Kwiecien 2004 ,cd. 1 :)

    • contraria Kwiecien 2004 24.06.04, 09:19
      dzien dobry!

      bardzo, bardzo serdecznie dziekuje za gratulacje i wszystkie cieple slowa!
      powiem Wam, ze po kilku latach mam w koncu jeden wielki psychiczny luz! nie
      wisi mi nad glowa zaden miecz i dostrzegam tez wiele rzeczy wokol. niby lubilam
      swoja prace, ale dopiero teraz czuje, jak duze to obciazenie.
      jeszcze raz dziekuje!

      jutro zamierzamy wyjechac do moich rodzicow na dwa tygodnie, by wrocic na
      szczepienie. tymczasem jednak dzis czeka nas powtorna preluksacja bioderek.
      michas ma bardzo dlugie nogi /w ogole mierzy teraz 75 cm/ i dosc mocno je
      przywodzil.
      w kupkach malego tez zauwazylam sluz, wlasciwie pojawial sie przy nowych
      produktach, wiec z nich rezygnowalam po jakims czasie, gdy sluz nie ustepowal.
      wlasciwie caly czas jestem na 10skladnikowej dieciesad(((
      moj maluszek tez lubi miec omleczona pieluszke przy buziaczku. no i nie spi w
      dzien juz od dawna. wiec chodze nieco umeczona, ale za to z usmiechnietym
      dziebkiem. moj synus ma cala burze wlosow na glowce, co mozecie zobaczyc na
      zdjeciach /adres nizej/. sa sprzed miesiaca, ale wloskow mu nie ubywa.
      za to coraz czesciej wklada raczki do ust, dajemy mu gryzaczki i troche pomaga,
      ale nie moge go wciaz pilnowac. aha i nie dajemy mu wcale smoczka, wiec sie
      troche obawiam, by nie wyksztalcil nawyku ssania paluszkow.
      bylam wczoraj u lekarza ze soba - od jakiegos czasu bola mnie kolana - okazalo
      sie, ze to jakies przeciazenie - zbyt duza aktywnosc po ponad 6miesiecznym
      lezeniu plackiem. mam wysiek w prawym kolanie. jezeli sie pogorszy, konieczne
      bedzie leczenie i wtedy koniec z karmieniem. co w tej chwili w ogole nie
      wchodzi w gre. na razie mam zawijac bandazem elastycznym. martwie sie
      straszliwie sad(((
      powoli koncze, ide poszalec do lozka z moimi guuuugajacymi chlopakami,
      caluje mocno
      contra
      a to moj skarbek:
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20665&grupa=0&kat=18&a=contraria1
      • mag-da Re: Kwiecien 2004 24.06.04, 13:51
        Witam wszystkich,
        Igosiu mam nadzieje, ze z tata juz lepiej. Nie zamartwiaj sie, jest na pewna
        pod dobra opieka.
        Contra, twoj dzidzius oczywiscie sliczny, bardzo ladnie jest to zdjecie jak
        glowke zadziera do gory. Widac ze to duzy, silny chlopak. A co do kolana to
        wspolczucia serdeczne, uwazaj na nie, odpoczywaj, nic sie nie stanie jak nie
        poprasujesz...
        (Wjechalas mi na ambicje z tym prasowaniem, ja tez teraz staram sie wszystko
        prasowac)
        A teraz o moim klopocie: Wczoraj zaczela mi leciec krew i nie wiem co o tym
        myslec. Czy to okres? Karmie regularnie, wiec chyba nie powinno go byc.
        Aczkolwiek w nocy mam przerwe 5 godzin. Nie jest jakos duzo tej krwi, nic mnie
        nie boli ale sie martwie. Moze w srodku jeszcze nie wszystko mi sie pogoilo?
        Choc 7 tyg po porodzie juz sie dawno wszystko powinno zagoic i myslalam ze tak
        jest, bo juz od miesiaca nic mi nie lecialo. Napiszcie, prosze, jak to u was
        jest.
        Pozdrawiam serdecznie
        Magda i slicznie spiacy Henrys
        • opolanka1 Re: Kwiecien 2004 24.06.04, 14:18
          Hej dziewczyny

          Contra, twój mały to duży chłopak, kawał mężczyzny z niego..moja Zuzia ma
          dopiero około 64 cm..a Twój jak piszesz 75 cm...o wspaniały wynik...

          Magda, ja dostałam pierwszy okres po 5 tygodniach od porodu...w 8 tygodniu
          byłam u gina i wszystko w pożadku, nic nie stwierdził, ładnie sie wszystko
          zagoiło.Niektóre kobiety dostają szybko okres, patrz ja,...a karmię od poczatku
          tylko cyckiem...i wczoraj znów okres po 7 tygodniach.....wiec nie masz sie co
          martwic, widocznie taki nasz urok...

          Co do tych różnych wyprysków na twarzy dziecka, to warto zajrzeć na strone
          gdzie mowa o alergiach, ale pamiętajcie, nie dajcię sie zwariowac,...bo małe
          dziecko jest tak bezbronne, ze byle co i moze mu zaszkodzic...należy zachowac
          zdrowy rozsądek, co staram sie czynic, ale moja mała naprawde ma delikatniusia
          skóre....

          Slę pozdrówka dla Was i Waszych szkrabków


          • malilka Re: Kwiecien 2004 24.06.04, 18:21
            Witajcie,
            Igosia- mam nadzieję, że z tatą będzie wszystko dobrze- trzymaj się!

            Przyszła_mamo (swoją drogą- jaka z Ciebie znowu "przyszła" mama? smile- jeśli
            chodzi o czapeczki, to ja z kolei staram się minimalizować czas w którym
            dziecko w ogóle jest w czapeczce, bo wydaje mi się, że na pewno mu strasznie
            gorąco i źle latem w czapeczce i w efekcie też wyglądam jak wariatka- np. w
            wietrzny dzień dziecko na spacerze zaczyna płakać, nakładam czapeczkę, wyjmuję
            z wózka, uspokajam, wkładając z poworotem jeszcze w locie zdzieram czapkę,
            kładę, młody znowu kwili, więc znowu łapię czapkę, żeby go wyjąć itd. Moja mama
            przez 2 miesiące ze mną walczyła, "bo każde dziecko musi mieć czapeczkę na
            zewnątrz" (no niech się sama położy latem w nagrzanym namiocie w czapce, bo
            przecież takie mniej więcej warunki panują w wózku z postawioną budką), a teraz
            odpuściła i widzę, że jak sama mu zdejmuje, jak leży w wózeczku, uffff.

            Opolanko- niedawno pisałam, że fajnie by było, gdyby moje dziecko usypiało o
            północy, bo wtedy moglibyśmy spać do południa, ale widzę po Twoich
            doświadczeniach, że niekoniecznie by tak było. Mam nadzieję, że Zuzi się
            przypomni, że jest jeszcze niemowlaczkiem i że powinna chodzić spać wcześnie.
            Maciuś z kolei przestawił się i zamiast o 21.00 zasypia już o 20.00- tak koło
            19.15 zaczyna się już wydzierać i nie można go uspokoić i to oznacza, że ma być
            kąpiel, cyc i spanie. I o 20.00 śpi jak kamień. Na początku martwiłam się, że
            przez to będziemy wstawać godzinę wcześniej, ale na razie budzi się dopiero o 9-
            9.30, więc jestem zachwycona. Nie da się ukryć, że dla równowagi psychcznej
            potrzebne jest te parę godzin przed snem bez konieczności zajmowania się
            dzidziusiem- każda mama musi przecież odpocząć, żeby mieć siły na nowy dzień z
            jakże absorbującymi dzieciaczkami smile

            Contra- ja myślałam, że moje dziecko jest duże, ale Ty to dopiero masz kawał
            chłopaka! Rośnie jak na drożdżach.
            Ja też mam problem z wkładaniem rączek do buzi- Kiciuś robi to bardzo często, a
            ja je ciągle wyjmuję, choć to syzyfowa praca. Czasem ssie piąstkę, ale
            najczęściej to ją oblizuje, tarmosi, gryzice, pociera dziąsłami- aż się
            zastanawiałam, czy go może dziąsła nie swędzą, zwłaszcza że czas wyrzynania
            ząbków jest ponoć dziedziczny, a mnie pierwszy pojawił się jak miałam 3,5
            miesiąca. Też nie używamy smoczka, mimo kilkunastu prób podania i już drżę na
            myśl o wykrzywionym kciuku i wypchniętej szczęce sad Gryzaczków też na razie nie
            chce, pewnie dlatego, że nie potrafi ich jeszcze utrzymać. No i coraz bardziej
            się ślini, ale to niestety normalne i będzie ponoć przybierać na sile.

            Współczuję mamusiom, które już dostały okres, tak fajnie było przez tyle
            miesięcy bez niego! Mam nadzieję, że do mnie nieprędko zawita...
            Dziewczyny biorące Cerazette- macie jakieś skutki uboczne? Gdzieś wyczytałam,
            że pigułki mogą powodować zmniejszenie laktacji- zauważyłyście coś takiego? A
            moja recepta ciągle leży niewykupiona....
            • zofia78 Re: Kwiecien 2004 25.06.04, 09:07
              cześć dziewczyny

              Contra, moja Lidka też ma w tej chwili coś około 75 cm nie wiem dokładnie, ale
              ciuszki mamy na rozmiar 74 i śą akurat. Trochę mnie załamuje, że niedługo
              skończą się dla nas śpiochy i pajacyki, z tego co widzę produkowane są do
              rozmiaru 86. A jak tak dalej pójdzie, to ten rozmar osiągniemy za jakieś
              półtora, 2 miesiące. Lidka w 6 tygodniu ważyła 6430 także klops z niej wielki.
              Co do dyskusji o czapeczkach, to ja również najchętniej niezakładałabym ich
              wcale.Ale niestety presja społeczna jest zbyt silna, poza tym w tym cholernym
              Szczecinie cały czas wieje, a wózek to nasz wróg numer jeden i większość
              spaceru bździągwa spędza na moich rączkach. Więc czapeczka jest nieodzownym
              elementem ubioru.
              Igosiu trzymaj się. Jestem sercem z Tobą.
              Wszytskim mamom (a szczególnie tym, które mają zamiar wracać do pracy) polecam
              gorąco książkę pt. "Jak ona to robi?" Alice Pearson (tak się to chyba pisało).
              Rewelacja, nawet dla mnie mamy, która kiedyś pracowała i która wróci w końcu do
              pracy, ale za jakiś czas.

              Tutaj jest moja gwiazdeczka. Nie udało mi się włożyć więcej zdjęć.
              Pozdrawiam
              Zosia

              foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=23193
              • zofia78 Re: Kwiecien 2004 25.06.04, 09:16
                Chyba coś schrzaniłam, dajcie znać, czy się da otworzyć strona ze zdjęciami.
                Jestem blondynka (ciemna) przy komputrze, całe szczęście, że nie używam
                korektora do poprawiania błędów.
                Pozdrawiam raz jeszcze
                • malilka Re: Kwiecien 2004 25.06.04, 12:12
                  Witajcie,
                  Zosiu- Twoja córeczka jest chyba naszą forumową rekordzistką pod względem wagi
                  w 6 tygodniu, bo nie przypominam sobie, by któryś dzieciaczek ważył więcej, niż
                  6430g. Gratulacje! Czy wyrosła tak na samej piersi?
                  Jeśli chodzi o ubranka, to ja śpiochów w ogóle nie używam, bo są dla mnie zbyt
                  niepraktyczne przy przewijaniu. Kiciuś nosi body i spodenki (we wszystkich
                  kombinacjach długości rękawków i nogawek) i pajacyki. A w mojej odziedziczonej
                  stercie ubranek mam pajacyki nawet dla 2-latka (według metki) i one są ogromne,
                  więc pewnie znajdziesz coś dużego dla Lidki. A link do zdjęć niestety nie
                  działa sad

                  Moja bliska koleżanka będzie na dniach rodziła dziecko, wiele rozmawiamy, więc
                  znowu jestem w temacie szpitalno-porodowym. I jak tak sobie przypominam moje
                  pierwsze dni z synkiem, to zdecydowanie stwierdzam, że mój szpital (z któego
                  ogólnie jestem baaardzo zadowolona, a poród i opiekę wspominam bardzo dobrze) w
                  ogóle nie był przyjazny naturalnemu karmieniu i laktacji i że to wielkie
                  szczęście, że ja w ogóle karmię piersią! Przed porodem czytałam jak ważne jest,
                  żeby nawet po cc jak najszybciej przystawić dziecko do piersi dla odruchu
                  ssania, dla przeciwciał w siarze itd, a nic takiego nie miało miejsca. A ja
                  byłam zbyt otumaniona, żeby się tego domagać. Dziecko nakarmiłam dopiero prawie
                  po dobie po urodzeniu- co prawda przynieśli mi je już o 12.00 (cesarkę miałam i
                  19.45), ale tak najedzone, że udało mi się je dobudzić do karmienia dopiero o
                  18.00. Myślałam, że dokarmiano je strzykawką, czy kieliszkiem, jak w innym
                  szpitalach, ale gdzie tam- od razu poszli po najmniejszej linii oporu i dali
                  butelkę. Jak na początku (tylko pierwszego dnia na szczęście) miałam malutko
                  pokarmu, a dziecko ssało non stop i nie mogło się najeść, to położne od razu
                  przyniosły butlę, nikt nawet nie zachęcał do wysiłku, do przystawiania non
                  stop, mimo że to jedyna droga do dobrej laktacji. Przypuszczam, że głównie
                  chodziło im o to, żeby dzieci na oddziale nie płakały, bo wieczorami i w nocy
                  od razu interweniowały z butlami, w dzień było lepiej. Dobrze, że mój mały
                  ssaczek od razu przyssał się z wielką mocą do piersi i nie było z tym żadnych
                  kłopotów, ale widziałam, że inne mamusie miały problemy z karmieniem i w sumie
                  nikt im nie pomagał.
                  Wiem, że nasze dzieci są już duże, a porody dawno w niepamięci, ale przez
                  koleżankę tak mnie jakoś wzięło na wspominanie. Przy drugim dziecku to ja
                  dopiero będę mądra! smile)

                  Dobrze, że już dzisiaj trochę chłodniej- synek bardzo się męczył w czasie
                  wczorajszego upału i nawet myślałam, że trzeba będzie chodzić na spacerki
                  późnym popołudniem, bo wczesne ranki to nie dla mnie. Na razie śpi jak zabity,
                  ale jak tylko się obudzi, to wychodzimy.
                  Pozdrowionka
                  • przyszla_mama histeria małego! 25.06.04, 13:13
                  • przyszla_mama histeria małego! 25.06.04, 13:35
                    coś mi się palec omsknął...
                    Mój jędruś dostał dziś szału, po raz pierwszy w takiej skali. Podjechliśmy z
                    przyszłym i wózkiem taksówką do miasta, coby sprawy papierkowe pozałatwiać,
                    ufok spał. Po godzinie się obudził i dostał szału. Przyszły poszedł do pracy i
                    zostawił mnie na środku deptaka, wśród tłumu ludzi. Mały się darł przeokropnie,
                    jak nigdy. Rzucał kulasami na boki, gołymi oczywiście, bo skarpety już dawno
                    poszły się bujać. Rwał czapę z głowy razem z włosami (bardzo umiejętnie potrafi
                    sobie gadzina ściągać czapeczkę). Ja prawie wlazłam do tego wózka, tylko mi
                    dupsko wystawało, rzuciłam się na te uszy cholerne, bo wieje dziś
                    niemiłosiernie. NIe chciałam go wyciągać z woza, bo nie był za ciepło ubrany -
                    rano na balkonie w słoneczku był upał i tak dobrze, że dziś zrezygnowaliśmy z
                    krótkiego rękawka. No i się darł, darł i darł. W życiu czegoś takiego nie
                    widziałam. Gile mu furczały w kinolu, powietrza nie mógł nabrać, krztusił
                    się..., normalnie spanikowałam. Na szczęście byłam w pobliżu mojej pracy,
                    zadzwoniłam, że mam awarię i ma ktoś zejść po nas za 5 minut. Przebrałam go w
                    biurze (ledwo jeden sik), no i nakarmiłam jakimś cudem, bez stosów poduszek i
                    dziwnych pozycji wypraktykowanych w domu. Dzięki Bogu, że mały potrafi już jeść
                    bez kapturków. W drodze powrotnej jakoś był w miarę spokojny, wracaliśmy na
                    pieszo (40 min.), trochę podsypiał. W domu cyrk ze zdwojoną siłą, mały upocony,
                    usmarany, ja bliska płaczu. A ponieważ godzinkę temu karmiłam, za wiele tego
                    mleczka mu nie poleciało, a i jeszcze się krztusił i ulewał. Zmierzyłam
                    temperaturę - chyba ok, chyba, bo coś nasz nowy o zgrozo termometr jest
                    trafiony i pokazuje "normalną" temp. ok 35 stopni). Położyłam się z małym jak
                    do karmienia, brzusio do brzusia, w dziób dostał smoka zamiast cyca i jakoś
                    przysnął. Teraz śpi i chlipie i szlocha przez sen. Nie mam pojęcia co mu jest.
                    Jak się obudzi to podotykam mu uszka, rano miał mleko w uszach, może ma stan
                    zapalny??
                    A swoją drogą, skoro przy miernej laktacji zaleca się przystawiać, nawet jak
                    nie leci, to jak ja mam to zrobić, jeżeli jędruś ma mega wkurwienie, jak nie
                    leci??? I puszcza cyca??? On się nawet denerwuje, jak zaczyna ciśnienie w cycu
                    spadać i strumień mleka robi się coraz mniejszy - już się wścieka i nie chce
                    ciągnąć. Niestety przy kapturkach pod tym względem było lepiej - co prawda
                    wisiał na nich min. godzinę podczas karmienia (teraz ledwo 15 minut dociąga),
                    ale jak się zmęczył, to cobie trzymał kaptur i był spokojny, a teraz jest
                    ciągle zły i ulewa, bo łapczywie ciągnie.
                    Jestem dziś wykończona... Jak on mi da tak popalić przed weselem to nie wiem
                    jak ja wytrzymam nockę...
                    Piję właśnie bawarkę - kolejny sposób na lepszą laktację, tym razem wg
                    przyszłej teściowej. Herbatki i karmi nie pomagają - codziennie to piję, acha i
                    jeszcze sam anyżek, okropność.
                    Beczy, spadam
                    • opolanka1 Dieta.......( 25.06.04, 14:29
                      Cześć dziewczyny!!!

                      wlasnie Zuzia śi znów na balkonie, bo u mnie z częstotliwośicą co pół godziny
                      pada..i nie to żeby jakiś deszczyk. Wczoraj jak walneło z nieba, to poczulam
                      sie jakby Bóg bawil sie kranem..walneło prosto w szyby, a że miałam balko
                      otwarty, bo właśnie wstawialam wózek do mieszkania, to mialam dodatkowe
                      sprzątanie, w postaci ścierania podłóg...Dobrze, ze mała sie nie obudziła!

                      Co do czapeczki, to ja takze jak jest ciepło staram sie małej nie zakładac
                      zbędnego balastu an główkę, tym bardziej, ze ma sklonności do potówek.

                      Jeśłi chocdzi o slinienie dzieciaczka, to swiadczyć to moze , ze za chwilke lub
                      w niedalekiej przyszłośic będą szły ząbki, w tym okresie nawet kupka moze
                      pojawiac sie zielona i może boleć brzuszek.

                      A co do mojego nagłówka, to od dzisiaj jestem na diecie.Mielismy już problemy
                      ze skóra, przypomnę Wam,
                      ponieważ mala dostała juz prawie ranek w zagięciach nóżek, koło stópek..a w
                      zgięciach kolanowych i łokciowych nie było także za ciekawie....pediatra
                      poradziła abym odstawiła proszek, a prałam w Loveli, przywiezionej z
                      Polski...zrobiłam jak zaleciła, i odeszło jak ręką odjął.Teraz piorę w
                      płatkach mydlanych. pod czas tamtych dni, mała miała łuszczącą skórę,
                      nabrzuszku najwięcej..ale wszytsko zniknęło.
                      Od niedawna....znowu mam z nią , a raczej z jej skórą problemy.Na twarzyczce
                      ma taką kaszkę, ale nie na calej części, tylko bliżej oczu, policzkach i
                      troszeczkę na czole..nawet chyba teraz ma na główce i jak patrze , to na
                      całym ciałku...najbardziej widac to jak sie popatrzy pod słońce, nie są to
                      czerwone plamy. Nie ma ani polakierowanych policzków, ani łuszczącej skóry na
                      policzkach, zgięcia sa bardzo aldne, bez jakich kolwiek zaczerwienień...ale
                      za to ma takie cosik, jakby liszajowate...nie ma to prawie koloru, pod czas
                      dnia, jedynie po kąpieli robią sie te miejsca czerwone, ale po pewnym czasie
                      dochodza do koloru skóry...ma tego najwiecej na przedramionach, trochę na
                      udach, po bokach ciałka....Nie ma ona zadnych czerwoncyh plam, o których tu
                      gdzieś czytałam na forum alergików...

                      Wiec narazie będe stroniła od nabiału, co dla mnie ejst bardzo cieżkie, bo ja
                      należe do typowych nabiałowców, po przeczytaniu paru informacji na forum
                      alergie, wydaje mi sie, ze to właśnie skaza białkowa. dziewczyny takze mi tam
                      napisały, z eot na to wygląda. Jeśłi tak, to wszytsko jets proste, końcyzć z
                      nabialem i po 3 tygodniach widac juz rezultaty...gorzej jak to co innego, wiec
                      trzeba sukcesywnie eliminowac alergenne pokarmy...Jestem dobrej mysli, i chcę
                      aby była to skaza białkowa, a nie inne cholerstwo...
                      Ale bedize ciezko, bo nawet masła nie mozna, nie wspomnę o jogurcikach i innych
                      pysznosciach..ale konsekwencja, jak tam mówia, jest sukcesem do pieknej skóry
                      dziecka...
                      Wiec od dzisja konsekwentnie omijam wszystko co z nabiału.....

                      Slę pozdówka
                    • przyszla_mama próba wstawienia zdjęć,,, 25.06.04, 15:26
                      foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=23213
                      • przyszla_mama Re: próba wstawienia zdjęć,,, 25.06.04, 15:27
                        kolejna blondi - nie umiem..
                        • zofia78 próba wstawienia zdjęć 25.06.04, 16:54
                          mam pytanie do mamuś nieblondynek, jak to robicie, że Wasze zdjęcia działają.
                          Może krótkie szkolenie dla mamuś blondynek.
                          Pozdrawiam
                          • malilka Re: próba wstawienia zdjęć 25.06.04, 23:04
                            Moje dziecię już w czasie kąpieli tak ziewało, że jak tylko zjadło to padło
                            kamiennym snem o 19.30. Śpi w nocy cały czas rewelacyjnie, 6h+3h+3h, wstajemy
                            dopiero po 9.00- jak na jego wiek to rewelacja. Gorzej zaczyna być na spacerach-
                            kiedyś całe przesypiał, teraz albo chce jeść, albo żeby go nosić na rękach i
                            spacerowa wyprawa zaczyna być coraz bardziej męcząca. Zawsze go karmię jak jest
                            głodny, ale na noszenie się nie zgadzam, bo noszenie razem z pchaniem wózka
                            jest ponad moje siły. Wtedy mimo bujania dzidziuś zaczyna płakać, mnie to
                            frustruje, bo mi go szkoda, no i efekt jest taki, że wcześniej wracamy do domu,
                            buuuu. Pewnie mu nudno tak leżeć i oglądać ciągle niebo, ewentualnie listki na
                            drzewach, ale co ja mogę na to poradzić, przecież do spacerówki go jeszcze nie
                            wsadzę. Mam nadzieję, że z czasem nie będzie jeszcze gorzej...
                            Karmienia dzienne też nam się wydłużyły, bo moje ciekawe świata dziecko zamiast
                            jeść potrafi z cyckiem w buzi gaworzyć, uśmiechać się, rozglądać, ciągnąć mnie
                            za włosy, ściągać pieluszkę tetrową spod brody- słowem świetnie się bawić. A
                            podobno z czasem coraz trudniej będzie dziecku skupić uwagę na jedzeniu, przy
                            tylu ciekawych rzeczach dokoła. W każdym razie najspokojniej je na leżąco,
                            najwyżej się przestawimy.
                            Czy Wasze dzieci też gaworzą całym ciałem? U nas przy "aguuuuu" zaangażowane
                            jest całe ciałko, najczęściej z jednoczesnym sprężystym wyrzutem rączek i nóżek-
                            komedia smile Poza tym wczoraj moje dziecko odkryło, że rączki można splatać
                            razem- wcześniej fruwały samodzielnie.

                            Przyszła_mamo: wiele dzieci denerwuje się, jak słabiej leci mleko, musisz synka
                            przetrzymać i już. Lepiej dla niego, żeby się podenerwował przy piersi, niż
                            żeby najadł się butelką. Wielokrotnie słyszałam, że stosowanie kapturków bardzo
                            zaburza laktację i że ich odstawienie po jakimś czasie powoduje powrót
                            większych ilości mleka, może u Ciebie jeszcze trwa ten okres przejściowy? A w
                            bawarkę nie wierzę, bo dawno obalono mit o jej skuteczności, chociaż oczywiście
                            moja mama i teściowa też ją polecały smile Ale dziwne, że Karmi na Ciebie nie
                            działa, myślałam, że po nim to nawet bezdzietna kobitka tryska strumieniami smile
                            A kiedy dokładnie Twój ślub?

                            Opolanka- mam nadzieję, że Zuzia nie ma jednak skazy białkowej, bo dieta
                            eliminacyjna jest przecież strasznie wykańczająca! Ja też jestem nabiałowa i
                            nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale też wiem, że dla dobra mojego dziecka
                            dałabym się obrać ze skóry, a co dopiero mocno pościć. Dużo sił w nadchodzących
                            3 tygodniach- przynajmniej będziesz wiedziała na pewno czy to skaza, czy nie,

                            Dobranocki smile
                            • mag-da Re: próba wstawienia zdjęć 26.06.04, 13:49
                              Hej dzewczyny
                              Mojego synka wczoraj ktos zaczarowal, przespal mi prawie caly dzien. Budzil sie
                              tylko na jedzenie. Myslalam ze w nocy bedzie niezly sajgon a on o dziwo spal
                              dalej. Czytalam gdzies, ze maluszki przechodza srednio co 3 tyg. zmiane w swoim
                              sposobie zachowania. Zmieniaja pory snu i jedzenia. I to by sie u mnie
                              zgadzalo, bo jakis czas temu mial dzien, ze mi w ogole nie chcial spac.
                              Dzis dokladnie minelo 8 tyg. od jego narodzin a juz nie moge sobie wyobrazic
                              zycia bez niego. We wtorek idziemy na szczepienie a ja oczywiscie przezywam, ze
                              go bedzie bolalo. I mam problem z podnoszeniem glowki, tzn. nie ja oczywiswcie
                              tylko moj Henrys. On lubi lezec na brzuszku, oglada sobie swiat z boku i ssie
                              paluszki i wcale nie chce mu sie zadzerac glowy. Jezeli juz ja podniesie na
                              pare sekund to ma ja ustawiana bokiem, rownolegle do podloza. Myslicie ze
                              powinnam sie martwic. Jestem ciekawa co na to powie lekarka we wtorek.
                              Gdy trzymam mego synka pionowo na rekach to on nie ma zadnego problemu z
                              trzymaniem sztywno glowy. To narazie tyle.
                              Pozdrawiam goraco, mimo ze u mnie zimno za oknem.

                              To tyle, ogolnie u mnie nic cie
                              • winia5 Re: próba wstawienia zdjęć 26.06.04, 18:56
                                Cześć dziewczyny,
                                zgłasza się kolejna blondynka o instrukcję do wklejania zdjęć wink
                                Jakiś czas temu też próbowałam wam pokazać mojego synka, ale niestety nie udało
                                się wkleić fotek i do tej pory nie wiem, jak to zrobić. Wprawdzie są to zdjęcia
                                ze szpitala i od tej pory mój synek urusł i "wydoroślał" smile.
                                Mój synek, jak narazie ma stały rytm dnia i jakoś nie zauważyłam żadnych zmian
                                o ktorych pisze ma-gda.
                                W poniedziałek mamy małe święto, Szymonek skończy 2 miesiące.
                                ma-gdo Szymonek podobnie jak twój Henryś leżac na brzuszku trzyma główkę na
                                boczku, czasami troszke podnosi a jak go trzymam w pionie to trzyma główke
                                sztywno i obserwuje wszystko dookola. Pediatra kazała robić takie ćwiczenie,
                                nosić małego poziomo, tak jakby leżał na brzuszku, lewa ręka pod klatką
                                piersiową, a prawa miedzy nogami, tak jakby na brzuszku i pieluszce (ja to
                                nazywam samolocik), no i kazała jak najczęsciej kłaśc na brzuszek, chociaż na
                                chwilke. Z tego powodu, jak pisalam wczesniej, maly nie zostal zaszczepiony,
                                poniewaz czekamy na konsultacje z neurologiem. Ciekawa jestem jak to jest u was
                                w Londynie, czy też będziesz musiała to skonsultować, napisz, jak tam po
                                szczepieniu.

                                A pogoda u nas do bani, nie wiadomo, kiedy zacznie lać, takze kisimy sie
                                dzisiaj w domku, ale jutro bez wzgledu na wszystko wychodzimy na spacer,
                                chociaz gdybym miala nawet stac pod klatka
                                Skonczylam nareszcie swoja magisterke, teraz tylko musze sie obronić, ale coś
                                mi się wydaje, że małżonek mnie uprzedzi
                                pozdrawiamy z pochmurnego Gorzowa
                                Ania

                                • mami27 Kwiecień 2004 26.06.04, 23:07
                                  Cześć babki,
                                  Przyszła mamo> NO to ja mogę sobie wyobrazić co wczoraj przeszłaś z ta
                                  megahisterią. Może byłaś nawet bardziej upocona niż twój synek. No ale jak ma
                                  się teraz, był to znak jakiejś choroby, czy było potem lepiej? Ja typuję jakąś
                                  kolkę. Pewnie pomyślicie, że ja to zawsze piszę to samo i wogóle jak zwykle
                                  przynudzam, ale miałam identyczne scenki z moją pierwszą. ILe je musiałam
                                  czasami się nagimnastykować przy karmieniu, niby głodna, ale jak się już
                                  wkurzyła, to za nic nie potrafiła chwycić piersi. Takie histerie miałam do
                                  około 8 miesiąca, najczęsciej pomagało wtedy bujanie jej brzuchem na moim
                                  brzuchu i dawanie smoczka, później obracałam ją szybko do piersi i wyciągałam
                                  smoczek, a zamiast tego wciskałam brodawkę, i jak już załapała to zasypiała.
                                  Oj! Dziewczyny to był koszmarsad Miałam wtedy typowy baby blues, odpadałam
                                  totalnie, Julia nie dawała mi chwili oddechu i nie mogłam nawet w spokoju się
                                  wysiusiać. Więc jak już kiedyś pisałam Emilka jest nagrodą za to co przeszłam z
                                  Julką. Tak malilko, przy drugim dziecku jest inaczej... Kocham Emilkę
                                  bezwzględnie, odczuwam tylko pozytywne emocje, przy Julce (dzisiaj już nie)
                                  chciałam czasami rzucić to wszystko, zatkać sobie uszy stoperami, wyjechać
                                  daleko....Więc przyszła mamo, wybacz Jędrusiowi jego ufokowatość, na pewno już
                                  nie potrwa długo.
                                  Emilka kończy w przyszłym tygodniu 3 miesiące (tylko że ona jest z 31., a w tym
                                  miesiącu nie ma 31. , więc właściwie tak śmieszniesmile)) Byliśmy na kolejnym USG
                                  bioderek i jest znaczna poprawa, mam nadal pieluchować szeroko (czego nie
                                  robię, bo EMilia tego nie znosi) i robić żabki, za 6 tygodni kolejna kontrola.
                                  Mała ma ustalony raczej stały rytm. Pobudka 7.30, 4 drzemki około godzinne w
                                  ciągu dnia, kąpiel 19.00 i zasypia na noc tak około 21.00. W nocy karmienie
                                  albo około 1.30, albo czasami prześpi to karmienie, i wtedy chce pić o 5.00.
                                  Nie świecę w nocy światła, nie przewijam, nie noszę do odbicia, więc jestem
                                  wyspana. Do pierwszego nocnego karmienia Emila śpi w łóżeczku, a poźniej już
                                  zostaje u mnie (mąż grzeje materac w innym pokoju, bo twierdzi że nie lubi spać
                                  jak zapałka) A co do czapeczek, to ja ma taki dyżurny kapelusik bardzo
                                  leciutki, żeby jej nie świeciło na łepetynkę.
                                  Jeszcze nie pisałam o pwenej ciekawostce kąpielowej jaką mamy. Może Opolanka
                                  słyszała o tym, bo mamy to z Niemiec? DO kąpieli niemowlaka mamy taki specjalne
                                  wiaderko, które nazywa się Tommy Tub. Nie jest to wannienka, lecz przypomina
                                  wyglądem wiadro,jest przeźroczyste, dziecko zanurza się tam w całości, wystaje
                                  tylko główka. Bejbioka trzyma się za główkę, lub za paszki i maluch sobie tak
                                  prawie pływa. Emilka jest wniebowzięta, nic jej nie marznie, i ma sobie przy
                                  tym przypominać jak to było w brzuszku. Obiecuję, że skombinuję jakąś cyfrówkę
                                  i zrobimy zdjęcia. No więc nasz wanienka i stojaczek bł używana tylko raz, bo
                                  jak nie kąpie ją w wiadrze, to kąpie ją w naszej ogromnej umywalce, nie muszę
                                  dzwigać tej wanny.
                                  Na razie pozdrawiam mocno i do znów
                                  Papa
                                  Ewa i Emilka
                                • magar1 Re: próba wstawienia zdjęć 26.06.04, 23:29
                                  Witam Was serdecznie,
                                  czytam Wasze wypowiedzi dość syatematycznie, a że nie mam talentu do pisania,
                                  to też rzadko się wypowiadam, bo boję się że moje wypociny będą strasznie
                                  jałowe. W wykształcenia jestem matematykiem i chyba stąd moje problemy, a może
                                  ponieważ mam takie problemy w pisaniu to jestem matematykiem.
                                  Ale do rzeczy nie pamiętam aby któraś z was pisała o chrzcinach, chyba że
                                  przeoczyłam. Mój Jonaszek jest już chrześcijaninem od dwóch tygodni, 13 czerwca
                                  mająć 2 miesziące został ochrzczony, było świetnie. Bałam się, że będzie
                                  strasznie wrzeszczał i to nie tylko w kościele ale było w porządku, lepiej się
                                  zachowywał niż w przeciętny dzień. Na naszej stronie możecie zobaczyć zdjęcia z
                                  uroczystości: jonasz.kaszub.com
                                  Maliko, mam te same problemy ze spacerami co Ty, nie dość, że mi samej trudno
                                  wytrzymać nawet 2 godziny spacerując po naszej wsi to jeszcze maluszek nie chce
                                  spokojnie leżeć w wózku, trudno te jego zmagania słuchać więc skracam spacery
                                  do minimum bo nie są one dla nas przyjemnością. Moja mama jak kiedyś do mnie
                                  przyjechała to odmówiła wychodzenia na spacery i tłumaczyła się, że jak Jonasz
                                  płacze to jej się żołądek na drugą stronę wywraca, a co ja mam powiedzieć kiedy
                                  na ten zakichany spacer muszę go zabrać.
                                  W domu nie jest lepiej bo Jonasz uspokaja się najszybciej na moich rękach i
                                  nawet mąż nie może mnie zastąpić. Jest co prawda niewielka poprawa po tym jak
                                  kupiliśmy mu stojaczek gimnasztyczny, pod nim wytrzymuje ok. 3 półgodzinnych
                                  seansów zabawy na leżąco w ciągu dnia, ale tylko wtedy, gdy ma dobry nastrój.
                                  Leżąc na brzuszku wysoko unosi głowę, czasami nawet klatkę piersiową odpychająć
                                  się rączkami ale długo tak nie wytrzymuje.
                                  A co do jego stanu zdrowia to właściwie nic mnie nie martwi poza może dużym
                                  według mnie ciemiączkiem, choć pediatra mnie upakajała, że jest w normie.
                                  Jak czytam ile wasze dzieci ważą to mój wydaje mi się kruszynką, bo w wieku 2
                                  miesięcy ważył 4950g, czy któraś z Was ma takiego małego brzdąca. Właściwie to
                                  się cieszę że jest taki leciutki bo te jego wymagania są dla mnie mniej
                                  uciążliwe.
                                  Tak naprawdę to ja lubię go nosić na rękach po mieszkaniu, tyle że zaniedbuję
                                  wtedy resztę rodziny, moich trzech starszych facetów, którzy czasami też coś by
                                  zjedli. Poza tym muszę wysłuchiwać przy byle okazji, że rozpieszczam go i że
                                  będę tego żałować. Bardzo mi się nie spodobało np. określenie mojej teściowej
                                  gdy usiłowałam uśpić wieczorem Jonasza: "ale go rozdziadowałaś". Jak można coś
                                  takiego powiedzieć o małym dziecku.
                                  Oj, wpadam na temat pułapkę więc chyba już skończę, bo bym się rozpędziła
                                  zabardzo a nikogo nie mam zamiaru nudzić tematem "Moja teściowa"

                                  Pozdrawiam
                                  Marzena
    • kaja2003 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 27.06.04, 20:47
      tutaj basia ur 8.04 dzis bardz marudna. nie schodzi z rak .
      • opolanka1 ciężko bez nabiału 27.06.04, 21:55
        witam dziewczyny....

        ja już trzeci dzień na diecie, bo prawdopodobnie mała ma skazę bialkowa, nie
        wiem tego dokladnie, ale dziewczyny na forum o alergiach, taka postawiły
        diagnoze, po przeczytaniu stanu skóry mego dziecka....
        Narazie jeszcze nie jest tragicznie, ale jak patrze na te wszytskie serki,
        jogurciki to kubki smakowe wariują a slinianki wchodza na wyzsze obroty...uuuu
        We środe ide do lekarza, zobaczymy...jeszcze mam nadzieje, ze może to wina już
        powoli dających z glębo ząbków, bo podobno moga przy wychodzeniu ich, pojawić
        się śluzowate kupki, czasem anwet yielone i własnie taka wysypka...szczególnie
        jak dziecko sie mosno slini i pcha łapki do rączek...co Zuzia własnie
        robi...Znaczy teraz smacznie śi...

        POzdrawiam serdecznie i ide zjeśc kromke chlebka..ale bez masełka...
        • malilka Re: ciężko bez nabiału 27.06.04, 22:07
          Dobry wieczór drogie Panie smile
          Wczoraj spędziliśmy cały dzień na działce u moich rodziców, mimo
          niesprzyjającej pogody- cały czas padało. Momentami robiło się bardzo zimno i
          wtedy my grzaliśmy się w domu przy kominku, a moje dziecię cały czas twardo
          spało na zewnątrz. On w ogóle super śpi jak jest zimno, powinnam była urodzić
          jesienią, wtedy na pół roku miałabym spokój na spacerach, hihihi. Przez to
          ciągłe wczorajsze spanie dzisiaj rano mój synek baaardzo chciał rozpocząć dzień
          jak najwcześniej, chyba już o 6.30. Ale oboje z niemężem byliśmy nieprzytomni,
          żadne z nas nie chciało się z nim bawić, więc tylko położyłam go w naszym łóżku
          blisko mojej nagiej piersi, żeby mógł sobie zjeść w razie głodu, nakryliśmy
          głowy poduszkami i staraliśmy się spać, a przynajmniej drzemać. Dziecko
          gaworzyło, popiskiwało z radości, machało rączkami i nóżkami (czasem oczywiście
          trafiając biedną mamę usiłującą spać) chyba z godzinę, aż wreszcie znużone
          zasnęło, na szczęście do 9.00. Ale i tak jestem strasznie niewyspana, niby
          chodzę spać o północy, wstaję codziennie 9.00, w nocy dziecko najada się w 10
          minut i zasypia, a i tak jestem mocno zmęczona.
          Mój synek ostatnio strasznie się rozgadał- właściwie jak nie śpi to non stop
          gaworzy, najchętniej w pozycji leżącej. Właściwie tylko w pionie nie grucha, no
          ale skoro do mówienia potrzebne są wymachy kończyn, to nic dziwnego smile

          Opolanka- strasznie Ci współczuję tej diety. Ja przez moment też podejrzewałam
          skazę białkową u mojego szkraba (z powodu kaszki na buzi, która później sama
          zniknęła) i jak wtedy przeczytałam na alergiach wątek o diecie mamy karmiącej
          alergika to się załamałam. Ja co prawda nie słyszałam o tym, by ząbkowaniu
          towarzyszył pełen zestaw objawów alergicznych z wysypką i zieloną kupką
          włącznie, ale skoro o tym piszesz, to pewnie i tak może być smile Trzymam kciuki,
          żeby Zuzia nie okazała się alergiczką pokarmową, bo chlebek bez masła jest
          bleeeee...

          Magar- ja o chrzcie jeszcze nie myślę, choć wiem że będzie trzeba. Jeśli chodzi
          o spacery, to dzisiaj poszłam na 3 godziny, wychodząc z założenia, że lepiej,
          żeby dziecko popłakało w taką piękną pogodę na spacerze, niż się kisiło radosne
          w domu. No i połowę spaceru przepłakał, choć nie jakoś dramatycznie, bardziej
          sobie rytmicznie łkał. Będę w tym temacie twarda, bo nie będę latem siedzieć z
          dzieckiem w domu, nie ma mowy.

          Pozdrowionka
          • asik_w Re: ciężko bez nabiału 27.06.04, 22:45
            witajcie!!!
            Opolanko ja tez od dzisiaj zaczynam bez nabialusadpostanowilam z emusze sobie
            udowodnic ze to nie zadna alergia ani nic!!!Maly tez sie okropnie slini, wpycha
            raczki do buzki itd zreszta jemu malenkie czerwoawe krostki wyskakuja
            najczesciej po jedzeniu gdy sie upaprze mleczkiem albo jak lezy na brzuszku i
            obciera buzke o kocyk, zreszta juz na poczatku lekarka mowila mi ze Maly ma
            wrazliwa skore, wiec moze to tylko moja paranoja, ze jakas alergia czy Bog wie
            co, zreszta nawet jak juz te plamki sie pojawia to szybko znikaja same lub gdy
            przemyje woda, a alegia chyba by sie trzymala prawda? a nie po 5 min sliczna
            buzka!tylko ten sluz, raz jest go mniej raz wiecej, sama nie wiem, moze to wina
            tych lekow ktore przyjmuje, ale co tam na wizycie u lekarza zapytam i zabieram
            pieluszke, trudno najwyzej wyjde na mloda glupiutka mame, no ale skad ja mam
            wszystko wiedziec prawda? od czegos musze byc lekarze w koncu!tylko musimy
            poczekac troche bo nastepna wizyta dopiero za 2 tyg, ale postanowilam ze zero
            mleka, jogurtow, serkow i zobaczymy!narazie nie chce stosowac ostrej diety typu
            ze jem tylko kurczaka, chleb i wode, bo jak czytam co jedza mamy dzieciakow
            majacych skaze to o Boze! skad one maja pokarm bazujac na kilku produktach, ja
            chyba bym sie poddala i przeszla na mieszanke, nie dalabym rady, bylabym ciagle
            glodna i zla, a to raczej nie byloby za dobre dla dziecka
            Opolanko mam nadzieje, ze damy rade i okaze sie ze to tylko zabki, zreszta ja
            mam juz chyba fiola na tym punkcie, moze sama wmawiam niewiadomo co, bo ogladam
            kazda kupke, a Maly pewnie uczy sie trawic i wszystko jest okismile) tak sie
            wlasnie podtrzymuje na duchusmile)
            Malilko jak Ty to robisz ze Macius spi do 9?? ja czy klade o 8 czy o 12 to spi
            do 6, i 2-3 karmienia w nocy, dzisiaj o 6 polozylam obok wsadzilam cycusia i do
            8 powiedzmy ze spalam, bo zdretwiala mi reka a Maly nie spal tylko gadal,
            ciagal cyca i tak w kolko, ale lepiej tak niz np nosic, zreszta Kamis rosnie na
            zbojasmile) czasami jak mu sie znudzi lezenie, gadanie i machanie konczynami(jak
            leze obok niego uwielbia nozkami kopac mnie!)to wrzask i chce na rece i musze
            go wziac i spacerowac z nim bo on chce wszystko dobrze widziec z gorysmile)ale i
            tak go kocham najmocniej na swieciesmile) no i codzinnie przewraca sie z brzuszka
            na plecki, zwlaszcza po kapieli gdy lezy golutki, chyba ubranka go nie krepuja
            i jest mu najwygodniejsmile)pozniej napisze wiecej bo koniec spania....
            • asik_w Re: ciężko bez nabiału 28.06.04, 03:47
              no i u mnie prawie 9 wieczor, zaraz prysznic i uciekam poprzutulac sie do
              swojego malego sloneczkasmile
              aha to instrukacja do wstawiania zdjec, u mnie dziala mimo ze tez jestem
              blondismile)wejsc na onet, kliknac ba fotoalbumy-tam w ramce wpisac swoj id onet
              czyli np u nas pitulek, zaznaczyc autora, wyswietli danego autora albumy,
              kliknac na wybrany album i pozniej tylko skopiowac i przeniesc na edzieckosmile)
              mam nadzieje ze napisalam wyraznie co i jaksmile)

              Opolanko ja jeszcze w sprawie tej diety, odstawilas tylko nabial czy i jajka,
              wolowine i mase innych rzeczy??
              ogolnie mam dylemat z wit d, tutaj tego nie daja dzieciom, ale Kamilkowi czasto
              poci sie glowka, az ma mokre wloski i caly czas zastanawiam sie poprosic mamy
              zeby przyslala z Polski czy czekac do wrzesnia az sami wrocimy, co o tym
              sadzicie??pozdrawiam serdecznie Anka i Kamileksmile)
              foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
              • male_co_nieco Re: ciężko bez nabiału 28.06.04, 09:41
                Oj ciężko ale idzie się przyzwyczaić , ja nie jem już od ponad miesiąca. Ale
                marzy mi się mleczko.
                Kurde mały właśnie usnął a ktoś zaczyna mi po ścianch walić - uroki mieszkania
                w bloku wrrr.......Od godziny Igor 5 konwersował na przemian raz z mamą raz z
                tatą i teraz odpoczywa, właściwie te poranne pogaduchy zaczynają na stałe
                wchodzić do rozkładu dnia, najlepszym partnerem do rozmów jest tatuś( takie
                męskie rozmowysmile), który teraz ma urlop i stał się niekwestionowanym idolem
                małegosmile
                Któraś już poruszała ten temat ale ja zrobię to ponownie, bo ilekroć wychodzimy
                na spacer to zastanawiam się czy to ja przeginam czy inne matki. Temperatura
                ponad 20 stopni,w w ózku jescze cieplej, mały fika np. w samym body ,
                ewentualnie przykryty pieluszką a inne dzieci w spiochach i kaftanikach z
                długimi rękawami i grubych czapach, totalnym "hitem" był maluch w dresie z
                polaru.
                Mag-da ja okres dostałem równo 6 tygodni po porodzie, u niektórych kobiet tak
                już jest i to że karmi się piersią nie ma znaczenia.

                no tak i ten majsterklepka w końcu mi dziecko obudził
                Pozdrawiam Nika
                • winia5 Re: ciężko bez nabiału 28.06.04, 14:13
                  asik dzięki za instrukcje, zobaczymy czy mi się uda, chociaż ostatnio tak
                  własnie zrobiłam i nici z tego.
                  A to mój Szymonek, jeżeli nie udało sie wklejenie skrótu, to chyba jedyne
                  wyjscie skopiować i wkleić w pasku adresów

                  foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21763&q=AnkaW_26&k=3

                  pozdrawiam Ania

                  zaczęły sie wakacje, to dla mnie koszmar, za ścianą znowu głośno, jakbym była w
                  jakimś klubie, od tej głośnej muzyki aż spadł świecznik z telewizora i podłoga
                  mi się trzęsie. Niech no tylko mój mężuś z pracy wróci, zrobi porządek z kim
                  trzeba, a już było jakiś czas tak spokojnie...
                  • winia5 i znowu klapa :( 28.06.04, 14:16
                    i nie udało się wklejanie, a może jeszcze raz...

                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21763&q=AnkaW_26&k=3
                    • winia5 Hura :) 28.06.04, 14:25
                      Dziewczyny, już wiem na czym polegał błąd przy wklejaniu. Po zalogowaniu się
                      wyświetli się nazwa albumu, trzeba na niego kliknąć prawym przyciskiem myszy,
                      wybrać "Kopiuj skrót", a następnie wkleić do wiadomości na forum, i tyle, nic
                      nie kasować w przekopiowanym skrócie. Ja własnie kasowałam na początku zapis
                      i dlatego nie wychodziło, a to przecież najważniejsze, no cóż chyba
                      czas się przefarbować smile
                      Asik jeszcze raz dzięki za instrukcje.
                      Ania
    • pearl24 Re: Jesteśmy :-)) 28.06.04, 15:35
      Witam Was gorąco!!!

      Napisałam długaśnego posta z opisem co sie z nami działo przez ostatni
      miesiąc,jak było w szpitalu itd ale cholerny komputer sie zawiesił i wszystko
      poszło sie bujać.

      Dlatego nie będe już drugi raz produkować tego wszystkiego-najważniejsze że
      moja córcia czuje sie lepiej-miała wysoką gorączkę nie wiadomo
      skąd,40stopni,złe wyniki krwi i moczu,ale nic nie wyszło z przerózniastych
      badań,wiec nie wiadomo skąd to było.Teraz ma problem z kupką-wczesniej był w
      niej śluz i była bardzo wodnista a teraz nie może jej zrobić przez pare dni a
      jak podam czopek to też jest rzadka a czasem prawie sama piana wiec musimy sie
      udac do gastrologa.
      Chciaż być może to problem alergiczny dlatego tez od tygodnia nie jem
      nabiału,soku jabłkowego i wielu innych rzeczy-właściwe jem tylko kilka
      produktów wiec niedługo zniknę a i tak już waze mniej o 1kg niż przed ciążą.
      Ja mogę żyć na chlebie i wodzie byle mała przestała tak krzyczeć jak ją boli
      brzuszek-no bo to chyba jelitka jej skręca przy takich rzadziakach.

      Z innych rzeczy to mała waży już 6800,za tydzień kończy miesiąc ale nie wiem
      ile ma cm choc zmieniamy cała garderobę bo wszytko małe.Pięknie śpi w nocy choć
      do tej pory zasypiała bardzo poźno,koło 23 i spała do 5 juz bez udzenia na
      cyca,a potem w ciągu dnia tak ze trzy razy po 2godziny ale od 18 był już płacz
      lub zabawa.teraz kąpie ją coraz wcześniej, tak co dzień o kwadrans- chce ją
      przyzwyczaić do wczesniejszego chodzenia spać.Wczoraj zasnęła już koło 22 i bez
      budzenia spała też do 5.

      Winiu-ja tez z Maja chodze do neurologa (my z powodu wzmożonego napiecia)
      Czytałam że masz bardzo późno wizyte-czy jednak nie lepiej żeby malucha nerolog
      obejrzał wczesniej-każdy tydzien dla takiego brzdąca to bardzo dużo.My mieliśmy
      czekać ponad miesiąc wiec zdecydowalismy sie na wizyte prywatna-przez ten
      miesiąć ja juz cwiczyłam z małą i widze postepy.Ale wybór należy do ciebie-to
      tylko moja sugestia.

      Chyba już więcej nie napiszę bo Maja sie budzi-dzis nie poszłyśmy na spacer bo
      był wielki krzyk z powodu brzuszka i mała śpi w łózeczku.
      Uciekam
      Pozdrawiam Was goraco i teraz już bede na bieżąco
      Usciski dla waszych maluhów
      Gosia
      • malilka 12 tygodni za nami :) 28.06.04, 17:34
        Witajcie smile

        Asik- jeśli chodzi o spanie, to myślę, że trudno nauczyć szkraba późniejszego
        wstawania, sama staram się go przekonać, żeby wstawał o 10.00-11.00 i sukcesów
        brak smile Jedyne nad czym można zapanować, to regularne chodzenie spać. Z moich
        obserwacji wynika, że nie można pozwalać chodzić dziecku spać np o północy.
        Wiadomo, że to różnie bywa, że dziecko może mieć różny dzień/noc, ale co do
        zasady powinno chodzić spać wcześnie. My wprowadziliśmy rytuał kąpiel-jedzonko-
        spanie i zajęło mi chyba 2 tygodnie przyzwyczajenie dziecka do niego. Po
        kąpieli i jedzeniu nie ma mowy o żadnej zabawie- jeśli mały nie usnął przy
        jedzeniu, to odkładałam go do łóżeczka, w ciemnym i cichym pokoju. Nawet jak
        nie był śpiący, to miał tam leżeć i się wyciszać smile Jeśli zaczynał płakać, to
        go brałam i usypiałam, nawet jak wykazywał wielką chęć do zabawy. No i załapał
        i teraz sam wie, że o 20.00 to ma spać. Oczywiście czasem zdarza się, że jednak
        nie chce mu się spać po wieczornym jedzeniu i tak było np wczoraj. Położyłam go
        do łóżeczka, gdzie radośnie zaczą gaworzyć i poszłam do kuchni oglądać mecz
        mówiąc niemężowi, że ma dziecko pod opieką i że jak zacznie popłakiwać, to ma
        go uśpić. Po 20 minutach wracam zobaczyć jak mój aniołek śpi i co widzę- niemąż
        idąc po najmniejszej linii oporu puścił małemu karuzelkę ("bo słuchanie jednej
        melodyjki jest takie nudne, że każdy by zasnął"), a dziecko rozbawione na maksa
        wierzga, gaworzy, piszczy z radości i ani myśli o zaśnięciu. Myślałam, że
        niemęża czymś zdzielę! Jak można być tak bezmyślnym... Uśpienie dziecka zajęło
        mi dobre 40 minut.
        Jeśli chodzi o witaminę D3, to wiele zależy od tego, w jakim tempie rośnie
        dziecko, i ile światła dziennego na niego pada i jaka jest wielkość ciemiączka
        i tempo zarastania i najlepiej, gdyby to jednak lekarz zdecydował. A co do
        diety, to przy diecie bezbiałkowej na pewno nie można jeść ani jajek, ani
        wołowiny, ani innych produktów zawierających białko, inaczej to bez sensu.

        Gosiu- dobrze, ze juz jestescie z nami smile

        Uciekam do mojego buczka.
        • bebicka Re: 12 tygodni za nami :) 28.06.04, 23:38
          Czescsmile
          Ja jestem calkiem nowa w tym przemilym Towarzystwie e-Mam i mam nadzieje ze sie
          moge dolaczyc do watkusmile
          Tez mam malego Ufoka (szalenie spodobalo mi sie to okreslenie) kwietniowego,
          dokladnie z 10 04. Ufok ma na imie Mateuszek i jest oczywiscie kochany.
          Mieszkamy sobie w Trojmiescie, rosniemy jak na drozdzach, ostatnie wazenie,
          ponad dwa tygodnie temu to bylo 5600 kg, przy wadze urodzeniowej 2980smile
          Od trzech dni zaczytuje sie w Waszych listach, czesto smiejac sie serdecznie,
          bo w koncu wesole jest zycie swiezo upieczonych mam. Chociaz juz doswiadczenia
          nam przybywa. Jakby nie patrzec Mlody ma juz prawie 3 miesiace i chyba
          najgorszy okres za soba... oj odpukac odpukac.
          Bo chyba jestem tu jedyna mam butelkowa. Cycus trzeba bylo odstawic tak z
          miesiac temu, bo mlody mial straszne problemy z trawieniem, meczyl sie a my
          razem z nim. To takie jakby kolki tyle ze wlasciwie 24 godziny na dobe.
          Anjgorzej rano, kiedy proby zrobienia kupki konczyly sie po dwoch godzinach
          meczarni wkladaniem czopeczka albo jeszcze innymi zabiegami. Probowalam roznych
          diet, nie jadlam juz prawie niczego ale bez zmian. Dodatkowo przyplatalo sie
          zkazenie przewodu moczowego (wyleczone chyba juz na dobre), jakis katarek w
          miedzyczasie, przepuklina pepkowa, nadal walczymy oczywiscie. Wariatkowo jeden
          lekarz kaze plastrowac, drugi mowi zeby nic nie robic tylko klasc duzo na
          brzuszkusmile I badz tu mamo madrasmile Na razie jeszcze mamy plaster ale chyba po
          raz ostatni.
          Co jeszcze na poczatek... acha wracajac do tych problemow karmieniowych, w
          koncu jak maluch juz nawet nie mial sily plakac przy wlace z kupka to dalismy
          spokoj i teraz jestesmy na Nutrmigenie, moze slyszalyscie. takie hipoalergiczne
          pasudztwo smierdzace i niesmaczne, nie wiem jak Mlody moze to pic bo ja
          sprobowalam i malo nie zwymiotowalam. Ale on wciaga kilka butelek dziennie i
          jest zadowolony. Wczesniej nie weidzialam ze moje dziecko potrafi sie
          usmiechnacsad
          Mialam dwa dni, przy odstawianiu lekkiego dola jaka to ze mnie zla matka ze
          nawet wykarmic nie moze, ale juz sie przyzwyczailam, przeszlo mi i teraz to juz
          bym nawet nie chciala wracac do karmienia piersia. Butelka tez ma swoje
          zalety...
          A Mlody jak kazdy Mlody ma lepsze i gorsze dni, dzisiaj troche fisiowal,
          czasami potrafi miec takid zien ze sie zastanawiam co zrobic z wolnym czasem bo
          sie nudzesmile Bywa bywa, chociaz rzadko... ostatnio zrobil nam tez prezent bo
          przez dwie noce spal po 9 godzin!!! Niestety potem wyjechalismy w odiwedziny i
          sie mu wszystko przestawilo, czyli znowu po kapieli spi ok 5 godz a w ciagu
          dnia karmionko co 3-4 godziny.
          Poza tym dylematy normalne przezywamy, czyli dawac czy nie wit D... nie dajemy,
          bo jest w sztucznym mleczku; jak Mlodego ubierac, bo pogoda jak jest kazdy
          widzi, staramy sie nie przegrzewac, byle mial uszy zakryte, chociaz on i tak
          jak sie wkurzy to tak sie wierci ze zadna czapka tych uszu nie zasloni.
          No dobrze to na razie wystarczy w kwestii wprowadzajacej, mam nadzieje ze uda
          mi sie tu zagoscic
          Acha mam jeszcze pytanko, czy Wasze maluchy tez uwielbiaj karuzleki? Bo ja mam
          lekkiego dola jak dziecko mi na rekach sie wierci i wyrywa rozloszczone a jak
          klade do lozeczka to az krzyczy z radosci do swoich misiowsad
          pozdrawiam wszystkie Was serdecznie
          Maraska
          P.S
          A tu (jesli uda mi sie wkleic, idac za Waszymi radami) pare zdjec Mlodego
          foto.onet.pl/albumy/album.html?id=23405&q=Mateusz&k=11
          • grass_d Re: 12 tygodni za nami :) 29.06.04, 08:17
            Czesc kwietniowe emamy!
            Ja sie dołączam do poprzedniczki smile. Co prawda jestem z Wami- Mamy od dawna,
            ale nie pisuję, bo jak już przeczytam Wasze wspaniałe posty, to mój czas się
            kończy..A i tak czytam karmiąc...Ja też mam tak jak i Marzenka- strasznie
            wymagającego bobasa. Na spacerze wytrzymuje 40 min, ale jak zaśnie, jak nie -to
            syrena na całego. W dzień zasypia tylko na kilkanaście minut po jedzeniu- na
            moich rękach, po odłożeniu - syrena. U nas głównym winowajcą są problemy z
            trawieniem, Mała ciągle jest niespokojna, gazy i bóle na okrągło. Ja też jestem
            na diecie- bezmlecznej i po trzech tyg. mam chyba 1/3 włosów mniej (wychodzą
            normalnie garściami smile, głowa boli na okrągło. A tu jeszcze ufoczek domaga się
            zabawy...Normalnie brak mi już werwy by tak wymyślać zajęcia dla Emi na cały
            dzień.smile Zakupiłam zatem polecaną na innym forum książkę: "Gry i zabawy z
            niemowlakami"smile)... Zobaczymy - postawię oczy na zapałki i hejana! smile Acha - u
            nas to samo - stojaczek zapewnia mi 3xpół h czasu wolnego (a i tak muszę
            podskoczyć i nakręcić pozytywkę,bo się zaczyna marudzenie) - który wykorzystuję
            na zapełnienie żołądka...smile. Kiedzy się kończy tak naprawdę ufokowanie????
            pozdrawiam
            • male_co_nieco Re: 12 tygodni za nami :) 29.06.04, 12:13
              Witam serdecznie wszytskie"stare"i nowe mamusie.
              Od wczoraj mały nie chce spać i marudzi, przed chwilą tacie udało się go
              spacyfikować a już słyszę, że się wybudza. Mam nadzieję, że to minie.
              Babicka Igor miał identyczne objawy jak Mateuszek, też je Nutramigen ale tylko
              2 razy dziennie, poza tym pierś, pani doktor przepisała nam tez lekarstwa i
              jest juz dużo lepiej. Karuzela u nas to też niezła zabawa.
              No i mały juz nie śpi sad(
              Włosy ostatnio też zaczęły mi wyłazić w duzych ilościach, wszędzie ich pełno ,
              nie wiem czy ich nie obciąć, choć nie bardzo jestem przekonana
              Pozdrawiam i ucikam bo mlody będzie jadł
              • mag-da Re: 12 tygodni za nami :) 29.06.04, 14:40
                Czesc wszystkim,
                Dzis moj Henrys mial szczepienie, nakarmilam go i teraz sobie smacznie spi.
                Oczywiscie plakal przy zastrzyku, jak wyszlismy z gabinetu juz sie uspokoil, za
                to ja sie rozryczalam. Ludzie w poczekalni gapili sie na mnie strasznie, mam
                nadzieje ze ze zrozumieniem. To tylko zwykle szczepienie a ja tak to przezywam.
                Chyba bym umarla gdyby cos mu sie powaznego stalo. Pearl wspolczuje ci
                serdecznie i jestem w stanie sie domyslec co przezywalas. Igosia nam pisala ze
                bylas w szpitalu. Mam nadzieje ze juz bedzia z Majusia wszystko w porzadku.

                Winia jak widzisz w Londynie zaszczepili mi synka bez problemu mimo ze mowilam
                ze slabo glowke podnosi. Lekarka zdobila z nim szereg czynnosci gimnastycznych
                i powiedziala ze wszystko jest ok, ze nie jest flakowaty, ze probuje podnosic i
                ze rozne dzieci w roznym czsie zdobywaja pewne umiejetnosci i bardzo sie
                zdziwila jak zapytalam ja o ewentualna wizyta u neurologa. Przyznam jednak ze
                mnie nie uspokoila. Robie z nim ten samolocik o ktorym Aniu pisalas, dzieki
                serdeczne. Napisz koniecznie co ci ten neurolog powiedzial i jakie kazal robic
                cwiczenia. Pytalam tez o wit. D3 i wedlug niej, nie jest potrzebna memu
                dziecku. Mam dobre mleko, dobrze rosnie i tyle. W osmym tyg. wazy 5800 a miezy
                61 cm, obwod glowy 40 cm. Zapomnialam sie niestety spytac o ten sluz w kupie,
                gapa ze mnie. Co do chropowatej skory mego dziecka to mam uzywac masc E 45. To
                tyle a propos wizyty. Narazie Heryczek spi, mam nadzieje ze obejdzie sie bez
                zadnej goraczki i tym podobnych sytuacji

                Witam oczywiscie nowe mamusie, obejrzalam zdjecia waszych pociech, wspaniale,
                piszcie do nas jak najczesciej.

                Marzena ty tez pisz, nie zaslaniaj sie faktem zes matematyczka. Jestes
                doswiadczona mama z trojka dzieci i mozesz naprawde duzo nam pomoc, i rozwiac
                szereg watpliwosci. Z przyjemnascia obejrzalam strone internetowa twojej
                rodziny. A co do chrztu, to mial sie on odbyc we wrzesniu. Po dlugim
                zastanowieniu zdecydowalismy sie go chrzcic tutaj, poniewaz chrzesnym bedzie
                Anglik, szef i przyjaciel mego meza. Ja mam trzy siostry, moj Tomek dwie, wiec
                i tak chrzestnego trzeba byloby szukac po dalszej rodzinie. Wrzesien jest nie
                pewny, poniewaz przyszla chrzestna, moja udana siostra, oblala wszystkie
                egzaminy w letniej sesji i bedzie miala poprawki we wrzesniu. Mam nadzieje ze
                uda jej sie pozaliczac i dotrze na wyspe w pazdzierniku.
                Rozpisalam sie jak nigdy.
                Pozdrawiam serdecznie
                Magda
              • asik_w Re: 12 tygodnia za nami :) 29.06.04, 15:05
                Hej!
                Witam serdecznie "nowe" mamysmile), super ze w koncu napisalyscie na naszym
                forumsmile).
                Rany gdy tak czytam np watek marcoweczek, to tam dziewczyny lataja z
                dzieciakami po naurologach, u nas natomisat klopoty z trawieniem, diety itdsad
                co sie dzieje, czasami to mysle ze z naszymi dzieciakami jest wszystko oki,
                problemy sa ale to normalka, a ze tak panikujemy to wplyw mediow, ale sama juz
                nie wiem!
                dzisiaj mialam okropna noc, jak mlodego tak i starego bolal brzuchsmileKamilek
                co prawda puscil kila baczkow, ale budzil sie czesto zeby sie przytlic do
                cycusia, wzial w pyszczek pociagnal 2 razy i juz spal, a moj niemaz jadl
                kanapki z serem i ogorkiem popil sokiem pomaranczowym i wiadomo, ale to z akare
                ze obzeral sie przy mniesmile)co do diety to sama nie wiem, czy stosowac sama
                bezmleczna czy uwazac na wszystko, wolowiny nie jem, jajka bardzo rzadko, kusi
                mnie maslo orzechowe, ale wiem z enie, wiec tak naprawde to pozostal mi tylko
                nabial do odstawienia, oj sama nie wiem, zobaczymy za kilka dni, ale jak widze
                w lodowce mleko to mnie skreca.
                dziewczyny co sadzicie o matach edukacyjnych?Kamilkowi lezaczek z pozytywka
                juz sie znudzil, mamy go od poczatku, polezy 15 min i wrzask, a ze w piatek
                konczy 3 miesiace myslalam wlasnie o macie, no ale to musimy wybrac sie do
                sklepu a od kilku dni lejesad
                Na kiedy planujecie chrzciny?? my myslimy i pierwszej niedzieli sierpnia, ale
                zobaczymy jak to sie wszystko ulozy:0
                pozdrawiamy Anka i Kamilek
                foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2
                • bebicka Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 00:12
                  Hej hejsmile
                  Mlody poszedl spac, ciekawe na jak dlugo, wczoraj znowu przespal nam ponad 7
                  godzin...ach gdyby to sie stalo rutynasmile
                  U mnie Nutramigen zastapil w calosci cycusia, poczatkowo liczylismy jeszcze ze
                  sie uda polaczyc, ale nic z tego, zadne leki nie pomagaly, trzeba sie bylo w
                  calosci przezucic na butelke. Ale co tam, to paskudne mleko mu smakuje, rosnie
                  prawidlowo i jest rozradowany zyciem, wiec ja tezsmile A do tego zazwyczaj tata
                  go karmi jak sie w nocy obudzi...dopiero nad ranem mam zajecie ze sprzataniem
                  kupysmile Moze sie tu nie powinanm tak chwalic, bo zaraz sie to wszystko
                  pokielbasi, pozmienia i pozostana mi tylko slodkie wspomnienia...ojej oby niesmile
                  My chrzciny juz mielismy, glownie daltego ze nasi chrzestni wyjechali na ponad
                  dwa miesiace a do sierpnia nie chcielismy czekac. Maly mial nie wiele ponad
                  miesiac, caly chrzest przekrzyczal z glodusmile A potem i tak byl niespokojny bo
                  wtedy jeszcze na cycusiu... brr jak ja sobie to przypomne ze czasami to nawet o
                  13 jeszcze nawet sniadania nie zjadlam, ani sie nie ubralam, ze nawet na 20
                  minut go nie mgolam odlozyc bo byl krzyk zaraz...az mnie cairki przechodza. A
                  mowia ze pokarm matki najlepszy jestsad
                  Ale zeby nie takim smetnym akcentem na zakonczenie, to podobno jutro ma byc
                  cieplo juz, chociaz sama nie wiem, bo tu u nas nad morzem to zawsze na sam
                  koniec sie cieplo robi.

                  A wypadanie wlosow... no wlasnie sie obawiam ze zaraz sie zacznie. W ciazy to
                  sie wzmocnily jak nigdyi nawet szarpiac nic nie moglam wyrwac a teraz zaczynaja
                  sie pojawiac, na razie pojedyncze sztuki, ale juz sie niepokoje. Nie znscie
                  jakis sposobow zapobiegania? Witaminy? Smarowanie olejekiem rycynowym? Czy w
                  ogole nic nie pomaga i po prostu trzeba przezyc?

                  pozdrawiam
                  Maraska
                  • grass_d Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 09:13
                    Hej emamy!
                    Dziękuję za serdeczne powitanie na forum i z tej radości ja też muszę się czymś
                    pochwalić. Nasza Emilka (oprócz problemów z trawieniem)to ten model
                    dzieciaczka, co robi kupki co kilka dni (4-5). Po 4 tyg. normalnego kupkowania -
                    co karmienie, nagle z dnia na dzień zaczęła robić co kilka dni. Nie muszę Wam
                    chyba mówić jak się przy tym dziecko (a my wraz z nim) - nastęka, namęczy, żeby
                    zrobić taką megakupę. A jak mówi mój kolega, co ma taki sam egzemplarz: "usrana
                    przy tym po głowę..."(sorry za słownictwo, ale cytuję)...smile))
                    Jak u niektórych wokół karmienia, tak u nas życie toczyło sie wokół kupki. Z
                    utęsknieniem wyczekiwaliśmy każdego Dnia Kupy.smile, czasami wręcz wywoływaliśmy
                    go modłami i zaklęciami. Dlatego sądzę, że pierwsze słowo naszego maleństwa, to
                    będzie jednak: "kupa", najczęściej słyszane zdecydowanie.smile
                    Ale wracając do tematu, od tygodnia Dzień Kupy przypada co drugi dzień!!! I Emi
                    się lepiej czuje i mysmile. Jedno tylko mnie martwi, dalej są one zielone...sad.
                    Dzisiaj już to mamy za sobą, więc dzień zapowiada się pogodnie...smile.

                    Co do chrztu: my zrobimy chyba w sierpniu. Na razie nawet nie wiem jak się za
                    to zabrać. Nasza najbliższa rodzinka mieszka ... najdalej smile, stąd problem ze
                    spaniem, przypomina mi się organizowanie ślubu i przyjęcia, o rany...
                    Czy oprócz wizyty w kościele coś się jeszcze załatwia?

                    A włosy też postanowiłam ściąć na krótko.
                    Acha, mam jeszcze pytanie: zdecydowałam się w drugiej turze na tę szczepionkę
                    kupowaną, czy Wasze dzieciaczki lepiej/czy gorzej to zniosły? W piątek idziemy
                    na kolejne szczepienie sad.

                    Pozdrawiam. Zapowiada się słoneczny dzień, tu u nas w Krakowie.smile
                    • przyszla_mama Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 10:12
                      Jak dobrze jest wtócić na forum!! Przez parę dni miałam zepsuty komputer, w
                      końcu wybeczałam u przyszłego, żeby go wkońcu naprawił, bo przecie forum...
                      U nas wszystko ok, a co najważniejsze, jędruś ma znów gładką buźkę!! tfu, tfu.
                      Tzn została mu lekka chropowatość, na ciałku też, ale i tak jest o NIEBO
                      LEPIEJ!! No i wcale nie odstawiłam nabiału, co prawda jem do b. mało -
                      najwięcej wciągam żółtego sera, od czasu do czasu jogurcik, mleka prawie w
                      ogóle, no więc jem wapń w tabletkach. Mały dalej przesypia sporo w dzień,
                      chociaż coraz dłużej udaje mu się poleżeć np na macie. No i PIĘKNIE podnosi już
                      główkę!
                      Mag-da jak miał 8 tygodni też bardzo opornie mu to szło, też ssał piąstki na
                      leżąco i trzymał głowę właściwie poziomo nad podłożem, nawet się przecież
                      żaliłam na forum. A potem nagle z dnia na dzień łepek w górze. Nawet mu się to
                      spodobało, rozgląda się lekko chwiejnie na boki, no i nie drze się tak
                      przeraźliwie, przynajmniej przez chwilę, ale to i tak sukces.
                      Od poniedziałku będziemy chodzić na masaże dla niemowląt, już czuję - będzie
                      cyrk.
                      O chcrzcie narazie nie myślimy, najpierw matka musi za ojca wyjść. Mój ślub już
                      w SOBOTĘ!!!! i w ogóle tego nie czuję. Jutro odbieram sukienkę, muszę kupić
                      jakieś dodatki (nie mam pojęcia co), fryzury próbnej nie robiłam, więc w sobotę
                      idę do fryzjera na żywioł. Na szczęście wizyta już o 10:30, więc jak będzie
                      beznadziejnie to mam czas, żeby zmienić - do 17. Jestem bardzo wdzięczna mamie
                      przyszłego, że się wszystkim zajęła, nawet opiekunkę dla małego nam podeśle -
                      ja nie zrobiłam kompletnie nic, nie wiem jak wygląda sala, jaki wystrój, menu -
                      nic. Dam wam znać jak było - trzymajcie kciuki, przede wszystkim żebym
                      wyzdrowiała, bo od wczoraj kaszlę, smarkam, boli mnie gardło i ogólnie jestem
                      rozbita. Nie ma to jak zasmarkać się na własnym slubie.
                      Pozdrawiam wszystkie,
                      Sylwia
                      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=23213&q=przyszla_mama&k=2

                      • bebicka Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 11:45
                        Hej
                        Przyszla_mamo wszystkiego najlepszego na nowej drodzesmile Baw sie w sobote
                        dobrze i niczym nie przejmuj. Ja z fryzura wlasciwie tez szlam na zywiol, proba
                        wczesniej polegala na tym ze sie poszlam, umowilam a fryzjerka zapytala jak
                        chce miec glowe zrobiona. Wyszlo bardzo fajnie. W ogole slub to fajna rzecz,
                        ostatnio z koleznka zalowalysmy ze to tylko raz..smile
                        A Jedrus to sliczne dziecko, zreszta jak wszystkie nasze maluchy.

                        Co do kupek, to widze ze to chyba topowy temat na forum, u nas tez swego czasu
                        problemy byly spore, teraz juz mniej, ale Mlocy chyba tez pierwszym slowem
                        jakie bedzie rozumial i powtarzal bedzie kupa. U znajomych zreszta podobnie
                        jest, wielka radosc z wielkiej kupy. Z malej zreszta tezsmile
                        Widocznie ten typ kwietniowy tak ma.

                        Sluchaj a co z tymi radami na wypadanie wlosow, bo an razie jedyna jaka widze
                        to ich obciecie, co juz uczyniwsze czekam z obawa co bedzie dalej.

                        A jeszcze jedno zastanaiwlayscie sie juz moze nad spacerowkami? Ja wiem ze to
                        jeszcze za wczesnie, ale MloDy za dwa miesiace musi miec spacerowke bo
                        wyjezdzam i nie wyobrazam sobie zabierac naszego ogromnego trzyfunkcyjnego
                        wielosladu. Gdzies znalazlma polecane Peg Perego, ale litosci jak znalazlam
                        cene to sie za glowe zlapalm, ponad 1000! Wolalabym cos tanszego jednak. macie
                        juz jakies pomysly, albo co upatrzonego?
                        pozdrawiam
                        A w 3city znowu dzisiaj buro i szaro, gdzie to lato???sad
                        Maraska
                        • mag-da Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 13:42
                          Czesc,
                          u mnie na szczescie nie ma klopotow z kupa. Henryk zalatwia sie zazwyczaj dwa
                          razy dziennie. Ale co sie przy tym nasteka i najeczy, to jego. Lezy czerwony
                          jak burak, wije sie i zadziera nogi do gory. Nie da sie tego pomylic z niczym,
                          wiec od razu szykuje: pieluche na zmiane, body, wode do mycia itp.
                          A co do wypadania wlosow, to sorry, nie znam zadnego sposobu. Jak pojade do
                          Polski (dwa ostatnie tyg. sierpnia) to od razu ide do fryzjera i zrobie sobie
                          odstrzalowa fryzure. (mam nadzieje)
                          Moj maz zaczal robic strone internetowej naszej rodziny. Ale jakos zapal mu
                          minal i znajduja sie tam glownie moje zdjecia z dziewiatego miesiaca ciazy, jak
                          bylam gruba i brzydka. Wczoraj dokleil dwa zdjecia Henryczka, ktore zrobilismy
                          w ta niedziele, wiec ZAPRASZAM (o ile ta strona dziala).
                          www.wolek.dsl.pipex.com
                          Pozdrawiam Magda
                          • mag-da Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 13:46
                            Sorry, jednak nie dziala.
                            • mag-da Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 13:56
                              a moze to trzeba tak wpisac: wolek.dsl.pipex.com
                              • malilka Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 15:37
                                Witajcie mamusie stare i nowe smile Im więcej nas, tym lepiej!
                                Za dzisiejszą nockę powinnam dziecku nadać jakiś medal- po raz pierwszy Maciuś
                                przespał 7,5h bez jedzenia i obudził się dopiero o 10.00- rewelacja!
                                U nas mata edukacyjna jest w użyciu już od miesiaca, jestem z niej bardzo
                                zadowolona. Co prawda na razie nie bawi się na niej dłużej niż 2x po pół
                                godziny, ale za to jest to jedyne miejsce, gdzie leży długo na brzuszku bez
                                protestu i jeszcze główke mocno do góry zadziera, żeby oglądać wiszące zabawki.
                                Aktualny hit to karuzelka nad łóżeczkiem- gaworzy i piszczy z radości, a jak
                                pozytywka kończy grać to krzyczy, żeby nakręcić od nowa.
                                Jutro mamy drugie szczepienie i już drżę na samą myśl o tym. Penie też się
                                rozpłaczę i pewnie znowu zniosę je dużo gorzej, niż mały. Ech, ciężkie jest
                                życie matki...
                                Z kupkami problemów nie mamy, wylatują niezauważalnie i dziecko nawet ich nie
                                czuje, no może czasem się zżymam, że mi młody pieluszki marnuje, bo najchętniej
                                je robi tuż po przewinięciu smile Codziennie robi 2-4 kupki i na początku nie
                                mogłam się doczekać, kiedy ta częstotliwość się zmniejszy, ale jak teraz czytam
                                o zaklinaniach kupek, to widzę, że nie powinnam narzekać.
                                Dziewczyny, w czym śpią Wasze dzieci? Ja mam model zimnolubny, który śpi tylko
                                w body z krótkim rękawkiem pod cieniutkim kocykiem. A u nas w nocy jest
                                ostatnio naprawdę zimno, zwłaszcza że ja uwielbiam spać przy pootwieranych
                                oknach i balkonie, więc zwykle jest przeciąg i wiatr hula po domu. Do tego
                                młody strasznie w nocy się rozkopuje i zwykle w końcu śpi bez przykrycia-
                                zauważyłam, że przez sen robi aż "świecę"- ma nóżki pionowo do góry i uniesioną
                                dupkę- jak on się przy tym nie budzi, to nie wiem. Myślałam o śpiworku, ale
                                obawiam się, że będzie mu za ciepło, bo on chyba lubi spać z chłodnymi nóżkami
                                i rączkami. I w dodatku od czasu do czasu wyskakuje mu po nocy jakaś potówka-
                                czy potówki mogą być z czegoś innego niż przegrzanie?
                                Kulinarnie- dzisiaj testuję mój ukochany bób, mam nadzieję, że młodego nie
                                rozboli brzuszek. Na wszelki wypadek zjem go po wieczornym karmieniu, już nie
                                mogę się doczekać!
                                Pozdrowionka
                                • opolanka1 Po wizycie u lekarza 30.06.04, 18:52
                                  Cześć dziewczyny!!!Cześć Dziewczyny....

                                  Byłam dzisiaj u pediatry i pani nie stwierdzila skazy białkowej...po tym co
                                  piszecie, zastanawiam sie nad tym alergologiem...
                                  ale czy przypadkiem nie przesadzam...bo moja córka, ma tylko taka kaszkę, którą
                                  widac pod pewnym kątem, a poza tym , to żadnych innych objawów...nie jest
                                  marudna, nie ma czerwonych plam, nie ma luszczącej skóry, ani polakierowanych
                                  policzków, zgięcia są czyste..wiec...co wy na to...czy pediatra miala racje,
                                  czy to nie jest spec..i radzicie przy takich objawach isć do alergologa....
                                  Jestem narazie bardzo szczęsliwa, ze to nie to..ale czy to prawda????
                                  wiec jak tak powiedziała, to dzisiaj zafundowałam sobie serek..ale nie
                                  przesadzam, bo jakby co, to niechaj bedą mniej drastyczne skutki..zobaczymy,
                                  czy cosik sie nasili, czy wszystko pozostanie tak jak jest....

                                  Jeśli chodzi o kupki, to mala zalatwia sie kilka razy dziennie, ale ma sluz w
                                  nich i to dosyc czesto, pediatra powiedizał, z emoz eto być przyczyna tego, z
                                  emaluszki teraz biora raczki do buzi i inne rzeczy, które sa brudne ,..wiec nie
                                  ma sie co denerwować, gorzej by było, gdyby mała miała przez cały czas takie
                                  kupe i to w dodatku zielonym kolorze....a tak nie jest...

                                  TA skaza białkowa spedza mi sen z powiek...ona mi powiedziała, ze nie..ale ja
                                  do końca nie wiem,....nie mam tu kogo sie zapytac...chyba dzisija zadzwonię do
                                  cioctki, która jest pediatrą i opisż ejej wszytsko, moz eona mi powie co i
                                  jak...bo lekarka powiedziała ale jakoś rozmowa szła nam topornie...

                                  Dzisiaj mała została takze zaszepiona pierwszy raz...zapłakała tylko na chwilke
                                  jak ją wziełam na rece było ok,..wiec jest bardzo dzielna...Tutaj w niemczech
                                  szczepi sie dziecko po trzech miesiącach a w szczykawce jest 6 szczepionek
                                  naraz...potem się to powtarza jeszcze dwa razy w odstepach przynajmniej
                                  miesiąca..a potem jeszcze w jakiś latach, ale już nie pamietam...Mam czopki w
                                  razie gdyby..

                                  I wogóle jestem szczęsliwa, bo ona powiedziała, że nie stwierdza skazy
                                  białkowej...oby miała rację

                                  A co do włosów to chyba zaczeły mi wylazic..i to już coraz wiecej..uuuu

                                  Dziewczyny te co sa na diecie, powiedzcie dlaczego...jakie były waszych
                                  maluszków objawy. Mnie koleżanka powiediząl, ze maluszki takie mają różne
                                  wypryski, i nie należy od razu panikowac...a skaza biąłkowa to bardziej juz
                                  taka skorupa i ranki...tylko czy wszystkei dzieciaczki tak przechodza???I bądź
                                  tu mądry i pisz wiersze....

                                  Z pozdrowieniami.



                                  • asik_w Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 19:16
                                    Witajcie!!
                                    Opolanko masz racje, ze zwariowac mozna !ja gdy sie pytam coraz to nowych
                                    osob, to kazdy mi mowi co innego, tylko Ty martwisz sie buzka a ja kupkami, bo
                                    od 2 dni buzka Kamisa sliczna, wczesniej tez bylo oki ale czasami mala plamka,
                                    a teraz slicznuitka, nie ma zadnych oznak suchosci czy czegos tam, tylko te
                                    kupki, Mis robi dziennie 2-4, przewaznie w trakcie jedzonka, raz glosno raz
                                    cichutko ze czuc tylkosmiletylko nie sa jasnozolte, tylko ciemno zolte jest w nich
                                    sluz i maja pol na pol konsystencje rzadkiego kiesielku,bo sa w nich tez
                                    normalne grudki, ja juz nie wiem co robic, kilka osob i jedna dziewczyna na
                                    forum mi napisala z eto moze uklad trawienny nierozwiniety, mama mowi to samo,
                                    i nie wiem co jeszcze, odstawilam nawet herbate, jem bulki z wedlina, wczoraj
                                    banana, gotowanego kurczaka i ziemniaczki, a moze to pieczywo? zmienie na kilka
                                    dni na kukurydziane lub ryzowe bo juz nie wiem nic, zwariuje chyba!
                                    trzymajcie sie
                                    • opolanka1 Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 20:19
                                      Hej...

                                      wiesz co z tymi kupkami to tak może byc..ona wcelenie muszą miec janego zółtego
                                      koloru, to, że są ciemnożółte o niczym nie świadczy, nawet jak zrobi kilka
                                      zielonych to jest to oznaką tego, z ecosik musiało mu zaskodzic. Ja np. zjadlam
                                      banany i zuzia zaaragowała natychmiast kilka zieloncyh kupek i spokój. Sluz
                                      takze często sie zdaża..w końcu to maluszki i z produktami sobie radzą raz
                                      lepiej raz nie...Należy w tym wsyztskim zachowac umiar i kierowac się
                                      instynktem...Moja Zuzia takze robi kupki ze śluzem,ale pani doktor mówiła, ze
                                      to jeszcze nie koniec świata...należałoby sie martwic, kieyd nonstop byłyby
                                      zielone i jeszcze z krwią...a tak....taki to urok naszych malych niemowlaczków.
                                      Jak doroslemu moze zaszkodzić cosik, to co dopiero takiemu kurduplowi....Z
                                      dietą nie ma co przesadzać, pamiętaj, ze to odbija sie na pokarmie, jak nie ma
                                      skazy białkowej to przetwory mleczne wcinaj...wiesz co mówią , ze wędlina jak
                                      nie znasz jakiego pochodzenia, lub jesli nie jest z esklepu ekologicznego, to
                                      często konserwanty w niej zawarte ucuzlaja maluszków bo to chemia..wiec moze to
                                      te wedlinki, które jadasz????
                                      a z pieczywa..podobno najbardzije uczula pszenica.......
                                      najbardziej ucuzlające rzeczy uważać..np. na miód, o czym nie wiedziałam....
                                      wiesz a moze tak jak mówi Twoja mama żadna to alergia, tylko jeszcze maluszek
                                      nie do końca ma rozwiniety uklad pokarmowy....
                                      mmojej kolezanki dziecko mialo własnie wysypke po herbacie...kto by pomyslal,
                                      zwykla herbatka tak malemu dawała sie we znaki....
                                      Sle pozdrówka
                                      • malilka Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 21:50
                                        Widzę, że wałkowane są potencjalne alergie. Dziewczyny, myślę że tu nikt Wam
                                        nie doradzi, bo my się na tym nie znamy, ale ja osobiście jestem pod wielkim
                                        wrażeniem wiedzy dziewczyn z forum "Alergie dziecięce"- są kopalnią wiedzy i
                                        myślę, że niejeden lekarz mógłby się od nich czegoś nauczyć. Opolanka- póki
                                        zmiany są tak drobne, to obserwuj dziecko, a jakby się nasiliły to wtedy się
                                        wybierz do alergologa, bo niestety pediatrzy w większości nie znają się na
                                        zmianach alergicznych- przynajmniej taki wniosek można wynuć z doświadczeń
                                        dziewczyn walczących miesiącami i latami z najróżniejszymi alergiami. Ale z
                                        tego co piszesz, to Zuzia ma identyczną kaszkę jak miał kiedyś Maciuś i jemu to
                                        przeszło bez śladu, choć ja codziennie wchłaniam ogromne ilości nabiału. Więc
                                        tłumaczę sobie, że to była właśnie niedojrzałość układu pokarmowego. A tak w
                                        ogóle jak był noworodkiem, to ciągle coś ze skórą było nie tak, niby tylko
                                        drobna kaszka, ale jednak, za to teraz ma skórę jak niemowlaczki na reklamach-
                                        przecudowną smile
                                        Asik- rzeczywiście odstaw te banany, bo one często uczulają. W przeciwieństwie
                                        do Opolanki ja słyszałam, że pieczywo pszenne jest obojętne, no chyba że ktoś
                                        ma uczulenie na gluten. Ale generalnie bułeczki pszenne są polecane, żytnie
                                        pieczywo też, razowe najmniej, no i uważaj na wszystkie ziarenka na i w
                                        pieczywie- młodego od nich strasznie wysypywało, a najbardziej po tych z soją.
                                        A miód to baaardzo silny alergen! Ale jeśli Asik podejrzewasz gluten, to
                                        rzeczywiście spróbuj pieczywa kukurydzianego czy ryżowego, tylko pamiętaj, że
                                        objawy uczuleniowe mogą ustąpić dopiero po 2 tygodniach, więc musisz uzbroić
                                        się w cierpliwość. Któej zresztą nam wszystkim życzę smile
                                        Ja z kolei wczoraj zobaczyłam pierwszą alergiczną, zieloną kupkę ze śluzem.
                                        Zaszkodziły nam babeczki jagodowe z kremem śmietanowo-czekoladowym. Nie wiem co
                                        dokładnie małemu nie pasowało, bo jagody i czekoladę jadłam już wcześniej i nic
                                        się nie działo, a babeczki były domowego wypieku ze sprawdzonych składników. No
                                        może po prostu babeczek dziecko nie lubi smile Ale skończyło się na szczęście na
                                        jednej kupce.
                                        • male_co_nieco Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 23:20
                                          Witam
                                          Wczoraj żaliłam się ,że mały nie chce spać a dziś śpi i śpi. Rano jak zwykle
                                          pobudka o 5 potem do 8:30 pogaduchy i zwiedzanie mieszkania , Iguś zjadł
                                          poszliśmy na spacer i spał do 12 potem jedzonko i spanie do 15, jedzonko i od
                                          16:30 do 20:30 znów lulał, szybka kąpiel, kolacja i po 21 zasnął , ciekawe o
                                          której się obudzi. Mam nadzieję, że prócz przerwy na jedzenie (zazwyczaj ok 3)
                                          nie będzie się budził i nie zacznie dnia wcześniej niż zazwyczaj.
                                          Co do maty - używamy już od jakiegoś czasu, ale Igor nie jest nią jakoś
                                          szczególnie zachwycony, zdecydowanie bardziej odpowiada mu obserwowanie
                                          karuzeli i podrózowanie po mieszkaniu, szczególną uwagą cieszą się
                                          żyrandole,czy to w domu czy u dzizadków lubi je sobie pooglądać ( czyżby
                                          przyszły elektryk?smile)
                                          Co do spacerówki to mamy quinny w opcji z nakładaną gondolą , z której na
                                          razie korzystamy ale nie wiem jak długo bo małego jakoś w niej dużo i obawiam
                                          się,że za jakieś 2 miesiące już się w niej nie zmieści. Spacerówka rozkłada się
                                          na płasko, więc myślę że nie będzie za wcześniej by się do niej przesiąść. No
                                          właśnie od kiedy tak właściwie mozna maluch wozić w spacerówce??? bo ja
                                          znajduje na ten temat dość sprzeczne opinie. Ale szczerze mówiąc, obserwując
                                          małego i jego upodobania co do obserowania wszytskiego wkoło, wątpie czy za
                                          jakieś 2 miesiące nie będzie się buntował przeciwko jeżdzie w gondoli.

                                          Uciekam dołączyć do moich śpiącyh panów. Pozdrawiam Nika
                                          • malilka Przed wizytą u lekarza 01.07.04, 09:54
                                            Hej,
                                            Młody dzisiaj znowu przespał 7,5h, ale zanim on się obudził, mnie po 7
                                            godzinach obudził napęczniały biust. Wczoraj wieczorem oglądając mecz wypiłam
                                            Karmi, no i w nocy zastanawiałam się, czy nie obudzić dziecka- nie mogłam już
                                            leżeć na brzuchu. W końcu spuściłam parę kropel i było lepiej, a dziecko za
                                            chwilę i tak obudziło się samo. Ciekawe jak to będzie jak kiedyś prześpi np 9
                                            godzin...
                                            Male_co_nieco- chyba wszystkie dzieciaczki uwielbiają żyrandole i inne punkty
                                            świetlne, mam nadzieję, że to zainteresowanie minie, bo jednak elektryk to mało
                                            przyszłościowy zawód smile)
                                            Moją gondolę z Inglesiny można rozłożyć do spacerówki- też się zastanawiałam,
                                            kiedy będzie można podnieść oparcie do powiedzmy 30 stopni, żeby mały był w
                                            pozycji półleżącej, ale na razie to jednak za wcześnie. Na pewno jeszcze długo
                                            pojeździ w tej Inglesinie, bo mimo że moje dziecko jest słusznych rozmiarów
                                            (zaczeliśmy już nosić ubranka na 71 i 74cm), to miejsca w niej jeszcze sporo.
                                            Jak włozyłam do wózka noworodka to zastanawiałam się po co nam taki wielki
                                            wózek- bo dwa noworodki zmieściłyby się bez problemu- a teraz strasznie się
                                            cieszę, że wielki smile Oczywiście chodzi mi o jeżdżenie z uniesionym oparciem, bo
                                            też jestem pewna, że najdalej za 2 miesiące będzie już totalny bunt przeciw
                                            pozycji leżącej w wózku.
                                            Mag_do- witamina D3 jest jedyną nieobecną w mleku matki i dlatego trzeba ją
                                            suplementować bez względu na to, jak dziecko ładnie rośnie. Jest w mieszankach,
                                            ale z tego co pamiętam Ty karmisz tylko piersią? Co kraj to obyczaj i pewnie
                                            jakieś przesłanki lekarze mają ku temu, by D3 nie podawać, ale w Polsce uważa
                                            się ją za absolutnie niezbędną, dyskusje dotyczą tylko sposobu dawkowania.

                                            Włosy lecą mi w straszliwych ilościach, będę łysa jak tak dalej pójdzie. Od
                                            dzisiaj zaczynam walkę z odżywką Henna Wax- ona pomaga nawet po
                                            chemioterapiach, więc mam nadzieję, że i u mnie choć trochę poradzi. Idę też
                                            podciąć włosy, choć nie sądzę, by to wiele zmieniło, ale przynajmniej moje
                                            fruwające po domu kudły będą mniej widoczne, hehe smile Bo jest gorzej, niż
                                            gdybyśmy mieli w domu liniejącego charta afgańskiego smile

                                            Asik- jak cztram, że po kąpieli bawisz się na łóżku z nagim synkiem, to
                                            strasznie zazdroszczę- mój nieustannie siusia i jest to praktycznie niemożliwe.
                                            Nawet jak mu wietrzę pupę, to zawiązuję takie majteczki z jednej tetry, bo
                                            inaczej najdalej po 5 minutach wszystko zalane- co za spust...
                                            • mag-da Re: Przed wizytą u lekarza 01.07.04, 13:02
                                              Czesc,
                                              Malilka, ale mnie przestraszylas z ta wit.D3, czy wiesz jakie sa objawy
                                              niedoboru tej witaminy? Jak to jest mozliwe ze w jednym kraju uwazaja ja za
                                              niezbedna a w innym w ogole nie podaja. I badz tu matko madra.
                                              Calusy
                                              magda
                                              • malilka Re: Przed wizytą u lekarza 01.07.04, 13:09
                                                Mag_do główny skutek niedoboru D3 to krzywica, ale nie przejmuj się- skoro w
                                                całej Wlk.Brytanii nie podaje się D3 to najwyraźniej też tak można, w końcu nie
                                                chodzą tam same dzieci z krzywicą. Nie dziwi mnie, że Asik nie podaje D3, bo w
                                                końcu mieszka w baaaardzo nasłonecznionym miejscu (a D3 tworzy się w skórze pod
                                                wpływem promieni słonecznych), ale Londyn to przecież w czołówce słonecznych
                                                dni raczej nie jest. Sama musisz zdecydować czy podawać, czy nie, niestety.
                                                Te różnice odnośnie pielęgnacji w poszczególnych krajach też mnie dziwią-
                                                gdzieś na forum wyczytałam, że we Francji zalecają przemywanie oczka od
                                                wewnątrz do zewnątrz, co przecież wydaje się sprzeczne z naturalnym
                                                odprowadzaniem zanieczyszczeń z oka!
                                                Lecę na szczepienie, MUSZĘ być dzielna...
                                                • malilka I po wizycie 01.07.04, 17:19
                                                  Uff, drugie szczepienie już za nami. Sprawdziła się zasada, że często mamy
                                                  pewne rzeczy przeżywają dużo bardziej, niż dzieci- ja omal nie zemdlałam, jak
                                                  pielęgniarka podchodziła ze strzykawką, a Maciuś tylko miauknął przy ukłuciu w
                                                  rękę, a przy ukłuciu w nóżkę nawet się nie skrzywił! Potem go odłożyłam do
                                                  wózka, żeby wziąć receptę i książeczkę zdrowia i jak po minucie się odwróciłam,
                                                  to on już zasypiał. Szok! To ja od rana miałam stres, a tymczasem mam takie
                                                  dzielne dziecko...
                                                  Kiciuś waży już 7.450g, niezły z niego klocuszek. Po raz kolejny usłyszałam, że
                                                  mam się nie przejmować wagą, bo jest tylko na piersi. Dopytałam pediatrę o
                                                  witaminę D3- według niej profilaktyka krzywicy w naszym klimacie jest
                                                  niezbędna, zwłaszcza że Maciuś jest duży i szybko przybiera na wadze (więc
                                                  ryzyko krzywicy jest większe) i nawet w bardzo słoneczne dni, kiedy cały dzień
                                                  jesteśmy na powietrzu jedną kropelkę muszę podawać.
                                                  • mami27 Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 20:26
                                                    Cześć,
                                                    Jakoś w ostatnie dni mam taką bieganinę,że brak mi czasu na napisanie choć
                                                    kilku słów. Dzisiaj się więc mobilizuję i piszę...
                                                    Witam nowe mamy u nas. TO świetnie, że napisałyściesmile zawsze to jakieś nowe
                                                    doświadczenia zostana wrzucone do naszego kwietniowego worka. A może jest więcj
                                                    mam, które nas czytają, a nie mają odwagi napisać. Ja zachęcam, każdy zostanie
                                                    serdecznie przyjęty.
                                                    Przyszła mamo> Wszystkiego najnaj z okazji dnia ślubu!!!! Pewnie to tak
                                                    naprawdę niewiele zmieni w waszym codziennym życiu, bo przecież i tak już
                                                    tworzycie rodzinkę. Opisz nam jak się udała impreza.
                                                    Wogóle nie mam pojęcia o alergiach, więc chętnie czytam wasze o waszych
                                                    doświadczeniach. Opolanko> Myślę, że warto zaufać pediatrze i może Zuzia
                                                    naprawdę nie ma skazy białkowej. Na razie obserwuj i spróbuj wyluzować. Będzie
                                                    dobrzesmile
                                                    A u nas jutro sądny dzień szczepienny... Za pierwszym razem nie było tak źle,
                                                    więc na pewno sobie poradzimy. Ciekawa jestem ile mała waży, bo mam obawy że
                                                    jest za malutka. ALe silna jest, dzielnie podnosi głowę i wspiera się na
                                                    przedramionach, i widzę, że ta głowa jest tak wysoko. A co do kupek> To u nas
                                                    jedna dziennie i klasycznie jajecznicowata, rzadko z grudkami, czasami śmierdzi
                                                    tak kwaśnie, a czasami tak poprostu kupowatosmile Bardzo fajnie Emilka odpowiada
                                                    na moje guganie, można prowadzić z nią dialog, ja guuuuu i ona guuuu, albo
                                                    takie ghrrrrrr (tak gardłowo)tak jej coś wibruje w środku. Gada sobie tak tylko
                                                    ze mną, z innymi raczej nie rozmawia, ale uśmiecha się. A jakie dżwięki wydają
                                                    wasze maluchy?
                                                    Wyjeżdzamy w niedzielę na około 2 tygodni do Niemiec, czeka na 11 godzinna
                                                    jazda samochodem, pojedziemy na noc, więc mam nadzieję, że dziewczyny będą
                                                    spały. Żegnam się więc na razie, trzymajcie się mocno i nie zapomnijcie o nas.
                                                    Po powrocie się zamelduję.
                                                    Papapa
                                                    mami i 3 miesięczna Emilia (ja już przestałam liczyć tygodnie, jestem już w
                                                    rytmie miesięcznym)
                                                  • opolanka1 Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 20:57
                                                    Hej dziewczyny!!!

                                                    Przyszła mamo...wszystkiego co najpiekniejsze kochającym się ludziom zdażyc
                                                    może, samych słonecznych dni, pociechy z bąbla, wspaniałego wesela i
                                                    wszytskiego dobrego....
                                                    Ja sięluzuje ile wlezie, i dzisja pojadłam sobie serka żółtego i kromeczki z
                                                    masełkiem...ja takż ejestem optymistka, tylko brakuje mi tu na obczyżnie mam i
                                                    wszytskich przyjaciól, nie mam sie nikogo zapytać o rade, tylko do lekarki..a
                                                    do rodzinki to przez tlefon i tak nie da się opisac wszytskiego dokladnie, a
                                                    wyobrażenie po drugiej stronie sznura telefonicznego, może być dalekie od
                                                    rzeczywistości...wiec tutaj odczuwam mocno , że daleko jesteśmy od domciu...

                                                    Czy macie dziewczyny jakieś domowe sposoby na wypadające włosy???Ja narazie
                                                    myję szmponem z rzepy, oczywiście który przywiozłam z Polski..

                                                    Mala zjadła sobie i teraz siediz w leżaczku i ogląda meczyk razem z rodzicami,
                                                    badzo zabawna sytuacja..hihi....myslę, ze około 22.30 przyjdzie dopiero pora
                                                    jej snu.....tatus maluszka zabawia

                                                    Spokojnej nocy i słonecznego dnia...

                                                    A własnie, co zrobicie dziewczyny jak będa upały...czy pod czas takiej pogody
                                                    mozna z malcmi wychodzić, kiedy patelnia na dworze...czy dopiero po 15 godzinie
                                                    i wcześnie z rana???? I jak smarujecie dzieciaki filtrami, nawet jeśli są
                                                    nonstop w ceniu???
                                                  • winia5 Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 22:27
                                                    Witajcie,
                                                    ja również witam nowe mamy, im nas wiecej, tym weselej.
                                                    Szymonek już wykapany śpi słodko, tak żeby tata mógł sobie w spokoju mecz
                                                    pooglądać, no a ja, tak z doskoku skrobie kilka słów.
                                                    Przyszła-mamo wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Jak sobie przypomnę
                                                    ten stres związany ze ślubem, przygotowania, bieganine to cieszę się, że mam to
                                                    już za sobą. Do fryzjera taż poszłam na żywioł, a to tylko dlatego, że w tym
                                                    salonie poprostu nie robili próbnych fryzur i tak sobie teraz myślę, że nawet
                                                    dobrze, bo wtedy to bym chyba bardzo wydziwiała. Suma sumarą byłam bardzo
                                                    zadowolona no i teraz mam stałą fryzjerkę. A efekt możesz zobaczyć na
                                                    zdjęciach poniżej, mam nadzieję, że coś będzie widać:

                                                    foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=1&id=20150
                                                    Poza tym u nas rutyna, karmienie, przewijanie, spacerki, spanie. Szymonek
                                                    praktycznie robi kupki w każdą pieluszkę, i czasami sa jak musztarda, czasami z
                                                    niewielkim śluzem, albo z białymi grudkami. A tak wogóle to zauwazyłam, że mały
                                                    zaczyna mniej spać w dzien, niby spi, ale tak raczej sobie dżemie i jest coraz
                                                    bardziej ciekawy świata. A przy cycku urządza sobie pogawędki i śmieje sie do
                                                    mamy.
                                                    Małemu zaczęło ropieć lewe oczko, czy to może oznaczać, że ma zatkany kanalik
                                                    łzowy? Słyszałam, że można robić masaż "oczka", ale jak, czy któraś z was
                                                    robiła swojemu maluszkowi??
                                                    opolanko, z tym wychodzeniem to chyba raczej nie wolno w największym upale, tzn
                                                    między 11 a 15. Dzisiaj np dwa razy złapał nas deszcz na szczęście już prawie
                                                    pod domem.
                                                    Ja to wogóle mam dylemat, jak ubierać małego, w sumie pogoda jest jaka jest i
                                                    jak narazie nie odwazyłam się wyprowadzić go np. tylko w samym body. A dzisiaj,
                                                    to odkrywałam i przykrywałam i tak na zmianę. A co do kremów to ja narazie
                                                    smaruje małego , tzn buzie, kremem Pettini z Zaji i jak narazie nie widzę
                                                    żądnych jakichś zmian typu krostki czy cos podobnego, po prostu staram sie go
                                                    chronić przed bezpośrednim działaniem słońca
                                                    pozdrawiam
                                                    Ania
                                                  • przyszla_mama Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 22:34
                                                    Dziewczyny, dziękuję za życzenia, powoli zaczynam się stresować, hihi.
                                                    Czytłam wasze posty nt kup, myślałam, że nas to nie dotyczy, a tu proszę, mały
                                                    od 3 dni nie zrobił kupy! Nawet nie puścił ani jednego farbowanego bączka! A
                                                    normalnie robił ok 2-3 dziennie. Co może być przyczyną?? Trzymajcie kciuki,
                                                    żeby się zesrał do soboty, bo będę miała stresa na weselu, buuu. Ale myślę, że
                                                    bardzo źle mu z tym nie jest, brzuszek miękki, nie jest specjalnie marudny.
                                                    Tylko, żeby nic mu nie było.
                                                    pa, Sylwia i jędruszka
                                                  • przyszla_mama Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 22:35
                                                    acha Winiu, nie otwiera mi się, ale na pewno wyglądałaś pięknie, pozdrawiam
                                                    Sylwia
                                                  • agata1112 Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 23:12
                                                    Cześć Dziewczyny!
                                                    Baaaaardzo dawno mnie u Was nie było! Tzn. częsciej was czytam, a pisac nie mam
                                                    za bardzo czasu i zresztą chyba nie mam do tego talentu - takie "suche" te moje
                                                    wypocinysad
                                                    przyszla-mamo - serdecznie życzenia wszystkiego naj, naj, naj z okazji ślubu.
                                                    Nie przejmuj się kupką małego. My mamy dokładnie ten sam problem. Maja ni z
                                                    tego ni z owego nagle zamiast robic kupkę co karmienie, zaczęła robić ją co
                                                    kilka dni. Za pierwszym razem skończyło się na czopku glicerynowym. Potem
                                                    dawałam jej pić herbatke z kopru, ale po tym były tylko bączki. Bąki sa nadal,
                                                    ale kupę co 3 dni wywołujemy sami, tzn. termometr wkładamy w pupę i za chwilkę
                                                    kupka sama wychodzi. Pani pediatra mówi, że taka częstotliwość jest ok, ale
                                                    mimo, że jej brzuszek nie boli, to uważam, ze 3 dni dla kupki w dupce, to
                                                    wystarczająco długo i pomagamy jej wyjść (mam tylko nadzieję, że mała nie
                                                    przyzwyczai sie do tego i zacznie w końcu robic sama te kupy). Jesli chodzi o
                                                    ich wyglad, to mimo tak długiego przebywania w pupie wygladaja raczej ok.
                                                    Piszecie o alergiach i zaczęłam sie coraz bardziej przejmowac krostkami małej
                                                    wokól buzi. Kilka dni temu dostała wokół ust kilka krostek, teraz jest ich
                                                    niestety coraz więcej, ale tylko wokół ust. Pani pediatra powiedziała, ze to
                                                    może byc od śliny i rączek, co je stale mała pcha do buzi, no i od smoczka, bez
                                                    którego nie może ostatnio zasnąć. Kazała smarować Neomycyną do oczu, ale na
                                                    razie to się nie zmniejsza. Czy to może byc alergia? Mam nadzieję, że nie, bo
                                                    alergia byłaby chyba na całym ciele, albo chociaż na całej buzi, a nie tylko
                                                    przy ustach. Czy któras z Was się z czyms takim spotkała?
                                                    A poza tym moje dziecko ostatnio sie "popsuło" sad Przez dwa dni tuz przed
                                                    spaniem mała miała dodatkową porcje snu w samochodzie, bo byliśmy po południu u
                                                    lekarza i tak sie do tego przyzwyczaiła, że teraz wieczorem przed kąpielą
                                                    płacze ze zmęczenia, po kąpieli je, szybko zasypia i budzi się wyspana po
                                                    godzinie. Potem nie spi przed 2 godziny i chce sie bawic. Nie myślałam, ze tak
                                                    szybko jej sie wszystko przestawi. Muszę teraz ją teraz jakoś znów przestawić,
                                                    tylko jak?
                                                    Czy któraś ma może jakis pomysł na te wypadające włosy? Gdzieś czytałam, ze
                                                    wypadają najczęściej w ciagu pierwszych 6 tygodni i myślałam, ze mam to za
                                                    soba, a tu jednak niespodzianka. Nie dosć, ze ich mam niewiele, to jeszcze
                                                    teraz wszędzie sie walają. Nawet z dziecka czasami je ściagam. Może całkiem nie
                                                    wyłysiejęsmile
                                                    Czytałam tez Wasze rozważania o wit. D. Moja Majka ma małe ciemiączko i dlatego
                                                    pani pediatra kazała brac tylko 2 krople tygodniowo. A neurolog, u którego
                                                    ostatnio byłam, mówił, żeby wcale nie dawać i bądź tu człowieku mądry. Pediatra
                                                    mówiła, ze jesli biorę witaminy, w których składzie jest wit. D, to nie
                                                    powinnam wcale jej dziecku dawać, bo ona przenika do pokarmu (któraś z was
                                                    pisała, ze nie przenika i to samo czytałam w jakiejś książce). Na razie daje te
                                                    2 krople, w przyszłym tygodniu mamy szczepienie i wizyte u pediatry, to znów
                                                    sie o wszystko wypytam.
                                                    To na razie tyle. Mała pięknie śpi, ze smokiem oczywiście, to biegnę się
                                                    wykąpać. Może następnym razem uda mi sie przy pomocy męża jakieś zdjątka wkleić.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Agata
                                                  • malilka Wszystkiego naj! 01.07.04, 23:23
                                                    Przyszła mamo- ja również życzę Ci wszystkiego najlepszego! Nie stresuj się, na
                                                    pewno wszystko będzie dobrze.
                                                    Brak kupki to chyba najczęściej wałkowany temat na forum o niemowlętach,
                                                    generalnie jeśli dziecko jest spokojne, to nie ma powodu do niepokoju, bo
                                                    dziecko na piersi może robić kupkę nawet raz na tydzień i to nadal jest w
                                                    normie.
                                                    Opolanka- jeśli chodzi o włosy, to wyżej pisałam o Henna Wax- to jedyne co u
                                                    mnie działa, rzepa niestety nie, podobnie jak Seboradin. Filtrami smaruje
                                                    dziecko od pierwszego spaceru, bo mam świra na punkcie ochrony
                                                    przeciwsłonecznej. Kupiłam polecany krem Nivea z SPF 30 z filtrami fizycznymi
                                                    dopuszczony już dla noworodków i żadnych wysypek mały po nim nie ma. Smaruję mu
                                                    buzię i odkryte części nóżek i rączek (bo już od dłuższego czasu jeździ w samym
                                                    body z krótkim rękawekiem), ale i tak ustawiam budkę od wózka tak, by
                                                    zasłaniała twarz, a reszte przykrywam choć pieluszką tetrową, żeby się nie
                                                    opalał- dzieciom filtry powinno się reaplikować co godzinę-dwie, żeby działały,
                                                    a ja tego na spacerach nie robię. Jest tylko jeden minus całej operacji- Maciuś
                                                    nienawidzi smarowania twarzy i mogę to robić tylko w czasie karmienia (jest
                                                    zbyt zajęty, żeby zauważyć moje zabiegi), albo jak mocno zaśnie- inaczej jest
                                                    wielki płacz. Ale to chyba wszystkie dzieci tak mają.
                                                    W upały nie będę wychodziła między 11 a 16, bo sama się umęczę gorącem, no i
                                                    trzeba by non stop przystawiać do piersi- to nie dla mnie.
                                                    Winia- ja miałam niezłe przeboje z ropiejącym oczkiem, wszystko ustąpiło
                                                    dopiero w 7 tygodniu. Ropiało nieustannie, pomógł dopiero antybiotyk Biodacyna
                                                    (przemywanie rumiankiem na nic się nie zdało) wkraplany przez tydzień co 4
                                                    godziny regularnie i masaż kanalika. Jak mały jadł z piersi, to opuszkiem palca
                                                    masowałam ujście kanalika, czyli miejsce między wewnętrznym kącikiem oka a
                                                    nasadą noska. Od tamtego czasu jest super.
                                                    A mecz był bardzo fajny!
                                                  • asik_w wlosy, kupki, diety.... 02.07.04, 04:03
                                                    Witajcie!!!
                                                    Agatko, wiesz serdecznie namwaiam cie zebys przestala pomagac dzidziusiowi
                                                    robic kupke za pomoca termometra! tyle czytalam na forum, ze moze dojsc do
                                                    nieszczescia, mozna jakas blonke uszkodzic itd... jak juz cos to wszyscy
                                                    polecaja czopeczki, glicerynowy lub virbucol, wyjdzie z kupka, i nie ma
                                                    strachu, a wystarczy dac tylko polowke!no ale to tylko moje zdanie
                                                    Wlosy, tragedia, wczoraj obcielam do polowy szyji, a mimo to wychodza
                                                    garsciami i Maly tez pomaga, bo ma cale lapki we wlosach, zreszta nawet na
                                                    zabawkach sasad(.
                                                    Kupki- wczoraj 2 popoludniowe i dzisiejsze byly normalne, tzn zolte, troszke
                                                    sluzu, ale nie mialy takiego brzudkiego koloru i konsystencja taka jak kiedys
                                                    tzn jak normalna kupka niemowlakasmile)
                                                    Jutro mamy wizyte w Health department, chca sparawdzic czy naprawde karmie
                                                    piersiasmiletutaj w usa jest taki program dla kobiet w ciazy i karmiacych WIC,
                                                    kobiety w ciazy i te karmiace piersia dostaja co miesiac 20 litrow pysznego
                                                    mleczka(bardzo przypomina laciate)10 litrow mleczka czekoladowego, do tego
                                                    pasteryzowane, sery, platki, soki, jajka, ryby w puszce, przy okazji zapytam
                                                    pielegniarki o te kupki pokaze miska buzke(teraz sliczna)i jak powie ze
                                                    wszystko oki, to zapije sie mlekiem, bo inaczej mi niemaz wszystko wypijesad.

                                                    Przyszla mamo- wszystkiego co najlepsze, wspaniales zabawy, udanego mezasmile)
                                                    bo synka juz maszsmile)oj mnie czeka to samo ale jak wrocimy do domku, takze
                                                    jeszcze kilka miesiecy jestem pannasmile))
                                                    A jutro moj kochany syneczek konczy 3 miesiacesmile)) rany jak ten czas szybko
                                                    leci, a tak dobrze pamietam brzuszek i te kopniaczki o 11 w nocysmile))wiecie ja
                                                    moglabym byc w ciazy tak np w 6 miesiacu caly czassmile))kurcze znowu mi sie marzy
                                                    brzuszek hihihi, no ale to gdzies za 3 latkasmile)pozdrawiam serdecznie

                                                    ps my na spcerki wychodzimy okolo 5-6 po poludniu bo wczesniej sie nie dasad a
                                                    rano to nieprzytomna jestem, ale teraz od kilku dni leje, wiec jak tylko na
                                                    moment przestanie to albo siedzimy na werandzie albo w wozek i na plazesmile))no
                                                    ale u nas to normalka 36 stopni buuuuu....czlowieka szalenstwo ogarnia
                                                  • grass_d Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 12:17
                                                    Hej dziewczyny!
                                                    Mami27- moja Emilka też skończyła wczoraj (o godz. 18.05) 3 miesiące i
                                                    równiutko 13 tyg. Z tej okazji spożyłam zakazane lody..smileAle i tak zamierzam
                                                    rzucić w diabły tę dietę, bo oprócz wypadających włosów jest jeszcze ta boląca
                                                    głowa. Nie wiem co mi sie dzieje, czuję się jakbym się cała sypała...smile. Dietę
                                                    stosuję na te problemy Małej z trawieniem, ale chyba nie pomaga i tak.
                                                    Co do wit.D3 to ja się strasznie stresuję tym tematem odkąd się naczytałam na
                                                    forum "ezdrowie", o przedawkowaniach i to dwiema kroplami dziennie
                                                    vigantolu... sad, czyli tyle ile ma przepisane moja Emi. Zaczęłam
                                                    trochę "zapominać" dawać. Co do szkoły polskiej w tym temacie, również i u nas
                                                    są dwie metody: dawać cały rok, lub tylko jesienią i zimą. Moja koleżanka tak
                                                    miała właśnie zalecone. Dzieciak zdrowy.
                                                    Dzisiaj znowu niestety kupy nie ma, stąd nie ma się czym chwalić...smile A już
                                                    myślałam że będzie lepiej. A Emi i na viburcol się wypięła, tzn nie pomaga w
                                                    tym temacie, wsysa i nic.smile Pod wpływem postu malilki, zapytałam dziewczyn na
                                                    forum o alergiach, czy te nasze nieczęste i zielone kupki, to nie jakieś
                                                    alergiczne paskudztwo, ale niestety nic się konkretnego nie dowiedziałam. Muszę
                                                    jednak pomęczyć bardziej moją lekarkę.
                                                    Przyszła mamo - i ode mnie życzenia wielu szczęśliwych dni w już pełnej
                                                    rodzince (dokooptujecie teraz męża)...smile).
                                                    Idziemy zaraz na spacerek więc kończę, bo to jest cały rytuał wychodzeniowy, a
                                                    żeby się udał - Mała musi najpierwe zasnąć smile(a propos - czy ktoś ma też
                                                    takiego dzieciaczka co zasypia i śpi TYLKO I WYŁĄCZNIE przy piersi???, jak
                                                    sobie z tym radzicie? próbujecie uczyć zasypiać inaczej?? help!).
                                                    Dzieciaczek już posmarowany, my też mamy nivea, ale strasznie ciężko to
                                                    rozsmarowac na mordce, i widać potem cały dzień jakieś białe resztki...
                                                    dobra, koniec, pa!
                                                  • mag-da Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 14:53
                                                    Czesc,
                                                    Moj Henryczek wczoraj skonczyl rowno dwa miesiace i uczcil to tym, ze nie spal
                                                    mi prawie caly dzien. Zasypial w foteliku,a ze mam swira na punkcie jego
                                                    kregoslupa, to jak tylko zamknal oczy to go przenosilam do lozeczka, w ktorym
                                                    oczywiscie sie budzil, wiec spowrotem go bujalam w foteliku i tak w kolko.
                                                    Ja ogolnie mam problem jak ubierac malego, nie tylko na spacerach. Zachowuje
                                                    sie wiec jak wariatka, raz mu zdejmuje sweterek, raz zakladam, to go przykrywam
                                                    kocykiem to go odkrywam (a w wozku woze cala garderobe, lacznie z dwiema
                                                    czapkami). Nie dziwie sie, ze w Ladku wszyscy gadaja o pogodzie, bo naprawde
                                                    jest okropna raz bardzo cieplo, za chwile slonce zachodzi i pada deszcz nie
                                                    wiadomo skad, do tego okropne wiatry. W domu, mojego Henryczka tez w kolko
                                                    przebieram bo nie wiem jak mu jest najlepiej. Na szczescie dostalam duzo
                                                    ubranek wiec mam w co. W nocy ubrany jest w spiochy ale przykrywam go cienkim
                                                    kocykiem a w pokoju jest zawsze otwarte okno, wiec chyba go nie przegrzewam. A
                                                    na dworze od slonca uzywao masci Delph.
                                                    Oczywiscie dalaczam sie do slubnych zyczen, Sylwio niech ci sie spelnia
                                                    wszystkie marzenia nawet te, o ktorych nikomu nie mowilas.
                                                    Magda
                                                  • malilka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 17:02
                                                    Witajcie,
                                                    U nas nocna sielanka trwa- dzisiaj młody obudził się dopiero o 10.00! Ciekawe
                                                    jak będą wyglądały nocki, jak Kiciuś zacznie ząbkować, bo marudzenia nocne już
                                                    niedługo moje drogie panie...
                                                    Agatko- ja też wielokrotnie czytałam, że pomaganie kupce termometrem to
                                                    najgorsze z możliwych rozwiązań, bo można uszkodzić zdaje się że fragment
                                                    okrężnicy, a poza tym jak przyzwyczaisz dziecko. to przez kilka lat może mieć
                                                    problemy z samodzielnym wypróżnianiem. Wiadomo, że matka chce za wszelką cenę
                                                    ulżyć dziecku, ale lepiej nie takimi metodami. A krostki wokół buzi to normalne
                                                    przy nadmiernym ślinieniu.
                                                    Asik- taka comiesięczna "wyprawka" dla karmiącej matki, to super sprawa, szkoda
                                                    że u nas nie dostaje się wałówek smile)))
                                                    Grass_d- mój synek w dzień zasypia albo na spacerze, albo przy piersi, albo
                                                    kołysany na rękach. Ponieważ nie mam siły go nosić, to zwykle w domu jak jest
                                                    bardzo śpiący, to daję mu pierś na leżąco na naszym łóżku i w mig odpływa. Co
                                                    prawda wieczorem i w nocy zasypia sam, ale w dzień tylko tak. Też mnie to
                                                    trochę stresuje, no bo przecież za jakiś rok najdalej skończę karmić peirsią i
                                                    co wtedy?
                                                    Uciekam, bo mały buczy. Ostatnio opowiadam mu dużo bajek- kładziemy się na
                                                    łóżku na plecach przytuleni głowami, biorę do rąk maskotki i odgrywam
                                                    historyjki przed naszymi oczami. Mały jest zachwycony, oczka ma jak
                                                    pięciozłotówki. Dobrze, że jeszcze nie rozumie, bo te moje bajeczki ociekają
                                                    albo krwią, albo seksem, hehe smile))
                                                  • malilka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 17:15
                                                    No tak, ja mu chciałam opowiedzieć bajkę, a on wolał troszkę zjeść i się
                                                    zdrzemnąć smile
                                                    W każdym razie ja jeszcze trenuję usypianie dziecka na siedząco- co prawda ręka
                                                    mi i tak w końcu drętwieje, ale nie tak szybko jak przy noszeniu. Za pierwszym
                                                    razem młody darł się przez chyba 10 minut, mimo że był przytulony, całowany i
                                                    śpiewałam kołysankę. Teraz jest już dużo lepiej- parę minutek marudzi, ale już
                                                    nie tak rozpaczliwie i zasypia.
                                                    Pozdrowionka
                                                  • agata1112 Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 18:40
                                                    Cześc Dziewczyny,
                                                    Dzieki za te wszystkie rady. Termometr od dzisiaj idzie w ostawkę! czopków tez
                                                    nie chce dawac, bo tez dzieci podobno sie przyzwyczajają. Poczekam kiedy sama
                                                    zrobi (oby nie trwało to dłużej niż tydzień, bo chyba nie wytrzymam).
                                                    Grass-d - moja Majka tez usypia tylko przy cycu lub w wózku, albo kołysana na
                                                    rekach, czego raczej nie robie, bo juz troche waży. Z zazdroscią czytam, że
                                                    niektóre dzieciaczki po jedzeniu same usypiają w łóżeczkach. Próbowałam to
                                                    zrobic wczoraj z Mają i skończyło sie płaczem. Moja Majka w dodatku na początku
                                                    śpi bardzo czujnie, więc ją zostawiamy śpiacą na naszym łóżku i dopiero za
                                                    jakis czas przekładamy do łóżeczka. Strach mnie ogarnia, jak pomyslę, co mam
                                                    powiedziec opiekunce. Od września wracam do pracy i w niedziele spotykamy sie z
                                                    pierwszą kandydatką na opiekunkę i jak tu jej powiedziec, ze mała zasypia tylko
                                                    przy piersi? Muszę do tego czasu jakoś ją nayczyć samodzielnego zasypiania,
                                                    tylko jak?
                                                    A tych krostek (kaszki) jest niestety coraz więcej mimo smarowania i sama nie
                                                    wiem już co o tym myśleć.
                                                    Moje dziecko ostatnio coraz więcej sobie gaworzy. Jeszcze przed chwilą
                                                    rozmawiała sobie z karuzelą, ale widac jej się znudziło, więc musze biec do
                                                    niej.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Agata
                                                  • opolanka1 Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 21:08
                                                    Cześć Dziewczyny!!!

                                                    No to zaczne od zasypiania...moja mała zasypia albo przy cycku, to najczęściej
                                                    i tak samo czekamy aż wejdzie w głęszą faze snu, aby ją przenieśc do
                                                    łóżeczka...ale ona spryciula to czuje, wiec czesto się budzi...Smoa nie chce,
                                                    moze zasnęła z nim tzy razy i to wtedy, gdy jej go trzymałam, ay nie
                                                    wyleciał...no i jeszcze w wóżeczku, ale wtedy musi być zmęczona albo jej tak
                                                    dobrze na dworze

                                                    Co do ubierania, to mała leżala już wiele razy w samym bod, oczywiście
                                                    przykryta pieluszką jak było słoneczko...buzia zawsze w cieniu...tylko, ż ejaj
                                                    jej nie smarowałam rączek i nóżek, ale chyba zacznę.

                                                    A tak oczywiście musi znowu cosik być ze skórą Zuzi, bo pojawiły sie potówki i
                                                    zastanawiam sie jak z nimi walczyć. Wcale jej nie przegrzewam, a tu masz,
                                                    dzieciaczek z taką wrażliwą skóra, podobno ma większa skłonnośc do
                                                    potliwości...Więc dziewczyny co sie robi. Słyszałam, ze przeciera
                                                    spierytusem..ale takim co pepuszek, czy innym??? A może jakieś inne
                                                    sposoby.Czekam na podpowiedzi...

                                                    Mała nadal robi kupki ze śluzem, ale kolor mają dobry i nie meczy sie przynich,
                                                    wiec nie panikuję....

                                                    Spokojnego, zabawnego wekeendu
                                                    Słoneczka i przespanych nocy
                                                  • malilka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 21:58
                                                    Mój niemąż wybył z domu na jakąś imprezę, a ja zaszalałam i nalałam sobie
                                                    wieeeelką lampkę czerwonego winka- pychotka! Mam nadzieję, że przez 7 godzin
                                                    snu małego procenty wyparują z organizmu wyrodnej matki i będzie ok smile A kiedy
                                                    ja pójdę na prawdziwą imprezę do białego rana?... Pewnie nieprędko, biorąc pod
                                                    uwagę moją niechęć do laktatora (którego zresztą nawet nie mam), no i zresztą
                                                    co to byłaby za impreza, jak nawet drinka nie można wypić... Pewnie poczekam aż
                                                    skończę karmić... Jeszcze w ciąży pisałam, że karmienie piersią niespecjalnie
                                                    mi się uśmiecha i że pokarmię 6 miesięcy jak zalecają, a potem luz, a tymczasem
                                                    okazało się, że uwielbiam karmić piersią smile) Jak widzę moje dziecko wtulone we
                                                    mnie, patrzące mi w oczy i uśmiechające się do mnie w czasie ssania to po
                                                    prostu wymiękam i mam łzy w oczach ze wzruszenia. Najbardziej lubię go karmić
                                                    nad ranem, na leżąco w naszym łóżku, bo mały je wtedy prawie przez sen, jest
                                                    spokojniutki i taki kochany... Kocham go nad życie, nie wyobrażam sobie życia
                                                    bez niego, powinnam chyba wzorem poradników powiesić sobie nad łóżeczkiem
                                                    kartkę przypominającą o istnieniu niemęża, hehe... Nie miałam kiedyś pojęcia,
                                                    że miłość do dziecka to uczucie aż tak zwalające z nóg...

                                                    Opolanko, jak Maciusiowi wyskoczy jakaś pojedyncza potówka, to przemywam ją
                                                    patyczkiem do uszu umoczonym w spirytusie do pępka i znika prawie natychmiast.
                                                    Na szczęście zdarza się to sporadycznie, ale jeszcze w szpitalu to był nieźle
                                                    obsypany, bo gorąco było jak w tropikach, 30 stopni jak nic. A jak nałożyłam mu
                                                    body z krótkim rękawem to mnie położne opieprzyły, że noworodek nie może być
                                                    tak lekko ubrany. Bzdury, ale ja uwierzyłam, bo byłam zielona i Kiciuś miał
                                                    potówki chyba w każdej fałdce.
                                                  • bebicka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 23:39
                                                    Hej pozna wieczorowa porasmile
                                                    Mlody poszedl spac wiec wreszcie mam troche czasu dla siebie, chociaz wiem ze
                                                    powinnam teraz tez przylozyc glowe do poduszki bom zmeczona.
                                                    Taj jak ostatnio pisalam pelna obaw o tym jak Mlody dobrze sypia... coz wrocilo
                                                    mu stare czyli budzenie sie co jakies 4-5 godzin. tragediasad
                                                    Do tego zaczal miec problemy z zasypianiem, kiedys jak byl zmeczony to po
                                                    prostu szedl spacsmile a teraz zaczyna fisiowac, wierci sie placze, krzyczy i
                                                    najgorsze ze tylko ja moge go uspokoic. Z tata ewentualnie mozna pogugac albo
                                                    zjesc ale lulac to mama. troche sie tego obawiam, bo zawsze najbardziej balam
                                                    sie ze dziecko bedzie wpadac w histerie jak mnie nie bedzie (jeszcze znaim
                                                    mialam swojego maluszka) i cos mi tak zaczyna wygladac. Co prawda w dzien nie
                                                    jest jeszcze tak tragicznie, bo zasypia spokojnie, ale wieczorami... ojoj.
                                                    Strasznie zla jestem dzisiaj na meza, alez mam egoiste w domu, no! Na pytanie
                                                    czy zrobi mleko dla Mlodego odp. Nie bo on jest zmeczony i idzie spac! A ja nie
                                                    jestem zmeczona i spac moge w ogole nie isc, spokosmileJak to jest u Was z pomoca
                                                    tatusiow? Ja w sumie sadzilam ze nie moge narzekac wrecz przeciwnie,a le widze
                                                    ze coraz mniej tej pomocy. I jeszcze ma pretensje do mnie ze o nim nie mysle...
                                                    coz moze i sluszne, ale w sumie oboje na pierwszym planie mamy dzieciaczka o
                                                    sobie prawie nie pamietamy. Typowa sytuacja maz wraca z pracy przechodzi obok
                                                    mnie w drodze do Mlodego i nawet czesc nie powie. A jzu zeby przytulil,
                                                    pocalowal... to jak sie upomne. A potem ma pretensje ze mi sie seksu nie chce:-
                                                    ( No bo nie chce albo padam ze zmeczenia albo zajmuje sie dzieckiem... albo
                                                    jestem zla na meza, bo jeszcze bez przerwy mnie opieprza ze cos zle robie przy
                                                    Mlodym. tatus sie znalazl! No! Sorry ale sie musialam wyzalic, od razu lepiej.
                                                    W dola lekkiego wpadlam bo pogoda u nas kijowa, rano jak sie budze ok 5 na
                                                    karmienie to slonce swieci , a o 9 pochmurno, buro. i tak w kolko. I to ma byc
                                                    lato, musze chyba gdzies wyjechac sie wygrzac...
                                                    Dzisiaj sie usmialam bedac u mamy kiedy przyszla jej sasiadka, tak ok 60-tki i
                                                    zobaczyla mojego malucha ubranego w krotkie spodenki i krotki rekawek
                                                    +czapeczka oczywiscie i skarpetki ( na dworze na pewno ponad 20 stopni) jak sie
                                                    dowiedziala ze tak go zabieram na dwor to mnie wyzwala od nienormalnych mam i
                                                    ze chce syna do smierci doprowadzicsmile Chyba beda ja czesciej denerwowac. Bo
                                                    juz raz kiedys po porodzie tez nas rozbawial widzac mnie w skarpetkach samych
                                                    (bez rajstop czy spodni, ktorych ubrania nie wyobrazam sobie w 4 dni po
                                                    porodzie) ze jak bede tak chodzic to mi sie pryszcze porodowe zrobiasmile Coz nie
                                                    zrobily sie...
                                                    Ale ciesze sie ze ona nie jest moja tesciowa bo bym zwariowala. Na szczescie
                                                    moja mama zbyt uciazliwa nie ejst przyczepila sie tylko do tematu herbatek,
                                                    czemu nie pdoajemy i czemu nie podajemy. No wlasnie a podajecie? A tesciowa
                                                    juz "wytrenowana" po dwoch wnuczkach od szwagierki takze da sie przezyc. Ale
                                                    uwagi od jednej mamy "ubierz go bo mu za zimno" po czym po minucie od
                                                    drugiej "Rozbierz go bo sie przegrzeje" to normalka. Znacie to?smile
                                                    No dobrze koncze bo sie dlugasne zrobilo, pozdrawiam serdecznie
                                                    I coz oby do lata...smile przynajmniej tu na polnocy Polski bo na poludniu to
                                                    chyba calkiem fajnie jest
                                                    Maraska
                                                  • asik_w kwiecien 2004;-))) 03.07.04, 03:52
                                                    Witajcie!!
                                                    Oj Wy juz smacznie spicie a ja dopiero jem kolacje, dlugi to byl dzien!
                                                    spanie- Kamis zasypia przewaznie przy cycusiu, ale nie ma problemu gdy sie
                                                    naje odkladam go po prostu do lozka(spi z nami)daje buziaka, ale tysiacsmileon sie
                                                    slodko usmiecha i najczesciej w tym momencie odplywa, czasami jeszcze sie
                                                    porozglada i spi slodko do 12 czy 1, pozniej to gorzej bo budzi sie co 2
                                                    godziny pociaga max 5 min i spi dalej, a za 2 godz to samo i znowu 6-7 pobudka
                                                    na calegosad w dzie jest gorzej, bo widze ze sam zasnie tylko na lezaczku gdy ma
                                                    wlaczony masaz, albo przy cycusiu, ale ja musze lezec kolo niego bo inaczej za
                                                    15 min pobudka a ze mna spi i 3 godziny, no ale mam pretekst zeby sobie pospac,
                                                    no bo dziecko musi spac w dziensmile))
                                                    ja tez musze ponarzekac na swojego niemeza:nie zmienil ani razu malemu
                                                    pieluchy, ponosi 10 min i juz zmeczony, a co ja mam powiedziec?? no ale on
                                                    pracuje ciezko(przed komputerem)po 12 godzin, a ja siedze w
                                                    domu..wrrr...czasami slzag mnie trafia, ale wiem z enas kocha, potrafi o 12 w
                                                    nocy zaczac dawac nam buziaki czego efektem jest obudzenie malego, no ale on
                                                    nie chcial, tylko ze tak krotko go widzi, ze buziaka chcial dacsmile) och ci
                                                    faceci, a z sexem to roznie jest, problem w tym ze znowu zaczelam krwawic i to
                                                    juz trwa 2 tygsadnie jest to wielkie krwawienie ale plamki na wkladkach sasad
                                                    lekarka mowi mi ze to moze po hormonach, ze czasami tak jest bo organizm
                                                    zmeczony itd...mam nadzieje(badania wszystkie sa oki)
                                                    Bylismy dzisiaj po walowke, kamilek zostal zwazony, zmierzony i wazy 6200, a
                                                    wzrost 62.25 czyli przybral 3250 i urosl 10.25 cm, wiec chyba jest wszystko
                                                    oki, a ile mierza Wasze dziaciaczki?? no i sluchajcie pytam o ten sluz w kupce,
                                                    i uslyszalam, ze dzieci karmione tylko melkiem matki bardzo czesto maja taki
                                                    sluz w kupce, bo jedza tylko pokarm plynny,(obejrzala skore zmian zadnych
                                                    alergicznych nie zauwazyla, zreszta dzisiaj nawet najmniejszej potoweczki nie
                                                    bylo!)i kazala mi zaczac podawac po lyzeczce dziennie kaszke ryzowa na moim
                                                    mleku, tzn zaczac od lyzeczki(tutaj tak jest z ejak maluch ukonczy 3 miesiac
                                                    zaczynaja podawac pokarmy stale)za miesiac mam zaczac podawac np zmiemniaczka,
                                                    groszek itd..., i z ekaszke mam podawac przy wieczornum karmieniu, pozniej
                                                    cycusia i z eMaly wtedy bedzie spal dluzej, powiem prawde ze zatkalo mnie,
                                                    nawet myslam ze wszystko zle zrozumialam, w koncu az tak dobra z angielskiego
                                                    nie ejstem, no ale dogadac sie potrafie, no ale dostalam tez kartke z
                                                    potwierdzeniem tego, ze wszystko dobrze jednak rozumiem, i zastanawiam sie co
                                                    robic, probowac podawac ta kaszke czy nie?? co o tym sadzicie??jutro dzwonie
                                                    tez do mamy niech mi poradzi, no ale tutaj tak dzieci karmia i to niewazne czy
                                                    karmione piersia czy mieszanka, no i dostalam opieprz z emalo jem, waze o 2 kg
                                                    mniej niz przed ciaza i mam mala anemie!zrobili mi badanie krwi!mam pic duzo
                                                    mleka, jogurtow, miesa, pic soki(pomaranczowe tez)wiec tak niesmialo pytam o te
                                                    alergie itd wiec uslyszalam, ze dzieci alergie pokarmowe dostaja wtedy gdy
                                                    matka jest na bezmyslnej diecie przez iles tygodni a pozniej zaczyna jesc
                                                    wszystko i wtedy uklad trawinny dziecka wariuje i stad alergie! pytala czy ja
                                                    albo jacek, albo ktos w rodzinie jest alergikiem, no nie! wiec po co glodze
                                                    siebie i z emi pokarmu niedlugo zabraknie jak tak bede postepowac!!zglupialam
                                                    do reszty!!!co o tym sadzicie?podpowiedzcie cos bo wariuje!!
                                                    malilko ja tez po prostu kocham karmic malego, zwlaszcza rano jak je i
                                                    opowiadami co mu sie snilosmile)i ten jedo zniewalajacy usmiech, oj moj jedyny
                                                    mezczyznasmile)) wogole to zostal pochwalony, ze jest bardzo pogodnym dzieckiem!
                                                    ide spac pozdrawiam serdecznie papaptkismile)))
                                                  • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 03.07.04, 13:13
                                                    Witajcie,
                                                    Ech, co za poranek...Moje dziecko budzi się do karmienia (o 6.30wylądował w
                                                    naszym łóżku), najada się, ja zasypiam, ale on coś nie może. Niby próbuje, bo
                                                    zamyka oczka, ale po minucie otwiera oczka, zaczyna się wiercić i tak w kółko.
                                                    Na zewnątrz szaro i buro, leje deszcz, oceniam godzinę na 7.30-8.00 i w myślach
                                                    błagam dziecię, żeby jeszcze się zdrzemnęło choć na chwilkę, bo mamusia taka
                                                    zmęczona... Nie udaje się, zrezygnowana wstaję, wynoszę młodego do dużego
                                                    pokoju, patrzę na zegarek a to 10.10!!! I to nie pierwszy raz próbuję uśpić
                                                    swoje biedne dziecko o tej porze, raz pospaliśmy do 12.00 (!!!) i z pół godziny
                                                    próbowałam go utulić do snu, będąc przekonaną, że jest 7 rano smile))
                                                    W temacie narzekań na niemęża- mój też ma jakąś fobię na punkcie zmieniania
                                                    pieluszek i też jeszcze nigdy tego nie zrobił sad Nawet jak się bawi z
                                                    dzieckiem, a ja gotuję w kuchni obiad, to mnie woła, że mały coś zrobił i za
                                                    skarby nie chce sam go przewinąć. To trochę moja wina, bo zaraz po urodzeniu
                                                    Kiciuś miał uczulenie od pampersów i trochę bąbli, które trzeba było smarować
                                                    antybiotykiem, do tego długo nie chciał odpaść mu kukut pępowiny, no i ja sama
                                                    nie dopuszczałam niemęża do przewijania, bo wydwało mi się, że tylko ja sobie
                                                    poradzę z pielęgnacją bąbli i kikuta. No i tak potem zostało... Wydaje mi się,
                                                    że teraz to on się boi, że tego nie potrafi, no ale tylko praktyka czyni
                                                    mistrza... Wkurza mnie to strasznie, nawet nie mogę na dłużej wyjść z domu,
                                                    żeby musiał go przewinąć, bo dziecko prędzej zgłodnieje, niż przesiusia
                                                    pampersa smile Nie ma za to problemów z noszeniem- potrafi nosić do oporu. Teraz
                                                    co prawda już prawie nie nosimy małego, ale jak był noworodkiem, to czasem
                                                    wymagał noszenia np przez godzinę o 2 w nocy i wtedy niemąż był niezastąpiony-
                                                    ja zasypiałam. Teraz raczej proszę, żeby pobawił się z dzieckiem, jak chcę mieć
                                                    chwilę dla siebie. I też mnie potrafi wkurzyć, bo np jak jest po pracy
                                                    zmęczony, to siada przed kompem i bezmyślnie buja dziecko na rękach- wrrrrrr. I
                                                    też uwielbia nas całować i przytulać zwłaszcza jak wraca późno w nocy- wczoraj
                                                    wrócił o 3.30 i tak się zachwycał naszym śpiącym dzieckiem, że aż go obudził! O
                                                    sobie już nie wspomnę smile Ale ogólnie jest bardzo fajnym tatusiem smile
                                                    Asik- w czwartek Kiciuś niby mierzył 68cm, ale ja nie wierzę za bardzo w te
                                                    pomiary, bo to za trudno zmierzyć dziecko- raz się wyprostuje bardziej, raz
                                                    mniej. Jestem w szoku, że polecają Ci podawanie kaszki już po ukończeniu 3
                                                    miesiąca, zwłaszcza dziecku tylko na piersi. Statystyczne niemowlę amerykańskie
                                                    ma jednak zupełnie inną opiekę i pielęgnację. Ale przecież nawet Światowa
                                                    Organizacja Zdrowia zaleca wyłączne karmienie piersią do ukońćzenia przez
                                                    dziecko 6 miesięcy. Ja zamierzam karmić tylko piersią przez pełne 5 miesięcy, a
                                                    w połowie szóstego zacznę wprowadzać tartą marchewkę i jabłko (ze słoiczków),
                                                    ale symbolicznie, tylko po to, żeby mały nauczył się jedzenia łyżeczką. No a
                                                    potem kolejne rzeczy, kaszki jak najpóźniej, bo Kiciuś na samej piersi jest
                                                    tłuścioszkiem, po kaszkach to się chyba zamieni w ludzika Michellin smile) No i
                                                    zamierzam unikać soków, bo są strasznie słodkie i powodują próchnicę- mam
                                                    nadzieję, że mały polubi picie wody, podobnie jak jego mamusia. Asik, skoro
                                                    Kamilek ma teraz śliczną skórę, to rzeczywiście nie ma powodu, żebyś była na
                                                    diecie- przy skazie mały na pewno miałby też jakąś wysypkę. Może ten śluz w
                                                    kupce to taka jego uroda...
                                                  • lidszu Re: kwiecien 2004;-))) 03.07.04, 23:18
                                                    Cześć dziewczyny,
                                                    Dawno mnie tu nie było.
                                                    Przyszła_mamo - wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i mam nadzieję,
                                                    że wesele się udało.
                                                    Witam nowe mamy na pokładzie i mam nadzieję, że zagościcie u nas na dłużej.
                                                    A teraz trochę o nas. Nie wiem co się stało, ale mój zeszłotygodniowy post
                                                    jakoś się nie pokazał na forum więc postram się jakoś go skrócić.
                                                    W zeszły weekend mój mąż wybrał się z kolegami z forum internetowego na ryby.
                                                    Wybłagał, że musi trochę odpocząć, zrelaksować się i odreagować pracę, bo taki
                                                    zmęczony. Ja też jestem zmęczona - ale nie mogę sobie nigdzie wyjechać. Tak
                                                    wieć mąż pojechał na trzy dni na Mazury. Jak wrócił to okazało się, że jeden z
                                                    uczestników wyjazdu o mało co nie pozbawił go oka zarzucając wędką i wbijając
                                                    mu haczyk w nos (jakiś 1 cm od oka). I kto to powiedział, że wędkarstwo to
                                                    bezppieczne hobby ? Strasznie się wkurzyłam i powiedziałam, że już nie bedzie
                                                    jeździł na żadne takie wyjazdy. Wolę żeby jeździł ze sowimi kolegami, bo oni to
                                                    przynajmniej nie są takimi fanatykami i wolą sobie jakiś browarek strzelić przy
                                                    wędce.
                                                    Moja Ingusia skończyła wczoraj 12 tygodni. I niestety daje mi popalić. W ciągu
                                                    dni prawie w ogóle nie chce spać. Natomiast nasze spacery wyglądają
                                                    następująco: jak wychodzimy to mała nie śpi przez conajmniej pół godziny, potem
                                                    usypia na 30-40 min i znowu się budzi i rozgląda się. A kiedyś potrafiła spać 2-
                                                    3 godz. na spacerze. Teraz za to najchętniej zasypia podczas karmienia przy
                                                    cycu, bądź też jak z nią chodzę trzymając na rękach i nucąc kołysanki. Inga
                                                    karmiona jest cycem jak również mieszanką i zauważyłam, że chyba coraz bardziej
                                                    lubi jeść z butelki i przy piersi się denerwuje jak jej słabo leci. Chcę jednak
                                                    jak najdłużej ją karmić piersią i przekazywać nawet te małe ilości mojego
                                                    mleka. Mała dość ładnie przybiera na wadze i ładnie rośnie. Należy jednak do
                                                    średniaków waży okło 6 kilo i mierzy 62 cm. Właśnie zaczęłyśmy używać pampersów
                                                    3.
                                                    Dość dużo ostatnio pisałyście o kupkach. Córcia ostatnio robi zielonkawe kupki
                                                    i takie śmierdzące. Zastanawiam się co może ją tak uczulać. Na początku
                                                    myślałam, że to truskawki, ale ich nie jadłam już od tygodnia. Może to banany ?
                                                    Jem jeden dziennie i może to właśnie dlatego. Odstawię je i zobaczymy co z tego
                                                    będzie.
                                                    Ingusia bardzo ładnie guga i to właściwie ze wszystkimi. Dużo się uśmiecha i w
                                                    ogóle jest pocieszna. Zaczęła już trzymać sama grzechotki i nimi wymachiwać.
                                                    Czasami patrzę na nią i zastanawiam się jak mogłam bez niej żyć.
                                                    Byłam ostatnio u gina i wykrył u mnie mały polip. Powiedział, że może się
                                                    wchłonie, ale jeśli nie, to czeka mnie zabieg usuwania pod narkozą i
                                                    jednodniowy pobyt w szpitalu. Ale to dopiero we wrześniu, więc mam nadzieję, że
                                                    do tego czasu zniknie.
                                                    W zeszły poniedziałek obchodziliśmy z mężem pierwszą rocznicę ślubu. Były
                                                    kwiaty, kolacja przy świecach i upojny wieczór.
                                                    pozdrawiam,
                                                    Lidka i Inga
                                                  • grass_d Re: kwiecien 2004;-))) 04.07.04, 10:33
                                                    Cześć Dziewczyny!
                                                    Uff... a jednak, nie tylko moje szczęście jest takie rozkapryszone z tym
                                                    spaniem przy cycu. Dzięki za wasze posty. Ulżyło mi troszkę, bo myślałam że coś
                                                    źle robię.smile Ale u nas problem jest o tyle złożony, że Mała owszem, zasypia
                                                    tylko przy cycu, ale i śpi tylko i wyłącznie przy nim, a zatem na moich rękach
                                                    po karmieniu...Po odłożeniu gdziekolwiek, (nawet nie ryzykuję łóżeczka), budzi
                                                    się po 5-15 minutach i koniec spania.sad A jak się przy tym przeciąga..smile Jakby
                                                    spała conajmniej 3 bite godziny. Skutkiem tego, ja mam zero czasu dla siebie w
                                                    ciągu dnia. Jedyne co mnie ratuje to rzeczywiście ten spacer, ale co najwyżej
                                                    mogę poczytać książkę - idąc(!), bo jak stoi wózek to zaraz się budzi.smile

                                                    Malilko, pięknie piszesz o tej miłości do maluchów, aż mnie wziął melancholijny
                                                    nastrój.smile. I tak sobie myślę, że ta miłość dlatego tak zwala z nóg, bo wiemy
                                                    bez żadnych wątpliwości, że na 100%, jest w całym tym ogromie-
                                                    odwzajemniona...I to maleństwo przyjmuje nas bez żadnych warunków i żądań, i
                                                    kocha nas, w pełni nam ufając.

                                                    Co do mojego męża, to ja nie mam prawa narzekać, jest wspaniałym tatusiem, robi
                                                    dosłownie wszystko (z wyj. karmienia rzecz jasnasmile). Na początku był problem z
                                                    tzw fizjologią, czyli np czyszczeniem noska i innymi mało przyjemnymi rzeczami,
                                                    ale zawsze miałam w zanadrzu argument: a jak mnie zabraknie, albo nie będzie?
                                                    to kto to będzie robił?smile no i dawał się przekonać smile. Naprawdę jest fajny,
                                                    nawet czasami robi mi obiady na następny dzień, bo ja przy Małej nie mam czasu
                                                    nic zrobic, i ze zjedzeniem jest problem.smile Niestety, praca zabiera mu
                                                    nierzadko i 24h/dobę....I jak z tym walczyć? A jeszcze robi teraz jakieś kursy
                                                    językowe, a znowu pojawił się temat kolejnych studiów....Zaczynam się czuć
                                                    trochę jak standardowa kura domowa, co to poprzestaje na byciu mamą...smile
                                                    Jedyne na co mogę ponarzekać to to, że słowo seks w ogóle zniknęło z naszego
                                                    słownika....smile.
                                                    Dobra, uciekam na śniadanie, dziś niedziela, więc zjem jak człowiek.smile Swoją
                                                    drogą ciekawe jak tam Sylwia po wczorajszych wydarzeniach...
                                                    pozdrawiamy
                                                  • male_co_nieco Re: kwiecien 2004;-))) 04.07.04, 11:48
                                                    Cześć Dziwczyny!!!

                                                    Przyszła_mamo przyłączam się do życzeń , wszystkiego najlepszego, samych
                                                    szczęśliwe spędzonych wspólnych dni.

                                                    Wczoraj Igor skonczyl 3 miesiace, a dzis czwarty rozpoczyna marudzeniem.

                                                    Widzę,że teraz na tapecie tatusiowie smile) No cóz ja tak naprawdę to nie mogę
                                                    ponarzekać, mąż potrafi i pomaga robic przy małym wszystko, teraz ja siedzę
                                                    sobie na forum a on próbuje uśpić małego marude. Teraz ma urlop i zauważyłam,
                                                    że zaczynam za bardzo się przyzwyczajać do jego pomocy i nie wiem co to będzie
                                                    jak za tydzień wróci do pracy.Choć nawet jak pracuje to dużo pomaga przy małym,
                                                    no chyba, że jest w parcy 12h i wraca jak mały już śpi. A tak kąpanie,
                                                    przewijanie, pacyfikowanie ufoka, spacerki, zabawa, radzi sobie świetnie. Dobra
                                                    koncze juz go wychwalac bo mi zaglada przez ramie- udalo sie uspic malego- wiec
                                                    wole nie zapeszyc , bo jeszcze mu przejdziesmile
                                                    Ze spaniem tez mamy problem, podobnie jak u Was przy cycu albo na brzuchu u
                                                    taty owszem chetnie,ale samemu nie za bardzo - par minut i dosc.

                                                    Przepraszam za brak polskich znakow ale cosik mi sie chrzani jak jestem na
                                                    forum i wszystkie znaki sa nie na swoim miejscu, w wordzie wsyztsko jest w
                                                    porzadku.

                                                    Pozdrawiam Nika


                                                  • mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 05.07.04, 13:19
                                                    Czesc,
                                                    Ja nie wiem co mam napisac o moim mezu, moze by i chetnie pokrecil sie przy
                                                    dziecku ale pytanie kiedy? Wraca do domu kolo 21.00 a wtedu maly jest szykowany
                                                    do snu i nie pora na zabawe. Cala trojka wstajemy o 7.00, wiec czasem rano
                                                    pogadaja sobie, ale tez nie zadlugo. Czasami jak mam zly nastroj to narzekam,
                                                    ze z niego weekendowy tatus, jak bysmy w separacji zyli. Ale niestety, zyjemy z
                                                    jednej pensji w najdrozszym miescie Europy, wiec pewne koszty sa nieuniknione.
                                                    Za to w niedziele kapie go, przewija i nosi jak potrzeba, na spacer tylko nie
                                                    chce chodzic no ale nie mozna miec wszystkiego. Co do seksu to coz... pierwsze
                                                    proby po dwoch miesiacach od porodu nie nalezaly do udanych. Moze powinnam
                                                    pojsc do ginia niby wszystko wyglada ok, blizny po szwie nie widac a jednak
                                                    boli. Ale najwazniejsze ze pierwsze koty za ploty, mam nadzieje ze niedlugo
                                                    bedzie jak dawniej. ... Oj rozmarzylam sie troszeczke.
                                                    A co do mego dzidzusia to nie mam wiekszych problemow z usypianiem, bardzo
                                                    czesto pomarudzi z 10 min i w koncu sam zasypia i spi sporo w dzien takze zdaze
                                                    posprzatac i ugotowac. Niestety jego skora sie nie poprawia, nadal czerwona
                                                    wysypka i takie plamy suchej skory. Postanowilam od dzisiaj ograniczyc
                                                    spozywanie mleka i przetworow mlecznych. Zobaczymy czy sie poprawi.
                                                    I jeszcze nie pisalam o najgorszym, mianowicie Henry zaczal ssac kciuka. Gdy
                                                    jest glodny albo spiacy paluszek bardzo szybko wedruje do buzi. A ja stoje nad
                                                    nim, wyciagam go i wciskam smoka. Robi to od jakichs 4 dni a juz mi jest ciezko
                                                    go odzwyczaic. Najgorzej jest w nocy, kiedys budzil sie krecil i kweczal a
                                                    teraz cichutko ssie paluszek. Dobrze ze mam w sobie naturalny zegar, budze sie
                                                    co dwie godziny i sprawdzam co sie z nim dzieje. Koszmar. Zawsze dzieci z
                                                    palcem w buzi uwazalam za zaniedbane i niedopieszczone. A teraz ja tez mam ten
                                                    problem. To tyle nowosci z zycia kury domowej.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Magda
    • pearl24 Re: Maja kończy dziś 3 miesiące :-)) 05.07.04, 10:19
      Witamy!!

      Jak te 3 miesiące szybko zleciały.Mała rośnie w oczach,no i nie jest wcale taka
      małasmileIdziemy na kontrol w tym tygodniu wiec sie okaże czy przekroczyła już
      7kg czy jeszcze nie.
      Z nowych rzeczy-od wczoraj mała śmieje sie jak ja połaskoczę.Taki super
      niemowlęcy brecht w głos.Dla mnie rewelacja.Czy wasze maluchy tez już tak sie
      śmieją??

      Jak wiedze u Was tez pojawił sie problem z kupkami-u nas jest ciagle ostatnio
      zrobiła kupkę w 5dniu po podaniu czopka glicerynowego,teraz znowu juz 5dni nic
      ale tym razem czekamy.
      A jeśli chodzi o taki widoczny śluz w kupce-to nie jest coś zupełnie
      normalnego.Dobrze jest zrobić posiew z kupki żeby mieć pewność ze to
      fizjologiczna a nie bakteryjna wydzielina-my byłyśmy po części z tego powodu w
      szpitalu.
      Co do witD to ja podawałam w drugim miesiącu ale teraz już nie daje bo Maja ma
      dość małe ciemie i dostaje Multicebion a tam jest ta witamina.
      Zresztą z tymi "lekami" to u nas cały rytuał-rano strzykawa Debridadu na
      kupki,potem Lacidofil,potem kwas foliowy,potem witE,jeszcze później multicebion
      a na koniec dnia znowu Debridat.I o dziwo moje dziecko wszystko chętnie wciąga.

      I jeszcze muszę małą pochwalić za spanie.Fakt że z usypianiem jest różnie,raz
      zaśnie w łózeczku pow wielokrotnym wyciąganiu smoka,więc musze być obok bo
      inaczej wrzask.Ale czasem to wystarczy ją wziąć na rece i odpływa,ale jak już
      zaśnie na noc tak koło 22.30 to śpi do 5-6 ,potem karmienie a potem to nawet do
      10 jak w ten weekend.pobawi sie koło godzinki i znowu idzie spać na około 2
      godziny,potem cyc i spacer i znowu śpi.POtem spi jeszcze z 2 godziny na dworze
      jak wyjdziemy tak koło 17.Po 19 kąpiel, godzinna drzemka po karmieniu i dopiero
      zaczyna sie rytuał usypiania na noc trwający czasem i godzinę z licznymi
      fochami małej i dziwnymi histeriami krzyku i wrzaskusmile)
      I jeszcze jedno-Maja należy do dzieci cipłolubnych-śpi w kaftaniku i śpiochach
      lub w pajacu,przykryta kołderką i wtulona w podusie a najlepiej pod puchową
      pościelą rodziców.Jak tylko ją rozbiore to dostaje czkawki wiec rzadko ma
      odkryte rączki lub nóżki.

      Ciągle jestem na kilku produktach,mała ma cały czas kaszkę na buzi i sama nie
      wiem czy to uczulenie czy nie.

      No i mała sie wierci wiec kończę.

      Mam nadzieję że Sylwia jest zadowolona z wesela-czekamy na wieści i wszystkiego
      najjjjjjjjj na "nowej" drodze życia smile)

      Uściski dla was i waszych maluszków
      Gosia
      • malilka Maciuś też ma 3 miesiące :) 05.07.04, 13:06
        Hej,
        Potwierdzam- ale ten czas leci! Dopiero co przywieźliśmy ze szpitala malutkiego
        człowieczka, a teraz ten brzdąc waży 7,5kg i mu nóżki wystają z przewijaka smile
        Ech, mrugnę okiem, a on już zacznie chodzić...
        Z okazji trzeciej miesięcznicy nasz synek zafundował nam hardcorowy poranek.
        przespał swoje 7,5 godziny, obudził się o 4.30, przyssał się i zamiast najeść
        się i zasnąć- rozbudził się. Do 6 z nim walczyłam, próbując go uśpić, zdrzemną
        się godzinkę i na tym się nocka skończyła. Wyglądam jak zombie, tak się też
        czuję, przed chwilą dziecko zasnęło mocnym snem odrabiając nieprzespany
        poranek, a ja piję drugą kawę, by zebrać siły na pasjonujące jak zawsze
        popołudnie z moim dzieckiem smile
        Maciuś nie potrafi jeszcze śmiać się na głos, nie mogę się doczekać jak się
        tego nauczy. Ma w repertuarze piski i inne odgłosy w czasie śmiania, ale brecht
        to jeszcze nie jest. Za to dzisiaj o 5 rano nauczył się świadomie chwytać,
        niestety na moim nosie. Myślałam, że się popłaczę ze śmiechu jak otworzyłam
        oczy (młody szalał na łóżku między mną i niemężem, a my próbowaliśmy zasnąć) i
        zobaczyłam niebieskie oczęta intensywnie we mnie wpatrzone i małą łapkę, która
        rozchylała i zaciskała paluszki na moim biednym nosie... Pewnie młody chciał
        jeszcze włożyć mój nos do buzi, no ale się nie udało... No i teraz łapie swoje
        zabawki w obie łapki (ale trzeba mu ją podać do łapania, nie potrafi podnieść),
        przygląda im się, ładuje do buzi, ssie i w ogóle bardzo go to zajmuje.
        Jeśli chodzi o jakże pasjonujący nas mamusie temat kupek, to moje nieustannie
        kupkające dziecko od paru dni robi jedną kupkę dziennie i to o stałej porze-
        przed spacerem o 11.00. Taki "dorosły" zwyczaj, hehe... Za to rozmiar kupki
        jest taki, że ledwo zatrzymuje się w pampersie- nie chcę myśleć, jaką miałaby
        objętość, gdyby była raz na tydzień smile)
        Pearl- rany, ile tych leków podajesz! Ja daję tylko D3 i Cebion. Cebion młody
        lubi, chociaż kwaśny- krzywi się, ale dzióbek otwiera. Jak zapytałam w zeszłym
        tygodniu pediatrę, czy podawać też Cebion Multi, to powiedziała, że jeszcze za
        wcześnie. I znowu co lekarz to opinia... Twoja Maja rzeczywiście jest
        ciepłolubna- jak ja bym tak małego ubrała i przykryła kołdrą, to w życiu by nie
        zasnął smile Ma natomiast wrażliwe na zimno stopy- jak tylko dłuższą chwilę nie ma
        skarpetek, to od razu czkawka. Może leżeć w samym pampersie, byle w skarpetkach.
        Piszesz, że Maja śpi wtulona w poduszkę- pozwalasz jej spać na poduszce? Maciek
        w łóżeczku zgodnie z zaleceniami nie ma żadnej poduszki, ale jak w nocy go
        karmię, to zasypia na mojej poduszce, bo chcę, żeby w czasie jedzenia miał
        główkę wyżej, zwłaszcza że go w nocy nie odbijam. No i jak zaśnie, to wyciągam
        mu poduszkę spod głowy i muszę się trochę natrudzić, żeby go tym nie obudzić. W
        efekcie poduszka leży poza łózkiem i oboje śpimy bez, co mi akurat nie
        przeszkadza, bo wiele lat też spałam na zupełnie płaskim.
        Pozdrowionka
        • opolanka1 Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:16
          Cześc dziewczyny!!!

          Własnie mąż walczy z małą bo wykąpana , najedzona ale nie chce jej sie spac.
          Co do ubierania, to nasza jest zimnolubnym stworzeniem..jesli ubiore ja trochę
          za ciepło, potówki murowane. W nocy spi w body samym, często z krótkim
          rekawkiem....Stópki ma zimne, ale taka jej uroda...bo karczycho cieplutkie,
          wszystkie cieplutkie, a nóżki jak lody...hihi..umarlego by obudziła, przez
          kopniecie....

          Zuzia ostatnio zasmiał sie jak juz dorosły czlowiek, ale narazie był jej to
          jednorazowy występ. do repertuaru kazdeog ndia dochodza nowe dźwieki...agu i
          inne już dawno znamy.... Zaczyna takrze świadomie lapać zabawki, potrafi na
          macie leżec nawet pół godzinki....Ale za to je co 2, 3 godzinki w dzień...w
          nocy daje dłuższe odstępy na wytchnienie mym piersia..

          Nadal robi kupki ze sluzem, ale sie nie przejmuje
          Pearl..moja mała takze ma kaszkę na twarzy, ale taką białą żadnych krostek, czy
          saczących sie wyprysków..wiec nie panikuję. Lekarka powiedziala, ze to nie ejst
          skaza białkowa..a innych objawów alergicznych nie ma...moze w niektórych
          miejscach suchą skórę, ale podejrzewam, ze to bardziej od wycierania sie, bo
          przeciez maluszkit eraz sie wierca...Za to przegłuby rączek, pod kolankami
          czyste...
          Wiec nie mam diety.....Może nie warto miec, bo male dzieciaczki czesto mają
          problemy ze skóra i to nie na tle alergicznym...a mówią, ze teraz jak maleństwo
          wklada rączki do buzi, to moze przeciez cokolwiek przenieśc do swojego
          organizmu. Wiec jeżeli to nie krostki czerwone, ani żadne ranki...to ja bym na
          Twoim miejscu normalnie jadla...Zbyt ścisła dieta, kieyd dzieko nie jst
          atopikiem, też moze zaszkodzic....

          a wcześniej pisaliscie o swoich drugich połówkach....moja jest kochana.
          Przychodzi z pracy i zajmuje sie małą...cosik wrzuci na ząłądek i sie bawi z
          córeczką, ggada, przebiera, kąpie....Ojczulek 100 procentowy i kochany mąż

          slę pozdrówka życząc miłej nocy

          A ha a moja mała nawet jak karmie ja na leżąco to razem lezymy na
          plasko....żadnych poduszek, oczywiscie do czasu...
          • winia5 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:49
            Witajcie,
            widzę, że poruszyłyście arcy ciekawy temat mężów i niemężów. ja niestety nie
            mam się czym pochwalić, jeżeli chodzi o mego ślubnego. Wprawdzie nosi małego na
            ręcach, guga razem z nim, ale przewijanie i kąpanie to nadal moja działka. Po
            prostu mąż się boi, że Szymonek jest taki maleńki i może mu zrobić krzywdę. Mam
            nadzieję, że kiedyś się doczekam, że go wreszcie przewinie, bo przecież zmiana
            pieluszki to nic trudnego, ale to mżemy powiedzieć my, juz troszkę dośwaidczone
            mamusie.
            ja podaje małemu też tylko D3 - 1 kropelke dziennie i Cebion, Szymonek bardzo
            go lubi i ochoczo otwiera pyszczek, a jak mu przytrzymuje policzki to zaczyna
            cmokać. nadal ma kaszke na bużce, tzn raz bardziej, raz mniej, ale generalnie
            policzki są gładziutkie. Ja w sumie nie stosuję żadnej konkretnej diety,
            poprostu nie jem kapusty, strązkowych, pestkowych i cytrusów. Poza tym
            przetwory mleczne, oczywiście nie przesadzam, ale codziennie coś innego, np.
            płatki, jogurt, budyń czy jakiś serek. Ostatnio eksperymentowałam z brokułem i
            małemu nic nie było. Mam straszną ochotę na fasolkę szparagową, ale jednak
            chyba sie powstrzymam, oszczędzę synkowi niepotrzebnych bóli brzuszka.
            Co do zasypiania, to jak wcześniej pisałam, nie mamy z tym problemów. Szymonek
            zasypia sam i wiem, kiedy chce mu się spać wtedy kłade go do łóżeczka, on
            przytula sie do pielusi i do pieska i zasypia. Potem oczywiście pieluszkę
            zabieram i wyciągam mu smoka. A na spacerkach to śpi cały czas i wyczuwa kiedy
            jesteśmy pod domem, bo z reguły wtedy się przebudza.
            Od kilku dni mały coraz bardziej zaczyna interesować się grzechotkami i
            karuzelą. Wkladam mu stojak gimnastyczny do łóżeczka i mam na na pól godzinki
            albo i dłużej spokój. A dzisiaj Szymonek tak "walczył" z karuzelką, że aż
            spadła na niego i rozpłakał się przeraźliwie, bo pewnie sie przestraszył.
            • winia5 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:52
              coś mi się za szybko wcisnęło.
              Tak sobie pomyślałam, że chyba urlopy w pełni, bo jakoś nie odzywają się,
              zarówno Dorotka, Contra jak i Beatka i inne mamy
              teraz to juz wszystko
              pozdrowienia
              Ania
          • grass_d Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:52
            Hej, to znowu my...
            Mag-da, jakoś tak smutno napisałaś ostatniego posta i pomyślałam czy aby nie
            pod wpływem moich słów...To było z mojej strony jeno takie
            żartobliwe "użalanie" się nad swoim losem, który w rzeczywistości...- bardzo mi
            się podoba oraz odpowiada, i to jak !smile Ja uwielbiam to przebywanie z moją córą
            i poświęcenie jej całego czasu. Zawsze miałam po cichu nadzieję, że jak będę
            miała dzieci, to zostanę z nimi i poświęcę im całe życie. Niestety muszę wrócić
            do roboty. W tej chwili, z nas dwojga (mąż i ja), to ja mam bardziej
            stabilniejszą pracę. sad Ale i tak "wytargowałam" wychowawczy do grudnia.smile)
            Co do Emi - umie śmiać się głośnio, tzn. tak rechocze półgłosem, ale nie
            praktykuje na razie tego zbyt często. Za to rączusie już buszują w poszukiwaniu
            grzechotek i wszystkiego co się rusza przed noskiem. Chwyta już całkiem
            sprawnie zabawki na stojaczku, mamę za włosy i co tam się napatoczy. Za to o
            przewracaniu, czy innych figlach ruchowych na razie nie ma mowy.
            Co do naszego ulubionego tematu kupek, to my też stosujemy Debridat i to nam w
            końcu pomogło w ustabilizowaniu częstotliwości (raz na dwa dni).smile
            Zmykam dziewczyny, bo Mała już się wierci na huśtawce, (zakup trafiony w 10-
            tkę, to zamiast machania nosidełkiem samochodowym, choć Mała nie zasypia...).
            Dobranoc.
            • pearl24 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 09:22
              Witamy

              Jeszcze pewnie zdąze coś napisać choc Maja wierci sie w łózku wiec pewnie zaraz
              sie obudzi.

              Co do mojej diety-ja jej nie stosuje z powodu kaszki na buzi małej tylko przez
              te jej problemy z jelitkami.Ona wczesniej miała bardzo wodniste kupki a teraz
              znowu nie może ich zrobić wiec dlatego.Tak samo z tymi lekarstwami-cześć jest
              na wyregulowanie kupek(debridat i lacidofil) a reszta na poprawę morfologii-za
              tydzien mamy powtórzyć i jak bedzie dobra to odstawić.

              Jeśli chodzi o poduszkę pod głową-tu też są różne opinie.W ciągu dnia,jak sie
              bawimy, to od dawna juz kładę pod głowę małej poduszkę-zalecenie rehabilitantki
              żeby odpręzyć barki i jeszcze jak spała na boczku żeby głowka nie była tak
              mocno odchylona(też rehabilitantka)bo to nie naturalne.Ja wiem że sie niby nie
              powinno-ale mała nie śpi na brzuchu,jeszcze sie nie przewraca a i tak ta
              podusia jest bardzo płaska.Nawet jak ja wezmę do siebie to ja śpie bez wiec
              wtedy śpi na płasko.Nie widze problemu smile

              Co do tatusiasmileTo jutro wyjezdza i zostawia nas na 5dni!I to jeszcze jedzie do
              Portugaliisad Zona z dzieckiem w domu...
              Ja nie wiem jak to bedzie bo bardzo dużo robi przy małej.Nosi,przewija,kąpie.No
              i jest niezastąpiony w zwiedzaniu mieszkania z małą na rękach albo w gadaniu z
              lustrem.Pewnie padne na twarz jak wróci.
              W ogóle to bardzo sprawdza sie jako tatuś(w końcu to on mnie namawiał na
              dziecko a nie ja jego)Na początku to nawet w nocy do małej wstawał żeby ja
              przebrac i mi podać-teraz juz jej nie przebieramy a nie karmie w nocy wiec nie
              ma potrzebysmile)
              Ale przyznam że po półtora miesiąca mielismy mały kryzys,tzn mąż miał smile
              Usłyszałam wtedy "dla ciebie liczy sie teraz juz tylko dziecko,dla mnie nie
              masz juz w ogóle czasu":-o
              no i trzeba było pewne rzeczy tłumaczyć...jednak facet nie wszystko jest w
              stanie pojąć.
              Ale musze też przyznac że gdyby nie on to zapomniałabym co znaczy słowo "seks"-
              i tu to jednak on pewne rzeczy musiał mi wytłumaczyc bo "świeżo upieczona mama"
              tez nie jest w stanie wszystkiego pojąćwink)

              grass-z ciekawości spytam po ilu dnach debridat przyniósł efekt??
              Ijaka macie huśtawke-my tez nad tym myśleliśmy bo nie sposób już bujac
              fotelikiem.

              Jakimi zabawkami raczycie swoje maluchy?
              Maja jeszcze nie wykazuje zainteresowania grzechotkami.Na razie tylko karuzelka
              jest ok,choć łapie zabawki i boje sie że ściągnie ją sobie na głowe.
              Zastanawiam sie nad kupnem maty edukacyj-ale nie wiem czy sie sprawdzi.szukam
              też takiego pałąka Fisher price z pianinkiem i świecącymi klawiszami albo
              muzyczny ocean Little Tikes.Sama nie wiem jakie zabawki mogą ją interesować.

              No i kupiłam chuste do noszenia dziecka ale chyba sie nie sprawdzi-mała sie
              denerwuje jak ją wkładam a ja mam wrazenie że mi zaraz wypadnie.

              To tyle na dzis.Czekam na podpowiedzi polecanych zabawek

              Pozdrawiam
              gosia
              • malilka Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 13:53
                Witajcie,
                Po raz kolejny przekonałam się, że wystarczy pochwalić dziecko na forum i od
                razu następuje zwrot o 180 stopni... Ledwo napisałam, że kupkowanie się
                unormowało i spadło do 1 kupki dziennie, a tu znowu parę kupek dziennie;
                pochwaliłam młodego, że śpi do 10.00, to od wczoraj wstaje bladym świtem około
                6.50, ech chyba lepiej będę narzekać... smile
                Po dwóch pobudkach o 7.00 rano jestem wyczerpana, zwłaszcza że nie potrafię
                zasypiać w dzień, a chodzę spać ostatnio koło 1.00, no bo skoro wstawałam o
                10.00 to się mi poprzestawiało. Do tego od paru dni mój synek jakby stracił
                apetyt w dzień, co mu się nigdy wcześniej nie przytrafiło. Kiedyś jadł co 1-2h
                w dzień, teraz 3h spokojnie wytrzymuje i nawet nie opróżnia całej piersi, a już
                jest najedzony. Może to dlatego, że zrobiło się bardzo ciepło? U nas
                temperatura w dzień zwykle powyżej 26 stopni... No i niestety swój mniejszy
                apetyt w dzień nadrabia w nocy, a dokładnie nad ranem- mam wrażenie, że od 4-5
                to je co pół godziny. Niby przysypiam w czasie karmienia, ale co to za spanie-
                zawsze mi coś zdrętwieje, no i śpię bardzo czujnie, jak Kiciuś śpi do mnie
                przytulony. Oj, zmęczenie daje mi się we znaki.
                Wczoraj pobuszowałam na forum Niemowlęta i się załamałam, jak rasowa matka-
                panikara. Zaczynam się zastanawiać, czy moje dziecko nie potrzebuje
                rehabilitacji, bo inne dzieci z takimi zachowaniami jak on chodzą na nie
                regularnie... Maciek słabo usztywnia głowę podciągany z leżenia na plecach za
                rączki (nie wisi, ale o przyciąganiu brody do klatki piersiowej nie ma mowy, co
                ponoć powinien już robić 3miesięczniak), często zaciska łapki w piąstki,
                wyraźnie preferuje kładzenie główki na jedną stronę i jeszcze często podkurcza
                paluszki u stóp- jak ptaszek. Według forumowych ekspertek powinnam biec do
                neurologa... i co ja mam zrobić?
                Uciekam, bo włączyło się buczadełko...
              • mag-da Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 14:23
                Cześć!
                Nareszcie mam polskie znaki, i moje posty zaczną wyglądać po ludzku. Gosiu ja
                też czekam na sugestie co do zabawek. Mój Henryczek skończył dopiero dwa
                miesiące, więc jeszcze nie chwyta zabawek. Narazie się tylko na nie patrzy,
                macha oczywiście bardzo energicznie rączkami ale tak jakoś bez sensu. Ja mam
                matę gimnastyczną. Jednak żeby mój synek skupił się na zabawkach wiszącymi nad
                nim, muszę co jakiś czas nimi poruszać, w innym wypadku dosyć szybko się nudzi.
                Mata ta super nadaje sie do leżenia na brzuszku. A właśnie, Winia jak twój
                Szymonek czy podnosi już główkę, mój Henryś wreszcie podnosi.
                Grażyna nie wiem czemu napisałam o tej kurze domowej, poprostu miałam zły dzień
                i może to tak smutno zabrzmiało. Cieszę się każdą chwilą spędzoną z moim
                syneczkiem, bo wiem że one już nie wrócą, nasze dzieci każdego dnia są inne,
                nabywają nowych umiejętności i szkoda by było coś przeoczyć. Wkurzam się tylko
                czasami na to, że siedząc w domu nie używam angielskiego i czuję jak zapominam
                kolejne słówka. My już prawie na pewno zostajemy na stałe w tym kraju, więc
                jest to dla mnie problem. Ale wczoraj zadzwoniła do mnie dziewczyna ze szkoły
                rodzenia żebyśmy się wszystkie spotkały, pogadały i obejrzały swoje dzieci.
                Więc mam nadzieję, że uda mi się utrzymać z nimi kontakt, muszę mieć jakichś
                angielskich znajomych, bo inaczej to kaplica.
                U mnie wreszcie słońce, więc śpieszę na spacer. Pozdrawiam serdecznie.
                Sprawdźcie dziewczyny czy jak wpiszecie normalnie to czy wam się ta strona
                otwiera. www.wolek.dsl.pipex.com
                Dzięki
                Magda

                • opolanka1 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 15:10
                  Hej dziewczyny!!!

                  Mała słodko spi na balkonie wiec kożystam i pisze do Was...

                  Jesli chodzi o zabawki, to mala lubi patrzec na karuzele zaawieszona nad
                  łóżeczkiem , ale jest ona zbyt wysoko aby łapała wszystkie te zabaweczki. Mata
                  gimnastyczna u nas się sprawdza, mała leży na niej i wyciaga rączki do
                  zwierzątek, lubi patrzeć w lusterko które takz ejest z boku maty przyczepione,
                  łapie te zabaweczki i wierzga przy tym az furczy....Zaczeła coraz czesciej
                  wydobywac sylaby z siebie i gardłowo się śmiac a nawet juz popiskuje...

                  Malilka, jeśli chodiz o te zacisnięte rączki, to dziecko je otwiera między 3 a
                  czwtarym mieisiącem, musiala byś pędzić do specjalisty, jeżeli Tój mały nie
                  otwierałby wogóle rączek, tlyko wsyztsko robił piąstkami, trącal zabawki
                  itd...pamiętaj nie daj sie spanikowac, tak jak ja to zrobilam z niby alergia
                  Zuzia...nie mam diety, zuzia ma kaszkę, ale nic innego nie ma, wiec sie nie
                  przejmuję, to się nie pogarsza, nie zmienia..a na forum , wiem ż e mamy
                  atopików miały wiedze i maja ją w brud...ale wystawiły wyrok, ze to alergia...a
                  mnie sie wydaje, że to takie maleństwo i moze miec takei coś...a napewno nie
                  wyglada to an alergię...Co do główki to moze częściej obracaj na brzuszek, aby
                  podnosząc ja w takiej pozycji wzmacnial sobie mięśnie barków. I pamiętaj, każd
                  e dziecko inaczej sie rozwija, jedne szybciej inne wolniej....A co do tej
                  jednej strony, która preferuje mały, musisz być uparta i jak spi, yz leży
                  przewracac mu główkę na drua...wiem, z e to cieżko i można malca obudzic, ale
                  uwierz upartośc da swoje wyniki.....

                  Dziewczyny mam pytanie...bo jak sie zapytałam, czy jak będzie upał to będziecie
                  wychodzic, to powiediząlyście, ze dopiero po 15..ale czy można iśc sobie np, na
                  basen gdzie są specjalnie wydzielone miejsca dla takich maluszków, na stałe
                  zamonotowane parasole i płyciutki basen z podgrzewaną woda, gdzie są różne
                  powstawiane zabawki i takze parasole, z e mały praktycznie jest cąły czas w
                  cieniu...czy to za wcześnie...????Nasmarowac kremem z wysokim filtrem i założyc
                  papersa takiego do wody....bo ja nie wyobrażam sobie siedziec w skwar w domu,
                  tym bardziej, ze mamy jeden pokój i od rana do wieczora nonstop swieci w szyby
                  słońce......Jakieś pomyśly..a ha i jeszcze powtórzcie, jakie kremy stosujecie i
                  z jakim filtrem, chodzi mi o liczbę, bo wiem, z e mają być fizyczne...

                  pozdrowka i wiele radosci z gruchających pociech

                  a swoja drogą, nasze stałe koleżanki jakoś na dłuuugggooo zamilkły...nie
                  wspomnę o Beacie....co z nią????mam nadzieję, że sie nie odzywa bo mały tak jej
                  bryka i sie śmieje itp, itd....a nie dlatego, ze coś sie stało zlego
                  • agata1112 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 20:19
                    Hej,
                    Moje dziecko własnie zasnęło po kąpieli, ale mało zjadła, więc za godzinkę
                    pewnie sie obudzi, jeszcze sobie podje i zasnie na jakies 5-6 godzin.
                    Moja Majka wreszcie wczoraj rano zrobiła po 5 dniach kupkę. Dzisiaj tez była
                    ładna kupka. Nie wiem, czy sama się jakos "naprawiła", czy pomógł jej sok
                    jabłkowy. Pani pediatra powiedziała (czytałam tez gdzies o tym na forum), żeby
                    małej dac łyżeczke soku jabłkowego i jak nie przejdzie codziennie zwiekszac
                    dawkę aż dojdzie sie do 60 ml. U nas pomogła jedna łyżeczka w niedziele
                    wieczorem i woczoraj od razu z samego rano ogromna kupa, a dzis to się nawet z
                    pieluszki wylałosmile Kolor i konsystencja na razie ok.
                    Malilka - ja też bałam się, że mała źle się rozwija, bo za sztywno trzymała
                    główke i tez najchętniej po jednej stronie. Poszlismy do neurologa i nas
                    pocieszył, że mała taka silna jest i że powinnismy sie cieszyć, a nie
                    panikowac. A to trzymanie główki na jedną stronę to dlatego, że główkę ma
                    bardziej z tej właśnie strony spłaszczoną i jej wygodnie, powiedział, żeby
                    układać na tą drugą też i z czasem też się spłaszczy. Ale mnie też martwi to
                    przyciąganie brody podczas siadania, bo małej główka raczej "wisi" i nie chce
                    jej przyciągać. Koleżanka chodzi ze swoim synem z tego powodu na rehabilitację.
                    ja gdzies czytałam, że dopiero po skończonym 4 miesiącu dziecko powinno to
                    umieć. Jutro idziemy na szczepienie, to sie o wszystko wypytam.
                    Muszę się tez zapytac o jakies witaminki dla niej. Wiekszość z Was podaje
                    dzieciom jakieś witaminy, a ja oprócz witaminy D, to nic jej nie daję. Trochę
                    się przeraziłam, że zaniedbuję dziecko, ale nikt z lekarzy nic nie kazał dawać.
                    Moja Maja też bardzo lubi karuzelę. Az wygina się całym ciałem próbując
                    dosięgnąć wiszących zabawek. Ładnie tez bawi się "pałąkiem" Fisher Price, na
                    którym wiszą zabawki. A ostatnio to najbardziej lubi rozmawiac. Jak tylko się
                    do niej cos mówi, to od razu odpowiada po swojemu, a jak ma dobry humorek to
                    sama do siebie gada. Szkoda tylko, że najczęściej robi to o miedzy 5 a 7 ranosad
                    Dobrze chociaż, ze potem jeszcze raz usypia i mama też może się wyspać. Za to
                    tata ma zwykle pobudkę jeszcze przed budzikiemsmile
                    Pozdrawiam,
                    Agata
                  • malilka Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 20:48
                    Jeśli chodzi o zabawki, to na pewno warto kupić matę, bo dziecko naprawdę
                    ćwiczy na niej mięśnie, do tego leży w idealnej ortopedycznie pozycji, no i
                    jest to zdecydowanie najfajniejsze miejsce do leżenia na brzuszku. Mój synek
                    jest na szczęście samoobsługowy- jak leży na pleckach, to tak kopie nóżkami w
                    pałąki, że wszystko lata, no i ja nie muszę. W ogóle to ostatnio bardzo wysoko
                    zadziera nóżki i zadziwiony przygląda się swoim stopom.
                    Opolanka- dzięki za pocieszenie smile Jak czasem za dużo poczytam o jakichś
                    nieprawidłowościach, to zaraz je wynajduję. Piąstki są zaciśnięte głównie na
                    początku jedzenia, albo jak mały zasypia, poza tym są otwarte. Nawet już
                    dzisiaj zaczął podnosić zabawki, trzyma je dwoma rączkami, przygląda się z
                    bliska, no i ładuje do buzi. Najpyszniejsze są uszy żyrafy Emmy smile Główki
                    bardzo pilnujemy, jak śpi to przekładamy w dobrą stronę, odpowiednio nosimy i
                    staramy się zawsze podchodzić z dobrej strony. No i już właściwie po problemie.
                    A na brzuszku kładę go w dzień nieustannie, odwracam dopiero jak się mocno
                    buntuje, poza tym często go kładziemy na naszych brzuchach w czasie
                    przytulania. A Wasze dzieciaczki przyciągają brody do klatek piersiowych?
                    Opolanka, pewnie że idź na basen, jak dziecko skończy 3m, to właściwie nie ma
                    żadnych przeciwwskazań. Zazdroszczę Ci, że masz gdzie- ja nie spotkałam w Łodzi
                    basenu z takimi udogodnieniami dla maluszków, a basen kryty na który chciałam
                    chodzić z Maćkiem od lipca nie ma w wakacje zajęć dla niemowląt, buuuu sad Na
                    spacery wystarczy filtr 25-30, ale na casen, gdzie woda odbija promienie
                    słoneczne i jest dużo większa ekspozycja użyj minimum SPF60, najlepiej SPF100,
                    bo przy basenie w cieniu dziecko i tak będzie narażone na opalanie. Filtry
                    fizyczne to max SPF30, ale kup sobie cos z La Roche Posay czy Vichy z
                    chemicznymi- tak naprawdę one się nadają od urodzenia, tylko nie mają atestów,
                    bo te dla noworodków i małych niemowląt są zbyt drogie. Zrób Zuzi próbę
                    uczuleniową tym kremem do opalania gdzieś na rączce i jak będzie ok to smaruj
                    często i hojnie.
                    A Beatka to chyba ma problemy z kompem, już wcześniej narzekała... Ale
                    rzeczywiście- nieobecne mamusie, odezwijcie się!
                    • asik_w Kwiecien 2004:)) 07.07.04, 03:56
                      Czesc Kobietkismile)popieram zdanie malilki w kwestii maty, Kamis szaleje z
                      zachwytusmilenogi, rece w gorze i piski radoscismilejeszcze sam w raczki zabawek nie
                      lapie, ale ladnie dotyka, uderza, podnosi sam tylko male pluszaki, mamy wlosy,
                      bluzke i kocyk i pcha do buzki, dzisiaj gdy wlozylam mu grzechotke do raczki
                      ladnie trzymal, podnosil ale i tak wyladowala razem z paluszkiem w buzcesmile
                      Malilko! nie dajmy sie zwariowac z tymi lekarzami, neurologami itd ja na
                      poczatki tez balam sie wszystkiego, ze tego nie robi a to zle a tamto
                      niedobrze, wszystko widzialam w czarnych kolorach i ze synek jest opozniony bo
                      ta niedoczynnosc, a on rozwija sie wspaniale, ostatnio bierze sie za
                      przewracanie z pleckow na brzuszek, ladnie juz sam kladzie sie na boczku
                      przekreca lepek, przeklada nozke tylko ta dupcia za grubasmile))a gdy podciagam go
                      do siadania to roznie jest, chyba zalezy od tego jak mu sie chce, raz glowka
                      zwisa, raz sztywna ale brody do klatki sam nie podciaga, ale nie martwie sie
                      tym bo wiem ze ma duzo czasu, rzadko tez skalda raczki, robi to najczesciej
                      wtedy gdy je ale naprawde nie przejmuje sie tym, dzieci przeciez sa rozne jedne
                      najpierw raczkuja pozniej chodza a inne na odwrot np moja 11 lat mlodsza
                      siostra najpierw nauczyla sie chodzic a dopiero pozniej raczkowac, wczesniej
                      strasznie plakala bo chyba sie bala tego!tak samo z dieta zaczelam jesc
                      normalnie, nie pije oczywiscie litrow mleka, ostroznie i wiecie co kupki sa
                      ladniejsze, musztardasmile sluz jest ale mniej, od czego nie mam pojecia!a kaszki
                      stwierdzialam, z ejeszcze nie podam, zaczekam ze 2-3 tyg moze wtedy, zobacze
                      jeszcze.
                      Ja tez myslalam zeby chodzic z Malym na basen, mamy na dzielnicy 3 i sa tez
                      takie malutkie dla dzieci, ale tyle osob tam chodzi i nie mam pojecia kiedy i
                      czy wogole woda jest wymieniana i troszke sie boje.
                      Dziewczyny smarujecie buzki maluchow jakimis kremami? ja do dzisiaj niczym,
                      ale dostalam z gazetka probke nivea z pantenolem, a ze maly ma czasami te
                      krostki na policzku(drugi jest czysty)posmarowalam po kapieli, mam nadzieje z
                      enie zaszkodzi.oj mialam jeszcze o cos zapytac, ale ostatnio mam krotka pamiec
                      i oczywiscie zapomnialam!
                      dziewczyny kiedy w Polsce szczepi sie dzieciaki na gruzlice?? bo tutaj takiej
                      szczepionki wogole nie ma, nie wiem jak to bedzie wygladalo jak wrocimy, Kamis
                      bedzie mial okolo 6 miesiecy i czy bedzie jeszcze mozna,
                      aha przypomnialo mi sie!smile ile maluszki jedza piers u Was wieczorkiem przed
                      zasnieciem? bo u nas wyglada to tak, zaraz po 7 kapiel, pozniej jak nie
                      wrzeszczy jesc to krotka zabawa(malilko Kamis kilka razy zasikal mi lozkosmilea
                      teraz robi to czasami w wanience)przebiramy w body i cycus, oczywiscie rozmowa
                      mamy z synkiem, ostatnio czesto gada jak je i karmienie trwa dlugoooo, i tak
                      ssie dzisiaj np okolo 50 min(w miedzy czasie zasnal ale jadl)wzielam do
                      odbicia, obudzil sie ale po odlozeniu do lozeczka buzka i spi, i tak do 12
                      czasami do 1(czasami do 10sad)znowu karmienie, zabieram do nas, sama o tej porze
                      ide spac i pozniej to juz roznie co 2, co 3, co godzina 5 min jedzenia i spi a
                      o 6-7 pobudka i wariuje do 10 a ja padam!kiedy on mi przespi przynajmniej po
                      polnocy ze 4 godziny, juz nie pamietam jak to jest dlugo pospac...uciekam
                      dzisiaj wczesniej do lozka, trzymajcie sie cieplutko Anka i Kamilek
                      • grass_d Re: Kwiecien 2004:)) 07.07.04, 08:46
                        Cześć dziewczyny i maluchy!
                        Magda: uff...ulżyło mi.smile A Twoja stronka się otwiera, Henryczek wygląda
                        prześwietnie w tej czapuni.smile
                        Pearl: nam debridat pomógł po tygodniu stosowania, zaczęły się kupki co 3 dni,
                        potem co 2 dni, a teraz po 2 tyg. Emi robi już codziennie! Hura! No i te gazy
                        już tak jej nie męczą, a o kolce dawno zapomniałyśmy.smile
                        Huśtawkę kupiliśmy używaną na allegro, firmy Hauck i jako jedna z nielicznych
                        jest dla maluchów niesiedzących jeszcze. Ma taki fotelik coś jak samochodowe
                        nosidełko, tylko dużo lżejsze. Mała na razie raz w niej usnęła, ale nawet jak
                        chcemy ją uśpić to używamy do bujania ręcznego tego fotelika z huśtawki, jest o
                        niebo lżej.Na początku troszkę się bała, ale teraz lubi się pobujać. Tej
                        huśtawki nie da się kupić w Polsce (sprzedający sprowadził sobie z Niemiec),
                        ale na allegro ludzie sprzedają wszystko. Ktoś widziałam, sprzedaje też
                        huśtawki fischera, z bajerami; pozytywkami, zabawkami, blacikiem do zabawy, no,
                        ale takie cacko,nowe, kosztuje ok.500 PLN (też nie da się kupić w sklepie w
                        Polsce ponoć). Nasza Emi zaczyna już wyrastać z tego Haucka, więc nie wiem,
                        może lepiej zaczekaj jeszcze troszkę i kupicie huśtawkę dla siedzącej baby; np
                        Graco. Jeśli Cię interesuje jak wygląda huśtawka mogę Ci przesłać zdjęcia na
                        maila.
                        Co do zabawek, to polecam oczywiście maty, oraz stojaczki z zabawkami. Ja nie
                        mogłam kupić maty, nie było akurat w okolicach Dnia Dziecka, to kupiłam taki
                        stojaczek gimnastyczny Canpolu, i do dziś robi furrorę. Zmieniamy tylko wiszące
                        zabawki, na różnej maści grzechotki i pozytywki. Fajną zabawką też jest
                        lusterko, Mała się do siebie śmieje, jak się przegląda. MA też dwie duże
                        pluszowe zabawki (niby niedozwolone jeszcze), ale ma wsadzone w łóżeczko i
                        ciągnie sobie psa za uszy, misia za koszulkę, a w ogóle gada z nimi, bo się
                        właśnie dziecina z dnia na dzień rozgadała..smile)
                        Ponieważ moja firma zaofiarowała się z prezentem dla dzidziusia, to zażyczyłam
                        sobie parę zabawek od Tiny love: śmiejącego się i gaworzącego Dużego żółwia
                        (dla dzieci od 3 m, podobno fajna sprawa, dziewczyny na forum ezabawy chwalą),
                        książeczkę interaktywną 3D(przyszłościowo, od pół roku), oraz taki pałąk z
                        zabawkami na nosidełko samochodowe. Poza tym używamy grzechotek wszelkiego
                        rodzaju i bawimy się w zabawy wymyślone przeze mnie, lub z książeczki (jak
                        brakuje mi konceptusmile). A propos w dziale: koordynacja ruchowa bodajże, podają
                        przykład zabawy w samolocik (podnoszenie dzieciaczka do góry), po czym na końcu
                        piszą: ćwiczenie to wspaniale wzmacnia mięśnie ....opiekuna.wink
                        Jeszcze o witaminach, ja podaję też tylko vigantol, i nic więcej. Zresztą
                        resztę witamin zapewnia przecież mleczko. Poza tym wczoraj w tv słyszałam, że w
                        ostatnich badaniach Amerykanie potwierdzili związek między podawaniem
                        multiwitamin a powstawaniem póżniej rozmaitych alergii u dzieci!
                        Ale się rozpisałam, a to dlatego, że mam dwie ręce wolne i mogę szybko pisać.smile
                        pozdrawiamy w ten słoneczny dzień.
                      • opolanka1 Re: Kwiecien 2004:)) 07.07.04, 12:23
                        Asik.....wiesz co, ja takze miałam problemy z zuzią, ze się budzila co pewien
                        czas, bo sie nie najadła..nie wspominając o tym, ze przy akzdym odkladaniu do
                        łóżeczko wybudzała sie...nad tym jeszcze wciaż ćwiczymy...
                        Ale jeśli chodiz o jedzenie, to ja troszeczkę jej nie pozwalałam zasypiać, jak
                        zrobila tylko parę łyczków mleka...gladziłam ją po brodzie , po policzku a ona
                        pobudzona ssała i ssała...Doszłam do tego, ze czas już do niej mówiłam i ją
                        przewracałam na drugi bok, aby sie jeszcze wybudiząl i zjadla z drugiej
                        piersi...i wiesz co, poskutkowalo..mała przesypia dłuzej...bo jak zjadła tylko
                        z jednej to sie budizął po półtorej, dwuch godiznach...i tak w kólko...a tak to
                        daje pospac dłuzej..moze spróbuj takeigo sposobu i daj znac o
                        wynikach...pozdrówka
                    • opolanka1 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 12:29
                      Malilka, z tego co piszesz, to mały nie ma zadnych problemów ruchowych...tak
                      ładnie sie bawi, to tlyko pozazdrościc..jak sama piszesz, problem poszedł juz w
                      las. Ja takze sceptycznie podchodze, do tych wszystkich wypocic mam na
                      forum..tzw, czytam je, czesto im współczuje, ale już nie szukam od razu u Zuzi
                      wszystkich tych wad, które mają inne maluszki, bo bym chyba zwariowala...
                      co do mojej diety, to nadal jem wsyztsko i nic sie nie pogarsza a wydaje mi
                      sie, z ejest lepiej...te suche miejsca, mocno jej natłuszczam i już. Pediatra
                      mi powiedziala, ze wazna jest wytrwałośc i muszę ją bardzo pielęgnowac, taka
                      uroda tych o delikatnej powłoce....

                      a jeśli chodiz o basen...to bardzo sie ciesze, w tamtym roku przesiedizałam na
                      nim prawie połowe wakacji..ale wśród dorosłych, teraz zmienie otoczenie..Tylko
                      czy moge iśc sobie z mała na wet o 11.00 i tam być, cyz cekac do popołudniowych
                      godizn. w końcu nad woda zawsze chłodniej, a w mieście w taki skwar..to nie
                      wiem, ja sie topie, to co dopiero ona w tej budzie....Czapki, to juz nie
                      pamietam kiedy miała.....leży sobie teraz w samym body, chłodnolybne z niej
                      stowrzenie...

                      pozdrówka
                      • opolanka1 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 12:42
                        ..skleroza nie boli, ale trzeba sie ponownie zalogowac, a to trwa...

                        mam pytanie, a nwet kilka...

                        po pierwsze, czy pijecie albo lykacie jakies wytaminki dla mam w okresie
                        karmienia, bo ja oprocz herbatki na laktacje nic nie zazywam...
                        po drugie, czy wasze dzieciaczki pija herbatki w ciagu dnia, moja mala od
                        poczatku lubila sobie popic herbatke z kopru wloskiego, a przy tych wyzszych
                        temepratutrach,, widze,z epije jej wiecej...

                        po trzecie, czy jak male dziecko jest nonstop w cieniu to takze nalezy smarowac
                        je kremem z filtrem...aja obserwuje mala i nie ma zadnych zaczerwienien na
                        skorze, a ja ja nie smaruje, jak wiem,z ebedziemy non stop w cieniu...no i jak
                        smarujecie to twarz czy raczki i nozki takze nawet jesli sa po pieluszka...bo
                        ja mala zawsz eprzykrywam pieluszka, gdy slonce..


                        dziekuje z aodpowiedzi...i lece bomala zaczela zabawe ze swymi dlonmi, ale zq
                        chwilke sie rpzypomni i trzeba bedzie sie nia zajac...

                        spokojnego dnia
                        • malilka Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 13:43
                          Witajcie,
                          Asik- Maciek w ciągu dnia najada się w 10 minut i to tylko z jednej piersi, ale
                          przed wieczornym spaniem to muszę go dobrze zatankować, żeby przespał 6-7
                          godzin. Jak zasypia, to go wybudzam, pilnuję żeby zjadł z obu piersi, on często
                          nie chce więcej i przysypia, ale ja jestem twarda, bo wiem, że inaczej obudzi
                          się po 3 godzinach. W sumie cały rytuał potrafi trwać do 40 minut, no ale
                          dzięki temu pięknie i długo śpi w nocy.
                          Opolanka- ja bym nie zabrała maluszka na basen w południe, bo i gorąco i
                          słońce, no ale Ty lepiej wiesz, jakie panują warunki nad basenem. Generalnie o
                          nieopalający cień trudno, no chyba że się schowasz w cień wieżowca. Parasolki,
                          daszki, drzewa tak naprawdę przepuszczają promieniowanie UVA (czyli to, które
                          uszkadza skórę, ale nie powoduje zaczerwienienia, czy efektu opalania), to tego
                          promienie świetnie odbijają się i wpadają pod schowanka. Wiele osób nawet pod
                          parasolem potrafi sie opalić, a co dopiero taki maluszek. A pieluszka tetrowa
                          dobrze przepuszcza, bo jest przecież dziurkowana. Tylko gęsto tkane materiały
                          stanowią ochronę. A poza tym sprawdziłam jeszcze raz kremy i nie ma filtra 100
                          dopuszczonego dla dzieci, więc zostaje Ci max SPF60. I jeszcze w temacie basenu-
                          ja zrozumiałam, że chcesz się kąpać z dzieckiem, to wtedy tym bardziej
                          południe odpada.
                          Ja też nie łykam żadnych witamin, bo nie bardzo wierzę w ich skuteczność.
                          Myślałam o tabletkach na włosy, ale przecież to wypadanie spowodowane zmianami
                          hormonalnymi, no i to co ma wypaść, to i tak wypadnie. Dziecku żadnych herbatek
                          nie daję, jak chce pić, to dostaje pierś. Jak miał kolki to próbowałam mu dawać
                          herbatkę koperkową, ale nie lubił jej smaku, do tego nie umiał pić z butelki,
                          no i po paru próbach sobie darowałam. No i jedziemy na opcji mega naturalnej-
                          zero dopajania smile)
                          A u nas dziś strasznie gorąco, myślę że spacerek będzie dopiero po 16.00.
                          Pozdrowionka
                          • pearl24 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 15:25
                            No tak...
                            7 dzien i kupki brak.Jakoś niespecjalnie to chyba meczy małą ale dziś na
                            spacerze po jakis 20min wybudziły ja bączki i jak mi sie zaniosła płaczem-no to
                            ja biegiem do domu,ryk niesamowity.
                            Miałam nie dawać jej czopka ale jednak złamałam sie i podałam.Nie wiem czy
                            dobrze.Zaraz sie uspokoiła.A może sama by zrobiła.No dobra dałam i juz,tym
                            bardziej ze dzwoniłam do pediatry i tez tak zaleciła.
                            Teraz zobacze kiedy zrobi kupke bo śpi.Cholera martwi mnie to.A moze cos jest
                            nie tak-wolałabym nie wybierać sie z nią do chirurga dziecięcego(tak
                            zasugerowała lekarka)

                            Któras z was pisała że podała dziecku sok jabłkowy-tez kupiłam i spróbuję.Ale
                            czy to nie za wcześnie??

                            Co do kremów-ja jeszcze niczym nie smaruje buzi małej ale chyba kupię jutro
                            nivea i zacznę.

                            Tabletki z wit.biore te same co w ciązy-są polecane dla karmiących.

                            Herbatkę podawałam małej z koperku i rumianku ale w szpitalu kazali przestac bo
                            mała ma dużo gazów w jelitkach a to wzmaga perystaltyke jelit i podaje jej
                            tylko przegotowaną wode około 100ml dziennie ale nie zawsze chce ją pić.Teraz
                            zacznę jej dawać hippa na trawienie-może pomoże.

                            Kurcze,czy wasze maluchy też nie lubia ubierania??
                            No moja to normalnie szału dostaje przy ubieraniu po kapieli-wrzask
                            niemiłosierny.A o zakładaniu czegokolwiek przez głowe to w ogóle zapomijcie-
                            histeria...no i musze poszukac ubranek zapinanych z przodu bo inaczej sasiedzi
                            wezwą policję.
                            No i zauważyłam że najchetniej wieczorem zasypia przytulona w moich ramionach-
                            to sobie narobiłamsmile

                            teraz mała śpi na balkonie ale co chwile wypluwa smoka i od razu jest taaaaka
                            syrena że szok-jakies takie wrzeszczące to moje dziecko
                            No i zrobiły jej sie pleśniawki na górnej wardze-pewnie efekt wkładania rąk do
                            buzi i wszystkiego co złapie.

                            do usłyszenia
                            gosia
                          • przyszla_mama Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 15:26
                            Witajcie, dziękuję wszystkim za życzenia. No to w końcu jestem mężatką, tak jak
                            to sobie wymyśliłam - ślub i dziecko przed 30 wink (a kończę we wrześniu).
                            Wesele było super, pogoda co prawda taka sobie, raz słońce, raz deszcz, ale jek
                            wyszliśmy z kościoła, to już nam świeciło. Ogólnie byliśmy dosyć wyluzowani -
                            ja chyba bardziej, bo mój ślubny mówiąc słowa przysięgi był strasznie poważny i
                            telepał się strasznie. Ja byłam cała uchachana - może to histeria? W każdym
                            razie na zdjęciach w kościele widać jak polewam, ciekawe jaki będzie film.
                            Bawiliśmy się super, no i w końcu zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili zabrać
                            małego ze sobą. Pierwotnie miał zostać w naszym mieszkaniu z opiekunką (po to
                            ściągałam mleko przez miesiąc), ale pojechał razem z nią na weselicho, tzn
                            oczywiście nie byli na sali, tylko piętro wyżej w pokoju. Ja dochodziłam na
                            karmienie, mały zachowywał się jak nie mój - spał cały czas - nakarmiłam go
                            tylko 2 razy, niania spała razem z nim i był spokój. Moje modły przyniosły
                            skutek - jędruś się sfajdał przed weselem, ale dziś znów mija piąty dzień bez
                            kupy. Mówię Wam, to wina tych postów - normalnie srał 2 x dziennie, dopóki nie
                            wyczytałam, że u Was są problemy. Położna mówi, że mam się nie martwić, czasem
                            dzieci robią co 8 dni i to też jest normalne, ale jak się martwię to mam go po
                            piątym dniu napoić rumiankiem - powinno pomóc, spróbuję może jutro.
                            No i mały niestety coraz rzadziej śpi w dzień (też wina Waszych postówwink), nie
                            wspominając co wyprawia na spacerach - chyba będę jakieś herbatki brała ze
                            sobą, bo nie mam gdzie cyca wywalać.
                            Jędruś też uwielbia matę - łapie już plastikowe kółeczka, które doczepiłam,
                            majta kulasami i łapkami tłukąc się przy tym niemiłosiernie po brzuszku a za
                            tym idzie zaraz rzyganko-ulewanko. Co prawda kładę na macie pieluszkę, ale jak
                            leży na brzuszku, to musi przecież coś widzieć, a z dzioba mu ciągle leci, więc
                            mata zaczyna podśmierdywać. Dziewczyny jak ją prać, bo oczywiście
                            wywaliłam "instrukcję".
                            Kończę, bo się kręci, jak mu pomóc z tą kupą, co prawda brzusio ma miękki, ale
                            giczoły tak podkula, aż leci seria bąków, a kupy ani widu ani słychu. Boję się
                            używać termometru, czopków też nie chcę mu wpychać, a o soku jabłkowym jeszcze
                            nie słyszałam. Czy którać z was poiła rumiankiem?
                            Pa sylwia
                            • asik_w Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 17:02
                              Sylwia jeszcze raz gratulacje i duzo, duzo szczesciasmile))
                              Co do kupek, Kamilek tez mial wczesniej male problemy, wiec zaczelam pic ja
                              dla matek karmiacych na trawienie a misiowi rumiankowa z hippa, nie podawalam z
                              koperku bo duzo czytalam ze koperek wlasnie jest gazopedny i moze bolec
                              brzuszek,no albo czopek, ale ja wolalam rumianek, a teraz to do 4 kupek
                              dzienniesmile
                              uciekam pospac z moim dzieckiem milego dnia Anka
                              • opolanka1 Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 17:40
                                Sylwia...Jeszcze raz wielkie gratulacje i wszytskiego co najpiękniejsze nan
                                nowej drodze życia...

                                Ja małej dae koperek i ine zauważyłam, aby był gazopedny...małą czasem popruka,
                                ale w takich ilościach, ż enigdy bym nie powiedziaął, ze to przez
                                herbatke...Może pod czas upałów faktycznie lepeij podawac przegotowaną
                                wodę...Co do rumianku, to czasem uczula i nie wiem przypadkiem, czy moja mala
                                nie ma własnie takich objawów po nim, ale tego nie bedę sprawdzac..

                                Co do kupek załatwia sie dwa, trzy razy dziennie...a jak raz to bardzo
                                pożadnie...

                                Malilka, rozumiem, że te promienie przenikają...tam na basenie są takei
                                parasole, ale na stałe nie z materialu tylko takie gipsowe...czy podobnego
                                tworzyła...stoja tam wmurowane cały rok..wielkie, ze kilka mam bez problemów
                                sie pod nimi mieści...Ale mam pytanie, więc jak jets gorąco..to dziecku należy
                                nasmarowac całe ciało kremem z filtrem, bo nawet przez body przenika
                                słońce..tak???Dobrze zrozumiaalm...A Ty smarujesz dziecko, kiedy ile jest
                                stopni???Może te jej wysuszone niekiedy miejsca na brzuszku , rączkach i
                                nóżkach...to wina tego, ze jej nie smaruje????...jak tak, to Malilka odkryłaś
                                dlaczego Zuzia ma te suche miejsca...Chociaż na pleckach takze ma , ale o wiele
                                mniej......Wieć jak nie ma takiego mocnego słonca, to moze można mniejszy
                                filtr, a jak jest duże to ten najwiekszy...no i wy wychodizła jak jets upal, to
                                dopiero po 15...a do tej godiznki, to jesteście z maluchami w domciu???


                                • dorota.gdynia Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 18:18
                                  Witajcie, po długim, długim czasie;
                                  Sylwio! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia... no i
                                  plany „przedtrzydziestkowe” wypełnione! Extra, że Jędruś był z Wami na
                                  imprezie, a do tego zrobił Wam prezent w postaci spania smile
                                  Ale się tu dzieje... przeczytałam wszystko: o kupkach, soczkach, herbatkach,
                                  postępach rozwojowych dzieci, zabawkach, mężach i niemężach...
                                  Więc w skrócie od nas: kupki tak sobie (ostatnio co 2-4 dni), soczków nie
                                  podaję żadnych, bo nie znalazłam żadnych od 4 m-ca (wszystkie od 5), herbatki
                                  robię małemu prawie codziennie, ale zawsze je wylewam, bo Kamil nie chce ich
                                  pić, a ja nie chcę z nim walczyć, rozwija się dobrze, gaworzy, uśmiecha się,
                                  uwielbia matę na której dziś spędził rekord - 1,5 godziny (my mamy TinyLove-ZOO-
                                  też miałam obawy, czy mały będzie zainteresowany, ale jest to strzał w 10). Co
                                  do nocek, to było już kilka z dłuuugim snem 6,5-7,5 godziny więc nie jest źle.
                                  Tydzień temu byliśmy na szczepieniu i okazało się, że Kamiś waży 6750! Ciuszki
                                  nosimy na 68-74. Pampersy 3.
                                  Ja mam dalej 4kg do przodu – buuuu – i zazdroszczę tym, które już widzą swoją
                                  cyfrę na wadze, a jeszcze bardziej tym, które widzą mniej; mam nadzieję, że i
                                  ja się doczekam. Ale włosy póki co nie wypadają. Witaminy biorę te same co w
                                  ciąży. Seks – owszem, ale zdecydowanie rzadziej niż normalnie; wierzę jednak,
                                  że będzie lepiej, bo już tendencja jest zwyżkowa smile
                                  Pogoda w Gdyni w kratkę: raz słońce, raz deszcz, raz burze, raz wiatr – do
                                  zwariowania; także na spacery zabieram ze sobą dodatkowy pakiet ubrań, bo nigdy
                                  nie wiadomo co się wydarzy.
                                  Byłam też u swojego szefa i idę na wychowawczy na rok. Poproszono mnie tylko o
                                  przyjście do pracy na trzy tygodnie w sierpniu – czas urlopów, ale jeszcze nie
                                  wiem czy pójdę, bo zostały mi na wrzesień dwa egzaminy i sierpień powinnam
                                  spędzić nad nauką – ale zobaczymy, może uda się wszystko pogodzić.
                                  To tyle od nas w telegraficznym skrócie;
                                  Buziaki dla bobasków, pozdrowienia dla wszystkich!
                                  I mam nadzieję, że teraz będę bardziej na bieżąco – szczególnie z pisaniem.
                                  Papa!
                                  • agata1112 Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 22:44
                                    Cześć,

                                    Sylwia - jeszcze raz wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia smile

                                    Dzis byłyśmy na szczepieniu. Maja jest raczej średniaczkiem - waży 5800 i
                                    mierzy 64cm. Moja mała jest bardzo wrazliwa i nadpobudliwa, jak tylko ktoś obcy
                                    się nad nią nachyli, a nie jest u siebie w domku, to od razu ryk i tak tez było
                                    dziś w przychodni. Łzy lały sie strumieniami. Wieczorem byliśmy u pediatry, do
                                    którego jezdzimy pywatnie i znów powtórka z rozrywki, aż w końcu teraz mała
                                    padła po prawie całym dniu płaczu.
                                    Pytałam o to przyciaganie brody przy siadaniu, bo małej główka wisi -
                                    "państwowa" i "prywatna" pani doktor były tego samego zdania - każde dziecko
                                    inaczej się rozwija, jedno robi to wcześniej, a drugie póżniej, gdyby przy
                                    nastepnym szczepieniu nadal nie przyciągała, to wtedy będa się zastanawiać, czy
                                    kierować do neurologa.
                                    Na kupki pani doktor kazała dawać pić małej z samego rana 100ml przegotowanej
                                    wody z pół łyżeczki miodu. Pytałam się, czy miód nie uczuli. Powiedziała, że
                                    nie i mam jej dawać, bo to najlepiej skutkuje. Wg niej kupka powinna być
                                    najlepiej codziennie i ta woda ma do tego doprowadzic.
                                    Jeśli chodzi o podawanie soku jabłkowego, to powiedziała, że on wzmaga
                                    perystaltykę jelit i u niektórych dzieci może prowadzić do wzdęć, czyli
                                    pogorszenia sytuacji. Z herbatkami tez kazała ostrożnie.
                                    Któras z Was pytała o herbatkę z rumianku. U nas problemy z kupami zaczęły się
                                    właśnie od podania tej herbatki. Chcieliśmy małą nauczyć pić z butelki i
                                    dawaliśmy jej rumianek przez kilka dni. Po dwóch dniach kupki się zatrzymały sad
                                    Moja mama mówi, że rumianek kiedyś dawało się na biegunke, więc dlatego tak
                                    zadziałał, tak więc nie radziłabym eksperymentować, ale może nie u kazdego
                                    dziecka tak zadziała.
                                    Witaminek pani nie kazała małej dawać dopóki karmię piersią, a sama jem te same
                                    co w ciąży.
                                    Tyle z Was chwali matę, że chyba muszę zacząć męczyć męża, zeby zainwestować w
                                    sprzęt dla małej. Niedługo mamy chrzciny, to może podpowiemy komuś z rodziny smile
                                    Pozdrawiam,
                                    Agata
                                  • malilka Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 22:58
                                    Jeszcze raz wielkie gratulacje dla świeżo upieczonej mężatki!!! Napisz
                                    koniecznie, czy Jędruś był też w kościele i jak się zachowywał, bo mnie też to
                                    czeka.
                                    Ale się rozpisałyście dzisiaj! Fajnie smile

                                    Pearl, ja czytałam gdzieś na forum o tym soku z jabłek, ja bym na Twoim miejscu
                                    spróbowała, w końcu to tylko łyżeczka, a na pewno lepszy taki sposób, niż
                                    czopki, czy termometr. No i pomyśl też o swojej diecie, żeby miała jak
                                    najwięcej przeczyszczających składników, to zawsze coś do mleczka przejdzie. A
                                    dlaczego piszesz, że z powodu kupki może Cię czekać wizyta u chirurga??? Co on
                                    może pomóc?
                                    Maciuś darł się przy ubieraniu i przewijaniu przez pierwsze 10 dni swojego
                                    życia (najbardziej przy przewijaniu, aż mi było wstyd w szpitalu, bo nocne
                                    koncerty były, że hej), teraz to uwielbia- wystarczy, że go płaczącego położę
                                    na przewijaku, a od razu się uspokaja, a przy rozbieraniu/ubieraniu uśmiecha
                                    się i gaworzy. A ubranka przez głowę nakładam mu od urodzenia i nie protestuje.

                                    Sylwia- ja matę wyprałam w pralce w programie pranie ręczne i jest ok. No ale
                                    nie wiem, czy masz taką samą, ale generalnie nie powinno się nic stać.

                                    Opolanka- w temacie opalania napisałam Ci jak powinno być modelowo, co nie
                                    znaczy, że ja jestem taka wzorowa mamusia smile Teortycznie powinno się dziecko
                                    posmarować pod ubrankiem, np. w Australii na metce ubrań jest napisany %
                                    pochłanialności UVA i tam mają ubrania nawet 100%, u nas nie. W praktyce nikt
                                    tak nie robi, ja też nie. Ja najbardziej dbam o buzię- zawsze smaruję, nawet w
                                    pochmurne dni (dla UVA chmury nie są przeszkodą), do tego zawsze cień. Jak jest
                                    słońce to smaruję też odsłonięte części rączek i nóżek, a na to pieluszka
                                    tetrowa. Nie smaruję dłoni, bo ciągle lądują w buzi, a że młody MUSI je mieć na
                                    wierzchu, nawet jako noworodek nie dawał sobie przykrywać dłoni (wygrzebywał je
                                    z becika w szpitalu w 5 minut) to już widzę, że zmieniły kolor, no ale nic na
                                    to nie poradzę- i tak przykrywam je w nieskończoność, ale on je skubany wyjmuje
                                    nawet przez sen.
                                    Nie pocieszę Cię, ale nie sądzę, by sucha skóra Zuzi wynikała z braku
                                    smarowania, w końcu przykrywasz ją na spacerach pieluszką. Może po prostu ma
                                    taką skórę i już. A jak jest lato to nie schodź poniżej SPF 30, niezależnie od
                                    pogody. Jeśli parasole są gipsowe to na pewno nic nie przepuszczają, ale jeśli
                                    stoją nad basenem, to pewnie woda tak odbija, że można się pod nimi opalać. Ale
                                    i tak Ci zazdroszczę, że masz takie miejsce- nasmarujesz Zuzię, napoisz i
                                    będzie ok.

                                    Dzisiaj był upał i na spacer poszliśmy dopiero o 16.30 i było super. Bardzo
                                    ciepło, ale nie gorąco, młodemu też się podobało i 3/4 spaceru przespał, co mu
                                    się już dawno nie zdarzyło, a ja się obudził to zaczął sobie wpychać do buzi i
                                    ssać pieluszkę, którą był przykryty i tak mu się to podobało, że nawet nie
                                    zapłakał. Rewelacja po wcześniejszych spacerowych wrzaskach. A do 16.00 się
                                    bawiliśmy w domu- mata, leżaczek, karuzelka, grzechotki, bajeczki, wspólne
                                    oglądanie książeczek (oczka jak pięciozłotówki przez 20 minut!) itd, przerywane
                                    drzemkami. W ogóle tyle dzisiaj spał, że aż się boję myśleć o której może się
                                    obudzić...
                                    Pozdrowionka
                                    • mag-da Re: Ach, co to był za ślub.... 08.07.04, 15:13
                                      czesc!
                                      Opolanko, moj Henryk ma chyba takie same problemy jak twoja Zuzia. Plamy suchej
                                      skóry, czasami bardziej czerwone, czasami mniej, buzia jak tarka i jeszcze w
                                      nocy sie drapie po twarzy i uszach. Rano wygląda okropnie. Lekarka kazała mi
                                      używac krem E 45, który nic nie działa. A jakich kremow ty używasz, może u mnie
                                      też można je kupić. I jeszcze jedno pytanie do Ciebie. Jakie miałas dokumenty
                                      dla dziecka jak przekraczałas granice. My zadowoleni juz kupiliśmy bilety do
                                      Polski a słyszałam, że takie małe dziecko musi mieć jednak dokument ze
                                      zdjęciem. Teraz na gwałt chcemy mu wyrobić paszport. Powiedz mi czy
                                      rzeczywiscie dzieci bardziej sprawdzają na granicy.
                                      Jeszcze co do mego dzieciaczka, to ja mu nic nie podaje, próbowałam dawać
                                      koperek ale nie chciał pić. Zadnych witamin mu nie daje, jak i sama też nic nie
                                      biorę. Będąc w ciąży też nic nie brałam. Lekarka powiedziała, że mam się dobrze
                                      odżywiać i to wystarczy. Oni tu są bardzo nastawieni na naturę, żadnej
                                      chemicznej interwencji itp. bla bla. Jest to śmieszne dla mnie bo jedzenie aż
                                      śmierdzi plastikiem. A takich wielkich marchewek jak tutaj to w życiu nie
                                      widziałam. Ale póki co Henryczek rozwija się znakomicie. Smieje się cały dzień
                                      od ucha do ucha, (opócz wieczorów oczywiście).
                                      Pozdrowienia dla wszystkich
                                      Magda
                                      • lgosia1 Re: Ach, co to był za ślub.... 08.07.04, 22:11
                                        cześć dziewczyny. Dawno mnie tu nie było. Zakładam, że będzie krótko, bo mały
                                        już długo śpi, więc pewnie zaraz się obudzi, ja nie mam humoru z powodu choroby
                                        taty no więc z natchnieniem kiepsko.
                                        Czytając o waszych problemach kupkowych.... wydaje mi się, że może to być wina
                                        podawania witaminy D3. Jednym z efektów ubocznych są właśnie zaparcia. To
                                        wyczytałam na forum. Ale święcie wierzę, bo mój chrześniak kilka lat temu miał
                                        podobne problemy i wtedy moja kuzynka pediatra kazała zmienić preparat witaminy
                                        D3 i pomogło.
                                        Ja na razie jednak nie podaję D3, obstawiając że nasza pediatra ma rację.
                                        Jak mi się humor poprawi to wam opiszę ile nowych przygód nas spotkało.
                                        Począwszy od tego, że na kilka godzin przed goszczeniem na weselu okazało się,
                                        że moja gruba dupa i dwa rozmiary większe cycki nie wejdą jednak w żadną
                                        sukienkę dostępną w szafie, przez przygody szarpania się z teściem dzieckiem i
                                        smoczkiem i jak to teścia uświadamiałam, co to znaczy przepełnione mlekiem
                                        cycki, jak to też moja mama każde zapłakanie mego syncia tłumaczy uparcie
                                        brakiem czapeczki, niedogrzaniem (na dworze bezwietrznie i 27 stopni), lub
                                        brakiem puchowej poduszki pod głową (gdy wszyscy lekarze biją na alarm, że
                                        żadnych poduszek); jak to zwolniliśmy naszych "najlepszych" dwóch pracowników
                                        itp.
                                        No ale to raczej nie dzisiaj niestety.... mały włączył syrenę
                                        • winia5 Re: Ach, co to był za ślub.... 08.07.04, 22:50
                                          Hej dziewczyny,
                                          muszę się wam pochwalić, że dzisiaj miałam debiut karmienia piersią w parku.
                                          Nie było najgorzej, na początku sama się troszkę tremowałam i patrzyłam na
                                          przechodzących ludzi, ich reakcje i czy się gapią, ale musze powiedzieć, że
                                          było raczej sympatycznie, panie to się nawet usmiechały, a panowie z
                                          zarzenowaniem odwracali głowy. Mały był zadowolony a to jest najwazniejsze.

                                          przyszła-mamo masz rację z tym, że im więcej róznych postów na temat kupek,
                                          spania itp, tym bardziej nasze dzieci "wariują". tak sobie myśle, że te
                                          wszystkie informacje dostają z mlekiem, a potem im się w główkach przewraca.

                                          Chociaż musze dzisiaj pochwalic mojego synka, oby nie za głośno, przespał nam
                                          całe dwie ostatnie noce. Jak tak czytam wasze posty o ubieraniu to mój Szymonek
                                          naprawdę od samego początku wogóle nie protestował, a po kąpaniu to juz wogóle
                                          lubi jak go smaruję, ubieramm i śpiewam mu przy tym różniste piosenki.

                                          Wczoraj skusiłam się na czereśnie, wprawdzie zjadłam tylko sześć ale zawsze
                                          coś, i o dziwo żadnej reakcji u maluszka, kupki prawie w każdej pieluszce,
                                          żółte, chociaż jedna z białymi grudkami, bączki regularne, buźka uśmiechnięta,
                                          no to chyga wszystko ok.
                                          My w sierpniu mamy dwa wesela, imieniny mojej mamusi, roczek chrześnicy męża i
                                          prawdopodobnie chrzest naszego synka. Jak o tym wszystkim pomyśle, to
                                          zastanawiam się, skąd na to wszystko kasę brać. no i tez mam problem z
                                          garderobą, przejrzałam wszystkie sukienki, ale jednak oponka na brzuchu robi
                                          swoje i niestety musza jeszcze poczekać.
                                          Przymierzam sie do zakupu maty, bo tyle o tym piszecie, i juz sobie wyobrażam
                                          Szymonka fikającego na niej, chociaż to dla nas duży wydatek, a moze podpowiem
                                          rodzince, żeby zrobiła małemu prezent na chrzest.
                                          A w domu mam troche napiętą atmosferę. W przyszłym tygodniu mój szanowny
                                          małżonek broni prace magisterską i ma rozmowę w sprawie nowej pracy, na której
                                          bardzo mu zależy, nie powiem, że mi nie, bo finansowo jest o wiele
                                          atrakcyjniejsza. No ale trzymama po cichutku za niego kciuki i nie narażam mu
                                          się, bo troszku nerwowy się przez to zrobił, mam nadzieję, że niedługo...

                                          mag-do Szymonek jeszcze nie całkiem podnosi główkę, nie tak jak wy tu piszecie,
                                          nie wiem, czy to wynika z jego lenistwa, czy naprawdę ma obniżone napięcie
                                          mięśniowe, chociaż regularnie ćwiczymy i jak najćżęściej kładę go na brzuszku
                                          żeby nie było za nudno to kończę wink
                                          pozdrawiam
                                          Ania
                                          • male_co_nieco Re: Ach, co to był za ślub.... 09.07.04, 09:34
                                            Cześć Dziewczynysmile

                                            Winiu my wczoraj też debiutowaliśmy i też stwierdzam,że nie było najgorzej. A
                                            jescze nie tak dawno twierdziłam, że za nic nie będę karmić na dworze,Igor
                                            jednak zadecydował inaczejsmile


                                            Mata u nas nadal nie cieszy się zainteresowaniem a od wczoraj testujemy
                                            huśtawkę, Igor bardzo lubił się huśtać na rączkach ale niestety to 7 kg
                                            szczęśćia już coraz trudniej długo utrzymać, więc zainwestowaliśmy w hustawkę,
                                            jak na razie zdaje egzamin.
                                            Co do kupek i bóli brzuszka , małemu przeszło , robi jedną kupkę dziennie,
                                            czasami nawet nie wiem kiedy a dotychczas trudno było nie zauważyć , pręzył
                                            się , stękał, kwękał, itp.Teraz natomiast urządza koncerty przed zaśnięciem,
                                            zanim zaśnie musi pomarudzić.

                                            Oj chyba słyszę "mama jeść"

                                            Pozdrawiam Nika

                                            • bebicka Re: Ach, co to był za ślub.... 09.07.04, 11:44
                                              witam wszystkich po dluzszej przerwie.
                                              Coz u nas w 3city wczoraj bylo lato... dzisiaj sie juz skonczylosmile Az trudno
                                              uwierzyc ze to prawie polowa lipca. zaraz jesein przyjdzie... zima... brrr
                                              nawey sie czlowiek wygrzac nie zdazy. No mam nadzieje ze gdzies w cieple
                                              miejsce uda nam sie jeszcze w tym roku wyjechac. Watek wakacji byl juz
                                              poruszany wczesniej, aj sie chcialam tylko zapytac (i wiem ze juz tez byla o
                                              tym mowa, ale nie mam sily szukac tego we wczesniejszych wypowiedziach, jak
                                              zaraz nie wypije kawy to zasne przed kompemsmile o te kremy z filtrem dla
                                              dzieciaczkow. Wiem ze faktor wysoki, ale cos gdzies mi sie obija ze jakies
                                              fizyczne cos ma byc...Pomozcie prosze.

                                              Mlody konczy jutro 3 miesiace i musze sie w zwiazku z tym przyznac ze od kilku
                                              dni jak czytalam Wasze wypowiedzi to sie stresowalam, bo sie chwalicie ze
                                              dziciaczki podnosza glowke, ze sie kulaja z brzuszka na plecki, ze chwytaja
                                              zabawki, bawia sie na macie... I zaczynalam sie denerwowac, bo Mlody nic. maz
                                              nawet sobie zazartowal, czemu synku jestes takim przyglupemsmile Straszny tatasmile
                                              Na ale przez te ostatnie kilka dni jak za pociagnieciem rozdzki Mateusz sie
                                              rozwinal wiec i ja sie moge pochwalic. najpierw zaskoczyl mnie ze unoszac sie
                                              do saidu ( przy mojej pomocy oczywiscie) jak ma humor i nie jest zmeczony
                                              trzyma prosto glowke. potem zaczal (tez nagle, jakw idze wszystko u niego
                                              rpzychodzi nagle, bez wczensiejszych znakow) zaczal chwytac zabawki, wczoraj
                                              sam kopal sobie palaki na amcie. No a dzisiaj nam sie rano znienacka hoops
                                              przkulal z brzucholka. 3 razy, nawet zdazylismy to nagracsmile Super!! A
                                              dodatkowo zrozumialam ze sie trzeba wyluzowac, bo kazdy maluch rozwija sie
                                              inaczej, poza tym sa troche starsze od mojego a jak widac nawet kilka dni moze
                                              naprawde wiele zmienicsmile
                                              w ogole to juz chyba sie nigdy nie przestaniemy o nich martwic. Jak robi kupki
                                              za czesto to zle, jak za rzadko tez niedobrze...smile Ja teraz z kolei mam faze
                                              ze Mlody bez przerwy trzyma krzywo glowke (jak lezy), nie jest prosto tylko
                                              przekrzywiona albo w jedna albo w druga strone... zazwyczja jeszcze w jedna.
                                              jak go bierzemy an spacer w nosidelku, tez ta glowa w jedna strone , trza mu na
                                              sile obracac... echch ide w przyszlym tygodniu do lekarza to soe zapytam.
                                              Tych pytan to wiecje bedzie juz sobie liste przygotowuje, hihihi

                                              A kolejny maly problemik to mam z podawaniem wody, nie wiem czy Wasze maluchy
                                              pijaja, wode czy herbatki, pewnie raczej nie bo karmicie piersia a to inaczej
                                              ejst. Ale ja czasami bym chciala zeby sie napil wody, tym bardziej jak jest
                                              goraco i duszno i widze ze i jemu sie pic chce. Probowalam najpierw herbatki,
                                              bop moja mama miala faze namawiania do herbatek wiec dla swietego spokoju,
                                              dalam Mlodemu. Mowy nie bylo. Paskudztwo takie ze glowa boli, plul na odleglosc
                                              (zreszta mu sie nie dziwie bo okropna ta herbatak, anyzkiem zajezdzala grr).
                                              Ale wody tez sie nie dalo, teraz to juz jak mu podam wode a za chwile jakas
                                              mleczko to najpierw czujnie spardza co leci ze smoczka i dopiero wtedy
                                              zadowlony zasysa...smile A najgorzej jak go po jedzeniu dopadnie czkawka, albo
                                              widze jak mu sie odbije i mleczko sie cofa jak sie krzywi, fuj musi byc
                                              paskudny posmak w buzi. Ale wody popic nie chcesmile Nic bede probowac dalej. A
                                              poza tym chyba juz niedlugo bedzie mogl dostawac insze rzeczy, bo gdzies
                                              slyszalam ze karmione butelka dzieci zaczynaja jadac normalne rzeczy wczesniej.
                                              Zobaczymy, koeljen pytanie do lakearza...

                                              Mlody na razie spi, najchetniej polozylabym sie obok niego tylko ejmu zaraz
                                              mijaja trzy godizny od karmienia wiec sie moze budzic... echch a wczoraj to jak
                                              juz przygotowalam butelke to mi zasnal na kolejne dwie godziny. wprawdzie
                                              wieczorem... Ale badz tu czlowieku madry.
                                              Ide po ta kawe
                                              pozdr
                                              maraska
                                      • opolanka1 Magda 09.07.04, 19:46
                                        Hej...

                                        Wiesz z etgo co piszesz, to troszeczkę różnimy ssie w problemach skórncyh
                                        mnaszych dzieciaczków...mała ma buzie piekna..tylko w niektórych miejscach
                                        suchą, i to tam gdzie najbardziej się ociera o materiał, ale bez żadnych
                                        czerwoncyh plam...nie drapie się..
                                        wiesz Twojej objawy wskazuja trochę na alergię, ale wiesz, z e różnie to z tym
                                        bywa...poniewaz, czerwonen plamy na twarzy i za uszkami, oraz ciągłe
                                        drapanie...to właśnie objawy...moze idź z małym do dermatologa.....moja nie
                                        miała takich objawów, a wogóle zaczelam kąpać ja w wodzie z ciekła parafiną,
                                        parafiną ja natłuszczam i maśćią o nazwie Linolafet oraz Parfenak.....
                                        Nie przejmuj się mocno, tylko bądż wytrwala w pielęgnacji...i poczytaj na wątku
                                        o alergiach...ale od razu nie zakładaj, ze to to...bo ja takzę tak założylam, a
                                        wszystko mineło, nawet stosowałam diete na skaze bialkową, a okazało sie, ze
                                        nie miała,....

                                        A co do paszportu to wyrobiliśmy jej tymczasowy, i na grannicy spojrzeli w
                                        niego....
                                        • opolanka1 Re: cd moich wypocinek 09.07.04, 20:06
                                          Malilka dziekuje z awszelkie rady i porady odnośnie smarowania, przebywania na
                                          basenie itd...Ja także jestem bardzo zadowolona, ż emam takie możliwości
                                          przebywania z maluszkiem na basenie...a od paxdziernika będe chodizla na anukę
                                          pływania z mała, raz w tygodniu i juz sie ciesze.....

                                          Co do pogody to zdążliśmy zaczerpnac parę wdechów przed opadami i to dosc
                                          obfitymi, potem mala spaąl na balkonie, a na dworze nadal lało....

                                          Temat kupek, to temat rzeka...moja robi dwa razy dzinnie i to ta pierwsza w
                                          gdzinach porannych 6, lub wczęnsiej..wiec przebieranie, jedzonko, chwilka na
                                          pogaduchy i dalej idize spać...tylko dlaczego, to wszytsko nie moze przyjśc o 2
                                          godzinki później.....hihi
                                          Na macie nadal baraszkuje...ćwicze z nia, kladę na brzuszku, rączki odciagam do
                                          tyłu i zaczela juz przenosic obie, coraz szybciej. Podciaga sie do siadu,
                                          trzyma głowe sztywno, no chyba ze jest juz zmęczona....

                                          Sle pozdrowienia i życze spokojnego wekeendu
                                          • malilka Re: cd moich wypocinek 10.07.04, 21:26
                                            Witajcie mamusie,
                                            Czwartek i piątek spędziłam z małym u moich rodziców na działce, była to
                                            pierwsza noc mojego dziecka poza domem. Ogólnie było super, bo dziecko dwa dni
                                            od rana do nocy siedziało na świeżym powietrzu, z dala od miasta i jego
                                            wyziewów. Moja mama nad nami skakała, nieustannie robiła mi coś do jedzenia
                                            ("bo ja taaaka szczupła się znowu zrobiłam, będę miała chude mleko i dziecku
                                            nie starczy"), bawiła małego, no w ogóle super- leżałam na trawie w cieniu
                                            jabłonki z książką i się relaksowałam. Jedyny minus to taki, że dziecko w nowym
                                            miejscu zupełnie zatraciło rytm dnia, w czym wydatnie pomogła mu babcia. Jak o
                                            21.30 zasugerowałam, że już czas położyć dziecko spać, bo on zawsze śpi o tej
                                            porze, to usłyszałam, że przecież to tylko ten jeden raz i oni muszą się nim
                                            nacieszyć, itd. No i młody zasnął o 22.30 i już o 6.00 obudził się gotowy do
                                            działania. Na szczęście zaraz przybiegła po niego babcia i przez godzinkę
                                            dochodziło do mnie obustronne hehe gaworzenie, piski i śmiech. Na szczęście po
                                            powrocie do domu dziecko spało do 9.30, więc po staremu.
                                            Zazdroszczę mamom, które dopiero teraz debiutowały odsłaniając piersi w parku-
                                            aż przez 3 miesiące udało Wam się tego uniknąć! Ech, a ja musiałam to robić od
                                            chyba drugiego spaceru... Na szczęście początkowe ogromne skrępowanie minęło,
                                            nadal czuję się niekomfortowo, ale już nie jest tak tragicznie. Inna sprawa, że
                                            teraz mi trudniej nakarmić dziecko- młody wierzga, rusza się, jak lekko
                                            przykryję nas pieluszką, żeby mi w biust nie zaglądano, to ją radośnie zdziera,
                                            po za tym wypluwa pierś i się rozgląda, no a ja siedzę z cyckiem na wierzchu
                                            itd.. W ogóle chwytanie to teraz najlepsza zabawa- ostatnio znosiłam go do
                                            samochodu i na klatce ściągnął mi bluzkę do pasa smile W czasie przewijania
                                            zadziera body do góry i wsadza do buzi, to samo z przykryciem w wózku i z
                                            zabawkami. Maciek jest strasznie pogodny, cały czas się uśmiecha i gaworzy, aż
                                            miło na niego popatrzeć. Płacze i marudzi właściwie tylko wieczorem, jak już
                                            jest zmęczony całym dniem i widać, że chce do wanny, jeść i spać.
                                            Pozdrowionka
                                            • winia5 Re: cd moich wypocinek 10.07.04, 22:17
                                              Witajcie,
                                              maliko, ja pierwszy raz karmiłam Szymusia w parku, ponieważ ja do tej pory
                                              starałam się wychodzić po karmieniu i wracać przed następnym. Podczas spacerku
                                              synek spi i wytrzymuje czasami nawet 4 godzinki, także wiedziałam, że zdąrzymy
                                              do domku, a ostatnio była zbyt piękna pogoda i poprostu było mi szkoda wracać
                                              do domu.
                                              a dzisiaj znowu przespał całą noc, obudził się o 6 rano, karmienie na półśpiąco
                                              i dalej kimanko do 10. Ponoć spanie ma po tacie, tak mówią teściowie.
                                              Teraz też już słodko śpi wykąpany i najedzony. Oby był taki spokojny i grzeczny
                                              przynajmniej do roczku, ale czeka nas jeszcze ząbkowanie. Teściowa niestety nie
                                              pamięta, jak przechodził je Maciej, a mojej mamy nie mam jak zapytac, bo
                                              aktualnie jest w Niemczech a Szymonka widziała dwa dni po porodzie, także jak
                                              wróci w sierpniu to będzie z niego już duży chłopczyk.
                                              Słuchajcie, wczoraj zjadłam sześć fasolek szparagowych i mały nie miał żadnych
                                              bóli brzuszka, a ni nic takiego, ale dzisiaj po południu zrobił jedną brzydka
                                              zieloną kupkę, pewnie od tego.
                                              Szymonek też jest bardzo pogodny, duzo się smieje i gaworzy i uwielbia, kiedy
                                              go przebieram i śpiewam mu przy tym różne piosenki dla dzieci, albo opowiadam
                                              jakieś zmyślone bajeczki i nawet mi to nieźle wychodziwink.
                                              A dzisiaj ma wieczór tylko dla siebie, mąż poszedł z kolegami na piwko, więc
                                              zrobię sobie zaraz wieczór kosmetyczny bo moja cera to juz wręcz prosi sie o
                                              jakąś maseczkę, nie mówiąć już o włosach, paznokciach itd...
                                              pozdrawiam
                                              Ania
                                              • grass_d Re: cd moich wypocinek 11.07.04, 09:00
                                                Halo,

                                                ja w temacie karmienia na spacerku ostatnio zaliczyłam: Planty w szczycie
                                                sezonu turystycznego, pokój dla Vipów w banku, gdzie pracuje znajoma, oraz
                                                restaurację - to wszystko za jednym wyjściem.... Stwierdziłam, ze więcej się
                                                nie porwę na takie spacery 6-cio godzinne.smile Ja szczerze nie cierpię tego
                                                karmienia publicznego, bo Mała wije się jak piskorz, odrywa tysiąc razy, i ja
                                                też z cyckiem na wierzchu siedzę, nie mówiąc już o "odbijaniu" w trakcie
                                                karmienia tak z 5 razy, bo Mała je zachłannie na maksa.
                                                W tym tygodniu udało nam się też zaliczyć drugie szczepienie, tym razem
                                                szczepionką skojarzoną. I było super, krzyku troszkę w trakcie kłucia i po pół
                                                godzinie zapomniałyśmy, że była szczepionka.smile Nie to co ostatnio, krzyk i
                                                płacz do północy. sad
                                                Muszę kończyć, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze coś dzisiaj skrobnąć, bo
                                                przecież dużo osiągnięć było w tym tygodniu...smile
                                                pozdrawiam, lecę robić śniadanie.
                                                • male_co_nieco Re: cd moich wypocinek 11.07.04, 10:52
                                                  Witam
                                                  Debiutowaliśmy późno, bo też wychodziliśmy tuż po karmienu i wracali przed
                                                  nastepnym, no albo wpadaliśmy w trakcie spaceru do jednych lub drugich
                                                  dziadków.JAkoś na samą myśl o karmieniu na spacerze czułam dyskomfrort. Przy
                                                  tym pierwszym publicznym karmienu nie było tak źlesmileale i tak nadal będziemy
                                                  stosować metodę spacerek po karmienu powrót przed, inna sprawa że nie będę już
                                                  się denerwować na myśl ,że może będe musiała nakarmić małego gdzies na dworze.
                                                  Igor gada jak najęty, na spacerku oczywiście najlepiej narączakch bo można
                                                  podziwiać wszystko wkoło, spać nie bardzo no chyba że po kapieli, wtedy szybko
                                                  pada. Dziś rano prze 3 godzinny próbowałam go uśpić ,w kóncu się udało.
                                                  Włąsnie zaczął marudzić , wieć uciekam.
                                                  Nika
                                                  • malilka Re: cd moich wypocinek 11.07.04, 18:18
                                                    Oj dziewczyny, ja też zawsze wychodziłam tuż po karmieniu z nadzieją wyrobienia
                                                    się do następnego, ale mój syn właśnie wtedy MUSIAŁ zjeść zaraz, natychmiast,
                                                    po godzinie smile
                                                    Dzisiaj historyczny dzień- mój niemąż po raz pierwszy zmienił małemu pampersa i
                                                    to z wielką kupką! Jak jestem z niego dumna (hehe) zrozumieją tylko te mamy,
                                                    których faceci też ociągają się w tym temacie smile
                                                    Dzisiaj poszłam na spacer po raz pierwszy bez akcesoriów do przewijania, no bo
                                                    przez 3 miesiące nie przydały się ani razu, no i po raz pierwszy Kiciuś zrobił
                                                    kupkę na spacerze- jak dzieci wyczuwają najmniej odpowiednie momenty, to nie
                                                    mam pojęcia... No i musieliśmy się ewakuować do domu. Ale w ogóle mały ma jakiś
                                                    problem dzisiaj z kupkami- od rana zrobił ich już z 7, zupełnie jak noworodek.
                                                    Niby mają normalną konsystencję i kolor, no ale ta ilość jest trochę
                                                    niepokojąca. Musiałam zjeść wzoraj coś niedobrego, bo już w nocy zachowywał się
                                                    dziwnie- zasnął o 20.30 i już o 23.30 obudził się na jedzenie. Byłam w szoku,
                                                    bo ostatni raz przed północą obudził się z 2 miesiące temu, nawet jak ma
                                                    czasami gorszą noc, to przed 2.00 nie wstaje. A potem nie było lepiej i budził
                                                    się bardzo często, tak co 2 godziny. Oj współczuję mamusiom, które mają tak co
                                                    noc- no ale kochająca matka zniesie wszystko smile
                                                  • opolanka1 Re: cd moich wypocinek 12.07.04, 15:56
                                                    Hej dziewczyny!!!

                                                    Malilka brawo dla niemęża..jak to mówią lepiej późno niż wcale. Ja muszę sie
                                                    pochwalić, że mój małżonek robi to bardzo chętnie i jak tylko może. Wiec jak
                                                    przyhcodzi z pracy to cały prawie czas poswięca malej, a że pracuje do 18, 19
                                                    wiec i tak mu za mało, wiec na wekeendy moge posprzątac w domciu, porobić co
                                                    sie nazbierało z calego tygodnia bo mężuś bawi się z Zuzią...

                                                    Jeśli chodzi o karmienie na spacerze, to mnie sie zdażyło to pare razy, cco
                                                    wbudziło usmiechy na twarzy przechodniów, tak aptrze , ze tutaj w Niemczech to
                                                    zapomniany widok,,,matka karmiaca...hihi. Jednak przewaznie tak wycyrkluje , ze
                                                    wracam na jedzonko do domciu. Jak ide na miasto i wiem, ze mam trochę łażenia i
                                                    szukania, to wtedy odciagam pokarm do butelko. nakarmiam mała z dwóch piersi i
                                                    jazda do autobusu...na miescie butelka mego mleka i znów na jakiś czas spokój i
                                                    wracam do domu na cycka...udało mi się zawsze zdążyć....Czego nie moge
                                                    powiedizec jeśli chodzi o pogoe, dzisiaj z moich obliczen wysżło, ze powinnam
                                                    przed deszczem być juz w mieszkanku...ale...no własnie, wracalam ze sklepu w
                                                    sama ulewę, a jak dotaszczylam sie z wózkiem, dobrze ze miałam z e soba
                                                    przciwdeszczową osłonę na czteroolowc, to przestało podac..

                                                    wogóle wychodze a mała miedzy jednym deszcze a druga ulewą....mam piekna
                                                    jesien tego lata

                                                    Z nowosci to mała coraz bardziej pcha do buzi rączki, kocyk i co jej wpadnie w
                                                    lapki, łapie sie juz z a kolanka , za chwilkę dojda stópki, bo nóżki zadziera
                                                    do góry. Coraz wiecej gaworzy i sie śmieje, lubi matę i bujaczek....
                                                    Domowy sposób wazenia dziecka, cy li mąz an wadze sam a potem z nią, wskazał,
                                                    ze mala ma 7200 ale biore poprawkę, 30 lipca ide na szczepienie wiec pediatra
                                                    ja zważy i zobaczymy.
                                                    Co do skóry to nadal suche miejsca są, ale jest ich mniej...masc pomogła...i
                                                    sie cieszę....

                                                    Ze spaniem ejdnak nie amm tak jak niektóre z was pisza, ze prawie 6, 7 godizn
                                                    śpia wasze pociechy...moja dzisiaj przespaąl pierwsyz raz 5 godzin...bo tak to
                                                    sie budzi co 3, 4.....a najgorsze ejst to, z epore robienia w pampersa wybrala
                                                    sobie, wczesne godiznki poranne miedzy 5 a 6..i jak tu spać jak mala sie wierci
                                                    i sęka.....uuuu

                                                    pozdrówka dziewczyny..

                                                    ps . malilka zrobilam taką odpytke Tobie z kremow i opalania sie, a na zlosc
                                                    zadnego slonca, nawet promyka...zapeszylam, bo juz chcialam isc na basem i miec
                                                    chwilke relaksu i mnie pokaralo...na dworze 15 stopni
                                                  • malilka Re: cd moich wypocinek 12.07.04, 17:07
                                                    Hihi Opolanka- tak to już jest z forum smile))) Lepiej nie pisz, że Zuzia śpi już
                                                    5 godzin w nocy, bo zaraz się zacznie budzić co godzinę smile))
                                                    U nas też dzisiaj pogoda beznadziejna- zimno, co chwilę delikatnie kropi i do
                                                    tego wieje. Spacer nie był dla mnie przyjemnością, bo trochę zmarzłam, za to
                                                    moje dziecko najwyraźniej było zachwycone, bo spało kamiennym snem, co mu się
                                                    raczej ostatnio na spacerach nie zdarza...
                                                    Maciek regularnie budzi się na zabawę o 7.00-8.00 rano, ale że musi się bawić
                                                    sam pomiędzy śpiącymi rodzicami, to trwa to na szczęście coraz krócej- dzisiaj
                                                    po 20 minutach tak się strasznie zmęczył, że się przyssał i zasnął i tak
                                                    pospaliśmy do 10.00. Muszę powiedzieć, że jestem dzisiaj wyspana smile Poza tym
                                                    zupełnie nieoczekiwanie udało nam się parę dni temu wyrzucić precz skarpetki-
                                                    wcześniej pisałam, że z bosymi stópkami raz dwa miał czkawkę, a teraz nic.
                                                    Bardzo się cieszę, bo trochę mnie frustrowało, że jego biedne stópki ciągle
                                                    skrępowane w tych skarpetach, zwłaszcza że wszędzie piszą, że dziecko powinno
                                                    jak najdłużej fikać nagimi paluszkami u stópek.
                                                    Maciek też łapie się za kolanka, wygląda to przekomicznie smile Stópki na razie
                                                    sobie ogląda, a że są wysoko zadarte, to pewnie też wkrótce trafią do buzi-
                                                    zawsze mnie rozczulały niemowlaki ze stópkami w buźkach.
                                                    Opolanka, u nas poranna kupa przypada między 9 a 11, co prawda bez stękania,
                                                    ale z mega ożywieniem i pobudzeniem, więc po kupce zasnąć szybko się nie da smile
                                                    Dziewczyny, a jak u Was teraz z nocnym przewijaniem? Przewijacie jeszcze? Ja co
                                                    noc przewijam małego tak koło 4.00 (jak się obudzi z długiego snu), co nie jest
                                                    fajne, bo robię to przed jedzeniem (przewijanie niesamowicie go wybudza), żeby
                                                    potem zjadł i zasnął, a po 7 godzinach snu brzuszek jest puściutki, więc mały
                                                    się denerwuje i płacze... Teoretycznie pampers wytrzymuje do 7-8 rano, ale jak
                                                    próbowałam go dopiero wtedy przewijać, to dziecko się budziło i był koniec
                                                    spania, nic już nie pomagało, nawet pierś- zjadał i był gotowy do zabawy. Więc
                                                    preferując spanie do 9.00-10.00 przewijam go o tej 4.00, bo tylko wtedy mam
                                                    spokój rano. Maciek ma po prostu nad ranem raczej lekki sen i takie pobudzające
                                                    akcje jak przewijanie wybudzają go na amen... Jak czytam na forum o mamach,
                                                    któe przewijają dzieci przez sen, to im zazdroszczę smile
    • godiva Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.07.04, 21:39
      Witam Kwietnióweczki!
      Wczoraj moja myszka skończyła 4 miesiące - wyobrażacie to sobie! Bo dla mnie
      upływ czasu jest teraz tak szalony, a im bliżej powrotu do pracy (!!!) tym
      bardziej to szaleństwo nabiera rozmachu. Chyba z aktywnych uczestniczek tego
      wątku moja córcia jest tu najstarsza, pewnie dlatego wydaje mi się taka
      dorosłasmile Przekroczyłyśmy już magiczny okres pierwszych 4 miesięcy, dla tych,
      które karmią piersią on nic nie znaczy, ale dla mnie uparcie walczącej o pokarm
      i dokarmiającej butelką to bardzo wiele - o tyle znaczący to czas, że ciągle
      karmię piersią!!! I najlepsze jest to, że z początkowych 3 karmień butlą od
      jakichś 3 tygodni zeszłam na 2 karmienia, a dziś to już wogóle odjazd, bo tylko
      1! I cieszę się z tego faktu i trochę niepokoję, ponieważ za miesiąc wracam do
      pracysad Obawiam się strasznie, że jak zacznie się stres i ta około 8-godzinna
      przerwa pokarm mi się skończy (a tak o cholerę walczyłam). Poza tym mogę
      rozpocząć podawanie małej innych "urozmaicaczy", ale mam jakieś obawy... Myślę,
      że zacznę wprowadzać inne żarełko jakieś 2 tygodnie przed powrotem do pracy...I
      oby udało mi się utrzymać mleczko jak najdłużej, a mały ssaczek pozostał tym
      ssaczkiem jak długo się da.
      Ostatnio na wizycie lekarskiej (chodzę chyba zbyt często) pani mnie trochę
      wystraszyła. Otóż moja maleńka miała na buzi kaszkę, po czym kaszka zeszła i
      pozostały po niej maleńkie suche placki (widoczne pod słońce, pod kątem), poza
      tym (podejrzewam, że od upału) pod kolankiem małej odparzyła się delikatnie
      skórka - prawie niewidoczne..., poza tym zero wysypki, śluzu w kupie i innych -
      pani doktor stwierdziła, że to prawie na pewno skaza białkowa!!! Dla mnie lekka
      panika, łzy itd., mąż, mama i reszta twierdzą, że baba bzdury opowiada, że chce
      utrzymać klienta (bo chodzę prywatnie, głównie ze względu na dokładny pomiar
      wagi, a teraz z wagą jest już dobrze, więc przyda się nowy pretekst do częstych
      odwiedzin). Jak sądzicie kto ma rację? Ja ciągle się boję - tym bardziej, że
      mała jest na karmieniu mieszanym, dla mnie dieta to nie problem, tylko
      najgorsza byłaby znów zmiana mieszanki - przyzwyczajanie małej do nowego smaku,
      inne kupki, itd. Na razie obserwuję Ewunię za każdym razem z obawą. Nie wiem,
      czy to nie przesada teraz z tymi alergiami...

      Poza tym, cóż mała jest rozbójnik jakich mało, kiedy nie śpi, bo spać lubi
      baaaaardzo - noce od 22 do 10 - w tym 2-3 karmienia, mała śpi z nami w łózku
      (niestety) i pewnie dlatego tak długo i mocno, w zasadzie jak tylko zacznie się
      wiercić, daję jej pierś, trochę zje i śpi dalej. Budzi się uchachana na maksa,
      wygłupy jakieś 2 godzinki i znów zasypia...na troszkę, potem już różnie. Ale to
      bez znaczenia, skoro noce mamy takie długiesmile Postępy robi znaczne, obraca się
      już z plecków na brzuszek bardzo zgrabnie, z brzuszka na plecki już nie jest
      dla niej żadną atrakcją, więc chyba zapomniała, że to potrafismileNo i siedzi
      sobie już z podparciem, albo bez, trzymana za rączki - staram się ją hamować w
      tych zapędach, wiadomo - kręgosłupik taki jeszcze malutki.
      Ogólnie - każdy, kto przebywa w tow. naszej coreczki trochę dłużej, zaczyna
      wierzyć w moje opowieści, że ona taka grzecznasmile
      Boże, teraz najgorsze! Za miesiąc wracam do roboty!!! To straszne, już mam
      koszmary z tego powodu. Jak ja zostawię to kochane maleństwo, rany to okropne,
      naprawdę. Miałam nadzieję, że uda mi się załatwić chociaż z 2-3 miesiące
      wychowawczego, ale gdzie tam...już się upominają. Dziwne, bo nigdy nie czułam
      się taka potrzebna w pracy, jak teraz...Smutne to jest dla mnie tym bardzie, że
      mała taka kochana...Ja nie wiem jak to zniose...
      To tyle i tak dużo za dużo...

      Pozdrawiam Was i Wasze pociechy
      Godiva
      • contraria Wakacji odsłona 1 za nami 12.07.04, 22:16
        witajcie, wszystkie kochane mamusie i maluszki!
        bardzo sie za wami stesknilam, nie bylo mnie raptem 2 tygodnie, a tu tyle
        postow do poczytania. jutro sie za to zabiore.
        bylismy 2 tyg. u moich rodzicow - Michalek urosl, zmeznial, rozwija sie
        wspaniale. podrywal wszystkie ciotki i slal usmiechy wszystkim wujkom.
        dziadkowie zachwyceni!
        zwyczaje nam sie nie zmienily - kapiemy sie o 19, o 20 juz spimy do 5 rano.
        potem karmienie, 2 godziny zabawy i spanie do 10. ostatnie dni od 10 do 19
        maluch byl na dworze. czasem spal w dzien 2 godz., czasem wcale. ale mnie to
        nie martwi - Michas uwielbia zabawy, czytanie, cwiczenie, patrzenie na swiat.
        postawiony w cieniu wierzby czy brzozy w ogrodzie moich rodzicow zajmowal sie
        obserwowaniem kolyszacych sie galazek nawet godzine. przy czym musi siedziec,
        mowy nie ma o lezeniu. przez te 2 tyg. mielismy calkiem znosna pogode.
        przestalam zakladac Malutkiemu czapeczke i skarpetki, ubieralam go jedynie w
        body, czasami w dresik.
        nasze prolemy skorne zniknely, jem wszystko, procz cytrusow i potraw
        wzdymajacych. Malutki swietnie to toleruje. robi jedna kupke na dwa dni. zaczal
        sie mocno slinic i wszystko laduje do dziobka. jutro mamy 2 szczepienie.
        Michas chodzi na basen z tata i swietnie sobie radzi. robi swietne miny przy
        wklepywaniu kremu w buziaka i przy kapieli, wiec na basenie "mina strusia" nie
        schodzi mu z twarzyczki.
        tyle na razie, jutro nadrabiam czytanie. i jestem tu tylko do srody lub
        czwartku, wyjezdzamy dalej na wakacje w gory stolowe, gdzies na miesiac.
        pozdrawiam serdecznie,
        contra i rowniutko trzymiesieczny Michaszek
        • asik_w kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 00:45
          Witajcie, mamusie i dzieciaczkismile)!
          Godiva! jezeli przeczytalas wszystkie watki to pewnie wiesz ze ja i
          Opolanka, balysmy sie ze nasze szkraby maja skaze bialkowa, u nas dochodzil min
          sluz w kupce, a skonczylo sie tylko na strachu i kilku dniach scislej diety, na
          szczesciesmilekrostki u Kamilka okazaly sie zwyklymi potowkami, tutaj jest
          straslziwie goraco, maly na dodoatek obfivie sie slini i juz, ale przemywam
          woda przegotowana, smaruje buzke kremem nivea z pantenolem9raz dzinnie)kilka
          razy tez przemylam wieksze krostki patyczkiem zmoczonym w spirytusie, i jest
          dobrze, a sluz zniklal gdy przestalam pic jakiekolwiek herbatki, te zwykle i te
          ziolowe, teraz kupki sa sliczne, wiec z gory nie mysl o alergii, idz do innego
          lekarza lub alergologa, nie che mi sie wierzyc ze kilka krostek to zaraz skaza
          bialkowa, moze Ewcia ma wrazliwa skore!
          u nas wszystko dobrze, maly lobuziak rosnie, je, spi, gada i psoci ale za
          jeden jego usmiech wybaczam mu pobudki o 6.15 ranosmile))
          uciekam bo domaga sie cycusia
          ;0
          pozdrawiamy Ania i Kamilek
          • mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 16:05
            Cześć,
            Godiva żaden porządny lekarz tak od razu nie stwierdza skazy białkowej.
            Poczytaj sobie wątki o alergiach tam rodzice latami nie wiedzą co uczula ich
            dziecko. Mój synek ma plamy suchej skóry prawie na całym ciele z wyjątkiem
            pleców. Buzia jak tarka i jeszcze się drapie. Dzis ważyłam swoją pociechę (10
            tyd i 6,18 kg)i rozmawiałam z pielęgniarką. Ona najpierw kazała mi wyeliminowac
            czynniki zewnętrzne. Zmienić proszek, płukac rzeczy dwa razy albo i więcej i
            przede wszystkim, co mnie zaskoczyło, to nie kąpac go codziennie. Używac jak
            najmniej kosmetyków, i woda w jakiej kąpie mojego misia jest za stanowczo za
            gorąca (37.5). I powiedziała, ze jest pewna, ze to nie jest alergia pokarmowa.
            Ja postanowiłam poczekać z tyd. i jak mu nie przejdzie to pójdę to pediatry.
            Publiczne karmienie piersią jest jeszcze przede mną ale pewnie już nie długo.
            Spotkałam się w kawiarni z moimi angielskimi kolezankami ze szkoły rodzenia,
            rozmowa głownie dotyczyła problemów z seksem, ale chciałam napisać że one bez
            problemów wyciągają cyce i karmią wszędzie w autobusie, restauracji itp. A ja
            taki dzik jak henryk zaczął kwęczec to uciekłam do domu.
            • mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 16:11
              To jeszcze raz ja, nie wiem czemu mnie wywaliło.
              W czwartek muszę jechac do Konsulatu Polskiego w centrum Londynu, bo niestety
              na podaniu o paszport naszego dziecka musi tez byc mój podpis złożony
              osobiście. W jedną stronę jedzie się godzinę metrem a jeszcze trzeba kawałek
              dojść, kolejka, powrót, więc gdzieś będę musiała nakarmić mojego maluszka.
              Ciekawe jak to wypadnie.
              Pozdrawiam serdecznie
              i nie panikujmy tak z naszymi dziećmi.
              Magda
          • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 16:16
            Witajcie,
            Od wczoraj czuję się fatalnie- jestem tak zmęczona i niewyspana, że nie mam
            siły, ani ochoty na nic... Dzisiaj dwie godziny przesiedziałam z kawą przed
            kompem, a moje biedne dziecko leżało samo na macie i od czasu do czasu znudzone
            kopało w pałąk, albo łapało jakąś grzechotkę, jestem wredną matką, ale po
            prostu nie miałam siły nawet na grzechotanie sad Wczoraj jak wracałam z nim ze
            spaceru, to omal nie zemdlałam na schodach, ze zmęczenia zrobiło mi się słabo.
            Nie wiem co mi jest i dlaczego aż tak, w końcu śpię całkiem sporo jak na
            mamusię małego dzieciaczka, bo tak do 9.00-10.00, chodzę spać ostatnio już o
            11.00, więc nawet odliczając czas na karmienia powinnam być wypoczęta, no i
            zresztą dotychczas cały czas byłam...
            Dobrze, że od wczoraj moje dziecko prawie cały czas śpi, swoją drogą też nie
            wiem, co mu się stało, może to ta deszczowa pogoda, w końcu dzieci to podobno
            meteopaci. Wczoraj aż się zaczęłam martwić co będzie z nocą, bo po każdym
            jedzonku zasypiał na 2-3 godziny, potem bawił się godzinę i znowu spanie. Ale
            spaliśmy do 9.00, więc normalnie. Dzisiaj jest to samo, przed chwilą się
            obudził, myślałam, że sie pobawimy, a on zjadł i dalej śpi. No to piję kolejną
            kawę przed kompem, mam nadzieję, że tą małą dawkę kofeiny też mi wybaczy smile

            Godiva- współczuję powrotu do pracy, dla mnie to na razie niewyobrażalne.
            Dzisiaj wysłałam podanie o wychowawczy, wpisałam na 2 lata, ale nie będę aż
            tyle siedzieć, no ale zawsze można go skrócić, a wydłużyć już nie jest tak
            łatwo. Stresuję się tym, jak damy sobie radę, bo zarabiałam naprawdę dużo i do
            pewnego standardu życia się przyzwyczailiśmy, no ale żadne pieniądze nie
            zrekompensują mi czasu z dzieckiem w jego pierwszych latach życia. No i wiem,
            że nie będę miała gdzie wrócić, więc martwię się też czy jeszcze znajdę kiedyś
            dobrze płatną pracę i w ogóle pracę, itd, ale wiem, że nawet jak będzie ciężko,
            to i tak warto iść na wychowawczy. Mam trochę oszczędności (leżenie w ciąży ma
            swoje plusy, hehe), wierzę, że będzie dobrze. A z kim zamierzasz zostawić
            Ewunię- z nianią, czy z babcią?

            Contra- zazdroszczę wyjazdów, my się w ym roku nigdzie nie ruszamy. Jedyna
            zmiana to taka, że na miesiąc się przeprowadzamy do domu teściów (oni
            wyjeżdżają na wakacje), więc przynajmniej problem spacerkowy będę miała z głowy
            i chodzenie po schodach- już nie mogę się doczekać możliwości siedzenia z
            dzieckiem w ogrodzie smile U nas wpatrywanie się w gałązki tż jest hitem,
            największą furrorę zrobiła altana porośnięta winoroślą- zielona, ruszająca się
            ściana- to było dla małego fascynujące! Uśmiechał się do niej i gadał z godzinę.

            Pozzdrowionka
            Zaspana Malilka i śpiący Maciuś
            • male_co_nieco Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 18:37
              Witam serdecznie.
              jakaś klątwa czy co..?? Niedawno pisałam jak to mały pięknie robi kupki, kolki
              minęły...a tu wczoraj znoowu płacz , prężenie się itp. Nic nowego ani mogącego
              wywołać kolki nie jadłam, teraz mój mąż,który wczoraj wrócił po urlopie do
              pracy smieje się , że jak go nie ma to same problemy, dziecko tęskni i wogóle
              chyba pójdzie na wychowawczy. Na szczęście dzisiaj jest ok - tfu, tfu żeby nie
              zapeszyć.

              W niedzielę bylismy na grillu, mały poszedł z nami choć pierwotnie miał zostać
              u dziadków, jak zasnął o 18 to spał do 22:30 czym wprawił swą matkę w
              zdumienie, gdyby tak chciał spać od 1 w nocy , kiedy to budzi się na karmienie
              to byłabym szczęśliwa , niestety od 1 już co 2hsad

              Malilka nie zazdroszczę samopoczucia ale tak na marginesie to masz fajnie,że
              Maciuś przez 2h potrafi się czymś zająć, u nas góra 15min.Przyznam szczerze,że
              ostatnio też mam wyrzuty sumienia, rano tj.od 5 mały zaczyna gadać, zaczepiać a
              ja twardo śpię (przynajmniej próbuje)i biedactwo gada samo do siebie aż się
              wkurzy i wtedy nie mam wyjścia wstać muszę. Wcześniej wczesne wstawanie mniej
              mi dokuczało teraz jestem nieprzytomna.

              Spacerki nadal głównie na rączkach, co przy obecnej pogodzie (słońce, za chwilę
              deszcz)jest nieco kłopotliwe, jak tu trzymać małego jak kropi deszcz, parasol
              nie wchodzi w gre bo jeszcze trzeba pchać wózek.

              Z usypainiem nadal mamy teatr, jedynie po kąpieli idzie łatwiej. No i jakieś
              pół godziny temu obeszło się bez wrzasku, położyłam Igunia do łóżeczka , trochę
              pogadał, poptrzył na karuzelkę, potrzymał mamę za rękę i słodko zasnął smile Mama
              ndzieję,że trochę pośpi.


              Pozdrawiam Nika
              • opolanka1 Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 19:25
                Hej dziewczyny!!!

                Nie wiem czy się chwalic na forum, bo jeszcze sie małej odmieni....ale ja
                spaceruje z mała i zawsze mam ją w wózeczku, przed zasnięciem troszeczke
                pomarudzi i śpi, a jak jest chłodniej lub pada i jest naciągnięty pokrowiec
                przeciw deszczowy na wózek, to zasypia i to nie wiem kiedy...
                Tylko mam problem wieczorkiem, bo maął sama w łózeczkuz asnac nie
                potrafi...zaczynam ją do tego przystosowywac ale bardzo stopniowo, bo drze sie
                jakby obdzierali ją ze skóry....robie to w ciagu dnia, bo wtedy tatuś jest w
                pracy i nie przewraca oczami i nie lapie sie za serce, i nie mówi, ze juz nie
                moze słuchac jak ona placze biedaczka... i idzie ją wziąść na rączki....Ja
                przyznam sie, zę w ciagu dnia małą prawie wogóle nie nosze na rączkach,t yle co
                na matę, do wózeczka, na łóżko , do odbicia i chwilke podczas zwiedzania
                mieszkania, tzw pokój, kuchnia i lazienka...ale mała jest bystrzacha, bo jak
                zbliża sie pora przyjścia taty z pracy, to zaczyna marudizć i anjlepeij jej na
                rączkach, chyba wie, kiedy przypada pora na te przyjemność...

                Co do tego śluzu, to nadal jest, ale odstawię herbatkę i sprawdze czy zniknie,
                moze to i to...mojej koleżanki synek, jak tylko wypila herbatke jaką kolwiek
                dostawal od razu uczulenia.....

                A mała wydaje mi sie, ze z każdym dniem jets cięższa.....jeszcze tak wytrzyma
                od 11.00 do 14.00 te trzy godiznki kiedy jesteśmy na spacerze bez jedzenia, ale
                później to jada co 2 co 2 i pól...zastanawiam sie, czy to dlatego, ze jest taka
                aktywna i spala, czy mój pokarm jest slaby????Ale mysle, ze jakby był słaby to
                ona by tak nie wyglądala, tzw...pyzy jak sie patrzy, i by tak nie przybieraal
                na wadze, około 1 kg miesięcznie, a teraz mi sie wydaje , ze wyjdzie więcej....

                Sle dla Was i Waszych pociech pozdówka

                ps. Malilka mam nadzieję,ż e kawusia pomogla, mnie pomaga....i zazdroszcze, ze
                maly potrafi tak sam długo leżec, moja to moze z pół godzinki sama moze chwilkę
                dluzej, jak ja jestem to jeszcze sie pobawi...dobrze, ze na spacerkach jest
                spokojna...ups,,,abym nie zapeszyła
                • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 20:29
                  Ja to się wysypuję, bo nie potrafię spać w dzień- gdybym umiała zasnać z
                  dzieckiem chociaż na godzinkę w ciągu dnia, to w mig zregenerowałabym siły...
                  Nie myślcie sobie, że moje dziecko codziennie potrafi leżeć dwie godziny na
                  macie- to akurat dzisiaj było wyrozumiałe dla padniętej matki, normalnie też
                  wytrzymuje max pół godziny, więc trzeba go przerzucać: mata brzuch-mata plecy-
                  łóżko z mamusią-karuzelka-leżaczek i tak w kółko. Też już właściwie w ogóle nie
                  noszę młodego na rękach, zrezygnował z tego bez bólu, a jego potrzebę noszenia
                  zaspokajają dziadkowie- mama nie smile Mały zasypia generalnie przy piersi, więc w
                  ciągu dnia karmię go na naszym wielkim łożu, no i tam go zostawiam i sobie śpi.
                  Wieczorem karmię go na siedząco i potem odkładam do łóżeczka. Jeśli w czasie
                  odkładania się obudzi, to albo leży sobie sam aż nie uśnie (coraz częściej to
                  się zdarza), albo zaczyna płakać i wtedy od razu go biorę i dokarmiam. Jak
                  brzuszek jest pełny, to nie ma mowy, żeby się obudził przy odkładaniu. O 3.00
                  scenariusz jest identyczny, o 5.00 mały już ląduje w naszym łóżku. Wiem, że to
                  pewnie nie za dobrze, ale jestem przeciwna wszelkiej tresurze tak malutkiego
                  dziecka- skoro nie potrafi samo zasnąć w łóżeczku, to znaczy że jest na to za
                  małe i trzeba mu pomóc. Oczywiście i mama i teściowa uważają, że robię źle, no
                  ale to ja jestem mamą i ja wiem lepiej co jest dobre dla mojego dziecka smile Nie
                  przeraża mnie wizja spania nad ranek z dzieckiem przez 3 lata (czym mnie mamy
                  straszą)- jak będzie miał 15 lat to pewnie nawet nie będzie chciał się do mnie
                  przytulać, więc chcę się nacieszyć póki mogę. Uwielbiam przytulać się nad ranem
                  do mojego ssaczka smile No ale każda mama ma swoją filozofię i postępuje jak
                  uważa smile
                  Opolanka- Twój pokarm na pewno nie jest za słaby (zresztą doradcy laktacyjni
                  twierdzą, że w ogóle nie może być za słaby), mój mały też je w dzień co 2-2,5h,
                  a przecież kluska z niego niesamowita. Poza tym mleko matki ma to do siebie, że
                  jest błyskawicznie spalane. Nasze dzieci pewnie potrzebują jeszcze trochę
                  czasu, żeby wydłużyć przerwy między posiłkami w dzień, choć na forum czytam
                  czasem o rocznych dzieciach jedzących nadal co 2 godziny...
                  Opolanka, ile pijesz kaw dziennie? Bo ja ostatnio dwie z plaskiej łyżeczki
                  rozpuszczalnej z mlekiem, inaczej nie daję rady...
                  • przyszla_mama Nic mi się nie chce... 13.07.04, 21:43
                    no kompletnie nic...no jedynie to mi się spać chce. Mój jędruś jest kąpany koło
                    22 dopiero, cos nie możemy przyspieszyś tego rytuału, bo tak o 19 ma jedzonko,
                    po tym zasypia, no i budzimy go na kąpiel. Śpi gdzieś tak do 3, po tym od razu
                    zasypia, no i zaczyna się dzień ok 5-6, to już jest męczarnia. Czasem przyśnie
                    na trochę, ale jest to "bardzo trochę"wink.
                    Robi się coraz fajniejszy, nauczył się wrzeszczeć na całe gardło i strasznie mu
                    się podobają te dźwięki, jakie z siebie wydaje. TO jest dziki wrzask, ni to
                    pisk, ni charczeniewink, do tego dochodzą wyrzuty kulasów do przodu i łapek na
                    boki-Jędruś fruwa. Na macie też dość długo wytrzymuje, zawsze leży sobie sam,
                    potem mama przychodzi, mata w kąt i sobie gadamy.
                    Dalej mamy problemy z kupą. Po 6 dniach nierobienia poszliśmy do pediatry,
                    zaleciła najpierw czopek, a ogólnie masaże brzuszka, coby bąki z siebie
                    wypuścił, picie rumianku i soczku jabłkowego. Nic nie pomaga. Nawet jak mu
                    przyładowałam czopek, to się sfajdał dopiero po ładnych paru godzinach, potem
                    jeszcze na drugi dzień i cisza...już 3 dzień i nic. Brzuszek mu miętolę kilka
                    razy dziennie, aż mu oczy na wierzch wyłażą (podobno tak mocno trzeba), ale cos
                    bączki nie idą, hmmmm. Soczku jabłkowego pije już ok 30 ml, komicznie się przy
                    tym krzywi, jakby co najmniej kilo cytryn zeżarł. No nie wiem, ja jak nie
                    zrobię kupy to jestem cała chora, a on, taki malusi??!!!
                    Na spacerkach nie karmię, no ale coś krótkie te spacerki mamy - po prostu mi
                    się koszmarnie nie chce, nie mam gdzie łazić, nudzi mi się, z nudów właże do
                    marketów i wydaję kasę na gówna, a potem beczę, że nie mam pieniędzy.
                    Oj, cos mi źle ostatnio. Wkurza mnie mój kot, mam jej dosyś, nie mogę patrzeć
                    na sierściucha, a kedyś, przed Jędrusiem, tak ją kochałam..... Wkurzają mnie te
                    jej kudły WSZĘDZIE, to że sobie ostrzy pazury na dywanie i mojej torebce, że
                    szcza poza kuwetą i śmierdzi wszystko - a teraz wydaje mi się, że zeszczała się
                    w sypialni (mojej i jędrusia), bo nie ma prawa tam włazić, a i tak zawsze
                    wlezie choćby na pół sekundy, robi mi na złość. No i coś mi śmierdzi w tej
                    sypialni, chyba zlała się pod łóżkiem sucz, nie mogę się tam wczołgać, no po
                    prostu się wścieknę. Nie mogę, bo zacznę kląć, spadam, może do jutra mi
                    przejdzie.
                    • winia5 Re: Nic mi się nie chce... 13.07.04, 22:14
                      Witajcie,
                      przyszła_mamo coś bojowo nastawiona jesteś dzisiaj. Ale nie martw się, nie ty
                      jedna. W przeciwieństwie do ciebie ja nie mogę juz patrzeć na naszego psa bo
                      gdzie się nie ruszę wszędzie sierść, i choćbym odkurzała kilka razy dziennie to
                      mam wrażenie, że nadal jest jakoś brudno. Poza tym mój szanowny małżonek
                      dzisiaj baluje bo się obronił, w końcu po prawie dziesięciu latach studiów
                      poczynając od prawa, poprzeż ekonomie na marketingu kończąc, nie wspominając,
                      że przemierzył przez to kawał Polski.

                      A co do Szymonka, to naprawde nie mogę narzekać. Nadal sam zasypia i nie ma z
                      tym problemów. Kąpiemy go codziennie ok 21, potem karmienie i mały śpi
                      przeważnie do 3, ale ostatnio przespał nam dwie nocki do 6 , a dzisiaj spał do
                      5, także nie narzekam, nie czuję się zmęczona nocnym wstawaniem. To chyba praca
                      na nocne zmiany się do tego przyczyniła, poprostu organizma już jest
                      przyzwyczajony. Z kupkami tez jest ok, przeważnie ok 11 taka fest, no i czasami
                      jest troszke w każdej pieluszce, a bączki to mały puszcza takie, że az huczy.

                      maliko ja tez małego biorę nad ranem do naszego łóżka, i widzę, że coraz
                      bardziej mu się to podoba, i nie powiem, że mi nie, ale dzisiaj o mały włos
                      nasz przecudowny pies by go w łóżku nie podebtał, bo chciała zobaczyć swojego
                      pana przez okno, tak więc musze go dla bezpieczeństwa odkładać łóżeczka.
                      Zdzieliłam ją przez łeb, czego do tej pory nie robiłam i pogoniłam z sypialni.

                      jeżeli chodzi o kawę, to ja piję teraz kawę zbożową z mlekiem, dwie dziennie,
                      bo po normalnej mały robił dziwne kupki więc sobie odpuściłam, a po tych też
                      moge normalnie funkcjonować, także nie jest źle.
                      Zmykam, bo muszę wyprowadzić sierściucha, jest u mnie 14-letni siostrzeniec
                      także mam nianie do małego i mogę z czystym sercem wyjśc z psem, czy do sklepu,
                      ale teraz i tak już słodziutko sobie śpi

                      pozdrawiamy Ania i Szymonek
                      • asik_w Re: Nic mi się nie chce... 13.07.04, 23:18
                        ...a mi sie chce jedno- spacsad((, od dwoch dni nocki wygladaja tak: Kamis
                        zasypia kolo 8 i spi do 12-1, i pozniej co 1-1,5 godziny pobudka, a juz dwie
                        nocki z rzedu o 3 rozbudza sie i lobuzuje do 4, pozniej do 6 spi i pobudka, w
                        dzien spi do 4 razy po max 40 minsada ja chodze nieprzytomna, kawy nie pije-
                        boje sie zeby znowu nie bylo sluzu, jak po tej herbacie, nie mam pojecia jak
                        nauczyc go spac przynajmnie po 3 godziny, w nocy je krotko max 10 min, a
                        wieczorkiem zeby przespac te 4-5 godzin wisi na cycku godzinesad(boli mnie
                        kregoslup, szyja, mam ochote polozyc sie i przespac ze 2 dni pod rzad
                        zastanawiam sie czy te nocne pobudki nie sa spowodowane baczkami, Mis puszcza
                        ich bardzo duzo, nie jem nic ciezkiego, wzdymajacego, i w nocy zaczyna sie
                        wiercic, mruczec i budzi sie- czasami jak zdarzy szybko puscic baka to zasypia
                        w ciagu sekundy, chyba znowu poprosze mame zeby przyslam mi esputicon
                        dzisiaj ide spac razem z nim o 8, bo inaczej pade z przemeczenia
                        trzymajcie sie Anka i Lobuz-Kamis
                        • grass_d Re: Nic mi się nie chce... 14.07.04, 09:53
                          Hej dziewczyny,

                          u nas względny spokój panował przez ostatnie dni, oprócz tego, że Mała całymi
                          dniami mi nie śpi, (tzn. spi po jedzeniu u mnie na ręce, odłożona rozpoczyna
                          koncert, ale to już pisałam).Z nowych umiejętności - Emi odkryła nową minę,
                          którą serwuje mi od rana do wieczora, takie zaciśnięte usta, jakie mają babcie
                          i dziadkowie co już zębów nie mają...smile. Strasznie śmiesznie to wygląda. Poza
                          tym sama już sięga jednym ruchem po grzechotki, nie robi zbędnych okrążeń
                          łapką. NA razie nie myśli o przekręcaniu się w jakąkolwiek stronę. Czy to już
                          powinna umieć, czy nie..?
                          Sama bawi się max pół godziny, szybko się nudzi maleństwo i lubi po prostu
                          towarzystwo. Poza tym to wina znaku zodiakalnego, bo baranki tak już mają po
                          prostu, że szybko się zniechęcają, nudzą i w ogóle słomiany zapał.smile) ALe mają
                          wiele innych oczywiście wspaniałych zalet.smileNp. są urodzonymi przywódcami, co
                          Wy na to drogie mamy?smile
                          Przyszła mamo - u nas jak pisałam kiedyś były mocne problemy z kupką i gazami,
                          oraz wieczną kolką, sprawdzały się natomiast masaże - ale od drugiej
                          strony...smile Tzn, kładliśmy Małą na brzuchu i masowaliśmy krzyż od strony
                          plecków, też mocno, Mała puszczała po tym niezłe salwy....
                          Co do wychowawczego, to zazdroszczę Malilce tak długiego urlopu wychowawczego.
                          Ja nie mam tyle odwagi w dzisiejszych czasach. Jak przeglądam ogłoszenia o
                          pracę w naszym mieście, to dosłownie od roku nie znalazłam żadnego dla mnie.
                          Boję się o tę cholerną pracę.

                          Zmykam, bo mała smęci pod stojaczkiem. Chyba głodna. Ja też karmię co 2h, i w
                          dodatku ostatnio straszne cyrki wyprawia mi przy tym, całe karmienie też trwa
                          do godziny. Nie wiem jak to bedzie bo zaczynam od dziś znowu robić prawo jazdy
                          i mam pierwsze jazdy...sad( Mąż zwariuje z głodną Emi w domu. Ach, człowiek był
                          głupi za młodu i nie zrobił tego dziadostwa od razu.
                          pozdrawiamy
                          • opolanka1 Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 16:07
                            Cześc dziewczyny!!!

                            Mala spi na balkonie, wiec mam nadzieję, trochę wystukac tutaj do Was.

                            Malilka, widze, ze nie tylko ja przyzwyczailam dzieciaczka do zasypiania przy
                            piersi, oczywiście jak jestesmy w domciu to zasypia na naszym łóżku, ale czasem
                            zasnie na bujaczku. Jak mam zamiar iśc na spacer, to ja biore i przenosze do
                            wózeczka, jak sie obudzi to ja usypam idąc po uliczkach, jak sie nie obudzi to
                            mniejszy kłopot. Dobrze, z ena spacerze potrafi zasnac, tylko trochę marudząc i
                            płacząc, chociaż ostatnio nawet bez żadnego koncertu zamknela oczy, i to
                            kiedy...gdy padało..
                            Co do kawy, to ja pijam jedna lub dwie, rozpuszczalne, z jednej lub ółtora
                            łyżeczki, ale bez mleczka, bo po tych wszytskich jej skórnych problemach, mleko
                            krowie omijam z daleka, tak na wszelki wypadek, zresztą nigdy go nie
                            lubialam...ale kawusie z nim, pychota...zostal tylko cukier do malej czarnej,
                            Malilka a co do kladzenia do łóżka, to popieram,..kiedy bedą z nami spać jak
                            nie teraz....to takie wspaniale uczucie, malutki szkrabek koło ciebie...moja to
                            prawie caal noc z nami spi...i jest nam cudownie


                            a co do karmienia, to po przeczytaniu Waszych postów widze, ze to normalne, iz
                            dzieciackzi tak sobie w dzień jadaja....tylko pytanie, liczycie czas od
                            zaczęcia jedzenia, tzw.jesli drzdąc zacząl o 14.00 to następne jedzenie
                            przypada miedzy 16 a 16.30??? Bo jeśłi tak, ja tak robie...to okres miedzy
                            karmieneim sie skraca jeśli mala sobie je przez dłuższy czas, bo to cos
                            zobaczy, na coś się zapatrzy, potarga włosy i mija te pół godzinki, czasem
                            wiećej czasem mniej

                            Przyszla mamo, ja moją kapie między 19 a 20 i mala na chwilke tylko zasypia,
                            aby zaraz sie obudizć i sobie urzadzić zabawę do 21 lub 22...dopieor wtedy
                            idzie spac....Moze spóbuj przed tym jedzieniem o 19 malego wykąpac i jak
                            wpadnie w rytm, to juz mu powinno tak zostac. Moja takze zasypiała po 19..i
                            czekałam az sie obudzi, kilka dni troszeczkę było wrzasku, bo byla już głodna
                            kapalam ją około 19 i dawałam jesć,...a teraz wyczuwa, ze pora kąpieli sie
                            zbliża i zaczyna marudzić, a jak ją włoże do wanny to jest cała szczęsliwa.
                            A co do Twojej nudy, to moze jakąs ksiazke łapsniesz, albo pójdizesz do
                            fryzjera, lub wieczorkeim kąpiel i maseczka na twarz....pełny relaks. co do
                            kota to te sierściuchy tak mają, ja nie mam zwierzaka w domciu, ale wiem, ze
                            mozna wiele nerwów stracić na te milusińskie.....

                            Kurcze bym cosik jeszcze napisała, ale maal sie obudizla i co...placze..lece
                            dziewuchy...milego dnia i dla niewyspanych, życże dużej dawki mocnego snu....
                            • malilka Re: Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 17:36
                              Witajcie,
                              Wczoraj pisałam, że jestem strasznie zmęczona i wyobraźcie sobie, że mój mały
                              skarb postanowił dać mamusi się wyspać i jak zasnął wczoraj o 21.00 to się
                              obudził dzisiaj o 11.00!!! Oczywiście podjadał w nocy, ale nawet nie pamiętam o
                              której, bo spałam. Jak się obudziłam SAMA o 10.50 to byłam w szoku, że Kiciuś
                              jeszcze śpi. A że za oknem nadal jesień, to mały nadal w dzień śpi bardzo dużo,
                              no i znowu śpi na spacerach- co za ulga!
                              Opolanko, ja też liczę czas między karmieniami od początku do początku
                              karmienia, tyle że u nas konsumpcja przebiega raz dwa. Ostatnio młody je dwa
                              razy po 5 minut, bo wszystko dookoła jest takie ciekawe, że nie może wytrzymać
                              tych swoich 10 minut, więc je 5min, potem trochę się bawimy i potem dojada. No
                              i po jedzonku zwykle zasypia, chociaż na 15-30 minut, ale drzemka musi być.
                              Przyszła mamo- popieram, nie pozwól Jędrusiowi zasnąć o 19.00 bez kąpieli,
                              niech się chłopak uczy rytuałów, w końcu już jest duży. A tak na serio to jemu
                              samemu to ułatwi zasypianie, dla 3-miesięcznego maluszka 22.00 to późna noc.
                              Jeśli chodzi o spacery to witaj w klubie- ja też się nudzę i ostatnio spaceruję
                              tylko 2 godziny. Zawsze zabieram książkę, ale niestety średnio tylko raz na 4
                              spacery udaje mi się gdzieś na ławeczce przysiąść i poczytać- mój książe musi
                              być wożony, bo inaczej się budzi i płacze sad Zwierzaka w domu nie mam, za to
                              moje kudły wszędzie fruwają i to też mnie wścieka. Dzisiaj je mocno podcięłam,
                              może będzie lepiej...
                              Grass_d- to, że wypisałam tak długi wychowawczy nie oznacza niestety, że
                              planuję tak długo być w domu, choć bardzo bym chciała... Chcę zostać z synkiem
                              aż do roczku i na wiosnę przyszłego roku znaleźć nową pracę. Liczę się z tym,
                              że przed wakacjami może to być niemożliwe i prędzej uda mi się jesienią, wieć
                              Kiciuś miałby wtedy już półtora roku- wręcz mam nadzieję, że przed wakacjami mi
                              się nie uda, hihi. Strasznie się cieszę na ten czas spędzony z nim w domu.
                              Buziaki
                              • przyszla_mama Re: Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 20:31
                                Dziewczyny,
                                idąc za waszymi radami od jutra postaram się kąpać małego zdecydowanie
                                wcześniej, tak koło 19. Tzn nie ja tylko tatuś, dziś tatuś jeszcze nie wrócił z
                                pracy a mały jak zwykle zasnął po 19. Kupy nadal brak, martwi mnie to okropnie.
                                Podpowiedzcie jeszcze jakieś domowe sposoby na kupę, tylko nie termometr, jakoś
                                nie mam przekonania do tej metody, chociaż moja pediatra tak poleciła. Jutro
                                przyładuję mu czopa, jutro będzie piąty dzień bez kupy. Masaże nic nie dają,
                                soczek jabłkowy też nie. Jak myślicie, jak ja się nażrę suszonych śliwek i mnie
                                przegoni (murowane) to jego też? czy lepiej nie ryzykować? sama już nie wiem...

                                Nie mogłam spać przez tego sierściucha. W nocy postanowiłam go oddać. No ale
                                dziś.... Wk... mnie ta padaka niemiłosiernie, ale jakoś nie mam sumienia.
                                Przecież sama ją wzięłam z naszej piwnicy (matka okociła się dokładnie w naszym
                                boksie), bo jak otworzyła ślepia i zaczęła wyłazić i baraszkować po piwnicy
                                to "życzliwi" sąsiedzi podsypali trutkę i donieśli na nas do spółdzielni, że
                                koty hodujemy w piwnicy.Skandal. No ale przecież nie mogłam pozwolić, żeby się
                                otruła biedactwo, no to wzięłam zapchleńca, no i teraz mam, cholera. Jeżeli
                                jakaś dobra dusza akurat szukała to ją może i oddam, ale na pewno nie do
                                schroniska, ani gdzieś na działki, bo ona tylko pokojowa zdecydowanie.

                                Kochane, teraz z innej beczki. Popijacie sobie jakiś alkoholik? Bo ja,
                                pomijając Karmi oczywiście, to ostatnio codziennie wieczorem konkretną lampę
                                wina czerwonego łoję (zostało nam po weselu, hihi). No i tak sobie myślę, czy
                                mojemu szkrabowi nie zaszkodzi... no wiem, że nie powinnam, ale taka jedna
                                lampeczka? jak myślicie?

                                Opolanko, ja się nie nudzę cały czas, tylko spacery mnie nudzą! Czeka na mnie
                                mnóstwo książek nieprzeczytanych, bo jakoś w domu nie mam czasu (wolną chwilę
                                spędzam przed kompem niestety...). Na spacerach nie dam rady czytać, bo mały
                                natychmiast otwiera oczy jak tylko zatrzymam się dłużej niż na 3 minuty, taka
                                cholera.

                                Chyba zmienię nicka, co Wy na to, już mnie denerwuje, jaka ja tam
                                przyszła_mama...
                                Pozdrawiam, wasze zdrowie i waszych maleńkich, pa
                                Sylwia
                                • contraria Re: Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 22:57
                                  czesc, dziewczyny!
                                  my w biegu miedzy przepakowywaniem odwiedzamy znajomych, ktorzy nie maja takich
                                  wakacji jak nasze trojeczka. Michaszek - nie spi wcale w dzien od wielu
                                  tygodni, jest oczywiscie glownym obiektem tych akcji. "mowi" duzo, bardzo duzo,
                                  wszystkie jego a-gu, gu-gu, aj-aj, ha, ah-ah, hu-hu, uhhh, igggg wzbdzaja salwy
                                  smiechu i repliki.
                                  dobrze, ze nasza gondolka ma funkcje podnoszenie czesci pod glowka i pleckami
                                  do pozycji siedzacej, bo Malutki teraz tylko tak spedza wiekszosc spacerow.
                                  oczywiscie mamy mnostwo przystankow na pokazywanie z bliska wszystkeigo. wtedy
                                  nosimy sie po parku albo rozkladamy kocyk na lawce i lezymy. a propos wozka,
                                  zamierzamy sie wkrotce przeniesc do spacerowki, bo 75 cm Michaszka juz sie nie
                                  miesci w gondolce wygodnie. a jak u was?
                                  wczorajsze szczepienie Malutki zniosl dzielnie, zakrzyczal i po wszystkim.
                                  zwazono go, wynik - 8 kg!!! jest co kochac!!!
                                  klade sie spac okolo polnocy. michas spi juz od 20, zaliczamy pobudke ok. 5
                                  rano i juz zostajemy we trojke w lozku, bawimy sie i podsypiamy do 10-11.
                                  funkcjonuje bez kawy. jakos mi sie udaje. nie pije tez zadnego alkoholu.
                                  mam juz cala szuflade zamrazarki sciagnietego pokarmu na czas, gdy bede miala
                                  zajecia na uczelni i tatus bedzie z Michalkiem. plany zajec juz mniej wiecej
                                  mamy ustalone. na razie wyglada na to, ze w pon., wt. i niektore weekendy bede
                                  pracowac ja, a w czw. i piatki Mirek. calkiem dobra perspektywa.
                                  jutro jedziemy do drugiej babci, nie widziala wnusia juz ponad 3 tyg. ciekawe,
                                  czy nam go nie zje. czasami zachowuje sie jak polykacz dzieci i strasznie mnie
                                  tym drazni. momentami ma cechy jakiejs niespelnionej mamuski - ma tylko 1
                                  dziecko - Mirka.

                                  pozdrawiamy, contra i chlopaki
    • pearl24 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 11:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14100138
      no w końcu pokaże wam moja Maję-na tych zdjęciach ma dwa dni a na trzecim 3 tyg-
      potem dołącze jeszcze najnowsze zdjęcia ale musze je zgracna płytę

      Nie sądzicie że ta cholerna pogoda przesadza.W weekend upał 30 stopni w cieniu
      a wczoraj 15 stopni przez cały dzień-no i dziecko mi sie podziębiło przez takie
      wahania.Ma katarek i chrypke.zwariować można,lecę dziś do pediatry żeby ją
      osłuchała.

      grass-pisałas kiedys że podajesz soczek dziecku.Ja zakupiłam wczoraj hippa taki
      od 4mies i dałam łyżeczkę ale nie wiem jak to zwiększać żeby przyniosło efekt
      na kupki.Napisz coś wiecej,od ilu zaczą c i do ilu mozna dojść karmiąc piersią.

      No bo u nas kupki brak 8 dzień.poprzednio dałam czopka ale miałam wrazenie ze
      mała bardziej sie po nim męczyła wiec nie daję.Dzis mierzyłam jej temp w pupci
      i troszke(dosłownie troszkę) zrobiła-no ale po tylu dniach to chyba jest tam
      tego wiecej.Debridat chyba nie skutkuje.Nie meczy sie w ogóle tylko puszcza
      potworne baczki.czekam dalej

      przyszła mamo-wino czerwone na pewno nie zaszkodzi a wrecz może pomóc na
      trawienie i kupki-słowa pediatry.zaleciła żebym własnie lampke piła i sie
      stosuję od kilku dni a moje dziecko nie narzeka na smak mleka smile)zeby tylko te
      kupki...

      Co poza odwiecznym tematem kupki.Mała ładnie śpi w dzień choć już nie tak długo
      jak wczesniej,raczej kilka razy po 40minut lub godzince.Wieczorem najchetniej
      zasypia w moich ramionach co zaczyna odczuwać mój kręgosłup(waży
      7100).Zazwyczaj po kąpieli i jedzonku zasypia na godzinkę,potem dojada i spi do
      5 ale ostatnio dwa razy obudziła sie o 3 i nie mogła zasnąć-licze że jej tak
      nie zostanie.Na spacerze jak nie spi to raczej włącza syrene,chyba to lezenie
      jej nie pasuje.

      No właśnie kiedy można do spacerówki w pozycji półleżącej-ja mam Polaka z
      wkładem zamiast gondoli i mała tez ma już mało miejsca i nie wiem czy mogłabym
      ja juz połozyć bez tego wkładu.Moze zacznie obserwować świat i nie bedzie
      płakała-to przeciez chyba tak jak w gondoli podnieśc oparcie pod głową??

      Muszę kończyc słyszę głosne ziewanie z łóżeczka

      Gosia
      • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 12:24
        Witajcie,
        Gosiu- śliczną masz córeczkę, a jaka bujna czuprynka! Wczoraj wywołałam
        wszystkie zdjęcia robione lustrzanką (robimy zdjęcia równolegle cyfrowym i
        normalnym) i dłuuugo siedziałam oglądając zdjęcia z okresu, jak mały był
        noworodkiem. Wtedy wydawał mi się taki pulchniutki i okrąglutki, a teraz
        patrzę, a to była taka chudziutka kruszynka (3.850g), na buźce poporodowe
        opuchnięcie- szok, ja wtedy w ogóle tego nie widziałam! W każdym razie był
        śliczniutkim maleństwem i aż żal, że dzieci tak szybko rosną...
        Współczuję dzieciaczkom mającym problemy z kupkami, chociaż ja się z kolei
        irytuję zbyt częstymi, bo wczoraj były dwie serie przewijanie-mała kupka-
        przewijanie-mała kupka, a pensja za chwilę przestanie wpływać na moje konto i
        moje dziecię mogłoby bardziej racjonalnie wykorzystywać pampersy, hehe smile)
        Przyszła mamo- logicznie patrząc, to Twoja dieta przechodzi do mleka, więc
        jeśli będziesz jadła więcej rzeczy lekko przeczyszczających, to dziecku powinno
        pomóc w temacie kupek. Na mnie akurat śliwki nigdy nie działały, ale może
        spróbuj pojeść otręby pszenne i jogurty naturalne? A winko czerwone też
        popijam, wieczorem po ostatnim karmieniu.
        Moje dziecko też się nudzi w wózku, ale ja się boję podnieść go do pozycji
        półleżącej- no bo co z tego, że wymiary ma półroczniaka, jak kręgosłup jest
        młodziutki i słaby? Moja znajoma rehabilitantka zabrania jakichkolwiek form
        siedzenia/półsiedzenia dziecka do czasu aż dziecko potrafi samo usiąć i pewnie
        siedzieć, czyli aż do 7-8 miesiąca... Grozi to skrzywieniem kręgosłupa albo
        poważnymi problemami w późniejszych latach. Nie sądzę, by dziecko wyleżało na
        spacerach aż do 7 miesiąca, ale przynajmniej na razie nie ulegam jego płaczom i
        nie podnoszę oparcia w gondoli. Mam nadzieję, że jeszcze chociaż z miesiąc
        wytrzyma na płasko...
        • opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 14:53
          Hej dziewczyny!!!

          Malilka, Ty zawsze przede mna i po mnie piszesz posty, kurde, czy Twój mały tak
          ładnie sie bawi, czy tak szybko zaiwaniasz na tej klawiaturze???Ja mając
          problemy, bo jetsem dysortografem, napewno nie raz walnełam jakiegos byka w
          tych postach, z a co Was przepraszam...zastanawiam sie co jak sie pisze, wiec
          te stukanie w klawiaturkę troche mi zajmuje...i jak maąl płacze, to ja chcę
          szybciej i jak szybciej, to wiecej literówek i błędów...uf...Jeszcze lezy
          spokojnie.

          Odnośnie tych kupek, to faktycznie..jak malenstwo ma problemy, to moze cosik co
          zawiera wiecej błonnika, i wiecej wody...

          Jesli chodiz o spacerki, to mala narazie leży spokojnie i mało podczas ich
          placze, tak jak juz pisałam kiedyś, wie , ze gdy jets ze swoja mamusią, twardą
          mamusią, to nie bedzie rączek...zbliża sie pora przyjścia z pract tatusia, to
          juz marudzi i chce na nie..wiec jak tylko tatus w drzwiach, to juz prawie
          wyje...a tatuś na łapki i jej w to graj.
          Ja takz esłyszałam, zeby jak najpóźniej maleństwo podnosic i poznwalac długo
          siedziec...mozna ćiwczyć, ale tylko ćwiczyć. Niektórzy rodzice ciesza sie jak
          wariaci, z e maly brzdąc ma niespelna 3 miesiace, i juz im siediz jak go
          trzymają...a to przecież idzie na kręgoslup, bo on jest nie wyprostowany,
          mięsinie nie są jeszcze takie mocne, tylko tworzy sie pałąk....a te kosteczki,
          któe sie formuję...duży nacisk na kręgi i poem te wszystkie skoliozy i inne
          dziadostwa.....

          kurde jestem w szoku...ja tu pisze, mała plakala...i zasnęla, pierwszy raz tak
          sama, bez niczego, bez cycka, gadania, tulenia, bujania.....łał...tylko co
          pochwaliłam się na forum.... i to bedzie jeden jedyny raz????

          pozdrówka...

          a ha, a dzisiaj ja stoczylam walke z pogodą, albo ona albo ja, padało i posżłam
          w ten kapusniaczek i tak na spacer...fakt trwał godiznkę ale zawsze coś, a
          potem jeszcze mała pospała w wózeczku na balkonie...przez te pogodę to chyba
          wiecej sobie podsypia...mnie tez sie oczy kleja, taka smętna ta aura...

          teraz to już spadam....
          • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 17:13
            Opolanka- hehe, jedno i drugie smile Piszę na klawiaturze jak rasowa
            stenotypistka, chociaż nigdy nie uczyłam się szybko pisać- no, ale praktyka
            czyni mistrza i 6 lat pracy przed kompem zrobiło swoje smile Może sie po
            wychowawczym załapię jako sekretarka, bo i piszę szybko i kawkę robię pyszną,
            hihihi smile No i w dzień siadam przy kompie raczej tylko wtedy jak mały śpi, no
            poza porankiem- wtedy młody się musi sam pobawić, a mamusia dobudzić kawką
            podczas buszowania na forum. A poza tym moje dziecko ma trzeci dzień mega
            śpiączki, śpi i śpi, a rano znowu wstał o 10.00. Śmiejemy się z niemężem, że
            jak przyjdzie listopad to nasz mały meteopata będzie spał do 14.00 smile))
            • agata1112 Krótko w temacie kupek 15.07.04, 17:55
              Cześć Mamusie,
              Ja tylko krótko na temat kupek. Tak jak pisałam pani pediatra kazała dawać
              małej do picia 100ml przegotowanej wody z pół łyżeczki miodu. Dziecko ma to
              wypic na czczo, tzn. przed pierwszym porannym karmieniem, czyli u mnie wypada
              to ok. 5-6 rano. 100 ml to oczywiscie nie chce wypić, ale dziś nawet 60 ml
              zadziałało! Dobrze, że Pampers ma zakładkismile Oczywiscie nie działa to od razu,
              tylko trzeba dawać dziecku systematycznie i w końcu będzie długo wyczekiwany
              efekt. U nas po 4 dniach stosowania były trzy małe kupki, a dzis mija tydzień i
              kupa była juz odpowiednia. Mam nadzieję, że teraz już tak zostanie.
              Koleżance pediatra kazała dawać samą wodę, bez miodu, i też ma podobno
              wyregulować kupki.
              Życzę powodzenia przy stosowaniu,
              Agata
              • przyszla_mama Re: Krótko w temacie kupek 15.07.04, 18:13
                Informuję, że jędruś rąbnął dziś 3 kupy. Na szczęście nie doczekał czopka,
                tylko zdążyłam mu podać soczek jabłkowy, wydudlał 60 ml. Ale: moja położna, w
                przeciwieństwie do pani pediatry, kazała nie dawać czopków i odstawić
                koniecznie sok jabłkowy - twierdzi, że jest jeszcze za malutki na takie
                sposoby. Ja mam za to opychać się śliwkami suszonymi, a najlepiej pić z nich
                kompot, tak pół godziny przed karmieniem. Jutro zacznę wprowadzać to w życie.
                Trzecia kupa była dziś pełna śluzu, kolor ok. Staram się nie przejmować śluzem.
                Dziś dostałam ślinotoku na widok snikersa w szafie (męża słabostka) i go po
                prostu pożarłam. Po 3 m-cach niejedzenia czekolady!!!! A w środku są też
                orzechy!!! A mimo to po prostu nie wytrzymałam i drżę teraz, czy aby nic małemu
                nie wyskoczy, ależ ja durna jestem, no.
                No i najważniejsze: mój mały mężczyzna skończył dziś 3 miesiące!! W związku z
                tym zrobił się bardziej marudny, nudzi się na macie i zaczyna kwękać po paru
                minutach, nic nie mogłam zrobić - ze strachem myślę o tym, jak zacznie
                raczkować i stawiać pierwsze kroczki - wtedy to już nawet nie będę miała czasu
                zjeść.
                Pozdrawiam,
                Sylwia i Jędruszka
                • mami27 Wróciliśmy z urlopu (niestety)... 15.07.04, 20:47
                  Witam dziewczyny,
                  Po dwóch tygodniach nieobecności znowu się meldujemy. Widzę,że żadna z was nie
                  narzeka na nudę. Tylko szybko mignęłam wzrokowo przez wasze posty, vhyba nie
                  będę w stanie tego doczytać, bo nieźle naprodukowałyscie tutaj hihi...
                  No to w takim razie kilka newsów w telegraficznym skrócie od nas. A oto jaki
                  bagaż przywiozła Emilka z urlopu:
                  - wysypka sztuka jedna... popróbowałam w nadmiarze soczku pomarańczowego,
                  wysypało ją na buźce jak diabli
                  - krzesełko do karmienia sztuka jedna. Kupiliśmy w Niemczech używane krzesełko
                  mamma chicco, jest rewelacyjne! Nie mam pojęcia ile kosztuje u nas,
                  zapłaciliśmy 35euro, to chyba dobra cena. Można je używać od 5 miesiąca, więc u
                  nas to już niedługo. Krzesełko ma pełno bajerów, typu odchylanie fotelika,
                  zapięcie, kółeczka, obniżanie fotela w dół itd. POLECAM> zacznijcie się już
                  rozglądać za tym sprzętem, bo to przecież już niedługo
                  - kubeczek do picia sztuk jedna (to tak przyszłościowo)Chociaż z tego co
                  pamiętam to chicco ma właśnie kubek niekapek, który ma dziubek już od 4
                  miesiąca. A to przecież warto spróbować w jakiś sposób uniknąć picia soczków z
                  butelki, bo próchnica czycha...
                  No to na tyle bagażu, a poza tym było cudnie.. Tylko ta wstrętna pogoda, tak
                  jak tutaj. Julka bawiła się ze swoimim kuzynami, a my świetowaliśmy bez końca
                  60te urodziny teściowej, na pewno przy tym nie schudłam. Ja nadal nie mieszczę
                  sie do wszystkich spodni, mam na plusie aż 5 kilosów, pupa jak szafa i wogóle.
                  No cóz na razie nie chcę za bardzo dietkować, ale staram się bardzo. Nie jem
                  uwielbianych przez mnie słodyczy, piję dużo wody itd. Od września wracam do
                  pracy,więc mam nadzieję, że po prostu nie będę miała czasu na podjadanie. A
                  właśnie mnie kończy się już za 3 dni macierzyński urlop, miałam 18 tygodni, z
                  tym że zaczęłam 2 tygodnie przed porodem, bo tak było dla mnie najkorzystniej.
                  NO i co jeszcze u nas..hmmm???? Kupki co dzień, lub dwa dni, EMila śmieje się
                  pięknie na głos, kwiczy z radości kiedy się ją podnosi do pozycji siedzącej za
                  rączki. Wogóle pozycja leżąca na dechę jest najmniej lubiana, zreszta się nie
                  dziwię, bo przecież nic wtedy nie widać. Na leżaczku leży sobie troszkę wyżej i
                  to lubi. Uwielbia trzaskać grzechotkami, które się jej włoży do obu rączek,
                  tylko muszą to być takie z cieńkimi rączkami, bo wtedy mocno trzyma. Jeszcze
                  sama nie chce sięgać do zabawek na pałąku, z tym że nie był z nami na urlopie,
                  więc będziemy intensywnie teraz ćwiczyć...
                  Ja nie moge się doczekać już nowego jedzonka dla Emilki, na pewno nie będę
                  czekała do 6 miesiąca (tak zaleca się dla dzieci piersiowych), ale zacznę
                  wcześniej ze względu na powrót do pracy. Mam taki plan w głowie, nie mam na
                  tylke pokarmu aby odciągać ale może nie będzie musiała opiekunka podawać
                  buteleczki, jeżeli podczas mojej nieobecności Emilka zadowalałaby się innym już
                  jedzonkiem. Tak by było idealnie, no ale czy ona w wieku 5 miesięcy wytrzyma te
                  6 godzin bez cycyusia ????? Czy będzie wogóle chciała jeść coś innego?
                  Zobaczymy...
                  Na dzisiaj to tyle, padam ze zmęczenia, jechaliśmy całą noc. NO ale bardzo
                  chciałam zobaczyc jak się macie.
                  Sorry za chaos w moim poście...
                  Pozdrawiam Was cieplutko
                  Ewa i Emilka
                  p.S. Dorotko, to bardzo dobrze że zostajesz w domu jeszcze rok z Kamisiem.
                  Zazdroszczę Ci.... ja jestem już 3 lata w domu, trochę pracowałam, ale teraz
                  znowu pełną parą, na dłużej już nie moge sobie pozwolić. Znowu od września będę
                  belfrować...
                  • malilka Re: Wróciliśmy z urlopu (niestety)... 15.07.04, 21:56
                    To jeszcze ja na chwilkę. Mami, napisz proszę, dlaczego jak dziecko pije soczek
                    z butelki to próchnica chyha, a jak z kubeczka to nie??? Zaintrygowało mnie to
                    mocno, bo ja w ogóle boję się soczków ze względu na próchnicę... Ja zostaję w
                    domu, więc minimum 5,5 miesiąca będzie tylko pierś, a potem planuję picie z
                    kubka z ustnikiem, a reszta łyżeczką- nie chciałabym w ogóle wprowadzać butli,
                    zobaczymy czy się uda...
                    • winia5 Próchnica.. 15.07.04, 23:11
                      Witajcie,
                      maliko ja słyszałam od znajomej przypadek, że jakies dziecko zasypiało z
                      butelką w buzi i przez to miałą próchnicę, zabki jeszcze praktycznie nie wyszły
                      a juz były popsute i wtedy odrazu musiał ingerować dentysta. Także trudno
                      powiedziec, czy dawać butelkę, czy nie, mi się wydaje, że to jest indywidualna
                      decyzja każdj mamy.
                      Ja daję Szymonkowi czasami wodę przegotowaną z glukozą, przeważnie wtedy, kiedy
                      po jedzeniu bądż przy gaworzeniu dostaje czkawki a nie ma już ochoty na cyca.

                      Dziewczyny mam pytanie, czy macie jakieś sposoby na zawijające się uszka u
                      malucha. Bo ja to już chyba mam obsesję na tym punkcie, ostatnio juz nawet
                      zabrałam małemu poduszeczkę i podłożyłam mu pod głowę na płasko flanelową
                      pieluszkę, za każdym razem jak leży np. bawiąc się, albo już spi odchylam mu
                      głowę i sprawdzam, czy nie ma zagiętego uszka. Chyba teraz i tak uszka sa
                      jeszcze nieproporcjonalne do głowy?

                      Zauważyłam,że mój synek bardzo lubi przeglądać się w lustrze, uśmiecha się sam
                      do siebe, dlatego też robię mu samolocik przed lustrem, żeby ćwiczył mięśnie
                      szyi, bo wtedy przynajmniej podnosi główkę, a na łóżku nawet mu się nie śni,
                      taki leniuch z niego. No i coraz częściej wkłada rączki do buzi.

                      Do pracy niestety nie wracam, bo nie mam dokąd, mojej filii już nie ma, dlatego
                      tez narazie idę na wychowawczy, ale najpierw wykorzystam zaległy urlop. A potem
                      się zobaczy, mąż dostał nową pracę, to jakoś to będzie. Mam nadzieję...

                      W sierpniu mamy dwa wesela i mam dylemat, czy odciągnąc mleczko dla małego, czy
                      może lepiej spróbowac włączyć mleko modyfikowane na ten czas, poza tym nie mam
                      laktatora, bo nie miałam do tej pory problemu z mlekiem a na dwa razy to chyba
                      nie opłaca się wyrzucac kasy, sama nie wiem...






































                      • grass_d Re: Próchnica.. 16.07.04, 07:33
                        Witamy,

                        pearl, co do soczku, no to niestety nie ja go podawałam dzieciaczkowi, ale mam
                        nadzieję, że odezwie się mama z soczkiem w tej sprawie...smile. Ja dawałam Małej
                        herbatki na trawienie Hippa, sama też to piłam. Acha, położna też radziła wtedy
                        zapodać sobie rumianek, więc wypiłam dwie szklanki i Mała zrobiła na drugi
                        dzień kupkę, ale nie wiem czy to od tego. Szkoda, że ten Debridat u Was nie
                        pomaga, u nas chyba definitywnie unormował sprawę (kupka jest raz na dzień).
                        Niestety ciągle mnie martwią te kupki, bo mało tego że są zielonawe, to wczoraj
                        zauważyłam takie niteczki śluzu, czy to może oznaczać jakąś alergię??? Moja
                        pediatra ciągle ignorowała informację o zielonych, byłam w zastępstwie u innej
                        babki i ona też powiedziała, że takie zielone mogą być bo się czegoś najem i
                        takie wychodzą...Nie wiem. Czy miałyście taką sytuację?
                        Acha, śliczna ta Twoja córcia i rzeczwiście - włos super bujny. Moje dziecię
                        jest od urodzenia jakieś takie łyse. Kiedy tak naprawdę zaczynają rosnąć
                        porządne włosy?
                        Co do podnoszenia oparcia, to ja też mam taki wózek z wkładem i wczoraj
                        pierwszy raz podniosłam oparcie, trochę to pomogło.smile Emi leży i tak z pleckami
                        prostymi bo ten wkład tylko się podnosi, a nie zagina, więc to chyba rozwiązuje
                        sprawę. Czytałam gdzieś na forum, że jak dzieciaczek leży z oparciem
                        podniesionym w spacerówce (półleżąco) i się nie zsuwa, tzn. że jest do tego
                        gotowy (i kręgosłup). No, ale i tak radzą dopiero od 4,5;5 miesiąca.
                        Emi jest ostatnio strasznie grymaśna i super często je. U nas wypada karmienie
                        co 2h i to liczone od początku jedzenia...Czyli częstotliwość jest większa. W
                        zasadzie cały dzień siedzę na tyłku i karmię. Nie mam więc kiedy za bardzo
                        jeść, więc na szczęście nie ma się co odkładać na pupie od tego wiecznego
                        siedzenia... Wchodzę już w dżinsy sprzed ciąży! Co prawda są trochę
                        elastyczne....smile)
                        W związku z tym wiecznym karmieniem, ja też marzę o podaniu innego jedzonka i
                        też zacznę wcześniej, gdzieś od szóstego miesiąca. Przynajmniej może jedno
                        karmienie odpadnie.smile
                        Acha, u nas problem próchnicy w ogóle odpada, Emi nie akceptuje ŻADNEGO smoka,
                        ani butelkowego, ani uspokajacza, nie ma szans. Przerobiliśmy już komplet
                        dostępnych smoczków, nie weźmie do ust i kropka. Będziemy się uczyć od razu z
                        kubka niekapka.smile
                        pozdrawiamy
    • pearl24 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 10:32
      Majka jeszcze śpi smile) wiec coś skrobnę.

      Dziekuje za odp w sprawie kupy-wypróbujemy po kolei i wode z miodem i soczek
      (taki dla dzieci od 4mies)
      grass-przepraszam za pomyłkę ale tyle jest tych postów że sie pogubiłam.

      Widze że niektóre z was ciągle walczą z kilkogramami sprzed ciązy-ja tez
      sądziłam że tak bedzie,nawet najbardziej obcisłe rzeczy pochowałam ma dno
      szafy "na przyszły rok".Sądze wrecz że bedę musiała kupić mniejsze ubrania jak
      tak dalej pojdzie bo u mnie już 2kg na minusie-wolałabym żeby już waga nie
      spadała-uroki jedzenia "tak zeby małej nie zaszkodziło"

      Musze wypróbować podnieść oparcie troszkę w wózku razem z nosidłem-może bedzie
      wiekszy spokój na spacerze.Nie wiem czy wam wspominałam ze kupiłam chuste do
      noszenia małej-no i kompletnie jej sie to nie podoba.10minut jest ok a potem
      juz płacz-zreszta ja chyba nie umiem jej w tym nosić.
      W sierpniu jedziemy do zakopanego i zastanawiam sie co zabrać żeby małej nic
      nie brakowało-musze poszperać na forum.
      W związku z tym mam pytanie-czy 4,5mies malucha moge już troche ponosić w takim
      nosidle na brzuchu czy jeszcze za wczesnie??Ni i czy jakis polecacie?

      Omal bym zapomniała wam napisać jakie chwile grozy wczoraj przeżyliśmy...
      a ja o mały włos nie powiedziałam mężowi czegos czego mogłabym żałowac do konca
      życia.
      Pojechaliśmy do znajomych,mała była w foteliku samochodowym,ubrana dość grubo i
      w śpiworku (dzięki Bogu),tata chciał ją wyjąć z fotelika,postawił fotelik na
      krześle i opuścil rączkę(nie o końca,niestety),chciał wyjąc małą ale na chwilę
      odwrócił głowę(trzymając fotelik).I w tym momencie zobaczyłam jak fotelik
      wykręca sie do przodu,nie dociągnieta rączka jakoś zaczęła sie obsuwać a nasze
      dzecko wypada z fotelika,tata nie zdążył jej złapać-sama nie wiem jak to sie
      wszystko stało,to była sekunda.
      Dla mnie potwornie długa.Na szczeście mała wyturlała sie z tego fotelika
      zawinęta w śpiworek a nie wypadła dosłownie,dopadłam do niej,złapałam ją na
      ręce.Ryk niesamowity, no i nie wiedziałam czy coś jej jest czy tylko sie
      wystraszyła.Myslałam ze zwariuję ze strachu zanim jej nie obejrzałam.
      Tata chciał sprawdzić czy nic jej nie jest, ale pokazałam mu gestem "nie
      zbliżaj sie do nas" i posłałam mu jedno z najbardziej mówiących spojrzeń-co go
      bardzo dotknęło, jak mi potem powiedział.
      Ja wiem że różne rzeczy sie moga zdarzyć(czytałam taki wątek na forum wiec
      każdemu rózne dziwne rzeczy sie przytrafiają)ale do cholery chyba mogłam sie
      wkurzyć że skoro tatuś bierze dziecko w swoje ręce to powinien uważac.I nie
      miałam ochoty żeby sie do nas zbliżał co najmniej przez chwilę zanim mi nie
      przejdzie wkur...na niego.No bo normalnie to miałam ochote mu tak nawrzucać...
      Na szczeście skończyło sie na długim płaczu małej,ze strachu tylko.tak sie
      wystraszyła że nawet cycuś nie uspokoił jej(ja byłam chyba jeszcze bardziej
      spanikowana)
      Jak sobie przypomne to robi mi sie gorąco.


      Dobra,kończe.
      Ide popatrzec na małą,uwielbaim jak sie przeciaga.
      Aż dziw że można tak mocno kochac takiego małego człowieczka.

      Uważajcie na swoje maleństwa.
      Gosia
      • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 11:54
        Witajcie,
        Grass_d- ja już nic nie rozumiem! Mój mały też nie akceptuje żadnego smoka, ale
        jakie to ma znaczenie dla próchnicy? Przecież to nie chodzi o zasypianie z
        butlą w buzi (które jest dla mnie już jakimś mega ekstremum), ale o to, że
        dziecko ma pierwsze ząbki, je czy pije, nie używa pasty, bo jest za małe, no i
        to chyba z tego się bierze próchnica. Co za różnica, czy dziecko wypije słodki
        sok z butli, czy kubeczka??? Najgorsze, że mleko matki też ma w składzie
        cukier, a mały najchętniej zasypia z cyckiem w buzi...
        Pearl- współczuję Ci tej historii!!! Wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają,
        tylko zawsze się myśli, że nie nam... Najważniejsze, że nic się nie stało.
        A u nas znowu jesień, pospaliśmy do 10.00, nic mi się nie chce...
        • asik_w Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 14:51
          witajcie!!
          Pearl sliczna na Twoja majeczkasmile)i rozumiem Cie doskonale, moj niemaz zaraz na
          samym pocztku jak Kamis spal na naszym lozku, ogladal mecz patrzyl w tv i tylrm
          szedl do lozka i wskoczyl na niego, co prawda nie na malego< dzieki Bogu! ale
          obok tylko ze maly az podskoczyl i tak sie przestraszyl, ze plakal chyba ze 20
          min, oj myslalam ze zabije!!
          a co do nosidelka to ja Kamilka nosze juz czesciej w nim, wczoraj np bylismy na
          godzinnym spacerku na plazy Maly przodem do swiata i szcesliwy, ze wszystko
          widzi!
          Malilko co do tych butelek, smoczkow i prochnicy to chyba chodzi o to, ze jest
          mniejsze zagrozenie, tak mi sie wydaje, ale oczywiscie higiena musi byc
          najwazniejsza, ja nie planuje podawac Malemu soczkow dopoki nie skoczy roczku,
          a pozniej zobaczymy, ale wode zamierzam tez podawac w kubeczku niekapku,
          zreszta on butli nie uznaje, smoczka tez nie, na szczescie.
          a ja mialam dzisiaj pobudke o 5.20!!! ja sie wykoncze, zeby ten szkarab
          jeszcze spal dlugo w dzien, max 40 min i tak 4 razy, a musz etez cos jesc, umyc
          sie itd i chodze spac razem z nim o 8,
          Dziwczyny jak go nauczyc spac!!?? moze pozniej klasc? u nas kapiel jest miedzy
          7-8, pozniej cycus i wykle 8.30 spi, nie dosc ze po polnocy potrafi sie 3 razy
          obudzic to i te ranne pobudkisad(ja chche pospac, razny w ciazy to spalam do
          poludnia, a mowili mi ze jak w ciazy sie dlugo spi to i pozniej dziecko tak ma
          ahasad(
          chyba wieczorem wypije lampke wina, moze jak o polnocy wstanie na cycusia to
          po takim winku pospi do 7 chociaz!!
          pozdrawiam, u nas tez pada a on nie spi tylko aguuuu....i ten uwodzicielski
          usmiechsmile)))
          • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 17:08
            Witam.

            Wczoraj byliśmy na szczepieniu, na szczęście obyło się bez opuchlizny jak
            poprzednim razem, Iguś trochę powrzeszczał, ale krótko, choć to pewnie, dlatego
            że byliśmy samochodem(, gdy tylko samochód rusza mały się uspokaja) gdyby miał
            do domu wracać w wózku pewnie nie było by tak różowosmile Ale najważniejsze, że
            mamy z głowy i obyło się bez dodatkowych, prócz ukłucia cierpień.
            Przy okazji wizyty u lekarza pytałam czy dziecko w tym wieku może już jeździć w
            spacerówce albo czy można podnieść materacyk w gondoli. No, więc w spacerówce
            tak, ale jeśli da się ją rozłożyć na płasko ewentualnie bardzo lekko unieść
            oparcie, w gondoli tak samo, ale tak by dziecko leżało coś jakby na równi
            pochyłej.

            Ostatnio Igor zaczął zasypiać w łóżeczku, nie sam oczywiściesmile kiedy widzę, że
            zaczyna być śpiący kładę go do łóżeczka trochę pogadamy, potem pomarudzimy, ale
            w końcu zasypia, w skrajnych przypadkach nadal sprawdza się suszarka. No a już
            standardem jest,że przy usypianiu mama robi za urządzenie wydające dźwięki,
            żadne aaaa, kotki dwa tylko mama ciiiiiiiiiiiii..... smile) Ostatnio wychodząc z
            domu uspokajałam małego, bo marudził, gdy zjechaliśmy windą już spał a ja
            dopiero po 10 minutach drogi zorientowałam się, że nadal idę z tym
            ciii............... na ustachJ
            Niestety, jeśli idzie o spanie od kilku dni mamy jeszcze inny problem jak mały
            zaśnie ok. 18 to śpi i śpi i musimy go budzić na kąpanie, potem znów zasypia i
            śpi do 12 – 1 w nocy. Nie uśmiecha mi się kąpanie małego przed 18 i siedzenie w
            domu zwłaszcza, kiedy na dworze ładna pogoda Może dzisiaj się uda, bo usnął
            jakieś 10minut temu, więc pewnie przed 19 wstanie i dopiero po 20 zaśnie na
            dłużej.

            Pearl doskonale rozumiem, że się wkurzyłaś, ja pewnie zareagowałabym tak samo a
            może i gorzej...tatę troszkę też w końcu nie zrobił tego celowo i chciał
            sprawdzić czy z małą wszystko ok., ale trudno wymagać byś w takim momencie
            myślała czy go urazisz czy nie.

            Mami 35euro za chicco mamma nawet używane to moim zdaniem bardzo dobra cena. U
            nas w sklepie nowe kosztuje ponad 600zł., oglądałam i naprawdę jest fajne tylko
            ta cena....

            Pozdrawiam Nika
            • opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 22:29
              Cześć dziewczyny!!!

              Malilka, masz racje te brzdące to chyba faktycznie meteopaci, moja mala jak
              bylo wczoraj chłodno, szaro i ponuro to spała 3 godzinki od 16. do 19 obudizla
              sie i nie od razu do cycka.....szok, a potem i tak zasnęla po 21.00...a w ciagu
              dnia takze spała...a dzisiaj juz cieplej, wiec dwie drzemeczkipo 40, minut i po
              kapieli padła i smacznie sobie śni...

              Co do tyh kupek, odwieczny problem...moja mała ma cąły czas śluz w tych kupach,
              i to dosc sporo...zalatwia sie dobrze, nawet do trzech ray dziennie, w
              zalezności co mamacia wpalaszuje ,zadnych innych objawów nie ma jak jakies
              uczulenie, gąrączka, bóle, zdęcia...nie wiem czy taki jej urok...czy cosik jej
              szkodzi...no i kupki kolor żółty..
              Tylko sie zastanawiam, bo którąś z was maial wyrzuty po zjedzeniu batonika, ja
              bardzo dużó jem slodyczy, nie wiem czy dobrze, ale kiedyś pisałyscie , ze
              herbatniki, ciasto drożdżówe....ale ja jem takzę czekolady i to dosyć spore
              ilosic, bo ją ubustwiam...a jak zoabczyłam, ze mała nie ma uczlenia, to teraz
              sobie folguje, i nawet przy tej ilosic, maal sie zalatwiała..ale raz dzienie,
              czasem dwa..z.robilam sobie dietkę, czyli bez czekoladki i w ciagu dnia trzy,
              cztery kupy...i co Wy na to???Czy ta czekolada moz ebyć przycyzną tego śluzu???
              Czy wy wogóle nie jadacie słodyczy???...bo jak tak, to jestem wyrodna matka..

              Ja ogólnie jem dużó różnych rzeczy, oczywiśice omijam te wydymające, nie pije
              mleka bo nie cierpię...ale brzoskwinia ostatnio wskoczyła mi do ust,
              winogrona...moze to małej teraz zaszkodzilo..tylko te kupki ze śluza są juz
              dsyć dlugo, ale brak innych objawow...wiec narazie sie nie przejmuje...

              Pearl, i tak zachowaalś spokój, bo znam takie, co by już prawie rozwód
              brały..masz nerwy na wodzy.....

              Mami, cena rewelacja, tylko pogratulowac takich zakupów...

              A co do tych smoczków, to ja wogóle jestem ciemna w tym temacie, ze cos niby
              próchnica czy inne dziadostwo...moja maal pije z butelki od początku w ciagu
              dnia to trochę herbatki, teraz daję jej wodę....A jak bedzie pić z kubeczka, to
              przeciez i tak to osadza sie w buzi, tak jak pisala malilka..wiec nie wiem, czy
              mam sie martwić, ze ona z butelki lubi, czy cieszyć, bo jak zabraknie
              pokarmu...odpukac, to bedzie ciagnela smoczka...
              A smoczków do zasypainia czy uspokajania, to ona nie znosi i pluje na
              kilometr..ja się leciutkowybudza, a chce aby zasnęla i dajej jej smoczka, to
              natychmiast jest obrzydzenie na twarzy i oczy jak 5 złotych....wiec smoczków u
              ns dostatek z szufladzie leży....

              slę pozdrówka i milego wekeendu

              • monikaps Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 17.07.04, 01:07
                Witam,

                Troche sie nie odzywalam, wiec przede wszystkim nadrabiam zaleglosci: Sylwia, duzo, duzo szczescia! Zeby wszystkie Wasze wspolne dni (we trojke) byly co najmniej tak udane jak dzien slubu.

                My dzis bylismy na drugim szczepieniu. Oczywiscie podczas zastrzykow placz ogromny, potem w poczekalni jeszcze tez, ale po nakarmieniu, przy przewijaniu juz byly usmiechy i gadanie. No i, odpukac, dalej spokoj. Waga 7270, obwod glowki 42 obwod klatki 43 cm. Jeszcze nie podwoila wagi urodzeniowej, ale i tak to calkiem niezly wynik.

                Wyjezdzamy jutro na wakacje - na wies do dziadka mojego meza. Dziadek ma 92 lata i sam prowadzi gospodarstwo, troche dotrzymamy mu towarzystwa. Prawdopodobnie wrocimy dopiero pod koniec sierpnia, a 15-go planujemy chrzciny Ewuni w tym samym kosciele gdzie 3 lata temu bralismy slub, a w 1942 roku brali slub dziadkowie meza. Mam tylko nadzieje, ze Ewunia dobrze zniesie zmiane miejsca. Powietrze bedzie miala wspaniale, bo bedziemy mieszkac w Puszczy Knyszynskiej za Bialymstokiem.

                Dziewczyny, nam w niedziele minela taka dosc wazna data - przy kazdym nowym badaniu w ciazy powtarzalo sie - data ostatniej miesiaczki. A niedlugo bedzie rok, od kiedy zaczelo sie zycie naszego Malenstwa. Ja juz sobie zycia bez Niej nie wyobrazam. Ostatnio nabrala fajnego zwyczaju, ze jak sobie juz podje to odchyla glowke i zaczyna mi cos opowiadac po swojemu, cos wspanialego!

                Z wczesniej poruszanych tematow, to Ewa tez w dzien zazwyczaj je co 2 godziny. Smoczek uspokajacz ssala tylko w szpitalu w tym czasie kiedy dostawalam antybiotyki i trzy karmienia miala zamiast z piersi to ze strzykawki no i musiala sie nassac. Od tamtej pory pluje smoczkami, no i dobrze. Obecnie na topie ma raczki. W czasie kapieli to sie nawet ze mna awanturuje jak chce jej umyc raczke, ktora ona wlasnie chce ssac. Natomiast kupki robi dosc regularne i to takie, ze czasem nawet pampers 4 nie daje rady i trzeba zmieniac spioszki.

                Winia5 - ja mam laktator Aventu, ale jak odciagalam pokarm to wolalam recznie. Po prostu do czystego naczynia, tak jest szybciej. A co do lezenia na brzuszku, to Ewunia nie lubi lezec na miekkim podlozu, ale moze byc podloga, stol, deska do prasowania... A najlepiej podnosi glowke jak lezy na moim brzuchu.

                Pearl, ja bym chyba szalu dostala, jakby mi sie takie cos przytrafilo. Chociaz ja podobno w niemowlectwie wypadlam na glowe z lozeczka i jakos nic mi za bardzo nie bylo. Podobno dzieci sa dosc odporne na takie wypadki, ale lepiej tego nie sprawdzac.

                Zycze wszystkim wreszcie troche lata i duzo radosci z dzieciaczkow
                Monika i Ewa (12 tygodni)
    • pegass Cytomegalowirus.. jakieś doświadczenia? 17.07.04, 18:11
      Cześć

      Tu Pegass, poślubiony Jagnie.04. Poproszono mnie by Wam
      wszystkim "kwietniówkom" przekazać pozdrowienia, co niniejszym czynię.

      A sam, w nawiązaniu do tytułu, zapytam, czy może ktokolwiek z Was miał do
      czynienia z tym paskudztwem. Jeżeli tak, to jak brzdąc był leczony i gdzie.
      Dobre byłyby również jakiekolwiek materiały pisane dostępne w sieci, a których
      nie można sobie wygooglać (bo te juz mam). Za każdą informację bedę (my wszyscy
      będziemy) bardzo wdzięczni.

      Tak po krótce powiem czemu pytam.
      Nasz Nikodem złapał zapalenie oskrzeli, które błyskawicznie przerodziło się w
      zapalenie płuc. Po czterech tygodniach leczenia w szpitalu, wyszło na jaw, że
      jest zarażony cytomegalią. Teraz zmieniliśmy szpital i miasto, bo podobno tu
      się znają, ale ja już z trudem zdobywam się na zaufanie dla personelu
      medycznego, choć pewnie niesłusznie...
      W każdym razie Jagna od 5 tygodni żyje w szpitalu i nie zanosi się, żeby wyszła
      w przeciągu najbliższych trzech tygodni. Dlatego każda informacja na temat tej
      choroby będzie bardzo cenna. TIA.

      Jeszcze raz pozdrawiam

      Pegass
      • mag-da Re: Cytomegalowirus.. jakieś doświadczenia? 17.07.04, 18:37
        Cześć,
        Bardzo serdecznie współczuje wam, nie mam pojęcia co to jest ale jak coś się
        dowiem to na pewno napisze. Pozdrowienie dla Jagny, duzo sił życze całej waszej
        trójce. Trzymajcie się.
        Magda
    • przyszla_mama Zobaczcie mojego szkraba! 18.07.04, 21:11
      ...o ile mi się uda wstawić linka wink
      Byliśmy cały dzień u teściów na działce, a niech mająwink, ale był taki ukrop,
      że aż mi go żal było. Jutro jak tak będzie, nie wychodzę z domu, może po
      południu, mały się upocił jak prosię, bidulek. Śppi sobie teraz i szlocha przez
      sen, coś za często ma złe sny jak go matka katuje chyba, bo szlocha i gile
      połyka. No nic, matka kończy pić winko i dołącza do smrodka. Acha, zgodnie z
      waszymi radami, kąpiemy małego ok 19 od paru dni. Wieczór co prawda mamy
      później spokojny, ale za to nocka nie bardzo... No i dzień dla małego zaczyna
      się o 5 rano....mam nadzieję, że w końcu trochę da mi pospać...
      pozdrawiam
      Sylwia i Jędrusiek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14186107

      • dorota.gdynia Re: Zobaczcie mojego szkraba! 18.07.04, 23:20
        Witajcie!
        Ale dzieciaczki są boskie! Sylwio, Gosiu, Grażynko - niech zawsze będą takie
        słodkie jak na tych zdjęciach smile
        My też weekend spędziliśmy na działce, z tym, że wczoraj to żeczywiście pogoda
        super, a dziś... no niestety nad morzem popołudnie już było deszczowo-burzowe.
        Coś marne to lato.
        Właśnie dobiega końca mój urlop macierzyński (dziś ostatni dzień). Od jutra
        jestem na urlopie wypoczynkowym, za trzy tygodnie wracam do pracy na czas
        urlopu mojej koleżanki z biura, czyli pewnie tak na 3 tygodnie, dalej urlop, a
        potem wychowawczy. Pracować w sierpniu będę tak ok. 5-6 godzin dziennie - mam
        nadzieję, że wytrzymam. A potem będę z Kamisiem w domku. Hurra!
        Czytałam już kilka razy wasze posty nt. kupek, no i tak się zaczytałam, że u
        nas echo! - brak kupy od 5 dni. Och mam nadzieję, że jakoś się poprawi.
        Mami - super, że już wróciłaś! A masz może jakieś wieści od Beatki?
        Serdeczne pozdrowienia dla Jagny i dużo zdrówka dla Maleństwa!!! A to
        dziadostwo - mój Boże nie mam pojęcia co to takiego!
        Lecę do łóżka bo weekend mimo, że spędzony na odpoczynku był męczący.
        Pozdrawiam!
        • male_co_nieco Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 09:23
          Cześć Dziewczyny.
          Ale gorąc...wczoraj to samo, na szczęście mały całkiem nieźle to znosi(gorzej z
          mamą ). Nie chce zapeszyć ale muszę się pochwalić - wczoraj Igor sam zasnąłsmile)
          Po kapieli i jedzonku położyłam go do łóżeczka , chwilę poleżał i usnął i tak
          od ok.20 spał do 3, później oczywiście rozpoczał dzień o 5. chyba nie
          pozostanie mi nic innego jak porzucić stare nawyki i zacząć chodzić wcześniej
          spać.
          Uciekam bo tatuś zarządził spcerek zanim zacznie się prawdziwy ukropsmile

          Pegaas nie mam pojęcia co to cytomegalowirus jak wpadne na jakieś informacje
          dam znac , maleństwu zyczę szybkiego powrotu do zdrowia.

          Przyszła_mamo Jędrus jest sliczniutki.

          Pozdrawiam Nika
          • malilka Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 11:51
            Witajcie,
            Periss- dużo sił i zdrowia dla maluszka, ucałuj od nas Jagnę, mamy nadzieję, że
            szybko wyleczycie dziecko i wrócicie do domku. Z CMV nie pomogę, bo ostatnio
            interesowałam się wirusem na początku ciąży, więc szukałam info o ryzyku dla
            płodu, dalej myślą nie sięgałam... Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to żeby
            wygooglować też nazwę cytomegalia, no ale to pewnie już zrobiłeś.

            Dziewczyny, dzisiejszy dzień jest dla mnie bardzo szczególny- równo rok temu
            poczęliśmy naszego ukochanego synka, w czasie cudownych wakacji, gdzieć między
            Lizboną a Porto, wnioskując z dat na wyciągach z kart kredytowych, hehe smile No a
            potem nie wiedząc o tym podróżowaliśmy we trójkę i nasza dzielna mała
            blastocysta przejechała z rodzicami 7.000km, wspinała się w górach, chodziła na
            wyczerpujące spacery i niechcący wypiła spoooro winka, na szczęście słabego. A
            teraz jest 8-kg szkrabem rozjarzonym bezzębnym uśmiechem i nie wyobrażamy sobie
            bez niego życia smile)))

            Weekend spędziliśmy u mojej przyjaciółki, która ma dom z ogrodem. Młody po raz
            pierwszy wyjechał dalej poza Łódź (200km) i podróż zniósł rewelacyjnie, przez
            pierwszą godzinę siedział i się ciuchutko rozglądał, przez drugą spał. Na
            szczęście mamy klimę, więc upał mu nie doskwierał.
            A wczoraj było gorąco straszliwie! Mój mały szkrab leżał nagusieńki w cieniu, a
            w południe w domu, a i tak się pocił, no ale pisałam, że on jest mocno
            zimnolubny. Przez cały dzień nie chciał w ogóle jeść, co 2h przystawiałam go do
            piersi, żeby choć się napił, brał tylko parę łyków i był pisk. Pierwszy
            porządny posiłek zjadł o 20.00, jak się zrobiło chłodniej i potem w nocy jadł
            już normalnie. Dzisiaj nie zamierzam wychodzić z domu przed 18.00, a jutro się
            przeprowadzamy do domu z ogrodem, hurra!
            • mag-da Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 14:26
              Cześć, u nas weekend nieszczególny, gorąco, nie ma gdzie pójść. Z kupkami nie
              mamy problemu ale za to ze skórą tak. Ograniczyłam jedzienie produktów
              mlecznych, zmieniłam nawyki kąpielowe i wreszcie się poprawiło. Skóra wszędzie
              gładziutka ale nadal mój berbeć drapie się po uszach. I już nie mam pojęcia
              dlaczego. Obejrzałam te uszy z każdej strony i nic niepokojącego nie
              zauwazyłam. Gdyby to było zapalenie ucha to by płakał. A on zachowuje się
              normalnie.
              Z nowości u nas, to wreszcie mamy paszport dla Henryczka i mozemy lecieć
              Polski. Poraz pierwszy spędziłam z nim pięć godzin na mieście. On zniósł to
              dzielnie, natomiast ja dostawałam szału. W ostatniej chwili zrezygnowałam z
              nosidełka i wzięłam wózek. Na szczęście poprosiłam moją kuzynkę o pomoc inaczej
              bym sobie nie poradziła. Na starych stacjach metra nie ma wind wszedzie schody
              i kupa ludzi. Na schodach ruchomych jest nakaz zeby złożyc wózek i wziąść
              dziecko mna ręce. Wykonanie tej czynności samej jest niemożliwe, pomimo że mój
              wózek reklamuje sie, że niby mozna go złożyć jedną ręką. Jeżeli kiedyś
              będziecie w Londynie z dzieckiem to odradzam podróżowanie metrem. Poza tym na
              dole jest okropny hałas i przeciąg i wtedy mój maluszek strasznie płakał, byłam
              pewna że się przyziębi, gdyż tego dnia był upał, ale nic go nie wzieło,
              karmienie piersią mam wiele plusów. Jeszcze pare słów na temat nosidełka, to
              moja znajoma bez przerwy nosiła dziecko na brzuchu i dostała okropnego
              zapalenia na obie piersi, dletego że był duży nacisk, więc ostrzegam na
              przyszłość.
              Pozdrawiam gorąco, Jedruś jest bardzo ładny.
              Magda
              • grass_d Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 14:55
                Cześć dziewczyny,

                zostawić Was na parę dni, to czytania na pół godziny...smile
                Oj mieliśmy bardzo zajęty weekend, mimo upałów przeokrutnych, wychodziliśmy i
                tak dopiero na wieczór jak jacyś Arabowie. Cóż, muszę powiedzieć, że Mała nie
                znosi gorąca, ma to chyba po mnie, nienawidzę się opalać..smile
                Dorotko: dziękujemy, ale gdzie zdjęcia Twojego szkraba?

                Malilko: masz rację, że od karmienia piersią robi się również próchnica. Wynika
                to z tego, że dziecię tak jak i podczas zasypiania z butelką -podczas snu
                ssie , tzn robi ruchy ssania, ale nie przełyka, i to właśnie jest zabójcze dla
                ząbków, te nieprzełknięte, zalegające resztki pokarmowe. Stąd jest ogromna
                różnica w piciu z kubeczka a przy pomocy smoczka. Z kubeczkiem nie da się
                zasnąć i zassać.smile Butelka jest najbardziej ryzykowna. Dzieci łatwo się od niej
                uzależniają i lubią z nią zasypiać. No a pierś łatwiej kontrolować.wink
                JEst jeszcze jeden minus, przy smokach jest ryzyko wad zgryzu, no, a wiadomo,
                wady zgryzu mogą skutkować próchnicą i vice versa. Oczywiście, przy
                odpowiedniej pielęgnacji i profilaktyce da się to wyeliminować.

                A propos picia w ciąży. Dokładnie rok temu urządziliśmy sobie z mężulem niezłą
                imprezkę z piwkiem podczas robienia ogórów kiszonych, po czym okazało się potem
                że nasza EMi zamieszkała już w brzuchu. Miałam wyrzuty sumienia przez całe 9
                miesięcy...

                Opolanko: my mamy również kupy ze śluzem, tylko jeszcze na domiar złego są
                zielone. Pytałam o to już trzeciego pediatrę i wszyscy twierdzą, że to błąd
                dietetyczny. Zakazali mi żółtego sera!sad( Poza tym nie jeść owoców
                drobnopestkowych, brzoskwinie można, troszkę winogron też, no i wiadomo: nie
                wolno rzeczy smażonych, warzywek wzdymających no i ukochanej kawy. Jak już to
                super mikroskopijną dawkę po jedzeniu.
                Sylwia: mina Jędrusia z pierwszego zdjęcia jest zabójcza.smile
                Pegass: trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia NIkusia, mogę tylko polecić
                forum ezdrowie lub inne fora o zdrowiu dziecka, jednak rodzice z podobnym
                problemem mają największą wiedzę.

                pozdrawiamy
                • mami27 Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 16:18
                  Cześć,
                  Pegass: Pozdrów Jagódkę i dzieciątko, ja też niestety dopiero od Ciebie po raz
                  pierwszy przeczytałam o takim wirusie. Trzymamy kciuki, na pewno będzie wkrótce
                  wszystko oksmile)) Dobrze, że znana jest już diagnoza, to może łatwiej będzie
                  walczyć z tym paskudztwem.
                  Ale upał... i do tego te burze, raz wnoszę pranie, raz wynoszę. Emilka znosi
                  upały dosyć cierpliwie, ale mimo leżenia w samym body, poci się przy piciu. Po
                  wyjściu na spacer mam wrażenie, że kremik spływa po niej - tak jest ciepło. NO
                  ale cóż, przecież tak tęskniliśmy za latem, więc cieszmy się z tego co mamy.
                  A u nas przed domem Meksyk!!!!! Przed domem parkuje wielka kopara, a w swoim
                  własnym domu czuję się jak w Big Brotherze! Właśnie zaczeliśmy robić kanalizaję
                  deszczową naokoło domu, więc pełno jakichś panów z łopatami kręci się tutaj.
                  Później czeka nas jeszcze wybrukowanie dojazdu do garażu i zrobienie
                  chodniczków. Więc przez jakieś 2-3 tygodnie mamy wielki plac budowy. Na
                  szczęście Julka jest u moich rodziców, więc mimo że naokoło zamieszanie ja mam
                  więcej czasu. Już napisałam sobie na kartce co mam do posprzątania w domu przez
                  te dni, ale narazie jakoś nie za bardzo to realizuję. No dobrz to biorę się do
                  jakichś porządków, Emilka śpi słodko....... (oby jak najdłużej)

                  mami i Emilia

                  Przyszła mamo> Zamawiam sobie Jędrusia na narzeczonego dla mojej dziewczyny.
                  Widać na tych zdjęciach, że to prawdziwy facetsmile) No a co ze zmianą Twojego
                  nicka? Najwyższy czas.... Chyba że planujesz teraz już drugą ciążę - to się nie
                  opłaca zmieniać, hihihihihi.....


                  • opolanka1 Nareszcie cieplej 19.07.04, 18:46
                    Hej dziewczyny!!!!

                    Jak widać z mojego wogłówka, mamy w koncu troche słońca, co nie oznacza, ze sa
                    upały i chwała za to, bo ja wogóle nie jestem odporna na skwar...a co dopiero
                    takie malenstwo. Jak mamy juz 20 stopni, to mala jest w przewaznie samym body i
                    w zalezności czy wieje czy ine, to ją lekko przykrywam...bo w tych wózkach, to
                    cipło, ze ho, ho...Mała mi sie juz raz spociła.staram się aby miała tam
                    przewiew, ale oczywiśice aby głowy jej nie urwało..o czapeczkach to wogóle
                    zapomnialam, bo napewno potówki murowane. Przy tych fałdkach, to najbardzije
                    odczuwa temperaturę skóra szyi..gdzie mała sie bardzo poci i odlezynki sie
                    robią, wiec parę razy dziennie mamy szyjną kosmetyke....


                    pegass, nie mam zielonego pojecia o tej chorobie, dobrze, z ediagnoza
                    postawiona i można szybko zadziałac... pozdrówka dla Jagny i małego szkrabka,
                    optymizmu i siły...jesteśmy z wami, gdyby trzeba było jakies lekarstwa z
                    niemiec sprowadzić, to pisz.....

                    Przyszla mamo...po pierwsze to mówilaś, ze zmienisz nicka i co??? a po drugie
                    moja zuzia takze się budiz tak wcześnie..wazne że dobrze przesypia od wieczorku
                    z porami akrmienia w nocy, a dla maluszka najważniejsze, ze jest kąpany i Ci
                    sie udaje o tej 19.00...Nikt nie powiedzial, ze macierzyństwo to późne
                    wstawanie. Jak ja urodzilam, to kumpela wysłała mi smsa z gratulacjami i
                    dopisała...witamy w gronie osób niewyspanych...Miała rację, ale ja już sie
                    przyzwyczailam i nawet budze się przed mała....

                    Dorotko, zyczę Ci symaptycznego i wesołego powortu do pracy, wspaniale, ze
                    bedziesz pracowac te kilka godzin a resztę czasu z bąblem.....Napewno kawa
                    pójdzie w ruch, bo przy takiej pracy, to jakbyś ciągnęla na dwie zmiany..hihi

                    Nika zazdroszcze, ze mały zasypia ci bez żadnych wiekszych ceregieli...moja
                    mała nadal wieczorem po kapieli zasypia przy cycku....

                    Malilka, zastanawiałaś sie kiedy znów udacie sie na wakacje nadal we
                    troje...ale już wszyscy na zewnątrz, a nie w środku brzuszka. Swoja drogą Twój
                    szkrab leżał chyab w papersie...a nasmarowaąłś go kremem????hihi

                    Magda, gratulacje paszportu, teraz tylko walizki zapakować i do kraju.Mam
                    pytanie jak drastycznie ograniczyłas produkty mleczna i co kryje sie za zwrotem
                    że zmieniłas nawyki kąpielowe...moja mała ma miejsca suche, ale tylko w okolicy
                    pepka i wyzej, zastanawiam się czy to moze nie od podraznienia pampersem, bo ma
                    bardzo delikatną skórę.....

                    Grażyna, czyli ser żółty w odstawke i kawe też??? a drobnopestkowe to
                    np.maliny..Jesz jabłka?? Ze smażónych to ja nic jak narazie.....A co do tych
                    zielonych kupek, to różnie mówią..jedni ze ok, inni z ecosik nie tak i bądx tu
                    madrym

                    Mami 27, zycże szybkiego powrotu do normalnośic, tzw normalnego nierozkopanego
                    otoczenia, szybkiego sprzątania,...to dobrze że starsza dziatwa pojechala do
                    dziadków, a malenstwo teraz tylko pozostaje do opieki....mam andzieje, ze
                    zniesie cierpliwie wszelkie pyły w powietrzu, trzaski i łomoty...

                    Ok spadam dziewczyny, zbliża sie pora kąpieli....

                    papa



    • male_co_nieco To i ja się pochwalę :) 19.07.04, 23:13
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24532&grupa=9&kat=0&a=m_h_a
      Mam nadzieję, że zadziała.

      Mały śpi, mąż śpi a ja siedzę przed kompem z jedną nogą w miednicy.Mój mąz
      dziś postanowił ugotować obiad i nie obyło się bez ofiar.A dokładniej jednej w
      postaci mojej poparzonej nogi,jak widać smażąc można wywijać patelnią
      tak ,żeby uszkodzić przechodzącą żonę.
      Igor jak większość Waszych dzieciaczków fika na wpół goły , czapki juz tez nie
      zakładamy , mamy ją w pogotowiu gdyby trzeba go było wyciągnąć ale jak leży w
      wózku z posatwioną budą to już mu nie wkładam, zwłaszacza że tego nie lubi a
      poza tym strasznie się poci a co za tym idzie zaraz mielibyśmy potówki i
      odparzenia.

      Co do zielonych kupek to nasza pani doktor móiłą że w tak ciepłe dni mogą
      występować nie na skutek zjedzenia czegoś nieodpowiedniego ale poprostu upałów.

      Malilko życzenia samych cudownych chwil spędzonych w nowym domu dla całej
      rodzinki.

      Idę może się prześpię zanim mały się obudzi.

      Nika
      • opolanka1 Re: To i ja się pochwalę :) 20.07.04, 10:27
        No i masz sie czym chwalic, taki radosny szkrabek...fiu, fiu...Mam andzieje, ze
        noga szybko sie zagoi....uważaj na nią....no i na męza jak znów weżmie sie za
        gotowanie...

        A u nas znów leje, juz powinnam sie przyzwyczaic, porażka...od rana deszcz i
        nie zapowiada się że przestanie...zastanawiam się czy znów nie zawalczyc z
        pogoda i jej na złośc iśc w deszczu z mała....bo po spacerku to zawsze sie
        lepeij śpi i mała zawsze spi na dworze....

        Co do kupek, to moja pediatra powiedziała, ze teraz moga być gęstrze, gdyż jak
        dizecko za mało w upały pije, to to ściąga z jelita grubego...wiec mam malej
        dawać wiecej wody...

        Malilka, wspaniałego zycia w nowych kątach!!!!

        Uciekam bo mała placze
        • opolanka1 Temat rzeka....kupki 20.07.04, 10:59
          dziewczyny mam pytanie, czy wasze dzieciaczki robią tez teraz coraz to gęstsze
          kupki, już nie takie lejące jak kiedys...Ja karmię piersia i mała ma teraz juz
          gęstą konsystencję kału....czy to tak własnie bywa, bo one sa coraz
          starsze...czy moze to jakis problem jej...????
          Pozdrawiam i życzę słońca i snu

          a ha zapomniałam dodac, zaaltwia sie raz , dwa razy dziennie bez problemów,
          tlyko troche postęka wcześniej...
          • malilka Re: Temat rzeka....kupki 20.07.04, 16:18
            Oj moje kochane, niestety nie ma czego zazdrościć w związku z przeprowadzką, bo
            przenieśliśmy się tylko na miesiąc jako siła do popilnowania domu... Jasne, że
            przy okazji będzie mi fajnie z dzieckiem, ale o zmianie mieszkania możemy na
            razie tylko pomarzyć...

            U nas upał nieziemski, nie do wytrzymania- o 13.00 było 36 stopni! Koszmar,
            dziecko mi się męczy, poci i marudzi, no ale nie dziwię się, że biedaczek nie
            daje sobie rady, bo ja też wymiękam. Na szczęście jest jedno chłodne miejsce w
            ogrodzie i teraz sobie młodyna golaska śpi smile Świetne są jednorazowe podkłady z
            Fixies, bo kładę go na tym, przykrywam siusiaczka pieluszką tetrową i mały się
            wietrzy- pampers ponoć wybitnie przeszkadza dzieciom w upał. Ja nadal nie
            dopajam, a kupki są właściwie bez zmian, płynne, czasem zdarzy się jakaś
            bardziej zagęszczona, ale nadal jest wyraźnie płynna. Ale staram się często
            małego przystawiać, choć na kilka łyków. W czsie weekendu zjadłam pikantne
            kiełbaski chilli z grilla (no bo i tak jem już wszystko) i się dziecku nie
            spodobały- zrobił chyba 10 kupek w ciągu dnia, co prawda normalnych, ale to i
            tak częściej, niż jak był noworodkiem smile)
            • winia5 Re: Temat rzeka....kupki 20.07.04, 17:00
              Witajcie,
              ale ukrop, w sypialni mam chyba z 25 stopni i ogólnie nie można wytrzymać w
              całym domu.
              Co do dopajania, to ja daję Szymonkowi wodę, przyznam się, że coraz
              częściej,raz dziennie, po pierwsze, bo jak pojedziemy na wesele, to moja mama
              będzie go karmiła z butelki, więc musi się poprostu nauczyć z niej pić, po
              drugie w taki upał to chyba nie zaszkodzi, jak sobie troszke popije, bo jak
              chce mu dać cyca, żeby się napił to bawi sie nim i gaworzy pod nosem.

              maliko ja tez już jem praktycznie wyszystko, ale zauważyłam, że mały jednak
              reaguje na kawę rozpuszczalną, ale dzisiaj nie moge sobie jej odmuwić, bo głowa
              mi strasznie pęka. Poza tym wczoraj wydawało mi się, że w kupce, w śluzie
              dostrzagłam coś czerwonego, nie wiem, czy to mogła być krew, jak myslicie, czy
              mam już biec z tym do lekarza, czy to może od tych upałów.
              Ostatnio skusiłam się na chipsy no i kupa była zielonkawa i śluzowata, ale
              małemu nic nie było, bo wogóle nie marudził.
              A teraz śpi w tym ukropi, rozebrany z niezastąpioną pieuszką przy uchu.
              czekamy ,aż się ochłodzi i pojdziemy jeszcze ok 19 na spacer
              Ćwiczenia na podnoszenie główki dają efekty, bo Szymonek coraz lepiej to robi,
              a najbardziej do lusterka, kiedy może na siebie popatrzeć
              Zmykam sprzątnąc po obiedzie i poleżeć troszkę nim się mały obudzi

              Ps. mam pytanie, jak to jest wkońcu z solarium, można, czy nie jak sie karmi
              piersią, a czy opalacie sie na słońcu. Ja jestem biała jak mąka, w niedzielę
              załozyłam spódnice i mąż nie chciał ze mną wyjść na spacer, twierdził, że mam
              takie białe nogi, jak bym z młyna uciekła...
              • dorota.gdynia Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 20.07.04, 21:05
                Cześć!
                Tak narzekałyśmy, że zimno, zimno, a teraz jak ciepło to też źle? Dla mnie
                bomba - ja uwielbiam słoneczko i dla mnie lato mogłoby trwać 12 miesięcy! Co
                prwda Kamilek nie za bardzo przepada za tą pogodą czego dowód dał dziś -
                pojechaliśmy w trójkę do Sopot na spacer i skończyło się na tym, że był w wózku
                wielki płacz i spacerek odbył się na rękach.
                Poza tym ok. Pora kąpieli przypada u nas teraz ok. 21. Myślicie, że to za
                późno? A wcześniej to kąpaliśmy o 22, bo potem dłuższe spanko. Chyba jednak
                będziemy skracać Kamisiowi dzień. A i jeszcze pochwała: wczoraj synek asnął ok.
                22.15 i obudził się dziś o 5.55! No i takich nocek życzę wszystkim!
                Opolanko - tak naprawdę to trochę cieszę się, że wracam do pracy, ale fajnie,
                że na kilka godzin i tylko na 3 tygodnie; ale kawa pwnie i tak pójdzie w ruch.
                Malilko - zazdroszczę tego domu z ogrodem - mimo, iż to tylko miesiąc; my jak
                tylko możemy to uciekamy na działkę do rodziców, bo spanie pod drzewkiem
                Kamilek uwielbia; a co do tych podkładów to popieram - są super, sama używam od
                urodzenia Kamilka do przewijania i nie tylko.
                Winiu - u mnie to samo, Kamiś przy cycku uwielbia ostatnio gaworzyć i bawić się
                z nim, a ja nie za bardzo chcę sie na to zgodzić. Ale co zrobić? A co do
                solarium, to ja już w czerwcu miałam kilka seansów i od razu lepiej się czułam.
                Można oczywiście rozsądnie, no i zakryj piersi.
                Mami - bądź dzielna i patrz na wszystko pozytywnie, a już niedługo będziesz
                miała pięknie przed domem.
                Uciekam, bo już pora kąpieli...
                Pa!
                • malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 21.07.04, 13:03
                  Hej,
                  Dorotko, musisz być wielką miłośniczką ciepełka, skoro przy tej pogodzie jest
                  Ci dobrze- ja dostaję szału. Mały był w ogródko do 11.00, teraz śpi w
                  zacienionym pokoju i do 15.00-16.00 nie ma mowy o ponownym wyjściu na zewnątrz-
                  oboje źle znosimy upały sad Ale za to wczorajsze późne popołudnie i wieczór były
                  super. Najpierw półtorej godziny leżeliśmy na trawce czytając gazety na plecach
                  i na brzuchu, bo moje dziecko wprost uwielbia "czytanie", a potem spędziliśmy
                  godzinkę na huśtawce ogrodowej i mały całą godzinę huśtał się na brzuszku.
                  W odwiecznym temacie kupek u nas załamka, bo mały nie dość, że robi minimum 4
                  kuppki dziennie, to jeszcze od tygodnia znowu robi kupkę w nocy o 3.00 sad( Co
                  prawda i tak go w nocy przwijałam, no ale jest to dziwne...
                  Lecę, bo słyszę buczenie.
                • mag-da Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 21.07.04, 13:36
                  Cześć
                  Z dumą informuję, że zostały mi jeszcze tylko 4 kilo do zrzucenia. Wiem, że
                  niektóre z was są już szczuplejsze jak przed ciążą ale dla mnie to wielkie
                  szczęście, bo w dziewiątym miesiącu miałam ponad 20 i wszyscy mówili, że jak
                  tyłam 9 miesięcy to teraz będę chudła 9 a tu nie ma nawet 3 i już jest nieżle.
                  Dodam że jestem wysoka i byłoby wszystko w porządku gdyby jeszcze nie te
                  rozstępy. Mój mąż chciał mnie pocieszyć i powiedział, że na wakacje będziemy
                  jeżdzić w góry nie nad morze.....
                  A co do mego prawie 3 miesięcznego to jeszcze wam dzisiaj nie mówiłam jak
                  bardzo go kocham.
                  Nika twój Iguś (cudowny) ma fryzurę jak mój Henryś tzn. coś tam na czubku mu
                  zawsze sterczy.
                  Opolanko co do zmiany /zwyczajów kąpielowych/, które cię zaintrygowały w moim
                  poście, to żadna rewelacja. Poprostu za radą pielęgniarki od dzieci kąpię go co
                  drugi dzień a nie codziennie jak wcześniej, ona nawet powiedziała że dzieci z
                  suchą skórą to nawet co trzeci. Przyznam, że bardzo cierpię z tego powodu bo
                  uwielbiałam go kąpać. Nie używam zbyt dużo płynu do mycia, wodę daję
                  chłodniejszą 37 albo mniej, kiedyś go kąpałam w 37.5 i nie trzymam go zbyt
                  długo w wodzie, dosłownie tyle zeby go tylko spłukać dokładnie i wyciągam.
                  buuu ...kolejny ból. I takiego mokrego smaruję oliwką dla dzieci i póżniej
                  wycieram takim wklepującym ruchem. To tyle, i gdzies za jakąś godzinę smaruję
                  mu te zmienione miejsca kremem natłuszczającym. Staram się też go nie ubierać
                  zbyt ciepło i nie wystawiać na słońce. Teraz, jak pisałam, wygląda dobrze, czy
                  to było alergiczne, niewiem. Poczytałam na forum o alergiach co najbardziej
                  uczula i postanowiłam unikac tych produktów. Tyle, że z natury jestem
                  rostrzepana i niezbyt mi to szło. Tzn. np. cały czas dolewam mleko do kawy,
                  zjadam od czasu do czasu kanapkę z serem żółtym albo pleśniowym, jem ciastka,
                  mimo że na pewno są w nich i jajka i mleko. Dodaję jajka do kotletów, śmietanę
                  do zupy itp. Jak narazie wysypka mu nie wraca, więc oby nie zapeszyć raczej nie
                  jest to na tle alergicznym tylko takie kłopoty z przyswajaniem pewnych
                  produktów.
                  Henryś właśnie zasnął w foteliku samochodowym, więc spróbuję go przenieść do
                  kołyski, co by plecki miał proste, mam nadzieję że się nie obudzi.
                  Pozdrawiam gorąco
                  Magda
                  Do obejrzenia mnie i mojej rodzinki zapraszam na stronę:
                  www.wolek.dsl.pipex.com próbowałam, ale nie wiem jak zrobić żeby było na
                  czerwono.
                  pa
                  • malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 21.07.04, 21:10
                    Magdo, zrzucisz wszystko, nie przejmuj się gadaniem zawistnych. Im dziecko
                    większe, tym więcej przy nim biegania, do tego karmienie piersią i kilogramy
                    lecą... Tak przy okazji- czytałam w innym wątku, że studiowałaś w Łodzi, byłby
                    niezły numer, gdyby się okazało, że studiowałyśmy razem smile))
                    Chciałam Wam powiedzieć, że moje dziecko zamieniło się w strasznego śpiocha, ma
                    to chyba po tatusiu smile Wcześniej spał, bo było deszczowo, teraz najwyraźniej
                    śpi z powodu upałów. Dzisiaj młody wstał o 9.00 (zasnął o 21.00) i w ciągu dnia
                    spał tak: 10.00-11.00, 12.00-15.00 i 18.00-19.00- i pomyśleć, że wcześniej
                    wystarczała mu godzinka snu w ciągu dnia. No, ale nie narzekam, bo mam chwilkę
                    na odpoczynek. I tak w czasie swoich przytomnych godzin daje mi nieźle popalić,
                    bo na razie nie przewieźliśmy tu ani karuzelki, ani maty, więc muszę się ciągle
                    z nim bawić.
                    Ostatnio nie kąpiemy dziecka przed 20.00, bo jest za widno i za ciepło i nie
                    chce usypiać przed 21.00. Ale kąpiemy go codziennie, bo on się w dzień poci
                    przy tych upałach, poza tym teraz jak ciągle siedzi na zewnątrz to go kilka
                    razy dziennie smaruję filtrami, no i na koniec dnia tak się lepi, że nie
                    wyobrażam sobie, żeby miał iść spać bez umycia. Ale skórę ma zdrowiutką, więc
                    nie ma z tym problemu.
                    • justy_s Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 13:33
                      Cześć Dziewczyny,
                      Bardzo chciałabym dołączyć do waszego grona. Będąc w ciąży czytałam wasze
                      forum, po urodzeniu Agaty niestety nie miałam już tyle czasu, tym bardziej, że
                      postanowiliśmy z mężem wykorzystać okazję i zamienić mieszkanie na większe
                      (nikomu nie polecam przeprowadzki z miesięcznym dzieckiem).
                      Bardzo cęnię sobie wasze uwagi na temat wychowania dzieci. Dzięki Wam zwróciłam
                      uwagę na kilka rzeczy, problemów, którch sama bym pewnie nie zauważyła.
                      O nas:
                      Jesteśmy z Olsztyna, Agata urodziła się 16.04.04. (ładna data do zapamiętania),
                      waga 3230, wzrost 53cm (obecnie 7200 i 72.
                      Odrazu chciała bym Was prosić o opinie na temat, który bardzo mnie nurtuje:
                      moja Agata zaczyna ssać palec (ja ssałam kciuk do 1 klasy szkoły podstawowej)
                      nie wiem jak zareagować. Za każdym razem wyciągam jej rączkę z buzi. Nie sądzę
                      by to wiele pomogło. Smoczka wypluwa. Proszę Was o pomoc.
                      Justyna z Agatą
                      • malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 14:58
                        Witajcie wszystkie mamusie, a zwłaszcza Justynę- cieszymy się, że się
                        odezwałaś, żeby tyyle czasu czytać i nic nie napisać!
                        Jeśli chodzi o ssanie kciuka i w ogóle łapki, to mnie też to stresuje, ale
                        chyba na razie nie da się z tym nic zrobić, bo 3-4 miesięczne niemowlę jest na
                        etapie poznawania własnych łapek i nie da się ich utrzymać z dala od buzi. Mój
                        synek też nie chce smoka, każdy wypluwa z obrzydzeniem, no to wyjmuję mu łapki
                        z buzi po tysiąc razy dziennie i generalnie staram się go cały czas czymś
                        zajmować, bo wtedy zapomina o łapkach. Ale wiadomo, że nie da się tak robić 24h
                        na dobę. Nie wiem co będzie dalej, mam nadzieję, że jak za miesiąc będzie miał
                        sprawniejsze łapki, to zabawy manualne zajmą go bardziej, niż kciuk.

                        Chcę Wam się poskarżyć,że moje dziecko śpiące co noc po 6-7 godzin popsuło się
                        zupełnie sad( Ostatnia noc była bardzo męcząca- mały budził się najrzadzej co 3
                        godziny, a czasami nawet co godzinę. Mam nadzieję, że to kwestia upałów,że w
                        nocy też mu się chce pić, a do tego nadrabia ominięte posiłki w dzień. Bo jeśli
                        to po prostu zmiana jego trybu spania, to załamka... Co prawda pospał do 10.00,
                        ale ja wstałam dość zmęczona tymi nieustannymi pobudkami na karmienie. Tak się
                        cieszyłam, że przez ten miesiąc mały będzie spał w swoim pokoiku (z
                        elektroniczną nianią), a ja się wyśpię z niemężem, a tymczasem już po drugim
                        karmieniu wylądowałam w pokoju Maćka, bo bieganie co chwila w tę i z powrotem
                        było bez sensui jak tak dalej pójdzie, to w ogóle będę spać z dzieckiem zamiast
                        z mężem. Niby to też fajny mężczyzna, no ale jednak malutki smile))
                      • przyszla_mama Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 21:07
                        Witaj Justyna!
                        Mój Jędruś urodził się 15.04! Niestety też zaczął ssać palec, paluszki i
                        piąstki (niedługo wsadzi sobie łapsko do łokcia...) Wyciągam mu łapki, daję
                        smoczek (chętnie wciąga) ale myślę, że dzieci tak po prostu mają, ja się w
                        każdym razie tym nie przejmuję, chociaż jak znam życie i siłę forum wink po
                        następnych wypowiedziach zacznę panikować.

                        A wracając do "starych" spraw spieszę donieść, że mały robi kupki mniej więcej
                        co dwa dni. Dziś miałam straszny dzień, żeby małemu ulżyć zeżarłam paczkę
                        śliwek suszonych.... On na szczęście walnął sobie kupeczkę...jedną...natomiast
                        ja...łomatko...Oszczędzę wam dalszych opisów.

                        Coś nie mogę zmienić tego nicka, co sobie jakiś wymyślę, to już jest
                        zastrzeżony, nie chce mi się wymyślać.

                        Na początku sierpnia jadę z małym do rodziców na jakieś dwa tygodnie, kurczę
                        tylko znów nie będę miała dostępu do forum, buuuu, a potem będę Was czytać
                        miesiąc...

                        Nadal kąpiemy jędruszkę o 19, po kąpieli jedzonko i od razu zasypia, budzi się
                        niestety ok 23, 2, 5 i...koniec spania. Ryki, kwiki, piski, buzia uchachana
                        (nie moja), kopanie matki po żebrach ( w nocy zsuwa się ze swojego klina i
                        przekręca się - leży prostopadle do mnie) wariuje tak ze dwie godziny, potem
                        ewentualnie mała drzemeczka, ja już jestem nie do życia.

                        Acha, pytanie do dziewczyn które śpią z dzieciaczkami. Kiedy macie zamiar kłaśc
                        do łóżeczka dziecinnego? Mój mały tylko w dzień śpi w swoim łóżeczku, w nocy
                        ze mną, jakoś nie chcę go kłaść samego - po prostu bardzo lubię z nim spać, ale
                        boję się, że będzie ból z odzwyczajaniem. Może jak przejdzie w nocy na butlę?
                        Albo w ogóle jak zacznie jeść inne pokarmy może będzie spał dłużej w nocy...

                        A kiedy zaczynacie wprowadzać inne jedzonko? Ja w październiku wracam do pracy,
                        więc od września chciałabym zacząc (mały będzie miał 4 i pół miesiąca), mam
                        nadzieję, że tak można, przy czym chciałabym dalej karmić piersią, pracuję na
                        pół etatu, może się uda.

                        no to na tyle,
                        papa
                        Sylwia
                        • male_co_nieco Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 21:36
                          Cześć Dziewczyny!!

                          Justyna witam.Faktycznie nieźle wytrzymałaś nie wystukując ani słówkasmile

                          Magda 4 kilo na plusie do dla mnie marzenie ja nadal ponad 10 sad( W ciąży ponad
                          20.I nikt mi nie wmówi, że jak się karmi piersią to tak szybko wraca się do
                          wagi sprzed ciązy, może niektóre tak mają ja nie.
                          Co do fryzury Igusia to dawniej na głowie miał ład i porządek, ostatnio jednak
                          powycierało mu się tu i ówdzie a gdzie indziej zaczęło sterczećsmile

                          Łapki w buzi , skąd ja to znam.Igor cały czas pakuje łąpki do buzi , nie ssie
                          kciuka ale wkłada całą piąstkę. Polubił jednak smoczek, którego dawniej nie
                          tolerował więc czasami idzie na układ i pozwala łapki zastąpić smokiem.

                          W ciągu dnie mały je mniej co normalne przy takim upale, w nocy jednak nie
                          budzi się częściej niż zwykle . Jak zaśnie po 20 to do 2- 3 jest spokój,
                          pózniej spi 2 lub 3 godzinki no a potem bywa różnie albo jescze trochę pośpi
                          albo zaczyna dzionek gadaniem, pomagając sobie łapkami i nóżkami.

                          Sylwio jesli idzie o spanie w łózeczku to w ciągu dnia mały zazwyczaj śpi u
                          siebie, no chyba że jesteśmy poza domem lub jest wyjatkowo marudny i trzeba z
                          nim poleżeć to u nas w łóżku.W nocy wygląda to tak, że śpi u siebie do jakieś
                          4 - 5 (zalezy keidy obudzi się na karminnie) i potem już stanowczo protestuje i
                          przenosi się do nas.

                          Uciekam , może troche poprasuje..... chociaż może jednak nie ( nic mi się nie
                          chce)

                          Nika
                          • malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 22:46
                            Przyszła mamo, mój synek też śpi do 4-5 w swoim łóżeczku i dopiero potem ląduje
                            u nas. Za to w dzień zawsze śpi na naszym łóżku, bo ja jestem leniuszek i
                            najłatwiej uśpić mi go przy piersi i nie chce mi się go potem odkładać, bo a
                            nuż się obudzi, a tak mam trochę czasu dla siebie. Poza tym gdzieś
                            przeczytałam, że to jest wręcz wskazane, by dziecko gdzie indziej spało w nocy,
                            a gdzie indziej w dzień, bo wtedy lepiej odróżnia dzień od nocy, łatwiej
                            zasypia, itd. No nie ukrywam, że teoria mi pasuje smile Ja nie wiem, kiedy moje
                            dziecko zacznie spać u siebie nad ranem- jak pomyślę, że tylko po to by tam
                            spał mam wstawać codziennie o 6.00 to mam to gdzieś, już wolę spać z dzieckiem
                            do 10.00 nawet przez dwa lata. Jak już wspominałam łóżko ma szerokość 3m, więc
                            nie będzie problemu z miejscem. Ja to jednak jestem śpioch, nie? smile))

                            Nie mogę się doczekać wprowadzania nowych prodktów, ale ponieważ nie wracam do
                            pracy, to zacznę najwcześniej jak mały będzie miał 5,5 miesiąca. No może
                            wytrzymam do zalecanych 6, ale z wielkim trudem.

                            I jeszcze z cyklu "przewrażliwiona matka panikuje"- jeszcze dwa tygodnie temu
                            moje dziecko gaworzyło od rana do wieczora, wprost buźka mu się nie zamykała, a
                            od jakiegoś tygodnia mówi bardzo mało sad( Zagadany odpowiada, ale krótko, sam z
                            siebie trenuje głównie piski i prychania, nie wiem, czy nie zacząć się martwić,
                            bo przecież powinientrenować nowe głoski. Na szczęście nadal się śmieje od rana
                            do wieczora, moje bezzębne słoneczko. Nadal nie obraca się z brzuszka na plecy,
                            nie wiem, czy kiedykolwiek przekręci swoje tłuściutkie ciałko... Za to polubił
                            już bardzo pozycję na brzuszku i spędza tak większość dnia.
                            • winia5 Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 23:54
                              Justyno witaj w gronie kwietniowych mamuś.
                              U nas jak narazie beż zmian, kąpiel ok 21 potem karmienie i Szymonek śpi do 3
                              lub 5, zależy ile się napije. Chociaż ostatnio myślałam, że mu się coś
                              poprzestawiało bo raz obudził się ok 1 a raz po 2, to pewnie reakcja na te
                              upały.
                              Dziewczyny ja też biorę małego na karmienie do łóżka i z reguły śpi już z nami
                              do rana, bo naprawde bardzo lubie się do niego przytulać, chociaż jest taki
                              malutki, ale zarazem bardzo słodki. W międzyczasie kolejne karmienie na
                              półśpiąco i często tak sobie śpimy do 10, a raz nawet do 11.30, także też
                              jesteśmy śpioszkami z małym.
                              Muszę się pochwalić, że nareszcie Szymek zaczął pięknie podnosic główkę, tak z
                              dnia na dzień i zauważyłam , że leżenie w takiej pozycji sprawia mu coraz
                              większą przyjemność, dzisiaj nawet pogugał sobie do babci. Cieszy mnie ten
                              fakt, ponieważ bardzo się martwiłam a przed nami przecież wizyta u neurologa.

                              Mam pytanie do mam dokarmiającyh swoje pociechy. W zwiąkzu z tym, że jedziemy z
                              mężem na wesele i niestety nie możemy zabrać małego, dlatego tez będzie musiał
                              dostać sztuczne mleko i tu właśnie mam pytanie, jakie mleko dajecie swoim
                              dzieciaczkom, jakie jest lepsze, czy mam się indywidualnie skonsultować z
                              pediatrą. Dodam, że to wyjdą gdzieś 3, 4 karmienia, postaram się też coś
                              ściągnąć.
                              maliko wydaje mi się, że nie masz się czym martwić, jeżeli chodzi o "mowę"
                              Maciusia. Mój Szymonek jednego dnia gada jak najęty, a innego tylko się
                              usmiecha, bardziej jakby wszystko obserwuje i czasami coś tam gugnie pod nosem
                              do zabawek na karuzeli
                              coś dzisiaj padnięta jestem, więc uciekam zdrzemnąć się przed pobudka i
                              kolejnym karmieniem Szymka
                              pozdr Ania
                              • male_co_nieco Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 23.07.04, 08:28
                                No i popsuła się pogoda. Za oknem dosyc ponuro.

                                Malilko u nas z gadaniem to samo, ostatnio Igor gada zdecydowanie mniej niż
                                dotychczas, chociaż teraz słyszę ,że coś tłumaczy tatusiowi.Banan z buzi nie
                                znika. Mały z zapałem ćwiczy teraz przewracanie się z plecków na brzuszek ( w
                                odwrotnym kierunku już ma opanowane)i nawet nieźle mu to idzie.Uwielbia leżeć
                                na brzuszku, aż nie chce się wierzyć że kiedyś tego nienawidził i darł się
                                wniebogłosy kiedy go się tak kładło, lubi obsesrwować świat z tej pozycji.
                                Czasami mam niezły ubaw jak półprzytomne ze zmęczenia dziecko kłądę do
                                łóżeczka dziecko, wydaje mi się że zasnęło i to mocno a mały fik na boczek
                                potem na brzuszek, główka do góry,oczy jak pięć złoty i zaczyna się rozglądać smile

                                Uciekam a gdybym miała już tu dzisiaj nie zajrzeć, życzę wszystkim miłego
                                weekendu.
                                Nika
                                • opolanka1 Mniej je, więcej pije....urok upałów 23.07.04, 09:51
                                  Cześc dziewczyny!!!

                                  Widzę, ze Wasze dzieciaczki takze mniej jedzą pod czas upałów i wcale im się
                                  nie dziewie, bo mnie takze nie chce sie jeśc ale pic...to litrami
                                  Narazie jeszcze nie ma u nas jakiś nieziemskich temperatur, ale ja mało odporna
                                  juz odczuwam te kąpiele słoneczne..i moja córcia takze...
                                  Przemywam ją w ciagu dnia, aby potem nie miec problemu z potówkami...a wczoraj
                                  przed całym dniem pozypałam jej szyjke pudrem, oczywisice przez fałdki trudno
                                  tam dotrzec i o dziwo....żadnej potóweczki, to dobry pomysł....fiu, fiu..ale
                                  jestem mamusia zapobiegliwa...haha...

                                  Co do spania i kapieli to maął jest witana wodą około 19...potem je o 19.30 i
                                  zasypia...budiz się o 24, potem o 4 a potem około 6 i nie chce jej sie
                                  spac..ucina sobie drzemkę dopiero po 8.30....tak na 40 minut albo i krócej.
                                  wciągu dnia jada juz dosyć regularnie...11, potem ,14, 17 i 19 30..oczywiscie
                                  nie co do minutki i śpi okolo 13, 14 a potem około 16....

                                  skóra odpukac czysćiusieńka....

                                  ok mała placze wiec spadam...

                                  pozdórkwa i miłego wekeendu
    • pearl24 Re: Wyjeżdzamy :-)) 23.07.04, 10:02
      Dziewczyny ja tak na szybkiego bo musze nas jeszcze spakować.
      Wyjezadzamy dzis na dwa tyg do moich rodziców do Szczecina smile)Juz widzę oczami
      wyobraźni jak leżę w ogrodzie i czytam gazetki a dziecko jest rozpieszczane
      przez dziadków.
      Niestety nie mam tam dostępu do netu wiec pewnie odezwe sie dopiero po powrocie.

      Winia-my tez zaraz po powrocie idziemy na wesele i też mam taki problem jak
      ty.nie wiem ile mleka uda mi sie ściągnąć i nie wiem jakie podać ewentualnie
      sztuczne mleczko.Pomóżcie dziewczyny!I czy to nie saszkodzi dziecku tak raz dać
      inne mleczko niż mamy??

      malilko-nie przejmuj sie w ogóle tym guganiem.Maja gugała niesamowicie na
      początku czrwca,potem zrobiła sobie nagle 3tyg przerwy i teraz jej wróciło ze
      zdwojona siłą,przy czym cała jest uśmiana,brechcze sie też w głos co mnie
      rozczula do łez a najchętniej gada do lustra i udaje wstydziocha.

      Byłyśmy na szczepieniu,wykupiłam te nowe gdzie jest tylko jedno ukłucie-mimo że
      troche to kosztuje, to jestem zadowolona,bo mała nawet nie zauważyła że była
      szczepiona i w ogóle nie marudziła potem.
      Ale zmierzyła ją siostra przed sczepieniem i coś mi nie pasuje-albo oni cos źle
      mierzą.Wyszło że Maja ma 61cm-troche to dla mnie dziwne bo nie wchodzi w
      śpiochy 68,wiekszość ubranek ma na 74 i według mojego mierzenia to jest duuużo
      dłuższa.
      No i jest kluseczką i pewnie dlatego jeszcze w ogóle nie przewraca sie-ale ma
      na to jeszcze dużo czasu wiec mnie to nie martwi

      uciekam bo mała sie budzi a jeszcze tyle pakowania

      uważajcie na siebie
      pozdrawiam
      Gosia
      • malilka Re: Wyjeżdzamy :-)) 23.07.04, 22:20
        Witajcie,
        Wreszcie był miły dzień po tych obezwładniających upałach i mały był w ogrodzie
        od 10.00 do 20.00, więc rewelacja. Ze mnie jest niezła matka- koło 11.00 mały
        zasnął, a ja się ewakuowałam do domu, żeby wypić kawkę przed kompem. Od czasu
        do czasu do niego zaglądałam, ale spał pięknie, zresztą jak się budzi w
        ogrodzie, to fruwające listki tak go absorbują, że potrafi jeszcze z pół
        godziny się w nie wgapiać. Zaczęłam pisać na forum i słyszę narastający szum-
        minęło dobre parę minut zanim sobie uświadomiłam, że to lunął deszcz! Wybiegłam
        jak szalona po dziecko, mały cały mokry, bo w cieniu nie podnoszę mu budki,
        wyraźnie zaciekawiony rozglądał się dokoła ładując do buzi mokrą pieluzkę
        tetrową, któą miał przykryte nóżki. To był ciepły, letni deszcz, więc wytarłam
        go, przebrałam i z powrotem wystawiłam na dwór, tym razem pod daszkiem smile
        Potem niestety znowu zrobiło się bardzo gorąco, ale już nie aż tak, jak w
        ostatnie dni, no i dało się wytrzymać bez chowania się do domu.
        Ale ogólnie super jest mieszkać w domu z takim maluszkiem.
        Pozdrowionka
        • grass_d Re: Wyjeżdzamy :-)) 24.07.04, 21:12
          Cześć Mamusie,

          uff, jest 21-sza, a ciągle upał....Mała rzuca mi się na pierś co dwie godz. i
          ja też już zaczynam marzyć o wprowadzeniu innego jedzonka. Zdecydowałam się też
          od września, po skończonych 5 miesiącach. Mam nadzieję, że to będzie niezła
          frajda.smile Nie było mnie tu długo, bo i to prawko jazdy mnie męczy (mąż przeżył
          już kilka horrorów z Emi w domciu, bo jazdy trwają 2 bite godz. i Młoda już
          kwiczy..) i z powodu tych upałow cięzko się ruszyć z domku, to Emi znowu nie
          śpi.
          Dziewczyny, jak to robicie, że wam maluchy tak szybko zasypiają? Nasze
          maleństwo, po kąpieli: ok.19,20, je i ...wcale nie zasypia. Normalna jej pora
          na prawdziwe zaśnięcie to 22,23! Czy to nie straszne?
          Nasza też śpi z nami, ale my mamy łóżko - 140cm.....sad Ja się na razie nie
          zastanawiam nad przenosinami do łóżeczka, myślę, że jak przestanie się budzić w
          nocy, to samo jakoś to wyjdzie, nie? Niepoprawna optymistka ze mnie, co?smile
          opolanko: ser żółty precz, a kawka mała może być.smile Jak to wdrożyłam w życie to
          kupki są teraz "ładniejsze", ale za to znowu co 3 dni...smile

          pozdrawiamy
          • ja_sylwia To ja!! przyszla_mama!!! 26.07.04, 11:05
            Witajcie,
            zmieniłam nicka, nie jest może zbyt odkrywczy i oryginalny, ale lepsze to,niż
            być ciągle Przyszłą_mamą wink
            Grass, nie wiem co ci poradzić, żeby Emi zasypiała ci od razu po kąpieli,
            mojemu jakoś samo to przychodzi, chociaż czasem też troszkę marudzi. Myślę, że
            on wie, że to jest pora spania, te wszystkie rytuały, kąpiel, smarowanko,
            zaciągnięte żaluzje, no i duże łóżko, bo w dzień śpi tylko w swoim. Na pewno w
            końcu się przyzwyczai, nie martw się. Mnie martwi tylko, że on średnio co 2-3
            godz. się budzi, nawet ten sen po kąpieli wcale nie jest dłuższy, ostatnio
            jedzonko ok. 20, 24, 2, 4, 6, 9 - no horror, przy czym ok 5-6 definitywny
            koniec spania!! no może jakaś półgodzinna rwąca drzemka. Jestem załamana i
            niewyspana.
            Grass, ja też jestem taka optymistka jeśli chodzi o spanie małego w swoim
            łóżeczku, wychodzę z tego samego założenia co Ty, że samo jakoś wyjdzie, hihi,
            a co tam. Acha, a łózko też mamy 140 cm, tyle, że ja tam śpię tylko z małym,
            mąż w drugim pokoju. No i małżeństwo niestety wybitnie nam nie służy, nie wiem,
            czy był sens właściwie...ale to już zupełnie inna, smutna historia.
            Pozdrowionka,
            Sylwia
          • mag-da Re: Wyjeżdzamy :-)) 26.07.04, 12:21
            Cześć wszystkim!
            Coś cichutko było w ten weekend. Nam piątek, sobota i niedziela upłyneły pod
            znakiem wizyt, zarówno składanych jak i przyjmowanych. (Dziecko znosi to o
            wiele lepiej niż ja). Postanowiłam troche pojeździć z Henryczkiem po mieście,
            żeby oswoić go z hałasem i przyzwyczaić do podróży. On ciągle na hamujące
            pociągi, czy ruszające motory reaguje płaczem. Wyciągam go z wózka, uspokajam a
            potem on już nie bardzo da się włożyć spowrotem. W ogóle zauważyłam, że syn mi
            się wycwanił nie wiadomo kiedy. Tak to grzecznie się bawi a jak tylko mnie
            zobaczy to zaraz zaczyna kwękać i chce na ręce.
            W sobotę moja koleżanka ukrainka, którą poznałam w szkole rodzenia,
            zorganizowała spotkanie u siebie w ogrodzie dla wszystkich dziewczyn z kursu.
            Oczywiście z dziećmi. Było cudownie, ciepło, słońce i ośmioro dzieci na
            materacu pod parasolem. (Nie było głównie angielskich mam, te które przyszły to
            Argentynka, 2 Hinduski, Australija i Amerykanka. Stwierdziłyśmy, że nieobecność
            Angielek spowodował strach, że też bądą musiały coś takiego zorganizować. No
            ale dosyć obgadywania) Moj Henrys poraz pierwszy spędził 7 godzin na dworze. I
            to był chyba jego najszczęśliwszy czas. Nie płakał, tylko patrzył się na
            kwiatki, gałązki, wzorki na parasolu itp. Buźka cały czas uśmiechnięta. Irina
            przyjęła gości po wschodniemu, czyli cały stół zastawiony, ciasta własnego
            wypieku itp. Ja, niestety ze względu na podejrzenia skazy u mojego malaca,
            musiałam obejść się smakiem.
            Jutro idzemy na drugie szczepienie i mam nadzieję że pójdzie tak gładko jak
            pierwsze.
            Ja mojemu synkowi pozwalam wkładać piąstki do buzi, miał taki okres że ssał
            kciuka ale wyjmowałam go 1500 razy w ciągu dnia i się oduczył.
            Malilka być może spotkałyśmy się kiedyś w Łodzi. Zobacz na moją stronę, czy
            mnie znasz. Zaznaczam tylko, że byłam o połowę szczuplejsza i farbowałam włosy
            na rudo.
            Pozdrawiam gorąco, mimo że u mnie znów ochłodzenie.
            www.wolek.dsl.pipex.com
            • mami27 Pierwsze łyczki soczku... 26.07.04, 22:23
              Witam,
              Jak w tytule postanowiłam od tego tygodnia powolutko zapoznawać Emilkę z nowymi
              smaczkami. Na pierwszy rzut poszedł soczek jabłkowy. Dzisiaj jeszcze z butelki,
              bo dopiero w czwartek wyrwę się do miasta po jakiś sprzęcik typu kubek
              niekapek. I Emilka wciągła 60ml soczku jednym tchem, chyba jej zasmakował.
              Jutro też jej podam trochę i zobaczymy... W kolejce czeka też kaszka mleczno-
              ryżowa (bez żadnych dodatków), ale zostawiam to na przyszły tydzień.
              Niestety nie znam dobrej rady jak usypiać maluszka w łóżeczku, nie jestem
              żadnym ekspertem w tej sprawie. Starsza do około półtora roku zasypiała przy
              cycusiu ze mną w łóżku. Dopiero odstawienie od piersi w okolicy drugich urodzin
              pozwoliło na to, że śpi we własnym łóżku. Łóżeczko było więc dla niej czymś
              calkiem obcym. Dzisiaj nie ma żadnego problemu, Julka śpi sama we własnym
              pokoju. A Emilkę po prostu kiedy jest zmęczona kładę do łóżeczka na bok,
              przykrywam dość ściśle kocykiem i wychodzę z pokoju. A ona sobie sama zasypia.
              Po prostu takim jest dzieckiem...W tym tygodniu Emilka kończy 4 miesiące. Od
              zeszłego tygodnia pięknie chwyta zabawki wiszące nad nią, łapie też grzechotki,
              które jej się podaje. Czasami przekręca się z brzuszka na plecki. Nie wiadomymi
              mi sposobami wędruje juz po całym kocyku. Jak przychodzę do niej po kilku
              minutach, leży odwrócona często o 180stopni. Poza tym ostatnio tak
              pięknie "śpiewa", wydaje takie długie wysokie piski. Sama radośćsmile
              U nas naokoło domu nadal ekipa budowlana, przed domem mamy wysypane stosy
              grubych kamieni, a za domem wielkie rowy. Jak w Wielkim Kanionie!hihihi No
              jeszcze ponad tydzień to potrwa, tyle to jeszcze wytrzymamy....
              Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko
              Papa
              mami i (prawie)4 miesięczna Emilka
              • asik_w Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 26.07.04, 23:16
                witajcie!!! u nas Kamilek juz ponad tydzien zajada sie kleikiem ryzowym na moim
                mleczku, a gdy nie chche mi sie sciagac to na wodzie.Ladnie je od pierwszego
                razu lyzeczka i chyba mu smakuje bo sam otwoera buzke i lapie za lyzke no i
                czasami zawartosc wyladuje na buzi, bluzce mamy albo we wlosach...sama radoscsmile)
                mniej wiecej za 2 tyg zaczneimey testowac warzywka, w usa soczki i owoce
                zalecaja podac dziecku na koncu!
                W nastepna niedziele mamy Chrzestsmile) w sumie to bylam na kilku chrztach, ale
                jestem poddenerwowana i bardzo przejeta, w sumie tylko raz chrzci sie
                pierworodnego!!no i mam problem, przy tutajeszych upalach nie wiem w co sie
                ubracsmile) jak myslicie moze byc sukienka letnia(w miare elegancka) czy lepiej
                jakis kostium??
                ogolnie dalej bez zmian jezeli chodzi o spanie, pobudka 5-6sad( 3-4 razy w nocy
                karmienie, chociaz wiem z emoj synek potrafi ladnie spac i to bez budzenia sie
                w nocy, dwa razy zrobil nam niespodzianke i jadl raz o 2 w nocy i spal do 9!!!
                nie wierzylam, ale szczescie trwalo tylko dwa dni!!!i to z przerwa jednodniowa!
                a nic innego nie robilam itd
                Kamilek az rwie sie do siadania, podciagany ladnie trzyma glowke, sam sie
                chwilami podnosi a posadzony na kolanach jest najszczesliwszy na swieciesmile)
                ostatnio upodobal sobie spanie na boczku, gdy zasnie klade go na pleckach a on
                myk przez sen na boczek i wyglada komiczniesmilei tez przekreca sie nawet o 180
                stopni, moim zdaniem pomaga sobie nozkami, bo ostatnio czesto podpiera sie na
                stopkach i podnosi pupcie do gory, a stawiany na kolanach sprezynuje, w
                ubieglym tygodniu bylismy na wizycie i pediatry i zostalo potwierdzone z ejest
                bardzo silny, no i dzielny bo jak zawsze co mieisac pobierali mu krew z
                paluszka a on nawet sie nie skrzywilsmile)) jestem z niego dumna, bo mi bylo
                slabosmile)tylko dzisiaj zrobil kupke ze sluzemsad(( ale to chyba ta herbata bo
                wczoraj na noc wypilam wielki kubek(nie pilam juz chyba ze 3 tyg i sie
                skusilam), ladnie gadasmilesmieje sie, piszczy z radosci, lapie dwiema lapkami
                zabawki i moje rece i jest cudowny tylko te ranne pobudki....zastanawiamy sie
                po kim on to ma? bo my uwielbiamy spacsmile))) pozdrawiam
                • justy_s Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 07:36
                  Cześć dziewczyny,
                  Próbowałam w sobotę coś napisać, niestety jak w domu ma sie informatyka, to
                  żaden komputer nie działa jak powinien i niestety zżarło mi całego posta.
                  Asik_w letnia sukienka brzmi dobrze, musisz jednak pamietać o karmieniu (no
                  chyba że weźmiesz butelkę), głupio będzie zadzierać sukienkę do góry żeby
                  uspokoić Kamilka. My chrzciliśmy Agatę tydzień temu - płakała cały dzień, więc
                  już o 19 pożegnaliśmy gości i pojechaliśmy do domku. A w domeczku zupełanie
                  inne dziecko, hihihi, hahaha i radosne wymachiwanie wszystkimi kończynami.
                  Zauważyłam, że moje maleństwo stanowczo nie lubi kościoła.Cała chmara gości też
                  nie przypadła jej do gustu. Na szczęście chrzciny odbyły się u moich rodziców
                  (mieszkają w domku z wielką działką) pod namiotami, więc Agata ucinała sobie co
                  jakiś czas przerwy w płaczu i spała nabierając sił do dalszych krzyków.
                  Dziewczyny mam pytanko:
                  Moja Agata nie rozpoznaje mnie jak tylko odrobinę zmieni się mój zapach.
                  wczoraj użyłam nowego żelu pod prysznic i mała wpadław histerię nie mogłam jej
                  uspokoić. Dopiero jak umyłam się drugi raz ( naszczęście miałam jeszcze
                  poprzedni żel) uspokoiła się. Agata zachowywała się jakby mnie wcale nie
                  rozpoznawała. Czy Wy też tak macie?
                  Życzę miłego dnia
                  Justyna z Agatą (3m i 11d)
                  • asik_w Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 15:07
                    Hejsmile))
                    Justynko wlasnie nie wiem co zrobic, Kamilek umie jesc z butelki ale nie
                    bardzo to lubi, owszem jak jest glodny to pociagnie ale na moje oko to tyle
                    zeby zaspokoic glod a pozniej rzuca sie na cycusiasmileno i nie wiem czy tutaj w
                    Kosciele np mozna karmic piersia! zreszta sama Msza jest krotka bo tylko pol
                    godzinki a Chrzest po niej, tylko nie wiem ile bedzie dzieciakow, a pozniej z
                    chrzesnymi wybieramy sie do restauracji, tam gdy Maly bedzie glodny to bez
                    problemu, juz wyprobowane tylko zakrywam go pieluszka.
                    dzisiaj moje dziecko spalo dobrzesmile) o 11 karmienie i do 3,30 slicznie spalo,
                    pozniej 5 i o 7 pobudka, teraz lezy na lozku(otoczone podusiami)gada cos tam do
                    siebie i siluje sie z zabawkami na macie, boje sie ze ktoregos dnia wyrwie
                    papudze ogon i skrzydla, bo najfajniej za nie sie ciagniesmile)
                    Jezeli chodzi o zapach mamy to tez slyszlam jeszcze gdy bylam w ciazy, ze
                    dziecko zapamietuje mame po zapaszku(przynajmniej na poczatku) i caly czas
                    uzywam jednego plynu do kapieli a perfumy stoja nieuzywane.
                    U nas znowu tropikisad( pewnie bedzie ze 40 stopnisad(kurcze fajnie jest tutaj w
                    miesiacach wiosennych, pozna jesienia i zima, temperatura do 20 stopni, ladne
                    sloneczko a teraz w domu mozna sie ugotowac i Malemu potowki wyskakuja
                    codzinnie, a "biega" po domu w pampersie i koszulce na ramiaczkach lub luznym
                    body, stosowalyscie moze ten madmanganian potasu?? zastanawiam sie czy nie
                    poprosic mamy zeby nam to przyslala, bo juz nie wiem jak z tym walczycsad
                    Dziewczyny ile Wam idzie pampersow na tydzien? ja kupuje paczke w ktorej jest
                    112 sztuk i to starcza na 2,5 tygodnia! nie wiem czy to dlugo, ale jestem
                    wyczulona na mokre pieluszki plus te upaly i boje sie odparzen itd...
                    i chyba zeby ida...maly wczoraj az sie wsciekal tak wszystko pakowal do buzki,
                    dobrze ze jeszcze nie marudzi, gdy zagladam do buzki to widac takie biale
                    punkciki na dziselkach, ciekawe kiedy zaczna sie przebijac...?
                    milego dnia Kwietnioweczki smile))) Anka i Kamis- lobuziak!
                    • malilka Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 15:22
                      Asik, ja co 3 dzień kąpię małego w nadmanganianie potasu i nawet w największe
                      upały, które ostatnio były nie zrobiła mu się ani jedna potówka, chociaż non
                      stop był spocony, nawet leżąc nago, więc bardzo Ci go polecam- tanie, a pomaga,
                      na ewentualne odparzenia, zaczerwienienia i wysypki też.
                      A pampersów zużywamy 8 dziennie, więc Twoja paczka starczyłaby na 2 tygodnie.
                      Ja też jestem wyczulona i w upały zmieniam pieluszkę max co 2 godziny, bo sama
                      też nie chciałabym leżeć w ciepłym, wilgotnym kompresie z moczu smile
                      Płyny do kąpieli zmieniam, ale nie używam żadnych perfum i w ogóle wkurza mnie,
                      jak ktoś go weźmie na ręce, a potem mały śmierdzi mi czyimiś perfumami, no ale
                      co zrobić...
                  • malilka Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 15:14
                    Witajcie,
                    Ło matko, dziewczyny, wy tu kleiki, warzywka i soczki wprowadzacie, a moja
                    pediatra wymachuje mi zaleceniami WHO powtarzając, że wszelkie wprowadzanie
                    nowości u dziecka karmionego wyłącznie piersią przed ukończeniem 5-6 miesiąca
                    życia to świadomy początek zaprzestania karmienia piersią, ograniczenie
                    laktacji i zupełnie niepotrzebne działanie, itd. No i szczerze powiedziawszy
                    trudno się z tym nie zgodzić, no bo jeśli dziecko je tylko pierś świetnie
                    przybiera na wadze, to po co mu kaszka przed ukończeniem czwartego miesiąca?
                    Mni esię wydaje, że jest niepotrzebna, więc do połowy września jedziemy na moim
                    mleczku. Podoba mi się amerykański zwyczaj, że soczki dopiero po roku, ale na
                    pierwszy ogień pójdą warzywa, bo mi się wydają najwartościowsze, no i w
                    przeciwieństwie do kaszek nietuczące, a przy moim klopsie muszę na to uważać.
                    A tak poza tym to mam ostatnio ciągłą jazdę bez trzymanki. Wraz z domem do
                    pilnowania odziedziczyliśmy psa, a właściwie 6-miesięcznego szczeniaka,
                    totalnie nieułożonego, szalonego i nieobliczalnego. Problem polega na tym, że
                    to owczarek flandryjski, który wygląda jak mały niedźwiedź brunatny i takich
                    też jest rozmiarów- ja mam 178cm wzrostu, a on stając na tylnich łapach kładzie
                    mi przednie łapy na ramionach, więc możecie sobie wyobrazić bydlę. Niedźwiedź
                    bardzo interesuje się dzieckiem, więc musze na niego ciągle uważać, jak
                    jesteśmy na dworze, czyli prawie ciągle. Niedźwiedź nie wchodzi do domu, w nocy
                    śpi na werandzie. W zeszłym tygodniu zostałam sama na noc w domu. Spałam razem
                    z małym na niskim, szerokim łóżku. Po raz pierwszy od czasów noworodkowych
                    Maciek zjadł o 3.00 w nocy i nie mógł zasnąć- przez dwie godziny śpiewałam mu,
                    nosiłam, kołysałam, a jak mały padł wreszcie o 5.00, to ja razem z nim zasnęłam
                    snem kamiennym. Nie mogłam więc usłyszeć jak niedźwiedź otworzył sobie łapą
                    ciężkie i masywne drzwi wejściowe i przyszedł do nas do sypialni na drugim
                    końcu domu. Obudziłam się nagle o 6.00 i ujrzałam wielki, brunatny łeb
                    niedźwiedzia pochylony nad moim dzieckiem i wielki jęzor liżący małego po
                    twarzy!!!!!!!!!!! Omal nie zemdlałam, on ma jęzor wielkości twarzy małego, o
                    kłach nie wspominając. Zerwałam się na równe nogi, niedźwiedź uciekł, a ja
                    rzuciła się na ratunek dziecka. Mały nawet nie pisnął, nie przestraszył się,
                    leżał i uśmiecha się do psa! Białe body w którym spał było mokre i brudne od
                    piachu i śliny, bo niedźwiedź jest tak kudłaty, że jak się napije wody, a potem
                    wsadzi gdzieś łeb, to od razu cała morda w piachu. Umyłam małego i przebrałam,
                    ale nic mu na szczęście nie było, twardy jest smile
                    Pomniejsze incydenty z niedźwiedziem mam codziennie. Jak mały śpi na zewnątrz i
                    się budzi, to muszę na pierwsze kwilenie pędzić do ogrodu, bo inaczej
                    opiekuńczy niedźwiedź jest przede mną i wsadza łeb pod budkę chcąc pewnie
                    pocieszyć małego. Oj, wesoło tu mam...
                    A z innych rzeczy, to dziecko znowu mi się rozgaworzyło (ufff), łapie się już
                    za stópki, co wygląda komicznie, wczoraj przewrócił się z plecków na boczek i
                    na razie tyle z przewrotów. Piszecie, że Wasze dzieciaczki przekręcają się o
                    180 stopni- kurczę, ja sobie na razie nie wyobrażam jak młody miałby to zrobić,
                    żeby wylądował z głową w miejscu stópek, niezłych macie akrobatów... Za to
                    pozostawiony na szerokim łóżku nieustannie przekręca się o 90 stopni i jak go
                    położę wzdłuż, to zdejmuję leżącego w poprzek- muszę zacząć uważać zostawiając
                    go samego na łóżku...
                    Buziaki!
                    • justy_s Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 18:14
                      Witam ponownie,
                      Asik_w nie wiem jak twój Kamilek reaguje na dużą ilość osób. Moją Agatę mogłam
                      uspokoić tylko piersią w czasie chrzcin, więc nie wiem czy butelka wystarczy.
                      Co do upałów, to my Agatę trzymamy tylko w body, a ponieważ jest dość
                      pulchniutka (co tu dużo gadać - dwie bródki)po kąpieki zasypujemy wszystkie
                      fałdki pudrem dla niemowląt (zalecenie pani dr).
                      Co do soczków i kleików, czytałam, że nie należy zaczynać od owoców, ponieważ
                      dziecko poznaje najpierw słodki smak i potem jest bardzo trudno przekonać
                      malucha do bezsmakowych zupek. Uważam, że amerykański system ma sens.
                      My narazie stosujemy tylko herbatki: koperkową i uspokajającą z gerbera.
                      Agata wzywa
                      Narazie
                      Justyna
                      • asik_w Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 19:24
                        smile)
                        Justynko Kamilek uwoelbia ludzi i smieje sie do wszystkich, gdy bylismy u
                        ksiedza to gadal z nim i gadalsmile) a ksiadz byl zachwycony, wogole maly lubi jak
                        do niego mowia po angielsku, az podskakuje tak sie smieje.
                        Malilko az sie posmialam jak czytalam o niedzwiedziu, nie zazdroszcze, chociaz
                        ja lubie psysmile)gdy wrocimy do domu boje sie ze bedzie podobny problem, bo moi
                        tesciowie(przyszli, niestety bedziemy mieszkac z nimi w jednym domu, zczescie z
                        ena gorze!!)maja buldoga francuskiego, takiego malego i ten pies jest tak
                        rozpieszczony tak wredny, ze boja is eze moze byc zazdrosny o Malego i tutaj
                        moze byc problem!tym bardziej ze to jedyny pies na swiecie, ktorego nie cierpie!
                        A o niedzwiedzia to bym sie nie bala, on krzywdy dla Maciusia nie zrobi,
                        chybaby predzej krzywde obcej osobie, ktora zblizylaby sie do wozkasmile)Macius ma
                        duzzza nianie, ale te zbym sie troszke bala, takie bydle moze nawet niechcacy
                        przestraszyc lub w tym stylu...
                        Kamilek ma po tym kleiku ryzowym jasniejsze grudki w kupce, jasnozolte,
                        jasnozielone jak myslicie wszystko oki?? Anka
                        • male_co_nieco Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 20:53
                          Witam serdeczniesmile

                          Dzisiejsza noc była straszna mały budził się co 2 godziny, jak sobie
                          pomyslę ,że jeszcze nie tak dawno było to normą to się zastanawiam jak
                          wytrzymywałam nie zasypiając na stojąco. Chyba mnie troche ostatnimi czasy moje
                          dziecko rozpieściło, stąd dzisiaj jestem taka niewyspna.Mam nadzieję ,że
                          dzisiaj pośpi jak zazwyczaj do 2-3.

                          Co do wygibasów maluszków to Igor od jakiegoś czasu też "zmienia lokalizację "
                          zasypia z głową z jednej strony łóżeczka a po jakimś czasie już ma ją w drugim
                          końcu, poza tym przewraca się z plecków na brzuszek, z brzuszka na boczek ,
                          itp. Tak więc kombinacji mamy mnóstwo. Tak wariuje w łózeczku,że musieliśmy
                          założyc drugi ochraniacz żeby się nie poobijałsmile Łapki w buzi mały ma non stop
                          czasami "obgryza" piąchę ze złością , ślini się strasznie ale lekarz
                          stwierdził,że dziecko w tym wieku ślinić może się bardzo, łapki pakuje do buzi
                          bo dzieci wszytsko pakuja do buzi, wcale nie muszą to byc zęby, no nic
                          zobaczymy. Ostatnio hitem stało się u nas lustro, mały "stoi" przed i wdzięczy
                          się niesamowicie , banan nie schodzi z buzi.
                          Co do nowego jedzonka to nam pani doktor zaleciła,że jeśli będziemy wprowdzać
                          to nie kaszki ani kleiki ale warzywa i owoce, jak stwierdziła mały jest duży(
                          ale mi się napisałosmile) dobrze przybiera na wadze więc lepiej go nie zapychać.
                          .

                          Malilka niezłą masz "zabawę " z niedźwiedziemsmile Przy takim pomocniku
                          rzeczywiście trzeba mieć oczy dookoła głowy.

                          Asik co do grudek w kupce to mogą to być nie do końca strawione resztki pokarmu.

                          Pozdrawiam Nika

                          • malilka Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 23:00
                            Nika, łączę się z Tobą w bólu, moje dziecko też zapomniało, że potrafi przespać
                            7 godzin ciągiem sad((( Od chyba 2 tygodni je co 2-3 godziny, max śpi 4 godziny,
                            to jakiś koszmar i też się zastanawiam, jak ja kiedyś dawałam radę, a przecież
                            w ogóle mi to wtedy nie przeszkadzało...
                            Mały też ma mega-ślinotok, już nie tylko w pozycji na brzuszku, ale w każdej,
                            nawet jak leży na plecach, to mu się leją strużki śliny, więc bez pieluszki
                            tetrowej się nie ruszamy. I też ładuje ciągle łapki do buzi, najchętniej to by
                            chyba sobie włożył całą piąstkę...
                            Co do nowości jedzeniowych- Maciek na oko waży już 8,5kg, więc o kaszkach nie
                            ma mowy. A warzywa przecież nie są słodkie, tylko bezsmakowe i mdłe, spróbujcie
                            sobie taką marchewkę ze słoiczka, pyszne to to nie jest...
                            Jeszcze co do niedźwiedzia- ponoć psy tej rasy to "psie niańki" idealne do
                            opieki nad dziećmi i niemowlętami, które instynktownie będą bronić maleństwa-
                            to przynajmniej znalazłam w papierach dołączonych do rodowodu... Fajną mały ma
                            nianię, przypilnuje, wymyje, hehe...
                            A jeśli chodzi o lustro, to mały się wstydzi swojego odbicia smile Do mojego
                            odbicia się usmiech, a jak widzi siebie to by najchętniej schował głowę pod
                            moją pachę z taką zawstydzoną minką, śmieszny jest smile)
                            • opolanka1 Zuzia ma dzis 4 miesiace 28.07.04, 10:20
                              Hej dziewczyny!!!

                              Mała jeszcze drzemie, chociaż któryś z sąsiadów walczy z wiertarką i
                              młotkiem...no i nzów cosik boruje....

                              Malilka, historia niedźiwedzia opiekuna przezabawna, ale masz racje, takie psy
                              to wspaniale niańki i dobrze jets jak male dziecko opcuje z takimi
                              wielkoludami...sama piszesz, ze maly sie nie boi i jka nabardziej ta znajomośc
                              mu odpowiada...Futrzaste to i da sie łapać za włosy i nie wyrywa ich z rąk..jak
                              to czynią mamuise i pozwala sie ślinic i sam ślini...hihi

                              Dziewczyny ja takze nie podaje małej nic, tylko pierść i wodę, ale tak jak
                              malilka zaczne od warzyw, aby śłodkośic nie były jej domenom...bo jak
                              odziedziczy po mamusi miłośc do czekoladki, to oj, oj.....Myślę, ż e gdzies
                              około 5 6 miesiaca, zacznę wprowadza nowe pokarmy....jeśli oczywisic będe miała
                              nadal tyl e mleka co mam. Ostatnio przesąłąlm mamom zdjecia małej to
                              powiedziały, ze to kluseczka,...bo jak sie w łokciu ma dwie dziurki i kosteckzi
                              nie widac, to kawał miesiwa ma ten mój szkrabek.

                              Co do poczynan małej, to tak jak u Was..ślinotok, lapanie zabawek raczkami,
                              obracanie sie głow atam gdzie przed chwilką leżały nogi, dzieicackzi robią to
                              jak zapaśnicy, na głowie sie kręca a wszystko dzięki nóżkom....super to wygląda

                              W piątek ide do pediatry na szczepienie, to będzie ważenie i mierzenie, wiec
                              sie pochwale, ale mysle ż eokoło 8 kg to bedzie

                              A na wekeend byliśmy u przyjaciela w Hadze na d morzem, no i musiałam zamoczyc
                              małej stópkę w słonej wodzie, no bo to jej pierwsze spotkanie z takak woda i
                              była fotka..i chociaż woda zimna to maąl byla zadowolona....

                              a skóra małej...narazie super, odpukac aby ie zapeszyć...jak sa upału to pod
                              szyjką, która zaslaniaja dwie fałdy, pudruje, bo tak to potówki murowane...Ja
                              takze profilaktycznie kąpie w kalii, czyli nadmanganianie potanu raz na
                              tydzień..no a na potóweczki to krochmal rewelacja....nawet jak sie dzieicak
                              mocno poci, to mozan mąką posypac pod paszkami i szyje, oraz pachwinki.

                              Ja takzę pampersy zmieniam czesto, bo mokry okład...fuj to....

                              Pozdrówka dziewczyny..idę na spacer za godzinkę...mam słonce ale nie daje mocno
                              i dosyć chłodne powietrze, wiec jak na dwór pogoda w sam raz

    • jaworka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 28.07.04, 12:15
      Witam!
      Jaworka urodziła synka, Alberta 17.04.04. Ważył 3.780, 56cm. Termin miałam na
      23.04. A ślub był 07.06.2003.
      • winia5 A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 28.07.04, 23:00
        Cześć dziewczyny,
        witam nową kwietnióweczkę Jaworkę i Alberta smile.
        mój Szymonek skończył dzisiaj 3 miesiące. I pomyśleć, że niedawno myślałam o
        porodzie, a to juz 3 miechy strzeliły.

        Mały jest coraz głośniejszy, dużo gaworzy, piszczy i śmieje się jak najęty no i
        oczywiście zaczyna mu sie juz nudzić w łóżeczku i bardzo upodobał sobie
        oglądanie mieszkania w trakcie noszenia na rękach lub tez uwielbia gapić się w
        telewizor, mały kinoman.
        Martwi mnie jednak to jego lenistwo z podnoszeniem główki, w ubiegłym tygodniu
        bardzo ładnie to robił, a w tym znowu ma lenia, kładzie główke na boczek i ssie
        piąstkę, nie wiem, co mam juz robić, poza tym, że często kładę go na brzuszku.

        Dzisiaj zrobiłam próbę z odciąganiem mleka no i ręcznie w przeciągu 20 minut
        udało mi się odciągnąć ponad 60 ml. Nie wiem, czy to dużo, czy mało i czy w ten
        sposób można jakoś określić, czy mam wystarczająco dużo mleka, czy nie.
        Zastanawiam się tylko ile powinnam odciągnąc dla Szymonka, ile on powienien
        zjeść. Zrobiłam potem próbę karmienia butelką. Na początku mały troszke sie
        denrwował i płakał, ale jak załapał, to ani sie obejrzałam i butelka była
        pusta, ani śladu po 60 ml. Dałam mu jeszcze na dokładke cyca i po tym mały
        zasnął zadowolony. Także jak pojedziemy na wesele, to postaram się odciągnąć
        mleka na 3 karmienia, a na noc dostanie mleko modyfikowane, tylko jednak chyba
        najpierw pójdę do pediatry, niech ona dobierze, wyczytałam to na forum
        karmienie piersią.
        Śednio dziennie zużywamy ok 8 pieluch, ostatnio mały robi praktycznie w każda
        kupkę, także nawet nie ma mowy, żeby go przetrzymywac w tych smrodkach A w nocy
        nie przebieram, zaglądam tylko czy nie ma kupy, to ewentualnie wtedy

        I ostatnie pytanie, dziewczyny jak jest tak ciepło, to w czym śpią wasze
        dzieciaczki, my mamy w sypialni ok 23 stopnie, mały śpi w body i śpioszkach
        przykryty rożkiem, nie jest mu za ciepło.
        pozdr
        Ania























        • lgosia1 Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 05:02
          cześć dziewczyny. Wiesz Winia, że my będziemy obchodzić urodziny dzieciaczków w
          ten sam dzień. No i czytając Twój post jakbym Mateusza widziałasmile Czyli
          kinomaniactwo i piszczenie ze śmiechu. Wciskanie piąstki do otworu gębowego i
          takie ciamkanie, że aż w drugim pokoju słychać - byłoby słychać i w trzecim
          gdybym go miałasad No i nie podnosi główki tylko ciamka i ciamka tę piąstkę.
          Tyle, że mój akrobata to w siódmym tygodniu już się przewracał z brzucha na
          plecki i robił to namiętnie na dwie strony. No a głowę do tej pory podnosił też
          luksusowo, więc za bardzo się nie martwię tym lenistwem teraz. No i znalazł
          sobie nowe ćwiczenie gimnastyczne na mięśnie brzuszka. Strasznie się dźwiga do
          przodu z pozycji na pleckach. Już spokojnie go nie potrzymam na kolanach na
          pleckach - bo potrafi się podnieść no i mało brakuje do fiknięcia na podłogę.
          Fiknięcie na podłogę z dużego fotelika stojącego na malutkim krześle
          (wyobraźnia taty Mateusza jest chyba w zaniku) już zaliczyliśmy. Dzięki Bogu
          bez konsekwencji (mam nadzieję). No mam nadzieję, że wyobraźnię i zdolność
          przewidywania Mateusz odziedziczy po mnie.
          Jeśli chodzi o mleko.... Ja nie mam problemów z odciąganiem. Właściwie to ja
          nawet nie muszę odciągaćsmile)) Wystawiam tylko w odpowiednim momencie butlę i
          staram się trafić lejącym strumieniem do butlismile)) tyle tego mleka nadal mam.
          Ale już informuję, że na jeden posiłek 60ml to chyba trochę mało. Mój akrobata
          wyżera (oczywiście z przerwami na odpoczynek i odbicie) ok 100-120 ml. Co do
          odciągania zauważyłam, że im więcej odciągam - tym więcej tego mleka mi się
          produkuje. Także zamrażarę mam pełną na wszelki wypadek. Spróbuj Winia
          systematycznie sobie poodciągać - najlepiej jak piersi pełne, np w nocy.
          No a co do kupek to do tej pory robił mi 4-5 na dobę. A od tygodnia są 2 na
          dobę a czasami jedna. To przestawienie akurat nastąpiło w dzień urodzin mojego
          taty, gdzie jak zwykle impreza na dwadzieścia kilka osób, każdy chce pogadać z
          młodą mamą i oglądnąć małego - mama uhepiona, że w centrum zainteresowania - no
          a małemu zechciało się wtedy przestawiać tryb robienia kupy. No i przestawiał
          ten tryb rycząc wniebogłosy całe trzy godziny i wyglądało to jak typowa kolka i
          chyba była to pierwsza i mam nadzieję ostatnia kolka małego. Co do kolek - to
          mnie chyba ominęły a pożeram wszystko i smażone i tłuste i wzdymające i
          pestkowe. Nie mam się czym chwalić.... bo wyglądam jak w piątym miesiącu ciąży,
          no ale za to mały zahartowany w żarciu. Kupki wzorowe - kolek brak.
          Co do ubierania na noc: mały śpi w pajacyku niezbyt grubym i przykrywam go
          cienkim kocykiem polarowym i o zgrozo!!!! Kładę go od miesiąca na brzuchu
          (oczywiście na twardym materacyku - także spoko - się nie zadusi- nie ma jak za
          bardzo sobie zatkać swojego nochala) no i mu się szalenie podoba. Wędruje po
          łóżeczku niesamowicie. Kładę go w lewym górnym rogu a znajduję w prawym dolnym
          i na odwrót. Najlepsze, że wędruje z kocykiem - także cały czas wzorowo
          przykryty. Ślini się ciągle niemiłośiernie. Na prześcieradle mamy wyśliniony
          krzyż-x przez to pełzanie po przekątnej. No bo naślini naślini drogę pełzania,
          później domowe brudki osiadają na prześcieradełku no i mamy niezły wzorek, aż
          teściowa się zapytuje - co ty Gosiu jakieś prześcieradełko we wzorek kupiłaś?
          No efektem tego mamy dwa nowe prześcieradełka od teściowejsmile))) żeby pewniej
          zapuszczonemu dziecku matka bałaganiara częściej zmieniałasmile))
          Ciągle się zastanawiam jakim cudem mój pierworodny ma wzorowe kupki bo oprócz
          mleka zdarza mu się pożreć kupę sierści mojego drugiego dziecka, tego 30-
          kilowego o którym wspominałam. Sierść fruwa wszędzie i czasami osiada nawet na
          języku wysuniętym z wrażenia przy oglądaniu jednej lampy, drugiej lampy i
          trzeciej lampy też. Rany co te żyrandole mają w sobie ciekawego. Skłonność do
          studiowania żyrandoli raczej mały nie odziedziczył po mnie.
          No nasz Borysek dzięki Bogu nie zajmuje się kąpaniem małego - jak u Ciebie
          Malilka tyle, że namiętnie i zazdrośnie próbuje zwrócić na siebie uwagę.
          Ostatnio kloc włazi do gondoli i udaje, że jest niemowlakiem. Nie wiem co on
          sobie wyobraża, że wezmę go na ręce i ocmoktam brzuszek jak Mateuszowi czy co?
          No weźcie osmoktajcie sierściucha!!! No psa to mogę przytulić ale cmoktać nie
          będę. Uczepił się mój Borys też trąbiącej trąbki na macie edukacyjnej małego i
          za cholerę nie może zrozumieć, że to Mateusza trąbka. Jak mu nie pozwalam
          ruszać, to patrzy się na mnie tak jakbym co najmniej mu dwa tygodnie jeść nie
          dawała. W związku z depresją mego psa, mój mąż zmiękł i pozwala mu spać w nocy
          wtulonym w siebie. No i się obejmują namiętnie wespół - rzekomo nieświadomie,
          tak że aż jestem zazdrosna. Przynajmniej ja się poobejmuję nad ranę z moim
          dzieckiem, bo do piątej to grzecznie śpi samo w łóżeczku.
          O cholera!!!! Już piąta - to wiele już nie pośpię
          Zmykam jeszcze podrzemać
          Pa
          • male_co_nieco Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 12:32
            Cześć Dziewczyny.
            Jaworka witamy na wątku kwiecień 2004 smile Albert uroczy smile
            Ale podła pogodasad Od rana deszcz. Już wolę upały, przynajmniej można gdzieś
            wyjść, no niby teraz też można ale się nie chce.
            Igor po godzinnym usypianiu wkońu zasnął, mam nadzieję,że trochę pośpi i nikt
            mi go nie obudzi. Odkąd do południa siedzę w domu (najpierw L4 teraz z małym)
            to dopiero widzę ile razy ktoś dzwoni do drzwi, a to pani sprzątaczka coś
            rozonosi, a to ktoś ze spółdzielni, ktoś na coś zbiera , ktoś coś sprzedaje,
            ktoś kogoś szuka, itp, itd., chyba zacznę zostawiać na dzwiach kartkę z
            napisem "PUKAĆ". Słuchawka telefonu już odwieszona więc jedno zagrożenie
            wyeliminowanesmile W nocy mały nadal budzi się częściej niż to robił do tej pory,
            ostatniew dwie noce co 2, 3h. W efekcie wczoraj mamusia i tatuś , którzy nie
            chodzą spać wcześniej niż po 24, po 21 grzecznie spali w łózeczkusmile)
            Winia mnie też wydaję się ,że 60ml to mało. Igor wciągał 120ml i nie powiem
            aby się tym strasznie najdał i było już jakiś czas temu( ostatnio jakoś nie
            odciągam). Jesli mogę coś poradzić to spróbuj jescze raz o innnej porze. Dzieci
            nie jedzą za każdym razem tyle samo, raz maluszek zje mniej raz więcej. Teraz
            60 starczyło a może się okazać że innym razem nie..
            Co do kupek to u nas nadal 1 dziennie, pieluchy od 7 sztuk wzwyż na dobę,zależy
            od mocy przerobowej małegosmile
            No i się obudził, mimo że nikt mu nie "pomógł". Uciekam

            Pobawiliśmy się, zjedliśmy i spimy dalej. Kurde ale mały rośnie, właśnie go
            przebierałam wyciągnęłam pajaca, który leżał sobie w szafie bo jeszcze nie tak
            dawno był taki duży a tu niespodzianka , coprawda Iguń się w niego zmieścił ale
            długo w nim nie pochodzi.Zresztą pajac nie jedyny, którego spotkał taki los, no
            ale tak to jest część ubranek dostaliśmy, nowe przy róznego radzaju wizytach
            przybywają , no i trudno czasami będąc w sklepie się oprzeć smilechociażby wczoraj
            w Auchan była wyprzedaż i trochę z męzem poszaleliśmy wśród wieszakówsmile

            Co do ubierania na noc to Igi zazwyczaj spi w jakimś pajacu, przykryty kocykiem
            a jak jest bardzpo ciepło to w samym body i coś do przykrycia. Niestety nalezy
            do zimnolubnych dzieciaków, jak tylko się przegrzeje to zaraz ma odparzenia,
            głównie na szyjce, dlatego tez muszę uważać żeby nie było mu za ciepło.

            To tyle, uciekam.
            Nika
            • ja_sylwia Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 14:25
              Nika, od razu mam pytanie - jak wyglądają te odparzenia na szyjce? Bo od
              jakiegoś czasu małemu coś się tam właśnie robi, ma dwie brody, pod brodą ma
              potówki, a na szyjce i trochę na dekolcie takie jakby placki czerwonawe,
              wyglądają jak skupiska potówek, po paru dniach się łuszczą. No i teraz nie
              wiem, czy to czasami nie reakcja alergiczna na coś, czy potówy, czy właśnie
              odparzenia. Sypię go tam mąką ziemniaczaną, ale może mam te suche placki czymś
              właśnie natłuszczać???
              A może dziewczyny u Waszych maluchów też coś takiego się pojawia, doradźcie coś.
              Pozdrawiam,Sylwia
              • lgosia1 Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 15:04
                mój Mateusz miał takie skupiska potówek w pachwinie, później te potówki
                zamieniły się w takie pęknięcia czerwone placki no i na to nasza pediatra
                przepisała dermazin krem no i po kilku dniach smarowania przeszło - były to
                potówki które się zamieniły w odparzenie
    • comevorrei Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 15:49
      cze dziewczyny. bardzo sie cieszylam gdy znalazlam was tu. bardzo rzadko tu
      bywam. a jeszcze rzadziej sie odzywam. tak czas leci. calkiem niedawno byly
      kreski na testah a teraz juz mamy slodki bobasy. moja roksanka urodzila sie 28
      marca. wazyla 3600 i mierzyla 56 cm. termin mialam na 2 kwietnia. po 24
      godzinah bylam w domku. karmi coreczke piersia. zastanawiam sie czy zaczac
      dawac ej kleik. a moze poczekac az skonczy pol roku? dobrze przybiera. wazy
      ponad 7 kilo. dokladnie bede wiedziala jutro. nawet nie wiem co jeszcze
      napisac'. tyle chcialabym wam powiedziec.
      do asik_w bardzo chcialabym z toba pogadac gdyz tez mieszkam w usa, a podejscie
      do dzieci jest tu troche inne. chrszciny mielis'my kon'cem maja.odtchnelam z
      ulga gdy bylo juz po wszystkim.
      zdjecia moej roksanki.
      www.eva.ru/passport/comevorrei
      www.eva.ru/passport/39112.htm
      • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 16:04
        Przez ostatnie 3 dni się cieszyłam, że się wreszcie ochłodziło, bo upałów nie
        znoszę, ale dzisiaj znowu słońce nieźle daje, no ale w końcu jest lato, więc
        niech świeci.
        Maciek nie miał na sobie żadnego pajaca już chyba miesiąc, nawet najcieńszego,
        bo we wszystkim mu za gorąco. Śpi tylko i wyłącznie w body z krótkim rękawkiem,
        przykrywam go pieluszką tetrową lub flanelową, ale on i tak je w mig skopuje, a
        jak próbuję go przykryć najdelikatniej na świecie, to się budzi, więc ostatnio
        daję mu spokój, tylko jak już jest bardzo zimno, to nakładam skarpetki. Wczoraj
        w nocy było bardzo zimno i ja spałam w grubych skarpetach, przykryta kołdrą i
        kocem, a ten w samym body na wierzchu i chyba dzięki temu znowu przespał 8
        godzin ciągiem. Mnie się serce kraje, ale skoro tak lubi... Wczoraj w dzień
        biegałam w polarze, a on znowu w krótkim rękawku, tyle że pozwolił sobie
        nałożyć cienkie długie spodenki (bo śpioszki miałam tylko na 62cm i nałożyłam w
        sumie 2 razy). No ale mam nadzieję, że dzięki temu będzie zahartowany smile
        Dokończę później, bo buczy...
    • comevorrei Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 15:51
      cze dziewczyny. bardzo sie cieszylam gdy znalazlam was tu. bardzo rzadko tu
      bywam. a jeszcze rzadziej sie odzywam. tak czas leci. calkiem niedawno byly
      kreski na testah a teraz juz mamy slodki bobasy. moja roksanka urodzila sie 28
      marca. wazyla 3600 i mierzyla 56 cm. termin mialam na 2 kwietnia. po 24
      godzinah bylam w domku. karmi coreczke piersia. zastanawiam sie czy zaczac
      dawac ej kleik. a moze poczekac az skonczy pol roku? dobrze przybiera. wazy
      ponad 7 kilo. dokladnie bede wiedziala jutro. nawet nie wiem co jeszcze
      napisac'. tyle chcialabym wam powiedziec.
      do asik_w bardzo chcialabym z toba pogadac gdyz tez mieszkam w usa, a podejscie
      do dzieci jest tu troche inne. chrszciny mielis'my kon'cem maja.odtchnelam z
      ulga gdy bylo juz po wszystkim.
      zdjecia moej roksanki.

      www.eva.ru/passport/39112.htm
      • dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 19:30
        Cześć Dziewczyny!
        Podczytuję Was od czasu do czasu z myślą napisania... No ale w końcu się
        uaktywniam smile
        Moja Jagoda już ma 3,5 miesiąca (12.04). Jest pogodnym Bobolinkiem. Świetnie
        bawi się już grzechotkami, pod stojakiem z wiszącymi zabawkami. Na brzuszku
        trzyma główkę podpierając się na przedramionach, czasami je prostując. Już
        całkiem długo wytrzymuje. Nie chce ostatnio jeździć (czy spać) w wózku na
        spacerach i jak ją w wózku położe na brzuchu to mamy jakieś pół godziny
        spokoju. No i zawsze mam ze sobą nosidełko, w którym spędza większość spaceru
        uśmiechając się do przechodniów, i tylko czasami zastanawiam się czy jest sens
        na spacer zabierać wózek smile no chyba, żeby go przewietrzyć smile
        Na tydzień przed skończeniem 3 miesiąca przekręciła się z plecków na brzuszek i
        potem nic innego nie chciała robić na kocu, tylko od razu się przekręcała.
        Teraz już rzadziej to robi - chyba się jej znudziło smile Ciągnie ją natomiast do
        siadania. Nie ma większej radości gdy podajemy jej rączki, żeby się mogła
        podciągnąć do siadania. No a jedyne co mnie martwi to często ma zaciśnięte
        piąstki - 17.08 idziemy na kontrolę do neurologa. Mam nadzieję, że będzie ok...
        No a dzisiaj mamy trochę marudny dzień - po wczorajszym szczepieniu. W nocy
        dostała gorączki 38,4, no i przed południem znowu była rozpalona. Dziwiłam się
        trochę, bo po pierwszym szczepieniu nie miała żadnych skutków ubocznych. Coś
        mnie wczoraj tknęło i przed 22 wysłałam mąża po paracetamol - tak w razie co.
        Też tak wasze dzieciaczki reagują. Szczepimy ją tą szczepionką skojarzoną. Mam
        nadzieję, że już jej dzisiaj przejdzie.
        No i na razie jedziemy wyłącznie na cycku i jak będzie dobrze przybierać to nie
        planuję, na razie, nic jej włączać.
        Pozdrawiam Was serdecznie
        Agnieszka
      • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 20:31
        Comevorrei, Dabrowianka - witam, fajniusie te Wasze dziewczynysmile

        Sylwia te odparzenia są to zaczerwienienia wokół szyi , wzdłuż fałdki, , taki
        czerwony pas wokół szyiki. Cały czas smaruje to linomagiem(zalecenie lekarza)
        pomaga ale wystarczy, że jest trochę cieplej, albo mały lekko się spoci i znów
        mamy nowe.
        • asik_w Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 21:48
          witajcie!!
          Comevorreismile) ciesze sie ze sie odezwalassmile) masz racje tutaj podejscie
          wszystkich chyba nawet amerykanskich rodzicow do dzieci jest inne! nie wiem w
          jakim stanie mieszkasz (ja MS), ale ja nie widzialam tutaj nigdy zadnej mamy na
          spacerku z wozkiem i takim malym szkrabem jak nasze!no i wszystkie ktore znam
          karmia mieszankami itd....jak cos to pisz na tygrysica@poczta.fm bo gazetowy
          nie dziala no i gg 1845924smile)
          Malilko jak rozcienczasz ten nadmanganian? Macius nie jest po nim kolorowy? i
          czy dodoajesz wtedy jakiegos plynu do kapieli?
          u nas przygotowania do chrztu pelna parasmile) a gosci bedzie cala masa czyli my i
          chrzesnismile) bo niestety tutaj zadnej rodziny nie mamysad
          Kamis ma juz kupione sliczne ubranko z bialym krawacikiem i biala kamizelka i
          wyglada super eleganckosmile) Dziewczyny czy trzeba zakladac czapeczke do chrztu??
          bo w tej od ubranka Kamis wyglada jak z piechoty cudzoziemskiejsmile) wiec chyba
          czapka odpadasmile)a spi tylko w samym body i kocyk flanelowy i tez rozkopanysmile)
          tak jak tatussmile) bo ja jstem zmarzluch i otulona po uszy,
          wczoraj bylismy na malym party u niemeza w pracy, wrocilismy po 1 w nocy, super
          bylo i nawet pol piwa wypilamsmile)a moje dziecko o 9 jak nakrmilam(poszlismy na
          taras, odwrocilismy sie od gosci i na swiezym powietrzu wciagal cycusia az milo)
          i jak zasnal to obudzil sie w domusmile)oczywiscie wszyscy sie nim zachwycalismile)
          bo takie dlugie i jasne wloski, bo duze niebieskie oczy itd.... ale wsopaniale
          tak sluchac o swoim synusmile))))
          pozdrawiamy z upalnego biloxi!!
        • lgosia1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 22:16
          malilka a może twój mały śpi tak długo bo jego organizm pracuje nad utrzymaniem
          ciepłoty ciała i nie może sobie pozwolić na zbędną utratę energii??smile))
          O rany aż mi się zrobiło zimno jak opisujesz, że ty w polarze, skarpetach pod
          kołdrą a maluszek w krótkim rękawku bez przykryciasmile)))
          • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 22:48
            Witam nowe mamusie smile

            Igosia mnie też się robi zimno jak patrzę na niego śpiącego smile) Ale wydaje mi
            się, że mnie może być też zimno z przemęczenia, bo ja normalnie też jestem
            eskimos, więc pewnie ani nie jest tak zimno jak ja wyglądam, ani tak ciepło jak
            on smile) W każdym razie jak były upały to mały budził się częściej niż w
            noworodkowych czasach i po tygodniu takiej jazdy byłam lekko wyczerpana. Ale
            ochłodziło się znowu jest ok. Skoro mały przykryty albo się budzi, albo od
            razu robi "świecę" strzepując kocyk, to chyba sam wie lepiej, jak mu dobrze...
            Igosia, jak już Cię tu widzę- napisz proszę jak Ty wietrzysz pupę małego w
            wersji nieosikującej otoczenie smile Jestem po lekturze wątku o tetrze, który mnie
            po prostu rozwalił- jeden pampers na dobę, suszenie zasikanej tetry i ponowne
            zakładanie, ceratkowanie- no szok! Ja jak wietrzę to kładę często na brzuszku
            (i wtedy jest ok, ewentualnie zmieniam podkład), ale na wietrzenie na plecach
            nie mam pomysłu sad

            Asik- tabletkę nadmanganianu rozłupuję na pół, dokładnie rozpuszczam wszklance
            wody (minimum przez godzinę) i to wlewam do wanienki. Woda jest lekko
            fioletowa, ale skóry w ogóle nie barwi, w trakcie kąpieli normalnie używam
            płynu do mycia. Mimo że młody jest tłuściutki, fałdka na fałdce i poci się w
            upały bardzo to zero potówek, a żadnych pudrów ani kremów nie używam.

            Zaczynają mnie z lekka frustrować przewroty Waszych dzieci, bo mały ciągle w
            wersji leniuszka nawet się nie kwapi, no ale tylko trochę, bo powtarzam sobie,
            że każde dziecko ma własne tempo, a przerzucenie tłustej dupci i nóżek nie jest
            takie proste smile

            Dabrowianka- ja dwa razy szczepiłam małego szczepionką państwową i nie było
            żadnych reakcji poszczepiennych, więc się na tym nie znam.

            A z nowości to moje dziecko zaczęło często płakać przy jedzeniu i w ogóle
            czasem odmawiać przystawienia do piersi. Kiedyś pierś była dobra na wszystko i
            nawet jak się ulewało buzią i nosem to nigdy nie rezygnował z możliwości
            possania,.a od paru dni zdarza się, że marudzi i popłakuje, np jak jest senny,
            a przystawić go nie można. Dla mnie to szok, no i wczoraj musiałam uśpić go
            nosząc na rękach, a ja już zapomniałam jak to się robi, o braku sił nie
            wspominając. Do tego potrafi jeść i nagle wypluwa brodawkę i zaczyna płkać i
            muszę go uspokoić, pogłaskać, żeby znowu zaczął jeść. Nie mam pojęcia z czego
            to się bierze, na pewno nie jest to ból brzuszka, bardziej wygląda na
            zdenerwowanie faktem, że musi jeść, skoro chciałby już spać, czy coś w tym
            stylu, ale nie wiem, czy to możliwe...

            Asik- tabletkę nadmanganianu rozłupuję na pół, dokładnie rozpuszczam wszklance
            wody (minimum przez godzinę) i to wlewam do wanienki. Woda jest lekko
            fioletowa, ale skóry w ogóle nie barwi, w trakcie kąpieli normalnie używam
            płynu do mycia. Mimo że młody jest tłuściutki, fałdka na fałdce i poci się w
            upały bardzo to zero potówek, a żadnych pudrów ani kremów nie używam.
          • winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 23:13
            Witajcie,
            Igosiu ja odciągnęłam mleko pierwszy raz, tak na razie na próbę i dlatego też
            tylko 60 ml, bo chciałam sprawdzić, czy Szymek będzie chciał pić wogóle mleko z
            butelki. Normalnie karmie go piersią i jak do tej pory nie odciągałam, a ty
            dlaczego odciągasz, z powodu dzużej ilości mleka, czy mały nie daje rady?

            Jak już pisałam wybieramy się na wesele, wprawdzie to tylko 60 km od Gorzowa,
            ale mimo wszystko babcie muszą sobie jakoś poradzić. Musimy też zrobić próbę z
            karmieniem, bo słyszałam, że niektóre dzieci nie jedzą, gdy są karmione przez
            inną osobe, niż mama. Oby u nas tak nie było.

            Mały jak miał 1,5 miesiąca to przewrócił się z brzuszka na plecki, ale to był
            jedny raz jak do tej pory. A dzisiaj zauważyłam, że coraz bardziej się kręci i
            w ekspresowym tempie potrafi obrócić się leżac na pleckach o 90 stopni. A jak
            próbuje złapać go za rączki do siadania, to wtedy zapiera sie nóżkami i podnosi
            dupkę, to tez pewnie niedobrze. I dzisiaj chyba padł rekord z przebieraniem i
            robieniem kupek, wprawdzie po troszke w każdą pieluszkę, ale zawsze coś. Ja w
            sumie też już wsuwam wszystko, oprócz cytrusów, wczoraj zjadłam troszke
            fasolki, i może dlatego te kupki dzisiaj takie częste i troszkę zielonkawe.

            Jutro wybieram się z małym do pediatry. Ciągle mały ma jakby katarek, nosek
            zatkany, szczególnie rano po nocy i chce aby go pani doktor osłuchała, poza tym
            czasami wydaje mi się jakby pokasływał, ale to pewnie przez to pakowanie rączek
            do buzi, bo wtedy ma więcej śliny i sie krztusi. Poza tym chce zapytać o mleko,
            jakie pediatra poradzi, ja byłam bezglutenowa, mam tylko nadzieję, że mały nie
            odziedziczy celiakii po mamie. A mleko to tak w razie, gdyby nie udało mi się
            ściągnąc wystarczającej ilości, dla mojego małego żarłoka.

            Igosiu, ja też nieustannie walczę z sierścią mojej 25 kilowej dobermanki,
            ciągle "obieram" małego z sierści, a szczególnie w trakcie przebierania bo mi
            czarna suka pakuje się wtedy na łózko, a juz przy kąpaniu to pierwsza czeka i
            zlizuje z małego oliwkę. A i z buźki też już nie raz wyciągałam, boje sie
            tylko, aby mały jakiejś alergi przez to nie dostał, ale gdyby miał być uczulony
            na sierść to pewnie już by coś wyszło, jak myślisz.
            Mój mąż też się lituje nad odtrąconym swoim pieskiem i bierze ją też do łózka,
            także nieraz śpimy, Saba, Maciej , ja i Szymek i tylko wtedy zdjęcie zrobić...

            pozdrowienia
            Ania
            • bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 00:17
              Czesc i czolemsmile
              Pare dni mnie nie bylo i sie nagle zrobilo tyle do czytania ze hoho!
              Urlop mielismy bylismy na wakacjach w Szczyrku, calkiem fajnie bylo tylko
              mielsimsy jeszcze potem jechac do Czech na kilka dni a bylismy w sumie 1 dzien
              bo potem pedem wracalismy do domu z bolem zeba. mojego! Kiszkasad
              No ale na szczescie pogoda calkiem ladna wiec chociaz tyle dobrego.
              Usmialam sie czytajac o przygodach z psia nianka, mojej mamy pies jest dosc
              maly, ale tez pilnuje Mlodego i nikomu nie da z nim gaworzyc... no w koncu to
              jego Mlody niesmile
              A co do siersci to ja sie zalamuje znajdujac swoje kudly wszedzie na Mlodym
              grr!!
              Mateusz wlasciwie podobnie jak wszystkie maluchy pakuje piastki do buzi,
              wczoraj to sie nawet zaczal dlawic, raczka wepchnieta za glebokosmile, poza tym
              slini sie na potege, siadac chce bardzo, denerwuje sie strasznie jak za dlugo
              musie lezec w wozeczku kurcze gdzie te czasy jak maluch przesypial caly sapcer
              nawet i 3 godzinysmile Nie wiem chyba trzeba go bedzie zaczac klasc w spacerowce
              lekko pod katem, zreszta z gondoli zaczyna wyrastac. Alez te dzieciaczki szybko
              rosna, dopiero co sie urodzil, ginal gdzies w tej gondloi a teraz... hoho!
              Spac to sypia w samaym body, zazwyczaj z dlugim rekawkiem, bo oczywiscie sie
              caly rozkopuje, zreszta nienawidzi miec przykrytych raczek. Do tego skarpetki,
              chociaz nozki to mu sie poca strasznie. W ogole to chyba ma po moim mezu ze sie
              duzo pocisad
              Wiercic sie jeszcze nie wierci w ogole to sie jeszcze z brzuszka nie przewraca,
              kiedys sie majtnal trzy razy pod rzad... a potem zapomnial ze to potrafi. Chyba
              musze go czesciej klasc na brzuszku, tylko on sie szybko wkurza i zaczyna ssac
              raczke. Ja juz nawet przestalam wlaczyc z wyciaganiem tych raczke z buzi. Nie
              da sie opanowac!
              Ale musze sie pochwalic ze Mlody byl juz dwa razy na basenie z tata, bardzo mu
              sie podobalo. tacie zreszta tezsmile Teraz wybieramy sie po raz trzeci.
              Mlody w ogole to jest taki ciekawy swiata wszystko go interesuje, fascynuje. Tv
              oczywiscie tez lubi ogladac, albo monitor komputerka. Ale i tak najszczesliwszy
              jest jak moze pogaworzyc z tata lub mama, to mi sie szalenie podobalo na
              urlopie, tata byl z nim caly dzien, nie bylo kompa, nie bylo tv wiec dziecku
              poswiecalo sie tyllleee czasu. Echchh fajnie bylosmile
              No nic uciekam troche pospac
              pozdrawiam
              Maraska

              • lgosia1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 09:38
                no!
                Nasza pediatra zawsze nam powtarza, że lepiej żeby dziecko zmarzło, niż się
                przegrzało. Więc twój mały Malilka na pewno wie co robi. A ja na widok
                teściowej to i przy 25 stopniach lecę do małego z czapkąsadsad - bo rzekomo
                ciągle wieje. Dlatego coraz częściej tak organizuję czas, żeby jednak pojechać
                na podwóreczko do mojej mamy, która po moim pyskowaniu nie ma odwagi już
                forsować czapki no i mały fika sobie na stoliku golusieńki prawie. Właściwie
                zupełnie golusieńki. No a tam na podwóreczku przy wietrzeniu dupki siura sobie
                naokoło stołu na trawkę - więc nikomu to nie przeszkadza. No może memu psu,
                który jest zdegustowany i ma nowy powód do depresji - bo przecież jemu nie
                pozwalamy sikać wokół stołu a Mateusz może.
                W domku sobie radzimy tak, że kładę pierworodnego na podkład fixies siurakiem
                do góry. Wokół podkładu rozkładam wielkie wory foliowe - takie jak się dostaje
                w pralni po wypraniu płaszcza do płaszczasmile)) No i siuramy sobie na te folijki,
                ewentualnie na panele. Nie wymyśliłam sposobu co tu zrobić, by nie siurać sobie
                na twarz. Jak już znajdzie się buzia na celowniku to ani oko ani ucho
                nieoszczędzonesad - (oj oj te moje problemy z pisownią w ojczystym języku....
                oczywiście to nie ja siuram tylko mały siura - no chyba rozumiecie - czasami
                się wypowiadam w imieniu małego). No kończąc temat suszenia dupki - w pogotowiu
                mamy "boską" tetrę, którą często ratujemy sytuację ćmiąc fontannę w zarodku. A
                swoją drogą ... ale na tym wątku o tetrze wrzało co?

                Co do przewrotów mego akrobaty, to chyba mu się tak udaje, bo nie jest raczej
                za tłuściutki. Waga urodzeniowa 3080 a teraz 5800 - pediatra mówi, że przybiera
                wspaniale, ale jak przeczytałam wątek o dziewięciokilowcach kwietniowcach to
                się załamałam. No jakiś plus tej wagi jest, że Mateusz nie ma za dużo fałdek, w
                których mogłyby się robić potówki - ale drugi podbródek, jak przystało na
                przystojniaka-niemowlaka, ma.
                Czy wy też dziewczyny macie wrażenie, że codzień naszym dzieciaczkom przybywają
                jakieś umiejętności. A to nowy wyraz w ich słowniku, a to nowa minka. No mój
                mały wczoraj tak zapamiętale szukał buźką piąstki, że władował buźkę w piąstkę
                zamiast piąstkę do buźki robiąc przy tym przewrót na boczek z plecków. Coś
                czuję, że za chwilę będzie fikał z tych pleckow na brzuszek. No i nastąpi
                koniec mojej wolności. Już ani na chwilę nie będzie można spuścić dziecka z
                oka, bo nie daj Boże skaturla się z łóżka czy cośsmile)))

                Winia 5- ja to mleko zaczęłam odciągać z przyjemności chodzenia do dentysty.
                Zęby mi cholernie po ciąży poleciały. I już w trzecim tygodniu życia małego
                siedziałam na fotelu dentystycznym. Mówię o "przyjemności" chodzenia, bo mój
                mąż odważniak jak tylko dzwoniłam z gabinetu czy wszystko ok? czy mogę robić
                jeszcze jednego zęba? - mówił: "OK - nakarmiłem małego z butli, teraz ryczy ale
                zaraz będzie spał", no a później mały faktycznie spał więc mamuśka.... na
                zakupy, albo na ludzi się pogapić albo na ulice, domy drzewa krzewy - hihi
                Bo ja w ciąży dużo leżałam. A jak już mały był na świecie, to jak pisałam
                wcześniej na spacerach tylko syrenę włączał i nie było czasu sobie kwiatków
                pooglądać. Także jak zobaczyłam jak to fajnie (ale ze mnie wyrodna matka co?).
                To zaczęłam szukać dziur w zębach na całego. No a ile z tych dziur zębowych
                nowych ubranek dla Mateusza się namnożyło i w lodówce pełno zawsze było po
                takiej wizycie u dentystysmile)) Bywało nawet tak, że i 6 godzin mnie w domu nie
                było. Oczywiście kara boska mnie za to spotykała, bo piersi miałam jak balony o
                konsystencji kamienia - ale za to ile mleka na następne wyjście poodciągałam...
                rekordowe ilości. Mnie wracał humor i zapał do opieki nad ukochanym - i
                dzieckiem i mężem i psem nawet, mąż był dumny, że sam się zajmował
                pierworodnym, pierworodny zaaferowany zmianą gęby przed sobą - bo za często
                wizerunku ojca to on nie ma okazji studiować, gdyż tatuś zarabia na pampersy
                zwykle od 10 rano do 20.30 a nawet często od 8 czy 7 rano.
                Wiesz Winia? Ja czytałam z kolei, że jak się chce nakarmić maleństwo butelką,
                to lepiej, żeby mama nie karmiła i najlepiej wyszła z pokoju, bo jak szkrab
                wywącha matkę to butelki nie będzie chciał tylko cycka. Ale sama tego nie
                sprawdzałam. Tak czy siak jak naszego malucha karmi jego tata czy babcia - to
                nie ma problemu z ciągnięciem z butli.
                aaa.... i jeszcze cholernie mnie podniosło na duchu, że nie tylko moje dziecko
                jest oklejone sierścią zwierzakasmile))) No alergikami to chyba nasze dzieciaczki
                nie będą! Raz że tak niby mówią najnowsze wyniki badań nt wychowywania dzidzi z
                psem czy kotem (pod warunkiem, że zwierzak był w domu już jak matka była w
                ciąży) a dwa, że ilość brudu przynoszona przez te zwierzaki z podwórka, pola
                czy lasu - największego słabeusza by zahartowała.

                Bebicka!!!! Gdzie ty mieszkasz!!! Gdzie takie baseny!!!! Ja też tak chcę!!!!
                Czy w Szczecinie są takie baseny? Może któraś wie? Z mężem z zapałem nurkujemy
                w jeziorach itp nawet w basenach też. Nie ma nic przyjemniejszego niż założenie
                na siebie 20kg butli, 10 kg ołowiu i ok 7 kg pozostałego sprzętu - bo
                przynajmniej wtedy czuć, że bycie tłuściochem po ciąży (nadal 4 kg do przodu:
                ((() nie jest takie złe, bo zawsze może być gorzejsmile
                Ale by było fajnie "ponurkować" z małym. No bo raczej polatać z nim, to przez
                kilka jeszcze lat nie polatamy. Właśnie.... nie wiem jak my to z mężem zrobimy.
                Teraz mnie olśniło. Obydwoje zapisaliśmy się na ten sam kurs latania na
                paralotni, a małym wtedy kto się będzie opiekował?? O cholera... no o tym to
                nie pomyślałam. Matka w niebie będzie sobie fikać, a biedne dziecko pokarm z
                zamrażary, w czapce przy 25 stopniach (no bo wg teściowej ciągle wiejesmile))
                O kurde! Ale ze mnie mamuśka! No babcie mają racjęsad
                • bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 10:19
                  Hej
                  Ja tak tylko na moment, bo Mlody zasnal a chce sie chwile chociaz poopalac. Ach
                  tego mi bardzo brakuje w tym roku, uwielbiam wylegiwac sie na sloncu na plazy,
                  slyszac w poblizu szum morza. Alez mnie to uspokaja... no nic za roksmile
                  Igosiu mieszkam a 3city i na szczecie baseny dla maluszka sa, wiec korzystamy z
                  tych dobrodziejstw. Chcemy sie zapisac na kurs dla takich maluszkow (plywania
                  oczywiscie) podobno dzieciaczki sie ucza szybko plywac, no zobaczymy. ja
                  Mlodemu i tak zazdroszcze bom sama za mlodu nie nauczona i do tej pory plywac
                  nie umiem. Oj bol to wielki wielkismile
                  A jeszcze tak a propos to mamy obie Matueszkow w domu, kiedy sie Twoj urodzil?
                  pozdrawiam i de wystawic na slonce swoje pociazowe cialko, mam nadzieje ze nikt
                  nie ucieknie. Kurcze trza w koncu na jaks diete przejscsmile
                  Maraska
                  • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 14:09
                    Igosia, ciekawy pomysł z tymi workami, tyle że u nas już nie ma się gdzie
                    ruszyć bo cała podłoga zawalona matami, leżaczkami, książeczkami, zabawkami i
                    jak jeszcze worki foliowe rozłożę to niemąż nas chyba przegna precz, bo on
                    pedant jest i już trochę cierpi smile)) Rany, czapka latem- musisz być super dobrą
                    synową, że ulegasz w tej kwestii smile U mnie mimo wcześniejszych obaw jakoś na
                    razie nie było poważniejszych starć na linii ja-mama-teściowa w kwestii
                    pielęgnacji. Moja mama co prawda też miała obsesję wiatru, chronienia głowy,
                    nawet bała się, że mały się zachłyśnie wiatrem. No i cały czas twierdziła, że
                    jestem wyrodną matką, bo tak lekko ubieram dziecko na spacery i jeszcze bez
                    czapki, że jak idzie z małym to inne mamy i babcie zaglądają jej do wózka i
                    krytykują, że tak rozebrany itd. Ale byłam nieugięta i powiedziałam, że nie
                    będę młodego śpioszkowała i kocowała i że albo będzie chodzić z rozebranym
                    dzieckiem, albo wcale (no delikatniej trochęsmile. No i się z czasem przemogła i
                    teraz jest dumna, że młody najbardziej roznegliżowany ze wszystkich dzieci w
                    wózkach i wręcz po spacerze pomstuje, że biedne dzieci w kombinezonach i kocach
                    muszą jeździć, ale jej nie przypominam, że sama tak chciała smile Z kolei teściowa
                    mnie zaskoczyła, bo jak pojechaliśmy z 3-tygodniowym młodym do niej na działke
                    (to jeszcze był kwiecień) to ona go wzięła na ręce i sama mu zdjęła czapeczkę,
                    żeby mu główka pooddychała świeżym powietrzem! No nawet ja byłam wtedy skłonna
                    zostawić mu czapkę! Ale teściowa uważa, że problemy z uszami biorą się z
                    przegrzewaniem głowy (oryginalnie jak na mamę, nie? smile i że nie powinno się
                    nakładać dziecku czapki od marca do października. Jak dla mnie poglądy fajne,
                    więc czapka poszła precz.
                    Z moją mamą była dłuższa chwila spokoju, a teraz zaczyna się naciskanie w
                    sprawie dokarmiania. Jak powiedziałam, że minimum 5,5 m-ca będzie tylko pierś,
                    to mama omal nie padła, bo właśnie miała kupić młodemu królika na wsi, bo ja
                    jak miałam 3,5 miesiąca to już zupkę z mięskiem jadłam i moja siostra też i nic
                    nam nie było... wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! Zalecenia WHO wydają się jej jakąś
                    kompletną brednią. Jak jeszcze usłyszy, że zamierzam stosować dietę
                    bezglutenową do 10 miesiąca i że mały nie będzie dostawać wcześniej skórek od
                    chleba do ciumkania, to gotowa zemdleć smile

                    Młode zostało dzisiaj zważone- 8,5kg żywej wagi. Przyrost cały czas na poziomie
                    kilograma na tydzień, czy to się kiedyś zmniejszy??? Bo jak nie, to na roczek
                    osiągniemy 25kg....
                    Dzisiaj mały pobił rekord nocny- jadł w nocy tylko jeden raz!!! Jak zasnął o
                    20.00, to obudził się o 3.00, a potem dopiero o 7.30- rewelacja.
                    • opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 16:28
                      cześc dziewczyny....

                      kurcze nie pisałam dwa czy trzy dni i tyle już sie nazbierało. ..przeczytałam
                      posmiałam sie nie co, szczegolnie z przeczulonych babci...faktycznie czapka w
                      lato to już rekord nadgorliwości miłości i troskliwości babcinej.
                      Ja z mymy mamuskami mam wspaniale, nie wtracają się, jets tak jak ja chcę,
                      służą rada i pomoca, ale się nie narzucaja. jak byłam w Opolu to mała nie była
                      wciaz na rękah, bo wiedziały ze jak wróce do niemiec to bede sama, a
                      dzieciaczek rączki szybko czuje i chcę potem wciąz.

                      Dzisiaj byłam na szczepieniu...tutaj jest taka szczepionka 6 w jednym i dziecko
                      to dostaje co miesiac...tak trzy razy a potem jest dłuższ aprzerwa. mała ma 4
                      meisiace i 2 dni, wazy 7510 i ma 70 cm...

                      Co do potówek to narazie sie ustrzegłam, i o dziwo, przy jej delikatnej skórze,
                      ale jak tylko trochę sie spoci to przebieram ją, przecieram...a nawet w ciągu
                      dnia dałam ja po prysznic....
                      Ja takze dodaje profilaktycnzie nadmanagnianu potasu , tak raz na tydzien ją w
                      tym kapie i krochmal...sprawdzone sposoby nie zawiodłu jak na razie.

                      Mała faktycznie, kazdego dnia jakby ma cosik nowego w reperuarze...fajnie
                      widzieć jak sobie coraz lepeij radzi. Piąstki ma czasem zaciśnięte czsem
                      otwarte..zabawki lapie, wodzi wzrokiem..jakoś leniwiec mój nie przewraca sie
                      tak na brzuszek jak inne dzieciaczki...

                      Malilka mozemy podac sobie raczki, jeśli chodiz o karmeinie, moja takze czasem
                      popłacze i nie wiadomo dlaczego, wypuszcza cycka...czasem ją interesuje mój
                      biustonosz, czasem cosik kolorowego...wszytsko zaczyna ją rozpraszac, to
                      rozumiem, ale placz....no cóz, chyba te szkrabki tak maja...

                      Uciekam bo mala sie budzi...
                      • winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 19:09
                        Cześć,
                        Igosiu byłam dzisiaj u pediatry i mały został zważony, waga urodzeniowa 3350 a
                        dzisiaj waga wskazała 6690, także mały podwoił już swoją wagę. Musze przyznać,
                        że nie jest wcale tłuścioszkiem, poprostu jak na 3 miesiące jest duży, tak
                        wszyscy mówią.
                        U nas w Gorzowie też są baseny i od września mają się rozpocząć zajęcia dla
                        niemowlaków, odrazu powiedziałam, że się na to piszemy, jak przeczytałam
                        ogłoszenie w gazecie. Oby tylko jakiś gronkowiec się nie przypałętał, to
                        napewno skorzystamy, może być ciekawie.
                        A dzisiaj u nas straszny upał, a mały sobie słodko śpi i nic go nie rusza...
                        • dorota.gdynia Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 20:52
                          Witajcie,
                          No, ale sie rozpisałyście ostatnio... ale czadowe posty piszecie - gratuję
                          talentu... opowieści "o domowych pupilach" są boskie!
                          My nie odzywaliśmy się ostatnio, bo całe dnie spędzamy poza domem. Do
                          trójmiasta lato zawitało na dobre! Korzystm z ostatnich dni z synkiem, bo za
                          tydzień wracam do pracy (jak już pisałam tylko do końca sierpnia) i już mi
                          jakoś smutno, że będę opuszczać moje maleństwo. Mam jednak wielką nadzieję, że
                          ten czas szybko minie i znów będę w domku.
                          A poza tym: Kamiś rozwija się podobnie do waszych dzieciaczków, ale tak jak
                          Maciuś Malilki jest leniwy na przewracanie sie co zaczyna mnie niepokoić...
                          Wprowadzam już soczki, a wczoraj był deserkowy debiut zakończony powodzeniem,
                          co mnie cieszy. Ja niestey ze względu na ten powrót do pracy wprowadzam już
                          nowości, ale popieram, że chcecie wprowadzać nowości później - pewnie też bym
                          tak zrobiła.
                          Uciekam, bo zbliża się nasza pora kąpieli...
                          Serecznie pozdrawiamy!!!
    • dorota.gdynia Re: Kamilek - pierwsze 3 miesiące :-) 30.07.04, 22:41
      To znowu ja!
      Udało mi się wrzucić kilka zdjęć z pierwszych trzech miesięcy życia naszego
      synka, ale nie wiem czy uda mi się skopiować linka... no cóż mam nadzieję, że
      będzie działał...
      foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=24576
      • mag-da Henryk ma już 3 miesiące 31.07.04, 16:33
        • opolanka1 Re: Henryk ma już 3 miesiące 31.07.04, 17:43
          No i tylko wyswietlił się nagłowek, a cały post....cosik
          pożarło....magda...poprawkę zrób..hihi
          • opolanka1 Re: Henryk ma już 3 miesiące 31.07.04, 17:48
            ..ups..mnie sie tez za sybko cosik wcisneło..
            mala sobie spi, ale z a przykładem malilki, położylam ją nago, bo u nas chociaz
            słonca nie ma dzisiaj to jest strasznie duszno i ciepło.Wiatrak chodzi w domciu
            nonstop.
            mała pije mleko, ale woda takze nie gardzi, ja sama tyle pochłaniam litrów , ze
            szok...a jeśc to sie mi nie chce w takie ciepełko, a trzeba cosik wrzucic na
            ruszcik, aby miec pokarm...narazie potówki omijaja nas wielkim lukiem, to chyba
            z asprawą leciutkich ubranek, albo ich braku, oraz przecierania, i stosowanie
            pudru szczególnie pod szyjka....jak ja znajde międyz tymi dwiema fałdkami co je
            ma..hihi
            Zycze Wam spokojnego weekendu
            • malilka z życia śpiochów 31.07.04, 22:04
              Dzisiaj mój synek kolejny raz pokazał, że jest nieodłącznym członkiem rodziny
              śpiochów i że wdał się w swoich rodziców. Jak wczoraj zasnął o 20.00, to wstał
              dzisiaj o 11.45, no a ja razem z nim, wyspana jak w czasach ciąży, które wydają
              mi się zamierzchłą przeszłością smile Oczywiście były w trakcie karmienia i jedno
              przebudzenie na 20 minut, ale nie pamiętam kiedy, bo byłam tak zmęczona, że
              zasypiałam ledwo umieściwszy pierś w mordce małego, choć zwykle zasypiam
              dopiero wtedy jak on się naje i zaśnie.
              Poza tym piękny, letni i gorący dzień, więc sporo czasu spędziliśmy na kocyku
              na trawie z wygolaskowanym młodym, więc pupa dzisiaj wywietrzona na maksa. A
              potem nas odwiedziła koleżanka z 2-miesięcznym dzieckiem ważącym 6kg, więc
              mniej więcej tyle co mój w analogicznym okresie i nie mogłam się nadziwić, że
              jest taki makutki i leciutki smile)))) A wtedy wydawało mi się, że jestem mamą
              klopsa smile Ech, jak te perspektywy się zmieniają...
              • mag-da Re: z życia śpiochów 01.08.04, 13:57
                Cześć, to jeszcze raz ja, napisałam długi post podsumowujący 3 miesiące mojego
                uszatka a tu komp się zawiesił i tyle. Ogólnie dziecko chowa się bardzo dobrze.
                Zadnych kolek, ładnie podnosi główkę, próbuję nawet siadać ale go skutecznie
                powstrzymuję. Może zbyt mało gaworzy, pisałyście że wasze dzieci gadają do
                zabawek, mój się tylko śmieje i piszy (mój mąz powiedział że jak pedał)
                ale "rozmawia" tylko ze mną, głównie urządzamy sobie pogaduchy w kuchni. W
                czasie gotowania stawiam go w foteliku koło siebie i dobrze się bawimy. Sam
                zasypia, sam się bawi, nawet czasami do godziny. A ze złych rzeczy - to jednak
                ma tą skazę białkową, we wtorek idę do lekarza by potwierdzil moją diagnozę.
                Angielski NHS wcale nie jest wiele lepszy od polskigo NFZ na wizyte musiałam
                czekać 1,5 tyg. Przestałam jeść nabiał - było dobrze, gdy tylko trochę napiję
                się mleka od razu czerwone poliki i krosty w zagięciach. Myślałam że to od
                czegoś innego, kakao, miód itp. Po miesiącu prób i błędów stwierdzam
                jednoznacznie że to białko, zwłaszcza że sucha, chropowata skóra zmieniła się w
                żółtą z czerwonymi, nabrzmiałymi, okropnymi krostami.Na szczeście tylko w jedym
                miejscu na kostce. Mam nadzieję ze to nie jest egzema. Czytałam cały ten tyd.
                posty na alergikach i modlę śię żeby to było tylko białko.
                U nas w sypialni jest 25 stopni i mały śpi w samym body przykryty flanelowym
                przescieradełkiem jak w nocy biorę go do karmienia to jest ciepły, więc może
                jest mu gorąco, nie wiem. Na dwór wychodzę dopiero o 6 wieczorem.
                Pozdrawiam serdecznie.
                M
    • cody2 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 01.08.04, 16:43
      Witam!!!
      Chciałabym prosic o dopisanie mojego synka. Na imię ma Alex i urodzil sie 26
      kwietnia. Ważył 3720g i mierzył 59cm.

      Pozdrawiam, paaa
      • grass_d Emilka skończyła dzisiaj 4 miesiące!!:) 01.08.04, 20:40
        Hej dziewczyny,

        no i wróciliśmy z wakacji, które trwały całe dwa dni smile Męzulowi urlop
        skasowali i skończyło się na weekendzie u teściów.smile. Ale ogólnie było fajnie,
        wszyscy targali Emilkę na rękach, a ona zachwycona odpłacała się nieustającym
        uśmiechem...No, choć takiego głośnego rechotu to skąpi, raz na dzień musi
        wystarczyć.
        Malilka-ja też miałam już mały kompleksik w związku z przewrotami, bo mój
        klocuszek też się nie garnie, ale za to w tym tygodniu zaczęła się fajnie
        wykręcać na bok, lewy. W prawo już nie.smile Myślę,że coś z tego będzie. No i
        słuchajcie - wreszcie zaczęła gadać! Mamrocze do siebie b. ładnie, ale tylko
        wieczorem.smile
        sylwia i nika: u nas pojawiły się również straszne, czerwone, twardawe plamiska
        na rączkach i nóżkach, nie wiem chyba to rzeczywiście od ciepła, ale ja we
        wszystkim węszę alergię, więc chyba wybierzemy sie do alergologa, bo Mała ma
        również gdzieniegdzie te słynne, suche placki na skórce.sad No i wiadomo,
        zielone kupy.
        My już chrzciny zaplanowaliśmy na koniec sierpnia, tylko...ksiądz jeszcze o tym
        nie wie.smile Jakoś nie mamy czasu, żeby się wybrać z wizytą. Uff, znowu trzeba
        coś zorganizować.
        Ja również witam nowe mamusie. Uciekam spać, bom po podrózy zmęczona, a Emi
        kima jak zwykle na mojej ręce, może dziś wcześniej zaśnie porządnie...
        pa
        • malilka Re: Emilka skończyła dzisiaj 4 miesiące!!:) 01.08.04, 22:05
          Witajcie,
          Młody spał dzisiaj tylko trzy razy po pół godziny, więc po kąpieli zasnął po 3
          minutach karmienia i musiałam się nieźle natrudzić, żeby go wybudzić i
          karmienie dociągnąć do 10 minut. Więcej mi się nie dało- mały padł jak kawka, a
          my o 19.45 zaczęliśmy dorosły wieczór smile Jak sobie przypomnę jak kiedyś byłam
          umęczona jak dziecko nie spało cały dzień, to aż nie chce mi się wierzyć, że to
          naprawdę się działo- teraz mały cały dzień uśmiechnięty i potrafi się sobą
          długo zajmować, więc nawet jak nie śpi to mogę obiad ugotować, czy posprzątać.
          Złote czasy nastały, nieprawdaż? smile
          Moje dziecko jest strasznie śmieszne, niektóre pozy ma takie, że pękamy ze
          śmiechu. Np jak leży na leżaczku-bujaczku, to łapie się dwoma łapkami z dwóch
          stron za pałąk do przenoszenia, lekko rusza nóżką, żeby się bujać i
          zrelaksowany ogląda świat- wygląda jakby siedział na huśtawce smile A położony na
          huśtawce ogrodowej wkłada rączki pod głowę, nogę zadziera do góry i opiera na
          oparciu dla pleców i się buja- tylko mu słomkę dać w zęby smile
          Oprócz huśtawki i leżenia na golaska na kocu nadal hitem jest czytanie
          książeczek- jak tylko zaczynam czytać, to młody z radości aż popiskuje i słucha
          i ogląda obrazki z takim przejęciem, że hej. Myślałam, że może to tylko kwestia
          kolorowych obrazków, ale czytałam mu rymowane bajki i z czarno-białej
          książeczki i z takiej bez obrazków i apogeum szczęścia za każdym razem. Tak to
          rośnie miłość do książek do małego smile
          • dabrowianka DWIE KRESECZKI !!! :) 02.08.04, 13:01
            Witajcie!
            Tak mi się zebrało na sentymenty smile Dziś 2 sierpnia. W zeszłym roku 2 sierpnia,
            w sobotę o 5 rano (nie mogłam spać z wrażenia) zrobiłam test ciążowy i
            dowiedzieliśmy się, ku naszej ogromnej radości, że narodzi się nam mały
            człowieczek! Ale była radość, oczywiście chwila niepewności również - co teraz
            będzie???
            A jest dobrze, a nawet lepiej. Życie nam się odmieniło, przewartościowało i
            jest jakby to rzec...tak ciekawiej. Teraz jest z nami mała rezolutna Bździągwa.
            Niby ma prawie 4 miesiące, ale tak na prawdę rok i miesiąc. Uważam, że tak
            powinno się liczyć wiek naszych pociech...

            A co do wątku psiego, to wczoraj byliśmy u moich rodziców i ich piesek dał
            Młodej soczystego całusa - liżac ją po buźce, celując oczywiście prosto w usta.
            On to uwiebia i trzeba bardzo uważać np wiążąc buty. Jagoda nawet się nie
            przestraszyła, a piesek w końcu porządnie przywitał nowego członka rodziny.
            Polował na taką okazję już od dłuższego czasu. Na szczęście piesek jest bardzo
            łagodny, posokowiec bawarski, ale nie wiem czy wszyscy przedstawiciele tej rasy
            są tacy sami, pod tym względem. A szczególnie ma cierpliwość do dzieciaków. Już
            nie raz dzieciaki znajomych robili sobie z niego "konika" lub ciągali za
            wszelkie możliwe wystające części ciała. A Mak jak miał już dosyć poprostu
            omijał je większym łukiem.

            A co do nowych umiejętności, to widziałam jak Jagoda ... wsadziła sobie palec
            do nosa smile Oczywiście ucieszyłam się strasznie, bo to było przesłodkie, ale mam
            nadzieję, że to był tylko ten jeden raz...

            A co do płakania przy jedzeniu to my również się tym "pochwalić". Teraz już
            jest lepiej, ale miesiąc temu byłam bliska łez. Jagoda prawie wcale nie chciała
            jeść. A dwa dni miała takie, że przez cały dzień nic nie zjadła. Byłam już z
            nią u lekarza. Niby miała mieć przeziębiony pecherz, co się okazało nie prawdą,
            potem że prawdopodobnie ma skazę. Ja odstawiłam cały nabiał, wysypki znikły,
            ale apetyt do końca nie wrócił. W sumie na wadze nie spadła, przez ten czas - a
            najbardziej się to nasiliło w ciągu 3 tyg. Już tak ładnie nie przybrała jak
            wcześniej, ale niby w normie.
            Teraz to sobie tak myślę, że kilka rzeczy się nałożyło. Może i miała gorszy
            apetyt przez tą alergię, może w 3 miesiącu dzieciaki już troszkę mniej jedzą, a
            ja ją przystawiałam tak często jak wcześniej co ją denerwowało, no i to
            zainteresowanie światem. A na dodatek ja się zdenerwowałam, a niby dzieci to
            czują.
            Teraz się wyluzowałam, karmię jak się zaczyna do mnie dobierać, albo próbuję
            podać jej pierś(gdy minie np 6 godz), a jak tylko zaczyna się denerwować zaraz
            zabieram jej. No i często lepiej się nam karmi na leżąco.

            Bebicka ja również jestem z 3city smile Gdzie chodzicie na basen - do Aquaparku?
            Bo tam jest strasznie chlorowana woda... Bo jeszcze wiem, że jest ozonowany
            basen gdzieś na Witominie w Gdyni. Też byśmy pochodzili z małą.

            Oj Malilko moja mama też nie może przeżyć, że jej wnóczka nic nie dostaje,
            oprócz cycka "Nawet żadnego soczku??????? sad(((((((((((( i do kiedy tak - do ok
            6 miesiąca ????? :-["

            Pozdrawiam i życzę pogody
            Agnieszka





            --------------
            moje Szczęście
            www.kolka.pki.info.pl/jagodka/
            • asik_w Chrzest i skonczone 4 miesiace:)) 02.08.04, 14:44
              Witajcie!!
              Wczoraj mielismy Chrzest naszego urwisasmile)) Kamus przespal prawie cala msze, a
              na samym chrzcie byl bardzo ozywiony i gadatliwysmile) nawet sie nie skrzywil gdy
              ksiadz wylal mu na glowke dzbanek wody!(ztego co pamietam to u nas leje sie
              odrobine a nie z 1,5 litra!)takze minelo szybko i bardzo milo, a ksieza tutaj
              sa wspaniali az chche sie chodzic do kosciolasmile)
              u nas dzien jak codzien pobudka o 6 rano i 3-4 karmienia w nocy, wygladam jak
              ciencryingnie mam pojecia co robic albo zeby spal dluzej albo zeby w nocy tak
              czesto sie nie budzil!!
              no i pytanie o kupki! czy Wasze maluszki robia je glosno??
              dabrowianko w pierwszek chwili pomyslalam ze znowu jestes w ciazywink)
              a dzisiaj moj brzdac skonczyl 4 miesiacewinkoj jak ten czas lecismile)
              uciekam bo mu sie nudzi i piszczy buzka




















              ;
              • opolanka1 Re: Chrzest i skonczone 4 miesiace:)) 02.08.04, 17:02
                Cześc dziewczyny!!!

                Moja mala znów na golaska sobie spi, bo przy tej pogodzie co nastała inaczej
                się nie da. Teraz wiecej pije to zrozumiale, dobrze, ze jej woda smakuje, bo
                gdybym miała tylko z cycka ją poic, to oj, oj....ona jakoś bardzo łapczywa na
                te płyny..widocznie jej gorąco, chyba ma to po mnie, bo ja takze nie jestem
                wytrzymala na upały, co chyba że pod nosem jest woda, lub basenik, gdzie można
                się opluskac.

                Dziewczyny te które maja problemy ze skórą dziecka, ja już przeszłam wiele i
                wiem jedno, nie zawsze jest to alergia, jesli nawet tak wygląda. Jeśli
                zmienilas jakis kosmetyk, moz ebyć to reakcja na to, jesli zjadłaś cos nowego,
                maleństwo może wysypac...moze krem z filtrem nie podszedł dzieciaczkowi...no i
                pamiętajcie o domowych sposobach, kąpiel w krochmalu lub nadmanganianie
                potasu...to bardzo poprawia skóre. Jak moja mala miała bardoz suchą, to
                najlepiej sprawdzila sie parafina ciekla i do kąpieli i po tem
                smarowanie...jets nautralna a wspaniale pomaga. i nie smarujcie raz dziennie
                lae po kilka razy...a gdy się dziecko poci, to sypnijcie w te miejsca mąke
                ziemniaczana, lub puder...pomaga znakomicie.

                Jeśli chodzi o moje malenstwo, to takze jakoś sie nie kwapi do
                rpzewrotów...znaczy przekręca sie na boki, ale z plecków na brzuszek, to od
                święta. Lapie zabaweczki, piszczy, smieje sie, gaworzy...Ja jej do tej pory
                zawsze coś opowiadalam, co robię w danym momencie, ale po poscie malilki chyba
                zlapie sie za czytanie książek, mój mąz to robi, ja jeszcz enie zaczełam.

                Co do chrztu, to napewno bedzie w Polsce, ale kiedy...nie wiem...chiałabym miec
                to juz załatwione, ale do konca nie wiadomo kiedy tatus dziecka będzie mial
                urlop.....moze w końcu wypadnie to świetowanie na boze narodzenie....hhhmmm.

                Pozdrówka i miłego dnia
            • edi.k Witam po długiej przerwie 02.08.04, 17:17
              Witajcie,
              Bardzo dawno mnie tutaj nie było... Widzę wiele nowych nicków..
              Albert przez ten czas bardzo wydoroślał. Samej trudno mi uwierzyć jak bardzo
              zmienił się od czasu swojego urodzenia (11 sierpnia skończy 4 miesiące).
              Mamy za sobą chrzciny, które przebiegły bardzo spokojnie, chociaż bardzo się
              obawiałam jak to będzie.
              Nadal głównym pożywieniem Alberta jest moje mleko, pomimo tego, że od drugiego
              miesiąca go dokarmiam podając mu butelkę w południe i wieczorem.Tak więc nie
              sprawdziło się u nas, że podanie butelki prowadzi do zaprzestania karmienia
              piersią. Albert nadal najbardziej preferuje mleczko z piersi.
              Ostatnio ulubioną jego zabawą stało się przewracanie z plecków na brzuszek, nie
              potrafi jeszcze zrobić tego w odwrotnej kolejności i bardzo się przy tym
              denerwuje. Doszło już nawet do tego, że robi to przez sen.
              Dabrowianka, obejrzałam Wasze zdjęcia. Jagódka jest bardzo ładną dziewczynką.
              Jak się Wam jeździ Driverem? Zastanawialiśmy się nad jego kupnem, ale w końcu
              wybór padł na Maxi Taxi Speedi.

              Pozdrawiam Was wszystkie
              Edyta
              • edi.k Re: Witam po długiej przerwie 02.08.04, 17:18
                A to moje dzieciaczki
                • zofia78 nareszcie w domku 02.08.04, 21:07
                  Cześć dziewczyny!

                  Dawno mnie nie było z Wami, ale nigdzie nie miałam dostępu do netu. Nie wiem
                  czy uda mi sie przeczytać wszystkie Wasze posty, przeleciałam tylko na razie
                  tytuły czy nic wstrząsającego się nie wydarzyło. Mam nadzieję, że powoli
                  nadrobię zaległości.
                  Wakacje należały do średnio udanych szczerze powiedziawszy. Lidka nabawiła się
                  kataru prawie od razu, jak wyjechaliśmy (początek lipca) nie dało nic naturalne
                  leczenie, homeopatia itd. W końcu tydzień temu dostała antybiotyk, po nim
                  oczywiście biegunka jak smok. Dzisiaj poszliśmy do naszej Pani doktor i ta za
                  głowe się złapała, że taki silny podano dziecku lek na pierwszy raz. Kobiecie z
                  Bydgoszczy urwałabym teraz łeb za jej głupotę. Mam nadzieję, że wreszcie się to
                  skończy, ale nie mogę niestety wychodzić z domu. Całe to choróbsko skończyłoby
                  się pewnie wcześniej, gdybym tak nie łaziła znią po dworze.
                  Do tego wszystkiego mój mąż oraz moja mama niestety po 6 latach stale nie
                  potrafia się dogadać, także miły nastrój szlag trafił. Pobyt w trójmieście to
                  wielka pielgrzymka po starych dobrych znajomych, codziennie u kogoś innego.
                  Lidka miała dosyć i ja przyznam też.
                  W Bydgoszczy moja teściowa, która niby stara się żeby mi było jak najlepiej,
                  ale wiedząc, że mała mnie budzi w nocy włącza pranie o 22 i nie śpię przez
                  wirówkę, pralka ma jekieś 25 lat - Wiatka jeśli ktoś zna ten dzwięk. Mojego
                  męża akurat nie było w domu bo pojechał do kolegi na noc.
                  W domu też kilka niespodzianek, zniszczone meble (100 letni kredens po babci i
                  singerowska maszyna po prababci) przez wodę z podstawek od kwiatów. Jakbym
                  wiedziała to wszystkie kwiatki stałyby w łazience, gdzie są płytki.
                  Cieszę się że jestem już w domu. Żeby tylko Lida chciała spać w nocy ( wczoraj
                  rekord budziła się co 2 godziny). Jak wyzdrowieje, to zacznę jej do
                  odciągniętego mleka dosypywać trochę kleiku ryżowego może będzie więcej spała.
                  Czy jest prowadzony jakiś ranking największych dzieci. Chyba go wygrywamy. W
                  wieku 3,5 miesiąca moja córka waży 8,5 kilograma!!!
                  Pozdrowienia
                  Zosia
            • bebicka Basen w 3city:-) 03.08.04, 11:24
              Czesc
              Rzeczywiscie chodzimy do Aquaparku w Sopocie, ale nie zauwazylam zeby tam byla
              chlorowana woda. W ogole. Ozonowana jest. Sporo calkiem widzilam par z takimi
              maluchami jak nasze, wiec na pewno by sie tam nie pchaly. A poza tym jak woda
              jest chlorowana to przeciez smierdzi na kilometr a tam w ogole nie czuc chloru.
              ktos Cie wprowadzil w blad albo sie pozmienialo tez w Aqualandziesmile
              pozdrawiam
              Maraska
    • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 02.08.04, 20:46
      Witam serdecznie.

      Iguś właśnie zasnął. Dziś ma wogóle dobry dzień do spania jak zasnął ok 13 to
      obudził się dopiero ok 17, jak na niego to niewzły wynik.No i prócz tego spał
      jeszcze jakieś 2 razy po 40min. Ostatnimi czasy wogóle trudno go uspić na
      dłużej niż pół godziny. Przedwczoraj np. jak obudził się po 6 to prócz jakiś
      trzech ok 10 min.drzemek nie spał do 17 sad No tak to siła forum , ostatnio
      pisałam jak to mały ładnie zasypia to teraz mam. Jedynie wieczorem po kapieli
      idzie bez bezproblemowo, w ciągu dnia to prawdziwa sztuka go uśpić , twardy z
      niego zawodnik, no a ile ma sił w płucach...

      My z chrzcinami jeszcze daleko w lesie, muszę się( i męża)w końcu
      zmobilizować i wybrać się do księdza. Chciałabym by chrzest odbył się kiedy na
      dworze jest jeszcze w miare ciepło, pewnie jesli już to będzie to wrzesień, bo
      21 sierpnia wybieramy się na małe wakacje,a wcześniej pewnie nie uda się
      zorganizować . Mam pytanko do mam, które już chrzciły swoje pociechy. Wiem, że
      wszystko zależy od parafii( a właśćiwie księdza) ale jakch dokumentów wymagano
      u Was od rodziców chrzestnych??

      Asik kupki mały robi głośno, może wredna ze mnie matka, ale osatnio nawet
      nieźle się ubawiłam jak mały wydawała odgłosysmile i ta minka....

      Malilka wcale się nie dziwię ,że obserwując Maciusia pękacie ze śmiechu ja
      tylko czytałam o jego pozycjach i nieźle się ubawiłam. Na dzieciaczki można
      patrzeć i patrzeć i co chwila czymś rozbrajają smile

      Dabrowianka tytuł Twojego postu robi wrażeniesmileja też myslałam ,że znów
      zaczniesz bywać na forum "oczekiwanie"smile


      Nika.

      • justy_s Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 02.08.04, 21:31
        Cześć Wszystkim Mamusiom,
        co do chrzścin, w naszej parafi ksiądz nie chciał od nas żadnych dokumentów.
        Niestety ie potrafię powiedzieć czy to dlatego, że nas zna, czy są poprostu
        niepotrzebne. Musieliśmy tylko podać nazwisko, aders zamieszkania,i wiek (
        również chrzesnych). Niestety nie mieliśmy tyle szczęścia co asik_w, Agata
        płakała cały dzień. Dopiero jak przeprosiliśmy gości i pojechaliśmy do domu
        dzieckojak ręką odjął - uśmiech od ucha do ucha i gadanie.
        Agata bardzo dużo gada, szczególnie gdy czytam jej wierszyki lub śpiewam
        piosenki (nie rozumiem za bardzo dlaczego, bo talentu muzycznego to ja nie
        mam). Kupiłam " Wielką księgę poezji polskiej dal dzieci" (bardzo polecam).
        Jwst to zbiór wierszy polskich autorów. Wiersze bardzo dobrze wybrane- te
        najbardziej popularne. Agacie nie wszystkie się podobają, nie znosi na
        przykład "Lokomotywy". Kupiłam również kasetę z piosenkami dla dzieci "fa so
        la" (piosenki z Ciuchci). Piosenki się bardzo Agacie podobają, szczególnie w
        wykonaniu mamy. Może i muzuka klasyczna bardzo dobrze wpływa na rozwój
        maluszków, jedna mój nie przepada za jej słuchaniem. "Muzyki bobasa" po
        przesłuchaniu fragmentów w internecie zdecydowalismy się nie kupować. Włączenie
        jej kosztowała by mnię za dużo nerwów. Co tu dużo mówić - kocia muzyka.
        Igosia1, uważam Twoje podejście za bardzo zdrowe. Sama dobrze pamiętam moje
        pierwsze wyjście z domu na 2 godzinki. Kocham moją Agatę ale po powrocie do
        domu kochałam ją dziesię razy bardziej, a jak się stęskniłam? Od tego momentu
        postanowiłam wychodzić tak często jak się da. Niestety nie da się zbyt często,
        mój mąz nie jest tak odważny jak Twój i broni się przed zostawaniem sam na sam
        z dzieckiem (nie wspominając juz o wyjściu na spacer). Nie pamiętam kiedy byłam
        sama w domu, a naprawdę za tym tęsknię. Ciekawe jak to będzie po moim powrocie
        do pracy (a to już 1 października).
        Pędzę się myć.
        Miłego wieczoru i przespanych nocek
        Justyna
        • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 02.08.04, 22:33
          Witajcie,
          Dzisiaj mój szkrabek był marudny przez pół dnia, co już daaawno mu się nie
          zdarzyło, no i musiałam nosić moją kluskę na rękach, bo każda inna pozycja
          wywoływała miauczenie i popłakiwanie. Po południu przyjechała moja mama i już
          się cieszyłam, że się akurat pozajmuje marudnym wnuczkiem, ale gdzie tam- młody
          przespał się pół godzinki i obudził się jak nowonarodzony- uśmiechnięty i
          pogodny jak zawsze. No i znowu moja mama mi nie wierzy, że mały potrafi miec
          gorszy dzień...

          Dąbrowianka- tez myślałam, że zaszłaś w ciążę tak krótko po porodzie! A jeśli
          chodzi o kreseczki, to ja swoje dwie ujrzałam 13.08 (dwa miesiące po OM 15.06,
          ale ja to rozregulowana byłam smile i też pamiętam ten dzień jak dziś- byłam sama
          w domu, o 5 rano pobiegłam zrobić siusiu, przypomniałam sobie, że mam zrobić
          test, zrobiłam, wróciłam do łóżka, przypomniałam sobie, że rzeba spojrzeć na
          wynik i to zaraz po zrobieniu, wróciłam do łazienki, spojrzałam na wynik,
          wyrzuciłam test do śmieci, wróciłam do łóżka, otuliłam się kółdrą i nagle
          zapaliło mi się czerwone światło- były przecież DWIE kreseczki!!! Wyskoczyłam z
          łóżka obudzona, wygrzebałam test ze śmietnika i osunęłam się na zięmię
          wpatrując się w te dwie cudne kreseczki i chlipiąc ze szczęścia. Tego ranka już
          nie zasnęłam, a test zachowałam i czasem sobie na niego patrzę smile

          Jak śpią Wasze dzieci? Zaraz po urodzeniu Maciek miał tak twardy sen, że nic
          nie było go w stanie obudzić- można go było brać na ręcę, przekładać, całować,
          a on nic. Potem zaczął inaczej spać w dzień, wyraźnie było widać, że róznicuje
          się spanie dzienne od nocnego, bo w dzień aczął się budzić najpierw na domofon,
          potem na telefon. No a teraz to już nawet na pochylenie budki o jeden ząbek
          potrafi zareagować jak na huk wystrzału! No, ale na szczęście przestał reagować
          na telefon i domofon smile
          Do tego ostatnio przechodzi jakąs fazę lęków. Wczoraj siedział ze mną w kuchni
          na leżaczku i postanowiłam, że zrobię sobie pierogi leniwe. Zaczęłam miksować
          białko z jajka i młody dostał ataku histerii na dźwięk miksera! Potem się
          przeraził dźwięku wody nalewanej pod dużym ciśnieniem do podstawy parasola
          ogrodowego... Z dźwiękiem wody go oswoiliśmy, ale z mikserem się nie dało i
          ubijałam pianę w łazience smile
          Jeśli chodzi o muzykę, to ja akurat uwielbiam muzykę klasyczną i słuchałam jej
          dużo i w ciąży i teraz, ale żeby mały ją wolał bardziej niż rozrywkową, to na
          razie nie zauważyłam. Klasykę ma też w karuzeli Tiny Love, więc nie ma wyjścia-
          musi lubić, hehe smile
          Mój niemąż nie widzi żadnego problemu w zostawaniu z dzieckiem, czasem jak coś
          załatwiamy razem to mały zostaje z dziadkami, ale muszę być pod telefonem,
          jakby zgłodniał. Na spacery tez go wypożyczam i siostrze i dziadkom, więc mam
          się keidy za nim stęsknić.
          Kurczę, moje dziecko prawie nic nie zjadło przez cały dzień... Co 2-3 godziny
          pił kilka łyków, ale jadł o 9.00, potem 3 minuty o 16.00 i normalnie po
          kąpieli. Ja wiem, że mu to nie zaszkodzi, bo waży już ponad 8,5kg, ale jednak
          to dla mnie szok. Że już nie wspomnę o tym, że wczoraj też zjadł mało w dzień i
          nadrabiał w nocy, więc nie za fajnie. No ale czego się zrobi dla ukochanego
          Słoneczka? smile))
    • darriasz Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 03.08.04, 09:46
      Hej dziewczyny! Śledze wasz wątek juz od czasu ciąży. Teraz postanowiłam się
      ujawnić. Pozdrawiam gorąco wszystkie mamusie z tego wątku. Na zadnym forum nie
      ma tak milej i iepowtarzalnej atmosfery jak tu. Tak trzymać.
      Pozdrawiamy Daria i Asiulek (23.04.2004)
      • ja_sylwia U nas też skaza:( 03.08.04, 16:03
        Witam mamusie, stare i nowe - Daria, ale ładnie o nas powiedziałaś, aż się miło
        robismile, ale Twoja Asia to śliczna kluseczka, pulchniutka, aż miło!!

        Dziewczyny, czytać posty to ja uwielbiam, ale cosik nie mam zacięcia do
        pisania.
        Tak jak w tytule - pediatra stwierdziła, że jednak Jędruś ma skazę. Objawy: pod
        szyją, na brodzie, pod kolankiem, koło łokci, na dekolcie - suche, czerwone
        placki, czasami łuszczące się, wyglądają jak skupiska potówek, kolor nasila się
        jak jest ciepło. Myślałam, że to może odparzenia, ale jednak nie. Do tego ma
        bardzo szorstkie policzki, suchutkie. Ale i tak wygląda pięknie w porównaniu do
        tego, jak wyglądał w wieku 1,5 m-ca - policzki miał wtedy całe w krostach,
        wyglądał strasznie, tyle, że zawalone miał tylko policzki, a teraz wyłażą mu te
        placki w wielu miejscach. Ale lekarka stwierdziła, że skaza jest na tyle mała
        (??), że nie muszę rezygnować z nabiału. Z jednej strony bardzo mnie to
        ucieszyło, bo praktycznie codziennie wciągam jakieś jogurciki i żółty lub
        biały ser, a zdrugiej sama nie wiem...Orientujecie się może, jeżeli to jest
        faktycznie uczulenie, to jeżeli odstawię nabiał, to po ilu dniach powinna być
        poprawa? Na razie może ograniczę trochę i będę małego obserwować. Kąpię go w
        parafinie (nie wydam już 50 zł na Mustelę, nie opłaca się...) i w krochmalu,
        smaruję mleczkiem Nivea.

        Mały za nic nie chce się obracać, czasem bryknie z brzuszka na plecki, ale to
        jest raczej spowodowane jego ciężką dyńką, bo jak ją za mocno przechyli to
        leci. Prawdopodobnie mały coś za bardzo preferuje jedną stronę leżąc na
        brzuszku, nawet na zdjęciach widzę, że podkurcza jedną łapkę i leci na bok. Mam
        skierowanie do poradni rehabilitacyjnej, ale wstrzymam się 2 tygodnie, położna
        mówiła, że mam go masować i powinno być dobrze.

        No i coś ma z oczkiem - do 3 m-ca mu ropiało, teraz nie ropieje w ogóle, ale
        przy płaczu troche mu się to oczko "szkli", tak, jakby miał łezki gęste. Być
        może trzeba będzie przepłukać mu kanalik łzowy, ale chciałabym mu tego
        oszczędzić, więc też poobserwuję jeszcze parę dni.

        Ufff..co tu jeszcze, acha, mam dosyć spania z tym śmierdzielem!!!smile Przecież
        ten pacanek w ogóle nie śpi. Po 19 ma kąpiel, ok 20 powiedzmy, że zasypia. No i
        ostatnio budzi się po kąpieli ok 23, potem co 2 godziny. Mam dosyć, acha, a
        dzień zaczyna oczywiście 4:30 - 5. Wycwaniłam się trochę i o piątej, jak go
        nakarmię, przewinę, idę spać do drugiego pokoju, a do małego wysyłam tatusia.
        Tatuś jakoś usiłuje spać. Mały nie ryczy, tylko drze dziób niesamowicie (cały w
        skowronkach jest rankiem), a jak się już nadrze to sobie pokwękuje i się
        wierci, a ja przy takim wierceniu też nie śpię.
        Właściwie ja nie wiem dokładnie kiedy małemu chce się jeśćwink, daję mu cyc mniej
        więcej co 2,5 - 3 godz. jak je to dobrze jak nie chce to się wierci i wypluwa -
        no to zamykam mleczarnię. Zauważyłam, że nie za bardzo lubi jeść przy pierwszym
        karmieniu ok 5, strasznie ma wtedy dużo do pogadania, tylko ta matka wyrodna
        akurat wtedy nie ma zupełnie na to ochoty.

        W dzień ucina sobie drzemki, ale krótkie, nie przeszkadza mi to, bo generalnie
        jest chłopina samoobsługowy, wie, że matka nosić go nie będzie, więc się
        grzecznie bawi, ewentualnie pokwękuje, a przy większych rykach mama zajrzy i
        ucałuje. Na spacerkach śpi grzecznie, albo i nie, tylko biada, jak zachce mi
        się wjechać do sklepu - tak jak szybko wjadę, tak szybko wyjeżdżamsmile

        Bawimy się dłużej raczej dopiero przed kąpielą, wcześniej gotuję obiadek i
        siedzę przed kompem. Codziennie obiecuję sobie solennie, że koniec, że może coś
        w końcu poczytam, ale ciekawość mnie zżera, co tam się wydarzyło w wielkim
        wirtualnym świecie. Ale pod koniec sierpnia jadę do rodziców, nie będę miała
        dostępu do sieci, to może nadrobię zaległości czytelnicze - no chyba, że
        przesiądę się przed telewizor, bo też nie pamiętam kiedy cokolwiek oglądałam,
        wszystko przez kompa, cholerka...

        no nic, powoli spadam, mały się budzi, obiadek zrobiony, spacer odbębniony,
        zaraz przyjdzie tatuś,
        pozdrawiam,
        Sylwia
        • mag-da Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 17:34
          witaj Sylwia w klubie mam alergików. Ja dziś byłam u lekarza i ten potwierdził
          moją diagnozę. EGZEMA. Na szczęście nie jest jakaś dotkliwa i mały wygląda
          nawet ładnie. W Anglii bardzijej skupiają sie na leczeniu objawów niż na
          szukaniu przyczyny. Dostałam mnóstwo jakiś preparatów, specyfik do mycia ma
          konsystencję jogurtu itp. Lekarka powiedziała że ciężko jest znależć to co
          naprawdę uczula ale jak chce mi się przestrzegać diety to życzy powodzenia. Na
          moje oko jak na razie jest to nabiał i mam nadzieję, że na tym się skończy.
          Powiedziałam jej że piję mleko sojowe a ona że to wystarczy i nie muszę brać
          dodatkowego calcium, że mleko sojowe zawiera wystarczającą ilość. A czy tobie
          Sylwia kazali brać wapno w tabletkach?
          Ogólnie podobała mi się ta lekarka, jak jej powiedziałam na wstępie że nie znam
          dobrze medycznego angielskiego to mówiła bardzo powoli, powtarzała wszystko po
          trz y razy, była bardzo przejęta i dobrze.
          Henryś jeszcze ani razu się nie przekręcił ale się jeszcze nie martwię on
          dopiero co skończył 3 miechy.
          U nas chrzciny w tę niedzielę. Nie zapraszałam zbyt dużo ludzi, bo przyznam nie
          chce mi się gotować. Kssiądz trochę ponarzekał że chrzesny anglikanin a nie
          katolik ale jakoś się zgodził. Przyznam że mnie to wkurzyło, papież tyle mówi o
          jedności chrześcijan, mamy się łączyć a nie dzielić a on siedzi tu już ładnych
          parę lat, wynajmuję kościół od tutejszych księży i jeszcze narzeka. Jutro idę
          na nauczkę do niego, sama, mój mąż powiedziała że nie będzie się z tego powodu
          zwalniała z pracy, może sobie poradzę. To tyle z nowości. Pozdrawiam. magda
          • asik_w Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 18:42
            Witajcie!!
            Oj wspoczuje tej skazy, ale sama tez sie boje ze Kamis tez to cholerstwo moze
            miec, niby ma czasami tylko malenkie kropeczki na buzce, i to sa np godzinke a
            pozniej znikaja, wygladaja jak potowki, posmaruje spirytusem lub woda czy
            posmaruje kremem bambino i jest slicznie, wczoraj dostalismy od mamy
            nadmanganian potasu byla juz pierwsza kapiel i czekamy na efekty, mam nadzieje
            ze to od ciaglego trzymania lapek w buzi, slinienia sie...aha Kamilkowi
            wychodzi zabeksmile)) juz delikatnie przebil sie przez dziaselko, jak dotykam
            palcem to czucsmile) a wczoraj moj niemaz jak mu o tym powiedzialam wlozyl Malemu
            paluch i macal macal az w koncu przyznal mi racjesmile) moze to dlatego te pobudki
            w nocy co 2 godzinki??!!
            oj i wczoraj pupcia byla troszke czerwona, ale zaraz wietrzenie na maxa,
            mycie, smarowanie kremikiem i juz dzisiaj ladniej, moze to od tego ze Maly robi
            do 5 kupek dziennie, ale zaraz po tym zmieniam pieluszke, sama juz nie wiem!
            w czwartek mamy szczepienie i pisze liste z pytaniami do lekarza, tzn moj
            niemaz bo on angielski zna super, wymyslilam z eon mi napisze wszystko na
            kartce a jak czegos lekarka nie zrozumie to jej kartke damsmile))a wiec zapytam o
            ta buzke! o kupki ze czasami sluz, teraz na szczescie 90%mniej, ze kupki glosno
            robi i do 5 dziennie, i moj synek ma na paluszku, na drugiej dloni i na
            cucuszku czerwona plamke, wyglada to na uklucie igielka, moja mama mowi ze moze
            robia sie pieprzyki, nie rosnie to, nie krwawi, nie swedzi, moze rzeczywiscie-
            ale zapytac trzeba no i martwi mnie to ze czasami Kamis oddycha jakby mial
            chrypke lub katarek(a nie ma) jest to krotkie czasami trwa do 20 min i to co
            jakies 2-3 dni, ostatnio tez tak mial byl osluchany i ze wszystko oki, ze
            czasami maluchy tak maja i ze przejdzie ale powiem jeszcze raz,
            wiecie teraz lezy obok na foteliku, trzyma paluszek w buzi i macha nozkami
            jakby bieglsmile)i cos tam gada tak patrze na niego i patrze i smiac mi sie chce,
            bo wyglaa komiczniesmile)a kocham go z kazdym dniem coraz wiecejsmile))
            Sylwia wiesz gdy czytalam forum o alergiach to gdy dziecko jest uczulone na
            nabial to matka nie moze nawet lyzki mleka wypic i pierwszy raz slysze ze
            alergia jest mala i nie trzeba rezygnowac z nabialu, no chyba ze sie wtedy
            przechodzi na mieszanke!!moze skonsultuj to z innym lekarzem!
            Magda u nas ksiadz nie chcial zadnych zaswiadczen ani od nas ani od chrzesnych,
            mogliby byc nawet innej wiary i gdy zapytalam ile sie placi to spojrzal na mnie
            jak na wariatke, a Kamilek swiecie, szatke i wode ktora byl chrzczony dostal od
            Kosciolasmile) chyba mielismy szcescie ze trafilismy na takiego ksiedzasmile)
            pozdrawiam i koncze bo zaczyna piszczec chyba cyca chcesmile)
            • mag-da Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 20:33
              Zapomniałam się spytać: Jak obcinacie paznokcie waszym dzieciom na prosto czy
              na półokrągo? Ja chciałam na prosto ale jakoś na kciuku i wskazującym wyszło
              mi na półokrągło. Jak jest lepiej?
              Pozdrawiam
              www.wolek.dsl.pipex.com
              • ja_sylwia Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 20:54
                ja zdecydowanie na półokrągło, jak obcięłam na prosto, to cały się poharatał
                boczkami paznokci. U stópek na prosto. Acha, pytałać, czy biorę tebletki z
                wapniem - tak, ale lekarz nic nie mówił, sama zaczęłam brać, bo staram się jeść
                mało nabiału.
              • mami27 A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 21:02
                Cześć,
                Jak w tytule. Juz trzeci tydzień mam robotników przed domem, już mi to wychodzi
                uszami, widok koparki za oknem, maksymalnie brudne szyby, błoto w domu, hałas
                ubijarek, szlifierek i innych sprzętów mnie dobija. Na spacer możemy wyjść
                dopiero po 16.00, wtedy jest odblokowane wyjście z domu. Jutro jadę na dwa dni
                do moich rodziców, to zmienię krajobraz. Koniec narzekania.
                A my nadal intensywnie wprowadzamy inne jedzonko, codziennie podaję Emilce
                kaszkę do południa, a na razie co dwa dni marcheweczkę. Z kupkami nie ma na
                szczęście w związku z tym problemów, ale są one bardziej zwarte, nie tak
                płynne. I fuuuuuj, bardziej śmierdzą kupowato....smile))
                Ale ja mam właściwie konkretne pytanie: czy wasze bąble płaczą kiedy bierze je
                ktoś mało znany na ręce, albo kiedy do nich mówi? Czy moja jest jakoś
                szczególnie wrażliwa? Emilka tak od 3 tygodni preferuje mnie i swojego tatusia,
                inni są beee. Czasami jej się ktoś spodoba, ale w większości przypadków gdy
                ktoś ją bierze, to robi podkówkę i tak żałośnie głośno się rozpłakuje.
                Właściwie to płacze tylko właśnie wtedy.
                pozdrawiam was mocno
                mami i Emilka
                Dzisiaj próbuję dołączyć link do naszego zdjęcia
                foto.onet.pl/mojalbum/zdjecie.html?no=0&id=25281mami&zid=306710&r=1
                • mami27 Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 21:04
                  Chyba się nie udało z tym linkiem, więc jeszcze raz. I dziękuje DOrotce za
                  pomocsmile)
                  foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=1&id=25281
                  mami i Emilka
                  • malilka Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 21:28
                    Hej smile
                    Mami- no u mnie nadal link się nie otwiera sad A młody nie protestuje, kidy go
                    inni biorą na ręce, no ale my go prawie w ogóle nie nosimy, więc dla niego to
                    atrakcja.

                    Sylwia- ja też pierwsze słyszę, żeby przyskazie można było jeść jakikolwiek
                    nabiał. Moja przyjaciółka ma synka ze skazą białkową i miała powiedziane, że
                    albo karmi piersią i zero produktów mleka krowiego, albo przechodzi na
                    Nutramigen i może sobie jeść co chce. Ale wiadomo przecież, że alergicy powinni
                    być jak najdłużej karmieni piersią... Ona wytrzymała półtora roku i też jadła
                    wapno w tabletkach. A na soję jej synek też był uczulony i w ogóle podobno soja
                    jest silnym alergenem.

                    Mojemu synkowi już prawie się dzisiaj udało włożyć stópkę do buzi smile)) Jak leży
                    na plecach to prawie cały czas sie trzyma za stopy i od czasu do czasu próbuje
                    je władować do buzi i już brakowało dosłownie kilku centymetrów, no ale
                    rozciągnięcie jeszcze nie to smile Obserwując go dzisiaj bawiącego się na macie
                    doszłam do wniosku, że on już chyba nigdy nie przewróci się z brzuszka na
                    plecki... Jakiś czas temu to jeszcze się chybotał, robił kołyskę, no widać
                    było, że coś się dzieje, ale odkąd paluszki u rąk stały się sprawne to już nie
                    ma o tym mowy. Leży płasko i stabilnie, wymachuje tylko stopami i miętoli
                    rączkami co tam znajdzie na macie, zamiata łapkami, ciągnie i to wszystko go
                    tak fascynuje, że ani mu się śni przymierzać do obrotów sad Inna sprawa, że
                    rozwali tą matę jak nic, bo jego tarmoszenia określiłabym jako co najmniej
                    agresywne smile Ale za to myślę, że w końcu się przewróci z pleców na brzuszek, bo
                    nieustannie przekręca się na boczek (trzymając za swoje nowo odkryte stópki),
                    więc pewnie w końcu załapie, że można polecieć dalej... Nie wątpię, że będzie
                    ostatnim na tym forum, który tego dokona smile))

                    Asik- gratuluję ząbka!!! To chyba nasz pierwszy, forumowy ząbek smile)
                    • opolanka1 Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 22:44
                      Cześc dziewczyny!!!

                      U nas nastały upały, wiec za waszymy radami, w szczególnosci za radami malilki,
                      nie wychodzę miedzy 11 a 15 na dwór, albo i póxniej. wystawiam mała na balkon
                      rano tak do 11.00...oczywiscie jak się da, bo takze sie jej nudzi, ale utnie
                      sobie poranna drzemke....

                      Co do linku mami, mnie takze sie nie otwiera.

                      Sylwia,, to co malilka napisala, ja takze popieram...jeśli dziecko ma alergie
                      to namnijeszy kontakt twój z nabialem, bedie powodowal nawroty i objawy. co do
                      soji to powinnas sprawdzic, bo nie każdy dzieciaczek tak ma...to indywidualna
                      sprawa....

                      Malilka, te przeroty na boczek to krok do przewtotu na brzuszek. mój mąz
                      wczoraj małej troszeczkę pomógł, znaczy popchał ją troszeczkę jak ezała na boku
                      i wiesz co, od tego momentu mała cały czas sie przekręca, i na pleckach wcale
                      już tak nie leży jak kiedyś...wieć spróbuj

                      Asik gratuluje ząbka u maluszka, faktycznie to pierwszy ząbek...i jak
                      szybciutko...fiu, fiu

                      pozdrowka, idę spac..bo padam

                      a ha, pochwalę sie, dzisiaj moła mala zasnela w łózeczku, a nie przy
                      cycku...jestem z siebie dumna, tylko sie zastanawiam czy padła bo byla tak
                      zmęczona, gdyż dotychczasowe próby spaliły na panewce i wciaz zaypiała
                      wieczorkeim przy mnie.....jestem ciekawa ile pośpi

                      ok, teraz już naprawdę uciekam

                      no i witam na koniec nowe mamusie....
                    • winia5 Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 22:48
                      Mami u mnie niestety link też się nie otwiera, długo każesz nam czekać, żebyśmy
                      zobaczyły Twoje małe szczęściesmile.

                      Dziewczyny naprawdę współczuję wam skazy u ddzieciaczków. Wiem co to znaczy, bo
                      mój chrześniak też to ma, a teraz ma 6 lat. Siostra zrezygnowała z karmienia i
                      odrazu przeszła na Nutramigen i też coś mi sie wydaje, że nie istnieje nic
                      takiego, jak większa, czy mniejsza skaza, poprostu uczulenie na białko i już.
                      Jak będziecie miały jakies pytania, to zapytam siostrę, nie ma to jak u źródła,
                      ona to już ma za sobą i wiem ile wyrzeczeń ją to kosztowało i małego jak stawał
                      się coraz starszy. Z tego co pamiętam to mały miał czerwone, wręcz rumiane
                      poliki, takie błyszczące, zaczerwienienia w pachwinach, zgięciach, fałdkach,
                      nawet zdrzało się, że mu w tych miejscach skórka pękała.
                      Pamiętam jak kiedyś, gdy już ładnie mówił, miał może ok 3 lat, to powedział do
                      mojej siostry: mamusiu mogę Danonka, ja wiem, że ne mogę , że mi skórka za
                      uszkami popeka, ale ja tak bardzo chcę, proszę - aż mi sie serce krajało, jak
                      to słyszałam... Na soję też jest uczulony, gdy miał 6 miesięcy, to miał już
                      robione testy na inne alergeny z krwi.

                      A co u nas, bez zmian. Szymuś śpi po kąpieli do 3, małe karmionko, a potem
                      następne o 7-6, potem godzinka na przebranie, pogadanke z mamą i znowu zasypia,
                      w międzyczasie sobie podje i tak nawet sobie pośpi do 11, tak jak dzisiaj, a ja
                      z nim oczywiście, chociaż w tym czasie mogłabym zrobić wiele rzeczy.

                      Szymuś dzisiaj wypił mleczko, jak narazie eksperyment się udaje, bo wczoraj coś
                      mu to Bebiko nie smakowało i pluł na wszystkie strony. Kupiłam Bebiko HA 1, bo
                      ja byłam bezglutenowa, więc wolę chuchać na zimne. Aha mam pytanie, czy można
                      to mleko dosładzać, bo ma jednak troszkę inny smak niż moje własne.

                      No i Szymek strasznie leniwy jest, nadal słabo podnosi główkę a gdy łapie go za
                      rączki, żęby podciągał główkę, to zapiera sie piętami, robi jakby mostek, tak
                      sie wygina, a główka mu wisi, martwie się. Wogóle robi mostki, i się przy tym
                      przekręca. A z przewijaniem to zaczyna juz byc koszmar, tak się wierci, podbija
                      na piętach i przesuwa do tyłu, albo wogóle jakoś mu sie udaje "uciec" spod
                      pieluszki
                      pozdr
                      Ania
                    • asik_w kwiecien 2004;-))) 03.08.04, 22:57
                      Malilko dzikujesmile) alez ja jestem z niego dumnasmile) tzn z Kamisiasmile))ciekawa
                      jestem kiedy wyrosnie caly:0bo narazie to tylko tak z milimetr widac ale za to
                      czuc doskonale palcemsmile) ale wiecie mi sie wydaje ze ten zabek to dlatego tak
                      szybko bo Kamis dostaje hormony tarczycy, wszystko to sztuczne i dlatego moze
                      niektore rzeczy sa szybciej, poznalam na forum dziewczyne ktorej synek tez ma
                      niedoczynnosc i jej ma juz 2 latka, ale tez zauwazyla z emaly niektore rzeczy
                      robil szybciej i zabki tez byly szybko!! wiec to moze dlatego, ale radosc taka
                      samasmile) tylko co na to moje piersi powiedzasmile)
                      Kamis dostaje tylko kleik ryzowy, w ubieglym tygodniu zjadl sloiczek zielonego
                      groszku, smakowal mu bardzo, ale stwierdzilam ze na to ma jeszcze czas, teraz
                      tylko cycus i co 2-3 dni kleik, tzn jak chce mi siesmile leniwa ostanio jestemsmile
                      tak cigle mysle o tej skazie i wydaje mi sie zemoj maly tego nie ma bo:
                      krosteczki sa tylko na buzce na jednym policzku i na brodzie, ostatnio okolo 5
                      dni nie bylo nic a pilam melko, jadlam serki itd, dzisiaj pojawily sie rano, po
                      przemyciu nie ma nic! nie swedzi go to, nie ma suchej skorki, 2 dzisiejsze
                      kupki marzeniesmile, moze to po wczorajszej czekladzie z orzechami??!!sama nie wiem
                      Dziewczyny czy sadzacie sobie maluchy na kolanach?? bo ja tak, Kamis az rwie
                      sie do siadania i czasami posadze go przodem do siebie na kilka min,
                      podtrzymuje pod paszkami a on zadowolony z tej pozycji, po jedzonku zaraz mu
                      sie odbija!rozglada sie albo lapie za stopy, a raz posadzilam go na kanapie i
                      siedzial! chyba to za wczesnie, ale on raczej przyzwyczajony jest do takiej
                      pozycji, bo nie mam w wozku plaskiej gondolki tylko fotelik samochodowy...moze
                      to dlatego!
                      aha i juz nie pamietam czy sie Wam chwalilam!!! Kamilek ma lepsze wyniki krwi
                      na te hormony tarczycysmile) zmniejszono mu nawet dawke lekusmile)) a wiec leczenie
                      daje szybko efektysmile)) bardzo sie cieszesmile) pozdrawiam Anka i Kamis
                      • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 03.08.04, 23:38
                        Asik, Twoje opisy skóry małego nigdy mi nie wyglądały na skazę, myślę że możesz
                        być spokojna, bo Twój synek nie ma żadnych klasycznych objawów skazy białkowej.
                        Tak się martwiłas tą tarczycą, a jak widać niepotrzebnie- synek pięknie się
                        rozwija i jeszcze wyniki ma lepsze- tylko się cieszyć smile
                        U nas o żadnym sadzaniu na kolanach, czy gdziekolwiek nie ma mowy- jestem w tym
                        względzie ortodoksyjna i już- póki mały sam nie usiądzie, to nie będzie
                        siedział. Wczoraj dałam niemężowi na chwilę synka na ręce, poszłam do łazienki,
                        wracam, a młody siedzi u taty na kolanach i patrzą w komputer. Skoczyłam jak
                        lwica, nakrzyczałam na niemęża strasznie, bo już mu trzy razy mówiłam, że nie
                        ma żadnego sadzania i koniec, ale wiecie jak to jest z facetami... Mam
                        nadzieję, że tym razem zapamiętał, bo wściekłam się okrutnie. Asik, jak Ciebie
                        czytam, to mi się czasem jeżą włosy na głowie, jak wygląda pielęgnacja
                        niemowląt w Stanach smile)))) Teraz piszesz, że Kamilek nie ma gondoli, tylko
                        fotelik samochodowy jako wózek- dla mnie to nie do pmyślenia,bo w Polsce
                        trąbią, że noworodek i małe niemowlę powinny przebywać w fotelikach jak
                        najkrócej, że dziecko powinno leżeć na płaskim, bo tylko to jest dobre dla jego
                        kręgosłupaitd itp, a Ty nam takie rzeczy opisujez smile)) A w kwestii fotelika- ja
                        już prymierzam się do fotelika 9-18kg, bo młody już prawie waży 9kg. Strasznie
                        się boję, że za jakiś miesiąc nie będziemy mogli z nim nigdzie pojechać, bo z
                        fotelika 0-9kg już dokumentnie wyrośnie, a do tego 9-18kg nie będę go mogła
                        jeszcze wsadzić, bo przecież one są dla dzieci, które już same siedzą....
                        • asik_w opieka lekarska w mississippi!:( 04.08.04, 03:52
                          Malilko swieta prawda!!! mi tez sie wlozy jeza na glowie gdy porownuje Polske i
                          usa! Kamis nie dostaje wit D, no ale to rozumiem tutaj przez 9 miesiecy lato!,
                          nie mial usg bioderek ani glowki czy ciemiaczka!tylko lekarka sprawdza!wizyty u
                          neurologa czy innego specjalisty,, na szcescie nam nie potrzebne, ale nie mysle
                          z ejest cos takiego!w zadnej aptece nie dostalam czegos podobnego do parafiny
                          czy krochamlu(nie ma tutaj maki ziemniaczanej, moze jak ktos mieszka gdzie jest
                          polonia to co innego)nie mowiac juz o nadmanganie potasu! wszystko przeysyla mi
                          mama z Polski, nawet krem bambino!w szpitalach jest burdel, ostatnio jak
                          robilam malemu badanie krwi to przy rejestracji wpisali innego lekarza, dobrze
                          ze w windzie zajrzalam do karty, bo zrobiliby dziecku inne badanie i musialabym
                          wszystko powtarzac a widoku krwi to sie boje panicznie, zwlaszcza gdy to krew
                          mojego dziecka!a u pediatry gdy np mamy wizyte na 9 to zostajemy przyjeci o 10,
                          takze o godzine wczesniej musz ejechac bo umawiaja mase ludzi i wszyscy czekaja!
                          lekarz bada szybciutko i za 5 min chche konczyc wizyte tylko z eja jestem
                          straszna i zadaje tysiace pytan i mowie z eslabo rozumie i zeby mi powtorzyla
                          drugi raz, ostatnio na szczepieniu chyba pisalam Maly mial katar i chcieli go
                          szczepic a jakie bylo zdziwienie pielegniarki gdy jej powiedzialam ze sie nie
                          zgadzam dopoki nie zobaczy go lekarz no i czekalam na wizyte ponad godzine!
                          No i ten nieszczesny wozek! ale gdybym chciala miec typowa plaska gondolke to
                          musilabym wozek chyba z Polski sprowadzic! tutaj wszystkie skladaja sie ze
                          spacerowki i fotelika! na szczescie spacerowka rozklada sie prawie na plasko i
                          coraz czesciej tak Kamus jezdzi na spacerki...duzo by jeszcze pisac, szkoda ze
                          nie ma w poblizu zadnego Polaka pediatry tak jak mialam ginekolog, moze byloby
                          inaczej, no ale juz niedlugo pakujemy sie i wracamy do domusmile) wtedy pojde do
                          naszego lekarza i zadam tysiace moz ei glupich pytan ale beda miala pewnosc z
                          emi odpowie bo za to mu place a nie jak tutaj nie dosc ze wizyta kosztuje
                          dniowke niemeza to i tak laske robia ze cos powiedzasad((uciekam spac bo pobudka
                          pewnie 6 ranosmile) pozdrawiam Anka
                          • comevorrei Re: opieka lekarska w mississippi!:( 04.08.04, 13:20
                            cze. bardzo chcialam z toba porozmawiac ale cos mi gg psuje. moze ty
                            sprobojesz. moj numer 5611622. u lekarzy tu rzeczywiscie dziwnie. tylko ze mam
                            polke, wiec troche lepiej. witaminki mi kazano dawac'. dostalam multitubs z
                            polski, gdyz amerykan'skie witaminy sa paskudne. krem tez mam z polski. uzywam
                            nivea baby. u lekarza jest dosc fajnie. nigdy nie czekalam dluzej niz 5 minut.
                            z wozkami rzeczewiscie nie jest za fajnie. ale da sie znalezc. ja jestem bardzo
                            ze swojego zadowolona. rozklafda sie na plasko. stoliczek sie zdejmuje i
                            zakladasie na mocowanie dla stolika material wiec wyglada jak gleboki wozek.
                            posciel tez mam z polski gdyz nie chcialam kolorowej koldry, tylko poszewki i
                            wklad. chcialam zapytac czy ty placisz za lekarza? bo ja nie. pozdrawiam.
                            czekam na odpowiedz. wiktoria.
    • male_co_nieco 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 07:24
      Ale zleciałosmile4 miesiące niby nie długo ale wystarczy by życie zmieniło się
      zupełnie. Cudownie jest być mamąsmile

      Dzisiaj mieliśmy tylko jedną przerwę nocną o 2 (mały zasnął o 19:30)potem
      karmieni o 6 trochę pogadaliśmy i Igi znów spi a ja nadrabiam zaległóści - ale
      się rozkręciłyście smile

      Co do muzyczki to my akurat lubimy "muzykę bobasa" piszę my bo całęj naszej
      trójce się podoba, już w czasie ciązy u nas w domu można ją było słyszeć
      codziennie ( teraz rzadziej). Rzezcywiścei na początku może wydać się
      denerwująca, ale to mmijasmileJesli idzie o inną muzyczkę to oczywiścei fasoliki i
      stare dobre przeboje z tik taka i innych programów dla dzieci, składanka
      kołysanek( takie the best ofsmile)no i trochę klasyki. A że gusta już od początku
      są inne Igor właśnie bardzo lubi "lokomotywe" zwłaszcza jak sapie i dyszy...smile

      Oki uciekam bo mały się wierci.
      Podrawiam Nika
      • opolanka1 Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 13:16
        Hej dziewczyny!!!

        Nika, widze, ze Twoje maleństwo takze śpi i to dośc dobrze, w nocy. moja Zuzia
        no cóz obudziła sie dzisiaj o 1, potem o 5 a potem o 7..przysneła na chwilke i
        o 8...Robię błąd, bo nie wybudzam jej za mocno rano, znaczy na tyl ejej nie
        wybudzam aby zjadła z oby dwóch piersi, wiec konsekwentnie po godzinc esie
        budzi bo jej za mało było..a ja po nocne kiedy śpię czujnie, bo mała obok,
        jakos nad ranem nie ma sił na te wieksze wybudzanie, tylko zasypiam jak jej
        właduje cycka do buzi, a jak sie budzę, to cycyek z biustonosza nadal wyłazi, a
        Zuza spi obok..tak słodko i spokojnie....

        Asik, faktycznie ta opieka w usa to tragedia. Tutaj w niemczech jestem bardoz
        zadowolona, tym bardzije, ze pediatrą takze jest polka z wieloletnim stazem
        zarówno w kraju jak i tutaj...zadaje jej mnóstwo pytań i zawsze uzyskuję
        rzetelną odpowiedź. Co do mąki ziemniaczanej i innych dobrodziejst, takzę
        przywoza mi tutaj, albo przysyłają babcie czy inne dobre duszki.

        Dziewczyny mam pytanie, jeśłi będziecie juz podawac pierwsze posiłki, albo jak
        już zaczełyśice, to kiedy...kilka łyzeczek po cycku, jak na pierwszy raz.
        gdzieś czytałam, ze lepiej podawać do południa nowe rzecyz, ale jaki jest tego
        sens nie wiem....i jak ile dajecie....a moze juz zaczełyście zastępowac jeden
        cały posiłek innym pokarmem.....robię juz rozeznanie, bo mysle, ze jak mała
        skończy 5 miesiecy, to powoli sieprzymierze, do poczatku kulinarnej podróży
        malenstwa....a ż ebedizmey w Polsce wtedy, to babcie , dziadkowie i wsyztscy
        beda miec nie lada uciechę.....nie wspominając o mnie i mężu....juz sie nie
        moge doczekac zoabczenia jakie minki przy tym wsyztskim będzie robić mała..

        Malilka, i jak pomagłas małemu z tym przewrotem i zaalpał...bo ja Ci mówie, od
        wczoraj jak mój mąz pokaząl, to teraz mała nie leży na plecach tylko chce na
        brzuszek i wierci sie, stęka ale dopina swego.

        Pozdrówka dziewczyny...dzisiaj jest ciepło, ale nie ma słonca i dobrze, bo
        miałam dosc tej parówy i skwaru....
        • malilka Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 14:20
          Ja tylko na chwilkę bo mały z gołą dupką przygląda się trawie...
          Opolanka, ja nie mogę tego mojego leniuszka popchnąc do przewrotu, bo on
          skubany przekręca się na boczek ze stopami w dłoniach i od wczoraj za nic nie
          chce ich wypuścić... A przy wyprostowanych rączkach i nóżkach to ciężko się
          obrócić smile
          Ale od rana zaczęłam go turlać po kocyku, może to mu da do myśleniasmile))
          • zofia78 remont, chyba zwariowaliśmy` 04.08.04, 17:03
            Cześć wszystkim

            Zaczęliśmy remont pokoju, w którym dotychczas rezydowała Marysia. Jak
            najszybciej chciałabym przenieść tam Lidkę. Poza tym musimy przed zimą
            (raczkowanie) przystosować mieszkanie. Żąr leje się z nieba, ja na dwór nie
            mogę wychodzić (chore bździągwy) a tu jeszcze stuki i puki zza ściany. Ale cóż
            zaczęliśmy to trzeba teraz skończyć.
            Lidka przewraca się z pleców na brzuszek ale tylko na materacu lub kanapie. Na
            twardej podłodze jest jej zdecydowanie trudniej. Rwie się do siadania i... do
            stania. Poi prostu nie mogę uwierzyć. Wczoraj wypróbowałam łyżeczkę kleiku do
            odciągniętego pokarmu. Obudziła się tylko raz. Także efekt został osiągnięty.

            Nika ja puszczam Marysi (i Lidce też przy okazji) Bajki Grajki, są to nagrania
            z POlskich nagrań, bajki mojego i Waszego na pewno też dzieciństwa (można
            zamówić na www.bajkigrajki.pl). Oboje z mężem jesteśmy muzykami (ja były
            muzyk), dlatego u nas w domu klasyka leci non stop.

            Mała leży na kołderce i nie chce się teraz bawić, tylko się drze.
            Pozdrawiam
            Zosia
          • opolanka1 Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 17:47
            no to faktycznie trudno z tymi połączonymi nózkami i raczkami go przewrócic,
            ale moze turlanie mu pomoże....swoją droga to niezły widok takie trzymające się
            niemowle za nóżki...moja jeszcze tego nie robi, łapie sie z a kolanka i wygląda
            wtedy jak mały budda....ok musże spadac, bo sie obudziła i cycyek musi iśc w
            ruch
            • mag-da Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 23:21
              Cześć,
              z tą skazą białkową to myślę, że może być tak, że przetwory mogą mniej uczulać.
              Wiem że to brzmi głupio bo tam jest białko ale parę dni temu zjadłam kawałek
              pizzy i jak zjadłam to się złapałam za głowę że przecież tam był ser żółty, ale
              nic się nie działo. Żadnych najmniejszych zmian na skórze. Nie wiem co o tym
              myśleć. A soja na szczęście go nie uczula.
              Mój Henryczek dziś przekręcił się sam na boczek, zrobił to ze trzy razy po
              kolei i strasznie sie przy tym cieszył. On w ogóle cały dzień się śmieje a mi
              aż się łzy w oczach kręcą ze wzruszenia.
              Chrzest na niedzielę już zaklepany, ksiądz był bardzo fajny (nie wiem czemu
              przez telefon wydał mi się taki antypatyczny) powiedział że ze względu na
              angielskiego chrzestnego będzie część obrzędów tłumaczył. Chrzest odbędzie się
              po mszy ale na mszy mamy być. Oczywiście ja sobie tego nie wyobrazam żeby mały
              wytrzymał całą mszę i jeszcze potem 0.5 godziny chrztu, chyba żebym go w
              konfesjonale karmiła. Hi hi.
              Dziewczyny współczuję wam remontu.
              czas na dowcip:
              Jedzie dwóch Arabów samochodem i jeden mówi do drugiego: Weź wysadź mnie koło
              ambasady....
              Pozdr.Magda
              • opolanka1 gorąco od rana 05.08.04, 10:28
                cześć dziewczyny...

                Jak mój nagłówek wskazuje, mamy wysoką temperaturke i to od samego rana. Mała
                wąłśnie śpi ww samym pampersie, bo tera zprzypada jej poranna drzemka, dłuższy
                sen napewno spędzi na golaska, wiatrak w domciu chodzi nonstop. Poniewaz tak
                goraco, to kazdaa kapiel jest z krochmalem i odpukac narazie na horyzoncie nie
                ma potówek.

                Od czasu gdy mała odkryła w sobie umiejętnośc przewracania sie z plecków na
                brzuszek, czyni to wciaz..nieważne , ze nie ma miejsca np. w wózeczku...ona sie
                wierci , kreci , denerwuje. a jak tylko znajdiz esię na podłodze, na
                kocyku..lub w swym lub naszym łóżeczku, od razu ląduje na brzuszek..piszczy
                krzyczy przy tym, wspaniała to dla niej zabawa. No ale nie myslcie , ze nie
                palcze bo jak sie jej znudzi to syrenka idzie w ruch. Pcha do buzi, palce,
                piąstki, zabawki...ostatnio złapała moje włosy i wyrwała nieświadoma pare, przy
                takim obrocie sprawy, moje głowiaste owłosienie ulegnie całkowitej
                minimalizacji, witajcie zakola..hihi

                i jakoś ten czas nam leci...

                narobiłam tyle zdjeć małej, ale jak to bywa, wszyscy mają jej zdjecia z
                albumie, a rodzice, totalny burdelik...co przychodiz wolniejsza chwilka, mówie
                sobie zrobię pożadek w albunie, znaczy w końcu powsadzam te zdjecia, ale
                najpierw trzeba posegregowac...no i kończy sie na mówieinie....
                Ja mam taki pomysł, juz album kupilam, ze na 18ste urodiznki Zuzi, dam jej
                album w którym będa zdjecia z najważniejszych wydarzen w jej życiu...np.
                narodziny, piewrwszy spacer, pierwsze swieta, pierwsze urodzinki i każdego roku
                aby wiedziaal jak sie zmieniała, pójście do szkoły, komunia..itd.....No i nawet
                nie mam wklejonych zdjec z narodzin..wiec czas nagli a fotek tyle, ze hoho.....

                Pozdrawiam Was serdecznie, życzac miłego weekendu...

                P.s. czekam na odpowiediz w sprawie mojego wczęsniejszego postu, w którym
                pytałam o karmienie nowymi produktami, dajcie jakieś wskazówki i porady....

                • justy_s Re: gorąco od rana 05.08.04, 11:51
                  Cześć Dziewczyny!!!
                  U nas też gorąco, choć to daleka północ.
                  Co do załączania linków, na FAQ-u napiasali: "Trzeba wstawic link
                  zawierający "", przed dalszą treścią linka (np.
                  www.gazeta.pl/forum/. Link będzie aktywny, a kliknięcie go otworzy nowe
                  okno przeglądarki".
                  Zazdroszę wam tatusiów zajmujących się maluszkami. Ja czasami czuję się jak
                  samotna matka. Moja siostra i mama mieszkają w innej miejscowości i mogą
                  rozpieszczac Agatę tylko w weekendy, kiedy jedziemy tam w odwiedziny. całe dnie
                  na podwórku - sielanka.
                  Mag_da myslę, że lepszym miejscem będzie zachrystia. W naszym kościele jest to
                  możliwe, a wręcz ksiądz sam to proponuje. Myślę, że warto spytać.
                  Agata przekręca się na boczki, choć myslałam, że nie pójdzie to tak szybko.
                  byłysmy wczoraj u lekarza i waga wskazuje 8kg. Agata cały czas jeszcze ma złe
                  wyniki krwi i wczoraj dostałyśmy skierowanie do poradni hematologiczno-
                  onkologicznej (brzmi strasznie). Bardzo się martwię, tym bardziej, że pierwszy
                  wolny termin jest na 11 października, a co do tego czasu? Cały czas podaję jej
                  żelazo, kwas foliowy, witamine B6 i teraz jeszcze zaczynam witamine C.
                  Czy wasze dzieciaczki też miały lub mają anemię?
                  Życzę wszystkim miłego dnia.
                  Justyna z Agatką
    • godiva Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 11:33
      Cześć dziewczyny!

      A u nas sporo nowości, miłych i trochę mniej. Po pierwsze sad za tydzień wracam
      do pracy. Niestety nie da się inaczej. Nie mieszkam w dużym mieście, gdzie o
      pracę nie jest tak trudno, małżonek niestety pracuje za psie pieniądze, więc
      nie mam wyboru. I to jest straszne - już teraz mam doła, płaczę w łazience
      (żeby nikt nie widział) i po nocach nie śpięsad Muszę wrócić, chociaż wiem, że
      przez ten powrót wiele stracę. Nie będę widzieć tych wszystkich wspaniałych
      postępów mojego maleństwa, nie będę jej rano przytulać i wygłupiać się z nią w
      łóżku tuż po przebudzeniu, kiedy jest taka wesoła...Ech...taki los. Chyba
      jestem pierwszą forumowiczką tego wątku, która wraca do pracy. Będę wam zatem
      zdawać relację jak to jest. Na szczęście nie muszę malutkiej oddawać do żłobka,
      na początku będzie przez 2 tygodnie z moją mamą, a potem po połowie czasu z
      mężem i teściową. Wiem, że to nie tragedia, ale ja chciałabym ją mieć tylko DLA
      SIEBIE!!!
      Opolanko - to ja Ci opowiem jak to jest z tym karmieniem. Ja od początku
      dawałam małej cyca i butlę - ostatnio butelka była tylko na noc, cały dzionek
      ciamkała sobie moje mleczko, którego nagle zrobiło się wystarczająco. Ale w
      związku z moim powrotem do pracy muszę małą trochę poprzestawiać. Od 2 tygodni
      (moja córcia jest starasmile 11 skończy 5 miesięcy) podaję małej jabłuszko -
      najpierw dawałam jej takie skrobane z tego,m które ja jadłam - w ten sposób
      nauczyła się jeść łyżeczką, potem dopiero przeszłam na słoiczek, po tygodniu od
      podania jabłuszka, dałam małej marchewkę, a potem to już raz dwa, soczek
      marchewkowo-jabłkowy - wszystko podaję łyżeczką, a od wczoraj jemy zupkęsmile
      (marchewkową z ryżem), mój mały smakosz upodobał sobie jedzonko Bobo-Vity.
      Myślałam, że będzie się krzywić przy tej zupce, bo ochydztwo to jest
      nieziemskie, ale gdzie tam, wchłonęła pół słoiczka! Cieszę się z tego, bo mała
      nie należy do żarłoków, starczy powiedzieć, że w wieku 4,5 miesiąca ważyła
      niecałe 7 kilo. Ale przy najniższej 2950 to chyba nie jest źle. Acha, kaszek
      nie lubi, więc nie daję i już.
      Nie wiem, czy to możliwe, że dziecko tak bardzo wyczuwa maój nastrój, ale
      dzisiejsza noc - PIERWSZY RAZ nie należała do spokojnych. Do tej pory
      przesypiała mi noce z 1-2 karmieniami we śnie, a dziś - prawie całą noc leżała
      z piersią w buzi - może czuje, że za niedługo już nie będzie mogła sobie tak
      ciamkać kiedy zechce...tak mi jej żal. Nie mam pojęcia jak przekonać ją do
      butli o wcześniejszej porze niż 20!?
      A co do postępów - mała już prawie siedzi sama - staram się jej nie sadzać, ale
      nie bardzo mi to wychodzi, kładę ją na leżaczku, prawie na leżąco, na chwilę
      się odwraca, a ta ma już łapki prawie na ziemi, zgięta w pasie na maksa...muszę
      ją przypinać i tyle. Ząbki już widać pod cieńką warstwą dziąseł i chyba też
      dlatego jest trochę rozdrażniona. Acha, a co do modnego w tym wątku tematu
      kupek - odkąd jemy inne pokarmy, kupki robimy przedziwnesmile po marchewce są
      marchewkowe, o zapachu kupy i marchewki, po jabłuszku są bardziej zbite, ale za
      to są codziennie i bez bólusmile
      Cały czas nie mogę wyjść z podziwu, że wciąż karmię ją piersią. Po początkowych
      kłopotach chciałam wytrzymać chociaż 6 tygodni, potem 3 miesiące, teraz chociaż
      pół roku, a jak się do to rok, muszę z moimi piersiakami poważnie porozmawiaćsmile
      Nie zanudzam już więcej - idę sprzątnąć mieszkanko, bo będą dzisiaj goście.
      Kończę dziś 28 lat.

      Pozdrawiam serdecznie Was i babasy
      Godiva
      • opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 13:45
        Hej!!!!

        Godiva, przede wszystkim samych wspaniałych dni z malutka, jak nawiecej minut
        spędzonych koło jej smiejącej sie buzi, tysiąca dotyków jej malutkimi raczkami
        Twojej twarzy każdego dnia.....Bezstresowego powrotu do pracy!!!
        Dziekuję za podpowiedzi. Pamiętam jak pisałaś o swoich kłopotach i jak
        walczyłas o pokarm, co uswieca mnie w przekonanniu, z e jak matka bardzo czegos
        pragnie, to przy dużym poświęceniu i wytrwałości moze to osiągnąc. Niekiedy jak
        jakas znajoma sie załamuje odnosnie pokarmu to wspominam Twoje emaile,
        opowiadam jej jak Ty sobie radziłaś i to co osiągnelaś...to naprawdę godne
        podziwu....

        A u nas..mala ucina sobie druga drzemke, ma juz taki prawie stały rytm
        dnia...jak sie obuddzi jedzonko, oczywiscie jak z a wcześniej wstaje a mamusia
        chce jeszcze pospać, to cycek ją usypia. jak wstajemy już tak naprawdę okolo 8,
        to je z dwóch piersi, potem około 10.00 ucina sobie 30 minutową drzemkę..je o
        11, potem gdzies około 13 idzie znów spac, je o 14, potem o 17...w zależności
        jak sie czuje kapiemy ją między 19, a 20 ..potem cycek i spanie..budzi sie dwa
        razy w nocy między 1 a 2, a potem około 5....a potem to już znow nowy
        dzien....Jak nie śpi to staramy sie z nia bawić, poprzytulać do naszego
        ukochanego bąbelka, pogadać z nią, pokazac jej wszystko...Maz przychodzi pózno
        z pracy około 18 stej, wiec on wieczorkiem przejmuje pałeczkę nauczyciela,
        pokazywacza, słuchacza itd....

        No i tak lecą te dni...

        Jedynienad czym ubolewam, jak tkai skwar to nie mozemy chodzić po dworze,
        jestem blada...chociaz od tego pchania wózka w chłodniejsz edni to lapki i
        buzia trochę zmieniły kolor...w następnym roku będizemy mogły z anszymi
        maluszami ruszac nad wode, ale bedize zabawa...fiu, fiu
        No i jako cżłowiek sportowiec, brakuje ni takiego zmęczenia np, na siłowni, czy
        rowerze, albo grając w kosza..wieć postanowilam jak przyjedzimy z Polski to
        będzie pod koniec września,mała bedize mieć juz prawie pół roku, ze rusze na
        siłownię i uelastycznie moje ciałko, bo jeśli chodzi o wage to jest nawet mniej
        niż przed ciaza, ale jędrnośc mego ciała pozostawia wiele do życzenia..oj jak
        wiele..hihi

        no i zaczynam powoli kupowac dla malej wieksze ciuszki, bo wsyztski które
        dostala sa już na styk..wiec teraz przechodizmy w rozmiar 74....ale mam ubaw
        jak kupuje te cudeńka, ale nie wariuje, bo jak przyjade do Polski to juz 23
        sierpnia, to babcie chciałyby obdarowac wnusie, więc jak najbardziej, bo jest
        co kupować...

        slę pozdrówka i miłego dnia
        • malilka Moje Słoneczko ma już 4 miesiące :)))) 05.08.04, 15:11
          Ale ten czas leci- dopiero co jechałam na porodówkę, a tu leży koło mnie 9-
          kilogramowy mężczyzna i miętoli grzechotkę smile Już prawie nie pamiętam, jak moje
          życie wyglądało bez niego... I nadal każdego dnia kocham go coraz bardziej!

          U nas też straszny upał, na szczęście dom jest stary i z grubymi murami i w
          środku panuje miły chłód. Ja to sie cieszę, że jestem blada, bo słyszałam, że
          karmiąc piersią trzeba tak samo uważać na słońce jak w czasie ciąży, żeby nie
          dostać przebarwień hormonalnych, więc chronię się jak mogę. Ostatnio kupiłam
          krem z filtrem SPF 100 i smaruję i siebie i małego- na szczęście nie zauważyłam
          u niego żadnej reakcji na filtry chemiczne, uff. Ta trzydziestka Nivea była dla
          niego za słaba, bo on spędza na dworze cały dzień i mimo że w cieniu i że go
          smarowałam co 2-3 godziny to i tak zauważyłam, że rączki lekko zmieniły kolor,
          więc krem poszedł w odstawkę. No i już nie kładę go nago, tylko z gołą pupą i w
          lekkiej koszulce, bo to jednak bardziej chroni przed słońcem.

          Godiva- jesteś dzielna i dasz radę, chociaż w pełni rozumiem Twój ból, bo ja na
          razie nie wyobrażam sobie rozstania z synkiem na 7-8 godzin. A jeśli chodzi o
          karmienie, to mam plan bardzo podobny do Twojego i zaczynam go wdrażać w
          połowie września. Mam tylko jedno pytanie- czy jak już kiedyś mały będzie jadł
          kaszki, to lpiej je robić na wodzie, czy mleku modyfikowanym? Kaszki na moim
          mleku odpadają, bo nie mam laktatora, ręcznie nie potrafię ściągać i w ogóle
          nie chcę się w to bawić.

          Ostatnie dwie noce to tragedia. Przedwczoraj mały pospał do 1.00, a potem
          budził się co 2 godziny, a wczoraj już co godzinę!!! I do tego o 7.30 obudził
          się, co mnie załamało, bo byłam padnięta. Włączyłam karuzelę i odpłynęłam po 3
          minutach, a dziecko sobie leżało i się bawiło. Na szczęście po godzinie
          baaardzo się zmęczył i zasnął razem ze mną i pospaliśmy do południa- inaczej to
          bym chyba chodziła dzisiaj na rzęsach. Nie wiem, co mu jest, bo u nas w nocy
          jest przyjemnie i chłodno, dziąsełka sprawdziłam, nie są zaczerwienione ani
          rozpulchnione, więc nie wiem o co chodzi sad
          A ubranka to już rozmiar 74-80, wózek prawie za mały, leżaczek też, nie wiem co
          będzie za chwilę....
          Buziaki
          • winia5 Re: Moje Słoneczko ma już 4 miesiące :)))) 05.08.04, 20:04
            godivo, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, mnóstwo gości, pociechy z
            maleństwa i wszystkiego naj, naj, naj...

            U nas też gorąco, na spacerki wychodzimy popołudniami, a w dzień zabawa w
            domku. Już brakuje mi pomysłów w wymyslaniu piosenek i róznych historyjek, bo
            Szymek bardzo lubi jak mu coś opowiadam, śmieje sie wtedy i chyba przyzwyczaił
            sie już do tego naszego bajania. Do pracy nie wracam, bo nie mam dokąd, tak
            więc będę z moim maleństewm w domku, narazie napisałam o wychowaczy na 3 lata,
            w sumie w każdej chcwili będę mogła go przerwać, zobaczymy jak to będzie.

            maliko, ja też nie mam laktatora, też byłam przerażona przymusem odciągania
            mleka, ale jak widać ręcznie świetnie sobie radzę. Wcoraj wieczorem dałam
            Szymkowi Bebiko, a potem odciągnęłam swoje mleko, 120 ml, także dzisiaj to
            dostanie, a wieczorem znowu odciągnę, żeby było na sobotę, jak pojedziemy na
            wesele.

            Myślałam, że po bebiko mały pośpi dłużej w nocy, ale gdzież tam, obudził sie
            nawet godzinkę wczesniej, juz był głodny. Powiedziałam dzisiaj przy teściowej,
            że może dodam mu łyżeczke kleiku ryżowego, to tak mnie "zjechała", żebym mu
            tylko dawała swoej mleko jak na dłużej i ma rację, ale chciałam dla ich dobra,
            żeby Szymek w sobotę pospał dłużej w nocy, jak mnie nie będzie przy nim.
            A po Bebiko kupki sa takie troszkę bardziej zwarte, no i jak waniają z
            kilometrasmile

            Wózek też już sie robi za krótki, tak więc jeszcze jakiś czas i przejdziemy na
            spacerówkę, bo mały już sięga na całej długości nosidełka. Ubranka mały nosi
            jeszce niektóre na 68, ale też i na 74, rozmiar rozmiarowi nie równy.

            maliko, a może mały marudzi poprostu z powodu tych upałów

            Ps. zapomniałabym, dzisiaj wielkie święto, rok temu 5 sierpnia poczeliśmy nasze
            kochane słoneczko, wprawdzie nieświadomie, ale z jakim efektem smile

            uciakam bo karuzelka już sie znudziła Szymkowi i buczy
            pozdrawiam
            Ania
          • dorota.gdynia Re: Dwa słówka... 05.08.04, 20:10
            Witajcie,
            Ja tylko na chwilkę...
            Godiva - nie martw się, ja wracam do pracy już w poniedziałek 9. sierpnia. Co
            prawda nie na stałe, tylko na 3-4 tygodnie, ale też bardzo to przeżywam, mimo
            iz ustaliłam że będę pracować max. po 6 godzin dziennie. Mój synek chyba też
            coś czuje, bo nocki ostatnio coraz mniej spokojne i są dni, że najchętniej cały
            czas spędzał by przy piersi. Tak jakby wiedział, że już niedługo nie będzie
            piersi na zawołanie... Trzymam za Ciebie kciuki, choć wiem, że będziesz
            tęsknić...
            Malilko - z tym opalaniem gdy się karmi piersią, to chyba coś nie tak... ja
            jestem pięknie opalona (ale się chwalę smile) i nawet z solarium korzystałam w
            czerwcu. Oczywiście pytałam zarówno pediatry jak i ginekologa, czy nie ma
            przeciwskazań jak karmię i oboje potwierdzili, że nie. Także ja ze słoneczka
            korzystam... tym bardziej, że je uwielbiam. No, ale synka o chronię i też
            smaruję kilka razy dziennie. Oczywiście spacery w upały u nas też po 15.
            Uciekam do Maleństwa... no już nie takiego Maleństwa... na moje oko kamiś waży
            ok. 7,5kg, ale jak jest naprawdę zobaczymy za tydzień na szczepieniu.
            Pa!!!
            • male_co_nieco Re: Dwa słówka... 05.08.04, 21:01
              Witam serdecznie.

              Godiva wszystkiego nalepszego!!!!!

              Opolanko co do wprowadzania nowych produktów to słyszałam,że dlatego przed
              południem, że gdyby ewentualnie wystąpiła jakaś reakcja alergiczna to będziesz
              w stanie to zauważyć , masz cały dzien na to by obserwować dziecko, podając
              jedzonko wieczorem nie masz tej możliwości.

              Igor z zapamiętaniem ładował doo buzi rączki , teraz przyszedł czas na nózki,
              lądują w buzi na zmianę z rączkami smile Leżac odbija się na piętach , co jest
              szczególnie "fajne" przy zmianie pieluchy, jak tylko podłożę czytsą Igor fik i
              już go na niej nie masmile No i wczoraj i dzisaj z mago straszny spioch, śpi i śpi
              ale to pewnie "wina" pogody.
              Co do rozmiarówki to u nas 68-74 zalezy od producenta, z goondoli już prawie
              wyrósł, od wczotraj testowaliśmy spacerówkę , rozłożoną na płasko. Jak narazie
              małemu się podoba, więcej widzi no i pewnie jest mu chłodniej niż w gondoli.

              Pozdrawiam Nika
      • ja_sylwia Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 21:12
        Sto lat Godiva, żyj nam długo i szczęśliwie i niech maluszek zdrowo się chowa i
        niech ma mleka mamay pod dostatkiem.
        Wiem, co czujesz, wracając do pracy...mi co prawda dziś kończy się urlop
        macierzyński, ale do pracy wracam 1 października - też nie mogę sobie pozwolić
        na siedzenie w domu, no i jestem po prostu załamana. Nam zostaje tylko żłobek,
        no chyba, że znajdziemy jakąś niedrogą nianię.
        W przyszłym tygodniu wybieram się z małym do jakiegoś dobrego pediatry
        prywatnie lub alergologa, coby potwierdził nam tą skazę. Narazie dalej jem
        wszystko, małemu raczej gorzej nie jest, ale przyzwyczajam się do myśli, że za
        chwilę nie będę mogła jeść prawie niccrying
        Mały mnie wykańcza tymi nocnymi pobudkami, cały czas budzi się mniej więcej co
        2 godz., na szczęście nad ranem pryskam do drugiego pokoju i tatuś się z nim
        męczy, a ja jakieś 3 godziny przesypiam z korkami w uszach.
        Już niedługo chyba będę mu dawać kleik na noc, bo umrę z wycieńczenia smile)
        Ach i smutna wiadomość...pozbywam się mojego kota sad(((, już podjęłam decyzję,
        choć i tak cały czas biję się z myślami, mój mąż jest załamany. Kocina niestety
        spadła z pozycji lidera w naszym stadku i robi sceny zazdrości...Ostatnio o 5
        rano pośliznęłam się na jej szczochach i myłam podłogę becząc ze złości. Smutno
        mi bardzo, w życiu nie myślałam, że JA oddam swojego kochanego zwierzaka, ale
        nie daję rady. Mamy syf w domu, zaszczane ściany i sufit (!!!), pełno kudłów,
        buuu. Oczywiście nie oddałabym jej byle komu, moja mama ją bierze. Szczerze jej
        współczuję, bo mama to pedantka straszna, a kocina uwielbia ganiać po meblach,
        szczególnie kuchennych, uwielbia ostrzyć pazury o dywany i wysiadywać na
        parapetach. Ja już przestałam zwracać uwagę na zaschnięte smarki na oknach. Mam
        nadzieję, że będzie jej dobrze u mamy, że nie pęknie jej serce, bo moje ledwo
        się trzyma, buuu. W każdym razie do końca sierpnia jeszcze będzie u nas.
        To tyle,pa
        Sylwia
        • dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 23:14
          Również się dołączam do życzeń urodzinowych dla Godivy! Wszystkiego
          najlepszego!!! I nie wyobrażam sobie żeby zostawić teraz Jagodę. Ja "szczęście
          w nieszczęściu" nie mam gdzie wrócić, bo miałam umowę do końca kwietnia.

          Bebicka ja do aquaparku rzeczywiście dawno nie chodziłam, może się zmieniło.
          Kiedyś jak chodziłam, mimo prysznica na miejscu musiałam brać drugi w domu, bo
          tak mi skóra "nieładnie pachniała". A woda, z tego, co wiem, jest rzeczywiście
          ozonowana, ale oni i tak dodają chloru. Rozmawiałam z facetem, który nadzorował
          tą budowę i mówił, że inaczej nie utrzymaliby w odpowiedniej czystości
          urządzeń. A ja również dużo czasu spędzałam np. w "dzikiej rzece" i może tam
          jest (było) więcej dodawane. A z Młodą chętnie pochodziłabym popluskać się. Ona
          bardzo lubi wodę, a wanienka jest już za mała do wygłupów.

          Edi.k Jagoda jest śliczniutka (jestem nieobiektywna jako matka własnego
          dziecka smile, ale i Twoi mężczyźni są super. Starszy wygląda dosyć poważnie,
          średni na łobuziaka, a i Albercik pewnie będzie niezłym zbójem smile niezła
          drużyna smile
          A z drivera jestem bardzo zadowolona. Ma kilka wad, ale nie żałuje zakupu. Nie
          wiem, co by Ci powiedziała Jagoda - ona bojkotuje jazdę w wózku na spacerze,
          ale wydaje mi się, że nie ma to nic wspólnego z konkretnym modelem. Ona
          preferuje nosidełka smile Więcej widać...

          No i również Jagoda ma skazę białkową. Miała bardzo suchą skórę najpierw na
          ramionach, potem zaszło jej w kierunku łokci, potem i na boczki, plecki... I
          tak powiększał się powierzchnia takich suchych, miejscami czerwonawych placków.
          Smarowałam ją coraz to czym innym, dodawałam różne rzeczy do kąpieli i było
          coraz gorzej. W końcu już prawie miała taki suchy pancerzyk. Jak doszły do tego
          problemy z niejedzeniem lekarka zaleciła mi odstawić cały nabiał - wszystko. I
          po tygodniu wszystko zeszło jej. Apetyt też się poprawił, ale już jest bardziej
          marudna przy cycku. I ma śliczniutką skórkę.

          A i uważajcie przy kąpieli a dodatkiem oilatum. Przed wczoraj sama kąpałam
          Młodą. Bardzo się wierciła i mogła łyknąć nieco wody z tym świństwem.
          Po kąpieli zjadła i usnęła ok 21, o 22.30 zaczęła potwornie wymiotować, a
          raczej chlustać. Wyleciało wszystko, co zjadła. Wymiotowała co 2-3min, nawet
          jak już nie miała czym sad Aż się popłakałam. A trwało to do godziny. Na
          szczęście mamy super lekarza, do którego można dzwonić nawet tak późno. Poiłam
          ją po 2ml co 3min gastrolitem, a jak jej przeszło odczekałam jakieś 2 godz. i
          dałam jej cycka. No i na szczęście potem już było ok. Tylko nadal z kupami jest
          problem. Horror.

          No i rośnie nam również ząbek - dolna dwójka (myślałam, że to pleśniawka smile i
          również borykamy się z niedokrwistością. Odstawiłam jej dwa dni temu żelazo
          (+wit. C+kwas foliowy) z polecenia lekarza, bo miała problem z kupami. A dalej
          zobaczymy, co będzie. Nasz lekarz mówił, że nie ma czym się przejmować, bo jak
          to nazwał jest to "fizjologiczne".

          A Jagoda jest bardzo żywym dzieckiem. Pewnie będzie z niej niezły czorcik smile Na
          razie wierci się, przekręca się z plecków na brzuszek, i odwrotnie, pełza
          ślicznie podnosząc dupeczkę. W spacerówce jeździ na brzuchu (jedyny sposób by
          ją w niej wozić). Próbuje siadać. Ale za to znacznie mniej guga, niż wcześniej.
          Teraz głównie piszczy i się chichra. Ma super gilgotki smile

          No nic rozpisałam się ... pozdrawiam i miłej, spokojnej i przespanej nocy
          Agnieszka
          • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 23:47
            Dorotko, z tym opalaniem to jest tak, że wskutek zmian hormonalnych w czasie
            karmienia piersią skóra MOŻE (ale oczywiście nie musi) zareagować
            przebarwieniami. A ja już w trakcie brania pigułek miałam z tym problemy, kilka
            lat opalałam się i nic nie było i nagle zaczęłam tak reagować na słońce,
            dlatego wolę uważać.
            Dąbrowianka, współczuję Ci tych przejśc z wymiotami, ja też na pewno bym się
            popłakała, bo w kwestii mojego synka jestem miękka jak wosk. Ale powiem Ci, że
            ja bardzo często kąpię w Balneum, które przecież składem niewiele się rózni od
            Oilatum i też jest tłuste i tatuś tak wywija młodym w wanience, że zawsze
            trochę się napije, trochę mu wleci do oczu, buzia zawsze jest mokra i odpukać
            nic się dotąd nie działo.

            Godiva- wszystkiego najlepszego- życzenia spóźnione, ale szczere smile))
            • winia5 Szymek 06.08.04, 00:37
              Witajcie,
              mam nadzieję, że wreszcie uda mi się wkleić link do albumu ze zdjęciami
              Szymonka, tyle sie nad nim napracowałam
              Ania

              foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?id=25495&r=0
            • dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 00:40
              Malilka ja na 100% nie wiem czy to rzeczywiście spowodowało oilatum. Zjadłam
              tego dnia puszkę śledzi w sosie pomidorowym, na ok 2-3 godz. przed karmieniem.
              Najpierw myślałam, że to to. Ale później przypomniałam sobie o kąpieli.
              Spróbowałam odrobinę wody z wanienki i aż mnie zemdliło. To jest straszne
              paskudztwo. A ten łyk był podkładką pod całe karmienie i pewnie dlatego
              wszystko zostało zwrócone. Tak mi się wydaje.
              A swoją drogą uważajcie i z tym Balneum - tego nie próbowałam więc nie wiem
              jakie jest w smaku smile
              • mag-da Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 13:14
                Cześć !
                100 lat Godivo,
                Dobrowianko ale ty chuda jesteś! Obejrzałam właśnie zdjęcia twojej pociechy,
                jest śliczna.
                Ja kupiłam sobie dwa tygodnie temu spodnie rozmiar 12 na chrzciny swego
                maleństwa z nadzieją oczywiście że schudne. Wczoraj je przymierzałam no i cóż,
                chrzciny będę musiała przetrzymać na wdechu.
                Mały śpi a ja siedzę na czarnej oliwce (to moja ulubiona strona z przepisami) i
                myślę co by tu ugotować żeby było efektownie a nie pracochłonnie. Nic jeszcze,
                oprócz paru surówek, nie znalazłam. W niedzielę ma być 29 stopni moze lody i
                zimne piwo wystarczą??!!!!
                Będę uwazać z tym oilatum, dzięki za ostrzeżenie.
                Przesyłam wszystkim wirtualnie zaślinione całuski od mego Henryczka. Pa
                • opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 14:26
                  hej dziewczyny!!!

                  u nas ciąg dalszy spiekoty na dworze,więc wzielam sie na sposób, częśc wóżka
                  jest na balkonie częśc juz w domciu i wiatrak koło malej..ona na golaska i
                  spi...ale dopóki nie zasnęła to była marudna, te temperaturki dają sie
                  maleństwom we znaki...oj, jak dają sie mamusi...fiu, fiu..ja nic nie gotuje,
                  wszystko jem chlodne, nie chce mi sie wogóle jeśc,a le wiem, że dla pokarmu
                  musze, pije hektolitry wody i to z lodówki, siedzę w biustonoszu u majtkach
                  przed kompem, a dupkę to juz mam spocona....

                  Winia, twoja praca napewno byla cieża, ale zdjecia nadal sie nie otwierają.
                  Dobrowianko, wspaniałą dziewuszka, wspaniała strona....

                  a ja czekam az troche sie ochłodiz i pójde z mała na spacer, dziisja już byłam
                  ale rano..a potem domek....

                  juz prawie weekend wiec wspaniałego odpoczynku w gronie rodzinnym, niechaj
                  tatusiowie odciążą Was...

                  A co do oddawanego kota, na pocieszenie,...w rodzince nadal pozostaje!!!!i
                  bedziesz mogła go widywac, kiedy tylko duszyczka zapragnie...zazdrosne
                  zwierzotka masz, no cóz, ale dzieciaczki teraz prym wiodą...
                  • asik_w Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 21:32
                    witajcie!
                    Godiva wszystkiego co najlepsze, spelnienia marzen, radosci i szczescia..smile
                    Mialam juz wczoraj napisac, ale mielismy dlugi dzien i dalam rade tylko
                    przeczytac Wasze posty i padlam, dzisiaj tez ledwie zyje bo moj skarb
                    najukochanszy obudzil sie o 5.20 i jest troche dzisiaj marudny, chce zebym caly
                    czas przy nim byla, chwilami poplakuje sobie cichutko, nie mam pojecia co sie
                    dzieje, albo ta pogoda go wykancza albo wczorajsze szczepienie, na szczescie
                    zasnal teraz slodko i mam nadzieje ze pospi z godzinke:0
                    Wczoraj Kamis dostal dwa zastrzyki, jeden zintegrowany drugi hibb, btyl bardzo
                    dzileny bo zaplakal tylko przy wkluciusmile) a pozniej gdy pobierali mu krew z
                    raczki to gadal i sie smial do pielegniarki Murzynki(no wlasnie Kamilek bardzo
                    lubi Murzynow, smieje sie do nich itd ciekawa jestem dlaczego??)za to ja malo
                    nie zemdlalam, bo okropnie boje sie widoku krwismile)pol dnia zajela nam wizyta u
                    lekarza, bo oczywiscie na ta sama godzine co i kamis umowione byly jeszcz einne
                    dzieci, masakra, ale jak przyszla nasza kolej to wyciagnelam kartke i zadalam
                    mase pytan i musiala nam lekarka poswiecic chyba z pol godziny!!obejrzala
                    Malego dobrze i stwierdzila ze to nie jest alergia! mowi ze nie ejst to
                    zainfekowane, i najprawdopodobniej to dlatego z eMaly ma wrazliwa skorke,
                    obciera buzka o przescieradlo, slini sie itd...mam przemywac woda i nic nie
                    robic, te plamki ktore ma na paluszku i na cycuszku to pekniete naczynka
                    krwionosne, a to ze robi do 5 kup i sa one luzne, glosne i ze czasami jest
                    troszke sluzu to normalne, Maly nie ma biegunki i to najwazniejsze, gdybym
                    karmila mieszanka a bylby taka sytuacja to wtedy trzeba byloby sie martwic!
                    dziewczyny co o tym myslicie??
                    Kamilek gdy wrocilismy jak padl to spal 3 godziny, tylko ze i dzisiaj jeszcze
                    ma zaczerwienienia po wkluciu a pierwszy raz nie bylo nic, i taki troszke
                    marudny, dalam mu na wszelki wypadek cos takiego jak paracetamol i spi:0
                    A mnie boli glowa i ledwie widze na oczy, mam nadzieje ze zadne chorobsko sie
                    nie przyczepisad
                    Dziewczyny Macie moze jakiegos znajomego lekarza endokrynologa?? dostalam w
                    koncu wyniki Kamilka i chcialabym zeby ktos inny cos powiedzial mi cos na ich
                    temat, gdybyscie znaly jakis adres internetowy lub cos podobnego bede bardzo
                    wdziecznasmile)no i od kilku dni mam zamiar zrobic nowa stronke ze zdjeciami
                    Malego, ale na zamiarach sie konczysmile)
                    Aha Malilko, Kamilek tez nie przekreca sie z pleckow na brzuszek, czasami na
                    odwrot gdy ma dobry humorsmile) za to ladnie przekreca sie na boczki, wiec mysle
                    ze to kwestia kilku dni i checi naszych maluszkowsmile)
                    Comevorrei (przepraszam jezeli przekrecilam nick) Kamilek ma medicaid, ale po
                    jego urodzeniu gdy czekalismy na karte w zwiazku z ta tarczyca musielismy
                    jechac di lekarza, no i skasowal nas 75$ !!!gdy znajde troszke czasu dla siebie
                    to skrobne do Ciebie na gg
                    pozdrawiam serdecznie Anka i Kamus..smile)
                    • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 23:09
                      Hej,
                      U nas też dzieje się coś niedobrego- nie dość, że noce nadal kiepskie, to i w
                      dzień dużo marudzenia. Wczoraj mały budził się co 3 godziny, a od 5 co godzinę,
                      czyli prawie jak noworodek uncertain Najgorsze jest to, że nadal je malutko w dzień, a
                      on biedaczek przyzwyczaił się do zasypiania przy piersi, no i teraz mam z nim
                      niemały problem. Mały zwykle budził się o 7-8 rano, bawił około pół godziny, po
                      czym się przysysał i spaliśmy do 10.00. No i teraz po porannej zabawie Maciek
                      zaczyna trzeć oczka piąstkami, marudzić i popłakiwać, bo tak mu się chce spać,
                      ale próba przystawienia go kończy sie wręcz wrzaskiem sad Nie chce i już.
                      Noszenie go odpada, bo ja nie mam siły na dźwiganie (zwłaszcza praktycznie
                      śpiąca), no i nie po to go odzwyczaiłam od noszenia, żeby teraz tą pracę
                      zaprzepaścić. Tulenie w łóżku, całowanie i głaskanie niestety nie działają, w
                      końcu uśpiłam go kołysząc na fotelu- pzynajmniej miałam podpórkę pod rękę i mi
                      tak nie mdlałam. W dzień usypiam go od razu w wózku w ogrodzie, ale jak wrócimy
                      do mieszkania, to już czuję, że będzie niezła jazda...
                      Upał u nas też niemiłosierny, ale mały i tak siedzi prawie cały dzień na
                      dworze, bo mamy takie miejsca w ogrodzie, gdzie wieje i jest naprawdę chłodno.
                      A już w domu to jest super przyjemnie chłodno. Ale i tak dziecko mi marudzi,
                      ciągle albo jęczy, albo kwęka, albo popłakuje, dotychczas nie znałam go od tej
                      strony sad I tak się zastanawiam, czy to upały, czy jakiś pierwszy etap
                      ząbkowania? A może moje mleko mu przestało wystarczać? W końcu 8,5kg to waga
                      sporo starszego niemowlaka, który dostaje już inne posiłki... Ech sama już nie
                      wiem.
                      Asik, pewnie że Kamilek nie ma alergii, u nas od tego slinienia też są czasem
                      kropeczki wokół ust, ale pod koniec dnia znikają. I młody też robi 3-4 kupki
                      dziennie, nadal mocno płynne i w ogóle się tym nie martwię.
                      A z nowości, to mój synek zaczął się bardzo interesować pampersem (w ciągu dnia
                      zwykle lezy w pampersie i krótkiej koszulce /dla ochrony przed słońcem/) i już
                      kilka razy odpiął sobie rzepa! Aż drżę na myśl, że odepnie sobie kiedyś oba
                      przed wielką poranną kupką o 11.30 smile))
                      Co do harmonogramu dnia to u nas zywieniowego nie ma żadnego- jedynym stałym
                      posiłkiem jest kolacja po kąpieli. A tak to najróżniej. Ostatnio to ja sama w
                      dzień przystawiam małego na kilka łyków co godzinę, bo on tak malutko je z
                      własnej woli, że nie chcę, żeby się odwodnił- nadal go nie dopajam i już chyba
                      nie będę, bo goręcej to chyba już nie będzie. A tak przy okazji- przeczytałam,
                      że jeśli chce się jak najdłużej nie dostać miesiączki, to powinno się nie
                      dokarmiać, nie dopajać i nie dawać smoczka. Dwa pierwsze rozumiem, ale co ma do
                      tego smoczek???
                      Spanie już się mniej więcej unormowało- mały spi 3x w ciągu dnia po 40-60
                      minut, ostatnio raczej po 40 i te drzemki są tak równomiernie rozłożone w ciągu
                      dnia. Ech, a jeszcze tak niedawno potrafił przespać 3 godziny ciurkiem...
                      Najgorsze jest to, że mimo iż moje dziecko znowu funduje mi częste pobudki, ja
                      nie mogę się przestawić i ciągle chodzę spać tak koło 1.30. Wcześniej mi się
                      nie chce, a potem rano jestem nieprzytomna.
                      Pozdrowionka
                      ps. kiedyś, na początku ciąży, wrzuciłam Beatkę do swojego gg i dzisiaj
                      widziałam u niej w opisie info, że wylatuje dzisiaj do Polski. Więc jednak ma
                      internet, tylko nas przestała lubić, buuuu
                      • winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:01
                        Może tym razem się uda...
                        Przepraszam, że was zanudzam, ale też bym chciała się pochwalić moim małym
                        szczęściem
                        Ania i Szymek (28.04.2004)

                        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25495&q=AnkaW_26&k=2
                    • dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:01
                      asik_w - przesłałam Ci maila na adres gazetowy cościk odnośnie niedoczynności
                      tarczycy.

                      "Dabrowianko ale ty chuda jesteś!" mag_do co za komplement!!! smile
                      Na szczęście waga mi szybko spadła, tak, że już po 3 miesiącach ważyłam o
                      kilogram mniej niż przed ciążą. Nigdy nie miałam tendencji do tycia a w ciązy
                      przytyłam 26kg!!! I to nie wiadomo czemu, bo nie objadalam się tak ażeby tak
                      dużo przytyć. Mój gin był załamany i kazał mojemu ślubnemu założyć kłódkę na
                      lodówkę, no i żadnych słodyczy. Słodyczy nie jadłam a waga i tak leciala, więc
                      na szczęście podjadałam sobie troszkę czekoladki...Teraz już się martwiłam, że
                      za szybko leci, ale się już zatrzymała.
                      A Twojego Henryczka również sobie, już wcześniej pooglądałam. Śliczny
                      chłopczyk, ma fajną ciemną cerę, no i ten jego uśmiech...
                      Moja Jagoda jest jaśniutka i do tego ruda. Tylko już sie jej bardzo włoski
                      wycierają i powoli się robi łysawa sad I jestem ciekawa jaki kolor będzie miała
                      teraz, może też rudy - byłby pierwszy rudzielec u mnie i mojego ślubnego w
                      rodznie. Ale bardziej prawdopodobne jest, że będzie blondynką.

                      Stronkę stworzył szczęśliwy tatuś i jest to jego drugie podejście do tworzenia
                      stron www. Tylko ostatnio nie ma czasu na uaktualnienie zdjęć. Opolanko
                      pochwałę przekazałam smile

                      Malilko spróbuj karmić Maciusia na leżąco - brzuszek do brzuszka i główkę jego
                      na ramieniu. Chyba, że już tak karmisz. U nas tak jest lepiej. Często u nas
                      pomaga, jak Młoda nie da się na siedząco karmić. Karmiłam ją tak kiedyś jeszcze
                      w szpitalu, a potem tylko na siedząco. A poradziły mi to dziewczyny na forum i
                      się sprawdza. U nas są cyrki z tym jedzeniem. Ale się już wyluzowałam. Młoda na
                      szczęście przybiera w porządku. Je kiedy chce i ile chce, nawet jeżeli mi sie
                      wydaje, że prawie ją głodzę. Widocznie takie ma potrzeby. W sumie jak ja się
                      przestałam stresować to jest lepiej.
                      Niezły jest z Maćka kloceczek smile Jagoda urodziła się podobna do Twojego
                      brzdąca, pod względem wagi i długości - 61cm i 3780, a ważyła w zeszłą środę
                      7,150.

                      Nowa Jagodowa umiejętność - wypuszcza bąbelkując ślinę i ją wciąga z powrotem smile

                      Pozdrawiam i miłego weekendu
                      Agnieszka
                      • dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:18
                        Winia - udało się smile fajny rezolutny chłopak. Takie to maleństwa, a już widać
                        że chłopak to chłopak, a dziewczyna to dziewczyna smile
                      • winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:26
                        Hej
                        maliko mój Szymk praktycznie kilka dni po wyjściu ze szpitla zaczął ssać smoka
                        i jakoś okresu nie mam do tej pory, poza tym daje mu coraz częściej wode, tym
                        bardziej teraz, gdy jest tak ciepło, no i ostatnio dostaje Bebiko, a okresu jak
                        nie miałam, tak nie mam nadal. Więc to chyba nie jest regułą co wyczytałaś

                        Szymek też w ciągu dnia nie je zbyt dużo, raczej częściej sobie opija mleczko
                        przez 5,10 minut, a najdłuższe karmienie jest też po kapieli, po 21, ciągu
                        dnia różnie, zazwyczaj co 3,4 godzinki.
                        Zmykam spać, bo jutro czeka nas weselisko, na 150 kibica...

                        Maliko, w sumie nr gg są na liście przy nickach, może cos napiszesz do Beaty na
                        gg, może się odezwie, chyba, że nas już naprawde nie lubi, bo ostatni raz
                        odezwała się w maju.

                        U mnie link do albumu otwiera się, mam nadzieję, że u was też
                        przyjemnego weekendu
                        Ania i Szymonek (28.04.2004)
                        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25495&q=AnkaW_26&k=2
    • jesika Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:20
      Amoja córcia Magdalena urodziła się 24,04,2004 o godz. 14,40
      • asik_w Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 01:52
        Dabrowianko czy moglabys wyslac jeszcze raz te wiadomosci na temat tarczycy,
        tylko na inny email bo gazetowy nie chodzi mi od poczatku na tygrysica@poczta.fm
        dziekujesmile)
        jesika witamy Ciebie i Magdalenkesmile
        wiecie co? te nasze dzieciaki to najpiekniejsze szkrabiki na swieciesmile)
        • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 12:04
          Hej smile
          Dąbrawianko, ja od chyba 2 miesięcy karmię tylko na leżąco, więc bunt chyba
          dotyczy tej pozycji... Chociaż i tego nie jestem pewna, bo jeszcze wczoraj
          działała zmiana pozycji i młody po kąpieli łaskawie wsunął kolację na fotelu, a
          już dzisiaj fotel też jest beee i karmimy się na śpiocha smile Usypiam małego na
          rękach, jak jest zmęczony to odpływa na szczęście w kilka minut, potem go
          odkładam na łóżko, on się rozbudza i wtedy się przysysa. Jakie to kombinacje
          muszę teraz robić żeby nakrmić/napoić dziecko! A jeszcze niedawno marudziłam,
          że ciągle wisi przy piersi smile W dzień nie stresuje się tym, że nie je, no ale
          nie mogę mu pozwolić pójść spać po kąpieli bez jedzenia, bo wiadomo że to
          oznacza nieprzespaną nockę dla mnie. W dzień myślę tylko o tym, żeby się młody
          napił- on normalnie najada się w 5-10 minut, a teraz to już dosłownie bierze
          tylko kilka łyków. W każdym razie wbrew wczorajszym zapewnieniom (kobieta
          zmienną jest smile wysterylizowałam dzisiaj butelkę i czekam z zapasem wody-
          zobaczymy, może to będzie pił? Mamusia uwielbia wodę, tatuś nie znosi, ciekawe
          w kogo wrodzi się syn smile
          Do Beatki napiszę za jakieś 2-3 tygodnie jak wróci do Madrytu, bo pamiętam, że
          w Polsce nie miała dostępu do netu.
          Dzisiejsza nocka była lepsza, bo pobudki co3-4 godziny. A rano młody zaczął
          trenować takie dźwięki, że uszy więdły! Najpierw "skrzypienie starych drzwi-
          różne modele", a potem piski w tak wysokiej częstotliwości, że aż uszy
          bolały smile Do tego dobiera się do pampersowych rzepów już nawet przez body,
          pewnie dlatego że odrywane wydają fajny dźwięk. No i najfajniejsza ostatnio
          zabawa to naciąganie sobie na głowę czego się da (staram się, żeby to był
          atetra) i ściąganie- tyyyle radości. Wczoraj leżał na naszym łózku na kołdrze i
          udało mu się ją przykryć- muszę go ciągle pilnować. Na szczęście mój niemąż-
          informatyk zamontowł mi system telewizji przemysłowej, więc mogę oglądać pokój
          dziecinny nawe w odległej części domu- teraz sobie stukam i patrzę jak mały
          śpi, więc jak tylko narzuci sobie coś na głowę po obudzeniu, to będę mogła go
          od razu uratować smile Omleczona pieluszka tetrowa jest nadal najlepszą
          przyjaciółką, w nocy co raz narzuca ją sobie na twarz i śpi oddychając przez
          nią- wygląda wtedy jak denat, hehe smile
          A dzisiaj już jest tak gorąco, że młody śpi w domu, bo w najchłodniejszych
          miejscach ogrodu można smażyć jajka smile
          Buziaki
      • magar1 Re: No i po wakacjach 07.08.04, 11:55
        Witam Was serdecznie,

        Witaj Jesika, szkoda że tak mało napisałaś o swojej córeczce.
        Miałam nie wyjeżdżać na wakacje, a jednak w ostatniej chwili okazało się że jest to możliwe. Właśnie w ubiegłą niedzielę wróciliśmy z naszych kochanych Kaszub, to naprawdę wymażone miejsce na urlop z gromadą dzieci. Pobyłoby się tam jeszcze z tydzień ale pieniążków zaczeło brakować, mieliśmy za to wakacje w pigułce. Jonaszowi tamten klimat bardzo pasował, spał całe noce bez karmienia tak, że wreszcie się wyspałam. Uczucie wyspania oczywiście szybko mi minęło i teraz już czuję niedosyt.
        Najbardziej brakuje mi czasu na własne zainteresowania i przyjemności, więc po uśpieniu Jonasza tak ok. 21 godz. zamiast zająć się domem robię wszystko co lubię. Tak czas mi przecieka przez palce i robi się 24 i nie ma szans na to żeby się wyspać. Moje słonko wstaje ok 7 rano i już nie ma szans, żeby go w łużeczku przetrzymać i zaczyna się noszenie i zabawianie do upadłego Jonasza smile
        Malilko, a jak to się robi żeby odzwyczaić małego od noszenia na rękach. Masz jakiś sposób mało drastyczny? Co jakiś czas obiecuję sobie że już dość i że z tym kończę ale tak mi szkoda Jonasza kiedy płacze sam w łużeczku nawet jak siedzę koło niego. W całym jego życiu mogłabym zliczyć na palcach ile razy usnął samodzielnie, nie mówiąc już o tym noszeniu w ciągu dnia. Moja mama mówi że robię dobrze nosząc go bo jeżeli dziecku jest to potrzebne to trzeba mu zapewnić dobre samopoczucie i niedopuszczać do tego żeby mocno płakał bo zrobi się nerwowy. Znowu moja teściowa uważa że grozpieszczam dziecko i że tak to ja w domu nic nie zrobię. Kurcze to już moja trzecia pociecha a doświadczenia u mnie żadnego.
        Dziewczyny jakie macie zdanie na ten temat bo ja już sama nie wiem, czy szkolić małego czy rozpieszczać na rączkach.
        Na spacery zaczełam wychodzić dopiero wieczorem i trochę to małemu pomogło choć nie zupełnie bo najlepiej czuje się oczywiście na moich rękach dopiero jak jest śpiący to pozwoli włożyć się do wózka.
        Co do osiągnięć to Jonaszek potrafi przekręcić się na boczek, a do obrotu na brzuszek brakuje mu tylko tego żeby wyciągną spod siebie rączkę ale on o tym jeszcze nie wie.
        Bardzo zazdroszczę dziewczynom które mają ogródek a nawet balkon, czegoś takiego bardzo brakuje. No ale wszystkiego widać mieć nie można.

        Pozdrawiam Was serdecznie
        Marzena z Jonaszkiem, tóry w międzyczasie się obudził i węcej pisać mi nie pozwala.
        • opolanka1 rok temu... 08.08.04, 22:28
          Cześć Dziewczyny!

          Dzokladnie rok temu 08.08 o 8.00 wiecorkiem zobaczyłam upragnione dwie
          kreseczki, pamiętam to jak dziś, byl to dzięn kiedy wrócilam z rejsu po
          mazurach, na lajbie siew ybyczyłam, ale okresu nie dostalam...polecialam
          wiecozrkeim do apteki, aby potem byc taakkąąą szczęśliwa. moją radosć ukryłam
          pod cieniutkim piskiem samej do siebie, tak aby rodzice narazie nic nie
          wiedzieli, czekałam aż przyjdzie do mnie jeszze wtedy niemąż...ale byliśmy
          szczęlsiwi tego dnia, a teraz jak jest mala to jeszcze bardziej serducho sie
          raduje...

          Czytam wasze posty i jakbym widziala swoje dziecko, nadszel czas wiekszego
          marudzenia, ale ja zwalam to na poczet tej wysokiej temperatury...i kazdego
          dnia patrze z a okno czy przypadkiem słońce w końcu dało sobie spokój..jednakze
          moja mała w przeciwieńswtie do waszych pociech, nadal je regularnie i prawie
          tak samo...prawie ale ja jej między czasie podaje wode, bo jak tego nie robiłam
          to kupki miała bardzo geste...a jak jej daję wodę to tak ąłpczywie pije, jak
          mamusie...litry każdego dnia.

          winia syneczek superek!!!!
          malilka, mam nadzieje, ze maluszek przejdzie fazę marudzenia i bedzie ok...ale
          ze wyladowałaś w domciu zamiast w ogrodzie, musiał byc straszny upał..juz
          sobie wyobraząm...ja maął daje w połwoei an balkon, bo cień jest od balkonu
          sąsiada wiec promieni nie ma....w połowie do domciu, na golaska , włączam
          wiatrak i śpi a jak jest chłodna to śpi dłużej....maly lodowiec z niej....

          uciekam dziewuszki, mam nadzieję, że weekend był wesoły

          papa..kolorowych snów

          • malilka Re: rok temu... 08.08.04, 23:50
            Hej smile
            Jeśli chodzi o marudzenie, to wczoraj mały przeszedł sam siebie- takiego
            całodniowego kwękania, jęczenia, buczenia i płaczu to nie pamiętam. Dobrze, że
            była sobota i niemąż w domu, to cały dzień zajmowaliśmy się nim na zmianę, bo
            tym razem wszystko było beee, noszenie na rękach też, więc nie było łatwo.
            Nawet mu wody dałam, ale w ciągu dnia wypił tylko 40ml i nic to nie zmieniło.
            Na szczęście dzisiaj już było ok, ufff.
            Magar, jeśli chodzi o nienoszenie na rękach, to my postanowiliśmy je ograniczyć
            po pierwszym szczepieniu, kiedy okazało się, że młody przybrał 2.200g w 5
            tygodni. Noszony na rękach był spokojny i zasypiał, jak tylko usiadłam to był
            ryk. Któregoś dnia postanowiłam wytrzymać trochę na siedząco- w końcu dziecko
            było w moich ramionach, tulone i kołysane, więc krzywda mu się nie działa. Mały
            dostał histerii i darł się jak opętany przez 3 minuty, po czym zasnął. Przy
            kolejnych razach wydzierał się przez minutę, dwie i też zasypiał, no to
            przestaliśmy go nosić. Inna sprawa, że nosiliśmy go tylko dla uśpienia, bo tak
            to bardzo szybko zaczął lubić pozycję leżącą i nie było mu potrzebne noszenie
            dla zabawy- wolał jak bawiłam się z nim na macie, czy na kocyku i tak jest do
            dzisiaj. Inna sprawa, że odkąd parę dni temu mały przestał usypiać przy piersi
            moje nienoszenie odeszło do lamusasad(((( Ostatnio poranek wygląda tak (wszystko
            jak w zegarku): 0 7.15 mały budzi się i wykazuje wzmożoną, radosną i
            usmiechniętą aktywność przed-kupkową. O 7.45 robi big-kupkę, która niestety z
            11.30 przesunęła się na rano. Potem słucha uspokajającej muzyczki Beethovena
            granej przez karuzelkę (ja usypiam w 3 minuty, haha) i o 8.00 jest straaasznie
            zmęczony i gotowy do kontynuacji spania. Ale że nie potrafi po prostu usnąć,
            ssać nie chce, to zaczyna się płacz. Dzisiaj rano postanowiłam, że nie będę go
            nosić, tylko jak kiedyś przestawię na usypianie na siedząco. Usiadłam i mały
            dostał szału- krzyczał tak, że zrobił się purpurowy, kopał, bił pięściami- no
            szok. Wymiękłam szybciutko i wstałam, młody zasnął, no i kontynuowaliśmy spanie
            do 9.30. Nie wiem, jak to dalej będzie...
            • asik_w 2 zabek..:)!! 09.08.04, 03:33
              Witajcie!!
              Ta piatkowa temperatura i marudzenie to nie reakcja poszczepienna, tylko druga
              dolna jedyneczka!!noz z piatku an sobote byla beee ale wczorajsza byla
              najstrasnziejsza przez te 4 miesiace, w domu mialam tylko paracetamol, zadnych
              zeli, bo pierwszy wyszedl piorunem i bez bolu, Kamilka na dodoatek meczyly
              gazy, bo ja wypilam z pol litra colisadbudzil sie z placzem co pol, pozniej co
              godzine i tak do 2 w nocy, pozniej zasnal ale co 2 godzinki budzil sie juz na
              cycusia a o 7 obudzil sie zadowolony jakby przespal slodko cala noc, mnie od 2
              dni boli non stop glowa i piersisad((( buuuu sa pogryzione(ten drugi zabek tez
              juz wyszedl)pieka mnie caly czas, nawet jak Maly nie jesad smaruje lanolina
              troszke pomaga, ale nie na dlugosad( a Kamilek jeszcze nie rozumie ze mame boli,
              mam nadzieje ze piersi sie przyzwyczaja albo Misiek naucZyc sie jesc bez
              przygryzania, cigle mam nadzieje ze podgryza dlatego ze to wszystko jeszcze go
              swedzi, oby! dziewczyny a moze wiecie jak lagodzic takie bolaczki??
              Dzisiaj na szczescie caly dzien byl zadowolny tylko lapki pcha do buzki dotyka
              tych zabkow i ma taka dziwna minke, jakby sie dziwil ze cos tam jestsmile)
              komicznie to wyglada, no i dzisiaj trenowal przewroty ale z brzuszka na plecki
              bo na odwrot mu sie nie chcesmile)Malilko i tez od jakiegos czasu wszystko sciaga
              sobie na glowkesmile)i caly czas gada jak najetysmile)uwielbiam z nim konwersacje,
              smiac mi sie chche jak pokrzykuje jakby byl na dzikim zachodzie smile)
              Opolanko ja mialam w sobote rocznice testusmile)za tydzien bedzie druga bo robilam
              dwa dla pewnoscismile)i mam obydwa, zostawilam na pamiatkesmile)
              Agnieszko, dziekuje za mailasmile) odpisze jutro, bo uciekam spac, kiedy ja sie
              wyspie???smile)milego poniedzialkusmile) Anka i Kamus- zebateksmile)
              • asik_w Re: 2 zabek..:)!! 09.08.04, 03:35
                i przepraszam za literowki, ale ledwie widze na oczy..SPAC!!
            • magar1 Re: rok temu... 09.08.04, 10:17
              No to mnie trochę uspokoiłaś, bo widzę, że nie jest to takie łatwe.
              Ja mam ten problem że mały karze się nosić po mieszkaniu nawet gdy nie jest śpiący, ale ja za to nie jest ciężki, a może jestem przyzwyczajona.
              Napewno będę nad nim pracować ale bez przesady, nie mogę znieść jak się wydziera dłużej niż 5 min. Jedyna pozycja jaka mu się podoba gdy ja siedzę to taka, że jest ponowo oparty plecami o moją klatkę piersiową i okrakiem niby siedzi na mojej nodze, wiem że nie jest to może najzdrowsza pozycja dla takiego maluszka ale inaczej się z nim nie da.
              Oczywiście czasami łaskawie poleży pod stojaczkiem gimnastycznym lub na dopiero co pożyczonym leżaczku.
              Acha, kładę Jonasza do snu na brzuszku od kiedy zauważyłam, że tak śpi o dużo dłużej, nawet w dzień po trzy godziny, a w nocy nawet osiem. To było największe moje odkrycie w poznawaniu upodobań mojego dziecka.


              Pozdrawiam
              Marzena
              • dorota.gdynia Re: pierwszy dzień w pracy :(( 09.08.04, 12:49
                Witajcie,
                właśnie klikam do Was z pracy, buuu... nie jest fajnie, bo myśli cały czas są w
                domu... no ale to chyba nie dziwne...
                na pisanie mam mało czasu, ale udało mi się poczytać smile
                asik - gratuluję ząbków, no w takim tępie to juz niedługo prawie komplet
                będzie smile no i współczuję ci pogryzionych brodawek, ja już się boję co to
                będzie!
                Pozdrowienia ze słonecznej Gdyni!
                • lgosia1 muszę się pochwalić:))) 09.08.04, 20:29
                  cześć dziewczyny - ale mieliśmy fajny weekendzik!!!
                  Po ostatnich przebojach chorobowych (mieliśmy razem ze ślubnym niezłe rewolucje
                  w żołądeczkach, chyba jakiś wirus, bo powaliło u nas w firmie jeszcze trzech
                  chłopaków - dzięki Bogu mały się nie zaraził) postanowiliśmy odpocząć.
                  No ja raczej sobie nie odpoczęłam, ale i tak byłam uradowana.
                  Wyobraźcie sobie upał - a my całą rodzinką (no nie całąsad(( bo psa zostawiliśmy
                  u moich rodziców) nad jeziorkiem nurkowaliśmy, pływaliśmy na desce surfingowej
                  no i w ogóle plażowaliśmy w pełnym tego słowa znaczeniu. Mały uhahany jak
                  nigdy. Takie małe dziecko a już lubi takie klimaty!!!! ku zgrozie teściów i
                  mego brata z bratową i jednej z moich "przyjaciółek" (ta jest święcie
                  przekonana, że z małym dzieckiem to nie wolno nigdzie.... i strasznie nam
                  współczuła "uwięzienia" w domu na rok czasu). No... a my małego z trzema jego
                  walizami wózkiem i fotelikiem, naszą małą walizeczką i kupą
                  sprzętu "rekreacyjnego": sprzęt nurkowy - 120kg, dwa materace do pływania w
                  jeziorku, 3 krzesełka ze stolikiem, mata plażowa gąbkowa - do leżakowania
                  małego, leżak do leżakowania mamusi i pełno innych gadżetów - zapakowaliśmy w
                  nasze autko i jazda. No teściowa to chyba umarła z nerwów z powodu tego
                  nurkowania, bo już od tygodnia nas straszyła, że jakiś nurek się tam utopił, że
                  podwójne dno itp. A zabraliśmy jeszcze brata męża z przyszłą bratową - na
                  wypadek, gdyby tata i mama zechcieli sobie powspominać przeddzieckowe czasy.
                  A nasz Mateusz!!!! Jak marzenie - spędzał czas w cieniu pod drzewkiem, z
                  którego zlatywało pełno mikrusich robali, które to robale - mszyce chyba czy
                  co?- zabijałam paznokciem na jego ubranku i zdrapywałam z jęzorka - bo buzia
                  uhahana cały czas otwarta (nasz Mateusz uśmiecha się caaaałąąą gębą),
                  przymierzał sobie płetwy tatusia, pozował do zdjęć, na widok których ci wszyscy
                  wyżej wymienieni sceptycy chyba z krzeseł pospadają i "chodził" bez czapki przy
                  miłym rozwiewającym upał wiaterku (no teściowa o ile płetwy na nogach małego
                  zniesie o tyle tej czapki mi chyba nie wybaczysmile). Na stołówce oglądał sobie
                  salę z uśmiechem, bo tyle tam ludzi grzechotało, furkotało i mlaskało, że
                  lepszej matki edukacyjnej to chyba w swym życiu jeszcze nie widział. Udzielał
                  się w konwersacjach na tematy dupymaryniej i piszczał z radością do każdego
                  wujka i cioci. Podrywała go o miesiąc młodsza Jagódka - córa ratownika, a za
                  jego wózkiem latały okoliczne dzieciaki i krzyczały "ale kosmiczny motor". Nie
                  wiem skąd im się wzięło to skojarzenie... może dlatego że trójkołowca mamy.
                  Spał super, upał zniósł super, podróż też super. No najwyraźniej jak rodzice
                  szczęśliwi to dziecko też.smile))
                  Teściowa po naszym powrocie na widok naszych uszczęśliwionych gęb tylko
                  powiedziała - "no ale się na pewno umęczyłaś" - co należy czytać: no ale mi
                  wnuka umęczyłaś - bo już przed wyjazdem wygłaszała teorie że na wyjeździe to
                  nawet osy "inaczej" gryzą, bo podobno "matka wtedy bardziej rozkojarzona" itp.
                  Buuu ja jeszcze chcę!!!! Nad jezioro, nad morze, w góry!!!! Gdziekolwiek. No
                  ale tam gdzie jeszcze psa można zabrać...
              • bebicka Re: rok temu... 09.08.04, 21:19
                Czesc wszystkimsmile
                Ale upaly na zewnatrz... az mi sie nawet pisac nie chce, sil nie mam. jeszcze w
                sobote bylismy na weselu, ukrop straszny (sala bez klimy, wiec mozecie sobie
                wyobrazic). mlody z babcia wypoczywal sobie w pokoiku obok w hotelu i sama nie
                wiem kto byl bardziej zadowolony, on czy babciasmile Teraz nas wciaz do kina
                wysyla... babcia oczywisciesmile
                A co poza tym u nas, bo sie dawno nie odzywalam,,, jutro idziemy na wazenie i
                mierzenie, Mlody konczy 4 miesiace, w lodowce juz czekaja kupione Gerberki,
                marcheweczka i jabluszko, zobaczymy co mu bardziej zasmakuje. Umiejetnosci nowe
                zdobywa tak sobie, coraz czesciej zaczyna sie przewracac z brzuszka na plecki,
                troche rzadziej w odwrotna strone, jak mu wyjdzie, leniuszek jest pod tym
                wzgledem, Wykreca sie tylko na boki ile wlezie.
                Spi w dzien coraz mniej, chociaz to tez zalezy od dnia, tyle razy czytalam ze
                dziecku trzeba wprowadzac okreslony rytm, kapania, spania itp... coz z moim sie
                nie da> raz pada na nos ze zmeczenia o 19 a innym razem siedzi i baraszkuje do
                22smile dzisiaj przewazyla ta pierwsza opcja, ledwo go zdazylismy wykapacsmile
                Potem zazwyczaj spi, dlugo, co jest super, tyle ze budzi sie regularnie kolo 6
                i jak sie naje zazwyczja ma ochote na gaworzenie. Rany!! Dzisiaj poszlam spoac
                do drugiego pokoju bo po tym weekendzie weselnym to juz nie dalam rady. teraz
                zreszta zaraz tez ide spac, bo mi oczka kleja...

                Sluchajcie chcialam sie zapytac bo pisalyscie o tym nadmanganianie do kapieli i
                gdzies wyczytalam ze najlepsze sa krysztalki, wiec kupilam, tylko teraz nie
                wiem ile i na ile sypac. Licze na Wasze podpowiedzi.
                Pozdrawiam i mimo wszystko zycze zeby lato tak szybko nie odeszlo
                Maraska
                • malilka Re: rok temu... 09.08.04, 21:44
                  Witajcie,
                  Igosia- strasznie Ci zazdroszczę tego wyjazdu, też bym chciała i to jak...
                  Niemąż cos przebąkuje, że chyba będzie musiał we wrześniu służbowo jechać do
                  Zagrzebia i tak sobie myślę, że może polecielibyśmy z nim, tak wynajęli
                  samochód i skoczyli na trochę nad Adriatyk. Ale to plany patykiem na wodzie
                  pisane i nie wiadomo, co z tego będzie...
                  Bebicka- ja mam nadmanganian potasu w tabletkach i do wanienki wrzucam połówkę.
                  Ale gdzieś czytałam, że 3 kryształki są ok, jeśli się nie mylę.
                  Kochane, możecie mi przyznać forumowy order za niekonsekwencję smile Tyle razy
                  pisałam, że będę wprowadzać nowe jedzonko młodemu od połowy września, a
                  tymczasem już tak mnie nosi, że ni ewytrzymałam i kupiłam dziś kleik ryżowy i
                  marchewkę i jutro łyżeczkowy debiut- tylko jeszcze nie wiem, od czego zacznę.
                  Oczywiście nie chcę na razie zastępować jedzonka z piersi czymś innym, chodzi
                  mi o to, by młody oswoił się z łyżeczką i nowymi smakami. Poza tym zastanawiam
                  się cały czas, czy jego powrót do częstych pobudek w nocy nie jest spowodowany
                  tym, że energia z mojego mleka jest niewystarczająca- w końcu spory z niego
                  facet i ma wagę 6,5 miesięcznego niemowlęcia. Do tego w mojej książce
                  dotyczącej pierwszego roku życia dziecka jest napisane, że 6 miesięcy to data
                  umowna, a moment różnicowania diety nastepuje między 4 a 6 miesiącem, w
                  zalezności od indywidualnych potrzeb dziecka, tempa jego rozwoju itd. I że
                  generalnie dziecko, które jest gotowe na przyjęcie nowych pokarmów wykazuje
                  wzmożone zainteresowanie tym, co jedzą dorośli, "próbuje" buzią wszystko co
                  napotka, zaczyna się oblizywać i specyficznie slinić- wypisz, wymaluj moje
                  dziecię. Myślicie, że to ma sens? Chyba jednak poczęstuję go jutro łyżeczką
                  kleiku na moim mleku... Oczywiście pod warunkiem, że coś udoję, bo z tym jest
                  baaaardzo u mnie ciężko sad

                  Dzisiaj było dużo chłodniej i od razu lepiej- znowu ssanie na leżąco było ok,
                  uff. A harmonogram dnia u nas działa super. Mały jest kąpany o 22.00 bez
                  względu na stopień ożywienia i rozbudzenia. I nawet jeśli w czasie nakładania
                  pampersa po kąpieli krzyczy, piszczy i wierzga, to potem niosę go do łóżka i
                  grzecznie je i zasypia, aż sama jestem czasem zdziwiona. Także u nas najpóźniej
                  o 20.30 jest dziecinna noc smile
                  • malilka jedzonko-ps 09.08.04, 22:17
                    Jak karmicie dzieci wprowadzając nowości- w leżaczku, foteliku samochodowym?
                    • dabrowianka Re: noga w buzi :-))) 09.08.04, 23:08
                      No i się doczekaliśmy - noga wylądowała w buzi, ach co to za widok. Młodej jak
                      raz się udało, to potem resztę dnia to ćwiczyła. No i kolejny paluszek nadaje
                      się idealnie do ssania. Tylko na razie ćwiczy z jedną nogą. No i stopa ląduje
                      w "jamochłonie" niezależnie, czy jest w skarpetce, czy nie. Pewnie bez jest
                      smaczniejsza smile A zakładanie pieluchy jest już coraz bardziej skomplikowane -
                      najpierw próbowała przękręcić się na brzuszek, a teraz nogi pakuje do paszczęki.

                      Dołączam się do wielbicieli ogrodów. Weekend spędziliśmy u moich rodziców. Mają
                      super ogródek - na powietrzu smile Dziecie całe dnie spędzało na zewnątrz. Spało
                      świetnie, no i odpadały problematyczne ostatnio wychodzenie na spacery. I
                      zapadła deczyzja - w ramach wakacji na ok 2 tyg. przeniesiemy się do rodziców.
                      Mam nadzieję, że pogoda dopisze. I musimy zorganizować drugi komplecik u
                      rodziców: przewijak, wanienka, łóżeczko...

                      21 sierpnia chrzcimy naszą Jagodę. Mam trochę pietra. Mamy bardzo liczną
                      rodzinę - tą najbliższą i jak podliczyliśmy będzie ok 30 osób (licząc nas i
                      wszystkie dzieciaki)!!! Chrzciny będą w sobotę i nie wiem czy będą z mszą, czy
                      bez. A jest to wynikiem tego, że wszystko załatwiał mój ślubny...

                      My też korzystamy z kryształków. Pediatra mówił nam, że woda w wanience powinna
                      być lekko zaróżowiona. Ciekawa jestem jaka jest woda po tej waszej połówce
                      tabletki?

                      Pozdrawiam i idę się pakować smile
                      • bebicka Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 00:53
                        Dzieki Wam bardzo, w koncu sie tez doszperalam info na temat nadmanganianu,
                        faktyczni 3 krysztalki powinny byc ok, jutro wyprobujemy.
                        Na Mateusza tez juz czeka kleik ryzowy i marcheweczka, nie moge sie doczekac
                        kiedy sprobujemy. Z tym ze u mnie jest inaczej, nie karmie piersia wiec nie mam
                        na no czekac...smile
                        Co do wakacji, jedne sie nie udaly niestety, ale teraz czakaj drugie, lecimy do
                        Hiszpanii, na dwa tygodnie. troche mam pietra bo to nigdy nie wiadomo, ale z
                        drugiej strony co ma sie stac...? To samo co i tutaj na miejscusmile
                        A w ogole to nie wiem co sie ze mna stalo, jeszcze trzy godziny temu starsznie
                        chcialo mi sie spac a teraz siedze... bo nie moglam zasanc i tylko z
                        przerazeniem mysle co mlody wymysli na dzisiaj i o ktorej sie obudzi...
                        yhmmm
                        no nic pozdrawiam i pojde jeszcze raz sprobowac zasnac... o 17 pilam dzisiaj
                        kawe mrozona... czyzby to to wlasnie..
                        Maraska
                        • malilka łyżeczkowy debiut 10.08.04, 14:13
                          Witajcie,
                          Dzisiaj rano, jak młody obudził się o 10.30 uśmiechnięty i zrelaksowany (jadł
                          godzinę wcześniej) postanowiliśmy wprowadzić go w świat smakoszy, o ile
                          jakikolwiek smakosz może się zachwycać kleikiem ryżowym, hehe. Wczoraj
                          wieczorem niespodziewanie bez problemu zaczęłam ściągać mleko ręcznie, leciało
                          nieźle, w 5 minut zebrałam 30ml i przestałam, bo nie potrzebowałam więcej.
                          Myślałam, że się będę męczyć, a tu luz. Dzisiaj ogrzałam mleczko w kubku z
                          gorącą wodą, dosypałam kleiku i wyszła akurat mała porcyjka. Młodemu
                          podnieśliśmy trochę oparcie w leżaczku, założyliśmy ceratkowy śliniaczek w
                          tygryski (spodziewając się nie wiadomo jakich ekscesów) i rozpoczęliśmy
                          kulinarną przygodę. Przy pierwszej łyżeczce mały nie bardzo wiedział, co ma z
                          nią zrobić, ale już drugą i trzecią wsunął w całości i jeszcze się oblizał-
                          żadnego plucia, czy krzywienia. Był ogromnie niepocieszony, że nie chciałam mu
                          dać więcej, przez godzinę mlaskał, ciamkał, zasysał dolną wargę- no widać było,
                          że mu bardzo zasmakowało. Jutro dostanie więcej, a za kilka dni wprowadzę
                          marchewkę, chociaż podobno sporo dzieci ma po niej zaparcia...
                          Dabrowianka- my przeprowadzając się na miesiąc zabraliśmy ze sobą prawie całe
                          wyposażenie małego- wanienkę, leżaczek, karuzelę, matę itd. Dziecko miało
                          najwięcej bagażu z naszej trójki smile A z przewijaków już niestety wyrósł i
                          przewijam go na podkładach Fixies, albo bezpośrednio na łóżku, bo już nie robi
                          niespodzianek. Gondola też jest na styk, chociaż moja Inglesina to jeden z
                          największych modeli na rynku. Chyba za chwilę ją rozbiorę do spacerówki i
                          położę dziecko na płasko. Minus jest taki, że będzie musiał leżeć przypięty
                          pasami, bo inaczej wyleci jak nic w czasie swojego wierzgania.
                        • ja_sylwia Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 14:17
                          Dziewczyny, za radą którejś z Was (przepraszam, ale nigdy nie pamiętam do
                          której babeczki mam się odnieść, muszę zacząć notować w trakcie czytania..)
                          dziś nad ranem przewróciłąm małego na brzuchol, no i pięknie spał od 5 do 8.
                          Postanowiłam, że muszę coś zrobić z tym smrodkiem, bo naprawdę wymiękam o 4:30
                          nad ranem... Przede wszystkim nie przewinęłam go, dotychczas ok 4 (zależy jak
                          się obudził) zmieniałam mu pieluchę, ale przy tym rozbudzał się, wykukał, że
                          już widno, to dawaj!! sialalala zabawa trwa....!!!! Dziś nie przewinęłam i,
                          wstyd przyznać..., mały leżał prawie 12 godzin w jednym pampersie, na szczęście
                          nic nie przeciekło, dupcia się nie odparzyła. Ale ze mnie matka..Zauważyłam, że
                          nad ranem nawet jak się jeszcze nie obudzi, to strasznie się rzuca na boki,
                          popłakuje jak mu smoczek wyleci, wszystko przez sen. Przez to też nie mogę
                          spać, bo się cały czas lampię na niego, co też wyczynia. No i dziś, jak zaczął
                          się tak kulać po wyrku dałam mu cyca na chwiluńkę i buch go na brzuch - nie
                          miał siły nawet protestować, a i rzucanie na boki też odpadało, więc mały
                          odpadł sam w ciasne objęcia Morfeusza, mmmm, ale było fajnie. Oczywiście nie
                          łudzę się, że tak już będzie, znam sięłę tego forumsmile
                          Jutro idziemy prywatnie do pediatry z zamiłowaniem do alergologii, zobaczy, czy
                          jędruś ma faktycznie skazę. Odpukać nie jest gorzej, chociaż jem dalej
                          wszystko, zobaczymy. Mały nie znosi upałów, na dworze marudzi, wychodzę z nim
                          ostatnio najpóźniej o 10 i max o 12 jesteśmy z powrotem. Od razu po spacerku go
                          moczę w chłodnawej wodzie, na łóżeczku wieszam mokre pieluchy i jakoś dajemy
                          radę. Czy wasze dzieci też odkryły już przyjemność chlapania w wanience?? U nas
                          tatuś kąpie małego, napuszcza mu duuużo wody, mały wariuje ze szczęścia, łupie
                          nogami, łapskami, robi fale jest przeszczęśliwy. Ja tam nawet nie wchodzę,
                          potopsmile, wyobraźcie sobie tylko, jak w wanience jest krochmal...cała łazienka w
                          glutach...
                          cholera, zepsuła mi się pralka, nie odprowadza wody, tylko pobiera, cholera,
                          cholera spadam
                          • asik_w Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 14:43
                            Rany ale to musi byc pocieszny widok, gdy maluch wklada nozke do buzki, nie
                            moge sie juz doczekacsmile ostatnio Kamilek lapie sie za kostki moze za kilka
                            dni...zreszta dalej nie spieszno mu z przewrotem z pleckow na brzuszek...oj mam
                            synka leniuszka..smile)
                            Malilko a jak gesty podalas kleik Maciusiowi??bo moje dziecko to wcina tylko
                            bardzo gesty, bo jak daje mu rzadszy to wyplywa mu bokami ust, i sie denerwuje
                            ze nie moze szybko polknac, a my wczoraj mielismy debiut marchewkowy, o rany
                            jak my wygladalismysmile))mimo ze zalozylam Malemu sliniak to pierwsze dwie
                            lyzeczki wyladowaly na brzuszku(siedzial tylko w pieluszce i slinaku i dzieki
                            Bogu)pod sliniakiem, pod szyja, wkladal rece do buzi zeby wyjac i sprawdzic co
                            mu mama daje i wkladal z powrotem, oczywiscie buzia i wlosy cale w marchewce no
                            i jasmile) ale zjadl i otwieral buzie po jeszczesmile)podejrzewam ze taki umorusany
                            dlatego ze marchewka jest duzo rzadsza od kleiku, dzisiaj chyba dosypie troszke
                            bedzie gesciejszesmile)zadnej wysypki nie ma, czekamy na pierwsza poranna kupke
                            (ostatnio robi 3 w ciagu dnia)w tym tygodniu testujemy marcheweczke, pozniej
                            groszek i chyba ziemniaczki, takze caly suerpien eksperymenty kulinarnesmile
                            A u nas cala noc wielka burza, zaczyna sie niestety okres huraganowsad(mam
                            nadzieje ze nas ominie i przejdzie bokiem jak rok temu, a niestety bywaja tutaj
                            straszne 30 lat temu nasze miasteczko starlo z powierzchni
                            ziemi...brrrr...jeszcze w ubieglym roku chcialam zobaczyc jak to wyglada teraz
                            jak jest Maly dzisiejsza burza nie dawala mi spacsad a moje dziecko 6 pobudka i
                            szaleje teraz na maciesmilechyba tez wyprobuje tego przewrotu na brzuszek.
                            trzymajcie sie cieplutko smile))) Anka i Kamileksmile
                            • malilka Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 15:20
                              Asik, kleik podałam półpłynny, żeby szok był nie za duży smile Konsystencja
                              młodemu jak najbardziej pasowała. Asik, w jakim tempie zwiększałaś ilość
                              podawanego jedzonka? I jak rozumiem, na testowanie nowości przeznaczasz cały
                              tydzień?
                              My marchewkę będziemy testować w ogrodzie smile)))))
                              • opolanka1 Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 18:49
                                Hej dziewczyny...

                                nareszcie pada z a oknem...super..powietrze od razu chłodniejsze...

                                Igosia, ale Ci zazdroszcze, mam nadzieje,ze mały załapie te wodne klimaty...ja
                                uwielbiam żeglowanie, ale narazie na łódkę z małą sie nie wybieram....

                                Malilka, z tymi nowościami to jets podobno tak, ze jak chcesz wiedziec, czy
                                maleństwo na cos reaguje, to podajesz produkt, najlepeij jednoskladnikowy
                                raz..patrzysz przez 24 godzinki, następnego dnia podajesz jeszcze raz i jak w
                                ciagu 48 godzin nie wystąpi żadna wysypka, to znaczy że malenswto jest jak
                                najbardzije na tak.

                                a nadmanganian potasu, ja kąpie Zuzie w naszej wannie i ona siedzi na takim
                                siedzisku , bardzije lezy, wiec wody jest sporo, i te trzy kryształki by nie
                                wystarczyły napewno, przynajmniej trzy kryształki takie ja k ja mam, bo to
                                drobinki...woda ma miec kolor różowy, tak słyszałam..a jak jest jakiś liszaj,
                                egzemka lub inne dziadostwo to dobrze, zeby miała kolor papieskiej purpury i że
                                ona wysusza, to należy maleństwa natłuścic po tym odpowiednio....

                                a u nas pogoda sie poprawila tzw..nie ma skwaru i mała od razu lepiej sie
                                czuje, i lepiej spała na spacerze, wiec ja jestem szczęśliwa i ona także, tylko
                                aby teraz nie nastały tylko ulewne dni, bo to też nie dobrze....

                                A z nowym pokarmem, takze mnie świerzbi aby dac jej juz cosik, ale poczekam, do
                                następnego miesiaca...nie zaobserwowalam tak jak malilka, ze jets
                                zainteresowana kiedy jemy, moze to jeszcz enie pora, a ślinić to sie
                                ślini...ale to normalne w tym okresie...

                                POzdrawiam serdecznie

                                Dorotka, wytrwalości, każdeog dnia w pracy bedize lepiej....zobaczysz, a
                                najlepsz ebedzie powracanie do maluszka....
                                • winia5 Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 19:36
                                  Witajcie,
                                  no i jedno weselisko mamy juz za sobą. Następne w tę sobotę potem przerwa do
                                  września, juz pomału tracę ochotę na imprezowanie.
                                  Szymonek spędził sobotę z dziadkami, elegancko wypił odciągnięte mleczko, no
                                  ale niestety dwa razy dostał tez Bebiko no i miał po nim zatwardzenie. Na tę
                                  sobotę postaram mu sie odciągnąć więcej mleczka, w sumie impreza jest tylko do
                                  2 to nie będzie tak źle.
                                  Zazdroszczę tym mamom, które dają już swoim maluszkom jabłuszko, czy marchewkę,
                                  ja już nie mogę sie doczekać. jak tylko mały skończy 4 miesiąc, zaczne mu
                                  pomału wprowadzać nowości.
                                  I u nas nadal upały, mały dostał potówek, i też mam zamiar go dzisiaj wykąpac w
                                  kalii tylko mam pytanie, czy po tym nie bedzie brudna wanienka, tzn, czy
                                  nie "zafarbuje"?
                                  to na tyle musze zmykac, zwalili sie przyszli młodzismile
                                  pozdrawiam
                                  Ania


                                  • asik_w Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 20:31
                                    Winiu u nas po kalii na wanience zostaje nalot, ale nie ma problemow z
                                    domyciem, wystarczy sama gabka z ciepla woda.
                                    Malilko, nie mialam zadnego schematu na zwiekszanie porcji, pierwszy raz Kamis
                                    dostal gdzies ze 3 lyzeczki nastepnie widzialam ze mu smakuje to dawalam
                                    wiecej, prawde powiedziawszy nie mierze, tyle ile mi sie wsypie zalewam
                                    mleczkiem lub woda i podaje, a z eu nas jest geste to wychodzi moze z 7-8
                                    lyzeczek takich wiekszych do herbaty, pozniej i tak zapija cycusiem,
                                    buuuu u nas juz prawie 14 a kupki nie masadzawsze do tej pory byly juz dwie a 3
                                    po 17, moze to rzeczywiscie po tej marchewce, dzisiaj nie dostanie, tylko kleik
                                    na mleczku, a nowy produkt mam zamiar podawac ze 3-4 dni, ale znajc siebie
                                    bedzie pewnie co 2 dzien i dlatego wychodzi na testowanie tydzien, ale zobacze
                                    co z ta marchewka moze jutro tez nie dam, zalezy od kupkismile))buziaki
                                  • mami27 Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 20:39
                                    Witam,
                                    Ostatnio strzeliłam baaardzo długiego posta i jeden przycisk wszystko skasował.
                                    No więc dzisiaj jeszcze raz. No ładnie produkujecie tutaj, nie nadążam czytać.
                                    Wniosek z tego, że całkiem dobrze wychowujemy sobie nasze pociechy, tak że
                                    jeszcze mamy czas na pisanie. Oby tak dalejsmile
                                    Emilka wcina raz dziennie dodatkowy posiłeczek, albo kaszka albo cosik ze
                                    słoiczka. Sadzam ją w krzesłku do karmienia, można go przestawiac na półleząco,
                                    co też robię. Ząbków na razie nie widzę. ulubione zajęcia mojej małej to
                                    ostatnio: szarpanie mnie albo Julki za włosy. Jak już chwyci to tak zaczyna
                                    przy tym gadac, i gaworzyć, sama radochasmile Bardzo lubi "robić wieżę" czyli jak
                                    ją stawiam na chwilkę sobie na moich kolanach, buzia otwiera i podziwia świat.
                                    Jak już Wam pisałam: Emilka jest wrażliwą osóbką, praawie zawsze płacze jak
                                    bierze ją ktoś oprócz mnie i męża na ręce. Dziwne, Julka chciała iść do
                                    wszystkich, a Emilka od razu wyczuwa kogoś innego, czasami się rozpłakuje nawet
                                    jak ktoś patrzy do wózka i gada do niej, ale równie często odpowiada uśmiechem.
                                    Niestety nie udało mi się z wklejeniem tego linku, u mnie jakoś na początku
                                    działał, a na drugi dzien już nie. Coś chyba źle robię....
                                    Aha, no i miałam kontakt z titicaką. Odnalazłam ją przez albumy w onecie, i
                                    dopisałam do jej albumu komentarz, odezwała się na mój gg. Jak wiecie, teraz
                                    jest przez miesiąc w Polsce. Alex ma się dobrze, dostaje nowe jedzonko już
                                    kilka razy dziennie. Nie chciałam jej krępować pytaniem, dlaczego się u nas nie
                                    odzywa, a ona sama na ten temat nie pisała. Chce się odezwać po powrocie, może
                                    znowu się u nas uaktywni....
                                    Pozdrawiam was mocno, 3majcie się
                                    no i jeszcze mi się coś przypomnaiało

                                    W czwartek pędzimy na ostatnie usg bioderek, a tak wogóle to już 4, tydzień mam
                                    tych zakichanych robotników przed domem. Moje okna są tak brudne, że widzę jak
                                    przez mgłę. Prace przed domem kończymy w tym tygodiu, ale od poniedziałku
                                    startujemy z malowaniem w środku, mimo że mieszkamy w domu dopiero 2 lata nasza
                                    Julka bardzo sprytnie załatwiła wszelkie ściany jeżdząc rowerkiem.
                                    no to teraz zmykam
                                    Ewa i Emilia
                                    • mami27 Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 20:56
                                      jak w tytule....
                                      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25281&q=Emilka i Julia&k=2
                                      pozdrawiam
                                      ewa
                                      • malilka Re: Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 21:55
                                        Mami, działa- cudne masz dziewczynki smile
                                        Jeśli chodzi o tempo wprowadzania nowości, to dowiedziałam się dzisiaj, że nowy
                                        produkt powinno się wprowadzać dopiero po tygodniu od ostatniej nowości, nie
                                        tyle ze względu na uczulenia (to też, ale nie sądzę by mały zareagował- po
                                        moich ekscesach kulinarnych powinien byc twardy), co na fakt, że małe jelitka
                                        powinny się przyzwyczaić do trawienia nowego jedzenia. Więc chyba w tym
                                        tygodniu będziemy jeść tylko kleik. A jeśli chodzi o ilość, to zaprzyjaźnione
                                        siły pediatryczne donoszą, że na pierwszy raz 2-3 łyżeczki, potem dwa razy tyle
                                        i jak nadal jest ok, to za trzcim razem można już podać kilkadziesiąt
                                        mililitrów, czyli praktycznie tyle ile dziecko chce. I jeszcze się
                                        dowiedziałam, że to normalne że duże niemowlęta szybciej domagają się nowych
                                        pokarmów i że dobrze robię.
                                        Asik, napisz jak w końcu było z kupką po marchewce. Koleżanka mi mówiła, że jej
                                        dziecko dostało zatwardzenia po kilku łyżeczkach (!!!) i że powprowadziła
                                        jabłuszko i następnie mieszała marchewkę z jabłkiem i było ok. Nie chciałabym,
                                        żeby mój Kiciuś cierpiał, więc może to jest metoda?
                                        Mały też robi kupkę o 8 rano (od kilku dni jedną dziennie) i dzisiaj rano nie
                                        było, potem w południe był kleik i jak o 17 zrobił kupkę to oniemiałam-
                                        musiałam trzymać pampersa jak miskę! Ale nie sądzę by to było po kleiku, no bo
                                        już w momencie jego podania kupka była sporo spóźniona.
                                        Winiu, wanienkę po nadmanganianie można domyć bez problemu pod warunkiem, że
                                        się to zrobi od razu. Ja raz nie wylałam wody, przez noc kolor zmienił się z
                                        różowego w brunatny i potem musiałam się nieźle naszorować, żeby to cholerstwo
                                        zmyć.
                                        A my się wczoraj bawiliśmy w basen. Tutaj jest w łazience taka wielgachna,
                                        starodawna wanna. Nalaliśmy wody niemal do pełna (dla małego to atrakcja, bo w
                                        domu mamy tylko prysznic) i było pływanie. Jak mały leżał podtrzymywany na
                                        brzuszku, to jak mu czasem główka opadła to lądowała cała w wodzie, ale tylko
                                        prychał i w ogóle nie płakał. A na pleckach to prawie sam leżał na wodzie-
                                        niemąż podtrzymywał mu tylko asekuracyjnie szyję. Ale na basen zaczniemy
                                        chodzić dopiero we wrześniu- wcześniej nie ma zajęć dla niemowlaków sad
                                        Pozdrawiam
                                        • winia5 Re: Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 22:52
                                          Mami śliczne te twoje dziewuszki smile

                                          maliko gratulacje z sukcesu odciągania mleka, i mam do ciebie pytanie, ty
                                          zawsze wszystko wiesz wink, więc udziel rady, mój Szymonek śpi tylko w body, ale
                                          strasznie sie rozkopuje, więc zakładam mu skarpetki na stópki, ale mąż
                                          twierdzi, że jest mu widocznie za gorąco, tak więc, zakładać skarpetki do
                                          spania, czy nie?

                                          Zauwżyłam, że mój mały zaczyna się coraz bardziej kręcić, tzn. leżąc na
                                          pleckach przewraca sie prawie na boczek, byc może lada moment fiknie na
                                          brzuszek. Poza tym śmiesznie zapiera się na prawej nóżce, odbija sie i robi
                                          mostek, komicznie to wygląda
                                          Coś mi teraz kwęka w łóżeczku, śpi od dobrej godzinki więc jest mu chyba za
                                          gorąco. A w poniedziałek to juz przeszedł samego siebie. Obudził się ok 3 na
                                          karmienie, potem o 7, wtedy wzięłam go do naszego wyrka, oczywiście godzinka
                                          zabawy, przebieranko, pogawędka z mamą no i potem drzemka, ale nie zgdadniecie
                                          do której, do 12.30. No i ja spałam tak razm z małym, a potem mnie cholernie
                                          bolała głowa (buuuuu), a mały jakoś bardziej mi marudził przez cały dzień,
                                          takze nie polecam
                                          pozdrawiam
                                          Ania
                                          • malilka Re: Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 23:29
                                            Winia, nie żartuj sobie ze mnie smile)) Mój niemąż się ze mnie śmieje, że ja to
                                            jestem jakaś nienormalna, bo ciągle szukam jakis informacji w necie i żebym
                                            wyluzowała, no a ja ciągle nie potrafię smile A jeśli chodzi o body, to mój młody
                                            też się rozkopuje i w sumie to ja nie wiem, czy robi to dlatego, że mu za
                                            gorąo, czy dlatego, że lubi sobie przez sen kopnąć nożkami- a zasnąć bez świecy
                                            to już w ogóle ni epotrafi. Ja mu skarpetek nie zakładam, ale zdarza mi się
                                            kilka razy w nocy przykrywać i nawet mi się ostatnio udaje- jak już się na
                                            dobre roześpi to nie kopie aż do pobudki na karmienie.
                                            I jeszcze mam pytanie w kwestiiodciągania mleka- czy to ma znaczenie o której
                                            się odciąga mlko? Bo ja w sumie mleko nocne będę podawała rano... Rano nie ma
                                            mowy o ściąganiu- jestem ledwo obudzona, nieprzytomna, potem zabiegana, młody
                                            mocno aktywny, a ja chyba potrzebuję spokoju...
                                            Idę spać, bo dzidziuś coś ostatnio zaczyna wcześniej wstawać- o 9.00-9.300 i z
                                            wcześniejszą godzinną przerwą, więc w sumie wstaję jakby o 8.00 buuuuuuuu sad
                                        • izabela_p25 Po dlugiej przerwie 10.08.04, 22:57
                                          Czesc dziewczyny
                                          Postanowilam dzisiaj poswiecic wieczor i odrobic zaleglosci w czytaniu i
                                          pisaniu nie zagladalam tutaj prawie od polowy czerwca (i jeszcze mam problemy z
                                          polska klawiatura).Co prawda wszystkiego i tak nie przeczytalm bo tyle tego
                                          bylo ale milo bylo znowu wrocic na forum... Najpierw byly chrzciny, pozniej
                                          wyjazd do moich rodzicow na iwies, powrot pranie i wyjazd do Zywca ze znajomymi
                                          i ich dziecmi (3 miesiace,4 8 i 16 miesiecy) Na wsi bylo bardzo fajnie duzo
                                          odpoczelam bo nie musialam nic robic poza karmieniem dziecka szkoda ze trwalo
                                          to tak krotko bo tylko tydzien. W Zywcu tez bylo fajnie ale w inny sposob.
                                          Smiesznie wygladaly nasze spacery 5 wozkow i 5 samotnych mam (tatusiowie lowili
                                          w tym czasie rybki) ludzie nas zaczepiali i pytali gdzie jest organizowany
                                          zlot. Poza tym wymiana doswiadczen i mile spedzone wieczory kiedy nasze
                                          pociechy juz spaly. Poza tym Martynka jest bardzo zajmujacym i ciekawskim
                                          dzieckiem. Lubi byc noszona na rekach nawet na spacerach, a jest juz co nosic
                                          bo wazy 6800. Lubi kiedy jestem przy niej i do niej mowie a kiedy zostawiam ja
                                          sama to placze. Od tygodnia opanowala sztuke przewracania sie z pleckow na
                                          brzuszek i robi to co chwile. W ogole lubi lezec na brzuszku ale nie pozwalam
                                          jej spac bo boje sie ze sie udusi. W dzien mala spi 3 razy po 30-40 minut,
                                          kapiemy ja kolo 20.00 pozniej dostaje cycusia i zasypia czasami szybko a
                                          czasami trzeba ja jescze bujac godzinke. Poniewaz w dzien nie mam na nic czasu
                                          to staram sie wszystko nadrobic wieczorem: szykuje pranie, prasuje ukladam
                                          sprzatam i przygotowuje obiad na drugi dzien jak koncze to jest 24.00-1.00 w
                                          nocy i wtedy padam ze zmeczenia i tak co dzien.
                                          Musze konczy bo mala sie odzywa
                                          pozdrowienia
                                          Iza i Martynka
                          • magar1 Re: spanie na brzuchu:-))) 11.08.04, 11:30
                            Witam

                            Sylwio, mój mały żpi wyłącznie na brzuchu, jeżeli nawet uśnie w wózku na spacerze na plecach to go przewracam na brzuszek, bo inaczej po 15 minutach się obudzi a tak śpi nawet 3 godziny.
                            W nocy to już obowiązkowo: po karmieniu nawet nie czekam na to aż uśnie tylko kładę tyłkiem do góry i wychodzę z pokoju. Wcześniej się przejmowałam i do niego zaglądałam czy się nie poddusza, ale przecież zawsze sam obracał sobie gówkę więc dałam sobie spokuj z nocnymi wizytami w pokoju chłopaków, chyba że najstarszy majaczy przez sen i boję się że spadnie złużka piętrowego ( po tatusiu tak ma, że zdarza mu się gadać w nocy)
                            Moja teściowa mówi, że prowadzimy zimny wychów dzieci, i trochę ma w tym racji bo ja nie zmieniam małemu pieluchy tak często jak to opisują w podręcznikach, muszę mieć do tego jakiśł powód, to też Jonasza nie przewijam od kąpieli wieczornej aż do rana ok. 7. Chyba żeby w między czasie coś narozrabiał. W dzień za to jest różnie, biorę tu poprawkę na pogodę i jakość pieluch. Ostatnio przejechałam się np. na pieluchach z Auchan, fatalne.
                            A no i z kremami z filtrem jest podobnie, nie smaruję małego niczym poza oliwkowym żelem po kąpieli i czasami w ciągu dnia w razie potrzeby. Mam nawet kupiony krem Nivea ale lekarka powiedziała że nie muszę smarować, więc nie smaruję, bo okropnie tego nie lubię.

                            Pa pa, lecę, zanim Jonaszowi znudzi się stojaczek gimnastyczny.
                            Marzena
                            • ja_sylwia nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 17:28
                              Marzena, ja smaruję małego nivea z filtrem, ale też tego nie cierpię, za
                              cholerę nie mogę tego dziadostwa rozsmarować na dziobie, bo ma szorstką skórkę,
                              więc wklepuję, co małemu się ogromnie podoba, im mocniej go klepię, tym
                              fajniejsmileDziś znów go przewaliłam na brzuszek rankiem, ale nie mogłam spać, bo
                              mały się rozbudzał i tarł kinolem po poduszce, aż sobie otarł dziób od smoka.
                              No i najważniejsze - właśnie wróciliśmy z jędrkiem od pani pediatry (tym razem
                              privat)i baaaaaardzo nas pocieszyła, że mogę jeść nabiał, ale bez przesady. Ona
                              twierdzi, że to, że mały był tak wysypany jak miał 1,5 mca było spowodowane
                              zbyt szybkim przyrostem wagi w krótkim czasie oraz nadmiarem białka w pokarmie
                              co wcale nie musi równać się alergii na białko. A teraz, te placki pod szyją i
                              pod kolankiem być może spowodowane są brakiem dostępu powietrza, ulewaniem.
                              Mały ma dwie brody (co widać na zdjęciachwink), mam wywalić mu klina spod głowy
                              (spał na takiej twardej lekko uniesionej poduszce) i pod szyjkę podkładać mu
                              zrolowaną pieluchę, żeby miał odgiętą główkę, dużo kłaśc na brzuchu, lekko
                              ubierać i kapać w wodzie z zawartością soli w morza Martwego (?) do kupienia w
                              aptece. Mówi, że mały szybko przybiera na wadze, za 4 dni skończy 4 miesiące, a
                              waży 7400. NIby teoretycznie jest tak, że dzieci w wieku pół roku powinny
                              podwoić swoją wagę urodzeniową, czyli mały powinien za 2 miechy ważyć 6600,
                              hihi, tłuścioszek z niego. No nic, zobaczymy, jak to dalej będzie z tą jego
                              cerą, najważniejsze, że nie jest gorzej, mam nadzieję, że ta lekarka ma rację,
                              nie ukrywam, ze jej opinie bardzo mnie zadowoliły.
                              Acha, no i jak tylko mały skończy 4 miechy, wprowadzam słoiczki! Ale się
                              cieszę. mam zacząć od zupek 1 tydzień, 2 tydzień zupki i jabłko, dopiero
                              póżniej soczki. Lekarka nie radzi wprowadzać na początku kleików, coby mi się
                              smok nie zapasł.
                              Zepsuła mi się pralka buuuuu, nawet nie wiemy co tam strzeliło, prawdopodobnie
                              silnik, ale chyba nie naprawiamy jej tylko bierzemy nową na raty. Ta miała
                              tylko 400 obrotów, czasami wyciągałam mokre ciuchy, nie wyobrażam sobie zimą w
                              niej prac co 2 dni.
                              Słuchajcie, mój mąż zgubił W DOMU (!!!!!) okulary......Wiem, ze to brzmi
                              śmiesznie, ale położył się spać, wieczorem jeszcze oglądał telewizor, a rano
                              nie ma okularów, no po prostu nie ma nigdzie, rozebraliśmy nawet kanapę do
                              ostatniego szczebelka, przepadły jak kamień w wodę. Podejrzewamy naszą złośliwą
                              kocinę, że opchnęła je za zdechłą rybkę, jaja niesamowite.
                              no, już zanudzam więc spadam,papa
                              Sylwia
                              • malilka Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 18:00
                                Witajcie,
                                Dzisiaj mały wtrąbił 6 łyżeczek kleiku z takimi minami, że uśmialiśmy się do
                                łez. Wszystko zostało nagrane kamerą, więc będzie super pamiątka. Sylwio, ja
                                dałam jako pierwszy kleik, bo ponoć jest najbardziej lekkostrawnym "innym"
                                pożywieniem i nie tuczy tak jak kaszka. Czy to prawda- nie wiem, jutro zapytam
                                pediatrę (trzecie szczepienie), zresztą i tak nie zamierzam dawać jakichś mega
                                ilości. Dzisiaj rano zauwazyłam kaszkę na policzkach, ale teraz już zniknęła-
                                to na pewno efekt kleiku, ale skor zniknęła, to chyba ok.
                                Mały od kilku dni już się nie ślini, nauczył się połykać ślinę i przez
                                większość czasu wygląda jakby coś żuł, a ja mam obsesję, że coś znalazł i
                                wsadził do buzi smile Za pierwszym razem niemąż powiedział, że dał mu do
                                spróbowania gumę do żucia, uwierzyłam i omal nie dostałam zawału smile)) Poza tym
                                niustannie "je" dolną wargę- w połączeniu z żuciem wygląda przekomicznie.
                                A jeśli chodzi o filtry, to ja już jakiś czas temu przerzuciałam się na
                                chemiczne i wreszcie mam super rozsmarowywanie, a małemu nic nie jest.
                                Buziaki smile
                                • ja_sylwia Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 18:27
                                  malilko, chyba mi się ten kleik z kaszką pomylił,teraz tak sobie myślę, ale
                                  zapytaj lekarza
                                  • opolanka1 Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 20:31
                                    Cześc dziewczyny!!!!

                                    Mami śliczniutke dziewczynki, ta starsza Julka to ma takie pięken niebieskie
                                    oczeta, oj nie jednemu zawróci w głowie.
                                    Sylwia ciesze sie, ze nie jest to skaza.....
                                    Malilka, juz wyobrażam sobie twojego żarloczka i kleik w jeo pyszczku, oraz
                                    minę jak niemąż udal że dał mu gumę do żucia....hihi

                                    a u nas bez zmian, tzw,..pogoda nas męczy andal, ale przychodiz już
                                    ochłodzenie, na maął mówię teraz śliniak, albo glonojad, bo jak trzymam ją na
                                    rękach to tak pyszczkiem jeżdzi mi po szyi, oczywiście z tego powodu krosteczki
                                    koło ust każdeog dnia sie pojawiaja...uwielbia leżec na brzuszku, siega już po
                                    zabawki w tej pozycji, ale oczywiscie ma problemy z ich złapaniem, nie mówiąc o
                                    podnoszeniu raczek...naraiz eleżą jak pieska , sztywno na ziemi....
                                    jak sie tak kręci to czesto jej sie uszka zawijaja, ale czapeczki napewno jej
                                    nie włozę...sprawdzam co jakiś cza,s czy klapninęte uszko ma....

                                    a jeśli chodiz o rozkopywanie, to moja mala takze w samym body i sie rozkopuje,
                                    ale zauwazyłam, zerobi to jak jets jej gorąco, bo jak ma coś leciutkiego
                                    zarzuconego na nózki np.pieluszkę to ok, jak jakiś kocyk, to kopie i spi obok
                                    kocyka...a skarpetki, nie pamiętam kiedy jakieś założyłam

                                    pozdrówka i milej nocy
                                    • malilka Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 21:44
                                      Dzisiaj po kąpieli stopa wylądowała wreszcie w buzi smile)) Patrząc na minę
                                      małego, duży paluszek u stopy jest przepyszny smile
                                      Leżenie na brzuszku też jest super, większość dnia spędza w tej pozycji, rano
                                      jak jest wypoczęty to nawet próbuje prostować rączki, ale jeszcze nie bardzo to
                                      się udaje. Maciek tak gdzieś o 2 tygodni leżąc na brzuchu sam bierze sobie
                                      zabawki, łapie, przenosi, podnosi łapki, jedną trzyma w górze opierając się na
                                      drugiej (to rzadko), no w ogóle radzi sobie nieźle. Ale nadal się skubany nie
                                      przewraca sad
                                      Sylwia, aż sprawdziłam skład kaszki i kleiku ryżowego i kaszka ma w swoim
                                      składzie cukier, może dlatego jest bardziej kaloryczna? Poza tym na pewno jak
                                      się przyrządza kaszkę czy kleik na mleku modyfikowanym to jest bardziej
                                      treściwe, niż jak na własnym mleku, czy na wodzie. Kurcze, jak sobie przypomnę
                                      kleik na wodzie, który mi podali w trzeciej, czy czwartej dobie po cesarce, to
                                      chce mi się wymiotować- mdłe, bez smaku, obrzydliwe i głodna byłam po tym jak
                                      diabli!!!
                                      A tak w ogóle to znajoma pediatra powiedziała mi, żeby mały przez ten tydzień
                                      pojadł kleik, żeby jelitka zaczęły się przestawiać, a od następnego mam
                                      wprowadzać warzywa i owoce, bo dzieciom z tak dużą masą ciała zwykle szybciej
                                      zaczyna brakować witamin i mają zwiększone ryzyko anemii... Oj ciekawa jestem
                                      ile mały waży, bo domowa waga tak kłamie, że szok- jak tatuś waży się bez
                                      dziecka i z dzieckiem to wychodzi, że młody ma 8,2kg, a jak ja robie dokladnie
                                      to samo to 9,2kg (!!!).
                                    • winia5 Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 22:00
                                      Witajcie,
                                      dzięki za informacje na temat tych skarpetek. Ja też małego non stop
                                      przykrywam, ale jak już skarpetki sobie jakimś cudem we śnie ściągnie to nie
                                      zakładam, a przykrywam go rożkiem, bo mamy wszędzie pootwierane okna i wiecie
                                      co zauwazyłam, że mały lepiej oddycha i chyba sapka juz poszła w zapomnienie,
                                      oby. Ale nie mówie tego głośno, bo jak mówi Sylwia siła tego forum jest nie do
                                      opisania.
                                      A co do wagi to chyba zależy też od pediatry, bo moja pani doktor nic nie
                                      mówiła, że za dużo jak bylismy z małym u lekarza 31 lipca i wazył 6690g, to
                                      przecież już praktycznie podwoił swoją wagę urodzeniową, a co będzie do
                                      półroczku, to nie wiem.
                                      Dzisiaj byłam z małym na zakupach i eksedientka powiedziała, że wygląda na pół
                                      roczku, a przecież nie jest tłuścioszkiem, tylko jest chudy i długi, po tatusiu.

                                      Sylwio, mój mąż to też straszny zapominalski, też wiecznie czego szuka, a to
                                      okularów, a to telefonu, portfela, nie wspominając o różnych ważnych
                                      dokumentach, nigdy nie wie, gdzie co leży. A ze sprawdzaniem, czy zamknął drzwi
                                      od mieszkania, to już ma hopla, poza tym , że szarpie je namiętnie kilka sekund
                                      i o mało nie wyrwie przy tym zamka, to jeszcze potrafi wrócić z samochodu i
                                      sprawdzić, komedia.
                                      A wracając do zakupów, to mały wywinął mi dzisiaj niezły numer. Zeby było mu
                                      weselej to wzięłam go na ręce, żeby sobie sklep pooglądał, no i wtedy akurat
                                      zachciało mu sie kupkę, poza głośnym bączkiem, po nodze popłynęła mu niezła
                                      obfita kupa. Ja zawsztydzona po same uszy, mały uchachany, sprzedawczyni
                                      zażenowana całą sytuacją, synek ufajdany po same skarpetki, oczywiście go
                                      powycierałam i podłogę w sklepie również, a ja czerwona jak burak kulturalnie
                                      przeprosiłam, zapłaciłam za zakupy i pędem opuściałam sklep i chyba prędko tam
                                      nie wrócę no ale wkońcu to dziecko tylko, no nie.
                                      A jutro jedziemy w odwiedziny do Rawicza, do prababci Szymonka, tak więc pewnie
                                      będę miała co czytać po powrocie.
                                      Zmykam, bo czeka mnie pakowanie, wprawdzie tylko na dwa dni, ale dla maełgo nie
                                      mogę czegoś zapomnieć, no i prasowanie kiku rzeczy

                                      a, Maliko, ja odciągałam mleko z reguły wieczorem, bo na noc dałam małemu
                                      Bebiko, żeby mieć pełne piersi i szybciej ściągnąć, a to mleko dały mu babcie
                                      dopiero za dwa dni, trzymałam je w lodówce, na półce pod zamrażalnikiem
                                      szczelnie zamknięte, wyczytałam te informacje na forum "Karmienie piersią". A
                                      po powrocie z wesela ok. 6 rano tez odciągałam, bo krótko przed powrotem babcia
                                      małego nakramiła, a moje piersi juz same domagały sie "dojenia"smile
                                      pozdrawiam
                                      Ania
                                      • asik_w kwiecien 2004;-))) 12.08.04, 01:58
                                        hejkasmile)
                                        Kupka pojawila sie dzisiaj po godzinie 17, i sama nie wiem czy to po herbatce
                                        na trawienie, czy odrobinie soczku jablkowego czy sama miala pore wyjscia, ale
                                        w najblizszym czasie marchewki nie podam!! Maly dzisiaj o 5 obudzil sie i
                                        poplakiwal, kurczyl nozki i puszczal takie ciezkie bakisad, na szczescie juz
                                        jest posmile) moze w piatek zaczniemy testowac ziamniaczak lub zielony groszek
                                        jeszcze nie wiemsmileno nic uciekam bo zaraz kompanko, cycus i spankosmile))papa
    • pearl24 Re: Tyyyle czytania ;-)) 12.08.04, 11:01
      No dziewczyny jak już sie rozpiszecie to nie mozna za wami nadążyć smile)
      Po ponad dwóch tyg przez dwa dni czytałam i czytałam i widze że tyle nowego sie
      u was dzieje.
      Wawy bo z mężem wybieraliśmy sie na wesele do innego miasta i dziadkowie
      pilnowali małej.Niestety nie udało mi sie ściągnąć aż tak dużo mleka wiec mała
      dostała Nana który bardzo jej smakował.
      Jak wyjechaliśmy w sobote w południe to wróciliśmy w niedzielę po południu.
      Jak mi było DOBRZE to chyba nie musze wam opisywać.
      Bez dziecka,po fryzjerze,w kreacji i w końcu tylko z mężem (to były czasy)-i
      nieskromnie dodam że aż miło mi sie robiło jak te i owe "ciocie i znajomi"
      stwierdzali że aż sie dziwią że tak może wyglądać "matka karmiąca".No ale 4kg
      mniej niż przed ciążą robi swoje.
      I wcale nie chciało mi sie wracać w niedzielę-straszna jestem.Ale po powrocie
      to tak wyściskałam małą że szok smile)

      Ja za waszym przykładem(choć chciałam być twarda do 6mies)zaczęłam podawać Maji
      przecier jabłkowy a potem będzie zupka.Normalnie aż sie trzesie jak widzi
      łyżeczkę-lada dzień wciągie cały słoiczek.
      Kupki sie u nas wyregulowały,są co 2-3dni-w końcu...

      I podobnie jak u was-ślinotok w pełni,próby łapania stópek coraz bardziej
      intensywne,zaczęly sie przekręty na bok i w złości na brzuch.Rwie sie do
      siadania,najbardziej podczas karmienia.Sadzamy ją sobie na kolanach w
      takim "półlezeniu"jak w leżaczku-i tak jej najlepiej.Przestała gadać za to
      wydaje z siebie przedziwne piski i krzyki,zwłaszcza gdy leży pod pianinkiem
      fisher price(nawiasem mówiąc zabawka strzał w 10).No i uwielbia lustro i kąpiel
      z tatą w dużej wannie.Czy któraś z was kąpie tez tak dziecko-dla naszej to
      największa radocha.Od września idziemy na basen.
      Na dziąsełku widać jakąś białą kropeczke wiec pewnie zacznie sie niedługo
      sajgon.

      We wtorek wyjeżdzamy na dwa tyg na wczasy do Zakopanego,do hotelu i mam
      nadzieję że Maja zniesie wszystko dobrze.Choc już współczuję sąsiadom bo nasze
      dziecko strasznie ciężko usypia wieczorem-jest jeden wielki ryk!Nic nie
      pomaga,smok,pierś,butla...
      ale myślę że to dlatego że ona dużo śpi w dzień.Budzi sie koło 8,potem godzinka
      zabawy i znowu śpi do 12 potem znowu max godzina i znów trze oczy i tak do
      20.Kapiel o 21 i niby chce spać ale nie może.

      Ale sie rozpisałam.Tesciowa z małą na spacerze wiec mam wolne.Zaraz pewnie
      wróce wiec ide coś zjeść.
      Pozdrawiamy was gorąco i postaram sie pokazać naszego szkraba jak tylko wrzuce
      zdjęcia do komputera.
      Naoglądałam sie waszych dzieciaczków i też chce sie pochwalić.

      nasze maluchy są najpiękniejsze smile)))
      • male_co_nieco Re: Tyyyle czytania ;-)) 12.08.04, 15:51
        Oj, jest co czytać to faktsmile

        Ostatnie dni u nas niezbyt. Mały marudzi, spacerki na rączkach, cały czas coś w
        buzi, slinotok taki,że całe body lub koszulka mokre, nie wspominając o mnie ,
        gryzie wszystko co się pod rękę nawinie, czasami wręcz "rzuca" się na różne
        rzeczy, głównie czyjeś ręce.Pewnie swędzące dziąsła, do tego ten gorąc...
        Uchachany młody jest wtedy gdy stoi( rzecz jasna nie często i tak
        podtrzymywany by tylko lekko stawiał stópki) rwie się do tego niesamowicie,
        podobnie z siadaniem jak tylko trzyma kogoś za ręce, to z piskiem na ustach w
        górę. Wogóle ostatnio piszczy niesamowiciesmile
        Nóżki w buzi juz też lądują , spać na brzuszku kiedyś mały bardzo lubił i
        reczywiście spał wtedy dłużej ale teraz nie da się go tak układać, zasnąć tak
        nie zaśnie bo jak tylko kładzie się go na brzuszku to od razu głóka do góry i
        się rozgląda, podobnie jak już zaśnie i chce go przełożyć potrafi się obudzić i
        zaraz zacząć rozglądać , nawet kiedy sam szuka dla siebie pozycji i jest w
        takim półśnie przewraca się na boczek , potem na brzuszek i.... już po spaniu,
        bo główka momentalnie uniesiona i Igor podziwia otoczenie.

        Kąpiele w nadmanganianie rzeczywiście trochę pomogły, odparzenia zdecydowanie
        mniejsze. Jesli już przy kąpielach jestem, to Pearl Igor z tatusiem kąpie się
        od 2 miesiąca. Do wanny wkładam foczkę i dwóch panów, no chyba że tata w pracy
        to wtedy mały siedzi w wannie( dużej) sam. Ale najfaniej jest z tatą ,który
        wydaje komende "pluskamy" no i Igor robi użytek z rączek i nóżeksmile

        Za 10 dni wyjeżdzamy na tygodniowe wakacje, mam nadzieję że młodemu się
        spodoba. No i mam nadzieję,ze pogoda dopisze, bo byłabym bardzo zła gdybym
        upały spędziła w bloku a mając do dyspozycji jeziorko, trawkę , leżaczek nie
        mogła z tego korzystać ze względu na kiepską pogode.


        Muszę lecieć, bo mały po całych 15 minutach snu stwierdził,że juz ma dosyć.

        Pozdrawiam Nika

        • malilka Re: Tyyyle czytania ;-)) 12.08.04, 21:54
          Dzisiaj byliśmy na kolejnym szczepiniu, mały tylko pisnął w momencie ukłucia,a
          tak to nic- bardzo dzielne jest moje Słoneczko smile Jakichkolwiek reakcji
          późnieszych też nie miał, ale to u niego norma. Mały waży już 8.800g! Pediatra
          i pielęgniarki zachwycały się, że taki śliczny, dorodny i wcale nie gruby,
          tylko duży, a ja się załamałam, no bo jak długo można tyć w takim tempie? Jak
          tak dalej pójdzie, to na roczek będzie ważył ze 30 kg...
          W kwestiach żywieniowych- kleik jest rzeczywiście najbardziej lekkostrawnym
          daniem i mniej tuczącym niż kaszka, ale pediatra nie poleca mi ani kleiku, ani
          kaszki, bo one są raczej po to, by dziecko nasycić i w związku z tym mam
          podawać warzywa, owoce i zupki warzywne. No to jutro wprowadzam jabłuszko, a
          jak będzie ok, to za kilka dni marchewkę zmieszaną z jabłuszkiem, żeby sensacji
          kupkowych nie było, zwłaszcza że widzę, że ostatnio mały już robi tylko jedną
          kupkę dziennie.
          Na razie będe podawała słoiczki, ale jak mały skończy pół roku, to jabłko,
          ziemniaka, czy zupki będzie jadł normalne- niech się przywyczaja do
          naturalności smile Jeśli przyjdzie mi jeszcze keidyś dopoić dziecko (dopajałam
          przez 2 dni i przestałam, bo nic to nie dawało, zresztą mały odbraził się na
          cycka), to mineralniej nie będę już przegotowywała, a za miesiąc przestaję
          sterylizować butelkę do ściągania mleka. Nigdy nie chciałam mieć "sterylnego"
          dziecka, zresztą już bierze do buzi wszystko i wcale nie czyściutkie są to
          rzeczy. I nadal się nie slini- połykanie jest już całkiem sprawne smile
          Jeśli chodzi o spanie, to Maciek nigdy nie zasnął w tej pozycji, a położony na
          brzuszku w środku nocy od razu dźwiga główkę i się rozgląda, więc u nas jako
          metoda wydłużania spania to nie przejdzie sad W ogóle pozycja na brzuszku jest
          ostatnio the best- tak 60% dnia na niej spędza i baaardzo mu się to podoba.
          Kupiłam dzisiaj jałowe pojemniczki do zbierania moczu (hihi) i będę w nie
          ściągała mleczko na czarną godzinę, wypad, czy imprezę, skoro tak dobrze mi
          idzie ręczne ściąganie. A tak przy okazji- ile może zjeść maluszek w czasie
          jednego posiłku? Bo nie mam pojęcia ile ewentualnie zostawić dziadkom....
          Trzymajcie się smile
        • dabrowianka Re: Jagoda kończy dziś 4 miesiące 12.08.04, 22:43
          Witajcie!!!
          Jak w nagłówku... Czas nam leci jak szalony. Miesiące jak tygodnie, zaraz
          będzie pół roku...rok...
          My oczywiście na "wakacjach" u dziadków. Przy okazji kupiliśmy nowy komplecik
          niezbędników (z pomocą dziadka), tak, że będziemy mogli w przyszłości bez
          większego galimatiasu zostać i na noc i na dłużej. Kupiliśmy również nianię
          elektroniczną. Nie wyobrażam sobie, jak bez niej moglibyśmy tu egzystować.
          Siedzę sobie właśnie 2 kondygnacje pod śpiącą niunią, a ślubny ogląda telewizję
          nasłuchując.

          Muszę się przyznać, że kosztowała mnie ta przeprowadzka dużo nerwów. Musiałam
          się jakoś tu zorganizować tu na nowo. No i nasza pierwsza noc (noce) poza
          domem. No ale ja jestem nerwus. Podziwiam Was za luz odnośnie wyjazdów (np
          Igosię smile Mam nadzieję, że mi przejdzie. No a Młodej zaobserwowałam, że zaczęła
          o wiele częściej ssać kciuk, od czasu kiedy tu jesteśmy. Ciekawa jestem, jak
          wasze dzieciaczki znoszą pobyty poza domem.
          A tak to super. Rodzice mieszkają zaraz koło lasu, cisza, spokój.Całe dnie
          spędzamy w ogrodzie. Dziecie dotlenione, mama również. Niestety tatuś musi
          uczęszczać do pracy, może w przyszłym tyg. będzie mógł sobie zrobić wolne.

          Czytam też jak Wam pomogają rodzice. U nas jest w tym temacie dosyć dziwnie. A
          mianowicie moja teściowa mieszka ok 150 km poza Gdańskiem i prawie w ogóle się
          Młodą nie interesuje. No ale to bardzo dziwna kobieta (teściowa smile.
          Ale się niezmiernie zdziwiłam postawą mojej mamy. Jakoś ją również
          nieszczególnie ciągnie ją do wnuczki. Oczywiście pozabawia Młodą, ponosi ją
          przez chwilę. Ale ogólnie to jakoś nie ma czasu dla niej. W sumie, to już jest
          na emeryturze, a przez te 4 miesiące nie była w stanie znaleźć np pół dnia,
          żeby z nami go spędzić. Pobawić się z Młodą, pozajmować się nią, a mi dać np
          szansę pójść do kosmetyczki, czy do fryzjera. Wkurzało mnie to i dziwiło.
          Zwylkle wpadała do nas jak po ogień, zawsze po drodze z jednego miejsca do
          drugiego. Nigdy się nie zapowiadając, chociaż wieczór wcześniej.
          Myślalam, że jak pobędziemy u nich to może się to zmieni. No i tak np dzisiaj
          zostawiła nas i pognała z przyjaciółką na plażę...
          Moja mama w ogóle zdaje się przeżywa kryzys wieku "po-średniego". A ja tu
          jeszcze z niej babcię zrobiłam...
          Tak więc u nas nie ma mowy, żeby np zostawić Jagodę i pójść do kina, a już nie
          wspomnę o pojechaniu np na wesele. Ale my sobie na szczęście nieźle radzimy i
          już przyzwyczailiśmy się do tego.
          Przepraszam pomarudziłam Wam trochę.

          No a co do Jagody to jest przesłodka. Daje nam ostatnio buziaki w buźkę,
          oczywiście tak po swojemu smile No i każdego łapie za nos. To jakaś jej nowa
          mania. No i z ciekowością bada różne "wykończenia" męskiej twarzy typu wąsy,
          broda, różne stopnie ogolenia. Badanie przeszedł również pies rodziców. O mało
          mu nie włożyła palca do oka. Ale i on ciągle się stara zbadać tego małego
          ludzika. Dzisiaj raz jej oblizał stopę, a potem próbował buźkę.
          A i w końcu znalazłam sposób na spacery w wózku. Już jeździmy w spacerówce, bo
          gondolka za mała. Kładę Jagodę na brzuchu i ogląda sobie okolicę. Tak po jakimś
          czasie się zmęczy (dzisiaj np po 1,5 godziny jazdy nonstop na brzuchu) i leżąc
          na brzuchu usypia. Bardzo fajnie tak wygląda i budzi uśmiechy przechodniów.

          Pozdrawiam serdecznie Was i Wasze bobaski
          • bebicka Re: Jagoda kończy dziś 4 miesiące 13.08.04, 11:31
            Czescsmile

            Oj ja szybciutko musze pochwalic obie babcie, szczegolnie moja mame, bo nie
            tylko ja lae cala rodzinka jest zaskoczona jej postawa. Co do tesciwoej to
            wiedzialam jak sie moze zachowywac, bo ma juz dwie wnuczki, ale moja mam to
            byla zagadka, tym bardziej ze wiem (zawsze powtarzala) ze nioe przepada za
            malymi dziecmi bo nie bardzo wie jak z nimi gadacsmile ze starszymi tak od dwoch
            lat jak juz lapie kontakt to soe bawi swietnie... co jeszcze acha tak srednio
            byla zadowolona jak sie dowiedziala ze jestem w ciazy, bo to niby ma kolidowac
            z maja praca a ona sama jest pracoholiczka wiec hmm rozumiecie... pelna obaw
            bylam a raczej sie spodziewalam ze dopoki Mlody troche nie podrosnie to na nia
            liczyc za bardzo nie bede mogla, raczje na tesciowa. A tu zaskoczenie totalne.
            Moja mam najchetniej to by nas codziennie do kina wysylala, albo na jakies
            imprezy albo w ogole gdzies zeby tylko troche pobyc z Mlodym. Dzisiaj mam do
            niej pojechac to juz wlasnie dzwonila kiedy przyjade bo ona by chciala pojsc na
            spacersmile Wiec super po prostu.. wiem ze moge zadzwonic zawsze jak mi cos
            wypadnie i ona pomoze, swietnie sobie radzi z przeiwjaniem, karmieniem (dla
            przypomnienia karmie butelka), czyta Mlodemu ksiazeczki co obojgu bardzo sie
            podoba. Naprawde nie poznaje swojej mamysmile

            A co poza tym ... bylismy na szczepieniu, my dopiero na drugim, bo Mlodemu
            przez problemy z przewodem moczowym wszystko sie przesunelo, na szczescie mocz
            ma teraz jalowy.Uff... Szczepienie tez w miare bez problemow, przede wszystkim
            nie mial zadnej goraczki, nie marudzil itp.
            Wazy 7 230, wiec tez nie malo co czuc w rekach szczegolnie jak go znosze do
            samochodu w foteliku... coz fotelik tez troche wazy...

            No nic musz ekonczyc bo znudzilo mu sie juz lezenie w lozeczku i ogladanie
            karuzleki, na razie pa pa
            I mam nadzieje ze lato jeszcze do nas wrocismile
            Maraska
    • pearl24 Re: Przecier z jabłka i wysypka ? 13.08.04, 15:07
      Dziewczyny ja tak na chwile bo mała sie wybudza ale potrzebuję rady.
      Przedwczoraj dałam Maji 2-3łyżeczki jabłuszka ze słoiczka gerbera,wczoraj
      resztę (aż sie trzesie jak widzi lyżeczkę) i dzis ma na buźce jakieś dziwne
      malenkie krosteczki z wodą-pod okiem koło ust,troche na polikach i na
      skroniach.
      Czy to moze być reakcja na nowość?Czy może za dużo jej dałam?A może zacząc od
      czegos innego a do jabłka wócic poźniej?chyba odczekam kilka dni i zobacze a
      potem podam zupke-krem jarzynowa lub z dyni.
      Poradzcie co robic bo jestem zielona w tym wszystkim.
      Chyba kupię książkę"Od piersi do talerza" bo nie wiem co i jak.

      pozdr
      gosia
      • opolanka1 Re: Przecier z jabłka i wysypka ? 13.08.04, 16:13
        hej...

        ja tylko na chwilke, pearl sprawdx czy w skladzie nie ma czegosc jeszcze oprocz
        jabłka, bo tak czesto bywa, ze np. jest kwasek cytrynowy, i to wlasnie on
        uczula...zawsze czytaj sklad..

        a u nas mala sie przewraca z pleckow na brzuszek, odwrotnie tylko przypadkowo,
        jak za wysoko podniesie rączke, lapie zabawki leżac na brzuszku, ta pozycja
        jets dla niej super, pcha całe łapki do buzi, ma wzmozony slinotok i cosik mi
        bardziej marudzi niż zwykle..moze powoli zaczyna sie faza ząbkowania...

        kurcz enapisała bym wiecej ale mala właczyła syrenkę...

        buziackzi dla Was i miłego wieczorku
        • malilka Re: Przecier z jabłka i wysypka ? 13.08.04, 16:45
          Pearl, ja też dzisiaj dałam jabłuszko Gerbera (na pewno w składzie nie ma
          kwasku cytrynowego, zresztą chyba nikt tego do słoiczków dla tak małych
          niemowląt nie dodaje?) i też mam kaszkę na policzkach, niewidoczną, ale
          wyczuwalną pod palcami. Tyle że ja od razu dałam 6 łyżeczek... Jutro też dam,
          bo zmiany są minimalne, a organizm w końcu musi się jakoś przestawić na nowe
          jedzonko.
          Lecę, bo mały się obudził, odezwę się potem smile
          • godiva Wracam do pracy:( 13.08.04, 18:42
            Witam!
            Jak juz niejednokrotnie marudziłam, wracam ostatecznie i nieodwołalnie do
            pracy. Wczoraj i dziś miałam próbę generalną - przeszkolenie i nie było mnie w
            domu okoł 5 godzin. Wczoraj mała strasznie marudziła, dziś już nie, ale za to
            nie chce jeśćsad Nie tknie butelki, je tylką łyżeczką, ale przecież nie będę
            dziecka karmić tylko zupkami, kiedy mnie nie będziesad Martwię się bardzo, bo
            malutka i tak nie jest gigantem (na skończone 5 miesięcy waży 7000 kilo), a tu
            jeszcze taki cyrk. Na razie i tak nie jest źle, bo w domu jest moja mama - na
            urlopie, a potem to sama juz nie wiem...
            Jest mi z tym bardzo źle, a do tego jeszcze w pracy urwanie głowy - mam swoją
            robotę i zastępstwo, tak że od początku na głębokie wody - może to ma taki
            plus, że nie będę miała czasu się zamartwiać o mała...Chyba sama w to nie
            wierzę...a! może jeszcze taki plus, że może wreszcie schudnę - ciągle mam 3
            kilo na plusie w stosunku do wagi przed ciążą, a z kolei minus oprócz
            oczywiście rozłąki z maleństwem, to obawa, że ze stresu zniknie mi pokarm.

            Poruszałyście tu kiedyś temat okresu, no cóż ja ciągle nie mam - myślałam, że
            skoro dokarmiam pojawi się szybko, a tu nic - 2 x robiłam już testy ciążowe, bo
            mam lekką obsesjęsmile I powiem coś dziwnego, nie chce być teraz w ciąży!
            Naprawdę, tak bardzo kocham Ewunie, że boję się, że nie mogłabym tak pokochać
            drugiego dziecka, a poza tym to za szybko, za świeżo mam jeszcze w pamięci
            niedawną ciąże - może za 2, 3 lata, ale nie teraz.

            No cóż to chyba na razie wystarczy, w pracy może będę częściej tu zaglądać.
            Pozdrawiam Was wszystkie i znikam z Ewunią na spacer.
            Trzymajcie za mnie kciuki
            Godiva
            • comevorrei niespodzianka. 13.08.04, 19:47
              cze dziewczyny. chce sie z wami podzielic. bede mila dzidziusia. i to tez
              kwietniowego. czy to nie jest wspaniale. bede miec dzieci z roczna roznica.
              bylam u lekarza. wizyte mam na 24 sierpnia. nie wiem dokladnie kiedy mam termin
              gdyz caly czas karmie piersia i nie mialam okresu (no i juz ne dostane). maz
              jest niesamowicie zadowolony. a roksanka rosnie. robi sie coraz ciekawsza.
              proboje siadac. przewraca sie. zaczelam dawac jej kleik i marhewke. marchew
              uwielbia i placze gdy zabieram sloiczek. nie wiem co jeszcze napisac.
              pozdrawiam serdecznie was i wasze bobaski. wiktoria.
              • ja_sylwia Re: niespodzianka. 13.08.04, 21:28
                Wiktoria, gratuluję serdecznie!! Super, że oboje się cieszycie smile Piszę tak, bo
                ja , tak samo jak godiva, nie chciałabym teraz zajść w ciążę. Po pierwsze
                (godiva!)nie mogę sobie wyobrazić, jak miałabym podzielić moją miłość pomiędzy
                jędrusiem i kolejnym bobaskiem. A po drugie nie wyobrażam sobie też pchania
                dwóch wózków, pilnowania obu naraz. No po prostu nie, nie. Ale chciałabym mieć
                dwójkę, za parę lat, jak da radę - bo to przecież różnie bywa, w końcu już
                staaaara d... jestemsad
                Mojego jędruszkę, też dziś położyłam w wózku na brzuch, zarzuciłam na niego
                kocyk (razem z łepetyną), był cały szczęśliwy i wyglądął bosko, jakby z namiotu
                wystawał, hihi.
                Boże dziewczyny, strasznie martwi mnie ta jego biedna szyjka. Dziś te suche
                placki pod szyją, brodą, miał strasznie czerwone. No niby pani pediatra mnie
                uspokoiła, inni też mówią, że mam się nie martwić, bo dużo maluchów w tym wieku
                ma problemy skórne i nie musi to być od razu alergia, sama nie wiem....Może
                poszukam jeszcze jakiegoś lekarza alergologa...Jak wyszłam z gabinetu lekarza,
                to byłam cała happy, a teraz znów się martwię i "szukam problemów tam, gdzie
                ich nie ma" jak to mówi mąż, no może coś w tym jest...
                Dziś szukałam jakiejś zabawki dla małego, ale sama nie wiem co mu kupić. Matę
                ma, grzechotek full, przytulanki też..Poradźcie coś, tyle, że w mojej mieścinie
                za dużego wyboru nie ma. Acha, i dziś widziałam w sklepie nową kolekcję ubranek
                firmy Wójcik, no po prostu piękne, ale te ceny zwalają z nóg niestety.
                Pozdrawiam,
                Sylwia
                • malilka Re: niespodzianka. 13.08.04, 23:10
                  A ja gratuluję dzidziusia w brzuchu jednocześnie zazdroszcząc smile Sama
                  najchętniej zaszła bym w ciążę od zaraz i z zazdrością zerkam na brzuszki
                  ciężarnych, a że pod koniec lipca miałam owulację (okresu nadal nie) to nawet
                  mówiłam niemężowi, że fajnie byłoby mieć kolejnego kwietniowego dzidziusia. Ale
                  u nas nie ma o tym mowy przede wszystkim dlatego, że miałam cesarkę i zaciążyć
                  najwcześniej mogę za rok, najlepiej za dwa sad Inna sprawa, że nie wyobrażam
                  sobie opieki nad noworodkiem i rocznym dzieckiem, o wyjściu na spacer (czwarte
                  piętro bez windy) nie wspominając, no ale w końcu kobiety jakoś sobie radzą...
                  A dzieciaczki razem się chowają prawie jak bliźniaki, bo rok to bardzo mała
                  różnica. W każdym razie czekamy na wieści z frontu smile
                  Mam nadzieję, że nie będę miała między swoimi dziećmi różnicy większej niż 3
                  lata, bo przy większej kontakt jest gorszy, no i mnie też czas nagli- mam już
                  29 lat sad(
                  Sylwia, jeśli chodzi o skórę małego to najlepiej odstaw po prostu nabiał i
                  zobacz co się będzie działo. Jeśli skóra zrobi się śliczna i gładka, to mały ma
                  niestety skazę, a jeśli nie, to znaczy że to pewnie jakieś przejściowe
                  problemy. Tyle że musisz wytrzymać z dietą bez najmniejszej ilości białka mleka
                  krowiego aż 2 tygodnie, bo tyle trwa cofanie się objawów alergicznych. I po co
                  Ci kolejne zabawki dla Jędrusia, skoro tyle ich ma? Dzieci i tak wolą
                  najprostsze rzeczy- drewnianą łyżkę, papierową torbę, balona itd. Nie kupuj mu
                  na siłę, bo potem nic go nie będzie cieszyć, nadmiar nie jest za dobry.
                  Wczoraj ściągnęłam mleko na czarną godzinę, a owa czarna godzina przyszła już
                  dzisiaj smile Pojechaliśmy z niemężem pozałatwiać różne sprawy, z małym zostali
                  moi rodzice, no i zeszły nam 3 godziny, a Maciek koniecznie musiał jeść po 2
                  godzinach, jak to zwykle bywa. No i dostał maminą mrożonkę, a babcia omal nie
                  zemdlała z wrażenia, że mogła nakarmić wnuczka smile A w kwestii podejścia
                  dziadków to moi rodzice mają na punkcie wnuka taką obsesję, że szok, mam
                  wrażenie że o niczym innym nie można już z nimi rozmawiać, bo oni tylko o
                  wnuczku. Zawsze są gotowi nim się zająć, jak do nas przyjeżdżają to dziecko
                  dostaję tylko do karmienia, a tak to się nim zajmują non stop. Za to moja
                  teściowa zachowuje sie dość dziwnie. Generalnie też jest wnuczkiem zachwycona,
                  ciągle dzwoni i o niego pyta, ciągle nas zapraszają do siebie (my jeździmy do
                  nich, a nie odwrotnie, bo mieszkają w domu i wtedy mały jest cały czas na
                  dworze), ale jakoś nie przyszło jej do głowy, że mogłaby przyjechać i zająć się
                  dzieckiem przez 2-3 godziny, żeby mnie odciążyć, jak już jest, to ponosi małego
                  chwilkę i wraca do mnie... Może to się z czasem zmieni.
                  Dzisiaj z okazji wielkich zakupów kupiłam małemu mnóstwo słoiczków, miałam
                  taaaaką frajdę z wybierania smileCiekawe co mu najbardziej zasmakuje- ja stawiam
                  na jabłka z czarnymi jagodami. Jak włożyłam do koszyka słoiczek z brokułami to
                  niemąż powiedział, że nie ma mowy, żeby jego syn jadł takie mdłe, zielone papki
                  i żebym mu kupiła kurczaka, albo schabowego w słoiczku smile No ciekawe jakie będą
                  gusta naszegoi syna biorąc pod uwagę, że ja jestem roślinożerna, a tatuś mocno
                  mięsożerny...
                  Jutro robimy doroczną imprezę grillową na jakieś 30 osób, oj będę miała
                  roboty...
                  Miłego weekendu smile
                  • malilka Re: niespodzianka. 14.08.04, 11:38
                    No widzę, że ja to robię za dyżurną- wczoraj zamknęłam dzień, dzisiaj otwieram
                    nowy smile To moja jedyna chwilka wytchnienia przy kawce i kpmie, za chwilkę biorę
                    się za sprzątanie i szykowanie jedzonka na imprezę.
                    Dzisiaj rano znalazłam na czole małego dwa czerwone placki (małe) z jakby
                    potówką w środku. Pewnie to kolejna reakcja na jabłuszko, ale dzisiaj dałam
                    kolejną porcję, bo takim drobnymi zmianami ponoć mam się nie przejmować, a
                    jakby mały zareagował naprawdę alergicznie, to miałby też wysypaną klatkę
                    piersiową i rączki. Zresztą teraz już tych placków prawie nie ma, zniknęły w 2
                    godziny. Dzisiaj mały dostał prawie 1/4 słoiczka (tego najmniejszego Gerbera).
                    No wyrazu euforii w czasie konsumpcji to on na buźce nie ma, ale otwiera cały
                    czas pyszczek, uśmiecha się jak przełknie i wkurza jak jest koniec jedzonka,
                    więc chyba mu smakuje. I nadal w ogóle nie pluje, je bardzo czyściutko.
                    Od tygodnia robił już tylko jedną kupkę dziennie, wczoraj zrobił ze cztery, a
                    dzisiaj rano zrobił taką wielką kupkę, że przeleciała bokami i górą pampersa i
                    musiałam mu ją zmywać nawet z ramion smile)) Dobrze wiedzieć, że w razie problemów
                    z zaparciami można liczyć na przeczyszczającą moc jabłuszka, hihi smile
                    Koniec upałów sprzyja spaniu- wcześniejsze trzy dzienne drzemki po 30-40 minut
                    znacznie się wydłużyły, wczoraj po południu mały znowu przespał 2,5 godziny
                    jednym ciągiem i znowu mam więcej czasu dla siebie smile
                    Miłego dnia!
                    • zofia78 poszerzanie diety??? 14.08.04, 14:27
                      Cześć dziewczyny!

                      Opolanko, ja też odkryłam 08.08 swoją małą niespodziankę, od razu powiedziałam
                      mężowi i córce też, nie wytrzymałam tajemnicy. Był to najlepszy prezent
                      przedurodzinowy.
                      Maliko ja tez sie łamię, żeby dawać małej już inne jedzonko. Wieczorem dostaje
                      dwie łyżeczki kleiku na moim mleczku i czasem sie zdarza, że śpi od 8 do 4 bez
                      przerwy, co mnie ogromnie cieszy. ten kleik daję jej łyżeczką i świetnie jej
                      idzie jedzenie. Mała jest bardzo zainteresowana naszym jedzeniem, wyrywa mi z
                      rąk jabłka, brzoskwinie (telefony też). Dała jej kawałek jabłka do pomemlania i
                      mimo, że było strasznie kwaśne była bardzo zadowolona. Jutro mama przywiezie mi
                      marchewkę ze wsi, to możę spróbuję jej dać troszeczkę.
                      Lidka jest po prostu super, wyciąga rączki do wszystkiego, łapie za kwiaty.
                      Nalepsze do łapania są włosy siostry i moje i męża okulary. Zaczyna też głośno
                      się chochotać. W ogóle jak jest ktoś, kto się z nią bawi i zajmuje to gębusia
                      cały czas uśmiechnięta.
                      W ogóle nie ma problemów z noszeniem bo już po 6 tygodniach osiągnęła taką
                      wagę, że nie mogłam jej całymi dniami nosić. Teraz na zmianę: łóżeczko,
                      fotelik, podłoga, na rękach siedzi tylko w pozycji siedzącej lub na leżąco.
                      Klops z niej straszny. Ale nie martwcie się dziewczyny, moje pierwsze dziecko
                      było noszone non stop bo po prostu inaczej wtedy nie umiałam.
                      Jak myślicie z tym jedzonkiem, dawać jej czy nie, Lidka waży około 8 i pół kilo
                      (czyli jak 7 miesięczniak) i ma większe potrzeby, a poza tym zdarza się jej
                      jeść teraz co 1,5 ; 2 godziny, a miała juz przerwy 3 godzinne, co myślicie,
                      czekam na Wasze opinie.
                      Pozdrawiam
                      od 10. 08 o rok starsza Zosia
                      • malilka Re: poszerzanie diety??? 14.08.04, 14:41
                        Zosiu, mój młody waży 8.800g i pediatra powiedział, że przy tej wadze konieczne
                        jest wprowadzanie warzyw i owoców, a że Twoja córeczka rwie się do jedzenia i
                        ma krótsze przerwy między posiłkami, to jak najbardziej powinnaś smile
                        • male_co_nieco Re: poszerzanie diety??? 14.08.04, 20:10
                          Comevorrei gratuluję miłej niespodzianki!!!!! znowu kwietniowy dzieciaczeksmile

                          U nas marudzenia ciąg dalszy , cały czas coś w buzi i gryzienie, uśpić małego
                          to wyższa szkoła jazdy, wózek zbojkotował, od trzech dni wyłącznie na rękach, w
                          przeciwnym razie wrzask i "rzucanie" się po wózku.Ja juz rąk nie czuję. Dziś
                          zaliczylismy 2 spacerki w deszczu( gdy wychodziliśmy nie padało). Całe
                          szczęście udało mi się uspic małego na rękach i włożyć do wózka( na szczęście
                          się nie obudził)bo lunął deszcz,ja cała mokra , mały spi więc łazimy dalej, w
                          końcu ważniejsze by mały się wyspał niż żebym ja była sucha, zresztą ja lubię
                          łazić po deszczu.
                          Co do jedzonka, to pediatra ze względu na to,że młody szybko przybiera na
                          wadze, tez radziła że jesli wprowadzać nowe pokarmy to warzywa i owoce,
                          kleiki i kaszki niekoniecznie.
                          Jesli idzie o dziadków to naprawdę mamy spoko. Jedni i drudzy mieszkają jakieś
                          15minut spacerkiem, zawsze chętni do pomocy. Gdy jesteśmy u jednych lub drugich
                          to tak sobie myślę,że gdyby nie to,że karmię to wcale nie byłabym potrzebna,
                          zwłaszcza jeśli idzie o babcie bo dziadkowie prócz tego,że nie mogą karmić to
                          jescze nie mogą patrzeć jak on tak biedny płacze, więc przy uspokajaniu szukają
                          wsparcia smileMoja mama jest już na emeryturze (podejrzewam zresztą, że w
                          podjęciu decyzji o niej "pomógł" troszkę wnuczeksmile) tak więc ma dużo wolnego
                          czasu( jak sama twierdzi) i najchętniej spędzałaby go z małym.

                          Za tydzień wyjeżdżamy, mam nadzieję że pogoda się poprawi.

                          A tak wogóle to tego posta staram się napisać od 10 rano i cały czas coś lub
                          ktoś mi przerywa.W końcu się udało....

                          Pozdrawiam Nika


                          • asik_w kwiecien 2004;-))) 14.08.04, 21:14
                            witajciesmile!
                            Wiktoria, gratulacjesmile)zycze zeby teraz byl chlopczyk!
                            Ja chwilami tesknie do czasow ciazy i brzuszka, czlowiek jednak przyzwyczail
                            sie przez te 9 miesiecy do kraglosci, kopniaczkow, opuchnietcyh nog..itd..smile)no
                            ale nie wiem jak dalabym sobie rade z dwoma maluchami, po drugie po cesarce
                            trzeba odczekac troche(Malilko ile Ty lezalas w szpitalu po cieciu?? i dlaczego
                            dawali Ci kleik do jedzenia? ja urodzilam w piatek o 14 a w sobote na sniadanie
                            dostalam juz kawe i kazali z lozka wstawac a w niedziele bylismy juz w domku)
                            ale mysle ze tak za 2 latka jak juz bedziemy w Polsce to sie postaramy o
                            coreczkesmile)zazdroszcze Wam babc, dziadkow! ja narazie moge tylko powiedziec ze
                            sa wnukiem zachwyceni(zdjecia) i jak dzwonimy do domu to tylko o Kamilka pytaja
                            i do sluchawki wydzieraja sie "Kamilek, Kamis itd"smile zobaczymy jak beda chetni
                            pomagac gdy wrocimysmile)
                            Moj maluszek wczoraj zaczal sie przekrecac na brzuszek i coraz sprawniej mu
                            to idzie, ale nie zauwazylam zeby to mu specjalnie sie podobalo i nie robi tego
                            co chwila, no i nozka coraz blizej buzki, oglada te swoje stopki oglada ale
                            chyba jeszcze nie wpadl na to ze mozna do buzismile)
                            Wczoraj tez moi mezczyzni pierwszy raz kapali sie razem w duzej wanniesmile) obaj
                            byli zachwyceni, ten starszy chyba nawet bardziejsmile)troszke poprawily sie nam
                            nocki, ostatnio Maly spi do 7.00smile,
                            ostatnio testowalismy zielony groszek i zostal przyjety bardzo smakowiciesmile
                            dzisiaj Mlay dostal go po raz 3 i zadnych zmian na buzce nie ma, wczoraj tez
                            dostal odrobinke jabluszka i tez jest mniam mniamsmiletylko z kupkami nam sie
                            pokrecilo po tej marchewce, po dwoch dniach byla jedna big, nastepny dzien dwie
                            a wczoraj i dzisiaj jeszcze nic, pozniej dam znowu odrobinke jabluszka to moze
                            sie cos pokaze w pieluszcesmile)na szczesxie nie ma zadnego bolu brzuszka czy
                            marudzenia:0)
                            malilko kiedy masz zamiar dac Maciusiowi to jabluszko z jagodami? aha i kiedy
                            podacie banana?no i kiedy zaczac podawanie jarzynek z mieskiem?
                            dziewczyny korzystacie z jakichs poradnikow? ja mam "pierwszy rok zycia
                            dziecka" ale to typowo amerykanska ksiazka i nie wiem juz nicsmile)pozdrawiam
                            • ja_sylwia Re: kwiecien 2004;-))) 14.08.04, 21:45
                              Witajcie,
                              dziś moi faceci sprawili mi niespodziankę. POnieważ ja nadal "cierpię" w nocy,
                              bo mały wciąga co 2 godz. rano, przed 6, po nakarmieniu małego wyprowadziłąm
                              się do drugiego pokoju i wysłałam ojca do jędruśka. Wsadziłam sobie korki w
                              uszy i.....obudziłam się o 12:00!!!!!!!!!!! Jak wyrwałąm z wyra, myślałam, że
                              dziecko mi już z głodu padło, ale jakoś się trzymał i wcale nie był
                              nieszczęśliwy z tego powoduwinkTatuś twierdzi, że mały nie beczał, tylko spał, w
                              co mu nie wierzę, no ale ja się wyspałam.
                              Malilko, ja po prostu czułam nieodpartą ochotę kupienia małemu zabawki, no i
                              dziś mu kupiłam takie jabłuszko Tiny Love, otwiera się toto, w środku ma
                              pesteczkę, która wyciągnięta wraca wibrując, mały jest uchachany, ja też.
                              Kupiłam mu też fajniutki komplet ciepły na jesień-zimę (trochę za duży, hmhm) -
                              spodnie bojóweczki khaki, bluza khaki i polarek ciemnozielony - styl mamusismile
                              A co do tej niby-skazy...postanowiłam, że najpierw sprawdzę, czy to nie na
                              kota - jadę za tydzień do rodziców na 2 tyg. zobaczymy, czy mu to chociaż
                              zblednie, jak wrócę to odstawię nabiał. A niestety kot zostaje z nami, bo mój
                              tato się rozmyślił, jestem wkurzona. No ale jeśli mały ma alergię na kota, to i
                              tak będzie wypad.
                              Jutro jędruszka kończy 4 miesiące!!! Zakupiłam już małemu pierwszy słoiczek
                              (malilko-brokuły hihi), ale najpierw dam mu chyba jutro czopka, żeby się
                              wykupkał - znów 6 dzień bez kupy, a bąki wali takie, że nawet kot się słania na
                              nogach, nasza sypialnia jest zaczadzona na maxa. Mam nadzieję, że zrobi kupę
                              jutro, zanim dam mu czopka, tak jak ostatnio. Wyciągnęłam czopka, położyłam na
                              przewijaku, pomasowałam brzuszek i mały się sfajdał mi na ręce. Byłam tak
                              szczęśliwa, że mógłby mi się zebździć na łeb.
                              Spokojnej nocki życzę,pa
                              Sylwia
                              • bebicka Re: kwiecien 2004;-))) 14.08.04, 23:34
                                Rany Sylwia uwielbiam twoje listy! Jak mam dola to sie posmieje i mi
                                przechodzismile
                                W ogole lubie sobie poczytac co pisza mamy "rowiesniczki" chociaz potem to sie
                                czesto denerwuje ze moj maluch czegos tam jeszcze nie robi, a Wy sie chwalicie.
                                No ale juz kiedys zauwazylam ze u Mlodego to nie ma tak ze sie stopniow czegos
                                uczy, on tak nagle zdobywa jakas umiejetnosc i juz. Umie. Proste! Dzisiaj
                                wlasnie sie nauczyl przewracac z pleckow na brzuszek. I tak w kolko. My go na
                                plecki a on za 5 min hyc i juz lezy na brzuszku. Problem jest tylko jeden ze on
                                zazwyczja jak lezy na brzuszku to ulewa, wiec mozecie sobie wyobrazic co sie
                                dzialosmile
                                Poza tym zaczal sie wrteszcie bawic zabawkami, bo wczesniej to takie niemrawe
                                bylo, ale teraz to sobie i potrzasnie a najbardziej to lubi ksiazeczke
                                ogladac. A ja sie zastanawiam po co mu takie skomplikowane deukacyjne itp
                                zabawki kupuje, he?
                                Dzisiaj po jabluszku mu sie pare krostek pojawilo, ale jakos zaraz zniknely,
                                nawet nie zdazylismy sioe porzadnie pomartwic, zobaczymy co bedzie dalej.
                                Nastepny pojdzie chyba zmienaiczek. A propos jedzonka to jak na razie siegam po
                                sloiczki, ale chetnie bym cos pogotowala, jak Wy do tego podchodzicie?
                                Bedziecie gotowac? Jesli tak to co i jak? Bo zupki trzeba przecierac.. sama nie
                                wiem, nieby to ma byc takie proste a jakos mam obawysmile
                                A i jeszcze jedno, karmicie jeszcze piersia, ja juz zapomnialam jak to bylo i
                                szczerze mowiac jak czytam ze co 2-3 godziny karmienie szczegolnie w nocy...
                                brr Mlody... ojeje chcialam go pochwlaic jak to dobrze sypia, ale juz nie raz
                                mialysmy sie okazje przekonac o zlosliwej sile tego forum wiec nie napisze.
                                Faktem jest ze w nocy... wlasciwie nad ranem mamy zazwyczja jedno karmienie,
                                kolo 5-6 wymieniamy sie z mezem... a i tak zmeczona jestem jak nie wiem...
                                Jak sobie przypomne jak to bylo wczensiej... poza tym chyab faktycznie te nasze
                                dzieciaczki robie sie glodne i mzoe mleczko zaczyna juz nie wystarczac.. hmm
                                No nic pozdrawiam i ide spac bo dzisiaj chyba moja kolej na karmienie poranne,
                                chyba ze sie maz zlitujesmile
                                Maraska
                                • male_co_nieco Re: kwiecien 2004;-))) 15.08.04, 07:21
                                  O kurcze co za nocsad
                                  młody chodził spać po 19 i budził się ok 2-3 potem różnie, ale wczoraj o zgrozo
                                  obudził sie już o 23, zjadł, porozrabiał, zaczęłam go usypiać , to walnął
                                  kupsko, no więc przebieramy.....wszystko łącznie z ubraniem. No i młody nie ma
                                  ochoty spać, w koncu po wielkich bojach usnął o 1, po czwartej pobudka i jeść,
                                  po szóstej znowu. Stwierdziłam,że już spać nie idę , bo pewnie zaraz znowu
                                  pobudka i miałm rację bo już od jakiś 5 minut słyszę jak mały "wyraża swe
                                  opinie" , tata się obudził więc mam trochę czasu, pewnie trochę pogadają smile

                                  Asik Igorowi jabłuszko z jagodami bardzo smakowało, co do ksiązki to ja też
                                  zaglądam często do "pierszy rok zycia dziecka"(w ciąży tez posiłkowałam się
                                  ksiązką z tej serii,choć jeśli idzie o żywienie ksiązka nie bardzo przydatna)
                                  Ostatnio z Bobovity przysłali mi bezpłatny "Poradnik zywienia małego dziecka",
                                  nigdzie nie wyrażałam chęci, pewnie podpisałam kiedyś zgodę na przetwarzanie
                                  danych, podejrzewam w szpitalu, kiedy to dostaliśmy z 2 czy 3 reklamówki
                                  róznych "prezentów", poradnik przyszedł jak mały kończył 4 miesiące, więc
                                  akurat na czasie. No, poza tym nieocenionym źródłem informacji jest net i forum
                                  oczywiściesmile
                                  Uciekam do panów tak fajanie się bawią ,że ide popatrzeć smile))

                                  Pozdrawiam Nika
                                  • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 15.08.04, 17:24
                                    Witajcie,
                                    Impreza udała się super, bawiłam się do jakiejś 3.00 i padłam, nie muszę chyba
                                    pisać, że dzisiaj jestem wykończona i śpiąca (wstałam z małym o 9.15), ale
                                    warto było smile)
                                    Asik- Ty to miałaś super, u mnie w szpitalu były chore zasady sad( Urodziłam w
                                    poniedziałek o 19.45, we wtorek nie dostałam nic do jedzenia ani do picia (pal
                                    licho jedzenie, ale suszyło mnie strasznie!), w środę pozwolili mi wypić
                                    szklankę wody przez cały dzień, w czwartek na śniadanie i kolację było po kilka
                                    sucharków, a na obiad właśnie kubek tego paskudnego kleiku. Dopiero od piątku
                                    dostawałam normalne szpitalne jedzenie (okropne, ale po takiej głodówce nawet
                                    mi smakowało smile, a do domu mnie wypuścili w niedzielę. I nie byłam żadnym
                                    specjalnym przypadkiem- to standardowe postępowanie z kobietami po cc w tym
                                    szpitalu... Zresztą dopiero w niedzielę rano zdjęli mi szwy. Ale z łóżka
                                    wstawałam tak samo szybko jak Ty smile)
                                    Mały cały czas trzyma stopy w buzi, wczoraj w nocy zrobiło się bardzo zimno (12
                                    stopni!) i ponieważ młody spał w samym body i się rozkopywał, to nałożyłam mu
                                    skarpetki. Jak się obudziłam, to były całe mokre od tego memlania w buzi smile)
                                    Poza tym jesteśmy już po 3 dniach jedzenia jabłuszka i po jedzeniu pojawia się
                                    kilka czerwonych krostek i po 2-3 godzinach znikają. Kupka młody po nich w
                                    dużych ilościach- oprócz normalnej kupki robi jeszcze 1-3 płynne. To ponoć
                                    normalne i nie należy się tym przejmować (zatwardzeniami też)- dziecko musi się
                                    nauczyc trawić. Sylwia- zamiast brokuł spróbuj dać Jędrusiowi jabłuszko, może
                                    też zareaguje kupkowo i będziesz miała problem z głowy smile
                                    Asik, ja jutro daję w końcu samą marchewkę (nie wiem, czy 3 dni to nie za mało
                                    na testowanie nowości, ale już tam) i jakby mały miał problem z kupką to po
                                    południu dam mu jeszcze jabłuszko. A po marchewce chce mu dać trochę warzyw-
                                    brokuły, ziemniaka, zupkę jarzynową i dopiero potem jabłko z jagodami, bo się
                                    boję, że jak się rozsmakuje w słodkich deserkach to nie będzie chciał jeść
                                    warzyw i zupek. A co do banana to przeczytaj tutaj:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=14800196&v=2&s=0 Ja na razie nie
                                    będę dawała banana, pewnie dlatego że sama nie przepadam hihi smile A tak w ogóle
                                    to się cieszę, że na razie jm z małym słoiczki, no bo ktoś musi dojeść
                                    niezjedzoną porcję- uwielbiam to dzidziusiowe jedzonko, mniam! A jeśli chodzi o
                                    mięsco to generalnie w Polsce zaleca się od 6 miesiąca, tyle że jak robisz
                                    zupkę sama, to trzeba osobno ugotować warzywa i osobno mięsko i potem zmiksować
                                    razem- żeby dziecko nie dostało wywaru z mięsa.
                                    Bebicka, ja na razie, póki mały je malutko i póki są początki jego kulinarnej
                                    przygody będę dawała mu słoiczki, ale jak skończy pół roku, to będę mu gotwać
                                    sama, przynajmniej zupki, czy warzywa, deserki pewnie będę kupować, bo jesienia
                                    trudno o wybór owoców. A jak- no np ugotuję do miękkości brokuła i potem go
                                    zmiksuje blenderem i juz. Z reszta podobnie. A zupki to podobno gotuje się jak
                                    dla siebie, odlewa małemu i miksuje, a ptem dopiero doprawia się jak normalnie.
                                    Zobaczymy, póki co nie brzmi strasznie.
                                    U nas noce nadal strasznie męczące, mały budzi się co 2-3 godziny, choć potrafi
                                    i co godzinę, a perspektywy poprawy marne- no bo co z tego, że zje 10 czy 20
                                    łyżeczek jabłuszka- przecież i tak nie będzie po tym lepiej spał sad Pewni epóki
                                    nie dojdą kaszki, czy kleiki to się nie poprawi... A i to może ni epomóc, bo
                                    sporo moich koleżanek twierdzi, że dziecko zaczęło przesypiać noce dopiero po
                                    odstawieniu od piersi, a ja mam zamiar karmić go tak do roku...
                                    Nika, ja też dostałam poradnik z Bobovity i Nestle, ale ja wypełniałam jakies
                                    świstki w szpitalu jak mi dawali prezenty dla małego. Poradniki są ok, ja to
                                    wściekałam się tuz po porodzie że byłam tak głupia i podałam te dane, bo
                                    codziennie ktoś do mnie dzwoniłi oferował albo ubezpieczenie na zycie dla
                                    małego, albo zabawki, albo książeczki, albo prywatną opiekę medyczną- no szok!
                                    Ale się rozpisałam- uciekam smile
                                    • eklon Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 09:33
                                      Hej,
                                      trafiłam na to forum całkiem przypadkiem, bo na forum niemowlęta zapytałam co
                                      potrafią nasze kwietniowe dzieciaczki i moje pytanko moderator wywalił właśnie
                                      tutaj!
                                      Na początku może coś o nas.
                                      Mama - Ewa już niestety nie w kwiecie wieku (25.12.74) Tata - Hubert i
                                      najważniejszy gość Michał urodził się 17.04 (60cm, 4170g) był lekko
                                      przeterminowany, bo teoretycznie powinen się pojawić na świecie 07.04. Ślub
                                      braliśmy 02.08.03 i szczerze mówiąc test ciążowy po powrocie z podróży
                                      poślubnej był lekkim zaskoczeniem, tym bardziej, że miałam mieć problemy z
                                      zajściem w ciążę (hyperprolaktemia), więc próbowaliśmy już od września 2002.
                                      Teraz jesteśmy dumnnymi rodzicami naszego prawie 8,5kg klocka.
                                      Michał od dwóch tygodni wcina zupki jarzynowe i po troszku jabłuszko i
                                      marchewkę. Zaczął tak szybko, bo ja od 2 tygodnii jestem znowu w pracy. Na
                                      początku zaczynaliśmmy od 2 łyżeczek, a teraz Michał wcina 100-120ml na raz
                                      oczywiście łyżeczką. Poza tym tylko moje mleczko.
                                      Właśnie zastanawiam się nad wprowadzeniem jakiejś kaszki na moim mleku. Macie
                                      już jakieś doświadczenia w tej kwestii?
                                      • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 11:07
                                        Witamy nową mamę smile
                                        Ewo, napisz proszę ile czasu Wam zajęło dojście do 100-120ml słoiczka??? Bo ja
                                        dzisiaj rano karmiąc młodego marchewką (3 łyżeczki) własnie sobie myślałam, że
                                        w tym tempie mlaskania, oblizywania i robienia min to on za rok zje pół
                                        słoiczka i zajmie to ze dwie godziny uncertain A jeśli chodzi o kaszki to jak
                                        najbardziej możesz wprowadzić, tylko zastanów się czy na pewno chcesz- takie
                                        klocuszki jak nasi synkowie chyba nie powinni jeszcze się tuczyć kalorycznymi
                                        kaszkami...
                                        Dzisiaj mały budził się jak w zegarku co 3 godziny- 21,24,3,6,9 i przyznam, że
                                        po atrakcjach poprzednich nocy naprawdę się wyspałam. Ale ogólnie nocne pobudki
                                        mnie powoli załamują, a ja naiwna myślałam, że im starsze niemowlę tym
                                        lepiej... A teraz dużo bym oddała za to, by mały spał jak 2 miesiące temu!
                                        • eklon Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 11:42
                                          Hej,
                                          przede wszystkim to zupki gotujemy na zmianę z babciami na bazie własnych
                                          warzyw, to jest plus posiadania własnego ogródka!
                                          Michał od samego początku wykazuje zainteresowanie nowymi smakami i będzie
                                          należał chyba do obżartuszków jak jego tata, chociaż jak twierdzi teściowa,
                                          Hubert pluł zupkami na odległość kilku metrów. Moja mama nie pamięta dokładnie,
                                          ale ja podobno nie należałam do niejadków, więc chyba ma to po mnie.
                                          Zaczynałam dokładnie od dwóch łyżeczek, chociaż podejrzewam, że jak dałabym mu
                                          więcej to by je zjadł, tylko trochę spanikowałam, że mu zaszkodzi. Jedynym
                                          problemem jest to, że zupkę muszę podawać ja. Gdy podają babcie, Michał robi
                                          się niecierpliwy i babcie szybko rezygnują, więc niestety cały zamysł
                                          wprowadzenia zupek runął w gruzach (chciałam, żeby zastąpiła jedno karmienie
                                          podczas mojego pobytu w pracy), a tak karmię go zupką po powrocie i nadal muszę
                                          ściągać pokarm. Do tych 100-120 ml dochodziliśmy dokładnie 11 dni. Od piątku
                                          wcina już takie porcje codziennie
                                          Zastanawiam się, czy zamiast zupek nie wprowadzić musów owocowych, bo też mu
                                          smakują, a chyba nie są tak sycące jak zupka, a on przybiera dobrze na wadze,
                                          więc po co go tuczyć.
                                          A o kaszce myślałam bardziej jako urozmaiceniu.
                                          Aha Michał sypia zdecydowanie lepiej. Dziś w nocy na przykład po kąpieli i
                                          karmieniu o 21.30 spał do 3.30, później pobudka o 7.30, ale zdarzało mu się już
                                          sypiać do godziny 5-tej bez przerwy, z tym, że wtedy potrafi jeść od 20 do
                                          21.30 tak w pół godzinnych odstępach po 5 min. Świat go za bardzo interesuje,
                                          żeby na raz poświęcać karmieniu więcej czasu niż 5 min.
                                          Bardzo mało sypia w ciągu dnia, robi sobie po prostu takie drzemki 30-40min. co
                                          3, 4 godziny, a później rozrabia jak pijany zając.
                                          Najlepiej czuje się na dworze i aż boję się jesiennej słoty, bo mieliśmy już
                                          małą próbkę w piątek, kiedy to do 14-tej nie wyszedł na spacer i spał zaledwie
                                          30 min. po rannej pobudce o 7.30. Jest wtedy tak zmęczony, że nie potrafi
                                          zasnąć!
                                          • opolanka1 Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 21:31
                                            Hej dziewczyny!!!!


                                            Kurcze, opuscic forum na dwa dni...i tyle czytania, ale wszytsko przerobilam od
                                            deski do deski..wieć przede wszystkim gratulacje dla kietniowej mamusi, która
                                            znow nią pozostanie..łał..ja takze chcę mieć jeszcze jedno, ale najlepiej
                                            dwójkę dzieci i to w odstepach do dwóch lat, ale zobaczymy co życie przyniesie.

                                            Jeśli chodzi o kaszke, to też slyszałam, z ejak dzieciaczi są spore to lepiej
                                            kleik, bo kaszki co tu ukrywac tucża bardzije, niżeli np.warzywka...a jeśli
                                            chodiz o owoce, to lepiej pózniej, bo owoce ogolnie są slodkie i jak dziecko
                                            załapie smaczek, to potem mogą być problemy, ze nie będzie chciało innych
                                            bardzije mnije wyrazistych smakowo produktów....A zupki, są ok...przecież ine
                                            zabielane,wiec woda trochę warzywek...samo zdrowie. Kurcze ja tak piszę, ale
                                            jeszcze nic malej nie podalam..czekam aż przyjedziemy do Polski, będzoe miec
                                            juz skonczone 5 miesiecy, no chybaże do tego czasu, zacznie reagowac na
                                            jedzenie tak jak wasze pociechy, ale narazie tego nie zaobserwowalam...na mój
                                            gudt, mala takze jest powyżej 8 kilo, ale mogę się mylic...trzy tygodnie temu
                                            ważyła 7, 5 a tak na miesiac tyje mi po kilogramie.

                                            No wlasnie z atydzięń lecę z mała do kraju, a mąz doleci za 10 dni...to nasza
                                            pierwsza taka długa przerwa, wogole jakaś przera. Tatus już przeżywa, że nie
                                            bedzie nas widzieć...i wcale mu sie nie dziwie, bo jakbym ja nie miaal widziec
                                            Zuzi przez kilka dni, to bym chyba kota dostala. Ale musze szybciej pojechac,
                                            bo mama do zaąltwienia wiele takich papierkowych spraw, gdize trzeba byc
                                            osobiście..
                                            Moje pytanie, jakieś specjalne kroki trzeba poczynić przed tym lotem z
                                            maluskziem, wiem, zeby wziąść cosi do picia, przy starcie i ladowaniu,a by uszy
                                            nie zatykaly sie...ale coś jeszcze????

                                            A mała lubi pozycje na brzuszku, lapie zabawki leżąc na brzuszku, śmieje sie,
                                            piszczy, gaworzy...powoli przewraca sie z bruszka na plecy, ale jeszcze
                                            nieświadomie, wtedy gdy za bardzo sie przechyli w któraś ze stron....ogólnie
                                            jest taka kochana...ale jeszcze nie pcha stópek do buzi, już się nie moge
                                            doczekać tego widoku...

                                            kurcze, trochę sie rospisałam..kończe idę spac, bo pobutka zawse w okolicach 7
                                            rano

                                            a, ha..dziewczyny, można pić zieloną herbate, jak sie karmi????

                                            pozdrówka dla Was, buziaczki dla maluszków
                                            • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 21:51
                                              Ja Wam jeszcze powiem, że muszę zrewidować sowje poglądy odnosnie
                                              dzidziusiowego jedzenia- pyszne są deserki, ale marchewka ze słoiczka jest po
                                              prostu obrzydliwa! Ja uwielbiam samą marchew, jak mozna zrobić z czegoś tak
                                              pysznego gorzką i niedobrą papkę to nie wiem... Młody się krzywił, ale 3
                                              łyżeczki zjadł. Zobaczymy co będzie dalej. A po południu bez problemu zrobił
                                              nadprogramową kupkę w pięknym pomarańczowym kolorze smile No i marchewkę tez zjadł
                                              elegancko, bez żadnego brudzenia, czy plucia- aż się sama zdziwiłam!
                                              • eklon Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 22:21
                                                Malilka, a nie masz dostępu do jakiegoś prywatnego ogródka, ale takiego gdzie
                                                się nie nawozi, nie pryska. Wtedy mogłabyś Juniorowi zrobić taką tartą
                                                marchewkę sama. Wiem, że generalnie trudno o coś takiego, ale moja rodzina i
                                                rodzina męża jak usłyszeli, że mały już zaczyna dojadać zmobilizowali się na
                                                150%. Nawet moja siostra z Niemiec przywiozła kilka skrzyneczek papierówek na
                                                przecier jabłkowy z własnej działki. Papieróweczki śliczne, szwagier zrywał do
                                                takiego specjalnego lnianego woreczka, żeby się poodbijały.
                                                Za radą Opolanki na razie wstrzymuje podawanie owoców, bo faktycznie Junior
                                                może się przyzwyczaić do słodkiego i wtedy będzie problem.
                                                Śmigam zaraz spać, bo Michał pewnie da mi dziś popalić, bo słabo spał w ciagu
                                                dnia.
                                                • mamanikoli Re: kwiecien 2004;-))) 17.08.04, 10:08
                                                  Hej dziewczyny,

                                                  to i ja chcialabym dolaczyc do Waszego grona. Moja Nikolcia urodzila sie
                                                  7.04.04 w Wwie na Inflanckiej. mieszkamy w Wwie na Wlochach, a ja jestem z
                                                  lodzi.

                                                  na razie siedze jeszcze z maluszkiem w domu ale planuje powrot do pracy na
                                                  poczatku pazdiernika (brrr, na razie staram sie o tym nie myslec, bo strasznie
                                                  trudno mi bedzie zostawic maluszkasad

                                                  Nikolcie karmie moim mleczkiem i mieszanka (1-2 razy dziennie), bo jakies 2 tyg
                                                  temu mala sie strasznie zbuntowala i odmowila piersi. Udaje mi sie ja nakarmic
                                                  piersia jedynie w nocy i rano, gdy jest jeszcze zaspana. na razie jeszcze nie
                                                  wprowadzalam jej nowych pokarmow. Czy ktoras z Was wprowadzala juz cos nowego
                                                  karmiac tak jak ja tzn piersia i mieszanka?

                                                  Niki jest slodkim , raczej drobnym maluszkiem (5750 kg po skonczeniu 4 msca),
                                                  ale jest to tez straszny nerwusek. B. glosno krzyczy, lubi byc na rekach
                                                  (szczegolnie u tatusia) i usmiecha sie slodko. Czasami smieje sie na glos ale
                                                  rzadko. jeszcze nie potrafi sie przewrocic na brzuszek ani na plecki. kiedy
                                                  Wasze maluszki zaczely zmieniac pozycje?

                                                  pozdrawiamy,

                                                  monika i nikolcia

                                                  foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25574&q=Nikolcia&k=2
                                                  • godiva Re: kwiecien 2004;-))) 17.08.04, 11:12
                                                    Witam z pracysad

                                                    Mamoweroniki - ja tak właśnie robię, karmię małą piersią i butelką (z tym, że
                                                    moja mała ma skończone 5 miesięcy) i od ok. 3 tygodni daję jej inne jedzonko.
                                                    Troszkę było to wymuszone moim powrotem do pracy. Mała je już marchewkę,
                                                    jabłuszko i różne zupki (najchętniej marchwiową z ryżem BoboVity). Nadal nie
                                                    tknie kaszek, trochę żałuję, bo moja królewna też jest drobniutka i przydałoby
                                                    się ją troszkę podtuczyć. Cieszę, się, że nie tylko moje dziecko nie ma jeszcze
                                                    8 kilogramów, bo już łapałam doła.

                                                    Moja maleńka dość dzielnie znosi moją nieobecność, z tym że jest bardziej
                                                    wymagająca, np. chce się nosić, odłożona na leżaczek płaczesad Nigdy tak nie
                                                    robiła...A ja karmię ją przed pracą, a potem galopem do domu. W pracy nie
                                                    odciągam pokarmu laktatorem, bo nie mam na to czasu, czasem tylko wycisnę
                                                    trochę ręcznie. Mała i tak je mieszanki, więc daremny byłby mój trud.
                                                    Boże! Jak ja za nią tęsknię!!! Dobrze, że mam dość napięty dzień, bo bym chyba
                                                    oszalała. Jak ja wam zazdroszczę, że możecie jeszcze być ze swiomi bobaskami...
                                                    Nie mogłam inaczej, naprawdę... Czuję się z tym źle, ale naprawdę to było
                                                    jedyne wyjście, musiałam tu wrócić... Może uda się załatwić wychowawczy mojemu
                                                    mężowi, oby!
                                                    Acha, a jeszcze jedno, od jakiegoś czasu mała robiła bardziej zbite kupki (od
                                                    stałych pokarmów), a wczoraj walnęła mi żółtą jajecznicę, jak za dawnych
                                                    czasów, kiedy była głównie na moim mleku - jak mnie to zdziwiło (i ucieszyło)!

                                                    Ok, nie smędzę, pozdrawiam i zabieram się do roboty.
                                                    Godiva
                                                  • eklon do Godivy 17.08.04, 11:54
                                                    Ja też jestem już w pracy. Musiałam wrócić od razu po macierzyńskim, a i tak
                                                    miałam na nim niezłe urwanie głowy, bo raporciki dla firmy robiłam i tak przez
                                                    ten czas.
                                                    Na szczęście za 2 tygodnie wyjeżdżamy na ulop i mam nadzieję, że trochę
                                                    porozpieszczam mojego Michałka. Chociaż teraz po powrocie z pracy i tak
                                                    pozwalam mu na więcej niż jak byłam cały czas w domu.
                                                    Godiva z kim zostawiłaś Małą? Z moim bąblem siedzi babcia!
                                                  • godiva Ja też pokazuję moją córeńkę 17.08.04, 12:31
                                                    Witaj Eklon - Moja mała siedzi na razie z moją mamą, ale już niedługo, bo tylko
                                                    do przyszłej środy, potem mama wraca do pracysad Cały czas deklaruje się
                                                    teściowa, ale ja mam jakieś dziwne opory, bo to trzebaby małą wozić do niej.
                                                    Może uda się tak zriobić, że mąż posiedzi z małą do około 12, a potem są
                                                    jeszcze prababcie - w kwiecie wiekusmile Grunt, że nie musiałam małej oddać do
                                                    żłobka!

                                                    A tu jest moja Ewunia:
                                                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25887&q=elizan&k=2
                                                  • eklon Re: Ja też pokazuję moją córeńkę 17.08.04, 12:49
                                                    grunt to rodzinka!
                                                    U mnie na razie jest teściowa, do jutra, a później moja mama, bo jest już na
                                                    emeryturze. Do żłobka chyba bym Michała nie oddała, zrezygnowałabym szybciej z
                                                    pracy!
                                                    Na razie Michał jest grzeczny i nie daje babciom popalić, ale patrząc na moją
                                                    osmiomiesięczną sąsiadkę to już im współczuję, jak Michał będzie zaczynał
                                                    chodzić!
    • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 17.08.04, 20:26
      Cześć Dziewczyny!!

      Witam nowe mamusiesmile

      Mamo Nikoli, Igor je raz dziennie z butli, dostawał już marchewkę, jabłuszko,
      dzisiaj dynie, ale nie pała entuzjazmem. Zazwyczaj kończy się na 2, 3
      łyżeczkach.

      Malilko firmy ubezpieczeniowe tez mnie nękały, ale jakoś się pozbyłam natrętówsmile

      U nas marudzenia ciąg dalszy. Zęby idą na bank. Wczoraj w użyciu był nawet
      panadol.
      Moje szczęście dzisiaj urządziło mi niezła jazdę. Na spacerku oczywiście na
      rękach, myślę więc sobie usiądę na skwerku na ławce uśpię marudę , rany co to
      był za ryk. Walczyliśmy jakieś 10 minut. No nic, myślę sobie idziemy dalej,
      prze chwilę spokój i znów . Wiedziałam, że moje dziecko umie wrzeszczeć ,ale że
      jest tak uzdolnione na tym polu to nie przypuszczałam. Z tego wszystkiego
      dostałoby się jakiejś kobitce, dobrze że się pohamowałam. Mały się drze ja
      próbuje go uspokoić a ona do mnie” coś mu dolega”crying no chyba nie sądziła ,że on
      tak dla rozrywki) i stoi i się patrzy. Widowisko było niezłe, ale mogła sobie
      darować. Nie pozostało mi nic innego jak szukać najbliższe ławeczki(
      najbliższa stała rzecz jasna w miejscu najbardziej uczęszczanym) i urządzić
      striptiz, na szczęście podziałało. A już się bałam, że ktoś zadzwoni pod
      997 ,że jakieś babsko się nad dzieckiem pastwi smile
      W nocy niestety młody nadal budzi się częściej niż dotychczas. Po kąpieli śpi 4
      godzinki, zje coś i ląduje u nas w łóżku( spał już u siebie ) a potem budzi się
      jeszcze z 2 – 3 razy ,o godzinie 6-7 koniec spania.
      Młody nie marudzi oczywiście cały czas, w przerwach – pogada, pośmieje się,
      ćwiczy wydawanie nowych dźwięków i nowe akrobacje no i kombinuje jak do buzi
      wsadzić obie nóżki i rączkę ,którą je trzyma.
      Mam pytanie do dziewczyn, którym wypadały włosy- jak tam sytuacja??? Bo u mnie
      coraz gorzej, mniejsza o to że ich ubywa, zawsze miałam ich bardzo dużo więc
      tego nie widać. Najbardziej wkurzają mnie walające się wszędzie kudły, gdyby
      nie były moje to ktoś dostawałaby codziennie niezły ochrzanwink chyba jednak
      czeka mnie wizyta u fryzjera, wypadać nie przestaną ale chociaż będą krótsze.

      To tyle marudzenia smile

      Pozdrawiam Nika
      • cody2 Re: Pożegnanie lata???? 20.08.04, 13:16
        Jeszcze kilka słó na temat wczorajszego dnia.

        Pojechaliśmy na jarmark dominikański, na spacerk śród tłumów, oczywiście
        nastawiliśmy się, że może uda nam się pochodzić niecałą godzinkę, Mały jakoś
        nie przepada już za długimi spacerkami, a tymczasem chodzimy, chodzimy, całe
        stare miasto obeszliśmy i Mały śpi. Gdy sie obudził mielismy już upatrzoną
        ławeczkę, karmienie i o dziwo Mały nadal spokojny. Może to ta duszna pogoda tak
        na niego działała, przespał 2 godziny, co u niego jest rzadkością, w dzień
        zazwyczaj sypia 2-3 razy po pół godzinki. Później pojechaliśmy jeszcze na
        zakupy i nie musieliśmy się spieszyć spokojnie obserwował otoczenie
        i "rozmawiał" z tatusiem smile
        a dzis u nas deszcz, wiec nie sprawdze czy moze znowu caly dlugi spacerek maly
        by przespal...
        paaa
      • bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 20.08.04, 13:18
        Czescsmile
        Dzisiaj u nas pogoda fatalna, pada siapi, kropi... co chcecie. Ja tam chyba
        jednak wole upaly (wlasciwie od ilu stopni to dla Was upal? Bo w sumie u nas w
        tym roku temp. powyzej 25 to z rzadka a to dla mnie w sam raz super lato).
        Mlody dobrze to znosi... no ale fakt u nas zawsze troche chlodniej od morza.
        Ja tam nie narzekam, jak pomysle ze moze jeszcze miesiac... no przy
        sprzyjajacych wiatrach troche iwecej i trzeba bedzie malucha ubierac (o sobie
        nie wspominajac) w kurtki, szaliki, czapki itp. Grrrrrrr...
        Testujemy nowe jedzonko, Mlody bardzo polubil Jabluszko, chociaz pare krostek
        mu sie pojawilo, ale nie popadam w przesade... za to kompletnie mu nie w smak
        ziemniak, az sie poryczal jak mu usilowalismy wepchnacsmile A dzisiaj marchewka
        tez smakowala..... zobaczymy co bedzie z kupka itpsmile
        Mlody sie ostatnio tak rozgadal, ze juz trudno go wrecz przekrzyczac, rozne
        dzwieki wydaje grrrr i oooo i uuuu itp nie sposob powtrozyc, ale super jest. A
        teraz chyba zaczyna byc zmeczony wiec idziemy poszukac jakiegos miejsca do
        lezenia, akurat jestemy u babci i z tym tutaj nie najlepiej. A jak wspominalam,
        Mlody jest indywidualista i spac na rekach nie lubi. Zasypiac tez nie...smile
        pozdrawiam
        ooo chyba troche przestalo padac, idziemy na dwor
        Maraska
    • ja_sylwia Echhh, sama już nie wiem.... 17.08.04, 20:35
      No właśnie...Siedzę i siedzę na forum Alergie, co chwila obmacuję małego, czy
      aby co nowego mu się nie przyplątało. Nie wytrzymałam i pojechałam do
      alergologa, i to spory kawał od mojej mieściny. Beznadziejny. W obyciu. Jak
      belfer starej daty, jakoś mu nie w smak chyba były moje dociekliwe pytania, a i
      Jędruś bezczelnie tarmosił swoją grzechotkę i spokój zakłócał. Ale do rzeczy.
      Dalej nic nie wiemsadKOlejny, już chyba 4 lekarz, który twierdzi, że nie muszę
      odstawiać nabiału, po moich dociekaniach stwierdził, że mam odstawić, ale tylko
      mleko i jego pochodne. Stwierdziłam, ze biorę sprawy w swoje ręce, ale się
      miotam straszliwie. Wywalam z diety wszystko, co może uczulać, a czym do tej
      pory się zażerałam. Zostawiam wieprzowinę, indyka, ziemniaki, brokuły, marchew,
      jabłka, ryż i kaszę. Po dzisiejszym dniu jestem załamana, wściekła i głodna.
      Zeżarłam pieczywo chrupkie z dżemem, parę jabłek, na obiad gotowanego indora,
      ziemniaki, brokuły i marchewkę. Zerzygać się można. I tak zamierzam przez co
      najmniej 2-3 tygodnie. Niestety nie wprowadzę więc słoiczków, bo chyba nie
      zdąże przed pójściem do pracy - mały dostanie chyba Nutramigen jak mnie nie
      będzie. Nikt mnie nie wspiera w moich poczynaniach, PRZESADZAM. W sobotę jadę
      do rodziców na dwa tygodnie, ale się nasłucham. No i beczeć mi się chce, bo u
      mamusi takie jedzonko,ciasta, buuuuuuuuuuu.
      no to pa
      • eklon Re: Echhh, sama już nie wiem.... 18.08.04, 10:09
        no faktycznie można by tylko siąść i płakać!
        Ale
        1. Pomyśl jaką śliczną skórkę bedzie mieć Twoje Cudo za 2 tygodnie.
        2. Ty sama będziesz wyglądać co najmniej jak Pamela Anderson i to bez poprawy
        biustu.
        3. Jest tyle dzieciaków na świecie, które by się z Tobą zamieniły, bo mama
        znowu kazała wypić szklankę mleka...
        4. Twój portfel będzie grubszy przez to, że nie wprowadzisz słoiczków do menu
        Twojego dziecka
        5. Zadzwoń wcześniej do mamy, że ma Ci ciśnienia nie podnosić i lepiej, żeby
        przygotowała coś co Ty możesz jeść!!!
        Więcej powodów już nie wymyślę. Sama walczę z nabiałem, więc po części wiem co
        to znaczy. Na szczęście na razie wszystkie nowości w menu zostały
        zaakceptowane, z wyjątkiem selera!
        Pozdrawiam
        i głowa do góry
Pełna wersja