contraria Kwiecien 2004 24.06.04, 09:19 dzien dobry! bardzo, bardzo serdecznie dziekuje za gratulacje i wszystkie cieple slowa! powiem Wam, ze po kilku latach mam w koncu jeden wielki psychiczny luz! nie wisi mi nad glowa zaden miecz i dostrzegam tez wiele rzeczy wokol. niby lubilam swoja prace, ale dopiero teraz czuje, jak duze to obciazenie. jeszcze raz dziekuje! jutro zamierzamy wyjechac do moich rodzicow na dwa tygodnie, by wrocic na szczepienie. tymczasem jednak dzis czeka nas powtorna preluksacja bioderek. michas ma bardzo dlugie nogi /w ogole mierzy teraz 75 cm/ i dosc mocno je przywodzil. w kupkach malego tez zauwazylam sluz, wlasciwie pojawial sie przy nowych produktach, wiec z nich rezygnowalam po jakims czasie, gdy sluz nie ustepowal. wlasciwie caly czas jestem na 10skladnikowej diecie((( moj maluszek tez lubi miec omleczona pieluszke przy buziaczku. no i nie spi w dzien juz od dawna. wiec chodze nieco umeczona, ale za to z usmiechnietym dziebkiem. moj synus ma cala burze wlosow na glowce, co mozecie zobaczyc na zdjeciach /adres nizej/. sa sprzed miesiaca, ale wloskow mu nie ubywa. za to coraz czesciej wklada raczki do ust, dajemy mu gryzaczki i troche pomaga, ale nie moge go wciaz pilnowac. aha i nie dajemy mu wcale smoczka, wiec sie troche obawiam, by nie wyksztalcil nawyku ssania paluszkow. bylam wczoraj u lekarza ze soba - od jakiegos czasu bola mnie kolana - okazalo sie, ze to jakies przeciazenie - zbyt duza aktywnosc po ponad 6miesiecznym lezeniu plackiem. mam wysiek w prawym kolanie. jezeli sie pogorszy, konieczne bedzie leczenie i wtedy koniec z karmieniem. co w tej chwili w ogole nie wchodzi w gre. na razie mam zawijac bandazem elastycznym. martwie sie straszliwie ((( powoli koncze, ide poszalec do lozka z moimi guuuugajacymi chlopakami, caluje mocno contra a to moj skarbek: foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20665&grupa=0&kat=18&a=contraria1 Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Kwiecien 2004 24.06.04, 13:51 Witam wszystkich, Igosiu mam nadzieje, ze z tata juz lepiej. Nie zamartwiaj sie, jest na pewna pod dobra opieka. Contra, twoj dzidzius oczywiscie sliczny, bardzo ladnie jest to zdjecie jak glowke zadziera do gory. Widac ze to duzy, silny chlopak. A co do kolana to wspolczucia serdeczne, uwazaj na nie, odpoczywaj, nic sie nie stanie jak nie poprasujesz... (Wjechalas mi na ambicje z tym prasowaniem, ja tez teraz staram sie wszystko prasowac) A teraz o moim klopocie: Wczoraj zaczela mi leciec krew i nie wiem co o tym myslec. Czy to okres? Karmie regularnie, wiec chyba nie powinno go byc. Aczkolwiek w nocy mam przerwe 5 godzin. Nie jest jakos duzo tej krwi, nic mnie nie boli ale sie martwie. Moze w srodku jeszcze nie wszystko mi sie pogoilo? Choc 7 tyg po porodzie juz sie dawno wszystko powinno zagoic i myslalam ze tak jest, bo juz od miesiaca nic mi nie lecialo. Napiszcie, prosze, jak to u was jest. Pozdrawiam serdecznie Magda i slicznie spiacy Henrys Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Kwiecien 2004 24.06.04, 14:18 Hej dziewczyny Contra, twój mały to duży chłopak, kawał mężczyzny z niego..moja Zuzia ma dopiero około 64 cm..a Twój jak piszesz 75 cm...o wspaniały wynik... Magda, ja dostałam pierwszy okres po 5 tygodniach od porodu...w 8 tygodniu byłam u gina i wszystko w pożadku, nic nie stwierdził, ładnie sie wszystko zagoiło.Niektóre kobiety dostają szybko okres, patrz ja,...a karmię od poczatku tylko cyckiem...i wczoraj znów okres po 7 tygodniach.....wiec nie masz sie co martwic, widocznie taki nasz urok... Co do tych różnych wyprysków na twarzy dziecka, to warto zajrzeć na strone gdzie mowa o alergiach, ale pamiętajcie, nie dajcię sie zwariowac,...bo małe dziecko jest tak bezbronne, ze byle co i moze mu zaszkodzic...należy zachowac zdrowy rozsądek, co staram sie czynic, ale moja mała naprawde ma delikatniusia skóre.... Slę pozdrówka dla Was i Waszych szkrabków Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 24.06.04, 18:21 Witajcie, Igosia- mam nadzieję, że z tatą będzie wszystko dobrze- trzymaj się! Przyszła_mamo (swoją drogą- jaka z Ciebie znowu "przyszła" mama? - jeśli chodzi o czapeczki, to ja z kolei staram się minimalizować czas w którym dziecko w ogóle jest w czapeczce, bo wydaje mi się, że na pewno mu strasznie gorąco i źle latem w czapeczce i w efekcie też wyglądam jak wariatka- np. w wietrzny dzień dziecko na spacerze zaczyna płakać, nakładam czapeczkę, wyjmuję z wózka, uspokajam, wkładając z poworotem jeszcze w locie zdzieram czapkę, kładę, młody znowu kwili, więc znowu łapię czapkę, żeby go wyjąć itd. Moja mama przez 2 miesiące ze mną walczyła, "bo każde dziecko musi mieć czapeczkę na zewnątrz" (no niech się sama położy latem w nagrzanym namiocie w czapce, bo przecież takie mniej więcej warunki panują w wózku z postawioną budką), a teraz odpuściła i widzę, że jak sama mu zdejmuje, jak leży w wózeczku, uffff. Opolanko- niedawno pisałam, że fajnie by było, gdyby moje dziecko usypiało o północy, bo wtedy moglibyśmy spać do południa, ale widzę po Twoich doświadczeniach, że niekoniecznie by tak było. Mam nadzieję, że Zuzi się przypomni, że jest jeszcze niemowlaczkiem i że powinna chodzić spać wcześnie. Maciuś z kolei przestawił się i zamiast o 21.00 zasypia już o 20.00- tak koło 19.15 zaczyna się już wydzierać i nie można go uspokoić i to oznacza, że ma być kąpiel, cyc i spanie. I o 20.00 śpi jak kamień. Na początku martwiłam się, że przez to będziemy wstawać godzinę wcześniej, ale na razie budzi się dopiero o 9- 9.30, więc jestem zachwycona. Nie da się ukryć, że dla równowagi psychcznej potrzebne jest te parę godzin przed snem bez konieczności zajmowania się dzidziusiem- każda mama musi przecież odpocząć, żeby mieć siły na nowy dzień z jakże absorbującymi dzieciaczkami Contra- ja myślałam, że moje dziecko jest duże, ale Ty to dopiero masz kawał chłopaka! Rośnie jak na drożdżach. Ja też mam problem z wkładaniem rączek do buzi- Kiciuś robi to bardzo często, a ja je ciągle wyjmuję, choć to syzyfowa praca. Czasem ssie piąstkę, ale najczęściej to ją oblizuje, tarmosi, gryzice, pociera dziąsłami- aż się zastanawiałam, czy go może dziąsła nie swędzą, zwłaszcza że czas wyrzynania ząbków jest ponoć dziedziczny, a mnie pierwszy pojawił się jak miałam 3,5 miesiąca. Też nie używamy smoczka, mimo kilkunastu prób podania i już drżę na myśl o wykrzywionym kciuku i wypchniętej szczęce Gryzaczków też na razie nie chce, pewnie dlatego, że nie potrafi ich jeszcze utrzymać. No i coraz bardziej się ślini, ale to niestety normalne i będzie ponoć przybierać na sile. Współczuję mamusiom, które już dostały okres, tak fajnie było przez tyle miesięcy bez niego! Mam nadzieję, że do mnie nieprędko zawita... Dziewczyny biorące Cerazette- macie jakieś skutki uboczne? Gdzieś wyczytałam, że pigułki mogą powodować zmniejszenie laktacji- zauważyłyście coś takiego? A moja recepta ciągle leży niewykupiona.... Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 Re: Kwiecien 2004 25.06.04, 09:07 cześć dziewczyny Contra, moja Lidka też ma w tej chwili coś około 75 cm nie wiem dokładnie, ale ciuszki mamy na rozmiar 74 i śą akurat. Trochę mnie załamuje, że niedługo skończą się dla nas śpiochy i pajacyki, z tego co widzę produkowane są do rozmiaru 86. A jak tak dalej pójdzie, to ten rozmar osiągniemy za jakieś półtora, 2 miesiące. Lidka w 6 tygodniu ważyła 6430 także klops z niej wielki. Co do dyskusji o czapeczkach, to ja również najchętniej niezakładałabym ich wcale.Ale niestety presja społeczna jest zbyt silna, poza tym w tym cholernym Szczecinie cały czas wieje, a wózek to nasz wróg numer jeden i większość spaceru bździągwa spędza na moich rączkach. Więc czapeczka jest nieodzownym elementem ubioru. Igosiu trzymaj się. Jestem sercem z Tobą. Wszytskim mamom (a szczególnie tym, które mają zamiar wracać do pracy) polecam gorąco książkę pt. "Jak ona to robi?" Alice Pearson (tak się to chyba pisało). Rewelacja, nawet dla mnie mamy, która kiedyś pracowała i która wróci w końcu do pracy, ale za jakiś czas. Tutaj jest moja gwiazdeczka. Nie udało mi się włożyć więcej zdjęć. Pozdrawiam Zosia foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=23193 Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 Re: Kwiecien 2004 25.06.04, 09:16 Chyba coś schrzaniłam, dajcie znać, czy się da otworzyć strona ze zdjęciami. Jestem blondynka (ciemna) przy komputrze, całe szczęście, że nie używam korektora do poprawiania błędów. Pozdrawiam raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 25.06.04, 12:12 Witajcie, Zosiu- Twoja córeczka jest chyba naszą forumową rekordzistką pod względem wagi w 6 tygodniu, bo nie przypominam sobie, by któryś dzieciaczek ważył więcej, niż 6430g. Gratulacje! Czy wyrosła tak na samej piersi? Jeśli chodzi o ubranka, to ja śpiochów w ogóle nie używam, bo są dla mnie zbyt niepraktyczne przy przewijaniu. Kiciuś nosi body i spodenki (we wszystkich kombinacjach długości rękawków i nogawek) i pajacyki. A w mojej odziedziczonej stercie ubranek mam pajacyki nawet dla 2-latka (według metki) i one są ogromne, więc pewnie znajdziesz coś dużego dla Lidki. A link do zdjęć niestety nie działa Moja bliska koleżanka będzie na dniach rodziła dziecko, wiele rozmawiamy, więc znowu jestem w temacie szpitalno-porodowym. I jak tak sobie przypominam moje pierwsze dni z synkiem, to zdecydowanie stwierdzam, że mój szpital (z któego ogólnie jestem baaardzo zadowolona, a poród i opiekę wspominam bardzo dobrze) w ogóle nie był przyjazny naturalnemu karmieniu i laktacji i że to wielkie szczęście, że ja w ogóle karmię piersią! Przed porodem czytałam jak ważne jest, żeby nawet po cc jak najszybciej przystawić dziecko do piersi dla odruchu ssania, dla przeciwciał w siarze itd, a nic takiego nie miało miejsca. A ja byłam zbyt otumaniona, żeby się tego domagać. Dziecko nakarmiłam dopiero prawie po dobie po urodzeniu- co prawda przynieśli mi je już o 12.00 (cesarkę miałam i 19.45), ale tak najedzone, że udało mi się je dobudzić do karmienia dopiero o 18.00. Myślałam, że dokarmiano je strzykawką, czy kieliszkiem, jak w innym szpitalach, ale gdzie tam- od razu poszli po najmniejszej linii oporu i dali butelkę. Jak na początku (tylko pierwszego dnia na szczęście) miałam malutko pokarmu, a dziecko ssało non stop i nie mogło się najeść, to położne od razu przyniosły butlę, nikt nawet nie zachęcał do wysiłku, do przystawiania non stop, mimo że to jedyna droga do dobrej laktacji. Przypuszczam, że głównie chodziło im o to, żeby dzieci na oddziale nie płakały, bo wieczorami i w nocy od razu interweniowały z butlami, w dzień było lepiej. Dobrze, że mój mały ssaczek od razu przyssał się z wielką mocą do piersi i nie było z tym żadnych kłopotów, ale widziałam, że inne mamusie miały problemy z karmieniem i w sumie nikt im nie pomagał. Wiem, że nasze dzieci są już duże, a porody dawno w niepamięci, ale przez koleżankę tak mnie jakoś wzięło na wspominanie. Przy drugim dziecku to ja dopiero będę mądra! ) Dobrze, że już dzisiaj trochę chłodniej- synek bardzo się męczył w czasie wczorajszego upału i nawet myślałam, że trzeba będzie chodzić na spacerki późnym popołudniem, bo wczesne ranki to nie dla mnie. Na razie śpi jak zabity, ale jak tylko się obudzi, to wychodzimy. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama histeria małego! 25.06.04, 13:35 coś mi się palec omsknął... Mój jędruś dostał dziś szału, po raz pierwszy w takiej skali. Podjechliśmy z przyszłym i wózkiem taksówką do miasta, coby sprawy papierkowe pozałatwiać, ufok spał. Po godzinie się obudził i dostał szału. Przyszły poszedł do pracy i zostawił mnie na środku deptaka, wśród tłumu ludzi. Mały się darł przeokropnie, jak nigdy. Rzucał kulasami na boki, gołymi oczywiście, bo skarpety już dawno poszły się bujać. Rwał czapę z głowy razem z włosami (bardzo umiejętnie potrafi sobie gadzina ściągać czapeczkę). Ja prawie wlazłam do tego wózka, tylko mi dupsko wystawało, rzuciłam się na te uszy cholerne, bo wieje dziś niemiłosiernie. NIe chciałam go wyciągać z woza, bo nie był za ciepło ubrany - rano na balkonie w słoneczku był upał i tak dobrze, że dziś zrezygnowaliśmy z krótkiego rękawka. No i się darł, darł i darł. W życiu czegoś takiego nie widziałam. Gile mu furczały w kinolu, powietrza nie mógł nabrać, krztusił się..., normalnie spanikowałam. Na szczęście byłam w pobliżu mojej pracy, zadzwoniłam, że mam awarię i ma ktoś zejść po nas za 5 minut. Przebrałam go w biurze (ledwo jeden sik), no i nakarmiłam jakimś cudem, bez stosów poduszek i dziwnych pozycji wypraktykowanych w domu. Dzięki Bogu, że mały potrafi już jeść bez kapturków. W drodze powrotnej jakoś był w miarę spokojny, wracaliśmy na pieszo (40 min.), trochę podsypiał. W domu cyrk ze zdwojoną siłą, mały upocony, usmarany, ja bliska płaczu. A ponieważ godzinkę temu karmiłam, za wiele tego mleczka mu nie poleciało, a i jeszcze się krztusił i ulewał. Zmierzyłam temperaturę - chyba ok, chyba, bo coś nasz nowy o zgrozo termometr jest trafiony i pokazuje "normalną" temp. ok 35 stopni). Położyłam się z małym jak do karmienia, brzusio do brzusia, w dziób dostał smoka zamiast cyca i jakoś przysnął. Teraz śpi i chlipie i szlocha przez sen. Nie mam pojęcia co mu jest. Jak się obudzi to podotykam mu uszka, rano miał mleko w uszach, może ma stan zapalny?? A swoją drogą, skoro przy miernej laktacji zaleca się przystawiać, nawet jak nie leci, to jak ja mam to zrobić, jeżeli jędruś ma mega wkurwienie, jak nie leci??? I puszcza cyca??? On się nawet denerwuje, jak zaczyna ciśnienie w cycu spadać i strumień mleka robi się coraz mniejszy - już się wścieka i nie chce ciągnąć. Niestety przy kapturkach pod tym względem było lepiej - co prawda wisiał na nich min. godzinę podczas karmienia (teraz ledwo 15 minut dociąga), ale jak się zmęczył, to cobie trzymał kaptur i był spokojny, a teraz jest ciągle zły i ulewa, bo łapczywie ciągnie. Jestem dziś wykończona... Jak on mi da tak popalić przed weselem to nie wiem jak ja wytrzymam nockę... Piję właśnie bawarkę - kolejny sposób na lepszą laktację, tym razem wg przyszłej teściowej. Herbatki i karmi nie pomagają - codziennie to piję, acha i jeszcze sam anyżek, okropność. Beczy, spadam Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Dieta.......( 25.06.04, 14:29 Cześć dziewczyny!!! wlasnie Zuzia śi znów na balkonie, bo u mnie z częstotliwośicą co pół godziny pada..i nie to żeby jakiś deszczyk. Wczoraj jak walneło z nieba, to poczulam sie jakby Bóg bawil sie kranem..walneło prosto w szyby, a że miałam balko otwarty, bo właśnie wstawialam wózek do mieszkania, to mialam dodatkowe sprzątanie, w postaci ścierania podłóg...Dobrze, ze mała sie nie obudziła! Co do czapeczki, to ja takze jak jest ciepło staram sie małej nie zakładac zbędnego balastu an główkę, tym bardziej, ze ma sklonności do potówek. Jeśłi chocdzi o slinienie dzieciaczka, to swiadczyć to moze , ze za chwilke lub w niedalekiej przyszłośic będą szły ząbki, w tym okresie nawet kupka moze pojawiac sie zielona i może boleć brzuszek. A co do mojego nagłówka, to od dzisiaj jestem na diecie.Mielismy już problemy ze skóra, przypomnę Wam, ponieważ mala dostała juz prawie ranek w zagięciach nóżek, koło stópek..a w zgięciach kolanowych i łokciowych nie było także za ciekawie....pediatra poradziła abym odstawiła proszek, a prałam w Loveli, przywiezionej z Polski...zrobiłam jak zaleciła, i odeszło jak ręką odjął.Teraz piorę w płatkach mydlanych. pod czas tamtych dni, mała miała łuszczącą skórę, nabrzuszku najwięcej..ale wszytsko zniknęło. Od niedawna....znowu mam z nią , a raczej z jej skórą problemy.Na twarzyczce ma taką kaszkę, ale nie na calej części, tylko bliżej oczu, policzkach i troszeczkę na czole..nawet chyba teraz ma na główce i jak patrze , to na całym ciałku...najbardziej widac to jak sie popatrzy pod słońce, nie są to czerwone plamy. Nie ma ani polakierowanych policzków, ani łuszczącej skóry na policzkach, zgięcia sa bardzo aldne, bez jakich kolwiek zaczerwienień...ale za to ma takie cosik, jakby liszajowate...nie ma to prawie koloru, pod czas dnia, jedynie po kąpieli robią sie te miejsca czerwone, ale po pewnym czasie dochodza do koloru skóry...ma tego najwiecej na przedramionach, trochę na udach, po bokach ciałka....Nie ma ona zadnych czerwoncyh plam, o których tu gdzieś czytałam na forum alergików... Wiec narazie będe stroniła od nabiału, co dla mnie ejst bardzo cieżkie, bo ja należe do typowych nabiałowców, po przeczytaniu paru informacji na forum alergie, wydaje mi sie, ze to właśnie skaza białkowa. dziewczyny takze mi tam napisały, z eot na to wygląda. Jeśłi tak, to wszytsko jets proste, końcyzć z nabialem i po 3 tygodniach widac juz rezultaty...gorzej jak to co innego, wiec trzeba sukcesywnie eliminowac alergenne pokarmy...Jestem dobrej mysli, i chcę aby była to skaza białkowa, a nie inne cholerstwo... Ale bedize ciezko, bo nawet masła nie mozna, nie wspomnę o jogurcikach i innych pysznosciach..ale konsekwencja, jak tam mówia, jest sukcesem do pieknej skóry dziecka... Wiec od dzisja konsekwentnie omijam wszystko co z nabiału..... Slę pozdówka Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama próba wstawienia zdjęć,,, 25.06.04, 15:26 foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=23213 Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Re: próba wstawienia zdjęć,,, 25.06.04, 15:27 kolejna blondi - nie umiem.. Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 próba wstawienia zdjęć 25.06.04, 16:54 mam pytanie do mamuś nieblondynek, jak to robicie, że Wasze zdjęcia działają. Może krótkie szkolenie dla mamuś blondynek. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: próba wstawienia zdjęć 25.06.04, 23:04 Moje dziecię już w czasie kąpieli tak ziewało, że jak tylko zjadło to padło kamiennym snem o 19.30. Śpi w nocy cały czas rewelacyjnie, 6h+3h+3h, wstajemy dopiero po 9.00- jak na jego wiek to rewelacja. Gorzej zaczyna być na spacerach- kiedyś całe przesypiał, teraz albo chce jeść, albo żeby go nosić na rękach i spacerowa wyprawa zaczyna być coraz bardziej męcząca. Zawsze go karmię jak jest głodny, ale na noszenie się nie zgadzam, bo noszenie razem z pchaniem wózka jest ponad moje siły. Wtedy mimo bujania dzidziuś zaczyna płakać, mnie to frustruje, bo mi go szkoda, no i efekt jest taki, że wcześniej wracamy do domu, buuuu. Pewnie mu nudno tak leżeć i oglądać ciągle niebo, ewentualnie listki na drzewach, ale co ja mogę na to poradzić, przecież do spacerówki go jeszcze nie wsadzę. Mam nadzieję, że z czasem nie będzie jeszcze gorzej... Karmienia dzienne też nam się wydłużyły, bo moje ciekawe świata dziecko zamiast jeść potrafi z cyckiem w buzi gaworzyć, uśmiechać się, rozglądać, ciągnąć mnie za włosy, ściągać pieluszkę tetrową spod brody- słowem świetnie się bawić. A podobno z czasem coraz trudniej będzie dziecku skupić uwagę na jedzeniu, przy tylu ciekawych rzeczach dokoła. W każdym razie najspokojniej je na leżąco, najwyżej się przestawimy. Czy Wasze dzieci też gaworzą całym ciałem? U nas przy "aguuuuu" zaangażowane jest całe ciałko, najczęściej z jednoczesnym sprężystym wyrzutem rączek i nóżek- komedia Poza tym wczoraj moje dziecko odkryło, że rączki można splatać razem- wcześniej fruwały samodzielnie. Przyszła_mamo: wiele dzieci denerwuje się, jak słabiej leci mleko, musisz synka przetrzymać i już. Lepiej dla niego, żeby się podenerwował przy piersi, niż żeby najadł się butelką. Wielokrotnie słyszałam, że stosowanie kapturków bardzo zaburza laktację i że ich odstawienie po jakimś czasie powoduje powrót większych ilości mleka, może u Ciebie jeszcze trwa ten okres przejściowy? A w bawarkę nie wierzę, bo dawno obalono mit o jej skuteczności, chociaż oczywiście moja mama i teściowa też ją polecały Ale dziwne, że Karmi na Ciebie nie działa, myślałam, że po nim to nawet bezdzietna kobitka tryska strumieniami A kiedy dokładnie Twój ślub? Opolanka- mam nadzieję, że Zuzia nie ma jednak skazy białkowej, bo dieta eliminacyjna jest przecież strasznie wykańczająca! Ja też jestem nabiałowa i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale też wiem, że dla dobra mojego dziecka dałabym się obrać ze skóry, a co dopiero mocno pościć. Dużo sił w nadchodzących 3 tygodniach- przynajmniej będziesz wiedziała na pewno czy to skaza, czy nie, Dobranocki Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: próba wstawienia zdjęć 26.06.04, 13:49 Hej dzewczyny Mojego synka wczoraj ktos zaczarowal, przespal mi prawie caly dzien. Budzil sie tylko na jedzenie. Myslalam ze w nocy bedzie niezly sajgon a on o dziwo spal dalej. Czytalam gdzies, ze maluszki przechodza srednio co 3 tyg. zmiane w swoim sposobie zachowania. Zmieniaja pory snu i jedzenia. I to by sie u mnie zgadzalo, bo jakis czas temu mial dzien, ze mi w ogole nie chcial spac. Dzis dokladnie minelo 8 tyg. od jego narodzin a juz nie moge sobie wyobrazic zycia bez niego. We wtorek idziemy na szczepienie a ja oczywiscie przezywam, ze go bedzie bolalo. I mam problem z podnoszeniem glowki, tzn. nie ja oczywiswcie tylko moj Henrys. On lubi lezec na brzuszku, oglada sobie swiat z boku i ssie paluszki i wcale nie chce mu sie zadzerac glowy. Jezeli juz ja podniesie na pare sekund to ma ja ustawiana bokiem, rownolegle do podloza. Myslicie ze powinnam sie martwic. Jestem ciekawa co na to powie lekarka we wtorek. Gdy trzymam mego synka pionowo na rekach to on nie ma zadnego problemu z trzymaniem sztywno glowy. To narazie tyle. Pozdrawiam goraco, mimo ze u mnie zimno za oknem. To tyle, ogolnie u mnie nic cie Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: próba wstawienia zdjęć 26.06.04, 18:56 Cześć dziewczyny, zgłasza się kolejna blondynka o instrukcję do wklejania zdjęć Jakiś czas temu też próbowałam wam pokazać mojego synka, ale niestety nie udało się wkleić fotek i do tej pory nie wiem, jak to zrobić. Wprawdzie są to zdjęcia ze szpitala i od tej pory mój synek urusł i "wydoroślał" . Mój synek, jak narazie ma stały rytm dnia i jakoś nie zauważyłam żadnych zmian o ktorych pisze ma-gda. W poniedziałek mamy małe święto, Szymonek skończy 2 miesiące. ma-gdo Szymonek podobnie jak twój Henryś leżac na brzuszku trzyma główkę na boczku, czasami troszke podnosi a jak go trzymam w pionie to trzyma główke sztywno i obserwuje wszystko dookola. Pediatra kazała robić takie ćwiczenie, nosić małego poziomo, tak jakby leżał na brzuszku, lewa ręka pod klatką piersiową, a prawa miedzy nogami, tak jakby na brzuszku i pieluszce (ja to nazywam samolocik), no i kazała jak najczęsciej kłaśc na brzuszek, chociaż na chwilke. Z tego powodu, jak pisalam wczesniej, maly nie zostal zaszczepiony, poniewaz czekamy na konsultacje z neurologiem. Ciekawa jestem jak to jest u was w Londynie, czy też będziesz musiała to skonsultować, napisz, jak tam po szczepieniu. A pogoda u nas do bani, nie wiadomo, kiedy zacznie lać, takze kisimy sie dzisiaj w domku, ale jutro bez wzgledu na wszystko wychodzimy na spacer, chociaz gdybym miala nawet stac pod klatka Skonczylam nareszcie swoja magisterke, teraz tylko musze sie obronić, ale coś mi się wydaje, że małżonek mnie uprzedzi pozdrawiamy z pochmurnego Gorzowa Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Kwiecień 2004 26.06.04, 23:07 Cześć babki, Przyszła mamo> NO to ja mogę sobie wyobrazić co wczoraj przeszłaś z ta megahisterią. Może byłaś nawet bardziej upocona niż twój synek. No ale jak ma się teraz, był to znak jakiejś choroby, czy było potem lepiej? Ja typuję jakąś kolkę. Pewnie pomyślicie, że ja to zawsze piszę to samo i wogóle jak zwykle przynudzam, ale miałam identyczne scenki z moją pierwszą. ILe je musiałam czasami się nagimnastykować przy karmieniu, niby głodna, ale jak się już wkurzyła, to za nic nie potrafiła chwycić piersi. Takie histerie miałam do około 8 miesiąca, najczęsciej pomagało wtedy bujanie jej brzuchem na moim brzuchu i dawanie smoczka, później obracałam ją szybko do piersi i wyciągałam smoczek, a zamiast tego wciskałam brodawkę, i jak już załapała to zasypiała. Oj! Dziewczyny to był koszmar Miałam wtedy typowy baby blues, odpadałam totalnie, Julia nie dawała mi chwili oddechu i nie mogłam nawet w spokoju się wysiusiać. Więc jak już kiedyś pisałam Emilka jest nagrodą za to co przeszłam z Julką. Tak malilko, przy drugim dziecku jest inaczej... Kocham Emilkę bezwzględnie, odczuwam tylko pozytywne emocje, przy Julce (dzisiaj już nie) chciałam czasami rzucić to wszystko, zatkać sobie uszy stoperami, wyjechać daleko....Więc przyszła mamo, wybacz Jędrusiowi jego ufokowatość, na pewno już nie potrwa długo. Emilka kończy w przyszłym tygodniu 3 miesiące (tylko że ona jest z 31., a w tym miesiącu nie ma 31. , więc właściwie tak śmiesznie)) Byliśmy na kolejnym USG bioderek i jest znaczna poprawa, mam nadal pieluchować szeroko (czego nie robię, bo EMilia tego nie znosi) i robić żabki, za 6 tygodni kolejna kontrola. Mała ma ustalony raczej stały rytm. Pobudka 7.30, 4 drzemki około godzinne w ciągu dnia, kąpiel 19.00 i zasypia na noc tak około 21.00. W nocy karmienie albo około 1.30, albo czasami prześpi to karmienie, i wtedy chce pić o 5.00. Nie świecę w nocy światła, nie przewijam, nie noszę do odbicia, więc jestem wyspana. Do pierwszego nocnego karmienia Emila śpi w łóżeczku, a poźniej już zostaje u mnie (mąż grzeje materac w innym pokoju, bo twierdzi że nie lubi spać jak zapałka) A co do czapeczek, to ja ma taki dyżurny kapelusik bardzo leciutki, żeby jej nie świeciło na łepetynkę. Jeszcze nie pisałam o pwenej ciekawostce kąpielowej jaką mamy. Może Opolanka słyszała o tym, bo mamy to z Niemiec? DO kąpieli niemowlaka mamy taki specjalne wiaderko, które nazywa się Tommy Tub. Nie jest to wannienka, lecz przypomina wyglądem wiadro,jest przeźroczyste, dziecko zanurza się tam w całości, wystaje tylko główka. Bejbioka trzyma się za główkę, lub za paszki i maluch sobie tak prawie pływa. Emilka jest wniebowzięta, nic jej nie marznie, i ma sobie przy tym przypominać jak to było w brzuszku. Obiecuję, że skombinuję jakąś cyfrówkę i zrobimy zdjęcia. No więc nasz wanienka i stojaczek bł używana tylko raz, bo jak nie kąpie ją w wiadrze, to kąpie ją w naszej ogromnej umywalce, nie muszę dzwigać tej wanny. Na razie pozdrawiam mocno i do znów Papa Ewa i Emilka Odpowiedz Link Zgłoś
magar1 Re: próba wstawienia zdjęć 26.06.04, 23:29 Witam Was serdecznie, czytam Wasze wypowiedzi dość syatematycznie, a że nie mam talentu do pisania, to też rzadko się wypowiadam, bo boję się że moje wypociny będą strasznie jałowe. W wykształcenia jestem matematykiem i chyba stąd moje problemy, a może ponieważ mam takie problemy w pisaniu to jestem matematykiem. Ale do rzeczy nie pamiętam aby któraś z was pisała o chrzcinach, chyba że przeoczyłam. Mój Jonaszek jest już chrześcijaninem od dwóch tygodni, 13 czerwca mająć 2 miesziące został ochrzczony, było świetnie. Bałam się, że będzie strasznie wrzeszczał i to nie tylko w kościele ale było w porządku, lepiej się zachowywał niż w przeciętny dzień. Na naszej stronie możecie zobaczyć zdjęcia z uroczystości: jonasz.kaszub.com Maliko, mam te same problemy ze spacerami co Ty, nie dość, że mi samej trudno wytrzymać nawet 2 godziny spacerując po naszej wsi to jeszcze maluszek nie chce spokojnie leżeć w wózku, trudno te jego zmagania słuchać więc skracam spacery do minimum bo nie są one dla nas przyjemnością. Moja mama jak kiedyś do mnie przyjechała to odmówiła wychodzenia na spacery i tłumaczyła się, że jak Jonasz płacze to jej się żołądek na drugą stronę wywraca, a co ja mam powiedzieć kiedy na ten zakichany spacer muszę go zabrać. W domu nie jest lepiej bo Jonasz uspokaja się najszybciej na moich rękach i nawet mąż nie może mnie zastąpić. Jest co prawda niewielka poprawa po tym jak kupiliśmy mu stojaczek gimnasztyczny, pod nim wytrzymuje ok. 3 półgodzinnych seansów zabawy na leżąco w ciągu dnia, ale tylko wtedy, gdy ma dobry nastrój. Leżąc na brzuszku wysoko unosi głowę, czasami nawet klatkę piersiową odpychająć się rączkami ale długo tak nie wytrzymuje. A co do jego stanu zdrowia to właściwie nic mnie nie martwi poza może dużym według mnie ciemiączkiem, choć pediatra mnie upakajała, że jest w normie. Jak czytam ile wasze dzieci ważą to mój wydaje mi się kruszynką, bo w wieku 2 miesięcy ważył 4950g, czy któraś z Was ma takiego małego brzdąca. Właściwie to się cieszę że jest taki leciutki bo te jego wymagania są dla mnie mniej uciążliwe. Tak naprawdę to ja lubię go nosić na rękach po mieszkaniu, tyle że zaniedbuję wtedy resztę rodziny, moich trzech starszych facetów, którzy czasami też coś by zjedli. Poza tym muszę wysłuchiwać przy byle okazji, że rozpieszczam go i że będę tego żałować. Bardzo mi się nie spodobało np. określenie mojej teściowej gdy usiłowałam uśpić wieczorem Jonasza: "ale go rozdziadowałaś". Jak można coś takiego powiedzieć o małym dziecku. Oj, wpadam na temat pułapkę więc chyba już skończę, bo bym się rozpędziła zabardzo a nikogo nie mam zamiaru nudzić tematem "Moja teściowa" Pozdrawiam Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
kaja2003 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 27.06.04, 20:47 tutaj basia ur 8.04 dzis bardz marudna. nie schodzi z rak . Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 ciężko bez nabiału 27.06.04, 21:55 witam dziewczyny.... ja już trzeci dzień na diecie, bo prawdopodobnie mała ma skazę bialkowa, nie wiem tego dokladnie, ale dziewczyny na forum o alergiach, taka postawiły diagnoze, po przeczytaniu stanu skóry mego dziecka.... Narazie jeszcze nie jest tragicznie, ale jak patrze na te wszytskie serki, jogurciki to kubki smakowe wariują a slinianki wchodza na wyzsze obroty...uuuu We środe ide do lekarza, zobaczymy...jeszcze mam nadzieje, ze może to wina już powoli dających z glębo ząbków, bo podobno moga przy wychodzeniu ich, pojawić się śluzowate kupki, czasem anwet yielone i własnie taka wysypka...szczególnie jak dziecko sie mosno slini i pcha łapki do rączek...co Zuzia własnie robi...Znaczy teraz smacznie śi... POzdrawiam serdecznie i ide zjeśc kromke chlebka..ale bez masełka... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: ciężko bez nabiału 27.06.04, 22:07 Dobry wieczór drogie Panie Wczoraj spędziliśmy cały dzień na działce u moich rodziców, mimo niesprzyjającej pogody- cały czas padało. Momentami robiło się bardzo zimno i wtedy my grzaliśmy się w domu przy kominku, a moje dziecię cały czas twardo spało na zewnątrz. On w ogóle super śpi jak jest zimno, powinnam była urodzić jesienią, wtedy na pół roku miałabym spokój na spacerach, hihihi. Przez to ciągłe wczorajsze spanie dzisiaj rano mój synek baaardzo chciał rozpocząć dzień jak najwcześniej, chyba już o 6.30. Ale oboje z niemężem byliśmy nieprzytomni, żadne z nas nie chciało się z nim bawić, więc tylko położyłam go w naszym łóżku blisko mojej nagiej piersi, żeby mógł sobie zjeść w razie głodu, nakryliśmy głowy poduszkami i staraliśmy się spać, a przynajmniej drzemać. Dziecko gaworzyło, popiskiwało z radości, machało rączkami i nóżkami (czasem oczywiście trafiając biedną mamę usiłującą spać) chyba z godzinę, aż wreszcie znużone zasnęło, na szczęście do 9.00. Ale i tak jestem strasznie niewyspana, niby chodzę spać o północy, wstaję codziennie 9.00, w nocy dziecko najada się w 10 minut i zasypia, a i tak jestem mocno zmęczona. Mój synek ostatnio strasznie się rozgadał- właściwie jak nie śpi to non stop gaworzy, najchętniej w pozycji leżącej. Właściwie tylko w pionie nie grucha, no ale skoro do mówienia potrzebne są wymachy kończyn, to nic dziwnego Opolanka- strasznie Ci współczuję tej diety. Ja przez moment też podejrzewałam skazę białkową u mojego szkraba (z powodu kaszki na buzi, która później sama zniknęła) i jak wtedy przeczytałam na alergiach wątek o diecie mamy karmiącej alergika to się załamałam. Ja co prawda nie słyszałam o tym, by ząbkowaniu towarzyszył pełen zestaw objawów alergicznych z wysypką i zieloną kupką włącznie, ale skoro o tym piszesz, to pewnie i tak może być Trzymam kciuki, żeby Zuzia nie okazała się alergiczką pokarmową, bo chlebek bez masła jest bleeeee... Magar- ja o chrzcie jeszcze nie myślę, choć wiem że będzie trzeba. Jeśli chodzi o spacery, to dzisiaj poszłam na 3 godziny, wychodząc z założenia, że lepiej, żeby dziecko popłakało w taką piękną pogodę na spacerze, niż się kisiło radosne w domu. No i połowę spaceru przepłakał, choć nie jakoś dramatycznie, bardziej sobie rytmicznie łkał. Będę w tym temacie twarda, bo nie będę latem siedzieć z dzieckiem w domu, nie ma mowy. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: ciężko bez nabiału 27.06.04, 22:45 witajcie!!! Opolanko ja tez od dzisiaj zaczynam bez nabialupostanowilam z emusze sobie udowodnic ze to nie zadna alergia ani nic!!!Maly tez sie okropnie slini, wpycha raczki do buzki itd zreszta jemu malenkie czerwoawe krostki wyskakuja najczesciej po jedzeniu gdy sie upaprze mleczkiem albo jak lezy na brzuszku i obciera buzke o kocyk, zreszta juz na poczatku lekarka mowila mi ze Maly ma wrazliwa skore, wiec moze to tylko moja paranoja, ze jakas alergia czy Bog wie co, zreszta nawet jak juz te plamki sie pojawia to szybko znikaja same lub gdy przemyje woda, a alegia chyba by sie trzymala prawda? a nie po 5 min sliczna buzka!tylko ten sluz, raz jest go mniej raz wiecej, sama nie wiem, moze to wina tych lekow ktore przyjmuje, ale co tam na wizycie u lekarza zapytam i zabieram pieluszke, trudno najwyzej wyjde na mloda glupiutka mame, no ale skad ja mam wszystko wiedziec prawda? od czegos musze byc lekarze w koncu!tylko musimy poczekac troche bo nastepna wizyta dopiero za 2 tyg, ale postanowilam ze zero mleka, jogurtow, serkow i zobaczymy!narazie nie chce stosowac ostrej diety typu ze jem tylko kurczaka, chleb i wode, bo jak czytam co jedza mamy dzieciakow majacych skaze to o Boze! skad one maja pokarm bazujac na kilku produktach, ja chyba bym sie poddala i przeszla na mieszanke, nie dalabym rady, bylabym ciagle glodna i zla, a to raczej nie byloby za dobre dla dziecka Opolanko mam nadzieje, ze damy rade i okaze sie ze to tylko zabki, zreszta ja mam juz chyba fiola na tym punkcie, moze sama wmawiam niewiadomo co, bo ogladam kazda kupke, a Maly pewnie uczy sie trawic i wszystko jest oki) tak sie wlasnie podtrzymuje na duchu) Malilko jak Ty to robisz ze Macius spi do 9?? ja czy klade o 8 czy o 12 to spi do 6, i 2-3 karmienia w nocy, dzisiaj o 6 polozylam obok wsadzilam cycusia i do 8 powiedzmy ze spalam, bo zdretwiala mi reka a Maly nie spal tylko gadal, ciagal cyca i tak w kolko, ale lepiej tak niz np nosic, zreszta Kamis rosnie na zboja) czasami jak mu sie znudzi lezenie, gadanie i machanie konczynami(jak leze obok niego uwielbia nozkami kopac mnie!)to wrzask i chce na rece i musze go wziac i spacerowac z nim bo on chce wszystko dobrze widziec z gory)ale i tak go kocham najmocniej na swiecie) no i codzinnie przewraca sie z brzuszka na plecki, zwlaszcza po kapieli gdy lezy golutki, chyba ubranka go nie krepuja i jest mu najwygodniej)pozniej napisze wiecej bo koniec spania.... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: ciężko bez nabiału 28.06.04, 03:47 no i u mnie prawie 9 wieczor, zaraz prysznic i uciekam poprzutulac sie do swojego malego sloneczka aha to instrukacja do wstawiania zdjec, u mnie dziala mimo ze tez jestem blondi)wejsc na onet, kliknac ba fotoalbumy-tam w ramce wpisac swoj id onet czyli np u nas pitulek, zaznaczyc autora, wyswietli danego autora albumy, kliknac na wybrany album i pozniej tylko skopiowac i przeniesc na edziecko) mam nadzieje ze napisalam wyraznie co i jak) Opolanko ja jeszcze w sprawie tej diety, odstawilas tylko nabial czy i jajka, wolowine i mase innych rzeczy?? ogolnie mam dylemat z wit d, tutaj tego nie daja dzieciom, ale Kamilkowi czasto poci sie glowka, az ma mokre wloski i caly czas zastanawiam sie poprosic mamy zeby przyslala z Polski czy czekac do wrzesnia az sami wrocimy, co o tym sadzicie??pozdrawiam serdecznie Anka i Kamilek) foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: ciężko bez nabiału 28.06.04, 09:41 Oj ciężko ale idzie się przyzwyczaić , ja nie jem już od ponad miesiąca. Ale marzy mi się mleczko. Kurde mały właśnie usnął a ktoś zaczyna mi po ścianch walić - uroki mieszkania w bloku wrrr.......Od godziny Igor 5 konwersował na przemian raz z mamą raz z tatą i teraz odpoczywa, właściwie te poranne pogaduchy zaczynają na stałe wchodzić do rozkładu dnia, najlepszym partnerem do rozmów jest tatuś( takie męskie rozmowy), który teraz ma urlop i stał się niekwestionowanym idolem małego Któraś już poruszała ten temat ale ja zrobię to ponownie, bo ilekroć wychodzimy na spacer to zastanawiam się czy to ja przeginam czy inne matki. Temperatura ponad 20 stopni,w w ózku jescze cieplej, mały fika np. w samym body , ewentualnie przykryty pieluszką a inne dzieci w spiochach i kaftanikach z długimi rękawami i grubych czapach, totalnym "hitem" był maluch w dresie z polaru. Mag-da ja okres dostałem równo 6 tygodni po porodzie, u niektórych kobiet tak już jest i to że karmi się piersią nie ma znaczenia. no tak i ten majsterklepka w końcu mi dziecko obudził Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: ciężko bez nabiału 28.06.04, 14:13 asik dzięki za instrukcje, zobaczymy czy mi się uda, chociaż ostatnio tak własnie zrobiłam i nici z tego. A to mój Szymonek, jeżeli nie udało sie wklejenie skrótu, to chyba jedyne wyjscie skopiować i wkleić w pasku adresów foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21763&q=AnkaW_26&k=3 pozdrawiam Ania zaczęły sie wakacje, to dla mnie koszmar, za ścianą znowu głośno, jakbym była w jakimś klubie, od tej głośnej muzyki aż spadł świecznik z telewizora i podłoga mi się trzęsie. Niech no tylko mój mężuś z pracy wróci, zrobi porządek z kim trzeba, a już było jakiś czas tak spokojnie... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 i znowu klapa :( 28.06.04, 14:16 i nie udało się wklejanie, a może jeszcze raz... foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21763&q=AnkaW_26&k=3 Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Hura :) 28.06.04, 14:25 Dziewczyny, już wiem na czym polegał błąd przy wklejaniu. Po zalogowaniu się wyświetli się nazwa albumu, trzeba na niego kliknąć prawym przyciskiem myszy, wybrać "Kopiuj skrót", a następnie wkleić do wiadomości na forum, i tyle, nic nie kasować w przekopiowanym skrócie. Ja własnie kasowałam na początku zapis i dlatego nie wychodziło, a to przecież najważniejsze, no cóż chyba czas się przefarbować Asik jeszcze raz dzięki za instrukcje. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Jesteśmy :-)) 28.06.04, 15:35 Witam Was gorąco!!! Napisałam długaśnego posta z opisem co sie z nami działo przez ostatni miesiąc,jak było w szpitalu itd ale cholerny komputer sie zawiesił i wszystko poszło sie bujać. Dlatego nie będe już drugi raz produkować tego wszystkiego-najważniejsze że moja córcia czuje sie lepiej-miała wysoką gorączkę nie wiadomo skąd,40stopni,złe wyniki krwi i moczu,ale nic nie wyszło z przerózniastych badań,wiec nie wiadomo skąd to było.Teraz ma problem z kupką-wczesniej był w niej śluz i była bardzo wodnista a teraz nie może jej zrobić przez pare dni a jak podam czopek to też jest rzadka a czasem prawie sama piana wiec musimy sie udac do gastrologa. Chciaż być może to problem alergiczny dlatego tez od tygodnia nie jem nabiału,soku jabłkowego i wielu innych rzeczy-właściwe jem tylko kilka produktów wiec niedługo zniknę a i tak już waze mniej o 1kg niż przed ciążą. Ja mogę żyć na chlebie i wodzie byle mała przestała tak krzyczeć jak ją boli brzuszek-no bo to chyba jelitka jej skręca przy takich rzadziakach. Z innych rzeczy to mała waży już 6800,za tydzień kończy miesiąc ale nie wiem ile ma cm choc zmieniamy cała garderobę bo wszytko małe.Pięknie śpi w nocy choć do tej pory zasypiała bardzo poźno,koło 23 i spała do 5 juz bez udzenia na cyca,a potem w ciągu dnia tak ze trzy razy po 2godziny ale od 18 był już płacz lub zabawa.teraz kąpie ją coraz wcześniej, tak co dzień o kwadrans- chce ją przyzwyczaić do wczesniejszego chodzenia spać.Wczoraj zasnęła już koło 22 i bez budzenia spała też do 5. Winiu-ja tez z Maja chodze do neurologa (my z powodu wzmożonego napiecia) Czytałam że masz bardzo późno wizyte-czy jednak nie lepiej żeby malucha nerolog obejrzał wczesniej-każdy tydzien dla takiego brzdąca to bardzo dużo.My mieliśmy czekać ponad miesiąc wiec zdecydowalismy sie na wizyte prywatna-przez ten miesiąć ja juz cwiczyłam z małą i widze postepy.Ale wybór należy do ciebie-to tylko moja sugestia. Chyba już więcej nie napiszę bo Maja sie budzi-dzis nie poszłyśmy na spacer bo był wielki krzyk z powodu brzuszka i mała śpi w łózeczku. Uciekam Pozdrawiam Was goraco i teraz już bede na bieżąco Usciski dla waszych maluhów Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka 12 tygodni za nami :) 28.06.04, 17:34 Witajcie Asik- jeśli chodzi o spanie, to myślę, że trudno nauczyć szkraba późniejszego wstawania, sama staram się go przekonać, żeby wstawał o 10.00-11.00 i sukcesów brak Jedyne nad czym można zapanować, to regularne chodzenie spać. Z moich obserwacji wynika, że nie można pozwalać chodzić dziecku spać np o północy. Wiadomo, że to różnie bywa, że dziecko może mieć różny dzień/noc, ale co do zasady powinno chodzić spać wcześnie. My wprowadziliśmy rytuał kąpiel-jedzonko- spanie i zajęło mi chyba 2 tygodnie przyzwyczajenie dziecka do niego. Po kąpieli i jedzeniu nie ma mowy o żadnej zabawie- jeśli mały nie usnął przy jedzeniu, to odkładałam go do łóżeczka, w ciemnym i cichym pokoju. Nawet jak nie był śpiący, to miał tam leżeć i się wyciszać Jeśli zaczynał płakać, to go brałam i usypiałam, nawet jak wykazywał wielką chęć do zabawy. No i załapał i teraz sam wie, że o 20.00 to ma spać. Oczywiście czasem zdarza się, że jednak nie chce mu się spać po wieczornym jedzeniu i tak było np wczoraj. Położyłam go do łóżeczka, gdzie radośnie zaczą gaworzyć i poszłam do kuchni oglądać mecz mówiąc niemężowi, że ma dziecko pod opieką i że jak zacznie popłakiwać, to ma go uśpić. Po 20 minutach wracam zobaczyć jak mój aniołek śpi i co widzę- niemąż idąc po najmniejszej linii oporu puścił małemu karuzelkę ("bo słuchanie jednej melodyjki jest takie nudne, że każdy by zasnął"), a dziecko rozbawione na maksa wierzga, gaworzy, piszczy z radości i ani myśli o zaśnięciu. Myślałam, że niemęża czymś zdzielę! Jak można być tak bezmyślnym... Uśpienie dziecka zajęło mi dobre 40 minut. Jeśli chodzi o witaminę D3, to wiele zależy od tego, w jakim tempie rośnie dziecko, i ile światła dziennego na niego pada i jaka jest wielkość ciemiączka i tempo zarastania i najlepiej, gdyby to jednak lekarz zdecydował. A co do diety, to przy diecie bezbiałkowej na pewno nie można jeść ani jajek, ani wołowiny, ani innych produktów zawierających białko, inaczej to bez sensu. Gosiu- dobrze, ze juz jestescie z nami Uciekam do mojego buczka. Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: 12 tygodni za nami :) 28.06.04, 23:38 Czesc Ja jestem calkiem nowa w tym przemilym Towarzystwie e-Mam i mam nadzieje ze sie moge dolaczyc do watku Tez mam malego Ufoka (szalenie spodobalo mi sie to okreslenie) kwietniowego, dokladnie z 10 04. Ufok ma na imie Mateuszek i jest oczywiscie kochany. Mieszkamy sobie w Trojmiescie, rosniemy jak na drozdzach, ostatnie wazenie, ponad dwa tygodnie temu to bylo 5600 kg, przy wadze urodzeniowej 2980 Od trzech dni zaczytuje sie w Waszych listach, czesto smiejac sie serdecznie, bo w koncu wesole jest zycie swiezo upieczonych mam. Chociaz juz doswiadczenia nam przybywa. Jakby nie patrzec Mlody ma juz prawie 3 miesiace i chyba najgorszy okres za soba... oj odpukac odpukac. Bo chyba jestem tu jedyna mam butelkowa. Cycus trzeba bylo odstawic tak z miesiac temu, bo mlody mial straszne problemy z trawieniem, meczyl sie a my razem z nim. To takie jakby kolki tyle ze wlasciwie 24 godziny na dobe. Anjgorzej rano, kiedy proby zrobienia kupki konczyly sie po dwoch godzinach meczarni wkladaniem czopeczka albo jeszcze innymi zabiegami. Probowalam roznych diet, nie jadlam juz prawie niczego ale bez zmian. Dodatkowo przyplatalo sie zkazenie przewodu moczowego (wyleczone chyba juz na dobre), jakis katarek w miedzyczasie, przepuklina pepkowa, nadal walczymy oczywiscie. Wariatkowo jeden lekarz kaze plastrowac, drugi mowi zeby nic nie robic tylko klasc duzo na brzuszku I badz tu mamo madra Na razie jeszcze mamy plaster ale chyba po raz ostatni. Co jeszcze na poczatek... acha wracajac do tych problemow karmieniowych, w koncu jak maluch juz nawet nie mial sily plakac przy wlace z kupka to dalismy spokoj i teraz jestesmy na Nutrmigenie, moze slyszalyscie. takie hipoalergiczne pasudztwo smierdzace i niesmaczne, nie wiem jak Mlody moze to pic bo ja sprobowalam i malo nie zwymiotowalam. Ale on wciaga kilka butelek dziennie i jest zadowolony. Wczesniej nie weidzialam ze moje dziecko potrafi sie usmiechnac Mialam dwa dni, przy odstawianiu lekkiego dola jaka to ze mnie zla matka ze nawet wykarmic nie moze, ale juz sie przyzwyczailam, przeszlo mi i teraz to juz bym nawet nie chciala wracac do karmienia piersia. Butelka tez ma swoje zalety... A Mlody jak kazdy Mlody ma lepsze i gorsze dni, dzisiaj troche fisiowal, czasami potrafi miec takid zien ze sie zastanawiam co zrobic z wolnym czasem bo sie nudze Bywa bywa, chociaz rzadko... ostatnio zrobil nam tez prezent bo przez dwie noce spal po 9 godzin!!! Niestety potem wyjechalismy w odiwedziny i sie mu wszystko przestawilo, czyli znowu po kapieli spi ok 5 godz a w ciagu dnia karmionko co 3-4 godziny. Poza tym dylematy normalne przezywamy, czyli dawac czy nie wit D... nie dajemy, bo jest w sztucznym mleczku; jak Mlodego ubierac, bo pogoda jak jest kazdy widzi, staramy sie nie przegrzewac, byle mial uszy zakryte, chociaz on i tak jak sie wkurzy to tak sie wierci ze zadna czapka tych uszu nie zasloni. No dobrze to na razie wystarczy w kwestii wprowadzajacej, mam nadzieje ze uda mi sie tu zagoscic Acha mam jeszcze pytanko, czy Wasze maluchy tez uwielbiaj karuzleki? Bo ja mam lekkiego dola jak dziecko mi na rekach sie wierci i wyrywa rozloszczone a jak klade do lozeczka to az krzyczy z radosci do swoich misiow pozdrawiam wszystkie Was serdecznie Maraska P.S A tu (jesli uda mi sie wkleic, idac za Waszymi radami) pare zdjec Mlodego foto.onet.pl/albumy/album.html?id=23405&q=Mateusz&k=11 Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: 12 tygodni za nami :) 29.06.04, 08:17 Czesc kwietniowe emamy! Ja sie dołączam do poprzedniczki . Co prawda jestem z Wami- Mamy od dawna, ale nie pisuję, bo jak już przeczytam Wasze wspaniałe posty, to mój czas się kończy..A i tak czytam karmiąc...Ja też mam tak jak i Marzenka- strasznie wymagającego bobasa. Na spacerze wytrzymuje 40 min, ale jak zaśnie, jak nie -to syrena na całego. W dzień zasypia tylko na kilkanaście minut po jedzeniu- na moich rękach, po odłożeniu - syrena. U nas głównym winowajcą są problemy z trawieniem, Mała ciągle jest niespokojna, gazy i bóle na okrągło. Ja też jestem na diecie- bezmlecznej i po trzech tyg. mam chyba 1/3 włosów mniej (wychodzą normalnie garściami , głowa boli na okrągło. A tu jeszcze ufoczek domaga się zabawy...Normalnie brak mi już werwy by tak wymyślać zajęcia dla Emi na cały dzień. Zakupiłam zatem polecaną na innym forum książkę: "Gry i zabawy z niemowlakami")... Zobaczymy - postawię oczy na zapałki i hejana! Acha - u nas to samo - stojaczek zapewnia mi 3xpół h czasu wolnego (a i tak muszę podskoczyć i nakręcić pozytywkę,bo się zaczyna marudzenie) - który wykorzystuję na zapełnienie żołądka.... Kiedzy się kończy tak naprawdę ufokowanie???? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: 12 tygodni za nami :) 29.06.04, 12:13 Witam serdecznie wszytskie"stare"i nowe mamusie. Od wczoraj mały nie chce spać i marudzi, przed chwilą tacie udało się go spacyfikować a już słyszę, że się wybudza. Mam nadzieję, że to minie. Babicka Igor miał identyczne objawy jak Mateuszek, też je Nutramigen ale tylko 2 razy dziennie, poza tym pierś, pani doktor przepisała nam tez lekarstwa i jest juz dużo lepiej. Karuzela u nas to też niezła zabawa. No i mały juz nie śpi ( Włosy ostatnio też zaczęły mi wyłazić w duzych ilościach, wszędzie ich pełno , nie wiem czy ich nie obciąć, choć nie bardzo jestem przekonana Pozdrawiam i ucikam bo mlody będzie jadł Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: 12 tygodni za nami :) 29.06.04, 14:40 Czesc wszystkim, Dzis moj Henrys mial szczepienie, nakarmilam go i teraz sobie smacznie spi. Oczywiscie plakal przy zastrzyku, jak wyszlismy z gabinetu juz sie uspokoil, za to ja sie rozryczalam. Ludzie w poczekalni gapili sie na mnie strasznie, mam nadzieje ze ze zrozumieniem. To tylko zwykle szczepienie a ja tak to przezywam. Chyba bym umarla gdyby cos mu sie powaznego stalo. Pearl wspolczuje ci serdecznie i jestem w stanie sie domyslec co przezywalas. Igosia nam pisala ze bylas w szpitalu. Mam nadzieje ze juz bedzia z Majusia wszystko w porzadku. Winia jak widzisz w Londynie zaszczepili mi synka bez problemu mimo ze mowilam ze slabo glowke podnosi. Lekarka zdobila z nim szereg czynnosci gimnastycznych i powiedziala ze wszystko jest ok, ze nie jest flakowaty, ze probuje podnosic i ze rozne dzieci w roznym czsie zdobywaja pewne umiejetnosci i bardzo sie zdziwila jak zapytalam ja o ewentualna wizyta u neurologa. Przyznam jednak ze mnie nie uspokoila. Robie z nim ten samolocik o ktorym Aniu pisalas, dzieki serdeczne. Napisz koniecznie co ci ten neurolog powiedzial i jakie kazal robic cwiczenia. Pytalam tez o wit. D3 i wedlug niej, nie jest potrzebna memu dziecku. Mam dobre mleko, dobrze rosnie i tyle. W osmym tyg. wazy 5800 a miezy 61 cm, obwod glowy 40 cm. Zapomnialam sie niestety spytac o ten sluz w kupie, gapa ze mnie. Co do chropowatej skory mego dziecka to mam uzywac masc E 45. To tyle a propos wizyty. Narazie Heryczek spi, mam nadzieje ze obejdzie sie bez zadnej goraczki i tym podobnych sytuacji Witam oczywiscie nowe mamusie, obejrzalam zdjecia waszych pociech, wspaniale, piszcie do nas jak najczesciej. Marzena ty tez pisz, nie zaslaniaj sie faktem zes matematyczka. Jestes doswiadczona mama z trojka dzieci i mozesz naprawde duzo nam pomoc, i rozwiac szereg watpliwosci. Z przyjemnascia obejrzalam strone internetowa twojej rodziny. A co do chrztu, to mial sie on odbyc we wrzesniu. Po dlugim zastanowieniu zdecydowalismy sie go chrzcic tutaj, poniewaz chrzesnym bedzie Anglik, szef i przyjaciel mego meza. Ja mam trzy siostry, moj Tomek dwie, wiec i tak chrzestnego trzeba byloby szukac po dalszej rodzinie. Wrzesien jest nie pewny, poniewaz przyszla chrzestna, moja udana siostra, oblala wszystkie egzaminy w letniej sesji i bedzie miala poprawki we wrzesniu. Mam nadzieje ze uda jej sie pozaliczac i dotrze na wyspe w pazdzierniku. Rozpisalam sie jak nigdy. Pozdrawiam serdecznie Magda Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: 12 tygodnia za nami :) 29.06.04, 15:05 Hej! Witam serdecznie "nowe" mamy), super ze w koncu napisalyscie na naszym forum). Rany gdy tak czytam np watek marcoweczek, to tam dziewczyny lataja z dzieciakami po naurologach, u nas natomisat klopoty z trawieniem, diety itd co sie dzieje, czasami to mysle ze z naszymi dzieciakami jest wszystko oki, problemy sa ale to normalka, a ze tak panikujemy to wplyw mediow, ale sama juz nie wiem! dzisiaj mialam okropna noc, jak mlodego tak i starego bolal brzuchKamilek co prawda puscil kila baczkow, ale budzil sie czesto zeby sie przytlic do cycusia, wzial w pyszczek pociagnal 2 razy i juz spal, a moj niemaz jadl kanapki z serem i ogorkiem popil sokiem pomaranczowym i wiadomo, ale to z akare ze obzeral sie przy mnie)co do diety to sama nie wiem, czy stosowac sama bezmleczna czy uwazac na wszystko, wolowiny nie jem, jajka bardzo rzadko, kusi mnie maslo orzechowe, ale wiem z enie, wiec tak naprawde to pozostal mi tylko nabial do odstawienia, oj sama nie wiem, zobaczymy za kilka dni, ale jak widze w lodowce mleko to mnie skreca. dziewczyny co sadzicie o matach edukacyjnych?Kamilkowi lezaczek z pozytywka juz sie znudzil, mamy go od poczatku, polezy 15 min i wrzask, a ze w piatek konczy 3 miesiace myslalam wlasnie o macie, no ale to musimy wybrac sie do sklepu a od kilku dni leje Na kiedy planujecie chrzciny?? my myslimy i pierwszej niedzieli sierpnia, ale zobaczymy jak to sie wszystko ulozy:0 pozdrawiamy Anka i Kamilek foto.onet.pl/albumy/album.html?id=21700&q=pitulek&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 00:12 Hej hej Mlody poszedl spac, ciekawe na jak dlugo, wczoraj znowu przespal nam ponad 7 godzin...ach gdyby to sie stalo rutyna U mnie Nutramigen zastapil w calosci cycusia, poczatkowo liczylismy jeszcze ze sie uda polaczyc, ale nic z tego, zadne leki nie pomagaly, trzeba sie bylo w calosci przezucic na butelke. Ale co tam, to paskudne mleko mu smakuje, rosnie prawidlowo i jest rozradowany zyciem, wiec ja tez A do tego zazwyczaj tata go karmi jak sie w nocy obudzi...dopiero nad ranem mam zajecie ze sprzataniem kupy Moze sie tu nie powinanm tak chwalic, bo zaraz sie to wszystko pokielbasi, pozmienia i pozostana mi tylko slodkie wspomnienia...ojej oby nie My chrzciny juz mielismy, glownie daltego ze nasi chrzestni wyjechali na ponad dwa miesiace a do sierpnia nie chcielismy czekac. Maly mial nie wiele ponad miesiac, caly chrzest przekrzyczal z glodu A potem i tak byl niespokojny bo wtedy jeszcze na cycusiu... brr jak ja sobie to przypomne ze czasami to nawet o 13 jeszcze nawet sniadania nie zjadlam, ani sie nie ubralam, ze nawet na 20 minut go nie mgolam odlozyc bo byl krzyk zaraz...az mnie cairki przechodza. A mowia ze pokarm matki najlepszy jest Ale zeby nie takim smetnym akcentem na zakonczenie, to podobno jutro ma byc cieplo juz, chociaz sama nie wiem, bo tu u nas nad morzem to zawsze na sam koniec sie cieplo robi. A wypadanie wlosow... no wlasnie sie obawiam ze zaraz sie zacznie. W ciazy to sie wzmocnily jak nigdyi nawet szarpiac nic nie moglam wyrwac a teraz zaczynaja sie pojawiac, na razie pojedyncze sztuki, ale juz sie niepokoje. Nie znscie jakis sposobow zapobiegania? Witaminy? Smarowanie olejekiem rycynowym? Czy w ogole nic nie pomaga i po prostu trzeba przezyc? pozdrawiam Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 09:13 Hej emamy! Dziękuję za serdeczne powitanie na forum i z tej radości ja też muszę się czymś pochwalić. Nasza Emilka (oprócz problemów z trawieniem)to ten model dzieciaczka, co robi kupki co kilka dni (4-5). Po 4 tyg. normalnego kupkowania - co karmienie, nagle z dnia na dzień zaczęła robić co kilka dni. Nie muszę Wam chyba mówić jak się przy tym dziecko (a my wraz z nim) - nastęka, namęczy, żeby zrobić taką megakupę. A jak mówi mój kolega, co ma taki sam egzemplarz: "usrana przy tym po głowę..."(sorry za słownictwo, ale cytuję)...)) Jak u niektórych wokół karmienia, tak u nas życie toczyło sie wokół kupki. Z utęsknieniem wyczekiwaliśmy każdego Dnia Kupy., czasami wręcz wywoływaliśmy go modłami i zaklęciami. Dlatego sądzę, że pierwsze słowo naszego maleństwa, to będzie jednak: "kupa", najczęściej słyszane zdecydowanie. Ale wracając do tematu, od tygodnia Dzień Kupy przypada co drugi dzień!!! I Emi się lepiej czuje i my. Jedno tylko mnie martwi, dalej są one zielone.... Dzisiaj już to mamy za sobą, więc dzień zapowiada się pogodnie.... Co do chrztu: my zrobimy chyba w sierpniu. Na razie nawet nie wiem jak się za to zabrać. Nasza najbliższa rodzinka mieszka ... najdalej , stąd problem ze spaniem, przypomina mi się organizowanie ślubu i przyjęcia, o rany... Czy oprócz wizyty w kościele coś się jeszcze załatwia? A włosy też postanowiłam ściąć na krótko. Acha, mam jeszcze pytanie: zdecydowałam się w drugiej turze na tę szczepionkę kupowaną, czy Wasze dzieciaczki lepiej/czy gorzej to zniosły? W piątek idziemy na kolejne szczepienie . Pozdrawiam. Zapowiada się słoneczny dzień, tu u nas w Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 10:12 Jak dobrze jest wtócić na forum!! Przez parę dni miałam zepsuty komputer, w końcu wybeczałam u przyszłego, żeby go wkońcu naprawił, bo przecie forum... U nas wszystko ok, a co najważniejsze, jędruś ma znów gładką buźkę!! tfu, tfu. Tzn została mu lekka chropowatość, na ciałku też, ale i tak jest o NIEBO LEPIEJ!! No i wcale nie odstawiłam nabiału, co prawda jem do b. mało - najwięcej wciągam żółtego sera, od czasu do czasu jogurcik, mleka prawie w ogóle, no więc jem wapń w tabletkach. Mały dalej przesypia sporo w dzień, chociaż coraz dłużej udaje mu się poleżeć np na macie. No i PIĘKNIE podnosi już główkę! Mag-da jak miał 8 tygodni też bardzo opornie mu to szło, też ssał piąstki na leżąco i trzymał głowę właściwie poziomo nad podłożem, nawet się przecież żaliłam na forum. A potem nagle z dnia na dzień łepek w górze. Nawet mu się to spodobało, rozgląda się lekko chwiejnie na boki, no i nie drze się tak przeraźliwie, przynajmniej przez chwilę, ale to i tak sukces. Od poniedziałku będziemy chodzić na masaże dla niemowląt, już czuję - będzie cyrk. O chcrzcie narazie nie myślimy, najpierw matka musi za ojca wyjść. Mój ślub już w SOBOTĘ!!!! i w ogóle tego nie czuję. Jutro odbieram sukienkę, muszę kupić jakieś dodatki (nie mam pojęcia co), fryzury próbnej nie robiłam, więc w sobotę idę do fryzjera na żywioł. Na szczęście wizyta już o 10:30, więc jak będzie beznadziejnie to mam czas, żeby zmienić - do 17. Jestem bardzo wdzięczna mamie przyszłego, że się wszystkim zajęła, nawet opiekunkę dla małego nam podeśle - ja nie zrobiłam kompletnie nic, nie wiem jak wygląda sala, jaki wystrój, menu - nic. Dam wam znać jak było - trzymajcie kciuki, przede wszystkim żebym wyzdrowiała, bo od wczoraj kaszlę, smarkam, boli mnie gardło i ogólnie jestem rozbita. Nie ma to jak zasmarkać się na własnym slubie. Pozdrawiam wszystkie, Sylwia foto.onet.pl/albumy/album.html?id=23213&q=przyszla_mama&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 11:45 Hej Przyszla_mamo wszystkiego najlepszego na nowej drodze Baw sie w sobote dobrze i niczym nie przejmuj. Ja z fryzura wlasciwie tez szlam na zywiol, proba wczesniej polegala na tym ze sie poszlam, umowilam a fryzjerka zapytala jak chce miec glowe zrobiona. Wyszlo bardzo fajnie. W ogole slub to fajna rzecz, ostatnio z koleznka zalowalysmy ze to tylko raz.. A Jedrus to sliczne dziecko, zreszta jak wszystkie nasze maluchy. Co do kupek, to widze ze to chyba topowy temat na forum, u nas tez swego czasu problemy byly spore, teraz juz mniej, ale Mlocy chyba tez pierwszym slowem jakie bedzie rozumial i powtarzal bedzie kupa. U znajomych zreszta podobnie jest, wielka radosc z wielkiej kupy. Z malej zreszta tez Widocznie ten typ kwietniowy tak ma. Sluchaj a co z tymi radami na wypadanie wlosow, bo an razie jedyna jaka widze to ich obciecie, co juz uczyniwsze czekam z obawa co bedzie dalej. A jeszcze jedno zastanaiwlayscie sie juz moze nad spacerowkami? Ja wiem ze to jeszcze za wczesnie, ale MloDy za dwa miesiace musi miec spacerowke bo wyjezdzam i nie wyobrazam sobie zabierac naszego ogromnego trzyfunkcyjnego wielosladu. Gdzies znalazlma polecane Peg Perego, ale litosci jak znalazlam cene to sie za glowe zlapalm, ponad 1000! Wolalabym cos tanszego jednak. macie juz jakies pomysly, albo co upatrzonego? pozdrawiam A w 3city znowu dzisiaj buro i szaro, gdzie to lato??? Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 13:42 Czesc, u mnie na szczescie nie ma klopotow z kupa. Henryk zalatwia sie zazwyczaj dwa razy dziennie. Ale co sie przy tym nasteka i najeczy, to jego. Lezy czerwony jak burak, wije sie i zadziera nogi do gory. Nie da sie tego pomylic z niczym, wiec od razu szykuje: pieluche na zmiane, body, wode do mycia itp. A co do wypadania wlosow, to sorry, nie znam zadnego sposobu. Jak pojade do Polski (dwa ostatnie tyg. sierpnia) to od razu ide do fryzjera i zrobie sobie odstrzalowa fryzure. (mam nadzieje) Moj maz zaczal robic strone internetowej naszej rodziny. Ale jakos zapal mu minal i znajduja sie tam glownie moje zdjecia z dziewiatego miesiaca ciazy, jak bylam gruba i brzydka. Wczoraj dokleil dwa zdjecia Henryczka, ktore zrobilismy w ta niedziele, wiec ZAPRASZAM (o ile ta strona dziala). www.wolek.dsl.pipex.com Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 13:56 a moze to trzeba tak wpisac: wolek.dsl.pipex.com Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: 12 tygodnia za nami :) 30.06.04, 15:37 Witajcie mamusie stare i nowe Im więcej nas, tym lepiej! Za dzisiejszą nockę powinnam dziecku nadać jakiś medal- po raz pierwszy Maciuś przespał 7,5h bez jedzenia i obudził się dopiero o 10.00- rewelacja! U nas mata edukacyjna jest w użyciu już od miesiaca, jestem z niej bardzo zadowolona. Co prawda na razie nie bawi się na niej dłużej niż 2x po pół godziny, ale za to jest to jedyne miejsce, gdzie leży długo na brzuszku bez protestu i jeszcze główke mocno do góry zadziera, żeby oglądać wiszące zabawki. Aktualny hit to karuzelka nad łóżeczkiem- gaworzy i piszczy z radości, a jak pozytywka kończy grać to krzyczy, żeby nakręcić od nowa. Jutro mamy drugie szczepienie i już drżę na samą myśl o tym. Penie też się rozpłaczę i pewnie znowu zniosę je dużo gorzej, niż mały. Ech, ciężkie jest życie matki... Z kupkami problemów nie mamy, wylatują niezauważalnie i dziecko nawet ich nie czuje, no może czasem się zżymam, że mi młody pieluszki marnuje, bo najchętniej je robi tuż po przewinięciu Codziennie robi 2-4 kupki i na początku nie mogłam się doczekać, kiedy ta częstotliwość się zmniejszy, ale jak teraz czytam o zaklinaniach kupek, to widzę, że nie powinnam narzekać. Dziewczyny, w czym śpią Wasze dzieci? Ja mam model zimnolubny, który śpi tylko w body z krótkim rękawkiem pod cieniutkim kocykiem. A u nas w nocy jest ostatnio naprawdę zimno, zwłaszcza że ja uwielbiam spać przy pootwieranych oknach i balkonie, więc zwykle jest przeciąg i wiatr hula po domu. Do tego młody strasznie w nocy się rozkopuje i zwykle w końcu śpi bez przykrycia- zauważyłam, że przez sen robi aż "świecę"- ma nóżki pionowo do góry i uniesioną dupkę- jak on się przy tym nie budzi, to nie wiem. Myślałam o śpiworku, ale obawiam się, że będzie mu za ciepło, bo on chyba lubi spać z chłodnymi nóżkami i rączkami. I w dodatku od czasu do czasu wyskakuje mu po nocy jakaś potówka- czy potówki mogą być z czegoś innego niż przegrzanie? Kulinarnie- dzisiaj testuję mój ukochany bób, mam nadzieję, że młodego nie rozboli brzuszek. Na wszelki wypadek zjem go po wieczornym karmieniu, już nie mogę się doczekać! Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Po wizycie u lekarza 30.06.04, 18:52 Cześć dziewczyny!!!Cześć Dziewczyny.... Byłam dzisiaj u pediatry i pani nie stwierdzila skazy białkowej...po tym co piszecie, zastanawiam sie nad tym alergologiem... ale czy przypadkiem nie przesadzam...bo moja córka, ma tylko taka kaszkę, którą widac pod pewnym kątem, a poza tym , to żadnych innych objawów...nie jest marudna, nie ma czerwonych plam, nie ma luszczącej skóry, ani polakierowanych policzków, zgięcia są czyste..wiec...co wy na to...czy pediatra miala racje, czy to nie jest spec..i radzicie przy takich objawach isć do alergologa.... Jestem narazie bardzo szczęsliwa, ze to nie to..ale czy to prawda???? wiec jak tak powiedziała, to dzisiaj zafundowałam sobie serek..ale nie przesadzam, bo jakby co, to niechaj bedą mniej drastyczne skutki..zobaczymy, czy cosik sie nasili, czy wszystko pozostanie tak jak jest.... Jeśli chodzi o kupki, to mala zalatwia sie kilka razy dziennie, ale ma sluz w nich i to dosyc czesto, pediatra powiedizał, z emoz eto być przyczyna tego, z emaluszki teraz biora raczki do buzi i inne rzeczy, które sa brudne ,..wiec nie ma sie co denerwować, gorzej by było, gdyby mała miała przez cały czas takie kupe i to w dodatku zielonym kolorze....a tak nie jest... TA skaza białkowa spedza mi sen z powiek...ona mi powiedziała, ze nie..ale ja do końca nie wiem,....nie mam tu kogo sie zapytac...chyba dzisija zadzwonię do cioctki, która jest pediatrą i opisż ejej wszytsko, moz eona mi powie co i jak...bo lekarka powiedziała ale jakoś rozmowa szła nam topornie... Dzisiaj mała została takze zaszepiona pierwszy raz...zapłakała tylko na chwilke jak ją wziełam na rece było ok,..wiec jest bardzo dzielna...Tutaj w niemczech szczepi sie dziecko po trzech miesiącach a w szczykawce jest 6 szczepionek naraz...potem się to powtarza jeszcze dwa razy w odstepach przynajmniej miesiąca..a potem jeszcze w jakiś latach, ale już nie pamietam...Mam czopki w razie gdyby.. I wogóle jestem szczęsliwa, bo ona powiedziała, że nie stwierdza skazy białkowej...oby miała rację A co do włosów to chyba zaczeły mi wylazic..i to już coraz wiecej..uuuu Dziewczyny te co sa na diecie, powiedzcie dlaczego...jakie były waszych maluszków objawy. Mnie koleżanka powiediząl, ze maluszki takie mają różne wypryski, i nie należy od razu panikowac...a skaza biąłkowa to bardziej juz taka skorupa i ranki...tylko czy wszystkei dzieciaczki tak przechodza???I bądź tu mądry i pisz wiersze.... Z pozdrowieniami. Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 19:16 Witajcie!! Opolanko masz racje, ze zwariowac mozna !ja gdy sie pytam coraz to nowych osob, to kazdy mi mowi co innego, tylko Ty martwisz sie buzka a ja kupkami, bo od 2 dni buzka Kamisa sliczna, wczesniej tez bylo oki ale czasami mala plamka, a teraz slicznuitka, nie ma zadnych oznak suchosci czy czegos tam, tylko te kupki, Mis robi dziennie 2-4, przewaznie w trakcie jedzonka, raz glosno raz cichutko ze czuc tylkotylko nie sa jasnozolte, tylko ciemno zolte jest w nich sluz i maja pol na pol konsystencje rzadkiego kiesielku,bo sa w nich tez normalne grudki, ja juz nie wiem co robic, kilka osob i jedna dziewczyna na forum mi napisala z eto moze uklad trawienny nierozwiniety, mama mowi to samo, i nie wiem co jeszcze, odstawilam nawet herbate, jem bulki z wedlina, wczoraj banana, gotowanego kurczaka i ziemniaczki, a moze to pieczywo? zmienie na kilka dni na kukurydziane lub ryzowe bo juz nie wiem nic, zwariuje chyba! trzymajcie sie Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 20:19 Hej... wiesz co z tymi kupkami to tak może byc..ona wcelenie muszą miec janego zółtego koloru, to, że są ciemnożółte o niczym nie świadczy, nawet jak zrobi kilka zielonych to jest to oznaką tego, z ecosik musiało mu zaskodzic. Ja np. zjadlam banany i zuzia zaaragowała natychmiast kilka zieloncyh kupek i spokój. Sluz takze często sie zdaża..w końcu to maluszki i z produktami sobie radzą raz lepiej raz nie...Należy w tym wsyztskim zachowac umiar i kierowac się instynktem...Moja Zuzia takze robi kupki ze śluzem,ale pani doktor mówiła, ze to jeszcze nie koniec świata...należałoby sie martwic, kieyd nonstop byłyby zielone i jeszcze z krwią...a tak....taki to urok naszych malych niemowlaczków. Jak doroslemu moze zaszkodzić cosik, to co dopiero takiemu kurduplowi....Z dietą nie ma co przesadzać, pamiętaj, ze to odbija sie na pokarmie, jak nie ma skazy białkowej to przetwory mleczne wcinaj...wiesz co mówią , ze wędlina jak nie znasz jakiego pochodzenia, lub jesli nie jest z esklepu ekologicznego, to często konserwanty w niej zawarte ucuzlaja maluszków bo to chemia..wiec moze to te wedlinki, które jadasz???? a z pieczywa..podobno najbardzije uczula pszenica....... najbardziej ucuzlające rzeczy uważać..np. na miód, o czym nie wiedziałam.... wiesz a moze tak jak mówi Twoja mama żadna to alergia, tylko jeszcze maluszek nie do końca ma rozwiniety uklad pokarmowy.... mmojej kolezanki dziecko mialo własnie wysypke po herbacie...kto by pomyslal, zwykla herbatka tak malemu dawała sie we znaki.... Sle pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 21:50 Widzę, że wałkowane są potencjalne alergie. Dziewczyny, myślę że tu nikt Wam nie doradzi, bo my się na tym nie znamy, ale ja osobiście jestem pod wielkim wrażeniem wiedzy dziewczyn z forum "Alergie dziecięce"- są kopalnią wiedzy i myślę, że niejeden lekarz mógłby się od nich czegoś nauczyć. Opolanka- póki zmiany są tak drobne, to obserwuj dziecko, a jakby się nasiliły to wtedy się wybierz do alergologa, bo niestety pediatrzy w większości nie znają się na zmianach alergicznych- przynajmniej taki wniosek można wynuć z doświadczeń dziewczyn walczących miesiącami i latami z najróżniejszymi alergiami. Ale z tego co piszesz, to Zuzia ma identyczną kaszkę jak miał kiedyś Maciuś i jemu to przeszło bez śladu, choć ja codziennie wchłaniam ogromne ilości nabiału. Więc tłumaczę sobie, że to była właśnie niedojrzałość układu pokarmowego. A tak w ogóle jak był noworodkiem, to ciągle coś ze skórą było nie tak, niby tylko drobna kaszka, ale jednak, za to teraz ma skórę jak niemowlaczki na reklamach- przecudowną Asik- rzeczywiście odstaw te banany, bo one często uczulają. W przeciwieństwie do Opolanki ja słyszałam, że pieczywo pszenne jest obojętne, no chyba że ktoś ma uczulenie na gluten. Ale generalnie bułeczki pszenne są polecane, żytnie pieczywo też, razowe najmniej, no i uważaj na wszystkie ziarenka na i w pieczywie- młodego od nich strasznie wysypywało, a najbardziej po tych z soją. A miód to baaardzo silny alergen! Ale jeśli Asik podejrzewasz gluten, to rzeczywiście spróbuj pieczywa kukurydzianego czy ryżowego, tylko pamiętaj, że objawy uczuleniowe mogą ustąpić dopiero po 2 tygodniach, więc musisz uzbroić się w cierpliwość. Któej zresztą nam wszystkim życzę Ja z kolei wczoraj zobaczyłam pierwszą alergiczną, zieloną kupkę ze śluzem. Zaszkodziły nam babeczki jagodowe z kremem śmietanowo-czekoladowym. Nie wiem co dokładnie małemu nie pasowało, bo jagody i czekoladę jadłam już wcześniej i nic się nie działo, a babeczki były domowego wypieku ze sprawdzonych składników. No może po prostu babeczek dziecko nie lubi Ale skończyło się na szczęście na jednej kupce. Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Po wizycie u lekarza 30.06.04, 23:20 Witam Wczoraj żaliłam się ,że mały nie chce spać a dziś śpi i śpi. Rano jak zwykle pobudka o 5 potem do 8:30 pogaduchy i zwiedzanie mieszkania , Iguś zjadł poszliśmy na spacer i spał do 12 potem jedzonko i spanie do 15, jedzonko i od 16:30 do 20:30 znów lulał, szybka kąpiel, kolacja i po 21 zasnął , ciekawe o której się obudzi. Mam nadzieję, że prócz przerwy na jedzenie (zazwyczaj ok 3) nie będzie się budził i nie zacznie dnia wcześniej niż zazwyczaj. Co do maty - używamy już od jakiegoś czasu, ale Igor nie jest nią jakoś szczególnie zachwycony, zdecydowanie bardziej odpowiada mu obserwowanie karuzeli i podrózowanie po mieszkaniu, szczególną uwagą cieszą się żyrandole,czy to w domu czy u dzizadków lubi je sobie pooglądać ( czyżby przyszły elektryk?) Co do spacerówki to mamy quinny w opcji z nakładaną gondolą , z której na razie korzystamy ale nie wiem jak długo bo małego jakoś w niej dużo i obawiam się,że za jakieś 2 miesiące już się w niej nie zmieści. Spacerówka rozkłada się na płasko, więc myślę że nie będzie za wcześniej by się do niej przesiąść. No właśnie od kiedy tak właściwie mozna maluch wozić w spacerówce??? bo ja znajduje na ten temat dość sprzeczne opinie. Ale szczerze mówiąc, obserwując małego i jego upodobania co do obserowania wszytskiego wkoło, wątpie czy za jakieś 2 miesiące nie będzie się buntował przeciwko jeżdzie w gondoli. Uciekam dołączyć do moich śpiącyh panów. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Przed wizytą u lekarza 01.07.04, 09:54 Hej, Młody dzisiaj znowu przespał 7,5h, ale zanim on się obudził, mnie po 7 godzinach obudził napęczniały biust. Wczoraj wieczorem oglądając mecz wypiłam Karmi, no i w nocy zastanawiałam się, czy nie obudzić dziecka- nie mogłam już leżeć na brzuchu. W końcu spuściłam parę kropel i było lepiej, a dziecko za chwilę i tak obudziło się samo. Ciekawe jak to będzie jak kiedyś prześpi np 9 godzin... Male_co_nieco- chyba wszystkie dzieciaczki uwielbiają żyrandole i inne punkty świetlne, mam nadzieję, że to zainteresowanie minie, bo jednak elektryk to mało przyszłościowy zawód ) Moją gondolę z Inglesiny można rozłożyć do spacerówki- też się zastanawiałam, kiedy będzie można podnieść oparcie do powiedzmy 30 stopni, żeby mały był w pozycji półleżącej, ale na razie to jednak za wcześnie. Na pewno jeszcze długo pojeździ w tej Inglesinie, bo mimo że moje dziecko jest słusznych rozmiarów (zaczeliśmy już nosić ubranka na 71 i 74cm), to miejsca w niej jeszcze sporo. Jak włozyłam do wózka noworodka to zastanawiałam się po co nam taki wielki wózek- bo dwa noworodki zmieściłyby się bez problemu- a teraz strasznie się cieszę, że wielki Oczywiście chodzi mi o jeżdżenie z uniesionym oparciem, bo też jestem pewna, że najdalej za 2 miesiące będzie już totalny bunt przeciw pozycji leżącej w wózku. Mag_do- witamina D3 jest jedyną nieobecną w mleku matki i dlatego trzeba ją suplementować bez względu na to, jak dziecko ładnie rośnie. Jest w mieszankach, ale z tego co pamiętam Ty karmisz tylko piersią? Co kraj to obyczaj i pewnie jakieś przesłanki lekarze mają ku temu, by D3 nie podawać, ale w Polsce uważa się ją za absolutnie niezbędną, dyskusje dotyczą tylko sposobu dawkowania. Włosy lecą mi w straszliwych ilościach, będę łysa jak tak dalej pójdzie. Od dzisiaj zaczynam walkę z odżywką Henna Wax- ona pomaga nawet po chemioterapiach, więc mam nadzieję, że i u mnie choć trochę poradzi. Idę też podciąć włosy, choć nie sądzę, by to wiele zmieniło, ale przynajmniej moje fruwające po domu kudły będą mniej widoczne, hehe Bo jest gorzej, niż gdybyśmy mieli w domu liniejącego charta afgańskiego Asik- jak cztram, że po kąpieli bawisz się na łóżku z nagim synkiem, to strasznie zazdroszczę- mój nieustannie siusia i jest to praktycznie niemożliwe. Nawet jak mu wietrzę pupę, to zawiązuję takie majteczki z jednej tetry, bo inaczej najdalej po 5 minutach wszystko zalane- co za spust... Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Przed wizytą u lekarza 01.07.04, 13:02 Czesc, Malilka, ale mnie przestraszylas z ta wit.D3, czy wiesz jakie sa objawy niedoboru tej witaminy? Jak to jest mozliwe ze w jednym kraju uwazaja ja za niezbedna a w innym w ogole nie podaja. I badz tu matko madra. Calusy magda Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Przed wizytą u lekarza 01.07.04, 13:09 Mag_do główny skutek niedoboru D3 to krzywica, ale nie przejmuj się- skoro w całej Wlk.Brytanii nie podaje się D3 to najwyraźniej też tak można, w końcu nie chodzą tam same dzieci z krzywicą. Nie dziwi mnie, że Asik nie podaje D3, bo w końcu mieszka w baaaardzo nasłonecznionym miejscu (a D3 tworzy się w skórze pod wpływem promieni słonecznych), ale Londyn to przecież w czołówce słonecznych dni raczej nie jest. Sama musisz zdecydować czy podawać, czy nie, niestety. Te różnice odnośnie pielęgnacji w poszczególnych krajach też mnie dziwią- gdzieś na forum wyczytałam, że we Francji zalecają przemywanie oczka od wewnątrz do zewnątrz, co przecież wydaje się sprzeczne z naturalnym odprowadzaniem zanieczyszczeń z oka! Lecę na szczepienie, MUSZĘ być dzielna... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka I po wizycie 01.07.04, 17:19 Uff, drugie szczepienie już za nami. Sprawdziła się zasada, że często mamy pewne rzeczy przeżywają dużo bardziej, niż dzieci- ja omal nie zemdlałam, jak pielęgniarka podchodziła ze strzykawką, a Maciuś tylko miauknął przy ukłuciu w rękę, a przy ukłuciu w nóżkę nawet się nie skrzywił! Potem go odłożyłam do wózka, żeby wziąć receptę i książeczkę zdrowia i jak po minucie się odwróciłam, to on już zasypiał. Szok! To ja od rana miałam stres, a tymczasem mam takie dzielne dziecko... Kiciuś waży już 7.450g, niezły z niego klocuszek. Po raz kolejny usłyszałam, że mam się nie przejmować wagą, bo jest tylko na piersi. Dopytałam pediatrę o witaminę D3- według niej profilaktyka krzywicy w naszym klimacie jest niezbędna, zwłaszcza że Maciuś jest duży i szybko przybiera na wadze (więc ryzyko krzywicy jest większe) i nawet w bardzo słoneczne dni, kiedy cały dzień jesteśmy na powietrzu jedną kropelkę muszę podawać. Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 20:26 Cześć, Jakoś w ostatnie dni mam taką bieganinę,że brak mi czasu na napisanie choć kilku słów. Dzisiaj się więc mobilizuję i piszę... Witam nowe mamy u nas. TO świetnie, że napisałyście zawsze to jakieś nowe doświadczenia zostana wrzucone do naszego kwietniowego worka. A może jest więcj mam, które nas czytają, a nie mają odwagi napisać. Ja zachęcam, każdy zostanie serdecznie przyjęty. Przyszła mamo> Wszystkiego najnaj z okazji dnia ślubu!!!! Pewnie to tak naprawdę niewiele zmieni w waszym codziennym życiu, bo przecież i tak już tworzycie rodzinkę. Opisz nam jak się udała impreza. Wogóle nie mam pojęcia o alergiach, więc chętnie czytam wasze o waszych doświadczeniach. Opolanko> Myślę, że warto zaufać pediatrze i może Zuzia naprawdę nie ma skazy białkowej. Na razie obserwuj i spróbuj wyluzować. Będzie dobrze A u nas jutro sądny dzień szczepienny... Za pierwszym razem nie było tak źle, więc na pewno sobie poradzimy. Ciekawa jestem ile mała waży, bo mam obawy że jest za malutka. ALe silna jest, dzielnie podnosi głowę i wspiera się na przedramionach, i widzę, że ta głowa jest tak wysoko. A co do kupek> To u nas jedna dziennie i klasycznie jajecznicowata, rzadko z grudkami, czasami śmierdzi tak kwaśnie, a czasami tak poprostu kupowato Bardzo fajnie Emilka odpowiada na moje guganie, można prowadzić z nią dialog, ja guuuuu i ona guuuu, albo takie ghrrrrrr (tak gardłowo)tak jej coś wibruje w środku. Gada sobie tak tylko ze mną, z innymi raczej nie rozmawia, ale uśmiecha się. A jakie dżwięki wydają wasze maluchy? Wyjeżdzamy w niedzielę na około 2 tygodni do Niemiec, czeka na 11 godzinna jazda samochodem, pojedziemy na noc, więc mam nadzieję, że dziewczyny będą spały. Żegnam się więc na razie, trzymajcie się mocno i nie zapomnijcie o nas. Po powrocie się zamelduję. Papapa mami i 3 miesięczna Emilia (ja już przestałam liczyć tygodnie, jestem już w rytmie miesięcznym) Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 20:57 Hej dziewczyny!!! Przyszła mamo...wszystkiego co najpiekniejsze kochającym się ludziom zdażyc może, samych słonecznych dni, pociechy z bąbla, wspaniałego wesela i wszytskiego dobrego.... Ja sięluzuje ile wlezie, i dzisja pojadłam sobie serka żółtego i kromeczki z masełkiem...ja takż ejestem optymistka, tylko brakuje mi tu na obczyżnie mam i wszytskich przyjaciól, nie mam sie nikogo zapytać o rade, tylko do lekarki..a do rodzinki to przez tlefon i tak nie da się opisac wszytskiego dokladnie, a wyobrażenie po drugiej stronie sznura telefonicznego, może być dalekie od rzeczywistości...wiec tutaj odczuwam mocno , że daleko jesteśmy od domciu... Czy macie dziewczyny jakieś domowe sposoby na wypadające włosy???Ja narazie myję szmponem z rzepy, oczywiście który przywiozłam z Polski.. Mala zjadła sobie i teraz siediz w leżaczku i ogląda meczyk razem z rodzicami, badzo zabawna sytuacja..hihi....myslę, ze około 22.30 przyjdzie dopiero pora jej snu.....tatus maluszka zabawia Spokojnej nocy i słonecznego dnia... A własnie, co zrobicie dziewczyny jak będa upały...czy pod czas takiej pogody mozna z malcmi wychodzić, kiedy patelnia na dworze...czy dopiero po 15 godzinie i wcześnie z rana???? I jak smarujecie dzieciaki filtrami, nawet jeśli są nonstop w ceniu??? Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 22:27 Witajcie, ja również witam nowe mamy, im nas wiecej, tym weselej. Szymonek już wykapany śpi słodko, tak żeby tata mógł sobie w spokoju mecz pooglądać, no a ja, tak z doskoku skrobie kilka słów. Przyszła-mamo wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Jak sobie przypomnę ten stres związany ze ślubem, przygotowania, bieganine to cieszę się, że mam to już za sobą. Do fryzjera taż poszłam na żywioł, a to tylko dlatego, że w tym salonie poprostu nie robili próbnych fryzur i tak sobie teraz myślę, że nawet dobrze, bo wtedy to bym chyba bardzo wydziwiała. Suma sumarą byłam bardzo zadowolona no i teraz mam stałą fryzjerkę. A efekt możesz zobaczyć na zdjęciach poniżej, mam nadzieję, że coś będzie widać: foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=1&id=20150 Poza tym u nas rutyna, karmienie, przewijanie, spacerki, spanie. Szymonek praktycznie robi kupki w każdą pieluszkę, i czasami sa jak musztarda, czasami z niewielkim śluzem, albo z białymi grudkami. A tak wogóle to zauwazyłam, że mały zaczyna mniej spać w dzien, niby spi, ale tak raczej sobie dżemie i jest coraz bardziej ciekawy świata. A przy cycku urządza sobie pogawędki i śmieje sie do mamy. Małemu zaczęło ropieć lewe oczko, czy to może oznaczać, że ma zatkany kanalik łzowy? Słyszałam, że można robić masaż "oczka", ale jak, czy któraś z was robiła swojemu maluszkowi?? opolanko, z tym wychodzeniem to chyba raczej nie wolno w największym upale, tzn między 11 a 15. Dzisiaj np dwa razy złapał nas deszcz na szczęście już prawie pod domem. Ja to wogóle mam dylemat, jak ubierać małego, w sumie pogoda jest jaka jest i jak narazie nie odwazyłam się wyprowadzić go np. tylko w samym body. A dzisiaj, to odkrywałam i przykrywałam i tak na zmianę. A co do kremów to ja narazie smaruje małego , tzn buzie, kremem Pettini z Zaji i jak narazie nie widzę żądnych jakichś zmian typu krostki czy cos podobnego, po prostu staram sie go chronić przed bezpośrednim działaniem słońca pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 22:34 Dziewczyny, dziękuję za życzenia, powoli zaczynam się stresować, hihi. Czytłam wasze posty nt kup, myślałam, że nas to nie dotyczy, a tu proszę, mały od 3 dni nie zrobił kupy! Nawet nie puścił ani jednego farbowanego bączka! A normalnie robił ok 2-3 dziennie. Co może być przyczyną?? Trzymajcie kciuki, żeby się zesrał do soboty, bo będę miała stresa na weselu, buuu. Ale myślę, że bardzo źle mu z tym nie jest, brzuszek miękki, nie jest specjalnie marudny. Tylko, żeby nic mu nie było. pa, Sylwia i jędruszka Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 22:35 acha Winiu, nie otwiera mi się, ale na pewno wyglądałaś pięknie, pozdrawiam Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
agata1112 Re: Emilia ma 3 miesiące 01.07.04, 23:12 Cześć Dziewczyny! Baaaaardzo dawno mnie u Was nie było! Tzn. częsciej was czytam, a pisac nie mam za bardzo czasu i zresztą chyba nie mam do tego talentu - takie "suche" te moje wypociny przyszla-mamo - serdecznie życzenia wszystkiego naj, naj, naj z okazji ślubu. Nie przejmuj się kupką małego. My mamy dokładnie ten sam problem. Maja ni z tego ni z owego nagle zamiast robic kupkę co karmienie, zaczęła robić ją co kilka dni. Za pierwszym razem skończyło się na czopku glicerynowym. Potem dawałam jej pić herbatke z kopru, ale po tym były tylko bączki. Bąki sa nadal, ale kupę co 3 dni wywołujemy sami, tzn. termometr wkładamy w pupę i za chwilkę kupka sama wychodzi. Pani pediatra mówi, że taka częstotliwość jest ok, ale mimo, że jej brzuszek nie boli, to uważam, ze 3 dni dla kupki w dupce, to wystarczająco długo i pomagamy jej wyjść (mam tylko nadzieję, że mała nie przyzwyczai sie do tego i zacznie w końcu robic sama te kupy). Jesli chodzi o ich wyglad, to mimo tak długiego przebywania w pupie wygladaja raczej ok. Piszecie o alergiach i zaczęłam sie coraz bardziej przejmowac krostkami małej wokól buzi. Kilka dni temu dostała wokół ust kilka krostek, teraz jest ich niestety coraz więcej, ale tylko wokół ust. Pani pediatra powiedziała, ze to może byc od śliny i rączek, co je stale mała pcha do buzi, no i od smoczka, bez którego nie może ostatnio zasnąć. Kazała smarować Neomycyną do oczu, ale na razie to się nie zmniejsza. Czy to może byc alergia? Mam nadzieję, że nie, bo alergia byłaby chyba na całym ciele, albo chociaż na całej buzi, a nie tylko przy ustach. Czy któras z Was się z czyms takim spotkała? A poza tym moje dziecko ostatnio sie "popsuło" Przez dwa dni tuz przed spaniem mała miała dodatkową porcje snu w samochodzie, bo byliśmy po południu u lekarza i tak sie do tego przyzwyczaiła, że teraz wieczorem przed kąpielą płacze ze zmęczenia, po kąpieli je, szybko zasypia i budzi się wyspana po godzinie. Potem nie spi przed 2 godziny i chce sie bawic. Nie myślałam, ze tak szybko jej sie wszystko przestawi. Muszę teraz ją teraz jakoś znów przestawić, tylko jak? Czy któraś ma może jakis pomysł na te wypadające włosy? Gdzieś czytałam, ze wypadają najczęściej w ciagu pierwszych 6 tygodni i myślałam, ze mam to za soba, a tu jednak niespodzianka. Nie dosć, ze ich mam niewiele, to jeszcze teraz wszędzie sie walają. Nawet z dziecka czasami je ściagam. Może całkiem nie wyłysieję Czytałam tez Wasze rozważania o wit. D. Moja Majka ma małe ciemiączko i dlatego pani pediatra kazała brac tylko 2 krople tygodniowo. A neurolog, u którego ostatnio byłam, mówił, żeby wcale nie dawać i bądź tu człowieku mądry. Pediatra mówiła, ze jesli biorę witaminy, w których składzie jest wit. D, to nie powinnam wcale jej dziecku dawać, bo ona przenika do pokarmu (któraś z was pisała, ze nie przenika i to samo czytałam w jakiejś książce). Na razie daje te 2 krople, w przyszłym tygodniu mamy szczepienie i wizyte u pediatry, to znów sie o wszystko wypytam. To na razie tyle. Mała pięknie śpi, ze smokiem oczywiście, to biegnę się wykąpać. Może następnym razem uda mi sie przy pomocy męża jakieś zdjątka wkleić. Pozdrawiam, Agata Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Wszystkiego naj! 01.07.04, 23:23 Przyszła mamo- ja również życzę Ci wszystkiego najlepszego! Nie stresuj się, na pewno wszystko będzie dobrze. Brak kupki to chyba najczęściej wałkowany temat na forum o niemowlętach, generalnie jeśli dziecko jest spokojne, to nie ma powodu do niepokoju, bo dziecko na piersi może robić kupkę nawet raz na tydzień i to nadal jest w normie. Opolanka- jeśli chodzi o włosy, to wyżej pisałam o Henna Wax- to jedyne co u mnie działa, rzepa niestety nie, podobnie jak Seboradin. Filtrami smaruje dziecko od pierwszego spaceru, bo mam świra na punkcie ochrony przeciwsłonecznej. Kupiłam polecany krem Nivea z SPF 30 z filtrami fizycznymi dopuszczony już dla noworodków i żadnych wysypek mały po nim nie ma. Smaruję mu buzię i odkryte części nóżek i rączek (bo już od dłuższego czasu jeździ w samym body z krótkim rękawekiem), ale i tak ustawiam budkę od wózka tak, by zasłaniała twarz, a reszte przykrywam choć pieluszką tetrową, żeby się nie opalał- dzieciom filtry powinno się reaplikować co godzinę-dwie, żeby działały, a ja tego na spacerach nie robię. Jest tylko jeden minus całej operacji- Maciuś nienawidzi smarowania twarzy i mogę to robić tylko w czasie karmienia (jest zbyt zajęty, żeby zauważyć moje zabiegi), albo jak mocno zaśnie- inaczej jest wielki płacz. Ale to chyba wszystkie dzieci tak mają. W upały nie będę wychodziła między 11 a 16, bo sama się umęczę gorącem, no i trzeba by non stop przystawiać do piersi- to nie dla mnie. Winia- ja miałam niezłe przeboje z ropiejącym oczkiem, wszystko ustąpiło dopiero w 7 tygodniu. Ropiało nieustannie, pomógł dopiero antybiotyk Biodacyna (przemywanie rumiankiem na nic się nie zdało) wkraplany przez tydzień co 4 godziny regularnie i masaż kanalika. Jak mały jadł z piersi, to opuszkiem palca masowałam ujście kanalika, czyli miejsce między wewnętrznym kącikiem oka a nasadą noska. Od tamtego czasu jest super. A mecz był bardzo fajny! Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w wlosy, kupki, diety.... 02.07.04, 04:03 Witajcie!!! Agatko, wiesz serdecznie namwaiam cie zebys przestala pomagac dzidziusiowi robic kupke za pomoca termometra! tyle czytalam na forum, ze moze dojsc do nieszczescia, mozna jakas blonke uszkodzic itd... jak juz cos to wszyscy polecaja czopeczki, glicerynowy lub virbucol, wyjdzie z kupka, i nie ma strachu, a wystarczy dac tylko polowke!no ale to tylko moje zdanie Wlosy, tragedia, wczoraj obcielam do polowy szyji, a mimo to wychodza garsciami i Maly tez pomaga, bo ma cale lapki we wlosach, zreszta nawet na zabawkach sa(. Kupki- wczoraj 2 popoludniowe i dzisiejsze byly normalne, tzn zolte, troszke sluzu, ale nie mialy takiego brzudkiego koloru i konsystencja taka jak kiedys tzn jak normalna kupka niemowlaka) Jutro mamy wizyte w Health department, chca sparawdzic czy naprawde karmie piersiatutaj w usa jest taki program dla kobiet w ciazy i karmiacych WIC, kobiety w ciazy i te karmiace piersia dostaja co miesiac 20 litrow pysznego mleczka(bardzo przypomina laciate)10 litrow mleczka czekoladowego, do tego pasteryzowane, sery, platki, soki, jajka, ryby w puszce, przy okazji zapytam pielegniarki o te kupki pokaze miska buzke(teraz sliczna)i jak powie ze wszystko oki, to zapije sie mlekiem, bo inaczej mi niemaz wszystko wypije. Przyszla mamo- wszystkiego co najlepsze, wspaniales zabawy, udanego meza) bo synka juz masz)oj mnie czeka to samo ale jak wrocimy do domku, takze jeszcze kilka miesiecy jestem panna)) A jutro moj kochany syneczek konczy 3 miesiace)) rany jak ten czas szybko leci, a tak dobrze pamietam brzuszek i te kopniaczki o 11 w nocy))wiecie ja moglabym byc w ciazy tak np w 6 miesiacu caly czas))kurcze znowu mi sie marzy brzuszek hihihi, no ale to gdzies za 3 latka)pozdrawiam serdecznie ps my na spcerki wychodzimy okolo 5-6 po poludniu bo wczesniej sie nie da a rano to nieprzytomna jestem, ale teraz od kilku dni leje, wiec jak tylko na moment przestanie to albo siedzimy na werandzie albo w wozek i na plaze))no ale u nas to normalka 36 stopni buuuuu....czlowieka szalenstwo ogarnia Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 12:17 Hej dziewczyny! Mami27- moja Emilka też skończyła wczoraj (o godz. 18.05) 3 miesiące i równiutko 13 tyg. Z tej okazji spożyłam zakazane lody..Ale i tak zamierzam rzucić w diabły tę dietę, bo oprócz wypadających włosów jest jeszcze ta boląca głowa. Nie wiem co mi sie dzieje, czuję się jakbym się cała sypała.... Dietę stosuję na te problemy Małej z trawieniem, ale chyba nie pomaga i tak. Co do wit.D3 to ja się strasznie stresuję tym tematem odkąd się naczytałam na forum "ezdrowie", o przedawkowaniach i to dwiema kroplami dziennie vigantolu... , czyli tyle ile ma przepisane moja Emi. Zaczęłam trochę "zapominać" dawać. Co do szkoły polskiej w tym temacie, również i u nas są dwie metody: dawać cały rok, lub tylko jesienią i zimą. Moja koleżanka tak miała właśnie zalecone. Dzieciak zdrowy. Dzisiaj znowu niestety kupy nie ma, stąd nie ma się czym chwalić... A już myślałam że będzie lepiej. A Emi i na viburcol się wypięła, tzn nie pomaga w tym temacie, wsysa i nic. Pod wpływem postu malilki, zapytałam dziewczyn na forum o alergiach, czy te nasze nieczęste i zielone kupki, to nie jakieś alergiczne paskudztwo, ale niestety nic się konkretnego nie dowiedziałam. Muszę jednak pomęczyć bardziej moją lekarkę. Przyszła mamo - i ode mnie życzenia wielu szczęśliwych dni w już pełnej rodzince (dokooptujecie teraz męża)...). Idziemy zaraz na spacerek więc kończę, bo to jest cały rytuał wychodzeniowy, a żeby się udał - Mała musi najpierwe zasnąć (a propos - czy ktoś ma też takiego dzieciaczka co zasypia i śpi TYLKO I WYŁĄCZNIE przy piersi???, jak sobie z tym radzicie? próbujecie uczyć zasypiać inaczej?? help!). Dzieciaczek już posmarowany, my też mamy nivea, ale strasznie ciężko to rozsmarowac na mordce, i widać potem cały dzień jakieś białe resztki... dobra, koniec, pa! Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 14:53 Czesc, Moj Henryczek wczoraj skonczyl rowno dwa miesiace i uczcil to tym, ze nie spal mi prawie caly dzien. Zasypial w foteliku,a ze mam swira na punkcie jego kregoslupa, to jak tylko zamknal oczy to go przenosilam do lozeczka, w ktorym oczywiscie sie budzil, wiec spowrotem go bujalam w foteliku i tak w kolko. Ja ogolnie mam problem jak ubierac malego, nie tylko na spacerach. Zachowuje sie wiec jak wariatka, raz mu zdejmuje sweterek, raz zakladam, to go przykrywam kocykiem to go odkrywam (a w wozku woze cala garderobe, lacznie z dwiema czapkami). Nie dziwie sie, ze w Ladku wszyscy gadaja o pogodzie, bo naprawde jest okropna raz bardzo cieplo, za chwile slonce zachodzi i pada deszcz nie wiadomo skad, do tego okropne wiatry. W domu, mojego Henryczka tez w kolko przebieram bo nie wiem jak mu jest najlepiej. Na szczescie dostalam duzo ubranek wiec mam w co. W nocy ubrany jest w spiochy ale przykrywam go cienkim kocykiem a w pokoju jest zawsze otwarte okno, wiec chyba go nie przegrzewam. A na dworze od slonca uzywao masci Delph. Oczywiscie dalaczam sie do slubnych zyczen, Sylwio niech ci sie spelnia wszystkie marzenia nawet te, o ktorych nikomu nie mowilas. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 17:02 Witajcie, U nas nocna sielanka trwa- dzisiaj młody obudził się dopiero o 10.00! Ciekawe jak będą wyglądały nocki, jak Kiciuś zacznie ząbkować, bo marudzenia nocne już niedługo moje drogie panie... Agatko- ja też wielokrotnie czytałam, że pomaganie kupce termometrem to najgorsze z możliwych rozwiązań, bo można uszkodzić zdaje się że fragment okrężnicy, a poza tym jak przyzwyczaisz dziecko. to przez kilka lat może mieć problemy z samodzielnym wypróżnianiem. Wiadomo, że matka chce za wszelką cenę ulżyć dziecku, ale lepiej nie takimi metodami. A krostki wokół buzi to normalne przy nadmiernym ślinieniu. Asik- taka comiesięczna "wyprawka" dla karmiącej matki, to super sprawa, szkoda że u nas nie dostaje się wałówek ))) Grass_d- mój synek w dzień zasypia albo na spacerze, albo przy piersi, albo kołysany na rękach. Ponieważ nie mam siły go nosić, to zwykle w domu jak jest bardzo śpiący, to daję mu pierś na leżąco na naszym łóżku i w mig odpływa. Co prawda wieczorem i w nocy zasypia sam, ale w dzień tylko tak. Też mnie to trochę stresuje, no bo przecież za jakiś rok najdalej skończę karmić peirsią i co wtedy? Uciekam, bo mały buczy. Ostatnio opowiadam mu dużo bajek- kładziemy się na łóżku na plecach przytuleni głowami, biorę do rąk maskotki i odgrywam historyjki przed naszymi oczami. Mały jest zachwycony, oczka ma jak pięciozłotówki. Dobrze, że jeszcze nie rozumie, bo te moje bajeczki ociekają albo krwią, albo seksem, hehe )) Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 17:15 No tak, ja mu chciałam opowiedzieć bajkę, a on wolał troszkę zjeść i się zdrzemnąć W każdym razie ja jeszcze trenuję usypianie dziecka na siedząco- co prawda ręka mi i tak w końcu drętwieje, ale nie tak szybko jak przy noszeniu. Za pierwszym razem młody darł się przez chyba 10 minut, mimo że był przytulony, całowany i śpiewałam kołysankę. Teraz jest już dużo lepiej- parę minutek marudzi, ale już nie tak rozpaczliwie i zasypia. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
agata1112 Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 18:40 Cześc Dziewczyny, Dzieki za te wszystkie rady. Termometr od dzisiaj idzie w ostawkę! czopków tez nie chce dawac, bo tez dzieci podobno sie przyzwyczajają. Poczekam kiedy sama zrobi (oby nie trwało to dłużej niż tydzień, bo chyba nie wytrzymam). Grass-d - moja Majka tez usypia tylko przy cycu lub w wózku, albo kołysana na rekach, czego raczej nie robie, bo juz troche waży. Z zazdroscią czytam, że niektóre dzieciaczki po jedzeniu same usypiają w łóżeczkach. Próbowałam to zrobic wczoraj z Mają i skończyło sie płaczem. Moja Majka w dodatku na początku śpi bardzo czujnie, więc ją zostawiamy śpiacą na naszym łóżku i dopiero za jakis czas przekładamy do łóżeczka. Strach mnie ogarnia, jak pomyslę, co mam powiedziec opiekunce. Od września wracam do pracy i w niedziele spotykamy sie z pierwszą kandydatką na opiekunkę i jak tu jej powiedziec, ze mała zasypia tylko przy piersi? Muszę do tego czasu jakoś ją nayczyć samodzielnego zasypiania, tylko jak? A tych krostek (kaszki) jest niestety coraz więcej mimo smarowania i sama nie wiem już co o tym myśleć. Moje dziecko ostatnio coraz więcej sobie gaworzy. Jeszcze przed chwilą rozmawiała sobie z karuzelą, ale widac jej się znudziło, więc musze biec do niej. Pozdrawiam, Agata Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 21:08 Cześć Dziewczyny!!! No to zaczne od zasypiania...moja mała zasypia albo przy cycku, to najczęściej i tak samo czekamy aż wejdzie w głęszą faze snu, aby ją przenieśc do łóżeczka...ale ona spryciula to czuje, wiec czesto się budzi...Smoa nie chce, moze zasnęła z nim tzy razy i to wtedy, gdy jej go trzymałam, ay nie wyleciał...no i jeszcze w wóżeczku, ale wtedy musi być zmęczona albo jej tak dobrze na dworze Co do ubierania, to mała leżala już wiele razy w samym bod, oczywiście przykryta pieluszką jak było słoneczko...buzia zawsze w cieniu...tylko, ż ejaj jej nie smarowałam rączek i nóżek, ale chyba zacznę. A tak oczywiście musi znowu cosik być ze skórą Zuzi, bo pojawiły sie potówki i zastanawiam sie jak z nimi walczyć. Wcale jej nie przegrzewam, a tu masz, dzieciaczek z taką wrażliwą skóra, podobno ma większa skłonnośc do potliwości...Więc dziewczyny co sie robi. Słyszałam, ze przeciera spierytusem..ale takim co pepuszek, czy innym??? A może jakieś inne sposoby.Czekam na podpowiedzi... Mała nadal robi kupki ze śluzem, ale kolor mają dobry i nie meczy sie przynich, wiec nie panikuję.... Spokojnego, zabawnego wekeendu Słoneczka i przespanych nocy Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 21:58 Mój niemąż wybył z domu na jakąś imprezę, a ja zaszalałam i nalałam sobie wieeeelką lampkę czerwonego winka- pychotka! Mam nadzieję, że przez 7 godzin snu małego procenty wyparują z organizmu wyrodnej matki i będzie ok A kiedy ja pójdę na prawdziwą imprezę do białego rana?... Pewnie nieprędko, biorąc pod uwagę moją niechęć do laktatora (którego zresztą nawet nie mam), no i zresztą co to byłaby za impreza, jak nawet drinka nie można wypić... Pewnie poczekam aż skończę karmić... Jeszcze w ciąży pisałam, że karmienie piersią niespecjalnie mi się uśmiecha i że pokarmię 6 miesięcy jak zalecają, a potem luz, a tymczasem okazało się, że uwielbiam karmić piersią ) Jak widzę moje dziecko wtulone we mnie, patrzące mi w oczy i uśmiechające się do mnie w czasie ssania to po prostu wymiękam i mam łzy w oczach ze wzruszenia. Najbardziej lubię go karmić nad ranem, na leżąco w naszym łóżku, bo mały je wtedy prawie przez sen, jest spokojniutki i taki kochany... Kocham go nad życie, nie wyobrażam sobie życia bez niego, powinnam chyba wzorem poradników powiesić sobie nad łóżeczkiem kartkę przypominającą o istnieniu niemęża, hehe... Nie miałam kiedyś pojęcia, że miłość do dziecka to uczucie aż tak zwalające z nóg... Opolanko, jak Maciusiowi wyskoczy jakaś pojedyncza potówka, to przemywam ją patyczkiem do uszu umoczonym w spirytusie do pępka i znika prawie natychmiast. Na szczęście zdarza się to sporadycznie, ale jeszcze w szpitalu to był nieźle obsypany, bo gorąco było jak w tropikach, 30 stopni jak nic. A jak nałożyłam mu body z krótkim rękawem to mnie położne opieprzyły, że noworodek nie może być tak lekko ubrany. Bzdury, ale ja uwierzyłam, bo byłam zielona i Kiciuś miał potówki chyba w każdej fałdce. Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: wlosy, kupki, diety....i Emilia ma 3 m! 02.07.04, 23:39 Hej pozna wieczorowa pora Mlody poszedl spac wiec wreszcie mam troche czasu dla siebie, chociaz wiem ze powinnam teraz tez przylozyc glowe do poduszki bom zmeczona. Taj jak ostatnio pisalam pelna obaw o tym jak Mlody dobrze sypia... coz wrocilo mu stare czyli budzenie sie co jakies 4-5 godzin. tragedia Do tego zaczal miec problemy z zasypianiem, kiedys jak byl zmeczony to po prostu szedl spac a teraz zaczyna fisiowac, wierci sie placze, krzyczy i najgorsze ze tylko ja moge go uspokoic. Z tata ewentualnie mozna pogugac albo zjesc ale lulac to mama. troche sie tego obawiam, bo zawsze najbardziej balam sie ze dziecko bedzie wpadac w histerie jak mnie nie bedzie (jeszcze znaim mialam swojego maluszka) i cos mi tak zaczyna wygladac. Co prawda w dzien nie jest jeszcze tak tragicznie, bo zasypia spokojnie, ale wieczorami... ojoj. Strasznie zla jestem dzisiaj na meza, alez mam egoiste w domu, no! Na pytanie czy zrobi mleko dla Mlodego odp. Nie bo on jest zmeczony i idzie spac! A ja nie jestem zmeczona i spac moge w ogole nie isc, spokoJak to jest u Was z pomoca tatusiow? Ja w sumie sadzilam ze nie moge narzekac wrecz przeciwnie,a le widze ze coraz mniej tej pomocy. I jeszcze ma pretensje do mnie ze o nim nie mysle... coz moze i sluszne, ale w sumie oboje na pierwszym planie mamy dzieciaczka o sobie prawie nie pamietamy. Typowa sytuacja maz wraca z pracy przechodzi obok mnie w drodze do Mlodego i nawet czesc nie powie. A jzu zeby przytulil, pocalowal... to jak sie upomne. A potem ma pretensje ze mi sie seksu nie chce:- ( No bo nie chce albo padam ze zmeczenia albo zajmuje sie dzieckiem... albo jestem zla na meza, bo jeszcze bez przerwy mnie opieprza ze cos zle robie przy Mlodym. tatus sie znalazl! No! Sorry ale sie musialam wyzalic, od razu lepiej. W dola lekkiego wpadlam bo pogoda u nas kijowa, rano jak sie budze ok 5 na karmienie to slonce swieci , a o 9 pochmurno, buro. i tak w kolko. I to ma byc lato, musze chyba gdzies wyjechac sie wygrzac... Dzisiaj sie usmialam bedac u mamy kiedy przyszla jej sasiadka, tak ok 60-tki i zobaczyla mojego malucha ubranego w krotkie spodenki i krotki rekawek +czapeczka oczywiscie i skarpetki ( na dworze na pewno ponad 20 stopni) jak sie dowiedziala ze tak go zabieram na dwor to mnie wyzwala od nienormalnych mam i ze chce syna do smierci doprowadzic Chyba beda ja czesciej denerwowac. Bo juz raz kiedys po porodzie tez nas rozbawial widzac mnie w skarpetkach samych (bez rajstop czy spodni, ktorych ubrania nie wyobrazam sobie w 4 dni po porodzie) ze jak bede tak chodzic to mi sie pryszcze porodowe zrobia Coz nie zrobily sie... Ale ciesze sie ze ona nie jest moja tesciowa bo bym zwariowala. Na szczescie moja mama zbyt uciazliwa nie ejst przyczepila sie tylko do tematu herbatek, czemu nie pdoajemy i czemu nie podajemy. No wlasnie a podajecie? A tesciowa juz "wytrenowana" po dwoch wnuczkach od szwagierki takze da sie przezyc. Ale uwagi od jednej mamy "ubierz go bo mu za zimno" po czym po minucie od drugiej "Rozbierz go bo sie przegrzeje" to normalka. Znacie to? No dobrze koncze bo sie dlugasne zrobilo, pozdrawiam serdecznie I coz oby do lata... przynajmniej tu na polnocy Polski bo na poludniu to chyba calkiem fajnie jest Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004;-))) 03.07.04, 03:52 Witajcie!! Oj Wy juz smacznie spicie a ja dopiero jem kolacje, dlugi to byl dzien! spanie- Kamis zasypia przewaznie przy cycusiu, ale nie ma problemu gdy sie naje odkladam go po prostu do lozka(spi z nami)daje buziaka, ale tysiacon sie slodko usmiecha i najczesciej w tym momencie odplywa, czasami jeszcze sie porozglada i spi slodko do 12 czy 1, pozniej to gorzej bo budzi sie co 2 godziny pociaga max 5 min i spi dalej, a za 2 godz to samo i znowu 6-7 pobudka na calego w dzie jest gorzej, bo widze ze sam zasnie tylko na lezaczku gdy ma wlaczony masaz, albo przy cycusiu, ale ja musze lezec kolo niego bo inaczej za 15 min pobudka a ze mna spi i 3 godziny, no ale mam pretekst zeby sobie pospac, no bo dziecko musi spac w dzien)) ja tez musze ponarzekac na swojego niemeza:nie zmienil ani razu malemu pieluchy, ponosi 10 min i juz zmeczony, a co ja mam powiedziec?? no ale on pracuje ciezko(przed komputerem)po 12 godzin, a ja siedze w domu..wrrr...czasami slzag mnie trafia, ale wiem z enas kocha, potrafi o 12 w nocy zaczac dawac nam buziaki czego efektem jest obudzenie malego, no ale on nie chcial, tylko ze tak krotko go widzi, ze buziaka chcial dac) och ci faceci, a z sexem to roznie jest, problem w tym ze znowu zaczelam krwawic i to juz trwa 2 tygnie jest to wielkie krwawienie ale plamki na wkladkach sa lekarka mowi mi ze to moze po hormonach, ze czasami tak jest bo organizm zmeczony itd...mam nadzieje(badania wszystkie sa oki) Bylismy dzisiaj po walowke, kamilek zostal zwazony, zmierzony i wazy 6200, a wzrost 62.25 czyli przybral 3250 i urosl 10.25 cm, wiec chyba jest wszystko oki, a ile mierza Wasze dziaciaczki?? no i sluchajcie pytam o ten sluz w kupce, i uslyszalam, ze dzieci karmione tylko melkiem matki bardzo czesto maja taki sluz w kupce, bo jedza tylko pokarm plynny,(obejrzala skore zmian zadnych alergicznych nie zauwazyla, zreszta dzisiaj nawet najmniejszej potoweczki nie bylo!)i kazala mi zaczac podawac po lyzeczce dziennie kaszke ryzowa na moim mleku, tzn zaczac od lyzeczki(tutaj tak jest z ejak maluch ukonczy 3 miesiac zaczynaja podawac pokarmy stale)za miesiac mam zaczac podawac np zmiemniaczka, groszek itd..., i z ekaszke mam podawac przy wieczornum karmieniu, pozniej cycusia i z eMaly wtedy bedzie spal dluzej, powiem prawde ze zatkalo mnie, nawet myslam ze wszystko zle zrozumialam, w koncu az tak dobra z angielskiego nie ejstem, no ale dogadac sie potrafie, no ale dostalam tez kartke z potwierdzeniem tego, ze wszystko dobrze jednak rozumiem, i zastanawiam sie co robic, probowac podawac ta kaszke czy nie?? co o tym sadzicie??jutro dzwonie tez do mamy niech mi poradzi, no ale tutaj tak dzieci karmia i to niewazne czy karmione piersia czy mieszanka, no i dostalam opieprz z emalo jem, waze o 2 kg mniej niz przed ciaza i mam mala anemie!zrobili mi badanie krwi!mam pic duzo mleka, jogurtow, miesa, pic soki(pomaranczowe tez)wiec tak niesmialo pytam o te alergie itd wiec uslyszalam, ze dzieci alergie pokarmowe dostaja wtedy gdy matka jest na bezmyslnej diecie przez iles tygodni a pozniej zaczyna jesc wszystko i wtedy uklad trawinny dziecka wariuje i stad alergie! pytala czy ja albo jacek, albo ktos w rodzinie jest alergikiem, no nie! wiec po co glodze siebie i z emi pokarmu niedlugo zabraknie jak tak bede postepowac!!zglupialam do reszty!!!co o tym sadzicie?podpowiedzcie cos bo wariuje!! malilko ja tez po prostu kocham karmic malego, zwlaszcza rano jak je i opowiadami co mu sie snilo)i ten jedo zniewalajacy usmiech, oj moj jedyny mezczyzna)) wogole to zostal pochwalony, ze jest bardzo pogodnym dzieckiem! ide spac pozdrawiam serdecznie papaptki))) Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 03.07.04, 13:13 Witajcie, Ech, co za poranek...Moje dziecko budzi się do karmienia (o 6.30wylądował w naszym łóżku), najada się, ja zasypiam, ale on coś nie może. Niby próbuje, bo zamyka oczka, ale po minucie otwiera oczka, zaczyna się wiercić i tak w kółko. Na zewnątrz szaro i buro, leje deszcz, oceniam godzinę na 7.30-8.00 i w myślach błagam dziecię, żeby jeszcze się zdrzemnęło choć na chwilkę, bo mamusia taka zmęczona... Nie udaje się, zrezygnowana wstaję, wynoszę młodego do dużego pokoju, patrzę na zegarek a to 10.10!!! I to nie pierwszy raz próbuję uśpić swoje biedne dziecko o tej porze, raz pospaliśmy do 12.00 (!!!) i z pół godziny próbowałam go utulić do snu, będąc przekonaną, że jest 7 rano )) W temacie narzekań na niemęża- mój też ma jakąś fobię na punkcie zmieniania pieluszek i też jeszcze nigdy tego nie zrobił Nawet jak się bawi z dzieckiem, a ja gotuję w kuchni obiad, to mnie woła, że mały coś zrobił i za skarby nie chce sam go przewinąć. To trochę moja wina, bo zaraz po urodzeniu Kiciuś miał uczulenie od pampersów i trochę bąbli, które trzeba było smarować antybiotykiem, do tego długo nie chciał odpaść mu kukut pępowiny, no i ja sama nie dopuszczałam niemęża do przewijania, bo wydwało mi się, że tylko ja sobie poradzę z pielęgnacją bąbli i kikuta. No i tak potem zostało... Wydaje mi się, że teraz to on się boi, że tego nie potrafi, no ale tylko praktyka czyni mistrza... Wkurza mnie to strasznie, nawet nie mogę na dłużej wyjść z domu, żeby musiał go przewinąć, bo dziecko prędzej zgłodnieje, niż przesiusia pampersa Nie ma za to problemów z noszeniem- potrafi nosić do oporu. Teraz co prawda już prawie nie nosimy małego, ale jak był noworodkiem, to czasem wymagał noszenia np przez godzinę o 2 w nocy i wtedy niemąż był niezastąpiony- ja zasypiałam. Teraz raczej proszę, żeby pobawił się z dzieckiem, jak chcę mieć chwilę dla siebie. I też mnie potrafi wkurzyć, bo np jak jest po pracy zmęczony, to siada przed kompem i bezmyślnie buja dziecko na rękach- wrrrrrr. I też uwielbia nas całować i przytulać zwłaszcza jak wraca późno w nocy- wczoraj wrócił o 3.30 i tak się zachwycał naszym śpiącym dzieckiem, że aż go obudził! O sobie już nie wspomnę Ale ogólnie jest bardzo fajnym tatusiem Asik- w czwartek Kiciuś niby mierzył 68cm, ale ja nie wierzę za bardzo w te pomiary, bo to za trudno zmierzyć dziecko- raz się wyprostuje bardziej, raz mniej. Jestem w szoku, że polecają Ci podawanie kaszki już po ukończeniu 3 miesiąca, zwłaszcza dziecku tylko na piersi. Statystyczne niemowlę amerykańskie ma jednak zupełnie inną opiekę i pielęgnację. Ale przecież nawet Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wyłączne karmienie piersią do ukońćzenia przez dziecko 6 miesięcy. Ja zamierzam karmić tylko piersią przez pełne 5 miesięcy, a w połowie szóstego zacznę wprowadzać tartą marchewkę i jabłko (ze słoiczków), ale symbolicznie, tylko po to, żeby mały nauczył się jedzenia łyżeczką. No a potem kolejne rzeczy, kaszki jak najpóźniej, bo Kiciuś na samej piersi jest tłuścioszkiem, po kaszkach to się chyba zamieni w ludzika Michellin ) No i zamierzam unikać soków, bo są strasznie słodkie i powodują próchnicę- mam nadzieję, że mały polubi picie wody, podobnie jak jego mamusia. Asik, skoro Kamilek ma teraz śliczną skórę, to rzeczywiście nie ma powodu, żebyś była na diecie- przy skazie mały na pewno miałby też jakąś wysypkę. Może ten śluz w kupce to taka jego uroda... Odpowiedz Link Zgłoś
lidszu Re: kwiecien 2004;-))) 03.07.04, 23:18 Cześć dziewczyny, Dawno mnie tu nie było. Przyszła_mamo - wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i mam nadzieję, że wesele się udało. Witam nowe mamy na pokładzie i mam nadzieję, że zagościcie u nas na dłużej. A teraz trochę o nas. Nie wiem co się stało, ale mój zeszłotygodniowy post jakoś się nie pokazał na forum więc postram się jakoś go skrócić. W zeszły weekend mój mąż wybrał się z kolegami z forum internetowego na ryby. Wybłagał, że musi trochę odpocząć, zrelaksować się i odreagować pracę, bo taki zmęczony. Ja też jestem zmęczona - ale nie mogę sobie nigdzie wyjechać. Tak wieć mąż pojechał na trzy dni na Mazury. Jak wrócił to okazało się, że jeden z uczestników wyjazdu o mało co nie pozbawił go oka zarzucając wędką i wbijając mu haczyk w nos (jakiś 1 cm od oka). I kto to powiedział, że wędkarstwo to bezppieczne hobby ? Strasznie się wkurzyłam i powiedziałam, że już nie bedzie jeździł na żadne takie wyjazdy. Wolę żeby jeździł ze sowimi kolegami, bo oni to przynajmniej nie są takimi fanatykami i wolą sobie jakiś browarek strzelić przy wędce. Moja Ingusia skończyła wczoraj 12 tygodni. I niestety daje mi popalić. W ciągu dni prawie w ogóle nie chce spać. Natomiast nasze spacery wyglądają następująco: jak wychodzimy to mała nie śpi przez conajmniej pół godziny, potem usypia na 30-40 min i znowu się budzi i rozgląda się. A kiedyś potrafiła spać 2- 3 godz. na spacerze. Teraz za to najchętniej zasypia podczas karmienia przy cycu, bądź też jak z nią chodzę trzymając na rękach i nucąc kołysanki. Inga karmiona jest cycem jak również mieszanką i zauważyłam, że chyba coraz bardziej lubi jeść z butelki i przy piersi się denerwuje jak jej słabo leci. Chcę jednak jak najdłużej ją karmić piersią i przekazywać nawet te małe ilości mojego mleka. Mała dość ładnie przybiera na wadze i ładnie rośnie. Należy jednak do średniaków waży okło 6 kilo i mierzy 62 cm. Właśnie zaczęłyśmy używać pampersów 3. Dość dużo ostatnio pisałyście o kupkach. Córcia ostatnio robi zielonkawe kupki i takie śmierdzące. Zastanawiam się co może ją tak uczulać. Na początku myślałam, że to truskawki, ale ich nie jadłam już od tygodnia. Może to banany ? Jem jeden dziennie i może to właśnie dlatego. Odstawię je i zobaczymy co z tego będzie. Ingusia bardzo ładnie guga i to właściwie ze wszystkimi. Dużo się uśmiecha i w ogóle jest pocieszna. Zaczęła już trzymać sama grzechotki i nimi wymachiwać. Czasami patrzę na nią i zastanawiam się jak mogłam bez niej żyć. Byłam ostatnio u gina i wykrył u mnie mały polip. Powiedział, że może się wchłonie, ale jeśli nie, to czeka mnie zabieg usuwania pod narkozą i jednodniowy pobyt w szpitalu. Ale to dopiero we wrześniu, więc mam nadzieję, że do tego czasu zniknie. W zeszły poniedziałek obchodziliśmy z mężem pierwszą rocznicę ślubu. Były kwiaty, kolacja przy świecach i upojny wieczór. pozdrawiam, Lidka i Inga Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: kwiecien 2004;-))) 04.07.04, 10:33 Cześć Dziewczyny! Uff... a jednak, nie tylko moje szczęście jest takie rozkapryszone z tym spaniem przy cycu. Dzięki za wasze posty. Ulżyło mi troszkę, bo myślałam że coś źle robię. Ale u nas problem jest o tyle złożony, że Mała owszem, zasypia tylko przy cycu, ale i śpi tylko i wyłącznie przy nim, a zatem na moich rękach po karmieniu...Po odłożeniu gdziekolwiek, (nawet nie ryzykuję łóżeczka), budzi się po 5-15 minutach i koniec spania. A jak się przy tym przeciąga.. Jakby spała conajmniej 3 bite godziny. Skutkiem tego, ja mam zero czasu dla siebie w ciągu dnia. Jedyne co mnie ratuje to rzeczywiście ten spacer, ale co najwyżej mogę poczytać książkę - idąc(!), bo jak stoi wózek to zaraz się budzi. Malilko, pięknie piszesz o tej miłości do maluchów, aż mnie wziął melancholijny nastrój.. I tak sobie myślę, że ta miłość dlatego tak zwala z nóg, bo wiemy bez żadnych wątpliwości, że na 100%, jest w całym tym ogromie- odwzajemniona...I to maleństwo przyjmuje nas bez żadnych warunków i żądań, i kocha nas, w pełni nam ufając. Co do mojego męża, to ja nie mam prawa narzekać, jest wspaniałym tatusiem, robi dosłownie wszystko (z wyj. karmienia rzecz jasna). Na początku był problem z tzw fizjologią, czyli np czyszczeniem noska i innymi mało przyjemnymi rzeczami, ale zawsze miałam w zanadrzu argument: a jak mnie zabraknie, albo nie będzie? to kto to będzie robił? no i dawał się przekonać . Naprawdę jest fajny, nawet czasami robi mi obiady na następny dzień, bo ja przy Małej nie mam czasu nic zrobic, i ze zjedzeniem jest problem. Niestety, praca zabiera mu nierzadko i 24h/dobę....I jak z tym walczyć? A jeszcze robi teraz jakieś kursy językowe, a znowu pojawił się temat kolejnych studiów....Zaczynam się czuć trochę jak standardowa kura domowa, co to poprzestaje na byciu mamą... Jedyne na co mogę ponarzekać to to, że słowo seks w ogóle zniknęło z naszego słownika..... Dobra, uciekam na śniadanie, dziś niedziela, więc zjem jak człowiek. Swoją drogą ciekawe jak tam Sylwia po wczorajszych wydarzeniach... pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: kwiecien 2004;-))) 04.07.04, 11:48 Cześć Dziwczyny!!! Przyszła_mamo przyłączam się do życzeń , wszystkiego najlepszego, samych szczęśliwe spędzonych wspólnych dni. Wczoraj Igor skonczyl 3 miesiace, a dzis czwarty rozpoczyna marudzeniem. Widzę,że teraz na tapecie tatusiowie ) No cóz ja tak naprawdę to nie mogę ponarzekać, mąż potrafi i pomaga robic przy małym wszystko, teraz ja siedzę sobie na forum a on próbuje uśpić małego marude. Teraz ma urlop i zauważyłam, że zaczynam za bardzo się przyzwyczajać do jego pomocy i nie wiem co to będzie jak za tydzień wróci do pracy.Choć nawet jak pracuje to dużo pomaga przy małym, no chyba, że jest w parcy 12h i wraca jak mały już śpi. A tak kąpanie, przewijanie, pacyfikowanie ufoka, spacerki, zabawa, radzi sobie świetnie. Dobra koncze juz go wychwalac bo mi zaglada przez ramie- udalo sie uspic malego- wiec wole nie zapeszyc , bo jeszcze mu przejdzie Ze spaniem tez mamy problem, podobnie jak u Was przy cycu albo na brzuchu u taty owszem chetnie,ale samemu nie za bardzo - par minut i dosc. Przepraszam za brak polskich znakow ale cosik mi sie chrzani jak jestem na forum i wszystkie znaki sa nie na swoim miejscu, w wordzie wsyztsko jest w porzadku. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 05.07.04, 13:19 Czesc, Ja nie wiem co mam napisac o moim mezu, moze by i chetnie pokrecil sie przy dziecku ale pytanie kiedy? Wraca do domu kolo 21.00 a wtedu maly jest szykowany do snu i nie pora na zabawe. Cala trojka wstajemy o 7.00, wiec czasem rano pogadaja sobie, ale tez nie zadlugo. Czasami jak mam zly nastroj to narzekam, ze z niego weekendowy tatus, jak bysmy w separacji zyli. Ale niestety, zyjemy z jednej pensji w najdrozszym miescie Europy, wiec pewne koszty sa nieuniknione. Za to w niedziele kapie go, przewija i nosi jak potrzeba, na spacer tylko nie chce chodzic no ale nie mozna miec wszystkiego. Co do seksu to coz... pierwsze proby po dwoch miesiacach od porodu nie nalezaly do udanych. Moze powinnam pojsc do ginia niby wszystko wyglada ok, blizny po szwie nie widac a jednak boli. Ale najwazniejsze ze pierwsze koty za ploty, mam nadzieje ze niedlugo bedzie jak dawniej. ... Oj rozmarzylam sie troszeczke. A co do mego dzidzusia to nie mam wiekszych problemow z usypianiem, bardzo czesto pomarudzi z 10 min i w koncu sam zasypia i spi sporo w dzien takze zdaze posprzatac i ugotowac. Niestety jego skora sie nie poprawia, nadal czerwona wysypka i takie plamy suchej skory. Postanowilam od dzisiaj ograniczyc spozywanie mleka i przetworow mlecznych. Zobaczymy czy sie poprawi. I jeszcze nie pisalam o najgorszym, mianowicie Henry zaczal ssac kciuka. Gdy jest glodny albo spiacy paluszek bardzo szybko wedruje do buzi. A ja stoje nad nim, wyciagam go i wciskam smoka. Robi to od jakichs 4 dni a juz mi jest ciezko go odzwyczaic. Najgorzej jest w nocy, kiedys budzil sie krecil i kweczal a teraz cichutko ssie paluszek. Dobrze ze mam w sobie naturalny zegar, budze sie co dwie godziny i sprawdzam co sie z nim dzieje. Koszmar. Zawsze dzieci z palcem w buzi uwazalam za zaniedbane i niedopieszczone. A teraz ja tez mam ten problem. To tyle nowosci z zycia kury domowej. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Maja kończy dziś 3 miesiące :-)) 05.07.04, 10:19 Witamy!! Jak te 3 miesiące szybko zleciały.Mała rośnie w oczach,no i nie jest wcale taka małaIdziemy na kontrol w tym tygodniu wiec sie okaże czy przekroczyła już 7kg czy jeszcze nie. Z nowych rzeczy-od wczoraj mała śmieje sie jak ja połaskoczę.Taki super niemowlęcy brecht w głos.Dla mnie rewelacja.Czy wasze maluchy tez już tak sie śmieją?? Jak wiedze u Was tez pojawił sie problem z kupkami-u nas jest ciagle ostatnio zrobiła kupkę w 5dniu po podaniu czopka glicerynowego,teraz znowu juz 5dni nic ale tym razem czekamy. A jeśli chodzi o taki widoczny śluz w kupce-to nie jest coś zupełnie normalnego.Dobrze jest zrobić posiew z kupki żeby mieć pewność ze to fizjologiczna a nie bakteryjna wydzielina-my byłyśmy po części z tego powodu w szpitalu. Co do witD to ja podawałam w drugim miesiącu ale teraz już nie daje bo Maja ma dość małe ciemie i dostaje Multicebion a tam jest ta witamina. Zresztą z tymi "lekami" to u nas cały rytuał-rano strzykawa Debridadu na kupki,potem Lacidofil,potem kwas foliowy,potem witE,jeszcze później multicebion a na koniec dnia znowu Debridat.I o dziwo moje dziecko wszystko chętnie wciąga. I jeszcze muszę małą pochwalić za spanie.Fakt że z usypianiem jest różnie,raz zaśnie w łózeczku pow wielokrotnym wyciąganiu smoka,więc musze być obok bo inaczej wrzask.Ale czasem to wystarczy ją wziąć na rece i odpływa,ale jak już zaśnie na noc tak koło 22.30 to śpi do 5-6 ,potem karmienie a potem to nawet do 10 jak w ten weekend.pobawi sie koło godzinki i znowu idzie spać na około 2 godziny,potem cyc i spacer i znowu śpi.POtem spi jeszcze z 2 godziny na dworze jak wyjdziemy tak koło 17.Po 19 kąpiel, godzinna drzemka po karmieniu i dopiero zaczyna sie rytuał usypiania na noc trwający czasem i godzinę z licznymi fochami małej i dziwnymi histeriami krzyku i wrzasku) I jeszcze jedno-Maja należy do dzieci cipłolubnych-śpi w kaftaniku i śpiochach lub w pajacu,przykryta kołderką i wtulona w podusie a najlepiej pod puchową pościelą rodziców.Jak tylko ją rozbiore to dostaje czkawki wiec rzadko ma odkryte rączki lub nóżki. Ciągle jestem na kilku produktach,mała ma cały czas kaszkę na buzi i sama nie wiem czy to uczulenie czy nie. No i mała sie wierci wiec kończę. Mam nadzieję że Sylwia jest zadowolona z wesela-czekamy na wieści i wszystkiego najjjjjjjjj na "nowej" drodze życia ) Uściski dla was i waszych maluszków Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Maciuś też ma 3 miesiące :) 05.07.04, 13:06 Hej, Potwierdzam- ale ten czas leci! Dopiero co przywieźliśmy ze szpitala malutkiego człowieczka, a teraz ten brzdąc waży 7,5kg i mu nóżki wystają z przewijaka Ech, mrugnę okiem, a on już zacznie chodzić... Z okazji trzeciej miesięcznicy nasz synek zafundował nam hardcorowy poranek. przespał swoje 7,5 godziny, obudził się o 4.30, przyssał się i zamiast najeść się i zasnąć- rozbudził się. Do 6 z nim walczyłam, próbując go uśpić, zdrzemną się godzinkę i na tym się nocka skończyła. Wyglądam jak zombie, tak się też czuję, przed chwilą dziecko zasnęło mocnym snem odrabiając nieprzespany poranek, a ja piję drugą kawę, by zebrać siły na pasjonujące jak zawsze popołudnie z moim dzieckiem Maciuś nie potrafi jeszcze śmiać się na głos, nie mogę się doczekać jak się tego nauczy. Ma w repertuarze piski i inne odgłosy w czasie śmiania, ale brecht to jeszcze nie jest. Za to dzisiaj o 5 rano nauczył się świadomie chwytać, niestety na moim nosie. Myślałam, że się popłaczę ze śmiechu jak otworzyłam oczy (młody szalał na łóżku między mną i niemężem, a my próbowaliśmy zasnąć) i zobaczyłam niebieskie oczęta intensywnie we mnie wpatrzone i małą łapkę, która rozchylała i zaciskała paluszki na moim biednym nosie... Pewnie młody chciał jeszcze włożyć mój nos do buzi, no ale się nie udało... No i teraz łapie swoje zabawki w obie łapki (ale trzeba mu ją podać do łapania, nie potrafi podnieść), przygląda im się, ładuje do buzi, ssie i w ogóle bardzo go to zajmuje. Jeśli chodzi o jakże pasjonujący nas mamusie temat kupek, to moje nieustannie kupkające dziecko od paru dni robi jedną kupkę dziennie i to o stałej porze- przed spacerem o 11.00. Taki "dorosły" zwyczaj, hehe... Za to rozmiar kupki jest taki, że ledwo zatrzymuje się w pampersie- nie chcę myśleć, jaką miałaby objętość, gdyby była raz na tydzień ) Pearl- rany, ile tych leków podajesz! Ja daję tylko D3 i Cebion. Cebion młody lubi, chociaż kwaśny- krzywi się, ale dzióbek otwiera. Jak zapytałam w zeszłym tygodniu pediatrę, czy podawać też Cebion Multi, to powiedziała, że jeszcze za wcześnie. I znowu co lekarz to opinia... Twoja Maja rzeczywiście jest ciepłolubna- jak ja bym tak małego ubrała i przykryła kołdrą, to w życiu by nie zasnął Ma natomiast wrażliwe na zimno stopy- jak tylko dłuższą chwilę nie ma skarpetek, to od razu czkawka. Może leżeć w samym pampersie, byle w skarpetkach. Piszesz, że Maja śpi wtulona w poduszkę- pozwalasz jej spać na poduszce? Maciek w łóżeczku zgodnie z zaleceniami nie ma żadnej poduszki, ale jak w nocy go karmię, to zasypia na mojej poduszce, bo chcę, żeby w czasie jedzenia miał główkę wyżej, zwłaszcza że go w nocy nie odbijam. No i jak zaśnie, to wyciągam mu poduszkę spod głowy i muszę się trochę natrudzić, żeby go tym nie obudzić. W efekcie poduszka leży poza łózkiem i oboje śpimy bez, co mi akurat nie przeszkadza, bo wiele lat też spałam na zupełnie płaskim. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:16 Cześc dziewczyny!!! Własnie mąż walczy z małą bo wykąpana , najedzona ale nie chce jej sie spac. Co do ubierania, to nasza jest zimnolubnym stworzeniem..jesli ubiore ja trochę za ciepło, potówki murowane. W nocy spi w body samym, często z krótkim rekawkiem....Stópki ma zimne, ale taka jej uroda...bo karczycho cieplutkie, wszystkie cieplutkie, a nóżki jak lody...hihi..umarlego by obudziła, przez kopniecie.... Zuzia ostatnio zasmiał sie jak juz dorosły czlowiek, ale narazie był jej to jednorazowy występ. do repertuaru kazdeog ndia dochodza nowe dźwieki...agu i inne już dawno znamy.... Zaczyna takrze świadomie lapać zabawki, potrafi na macie leżec nawet pół godzinki....Ale za to je co 2, 3 godzinki w dzień...w nocy daje dłuższe odstępy na wytchnienie mym piersia.. Nadal robi kupki ze sluzem, ale sie nie przejmuje Pearl..moja mała takze ma kaszkę na twarzy, ale taką białą żadnych krostek, czy saczących sie wyprysków..wiec nie panikuję. Lekarka powiedziala, ze to nie ejst skaza białkowa..a innych objawów alergicznych nie ma...moze w niektórych miejscach suchą skórę, ale podejrzewam, ze to bardziej od wycierania sie, bo przeciez maluszkit eraz sie wierca...Za to przegłuby rączek, pod kolankami czyste... Wiec nie mam diety.....Może nie warto miec, bo male dzieciaczki czesto mają problemy ze skóra i to nie na tle alergicznym...a mówią, ze teraz jak maleństwo wklada rączki do buzi, to moze przeciez cokolwiek przenieśc do swojego organizmu. Wiec jeżeli to nie krostki czerwone, ani żadne ranki...to ja bym na Twoim miejscu normalnie jadla...Zbyt ścisła dieta, kieyd dzieko nie jst atopikiem, też moze zaszkodzic.... a wcześniej pisaliscie o swoich drugich połówkach....moja jest kochana. Przychodzi z pracy i zajmuje sie małą...cosik wrzuci na ząłądek i sie bawi z córeczką, ggada, przebiera, kąpie....Ojczulek 100 procentowy i kochany mąż slę pozdrówka życząc miłej nocy A ha a moja mała nawet jak karmie ja na leżąco to razem lezymy na plasko....żadnych poduszek, oczywiscie do czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:49 Witajcie, widzę, że poruszyłyście arcy ciekawy temat mężów i niemężów. ja niestety nie mam się czym pochwalić, jeżeli chodzi o mego ślubnego. Wprawdzie nosi małego na ręcach, guga razem z nim, ale przewijanie i kąpanie to nadal moja działka. Po prostu mąż się boi, że Szymonek jest taki maleńki i może mu zrobić krzywdę. Mam nadzieję, że kiedyś się doczekam, że go wreszcie przewinie, bo przecież zmiana pieluszki to nic trudnego, ale to mżemy powiedzieć my, juz troszkę dośwaidczone mamusie. ja podaje małemu też tylko D3 - 1 kropelke dziennie i Cebion, Szymonek bardzo go lubi i ochoczo otwiera pyszczek, a jak mu przytrzymuje policzki to zaczyna cmokać. nadal ma kaszke na bużce, tzn raz bardziej, raz mniej, ale generalnie policzki są gładziutkie. Ja w sumie nie stosuję żadnej konkretnej diety, poprostu nie jem kapusty, strązkowych, pestkowych i cytrusów. Poza tym przetwory mleczne, oczywiście nie przesadzam, ale codziennie coś innego, np. płatki, jogurt, budyń czy jakiś serek. Ostatnio eksperymentowałam z brokułem i małemu nic nie było. Mam straszną ochotę na fasolkę szparagową, ale jednak chyba sie powstrzymam, oszczędzę synkowi niepotrzebnych bóli brzuszka. Co do zasypiania, to jak wcześniej pisałam, nie mamy z tym problemów. Szymonek zasypia sam i wiem, kiedy chce mu się spać wtedy kłade go do łóżeczka, on przytula sie do pielusi i do pieska i zasypia. Potem oczywiście pieluszkę zabieram i wyciągam mu smoka. A na spacerkach to śpi cały czas i wyczuwa kiedy jesteśmy pod domem, bo z reguły wtedy się przebudza. Od kilku dni mały coraz bardziej zaczyna interesować się grzechotkami i karuzelą. Wkladam mu stojak gimnastyczny do łóżeczka i mam na na pól godzinki albo i dłużej spokój. A dzisiaj Szymonek tak "walczył" z karuzelką, że aż spadła na niego i rozpłakał się przeraźliwie, bo pewnie sie przestraszył. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:52 coś mi się za szybko wcisnęło. Tak sobie pomyślałam, że chyba urlopy w pełni, bo jakoś nie odzywają się, zarówno Dorotka, Contra jak i Beatka i inne mamy teraz to juz wszystko pozdrowienia Ania Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 05.07.04, 21:52 Hej, to znowu my... Mag-da, jakoś tak smutno napisałaś ostatniego posta i pomyślałam czy aby nie pod wpływem moich słów...To było z mojej strony jeno takie żartobliwe "użalanie" się nad swoim losem, który w rzeczywistości...- bardzo mi się podoba oraz odpowiada, i to jak ! Ja uwielbiam to przebywanie z moją córą i poświęcenie jej całego czasu. Zawsze miałam po cichu nadzieję, że jak będę miała dzieci, to zostanę z nimi i poświęcę im całe życie. Niestety muszę wrócić do roboty. W tej chwili, z nas dwojga (mąż i ja), to ja mam bardziej stabilniejszą pracę. Ale i tak "wytargowałam" wychowawczy do grudnia.) Co do Emi - umie śmiać się głośnio, tzn. tak rechocze półgłosem, ale nie praktykuje na razie tego zbyt często. Za to rączusie już buszują w poszukiwaniu grzechotek i wszystkiego co się rusza przed noskiem. Chwyta już całkiem sprawnie zabawki na stojaczku, mamę za włosy i co tam się napatoczy. Za to o przewracaniu, czy innych figlach ruchowych na razie nie ma mowy. Co do naszego ulubionego tematu kupek, to my też stosujemy Debridat i to nam w końcu pomogło w ustabilizowaniu częstotliwości (raz na dwa dni). Zmykam dziewczyny, bo Mała już się wierci na huśtawce, (zakup trafiony w 10- tkę, to zamiast machania nosidełkiem samochodowym, choć Mała nie zasypia...). Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 09:22 Witamy Jeszcze pewnie zdąze coś napisać choc Maja wierci sie w łózku wiec pewnie zaraz sie obudzi. Co do mojej diety-ja jej nie stosuje z powodu kaszki na buzi małej tylko przez te jej problemy z jelitkami.Ona wczesniej miała bardzo wodniste kupki a teraz znowu nie może ich zrobić wiec dlatego.Tak samo z tymi lekarstwami-cześć jest na wyregulowanie kupek(debridat i lacidofil) a reszta na poprawę morfologii-za tydzien mamy powtórzyć i jak bedzie dobra to odstawić. Jeśli chodzi o poduszkę pod głową-tu też są różne opinie.W ciągu dnia,jak sie bawimy, to od dawna juz kładę pod głowę małej poduszkę-zalecenie rehabilitantki żeby odpręzyć barki i jeszcze jak spała na boczku żeby głowka nie była tak mocno odchylona(też rehabilitantka)bo to nie naturalne.Ja wiem że sie niby nie powinno-ale mała nie śpi na brzuchu,jeszcze sie nie przewraca a i tak ta podusia jest bardzo płaska.Nawet jak ja wezmę do siebie to ja śpie bez wiec wtedy śpi na płasko.Nie widze problemu Co do tatusiaTo jutro wyjezdza i zostawia nas na 5dni!I to jeszcze jedzie do Portugalii Zona z dzieckiem w domu... Ja nie wiem jak to bedzie bo bardzo dużo robi przy małej.Nosi,przewija,kąpie.No i jest niezastąpiony w zwiedzaniu mieszkania z małą na rękach albo w gadaniu z lustrem.Pewnie padne na twarz jak wróci. W ogóle to bardzo sprawdza sie jako tatuś(w końcu to on mnie namawiał na dziecko a nie ja jego)Na początku to nawet w nocy do małej wstawał żeby ja przebrac i mi podać-teraz juz jej nie przebieramy a nie karmie w nocy wiec nie ma potrzeby) Ale przyznam że po półtora miesiąca mielismy mały kryzys,tzn mąż miał Usłyszałam wtedy "dla ciebie liczy sie teraz juz tylko dziecko,dla mnie nie masz juz w ogóle czasu":-o no i trzeba było pewne rzeczy tłumaczyć...jednak facet nie wszystko jest w stanie pojąć. Ale musze też przyznac że gdyby nie on to zapomniałabym co znaczy słowo "seks"- i tu to jednak on pewne rzeczy musiał mi wytłumaczyc bo "świeżo upieczona mama" tez nie jest w stanie wszystkiego pojąć) grass-z ciekawości spytam po ilu dnach debridat przyniósł efekt?? Ijaka macie huśtawke-my tez nad tym myśleliśmy bo nie sposób już bujac fotelikiem. Jakimi zabawkami raczycie swoje maluchy? Maja jeszcze nie wykazuje zainteresowania grzechotkami.Na razie tylko karuzelka jest ok,choć łapie zabawki i boje sie że ściągnie ją sobie na głowe. Zastanawiam sie nad kupnem maty edukacyj-ale nie wiem czy sie sprawdzi.szukam też takiego pałąka Fisher price z pianinkiem i świecącymi klawiszami albo muzyczny ocean Little Tikes.Sama nie wiem jakie zabawki mogą ją interesować. No i kupiłam chuste do noszenia dziecka ale chyba sie nie sprawdzi-mała sie denerwuje jak ją wkładam a ja mam wrazenie że mi zaraz wypadnie. To tyle na dzis.Czekam na podpowiedzi polecanych zabawek Pozdrawiam gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 13:53 Witajcie, Po raz kolejny przekonałam się, że wystarczy pochwalić dziecko na forum i od razu następuje zwrot o 180 stopni... Ledwo napisałam, że kupkowanie się unormowało i spadło do 1 kupki dziennie, a tu znowu parę kupek dziennie; pochwaliłam młodego, że śpi do 10.00, to od wczoraj wstaje bladym świtem około 6.50, ech chyba lepiej będę narzekać... Po dwóch pobudkach o 7.00 rano jestem wyczerpana, zwłaszcza że nie potrafię zasypiać w dzień, a chodzę spać ostatnio koło 1.00, no bo skoro wstawałam o 10.00 to się mi poprzestawiało. Do tego od paru dni mój synek jakby stracił apetyt w dzień, co mu się nigdy wcześniej nie przytrafiło. Kiedyś jadł co 1-2h w dzień, teraz 3h spokojnie wytrzymuje i nawet nie opróżnia całej piersi, a już jest najedzony. Może to dlatego, że zrobiło się bardzo ciepło? U nas temperatura w dzień zwykle powyżej 26 stopni... No i niestety swój mniejszy apetyt w dzień nadrabia w nocy, a dokładnie nad ranem- mam wrażenie, że od 4-5 to je co pół godziny. Niby przysypiam w czasie karmienia, ale co to za spanie- zawsze mi coś zdrętwieje, no i śpię bardzo czujnie, jak Kiciuś śpi do mnie przytulony. Oj, zmęczenie daje mi się we znaki. Wczoraj pobuszowałam na forum Niemowlęta i się załamałam, jak rasowa matka- panikara. Zaczynam się zastanawiać, czy moje dziecko nie potrzebuje rehabilitacji, bo inne dzieci z takimi zachowaniami jak on chodzą na nie regularnie... Maciek słabo usztywnia głowę podciągany z leżenia na plecach za rączki (nie wisi, ale o przyciąganiu brody do klatki piersiowej nie ma mowy, co ponoć powinien już robić 3miesięczniak), często zaciska łapki w piąstki, wyraźnie preferuje kładzenie główki na jedną stronę i jeszcze często podkurcza paluszki u stóp- jak ptaszek. Według forumowych ekspertek powinnam biec do neurologa... i co ja mam zrobić? Uciekam, bo włączyło się buczadełko... Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 14:23 Cześć! Nareszcie mam polskie znaki, i moje posty zaczną wyglądać po ludzku. Gosiu ja też czekam na sugestie co do zabawek. Mój Henryczek skończył dopiero dwa miesiące, więc jeszcze nie chwyta zabawek. Narazie się tylko na nie patrzy, macha oczywiście bardzo energicznie rączkami ale tak jakoś bez sensu. Ja mam matę gimnastyczną. Jednak żeby mój synek skupił się na zabawkach wiszącymi nad nim, muszę co jakiś czas nimi poruszać, w innym wypadku dosyć szybko się nudzi. Mata ta super nadaje sie do leżenia na brzuszku. A właśnie, Winia jak twój Szymonek czy podnosi już główkę, mój Henryś wreszcie podnosi. Grażyna nie wiem czemu napisałam o tej kurze domowej, poprostu miałam zły dzień i może to tak smutno zabrzmiało. Cieszę się każdą chwilą spędzoną z moim syneczkiem, bo wiem że one już nie wrócą, nasze dzieci każdego dnia są inne, nabywają nowych umiejętności i szkoda by było coś przeoczyć. Wkurzam się tylko czasami na to, że siedząc w domu nie używam angielskiego i czuję jak zapominam kolejne słówka. My już prawie na pewno zostajemy na stałe w tym kraju, więc jest to dla mnie problem. Ale wczoraj zadzwoniła do mnie dziewczyna ze szkoły rodzenia żebyśmy się wszystkie spotkały, pogadały i obejrzały swoje dzieci. Więc mam nadzieję, że uda mi się utrzymać z nimi kontakt, muszę mieć jakichś angielskich znajomych, bo inaczej to kaplica. U mnie wreszcie słońce, więc śpieszę na spacer. Pozdrawiam serdecznie. Sprawdźcie dziewczyny czy jak wpiszecie normalnie to czy wam się ta strona otwiera. www.wolek.dsl.pipex.com Dzięki Magda Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 15:10 Hej dziewczyny!!! Mała słodko spi na balkonie wiec kożystam i pisze do Was... Jesli chodzi o zabawki, to mala lubi patrzec na karuzele zaawieszona nad łóżeczkiem , ale jest ona zbyt wysoko aby łapała wszystkie te zabaweczki. Mata gimnastyczna u nas się sprawdza, mała leży na niej i wyciaga rączki do zwierzątek, lubi patrzeć w lusterko które takz ejest z boku maty przyczepione, łapie te zabaweczki i wierzga przy tym az furczy....Zaczeła coraz czesciej wydobywac sylaby z siebie i gardłowo się śmiac a nawet juz popiskuje... Malilka, jeśli chodiz o te zacisnięte rączki, to dziecko je otwiera między 3 a czwtarym mieisiącem, musiala byś pędzić do specjalisty, jeżeli Tój mały nie otwierałby wogóle rączek, tlyko wsyztsko robił piąstkami, trącal zabawki itd...pamiętaj nie daj sie spanikowac, tak jak ja to zrobilam z niby alergia Zuzia...nie mam diety, zuzia ma kaszkę, ale nic innego nie ma, wiec sie nie przejmuję, to się nie pogarsza, nie zmienia..a na forum , wiem ż e mamy atopików miały wiedze i maja ją w brud...ale wystawiły wyrok, ze to alergia...a mnie sie wydaje, że to takie maleństwo i moze miec takei coś...a napewno nie wyglada to an alergię...Co do główki to moze częściej obracaj na brzuszek, aby podnosząc ja w takiej pozycji wzmacnial sobie mięśnie barków. I pamiętaj, każd e dziecko inaczej sie rozwija, jedne szybciej inne wolniej....A co do tej jednej strony, która preferuje mały, musisz być uparta i jak spi, yz leży przewracac mu główkę na drua...wiem, z e to cieżko i można malca obudzic, ale uwierz upartośc da swoje wyniki..... Dziewczyny mam pytanie...bo jak sie zapytałam, czy jak będzie upał to będziecie wychodzic, to powiediząlyście, ze dopiero po 15..ale czy można iśc sobie np, na basen gdzie są specjalnie wydzielone miejsca dla takich maluszków, na stałe zamonotowane parasole i płyciutki basen z podgrzewaną woda, gdzie są różne powstawiane zabawki i takze parasole, z e mały praktycznie jest cąły czas w cieniu...czy to za wcześnie...????Nasmarowac kremem z wysokim filtrem i założyc papersa takiego do wody....bo ja nie wyobrażam sobie siedziec w skwar w domu, tym bardziej, ze mamy jeden pokój i od rana do wieczora nonstop swieci w szyby słońce......Jakieś pomyśly..a ha i jeszcze powtórzcie, jakie kremy stosujecie i z jakim filtrem, chodzi mi o liczbę, bo wiem, z e mają być fizyczne... pozdrowka i wiele radosci z gruchających pociech a swoja drogą, nasze stałe koleżanki jakoś na dłuuugggooo zamilkły...nie wspomnę o Beacie....co z nią????mam nadzieję, że sie nie odzywa bo mały tak jej bryka i sie śmieje itp, itd....a nie dlatego, ze coś sie stało zlego Odpowiedz Link Zgłoś
agata1112 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 20:19 Hej, Moje dziecko własnie zasnęło po kąpieli, ale mało zjadła, więc za godzinkę pewnie sie obudzi, jeszcze sobie podje i zasnie na jakies 5-6 godzin. Moja Majka wreszcie wczoraj rano zrobiła po 5 dniach kupkę. Dzisiaj tez była ładna kupka. Nie wiem, czy sama się jakos "naprawiła", czy pomógł jej sok jabłkowy. Pani pediatra powiedziała (czytałam tez gdzies o tym na forum), żeby małej dac łyżeczke soku jabłkowego i jak nie przejdzie codziennie zwiekszac dawkę aż dojdzie sie do 60 ml. U nas pomogła jedna łyżeczka w niedziele wieczorem i woczoraj od razu z samego rano ogromna kupa, a dzis to się nawet z pieluszki wylało Kolor i konsystencja na razie ok. Malilka - ja też bałam się, że mała źle się rozwija, bo za sztywno trzymała główke i tez najchętniej po jednej stronie. Poszlismy do neurologa i nas pocieszył, że mała taka silna jest i że powinnismy sie cieszyć, a nie panikowac. A to trzymanie główki na jedną stronę to dlatego, że główkę ma bardziej z tej właśnie strony spłaszczoną i jej wygodnie, powiedział, żeby układać na tą drugą też i z czasem też się spłaszczy. Ale mnie też martwi to przyciąganie brody podczas siadania, bo małej główka raczej "wisi" i nie chce jej przyciągać. Koleżanka chodzi ze swoim synem z tego powodu na rehabilitację. ja gdzies czytałam, że dopiero po skończonym 4 miesiącu dziecko powinno to umieć. Jutro idziemy na szczepienie, to sie o wszystko wypytam. Muszę się tez zapytac o jakies witaminki dla niej. Wiekszość z Was podaje dzieciom jakieś witaminy, a ja oprócz witaminy D, to nic jej nie daję. Trochę się przeraziłam, że zaniedbuję dziecko, ale nikt z lekarzy nic nie kazał dawać. Moja Maja też bardzo lubi karuzelę. Az wygina się całym ciałem próbując dosięgnąć wiszących zabawek. Ładnie tez bawi się "pałąkiem" Fisher Price, na którym wiszą zabawki. A ostatnio to najbardziej lubi rozmawiac. Jak tylko się do niej cos mówi, to od razu odpowiada po swojemu, a jak ma dobry humorek to sama do siebie gada. Szkoda tylko, że najczęściej robi to o miedzy 5 a 7 rano Dobrze chociaż, ze potem jeszcze raz usypia i mama też może się wyspać. Za to tata ma zwykle pobudkę jeszcze przed budzikiem Pozdrawiam, Agata Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 06.07.04, 20:48 Jeśli chodzi o zabawki, to na pewno warto kupić matę, bo dziecko naprawdę ćwiczy na niej mięśnie, do tego leży w idealnej ortopedycznie pozycji, no i jest to zdecydowanie najfajniejsze miejsce do leżenia na brzuszku. Mój synek jest na szczęście samoobsługowy- jak leży na pleckach, to tak kopie nóżkami w pałąki, że wszystko lata, no i ja nie muszę. W ogóle to ostatnio bardzo wysoko zadziera nóżki i zadziwiony przygląda się swoim stopom. Opolanka- dzięki za pocieszenie Jak czasem za dużo poczytam o jakichś nieprawidłowościach, to zaraz je wynajduję. Piąstki są zaciśnięte głównie na początku jedzenia, albo jak mały zasypia, poza tym są otwarte. Nawet już dzisiaj zaczął podnosić zabawki, trzyma je dwoma rączkami, przygląda się z bliska, no i ładuje do buzi. Najpyszniejsze są uszy żyrafy Emmy Główki bardzo pilnujemy, jak śpi to przekładamy w dobrą stronę, odpowiednio nosimy i staramy się zawsze podchodzić z dobrej strony. No i już właściwie po problemie. A na brzuszku kładę go w dzień nieustannie, odwracam dopiero jak się mocno buntuje, poza tym często go kładziemy na naszych brzuchach w czasie przytulania. A Wasze dzieciaczki przyciągają brody do klatek piersiowych? Opolanka, pewnie że idź na basen, jak dziecko skończy 3m, to właściwie nie ma żadnych przeciwwskazań. Zazdroszczę Ci, że masz gdzie- ja nie spotkałam w Łodzi basenu z takimi udogodnieniami dla maluszków, a basen kryty na który chciałam chodzić z Maćkiem od lipca nie ma w wakacje zajęć dla niemowląt, buuuu Na spacery wystarczy filtr 25-30, ale na casen, gdzie woda odbija promienie słoneczne i jest dużo większa ekspozycja użyj minimum SPF60, najlepiej SPF100, bo przy basenie w cieniu dziecko i tak będzie narażone na opalanie. Filtry fizyczne to max SPF30, ale kup sobie cos z La Roche Posay czy Vichy z chemicznymi- tak naprawdę one się nadają od urodzenia, tylko nie mają atestów, bo te dla noworodków i małych niemowląt są zbyt drogie. Zrób Zuzi próbę uczuleniową tym kremem do opalania gdzieś na rączce i jak będzie ok to smaruj często i hojnie. A Beatka to chyba ma problemy z kompem, już wcześniej narzekała... Ale rzeczywiście- nieobecne mamusie, odezwijcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Kwiecien 2004:)) 07.07.04, 03:56 Czesc Kobietki)popieram zdanie malilki w kwestii maty, Kamis szaleje z zachwytunogi, rece w gorze i piski radoscijeszcze sam w raczki zabawek nie lapie, ale ladnie dotyka, uderza, podnosi sam tylko male pluszaki, mamy wlosy, bluzke i kocyk i pcha do buzki, dzisiaj gdy wlozylam mu grzechotke do raczki ladnie trzymal, podnosil ale i tak wyladowala razem z paluszkiem w buzce Malilko! nie dajmy sie zwariowac z tymi lekarzami, neurologami itd ja na poczatki tez balam sie wszystkiego, ze tego nie robi a to zle a tamto niedobrze, wszystko widzialam w czarnych kolorach i ze synek jest opozniony bo ta niedoczynnosc, a on rozwija sie wspaniale, ostatnio bierze sie za przewracanie z pleckow na brzuszek, ladnie juz sam kladzie sie na boczku przekreca lepek, przeklada nozke tylko ta dupcia za gruba))a gdy podciagam go do siadania to roznie jest, chyba zalezy od tego jak mu sie chce, raz glowka zwisa, raz sztywna ale brody do klatki sam nie podciaga, ale nie martwie sie tym bo wiem ze ma duzo czasu, rzadko tez skalda raczki, robi to najczesciej wtedy gdy je ale naprawde nie przejmuje sie tym, dzieci przeciez sa rozne jedne najpierw raczkuja pozniej chodza a inne na odwrot np moja 11 lat mlodsza siostra najpierw nauczyla sie chodzic a dopiero pozniej raczkowac, wczesniej strasznie plakala bo chyba sie bala tego!tak samo z dieta zaczelam jesc normalnie, nie pije oczywiscie litrow mleka, ostroznie i wiecie co kupki sa ladniejsze, musztarda sluz jest ale mniej, od czego nie mam pojecia!a kaszki stwierdzialam, z ejeszcze nie podam, zaczekam ze 2-3 tyg moze wtedy, zobacze jeszcze. Ja tez myslalam zeby chodzic z Malym na basen, mamy na dzielnicy 3 i sa tez takie malutkie dla dzieci, ale tyle osob tam chodzi i nie mam pojecia kiedy i czy wogole woda jest wymieniana i troszke sie boje. Dziewczyny smarujecie buzki maluchow jakimis kremami? ja do dzisiaj niczym, ale dostalam z gazetka probke nivea z pantenolem, a ze maly ma czasami te krostki na policzku(drugi jest czysty)posmarowalam po kapieli, mam nadzieje z enie zaszkodzi.oj mialam jeszcze o cos zapytac, ale ostatnio mam krotka pamiec i oczywiscie zapomnialam! dziewczyny kiedy w Polsce szczepi sie dzieciaki na gruzlice?? bo tutaj takiej szczepionki wogole nie ma, nie wiem jak to bedzie wygladalo jak wrocimy, Kamis bedzie mial okolo 6 miesiecy i czy bedzie jeszcze mozna, aha przypomnialo mi sie! ile maluszki jedza piers u Was wieczorkiem przed zasnieciem? bo u nas wyglada to tak, zaraz po 7 kapiel, pozniej jak nie wrzeszczy jesc to krotka zabawa(malilko Kamis kilka razy zasikal mi lozkoa teraz robi to czasami w wanience)przebiramy w body i cycus, oczywiscie rozmowa mamy z synkiem, ostatnio czesto gada jak je i karmienie trwa dlugoooo, i tak ssie dzisiaj np okolo 50 min(w miedzy czasie zasnal ale jadl)wzielam do odbicia, obudzil sie ale po odlozeniu do lozeczka buzka i spi, i tak do 12 czasami do 1(czasami do 10)znowu karmienie, zabieram do nas, sama o tej porze ide spac i pozniej to juz roznie co 2, co 3, co godzina 5 min jedzenia i spi a o 6-7 pobudka i wariuje do 10 a ja padam!kiedy on mi przespi przynajmniej po polnocy ze 4 godziny, juz nie pamietam jak to jest dlugo pospac...uciekam dzisiaj wczesniej do lozka, trzymajcie sie cieplutko Anka i Kamilek Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Kwiecien 2004:)) 07.07.04, 08:46 Cześć dziewczyny i maluchy! Magda: uff...ulżyło mi. A Twoja stronka się otwiera, Henryczek wygląda prześwietnie w tej czapuni. Pearl: nam debridat pomógł po tygodniu stosowania, zaczęły się kupki co 3 dni, potem co 2 dni, a teraz po 2 tyg. Emi robi już codziennie! Hura! No i te gazy już tak jej nie męczą, a o kolce dawno zapomniałyśmy. Huśtawkę kupiliśmy używaną na allegro, firmy Hauck i jako jedna z nielicznych jest dla maluchów niesiedzących jeszcze. Ma taki fotelik coś jak samochodowe nosidełko, tylko dużo lżejsze. Mała na razie raz w niej usnęła, ale nawet jak chcemy ją uśpić to używamy do bujania ręcznego tego fotelika z huśtawki, jest o niebo lżej.Na początku troszkę się bała, ale teraz lubi się pobujać. Tej huśtawki nie da się kupić w Polsce (sprzedający sprowadził sobie z Niemiec), ale na allegro ludzie sprzedają wszystko. Ktoś widziałam, sprzedaje też huśtawki fischera, z bajerami; pozytywkami, zabawkami, blacikiem do zabawy, no, ale takie cacko,nowe, kosztuje ok.500 PLN (też nie da się kupić w sklepie w Polsce ponoć). Nasza Emi zaczyna już wyrastać z tego Haucka, więc nie wiem, może lepiej zaczekaj jeszcze troszkę i kupicie huśtawkę dla siedzącej baby; np Graco. Jeśli Cię interesuje jak wygląda huśtawka mogę Ci przesłać zdjęcia na maila. Co do zabawek, to polecam oczywiście maty, oraz stojaczki z zabawkami. Ja nie mogłam kupić maty, nie było akurat w okolicach Dnia Dziecka, to kupiłam taki stojaczek gimnastyczny Canpolu, i do dziś robi furrorę. Zmieniamy tylko wiszące zabawki, na różnej maści grzechotki i pozytywki. Fajną zabawką też jest lusterko, Mała się do siebie śmieje, jak się przegląda. MA też dwie duże pluszowe zabawki (niby niedozwolone jeszcze), ale ma wsadzone w łóżeczko i ciągnie sobie psa za uszy, misia za koszulkę, a w ogóle gada z nimi, bo się właśnie dziecina z dnia na dzień rozgadała..) Ponieważ moja firma zaofiarowała się z prezentem dla dzidziusia, to zażyczyłam sobie parę zabawek od Tiny love: śmiejącego się i gaworzącego Dużego żółwia (dla dzieci od 3 m, podobno fajna sprawa, dziewczyny na forum ezabawy chwalą), książeczkę interaktywną 3D(przyszłościowo, od pół roku), oraz taki pałąk z zabawkami na nosidełko samochodowe. Poza tym używamy grzechotek wszelkiego rodzaju i bawimy się w zabawy wymyślone przeze mnie, lub z książeczki (jak brakuje mi konceptu). A propos w dziale: koordynacja ruchowa bodajże, podają przykład zabawy w samolocik (podnoszenie dzieciaczka do góry), po czym na końcu piszą: ćwiczenie to wspaniale wzmacnia mięśnie ....opiekuna. Jeszcze o witaminach, ja podaję też tylko vigantol, i nic więcej. Zresztą resztę witamin zapewnia przecież mleczko. Poza tym wczoraj w tv słyszałam, że w ostatnich badaniach Amerykanie potwierdzili związek między podawaniem multiwitamin a powstawaniem póżniej rozmaitych alergii u dzieci! Ale się rozpisałam, a to dlatego, że mam dwie ręce wolne i mogę szybko pisać. pozdrawiamy w ten słoneczny dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Kwiecien 2004:)) 07.07.04, 12:23 Asik.....wiesz co, ja takze miałam problemy z zuzią, ze się budzila co pewien czas, bo sie nie najadła..nie wspominając o tym, ze przy akzdym odkladaniu do łóżeczko wybudzała sie...nad tym jeszcze wciaż ćwiczymy... Ale jeśli chodiz o jedzenie, to ja troszeczkę jej nie pozwalałam zasypiać, jak zrobila tylko parę łyczków mleka...gladziłam ją po brodzie , po policzku a ona pobudzona ssała i ssała...Doszłam do tego, ze czas już do niej mówiłam i ją przewracałam na drugi bok, aby sie jeszcze wybudiząl i zjadla z drugiej piersi...i wiesz co, poskutkowalo..mała przesypia dłuzej...bo jak zjadła tylko z jednej to sie budizął po półtorej, dwuch godiznach...i tak w kólko...a tak to daje pospac dłuzej..moze spróbuj takeigo sposobu i daj znac o wynikach...pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 12:29 Malilka, z tego co piszesz, to mały nie ma zadnych problemów ruchowych...tak ładnie sie bawi, to tlyko pozazdrościc..jak sama piszesz, problem poszedł juz w las. Ja takze sceptycznie podchodze, do tych wszystkich wypocic mam na forum..tzw, czytam je, czesto im współczuje, ale już nie szukam od razu u Zuzi wszystkich tych wad, które mają inne maluszki, bo bym chyba zwariowala... co do mojej diety, to nadal jem wsyztsko i nic sie nie pogarsza a wydaje mi sie, z ejest lepiej...te suche miejsca, mocno jej natłuszczam i już. Pediatra mi powiedziala, ze wazna jest wytrwałośc i muszę ją bardzo pielęgnowac, taka uroda tych o delikatnej powłoce.... a jeśli chodiz o basen...to bardzo sie ciesze, w tamtym roku przesiedizałam na nim prawie połowe wakacji..ale wśród dorosłych, teraz zmienie otoczenie..Tylko czy moge iśc sobie z mała na wet o 11.00 i tam być, cyz cekac do popołudniowych godizn. w końcu nad woda zawsze chłodniej, a w mieście w taki skwar..to nie wiem, ja sie topie, to co dopiero ona w tej budzie....Czapki, to juz nie pamietam kiedy miała.....leży sobie teraz w samym body, chłodnolybne z niej stowrzenie... pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 12:42 ..skleroza nie boli, ale trzeba sie ponownie zalogowac, a to trwa... mam pytanie, a nwet kilka... po pierwsze, czy pijecie albo lykacie jakies wytaminki dla mam w okresie karmienia, bo ja oprocz herbatki na laktacje nic nie zazywam... po drugie, czy wasze dzieciaczki pija herbatki w ciagu dnia, moja mala od poczatku lubila sobie popic herbatke z kopru wloskiego, a przy tych wyzszych temepratutrach,, widze,z epije jej wiecej... po trzecie, czy jak male dziecko jest nonstop w cieniu to takze nalezy smarowac je kremem z filtrem...aja obserwuje mala i nie ma zadnych zaczerwienien na skorze, a ja ja nie smaruje, jak wiem,z ebedziemy non stop w cieniu...no i jak smarujecie to twarz czy raczki i nozki takze nawet jesli sa po pieluszka...bo ja mala zawsz eprzykrywam pieluszka, gdy slonce.. dziekuje z aodpowiedzi...i lece bomala zaczela zabawe ze swymi dlonmi, ale zq chwilke sie rpzypomni i trzeba bedzie sie nia zajac... spokojnego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 13:43 Witajcie, Asik- Maciek w ciągu dnia najada się w 10 minut i to tylko z jednej piersi, ale przed wieczornym spaniem to muszę go dobrze zatankować, żeby przespał 6-7 godzin. Jak zasypia, to go wybudzam, pilnuję żeby zjadł z obu piersi, on często nie chce więcej i przysypia, ale ja jestem twarda, bo wiem, że inaczej obudzi się po 3 godzinach. W sumie cały rytuał potrafi trwać do 40 minut, no ale dzięki temu pięknie i długo śpi w nocy. Opolanka- ja bym nie zabrała maluszka na basen w południe, bo i gorąco i słońce, no ale Ty lepiej wiesz, jakie panują warunki nad basenem. Generalnie o nieopalający cień trudno, no chyba że się schowasz w cień wieżowca. Parasolki, daszki, drzewa tak naprawdę przepuszczają promieniowanie UVA (czyli to, które uszkadza skórę, ale nie powoduje zaczerwienienia, czy efektu opalania), to tego promienie świetnie odbijają się i wpadają pod schowanka. Wiele osób nawet pod parasolem potrafi sie opalić, a co dopiero taki maluszek. A pieluszka tetrowa dobrze przepuszcza, bo jest przecież dziurkowana. Tylko gęsto tkane materiały stanowią ochronę. A poza tym sprawdziłam jeszcze raz kremy i nie ma filtra 100 dopuszczonego dla dzieci, więc zostaje Ci max SPF60. I jeszcze w temacie basenu- ja zrozumiałam, że chcesz się kąpać z dzieckiem, to wtedy tym bardziej południe odpada. Ja też nie łykam żadnych witamin, bo nie bardzo wierzę w ich skuteczność. Myślałam o tabletkach na włosy, ale przecież to wypadanie spowodowane zmianami hormonalnymi, no i to co ma wypaść, to i tak wypadnie. Dziecku żadnych herbatek nie daję, jak chce pić, to dostaje pierś. Jak miał kolki to próbowałam mu dawać herbatkę koperkową, ale nie lubił jej smaku, do tego nie umiał pić z butelki, no i po paru próbach sobie darowałam. No i jedziemy na opcji mega naturalnej- zero dopajania ) A u nas dziś strasznie gorąco, myślę że spacerek będzie dopiero po 16.00. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Zuzia ma 3 miesiące :) i 8 dni 07.07.04, 15:25 No tak... 7 dzien i kupki brak.Jakoś niespecjalnie to chyba meczy małą ale dziś na spacerze po jakis 20min wybudziły ja bączki i jak mi sie zaniosła płaczem-no to ja biegiem do domu,ryk niesamowity. Miałam nie dawać jej czopka ale jednak złamałam sie i podałam.Nie wiem czy dobrze.Zaraz sie uspokoiła.A może sama by zrobiła.No dobra dałam i juz,tym bardziej ze dzwoniłam do pediatry i tez tak zaleciła. Teraz zobacze kiedy zrobi kupke bo śpi.Cholera martwi mnie to.A moze cos jest nie tak-wolałabym nie wybierać sie z nią do chirurga dziecięcego(tak zasugerowała lekarka) Któras z was pisała że podała dziecku sok jabłkowy-tez kupiłam i spróbuję.Ale czy to nie za wcześnie?? Co do kremów-ja jeszcze niczym nie smaruje buzi małej ale chyba kupię jutro nivea i zacznę. Tabletki z wit.biore te same co w ciązy-są polecane dla karmiących. Herbatkę podawałam małej z koperku i rumianku ale w szpitalu kazali przestac bo mała ma dużo gazów w jelitkach a to wzmaga perystaltyke jelit i podaje jej tylko przegotowaną wode około 100ml dziennie ale nie zawsze chce ją pić.Teraz zacznę jej dawać hippa na trawienie-może pomoże. Kurcze,czy wasze maluchy też nie lubia ubierania?? No moja to normalnie szału dostaje przy ubieraniu po kapieli-wrzask niemiłosierny.A o zakładaniu czegokolwiek przez głowe to w ogóle zapomijcie- histeria...no i musze poszukac ubranek zapinanych z przodu bo inaczej sasiedzi wezwą policję. No i zauważyłam że najchetniej wieczorem zasypia przytulona w moich ramionach- to sobie narobiłam teraz mała śpi na balkonie ale co chwile wypluwa smoka i od razu jest taaaaka syrena że szok-jakies takie wrzeszczące to moje dziecko No i zrobiły jej sie pleśniawki na górnej wardze-pewnie efekt wkładania rąk do buzi i wszystkiego co złapie. do usłyszenia gosia Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 15:26 Witajcie, dziękuję wszystkim za życzenia. No to w końcu jestem mężatką, tak jak to sobie wymyśliłam - ślub i dziecko przed 30 (a kończę we wrześniu). Wesele było super, pogoda co prawda taka sobie, raz słońce, raz deszcz, ale jek wyszliśmy z kościoła, to już nam świeciło. Ogólnie byliśmy dosyć wyluzowani - ja chyba bardziej, bo mój ślubny mówiąc słowa przysięgi był strasznie poważny i telepał się strasznie. Ja byłam cała uchachana - może to histeria? W każdym razie na zdjęciach w kościele widać jak polewam, ciekawe jaki będzie film. Bawiliśmy się super, no i w końcu zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili zabrać małego ze sobą. Pierwotnie miał zostać w naszym mieszkaniu z opiekunką (po to ściągałam mleko przez miesiąc), ale pojechał razem z nią na weselicho, tzn oczywiście nie byli na sali, tylko piętro wyżej w pokoju. Ja dochodziłam na karmienie, mały zachowywał się jak nie mój - spał cały czas - nakarmiłam go tylko 2 razy, niania spała razem z nim i był spokój. Moje modły przyniosły skutek - jędruś się sfajdał przed weselem, ale dziś znów mija piąty dzień bez kupy. Mówię Wam, to wina tych postów - normalnie srał 2 x dziennie, dopóki nie wyczytałam, że u Was są problemy. Położna mówi, że mam się nie martwić, czasem dzieci robią co 8 dni i to też jest normalne, ale jak się martwię to mam go po piątym dniu napoić rumiankiem - powinno pomóc, spróbuję może jutro. No i mały niestety coraz rzadziej śpi w dzień (też wina Waszych postów), nie wspominając co wyprawia na spacerach - chyba będę jakieś herbatki brała ze sobą, bo nie mam gdzie cyca wywalać. Jędruś też uwielbia matę - łapie już plastikowe kółeczka, które doczepiłam, majta kulasami i łapkami tłukąc się przy tym niemiłosiernie po brzuszku a za tym idzie zaraz rzyganko-ulewanko. Co prawda kładę na macie pieluszkę, ale jak leży na brzuszku, to musi przecież coś widzieć, a z dzioba mu ciągle leci, więc mata zaczyna podśmierdywać. Dziewczyny jak ją prać, bo oczywiście wywaliłam "instrukcję". Kończę, bo się kręci, jak mu pomóc z tą kupą, co prawda brzusio ma miękki, ale giczoły tak podkula, aż leci seria bąków, a kupy ani widu ani słychu. Boję się używać termometru, czopków też nie chcę mu wpychać, a o soku jabłkowym jeszcze nie słyszałam. Czy którać z was poiła rumiankiem? Pa sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 17:02 Sylwia jeszcze raz gratulacje i duzo, duzo szczescia)) Co do kupek, Kamilek tez mial wczesniej male problemy, wiec zaczelam pic ja dla matek karmiacych na trawienie a misiowi rumiankowa z hippa, nie podawalam z koperku bo duzo czytalam ze koperek wlasnie jest gazopedny i moze bolec brzuszek,no albo czopek, ale ja wolalam rumianek, a teraz to do 4 kupek dziennie uciekam pospac z moim dzieckiem milego dnia Anka Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 17:40 Sylwia...Jeszcze raz wielkie gratulacje i wszytskiego co najpiękniejsze nan nowej drodze życia... Ja małej dae koperek i ine zauważyłam, aby był gazopedny...małą czasem popruka, ale w takich ilościach, ż enigdy bym nie powiedziaął, ze to przez herbatke...Może pod czas upałów faktycznie lepeij podawac przegotowaną wodę...Co do rumianku, to czasem uczula i nie wiem przypadkiem, czy moja mala nie ma własnie takich objawów po nim, ale tego nie bedę sprawdzac.. Co do kupek załatwia sie dwa, trzy razy dziennie...a jak raz to bardzo pożadnie... Malilka, rozumiem, że te promienie przenikają...tam na basenie są takei parasole, ale na stałe nie z materialu tylko takie gipsowe...czy podobnego tworzyła...stoja tam wmurowane cały rok..wielkie, ze kilka mam bez problemów sie pod nimi mieści...Ale mam pytanie, więc jak jets gorąco..to dziecku należy nasmarowac całe ciało kremem z filtrem, bo nawet przez body przenika słońce..tak???Dobrze zrozumiaalm...A Ty smarujesz dziecko, kiedy ile jest stopni???Może te jej wysuszone niekiedy miejsca na brzuszku , rączkach i nóżkach...to wina tego, ze jej nie smaruje????...jak tak, to Malilka odkryłaś dlaczego Zuzia ma te suche miejsca...Chociaż na pleckach takze ma , ale o wiele mniej......Wieć jak nie ma takiego mocnego słonca, to moze można mniejszy filtr, a jak jest duże to ten najwiekszy...no i wy wychodizła jak jets upal, to dopiero po 15...a do tej godiznki, to jesteście z maluchami w domciu??? Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.gdynia Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 18:18 Witajcie, po długim, długim czasie; Sylwio! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia... no i plany „przedtrzydziestkowe” wypełnione! Extra, że Jędruś był z Wami na imprezie, a do tego zrobił Wam prezent w postaci spania Ale się tu dzieje... przeczytałam wszystko: o kupkach, soczkach, herbatkach, postępach rozwojowych dzieci, zabawkach, mężach i niemężach... Więc w skrócie od nas: kupki tak sobie (ostatnio co 2-4 dni), soczków nie podaję żadnych, bo nie znalazłam żadnych od 4 m-ca (wszystkie od 5), herbatki robię małemu prawie codziennie, ale zawsze je wylewam, bo Kamil nie chce ich pić, a ja nie chcę z nim walczyć, rozwija się dobrze, gaworzy, uśmiecha się, uwielbia matę na której dziś spędził rekord - 1,5 godziny (my mamy TinyLove-ZOO- też miałam obawy, czy mały będzie zainteresowany, ale jest to strzał w 10). Co do nocek, to było już kilka z dłuuugim snem 6,5-7,5 godziny więc nie jest źle. Tydzień temu byliśmy na szczepieniu i okazało się, że Kamiś waży 6750! Ciuszki nosimy na 68-74. Pampersy 3. Ja mam dalej 4kg do przodu – buuuu – i zazdroszczę tym, które już widzą swoją cyfrę na wadze, a jeszcze bardziej tym, które widzą mniej; mam nadzieję, że i ja się doczekam. Ale włosy póki co nie wypadają. Witaminy biorę te same co w ciąży. Seks – owszem, ale zdecydowanie rzadziej niż normalnie; wierzę jednak, że będzie lepiej, bo już tendencja jest zwyżkowa Pogoda w Gdyni w kratkę: raz słońce, raz deszcz, raz burze, raz wiatr – do zwariowania; także na spacery zabieram ze sobą dodatkowy pakiet ubrań, bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Byłam też u swojego szefa i idę na wychowawczy na rok. Poproszono mnie tylko o przyjście do pracy na trzy tygodnie w sierpniu – czas urlopów, ale jeszcze nie wiem czy pójdę, bo zostały mi na wrzesień dwa egzaminy i sierpień powinnam spędzić nad nauką – ale zobaczymy, może uda się wszystko pogodzić. To tyle od nas w telegraficznym skrócie; Buziaki dla bobasków, pozdrowienia dla wszystkich! I mam nadzieję, że teraz będę bardziej na bieżąco – szczególnie z pisaniem. Papa! Odpowiedz Link Zgłoś
agata1112 Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 22:44 Cześć, Sylwia - jeszcze raz wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia Dzis byłyśmy na szczepieniu. Maja jest raczej średniaczkiem - waży 5800 i mierzy 64cm. Moja mała jest bardzo wrazliwa i nadpobudliwa, jak tylko ktoś obcy się nad nią nachyli, a nie jest u siebie w domku, to od razu ryk i tak tez było dziś w przychodni. Łzy lały sie strumieniami. Wieczorem byliśmy u pediatry, do którego jezdzimy pywatnie i znów powtórka z rozrywki, aż w końcu teraz mała padła po prawie całym dniu płaczu. Pytałam o to przyciaganie brody przy siadaniu, bo małej główka wisi - "państwowa" i "prywatna" pani doktor były tego samego zdania - każde dziecko inaczej się rozwija, jedno robi to wcześniej, a drugie póżniej, gdyby przy nastepnym szczepieniu nadal nie przyciągała, to wtedy będa się zastanawiać, czy kierować do neurologa. Na kupki pani doktor kazała dawać pić małej z samego rana 100ml przegotowanej wody z pół łyżeczki miodu. Pytałam się, czy miód nie uczuli. Powiedziała, że nie i mam jej dawać, bo to najlepiej skutkuje. Wg niej kupka powinna być najlepiej codziennie i ta woda ma do tego doprowadzic. Jeśli chodzi o podawanie soku jabłkowego, to powiedziała, że on wzmaga perystaltykę jelit i u niektórych dzieci może prowadzić do wzdęć, czyli pogorszenia sytuacji. Z herbatkami tez kazała ostrożnie. Któras z Was pytała o herbatkę z rumianku. U nas problemy z kupami zaczęły się właśnie od podania tej herbatki. Chcieliśmy małą nauczyć pić z butelki i dawaliśmy jej rumianek przez kilka dni. Po dwóch dniach kupki się zatrzymały Moja mama mówi, że rumianek kiedyś dawało się na biegunke, więc dlatego tak zadziałał, tak więc nie radziłabym eksperymentować, ale może nie u kazdego dziecka tak zadziała. Witaminek pani nie kazała małej dawać dopóki karmię piersią, a sama jem te same co w ciąży. Tyle z Was chwali matę, że chyba muszę zacząć męczyć męża, zeby zainwestować w sprzęt dla małej. Niedługo mamy chrzciny, to może podpowiemy komuś z rodziny Pozdrawiam, Agata Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Ach, co to był za ślub.... 07.07.04, 22:58 Jeszcze raz wielkie gratulacje dla świeżo upieczonej mężatki!!! Napisz koniecznie, czy Jędruś był też w kościele i jak się zachowywał, bo mnie też to czeka. Ale się rozpisałyście dzisiaj! Fajnie Pearl, ja czytałam gdzieś na forum o tym soku z jabłek, ja bym na Twoim miejscu spróbowała, w końcu to tylko łyżeczka, a na pewno lepszy taki sposób, niż czopki, czy termometr. No i pomyśl też o swojej diecie, żeby miała jak najwięcej przeczyszczających składników, to zawsze coś do mleczka przejdzie. A dlaczego piszesz, że z powodu kupki może Cię czekać wizyta u chirurga??? Co on może pomóc? Maciuś darł się przy ubieraniu i przewijaniu przez pierwsze 10 dni swojego życia (najbardziej przy przewijaniu, aż mi było wstyd w szpitalu, bo nocne koncerty były, że hej), teraz to uwielbia- wystarczy, że go płaczącego położę na przewijaku, a od razu się uspokaja, a przy rozbieraniu/ubieraniu uśmiecha się i gaworzy. A ubranka przez głowę nakładam mu od urodzenia i nie protestuje. Sylwia- ja matę wyprałam w pralce w programie pranie ręczne i jest ok. No ale nie wiem, czy masz taką samą, ale generalnie nie powinno się nic stać. Opolanka- w temacie opalania napisałam Ci jak powinno być modelowo, co nie znaczy, że ja jestem taka wzorowa mamusia Teortycznie powinno się dziecko posmarować pod ubrankiem, np. w Australii na metce ubrań jest napisany % pochłanialności UVA i tam mają ubrania nawet 100%, u nas nie. W praktyce nikt tak nie robi, ja też nie. Ja najbardziej dbam o buzię- zawsze smaruję, nawet w pochmurne dni (dla UVA chmury nie są przeszkodą), do tego zawsze cień. Jak jest słońce to smaruję też odsłonięte części rączek i nóżek, a na to pieluszka tetrowa. Nie smaruję dłoni, bo ciągle lądują w buzi, a że młody MUSI je mieć na wierzchu, nawet jako noworodek nie dawał sobie przykrywać dłoni (wygrzebywał je z becika w szpitalu w 5 minut) to już widzę, że zmieniły kolor, no ale nic na to nie poradzę- i tak przykrywam je w nieskończoność, ale on je skubany wyjmuje nawet przez sen. Nie pocieszę Cię, ale nie sądzę, by sucha skóra Zuzi wynikała z braku smarowania, w końcu przykrywasz ją na spacerach pieluszką. Może po prostu ma taką skórę i już. A jak jest lato to nie schodź poniżej SPF 30, niezależnie od pogody. Jeśli parasole są gipsowe to na pewno nic nie przepuszczają, ale jeśli stoją nad basenem, to pewnie woda tak odbija, że można się pod nimi opalać. Ale i tak Ci zazdroszczę, że masz takie miejsce- nasmarujesz Zuzię, napoisz i będzie ok. Dzisiaj był upał i na spacer poszliśmy dopiero o 16.30 i było super. Bardzo ciepło, ale nie gorąco, młodemu też się podobało i 3/4 spaceru przespał, co mu się już dawno nie zdarzyło, a ja się obudził to zaczął sobie wpychać do buzi i ssać pieluszkę, którą był przykryty i tak mu się to podobało, że nawet nie zapłakał. Rewelacja po wcześniejszych spacerowych wrzaskach. A do 16.00 się bawiliśmy w domu- mata, leżaczek, karuzelka, grzechotki, bajeczki, wspólne oglądanie książeczek (oczka jak pięciozłotówki przez 20 minut!) itd, przerywane drzemkami. W ogóle tyle dzisiaj spał, że aż się boję myśleć o której może się obudzić... Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Ach, co to był za ślub.... 08.07.04, 15:13 czesc! Opolanko, moj Henryk ma chyba takie same problemy jak twoja Zuzia. Plamy suchej skóry, czasami bardziej czerwone, czasami mniej, buzia jak tarka i jeszcze w nocy sie drapie po twarzy i uszach. Rano wygląda okropnie. Lekarka kazała mi używac krem E 45, który nic nie działa. A jakich kremow ty używasz, może u mnie też można je kupić. I jeszcze jedno pytanie do Ciebie. Jakie miałas dokumenty dla dziecka jak przekraczałas granice. My zadowoleni juz kupiliśmy bilety do Polski a słyszałam, że takie małe dziecko musi mieć jednak dokument ze zdjęciem. Teraz na gwałt chcemy mu wyrobić paszport. Powiedz mi czy rzeczywiscie dzieci bardziej sprawdzają na granicy. Jeszcze co do mego dzieciaczka, to ja mu nic nie podaje, próbowałam dawać koperek ale nie chciał pić. Zadnych witamin mu nie daje, jak i sama też nic nie biorę. Będąc w ciąży też nic nie brałam. Lekarka powiedziała, że mam się dobrze odżywiać i to wystarczy. Oni tu są bardzo nastawieni na naturę, żadnej chemicznej interwencji itp. bla bla. Jest to śmieszne dla mnie bo jedzenie aż śmierdzi plastikiem. A takich wielkich marchewek jak tutaj to w życiu nie widziałam. Ale póki co Henryczek rozwija się znakomicie. Smieje się cały dzień od ucha do ucha, (opócz wieczorów oczywiście). Pozdrowienia dla wszystkich Magda Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Ach, co to był za ślub.... 08.07.04, 22:11 cześć dziewczyny. Dawno mnie tu nie było. Zakładam, że będzie krótko, bo mały już długo śpi, więc pewnie zaraz się obudzi, ja nie mam humoru z powodu choroby taty no więc z natchnieniem kiepsko. Czytając o waszych problemach kupkowych.... wydaje mi się, że może to być wina podawania witaminy D3. Jednym z efektów ubocznych są właśnie zaparcia. To wyczytałam na forum. Ale święcie wierzę, bo mój chrześniak kilka lat temu miał podobne problemy i wtedy moja kuzynka pediatra kazała zmienić preparat witaminy D3 i pomogło. Ja na razie jednak nie podaję D3, obstawiając że nasza pediatra ma rację. Jak mi się humor poprawi to wam opiszę ile nowych przygód nas spotkało. Począwszy od tego, że na kilka godzin przed goszczeniem na weselu okazało się, że moja gruba dupa i dwa rozmiary większe cycki nie wejdą jednak w żadną sukienkę dostępną w szafie, przez przygody szarpania się z teściem dzieckiem i smoczkiem i jak to teścia uświadamiałam, co to znaczy przepełnione mlekiem cycki, jak to też moja mama każde zapłakanie mego syncia tłumaczy uparcie brakiem czapeczki, niedogrzaniem (na dworze bezwietrznie i 27 stopni), lub brakiem puchowej poduszki pod głową (gdy wszyscy lekarze biją na alarm, że żadnych poduszek); jak to zwolniliśmy naszych "najlepszych" dwóch pracowników itp. No ale to raczej nie dzisiaj niestety.... mały włączył syrenę Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Ach, co to był za ślub.... 08.07.04, 22:50 Hej dziewczyny, muszę się wam pochwalić, że dzisiaj miałam debiut karmienia piersią w parku. Nie było najgorzej, na początku sama się troszkę tremowałam i patrzyłam na przechodzących ludzi, ich reakcje i czy się gapią, ale musze powiedzieć, że było raczej sympatycznie, panie to się nawet usmiechały, a panowie z zarzenowaniem odwracali głowy. Mały był zadowolony a to jest najwazniejsze. przyszła-mamo masz rację z tym, że im więcej róznych postów na temat kupek, spania itp, tym bardziej nasze dzieci "wariują". tak sobie myśle, że te wszystkie informacje dostają z mlekiem, a potem im się w główkach przewraca. Chociaż musze dzisiaj pochwalic mojego synka, oby nie za głośno, przespał nam całe dwie ostatnie noce. Jak tak czytam wasze posty o ubieraniu to mój Szymonek naprawdę od samego początku wogóle nie protestował, a po kąpaniu to juz wogóle lubi jak go smaruję, ubieramm i śpiewam mu przy tym różniste piosenki. Wczoraj skusiłam się na czereśnie, wprawdzie zjadłam tylko sześć ale zawsze coś, i o dziwo żadnej reakcji u maluszka, kupki prawie w każdej pieluszce, żółte, chociaż jedna z białymi grudkami, bączki regularne, buźka uśmiechnięta, no to chyga wszystko ok. My w sierpniu mamy dwa wesela, imieniny mojej mamusi, roczek chrześnicy męża i prawdopodobnie chrzest naszego synka. Jak o tym wszystkim pomyśle, to zastanawiam się, skąd na to wszystko kasę brać. no i tez mam problem z garderobą, przejrzałam wszystkie sukienki, ale jednak oponka na brzuchu robi swoje i niestety musza jeszcze poczekać. Przymierzam sie do zakupu maty, bo tyle o tym piszecie, i juz sobie wyobrażam Szymonka fikającego na niej, chociaż to dla nas duży wydatek, a moze podpowiem rodzince, żeby zrobiła małemu prezent na chrzest. A w domu mam troche napiętą atmosferę. W przyszłym tygodniu mój szanowny małżonek broni prace magisterską i ma rozmowę w sprawie nowej pracy, na której bardzo mu zależy, nie powiem, że mi nie, bo finansowo jest o wiele atrakcyjniejsza. No ale trzymama po cichutku za niego kciuki i nie narażam mu się, bo troszku nerwowy się przez to zrobił, mam nadzieję, że niedługo... mag-do Szymonek jeszcze nie całkiem podnosi główkę, nie tak jak wy tu piszecie, nie wiem, czy to wynika z jego lenistwa, czy naprawdę ma obniżone napięcie mięśniowe, chociaż regularnie ćwiczymy i jak najćżęściej kładę go na brzuszku żeby nie było za nudno to kończę pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Ach, co to był za ślub.... 09.07.04, 09:34 Cześć Dziewczyny Winiu my wczoraj też debiutowaliśmy i też stwierdzam,że nie było najgorzej. A jescze nie tak dawno twierdziłam, że za nic nie będę karmić na dworze,Igor jednak zadecydował inaczej Mata u nas nadal nie cieszy się zainteresowaniem a od wczoraj testujemy huśtawkę, Igor bardzo lubił się huśtać na rączkach ale niestety to 7 kg szczęśćia już coraz trudniej długo utrzymać, więc zainwestowaliśmy w hustawkę, jak na razie zdaje egzamin. Co do kupek i bóli brzuszka , małemu przeszło , robi jedną kupkę dziennie, czasami nawet nie wiem kiedy a dotychczas trudno było nie zauważyć , pręzył się , stękał, kwękał, itp.Teraz natomiast urządza koncerty przed zaśnięciem, zanim zaśnie musi pomarudzić. Oj chyba słyszę "mama jeść" Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Ach, co to był za ślub.... 09.07.04, 11:44 witam wszystkich po dluzszej przerwie. Coz u nas w 3city wczoraj bylo lato... dzisiaj sie juz skonczylo Az trudno uwierzyc ze to prawie polowa lipca. zaraz jesein przyjdzie... zima... brrr nawey sie czlowiek wygrzac nie zdazy. No mam nadzieje ze gdzies w cieple miejsce uda nam sie jeszcze w tym roku wyjechac. Watek wakacji byl juz poruszany wczesniej, aj sie chcialam tylko zapytac (i wiem ze juz tez byla o tym mowa, ale nie mam sily szukac tego we wczesniejszych wypowiedziach, jak zaraz nie wypije kawy to zasne przed kompem o te kremy z filtrem dla dzieciaczkow. Wiem ze faktor wysoki, ale cos gdzies mi sie obija ze jakies fizyczne cos ma byc...Pomozcie prosze. Mlody konczy jutro 3 miesiace i musze sie w zwiazku z tym przyznac ze od kilku dni jak czytalam Wasze wypowiedzi to sie stresowalam, bo sie chwalicie ze dziciaczki podnosza glowke, ze sie kulaja z brzuszka na plecki, ze chwytaja zabawki, bawia sie na macie... I zaczynalam sie denerwowac, bo Mlody nic. maz nawet sobie zazartowal, czemu synku jestes takim przyglupem Straszny tata Na ale przez te ostatnie kilka dni jak za pociagnieciem rozdzki Mateusz sie rozwinal wiec i ja sie moge pochwalic. najpierw zaskoczyl mnie ze unoszac sie do saidu ( przy mojej pomocy oczywiscie) jak ma humor i nie jest zmeczony trzyma prosto glowke. potem zaczal (tez nagle, jakw idze wszystko u niego rpzychodzi nagle, bez wczensiejszych znakow) zaczal chwytac zabawki, wczoraj sam kopal sobie palaki na amcie. No a dzisiaj nam sie rano znienacka hoops przkulal z brzucholka. 3 razy, nawet zdazylismy to nagrac Super!! A dodatkowo zrozumialam ze sie trzeba wyluzowac, bo kazdy maluch rozwija sie inaczej, poza tym sa troche starsze od mojego a jak widac nawet kilka dni moze naprawde wiele zmienic w ogole to juz chyba sie nigdy nie przestaniemy o nich martwic. Jak robi kupki za czesto to zle, jak za rzadko tez niedobrze... Ja teraz z kolei mam faze ze Mlody bez przerwy trzyma krzywo glowke (jak lezy), nie jest prosto tylko przekrzywiona albo w jedna albo w druga strone... zazwyczja jeszcze w jedna. jak go bierzemy an spacer w nosidelku, tez ta glowa w jedna strone , trza mu na sile obracac... echch ide w przyszlym tygodniu do lekarza to soe zapytam. Tych pytan to wiecje bedzie juz sobie liste przygotowuje, hihihi A kolejny maly problemik to mam z podawaniem wody, nie wiem czy Wasze maluchy pijaja, wode czy herbatki, pewnie raczej nie bo karmicie piersia a to inaczej ejst. Ale ja czasami bym chciala zeby sie napil wody, tym bardziej jak jest goraco i duszno i widze ze i jemu sie pic chce. Probowalam najpierw herbatki, bop moja mama miala faze namawiania do herbatek wiec dla swietego spokoju, dalam Mlodemu. Mowy nie bylo. Paskudztwo takie ze glowa boli, plul na odleglosc (zreszta mu sie nie dziwie bo okropna ta herbatak, anyzkiem zajezdzala grr). Ale wody tez sie nie dalo, teraz to juz jak mu podam wode a za chwile jakas mleczko to najpierw czujnie spardza co leci ze smoczka i dopiero wtedy zadowlony zasysa... A najgorzej jak go po jedzeniu dopadnie czkawka, albo widze jak mu sie odbije i mleczko sie cofa jak sie krzywi, fuj musi byc paskudny posmak w buzi. Ale wody popic nie chce Nic bede probowac dalej. A poza tym chyba juz niedlugo bedzie mogl dostawac insze rzeczy, bo gdzies slyszalam ze karmione butelka dzieci zaczynaja jadac normalne rzeczy wczesniej. Zobaczymy, koeljen pytanie do lakearza... Mlody na razie spi, najchetniej polozylabym sie obok niego tylko ejmu zaraz mijaja trzy godizny od karmienia wiec sie moze budzic... echch a wczoraj to jak juz przygotowalam butelke to mi zasnal na kolejne dwie godziny. wprawdzie wieczorem... Ale badz tu czlowieku madry. Ide po ta kawe pozdr maraska Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Magda 09.07.04, 19:46 Hej... Wiesz z etgo co piszesz, to troszeczkę różnimy ssie w problemach skórncyh mnaszych dzieciaczków...mała ma buzie piekna..tylko w niektórych miejscach suchą, i to tam gdzie najbardziej się ociera o materiał, ale bez żadnych czerwoncyh plam...nie drapie się.. wiesz Twojej objawy wskazuja trochę na alergię, ale wiesz, z e różnie to z tym bywa...poniewaz, czerwonen plamy na twarzy i za uszkami, oraz ciągłe drapanie...to właśnie objawy...moze idź z małym do dermatologa.....moja nie miała takich objawów, a wogóle zaczelam kąpać ja w wodzie z ciekła parafiną, parafiną ja natłuszczam i maśćią o nazwie Linolafet oraz Parfenak..... Nie przejmuj się mocno, tylko bądż wytrwala w pielęgnacji...i poczytaj na wątku o alergiach...ale od razu nie zakładaj, ze to to...bo ja takzę tak założylam, a wszystko mineło, nawet stosowałam diete na skaze bialkową, a okazało sie, ze nie miała,.... A co do paszportu to wyrobiliśmy jej tymczasowy, i na grannicy spojrzeli w niego.... Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: cd moich wypocinek 09.07.04, 20:06 Malilka dziekuje z awszelkie rady i porady odnośnie smarowania, przebywania na basenie itd...Ja także jestem bardzo zadowolona, ż emam takie możliwości przebywania z maluszkiem na basenie...a od paxdziernika będe chodizla na anukę pływania z mała, raz w tygodniu i juz sie ciesze..... Co do pogody to zdążliśmy zaczerpnac parę wdechów przed opadami i to dosc obfitymi, potem mala spaąl na balkonie, a na dworze nadal lało.... Temat kupek, to temat rzeka...moja robi dwa razy dzinnie i to ta pierwsza w gdzinach porannych 6, lub wczęnsiej..wiec przebieranie, jedzonko, chwilka na pogaduchy i dalej idize spać...tylko dlaczego, to wszytsko nie moze przyjśc o 2 godzinki później.....hihi Na macie nadal baraszkuje...ćwicze z nia, kladę na brzuszku, rączki odciagam do tyłu i zaczela juz przenosic obie, coraz szybciej. Podciaga sie do siadu, trzyma głowe sztywno, no chyba ze jest juz zmęczona.... Sle pozdrowienia i życze spokojnego wekeendu Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: cd moich wypocinek 10.07.04, 21:26 Witajcie mamusie, Czwartek i piątek spędziłam z małym u moich rodziców na działce, była to pierwsza noc mojego dziecka poza domem. Ogólnie było super, bo dziecko dwa dni od rana do nocy siedziało na świeżym powietrzu, z dala od miasta i jego wyziewów. Moja mama nad nami skakała, nieustannie robiła mi coś do jedzenia ("bo ja taaaka szczupła się znowu zrobiłam, będę miała chude mleko i dziecku nie starczy"), bawiła małego, no w ogóle super- leżałam na trawie w cieniu jabłonki z książką i się relaksowałam. Jedyny minus to taki, że dziecko w nowym miejscu zupełnie zatraciło rytm dnia, w czym wydatnie pomogła mu babcia. Jak o 21.30 zasugerowałam, że już czas położyć dziecko spać, bo on zawsze śpi o tej porze, to usłyszałam, że przecież to tylko ten jeden raz i oni muszą się nim nacieszyć, itd. No i młody zasnął o 22.30 i już o 6.00 obudził się gotowy do działania. Na szczęście zaraz przybiegła po niego babcia i przez godzinkę dochodziło do mnie obustronne hehe gaworzenie, piski i śmiech. Na szczęście po powrocie do domu dziecko spało do 9.30, więc po staremu. Zazdroszczę mamom, które dopiero teraz debiutowały odsłaniając piersi w parku- aż przez 3 miesiące udało Wam się tego uniknąć! Ech, a ja musiałam to robić od chyba drugiego spaceru... Na szczęście początkowe ogromne skrępowanie minęło, nadal czuję się niekomfortowo, ale już nie jest tak tragicznie. Inna sprawa, że teraz mi trudniej nakarmić dziecko- młody wierzga, rusza się, jak lekko przykryję nas pieluszką, żeby mi w biust nie zaglądano, to ją radośnie zdziera, po za tym wypluwa pierś i się rozgląda, no a ja siedzę z cyckiem na wierzchu itd.. W ogóle chwytanie to teraz najlepsza zabawa- ostatnio znosiłam go do samochodu i na klatce ściągnął mi bluzkę do pasa W czasie przewijania zadziera body do góry i wsadza do buzi, to samo z przykryciem w wózku i z zabawkami. Maciek jest strasznie pogodny, cały czas się uśmiecha i gaworzy, aż miło na niego popatrzeć. Płacze i marudzi właściwie tylko wieczorem, jak już jest zmęczony całym dniem i widać, że chce do wanny, jeść i spać. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: cd moich wypocinek 10.07.04, 22:17 Witajcie, maliko, ja pierwszy raz karmiłam Szymusia w parku, ponieważ ja do tej pory starałam się wychodzić po karmieniu i wracać przed następnym. Podczas spacerku synek spi i wytrzymuje czasami nawet 4 godzinki, także wiedziałam, że zdąrzymy do domku, a ostatnio była zbyt piękna pogoda i poprostu było mi szkoda wracać do domu. a dzisiaj znowu przespał całą noc, obudził się o 6 rano, karmienie na półśpiąco i dalej kimanko do 10. Ponoć spanie ma po tacie, tak mówią teściowie. Teraz też już słodko śpi wykąpany i najedzony. Oby był taki spokojny i grzeczny przynajmniej do roczku, ale czeka nas jeszcze ząbkowanie. Teściowa niestety nie pamięta, jak przechodził je Maciej, a mojej mamy nie mam jak zapytac, bo aktualnie jest w Niemczech a Szymonka widziała dwa dni po porodzie, także jak wróci w sierpniu to będzie z niego już duży chłopczyk. Słuchajcie, wczoraj zjadłam sześć fasolek szparagowych i mały nie miał żadnych bóli brzuszka, a ni nic takiego, ale dzisiaj po południu zrobił jedną brzydka zieloną kupkę, pewnie od tego. Szymonek też jest bardzo pogodny, duzo się smieje i gaworzy i uwielbia, kiedy go przebieram i śpiewam mu przy tym różne piosenki dla dzieci, albo opowiadam jakieś zmyślone bajeczki i nawet mi to nieźle wychodzi. A dzisiaj ma wieczór tylko dla siebie, mąż poszedł z kolegami na piwko, więc zrobię sobie zaraz wieczór kosmetyczny bo moja cera to juz wręcz prosi sie o jakąś maseczkę, nie mówiąć już o włosach, paznokciach itd... pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: cd moich wypocinek 11.07.04, 09:00 Halo, ja w temacie karmienia na spacerku ostatnio zaliczyłam: Planty w szczycie sezonu turystycznego, pokój dla Vipów w banku, gdzie pracuje znajoma, oraz restaurację - to wszystko za jednym wyjściem.... Stwierdziłam, ze więcej się nie porwę na takie spacery 6-cio godzinne. Ja szczerze nie cierpię tego karmienia publicznego, bo Mała wije się jak piskorz, odrywa tysiąc razy, i ja też z cyckiem na wierzchu siedzę, nie mówiąc już o "odbijaniu" w trakcie karmienia tak z 5 razy, bo Mała je zachłannie na maksa. W tym tygodniu udało nam się też zaliczyć drugie szczepienie, tym razem szczepionką skojarzoną. I było super, krzyku troszkę w trakcie kłucia i po pół godzinie zapomniałyśmy, że była szczepionka. Nie to co ostatnio, krzyk i płacz do północy. Muszę kończyć, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze coś dzisiaj skrobnąć, bo przecież dużo osiągnięć było w tym tygodniu... pozdrawiam, lecę robić śniadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: cd moich wypocinek 11.07.04, 10:52 Witam Debiutowaliśmy późno, bo też wychodziliśmy tuż po karmienu i wracali przed nastepnym, no albo wpadaliśmy w trakcie spaceru do jednych lub drugich dziadków.JAkoś na samą myśl o karmieniu na spacerze czułam dyskomfrort. Przy tym pierwszym publicznym karmienu nie było tak źleale i tak nadal będziemy stosować metodę spacerek po karmienu powrót przed, inna sprawa że nie będę już się denerwować na myśl ,że może będe musiała nakarmić małego gdzies na dworze. Igor gada jak najęty, na spacerku oczywiście najlepiej narączakch bo można podziwiać wszystko wkoło, spać nie bardzo no chyba że po kapieli, wtedy szybko pada. Dziś rano prze 3 godzinny próbowałam go uśpić ,w kóncu się udało. Włąsnie zaczął marudzić , wieć uciekam. Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: cd moich wypocinek 11.07.04, 18:18 Oj dziewczyny, ja też zawsze wychodziłam tuż po karmieniu z nadzieją wyrobienia się do następnego, ale mój syn właśnie wtedy MUSIAŁ zjeść zaraz, natychmiast, po godzinie Dzisiaj historyczny dzień- mój niemąż po raz pierwszy zmienił małemu pampersa i to z wielką kupką! Jak jestem z niego dumna (hehe) zrozumieją tylko te mamy, których faceci też ociągają się w tym temacie Dzisiaj poszłam na spacer po raz pierwszy bez akcesoriów do przewijania, no bo przez 3 miesiące nie przydały się ani razu, no i po raz pierwszy Kiciuś zrobił kupkę na spacerze- jak dzieci wyczuwają najmniej odpowiednie momenty, to nie mam pojęcia... No i musieliśmy się ewakuować do domu. Ale w ogóle mały ma jakiś problem dzisiaj z kupkami- od rana zrobił ich już z 7, zupełnie jak noworodek. Niby mają normalną konsystencję i kolor, no ale ta ilość jest trochę niepokojąca. Musiałam zjeść wzoraj coś niedobrego, bo już w nocy zachowywał się dziwnie- zasnął o 20.30 i już o 23.30 obudził się na jedzenie. Byłam w szoku, bo ostatni raz przed północą obudził się z 2 miesiące temu, nawet jak ma czasami gorszą noc, to przed 2.00 nie wstaje. A potem nie było lepiej i budził się bardzo często, tak co 2 godziny. Oj współczuję mamusiom, które mają tak co noc- no ale kochająca matka zniesie wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: cd moich wypocinek 12.07.04, 15:56 Hej dziewczyny!!! Malilka brawo dla niemęża..jak to mówią lepiej późno niż wcale. Ja muszę sie pochwalić, że mój małżonek robi to bardzo chętnie i jak tylko może. Wiec jak przyhcodzi z pracy to cały prawie czas poswięca malej, a że pracuje do 18, 19 wiec i tak mu za mało, wiec na wekeendy moge posprzątac w domciu, porobić co sie nazbierało z calego tygodnia bo mężuś bawi się z Zuzią... Jeśli chodzi o karmienie na spacerze, to mnie sie zdażyło to pare razy, cco wbudziło usmiechy na twarzy przechodniów, tak aptrze , ze tutaj w Niemczech to zapomniany widok,,,matka karmiaca...hihi. Jednak przewaznie tak wycyrkluje , ze wracam na jedzonko do domciu. Jak ide na miasto i wiem, ze mam trochę łażenia i szukania, to wtedy odciagam pokarm do butelko. nakarmiam mała z dwóch piersi i jazda do autobusu...na miescie butelka mego mleka i znów na jakiś czas spokój i wracam do domu na cycka...udało mi się zawsze zdążyć....Czego nie moge powiedizec jeśli chodzi o pogoe, dzisiaj z moich obliczen wysżło, ze powinnam przed deszczem być juz w mieszkanku...ale...no własnie, wracalam ze sklepu w sama ulewę, a jak dotaszczylam sie z wózkiem, dobrze ze miałam z e soba przciwdeszczową osłonę na czteroolowc, to przestało podac.. wogóle wychodze a mała miedzy jednym deszcze a druga ulewą....mam piekna jesien tego lata Z nowosci to mała coraz bardziej pcha do buzi rączki, kocyk i co jej wpadnie w lapki, łapie sie juz z a kolanka , za chwilkę dojda stópki, bo nóżki zadziera do góry. Coraz wiecej gaworzy i sie śmieje, lubi matę i bujaczek.... Domowy sposób wazenia dziecka, cy li mąz an wadze sam a potem z nią, wskazał, ze mala ma 7200 ale biore poprawkę, 30 lipca ide na szczepienie wiec pediatra ja zważy i zobaczymy. Co do skóry to nadal suche miejsca są, ale jest ich mniej...masc pomogła...i sie cieszę.... Ze spaniem ejdnak nie amm tak jak niektóre z was pisza, ze prawie 6, 7 godizn śpia wasze pociechy...moja dzisiaj przespaąl pierwsyz raz 5 godzin...bo tak to sie budzi co 3, 4.....a najgorsze ejst to, z epore robienia w pampersa wybrala sobie, wczesne godiznki poranne miedzy 5 a 6..i jak tu spać jak mala sie wierci i sęka.....uuuu pozdrówka dziewczyny.. ps . malilka zrobilam taką odpytke Tobie z kremow i opalania sie, a na zlosc zadnego slonca, nawet promyka...zapeszylam, bo juz chcialam isc na basem i miec chwilke relaksu i mnie pokaralo...na dworze 15 stopni Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: cd moich wypocinek 12.07.04, 17:07 Hihi Opolanka- tak to już jest z forum ))) Lepiej nie pisz, że Zuzia śpi już 5 godzin w nocy, bo zaraz się zacznie budzić co godzinę )) U nas też dzisiaj pogoda beznadziejna- zimno, co chwilę delikatnie kropi i do tego wieje. Spacer nie był dla mnie przyjemnością, bo trochę zmarzłam, za to moje dziecko najwyraźniej było zachwycone, bo spało kamiennym snem, co mu się raczej ostatnio na spacerach nie zdarza... Maciek regularnie budzi się na zabawę o 7.00-8.00 rano, ale że musi się bawić sam pomiędzy śpiącymi rodzicami, to trwa to na szczęście coraz krócej- dzisiaj po 20 minutach tak się strasznie zmęczył, że się przyssał i zasnął i tak pospaliśmy do 10.00. Muszę powiedzieć, że jestem dzisiaj wyspana Poza tym zupełnie nieoczekiwanie udało nam się parę dni temu wyrzucić precz skarpetki- wcześniej pisałam, że z bosymi stópkami raz dwa miał czkawkę, a teraz nic. Bardzo się cieszę, bo trochę mnie frustrowało, że jego biedne stópki ciągle skrępowane w tych skarpetach, zwłaszcza że wszędzie piszą, że dziecko powinno jak najdłużej fikać nagimi paluszkami u stópek. Maciek też łapie się za kolanka, wygląda to przekomicznie Stópki na razie sobie ogląda, a że są wysoko zadarte, to pewnie też wkrótce trafią do buzi- zawsze mnie rozczulały niemowlaki ze stópkami w buźkach. Opolanka, u nas poranna kupa przypada między 9 a 11, co prawda bez stękania, ale z mega ożywieniem i pobudzeniem, więc po kupce zasnąć szybko się nie da Dziewczyny, a jak u Was teraz z nocnym przewijaniem? Przewijacie jeszcze? Ja co noc przewijam małego tak koło 4.00 (jak się obudzi z długiego snu), co nie jest fajne, bo robię to przed jedzeniem (przewijanie niesamowicie go wybudza), żeby potem zjadł i zasnął, a po 7 godzinach snu brzuszek jest puściutki, więc mały się denerwuje i płacze... Teoretycznie pampers wytrzymuje do 7-8 rano, ale jak próbowałam go dopiero wtedy przewijać, to dziecko się budziło i był koniec spania, nic już nie pomagało, nawet pierś- zjadał i był gotowy do zabawy. Więc preferując spanie do 9.00-10.00 przewijam go o tej 4.00, bo tylko wtedy mam spokój rano. Maciek ma po prostu nad ranem raczej lekki sen i takie pobudzające akcje jak przewijanie wybudzają go na amen... Jak czytam na forum o mamach, któe przewijają dzieci przez sen, to im zazdroszczę Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.07.04, 21:39 Witam Kwietnióweczki! Wczoraj moja myszka skończyła 4 miesiące - wyobrażacie to sobie! Bo dla mnie upływ czasu jest teraz tak szalony, a im bliżej powrotu do pracy (!!!) tym bardziej to szaleństwo nabiera rozmachu. Chyba z aktywnych uczestniczek tego wątku moja córcia jest tu najstarsza, pewnie dlatego wydaje mi się taka dorosła Przekroczyłyśmy już magiczny okres pierwszych 4 miesięcy, dla tych, które karmią piersią on nic nie znaczy, ale dla mnie uparcie walczącej o pokarm i dokarmiającej butelką to bardzo wiele - o tyle znaczący to czas, że ciągle karmię piersią!!! I najlepsze jest to, że z początkowych 3 karmień butlą od jakichś 3 tygodni zeszłam na 2 karmienia, a dziś to już wogóle odjazd, bo tylko 1! I cieszę się z tego faktu i trochę niepokoję, ponieważ za miesiąc wracam do pracy Obawiam się strasznie, że jak zacznie się stres i ta około 8-godzinna przerwa pokarm mi się skończy (a tak o cholerę walczyłam). Poza tym mogę rozpocząć podawanie małej innych "urozmaicaczy", ale mam jakieś obawy... Myślę, że zacznę wprowadzać inne żarełko jakieś 2 tygodnie przed powrotem do pracy...I oby udało mi się utrzymać mleczko jak najdłużej, a mały ssaczek pozostał tym ssaczkiem jak długo się da. Ostatnio na wizycie lekarskiej (chodzę chyba zbyt często) pani mnie trochę wystraszyła. Otóż moja maleńka miała na buzi kaszkę, po czym kaszka zeszła i pozostały po niej maleńkie suche placki (widoczne pod słońce, pod kątem), poza tym (podejrzewam, że od upału) pod kolankiem małej odparzyła się delikatnie skórka - prawie niewidoczne..., poza tym zero wysypki, śluzu w kupie i innych - pani doktor stwierdziła, że to prawie na pewno skaza białkowa!!! Dla mnie lekka panika, łzy itd., mąż, mama i reszta twierdzą, że baba bzdury opowiada, że chce utrzymać klienta (bo chodzę prywatnie, głównie ze względu na dokładny pomiar wagi, a teraz z wagą jest już dobrze, więc przyda się nowy pretekst do częstych odwiedzin). Jak sądzicie kto ma rację? Ja ciągle się boję - tym bardziej, że mała jest na karmieniu mieszanym, dla mnie dieta to nie problem, tylko najgorsza byłaby znów zmiana mieszanki - przyzwyczajanie małej do nowego smaku, inne kupki, itd. Na razie obserwuję Ewunię za każdym razem z obawą. Nie wiem, czy to nie przesada teraz z tymi alergiami... Poza tym, cóż mała jest rozbójnik jakich mało, kiedy nie śpi, bo spać lubi baaaaardzo - noce od 22 do 10 - w tym 2-3 karmienia, mała śpi z nami w łózku (niestety) i pewnie dlatego tak długo i mocno, w zasadzie jak tylko zacznie się wiercić, daję jej pierś, trochę zje i śpi dalej. Budzi się uchachana na maksa, wygłupy jakieś 2 godzinki i znów zasypia...na troszkę, potem już różnie. Ale to bez znaczenia, skoro noce mamy takie długie Postępy robi znaczne, obraca się już z plecków na brzuszek bardzo zgrabnie, z brzuszka na plecki już nie jest dla niej żadną atrakcją, więc chyba zapomniała, że to potrafiNo i siedzi sobie już z podparciem, albo bez, trzymana za rączki - staram się ją hamować w tych zapędach, wiadomo - kręgosłupik taki jeszcze malutki. Ogólnie - każdy, kto przebywa w tow. naszej coreczki trochę dłużej, zaczyna wierzyć w moje opowieści, że ona taka grzeczna Boże, teraz najgorsze! Za miesiąc wracam do roboty!!! To straszne, już mam koszmary z tego powodu. Jak ja zostawię to kochane maleństwo, rany to okropne, naprawdę. Miałam nadzieję, że uda mi się załatwić chociaż z 2-3 miesiące wychowawczego, ale gdzie tam...już się upominają. Dziwne, bo nigdy nie czułam się taka potrzebna w pracy, jak teraz...Smutne to jest dla mnie tym bardzie, że mała taka kochana...Ja nie wiem jak to zniose... To tyle i tak dużo za dużo... Pozdrawiam Was i Wasze pociechy Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Wakacji odsłona 1 za nami 12.07.04, 22:16 witajcie, wszystkie kochane mamusie i maluszki! bardzo sie za wami stesknilam, nie bylo mnie raptem 2 tygodnie, a tu tyle postow do poczytania. jutro sie za to zabiore. bylismy 2 tyg. u moich rodzicow - Michalek urosl, zmeznial, rozwija sie wspaniale. podrywal wszystkie ciotki i slal usmiechy wszystkim wujkom. dziadkowie zachwyceni! zwyczaje nam sie nie zmienily - kapiemy sie o 19, o 20 juz spimy do 5 rano. potem karmienie, 2 godziny zabawy i spanie do 10. ostatnie dni od 10 do 19 maluch byl na dworze. czasem spal w dzien 2 godz., czasem wcale. ale mnie to nie martwi - Michas uwielbia zabawy, czytanie, cwiczenie, patrzenie na swiat. postawiony w cieniu wierzby czy brzozy w ogrodzie moich rodzicow zajmowal sie obserwowaniem kolyszacych sie galazek nawet godzine. przy czym musi siedziec, mowy nie ma o lezeniu. przez te 2 tyg. mielismy calkiem znosna pogode. przestalam zakladac Malutkiemu czapeczke i skarpetki, ubieralam go jedynie w body, czasami w dresik. nasze prolemy skorne zniknely, jem wszystko, procz cytrusow i potraw wzdymajacych. Malutki swietnie to toleruje. robi jedna kupke na dwa dni. zaczal sie mocno slinic i wszystko laduje do dziobka. jutro mamy 2 szczepienie. Michas chodzi na basen z tata i swietnie sobie radzi. robi swietne miny przy wklepywaniu kremu w buziaka i przy kapieli, wiec na basenie "mina strusia" nie schodzi mu z twarzyczki. tyle na razie, jutro nadrabiam czytanie. i jestem tu tylko do srody lub czwartku, wyjezdzamy dalej na wakacje w gory stolowe, gdzies na miesiac. pozdrawiam serdecznie, contra i rowniutko trzymiesieczny Michaszek Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 00:45 Witajcie, mamusie i dzieciaczki)! Godiva! jezeli przeczytalas wszystkie watki to pewnie wiesz ze ja i Opolanka, balysmy sie ze nasze szkraby maja skaze bialkowa, u nas dochodzil min sluz w kupce, a skonczylo sie tylko na strachu i kilku dniach scislej diety, na szczesciekrostki u Kamilka okazaly sie zwyklymi potowkami, tutaj jest straslziwie goraco, maly na dodoatek obfivie sie slini i juz, ale przemywam woda przegotowana, smaruje buzke kremem nivea z pantenolem9raz dzinnie)kilka razy tez przemylam wieksze krostki patyczkiem zmoczonym w spirytusie, i jest dobrze, a sluz zniklal gdy przestalam pic jakiekolwiek herbatki, te zwykle i te ziolowe, teraz kupki sa sliczne, wiec z gory nie mysl o alergii, idz do innego lekarza lub alergologa, nie che mi sie wierzyc ze kilka krostek to zaraz skaza bialkowa, moze Ewcia ma wrazliwa skore! u nas wszystko dobrze, maly lobuziak rosnie, je, spi, gada i psoci ale za jeden jego usmiech wybaczam mu pobudki o 6.15 rano)) uciekam bo domaga sie cycusia ;0 pozdrawiamy Ania i Kamilek Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 16:05 Cześć, Godiva żaden porządny lekarz tak od razu nie stwierdza skazy białkowej. Poczytaj sobie wątki o alergiach tam rodzice latami nie wiedzą co uczula ich dziecko. Mój synek ma plamy suchej skóry prawie na całym ciele z wyjątkiem pleców. Buzia jak tarka i jeszcze się drapie. Dzis ważyłam swoją pociechę (10 tyd i 6,18 kg)i rozmawiałam z pielęgniarką. Ona najpierw kazała mi wyeliminowac czynniki zewnętrzne. Zmienić proszek, płukac rzeczy dwa razy albo i więcej i przede wszystkim, co mnie zaskoczyło, to nie kąpac go codziennie. Używac jak najmniej kosmetyków, i woda w jakiej kąpie mojego misia jest za stanowczo za gorąca (37.5). I powiedziała, ze jest pewna, ze to nie jest alergia pokarmowa. Ja postanowiłam poczekać z tyd. i jak mu nie przejdzie to pójdę to pediatry. Publiczne karmienie piersią jest jeszcze przede mną ale pewnie już nie długo. Spotkałam się w kawiarni z moimi angielskimi kolezankami ze szkoły rodzenia, rozmowa głownie dotyczyła problemów z seksem, ale chciałam napisać że one bez problemów wyciągają cyce i karmią wszędzie w autobusie, restauracji itp. A ja taki dzik jak henryk zaczął kwęczec to uciekłam do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 16:11 To jeszcze raz ja, nie wiem czemu mnie wywaliło. W czwartek muszę jechac do Konsulatu Polskiego w centrum Londynu, bo niestety na podaniu o paszport naszego dziecka musi tez byc mój podpis złożony osobiście. W jedną stronę jedzie się godzinę metrem a jeszcze trzeba kawałek dojść, kolejka, powrót, więc gdzieś będę musiała nakarmić mojego maluszka. Ciekawe jak to wypadnie. Pozdrawiam serdecznie i nie panikujmy tak z naszymi dziećmi. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 16:16 Witajcie, Od wczoraj czuję się fatalnie- jestem tak zmęczona i niewyspana, że nie mam siły, ani ochoty na nic... Dzisiaj dwie godziny przesiedziałam z kawą przed kompem, a moje biedne dziecko leżało samo na macie i od czasu do czasu znudzone kopało w pałąk, albo łapało jakąś grzechotkę, jestem wredną matką, ale po prostu nie miałam siły nawet na grzechotanie Wczoraj jak wracałam z nim ze spaceru, to omal nie zemdlałam na schodach, ze zmęczenia zrobiło mi się słabo. Nie wiem co mi jest i dlaczego aż tak, w końcu śpię całkiem sporo jak na mamusię małego dzieciaczka, bo tak do 9.00-10.00, chodzę spać ostatnio już o 11.00, więc nawet odliczając czas na karmienia powinnam być wypoczęta, no i zresztą dotychczas cały czas byłam... Dobrze, że od wczoraj moje dziecko prawie cały czas śpi, swoją drogą też nie wiem, co mu się stało, może to ta deszczowa pogoda, w końcu dzieci to podobno meteopaci. Wczoraj aż się zaczęłam martwić co będzie z nocą, bo po każdym jedzonku zasypiał na 2-3 godziny, potem bawił się godzinę i znowu spanie. Ale spaliśmy do 9.00, więc normalnie. Dzisiaj jest to samo, przed chwilą się obudził, myślałam, że sie pobawimy, a on zjadł i dalej śpi. No to piję kolejną kawę przed kompem, mam nadzieję, że tą małą dawkę kofeiny też mi wybaczy Godiva- współczuję powrotu do pracy, dla mnie to na razie niewyobrażalne. Dzisiaj wysłałam podanie o wychowawczy, wpisałam na 2 lata, ale nie będę aż tyle siedzieć, no ale zawsze można go skrócić, a wydłużyć już nie jest tak łatwo. Stresuję się tym, jak damy sobie radę, bo zarabiałam naprawdę dużo i do pewnego standardu życia się przyzwyczailiśmy, no ale żadne pieniądze nie zrekompensują mi czasu z dzieckiem w jego pierwszych latach życia. No i wiem, że nie będę miała gdzie wrócić, więc martwię się też czy jeszcze znajdę kiedyś dobrze płatną pracę i w ogóle pracę, itd, ale wiem, że nawet jak będzie ciężko, to i tak warto iść na wychowawczy. Mam trochę oszczędności (leżenie w ciąży ma swoje plusy, hehe), wierzę, że będzie dobrze. A z kim zamierzasz zostawić Ewunię- z nianią, czy z babcią? Contra- zazdroszczę wyjazdów, my się w ym roku nigdzie nie ruszamy. Jedyna zmiana to taka, że na miesiąc się przeprowadzamy do domu teściów (oni wyjeżdżają na wakacje), więc przynajmniej problem spacerkowy będę miała z głowy i chodzenie po schodach- już nie mogę się doczekać możliwości siedzenia z dzieckiem w ogrodzie U nas wpatrywanie się w gałązki tż jest hitem, największą furrorę zrobiła altana porośnięta winoroślą- zielona, ruszająca się ściana- to było dla małego fascynujące! Uśmiechał się do niej i gadał z godzinę. Pozzdrowionka Zaspana Malilka i śpiący Maciuś Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 18:37 Witam serdecznie. jakaś klątwa czy co..?? Niedawno pisałam jak to mały pięknie robi kupki, kolki minęły...a tu wczoraj znoowu płacz , prężenie się itp. Nic nowego ani mogącego wywołać kolki nie jadłam, teraz mój mąż,który wczoraj wrócił po urlopie do pracy smieje się , że jak go nie ma to same problemy, dziecko tęskni i wogóle chyba pójdzie na wychowawczy. Na szczęście dzisiaj jest ok - tfu, tfu żeby nie zapeszyć. W niedzielę bylismy na grillu, mały poszedł z nami choć pierwotnie miał zostać u dziadków, jak zasnął o 18 to spał do 22:30 czym wprawił swą matkę w zdumienie, gdyby tak chciał spać od 1 w nocy , kiedy to budzi się na karmienie to byłabym szczęśliwa , niestety od 1 już co 2h Malilka nie zazdroszczę samopoczucia ale tak na marginesie to masz fajnie,że Maciuś przez 2h potrafi się czymś zająć, u nas góra 15min.Przyznam szczerze,że ostatnio też mam wyrzuty sumienia, rano tj.od 5 mały zaczyna gadać, zaczepiać a ja twardo śpię (przynajmniej próbuje)i biedactwo gada samo do siebie aż się wkurzy i wtedy nie mam wyjścia wstać muszę. Wcześniej wczesne wstawanie mniej mi dokuczało teraz jestem nieprzytomna. Spacerki nadal głównie na rączkach, co przy obecnej pogodzie (słońce, za chwilę deszcz)jest nieco kłopotliwe, jak tu trzymać małego jak kropi deszcz, parasol nie wchodzi w gre bo jeszcze trzeba pchać wózek. Z usypainiem nadal mamy teatr, jedynie po kąpieli idzie łatwiej. No i jakieś pół godziny temu obeszło się bez wrzasku, położyłam Igunia do łóżeczka , trochę pogadał, poptrzył na karuzelkę, potrzymał mamę za rękę i słodko zasnął Mama ndzieję,że trochę pośpi. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 19:25 Hej dziewczyny!!! Nie wiem czy się chwalic na forum, bo jeszcze sie małej odmieni....ale ja spaceruje z mała i zawsze mam ją w wózeczku, przed zasnięciem troszeczke pomarudzi i śpi, a jak jest chłodniej lub pada i jest naciągnięty pokrowiec przeciw deszczowy na wózek, to zasypia i to nie wiem kiedy... Tylko mam problem wieczorkiem, bo maął sama w łózeczkuz asnac nie potrafi...zaczynam ją do tego przystosowywac ale bardzo stopniowo, bo drze sie jakby obdzierali ją ze skóry....robie to w ciagu dnia, bo wtedy tatuś jest w pracy i nie przewraca oczami i nie lapie sie za serce, i nie mówi, ze juz nie moze słuchac jak ona placze biedaczka... i idzie ją wziąść na rączki....Ja przyznam sie, zę w ciagu dnia małą prawie wogóle nie nosze na rączkach,t yle co na matę, do wózeczka, na łóżko , do odbicia i chwilke podczas zwiedzania mieszkania, tzw pokój, kuchnia i lazienka...ale mała jest bystrzacha, bo jak zbliża sie pora przyjścia taty z pracy, to zaczyna marudizć i anjlepeij jej na rączkach, chyba wie, kiedy przypada pora na te przyjemność... Co do tego śluzu, to nadal jest, ale odstawię herbatkę i sprawdze czy zniknie, moze to i to...mojej koleżanki synek, jak tylko wypila herbatke jaką kolwiek dostawal od razu uczulenia..... A mała wydaje mi sie, ze z każdym dniem jets cięższa.....jeszcze tak wytrzyma od 11.00 do 14.00 te trzy godiznki kiedy jesteśmy na spacerze bez jedzenia, ale później to jada co 2 co 2 i pól...zastanawiam sie, czy to dlatego, ze jest taka aktywna i spala, czy mój pokarm jest slaby????Ale mysle, ze jakby był słaby to ona by tak nie wyglądala, tzw...pyzy jak sie patrzy, i by tak nie przybieraal na wadze, około 1 kg miesięcznie, a teraz mi sie wydaje , ze wyjdzie więcej.... Sle dla Was i Waszych pociech pozdówka ps. Malilka mam nadzieję,ż e kawusia pomogla, mnie pomaga....i zazdroszcze, ze maly potrafi tak sam długo leżec, moja to moze z pół godzinki sama moze chwilkę dluzej, jak ja jestem to jeszcze sie pobawi...dobrze, ze na spacerkach jest spokojna...ups,,,abym nie zapeszyła Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 13.07.04, 20:29 Ja to się wysypuję, bo nie potrafię spać w dzień- gdybym umiała zasnać z dzieckiem chociaż na godzinkę w ciągu dnia, to w mig zregenerowałabym siły... Nie myślcie sobie, że moje dziecko codziennie potrafi leżeć dwie godziny na macie- to akurat dzisiaj było wyrozumiałe dla padniętej matki, normalnie też wytrzymuje max pół godziny, więc trzeba go przerzucać: mata brzuch-mata plecy- łóżko z mamusią-karuzelka-leżaczek i tak w kółko. Też już właściwie w ogóle nie noszę młodego na rękach, zrezygnował z tego bez bólu, a jego potrzebę noszenia zaspokajają dziadkowie- mama nie Mały zasypia generalnie przy piersi, więc w ciągu dnia karmię go na naszym wielkim łożu, no i tam go zostawiam i sobie śpi. Wieczorem karmię go na siedząco i potem odkładam do łóżeczka. Jeśli w czasie odkładania się obudzi, to albo leży sobie sam aż nie uśnie (coraz częściej to się zdarza), albo zaczyna płakać i wtedy od razu go biorę i dokarmiam. Jak brzuszek jest pełny, to nie ma mowy, żeby się obudził przy odkładaniu. O 3.00 scenariusz jest identyczny, o 5.00 mały już ląduje w naszym łóżku. Wiem, że to pewnie nie za dobrze, ale jestem przeciwna wszelkiej tresurze tak malutkiego dziecka- skoro nie potrafi samo zasnąć w łóżeczku, to znaczy że jest na to za małe i trzeba mu pomóc. Oczywiście i mama i teściowa uważają, że robię źle, no ale to ja jestem mamą i ja wiem lepiej co jest dobre dla mojego dziecka Nie przeraża mnie wizja spania nad ranek z dzieckiem przez 3 lata (czym mnie mamy straszą)- jak będzie miał 15 lat to pewnie nawet nie będzie chciał się do mnie przytulać, więc chcę się nacieszyć póki mogę. Uwielbiam przytulać się nad ranem do mojego ssaczka No ale każda mama ma swoją filozofię i postępuje jak uważa Opolanka- Twój pokarm na pewno nie jest za słaby (zresztą doradcy laktacyjni twierdzą, że w ogóle nie może być za słaby), mój mały też je w dzień co 2-2,5h, a przecież kluska z niego niesamowita. Poza tym mleko matki ma to do siebie, że jest błyskawicznie spalane. Nasze dzieci pewnie potrzebują jeszcze trochę czasu, żeby wydłużyć przerwy między posiłkami w dzień, choć na forum czytam czasem o rocznych dzieciach jedzących nadal co 2 godziny... Opolanka, ile pijesz kaw dziennie? Bo ja ostatnio dwie z plaskiej łyżeczki rozpuszczalnej z mlekiem, inaczej nie daję rady... Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Nic mi się nie chce... 13.07.04, 21:43 no kompletnie nic...no jedynie to mi się spać chce. Mój jędruś jest kąpany koło 22 dopiero, cos nie możemy przyspieszyś tego rytuału, bo tak o 19 ma jedzonko, po tym zasypia, no i budzimy go na kąpiel. Śpi gdzieś tak do 3, po tym od razu zasypia, no i zaczyna się dzień ok 5-6, to już jest męczarnia. Czasem przyśnie na trochę, ale jest to "bardzo trochę". Robi się coraz fajniejszy, nauczył się wrzeszczeć na całe gardło i strasznie mu się podobają te dźwięki, jakie z siebie wydaje. TO jest dziki wrzask, ni to pisk, ni charczenie, do tego dochodzą wyrzuty kulasów do przodu i łapek na boki-Jędruś fruwa. Na macie też dość długo wytrzymuje, zawsze leży sobie sam, potem mama przychodzi, mata w kąt i sobie gadamy. Dalej mamy problemy z kupą. Po 6 dniach nierobienia poszliśmy do pediatry, zaleciła najpierw czopek, a ogólnie masaże brzuszka, coby bąki z siebie wypuścił, picie rumianku i soczku jabłkowego. Nic nie pomaga. Nawet jak mu przyładowałam czopek, to się sfajdał dopiero po ładnych paru godzinach, potem jeszcze na drugi dzień i cisza...już 3 dzień i nic. Brzuszek mu miętolę kilka razy dziennie, aż mu oczy na wierzch wyłażą (podobno tak mocno trzeba), ale cos bączki nie idą, hmmmm. Soczku jabłkowego pije już ok 30 ml, komicznie się przy tym krzywi, jakby co najmniej kilo cytryn zeżarł. No nie wiem, ja jak nie zrobię kupy to jestem cała chora, a on, taki malusi??!!! Na spacerkach nie karmię, no ale coś krótkie te spacerki mamy - po prostu mi się koszmarnie nie chce, nie mam gdzie łazić, nudzi mi się, z nudów właże do marketów i wydaję kasę na gówna, a potem beczę, że nie mam pieniędzy. Oj, cos mi źle ostatnio. Wkurza mnie mój kot, mam jej dosyś, nie mogę patrzeć na sierściucha, a kedyś, przed Jędrusiem, tak ją kochałam..... Wkurzają mnie te jej kudły WSZĘDZIE, to że sobie ostrzy pazury na dywanie i mojej torebce, że szcza poza kuwetą i śmierdzi wszystko - a teraz wydaje mi się, że zeszczała się w sypialni (mojej i jędrusia), bo nie ma prawa tam włazić, a i tak zawsze wlezie choćby na pół sekundy, robi mi na złość. No i coś mi śmierdzi w tej sypialni, chyba zlała się pod łóżkiem sucz, nie mogę się tam wczołgać, no po prostu się wścieknę. Nie mogę, bo zacznę kląć, spadam, może do jutra mi przejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Nic mi się nie chce... 13.07.04, 22:14 Witajcie, przyszła_mamo coś bojowo nastawiona jesteś dzisiaj. Ale nie martw się, nie ty jedna. W przeciwieństwie do ciebie ja nie mogę juz patrzeć na naszego psa bo gdzie się nie ruszę wszędzie sierść, i choćbym odkurzała kilka razy dziennie to mam wrażenie, że nadal jest jakoś brudno. Poza tym mój szanowny małżonek dzisiaj baluje bo się obronił, w końcu po prawie dziesięciu latach studiów poczynając od prawa, poprzeż ekonomie na marketingu kończąc, nie wspominając, że przemierzył przez to kawał Polski. A co do Szymonka, to naprawde nie mogę narzekać. Nadal sam zasypia i nie ma z tym problemów. Kąpiemy go codziennie ok 21, potem karmienie i mały śpi przeważnie do 3, ale ostatnio przespał nam dwie nocki do 6 , a dzisiaj spał do 5, także nie narzekam, nie czuję się zmęczona nocnym wstawaniem. To chyba praca na nocne zmiany się do tego przyczyniła, poprostu organizma już jest przyzwyczajony. Z kupkami tez jest ok, przeważnie ok 11 taka fest, no i czasami jest troszke w każdej pieluszce, a bączki to mały puszcza takie, że az huczy. maliko ja tez małego biorę nad ranem do naszego łóżka, i widzę, że coraz bardziej mu się to podoba, i nie powiem, że mi nie, ale dzisiaj o mały włos nasz przecudowny pies by go w łóżku nie podebtał, bo chciała zobaczyć swojego pana przez okno, tak więc musze go dla bezpieczeństwa odkładać łóżeczka. Zdzieliłam ją przez łeb, czego do tej pory nie robiłam i pogoniłam z sypialni. jeżeli chodzi o kawę, to ja piję teraz kawę zbożową z mlekiem, dwie dziennie, bo po normalnej mały robił dziwne kupki więc sobie odpuściłam, a po tych też moge normalnie funkcjonować, także nie jest źle. Zmykam, bo muszę wyprowadzić sierściucha, jest u mnie 14-letni siostrzeniec także mam nianie do małego i mogę z czystym sercem wyjśc z psem, czy do sklepu, ale teraz i tak już słodziutko sobie śpi pozdrawiamy Ania i Szymonek Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Nic mi się nie chce... 13.07.04, 23:18 ...a mi sie chce jedno- spac((, od dwoch dni nocki wygladaja tak: Kamis zasypia kolo 8 i spi do 12-1, i pozniej co 1-1,5 godziny pobudka, a juz dwie nocki z rzedu o 3 rozbudza sie i lobuzuje do 4, pozniej do 6 spi i pobudka, w dzien spi do 4 razy po max 40 mina ja chodze nieprzytomna, kawy nie pije- boje sie zeby znowu nie bylo sluzu, jak po tej herbacie, nie mam pojecia jak nauczyc go spac przynajmnie po 3 godziny, w nocy je krotko max 10 min, a wieczorkiem zeby przespac te 4-5 godzin wisi na cycku godzine(boli mnie kregoslup, szyja, mam ochote polozyc sie i przespac ze 2 dni pod rzad zastanawiam sie czy te nocne pobudki nie sa spowodowane baczkami, Mis puszcza ich bardzo duzo, nie jem nic ciezkiego, wzdymajacego, i w nocy zaczyna sie wiercic, mruczec i budzi sie- czasami jak zdarzy szybko puscic baka to zasypia w ciagu sekundy, chyba znowu poprosze mame zeby przyslam mi esputicon dzisiaj ide spac razem z nim o 8, bo inaczej pade z przemeczenia trzymajcie sie Anka i Lobuz-Kamis Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Nic mi się nie chce... 14.07.04, 09:53 Hej dziewczyny, u nas względny spokój panował przez ostatnie dni, oprócz tego, że Mała całymi dniami mi nie śpi, (tzn. spi po jedzeniu u mnie na ręce, odłożona rozpoczyna koncert, ale to już pisałam).Z nowych umiejętności - Emi odkryła nową minę, którą serwuje mi od rana do wieczora, takie zaciśnięte usta, jakie mają babcie i dziadkowie co już zębów nie mają.... Strasznie śmiesznie to wygląda. Poza tym sama już sięga jednym ruchem po grzechotki, nie robi zbędnych okrążeń łapką. NA razie nie myśli o przekręcaniu się w jakąkolwiek stronę. Czy to już powinna umieć, czy nie..? Sama bawi się max pół godziny, szybko się nudzi maleństwo i lubi po prostu towarzystwo. Poza tym to wina znaku zodiakalnego, bo baranki tak już mają po prostu, że szybko się zniechęcają, nudzą i w ogóle słomiany zapał.) ALe mają wiele innych oczywiście wspaniałych zalet.Np. są urodzonymi przywódcami, co Wy na to drogie mamy? Przyszła mamo - u nas jak pisałam kiedyś były mocne problemy z kupką i gazami, oraz wieczną kolką, sprawdzały się natomiast masaże - ale od drugiej strony... Tzn, kładliśmy Małą na brzuchu i masowaliśmy krzyż od strony plecków, też mocno, Mała puszczała po tym niezłe salwy.... Co do wychowawczego, to zazdroszczę Malilce tak długiego urlopu wychowawczego. Ja nie mam tyle odwagi w dzisiejszych czasach. Jak przeglądam ogłoszenia o pracę w naszym mieście, to dosłownie od roku nie znalazłam żadnego dla mnie. Boję się o tę cholerną pracę. Zmykam, bo mała smęci pod stojaczkiem. Chyba głodna. Ja też karmię co 2h, i w dodatku ostatnio straszne cyrki wyprawia mi przy tym, całe karmienie też trwa do godziny. Nie wiem jak to bedzie bo zaczynam od dziś znowu robić prawo jazdy i mam pierwsze jazdy...( Mąż zwariuje z głodną Emi w domu. Ach, człowiek był głupi za młodu i nie zrobił tego dziadostwa od razu. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 16:07 Cześc dziewczyny!!! Mala spi na balkonie, wiec mam nadzieję, trochę wystukac tutaj do Was. Malilka, widze, ze nie tylko ja przyzwyczailam dzieciaczka do zasypiania przy piersi, oczywiście jak jestesmy w domciu to zasypia na naszym łóżku, ale czasem zasnie na bujaczku. Jak mam zamiar iśc na spacer, to ja biore i przenosze do wózeczka, jak sie obudzi to ja usypam idąc po uliczkach, jak sie nie obudzi to mniejszy kłopot. Dobrze, z ena spacerze potrafi zasnac, tylko trochę marudząc i płacząc, chociaż ostatnio nawet bez żadnego koncertu zamknela oczy, i to kiedy...gdy padało.. Co do kawy, to ja pijam jedna lub dwie, rozpuszczalne, z jednej lub ółtora łyżeczki, ale bez mleczka, bo po tych wszytskich jej skórnych problemach, mleko krowie omijam z daleka, tak na wszelki wypadek, zresztą nigdy go nie lubialam...ale kawusie z nim, pychota...zostal tylko cukier do malej czarnej, Malilka a co do kladzenia do łóżka, to popieram,..kiedy bedą z nami spać jak nie teraz....to takie wspaniale uczucie, malutki szkrabek koło ciebie...moja to prawie caal noc z nami spi...i jest nam cudownie a co do karmienia, to po przeczytaniu Waszych postów widze, ze to normalne, iz dzieciackzi tak sobie w dzień jadaja....tylko pytanie, liczycie czas od zaczęcia jedzenia, tzw.jesli drzdąc zacząl o 14.00 to następne jedzenie przypada miedzy 16 a 16.30??? Bo jeśłi tak, ja tak robie...to okres miedzy karmieneim sie skraca jeśli mala sobie je przez dłuższy czas, bo to cos zobaczy, na coś się zapatrzy, potarga włosy i mija te pół godzinki, czasem wiećej czasem mniej Przyszla mamo, ja moją kapie między 19 a 20 i mala na chwilke tylko zasypia, aby zaraz sie obudizć i sobie urzadzić zabawę do 21 lub 22...dopieor wtedy idzie spac....Moze spóbuj przed tym jedzieniem o 19 malego wykąpac i jak wpadnie w rytm, to juz mu powinno tak zostac. Moja takze zasypiała po 19..i czekałam az sie obudzi, kilka dni troszeczkę było wrzasku, bo byla już głodna kapalam ją około 19 i dawałam jesć,...a teraz wyczuwa, ze pora kąpieli sie zbliża i zaczyna marudzić, a jak ją włoże do wanny to jest cała szczęsliwa. A co do Twojej nudy, to moze jakąs ksiazke łapsniesz, albo pójdizesz do fryzjera, lub wieczorkeim kąpiel i maseczka na twarz....pełny relaks. co do kota to te sierściuchy tak mają, ja nie mam zwierzaka w domciu, ale wiem, ze mozna wiele nerwów stracić na te milusińskie..... Kurcze bym cosik jeszcze napisała, ale maal sie obudizla i co...placze..lece dziewuchy...milego dnia i dla niewyspanych, życże dużej dawki mocnego snu.... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 17:36 Witajcie, Wczoraj pisałam, że jestem strasznie zmęczona i wyobraźcie sobie, że mój mały skarb postanowił dać mamusi się wyspać i jak zasnął wczoraj o 21.00 to się obudził dzisiaj o 11.00!!! Oczywiście podjadał w nocy, ale nawet nie pamiętam o której, bo spałam. Jak się obudziłam SAMA o 10.50 to byłam w szoku, że Kiciuś jeszcze śpi. A że za oknem nadal jesień, to mały nadal w dzień śpi bardzo dużo, no i znowu śpi na spacerach- co za ulga! Opolanko, ja też liczę czas między karmieniami od początku do początku karmienia, tyle że u nas konsumpcja przebiega raz dwa. Ostatnio młody je dwa razy po 5 minut, bo wszystko dookoła jest takie ciekawe, że nie może wytrzymać tych swoich 10 minut, więc je 5min, potem trochę się bawimy i potem dojada. No i po jedzonku zwykle zasypia, chociaż na 15-30 minut, ale drzemka musi być. Przyszła mamo- popieram, nie pozwól Jędrusiowi zasnąć o 19.00 bez kąpieli, niech się chłopak uczy rytuałów, w końcu już jest duży. A tak na serio to jemu samemu to ułatwi zasypianie, dla 3-miesięcznego maluszka 22.00 to późna noc. Jeśli chodzi o spacery to witaj w klubie- ja też się nudzę i ostatnio spaceruję tylko 2 godziny. Zawsze zabieram książkę, ale niestety średnio tylko raz na 4 spacery udaje mi się gdzieś na ławeczce przysiąść i poczytać- mój książe musi być wożony, bo inaczej się budzi i płacze Zwierzaka w domu nie mam, za to moje kudły wszędzie fruwają i to też mnie wścieka. Dzisiaj je mocno podcięłam, może będzie lepiej... Grass_d- to, że wypisałam tak długi wychowawczy nie oznacza niestety, że planuję tak długo być w domu, choć bardzo bym chciała... Chcę zostać z synkiem aż do roczku i na wiosnę przyszłego roku znaleźć nową pracę. Liczę się z tym, że przed wakacjami może to być niemożliwe i prędzej uda mi się jesienią, wieć Kiciuś miałby wtedy już półtora roku- wręcz mam nadzieję, że przed wakacjami mi się nie uda, hihi. Strasznie się cieszę na ten czas spędzony z nim w domu. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Re: Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 20:31 Dziewczyny, idąc za waszymi radami od jutra postaram się kąpać małego zdecydowanie wcześniej, tak koło 19. Tzn nie ja tylko tatuś, dziś tatuś jeszcze nie wrócił z pracy a mały jak zwykle zasnął po 19. Kupy nadal brak, martwi mnie to okropnie. Podpowiedzcie jeszcze jakieś domowe sposoby na kupę, tylko nie termometr, jakoś nie mam przekonania do tej metody, chociaż moja pediatra tak poleciła. Jutro przyładuję mu czopa, jutro będzie piąty dzień bez kupy. Masaże nic nie dają, soczek jabłkowy też nie. Jak myślicie, jak ja się nażrę suszonych śliwek i mnie przegoni (murowane) to jego też? czy lepiej nie ryzykować? sama już nie wiem... Nie mogłam spać przez tego sierściucha. W nocy postanowiłam go oddać. No ale dziś.... Wk... mnie ta padaka niemiłosiernie, ale jakoś nie mam sumienia. Przecież sama ją wzięłam z naszej piwnicy (matka okociła się dokładnie w naszym boksie), bo jak otworzyła ślepia i zaczęła wyłazić i baraszkować po piwnicy to "życzliwi" sąsiedzi podsypali trutkę i donieśli na nas do spółdzielni, że koty hodujemy w piwnicy.Skandal. No ale przecież nie mogłam pozwolić, żeby się otruła biedactwo, no to wzięłam zapchleńca, no i teraz mam, cholera. Jeżeli jakaś dobra dusza akurat szukała to ją może i oddam, ale na pewno nie do schroniska, ani gdzieś na działki, bo ona tylko pokojowa zdecydowanie. Kochane, teraz z innej beczki. Popijacie sobie jakiś alkoholik? Bo ja, pomijając Karmi oczywiście, to ostatnio codziennie wieczorem konkretną lampę wina czerwonego łoję (zostało nam po weselu, hihi). No i tak sobie myślę, czy mojemu szkrabowi nie zaszkodzi... no wiem, że nie powinnam, ale taka jedna lampeczka? jak myślicie? Opolanko, ja się nie nudzę cały czas, tylko spacery mnie nudzą! Czeka na mnie mnóstwo książek nieprzeczytanych, bo jakoś w domu nie mam czasu (wolną chwilę spędzam przed kompem niestety...). Na spacerach nie dam rady czytać, bo mały natychmiast otwiera oczy jak tylko zatrzymam się dłużej niż na 3 minuty, taka cholera. Chyba zmienię nicka, co Wy na to, już mnie denerwuje, jaka ja tam przyszła_mama... Pozdrawiam, wasze zdrowie i waszych maleńkich, pa Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: Mam chwilkę na pisanie.... 14.07.04, 22:57 czesc, dziewczyny! my w biegu miedzy przepakowywaniem odwiedzamy znajomych, ktorzy nie maja takich wakacji jak nasze trojeczka. Michaszek - nie spi wcale w dzien od wielu tygodni, jest oczywiscie glownym obiektem tych akcji. "mowi" duzo, bardzo duzo, wszystkie jego a-gu, gu-gu, aj-aj, ha, ah-ah, hu-hu, uhhh, igggg wzbdzaja salwy smiechu i repliki. dobrze, ze nasza gondolka ma funkcje podnoszenie czesci pod glowka i pleckami do pozycji siedzacej, bo Malutki teraz tylko tak spedza wiekszosc spacerow. oczywiscie mamy mnostwo przystankow na pokazywanie z bliska wszystkeigo. wtedy nosimy sie po parku albo rozkladamy kocyk na lawce i lezymy. a propos wozka, zamierzamy sie wkrotce przeniesc do spacerowki, bo 75 cm Michaszka juz sie nie miesci w gondolce wygodnie. a jak u was? wczorajsze szczepienie Malutki zniosl dzielnie, zakrzyczal i po wszystkim. zwazono go, wynik - 8 kg!!! jest co kochac!!! klade sie spac okolo polnocy. michas spi juz od 20, zaliczamy pobudke ok. 5 rano i juz zostajemy we trojke w lozku, bawimy sie i podsypiamy do 10-11. funkcjonuje bez kawy. jakos mi sie udaje. nie pije tez zadnego alkoholu. mam juz cala szuflade zamrazarki sciagnietego pokarmu na czas, gdy bede miala zajecia na uczelni i tatus bedzie z Michalkiem. plany zajec juz mniej wiecej mamy ustalone. na razie wyglada na to, ze w pon., wt. i niektore weekendy bede pracowac ja, a w czw. i piatki Mirek. calkiem dobra perspektywa. jutro jedziemy do drugiej babci, nie widziala wnusia juz ponad 3 tyg. ciekawe, czy nam go nie zje. czasami zachowuje sie jak polykacz dzieci i strasznie mnie tym drazni. momentami ma cechy jakiejs niespelnionej mamuski - ma tylko 1 dziecko - Mirka. pozdrawiamy, contra i chlopaki Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 11:17 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14100138 no w końcu pokaże wam moja Maję-na tych zdjęciach ma dwa dni a na trzecim 3 tyg- potem dołącze jeszcze najnowsze zdjęcia ale musze je zgracna płytę Nie sądzicie że ta cholerna pogoda przesadza.W weekend upał 30 stopni w cieniu a wczoraj 15 stopni przez cały dzień-no i dziecko mi sie podziębiło przez takie wahania.Ma katarek i chrypke.zwariować można,lecę dziś do pediatry żeby ją osłuchała. grass-pisałas kiedys że podajesz soczek dziecku.Ja zakupiłam wczoraj hippa taki od 4mies i dałam łyżeczkę ale nie wiem jak to zwiększać żeby przyniosło efekt na kupki.Napisz coś wiecej,od ilu zaczą c i do ilu mozna dojść karmiąc piersią. No bo u nas kupki brak 8 dzień.poprzednio dałam czopka ale miałam wrazenie ze mała bardziej sie po nim męczyła wiec nie daję.Dzis mierzyłam jej temp w pupci i troszke(dosłownie troszkę) zrobiła-no ale po tylu dniach to chyba jest tam tego wiecej.Debridat chyba nie skutkuje.Nie meczy sie w ogóle tylko puszcza potworne baczki.czekam dalej przyszła mamo-wino czerwone na pewno nie zaszkodzi a wrecz może pomóc na trawienie i kupki-słowa pediatry.zaleciła żebym własnie lampke piła i sie stosuję od kilku dni a moje dziecko nie narzeka na smak mleka )zeby tylko te kupki... Co poza odwiecznym tematem kupki.Mała ładnie śpi w dzień choć już nie tak długo jak wczesniej,raczej kilka razy po 40minut lub godzince.Wieczorem najchetniej zasypia w moich ramionach co zaczyna odczuwać mój kręgosłup(waży 7100).Zazwyczaj po kąpieli i jedzonku zasypia na godzinkę,potem dojada i spi do 5 ale ostatnio dwa razy obudziła sie o 3 i nie mogła zasnąć-licze że jej tak nie zostanie.Na spacerze jak nie spi to raczej włącza syrene,chyba to lezenie jej nie pasuje. No właśnie kiedy można do spacerówki w pozycji półleżącej-ja mam Polaka z wkładem zamiast gondoli i mała tez ma już mało miejsca i nie wiem czy mogłabym ja juz połozyć bez tego wkładu.Moze zacznie obserwować świat i nie bedzie płakała-to przeciez chyba tak jak w gondoli podnieśc oparcie pod głową?? Muszę kończyc słyszę głosne ziewanie z łóżeczka Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 12:24 Witajcie, Gosiu- śliczną masz córeczkę, a jaka bujna czuprynka! Wczoraj wywołałam wszystkie zdjęcia robione lustrzanką (robimy zdjęcia równolegle cyfrowym i normalnym) i dłuuugo siedziałam oglądając zdjęcia z okresu, jak mały był noworodkiem. Wtedy wydawał mi się taki pulchniutki i okrąglutki, a teraz patrzę, a to była taka chudziutka kruszynka (3.850g), na buźce poporodowe opuchnięcie- szok, ja wtedy w ogóle tego nie widziałam! W każdym razie był śliczniutkim maleństwem i aż żal, że dzieci tak szybko rosną... Współczuję dzieciaczkom mającym problemy z kupkami, chociaż ja się z kolei irytuję zbyt częstymi, bo wczoraj były dwie serie przewijanie-mała kupka- przewijanie-mała kupka, a pensja za chwilę przestanie wpływać na moje konto i moje dziecię mogłoby bardziej racjonalnie wykorzystywać pampersy, hehe ) Przyszła mamo- logicznie patrząc, to Twoja dieta przechodzi do mleka, więc jeśli będziesz jadła więcej rzeczy lekko przeczyszczających, to dziecku powinno pomóc w temacie kupek. Na mnie akurat śliwki nigdy nie działały, ale może spróbuj pojeść otręby pszenne i jogurty naturalne? A winko czerwone też popijam, wieczorem po ostatnim karmieniu. Moje dziecko też się nudzi w wózku, ale ja się boję podnieść go do pozycji półleżącej- no bo co z tego, że wymiary ma półroczniaka, jak kręgosłup jest młodziutki i słaby? Moja znajoma rehabilitantka zabrania jakichkolwiek form siedzenia/półsiedzenia dziecka do czasu aż dziecko potrafi samo usiąć i pewnie siedzieć, czyli aż do 7-8 miesiąca... Grozi to skrzywieniem kręgosłupa albo poważnymi problemami w późniejszych latach. Nie sądzę, by dziecko wyleżało na spacerach aż do 7 miesiąca, ale przynajmniej na razie nie ulegam jego płaczom i nie podnoszę oparcia w gondoli. Mam nadzieję, że jeszcze chociaż z miesiąc wytrzyma na płasko... Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 14:53 Hej dziewczyny!!! Malilka, Ty zawsze przede mna i po mnie piszesz posty, kurde, czy Twój mały tak ładnie sie bawi, czy tak szybko zaiwaniasz na tej klawiaturze???Ja mając problemy, bo jetsem dysortografem, napewno nie raz walnełam jakiegos byka w tych postach, z a co Was przepraszam...zastanawiam sie co jak sie pisze, wiec te stukanie w klawiaturkę troche mi zajmuje...i jak maąl płacze, to ja chcę szybciej i jak szybciej, to wiecej literówek i błędów...uf...Jeszcze lezy spokojnie. Odnośnie tych kupek, to faktycznie..jak malenstwo ma problemy, to moze cosik co zawiera wiecej błonnika, i wiecej wody... Jesli chodiz o spacerki, to mala narazie leży spokojnie i mało podczas ich placze, tak jak juz pisałam kiedyś, wie , ze gdy jets ze swoja mamusią, twardą mamusią, to nie bedzie rączek...zbliża sie pora przyjścia z pract tatusia, to juz marudzi i chce na nie..wiec jak tylko tatus w drzwiach, to juz prawie wyje...a tatuś na łapki i jej w to graj. Ja takz esłyszałam, zeby jak najpóźniej maleństwo podnosic i poznwalac długo siedziec...mozna ćiwczyć, ale tylko ćwiczyć. Niektórzy rodzice ciesza sie jak wariaci, z e maly brzdąc ma niespelna 3 miesiace, i juz im siediz jak go trzymają...a to przecież idzie na kręgoslup, bo on jest nie wyprostowany, mięsinie nie są jeszcze takie mocne, tylko tworzy sie pałąk....a te kosteczki, któe sie formuję...duży nacisk na kręgi i poem te wszystkie skoliozy i inne dziadostwa..... kurde jestem w szoku...ja tu pisze, mała plakala...i zasnęla, pierwszy raz tak sama, bez niczego, bez cycka, gadania, tulenia, bujania.....łał...tylko co pochwaliłam się na forum.... i to bedzie jeden jedyny raz???? pozdrówka... a ha, a dzisiaj ja stoczylam walke z pogodą, albo ona albo ja, padało i posżłam w ten kapusniaczek i tak na spacer...fakt trwał godiznkę ale zawsze coś, a potem jeszcze mała pospała w wózeczku na balkonie...przez te pogodę to chyba wiecej sobie podsypia...mnie tez sie oczy kleja, taka smętna ta aura... teraz to już spadam.... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 15.07.04, 17:13 Opolanka- hehe, jedno i drugie Piszę na klawiaturze jak rasowa stenotypistka, chociaż nigdy nie uczyłam się szybko pisać- no, ale praktyka czyni mistrza i 6 lat pracy przed kompem zrobiło swoje Może sie po wychowawczym załapię jako sekretarka, bo i piszę szybko i kawkę robię pyszną, hihihi No i w dzień siadam przy kompie raczej tylko wtedy jak mały śpi, no poza porankiem- wtedy młody się musi sam pobawić, a mamusia dobudzić kawką podczas buszowania na forum. A poza tym moje dziecko ma trzeci dzień mega śpiączki, śpi i śpi, a rano znowu wstał o 10.00. Śmiejemy się z niemężem, że jak przyjdzie listopad to nasz mały meteopata będzie spał do 14.00 )) Odpowiedz Link Zgłoś
agata1112 Krótko w temacie kupek 15.07.04, 17:55 Cześć Mamusie, Ja tylko krótko na temat kupek. Tak jak pisałam pani pediatra kazała dawać małej do picia 100ml przegotowanej wody z pół łyżeczki miodu. Dziecko ma to wypic na czczo, tzn. przed pierwszym porannym karmieniem, czyli u mnie wypada to ok. 5-6 rano. 100 ml to oczywiscie nie chce wypić, ale dziś nawet 60 ml zadziałało! Dobrze, że Pampers ma zakładki Oczywiscie nie działa to od razu, tylko trzeba dawać dziecku systematycznie i w końcu będzie długo wyczekiwany efekt. U nas po 4 dniach stosowania były trzy małe kupki, a dzis mija tydzień i kupa była juz odpowiednia. Mam nadzieję, że teraz już tak zostanie. Koleżance pediatra kazała dawać samą wodę, bez miodu, i też ma podobno wyregulować kupki. Życzę powodzenia przy stosowaniu, Agata Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Re: Krótko w temacie kupek 15.07.04, 18:13 Informuję, że jędruś rąbnął dziś 3 kupy. Na szczęście nie doczekał czopka, tylko zdążyłam mu podać soczek jabłkowy, wydudlał 60 ml. Ale: moja położna, w przeciwieństwie do pani pediatry, kazała nie dawać czopków i odstawić koniecznie sok jabłkowy - twierdzi, że jest jeszcze za malutki na takie sposoby. Ja mam za to opychać się śliwkami suszonymi, a najlepiej pić z nich kompot, tak pół godziny przed karmieniem. Jutro zacznę wprowadzać to w życie. Trzecia kupa była dziś pełna śluzu, kolor ok. Staram się nie przejmować śluzem. Dziś dostałam ślinotoku na widok snikersa w szafie (męża słabostka) i go po prostu pożarłam. Po 3 m-cach niejedzenia czekolady!!!! A w środku są też orzechy!!! A mimo to po prostu nie wytrzymałam i drżę teraz, czy aby nic małemu nie wyskoczy, ależ ja durna jestem, no. No i najważniejsze: mój mały mężczyzna skończył dziś 3 miesiące!! W związku z tym zrobił się bardziej marudny, nudzi się na macie i zaczyna kwękać po paru minutach, nic nie mogłam zrobić - ze strachem myślę o tym, jak zacznie raczkować i stawiać pierwsze kroczki - wtedy to już nawet nie będę miała czasu zjeść. Pozdrawiam, Sylwia i Jędruszka Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Wróciliśmy z urlopu (niestety)... 15.07.04, 20:47 Witam dziewczyny, Po dwóch tygodniach nieobecności znowu się meldujemy. Widzę,że żadna z was nie narzeka na nudę. Tylko szybko mignęłam wzrokowo przez wasze posty, vhyba nie będę w stanie tego doczytać, bo nieźle naprodukowałyscie tutaj hihi... No to w takim razie kilka newsów w telegraficznym skrócie od nas. A oto jaki bagaż przywiozła Emilka z urlopu: - wysypka sztuka jedna... popróbowałam w nadmiarze soczku pomarańczowego, wysypało ją na buźce jak diabli - krzesełko do karmienia sztuka jedna. Kupiliśmy w Niemczech używane krzesełko mamma chicco, jest rewelacyjne! Nie mam pojęcia ile kosztuje u nas, zapłaciliśmy 35euro, to chyba dobra cena. Można je używać od 5 miesiąca, więc u nas to już niedługo. Krzesełko ma pełno bajerów, typu odchylanie fotelika, zapięcie, kółeczka, obniżanie fotela w dół itd. POLECAM> zacznijcie się już rozglądać za tym sprzętem, bo to przecież już niedługo - kubeczek do picia sztuk jedna (to tak przyszłościowo)Chociaż z tego co pamiętam to chicco ma właśnie kubek niekapek, który ma dziubek już od 4 miesiąca. A to przecież warto spróbować w jakiś sposób uniknąć picia soczków z butelki, bo próchnica czycha... No to na tyle bagażu, a poza tym było cudnie.. Tylko ta wstrętna pogoda, tak jak tutaj. Julka bawiła się ze swoimim kuzynami, a my świetowaliśmy bez końca 60te urodziny teściowej, na pewno przy tym nie schudłam. Ja nadal nie mieszczę sie do wszystkich spodni, mam na plusie aż 5 kilosów, pupa jak szafa i wogóle. No cóz na razie nie chcę za bardzo dietkować, ale staram się bardzo. Nie jem uwielbianych przez mnie słodyczy, piję dużo wody itd. Od września wracam do pracy,więc mam nadzieję, że po prostu nie będę miała czasu na podjadanie. A właśnie mnie kończy się już za 3 dni macierzyński urlop, miałam 18 tygodni, z tym że zaczęłam 2 tygodnie przed porodem, bo tak było dla mnie najkorzystniej. NO i co jeszcze u nas..hmmm???? Kupki co dzień, lub dwa dni, EMila śmieje się pięknie na głos, kwiczy z radości kiedy się ją podnosi do pozycji siedzącej za rączki. Wogóle pozycja leżąca na dechę jest najmniej lubiana, zreszta się nie dziwię, bo przecież nic wtedy nie widać. Na leżaczku leży sobie troszkę wyżej i to lubi. Uwielbia trzaskać grzechotkami, które się jej włoży do obu rączek, tylko muszą to być takie z cieńkimi rączkami, bo wtedy mocno trzyma. Jeszcze sama nie chce sięgać do zabawek na pałąku, z tym że nie był z nami na urlopie, więc będziemy intensywnie teraz ćwiczyć... Ja nie moge się doczekać już nowego jedzonka dla Emilki, na pewno nie będę czekała do 6 miesiąca (tak zaleca się dla dzieci piersiowych), ale zacznę wcześniej ze względu na powrót do pracy. Mam taki plan w głowie, nie mam na tylke pokarmu aby odciągać ale może nie będzie musiała opiekunka podawać buteleczki, jeżeli podczas mojej nieobecności Emilka zadowalałaby się innym już jedzonkiem. Tak by było idealnie, no ale czy ona w wieku 5 miesięcy wytrzyma te 6 godzin bez cycyusia ????? Czy będzie wogóle chciała jeść coś innego? Zobaczymy... Na dzisiaj to tyle, padam ze zmęczenia, jechaliśmy całą noc. NO ale bardzo chciałam zobaczyc jak się macie. Sorry za chaos w moim poście... Pozdrawiam Was cieplutko Ewa i Emilka p.S. Dorotko, to bardzo dobrze że zostajesz w domu jeszcze rok z Kamisiem. Zazdroszczę Ci.... ja jestem już 3 lata w domu, trochę pracowałam, ale teraz znowu pełną parą, na dłużej już nie moge sobie pozwolić. Znowu od września będę belfrować... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Wróciliśmy z urlopu (niestety)... 15.07.04, 21:56 To jeszcze ja na chwilkę. Mami, napisz proszę, dlaczego jak dziecko pije soczek z butelki to próchnica chyha, a jak z kubeczka to nie??? Zaintrygowało mnie to mocno, bo ja w ogóle boję się soczków ze względu na próchnicę... Ja zostaję w domu, więc minimum 5,5 miesiąca będzie tylko pierś, a potem planuję picie z kubka z ustnikiem, a reszta łyżeczką- nie chciałabym w ogóle wprowadzać butli, zobaczymy czy się uda... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Próchnica.. 15.07.04, 23:11 Witajcie, maliko ja słyszałam od znajomej przypadek, że jakies dziecko zasypiało z butelką w buzi i przez to miałą próchnicę, zabki jeszcze praktycznie nie wyszły a juz były popsute i wtedy odrazu musiał ingerować dentysta. Także trudno powiedziec, czy dawać butelkę, czy nie, mi się wydaje, że to jest indywidualna decyzja każdj mamy. Ja daję Szymonkowi czasami wodę przegotowaną z glukozą, przeważnie wtedy, kiedy po jedzeniu bądż przy gaworzeniu dostaje czkawki a nie ma już ochoty na cyca. Dziewczyny mam pytanie, czy macie jakieś sposoby na zawijające się uszka u malucha. Bo ja to już chyba mam obsesję na tym punkcie, ostatnio juz nawet zabrałam małemu poduszeczkę i podłożyłam mu pod głowę na płasko flanelową pieluszkę, za każdym razem jak leży np. bawiąc się, albo już spi odchylam mu głowę i sprawdzam, czy nie ma zagiętego uszka. Chyba teraz i tak uszka sa jeszcze nieproporcjonalne do głowy? Zauważyłam,że mój synek bardzo lubi przeglądać się w lustrze, uśmiecha się sam do siebe, dlatego też robię mu samolocik przed lustrem, żeby ćwiczył mięśnie szyi, bo wtedy przynajmniej podnosi główkę, a na łóżku nawet mu się nie śni, taki leniuch z niego. No i coraz częściej wkłada rączki do buzi. Do pracy niestety nie wracam, bo nie mam dokąd, mojej filii już nie ma, dlatego tez narazie idę na wychowawczy, ale najpierw wykorzystam zaległy urlop. A potem się zobaczy, mąż dostał nową pracę, to jakoś to będzie. Mam nadzieję... W sierpniu mamy dwa wesela i mam dylemat, czy odciągnąc mleczko dla małego, czy może lepiej spróbowac włączyć mleko modyfikowane na ten czas, poza tym nie mam laktatora, bo nie miałam do tej pory problemu z mlekiem a na dwa razy to chyba nie opłaca się wyrzucac kasy, sama nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Próchnica.. 16.07.04, 07:33 Witamy, pearl, co do soczku, no to niestety nie ja go podawałam dzieciaczkowi, ale mam nadzieję, że odezwie się mama z soczkiem w tej sprawie.... Ja dawałam Małej herbatki na trawienie Hippa, sama też to piłam. Acha, położna też radziła wtedy zapodać sobie rumianek, więc wypiłam dwie szklanki i Mała zrobiła na drugi dzień kupkę, ale nie wiem czy to od tego. Szkoda, że ten Debridat u Was nie pomaga, u nas chyba definitywnie unormował sprawę (kupka jest raz na dzień). Niestety ciągle mnie martwią te kupki, bo mało tego że są zielonawe, to wczoraj zauważyłam takie niteczki śluzu, czy to może oznaczać jakąś alergię??? Moja pediatra ciągle ignorowała informację o zielonych, byłam w zastępstwie u innej babki i ona też powiedziała, że takie zielone mogą być bo się czegoś najem i takie wychodzą...Nie wiem. Czy miałyście taką sytuację? Acha, śliczna ta Twoja córcia i rzeczwiście - włos super bujny. Moje dziecię jest od urodzenia jakieś takie łyse. Kiedy tak naprawdę zaczynają rosnąć porządne włosy? Co do podnoszenia oparcia, to ja też mam taki wózek z wkładem i wczoraj pierwszy raz podniosłam oparcie, trochę to pomogło. Emi leży i tak z pleckami prostymi bo ten wkład tylko się podnosi, a nie zagina, więc to chyba rozwiązuje sprawę. Czytałam gdzieś na forum, że jak dzieciaczek leży z oparciem podniesionym w spacerówce (półleżąco) i się nie zsuwa, tzn. że jest do tego gotowy (i kręgosłup). No, ale i tak radzą dopiero od 4,5;5 miesiąca. Emi jest ostatnio strasznie grymaśna i super często je. U nas wypada karmienie co 2h i to liczone od początku jedzenia...Czyli częstotliwość jest większa. W zasadzie cały dzień siedzę na tyłku i karmię. Nie mam więc kiedy za bardzo jeść, więc na szczęście nie ma się co odkładać na pupie od tego wiecznego siedzenia... Wchodzę już w dżinsy sprzed ciąży! Co prawda są trochę elastyczne....) W związku z tym wiecznym karmieniem, ja też marzę o podaniu innego jedzonka i też zacznę wcześniej, gdzieś od szóstego miesiąca. Przynajmniej może jedno karmienie odpadnie. Acha, u nas problem próchnicy w ogóle odpada, Emi nie akceptuje ŻADNEGO smoka, ani butelkowego, ani uspokajacza, nie ma szans. Przerobiliśmy już komplet dostępnych smoczków, nie weźmie do ust i kropka. Będziemy się uczyć od razu z kubka niekapka. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 10:32 Majka jeszcze śpi ) wiec coś skrobnę. Dziekuje za odp w sprawie kupy-wypróbujemy po kolei i wode z miodem i soczek (taki dla dzieci od 4mies) grass-przepraszam za pomyłkę ale tyle jest tych postów że sie pogubiłam. Widze że niektóre z was ciągle walczą z kilkogramami sprzed ciązy-ja tez sądziłam że tak bedzie,nawet najbardziej obcisłe rzeczy pochowałam ma dno szafy "na przyszły rok".Sądze wrecz że bedę musiała kupić mniejsze ubrania jak tak dalej pojdzie bo u mnie już 2kg na minusie-wolałabym żeby już waga nie spadała-uroki jedzenia "tak zeby małej nie zaszkodziło" Musze wypróbować podnieść oparcie troszkę w wózku razem z nosidłem-może bedzie wiekszy spokój na spacerze.Nie wiem czy wam wspominałam ze kupiłam chuste do noszenia małej-no i kompletnie jej sie to nie podoba.10minut jest ok a potem juz płacz-zreszta ja chyba nie umiem jej w tym nosić. W sierpniu jedziemy do zakopanego i zastanawiam sie co zabrać żeby małej nic nie brakowało-musze poszperać na forum. W związku z tym mam pytanie-czy 4,5mies malucha moge już troche ponosić w takim nosidle na brzuchu czy jeszcze za wczesnie??Ni i czy jakis polecacie? Omal bym zapomniała wam napisać jakie chwile grozy wczoraj przeżyliśmy... a ja o mały włos nie powiedziałam mężowi czegos czego mogłabym żałowac do konca życia. Pojechaliśmy do znajomych,mała była w foteliku samochodowym,ubrana dość grubo i w śpiworku (dzięki Bogu),tata chciał ją wyjąć z fotelika,postawił fotelik na krześle i opuścil rączkę(nie o końca,niestety),chciał wyjąc małą ale na chwilę odwrócił głowę(trzymając fotelik).I w tym momencie zobaczyłam jak fotelik wykręca sie do przodu,nie dociągnieta rączka jakoś zaczęła sie obsuwać a nasze dzecko wypada z fotelika,tata nie zdążył jej złapać-sama nie wiem jak to sie wszystko stało,to była sekunda. Dla mnie potwornie długa.Na szczeście mała wyturlała sie z tego fotelika zawinęta w śpiworek a nie wypadła dosłownie,dopadłam do niej,złapałam ją na ręce.Ryk niesamowity, no i nie wiedziałam czy coś jej jest czy tylko sie wystraszyła.Myslałam ze zwariuję ze strachu zanim jej nie obejrzałam. Tata chciał sprawdzić czy nic jej nie jest, ale pokazałam mu gestem "nie zbliżaj sie do nas" i posłałam mu jedno z najbardziej mówiących spojrzeń-co go bardzo dotknęło, jak mi potem powiedział. Ja wiem że różne rzeczy sie moga zdarzyć(czytałam taki wątek na forum wiec każdemu rózne dziwne rzeczy sie przytrafiają)ale do cholery chyba mogłam sie wkurzyć że skoro tatuś bierze dziecko w swoje ręce to powinien uważac.I nie miałam ochoty żeby sie do nas zbliżał co najmniej przez chwilę zanim mi nie przejdzie wkur...na niego.No bo normalnie to miałam ochote mu tak nawrzucać... Na szczeście skończyło sie na długim płaczu małej,ze strachu tylko.tak sie wystraszyła że nawet cycuś nie uspokoił jej(ja byłam chyba jeszcze bardziej spanikowana) Jak sobie przypomne to robi mi sie gorąco. Dobra,kończe. Ide popatrzec na małą,uwielbaim jak sie przeciaga. Aż dziw że można tak mocno kochac takiego małego człowieczka. Uważajcie na swoje maleństwa. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 11:54 Witajcie, Grass_d- ja już nic nie rozumiem! Mój mały też nie akceptuje żadnego smoka, ale jakie to ma znaczenie dla próchnicy? Przecież to nie chodzi o zasypianie z butlą w buzi (które jest dla mnie już jakimś mega ekstremum), ale o to, że dziecko ma pierwsze ząbki, je czy pije, nie używa pasty, bo jest za małe, no i to chyba z tego się bierze próchnica. Co za różnica, czy dziecko wypije słodki sok z butli, czy kubeczka??? Najgorsze, że mleko matki też ma w składzie cukier, a mały najchętniej zasypia z cyckiem w buzi... Pearl- współczuję Ci tej historii!!! Wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają, tylko zawsze się myśli, że nie nam... Najważniejsze, że nic się nie stało. A u nas znowu jesień, pospaliśmy do 10.00, nic mi się nie chce... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 14:51 witajcie!! Pearl sliczna na Twoja majeczka)i rozumiem Cie doskonale, moj niemaz zaraz na samym pocztku jak Kamis spal na naszym lozku, ogladal mecz patrzyl w tv i tylrm szedl do lozka i wskoczyl na niego, co prawda nie na malego< dzieki Bogu! ale obok tylko ze maly az podskoczyl i tak sie przestraszyl, ze plakal chyba ze 20 min, oj myslalam ze zabije!! a co do nosidelka to ja Kamilka nosze juz czesciej w nim, wczoraj np bylismy na godzinnym spacerku na plazy Maly przodem do swiata i szcesliwy, ze wszystko widzi! Malilko co do tych butelek, smoczkow i prochnicy to chyba chodzi o to, ze jest mniejsze zagrozenie, tak mi sie wydaje, ale oczywiscie higiena musi byc najwazniejsza, ja nie planuje podawac Malemu soczkow dopoki nie skoczy roczku, a pozniej zobaczymy, ale wode zamierzam tez podawac w kubeczku niekapku, zreszta on butli nie uznaje, smoczka tez nie, na szczescie. a ja mialam dzisiaj pobudke o 5.20!!! ja sie wykoncze, zeby ten szkarab jeszcze spal dlugo w dzien, max 40 min i tak 4 razy, a musz etez cos jesc, umyc sie itd i chodze spac razem z nim o 8, Dziwczyny jak go nauczyc spac!!?? moze pozniej klasc? u nas kapiel jest miedzy 7-8, pozniej cycus i wykle 8.30 spi, nie dosc ze po polnocy potrafi sie 3 razy obudzic to i te ranne pobudki(ja chche pospac, razny w ciazy to spalam do poludnia, a mowili mi ze jak w ciazy sie dlugo spi to i pozniej dziecko tak ma aha( chyba wieczorem wypije lampke wina, moze jak o polnocy wstanie na cycusia to po takim winku pospi do 7 chociaz!! pozdrawiam, u nas tez pada a on nie spi tylko aguuuu....i ten uwodzicielski usmiech))) Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 17:08 Witam. Wczoraj byliśmy na szczepieniu, na szczęście obyło się bez opuchlizny jak poprzednim razem, Iguś trochę powrzeszczał, ale krótko, choć to pewnie, dlatego że byliśmy samochodem(, gdy tylko samochód rusza mały się uspokaja) gdyby miał do domu wracać w wózku pewnie nie było by tak różowo Ale najważniejsze, że mamy z głowy i obyło się bez dodatkowych, prócz ukłucia cierpień. Przy okazji wizyty u lekarza pytałam czy dziecko w tym wieku może już jeździć w spacerówce albo czy można podnieść materacyk w gondoli. No, więc w spacerówce tak, ale jeśli da się ją rozłożyć na płasko ewentualnie bardzo lekko unieść oparcie, w gondoli tak samo, ale tak by dziecko leżało coś jakby na równi pochyłej. Ostatnio Igor zaczął zasypiać w łóżeczku, nie sam oczywiście kiedy widzę, że zaczyna być śpiący kładę go do łóżeczka trochę pogadamy, potem pomarudzimy, ale w końcu zasypia, w skrajnych przypadkach nadal sprawdza się suszarka. No a już standardem jest,że przy usypianiu mama robi za urządzenie wydające dźwięki, żadne aaaa, kotki dwa tylko mama ciiiiiiiiiiiii..... ) Ostatnio wychodząc z domu uspokajałam małego, bo marudził, gdy zjechaliśmy windą już spał a ja dopiero po 10 minutach drogi zorientowałam się, że nadal idę z tym ciii............... na ustachJ Niestety, jeśli idzie o spanie od kilku dni mamy jeszcze inny problem jak mały zaśnie ok. 18 to śpi i śpi i musimy go budzić na kąpanie, potem znów zasypia i śpi do 12 – 1 w nocy. Nie uśmiecha mi się kąpanie małego przed 18 i siedzenie w domu zwłaszcza, kiedy na dworze ładna pogoda Może dzisiaj się uda, bo usnął jakieś 10minut temu, więc pewnie przed 19 wstanie i dopiero po 20 zaśnie na dłużej. Pearl doskonale rozumiem, że się wkurzyłaś, ja pewnie zareagowałabym tak samo a może i gorzej...tatę troszkę też w końcu nie zrobił tego celowo i chciał sprawdzić czy z małą wszystko ok., ale trudno wymagać byś w takim momencie myślała czy go urazisz czy nie. Mami 35euro za chicco mamma nawet używane to moim zdaniem bardzo dobra cena. U nas w sklepie nowe kosztuje ponad 600zł., oglądałam i naprawdę jest fajne tylko ta cena.... Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 16.07.04, 22:29 Cześć dziewczyny!!! Malilka, masz racje te brzdące to chyba faktycznie meteopaci, moja mala jak bylo wczoraj chłodno, szaro i ponuro to spała 3 godzinki od 16. do 19 obudizla sie i nie od razu do cycka.....szok, a potem i tak zasnęla po 21.00...a w ciagu dnia takze spała...a dzisiaj juz cieplej, wiec dwie drzemeczkipo 40, minut i po kapieli padła i smacznie sobie śni... Co do tyh kupek, odwieczny problem...moja mała ma cąły czas śluz w tych kupach, i to dosc sporo...zalatwia sie dobrze, nawet do trzech ray dziennie, w zalezności co mamacia wpalaszuje ,zadnych innych objawów nie ma jak jakies uczulenie, gąrączka, bóle, zdęcia...nie wiem czy taki jej urok...czy cosik jej szkodzi...no i kupki kolor żółty.. Tylko sie zastanawiam, bo którąś z was maial wyrzuty po zjedzeniu batonika, ja bardzo dużó jem slodyczy, nie wiem czy dobrze, ale kiedyś pisałyscie , ze herbatniki, ciasto drożdżówe....ale ja jem takzę czekolady i to dosyć spore ilosic, bo ją ubustwiam...a jak zoabczyłam, ze mała nie ma uczlenia, to teraz sobie folguje, i nawet przy tej ilosic, maal sie zalatwiała..ale raz dzienie, czasem dwa..z.robilam sobie dietkę, czyli bez czekoladki i w ciagu dnia trzy, cztery kupy...i co Wy na to???Czy ta czekolada moz ebyć przycyzną tego śluzu??? Czy wy wogóle nie jadacie słodyczy???...bo jak tak, to jestem wyrodna matka.. Ja ogólnie jem dużó różnych rzeczy, oczywiśice omijam te wydymające, nie pije mleka bo nie cierpię...ale brzoskwinia ostatnio wskoczyła mi do ust, winogrona...moze to małej teraz zaszkodzilo..tylko te kupki ze śluza są juz dsyć dlugo, ale brak innych objawow...wiec narazie sie nie przejmuje... Pearl, i tak zachowaalś spokój, bo znam takie, co by już prawie rozwód brały..masz nerwy na wodzy..... Mami, cena rewelacja, tylko pogratulowac takich zakupów... A co do tych smoczków, to ja wogóle jestem ciemna w tym temacie, ze cos niby próchnica czy inne dziadostwo...moja maal pije z butelki od początku w ciagu dnia to trochę herbatki, teraz daję jej wodę....A jak bedzie pić z kubeczka, to przeciez i tak to osadza sie w buzi, tak jak pisala malilka..wiec nie wiem, czy mam sie martwić, ze ona z butelki lubi, czy cieszyć, bo jak zabraknie pokarmu...odpukac, to bedzie ciagnela smoczka... A smoczków do zasypainia czy uspokajania, to ona nie znosi i pluje na kilometr..ja się leciutkowybudza, a chce aby zasnęla i dajej jej smoczka, to natychmiast jest obrzydzenie na twarzy i oczy jak 5 złotych....wiec smoczków u ns dostatek z szufladzie leży.... slę pozdrówka i milego wekeendu Odpowiedz Link Zgłoś
monikaps Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 17.07.04, 01:07 Witam, Troche sie nie odzywalam, wiec przede wszystkim nadrabiam zaleglosci: Sylwia, duzo, duzo szczescia! Zeby wszystkie Wasze wspolne dni (we trojke) byly co najmniej tak udane jak dzien slubu. My dzis bylismy na drugim szczepieniu. Oczywiscie podczas zastrzykow placz ogromny, potem w poczekalni jeszcze tez, ale po nakarmieniu, przy przewijaniu juz byly usmiechy i gadanie. No i, odpukac, dalej spokoj. Waga 7270, obwod glowki 42 obwod klatki 43 cm. Jeszcze nie podwoila wagi urodzeniowej, ale i tak to calkiem niezly wynik. Wyjezdzamy jutro na wakacje - na wies do dziadka mojego meza. Dziadek ma 92 lata i sam prowadzi gospodarstwo, troche dotrzymamy mu towarzystwa. Prawdopodobnie wrocimy dopiero pod koniec sierpnia, a 15-go planujemy chrzciny Ewuni w tym samym kosciele gdzie 3 lata temu bralismy slub, a w 1942 roku brali slub dziadkowie meza. Mam tylko nadzieje, ze Ewunia dobrze zniesie zmiane miejsca. Powietrze bedzie miala wspaniale, bo bedziemy mieszkac w Puszczy Knyszynskiej za Bialymstokiem. Dziewczyny, nam w niedziele minela taka dosc wazna data - przy kazdym nowym badaniu w ciazy powtarzalo sie - data ostatniej miesiaczki. A niedlugo bedzie rok, od kiedy zaczelo sie zycie naszego Malenstwa. Ja juz sobie zycia bez Niej nie wyobrazam. Ostatnio nabrala fajnego zwyczaju, ze jak sobie juz podje to odchyla glowke i zaczyna mi cos opowiadac po swojemu, cos wspanialego! Z wczesniej poruszanych tematow, to Ewa tez w dzien zazwyczaj je co 2 godziny. Smoczek uspokajacz ssala tylko w szpitalu w tym czasie kiedy dostawalam antybiotyki i trzy karmienia miala zamiast z piersi to ze strzykawki no i musiala sie nassac. Od tamtej pory pluje smoczkami, no i dobrze. Obecnie na topie ma raczki. W czasie kapieli to sie nawet ze mna awanturuje jak chce jej umyc raczke, ktora ona wlasnie chce ssac. Natomiast kupki robi dosc regularne i to takie, ze czasem nawet pampers 4 nie daje rady i trzeba zmieniac spioszki. Winia5 - ja mam laktator Aventu, ale jak odciagalam pokarm to wolalam recznie. Po prostu do czystego naczynia, tak jest szybciej. A co do lezenia na brzuszku, to Ewunia nie lubi lezec na miekkim podlozu, ale moze byc podloga, stol, deska do prasowania... A najlepiej podnosi glowke jak lezy na moim brzuchu. Pearl, ja bym chyba szalu dostala, jakby mi sie takie cos przytrafilo. Chociaz ja podobno w niemowlectwie wypadlam na glowe z lozeczka i jakos nic mi za bardzo nie bylo. Podobno dzieci sa dosc odporne na takie wypadki, ale lepiej tego nie sprawdzac. Zycze wszystkim wreszcie troche lata i duzo radosci z dzieciaczkow Monika i Ewa (12 tygodni) Odpowiedz Link Zgłoś
pegass Cytomegalowirus.. jakieś doświadczenia? 17.07.04, 18:11 Cześć Tu Pegass, poślubiony Jagnie.04. Poproszono mnie by Wam wszystkim "kwietniówkom" przekazać pozdrowienia, co niniejszym czynię. A sam, w nawiązaniu do tytułu, zapytam, czy może ktokolwiek z Was miał do czynienia z tym paskudztwem. Jeżeli tak, to jak brzdąc był leczony i gdzie. Dobre byłyby również jakiekolwiek materiały pisane dostępne w sieci, a których nie można sobie wygooglać (bo te juz mam). Za każdą informację bedę (my wszyscy będziemy) bardzo wdzięczni. Tak po krótce powiem czemu pytam. Nasz Nikodem złapał zapalenie oskrzeli, które błyskawicznie przerodziło się w zapalenie płuc. Po czterech tygodniach leczenia w szpitalu, wyszło na jaw, że jest zarażony cytomegalią. Teraz zmieniliśmy szpital i miasto, bo podobno tu się znają, ale ja już z trudem zdobywam się na zaufanie dla personelu medycznego, choć pewnie niesłusznie... W każdym razie Jagna od 5 tygodni żyje w szpitalu i nie zanosi się, żeby wyszła w przeciągu najbliższych trzech tygodni. Dlatego każda informacja na temat tej choroby będzie bardzo cenna. TIA. Jeszcze raz pozdrawiam Pegass Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Cytomegalowirus.. jakieś doświadczenia? 17.07.04, 18:37 Cześć, Bardzo serdecznie współczuje wam, nie mam pojęcia co to jest ale jak coś się dowiem to na pewno napisze. Pozdrowienie dla Jagny, duzo sił życze całej waszej trójce. Trzymajcie się. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Zobaczcie mojego szkraba! 18.07.04, 21:11 ...o ile mi się uda wstawić linka Byliśmy cały dzień u teściów na działce, a niech mają, ale był taki ukrop, że aż mi go żal było. Jutro jak tak będzie, nie wychodzę z domu, może po południu, mały się upocił jak prosię, bidulek. Śppi sobie teraz i szlocha przez sen, coś za często ma złe sny jak go matka katuje chyba, bo szlocha i gile połyka. No nic, matka kończy pić winko i dołącza do smrodka. Acha, zgodnie z waszymi radami, kąpiemy małego ok 19 od paru dni. Wieczór co prawda mamy później spokojny, ale za to nocka nie bardzo... No i dzień dla małego zaczyna się o 5 rano....mam nadzieję, że w końcu trochę da mi pospać... pozdrawiam Sylwia i Jędrusiek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14186107 Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.gdynia Re: Zobaczcie mojego szkraba! 18.07.04, 23:20 Witajcie! Ale dzieciaczki są boskie! Sylwio, Gosiu, Grażynko - niech zawsze będą takie słodkie jak na tych zdjęciach My też weekend spędziliśmy na działce, z tym, że wczoraj to żeczywiście pogoda super, a dziś... no niestety nad morzem popołudnie już było deszczowo-burzowe. Coś marne to lato. Właśnie dobiega końca mój urlop macierzyński (dziś ostatni dzień). Od jutra jestem na urlopie wypoczynkowym, za trzy tygodnie wracam do pracy na czas urlopu mojej koleżanki z biura, czyli pewnie tak na 3 tygodnie, dalej urlop, a potem wychowawczy. Pracować w sierpniu będę tak ok. 5-6 godzin dziennie - mam nadzieję, że wytrzymam. A potem będę z Kamisiem w domku. Hurra! Czytałam już kilka razy wasze posty nt. kupek, no i tak się zaczytałam, że u nas echo! - brak kupy od 5 dni. Och mam nadzieję, że jakoś się poprawi. Mami - super, że już wróciłaś! A masz może jakieś wieści od Beatki? Serdeczne pozdrowienia dla Jagny i dużo zdrówka dla Maleństwa!!! A to dziadostwo - mój Boże nie mam pojęcia co to takiego! Lecę do łóżka bo weekend mimo, że spędzony na odpoczynku był męczący. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 09:23 Cześć Dziewczyny. Ale gorąc...wczoraj to samo, na szczęście mały całkiem nieźle to znosi(gorzej z mamą ). Nie chce zapeszyć ale muszę się pochwalić - wczoraj Igor sam zasnął) Po kapieli i jedzonku położyłam go do łóżeczka , chwilę poleżał i usnął i tak od ok.20 spał do 3, później oczywiście rozpoczał dzień o 5. chyba nie pozostanie mi nic innego jak porzucić stare nawyki i zacząć chodzić wcześniej spać. Uciekam bo tatuś zarządził spcerek zanim zacznie się prawdziwy ukrop Pegaas nie mam pojęcia co to cytomegalowirus jak wpadne na jakieś informacje dam znac , maleństwu zyczę szybkiego powrotu do zdrowia. Przyszła_mamo Jędrus jest sliczniutki. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 11:51 Witajcie, Periss- dużo sił i zdrowia dla maluszka, ucałuj od nas Jagnę, mamy nadzieję, że szybko wyleczycie dziecko i wrócicie do domku. Z CMV nie pomogę, bo ostatnio interesowałam się wirusem na początku ciąży, więc szukałam info o ryzyku dla płodu, dalej myślą nie sięgałam... Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to żeby wygooglować też nazwę cytomegalia, no ale to pewnie już zrobiłeś. Dziewczyny, dzisiejszy dzień jest dla mnie bardzo szczególny- równo rok temu poczęliśmy naszego ukochanego synka, w czasie cudownych wakacji, gdzieć między Lizboną a Porto, wnioskując z dat na wyciągach z kart kredytowych, hehe No a potem nie wiedząc o tym podróżowaliśmy we trójkę i nasza dzielna mała blastocysta przejechała z rodzicami 7.000km, wspinała się w górach, chodziła na wyczerpujące spacery i niechcący wypiła spoooro winka, na szczęście słabego. A teraz jest 8-kg szkrabem rozjarzonym bezzębnym uśmiechem i nie wyobrażamy sobie bez niego życia ))) Weekend spędziliśmy u mojej przyjaciółki, która ma dom z ogrodem. Młody po raz pierwszy wyjechał dalej poza Łódź (200km) i podróż zniósł rewelacyjnie, przez pierwszą godzinę siedział i się ciuchutko rozglądał, przez drugą spał. Na szczęście mamy klimę, więc upał mu nie doskwierał. A wczoraj było gorąco straszliwie! Mój mały szkrab leżał nagusieńki w cieniu, a w południe w domu, a i tak się pocił, no ale pisałam, że on jest mocno zimnolubny. Przez cały dzień nie chciał w ogóle jeść, co 2h przystawiałam go do piersi, żeby choć się napił, brał tylko parę łyków i był pisk. Pierwszy porządny posiłek zjadł o 20.00, jak się zrobiło chłodniej i potem w nocy jadł już normalnie. Dzisiaj nie zamierzam wychodzić z domu przed 18.00, a jutro się przeprowadzamy do domu z ogrodem, hurra! Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 14:26 Cześć, u nas weekend nieszczególny, gorąco, nie ma gdzie pójść. Z kupkami nie mamy problemu ale za to ze skórą tak. Ograniczyłam jedzienie produktów mlecznych, zmieniłam nawyki kąpielowe i wreszcie się poprawiło. Skóra wszędzie gładziutka ale nadal mój berbeć drapie się po uszach. I już nie mam pojęcia dlaczego. Obejrzałam te uszy z każdej strony i nic niepokojącego nie zauwazyłam. Gdyby to było zapalenie ucha to by płakał. A on zachowuje się normalnie. Z nowości u nas, to wreszcie mamy paszport dla Henryczka i mozemy lecieć Polski. Poraz pierwszy spędziłam z nim pięć godzin na mieście. On zniósł to dzielnie, natomiast ja dostawałam szału. W ostatniej chwili zrezygnowałam z nosidełka i wzięłam wózek. Na szczęście poprosiłam moją kuzynkę o pomoc inaczej bym sobie nie poradziła. Na starych stacjach metra nie ma wind wszedzie schody i kupa ludzi. Na schodach ruchomych jest nakaz zeby złożyc wózek i wziąść dziecko mna ręce. Wykonanie tej czynności samej jest niemożliwe, pomimo że mój wózek reklamuje sie, że niby mozna go złożyć jedną ręką. Jeżeli kiedyś będziecie w Londynie z dzieckiem to odradzam podróżowanie metrem. Poza tym na dole jest okropny hałas i przeciąg i wtedy mój maluszek strasznie płakał, byłam pewna że się przyziębi, gdyż tego dnia był upał, ale nic go nie wzieło, karmienie piersią mam wiele plusów. Jeszcze pare słów na temat nosidełka, to moja znajoma bez przerwy nosiła dziecko na brzuchu i dostała okropnego zapalenia na obie piersi, dletego że był duży nacisk, więc ostrzegam na przyszłość. Pozdrawiam gorąco, Jedruś jest bardzo ładny. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 14:55 Cześć dziewczyny, zostawić Was na parę dni, to czytania na pół godziny... Oj mieliśmy bardzo zajęty weekend, mimo upałów przeokrutnych, wychodziliśmy i tak dopiero na wieczór jak jacyś Arabowie. Cóż, muszę powiedzieć, że Mała nie znosi gorąca, ma to chyba po mnie, nienawidzę się opalać.. Dorotko: dziękujemy, ale gdzie zdjęcia Twojego szkraba? Malilko: masz rację, że od karmienia piersią robi się również próchnica. Wynika to z tego, że dziecię tak jak i podczas zasypiania z butelką -podczas snu ssie , tzn robi ruchy ssania, ale nie przełyka, i to właśnie jest zabójcze dla ząbków, te nieprzełknięte, zalegające resztki pokarmowe. Stąd jest ogromna różnica w piciu z kubeczka a przy pomocy smoczka. Z kubeczkiem nie da się zasnąć i zassać. Butelka jest najbardziej ryzykowna. Dzieci łatwo się od niej uzależniają i lubią z nią zasypiać. No a pierś łatwiej kontrolować. JEst jeszcze jeden minus, przy smokach jest ryzyko wad zgryzu, no, a wiadomo, wady zgryzu mogą skutkować próchnicą i vice versa. Oczywiście, przy odpowiedniej pielęgnacji i profilaktyce da się to wyeliminować. A propos picia w ciąży. Dokładnie rok temu urządziliśmy sobie z mężulem niezłą imprezkę z piwkiem podczas robienia ogórów kiszonych, po czym okazało się potem że nasza EMi zamieszkała już w brzuchu. Miałam wyrzuty sumienia przez całe 9 miesięcy... Opolanko: my mamy również kupy ze śluzem, tylko jeszcze na domiar złego są zielone. Pytałam o to już trzeciego pediatrę i wszyscy twierdzą, że to błąd dietetyczny. Zakazali mi żółtego sera!( Poza tym nie jeść owoców drobnopestkowych, brzoskwinie można, troszkę winogron też, no i wiadomo: nie wolno rzeczy smażonych, warzywek wzdymających no i ukochanej kawy. Jak już to super mikroskopijną dawkę po jedzeniu. Sylwia: mina Jędrusia z pierwszego zdjęcia jest zabójcza. Pegass: trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia NIkusia, mogę tylko polecić forum ezdrowie lub inne fora o zdrowiu dziecka, jednak rodzice z podobnym problemem mają największą wiedzę. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: Zobaczcie mojego szkraba! 19.07.04, 16:18 Cześć, Pegass: Pozdrów Jagódkę i dzieciątko, ja też niestety dopiero od Ciebie po raz pierwszy przeczytałam o takim wirusie. Trzymamy kciuki, na pewno będzie wkrótce wszystko ok)) Dobrze, że znana jest już diagnoza, to może łatwiej będzie walczyć z tym paskudztwem. Ale upał... i do tego te burze, raz wnoszę pranie, raz wynoszę. Emilka znosi upały dosyć cierpliwie, ale mimo leżenia w samym body, poci się przy piciu. Po wyjściu na spacer mam wrażenie, że kremik spływa po niej - tak jest ciepło. NO ale cóż, przecież tak tęskniliśmy za latem, więc cieszmy się z tego co mamy. A u nas przed domem Meksyk!!!!! Przed domem parkuje wielka kopara, a w swoim własnym domu czuję się jak w Big Brotherze! Właśnie zaczeliśmy robić kanalizaję deszczową naokoło domu, więc pełno jakichś panów z łopatami kręci się tutaj. Później czeka nas jeszcze wybrukowanie dojazdu do garażu i zrobienie chodniczków. Więc przez jakieś 2-3 tygodnie mamy wielki plac budowy. Na szczęście Julka jest u moich rodziców, więc mimo że naokoło zamieszanie ja mam więcej czasu. Już napisałam sobie na kartce co mam do posprzątania w domu przez te dni, ale narazie jakoś nie za bardzo to realizuję. No dobrz to biorę się do jakichś porządków, Emilka śpi słodko....... (oby jak najdłużej) mami i Emilia Przyszła mamo> Zamawiam sobie Jędrusia na narzeczonego dla mojej dziewczyny. Widać na tych zdjęciach, że to prawdziwy facet) No a co ze zmianą Twojego nicka? Najwyższy czas.... Chyba że planujesz teraz już drugą ciążę - to się nie opłaca zmieniać, hihihihihi..... Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Nareszcie cieplej 19.07.04, 18:46 Hej dziewczyny!!!! Jak widać z mojego wogłówka, mamy w koncu troche słońca, co nie oznacza, ze sa upały i chwała za to, bo ja wogóle nie jestem odporna na skwar...a co dopiero takie malenstwo. Jak mamy juz 20 stopni, to mala jest w przewaznie samym body i w zalezności czy wieje czy ine, to ją lekko przykrywam...bo w tych wózkach, to cipło, ze ho, ho...Mała mi sie juz raz spociła.staram się aby miała tam przewiew, ale oczywiśice aby głowy jej nie urwało..o czapeczkach to wogóle zapomnialam, bo napewno potówki murowane. Przy tych fałdkach, to najbardzije odczuwa temperaturę skóra szyi..gdzie mała sie bardzo poci i odlezynki sie robią, wiec parę razy dziennie mamy szyjną kosmetyke.... pegass, nie mam zielonego pojecia o tej chorobie, dobrze, z ediagnoza postawiona i można szybko zadziałac... pozdrówka dla Jagny i małego szkrabka, optymizmu i siły...jesteśmy z wami, gdyby trzeba było jakies lekarstwa z niemiec sprowadzić, to pisz..... Przyszla mamo...po pierwsze to mówilaś, ze zmienisz nicka i co??? a po drugie moja zuzia takze się budiz tak wcześnie..wazne że dobrze przesypia od wieczorku z porami akrmienia w nocy, a dla maluszka najważniejsze, ze jest kąpany i Ci sie udaje o tej 19.00...Nikt nie powiedzial, ze macierzyństwo to późne wstawanie. Jak ja urodzilam, to kumpela wysłała mi smsa z gratulacjami i dopisała...witamy w gronie osób niewyspanych...Miała rację, ale ja już sie przyzwyczailam i nawet budze się przed mała.... Dorotko, zyczę Ci symaptycznego i wesołego powortu do pracy, wspaniale, ze bedziesz pracowac te kilka godzin a resztę czasu z bąblem.....Napewno kawa pójdzie w ruch, bo przy takiej pracy, to jakbyś ciągnęla na dwie zmiany..hihi Nika zazdroszcze, ze mały zasypia ci bez żadnych wiekszych ceregieli...moja mała nadal wieczorem po kapieli zasypia przy cycku.... Malilka, zastanawiałaś sie kiedy znów udacie sie na wakacje nadal we troje...ale już wszyscy na zewnątrz, a nie w środku brzuszka. Swoja drogą Twój szkrab leżał chyab w papersie...a nasmarowaąłś go kremem????hihi Magda, gratulacje paszportu, teraz tylko walizki zapakować i do kraju.Mam pytanie jak drastycznie ograniczyłas produkty mleczna i co kryje sie za zwrotem że zmieniłas nawyki kąpielowe...moja mała ma miejsca suche, ale tylko w okolicy pepka i wyzej, zastanawiam się czy to moze nie od podraznienia pampersem, bo ma bardzo delikatną skórę..... Grażyna, czyli ser żółty w odstawke i kawe też??? a drobnopestkowe to np.maliny..Jesz jabłka?? Ze smażónych to ja nic jak narazie.....A co do tych zielonych kupek, to różnie mówią..jedni ze ok, inni z ecosik nie tak i bądx tu madrym Mami 27, zycże szybkiego powrotu do normalnośic, tzw normalnego nierozkopanego otoczenia, szybkiego sprzątania,...to dobrze że starsza dziatwa pojechala do dziadków, a malenstwo teraz tylko pozostaje do opieki....mam andzieje, ze zniesie cierpliwie wszelkie pyły w powietrzu, trzaski i łomoty... Ok spadam dziewczyny, zbliża sie pora kąpieli.... papa Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco To i ja się pochwalę :) 19.07.04, 23:13 foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24532&grupa=9&kat=0&a=m_h_a Mam nadzieję, że zadziała. Mały śpi, mąż śpi a ja siedzę przed kompem z jedną nogą w miednicy.Mój mąz dziś postanowił ugotować obiad i nie obyło się bez ofiar.A dokładniej jednej w postaci mojej poparzonej nogi,jak widać smażąc można wywijać patelnią tak ,żeby uszkodzić przechodzącą żonę. Igor jak większość Waszych dzieciaczków fika na wpół goły , czapki juz tez nie zakładamy , mamy ją w pogotowiu gdyby trzeba go było wyciągnąć ale jak leży w wózku z posatwioną budą to już mu nie wkładam, zwłaszacza że tego nie lubi a poza tym strasznie się poci a co za tym idzie zaraz mielibyśmy potówki i odparzenia. Co do zielonych kupek to nasza pani doktor móiłą że w tak ciepłe dni mogą występować nie na skutek zjedzenia czegoś nieodpowiedniego ale poprostu upałów. Malilko życzenia samych cudownych chwil spędzonych w nowym domu dla całej rodzinki. Idę może się prześpię zanim mały się obudzi. Nika Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: To i ja się pochwalę :) 20.07.04, 10:27 No i masz sie czym chwalic, taki radosny szkrabek...fiu, fiu...Mam andzieje, ze noga szybko sie zagoi....uważaj na nią....no i na męza jak znów weżmie sie za gotowanie... A u nas znów leje, juz powinnam sie przyzwyczaic, porażka...od rana deszcz i nie zapowiada się że przestanie...zastanawiam się czy znów nie zawalczyc z pogoda i jej na złośc iśc w deszczu z mała....bo po spacerku to zawsze sie lepeij śpi i mała zawsze spi na dworze.... Co do kupek, to moja pediatra powiedziała, ze teraz moga być gęstrze, gdyż jak dizecko za mało w upały pije, to to ściąga z jelita grubego...wiec mam malej dawać wiecej wody... Malilka, wspaniałego zycia w nowych kątach!!!! Uciekam bo mała placze Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Temat rzeka....kupki 20.07.04, 10:59 dziewczyny mam pytanie, czy wasze dzieciaczki robią tez teraz coraz to gęstsze kupki, już nie takie lejące jak kiedys...Ja karmię piersia i mała ma teraz juz gęstą konsystencję kału....czy to tak własnie bywa, bo one sa coraz starsze...czy moze to jakis problem jej...???? Pozdrawiam i życzę słońca i snu a ha zapomniałam dodac, zaaltwia sie raz , dwa razy dziennie bez problemów, tlyko troche postęka wcześniej... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Temat rzeka....kupki 20.07.04, 16:18 Oj moje kochane, niestety nie ma czego zazdrościć w związku z przeprowadzką, bo przenieśliśmy się tylko na miesiąc jako siła do popilnowania domu... Jasne, że przy okazji będzie mi fajnie z dzieckiem, ale o zmianie mieszkania możemy na razie tylko pomarzyć... U nas upał nieziemski, nie do wytrzymania- o 13.00 było 36 stopni! Koszmar, dziecko mi się męczy, poci i marudzi, no ale nie dziwię się, że biedaczek nie daje sobie rady, bo ja też wymiękam. Na szczęście jest jedno chłodne miejsce w ogrodzie i teraz sobie młodyna golaska śpi Świetne są jednorazowe podkłady z Fixies, bo kładę go na tym, przykrywam siusiaczka pieluszką tetrową i mały się wietrzy- pampers ponoć wybitnie przeszkadza dzieciom w upał. Ja nadal nie dopajam, a kupki są właściwie bez zmian, płynne, czasem zdarzy się jakaś bardziej zagęszczona, ale nadal jest wyraźnie płynna. Ale staram się często małego przystawiać, choć na kilka łyków. W czsie weekendu zjadłam pikantne kiełbaski chilli z grilla (no bo i tak jem już wszystko) i się dziecku nie spodobały- zrobił chyba 10 kupek w ciągu dnia, co prawda normalnych, ale to i tak częściej, niż jak był noworodkiem ) Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Temat rzeka....kupki 20.07.04, 17:00 Witajcie, ale ukrop, w sypialni mam chyba z 25 stopni i ogólnie nie można wytrzymać w całym domu. Co do dopajania, to ja daję Szymonkowi wodę, przyznam się, że coraz częściej,raz dziennie, po pierwsze, bo jak pojedziemy na wesele, to moja mama będzie go karmiła z butelki, więc musi się poprostu nauczyć z niej pić, po drugie w taki upał to chyba nie zaszkodzi, jak sobie troszke popije, bo jak chce mu dać cyca, żeby się napił to bawi sie nim i gaworzy pod nosem. maliko ja tez już jem praktycznie wyszystko, ale zauważyłam, że mały jednak reaguje na kawę rozpuszczalną, ale dzisiaj nie moge sobie jej odmuwić, bo głowa mi strasznie pęka. Poza tym wczoraj wydawało mi się, że w kupce, w śluzie dostrzagłam coś czerwonego, nie wiem, czy to mogła być krew, jak myslicie, czy mam już biec z tym do lekarza, czy to może od tych upałów. Ostatnio skusiłam się na chipsy no i kupa była zielonkawa i śluzowata, ale małemu nic nie było, bo wogóle nie marudził. A teraz śpi w tym ukropi, rozebrany z niezastąpioną pieuszką przy uchu. czekamy ,aż się ochłodzi i pojdziemy jeszcze ok 19 na spacer Ćwiczenia na podnoszenie główki dają efekty, bo Szymonek coraz lepiej to robi, a najbardziej do lusterka, kiedy może na siebie popatrzeć Zmykam sprzątnąc po obiedzie i poleżeć troszkę nim się mały obudzi Ps. mam pytanie, jak to jest wkońcu z solarium, można, czy nie jak sie karmi piersią, a czy opalacie sie na słońcu. Ja jestem biała jak mąka, w niedzielę załozyłam spódnice i mąż nie chciał ze mną wyjść na spacer, twierdził, że mam takie białe nogi, jak bym z młyna uciekła... Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.gdynia Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 20.07.04, 21:05 Cześć! Tak narzekałyśmy, że zimno, zimno, a teraz jak ciepło to też źle? Dla mnie bomba - ja uwielbiam słoneczko i dla mnie lato mogłoby trwać 12 miesięcy! Co prwda Kamilek nie za bardzo przepada za tą pogodą czego dowód dał dziś - pojechaliśmy w trójkę do Sopot na spacer i skończyło się na tym, że był w wózku wielki płacz i spacerek odbył się na rękach. Poza tym ok. Pora kąpieli przypada u nas teraz ok. 21. Myślicie, że to za późno? A wcześniej to kąpaliśmy o 22, bo potem dłuższe spanko. Chyba jednak będziemy skracać Kamisiowi dzień. A i jeszcze pochwała: wczoraj synek asnął ok. 22.15 i obudził się dziś o 5.55! No i takich nocek życzę wszystkim! Opolanko - tak naprawdę to trochę cieszę się, że wracam do pracy, ale fajnie, że na kilka godzin i tylko na 3 tygodnie; ale kawa pwnie i tak pójdzie w ruch. Malilko - zazdroszczę tego domu z ogrodem - mimo, iż to tylko miesiąc; my jak tylko możemy to uciekamy na działkę do rodziców, bo spanie pod drzewkiem Kamilek uwielbia; a co do tych podkładów to popieram - są super, sama używam od urodzenia Kamilka do przewijania i nie tylko. Winiu - u mnie to samo, Kamiś przy cycku uwielbia ostatnio gaworzyć i bawić się z nim, a ja nie za bardzo chcę sie na to zgodzić. Ale co zrobić? A co do solarium, to ja już w czerwcu miałam kilka seansów i od razu lepiej się czułam. Można oczywiście rozsądnie, no i zakryj piersi. Mami - bądź dzielna i patrz na wszystko pozytywnie, a już niedługo będziesz miała pięknie przed domem. Uciekam, bo już pora kąpieli... Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 21.07.04, 13:03 Hej, Dorotko, musisz być wielką miłośniczką ciepełka, skoro przy tej pogodzie jest Ci dobrze- ja dostaję szału. Mały był w ogródko do 11.00, teraz śpi w zacienionym pokoju i do 15.00-16.00 nie ma mowy o ponownym wyjściu na zewnątrz- oboje źle znosimy upały Ale za to wczorajsze późne popołudnie i wieczór były super. Najpierw półtorej godziny leżeliśmy na trawce czytając gazety na plecach i na brzuchu, bo moje dziecko wprost uwielbia "czytanie", a potem spędziliśmy godzinkę na huśtawce ogrodowej i mały całą godzinę huśtał się na brzuszku. W odwiecznym temacie kupek u nas załamka, bo mały nie dość, że robi minimum 4 kuppki dziennie, to jeszcze od tygodnia znowu robi kupkę w nocy o 3.00 ( Co prawda i tak go w nocy przwijałam, no ale jest to dziwne... Lecę, bo słyszę buczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 21.07.04, 13:36 Cześć Z dumą informuję, że zostały mi jeszcze tylko 4 kilo do zrzucenia. Wiem, że niektóre z was są już szczuplejsze jak przed ciążą ale dla mnie to wielkie szczęście, bo w dziewiątym miesiącu miałam ponad 20 i wszyscy mówili, że jak tyłam 9 miesięcy to teraz będę chudła 9 a tu nie ma nawet 3 i już jest nieżle. Dodam że jestem wysoka i byłoby wszystko w porządku gdyby jeszcze nie te rozstępy. Mój mąż chciał mnie pocieszyć i powiedział, że na wakacje będziemy jeżdzić w góry nie nad morze..... A co do mego prawie 3 miesięcznego to jeszcze wam dzisiaj nie mówiłam jak bardzo go kocham. Nika twój Iguś (cudowny) ma fryzurę jak mój Henryś tzn. coś tam na czubku mu zawsze sterczy. Opolanko co do zmiany /zwyczajów kąpielowych/, które cię zaintrygowały w moim poście, to żadna rewelacja. Poprostu za radą pielęgniarki od dzieci kąpię go co drugi dzień a nie codziennie jak wcześniej, ona nawet powiedziała że dzieci z suchą skórą to nawet co trzeci. Przyznam, że bardzo cierpię z tego powodu bo uwielbiałam go kąpać. Nie używam zbyt dużo płynu do mycia, wodę daję chłodniejszą 37 albo mniej, kiedyś go kąpałam w 37.5 i nie trzymam go zbyt długo w wodzie, dosłownie tyle zeby go tylko spłukać dokładnie i wyciągam. buuu ...kolejny ból. I takiego mokrego smaruję oliwką dla dzieci i póżniej wycieram takim wklepującym ruchem. To tyle, i gdzies za jakąś godzinę smaruję mu te zmienione miejsca kremem natłuszczającym. Staram się też go nie ubierać zbyt ciepło i nie wystawiać na słońce. Teraz, jak pisałam, wygląda dobrze, czy to było alergiczne, niewiem. Poczytałam na forum o alergiach co najbardziej uczula i postanowiłam unikac tych produktów. Tyle, że z natury jestem rostrzepana i niezbyt mi to szło. Tzn. np. cały czas dolewam mleko do kawy, zjadam od czasu do czasu kanapkę z serem żółtym albo pleśniowym, jem ciastka, mimo że na pewno są w nich i jajka i mleko. Dodaję jajka do kotletów, śmietanę do zupy itp. Jak narazie wysypka mu nie wraca, więc oby nie zapeszyć raczej nie jest to na tle alergicznym tylko takie kłopoty z przyswajaniem pewnych produktów. Henryś właśnie zasnął w foteliku samochodowym, więc spróbuję go przenieść do kołyski, co by plecki miał proste, mam nadzieję że się nie obudzi. Pozdrawiam gorąco Magda Do obejrzenia mnie i mojej rodzinki zapraszam na stronę: www.wolek.dsl.pipex.com próbowałam, ale nie wiem jak zrobić żeby było na czerwono. pa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 21.07.04, 21:10 Magdo, zrzucisz wszystko, nie przejmuj się gadaniem zawistnych. Im dziecko większe, tym więcej przy nim biegania, do tego karmienie piersią i kilogramy lecą... Tak przy okazji- czytałam w innym wątku, że studiowałaś w Łodzi, byłby niezły numer, gdyby się okazało, że studiowałyśmy razem )) Chciałam Wam powiedzieć, że moje dziecko zamieniło się w strasznego śpiocha, ma to chyba po tatusiu Wcześniej spał, bo było deszczowo, teraz najwyraźniej śpi z powodu upałów. Dzisiaj młody wstał o 9.00 (zasnął o 21.00) i w ciągu dnia spał tak: 10.00-11.00, 12.00-15.00 i 18.00-19.00- i pomyśleć, że wcześniej wystarczała mu godzinka snu w ciągu dnia. No, ale nie narzekam, bo mam chwilkę na odpoczynek. I tak w czasie swoich przytomnych godzin daje mi nieźle popalić, bo na razie nie przewieźliśmy tu ani karuzelki, ani maty, więc muszę się ciągle z nim bawić. Ostatnio nie kąpiemy dziecka przed 20.00, bo jest za widno i za ciepło i nie chce usypiać przed 21.00. Ale kąpiemy go codziennie, bo on się w dzień poci przy tych upałach, poza tym teraz jak ciągle siedzi na zewnątrz to go kilka razy dziennie smaruję filtrami, no i na koniec dnia tak się lepi, że nie wyobrażam sobie, żeby miał iść spać bez umycia. Ale skórę ma zdrowiutką, więc nie ma z tym problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
justy_s Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 13:33 Cześć Dziewczyny, Bardzo chciałabym dołączyć do waszego grona. Będąc w ciąży czytałam wasze forum, po urodzeniu Agaty niestety nie miałam już tyle czasu, tym bardziej, że postanowiliśmy z mężem wykorzystać okazję i zamienić mieszkanie na większe (nikomu nie polecam przeprowadzki z miesięcznym dzieckiem). Bardzo cęnię sobie wasze uwagi na temat wychowania dzieci. Dzięki Wam zwróciłam uwagę na kilka rzeczy, problemów, którch sama bym pewnie nie zauważyła. O nas: Jesteśmy z Olsztyna, Agata urodziła się 16.04.04. (ładna data do zapamiętania), waga 3230, wzrost 53cm (obecnie 7200 i 72. Odrazu chciała bym Was prosić o opinie na temat, który bardzo mnie nurtuje: moja Agata zaczyna ssać palec (ja ssałam kciuk do 1 klasy szkoły podstawowej) nie wiem jak zareagować. Za każdym razem wyciągam jej rączkę z buzi. Nie sądzę by to wiele pomogło. Smoczka wypluwa. Proszę Was o pomoc. Justyna z Agatą Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 14:58 Witajcie wszystkie mamusie, a zwłaszcza Justynę- cieszymy się, że się odezwałaś, żeby tyyle czasu czytać i nic nie napisać! Jeśli chodzi o ssanie kciuka i w ogóle łapki, to mnie też to stresuje, ale chyba na razie nie da się z tym nic zrobić, bo 3-4 miesięczne niemowlę jest na etapie poznawania własnych łapek i nie da się ich utrzymać z dala od buzi. Mój synek też nie chce smoka, każdy wypluwa z obrzydzeniem, no to wyjmuję mu łapki z buzi po tysiąc razy dziennie i generalnie staram się go cały czas czymś zajmować, bo wtedy zapomina o łapkach. Ale wiadomo, że nie da się tak robić 24h na dobę. Nie wiem co będzie dalej, mam nadzieję, że jak za miesiąc będzie miał sprawniejsze łapki, to zabawy manualne zajmą go bardziej, niż kciuk. Chcę Wam się poskarżyć,że moje dziecko śpiące co noc po 6-7 godzin popsuło się zupełnie ( Ostatnia noc była bardzo męcząca- mały budził się najrzadzej co 3 godziny, a czasami nawet co godzinę. Mam nadzieję, że to kwestia upałów,że w nocy też mu się chce pić, a do tego nadrabia ominięte posiłki w dzień. Bo jeśli to po prostu zmiana jego trybu spania, to załamka... Co prawda pospał do 10.00, ale ja wstałam dość zmęczona tymi nieustannymi pobudkami na karmienie. Tak się cieszyłam, że przez ten miesiąc mały będzie spał w swoim pokoiku (z elektroniczną nianią), a ja się wyśpię z niemężem, a tymczasem już po drugim karmieniu wylądowałam w pokoju Maćka, bo bieganie co chwila w tę i z powrotem było bez sensui jak tak dalej pójdzie, to w ogóle będę spać z dzieckiem zamiast z mężem. Niby to też fajny mężczyzna, no ale jednak malutki )) Odpowiedz Link Zgłoś
przyszla_mama Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 21:07 Witaj Justyna! Mój Jędruś urodził się 15.04! Niestety też zaczął ssać palec, paluszki i piąstki (niedługo wsadzi sobie łapsko do łokcia...) Wyciągam mu łapki, daję smoczek (chętnie wciąga) ale myślę, że dzieci tak po prostu mają, ja się w każdym razie tym nie przejmuję, chociaż jak znam życie i siłę forum po następnych wypowiedziach zacznę panikować. A wracając do "starych" spraw spieszę donieść, że mały robi kupki mniej więcej co dwa dni. Dziś miałam straszny dzień, żeby małemu ulżyć zeżarłam paczkę śliwek suszonych.... On na szczęście walnął sobie kupeczkę...jedną...natomiast ja...łomatko...Oszczędzę wam dalszych opisów. Coś nie mogę zmienić tego nicka, co sobie jakiś wymyślę, to już jest zastrzeżony, nie chce mi się wymyślać. Na początku sierpnia jadę z małym do rodziców na jakieś dwa tygodnie, kurczę tylko znów nie będę miała dostępu do forum, buuuu, a potem będę Was czytać miesiąc... Nadal kąpiemy jędruszkę o 19, po kąpieli jedzonko i od razu zasypia, budzi się niestety ok 23, 2, 5 i...koniec spania. Ryki, kwiki, piski, buzia uchachana (nie moja), kopanie matki po żebrach ( w nocy zsuwa się ze swojego klina i przekręca się - leży prostopadle do mnie) wariuje tak ze dwie godziny, potem ewentualnie mała drzemeczka, ja już jestem nie do życia. Acha, pytanie do dziewczyn które śpią z dzieciaczkami. Kiedy macie zamiar kłaśc do łóżeczka dziecinnego? Mój mały tylko w dzień śpi w swoim łóżeczku, w nocy ze mną, jakoś nie chcę go kłaść samego - po prostu bardzo lubię z nim spać, ale boję się, że będzie ból z odzwyczajaniem. Może jak przejdzie w nocy na butlę? Albo w ogóle jak zacznie jeść inne pokarmy może będzie spał dłużej w nocy... A kiedy zaczynacie wprowadzać inne jedzonko? Ja w październiku wracam do pracy, więc od września chciałabym zacząc (mały będzie miał 4 i pół miesiąca), mam nadzieję, że tak można, przy czym chciałabym dalej karmić piersią, pracuję na pół etatu, może się uda. no to na tyle, papa Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 21:36 Cześć Dziewczyny!! Justyna witam.Faktycznie nieźle wytrzymałaś nie wystukując ani słówka Magda 4 kilo na plusie do dla mnie marzenie ja nadal ponad 10 ( W ciąży ponad 20.I nikt mi nie wmówi, że jak się karmi piersią to tak szybko wraca się do wagi sprzed ciązy, może niektóre tak mają ja nie. Co do fryzury Igusia to dawniej na głowie miał ład i porządek, ostatnio jednak powycierało mu się tu i ówdzie a gdzie indziej zaczęło sterczeć Łapki w buzi , skąd ja to znam.Igor cały czas pakuje łąpki do buzi , nie ssie kciuka ale wkłada całą piąstkę. Polubił jednak smoczek, którego dawniej nie tolerował więc czasami idzie na układ i pozwala łapki zastąpić smokiem. W ciągu dnie mały je mniej co normalne przy takim upale, w nocy jednak nie budzi się częściej niż zwykle . Jak zaśnie po 20 to do 2- 3 jest spokój, pózniej spi 2 lub 3 godzinki no a potem bywa różnie albo jescze trochę pośpi albo zaczyna dzionek gadaniem, pomagając sobie łapkami i nóżkami. Sylwio jesli idzie o spanie w łózeczku to w ciągu dnia mały zazwyczaj śpi u siebie, no chyba że jesteśmy poza domem lub jest wyjatkowo marudny i trzeba z nim poleżeć to u nas w łóżku.W nocy wygląda to tak, że śpi u siebie do jakieś 4 - 5 (zalezy keidy obudzi się na karminnie) i potem już stanowczo protestuje i przenosi się do nas. Uciekam , może troche poprasuje..... chociaż może jednak nie ( nic mi się nie chce) Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 22:46 Przyszła mamo, mój synek też śpi do 4-5 w swoim łóżeczku i dopiero potem ląduje u nas. Za to w dzień zawsze śpi na naszym łóżku, bo ja jestem leniuszek i najłatwiej uśpić mi go przy piersi i nie chce mi się go potem odkładać, bo a nuż się obudzi, a tak mam trochę czasu dla siebie. Poza tym gdzieś przeczytałam, że to jest wręcz wskazane, by dziecko gdzie indziej spało w nocy, a gdzie indziej w dzień, bo wtedy lepiej odróżnia dzień od nocy, łatwiej zasypia, itd. No nie ukrywam, że teoria mi pasuje Ja nie wiem, kiedy moje dziecko zacznie spać u siebie nad ranem- jak pomyślę, że tylko po to by tam spał mam wstawać codziennie o 6.00 to mam to gdzieś, już wolę spać z dzieckiem do 10.00 nawet przez dwa lata. Jak już wspominałam łóżko ma szerokość 3m, więc nie będzie problemu z miejscem. Ja to jednak jestem śpioch, nie? )) Nie mogę się doczekać wprowadzania nowych prodktów, ale ponieważ nie wracam do pracy, to zacznę najwcześniej jak mały będzie miał 5,5 miesiąca. No może wytrzymam do zalecanych 6, ale z wielkim trudem. I jeszcze z cyklu "przewrażliwiona matka panikuje"- jeszcze dwa tygodnie temu moje dziecko gaworzyło od rana do wieczora, wprost buźka mu się nie zamykała, a od jakiegoś tygodnia mówi bardzo mało ( Zagadany odpowiada, ale krótko, sam z siebie trenuje głównie piski i prychania, nie wiem, czy nie zacząć się martwić, bo przecież powinientrenować nowe głoski. Na szczęście nadal się śmieje od rana do wieczora, moje bezzębne słoneczko. Nadal nie obraca się z brzuszka na plecy, nie wiem, czy kiedykolwiek przekręci swoje tłuściutkie ciałko... Za to polubił już bardzo pozycję na brzuszku i spędza tak większość dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 22.07.04, 23:54 Justyno witaj w gronie kwietniowych mamuś. U nas jak narazie beż zmian, kąpiel ok 21 potem karmienie i Szymonek śpi do 3 lub 5, zależy ile się napije. Chociaż ostatnio myślałam, że mu się coś poprzestawiało bo raz obudził się ok 1 a raz po 2, to pewnie reakcja na te upały. Dziewczyny ja też biorę małego na karmienie do łóżka i z reguły śpi już z nami do rana, bo naprawde bardzo lubie się do niego przytulać, chociaż jest taki malutki, ale zarazem bardzo słodki. W międzyczasie kolejne karmienie na półśpiąco i często tak sobie śpimy do 10, a raz nawet do 11.30, także też jesteśmy śpioszkami z małym. Muszę się pochwalić, że nareszcie Szymek zaczął pięknie podnosic główkę, tak z dnia na dzień i zauważyłam , że leżenie w takiej pozycji sprawia mu coraz większą przyjemność, dzisiaj nawet pogugał sobie do babci. Cieszy mnie ten fakt, ponieważ bardzo się martwiłam a przed nami przecież wizyta u neurologa. Mam pytanie do mam dokarmiającyh swoje pociechy. W zwiąkzu z tym, że jedziemy z mężem na wesele i niestety nie możemy zabrać małego, dlatego tez będzie musiał dostać sztuczne mleko i tu właśnie mam pytanie, jakie mleko dajecie swoim dzieciaczkom, jakie jest lepsze, czy mam się indywidualnie skonsultować z pediatrą. Dodam, że to wyjdą gdzieś 3, 4 karmienia, postaram się też coś ściągnąć. maliko wydaje mi się, że nie masz się czym martwić, jeżeli chodzi o "mowę" Maciusia. Mój Szymonek jednego dnia gada jak najęty, a innego tylko się usmiecha, bardziej jakby wszystko obserwuje i czasami coś tam gugnie pod nosem do zabawek na karuzeli coś dzisiaj padnięta jestem, więc uciekam zdrzemnąć się przed pobudka i kolejnym karmieniem Szymka pozdr Ania Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Temat rzeka....kupki i nie tylko... 23.07.04, 08:28 No i popsuła się pogoda. Za oknem dosyc ponuro. Malilko u nas z gadaniem to samo, ostatnio Igor gada zdecydowanie mniej niż dotychczas, chociaż teraz słyszę ,że coś tłumaczy tatusiowi.Banan z buzi nie znika. Mały z zapałem ćwiczy teraz przewracanie się z plecków na brzuszek ( w odwrotnym kierunku już ma opanowane)i nawet nieźle mu to idzie.Uwielbia leżeć na brzuszku, aż nie chce się wierzyć że kiedyś tego nienawidził i darł się wniebogłosy kiedy go się tak kładło, lubi obsesrwować świat z tej pozycji. Czasami mam niezły ubaw jak półprzytomne ze zmęczenia dziecko kłądę do łóżeczka dziecko, wydaje mi się że zasnęło i to mocno a mały fik na boczek potem na brzuszek, główka do góry,oczy jak pięć złoty i zaczyna się rozglądać Uciekam a gdybym miała już tu dzisiaj nie zajrzeć, życzę wszystkim miłego weekendu. Nika Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Mniej je, więcej pije....urok upałów 23.07.04, 09:51 Cześc dziewczyny!!! Widzę, ze Wasze dzieciaczki takze mniej jedzą pod czas upałów i wcale im się nie dziewie, bo mnie takze nie chce sie jeśc ale pic...to litrami Narazie jeszcze nie ma u nas jakiś nieziemskich temperatur, ale ja mało odporna juz odczuwam te kąpiele słoneczne..i moja córcia takze... Przemywam ją w ciagu dnia, aby potem nie miec problemu z potówkami...a wczoraj przed całym dniem pozypałam jej szyjke pudrem, oczywisice przez fałdki trudno tam dotrzec i o dziwo....żadnej potóweczki, to dobry pomysł....fiu, fiu..ale jestem mamusia zapobiegliwa...haha... Co do spania i kapieli to maął jest witana wodą około 19...potem je o 19.30 i zasypia...budiz się o 24, potem o 4 a potem około 6 i nie chce jej sie spac..ucina sobie drzemkę dopiero po 8.30....tak na 40 minut albo i krócej. wciągu dnia jada juz dosyć regularnie...11, potem ,14, 17 i 19 30..oczywiscie nie co do minutki i śpi okolo 13, 14 a potem około 16.... skóra odpukac czysćiusieńka.... ok mała placze wiec spadam... pozdórkwa i miłego wekeendu Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Wyjeżdzamy :-)) 23.07.04, 10:02 Dziewczyny ja tak na szybkiego bo musze nas jeszcze spakować. Wyjezadzamy dzis na dwa tyg do moich rodziców do Szczecina )Juz widzę oczami wyobraźni jak leżę w ogrodzie i czytam gazetki a dziecko jest rozpieszczane przez dziadków. Niestety nie mam tam dostępu do netu wiec pewnie odezwe sie dopiero po powrocie. Winia-my tez zaraz po powrocie idziemy na wesele i też mam taki problem jak ty.nie wiem ile mleka uda mi sie ściągnąć i nie wiem jakie podać ewentualnie sztuczne mleczko.Pomóżcie dziewczyny!I czy to nie saszkodzi dziecku tak raz dać inne mleczko niż mamy?? malilko-nie przejmuj sie w ogóle tym guganiem.Maja gugała niesamowicie na początku czrwca,potem zrobiła sobie nagle 3tyg przerwy i teraz jej wróciło ze zdwojona siłą,przy czym cała jest uśmiana,brechcze sie też w głos co mnie rozczula do łez a najchętniej gada do lustra i udaje wstydziocha. Byłyśmy na szczepieniu,wykupiłam te nowe gdzie jest tylko jedno ukłucie-mimo że troche to kosztuje, to jestem zadowolona,bo mała nawet nie zauważyła że była szczepiona i w ogóle nie marudziła potem. Ale zmierzyła ją siostra przed sczepieniem i coś mi nie pasuje-albo oni cos źle mierzą.Wyszło że Maja ma 61cm-troche to dla mnie dziwne bo nie wchodzi w śpiochy 68,wiekszość ubranek ma na 74 i według mojego mierzenia to jest duuużo dłuższa. No i jest kluseczką i pewnie dlatego jeszcze w ogóle nie przewraca sie-ale ma na to jeszcze dużo czasu wiec mnie to nie martwi uciekam bo mała sie budzi a jeszcze tyle pakowania uważajcie na siebie pozdrawiam Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Wyjeżdzamy :-)) 23.07.04, 22:20 Witajcie, Wreszcie był miły dzień po tych obezwładniających upałach i mały był w ogrodzie od 10.00 do 20.00, więc rewelacja. Ze mnie jest niezła matka- koło 11.00 mały zasnął, a ja się ewakuowałam do domu, żeby wypić kawkę przed kompem. Od czasu do czasu do niego zaglądałam, ale spał pięknie, zresztą jak się budzi w ogrodzie, to fruwające listki tak go absorbują, że potrafi jeszcze z pół godziny się w nie wgapiać. Zaczęłam pisać na forum i słyszę narastający szum- minęło dobre parę minut zanim sobie uświadomiłam, że to lunął deszcz! Wybiegłam jak szalona po dziecko, mały cały mokry, bo w cieniu nie podnoszę mu budki, wyraźnie zaciekawiony rozglądał się dokoła ładując do buzi mokrą pieluzkę tetrową, któą miał przykryte nóżki. To był ciepły, letni deszcz, więc wytarłam go, przebrałam i z powrotem wystawiłam na dwór, tym razem pod daszkiem Potem niestety znowu zrobiło się bardzo gorąco, ale już nie aż tak, jak w ostatnie dni, no i dało się wytrzymać bez chowania się do domu. Ale ogólnie super jest mieszkać w domu z takim maluszkiem. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Wyjeżdzamy :-)) 24.07.04, 21:12 Cześć Mamusie, uff, jest 21-sza, a ciągle upał....Mała rzuca mi się na pierś co dwie godz. i ja też już zaczynam marzyć o wprowadzeniu innego jedzonka. Zdecydowałam się też od września, po skończonych 5 miesiącach. Mam nadzieję, że to będzie niezła frajda. Nie było mnie tu długo, bo i to prawko jazdy mnie męczy (mąż przeżył już kilka horrorów z Emi w domciu, bo jazdy trwają 2 bite godz. i Młoda już kwiczy..) i z powodu tych upałow cięzko się ruszyć z domku, to Emi znowu nie śpi. Dziewczyny, jak to robicie, że wam maluchy tak szybko zasypiają? Nasze maleństwo, po kąpieli: ok.19,20, je i ...wcale nie zasypia. Normalna jej pora na prawdziwe zaśnięcie to 22,23! Czy to nie straszne? Nasza też śpi z nami, ale my mamy łóżko - 140cm..... Ja się na razie nie zastanawiam nad przenosinami do łóżeczka, myślę, że jak przestanie się budzić w nocy, to samo jakoś to wyjdzie, nie? Niepoprawna optymistka ze mnie, co? opolanko: ser żółty precz, a kawka mała może być. Jak to wdrożyłam w życie to kupki są teraz "ładniejsze", ale za to znowu co 3 dni... pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia To ja!! przyszla_mama!!! 26.07.04, 11:05 Witajcie, zmieniłam nicka, nie jest może zbyt odkrywczy i oryginalny, ale lepsze to,niż być ciągle Przyszłą_mamą Grass, nie wiem co ci poradzić, żeby Emi zasypiała ci od razu po kąpieli, mojemu jakoś samo to przychodzi, chociaż czasem też troszkę marudzi. Myślę, że on wie, że to jest pora spania, te wszystkie rytuały, kąpiel, smarowanko, zaciągnięte żaluzje, no i duże łóżko, bo w dzień śpi tylko w swoim. Na pewno w końcu się przyzwyczai, nie martw się. Mnie martwi tylko, że on średnio co 2-3 godz. się budzi, nawet ten sen po kąpieli wcale nie jest dłuższy, ostatnio jedzonko ok. 20, 24, 2, 4, 6, 9 - no horror, przy czym ok 5-6 definitywny koniec spania!! no może jakaś półgodzinna rwąca drzemka. Jestem załamana i niewyspana. Grass, ja też jestem taka optymistka jeśli chodzi o spanie małego w swoim łóżeczku, wychodzę z tego samego założenia co Ty, że samo jakoś wyjdzie, hihi, a co tam. Acha, a łózko też mamy 140 cm, tyle, że ja tam śpię tylko z małym, mąż w drugim pokoju. No i małżeństwo niestety wybitnie nam nie służy, nie wiem, czy był sens właściwie...ale to już zupełnie inna, smutna historia. Pozdrowionka, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Wyjeżdzamy :-)) 26.07.04, 12:21 Cześć wszystkim! Coś cichutko było w ten weekend. Nam piątek, sobota i niedziela upłyneły pod znakiem wizyt, zarówno składanych jak i przyjmowanych. (Dziecko znosi to o wiele lepiej niż ja). Postanowiłam troche pojeździć z Henryczkiem po mieście, żeby oswoić go z hałasem i przyzwyczaić do podróży. On ciągle na hamujące pociągi, czy ruszające motory reaguje płaczem. Wyciągam go z wózka, uspokajam a potem on już nie bardzo da się włożyć spowrotem. W ogóle zauważyłam, że syn mi się wycwanił nie wiadomo kiedy. Tak to grzecznie się bawi a jak tylko mnie zobaczy to zaraz zaczyna kwękać i chce na ręce. W sobotę moja koleżanka ukrainka, którą poznałam w szkole rodzenia, zorganizowała spotkanie u siebie w ogrodzie dla wszystkich dziewczyn z kursu. Oczywiście z dziećmi. Było cudownie, ciepło, słońce i ośmioro dzieci na materacu pod parasolem. (Nie było głównie angielskich mam, te które przyszły to Argentynka, 2 Hinduski, Australija i Amerykanka. Stwierdziłyśmy, że nieobecność Angielek spowodował strach, że też bądą musiały coś takiego zorganizować. No ale dosyć obgadywania) Moj Henrys poraz pierwszy spędził 7 godzin na dworze. I to był chyba jego najszczęśliwszy czas. Nie płakał, tylko patrzył się na kwiatki, gałązki, wzorki na parasolu itp. Buźka cały czas uśmiechnięta. Irina przyjęła gości po wschodniemu, czyli cały stół zastawiony, ciasta własnego wypieku itp. Ja, niestety ze względu na podejrzenia skazy u mojego malaca, musiałam obejść się smakiem. Jutro idzemy na drugie szczepienie i mam nadzieję że pójdzie tak gładko jak pierwsze. Ja mojemu synkowi pozwalam wkładać piąstki do buzi, miał taki okres że ssał kciuka ale wyjmowałam go 1500 razy w ciągu dnia i się oduczył. Malilka być może spotkałyśmy się kiedyś w Łodzi. Zobacz na moją stronę, czy mnie znasz. Zaznaczam tylko, że byłam o połowę szczuplejsza i farbowałam włosy na rudo. Pozdrawiam gorąco, mimo że u mnie znów ochłodzenie. www.wolek.dsl.pipex.com Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Pierwsze łyczki soczku... 26.07.04, 22:23 Witam, Jak w tytule postanowiłam od tego tygodnia powolutko zapoznawać Emilkę z nowymi smaczkami. Na pierwszy rzut poszedł soczek jabłkowy. Dzisiaj jeszcze z butelki, bo dopiero w czwartek wyrwę się do miasta po jakiś sprzęcik typu kubek niekapek. I Emilka wciągła 60ml soczku jednym tchem, chyba jej zasmakował. Jutro też jej podam trochę i zobaczymy... W kolejce czeka też kaszka mleczno- ryżowa (bez żadnych dodatków), ale zostawiam to na przyszły tydzień. Niestety nie znam dobrej rady jak usypiać maluszka w łóżeczku, nie jestem żadnym ekspertem w tej sprawie. Starsza do około półtora roku zasypiała przy cycusiu ze mną w łóżku. Dopiero odstawienie od piersi w okolicy drugich urodzin pozwoliło na to, że śpi we własnym łóżku. Łóżeczko było więc dla niej czymś calkiem obcym. Dzisiaj nie ma żadnego problemu, Julka śpi sama we własnym pokoju. A Emilkę po prostu kiedy jest zmęczona kładę do łóżeczka na bok, przykrywam dość ściśle kocykiem i wychodzę z pokoju. A ona sobie sama zasypia. Po prostu takim jest dzieckiem...W tym tygodniu Emilka kończy 4 miesiące. Od zeszłego tygodnia pięknie chwyta zabawki wiszące nad nią, łapie też grzechotki, które jej się podaje. Czasami przekręca się z brzuszka na plecki. Nie wiadomymi mi sposobami wędruje juz po całym kocyku. Jak przychodzę do niej po kilku minutach, leży odwrócona często o 180stopni. Poza tym ostatnio tak pięknie "śpiewa", wydaje takie długie wysokie piski. Sama radość U nas naokoło domu nadal ekipa budowlana, przed domem mamy wysypane stosy grubych kamieni, a za domem wielkie rowy. Jak w Wielkim Kanionie!hihihi No jeszcze ponad tydzień to potrwa, tyle to jeszcze wytrzymamy.... Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko Papa mami i (prawie)4 miesięczna Emilka Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 26.07.04, 23:16 witajcie!!! u nas Kamilek juz ponad tydzien zajada sie kleikiem ryzowym na moim mleczku, a gdy nie chche mi sie sciagac to na wodzie.Ladnie je od pierwszego razu lyzeczka i chyba mu smakuje bo sam otwoera buzke i lapie za lyzke no i czasami zawartosc wyladuje na buzi, bluzce mamy albo we wlosach...sama radosc) mniej wiecej za 2 tyg zaczneimey testowac warzywka, w usa soczki i owoce zalecaja podac dziecku na koncu! W nastepna niedziele mamy Chrzest) w sumie to bylam na kilku chrztach, ale jestem poddenerwowana i bardzo przejeta, w sumie tylko raz chrzci sie pierworodnego!!no i mam problem, przy tutajeszych upalach nie wiem w co sie ubrac) jak myslicie moze byc sukienka letnia(w miare elegancka) czy lepiej jakis kostium?? ogolnie dalej bez zmian jezeli chodzi o spanie, pobudka 5-6( 3-4 razy w nocy karmienie, chociaz wiem z emoj synek potrafi ladnie spac i to bez budzenia sie w nocy, dwa razy zrobil nam niespodzianke i jadl raz o 2 w nocy i spal do 9!!! nie wierzylam, ale szczescie trwalo tylko dwa dni!!!i to z przerwa jednodniowa! a nic innego nie robilam itd Kamilek az rwie sie do siadania, podciagany ladnie trzyma glowke, sam sie chwilami podnosi a posadzony na kolanach jest najszczesliwszy na swiecie) ostatnio upodobal sobie spanie na boczku, gdy zasnie klade go na pleckach a on myk przez sen na boczek i wyglada komiczniei tez przekreca sie nawet o 180 stopni, moim zdaniem pomaga sobie nozkami, bo ostatnio czesto podpiera sie na stopkach i podnosi pupcie do gory, a stawiany na kolanach sprezynuje, w ubieglym tygodniu bylismy na wizycie i pediatry i zostalo potwierdzone z ejest bardzo silny, no i dzielny bo jak zawsze co mieisac pobierali mu krew z paluszka a on nawet sie nie skrzywil)) jestem z niego dumna, bo mi bylo slabo)tylko dzisiaj zrobil kupke ze sluzem(( ale to chyba ta herbata bo wczoraj na noc wypilam wielki kubek(nie pilam juz chyba ze 3 tyg i sie skusilam), ladnie gadasmieje sie, piszczy z radosci, lapie dwiema lapkami zabawki i moje rece i jest cudowny tylko te ranne pobudki....zastanawiamy sie po kim on to ma? bo my uwielbiamy spac))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
justy_s Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 07:36 Cześć dziewczyny, Próbowałam w sobotę coś napisać, niestety jak w domu ma sie informatyka, to żaden komputer nie działa jak powinien i niestety zżarło mi całego posta. Asik_w letnia sukienka brzmi dobrze, musisz jednak pamietać o karmieniu (no chyba że weźmiesz butelkę), głupio będzie zadzierać sukienkę do góry żeby uspokoić Kamilka. My chrzciliśmy Agatę tydzień temu - płakała cały dzień, więc już o 19 pożegnaliśmy gości i pojechaliśmy do domku. A w domeczku zupełanie inne dziecko, hihihi, hahaha i radosne wymachiwanie wszystkimi kończynami. Zauważyłam, że moje maleństwo stanowczo nie lubi kościoła.Cała chmara gości też nie przypadła jej do gustu. Na szczęście chrzciny odbyły się u moich rodziców (mieszkają w domku z wielką działką) pod namiotami, więc Agata ucinała sobie co jakiś czas przerwy w płaczu i spała nabierając sił do dalszych krzyków. Dziewczyny mam pytanko: Moja Agata nie rozpoznaje mnie jak tylko odrobinę zmieni się mój zapach. wczoraj użyłam nowego żelu pod prysznic i mała wpadław histerię nie mogłam jej uspokoić. Dopiero jak umyłam się drugi raz ( naszczęście miałam jeszcze poprzedni żel) uspokoiła się. Agata zachowywała się jakby mnie wcale nie rozpoznawała. Czy Wy też tak macie? Życzę miłego dnia Justyna z Agatą (3m i 11d) Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 15:07 Hej)) Justynko wlasnie nie wiem co zrobic, Kamilek umie jesc z butelki ale nie bardzo to lubi, owszem jak jest glodny to pociagnie ale na moje oko to tyle zeby zaspokoic glod a pozniej rzuca sie na cycusiano i nie wiem czy tutaj w Kosciele np mozna karmic piersia! zreszta sama Msza jest krotka bo tylko pol godzinki a Chrzest po niej, tylko nie wiem ile bedzie dzieciakow, a pozniej z chrzesnymi wybieramy sie do restauracji, tam gdy Maly bedzie glodny to bez problemu, juz wyprobowane tylko zakrywam go pieluszka. dzisiaj moje dziecko spalo dobrze) o 11 karmienie i do 3,30 slicznie spalo, pozniej 5 i o 7 pobudka, teraz lezy na lozku(otoczone podusiami)gada cos tam do siebie i siluje sie z zabawkami na macie, boje sie ze ktoregos dnia wyrwie papudze ogon i skrzydla, bo najfajniej za nie sie ciagnie) Jezeli chodzi o zapach mamy to tez slyszlam jeszcze gdy bylam w ciazy, ze dziecko zapamietuje mame po zapaszku(przynajmniej na poczatku) i caly czas uzywam jednego plynu do kapieli a perfumy stoja nieuzywane. U nas znowu tropiki( pewnie bedzie ze 40 stopni(kurcze fajnie jest tutaj w miesiacach wiosennych, pozna jesienia i zima, temperatura do 20 stopni, ladne sloneczko a teraz w domu mozna sie ugotowac i Malemu potowki wyskakuja codzinnie, a "biega" po domu w pampersie i koszulce na ramiaczkach lub luznym body, stosowalyscie moze ten madmanganian potasu?? zastanawiam sie czy nie poprosic mamy zeby nam to przyslala, bo juz nie wiem jak z tym walczyc Dziewczyny ile Wam idzie pampersow na tydzien? ja kupuje paczke w ktorej jest 112 sztuk i to starcza na 2,5 tygodnia! nie wiem czy to dlugo, ale jestem wyczulona na mokre pieluszki plus te upaly i boje sie odparzen itd... i chyba zeby ida...maly wczoraj az sie wsciekal tak wszystko pakowal do buzki, dobrze ze jeszcze nie marudzi, gdy zagladam do buzki to widac takie biale punkciki na dziselkach, ciekawe kiedy zaczna sie przebijac...? milego dnia Kwietnioweczki ))) Anka i Kamis- lobuziak! Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 15:22 Asik, ja co 3 dzień kąpię małego w nadmanganianie potasu i nawet w największe upały, które ostatnio były nie zrobiła mu się ani jedna potówka, chociaż non stop był spocony, nawet leżąc nago, więc bardzo Ci go polecam- tanie, a pomaga, na ewentualne odparzenia, zaczerwienienia i wysypki też. A pampersów zużywamy 8 dziennie, więc Twoja paczka starczyłaby na 2 tygodnie. Ja też jestem wyczulona i w upały zmieniam pieluszkę max co 2 godziny, bo sama też nie chciałabym leżeć w ciepłym, wilgotnym kompresie z moczu Płyny do kąpieli zmieniam, ale nie używam żadnych perfum i w ogóle wkurza mnie, jak ktoś go weźmie na ręce, a potem mały śmierdzi mi czyimiś perfumami, no ale co zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 15:14 Witajcie, Ło matko, dziewczyny, wy tu kleiki, warzywka i soczki wprowadzacie, a moja pediatra wymachuje mi zaleceniami WHO powtarzając, że wszelkie wprowadzanie nowości u dziecka karmionego wyłącznie piersią przed ukończeniem 5-6 miesiąca życia to świadomy początek zaprzestania karmienia piersią, ograniczenie laktacji i zupełnie niepotrzebne działanie, itd. No i szczerze powiedziawszy trudno się z tym nie zgodzić, no bo jeśli dziecko je tylko pierś świetnie przybiera na wadze, to po co mu kaszka przed ukończeniem czwartego miesiąca? Mni esię wydaje, że jest niepotrzebna, więc do połowy września jedziemy na moim mleczku. Podoba mi się amerykański zwyczaj, że soczki dopiero po roku, ale na pierwszy ogień pójdą warzywa, bo mi się wydają najwartościowsze, no i w przeciwieństwie do kaszek nietuczące, a przy moim klopsie muszę na to uważać. A tak poza tym to mam ostatnio ciągłą jazdę bez trzymanki. Wraz z domem do pilnowania odziedziczyliśmy psa, a właściwie 6-miesięcznego szczeniaka, totalnie nieułożonego, szalonego i nieobliczalnego. Problem polega na tym, że to owczarek flandryjski, który wygląda jak mały niedźwiedź brunatny i takich też jest rozmiarów- ja mam 178cm wzrostu, a on stając na tylnich łapach kładzie mi przednie łapy na ramionach, więc możecie sobie wyobrazić bydlę. Niedźwiedź bardzo interesuje się dzieckiem, więc musze na niego ciągle uważać, jak jesteśmy na dworze, czyli prawie ciągle. Niedźwiedź nie wchodzi do domu, w nocy śpi na werandzie. W zeszłym tygodniu zostałam sama na noc w domu. Spałam razem z małym na niskim, szerokim łóżku. Po raz pierwszy od czasów noworodkowych Maciek zjadł o 3.00 w nocy i nie mógł zasnąć- przez dwie godziny śpiewałam mu, nosiłam, kołysałam, a jak mały padł wreszcie o 5.00, to ja razem z nim zasnęłam snem kamiennym. Nie mogłam więc usłyszeć jak niedźwiedź otworzył sobie łapą ciężkie i masywne drzwi wejściowe i przyszedł do nas do sypialni na drugim końcu domu. Obudziłam się nagle o 6.00 i ujrzałam wielki, brunatny łeb niedźwiedzia pochylony nad moim dzieckiem i wielki jęzor liżący małego po twarzy!!!!!!!!!!! Omal nie zemdlałam, on ma jęzor wielkości twarzy małego, o kłach nie wspominając. Zerwałam się na równe nogi, niedźwiedź uciekł, a ja rzuciła się na ratunek dziecka. Mały nawet nie pisnął, nie przestraszył się, leżał i uśmiecha się do psa! Białe body w którym spał było mokre i brudne od piachu i śliny, bo niedźwiedź jest tak kudłaty, że jak się napije wody, a potem wsadzi gdzieś łeb, to od razu cała morda w piachu. Umyłam małego i przebrałam, ale nic mu na szczęście nie było, twardy jest Pomniejsze incydenty z niedźwiedziem mam codziennie. Jak mały śpi na zewnątrz i się budzi, to muszę na pierwsze kwilenie pędzić do ogrodu, bo inaczej opiekuńczy niedźwiedź jest przede mną i wsadza łeb pod budkę chcąc pewnie pocieszyć małego. Oj, wesoło tu mam... A z innych rzeczy, to dziecko znowu mi się rozgaworzyło (ufff), łapie się już za stópki, co wygląda komicznie, wczoraj przewrócił się z plecków na boczek i na razie tyle z przewrotów. Piszecie, że Wasze dzieciaczki przekręcają się o 180 stopni- kurczę, ja sobie na razie nie wyobrażam jak młody miałby to zrobić, żeby wylądował z głową w miejscu stópek, niezłych macie akrobatów... Za to pozostawiony na szerokim łóżku nieustannie przekręca się o 90 stopni i jak go położę wzdłuż, to zdejmuję leżącego w poprzek- muszę zacząć uważać zostawiając go samego na łóżku... Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
justy_s Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 18:14 Witam ponownie, Asik_w nie wiem jak twój Kamilek reaguje na dużą ilość osób. Moją Agatę mogłam uspokoić tylko piersią w czasie chrzcin, więc nie wiem czy butelka wystarczy. Co do upałów, to my Agatę trzymamy tylko w body, a ponieważ jest dość pulchniutka (co tu dużo gadać - dwie bródki)po kąpieki zasypujemy wszystkie fałdki pudrem dla niemowląt (zalecenie pani dr). Co do soczków i kleików, czytałam, że nie należy zaczynać od owoców, ponieważ dziecko poznaje najpierw słodki smak i potem jest bardzo trudno przekonać malucha do bezsmakowych zupek. Uważam, że amerykański system ma sens. My narazie stosujemy tylko herbatki: koperkową i uspokajającą z gerbera. Agata wzywa Narazie Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 19:24 ) Justynko Kamilek uwoelbia ludzi i smieje sie do wszystkich, gdy bylismy u ksiedza to gadal z nim i gadal) a ksiadz byl zachwycony, wogole maly lubi jak do niego mowia po angielsku, az podskakuje tak sie smieje. Malilko az sie posmialam jak czytalam o niedzwiedziu, nie zazdroszcze, chociaz ja lubie psy)gdy wrocimy do domu boje sie ze bedzie podobny problem, bo moi tesciowie(przyszli, niestety bedziemy mieszkac z nimi w jednym domu, zczescie z ena gorze!!)maja buldoga francuskiego, takiego malego i ten pies jest tak rozpieszczony tak wredny, ze boja is eze moze byc zazdrosny o Malego i tutaj moze byc problem!tym bardziej ze to jedyny pies na swiecie, ktorego nie cierpie! A o niedzwiedzia to bym sie nie bala, on krzywdy dla Maciusia nie zrobi, chybaby predzej krzywde obcej osobie, ktora zblizylaby sie do wozka)Macius ma duzzza nianie, ale te zbym sie troszke bala, takie bydle moze nawet niechcacy przestraszyc lub w tym stylu... Kamilek ma po tym kleiku ryzowym jasniejsze grudki w kupce, jasnozolte, jasnozielone jak myslicie wszystko oki?? Anka Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 20:53 Witam serdecznie Dzisiejsza noc była straszna mały budził się co 2 godziny, jak sobie pomyslę ,że jeszcze nie tak dawno było to normą to się zastanawiam jak wytrzymywałam nie zasypiając na stojąco. Chyba mnie troche ostatnimi czasy moje dziecko rozpieściło, stąd dzisiaj jestem taka niewyspna.Mam nadzieję ,że dzisiaj pośpi jak zazwyczaj do 2-3. Co do wygibasów maluszków to Igor od jakiegoś czasu też "zmienia lokalizację " zasypia z głową z jednej strony łóżeczka a po jakimś czasie już ma ją w drugim końcu, poza tym przewraca się z plecków na brzuszek, z brzuszka na boczek , itp. Tak więc kombinacji mamy mnóstwo. Tak wariuje w łózeczku,że musieliśmy założyc drugi ochraniacz żeby się nie poobijał Łapki w buzi mały ma non stop czasami "obgryza" piąchę ze złością , ślini się strasznie ale lekarz stwierdził,że dziecko w tym wieku ślinić może się bardzo, łapki pakuje do buzi bo dzieci wszytsko pakuja do buzi, wcale nie muszą to byc zęby, no nic zobaczymy. Ostatnio hitem stało się u nas lustro, mały "stoi" przed i wdzięczy się niesamowicie , banan nie schodzi z buzi. Co do nowego jedzonka to nam pani doktor zaleciła,że jeśli będziemy wprowdzać to nie kaszki ani kleiki ale warzywa i owoce, jak stwierdziła mały jest duży( ale mi się napisało) dobrze przybiera na wadze więc lepiej go nie zapychać. . Malilka niezłą masz "zabawę " z niedźwiedziem Przy takim pomocniku rzeczywiście trzeba mieć oczy dookoła głowy. Asik co do grudek w kupce to mogą to być nie do końca strawione resztki pokarmu. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Pierwsze łyczki soczku...i kaszki:)) 27.07.04, 23:00 Nika, łączę się z Tobą w bólu, moje dziecko też zapomniało, że potrafi przespać 7 godzin ciągiem ((( Od chyba 2 tygodni je co 2-3 godziny, max śpi 4 godziny, to jakiś koszmar i też się zastanawiam, jak ja kiedyś dawałam radę, a przecież w ogóle mi to wtedy nie przeszkadzało... Mały też ma mega-ślinotok, już nie tylko w pozycji na brzuszku, ale w każdej, nawet jak leży na plecach, to mu się leją strużki śliny, więc bez pieluszki tetrowej się nie ruszamy. I też ładuje ciągle łapki do buzi, najchętniej to by chyba sobie włożył całą piąstkę... Co do nowości jedzeniowych- Maciek na oko waży już 8,5kg, więc o kaszkach nie ma mowy. A warzywa przecież nie są słodkie, tylko bezsmakowe i mdłe, spróbujcie sobie taką marchewkę ze słoiczka, pyszne to to nie jest... Jeszcze co do niedźwiedzia- ponoć psy tej rasy to "psie niańki" idealne do opieki nad dziećmi i niemowlętami, które instynktownie będą bronić maleństwa- to przynajmniej znalazłam w papierach dołączonych do rodowodu... Fajną mały ma nianię, przypilnuje, wymyje, hehe... A jeśli chodzi o lustro, to mały się wstydzi swojego odbicia Do mojego odbicia się usmiech, a jak widzi siebie to by najchętniej schował głowę pod moją pachę z taką zawstydzoną minką, śmieszny jest ) Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Zuzia ma dzis 4 miesiace 28.07.04, 10:20 Hej dziewczyny!!! Mała jeszcze drzemie, chociaż któryś z sąsiadów walczy z wiertarką i młotkiem...no i nzów cosik boruje.... Malilka, historia niedźiwedzia opiekuna przezabawna, ale masz racje, takie psy to wspaniale niańki i dobrze jets jak male dziecko opcuje z takimi wielkoludami...sama piszesz, ze maly sie nie boi i jka nabardziej ta znajomośc mu odpowiada...Futrzaste to i da sie łapać za włosy i nie wyrywa ich z rąk..jak to czynią mamuise i pozwala sie ślinic i sam ślini...hihi Dziewczyny ja takze nie podaje małej nic, tylko pierść i wodę, ale tak jak malilka zaczne od warzyw, aby śłodkośic nie były jej domenom...bo jak odziedziczy po mamusi miłośc do czekoladki, to oj, oj.....Myślę, ż e gdzies około 5 6 miesiaca, zacznę wprowadza nowe pokarmy....jeśli oczywisic będe miała nadal tyl e mleka co mam. Ostatnio przesąłąlm mamom zdjecia małej to powiedziały, ze to kluseczka,...bo jak sie w łokciu ma dwie dziurki i kosteckzi nie widac, to kawał miesiwa ma ten mój szkrabek. Co do poczynan małej, to tak jak u Was..ślinotok, lapanie zabawek raczkami, obracanie sie głow atam gdzie przed chwilką leżały nogi, dzieicackzi robią to jak zapaśnicy, na głowie sie kręca a wszystko dzięki nóżkom....super to wygląda W piątek ide do pediatry na szczepienie, to będzie ważenie i mierzenie, wiec sie pochwale, ale mysle ż eokoło 8 kg to bedzie A na wekeend byliśmy u przyjaciela w Hadze na d morzem, no i musiałam zamoczyc małej stópkę w słonej wodzie, no bo to jej pierwsze spotkanie z takak woda i była fotka..i chociaż woda zimna to maąl byla zadowolona.... a skóra małej...narazie super, odpukac aby ie zapeszyć...jak sa upału to pod szyjką, która zaslaniaja dwie fałdy, pudruje, bo tak to potówki murowane...Ja takze profilaktycznie kąpie w kalii, czyli nadmanganianie potanu raz na tydzień..no a na potóweczki to krochmal rewelacja....nawet jak sie dzieicak mocno poci, to mozan mąką posypac pod paszkami i szyje, oraz pachwinki. Ja takzę pampersy zmieniam czesto, bo mokry okład...fuj to.... Pozdrówka dziewczyny..idę na spacer za godzinkę...mam słonce ale nie daje mocno i dosyć chłodne powietrze, wiec jak na dwór pogoda w sam raz Odpowiedz Link Zgłoś
jaworka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 28.07.04, 12:15 Witam! Jaworka urodziła synka, Alberta 17.04.04. Ważył 3.780, 56cm. Termin miałam na 23.04. A ślub był 07.06.2003. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 28.07.04, 23:00 Cześć dziewczyny, witam nową kwietnióweczkę Jaworkę i Alberta . mój Szymonek skończył dzisiaj 3 miesiące. I pomyśleć, że niedawno myślałam o porodzie, a to juz 3 miechy strzeliły. Mały jest coraz głośniejszy, dużo gaworzy, piszczy i śmieje się jak najęty no i oczywiście zaczyna mu sie juz nudzić w łóżeczku i bardzo upodobał sobie oglądanie mieszkania w trakcie noszenia na rękach lub tez uwielbia gapić się w telewizor, mały kinoman. Martwi mnie jednak to jego lenistwo z podnoszeniem główki, w ubiegłym tygodniu bardzo ładnie to robił, a w tym znowu ma lenia, kładzie główke na boczek i ssie piąstkę, nie wiem, co mam juz robić, poza tym, że często kładę go na brzuszku. Dzisiaj zrobiłam próbę z odciąganiem mleka no i ręcznie w przeciągu 20 minut udało mi się odciągnąć ponad 60 ml. Nie wiem, czy to dużo, czy mało i czy w ten sposób można jakoś określić, czy mam wystarczająco dużo mleka, czy nie. Zastanawiam się tylko ile powinnam odciągnąc dla Szymonka, ile on powienien zjeść. Zrobiłam potem próbę karmienia butelką. Na początku mały troszke sie denrwował i płakał, ale jak załapał, to ani sie obejrzałam i butelka była pusta, ani śladu po 60 ml. Dałam mu jeszcze na dokładke cyca i po tym mały zasnął zadowolony. Także jak pojedziemy na wesele, to postaram się odciągnąć mleka na 3 karmienia, a na noc dostanie mleko modyfikowane, tylko jednak chyba najpierw pójdę do pediatry, niech ona dobierze, wyczytałam to na forum karmienie piersią. Śednio dziennie zużywamy ok 8 pieluch, ostatnio mały robi praktycznie w każda kupkę, także nawet nie ma mowy, żeby go przetrzymywac w tych smrodkach A w nocy nie przebieram, zaglądam tylko czy nie ma kupy, to ewentualnie wtedy I ostatnie pytanie, dziewczyny jak jest tak ciepło, to w czym śpią wasze dzieciaczki, my mamy w sypialni ok 23 stopnie, mały śpi w body i śpioszkach przykryty rożkiem, nie jest mu za ciepło. pozdr Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 05:02 cześć dziewczyny. Wiesz Winia, że my będziemy obchodzić urodziny dzieciaczków w ten sam dzień. No i czytając Twój post jakbym Mateusza widziała Czyli kinomaniactwo i piszczenie ze śmiechu. Wciskanie piąstki do otworu gębowego i takie ciamkanie, że aż w drugim pokoju słychać - byłoby słychać i w trzecim gdybym go miała No i nie podnosi główki tylko ciamka i ciamka tę piąstkę. Tyle, że mój akrobata to w siódmym tygodniu już się przewracał z brzucha na plecki i robił to namiętnie na dwie strony. No a głowę do tej pory podnosił też luksusowo, więc za bardzo się nie martwię tym lenistwem teraz. No i znalazł sobie nowe ćwiczenie gimnastyczne na mięśnie brzuszka. Strasznie się dźwiga do przodu z pozycji na pleckach. Już spokojnie go nie potrzymam na kolanach na pleckach - bo potrafi się podnieść no i mało brakuje do fiknięcia na podłogę. Fiknięcie na podłogę z dużego fotelika stojącego na malutkim krześle (wyobraźnia taty Mateusza jest chyba w zaniku) już zaliczyliśmy. Dzięki Bogu bez konsekwencji (mam nadzieję). No mam nadzieję, że wyobraźnię i zdolność przewidywania Mateusz odziedziczy po mnie. Jeśli chodzi o mleko.... Ja nie mam problemów z odciąganiem. Właściwie to ja nawet nie muszę odciągać)) Wystawiam tylko w odpowiednim momencie butlę i staram się trafić lejącym strumieniem do butli)) tyle tego mleka nadal mam. Ale już informuję, że na jeden posiłek 60ml to chyba trochę mało. Mój akrobata wyżera (oczywiście z przerwami na odpoczynek i odbicie) ok 100-120 ml. Co do odciągania zauważyłam, że im więcej odciągam - tym więcej tego mleka mi się produkuje. Także zamrażarę mam pełną na wszelki wypadek. Spróbuj Winia systematycznie sobie poodciągać - najlepiej jak piersi pełne, np w nocy. No a co do kupek to do tej pory robił mi 4-5 na dobę. A od tygodnia są 2 na dobę a czasami jedna. To przestawienie akurat nastąpiło w dzień urodzin mojego taty, gdzie jak zwykle impreza na dwadzieścia kilka osób, każdy chce pogadać z młodą mamą i oglądnąć małego - mama uhepiona, że w centrum zainteresowania - no a małemu zechciało się wtedy przestawiać tryb robienia kupy. No i przestawiał ten tryb rycząc wniebogłosy całe trzy godziny i wyglądało to jak typowa kolka i chyba była to pierwsza i mam nadzieję ostatnia kolka małego. Co do kolek - to mnie chyba ominęły a pożeram wszystko i smażone i tłuste i wzdymające i pestkowe. Nie mam się czym chwalić.... bo wyglądam jak w piątym miesiącu ciąży, no ale za to mały zahartowany w żarciu. Kupki wzorowe - kolek brak. Co do ubierania na noc: mały śpi w pajacyku niezbyt grubym i przykrywam go cienkim kocykiem polarowym i o zgrozo!!!! Kładę go od miesiąca na brzuchu (oczywiście na twardym materacyku - także spoko - się nie zadusi- nie ma jak za bardzo sobie zatkać swojego nochala) no i mu się szalenie podoba. Wędruje po łóżeczku niesamowicie. Kładę go w lewym górnym rogu a znajduję w prawym dolnym i na odwrót. Najlepsze, że wędruje z kocykiem - także cały czas wzorowo przykryty. Ślini się ciągle niemiłośiernie. Na prześcieradle mamy wyśliniony krzyż-x przez to pełzanie po przekątnej. No bo naślini naślini drogę pełzania, później domowe brudki osiadają na prześcieradełku no i mamy niezły wzorek, aż teściowa się zapytuje - co ty Gosiu jakieś prześcieradełko we wzorek kupiłaś? No efektem tego mamy dwa nowe prześcieradełka od teściowej))) żeby pewniej zapuszczonemu dziecku matka bałaganiara częściej zmieniała)) Ciągle się zastanawiam jakim cudem mój pierworodny ma wzorowe kupki bo oprócz mleka zdarza mu się pożreć kupę sierści mojego drugiego dziecka, tego 30- kilowego o którym wspominałam. Sierść fruwa wszędzie i czasami osiada nawet na języku wysuniętym z wrażenia przy oglądaniu jednej lampy, drugiej lampy i trzeciej lampy też. Rany co te żyrandole mają w sobie ciekawego. Skłonność do studiowania żyrandoli raczej mały nie odziedziczył po mnie. No nasz Borysek dzięki Bogu nie zajmuje się kąpaniem małego - jak u Ciebie Malilka tyle, że namiętnie i zazdrośnie próbuje zwrócić na siebie uwagę. Ostatnio kloc włazi do gondoli i udaje, że jest niemowlakiem. Nie wiem co on sobie wyobraża, że wezmę go na ręce i ocmoktam brzuszek jak Mateuszowi czy co? No weźcie osmoktajcie sierściucha!!! No psa to mogę przytulić ale cmoktać nie będę. Uczepił się mój Borys też trąbiącej trąbki na macie edukacyjnej małego i za cholerę nie może zrozumieć, że to Mateusza trąbka. Jak mu nie pozwalam ruszać, to patrzy się na mnie tak jakbym co najmniej mu dwa tygodnie jeść nie dawała. W związku z depresją mego psa, mój mąż zmiękł i pozwala mu spać w nocy wtulonym w siebie. No i się obejmują namiętnie wespół - rzekomo nieświadomie, tak że aż jestem zazdrosna. Przynajmniej ja się poobejmuję nad ranę z moim dzieckiem, bo do piątej to grzecznie śpi samo w łóżeczku. O cholera!!!! Już piąta - to wiele już nie pośpię Zmykam jeszcze podrzemać Pa Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 12:32 Cześć Dziewczyny. Jaworka witamy na wątku kwiecień 2004 Albert uroczy Ale podła pogoda Od rana deszcz. Już wolę upały, przynajmniej można gdzieś wyjść, no niby teraz też można ale się nie chce. Igor po godzinnym usypianiu wkońu zasnął, mam nadzieję,że trochę pośpi i nikt mi go nie obudzi. Odkąd do południa siedzę w domu (najpierw L4 teraz z małym) to dopiero widzę ile razy ktoś dzwoni do drzwi, a to pani sprzątaczka coś rozonosi, a to ktoś ze spółdzielni, ktoś na coś zbiera , ktoś coś sprzedaje, ktoś kogoś szuka, itp, itd., chyba zacznę zostawiać na dzwiach kartkę z napisem "PUKAĆ". Słuchawka telefonu już odwieszona więc jedno zagrożenie wyeliminowane W nocy mały nadal budzi się częściej niż to robił do tej pory, ostatniew dwie noce co 2, 3h. W efekcie wczoraj mamusia i tatuś , którzy nie chodzą spać wcześniej niż po 24, po 21 grzecznie spali w łózeczku) Winia mnie też wydaję się ,że 60ml to mało. Igor wciągał 120ml i nie powiem aby się tym strasznie najdał i było już jakiś czas temu( ostatnio jakoś nie odciągam). Jesli mogę coś poradzić to spróbuj jescze raz o innnej porze. Dzieci nie jedzą za każdym razem tyle samo, raz maluszek zje mniej raz więcej. Teraz 60 starczyło a może się okazać że innym razem nie.. Co do kupek to u nas nadal 1 dziennie, pieluchy od 7 sztuk wzwyż na dobę,zależy od mocy przerobowej małego No i się obudził, mimo że nikt mu nie "pomógł". Uciekam Pobawiliśmy się, zjedliśmy i spimy dalej. Kurde ale mały rośnie, właśnie go przebierałam wyciągnęłam pajaca, który leżał sobie w szafie bo jeszcze nie tak dawno był taki duży a tu niespodzianka , coprawda Iguń się w niego zmieścił ale długo w nim nie pochodzi.Zresztą pajac nie jedyny, którego spotkał taki los, no ale tak to jest część ubranek dostaliśmy, nowe przy róznego radzaju wizytach przybywają , no i trudno czasami będąc w sklepie się oprzeć chociażby wczoraj w Auchan była wyprzedaż i trochę z męzem poszaleliśmy wśród wieszaków Co do ubierania na noc to Igi zazwyczaj spi w jakimś pajacu, przykryty kocykiem a jak jest bardzpo ciepło to w samym body i coś do przykrycia. Niestety nalezy do zimnolubnych dzieciaków, jak tylko się przegrzeje to zaraz ma odparzenia, głównie na szyjce, dlatego tez muszę uważać żeby nie było mu za ciepło. To tyle, uciekam. Nika Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 14:25 Nika, od razu mam pytanie - jak wyglądają te odparzenia na szyjce? Bo od jakiegoś czasu małemu coś się tam właśnie robi, ma dwie brody, pod brodą ma potówki, a na szyjce i trochę na dekolcie takie jakby placki czerwonawe, wyglądają jak skupiska potówek, po paru dniach się łuszczą. No i teraz nie wiem, czy to czasami nie reakcja alergiczna na coś, czy potówy, czy właśnie odparzenia. Sypię go tam mąką ziemniaczaną, ale może mam te suche placki czymś właśnie natłuszczać??? A może dziewczyny u Waszych maluchów też coś takiego się pojawia, doradźcie coś. Pozdrawiam,Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: A Szymonek ma dzisiaj 3 miesiące:) 29.07.04, 15:04 mój Mateusz miał takie skupiska potówek w pachwinie, później te potówki zamieniły się w takie pęknięcia czerwone placki no i na to nasza pediatra przepisała dermazin krem no i po kilku dniach smarowania przeszło - były to potówki które się zamieniły w odparzenie Odpowiedz Link Zgłoś
comevorrei Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 15:49 cze dziewczyny. bardzo sie cieszylam gdy znalazlam was tu. bardzo rzadko tu bywam. a jeszcze rzadziej sie odzywam. tak czas leci. calkiem niedawno byly kreski na testah a teraz juz mamy slodki bobasy. moja roksanka urodzila sie 28 marca. wazyla 3600 i mierzyla 56 cm. termin mialam na 2 kwietnia. po 24 godzinah bylam w domku. karmi coreczke piersia. zastanawiam sie czy zaczac dawac ej kleik. a moze poczekac az skonczy pol roku? dobrze przybiera. wazy ponad 7 kilo. dokladnie bede wiedziala jutro. nawet nie wiem co jeszcze napisac'. tyle chcialabym wam powiedziec. do asik_w bardzo chcialabym z toba pogadac gdyz tez mieszkam w usa, a podejscie do dzieci jest tu troche inne. chrszciny mielis'my kon'cem maja.odtchnelam z ulga gdy bylo juz po wszystkim. zdjecia moej roksanki. www.eva.ru/passport/comevorrei www.eva.ru/passport/39112.htm Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 16:04 Przez ostatnie 3 dni się cieszyłam, że się wreszcie ochłodziło, bo upałów nie znoszę, ale dzisiaj znowu słońce nieźle daje, no ale w końcu jest lato, więc niech świeci. Maciek nie miał na sobie żadnego pajaca już chyba miesiąc, nawet najcieńszego, bo we wszystkim mu za gorąco. Śpi tylko i wyłącznie w body z krótkim rękawkiem, przykrywam go pieluszką tetrową lub flanelową, ale on i tak je w mig skopuje, a jak próbuję go przykryć najdelikatniej na świecie, to się budzi, więc ostatnio daję mu spokój, tylko jak już jest bardzo zimno, to nakładam skarpetki. Wczoraj w nocy było bardzo zimno i ja spałam w grubych skarpetach, przykryta kołdrą i kocem, a ten w samym body na wierzchu i chyba dzięki temu znowu przespał 8 godzin ciągiem. Mnie się serce kraje, ale skoro tak lubi... Wczoraj w dzień biegałam w polarze, a on znowu w krótkim rękawku, tyle że pozwolił sobie nałożyć cienkie długie spodenki (bo śpioszki miałam tylko na 62cm i nałożyłam w sumie 2 razy). No ale mam nadzieję, że dzięki temu będzie zahartowany Dokończę później, bo buczy... Odpowiedz Link Zgłoś
comevorrei Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 15:51 cze dziewczyny. bardzo sie cieszylam gdy znalazlam was tu. bardzo rzadko tu bywam. a jeszcze rzadziej sie odzywam. tak czas leci. calkiem niedawno byly kreski na testah a teraz juz mamy slodki bobasy. moja roksanka urodzila sie 28 marca. wazyla 3600 i mierzyla 56 cm. termin mialam na 2 kwietnia. po 24 godzinah bylam w domku. karmi coreczke piersia. zastanawiam sie czy zaczac dawac ej kleik. a moze poczekac az skonczy pol roku? dobrze przybiera. wazy ponad 7 kilo. dokladnie bede wiedziala jutro. nawet nie wiem co jeszcze napisac'. tyle chcialabym wam powiedziec. do asik_w bardzo chcialabym z toba pogadac gdyz tez mieszkam w usa, a podejscie do dzieci jest tu troche inne. chrszciny mielis'my kon'cem maja.odtchnelam z ulga gdy bylo juz po wszystkim. zdjecia moej roksanki. www.eva.ru/passport/39112.htm Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 19:30 Cześć Dziewczyny! Podczytuję Was od czasu do czasu z myślą napisania... No ale w końcu się uaktywniam Moja Jagoda już ma 3,5 miesiąca (12.04). Jest pogodnym Bobolinkiem. Świetnie bawi się już grzechotkami, pod stojakiem z wiszącymi zabawkami. Na brzuszku trzyma główkę podpierając się na przedramionach, czasami je prostując. Już całkiem długo wytrzymuje. Nie chce ostatnio jeździć (czy spać) w wózku na spacerach i jak ją w wózku położe na brzuchu to mamy jakieś pół godziny spokoju. No i zawsze mam ze sobą nosidełko, w którym spędza większość spaceru uśmiechając się do przechodniów, i tylko czasami zastanawiam się czy jest sens na spacer zabierać wózek no chyba, żeby go przewietrzyć Na tydzień przed skończeniem 3 miesiąca przekręciła się z plecków na brzuszek i potem nic innego nie chciała robić na kocu, tylko od razu się przekręcała. Teraz już rzadziej to robi - chyba się jej znudziło Ciągnie ją natomiast do siadania. Nie ma większej radości gdy podajemy jej rączki, żeby się mogła podciągnąć do siadania. No a jedyne co mnie martwi to często ma zaciśnięte piąstki - 17.08 idziemy na kontrolę do neurologa. Mam nadzieję, że będzie ok... No a dzisiaj mamy trochę marudny dzień - po wczorajszym szczepieniu. W nocy dostała gorączki 38,4, no i przed południem znowu była rozpalona. Dziwiłam się trochę, bo po pierwszym szczepieniu nie miała żadnych skutków ubocznych. Coś mnie wczoraj tknęło i przed 22 wysłałam mąża po paracetamol - tak w razie co. Też tak wasze dzieciaczki reagują. Szczepimy ją tą szczepionką skojarzoną. Mam nadzieję, że już jej dzisiaj przejdzie. No i na razie jedziemy wyłącznie na cycku i jak będzie dobrze przybierać to nie planuję, na razie, nic jej włączać. Pozdrawiam Was serdecznie Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 20:31 Comevorrei, Dabrowianka - witam, fajniusie te Wasze dziewczyny Sylwia te odparzenia są to zaczerwienienia wokół szyi , wzdłuż fałdki, , taki czerwony pas wokół szyiki. Cały czas smaruje to linomagiem(zalecenie lekarza) pomaga ale wystarczy, że jest trochę cieplej, albo mały lekko się spoci i znów mamy nowe. Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 21:48 witajcie!! Comevorrei) ciesze sie ze sie odezwalas) masz racje tutaj podejscie wszystkich chyba nawet amerykanskich rodzicow do dzieci jest inne! nie wiem w jakim stanie mieszkasz (ja MS), ale ja nie widzialam tutaj nigdy zadnej mamy na spacerku z wozkiem i takim malym szkrabem jak nasze!no i wszystkie ktore znam karmia mieszankami itd....jak cos to pisz na tygrysica@poczta.fm bo gazetowy nie dziala no i gg 1845924) Malilko jak rozcienczasz ten nadmanganian? Macius nie jest po nim kolorowy? i czy dodoajesz wtedy jakiegos plynu do kapieli? u nas przygotowania do chrztu pelna para) a gosci bedzie cala masa czyli my i chrzesni) bo niestety tutaj zadnej rodziny nie mamy Kamis ma juz kupione sliczne ubranko z bialym krawacikiem i biala kamizelka i wyglada super elegancko) Dziewczyny czy trzeba zakladac czapeczke do chrztu?? bo w tej od ubranka Kamis wyglada jak z piechoty cudzoziemskiej) wiec chyba czapka odpada)a spi tylko w samym body i kocyk flanelowy i tez rozkopany) tak jak tatus) bo ja jstem zmarzluch i otulona po uszy, wczoraj bylismy na malym party u niemeza w pracy, wrocilismy po 1 w nocy, super bylo i nawet pol piwa wypilam)a moje dziecko o 9 jak nakrmilam(poszlismy na taras, odwrocilismy sie od gosci i na swiezym powietrzu wciagal cycusia az milo) i jak zasnal to obudzil sie w domu)oczywiscie wszyscy sie nim zachwycali) bo takie dlugie i jasne wloski, bo duze niebieskie oczy itd.... ale wsopaniale tak sluchac o swoim synu)))) pozdrawiamy z upalnego biloxi!! Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 22:16 malilka a może twój mały śpi tak długo bo jego organizm pracuje nad utrzymaniem ciepłoty ciała i nie może sobie pozwolić na zbędną utratę energii??)) O rany aż mi się zrobiło zimno jak opisujesz, że ty w polarze, skarpetach pod kołdrą a maluszek w krótkim rękawku bez przykrycia))) Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 22:48 Witam nowe mamusie Igosia mnie też się robi zimno jak patrzę na niego śpiącego ) Ale wydaje mi się, że mnie może być też zimno z przemęczenia, bo ja normalnie też jestem eskimos, więc pewnie ani nie jest tak zimno jak ja wyglądam, ani tak ciepło jak on ) W każdym razie jak były upały to mały budził się częściej niż w noworodkowych czasach i po tygodniu takiej jazdy byłam lekko wyczerpana. Ale ochłodziło się znowu jest ok. Skoro mały przykryty albo się budzi, albo od razu robi "świecę" strzepując kocyk, to chyba sam wie lepiej, jak mu dobrze... Igosia, jak już Cię tu widzę- napisz proszę jak Ty wietrzysz pupę małego w wersji nieosikującej otoczenie Jestem po lekturze wątku o tetrze, który mnie po prostu rozwalił- jeden pampers na dobę, suszenie zasikanej tetry i ponowne zakładanie, ceratkowanie- no szok! Ja jak wietrzę to kładę często na brzuszku (i wtedy jest ok, ewentualnie zmieniam podkład), ale na wietrzenie na plecach nie mam pomysłu Asik- tabletkę nadmanganianu rozłupuję na pół, dokładnie rozpuszczam wszklance wody (minimum przez godzinę) i to wlewam do wanienki. Woda jest lekko fioletowa, ale skóry w ogóle nie barwi, w trakcie kąpieli normalnie używam płynu do mycia. Mimo że młody jest tłuściutki, fałdka na fałdce i poci się w upały bardzo to zero potówek, a żadnych pudrów ani kremów nie używam. Zaczynają mnie z lekka frustrować przewroty Waszych dzieci, bo mały ciągle w wersji leniuszka nawet się nie kwapi, no ale tylko trochę, bo powtarzam sobie, że każde dziecko ma własne tempo, a przerzucenie tłustej dupci i nóżek nie jest takie proste Dabrowianka- ja dwa razy szczepiłam małego szczepionką państwową i nie było żadnych reakcji poszczepiennych, więc się na tym nie znam. A z nowości to moje dziecko zaczęło często płakać przy jedzeniu i w ogóle czasem odmawiać przystawienia do piersi. Kiedyś pierś była dobra na wszystko i nawet jak się ulewało buzią i nosem to nigdy nie rezygnował z możliwości possania,.a od paru dni zdarza się, że marudzi i popłakuje, np jak jest senny, a przystawić go nie można. Dla mnie to szok, no i wczoraj musiałam uśpić go nosząc na rękach, a ja już zapomniałam jak to się robi, o braku sił nie wspominając. Do tego potrafi jeść i nagle wypluwa brodawkę i zaczyna płkać i muszę go uspokoić, pogłaskać, żeby znowu zaczął jeść. Nie mam pojęcia z czego to się bierze, na pewno nie jest to ból brzuszka, bardziej wygląda na zdenerwowanie faktem, że musi jeść, skoro chciałby już spać, czy coś w tym stylu, ale nie wiem, czy to możliwe... Asik- tabletkę nadmanganianu rozłupuję na pół, dokładnie rozpuszczam wszklance wody (minimum przez godzinę) i to wlewam do wanienki. Woda jest lekko fioletowa, ale skóry w ogóle nie barwi, w trakcie kąpieli normalnie używam płynu do mycia. Mimo że młody jest tłuściutki, fałdka na fałdce i poci się w upały bardzo to zero potówek, a żadnych pudrów ani kremów nie używam. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 29.07.04, 23:13 Witajcie, Igosiu ja odciągnęłam mleko pierwszy raz, tak na razie na próbę i dlatego też tylko 60 ml, bo chciałam sprawdzić, czy Szymek będzie chciał pić wogóle mleko z butelki. Normalnie karmie go piersią i jak do tej pory nie odciągałam, a ty dlaczego odciągasz, z powodu dzużej ilości mleka, czy mały nie daje rady? Jak już pisałam wybieramy się na wesele, wprawdzie to tylko 60 km od Gorzowa, ale mimo wszystko babcie muszą sobie jakoś poradzić. Musimy też zrobić próbę z karmieniem, bo słyszałam, że niektóre dzieci nie jedzą, gdy są karmione przez inną osobe, niż mama. Oby u nas tak nie było. Mały jak miał 1,5 miesiąca to przewrócił się z brzuszka na plecki, ale to był jedny raz jak do tej pory. A dzisiaj zauważyłam, że coraz bardziej się kręci i w ekspresowym tempie potrafi obrócić się leżac na pleckach o 90 stopni. A jak próbuje złapać go za rączki do siadania, to wtedy zapiera sie nóżkami i podnosi dupkę, to tez pewnie niedobrze. I dzisiaj chyba padł rekord z przebieraniem i robieniem kupek, wprawdzie po troszke w każdą pieluszkę, ale zawsze coś. Ja w sumie też już wsuwam wszystko, oprócz cytrusów, wczoraj zjadłam troszke fasolki, i może dlatego te kupki dzisiaj takie częste i troszkę zielonkawe. Jutro wybieram się z małym do pediatry. Ciągle mały ma jakby katarek, nosek zatkany, szczególnie rano po nocy i chce aby go pani doktor osłuchała, poza tym czasami wydaje mi się jakby pokasływał, ale to pewnie przez to pakowanie rączek do buzi, bo wtedy ma więcej śliny i sie krztusi. Poza tym chce zapytać o mleko, jakie pediatra poradzi, ja byłam bezglutenowa, mam tylko nadzieję, że mały nie odziedziczy celiakii po mamie. A mleko to tak w razie, gdyby nie udało mi się ściągnąc wystarczającej ilości, dla mojego małego żarłoka. Igosiu, ja też nieustannie walczę z sierścią mojej 25 kilowej dobermanki, ciągle "obieram" małego z sierści, a szczególnie w trakcie przebierania bo mi czarna suka pakuje się wtedy na łózko, a juz przy kąpaniu to pierwsza czeka i zlizuje z małego oliwkę. A i z buźki też już nie raz wyciągałam, boje sie tylko, aby mały jakiejś alergi przez to nie dostał, ale gdyby miał być uczulony na sierść to pewnie już by coś wyszło, jak myślisz. Mój mąż też się lituje nad odtrąconym swoim pieskiem i bierze ją też do łózka, także nieraz śpimy, Saba, Maciej , ja i Szymek i tylko wtedy zdjęcie zrobić... pozdrowienia Ania Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 00:17 Czesc i czolem Pare dni mnie nie bylo i sie nagle zrobilo tyle do czytania ze hoho! Urlop mielismy bylismy na wakacjach w Szczyrku, calkiem fajnie bylo tylko mielsimsy jeszcze potem jechac do Czech na kilka dni a bylismy w sumie 1 dzien bo potem pedem wracalismy do domu z bolem zeba. mojego! Kiszka No ale na szczescie pogoda calkiem ladna wiec chociaz tyle dobrego. Usmialam sie czytajac o przygodach z psia nianka, mojej mamy pies jest dosc maly, ale tez pilnuje Mlodego i nikomu nie da z nim gaworzyc... no w koncu to jego Mlody nie A co do siersci to ja sie zalamuje znajdujac swoje kudly wszedzie na Mlodym grr!! Mateusz wlasciwie podobnie jak wszystkie maluchy pakuje piastki do buzi, wczoraj to sie nawet zaczal dlawic, raczka wepchnieta za gleboko, poza tym slini sie na potege, siadac chce bardzo, denerwuje sie strasznie jak za dlugo musie lezec w wozeczku kurcze gdzie te czasy jak maluch przesypial caly sapcer nawet i 3 godziny Nie wiem chyba trzeba go bedzie zaczac klasc w spacerowce lekko pod katem, zreszta z gondoli zaczyna wyrastac. Alez te dzieciaczki szybko rosna, dopiero co sie urodzil, ginal gdzies w tej gondloi a teraz... hoho! Spac to sypia w samaym body, zazwyczaj z dlugim rekawkiem, bo oczywiscie sie caly rozkopuje, zreszta nienawidzi miec przykrytych raczek. Do tego skarpetki, chociaz nozki to mu sie poca strasznie. W ogole to chyba ma po moim mezu ze sie duzo poci Wiercic sie jeszcze nie wierci w ogole to sie jeszcze z brzuszka nie przewraca, kiedys sie majtnal trzy razy pod rzad... a potem zapomnial ze to potrafi. Chyba musze go czesciej klasc na brzuszku, tylko on sie szybko wkurza i zaczyna ssac raczke. Ja juz nawet przestalam wlaczyc z wyciaganiem tych raczke z buzi. Nie da sie opanowac! Ale musze sie pochwalic ze Mlody byl juz dwa razy na basenie z tata, bardzo mu sie podobalo. tacie zreszta tez Teraz wybieramy sie po raz trzeci. Mlody w ogole to jest taki ciekawy swiata wszystko go interesuje, fascynuje. Tv oczywiscie tez lubi ogladac, albo monitor komputerka. Ale i tak najszczesliwszy jest jak moze pogaworzyc z tata lub mama, to mi sie szalenie podobalo na urlopie, tata byl z nim caly dzien, nie bylo kompa, nie bylo tv wiec dziecku poswiecalo sie tyllleee czasu. Echchh fajnie bylo No nic uciekam troche pospac pozdrawiam Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 09:38 no! Nasza pediatra zawsze nam powtarza, że lepiej żeby dziecko zmarzło, niż się przegrzało. Więc twój mały Malilka na pewno wie co robi. A ja na widok teściowej to i przy 25 stopniach lecę do małego z czapką - bo rzekomo ciągle wieje. Dlatego coraz częściej tak organizuję czas, żeby jednak pojechać na podwóreczko do mojej mamy, która po moim pyskowaniu nie ma odwagi już forsować czapki no i mały fika sobie na stoliku golusieńki prawie. Właściwie zupełnie golusieńki. No a tam na podwóreczku przy wietrzeniu dupki siura sobie naokoło stołu na trawkę - więc nikomu to nie przeszkadza. No może memu psu, który jest zdegustowany i ma nowy powód do depresji - bo przecież jemu nie pozwalamy sikać wokół stołu a Mateusz może. W domku sobie radzimy tak, że kładę pierworodnego na podkład fixies siurakiem do góry. Wokół podkładu rozkładam wielkie wory foliowe - takie jak się dostaje w pralni po wypraniu płaszcza do płaszcza)) No i siuramy sobie na te folijki, ewentualnie na panele. Nie wymyśliłam sposobu co tu zrobić, by nie siurać sobie na twarz. Jak już znajdzie się buzia na celowniku to ani oko ani ucho nieoszczędzone - (oj oj te moje problemy z pisownią w ojczystym języku.... oczywiście to nie ja siuram tylko mały siura - no chyba rozumiecie - czasami się wypowiadam w imieniu małego). No kończąc temat suszenia dupki - w pogotowiu mamy "boską" tetrę, którą często ratujemy sytuację ćmiąc fontannę w zarodku. A swoją drogą ... ale na tym wątku o tetrze wrzało co? Co do przewrotów mego akrobaty, to chyba mu się tak udaje, bo nie jest raczej za tłuściutki. Waga urodzeniowa 3080 a teraz 5800 - pediatra mówi, że przybiera wspaniale, ale jak przeczytałam wątek o dziewięciokilowcach kwietniowcach to się załamałam. No jakiś plus tej wagi jest, że Mateusz nie ma za dużo fałdek, w których mogłyby się robić potówki - ale drugi podbródek, jak przystało na przystojniaka-niemowlaka, ma. Czy wy też dziewczyny macie wrażenie, że codzień naszym dzieciaczkom przybywają jakieś umiejętności. A to nowy wyraz w ich słowniku, a to nowa minka. No mój mały wczoraj tak zapamiętale szukał buźką piąstki, że władował buźkę w piąstkę zamiast piąstkę do buźki robiąc przy tym przewrót na boczek z plecków. Coś czuję, że za chwilę będzie fikał z tych pleckow na brzuszek. No i nastąpi koniec mojej wolności. Już ani na chwilę nie będzie można spuścić dziecka z oka, bo nie daj Boże skaturla się z łóżka czy coś))) Winia 5- ja to mleko zaczęłam odciągać z przyjemności chodzenia do dentysty. Zęby mi cholernie po ciąży poleciały. I już w trzecim tygodniu życia małego siedziałam na fotelu dentystycznym. Mówię o "przyjemności" chodzenia, bo mój mąż odważniak jak tylko dzwoniłam z gabinetu czy wszystko ok? czy mogę robić jeszcze jednego zęba? - mówił: "OK - nakarmiłem małego z butli, teraz ryczy ale zaraz będzie spał", no a później mały faktycznie spał więc mamuśka.... na zakupy, albo na ludzi się pogapić albo na ulice, domy drzewa krzewy - hihi Bo ja w ciąży dużo leżałam. A jak już mały był na świecie, to jak pisałam wcześniej na spacerach tylko syrenę włączał i nie było czasu sobie kwiatków pooglądać. Także jak zobaczyłam jak to fajnie (ale ze mnie wyrodna matka co?). To zaczęłam szukać dziur w zębach na całego. No a ile z tych dziur zębowych nowych ubranek dla Mateusza się namnożyło i w lodówce pełno zawsze było po takiej wizycie u dentysty)) Bywało nawet tak, że i 6 godzin mnie w domu nie było. Oczywiście kara boska mnie za to spotykała, bo piersi miałam jak balony o konsystencji kamienia - ale za to ile mleka na następne wyjście poodciągałam... rekordowe ilości. Mnie wracał humor i zapał do opieki nad ukochanym - i dzieckiem i mężem i psem nawet, mąż był dumny, że sam się zajmował pierworodnym, pierworodny zaaferowany zmianą gęby przed sobą - bo za często wizerunku ojca to on nie ma okazji studiować, gdyż tatuś zarabia na pampersy zwykle od 10 rano do 20.30 a nawet często od 8 czy 7 rano. Wiesz Winia? Ja czytałam z kolei, że jak się chce nakarmić maleństwo butelką, to lepiej, żeby mama nie karmiła i najlepiej wyszła z pokoju, bo jak szkrab wywącha matkę to butelki nie będzie chciał tylko cycka. Ale sama tego nie sprawdzałam. Tak czy siak jak naszego malucha karmi jego tata czy babcia - to nie ma problemu z ciągnięciem z butli. aaa.... i jeszcze cholernie mnie podniosło na duchu, że nie tylko moje dziecko jest oklejone sierścią zwierzaka))) No alergikami to chyba nasze dzieciaczki nie będą! Raz że tak niby mówią najnowsze wyniki badań nt wychowywania dzidzi z psem czy kotem (pod warunkiem, że zwierzak był w domu już jak matka była w ciąży) a dwa, że ilość brudu przynoszona przez te zwierzaki z podwórka, pola czy lasu - największego słabeusza by zahartowała. Bebicka!!!! Gdzie ty mieszkasz!!! Gdzie takie baseny!!!! Ja też tak chcę!!!! Czy w Szczecinie są takie baseny? Może któraś wie? Z mężem z zapałem nurkujemy w jeziorach itp nawet w basenach też. Nie ma nic przyjemniejszego niż założenie na siebie 20kg butli, 10 kg ołowiu i ok 7 kg pozostałego sprzętu - bo przynajmniej wtedy czuć, że bycie tłuściochem po ciąży (nadal 4 kg do przodu: ((() nie jest takie złe, bo zawsze może być gorzej Ale by było fajnie "ponurkować" z małym. No bo raczej polatać z nim, to przez kilka jeszcze lat nie polatamy. Właśnie.... nie wiem jak my to z mężem zrobimy. Teraz mnie olśniło. Obydwoje zapisaliśmy się na ten sam kurs latania na paralotni, a małym wtedy kto się będzie opiekował?? O cholera... no o tym to nie pomyślałam. Matka w niebie będzie sobie fikać, a biedne dziecko pokarm z zamrażary, w czapce przy 25 stopniach (no bo wg teściowej ciągle wieje)) O kurde! Ale ze mnie mamuśka! No babcie mają rację Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 10:19 Hej Ja tak tylko na moment, bo Mlody zasnal a chce sie chwile chociaz poopalac. Ach tego mi bardzo brakuje w tym roku, uwielbiam wylegiwac sie na sloncu na plazy, slyszac w poblizu szum morza. Alez mnie to uspokaja... no nic za rok Igosiu mieszkam a 3city i na szczecie baseny dla maluszka sa, wiec korzystamy z tych dobrodziejstw. Chcemy sie zapisac na kurs dla takich maluszkow (plywania oczywiscie) podobno dzieciaczki sie ucza szybko plywac, no zobaczymy. ja Mlodemu i tak zazdroszcze bom sama za mlodu nie nauczona i do tej pory plywac nie umiem. Oj bol to wielki wielki A jeszcze tak a propos to mamy obie Matueszkow w domu, kiedy sie Twoj urodzil? pozdrawiam i de wystawic na slonce swoje pociazowe cialko, mam nadzieje ze nikt nie ucieknie. Kurcze trza w koncu na jaks diete przejsc Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 14:09 Igosia, ciekawy pomysł z tymi workami, tyle że u nas już nie ma się gdzie ruszyć bo cała podłoga zawalona matami, leżaczkami, książeczkami, zabawkami i jak jeszcze worki foliowe rozłożę to niemąż nas chyba przegna precz, bo on pedant jest i już trochę cierpi )) Rany, czapka latem- musisz być super dobrą synową, że ulegasz w tej kwestii U mnie mimo wcześniejszych obaw jakoś na razie nie było poważniejszych starć na linii ja-mama-teściowa w kwestii pielęgnacji. Moja mama co prawda też miała obsesję wiatru, chronienia głowy, nawet bała się, że mały się zachłyśnie wiatrem. No i cały czas twierdziła, że jestem wyrodną matką, bo tak lekko ubieram dziecko na spacery i jeszcze bez czapki, że jak idzie z małym to inne mamy i babcie zaglądają jej do wózka i krytykują, że tak rozebrany itd. Ale byłam nieugięta i powiedziałam, że nie będę młodego śpioszkowała i kocowała i że albo będzie chodzić z rozebranym dzieckiem, albo wcale (no delikatniej trochę. No i się z czasem przemogła i teraz jest dumna, że młody najbardziej roznegliżowany ze wszystkich dzieci w wózkach i wręcz po spacerze pomstuje, że biedne dzieci w kombinezonach i kocach muszą jeździć, ale jej nie przypominam, że sama tak chciała Z kolei teściowa mnie zaskoczyła, bo jak pojechaliśmy z 3-tygodniowym młodym do niej na działke (to jeszcze był kwiecień) to ona go wzięła na ręce i sama mu zdjęła czapeczkę, żeby mu główka pooddychała świeżym powietrzem! No nawet ja byłam wtedy skłonna zostawić mu czapkę! Ale teściowa uważa, że problemy z uszami biorą się z przegrzewaniem głowy (oryginalnie jak na mamę, nie? i że nie powinno się nakładać dziecku czapki od marca do października. Jak dla mnie poglądy fajne, więc czapka poszła precz. Z moją mamą była dłuższa chwila spokoju, a teraz zaczyna się naciskanie w sprawie dokarmiania. Jak powiedziałam, że minimum 5,5 m-ca będzie tylko pierś, to mama omal nie padła, bo właśnie miała kupić młodemu królika na wsi, bo ja jak miałam 3,5 miesiąca to już zupkę z mięskiem jadłam i moja siostra też i nic nam nie było... wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! Zalecenia WHO wydają się jej jakąś kompletną brednią. Jak jeszcze usłyszy, że zamierzam stosować dietę bezglutenową do 10 miesiąca i że mały nie będzie dostawać wcześniej skórek od chleba do ciumkania, to gotowa zemdleć Młode zostało dzisiaj zważone- 8,5kg żywej wagi. Przyrost cały czas na poziomie kilograma na tydzień, czy to się kiedyś zmniejszy??? Bo jak nie, to na roczek osiągniemy 25kg.... Dzisiaj mały pobił rekord nocny- jadł w nocy tylko jeden raz!!! Jak zasnął o 20.00, to obudził się o 3.00, a potem dopiero o 7.30- rewelacja. Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 16:28 cześc dziewczyny.... kurcze nie pisałam dwa czy trzy dni i tyle już sie nazbierało. ..przeczytałam posmiałam sie nie co, szczegolnie z przeczulonych babci...faktycznie czapka w lato to już rekord nadgorliwości miłości i troskliwości babcinej. Ja z mymy mamuskami mam wspaniale, nie wtracają się, jets tak jak ja chcę, służą rada i pomoca, ale się nie narzucaja. jak byłam w Opolu to mała nie była wciaz na rękah, bo wiedziały ze jak wróce do niemiec to bede sama, a dzieciaczek rączki szybko czuje i chcę potem wciąz. Dzisiaj byłam na szczepieniu...tutaj jest taka szczepionka 6 w jednym i dziecko to dostaje co miesiac...tak trzy razy a potem jest dłuższ aprzerwa. mała ma 4 meisiace i 2 dni, wazy 7510 i ma 70 cm... Co do potówek to narazie sie ustrzegłam, i o dziwo, przy jej delikatnej skórze, ale jak tylko trochę sie spoci to przebieram ją, przecieram...a nawet w ciągu dnia dałam ja po prysznic.... Ja takze dodaje profilaktycnzie nadmanagnianu potasu , tak raz na tydzien ją w tym kapie i krochmal...sprawdzone sposoby nie zawiodłu jak na razie. Mała faktycznie, kazdego dnia jakby ma cosik nowego w reperuarze...fajnie widzieć jak sobie coraz lepeij radzi. Piąstki ma czasem zaciśnięte czsem otwarte..zabawki lapie, wodzi wzrokiem..jakoś leniwiec mój nie przewraca sie tak na brzuszek jak inne dzieciaczki... Malilka mozemy podac sobie raczki, jeśli chodiz o karmeinie, moja takze czasem popłacze i nie wiadomo dlaczego, wypuszcza cycka...czasem ją interesuje mój biustonosz, czasem cosik kolorowego...wszytsko zaczyna ją rozpraszac, to rozumiem, ale placz....no cóz, chyba te szkrabki tak maja... Uciekam bo mala sie budzi... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 19:09 Cześć, Igosiu byłam dzisiaj u pediatry i mały został zważony, waga urodzeniowa 3350 a dzisiaj waga wskazała 6690, także mały podwoił już swoją wagę. Musze przyznać, że nie jest wcale tłuścioszkiem, poprostu jak na 3 miesiące jest duży, tak wszyscy mówią. U nas w Gorzowie też są baseny i od września mają się rozpocząć zajęcia dla niemowlaków, odrazu powiedziałam, że się na to piszemy, jak przeczytałam ogłoszenie w gazecie. Oby tylko jakiś gronkowiec się nie przypałętał, to napewno skorzystamy, może być ciekawie. A dzisiaj u nas straszny upał, a mały sobie słodko śpi i nic go nie rusza... Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.gdynia Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 30.07.04, 20:52 Witajcie, No, ale sie rozpisałyście ostatnio... ale czadowe posty piszecie - gratuję talentu... opowieści "o domowych pupilach" są boskie! My nie odzywaliśmy się ostatnio, bo całe dnie spędzamy poza domem. Do trójmiasta lato zawitało na dobre! Korzystm z ostatnich dni z synkiem, bo za tydzień wracam do pracy (jak już pisałam tylko do końca sierpnia) i już mi jakoś smutno, że będę opuszczać moje maleństwo. Mam jednak wielką nadzieję, że ten czas szybko minie i znów będę w domku. A poza tym: Kamiś rozwija się podobnie do waszych dzieciaczków, ale tak jak Maciuś Malilki jest leniwy na przewracanie sie co zaczyna mnie niepokoić... Wprowadzam już soczki, a wczoraj był deserkowy debiut zakończony powodzeniem, co mnie cieszy. Ja niestey ze względu na ten powrót do pracy wprowadzam już nowości, ale popieram, że chcecie wprowadzać nowości później - pewnie też bym tak zrobiła. Uciekam, bo zbliża się nasza pora kąpieli... Serecznie pozdrawiamy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.gdynia Re: Kamilek - pierwsze 3 miesiące :-) 30.07.04, 22:41 To znowu ja! Udało mi się wrzucić kilka zdjęć z pierwszych trzech miesięcy życia naszego synka, ale nie wiem czy uda mi się skopiować linka... no cóż mam nadzieję, że będzie działał... foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=24576 Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Henryk ma już 3 miesiące 31.07.04, 17:43 No i tylko wyswietlił się nagłowek, a cały post....cosik pożarło....magda...poprawkę zrób..hihi Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Henryk ma już 3 miesiące 31.07.04, 17:48 ..ups..mnie sie tez za sybko cosik wcisneło.. mala sobie spi, ale z a przykładem malilki, położylam ją nago, bo u nas chociaz słonca nie ma dzisiaj to jest strasznie duszno i ciepło.Wiatrak chodzi w domciu nonstop. mała pije mleko, ale woda takze nie gardzi, ja sama tyle pochłaniam litrów , ze szok...a jeśc to sie mi nie chce w takie ciepełko, a trzeba cosik wrzucic na ruszcik, aby miec pokarm...narazie potówki omijaja nas wielkim lukiem, to chyba z asprawą leciutkich ubranek, albo ich braku, oraz przecierania, i stosowanie pudru szczególnie pod szyjka....jak ja znajde międyz tymi dwiema fałdkami co je ma..hihi Zycze Wam spokojnego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
malilka z życia śpiochów 31.07.04, 22:04 Dzisiaj mój synek kolejny raz pokazał, że jest nieodłącznym członkiem rodziny śpiochów i że wdał się w swoich rodziców. Jak wczoraj zasnął o 20.00, to wstał dzisiaj o 11.45, no a ja razem z nim, wyspana jak w czasach ciąży, które wydają mi się zamierzchłą przeszłością Oczywiście były w trakcie karmienia i jedno przebudzenie na 20 minut, ale nie pamiętam kiedy, bo byłam tak zmęczona, że zasypiałam ledwo umieściwszy pierś w mordce małego, choć zwykle zasypiam dopiero wtedy jak on się naje i zaśnie. Poza tym piękny, letni i gorący dzień, więc sporo czasu spędziliśmy na kocyku na trawie z wygolaskowanym młodym, więc pupa dzisiaj wywietrzona na maksa. A potem nas odwiedziła koleżanka z 2-miesięcznym dzieckiem ważącym 6kg, więc mniej więcej tyle co mój w analogicznym okresie i nie mogłam się nadziwić, że jest taki makutki i leciutki )))) A wtedy wydawało mi się, że jestem mamą klopsa Ech, jak te perspektywy się zmieniają... Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: z życia śpiochów 01.08.04, 13:57 Cześć, to jeszcze raz ja, napisałam długi post podsumowujący 3 miesiące mojego uszatka a tu komp się zawiesił i tyle. Ogólnie dziecko chowa się bardzo dobrze. Zadnych kolek, ładnie podnosi główkę, próbuję nawet siadać ale go skutecznie powstrzymuję. Może zbyt mało gaworzy, pisałyście że wasze dzieci gadają do zabawek, mój się tylko śmieje i piszy (mój mąz powiedział że jak pedał) ale "rozmawia" tylko ze mną, głównie urządzamy sobie pogaduchy w kuchni. W czasie gotowania stawiam go w foteliku koło siebie i dobrze się bawimy. Sam zasypia, sam się bawi, nawet czasami do godziny. A ze złych rzeczy - to jednak ma tą skazę białkową, we wtorek idę do lekarza by potwierdzil moją diagnozę. Angielski NHS wcale nie jest wiele lepszy od polskigo NFZ na wizyte musiałam czekać 1,5 tyg. Przestałam jeść nabiał - było dobrze, gdy tylko trochę napiję się mleka od razu czerwone poliki i krosty w zagięciach. Myślałam że to od czegoś innego, kakao, miód itp. Po miesiącu prób i błędów stwierdzam jednoznacznie że to białko, zwłaszcza że sucha, chropowata skóra zmieniła się w żółtą z czerwonymi, nabrzmiałymi, okropnymi krostami.Na szczeście tylko w jedym miejscu na kostce. Mam nadzieję ze to nie jest egzema. Czytałam cały ten tyd. posty na alergikach i modlę śię żeby to było tylko białko. U nas w sypialni jest 25 stopni i mały śpi w samym body przykryty flanelowym przescieradełkiem jak w nocy biorę go do karmienia to jest ciepły, więc może jest mu gorąco, nie wiem. Na dwór wychodzę dopiero o 6 wieczorem. Pozdrawiam serdecznie. M Odpowiedz Link Zgłoś
cody2 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 01.08.04, 16:43 Witam!!! Chciałabym prosic o dopisanie mojego synka. Na imię ma Alex i urodzil sie 26 kwietnia. Ważył 3720g i mierzył 59cm. Pozdrawiam, paaa Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Emilka skończyła dzisiaj 4 miesiące!!:) 01.08.04, 20:40 Hej dziewczyny, no i wróciliśmy z wakacji, które trwały całe dwa dni Męzulowi urlop skasowali i skończyło się na weekendzie u teściów.. Ale ogólnie było fajnie, wszyscy targali Emilkę na rękach, a ona zachwycona odpłacała się nieustającym uśmiechem...No, choć takiego głośnego rechotu to skąpi, raz na dzień musi wystarczyć. Malilka-ja też miałam już mały kompleksik w związku z przewrotami, bo mój klocuszek też się nie garnie, ale za to w tym tygodniu zaczęła się fajnie wykręcać na bok, lewy. W prawo już nie. Myślę,że coś z tego będzie. No i słuchajcie - wreszcie zaczęła gadać! Mamrocze do siebie b. ładnie, ale tylko wieczorem. sylwia i nika: u nas pojawiły się również straszne, czerwone, twardawe plamiska na rączkach i nóżkach, nie wiem chyba to rzeczywiście od ciepła, ale ja we wszystkim węszę alergię, więc chyba wybierzemy sie do alergologa, bo Mała ma również gdzieniegdzie te słynne, suche placki na skórce. No i wiadomo, zielone kupy. My już chrzciny zaplanowaliśmy na koniec sierpnia, tylko...ksiądz jeszcze o tym nie wie. Jakoś nie mamy czasu, żeby się wybrać z wizytą. Uff, znowu trzeba coś zorganizować. Ja również witam nowe mamusie. Uciekam spać, bom po podrózy zmęczona, a Emi kima jak zwykle na mojej ręce, może dziś wcześniej zaśnie porządnie... pa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Emilka skończyła dzisiaj 4 miesiące!!:) 01.08.04, 22:05 Witajcie, Młody spał dzisiaj tylko trzy razy po pół godziny, więc po kąpieli zasnął po 3 minutach karmienia i musiałam się nieźle natrudzić, żeby go wybudzić i karmienie dociągnąć do 10 minut. Więcej mi się nie dało- mały padł jak kawka, a my o 19.45 zaczęliśmy dorosły wieczór Jak sobie przypomnę jak kiedyś byłam umęczona jak dziecko nie spało cały dzień, to aż nie chce mi się wierzyć, że to naprawdę się działo- teraz mały cały dzień uśmiechnięty i potrafi się sobą długo zajmować, więc nawet jak nie śpi to mogę obiad ugotować, czy posprzątać. Złote czasy nastały, nieprawdaż? Moje dziecko jest strasznie śmieszne, niektóre pozy ma takie, że pękamy ze śmiechu. Np jak leży na leżaczku-bujaczku, to łapie się dwoma łapkami z dwóch stron za pałąk do przenoszenia, lekko rusza nóżką, żeby się bujać i zrelaksowany ogląda świat- wygląda jakby siedział na huśtawce A położony na huśtawce ogrodowej wkłada rączki pod głowę, nogę zadziera do góry i opiera na oparciu dla pleców i się buja- tylko mu słomkę dać w zęby Oprócz huśtawki i leżenia na golaska na kocu nadal hitem jest czytanie książeczek- jak tylko zaczynam czytać, to młody z radości aż popiskuje i słucha i ogląda obrazki z takim przejęciem, że hej. Myślałam, że może to tylko kwestia kolorowych obrazków, ale czytałam mu rymowane bajki i z czarno-białej książeczki i z takiej bez obrazków i apogeum szczęścia za każdym razem. Tak to rośnie miłość do książek do małego Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka DWIE KRESECZKI !!! :) 02.08.04, 13:01 Witajcie! Tak mi się zebrało na sentymenty Dziś 2 sierpnia. W zeszłym roku 2 sierpnia, w sobotę o 5 rano (nie mogłam spać z wrażenia) zrobiłam test ciążowy i dowiedzieliśmy się, ku naszej ogromnej radości, że narodzi się nam mały człowieczek! Ale była radość, oczywiście chwila niepewności również - co teraz będzie??? A jest dobrze, a nawet lepiej. Życie nam się odmieniło, przewartościowało i jest jakby to rzec...tak ciekawiej. Teraz jest z nami mała rezolutna Bździągwa. Niby ma prawie 4 miesiące, ale tak na prawdę rok i miesiąc. Uważam, że tak powinno się liczyć wiek naszych pociech... A co do wątku psiego, to wczoraj byliśmy u moich rodziców i ich piesek dał Młodej soczystego całusa - liżac ją po buźce, celując oczywiście prosto w usta. On to uwiebia i trzeba bardzo uważać np wiążąc buty. Jagoda nawet się nie przestraszyła, a piesek w końcu porządnie przywitał nowego członka rodziny. Polował na taką okazję już od dłuższego czasu. Na szczęście piesek jest bardzo łagodny, posokowiec bawarski, ale nie wiem czy wszyscy przedstawiciele tej rasy są tacy sami, pod tym względem. A szczególnie ma cierpliwość do dzieciaków. Już nie raz dzieciaki znajomych robili sobie z niego "konika" lub ciągali za wszelkie możliwe wystające części ciała. A Mak jak miał już dosyć poprostu omijał je większym łukiem. A co do nowych umiejętności, to widziałam jak Jagoda ... wsadziła sobie palec do nosa Oczywiście ucieszyłam się strasznie, bo to było przesłodkie, ale mam nadzieję, że to był tylko ten jeden raz... A co do płakania przy jedzeniu to my również się tym "pochwalić". Teraz już jest lepiej, ale miesiąc temu byłam bliska łez. Jagoda prawie wcale nie chciała jeść. A dwa dni miała takie, że przez cały dzień nic nie zjadła. Byłam już z nią u lekarza. Niby miała mieć przeziębiony pecherz, co się okazało nie prawdą, potem że prawdopodobnie ma skazę. Ja odstawiłam cały nabiał, wysypki znikły, ale apetyt do końca nie wrócił. W sumie na wadze nie spadła, przez ten czas - a najbardziej się to nasiliło w ciągu 3 tyg. Już tak ładnie nie przybrała jak wcześniej, ale niby w normie. Teraz to sobie tak myślę, że kilka rzeczy się nałożyło. Może i miała gorszy apetyt przez tą alergię, może w 3 miesiącu dzieciaki już troszkę mniej jedzą, a ja ją przystawiałam tak często jak wcześniej co ją denerwowało, no i to zainteresowanie światem. A na dodatek ja się zdenerwowałam, a niby dzieci to czują. Teraz się wyluzowałam, karmię jak się zaczyna do mnie dobierać, albo próbuję podać jej pierś(gdy minie np 6 godz), a jak tylko zaczyna się denerwować zaraz zabieram jej. No i często lepiej się nam karmi na leżąco. Bebicka ja również jestem z 3city Gdzie chodzicie na basen - do Aquaparku? Bo tam jest strasznie chlorowana woda... Bo jeszcze wiem, że jest ozonowany basen gdzieś na Witominie w Gdyni. Też byśmy pochodzili z małą. Oj Malilko moja mama też nie może przeżyć, że jej wnóczka nic nie dostaje, oprócz cycka "Nawet żadnego soczku??????? (((((((((((( i do kiedy tak - do ok 6 miesiąca ????? :-[" Pozdrawiam i życzę pogody Agnieszka -------------- moje Szczęście www.kolka.pki.info.pl/jagodka/ Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Chrzest i skonczone 4 miesiace:)) 02.08.04, 14:44 Witajcie!! Wczoraj mielismy Chrzest naszego urwisa)) Kamus przespal prawie cala msze, a na samym chrzcie byl bardzo ozywiony i gadatliwy) nawet sie nie skrzywil gdy ksiadz wylal mu na glowke dzbanek wody!(ztego co pamietam to u nas leje sie odrobine a nie z 1,5 litra!)takze minelo szybko i bardzo milo, a ksieza tutaj sa wspaniali az chche sie chodzic do kosciola) u nas dzien jak codzien pobudka o 6 rano i 3-4 karmienia w nocy, wygladam jak ciennie mam pojecia co robic albo zeby spal dluzej albo zeby w nocy tak czesto sie nie budzil!! no i pytanie o kupki! czy Wasze maluszki robia je glosno?? dabrowianko w pierwszek chwili pomyslalam ze znowu jestes w ciazy) a dzisiaj moj brzdac skonczyl 4 miesiaceoj jak ten czas leci) uciekam bo mu sie nudzi i piszczy buzka ; Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Chrzest i skonczone 4 miesiace:)) 02.08.04, 17:02 Cześc dziewczyny!!! Moja mala znów na golaska sobie spi, bo przy tej pogodzie co nastała inaczej się nie da. Teraz wiecej pije to zrozumiale, dobrze, ze jej woda smakuje, bo gdybym miała tylko z cycka ją poic, to oj, oj....ona jakoś bardzo łapczywa na te płyny..widocznie jej gorąco, chyba ma to po mnie, bo ja takze nie jestem wytrzymala na upały, co chyba że pod nosem jest woda, lub basenik, gdzie można się opluskac. Dziewczyny te które maja problemy ze skórą dziecka, ja już przeszłam wiele i wiem jedno, nie zawsze jest to alergia, jesli nawet tak wygląda. Jeśli zmienilas jakis kosmetyk, moz ebyć to reakcja na to, jesli zjadłaś cos nowego, maleństwo może wysypac...moze krem z filtrem nie podszedł dzieciaczkowi...no i pamiętajcie o domowych sposobach, kąpiel w krochmalu lub nadmanganianie potasu...to bardzo poprawia skóre. Jak moja mala miała bardoz suchą, to najlepiej sprawdzila sie parafina ciekla i do kąpieli i po tem smarowanie...jets nautralna a wspaniale pomaga. i nie smarujcie raz dziennie lae po kilka razy...a gdy się dziecko poci, to sypnijcie w te miejsca mąke ziemniaczana, lub puder...pomaga znakomicie. Jeśli chodzi o moje malenstwo, to takze jakoś sie nie kwapi do rpzewrotów...znaczy przekręca sie na boki, ale z plecków na brzuszek, to od święta. Lapie zabaweczki, piszczy, smieje sie, gaworzy...Ja jej do tej pory zawsze coś opowiadalam, co robię w danym momencie, ale po poscie malilki chyba zlapie sie za czytanie książek, mój mąz to robi, ja jeszcz enie zaczełam. Co do chrztu, to napewno bedzie w Polsce, ale kiedy...nie wiem...chiałabym miec to juz załatwione, ale do konca nie wiadomo kiedy tatus dziecka będzie mial urlop.....moze w końcu wypadnie to świetowanie na boze narodzenie....hhhmmm. Pozdrówka i miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
edi.k Witam po długiej przerwie 02.08.04, 17:17 Witajcie, Bardzo dawno mnie tutaj nie było... Widzę wiele nowych nicków.. Albert przez ten czas bardzo wydoroślał. Samej trudno mi uwierzyć jak bardzo zmienił się od czasu swojego urodzenia (11 sierpnia skończy 4 miesiące). Mamy za sobą chrzciny, które przebiegły bardzo spokojnie, chociaż bardzo się obawiałam jak to będzie. Nadal głównym pożywieniem Alberta jest moje mleko, pomimo tego, że od drugiego miesiąca go dokarmiam podając mu butelkę w południe i wieczorem.Tak więc nie sprawdziło się u nas, że podanie butelki prowadzi do zaprzestania karmienia piersią. Albert nadal najbardziej preferuje mleczko z piersi. Ostatnio ulubioną jego zabawą stało się przewracanie z plecków na brzuszek, nie potrafi jeszcze zrobić tego w odwrotnej kolejności i bardzo się przy tym denerwuje. Doszło już nawet do tego, że robi to przez sen. Dabrowianka, obejrzałam Wasze zdjęcia. Jagódka jest bardzo ładną dziewczynką. Jak się Wam jeździ Driverem? Zastanawialiśmy się nad jego kupnem, ale w końcu wybór padł na Maxi Taxi Speedi. Pozdrawiam Was wszystkie Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 nareszcie w domku 02.08.04, 21:07 Cześć dziewczyny! Dawno mnie nie było z Wami, ale nigdzie nie miałam dostępu do netu. Nie wiem czy uda mi sie przeczytać wszystkie Wasze posty, przeleciałam tylko na razie tytuły czy nic wstrząsającego się nie wydarzyło. Mam nadzieję, że powoli nadrobię zaległości. Wakacje należały do średnio udanych szczerze powiedziawszy. Lidka nabawiła się kataru prawie od razu, jak wyjechaliśmy (początek lipca) nie dało nic naturalne leczenie, homeopatia itd. W końcu tydzień temu dostała antybiotyk, po nim oczywiście biegunka jak smok. Dzisiaj poszliśmy do naszej Pani doktor i ta za głowe się złapała, że taki silny podano dziecku lek na pierwszy raz. Kobiecie z Bydgoszczy urwałabym teraz łeb za jej głupotę. Mam nadzieję, że wreszcie się to skończy, ale nie mogę niestety wychodzić z domu. Całe to choróbsko skończyłoby się pewnie wcześniej, gdybym tak nie łaziła znią po dworze. Do tego wszystkiego mój mąż oraz moja mama niestety po 6 latach stale nie potrafia się dogadać, także miły nastrój szlag trafił. Pobyt w trójmieście to wielka pielgrzymka po starych dobrych znajomych, codziennie u kogoś innego. Lidka miała dosyć i ja przyznam też. W Bydgoszczy moja teściowa, która niby stara się żeby mi było jak najlepiej, ale wiedząc, że mała mnie budzi w nocy włącza pranie o 22 i nie śpię przez wirówkę, pralka ma jekieś 25 lat - Wiatka jeśli ktoś zna ten dzwięk. Mojego męża akurat nie było w domu bo pojechał do kolegi na noc. W domu też kilka niespodzianek, zniszczone meble (100 letni kredens po babci i singerowska maszyna po prababci) przez wodę z podstawek od kwiatów. Jakbym wiedziała to wszystkie kwiatki stałyby w łazience, gdzie są płytki. Cieszę się że jestem już w domu. Żeby tylko Lida chciała spać w nocy ( wczoraj rekord budziła się co 2 godziny). Jak wyzdrowieje, to zacznę jej do odciągniętego mleka dosypywać trochę kleiku ryżowego może będzie więcej spała. Czy jest prowadzony jakiś ranking największych dzieci. Chyba go wygrywamy. W wieku 3,5 miesiąca moja córka waży 8,5 kilograma!!! Pozdrowienia Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Basen w 3city:-) 03.08.04, 11:24 Czesc Rzeczywiscie chodzimy do Aquaparku w Sopocie, ale nie zauwazylam zeby tam byla chlorowana woda. W ogole. Ozonowana jest. Sporo calkiem widzilam par z takimi maluchami jak nasze, wiec na pewno by sie tam nie pchaly. A poza tym jak woda jest chlorowana to przeciez smierdzi na kilometr a tam w ogole nie czuc chloru. ktos Cie wprowadzil w blad albo sie pozmienialo tez w Aqualandzie pozdrawiam Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 02.08.04, 20:46 Witam serdecznie. Iguś właśnie zasnął. Dziś ma wogóle dobry dzień do spania jak zasnął ok 13 to obudził się dopiero ok 17, jak na niego to niewzły wynik.No i prócz tego spał jeszcze jakieś 2 razy po 40min. Ostatnimi czasy wogóle trudno go uspić na dłużej niż pół godziny. Przedwczoraj np. jak obudził się po 6 to prócz jakiś trzech ok 10 min.drzemek nie spał do 17 No tak to siła forum , ostatnio pisałam jak to mały ładnie zasypia to teraz mam. Jedynie wieczorem po kapieli idzie bez bezproblemowo, w ciągu dnia to prawdziwa sztuka go uśpić , twardy z niego zawodnik, no a ile ma sił w płucach... My z chrzcinami jeszcze daleko w lesie, muszę się( i męża)w końcu zmobilizować i wybrać się do księdza. Chciałabym by chrzest odbył się kiedy na dworze jest jeszcze w miare ciepło, pewnie jesli już to będzie to wrzesień, bo 21 sierpnia wybieramy się na małe wakacje,a wcześniej pewnie nie uda się zorganizować . Mam pytanko do mam, które już chrzciły swoje pociechy. Wiem, że wszystko zależy od parafii( a właśćiwie księdza) ale jakch dokumentów wymagano u Was od rodziców chrzestnych?? Asik kupki mały robi głośno, może wredna ze mnie matka, ale osatnio nawet nieźle się ubawiłam jak mały wydawała odgłosy i ta minka.... Malilka wcale się nie dziwię ,że obserwując Maciusia pękacie ze śmiechu ja tylko czytałam o jego pozycjach i nieźle się ubawiłam. Na dzieciaczki można patrzeć i patrzeć i co chwila czymś rozbrajają Dabrowianka tytuł Twojego postu robi wrażenieja też myslałam ,że znów zaczniesz bywać na forum "oczekiwanie" Nika. Odpowiedz Link Zgłoś
justy_s Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 02.08.04, 21:31 Cześć Wszystkim Mamusiom, co do chrzścin, w naszej parafi ksiądz nie chciał od nas żadnych dokumentów. Niestety ie potrafię powiedzieć czy to dlatego, że nas zna, czy są poprostu niepotrzebne. Musieliśmy tylko podać nazwisko, aders zamieszkania,i wiek ( również chrzesnych). Niestety nie mieliśmy tyle szczęścia co asik_w, Agata płakała cały dzień. Dopiero jak przeprosiliśmy gości i pojechaliśmy do domu dzieckojak ręką odjął - uśmiech od ucha do ucha i gadanie. Agata bardzo dużo gada, szczególnie gdy czytam jej wierszyki lub śpiewam piosenki (nie rozumiem za bardzo dlaczego, bo talentu muzycznego to ja nie mam). Kupiłam " Wielką księgę poezji polskiej dal dzieci" (bardzo polecam). Jwst to zbiór wierszy polskich autorów. Wiersze bardzo dobrze wybrane- te najbardziej popularne. Agacie nie wszystkie się podobają, nie znosi na przykład "Lokomotywy". Kupiłam również kasetę z piosenkami dla dzieci "fa so la" (piosenki z Ciuchci). Piosenki się bardzo Agacie podobają, szczególnie w wykonaniu mamy. Może i muzuka klasyczna bardzo dobrze wpływa na rozwój maluszków, jedna mój nie przepada za jej słuchaniem. "Muzyki bobasa" po przesłuchaniu fragmentów w internecie zdecydowalismy się nie kupować. Włączenie jej kosztowała by mnię za dużo nerwów. Co tu dużo mówić - kocia muzyka. Igosia1, uważam Twoje podejście za bardzo zdrowe. Sama dobrze pamiętam moje pierwsze wyjście z domu na 2 godzinki. Kocham moją Agatę ale po powrocie do domu kochałam ją dziesię razy bardziej, a jak się stęskniłam? Od tego momentu postanowiłam wychodzić tak często jak się da. Niestety nie da się zbyt często, mój mąz nie jest tak odważny jak Twój i broni się przed zostawaniem sam na sam z dzieckiem (nie wspominając juz o wyjściu na spacer). Nie pamiętam kiedy byłam sama w domu, a naprawdę za tym tęsknię. Ciekawe jak to będzie po moim powrocie do pracy (a to już 1 października). Pędzę się myć. Miłego wieczoru i przespanych nocek Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 02.08.04, 22:33 Witajcie, Dzisiaj mój szkrabek był marudny przez pół dnia, co już daaawno mu się nie zdarzyło, no i musiałam nosić moją kluskę na rękach, bo każda inna pozycja wywoływała miauczenie i popłakiwanie. Po południu przyjechała moja mama i już się cieszyłam, że się akurat pozajmuje marudnym wnuczkiem, ale gdzie tam- młody przespał się pół godzinki i obudził się jak nowonarodzony- uśmiechnięty i pogodny jak zawsze. No i znowu moja mama mi nie wierzy, że mały potrafi miec gorszy dzień... Dąbrowianka- tez myślałam, że zaszłaś w ciążę tak krótko po porodzie! A jeśli chodzi o kreseczki, to ja swoje dwie ujrzałam 13.08 (dwa miesiące po OM 15.06, ale ja to rozregulowana byłam i też pamiętam ten dzień jak dziś- byłam sama w domu, o 5 rano pobiegłam zrobić siusiu, przypomniałam sobie, że mam zrobić test, zrobiłam, wróciłam do łóżka, przypomniałam sobie, że rzeba spojrzeć na wynik i to zaraz po zrobieniu, wróciłam do łazienki, spojrzałam na wynik, wyrzuciłam test do śmieci, wróciłam do łóżka, otuliłam się kółdrą i nagle zapaliło mi się czerwone światło- były przecież DWIE kreseczki!!! Wyskoczyłam z łóżka obudzona, wygrzebałam test ze śmietnika i osunęłam się na zięmię wpatrując się w te dwie cudne kreseczki i chlipiąc ze szczęścia. Tego ranka już nie zasnęłam, a test zachowałam i czasem sobie na niego patrzę Jak śpią Wasze dzieci? Zaraz po urodzeniu Maciek miał tak twardy sen, że nic nie było go w stanie obudzić- można go było brać na ręcę, przekładać, całować, a on nic. Potem zaczął inaczej spać w dzień, wyraźnie było widać, że róznicuje się spanie dzienne od nocnego, bo w dzień aczął się budzić najpierw na domofon, potem na telefon. No a teraz to już nawet na pochylenie budki o jeden ząbek potrafi zareagować jak na huk wystrzału! No, ale na szczęście przestał reagować na telefon i domofon Do tego ostatnio przechodzi jakąs fazę lęków. Wczoraj siedział ze mną w kuchni na leżaczku i postanowiłam, że zrobię sobie pierogi leniwe. Zaczęłam miksować białko z jajka i młody dostał ataku histerii na dźwięk miksera! Potem się przeraził dźwięku wody nalewanej pod dużym ciśnieniem do podstawy parasola ogrodowego... Z dźwiękiem wody go oswoiliśmy, ale z mikserem się nie dało i ubijałam pianę w łazience Jeśli chodzi o muzykę, to ja akurat uwielbiam muzykę klasyczną i słuchałam jej dużo i w ciąży i teraz, ale żeby mały ją wolał bardziej niż rozrywkową, to na razie nie zauważyłam. Klasykę ma też w karuzeli Tiny Love, więc nie ma wyjścia- musi lubić, hehe Mój niemąż nie widzi żadnego problemu w zostawaniu z dzieckiem, czasem jak coś załatwiamy razem to mały zostaje z dziadkami, ale muszę być pod telefonem, jakby zgłodniał. Na spacery tez go wypożyczam i siostrze i dziadkom, więc mam się keidy za nim stęsknić. Kurczę, moje dziecko prawie nic nie zjadło przez cały dzień... Co 2-3 godziny pił kilka łyków, ale jadł o 9.00, potem 3 minuty o 16.00 i normalnie po kąpieli. Ja wiem, że mu to nie zaszkodzi, bo waży już ponad 8,5kg, ale jednak to dla mnie szok. Że już nie wspomnę o tym, że wczoraj też zjadł mało w dzień i nadrabiał w nocy, więc nie za fajnie. No ale czego się zrobi dla ukochanego Słoneczka? )) Odpowiedz Link Zgłoś
darriasz Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 03.08.04, 09:46 Hej dziewczyny! Śledze wasz wątek juz od czasu ciąży. Teraz postanowiłam się ujawnić. Pozdrawiam gorąco wszystkie mamusie z tego wątku. Na zadnym forum nie ma tak milej i iepowtarzalnej atmosfery jak tu. Tak trzymać. Pozdrawiamy Daria i Asiulek (23.04.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia U nas też skaza:( 03.08.04, 16:03 Witam mamusie, stare i nowe - Daria, ale ładnie o nas powiedziałaś, aż się miło robi, ale Twoja Asia to śliczna kluseczka, pulchniutka, aż miło!! Dziewczyny, czytać posty to ja uwielbiam, ale cosik nie mam zacięcia do pisania. Tak jak w tytule - pediatra stwierdziła, że jednak Jędruś ma skazę. Objawy: pod szyją, na brodzie, pod kolankiem, koło łokci, na dekolcie - suche, czerwone placki, czasami łuszczące się, wyglądają jak skupiska potówek, kolor nasila się jak jest ciepło. Myślałam, że to może odparzenia, ale jednak nie. Do tego ma bardzo szorstkie policzki, suchutkie. Ale i tak wygląda pięknie w porównaniu do tego, jak wyglądał w wieku 1,5 m-ca - policzki miał wtedy całe w krostach, wyglądał strasznie, tyle, że zawalone miał tylko policzki, a teraz wyłażą mu te placki w wielu miejscach. Ale lekarka stwierdziła, że skaza jest na tyle mała (??), że nie muszę rezygnować z nabiału. Z jednej strony bardzo mnie to ucieszyło, bo praktycznie codziennie wciągam jakieś jogurciki i żółty lub biały ser, a zdrugiej sama nie wiem...Orientujecie się może, jeżeli to jest faktycznie uczulenie, to jeżeli odstawię nabiał, to po ilu dniach powinna być poprawa? Na razie może ograniczę trochę i będę małego obserwować. Kąpię go w parafinie (nie wydam już 50 zł na Mustelę, nie opłaca się...) i w krochmalu, smaruję mleczkiem Nivea. Mały za nic nie chce się obracać, czasem bryknie z brzuszka na plecki, ale to jest raczej spowodowane jego ciężką dyńką, bo jak ją za mocno przechyli to leci. Prawdopodobnie mały coś za bardzo preferuje jedną stronę leżąc na brzuszku, nawet na zdjęciach widzę, że podkurcza jedną łapkę i leci na bok. Mam skierowanie do poradni rehabilitacyjnej, ale wstrzymam się 2 tygodnie, położna mówiła, że mam go masować i powinno być dobrze. No i coś ma z oczkiem - do 3 m-ca mu ropiało, teraz nie ropieje w ogóle, ale przy płaczu troche mu się to oczko "szkli", tak, jakby miał łezki gęste. Być może trzeba będzie przepłukać mu kanalik łzowy, ale chciałabym mu tego oszczędzić, więc też poobserwuję jeszcze parę dni. Ufff..co tu jeszcze, acha, mam dosyć spania z tym śmierdzielem!!! Przecież ten pacanek w ogóle nie śpi. Po 19 ma kąpiel, ok 20 powiedzmy, że zasypia. No i ostatnio budzi się po kąpieli ok 23, potem co 2 godziny. Mam dosyć, acha, a dzień zaczyna oczywiście 4:30 - 5. Wycwaniłam się trochę i o piątej, jak go nakarmię, przewinę, idę spać do drugiego pokoju, a do małego wysyłam tatusia. Tatuś jakoś usiłuje spać. Mały nie ryczy, tylko drze dziób niesamowicie (cały w skowronkach jest rankiem), a jak się już nadrze to sobie pokwękuje i się wierci, a ja przy takim wierceniu też nie śpię. Właściwie ja nie wiem dokładnie kiedy małemu chce się jeść, daję mu cyc mniej więcej co 2,5 - 3 godz. jak je to dobrze jak nie chce to się wierci i wypluwa - no to zamykam mleczarnię. Zauważyłam, że nie za bardzo lubi jeść przy pierwszym karmieniu ok 5, strasznie ma wtedy dużo do pogadania, tylko ta matka wyrodna akurat wtedy nie ma zupełnie na to ochoty. W dzień ucina sobie drzemki, ale krótkie, nie przeszkadza mi to, bo generalnie jest chłopina samoobsługowy, wie, że matka nosić go nie będzie, więc się grzecznie bawi, ewentualnie pokwękuje, a przy większych rykach mama zajrzy i ucałuje. Na spacerkach śpi grzecznie, albo i nie, tylko biada, jak zachce mi się wjechać do sklepu - tak jak szybko wjadę, tak szybko wyjeżdżam Bawimy się dłużej raczej dopiero przed kąpielą, wcześniej gotuję obiadek i siedzę przed kompem. Codziennie obiecuję sobie solennie, że koniec, że może coś w końcu poczytam, ale ciekawość mnie zżera, co tam się wydarzyło w wielkim wirtualnym świecie. Ale pod koniec sierpnia jadę do rodziców, nie będę miała dostępu do sieci, to może nadrobię zaległości czytelnicze - no chyba, że przesiądę się przed telewizor, bo też nie pamiętam kiedy cokolwiek oglądałam, wszystko przez kompa, cholerka... no nic, powoli spadam, mały się budzi, obiadek zrobiony, spacer odbębniony, zaraz przyjdzie tatuś, pozdrawiam, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 17:34 witaj Sylwia w klubie mam alergików. Ja dziś byłam u lekarza i ten potwierdził moją diagnozę. EGZEMA. Na szczęście nie jest jakaś dotkliwa i mały wygląda nawet ładnie. W Anglii bardzijej skupiają sie na leczeniu objawów niż na szukaniu przyczyny. Dostałam mnóstwo jakiś preparatów, specyfik do mycia ma konsystencję jogurtu itp. Lekarka powiedziała że ciężko jest znależć to co naprawdę uczula ale jak chce mi się przestrzegać diety to życzy powodzenia. Na moje oko jak na razie jest to nabiał i mam nadzieję, że na tym się skończy. Powiedziałam jej że piję mleko sojowe a ona że to wystarczy i nie muszę brać dodatkowego calcium, że mleko sojowe zawiera wystarczającą ilość. A czy tobie Sylwia kazali brać wapno w tabletkach? Ogólnie podobała mi się ta lekarka, jak jej powiedziałam na wstępie że nie znam dobrze medycznego angielskiego to mówiła bardzo powoli, powtarzała wszystko po trz y razy, była bardzo przejęta i dobrze. Henryś jeszcze ani razu się nie przekręcił ale się jeszcze nie martwię on dopiero co skończył 3 miechy. U nas chrzciny w tę niedzielę. Nie zapraszałam zbyt dużo ludzi, bo przyznam nie chce mi się gotować. Kssiądz trochę ponarzekał że chrzesny anglikanin a nie katolik ale jakoś się zgodził. Przyznam że mnie to wkurzyło, papież tyle mówi o jedności chrześcijan, mamy się łączyć a nie dzielić a on siedzi tu już ładnych parę lat, wynajmuję kościół od tutejszych księży i jeszcze narzeka. Jutro idę na nauczkę do niego, sama, mój mąż powiedziała że nie będzie się z tego powodu zwalniała z pracy, może sobie poradzę. To tyle z nowości. Pozdrawiam. magda Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 18:42 Witajcie!! Oj wspoczuje tej skazy, ale sama tez sie boje ze Kamis tez to cholerstwo moze miec, niby ma czasami tylko malenkie kropeczki na buzce, i to sa np godzinke a pozniej znikaja, wygladaja jak potowki, posmaruje spirytusem lub woda czy posmaruje kremem bambino i jest slicznie, wczoraj dostalismy od mamy nadmanganian potasu byla juz pierwsza kapiel i czekamy na efekty, mam nadzieje ze to od ciaglego trzymania lapek w buzi, slinienia sie...aha Kamilkowi wychodzi zabek)) juz delikatnie przebil sie przez dziaselko, jak dotykam palcem to czuc) a wczoraj moj niemaz jak mu o tym powiedzialam wlozyl Malemu paluch i macal macal az w koncu przyznal mi racje) moze to dlatego te pobudki w nocy co 2 godzinki??!! oj i wczoraj pupcia byla troszke czerwona, ale zaraz wietrzenie na maxa, mycie, smarowanie kremikiem i juz dzisiaj ladniej, moze to od tego ze Maly robi do 5 kupek dziennie, ale zaraz po tym zmieniam pieluszke, sama juz nie wiem! w czwartek mamy szczepienie i pisze liste z pytaniami do lekarza, tzn moj niemaz bo on angielski zna super, wymyslilam z eon mi napisze wszystko na kartce a jak czegos lekarka nie zrozumie to jej kartke dam))a wiec zapytam o ta buzke! o kupki ze czasami sluz, teraz na szczescie 90%mniej, ze kupki glosno robi i do 5 dziennie, i moj synek ma na paluszku, na drugiej dloni i na cucuszku czerwona plamke, wyglada to na uklucie igielka, moja mama mowi ze moze robia sie pieprzyki, nie rosnie to, nie krwawi, nie swedzi, moze rzeczywiscie- ale zapytac trzeba no i martwi mnie to ze czasami Kamis oddycha jakby mial chrypke lub katarek(a nie ma) jest to krotkie czasami trwa do 20 min i to co jakies 2-3 dni, ostatnio tez tak mial byl osluchany i ze wszystko oki, ze czasami maluchy tak maja i ze przejdzie ale powiem jeszcze raz, wiecie teraz lezy obok na foteliku, trzyma paluszek w buzi i macha nozkami jakby biegl)i cos tam gada tak patrze na niego i patrze i smiac mi sie chce, bo wyglaa komicznie)a kocham go z kazdym dniem coraz wiecej)) Sylwia wiesz gdy czytalam forum o alergiach to gdy dziecko jest uczulone na nabial to matka nie moze nawet lyzki mleka wypic i pierwszy raz slysze ze alergia jest mala i nie trzeba rezygnowac z nabialu, no chyba ze sie wtedy przechodzi na mieszanke!!moze skonsultuj to z innym lekarzem! Magda u nas ksiadz nie chcial zadnych zaswiadczen ani od nas ani od chrzesnych, mogliby byc nawet innej wiary i gdy zapytalam ile sie placi to spojrzal na mnie jak na wariatke, a Kamilek swiecie, szatke i wode ktora byl chrzczony dostal od Kosciola) chyba mielismy szcescie ze trafilismy na takiego ksiedza) pozdrawiam i koncze bo zaczyna piszczec chyba cyca chce) Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 20:33 Zapomniałam się spytać: Jak obcinacie paznokcie waszym dzieciom na prosto czy na półokrągo? Ja chciałam na prosto ale jakoś na kciuku i wskazującym wyszło mi na półokrągło. Jak jest lepiej? Pozdrawiam www.wolek.dsl.pipex.com Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: U nas też skaza:( 03.08.04, 20:54 ja zdecydowanie na półokrągło, jak obcięłam na prosto, to cały się poharatał boczkami paznokci. U stópek na prosto. Acha, pytałać, czy biorę tebletki z wapniem - tak, ale lekarz nic nie mówił, sama zaczęłam brać, bo staram się jeść mało nabiału. Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 21:02 Cześć, Jak w tytule. Juz trzeci tydzień mam robotników przed domem, już mi to wychodzi uszami, widok koparki za oknem, maksymalnie brudne szyby, błoto w domu, hałas ubijarek, szlifierek i innych sprzętów mnie dobija. Na spacer możemy wyjść dopiero po 16.00, wtedy jest odblokowane wyjście z domu. Jutro jadę na dwa dni do moich rodziców, to zmienię krajobraz. Koniec narzekania. A my nadal intensywnie wprowadzamy inne jedzonko, codziennie podaję Emilce kaszkę do południa, a na razie co dwa dni marcheweczkę. Z kupkami nie ma na szczęście w związku z tym problemów, ale są one bardziej zwarte, nie tak płynne. I fuuuuuj, bardziej śmierdzą kupowato....)) Ale ja mam właściwie konkretne pytanie: czy wasze bąble płaczą kiedy bierze je ktoś mało znany na ręce, albo kiedy do nich mówi? Czy moja jest jakoś szczególnie wrażliwa? Emilka tak od 3 tygodni preferuje mnie i swojego tatusia, inni są beee. Czasami jej się ktoś spodoba, ale w większości przypadków gdy ktoś ją bierze, to robi podkówkę i tak żałośnie głośno się rozpłakuje. Właściwie to płacze tylko właśnie wtedy. pozdrawiam was mocno mami i Emilka Dzisiaj próbuję dołączyć link do naszego zdjęcia foto.onet.pl/mojalbum/zdjecie.html?no=0&id=25281mami&zid=306710&r=1 Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 21:04 Chyba się nie udało z tym linkiem, więc jeszcze raz. I dziękuje DOrotce za pomoc) foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=1&id=25281 mami i Emilka Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 21:28 Hej Mami- no u mnie nadal link się nie otwiera A młody nie protestuje, kidy go inni biorą na ręce, no ale my go prawie w ogóle nie nosimy, więc dla niego to atrakcja. Sylwia- ja też pierwsze słyszę, żeby przyskazie można było jeść jakikolwiek nabiał. Moja przyjaciółka ma synka ze skazą białkową i miała powiedziane, że albo karmi piersią i zero produktów mleka krowiego, albo przechodzi na Nutramigen i może sobie jeść co chce. Ale wiadomo przecież, że alergicy powinni być jak najdłużej karmieni piersią... Ona wytrzymała półtora roku i też jadła wapno w tabletkach. A na soję jej synek też był uczulony i w ogóle podobno soja jest silnym alergenem. Mojemu synkowi już prawie się dzisiaj udało włożyć stópkę do buzi )) Jak leży na plecach to prawie cały czas sie trzyma za stopy i od czasu do czasu próbuje je władować do buzi i już brakowało dosłownie kilku centymetrów, no ale rozciągnięcie jeszcze nie to Obserwując go dzisiaj bawiącego się na macie doszłam do wniosku, że on już chyba nigdy nie przewróci się z brzuszka na plecki... Jakiś czas temu to jeszcze się chybotał, robił kołyskę, no widać było, że coś się dzieje, ale odkąd paluszki u rąk stały się sprawne to już nie ma o tym mowy. Leży płasko i stabilnie, wymachuje tylko stopami i miętoli rączkami co tam znajdzie na macie, zamiata łapkami, ciągnie i to wszystko go tak fascynuje, że ani mu się śni przymierzać do obrotów Inna sprawa, że rozwali tą matę jak nic, bo jego tarmoszenia określiłabym jako co najmniej agresywne Ale za to myślę, że w końcu się przewróci z pleców na brzuszek, bo nieustannie przekręca się na boczek (trzymając za swoje nowo odkryte stópki), więc pewnie w końcu załapie, że można polecieć dalej... Nie wątpię, że będzie ostatnim na tym forum, który tego dokona )) Asik- gratuluję ząbka!!! To chyba nasz pierwszy, forumowy ząbek ) Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 22:44 Cześc dziewczyny!!! U nas nastały upały, wiec za waszymy radami, w szczególnosci za radami malilki, nie wychodzę miedzy 11 a 15 na dwór, albo i póxniej. wystawiam mała na balkon rano tak do 11.00...oczywiscie jak się da, bo takze sie jej nudzi, ale utnie sobie poranna drzemke.... Co do linku mami, mnie takze sie nie otwiera. Sylwia,, to co malilka napisala, ja takze popieram...jeśli dziecko ma alergie to namnijeszy kontakt twój z nabialem, bedie powodowal nawroty i objawy. co do soji to powinnas sprawdzic, bo nie każdy dzieciaczek tak ma...to indywidualna sprawa.... Malilka, te przeroty na boczek to krok do przewtotu na brzuszek. mój mąz wczoraj małej troszeczkę pomógł, znaczy popchał ją troszeczkę jak ezała na boku i wiesz co, od tego momentu mała cały czas sie przekręca, i na pleckach wcale już tak nie leży jak kiedyś...wieć spróbuj Asik gratuluje ząbka u maluszka, faktycznie to pierwszy ząbek...i jak szybciutko...fiu, fiu pozdrowka, idę spac..bo padam a ha, pochwalę sie, dzisiaj moła mala zasnela w łózeczku, a nie przy cycku...jestem z siebie dumna, tylko sie zastanawiam czy padła bo byla tak zmęczona, gdyż dotychczasowe próby spaliły na panewce i wciaz zaypiała wieczorkeim przy mnie.....jestem ciekawa ile pośpi ok, teraz już naprawdę uciekam no i witam na koniec nowe mamusie.... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: A my dalej w "okopach"... 03.08.04, 22:48 Mami u mnie niestety link też się nie otwiera, długo każesz nam czekać, żebyśmy zobaczyły Twoje małe szczęście. Dziewczyny naprawdę współczuję wam skazy u ddzieciaczków. Wiem co to znaczy, bo mój chrześniak też to ma, a teraz ma 6 lat. Siostra zrezygnowała z karmienia i odrazu przeszła na Nutramigen i też coś mi sie wydaje, że nie istnieje nic takiego, jak większa, czy mniejsza skaza, poprostu uczulenie na białko i już. Jak będziecie miały jakies pytania, to zapytam siostrę, nie ma to jak u źródła, ona to już ma za sobą i wiem ile wyrzeczeń ją to kosztowało i małego jak stawał się coraz starszy. Z tego co pamiętam to mały miał czerwone, wręcz rumiane poliki, takie błyszczące, zaczerwienienia w pachwinach, zgięciach, fałdkach, nawet zdrzało się, że mu w tych miejscach skórka pękała. Pamiętam jak kiedyś, gdy już ładnie mówił, miał może ok 3 lat, to powedział do mojej siostry: mamusiu mogę Danonka, ja wiem, że ne mogę , że mi skórka za uszkami popeka, ale ja tak bardzo chcę, proszę - aż mi sie serce krajało, jak to słyszałam... Na soję też jest uczulony, gdy miał 6 miesięcy, to miał już robione testy na inne alergeny z krwi. A co u nas, bez zmian. Szymuś śpi po kąpieli do 3, małe karmionko, a potem następne o 7-6, potem godzinka na przebranie, pogadanke z mamą i znowu zasypia, w międzyczasie sobie podje i tak nawet sobie pośpi do 11, tak jak dzisiaj, a ja z nim oczywiście, chociaż w tym czasie mogłabym zrobić wiele rzeczy. Szymuś dzisiaj wypił mleczko, jak narazie eksperyment się udaje, bo wczoraj coś mu to Bebiko nie smakowało i pluł na wszystkie strony. Kupiłam Bebiko HA 1, bo ja byłam bezglutenowa, więc wolę chuchać na zimne. Aha mam pytanie, czy można to mleko dosładzać, bo ma jednak troszkę inny smak niż moje własne. No i Szymek strasznie leniwy jest, nadal słabo podnosi główkę a gdy łapie go za rączki, żęby podciągał główkę, to zapiera sie piętami, robi jakby mostek, tak sie wygina, a główka mu wisi, martwie się. Wogóle robi mostki, i się przy tym przekręca. A z przewijaniem to zaczyna juz byc koszmar, tak się wierci, podbija na piętach i przesuwa do tyłu, albo wogóle jakoś mu sie udaje "uciec" spod pieluszki pozdr Ania Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004;-))) 03.08.04, 22:57 Malilko dzikuje) alez ja jestem z niego dumna) tzn z Kamisia))ciekawa jestem kiedy wyrosnie caly:0bo narazie to tylko tak z milimetr widac ale za to czuc doskonale palcem) ale wiecie mi sie wydaje ze ten zabek to dlatego tak szybko bo Kamis dostaje hormony tarczycy, wszystko to sztuczne i dlatego moze niektore rzeczy sa szybciej, poznalam na forum dziewczyne ktorej synek tez ma niedoczynnosc i jej ma juz 2 latka, ale tez zauwazyla z emaly niektore rzeczy robil szybciej i zabki tez byly szybko!! wiec to moze dlatego, ale radosc taka sama) tylko co na to moje piersi powiedza) Kamis dostaje tylko kleik ryzowy, w ubieglym tygodniu zjadl sloiczek zielonego groszku, smakowal mu bardzo, ale stwierdzilam ze na to ma jeszcze czas, teraz tylko cycus i co 2-3 dni kleik, tzn jak chce mi sie leniwa ostanio jestem tak cigle mysle o tej skazie i wydaje mi sie zemoj maly tego nie ma bo: krosteczki sa tylko na buzce na jednym policzku i na brodzie, ostatnio okolo 5 dni nie bylo nic a pilam melko, jadlam serki itd, dzisiaj pojawily sie rano, po przemyciu nie ma nic! nie swedzi go to, nie ma suchej skorki, 2 dzisiejsze kupki marzenie, moze to po wczorajszej czekladzie z orzechami??!!sama nie wiem Dziewczyny czy sadzacie sobie maluchy na kolanach?? bo ja tak, Kamis az rwie sie do siadania i czasami posadze go przodem do siebie na kilka min, podtrzymuje pod paszkami a on zadowolony z tej pozycji, po jedzonku zaraz mu sie odbija!rozglada sie albo lapie za stopy, a raz posadzilam go na kanapie i siedzial! chyba to za wczesnie, ale on raczej przyzwyczajony jest do takiej pozycji, bo nie mam w wozku plaskiej gondolki tylko fotelik samochodowy...moze to dlatego! aha i juz nie pamietam czy sie Wam chwalilam!!! Kamilek ma lepsze wyniki krwi na te hormony tarczycy) zmniejszono mu nawet dawke leku)) a wiec leczenie daje szybko efekty)) bardzo sie ciesze) pozdrawiam Anka i Kamis Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 03.08.04, 23:38 Asik, Twoje opisy skóry małego nigdy mi nie wyglądały na skazę, myślę że możesz być spokojna, bo Twój synek nie ma żadnych klasycznych objawów skazy białkowej. Tak się martwiłas tą tarczycą, a jak widać niepotrzebnie- synek pięknie się rozwija i jeszcze wyniki ma lepsze- tylko się cieszyć U nas o żadnym sadzaniu na kolanach, czy gdziekolwiek nie ma mowy- jestem w tym względzie ortodoksyjna i już- póki mały sam nie usiądzie, to nie będzie siedział. Wczoraj dałam niemężowi na chwilę synka na ręce, poszłam do łazienki, wracam, a młody siedzi u taty na kolanach i patrzą w komputer. Skoczyłam jak lwica, nakrzyczałam na niemęża strasznie, bo już mu trzy razy mówiłam, że nie ma żadnego sadzania i koniec, ale wiecie jak to jest z facetami... Mam nadzieję, że tym razem zapamiętał, bo wściekłam się okrutnie. Asik, jak Ciebie czytam, to mi się czasem jeżą włosy na głowie, jak wygląda pielęgnacja niemowląt w Stanach )))) Teraz piszesz, że Kamilek nie ma gondoli, tylko fotelik samochodowy jako wózek- dla mnie to nie do pmyślenia,bo w Polsce trąbią, że noworodek i małe niemowlę powinny przebywać w fotelikach jak najkrócej, że dziecko powinno leżeć na płaskim, bo tylko to jest dobre dla jego kręgosłupaitd itp, a Ty nam takie rzeczy opisujez )) A w kwestii fotelika- ja już prymierzam się do fotelika 9-18kg, bo młody już prawie waży 9kg. Strasznie się boję, że za jakiś miesiąc nie będziemy mogli z nim nigdzie pojechać, bo z fotelika 0-9kg już dokumentnie wyrośnie, a do tego 9-18kg nie będę go mogła jeszcze wsadzić, bo przecież one są dla dzieci, które już same siedzą.... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w opieka lekarska w mississippi!:( 04.08.04, 03:52 Malilko swieta prawda!!! mi tez sie wlozy jeza na glowie gdy porownuje Polske i usa! Kamis nie dostaje wit D, no ale to rozumiem tutaj przez 9 miesiecy lato!, nie mial usg bioderek ani glowki czy ciemiaczka!tylko lekarka sprawdza!wizyty u neurologa czy innego specjalisty,, na szcescie nam nie potrzebne, ale nie mysle z ejest cos takiego!w zadnej aptece nie dostalam czegos podobnego do parafiny czy krochamlu(nie ma tutaj maki ziemniaczanej, moze jak ktos mieszka gdzie jest polonia to co innego)nie mowiac juz o nadmanganie potasu! wszystko przeysyla mi mama z Polski, nawet krem bambino!w szpitalach jest burdel, ostatnio jak robilam malemu badanie krwi to przy rejestracji wpisali innego lekarza, dobrze ze w windzie zajrzalam do karty, bo zrobiliby dziecku inne badanie i musialabym wszystko powtarzac a widoku krwi to sie boje panicznie, zwlaszcza gdy to krew mojego dziecka!a u pediatry gdy np mamy wizyte na 9 to zostajemy przyjeci o 10, takze o godzine wczesniej musz ejechac bo umawiaja mase ludzi i wszyscy czekaja! lekarz bada szybciutko i za 5 min chche konczyc wizyte tylko z eja jestem straszna i zadaje tysiace pytan i mowie z eslabo rozumie i zeby mi powtorzyla drugi raz, ostatnio na szczepieniu chyba pisalam Maly mial katar i chcieli go szczepic a jakie bylo zdziwienie pielegniarki gdy jej powiedzialam ze sie nie zgadzam dopoki nie zobaczy go lekarz no i czekalam na wizyte ponad godzine! No i ten nieszczesny wozek! ale gdybym chciala miec typowa plaska gondolke to musilabym wozek chyba z Polski sprowadzic! tutaj wszystkie skladaja sie ze spacerowki i fotelika! na szczescie spacerowka rozklada sie prawie na plasko i coraz czesciej tak Kamus jezdzi na spacerki...duzo by jeszcze pisac, szkoda ze nie ma w poblizu zadnego Polaka pediatry tak jak mialam ginekolog, moze byloby inaczej, no ale juz niedlugo pakujemy sie i wracamy do domu) wtedy pojde do naszego lekarza i zadam tysiace moz ei glupich pytan ale beda miala pewnosc z emi odpowie bo za to mu place a nie jak tutaj nie dosc ze wizyta kosztuje dniowke niemeza to i tak laske robia ze cos powiedza((uciekam spac bo pobudka pewnie 6 rano) pozdrawiam Anka Odpowiedz Link Zgłoś
comevorrei Re: opieka lekarska w mississippi!:( 04.08.04, 13:20 cze. bardzo chcialam z toba porozmawiac ale cos mi gg psuje. moze ty sprobojesz. moj numer 5611622. u lekarzy tu rzeczywiscie dziwnie. tylko ze mam polke, wiec troche lepiej. witaminki mi kazano dawac'. dostalam multitubs z polski, gdyz amerykan'skie witaminy sa paskudne. krem tez mam z polski. uzywam nivea baby. u lekarza jest dosc fajnie. nigdy nie czekalam dluzej niz 5 minut. z wozkami rzeczewiscie nie jest za fajnie. ale da sie znalezc. ja jestem bardzo ze swojego zadowolona. rozklafda sie na plasko. stoliczek sie zdejmuje i zakladasie na mocowanie dla stolika material wiec wyglada jak gleboki wozek. posciel tez mam z polski gdyz nie chcialam kolorowej koldry, tylko poszewki i wklad. chcialam zapytac czy ty placisz za lekarza? bo ja nie. pozdrawiam. czekam na odpowiedz. wiktoria. Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 07:24 Ale zleciało4 miesiące niby nie długo ale wystarczy by życie zmieniło się zupełnie. Cudownie jest być mamą Dzisiaj mieliśmy tylko jedną przerwę nocną o 2 (mały zasnął o 19:30)potem karmieni o 6 trochę pogadaliśmy i Igi znów spi a ja nadrabiam zaległóści - ale się rozkręciłyście Co do muzyczki to my akurat lubimy "muzykę bobasa" piszę my bo całęj naszej trójce się podoba, już w czasie ciązy u nas w domu można ją było słyszeć codziennie ( teraz rzadziej). Rzezcywiścei na początku może wydać się denerwująca, ale to mmijaJesli idzie o inną muzyczkę to oczywiścei fasoliki i stare dobre przeboje z tik taka i innych programów dla dzieci, składanka kołysanek( takie the best of)no i trochę klasyki. A że gusta już od początku są inne Igor właśnie bardzo lubi "lokomotywe" zwłaszcza jak sapie i dyszy... Oki uciekam bo mały się wierci. Podrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 13:16 Hej dziewczyny!!! Nika, widze, ze Twoje maleństwo takze śpi i to dośc dobrze, w nocy. moja Zuzia no cóz obudziła sie dzisiaj o 1, potem o 5 a potem o 7..przysneła na chwilke i o 8...Robię błąd, bo nie wybudzam jej za mocno rano, znaczy na tyl ejej nie wybudzam aby zjadła z oby dwóch piersi, wiec konsekwentnie po godzinc esie budzi bo jej za mało było..a ja po nocne kiedy śpię czujnie, bo mała obok, jakos nad ranem nie ma sił na te wieksze wybudzanie, tylko zasypiam jak jej właduje cycka do buzi, a jak sie budzę, to cycyek z biustonosza nadal wyłazi, a Zuza spi obok..tak słodko i spokojnie.... Asik, faktycznie ta opieka w usa to tragedia. Tutaj w niemczech jestem bardoz zadowolona, tym bardzije, ze pediatrą takze jest polka z wieloletnim stazem zarówno w kraju jak i tutaj...zadaje jej mnóstwo pytań i zawsze uzyskuję rzetelną odpowiedź. Co do mąki ziemniaczanej i innych dobrodziejst, takzę przywoza mi tutaj, albo przysyłają babcie czy inne dobre duszki. Dziewczyny mam pytanie, jeśłi będziecie juz podawac pierwsze posiłki, albo jak już zaczełyśice, to kiedy...kilka łyzeczek po cycku, jak na pierwszy raz. gdzieś czytałam, ze lepiej podawać do południa nowe rzecyz, ale jaki jest tego sens nie wiem....i jak ile dajecie....a moze juz zaczełyście zastępowac jeden cały posiłek innym pokarmem.....robię juz rozeznanie, bo mysle, ze jak mała skończy 5 miesiecy, to powoli sieprzymierze, do poczatku kulinarnej podróży malenstwa....a ż ebedizmey w Polsce wtedy, to babcie , dziadkowie i wsyztscy beda miec nie lada uciechę.....nie wspominając o mnie i mężu....juz sie nie moge doczekac zoabczenia jakie minki przy tym wsyztskim będzie robić mała.. Malilka, i jak pomagłas małemu z tym przewrotem i zaalpał...bo ja Ci mówie, od wczoraj jak mój mąz pokaząl, to teraz mała nie leży na plecach tylko chce na brzuszek i wierci sie, stęka ale dopina swego. Pozdrówka dziewczyny...dzisiaj jest ciepło, ale nie ma słonca i dobrze, bo miałam dosc tej parówy i skwaru.... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 14:20 Ja tylko na chwilkę bo mały z gołą dupką przygląda się trawie... Opolanka, ja nie mogę tego mojego leniuszka popchnąc do przewrotu, bo on skubany przekręca się na boczek ze stopami w dłoniach i od wczoraj za nic nie chce ich wypuścić... A przy wyprostowanych rączkach i nóżkach to ciężko się obrócić Ale od rana zaczęłam go turlać po kocyku, może to mu da do myślenia)) Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 remont, chyba zwariowaliśmy` 04.08.04, 17:03 Cześć wszystkim Zaczęliśmy remont pokoju, w którym dotychczas rezydowała Marysia. Jak najszybciej chciałabym przenieść tam Lidkę. Poza tym musimy przed zimą (raczkowanie) przystosować mieszkanie. Żąr leje się z nieba, ja na dwór nie mogę wychodzić (chore bździągwy) a tu jeszcze stuki i puki zza ściany. Ale cóż zaczęliśmy to trzeba teraz skończyć. Lidka przewraca się z pleców na brzuszek ale tylko na materacu lub kanapie. Na twardej podłodze jest jej zdecydowanie trudniej. Rwie się do siadania i... do stania. Poi prostu nie mogę uwierzyć. Wczoraj wypróbowałam łyżeczkę kleiku do odciągniętego pokarmu. Obudziła się tylko raz. Także efekt został osiągnięty. Nika ja puszczam Marysi (i Lidce też przy okazji) Bajki Grajki, są to nagrania z POlskich nagrań, bajki mojego i Waszego na pewno też dzieciństwa (można zamówić na www.bajkigrajki.pl). Oboje z mężem jesteśmy muzykami (ja były muzyk), dlatego u nas w domu klasyka leci non stop. Mała leży na kołderce i nie chce się teraz bawić, tylko się drze. Pozdrawiam Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 17:47 no to faktycznie trudno z tymi połączonymi nózkami i raczkami go przewrócic, ale moze turlanie mu pomoże....swoją droga to niezły widok takie trzymające się niemowle za nóżki...moja jeszcze tego nie robi, łapie sie z a kolanka i wygląda wtedy jak mały budda....ok musże spadac, bo sie obudziła i cycyek musi iśc w ruch Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: 4 miesiące za nami:) 04.08.04, 23:21 Cześć, z tą skazą białkową to myślę, że może być tak, że przetwory mogą mniej uczulać. Wiem że to brzmi głupio bo tam jest białko ale parę dni temu zjadłam kawałek pizzy i jak zjadłam to się złapałam za głowę że przecież tam był ser żółty, ale nic się nie działo. Żadnych najmniejszych zmian na skórze. Nie wiem co o tym myśleć. A soja na szczęście go nie uczula. Mój Henryczek dziś przekręcił się sam na boczek, zrobił to ze trzy razy po kolei i strasznie sie przy tym cieszył. On w ogóle cały dzień się śmieje a mi aż się łzy w oczach kręcą ze wzruszenia. Chrzest na niedzielę już zaklepany, ksiądz był bardzo fajny (nie wiem czemu przez telefon wydał mi się taki antypatyczny) powiedział że ze względu na angielskiego chrzestnego będzie część obrzędów tłumaczył. Chrzest odbędzie się po mszy ale na mszy mamy być. Oczywiście ja sobie tego nie wyobrazam żeby mały wytrzymał całą mszę i jeszcze potem 0.5 godziny chrztu, chyba żebym go w konfesjonale karmiła. Hi hi. Dziewczyny współczuję wam remontu. czas na dowcip: Jedzie dwóch Arabów samochodem i jeden mówi do drugiego: Weź wysadź mnie koło ambasady.... Pozdr.Magda Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 gorąco od rana 05.08.04, 10:28 cześć dziewczyny... Jak mój nagłówek wskazuje, mamy wysoką temperaturke i to od samego rana. Mała wąłśnie śpi ww samym pampersie, bo tera zprzypada jej poranna drzemka, dłuższy sen napewno spędzi na golaska, wiatrak w domciu chodzi nonstop. Poniewaz tak goraco, to kazdaa kapiel jest z krochmalem i odpukac narazie na horyzoncie nie ma potówek. Od czasu gdy mała odkryła w sobie umiejętnośc przewracania sie z plecków na brzuszek, czyni to wciaz..nieważne , ze nie ma miejsca np. w wózeczku...ona sie wierci , kreci , denerwuje. a jak tylko znajdiz esię na podłodze, na kocyku..lub w swym lub naszym łóżeczku, od razu ląduje na brzuszek..piszczy krzyczy przy tym, wspaniała to dla niej zabawa. No ale nie myslcie , ze nie palcze bo jak sie jej znudzi to syrenka idzie w ruch. Pcha do buzi, palce, piąstki, zabawki...ostatnio złapała moje włosy i wyrwała nieświadoma pare, przy takim obrocie sprawy, moje głowiaste owłosienie ulegnie całkowitej minimalizacji, witajcie zakola..hihi i jakoś ten czas nam leci... narobiłam tyle zdjeć małej, ale jak to bywa, wszyscy mają jej zdjecia z albumie, a rodzice, totalny burdelik...co przychodiz wolniejsza chwilka, mówie sobie zrobię pożadek w albunie, znaczy w końcu powsadzam te zdjecia, ale najpierw trzeba posegregowac...no i kończy sie na mówieinie.... Ja mam taki pomysł, juz album kupilam, ze na 18ste urodiznki Zuzi, dam jej album w którym będa zdjecia z najważniejszych wydarzen w jej życiu...np. narodziny, piewrwszy spacer, pierwsze swieta, pierwsze urodzinki i każdego roku aby wiedziaal jak sie zmieniała, pójście do szkoły, komunia..itd.....No i nawet nie mam wklejonych zdjec z narodzin..wiec czas nagli a fotek tyle, ze hoho..... Pozdrawiam Was serdecznie, życzac miłego weekendu... P.s. czekam na odpowiediz w sprawie mojego wczęsniejszego postu, w którym pytałam o karmienie nowymi produktami, dajcie jakieś wskazówki i porady.... Odpowiedz Link Zgłoś
justy_s Re: gorąco od rana 05.08.04, 11:51 Cześć Dziewczyny!!! U nas też gorąco, choć to daleka północ. Co do załączania linków, na FAQ-u napiasali: "Trzeba wstawic link zawierający "", przed dalszą treścią linka (np. www.gazeta.pl/forum/. Link będzie aktywny, a kliknięcie go otworzy nowe okno przeglądarki". Zazdroszę wam tatusiów zajmujących się maluszkami. Ja czasami czuję się jak samotna matka. Moja siostra i mama mieszkają w innej miejscowości i mogą rozpieszczac Agatę tylko w weekendy, kiedy jedziemy tam w odwiedziny. całe dnie na podwórku - sielanka. Mag_da myslę, że lepszym miejscem będzie zachrystia. W naszym kościele jest to możliwe, a wręcz ksiądz sam to proponuje. Myślę, że warto spytać. Agata przekręca się na boczki, choć myslałam, że nie pójdzie to tak szybko. byłysmy wczoraj u lekarza i waga wskazuje 8kg. Agata cały czas jeszcze ma złe wyniki krwi i wczoraj dostałyśmy skierowanie do poradni hematologiczno- onkologicznej (brzmi strasznie). Bardzo się martwię, tym bardziej, że pierwszy wolny termin jest na 11 października, a co do tego czasu? Cały czas podaję jej żelazo, kwas foliowy, witamine B6 i teraz jeszcze zaczynam witamine C. Czy wasze dzieciaczki też miały lub mają anemię? Życzę wszystkim miłego dnia. Justyna z Agatką Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 11:33 Cześć dziewczyny! A u nas sporo nowości, miłych i trochę mniej. Po pierwsze za tydzień wracam do pracy. Niestety nie da się inaczej. Nie mieszkam w dużym mieście, gdzie o pracę nie jest tak trudno, małżonek niestety pracuje za psie pieniądze, więc nie mam wyboru. I to jest straszne - już teraz mam doła, płaczę w łazience (żeby nikt nie widział) i po nocach nie śpię Muszę wrócić, chociaż wiem, że przez ten powrót wiele stracę. Nie będę widzieć tych wszystkich wspaniałych postępów mojego maleństwa, nie będę jej rano przytulać i wygłupiać się z nią w łóżku tuż po przebudzeniu, kiedy jest taka wesoła...Ech...taki los. Chyba jestem pierwszą forumowiczką tego wątku, która wraca do pracy. Będę wam zatem zdawać relację jak to jest. Na szczęście nie muszę malutkiej oddawać do żłobka, na początku będzie przez 2 tygodnie z moją mamą, a potem po połowie czasu z mężem i teściową. Wiem, że to nie tragedia, ale ja chciałabym ją mieć tylko DLA SIEBIE!!! Opolanko - to ja Ci opowiem jak to jest z tym karmieniem. Ja od początku dawałam małej cyca i butlę - ostatnio butelka była tylko na noc, cały dzionek ciamkała sobie moje mleczko, którego nagle zrobiło się wystarczająco. Ale w związku z moim powrotem do pracy muszę małą trochę poprzestawiać. Od 2 tygodni (moja córcia jest stara 11 skończy 5 miesięcy) podaję małej jabłuszko - najpierw dawałam jej takie skrobane z tego,m które ja jadłam - w ten sposób nauczyła się jeść łyżeczką, potem dopiero przeszłam na słoiczek, po tygodniu od podania jabłuszka, dałam małej marchewkę, a potem to już raz dwa, soczek marchewkowo-jabłkowy - wszystko podaję łyżeczką, a od wczoraj jemy zupkę (marchewkową z ryżem), mój mały smakosz upodobał sobie jedzonko Bobo-Vity. Myślałam, że będzie się krzywić przy tej zupce, bo ochydztwo to jest nieziemskie, ale gdzie tam, wchłonęła pół słoiczka! Cieszę się z tego, bo mała nie należy do żarłoków, starczy powiedzieć, że w wieku 4,5 miesiąca ważyła niecałe 7 kilo. Ale przy najniższej 2950 to chyba nie jest źle. Acha, kaszek nie lubi, więc nie daję i już. Nie wiem, czy to możliwe, że dziecko tak bardzo wyczuwa maój nastrój, ale dzisiejsza noc - PIERWSZY RAZ nie należała do spokojnych. Do tej pory przesypiała mi noce z 1-2 karmieniami we śnie, a dziś - prawie całą noc leżała z piersią w buzi - może czuje, że za niedługo już nie będzie mogła sobie tak ciamkać kiedy zechce...tak mi jej żal. Nie mam pojęcia jak przekonać ją do butli o wcześniejszej porze niż 20!? A co do postępów - mała już prawie siedzi sama - staram się jej nie sadzać, ale nie bardzo mi to wychodzi, kładę ją na leżaczku, prawie na leżąco, na chwilę się odwraca, a ta ma już łapki prawie na ziemi, zgięta w pasie na maksa...muszę ją przypinać i tyle. Ząbki już widać pod cieńką warstwą dziąseł i chyba też dlatego jest trochę rozdrażniona. Acha, a co do modnego w tym wątku tematu kupek - odkąd jemy inne pokarmy, kupki robimy przedziwne po marchewce są marchewkowe, o zapachu kupy i marchewki, po jabłuszku są bardziej zbite, ale za to są codziennie i bez bólu Cały czas nie mogę wyjść z podziwu, że wciąż karmię ją piersią. Po początkowych kłopotach chciałam wytrzymać chociaż 6 tygodni, potem 3 miesiące, teraz chociaż pół roku, a jak się do to rok, muszę z moimi piersiakami poważnie porozmawiać Nie zanudzam już więcej - idę sprzątnąć mieszkanko, bo będą dzisiaj goście. Kończę dziś 28 lat. Pozdrawiam serdecznie Was i babasy Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 13:45 Hej!!!! Godiva, przede wszystkim samych wspaniałych dni z malutka, jak nawiecej minut spędzonych koło jej smiejącej sie buzi, tysiąca dotyków jej malutkimi raczkami Twojej twarzy każdego dnia.....Bezstresowego powrotu do pracy!!! Dziekuję za podpowiedzi. Pamiętam jak pisałaś o swoich kłopotach i jak walczyłas o pokarm, co uswieca mnie w przekonanniu, z e jak matka bardzo czegos pragnie, to przy dużym poświęceniu i wytrwałości moze to osiągnąc. Niekiedy jak jakas znajoma sie załamuje odnosnie pokarmu to wspominam Twoje emaile, opowiadam jej jak Ty sobie radziłaś i to co osiągnelaś...to naprawdę godne podziwu.... A u nas..mala ucina sobie druga drzemke, ma juz taki prawie stały rytm dnia...jak sie obuddzi jedzonko, oczywiscie jak z a wcześniej wstaje a mamusia chce jeszcze pospać, to cycek ją usypia. jak wstajemy już tak naprawdę okolo 8, to je z dwóch piersi, potem około 10.00 ucina sobie 30 minutową drzemkę..je o 11, potem gdzies około 13 idzie znów spac, je o 14, potem o 17...w zależności jak sie czuje kapiemy ją między 19, a 20 ..potem cycek i spanie..budzi sie dwa razy w nocy między 1 a 2, a potem około 5....a potem to już znow nowy dzien....Jak nie śpi to staramy sie z nia bawić, poprzytulać do naszego ukochanego bąbelka, pogadać z nią, pokazac jej wszystko...Maz przychodzi pózno z pracy około 18 stej, wiec on wieczorkiem przejmuje pałeczkę nauczyciela, pokazywacza, słuchacza itd.... No i tak lecą te dni... Jedynienad czym ubolewam, jak tkai skwar to nie mozemy chodzić po dworze, jestem blada...chociaz od tego pchania wózka w chłodniejsz edni to lapki i buzia trochę zmieniły kolor...w następnym roku będizemy mogły z anszymi maluszami ruszac nad wode, ale bedize zabawa...fiu, fiu No i jako cżłowiek sportowiec, brakuje ni takiego zmęczenia np, na siłowni, czy rowerze, albo grając w kosza..wieć postanowilam jak przyjedzimy z Polski to będzie pod koniec września,mała bedize mieć juz prawie pół roku, ze rusze na siłownię i uelastycznie moje ciałko, bo jeśli chodzi o wage to jest nawet mniej niż przed ciaza, ale jędrnośc mego ciała pozostawia wiele do życzenia..oj jak wiele..hihi no i zaczynam powoli kupowac dla malej wieksze ciuszki, bo wsyztski które dostala sa już na styk..wiec teraz przechodizmy w rozmiar 74....ale mam ubaw jak kupuje te cudeńka, ale nie wariuje, bo jak przyjade do Polski to juz 23 sierpnia, to babcie chciałyby obdarowac wnusie, więc jak najbardziej, bo jest co kupować... slę pozdrówka i miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Moje Słoneczko ma już 4 miesiące :)))) 05.08.04, 15:11 Ale ten czas leci- dopiero co jechałam na porodówkę, a tu leży koło mnie 9- kilogramowy mężczyzna i miętoli grzechotkę Już prawie nie pamiętam, jak moje życie wyglądało bez niego... I nadal każdego dnia kocham go coraz bardziej! U nas też straszny upał, na szczęście dom jest stary i z grubymi murami i w środku panuje miły chłód. Ja to sie cieszę, że jestem blada, bo słyszałam, że karmiąc piersią trzeba tak samo uważać na słońce jak w czasie ciąży, żeby nie dostać przebarwień hormonalnych, więc chronię się jak mogę. Ostatnio kupiłam krem z filtrem SPF 100 i smaruję i siebie i małego- na szczęście nie zauważyłam u niego żadnej reakcji na filtry chemiczne, uff. Ta trzydziestka Nivea była dla niego za słaba, bo on spędza na dworze cały dzień i mimo że w cieniu i że go smarowałam co 2-3 godziny to i tak zauważyłam, że rączki lekko zmieniły kolor, więc krem poszedł w odstawkę. No i już nie kładę go nago, tylko z gołą pupą i w lekkiej koszulce, bo to jednak bardziej chroni przed słońcem. Godiva- jesteś dzielna i dasz radę, chociaż w pełni rozumiem Twój ból, bo ja na razie nie wyobrażam sobie rozstania z synkiem na 7-8 godzin. A jeśli chodzi o karmienie, to mam plan bardzo podobny do Twojego i zaczynam go wdrażać w połowie września. Mam tylko jedno pytanie- czy jak już kiedyś mały będzie jadł kaszki, to lpiej je robić na wodzie, czy mleku modyfikowanym? Kaszki na moim mleku odpadają, bo nie mam laktatora, ręcznie nie potrafię ściągać i w ogóle nie chcę się w to bawić. Ostatnie dwie noce to tragedia. Przedwczoraj mały pospał do 1.00, a potem budził się co 2 godziny, a wczoraj już co godzinę!!! I do tego o 7.30 obudził się, co mnie załamało, bo byłam padnięta. Włączyłam karuzelę i odpłynęłam po 3 minutach, a dziecko sobie leżało i się bawiło. Na szczęście po godzinie baaardzo się zmęczył i zasnął razem ze mną i pospaliśmy do południa- inaczej to bym chyba chodziła dzisiaj na rzęsach. Nie wiem, co mu jest, bo u nas w nocy jest przyjemnie i chłodno, dziąsełka sprawdziłam, nie są zaczerwienione ani rozpulchnione, więc nie wiem o co chodzi A ubranka to już rozmiar 74-80, wózek prawie za mały, leżaczek też, nie wiem co będzie za chwilę.... Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Moje Słoneczko ma już 4 miesiące :)))) 05.08.04, 20:04 godivo, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, mnóstwo gości, pociechy z maleństwa i wszystkiego naj, naj, naj... U nas też gorąco, na spacerki wychodzimy popołudniami, a w dzień zabawa w domku. Już brakuje mi pomysłów w wymyslaniu piosenek i róznych historyjek, bo Szymek bardzo lubi jak mu coś opowiadam, śmieje sie wtedy i chyba przyzwyczaił sie już do tego naszego bajania. Do pracy nie wracam, bo nie mam dokąd, tak więc będę z moim maleństewm w domku, narazie napisałam o wychowaczy na 3 lata, w sumie w każdej chcwili będę mogła go przerwać, zobaczymy jak to będzie. maliko, ja też nie mam laktatora, też byłam przerażona przymusem odciągania mleka, ale jak widać ręcznie świetnie sobie radzę. Wcoraj wieczorem dałam Szymkowi Bebiko, a potem odciągnęłam swoje mleko, 120 ml, także dzisiaj to dostanie, a wieczorem znowu odciągnę, żeby było na sobotę, jak pojedziemy na wesele. Myślałam, że po bebiko mały pośpi dłużej w nocy, ale gdzież tam, obudził sie nawet godzinkę wczesniej, juz był głodny. Powiedziałam dzisiaj przy teściowej, że może dodam mu łyżeczke kleiku ryżowego, to tak mnie "zjechała", żebym mu tylko dawała swoej mleko jak na dłużej i ma rację, ale chciałam dla ich dobra, żeby Szymek w sobotę pospał dłużej w nocy, jak mnie nie będzie przy nim. A po Bebiko kupki sa takie troszkę bardziej zwarte, no i jak waniają z kilometra Wózek też już sie robi za krótki, tak więc jeszcze jakiś czas i przejdziemy na spacerówkę, bo mały już sięga na całej długości nosidełka. Ubranka mały nosi jeszce niektóre na 68, ale też i na 74, rozmiar rozmiarowi nie równy. maliko, a może mały marudzi poprostu z powodu tych upałów Ps. zapomniałabym, dzisiaj wielkie święto, rok temu 5 sierpnia poczeliśmy nasze kochane słoneczko, wprawdzie nieświadomie, ale z jakim efektem uciakam bo karuzelka już sie znudziła Szymkowi i buczy pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.gdynia Re: Dwa słówka... 05.08.04, 20:10 Witajcie, Ja tylko na chwilkę... Godiva - nie martw się, ja wracam do pracy już w poniedziałek 9. sierpnia. Co prawda nie na stałe, tylko na 3-4 tygodnie, ale też bardzo to przeżywam, mimo iz ustaliłam że będę pracować max. po 6 godzin dziennie. Mój synek chyba też coś czuje, bo nocki ostatnio coraz mniej spokojne i są dni, że najchętniej cały czas spędzał by przy piersi. Tak jakby wiedział, że już niedługo nie będzie piersi na zawołanie... Trzymam za Ciebie kciuki, choć wiem, że będziesz tęsknić... Malilko - z tym opalaniem gdy się karmi piersią, to chyba coś nie tak... ja jestem pięknie opalona (ale się chwalę ) i nawet z solarium korzystałam w czerwcu. Oczywiście pytałam zarówno pediatry jak i ginekologa, czy nie ma przeciwskazań jak karmię i oboje potwierdzili, że nie. Także ja ze słoneczka korzystam... tym bardziej, że je uwielbiam. No, ale synka o chronię i też smaruję kilka razy dziennie. Oczywiście spacery w upały u nas też po 15. Uciekam do Maleństwa... no już nie takiego Maleństwa... na moje oko kamiś waży ok. 7,5kg, ale jak jest naprawdę zobaczymy za tydzień na szczepieniu. Pa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Dwa słówka... 05.08.04, 21:01 Witam serdecznie. Godiva wszystkiego nalepszego!!!!! Opolanko co do wprowadzania nowych produktów to słyszałam,że dlatego przed południem, że gdyby ewentualnie wystąpiła jakaś reakcja alergiczna to będziesz w stanie to zauważyć , masz cały dzien na to by obserwować dziecko, podając jedzonko wieczorem nie masz tej możliwości. Igor z zapamiętaniem ładował doo buzi rączki , teraz przyszedł czas na nózki, lądują w buzi na zmianę z rączkami Leżac odbija się na piętach , co jest szczególnie "fajne" przy zmianie pieluchy, jak tylko podłożę czytsą Igor fik i już go na niej nie ma No i wczoraj i dzisaj z mago straszny spioch, śpi i śpi ale to pewnie "wina" pogody. Co do rozmiarówki to u nas 68-74 zalezy od producenta, z goondoli już prawie wyrósł, od wczotraj testowaliśmy spacerówkę , rozłożoną na płasko. Jak narazie małemu się podoba, więcej widzi no i pewnie jest mu chłodniej niż w gondoli. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 21:12 Sto lat Godiva, żyj nam długo i szczęśliwie i niech maluszek zdrowo się chowa i niech ma mleka mamay pod dostatkiem. Wiem, co czujesz, wracając do pracy...mi co prawda dziś kończy się urlop macierzyński, ale do pracy wracam 1 października - też nie mogę sobie pozwolić na siedzenie w domu, no i jestem po prostu załamana. Nam zostaje tylko żłobek, no chyba, że znajdziemy jakąś niedrogą nianię. W przyszłym tygodniu wybieram się z małym do jakiegoś dobrego pediatry prywatnie lub alergologa, coby potwierdził nam tą skazę. Narazie dalej jem wszystko, małemu raczej gorzej nie jest, ale przyzwyczajam się do myśli, że za chwilę nie będę mogła jeść prawie nic Mały mnie wykańcza tymi nocnymi pobudkami, cały czas budzi się mniej więcej co 2 godz., na szczęście nad ranem pryskam do drugiego pokoju i tatuś się z nim męczy, a ja jakieś 3 godziny przesypiam z korkami w uszach. Już niedługo chyba będę mu dawać kleik na noc, bo umrę z wycieńczenia ) Ach i smutna wiadomość...pozbywam się mojego kota (((, już podjęłam decyzję, choć i tak cały czas biję się z myślami, mój mąż jest załamany. Kocina niestety spadła z pozycji lidera w naszym stadku i robi sceny zazdrości...Ostatnio o 5 rano pośliznęłam się na jej szczochach i myłam podłogę becząc ze złości. Smutno mi bardzo, w życiu nie myślałam, że JA oddam swojego kochanego zwierzaka, ale nie daję rady. Mamy syf w domu, zaszczane ściany i sufit (!!!), pełno kudłów, buuu. Oczywiście nie oddałabym jej byle komu, moja mama ją bierze. Szczerze jej współczuję, bo mama to pedantka straszna, a kocina uwielbia ganiać po meblach, szczególnie kuchennych, uwielbia ostrzyć pazury o dywany i wysiadywać na parapetach. Ja już przestałam zwracać uwagę na zaschnięte smarki na oknach. Mam nadzieję, że będzie jej dobrze u mamy, że nie pęknie jej serce, bo moje ledwo się trzyma, buuu. W każdym razie do końca sierpnia jeszcze będzie u nas. To tyle,pa Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 23:14 Również się dołączam do życzeń urodzinowych dla Godivy! Wszystkiego najlepszego!!! I nie wyobrażam sobie żeby zostawić teraz Jagodę. Ja "szczęście w nieszczęściu" nie mam gdzie wrócić, bo miałam umowę do końca kwietnia. Bebicka ja do aquaparku rzeczywiście dawno nie chodziłam, może się zmieniło. Kiedyś jak chodziłam, mimo prysznica na miejscu musiałam brać drugi w domu, bo tak mi skóra "nieładnie pachniała". A woda, z tego, co wiem, jest rzeczywiście ozonowana, ale oni i tak dodają chloru. Rozmawiałam z facetem, który nadzorował tą budowę i mówił, że inaczej nie utrzymaliby w odpowiedniej czystości urządzeń. A ja również dużo czasu spędzałam np. w "dzikiej rzece" i może tam jest (było) więcej dodawane. A z Młodą chętnie pochodziłabym popluskać się. Ona bardzo lubi wodę, a wanienka jest już za mała do wygłupów. Edi.k Jagoda jest śliczniutka (jestem nieobiektywna jako matka własnego dziecka , ale i Twoi mężczyźni są super. Starszy wygląda dosyć poważnie, średni na łobuziaka, a i Albercik pewnie będzie niezłym zbójem niezła drużyna A z drivera jestem bardzo zadowolona. Ma kilka wad, ale nie żałuje zakupu. Nie wiem, co by Ci powiedziała Jagoda - ona bojkotuje jazdę w wózku na spacerze, ale wydaje mi się, że nie ma to nic wspólnego z konkretnym modelem. Ona preferuje nosidełka Więcej widać... No i również Jagoda ma skazę białkową. Miała bardzo suchą skórę najpierw na ramionach, potem zaszło jej w kierunku łokci, potem i na boczki, plecki... I tak powiększał się powierzchnia takich suchych, miejscami czerwonawych placków. Smarowałam ją coraz to czym innym, dodawałam różne rzeczy do kąpieli i było coraz gorzej. W końcu już prawie miała taki suchy pancerzyk. Jak doszły do tego problemy z niejedzeniem lekarka zaleciła mi odstawić cały nabiał - wszystko. I po tygodniu wszystko zeszło jej. Apetyt też się poprawił, ale już jest bardziej marudna przy cycku. I ma śliczniutką skórkę. A i uważajcie przy kąpieli a dodatkiem oilatum. Przed wczoraj sama kąpałam Młodą. Bardzo się wierciła i mogła łyknąć nieco wody z tym świństwem. Po kąpieli zjadła i usnęła ok 21, o 22.30 zaczęła potwornie wymiotować, a raczej chlustać. Wyleciało wszystko, co zjadła. Wymiotowała co 2-3min, nawet jak już nie miała czym Aż się popłakałam. A trwało to do godziny. Na szczęście mamy super lekarza, do którego można dzwonić nawet tak późno. Poiłam ją po 2ml co 3min gastrolitem, a jak jej przeszło odczekałam jakieś 2 godz. i dałam jej cycka. No i na szczęście potem już było ok. Tylko nadal z kupami jest problem. Horror. No i rośnie nam również ząbek - dolna dwójka (myślałam, że to pleśniawka i również borykamy się z niedokrwistością. Odstawiłam jej dwa dni temu żelazo (+wit. C+kwas foliowy) z polecenia lekarza, bo miała problem z kupami. A dalej zobaczymy, co będzie. Nasz lekarz mówił, że nie ma czym się przejmować, bo jak to nazwał jest to "fizjologiczne". A Jagoda jest bardzo żywym dzieckiem. Pewnie będzie z niej niezły czorcik Na razie wierci się, przekręca się z plecków na brzuszek, i odwrotnie, pełza ślicznie podnosząc dupeczkę. W spacerówce jeździ na brzuchu (jedyny sposób by ją w niej wozić). Próbuje siadać. Ale za to znacznie mniej guga, niż wcześniej. Teraz głównie piszczy i się chichra. Ma super gilgotki No nic rozpisałam się ... pozdrawiam i miłej, spokojnej i przespanej nocy Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 05.08.04, 23:47 Dorotko, z tym opalaniem to jest tak, że wskutek zmian hormonalnych w czasie karmienia piersią skóra MOŻE (ale oczywiście nie musi) zareagować przebarwieniami. A ja już w trakcie brania pigułek miałam z tym problemy, kilka lat opalałam się i nic nie było i nagle zaczęłam tak reagować na słońce, dlatego wolę uważać. Dąbrowianka, współczuję Ci tych przejśc z wymiotami, ja też na pewno bym się popłakała, bo w kwestii mojego synka jestem miękka jak wosk. Ale powiem Ci, że ja bardzo często kąpię w Balneum, które przecież składem niewiele się rózni od Oilatum i też jest tłuste i tatuś tak wywija młodym w wanience, że zawsze trochę się napije, trochę mu wleci do oczu, buzia zawsze jest mokra i odpukać nic się dotąd nie działo. Godiva- wszystkiego najlepszego- życzenia spóźnione, ale szczere )) Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Szymek 06.08.04, 00:37 Witajcie, mam nadzieję, że wreszcie uda mi się wkleić link do albumu ze zdjęciami Szymonka, tyle sie nad nim napracowałam Ania foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?id=25495&r=0 Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 00:40 Malilka ja na 100% nie wiem czy to rzeczywiście spowodowało oilatum. Zjadłam tego dnia puszkę śledzi w sosie pomidorowym, na ok 2-3 godz. przed karmieniem. Najpierw myślałam, że to to. Ale później przypomniałam sobie o kąpieli. Spróbowałam odrobinę wody z wanienki i aż mnie zemdliło. To jest straszne paskudztwo. A ten łyk był podkładką pod całe karmienie i pewnie dlatego wszystko zostało zwrócone. Tak mi się wydaje. A swoją drogą uważajcie i z tym Balneum - tego nie próbowałam więc nie wiem jakie jest w smaku Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 13:14 Cześć ! 100 lat Godivo, Dobrowianko ale ty chuda jesteś! Obejrzałam właśnie zdjęcia twojej pociechy, jest śliczna. Ja kupiłam sobie dwa tygodnie temu spodnie rozmiar 12 na chrzciny swego maleństwa z nadzieją oczywiście że schudne. Wczoraj je przymierzałam no i cóż, chrzciny będę musiała przetrzymać na wdechu. Mały śpi a ja siedzę na czarnej oliwce (to moja ulubiona strona z przepisami) i myślę co by tu ugotować żeby było efektownie a nie pracochłonnie. Nic jeszcze, oprócz paru surówek, nie znalazłam. W niedzielę ma być 29 stopni moze lody i zimne piwo wystarczą??!!!! Będę uwazać z tym oilatum, dzięki za ostrzeżenie. Przesyłam wszystkim wirtualnie zaślinione całuski od mego Henryczka. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 14:26 hej dziewczyny!!! u nas ciąg dalszy spiekoty na dworze,więc wzielam sie na sposób, częśc wóżka jest na balkonie częśc juz w domciu i wiatrak koło malej..ona na golaska i spi...ale dopóki nie zasnęła to była marudna, te temperaturki dają sie maleństwom we znaki...oj, jak dają sie mamusi...fiu, fiu..ja nic nie gotuje, wszystko jem chlodne, nie chce mi sie wogóle jeśc,a le wiem, że dla pokarmu musze, pije hektolitry wody i to z lodówki, siedzę w biustonoszu u majtkach przed kompem, a dupkę to juz mam spocona.... Winia, twoja praca napewno byla cieża, ale zdjecia nadal sie nie otwierają. Dobrowianko, wspaniałą dziewuszka, wspaniała strona.... a ja czekam az troche sie ochłodiz i pójde z mała na spacer, dziisja już byłam ale rano..a potem domek.... juz prawie weekend wiec wspaniałego odpoczynku w gronie rodzinnym, niechaj tatusiowie odciążą Was... A co do oddawanego kota, na pocieszenie,...w rodzince nadal pozostaje!!!!i bedziesz mogła go widywac, kiedy tylko duszyczka zapragnie...zazdrosne zwierzotka masz, no cóz, ale dzieciaczki teraz prym wiodą... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 21:32 witajcie! Godiva wszystkiego co najlepsze, spelnienia marzen, radosci i szczescia.. Mialam juz wczoraj napisac, ale mielismy dlugi dzien i dalam rade tylko przeczytac Wasze posty i padlam, dzisiaj tez ledwie zyje bo moj skarb najukochanszy obudzil sie o 5.20 i jest troche dzisiaj marudny, chce zebym caly czas przy nim byla, chwilami poplakuje sobie cichutko, nie mam pojecia co sie dzieje, albo ta pogoda go wykancza albo wczorajsze szczepienie, na szczescie zasnal teraz slodko i mam nadzieje ze pospi z godzinke:0 Wczoraj Kamis dostal dwa zastrzyki, jeden zintegrowany drugi hibb, btyl bardzo dzileny bo zaplakal tylko przy wkluciu) a pozniej gdy pobierali mu krew z raczki to gadal i sie smial do pielegniarki Murzynki(no wlasnie Kamilek bardzo lubi Murzynow, smieje sie do nich itd ciekawa jestem dlaczego??)za to ja malo nie zemdlalam, bo okropnie boje sie widoku krwi)pol dnia zajela nam wizyta u lekarza, bo oczywiscie na ta sama godzine co i kamis umowione byly jeszcz einne dzieci, masakra, ale jak przyszla nasza kolej to wyciagnelam kartke i zadalam mase pytan i musiala nam lekarka poswiecic chyba z pol godziny!!obejrzala Malego dobrze i stwierdzila ze to nie jest alergia! mowi ze nie ejst to zainfekowane, i najprawdopodobniej to dlatego z eMaly ma wrazliwa skorke, obciera buzka o przescieradlo, slini sie itd...mam przemywac woda i nic nie robic, te plamki ktore ma na paluszku i na cycuszku to pekniete naczynka krwionosne, a to ze robi do 5 kup i sa one luzne, glosne i ze czasami jest troszke sluzu to normalne, Maly nie ma biegunki i to najwazniejsze, gdybym karmila mieszanka a bylby taka sytuacja to wtedy trzeba byloby sie martwic! dziewczyny co o tym myslicie?? Kamilek gdy wrocilismy jak padl to spal 3 godziny, tylko ze i dzisiaj jeszcze ma zaczerwienienia po wkluciu a pierwszy raz nie bylo nic, i taki troszke marudny, dalam mu na wszelki wypadek cos takiego jak paracetamol i spi:0 A mnie boli glowa i ledwie widze na oczy, mam nadzieje ze zadne chorobsko sie nie przyczepi Dziewczyny Macie moze jakiegos znajomego lekarza endokrynologa?? dostalam w koncu wyniki Kamilka i chcialabym zeby ktos inny cos powiedzial mi cos na ich temat, gdybyscie znaly jakis adres internetowy lub cos podobnego bede bardzo wdzieczna)no i od kilku dni mam zamiar zrobic nowa stronke ze zdjeciami Malego, ale na zamiarach sie konczy) Aha Malilko, Kamilek tez nie przekreca sie z pleckow na brzuszek, czasami na odwrot gdy ma dobry humor) za to ladnie przekreca sie na boczki, wiec mysle ze to kwestia kilku dni i checi naszych maluszkow) Comevorrei (przepraszam jezeli przekrecilam nick) Kamilek ma medicaid, ale po jego urodzeniu gdy czekalismy na karte w zwiazku z ta tarczyca musielismy jechac di lekarza, no i skasowal nas 75$ !!!gdy znajde troszke czasu dla siebie to skrobne do Ciebie na gg pozdrawiam serdecznie Anka i Kamus..) Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 06.08.04, 23:09 Hej, U nas też dzieje się coś niedobrego- nie dość, że noce nadal kiepskie, to i w dzień dużo marudzenia. Wczoraj mały budził się co 3 godziny, a od 5 co godzinę, czyli prawie jak noworodek Najgorsze jest to, że nadal je malutko w dzień, a on biedaczek przyzwyczaił się do zasypiania przy piersi, no i teraz mam z nim niemały problem. Mały zwykle budził się o 7-8 rano, bawił około pół godziny, po czym się przysysał i spaliśmy do 10.00. No i teraz po porannej zabawie Maciek zaczyna trzeć oczka piąstkami, marudzić i popłakiwać, bo tak mu się chce spać, ale próba przystawienia go kończy sie wręcz wrzaskiem Nie chce i już. Noszenie go odpada, bo ja nie mam siły na dźwiganie (zwłaszcza praktycznie śpiąca), no i nie po to go odzwyczaiłam od noszenia, żeby teraz tą pracę zaprzepaścić. Tulenie w łóżku, całowanie i głaskanie niestety nie działają, w końcu uśpiłam go kołysząc na fotelu- pzynajmniej miałam podpórkę pod rękę i mi tak nie mdlałam. W dzień usypiam go od razu w wózku w ogrodzie, ale jak wrócimy do mieszkania, to już czuję, że będzie niezła jazda... Upał u nas też niemiłosierny, ale mały i tak siedzi prawie cały dzień na dworze, bo mamy takie miejsca w ogrodzie, gdzie wieje i jest naprawdę chłodno. A już w domu to jest super przyjemnie chłodno. Ale i tak dziecko mi marudzi, ciągle albo jęczy, albo kwęka, albo popłakuje, dotychczas nie znałam go od tej strony I tak się zastanawiam, czy to upały, czy jakiś pierwszy etap ząbkowania? A może moje mleko mu przestało wystarczać? W końcu 8,5kg to waga sporo starszego niemowlaka, który dostaje już inne posiłki... Ech sama już nie wiem. Asik, pewnie że Kamilek nie ma alergii, u nas od tego slinienia też są czasem kropeczki wokół ust, ale pod koniec dnia znikają. I młody też robi 3-4 kupki dziennie, nadal mocno płynne i w ogóle się tym nie martwię. A z nowości, to mój synek zaczął się bardzo interesować pampersem (w ciągu dnia zwykle lezy w pampersie i krótkiej koszulce /dla ochrony przed słońcem/) i już kilka razy odpiął sobie rzepa! Aż drżę na myśl, że odepnie sobie kiedyś oba przed wielką poranną kupką o 11.30 )) Co do harmonogramu dnia to u nas zywieniowego nie ma żadnego- jedynym stałym posiłkiem jest kolacja po kąpieli. A tak to najróżniej. Ostatnio to ja sama w dzień przystawiam małego na kilka łyków co godzinę, bo on tak malutko je z własnej woli, że nie chcę, żeby się odwodnił- nadal go nie dopajam i już chyba nie będę, bo goręcej to chyba już nie będzie. A tak przy okazji- przeczytałam, że jeśli chce się jak najdłużej nie dostać miesiączki, to powinno się nie dokarmiać, nie dopajać i nie dawać smoczka. Dwa pierwsze rozumiem, ale co ma do tego smoczek??? Spanie już się mniej więcej unormowało- mały spi 3x w ciągu dnia po 40-60 minut, ostatnio raczej po 40 i te drzemki są tak równomiernie rozłożone w ciągu dnia. Ech, a jeszcze tak niedawno potrafił przespać 3 godziny ciurkiem... Najgorsze jest to, że mimo iż moje dziecko znowu funduje mi częste pobudki, ja nie mogę się przestawić i ciągle chodzę spać tak koło 1.30. Wcześniej mi się nie chce, a potem rano jestem nieprzytomna. Pozdrowionka ps. kiedyś, na początku ciąży, wrzuciłam Beatkę do swojego gg i dzisiaj widziałam u niej w opisie info, że wylatuje dzisiaj do Polski. Więc jednak ma internet, tylko nas przestała lubić, buuuu Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:01 Może tym razem się uda... Przepraszam, że was zanudzam, ale też bym chciała się pochwalić moim małym szczęściem Ania i Szymek (28.04.2004) foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25495&q=AnkaW_26&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:01 asik_w - przesłałam Ci maila na adres gazetowy cościk odnośnie niedoczynności tarczycy. "Dabrowianko ale ty chuda jesteś!" mag_do co za komplement!!! Na szczęście waga mi szybko spadła, tak, że już po 3 miesiącach ważyłam o kilogram mniej niż przed ciążą. Nigdy nie miałam tendencji do tycia a w ciązy przytyłam 26kg!!! I to nie wiadomo czemu, bo nie objadalam się tak ażeby tak dużo przytyć. Mój gin był załamany i kazał mojemu ślubnemu założyć kłódkę na lodówkę, no i żadnych słodyczy. Słodyczy nie jadłam a waga i tak leciala, więc na szczęście podjadałam sobie troszkę czekoladki...Teraz już się martwiłam, że za szybko leci, ale się już zatrzymała. A Twojego Henryczka również sobie, już wcześniej pooglądałam. Śliczny chłopczyk, ma fajną ciemną cerę, no i ten jego uśmiech... Moja Jagoda jest jaśniutka i do tego ruda. Tylko już sie jej bardzo włoski wycierają i powoli się robi łysawa I jestem ciekawa jaki kolor będzie miała teraz, może też rudy - byłby pierwszy rudzielec u mnie i mojego ślubnego w rodznie. Ale bardziej prawdopodobne jest, że będzie blondynką. Stronkę stworzył szczęśliwy tatuś i jest to jego drugie podejście do tworzenia stron www. Tylko ostatnio nie ma czasu na uaktualnienie zdjęć. Opolanko pochwałę przekazałam Malilko spróbuj karmić Maciusia na leżąco - brzuszek do brzuszka i główkę jego na ramieniu. Chyba, że już tak karmisz. U nas tak jest lepiej. Często u nas pomaga, jak Młoda nie da się na siedząco karmić. Karmiłam ją tak kiedyś jeszcze w szpitalu, a potem tylko na siedząco. A poradziły mi to dziewczyny na forum i się sprawdza. U nas są cyrki z tym jedzeniem. Ale się już wyluzowałam. Młoda na szczęście przybiera w porządku. Je kiedy chce i ile chce, nawet jeżeli mi sie wydaje, że prawie ją głodzę. Widocznie takie ma potrzeby. W sumie jak ja się przestałam stresować to jest lepiej. Niezły jest z Maćka kloceczek Jagoda urodziła się podobna do Twojego brzdąca, pod względem wagi i długości - 61cm i 3780, a ważyła w zeszłą środę 7,150. Nowa Jagodowa umiejętność - wypuszcza bąbelkując ślinę i ją wciąga z powrotem Pozdrawiam i miłego weekendu Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:18 Winia - udało się fajny rezolutny chłopak. Takie to maleństwa, a już widać że chłopak to chłopak, a dziewczyna to dziewczyna Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:26 Hej maliko mój Szymk praktycznie kilka dni po wyjściu ze szpitla zaczął ssać smoka i jakoś okresu nie mam do tej pory, poza tym daje mu coraz częściej wode, tym bardziej teraz, gdy jest tak ciepło, no i ostatnio dostaje Bebiko, a okresu jak nie miałam, tak nie mam nadal. Więc to chyba nie jest regułą co wyczytałaś Szymek też w ciągu dnia nie je zbyt dużo, raczej częściej sobie opija mleczko przez 5,10 minut, a najdłuższe karmienie jest też po kapieli, po 21, ciągu dnia różnie, zazwyczaj co 3,4 godzinki. Zmykam spać, bo jutro czeka nas weselisko, na 150 kibica... Maliko, w sumie nr gg są na liście przy nickach, może cos napiszesz do Beaty na gg, może się odezwie, chyba, że nas już naprawde nie lubi, bo ostatni raz odezwała się w maju. U mnie link do albumu otwiera się, mam nadzieję, że u was też przyjemnego weekendu Ania i Szymonek (28.04.2004) foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25495&q=AnkaW_26&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
jesika Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 00:20 Amoja córcia Magdalena urodziła się 24,04,2004 o godz. 14,40 Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 01:52 Dabrowianko czy moglabys wyslac jeszcze raz te wiadomosci na temat tarczycy, tylko na inny email bo gazetowy nie chodzi mi od poczatku na tygrysica@poczta.fm dziekuje) jesika witamy Ciebie i Magdalenke wiecie co? te nasze dzieciaki to najpiekniejsze szkrabiki na swiecie) Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.08.04, 12:04 Hej Dąbrawianko, ja od chyba 2 miesięcy karmię tylko na leżąco, więc bunt chyba dotyczy tej pozycji... Chociaż i tego nie jestem pewna, bo jeszcze wczoraj działała zmiana pozycji i młody po kąpieli łaskawie wsunął kolację na fotelu, a już dzisiaj fotel też jest beee i karmimy się na śpiocha Usypiam małego na rękach, jak jest zmęczony to odpływa na szczęście w kilka minut, potem go odkładam na łóżko, on się rozbudza i wtedy się przysysa. Jakie to kombinacje muszę teraz robić żeby nakrmić/napoić dziecko! A jeszcze niedawno marudziłam, że ciągle wisi przy piersi W dzień nie stresuje się tym, że nie je, no ale nie mogę mu pozwolić pójść spać po kąpieli bez jedzenia, bo wiadomo że to oznacza nieprzespaną nockę dla mnie. W dzień myślę tylko o tym, żeby się młody napił- on normalnie najada się w 5-10 minut, a teraz to już dosłownie bierze tylko kilka łyków. W każdym razie wbrew wczorajszym zapewnieniom (kobieta zmienną jest wysterylizowałam dzisiaj butelkę i czekam z zapasem wody- zobaczymy, może to będzie pił? Mamusia uwielbia wodę, tatuś nie znosi, ciekawe w kogo wrodzi się syn Do Beatki napiszę za jakieś 2-3 tygodnie jak wróci do Madrytu, bo pamiętam, że w Polsce nie miała dostępu do netu. Dzisiejsza nocka była lepsza, bo pobudki co3-4 godziny. A rano młody zaczął trenować takie dźwięki, że uszy więdły! Najpierw "skrzypienie starych drzwi- różne modele", a potem piski w tak wysokiej częstotliwości, że aż uszy bolały Do tego dobiera się do pampersowych rzepów już nawet przez body, pewnie dlatego że odrywane wydają fajny dźwięk. No i najfajniejsza ostatnio zabawa to naciąganie sobie na głowę czego się da (staram się, żeby to był atetra) i ściąganie- tyyyle radości. Wczoraj leżał na naszym łózku na kołdrze i udało mu się ją przykryć- muszę go ciągle pilnować. Na szczęście mój niemąż- informatyk zamontowł mi system telewizji przemysłowej, więc mogę oglądać pokój dziecinny nawe w odległej części domu- teraz sobie stukam i patrzę jak mały śpi, więc jak tylko narzuci sobie coś na głowę po obudzeniu, to będę mogła go od razu uratować Omleczona pieluszka tetrowa jest nadal najlepszą przyjaciółką, w nocy co raz narzuca ją sobie na twarz i śpi oddychając przez nią- wygląda wtedy jak denat, hehe A dzisiaj już jest tak gorąco, że młody śpi w domu, bo w najchłodniejszych miejscach ogrodu można smażyć jajka Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
magar1 Re: No i po wakacjach 07.08.04, 11:55 Witam Was serdecznie, Witaj Jesika, szkoda że tak mało napisałaś o swojej córeczce. Miałam nie wyjeżdżać na wakacje, a jednak w ostatniej chwili okazało się że jest to możliwe. Właśnie w ubiegłą niedzielę wróciliśmy z naszych kochanych Kaszub, to naprawdę wymażone miejsce na urlop z gromadą dzieci. Pobyłoby się tam jeszcze z tydzień ale pieniążków zaczeło brakować, mieliśmy za to wakacje w pigułce. Jonaszowi tamten klimat bardzo pasował, spał całe noce bez karmienia tak, że wreszcie się wyspałam. Uczucie wyspania oczywiście szybko mi minęło i teraz już czuję niedosyt. Najbardziej brakuje mi czasu na własne zainteresowania i przyjemności, więc po uśpieniu Jonasza tak ok. 21 godz. zamiast zająć się domem robię wszystko co lubię. Tak czas mi przecieka przez palce i robi się 24 i nie ma szans na to żeby się wyspać. Moje słonko wstaje ok 7 rano i już nie ma szans, żeby go w łużeczku przetrzymać i zaczyna się noszenie i zabawianie do upadłego Jonasza Malilko, a jak to się robi żeby odzwyczaić małego od noszenia na rękach. Masz jakiś sposób mało drastyczny? Co jakiś czas obiecuję sobie że już dość i że z tym kończę ale tak mi szkoda Jonasza kiedy płacze sam w łużeczku nawet jak siedzę koło niego. W całym jego życiu mogłabym zliczyć na palcach ile razy usnął samodzielnie, nie mówiąc już o tym noszeniu w ciągu dnia. Moja mama mówi że robię dobrze nosząc go bo jeżeli dziecku jest to potrzebne to trzeba mu zapewnić dobre samopoczucie i niedopuszczać do tego żeby mocno płakał bo zrobi się nerwowy. Znowu moja teściowa uważa że grozpieszczam dziecko i że tak to ja w domu nic nie zrobię. Kurcze to już moja trzecia pociecha a doświadczenia u mnie żadnego. Dziewczyny jakie macie zdanie na ten temat bo ja już sama nie wiem, czy szkolić małego czy rozpieszczać na rączkach. Na spacery zaczełam wychodzić dopiero wieczorem i trochę to małemu pomogło choć nie zupełnie bo najlepiej czuje się oczywiście na moich rękach dopiero jak jest śpiący to pozwoli włożyć się do wózka. Co do osiągnięć to Jonaszek potrafi przekręcić się na boczek, a do obrotu na brzuszek brakuje mu tylko tego żeby wyciągną spod siebie rączkę ale on o tym jeszcze nie wie. Bardzo zazdroszczę dziewczynom które mają ogródek a nawet balkon, czegoś takiego bardzo brakuje. No ale wszystkiego widać mieć nie można. Pozdrawiam Was serdecznie Marzena z Jonaszkiem, tóry w międzyczasie się obudził i węcej pisać mi nie pozwala. Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 rok temu... 08.08.04, 22:28 Cześć Dziewczyny! Dzokladnie rok temu 08.08 o 8.00 wiecorkiem zobaczyłam upragnione dwie kreseczki, pamiętam to jak dziś, byl to dzięn kiedy wrócilam z rejsu po mazurach, na lajbie siew ybyczyłam, ale okresu nie dostalam...polecialam wiecozrkeim do apteki, aby potem byc taakkąąą szczęśliwa. moją radosć ukryłam pod cieniutkim piskiem samej do siebie, tak aby rodzice narazie nic nie wiedzieli, czekałam aż przyjdzie do mnie jeszze wtedy niemąż...ale byliśmy szczęlsiwi tego dnia, a teraz jak jest mala to jeszcze bardziej serducho sie raduje... Czytam wasze posty i jakbym widziala swoje dziecko, nadszel czas wiekszego marudzenia, ale ja zwalam to na poczet tej wysokiej temperatury...i kazdego dnia patrze z a okno czy przypadkiem słońce w końcu dało sobie spokój..jednakze moja mała w przeciwieńswtie do waszych pociech, nadal je regularnie i prawie tak samo...prawie ale ja jej między czasie podaje wode, bo jak tego nie robiłam to kupki miała bardzo geste...a jak jej daję wodę to tak ąłpczywie pije, jak mamusie...litry każdego dnia. winia syneczek superek!!!! malilka, mam nadzieje, ze maluszek przejdzie fazę marudzenia i bedzie ok...ale ze wyladowałaś w domciu zamiast w ogrodzie, musiał byc straszny upał..juz sobie wyobraząm...ja maął daje w połwoei an balkon, bo cień jest od balkonu sąsiada wiec promieni nie ma....w połowie do domciu, na golaska , włączam wiatrak i śpi a jak jest chłodna to śpi dłużej....maly lodowiec z niej.... uciekam dziewuszki, mam nadzieję, że weekend był wesoły papa..kolorowych snów Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: rok temu... 08.08.04, 23:50 Hej Jeśli chodzi o marudzenie, to wczoraj mały przeszedł sam siebie- takiego całodniowego kwękania, jęczenia, buczenia i płaczu to nie pamiętam. Dobrze, że była sobota i niemąż w domu, to cały dzień zajmowaliśmy się nim na zmianę, bo tym razem wszystko było beee, noszenie na rękach też, więc nie było łatwo. Nawet mu wody dałam, ale w ciągu dnia wypił tylko 40ml i nic to nie zmieniło. Na szczęście dzisiaj już było ok, ufff. Magar, jeśli chodzi o nienoszenie na rękach, to my postanowiliśmy je ograniczyć po pierwszym szczepieniu, kiedy okazało się, że młody przybrał 2.200g w 5 tygodni. Noszony na rękach był spokojny i zasypiał, jak tylko usiadłam to był ryk. Któregoś dnia postanowiłam wytrzymać trochę na siedząco- w końcu dziecko było w moich ramionach, tulone i kołysane, więc krzywda mu się nie działa. Mały dostał histerii i darł się jak opętany przez 3 minuty, po czym zasnął. Przy kolejnych razach wydzierał się przez minutę, dwie i też zasypiał, no to przestaliśmy go nosić. Inna sprawa, że nosiliśmy go tylko dla uśpienia, bo tak to bardzo szybko zaczął lubić pozycję leżącą i nie było mu potrzebne noszenie dla zabawy- wolał jak bawiłam się z nim na macie, czy na kocyku i tak jest do dzisiaj. Inna sprawa, że odkąd parę dni temu mały przestał usypiać przy piersi moje nienoszenie odeszło do lamusa(((( Ostatnio poranek wygląda tak (wszystko jak w zegarku): 0 7.15 mały budzi się i wykazuje wzmożoną, radosną i usmiechniętą aktywność przed-kupkową. O 7.45 robi big-kupkę, która niestety z 11.30 przesunęła się na rano. Potem słucha uspokajającej muzyczki Beethovena granej przez karuzelkę (ja usypiam w 3 minuty, haha) i o 8.00 jest straaasznie zmęczony i gotowy do kontynuacji spania. Ale że nie potrafi po prostu usnąć, ssać nie chce, to zaczyna się płacz. Dzisiaj rano postanowiłam, że nie będę go nosić, tylko jak kiedyś przestawię na usypianie na siedząco. Usiadłam i mały dostał szału- krzyczał tak, że zrobił się purpurowy, kopał, bił pięściami- no szok. Wymiękłam szybciutko i wstałam, młody zasnął, no i kontynuowaliśmy spanie do 9.30. Nie wiem, jak to dalej będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w 2 zabek..:)!! 09.08.04, 03:33 Witajcie!! Ta piatkowa temperatura i marudzenie to nie reakcja poszczepienna, tylko druga dolna jedyneczka!!noz z piatku an sobote byla beee ale wczorajsza byla najstrasnziejsza przez te 4 miesiace, w domu mialam tylko paracetamol, zadnych zeli, bo pierwszy wyszedl piorunem i bez bolu, Kamilka na dodoatek meczyly gazy, bo ja wypilam z pol litra colibudzil sie z placzem co pol, pozniej co godzine i tak do 2 w nocy, pozniej zasnal ale co 2 godzinki budzil sie juz na cycusia a o 7 obudzil sie zadowolony jakby przespal slodko cala noc, mnie od 2 dni boli non stop glowa i piersi((( buuuu sa pogryzione(ten drugi zabek tez juz wyszedl)pieka mnie caly czas, nawet jak Maly nie je smaruje lanolina troszke pomaga, ale nie na dlugo( a Kamilek jeszcze nie rozumie ze mame boli, mam nadzieje ze piersi sie przyzwyczaja albo Misiek naucZyc sie jesc bez przygryzania, cigle mam nadzieje ze podgryza dlatego ze to wszystko jeszcze go swedzi, oby! dziewczyny a moze wiecie jak lagodzic takie bolaczki?? Dzisiaj na szczescie caly dzien byl zadowolny tylko lapki pcha do buzki dotyka tych zabkow i ma taka dziwna minke, jakby sie dziwil ze cos tam jest) komicznie to wyglada, no i dzisiaj trenowal przewroty ale z brzuszka na plecki bo na odwrot mu sie nie chce)Malilko i tez od jakiegos czasu wszystko sciaga sobie na glowke)i caly czas gada jak najety)uwielbiam z nim konwersacje, smiac mi sie chche jak pokrzykuje jakby byl na dzikim zachodzie ) Opolanko ja mialam w sobote rocznice testu)za tydzien bedzie druga bo robilam dwa dla pewnosci)i mam obydwa, zostawilam na pamiatke) Agnieszko, dziekuje za maila) odpisze jutro, bo uciekam spac, kiedy ja sie wyspie???)milego poniedzialku) Anka i Kamus- zebatek) Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: 2 zabek..:)!! 09.08.04, 03:35 i przepraszam za literowki, ale ledwie widze na oczy..SPAC!! Odpowiedz Link Zgłoś
magar1 Re: rok temu... 09.08.04, 10:17 No to mnie trochę uspokoiłaś, bo widzę, że nie jest to takie łatwe. Ja mam ten problem że mały karze się nosić po mieszkaniu nawet gdy nie jest śpiący, ale ja za to nie jest ciężki, a może jestem przyzwyczajona. Napewno będę nad nim pracować ale bez przesady, nie mogę znieść jak się wydziera dłużej niż 5 min. Jedyna pozycja jaka mu się podoba gdy ja siedzę to taka, że jest ponowo oparty plecami o moją klatkę piersiową i okrakiem niby siedzi na mojej nodze, wiem że nie jest to może najzdrowsza pozycja dla takiego maluszka ale inaczej się z nim nie da. Oczywiście czasami łaskawie poleży pod stojaczkiem gimnastycznym lub na dopiero co pożyczonym leżaczku. Acha, kładę Jonasza do snu na brzuszku od kiedy zauważyłam, że tak śpi o dużo dłużej, nawet w dzień po trzy godziny, a w nocy nawet osiem. To było największe moje odkrycie w poznawaniu upodobań mojego dziecka. Pozdrawiam Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.gdynia Re: pierwszy dzień w pracy :(( 09.08.04, 12:49 Witajcie, właśnie klikam do Was z pracy, buuu... nie jest fajnie, bo myśli cały czas są w domu... no ale to chyba nie dziwne... na pisanie mam mało czasu, ale udało mi się poczytać asik - gratuluję ząbków, no w takim tępie to juz niedługo prawie komplet będzie no i współczuję ci pogryzionych brodawek, ja już się boję co to będzie! Pozdrowienia ze słonecznej Gdyni! Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 muszę się pochwalić:))) 09.08.04, 20:29 cześć dziewczyny - ale mieliśmy fajny weekendzik!!! Po ostatnich przebojach chorobowych (mieliśmy razem ze ślubnym niezłe rewolucje w żołądeczkach, chyba jakiś wirus, bo powaliło u nas w firmie jeszcze trzech chłopaków - dzięki Bogu mały się nie zaraził) postanowiliśmy odpocząć. No ja raczej sobie nie odpoczęłam, ale i tak byłam uradowana. Wyobraźcie sobie upał - a my całą rodzinką (no nie całą(( bo psa zostawiliśmy u moich rodziców) nad jeziorkiem nurkowaliśmy, pływaliśmy na desce surfingowej no i w ogóle plażowaliśmy w pełnym tego słowa znaczeniu. Mały uhahany jak nigdy. Takie małe dziecko a już lubi takie klimaty!!!! ku zgrozie teściów i mego brata z bratową i jednej z moich "przyjaciółek" (ta jest święcie przekonana, że z małym dzieckiem to nie wolno nigdzie.... i strasznie nam współczuła "uwięzienia" w domu na rok czasu). No... a my małego z trzema jego walizami wózkiem i fotelikiem, naszą małą walizeczką i kupą sprzętu "rekreacyjnego": sprzęt nurkowy - 120kg, dwa materace do pływania w jeziorku, 3 krzesełka ze stolikiem, mata plażowa gąbkowa - do leżakowania małego, leżak do leżakowania mamusi i pełno innych gadżetów - zapakowaliśmy w nasze autko i jazda. No teściowa to chyba umarła z nerwów z powodu tego nurkowania, bo już od tygodnia nas straszyła, że jakiś nurek się tam utopił, że podwójne dno itp. A zabraliśmy jeszcze brata męża z przyszłą bratową - na wypadek, gdyby tata i mama zechcieli sobie powspominać przeddzieckowe czasy. A nasz Mateusz!!!! Jak marzenie - spędzał czas w cieniu pod drzewkiem, z którego zlatywało pełno mikrusich robali, które to robale - mszyce chyba czy co?- zabijałam paznokciem na jego ubranku i zdrapywałam z jęzorka - bo buzia uhahana cały czas otwarta (nasz Mateusz uśmiecha się caaaałąąą gębą), przymierzał sobie płetwy tatusia, pozował do zdjęć, na widok których ci wszyscy wyżej wymienieni sceptycy chyba z krzeseł pospadają i "chodził" bez czapki przy miłym rozwiewającym upał wiaterku (no teściowa o ile płetwy na nogach małego zniesie o tyle tej czapki mi chyba nie wybaczy). Na stołówce oglądał sobie salę z uśmiechem, bo tyle tam ludzi grzechotało, furkotało i mlaskało, że lepszej matki edukacyjnej to chyba w swym życiu jeszcze nie widział. Udzielał się w konwersacjach na tematy dupymaryniej i piszczał z radością do każdego wujka i cioci. Podrywała go o miesiąc młodsza Jagódka - córa ratownika, a za jego wózkiem latały okoliczne dzieciaki i krzyczały "ale kosmiczny motor". Nie wiem skąd im się wzięło to skojarzenie... może dlatego że trójkołowca mamy. Spał super, upał zniósł super, podróż też super. No najwyraźniej jak rodzice szczęśliwi to dziecko też.)) Teściowa po naszym powrocie na widok naszych uszczęśliwionych gęb tylko powiedziała - "no ale się na pewno umęczyłaś" - co należy czytać: no ale mi wnuka umęczyłaś - bo już przed wyjazdem wygłaszała teorie że na wyjeździe to nawet osy "inaczej" gryzą, bo podobno "matka wtedy bardziej rozkojarzona" itp. Buuu ja jeszcze chcę!!!! Nad jezioro, nad morze, w góry!!!! Gdziekolwiek. No ale tam gdzie jeszcze psa można zabrać... Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: rok temu... 09.08.04, 21:19 Czesc wszystkim Ale upaly na zewnatrz... az mi sie nawet pisac nie chce, sil nie mam. jeszcze w sobote bylismy na weselu, ukrop straszny (sala bez klimy, wiec mozecie sobie wyobrazic). mlody z babcia wypoczywal sobie w pokoiku obok w hotelu i sama nie wiem kto byl bardziej zadowolony, on czy babcia Teraz nas wciaz do kina wysyla... babcia oczywiscie A co poza tym u nas, bo sie dawno nie odzywalam,,, jutro idziemy na wazenie i mierzenie, Mlody konczy 4 miesiace, w lodowce juz czekaja kupione Gerberki, marcheweczka i jabluszko, zobaczymy co mu bardziej zasmakuje. Umiejetnosci nowe zdobywa tak sobie, coraz czesciej zaczyna sie przewracac z brzuszka na plecki, troche rzadziej w odwrotna strone, jak mu wyjdzie, leniuszek jest pod tym wzgledem, Wykreca sie tylko na boki ile wlezie. Spi w dzien coraz mniej, chociaz to tez zalezy od dnia, tyle razy czytalam ze dziecku trzeba wprowadzac okreslony rytm, kapania, spania itp... coz z moim sie nie da> raz pada na nos ze zmeczenia o 19 a innym razem siedzi i baraszkuje do 22 dzisiaj przewazyla ta pierwsza opcja, ledwo go zdazylismy wykapac Potem zazwyczaj spi, dlugo, co jest super, tyle ze budzi sie regularnie kolo 6 i jak sie naje zazwyczja ma ochote na gaworzenie. Rany!! Dzisiaj poszlam spoac do drugiego pokoju bo po tym weekendzie weselnym to juz nie dalam rady. teraz zreszta zaraz tez ide spac, bo mi oczka kleja... Sluchajcie chcialam sie zapytac bo pisalyscie o tym nadmanganianie do kapieli i gdzies wyczytalam ze najlepsze sa krysztalki, wiec kupilam, tylko teraz nie wiem ile i na ile sypac. Licze na Wasze podpowiedzi. Pozdrawiam i mimo wszystko zycze zeby lato tak szybko nie odeszlo Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: rok temu... 09.08.04, 21:44 Witajcie, Igosia- strasznie Ci zazdroszczę tego wyjazdu, też bym chciała i to jak... Niemąż cos przebąkuje, że chyba będzie musiał we wrześniu służbowo jechać do Zagrzebia i tak sobie myślę, że może polecielibyśmy z nim, tak wynajęli samochód i skoczyli na trochę nad Adriatyk. Ale to plany patykiem na wodzie pisane i nie wiadomo, co z tego będzie... Bebicka- ja mam nadmanganian potasu w tabletkach i do wanienki wrzucam połówkę. Ale gdzieś czytałam, że 3 kryształki są ok, jeśli się nie mylę. Kochane, możecie mi przyznać forumowy order za niekonsekwencję Tyle razy pisałam, że będę wprowadzać nowe jedzonko młodemu od połowy września, a tymczasem już tak mnie nosi, że ni ewytrzymałam i kupiłam dziś kleik ryżowy i marchewkę i jutro łyżeczkowy debiut- tylko jeszcze nie wiem, od czego zacznę. Oczywiście nie chcę na razie zastępować jedzonka z piersi czymś innym, chodzi mi o to, by młody oswoił się z łyżeczką i nowymi smakami. Poza tym zastanawiam się cały czas, czy jego powrót do częstych pobudek w nocy nie jest spowodowany tym, że energia z mojego mleka jest niewystarczająca- w końcu spory z niego facet i ma wagę 6,5 miesięcznego niemowlęcia. Do tego w mojej książce dotyczącej pierwszego roku życia dziecka jest napisane, że 6 miesięcy to data umowna, a moment różnicowania diety nastepuje między 4 a 6 miesiącem, w zalezności od indywidualnych potrzeb dziecka, tempa jego rozwoju itd. I że generalnie dziecko, które jest gotowe na przyjęcie nowych pokarmów wykazuje wzmożone zainteresowanie tym, co jedzą dorośli, "próbuje" buzią wszystko co napotka, zaczyna się oblizywać i specyficznie slinić- wypisz, wymaluj moje dziecię. Myślicie, że to ma sens? Chyba jednak poczęstuję go jutro łyżeczką kleiku na moim mleku... Oczywiście pod warunkiem, że coś udoję, bo z tym jest baaaardzo u mnie ciężko Dzisiaj było dużo chłodniej i od razu lepiej- znowu ssanie na leżąco było ok, uff. A harmonogram dnia u nas działa super. Mały jest kąpany o 22.00 bez względu na stopień ożywienia i rozbudzenia. I nawet jeśli w czasie nakładania pampersa po kąpieli krzyczy, piszczy i wierzga, to potem niosę go do łóżka i grzecznie je i zasypia, aż sama jestem czasem zdziwiona. Także u nas najpóźniej o 20.30 jest dziecinna noc Odpowiedz Link Zgłoś
malilka jedzonko-ps 09.08.04, 22:17 Jak karmicie dzieci wprowadzając nowości- w leżaczku, foteliku samochodowym? Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: noga w buzi :-))) 09.08.04, 23:08 No i się doczekaliśmy - noga wylądowała w buzi, ach co to za widok. Młodej jak raz się udało, to potem resztę dnia to ćwiczyła. No i kolejny paluszek nadaje się idealnie do ssania. Tylko na razie ćwiczy z jedną nogą. No i stopa ląduje w "jamochłonie" niezależnie, czy jest w skarpetce, czy nie. Pewnie bez jest smaczniejsza A zakładanie pieluchy jest już coraz bardziej skomplikowane - najpierw próbowała przękręcić się na brzuszek, a teraz nogi pakuje do paszczęki. Dołączam się do wielbicieli ogrodów. Weekend spędziliśmy u moich rodziców. Mają super ogródek - na powietrzu Dziecie całe dnie spędzało na zewnątrz. Spało świetnie, no i odpadały problematyczne ostatnio wychodzenie na spacery. I zapadła deczyzja - w ramach wakacji na ok 2 tyg. przeniesiemy się do rodziców. Mam nadzieję, że pogoda dopisze. I musimy zorganizować drugi komplecik u rodziców: przewijak, wanienka, łóżeczko... 21 sierpnia chrzcimy naszą Jagodę. Mam trochę pietra. Mamy bardzo liczną rodzinę - tą najbliższą i jak podliczyliśmy będzie ok 30 osób (licząc nas i wszystkie dzieciaki)!!! Chrzciny będą w sobotę i nie wiem czy będą z mszą, czy bez. A jest to wynikiem tego, że wszystko załatwiał mój ślubny... My też korzystamy z kryształków. Pediatra mówił nam, że woda w wanience powinna być lekko zaróżowiona. Ciekawa jestem jaka jest woda po tej waszej połówce tabletki? Pozdrawiam i idę się pakować Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 00:53 Dzieki Wam bardzo, w koncu sie tez doszperalam info na temat nadmanganianu, faktyczni 3 krysztalki powinny byc ok, jutro wyprobujemy. Na Mateusza tez juz czeka kleik ryzowy i marcheweczka, nie moge sie doczekac kiedy sprobujemy. Z tym ze u mnie jest inaczej, nie karmie piersia wiec nie mam na no czekac... Co do wakacji, jedne sie nie udaly niestety, ale teraz czakaj drugie, lecimy do Hiszpanii, na dwa tygodnie. troche mam pietra bo to nigdy nie wiadomo, ale z drugiej strony co ma sie stac...? To samo co i tutaj na miejscu A w ogole to nie wiem co sie ze mna stalo, jeszcze trzy godziny temu starsznie chcialo mi sie spac a teraz siedze... bo nie moglam zasanc i tylko z przerazeniem mysle co mlody wymysli na dzisiaj i o ktorej sie obudzi... yhmmm no nic pozdrawiam i pojde jeszcze raz sprobowac zasnac... o 17 pilam dzisiaj kawe mrozona... czyzby to to wlasnie.. Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
malilka łyżeczkowy debiut 10.08.04, 14:13 Witajcie, Dzisiaj rano, jak młody obudził się o 10.30 uśmiechnięty i zrelaksowany (jadł godzinę wcześniej) postanowiliśmy wprowadzić go w świat smakoszy, o ile jakikolwiek smakosz może się zachwycać kleikiem ryżowym, hehe. Wczoraj wieczorem niespodziewanie bez problemu zaczęłam ściągać mleko ręcznie, leciało nieźle, w 5 minut zebrałam 30ml i przestałam, bo nie potrzebowałam więcej. Myślałam, że się będę męczyć, a tu luz. Dzisiaj ogrzałam mleczko w kubku z gorącą wodą, dosypałam kleiku i wyszła akurat mała porcyjka. Młodemu podnieśliśmy trochę oparcie w leżaczku, założyliśmy ceratkowy śliniaczek w tygryski (spodziewając się nie wiadomo jakich ekscesów) i rozpoczęliśmy kulinarną przygodę. Przy pierwszej łyżeczce mały nie bardzo wiedział, co ma z nią zrobić, ale już drugą i trzecią wsunął w całości i jeszcze się oblizał- żadnego plucia, czy krzywienia. Był ogromnie niepocieszony, że nie chciałam mu dać więcej, przez godzinę mlaskał, ciamkał, zasysał dolną wargę- no widać było, że mu bardzo zasmakowało. Jutro dostanie więcej, a za kilka dni wprowadzę marchewkę, chociaż podobno sporo dzieci ma po niej zaparcia... Dabrowianka- my przeprowadzając się na miesiąc zabraliśmy ze sobą prawie całe wyposażenie małego- wanienkę, leżaczek, karuzelę, matę itd. Dziecko miało najwięcej bagażu z naszej trójki A z przewijaków już niestety wyrósł i przewijam go na podkładach Fixies, albo bezpośrednio na łóżku, bo już nie robi niespodzianek. Gondola też jest na styk, chociaż moja Inglesina to jeden z największych modeli na rynku. Chyba za chwilę ją rozbiorę do spacerówki i położę dziecko na płasko. Minus jest taki, że będzie musiał leżeć przypięty pasami, bo inaczej wyleci jak nic w czasie swojego wierzgania. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 14:17 Dziewczyny, za radą którejś z Was (przepraszam, ale nigdy nie pamiętam do której babeczki mam się odnieść, muszę zacząć notować w trakcie czytania..) dziś nad ranem przewróciłąm małego na brzuchol, no i pięknie spał od 5 do 8. Postanowiłam, że muszę coś zrobić z tym smrodkiem, bo naprawdę wymiękam o 4:30 nad ranem... Przede wszystkim nie przewinęłam go, dotychczas ok 4 (zależy jak się obudził) zmieniałam mu pieluchę, ale przy tym rozbudzał się, wykukał, że już widno, to dawaj!! sialalala zabawa trwa....!!!! Dziś nie przewinęłam i, wstyd przyznać..., mały leżał prawie 12 godzin w jednym pampersie, na szczęście nic nie przeciekło, dupcia się nie odparzyła. Ale ze mnie matka..Zauważyłam, że nad ranem nawet jak się jeszcze nie obudzi, to strasznie się rzuca na boki, popłakuje jak mu smoczek wyleci, wszystko przez sen. Przez to też nie mogę spać, bo się cały czas lampię na niego, co też wyczynia. No i dziś, jak zaczął się tak kulać po wyrku dałam mu cyca na chwiluńkę i buch go na brzuch - nie miał siły nawet protestować, a i rzucanie na boki też odpadało, więc mały odpadł sam w ciasne objęcia Morfeusza, mmmm, ale było fajnie. Oczywiście nie łudzę się, że tak już będzie, znam sięłę tego forum Jutro idziemy prywatnie do pediatry z zamiłowaniem do alergologii, zobaczy, czy jędruś ma faktycznie skazę. Odpukać nie jest gorzej, chociaż jem dalej wszystko, zobaczymy. Mały nie znosi upałów, na dworze marudzi, wychodzę z nim ostatnio najpóźniej o 10 i max o 12 jesteśmy z powrotem. Od razu po spacerku go moczę w chłodnawej wodzie, na łóżeczku wieszam mokre pieluchy i jakoś dajemy radę. Czy wasze dzieci też odkryły już przyjemność chlapania w wanience?? U nas tatuś kąpie małego, napuszcza mu duuużo wody, mały wariuje ze szczęścia, łupie nogami, łapskami, robi fale jest przeszczęśliwy. Ja tam nawet nie wchodzę, potop, wyobraźcie sobie tylko, jak w wanience jest krochmal...cała łazienka w glutach... cholera, zepsuła mi się pralka, nie odprowadza wody, tylko pobiera, cholera, cholera spadam Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 14:43 Rany ale to musi byc pocieszny widok, gdy maluch wklada nozke do buzki, nie moge sie juz doczekac ostatnio Kamilek lapie sie za kostki moze za kilka dni...zreszta dalej nie spieszno mu z przewrotem z pleckow na brzuszek...oj mam synka leniuszka..) Malilko a jak gesty podalas kleik Maciusiowi??bo moje dziecko to wcina tylko bardzo gesty, bo jak daje mu rzadszy to wyplywa mu bokami ust, i sie denerwuje ze nie moze szybko polknac, a my wczoraj mielismy debiut marchewkowy, o rany jak my wygladalismy))mimo ze zalozylam Malemu sliniak to pierwsze dwie lyzeczki wyladowaly na brzuszku(siedzial tylko w pieluszce i slinaku i dzieki Bogu)pod sliniakiem, pod szyja, wkladal rece do buzi zeby wyjac i sprawdzic co mu mama daje i wkladal z powrotem, oczywiscie buzia i wlosy cale w marchewce no i ja) ale zjadl i otwieral buzie po jeszcze)podejrzewam ze taki umorusany dlatego ze marchewka jest duzo rzadsza od kleiku, dzisiaj chyba dosypie troszke bedzie gesciejsze)zadnej wysypki nie ma, czekamy na pierwsza poranna kupke (ostatnio robi 3 w ciagu dnia)w tym tygodniu testujemy marcheweczke, pozniej groszek i chyba ziemniaczki, takze caly suerpien eksperymenty kulinarne A u nas cala noc wielka burza, zaczyna sie niestety okres huraganow(mam nadzieje ze nas ominie i przejdzie bokiem jak rok temu, a niestety bywaja tutaj straszne 30 lat temu nasze miasteczko starlo z powierzchni ziemi...brrrr...jeszcze w ubieglym roku chcialam zobaczyc jak to wyglada teraz jak jest Maly dzisiejsza burza nie dawala mi spac a moje dziecko 6 pobudka i szaleje teraz na maciechyba tez wyprobuje tego przewrotu na brzuszek. trzymajcie sie cieplutko ))) Anka i Kamilek Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 15:20 Asik, kleik podałam półpłynny, żeby szok był nie za duży Konsystencja młodemu jak najbardziej pasowała. Asik, w jakim tempie zwiększałaś ilość podawanego jedzonka? I jak rozumiem, na testowanie nowości przeznaczasz cały tydzień? My marchewkę będziemy testować w ogrodzie ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 18:49 Hej dziewczyny... nareszcie pada z a oknem...super..powietrze od razu chłodniejsze... Igosia, ale Ci zazdroszcze, mam nadzieje,ze mały załapie te wodne klimaty...ja uwielbiam żeglowanie, ale narazie na łódkę z małą sie nie wybieram.... Malilka, z tymi nowościami to jets podobno tak, ze jak chcesz wiedziec, czy maleństwo na cos reaguje, to podajesz produkt, najlepeij jednoskladnikowy raz..patrzysz przez 24 godzinki, następnego dnia podajesz jeszcze raz i jak w ciagu 48 godzin nie wystąpi żadna wysypka, to znaczy że malenswto jest jak najbardzije na tak. a nadmanganian potasu, ja kąpie Zuzie w naszej wannie i ona siedzi na takim siedzisku , bardzije lezy, wiec wody jest sporo, i te trzy kryształki by nie wystarczyły napewno, przynajmniej trzy kryształki takie ja k ja mam, bo to drobinki...woda ma miec kolor różowy, tak słyszałam..a jak jest jakiś liszaj, egzemka lub inne dziadostwo to dobrze, zeby miała kolor papieskiej purpury i że ona wysusza, to należy maleństwa natłuścic po tym odpowiednio.... a u nas pogoda sie poprawila tzw..nie ma skwaru i mała od razu lepiej sie czuje, i lepiej spała na spacerze, wiec ja jestem szczęśliwa i ona także, tylko aby teraz nie nastały tylko ulewne dni, bo to też nie dobrze.... A z nowym pokarmem, takze mnie świerzbi aby dac jej juz cosik, ale poczekam, do następnego miesiaca...nie zaobserwowalam tak jak malilka, ze jets zainteresowana kiedy jemy, moze to jeszcz enie pora, a ślinić to sie ślini...ale to normalne w tym okresie... POzdrawiam serdecznie Dorotka, wytrwalości, każdeog dnia w pracy bedize lepiej....zobaczysz, a najlepsz ebedzie powracanie do maluszka.... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 19:36 Witajcie, no i jedno weselisko mamy juz za sobą. Następne w tę sobotę potem przerwa do września, juz pomału tracę ochotę na imprezowanie. Szymonek spędził sobotę z dziadkami, elegancko wypił odciągnięte mleczko, no ale niestety dwa razy dostał tez Bebiko no i miał po nim zatwardzenie. Na tę sobotę postaram mu sie odciągnąć więcej mleczka, w sumie impreza jest tylko do 2 to nie będzie tak źle. Zazdroszczę tym mamom, które dają już swoim maluszkom jabłuszko, czy marchewkę, ja już nie mogę sie doczekać. jak tylko mały skończy 4 miesiąc, zaczne mu pomału wprowadzać nowości. I u nas nadal upały, mały dostał potówek, i też mam zamiar go dzisiaj wykąpac w kalii tylko mam pytanie, czy po tym nie bedzie brudna wanienka, tzn, czy nie "zafarbuje"? to na tyle musze zmykac, zwalili sie przyszli młodzi pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 20:31 Winiu u nas po kalii na wanience zostaje nalot, ale nie ma problemow z domyciem, wystarczy sama gabka z ciepla woda. Malilko, nie mialam zadnego schematu na zwiekszanie porcji, pierwszy raz Kamis dostal gdzies ze 3 lyzeczki nastepnie widzialam ze mu smakuje to dawalam wiecej, prawde powiedziawszy nie mierze, tyle ile mi sie wsypie zalewam mleczkiem lub woda i podaje, a z eu nas jest geste to wychodzi moze z 7-8 lyzeczek takich wiekszych do herbaty, pozniej i tak zapija cycusiem, buuuu u nas juz prawie 14 a kupki nie mazawsze do tej pory byly juz dwie a 3 po 17, moze to rzeczywiscie po tej marchewce, dzisiaj nie dostanie, tylko kleik na mleczku, a nowy produkt mam zamiar podawac ze 3-4 dni, ale znajc siebie bedzie pewnie co 2 dzien i dlatego wychodzi na testowanie tydzien, ale zobacze co z ta marchewka moze jutro tez nie dam, zalezy od kupki))buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: noga w buzi :-))) 10.08.04, 20:39 Witam, Ostatnio strzeliłam baaardzo długiego posta i jeden przycisk wszystko skasował. No więc dzisiaj jeszcze raz. No ładnie produkujecie tutaj, nie nadążam czytać. Wniosek z tego, że całkiem dobrze wychowujemy sobie nasze pociechy, tak że jeszcze mamy czas na pisanie. Oby tak dalej Emilka wcina raz dziennie dodatkowy posiłeczek, albo kaszka albo cosik ze słoiczka. Sadzam ją w krzesłku do karmienia, można go przestawiac na półleząco, co też robię. Ząbków na razie nie widzę. ulubione zajęcia mojej małej to ostatnio: szarpanie mnie albo Julki za włosy. Jak już chwyci to tak zaczyna przy tym gadac, i gaworzyć, sama radocha Bardzo lubi "robić wieżę" czyli jak ją stawiam na chwilkę sobie na moich kolanach, buzia otwiera i podziwia świat. Jak już Wam pisałam: Emilka jest wrażliwą osóbką, praawie zawsze płacze jak bierze ją ktoś oprócz mnie i męża na ręce. Dziwne, Julka chciała iść do wszystkich, a Emilka od razu wyczuwa kogoś innego, czasami się rozpłakuje nawet jak ktoś patrzy do wózka i gada do niej, ale równie często odpowiada uśmiechem. Niestety nie udało mi się z wklejeniem tego linku, u mnie jakoś na początku działał, a na drugi dzien już nie. Coś chyba źle robię.... Aha, no i miałam kontakt z titicaką. Odnalazłam ją przez albumy w onecie, i dopisałam do jej albumu komentarz, odezwała się na mój gg. Jak wiecie, teraz jest przez miesiąc w Polsce. Alex ma się dobrze, dostaje nowe jedzonko już kilka razy dziennie. Nie chciałam jej krępować pytaniem, dlaczego się u nas nie odzywa, a ona sama na ten temat nie pisała. Chce się odezwać po powrocie, może znowu się u nas uaktywni.... Pozdrawiam was mocno, 3majcie się no i jeszcze mi się coś przypomnaiało W czwartek pędzimy na ostatnie usg bioderek, a tak wogóle to już 4, tydzień mam tych zakichanych robotników przed domem. Moje okna są tak brudne, że widzę jak przez mgłę. Prace przed domem kończymy w tym tygodiu, ale od poniedziałku startujemy z malowaniem w środku, mimo że mieszkamy w domu dopiero 2 lata nasza Julka bardzo sprytnie załatwiła wszelkie ściany jeżdząc rowerkiem. no to teraz zmykam Ewa i Emilia Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 20:56 jak w tytule.... foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25281&q=Emilka i Julia&k=2 pozdrawiam ewa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 21:55 Mami, działa- cudne masz dziewczynki Jeśli chodzi o tempo wprowadzania nowości, to dowiedziałam się dzisiaj, że nowy produkt powinno się wprowadzać dopiero po tygodniu od ostatniej nowości, nie tyle ze względu na uczulenia (to też, ale nie sądzę by mały zareagował- po moich ekscesach kulinarnych powinien byc twardy), co na fakt, że małe jelitka powinny się przyzwyczaić do trawienia nowego jedzenia. Więc chyba w tym tygodniu będziemy jeść tylko kleik. A jeśli chodzi o ilość, to zaprzyjaźnione siły pediatryczne donoszą, że na pierwszy raz 2-3 łyżeczki, potem dwa razy tyle i jak nadal jest ok, to za trzcim razem można już podać kilkadziesiąt mililitrów, czyli praktycznie tyle ile dziecko chce. I jeszcze się dowiedziałam, że to normalne że duże niemowlęta szybciej domagają się nowych pokarmów i że dobrze robię. Asik, napisz jak w końcu było z kupką po marchewce. Koleżanka mi mówiła, że jej dziecko dostało zatwardzenia po kilku łyżeczkach (!!!) i że powprowadziła jabłuszko i następnie mieszała marchewkę z jabłkiem i było ok. Nie chciałabym, żeby mój Kiciuś cierpiał, więc może to jest metoda? Mały też robi kupkę o 8 rano (od kilku dni jedną dziennie) i dzisiaj rano nie było, potem w południe był kleik i jak o 17 zrobił kupkę to oniemiałam- musiałam trzymać pampersa jak miskę! Ale nie sądzę by to było po kleiku, no bo już w momencie jego podania kupka była sporo spóźniona. Winiu, wanienkę po nadmanganianie można domyć bez problemu pod warunkiem, że się to zrobi od razu. Ja raz nie wylałam wody, przez noc kolor zmienił się z różowego w brunatny i potem musiałam się nieźle naszorować, żeby to cholerstwo zmyć. A my się wczoraj bawiliśmy w basen. Tutaj jest w łazience taka wielgachna, starodawna wanna. Nalaliśmy wody niemal do pełna (dla małego to atrakcja, bo w domu mamy tylko prysznic) i było pływanie. Jak mały leżał podtrzymywany na brzuszku, to jak mu czasem główka opadła to lądowała cała w wodzie, ale tylko prychał i w ogóle nie płakał. A na pleckach to prawie sam leżał na wodzie- niemąż podtrzymywał mu tylko asekuracyjnie szyję. Ale na basen zaczniemy chodzić dopiero we wrześniu- wcześniej nie ma zajęć dla niemowlaków Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 22:52 Mami śliczne te twoje dziewuszki maliko gratulacje z sukcesu odciągania mleka, i mam do ciebie pytanie, ty zawsze wszystko wiesz , więc udziel rady, mój Szymonek śpi tylko w body, ale strasznie sie rozkopuje, więc zakładam mu skarpetki na stópki, ale mąż twierdzi, że jest mu widocznie za gorąco, tak więc, zakładać skarpetki do spania, czy nie? Zauwżyłam, że mój mały zaczyna się coraz bardziej kręcić, tzn. leżąc na pleckach przewraca sie prawie na boczek, byc może lada moment fiknie na brzuszek. Poza tym śmiesznie zapiera się na prawej nóżce, odbija sie i robi mostek, komicznie to wygląda Coś mi teraz kwęka w łóżeczku, śpi od dobrej godzinki więc jest mu chyba za gorąco. A w poniedziałek to juz przeszedł samego siebie. Obudził się ok 3 na karmienie, potem o 7, wtedy wzięłam go do naszego wyrka, oczywiście godzinka zabawy, przebieranko, pogawędka z mamą no i potem drzemka, ale nie zgdadniecie do której, do 12.30. No i ja spałam tak razm z małym, a potem mnie cholernie bolała głowa (buuuuu), a mały jakoś bardziej mi marudził przez cały dzień, takze nie polecam pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Jeszcze raz walczę z tym linkiem... 10.08.04, 23:29 Winia, nie żartuj sobie ze mnie )) Mój niemąż się ze mnie śmieje, że ja to jestem jakaś nienormalna, bo ciągle szukam jakis informacji w necie i żebym wyluzowała, no a ja ciągle nie potrafię A jeśli chodzi o body, to mój młody też się rozkopuje i w sumie to ja nie wiem, czy robi to dlatego, że mu za gorąo, czy dlatego, że lubi sobie przez sen kopnąć nożkami- a zasnąć bez świecy to już w ogóle ni epotrafi. Ja mu skarpetek nie zakładam, ale zdarza mi się kilka razy w nocy przykrywać i nawet mi się ostatnio udaje- jak już się na dobre roześpi to nie kopie aż do pobudki na karmienie. I jeszcze mam pytanie w kwestiiodciągania mleka- czy to ma znaczenie o której się odciąga mlko? Bo ja w sumie mleko nocne będę podawała rano... Rano nie ma mowy o ściąganiu- jestem ledwo obudzona, nieprzytomna, potem zabiegana, młody mocno aktywny, a ja chyba potrzebuję spokoju... Idę spać, bo dzidziuś coś ostatnio zaczyna wcześniej wstawać- o 9.00-9.300 i z wcześniejszą godzinną przerwą, więc w sumie wstaję jakby o 8.00 buuuuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Po dlugiej przerwie 10.08.04, 22:57 Czesc dziewczyny Postanowilam dzisiaj poswiecic wieczor i odrobic zaleglosci w czytaniu i pisaniu nie zagladalam tutaj prawie od polowy czerwca (i jeszcze mam problemy z polska klawiatura).Co prawda wszystkiego i tak nie przeczytalm bo tyle tego bylo ale milo bylo znowu wrocic na forum... Najpierw byly chrzciny, pozniej wyjazd do moich rodzicow na iwies, powrot pranie i wyjazd do Zywca ze znajomymi i ich dziecmi (3 miesiace,4 8 i 16 miesiecy) Na wsi bylo bardzo fajnie duzo odpoczelam bo nie musialam nic robic poza karmieniem dziecka szkoda ze trwalo to tak krotko bo tylko tydzien. W Zywcu tez bylo fajnie ale w inny sposob. Smiesznie wygladaly nasze spacery 5 wozkow i 5 samotnych mam (tatusiowie lowili w tym czasie rybki) ludzie nas zaczepiali i pytali gdzie jest organizowany zlot. Poza tym wymiana doswiadczen i mile spedzone wieczory kiedy nasze pociechy juz spaly. Poza tym Martynka jest bardzo zajmujacym i ciekawskim dzieckiem. Lubi byc noszona na rekach nawet na spacerach, a jest juz co nosic bo wazy 6800. Lubi kiedy jestem przy niej i do niej mowie a kiedy zostawiam ja sama to placze. Od tygodnia opanowala sztuke przewracania sie z pleckow na brzuszek i robi to co chwile. W ogole lubi lezec na brzuszku ale nie pozwalam jej spac bo boje sie ze sie udusi. W dzien mala spi 3 razy po 30-40 minut, kapiemy ja kolo 20.00 pozniej dostaje cycusia i zasypia czasami szybko a czasami trzeba ja jescze bujac godzinke. Poniewaz w dzien nie mam na nic czasu to staram sie wszystko nadrobic wieczorem: szykuje pranie, prasuje ukladam sprzatam i przygotowuje obiad na drugi dzien jak koncze to jest 24.00-1.00 w nocy i wtedy padam ze zmeczenia i tak co dzien. Musze konczy bo mala sie odzywa pozdrowienia Iza i Martynka Odpowiedz Link Zgłoś
magar1 Re: spanie na brzuchu:-))) 11.08.04, 11:30 Witam Sylwio, mój mały żpi wyłącznie na brzuchu, jeżeli nawet uśnie w wózku na spacerze na plecach to go przewracam na brzuszek, bo inaczej po 15 minutach się obudzi a tak śpi nawet 3 godziny. W nocy to już obowiązkowo: po karmieniu nawet nie czekam na to aż uśnie tylko kładę tyłkiem do góry i wychodzę z pokoju. Wcześniej się przejmowałam i do niego zaglądałam czy się nie poddusza, ale przecież zawsze sam obracał sobie gówkę więc dałam sobie spokuj z nocnymi wizytami w pokoju chłopaków, chyba że najstarszy majaczy przez sen i boję się że spadnie złużka piętrowego ( po tatusiu tak ma, że zdarza mu się gadać w nocy) Moja teściowa mówi, że prowadzimy zimny wychów dzieci, i trochę ma w tym racji bo ja nie zmieniam małemu pieluchy tak często jak to opisują w podręcznikach, muszę mieć do tego jakiśł powód, to też Jonasza nie przewijam od kąpieli wieczornej aż do rana ok. 7. Chyba żeby w między czasie coś narozrabiał. W dzień za to jest różnie, biorę tu poprawkę na pogodę i jakość pieluch. Ostatnio przejechałam się np. na pieluchach z Auchan, fatalne. A no i z kremami z filtrem jest podobnie, nie smaruję małego niczym poza oliwkowym żelem po kąpieli i czasami w ciągu dnia w razie potrzeby. Mam nawet kupiony krem Nivea ale lekarka powiedziała że nie muszę smarować, więc nie smaruję, bo okropnie tego nie lubię. Pa pa, lecę, zanim Jonaszowi znudzi się stojaczek gimnastyczny. Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 17:28 Marzena, ja smaruję małego nivea z filtrem, ale też tego nie cierpię, za cholerę nie mogę tego dziadostwa rozsmarować na dziobie, bo ma szorstką skórkę, więc wklepuję, co małemu się ogromnie podoba, im mocniej go klepię, tym fajniejDziś znów go przewaliłam na brzuszek rankiem, ale nie mogłam spać, bo mały się rozbudzał i tarł kinolem po poduszce, aż sobie otarł dziób od smoka. No i najważniejsze - właśnie wróciliśmy z jędrkiem od pani pediatry (tym razem privat)i baaaaaardzo nas pocieszyła, że mogę jeść nabiał, ale bez przesady. Ona twierdzi, że to, że mały był tak wysypany jak miał 1,5 mca było spowodowane zbyt szybkim przyrostem wagi w krótkim czasie oraz nadmiarem białka w pokarmie co wcale nie musi równać się alergii na białko. A teraz, te placki pod szyją i pod kolankiem być może spowodowane są brakiem dostępu powietrza, ulewaniem. Mały ma dwie brody (co widać na zdjęciach), mam wywalić mu klina spod głowy (spał na takiej twardej lekko uniesionej poduszce) i pod szyjkę podkładać mu zrolowaną pieluchę, żeby miał odgiętą główkę, dużo kłaśc na brzuchu, lekko ubierać i kapać w wodzie z zawartością soli w morza Martwego (?) do kupienia w aptece. Mówi, że mały szybko przybiera na wadze, za 4 dni skończy 4 miesiące, a waży 7400. NIby teoretycznie jest tak, że dzieci w wieku pół roku powinny podwoić swoją wagę urodzeniową, czyli mały powinien za 2 miechy ważyć 6600, hihi, tłuścioszek z niego. No nic, zobaczymy, jak to dalej będzie z tą jego cerą, najważniejsze, że nie jest gorzej, mam nadzieję, że ta lekarka ma rację, nie ukrywam, ze jej opinie bardzo mnie zadowoliły. Acha, no i jak tylko mały skończy 4 miechy, wprowadzam słoiczki! Ale się cieszę. mam zacząć od zupek 1 tydzień, 2 tydzień zupki i jabłko, dopiero póżniej soczki. Lekarka nie radzi wprowadzać na początku kleików, coby mi się smok nie zapasł. Zepsuła mi się pralka buuuuu, nawet nie wiemy co tam strzeliło, prawdopodobnie silnik, ale chyba nie naprawiamy jej tylko bierzemy nową na raty. Ta miała tylko 400 obrotów, czasami wyciągałam mokre ciuchy, nie wyobrażam sobie zimą w niej prac co 2 dni. Słuchajcie, mój mąż zgubił W DOMU (!!!!!) okulary......Wiem, ze to brzmi śmiesznie, ale położył się spać, wieczorem jeszcze oglądał telewizor, a rano nie ma okularów, no po prostu nie ma nigdzie, rozebraliśmy nawet kanapę do ostatniego szczebelka, przepadły jak kamień w wodę. Podejrzewamy naszą złośliwą kocinę, że opchnęła je za zdechłą rybkę, jaja niesamowite. no, już zanudzam więc spadam,papa Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 18:00 Witajcie, Dzisiaj mały wtrąbił 6 łyżeczek kleiku z takimi minami, że uśmialiśmy się do łez. Wszystko zostało nagrane kamerą, więc będzie super pamiątka. Sylwio, ja dałam jako pierwszy kleik, bo ponoć jest najbardziej lekkostrawnym "innym" pożywieniem i nie tuczy tak jak kaszka. Czy to prawda- nie wiem, jutro zapytam pediatrę (trzecie szczepienie), zresztą i tak nie zamierzam dawać jakichś mega ilości. Dzisiaj rano zauwazyłam kaszkę na policzkach, ale teraz już zniknęła- to na pewno efekt kleiku, ale skor zniknęła, to chyba ok. Mały od kilku dni już się nie ślini, nauczył się połykać ślinę i przez większość czasu wygląda jakby coś żuł, a ja mam obsesję, że coś znalazł i wsadził do buzi Za pierwszym razem niemąż powiedział, że dał mu do spróbowania gumę do żucia, uwierzyłam i omal nie dostałam zawału )) Poza tym niustannie "je" dolną wargę- w połączeniu z żuciem wygląda przekomicznie. A jeśli chodzi o filtry, to ja już jakiś czas temu przerzuciałam się na chemiczne i wreszcie mam super rozsmarowywanie, a małemu nic nie jest. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 18:27 malilko, chyba mi się ten kleik z kaszką pomylił,teraz tak sobie myślę, ale zapytaj lekarza Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 20:31 Cześc dziewczyny!!!! Mami śliczniutke dziewczynki, ta starsza Julka to ma takie pięken niebieskie oczeta, oj nie jednemu zawróci w głowie. Sylwia ciesze sie, ze nie jest to skaza..... Malilka, juz wyobrażam sobie twojego żarloczka i kleik w jeo pyszczku, oraz minę jak niemąż udal że dał mu gumę do żucia....hihi a u nas bez zmian, tzw,..pogoda nas męczy andal, ale przychodiz już ochłodzenie, na maął mówię teraz śliniak, albo glonojad, bo jak trzymam ją na rękach to tak pyszczkiem jeżdzi mi po szyi, oczywiście z tego powodu krosteczki koło ust każdeog dnia sie pojawiaja...uwielbia leżec na brzuszku, siega już po zabawki w tej pozycji, ale oczywiscie ma problemy z ich złapaniem, nie mówiąc o podnoszeniu raczek...naraiz eleżą jak pieska , sztywno na ziemi.... jak sie tak kręci to czesto jej sie uszka zawijaja, ale czapeczki napewno jej nie włozę...sprawdzam co jakiś cza,s czy klapninęte uszko ma.... a jeśli chodiz o rozkopywanie, to moja mala takze w samym body i sie rozkopuje, ale zauwazyłam, zerobi to jak jets jej gorąco, bo jak ma coś leciutkiego zarzuconego na nózki np.pieluszkę to ok, jak jakiś kocyk, to kopie i spi obok kocyka...a skarpetki, nie pamiętam kiedy jakieś założyłam pozdrówka i milej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 21:44 Dzisiaj po kąpieli stopa wylądowała wreszcie w buzi )) Patrząc na minę małego, duży paluszek u stopy jest przepyszny Leżenie na brzuszku też jest super, większość dnia spędza w tej pozycji, rano jak jest wypoczęty to nawet próbuje prostować rączki, ale jeszcze nie bardzo to się udaje. Maciek tak gdzieś o 2 tygodni leżąc na brzuchu sam bierze sobie zabawki, łapie, przenosi, podnosi łapki, jedną trzyma w górze opierając się na drugiej (to rzadko), no w ogóle radzi sobie nieźle. Ale nadal się skubany nie przewraca Sylwia, aż sprawdziłam skład kaszki i kleiku ryżowego i kaszka ma w swoim składzie cukier, może dlatego jest bardziej kaloryczna? Poza tym na pewno jak się przyrządza kaszkę czy kleik na mleku modyfikowanym to jest bardziej treściwe, niż jak na własnym mleku, czy na wodzie. Kurcze, jak sobie przypomnę kleik na wodzie, który mi podali w trzeciej, czy czwartej dobie po cesarce, to chce mi się wymiotować- mdłe, bez smaku, obrzydliwe i głodna byłam po tym jak diabli!!! A tak w ogóle to znajoma pediatra powiedziała mi, żeby mały przez ten tydzień pojadł kleik, żeby jelitka zaczęły się przestawiać, a od następnego mam wprowadzać warzywa i owoce, bo dzieciom z tak dużą masą ciała zwykle szybciej zaczyna brakować witamin i mają zwiększone ryzyko anemii... Oj ciekawa jestem ile mały waży, bo domowa waga tak kłamie, że szok- jak tatuś waży się bez dziecka i z dzieckiem to wychodzi, że młody ma 8,2kg, a jak ja robie dokladnie to samo to 9,2kg (!!!). Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: nie ma skazy:) (?) 11.08.04, 22:00 Witajcie, dzięki za informacje na temat tych skarpetek. Ja też małego non stop przykrywam, ale jak już skarpetki sobie jakimś cudem we śnie ściągnie to nie zakładam, a przykrywam go rożkiem, bo mamy wszędzie pootwierane okna i wiecie co zauwazyłam, że mały lepiej oddycha i chyba sapka juz poszła w zapomnienie, oby. Ale nie mówie tego głośno, bo jak mówi Sylwia siła tego forum jest nie do opisania. A co do wagi to chyba zależy też od pediatry, bo moja pani doktor nic nie mówiła, że za dużo jak bylismy z małym u lekarza 31 lipca i wazył 6690g, to przecież już praktycznie podwoił swoją wagę urodzeniową, a co będzie do półroczku, to nie wiem. Dzisiaj byłam z małym na zakupach i eksedientka powiedziała, że wygląda na pół roczku, a przecież nie jest tłuścioszkiem, tylko jest chudy i długi, po tatusiu. Sylwio, mój mąż to też straszny zapominalski, też wiecznie czego szuka, a to okularów, a to telefonu, portfela, nie wspominając o różnych ważnych dokumentach, nigdy nie wie, gdzie co leży. A ze sprawdzaniem, czy zamknął drzwi od mieszkania, to już ma hopla, poza tym , że szarpie je namiętnie kilka sekund i o mało nie wyrwie przy tym zamka, to jeszcze potrafi wrócić z samochodu i sprawdzić, komedia. A wracając do zakupów, to mały wywinął mi dzisiaj niezły numer. Zeby było mu weselej to wzięłam go na ręce, żeby sobie sklep pooglądał, no i wtedy akurat zachciało mu sie kupkę, poza głośnym bączkiem, po nodze popłynęła mu niezła obfita kupa. Ja zawsztydzona po same uszy, mały uchachany, sprzedawczyni zażenowana całą sytuacją, synek ufajdany po same skarpetki, oczywiście go powycierałam i podłogę w sklepie również, a ja czerwona jak burak kulturalnie przeprosiłam, zapłaciłam za zakupy i pędem opuściałam sklep i chyba prędko tam nie wrócę no ale wkońcu to dziecko tylko, no nie. A jutro jedziemy w odwiedziny do Rawicza, do prababci Szymonka, tak więc pewnie będę miała co czytać po powrocie. Zmykam, bo czeka mnie pakowanie, wprawdzie tylko na dwa dni, ale dla maełgo nie mogę czegoś zapomnieć, no i prasowanie kiku rzeczy a, Maliko, ja odciągałam mleko z reguły wieczorem, bo na noc dałam małemu Bebiko, żeby mieć pełne piersi i szybciej ściągnąć, a to mleko dały mu babcie dopiero za dwa dni, trzymałam je w lodówce, na półce pod zamrażalnikiem szczelnie zamknięte, wyczytałam te informacje na forum "Karmienie piersią". A po powrocie z wesela ok. 6 rano tez odciągałam, bo krótko przed powrotem babcia małego nakramiła, a moje piersi juz same domagały sie "dojenia" pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004;-))) 12.08.04, 01:58 hejka) Kupka pojawila sie dzisiaj po godzinie 17, i sama nie wiem czy to po herbatce na trawienie, czy odrobinie soczku jablkowego czy sama miala pore wyjscia, ale w najblizszym czasie marchewki nie podam!! Maly dzisiaj o 5 obudzil sie i poplakiwal, kurczyl nozki i puszczal takie ciezkie baki, na szczescie juz jest po) moze w piatek zaczniemy testowac ziamniaczak lub zielony groszek jeszcze nie wiemno nic uciekam bo zaraz kompanko, cycus i spanko))papa Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Tyyyle czytania ;-)) 12.08.04, 11:01 No dziewczyny jak już sie rozpiszecie to nie mozna za wami nadążyć ) Po ponad dwóch tyg przez dwa dni czytałam i czytałam i widze że tyle nowego sie u was dzieje. Wawy bo z mężem wybieraliśmy sie na wesele do innego miasta i dziadkowie pilnowali małej.Niestety nie udało mi sie ściągnąć aż tak dużo mleka wiec mała dostała Nana który bardzo jej smakował. Jak wyjechaliśmy w sobote w południe to wróciliśmy w niedzielę po południu. Jak mi było DOBRZE to chyba nie musze wam opisywać. Bez dziecka,po fryzjerze,w kreacji i w końcu tylko z mężem (to były czasy)-i nieskromnie dodam że aż miło mi sie robiło jak te i owe "ciocie i znajomi" stwierdzali że aż sie dziwią że tak może wyglądać "matka karmiąca".No ale 4kg mniej niż przed ciążą robi swoje. I wcale nie chciało mi sie wracać w niedzielę-straszna jestem.Ale po powrocie to tak wyściskałam małą że szok ) Ja za waszym przykładem(choć chciałam być twarda do 6mies)zaczęłam podawać Maji przecier jabłkowy a potem będzie zupka.Normalnie aż sie trzesie jak widzi łyżeczkę-lada dzień wciągie cały słoiczek. Kupki sie u nas wyregulowały,są co 2-3dni-w końcu... I podobnie jak u was-ślinotok w pełni,próby łapania stópek coraz bardziej intensywne,zaczęly sie przekręty na bok i w złości na brzuch.Rwie sie do siadania,najbardziej podczas karmienia.Sadzamy ją sobie na kolanach w takim "półlezeniu"jak w leżaczku-i tak jej najlepiej.Przestała gadać za to wydaje z siebie przedziwne piski i krzyki,zwłaszcza gdy leży pod pianinkiem fisher price(nawiasem mówiąc zabawka strzał w 10).No i uwielbia lustro i kąpiel z tatą w dużej wannie.Czy któraś z was kąpie tez tak dziecko-dla naszej to największa radocha.Od września idziemy na basen. Na dziąsełku widać jakąś białą kropeczke wiec pewnie zacznie sie niedługo sajgon. We wtorek wyjeżdzamy na dwa tyg na wczasy do Zakopanego,do hotelu i mam nadzieję że Maja zniesie wszystko dobrze.Choc już współczuję sąsiadom bo nasze dziecko strasznie ciężko usypia wieczorem-jest jeden wielki ryk!Nic nie pomaga,smok,pierś,butla... ale myślę że to dlatego że ona dużo śpi w dzień.Budzi sie koło 8,potem godzinka zabawy i znowu śpi do 12 potem znowu max godzina i znów trze oczy i tak do 20.Kapiel o 21 i niby chce spać ale nie może. Ale sie rozpisałam.Tesciowa z małą na spacerze wiec mam wolne.Zaraz pewnie wróce wiec ide coś zjeść. Pozdrawiamy was gorąco i postaram sie pokazać naszego szkraba jak tylko wrzuce zdjęcia do komputera. Naoglądałam sie waszych dzieciaczków i też chce sie pochwalić. nasze maluchy są najpiękniejsze ))) Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Tyyyle czytania ;-)) 12.08.04, 15:51 Oj, jest co czytać to fakt Ostatnie dni u nas niezbyt. Mały marudzi, spacerki na rączkach, cały czas coś w buzi, slinotok taki,że całe body lub koszulka mokre, nie wspominając o mnie , gryzie wszystko co się pod rękę nawinie, czasami wręcz "rzuca" się na różne rzeczy, głównie czyjeś ręce.Pewnie swędzące dziąsła, do tego ten gorąc... Uchachany młody jest wtedy gdy stoi( rzecz jasna nie często i tak podtrzymywany by tylko lekko stawiał stópki) rwie się do tego niesamowicie, podobnie z siadaniem jak tylko trzyma kogoś za ręce, to z piskiem na ustach w górę. Wogóle ostatnio piszczy niesamowicie Nóżki w buzi juz też lądują , spać na brzuszku kiedyś mały bardzo lubił i reczywiście spał wtedy dłużej ale teraz nie da się go tak układać, zasnąć tak nie zaśnie bo jak tylko kładzie się go na brzuszku to od razu głóka do góry i się rozgląda, podobnie jak już zaśnie i chce go przełożyć potrafi się obudzić i zaraz zacząć rozglądać , nawet kiedy sam szuka dla siebie pozycji i jest w takim półśnie przewraca się na boczek , potem na brzuszek i.... już po spaniu, bo główka momentalnie uniesiona i Igor podziwia otoczenie. Kąpiele w nadmanganianie rzeczywiście trochę pomogły, odparzenia zdecydowanie mniejsze. Jesli już przy kąpielach jestem, to Pearl Igor z tatusiem kąpie się od 2 miesiąca. Do wanny wkładam foczkę i dwóch panów, no chyba że tata w pracy to wtedy mały siedzi w wannie( dużej) sam. Ale najfaniej jest z tatą ,który wydaje komende "pluskamy" no i Igor robi użytek z rączek i nóżek Za 10 dni wyjeżdzamy na tygodniowe wakacje, mam nadzieję że młodemu się spodoba. No i mam nadzieję,ze pogoda dopisze, bo byłabym bardzo zła gdybym upały spędziła w bloku a mając do dyspozycji jeziorko, trawkę , leżaczek nie mogła z tego korzystać ze względu na kiepską pogode. Muszę lecieć, bo mały po całych 15 minutach snu stwierdził,że juz ma dosyć. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Tyyyle czytania ;-)) 12.08.04, 21:54 Dzisiaj byliśmy na kolejnym szczepiniu, mały tylko pisnął w momencie ukłucia,a tak to nic- bardzo dzielne jest moje Słoneczko Jakichkolwiek reakcji późnieszych też nie miał, ale to u niego norma. Mały waży już 8.800g! Pediatra i pielęgniarki zachwycały się, że taki śliczny, dorodny i wcale nie gruby, tylko duży, a ja się załamałam, no bo jak długo można tyć w takim tempie? Jak tak dalej pójdzie, to na roczek będzie ważył ze 30 kg... W kwestiach żywieniowych- kleik jest rzeczywiście najbardziej lekkostrawnym daniem i mniej tuczącym niż kaszka, ale pediatra nie poleca mi ani kleiku, ani kaszki, bo one są raczej po to, by dziecko nasycić i w związku z tym mam podawać warzywa, owoce i zupki warzywne. No to jutro wprowadzam jabłuszko, a jak będzie ok, to za kilka dni marchewkę zmieszaną z jabłuszkiem, żeby sensacji kupkowych nie było, zwłaszcza że widzę, że ostatnio mały już robi tylko jedną kupkę dziennie. Na razie będe podawała słoiczki, ale jak mały skończy pół roku, to jabłko, ziemniaka, czy zupki będzie jadł normalne- niech się przywyczaja do naturalności Jeśli przyjdzie mi jeszcze keidyś dopoić dziecko (dopajałam przez 2 dni i przestałam, bo nic to nie dawało, zresztą mały odbraził się na cycka), to mineralniej nie będę już przegotowywała, a za miesiąc przestaję sterylizować butelkę do ściągania mleka. Nigdy nie chciałam mieć "sterylnego" dziecka, zresztą już bierze do buzi wszystko i wcale nie czyściutkie są to rzeczy. I nadal się nie slini- połykanie jest już całkiem sprawne Jeśli chodzi o spanie, to Maciek nigdy nie zasnął w tej pozycji, a położony na brzuszku w środku nocy od razu dźwiga główkę i się rozgląda, więc u nas jako metoda wydłużania spania to nie przejdzie W ogóle pozycja na brzuszku jest ostatnio the best- tak 60% dnia na niej spędza i baaardzo mu się to podoba. Kupiłam dzisiaj jałowe pojemniczki do zbierania moczu (hihi) i będę w nie ściągała mleczko na czarną godzinę, wypad, czy imprezę, skoro tak dobrze mi idzie ręczne ściąganie. A tak przy okazji- ile może zjeść maluszek w czasie jednego posiłku? Bo nie mam pojęcia ile ewentualnie zostawić dziadkom.... Trzymajcie się Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: Jagoda kończy dziś 4 miesiące 12.08.04, 22:43 Witajcie!!! Jak w nagłówku... Czas nam leci jak szalony. Miesiące jak tygodnie, zaraz będzie pół roku...rok... My oczywiście na "wakacjach" u dziadków. Przy okazji kupiliśmy nowy komplecik niezbędników (z pomocą dziadka), tak, że będziemy mogli w przyszłości bez większego galimatiasu zostać i na noc i na dłużej. Kupiliśmy również nianię elektroniczną. Nie wyobrażam sobie, jak bez niej moglibyśmy tu egzystować. Siedzę sobie właśnie 2 kondygnacje pod śpiącą niunią, a ślubny ogląda telewizję nasłuchując. Muszę się przyznać, że kosztowała mnie ta przeprowadzka dużo nerwów. Musiałam się jakoś tu zorganizować tu na nowo. No i nasza pierwsza noc (noce) poza domem. No ale ja jestem nerwus. Podziwiam Was za luz odnośnie wyjazdów (np Igosię Mam nadzieję, że mi przejdzie. No a Młodej zaobserwowałam, że zaczęła o wiele częściej ssać kciuk, od czasu kiedy tu jesteśmy. Ciekawa jestem, jak wasze dzieciaczki znoszą pobyty poza domem. A tak to super. Rodzice mieszkają zaraz koło lasu, cisza, spokój.Całe dnie spędzamy w ogrodzie. Dziecie dotlenione, mama również. Niestety tatuś musi uczęszczać do pracy, może w przyszłym tyg. będzie mógł sobie zrobić wolne. Czytam też jak Wam pomogają rodzice. U nas jest w tym temacie dosyć dziwnie. A mianowicie moja teściowa mieszka ok 150 km poza Gdańskiem i prawie w ogóle się Młodą nie interesuje. No ale to bardzo dziwna kobieta (teściowa . Ale się niezmiernie zdziwiłam postawą mojej mamy. Jakoś ją również nieszczególnie ciągnie ją do wnuczki. Oczywiście pozabawia Młodą, ponosi ją przez chwilę. Ale ogólnie to jakoś nie ma czasu dla niej. W sumie, to już jest na emeryturze, a przez te 4 miesiące nie była w stanie znaleźć np pół dnia, żeby z nami go spędzić. Pobawić się z Młodą, pozajmować się nią, a mi dać np szansę pójść do kosmetyczki, czy do fryzjera. Wkurzało mnie to i dziwiło. Zwylkle wpadała do nas jak po ogień, zawsze po drodze z jednego miejsca do drugiego. Nigdy się nie zapowiadając, chociaż wieczór wcześniej. Myślalam, że jak pobędziemy u nich to może się to zmieni. No i tak np dzisiaj zostawiła nas i pognała z przyjaciółką na plażę... Moja mama w ogóle zdaje się przeżywa kryzys wieku "po-średniego". A ja tu jeszcze z niej babcię zrobiłam... Tak więc u nas nie ma mowy, żeby np zostawić Jagodę i pójść do kina, a już nie wspomnę o pojechaniu np na wesele. Ale my sobie na szczęście nieźle radzimy i już przyzwyczailiśmy się do tego. Przepraszam pomarudziłam Wam trochę. No a co do Jagody to jest przesłodka. Daje nam ostatnio buziaki w buźkę, oczywiście tak po swojemu No i każdego łapie za nos. To jakaś jej nowa mania. No i z ciekowością bada różne "wykończenia" męskiej twarzy typu wąsy, broda, różne stopnie ogolenia. Badanie przeszedł również pies rodziców. O mało mu nie włożyła palca do oka. Ale i on ciągle się stara zbadać tego małego ludzika. Dzisiaj raz jej oblizał stopę, a potem próbował buźkę. A i w końcu znalazłam sposób na spacery w wózku. Już jeździmy w spacerówce, bo gondolka za mała. Kładę Jagodę na brzuchu i ogląda sobie okolicę. Tak po jakimś czasie się zmęczy (dzisiaj np po 1,5 godziny jazdy nonstop na brzuchu) i leżąc na brzuchu usypia. Bardzo fajnie tak wygląda i budzi uśmiechy przechodniów. Pozdrawiam serdecznie Was i Wasze bobaski Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Jagoda kończy dziś 4 miesiące 13.08.04, 11:31 Czesc Oj ja szybciutko musze pochwalic obie babcie, szczegolnie moja mame, bo nie tylko ja lae cala rodzinka jest zaskoczona jej postawa. Co do tesciwoej to wiedzialam jak sie moze zachowywac, bo ma juz dwie wnuczki, ale moja mam to byla zagadka, tym bardziej ze wiem (zawsze powtarzala) ze nioe przepada za malymi dziecmi bo nie bardzo wie jak z nimi gadac ze starszymi tak od dwoch lat jak juz lapie kontakt to soe bawi swietnie... co jeszcze acha tak srednio byla zadowolona jak sie dowiedziala ze jestem w ciazy, bo to niby ma kolidowac z maja praca a ona sama jest pracoholiczka wiec hmm rozumiecie... pelna obaw bylam a raczej sie spodziewalam ze dopoki Mlody troche nie podrosnie to na nia liczyc za bardzo nie bede mogla, raczje na tesciowa. A tu zaskoczenie totalne. Moja mam najchetniej to by nas codziennie do kina wysylala, albo na jakies imprezy albo w ogole gdzies zeby tylko troche pobyc z Mlodym. Dzisiaj mam do niej pojechac to juz wlasnie dzwonila kiedy przyjade bo ona by chciala pojsc na spacer Wiec super po prostu.. wiem ze moge zadzwonic zawsze jak mi cos wypadnie i ona pomoze, swietnie sobie radzi z przeiwjaniem, karmieniem (dla przypomnienia karmie butelka), czyta Mlodemu ksiazeczki co obojgu bardzo sie podoba. Naprawde nie poznaje swojej mamy A co poza tym ... bylismy na szczepieniu, my dopiero na drugim, bo Mlodemu przez problemy z przewodem moczowym wszystko sie przesunelo, na szczescie mocz ma teraz jalowy.Uff... Szczepienie tez w miare bez problemow, przede wszystkim nie mial zadnej goraczki, nie marudzil itp. Wazy 7 230, wiec tez nie malo co czuc w rekach szczegolnie jak go znosze do samochodu w foteliku... coz fotelik tez troche wazy... No nic musz ekonczyc bo znudzilo mu sie juz lezenie w lozeczku i ogladanie karuzleki, na razie pa pa I mam nadzieje ze lato jeszcze do nas wroci Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Przecier z jabłka i wysypka ? 13.08.04, 15:07 Dziewczyny ja tak na chwile bo mała sie wybudza ale potrzebuję rady. Przedwczoraj dałam Maji 2-3łyżeczki jabłuszka ze słoiczka gerbera,wczoraj resztę (aż sie trzesie jak widzi lyżeczkę) i dzis ma na buźce jakieś dziwne malenkie krosteczki z wodą-pod okiem koło ust,troche na polikach i na skroniach. Czy to moze być reakcja na nowość?Czy może za dużo jej dałam?A może zacząc od czegos innego a do jabłka wócic poźniej?chyba odczekam kilka dni i zobacze a potem podam zupke-krem jarzynowa lub z dyni. Poradzcie co robic bo jestem zielona w tym wszystkim. Chyba kupię książkę"Od piersi do talerza" bo nie wiem co i jak. pozdr gosia Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Przecier z jabłka i wysypka ? 13.08.04, 16:13 hej... ja tylko na chwilke, pearl sprawdx czy w skladzie nie ma czegosc jeszcze oprocz jabłka, bo tak czesto bywa, ze np. jest kwasek cytrynowy, i to wlasnie on uczula...zawsze czytaj sklad.. a u nas mala sie przewraca z pleckow na brzuszek, odwrotnie tylko przypadkowo, jak za wysoko podniesie rączke, lapie zabawki leżac na brzuszku, ta pozycja jets dla niej super, pcha całe łapki do buzi, ma wzmozony slinotok i cosik mi bardziej marudzi niż zwykle..moze powoli zaczyna sie faza ząbkowania... kurcz enapisała bym wiecej ale mala właczyła syrenkę... buziackzi dla Was i miłego wieczorku Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Przecier z jabłka i wysypka ? 13.08.04, 16:45 Pearl, ja też dzisiaj dałam jabłuszko Gerbera (na pewno w składzie nie ma kwasku cytrynowego, zresztą chyba nikt tego do słoiczków dla tak małych niemowląt nie dodaje?) i też mam kaszkę na policzkach, niewidoczną, ale wyczuwalną pod palcami. Tyle że ja od razu dałam 6 łyżeczek... Jutro też dam, bo zmiany są minimalne, a organizm w końcu musi się jakoś przestawić na nowe jedzonko. Lecę, bo mały się obudził, odezwę się potem Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Wracam do pracy:( 13.08.04, 18:42 Witam! Jak juz niejednokrotnie marudziłam, wracam ostatecznie i nieodwołalnie do pracy. Wczoraj i dziś miałam próbę generalną - przeszkolenie i nie było mnie w domu okoł 5 godzin. Wczoraj mała strasznie marudziła, dziś już nie, ale za to nie chce jeść Nie tknie butelki, je tylką łyżeczką, ale przecież nie będę dziecka karmić tylko zupkami, kiedy mnie nie będzie Martwię się bardzo, bo malutka i tak nie jest gigantem (na skończone 5 miesięcy waży 7000 kilo), a tu jeszcze taki cyrk. Na razie i tak nie jest źle, bo w domu jest moja mama - na urlopie, a potem to sama juz nie wiem... Jest mi z tym bardzo źle, a do tego jeszcze w pracy urwanie głowy - mam swoją robotę i zastępstwo, tak że od początku na głębokie wody - może to ma taki plus, że nie będę miała czasu się zamartwiać o mała...Chyba sama w to nie wierzę...a! może jeszcze taki plus, że może wreszcie schudnę - ciągle mam 3 kilo na plusie w stosunku do wagi przed ciążą, a z kolei minus oprócz oczywiście rozłąki z maleństwem, to obawa, że ze stresu zniknie mi pokarm. Poruszałyście tu kiedyś temat okresu, no cóż ja ciągle nie mam - myślałam, że skoro dokarmiam pojawi się szybko, a tu nic - 2 x robiłam już testy ciążowe, bo mam lekką obsesję I powiem coś dziwnego, nie chce być teraz w ciąży! Naprawdę, tak bardzo kocham Ewunie, że boję się, że nie mogłabym tak pokochać drugiego dziecka, a poza tym to za szybko, za świeżo mam jeszcze w pamięci niedawną ciąże - może za 2, 3 lata, ale nie teraz. No cóż to chyba na razie wystarczy, w pracy może będę częściej tu zaglądać. Pozdrawiam Was wszystkie i znikam z Ewunią na spacer. Trzymajcie za mnie kciuki Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
comevorrei niespodzianka. 13.08.04, 19:47 cze dziewczyny. chce sie z wami podzielic. bede mila dzidziusia. i to tez kwietniowego. czy to nie jest wspaniale. bede miec dzieci z roczna roznica. bylam u lekarza. wizyte mam na 24 sierpnia. nie wiem dokladnie kiedy mam termin gdyz caly czas karmie piersia i nie mialam okresu (no i juz ne dostane). maz jest niesamowicie zadowolony. a roksanka rosnie. robi sie coraz ciekawsza. proboje siadac. przewraca sie. zaczelam dawac jej kleik i marhewke. marchew uwielbia i placze gdy zabieram sloiczek. nie wiem co jeszcze napisac. pozdrawiam serdecznie was i wasze bobaski. wiktoria. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: niespodzianka. 13.08.04, 21:28 Wiktoria, gratuluję serdecznie!! Super, że oboje się cieszycie Piszę tak, bo ja , tak samo jak godiva, nie chciałabym teraz zajść w ciążę. Po pierwsze (godiva!)nie mogę sobie wyobrazić, jak miałabym podzielić moją miłość pomiędzy jędrusiem i kolejnym bobaskiem. A po drugie nie wyobrażam sobie też pchania dwóch wózków, pilnowania obu naraz. No po prostu nie, nie. Ale chciałabym mieć dwójkę, za parę lat, jak da radę - bo to przecież różnie bywa, w końcu już staaaara d... jestem Mojego jędruszkę, też dziś położyłam w wózku na brzuch, zarzuciłam na niego kocyk (razem z łepetyną), był cały szczęśliwy i wyglądął bosko, jakby z namiotu wystawał, hihi. Boże dziewczyny, strasznie martwi mnie ta jego biedna szyjka. Dziś te suche placki pod szyją, brodą, miał strasznie czerwone. No niby pani pediatra mnie uspokoiła, inni też mówią, że mam się nie martwić, bo dużo maluchów w tym wieku ma problemy skórne i nie musi to być od razu alergia, sama nie wiem....Może poszukam jeszcze jakiegoś lekarza alergologa...Jak wyszłam z gabinetu lekarza, to byłam cała happy, a teraz znów się martwię i "szukam problemów tam, gdzie ich nie ma" jak to mówi mąż, no może coś w tym jest... Dziś szukałam jakiejś zabawki dla małego, ale sama nie wiem co mu kupić. Matę ma, grzechotek full, przytulanki też..Poradźcie coś, tyle, że w mojej mieścinie za dużego wyboru nie ma. Acha, i dziś widziałam w sklepie nową kolekcję ubranek firmy Wójcik, no po prostu piękne, ale te ceny zwalają z nóg niestety. Pozdrawiam, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: niespodzianka. 13.08.04, 23:10 A ja gratuluję dzidziusia w brzuchu jednocześnie zazdroszcząc Sama najchętniej zaszła bym w ciążę od zaraz i z zazdrością zerkam na brzuszki ciężarnych, a że pod koniec lipca miałam owulację (okresu nadal nie) to nawet mówiłam niemężowi, że fajnie byłoby mieć kolejnego kwietniowego dzidziusia. Ale u nas nie ma o tym mowy przede wszystkim dlatego, że miałam cesarkę i zaciążyć najwcześniej mogę za rok, najlepiej za dwa Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie opieki nad noworodkiem i rocznym dzieckiem, o wyjściu na spacer (czwarte piętro bez windy) nie wspominając, no ale w końcu kobiety jakoś sobie radzą... A dzieciaczki razem się chowają prawie jak bliźniaki, bo rok to bardzo mała różnica. W każdym razie czekamy na wieści z frontu Mam nadzieję, że nie będę miała między swoimi dziećmi różnicy większej niż 3 lata, bo przy większej kontakt jest gorszy, no i mnie też czas nagli- mam już 29 lat ( Sylwia, jeśli chodzi o skórę małego to najlepiej odstaw po prostu nabiał i zobacz co się będzie działo. Jeśli skóra zrobi się śliczna i gładka, to mały ma niestety skazę, a jeśli nie, to znaczy że to pewnie jakieś przejściowe problemy. Tyle że musisz wytrzymać z dietą bez najmniejszej ilości białka mleka krowiego aż 2 tygodnie, bo tyle trwa cofanie się objawów alergicznych. I po co Ci kolejne zabawki dla Jędrusia, skoro tyle ich ma? Dzieci i tak wolą najprostsze rzeczy- drewnianą łyżkę, papierową torbę, balona itd. Nie kupuj mu na siłę, bo potem nic go nie będzie cieszyć, nadmiar nie jest za dobry. Wczoraj ściągnęłam mleko na czarną godzinę, a owa czarna godzina przyszła już dzisiaj Pojechaliśmy z niemężem pozałatwiać różne sprawy, z małym zostali moi rodzice, no i zeszły nam 3 godziny, a Maciek koniecznie musiał jeść po 2 godzinach, jak to zwykle bywa. No i dostał maminą mrożonkę, a babcia omal nie zemdlała z wrażenia, że mogła nakarmić wnuczka A w kwestii podejścia dziadków to moi rodzice mają na punkcie wnuka taką obsesję, że szok, mam wrażenie że o niczym innym nie można już z nimi rozmawiać, bo oni tylko o wnuczku. Zawsze są gotowi nim się zająć, jak do nas przyjeżdżają to dziecko dostaję tylko do karmienia, a tak to się nim zajmują non stop. Za to moja teściowa zachowuje sie dość dziwnie. Generalnie też jest wnuczkiem zachwycona, ciągle dzwoni i o niego pyta, ciągle nas zapraszają do siebie (my jeździmy do nich, a nie odwrotnie, bo mieszkają w domu i wtedy mały jest cały czas na dworze), ale jakoś nie przyszło jej do głowy, że mogłaby przyjechać i zająć się dzieckiem przez 2-3 godziny, żeby mnie odciążyć, jak już jest, to ponosi małego chwilkę i wraca do mnie... Może to się z czasem zmieni. Dzisiaj z okazji wielkich zakupów kupiłam małemu mnóstwo słoiczków, miałam taaaaką frajdę z wybierania Ciekawe co mu najbardziej zasmakuje- ja stawiam na jabłka z czarnymi jagodami. Jak włożyłam do koszyka słoiczek z brokułami to niemąż powiedział, że nie ma mowy, żeby jego syn jadł takie mdłe, zielone papki i żebym mu kupiła kurczaka, albo schabowego w słoiczku No ciekawe jakie będą gusta naszegoi syna biorąc pod uwagę, że ja jestem roślinożerna, a tatuś mocno mięsożerny... Jutro robimy doroczną imprezę grillową na jakieś 30 osób, oj będę miała roboty... Miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: niespodzianka. 14.08.04, 11:38 No widzę, że ja to robię za dyżurną- wczoraj zamknęłam dzień, dzisiaj otwieram nowy To moja jedyna chwilka wytchnienia przy kawce i kpmie, za chwilkę biorę się za sprzątanie i szykowanie jedzonka na imprezę. Dzisiaj rano znalazłam na czole małego dwa czerwone placki (małe) z jakby potówką w środku. Pewnie to kolejna reakcja na jabłuszko, ale dzisiaj dałam kolejną porcję, bo takim drobnymi zmianami ponoć mam się nie przejmować, a jakby mały zareagował naprawdę alergicznie, to miałby też wysypaną klatkę piersiową i rączki. Zresztą teraz już tych placków prawie nie ma, zniknęły w 2 godziny. Dzisiaj mały dostał prawie 1/4 słoiczka (tego najmniejszego Gerbera). No wyrazu euforii w czasie konsumpcji to on na buźce nie ma, ale otwiera cały czas pyszczek, uśmiecha się jak przełknie i wkurza jak jest koniec jedzonka, więc chyba mu smakuje. I nadal w ogóle nie pluje, je bardzo czyściutko. Od tygodnia robił już tylko jedną kupkę dziennie, wczoraj zrobił ze cztery, a dzisiaj rano zrobił taką wielką kupkę, że przeleciała bokami i górą pampersa i musiałam mu ją zmywać nawet z ramion )) Dobrze wiedzieć, że w razie problemów z zaparciami można liczyć na przeczyszczającą moc jabłuszka, hihi Koniec upałów sprzyja spaniu- wcześniejsze trzy dzienne drzemki po 30-40 minut znacznie się wydłużyły, wczoraj po południu mały znowu przespał 2,5 godziny jednym ciągiem i znowu mam więcej czasu dla siebie Miłego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 poszerzanie diety??? 14.08.04, 14:27 Cześć dziewczyny! Opolanko, ja też odkryłam 08.08 swoją małą niespodziankę, od razu powiedziałam mężowi i córce też, nie wytrzymałam tajemnicy. Był to najlepszy prezent przedurodzinowy. Maliko ja tez sie łamię, żeby dawać małej już inne jedzonko. Wieczorem dostaje dwie łyżeczki kleiku na moim mleczku i czasem sie zdarza, że śpi od 8 do 4 bez przerwy, co mnie ogromnie cieszy. ten kleik daję jej łyżeczką i świetnie jej idzie jedzenie. Mała jest bardzo zainteresowana naszym jedzeniem, wyrywa mi z rąk jabłka, brzoskwinie (telefony też). Dała jej kawałek jabłka do pomemlania i mimo, że było strasznie kwaśne była bardzo zadowolona. Jutro mama przywiezie mi marchewkę ze wsi, to możę spróbuję jej dać troszeczkę. Lidka jest po prostu super, wyciąga rączki do wszystkiego, łapie za kwiaty. Nalepsze do łapania są włosy siostry i moje i męża okulary. Zaczyna też głośno się chochotać. W ogóle jak jest ktoś, kto się z nią bawi i zajmuje to gębusia cały czas uśmiechnięta. W ogóle nie ma problemów z noszeniem bo już po 6 tygodniach osiągnęła taką wagę, że nie mogłam jej całymi dniami nosić. Teraz na zmianę: łóżeczko, fotelik, podłoga, na rękach siedzi tylko w pozycji siedzącej lub na leżąco. Klops z niej straszny. Ale nie martwcie się dziewczyny, moje pierwsze dziecko było noszone non stop bo po prostu inaczej wtedy nie umiałam. Jak myślicie z tym jedzonkiem, dawać jej czy nie, Lidka waży około 8 i pół kilo (czyli jak 7 miesięczniak) i ma większe potrzeby, a poza tym zdarza się jej jeść teraz co 1,5 ; 2 godziny, a miała juz przerwy 3 godzinne, co myślicie, czekam na Wasze opinie. Pozdrawiam od 10. 08 o rok starsza Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: poszerzanie diety??? 14.08.04, 14:41 Zosiu, mój młody waży 8.800g i pediatra powiedział, że przy tej wadze konieczne jest wprowadzanie warzyw i owoców, a że Twoja córeczka rwie się do jedzenia i ma krótsze przerwy między posiłkami, to jak najbardziej powinnaś Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: poszerzanie diety??? 14.08.04, 20:10 Comevorrei gratuluję miłej niespodzianki!!!!! znowu kwietniowy dzieciaczek U nas marudzenia ciąg dalszy , cały czas coś w buzi i gryzienie, uśpić małego to wyższa szkoła jazdy, wózek zbojkotował, od trzech dni wyłącznie na rękach, w przeciwnym razie wrzask i "rzucanie" się po wózku.Ja juz rąk nie czuję. Dziś zaliczylismy 2 spacerki w deszczu( gdy wychodziliśmy nie padało). Całe szczęście udało mi się uspic małego na rękach i włożyć do wózka( na szczęście się nie obudził)bo lunął deszcz,ja cała mokra , mały spi więc łazimy dalej, w końcu ważniejsze by mały się wyspał niż żebym ja była sucha, zresztą ja lubię łazić po deszczu. Co do jedzonka, to pediatra ze względu na to,że młody szybko przybiera na wadze, tez radziła że jesli wprowadzać nowe pokarmy to warzywa i owoce, kleiki i kaszki niekoniecznie. Jesli idzie o dziadków to naprawdę mamy spoko. Jedni i drudzy mieszkają jakieś 15minut spacerkiem, zawsze chętni do pomocy. Gdy jesteśmy u jednych lub drugich to tak sobie myślę,że gdyby nie to,że karmię to wcale nie byłabym potrzebna, zwłaszcza jeśli idzie o babcie bo dziadkowie prócz tego,że nie mogą karmić to jescze nie mogą patrzeć jak on tak biedny płacze, więc przy uspokajaniu szukają wsparcia Moja mama jest już na emeryturze (podejrzewam zresztą, że w podjęciu decyzji o niej "pomógł" troszkę wnuczek) tak więc ma dużo wolnego czasu( jak sama twierdzi) i najchętniej spędzałaby go z małym. Za tydzień wyjeżdżamy, mam nadzieję że pogoda się poprawi. A tak wogóle to tego posta staram się napisać od 10 rano i cały czas coś lub ktoś mi przerywa.W końcu się udało.... Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004;-))) 14.08.04, 21:14 witajcie! Wiktoria, gratulacje)zycze zeby teraz byl chlopczyk! Ja chwilami tesknie do czasow ciazy i brzuszka, czlowiek jednak przyzwyczail sie przez te 9 miesiecy do kraglosci, kopniaczkow, opuchnietcyh nog..itd..)no ale nie wiem jak dalabym sobie rade z dwoma maluchami, po drugie po cesarce trzeba odczekac troche(Malilko ile Ty lezalas w szpitalu po cieciu?? i dlaczego dawali Ci kleik do jedzenia? ja urodzilam w piatek o 14 a w sobote na sniadanie dostalam juz kawe i kazali z lozka wstawac a w niedziele bylismy juz w domku) ale mysle ze tak za 2 latka jak juz bedziemy w Polsce to sie postaramy o coreczke)zazdroszcze Wam babc, dziadkow! ja narazie moge tylko powiedziec ze sa wnukiem zachwyceni(zdjecia) i jak dzwonimy do domu to tylko o Kamilka pytaja i do sluchawki wydzieraja sie "Kamilek, Kamis itd" zobaczymy jak beda chetni pomagac gdy wrocimy) Moj maluszek wczoraj zaczal sie przekrecac na brzuszek i coraz sprawniej mu to idzie, ale nie zauwazylam zeby to mu specjalnie sie podobalo i nie robi tego co chwila, no i nozka coraz blizej buzki, oglada te swoje stopki oglada ale chyba jeszcze nie wpadl na to ze mozna do buzi) Wczoraj tez moi mezczyzni pierwszy raz kapali sie razem w duzej wannie) obaj byli zachwyceni, ten starszy chyba nawet bardziej)troszke poprawily sie nam nocki, ostatnio Maly spi do 7.00, ostatnio testowalismy zielony groszek i zostal przyjety bardzo smakowicie dzisiaj Mlay dostal go po raz 3 i zadnych zmian na buzce nie ma, wczoraj tez dostal odrobinke jabluszka i tez jest mniam mniamtylko z kupkami nam sie pokrecilo po tej marchewce, po dwoch dniach byla jedna big, nastepny dzien dwie a wczoraj i dzisiaj jeszcze nic, pozniej dam znowu odrobinke jabluszka to moze sie cos pokaze w pieluszce)na szczesxie nie ma zadnego bolu brzuszka czy marudzenia:0) malilko kiedy masz zamiar dac Maciusiowi to jabluszko z jagodami? aha i kiedy podacie banana?no i kiedy zaczac podawanie jarzynek z mieskiem? dziewczyny korzystacie z jakichs poradnikow? ja mam "pierwszy rok zycia dziecka" ale to typowo amerykanska ksiazka i nie wiem juz nic)pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: kwiecien 2004;-))) 14.08.04, 21:45 Witajcie, dziś moi faceci sprawili mi niespodziankę. POnieważ ja nadal "cierpię" w nocy, bo mały wciąga co 2 godz. rano, przed 6, po nakarmieniu małego wyprowadziłąm się do drugiego pokoju i wysłałam ojca do jędruśka. Wsadziłam sobie korki w uszy i.....obudziłam się o 12:00!!!!!!!!!!! Jak wyrwałąm z wyra, myślałam, że dziecko mi już z głodu padło, ale jakoś się trzymał i wcale nie był nieszczęśliwy z tego powoduTatuś twierdzi, że mały nie beczał, tylko spał, w co mu nie wierzę, no ale ja się wyspałam. Malilko, ja po prostu czułam nieodpartą ochotę kupienia małemu zabawki, no i dziś mu kupiłam takie jabłuszko Tiny Love, otwiera się toto, w środku ma pesteczkę, która wyciągnięta wraca wibrując, mały jest uchachany, ja też. Kupiłam mu też fajniutki komplet ciepły na jesień-zimę (trochę za duży, hmhm) - spodnie bojóweczki khaki, bluza khaki i polarek ciemnozielony - styl mamusi A co do tej niby-skazy...postanowiłam, że najpierw sprawdzę, czy to nie na kota - jadę za tydzień do rodziców na 2 tyg. zobaczymy, czy mu to chociaż zblednie, jak wrócę to odstawię nabiał. A niestety kot zostaje z nami, bo mój tato się rozmyślił, jestem wkurzona. No ale jeśli mały ma alergię na kota, to i tak będzie wypad. Jutro jędruszka kończy 4 miesiące!!! Zakupiłam już małemu pierwszy słoiczek (malilko-brokuły hihi), ale najpierw dam mu chyba jutro czopka, żeby się wykupkał - znów 6 dzień bez kupy, a bąki wali takie, że nawet kot się słania na nogach, nasza sypialnia jest zaczadzona na maxa. Mam nadzieję, że zrobi kupę jutro, zanim dam mu czopka, tak jak ostatnio. Wyciągnęłam czopka, położyłam na przewijaku, pomasowałam brzuszek i mały się sfajdał mi na ręce. Byłam tak szczęśliwa, że mógłby mi się zebździć na łeb. Spokojnej nocki życzę,pa Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: kwiecien 2004;-))) 14.08.04, 23:34 Rany Sylwia uwielbiam twoje listy! Jak mam dola to sie posmieje i mi przechodzi W ogole lubie sobie poczytac co pisza mamy "rowiesniczki" chociaz potem to sie czesto denerwuje ze moj maluch czegos tam jeszcze nie robi, a Wy sie chwalicie. No ale juz kiedys zauwazylam ze u Mlodego to nie ma tak ze sie stopniow czegos uczy, on tak nagle zdobywa jakas umiejetnosc i juz. Umie. Proste! Dzisiaj wlasnie sie nauczyl przewracac z pleckow na brzuszek. I tak w kolko. My go na plecki a on za 5 min hyc i juz lezy na brzuszku. Problem jest tylko jeden ze on zazwyczja jak lezy na brzuszku to ulewa, wiec mozecie sobie wyobrazic co sie dzialo Poza tym zaczal sie wrteszcie bawic zabawkami, bo wczesniej to takie niemrawe bylo, ale teraz to sobie i potrzasnie a najbardziej to lubi ksiazeczke ogladac. A ja sie zastanawiam po co mu takie skomplikowane deukacyjne itp zabawki kupuje, he? Dzisiaj po jabluszku mu sie pare krostek pojawilo, ale jakos zaraz zniknely, nawet nie zdazylismy sioe porzadnie pomartwic, zobaczymy co bedzie dalej. Nastepny pojdzie chyba zmienaiczek. A propos jedzonka to jak na razie siegam po sloiczki, ale chetnie bym cos pogotowala, jak Wy do tego podchodzicie? Bedziecie gotowac? Jesli tak to co i jak? Bo zupki trzeba przecierac.. sama nie wiem, nieby to ma byc takie proste a jakos mam obawy A i jeszcze jedno, karmicie jeszcze piersia, ja juz zapomnialam jak to bylo i szczerze mowiac jak czytam ze co 2-3 godziny karmienie szczegolnie w nocy... brr Mlody... ojeje chcialam go pochwlaic jak to dobrze sypia, ale juz nie raz mialysmy sie okazje przekonac o zlosliwej sile tego forum wiec nie napisze. Faktem jest ze w nocy... wlasciwie nad ranem mamy zazwyczja jedno karmienie, kolo 5-6 wymieniamy sie z mezem... a i tak zmeczona jestem jak nie wiem... Jak sobie przypomne jak to bylo wczensiej... poza tym chyab faktycznie te nasze dzieciaczki robie sie glodne i mzoe mleczko zaczyna juz nie wystarczac.. hmm No nic pozdrawiam i ide spac bo dzisiaj chyba moja kolej na karmienie poranne, chyba ze sie maz zlituje Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: kwiecien 2004;-))) 15.08.04, 07:21 O kurcze co za noc młody chodził spać po 19 i budził się ok 2-3 potem różnie, ale wczoraj o zgrozo obudził sie już o 23, zjadł, porozrabiał, zaczęłam go usypiać , to walnął kupsko, no więc przebieramy.....wszystko łącznie z ubraniem. No i młody nie ma ochoty spać, w koncu po wielkich bojach usnął o 1, po czwartej pobudka i jeść, po szóstej znowu. Stwierdziłam,że już spać nie idę , bo pewnie zaraz znowu pobudka i miałm rację bo już od jakiś 5 minut słyszę jak mały "wyraża swe opinie" , tata się obudził więc mam trochę czasu, pewnie trochę pogadają Asik Igorowi jabłuszko z jagodami bardzo smakowało, co do ksiązki to ja też zaglądam często do "pierszy rok zycia dziecka"(w ciąży tez posiłkowałam się ksiązką z tej serii,choć jeśli idzie o żywienie ksiązka nie bardzo przydatna) Ostatnio z Bobovity przysłali mi bezpłatny "Poradnik zywienia małego dziecka", nigdzie nie wyrażałam chęci, pewnie podpisałam kiedyś zgodę na przetwarzanie danych, podejrzewam w szpitalu, kiedy to dostaliśmy z 2 czy 3 reklamówki róznych "prezentów", poradnik przyszedł jak mały kończył 4 miesiące, więc akurat na czasie. No, poza tym nieocenionym źródłem informacji jest net i forum oczywiście Uciekam do panów tak fajanie się bawią ,że ide popatrzeć )) Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 15.08.04, 17:24 Witajcie, Impreza udała się super, bawiłam się do jakiejś 3.00 i padłam, nie muszę chyba pisać, że dzisiaj jestem wykończona i śpiąca (wstałam z małym o 9.15), ale warto było ) Asik- Ty to miałaś super, u mnie w szpitalu były chore zasady ( Urodziłam w poniedziałek o 19.45, we wtorek nie dostałam nic do jedzenia ani do picia (pal licho jedzenie, ale suszyło mnie strasznie!), w środę pozwolili mi wypić szklankę wody przez cały dzień, w czwartek na śniadanie i kolację było po kilka sucharków, a na obiad właśnie kubek tego paskudnego kleiku. Dopiero od piątku dostawałam normalne szpitalne jedzenie (okropne, ale po takiej głodówce nawet mi smakowało , a do domu mnie wypuścili w niedzielę. I nie byłam żadnym specjalnym przypadkiem- to standardowe postępowanie z kobietami po cc w tym szpitalu... Zresztą dopiero w niedzielę rano zdjęli mi szwy. Ale z łóżka wstawałam tak samo szybko jak Ty ) Mały cały czas trzyma stopy w buzi, wczoraj w nocy zrobiło się bardzo zimno (12 stopni!) i ponieważ młody spał w samym body i się rozkopywał, to nałożyłam mu skarpetki. Jak się obudziłam, to były całe mokre od tego memlania w buzi ) Poza tym jesteśmy już po 3 dniach jedzenia jabłuszka i po jedzeniu pojawia się kilka czerwonych krostek i po 2-3 godzinach znikają. Kupka młody po nich w dużych ilościach- oprócz normalnej kupki robi jeszcze 1-3 płynne. To ponoć normalne i nie należy się tym przejmować (zatwardzeniami też)- dziecko musi się nauczyc trawić. Sylwia- zamiast brokuł spróbuj dać Jędrusiowi jabłuszko, może też zareaguje kupkowo i będziesz miała problem z głowy Asik, ja jutro daję w końcu samą marchewkę (nie wiem, czy 3 dni to nie za mało na testowanie nowości, ale już tam) i jakby mały miał problem z kupką to po południu dam mu jeszcze jabłuszko. A po marchewce chce mu dać trochę warzyw- brokuły, ziemniaka, zupkę jarzynową i dopiero potem jabłko z jagodami, bo się boję, że jak się rozsmakuje w słodkich deserkach to nie będzie chciał jeść warzyw i zupek. A co do banana to przeczytaj tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=14800196&v=2&s=0 Ja na razie nie będę dawała banana, pewnie dlatego że sama nie przepadam hihi A tak w ogóle to się cieszę, że na razie jm z małym słoiczki, no bo ktoś musi dojeść niezjedzoną porcję- uwielbiam to dzidziusiowe jedzonko, mniam! A jeśli chodzi o mięsco to generalnie w Polsce zaleca się od 6 miesiąca, tyle że jak robisz zupkę sama, to trzeba osobno ugotować warzywa i osobno mięsko i potem zmiksować razem- żeby dziecko nie dostało wywaru z mięsa. Bebicka, ja na razie, póki mały je malutko i póki są początki jego kulinarnej przygody będę dawała mu słoiczki, ale jak skończy pół roku, to będę mu gotwać sama, przynajmniej zupki, czy warzywa, deserki pewnie będę kupować, bo jesienia trudno o wybór owoców. A jak- no np ugotuję do miękkości brokuła i potem go zmiksuje blenderem i juz. Z reszta podobnie. A zupki to podobno gotuje się jak dla siebie, odlewa małemu i miksuje, a ptem dopiero doprawia się jak normalnie. Zobaczymy, póki co nie brzmi strasznie. U nas noce nadal strasznie męczące, mały budzi się co 2-3 godziny, choć potrafi i co godzinę, a perspektywy poprawy marne- no bo co z tego, że zje 10 czy 20 łyżeczek jabłuszka- przecież i tak nie będzie po tym lepiej spał Pewni epóki nie dojdą kaszki, czy kleiki to się nie poprawi... A i to może ni epomóc, bo sporo moich koleżanek twierdzi, że dziecko zaczęło przesypiać noce dopiero po odstawieniu od piersi, a ja mam zamiar karmić go tak do roku... Nika, ja też dostałam poradnik z Bobovity i Nestle, ale ja wypełniałam jakies świstki w szpitalu jak mi dawali prezenty dla małego. Poradniki są ok, ja to wściekałam się tuz po porodzie że byłam tak głupia i podałam te dane, bo codziennie ktoś do mnie dzwoniłi oferował albo ubezpieczenie na zycie dla małego, albo zabawki, albo książeczki, albo prywatną opiekę medyczną- no szok! Ale się rozpisałam- uciekam Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 09:33 Hej, trafiłam na to forum całkiem przypadkiem, bo na forum niemowlęta zapytałam co potrafią nasze kwietniowe dzieciaczki i moje pytanko moderator wywalił właśnie tutaj! Na początku może coś o nas. Mama - Ewa już niestety nie w kwiecie wieku (25.12.74) Tata - Hubert i najważniejszy gość Michał urodził się 17.04 (60cm, 4170g) był lekko przeterminowany, bo teoretycznie powinen się pojawić na świecie 07.04. Ślub braliśmy 02.08.03 i szczerze mówiąc test ciążowy po powrocie z podróży poślubnej był lekkim zaskoczeniem, tym bardziej, że miałam mieć problemy z zajściem w ciążę (hyperprolaktemia), więc próbowaliśmy już od września 2002. Teraz jesteśmy dumnnymi rodzicami naszego prawie 8,5kg klocka. Michał od dwóch tygodni wcina zupki jarzynowe i po troszku jabłuszko i marchewkę. Zaczął tak szybko, bo ja od 2 tygodnii jestem znowu w pracy. Na początku zaczynaliśmmy od 2 łyżeczek, a teraz Michał wcina 100-120ml na raz oczywiście łyżeczką. Poza tym tylko moje mleczko. Właśnie zastanawiam się nad wprowadzeniem jakiejś kaszki na moim mleku. Macie już jakieś doświadczenia w tej kwestii? Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 11:07 Witamy nową mamę Ewo, napisz proszę ile czasu Wam zajęło dojście do 100-120ml słoiczka??? Bo ja dzisiaj rano karmiąc młodego marchewką (3 łyżeczki) własnie sobie myślałam, że w tym tempie mlaskania, oblizywania i robienia min to on za rok zje pół słoiczka i zajmie to ze dwie godziny A jeśli chodzi o kaszki to jak najbardziej możesz wprowadzić, tylko zastanów się czy na pewno chcesz- takie klocuszki jak nasi synkowie chyba nie powinni jeszcze się tuczyć kalorycznymi kaszkami... Dzisiaj mały budził się jak w zegarku co 3 godziny- 21,24,3,6,9 i przyznam, że po atrakcjach poprzednich nocy naprawdę się wyspałam. Ale ogólnie nocne pobudki mnie powoli załamują, a ja naiwna myślałam, że im starsze niemowlę tym lepiej... A teraz dużo bym oddała za to, by mały spał jak 2 miesiące temu! Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 11:42 Hej, przede wszystkim to zupki gotujemy na zmianę z babciami na bazie własnych warzyw, to jest plus posiadania własnego ogródka! Michał od samego początku wykazuje zainteresowanie nowymi smakami i będzie należał chyba do obżartuszków jak jego tata, chociaż jak twierdzi teściowa, Hubert pluł zupkami na odległość kilku metrów. Moja mama nie pamięta dokładnie, ale ja podobno nie należałam do niejadków, więc chyba ma to po mnie. Zaczynałam dokładnie od dwóch łyżeczek, chociaż podejrzewam, że jak dałabym mu więcej to by je zjadł, tylko trochę spanikowałam, że mu zaszkodzi. Jedynym problemem jest to, że zupkę muszę podawać ja. Gdy podają babcie, Michał robi się niecierpliwy i babcie szybko rezygnują, więc niestety cały zamysł wprowadzenia zupek runął w gruzach (chciałam, żeby zastąpiła jedno karmienie podczas mojego pobytu w pracy), a tak karmię go zupką po powrocie i nadal muszę ściągać pokarm. Do tych 100-120 ml dochodziliśmy dokładnie 11 dni. Od piątku wcina już takie porcje codziennie Zastanawiam się, czy zamiast zupek nie wprowadzić musów owocowych, bo też mu smakują, a chyba nie są tak sycące jak zupka, a on przybiera dobrze na wadze, więc po co go tuczyć. A o kaszce myślałam bardziej jako urozmaiceniu. Aha Michał sypia zdecydowanie lepiej. Dziś w nocy na przykład po kąpieli i karmieniu o 21.30 spał do 3.30, później pobudka o 7.30, ale zdarzało mu się już sypiać do godziny 5-tej bez przerwy, z tym, że wtedy potrafi jeść od 20 do 21.30 tak w pół godzinnych odstępach po 5 min. Świat go za bardzo interesuje, żeby na raz poświęcać karmieniu więcej czasu niż 5 min. Bardzo mało sypia w ciągu dnia, robi sobie po prostu takie drzemki 30-40min. co 3, 4 godziny, a później rozrabia jak pijany zając. Najlepiej czuje się na dworze i aż boję się jesiennej słoty, bo mieliśmy już małą próbkę w piątek, kiedy to do 14-tej nie wyszedł na spacer i spał zaledwie 30 min. po rannej pobudce o 7.30. Jest wtedy tak zmęczony, że nie potrafi zasnąć! Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 21:31 Hej dziewczyny!!!! Kurcze, opuscic forum na dwa dni...i tyle czytania, ale wszytsko przerobilam od deski do deski..wieć przede wszystkim gratulacje dla kietniowej mamusi, która znow nią pozostanie..łał..ja takze chcę mieć jeszcze jedno, ale najlepiej dwójkę dzieci i to w odstepach do dwóch lat, ale zobaczymy co życie przyniesie. Jeśli chodzi o kaszke, to też slyszałam, z ejak dzieciaczi są spore to lepiej kleik, bo kaszki co tu ukrywac tucża bardzije, niżeli np.warzywka...a jeśli chodiz o owoce, to lepiej pózniej, bo owoce ogolnie są slodkie i jak dziecko załapie smaczek, to potem mogą być problemy, ze nie będzie chciało innych bardzije mnije wyrazistych smakowo produktów....A zupki, są ok...przecież ine zabielane,wiec woda trochę warzywek...samo zdrowie. Kurcze ja tak piszę, ale jeszcze nic malej nie podalam..czekam aż przyjedziemy do Polski, będzoe miec juz skonczone 5 miesiecy, no chybaże do tego czasu, zacznie reagowac na jedzenie tak jak wasze pociechy, ale narazie tego nie zaobserwowalam...na mój gudt, mala takze jest powyżej 8 kilo, ale mogę się mylic...trzy tygodnie temu ważyła 7, 5 a tak na miesiac tyje mi po kilogramie. No wlasnie z atydzięń lecę z mała do kraju, a mąz doleci za 10 dni...to nasza pierwsza taka długa przerwa, wogole jakaś przera. Tatus już przeżywa, że nie bedzie nas widzieć...i wcale mu sie nie dziwie, bo jakbym ja nie miaal widziec Zuzi przez kilka dni, to bym chyba kota dostala. Ale musze szybciej pojechac, bo mama do zaąltwienia wiele takich papierkowych spraw, gdize trzeba byc osobiście.. Moje pytanie, jakieś specjalne kroki trzeba poczynić przed tym lotem z maluskziem, wiem, zeby wziąść cosi do picia, przy starcie i ladowaniu,a by uszy nie zatykaly sie...ale coś jeszcze???? A mała lubi pozycje na brzuszku, lapie zabawki leżąc na brzuszku, śmieje sie, piszczy, gaworzy...powoli przewraca sie z bruszka na plecy, ale jeszcze nieświadomie, wtedy gdy za bardzo sie przechyli w któraś ze stron....ogólnie jest taka kochana...ale jeszcze nie pcha stópek do buzi, już się nie moge doczekać tego widoku... kurcze, trochę sie rospisałam..kończe idę spac, bo pobutka zawse w okolicach 7 rano a, ha..dziewczyny, można pić zieloną herbate, jak sie karmi???? pozdrówka dla Was, buziaczki dla maluszków Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 21:51 Ja Wam jeszcze powiem, że muszę zrewidować sowje poglądy odnosnie dzidziusiowego jedzenia- pyszne są deserki, ale marchewka ze słoiczka jest po prostu obrzydliwa! Ja uwielbiam samą marchew, jak mozna zrobić z czegoś tak pysznego gorzką i niedobrą papkę to nie wiem... Młody się krzywił, ale 3 łyżeczki zjadł. Zobaczymy co będzie dalej. A po południu bez problemu zrobił nadprogramową kupkę w pięknym pomarańczowym kolorze No i marchewkę tez zjadł elegancko, bez żadnego brudzenia, czy plucia- aż się sama zdziwiłam! Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004;-))) 16.08.04, 22:21 Malilka, a nie masz dostępu do jakiegoś prywatnego ogródka, ale takiego gdzie się nie nawozi, nie pryska. Wtedy mogłabyś Juniorowi zrobić taką tartą marchewkę sama. Wiem, że generalnie trudno o coś takiego, ale moja rodzina i rodzina męża jak usłyszeli, że mały już zaczyna dojadać zmobilizowali się na 150%. Nawet moja siostra z Niemiec przywiozła kilka skrzyneczek papierówek na przecier jabłkowy z własnej działki. Papieróweczki śliczne, szwagier zrywał do takiego specjalnego lnianego woreczka, żeby się poodbijały. Za radą Opolanki na razie wstrzymuje podawanie owoców, bo faktycznie Junior może się przyzwyczaić do słodkiego i wtedy będzie problem. Śmigam zaraz spać, bo Michał pewnie da mi dziś popalić, bo słabo spał w ciagu dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
mamanikoli Re: kwiecien 2004;-))) 17.08.04, 10:08 Hej dziewczyny, to i ja chcialabym dolaczyc do Waszego grona. Moja Nikolcia urodzila sie 7.04.04 w Wwie na Inflanckiej. mieszkamy w Wwie na Wlochach, a ja jestem z lodzi. na razie siedze jeszcze z maluszkiem w domu ale planuje powrot do pracy na poczatku pazdiernika (brrr, na razie staram sie o tym nie myslec, bo strasznie trudno mi bedzie zostawic maluszka Nikolcie karmie moim mleczkiem i mieszanka (1-2 razy dziennie), bo jakies 2 tyg temu mala sie strasznie zbuntowala i odmowila piersi. Udaje mi sie ja nakarmic piersia jedynie w nocy i rano, gdy jest jeszcze zaspana. na razie jeszcze nie wprowadzalam jej nowych pokarmow. Czy ktoras z Was wprowadzala juz cos nowego karmiac tak jak ja tzn piersia i mieszanka? Niki jest slodkim , raczej drobnym maluszkiem (5750 kg po skonczeniu 4 msca), ale jest to tez straszny nerwusek. B. glosno krzyczy, lubi byc na rekach (szczegolnie u tatusia) i usmiecha sie slodko. Czasami smieje sie na glos ale rzadko. jeszcze nie potrafi sie przewrocic na brzuszek ani na plecki. kiedy Wasze maluszki zaczely zmieniac pozycje? pozdrawiamy, monika i nikolcia foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25574&q=Nikolcia&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: kwiecien 2004;-))) 17.08.04, 11:12 Witam z pracy Mamoweroniki - ja tak właśnie robię, karmię małą piersią i butelką (z tym, że moja mała ma skończone 5 miesięcy) i od ok. 3 tygodni daję jej inne jedzonko. Troszkę było to wymuszone moim powrotem do pracy. Mała je już marchewkę, jabłuszko i różne zupki (najchętniej marchwiową z ryżem BoboVity). Nadal nie tknie kaszek, trochę żałuję, bo moja królewna też jest drobniutka i przydałoby się ją troszkę podtuczyć. Cieszę, się, że nie tylko moje dziecko nie ma jeszcze 8 kilogramów, bo już łapałam doła. Moja maleńka dość dzielnie znosi moją nieobecność, z tym że jest bardziej wymagająca, np. chce się nosić, odłożona na leżaczek płacze Nigdy tak nie robiła...A ja karmię ją przed pracą, a potem galopem do domu. W pracy nie odciągam pokarmu laktatorem, bo nie mam na to czasu, czasem tylko wycisnę trochę ręcznie. Mała i tak je mieszanki, więc daremny byłby mój trud. Boże! Jak ja za nią tęsknię!!! Dobrze, że mam dość napięty dzień, bo bym chyba oszalała. Jak ja wam zazdroszczę, że możecie jeszcze być ze swiomi bobaskami... Nie mogłam inaczej, naprawdę... Czuję się z tym źle, ale naprawdę to było jedyne wyjście, musiałam tu wrócić... Może uda się załatwić wychowawczy mojemu mężowi, oby! Acha, a jeszcze jedno, od jakiegoś czasu mała robiła bardziej zbite kupki (od stałych pokarmów), a wczoraj walnęła mi żółtą jajecznicę, jak za dawnych czasów, kiedy była głównie na moim mleku - jak mnie to zdziwiło (i ucieszyło)! Ok, nie smędzę, pozdrawiam i zabieram się do roboty. Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
eklon do Godivy 17.08.04, 11:54 Ja też jestem już w pracy. Musiałam wrócić od razu po macierzyńskim, a i tak miałam na nim niezłe urwanie głowy, bo raporciki dla firmy robiłam i tak przez ten czas. Na szczęście za 2 tygodnie wyjeżdżamy na ulop i mam nadzieję, że trochę porozpieszczam mojego Michałka. Chociaż teraz po powrocie z pracy i tak pozwalam mu na więcej niż jak byłam cały czas w domu. Godiva z kim zostawiłaś Małą? Z moim bąblem siedzi babcia! Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Ja też pokazuję moją córeńkę 17.08.04, 12:31 Witaj Eklon - Moja mała siedzi na razie z moją mamą, ale już niedługo, bo tylko do przyszłej środy, potem mama wraca do pracy Cały czas deklaruje się teściowa, ale ja mam jakieś dziwne opory, bo to trzebaby małą wozić do niej. Może uda się tak zriobić, że mąż posiedzi z małą do około 12, a potem są jeszcze prababcie - w kwiecie wieku Grunt, że nie musiałam małej oddać do żłobka! A tu jest moja Ewunia: foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25887&q=elizan&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Ja też pokazuję moją córeńkę 17.08.04, 12:49 grunt to rodzinka! U mnie na razie jest teściowa, do jutra, a później moja mama, bo jest już na emeryturze. Do żłobka chyba bym Michała nie oddała, zrezygnowałabym szybciej z pracy! Na razie Michał jest grzeczny i nie daje babciom popalić, ale patrząc na moją osmiomiesięczną sąsiadkę to już im współczuję, jak Michał będzie zaczynał chodzić! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 17.08.04, 20:26 Cześć Dziewczyny!! Witam nowe mamusie Mamo Nikoli, Igor je raz dziennie z butli, dostawał już marchewkę, jabłuszko, dzisiaj dynie, ale nie pała entuzjazmem. Zazwyczaj kończy się na 2, 3 łyżeczkach. Malilko firmy ubezpieczeniowe tez mnie nękały, ale jakoś się pozbyłam natrętów U nas marudzenia ciąg dalszy. Zęby idą na bank. Wczoraj w użyciu był nawet panadol. Moje szczęście dzisiaj urządziło mi niezła jazdę. Na spacerku oczywiście na rękach, myślę więc sobie usiądę na skwerku na ławce uśpię marudę , rany co to był za ryk. Walczyliśmy jakieś 10 minut. No nic, myślę sobie idziemy dalej, prze chwilę spokój i znów . Wiedziałam, że moje dziecko umie wrzeszczeć ,ale że jest tak uzdolnione na tym polu to nie przypuszczałam. Z tego wszystkiego dostałoby się jakiejś kobitce, dobrze że się pohamowałam. Mały się drze ja próbuje go uspokoić a ona do mnie” coś mu dolega” no chyba nie sądziła ,że on tak dla rozrywki) i stoi i się patrzy. Widowisko było niezłe, ale mogła sobie darować. Nie pozostało mi nic innego jak szukać najbliższe ławeczki( najbliższa stała rzecz jasna w miejscu najbardziej uczęszczanym) i urządzić striptiz, na szczęście podziałało. A już się bałam, że ktoś zadzwoni pod 997 ,że jakieś babsko się nad dzieckiem pastwi W nocy niestety młody nadal budzi się częściej niż dotychczas. Po kąpieli śpi 4 godzinki, zje coś i ląduje u nas w łóżku( spał już u siebie ) a potem budzi się jeszcze z 2 – 3 razy ,o godzinie 6-7 koniec spania. Młody nie marudzi oczywiście cały czas, w przerwach – pogada, pośmieje się, ćwiczy wydawanie nowych dźwięków i nowe akrobacje no i kombinuje jak do buzi wsadzić obie nóżki i rączkę ,którą je trzyma. Mam pytanie do dziewczyn, którym wypadały włosy- jak tam sytuacja??? Bo u mnie coraz gorzej, mniejsza o to że ich ubywa, zawsze miałam ich bardzo dużo więc tego nie widać. Najbardziej wkurzają mnie walające się wszędzie kudły, gdyby nie były moje to ktoś dostawałaby codziennie niezły ochrzan chyba jednak czeka mnie wizyta u fryzjera, wypadać nie przestaną ale chociaż będą krótsze. To tyle marudzenia Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
cody2 Re: Pożegnanie lata???? 20.08.04, 13:16 Jeszcze kilka słó na temat wczorajszego dnia. Pojechaliśmy na jarmark dominikański, na spacerk śród tłumów, oczywiście nastawiliśmy się, że może uda nam się pochodzić niecałą godzinkę, Mały jakoś nie przepada już za długimi spacerkami, a tymczasem chodzimy, chodzimy, całe stare miasto obeszliśmy i Mały śpi. Gdy sie obudził mielismy już upatrzoną ławeczkę, karmienie i o dziwo Mały nadal spokojny. Może to ta duszna pogoda tak na niego działała, przespał 2 godziny, co u niego jest rzadkością, w dzień zazwyczaj sypia 2-3 razy po pół godzinki. Później pojechaliśmy jeszcze na zakupy i nie musieliśmy się spieszyć spokojnie obserwował otoczenie i "rozmawiał" z tatusiem a dzis u nas deszcz, wiec nie sprawdze czy moze znowu caly dlugi spacerek maly by przespal... paaa Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 20.08.04, 13:18 Czesc Dzisiaj u nas pogoda fatalna, pada siapi, kropi... co chcecie. Ja tam chyba jednak wole upaly (wlasciwie od ilu stopni to dla Was upal? Bo w sumie u nas w tym roku temp. powyzej 25 to z rzadka a to dla mnie w sam raz super lato). Mlody dobrze to znosi... no ale fakt u nas zawsze troche chlodniej od morza. Ja tam nie narzekam, jak pomysle ze moze jeszcze miesiac... no przy sprzyjajacych wiatrach troche iwecej i trzeba bedzie malucha ubierac (o sobie nie wspominajac) w kurtki, szaliki, czapki itp. Grrrrrrr... Testujemy nowe jedzonko, Mlody bardzo polubil Jabluszko, chociaz pare krostek mu sie pojawilo, ale nie popadam w przesade... za to kompletnie mu nie w smak ziemniak, az sie poryczal jak mu usilowalismy wepchnac A dzisiaj marchewka tez smakowala..... zobaczymy co bedzie z kupka itp Mlody sie ostatnio tak rozgadal, ze juz trudno go wrecz przekrzyczac, rozne dzwieki wydaje grrrr i oooo i uuuu itp nie sposob powtrozyc, ale super jest. A teraz chyba zaczyna byc zmeczony wiec idziemy poszukac jakiegos miejsca do lezenia, akurat jestemy u babci i z tym tutaj nie najlepiej. A jak wspominalam, Mlody jest indywidualista i spac na rekach nie lubi. Zasypiac tez nie... pozdrawiam ooo chyba troche przestalo padac, idziemy na dwor Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Echhh, sama już nie wiem.... 17.08.04, 20:35 No właśnie...Siedzę i siedzę na forum Alergie, co chwila obmacuję małego, czy aby co nowego mu się nie przyplątało. Nie wytrzymałam i pojechałam do alergologa, i to spory kawał od mojej mieściny. Beznadziejny. W obyciu. Jak belfer starej daty, jakoś mu nie w smak chyba były moje dociekliwe pytania, a i Jędruś bezczelnie tarmosił swoją grzechotkę i spokój zakłócał. Ale do rzeczy. Dalej nic nie wiemKOlejny, już chyba 4 lekarz, który twierdzi, że nie muszę odstawiać nabiału, po moich dociekaniach stwierdził, że mam odstawić, ale tylko mleko i jego pochodne. Stwierdziłam, ze biorę sprawy w swoje ręce, ale się miotam straszliwie. Wywalam z diety wszystko, co może uczulać, a czym do tej pory się zażerałam. Zostawiam wieprzowinę, indyka, ziemniaki, brokuły, marchew, jabłka, ryż i kaszę. Po dzisiejszym dniu jestem załamana, wściekła i głodna. Zeżarłam pieczywo chrupkie z dżemem, parę jabłek, na obiad gotowanego indora, ziemniaki, brokuły i marchewkę. Zerzygać się można. I tak zamierzam przez co najmniej 2-3 tygodnie. Niestety nie wprowadzę więc słoiczków, bo chyba nie zdąże przed pójściem do pracy - mały dostanie chyba Nutramigen jak mnie nie będzie. Nikt mnie nie wspiera w moich poczynaniach, PRZESADZAM. W sobotę jadę do rodziców na dwa tygodnie, ale się nasłucham. No i beczeć mi się chce, bo u mamusi takie jedzonko,ciasta, buuuuuuuuuuu. no to pa Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Echhh, sama już nie wiem.... 18.08.04, 10:09 no faktycznie można by tylko siąść i płakać! Ale 1. Pomyśl jaką śliczną skórkę bedzie mieć Twoje Cudo za 2 tygodnie. 2. Ty sama będziesz wyglądać co najmniej jak Pamela Anderson i to bez poprawy biustu. 3. Jest tyle dzieciaków na świecie, które by się z Tobą zamieniły, bo mama znowu kazała wypić szklankę mleka... 4. Twój portfel będzie grubszy przez to, że nie wprowadzisz słoiczków do menu Twojego dziecka 5. Zadzwoń wcześniej do mamy, że ma Ci ciśnienia nie podnosić i lepiej, żeby przygotowała coś co Ty możesz jeść!!! Więcej powodów już nie wymyślę. Sama walczę z nabiałem, więc po części wiem co to znaczy. Na szczęście na razie wszystkie nowości w menu zostały zaakceptowane, z wyjątkiem selera! Pozdrawiam i głowa do góry Odpowiedz Link Zgłoś