Dodaj do ulubionych

MAJ 2004!!!

    • 26basia Re: MAJ 2004!!! 22.12.04, 23:29
      Hej Majówki nie wiem czy mnie jeszcze pamietać ale wpadłam aby Wam złożyć
      zyczenia,przedewszystkim dużo zdrówka,spełnienia wszystkich marzeń.
      --
      Moja córeczka ma
      Moje urwisy
      Polka
      • tyldak Re: MAJ 2004!!! 24.12.04, 01:26
        Mialam tak wariackie tyg ostatnio, że naprawdę nie dałam rady napisać. Ale
        zaglądam do Was i jestem na bieżąco. Napiszę więcej na pewno już wkrótce.

        Tymczasem chcę Wam wszystkim życzyć cieplutkich Świąt Bożego Narodzenia pełnych
        radosnych okrzyków naszych maleństw. I nade wszystko zdrówka!!

        Gorąco wszystkich pozdrawiam!
        --
        Nasza Tosieńka

        Jestem starsza i starsza
        • kmiszka Wesolych Swiat! 24.12.04, 09:31
          Drogie dziewczyny,

          Zycze Wam i Waszym rodzinom pieknej wigilii, wymarzonych prezentow pod
          choinka, Bozego narodzenia, i aby cale Swieta uplynely w milej, rodzinnej
          atmosferze, zdrowo i pogodnie.

          Pozdrawiamy
          --
          Gabcia i ciasto czekoladowe
        • kmiszka Wesolych Swiat! 24.12.04, 09:35
          Drogie dziewczyny!

          Wam i Waszym rodzinom zycze Bozego narodzenia oraz zdrowych, pogodnych i
          rodzinnych Swiat!
          Pozdrawiamy
          --
          Gabcia i ciasto czekoladowe
          • mmroowa Re: Wesolych Swiat! 24.12.04, 10:07
            Wesołych, zdrowych! i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, góry prezentów,
            szalonego Sylwestra i spełnienia marzeń w Nowym Roku życzą

            Beata, Kasia i Jaś
            --
            Kasia
            • dona29 Re: Wesolych Swiat! 25.12.04, 21:35
              Witajcie moje Anioływink

              Ja tylko na chwilę,żeby pożyczyć Wam wesołych Świąt i natchnąć moim
              opymizmem,który nie wiedzieć dlaczego i na przekór wszystkiemu -mamwink))

              Całuję Wasze dzidziule serdecznie i mocnowinki Wam i Waszym najbliższym -
              serdeczności z całego serca od nas
              --
              Dona
              mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
              Nasza Polusia kochana
              • juliaaaaa Święta, święta... 27.12.04, 09:39
                ... i po świętach smile))) Co u Was? Jak pierwsza Gwiazdka z maluchami? U nas mimo
                braku śniegu, bałwana i saneczek, atmosfera była magiczna. Zgodnie z
                aseksualnym wychowaniem Miłosz dostał pierwszą lalkę i pierwszy samochodzik ;-
                )))) Wiecie, co? Dobrze jest czasem spojrzeć na świat oczami dziecka. Mnie się
                udało w te święta i czuję się szczęśliwa smile))) A Wy co robiłyście w te dni?

                PS. Postaram się zaraz umieścić mikołajkowe zdjęcia Miłka na zobaczcie
                --
                Julia

                Miłosz
                • madziki Re: Święta, święta... 27.12.04, 11:55
                  Dawno tu nie pisałam, ale zaglądam w miarę systematycznie.
                  Spóźnione życzenia świąteczne dla wszystkich. Niech magia świąt pozostanie na
                  cały rok.

                  A co u nas? Lesiowi nareszcie wyszły dwa pierwsze ząbki na święta, biega na
                  czworaka po całym mieszkaniu, ciężko go upilnować i gada "mama" jak tylko coś
                  jest nie tak. Ze świąt pewnie niewiele jeszcze zrozumiał, ale spróbował opłatka
                  i składał życzenia wszystkim razem z mamą.
                  Ogólnie atmosfery świąt w tym roku za bardzo nie odczułam. Przez tą gonitwę
                  jakoś tak to dziwnie odczułam. Jedynym cudnym akcentem był dla mnie Lesio.
                  Pochorowaliśmy się w zasadzie wszyscy i takie to były święta.
                  Teraz siedzę w pracy niestety, faszeruję się Gripexem, nic nie słyszę, bo mam
                  zatkane uszy i odliczam czas do 15, żeby stąd wyjść.
                  Jakoś mało to optymistyczne, mam nadzieję, że u Was weselej.
                  --
                  Magda i Lesio (15.04.2004)
    • dona29 Re: MAJ 2004!!! 28.12.04, 23:19
      ale dlaczego tak cichutko tu się porobiło?
      a może jest coś o czym nie wiem?wszystkie żeście się przeniosły,czy co????

      a ja modem specjalnie włączam;-((((cięzkie życiewink

      Moja Polinezja raczkuje skubana...zasuwa po podłodze i musze przemeblować
      dopiero co zagospodarowaną powierzchnię "apartamentu" od początku!
      Niesamowite jest to,jak szybk się teraz zmienia i osiąga co raz to lepsze
      efekty -niomal z dnia na dzień.

      Dziękuję Bogu,że moge to oglądać...wink

      ściskam

      --
      Dona
      mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
      Nasza Polusia kochana
      • malgog Re: MAJ 2004!!! 29.12.04, 10:37
        Rzeczywiście, jakoś cicho ....
        My siedzimy w domu bo teściowa się rozchorowała a na dodatek Kuba kaszlący.
        Kaszle juz prawie miesiąc, bierze syropy, regularnie chodzimy do lekarza a
        poprawy nie widać.
        Na szczęście Maciejka zdrowy,
        6 zębów na widoku i raczkuje ... do tyły z szybkością błyskawicy.

        Pozdrawiam Was wszystkie poświątecznie i czekam na wieści...

        M
        --
        moje skarby
        • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 29.12.04, 21:20
          U nas cisza, bo zainstalowałam sobie nowy program anty-wirusowy. Jest tak
          wrażliwy, że blokuje mi dostęp na co drugą stronę... He, he, stwierdził, że
          strona forum jest o "wysokim ryzyku"...

          U nas nadal rozleniwienie świąteczne. Miły śpi ostatnio od 20 do 7, co mnie
          ogromnie raduje. Wczoraj obudził mnie śpiewem o 3 w nocy. Wpadam do Jego
          pokoju, a On siedzi w łóżeczku i dłubie sobie w buzi ze śpiewem. Rano okazało
          się, że wyszedł Mu czwarty ząb wink))))

          Mój mąż rozpoczął edukację Młodego. Gdy ten podchodzi do półek z książkami
          rozlega się gromkie: "nie wolno". Miły zatrzymuje się, odwraca głowę, uśmiecha
          i... powolutku wyciąga rękę w kierunku książek... Ale podobno wielokrotne
          powtarzanie uczy... Poczekamy, zobaczymy

          Magda, Małgosia - zdrowia dla Waszych pociech. Niech wraz ze starym rokiem
          odejdą wszelkie choróbska.

          Dajcie znać, co dostały Wasze maluchy od Mikołaja. Miłosz gryzie nogi lalce, a
          w samochodzie już wyczerpały się baterie wink)))
          --
          Julia

          Miłosz
          • dona29 Re: MAJ 2004!!! 29.12.04, 22:20
            Julio-powiedz mi,jak to się robi że dziecko tak fantastycznie śpi????
            ja mam poprostu UTRAPIENIE..

            wstaję co 3-3,5 godziny i karmię...
            jak tak dalej pójdzie,to się wykończe;-((((((((((((((((
            --
            Dona
            mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
            Nasza Polusia kochana
            • tyldak Jestem i się chwalę 29.12.04, 22:43
              Choć w sumie nie ma czym, ale dla mnie to ogromna radość. Tosia w końcu
              załapała samodzielne siedzenie! Nie wiem kogo bardziej to cieszy - mnie czy ją
              samą. Wiem, Wasze maluchy raczkują, ale my jesteśmy takie trochę leniwe. Np.
              pominęłyśmy etap pt "przewracanie się z pleców na brzuszek czy odwrotnie" i
              chyba prędko tego nie będziemy robić. Rechabilitantka powiedziała ostatnio, że
              rzadko ale czsem się to zdarza. Ha! Jesteśmy wyjątkowesmile A poza tym znów nas
              dorwało wstrętne katarzyskosad ale dzielnie z nimwalczymy i już jest lepiej. A
              jutro wyjeżdżamy do Rabki. Sylwester w starym gronie znajomy+gość honorowy -
              oczywiście nasza Tosieńka. Ciekawe jak to będzie. Akurat wśród naszych
              znajomych nikt jeszcze nie ma dzidzi...mam nadzieje, że konfliktów nie bedzie.
              Śmiejemy się z Krzyśkiem, że troche "uświadomimy" towarzystwosmile

              A w ogóle to Was przepraszam za moje milczenie. Miałam naprawdę lekki sajgon. Z
              moim Krzyskiem OK, tylko po zabiegu wyszedł z niego typowy facet i miałam 2
              dzieci w domu.A potem gorący przedświteczny okres w pracy Mam nadzieję, że uda
              mi się poprawić.

              Dona - z Twoich postów bije większy optymizm. Cieszy mnie to bardzo!!

              Chorutkim dzieciaczkom życzę zdrowia!! I Tobie Madzia też.

              Mona - mam nadzieję że Twojej perełki zupełnie zdrowe. Pozdrawiamsmile

              Julia, już dawno to miałam napisać - strasznie dużo ciepełka bije z twoich
              postów!smile Bardzo lubie je czytać.

              Ależ się rozpisałam. Przepraszam!!!
              Jeszczejedno - zamieściłam nowe zdjęcia mojej kluseczki.

              Udanego Sylwestra Wam życzę i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!
              --
              Nasza Tosieńka

              Jestem starsza i starsza
              • madziki To my chorowitki 30.12.04, 10:06
                No i jednak rozłożyliśmy się bardziej, znaczy ja i Lesio. Jemu już zaczęło
                schodzić na oskrzela, więc dostał antybiotyk, a gile miał po pas, nie spał mi
                po nocach. Dopiero dzisiejszą noc przespał prawie całą po raz pierwszy. Ja też
                dostałam antybiotyk, bo ostatniego nie dobrałam do końca przez paskudne
                uczulenie. Mam nadzieję, że w końcu się wyleczymy i uodpornimy.

                Dona, a Twoja malutka w nocy jest nadal głodna, czy tylko potrzebuje się
                poprzytulać? W zasadzie coraz starsze dzieci teoretycznie nie potrzebują już w
                nocy jedzenia. Wystarczy konkretny posiłek wieczorem i z samego rana coś.
                Ewentualnie spróbuj tylko raz w nocy karmić. No sama nie wiem co poradzić.

                Tyldak, gratulacje dla Tosieńki! Samodzielne siadanie to duże osiągnięcie. Znam
                dzieci, które nie raczkowały tylko od razu codziły, jak chociażby mój
                chrześniak. Lesio akurat dochodzi do wszystkiego po kolei. Samodzielne siadanie
                zaczęło mu wychodzić jak zaczął raczkować.
                Obecnie Leszek zaczyna sam stawać w łóżeczku. Niestety jest mały problem, bo
                nie staje na całych stopach, tylko podwija palce nóżek pod spód. Byliśmy przed
                Świętami u neurologa na wizycie kontrolnej wcześniaków (nieco późno nas
                skierowano, ale cóż) i pani miała parę uwag do niego. Chcieli go nawet
                skierować na rehabilitację, ale jak powiedziałam, że on już sam siada i
                raczkuje, to nieco się zdziwiły i rehabilitacja jest zbędna. Jedynie mam z nim
                ćwiczyć właśnie stópki - znaczy masując odwijać mu paluszki stópek w drugą
                stronę.

                Julio, co do prezentów to Leszek dostał swój pierwszy samochód z klockami
                Fisher Price - takie klocki z różną zawartością - super. Do tego zestaw zabawe
                do kąpieli i kulę, w środku której pływa sobie żółwik. smile) Jak na razie
                sprawdza czy to wszystko nadaje się do jedzenia. Chociaż dla niego nadal
                najciekawsze są kabelki i kotki, które pozwalają mu na wszystko (tylko czasem
                ma potem zadrapaną rączkę lub nosek). wink))
                Wrzuciłam na Zobaczcie jego fotkę z naszym najnowszym kiciulkiem 3-
                tygodniowym. smile))
                Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do pracy.
                --
                Magda i słodki Lesio (15.04.2004)
            • malgog MAJ 2004!!! 30.12.04, 10:24

              No właśnie ...
              jak to się robi, że dziecko przesypia całą noc ???
              Maciek (podobnie jak Pola Dony) budzi sie co kilka godzin, od urodzenia
              przespał jedną !!!! noc sad((
              Właściwie to jestem przyzwyczajona bo Kuba do skończenia ce 2 lat budził sie
              przynajmniej raz w ciagu nocy.

              Prezenty na gwazdkę
              Maciek : mata dmuchana + woda z pływającymi rybkami (nie wykazuje
              zainteresowania), grająca skrzyneczka (głosy zwierząt + melodie),kolejna
              grająco-świecąca zabawka tym razem motyl + grająca pszczółka, książeczka do
              gryzienia, bączek, troche ubranek.
              Zabawek jest sporo bo zjechało się trochę rodziny nie posiadającej małych
              dzieci - więc ... każdy coś od siebie kupił.
              Kuba dostał straszliwą ilość zabawek, ubranek, że szkoda wymieniac.

              Kuba i Maciek są jedynymi wnukami moich rodziców, więc kupuja im na potęgę , ja
              wiem że to nie jest najlepiej ale co zrobić ??

              To na razie na tyle.

              Cieszę się, że Dona w lepszym nastroju, Julia rozumiem, że masz przerwę w pracy
              (studenci chyba maja wolne ???)- co najlepsze PRZEDSZKOLA TEŻ !!!!

              Widzę, że mąż Matyldy typowy jest tzn. chory - jedno dziecko w domu więcej.

              Napiszcie jak spędzacie sylwestra ??? bo my "na balu radia i telewizji" czyli w
              łóżku.

              Pozdrawiam

              Małgosia

              --
              moje skarby
              • walizkaplus1 Re: MAJ 2004!!! 30.12.04, 13:30
                skoro spoznilam sie z zyczeniami na swieta to nadrabiam i zycze Wam wszystkim
                udanego sylwestra oraz wszystkiego co najlepsze w nowym roku : zeby wszyscy byli
                zdrowi, szybko sie rozwijali i dawali rodzicom mnostwo radosci no i zeby ten rok
                byl dla Was bardzo pomyslny smile
                u nas tez nie obylo sie bez chorobska,infekcja drog oddechowych jeszcze sie
                wlecze, mam nadzieje ze do oskrzeli nie dojdzie. w zwiazku z tym przypomnialam
                sobie co to nieprzespane noce. ech. dona a probowalas w nocy dawac zamiast
                jedzenia cos typowego do picia? moja maruda czasem nawet po dlugim cyckowaniu
                musi wypic buteleczke zeby porzadnie zasnac.
                prezenty na gwiazdke:
                klocki fiszera ze zwierzatkami w srodku-raczej sie nie bawi, czasem zjada,
                szkolny autobus-taki pluszowy z pacynkami w srodku-jak robie jej przedstawienie
                to sie zasmiewa, dzieciecy laptop-niby na gwiazke ale dostala duzo
                wczesniej-nieoceniony,zawsze sie nim zajmie. grzechotki,gryzaczki, maskotki-bawi
                sie wybiorczo poniewaz ma juz scisle grono ulubionych. poza tym ubranka.
                prosilam o nie bo marysia juz wyrasta a zabawki powoli zalewaja nam
                mieszkanie.aha ,fajna rzecz- los pacynka-myjka. m sie bardzo smieje jak los myje
                ja lapkami.
                malgog, my sie spotkamy na balu.impreza radia i telewizji jest bardzo trendy w
                tym roku wink
                • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 30.12.04, 20:01
                  Matylda, dziękuję smile))))))))))))))))))))))))))) Taki uśmiech wywołałaś na mojej
                  twarzy smile. A ja myślę, że z każdego osiągnięcia dziecka trzeba się cieszyć.
                  Więc całusy dla Tosi, która samodzielnie siedzi kiss Miłosz za to zaskoczył mnie
                  swoją przebiegłością. Ma zabawki, które trzeba naciskać, aby wydały dźwięk, ale
                  czasem coś się zacina i siła Jego paluszków nie starcza. Wtedy bierze w swoje
                  łapki mój palec wskazujący i naciska nim klocek... Ale jestem dumna wink

                  Dona, jak tam nowy apartament? Poleczka już się zadomowiła? U nas ze spaniem
                  wcale nie jest tak dobrze. To znaczy Miły od kiedy skończył 3 miesiące śpi od
                  20 do 4-5. Potem jedzenie i walka o to, żeby zasnął. Z każdym miesiącem walka
                  przesuwa się na późniejsze godziny. Teraz doszło do 6-7, ale nie zliczę już
                  nocy, kiedy wstawałam razem z Nim o 5 rano... Wydaje mi się, że teraz tak
                  dobrze śpi, bo wariuje w dzień. Od kiedy zaczął chodzić, nie usiedzi w miejscu
                  ani minuty. W dzień zostawił sobie tylko jedną, góra dwie drzemki po 1,5 h, a
                  tak to roznosi chałupę. Mój mąż mówi o nim "wirus" wink))) Poza tym dostaje na
                  noc flachę 220 ml Bebiko GR, które jest bardzo sycące. I starcza Mu do rana.

                  Małgosiu, tak, tak, mam teraz ferie. Więc pakujemy walizki i wyjeżdżamy. Odezwę
                  się w przyszłym tygodniu, po powrocie. Życzę Wam szampańskiej zabawy na
                  Sylwestra i samej słodyczy w Nowym Roku

                  PS. I duuuuuuuużo zdrowia
                  --
                  Julia

                  Miłosz
                  • dona29 Re: MAJ 2004!!! 30.12.04, 22:49
                    Tyle wam chciałabym powiedziec i napisać,do wielu rzeczy się odnieść -
                    tymczasem jestem na razie "modemowa" internautka i potwornie się stresuję
                    bijącym zegarem połączenia z tpsawink))
                    dlatego na razie -wszystko czytam ale pogdamy kiedy indziej.

                    Oj Julio- powiem tylko,że zazdroszczę tego wyjazdu..i wiecie czego jeszcze...że
                    może Was przytulać ktoś ,kto ma więcej niż 80 cmwink))(albo 158 -jak Janio)
                    BAWCIE się dobrze albo tak,jak zechcecie..
                    my z Polisią same,Jaś hula z tatąwink)))
                    ciekawe,czy dadzą pospać...
                    całusy dla wszystkich
                    --
                    Dona
                    mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
                    Nasza Polusia kochana
              • marianna18 Re: Spanie, sylwester i inne... 02.01.05, 17:06
                Witam wszystkie dziewczyny, nie wiem czy zdajecie sobie sprawę że z nowym
                rokiem znów jesteśmy starsze i piękniejsze jak dobre wino... Drżyjcie nasi
                partnerzy, bo wy z każdym rokiem co prawda też starsi ale z tym pięknem to dużo
                gorzej niż u nas.
                SPANIE!!!! Wy jesteście szczęściary!!! Mój Norbert nie przespał jeszcze ani
                jednej nocy!!! Zasypia koło 21.00 i jak się obudzi dwa razy w ciągu nocy to
                jest dla mnie cudownie, ale tych cudownych nocy jest mało. Wiem, że to jest
                kwestią tego, że on jest na cycu. Ze starszym przerabiałam ten scenariusz przez
                2 lata. Jednak jak już tyle wytrzymałam to myślę że na cycu pociągniemy do
                roku, a potem może wprowadzimy jakiś zapychacz przed spaniem, chociaż u
                starszego to nie zdało egzaminu.
                Święta spędziliśmy u mojej mamy i siostry (pierwszego grudnia urodziła drugą
                córkę, poprzednie nasze dzieci też są z tego samego roku). Prezentów było dla
                dzieci dużo, jak zwykle za dużo. Sylwester spędziliśmy wspólnie z "dwójką". Dla
                mnie to wystarczyła ta transmisja z Krakowa za wszystko, bo spędziłam tam
                cudownych 11 lat swojego życia, a każdy Sylwester właśnie na Rynku Głównym. Mój
                mąż marudził, bo on lubi bale, tańce i takie tam...Ja też ,ale w tym roku nie
                było mi tęskno.

                Zdrowie nam dopisuje, przed świętami przechodziliśmy infekcję (wg lekarza) co
                według moich spostrzeżeń okazało się trzydniówką. Poza tym idą zęby i nie mogą
                wyjść są dopiero dwa.
                Dreszcz mnie po plecach przechodzi bo mam zamiar rozejrzeć się za nianią, na
                razie taką na godziny, no bo jak na razie to chcąc wyjść gdzieś sama tylko mąż
                mnie mógł zastąpić. Nawet do fryzjera chodziłam z Norbertem, przesypiał tą
                godzinę upiększania się mamy, w razie czego personel deklaruje się zabawiać
                małego bo w godzinach przedpołudniowych ruch jest znikomy.
                Pozdrawiam i przechodzę na www.niania.pl
                Pozdrawiam
                M.
    • dorcia_j Re: MAJ 2004!!! 31.12.04, 09:11
      Witam.
      Dopisuje sie do wątku.
      16 maja 2004 urodził sie Mateuszek. Nasze życie stanelo na głowie. Teraz Mati
      to już duży facet bo waży prawie 12 kg.
      Pozdrawiam wszystkie majowe dzieci i ich rodziców.

      Ps. a czy wiecie, że podobno najszczęśliwsi ludzie rodzą się w maju... smile)

      --
      dorcia_j

      a to mój Mateuszek smile)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18891875
      • madziki Re: MAJ 2004!!! 31.12.04, 10:09
        Witam nową mamę. Spory ten Twój Mateuszek. Lesio ma już 8,5 miesiąca a waży
        skromne 8 kg.

        A czy najszczęśliwsi rodzą się w maju? No nie wiem, mój Leszek wolał kwiecień,
        nie chciał czekać do maja, a jest bardzo wesołym i szczęśliwym dzieckiem.
        --
        Magda i słodki Lesio (15.04.2004)
        • martyx spanie - do Dony 31.12.04, 11:18
          Hej!
          Czytam was regularnie ale ostatnio zadomowiłam sie na nowym forum Majówki i tam
          więcej wypisuje.

          Ale postanowiłam sie włączyć w sprawie spania. Dona z tego co wiem Poleczka jest
          na butli. Myśle że tak na prawde to ona nie potrzebuje juz tak często jeśc w
          nocy. Iza odkąd przeszła na butle i dostaje na noc 150ml, przesypia od 19 do 5-6
          i potem dalej śpi do 7 rano. Oczywiście nie było tak od razu. Na początku ery
          butelkowej potrzebowała jeszcze zjeść około 3 i wtedy dopiero o 6. W pewnym
          momencie zaczęłam jej dawać herbatkę o tej 3 i tak jakos sama zaczęła się tylko
          budzić o 6.

          Ostatnio też przeżywałam trudne chwile bo Iza była chora. Budziła się co godzina
          ale prawde mówiąc nie pomyślałam o tym żeby jej wtedy dawać mleko. Przytulałam
          ją, smarowałam dziąsełka, dawałam kropelki do noska a w ostateczności dostawała
          herbatke.

          Myśle że powinnaś dawać Poli na kolacje właśnie mleczko z kleikiem a w nocy
          tylko herbatke. Może po pewnym czasie przyzwyczai się do tego ze w nocy się nie je.


          A jeśli do tego dochodzi kwestia usypiania to polecam wątek na Majówkach:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24382&w=18428272
          POdobno jak dziecko uśnie samo w łóżeczku a nie w ramionach mamy to nawet jak
          się przebudzi w nocy to zaśnie samo. Wie że znajduje się w tym samym miejscu w
          którym zasnęło i nie czuje sie zdezorientowane i przestraszone. U nas się
          sprawdza. Nawet czasem wole chwile poczekać jak słysze że Iza się obudziła, nie
          wchodze do pokoju i często zasypia sama.

          Pozdrawiam i powodzenia!!! Marta
          --
          IZA!!!

          Iza jest coraz starsza
          • martyx Re: spanie - do Dony 31.12.04, 14:09
            A zapomniałm dopisać ze Iza tez juz ma w dzien tylko dwie małe drzemki i nawet
            jak jest spiaca po 17 to staram sie ja przetrzymac do kapieli i nie klasc.
            Czasem sie to nie uda i zasnie nawet po poludniu, wtedy sama ja budze po 20
            minutach.

            A tez mi sie przypomniało ze był taki czas jak wprowadzałam jedzenie łyżeczką ze
            były pobódki co 2 godzinki. Ona sie dopiero uczyła nowych jedzonek, nie najadała
            sie do syta w dzień i nadrabiała w nocy.

            Pozdrawiam
            --
            IZA!!!

            Iza jest coraz starsza
            • juliaaaaa Po Sylwestrze 05.01.05, 11:54
              Dziewczyny, gdzie jesteście??? Czy tak długo odsypiacie zabawę Sylwestrową? My
              bawiliśmy się w górach, a wracając zahaczyliśmy o Kraków. Akurat padał piękny
              śnieg i było tak urokliwie. A w Warszawie wielkie słońce. Gdzie ta zima?

              Jak postanowienia noworoczne? U mnie jest ich jak zawsze sporo, tylko z
              realizacją gorzej... Ale może w tym roku się uda? Przede wszystkim chciałabym
              wiele nauczyć Miłosza i pokazać Mu kawałek świata i życia. Wtedy i ja będę
              szczęśliwa smile))))

              Piszcie, co porabiacie w Nowym Roku. I jeszcze raz samej radości i słodyczy w
              2005
              --
              Julia

              Miłosz
              • malgog Re: Po Sylwestrze 05.01.05, 14:53
                Po Sylwestrze...sad((

                siedze w domu z dzieciakami na zwolnieniu, mąż na nartach, wyjeżdżając zostawił
                nas chorych, miał gdzieś czy będziemy mieli co jeść (dzieci chore więc nie
                mogłam się ruszyć z domu), kto odbierze Kube z przedszkola (on to robił),
                ogolnie nie interesowało go nic tylko narty.
                Przedwczoraj z tem. 38,5 obsługiwałam dzieciaki słaniając się na nogach.
                Ryczeć mi się chce.
                Do kompletu moja mama ciosa mi kołki na głowie kiedy tylko dowiedziała się w
                jakiej sytuacji M wyjechał na urlop (oczywiście to mi się dostaje za to jakiego
                mam troskliwego męża)- aż boje sie do niej dzwonic i prosić o pomoc bo zaraz
                słyszę kilka "ciepłych" słów...

                Moje małżeństwo w rozsypce.
                Tego juz dłużej po prostu nie da się ciągnąć.

                nie chce mi sie pisac, musiałam tylko to z siebie wyrzucić.
                Szlag by to trafił
                --
                moje skarby
                • juliaaaaa Re: Po Sylwestrze 05.01.05, 15:58
                  Małgosiu, może mogę Ci jakoś pomóc? Podjechać i zakupy zrobić? Albo Kubę z
                  przedszkola odebrać? Albo kupić leki? Mam samochód, więc to nie problem. Mogę
                  przyjechać z Miłym albo sama. Daj znać co mogę zrobić. Aha, mam dobrego
                  pediatrę na telefon. Może skorzystasz?

                  PS. Umieściłam nowe fotki Miłosnego
                  --
                  Julia

                  Miłosz
                      • malgog Re: Do Julii 05.01.05, 20:07
                        teraz chyba doszło, bo ja nie mam odpowiedzi, że nie doszło.
                        Jeśli nadal nic nie będzie poproszę o adres pryw.
                        --
                        moje skarby
                        • walizkaplus1 Re: Do Malgog 05.01.05, 22:37
                          smutne rzeczy piszesz Malgosiu. naprawde nie rozumiem tego,tzn mowisz mezowi ze
                          jestescie chorzy i moze by nie wyjezdzal a on wyjezdza? albo dzwonisz do niego
                          na komore ze sie rozchorowalas i zeby wrocil Ci pomoc a on nic? w kazdym razie
                          zaluje ze nie mieszkam w wawie bo tez z przyjemnoscia chcialabym Ci pomoc.
                          • malgog Re: Do Malgog 06.01.05, 11:27
                            Fakt, to smutne,
                            mój m co roku wyjeżdża na narty ze znajomymi w tym samym terminie,
                            kiedy wyjeżdżał w niedzielę 2 stycznia byliśmy jedynie zakatarzeni - nie miałam
                            temperatury,
                            dzwoni do nas (ja nie dzwonię) pyta oczywiście o nasze zdrowie i kiedy słyszy o
                            gorączce to proponuje abym poprosiła o pomoc swoją lub jego mame, albo brata .
                            Ja go nie prosze o powrót (co mogłabym usłyszeć ???)- on tego również nie
                            proponuje.

                            Koronny argument za tym aby jechać na narty jaki usłyszałam brzmiał : "przecież
                            ja nie miałem urlopu w tym roku, a ty całe wakacje spędziłaś z dziecmi na wsi -
                            byłam na macierzyńskim i 3 m-ce byłam u mojego taty.
                            On w tym czasie był wolny jak elektron a ja (w jego ocenie) byczyłam się na
                            świeżym powietrzu - no po prostu żyć nie umierać.
                            No cóż macierzyński to super urlop i mąż musi również odpocząć bo 3 miesiące
                            bez dzieci i zony w domu to dla niego nie był absolutnie jakikolwiek odpoczynek.

                            Już dawno się przekonałam, że lepiej się odpoczywa na nartach ze znajomymi, niz
                            z właśną rodziną.

                            Mogłabym pisać i pisac i pisać.

                            Maciek bardzo źle sypia, chodzi spać ok. 23.30-24.00 i fika całą noc.
                            Rano jestem nieprzytomna.
                            Dopiero wstaliśmy i siadamy do śniadania.

                            Pozdrawiam Was wszystkie i dziękuję za słowa otuchy i chęć pomocy.

                            Do Julii : czy doszła widomość ?

                            Małgosia
                            --
                            moje skarby
                            • walizkaplus1 Re: Do Malgog 06.01.05, 13:14
                              ech faceci to lubia byc malo domyslni /uogolnienie ale czesto trafne/.jesli masz
                              powazne powody zeby nie prosic o pomoc rodziny na miejscu to moze sprobuj go
                              poprosic o wczesniejszy powrot. jesli odmowi to bedziesz miala uzasadniony powod
                              zeby wytoczyc dziala a i tak je pewnie wytoczysz. moze jednak cie zaskoczy.
                              przeciez moze tak byc ze na twoje zale maz powie Ci "jakbys powiedziala to bym
                              wrocil, nie prosilas znaczy radzisz sobie". Jasne ze nie trzeba wielkiej
                              wyobrazni zeby wyczuc jak jest Ci teraz trudno ale tez nie trzeba wielkiego
                              sprytu zeby niedopowiedzenia wykorzystac i odbic Twoje argumenty. chociaz to nie
                              lezy w mojej naturze to ucze sie powoli reagowac poki sytuacja jeszcze sie nie
                              nakreci i nie zakonczy sie wybuchem nieproporcjonalnym do obiektywnie widzianych
                              okolicznosci.
                              mam nadzieje ze nie naruszylam za bardzo Twojej prywatnosci moja wypowiedzia smile,
                              nie znamy sie dobrze i mam watpliwosci w takich sytuacjach jak daleko wypowiadac
                              swoje zdaniesmilenie chcialam zostawiac Twojego postu bez komentarza no bo jesli o
                              tym piszesz, znaczy masz potrzebe poruszenia tematu. rany jak oficjalnie wyszlosmile
                              moje dziecie tez nie chce sypiac wieczorem. gasimy swiatlo ok 24 i ona najpierw
                              bryka w naszym lozku /o lezeniu w swoim nie ma mowy/,w koncu zasypia u nas co
                              jest dla mnie katorga- spycha mnie kopniakami do krawedzi.zreszta
                              nieprzyzwyczajona jestem bo m nigdy nie sypiala z nami. dam jej jeszcze pare dni
                              pochorobowego luzu ale potem trzeba cos z tym zrobicsmile
                              • malgog Re: Do Malgog 06.01.05, 13:33
                                Wiecie, tak czasami myślę ...???
                                jacy niektórzy są szczęśliwi (amam na myśli kobiety), bo ...(tu tysiące powodów)
                                - mężowie są idealni : pomagają w wychowaniu dzeci, w codziennych obowiązkach
                                domowych, interesują się twoimi problemami (mnie wystarczyłoby gdyby mój
                                zapytał mnie jak minął dzien w pracy (nigdy tego nie robi), itd, itd ( seksie
                                nie wspomnę),
                                - dzieci są grzeczne : nie pyskują, jedzą posiłki bez grymasów i nie wylewają
                                przy tym połowy na nowy dywan, chętnie wstają do przedszkola/szkoły, nie
                                histeryzują w sklepie i nie robią dzikich awantur z pretensjami aby im coś
                                kupić, ładnie się bawią i nie potrzebuja do tego mamy (nigdy ojca), przesypiają
                                całą noc WE WŁASNYM ŁÓŻKU itd,
                                - są zdrowi : nie miewają potwornych migren, takich które uniemożliwiają
                                otworzenie oczu, nic im nie "strzyka" w plecach, nie miewają bolesnych
                                miesiączek, itd. (wstawić wedle uznania),

                                O innych nie piszę bo pracę mam idealną (tfu, tfu, tfu), rodziców super
                                (chociaż kiedyś różnie bywało).

                                Czy są gdzieś tacy ????? na tym forum np. Pewnie są.

                                Ale mnie na narzekania wzięło.

                                Maciek usnął na szczęście, a Kuba aktualnie jeździ " na szmacie" bo uparł się
                                umyć podłogi w całym domu. Pomocnego mam syna, nie ma co ...)))
                                (mam nadzieję tylko, że szafa z lustrami w przedpokoju na tym nie ucierpi)

                                --
                                moje skarby
                                • walizkaplus1 Re: Do Malgog 06.01.05, 15:27
                                  "> jacy niektórzy są szczęśliwi (amam na myśli kobiety), bo ...(tu tysiące powodów"

                                  to serial jakis amerykanski musialby byc smile

                                  co do dziecka idealnego to stawiam na juliowego Milosza.
                                  • malgog idealne dziecko typ nr 1 06.01.05, 16:40
                                    Twój typ w dziedzinie "dziecko idealne" - popieram w całej rozciagłości smile))

                                    "to serial jakis amerykanski musialby byc smile"
                                    no i na końcu obowiązkowo musieliby wszyscy klaskać - te oklaski to mnie zawsze
                                    rozkładają na łopatki,

                                    ale nastrój sobie poprawiłam.

                                    Pozdrawiam sennie-deszczowo z ponurego Bemowa





                                    --
                                    moje skarby
                                    • juliaaaaa Re: idealne dziecko typ nr 1 06.01.05, 20:02
                                      He, he, moje dziecko idealne wink)) Ale się usmiałam wink)) Nie ma co. Właśnie
                                      miałam napisać, że ja jestem szczęśliwa, bo spełniam punkt pierwszy i trzeci
                                      (męża mam idealnego i a i zdrowia mi nie brakuje). Ale idealne dziecko???
                                      Pisałam Wam, że Miłosz najczęściej budzi się o 6-7 i dalej już spac nie chce.
                                      Fakt, że od kiedy skończył 3 miesiące zasypia sam w swoim łóżeczku w swoim
                                      pokoju, ale to zasługa mojego męża, który Go tego nauczył (patrz: idealny mąż ;-
                                      )) Ale Miłosz jest baaaaardzo absorbujący. Ja bym ostawiała Letycję Elizy.
                                      Ilekroć się z Nią spotykam, zastanawiam się dlaczego moje dziecko jest takie.
                                      Letycja śpi do 10!!! A w ciągu dnia Eliza kładzie ją na leżaczek i może
                                      wszystko robić. U mnie od dawna jest to niemożliwe. Miły bardzo szybko opanował
                                      siadanie, wstawanie i chodzenie i... wszędzie jest Go pełno. Wulkan energii.
                                      Każdego dnia odkrywa coś nowego. Dzisiaj np. odkrył wodę w nawilżaczu na
                                      kaloryfer i przenosił kropelka po kropelce na podłogę. A ile było przy tym
                                      radości wink)))) Ale kocham tego urwisa, mimo że niezły z Niego gagatek smile))))

                                      Idę oglądać "Monster" - jutro zdam relację

                                      --
                                      Julia

                                      Miłosz
                                        • malgog Re: idealne dziecko typ nr 1 06.01.05, 20:17
                                          dotarły i dziękuję za namiary na pediatręsmile))))
                                          w sprawie spotkania - bardzo chętnie, mi pasuje.
                                          zadzwonię.

                                          No to mamy już dwa typy:
                                          Letycja i Miłosz.

                                          Chyba powinnam się wstydzić, że moje nie są.
                                          O innych ideałach nie wspominając....


                                          --
                                          moje skarby
                                          • marianna18 Re: idealne dziecko?idealny mąż?Hm... 06.01.05, 23:42
                                            wg mnie nie ma idealnych dzieci, a wszystko zależy od poziomu ich akceptacji
                                            przez nas, bo co to znaczy idealne? O, rany na filozofię mi się zbrało, a
                                            siedzę zapieklona, bo się pokłócilam z mężem. Tak, Małgosiu, idealnych mężów
                                            też nie ma...Mój nie cierpi kiedy wraca z pracy, a ja mówię, że jestem
                                            zmęczona, no bo jakże może męczyć taki rozkład dnia codziennie:
                                            9.00 - wstaje Norbert, do 10, toaleta, śniadanie moje i jego itp, "ogarnięcie
                                            domu" do 11.00 (mąż ze starszym wychodzi 8.15) po czym jak jest ładna pogoda to
                                            na spacer, jak nie to zostajemy w domu, 0 12.00. Norbert zasypia na pół
                                            godziny, w czasie których ja nie wiem w co ręce włożyć (obiad dla dzieci i dla
                                            nas, pranie, sprzątanie itp.) Około 14.30 wychodzimy po Marcina do przedszkola,
                                            spacerem zajmuje nam to pół godziny, wracamy około 16.00 (po drodze często
                                            zakupy). Kończę obiad i podaje dzieciom, sama często nie zdążam zjeść. Mąż
                                            wraca około 17.00-17.30 - oczywiście jak nigdzie nie wyjeżdża służbowo. podaję
                                            obiad dla niego. Od około godziny 18.00 mam tzw. "wolne" bo mąż zajmuje się
                                            Norbertem. W czasie tego wolnego znów nie wiem w co mam ręce włożyć,
                                            tymbardziej że jesteśmy 2 m-ce po przeprowadzce. A zapomniałam dodać że Norbert
                                            jeszcze raz śpi pół godziny ok.16.30. Około 21.00 próbuje położyć spać
                                            Norberta. Dzisiaj walka trwała dwie godziny. W nocy oczywiście pobudki co dwie
                                            godziny. Nie piszę nic tutaj o starszym synu a on jest taki kochany, odkąd
                                            urodził się młodszy, on zrobił się bardzo samodzielny i dużo mi pomaga, z
                                            bratem uwielbiają się wzajemnie. Tak więc wygląda mój każdy dzień, no w weekend
                                            czeka mnie atrakcja, bo przyjeżdżają teściowie, już w uszach mi dzwoni
                                            pytanie "nie nudzisz się tak cały dzień w domu siedząc?" i usłyszę jak to teraz
                                            kobiety mają dobrze bo pampersy itp, itd. No jutro nie wychodzę z kuchni bo
                                            rodzinę mojego męża należy odpowiednio ugościć. Ale wczoraj poszłam po rozum do
                                            głowy i spotkałam się z kilkoma kandydatkami na opiekunkę. Wybrałam jedną miła
                                            dziewczynę, studiuje zaocznie pedagogikę i od poniedziałku będzie na parę
                                            godzin przychodziła, bo mój mąż wyjeżdża na tydzień za granicę(takie wyjazdy
                                            już wcześniej przerabiałam i zostawałam z chłopcami bez żadne pomocy). No
                                            oczywiście jego mama nie zostanie mi pomóc bo:1.ma tysiąc wizyt u lekarza,
                                            2.nie lubi W-wy. 3.ja sobie świetnie radzę. Dziewczyny i czego ja narzekam,
                                            taką sielankę mieć, to wstyd narzekać. Niestety moja mama nie może przyjechać,
                                            bo mieszka z siostrą, a ona ma 1 m-czne dziecko, więc głupio mi jej to
                                            proponować. Oczywiście ja mogę jechać do nich w każdej chwili, ale z dwójką 200
                                            km w taką pogodę to nie mam odwagi. Pozdrawiam Was serdecznie.
                                            Zrelaksowana i wypoczęta M.
                                          • wieczna-gosia a moze spotkanie ;)))) 07.01.05, 00:22
                                            zarzucilam wedke wink
                                            niedziela
                                            14 stycznia
                                            godzina 1430
                                            arsenał na placu bankowym

                                            Moje idealne dziecko wlasnie uroczo sie do mnie usmiecha CHOLERA!!! ja chce
                                            miec swoj wieczor- nie jestem kurna zaborcza niech bedzie moj od 22, ale
                                            MOJ!!!! nic od paru dni nie moge zrobic bo przemek odsypia d 10 rano, ale
                                            wieczorem nie ma zmiluj. Nie ma jak go przestawic bo jesli nie poloze go rano
                                            to jest niemozliwy i wyje albo idzie spac pod stolem. Wieczorem jestem w
                                            rozpaczy zaczelam go nawet zostawiac niech wyje No to wyje 20 minut na
                                            przyklad... no to daje cyca. A on natychmiast sie zaczyna zachowywac jak
                                            wyspane dziecko i sie usmiechac No to go odkladam No to wyje. A ja mam jutro
                                            zajecia!!!
                                            --
                                            IARTPFWTSIOWIM
                                            I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
                                            • juliaaaaa Re: a moze spotkanie ;)))) 07.01.05, 08:44
                                              Hmmmm... Jak tak Was czytam, to chyba rzeczywiście u mnie sielanka... To znaczy
                                              zapieprz mamy niesamowity: praca, dom, dziecko. Ale jakoś dzielimy się
                                              obowiązkami i przyjemnościami i dajemy sobie radę. Choć oczywiście miewam
                                              trudne chwile, ale wtedy staramy się oddać Miłka dziadkom lub opiekunce i
                                              robimy sobie jakąś przyjemność smile)))

                                              A moje dziecię odniosło dzisiaj pierwsze rany wojenne. Miły odkrył drzwi i
                                              wsadza pod nie palce. Skończyło się skaleczeniem. sad((( W ruch poszła jodyna i
                                              bandaże. My spanikoani (mąż lekarz!!!) a Miłek nawet nie pisnął wink

                                              Spotkanie, jak najbardziej, z miłą chęcia się z Wami spotkam. Tylko 14 stycznia
                                              nijak nie jest niedzielą wink Jeśli spotykamy się w piątek 14, to ja będę na
                                              bank. Jeśli w niedzielę 16, to nie mogę (pracuję do 19) i proszę o inny
                                              termin wink))
                                              --
                                              Julia

                                              Miłosz
                                              • madziki Re: a moze spotkanie ;)))) 07.01.05, 10:29
                                                Idealny mąż, idealne dziecko... a co to takiego??? Nie ma ideałów, już dawno
                                                się o tym przekonałam.
                                                Kocham bardzo zarówno męża jak i dziecko, pomimo że często narzekam. Owszem
                                                mogę liczyć na pomoc męża w domu, ale nie zawsze, wysłuchuje moje relacje z
                                                pracy, a on opowiada mi swoje... Jak każdy ma swoje wady i staram się przymknąć
                                                na nie oko, choć to trudne i nie zawsze się udaje. Podobnie jak on wytrzymuje
                                                moje marudzenie i złośliwości. sad
                                                A Leszek? Jest cudnym chłopcem, czasem potrafi się sam czymś zająć, ale jest
                                                bardzo żywiołowy i ciągle go trzeba pilnować, bo włazi nie dam gdzie
                                                trzeba, "morduje" koty swoim zaciskiem (o większe się nie boję, ale o jak
                                                ściśnie miesięcznego Bono, to ten tylko piszczy, bo jest malusieńki i nic nie
                                                może zrobić), najlepsza zabawa to wyrzucanie suchej karmy kotów z miski na
                                                podłogę, jak już mu się uda przecisnąć do kuchni, bo ma zablokowane przejście.
                                                Do tego otwiera szuflady i wcina sobie palce... Mogłabym tak wymieniać dłuuugo.
                                                A pokancerowany ciągle jest - kotki w obronie czasem go drapną po rękach, a to
                                                sam gdzieś się zahaczy... Ze spaniem też nie jest słodko. Jak był mały zasypiał
                                                sam bez problemu. Niestety teraz trzeba go ululać, bo inaczej jest rozpacz. W
                                                nocy też się przebudza, czasem tylko napije się i śpi dalej, a czasem jak
                                                dzisiaj nie może zasnąć i łazi po łóżeczku o 4 nad ranem gadając maaamaaa...

                                                Sorki, ale dzisiaj mam fatalny nastrój, jestem zmęczona tym tygodniem i
                                                kompletnie niedospana. sad(

                                                --
                                                Magda i słodki Lesio (15.04.2004)
                                              • wieczna-gosia 16 stycznia ;) 07.01.05, 10:39
                                                juliaa a nastepna niedziela? bo ty masz zjazdy co dwa tygodnie nie?
                                                --
                                                IARTPFWTSIOWIM
                                                I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
                                                • malgog Re: 16 stycznia ;) 07.01.05, 11:00
                                                  rozumiem Gosiu, że masz na myśli następną niedzielę po tej 16 stycznia, czyli
                                                  23 stycznia o 14.30 - no Julia ... decyduj, bo tu wszystkie bardzo na Ciebie
                                                  liczą.
                                                  Ja mogę praktycznie w każdą, więc mi pasi.
                                                  Rozumiem, że ze starszą rebiatą przychodzimy.

                                                  To ja rozpętałam tą dyskusję o idealnych dzieciach ale prawdę mówiąc nie miałam
                                                  na myśli naszych milusińskich pociech kwietniowo-majowo-czerwcowych tylko te
                                                  starsze pociechy (chociaż w naszym gronie mam z takimi pociechami niewiele).
                                                  No ale Gosia ten niedobór nadrabia smile))))

                                                  Ja na Maciejka też nie mogę narzekać, idealny może nie jest ale mi pasi i
                                                  kocham go nad wszystko (podobnie jak mniej idealnego Kubka).

                                                  Dzisiaj po raz pierwszy w nocy zamiast pięćset razy przysuwac cycki do małego
                                                  przygotował sobie butle - efekt piorunujący - cycek był w użyciu tylko 2 razy a
                                                  mały wstał rano o 10.30 (spał 12,5 godz).

                                                  Lecę do dzieciaków.


                                                  --
                                                  moje skarby
                                                  • juliaaaaa Re: 16 stycznia ;) 07.01.05, 11:25
                                                    Zjazdów nie mam co dwa tygodnie, ale akurat 23 stycznia mam wolny i chętnie się
                                                    z Wami spotkam. smile)))) Tylko czemu tak późno? wink)))

                                                    Od tego gadania o idealnym dziecku, Miłosz spał dzisiaj 20-8!!!! Mówcie tak
                                                    dalej, to może Mu tak zostanie...

                                                    Magda, nie pisłaś, że znów zostałaś kocią mamą wink))) To ile masz teraz
                                                    kociaków? Magda, umieszcza regularnie fotki Leszka, a reszta? Dziewczyny, nie
                                                    dajcie się prosić i wrzućcie jakieś świąteczne zdjęcia
                                                    --
                                                    Julia

                                                    Miłosz
                                                  • dona29 uffff uffff 07.01.05, 19:49
                                                    ..jestemwink
                                                    wreszcie moge pobuszować jak nalezy po neciewink

                                                    Poczytałam trochę ale i tak sporo musze nadrobić.Marta- dzięki za podpowiedzi i
                                                    rady.Mnie tez się wydaje,ze Polince najwyżej chce się pić -te kaloryfery czy co.
                                                    W każdym razie- ja do dziś nie przespałam żadnej nocy i nie widzę,żeby miało
                                                    się to zmienić

                                                    Ona faktycznie -chce mnie miec blisko.Jak ją przyprowadzam w nocy do łózka -
                                                    zasypia szybciutko.
                                                    A wiecie,że moje dziecko dziś pierwszy raz zaczęło szeptać??Jest tym zachwycona.
                                                    Wspaniałewink))

                                                    Małgosiu - jakoś zniknęlaś z mojego horyzontu ale wiedz,że zawsze chętnie
                                                    pogadam.
                                                    Julio -dziękuję za mail i pamięć.
                                                    Tego Ci nie zapomnę- bo ludzi przyjaznych poznaje się właśnie w takich
                                                    sytuacjach.
                                                    Tylko nie wiem,dlaczego ten gatunek jest na wymarciu?

                                                    Będę póżniej.Idę pooglądać zdjęcia.
                                                    PA


                                                    --
                                                    Dona
                                                    mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
                                                    Nasza Polusia kochana
                                                  • wieczna-gosia no to 23 stycznia ;))) 07.01.05, 22:56
                                                    no to 23.
                                                    Pozno w sensie o godzine chodzi?
                                                    Bo na ostatnim spotkanku byla sugestia zeby sie umowic pozniej bo mozna za
                                                    jednym zamachem obiad zalatwic wink
                                                    Mozemy sie spotkac o 14 na przyklad wink) albo o 13.30 wink)
                                                    --
                                                    IARTPFWTSIOWIM
                                                    I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
                                                  • wieczna-gosia nic mi nie mowcie o starszych pociechach. 07.01.05, 22:59
                                                    Bylam dzisiaj u kolezanki. Maz tez wyszedl. Stare mialy pozmywac, umyc maluchy,
                                                    przebrac w pidzamki. Nie zrobily NIC. Krew mnie zalala, bo wrocilam sobie bez
                                                    stresu pozniej. I teraz musze nadrabiac. UUUch ale drzwiami trzaskalam.... ale
                                                    sie wkurzylam.....
                                                    --
                                                    IARTPFWTSIOWIM
                                                    I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
    • tyldak Re: MAJ 2004!!! 07.01.05, 23:05
      Idealny mąż idealne dziecko? W to drugie to już prędzej ejstem w stanie
      uwierzyć, ale mąż??? Nie niemożliwe. Ja mojego kocham nad życie ale gdy np w
      nocy mała płacze a on tylko przewraca się na drugi bok... no bez komentarza.
      Albo gdy słyszę, że znów bałagan w domu a ja przecież nic nie mam do roboty.
      Wrr!! Ale ogólnie jest OK.
      Malgog - mam nadzieję, że jakoś się ułoży. Wiem łatwo napisać. Trzymam za was
      kciuki!

      A ja mam jakiegoś doła. W ogóle jakoś głupio zaczął się ten rok, najpierw
      kiepski Sylwester... pełen jakiś dziwnych konfliktów z ludźmi z którymi się
      zawsze świetnie dogadywaliśmy (stwierdziliśmy, że jednak małżeństwo z dzieckiem
      to już zupełnie co innego niż takie "Luźne" pary, a wśród naszych znajomych
      brak dzieciatych), potem włamali się nam do samochodu, nic nie zabrali, bo nie
      mieli co ale zamek do wymianysad a na koniec dobiła mnie praca. Miałam jechać z
      dzieciakami na zimowisko, myślałam, że wezmę Tosię, najstarsze dziewczyny mi
      pomogą mała trochę sobie pooddycha świeżym pwoietrzem, a ja się stęskniłam za
      wyjazdami z dzieciakami. A tu się wczoraj dowiedziałam, że mam zostać w
      Krakwoie i prowadzić tzw. ferie w mieście. To jest średnia przyjemność, ciężka
      praca (robiłam to już rok temu) i mam problem co z Tośką, bo to trwa od 9 do 17
      i nie mam jej z kim zostawić na tyle czasu. Już sie nie mogę doczekać.
      Ech... przepraszam dziewczyny za te żale ale musiałm sie wygadać. Jakis taki
      monolog z tego wyszedł. Sorki.

      Postaram sie jeszcze dać zdjęcia z Sylwetra małej - robił je nasz kolega i są
      wdł mnie super.
      Pozdrawiamy i życzymy wszystkim miłego weekendu!!!

      P.S. szkoda że nie jestem z Warszawy - chetnie bym się z wami spotkała

      --
      Nasza Tosieńka

      Jestem starsza i starsza
      • mamamona Re: MAJ 2004!!! 08.01.05, 19:11
        ja mam idealnego męża smile))))))))))))))))))))))))))))

        i prawie idealne dzieci wink Miłosz jak zaczął raczkować i jest na leku
        homeopatycznym, to i alergia minęła, i złe samopoczucie. śmiejemy się teraz że
        mamy trzecie dziecko, tak inny jest od ostatnich miesięcy smile)))))

        a Pola oprócz buntu dwulatka (wrrr!!!!) jest idealna wink)))
        dziś były pierwsze postrzyżyny smile))
        --
        zobaczcie
        Polcia! i
        Miłek!
        Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
        • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 08.01.05, 20:26
          To super, że nie tylko ja mam idealnego męża smile)))) Dobrze wiedzieć, że ten
          gatunek nie jest na wymarciu wink)))

          Dzisiaj na basenie spotkałam Kasię (jagiellonkę) i powiedziałam Jej o
          spotkaniu. Obiecała przyjść. Tym bardziej nie mogę się doczekać. No to ręka w
          górę, kto będzie?

          Matylda, to Ty karkowianka jesteś wink)))) Właśnie jak byliśmy w tym tygodniu w
          Krakowie, to sobie pomyślałam, że to piękne miasto trzeba częściej odwiedzać.
          Tak się składa, że co roku jestem tak zimą, a pewnie latem jest jeszcze
          piękniej. Ech, zazdroszczę Ci niektórych miejsc Krakowa...

          Czytam właśnie Krallowej "Wyjątkowo długą linię". Pamiętam, że chyba Aniutek i
          Mona interesowały się tego typu literaturą. Znacie to? Na razie jestem
          rozczarowana ubogim słownictwem i marnym stylem, ale dopiero zaczęłam


          --
          Julia

          Miłosz
    • tyldak Wysypka 09.01.05, 21:24
      Mam pytanko, czy macie może pomysł skąd sie mogła wziąć wysypka za uszkami? Bo
      moja mama stwierdziła (tak tradycyjnie żeby mnie "uspokoić"), że wdł niej jakaś
      choroba zakaźna wieku dziecieciecego tak sie objawia. Wdł mnie to wysypka po
      czymś (po czym? nie wiem właśnie). I już sama nie wiem czy znow lecieć do
      lekarza...

      I jeszcze jedno pytanko, czy któryś maluch ma tak, że jak zaśnie wieczorem to
      przez jakieś 2-3 godz budzi sie co 15 min i potem dopiero zasypia takmocno? O
      co to może chodzić?

      Pozdrawiamy!
      --
      Nasza Tosieńka

      Jestem starsza i starsza
      • marianna18 Re: Wysypka 09.01.05, 22:59
        czasem taka wysypka pojawia się w wyniku przegrzania podobno.
        tak maluch ma tak, przynajmniej mój, że jak zasnął o 20.30 to budzi się co 15
        min do tej pory i to nie tylko dzisiaj.Teraz zasnął mam nadzieję, że na długie
        2 godz. więc spieszę się wyspać. może jutro się coś odmieni, bo jutro kończy 9
        mies- bilans: 9500g, 2 ząbki,b.dobrze siedzi, przesuwa się ruchem posuwisto
        okrężnym i baaaaaardzo mało śpi (właśnie się znów zbudził)
        Pa!
      • dona29 Re: Wysypka 09.01.05, 23:33
        nie mam pojęcia,co to za wysypka ale raczej odsunęłabym myśl o chorobie
        dziecięcej - nie przypominam sobie,zeby coś tak się objawiało.Byc może
        faktycznie przegrzanie albo pokarmówka.
        A z tym spaniem...u mnie to standardzik;-(((

        Poza tym - gonie własny ogon;-(
        ale o tym -kiedy indziej
        dobranoc
        może
        --
        Dona
        mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
        Nasza Polusia kochana
    • mamamona Re: MAJ 2004!!! 09.01.05, 23:50
      o kurka, mam 4 w totka wink)) szczególnie, że zagrałam raz na chybił trafił wink))
      mało płacą, ale trzeba chyba zagrać dalej smile)) Paweł widział spadającą gwiazdę -
      trzeba szczęściu pomócsmile))
      --
      zobaczcie
      Polcia! i
      Miłek!
      Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • mamapulpecji Re: MAJ 2004!!! 10.01.05, 13:11
        ale tu ruch!
        Nie zdążyłam jeszcze wszystkiego przeczytać, potem nadrobię zaległości.
        dziecko idealne...
        Moja wprawdzie śpi do 10, ale usypia bardzo późno.
        Jesteśmy na etapie odzwyczajania od spania z nami, a że nie chcemy używać
        metod "siłowych" często jest tak, że Letycja usypia na siedząco, trzymana na
        rękach np podczas oglądania wieczorem filmu.

        Nie znam innych dzieci zbyt dobrze, ale stawiam na Miłka Julii. a właściwie na
        konsekwencję Julii. Ona dotrzymała wszystkich ciążowych postanowień i
        najbardziej chyba podziwiam konsekwencję w usypianiu Miłosza. To, że On sam
        usypia w łóżeczku. Kwestia sprawności, "kumacji", to zapewne sprawa osobnicza,
        ale za odpowiedzialne wychowanie Julii należy się order. No i jeszcze za
        wyluzowanie. Ja wychodzę nagodzinę i stresuje mnie to, co może się dziać z
        Lalką. Julia zachowuje się normalnie i to jest piękne.

        U nas odzwyczajanie od cycka. A właśnie - jak tam Wasze maluchy, czy są nadal
        na cycu????? Ja walczę z butlą. Zaczęła jeść Bebiko HA2, choć z wielkim trudem,
        bo była przyzwyczajona do jedzenia często małych ilości. Rozleniwiłam się i nie
        chce mi się na razie gotować, daję więc jedzenie słoikowe. Martwi mnie, że po
        produktach mlecznych ma wysypkę, więc muszę sobie na chwilę darować mleko.
        Myślę o wprowadzeniu soczewicy, bo tak jak postanowiłam, nie daję mięsa.

        Nie chce raczkować. Zamiast tego podtrzymana pod pachami skacze jak szalona i
        najchętniej przeskałaby tak cały dzień. Trzyma linię i już nie jest Pulpecją.
        Później wrzucę nowe foty.

        Muszę spadać, bo ostatnio jestem szalenie zaganiana.

        Buziaki i nie dajcie się smutom!

        Eliza
        --
        Zdjęcia Letycji
        Letycja ma już...
        • mamamona Re: MAJ 2004!!! 10.01.05, 21:50
          Julio, Elizo, sto lat Was nie czytałam smile)))

          Elizo, czy kupiliście telewizor?? matkoświęto, jak czytam, że Wy oglądacie
          wieczorem filmy, to włos mi się jeży wink)) żartuję oczywiście.

          mam nadzieję,że jak Kasia Jagiellonka będziesz mogła byc oczywiście na naszym
          arsenałowym spotkaniu smile))
          --
          zobaczcie
          Polcia! i
          Miłek!
          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
      • jagiellonka4 Re: MAJ 2004!!! 10.01.05, 15:27
        Mona gratulacje, ja tam najwiecej to trojke mialamsmile

        Dziekuje Julio za pamiecsmile tak ja rowniez 23.01 chetnie sie spotkam.

        Ja chyba tez moge powiedziec, ze mam idealna dwojke: maz i corka.

        Pawel pomaga mi baaardzo we wszystkim. U nas nie ma jakiegos podzialu, ze ja
        mam robic cos czego on sie nie tknie, nawet do dziecka jak w nocy placze
        wstajemy na zmiane.

        Julia, chyba tez jest wzorowym maluchem. Pogodna,zawsze usmiechnieta, nie boi
        sie ludzi problemow jedzeniowych raczej nie stwarza, sama zasypia (i to
        ostatnio przestawiamy ja na spanie o 21 z wczesniejszego zasypiania o 23) i
        przesypia czesto cale noce wiec chyba narzekac nie moge.


        koncze przerwe sniadaniowa i powracam do pracysad

        Kasia
        --
        Julenka
        • madziki Re: MAJ 2004!!! 11.01.05, 13:06
          Ech, chciałabym się z Wami spotkać, ale niestety nie uda mi się raczej dojechać
          do Warszawy.

          Julio koteczek tym razem urodził się tylko jeden, a mamusią jest koteczka
          Norweska Leśna (nasza druga kicia). Kocurek jest cudny i chyba będzie miał
          podobny charakter do mamusi - bardzo ciekawski, żywiołowy i wesoły. Obecnie
          biega za rudymi ogonkami lub naszymi nogami i przybija mi piątkę łapką. smile)
          Jest naprawdę niesamowity, taka kuleczka puchata. Jego foteczki są na bieżąco
          wrzucane na naszej nowej stronie - tutaj Tam
          w dziale kocięta na dole jest link do galerii.

          A Lesio kolejną noc dał mi popalić. Nie wiem co się dzieje, czy to kwestia
          ząbków? Już jest zdrowy, nosek czysty, a budzi się bardzo często. Czasem zaśnie
          od razu jak dam picie czy smoczek, a przynajmniej raz w nocy musi się obudzić
          na minimum godzinę i wtedy daje mi się we znaki. Nie może zasnąć, krzyczy
          stojąc w łóżeczku. Kładę go, a on za chwilę i tak stoi i ryk...
          Rozkręcił się chłopak na całego i najbardziej podoba mu się teraz stanie na
          dwóch nogach lub chodzenie, jak ktoś przytrzyma za rączki. Wstaje przy
          czymkolwiek momentalnie. Tylko patrzeć jak zacznie chodzić. wink)
          --
          Magda i słodki Lesio (15.04.2004)
          • pati_pati Re: MAJ 2004!!! 12.01.05, 19:12
            WITAM KOCHANE DZIEWCZYNY!!!!Czy mnie tu jeszcze ktos pamieta?
            Ja niestety nie mam w domu internetu, dzis zajrzalam do kafejki na chwilke i od
            razu Was odnalazlam. Mam tyle milych wspomnien z wirtualnych spotkan z Wami
            podczas ciazy.

            Ale, ale najwazniejsze:
            Moj syneczek Patryk Oliwier urodzil sie 04.06.2004 o 7:45 przez cc.
            Wazyl 4600! i mial 62 cm.
            Bardzo chetnie wybralabym sie na spotkanie, jesli oczywiscie mozna sie
            dolaczyc. Bede wdzieczna, jesli ktoras z Was moglaby poinformować mnie
            telefonicznie o szczegolach. Podaje numer: 664 92 96 i z gory dziekuje.

            Patrycja i Maly Patryczek
            • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 13.01.05, 19:30
              Mona, ja też się cieszę, że tu jesteś smile))) I mam nadzieję, ze spotkamy się 23?
              Gosiu, potwierdź, że o 14, to zadzwonię do Pati i podam namiary. Ale fajnie, że
              będzie nas tak dużo. Pamiętacie nasze spotkanie jeszcze w ciąży? Kawał drogi
              przeszłyśmy od tego czasu... Magda, może podaj pasujący Ci termin w lutym, to
              zrobimy kolejne spotkanie.

              Ps. Wrzuciłam nowe fotki młodego
              --
              Julia

              Miłosz
              • madziki Re: MAJ 2004!!! 14.01.05, 09:36
                W lutym wybieram się do Warszawy 12-13 luty, jeśli tylko Leszek nie będzie
                chory i nie zmienią się nasze plany. Wtedy jest pierwsza w tym roku wystawa
                kotów, akurat w Warszawie i chcemy towarzysko zajrzeć, bo z kotami pojedziemy
                dopiero w marcu do Opola. Odkładamy też do tego czasu wizyty u znajomych Pawła,
                przekładane od Sylwestra, kiedy to Leszek był niestety chory i nie mogliśmy się
                ruszyć. Jak już pojedziemy to na cały weekend i wtedy łatwo mi będzie cokolwiek
                zorganizować. smile)
                --
                Magda i słodki Lesio (15.04.2004)
    • tyldak Re: MAJ 2004!!! 14.01.05, 10:07
      Hejka!
      Ja tak na chwilke...
      Julia, tak jak z Krakowa. Teraz niestety szarego. Jak kiedyś bedziesz to
      zapraszam!

      Gratuluję Mona 4. I jestem pełna podziwu dla wielkości Twojego Miłka. Chyba
      smiesznie wyglądali by obok siebie Toska i Onsmile

      Madzia, chyba za bardzo siepochwaliłam, bo Toska sama nie siadzie. Wiem, ze nie
      powinnam jej sadzac ja, ale to sie tak nie da. Ona po prostu nie chce juz
      lezec, a siedzi b ładnie i pewnie. Mówiłam o tym naszej rehabilitantce i b na
      nas nie nakrzyczała, wieć może tak bardzo źle nie robię.

      Dzięki za rady odnosnie wysypki. Chyba to rzeczywiście było przegrzanie bo rano
      już jej nie było. Jechaliśmy wtedy samochodem i pewnie to stąd.

      A ja znalazłam książke o niemowlakach, którą dostałam, jak jeszcze byłam w
      ciąży i właśnie przectałąm tam sobie zdanie, które niestety w moim przypadku
      sprawdza sięsad, że znajomi, którzy nie mają dzieci się wykruszają. Smutno mi z
      tego powodu. I brakuje mi osób wokół siebie takich właśnie z maluszkami... Ależ
      Wam zazdroszczę tego spotkania.

      Miało być krótko... Pozdrawiam gorąco!!!
      --
      Nasza Tosieńka

      Jestem starsza i starsza
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 14.01.05, 11:46
        Magda, nie pozostaje nam nic innego jak zrobić następne spotkanie 13 lutego.
        Może wtedy będzie już wiosna w pełni i wybierzemy się na spacer? Bo ja już nie
        wierzę w nadejście zimy.

        Matylda, a ja zaobserwowałam odwrotny proces. Bardzo lubię, kiedy przychodzą do
        nas znajomi, którzy nie mają dzieci, ponieważ rzucają się na Miłka i zajmują
        się Nim non-stop. Tak samo, kiedy idziemy do kogoś. Ostatnio byliśmy na
        imprezie dla dorosłych (he, he, jak to zabrzmiałowink i Miłosz był ośrodkiem
        zainteresowania. Za to niestety osłabiły się moje znajmości z dzieciatymi.
        Zazwyczaj polegają na porównywaniu osiągnięć (brrr, jak ja tego nie lubię) lub
        wyliczaniu nam, co robimy nie tak. Dochodzi do spięć i następne spotkania albo
        się nie odbywają albo przesuwają znacznie w czasie... Buuu, przykro... Dlatego
        cieszę się na ansze spotkanie foremek smile))))
        --
        Julia

        Miłosz
        • malgog Re: MAJ 2004!!! 14.01.05, 14:10
          Nie odzywam się bo po prostu mam doła jak stąd do ... Krakowa.
          Wszystko nie idzie tak jak powinno,
          na dodatek dzisiaj byłam na pogrzebie bardzo mi bliskiej przyjaciółki moich
          rodziców, cudownej, pełnej ciepła i życzliwości kobiety,
          przy aktualnej pogodzie nie nastraja to wszystko optymistycznie sad((((
          jakoś tak..., nie wiem....

          Jest takie słowo, funcjonujące wśród moich bliskich, które oddaje taki stan,
          jak ten, w którym jestem aktualnie. Słowo znane mi od wielu lat, które mówi
          wszystko...

          NYJE MNIE !!!!
          wiecie o co mi chodzi ???!!!!!!


          Maciek już nie jest zasmarkany ale za to kaszle.
          Przy łóżeczku stoi jak ta lala i szczerzy zębule w usmiechu smile))
          cudo.
          Nadal ślini się i wkłada całą piąstkę do buziaka.

          Czy są jeszcze mamy karmiące piersią tak jak ja ???????
          Dziewczyny, napiszcie proszę ile razy dziennie karmicie i czy oprócz cysia
          dajecie też butle ???

          Ja karmię nadal wieczorami i w nocy, no i MUSZĘ przestać bo w lutym wyjeżdżam
          służbowo na tydzień.
          Oj cięzko będzie, a ja tak bardzo chciałabym nadal karmić.


          Na spotkanie się piszę, ale OBOWIĄZKOWO trzeba zrobić rezerwację, bo w porze
          obiadowej w niedziele bywają tam tłumy.

          Trzeba o tym powiedzieć organizatorce czyli Gosi wiecznej.

          Witam Patrycję !!!!!!!


          --
          moje skarby
        • mamamona Re: MAJ 2004!!! 14.01.05, 15:08
          juliaaaaa napisała:

          Za to niestety osłabiły się moje znajmości z dzieciatymi.
          > Zazwyczaj polegają na porównywaniu osiągnięć (brrr, jak ja tego nie lubię)
          lub
          > wyliczaniu nam, co robimy nie tak. Dochodzi do spięć i następne spotkania
          albo
          > się nie odbywają albo przesuwają znacznie w czasie... Buuu, przykro...
          Dlatego
          > cieszę się na ansze spotkanie foremek smile))))



          no ale my jesteśmy dzieciate, hehehehehehe smile)))))))))))))))))))

          Malgog, ja karmię piersią, i na dodatek Miłosz nie lubi nic innego, co nie
          przeszkadza nam wciąż próbować. w rezultacie je 3-4 razy dziennie, je kaszkę na
          gęsto na wodzie (alergia), je obiadki, je deserki, je jabłuszko surowe do
          rączki, banana, bułeczkę, chrupki.

          tzn. próbuje jeść wink)))))))

          karmię go na okrągło, do tego 3-4 razy w nocy.

          ale nadal go lubię wink)))))

          głowa do góry, chociaż i my nie mamy powodu do optymizmu - coś nam się roboty
          kurczą sad(( takie zalety wolnego zawodu - raz jest praca, raz jej nie ma. teraz
          mamy jej mało. za dużo za mało wink))))

          ściskamy
          my
          ps. Maćka widziałam w akcji - fajny jest z niego gość smile)) w ogóle wszystkie
          nasze dzieci udane są, co nie??

          --
          zobaczcie
          Polcia! i
          Miłek!
          Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
          • malgog do Mony i innych 14.01.05, 16:12
            tak na szybko
            piszesz, że dajesz jabłuszko do ręki,
            nie boisz się, że się zakrztusi ???

            ja mam jakąś obsesję, że ugryzie za duży kawałek.
            Maciek miał 2 razy poważne zakrztuszenie, raz kiedy miał 2 tyg. - mlekiem z
            cysia (zsiniał cały i było niewesoło) a raz właśnie jabłkiem, strasznie się
            boję dać coś bardziej twardego od chrupka i biszkopta.

            Gdzieś na "zobaczcie" widziała rówieśnika Maciulca, który wcinał z własnej ręki
            jakiś owoc i gotowany kalafior.
            Ja nie mam jakoś odwagi.

            Acha, wczoraj M zjadł całego, rozklapcianego na talerzyku banana (poszłam
            przykładem Wiecznej Gosi i daję banana przed ukończeniem 10 m-ca).

            zjadł aż miło

            wracają do tematu, nie boicie się ????
            --
            moje skarby
            • mamamona Re: do Mony i innych 14.01.05, 16:57
              nie boję się. je zawsze jak jesteśmy z nim. czyli nie zostawiamy z jabłuszkiem
              samego wink) i o dziwo, kupuję twarde jabłka, ligole. te miękkie niosą moim
              zdaniem większe ryzyko.

              banana też to rączki daję.
              --
              zobaczcie
              Polcia! i
              Miłek!
              Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
              • juliaaaaa Re: do Mony i innych 14.01.05, 18:09
                Małgosiu, ja też podaję jabłka, banany, kiwi, mandarynki. Miłek je
                uwielbia smile)))) Oczywiście trzeba patrzeć, żeby się nie zakrztusił, ale do tej
                pory nie było z tym problemu. Mały żuje zanim połknie. A zwłaszcza teraz, kiedy
                bolą Go dziąsła, takie smakołyki są idealne.

                Mona, ja właśnie cieszę się na spotkanie z dzieciatymi, które są NORMALNE ;-
                )))) Rozumiesz? I nie będą mi stale mówić, co robię nie tak. Chyba, że się
                zawiodę wink))
                --
                Julia

                Miłosz
                • tyldak Re: do Mony i innych 14.01.05, 22:34
                  Kurka a ja nic takiego nie daje. W ogole odkad malej wyszla skaza stracilam
                  odwage w serwowaniu nowosci... Jakos opieszale mi to idzie, czasem boje sie ze
                  tosia ma za malo urozmaicone jedzonko. Juz sama nie wiem. Pytalam ostatnio
                  lekarki to nakrzyczala na mnie ze chce mala utuczyc, a mnie wcale nie o to
                  chodzilo. Swoja drogą jest z niej kluseczka. Czy wasze wszystkie maluchy maja
                  już ząbki? Bo my nie. I ona w ogole nie za bardzo ma ochote na coc co nie jest
                  zupelnie gladkie i papkowate.
                  I my tez sie karmimy piersia. W ogole to zazwyczaj jest tak: rano cycek, potem
                  ok 12 zupka, potem zalezy jak ide do pracy to ok 14 cycek i potem ok 17 dostaje
                  odciagniete mleko, a jak nie ide do pracy to zupka jest troche pozniej i ok 16
                  cycek No i ok 19 Sinlak z owocami kapanko i ok 20 z minutami cycek na dobranoc.
                  No i w nocy zazwyczaj 2 razy cycek. I w miedzy zcasie sporo pije i soczki i
                  herbatki. I caly czas zastanawiam sie czy nie zrezygnowac z jeszcze jednego
                  karmienia na rzecz owoców osobno. I nie wiem... Co Wy myslicie? Daje jej nieraz
                  troche banana ale to tak na sprobowanie. Stymze wiem ze banany dzialaja
                  zapierajaco a my mamy klopoty z kupkami.

                  Pozdrawiamy!!
                  --
                  Nasza Tosieńka

                  Jestem starsza i starsza
                • wieczna-gosia Re: do Mony i innych 15.01.05, 16:51
                  JULIAA jak zrobisz cos nie tak to ci wytkne.
                  malgog podgotuj tego kalafiora czy marchewke tak al dente i mu daj- wtedy
                  raczej nie powinin sie zakrztusic bo od biedy to rozklapcia dziaslami lub
                  zebem wink) a jednoczesnie da sie trzymac wink
                  --
                  IARTPFWTSIOWIM
                  I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
                • wieczna-gosia a w ogole to porzarlam sie z mezem :((( 15.01.05, 16:55
                  Straszliwie sad(((
                  Polazl sobie na impreze z kolegami (no przeciez mam jutro urodziny) idzie jutro
                  ( przeciez mam urodziny to moge sie pobawic) i byl w srode.
                  Dziaij sie zapytalam niewinnie czy pozmywa. Nie, bo nie bedzie mial czasu (byla
                  11 wychodzil o 16...) no i sie zaczelo. Mlyn byl niezly najpierw sie
                  naobrazalismy, potem obojgu rura zaczela mieknac (oboje mamy niestety ten
                  fatalny awanturniczy zwyczaj ze najpierw mowimy a dopiero potem rusza mozg...)
                  bo zesmy zdali sobie sprawe CO sobie nagadalismy, niby doszlismy do jakiegos
                  tam porozumienia, ale w sumie jestem rozbita... o mamo sad((
                  --
                  IARTPFWTSIOWIM
                  I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
                  • juliaaaaa Re: a w ogole to porzarlam sie z mezem :((( 16.01.05, 09:44
                    Gosiu, no to wszystkiego najlepszego smile))))) Dużo zdrowych, roześmianych
                    dzieci. Spolegliwego i domowego męża wink))) Oraz dużo słonka i radości na
                    codzień.

                    A ja ostatnio baluję z mężem. W piątek byliśmy na "Cats" w Romie. Siedzieliśmy
                    w pierwszym rzędzie, więc dokładnie się przyjrzałam aktorom i... jestem
                    rozczarowana. Spektakl poprawnie odtańczony i odśpiewany, ale nie powala na
                    kolana. Nie wiem, skąd tyle zachwytów... Poza kostiumami, któe były odlotowe.
                    Miałam cohotę urwać jednemu kocurowi ogon, bo wczoraj byliśmy na balu
                    karnawałowym w stylu lata 20., lata 30. Wytańczyłam się do 3 w nocy. A teraz
                    musze zbierać się i na zajęcia ze studentami pędzić... Ech, jak mi się nie
                    chce...
                    --
                    Julia

                    Miłosz
                  • juliaaaaa spotkanie 16.01.05, 09:51
                    Zapomniałam napisać, że Pati będzie 23 o 14, więc przybywajcie tłumnie wink)) I
                    Gosiu, nic mi nie wytykaj wink))), tylko przyjedź punktualnie wink))

                    Matylda, czy dobrze zrozumialam, że Tosia ma skazę białkową? A co mówi jej
                    pediatra na temat jedzenia? Bo mnie się wydaje, że to sprawa indywidulana.
                    Miłosz wcina owoce, bo ma 5 zębów, ale może skoro Tosia nie ma żandego, to
                    takie jedzenie nie dla niej. Poza tym, jak dziecko chodzi, to spala więcej
                    energii, więc więcej musi jeść. A jak Tosia jeszcze nie siedzi, to może wcale
                    nie potrzebuje więcej niż jej dajesz. A utuczyć dziecka nie możesz jedzeniem ze
                    słoiczków, tylko mlekiem. Mnie pediatra mowiła, że te przeciery to tak zwane
                    zapychacze, a jak np. odchudza dzieci, to zmniejsza im dzienną porcję mleka, a
                    nie słoiczków. Więc się nie przejmuj
                    --
                    Julia

                    Miłosz
                    • dona29 Re: spotkanie 16.01.05, 11:30
                      hmmm..w sumie Małgosię dobrze rozumiem z tym zakrztuszeniem- miąłam dwie
                      poważne akcje -z tym że ta ostatnia napawała mnie kompletnym przerażeniem,bo
                      Pola straciła oddech,zrobiła się bezwładna,sina na kilka chwil..a ja
                      zgłupiałam...gdyby nie ojcie w pobliżu az nie chce myśleć,co by było...NIKOMU
                      nie życzę...Przy czym zaznaczam,ze nigdy nie wykazywałam i nie wykazuję
                      nadwrażliwości na wyrost.
                      Ona jest z naszych foremkowych dzieci najmłodsza -więc dostaje chrupki a jabłko
                      wcina w całości, ssąc je w zasadzie.
                      Poza tym - dobra uwaga Julio - moja PULPA będzie pulpą dopóki nie zaniecha
                      nocnego bebiko gr.
                      Lecimy do dziadków
                      na razie
                      Na całą resztę jeszcze chyba czas.
                      --
                      Dona
                      mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
                      Nasza Polusia kochana
                      • walizkaplus1 Re: dona 16.01.05, 13:01

                        "Pola straciła oddech,zrobiła się bezwładna,sina na kilka chwil.."
                        tzn ze patenty w stylu klepanie po plecach z glowa w dol nie zadzialaly? a co
                        zrobil Twoj tata, ze pomoglo?
                        Marysia poki co nie ma zebow i dostaje jablko do lizania, bardzo to lubi i jesli
                        ktos przy niej je to musi zaplacic haracz smile
                        ja tez jeszcze karmie piersia ,poza tym sloiczki /warzywa,mieso/,deserki. z
                        deserkiem trzeba mieszac zupki warzywne bo bez banana to kiepsko wchodzi. no i
                        hektolitry ziolowej herbatki wlasnej robotysmile
                        • dona29 Re: dona 17.01.05, 09:51
                          Wiesz ..głowa w dół -to pierwsza rzecz jaką zrobiłam ale..okazło się że nic,że
                          za mało ...ojciec ja wział za nogi i kilkakrotnie mocno potrząsał..ja nawet nie
                          wpadłabym WTEDY na to...chociaż doskonale wiem o takiej formie pomocy!Poprostu
                          coś się we mnie zablokowało.Brrr...jeszcze mam dreszcze...;-(((((((((

                          --
                          Dona
                          mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
                          Nasza Polusia kochana
    • marianna18 Re: MAJ 2004!!! 16.01.05, 20:22
      Mój Norbert jest chyba najstarszy z naszych pociech (10.04) więc mu stopniowo
      rozszerzam menu, tymbardziej, że jest chętny na nowości. Na cycu wisi na
      okrągło (w nocy też!!!!ratunku!!!!), oprócz tego chętnie je zupki (warzywa z
      mięsem), żółtko, kleiki ryżowy i kukurydziany bezmleczne, owoce -też kiwi,
      banan - te w małych ilościach, dużo pije - soki i herbatki ziołowe. Dla mnie to
      jest rewelacja, że młody tak wszystko chce jeść, bo starszy prawie przez 1,5
      roku nie chciał nic oprócz cyca. Innego mleka nie podaję, bo chyba nie ma
      takiej potrzeby. jak czytam, że Julia może wyjść wieczorem to mnie ściska w
      dołku, bo Norbert przed zaśnięciem musi mieć cyca (nie chce mleka odciągniętego
      z butelki ani kaszki mleczno-ryżowej).
      Chętnie się z Wami spotkam. ja tez mam dość spotkania z mamami które porównują
      dzieci. Ja je nazywam "mamamafią piaskownicową" i zawsze omijam szerokim
      łukiem, a pytanie "ile waży?" doprowadza mnie do szału. Bo mój starszy syn
      zawsze był drobny, Norbert też jest taki mimo, że mu apetyt dopisuje. No nie
      ważne że są zdrowi, ważne żeby byli pulpetami, szczególnie dla jednej babci!!!
      A, byłabym zapomniała się pochwaić, że mój Norbert ma opiekunkę (2 razy w tyg 2-
      3 godz.)i bardzo dobrze ją przyjął. W końcu po 9 m-cach mogę wyjść sama w celu
      załatwienia czegokolwiek.
      • airam1981 Re: MAJ 2004!!! 16.01.05, 23:55
        Niedawno przypadkiem odkrylam to forum i bardzo sie ciesze.
        Rowniez jestem mama osniomiesiecznego bobasa.Nikodem urodzil sie 12 maja i troche mielismy na poczatku komplikacji , gdyz mial wrodzone zapalenie pluc a potem dziewiatego dnia okazalo sie ze ma dysplazje lewego biodra, na szczescie wszystko jest dobrze od tamtego czasu nie choruje, rozwija sie swietnie miesiac temu zacol juz raczkowac i troche z zazdroscia czytam ze inne maluchy juz wstajasmilenie moge sie doczekac kiedy moj maly wstanie lapiac sie za szczebelki od lozeczka itp.Z przyjemnoscia doacze sie do waszych dyskusji i bede sledzic poczynania Waszych malcow.
        pozdrawiamysmile
        • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 17.01.05, 11:11
          Marianno, ależ ja już dawno nie karmię piersią, dlatego wszelkie karmienie może
          przejąć ktoś inny, a ja mogę wychodzić. Zresztą Miłosz wcina wszystko bez
          grmaszenia i jeszcze nie trafiłam na potrawę, która by Mu nie smakowała.
          Cieszę się, że się spotkamy, bo pamiętam, że na spotkanie ciężarówek nie
          dotarłaś i nie miałyśmy okazji Cię poznać smile)) A określenie "mamamafia
          paskownicowa" baaardzo mi się podoba wink)))

          Dona, najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło i Twój tata wykazał się
          refleksem i pomysłowością. Takie wydarzenia muszą być straszne. Ja ciągle mam w
          głowie opis historii córki Ewy Błaszczyk i robi mi się zimno...

          Wrzucam nowe fotki Miłosza i pędzę do pracy. Niech ten miesiąc już się skończy,
          bo ledwo się wyrabiam na zakrętach sad(((
          --
          Julia

          Miłosz
          • kmiszka o alergii i wstawaniu 17.01.05, 17:33
            Witajcie!

            Odpowiadajac na pytanie Malgosi odnosnie karmienia - ja z mala wciaz sie
            karmimy. Ze dwa ray w nocy i trzy w dzien. Teraz moze nawet wiecej, bo
            zaczynaja sie problemy z alergia - malej robia sie takie rumiane policzki,
            skore ma troche chropowata (skaza mleczna?), podejrzewam mleko modyfikowane i
            dodatek maselka w tych wszystkich obiadkach dzieciowych. No i za poleceniem
            lekarza wyrzeklam sie czekolady, orzechow i wedlin, mleko ograniczam. Policzki
            ciagle rumiane wiec wybiore sie z Gaba do alergologa.

            Gabrysia tez sie rwie do wstawania, a nawet przy solidnym oparciu zrobi pare
            krokow. Nawet mnie to cieszylo, az do kontroli u ortopedy. Nastraszyl mnie, ze
            to za wczesnie na nauke chodzenia, ze powinno sie to zaczac w 11 miesiacu, bo
            stawy jeszcze za slabe i nogi moglyby sie powykrzywiac. Poki co jest OK, ale
            mamy mala pilnowac zeby nie wstawala , za to zeby jak najwiecej raczkowala.
            Oczywiscie nie zawsze sie uda i tak naprawde nie bardzo mnie przekonuje takie
            ograniczanie rozwoju, na szczescie Gabcia lubi tez raczkowac i dziarsko
            przemierza nasze mieszkanie.

            Postanowilam wziac sie za siebie i obronic prace przed roczkiem... A ze za dwa
            tygodnie mam ostatni zjazd w szkolce, postanowilam zrealizowac swoje marzenie i
            zapisac sie na kurs hiszpanskiego... Przy okazji sie okazalo ze jak zafunduje
            sobie angielski to hiszpanski bede miala z 75% znizka... Dobrze by bylo w
            koncu zrobic jakis certyfikat, ale dwa kursy to chyba za duzo szczescia - z
            jednego mlynu w drugi. Chociaz w sumie to ja tak lubie i nigdy u mnie nie bylo
            inaczej wink

            pozdrawiam mocno
            --
            Gabcia
            • dona29 Re: o alergii i wstawaniu 18.01.05, 08:34
              Imponujecie mi ta naukąwinkpoważniewinkchociaż bym sie skichała -to u mnie nie
              mam mowy nawet o głupim wyściu samodzielnym;-(((

              Teraz znów rozpoczęła sie akcja ząbek-hihiwink i znów tracę cierpliwość -
              szczególnie pod wieczór.
              Opornie to idzie i z bólem.

              Mam wrażenie,że jak tak dalej będzie - to Pipi tak się uzależni ode mnie,że
              nawet gdy będę miała możliwość - z wyjściem będzie cieniutko.

              A propos uczleń czy alergii - cvzy któraś z was wie,skąd się bierze nagłe,dość
              silne odparzenie na pupie?Mam wrażenie,ze to uczulenie - bo wygląda jakbym jej
              rok nie przewijała!A wszystko wydarzyło sie szybko,pomiedzy jednym a drugim
              przewijaniem.
              Lecę.Wróce.
              Małgoś- odezwij się -jak to mówia - .."wyślij chociaz puste koperty..."jak Ci
              się gadać nie chce.
              Papapa

              --
              Dona
              mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
              Nasza Polusia kochana
              • malgog Re: o alergii i wstawaniu 18.01.05, 10:16
                Bardzo mnie Dona rozbawiłaś tymi pustymi kopertami smile)))),
                aż postanowiłam się odezwać ....

                Czy pisałam już, że jestem hipohondrykiem ????
                No więc... od kilku miesięcy straszliwie bolą mnie plecy, drętwieją, zaczęło
                się po wizycie u kręglarza (przynajmniej ja to tak kojarzę).
                Od kilku dni doszedł ból karku i drętwienie przedramienia,
                Trochę mnie to wystarszyło, więc dzisiaj robiłam RTG kręgosłupa szyjnego i
                piersiowego (na samym początku RTG płuc - wyszło OK)

                Po południu odbieram wyniki i ... drżę ze strachu, naczytałam sie oczywiście o
                guzach rdzenia kręgowego (takie same objawy !!!!!!!!).

                Wiecie jak to jest, wszystko boli i człowiekowi normalnie funkcjonować nie daje.

                Stąd ta cisza.

                Kuba od soboty chory nie wiadomo na co, gorączka, staram się uniknąć wizyty u
                lekarza, posiedzi trochę w domu to mu przejdzie.
                Maciek fika w nocy jak fikał, ja w pracy na rzęsach chodzę bo o spaniu nie ma
                mowy.

                Odezwę się ....wkrótce

                Widzę, że są wśród nas karmiące piersiami, cieszy mnie to bardzo.

                Pozdrawiam

                --
                moje skarby
                • jagiellonka4 Re: o alergii i wstawaniu 18.01.05, 13:25
                  witam po dłuższej przerwie. Ja już od prawie dwóch miesięcy pracuję a Julia
                  zostaje z opiekunką. Od początku nie było problemów, polubiły się bardzo.
                  Ponieważ wróciłam do pracy moje karmienia z czasem były rzadsze. stopniowo
                  zastępowałam pierś stałym posiłkiem i na szczęście moje dziecię nie robiło mi
                  awantursmile obeszło się bez problemów z zastojami.

                  Moja mała jeszcze nie ma ząbków, ani jednego, ale co tam i tak jest uroczasmile

                  Małgosiu chylę czoło przed Tobą, wstawać kilka razy w nocy i rano do pracy! U
                  nas było kilka takich nocy z płaczem i wstawaniem do malucha i myślałam, że
                  padnę w pracy. Mam nadzieję, że szybko sobie z tym poradzisz, my po przejściu
                  na nocne karmienie butlą właściwie nie mieliśmy już pobudek, no chyba że smok
                  gdzieś się zapodział, lub pić się Julii chce.

                  pozdrawiam

                  --
                  Julenka
                  • malgog do wszystkich warszawianek i okolicznych 19.01.05, 10:01
                    Julia, Dona, Eliza i reszta mam warszawskich i zbliżonych

                    Ja w sprawie spotkania
                    muszę zrobić rezerwację, więc proszę uprzejmie o potwierdzenie obecności

                    Arsenał, niedziela, godz. 13-14 (do ustalenia ale chyba lepiej 13)

                    Odezwijcie się.
                    Będę jechała samochodem z Bemowa więc jeśli ktoś nie ma jak się dostać chętnie
                    pomogę w transporcie i podjadę.

                    W sprawie kręgosłupa.
                    Mam (jak przewidywała Kasia Jagiellonka) zmiany zwyrodnieniowe, chorobę
                    Scheuermanna, jakieś zaostrzenia i zniesienia fizjologicznych krzywizn i inne.

                    Wybieram się do ortopedy - jeśli macie jakiegoś godnego polecenia to prosze o
                    namiary.

                    Czekam na odzew.

                    P.S. Dona odbierz pocztę.


                    --
                    moje skarby
                    • juliaaaaa Re: do wszystkich warszawianek i okolicznych 19.01.05, 10:34
                      Olu, jak dobrze znów Cię słyszeć smile)))) Podziwiam Gabę na zdjęciach. A tym
                      ortopedą się nie przejmuj. Ja zaczęłam chodzić jak miała 8miesięcy i też
                      wszyscy gromili moją mamę, że mi pozwala. A nigdy nie miałam problemów z
                      kręgosłupem ani stawami. I Miłosz też wcześnie zaczął chodzić. Jeżeli dziecko
                      samo rwie się do wstawania lub chodzenia, to znaczy, że już może. Tylko zmuszać
                      nie można.

                      A tym hiszpańskim i angielskim to mi zaimponowałaś. Też niedawno myslałam, żeby
                      pójść na jakiś kurs, bo moje języki leżą odłogiem i coraz więcej zapominam :
                      (((( Czasem trudno mi sklecić głupiego maila w języku obcym sad((( To straszne,
                      że tyle rzeczy się zapomina.

                      Małgosiu, co do spotkania, to Gosia miała zrobić rezerwację na 14. Gosiu???? Ja
                      powiedziałam Pati, że spotykamy się o 14 w Arsenale. Ja będę. Wczoraj
                      namawiałam Donę i Elizę. Może przyjdą. Meldowała się też Kasia, Mona i
                      Marianna, więc chyba będzie nas duuuużo smile)))

                      Mąż mi powiedział, że kiepska byłaby ze mnie kura domowa, bo nie interesuje się
                      tym, co mamy w lodwóce sad((( I nie zmywam sad((( Chyab sobie zmywarkę kupię...
                      Ja tu męczę się nad doktoratem, a on mi o garach... Zero zrozumienia dla
                      nauki...
                      --
                      Julia

                      Miłosz
                      • malgog Re: do wszystkich warszawianek i okolicznych 19.01.05, 10:45
                        Zapomniała się pochwalić

                        Maciulec powiedział wczoraj tiiia, tiiia (co z pewnością oznacza wiadomo co)

                        DLACZEGO ????????

                        No i od jakiegoś czasu woła nas eeeee, eeee

                        No i cały czas rusza ustami, bezgłośnie to nieszczęsne tiia tiia
                        --
                        moje skarby
                        • juliaaaaa Re: do wszystkich warszawianek i okolicznych 19.01.05, 10:54
                          Dobre to tiiia, tiia smile))) Ja już nie mogę się doczekać ludzkich słów wink))
                          Miłosz zaczął swoją mowę od literki... "k" (nie pytajcie mnie ską Mu się to
                          wzięło), ale ostatnie tygodnie to powtarzanie "ka", "ku" itp. A od zeszłego
                          tygodnia doszła literka "i". Więc teraz mam repertuar dwóch literek. wink))
                          Oczywiście zdarza Mu się powiedzieć mamamama, ale jest to całkowicie
                          nieświadomie
                          --
                          Julia

                          Miłosz
                          • inia25 do juliaaaa 19.01.05, 11:01
                            witam Cie - pamietasz mnie jeszcze? troszkę się zdziwiłam, że Cię tu spotkałam,
                            czemu nie w wątku kwietniowym???
                            --
                            =============================== =======================
                            Pozdrawiamy serdecznie
                            Kinga i Oleńka
                            Oleńka ma dziś
                      • mmroowa Re: do wszystkich warszawianek i okolicznych 19.01.05, 11:28
                        Julio - zmywarka jest the best!!! Mój ukochany sprzęt agd smile)) Tylko nie
                        zróbcie tego błędu co my - ta mniejsza (45 cm) jest za mała sad Przy
                        przeprowadzce będziemy kupować większą.
                        A lodówki, to powinny same przygotowywać listę zakupów, nie?
                        W końcu, jaki to problem w erze komputeryzacji wszystkiego wink

                        Ja w niedzielę będę - odpukać (puk, puk, puk) chwilowo jesteśmy zdrowi.

                        Kasi zdarza sie wołać taaataaa w pasujących momentach, ale 100% pewnosci, ze
                        wie co mówi nie mamy wink Poza tym mówi baaa (bach) przy przewalaniu wieży z
                        klocków, ale najwiecej okrzyków wydaje do kotów. Wystarczy, ze pojawią się w
                        zasiegu wzroku smile))

                        Pozdrawiam,
                        Beata
                        --
                        Kasia
                        • madziki Re: do wszystkich warszawianek i okolicznych 19.01.05, 11:47
                          Potwierdzam - nie ma to jak zmywarka. smile))
                          A swoją drogą ja lubię zakupy i uzupełnianie lodówki, ale trochę brakuje mi na
                          to czasu.

                          Gadające maluchy są super. smile)) Mój terkocze ma-ma, ba-ba, da-da i jeszcze
                          jakieś różne dźwięki wydaje, ale ciężko je powtórzyć. Najlepszy jest jak coś
                          kombinuje i wtedy śmieje się w głos takim wymuszonym lekko śmiechem - coś w
                          rodzaju kha-kha-kha. Albo piszczy i krzyczy, lubi być słyszalny. A słówko ma-ma
                          odnoszę wrażenie, że zaczyna mówić trochę świadomie - jak gdzieś się uderzy,
                          albo coś mu nie pasuje, albo mnie zobaczy. smile) Pewnie lada dzień to już będzie
                          w pełni świadome. smile))

                          Co do stania i chodzenia takich maluchów, ja również uważam, że jeśli dziecko
                          samo wstaje, to oznacza, że jest na to przygotowane. My Leszka do niczego nie
                          zmuszamy, rozwija się w swoim tempie, ostatnio bardzo przyspieszonym. W sobotę
                          skończył 9 miesięcy i już elegancko wstaje przy czym tylko się da, chodzi po
                          łóżeczku trzymając się barierki, jak również bardzo lubi chodzić trzymany za
                          rączki. Ostatnio próbuje się puszczać, ale wiem że sam jeszcze nie ustoi, więc
                          przynajmniej jednej rączki nie wypuszczam. smile)
                          Wrzuciłam nowe fotki właśnie jak Leszek sobie stoi. smile)
                          --
                          Magda i mały łobuzek Lesio (15.04.2004)
                        • juliaaaaa Re: do wszystkich warszawianek i okolicznych 19.01.05, 11:51
                          Kinga, napiszę Ci maila smile)))

                          Beata, jakoś mi umknęło, że masz koty. Napisz koniecznie jak Kasia reaguje na
                          koty? Bo Miłosz uwielbia klepać psa i wspinać się na niego. W ogóle się nie
                          boi, mimo ze pies jest duuuużo większy.
                          Cieszę się, że będziesz na spotkaniu, bo w realu jeszcze się nie poznałyśmy, a
                          piszesz już długo, więc jakbym Cię znała wink))
                          --
                          Julia

                          Miłosz
                                • mamamona Re: gosia nie zrobila rezerwacji bo nie wie ile w 19.01.05, 17:50
                                  nas nie będzie sad(( od poniedziałku głosu nie mam - chyba zapalenie krtani czy
                                  coś. komunikuję się ze światem szeptem. od wczoraj jestem w Bydgoszczy, u
                                  rodziców.

                                  Miłosz mówi różne rzeczy, ale najbardziej lubimy OT - tyle że brzmiące jak yot -
                                  jak niemieckie o umlau (czy jak się to pisze). i mówimy na niego Yotwink)))))

                                  dzieci mam zasmarkane. mam nadzieję, ze na tym zostanie, bo jednak ja mam od
                                  nich to badziewie sad((

                                  bawcie sie dobrze. my będziemy za miesiąć z jakimś hula kula wink))i tak myślę,
                                  że arsenał to meczarnia przy takiej ruchliwości już naszych dzieci (i ich
                                  jednym krzesełku do karmienia). ale mogę też tak tylko sama siebie pocieszać,
                                  że nas nie będzie, buuuu winkwink
                                  --
                                  zobaczcie
                                  Polcia! i
                                  Miłek!
                                  Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                                  • malgog do wiecznej w sprawie rezerwacji i nowy pomysł 19.01.05, 20:17
                                    Gosia zrób na 10 babek + 13 sztuk dzieciarni a sie zobaczty w praniu ile będzie.
                                    Jak znam życie to cały tył arsenału i tak zajmiemy z tym majdanem.

                                    Mona - współczuję braku głosu - czasami jak trzeba krzyknąć na dzieciaki w
                                    sensie szybkiego reagowania na ich wyczyny ma sie rozumiec - to sie głos
                                    przydaje. A tak to trzeba lecieć na nogach smile)))))

                                    Ale Mona świetny pomysł podsunęła - można się umówić przy kiepskiej pogodzie
                                    np. w hula gula pod biblioteką - tam jest basen z piłeczkami dla naszych
                                    malusińskich, a dla starszych inne atrakcje.
                                    Co prawda płaci sie 25 plnów wstępu od dzieciaka (może teraz staniało ???) ale
                                    atrakcji co niemiara - A MOŻE NASTĘPNYM RAZEM TAM ????????
                                    --
                                    moje skarby
                                    • mamamona Re: do wiecznej w sprawie rezerwacji i nowy pomys 19.01.05, 21:35
                                      Malgog, oczywiście, że tam następnym razem, bo przyznam szeptem, że trochę
                                      zamartwiałam wink)) się jak jeszcze miałam być wink)) jak to spotkanie
                                      przeprowadzić w trakcie - dzieci nasze mobilne, ale w poziomie raczej niż w
                                      pionie wink)) a tam miejsce zabaw jest, ale raczej dla spionizowanych osobników
                                      niż raczkującej gawiedzi wink)))

                                      następnym razem to musi być miejsce typu hula kula, bo i w niedzielę może być
                                      masakra - w każdym razie Miłosz na pewno by się frustrował, a ja nie
                                      nagadałabym się, bo wciąż musiałabym za nim latać, zeby sobie krzywdy nie
                                      zrobił.

                                      życzę powodzenia jednak. największy szkopuł to niewielka ilość krzesełek do
                                      karmienia sad gdzie dzieci są jednak trochę spacyfikowane.

                                      mówię do moich dzieci szeptem, i mogę się mylić, ale bardziej to lubią niż jak
                                      na nie krzyczę wink)) poza tym tu u rodziców jestem tylko dla nich, nie mam
                                      spotkań, nikt nie dzwoni, jest mama i dzieci smile))

                                      ściskam
                                      --
                                      zobaczcie
                                      Polcia! i
                                      Miłek!
                                      Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                                    • mmroowa Re: do wiecznej w sprawie rezerwacji i nowy pomys 19.01.05, 21:53
                                      Dla mnie na razie Arsenał wystarczy - Kasia jeszcze nie rwie się do chodzenia
                                      ani nawet raczkowania, a przynajmniej zjem sobie dobrą pizzę (jak poprzednio :-
                                      )))).
                                      Ale następnym razem mozemy spróbować Hula Kulę, tylko zdaje się, że rezerwację
                                      trzebaby zrobić sporo wcześniej - przy takiej pogodzie to pewno są tłumy
                                      rodziców z dzieciakami.
                                      A jeśli chodzi o basen, to możemy też umówić się kiedyś na jakieś Warszawiance
                                      czy Wodniku smile

                                      Julio - mamy dwa koty (ex-kocury) rasy europejskiej (czyt. dachowce). Jeden
                                      szarobury, a drugi rudy. Ja - zdeklarowana psiara - pokochałam je baaardzo!
                                      Kasia tez bardzo lubi koty, zawsze do nich zagada i śle uśmiechy, a jak tylko
                                      uśmiechnie się do niej szczęście i znajdują się w bliskiej odległości - w
                                      łagodniejszej wersji poklepuje, w wersji hardcorowej łapie za ogon i nie
                                      puszcza! Wiele razy musiałam już odplątywać kota lub jego sierść z zaciśniętej
                                      piastki... Dopiero zaczynamy naukę wrażliwości - początki są zawsze
                                      najtrudniejsze.
                                      Z psem moje dzieci też mają kontakt od urodzenia - moi rodzice mają czarną
                                      labradorkę (notabene - Mrówkę wink ). Pierwsze wakacje czteromiesięczny Jaś
                                      spędził na działce w lesie i często nad ranem okazywało się, że śpimy we
                                      trójkę - ja, Jaś i Mrówa w nogach smile)) Kasia też lubi Mrówkę, ale jednak koty
                                      są dla niej na pierwszym miejscu.

                                      Do zobaczenia w realu smile,
                                      Beata
                                      --
                                      Kasia
                                      • wieczna-gosia rezerwnelam 20.01.05, 14:30
                                        Na 13.30 na nazwisko klecun. Powiedzialam pani ze bedzie 10 matek i 10 dzieci i
                                        tak sie wystraszyla ze przy kaciku nie wejdziemy, ale ja uswiadomilam ze dzieci
                                        do roku smile)
                                        --
                                        IARTPFWTSIOWIM
                                        I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
                                      • dona29 Re: do wiecznej w sprawie rezerwacji i nowy pomys 20.01.05, 14:33
                                        Tak myslę,ze raczej będziemy.

                                        No chyba,ze coś się wydarzy - dziś Pipi na przykład jest nie do wytrzymania(tak
                                        jak i wczoraj i przed) - bo zęby znowu idą.

                                        Męczliwa jest jak jasna cholera.
                                        W związku z tym - jestem i niewyspana i zła i...bllleeee...

                                        Jeśli jej nie przejdzie-nie ma sensu gdziekolwiek się z nią wlec.Popsuła mi się
                                        dziecina - a już gwaracja wygasławink)))

                                        Mona -zdrowiejwinkTen szept,to niezły pomysł - stosuję szepatnie,bo Policzek
                                        bardzo to lubi..wink))chociaz ostatnio...raczej nie stosujęwink))
                                        p.s
                                        Julio i Małgosia- chyba doszło?Nawala mi nawet skrzynkawink))Idę.bo znów jest
                                        problem...papapapa
                                        --
                                        Dona
                                        mama Jasia(24.11.92) i Poli(06.06.04)
                                        Nasza Polusia kochana
                                        • marianna18 Re: spotkanie...ale nie z Wami...buuuuuu 20.01.05, 18:16
                                          no chyba mnie zaraz trafi, bo odezwali się nasi znajomi (spotykamy się raz na
                                          ruski rok jak moja babcia mawiała) i bardzo chętnie zobaczą nasze dziecię nowe
                                          ("żeby mi trochę współczuć, bo ja się męczę a oni już mają duże dzieci"
                                          brrrr...) no i nasze mieszkanko i "najlepszy termin to będzie w niedzielę na
                                          przedpołudniową kawę", ale jeszcze nie wiedzą to zadzwonią w sobotę późnym
                                          wieczorem. No i przyjdą ze swoim "sisiaczkiem" - to ich synek zdrobnienie od
                                          Krzysztof - rany boskie!!!! A on jest w wieku mojego starszego tylko dwa razy
                                          grubszy i będą się użalać że mój taki chudy , a ja będę musiała użyć swojego
                                          koronnego argumentu "że u moich dzieci cała para idzie w intelekt" i mąż mnie
                                          zgromi wzrokiem i będzie w sumie schrzaniona niedziela... trochę mi ulżyło.

                                          A tak w ogóle to Norbert jakby zaczął trochę lepiej spać ("tylko" dwa razy się
                                          budzi w nocy). Wyszły mu nareszcie cztery ząbki u góry, więc przestał być taki
                                          marudny.
                                          bardzo chciałabym się spotkać z Wami, bo mam o każdej z Was jakieś wyobrażenie
                                          i chętnie odniosłabym je do rzeczywistości. No i bardzo jestem ciekawa dzieci!
                                          Pozdrawiam
                                          Marianna
                                          PS. Może następnym razem.Ni może na pewno!!
                                          • mamamona Re: spotkanie...ale nie z Wami...buuuuuu 20.01.05, 22:45
                                            no nie Marianno, ja w takich kwestiach jestem superasertywna wink)) skoro oni na
                                            ruski rok, a Ty MASZ JUŻ PLANY, to może niech przyjeżdżają za tydzień??

                                            nie cierpię robić czegoś wbrew sobie, wrrr po mnie od razu widać, że się
                                            naginam do zastanej rzeczywistości i nie jestem najmilsza. nie potrafię
                                            przekonywująco udawać. jestem zła.

                                            mnie nie będzie, ale my chorzy i daleko sad((

                                            nie poddawaj się Marianno, szczególnie że niedziela będzie w plecy wink) walcz o
                                            swoje szczęście wink)))))))))))
                                            --
                                            zobaczcie
                                            Polcia! i
                                            Miłek!
                                            Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                                            • juliaaaaa 9 miesiecy 21.01.05, 08:56
                                              Wczoraj świętowaliśmy 9miesiecy Miłosza. To niesamowite, że jest już tyle samo
                                              poza brzuchem, co i był w nim wink))) Z tej okazji Miłosz i Letycja bawili się i
                                              zajadali greckie pupeciki wink)) Po wczorajszej wizycie u pediatry dostaliśmy
                                              pozwolenie na jedzenie większości produktów. Nareszcie !!!!! Dzisiaj rano
                                              dostał jogurt, a na obiad sama ugotuję Mu normalną zupkę. Słoiki idą
                                              precz smile))) Miłosz już bardzo duży: 79cm i aż 9300gram!!! Ale coraz bardziej
                                              kumaty ku mojej ucieszesmile)))

                                              Mona, bardzo żałuję, że Cię nie będzie sad((( Marianno, ja też bym walczyła o
                                              swoje, zwłaszcza jeśli nie przepadasz za ich towarzystwem. Dona, nic do mnie
                                              nie doszło sad((( Gosiu, ja powiedziałam Patrycji, że spotykamy się o 14. Ja też
                                              o 13 nie będę, bo nie wierzę, że ktoś przyjdzie punktualnie. wink To może już
                                              następne spotkanie zaplanujemy, żeby żadnej nic nie wypadło? A co to hula
                                              kula???
                                              --
                                              Julia

                                              Miłosz
                                              • malgog Re: 9 miesiecy 21.01.05, 09:47
                                                Ależ ten czas leci ....
                                                Miłosz już skończył 9 m-cy (tyle ile w brzuchu), za chwilę Letycja, Maciulec i
                                                cała majowa reszta dzieciaczków.
                                                zaczyna się suwanie po podłodze no i więcej ruchu dla rodziców, dumanie jak
                                                zabezpieczyć np. wejście na schody, albo szuflady, albo rogi albo inne...

                                                nastaje czas przyglądania się co malec wkłada do buzi albo co z niej wyjmuje i
                                                takie tam ..


                                                Co do punktualności.

                                                Ja jestem, a przynajmniej staram się być punktualna do nieprzyzwoitości, więc
                                                gwarantuję, że będę punktualnie o 13 lub chwilkę po.
                                                Ostatnim razem byłam punktualnie a dziewczyny sie spóźniły.

                                                Tak więc ja będę.

                                                Hula gula to miejsce zabaw dla dzieci i nie tylko. Znajduje się w podziemiach
                                                biblioteki UW, są tam kręgle i inne atracje dla dorosłych, barek gdzie można
                                                coś zjeść, miejsce zabaw dla dzieci do 7 lat z basenem z piłeczkami, korytarze
                                                do chodzenia, wiszące liny + stoliki dla rodziców no i oddzielnie miejsce zabaw
                                                dla dzieci powyżej 7 lat. Jest szatnia, można kupic prasę, picie , słodycze.
                                                Dużo miejsca i mnóstwo atrakcji dla dzieci.

                                                W tygodniu jest taniej a w soboty i niedziele drożej. My byliśmy dawno, wtedy
                                                wstęp kosztował 25 PLN. Wchodzisz, płacisz i możesz być w środku ile dusza
                                                zapragnie.
                                                Acha, no i są toalety i pokoje w których dzieci urządzają np. urodziny i inne
                                                przyjęcia. Na miejscu można zamówić tort urodzinowy.

                                                My z Kubkiem byliśmy kilka razy i nawet urządzaliśmy tam 2 urodziny z
                                                wynajmowaniem sali.
                                                Było wesoło a dzieciaki były baaaardzo zadowolone.

                                                Naprawdę fajne miejsce i nastepnym razem śmiało możemy tam się umawiać,
                                                dzieciarnia będzie już lekko pełzająco-chodząca więc basen z piłeczkami będzie
                                                spoko,
                                                no i jest tam zdecydowanie więcej miejsca do pełzania (wykładziny)!!!!!!

                                                Idę trochę popracować.
                                                To pokrótce
                                                --
                                                moje skarby
                                                • mamamona Re: 9 miesiecy 21.01.05, 12:03
                                                  9 miesiecy, matko jak to zleciało! zaraz rok smile))
                                                  ja dziś konczę 31 lat, też zleciało szybciutko wink)))

                                                  w hula kula mnie kręcą nie te piłeczki, ale więcej bezpiecznego miejsca do
                                                  zabaw i przemieszczania się - to akurat jest w budynku Biblioteki
                                                  Uniwersyteckiej, ale nie musi być hula kula. jest w tym mieście sporo takich
                                                  zabawkolandii wink))
                                                  --
                                                  zobaczcie
                                                  Polcia! i
                                                  Miłek!
                                                  Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                                                  • malgog Sto lat albo i więcej dla Mony 21.01.05, 13:01
                                                    No właśnie !!!!!!

                                                    Wszystkiego najjjjjjj....... smile)))))))))
                                                    naj ... męża,
                                                    naj ... dzieci,
                                                    naj ... figury
                                                    naj ... zdrowia !!!!!!
                                                    naj... następnych dzieci

                                                    31 lat to pestka i chleb z masłem, więc ....tylko się cieszyć z tak młodego
                                                    wieku !!!!!

                                                    Stara matka niezadługo prawie 40-letnia
                                                    --
                                                    moje skarby
                                                  • wieczna-gosia Re: Sto lat albo i więcej dla Mony 21.01.05, 14:55
                                                    mona, dlaczego ja mialam wrazenie ze ty bardziej ode mnie starsza??? a tu roczek
                                                    tylko wink)) no tos ty mloda, piekna, spelniona, czego ci zyczyc wink)))

                                                    zeby ci sie dzoeci rakiet nie czepialy wink)))
                                                    --
                                                    IARTPFWTSIOWIM
                                                    I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
                                                  • mamamona Re: Sto lat albo i więcej dla Mony 21.01.05, 17:14
                                                    dziękuję Matki, dziękuję wink))

                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > mona, dlaczego ja mialam wrazenie ze ty bardziej ode mnie starsza??? a tu
                                                    rocze
                                                    > k
                                                    > tylko wink)) no tos ty mloda, piekna, spelniona, czego ci zyczyc wink)))
                                                    >
                                                    > zeby ci sie dzoeci rakiet nie czepialy wink)))


                                                    w tym cały problem - nie cierpię urodzin. na ogół mam wtedy doła, bo
                                                    podsumowuję sobie kolejny rok w plecy, a jak mało osiągnięć (!?!?).

                                                    najgorsze jest to, że czuję się na 10 lat więcej (a nie mniej), koszmar
                                                    normalnie.

                                                    urodziny są fajne do 18. potem już w plecy.
                                                    nie cierpię urodzin
                                                    --
                                                    zobaczcie
                                                    Polcia! i
                                                    Miłek!
                                                    Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                                                  • jagiellonka4 Re: Sto lat albo i więcej dla Mony 22.01.05, 17:46
                                                    sto lat w zdrowiu i pogodzie ducha!!! Tiaa to mi przypomina, że ja też za
                                                    chwilkę 31 kończę. I w tym roku powiedziazałam, że urodzin już nie wyprawiamy,
                                                    to mój mąż tak jakoś dziwnie na mnie spojrzał i powiedział, że on zamierza
                                                    świętować.

                                                    Jutro się zjawiamy, no chyba, że by co się stało

                                                    Dona na ząbkowanie to może kup swojej Pipi homepopatyczne granulki
                                                    chamomilla-dagomed. (nr44). W naszym przypadku pomagają Julia nie jest taka
                                                    marudna i znowu zaczęła normalnie nocki przesypiać.

                                                    spadamy do dziadkówsmile

                                                    --
                                                    <a
                                                    href="https://forum.gazeta.pl/fo rum/72,2.html?f=621&w=13555140& a=19579535">Julenka</a>
                                            • marianna18 Re: spotkanie...ale nie z Wami...buuuuuu 21.01.05, 19:15
                                              chyba tak zrobię...właśnie mój mąż zarzuca mi zbyt duży poziom asertywności, a
                                              to są jego znajomi, którzy ponoć po naszym ślubie się tak odsunęli od mojego
                                              męża i on prosi mnie abym przytłumiła tę cechę chociaż na parę godzin raz na
                                              ruski rok.

                                              kurczę...któraś tu z Was pisała, że nasze dzieci stają się bardziej mobilne i
                                              trzeba uważać co wkładają do buzi, a ja wczoraj nie zauważyłam i dzisiaj
                                              okazało się że Norbert połknął mały kawałek papieru, rano wymiotował, a po
                                              południu tak się urządził, że wszystko nogawkami wyszło łącznie z tym kawałkiem
                                              papieru i jest taki marudny cały dzień i tylko przy cycu. No wyrzucam sobie ten
                                              brak uwagi...
                                              Pozdrawiam
                                              M.
    • marianna18 Re: jak spotkanie? 23.01.05, 21:16
      jż nie mogę się doczekać na Wasze relacje ze spotkania. Gości u mnie nie było
      bo miałam kołomyję z Norbertem, pisałam Wam, że połknął kawałek papieru, tak mu
      to podrażniło żołądeczek, że wczoraj wymioty i biegunka, temp., no dzisiaj już
      jest trochę lepiej. Jestem stara głupia matka, że go nie dopilnowałam. No stara
      fakt, bo przy okazji urodzin Mony (wszystkiego naj, naj, naj) objawiałyście
      swój szczeniacki wiek, a mnie w tym roku stuknie 39 lat. Ale co tam!!!
      Prawdziwe życie dla kobiety zaczyna się po 40!!!! Kobieta jak wino...im starsza
      tym lepsza!!! No mam jescze parę takich sloganów, które mój mąż nazywa
      feministycznym bełkotem. Niech sobie gada, ja wiem swoje.
      pozdrawiam
      M
      • malgog Re: jak spotkanie? 23.01.05, 22:00
        No to możemy sobie ręce podać, gdyż mnie tyleż samo stuknie w maju ...))))

        jedzenie papieru - skąd ja to znam ??????
        ale nigdy nie doszło do połknięcia - zawsze zdąże zareagowac w porę.

        Spotkanie sie udalo bardzooooooo, obrodziło w mamy i synków i 2 panienki,
        gdybyś była z Norbertem podniosłabymś średnią, przypadało ce 2,5 chłopca na
        panienkę,
        z panienek wyliczę Kasię (mrowkową) i Julcie (jagiellonkową) (coś jakby czeski
        mi wychodzi),
        kawalerka w komplecie była czyli Patryk (pati), Miłosz (Julii), Przemek (Gosi
        wiecznej), Bartosz (Żaby i Kijanki) no i Maciek (malgog)

        Chyba nikogo nie pominęłam.
        Dzieciaki się bawiły, mamy plotkowały i jadłyyyyyyyyy smile))))))
        No i robiły zdjęcia na które czekam z utęsknieniem.

        Uzganiamy już następne spotkanie jak sie uda to hula gula na luty.

        Pozdrawiam i lecę coś poczytać.

        Bardzo Najedzona M

        --
        moje skarby
        • mmroowa Re: jak spotkanie? 24.01.05, 01:15
          Spotkanie było suuuper smile))) Dzieciaki za bardzo sie nie rozpełzły wink i w
          miarę zgodnie wymieniały się zabawkami. Okazało się, że Pati i ja pracowałyśmy
          w jednej firmie - jaki ten świat mały smile.

          Zdjęcia wrzuciłam do wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=621&w=14345719&a=14345719 - niestety po zmniejszeniu ich jakość znacznie
          spadła i są nieostre sad. Jutro postaram się wysłać orginały do zainteresowanych
          (uwaga - prawie 10 MB).

          Lecę spać,
          Beata
          --
          Kasia
            • tyldak Re: jak spotkanie? - link do zdjęć 24.01.05, 10:16
              Pooglądałam sobie zdjęcia z Waszego spotkania. Ależ te Wasze Skarby są już
              duże. Takie bardziej dorosłe niż moja Tosia się wydają... Kurka, następnym
              razem wsiądziemy w pociąg i przyjedziemy na kolejne spotkaniesmile Żartuję
              oczywiście.
              U nas niby OK, ale jak zawsze jest to ale... Byłyśmy na kontroli w piatek w
              przychodni która się zwie Patologia Noworodka ( cały czas musimy tam się
              pokazywać, ne wiem, kiedy moje dziecko przestanie być "patologiczne")i Tosia
              nie przybyła nic od ostatniego razu. Wielkim problemem to nie jest bo jest
              sobie z niej klocuszek (67cm i 8 kg), ale mamy zrobić na wszelki wypadek
              badanie moczu.
              I kazała nam lekarka zmienić rehabilitację albo dodać po prostu innego rodzaju
              a ja nie wiem czy to jest sens. Korzystamy cały czas z metody Voity, jestem w
              tym trochę za mało systematyczna i obowiązkowa... nie wiem, czy jest sens
              męczyć ją jeszcze czymś. W ogóle to jest jakieś dziwne ona jak jest zła to
              nagle ma duzo siły i całkiem sporo potrafi ale poza złością nic nie jest w
              stanie jej zmobilizować. No nic... bo znow nudze tylko o nassmile
              Czekam na dalsze zdjęcia, przesyłam całuski dla Waszych maleństw i wraccam do
              pracy.
              Miłego dnia! I tygodnia!
              --
              Nasza Tosieńka

              Jestem starsza i starsza
              • madziki Spotkanie, niespodzianki i takie tam... 24.01.05, 13:17
                Tyldak, ja też byłam tydzień temu z Lesiem na Patologii Noworodków i pani
                doktor powiedziała, że czeka nas już tylko jedna - ostatnia wizyta jak Leszek
                skończy rok, a dokładniej rok i miesiąc (na koniec maja). Rozwija się bardzo
                dobrze, ostatnio nieco przytył i waży 8650g, mierzy 71cm. Miał taki okres, że
                nic nie tył, za to teraz chyba nadrabia. wink)

                Co do spotkania, to następnym razem mam nadzieję, że do Was dołączę. Bardzo
                żałuję, że tym razem nie mogłam dojechać. sad

                A swoją drogą tak po cichutku chciałam szepnąć Wam, że rozpoczynamy nowe
                oczekiwanie na rodzeństwo dla Lesia. Bardzo się cieszę, chociaż tak naprawdę
                jeszcze to do mnie nie dociera. smile))))))))))
                W gronie Wrześniówek widziałam już dwie Kwietniówki zeszłoroczne i jedną
                Czerwcówkę. Może jeszcze jakaś Majóweczka tam się pojawi???

                --
                Magda, mały łobuzek Lesio (15.04.2004) i Kruszynka
                  • kmiszka Re: madziki-gratulacje!!!!! 24.01.05, 15:10
                    Magda! Wielkie gratulacje! Ty to jestes dzielna kobitka, Lesio, kotki, i teraz
                    jeszcze nowy dzidziuś!

                    Ja też bym w sumie chciała ale ciężko się zdecydować...

                    Zadroszczę Wam spotkani - jakie te dzieciaczki juz duże!!! Mam wielką nadzieję,
                    że w końcu kiedyś uda mi
                    --
                    Gabcia i ciasto czekoladowe
                  • kmiszka Magda! 24.01.05, 15:14
                    Magda, dzilne z Ciebie kobieta! Lesio, praca, kociaki a teraz rodzeństwo!
                    Gratuluję i życzę Ci dużo sił i pomocy zewsząd! (Ja też bym chciała dla Gaby
                    niezbyt odstającego wiekowo rodzeństwa, ale ciężko się zdecydować...)

                    Zadroszczę Wam tego spotkania - jakie te dziewciaczki rozkoszne, jak się
                    pieknie razem bawiły! Mam wielką nadzieję, że na wiosnę uda mi się zabawić parę
                    dni w Warszawie i się poznamy. Bardzo bym chciała!

                    Pozdrawiam
                    Ola
                    --
                    Gabcia
                • majowamamuska Madziki - coz za nowina! 24.01.05, 15:19
                  Madziki - przeogromne gratulacje!!!
                  Mowisz - masz hihi
                  Super, ciesze sie ogromnie. Duzo zdrowka dla calej rodzinki!

                  Julio, pytalas kiedys w watku Kuby na "zobaczcie" o pieska. Jula (tak sie zwie)
                  jest psem tesciow, ale czesto sie z Kuba widuje. Poczatki byly trudne, ale jest
                  lepiej. Tzn. jest nadal tak, ze to Kuba bardziej woli pieska niz piesek Kube,
                  ale juz sunia nie proboje odgryzc konczyn naszemu synkowi tylko obwachuje Go
                  intensywnie wink))
                  A Kubek... rosnie wink Ma 74 cm wzrostu 8400 wagi, raczkuje, wstaje gdzie tylko
                  moze i bardzo to lubi. NIestety nie mam dywanow - same panele - wiec czesto
                  podczas stania rozjezdzaja mu sie nozki. Dlatego sie zastanawiam, czy powinnam
                  kupic mu poządne usztywniane w kostce butki/kapcie, czy poczekac az zacznie
                  chodzic (nie wiem jak jest lepiej dla dziecka)... albo zainwestuje w dywan wink
                  Aha, zębow brak, niestety...

                  Kmiszko, jak tam sprawa alergii u Gabci? Byliscie u alergologa?
                  Ja ostatnio zaczelam dawac Mlodemu kaszke mleczno-ryzowa z bananami i ma takie
                  wlasnie rumiane policzki jak Twoja Gabcia. MOze od tego mleka w kaszcze? NIe
                  wiem sama. Same banany je juz jakis czas i nie bylo zadnych rewelacji.

                  Dziewczyny, obejrzalam zdjecia ze spotkania. Zazdroszcze! Dzieciaki są super.
                  Rewelacyjnie wygladala taka ekipa maluchow!

                  Musze spadac! Ale przyznam sie, ze zagladam systematycznie, ale czasu nie mam
                  na skrobanie (jak zwykle...)
                  Sesja mnie gnębi wink))))))))))))))
                  pozdrowionka
                  Aska
                  --
                  Nasz Kubuś
                  A ja rosnę i rosnę...
                  • mamamona spotkanie 24.01.05, 17:36
                    ale fajnie, tyle dzidziusiów w jednym miejscu! co ja mówię dzidziusiów,
                    toddlerów już wink))))) na następne juz sie piszę, i mam nadzieję, że ilościowo
                    mamy też nie zawiodą. od razu już widać żelazny zestaw: zawsze jest Julia,
                    Agnieszka (Żaba), Beata (mmroowa), no i Wieczna Gosia nasza kochana. malgog
                    kilka razy nie było, ale aktywistką jesteś największą z nas smile)))

                    swietne spotkanie, naprawdę szczerze żałuję, że nas nie było. ile dzieci! a
                    jakie już duże, ależ to zleciało, co?????

                    sciskam Was mocno, jakoś mnie te zdjęcia na nogi postawiły. świetnie!
                    do lutego wink)))) to juz za tydzień! "smile))))
                    M
                    --
                    zobaczcie
                    Polcia! i
                    Miłek!
                    Mona mama Polci (30.09.2002) i Miłosza (24.04.04)
                    • mmroowa Re: spotkanie 24.01.05, 18:38
                      Ja byłam dopiero na trzech smile)) Na lutowe też się wybieram smile

                      Dziewczyny: Malgog, Julia, Gosia_wn, Pati, Zaba i Jagiellonka - zdjęcia
                      wysłałam na adresy gazetowe, ale... nie mam pewności czy nie poplątałam nicków.
                      Dajcie znać czy doszło, ok?

                      B.
                      --
                      Kasia
                      • juliaaaaa Re: spotkanie 24.01.05, 20:39
                        Spotkanie rzeczywiście było odlotowe smile)) Musimy się regularnie spotykać co
                        miesiąc, bo żłobek był pierwsza klasa. Postaram się uporać ze zdjęciami i
                        wrzucić kilka. Tymczasem umieszczam solo Miłoszka.

                        Magda, ale się uwinęłaś. Ho, ho. Gratulacje!

                        PS. Beata, do mnie nic nie doszło sad(((
                        --
                        Julia

                        Miłosz