czuję zimna, więc dziecko ubieram dużo cieplej.
      Teraz np. leży w wózeczku na tarasie i jest ubrana w bluzeczkę z krótkim
      rękawkiem, na to cienki bawełniany pajacyk, na główce cienka czapeczka.
      Przykryłam Ją bawełnianym, raczej cienkim kocykiem.
      Zawsze bardzo ciepło ubieram na noc, a to z dwóch powodów: po pierwsze w naszej
      sypialni jest raczej zimno, a po drugie zauważyłam, że jak jest ciepło ubrana,
      to bardzo dobrze śpi (to może jakaś podpowiedź dla Mam, którym dzieci nie chcą
      spać w nocy?smile Na noc zakładam kaftanik z długim rękawkiem, na to pajacyk,
      skarpetki i całość pakuję w rożek albo taki śpiworek zapinany tak, jak
      śpioszki. Wkładam do łóżeczka i przykrywam cienką kołderką.
      Większość nocy wygląda pięknie. Mamy już swój rytm: kąpiel o 20-21, karmienie
      do 22-23, odłożenie do łóżeczka, sen do 2-2.30, karmienie, sen do ok. 5, potem
      gaworzenie do 7, karmienie, spacerowanie po domu w pozycji pionowej do 10 i sen
      na tarasie.
      Kiedy Jej coś dolega, budzi się zawsze ok. 3 rano i wtedy mam przechlapane,
      czasem cały dzień. Na szczęście zdarza się to rzadko.

      Truskawki. Ja wolę nie przesadzić i jem zazwyczaj 5-6 szt. Oczywiście mam
      ochotę na więcej, ale postanowiłam jeść wszystko, ale z umiarem.

      Dziś idziemy do pani doktor na szczepienie i wizytę kontrolną.

      Pozdrawiam Was cieplutko,
      E
      • walker22 Re: Mamą być 10.06.04, 18:36
        Cześć Dziewczyny! Jestem tu nowa, ale czytałam Wasz wątek "W oczekiwaniu" i już
        przyzwyczaiłam się myśleć o sobie jak o majówce... Urodziłam moją Polę (Polę
        tak jak Dona, ale nie ściągałyśmy od siebie imion...) 3.06 o godz.19.40 w Św.
        Zofii. I to był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Też mogę ją całować w jej
        chomisiowe pućki cały dzień, całą noc (nawet tę nie przespaną) i kolejny dzień.
        Jest cudowna, słodka, spokojna i strasznie żarłoczna... Nie mogłam się doczekać
        tej chwili kiedy będę ją trzymać na rękach i patrzeć w oczka.
        Ja mojej Polki nie ubieram tak ciepło, raczej trzymam się wersji "jedną warstwę
        więcej niż ja mam na sobie", albo po prostu na wyczucie...
        Cieszę się bardzo, że mogę dołączyć do Waszego wątku, zwłaszcza, ze wiele z Was
        znam z wcześniejszych wypowiedzi i bardzo je lubię...
        Dono kochana, odezwij się w końcu na forum, mimoo nawału kupek i karmień...
        Stęskniłam się bardzo, poczytałabym Twoje posty...
        Małgosia i Poleczka (dziś tygodniowa!!!)
        • malgog Re: Mamą być 11.06.04, 09:33
          to ja malgog
          u mnie wszystko OK tzn. Maciuś w miarę spokojny
          karmię piersiami co u mnie jest sukcesem wielkim
          ale w butle też jestem zaopatrzona

          serdecznie gratuluję wsystkim mamom z majowego wątku, który stał się
          wątkiem kwietniowo-majowo-czerwcowym.
          pozdrawiam wsystkie mamy i ich pociechy i do ..........

          malgog
          • dona29 WRESZCIE Mamą być ..czerwcową!!!!!!! 11.06.04, 12:07
            jestem dziewczynki i aż nie moge uwierzyć,że to już,że wreszcie i że...na
            balkonie śpi taka mała ale jednak duuuża)panieneczka Polaneczkawink)))))

            Jejku - ja nie wiem od czego zacząć - jestem w domu od środy a..dziś mamy
            piatek i pomimo kilkunastu prób - nie udało mi się przerwać spokojnie cyklu
            kupalniano - cyckowegowink)))

            Większość Was ma ju ż troszkę doroślejsze kłopoty - ale dzięki temu,że Polanka
            jest najmłodsza - więcej zyskujemy - bo gro doświadczonych ciotekwink))))

            Małgosie obie-cieszę się,że Was tu widzę!!!!!!!!!!!11trochę to potrwa -jak
            zacznę logicznie odpisywać na sms-ywink) i w ogołe przerwać zaklęty krągwink

            Julio- dziękują Ci za listę - o tę majową się martwiłam ale widzę,że jesteś na
            posterunkuwink)))

            Zaraz puszczam Polinezję na Onecie...no i wtedy zobaczycie moją najsłodszą
            córeczkę i siostrę starszego Bratawink))))
            Lecę,pędzę (oile mozna tak powiedzieć,bo zgodnie z moimi przypuszczaniami -
            połóg mam trudny i bolesny) na zdjęcie szwówwink)))
            Moc casłusów dla wszystkich koleżanek i kolegów mojej Polkiwink))))))))))))
            • dona29 Re: WRESZCIE Mamą być ..czerwcową!!!!!!! 11.06.04, 12:14
              chyba mi nie wyszło
            • jagiellonka4 Re: WRESZCIE Mamą być ..czerwcową!!!!!!! 11.06.04, 15:02
              ha, ja rowniez melduje sie na rowiesnikach, dzieki naszym uparciuchom
              kwietniowo - majowo - czerwcowych.
              dzieki Julio za pamiec i umieszczenie nas na liscie.
              moj porod nie nalezal do tych szybkich za szafasmile koniec koncow brak postepow
              w drugiej fazie spowodowalo przewiezienie mnie na sale operacyjna i ciecie. i
              to jest wkurzajace meczysz sie czlowieku tyle czasu tylko po to, zeby cie na
              koniec ciachneli. ale chyba i tak lepszy jest ten szef niz szef krocza. no
              dobra to tyle marudzenia. nasza Julenka jest urocza oboje jestesmy zakochani po
              uszy, a tam po czubek glowy i jeszcze dalej. ogolnie nie ma z nia problemow
              (naraziesmile )ale to przeciez dopiero jej szosty dzien. Podobnie jak Ty Dona
              walcze dzielnie z atakami pieluchowo-jedzeniowymi. ogolnie kazde przystawienie
              do piersi konczy sie na... przewijaku i kilkakrotnej zmianie pieluchy, tak
              rzadko sie zdarza zeby zuzyc tylko jedna pieluche. wczoraj wieczorem to nawet
              zostalam obkupciana na odleglosc.

              musze konczyc, bo slysze jakies glosnie upominanie sie o cycochasmile
              wpadne wieczorkiem bo po jedzonku wychodzimy na pierwszy krotki spacerek!

              pozdrawiamy wszystkie mamy z pociechami

              Kasia i Julcia
              • madziki Re: WRESZCIE Mamą być ..czerwcową!!!!!!! 11.06.04, 18:17
                Witam dziewczyny na równieśnikach. Nareszcie i Wy się doczekałyście. GRATULACJE
                wielkie i niech Wasze dzieciaczki spokojnie rosną.
                Pozdrowienia ode mnie i marudnego Lesia... Chyba nie da mi teraz nic więcej
                napisać.
    • darunia100 Re: Lista 11.06.04, 14:18
      a ja nie umiem sie dopisac sad(( moze ktos mnie dopisze?

      Daria(darunia100)-(20), 02.05.2004, godz. 23:46 corka Ariadna, 47cm, 2950g
    • kmiszka muszę odstawić :-( 11.06.04, 20:32
      cześć dziewczynki,
      ja tylko na chwilę.
      ze względu na problemy zdrowotne i konieczność przyjmowania silnych leków muszę
      mojego Brysiaczka odstawić od cyca. Na cztery dni tylko na szęście ale i tak
      mam niezłego doła i obawiam się czy się uda powrócić do naturalnego karmienia.
      Trochę odciągnę na zapas, ale tak dużo to chyba nie dam rady uzbierać. Kupiłam
      już pudło humany, zachwalanej przez panią w aptece.
      nic to, bądżmy dobrej myśli - jak chodzę do szkoły to ciągnie z butli (i smoka
      aventu - niby sutkokształtny) a potem chetnie z cyca, to może i teraz przez 4
      dni się nie odzwyczai.
      Witam Donę i nowe uczestniczki wątku.

      pozdrawiam mocno
      Ola
      • kmiszka Re: muszę odstawić :-( 11.06.04, 20:37
        poprawię się jeszcze
        • aniutek Re: muszę odstawić :-( 11.06.04, 21:52
          Trzymaj sie kmiszka smile
          moja pomimo podawanej jednej butelki dziennie nie odda cyca za zadne skarby i zawsze w kazdej
          chwili chetnie sie do mnie przytuli chocby najedzona do upeku smile
          moze ten avent taki wspanialy?? a moze to z powodu naprawde malenkich dziurek w ich smoczkach nr
          1 ??
          pozdrawiam wpadne Was poczytac z wieczora smile
          anka
          • cardamomo Nie ma to jak mama 11.06.04, 23:21
            Witam serdecznie wszystkie nowe Mamy i Wasze Dzieciaczki!!! Świetnie, że wątek
            się tak rozrasta i jest nas już tylesmile)))

            Dona, Twoja Polinezja jest tak pucołowata jak moja Letis!!! I może dlatego od
            razu zapałałam do Niej wielgachną sympatią. Chomiczek malutkismile

            Ja dziś jestam bardzo piękna, bo zaprosiłam do domu fryzjerkę, co by zrobiła
            mnie i nieMęża na bóstwo. Niestety moje dziecko urządziło taki koncert, że
            serce mi pękało, kiedy siedziałam z farbą na głowie nie mogąc się ruszyć. W tym
            czasie mój nieMąż usiłował uspokoić córeczkę. Bezskutecznie. Kiedy tylko
            wstawałam, żeby Ją przytulić, natychmiast się uspokajała. I tak w kółko...
            Dziewczyny, piszę to, bo chciałam się zapytać, czy Wasze dzieci też chcą być
            ciągle z Wami? NieMąż zachowywał się bardzo dzielnie i nawet powieka Mu nie
            drgnęła, ale wiem, że w sercu musiało Mu się gotować. I tak smutno mi się
            zrobiło, bo chciałabym, żeby Ona lubiła przebywać z Nim tak, jak ze mną.

            I jeszcze jedno pytanie: kupa.
            Od kilku dni Letis robi ją raz dziennie i za każdym razem daję jej czopek
            glicerynowy, bo stęka kilka godzin i popłakuje z bólu brzuszka. Pani pediatra
            powiedziała mi, że jej układ pokarmowy dojrzewa i że to jest normalne, ale-
            przyznam szczerze- nie wydaje mi się normalnym ten płacz każdego dnia. I
            martwię się okrutnie, bo nie chcę ładować w Nią ciągle czopków. NAPISZCIE!!!

            Uciekam stąd. Pozdrawiam cieplutko i polecam zakup gofrownicy do robienia
            gofrów (zakupiłam takową kilka dni temu i codziennie mamy wieczór gofrowy, a
            pachnie jak w niebie)
            E
            • jagiellonka4 Re: Nie ma to jak mama 12.06.04, 04:57
              dzien doberek
              niogdy nie przypuszczalam, ze o tej porze mozna matriksowacsmile moje malenstwo
              wlasnie szamie sobie hm... przedsniadankosmile jestem dopiero kilkudniowa
              mamusia, wiec o kupkach moge powiedziec tylko tyle, ze my mamy je przed lub po
              kazdym jedzonku. a i to nie jeden raz. wczoraj tatus przewijal swoja kochana
              corunie, ktora zrobila mu 9 razy kupke podczas jednego przewijania! ma mala
              przerob, ale pewnie to minie.

              jesli chodzi o goferki, mniam mniam to jaki masz przepis? wychodza takie
              chrupiace? ja jakos nigdy nie moge utrafic w dobry przepis i juz zwatpilam,
              gofrownice mamie oddalam, ale takiego goferka to bym chetnie schrupalasmile Podaj
              jakis przepisiksmile

              oooo koniec jedzonka musze konczyc - pora odbicsmile
              • aniutek Re: Nie ma to jak mama 12.06.04, 20:26
                moja mala Susie ma ostatnio podobne problemu kupowe jak Letis, napreza sie , steka, denerwuje, pare
                begali pusci i zasypia na 10 minut aby cala akcje powtorzyc. ciezki bo ryczacy byl wczorajszy wieczor i
                noc. padam z nog ..... a w knajpie kucharz do pracy nie przyszedl....
                probowalam pracowac za niego ale corka u nikogo na reku nie przestawala plakac , widAac te maluchy
                wiedza gdzie im najlepiej no i gdzie cyc smile
                ech... musze olac
                dziecko teraz najwzaniejsze
              • aniutek jagiellonka ::) 12.06.04, 20:33
                moze za szybko podchodzisz do przewijania? daj dziecku chwile na zakonczenie sprawy bo jeszcze w
                nerwice wpadnie wink
                • dona29 witajcie! cześć! ..i czołem;-)!!!! 12.06.04, 23:17
                  Wiecie co kobietki???

                  Tak dużo piszecie,że ja absolutnie nie nadążam za Wami!Pomijam fakt,że nie
                  czytałam kilkudziesięciu postów i mam spore zaległości z pobytu w szpitalu.

                  Teraz Polinezja śpi susłowato,Jasio obejmuje czule laptopa spoglądając na Nią
                  na zmianę z tatą -to i mogę popisać...tyle,że absolutnie nie moge się skupić!

                  Poza tym...prawdopodobnie mam jakies niesamowite przemiany hormonalne - jestem
                  raz w euforii,raz umieram ze strachu i wszędzie widzę samo zło i czychające
                  nieszczęścia...

                  Miałyście coś takiego>?

                  Kiedyś pamiętm Eliza pisała o sobie...zastanawiam się- jak samej sobie pomóc???
                  Jestem też wyczulona okropnie i rozstawiam starsze dzieci po kątach...po czym
                  zalewam się łzami,że wyrodna macioras i kawał babola ze mnie...koszmarne to
                  jednak...
                  Mam nadzieję,ze mija..z czasem...
                  Poza tym - jakoś pomału się docieramy i zaczynam panować nad sytuacją(w miarę)-
                  zasuwam na spacery jak wariat,to mam kłopoty ze zwijaniem macicy -i lekarz
                  zarządził mi spacerowanie.Polka nie bardzo była z początku tym zachwycona...

                  No i na koniec - szykuję się,żeby Wam opowiedzieć o porodzie -ale to inna
                  bajka..więc na kiedy indziej będzie przeznaczona.
                  Całuję wszystkie nasze dzieciątka w stópki - są takie słodkiewink))
                  Pa,pa

                  P.S.

                  Elizo - nie patrzyłam na Polankę tak...ale -masz rację-coś w tym jest -niech
                  żyją pućki!wink)))
                  • cardamomo Do Dony 13.06.04, 09:37
                    Tak, tak, przyznaję, miałam stany euforii i strachu.
                    Kiedyś w hotelu L tak bardzo płakała, a ja tuląc ją, przsięgałam, że nigdy jej
                    nie zostawię i nie pozwolę płakać. Wiesz, to trochę mija, a właściwie przeradza
                    się w inne obsesjewink
                    I oczywiście teraz jest dla mnie najpiękniejsza, najważniejsza i kocham ją tak,
                    jak nikogo na świecie. Chcę cieszyć się tym, że jest taka malutka i przez
                    chwilę moja. Wydaje mi się, że dziecko, które idzie do przedszkola, nie jest
                    już tak bardzo nasze, bo zaczyna należeć do świata, uniezależniając się od nas.

                    Pozdrawiam ciepło Ciebie i pucołowatą Polinezyjkęsmile)
                    E
                    • juliaaaaa Po weekendzie 13.06.04, 18:24
                      Dona, Kasia, jak miło Was widzieć na rówieśnikach. smile))) Jeszcze raz gratulacje
                      z okazji porodów i zdrowych dzieciaczków. Czekamy na zdjęcia i opisy porodów!

                      Małgosiu, jak dobrze znów Cię słyszec. Wiem, że nie masz w domu internetu, ale
                      zaglądaj do nas jak najczęściej i zdawaj relacje, co u Ciebie.

                      Witam również nowe mamy, które dotychczas się nie udzielały. Wpiszcie się na
                      listę i zaglądajcie do nas często.

                      My właśnie wróciliśmy z dłuuugiego weekendu. Ale sobie wypoczęliśmy. Byliśmy na
                      głuchej wsi wśród bocianów, boberków i ptaszków. Miłek dostał takiego szoku
                      tlenowego, że spał i spał. A mamusia wcisnęła się w bikini i wystawiała swoje
                      blade cielsko na słoneczko wink)))) Takie powietrze dobrze nam zrobiło, bo
                      wszyscy świetnie wypoczęliśmy i spalismy. No właśnie, Miłek czasami (średnio 2
                      razy w tygodniu) przesypia nocne karmienie. To znaczy kładziemy Go spać około
                      20 i normalnie budzi się około północy, a potem o 4, a teraz coraz częściej
                      przesypia do 4. Czy powinnam Go w nocy budzić? Jest raczej chudziakiem i nie
                      chciałabym Go głodzić, ale czy powinnam Go wybudzać? Plisss, jak Wy robicie?

                      Pędzę z Miłkiem oddać głos za lepszą Europę wink))))

                      Julia
                      • madziki Re: Po weekendzie 13.06.04, 18:42
                        My też właśnie wróciliśmy z wypadu na wieś. Jak pisałam Lesio świetnie śpi na
                        powietrzu i w samochodzie. Od razu inaczej dzień wygląda.
                        Julio nie podpowiem co robić w nocy z karmieniem, bo mój synek niezmiennie w
                        nocy jada co 2 godzinki, czasem ciut cześciej. Chyba nadal nadrabia zaległości,
                        ale bardzo ładnie przybiera na wadze. Już przekroczył 4 kg (przez ostatni
                        tydzień ponad 300g złapał. W zasadzie pojutrze kończy 2 miesiące i do tego
                        czasu podwoi swoją wagę urodzeniową. smile)
                        Uciekam kąpać synka, może jutro uda mi się na dłużej usiąść do komputerka.
                        Pozdrawiam słonecznie.
                      • wieczna-gosia Re: Po weekendzie 13.06.04, 19:24
                        Nie wybudzaj juliaa. Jak spi to sie ciesz. Moj Przemas tez przesypia a rosnie
                        jak paczek w masle wink))

                        Za to kolkujemy od trzch dni. Matka na koperku, wlewam tez koperek w Przemasa.
                        Chodze nieprzytomna, maz niby pomaga ale Euro sie zaczelo i co on moze ze od 18
                        do 22 moze dziecko na brzuchu potrzymac.... Dzisiaj juz trafia mnie szlag bo
                        bylismy u moich rodzicow i skubany od 14 nie przespal godziny....
                        Oddam chyba mlodziaki do tesciowej bo one oberwa moja frustracja- starsze
                        przezornie na rowerach od 3 godzin wink)

                        Ja ograniczam wiadomosci do minimum. Pamietam czas gdy nie mielismy telewizora-
                        wtedy zachowywalam zdrowy dystans do wojny na balkanach i tym podobnych
                        nieszczesc a teraz ogladam i sie stresuje. A co mnie w gruncie rzeczy musi
                        obchodzic wojna 3000 km stad? Nic. Wiec sie biore w garsc ogladam mile komedie
                        oraz tylek Brada Pitta w Troi wink) i ogolnie sie luzuje wink))

                        Poczytam was dokladniej i pobawie sie w Ciocie Dobra Rade jak spacyfikuje
                        Przemka.
                        • aniutek Re: Po weekendzie 14.06.04, 00:05
                          moja mloda tez czesto przesypia nocne karmienie je okolo 10 pozniej o 2 ( ja sie klade i ona czesto
                          wlasnie wtedy chce jesc ale czesto przsypia az do 5) potem o 7 i o 9 -10 wstajemy
                          w poludnie zwykle usypiala na 2-3 godziny to samo w okolicach 5 po poludniu ale ostatnio coraz
                          gorzej ze spaniem w dzien. I jak sobie przypominam moj syn abrdzo wczesnie przesypial cale noce ale
                          zrezygnowal zupelnie ze spania w dzien, mial chyba ze 3 miesiace kiedy w dzien spal tylko 2 godziny
                          ale noc cala od 8 do 6-7 rano.
                          nie bede jej budzila, wydaje mi sie, ze co nie zje w nocy wyrownuje w dzien - je bardzo czesto,
                          pozatym strasnzie obawiam sie aby nie byla gruba... obsesja jakas czy co?
                          na bolacy brzuszek podaje koperek ( gripe water) przed jedzeniem i okazuje sie byc skuteczne.
                          spadam - Susie spi moze i ja sie zdrzemne smile
                          pa
                          fajnie, ze jestescie :smile))

                          • majowamamuska Re: Po weekendzie 14.06.04, 09:29
                            Witam serdecznie!
                            Szkoda, ze weekend sie skonczyl. Spedzalismy go dosyc intensywnie, chodzilismy
                            na dluuugie spacery przy plazy, jezdzilismy na dzialke (nad jeziorkiem).
                            Kubus na powietrzu spi cudownie, wlasciwie calymi dniami cisza -jakby dziecka
                            nie bylo smile Tylko, ze jak juz za dlugo spi - to ja zamiast sie cieszyc -
                            usycham z tesknoty za Jego mruczeniem, cudownymi minkami i zalotnymi
                            spojrzeniami smile
                            Nocki nie sa dla nas uciazliwe, jak Maly zje o ok 21 to potem ok 1 a potem 5
                            rano, potem 7-8. Na poczatku zastanawialam sie czy nie budzic na jedzenie (w
                            szpitalu mowili ze karmic co 2 godz), ale stwierdzilam, ze skoro sam sie budzi
                            i zaczyna poplakiwac domagajac sie cycka, to nie bede wybijac Go z jego
                            wlasnego (pewnie tymczasowego,hehe) rytmu. W dzien za to jada czesciej i coraz
                            wiecej czuwa.wink
                            NIestety nie ominal nas tradzik sad Buzka Malego nie wyglada ciekawie, troche
                            tych pryszczykow jest. Skorzystalam z rady Wiecznej Gosi, przemywam krochmalem -
                            jest lepiej, ale nie znika.. Jutro idziemy na kontrole do pediatry, obadamy co
                            powie. A jak tam sprawy tradzikowe u Waszych pociech? Juz minelo?
                            Ja z kolei przestalam panikowac z dieta, jem coraz wiecej roznosci, Maly jak
                            narazie dobrze to znosi. Aha, mam pytanie, dopajacie dzieciaczki? Tzn konczy
                            dzisiaj 3 tyg. i zastanawiam sie czy cos wprowadzac. W sumie zapytam jutro
                            lekarza, ale chcialbym dowiedziec sie jakie macie doswiadczenie w tej sprawie.
                            Ciagle przymierzam sie do zamieszczenia zdjec Kubusia na "Zobaczcie" ale, mimo
                            zmniejszania plikow, fotki sa odrzucane. Nadal nad tym pracuje, tymczasem
                            zapraszam do obejrzenia naszego synka tutaj:
                            foto.onet.pl/albumy/album.html?id=22450&grupa=0&kat=18&a=karotka_j
                            Pozdrawiamy serdecznie
                            Asia i Kubus
                            • wieczna-gosia Re: Po weekendzie 14.06.04, 09:50
                              nie dopajam poza plantexem na kolki. Ale przemek skumal juz ze w tej butelce to
                              nic fajnego nie ma i czasami przez zaskoczenie udaje mi sie wlac w niego z 10
                              ml i to wszystko reszte wypijam ja..... jak dzisiaj bedziew nocy szalal to
                              zainwestuje w gripe water bo jest bardziej skoncentrowane smile)
                              na pewno nie rzuce truskawek ani kalafiora w kazdym razie.....
                            • dona29 Re: Po weekendzie 14.06.04, 09:57
                              Witajciewink
                              Pola śpi w wózeczku,więc mam chwilę wolnegowink

                              Musze Ją pochwalić za nocne spanie - już trzecią noc z rzędu spi w nocy około
                              4,5 godzin i zaczyna mieć swoje przyzwyczajenia- a to widomo - ułatwia nam obu
                              sprawęwinkZ początku tez się zastanawiałam,czy wszystko ok - że zaczęla
                              przesypiać te swoje karmienia- za dnia je przynajmniej co dwie godziny-ale
                              naczytałam się (podczas karmień)poradników i innych inszości,że ok,że nie ma
                              się co przejmować - jeśli dziecko zadowolone i przybiera na wadze.Czy
                              przybiera - to się okaże-ale ona tak mało straciła po porodzie(bo żarłok z Niej
                              nieziemski)że byłabym zdziwiona,gdyby okaząło się inaczej.

                              Niewątpliwym plusem przeterminowanych dzieci jest(tak mi się wydaje) bardzo
                              silnie wyrobiony odruch ssania - pod tym względem9i nie tylko) jest niesamowita!
                              Niestety - musiałam podeprzeć się smokiem,bo uwielbia sobie ssać i wisiałaby na
                              samym sutku godzinami,co nie jest wskazane zdecydowanie(wiszenie na brodawce i
                              owszem).

                              Elizo - dziękuję Ci za słowa otuchy i ..masz rację-ja też chcę się cieszyć tą
                              Polinezyjskąwink bliskością i wcale nie śpieszno mi do dorastaniawink
                              Muszę przyznac,ze z dnia na dzień mam się trochę lepiej - ale i tak-do szczytu
                              formy jeszcze dalekowink

                              Dzis pierwszy dzień jesteśmy same - długi weekend zmeczył mnie potwornie - dom
                              pełen ludzi non stop -to nie najlepszy pomysł dla regenerującej się mamusi i
                              jej pocieszkiwink

                              Idę więc rozkoszować się samotnością we dwiewink))uwielbiam towink)))
                              Całuski dla wszystkich!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                              • majowamamuska Re: Po weekendzie 14.06.04, 11:16
                                to jeszcze raz ja,
                                sa juz Kubusia zdjecia na "zobaczcie"
                                serdecznie zapraszamy i czekamy na wiecej Waszych fotek!!!!

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13413024
                                Aska
                              • mamamona Re: Po weekendzie 14.06.04, 11:18
                                hejo
                                witam późnoporodowe Dony Kasiei ich Polcię i Julkę smile))))
                                i wszystkie nowe Mamy, obiecuję,że zapamiętam niki, ale teraz na szybko smile))
                                piszcie jak najwięcej, żebyśmy mogły się z Wami zaprzyjaźnić choćby
                                wirtualnie wink)

                                wyjazd i powrót zrobiliśmy jak mówiłam o 22 (o 1.30 w domuwink)) i polecam to
                                rozwiązanie rodzinom z dwojgiem dzieci i dwoma psami.
                                wszyscy śpią, nie płaczą, nie chcą jeść, nie chcą siusiu i nie piszczą (dwa
                                ostatnie o psach wink))

                                wyjazd w miarę udany, oprócz wniosków następujących:
                                -dzieci oboje zaziębione, ja też. domek nad kanałem stoi w pasie
                                nawietrzającym, i oczywiście cały tydzień pogoda była jako taka z przewagą
                                marnej, a wczoraj jak wyjeżdżaliśmy - pięknie. zaraz lecę z Miłkiem do lekarza,
                                bo gile mu do gardła wpadają i kaszle czasem malutki, a z tego co pamiętam może
                                się to skończyć zapaleniem oskrzeli sad(((

                                -moja mama dzieci nie lubi chociaż starannie to ukrywa. uważa że dzieci powinny
                                spać, co kończyło się na ciągłym lulaniu Miłoszka w wózeczku, i w rezultacie
                                ten wciąż spał. nie uważam tego za dobre rozwiązanie, bo po pierwsze psuje mi
                                zwyczaje zasypianiowe dziecka, a pod drugie i taki malec musi widzieć ludzkie
                                twarze oprócz matki, i musi mieć z nimi kontakt, żeby się rozwijać. Polcią
                                zaczęła się chwalić jak pojawili się goście - rodzina i przyjaciele.
                                ogólnie zmęczyłam się, bo byłam sama, Paweł stukał w wawce w kompa, dojechał na
                                Boże Ciało.
                                czyli wniosek: mamy pragnące drugiego dziecka jak najszybciej - WCALE NIE JEST
                                TAK ŁATWO, hehe, Paweł jest cudowny. wygrałam LOS na loterii życia.

                                -brakuje w naszym życiu sakrum. Paweł jest z bardzo wierzącej rodziny, ja z
                                typowej, gdzie wiara jest elementem tradycji, i wszystko sprowadza się do
                                slubów i pogrzebów i komunii.
                                ale: dzień wolny bez sakrum jest po prostu taki sam jak każdy inny (szczególnie
                                w wykonaniu mojej rodziny, gdzie się po prostu w domu odpoczywa, i je!).
                                wciąż nie jestem bardziej wierząca, ale uważam że potrzebne jest moim dzieciom
                                coś więcej niż tylko bycie razem, zakupy i wyjazdy za miasto.
                                nie tylko konsumpcja, a także życie duchowe.
                                nie wiem czy to jest dobre rozwiązanie, ale chcę dać moim dzieciom więcej niż
                                dobre marki czy zabawki, co jest nieuchronne przy dobrym budżecie (oby tak
                                dalej!)
                                i wiecie co?? dopiero przy dwojgu dzieci zaczęłam się nad tym zastanawiać.

                                muszę lecieć ubrać się i do lekarza.
                                wrzucę dziś zdjęcia na zobaczcie
                                mam nadzieję że do tematu uda mi się jeszcze wrócić

                                ściskam
                                MOna
                                • cardamomo Re: Po weekendzie 14.06.04, 13:22
                                  U nas weekend minal spokojnie i leniwie oraz gofrowo (dzien w dzien... hmn)
                                  Co do przepajania - ja daje koper wloski expresowy i plantex (wlasnie wypila 70
                                  ml). Co sie ma meczyc w takie upały wyciskaniem z cyckawink
                                  A karmienie cyckiem coraz bardziej mnie rozwala... samo karmienie jest ok, ale
                                  to, co sie dzieje z cycami pomiedzy karmieniami jest straszne. Te kłucia,
                                  pobolewania, powiększanie się do rozmiarów balonowych... Czy tak będzie zawsze,
                                  czy to się jakoś uspokoi?

                                  Fajnie, że jest tak ciepło i można śmigać w bluzce z krótkim rękawkiem.

                                  Uściski (może później będę bardziej kreatywna...)
    • cardamomo Książeczki dla dzieci 14.06.04, 15:36
      dziewczyny,
      czy czytacie już swoim maluchom?
      Ja od jakichś dwóch tygodni codziennie wieczorem, po kąpieli, kiedy karmię
      Malutką, czytam jej książeczkę. Przeczytałam już o zebrze, która nie chciała
      być w paski, o Alicji, która ciągle wpadała w kłopoty, o przygodach Franklina,
      różnych kotów i baranka Franciszka... Śmieszne, bo kiedy czytam, Mała ssie, a
      jak na chwilę zamilknę, ona przestaje ssać zupełnie tak, jakby czekała na
      dalszy ciąg.
      Bardzo wierzę, że takie czytanie coś daje...
      smile
      • zaba_i_kijanka Re: Książeczki dla dzieci 14.06.04, 18:44
        Właśnie zastanawiałam się nad czytaniem tylko niebardzo wiem jakie ksiązki
        czytać czy te krótkie dla dzieci czy może jakiekolwiek? niebardzo w tym temacie
        wiem już nawt sie zastanawiam czy nie swoje książki tylko na głos by wogóle
        cokolwiek mówić i by słyszało mój głos?

        U nas spanie jest naprawde niezłe usypiamy między 20-22 wstajemy 2-4 potem ok
        6 i po 8 a w dzień bywa róznie ale moje dziecko naprawde niewiele śpi w ciągu
        dnia Oczywiście są wyjątki takie jak pobyt u teściów w ogródku - cały dzień
        Bartuś spał i noc również, a ostatnia noc była odwrotnym wyjątkiem miałam
        nadzieje się wyspać mąż poszedł na wieczór kawalerski a ja sama z małym rano do
        lekarza mieliśmy wstać i w związku chyba z tym wszystkim Barteńko kochany dał
        między 1 a 4 taki koncert i wykazał taką chęc do jedzenia że się spóźniliśmy;
        stwierdzam że czasem dobrze że w poczekalni i przy maluszkach jest troche
        bałaganu i wizyta nam nie przepadła. Bioderka okazały się w lepszym stanie niż
        na pierwszym usg więc mamy ćwiczyć pieluszkować i leżenie na żabe a kontrolna
        wizyta dopiero za dwa miesiace, więc troche lżej zrobiło mi się na sercu

        w sobote znów dostałam goraczki i tym razem jednak wystraszyłam sie ze moge
        stracic pokarm i takie tam i ze moze moze cos nie tak w srodku sie goi po tej
        cesarce wiec pojechalismy w trójke do szpitala zbadali od strony gin. i interny
        nikt nie potrafiłmi powiedziec od czego to wziełam paracetamol i na drugi dzien
        ozdrowiałamdziwne to wszytstko bo temp. nie była mała ale jak jest ok to czym
        sie martwic.

        Mona rozwiń temat może być ciekawy

        pozdrawiam z małym uwieszonym żarłoczkiem
        • jagiellonka4 Re: Książeczki dla dzieci 14.06.04, 23:40
          u nas weekend minal szybciutko i goscinnie. albo my bylismy gdzies z wizyta
          albo ktos byl u nas. ogolnie bylo bardzo milo.

          w niedziele bylismy z nasza Julcia na pierwszym dluzszym spacerku. tata
          przygotowal sie bardzo sumiennie - zabral wszystkie potrzebne rzeczy, oprocz
          tej najwazniejszej - smoka. koniec koncow musielismy baaardzo szybciutko
          wracac, bo taki koncert nam nasza corunia dala, ze hoho. Nasza Julcia podobnie
          jak Twoja Pocia Dona ma bardzo dobrze wyrobiony odruch ssania (moze cos w tym
          jest u tych poterminowych?), ze czesto gesto musimy posilkowac sie smokiem.

          ciagle jeszce nie moge sie zebrac i wyslac zdjecia na zobaczcie, ale zrobie to
          napewnosmile

          jesli chodzi o nasze karmienie to jeszcze nie mamy wyrobionego czasu. raz jest
          chec na cycucha co godizne, raz co dwie a czasami nawet co cztery. w nocy
          srednio pojadamy sobie trzy razy, chociaz wczoraj bylo tylko dwa.
          jedzenie nie stanowi problemu, gdyz zajmuje maks 10 minut, ale pozniejsza
          kosmetyka... minimum pol godzinki. ale jakos dajemy sobie rade i czekamy kiedy
          bedzie lepiej, tzn. kiedy bedziemy spac po 6 godzinek w nocy. za duzo bym
          chciala? niestety mam jeszcze wciaz problemy z nawalem pokarmu, czesto wiec ja
          budze sie pierwsza i czekam lub tez budze moja kruszynke, zeby mi ulzyla.

          pzdr
          kasia i julcia
        • mamamona MAJ 2004 15.06.04, 00:20
          witajcie wink))

          wrzuciłam nowe zdjęcia Polci i Miłoszka w ich wątkach, zapraszam smile)))
          nie wiem czy mi się uda zdążyć wytłumaczyc o co mi chodzi, ale spróbuję.

          chciałabym dać coś swoim dzieciom nie tylko materialnego.

          mój mąż pochodzi ze skromnej, ale kochającej się rodziny.
          jedną z rzeczy która mnie w nim rozkochała jest fakt, że on się tego nie
          wstydzi, a znam ludzi, którzy udają bogatszych niż są w rzeczywistości.
          Paweł nie ma pod tym względem żadnych kompleksów.
          rodzice dali mu miłość, wykształcenie i zrównoważenie. pewność siebie i spokój
          wewnętrzny - Paweł wie, ile jest wart.

          u mnie w domu, co widzę dopiero teraz, panuje konsumpcjonizm w tym dosłownym
          znaczeniu również wink)))
          u mnie się je i kupuje, ogląda cały czas telewizję, aż męczy.
          jesteśmy rodzinni, ale okropnie powierzchowni.

          przeżywanie Świąt jest w moim domu tak strywializowane, że aż boli.
          u Pawła na Boże Narodzenie najpierw ojciec czyta fragment pisma świętego, potem
          mówi mama, potem opłatek. kolacja, śpiewanie kolęd, prezenty na koniec dnia.

          u mnie jest: opłatek, kolacja jak najszybciej, bo prezenty czekają. kolędy z
          płyt.

          moje dzieci dostają od każdego z dziadków co innego, i to uważam za wartość
          samą w sobie. ale nie chciałabym, aby w erze materializmu doceniały tylko
          prezenty od moich rodziców: te lale, wózeczki, barbi.

          chcę żeby miały w sobie siłę i godność moich teściów, która się z kasą nie
          wiąże.
          chcę żeby święciły dzień wolny, będąc z nami i robiąc coś innego.

          tak jak pisałam już, nie jestem przez to bardziej wierząca, ale niedziela bez
          mszy jest po prostu tym samym dniem.
          może to wcale nie musi być wiara, chociaż w chwili obecnej nic innego mi do
          głowy nie przychodzi wink))

          i powiem Wam jeszcze, że od czasu jak pojawiła się w naszym życiu Pola, a teraz
          Miłosz, zawsze modlę się jak ruszam z nimi w drogę.

          wybaczcie chaos, ale jestem tak zakatarzona, że czuję się jak słoń wink))))
          chciałam mądrze a wyszło jak zawsze smile))))

          sciskam
          Mona
          • juliaaaaa Re: MAJ 2004 15.06.04, 09:33
            Dziękuję wszystkim za porady dotyczące karmienia. Mnie się też wydawało, że
            lepiej nie budzić, ale na wątku kwietniowym znalazłam kilka wypowiedzi, że
            learze nakazali budzenie, żeby dzieci nie głodowały...

            Olu, czemu musisz brać silne leki? Jak się czujesz? Trzymam kciuki za szybki
            powrót do zdrowia.

            Monika, poruszyłaś ciekawy temat, który dręczył mnie przez całą ciążę. Ja też
            jestem przerażona konsumpcyjnym podejściem do życia. I cały czas zastnawiam się
            czy da się wychować dziecko bez tych wszystkich kuszących reklam, telewizji,
            worka zabawek w stylu Pokemon i ciągłego: "chcę, chcę". Święta katolickie,
            które obchodzimy w naszym kraju kojarzą mi się z wielką wyżerką, czyli stołem i
            jedzeniem, którego nie lubię sad((( Może dlatego z taką łatwością zrezygnowałam
            z tej religii, gdy byłam w szkole średniej? Tak jak Ty Monika, chciałabym dać
            mojemu synowi coś więcej niż najdroższe zabawki. Chciałabym obudzić w nim
            ciekawość świata i pokazać, że często szczęśliwszy jest asceta w Tybecie niż
            milioner w Ameryce. Dlatego też - jak już kiedyś pisałam - dużo czytam o
            metodach edukacyjnych Montessori. Chciałabym również aby Miłek chodzil do ich
            przedszkola. M.in. nie ma tak zabawek, a dzieci robią wszystko same. Uczą się
            niezależności, szacunku dla innych, dla pracy. Same ymyślają zabawy angażujące
            wyobraźnie. Teraz też nie kupuję Miłemu zabawek, bo pewnie i tak będą zalegać.
            Odkryłam za to te wszystkie sprzęty ginastyczno-edukacyjne firmy Tiny-Love i
            jestem zachwycona. Na macie edukacyjnej Miłek lezy już od 6 tygodnia życia i
            bawi się przez pół godziny. Mam prośbę do doświadczonych mam: polećcie jakieś
            sensowne, wychowujące zabawki, zabawy oraz książeczki dla takich maluszków jak
            2-3 miesięczniaki. Z góry dziękuję

            Julia
            • juliaaaaa Zdjęcia 15.06.04, 09:35
              Aha, zamieściłam nowe zdjęcia na zobaczcie i tutaj:
              foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20879&q=Miłosz&k=4
              Zapraszam do oglądania

              Julia
          • mamamona Re: MAJ 2004 15.06.04, 12:43
            Julia jesteś piękną mamą! serio serio. czy w tym albumie na onecie można jakieś
            komentarze wpisywać??

            a propos to czy mi się zdaje, czy Wieczna Gosia wspominała coś o wklejeniu
            Przemka na zobaczcie?? bo jej nie mogę znaleźć.

            Mamy, proszę o Wasze uwagi na temat wychowania dzieci.

            ja żyję tak szybko, że nawet nie wiem kiedy urosła moja córeczka wink)
            nie ma czasu się zastanawiać nad takimi rzeczami.
            a jednak boję się, że moje dzieci nie będą myślały, nie będą wrażliwe, staną
            się powierzchowne, bo np. dobrze ubrane. będą żyły jak przeciętny Polak -
            weekend w centrum handlowym.

            nie znaczy to, że sama nie spędzam tam czasem czasu.
            nie jestem za radykalizmem w jakiejkolwiek postaci.
            ale musi być coś więcej.

            życie moich rodziców, których bardzo kocham i szanuję, jest w mojej ocenie
            puste.
            u mnie włącza się telewizor, zaraz jak mama wstanie (bo ojciec pracuje i jest
            pracocholikiemwink)). jak robiłam dyplom z urbanistyki miasta w byłym
            województwie bydgoskim, spędziłam w domu dobre 3 miesiące, i normalnie wyłam z
            depresji. mama przełącza tylko z serialu na serial. aż do bólu.
            najciekawsze, że dopiero teraz aż tak krytycznie to oceniam.

            ciekawa w tym roku pogoda. połowa czerwca, a wieje jak w październiku.
            połamało nam wiatraczek Polci na balkonie.

            lecę, bo przyszli wink)
            M
    • meg241 Re: MAJ 2004!!! 15.06.04, 13:04
      My długi weekend spędzilismy poza miastem: las, cisza, spokoj. Adrianek od rana
      do wieczora był na dworzu, nawet mu sie buzka troszke opaliła choc nie miał jej
      na słoncu. Wszyscy bardzo wypoczelismy. Niestety od kilku dni mamy problem z
      kupka.Wprawdzie malutki robi ja co dwa dni czyli w normie ale za to w wielkich
      bolach. Prezy sie steka, czasem nawet popłakuje i krzyczy. Trwa to kilka
      godzin. Nie moze wtedy pospac dluzej bo czesto sie budzi, nie moze tez
      spokojnie sie najesc.Dopiero jak zrobi jest zadowolony i wszystko wraca do
      normy ale za dwa znow przezywamy to samo.
      Ostatnio obserwuje duze zmiany w jego zachowaniu.Usmiecha sie juz dosc czesto
      swiadomie, rozglada sie i zatrzymuje dłuzej na czyms wzrok. Dzis przez jakies
      10 minut zadowolony patrzył na karuzele i gaworzył do niej i smiał sie.
      W czwartek idziemy na szczepienie i badania kontrolne. Ciekawa jestm ile
      przytył. A szczepiłuyscie swoje dzieci ta rozszerzana szczepionka czy ta
      podstawowa??? My zdecydowalismy sie na ta rozszerzona.
      Mona, poruszyłas bardzo ciekawy temat. Musze przyznac ze u mnie sytuacja jest
      bardzo podobna do Twojej. Moja rodzina jest niby wierzac ale raczej bardziej z
      tradycji niz przekonania. Natomiast rodzina mojego meza przedstawia inne
      wartosci. Szczerze mowiac zawsze chciałam zeby i moja rodzina taka była.Oboje z
      mezem chcemy wychowac dzieci własnie w taki sposob, zaszczepic w nich jakies
      wartosci a nie tylko pogon za pieniadzem.Takze wspolne spedzanie czasu w rozne
      swieta anie tylko siedzenie przed telewizorem i objadanie sie.Wczoraj byllismy
      zamowic chrzest, ktory odbedzie sie 27 czerwca. Oczywiscie nie obyło sie bez
      wasni rodzinnych co do chestnych, bo nie zdecydowalismy sie na nikogo z rodziny
      tylko na znajomych, którzy naszym zdaniem moge przekazac cos wiecej naszemu
      dziecku niz tylko drogie prezenty.
      Adrianek własnie spi wiec biore sie za jakeis porzadki

      pozdrowienia

      Magda
      • cardamomo Mona... 15.06.04, 14:02
        ...i dla mnie temat jest bardzo ważny. Od dawna, jeszcze zanim zaszłam w ciążę,
        wyobrażałam sobie, jak chcę wychowywać dziecko. Co chcę mu przekazać, dać,
        powiedzieć. A żeby wychowywać kogoś, trzeba zacząć od siebie. Dlatego nie mam
        od kilku lat telewizora, staram się zachować higienę emocjonalną i duchową. Ja
        też zrezygnowałam z kościoła, co nie oznacza rezygnacji z Boga. Po prostu
        śmieszyło mnie i oburzało całe zamieszanie związane z kościołem i
        jego "pasterzami" - ludźmi pustymi i pazernymi. Interesowałam się bardzo
        historią kościoła i tym, co robił. Inkwizycja, palenie czarownic, palenie kotów
        (!) i masa innych, okrutnych rzeczy. Nie podoba mi się to, więc to odrzucam.
        Chcę, żeby moja córka była dobrym człowiekiem, który potrafi się nachylić nad
        nieszczęściem innych. Chcę, żeby potrafiła współczuć, żeby kochała zwierzęta i
        świat przynajmniej w takim stopniu, w jakim ja go kocham i szanuję. I
        paradoksalnie, mimo tego że otacza nas plastik, Pokemony i zło, widzę dużą
        szansę na kreowanie jej wrażliwości, bo uważam, że stoję przed szansą i w
        czasach, w jakich naszym rodzicom nie dane było nas wychowywać. dziesiątki
        tysięcy mądrych książek, pięknych miejsc, demokracja, swobodne przekraczanie
        granic, brak bariery finansowej. Trzeba tylko umieć i chcieć z tego skorzystać.
        Już przestałam oglądać się na innych i zastanawiać nad tym, co robią. Szukam
        ludzi, którzy żyją podobnie do mnie, podobnie patrzą na świat i dzieci. Jest
        tyle rzeczy, o których wiem, że chcę je robić i Jej pokazać. Cały piękny świat,
        którego ja dotknęłam: magiczne ceremonie w indyjskich świątyniach, żuczki-
        gnojadki spacerujące po leśnej dróżce, muzyka dalekich krajów, smak dobrego
        jedzenia przygotowanego z miłością. Książki, dźwięki, obrazy. Tyle tego, aby
        tylko czasu wystarczyło...
        • mamamona MAJ 2004 15.06.04, 17:06
          był artykuł w wyborczej na temat koscioła prowadzonego przez Jezuitów w
          Warszawie, i tam są msze tematyczne np.dla ludzi niewierzących i wątpiących,
          czyli dla mnie.
          rozmawialiśmy o tym z Pawłem, że na ogół msza, w jakiej uczestniczymy
          prowadzona jest w niezrozumiałym języku, a kazanie to po prostu jakiś religijny
          bełkot.
          tam prowadzony jest dialog z uczestnikami mszy. zamierzam odwiedzić ten
          kościół, i mam nadzieję tam zostać.
          na razie jeździmy do Wilanowa, bo nasza parafia jest niezwykle barwna - ksiądz
          proboszcz toczy walki z młodymi kapłanami, a cała rzecz jest przez obie strony
          komentowana po kazaniu.
          zupełnie jak w sejmie.

          ściskam
          M
          • kmiszka Re: MAJ 2004 15.06.04, 18:04
            Witam Panie!!!!!

            Co do poruszonej przez Monę, arcyciekawej kwestii - ja też mam z tym problemy,
            jestem wątpiąca i generalnie odsunęłam się od Kościoła i całej tej otoczki
            tradycyjno-religijno-obłudnej, a próby ponownego zainteresowania się czymś, w
            co kiedyś głęboko wierzyłam kończą się przysypianiem na niedzielnej mszy. A na
            mszy bełkot i przerost formy nad treścią. W Boga wierzę, ale tak 'po swojemu',
            a że nie ma to poparcia w żadnych gremialnych praktykach religijnych to czuję
            się od Boga nieco odsunięta.

            Podoba mi się recepta Elizy, ja też w tą stronę staram się podążać, ale
            osobiście mam obawy czy można dobrze wychować dziecko nie wyznając żadnych
            autorytetów. Bo mi doskwiera bardzo niedobór autorytetów. Jest co prawda wiele
            mądrych ludzi, ale przy okazji zauważam że to pijacy-alkoholicy czy inne
            szumowinki (bo, wiadomo, każdy coś ma za pazurami), no i bańka pryska. I na kim
            mam się wzorować??? Wychodzi, że trzeba zdać się na siebie. A kim ja do cholery
            jestem żeby się na siebie zdawać????

            Co do mojego zdrowia - parę dni po wyjściu ze szpitala pojawiła się u mnie
            wysypka. Swędząca. No i leczą mnie rozmaici dermatolodzy, paćkam się maściami
            antybiotykowymi, może to bakteria szpitalna, może uczulenie, nawet na intencję
            świerzbu (bleee...) się przeleczyłam, póki co spektakularnych sukcesów ni ma.
            No i miałam mieć zaaplikowaną kurację doustną, ale pani doktórka sama pewna nie
            była diagnozy, a że szkoda karmienia przerywać kazała kilka dni odczekać. Na
            początku spanikowałam, ale jak odczekałam, to wysypka jakby schodzi, czyli
            ciąglę karmię i czekam na dalsze zmiany. Eh, tak to bywa.

            A teraz jeszcze angina się przypałętała - chodzimy z małżonkiem zasmarkani,
            małe na szczęście zdrowe.
            No i wzięliśmy się za długo odwlekaną przeprowadzkę - dzisiaj pierwsza noc na
            nowym. Póki co przeraża mnie to czwarte piętro - kolosalna różnica w porównaniu
            z trzecim!!!! No ale przeziębiona jestem, to marudzę.

            Nowe Gaby pozamieszczałam

            Pozdrawiam gorąco
            • wieczna-gosia Re: MAJ 2004 15.06.04, 22:47
              Gosia na zobaczcie Przemka wklejala ale jej nie wyszlo wink))
              Jak wyjdzie to wklei wink)

              Ksiazek dla dzieci takich malych specjalnych nie czytam takie to jakies dziwne
              byloby dla mnie- czy mnie interesuje opowiesc o rozowym sloniu?
              Czytam swoje wlasne ksiazki na glos i ogolnie buzia mi sie nie zamyka- caly
              dzien gdy spedzam go z dziecmi opowiadam im o sobie czesto o swoich
              przemysleniach, "cwicze" na nich wyklady do studentow, one jak juz umieja
              opowiadac to tez mi opowiadaja itd. Poza tym oczywiscie czytam dzieciom
              starszym z najmlodszym przy cycu :0 obecnie muminki katujemy, serie Ani i serie
              Tomka Wilmowskiego wink Maluchy kiedy zaczynaja cos jarzyc wink to najbardziej
              lubia jak im sie obrazki opowiada, mozna bredzic bez sensu byle na temat wink

              O widzisz juliaa a mnie idea montessori kompletnie nie przekonuje wink) wlasnie
              ta sztucznosc- nie ma zabawek? Ale na swiecie sa zabawki- sa tysiace gadzetow i
              trzeba z tym zyc wink) i to w zasadzie spowodowalo ze montessori odpadla w
              przedbegach wink)
              Z tego tez powodu po 10 latach kupilismy TV- po prostu doszlismy do wniosku ze
              stwarzamy jakis absurd w naszym domu. niech sobie moje dzieci maja Barnie (maja
              chociaz kiedys bylam babrifobem...) i kochaja pokemony (wola Dragon Balls).
              Chodzi o to zeby umiec w zyciu lapac rownowage. Ja chociaz jestem niewierzaca
              mam wierzacego meza. Wierzacego madrze ktory do wiary dochodzil droga krwista i
              pelna wurzeczen. Meza ktory po calej warszawie zawsze szukal madrych ksiezy i
              tam jechalismy na msze. Tak tak jechalismy bo ja zawsze bylam wyznacznikiem
              madrego ksieza- jesli niedowiarek moze wysiedziec na kazaniu to znaczy TO JEST
              TO.
              I otoz spiesze wam zareklamowac: kosciol pokamedulski przy ATK na Bielanach.
              Ksiadz Wojtek proboszcz tego kosciola misjonarz byly na Syberii ma w sobie
              humor, pokore i tyle ludzkosci ile trzeba. Wala do niego tlumy i warto. dzieci
              zawsze sie na karuzeli kolo kosciola moga pokrecic i kozki poglaskac jak im sie
              nudzi a wraz z blogoslawienstwem bedzie lizak. Ale msze wbrew pozorom nie sa
              dla dzieci- kazania sa dla doroslych dla dzieci jest dywan przed oltarzem gdzie
              sie walaja na kupie i mily usmiech ksiadza i fakt ze zupelnie mu nie
              przeszkadza ze jakies dziecko wrzasnie. Strasznie bym chciala zeby mi Przemasa
              ochrzcil ale formalnie kosciol jest bez parafii i slub czy chrzest zalezy tylko
              od dobrej woli ksiedza Wojtka wink
              Facet jest tak madry ze mnie powala- tyle powiem wink) i spokojnie wytrzymuje
              cala te otoczke religijna zeby posluchac faceta co wiele w zyciu przezyl
              zakretow swojej wiary i ktory czesto w swoim kosciele gosci ludzi po podobnych
              zakretach wink)
              • meg241 Re: MAJ 2004 15.06.04, 23:12
                Ja podobnie jak Twój mąż długo szukałam odpowiedniego kościoła bo choc jestem
                wierzaca to denerwowały mnie kazania o niczym i wyciskanie z parafian
                ostatniego grosza.w końcu znalazłam to czego szukałam. Chodze do kościoła Ojców
                Paulinów.Przekonałam tez do tego męża i teraz oboje chodzimy tam co niedziele.
                tam tez odbył sie nasz ślub. Niestety chrzciny musza odbyc sie w kosciele
                parafilanym nad czym oboje bolejemy.U Ojców Paulinów jest specjalna msza dla
                dzieci na która przychodzi mnóstwo dzieciaków. Ksiądz który ja odprawia (
                zwykle ten sam)zna większośc dzieci po imieniu i tak sie do nich zwraca podczas
                kazania, które jest dla nich. Mowi on prostym jezykiem który dzieci
                rozumieja.Maluchy biegaja po kosciele, siedza pod ołtarzem, czasem rozrabiaja,
                ale nikt na nie nie krzyczy bo to jest msza dla nich. Ostatnio byliśmy na niej
                z naszym Adriankiem. Ksiadz przed msza chodził po kosciele, rozmawiał z
                dziecmi, podszedł i do nas, pytał o Adriana jak ma na imie, jak sie chowa itp.
                Wieczorem jest msza dla młodziezy. Młodziez przyjezdza na nia z całego
                Torunia. i tu sytuacja wyglada podobnie: jeden ksiadz ja odprawia, zna młodziez
                po imieniu, do niej sie zwraca na kazaniu - ogolnie nie ma jednego kazania na
                wszystkich mszach.
                Czytajac Twój post Gosiu po raz kolejny przekonałam sie ze parafia prowadzona
                przez zakonników jest o wiele lepsza niz ta prowadzona przez ksiezy
                diecezjalnych. Tych pierwszych cechuje zupełnie inna duchowosc i dlatego
                potrafia przyciagnac wiernych w różnycm wieku a szczególnie dzieci i mlodziez
                co jak wiadomo nie jest sparwa prosta.
                to tyle, nie bede sie tu wiecej rozpisywac bo to nie to forumsmile))))))

                Magda

                PS. Mogłybyście wyjasnic mi w kilku slowach na czym polega idea montessori bo
                pierwszy raz sie z tym spokałam
                • wieczna-gosia Re: MAJ 2004 15.06.04, 23:17
                  tak tu sie zgadzam ze zakonnicy sa "lepsi" od regularnych ksiadzy- jednak wybor
                  podejmowali dluzej.
                  Tu jednak kosciol jest POkamedulski i siedzacy w nim ksiadz to po prostu ksiadz
                  z niespokojna dusza wink
                • wieczna-gosia montessori 15.06.04, 23:18
                  tak najprosciej to Tu spojrzec wink

                  nauka.2p.pl/montessori/
                  • cardamomo Jeszcze o kościele... 16.06.04, 00:03
                    Przyznam, że gdybym trafiła na kogoś, kto by mnie urzekł swoją mądrością i
                    pokorą, to może i na msze bym chodziła, kto wie.
                    Trochę czasu spędziłam wśród "autorytetów", którzy w pewnym momencie okazali
                    się zachłannymi bucami kolekcjonującymi setki płyt CD. (Jako nastolatka
                    należałam do Ruchu Światło-Życie i jeździłam na rozmodlone Oazy).
                    Bóg i wiara w niego są mi bardzo bliskie, ale ja nie wierzę w kościół, w te
                    wszystkie sztuczne ceremonie np. komunie, gdzie najważniejsze są prezenty,
                    sukienki, pieniądze, impreza. Złości mnie to, co większość ludzi - ksiądz
                    nawołujący do pokory i skromności, który rozbija się najnowszym modelem BMW 7.
                    Mam znajomego taksówkarza, który opowiadał mi o księżach jeżdżących po
                    burdelach, księżach, którzy piją. Ktoś taki nie będzie mi mówił jak mam
                    postępować.
                    Z tego względu są mi bliskie Indie, bo tam słucha się tych, którzy doświadczyli
                    tego, o czym mówią. Mówią o Bogu rozsądnie, a nie bełkotliwie. Oj, wolę nie
                    ciągnąć tego tematu, bo jestem w nim cholernie radykalna...

                    Co do spraw przyziemnych: ponieważ nieMąż wyjechał na parę dni, wzięłam wczoraj
                    dzidzię do łóżka, co by mi nie było smutno. Rano doszłam do wniosku, że to był
                    głupi pomysł, bo budziła się co chwilę chcąc cycka. Zauważyłam, że ona chyba
                    wyczuwa żarcie i się go domaga nawet, jeśli nie jest głodna. W łóżeczku śpi
                    spokojnie, uśmiecha się przez sen.
                    Przez przypadek trafiłam na forum "Trudne ciąże" i poryczałam się jak bóbr.
                    Dziewczyny, jakimi my jesteśmy szczęściarami, że mamy zdrowe dzieci, które się
                    rozwijają, rosną, pachną. Dzieci, które możemy kochać nie myśląc o tym, że
                    jutro mogą od nas odejść. Po raz kolejny sobie uświadamiam, że narzekanie i
                    marudzenie są strasznie głupie w sytuacji, kiedy obok nas dzieje się tyle
                    smutnych historii.
                    Uciekam stąd.
                    Dobranoc...............
                    • juliaaaaa MAJ 2004!!! 16.06.04, 09:14
                      Mona, dzięki za dobre słowo smile)))) Jeszcze chyba nikt nie nazwał mnie piękną
                      matką. Na onecie nie można wpisywac komentarzy sad(( a na zobaczcie zawsze mam
                      problemy z umieszczeniem zdjęć. Może jednak się ukażą, wtedy będzie można coś
                      dopisać smile)))

                      Gosiu, nie zgadzam się z Tobą w sprawie Montessori, bo chyba źle zrozumiałaś
                      jej ideę. Jak pisałam wyżej nie chodzi o to, że nie ma tam zabawek, tylko że
                      nie ma plastikowych barbie i pokemonów. Wszystkie zabawki są zrobione przez
                      dzieci, co nie tylko rozwija ich umiejętności i wyobraźnie, ale także uczy
                      szacunku. Zabawki kupione i wypłakane przez dzieci w sklepie łatwo ida w kąt,
                      natomiast zabawka, nad którą dziecko pracowało kilka dni zyskuje i jest
                      szanowana. Dzieci widzą też ile pracy inne dzieci włożyły w zrobienie zabawki i
                      szanują je. Poza tym chyba nie jest tak, że skoro coś jest na świecie (tak jak
                      zabawki), to od razu chcesz, żeby to było w domu i przedszkolu. Na świecie są
                      też narkotyki, a przecież nie zgodziłabyś się na ich wprowadzenie, żeby dziecko
                      zobaczyło jak wygląda prawdziwy świat.

                      Magdo, metody Montessori można sprowadzić do jej głownego hasła: "Pozwól mi
                      zrobić to samemu". To znaczy stawia się duzy nacisk na to, żeby nie wyręczać
                      dziecka, tylko pokazac Mu jak samo może coś zrobić. Maria całe zycie
                      obesrwowała dzieci i doszła do wniosku, że maja ogromna satysfakcję, gdy same
                      odkrywaja świat i jego funkcjonowanie. Wymyśliła różne zabawy rozwijające
                      wyobraźnie i chęć odkrywania świata. Poza tym w jej przedszkolach uczy się
                      szacunku dla wszystkich istot żywych, co dla mnie (wegetarianki i buddystki)
                      jest baaardzo ważne. Zresztą, jak wrzucisz to hasło do wyszukiwarki, na pewno
                      znajdziesz więcej info.

                      Ta metoda przypoimna mi szkołę z filmu "Być i mieć". Widziałyście? A propos
                      filmów, to byłam wczoraj w kinie na "Sylvia". Piękny film, choć przejmujący i
                      pełen cierpienia. Ciekawe kadry i urzekająca muzyka, którą miałam w uszach
                      jeszcze długo po seansie. Uwielbiam wiersze Plath, a film pokazuje czemu były
                      takie smutne. Jak będziecie miały wolny wieczór, polecam

                      Julia
                      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 09:58
                        no Wieczna Gosiu, Ty jak coś polecisz, to musi byc na końcu świata od nas wink)))

                        powiem Wam, że jak zaczęłam ten wątek, to po pierwsze nie do końca chodziło mi
                        o kwestię religii, ale cieszę się,że go drążymy, a po drugie, sama zrozumiałam
                        swoje zakłamanie - sama wątpiąca jak mogę przekazać te wartosci dzieciom???
                        pokazać im że istnieją obowiązki???
                        chociaż w sumie ja wątpiąca nie jestem,bo wierzę w Boga, ale idea kościoła
                        katolickiego nie jest przeze mnie przyjmowana bezkrytycznie, jak przez
                        większość Was.

                        jedyna sprawa jaka wzbudziła moją wątpliwość w postach Julii i Elizy, to
                        kwestia pokazywania dzieciom innych wartości niż tylko materialne w elitarnych
                        otoczeniach: przedszkole montessori jak i wyprawa do Indii nie są dla
                        wszystkich. chociaż większość dzieci z dobrze sytuowanych domów jednak
                        przedstawia takie wartości, jakie wpoją im rodzice - znam dzieci, dla których
                        kasa to jest podstawa, bo o tym wciąż mówią dorośli sad((
                        gdyby nie ten mój trąbi nos, może udałoby mi się wytłumaczyć o co mi chodzi -
                        tak wyszło gołe oskarżenie. daleka jestem jednak od tego, bo sama swoje dzieci
                        pewnie będę musiała oddać do prywatnego przedszkola, bo do państwowego
                        (dobrego) małorealnie jest się dostać.

                        z zabawkami to jest tak, że nawet takie małe dziecko jak nasze, nudzi się tym,
                        co ogląda co dzień. podstawowa zasada to chować na jakiś czas, i wracać do nich.
                        ja też nie czytam Miłoszowi, czytam Polci i gadam dużo, a co zauważyli moi
                        teściowie Miłosz zawsze wlepia swe oczka w gadającą mamę wink))))

                        Polcia właśnie u moich rodziców dostała Barbie z córeczką. sprawiło jej to
                        wielką frajdę, bo oglądała bajkę Toy story2, gdzie w sklepie z zabawkami jest
                        cały dział Barbi, i strasznie jej się spodobały wink)) i najważniejsze: Barbie od
                        razu została rozebrana do golasa (czy wszystkie małe dzieci tak mają wink))),
                        wciąż przytula i głaszcze po głowie swoją córeczkę - ciekawe jak wiele taka
                        mała dziewczynka widzi smile)) całe szczęście że na nią nie wrzeszczy (a pewnie
                        dlatego, że nie ma tam Kena - ja krzyczę tylko na Pawła wink))))))

                        z klocków też lepsze są Lego, o czym przekonaliśmy się u teściów, gdzie Polcia
                        całe godziny spędzała na składaniu abstrakcyjnych kostrukcji, bo po prostu
                        klocki pięknie się składają. w domu mamy Wader, które są dla nas w miarę ok,
                        ale dla jej malutkich i słabych rączek właściwie nie do wciśnięcia.

                        piszę to po to, że jednak nie da się zrezygnować z marki w życiu. jednak
                        chciałabym uniknąć sytuacji, o której czytałam wczoraj w elle, że posiadanie
                        jakiegoś tuszu do rzęs jest: PRESTIŻOWE!!!

                        a jeśli chodzi o wychowanie w ideach: bez Barbi, bez przemocy, etc.etc. to
                        uważam to za mało realne (oceniam po moim chrześniaku). dzieci po prostu chłoną
                        wszystko. Wy im nie kupicie zabawkowego karabinu, ale wśrod rówieśników zawsze
                        będzie ktoś z takim sprzętem, który uwiedzie dziecko wink))) Polcia ma lalki od
                        dziadków, zwykłe tanie miękkie laleczki. na placu zabaw dziewczynka przynosi
                        jakąś drogą lalę "szuszu", która nie dość, że wymiarami zbliżona do naszej
                        Lali - Miłosza, to jeszcze ma smoczek, który pięknie pasuje do jej ust! Polcia
                        za nią po prostu szaleje. ja jej nie kupię ze względu na cenę (jeszcze nie
                        oszalałam), ale po Lego pobiegnę (Polcia dostała stuzłotówkę od dziadka, więc
                        jest co wydać wink)))))))

                        jak oglądam zdjęcia Waszych dzieci na zobaczcie! Polcia wszystkie dzieci
                        nazywa: Mana (czyli Miłoszwink)))))))

                        mocno ściskam
                        Mona
                      • wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 11:05
                        alez juliaa idee zrozumialam swietnie wink za skrot myslowy przepraszam wink
                        Nie podoba mi sie po prostu skrajnosc montessori- przeciez prace reczne szeroko
                        rozumiane sa w kazdym przedszkolu wink a stwoerdzenie ze zabawki wyplakane i
                        kupione latwo ida w kat jest zbytnim uproszczeniem. Nie jest tak ze wszystko w
                        montessori mi sie nie podoba bo bralam to przedszkole pod uwage i to te 10 lat
                        temu gdy edukacja monessori w Polsce raczkowala smile super jest np to ze dzieci
                        maja duze mozliwosci samodzielnosci i kladzie sie nacisk na to co dziecko samo
                        moze zrobic. Ale jednak swiat w montossori moim zdaniem jest zbyt sztuczny.
                        Narkotyki- no daj spokoj nie rzucaj we mnie demagogia od Barbie do narkotykow
                        jeszcze daleko.
                        Ja chce zeby moje dzieci umialy zachowywac zloty srodek. Zeby wiedzialy ze Bar
                        nie jest fajnym programem tylko sieczka i syfem. Ale zeby wiedzialy to same-
                        nie- bo mama tak mowi i te we w domu nie ma tylko zeby po prostu je nudzilo wink
                        Zeby wiedzialy z drugierj strony ze japonska Manga a doniej zaliczaja sie
                        pokemony jest scisle zwiazana z kultura japonska- kreska, przemoc, bushido...
                        te sprawy. O juz wiem co chce przekazac- chce wychowac inteligentnych ludzi
                        ktorzy beda sie po prostu nudzic przy rzeczach glupich. Ale jesli beda chcieli
                        ich sprobowac (bez ekstremow) pozwole. Dlatego Barbie poszla w kat. Dlatego
                        lego- niewatpliwie kreatywna zabawka kroluje w naszym domu od X lat.
                        Takie mam refleksje na temat montessori. Wolalam przedszkole integracyjne wink

                        oj oj- a teraz lece do kina wink))
                        • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 11:51
                          Monika, jeśli państwowe przedszkole stosowałoby metody Montessori, to
                          posłałąbym tak Miłka. Tak się składa, że tylko przedszkola Montessori są tylko
                          prywatne sad((( Wiem, że jeszcze tysiąc razy będę się musiała tłumaczyć, ze stać
                          mnie na prywatne przedszkole sad((( Ech, czy można nauczyć się równości w
                          egalitarnym przedszkolu??? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi sad(((

                          Gosiu, oczywiście przejście od zabawek do narkotyków jest uproszczeniem wink
                          Chodziło mi o to, że nie mozna dyskwalifikować przedszkola dlatego, że na
                          świcie coś jest a w tym przedszkolu tego nie ma. Ja na przykład nie chcę dawać
                          dziecku słodyczy (choć świat jest pełen słodyczy) i cieszę się, że w danym
                          przedszkolu wyznają taką samą zasadę. A jak w zwykłym przedszkolu powiedziałam,
                          że moje dziecko miałoby nie jeśc mięsa i nosić tetrę, a nie papmersy, to mnie
                          wyśmiali sad((( Sama zresztą piszesz o przedszkolu integracyjnym, które na pewno
                          jest świetną alternatywą wobec przedszkola "normalnego" (w sensie zwykłego).
                          Czy sztucznością jest pokazywanie, że w takim przedszkolu dzieci zdrowe
                          świetnie porozumiewają się z niepełnosprawnymi? Na pewno nie. Ale potem w tak
                          zwanym prawdziwym świecie przekonają się, że niestety wcale tak nie jest.
                          Dlatego nie sądzę, żeby przedszkola Montessori lub integracyjne były sztuczne,
                          choć pokazują świat inny, nie zawsze taki jaki panuje poza murami przedszkola.
                          I dobrze, bo nasze dzieci będa walczyły, żeby to zmienić. smile)))))
                        • madziki Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 12:00
                          W końcu dopchałam się do komputerka. Od kilku dni mój mąż jest w domu i oblega
                          sprzęt. wink)

                          Poruszyłyście ciekawe tematy, a jednocześnie nieco kontrowersyjne. Często się
                          zastanawiam, jak wychowywać syna, żeby wyrósł na człowieka, który będzie umiał
                          kochać, dla którego pieniądze nie staną się celem życia. Nie będę w to wnikać,
                          bo to dla mnie dość przykry temat. Na razie ciągle pokazuję mężowi, czym jest
                          rodzina, miłość, jak mogą wyglądać święta z choinką w domowej atmosferze, bo
                          niestety dopiero uczy się tego wszystkiego. Nie potrafię do końca wyrazić
                          słowami to co czuję - zawsze miałam z tym problem. Może się zdarzyć, że za
                          bardzo rozpieszczę Lesia, żeby on miał lepsze życie niż my, przynajmniej lepsze
                          dzieciństwo. Lego kupi mu tatuś, bo sam chce się pobawić i oglądał zestawy jak
                          jeszcze synek się nie urodził. wink)))
                          Religię niech synek sam wybierze, nie chcę go zmuszać do niczego. Na pewno
                          zostanie ochrzczony zgodnie z moją wiarą, chociaż niestety w mojej nowej
                          parafii, do której ciągle nie mam przekonania. Ślub braliśmy w łódzkiej
                          katedrze, bo tylko tam udało nam się względnie porozumieć.

                          Nieco chaotycznie piszę, ale inaczej nie potrafię. Nikt nie nauczył mnie
                          wyrażać swoich myśli, zawsze musiałam to skrywać i tak mi zostało. Nawet jak
                          mąż mnie zdenerwuje, to nie krzyczę na niego tylko milczę, a on nie wie o co
                          chodzi.

                          Jak patrzę na synka śpiącego słodko na moich kolanach to płakać mi się nie chce
                          i nie wiem dlaczego. Kocham to maleństwo i chcę dla niego jak najlepiej.
                          Wrzuciłam nowe fotki na 2 miesiące jego życia. smile)
                        • dona29 Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 12:01
                          No proszęwink
                          zaskoczyłyście mnie tą rozmową..i musze (chcąc nie chcąc) ze swiata pieluch i
                          cyca,gładko wejść w ton nieco poważniejszy i zdecydowanie głębszy...

                          Muszę przyznać,że to co pisze wieczna Gosia - bardzo mi jest bliskie.Spojżenie
                          trzeźwym a nie idaalistycznym okiem na otaczający nas świat...

                          Mam taką refleksję,ze to,od czego chcemy uchronić nasze dzieci,dotrze do nich
                          prędzej czy później lecz ze zdwojonym hukiem,szerszymi konsekwencjami..
                          Zachowanie równowagi i mądrości jest szalenie ważne.
                          Nie można liczyć,że własnymi metodami zakryjemy
                          zło,głupotę,pazerność,chciwość.Mozna i trzeba natomiast, pokazac caly ten swiat
                          i nauczyc dziecko dokonywania wyboru i użytku z "wolnej woli" czego
                          konsekwencja są wyrzuty sumienia bądź wewnętrzne zadowolenie z siebie.
                          Nie moge w pelni rozwinac skrzydel i napisac wszystkiego,co sadze na ten temat -
                          z powodu Poli obok-dlatego-tyle w skrocie-caluski
    • madzia_i_szymus Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 14:11
      Witajcie!
      Dodam swój głos do dyskusji. Także chciałabym wychować moje dziecko (i Jego
      przszłe rodzeństwo) tak, aby rozumiało że liczy się nie tylko samo "mieć". Ale
      to nie oznacza, że nie będę im kupować zabawek, czy nie będę pozwalała ogladać
      telewizji. Pamiętam z dziedziństwa, że najpięknieksza zabawka traciła swój urok,
      jeśli nie było z kim się nią pobawić. I chyba to jest najważniejsze - żeby
      kolejna droga zabawka, czy włączenie tv nie zastępowało obecności i uwagi
      rodziów. Mam nadzieję żu uda mi się oglądać bajki z moim synkiem i rozmawiać z
      Nim o tym co zobaczył, że uda mi się znaleźć czas by bawić się z Nim Jego zabawkami.
      Co do wiary, po kilkuletnich wahaniach i rozważaniach spowrotem mogę zaliczyć
      się do grona wierzących - podobnie jak mój mąż. Te wartości, które sami wyznajmy
      mamy zamiar przekazać dzieciom. I tu najważniesze wydaje mi się danie przykładu.
      No bo jeśli ktoś nie wierzy, to jak przekona dzieci, że warto? Skoro warto, to
      czemu nie wierzy? Dzieci chyba uczą się najwiecej przez naśladownictwo, więc
      jeśli wierzę i postępuję zgodnie z tym co wierzę (a przynajmniej bardzo się
      staram), to mam szanse przekazać te wartości moim dzieciom - tak przynajmniej mi
      się wydaje, a jak będzie - zobaczymy.
      Chciałabym też, żeby moje dzieci cieszyły się z dużej rodziny, wspólnych
      rodzinnych obiadów, kiedy wyłączony jest telewizor i radio, bo to czas na to aby
      porozmawiać i posłuchać siebie nawzajem. Tak było w naszych domach rodzinnych i
      mam nadzieję, że podobna tradycja powstanie w moim domu.

      Magda
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 14:15
        Madziki, to nie prawda że nie umiesz pisać o swoich myslach. Pięknie wyraziłaś
        swoje uczucia smile))) A zdjęć Lesiowych nie moge znaleźć. sad((( Buuuuu...

        Dona, masz rację. Na innych wątkach dyskusje o pieluszkach, kupkach i
        przewijaniu, a my tu o Bogu, wychowaniu i kształtowaniu czlowieka...

        Magda, baaardzo mi się podoba Twoja wypowiedź o wierze. Najlepszym przykładem
        dla dziecka są rodzice i wyznawane przez nich wartości smile)))))
        • kmiszka Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 15:36
          cześć

          Podoba się to co napisała Gosia wieczna - o pokazywaniu świata, dobrych i złych
          rzeczy, i wychowywaniu inteligentych ludzi, którzy potrafią dobre od złego i
          głupie od mądrego odróżnić. Boję się tylko, co będzie gdy się okaże że młode
          nie załapie od razu. Bo pewnie od razu nie załapie, wiem po sobie, że trzeba
          różnych rzeczy spróbować samemu, wejść w nie, a po jakimś czasie dopiero
          zauważa się że to był błąd. Także boję się, czy będę na tyle 'wyluzowana', żeby
          w spokoju pozwolić moim dzieciom obejrzeć 100 czy 500
          odcinków 'Conchity', 'Manueli', czy innego 'Baru', zanim zauważą że to strata
          czasu. Boję się że te 100 czy 500 odcinków odbiorę jako moją własną porażkę
          wychowawczą ('tyle razy ci tłumaczyłam, tyle rzeczy ci pokazywałam, tak się
          starałam, a ty, córo marnotrawna, Bar oglądasz????) No ale podobno z wiekiem
          ludzie robią się mniej narwani, bardziej mądrzy, może i u mnie to zadziała.

          Fajne to nowe mieszkanie na samej górze - z okna widzę dachy, czubki drzew i
          niebo. Wcześniej takich widoków nie miałam. No i w nocy było niezłe wiatrzysko,
          to fajnie w kominie hulało.

          Dziś przy okazji kupowania lodówki dowiedziałam się że zmarnowałam z 0,5l
          drogocennego pokarmu! Wylałam do zlewu bo był ponad tygodniowy, tymczasem w
          zamrażarce lodówkowej, takiej z osobnymi drzwiczkami, panuje -16st i więcej,
          więc pokarm może tam być pół roku!!! Wieczorem przywożą lodówkę, więc łąpię za
          laktator, parzę herbatki anyżkowej i zabieram się do roboty.

          Znalazłam świetny sposób na spacyfikowanie ryczącej Gaby (niestety, kolki się
          nam zdarzają). Owiewam jej brzuszek strumieniem chłodnego powietrza z suszarki
          do włosów, potem jeszcze kilka minut szumu i malutka usypia... stosuję w
          ostateczności, gdy już nie mam siły nosić na rękach, i działa w 100%

          Rany, jak ja kocham tą moją dziewczynkę.
          Lecę bo się obudziła.
          Pa
          • mamamona Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 17:25
            Julia, tak jak pisałam, mi tłumaczyć nie musisz, bo i ja wyślę dzieci do
            prywatnego przedszkola, a chciałabym do fajnego państwowego wink)
            pokory można nabrać ruszając się z tego miasta - wszędzie jest biedniej, a są
            rejony naprawdę biedne - szczególnie małe miasteczka. mój ojciec robił
            wysypisko śmieci pod Kętrzynem, i tam dorośli mężczyźni najęci do kopania rowów
            rano rozpalali sobie ognisko i wrzucali ziemniaki, żeby w porze obiadu je
            zjeść.
            nie mieli nawet na kanapki.

            ale ja o czymś innym, bo Miłek był dziś na szczepieniach. w ciągu 3 tygodni
            ponad kilogram przytył i jest cały i zdrowy całe szczęście wink)))))) a
            szczepienia zniósł lepiej niż Polcia w jego wieku (wiadomo - dziewczynka wink)))

            z zabawkami to jeszcze jest tak, że i teraz i wcześniej najfajniejsze do zabawy
            nie są zabawki - tylko śmieci, bo tak można je nazwać wink) Polcia uwielbia
            wprost puste pudła i pudełka, teraz i folie po gazetach, opakowania z chrupkami
            w środku - bo szeleszczą, klucze oczywiście etc.etc. i tak było od zawsze, i
            tak jest z większością rzeczy.
            docenianie marki sami dzieciom wpajamy - zauważyłam u siebie jazdę z tubisiami,
            żeby niby zrobić przyjemność Polci, a de facto zaspokoić swoje kolekcjonerskie
            zapędy wink)) bo Polcię jeszcze bardziej cieszy jak jej te tubisie namalujemy.

            mocno ściskam, my chyba będziemy Polcię słać do przedszkola waldrofowskiego,
            czy jak ono się nazywa - widzicie, chcę dzieci wychowywać, a nazwy nie
            pamiętam wink)))))))))
            Mona
            • aniutek Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 21:09
              dlugo myslalam o tym co napisala Mona, wnioski sa hmmm takie:
              sama lubie ladne, dobre rzeczy a co za tym idzie drogie czy oznacza to, ze mam konsumpcyjne
              podejscie do zycia? nie, na pewno nie. nie sa te rzeczy mnie otaczajace wazne, sa bo w czyms trzeba
              chodzic ubranym, gdzies mieszkac i jezdzic. dokonuje jakis tam wyborow bo musze ale najchetniej
              mieszkalabym na wyspie gdzies z dala od luksusow, samochodow, pedu do wiecej i lepiej otoczona
              przyjaciolmi rodzina, ksiazkami i winem wink
              Lukasz jest juz duzym chlopcem, ma 12 lat i obserwujac jego moge powiedzec czy moje metody
              wychowacze spelniaja sie :moze bardzo nieskromnie ale na dzien dzisiejszy w 100% tak
              no tak ale jakie sa te metody?
              ja wierze w przyklad, dzieci obserwujac nas doroslych ucza sie zycia- bardzo na to zwracam uwage,
              bardzo bardzo duzo z Lukaszem rozmawiam o zyciu, kolegach, uczuciach , przyszlosci, o historii o tym
              skad pochodzimy - o Polsce - bo mieszkajac na obczyznie latwo jest zatracic korzenie, tradycji. wielu
              problemom z dziecmi mozna zaradzic w bardzo prosty sposob- spedzac z nimi czas- ale nie siedziec
              przed TV razem ( chcociaz i to czasami jest OK) ale byc ze soba, lepic z plasteliny, rysowac czy
              odrabiac lekcje cokolwiek aby miec kontakt aby tego kontaktu nie stracic.
              szacunek do starszych, dla zwierzat, dla natury, do cudzej pracy- ucze dajac przyklad, rozmwaiajac,
              czytajac.
              wiara.... ja wierze ale kosciol nie jest czescia mej wiary (choc lubie czasem do kosciola pojsc pomyslec)
              nie ciagne go ze soba, jest na tyle duzy, ze potrafi sam wybrac.
              w wychowaniu mego syna duzy nacisk klade na obowiazkowosc- dotrzymywanie slowa, punktualnosc
              -co za tym idzie szacunek do innych, prawde czyli szeroko pojeta uczciwosc, na nauke.
              genaralnie jestem bardzo wymagajaca matka, jednoczesnie wydaje mi sie , ze kumplem swego syna
              rozmawiamy o sexsie, o szkole.. o wszystkim o durnych prograach w TV jakie czasem oglada tez smile
              Pokemony, gry, caly wirtualny swiat- od tego nie ma ucieczki ( he same tu siedzimywink wazne aby byl to
              dodatek do zycia a nie jego cel. wszystko wywazone, jakies hmmm "normalne" bez przesady ale ze
              swiadomoscia co jest najwazniejsze: rodzina, ludzie, cos co w srodku uczucia i wiedza. Patrzac na
              niego wiem, ze nie plakalby za grami, Tv czy spodniami wiem ,ze wszyscy moglibysmy wyjsc z pustymi
              rekoma i zaczac od nowa bez zbytniego bolu bylebysmy byli razem. ja uciekajac z palacego sie domu
              pewnie oprocz rodziny i psa wzielabym w reke ten laptop i pudlo ze zdjeciami.
    • aniutek Re: MAJ 2004!!! 16.06.04, 23:26
      dopiero teraz mialam chwile aby przeczytac wszystkie posty dotyczace "wychowania " ciekawe w sumie
      bliskie mamy spojrzenie ale jednak bardzo rozne heheheh
      najblizsze mojemu jest to co napisala Wieczna Gosia, mam taka nazwe, skrot myslowy "common
      sense" ktory chyba tutaj pasuje. (Tak jak kiedy gadam z lukaszem i chce mu powiedziec o czyms
      kompletnie zlym, takim do szpiku kosci przywoluje Hitlera i on odrazu wie co mam na mysli)
      zeby wszyscy ludzie w okolo wyznawali zasade zdrowego rozsadku, chciaz tyle !!!!! zycie byloby o wiele
      wiele latwiejsze i przyjemniejsze.
      aaa jest jeszcze jedna wazna, bardzo wazna rzecz ktora chce przekazac Lukaszowi, ze z glupota nalezy
      walczyc, ze nie wolno sie zgadzac na zlo i jesli uwazasz, ze masz racje MUSISZ BRONIC SWEGO ZDANIA.

      o religii napisalyscie pare fajnych rzeczy... mnie czasem brakuje czegos nadrzednego ale namacalnego,
      po prostu jakiegos nieslychanie madrego czlowieka- Goska pisala o ksiedzu na ktorego kazania
      zjezdza sie masa ludzi i dzieci na dywanie dokazuja... chyba cos takiego mam na mysli ale niestety nie
      mam tutaj nikogo takiego.
      dla mnie wielka podpora moralna i wychowawcza jest moja Mama, ma za soba bardzo trudne
      dziecinstwo- w Warszawie podczas wojny i powstania, w rozbitej rodzinie, z nieciekawa mama, miala
      nas troje wiec jest doswiadczona a, ze jestesmy diametralnie rozni od siebie ma spektrum szerokie smile
      jest wspaniala zawsze ciezko pracujaca kobieta, wywazona, spokojna i nieslychanie cierpliwa i madra,
      madroscia ludzi starych. Ona dopinguje mnie do wielu rzeczy, wspiera, Ojciec tez ale inaczej - choc
      oboje czesto podjezdzaja pod moja ambicje. Generalnie dom nasz rodzinny byl fajny, rodzice mieli
      malo forsy ale zawsze wystarczylo na ksiazki, psa i zarcie dla kazdego kto sie trafil na obiad czy kolacje
      ( w tej kolejnosci smile Mama dbala o nas strasznie - sama szyla nam i sobie smile piekne ubrania (
      projektowala, kroila materie i szyla, zawodowo tez ) zawsze byl wielki obiad jedzony razem, wakacje
      wspolne, spacery do lasu, ogniska, rozmowy godzinami - zawsze miala dla nas czas- procowala w nocy
      kiedy wszyscy spali.... W klasie wszyscy mi zazdroscili takiej Mamy, takiego domu smile
      w rodzinie mojego M zupelnie inaczej, smutno, on sam, kazdy osobno, ojciec chlal - byl oficerem
      policji do spraw zabojstw z bardzo slaba psychika, co zobaczyl w pracy musial zapic aby
      zapomniec....matka starala sie trzymac wszystko w kupie ale ciezko bylo, kasy brakowalo na wszystko.
      smutne dziecinstwo w smutnym domu. dopiero u mnie w domu ( znamy sie od ogolniaka) poznal jak
      moze byc w domu. czasem wylaza jego problemy, czasem potrzebuje byc sam ale nauczyl sie juz zyc w
      rodzinie, razem i bardzo jest to dla niego cenne. jako, ze bieda tam byla wartosci materialne sa dla
      niego istotne, ma ogromna satysfakcje z tego co osiagnal, co ma. a moze inaczej nie satysfakcje a
      radosc, ze moze to czy tamto miec, kupic czy wyjechac w rozniste miejsca ale bez pazernosci ( tego
      bym nie zniosla smile po prostu docenia przyjemnosc plynaca z pieniadza.
      ale sie nawywnetrzalam, mam nadzieje, ze nie przynudzilam zbytnio ale temat wychowania ( szeroko
      bardzo pojety ) jest mi bardzo bliski
      • zaba_i_kijanka Re: MAJ 2004!!! 17.06.04, 11:15
        O jak temat się rozwija
        Nie potrafie tak pięknie się wyrażać ale jest mi bliskie to co pisze Gosia i ty
        Aniutek. Chociaż mimo wszystko trudne jest wypośrodkowanie wszystkich stron i
        mam nadzieje że w przekazaniu wielu wartości wystarczy własny przykład (ale my
        przecież nie jesteśmy doskonali) rozmowa właściwie wiem co bym chciała
        przekazać co pokazać nowego czego w naszych rodzinach nie ma, tylko niewiem jak
        dokładnie postępować by zostać dobrze odebranym prze malucha i potem rosnące
        dzecko coraz więcej rozumiejące
        Mam obraz wspaniałej rodziny nie jest to wymyślone bo jest to rodzina mojej
        mamy przyjacółki wiele bym chciała wmieszać ze swojego domu. Niestey rodzina
        męża prawie nie istnieje nie ma tam spotkań rodzinnych a wręcz unika się
        takowych panuje chłud i obojętność a jakiekolwiek spotkania to patrzenie na
        zegarek (moich teściów) kiedy koniec tylko stół i telewizor i jedzenie tam na
        nim wszystko się zaczyna i kończy. chciała bym żeby moje dziecko było kochane
        i potrafiło kochać bliskich ale i otaczający go świat by już potem potrafiło
        samo rozróżnić czarne od białaego i tak jak napisała to Gosia by wiedziało to
        samo a nie że ja tak powiedziałam. Jeszcze jedno chciała bym żeby było pogodnym
        szczęśliwym śmiałym człowiekiem, może dlatego że ja jestem nieśmiała i skryta
        wszystko dusze w soobie i może dlatego moge być odbierana jako mało pogodny
        człowiek. Chce by potrafił cieszyć się z drobnych spraw. Przepraszam za
        bałagan ale nie moge przyśiąśc i spokojnie napisać tylko co chwile odchodze
        moj Bartoszek stał się terrorystą.

        Za pytam jeszcze wiem że sztucznego pokarmu nie można podgrzewać ponownie a jak
        to jest z własnym mlekiem odciągniemtym mały je z butelki ale bardzo powoli i
        mam wrazenie że drugą połowe wypija już za zimną, albo jakby nie wypił części
        czy można podgrzewać, chcemy go zostawić w sobote na dłużej z rodzicami; bardzo
        się denerwuje jak sobie rdziłyście z pierwszymi dłuższymi rozstaniami ? Mały
        jutro kończy 4 tyg. i jak do tej pory rozstaliśmy się tylko jak ja byłam u
        fryzjera na 2 godzinki i jak mąż biegał z nim na spacerach - ale byli blisko.

        pozdrawiam
    • aniutek Re: MAJ 2004!!! 17.06.04, 05:08
      wrzucilam nowe zdjecia Susie z Lukaszem i Tata
      musze i ja sie uwiecznic, poki co tylko pstrykam, moj M jakos pozbawiony jest daru fotografowania,
      syna chyba poprosze smile

      ciagle mysle o naszej rozmowie "wychowawczej" .... doskonaly temat Mona :smile)
      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 17.06.04, 12:45
        Aniutek, pewnie w Twojej nowej ojczyźnie już by mnie zamknięto, ale Twój Łukasz
        jest fajny smile))) będziesz miała duuuużo synowych zanim się zdecyduje smile)))

        najciekawsze jest to, że dopiero teraz do mnie dotarła ta degrengolada mojego
        domu - stylu bycia. Paweł przyjechał w czwartek, to Boże Ciało, i siedzieliśmy
        tak, na zamianę wychodząc na dwór jak nie padało, i nie było nic. pustka.

        strasznie mnie to dotknęło, bo Polcia jest zasypywana przez moich rodziców
        prezentami (może nie aż tak ale sporo tego jest) i chciałabym aby te rzeczy nie
        stanowiły dla niej wartości samej w sobie.

        tak jak pisałam rodzina mojego męża wychowała swoich synów w wierze, i tam nie
        ma mowy żeby mszę spędzić przed kościołem.
        nawet 18letni najmłodszy Michał uczestniczy w mszy a nie odbębnia obowiązek.
        jednocześnie nie są to ludzie zdewociali, weseli, pogodni, dyskutujący na
        trudne tematy.

        lecę bo Pola chce danio smile)))
        M
      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 17.06.04, 12:54
        Aniutek, jak to się stało że wywiało Cię aż za Wielką Wodę??

        lecę serio serio
        • j2_pawlowska Re: MAJ 2004!!! 17.06.04, 16:16
          Cześć Mamuśki,

          tu Joanka. Na razie chciałam się tylko przywitać i wyrazić swój podziw za Waszą
          szybką aktywność internetową, bo ja dopiero od wczoraj swobodnie siedzę...

          Zauważyłam, że poruszacie mądre tematy, ale chyba będę potrzebowała trochę
          czasu, by pośledzić Wasze rozważania i zadomowić się na tym forum (o ile mnie
          nie pogonicie...).

          Tymczasem lecę, bo obiadek wjeżdża na stół...

          Pozdrawiam Was wszystkie,
          Joanka
    • cardamomo Zdjęcia 17.06.04, 17:09
      Udało mi się wreszcie zamieścić kilka zdjęć mojej Pulpecji.
      Zapraszamy:
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=22759&q=Letycja&k=3smile
      • meg241 szczepienie i nie tylko 17.06.04, 17:50
        Dzisiaj bylismy z Adriankiem na szczepieniu.Ale biedak plakał okropnie, az mi
        sie serce kroiło i łzy staneły w oczach.Pierwszy raz słyszałam jak on tak
        przeraźliwie płacze. Na nastepne szczepienie chyba pojedzie sam tata bo ja nie
        wytrzymam i sie jeszcze porycze. Chyba jestem przerwazliwiona na jego tle. a
        zawsze mowiłam do mojej mamy ze przesadza z tym czy z tamtym. a teraz kiedy
        sama mam dziecko patrze na to wszystko zupełnie inaczej i rozumiem czemu ona
        tak sie zachowuje w stosunku do mnie czy mojego brata.
        Adrian wazy 4650gram czyli od wyjscia ze szpitala przytył 2 kg!!!!!!Bardzo mnie
        to cieszy ze wzgledu na jego niska wage urodzeniowa.
        dzieki za wyjasnienie idei montessori. Poczytałam tez troche na necie i juz
        nieco orientuje sie w temacie.Czytam Wasze poglady na temat wychowania i wiele
        z nich jest mi bardzo bliskie. sama beda jeszcze w ciazy czy nawet wczesniej
        zastanawiałam sie jak wychowywac dziecko by wyrosło na dobrego
        czlowieka.zastanawia mnie tez fakt jak to sie dzieje ze w niektórych rodzinach
        gdzie jest wiecej niz jedno dziecko dzieje sie tak ze jedno dziecko
        zupełnie "nie pasuje" do pozostałych. Chodzi mi o to ze np.jedno z dzieci
        schodzi na zła droge. Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi. W sumie to jedni
        rodzice wychowuje a dzieci maja inne wartosci albo nie maja ich wcale np. w
        rodzinie bardzo religijnej jedno dziecko jest niewierzace itp. Czy jest jakis
        sposob na wychowanie zeby tego uniknac??? Ja chcialabym abysmy z mezem byli dla
        naszych dzieci jakims autorytetem, zeby nasz szanowaly ale jednoczesnie zebysmy
        byli przyjaciółmi, kumplami. Wiem ze trudne znalezc złoty srodek i nie
        przesadzic ani w jedna ani w druga strone.
        no cóz, czas pokarze czy nam sie to uda.

        uciekam bo Adrianek cos marudny jest po tym szczepieniu i na dodatek znowu nie
        moze zrobic kupki

        Magda
        • mamamona Re: szczepienie i nie tylko 17.06.04, 18:27
          ja też przeżywam szczepienia, mimo,że to już drugie dziecko smile)) koszmar,
          trzymając w ramionach malutkie dziecko, mam świadomość, że ten ból, od którego
          ucieka, to dla jego dobra... straszne
          w kazdym razie - po szczepieniach moje dzieci reagują podobnie - nerwowością i
          płaczliwością, czyli po prostu boli. polecam czopki paracetamol 50g dla
          niemowląt. naprawdę działa. a na spuchnięte miejsce po wkuciu - okłady z sody.


          Elizo- Pulpecja vel Letis piękna. do kogóż ona podobna?? ręce kąpiącej zgaduję
          należą do mamy smile))

          ściskamy
          my
          • cardamomo Re: szczepienie i nie tylko 17.06.04, 19:26
            Ręce kąpiące należą do Babci - mama bała się kąpać baaardzo długosmile
            Ja o szczepieniu nie chcę wspominać - najchętniej rozszarpałabym pielęgniarę...
            Od dwóch dni dzielnie piszę pracę magisterską, a moja najukochańsza Mama
            opiekuje się dzieckiem. Zamieszkała z nami na kilka dni, nieMęża nie ma i czuję
            się wspaniale - mogę się zająć robotą (przez całą ciążę tylko otwierałam i
            zamykałam plik...) Babcie są niezastąpione... dziecko zaczęło wodzić wzrokiem
            za grzechotką, śmiać się i leżeć spokojnie. Podziwiam cierpliwość i
            zaangażowanie mojej Mamy. Boszzzcz, jakie mam w domu jedzenie... I kwiat w
            ogrodzie balkonowym zadbany...
            Uciekam do roboty.
        • mmroowa Szczepienie i żółtaczka - pytania 18.06.04, 21:46
          Mam dwa pytania dla Mam starszych dzieciaczków.
          Kasia właśnie skończyła 5 tygodni i za tydzień czeka nas szczepienie. Którą
          szczepionkę wybrałyście? Doszczepiłyście Hib?

          I drugie pytanie – do Madziki – jaki poziom bilirubiny miał Lesio i jakie leki
          dostawał i czy mu przeszło? U nas na kontroli wyszło, że Kasia zbyt żółta i
          muszę ją dopajać glukozą, a jak to nie pomoże, trzeba będzie na jeden-dwa dni
          odstawić od piersi… Trochę jestem tym przerażona..

          Pozdr.
          Beata
          • madziki Do mmroowa 19.06.04, 16:23
            Najwyższy poziom bilirubiny - ok. 14 - Lesio miał po wyjściu ze szpitala. Potem
            powoli spadało i na tydzień przed szczepieniem miał już 3,9. Moja pediatra sama
            jeszcze kazałaby poczekać aż spadnie jeszcze bardziej ten poziom, ale w poradni
            patologii noworodków powiedzieli mi, że w przypadku wcześniaka taki poziom jest
            już w miarę ok. i kazała szczepić. Synek miał wtedy 7 tygodni.
            Co do leczenia, to kazano mi przepajać synka glukozą, ale nie chciał za bardzo
            jej pić. Leki zalecone miał tylko na początku - czopki Luminal (po 1/4 rano i
            wieczorem - straszne sad( ) i ja brałam Silimarol w tabletkach, to na niego też
            przechodziło z mlekiem.
            Jeśli chodzi o odstawianie od piersi to mnie też tym straszono, ale jest to
            ostateczność przy wysokim poziomie, jeśli nie chce spadać. Ja karmiłam i karmię
            niezmiennie cały czas. smile)
            Najlepiej zrobić kontrolę poziomu bilirubiny całkowitej i dopiero wtedy
            podejmować decyzję, a nie patrząc na żółtość skóry.
            Pozdrawiamy
            • mmroowa Re: Do mmroowa 19.06.04, 21:58
              Dzięki za odpowiedź. Kasia miała badania w połowie 5 tygodnia i miała poziom
              bilirubiny niesprzężonej (pośredniej) 6,4. Nie wiem czy to jest bilirubina
              całkowita. Wcześniakiem nie jest, szczepienie mamy za tydzień i trochę mnie
              niepokoi, że pediatra wcześniej nie zleciła kontroli.
              Daję jej glukozę łyżeczką, trochę łyka, a trochę wypluwa (też nie bardzo jej
              smakuje). Zobaczymy co to da, mam nadzieję, że nie będę musiała przerywać
              karmienia piersią - ani odciągania ani karmienia butelką nie mamy
              przećwiczonego..

              Pozdr.
              Beata i Kasia (14.05.2004)
              • madziki Re: Do mmroowa 21.06.04, 09:51
                To już nie jest wysoki poziom. Nie przerywaj karmienia, co najwyżej skontroluj
                jeszcze raz przed planowanym szczepieniem ten poziom. W zasadzie to pediatra
                powinien zareagować, bo szczepić przy zbyt wysokim poziomie bilirubiny na
                żółtaczkę to nie za bardzo można.
    • mamamona Re: MAJ 2004!!! 17.06.04, 20:51
      ale mamy z dziećmi ubaw. Polcia wciąż jest zafascynowana Maną. każe sobie go
      kłaść na kolana, co męczy trzymającego dziecko, pokazuje mu swoje tygryski i
      pandy, wkładając je do oka, no i dziś oberwał Miłoszek niechcący Barbi, przy
      pokazie jak lalka skacze wysoko: hopa hopa!

      wczoraj na szczepieniu Miłosz znów był mierzony i ważony, i co dla mnie
      szokujące waży 6340, kiedy Pola ma wpis do swojej książeczki, że w wieku 4,5
      miesiąca waży 100 gram więcej wink)))) chłop to chłop.

      marudny jednak od wczoraj.
      zaczął się ostatnio więcej światem interesować, nosimy go pleckami do klatki
      piersiowej dorosłego, w odchyleniu do tyłu, tak, że dziecko ma szerokie pole
      widzenia.
      na zagadywania odpowiada: aghhhhh wink)) i słodko się uśmiecha.

      mocno sciskam
      Mona
      • cardamomo Mona... 17.06.04, 21:55
        ...czy to możliwe, że z godz. temu Twojego Pawła z Polą widziałam w "Oszonie"?
        Mojej Mamie, która jest pracowita jak pszczółka i ciągle wymyśla sobie jakieś
        zajęcia potrzebny był żelfix do dżemu truskawkowego i wyskoczyłam na chwilę, a
        tam wózek hipermarketowy, a w wózku - wypisz, wymaluj - Pola.
        Możliwe to czy ni?
        E
      • meg241 Re: MAJ 2004!!! 17.06.04, 22:36
        Okazało sie ze marudzenie nie jest spowodowane szczepionka tylko niemoznoscia
        zrobienia kupki. Pomasowałam brzuszek i połozyłam na brzuszku i zaraz zasnal a
        jak sie obudził to postekał i zrobił mega kupke i juz jest spokój.
        obrzeków po szczepionce tez nie widac ale nam lekarka tez zalecała okłady z
        sody i paracetamol w czopkach w razie potrzeby wiec widac to skuteczne srodki.
        Adrianek kilka dni temu odkrył uroki przebywania w pozycji pionowej i ogladania
        swiata znad ramienia rodziców i protestuje kiedy chcemy go trzymac inaczej.Na
        nasze zaczepki tez odpowiada gaworzeniem w stylu aaaaguuuuu, uhhhyyyy itp. i co
        raz czesciej sie usmiecha patrzac na nas. Jest wtedy taki rozkoszny.
        Ciesze sie ze nie tylko ja tak przezywam szczepienie własnego dziecka bo juz
        sie bałam ze przesadzam.
        uciekam spac po padam dzis z nog

        Magda
        • jagiellonka4 Re: MAJ 2004!!! 18.06.04, 01:08
          wskakuję tu na chwilkę i proszę takie poważne tematy i tyle postow, kiedy Wy
          macie na to czas? chyba nie bardzo potrafię pozbierać się z byciem mamą - nie
          mam z tego powodu (jak do tej pory) kompleksów czy dołów, ale zastanawiam się
          kiedy dojdę z tym wszystkim do ładu.

          Moje życie staje na głowie cały czas. jestem zakochana w mojej kluseczce,
          ciągle jeszcze brakuje mi czasu na umieszczenie zdjęć na rówieśnikach, bo tam
          muszą być jakieś małe rozmiaryzdjęćsad ale może jutro się zbiorę w sobie.

          Nie wiem jak będzie wyglądać wychowywanie mojego maleństwa, pewnie będę chciała
          jak każdy wychować ją na czułą wrażliwą i kochającą osóbkę. Chciałabym też być
          stanowcza i konsekwentna jak pisze o sobie Aniutek, ale nie będę zapewne
          potrafiła wyrzec się przyjemności obdarowywania Julci prezentami. Nie uważam
          tego za coś złego - moi rodzice na ile mogli zaspokajali nasze potrzeby. Nie
          jesteśmy przez to zepsuci czy próżni. Mam nadzieję, że będę potrafiła nie
          zwariować do końca a jednocześnie nie być zbyt surową i wymagającą.

          Jeśli zaś chodzi o wiarę to zarówno moja mama jak i moi teściowie są religijni
          i mocno wierzący a dlaczego my z Pawłem nie jesteśmy tacy jak oni? nie mam
          pojęcia. Napewno byliśmy, ale z czasem oddalaliśmy się od Kościoła. Proces ten
          postępował/postępuje dłuższy czas myślę, że kiedyś każdy dochodzi do takiego
          punktu w swoim życiu że zaczyna się zastanawiać co jest dla niego ważne i
          zaczyna zastanawiać się nad sensem życia, nad tym w co wierzy - ja chyba
          jeszcze do tego nie dojrzałam, ale myślę sobie, że nadejdzie jeszcze taki dzień.

          ze spraw przyziemnych: mojej Juleńce dzisiaj odpadła pępowinka!!! tak tak my
          jesteśmy jeszcze na tym etapie. jutro przychodzi do nas położna środowiskowa
          (chyba tak się mówismile) nie wiem co będzie sprawdzać: jakie warunki ma dziecko
          czy co? zamierzam ją wykorzystać do obcięcia szponków mojej córci (my się
          boimy), bo to chyba już najwyższa pora - w końcu w sobotę kończymy dwa tygodnie!

          Moja Julka jeszcze chyba nie kuma że jak śpi z mamą to cyca ma ciągle pod
          nosem, bo śpi spokojnie przy moim boku w łóżku a budzi się tylko dwa razy w
          nocy. ja i tak wymyśliłam sobie, że na weekend zmagazynuję odpowiednią ilość
          pokarmu i Paweł będzie karmił z butli a ja się wreszcie wyśpię! Uciekam na
          ostatnie karmienie i spać. teraz już rozumiem co miałyście na myśli mówiąc,
          żeby się wyspać w ciążysmile szkoda, że nie można tego zrobić na zapas. ech te 7
          czy 8 godzin snu non stop... kiedy one wrócą???

          pzdr
          Kasia
        • jagiellonka4 zdjęcia mojej Juleńki 18.06.04, 09:21
          zrobiłam na szybciutko albumik, na zobaczcie wrzucę cosik później, tymczasem
          zaprawszam:
          foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=22803&no=0

          pzdr
          Kasia
          • jagiellonka4 Re: zdjęcia mojej Juleńki 18.06.04, 10:47
            coś pokręciłam, jeszcze raz:
            foto.onet.pl/albumy/album.html?id=22803&q=Juleńka&k=5
            kasia
            • darunia100 Re: zdjęcia mojej Juleńki 18.06.04, 11:38
              sliczną masz córeczke!
            • zaba_i_kijanka Re: zdjęcia mojej Juleńki 18.06.04, 12:02
              Kasia Juleńka jest przepiękna jak ty chwytasz te minki słodkiebo mi się nie
              udaje gratuluje cudownego dzieciaczka

              Moje słoneczko skończyło dziś 4 tygodnie to niesamowite jak ten czas leci
              dopiero co marudziłam na oczekiwaniu że niemoge się doczekać kiedy zobacze
              swoje szczęście a już tulimy się tyle. Mam wrażenie że nadal jest zemną euforia
              poporodowa nadal niewiem co znaczy nieprzespane noce i codzień powtarzam sobie
              jak to cudownie być mamą, obserwować zmiany u takiej kruszynki ale co ja wam
              bede mówić napewno wszystkie czujecie podobnie...

              pozdrawiam
              • mamamona Re: zdjęcia mojej Juleńki 18.06.04, 14:02
                Kasiu, Julcia piękna. rzeczywiście udało się Wam złapać super ujęcia takiej
                malutkiej kruszynki. widzę podobną do Miłoszkowej czapeczkę z H&M, ach, te
                dyskusje gdzie kupić dla dzieci coś ładnego smile)))

                Elizo, wczoraj wszyscy jeździliśmy, ale pojechaliśmy aż do Geanta, bo nam
                dzieci się pospały. więc w Oszonie nie my smile))) ale nie tą razą to następną,
                nie martw się smile))

                dziś w Renault obsługiwał mnie pan o imieniu Ludwik - Julia, toż to imię dla
                Twojego Ludka ciążowego smile))))) miałam na studiach prowadzącego z rysunku
                Ludomira Słupeczańskiego. Ludek to fajne imię, szkoda, że nie na:M smile)))

                a teraz kolejny topik, hłe hłe. uczyniłam dziś milowy krok na drodze do poprawy
                swego wizerunku doczesnego, i strzeliłam sobie nową fryzurę i zapisałam się na
                basen w Konstancinie. ale pytanie brzmi: dziewczyny, czy planujecie basen z
                Waszymi dziećmi?? może się skrzykniemy i na zajęcia raz w tygodniu większą
                grupą wsparcia się zapiszemy. wiem,że na Potockiej są zajęcia dla niemowląt i
                na AWF, ale gdzie jeszcze - szukam.
                pomyślcie, dajcie znak, czy planowałyście takie atrakcje.

                mocno ściskam
                Mona
                • mamamona o zdjęciach 18.06.04, 14:05
                  Dziewczyny, co Wy z tymi zdjęciami na onecie. w czym macie problem w
                  zmniejszaniu formatu - ja robię to w photpshopie, a czasem w programiku aparatu
                  cyfrowego - Nikon View.

                  a co jest niewątpliwą zaletą zdjęć na zobaczcie to możliwość wpisania
                  komentarza, i potem mamie bardzo miło jak sobie czyta jakie laurki ma jej
                  dziecko (wiem bo czytam smile))))))))))))

                  Mona
                  • juliaaaaa Re: o zdjęciach 18.06.04, 14:13
                    Mona, my myśleliśmy o imieniu Ludowsław, żeby można było w skrócie mówić
                    Ludek wink Ale jakoś tak mieliśmy straszne problemy z wybraniem imienia (dodatko
                    nieznajomośc płci) i stwierdziliśmy, że dziecko samo przyniesie imię. No i po
                    porodzie mój mąż stwerdził, że to Miłek smile))) Poza tym tego dnia miał imieniny
                    Czeław Miłosz!!!

                    Co do basenu, to my wybraliśmy przy Kasprzaka. Grupa w soboty o 16. Jeśli macie
                    ochotę dołączyć, zapraszam. Tylko tam trzeba tydzień wcześniej zadzwonić i
                    zapisac się. Fajnie byłoby tak przyjśc większą grupą.

                    A zdjęcia mam w zmniejszonym formacie, ale wkurza mnie, że jak zamieszcze je na
                    zobaczcie to czekam i czekam aż się pojawią (ostatnio 4 dnisad(((). Poza tym
                    można zamieścić tylko 3 zdjęcia sad(( No i nikt się dawno nie wpisał, więc mój
                    wątek spadł sad(( Buuuuu, Mona ratuj!!!!!
                    • mamamona Re: o zdjęciach 18.06.04, 14:28
                      jak 3 zdjęcia?? 3 zdjęcia w jednej odpowiedzi, a potem znów 3. rzeczywiście się
                      czeka, bo na edziecku jest cenzura, coby nic a nic nie było gołego dziecka
                      widać smile)))
                      mi to nie przeszkadza tak strasznie, a te komentarze - dla matki miód na jej
                      serce smile))

                      Julio, daj namiary na Kasprzaka - numer telefonu jak masz. kiedy zaczynacie
                      chodzić???

                      M
                      • mamamona Basen 18.06.04, 14:37
                        wklejam Potocką
                        www.aquamaster.met.pl
                        dodzwoniłam się na ich GSM, ale każą zadzwonić dziś po 18.
                        jedyny problem jaki widzę, to oddzielne zajęcia dla Miłosza i Polci, a
                        chciałabym żeby razem chodzi - bo oboje nie mieli jeszcze z basenem do
                        czynienia,

                        z Polcią nie chodziłam, bo ktoś mi powiedział o częstym zapaleniu dróg
                        moczowych u dziewczynek, a poza tym, nawet jesli to jakaś bzdura, po prostu się
                        bałam. teraz jak wiecie jako matka dojrzała do macierzystwa wszystko chcę
                        nadrobić - a co jak co, ale basen jest konieczny.

                        pzdr
                        M
                        • cardamomo Mona!!! 18.06.04, 15:57
                          Mona, Ty taka specjalistka jesteś, to napisz ŁOPATOLOGICZNIE jak się zmniejsza
                          zdjęcia w Photoshopie.
                          Ja mam wszystko na Cd w jpg, ale jak robię EDYTUJ-WŁAŚCIWOŚCI-szer 700 pikseli,
                          to i tak pisze, że za ciężkiesad, a w Onecie wchodzi też mało, jak są ciężkie...
                          No to ratuj nas tu wszystkie, to będziemy golasy wstawiać na Zobaczcie.

                          Dziś spędziłam 4 (sic!) godziny w wydziale komunikacji buuuu, ale
                          zarejestrowałam samochód i w poniedziałek odbieram, więc jestem cała w
                          skowronkach.

                          Moja Mama tak się zajmuje dzieckiem, że mam ochotę Ją wycałować. Sama sobie
                          zazdroszczę takiej matki, mówię Wamwink

                          No nic. Uciekam.

                          ja, mama Letycji
                          • mamamona Re: Mona!!! 18.06.04, 17:16
                            ja robię tak:
                            otwieram zdjęcie w formacie .jpg, w photoshopie jest w pasku image/image size -
                            tam ustawiam w pixel dimensions 400x300 i robię save. sprawdzam jak wyszło w
                            rozmiarze. jeśli przekracza 64 kB, to jeszcze raz otwieram, robię save as .jpg
                            i on przy zapisywaniu pyta o w okienku jpg.options o quality, który można
                            ustawić na suwaczku od maximum do small.

                            rany, brzmi jak bełkot. mam nadzieję że pomogłam.

                            co z naszymi spotkaniami?? może u mnie? zapraszam serdecznie, bo pogoda do kitu.
                            jak nowe Mamy?? Dona, Kasia, jeździcie już?

                            Elizo, gratuluję kolejnej nowości. ależ bedziesz śmigać. jak już mówiłam c-max
                            nam też się bardzo podobał, ale za wiele nas do niego. przez chwilę
                            próbowaliśmy focusa kombi, ale tyż nie wink)))) a co Gosia może powiedzieć o
                            wciśnięciu wielkiego w ograniczoną powierzchnię jakiegokolwiek auta, hehe wink)))

                            Mona
                        • mamamona Re: Basen 18.06.04, 17:23
                          jst też kurs na SGGW na Nowoursynowskiej. właśnie dostaję namiary od
                          rówieśników Polci - może tam będziemy jeździć. Mamy nie dajcie się prosić - to
                          przyjemne z pożytecznym dla Waszych dzieci, od 2 miesiąca można z dzieckiem
                          chodzić.

                          pzdr
                          M<
                          • mamamona MAJ 2004 18.06.04, 20:25
                            wrzuciłam nowe zdjęcia na Miłoszkowe zobaczcie (może kiedyś tam dojdą), jak
                            Polcia kocha brata, i jak się z nim wszystkim dzieli - i misiem i butami smile)))))
                            M
                          • mmroowa Re: Basen 18.06.04, 21:24
                            Wow! Nie zaglądałam przez kilka dni na forum, a tu tyle nowych, ciekawych
                            tematów.. Dziewczyny, jesteście niesamowite ! Postaram się choć kilka swoich
                            zdań dołożyć..

                            Basen - ja na razie zapisałam się na Potocką, ale zajęcia zaczynają się dopiero
                            we wrześniu. Chętnie wybiorę się w lipcu/sierpniu na jakiś inny basen.

                            Zdjęcia - bardzo mi się podobają Wasze dzieciaczki. Ja jeszcze nie zamieściłam
                            żadnych zdjęć Kasi - muszę to nadrobić. Poza tym, o ile pierwsze dziecko miało
                            robione zdjęcia prawie codziennie, o tyle drugie już nie bardzo sad Ciekawe,
                            czy inne podwójne lub popiątne (chyba jest takie słowo?) Mamy mają tak samo?

                            Wychowanie - zgadzam się z Gosią i Aniutek, że najważniejszy jest "złoty
                            środek" i rozsądek. Rzeczywistości (tv, komputery, internet..) nie da się ukryć
                            przed dzieckiem. Jasia wychowywaliśmy dość "surowo" - pierwszą dobranockę
                            obejrzał jak miał już ponad 3,5 roku, przez dłuższy czas były to tylko bajki z
                            kaset - najczęściej stare polskie. W ogóle obowiązuje zasada, że telewizor
                            włączamy tylko jeśli jest interesujący program - i zaraz po nim wyłączamy. My
                            nie oglądamy nic przy Jasiu - żadnych seriali, wiadomości itp. - może to
                            truizm,że to nie dla dzieci, ale spotykam przedszkolaki, które wyraźnie
                            powtarzają zdania z dziennika!
                            W tej chwili Jaś ogląda tylko wybrane przez siebie dobranocki (wcale nie
                            codziennie) no i mecze (Euro 2004) i Małysza - to jego konik. Poza tym bardzo
                            lubi jak mu czytamy i sam też już czyta. Wydaje mi się, że zupełnie ograniczyć
                            kontaktu z telewizją się nie da - znajomi, którzy nie mają telewizora puszczają
                            dzieciom bajki na dvd w laptopie - dzieci już w przedszkolu przestają odbierać
                            świat tylko tak jak im pokażemy - dużo dowiadują się od rówieśników. Przykładem
                            może być zabawa pistoletami - u nas Jaś w ogóle nie ma takiej zabawki, w
                            przedszkolu też nie ma, ale chłopcy "dają sobie radę sami" i budują pistolety z
                            klocków!
                            A propos przedszkola - my już jesteśmy po zmianie z państwowego na prywatne.
                            Uważam, że są bardzo dobre przedszkola państwowe - najważniejsze tak naprawdę
                            są przyjazne dzieciom panie, którym się chce pracować. Myśmy niestety trafili
                            źle, a po tym jak Jaś budził się w nocy z płaczem, że nie chce chodzić do
                            przedszkola, musieliśmy szybko zmieniać i czasu na szukanie nie było…

                            Piszę trochę chaotycznie, ale zaraz Kasia się może obudzić i chcę zdążyć.

                            Pozdr.
                            Beata
                            • zaba_i_kijanka Re: Basen 18.06.04, 22:13
                              Pływalnia to super pomysł tylko ja myślałam że to z troche starszymi dziećmi
                              się chodzi przynajmiej takimi 6 mc i dlatego się nie dowiadywałam; nawet te dwa
                              mc to nie zamało? sama niewiem, w sumie Bartuś uwielbia kąp iele
                          • madziki Re: Basen 19.06.04, 16:39
                            Na basenik chcę chodzić z Lesiem, ale w Łodzi i od września. Zajęcia na czas
                            wakacji są zawieszone. Co nam pasuje, bo i tak synek będzie miał zabieg dopiero
                            na początku sierpnia i potem jakiś czas nie można będzie brzuszka nadwyrężać.
                            Mam dwa baseny do wyboru i jeszcze nie wiem, który wybrać. Szkoda, że do Wawy
                            mam ciut daleko, żeby jeździć na basen. wink)
            • madziki Re: zdjęcia mojej Juleńki 19.06.04, 16:41
              Kasiu, Juleńka jest cudowna, jeszcze raz gratulacje!
              Jak Ci się udało uchwycić takie fantastyczne minki??? Ja jakoś nie mogę, albo
              nie próbuję zapatrzona w zachwycie. wink)
          • aniutek Re: zdjęcia mojej Juleńki 18.06.04, 20:45
            Kasia - sliczna Twoja Julka :smile))
            burza wlosow, przeterminowanie widac jej posluzylo wink
            • jagiellonka4 Re: zdjęcia mojej Juleńki 18.06.04, 22:14
              dziekuje wszystkim za mile slowa pod adresem mojej kruszynki. Wlasnie koncze
              wybor zdjec na zobaczcie i dzisiaj wysle, ciekawe kiedy sie ukaza:o)

              basen - planujemy zapisac sie na takowy, u nas na Kabatach jest nowiski,
              niedawno otwarty i jest oferta dla maluchow, ale od trzeciego miesiaca:
              www.ucsir.pl/ofnau.htm
              nie wiedzialam, ze na sggw tez cos takiego prowadza - jak dla mnie moze byc i
              sggw, tylko, ze ja to jeszcze musze troszke poczekac. moja mala w sobote konczy
              dopiero dwa tygodniesmile

              na spotkanko piszemy sie bardzo chetnie. niestety mamy lekki problem z
              transportem, bo teraz Pawel korzysta z samochodu i jezdzi do pracy, ale jak
              trzeba bedzie to moze sie jakos dogadam, albo sie z kims zabiore smile

              Pawel byl dzisiaj w mother care - sa super przeceny!!! polecam goraco. Moj maz
              zwariwal i nakupowal tyle roznosci, sama bym tak nie zaszalalasmile

              grrr znowu samoloty lataja nad naszym blokiem, czyzby koleny pas remontowali?!
              wiedzialyscie, ze tyle ich lata, srednio co 10 minut, zwariowac mozna!

              kasia
              • wieczna-gosia spotkanie... 18.06.04, 22:28
                do znudzenia bede o nie marudzic...
                no to kiedy?

                Na basen tez chcialam ale niestey w wakacje tych kursow maluchowych nie ma....
                a ja w roku szkolnym mam 3 baseny z 4 nie wyrobie wink) pochodzimy we wlasnym
                zakresie chyba syna nie utopie wink
                Padam....syn mi spac przestal. o... poprawka spi wylacznie z cycem pod nosem
                (nie musi byc w buzi...) no wiec budzi sie o 4 i zaprasza mnie do wspolnej
                zabawy. Oczywiscie podsypiam ale cos tam do niego gadam wychodzac z zalozenia
                ze ja to sie moge nie wyspac ale reszta domownikow musi. Kiedy oni wychodza o 8
                ja powinnam sie rzucic w wir domowych prac ale sie nie rzucam bo przemek idzie
                spac wiec ide i ja. Wstaje o 10 przemek tez i szopka z jego niespaniem trwa do
                13. Wiaze go wiec w chuste i cos usiluje zrobic w domu, opanowac balagan, zajac
                sie kotem, obiadem itp o 13 wychodze na zakupy i zlaza mi sie dzieci i zaczynam
                byc w permanentnym niedoczasie- nie wyrabam sie z obiadem, nie ogarniam reszty
                rzeczy ktore powinnam zrobic, od 2 tygodni wybieram sie do US po zaswiadczenie
                o zarobkach oraz do USC zeby syna zarejestrowac...
                no zdaje sobie sprawe ze to kwestia braku przystosowania i ze sie pouklada
                itp... ale sie nie wyrabiam... i jeszcze to Euro co wieczor... jakis koszmar....
                • dona29 Re: spotkanie... 19.06.04, 06:44
                  witajcie kobietkiwink

                  Właśnie wpadłam z pomysłem zaproponowania spotkania- a tu - proszę,inicjatywa
                  już podjętawink

                  My z Polinezją - baaaardzo chętnie i moge kogoś zabrać(nie wiem Kasia,gdzie Ty
                  mieszkasz...czekaj - Ursynów???)-co prawda jeszcze nie prowadziłam z Polką -ale
                  juz kazałam Leszkowi doprowadzić auto do użytku - bo od kilku tygodni stoi w
                  jednym miejscuwink

                  Poczekajmy tylko na pogodę,co???Jest tak beznadziejnie,że aż mnie to załamujewink
                  Polutka najczęściej balkonuje-bo tu u nas na Bemowie wiaja nieziemskowink

                  Wczoraj zarejestrowaliśmy Polę Marięwink))
                  Było sprawnie i szybko - musze pochwalić moje mokotowskie koleżanki po fachu;-
                  )))
                  No i mam za sobą spotkanie z bardzo znudzoną położną środowiskową - a pal ją
                  sześć - niepotrzebnie się przejmowałam jej wizytą - więcej pisała na tych
                  swoich karteluszkach,niż zajmowąła się nami;-(W zasadzie - niczym mnie nie
                  oświeciła.

                  Mam prośbę do Was - mamy straszne kłopoty z bekaniem!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Nie wiem już,jaka pozycję przybrać.Polandia wisi na ramieniu,lezy na kolanach -
                  sprawa i tak nie jest załatwiona!!!!W związku z tym - nie może spokojnie zasnąć.
                  Poradźcie!bo często ją 'bekam' tak długo,ze już znów jest głodna!

                  Co do basenu - ja bardzo chętnie,kiedy tylko Polucha osiągnie odpowiedni wiek!
                  Bardzo mi odpowiada Potocka albo AWF.Ja chodziłąm na basen z Jasiem - wtedy to
                  była nowość totalna i jeden,jedyny basen na Mokotowie (chyba) miał
                  warunki.Szokowaliśmy pół rodziny tym pomysłem(no...te 12 lat temu) ale ja nie
                  mam żadnych oporów.
                  Julio - miałam spytać -zabierasz się do drukowania wątku w oczekiwaniu????
                  Mona - twój Miłek wielki Wielkoludwink))mamy chyba największe dzieci z tego
                  całego interesu,co???
                  Kasia- jak tam dwutygodnica???My jutrowinkMam niedzielne,leniuchowate dzieckowink
                  Dobra - idę...

                  Dziś jedziemy z Polisią na zakupy...nie wiem,czy to dobry pomysł - ale musimy
                  dla Jasia na imieniny coś kupić- a w tym mnie nikt nie zastąpi;-(((

                  Acha - jeszcze Wam się pochwalę,że Janek zniesie mi czerwony pasek!!!Kochany
                  jest ten mój mały facet - lubi wiedzieć - a ja to baaaardzo cenięwink
                  calus!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • jagiellonka4 Re: spotkanie... 19.06.04, 08:12
                    my wczoraj tez zaliczylysmy wizyte poloznej - bylo calkinim ok.pani cierpliwie
                    odpowiadala na wszystkie nasze pytania, nawet te najglupszesmile

                    my dzisiaj dwa tygodnie i tez planowalam zakupy z Julencja, bo mi babcia -
                    ninia na weekend wyjechala.

                    tak Dona ja na ursynowie zyje, troche dalekosad jesli chodzi o to odbijanie to
                    mojej sie zazwyczaj nie odbija, chociaz ja nosze na ramieniu po kazdym
                    karmiweniusmile mala przewaznie zasypia przy piersi i czasami sie budzi przy
                    odbijaniu czasami nie. moze te nasze dziolchy to takie delikatne i subtelne, ze
                    nie odbijanie im w glowie:o) u nas za to prawie po kazdym jedzonku jest kupa.
                    moze kiedys w koncu sie to skonczy, bo przeciez dzidzia do ktoregos miesiaca
                    tyla kupcia. o wtedy to karmienia stana sie dla nas przyjemnosciasmile a jesli ma
                    przemiane po tatusiu?? upss to bedziemy kupcialy po kazdym posilku. sorki ze
                    poruszam taki temat, ale dla mnie to niesamowite ile taki maly czlowieczek moze
                    z siebie wywalicsmile a przy tym jakie stekania odchodzasmile

                    Dona gratuluje czerwonego paska! ale mozesz byc dumna z syna. my z okazijii
                    tych dwoch tygodni Julencji jedziemy cosik jej kupic, ach jak ja uwielbiam
                    kupowac jej prezentysmile Julka choc sobotnia to tez jest leniuchowata, pewnie
                    dlatego, ze jeszcze mala. jemy, kupciamy i spimy, lae to pewnie sie juz
                    niedlugo zmieni.

                    pzrd
                    kasia i wlasnie stekajaca julciasmile
                    • cardamomo Re: spotkanie... 19.06.04, 19:15
                      MONA,
                      no C-maxa nie kupiłam, bo jak pojechaliśmy do salonu, żeby go dokładnie
                      obejrzeć, to handlowiec tak bardzo się spieszył do domu - "Wiedzą państwo, za
                      pół godziny zamykamy...", że w międzyczasie trafiliśmy jeszcze gdzie indziej.
                      No i stanęło na Mitsubishi Kombi w wersji sport, więc jak przycisnę... to
                      nieźle gania.

                      Jestem jak najbardziej za spotkaniem, najchętniej w godzinach południowych,
                      niechętnie w godzinach szczytu, bo zawsze mam problem z płaczącym dzieckiem,
                      kiedy stoimy w korku

                      ojej, muszę zmykać!
                      • mamamona Re: spotkanie... 19.06.04, 19:57
                        ale dałaś Elizo - w tym mieście południoiwe godziny są najczęściej godzinami
                        szczytu wink)))))
                  • wieczna-gosia Re: spotkanie... 19.06.04, 22:46
                    dona my tez mamy czerwone paski wink)
                    dwa wink)
                    zbuntowalam sie dzisiaj zrobilam zupe jarzynowa z solidna kurza wkladka i
                    poinformowalam meza ze ja sie dzisiaj zajmuje starszymi dziewczynami.
                    Wiecie co- ja mam permanentnie kaca moralnego ze tak malo czasu im moge dac....
                    o nie poprawka czasu to nawet sporo ale zawsze "przy okazji"- karmienia
                    przemka, robienia obiadu, prasowania odrabiania lekcji... co gorsza one sobie
                    radza z tym o wiele lepiej niz ja- tzn. dla nich to cos oczywistego, a ja
                    czasami tak bym chciala juz poczuc ze ona sa takie duze i ze mozemy ze soba
                    czas spedzac.
                    No wiec dzisiaj wyciagnelam rower i pojechalysmy na godzinke wywaliwszy tate z
                    maluchami na spacer. Przemek zwykle spi jak aniol na spacerach... no tak
                    zwykle... teraz obudzil sie po 10 minutach. Po 15 zaczal wyc. Po pol godzinie
                    przewijaniu, odbekiwaniu, pojeniu herbatka itp tata dal spokoj i odwolal mnie
                    ze spaceru....
                    No nic pomyslalam, ok zawsze troche czasu z duzymi spedzilam. Jest 22.43 a mnie
                    przed chwila udalo sie poczytac padnietym maluchom.... maz pomagal jak mogl ale
                    i tak prasowanie zeby szczerzy, zmywanie niby zalatwione, odkurzacz cisniety
                    niedbale... i jesscze ta bezbajdziejna pogoda- tak to bym przynajmniej nic nie
                    zrobila w domu z takiego pwodu ze dzien w dzien jezdzilabym na pikniki do
                    puszczy kampinowskiej- a tak nie dosc ze z niczym sie nie wyrabiam to musze
                    patrzec na to z czym sie nie wyrabiam...

                    tak tak... dalej mam doly...i napilam sie dzisiaj lyczuszka kolki (malutenkiego
                    na poprawe humoru...) i przemek pierdzi jakby mial odtalywac wink))
                    • jagiellonka4 takie tam... 20.06.04, 16:01
                      nie pchajcie się tak do tego pisania!!! Kobitki co z wami? pogoda paskudna nie
                      do spacerów a tu cisza na forum? my siedzimy sobie w domku, chyba zbytnio się
                      ostatnio nadwyrężam i cosik mnie pobolewa na szwie. Mo mąż jest kochany przez
                      dwie ostatnie noce wyręczał mnie przy Julce, tzn. przynosił ją wyłącznie do
                      akrmienia a sprawy przewijania czy usypiania leżały w jego gestii. No może z
                      tym przewijaniem to nie tak do końca, bo mała jak się tato nią zajmuje to ani
                      myśli dawać powody do przewijania, tylko ja ją przejmuję momentalnie muszę ją
                      przewinąć. Spryciula jedna.

                      Gosia pisałaś że Przemcio ma kolki, ja robiąc dzisiiaj porządki w materiałach
                      reklamowych, jakie dostałyśmy na odchodne w szpitalu znalazłam ulotkę o
                      kropelkach na kolkę: infacol. Czy któraś z Was tego używała?

                      Mam jeszcze jedno pytanko: CZEREŚNIE - można czy nie? uczulają czy cosik innego
                      czy może są neutralne?

                      Beata - jeśli chodzi o szczepienia to są one jeszcze daleko przed nami, ale z
                      pewnością weźmiemy dodatkowo i na Hiba.

                      Pzdr
                      Kasia
                      • wieczna-gosia Re: takie tam... 20.06.04, 17:41
                        ja uzywam infacolu. Przemas nie jest na nic uczulony no ale mamusia kapuche
                        wsuwa wink) i nie chce przestac. Dawalam wode koperkowa ale infacol jest jak
                        torpeda wink baczki odchodza seriami bez zadnego trudu. Wiec wsuwam te kapuche
                        Przemcio pierdzi i wszyscy szczesliwi wink
                        my idziemy na szczepienie w srode.
                        • juliaaaaa MAJ 2004!!! 20.06.04, 19:43
                          Aniutek, dzięki za wpis na zobaczcie smile))))) Dzięki Tobie mój wątek nie spadł
                          na szary koniec wink

                          Mona, my na basen chodzimy od kiedy Miłek skończył 8 tygodni. Numeru na
                          Kasprzaka 1/3 nie mam, ale pamiętam, że brałam ze strony www.mamatataija.pl
                          Trzeba zadzwonić tydzien wcześniej i zapisac się. Ale chętnie przesiosę się
                          tam, gdzie Wy, bo wiadomo, że w kupie raźniej wink Daj więc znać, na który basen
                          się zdecydowałaś, to i ja dołączę. Aha, tylko my możemy tylko w weekendy, bo
                          wtedy mój mąż jest wolny.

                          Gosiu, spotkanie jak najbardziej. Kurcze, tylko jak znaleźć termin, który
                          wszystkim pasuje???

                          Dona, ja już wydrukowałam wątek w oczkiwaniu. Co prawda bez kilkuset ostatnich
                          postów, bo... tusz się skonczył. He, he, jest tego spora kniga. Chyba pobiłyśmy
                          wszystkie rekordy na forum. Ale i ten wątek rozrasta się błyskawicznie,
                          zauważyłyście?

                          Miłek kończy dzisiaj 2 m-ce. Z tej okazji mąż kupił mi róże - jedną za każdą
                          nieprzespaną noc...

                          Pozdrawiam
                          Julia
                          • cardamomo Zdjęcia 20.06.04, 23:52
                            Mona, chyba dzięki Tobie udało mi się zmniejszyć zdjęciasmile
                            Póki co, zapraszamy na:
                            foto.onet.pl/albumy/album.html?id=22759&q=Letycja&k=3
                            Tam jest i Letycja, i nasz kot, i tarassmile
                            Pozdrawiamy dobranockowo i czekamy na termin spotkania!
                            E+L

                            P.S. Ja też jestem za basenem! Tylko, że wolę poczekać, aż Mała skończy 3 m-ce.
                            • mmroowa Re: Zdjęcia 21.06.04, 14:51
                              Ekstra zdjęcia - zwłaszcza ten opalany brzuszek smile
                              Czy Twoj kot jest rasowy? Wygląda mi na jakiegoś orientalnego?
                              A jak się ma współegzystencja kota i roślin na tarasie (nawiasem mówiąc taras -
                              super)? Moje dwa kocury skutecznie wybiły mi z głowy jakiekolwiek kwiatki, a
                              ostatnio nawet kradną koperek!

                              Pozdr.
                              Beata
    • wieczna-gosia odzywam.... 21.06.04, 00:44
      ... jednak dwa dni z mezem ktory mi intensywnie pomagal dzialaja cuda. Co jest
      niewatpliwym dowodem na to ze po prostu potrzebuje pomocy domowej na stale wink)
      albo dluzszych weekendow wink)
      Maz byl na dlugich spacerach z dziecmi, ja bylam na dlugich spacerach z
      dziecmi, jestem nagadana, na obiad byla pizza wink)
      jeszcze nam tylko dla siebie nawzajem czasu zabraklo....
      ale Przemas zasnal o 20 ja zasnelam o 21 i lece spac dalej bo jutro czeka mnie
      ciezkie wyzwanie- maz wyjezdza o 6 a ja musze dzieci do placowek odprowadzc
      (jakos...)
      • cardamomo Re: odzywam.... 21.06.04, 00:54
        Gosiu - podziwiam Cięsmile Lepiej kładź się, Dziewczyno spać, zamiast wzrok psuć
        matriksującwink
        Pomyśl, jak będziesz miała fajnie za 20 lat, kiedy Przemas i Twoje Dziewczynki
        pozjeżdżają na święta, z kupą wnuków i prezentów.
        Ja myślami wybiegam do przodu, chciałabym mieć już za sobą problem z brzuszkiem
        i płaczącym maluchem, który nie może zrobić kupy. Kiedy to będzie???
        Słodkich snów!
        • aniutek Re: odzywam.... 21.06.04, 05:17
          wszystko przeczytalam ale pisac juz chyba nie mam sily...
          Zuza ryczala dzis jak prawdziwa spiewaczka wczuwajaca sie w role, cyc z buzi w domu ryk i tak przez 2
          godziny. w koncu nie wytrzymalam wstalam po prostu a ona..... nie zaryczala, usnela!!! chyba
          wyczula,ze juz mam dosyc i nie chciala przeginac, moj malutek kochany.

          Gosia :smile))) fajna maja Twoje dzieci Mame, niesamowita jestes a ile sie od Ciebie mozna nauczyc hohoho

          Wrzucilam troche zdjec na zobaczcie, siebie tyz hehehehhe

          Eliza, Twoj nie maz...... bardzo mi sie podoba po prostu smile

          Mona za komplementy dziekuje :smile)) baaardzo :smile)))
          wiesz, miod na me serce smile
          a ten czerwony rowerek - piekny, bedzie moja inspiracja - przemaluje swoja stara ukochana
          kolarzowke, nie bedzie az tak sliczna ale obleci smile
          BTW od kiedy Pocia zaczela jezdzic na tym siodelku? pytam bo sie doczekac nie moge kiedy rower
          stanie sie abarot moim pierwszym srodkiem lokomocji w tym zwariowanym miescie gdzie mandat za
          zle parkowanie kosztuje $115 i mozna go dostac za byle g.... bo parkowac wlasciwie nigdzie nie wolno
          a to hydrant, a to inne no standing anytime a to zepsuty parkometr ( 10 minut za 25 centow..... chyba
          w workach te monety zaczne nosic)
          ech spadam dobranocka
          pozdrawiam
    • madziki Re: MAJ 2004!!! 21.06.04, 10:52
      Jak tylko mój mąż jest w domu mam ograniczony dostęp do komputera i nie mogę
      ani czytać nic ani pisać... Po prostu Paweł nie odchodzi prawie od
      monitora. wink) Ostatnio tworzył nową stronkę naszej hodowli. Jak macie chęć
      pooglądać nasze kociaki to zapraszam na www.murasu.neostrada.pl Lada
      dzień będziemy się musieli z maluchami rozstać, właśnie skończyły 12 tygodni. ;
      ((((( A teraz właśnie są najfajniejsze, rozrabiają do granic możliwości i mamy
      baaardzooo wesoło.

      Synek dzisiaj o świcie po raz pierwszy powiedział wyraźnie "agiiiiiiiiiiii".
      Ostatnio coraz częściej uśmiecha się do mnie albo śmieje ze mnie. wink)))
      Niestety nie udało mi się tego jeszcze sfotografować.
      Zauważyłam, że chyba nie przepada za gośćmi, bo jest wtedy marudny. A w sobotę
      na widok babci zrobił sanki, bo nie widział jej ponad tydzień! Małe jest
      cudne. smile)

      Czereśnie - ja je wsuwam, oczywiście w rozsądnych ilościach. Z tego co wiem,
      jeśli chodzi o wiśnie i czereśnie to nie można pijać kompotów i jadać dżemów,
      jeśli były robione z całych owoców z pestkami. To pestki coś tam zawierają
      szkodliwego. Tak mi tłumaczyły praktykantki z przychodni robiąc wykład na temat
      odżywiania w trakcie karmienia. Byłam zaskoczona, że przy masie ograniczeń,
      czereśnie akurat można jeść.
      W każdym razie ja już zaczęłam jadać prawie wszystko nie przeginając z ilością
      niektórych produktów. Rozkoszuję się moimi ukochanymi truskawkami, jem
      kapustkę, fasolkę i kalafiorka... niam..niam... smile)))) Lesio nie jest przez to
      bardziej niespokojny, czyli chyba aż tak bardzo mu nie szkodzę. Co najwyżej
      więcej pryta czasami...hihihi.......

      Spotkanko - może w jakiś weekend coś kiedyś wymyślicie, to może byśmy się z
      Lesiem pojawili. Prawdopodobnie wybierzemy się kiedyś do Warszawy w weekend
      odwiedzić dziadka Lesia, który go jeszcze nie widział. Poza tym Paweł dawno nie
      widział się ze znajomymi, więc chętnie by pojechał.

      Rower - oj jak bym już chciała sobie pojeździć... stoi i się kurzy w dużym
      pokoju, ale Lesio jeszcze za mały na takie wyczyny. sad
      • madziki Fotki Lesia 21.06.04, 11:45
        Dodałam nowe fotki Lesia siłacza. smile) Link w sygnaturce.
        • mamamona MAJ 2004 21.06.04, 16:41
          Elizo, Letycja sliczna rzeczywiście Pulpecja! ciekawe, że moja Pola też była
          taka okragła, że mówiliśmy na nią: Buba, Bubcia, a jednak jak dużo szczuplejsza
          od Miłoszka smile)))) a nieMąż przystojny na zabój! taras prawdziwie zielony, u
          nas lekka kicha z kwiatkami sad(((

          ciekawe,że zaczyna się kołomyja z dziećmi (u nas też), głownie z tego
          względu,że te maleństwa rosną, i też chcą mieć coś z życia, a nie tylko
          spania wink))

          my mamy w tym tygodniu babcię do pomocy, bo Paweł ma zawalone 2 tygodnie, Miłek
          domaga się swojego czasu, a Polcia - jak dziecko w jej wieku jest niezwykle
          zajmującą osóbką (w końcu w wątku Miłoszka są zdjęcia jak Pola zajmuje się
          bratem - jeszcze raz zapraszamy).

          jeśli wszystkie jesteśmy zgodne w temacie basenu, to może ustalmy gdzie - bo
          np.na tej Potockiej zajęcia zaczynają sie we wrzesniu, to są okolice 3-4
          miesięcy naszych dzieci, więc można na raz się umówić, tyle, że zapisać trzeba
          się teraz smile)))))
          mi jest wszystko jedno właściwie gdzie - ale Kabaty lub Potocka to zdecydowane
          faworyty (ze względu na łatwość dojazdu).

          ja sama na basen się zapisałam, ale na razie nie miałam kiedy - Paweł dziś
          kładł się o 4, bo wymieniamy się dziećmi na zmianę - ooooo, teraz wszyscy śpią,
          tylko Babcia i ja na nogach smile))))

          Miłek śmieje się jak nakręcony, i prowadzi z nami dialog w swoim języku:
          aguuu. ja do niego coś mówię, on odpowiada: aguuu, znów ja, znow synek smile)))

          złości się tylko jak spędza czas sam - i wcale mu się nie dziwię.

          pamiętajcie o ćwiczeniach Waszych dzieci - kładzeniu na brzuszek, obracaniu na
          boczki etc. Miłoszek ma troszkę ograniczone pole działania, bo w tej koszli
          może tylko leżeć na wznak. jak nie śpi kładę go na brzuszku na kolanach, no i
          po kąpieli smarowanie plecków także odbywa się w pozycji nabrzusznej.

          teraz dopiero widzę, że Polcia rzeczywiście miała silne napięcie mięśniowe (a
          przez długi czas brałam to za spisek wink)) - nie mogliśmy jej przez kilka
          miesięcy umyć paszek, bo miała tak zaciśnięte rączki do piersi, że ani huhu.
          nie znosiła też smarowania i masaży, nie lubiła się kąpać.

          Miłosz, jak się naje, to rączka nie przy mamie, wprost mu wisi - taki to luźny
          gość.

          mocno ściskam
          Mona
      • mmroowa Re: MAJ 2004!!! 21.06.04, 22:28
        Kociaki są wspaniałe! Gdyby nie to,że mam już 2 koty, może bym się skusiła smile
        Bardzo mi się podobają takie włochate koty - maine coony, norwegi i sybiraki.
        Podziwiam Was, że przy malutkim dziecku, zdecydowaliście się na kociaki, które
        na pewno nieźle rozrabiają smile My mamy tylko jednego rozrabiakę (drugi jest
        kocim filozofem) i na razie nam wystarczy, choć największym marzeniem Jasia
        jest trzeci kot smile

        A Kasia dzisiaj miała pierwszy atak kolki sad Wieczorami zawsze była nieco
        marudna przed kąpielą, ale po zawsze przysysała się na dłużej, a później
        spokojnie spała. Dzisiaj po kąpieli płakała i pierś niewiele pomagała sad
        Dopiero noszenie na rękach przez tatę i bujanie uspokoiło ją.

        Pozdr.
        Beata
Inne wątki na temat:
Pełna wersja