Kwiecien 2004 ,cd. 1 :)

    • cody2 Witam kwietniowe Mamy!!! 18.08.04, 13:59
      W końcu muszę zacząć z Wami pisać! Od jakiegoś czasu śledzę co się dzieję na
      tym wątku i muszę przyznać, że mi sie tu spodobało. Mam często podobne problemy
      jak Wy, może to głupio zabrzmi, ale czuje się pewniej wiedząc, że nie jestem
      sama z moim Małym.

      Może parę słów o nas. Na imię mam Sylwia, miszkam w Gdańsku. 26 kwietnia
      przyszedł na świat nasz Mały Obcy (3720g, 59cm). Alex jest potwornie
      czasochłonny, dostarcza nam wiele radości, troche trosk (12 dni spędziliśmy w
      szpitalu, gdy Mały miał 2 miesiące - infekcja dróg moczowych) i od czasu do
      czasu daje w kość.

      Pozdrawiam wszystkie Mamy , całusy dla Dziedziaczków!!!!!
      • eklon Re: Witam kwietniowe Mamy!!! 18.08.04, 14:39
        Witam cody2!

        Wróciłam właśnie z karmienia i muszę powiedzieć, że odetchnęłam z ulgą. Wczoraj
        już myślałam, że mój łobuz tak się przyzwyczaił do butli, że już nie będzie
        chciał piersi w ciągu dnia, ale na szczęście wszystko w porządku. Dzisiaj pił
        normalnie i nawet się ucieszył na mój widok! Ostatnio jak przyjeżdżałam, to on
        był zawsze taki naburmuszony a dziś takie słoneczko na twarzy, że hoho!
        Od razu chce się żyć smile
      • asik_w przeziebienie...:((( 18.08.04, 14:52
        Hejka!
        Witam sedrecznie wszystkie nowe mamy i maluszki, super ze w koncu
        odezwalyscie sie, razem zawsze razniejsmile))
        U nas od soboty panuje w domu preziebieniesad(pierwszy byl Kamis obudzil sie
        juz z katarkiem i meczyl sie 3 dnisad najgorsze byly noce, sam wydmuchac noska
        nie umie, zatykalo go i budzil sie co pol godziny z placzem, padalam na nos, no
        ale co zrobic! w poniedzialek z Malym bylo juz o wiele lepiej tylko ze przeszlo
        na mniesad dzisiaj Maly szaleje a ja ledwie widz ena oczy, nos zapchany, boli
        mnie gardlo ...czuje sie straszniesad(popijam mleczko z miodem, mam nadzieje ze
        pomoze, zastanawiam sie czy nie wziac tego syropku, ktory dostal Kamis od
        lekarza na ten katar, ale chybabym musiala wypic pol butelki zeby u mnie
        zadzialalsad
        Wlosy- to nastepny moj koszmarsad( wypadaja garsciami, podcinalam juz, ale
        chyba tez zdecyduje sie na wersje krotsza, lykam witaminki, dobry szmpon i
        nic...buuuuusad(
        Kamilek testuje nowe jedzonko i bardzo mu smakuje, oprocz marchewki, ktora
        tez probowalam i jest przeokropnasadjadl juz zielony groszek, marchewkesad,
        jabluszko i wczoraj dostal pierwsze lyzeczki dyni i smakowala musmile
        Sylwia a moze to naprawde wina siersciucha!!!przez te dwa tygodnie postaraj
        sie zeby Jedrus nie mial kontaktu z wszelkiego rodzaju siersciuchami i odstaw
        ten nabial, jajka zobaczysz co bedzie sie dzialo a moze Maly ma uczulenie na
        plyn do kapieli lub na proszek??zmien plyn, proszek -plucz kika razy ubranka,
        moze wyrzuc kremy czy oliwki jakimi go smarujesz, tutaj w usa gdy kamis mial te
        krostki lekarka kazala mi odstawic wszelkie kosmetyki i niczym go nie smarowac,
        do kapieli tylko dodaje kropelke plynu i niczym go nie smaruje, czasami pupcie
        oliwka lub kremem i Mis ma skore sliczna, no i teraz kapie go za rada Malilki
        co 3 dni w Kali, sprobuj i Ty, to pomaga na takie problemy a moze to ten
        krochal skoro czesto Jadrusia w tym kapiesz??obserwuj, powyrzucaj podejrzane
        rzeczy i badz dzielna, a jak wrocisz do domu i mimo diety cos taz znowu zacznie
        sie dziac to niestety chyba kot, tylko ze gdzies czytalam ze wtedy to i dywany
        trzeba prac albo wyrzucic bo siersc mimo ze zwierzaka nie ma zostaje na dlugo
        mimo odkurzania...oj ale sie rozpisalam, ale to chyba dlatego z emowic nie
        mogesmile)
        pozdrawiam serdecznie Anka
        • winia5 Re: przeziebienie...:((( 18.08.04, 15:40
          Witajcie,
          na początku witamy z Szymonkiem nowe mamy i maluszki.
          No i nie było mnie kilka dni, a tu tyle do czytania.

          Nika- ja to już wogóle boję się czesać, rozczesuję włosy rano, spinam bądź
          związuję w kucyk i tak chodze do wieczora. Poprostu tak strasznie mi włosy
          wypadają, garściami, a mycie to już jest koszmar. Chyba jak sie nie poprawi, to
          pójde do fryzjera i troche skrócę, albo zmienie fryzurę, bo mam już dość
          ciągłego obskubywania się z wypadniętych, zwisających kudłów.

          A co u nas, jesteśmy po kolejnym weselu i stwierdziłam, że jak narazie to dość
          imprez, bo moja kondycja nie jest zbyt dobra, nie wspominając o znacznie
          uszczuplonym portfelu.
          Bylismy dzisiaj na wizycie u neurologa. Pani doktor bardzo miła, obejrzała
          Szymusia, postukała młotkiem, powyginała na różne strony. Generalnie jest
          wszystko dobrze, mały rozwija sie prawidłowo, tylko słabo ciągnie główkę, jak
          sie go złapie za rączki z pozycji napleckach, i leżąc na brzuszku wysoko
          podnosi główkę, i przy tym nóżki, i robi tzw. kołyskę. Dostaliśmy kierowanie
          na rehabilitację, w piątek mamy pierwsze spotkanie. Będziemy musieli ćwiczyć w
          domku, bo na początku października wizyta kontrolna i ocena postępowania
          małego.
          A jutro idziemy nareszcie na szczepienia, neurolog zaleciała szczepionkę
          skojarzoną, ze względu na te , jak to nazwać, niedociągnięcia małego. W trakcie
          ciąży na USG lekarz wykrył u małego torbiel w przegrodzie przezroczystej no i
          to też jest tego przyczyną, i przy okazji dostaliśmy skierowanie na USG
          ciemiączkowe, czy jak to się tam nazywa. Także ten i przyszły tydzień upłynie
          mi na lataniu po lekarzach, ale wszystko przecież dla dobra małego.
          Wczoraj mały strasznie mi marudził, akurat były u nas obie babcie, więc odrazu
          termometr poszedł w ruch, no i ogólna panika była, ale takie są przecież
          babcie...

          pozdrawiam
          Ania
          • eklon Re: przeziebienie...:((( 18.08.04, 17:03
            No i doigrałam się!
            W pracy klimatyzacja, w samochodzie klimatyzacja, w domu okna pootwierane na
            przestrzał, no i oczywiście zaczęło mnie boleć gardło i niepokojąco coś lecieć
            z nosa!

            Dziewczyny jakie tabletki mogę wziąć, żeby temu jeszcze zapobiec, zanim
            rozwinie się na dobre? Karmię Michała piersią, więc nie chcę od razu
            drastycznie. Mleko z miodem odpada, bo niestety miodu nie trawię! Czosnek
            podobno przy karmieniu też niewskazany, bo mleczko cuchnie!
            Więc co?
            HELP!
            • malilka Re: przeziebienie...:((( 18.08.04, 17:51
              Witamy nowe mamusie smile
              U nas dziś straszny upał, mam nadzieję, że to się skończy jakąś burzą, bo
              dziecko mi od rana marudzi, ciągle biedaczek jest zgrzany i spocony, bardzo mi
              go szkoda. Wprowadzanie nowych pokarmów trwa, marchewka została przyjęta może
              bez entuzjazmu, ale je ją i nie pluje, a kupki są 3x dziennie i różnią się od
              wcześniejszych tylko kolorem, więc marchewka pozostanie w diecie małego. Jutro
              dostanie młodą marchew z ziemniakiem. Dziewczyny, czy Wy pilnujecie pór
              podawania posiłków? Bo jak nowość to wiadomo- trzeba podać rano, żeby
              obserwować dziecko, ale jak już wiadomo, że jest ok, to chyba warzywka powinno
              się podawać w porze obiadowej, żeby wyszedł z tego z czasem obiadek, a owoce w
              porze podwizorku, dobrze myślę? I kiedy można jednego dnia podać i warzywko i
              obiadek? No i co z popijaniem? Wprowadzanie pokarmów stałych wiąże się ponoć z
              koniecznością podawania płynów- ale może sama piers wystarczy? Asik, napisz też
              co w Stanach zalecają do podawania do picia, skoro soki się wprowadza po 1 roku
              życia.Strasznie skomplikowane to rozszerzanie diety smile))

              Eklon- w rodzinie są działki, ale rosną tam tylko jabłka i gruszki, chyba już
              za późno na sadzeni marchewki? A co do przeziębienia to jeśli mleko z miodem
              nie (może się zmuś, ja też miodu nie znoszę, a w tym zestawieniu w czasie
              choroby jakoś piję), to jeszcze herbatka z malinami, dużo witaminy C, no i
              jeśli chodzi o czosnek, to ja jem rzeczy nim przyprawione (bo go uwielbiam!) i
              młody nie narzeka na smak, czy zapach mleka smile)) A z owoców to surowe jabłko
              jak najbardziej możesz dać, bo to niby owoc, ale dla dziecka to jest
              kwintesencja smaku kwaśnego, nie słodkiego.

              Godiva- musisz być dzielna w pracy bez Ewuni, nie masz innego wyjścia! My
              kobiety jesteśmy twarde smile Sylwia, Ty też bądź twarda- 2 tygodnie takiej diety
              jakoś przeżyjesz, a jak słusznie napisała eklon pozytywy są smile
              Ja też dołączam do grona łysiejących w nadal ekspresowym tempie.... To wprost
              przerażające sad Po myciu głowy staję nad umywalką i rozczesuję włosy i wtedy na
              umywalkę lecą stosy moich włosów, aż jest cała czarna sad(( Jak raz niemąż to
              zobaczył, to był w cięzkim szoku, bo myślał, że ja zwariowałam i rwę włosy z
              głowy smile)) Póki co nic na wypadanie nie pomaga, muszę iść jeszcze bardziej
              podciąć włosy, bo z mojej kitki zrobił się już prawie mysi ogonek, buuuuu sad((

              • eklon Re: przeziebienie...:((( 19.08.04, 08:52
                czosnek oczywiście stosuję jako przyprawę, szczególnie w masełku czosnkowym do
                grilla, czy też sosu tzatziki, ale myślałam o jedzeniu czosnku na chlebie z
                masłem, bo moja siostra stosowała to w czasie przeziębienia (czosnek jest
                podobno naturalnym antybiotykiem). Siostrze pomogło, ale córa otrząsała się i
                kręciła przy piciu, więc musiała zrezygnować.
                Wczoraj położyłam się trochę wcześniej, bo mówią, że sen jest najlepszym
                lekarstwem i dziś już trochę lepiej. Przynajmniej choroba dalej się nie rozwija!

                Ponawiam pytanie, czy któraś z Was wycofała się, po wprowadzeniu zupek? Bo mój
                Michał, nie chce ich jeść od nikogo innego tylko ode mnie i niestety nie
                wchodzą w grę jako zastępczy posiłek podczas mojego pobytu w pracy, więc chcę
                je wycofać z jego menu i zastąpić deserkiem. Właśnie ze względu na pory dnia o
                które pytała Malilka!
                • godiva Re: przeziebienie...:((( 19.08.04, 13:25
                  Witam!

                  Na początek powiem o rozkładzie dnia żywieniowego mojego dziecka, co bedzie też
                  odpowiedzią na pytanie malilki. Jako, że od poniedziałku pracuję trochę nam się
                  pozmieniało. Nad czym obolewam, bo zmierzamy prostą drogą do braku cycusiasad
                  Moja mała ssie mnie jeszcze prezd pracą, mniej lub bardziej efektywnie, raczej
                  mniej, bo bardzo lubi spac i kiedy wychodze (o 6.30) to ona śpi w najlepsze,
                  więc budę ją koło 5, 5.30, żeby trochę pociamkała, Potem około 9, 10 wypija
                  mleczko (nie mojesad) i teraz wypija około 160 (kiedy byłam w domu nie było
                  takiej potrzeby), około 12 zjada zupkę - teraz już cały słoik (od dwóch dni),
                  potem wracam, wiec zjada mnie, ale niestety po godzinie jest znowu głodna
                  (zaczynam tracić najwyraźniej pokarmsad((( i zjada kaszkę około 100 ml - butelką
                  nie chce, musi być łyżeczką, a potem to już różnie - daję jej pierś często, bo
                  chce jeszcze trochę utrzymać moją marną laktację, czasem zje jeszcze deserek,
                  ale nie zawsze wystarczy czasu, no i na koniec znowu butla - najwiecej zdarzyło
                  się Ewuni wypić 180 ml, czasami poprawia cycem. Ja już cierpię z powodu
                  zbliżającego się odstawienia małej... a chciałam wytrzymać rok..., widocznie za
                  dużo chciałamsad

                  Pozdrawiam
                  Godiva
                • opolanka1 Re: przeziebienie...:((( 19.08.04, 13:33
                  Cześć dziewczyny...

                  u mnie dla odmiany wielkie wietrzysko, ze dwa razy już podnosilam suszarkę z
                  praniem na balkonie...mała własnie tam spi i chyba czuje sie w wózku jak w
                  samolocie, bo tak trochę trzęsie....

                  u nas nadal bez zmian, karmię piersia ale juz mnie świerzbi aby spróbowac
                  nowych pokrmów...mała domowym sposobem zwazona wyszło ż ema 8200 gram..jest co
                  nosić. Ma stałe pory spania i jedzenia. zaczeła się rpzewracać z brzuszka na
                  plecy ale nieświadomie, tylko wtedy gdy za wysoko sie wychyli lub podniesie
                  jedną z rączek..łapki lądują nonstop w buźce, ale nózki nadal nie....zadziera
                  je do góry ale w stronę buzi nie idą.

                  Ok a teraz po przeczytaniu postów....

                  to po pierwsze, witam serdecnzie nowe mamy, super że jest nas wiecej

                  godiva i mamaikoli..wspaniale są wasze córeczki....super fotki

                  malilka, ja o tym kwasku cytrynowym napisałam, bo zdaża sie, ze naprwadę dodają
                  różnych ulepszaczy do jedoznka takich maluskzów, mnie to takzę zdziwilo ale
                  sprawdziąłm i w wielu produktach znalazłam wiecej niżeli powinno być, czyli jak
                  warzywko to tylko jeszcze woda, a tam np. w soczka cukier i inne dziadostwa.

                  sylwia, ja juz chyba kiedys pisałam, ze moja mała miała wielkie problemy ze
                  skóra, jak lekarz mówie, ze jest dobrze, to musisz w to wierzyć...pamiętaj
                  najpierw ida w odstawkę kosmetyki, które czesto dla dzieci takze mają w sobie
                  perfumy...jak cos to oliwa do wody a myj np, szarym mydełkiem, zmień proszek na
                  platki mydlane i obserwuj, płucz ciuszki dwa raazy i prasuj, szczególnie tam
                  gdzie malutka ma zgięcia, odstaw nabiał ale nie tak drastycznie, mleko jak
                  najdalej, najlepsze są twarożki, ser zółty czesto uczula, głowa do góry...ja
                  mała wyleczylam, chociaz jej skóry wygląd przypominał już atopowe zapalenie
                  skóry, ale wszytsko poszło precz...wytrwałości, to najważniejsze...kalia do
                  dody super sprawa...najwiecej naturalnych rzeczy.....a co do tych słoiczków, to
                  faktycznie niektóre produkty to koszmar, jak będe w polsc eto podam amłęj z
                  ogródka, to najlepsze....ale jak będe tutaj to musż eiśc do speckjalnego sklepu
                  ekologicznego,aby kupić niepryskane warzywka i owoce...o kurcze i pomyslec, ze
                  tak ciągnie ludiz do mcdonadów, ze teraz za naturę płaci sie wiecej niżeli za
                  sztucznośc......kiedys bylo inaczej, a teraz pryskają, aby szybciej wyrosło,
                  dojżało, interes sie kręci, kasa leci a o zdrowiu nikt nie pomysli...dobrze, ze
                  ejszcze są babcie, które uprawiają przy domku pare warzywek i mozna zawsze od
                  nich kupić kilka garstek dobroci natury...

                  uciekam dziewuszki bo maąl sie obudziął....i zasysa piastkę aż słychac w
                  pokoju...
                  • winia5 I szczepienie 19.08.04, 14:57
                    witajcie,
                    tak jak w poście, my dopiero dzisiaj po pierwszym szczepieniu. jednak
                    zdecydowałam się za namową neurologa na szczepionkę płatną Infanrix - ok 54
                    zł,mały wprawdzie troszke płakał, co ja mówię, przy ukłuci wręcz darł sie w
                    niebogłosy, położyłam go po tym do wózka i odrazu zasnął. W domu popał jeszcze
                    ponad godzinkę i pobudka na karmienie. A terazgo obserwuję, narazie nie
                    marudzi, mam nadzieję, że dobrze zniesie to szczepienie
                    i tu mam pytanie do mam, które też szczepiły dzieciaczki, tymi płatnymi
                    szczepionkami,czy bardz arudziły, czy też nie.
                    Co do karmienia, to ja niestety jeszcze się nie orientuję we wprowadzaniu
                    nowych pokarmów, wprawdzie pilnie śledze wasze posty i tylko odliczamy dni, aż
                    mały skończy 4 miesiące i ruszamy z jabłuszkiem, a potem marchewką.

                    • eklon Re: I szczepienie 20.08.04, 08:12
                      Winia5 - jaki minęła noc po szczepieniu? Mały miał prawo marudzić po
                      szczepieniu, tym bardziej przy takiej temperaturze jaka była wczoraj.
                      Ja poszłam z Michałem na spacer o 19-tej, bo miałam nadzieję, że jak go trochę
                      przewietrzę to po takim ciężkim dniu będzie lepiej spał, ale niestety było tak
                      gorąco, że niestety niewiele to pomogło. O dziwo wypił trochę herbatki, co mu
                      się nigdy nie zdarza, więc musiało mu być na prawdę gorąco. Obudził się o 1-
                      wszej do picia, mimo tego, że zostawiłam mu w pokoju okno otwarte na oścież!
                      Później powtórka o 5-tej, ale na szczęście już padało, więc powietrze trochę
                      się rozrzedziło. Ja już się nawet nie kładłam tylko prosto do pracy.
                      Przynajmniej dzień będzie dłuższy, a już na pewno popołudnie z Michałem!
                      Dzisiaj jesteśmy zaproszeni do dziadka na imieniny, więc na 100% Michał zapomni
                      kto to mama, bo babcia z dziadkiem wezmą go w obroty!
                      Napiszcie jak Wasze dzieci zniosły wczorajszy upał!
                      • male_co_nieco Re: I szczepienie 20.08.04, 08:56
                        Część Dziewczynysmile

                        Pewnie znowu zapeszę,ale co tamsmile wczoraj mimo strasznego upału mały był
                        poprostu rewelacyjny. Zero marudzenia, nawet w wózku siedział bez protestów,
                        spał bez problemów , "zabawiał" wszytstkich wkoło. Póznym popołudniu wybrał sie
                        z tatą do osiedlowego sklepu, no i wrócili bardzo zadwoleni, nie wiem tylko
                        który bardziejsmile mąz mój stwierdził,ze jak na podryw to tylko z dzieckiemsmile
                        kobitki same zagadują , sprzedawczynie milutkiewink
                        Wczoraj testowaliśmy marchewkę z ogródka( ta ze słoiczka wstrętna).Niestety
                        młody nie bardzo ma ochotę na jedzenie łyzeczką, nawet skombinowanej przez
                        babcie marcheweczkismile

                        Uciekma b mały się obudził
                        Nika
                        • winia5 Re: I szczepienie 20.08.04, 11:58
                          hej,
                          e-klon, Szymonek wogóle nie marudził po szczepienieu, a noc przespał
                          standardowo, ok 3 pobudka na karmienie i dalej spanko do 7. Być może tak dobrze
                          zniósł, to szczepinie dzieki tej skojarzonej szczepionce, ponoc o niej
                          dzieciaczki wogóle nie marudzą. Teraz nie żałuję, że zdecydowałam się właśnie
                          na nią.
                          A zaraz idziemy na rehabilitację, chyba ja jestem bardziej stremowana, niż
                          mały, bo on to przynajmniej nie wie co go czeka, ale mam nadzieję, że te pół
                          godzinki wytrzyma.
                          Nie wiem, co mu sie stało, ale wogóle nie chce pić z butelki, ani wody, ani
                          mleczka. Pluje, prycha, jednym słowem komedie.
                          A wczoraj u na nie było takich upałów, generalnie był bardzo duszno co było
                          pewnie zapowiedzią dzisiejszego deszczu. Od rana pada, ale teraz jest
                          prynajmniej troszkę chłodniej.
                          Ania
                          • cody2 Re: I szczepienie 20.08.04, 13:08
                            Witam!!!!!

                            Chyba lato sie skończyło, przynajmniej u nas, pada, jest 18stopni i póki co
                            siedzimy w domku.
                            Odnośnie szczepień to my idziemy we wtorek na drgą serię, tez mielismy
                            opóźnienie. Też wykupilismy szczepionkę skojarzoną i w sumie nie było żadnych
                            skutków ubocznych.
                          • malilka Re: I szczepienie 20.08.04, 14:08
                            Wczoraj upał był straszliwy- w ciągu dnia 34-35 stopni, nawet w domu było
                            gorąco. W jednym miejscu w ogrodzie trochę wiało i tam siedzieliśmy, ale jak
                            mały pospał w wózku przez pół godziny to miał całe plecki mokre i najlepiej mu
                            było jak leżał na brzuchu na moich kolanach, bo wtedy był najbardziej
                            wentylowany. Co jakiś czas nosiłam go do zraszacza ogrodowego, bardzo mu to się
                            podobało i przez jakiś czas, póki nie wysechł, było mu wyraźnie lepiej. Wczoraj
                            w ruch poszła też butelka z wodą, daję mu już mineralną nieprzegotowaną i jest
                            na szczęście ok.
                            Ostatnio w nocy dziecko mi się wybudza w czasie przewijania o 3-4 i potem nie
                            może zasnąć przez godzinę. Nie wiem co z tym zrobić, bo ja go muszę przewinąć,
                            bo o tej porze pieluszka jest już mocno napompowana, a poza tym śpimy do 9.00-
                            10.00 i ta następna też jest mocno zmoczona. A Wy przewijacie nadal w nocy?
                            Młody namiętnie przewraca się z plecków na boczki, ale nadal nic więcej.


                            Eklon- spokojnie możesz się wycofać z zupek, tyle że ja nadal siedzę w domu a i
                            tak pediatra poleciła mi podawanie warzyw, właśnie zupki warzywnej i potem
                            owoców. Na razie jesteśmy na etapie marchewki z ziemniakiem, tym razem Hippa i
                            młodemu wyraźnie smakuje- dzisiaj rano zjadł 1/4 dużego słoiczka i jak tylko
                            widział łyżeczkę to rozdziawiał buźkę, a jak chciałam przestać to zaczął
                            piszczeć. Jutro dokończymy słoiczek i będzie kolej na brokuły, a potem to sama
                            nie wiem- albo zupka jarzynowa, albo przejdziemy już do owoców. Po marchewce,
                            która nawet ma na opakowaniu napisane, że działa zestalająco na kupki
                            rzeczywiście tak jest- kupki nie są półpłynne, ale takie własnie jak papka ze
                            słoiczka- nawet kolor macrhewkowy, hehe smile) Ale zaparć nie ma, więc może być.

                            Godiva- przede wszystkim nie stresuj się! Pamiętaj, że laktacja zaczyna się w
                            głowie i jeśli będziesz wierzyła, że masz wystarczającą ilość pokarmu to tak
                            będzie, odwrotnie niestety też to działa. Skoro pracujesz to wiadomo, że Ewunia
                            musi jeśc w dzień inne pokarmy, ale wile kobiet karmi piersią tylko przed
                            pracą, po i w nocy i potrafią tak przez rok, więc i Ty dasz radę! Jedna moja
                            koleżanka pracuje po 12 godzin i karmi córcię tylko w nocy i to już trwa kilka
                            miesięcy- piersi się bez problemu "przestawiły". A jak wracasz z pracy i po
                            jedzeniu z piersi mała po godzinie jest głodna, to może po prostu przystaw ją
                            po raz kolejny, zamiast dawać butlę? No i jak u Ciebie wyglądają nocki? Mała
                            wisi na piersi, czy śpi? Bo niewątpliwie w takim modelu trzeba dość często
                            karmić w nocy, żeby laktację utrzymać...

                            Sylwia, ja w przeciwieństwie do Opolanki myślę, że powinnaś odstawić na 2
                            tygodnie cały nabiał, bo jak będziesz jadła twarożki to nigdy się nie dowiesz,
                            czy Jędruś ma skazę, czy nie- przecież nawet śladowa ilość białka powoduje
                            zmiany alergiczne. I oczywiscie trzymam kciuki, żeby się okazało, że to nie
                            skaza, tylko jakaś wysypka kontaktowa smile
                            Winia- ja szczępię małego szczepionkami państowywmi (moja pediatra przekonała
                            mnie do swojej filozofii) i chwilę po szczepieniu dziecko w ogóle zapomina, że
                            było szczepione- żadnego marudzenia, czy zmiany w zachowaniu, zresztą płaczu
                            przy kłuciu też nie ma, więc jestem zadowolona. Powiem Wam szczerze, że my z
                            niemężem w ogóle jesteśmy za opcją nieprzesadzania i zamierzam już przejść na
                            pranie w zwykłym proszku (Lovela czy Jelp kiepsko dopierają według mnie, a poza
                            tym pościel i wszystkie ręczniki pierzemy w Arielu i mały nie ma żadnej
                            wysypki), wody nie przegotowuję, butelki nie sterylizuję, zabawek nie piorę
                            zbyt często- niech się młody oswaja z naturalną florą bakteryjną, a nie ze
                            sterylnymi i nienaturalnymi warunkami, zwłaszcza że ma juz 4,5 miesiąca- to nie
                            jest nieodporny noworodek. Na razie problemów brak smile
                            A dzisiaj u nas też chłodniej i przyjemniej, ufff smile)))
                            • ja_sylwia żegnam się na 2 tyg........... 20.08.04, 21:58
                              .......jadę z małym do rodziców.
                              Dziewczyny, od wtorku jestem na tragicznej (wg mnie oczywiście) diecie. Cały
                              nabiał won, wędliny-won, chleb-won, 99%procent żarcia-won. Jem:
                              ziemniaki, marchew, buraki, brokuły - gotowane
                              cukinie - lekko podsmażaną
                              pieczywo chrupkie
                              chleb bezglutenowy (paskudny)
                              jabłka, dżem jabłkowy
                              chrupki kukurydziane.

                              tyle.
                              Kupiłam mąkę bezglutenową i proszek do pieczenia takiż, zamierzam w domu upiec
                              szarlotkę.
                              Mam już dosyć, a jak patrzę na małego, to nie widzę sensu w ogóle. Skórka bez
                              zmian. No wiem, że to za krótko, ale spodziewałam się chociaż jakiejś małej
                              poprawy. Może faktycznie to nie jest alergia pokarmowa... Strasznie mi się chce
                              jeść, a przecież zanim ja od nowa zacznę wprowadzać wszystko do swojego
                              jadłospisu, to mały przestanie ciągnąć cyca, przerąbane. Coś mi się zdaję, że
                              po tygodniu spasuję i zacznę słuchać lekarzy, a nie kobitek z forum o alergiismile
                              Może on ma po prostu wrażliwą skórkę, przecież tyle dzieci ma problemy...no nie
                              wiem.
                              W każdym razie ze słoiczkami czekam minimum do 6 miesiąca, a jak pójdę do pracy
                              dam mu Nutramigen, o ile zechce to paskudztwo pić.
                              O boże, za miesiąc i ciut wracam do pracy!!!!!!!!!Jestem załamana......a
                              jeszcze nie znaleźliśmy opiekunki, zawsze tak wszystko na ostatnią chwilę,a
                              teraz jeszcze wyjeżdżam, szlag by to...
                              no nic, trzymajcie się ciepło, jak wrócę, to się zaczytam na amen waszymi
                              postami....
                              pa Sylwia i Jędrusiek
                              • winia5 Re: żegnam się na 2 tyg........... 20.08.04, 22:31
                                Witajcie,
                                maliko, ja zdecydowałam się na tę szczepionkę tylko ze względu na neurologa i
                                dlatego, że mały był juz tak długo odroczony. W sumie mąż stwierdził, że kiedyś
                                takich szczepionek nie było, i zarówno my, jak i cała rzesza dzieciaków była
                                nimi szczepiona i wszystko było ok. No ale jednak potem zmienilismy zadanie dla
                                dobra małego.
                                Sylwio, wytrwałości i cierpliwości w stosowaniu diety, nie daj się zwariować i
                                daj sie u rodziców rozpieszczać jak tylko się da.

                                co do proszku, to też ostatnio stwierdziłam, że już niedługo zaczne pomału
                                mieszać narazie nasz (Persil) z proszkime małego i tak stopniowo zacznę
                                wszystko prać tylko w Persilu. Przecież mały często leży w naszej pościeli,
                                ręczniki czasami nasze, którymi go wycieram po kąpieli tez są prane w Persilu,
                                i gdyby coś miało być, to pojawiło by się na skórce, a jak narazie Szymek ma
                                ładną skórę, żednych problemów. Nawet za radą pediatry nie po każdym kąpaniu go
                                oliwię, tylko buźkę smaruję kremem, i wystarczy

                                Dzisiaj byliśmy na rehabilitacji. Ćwiczenia nie są skomlikowane, mam je
                                traktować raczej jako rodzaj zabawy i w sumie wykonywać głównie przy
                                przebieraniu. Małemu chyba się podobaja, bo się śmieje, i gaworzy przy tym.
                                Ogólnie z małym nie jest tak źle, jak powiedziała rehabilitantka, ma jeszcze
                                czas na niektóre rzeczy, przecież dopiero skończy 4 miesiące. Daje mu miesiąc,
                                maksymalnie dwa i potem będzie wszystko dobrze, powinien zrównać się z
                                rówieśnikami, jeżeli chodzi o rozwój ruchowy.

                                A jutro chyba wreszcie uda się nam wybrać do księdza, żeby ustalić datę chrztu,
                                bo już nas babcie naciskają, a czas tak szybko leci...
                                Ania
                                • opolanka1 marchewkowy początek 21.08.04, 17:36
                                  cześć dziewczyny!!!

                                  dzisiaj pierwszy raz moja mała poczuła inny smak niż mamusine mleko...do buźki
                                  powedrowała marchewka ze słoiczka firmy hipp. Jednak jak tylko będe miała
                                  dostęp do niechemicznych warzywek, to sama jej zaczne gotować. Tak jak pisałam
                                  wcześniej, chciałam zacząć jej kulinarną przygodę kiedy bedę w kraju, czili za
                                  parę dni...ale po waszych postach nie wytrzymałam, już chciałam zobaczyć ta
                                  uciapaną mordkę. I udalo się..z łyżeczką nie było problemw, bo wczęsniej
                                  dawałam jej do pogryzienia, kiedy wydawało mi sie, ze swędzą ja ząbki. wiec
                                  podalismy chyba 4 łyżeczki, mała raz sie skrzywiła, ogólnie jakoś połykała i
                                  dawała sobie rade z nową konsystencją, a przy ostatniej łyżeczce, to wręcz
                                  czekaął, aż wyląduje w jej dziobie....
                                  nie wiem tylko dziewczyny, czy ja dobrze robię, bo podałam jej te kilka
                                  łyżeczek, a potem dostała cycka...czy tak to sie odbywa, te początki????prosze
                                  podpowiedzcie mi...czy należy wprowadzac po mleku, lub wogóle w innej porze niz
                                  karmienie....

                                  ale jestem zadowolona z naszej pociechy, jej sie tez podobało..oczywiście
                                  zrobiliśmy zdjecia, dla potomności...hihi

                                  Malilko, faktycznie z tym nabiałem to masz racje, ja takze do tego w ten sposób
                                  podchodze, ż e jeśli uczula coś to nawet anjmniej sze jego spożycie spowoduje
                                  wysypke, tlyko ja myslaął, ż e sylwia nie chce do kocna odstawić nabiału i
                                  dlatego poleciła lepiej twarożki niż ser zółty..ale teraz już wiadono, ze
                                  ścisła dieta jets jej wyborem...
                                  I dobrze, ze napisałas o tym, ze po marchewce może miec inna konsystencje
                                  kupki, bo o kolorze wiedziaąłm a o tym to nie...wielkie dzięki

                                  Sylwia, ja takze przez pewien czas byłam na takiej diecie, chyba pięć dni, ale
                                  wiesz co, moja koleżnka mi powiedizał, z eona już chociaż stara, to jak zje za
                                  dużó nabiału w ciągu dnia, to takze ją wysypuje.....może kwestia ilosci..ale
                                  pamiętaj pozytywne myslenie. moja mała to juz miała sącząca sie linfe pod
                                  zgięciami w kolankach i wszysko wyleczyłam ...cierpliwością, maścią, i
                                  naturalnymi kosmetykami....

                                  winia, masz fajnie, ze będziesz mogła wprowadzac nowy proszek...moja mała nawet
                                  na proszek dla dzieic miała uczulenie, wiec teraz tylko płatki..myślę jednak,
                                  ze jejst juz starsza i moze ten jej organizm jest silniejszy, ale jeszcze
                                  chwilke poczekam i spróbuję najpierw proszek dla dzieci, bo nie mam zamiaru
                                  znów goic tych strasznych ranek na jej ciałku...oj jak ja wam zazdroszcze
                                  dzieciaczków z niewrazliwą skóra...ale i tak jest już bardoz dobrze. wszystko
                                  jem i jest ok....

                                  Takze słyszałam, ze te cwiczonka to bardziej zabawa dla maluszka, zobaczysz
                                  chwilka moment i będzie wsyztsko ok....każde maleńswto ma swój rytm....

                                  Dziewczyny pozdrówka....w poniedziałek w nocy lece do Polski..odezwę sie
                                  jeszcze przed wylotem....
                                  miłej niedzieli

                                • malilka Re: żegnam się na 2 tyg........... 21.08.04, 17:40
                                  Hej smile
                                  Winiu, pewnie że w takiej sytuacji jak Twoja tez bym szczepiła skojarzonymi smile
                                  A tak w ogóle to dlaczego chodzicie na rehabilitację?
                                  U nas dzisiaj było dłuuugie spanie- mój synek wie, że mamusia musi czasem
                                  odespać, więc średnio raz na 10 dni śpi do 11.00, a ja oczywiście razem z nim.
                                  Dzisiaj wstał o 10.50, przez co wypadła mu jedna drzemka- jak wstaje późno to
                                  śpi 2x w ciągu dnia, nie 3. Jeśli chodzi o karmienie to dzisiaj było wyraźnie
                                  widać, że mały załapał o co chodzi z łyżeczką i dziwną papką- wsunął 1/3 dużego
                                  słoiczka Hippa (130g) marchewki z ziemniakiem (swoją drogą całkiem smaczna), na
                                  widok łyżeczki otwierał buzię i pewnie jakbym miała i chciała mu dać więcej to
                                  też by zjadł smile Bardzo się cieszę, że mój synuś na razie nie dosć, że ładnie
                                  je, to jeszcze niewybredny póki co smile
                                  Ostatnio strasznie mnie ciągnie do słodyczy (których poza okresem ciąży nigdy
                                  nie lubiłam)- zjadam codziennie tabliczkę czekolady dziennie, czasem jeszcze
                                  paczkę ciastek holenderskich uncertain Wagą co prawda nie muszę się przejmować, bo
                                  ważę 2kg mniej niż przed ciążą i wręcz jestem już za szczupła, ale co by nie
                                  mówić, to niezdrowy nawyk. Ale pewnie taka potrzeba organizmu... To samo mam z
                                  nabiałem- zawsze go lubiłam i jadłam, ale teraz pochłaniam w ilościach
                                  hurtowych- jak nie zjem kilku jogurtów dziennie to jestem chora, do tego 2
                                  szklanki mleka, serki, twarożki- jak to widzę to aż mnie trzęsie...
                                  Poza tym okazało się, że na 99% będę mieszkała nadal w domu teściów do 10
                                  września, więc w sumie moje słoneczko spędzi tu 2 miesiące, a to oznacza całe
                                  dwa miesiące przebywania non stop w ogrodzie- super! Teraz jest chłodno i
                                  pochmurnie, a młody śpi w najlepsze pod drzewami- widać, że jest mu dobrze smile
                                  Jak tylko wstani ejedziemy w trójkę na imprezę.
                                  Pozdrawiamy
                                  • asik_w Re: żegnam się na 2 tyg........... 21.08.04, 21:55
                                    hej!
                                    U nas dalej jakies okropne przeziebienie, ale juz powoli jest lepiej!
                                    Malilko tutaj podaje sie dzieciom wode z fluorem, w kazdym sklepie sa
                                    butelkowane wode z fluorem dla dzieci, nie wiem jak w innym stanach ale w ms,
                                    podaja dzieciom oprocz takiej wody fluor w kropelkach i nie ma problemu
                                    prochnicy.
                                    Opolanko moj Kamilek mimo ze zjada juz caly sloiczek(70ml) to zaraz po tym
                                    chce cycusia, je wtedy krocej co prawda ale zawsze, wogole to straszny
                                    cycomansmile))
                                    Winiu, no wlasnie co z ta rehabilitacja? czy tylko dlatego ze Maly podnosi
                                    nozki do gory gdy lezy na brzuszku, robiac kolyske??moj tez tak czasami robi! i
                                    jakie macie cwiczenia??
                                    Kamilek tez czasami potrafi sprawic, ze mama sie czasami wyspismile co prawda
                                    pobudka jest o 6 rano, ale np dzisiaj jak zanal o 9 to obudzil nas tatus o
                                    12.15smile))i teraz znowu spi(u nas jest prawie 15), mam nadzieje ze to dlatego ze
                                    jest deszczowo a nie ze lapie znowu cos ode mnie! bo kichanl mi dzisiaj kilka
                                    razy, mam nadzieje ze to tylko tak, bo ja czuje sie okropnie a i tak juz lepiej!
                                    nie wyobrazam sobie tego ze moj mis moglby miec okropny, duszacy kaszel i bol
                                    gradla!
                                    Moje dziecko coraz ladniej bawi sie stopkami, ale o jedzeniu ich jeszcze nie
                                    mysli, a ja nie moge sie doczekacsmile)ostatnio Kamilek gdy lezy na brzuszku
                                    podnosi pupcie do gory, nozki skalda jak do raczkowania i tym to spospbem
                                    zaczyna sie przemieszczac tylko ze do tylusmile))a wogole jest przerozkoszny i
                                    najukochanszysmile))tylko ze w nocy srednio 3 razy budzi sie na cyca,
                                    U nas trwaja juz rozmowy i wyznaczone mamy dwie daty powrotu do domku!!!smile)na
                                    30 wrzesnia lub 6 listopada!!!dwie daty dlatego, z ejeszcze nie wiemy kiedy
                                    niemaz bedzie mogl zakonczyc prace, bo kontrakt ma do konca pazdziernika, ale
                                    pytal ostatnio i mozliwe ze zakonczy prace juz za 2 tygodnie, zlozyl podanie i
                                    czekamy co powiedza!! ja juz chche byc w domkusmile))
                                    opolanko szczesliwej podrozysmile))
                                    ja tez chce na imprezke!!! buziaki
                                  • winia5 Re: żegnam się na 2 tyg........... 21.08.04, 22:07
                                    Witam,
                                    maliko, ja już wczześniej pisałam, mały słabo, a właściwie wogóle nie ciągnie
                                    główki, jak leży na pleckach i się go podnosi za rączki. Zapiera się stópkami i
                                    robi jakby mostek, a główka mu leci do tyłu, dosłownie wisi. Dlatego pani
                                    neurolog zaleciała nam rehabilitację, żeby wzmocnić mięśnie karku i grzbietu
                                    chyba. Do tego rehabilitantka stwierdziła, że Szymek preferuje bardziej prawą
                                    stronę, częściej głowkę trzyma sierowaną w prawo, a przy ćwiczeniu, tzw.
                                    turlaniu w prawą stronę, lewy bark zostaje mu troszkę z tyłu, więc jakby lewa
                                    strona jest słabsza. Poza tym bardzo ważne jest zachowanie lini środkowej, i
                                    musze pamiętać, żeby przy ćwiczeniach mały miał główkę prosto, bo wtedy to
                                    ćwiczenia nie mają sensu.
                                    opolanko, dzięki za pocieszenie, mam taką nadzieję, że ćwiczenia szybko
                                    przyniosą efekty i Szymek szybko doścignie swoich rówieśników

                                    Dzisiaj byliśmy u dziadków i mały dostał do rączki świeżą marchewkę, prosto z
                                    działki od rodziców, oczywiście obraną, troszke sobie "pocyckał", a jak nią
                                    wywijał, i wiedział dokładnie do czego ona służy, celnie trafaiając do buźki

                                    Dziewczyny, jak u was z mlekiem, bo ja mam wrażenie, że piersi nie są teraz aż
                                    takie nabrzmiałe, jak po porodzie, na początku karmienia, ale pokarm mam i mały
                                    ja najbardziej sie najada, bo przecież chyba by płakał, gdyby był głodny.
                                    Zatanawiałam się, czy to aby moja laktacja nie zbliża się ku końcowi, ale moja
                                    koleżanka powiedziała, ze ma tak samo, piersi "flaczki", a mleka ful smile.
                                    I co trzaba jeść, żeby mleka było więcej, i żeby było tłuste, bo przecież mały
                                    rośnie , jest coraz większy i pewnie też potrzebuje bardzej wartościowego
                                    mleczka, mam rację?
                                    Ania
                                    • winia5 Ćwiczenia 21.08.04, 22:36
                                      Asik - neurolog zaleciła nam ćwiczenia mające na celu wzmocnienie męśni
                                      grzbietu i ćwiczenia ogólnorozwojowe. przede wszystkim:

                                      1. mały leży na pleckach, podnoszę mu dupke do góry, podkładam np. wałek z
                                      pieluszki i tak sobie leży kilka minut, bawiąc się np. stojakiem gimnastycznym.

                                      2. pozycja ta sama, podnoszę mu nóżki do góry, jak najbliżej buźki, stykam
                                      stópkami, prawą rączką łapie prawą nóżkę za kostkę, a lewą, lewą rączką, i
                                      turlam go, raz w lewo, raz w prawo

                                      3. kosi-kosi łapki stópkami

                                      4. rowerek bioderkami, uginam nóżki leko w kolankach i przywodze do brzuszka

                                      5. leżenie na pleckach, główka prosto, uginam prawą noge w kolanku, łapię za
                                      bioderko, lewa noga wyprostowana, i pokazuję małemu zabawkę-grzechotkę
                                      przenosząc ją na lewo, tak żeby się za nią obracał w lewą stronę, ważne jest
                                      aby zachowana była linia miednicy i barku, żeby jednocześnie mały przekłądał je
                                      na dana stroną, i odwrotnie.

                                      5. leżenie na pleckach, podnoszę prawą nóżkę do góry, łapie ją prawą rączką od
                                      strony zewnętrznej i lewą rączką głaskamy nóżkę od lewej, staram się, żeby
                                      mały próbował przez jakiś czas trzymać sam stópke rączkami

                                      6. kładę małego na brzuszku na swoich kolanach, tak, żeby rączki swobodnie
                                      opadały mu za moje nogi i trzymam, aż główka zacznie mu opadać, aż praktycznie
                                      zacznie kwękać

                                      7. w podobnej pozycji, noszenie w pozycji pionowej,wysoko, ale tak, żeby rączki
                                      opadały na moim barku

                                      8. samolocik

                                      9. kładę małego sobie na klanach, twarzą zwróconego do mnie, dupka przy moim
                                      brzuchu, nóżki podgięte i robimy rowerek, główka cały czas zwrócona prosto

                                      10. siedząc trzymam małego w pozycji siedzącej, i delikatnie się od niego
                                      odchylam, żeby "niby sam siedział", bez podparcia, wtedy ćwiczy sobie mięśnie
                                      grzbietu, napina, starając trzymać główke prosto

                                      11. w tej samej pozycji robimy rowerek

                                      12. leżenie na plecach, główka prosto, rozkaładam rączki na boki, prostopadle
                                      do lini ciała, i składamy wyprostowane do "kosi-kosi"

                                      to chyba wszystkie ćwiczenia, starałam sie opisać je swoimi słowami, mam
                                      nadzieję, że dość zrozumiale

                                      pozdrawiam
                                      Ania
                                      • malilka Re: Ćwiczenia 22.08.04, 16:12
                                        Hej smile
                                        Wczorajsza impreza była super, o 21 mały poszedł spać, obudził się jak
                                        wychodziliśmy o 2.00, potem w samochodzie (pół godziny) nie spał, rozglądał się
                                        i jak zasnął o 3.00 to spaliśmy do 11.00 z karmieniami na śpiąco, więc
                                        odespałam imprezę bez problemu. Kochane jest to moje dziecko... A dzisiaj
                                        dostał brokuły, które też okazały się pyszne, wręcz marudził jak mu zabrałam
                                        miseczkę po kilku łyżeczkach, no ale to przecież pierwszy raz.
                                        Winiu, dziękuję bardzo za szczególowy opis ćwiczeń, myślę że przyda się każdej
                                        mamie. Byłam zdumiona go czytając, bo ja 70% tych ćwiczeń robiłam z małym
                                        instynktownie bawiąc się z nim. A teraz będziemy mieli kolejne ćwiczenia w
                                        repertuarze smile I nie przejmuj się piersiami- około 3-4 miesiąca biust przestaje
                                        być nabrzmiały, bo laktacja się normuje, ale bynajmniej to nie oznacza, że
                                        mleczka jest mniej. I wystarczy, że będziesz się dobrze odżywiała, a mleko
                                        będzie dobre- mały ssak to pasożyt doskonały, bierze z matki co najlepsze, Ty
                                        możesz mieć niedowagę i anemię a on będzie pięknie rósł.
                                        Opolanko, jeśli chodzi o wprowadzanie nowości, to ja czytałam, że nalezy je
                                        podawać bezpośrednio po piersi- bo dziecko ma poznawać nowe smaki, a nie
                                        najadać się i zastępować słoiczkiem posiłek mleczny (przynajmniej do końca 7 m-
                                        ca w przypadku dzieci karmionych piersią). Poza tym dziecko musi być wypoczęte,
                                        zrelaksowane i najedzone- wtedy jest chętne do eksperymentów. Potem poswinno
                                        popić z piersi. To w teorii, ja tak nie robie, bo mały jak się naje to już
                                        porządnie i nie sądzę, by coś go wtedy interesowało, więc zwykle podaję mu
                                        słoiczek godzinę po posiłku- nie jest wtedy bardzo głodny, a jednocześnie je z
                                        zainteresowaniem. Czasem daje mu potem pierś, a czasem nie- młody jakoś sam
                                        sygnalizuje. Myślę, że teoria teorią a każde dziecko ma własny rytm i
                                        upodobania i nie ma co na siłę forsować książkowych rozwiązań. A tak w ogóle to
                                        dzisiaj mama zadzwoniła, że mi przywiozła z działki młodą marchewkę, więc jak
                                        jutro ją przywiezie to ugotuję małemu sama zupkę z marchewki, pietruszki i
                                        ziemniaka, przy czym pietruszka i ziemniak będą ze sklepu, ale one ponoć nie
                                        chłoną jak marchewka metali ciężkich i można. Mam nadzieję, że obędzie się bez
                                        sensacji brzuszkowych, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz smile
                                        Wiecie może od kiedy dziecku podawać picie z niekapka zamiast z butelki?
                                        Widziałam w sklepie ustniki już od 3 m-ca, a na opakowaniach Nuka jest
                                        napisane, że od 5 m-ca dziecko powinno się przyzwyczajać do kubeczków i
                                        odzwyczajać od butelek ze smoczkiem... No, ale skoro mleko jest podstawą diety
                                        dziecka do 1 roku życia, to czy chodzi o podawanie niekapkiem wody, soczków,
                                        czy mleka też??? Pytam, bo liczba mrożonek mojego mleczka rośnie smile)
    • contraria Po dlugasnej przerwie 22.08.04, 21:54
      Czesc,kochane mamusie!!!
      wyjedzie czlowiek na 6 tygodni i juz nie ma szans nadrobic czytania.
      naprodukowalyscie tyle postow, ze musialabym nianie do dziecka wziac, by je
      przeczytac. a ile nowych nickow!!! raz jeszcze wszystkie razem witajcie!
      wrocilismy do poznania tradycyjnie na 3 szczepienie, a oprocz tego w sobote
      mamy chrzest Michała. wiec za duzo czasu nie mam, bo na poczatku wrzesnia
      wyjezdzamy nad morze. poniewaz upalow mamy serdecznie dosc, jedziemy do
      miedzyzdrojow. wiec na dobre zagoscimy tutaj pod koniec wrzesnia.
      co u nas? Michaszek rosnie - wazy ponad 9 kg, nosi ubranka 80, ale wchodzimy w
      86, rozwija sie wspaniale, bryka po lozeczku, smieje sie w glos i piszczy na
      widok moj i tatusia, nie miesci sie juz od dawna w gondoli bebecara.
      pamietacie, ze od poczatku byl niespiochem, teraz nc sie nie zmienilo, spi 2x
      dziennie, po 1-2 godz., nauczyl sie spac w wozku stojacym bez ruchu na dworze,
      wreszcie moge posiedziec sobie na spacerkach na lawce hihi. gdy nie wychodzimy
      na spacer /bo jest za goraco lub jest burza/, zasypia w lezaczku. w nocy spi po
      wieczornym karmieniu o 20.00 do 2-3, potem jemy o 5 i o 7 sie budzimy na
      godzinna zabawe. nastepnie zasypiamy do 11.
      choc jest bardzo duzy, nie karmie go niczym innym, tylko piersia i zamierzam
      tak do definitywnego powrotu z wakacji. robi kupy raz na 2-3 dni. od momentu,
      gdy skonczyl 3 miesiace, rozszerzalam diete i wreszcie zaczelam jesc mleko i
      jego przetwory /bo bylo podejrzenie skazy/; teraz skora - marzenie, choc bardzo
      sie poci, ale potowki nie ma ani jednej. uzywamy tylko plynu balneum, a cale
      cialko smarujemy kremem balneum baby.
      powoli przygotowuje sie do powrotu do pracy. mam we wrzesniu zajecia weekendowe
      z zaocznymi, ale jazda zacznie sie od 1 pazdziernika. po rozmowach z
      planistkami wychodzi na to, ze ja bede miec zajecia popoludniami w poniedzialek
      i wtorek, a Mirek rano w czwartek i piatek. a w srody - odwrotnie. no i ja
      jeszcze w weekendy. zobaczymy w praktyce, jak to wyjdzie.

      do jutra!
      • opolanka1 przed wylotem 23.08.04, 13:24
        cześć dziewczyny...

        to ostatni mój post przed wylotem na miesiąc do polski...oj jak ja się ciesze,
        mój mąż dojedzie do nas za 10 dni, bo oczywiście na tak długo nie ma urlopu,
        chyba nigdzie....babcie i dziadkowie nie moga sie doczekac przyjazdu wnusi, a
        że nasze rodzinki się przyjażnią, wiec mój tato i mama mego męza wyjężdzają po
        nas na lotnisko, bo mamy przylot do katowic, a do Opola trzeba jakoś się
        dostac....

        trzymajcie kciuki z a debiut lotniczy mojej małej, mam nadzieję, ze wsyztsko
        dobrze zniesie.....

        Malilko, wielgaśne dzięki z arozwianie moich wątpliwości co do nowych pokarmów.
        Szczerze mówiąc jak pisałas o tym ogródki to tak Ci zazdrościłam, ale już od
        jutra takż e bedziemy na ogródku babcinym...hura...mam nadzieję, ze jeszcze
        będzie w miare ciepło..oj jak mam ochote na kiełbaske z grila...Malilka ja
        takze mam napad na słodycze, ale w przeciwieństwie do Ciebie jem je prawie od
        poczatku, jak chociaz kosteczki czekoladki nie mam przez jeden dzien w ustach
        to mnie nosi....może moja hemoglobina nadal jest marna..ale po takich
        słodyczowych ucztach chyba nie...
        ale sie ciesze juz od jutra polskie jedzonko...nawet nie wiecie dziewczyny jak
        sie tęskni, z atakimi prozaicznymi rzeczami np. jak polski chleb czy
        masełko..mniam, mniam...ale się najem...
        Mamy zrobiły ogórki kiszone i o nas takze pomyslały jak co roku, więc wielką
        wałówke będziemy wiezli...hihi

        A mala narazie wklada palce własnie do buzi, jeszcze nie wie, ż e dzisiaj
        będzie między chmurami,,jest pogodna i to najwazniejsze...
        teraz od dwóch dni najlepsz apozycja jej to zamolot..czylli na brzuszku i
        rączki oraz nóżki do góry tak do znódzenia....a jak się przy tym cieszy mały
        szkrabek...Nadal stópek swych nie poczuła, ale sie nie przejmuje...

        Ok dziewczyny, napisz ejuż z Polski...Mam nadzieję, że nie bedize stosu postów
        do przeczytania....
        Uwazajcie na siebie i dużó radości z pociech...


        asik, ale Ci zazdroszcze powrotu do kraju...mój jeszcze długo ma tutaj
        kontrakt...wiec nie moge sie doczekać, jak już bede w domciu...to jeszcze
        kilkanascie godzin..

        zmykam się pakować
        papa
        • opolanka1 Re: przed wylotem 23.08.04, 14:30
          jeszcze na chwilkę..
          przepraszam ale miało być ...do znudzenia..ale byka strzeliłam...

          Winia dzięki za te cwiczenia, chyba każdej z nas sie przyda wiedza na ten temat

          A dziewczyny jak to jest, czy wprowadzacie nowe pokarmy aby zastąpić dziecku
          chociaz jeden posiłek, czy tylko po to, aby nauczyło sie i poznawało nowe
          smaki...bo moje koleżanki jedne wprowadziły tak, ze jeden posiłek jest bez
          mleka czyli jakiś słoiczek lub to co same ugotują, a inne kumpele cały czas
          cycek i nowości tak na skosztowanie i tolerowanie...
          A Wy jak????

          A teraz to juz napewno ide sie pakowac...
          • asik_w Re: przed wylotem 23.08.04, 14:57
            witajciesmile)
            Opolanko ja tez bardzo sie ciesze na powrot do domu, a Tobie zazdroszcze tego
            ze do Polski masz bliziutko kilka godzin samochodem czy samolotem i mozesz
            jezdzic czesciej, moze gdybysmy my mieli taka sytuacje to zostalibysmy dluzej,
            ale bilety do domciu stad sa okropnie drogie i ta odleglosc.....napisz jak
            Zuzia zniosla podroz, nas to samo czeka za kilka tygodni i troche dluzsza
            niestety, juz teraz sie boje jak to bedzie, na szczescie mamy zaplanowana jedna
            przesiadke tylko ze trzeba bedzie czekac okolo 7 godzin na nastepny lotsad(
            aha Opolanko rejestrujesz Mala w polskim USC?? jak juz bedziesz po to prosze
            napisz mi co wymagaja od dzieciakow urodzonych za granica!!
            Kamilek dzisiaj zle spalsad bolal go brzuszek i puszczal mase bakowsad chyba
            wiem dlaczego dalam mu kilka lyzeczek sliwki ze sloiczka(tutaj mozna to podawac
            jako jeden z pierwszych pokarmow)na szczescie teraz juz jest dobrze, najadl sie
            cycusiem i teraz mi rozrabia na lezaczkusmile)
            Dziewczyny czy Wasze malenstwa tez tak ciagle machaja nozkami???bo moj to
            nawet czasami robi to nawet jak je, moze maly sportowiec mi rosniesmile)biega juz
            od kolyskismile)
            a co do jedzonka to podaje raczej na sprobowanie, zreszta Kamus nawet jak zje
            caly slioczek to za pol godzinki chce cyca, narazie nie zamierzam tego
            zmieniac, mleczka jest duzo wiec niech pije do woli..smile)
            Winiu dziekuje za opis cwiczen, teraz przy zabawie troche bedziemy cwiczyc
            swiadomiesmile)
            Kamis dalej ma w nosie wkladanie stopek do buzi, chyba ma jeszcze czas< za to
            jak juz opanowal sztuke przekrecania sie to szaleje na lozku, ostatnio nawet
            przez sen uklada sie na brzuszku i tak spi...no i ostatnio wlaczylo mu sie
            gadanie, gada sam do siebie, do nas, do zabawek...smile))
            ide cos zjescsmile)) pozdrawiamysmile)
            • malilka Re: przed wylotem 23.08.04, 16:55
              Opolanko- życzymy szczęśliwego lotu! Na pewno będzie Wam z Zuzią super w Opolu,
              no bo i w Polsce i w ogródku i u babć i dziadków- pełnia szczęścia smile A nowości
              wprowadzam na zasadzie nowych smaków i witamin w diecie i na razie nie
              zastępują żadnego posiłku mlecznego.
              Asik- śliwka od piątego miesiąca? Ciekawe smile)) Chociaż widziałam w hiperze
              kaszkę mleczną z bananami Hippa z niemieckim napisem "po 4 miesiącu" i z
              polskim "od 10 miesiąca", więc wyraźnie widać, że każdy kraj ma swoje zasady
              żywienia niemowląt. Co jednocześnie oznacza, że nie ma sztywnych reguł i można
              zdać się na własną intuicję. Asik, a Wy w końcu jedziecie do Polski na urlop,
              czy juz wracacie? Bo kiedyś pisałaś, że Twój niemąż będzie miał kontrakt
              jeszcze na rok... A gdzie mieskzacie w Polsce?
              Jak czytam Contrarie, które pisze, że jej synek to nieśpioch, to kurczę- ja bym
              chciała takiego nieśpiocha! Maciek śpi 3x dziennie po 30-40 minut i to jest
              dopiero mało sad Ale budzi się radosny i uśmiechnięty, więc pewnie jemu to
              wystarcza. Jak prześpi w dzień 2 godziny to naprawdę jest wielkie święto.
              Palce u stóp ssie z zapamiętniem, nawet w czasie kąpieli potrafi je wsadzać do
              buzi smile)) I też namiętnie przebiera nóżkami, powoli zmiana pieluszki staje się
              wyzwaniem, a przecież będzie jeszcze gorzej... A brokuły są według mojego
              dziecka pyyyycha! Wciągnął nosem pół słoika, bo tylko tyle dostał. No i mam już
              warzywka z działki rodziców i będe dzisiaj gotowała i mroziła zupkę. Mam
              nadzieję, że małemu zasmakują moje specjały smile
              • zofia78 pechowy dzień 23.08.04, 19:54
                Cześć wszystkim.

                Malilko, moja Lidka próbuje pic z kubeczka (z dziubkiem), kilka dni temu dałam
                jej wodę, dzisiaj soczek jabłkowy. Nawet nieźle sobie radzi. Musisz zobaczyć,
                czy Twój synek się nie będzie krztusił. Jak tak, radzę raz w tygodniu wracać do
                kubka. Ja też stosuje "zimny chów" co prawda piorę w jelpie, ale tylko do
                czasu, kiedy mi się nie skończy. Kolorowe od początku prałam w Persilu i nic
                się nie stało. Tak samo nie gotuję butelek, wyparzam smoczki (ale te są tylko
                od herbatki).
                Contra, fajnie, że się odezwałaś. Twój Michał to już ogromniasty chłop, a ja
                myślałam, że Lida jest wielka. Też wyciągnęłam ubranka w rozmiarze 80-86. Nie
                wiem jak Wy, ale coraz bardziej wolę spodenki i bluzki zamiast śpiochów i
                pajacyków. Są wygodniejsze, a jak jest body to i plecki są zasłonięte.
                Podałam w innym miejscu adres do "ekolandu", jak pewnie wiecie w Polsce
                naprawdę ekologicznie czyste są wyroby z tym znakiem. Ja mam zamiar kupować
                warzywa i owoce i gotować dla małej. Potem, jak przyjdzie mięsko, to niestety
                pójdą słoiczki, bo nie wiem, gdzie można kupować indyka czy
                kurczaka "ekologicznego". Oto strona: www.ekoglob.most.org.pl/. Tam
                trzeba kliknąć na rolnictwo ekologiczne, później na ekoland, a potem na adresy
                sklepów.

                Co do tytułu, dzisiejszy dzień to zgroza. Wszystko musi się dziać zawsze wtedy,
                jak zostaję sama w domu. Po południu odkryłam, że na oknach w pokoju
                dziewczynek przyklejone jest coś żółtego, co wygląda jak kupa Lidki. Po
                zdrapaniu z okien i powąchaniu stwierdziłam, że to rozpuszczone chrupki
                kukurydziane, z których ktoś robił pociski i celował w moje okno (mieszkam
                niestety na parterze, a dzielnica nie jest zbyt ciekawa). Zeskrobałam to
                paskudztwo z dużym trudem.
                Później poszłam do biblioteki, jako, że jest tam kilka schodów do pokonania,
                nie wzięłam wózka tylko nosidełko. Schodząc, wykręciła mi się noga na ostatnim
                stopniu i o mało nie runęłam na bruk. W ostatniej chwili przekręciłam się tak,
                że upadłam całym impetem na kolanach. Z ulgi, że małej nic się nie stało i z
                powodu bujnej wyobraźni pokazującej co by było gdyby... rozpłakałam się na tych
                schodach. Obok mnie przeszedł gówniaż może 12 letni i śmiał się do rozpuku z
                całego zajścia. Smutno mi się zrobiło. W moich najlepszych spodniach wytarły
                się takie dziury, że są do wyrzucenia, tak samo jak klapki, w których urwał się
                pasek. Kolana do teraz mi krwawią i coś dziwnego tam widać takie jakby białe.
                Całe szczęście, że kupiona dzis farba do włosów zdała egzamin, bo jakby mi
                jeszcze i to nie wyszło to kaplica.
                Ciężkie chwile rekompensuje mi Lida, która przwraca się sprawnie na brzuch,
                zjada swoje stopy, piszczy i chichocze jak ją pocałuję w bródkę lub "prutam" po
                brzuszku przy zmianie pieluszki. Ale niech ten dzień się skończy.
                Pozdrawiam serdecznie
                Zosia
                • winia5 Re: pechowy dzień 23.08.04, 22:14
                  Hej,
                  cieszę się, że nasze ćwiczenia przydadzą się innym dzieciaczkom, z Tą właśnie
                  myślą je opisałam. Wiem, że w większości z was napewno bawiłyście się w
                  podobny sposób z maluszkami ja zreszta też.

                  Zosiu, mam do ciebie pytanie. Wiem, że w H&M są wyprzedaże, czy byłaś może w
                  Gallaxy w H&M, czy wogóle warto, bo być może za kilka dni będę w Szczecinie i
                  zastanawiam się, czy warto tracić czas.

                  A tak wogóle to jutro wyjeżdżamy do moich rodziców, wprawdzie tylko na cztery
                  dni, bo potem oni wyjeżdżają do moich sióstr w poznańskie, ale co tam, niech
                  się dziadki nacieszą wnuczkiem.

                  Maliko, mój Szymek śpi podobnie jak Maciuś, do 10, potem dwie godzinki zabawy,
                  potem drzemka 30-40 minut i tak w kółko. Dłużej śpi tylko, jak jesteśmy na
                  dworze, przesypia właściwie cały spacer, bez względu na czas jego trwania.
                  No i chyba troszkę mu się w główce poprzestawiało, bo już nie bardzo ma ochotę
                  leżeć sam i bawić się w łóżeczku, woli towarzystwo, a najbardziej mamine rączki
                  i jak się do niego mówi, bądź też zaciekawiony patrzy się w telewizor, mały
                  kinoman nam rośnie.
                  Jutro idziemy na USG ciemiączkowe, a potem na ćwiczonka, a po południu wrrry na
                  wieśsmile
                  pozdrawiamy
                • jagna.04 Re: nareszcie w domu 23.08.04, 23:07
                  Witajcie Kwietnióweczki
                  Zosiu, jutro na pewno będzie lepszy dzień. Najważniejsze że dzidzia cała!

                  Od tygodnia po dwumiesięcznym pobycie w szpitalu jesteśmy w domu!!! Zaczęło się
                  od małego kaszelku. Wszyscy wokół mówili, że przesadzam. Pomimo tego poszłam do
                  lekarza i dowiedziałam się, że intuicja matki mnie nie myliła. Obturacja
                  oskrzeli.Dziecko miało coraz większy kaszel i przy niektórych atakach dusiło
                  się więc po trzech dniach znów byłam u pediatry. Tym razem Nikodem miał już
                  zapalenie oskrzeli. Znów tysiąc leków. Ataki kaszlu i duszność były coraz
                  większe do tego zaczęła się wydostawać z buźki małego wydzielina. Znów
                  zadzwoniłam do pediatry, żeby się umówić. Po moim opisie objawów stwierdziła,
                  że skoro się odrywa coś w rodzaju flegmy to już jest lepiej i kazała przyjść
                  następnego dnia. Niestety tej nocy synek miał tak potworną duszność, że czułam
                  że może nie udać mi się go wyklepać. Intuicyjnie jak przy krztuszeniu układałam
                  go głową w dół i waliłam w plecki. wyciągałam przy tym klejącą śline z
                  buziaczka. Kiedy widziałam że tym razem mu nie przechodzi kazałam mamie wezwać
                  pogotowie. Pogotowie jechało ok. pół godziny, a w tym czasie straciłam już
                  zimną krew, waliłam malca i przez łzy wrzeszczałam żeby mi tego nie robił. Jak
                  to pisze znów rycze. Tamtej nocy bałam się że go stracę. Zanim przyjechali mały
                  był w kiepskim stanie ale oddychał. Siedziałam z nim na łóżku i się kiwałam
                  jakdziecko z sierocińca. Lekarz nawet nie dotknął mojego malucha, bo
                  stwierdził, że nie jest pediatrą! Na pogotowiu okazało się, że ma zapalenie
                  płuc. Dostaliśmy skierowanie do szpitala do którego w środku nocy z chorym
                  dzieckiem w kocyku szłam pieszo. Prawda to że było niedaleko ale do jasnej
                  cholery mogło mu sięcoś stać. A to Polska właśnie! W szpitalu spędziliśmy
                  cztery tyg. Przy dziecku byłam non stop. Nie mogłam sobie pozwolić nawet na 5
                  minutową drzemkę, musiałam patrzeć na twarzyczke i reagować. Pielęgniarki miały
                  wszystko w głębokim poważaniu. Robiły zastrzyki i podawały leki. Nikodem
                  kaszlał najgłośniej na całym oddziale ale nikt nie reagował.Po kilku pierwszych
                  dniach dojechał do mnie mąż. Wtedy było mi lżej. Ja byłm w dzień, on w nocy.
                  Dziewczyny, nigdy, przenigdy nie zostawiajcie dziecka samego w szpitalu. Przez
                  pierwszy tydzień z dnia na dzień było coraz gorzej, mały przelewał się przez
                  ręce. Nic nie jadł. ja straciłam pokarm. Za którymś razem wreszcie trafili na
                  odpowiedni antybiotyk po którym mu się poprawiło. Maleńkimi kroczkami zaczął
                  walczyć z chorobą a ja dla niego wlczyłam o mleczko. W przed dzień wypisu
                  przyszły po trzech tyg. wyniki badań pomimo podwyższonych mian IGg i IGm
                  wykluczono krztusiec za to z całą pewnością stwierdzono cytomegalię. Nie
                  potrafili już go dalej leczyć i załatwili nam miejsce w szpitalu
                  specjalistycznym w Krakowie. Sciągnęlam męza, przetransportowł nas 500 km.
                  Strasznie baliśmy się tej drogi ale karetka nam podobno nie przysługiwała. Na
                  miejscuwreszcie było lepiej. Miłam swoje łóżko przy łóżeczku Nikusia i wreszcie
                  mogłam odpocząć i poprzytulać się z moim dzieckiem. Kolejne cztery tyg.
                  leczenia. Dziecko skute na maksa nie miało już żył więc znów transport do
                  kolejnego szpitala aby pod narkozą założyć centralne wejście. W międzyczasie
                  mój osłabiony organizm złapał dziadostwo kóre unieruchomiło mnie na półtora tyg
                  w domu. zewzględu na dobro dziecka musiałam je zostawić. Mąż za granicą, mama w
                  szpitalu w Toruniu z podobną dusznością jak Niki. Przyjechał teść. Z gorączką i
                  maską na buzi pożegnałam malca. Byłam pewna ,że na góra dwa dni niestety było
                  inaczej. W czasie mojej nieobecności Niki miał jakiś cholerny nawrót choroby,
                  zaraz w pierwszą noc beze mnie. Później dopiero gdy byłam zdrowa lekarz
                  prowadząca powiedziała, że bała się o niego.
                  Powtórzono malemu badania na krztusiec i okazało się ze go przeszedł.
                  Po tym wszystkim czeka nas roczna rehabilitacja.
                  Zwolniłam się z pracy.
                  Strasznie go kocham i zrobię dla niego wszystko.
                  Tak z grubsza wygląda nasza historia. Mam nadzieję,że wirus cytomegalii da już
                  mu spokój, ale przez najbliższych parę lat będzie podkontrolą sztabu lekarzy.

                  Dziewczynki kończę. Teraz już będę z Wami i następne posty mam nadzieję będą o
                  nowym jedzonku, kupkach i nowych umiejętnościach.

                  Całuski dla Was i szkrabów
                  • winia5 Re: nareszcie w domu 23.08.04, 23:49
                    jagno, witaj wraz z Nokodemem po tak długiej przerwie. Któregoś razu twój mąz
                    opisał nam po krótce waszą historię i chyba każda z nas po cichutku trzymała za
                    was kciuki i modliła się za drowie Nikusia. Bardzo ci współczuję, że
                    musieliście przez to przechodzić, tyle troski i obawy o zdrowie, a może nawet i
                    o życie małego. Podziwiam cię za to wszystko, naprawdę dzielna z ciebie kobitka

                    pozdrawiam
                    Ania i Szymek (28.04.004)

                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25495&q=AnkaW_26&k=2
                    • eklon Re: nareszcie w domu 24.08.04, 10:11
                      jagna!
                      na prawdę twarda z Ciebie sztuka i Nikuś ma to na pewno po Tobie!
                      Całe szczęście teraz już wracacie do normalnego życia i najlepiej jak
                      najszybciej zapomnieć o tych wszystkich strasznych rzeczach! Głowa do góry smile

                      po przeczytaniu Twojego postu, pomyślałam sobie, że ja to się na prawdę nie mam
                      czym zamartwiać, bo mam zdrowego synusia, chociaż znowu go wysypało i
                      najgorsze, że nie wiem po czym! Chyba znowu przesadziłam z nabiałem. Ograniczam
                      od dziś nabiał i zobaczymy co będzie, a już się cieszyłam, że to jednak nie
                      serki, bo ostatnio jadłam je dość często i nic mu nie było, a wczoraj niestety
                      znów coś w rodzaju liszaja i to z takimi bąbelkami wody na policzku i rączce!
                      Idę dziś do naszej pani doktor, ciekawe co powie!
                      Po ostatniej wizycie, zmianie kremu i dodawaniu oliwy z oliwek do kąpieli skórę
                      ma naprawdę jak niemowlaczka, tylko te policzko mnie martwi, bo cały czas w
                      jednym miejscu wychodzi mu to cholerstwo. Przepraszam za te określenie, ale już
                      mnie to denerwuje, bo czasami prawie znika, a tu nagle znowu w pieknęj krasie!

                      Co do spania w ciągu dnia, to Wasze dzieci to prawie aniołki. Mój Michał w
                      ciągu dnia prawie nie śpi, bo drzemki po 30 min, chyba nie można nazwać snem,
                      tym bardziej, że reaguje wtedy na każdą najmniejszą zmianę otoczenia, więc
                      najlepiej z nim nie spacerować jak już zaśnie. Chyba, że jest się w pustym
                      lesie smile

                      Dziewczyny, a jak Wam idzie wprowadzanie nowości do menu!

                      Pozdrawiam
                      Ewa
    • merlott Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 11:06
      witajcie dziewczyny!
      wreszcie postanowilam sie do Was odezwac, bo na razie tylko podczytywalam to
      forum. Musze przyznac, ze podoba mi sie jak sie tu trzymacie, wspieracie i
      dzielicie swoim szczesciem.
      Ja jestem mamusia cudownej dziewczynki, Oliverki, ktora urodzila sie 25.04.2004
      (rejestrowalam sie tu jako netka73). Oliwka jest duza, zdrowa dziewucha,
      wiecznie usmiechnieta, silna, aczkolwiek leniwa. 2 tygodnie temu wazyla juz
      6900 i mierzyla 65cm. Moj szkrabik uwielbia ostatnio slinic sie i ssac raczki
      oraz spac z nozkami podniesionymi do gory. Nie cierpi lezec na brzuszku, choc
      od kilku dni zauwazam lekka poprawe. Natomiast cudownie przewraca sie z pleckow
      na boczki i z powrotem i zlapana za raczki natychmiast siada. Nie moge jej
      przed tym powstrzymac. W ogole jest kochana, prawie w ogole nie placze (tylko
      troszke po szczepieniach) i jest taka cala wdzieczna. Jedyny problem jaki mamy
      to jej skorka, ciagle nie wiemy czy to alergia, AZS czy tez jakas zewnetrzna
      infekcja, ale obecnie jestesmy na kuracji, ktora chyba zaczyna przynosic
      efekty, wiec byc moze to jednak nie AZS.

      Ech, troche sie rozpisalam jak na pierwszy raz, ale jak juz zaczne o mojej
      corci, to czasem ciezko mi sie zatrzymac.

      Buziaczki dla Waszych pociech i pozdrowionka dla Was smile)
      • eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 11:26
        merlott,
        a jak to uczulenie, nieuczulenie, objawia się u Twojej Oliwki?
        Czym kurujesz?
        Ewa
        • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 12:59
          Jagno, jesteś niesamowicie silna i dzielna! Przeżyliście horror, czytałam Twój
          opis naprawdę z przerażeniem. Nawet nie mogę sobie wyobrazić by mój ukochany
          synek miał być 2 miesiące w szpitalu, a co dopiero w takim naprawdę ciężkim
          stanie... Ale mam nadzieję, że najgorsze już za Wami i teraz będziecie się
          tylko cieszyć urokami niemowlęctwa i macierzyństwa smile Zwłaszcza że zwolniłaś
          się z pracy i na pewno maluszkowi wynagrodzisz te trudne chwile tak, że nie
          pozostanie po nich nawet ślad smile
        • merlott Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 13:11
          pisalam o tym ostatnio na forum Niemowle. Mala ma czerwona szyjke oraz zgiecia
          pod kolankami, czasem tez pod paszkami. Jest juz tak od 2,5 m-ca. Sa to duze,
          czerwone rany. ciezko je pielegnowac - gdy wysuszam to najpierw jest OK, a
          potem skorka peka i zaczyna sie saczyc ropka, gdy natluszczam, to tez najpierw
          OK, a potem robi sie juz za wilgotno i rana cala sie saczy. Jedni lekarze
          kazali mi bardzo mocno natluszczac cialko, bo ponoc jest suche. Ostatnio zas
          odwiedzilismy innego dermatologa i ten nakazal kompletnie inna kuracje -
          wysuszanie, mycie mydlem i dal tez jakas masc, nie pamietam teraz nazwy.
          Zaczelismy stosowac od przedwczoraj i bylam w szoku, gdyz po powrocie z pracy
          po raz pierwszy od 2 miesiecy zobaczylam biala szyjke u corci! Nie wiem tylko
          czy to chwilowe czy tez na stale. Jak opisalam problem na "Niemowle", to
          wszystkie dziewczyny zareagowaly ze to AZS sad(( Zobaczymy za kilka dni. Pod
          koniec tygodnia mam odstawic masc i jesli problem nie wroci, bede skakac ze
          szczescia smile)
          • eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 14:47
            Życzę powodzenia i oby poskutkowało.
            Ja dziś idę do lekarki, zobaczymy co powie. Jak zobaczyła Michała 2 miesiące
            temu to od razu powiedziała, że to skaza białkowa i kazała mi ograniczyć nabiał
            i smarować miejsca zmienione Laticortem. Jak trzymałam dietę niewiele pomagało
            na policzku, ale po maści było ok, ale ogólnie skóra na klatce piersiowej stała
            się strasznie sucha i chropowata. Odwiedziłam lekarza 2 tygodnie temu, moja
            akurat była na urlopie, ta która ją zastępowała, też powiedziała, że to skaza,
            ale wtedy policzek wyglądał w porządku. Najgorzej było z klatką piersiową, więc
            przepisałam mi robioną maść (wazelina z wit.A) i zaleciła kąpiel z dodatkiem
            oliwy z oliwek i faktycznie na klatce piersiowej wszystko wróciło do normy.
            Niestety od wczoraj policzek wygląda fatalnie. W niedzielę już się coś zaczęło
            dziać, ale wczoraj wyglądało to już tragicznie, a dziś już nawet nie mówię,
            wygląda jakby go coś ugryzło. Zobaczymy co powie lekarka jak go zobaczy!
            • merlott Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 15:28
              Oliwka miala czerwone placki na buzce i w ogole wysuszona i nieladna buzke.
              Smarowalam jej czysta biala wazelina. Teraz buzka jest przepiekna. Moze u
              ciebie tez by to pomoglo? Nietety wazelina nie zadzialala w innych miejscach..
              • ja_sylwia Wieści z frontu alergicznego... 24.08.04, 16:23
                Witajcie, jakimś cudem znalazłam kafejkę , więc muszę do Was troszkę skrobnąć,
                babcia siedzi z małym w domku.
                Przede wszystkim witam i pozdrawiam Jagnę, trzymaj się ciepło, i zostań tu już
                z nami.
                Dziewczyny....................................
                tak jak już pisałam, zaczęłam tydzień temu dietę. Mały mił już coraz bardziej
                zaognioną szyjke, suche czerwone placki, które właśnie wyglądały jak takie
                skupiska krosteczek, suche policzki, placki suche pojawiały się pod kolankiem,
                na udach. Cały czas miałanm nadzieję, że to w końcu przejdzie. Mu\yliłam się.
                PO przyjeździe do rodziców mały zaczął się drapać!!! Zaczęło go to okropnie
                swędzieć, przede wszystkim w nocy, drapał się, płakił i piszczał jak
                zwierzątko, ja wyłam razem z nim. Poszliśmy do alergologa-wspaniała lekarka, w
                końcu jakaś, która porządnie obejrzała małego i poświęciła nam kupę czasu.
                Według niej, i moich odsuwanych daleko, ale jednak, domysłów, mały
                jest "pięknym" 100% alergikiem, klasyczne AZS. I ponoć już dosyś
                zaawansowane!!!!!! Do cholery, u mnie jakoś lekarze podchodzili do tego lekko
                bardzo. Musiałam kupić cholernie drogi krem - 120 zł za 15 g, ale to nie jest
                steryd. (acha, po sterydzie, Elocomie, też jak u Merlot znikło wszystko
                natychmiast i po 3 dniach wróciło z nasileniem). Pani pochwaliła mnie za moją
                dietę, kazała natychmiast wywalić z domu kota, kwiaty, pierze, stare
                dywany...no i cały czas trzymać dietę - nie wiadomo co małego uczula, bo nie
                jest lepiej. Jak mu nie będzie przechodzić, będziemy musieli brać leki.
                Dobrze, że była ze mną moja mama, bo oczywiście też mi nie wierzyła, że jest
                tak źle i starała się wybić mi z głowy moją diete. Jestem już i tak chuda,
                zawsze byłam, a teraz chyba padnę, ale dzieki bogu lekarka pozwoliła mi jeść
                chleb, bo ponoć to raczej na pewno nie jest uczulenie na gluten. No cóż, ja już
                wszystko podejrzewałam. Ach, mam prać WSZYSTKO tylko w płatkach mydlanych.
                Smutno mi bardzo jak patrzę na małrgo jak się tak drapie, trzymam mu rączki, a
                on drapie moje. Im bardziej jest mu źle, tym bardziej go kocham.
                A nma domiar złego mamy jeszcze iść do neurologa, mały praktycznie używa tylko
                lewej rączki, ma ją silniejszą. Jak się dowiem czegoś nowego dam znać,
                tymczasem trzymajcie kciuki, pozdrawiam,
                Sylwia
              • grass_d Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 16:26
                Cześć dziewczyny!!
                oj, długo tu nas nie było, bo i urlop u rodziców i absorbujące chrzciny po
                drodze i chwilowe odcięcie od netu...Wszystko się zmieściło, a Wy tymczasem
                naprodukowałyście tyle maili, że już jeden dzień spędziłam na czytaniu i dalej
                jestem do tyłu...winkA "widzę" tyle nowych twarzy...smile Ja też witam.
                Nie czytałam posta Jagny, to naprawdę musiały być ciężkie przeżycia, powiedzcie
                mi, gdzie go można znaleźć?

                Cóż, mam wrażenie, że zostałam chyba ostatnią mamą na forum, która karmi
                wyłącznie tylko mleczkiem z piersi...Chyba mnie skusicie dziewczyny, chociaż
                się zaparłam, żeby Emi skończyła wcześniej te 5 miesięcy, ale zobaczymy.
                A co słychać u Emilki? Jakieś dwa tygodnie temu przeszła przeobrażenie, z
                niemowlaczka ufającego wszystkim i uśmiechającego się na prawo i lewo, zmieniła
                się w dzieciaczka bojącego się wszystkich "obcych". Babcie i nasi znajomi to
                też obcy.sad Jest bardzo pogodna i wesoła na rękach rodziców, jak tylko ktoś
                inny zostaje z nia sam na sam, lub nie daj Boże weźmie na ręce, zaczyna sie
                wrzask niesamowity. Musze przyznać, że to duże utrudnienie, nie da się jej z
                nikim zostawić nawet na moment. Mam nadzieję, że to mija...smile
                Co poza tym, świetnie się potrafi na chwilę sama sobą zająć, bawi się
                zabawkami, wszystko ląduje w buzi, jednym słowem rozwija się prawidłowo. Jednak
                nadal się nie przewraca...sad( Malilko, czy u Ciebie już to się zmieniło? U nas
                na razie tylko przekręty na boczki.
                Chrzciny przeszły w miarę spokojnie, tzn miałyśmy mały kryzys, proboszcz tak na
                nas łypnął okiem, jak Emi zaczęła płakać i marudzić, że czym prędzej
                zniknęłyśmy na 15 minut w zakrystii...smile)) NA szczęście przeszło. Muszę
                powiedzieć, że była chrzczona z czworgiem innych dzieci i najgorzej znosiła
                mszę dziewczynka, tak na oko około 4-letnia....
                Uciekam bo maluch marudzi, już teraz zamierzam częściej się pokazywać, to mi
                nic nie umknie, pa.
                • cody2 Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 18:29
                  HeY!!!

                  Nie jesteś jedyną mamą karmiącą tylko piersią. Ja jeszcze też nic nie
                  wprowadzam, a Mały za dwa dni skończy 4 miesiące. Nie wracam do pracy więc mogę
                  być jeszcze jakiś czas tylko dla mojego szkraba.
                  A ja chciałam o przychodni. Pojechaliśmy dziś na UMÓWIONE szczepienie i
                  okazało się, że pani doktor jest na urlopie, ale ze szczepieniami nie ma co się
                  spieszyć, mozna później - to słowa siedzącej tam pielęgniarki. No dobrze, ale
                  po co umawiały nas 6 tygodni emu na konkretna datę????? Nawet wpisały ja do
                  książeczki. Muszę zauwazyc, że w tej przychodni każda wizyta miała 2 podejścia,
                  zawsze kogos tam brakowało. Tak więc jutro idziemy na poszukiwanie nowej
                  przychodni, może nie wszędzie aż tak olewa sie pacjentów. Wierzę w to.

                  Pozdrowionka dla wszystkich!!!!
                  • eklon Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 20:55
                    Hej,
                    ja też po wizycie. Mam znowu ograniczyć nabiał (a juź się tak cieszyłam, że
                    mogę sobie podjeść trochę serka). Pani doktor przepisała jakąś robioną maść,
                    jutro sobie obejrzę dokładnie co to, bo ona powiedziała, że powinno poskutkować
                    i po 4 dniach smarowania mam odstawić. Ciekawe co to za cudo! Poza tym wszystko
                    OK.
                    Idę zaraz spać, bo Misio już śpi, a tata poszedł z kolegami z piłki na piwo,
                    więc nie mam szansę trochę wcześniej zasnąć.
                    Pozdrowionka
                    ewa
                    • contraria Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 21:19
                      witajcie!
                      Jagno - czytalam twoj post z niemalym przerazeniem i ogromnie sie ciesze, ze
                      jest juz lepiej z twoim synkiem. trzymam kciuki za was! swoja droga - takie
                      peregrynacje z chorym dzieckiem zakrawaja na jakis horror!

                      grazyno - ja tez karmie swojego 19tygodniowego maluszka jedynie piersia i nie
                      zamierzam tego zmieniac co najmniej do skonczenia 5 miesiaca. na pewno nie
                      zrobie tego przed naszym wyjazdem nad morze. poza tym czas na marcheweczke
                      jeszcze przed nim; mi juz zal tego, ze Michaszek jada tak rzadko /2-3razy w
                      ciagu dnia/.

                      u nas wszystko w najwiekszym porzadku - bawimy sie klockami, duzo czytamy,
                      kapiemy sie z kaczkami, ladujemy wszystko, co sie da do buziaka /te kaczki i
                      delfiny z wanienki tez/, no i juz nam sie nudzi na siedzaco. ze zgroza patrze
                      na Michala - ktory trzymany na kolanachw pozycji siedzacej wybija sie do
                      stania. "postoi" tak z minutke i hops! siada. on generalnie siedzi juz od kilku
                      tygodni - ortopeda nie mial nic przeciwko - Michaszek ma bardzo silny kregoslup.
                      wkrotce przenosimy sie do duzej wanny, bo nasza kolosalna wanienka jest juz
                      ciasna. nie mieszcza sie tu wszystkie akcesoria niezbedne do atrakcyjnej
                      kapieli. juz slysze ten placz przy wyjmowaniu Malutkiego z wody...

                      zabieram sie za prace, pozdrawiam


                      • malilka Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 21:37
                        Contra- czy ja dobrze czytam? Michaś już sam siedzi??? I to od kilku tygodni??
                        A siada sam, czy wymaga sadzania? Mój lekarz twierdzi, że jeśli dziecko samo
                        usiądzie to może siedzieć bez zględu na to jak wcześnie to mu się uda, ale
                        sadzać małego nie wolno za żadne skarby...
                        Ja byłam dzisiaj na drugim kontrolnym usg bioderek (wszystko na szczęście ok,
                        biodra zdrowiuteńkie). Na dworze upał, w Matce Polce ukrop i duchota, kolejka
                        dzieci umówionych na tę samą godzinę, z młodego ubranego w samo body się leje,
                        a obok dzieci w czapeczkach (zgroza!), długich rękawkach, na to śpiochach i
                        jeszcze poprawione skarpetakmi- można zemdleć od samego przyglądania się.
                        A poza tym mój synek, który już miał jaki taki harmonogram dnia jeśli chodzi o
                        jedzenie, yotalnie się znowu rozjechał i je co 2-3 godziny, generalnie jak mu
                        pasuje bez żadnych stałych pór. Oczywiście w nocy też je co 2-3 godziny i mimo
                        że wstaję o 9.00-10.00 to ziewam ostatnio cały dzień sad Jedyne czego pilnuję to
                        drzemki- jak przychodzi pora drzemki, czyli 11.30, 14.30 i 17.30 to po prostu
                        małego usypiam, bo inaczej albo marudzi, albo tak się w końcu męczy, że
                        usypianie zajmuje półgodziny. A tak to zasypia w kilka minut. I wczoraj mały
                        też się rozpłakał wzięty na ręce przez babcię i tak było 2 razy. Babcia sobie
                        wytłumaczyła, że raz dziecko było głodne, a raz śpiące, bo niemożliwe, żeby się
                        jej przestraszył, bo ona nie jest żadna obca smile) Grass- u nas też przewrotów
                        nadal brak, tylko intensywne przekręcanie na boczki.
                        Pozdrawiamy
                        • eklon Re: po wizycie w przychodni 25.08.04, 08:07
                          Hej Dziewczyny!
                          Contraria- też jestem w szoku, bo mój Michaś dopiero odkrywa co to znaczy
                          przeturlać się z plecków na brzuszek i to strasznie powoli. Siedzi, owszem, ale
                          tylko z podparciem i przez moment jak się zapuści to posiedzi sam, ale podnosi
                          głowę i tułów tylko do pewnego poziomu i dalej ani rusz!
                          Wczoraj moja pani doktor powiedziała, że nie ma się co śpieszyć, bo dzieci
                          generalnie siedzą tak w 6-tym miesiącu.
                          • merlott Re: po wizycie w przychodni 25.08.04, 10:16
                            hej, hej,
                            no to Contraria mamy chyba podobnie silne dzieciaczki. Oliwka co prawda nie
                            siedzi jeszcze sama, ale juz od tygodnia uparcie trenuje takie podnoszenie sie
                            z lezenia do pozycji siedzacej. Sama, bez zadnej pomocy podnosi sie tak okolo
                            60 stopni. Przewijanie jej stalo sie koszmarem - ciagla banka-wstanka smile)
                            No i wanna tez juz dawno za mala, tylko ze u nas w domu prysznic, wiec nie mamy
                            gdzie sie przeniesc. A szkoda, bo Mala uwielbia wode.
                            • eklon Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 10:18
                              dziewczyny mam pytanie.
                              Moja koleżanka, która podaje swojej małej marchewkę, powiedziała mi, że jej
                              lekarz twierdzi, że jeżeli odstawi teraz tą marchewkę, to jej mała będzie miała
                              biegunkę?! Wydaje mi się to mało prawdopodobne, ale być może faktycznie tak
                              jest. Wiecie coś na ten temat?
                            • grass_d Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 10:36
                              Cześć Mamusie,


                              wczorajszy dzień był jakimś koszmarem, muszę się Wam wyżalić. Byłam wieczorem
                              na kolejnych jazdach w ramach robienia prawa jazdy, jedziemy sobie z
                              instruktorem na niesławne i najgorsze rondo w Krakowie, Czyżyńskie, stoimy
                              przed światłami, zielona strzałka, ruszamy, instruktor mi ostro hamuje, bo
                              jedzie z lewej polonez (nawiasem mówiąc był na środkowym pasie, więc go
                              zlekceważyłam..), mijają dwie sekundy i ...z całym impetem ładuje nam się w
                              kuper fiat cinquecento! Huk był niemiłosierny, przez chwilę zastanawiałam się
                              czy żyję, ale ok, zjechaliśmy na bok, tył rozwalony porządnie. Na szczęście to
                              zupełnie nie nasza wina była, tylko tego gapy z fiata. On też nie zauważył tego
                              poloneza...smile NIe chcieli się za nic dogadać z właścicielem szkołu jazdy,
                              zmarnowałam tam godzinę, potem zaczęła się następna bo czekamy na policję, ja
                              jako świadek, potem dzwoni mąż, że Emilka cała w spazmach, więc ściągnełąm ich
                              na to nieszczęsne rondo, gdzie dalej czekaliśmy. Emilka niestety potraktowała
                              swego tatę również jako kolejnego obcego, i uznaje obecnie wyłącznie mnie. Rany
                              co za koszmar.Już jej zostawić nie mogę nawet z ojcem. No i na domiar złego
                              pożarliśmy się z męzem przez te wszystkie nerwy. Dzisiaj mamy dzień ciszy.smile
                              Uff, lepiej mi się zrobiło, jak się wygadałam. smile

                              NO, poza tym chcę zacząć uczyć Małą zasypiać bez cycka, ale się nie da. Jak to
                              zrobić, ja wymiękam po 2 minutach płaczu (nawet jak trzymam ją na rękach). Nie
                              wiem jak to będzie dalej. Przecież kiedyś musze wrócić do roboty, chyba
                              dziecina nie będzie spała, aż wrócę.
                              Mam pytanko do Sylwi, u nas z tą skórką to wygląda tak, że Mała ma na jednym
                              policzku ten czerwony, twardy placek po którym się drapie, a na nóżkach takie
                              miejscami suche miejsca, z łuszczącą się skórą, ale nie czerwone, czy to może
                              być Twoim zdaniem też AZS? TEż się wybiorę do alergologa, bo już testowaliśmy
                              dwie maście, kąpiele w Oilatum, zmianę mydełka i nic nie pomaga. Trzech
                              pediatrów twierdziło, że to nie alergia więc diety nie kontynuowałam.

                              Przeczytałam post Jagny, co za horror. Życzę zdrowia i siły Wam obojgu i
                              żadnych już problemów, nawet z kupkami.smile

                              pozdrawiamy
                              • eklon Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 14:29
                                Z Twojego opisu skóry Emilki, to skłaniałabym się raczej do diety! Mój Michał
                                ma też czerwony placek na policzku i małe suche miejsca na całym ciele, które
                                są suche i chropowate (czasami pojawiają się na nich takie pryszczyki z jakimś
                                płynem). Ja ograniczam na razie nabiał, bo u mnie jest najbardziej
                                prawdopodobny (poprzednio jak z nim zaszalałam też tak było ;-( i zobaczymy co
                                będzie, a kąpię w wodzie z dodatkiem oliwy z oliwek i smaruję robioną maścią
                                (wazelina z wit. A).
                                Pozdrowionka
                                ewa
                              • ja_sylwia Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 15:42
                                Grażyna, ja byłam u trzech pediatrów i jednego dennego alergologa, po wizycie u
                                których nic nie wynikało, w końcu tak jak pisałam małemu się strasznie
                                pogorszyło i jakimś cudem znaleźliśmy świetnego alergologa, niestety w mieście
                                u moich rodziców, buuu.
                                Mój mały jak miał półtora miesiąca, miał tylko 1 (!) suchy placek nad
                                cycuszkiem, i trochę wysypaną buźkę, co wtedy zupełnie zlekceważyłam.
                                Nadwrażliwa zrobiłam się doppiero po przeczytaniu postów na forum alergie...
                                Objawy wskazują niestety na AZS, ale być może twój dzieciaczek jest tylko
                                wrażliwy na coś w pokarmie. Idźcie lepiej do dobrego alergologa...przynajmniej
                                rozwieje Twoje wątpliwości. Acha, u nas suche placki też nie były czerwone,
                                dopiero, jak się po nich zaczął drapać to się zrobiły czerwone.
                                Życzę powodzenia i trzymam kciuki,
                                pozdrawiam.}
                                Sylwia
                                • malilka Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 17:49
                                  Witajcie,
                                  Mamusie dzieciaczków z problemami skórnymi- bądźcie dzielne! To smutne, że
                                  najróżniejsze alergir dotykają tak dużej liczby dzieci, a jednocześnie tak
                                  trudno znależć lekarza, który się na tym zna.
                                  Mój synek ma skórę cudną, ale za to mamy problem z pieluszkami sad Na początku
                                  używaliśmy Huggies Freedom i było super, ale jak przeszedł na rozmiar 4 to się
                                  skiepściły i zaczęły słabo chłonąć (a mój mały to potrafi nasiusiać!), więc
                                  przerzuciłam się na Pampersy i te chłoną duuużo lepiej, do tego są tańsze, więc
                                  przez chwilę było super. Ale potem dostał uczulenia w fałdce pod brzuszkiem-
                                  tam gdzie dotyka góra pieluszki. Krostki smarowane sudocremem znikają, ale
                                  muszę ciągle smarować. Do tego Pampersy mają bardzo sztywne boczki,
                                  kilkakrotnie mały miał od nich zaczerwienione bioderka, a dzisiaj rano
                                  przecięły mu skórę do krwi sad( No i nie ma dobrej pieluszki dl mojego synka,
                                  buuu sad
                                  W temacie kulinarnym przerobiliśmy już wszystkie warzywka od piątego miesiąca,
                                  małemu wszystko smakuje, a najbardziej brokuły i dynia. Po dynii zrobił dzisiaj
                                  plastelinową kupkę, aż sobie pomyślałam, że synek robi się dorosły smile
                                  W czasie wtorkowej przejażdżki zauważyłam, że główka małego jest już tylko 2cm
                                  niżej niż górny brzeg fotelika samochodowego, a że główka dziecka absolutnie
                                  nie może wystawać, to kupiliśmy dzisiaj następny fotelik, Iseosa Bebe Confort,
                                  który jest do 18kg, więc mam nadzieję, że posłuży nam do 3 roku życia. Fotelik
                                  można montować tyłem i można rozkładać do pozycji półleżącej, więc mały będzie
                                  mógł w nim jechać od razu. Cieszę się, że ma porządny fotelik, bo ten 0-9kg
                                  mieliśmy Inglesiny i jakoś mu nie ufałam.
                                  Poza tym od wczoraj mój synek zaczyna się głośno śmiać. Wcześniej piszczał z
                                  radości, krzyczał, ale takiego "hehehe" nie robił i uznaliśmy, że taka jego
                                  uroda i już, ale i wczoraj i dzisiaj było coś właśnie na kształt hehehe smile
                                  No i mały wstał dzisiaj lewą nogą, bo marudzi od rana, do tego w południe
                                  zasnął tylko na 15 minut, więc szybko znowu zaczął marudzić, ehhhh. Na
                                  szczęście takie dni zdarzają mu się baaaardzo rzadko.
                                  • eklon Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 21:27
                                    Malilka,
                                    widocznie nasze dzieci mają zupełnie odwrotne usposobienie i odwrotnie reagują
                                    na biorytm, bo mój Michał ostatnie dwa dni jest po prostu cudowny! Śmieje się
                                    do wszystkich, potrafi sie pobawić sam przez dłuższą chwilę i generalnie jest w
                                    bardzo dorbym humorze! Moja mama wczoraj nie mogła wyjść z zachwytu po moim
                                    powrocie z pracy, jaki to on grzeczny i ile ona może przy nim zrobić.
                                    Michałowi wystarcza czasami, że siedzi w foteliku obok kogoś, kto akurat coś
                                    porabia w kuchni, obserwuje tylko, bawi się swoimi rączkami i nóżkami i
                                    generalnie wszystkim, co mu tylko wpadnie w ręce. Oczywiście wszystko ląduje w
                                    buzi.
                                    Dzisiaj jego buzia wygląda już rewelacyjnie, ale ja nie jem nic z nabiału już
                                    od poniedziałku. Wygląda na to, że to jednak faktycznie skaza.
                                    Mam w związku z tym pytanie. Jak uzupełniać braki wapnia w organiźmie jeżeli
                                    nie jem nic z nabiału. Biorę w tej chwili falvit, ale nie wiem, czy to
                                    wystarcza. Nie chcę mieć za jakiś czas problemu z zębami, czy też kośćmi.
                                    Znacie jakiś sposób na niedobór wapnia?
                                    Poza tym nadal strasznie wypadają mi włosy. PO myciu wręcz mogę je wyjmować
                                    garściami!
                                    A jak u Was?
                                    • winia5 Re: po wizycie w przychodni 27.08.04, 13:59
                                      heja,
                                      no tak, trzy dni nas nie bylo, a czytania co niemiara.
                                      No i ja tez nie wytrzymalam, i dalam malemu odrobinke jabluszka. Jak do tej
                                      pory nie zaobserwowalam zadnych negatywnych zmian, moze tylko maly jakos
                                      czesciej mi sie w nocy budzil, ale nie wiem, czy to z powodu jabluszka, czy
                                      poprostu byl glodny. Krostek tez zadnych nie zauwazylam, to pewnie znak, ze
                                      toleruje jabluszko.

                                      Maliko, jak to jest z tymi deserkami? Nie zanalazlam zadnego od 4 miesiaca,
                                      tylko od piatego i nie wiem, czy moge je dawac malemu. Czy to znaczy, ze od 5,
                                      jak skonczy 5 miesiac, czy konczy 4 i wchodzi (zaczyna ) 5?

                                      eklon, ja to prawie wogole sie nie czesze, tylko rano. Zwiazuje wlosy w kucyk
                                      i tak chodze caly dzien. Podjelam decyzje, scinam wlosy, wprawdzie jeszcze nie
                                      mialam takich dlugich, ale nie ma co zalowac, odrosna.


                                      a, i zapomnialabym dodac, po dwoch spotkaniach z rehabilitantka maly zrobil
                                      znaczne postepy, naprawde, az ona sama sie dziwila. Juz zaczal ladnie podnosic
                                      glowke jak sie go podniesie lekko pod barkami, za raczki jeszcze mu trudniej,
                                      nadal robi mostek. Poza tym wazne, ze cwiczenia daja efekty, a moze poprostu
                                      nadszedl juz czas i on sam do tego doszedl.

                                      sorki za pismo, ale klawiatura cos mi siadla
                                      pozdrawiam
                                      Ania
                                      • malilka Re: po wizycie w przychodni 27.08.04, 14:30
                                        Winiu, słoiczki od 5 miesiąca są od momentu, kiedy dziecko skończy 4 miesiąc i
                                        zacznie piąty. To budzenie w nocy to raczej nie od jabłuszka, po jabłuszku to
                                        mogą ewentualnie być krostki albo luźne kupki w większych ilościach, ale jak w
                                        umiarkowanej ilościi same znikają, to też nie trzeba odstawiać nowości.
                                        Czy któraś mamusia daje już dwa rózne słoiczki dziennie, to znaczy np. warzywko
                                        i deserek? Jak długo podawać tylko jedną rzecz dizennie?
                                        Eklon, mój synek na co dzień jest po prostu aniołkiem, cały czas uśmiechnięty,
                                        radosny, potrafi sam się bawić godzinami i gdyby nie to, że uwielbiam spędzać z
                                        nim czas, bawić się i czytać mu książeczki to mogłabym mieć spokojnie wolne
                                        kilka godzin w ciągu dnia. Mały marudzi i płacze tylko jak jst głodny albo
                                        senny. Ale od czasu do czasu ma "dzień marudera" i wtedy potrafi kwękać od rana
                                        do wieczora, jak właśnie wczoraj. Ja jestem do tego kompletnie
                                        nieprzyzwyczajona, więc na koniec dnia padam na twarz, bo jak kwęka to trzeba
                                        go też nosić na rękach (czego normalnie w ogóle nie robię, chyba że przy
                                        usypianiu), a te prawie 9kg daje się we znaki... Aaaaa- chciałabym się Wam
                                        pochwalić, że z domowych pomiarów wynika, że przez ostatnie 2 tygodnie mały nic
                                        nie przytył! Tak strasznie się cieszę smile))) Bo bałam się że już nigdy nie
                                        przestanie przybierać jak smok....
                                        A łysieję nadal w tempie ekspresowym, też mam włosy ciągle związane, bo inaczej
                                        moje kłaki muszę wyciągać z łapek małego. Szczotkuję je 2x dziennie i wtedy ze
                                        szczotki zbieram pełną garść włosów sad
                                        Winiu, super że rehabilitacja przynosi tak błyskawiczne efekty! Tak zwykle jest
                                        jak się odpowiednio wczesniej zareaguje smile
                                        Pozdrawiamy
                                        • asik_w Re: po wizycie w przychodni 27.08.04, 15:11
                                          hejka!!
                                          U nas dopiero 8 ranosmilea nie spimy juz ponad godzinke, ciagle sie zastanawiam
                                          czy kiedys dane bedzie mi jeszcze pospac do 10??smile
                                          Po poludniu mamy wizyte u pediatry, kurcze nie podoba mi sie ona bo: Kamis
                                          mial miec robione testy krwi co 6 tyg, w srode byl telefon zebysmy w czwartek
                                          udali sie do szpitala na badanie a dzisiaj na wizyte(a bylismy umowieni za
                                          tydzien)ostatnio test krwi Kamis mial 2 tyg temu, buuu i boje sie ze moze
                                          wyniki byly znowu gorszesad a w ubieglym miesiacu byly lepszesadna szczescie nie
                                          widac po nim zeby bylo cos nie tak, bo to przekochany urwissmile)teraz lezy obok
                                          na foteliku wyrzuca misie, musze co chwila podawac i demontuje grzechotki a
                                          jakie miny robismile))na dodoatek gdy podam mu rece to sam ladnie siada i siedzi
                                          podparty, czesto staje i sprezynuje, a jak mu sie to podobasmile)no i pelza gdy
                                          lezy na brzuszku tylko ze do tylusmile)i tak mu sie spodobalo przekrecanie na
                                          brzuszek ze nawet w nocy czesto tak spismile) ciekawa jestem ile juz wazy?wink))
                                          Jedzonko- ja czasami daje kila lyzeczek warzywek a poznej owocow, tylko ze
                                          tutaj jest troche inaczej niz w Polsce, napisze Wam co mozna podawac dziecku od
                                          5 mieisaiaca: fasolke szparagowa, zielony groszek, marchewke, slodkiego
                                          ziemniaka, dynia, jabluszko, gruszka, banan, brzoskwinia, sliwka.
                                          Malilko a jak jest z tym w Polsce??
                                          poradzcie mi co mam robic: Kamis czesto wklada raczki do buzki, czasami
                                          wlozy za gleboko i odbija mu sie jedzonko, no a wtedy niestety trzeba go
                                          przebirac i potrafi tak zrobic 2-3 razy w ciagu dnia! mozna go jakos tego
                                          oduczyc czy trzeba przeczekac??/
                                          Jagna- Nikos i Ty jestescie naprawde dzielnismile) na szczescie juz po
                                          wszystkim, trzymamy kciuki zeby nic takiego juz sie nie przytrafilo wiecej,
                                          Winiu, moze naprawde przyszedl odpowiedni moment dla Szymusiasmile kazde
                                          dziecko ma swoj wlasny rytm, ale cwiczenia nie zaszkodza, zobaczysz niedlugo
                                          zapomnisz ze czyms sie tam martwilas gdy Maly zacznie chodzic i rozrabiacsmile)
                                          a wogole to dlaczego takie malenstwa choruja lub maja jakies problemy??
                                          uciekamy cycusiowacsmile)napiszemy pozniej co bylo u lekarza, trzymajcie siesmile)
                                          • opolanka1 chwilka opowieści z Opola 27.08.04, 21:02
                                            Hej dziewczyny!!!

                                            Ja tak szybciochem bo mam dosłownie parę minut...Przeczyta łam cztery pierwsze
                                            posty i mus ze napisa c do Was i uciekać...

                                            Ostatni email o chorobie jednego z naszych forumowych maluszków, bardzo mnie
                                            przeraził i łzy zakręciły mi się w oczach...dobrze, ze już po wszystkim,
                                            napewnbędize lepiej każdego dnia

                                            Asik, ja swoja małą zarejesrowałam przez ambasadę, to znaczy oni
                                            zarejestrowali, musiałam mieć odpis aktu urodzenia, sprawdzili nasze paszporty,
                                            złożyliśmy podpisy...chyba w Polsce, trzeba b ędzie miec tylko akt urodzenia ze
                                            szpitala, tak myślę, może przetłumacozny przez przysięgłego....A co do lotu.
                                            ptrzy starcie i hamowaniu mała spokojnie najpierw nie spała w podróży, ale po
                                            20 minutach zasneła i obudizła sie dopiero w Opolu...podawałam jej wode pod
                                            czas startu, a przy lądowaniu nie, bo spała....Było ok....mała siedziaął na
                                            osobnym fotelu bo było tyle miejsca, ale jak chciałam to mogłam ją tryzmać na
                                            kolaanch z dodatkowymi pasami.....

                                            Teraz jesteśmy w Opolu, pogoda jeszcze dopisuje, mała na nowe twarze reaguje
                                            uśmiechem, nie boi się nikogo, uwielbia słuchac jak sie rozmawia i to nie
                                            koniecznie do niej, tylko jak np...gadamy sobie z rodzinką, to ona ma buzie
                                            otwartą i słucha....

                                            Wziełam sobie z apunkt honoru, do czasu przyjazdu taty dziecka,. czyli do
                                            nastąnego piątku, nauczyć ją zasypiać w łóżeczku, i od razu jakoś to
                                            załapała. ...mam andzieje, ze nie zapesze, tylko boję sie, ze ze względu na to
                                            iż jets to łóżeczko turystyczne i trochę sie rusza, to jej to bujanie
                                            odpowiada...bo w domu to jest wielki krzyk, taki, z e traci oddech/...a tutaj
                                            chwilka płączu i śpi..oby pamiętała ta czynność jak przyjedziemy do Niemiec

                                            muszę uciekać, bo mała zostawiłam z babcią w domciu i mam nadzieję, ze nadal
                                            śpi...

                                            odezwę sie jak najszybciej i przeczytam pozostałe posty

                                            a ha, maął takze śpi po 40 minut trzy razy w ciagu dnia
                                        • mami27 Buuu:((( Emilka ma niedowagę 27.08.04, 21:17
                                          Witam,
                                          no w koncu usiadlam na kilka chwilek i niestety dalam rade wzrokowo przeleciec
                                          ostatnie 25 postow. Po 6 tygodniach mniejszych i większych remontów, nasz dom
                                          wraca do normalności, ale to tylko do poniedziałku, bo wtedy wracam do pracy.
                                          Troszkę się cieszę, bo już nie chcę być tylko kurą domową, ale oczywiście jest
                                          mi baaardzo smutno, że zostawiam Emilkę z obcą babą (mimo że jest to moja dobra
                                          znajoma), może nie zobaczę jak sama siada, mówi pierwsze słowo itd. Sytuacja na
                                          rynku pracy nie daje mi jednak wyboru, po 3 latach przerwy muszę wrócić do
                                          pracy w szkole, inaczej być może nie miałabym gdzie wracać za rok.
                                          Ah, troszkę przeczytałam o Waszych probleach ze skora dzidków, to naprawde
                                          niesamowita zmora. U nas ze skorka ok,ale jak w temacie mamy problem z wagą.
                                          Byłam na kolejnym szczepieniu i okazało się, że Emilka waży tylko 5900g
                                          (skończy w przyszłym tygodniu 5 miesięcy). Tak około 500g niedowagi. Ja
                                          oczywiście doskonale znam przyczynę tego małego jej przybierania. Emilka nie
                                          domaga się jedzenia, robi sobie długie przerwy i pije krótko. A więc
                                          przystapiłam do działania i "pompujemy" ją: rano kaszka, w południe obiadek ze
                                          słoiczka a po południu deserek, w międzyczasie soczek. No i oczywiście zawsze
                                          gotowa pierś. Oczywiście nie zaczęłam podawać jej wszystko na raz, już od
                                          miesiąca dawałam jej kaszkę i soczek, doszedł więc regularnie teraz obiadek. Na
                                          razie nie daję jej butelki, ale od pażdziernika będe też pracować raz w
                                          tygodniu na kursach od 15.00-21.00, wtedy chyba nie obędzie się bez mieszanki.
                                          A oprócz tego Emilka jest jak pchełka, podskakuje z piskiem na nóżkach, wije
                                          się na wszystkie strony jak mała glizda, nie obraca się jeszcze, ale myślę że
                                          nastąpi to na dniach, bo bardzo daleko już się kula na boki. Oczywiście
                                          uwielbia pozycję w miarę pionową, i ma bardzo spuchnięte górne dziąsło, czyżby
                                          u nas pojawiał się najpierw jakiś ząbek na górze?
                                          Trzymajcie się gorąco i pozostańcie nadal tak bojowe w walce z tymi
                                          przeciwnościami. Te uśmiechy naszych jeszcze bezzębnych maluchów wszystko
                                          wynagradzają.
                                          papap
                                          mami i Emilka
                                          • malilka Re: Buuu:((( Emilka ma niedowagę 27.08.04, 23:01
                                            Witajcie smile
                                            Opolanka, super że Zuzia zasypia w łóżeczku turystycznym. My tu u teściów też
                                            takie mamy i mały za żadne skarby nie daje się do niego odłożyć sad
                                            Ja z kolei postanowiłam zrobić coś z nocnymi karmieniami, bo tak dalej nie może
                                            być. Maciuś budzi się co 2-3 godziny przez całą noc, a prawie 5-miesięczne
                                            dziecko powinno przesypiać juz 6-7 godzin pod rząd. Czuję że to jest nawykowe
                                            budzenie, a nie kwestia wielkiego głodu, bo czasem potrafi przespać te 6-7
                                            godzin. Chcę go nauczyć, że noc jest do spania, bo inaczej będzie mi się tak
                                            budził przez cały rok jak będę karmiła piersią. Zaczynam dzisiejszej nocy. Mały
                                            zasypia o 20.00 i potem budzi się mniej więcej o północy, 3.00, 5-6, 7-7.30 i 9-
                                            9.30. Postanowiłam wyeliminować karmienie o 3.00 i dojść do tego, by jak zaśnie
                                            o północy to żeby spał do 6-7 rano. Jak się obudzi to spróbuję oszukać go
                                            butelką z ciepłą wodą i nakarmię go minimum pół godziny później i będę
                                            codziennie ten czas troszeczkę wydłużać, aż mam nadzieję sam uzna, że na wodę
                                            nie warto się budzić. Wiem, że będzie mnie to kosztować kilkanaście zarwanych
                                            nocy, ale nie widzę innego wyjścia. Wszystko sobie zaplanowałam na dzisiejszą
                                            noc i wyobraźcie sobie, że nagle mi się dziecko obudziło o 21.30! No to mogłam
                                            wdrożyć moją teorię w życie, no bo pora jedzenia to północ. I po raz pierwszy
                                            udało się uśpic małego bez piersi! Szok! Co prawda zajęło mi to 35 minut, ale i
                                            tak jestem z siebie dumna. Najpierw mały dostał wody, a potem smoczka-
                                            nieuzywanego zresztą nigdy wcześniej, ale był tak senny że się przyssał, choć
                                            ja musiałam go mu trzymać w buzi, bo on sam nie potrafi.
                                            Lecę spać, bo ciężka noc przede mną smile
                                            • malilka Re: Buuu:((( Emilka ma niedowagę 27.08.04, 23:08
                                              ps. Mami weź się nie przejmuj tą niedowagą, co to jest 500g??? Zresztą skoro
                                              już tyle rzeczy jej wprowadziłaś, to na pewno lada chwila będzie lepiej smile Ja
                                              się z kolei martwię, że Maciuś waży za dużo- każda mama musi się trochę
                                              pomartwić smile
                                              Jeszcze chciałam Wam się poskarżyć, że od wczoraj borykam się z autentycznym
                                              nawałem pokarmu, nie mam pojęcia skąd się to wzięło, ale jest prawie taki jak
                                              po porodzie, wczoraj w nocy chciałam męża po kapustę do nocnego wysyłać smile)
                                              • asik_w same dobre wiesci..;-))) 28.08.04, 16:37
                                                witajcie!!
                                                Jestesmy juz po wizycie i jestem bardzo, bardzo szczesliwasmile) Kamilek ma z
                                                tygodnia na tydzien coraz lepsze wynikismile) lekarz endokrynolog, z ktorym
                                                wczoraj kontaktowala sie nasza pediatra(tutaj tego typu choroby prowadzi
                                                pediatra i konsultuje sie czasami gdy ma watpliwosci ze specjalista)powiedzial
                                                ze sa wspaniale i jak tak dalej pojdzie, to odstawimy leki i
                                                zobaczymy...mozliwe ze wszystko sie samo uregulujesmile)tutaj twierdza, ze
                                                niedoczynnosc mozna wyleczyc nawet jak jest od urodzenia, a Polsce twierdza ze
                                                nie, gdy jest wrodzona!!zreszta powiem Wam, ze gdybysmy byli w Polsce to Kamis
                                                nie mialby zadnej niedoczynnosci, bo jego wyniki wchodza w norme!!?? sama nie
                                                wiem co o tym myslec!! i teraz mamy dylemat wracac teraz czy zostac jeszcz
                                                ekilak miesiecy??!!niemaz moze pracowac tutaj jeszcze do marca, planowalismy
                                                powrot za kilka tygodni, bo jest taka mozliwosc, ale w tej sytuacji to nie
                                                wiem, Dziewczyny poradzcie! zostac jeszcze troche i doprowadzic wszystko do
                                                porzadku z tarczyca Malego, czy wracac( w Polsce nie bedzie leczony bo wyniki
                                                sa wg skali plskiej oki)?? podpowiedzcie, co byscie zrobily??
                                                dla Kamilka wszystko, tylko ze juz okropnie tesknie za krajem....pozdrawiam
                                                • malilka Re: same dobre wiesci..;-))) 28.08.04, 21:22
                                                  Hej smile
                                                  Moja noc okazała się pełnym sukcesem smile))) Maciuś zjadł o 23.15 i o 2.40
                                                  obudził się znowu na jedzonko. Nie dostał piersi, tylko ciepłą wodę (wypił
                                                  20ml), no i w ciągu 45 minut udało mi się go uśpić i to naprawdę bez większych
                                                  protestów, tylko z marudzeniem i popłakiwaniem. Spał do 5.00, więc praktycznie
                                                  obudził się dopiero na następne karmienie! Taka jestem dumna, że miałam siły,
                                                  żeby go w nocy odzwyczajać od jedzenia smile))
                                                  Asik, pocieszające jest, że niedoczynność Kamilka jest na tyle mała, że według
                                                  polskich norm w ogóle jej nie ma! Decyzja pewnie jest trudna, ale może rozważ
                                                  chodzenie z Kamilkiem do jakiegoś prywatnego endokrynologa w Polsce?
                                                  A jeśli chodzi o jedzonko dla maluszków w Polsce, to napiszę Ci jakie warzywka
                                                  i owoce jadł lub ma w szafeczce Maciuś (wszystko od 5 m-ca) : marchewka,
                                                  ziemniak, dynia, brokuły, szpinak, jabłka, dzika róża, winogrona, jagody,
                                                  morele i maliny. I to chyba wszystko, przynajmniej ja innych słoiczków od
                                                  piątego miesiąca nie znalazłam.
                                                  Pozdrawiam
                                                  • winia5 Re: same dobre wiesci..;-))) 29.08.04, 12:28
                                                    witajcie,
                                                    maliko, ja dostałam kilka dni temu poradnik od Nutricii "Poradnik żywienia
                                                    małego dziecka" i tam jest napisane jakie owoce i warzywa można podawać
                                                    maluszkom od 5 misiąca, a są to: jabłka, porzeczki, jagody, maliny, jeżyny,
                                                    winogrona, owoce dziekiej róży, marchew, ziemniaki, dynia, kalarepa,
                                                    pietruszka, por i selser, ale tu moga wystąpić reakcje alergiczne.

                                                    Dziwi mnie troszkę, że w Stanach zalecają podawać dzieciom groszek i fasolkę,
                                                    ja bym małemu nie dała, bo przecież to są warzywa wzdymające, dorośli mają
                                                    czasem po nich problemy, a co mówić takie szkrabki

                                                    A ja jak narazie kupiłam małemu tlko jabłuszko i marchewkę. Mam tylko pytanie,
                                                    czy dawać to jedzonko małemu tylko rano i tylko raz dziennie, czy można np też
                                                    dac troszke w porze obiadowej?

                                                    Asik decyzja naprawdę jest trudna, ale rozważćie wszystkie za i przeciw, a
                                                    napewno uda wam się podjąć właściwą, dobrą zarówno dla Kamilka (ze względu na
                                                    problemy z tarczycą), jak i dla was - tęsknota za bliskimi i krajem.
                                                    Maliko - Nutricia zaleca brokuły od 6 misiąca, ale wydaje mi się, że wszystko
                                                    zależy od producentów.

                                                    A po jakim czasie od wprowadzenia deserków mogę wporwadzić małemu jakąś zupkę??
                                                    Ania
                                                  • malilka Re: same dobre wiesci..;-))) 29.08.04, 13:39
                                                    Winiu, ja też mam ten poradnik smile Tyle że każda firma produkująca słoiczka ma
                                                    troszkę inną wersję kolejności. Np. Nutricia ma brokuły od 6 m-ca, a Gerber od
                                                    5-go. I np. tylko Hipp ma w swojej ofercie szpinak. Ja małemu dałam i szpinak i
                                                    brokuły, wszystko przepyszne i żadnych skutków ubocznych. Winiu, póki
                                                    wprowadzasz nowość i obserwujesz reakcje to dawaj tylko raz dziennie i rano. Ja
                                                    tak dawałam przez 2 tygodnie, a teraz około 11.30 mały dostaje owoc, a okolo 14-
                                                    15 warzywko. W zupce jest kilka składników, więc dla pewności przejdź najpierw
                                                    przez warzywka jednoskładnikowe.
                                                    Pozdrowionka
                                                  • grass_d Re: same dobre wiesci..;-))) 29.08.04, 14:28
                                                    Hej dziewczyny,

                                                    uff, jest 14-ta w niedzielę, a ja mam spokój, Emi śpi na huśtawce, a mąż na
                                                    łóżku, wreszcie cisza...smile)
                                                    Dziękuję za wszystkie rady ondnośnie skórki, jutro idę na wizytę kontrolną i
                                                    się zaparłam - albo coś wymyślą na to, albo niech dają skierowanie do
                                                    alergologa i basta! smile Strasznie mi szkoda Małej, bo się czasami drapie w nocy
                                                    aż do krwi, a na same chrzciny to sobie zrobiła czerwone sznity na policzku, że
                                                    wyglądała jak z patologicznej rodziny...sad Zarzucę jeszcze na jakimś forum
                                                    pytanie o dobrego alergologa w Krakowie...
                                                    Co do jedzonka, to bardzo się cieszę, że próbujecie w większości już
                                                    eksperymentować, jesteście istną kopalnią wiedzy, będziemy z EMilką bazować na
                                                    tym.smile Ja już nie mogę się doczekać, a Emi też chyba, bo spróbowałam dać jej
                                                    troszkę kaszki z tych próbek co przysłali z Nestle i zjadła ze smakiem.
                                                    Oczywiście kaszki nie będę jej ładować, bo MAła jest niezłym pulpetem,
                                                    zaczynamy od warzywek. Jeszcze mam znów pytanko, wiem, że lepiej zaczynać od
                                                    warzyw, ale co z sokami, też wrowadzić później z owocami, czy w ogóle dawać
                                                    tylko wodę??
                                                    Wczoraj kupiłam kubek niekapek Aventu, czy któraś z Was próbowała już uczyć
                                                    maleństwo pić z czegoś takiego, czy dajecie łyżeczką? Sorry za tyle pytań, ale
                                                    wiadomo ile człowiek ma wątpliwości na początku.smile
                                                    Acha, mamusie, jeszcze jedna sprawa, kupujecie na jesień dzieciaczkom butki? I
                                                    jeśli tak, to jakie?
                                                    Co do włosów, no to u mnie też jak kiedyś pisałam - istny horror, poszłam do
                                                    apteki po jakieś ziołowe tabletki, to mnie pani odesłała z kwitkiem, nie można
                                                    brać jak się karmi. Za to mnie pocieszyła, że to przecież minie.smile A ja
                                                    normalnie muszę kreta zapuszczać co tydzień, bo tak mam pozapychane odpływy w
                                                    prysznicu...Ścięłam juz na krótko włosy, ale wszędzie się szwendają teraz te
                                                    krótkie.
                                                    Co do prysznica, to któraś z Was pisała, że też nie ma wanny, chyba eklon (?).
                                                    NIc straconego, jak widziałam jak moja dwuletnia siostrzenica świetnie bawi się
                                                    w brodziku prysznicowym, jaką frajdę jej sprawia zabawa z pluskiem za szklanymi
                                                    dzwiami... Prysznic jest super.smile Co prawda ja mam taki dość wysoki brodzik, że
                                                    można lać wodę jak i do wanny, ale mieści się i wanienka w środku.
                                                    Dobra, zaczynam się pakować, bo dziś pierwsza wyprawa na basen!smile

                                                    pozdrawiam
    • male_co_nieco wróciliśmy z ząbkiem!!! 29.08.04, 21:38
      Ale o tym później. Na wstępie słówko do Jagny, wspołczuję i podziwiam, dzielna
      z Ciebie sztuka ,z Nikusia też dzielny i silny mężczyzna, trzymaliśmy i nadal
      trzmamy kciuki, teraz musi już być dobrze!!!

      Ale naprodukowałyście postów smile jakoś udało mi się przeczytać ale zajęło to
      trochę smile

      No a my właśnie dzisiaj wrócilismy, z krótkich bo krótkich ale jednak
      wakcacjismile Dzień po przyjeździe uśmiech Igorka zrobił się już nie do końca
      bezzębnysmile wyszła mu lewa dolna jedyneczkasmile wygląda śmiesznie. Dzisiaj znów
      spuchło i zaczerwieniło się mu dziąsło po prawej stronie, więc pewnie niebawem
      do lewej jedynki dołączy prawa. Młody ślini się makabrycznie, łapki cały czas w
      buzi, nózki zresztą też smile jak ma skarpetki to są mokre.

      Pochwaliłam się ząbkiem i uciekam , idę posiedzieć do wanny.

      Pozdrawiam Nika
      • opolanka1 znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 10:29
        Cześć dziewczyny...

        Właśnie jestem u mamy, która chodzi z zuzią po dworze a ja kożystam z chwili...

        witam wszytskie nowe mamy
        Nika, gratulacje dla ząbkowego bobasa...moja mała ma narazie różówe dziąsła,
        ale ślini sie jak ten pies w serialu...rodzina zastępcza, wszystko mokre,
        łącznie z podłogą jak robię jej samolot...

        Malilka,k, ja takze chcę oszukać małą, bo wydaje mi się tak jak i Tobie, ze to
        nawyk, że ona sie budzi, bo posssie troszeczkę i dalej śi, szczególnie jak
        pierwszy raz sie obudzi...tylko mówiono mi, ż eby oszukać dziecko. to lepeij
        czymś bardziej sytym, czyli herbatką...ja cały czas w upały podajke wode, a w
        nocy, jeszcze się zastanowie...wieć dołacze do Twego klubu, Oduczania
        podjadania.....trzymam kciuki za powodzenie akcji..

        A co do tego spania w łóżeczku, to mi sie wydaje, że ona dlatego tak zasypia,
        bo jak sie wierci, to ona się rusza, nie jest sztywne i chyba to kołysanie tak
        wpływa...obym się myliła..ale i tak popłacze przed zaśnięciem, wiecej lub
        mnije, tylko napewno nie jest to wielki ryk, jak w domu!!!

        I tak minął mi tydzięń bez męzą, który tęskni z anami cholernie, czekamy,
        przyjedzie w piątek...a małą wydaje mi się, ze jest coraz cięższa i znów jej
        się przytyło. Po marchewce z którą nie miała problemów, od wczoraj testuję
        jabłko...

        A co do tych ranek pod nogami, to raczej nie sączy się wtedy ropa, tlyko
        linfa...ja dostałąm taką maśc która pomogła, ale była bardzo silnym
        medykamentem, teraz małą nie ma już uczuleń, ale takze wszytsko piore w
        płatkach mydlanych i jak to miała to w oliwie z oliwek i ciekłej parafinie ją
        kąpałam, wszystko naturalne...jak najmniej chemii!!!!prasowany każdy ciuszek...

        uciekam dziewczyny miłego dnia i całego tygodnia
        odezwę się z a pare dni
        • malilka Re: znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 17:58
          Ja też ekspresem, bo zaraz mi się dzidzius obudzi z półgodzinnej drzemki.
          Opolanka, na mój rozum to trzeba oszukiwać właśnie wodą, bo jak dostanie czegoś
          treściwszego, to uzna, że warto się jednak budzić w nocy. Mały przez dwie nocy
          budził się punktualnie o 3.00, po wodzie i usypianiu spał do 5.00, a wczoraj
          obudził się już o 4.00, co mnie baaardzo podbudowało smile Oczywiście zamierzam
          być konsekwentna, chociaż nie ukrywam, że sto razy prościej byłoby podać w nocy
          pierś, ale wiem, że to dla mojego i jego dobra. Opolanka zachęcam się do walki,
          bo im później tym trudniej- tak przynajmniej mówią bardziej doświadczone mamy smile

          A u nas dziąsło od prawej dolnej jedynki zaczerwienione i rozpulchnione, oj
          chyba będzie ząbek smile A z nowości to mały leżąc na brzuszku unosi pupę wysoko
          do góry opierając się na kolankach- pewnie chciałby gdzieś pójść, ale wtedy
          brodą ryje w podłoże smile
          Uciekam, bo już się obudził.
          • opolanka1 Re: znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 18:33
            ok, to bedzie woda...od dzisiaj zobaczymy jak pójdzie...trzymam kciuki za nas
            dwie...
            • contraria Re: znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 21:09
              witajcie!
              Michaszek zostal ochrzczony w sobote. przez caly weekend mielismy dom pelen
              gosci. wszystko poszlo po naszej mysli, a Malutki byl najgrzeczniejszym
              dzieckiem swiata. siedzial podczas uroczystosci na moich kolanach i w skupieniu
              obserwowal i sluchal, co sie wokol dzieje.
              bylismy na ostatniej wizycie w poradni preluksacyjnej, bioderka sa zdrowe,
              kosci jak u polrocznego dziecka. no i pan dr uznal, ze Michaszek wyglada na 7-8-
              miesieczne dziecko. jutro szczepienie, a wiec wizyta u pediatry, zobaczymy, ile
              Malutki wazy. na moje oko (a raczej rece, ktore go unosza) bedzie tego cialka
              gdzies kolo 9,5kg. a ile cm wolenawet nie myslec. rosnie nam chlop na schwal!!!
              pytalyscie, czy Michal siedzi - siedzi z podparciem, ale lapie sie szczebelkow
              lozeczka albo palaka z zabawkami w lezaczku i podnosi sie do normalnego
              siedzenia, w wanience to samo. ale ostatnio juz absolutnie go to nie
              satysfakcjonuje - gdy podaje mu palce podnosi sie i stoi. zapytalam tego
              ortopede, u ktorego bylismy, co z tym robic. "nie przeszkadzac, dziecko jeszcze
              wie lepiej".
              w nocy zaczelismy jesc co 3 godz., ale mi to nie przeszkadza absolutnie. no
              chyba, ze konieczna bedzie kuracja odchudzajaca wink)

              pozdrawiamy


              • winia5 Zapalenie gardełka :( 30.08.04, 23:10
                jak w poście, Szymek nabawił się zapalenia gardełka. Nie wiem nawet, skąd,
                gdzie i kiedy lub od kogo. Wprawdzie byliśmy wczoraj na roczku i nie wiem, może
                ktoś był lekko przeziębiony. Dałam mu tż jabłuszko z lodówki, ale wyciągnęłam
                dużo wcześniej żeby się ogrzało do tempertury pokojowej, może źle zrobiłam,
                może powinnam jakoś je podgrzać np. w ciepłej wodzie.
                Wezwaliśmy lekarkę na wizytę domową i ona powiedziała, że takie maleństwo
                bardzo szybko łapie infekcje. Także odrazu powiedziałam, żadnego oblizywania
                smoka, żadnych gości, koniec i kropka. Mamy Panadol Baby na zbicie gorączki no
                i antybiotyk, strasznie mi szkoda mjego synka, bo widzę, jak z trudnością
                przełyka.
                Dziwi mnie tylko, jak szybko wogóle jakaś infekcja rozwija się u takiego małego
                dziecka. A nic się nie zapowiadało na jakąkolwiek chorobę. Pojechaliśmy z mężem
                na godzinke o 19 do Tesco, mały był w tym czasie z dziadkami, było wszystko ok,
                bawił się zabawkami, śmiał się, był pogodny jak zwykle. Ok 20.30 po kąpieli
                zauważyłam, że ma ciepła główkę, zmierzyłam mu gorączkę w pupie i było 38.8
                kresek (minus 5 co daje 38.3) co i tak jest już dużo.
                Także dziewczyny uważajcie na swoje maluszki, pilnie obserwujcie jakiekolwiek
                zmiany i reagujcie na nie jak najszybciej.
                Gdybym z tą gorączką poczekała do jutra, to mały miałby już zapalenie oskrzeli,
                albo coś gorszego.
                ide sie położyć, bo nie wiem, jak Szymek prześpi tę noc
                pozdrawiam Ania
                • male_co_nieco Re: Zapalenie gardełka :( 31.08.04, 10:28

                  Winia życzę Szymekowi szybkiego powrotu do zdrowia, jak sama piszesz na
                  szczęście zreagowałaś szybko iz zapalaenie gardła nie zminiło się w coś
                  poważniejszego.

                  Igor zasnąl 40 minut temu i o dziwo jeszcze śpi więc korzystam z okazji i
                  wystukam parę zdań. Te 40 minut to niezły wynik , zazwyczaj spi 15 , no ale
                  dzisiaj tak ponuro za oknem,że wcale się nie dziwię, tez bym pospała.No
                  właśnie.Zawsze byłą starsznym spiochem jak tylko miałam okazje przytulałam się
                  do poduchy, a odkąd pojawił się junior jakoś nie moge zasnąć w ciągu dnia czy
                  położyć się wczesniej spać. Nadrabiam to czego nie zdąże zrobic przy małym.

                  Dziewczyny pomóżcie!! 10 idę na wieczór panieński i nie wiem co kupicć.Macie
                  może jakies pomyłysły??
                  Igor zosatnie pewnie z tatą , chodzi spać po 19 więc jeszcze będę w domu,
                  pobudkę na jedzonko robi ok 2 więc ja już pewnie bedęz powrotem, tym bardziej
                  że nastepnego dnia muszę być rano na uczelni.Zapasy bedę musiała przygotować
                  na pażdziernik( jejku, jak ja dawno nie używałam laktatora) wtedy będzie ślub
                  no i wesele, więc zapasy musza być smile

                  Oki ucikam, ja macie jakieś pomysły dajcie znać (z góry dziekujęsmile)
                  Pozdrawiam Nika
                  • malilka Re: Zapalenie gardełka :( 31.08.04, 12:21
                    Winiu, dużo zdrówka dla Szymusia, przy tak troskliwej mamusi na pewno zaraz
                    będzie zdrów smile Trochę mnie przeraża, że tak od razu przepisuje się antybiotyk
                    maluszkowi, mam nadzieję, że Maciuś będzie jeszcze dłuuugo zdrowy, chociaż nie
                    da się ukryć, że idzie jesień i "najlepszy" czas na chorowanie. A jeśli chodzi
                    o słoiczki, to ja praktycznie wszystko daję w temperaturze pokojowej, dopiero
                    zupki zamierzam lekko podgrzewać.

                    Nika- u nas ze spaniem to samo, jak mały pośpi 40 minut to święto, ale zdarza
                    mu się spać w dzień tylko 15 minut, co mnie po prostu rozwala, bo on w dzień
                    usypia na moich rękach, no i kołysanie kluski przez 5-10 minut dla 15-
                    minutowego snu to bez sensu! smile W nocy już potrafię uśpić dziecko tylko je
                    przytulając do siebie i nucąc kołysankę, ale w dzień musi być kołysanie na
                    rękach, no albo zasypianie przy piersi, ale to już coraz rzadziej sad( Nie mam
                    pojęcia jak go od tego odzwyczaić... A mleko ściągam codziennie, chyba już z
                    przyzwyczajenia, hehe. Robie to po wieczornym karmieniu i z jednej piersi i mam
                    codziennie ostatnio 100-130ml, więc chyba nieźle. Liczba woreczków w zamrażarce
                    rośnie, a ja się zastanawiam, czy młody zdąży to wszystko zjeść- w końcu
                    zostaję na wychowawczym, a tak często na imprezy się nie chodzi...

                    Opolanka, jak nocka? Fajnie, że będziemy mogły się wspierać w walce z Nocnym
                    Podjadaniem smile)) Mój maluszek obudził się dzisiaj juz o 2.40, na szczęście z
                    drobrnym wodnym oszustwem udało mi się ukołysać go do snu w ciągu 25 minit i
                    spał do 4.00, a tedy już normalnie jedzonko. Napisz proszę jak w domu Zuzia
                    zasypiała? Czy ja dobrze zrozumiałam, że kładłaś ja do łóżeczka, a ona płakała
                    aż zasnęła?? Długo potrafisz słuchać jej płaczu? U nas ostatnio tego problemu
                    nie ma, bo mały po kąpieli zawsze zasypia przy piersi, ale jak za niecałe 2
                    tygodnie wrócimy do domu, to będę go odkładała do łóżeczka, co na pewno nie
                    obędzie się bez protestów...
                • grass_d Do Sylwii! 31.08.04, 12:24
                  cześć mamusie,

                  dzisiaj niestety nie jesteśmy w humorze, a to za sprawą wczorajszej wizyty u
                  pediatry...Niestety, Sylwia możemy sobie podać ręce, u nas prawdopodobnie
                  również AZS, holender. Wybieram się jeszcze do klasycznego alergologa, już mam
                  namiar, ale pediatra nasza nie miała dużo wątpliwości jak zobaczyła Emi skórkę.
                  Nazwała to koszmarem. Dostałyśmy nakaz kąpieli w krochmalu, zamiast mydła
                  próbkę jakiegoś specyfiku o nazwie LIpikar (la Roche`a), no i doustnie Fenistil
                  (na świąd). NIestety u nas Oilatum nie działa, tzn. jakoś te placki
                  czerwienieją bardziej po kąpieli. Zaczynam też od dzisiaj dietę, ale nie chcę
                  chyba jej ograniczać do minimum, na razie skupię się na tych największych
                  lergenach.Czytałam Twój wątek na alergiach i tam dziewczyny super radzą.
                  Niestety - zakupione słoiczki Gerbera chyba się okryją kurzem na półce....,a
                  tak się cieszyłam, że zaczniemy coś próbować...sad((.
                  sylwia - proszę o radę: co właściwie jesz? Na śniadanie,obiad? chodzi mi o
                  konretne potrawy. Bo jak tu zmajstrować z kilku tych samych składników, coraz
                  to nowe dania??
                  Kończę na razie, pozdrawiam z frontu alergicznego....
                  • zofia78 big girl 31.08.04, 16:20
                    Cześć dziewczyny.
                    Na początku chciałam się pochwalić (???), że Lidka waży już 9,400. Ma 72 cm
                    długości. Wczoraj dopiero drugie szczepienie, które odchoprowujemy jeszcze
                    dziś. Mała marudna, stan podgorączkowy i śpi bardzo dużo. A może to tez przez
                    ząbki, bo wyraźnie czuć zgrubienia i ślina jak u boksera.
                    Malilko, Opolanko, polecam wam książeczkę pt. "Każde dziecko może nauczyć się
                    spać" poleciła mi ją pewna pani psychiatra, która przetestowała na swoim
                    dziecku. Może niektórym metody tam zawarte są nieco brutalne, ale poskutkowało
                    przy Marysi (chociaż maiła półtopra roku i nadal budziła się 2-3 razy w nocy, a
                    nie karmiłam jej od 7 miesiąca) a skoro psychiatra poleca, chyba nie muszą być
                    aż tak traumatyczne dla dziecka. Jak tej książki nie kupicie dajcie znać
                    postaram się główne tezy i opis metody krótko opisać.
                    Ja też robię wszystko, zeby nie karmić małej w noicy i z nocy na noc jest coraz
                    lepiej. Za kilka dni zakręcimy całkowicie kurek z mlekiem na noc, ale wtedy
                    zajmie się nią mąż.
                    Co do siadania,to marudzie też się udaje złapać szczebelki lub np. nóżki w
                    foteliku samochodowym i się dźwiga. Puszczona sama też chwilkę siedzi.
                    Próbujemy nowych smaków, deserki i soczki są błe, zupka, marchewka ok, może nie
                    lubi słodkiego. Dzisiaj za radą położnej zrobiłam jej sama kisiel, nawet
                    smakował.
                    Przepraszam za literówki ale piszę z ta bombką na ręce, a odkąd wiem, ze ona
                    waży prawie 10 kg to mi zdecydowanie gorzej. Już lepiej było nie wiedzieć.
                    Poizdrowienia i wytrwałości Malice i Opolance . Trzymajmy się dziewczyny.
                    Zosia
                    • opolanka1 Re: big girl 31.08.04, 17:15
                      Hej dziewczyny...

                      tradycyjnie szybciochem, babcia bawi małą

                      co do prezentu na panieński, to ja także wybieram sie pojutrze na taki
                      wieczórr, a w sobotę na weselicho..i co kupuję jej, poniewaz napewno podwiązke
                      i inne cudeńka juz dostałą, bo miała jedno takie spotkanie z koleżankami ze
                      studiów, a teraz robi drugie, wieć postanowiłam, do wiklinowego koszyka
                      nakupowac parę drobnych kosmetyków, przygotowujących do nocy poślubnej..np.
                      balsam do ciała, pachnące mydełko, peeling, maseczkę, olejek do kąpieli,
                      świeczuszkę dla nastroju..moze cosik mi jeszcze wpadnie do głowy..

                      Malilka, nie do końca tak jets z tym zasypianiem, mała odkładam nawet jak
                      płacze i staram sie ją uspokoić w ciagu dwóch minut, potem odchodzę gdzięs
                      dalej abu mnie nie widizała, lub wychodzę z pokoju, jak płacze4 to po trzech
                      minutach wchod że i znów ją uspakajam, sytuacja sie powtarza, ale wchodże po
                      pięciu minutach...i to już ostatni raz, przynajmniej było tak do tej pory,
                      pokwiliła chwilkę i zasnęła...oczywiscie jak zanosi sie i traciłaby oddech to
                      ja bym podniosła i uspokajała w ramionach, ale jak troszeczkę sie podrze, to
                      jej nie podnosże, bo dzieci to sprawdzja, jak to zaskutkuję to bedę to robiły
                      cały czas, aż poczują rączek..wiec ona chyba już zakumała o co chodzi, jak ją
                      odkładam, robię ciemniej w pokoju zasłaniam okna i panuje cisza....jest każdego
                      dnia lepeij..a co do herbatki to nie miałąm w domciu a dziisaj jeszcz enie
                      kupiłam, ale jestem nastawiona aby robić tak jak Ty.....chcę tylko taka znależć
                      bez cukru.

                      Pozdrówka dziewczyny
                      mała trochę marudzi
                      papa

                      a ha, powrotu do zdrowia nasz szkrabku z forum!!!!!
                      • winia5 Re: big girl 31.08.04, 18:18
                        Witajcie,
                        widzę, że to chyba sezon na wesela, bo ja już jestem po dwóch i trzecie przed
                        nami. Panieńskie też się szykuje więc i dylemat z prezentem też mam. Z tymże
                        chyba raczej złożymy się z jeszcze jedną koleżanką i kupimy coś z bielizny, to
                        jest jeszcze temat do omówienia.

                        Szymek dzisiaj czuje się o wiele lepiej, gorączka troszkę ustąpiła, mały na
                        szczęście nie marudzi, jest pogodny, gaworzy i śmieje się do wszystkich, i o
                        dziwo dzisiaj najbardziej do tatysmile. Troszkę mnie to uspokoiło, mam nadzieję że
                        wszystko szybko wróci do normy i mały będzie zdrowy. Dzisiaj bardzo dużo śpi,
                        dwie godziny zabawy, dwie snu, i tak na przemian.

                        Wykąpię go dzisiaj w zielu ostrożenia, które bardzo dobrze "wyciąga" gorączkę i
                        ogólnie poprawia samopoczucie, stara babcina recepta, napewno nie zaszkodzi, a
                        może pomóc. Na szczęscie mały znowu bez problemu pije z butelki, lekarka kazała
                        mu dużo picia podawać ze wzgędu na gorączkę, pewnie i on sam czuje potrzebę
                        picia.
                        Ten pomysł z podawaniem wody w nocy wydaje się trafiony, za waszymi radami ja
                        chyba tez zacznę podawać małemu wodę, żeby sie oduczył nocnego karmienia, bo
                        ostatnio zaczął mi się budzić dwa razy, ok.1 i 4-5. Wydaje mi się, że organizm
                        takiego maluszka działa jak zegarek, budzi się o danej godzinie i już
                        pozdrawiamy
                        Ania i Szymek
                      • contraria 9,5kg :))) 31.08.04, 18:24
                        czesc!
                        no i sprawdzilo sie moje przewidywanie, Michaszek wazy 9,5kg, ale jest dlugasny.

                        Zosiu - mamy podobne klocuszki. na szczescie za duzo nie nosze synka, ale
                        zdecydowanie wygodniej karmi mi sie go na lezaco. czy malutka spi z wami, czy w
                        lozeczku? bo dla mnie koszmarnie ciezko jest Michala podnosic i wyjmowac z
                        lozeczka do karmienia w nocy. zastanawiam sie, czy po pierwszym razie nie
                        zostawiac go przy sobie.

                        jestesmy po 3 szczepieniu, Malutki naplakal sie i nasmucil, a teraz jest na
                        spacerze.
                        co nam lekarz powiedzial jeszcze? otoz - zadnych chodzikow, ktore polecaja w
                        niektorych ksiazkach, na zime butki-paputki, mieciutkie i cieple, siadac Michal
                        moze tak jak teraz - tzn. tyle, ile sam potrafi, powstrzymywac wyciaganie sie
                        do stawania, duzo ukladac na brzuszku tego mojego silacza.

                        Winiu - zycze szybciutkiego powrotu do zdrowka Szymkowi. kiedys pytalas o
                        groszek i fasolke /szparagowa/,z tego co wiem /dane od dietetyka/, one nie sa
                        wzdymajace. moze je jesc matka karmiaca, wzdymaja dojrzale nasiona - suchy
                        groch, fasola, bob.

                        Malilko, Opolanko - badzcie wytrwale, zobaczymy jak Wam sie uda. mnie w ogole
                        nie przeszkadzaja nocne pobudki. choc dzis zauwazylam, ze Michaszek dosc dlugo
                        zasypial, utulenie jednak poskutkowalo.

                        generalnie, po kapieli malutki zasypia przy piersi, a w dzien - spi z reguly na
                        spacerach /poludniowym ok. 11-13 i popoludniowym 17-19/, albo gdy
                        wyjatkowo /dotychczas dwa lub trzy razy/ nie wychodzimy na spacer zasypia w
                        lezaczku lub przy piersi. w domu spi zdecydowanie krocej, na spacerze bite 2
                        godz.

                        Grazyno, Sylwio - trzymajcie sie dzielnie! wszystko dla dobra Waszych maluchow.
                        pamietam, ze w czasie, gdy Michaszek byl czyms wysypany /najprawdopodobniej
                        reakcja na oliwke/, jeden, wlasciwie jedna, z najlepszych alergologow w
                        poznaniu powiedziala, ze jesli nie pomaga dieta i krochmal, to wtedy trzeba do
                        lekarza. a i tak po okresie karmienia piersia mija wiekszosc problemow skornych.

                        wszyskim zdrowka i slonecznego konca wakacji, buziaki
                        • winia5 Re: 9,5kg :))) 31.08.04, 21:51
                          Hej,
                          po kąpieli ziołowej małemu poprzewracało się w główce, zamiast słodko spać,
                          rajcuje w naszym łóżku i coraz głośniej domaga się towarzystwa. Mam nadzieję,
                          że jednak sie zmęczy i zaśnie niepostrzeżenie. Na szczęście bez problemów pije
                          antybiotyk i Panadol, który widać najbardziej mu smakuje, bo prześmiesznie
                          pijąc go cmoka i oblizuje "strykawkę" smile

                          A oto nasz mały łobuziak

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524
                          Ania
                          • malilka Re: 9,5kg :))) 01.09.04, 12:32
                            Winiu, cieszę się, że Szymkowi już lepiej smile
                            Zosiu78- jakiś czas temu przeczytałam jedna z książek o usypianiu, albo "Uśnij
                            wreszcie", albo tą o której piszesz, zresztą obie są prawie identyczne.
                            Przyznam, że dla mnie to za brutalne i okrutne żeby mojego szkrabka zostawić
                            samego płaczącego w łóżeczku, więc nie zamierzam nawet próbować. Do tego nie
                            bardzo mi pasuje takie ścisłe wyliczanie minut, odstępów do wejścia do dziecka
                            itd- przecież to mały człowiek, a nie robocik... Ale pamiętam, że moja siostra
                            cioteczna które mieszka w Belgii opowiadała mi, że to oficjalna metoda
                            usypiania niemowląt, zalecana u nich przez pediatrów, więc chyba nie może być
                            tak zła na jaką wygląda smile Bardziej do mnie przemawia taki sposób jaki w jaki
                            Opolanka usypia Zuzię- niby zaczerpnięty z tej metody, ale nie pozwala się
                            dziecku zanosić płaczem... W każdym razie kluczem powodzenia tej metody jest
                            żelazna konsekwencja. Może jak za parę miesięcy mały da mi porządnie popalić to
                            zmienię zdanie? smile
                            Opolanka, nie szukaj nie słodzonych herbatek, tylko daj Zuzi wodę smile A u nas
                            nocka znowu standardowa- mały obudził się punktualnie o 3.00, dzieci naprawdę
                            maja wbudowany zegarek smile)) Przetrzymałam go do 4.00, niby drzemał, ale
                            musiałam nad nim czuwać i mu trzymać łapki, żeby nie wyjmował sobie smoczka z
                            buzi. Tak w ogóle, to po pięciu miesiącach konsekwentnego odmawiania mały nagle
                            polubił smoczek! Dopiero wczoraj rano się skarżyłam, że muszę go kołysać w
                            dzień, a tymczasem zasypianie cały wczorajszy dzień wyglądało następująco-
                            kładłam małego obok siebie, przytulałam, dawałam smoczka i coś nuciłam-
                            odpływał w 3 minuty! Normalnie szok! Niestety metoda ta nie sprawdza się
                            wieczorem- jak zostawię małego samego w pokoju, to zaraz wyjmuje sobie smoczek,
                            może kiedyś się nauczy,m że nie warto... Ja też próbuję dać mu samemu zasnąć,
                            ale on potrafi leżeć i się męczyć aż 2 godziny sad Niby nie płacze, tylko tak
                            czasem kwili, ale widzę że się strasznie męczy, trze oczka, jest zmęczony, ale
                            zasnąć sam nie potrafi. Nie mam serca go trzymać nieśpiącego tak długo, mimo że
                            nie ma płaczów ani krzyków i zwykle po pół godziny przytulam, smoczkuję/cyckuję
                            i od razu zasypia.
                            • malilka Jest pierwszy ząbek :))))) 01.09.04, 13:19
                              No i w tempie ekspresowym pojawiła się prawa dolna jedynka smile Nie mogę jej
                              zobaczyć, bo właściciel nie pozwala, zaciska usta, albo przykrywa dziąsła
                              językiem, ale kłuje w palec, że hoho smile Teraz juz wiem, dlaczego w nocy tak
                              namiętnie ssał smoczka i w ogóle skąd nagłe zamiłowanie do smoczka- na pewno
                              przynosił mu dużą ulgę. Ale ogólnie ząbek wyszedł bezboleśnie, bez płaczu i
                              marudzenia, aż jestem zdziwiona. Nawet bez ślinienia- bo odkąd mały zaczął 3
                              tygodnie jeść słoiczki, to ślinienie ustało- najwyraźniej zużywa ślinę na
                              rozdrabnianie pokarmów stałych.
                              I jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że wczoraj był ten pierwszy dzień bez kupki
                              w życiu mojego blisko 5-miesięcznego dziecka. Bardzo to przeżyłam, już sobie
                              wyobrażałam tygodnie bez kupki i cierpienia dziecka, ale jak się okazało
                              niepotrzebnie- dzisiaj rano mały ją zrobił bez najmniejszego wysiłku. Za to jej
                              rozmiar i zapach załamały mnie... Po raz pierwszy kupka tak śmierdziała,
                              echh... wczesnoniemowlęce jajecznice to w porównaniu pachniały konwaliami smile))
                              No ale to już duży chłopczyk a nie mały dzidziuś smile Moje ukochane zębiaste
                              Słoneczko smile)))
                              • comevorrei Re: Jest pierwszy ząbek :))))) 01.09.04, 14:23
                                czesc. niestety nie udaje mi sie tu czesto bywac.ale z przyjemnoscia czytam
                                wszystkie posty. wczoraj bylam z mala u lekarza. wazy 7650. za miesiac przytyla
                                ponad kilo. dostala kolejne szczepionki. no i spokojnie przekrecamy sie na
                                brzuszek i z powrotem. no i nauczyla sie stawac na czworaka i proboje
                                raczkowac. wiec sama ja nie zostawisz. wczoraj dalam ya na koldre na podloge no
                                i nie wyrobialam ja przekladac z powrotem gdyz caly czas byla poza koldra. wiec
                                jak musze cos zrobic to wsadzam ja do kojca. sama czuje sie w miare dobrze,
                                tylko czasami mnie mdli. bylam u lekarza podtwierdzic ciaze. powiedzino mi ze
                                jest okolo 7 tyg. wiec termin bede miala na kwiecien. dzis ide na usg .
                                zobaczymy co mi powiedza. ciesze sie niesamoicie, no i trohe sie boje porodu
                                gdyz wiem co mnie czeka. ale staram sie o tym nie mysliec. pozdrawiam
                                serdecznie. wiktoria.
                                • comevorrei Re: Jest pierwszy ząbek :))))) 01.09.04, 14:27
                                  do malilki gratuluje zabka. u nas narazie nic.
                                  aha no i zapomnialm napisac ze odstawiam roksanke od piersi. lekarz mi zalecil
                                  zeby nie bylo zbyt duzego obciazenia dla mnie. no i przed ta ciaza waze 5 kilo
                                  mniej niz przed pierwsza.
                  • ja_sylwia Re: Do Grażyny! 01.09.04, 15:02
                    Oj, Grażynko, współczuję serdecznie, bo ja mam już dość sad. Na szczęście, nie
                    jest źle, przy tym smarowaniu Elidelem, naprawdę rewelacyjny krem, bez
                    sterydów, tylko ta cena...Co jem?
                    * indyka
                    * wieprzowinę
                    * chleb razowy
                    * ziemniaki
                    * brokuły
                    * buraki
                    * cukinię
                    * marchewkę
                    * jabłka
                    * dżem śliwkowy i jabłkowy (domowy)
                    * margaryna bezmleczna

                    to wszystko, dokładnie od dwóch tygodni... Wieprzowinę i indyka kupuję i sama
                    piekę, duszę. Robię sobie placki ziemniaczane (oczywiście bez jajek),
                    postanowiłam jeść mąkę pszenną, mam nadzieję, że to nie gluten uczula. Smażę
                    sobie ziemniaki w plasterkach. Smażę cukinię w plasterkach. Mama zrobiła mi
                    szarlotkę bez mleka i jaj, może być, od biedy wink. Generalnie mam dość i chyba
                    zacznę w końcu coś próbować, nie wiem za bardzo od czego.. Mały jest tylko na
                    cycku, dzieci karmione piersią tylko, a szczególnie alergicy powinny być na
                    cycu do skończenia 6 m-ca. Ale ja zamierzam małemu za parę dni wprowadzić
                    ohydny Nutramigen, bom wracam do pracy.
                    Nie wiem co go uczula i wcale nie jestem przekonana, że moja dieta coś daje,
                    nawet kupy dalej robi beznadziejne, ma zatwardzenia, wczoraj musiałam dać mu
                    czopka po 8 dniach...
                    Mąż wczoraj oddał kota, buuuuuuuuuu, nawet się z nią nie pożegnałam!!!!!!!! Na
                    szczęście jakaś kobiecina się zlitowała i Juniorek nie wylądował w schronisku.
                    Piorę w płatkach, prasowanko ciuszków po lewej stronie, wywalam pierze...sama
                    nie wiem. Jedyna nadzieja, że z tego po prostu może wyrosnąć. Trzymam kciuki,
                    musi się nam udać!!
                    Pozdrawiam wszystkie mamusie,
                    Sylwia
                    • opolanka1 zasypiania dalszego ciąg 01.09.04, 16:32
                      Hej dziewczyny!!!

                      Sylwia i Grażyna, wytrwałości, bo to najważniejsze w całej tej sytuacji!!!

                      Malilka, dałam małej wodę, pocmokała trochę i posżła dalej spać, a le nastęne
                      jedzenie to był już cycek, dzisija sprawdze, czy na drugim takze się da
                      oszukac. a ja śpałam teraz w swym rodzinnym domciu, gdzie nie ma łóżeczka
                      turystycznego, bo zostało u drugiej mamy, na dwie noce nie chciało mi się
                      tarabanić i sytuacja była taka, dałam jej jesć, Zuzia po wypiciu z dwóch cycków
                      jak zawsze, nie spałą...zaczełam takie ciche jak zwykle szy, szy , szy i
                      smoczek...co chwila wypluwała, dwa razy sie przekręciła na brzuszek, to ja ją
                      na plecki, i znów szy, szy, szy raz wyszłam a już za drugim razem zasnełam, z
                      każdym dniem mniej płaczu...chyba powoli wygrywam tę walke.

                      Pozdówka ide bo małą płacze
                    • opolanka1 zabki 01.09.04, 16:33
                      a ha gratulacje...pierwszego ząbka, u nas cisza, żadnych zaczerwienionych
                      dziąseł...
                      • male_co_nieco Re: zabki 01.09.04, 19:58
                        Cześc Dziewczyny!!

                        Malliko gratuluje ząbkasmile U nas drugi juz jest tuż, tuż.

                        Kurcze ale ten czas leci , równo rok temu zobaczyłam dwie kreseczki a dzisiaj
                        juz mały mężczyzna śpi za ścianą smile. Jutro juz 4 rocznica ślubu, mój mąż będzie
                        miał podówójną - ślubu no i tego, że dowiedział się ,że będzie tatą ,swoją
                        droga fajny miał prezent w zeszłym roku : )) w tym roku już zaden nie zrobi
                        takiego wrażeniasmile
                        Jutro idziemy na szczepienie, mam nadzieję że wszystko będzie ok jak
                        poprzednio. Zobaczę ile mały waży bo kloc się zrobił , wszyscy mówią że wielki
                        ale jak czytam o osiągnięciach waszych szkrabów to to dopiero muszą być
                        wielkoludysmile ponad 9 kg fiu, fiu....
                        A poza tym młody znów ma gigantyczny apetyt, w nocy znów jadł ze 4 razy, dziś
                        testuje wodę, zobaczymy może da się oszukać. A wogóle to coraz fajniej je
                        łyżeczką, wychodzi mu to całkiem nieźle, robi przy tym śmieszne minki, taki
                        mały smakoszsmile no i oczywiście łyczeczka strasznie go intryguje, więc muszę się
                        nakombinować jak tu trafić do rozdziawiającej się buźki żeby mi nieprzechwycił
                        łyczeczki.

                        Podrawiam Nika
                      • winia5 Do Sylwii 01.09.04, 20:02
                        Sylwio, a może poszukać u was sklepu ze zdrową żywnością, mają tam nie tylko
                        produkty bezglutenowe, le także dla dzieci ze skazą i innymi uczuleniami. Skoro
                        mogą je jeśc maluszki uczulenie na produkty mleczne, to wy jako mamy karmiące
                        pewnie też.
                        Wytrwałości i cierpliwości
                        gratulujemy pierwszych ząbków, maliko daj znać, czy zmieniło się coś podczas
                        karmienia, czy odczuwasz ząbek, czy nie na cycusiu
                        oj syrena się włączyła, uciekam
                        pozdrawiam
                        Ania

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524
                        • asik_w kwiecien 2004;-))) 02.09.04, 04:36
                          witajcie!!!
                          Male_c0_nieco, Malilko gratulacje z powodu zabkowsmile)u nas drugi wyszedl rowno
                          5 dni po pierwszym, wiec u Was tez pewnie bedzie szybciutkosmile)na razie innych
                          jeszcze nie widac, na szczescie, bo czasami Kamilek podgryza cycusia, i co
                          najdziwniejsze upodoabl sobie na to moja lewa piers!!probuje mu pokazac, ze
                          boli ale jego chyba to niestety bawi, ze mama czasami syknie z bolu, no mam
                          nadzieje ze szybko polapie o co w tym biegasmile)
                          Malilko, opolanko gdy czytam o Waszych meczarniach z usypianiem to nie moge
                          sobie tego wyobrazic, Kamilek zasypia slicznie, najczesciej przy cycusiu gdy je
                          po kapieli, a gdy go odkaladam do lozeczka i sie przebuszi to dostaje buziaka,
                          misia i po chwili dziecka nie masmile)w dzien tez nie ma problemow, gdy jest
                          zmeczony zasypia sam, czasami gdy karmie, martwia mnie tylko nocne karmienia,
                          bo czasami potrafi budzic sie co 2 godziny, zaczekam jeszcze z tydzien i moze
                          tez sprobuje z ta woda.
                          Kamis konczy 5 miesiecysmile))wazy 7700 i ma 70cmsmile)ostatnio polubil lezenie na
                          brzuszku i spedza tak prawie kazda chwile, teraz nawet spi na brzuszkusmile
                          Dziewczyny, kiedy zaczniecie podawac miesko w zupkach??
                          Winiu, szybkiego powrotu do zdrowka zyczymy dla Szymusiasmile)
                          Wiktoria, dbaj o siebie i o maluszkismile)
                          Sywlia, nie chce Cie dolowac, ale gdy ja balam sie ze Maly ma skaze i gdy
                          czytalam forum o alergiach to tam dziewczyny czasami pisaly, ze efekty sa
                          dopiero po 3 tygodniach i diete trzeba trzymac caly czas, badz dzielna!!
                          pozdrawiam
                          • comevorrei Re: kwiecien 2004;-))) 02.09.04, 04:45
                            cze. bylam dzis na usg. podano mi termin. zamiast 7 tc mam skonczone 9. wiec
                            termin mam na 4.4.05 z roksanka mialam na 2.4.04 wiec bardzo blisko i roznica
                            bedzie rok. ale hyba znow nam wyjdzie marcowy skarb. no i moge trafic w
                            roksanki urodziny. pozdrawiam serdecznie. wiktoria i dwa kwietniowe skarbeczki.
                    • grass_d Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 11:59
                      Dziękuję Sylwia za wszystkie informacje, spisałam sobie listę, no i ja też już
                      od dwóch dni na diecie, chociaż na razie bezmlecznej, ale chyba muszę ją
                      bardziej ograniczyć. U mnie krochmal pomógł na razie na krosteczki i czerwone
                      miejsca, chociaż suche placki zostały. Ale drapie mi się dalej dziecina i nie
                      wiem czy dawać dalej ten Fenistil, czy nie. Co do kremu Elidel, to czy on jest
                      na receptę? Też mi o nim wspomninała pediatra. Natomiast na forum alergicznym
                      dziewczyny polecały Ci Dermalibour A-dermy, może to zamiast tego drogiego, co o
                      tym sądzisz?
                      Dziekuję innym mamom za wsparcie. Ja już troszkę czuję się podłamana, bo to i
                      alergia, i Emi mi sie nie przewraca, i ząbków nie widać. Jakieś to moje dziecię
                      leniwe w tym dorastaniu.smile Ale tym bardziej ją kocham.smile
                      Co do zasypiania, to i u nas funkcjonuje model: przy cycusiu, albo huśtanie w
                      nosidełku i huśtawce. Inaczej nie ma mowy. Dziecina się zapłacze ze zmęczenia,
                      ale nie uśnie. Po Waszych sukcesach spróbowałam dzisiaj uśpić ją bez piersi i
                      wiecie co? Udało się. Tzn marudziła, marudziła, tak z 20 minut, troszkę
                      płakała, to ją uspokajałam na rękach, potem położyłam do łóżeczka, wzięłam za
                      obie rączki i wsadziłam smoka do buzi (którego nawiasem mówiąc również od
                      urodzenia nie tolerowała i pluła na odległość), no i usnęła. Sukcesik, ale
                      mały, bo niestety u Emilki jest tak, już się przekonałam,że to co się nauczy,
                      szybciutko zapomina. W każdym razie nawet na moment nie zostawiłam jej samej i
                      nie pozwalałam się rozpłakać na dobre.
                      Uch, kończę, bo 20-min. usypianie skończyło się 10 min. spaniem. PA.
                      • malilka Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 15:13
                        Hej,
                        Moje małe Szczęście przewróciło się 10 minut temu z plecków na brzuszek smile))))
                        A już myślałam, że prędzej zacznie raczkować, niż się przeracać smile Maciuś tak
                        się zmęczył swoim wyczynem gimnastycznym, że zasnął kamiennym snem po minucie
                        kołysania na rękach. Grass_d- nic się nie przejmuj, każde dziecko ma własne
                        tempo rozwoju, ja już nawet zaczęłam się cieszyć, że mały się nie przekręca, bo
                        przynajmniej pilnować nie trzeba było, a teraz to wiadomo- nie można spuścić z
                        oka... A ząbki w piątym miesiącu to nie jest norma, tylko wczesne ząbkowanie,
                        spokojnie smile
                        Dolna jedyneczka pięknie prezentuje się w postaci białej kreseczki, ale na
                        razie czuję ja tylko pod palcem, na piersiach na szczęście nie. Druga jedynka
                        jest wyraźnie widoczna z przodu dziąsła, ale nie jest zaczerwieniona ani
                        spulchniona. Za to widać białą kropeczkę na dolnej dwójce, ale nie chce mi się
                        wierzyć, by to mógł być ząbek...Asik- w jakim tempie rosną takie pierwsze
                        ząbki? Kiedy w całości widać je na zewnątrz? Od 3 dni "szczotkuję" małemu
                        dziąsełka szczoteczką silikonową i mały to uwielbia. Trochę ją przygryza, ale
                        generalnie otiwra buzię jak przy normalnym myciu zębów, z takimi minami, że
                        cały czas się śmieję jak mu to robię smile
                        Dzisiaj w nocy nie musiałam walczyć z wodą i całe szczęście, bo nie miałabym
                        chyba serca robić mu tego, jak on biedactwo ząbkuje. Ale do 8.00 były dwie
                        pobudki- o 1.15 i o 5.30. Potem zabawa od 7.00 do 8.00 i spanie do 11.00. Dla
                        mnie to duży sukces, bo normalnie to między 20.00 a 8.00 były minimum 3
                        pobudki, a potrafiło być też 5.
                        Jak zmieniają się włoski Waszych maleństw? Maciuś jak się rodził to miał bujną
                        czupryne w kolorze ciemny brąz (po mamusi). Teraz wyłysiały mu zakola,
                        zmniejszyła się ilość włosów, choć nadal jest sporo, ale jest już prawie
                        blondynkiem. To z kolei po tatusiu, który do 3 r.ż. był pszenicznym blondynem,
                        a potem włosy mu ściemniały i teraz jest ciemnym szatynem. Oczy Maciuś ma
                        niebieskie, więc tylko noworodkowe granatowe trochę mu zjaśniały.
                        Dzisiaj podałam malemu ugotowaną przez siebie zupkę jarzynową (marchew,
                        pietruszka, ziemniak). Nie mam tu blendera, więc przetarłam ją przez sito i
                        mały trochę się krztusił (3x) tymi mikroskopijnymi grudeczkami, ale ślicznie
                        sobie poradził i bardzo mu smakowała. I chyba podam mu gruszkę- co prawda niby
                        są od 7 m-ca, ale tu w ogrodzie są takie piękne, niepryskane gruszki, a miesiąc
                        wcześniej to chyba nie taka wielka róznica... Asik, mięso jest od 6 m-ca, więc
                        ja pod koniec września dam małemu królika z zaprzyjaźnionej mini-hodowli. Cały
                        czas wydzielam mu porcyjki nowego jedzonka, choć widzę, że chętnie zjadłby
                        więcej- od kiedy dawać tyle ile będzie chciał i eliminować posiłek mleczny?
                        Pozdrowionka
                        • asik_w Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 16:21
                          Malilko, Kamilkowi przez miesiac, bo pierwszy zabek pokazal sie wlasnie w dniu
                          ukonczwenia 4 miesiaca, zabki urosly gdzies na 3-4 mmsmile)ile razy szczotkujesz
                          dziaselka? robisz to po jedzonku? ja tez nad tym caly czas mysle tylko, ze nie
                          widzialam tutaj szczoteczek silikonowych tylko od razu z wlosiem, stosujesz
                          jakas paste dla takich maluchow??
                          u nas miesko, ktore pojdzie na pierwszy ogien to kurczak i indyk, w usa nie
                          widzialam nigdzie krolika, i to ze sloiczkow, gdy wrocimy do domku kroliczki
                          beda od mojego taty, ktory tez ma taka mala hodowlesmile)a co do decyzji o
                          powrocie to myslimy o koncu pazdziernika, mam juz namiary na dobrego pediatre i
                          endokrynologa w Szczecinie. bo tam bedziemy mieszkac, pozdrawiamy
                          ;00))
                          • male_co_nieco Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 19:44
                            witam!1
                            I po szcepieniu. Młody był super, tylko troszkę popłakał w trakcie zastrzyku a
                            potem dalej gadać. Wogóle dzisiaj był niezwykle spokojny. Rano o 9 usnął i
                            spał.....2 godziny!!!!!!!!!!chyba zaznaczę to w kalendzarzusmile w przychodni
                            bardzo towarzyski , w wózeczku zasypiał lub jeździł bez marudzenia, no poprostu
                            marzenie.
                            Teraz troche wieśći z gabinetu. Igor waży 7400 więc w porównaniu z niektórymi
                            kwietniowymi maluchami wcale nie tak dużo,a mnie wydawaje się taki ciężki , nie
                            wiem co bym zrobiła gdyby wazył ponad 9smileMamy jeśc codziennie owoce i warzywa,
                            żeby jakoś pomóc przy kupkach i poprawić trawienie, mamy odstawić debridat i
                            bobotic , który dotychczas uzywaliśmy na problemy z brzuszkiem. Malilko co do
                            gruszek to nam pani doktor poleciła je jeść, byłam zdziwiona bo na wszystkich
                            słoiczkach pisze, że d 7 m-ca ale podobno dobrze robią na trawienie i co mnie
                            jeszcze zdziwiło można podawać morele.
                            A tak wogóle Igor rozwija się bardzo ładnie i jak powiedziała pani doktor
                            nieźle przyspieszył smile

                            Co do upierzenie małego, to pierwsze włoski już mu się wytarły i teraz sypnęło
                            mu się sporo blond włosków,to po tacie, kóry osoatnimi czasy troszkę ściemniał
                            i posiwiał ale jak twierdzi zawsze był blondynem smile oczka Igor ma niebieskie,
                            już nie granatoweja wcześniej.

                            Asik co do szczoteczek to spawdź w jakimś sklepie czy nie mają chicco, u nas
                            sprzedają takie w kompletach po 2.


                            to tyle pozdrawiam Nika

    • pearl24 Re: Ileee czytaaniaa... 03.09.04, 12:18
      Jejku dziewczyny ile mi czasu zabrało przebrnięcie przez wszystkie
      posty.Zostawić Was na dwa tygodnie i można sie pogubić smile)

      Zacznę od tego co u nas-wróciliśmy z 2tyg urlopu w Zakopanym-było świetnie.Maja
      dużo spała w ciągu dnia,troszkę pozwiedzaliśmy ale ogólnie po górach to sie nie
      nachodziliśmy.Za tydzien mamy chrzciny,nie cieszy mnie to bo nie lubię takich
      imprez ale dziadkowie napierali.
      w przyszłym tygodniu idziemy na szczepienie to sie dowiem ile mała waży ale z
      domowych pomiarów to około 8kg i ubranka kupujemy czasem na 80.

      Przewracanie uskutecznia od tygodnia-bardziej z plecków na brzuch,nogi lądują w
      buzi,kupki w końcu codziennie i ząbki zaraz pewnie będą bo rzuca sie na
      wszystko i gryzie a dziąsła zaczerwienione.

      Próbujemy nowe smaki ale na razie ok są tylko owoce,zupki nie smakują a po
      kremie z dyni to aż mała ryczy (zresztą nawiasem mówiąc paskudne są te
      zupy).Chyba sama jej ugotuję tylko nie wiem czy to sie jakoś doprawia czy nie??
      Na razie nie zastępuję mleka ale bedę musiała choć jeden posiłek wprowadzić bo
      w weekendy zacznę zajęcia.

      Co do usypiania-jak mała nie zaśnie przy piersi to mamy problem,szczególnie
      wieczorem.co cyrki nam odprawiała w Zakopcu...wtedy tylko skutkuje bujanie w
      foteliku lub ewentualnie na rękach.dlatego ostatnio mała śpi z nami-jak juz
      uśnie to jej nie ruszam,bo potem mam problem.Czasem jest tak zmęczona że
      szok,ale jak ją chce utulić to ryczy w niebogłosy,sztywnieje i trze slepia-
      komedia,a czasem usypia w kilka sekund.Nie wiem od czego to zależy.
      Ale w dzień śpi 2x2h i raz około 1h wiec nie jest żle,ale nie zasypia wczesniej
      niż o 22 i spi tak do 9.Muszę jakoś zrobić żeby chodziła spać wcześniej-tyko
      nie wiem jaksad

      Jagna-życzę wytrwałości i cieprliwości,trzymamy za was kciuki,my też
      przeszłyśmy przez szpital choć w mniej dramatycznych okolicznościach-bądź
      silna,myślimy o was.

      Dziewczyny walczące z alergią-powodzenia i wytrwałości w diecie-wiem jak ona
      boli-byłam na takiej 2miesiące ale uwierzcie że idzie sie przyzwyczaić wink)

      malilko-pytałaś wcześniej o przewijanie w nocy-ja już od 2 misięcy małej nie
      przebieram bo sie wybudzała,pieluszka rano jest maxymalnie napęczniała ale nei
      pojawiło sie nawet najmniejsze zaczerwienienie skóry wiec nie przeszkadza jej
      to.

      mała sie obudziła wiec na razie koncze

      do usłyszenia
      • malilka Re: Ileee czytaaniaa... 03.09.04, 12:43
        Hej smile
        Mały jakzałapał jak się przewraca to robi to ciągle- już wcześniej trudno było
        go przewinąć, ale teraz momentami bywa baaardzo trudno- sięgam po pieluszkę-
        mały na brzuchu, przkręcam go, sięgam po krem- mały na brzuchu- i tak w kółko smile
        W związku z nową umiejętnością wczoraj wieczorem znowu rozłożyłam łóżeczko
        turystyczne- dotychczas spaliśmy razem na niskim tapczanie, ale jak na upadek
        na panele to wystarczająco wysokim.
        Wieczorem po jedzonku zapakowałam małego do łóżeczka z ukochaną zyrafką, pełna
        obaw jak to będzie, bo przecież on od 2 m-cy sam nie zasnął. 20 minut się
        bawił, potem zaczął płakać i krzyczeć. Udało mi się go utulić nie wyciągając z
        łóżeczka! Musiałam głaskać po główce i śpiewać. Nie usnął, ale się wyciszył.
        Potem znowu wyszłam, on zaczął marudzić i kwilić, ale juz tak bardzo sennie i
        potem jeszcze na chwilę przytrzymałam mu rączki, żeby nie wyjmował smoczka i
        już spał! Byłam w szoku smile W nocy wzięłam go już do łóżka, no bo miałam go cały
        czas na oku. Maciuś je teraz w nocy co 4-4,5h, czyli postęp jest.
        Asik- ja kupiłam szczoteczki polskiej firmy Canpol, jest taki trójpak do
        dziąseł i pierwszych ząbków, ale jej w Stanach nie dostaniesz. A jeśli chodzi o
        pasty, to maluchom się je daje dopiero jak potrafią wypluwać, czyli nie
        wcześniej niż w drugim roku zycia. Ale i bez pasty warto czyścić ząbki-
        chociażby dla wyrobienia u malucha nawyku.
        Pearl- Maciuś co prawda lubi dosłownie wszystko ze słoiczków, ale też mu
        zaczęłam sama gotować. Jedzonka niczym się nie doprawia, nie soli, ani nie
        słodzi.
        Nika- dałam rano dzisiaj małemu gruszkę, zerwałam z drzewa i naskrobałam trochę
        łyżeczką. Mam nadzieję, że nic mu po niej nie będzie. A morele to kupiłam mu w
        słoiczku i Hipp ma je od 5 m-ca.
        Pozdrowionka
        • ja_sylwia Mam małego doła..... 03.09.04, 15:28
          ..........małego cały czas coś uczula w mojej biednej, przetrzebionej diecie.
          Jak smaruję 2x dziennie kremem jest ok, wystarczy, że raz nie posmaruję i
          pojawiają się krosteczki w tych samych miejscach. Załąmałam się, bo już prawie
          ponad 3 tyg. diety, chciałam coś sobie wprowadzić i dupa. A żal mi cokolwiek
          wyrzycać z diety, bo i tak jest bardzo monotonna...
          A na domiar złego poszłam z małym do neurologa, bo cały czas układa się
          asymetrycznie, no i leżąc na brzuchu wali w zabawki tylko lewą rączką. Lekarka
          zauważyła jeszcze, że mały za bardzo odgina łepek do tyłu...no i dziś
          przychodzi do nas pan rehabilitant i pokaże mi jak mam z małym ćwiczyć. Jest to
          ta słynna (dla mnie drastyczna, buuu)metoda Vojty. Będę musiała katować małego.
          Kurczę, smutno mi przez to wszystko, nie wiem sama co robić.
          Mały się jeszcze nie przekręca, włoski rosną mu blond, ząbków brak. W nocy
          budzi się często, ale karmię go tylko 2x.ok 1 i 5-6.Dalej jestem niewyspana
          notorycznie. Kupy tragicznie rzadko. buuu, mam doła,
          Sylwia
          • ja_sylwia Re: Mam małego doła..... 03.09.04, 15:34
            ponad 2 tyg. diety, a nie 3 oczywisciewink
            Grażyna, Elidel jest na receptę, ale płacisz 100%. na razie nie kupuję A-dermy,
            po Elidelu jest pięknie, i tak mam cały stos różnych specyfików, a i tak go coś
            uczula...
            • male_co_nieco na szybko 03.09.04, 19:19
              kilka zdań.
              No więc Malilko ja dzisiaj też dałam Igorowi gruszkę , jejku wcinał aż mu się
              uszy trzęsły ,mam nadzieje że po niej wszystko będzię ok. Daj znać jak u Was.
              Zupkę już też dostał gotowaną i smakuje mu lepiej niz specjały ze słoiczka, tak
              więc słoiczki zostawie na awaryjne sytuacje i zaczynamy gotowaniesmile
              Dziś po południu mały tak marudził ,że był juz kąpany przed 19 i spi juz od
              jakiś 20 minut, mam nadzieję,że nie będziemy mieli pobudki o 5.

              Pozdrawiam Nika
              • asik_w Re: na szybko 03.09.04, 19:37
                ja tez tak szybciutkosmile
                Sylwia!! siedzialam i zastanawialam sie nad Toba i Jedrusiem i oto co mi
                przyszlo do glowy!! tylko ze ja nie jestem zadnym ekspertem i to sa moje wlasne
                przepuszczenia!! a moze Maly jest uczulony na gluten!!przyszlo mi to do glowy
                bo piszesz, ze on rzadko robi kupki a przy uczuleniu na gluten niszcza sie
                jakies kosmyki w jelitach i moze stad taki problem!!poczytaj cos o celiakli(nie
                wiem czy to sie tak pisze)albo popytaj dobrego lekarza, moze cos w tym jest,
                tylko pamietaj to sa moje przemyslenia, powodzenia
                aha tutaj w stanach gdy dziecko ma azs zalecaja kapiel co2-3 dni, natluszczanie
                ciala kremem(bran Boze zadnymi olejami czy cos w tym stylu)badzcie dzielni Anka
                • winia5 Re: na szybko 03.09.04, 21:44
                  tyle się napisałam, i coś mi zżarło post, także teraz tak króciutko. Szymek dał
                  nam w nocy niezły koncert, ok 1 strasznie sie rokrzyczał, potem zwymiotował
                  wszystkie mleko, które zjadł wieczorem, obrzygał siebie, mnie i pościel, no i
                  przy tym wrzeszczał mi nad głową rozbudzony mąż, że co ja robię z tym dzieckiem.
                  Przebrałam małego, zdążyłam wyjść do łazienki, a on już zasnął. Myślałam, że
                  może podczas darcia nałykał się powietrza, bo miał strasznie twardy brzuszek i
                  wiecie co, chyba jednak to nie było to, tylko skutek zjedzenia przezemnie
                  gruszki, która jak powiedziała moja teśćiowa jest bardzo ciężka, a co mówić
                  dla takiego malucha.

                  Maliko, dlatego dziwi mnie to, że chcesz dać Maciusiowi gruszkę, daj jutro
                  znać, jak mały przespał nockę.

                  Sylwio, my też chodzimy z Szymkiem na rehabilitację, wszystkie ćwiczenia
                  opisałam w jednym z postów, pt. "Ćwiczenia", mały po trzech spotkaniach z
                  rehabilitantką i ćwiczeniach w domu ze mną zrobił duże postępy, także nie martw
                  się Jędruś też szybko dogoni rówieśników. My te ćwiczenia raczej traktujemy
                  jako zabawe z małym, a nie przymus.

                  Aha, czy soczek jabłkowy mogę dać małemu prosto z butelki, czy powinnam
                  rozcieńczyć go wodą??

                  pozdrawiam Ania

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524
                  • asik_w Re: na szybko 03.09.04, 23:02
                    witajcie!!
                    teraz troszke spokojniej! ja dzisiaj tez mialam ciezka nocsmile)moj kochany
                    niemaz siedzial na kompie pol nocy i gdy szedl spac okolo 1 to oczywiscie
                    musial zapalic swiatlo i obudzil mnie i KamilasadMaly nie spal do 4 a ja razem z
                    nim, i tez mi w pewnym momencie zwymiotowal tylko, ze troszke, albo to bylo
                    wieksze ulanie, wogole ostatnio cos mi zaczal ulewacsadwczesniej nigdy tego nie
                    bylo, owszem raz czy dwa ale tak od dwoch tygodni zdaza sie codziennie po 2-3
                    razy, co prawda odrobina ale zawsze, co to moze byc??moze dlatego ze ciagle
                    wklada lapiki do buzi? albo ze ciagle przekreca sie na brzuszek??macie z tym
                    jakies doswiadczenia??poradzcie!!
                    na dodoatek jest okropna pogoda, niskie cisnienie, wypilam dwie kawy, boli mnie
                    glowa i mam zamiar zabic niemez ajak wroci z pracy, moze bedzie mi lepiejsmile)
                    dzisiaj moje dziecko zrobilo mi niespodzianke i wlozylo sobie stopke do
                    buzkismile) przesliczny widok, tylko ze skarpetka cala uslimaczona, ale skoro jemu
                    to nie przeszkadza to mi tez niesmilea fryzurke Kamis ma slodka, dlugie i geste
                    wloski, koloru ciemniejszy blond, duze niebieskie oczy i dlugasne rzesy, no i
                    ostatnio mi sie rozspiewalsmile)i ciagle sie okropnie slini, sliniak jest mokry po
                    polowie dnia, kiedy to minie??
                    malilko jak gotowalas ta zupke dla Maciusia??prosze o przepissmile)
                    trzmajcie sie cieplo chyba znowu chche cycusia, bo cos piszczec zaczyna
                    buzka Anka i Kamis
                  • ja_sylwia do winii 04.09.04, 16:27
                    Winiu, niestety te ćwiczonka nie wyglądają przyjemnie, buuu, mały drze dziób
                    wniebogłosy. Na razie przez 3 tygodnie, trzy razy dziennie, po 6 razy mamy
                    wykonywać tylko jedno ćwiczenie. W wielkim skrócie - przygwożdżam małego do
                    stołu, jednosześnie wykręcając na boki łapki, nóżkę i przygniatając łepek. Mały
                    leży tak splaszczony przez 30 sekund i wyje, a ja za każdym razem mam big
                    wyrzuty sumienia i oczywiście chcę to rzucić w diabły, ale ta metoda ponoć jest
                    najlepsza....oczywiście potem wielkie przytulanko, całowanko, ale co z tego -
                    jedyna pociecha, że to go nie boli, tylko jest delikatnie mówiąc
                    UBEZWŁASNOWOLNIONY, nie może się ruszyć z bardzo niewygodnej pozycji...
                    pozdrawiam
                • ja_sylwia Re: na szybko 04.09.04, 16:20
                  Aniu, nasza alergolog twierdzi, że na bank to nie jest gluten. Z drugiej strony
                  co lekarz, to inna opinia....chyba zacznę próbować powoli jajka, nabiał, po
                  troszeczkę, są lekarze, którzy wręcz zalecają jedzenie w małej ilości produktów
                  uczulających, żeby na przyszłość dziecko się uodporniło - do mojego
                  wygłodniałego organizmu znacznie bardziej to przemawia...wink, no nic będę
                  próbować, ale jak wrócę z małym do domu. A z tym kąpaniem też słyszałam, że
                  należy kąpać co parę dni, a inni zalecają codziennie w płynach nawilżających,
                  pogubić się można, chyba zdam się na swoją intuicję...
                  dziękuję, że o nas myśliszsmile
                  pozdrawiamy,
                  Sylwia i jędruszka
                  • malilka Re: na szybko 04.09.04, 17:02
                    Hej smile
                    Ja też na szybko.
                    Winiu, dałam małemu gruszkę wczoraj i dzisiaj, wczoraj naskrobałam łyżeczkę,
                    dzisiaj już dużo więcej, jakichkolwiek niepokojących objawów brak. Ale Maciuś w
                    ogóle nie reaguje źle na jedzonko, ani moje ani swoje- ja parę dni temu zjadłam
                    chyba z 10 niedojrzałych gruszek (bo takie lubię najbardziej) i nic mu nie
                    było.
                    Mały wczoraj też zasnął bez problemów w łóżeczku turystycznym, kto by pomyślał,
                    że pójdzie tak łatwo... W nocy jadł o 1.00, potem się obudził o 4.00, ale
                    dostał wodę i pospał do 5.30, więc między 20.00 a 8.00 je dwa razy. Będę nadal
                    przesuwała karmienia na później i mam nadzieję, że w niedługim czasie przejdzie
                    na jeden posiłek nocny.
                    Asik, Maciuś bardzo ulewał jak był noworodkiem, potem mu przeszło i nigdy
                    więcej nie ulał, mimo że od chyba 3 miesięcy nawet go nie odbijam.
                    A zupkę gotuję "na oko"- wlewam do garnka mineralną, wrzucam marchewkę
                    pokrojoną w plasterki, pietruszkę (mało), 2-3 ziemniaczki, gotuję 30-40 minut,
                    żeby wszystko było mięciutkie, a potem przecieram przez sito (można oczywiście
                    zmikosować i już). Część daję od razu, resztę zamrażam w słoiczkach po
                    deserkach. To jest taka baza, potem będę do niej dodawać kolejne warzywa. Ale
                    na razie mam ograniczony dostęp do warzyw z działki- rodzice przywożą mi je
                    tylko raz w tygodniu.
                    Uciekam, bo dzidziuś płacze.
                    • contraria Re: na szybko 04.09.04, 21:51
                      czesc!
                      dzis maluszek zostal sam z tata na ponad pol dnia, ja bylam w pracy, mialam
                      zajecia, pierwsze od roku, kiedy krwotok mnie unieruchomil na wiele miesiecy.
                      przed wyjsciem nakarmilam go i nie jadl juz az do mojego powrotu- nie mial
                      ochoty na mrozonki, w ogole ostatnio je niewiele. pociamka troche i tyle.
                      jedynie wieczorem je ladnie. a w jaki sposob przelyka... komedia!!! pije
                      szybko, lapczywie, zapominajac o oddychaniu niekiedy.
                      zastanawiam sie, jak to bedzie z laktacja, gdy zaczne mu podawac dodatkowe
                      jedzonko. teraz Michaszek pije cztery razy w ciagu dnia (rano, po
                      przedpoludniowym spacerze, ok. 15-16 i po kapaniu) i 3 razy w nocy (jeden raz
                      je porzadnie, dwa razy raczej sie tuli i piesci).
                      zauwazylismy tez, ze Michal nauczyl sie pokaslywac, kiedy jest zaklopotany,
                      zawstydzony lub bardzo zadowolony. udaje perfekcyjnie, robi ekhuu, ekhuu i
                      strzela usmiech od ucha do ucha smile
                      bryka po podlodze czy lozku, zajada stopy, jedynym ratunkiem przed siadaniem w
                      wozku podczas spacerow jest jazda z gorkiwink, chwyta sie spryciarz czegobadz i
                      podnosi. byle siedziec!!!
                      urodzil sie z bujna czupryna ciemnych, brazowych wlosow, jakis miesiac temu
                      wypadly mu po boczkach i teraz juz ma sliczny blond meszek z nowiuskich
                      wloskow.
                      wyjezdzamy jutro nad morze. mam nadzieje, ze polezymy na piasku i moze wreszcie
                      pospie dluzej niz do 6 rano (bo jedzie z nami chrzestna Michaszka).

                      uwaznie sledze wasze eksperymanta kulinarne i pilnie zapamietuje, co i jak z
                      wprowadzaniem nowosci. jakiej wody mineralnej uzywacie do przyrzadzania zupek?
                      bo przeciez nie kazda mozna gotowac.
                      nigdy nie uzywalismy smoczka (i nie chcemy), ale podajecie wody czy mleczko
                      rozmrozone z butelek?

                      Sylwio, Winiu - trzymamy kciuki za wasze cwiczonka. swoja droga kiepsko wyglada
                      ta metoda opisywana przez Sylwie.

                      pozdrawiamy, meldujemy sie za tydzien
                      • malilka Re: na szybko 04.09.04, 22:30
                        Contra, jestem pod wrażeniem przerw midzy posiłkami, które Twój synek potrafi
                        znieść. Mój po 2,5h jest już wyraźnie głodny, da się ewentualnie namówić na
                        poczekanie kolejne pół godziny, ale po 3h to już się drze z głodu smile Zresztą
                        czasem i po dwóch godzinach potrafi się zapłakać bez mleczka smile Nowe pokarmy
                        nie spowodowały żadnej zmiany w trybie picia z piersi, ale nadal podaj max 40ml
                        jedzonka na raz, to chyba niedużo. W nocy daję małemu tylko wodę, "Żywca" z
                        dzidziusiem na butelce (tylko ten ma atest IMiDz), nieprzegotowaną, tylko
                        trochę podgrzaną w mikrofali. Gotuję też na tej wodzie, w sumie wody
                        dopuszczone dla niemowląt są bardzo nisko zmineralizowane i myślałam, że na
                        każdej z nich można gotować, ale jeśli jest inaczej to napisz koniecznie. Ja
                        się strasznie cieszę, że Macius zaakceptował smoczek, bo w sumie to używa go
                        tylko do zasypiania i ma w buzi około 10 minut, a mnie odeszło noszenie,
                        kołysanie, czy usypianie przy piersi- to ostatnie jest bardzo miłe, ale jako
                        nawyk nie za dobre, bo potem dziecko ma problemy z uśnięciem jak mamy nie ma w
                        domu, o odstawieniu od piersi nie wspominając.
                        I jeszcze chcę się pochwalić, że mój dzielny maluszek zasnął dzisiaj sam w
                        łóżeczku w ciągu 15 minut, bez żadnego dźwięku! Poruszał się, poprzekręcał i
                        sam zasnął smile
                        • mag-da Re: na szybko 05.09.04, 17:47
                          Cześć wszystkim, wreszcie jestem. Modem nam siadł a później pojechaliśmy na dwa
                          tyg. do Polski z czego większość czasu spędziliśmy na wsi. U nas raczej w
                          porządku tylko Henryś nie bardzo ma ochotę na eksperymenty smakowe tylko cyc i
                          cyc, nawet wody nie chce pic z butelki. Pocieszam się że to dopiero początki.
                          Nie wiem czy zdołam przeczytać wszystkie posty bo Henryś myśli że jak skończył
                          4 miesiące to juz nie musi tyle spać w dzień. Gorąco pozdrawiam i ciesze się ze
                          znów jestem w naszym wirtualnym światku, tęskniłam.
                          Magda
                          • winia5 Re: na szybko 05.09.04, 22:46
                            Hej,
                            nareszcie chwilka wytchnienia, mały rozbójnik śpi w najlepsze(mam nadzieję).
                            Cosik się naszemu synkowi w główce poprzewracało, domaga sie cięgłego
                            towarzystwa, jak tylko straci kogoś z nas z oczu, to zaczyna sie krzyk, nie
                            płacz, tylko taki śmieszny pisk. Jak tylko podejdziemy do łóżeczka to odrazu na
                            tej małej buźce pojawia się szelmowski uśmieszek. Normalnie ręce opadają. Ja to
                            jeszcze mnam cierpliwośC, ale Maciej, ojej, tragedia.
                            Piekną pogodę mieliśmy w ten weekend, wczoraj cały dzień spędziliśmy na łonie
                            natury, do południa na działce(na budowie) u znajomych, a popołudnie w ogrodzie
                            u drugich znajomych. Mały jak najbardziej uchachany, wynoszony przez
                            przyszywane ciotki, a mama co tam, sączyła w spokoju czerwone winko,w końcu mi
                            też się coś od życia należysmile.

                            mag-do - nie martw się mój Szymek też nawet wody z butelki nie pije, chociaż
                            wczoraj dałam mu sok jabłkowy BoboVity, rozcieńczony z wodą, i najpierw
                            oczywiście pluł i krzywił się, ale jak juz posmakował, to nie mogłam mu smoczka
                            z buzi wyciągnąć. Myślę, że gdyby była jakaś ekstremalna sytuacja, i małego by
                            głód przypilił to i mleczko też by z butlki "wydoił". Ale ze mnie wyrodna
                            matka, pomyślicie pewnie, bo zamierzam zrobić właśnie taki eksperyment

                            Asik w Polsce właśnie soczki BoboVity nie zawierają cukru, nie wiem, jak z
                            innymi firmami
                            A dzisiaj odciągnęłam troszke mojego mleczka i zrobiłam małemu kaszkę na gęsto
                            z owocami leśnymi, też cosik mu nie smakowała, ale nic na siłę, troszkę
                            pomemlał i popluł, a najzabawniejsze było, jak zaczął przy tym kichać, możecie
                            sobie wyobrazić, wszystko wokół niego było w kaszce, takie są niestety uroki
                            karmienia. Z tego co narazie mu wprowadziłam, to smakuje mu jabłko i marchewka,
                            a zupka jarzynowa jest be, tak mi sie wydaje.

                            pozdrawiam
                            Ania
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524
    • male_co_nieco Mamy drugiego zęba!!!! 06.09.04, 09:00
      Wczoraj były widoczne 2 małe kropy a dzisiaj już mamy prawą dolną jedynę smile
      Wczoraj Igor slinił się niemożliwie,wszystko co znajdowało się w pobliżu
      ociekało śliną, ząbki cieszą , ale to ślinienie...smile

      Przez trzy dni Igor wsuwał gruchę , smakuje mu bardzo i żadnych po niej
      dolegliwości. Tak więc Winiu może u Was to nie była jednak wina gruszki?
      zresztą każdy dzieciaczek reaguje inaczej co jednemu nie za bardzo leży,
      drugiemu pasuje.

      Od soboty młody w wózku podróżuje leżąc na brzuszku, odpinam budkę i jazda.
      Igor cały czas obserwuje, rozgląda się , komentuje, spać nie za bardzo może ,
      bo przecież tyle rzeczy trzeba zobaczyć smile

      Ostatnio mamy nocki pod znakiem siusiania na mamusię smile Od czwartku dwa razy
      podczas karmienia tak sikał,że ja byłam mokra a pielucha sucha ( to wersja
      ekonomicza) dzisiaj natomist spał już u nas, nad ranem zaczął się wiercić ,
      pielucha pełna , więc mąż zabrał się za przewijanie. Ściąga pieluchę i w tym
      momencie mamy fontanne ( to wersja rozrzutna), ja mokra, prześcieradło, łózko.
      A młody rozbawiony spac już nie za bardzo chcesmile teraz na szczęście usnął i mam
      nadzieję , mam nadzijeę ze trochę pośpi.

      To tyle uciekam bo już kwęczy. Nika
      • malilka Re: Mamy drugiego zęba!!!! 06.09.04, 13:28
        Nika, gratuluję drugiego zębolka smile U nas druga jedynka jest tuż pod dziąsłem,
        czuć ją, ale jeszcze się nie przebiła.
        Maciusiowi gruszka też bardzo smakuje, wydaje mi się ogólnie nie może być
        specjalnie "ciężka", skoro w słoiczkach jest już od 7 miesiąca. A wiadomo, że
        prawdziwy owoc (jeśli tylko niesypany, z pewnego źródła) jest sto razy
        pyszniejszy niż ten słoiczkowy. Ja zaraz dam małemu mirabelkę z babcinego
        ogródka, bo mirabelka to owoc z kategorii "śliwki", a te są już od 6 miesiąca.
        A moje Maleństwo wczoraj obchodziło 5-miesięcznicę i zaczęło szósty miesiąc
        życia. Jak ten czas leci.... Od wczoraj jestem samotną matką bo niemąż wyjechał
        na tydzień, ale moje małe Kochanie jest tak słodziutkie i grzeczniutkie, że nie
        mogę narzekać na trudy bycia samej. Na przykład dzisiaj spaliśmy sobie razem do
        11.15, przy czym mały od 19.45. I dzisiaj w nocy pobił rekord niejedzenia-
        obudził się co prawda o 23.00, ale wciągnął 20ml wody i jak zasnął, to spał do
        4.00. Nigdy wcześniej nie wytrzymał tyle bez jedzenia...
        Jeśli chodzi o jedzenie z butelki, to ja przyznam, że nie próbowałam czy mały
        zje czy nie (wstyd się przyznać, że w ogóle się nawet nad tym nie
        zastanawiałam), tylko jak musiałam gdzieś wyjść, to zawiozłam małego, moje
        mleko i butelke do babci i tyle. Maciuś wszystko zjadł bez najmniejszego
        ociągania. Generalnie jeśli są problemy to zaleca się, żeby butelkę podał ktoś
        inny niż matka (kojarzona z piersią), więc może to jest metoda? Chociaz akurat
        moje dziecko od mnie na 100% wsunęło by też z butli smile))
        Dzisiaj wprowadziłam czarne jagody, okazały się być pyszne jak wszystko inne.
        Jak mi rodzice przywiozą plon jagód z działki to dam też małemu, tylko chyba je
        muszę przetrzeć przez sito, żeby nie zostały skórki... Jak daję coś do jedzenia
        małemu to przy pierszej łyżeczce zawsze się strasznie krzywi (na nowości i na
        stare smakołyki), a przy drugiej już buzia rozdziawiona jak u ptaszka i
        minka "dawaj mama, dawaj!" smile)
        Od dwóch nocy przstałam małego przewijać w nocy i jak mniej je, to jest ok-
        pampers to wytrzymuje bez większego problemu, pupcia też.
        • malilka Re: Mamy drugiego zęba!!!! 07.09.04, 10:17
          Korzystając z tego, że mój maluszek jeszcze nie wstał, a ja postanowiłam
          rozpocząć wcześniej dzień, skrobnę parę słów pry porannej kawce.
          Najpierw w temacie oszukiwania wodą. Maciuś bez problemu daje się uciszyć wodą,
          praktycznie wypija 30ml i zasypia jeszcze z butelką w buzi, ale i tak się cały
          czas budzi na wodę... Trwa to już ponad tydzień, w sumie i tak się cieszę, że
          nie je, tylko pije wodę, ale nie ukrywam, że liczyłam, że zacznie przesypiać to
          karmienie. Poza tym w dzień zaczęłam mu już ustawiać karmienia- już parę razy
          natknęłam się na info, że karmienie na żądanie powinno mieć miejsce do 5-6
          miesiąca, a potem należy wprowadzić dziecku w miarę stały harmonogram posiłków,
          żeby je przyzwyczajać do stałych pór jedzenia a odzwyczajać od podjadania
          między posiłkami i wydaje mi się to logiczne.
          I jeszcze chciałam si z Wami podzielić swoimi wątpliwościami odnośnie soczków,
          bo mnie akurat Winia natchnęła. Ja cały czas nie daję, bo co z tego, że one są
          bez dodatku cukru (czytaj: sztucznego), skoro i tak są jednym wielkim cukrem,
          tyle że z owoców... Wiem, że zawierają witaminy i są niezłym zapychaczem między
          posiłkami, ale bardziej mnie martwi ryzyko próchnicy, zwłaszcza że cukier
          (obojętnie jaki) działa nie tylko na już wyrżnięte ząbki, ale też na ich
          zawiązki. Mam wrażenie, że tylko w Polsce tak wcześnie podaje się soczki
          niemowlętom. Wczoraj kupiłam małemu kubek-niekapek Aventu i tam w instrukcji
          (angielskiej, w naszej już nie ma) jest napisane (w wolnym tłumaczeniu), że
          dziecko nie powinno ssać niczego poza mlekiem i wodą właśnie ze względu na
          ryzyko próchnicy i że nawet niekapka nie rekomendują do soków i innych napojów,
          bo picie z niekapka też jest formą ssania. Czyli wynikałoby z tego, żeby soczki
          podawać dopiero jak dziecko potrafi pić z kubeczka... Co Wy na to?
          A tak w ogóle to od 2 dni uczę małego picia z ustnika (dotychczas nie niekapka)
          i idzie mu w miarę dobrze- trochę się krztusi i pije partiami, ale daje radę- w
          końcu to nie jest łatwe. W nocy podaję mu wodę nadal przez smoczek, bo na
          śpiąco nie poradzłby sobie z ustnikiem. A tak przy okazji- jakiego rozmiaru
          smoczka używacie? Ja wczoraj założyłam Aventu 3m+ i mam wrażenie, że jest za
          szybki...
          • male_co_nieco Re: Mamy drugiego zęba!!!! 07.09.04, 12:05
            Jeszce nie wstał??!!!! zazdroszcze u nas pobudka siódma po siódmej,a bywa
            wcześniej.Fajnie,że udaje cis ię Maciusia oszukać , Igor się nie daje, walczy o
            swoje, musi być pierś bo inaczej cały blok nie śpismile Ale co tam trzeba
            próbować,może w końcu mi się uda. Co do kubka , to próbowaliśmy juz jakiś
            miesiąc temu ( też avent3+) no i mały się krztusił, teraz zacznę znów probować,
            problem w tym że Igor pije trochę łapczywie więc jak pociagnie z takeigo kubka
            to trudno mu przełknąć. Smoczka uzywamy 2 aventu ale bywa,że 1, w zasadzie
            używamy obu. Co do soczku to naprawdę nie wiem, czasami po przeczytaniu i
            wysłuchaniu róznych opinii mam taki mętlik,że nie wiem już nicsmile

            Dziś rano bylismy na pobraniu krwi, dostaliśmy skierownie by profilaktycznie
            zrobić morfologię , moje dziecko znów mnie zaskoczyło. Siedziało sobie
            grzecznie nawet nie pisnęło, pogadało, nawet się nie skrzywiło.

            a teraz właśnie się obudził więc uciekam

            pozdrawiam Nika
            • asik_w juz kilka nieprzespanych nocy...:((( 07.09.04, 14:32
              Dziewczyny!! jak Wy to robicie z emaluchy spia dobrze w nocy??? albo co ja zle
              robie?? Kamil od kilku dni zwariowalsad wczesniej jak zasypila o 8 to pobudka
              byla okolo12-1, 3, 5 i spal roznie do 6-7, od kilku dni wszystko jest inaczej:
              ((zasypia kolo 9 z wielkim bolem, i budzi sie juz cala noc co pol, co godzine z
              placzem(wczesniej zaczynal mruczec, mlaskac ale naet oczu nie otworzyl)teraz
              chce cyca i zadne przytulanie, glaskanie, podawalam wode nie pomaga, ryk, po
              wodzie zasnal na 15 min pozniej powtorka, dzisiejsza noc byla chyba najgorsza,
              i on caly czas je w nocy i to duzo!!w dzien tez je tak jak do tej pory, nie
              wiem moz ejuz mu pokarmu nie wystarcza?ale przeciez podaje zupki, wczoraj na
              noc dostal nawet kleiku ryzowego i nic zadnego efektusad(nie sadze zeby to byly
              nastepne zeby, bo pierwsze byly bez bolu, a po drugie nic nie widac,
              sparawdzalam tysiace razy dziselka, w dzien jest radosny i zachowuje sie jakby
              nigdy nic, a ja nie mam sily, peka mi glowa, poradzcie cos!!
              • mag-da Re: juz kilka nieprzespanych nocy...:((( 07.09.04, 16:44
                Czesc
                Ja też już nie wiem co mam robić z moim synkem. On jest ciągle głodny, w nocy
                tez. Waży 7.800 ale babka powidziała że jeszcze za wcześnie na zmiany w
                żywieniu, kazała mu podawać po 3 łyżeczki dziennie warzyw. W Anglii zaczynają
                od warzywek, owoce potem bo są słodkie. Soków nie kazała dawać. Pediatra z
                Giżycka, u którego byłam pogadac w czasie naszych wakacji w Polsce, powiedział
                że na pierwszy ogień idzie sok jabłkowy. Był też bardzo zdziwiony że tu nie
                każą podawać wit. D3. I fakt że Henrysiwi pocą się nogi i główka np przy
                jedzeniu to są właśnie pierwsze symptomy niedoboru D3. Kupiłam sobie zapas
                Vigantolu na cały rok ale zastanawiam się o co tu chodzi, czy dzieci angielskie
                są inne, czy lekarze inaczej tu definiują słowo krzywica?
                |W zyciu Heryczka dużo zmian do przodu, przewraca się na oba boczki, odkrył że
                ma głos i krzyczy prawie przez cały dzień, wszystko bierze co jest w zasięgu
                jego ręki a jego główna rozrywka to kładzenie sobie pieluszki na twarz.
                Przykryje się i leży a zachodzę w głowę co w tym fajnego. Ma już 4 miesiące i 1
                tyd. i strasznie ostatnio wyłysiał.
                Zębów nie widać.
                Chce mi się do Polski bardzo, mam 3 młodsze siostry i w czasie pobytu w domu
                nie robiłam nic. Nawet szklanki po sobie nie zmyłam. wszyscy skakali koło mnie
                i mego syneczka. To były najlepsze wakacje pod słońcem. Szkoda że tylko tyd.
                A w samolocie dzidzuś super, start i lądowanie nie zrobiły na nim żadnego
                wrażenia. Tylko z nim podróżować.

                Pozdrawiamn serdecznie
                Magda
                • malilka Re: juz kilka nieprzespanych nocy...:((( 07.09.04, 19:42
                  Asik, no moje dziecię nie śpi specjalnie dobrze w nocy, więc Ci nie poradzę sad
                  Mnie się raz zdarzyła taka noc z pobudkami co godzinę, ale juz nie powtórzyła,
                  więc się nią nie przejełam- moze i u Kamilka to jakaś incydentalna sprawa, a
                  może to rzeczywiście idą górne jedynki? Podobno dziecko najbardziej boli (jeśli
                  w ogóle) nie samo przebijanie się zębów na zewnątrz, tylko wchodzenie "do
                  dziąsła"- nic wtedy w buzi nie widać, a dziecko cierpi.
                  Mój maluszek też by najchętniej jadł co 3h, ale już jedno karmienie bez
                  problemu eliminuję wodą, a drugie wodą przesuwam zwykle o 2h, więc nie jest
                  źle. Tyle że mój skarbeczek to tylko kilka razy w swoim życiu wstał przed 8.00
                  (i to dawno temu), zwykle nie budzi się przed 9.00-9.30, a od paru dni wstaje o
                  10.30-11.00, a ja oczywiście śpię razem z nim smile
                  Mag-da, w Polsce generalnie teraz się propaguje zmniejszenie dawki witaminy D3,
                  ponoć IMiDz ma wydać zalecenie, by dawać tylko jedna kroplę wit. D3 (nie
                  Vigantolu, który ma prawie 2x większą dawkę). I podobno pocenie główki wcale
                  nie powinno być wskazówką do zwiększania dawki, no ale jak wiemy każdy lekarz
                  mówi co innego w tym temacie.
                  Wczoraj wprowadziłam jagody, którem małemu bardzo zasmakowały, ale jego
                  brzuszek dzisiaj zaprotestował sad Dwa razy wylała się z niego taka śluzowata
                  woda, więc słoiczek dokończyłam ja, a jagody poczekają na lepsze czasy.
                  Mojego synka najbardziej ostatnio rozmiesza jak udaję kichanie i robię "apsik"-
                  śmieje się w głos, co cały czas jest u niego baaardzo rzadkie.
                • jagna.04 kwiecień 2004 07.09.04, 20:04
                  cześć Mamusie
                  Przede wszystkim bardzo dziękujemy za troskliwe słowa i wsparcie. Powoli
                  zapominamy o koszmarze który przeszliśmy.

                  Nie miałam wcześniej okazji, a grono nasze się powiększyło więc witam nowe
                  kwietniówki i maluszki.

                  Wykrakałam sobie problemy kupkowe. Najpierw młodego zablokowało i musiałam
                  posiłkować się czopkami a po dwóch tyg. jak się odblokował (z pomocą jabłuszka)
                  to zaczął przeginać w drugą stronę. Coś nie może bidulek wypośrodkować. Tak
                  więc u nas nieprzewijanie w nocy odpada, bo nawet wtedy dostaję w prezencie
                  dwie śmierdziuszki.

                  Winiu, pozdrawiam Twojego ślicznego szkrabika. Mam nadzieję, że gardełko już
                  dobrzeje.

                  Asik, nie wiem co może być Twojemu mluszkowi ale jeśli Cię to niepokoi to
                  skonsultuj to z lekarzem. Zaufaj swojej intuicji. Mam nadzieję, że to tylko
                  jego chwilowe kaprysy.

                  Co do jedzenia, to w szpitalu mój mały przeszedł na dietę i nie je na żądanie
                  jak dotychczas ale co minimum trzy godziny. Nikodem był niezłym grubaskiem i
                  musiał przejść na dietę. Może jeść do syta ale nie częściej jak co trzy
                  godzinki. Między posiłkami jest lekko zabarwiona herbatką woda. A od niedawna
                  również słoiczkowe nowinki.
                  Na oszustwa w nocy moje dziecię się nie daje nabrać. Wypija flaszeczkę
                  lekkuchnej herbatki i krzyczy o to po co się obudził. Tak, że nie ma zmiłuj.
                  Kąpiemy się ok 19.00, potem mleko i ok. 19.30 dziecka nie ma czasem do 5.00,
                  czasem do 2.00 a czasem niestety tylko do 24.00. Je 6-7 posiłków mlecznych na
                  dobę.
                  Dziś byliśmy na kontroli u p. dr od rehabilitacji i jest dużo lepiej niż po
                  wyjściu ze szpitala. Zaczęliśmy też rehabilitacje i będziemy ćwiczyć trzy razy
                  w tyg. z rehabilitantką plus masaż plus masaż punktowy prądem. Dziś było bez
                  tego ostatniego więc niedokładnie wiem o co chodzi.
                  Moj Niko układa się odgięciowo i podobno brzydko się przewraca brzuszek-plecki.
                  A ponieważ świństwo które przeszedł lubi atakować mózg, więc wszystkie jego
                  niedociągnięcia są brane pod lupę. Ja jednak jestem pewna, że z jego główką
                  jest wszystko ok.

                  Całuje po stópeczkach Wasze Śliczności



                  • winia5 Zupki, deserki i inne... 07.09.04, 22:29
                    Witajcie,
                    tak jak pisałam wcześniej Szymek stał sie naprawdę bardzo absorbujący.
                    Generalnie jest grzeczny, ale jak tylko zniknę mu z oczu zaczyna się krzyk. No
                    niestety, dobre czasy, kiedy to mały leżał cichutko i gapił się w karuzelę
                    minęły bezpowrotnie. chociaż nie powiem, bo zabawa z nim, to naprawde wielka
                    przyjemność, a najfajniejsze jest, jak tak dotyka moją buzię, łapie za nos,
                    czasami nawet uszczypnie.

                    Dzisiaj dałam mu zupkę jarzynową Gerbera i chyba smakuje mu o wiele lepiej niż
                    BoboVity, zobaczymy jak będzie jutro.
                    A co do soczków, to wiem, że zawierają naturalne cukry i naczytałam się troszkę
                    na ich temat, więc jak narazie zaprzestałam podawanie małemu, daje mu tylko
                    wodę.

                    Poradźcie, co mam zrobić, żeby Szymek zechciał pić mleczko. Mam miesiąc, żeby
                    go nauczyć pić mleko z butelki, bo mam okazję pojechać z mężem na 4 dni w
                    Bieszczady, to byłaby taka nasza krótka podróż poślubna no i tak jakby urlopik.
                    Gdybym miała możliwość wzięłabym małego z nami, ale tak to prawdopodobnie
                    zostanie z moją mamą, która już teraz jest przerażona ta kwiestią.

                    Maliko, ja dałam małemu soczek jabłkowy tylko raz, smakował mu bardzo, a
                    przecierowy był beee. Mam pytanko, czy podawać małemu deserki z rana, a zupki
                    po południu, czy odwrotnie?

                    A co do ustawiania pokarmów, to czytałam na forum lutowym, bodajże dziewczyna o
                    nicku mopek1, która chyba jest lekarzem opisała w jednym z postów dzienny
                    rozkład żywienia jej maleństwa, poczytajcie link poniżej, tylko weźcie pod
                    uwagę, że to lutowe dzieciaczki, jakby nie było dwa miesiące starsze od naszych:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=10623145&a=15472825
                    Jagno witaj po długiej przerwie, pisz częściej co tam u Nikusia, napewno
                    wszystko będzie dobrze, naprawde podziwam Cię, tyle przeszliście, naprawdę brak
                    mi słów.
                    A co do smoczków, to do wody lub herbatki używam narazie 1 Aventu, a jak
                    podawałam mleczko to 2, zastanawiam się, czy nie kupić smoczka
                    trójprzepływowego.
                    Czy na niekapek nie jest jeszcze za wcześnie, Szymek jeszcze nie daje rady,
                    żeby utrzymać butelkę, a co mówić kubek?

                    Czy mnyślicie, że jak dziecko nie chce jeść zupek lub wogóle pluje na wszystko,
                    co nie jest maminym mleczkiem, może świadczyć o tym, że będzie niejadkiem w
                    przyszłości??

                    A i chyba muszę wypróbować jakieś inne pieluszki, bo ostatnio Pampersy
                    jakoś "nie dają rady", mały miał dzisiaj dwa razy kupkę na plecach, które z
                    pieluszek są w miarę dobre i mają z tyłu gumeczki??

                    Kurcze, jak narazie tylko pytania zadaję, a i jeszcze jednowink, jak walczycie z
                    plamami po zupkach i deserkach?

                    pozdrawiam
                    Ania i Szymek

                    Nowe zdjęcia małego:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524&a=15549795
                    • monikaps Re: Zupki, deserki i inne... 08.09.04, 00:16
                      Witajcie!

                      Nie bylo mnie sporo, bo wyjechalismy praktycznie na cale lato na wies. Jak wrocilismy, to myslalam, ze nie nadrobie zaleglosci na forum, ale sie zaparlam, niedospalam i doczytalam wszystko.

                      Jagna! Poplakalam sie, jak czytalam Wasza historie! Po tym wszystkim to teraz juz musi byc dobrze! Bardzo dzielni jestescie! Wynika z tego ze poniekad mialam racje jak panikowalam gdy Ewunia zaczela mi na wsi kaslac. Jeszcze przez telefon bratowa stwierdzila, ze ten kaszel to cos szczekajacy i czy to nie zapalenie krtani. W Warszawie to wiem gdzie mam calonocna przychodnie, a na wsi to nawet nie wiedzialam gdzie na pogotowie mialabym dzwonic. Szczesliwie jednak dosc szybko jej przeszlo nawet bez podawania antybiotyku zapisanego przez miejscowa pania doktor.

                      Tak wiec lato spedzilismy na wsi pod Bialymstokiem u pradziadka Ewuni (92 lata). Bylo nam bardzo dobrze. Ewa byla praktycznie cale dnie na dworze i pokochala rozmawianie z listkami. Teraz w Warszawie jak jest pogoda to staram sie tez wychodzic z nia na min. 4 godziny.

                      Na wsi tez mielismy chrzest, 15.08. Sporo osob sie zjechalo, wiec Mala miala stresy. Zwlaszcza przez siostry cioteczne (5 i 8 lat), ktorym sie bardzo spodobala i chcialy sie z nia (a wlasciwie nia) caly czas bawic. Jak ja karmilam a slyszala ktoras z dziewczynek to przerywala jedzenie i robila przerazona podkowke. Szczesliwie nastepnego dnia jej przeszlo: Hania wolala "Ewa, jestes najpiekniejszym dzieckiem na swiecie!", a Ewunia smiala sie i zaslaniala buzie pieluszka.

                      Sama msze zniosla bardzo ladnie. Siedziala sobie w foteliku samochodowym i spala cala msze. Wzielam ja na rece tylko na samo udzielanie chrztu ale nawet podczas polewania woda sie nie obudzila!

                      Tydzien temu bylismy na szczepieniu, platne i jak zwykle bez zadnych klopotow potem. Waga 8700g (do przeczytania forum myslalam, ze to sporo, ale teraz juz nie jestem pewna) dlugosc podobno 65,5 cm, ale ubranka to niektore na 74 sa za male.

                      Zabkow nie mamy, ale Ewa slini sie bardzo i wszystko gryzie. Smaruje jej czasem dziaselka Bobodentem. Malo przekreca sie na boczki, na plecki kilka razy jej wyszlo dawno temu i przypadkiem, moze dlatego tak sie leni, ze tlusciutka. Nozek tez nie zadziera zbyt wysoko, ale zaczyna sie lapac za kolanka, wiec czekam... Na szczescie ladnie trzyma glowke opierajac sie na dloniach, lubi lezec na brzuszku i lapie zabawki obiema raczkami. Duzo gada. Kupki roznie, czasem kilka dziennie, czasem co trzy dni (dzien chrztu byl wlasnie trzeci bez kupki, i balismy sie, ze moze akurat w kosciele wyjdzie z fotelika, ale szczesliwie poczekala do nastepnego dnia).

                      Nie daje jej jeszcze nic oprocz mleczka. Tylko raz na probe dalismy lyzeczka troche herbatki, pila ladnie. Moze niedlugo dostanie troche soczku. Szczesliwie nie mam potrzeby jej poganiac do normalnego jedzenia. Ale zawczasu chcialam sie Was poradzic co do marchewki. Moi Rodzice maja dzialke w Warszawie na Targowku (na obrzezach miasta, niby tam blisko zadnego przemyslu nie ma ale...) i czy taka marchewka z takiej dzialki jest dobra dla maluszka czy lepiej sobie darowac i dac ze sloiczka? Moja Mama twierdzi, ze dobra, ale ja mam watpliwosci.

                      Jeszcze male ostrzezenie. W paczce platkow Dzidzius Cleanic trafilam na dwa platki zawierajace kawalki drewna, takie wielkosci pol zapalki. Bylam w takim szoku, ze je wyrzucilam. Teraz sprawdzam kazdy platek. No jakbym zaczela Ewie oczko tym przemywac!

                      Winia: gumeczki z tylu maja Haggiesy, ale nie wszystkie rodzaje.

                      Przepraszam, ze sie tak rozpisalam, ale naczytalam sie duzo to i napisac sie chcialo.

                      Pozdrowienia dla wszystkich Mam i Dzidziusiow, tych dawnych i tych nowych.
                      Powodzenia dla walczacych z alergiami (cos strasznego - wspolczuje)

                      Monika i Ewa (20 tyg.)
                      • lgosia1 Re: Zupki, deserki i inne... 08.09.04, 00:38
                        no w końcu może uda mi się coś napisać - bo do tej pory na zamiarach się
                        kończyło. Nie umiem jednak, mimo ciągłego braku czasu powstrzymać się od
                        czytania waszych postów, także jestem na bieżącosmile

                        Zacznę od tego, że my już po chrzcie. Synuś cudo, ksiądz zachwycony, rodzice
                        prawie święci, więc Bóg pewnie też zaciesza w niebie, że przyjął nowego szkraba
                        do swego stadka. Strasznie się obawiałam jak to będzie. Czy będę musiała karmić
                        w trakcie mszy, czy Mateusz będzie płakał, czy nie zrobi kupy, która mu
                        wychodzi bokami, plecami i przodem też, a w konsekwencji przesiąkają nią uroczo
                        wszystkie ciuszki. Cały tydzień wcześniej się zastanawiałam czy z okazji tej
                        ewentualnej kupy nie kupić drugiej białej koszuli. No bo jeszcze dodam, że mój
                        mały mężczyzna jak na faceta przystało wystąpił w super spodniach koloru ecru i
                        prawdziwej męskiej białej koszuli, no i był bez czapki (nie wiem czy pamiętacie
                        moje wieczne przygody czapeczkowo-mamowo-teściowe) jak przystało prawdziwej
                        męskiej acz bożej owieczce. Jego wyglądem to się nawet mój wujek zachwycił
                        porównując Mateusza z kolegą obok, który wyglądał jak bazarkowy aniołeczek w
                        kapciuszkach robionych szydełkiem i czapeczce rodzaju policyjno-marynarskiego
                        (nasz Mateusz miał prawdziwe buty i to ze sznurówami).
                        No! Ochrzciliśmy zatem naszego mężczyznę i nawet kupa nie wyleciała podczas
                        chrztu, czego się tak bardzo obawiałam. Nie obyło się jednakże bez przygód.
                        Zaczęło się od tego, że w sobotnią noc „straciłam” mleko. Po prostu tak mi
                        zależało, żeby odciągnąć do butli, by nie musieć przed Panem Bogiem i całym
                        zgromadzeniem cyca wystawiać tylko zgrabniutką buteleczkę firmy Avent – że tak
                        się zestresowałam i doiłam, doiłam super laktatorem firmy Avent...... i nic. To
                        znaczy zaledwie 40 ml, gdzie zazwyczaj w ciągu 10 min odciągam z jednej piersi
                        160 ml. Biorąc pod uwagę moje nocne przygody z brakiem mleka (mały jednak jakoś
                        się najadał bez problemu) rano o wiele wcześniej niż zamierzałam zaczęłam
                        szykowanie całej naszej trójki. No i półtorej godz. przed godziną „uśmiercenia
                        dziecka, by mogło się odrodzić na nowo” – jak to określił nasz ksiądz – byliśmy
                        gotowi. No... i wtedy się zaczęły następne przygody. Mały zaczął robić kupę.

                        I w tym miejscu mogę ci Winiu5 odpowiedzieć na Twoje pytanie dotyczące pieluch.
                        Jeśli chodzi o mojego Mateusza nie ma na rynku pieluszek, z których by jego
                        kupa nie wyłaziła bokami. I z pampersów i z Huggiesów i z tescowych fioletowych
                        potrafi kupsko wyleźć.

                        Dokańczając opowieść...Wpadłam na pomysł, żeby wszystkich rozbierać. Siebie –
                        bym się nie upociła ze stresu, że mały może zafajdać jedyną białą koszulę – bo
                        drugiej jednak nie kupiłam. Męża – by mógł swobodnie umyć dupkę małemu pod
                        kranem – bo ja do tej pory nie za bardzo sobie radzę z myciem małego w
                        umywalce. No i małego też rozebrałam, no żeby tej białej koszuli nie upaćkał.
                        Małemu się podobało to całe zamieszanie (on lubi jak coś się dzieje, a
                        najbardziej lubi przebierańska a już najgłośniej chichra przy wkładaniu rzeczy
                        przez głowę). Tak mu się to rozbieranie całej rodzinki spodobało, że nawet kupę
                        przestał robić. Czekamy, czekamy i nic. Proces robienia kupy wstrzymany – więc
                        zaczęliśmy się z powrotem ubierać. Jezu..... przez tę przygodę..... spóźniliśmy
                        się w końcu do kościoła. Ale panikowałam. Mało co sobie nóg nie połamałam w
                        nowych butach. No i mężowi się oberwało, że się guzdra z zamykaniem samochodu
                        itp. Dobrze, że ksiądz przezornie odczekał, aż organista skończy grać i dopiero
                        zaczął ceremonię. Od dalszych tym podobnych przygód Bóg nas jednak ochronił.
                        Podsumowując: imprezka w miłej restauracyjce z widokiem na Zalew Szczeciński –
                        super udana, Mateusz super grzeczny popisywał się radosnymi piskami, pies też
                        był na imprezce i nawet powstrzymał się od wsadzania nochala gościom w
                        talerze, - tak się zajął uczestnictwem w rozpakowywaniu prezentów dla małego, a
                        później był tak rozczarowany, ze to nie jego prezenty, że w końcu poszedł sobie
                        na dwór siurać na okoliczne krzaczki.

                        Uff – temat chrztu opisałamsmile Teraz będzie o sprawach jedzeniowo-rozwojowych
                        mojego pierworodnego. Mały je tylko z piersi. Tyle się naczytałam, żeby niczego
                        nowego nie wprowadzać przed ukończeniem 6 miesiąca życia (jeśli jest tylko taka
                        możliwość tzn siedzi sobie matka dalej w domu i nie wraca do pracy), że nawet
                        wasze dobre doświadczenia mnie na razie nie przekonują. Na razie sobie studiuję
                        temat „rozszerzania diety” co polega na wycinaniu odpowiednich artykułów z
                        gazet i niewyrzucaniu ulotek reklamowych przysyłanych przez Hippy i inne
                        Gerberysmile No i oczywiście dokładnie czytam wasze posty. Np wiem już, że gruszka
                        ok, ale z jagodą-mimo zadowolenia dziecka- uważać na brzydkie kupska.smile

                        Jeśli chodzi o tematy rozwoju psychomotorycznego....smile to totalnie lenimy się w
                        przewracaniu z brzuszka na plecy (mimo, że mały robił to nagminnie od 7
                        tygodnia życia), natomiast przewrót z plecków na brzuszek wyszedł skutecznie 2
                        razy. Za to Mateusz jest mistrzem świata w „wędrowaniu” po łóżeczku, jeżdżeniu
                        w rozłożonej na płasko spacerówce na brzuszku, gdzie głowa wisi nad chodnikiem
                        i nie może się zdecydować czy gapić się na uciekające płytki chodnikowe czy na
                        dupska przechodzących obok ludzi. Traf chciał, że kombinacja wysokości naszego
                        wózka i umiejętności podnoszenia główki przez Mateusza daje efekt obserwacji
                        wszystkiego, do wysokości położenia dupska dorosłego człowieka. Nie dziwię się
                        więc, że Mateusz przepada za dziećmi. Może sobie się na nich pogapić i
                        pochichrać się twarzą w twarz -jak równy z równym.
                        Nóżek moje dziecko jeszcze sobie nie obgryza – jak to robią wasze dzieciaczki –
                        pocieszam się, że Mateusz przyszedł na świat 28 kwietnia, więc od niektórych
                        waszych pociech jest prawie miesiąc młodszy, więc może ma jeszcze czas by w
                        stópkach zasmakować....?

                        Przeszedł już też etap gigania (mówił agiii a nie aguuu) i jest na etapie
                        piszczenia i chichrania na głos. On nawet w trakcie marudzenia próbuje się
                        chichrać. Robi to przekomicznie. Nie możemy się powstrzymać i ciągle nagrywamy
                        na cyfrówce krótkie filmiki jak to się mały chichra. No i stało się w końcu
                        tak, że cała wideoteka Mateusza to: chichranie w kąpieli, chichranie na macie,
                        chichranie w foteliku, chichranie na obcmoktywanie przez mamę, chichranie na
                        widok taty, chichranie do Borysa. Jak zaczęłam te filmiki oglądać to aż mi się
                        nudno zrobiło. Postanowiliśmy, że od jutra nakręcimy inne ciekawe obrazki z
                        życia niemowlaka. Np. proces robienia kupy w foteliku, szelmowskie minki po
                        przeżarciu a jeszcze przed ulaniem, proces poznawania świata z za ramienia
                        taty, itp.(poznawanie świata jest super, bo otwiera dziób ze zdziwienia i robi
                        niezły wytrzeszcz oczu).
                        Kończąc omawianie postępów gimnastycznych mojego dziecka muszę się pochwalić,
                        że mój mały podobnie jak wasze dzieciaczki zaczął się podrywać do siadania. O
                        ile sam jeszcze nie umie usiąść z leżenia, o tyle przy podaniu moich palców
                        jako podpórek – podciąga się sam, bez mojej pomocy -bezbłędnie. Szkoda tylko,
                        że ortopeda kazał uniemożliwiać to siadanie. Dochodzi do tego, że mały w
                        desperacji nie czeka na moje paluchy, ale łapie się wszystkiego co się nawinie
                        mu pod rączki np moich włosów, biustonosza itd i próbuje siadać. Nie ma to jak
                        oglądanie świata z pozycji siedzącej no nie?

                        O kurdę!!!! Ale się rozpisałam.... a jeszcze chciałam tyle napisać.... o tym
                        jak się złamałam i jednak zaczęłam podawać wit. D3, mimo że pediatra
                        mówiła: „co? czy pani chce zrobić krzywdę dziecku? przez podawanie wit D3?”, a
                        zaczęłam podawać, bo ortopeda powiedział: „co? chce pani zrobić krzywdę dziecku
                        przez niepodawanie wit D3?” – tyle że ortopeda do tej wypowiedzi zrobił jeszcze
                        USG i pokazywał coś na ekraniku paluchem, co rzekomo m
                        • lgosia1 dokończenie - bo mi znowu posta urwało:) 08.09.04, 00:40
                          tyle że ortopeda do tej wypowiedzi zrobił jeszcze USG i pokazywał coś na
                          ekraniku paluchem, co rzekomo miało być argumentem za podawaniem tej wit. Uff.
                          przynajmniej bioderka w porządku.
                          No i jeszcze chciałam o tym, że w nocy synek śpi super, bo budzi tylko 3 razy a
                          jak obudzi to je na śpiąco i na śpiąco 3 razy mu zmieniam pieluchę i już nawet
                          nie za każdym razem go odbijam. no.... i o wielu jeszcze innych rzeczach
                          chciałam....
                          Tyle, że mnie wyklniecie z tego forum za za długie listysad((( Więc kończę.
                          Przynajmniej rzadko piszę nie? Ale za to jak napiszę to raz a dobrzesmile
                          • malilka Mamy drugiego ząbka :) 08.09.04, 13:02
                            Oj Igosia, brakowało nam tu Twoich super-długaśnych postów i soczystego
                            języka smile))) Nic dziwnego, że potrzebujesz duuużo czasu, żeby do nas
                            napisać smile)) Ale może skrobnij częściej coś krótkiego, to będziemy wiedziały co
                            u Ciebie słychać smile
                            Dzisiaj była historyczna noc- mały jadł tylko JEDEN raz- to mu się zdarzył
                            pierwszy raz od urodzenia. No i wreszcie przespał 23.00, zjadł o 1.00, dostał
                            wodę o 3.30 i następna pobudka dopiero o 8.00, więc naprawdę super smile)
                            No i jak w temacie mamy drugą dolną jedynkę, więc mam już w domu pełnowymiarowy
                            kasownik smile
                            Jagno, cieszę się, że jest już dużo lepiej, a co to znaczy, że Twój
                            synek "brzydko się przewraca"?
                            Winiu, może zostaw Szymka z babcią i butelką i zniknij mu z pola widzenia? Ja
                            też czytam wątek lutowy, pod względem porad dziewczyny są najlepsze na forum, a
                            mopek1 jest pediatrą, początkującą ale jednak. Tam też mopek pisała, że nie ma
                            znaczenia czy dajesz deserek przed południem, a obiadek po południu, czy
                            odwrotnie. Niektóre mamy dają właśnie deserek koło 13-14, po to, żeby dziecko w
                            porze kolacji było bardziej głodne i więcej zjadło na noc, a co za tym idzie
                            więcej spało.
                            Huggies wprowadził upgrade Freedomów (teraz się nazywają Super-Flex) i dołożył
                            im właśnie gumeczki z przodu i z tyłu. Szkoda, że przy okazji skiepścili
                            chłonność- dla nas są teraz totalnie beznadziejne, bo muszę je zmieniać co
                            półtorej godziny (!!!), inaczej mały ma mokro sad( Także nie polecam. W
                            rozmiarze 4 Pampersy wygrywają z wszystkimi innymi, przynajmniej u nas. A z
                            plamami na razie nie walczę, bo mały je tak ostrożnie (żeby żadnej kropelki nie
                            uronić hehe), że jeszcze niczego nie pobrudził. Zawiązuję mu ceratkowy
                            śliniaczek i jeśli jest czasem kilka plamek to własnie na nim, ale to bardziej
                            z mojej nieuwagi niż z jego smile
                            Monika, ja bym dała tą marchewkę, bo według mnie najważniejsze żeby nie było
                            nawozów chemicznych, przed zanieczyszczeniami środowiska i tak się dziecka nie
                            uchroni i chowanie pod kloszem nie ma sensu- my z niemężem wyznajemy taką
                            filozofię chowania dziecka i już, ale to Ty jesteś mamusią i wiesz najlepiej co
                            jest dobre dla Twojego dziecka smile)
                            Igosia, jeśli nie musisz wprowadzać nowści i nie korci Cię, to pewnie że "jedź"
                            na piersi. Ja strasznie chciałam wprowadzić małego w świat nowych smaków, do
                            tego dostałam przykaz od pediatry (duża masa=większe ryzyko anemii, zwłaszcza
                            że ja jestem chronicznie na skraju anemii, taka moja uroda i dziecko było też
                            nią od razu bardziej zagrożone), więc naprawdę w pełni rozkoszuję się i mam
                            nadzieję, że mały też, przynajmniej o tym świadczy jego minka smile Maciuś tez już
                            nie robi "aguuu", w ogóle wszystkie samogłoski są do bani, a prawdziwa radość
                            to wymawianie spółgłosek, najlepiej w sposób mocno brzmiący "ghhhk", "khhg"
                            itd. Aż ciężko powtórzyć! No i fika plecków na brzuszek jak wańka-wstańka, jak
                            wpadnie w trans, to potrafi kilkadziesiąt razy pod rząd, oczywiście jak mam
                            odwróci smile Ale cały czas obraca się tylko w lewo, czy Wasze dzieci obracają się
                            na oba boczki, czy preferowanie jednej strony na początku jest normalne?
                            Pozdrawiamy,
                            Malilka, Maciuś i 2 zębolki

                            • mag-da Re: Mamy drugiego ząbka :) 08.09.04, 15:52
                              Buuu...mój synek jeszcze ani razu się nie przewrócił z plecków na brzuszek czy
                              z brzuszka na plecy. Ale na oba boczki się przewraca bez problemu, takze myślę
                              że niedługo powinien zacząć.
                              U nas chrzciny też nie obyły się bez przygód. Ochrzciliśmy go 8 sierpnia po
                              mszy w polskim kościele w Londynie. Oprócz nas, chrzesnych, była tylko garstka
                              przyjaciół, ale atmosfera była bardzo rodzinna głównia dzięki księdzu, który
                              był super i dużo mówił po angielsku ze względu na zagranicznego ojca
                              chrzesnego. Henryk Jan, bo takie imie otrzymał po nieżyjącym dziadku, ubrany
                              był, czytaj teraz Igosiu, w białą koszulę i spodnie i muchę koloru ecru.
                              spodnie w kant ale niestety roztargniona mamusia zapomniała wziąść mu buty i
                              skarpety, więc moje biedne dziecko do chrztu św przystąpiło w eleganckiej
                              muszce i ...na bosaka. Sytuacja ta wszystkich rozbawiła, a najbardziej księdza.
                              Niedługo pokaże wam zdjęcia, jak je mój ślubny wklei. Powodem tego
                              jakże "strassznego zaniedbania" jak określiła moja mama, był olbrzymi upał.
                              Henryś pojechał w samym body a jego ubranie wzięłam w torbę żeby założyć mu już
                              w kościele no i niestety zapomniałam. Mówię wam wyglądał prześmiesznie.
                              Dożo zmian nastąpiło w naszym mieszkaniu ale o tym napisze później.
                              Pozdr. Magda
                              • winia5 Re: Mamy drugiego ząbka :) 08.09.04, 22:54
                                Hej,
                                u nas chrzest cięgle przed nami, tzn. odbędzie się 26 września, w ostatnią
                                niedzielę miesiąca. Dzisiaj chodziłam po sklepach w poszukiwaniu jakiegoś
                                ciekawego ubranka dla mojego synka i szczerze przyznam nic mi nie wpadło w oko.
                                Te garniturki i marynarskie komplety jakoś tak zajeżdżają mi tandetą, poprostu
                                nie podobają mi się. Pojawiają sie już w sklepach cieplejsze kompleciki,
                                poczekam jeszcze troszkę to może coś wybiorę, chciałabym, żeby potem Szymek
                                mógł sobie "to coś" jeszcze ponosić, a nie tak na jeden raz. Zresztą wszystko
                                funduje babcia i na szczęście ma podobny gust do mnie, co do ubioru do chrztu,
                                także nie unieszczęśliwi mi dzieciątka.

                                A tak na marginesie, to ile dałyście księdzu za chrzest??

                                Mój synek też się nie przewraca, ani z plecków na brzuszek, ani odwrotnie. Też
                                jakby bardziej wykręca się i przewraca na lewą stronę chociaż rehabilitantka
                                mówi, że lewą strone ma właśnie słabszą. Jutro idziemy na ćwiczenia to
                                porozmawiam sobie rehabilitantką o metodzie Vojty i tak ogólnie
                                pozdrawiam Ania i Szymek

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524&a=15549795
                                • male_co_nieco Co za noc.... 09.09.04, 10:28
                                  Poszłam spać po 12.Młody obudził się grubo przd trzecią( drugi raz) i ani
                                  myślał spać , pojękiwał, popłakiwał,podarł sie , porozglądał, światło musiało
                                  być zapalone bo jak nie to znów marudzę, jeść nie , pić nie, kołysanie nie i
                                  znów suszara spisała się na medal, młody zasnął po 4. Kolejna pobudka koło 6 i
                                  znów marudzenie , dopiero teraz udało mi sie go spacyfikować,śpi,zobaczę jak
                                  długo. Poprzedniej nocy poszłam spać dopiero po piątej - zaległości w parcy mgr
                                  do nadrobienia na sobotę. Tak więc mam już prawie dwie noce z głowy, z piątku
                                  na sobotę idę na wieczór panieński więc znów nie pośpię . Może dzisiaj się uda,
                                  jutro mąż jest w domu więc nie będe musiała zajmować się małym od rana.

                                  Co do wyeliminowania nocnego jedzenia, wczoraj w "Pierwszy rok życia dziecka"
                                  natknęłam się na inny sposób niż oszukiwanie wodą czy herbatka. należy
                                  zaobserwować kiedy dziecko się budzi i wstawać o pół godziny wczesniej niż ono
                                  zazwyczaj, budzić jej i robić to co zawsze tj. przewijanie, kołysanie itp.
                                  stopniowo wydłużać okresy między pobudkamii zdaniem autorów po kilku dniach
                                  efekt powinien być. To ja już chyba wolę oszukiwać, może przy pierwszej pobudce
                                  ok 2 by zadziałało , bo wtedy Igor jest jeszcze bardzo zaspany ale juz koło 4-
                                  5 wydaje mi się ,że jeszcze bardziej by się rozbudził.

                                  Nic, uciekma może jakąs małą kawę wypije, bo chyba dzisiaj będę na rzęsach
                                  chodzić .

                                  Pozdrawiam Nika

                                  foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24532&grupa=9&kat=0&a=m_h_a







                                  • malilka Re: Co za noc.... 09.09.04, 12:30
                                    Hej smile
                                    Dziewczyny- współczuję nieprzespanych nocy i łączę się w bólu. Mój synek już
                                    juz drugi dzień przespał karmienie o 23, jadł o 1.30, no i za 3h jak w zegarku
                                    pobudka- 4.30. Przyniosłam mu ciepła, pyszną wodę, a tu wrzask. Ale udało mi
                                    się go uśpić bez wody, tyle że trwało to prawie godzinę (przy czym drugie 30
                                    min mały już praktycznie spał na rękach, ale nie dawał się odłożyć), potem ja
                                    nie mogłam zasnąć przez kolejne 40min, a potem on już się obudził, bo to
                                    oszukiwanie nad ranem zwykle działa na przesunięcie posiłku o 1,5-2h. No więc
                                    karmienie, znowu nie mogłam usnąć i tak ponad dwie godzinki wyjęte z nocki. A
                                    co to znaczy dla młodej mamy to same wiecie. Na szczęście mój synek nie jest z
                                    tych, którzy sobie pozwolą na odebranie choćby godzinki snu z nocy, wszystko
                                    musi odrobić z zapasem, no i jak go przewinęłam i nakarmiłam o 8.00, to się
                                    obudziliśmy o 12.00- no nie mogę narzekać smile Nika o tej Twojej metodzie też
                                    słyszałam, ale dla mnie to niewykonalne, bo musiałabym się budzić na budzik, a
                                    i tak nie wiem, czy bym wstała, tak ogólnie jestem zmęczona sad Niemęża nie ma i
                                    naprawdę momentami dostaję w kość. Wczoraj po południu zapakowałam małego do
                                    samochodu, pojechaliśmy do mojej mamy i aż do pory kapieli babcia go zabawiała,
                                    a ja baaardzo odpoczęłam.
                                    Aaaa- jeszcze dzięki próbom zapanowania nad jedzeniem nocnym widzę jeszcze
                                    jeden plus- wcześniej miałam wrażenie, że tak od 5.00 rano to mały je w kółko,
                                    co godzinę to na pewno, a teraz je o jakiejś porze i zasypia i normalnie śpi,
                                    nie ma wiszenia przy piersi- to dla mnie też duży atut.
                                    Dzisiaj rano mały po raz pierwszy fiknął z brzuszka na plecki smile Ale tylko raz
                                    i ni ewiem, czy nie przypadkiem, bo jak się przekręcił z plecków na brzuch, to
                                    zaczął to robić nieustannie, a tu był tylko raz.
                                    Buziaki,
                                    Malilka
                                    • mag-da Re: Co za noc.... 09.09.04, 13:04
                                      Cześć podpisuję się pod tym tytułem obiema rękami. Moje dziecko spało całkiem
                                      znośnie ale za to ja nie mogłam zasnąć. Nakarmiłam go o 2.00 a potem nie wiem
                                      co się ze mną działo. Mały jak wiecie ma okropną skazę białkową, jestem na
                                      etapie czytania etykietek wszystkiego co jem i jak jest choćby 0,001 lactozy to
                                      już do ust nie biorę. Mimo to jego skórka jest ciągle daleka od ideału, a
                                      ostatnio dostał bardzo dziwnej wysypki nigdy jeszcze takiej u niego nie
                                      widziałam pojawiła się na udach i jednym ramionku i są to takie ciemne
                                      kropeczki. Dzisiaj zaczęły schodzić, ale nie mam pojęcia od czego się pojawiły.
                                      Myślę że, niestety, rośnie mi mały alergik. I ten mój kochany alergiczek
                                      strasznie się drapie i właśnie dlatego siedziałam nad nim i zakładałam mu
                                      skarpety na ręce i zdejmowałam na zmianę. Jak mocno zaśnie to się nie drapie
                                      ale za to jest mu gorąco, więc zdejmuję a jak zaczyna się kręcić to zaraz
                                      drapie szyję i policzki więc zakładam. Problem polegał na tym że jak tylko
                                      przekręcił głowę na drugą stronę to ja odrazu wstawałam i sprawdzałam czy się
                                      drapie czy nie. KOSZMAR Niestety nie zanosi się żebym miała okazję pospać sobie
                                      w dzień.
                                      Ajeszcze chciałam napisać że wczoraj wprowadziła się do pokoju obok dziewczyna
                                      mojego Henrysia. Nazywa się Aleksandra i jest o 2 miesiące starsza. Jestem
                                      strasznie ciekawa jak to nam się będzie mieszkać... dwie rodziny...cóż Londyn
                                      jest ciągle dla nas za drogi ale to już temat na posta na forum świat.
                                      Pozdrawiam serdecznie a najserdeczniej wszystkie drapiące się dzieciaczki.
                                      Magda
                                      • merlott Re: Co za noc.... 09.09.04, 15:33
                                        hej dziewczyny!
                                        przestawilam sie tu Wam jakies 2 tygodnie temu, napislam kilka postow i
                                        myslalam, ze zostane, ale musze sie poddac - za Wami nie mozna nadazyc smile))
                                        Super, ze sobie stworzylyscie taka domowa atmosferke smile)

                                        No i wspolczuje Wam tych nieprzespanych nocek. U nas Oliwka chodzi spac o 21,
                                        zaraz po jedzonku Potem o 24 karmie ja przez sen i kolejny posilek 7 rano. Zyc
                                        nie umierac! smile) choc oczywiscie apetyt rosnie w miare jedzenia i juz mi sie
                                        marzy wyeliminowanie posilku o 24. Sprobowalam co prawda metody z woda, ale po
                                        2 nocach i wrzasku dziecka (ktore normalnie nigdy jeszcze mi nie wrzeszczalo) -
                                        odpuscilam.

                                        Pozdrawiam Was cieplutko i ucalujcie swoje bobaski!
                                        • magar1 Re: zostań!!! 12.09.04, 02:13
                                          merlott napisała:

                                          > hej dziewczyny!
                                          > przestawilam sie tu Wam jakies 2 tygodnie temu, napislam kilka postow i
                                          > myslalam, ze zostane, ale musze sie poddac

                                          Nie no już po 2 tygodniach się poddajesz?
                                          Zostań i napisz coś czasami gdy będziesz miała chwilkę.

                                          - za Wami nie mozna nadazyc smile))

                                          Ja też czasami nienadążam bo ciężko się do komputera dorwać za dużo użytkowników w domu smile)

                                          > Super, ze sobie stworzylyscie taka domowa atmosferke smile)

                                          dziecka (ktore normalnie nigdy jeszcze mi nie wrzeszczalo)

                                          taka spokojna jest czy tak dobrze sobie radzisz?
                                          Fajnie masz.

                                          Pozdrawiam i zachęcam do pozostania
                                          Marzena
                                          jonasz.op.la/
    • bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 09.09.04, 22:21
      Czesc wszystkim mamom i maluchom.l
      jestem sobie wlasnie na urlopie wiec nie mam kompa na tyle czasu zeby moc
      przeczytac wszystkie nowosci. Ale chcialam Was pozdrowic ze slonecznej
      (nareszcie!) Hiszpanii, gdzie wypoczywam z Mlodym. Znosi dzielnie szalenstwa
      mamusi, wszystko go bardzo interesuje, nie wiem czy w ogole cos rozumie co
      oglada,a le bardzo mu sie podoba i najchetniech chodzilby caly czas w nosidelku.
      i tylko chyba nas zaczynaja zobki meczyc bo marudzi i nawet poplakuje.. oj zeby
      to juz predzejsmile
      a w ogole to musze potwierdzic slowa ktorej z mam zagranicznych, ze tutaj na
      zachodzie Europy znaczy sie to w ogole inne zwyczaje wozkowe panuja... w ogole
      nie ma takich glebokich gondol, jak u nas tylko takie do wkladania nosidelka
      samochodowego i potemspacerowe, wiec dzieciaki malutkie nawet powyginanae
      jezdza sobie. ja tu jestem jakim ewnementem z moim maluchem lezacym... chcoiaz
      juz tez w spacwerowcesmile
      no to jeszcze raz pozdrawiam i uciekam odsypiac dzienne szalenstwa
      trzymajcie sie
      pa pa
      Maraska
      • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 12:03
        Witajcie,
        Jestem tak zmęczona tymi nocnymi przebojami, że po prostu padam na twarz sad
        Dzisiaj wstaliśmy o 9.45 i ja nie mogłam się dobudzić, śniło mi się że nie mogę
        z kimś pogadać przez telefon, bo dziecko płacze, a to mój maluszek się obudził
        i płakał, a wyrodna mamusia nie mogła wstać. Chylę czoło przed Tymi z Was,
        które regularnie maja poranne pobudki, a zwłaszcza przed Asik, chyba liderką w
        tej kwestii smile Jak Wy to robicie, że rano macie siły??? Ja już zaczęłam chodzić
        wcześniej spać, zamiast o 24-1 ląduję w łóżku o 23 a i tak jestem rano jak
        martwa sad
        W nocy małego pogryzły komary w paluszki u rączek, ma takie czerwone i
        spuchnięte, biedactwo. Że też nie mogły bestie ruszyc mnie, tylko dziecko!
        Wreszcie kupiłam małemu dwa śpiworki, cieniutki i grubszy i nareszcie mam
        bezstresowe noce i nie muszę się martwić, że mój Kotek naciągnie sobie kocyk na
        głowę, przekręci na brzuszek i udusi, brrrr. Śpiworki kupiłam przyszłościowe,
        na 90 i 100cm, więc mały wygląda w nich prześmiesznie. No ale on rośnie w takim
        tempie, że wolę żeby przez chwilę miał za duży śpiworek, niż zaraz za mały.
        Moje dziecko od dwóch dni poprzestawiało się ze snem dziennym, aż go nie
        poznaję. Przez blisko 2 ostatnie miesiące nie spał w dzień dłużej niż 30-40
        minut, a tu nagle przedwczoraj przespał ciągiem 2 godziny! A ja nawet nie
        wypoczęłam przez ten czas, bo co chwilę biegałam do niego sprawdzić, czy już
        się nie obudził smile Potem po południu miał jeszcze jedna drzemkę pół godzinną,
        ale wczoraj to już przeszedł samego siebie- spał tylko raz o 15 i też półtorej
        godziny! Nigdy wcześniej mu się nie zdarzyła jedna drzemka w ciągu dnia. On
        jest za malutki na jedną drzemkę, więc efekt był taki, że o 18.00 zaczął juz
        strasznie marudzić, o 18.30 był ryk i musiałam go natychmiast wykąpać, nakarmić
        i o 18.45 dziecko zasnęło i tak spało dzisiaj do 10.00. A ja sama, bez niemęża,
        nawet nie wiedziałam co począć z tak długim wieczorem... A tak w ogóle to
        strasznie za nim tęsknię, a on to chyba tęskni tylko za naszym synkiem smile
        Codziennie dzwoni i pyta co u małego i tak mnie wypytuje, że czasem zapomni
        zapytać co u mnie...Fajny z niego tatuś smile
        Idzie jesień drogie panie, nie da się ukryć...Dzisiaj u nas tylko 15 stopni,
        więc naprawdę chłodno. Mały zasnął niedawno przy karmieniu i normalnie po
        uśnięciu przenosiłam go do wózka do ogrodu, a teraz żeby wyjść trzeba się
        ciepło ubierać, więc mały śpi w domu, szkoda. W ogóle latem było fajnie- mały
        siedział cały czas na zewnątrze, jak trzeba było go nakarmić czy przewinąć, to
        brałam go do środka i znowu wracaliśmy do ogrodu, a teraz ciągłe ubieranie-
        rozbieranie sprawia, że wychodzimy dużo rzadziej... A w niedzielę wracamy do
        naszego mieszkania i to dopiero będzie straszne- nie dość, że się
        przyzwyczailiśmy i do ogrodu i ogromnego metrażu, to już zapomniałam jak to
        jest dźwigać dziecko na 4 piętro... Oj mały będzie niepocieszony limitowanymi
        spacerkami... W końcu z 5 miesięcy swojego zycia dwa ostatnie, czyli te
        najbardziej świadome, mieszkał tutaj, więc pewnie naszego mieszkania to nawet
        nie pozna smile
        I jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że mały już dzielnie pije w dzień z niekapka
        Aventu 6m+. Z lekkim krztuszeniem, ale i tak jestemz niego dumna. Winiu, Maciuś
        też nie trzyma ani butelki, ani kubeczka, ale mnie chodzi o to, żeby go nauczyc
        pić a nie ssać, trzymania nauczy się później. Kurcze, a nasze mamy to żadnych
        niekapków nie miały, tylko od razu uczyły nas ze zwykłych kubeczków smile
        Trzymajcie się.
        • eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 13:39
          Cześć Dziewczyny,
          straszne, ale dałam radę!!!
          2 tygodnie urlopu, a człowiek musi później cały dzień nadrabiać czytanie postów!
          Byliśmy w Kołobrzegu. Pogoda super jak na wrzesień! Morze nie zrobiło na
          Michale specjalnego wrażenia, no może trochę fale w bardziej wietrzny dzień i
          piasek, bo próbował się do niego przeturlać.
          Mogę się pochwalić, że Michał od tygodnia w zawrotnym tempie przewraca się na
          brzuszek. Ćwiczy to zapamiętale i czasami z rozpędu przeturlnie się z powrotem
          na plecki.
          Jak go sadzam na kolanach to odrywa się od oparcia i chce siedzieć sam, a
          ostatnio odkrył, że grzechotki w wózku pomagają podnosić się do góry. Obawiam
          się, że w końcu nie wytrzymają jego wagi, bo na moje oko to waży już jakieś
          8,5kg. Dokładnie dowiemy się w przyszłym tygodniu, bo idziemy na zaległe
          szczepienie.
          Jestem trochę przeziębiona od 2 tygodni, boli mnie gardło, ale Michał jak na
          razie jest odporny i nic nie załapał, ale niestety czasami straszę go moim
          kichaniem. Robi wtedy wielkie oczy, prawie jak pięciozłotówki.
          Co do jedzonka, to próbował już przeróżnych rzeczy i jak narazie wszystko z
          jego 100% akceptacją, gorzej z jego organizmem, bo seler niestety go uczula,
          więc niektóre gotowe zupki odpadają, więc zaprzęgam moją mamę do gotowania.
          Skoro babcia siedzi z wnukiem może się wykazywać.
          Jutro idziemy na kolejne wesele! Już 4-te w tym roku, a to jeszcze nie koniec!
          Michał niestety będzie pod opieką jakiejś obcej kobiety, ale znajomi twierdzą,
          że kobieta jest sprawdzona, poza tym bedę do niego zaglądać co jakiś czas.
          Mam nadzieję, że będzie mu z nią dobrze!
          Pzodrowienia i miłego weekendu!
          Ewa
          • asik_w Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 18:52
            Witajcie!!
            dzisiaj spalismy az do 8.30smile!!!ale tylko dlatego, ze Maly wczoraj poszedl
            spac o 23!kolo 7 zaczal sie wiercici w lozku wiec dalam mu cycusia i tak
            zasnelismy jeszcze na 1,5 godzinki, od razu lepiej sie czujesmilew nocy jest
            troche lepiej, takze moze to chwilowe kryzysy i wkrotce wszystko jakos
            normalnie sie unormujesmile
            Malilko ja chodze spac miedzy 22-23, bo chyb abym nie dala rady normalnie
            egzystowac i probuje podespac zawsze gdy Misiek pierwszy raz w dzien zasypia, a
            ze jest to najdluzsza jego drzemka(okolo godzinki) wiec nabieram troszke sil,
            aha nie pamietam czy pytalam Ciebie! ile razy dziennie czyscisz zabki i
            dziaselka Maciusiowi?ja niestety nie znalzlam tutaj zadnej silikonowej
            szczoteczki wiec chyba kupimy ta z wlosiem, przeznaczona jest dla szkrabow od 4
            miesiaca, zakladana na palec i ma 3 rzedy wlosia, ale dodoawana jest do tego
            pasta bez fluoru, ale nie bede jej uzywac tylko wody z fluorem, bo taka Maly
            pije(jest tutaj taka specjalna dla dzieci).
            dziewczyny kiedy zaczniecie podawac jogurty? tutaj mozna od 6 miesiaca, a
            kiedy ryba?
            Jak na chlodniejsze dni bedziecie ubierac dzieciaczki? u nas sa ciagle upaly,
            na dodatek ciagle wisi grozba tornad, troche sie tego boje, mam nadzieje ze ten
            ktory teraz nadciaga nas minie!
            Postanowilismy ze w listopadzie wracamy, Kamilek ma 7 wizyte u endokrynologa i
            zaraz kilka dni pozniej wsiadamy do samolotu i powrotsmile) nie moge sie
            doczekacsmile)hihiih mam nadzieje ze babcie beda nadrabiac zaleglosci z wnuczkiem
            i nam bedzie dane wyskoczyc gdzies na jakas imprezkesmile)no wlasnie, bo widze ze
            troche namotlamsmile)jak ubierac dzieciaki w zimie??spodenki, pod to spioszki czy
            jakies rajstopki??
            koncze , chche wykorzystac to ze moj maly lobuz spi i poczytac troszke forum,
            trzymajcie sie cieplosmile)) Anka
            • asik_w Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 22:48
              smile) zapomnialam dodac zdjecia mojego lobuziakasmile))

              foto.onet.pl/albumy/album.html?id=27192&q=kamiku&k=2
              • grass_d Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 12:01
                HEj dziewczyny i bobasy,

                ja już troszkę w lepszym nastroju, udało nam się bowiem wreszcie wyjechać na
                parę dni na tzw. wakacje (trzecia rata). Najgorzej było z trzymaniem diety
                przez te parę dni, bo musiałam się stołować w knajpach i barach, a mimo że
                prosiłam zawsze nieodmiennie to samo: czyli kurczaka/indyka z grilla bez
                tłuszczu (lub na oleju), ziemniaki bez tłuszczu, i surówkę z marchwi, to jednak
                miałam pewne podejrzenia do stosowanych tam dodatków....Poza tym na śniadanie w
                hotelu do wyboru miałam tylko boczek pieczony, do tego jadłam chleb chrupki
                żytni i ogórka. Straszna monotonia.smile Ale po kolei, u nas się skórka znacznie
                poprawiła, choć nie stosuję drakońskiej kilkuelementowej diety. Wyeliminowałam
                wszystkie podejrzane najbardziej składniki, co i tak mnie ograniczyło do
                zaledwie kilkunastu rzeczy do jedzenia, ale zawsze to przynajmniej dużo warzyw
                człowiek poje (z wyjątkiem ukochanych pomidorów i papryki..uch..). I muszę Wam
                powiedzieć, że czuję się jakoś zdrowsza od kiedy przestałam jeść wszystkie
                konserwanty i inne E coś tam smile. Najważniejsze, że Emi ma ładniejszą skórkę i
                już się tak nie drapie. Największy minus tego to to, że jak przechodzę w
                sklepie koło jogurtów, nabiału i słodyczy, to mi normalnie ślina kapie i ssie
                coś w żołądku. Kąpiele z krochmalem bardzo polecam. Sylwia - jednak nie
                kupowałam tego elidela tylko wydębniłam w aptece maść cholesterolową (bez
                witamin), którą bardzo polecają dziewczyny na forum alergie. Naprawdę-super
                nawilża, po dwóch dniach stosowania (i diety rzecz jasna), zniknęły suche
                placki. Pediatra pozwoliła wprowadzić za tydzień zupkę, tzn, zaczynać od
                pojedynczych składników; marchewki, ziemniaczka itd. potem sie pokazać na
                oględziny.smile więc startujemy w przyszłym tygodniu. Juz się cieszę.
                Co do spania w nocy, to przez jedzenie tych grillowanych rzeczy, Emilka mi się
                rozregulowała w nocy (zaczęły ją męczyć gazy) i zaczęła się budzić 5,6 razy w
                nocy. Jedyny sposób jej ukojenia i zaśnięcia to niestety mój cyc, więc jestem
                niewyspana od trzech dni.
                Co jeszcze? Dalej Emi mi się nie przewraca i kropka. Ona się chyba nie
                przewraca bo po prostu na brzuchu nie lubi leżeć...smile) To po co ma się męczyć.smile
                Acha, zębów niet.
                To na razie tyle. Sylwia - głowa do góry! Trzymam kciuki za Wasze ćwiczenia i
                skórkę. Naprawdę nie ma poprawy?
                Pa.
                • mag-da Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 12:34
                  Czesc u mnie też ze skórą Henrysia beznadzieja, tzn nigdy nie miał jej
                  gładziutkiej ale przynajmniej się nie drapał a teraz już trzecią noc nie śpię.
                  Na diecie bezmlecznej jestem już dwa miesiące, czyżby zaczeło go coś nowego
                  uczulać niż mleko? Henryczek ma policzki strasznie czerwone i dekold, gdy go
                  kładę na brzuchu podrażnia buźkę jeszcze bardziej. Od jakiegoś czasu nie leży
                  sobie ładnie jak kiedyś tylko usiłuje się czołgać, dupka w górze i trze buźką
                  ile wlezie i krzyczy przy tym (śmiejemy się że jest małym żołnierzem i jego
                  krzyki to znaczy ...do atakuuuu...)
                  Mam pytanie do Sylwi, zauważyłam że siedzisz ostatnio na alergiach, i innych
                  dziewczyn z problemami skórnymi u dzieci. Czy dajecie dzieciom syrop
                  Clemastinum albo czy coś słyszałyście o nim, jak byłam w Polsce to lekarz mi go
                  przepisał ale przeczytałam na ulotce ze jest od 6 miesiąca i go nie dawałam ale
                  jezeli jest rzeczywiście dobry i moje maleństwo przestanie sie drapac to będę
                  podawac.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Magda
                  Asik twój Kamilek jest słodki i ma strasznie dużo włosów mój Henryk w
                  porównaniu z nim to taka łysa pała
                  • cody2 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 13:02
                    Witam mamusie!!!

                    Jakoś ciężko mi systmatycznie pisać.

                    Zaczne od tego, że niezmiernie podoba mi się okreslenie "niemąż", jeżeli
                    twórczyni nie ma nic przeciwko, sama zacznę używać smile

                    Poza tym Alex od jakiegos tygodnia staje na czworaka i buja sie przód - tył
                    przez kilka sekund. wygląda to niesamowicie, bo próbuje przemieścić sie w
                    obranym kierunku i nie wie , ze takie bujania niebardzo mu w tym pomaga, ale i
                    tak zazwyczaj osiąga cel.

                    Tyle Maluszków ma już ząbki, a mój Mały niby ma objawy ząbkowania, jednak nic
                    jeszcze nie widać.

                    Pozdrwiam wszystkich serdecznie!!!
                    • winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 18:03
                      Hej,
                      u nas ząbków też nie widać, jak narazie dziąsełka na dole troszkę jakby
                      opuchnięte. Poza tym Szymek pakuje do bizi wszystko co mu w rączki wpadnie, a
                      najszybciej moje palce.
                      dzisiaj posmakowała mu marchewka, nareszcie
                      Muszę zmykać, idziemy na nuki przed chrztem buuu, ciekawa jestem, co ksiądz
                      wymyśli
                      papa
                      Ania

                      a i dzisiaj też nie pospałam, mały budził się co dwie godziny do cyca...
                  • ja_sylwia do Magdy i Grażyny 11.09.04, 19:14
                    Hej dziewczyny, u nas niestety bez zmian, a wręcz powiedziałabym, że jest
                    gorzej. Mam wrażenie, że moja dieta idzie na marne...a już miesiąc przecież.
                    Małemu co prawda zlazły suche placki i szorstkość polików, ale jest już CAŁY
                    wysypany drobniusieńkimi krostkami, które to czerwienieją to bledną. Najgorzej
                    jest na dekolcie i pod szyjką. Chyba po niedzieli poszukam kolejnego lekarza. Z
                    diety już nic nie wyrzucam, myślę, że to jest bez sensu, w końcu wszystko może
                    go uczulać.Przyzwyczajam małego do nutramigenu, ale idzie nam baaardzo opornie.
                    Ogólnie jestem załamana. Magda, ja nie znam tego syropu, wrzuć go na
                    wyszukiwarkę na alergiach, może czegoś się dowiesz.Smaruję małego mleczkiem SVR
                    Topialyse, szyję i dekolt Dermalibourem A-Dermy, w syt. krytycznych idzie w
                    ruch Elidel, sterydy schowałam na dno szuflady i święcie wierzę, że nie będę
                    musiała do nich sięgać...
                    Jutro mamy chrzciny, mały ma superowy komplet, mam nadfzieję, że babcie nie
                    padną: dżinsiki, trampeczki, biała bluza, a na to biała lniana koszula z
                    krótkim rękawkiem, tak że rękawy bluzy wyłażą, wygląda bardzo coolsmile Mam
                    nadzieję, że razem z szatanem wylezie z małego ta cholerna alergia.
                    Trzymajcie się ciepło
                    Sylwia
                    • malilka Re: do Magdy i Grażyny 11.09.04, 22:19
                      Witajcie,
                      Wreszcie sobie trochę odpoczęłam, bo pojechałam dzisiaj rano z dzieckiem do
                      rodziców na działkę i siedzielismy tam do 19.00 i przez cały dzień nie robiłam
                      nic poza podawaniem piersi co 3 godziny smile Babcia przewijała, skrobała
                      jabłuszko z drzewa i jeszcze robiła mi kawki, obiadek i herbatkę, no po prostu
                      luksus. A jutro wraca już niemąż i mam nadzieję, że będzie tak stęskniony, że
                      nie będzie wypuszczał małego z rąk i będę mogła leżeć do góry brzuchem.
                      Noce mnie powoli załamują sad Już nawet małemu nie daję wody, tylko smoczka, a
                      on i tak sie skubany budzi co 3 godziny... Do tego chyba zaczął mieć jakieś
                      koszmary senne, bo przed chwilą obudził się z wielkim płaczem, trudnym do
                      ukojenia, czasem budzi się też z płaczem z drzemki dziennej. To podobno
                      normalne w tym wieku, że dzieci zaczynają śnić m.innymi koszmary, ale mnie tak
                      strasznie go szkoda...
                      Asik, staram się szczotkować zębole i dziąsełka 2x dziennie, chyba
                      niespecjalnie wierzę w takie czyszczenie, ale niech mały się przyzwyczaja smile
                      Szczoteczkę zakładaną na palec też mam (też z silikonowym "włosiem"), ale u nas
                      się nie sprawdza- całość z moim palcem jest po prostu za wielka i mam wrażenie,
                      że wypełnia całą buzię małego. Według poradnika Nutricii ryby nalezy podawać po
                      ukończeniu 12 m-cy i to ostrożnie, bo uczulają, a jogurt od 11 m-ca, ale np.
                      Hipp ma deserki z jogurtem już chyba od 7 m-ca. A jak w Stanach? No i kiedy
                      podajesz mięsko? Ja już mam w zamrażarce malutkie porcyjki królika, startujemy
                      za 2 tygodnie.
                      Dużo sił dla wszystkich mamuś na dietach i żeby Wam się dzieciaczki nie drapały!
                      A ja dzisiaj znlazłam w okolicach ciemiączka kilkanaście łusek, więc jest to
                      jakaś delikatna forma ciemieniuszki, ale wiem, że przy Waszych problemach ze
                      skórą to drobiazg.
                      Pozdrawiam
                      • malilka ps 11.09.04, 22:34
                        I jeszcze chciałam Wam napisać, że Maciuś też robi co może, żeby się
                        przemieścić na bruszku smile Ciągle zadziera pupcię do góry, opiera się na
                        kolankach, wierci, no i nie bardzo wie co dalej zrobić. Chociaż parę razy udało
                        mu się popełznąć trochę w tył- ale był mocno niepocieszony, bo on właśnie
                        chciał się przemieścić w przód smile
                        • male_co_nieco nocnych perypetii ciąg dalszy.... 11.09.04, 22:58
                          Tym razem z mojej winy. Poprzednie trzy noce z głowy bo z wtorku na środę
                          nadrabiałam zaległóści w pracy, a przez kolejne 2 noce młody o godzinie 3
                          stwierdzał,że już się wyspał.Wczoraj byłam na wieczorze panieńskim, długo nie
                          siedziałam. Młody zasnął po kąpieli po 19( o dziwo nie chciał jeść!!!) jak
                          wróciłam po1 to własnie mąz kończył go karmić i młody spał prawie do 8. I
                          co .....zaprzepaściłam szansę na to by wkońcu się wyspaćsmile) Tuż przed wyjściem,
                          kiedy chciałam wydrukować moje wypociny okazało się ,że owszem uzupełniałam i
                          poprawiałam ale nie tą wersjęsad( tak więc znów się nie wyspałam , bo do rana
                          musiałm poprawić co trzeba. Niesmiało liczę jednak na to,że mój syn dzisiaj też
                          będzie spał bez pobudek.Poza tym, tak jak u Malilki dzisiaj dzień u dziadków,
                          więc również moje działnia ograniczały się głównie do karmieniasmile tak więc
                          trochę odpoczełam.

                          Dziewczyny borykające się z róznymi alergiami, współczuję. Ja też nie jem
                          nabiału bo Igor ma po nim "świecące" policzki, no ale u nas nie jest to tak
                          nasilone jak u Was, nie mamy większych problemów. Mam nadzieję,że Wam uda się
                          w końcu z nimi poradzić.
                          Jesli już przy kulinaraich jestesmy, to Igor zaczął pijać soczki produkcji
                          mojej mamy - marchewkowy albo marchewkowy z jabłkiem i mam wrażenie ,że smakują
                          mu bardziej niż te ze sklepu, zresztą się nie dziwię bo mnie też smile

                          Igor też próbuje się przemieszczać, jak narazie tylko okręcanie się wokół
                          własne osi idzie mu rewelacyjnie ale z zapałem podnosi pupkę , kolanka pod
                          siebie i narazie na tym kończy smile no i podciąganie się do siedzenia, jak tylko
                          czegoś się złapie to w górę.Wszystko go interesuje, w wózku na brzuszku nadal
                          najlepiej.

                          Uciekam, bo narzekam że nie śpię zamiast się położyc smile
              • magar1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.09.04, 01:13
                Sliczny ten Twój đacecik, ma tak dużo długich włosków, Jonasz przy nim to łysolek, kiedy on to nadrobi.
                A tu można zobaczyć mojego Jonasza i nie tylko.
                jonasz.op.la/
                Pozdrawiam
                Marzena
                • magar1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.09.04, 02:00
                  magar1 napisała:

                  > Sliczny ten Twój đacecik, ma tak dużo długich włosków, Jonasz przy nim to łysol
                  > ek, kiedy on to nadrobi.
                  > A tu można zobaczyć mojego Jonasza i nie tylko.
                  > jonasz.op.la/
                  > Pozdrawiam
                  > Marzena


                  Dopiero jak wysłałam zobaczyłam jak ten list beznadziejnie wygląda. Przepraszam! Moja uwaga na tamat facecika była do asik_w.
                  Dodam jeszcze że nie mogę coś dzisiaj zasnąć i tak sobie siedzę i piszę.
                  Tak też się zastanawiam gdzie można dostać taką mamę lub teściową a babcię dla swoich dzieci o jakich piszecie: kochane, nadskakujące z pomocą, ech poleniuchowałoby się u którejś w ogrodzie przy kawce. Moja teściowa wybudowała sobie w ogrodzie altanę i dopiero teraz za tydzień zaprasza nas do siebie po dwóch miesiącach a mieszkamy 30 km od siebie. A ja myślałam że po takiej przerwie w rodzeniu się wnuków teraz będą zachwyceni. Niczega nie można przewidzieć.
                  Jonaszek robi się coraz fajniejszy śmieje się do wszystkich a przede wszystkim do swoich braci, jak przychodzą ze szkoły to jest jeden wielki harmider tak się witają jakby niewidzieli się z tydzień albo i dłużej.
                  Uwielbia przewracać się na brzuszek do tego stopnia, że nie mogę go przewinąć, i trwa to naprawdę teraz długo zanim go przebiorę. Kąpiele też niebawem przeniesiemy do łazienki bo tak chlapie nogami że biurko jego braci jest notorycznie nawadniane i nie wiadomo jak długo jeszcze wytrzyma.
                  Na razie niczym go nie karmię poza moim mlekiem z powodów ekonomicznych.
                  Podziwiam Was za nocne walki z pobudkami. Jonasz budzi się tylko raz między 1 a 3 w nocy, potem wstaję zrobić mężowi kanapki do pracy o 5 i jeszcze się kładę na krótki sen do 7 kiedy to wstają do szkoły Miłosz i Tymoteusz a przy nich Jonasz nie potrafi dłużej spać więc też się budzi i zaczyna się dzień.
                  ńie powiem żebym się wysypiała. Jednak karmię go w nocy bo wydaje mi się że jest taki malutki, ostatnio tydzień temu ważył 6,35 kg.
                  Nie no kończę już bo mnie z wątku wyrzucicie.

                  Pozdrawiam już niedzielnie
                  Marzena
                  • joasiiik25 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.09.04, 11:45
                    Witajcie.Dosc zadko zagladam na to forum,czasami cos przeczytam,ja tez sie
                    pochwale moim synkiem...

                    Maly jest grzecznym aniolkiem az dziw bierze ze nie ma z nim zadnych
                    klopotow,pogodny chlopak malo placzacy.Nie mila nigdy kolek,wiec nie wiem co
                    one oznaczaja,nadal glownym jego posilkiem jest moje mleczko ale podaje mu tez
                    deserki i zaczelam regularnie podawac zupki(uwielbia jesc je i slicznie je z
                    lyzeczki)w nocy budzi sie kilka razy na jedzonko,zawsze to robi przez sen.Teraz
                    troche zabkuje i pcha wszystko do buzi np:gryzaczek i swoja raczke potrafi tez
                    grysc moja reke lub palca...zlosci sie jak mu wyciagam raczki z buzi,smoka
                    odrzucil juz nawet z nim nie zasypia co zdarzalo mu sie wczesniej,uwielbia spac
                    na brzuszku(sypia tak od 3 tyg zycia)slicznie podnosci glowke gdy lezy na
                    brzuszku.Rwie sie do siadania niestety nie pozwalam mu na taka pozycje chyba ze
                    siedzi w bujaczku och jak sie cieszy bo juz inaczej obserwuje swiat.Jestem
                    szczesliwa ze mam tak cudownego synka

                    pozdrawiam wszystkie kwietniowe dzieci i was mamuski

                    asia mama 4,5m Kacperka
                    • male_co_nieco no to sobie pospałam.... 12.09.04, 19:54
                      Dzisiaj pobudka o 1 , ok.3 i o 4 spaniu mówimy kategoryczne NIE. Pół biedy
                      gdyby Igor chciał się bawić ale marudził niemiłosiernie więc do prawie
                      szóstej trzydzieści przećwiczyłam różne sposoby kołysania smile w końcu zasnął o 7
                      i o 8:30 znowu pobudkasad przez resztę dnia było ok, nawet zasypiał bez
                      większych problemów. Ciekawa jestem o której dziś mój synek zrobi mi pobudkę.
            • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 13.09.04, 12:08
              Witam
              W zeszłym tyg. Nikodemek skończył 5 miesięcy i wyraźnie wydoroślał wink
              Nadal budzi się w nocy na posiłek, ale aż tak strasznie mi to nie przeszkadza,
              tymbardziej że całkowita liczba posiłków na dobę to 6. W tej chwili będę
              stopniowo próbować jeden posiłek mleczny zastąpić całkowicie zupą. Czy któraś z
              Was już tak robi? Jak efekty? Czy po zupie dziecko wytrzymuje tak samo długo
              jak po mleczku?
              Co do smoczków Aventu to my nadal używamy z dwoma dziureczkami. Próbowałam
              trójprzepływowego ale trzeba być przy nim czujnym i pilnować obrotów (o czym
              szczególnie zapomina się w nocy). Z trzema dziurkami też czeka w szufladce ale
              boję się że znów powróci krztuszenie. Tak więc wolę żeby dziecko piło ciut
              dłużej i delektowało się płynem niż połykało szybko i z sensacjami.
              Myślałam już podobnie jak Wy o niekapku, ale stwierdziłam, że jeszcze miesiąc
              się wstrzymam.
              Malilko, co do brzydkich obrotów Nikodema, to jest to dość skomplikowane.
              Mianowicie, jak dla mnie to robi on to najpiękniej i najzgrabniej na świecie
              natomiast rehabilitantka uważa, że nie chowa głowy, że zostawia ją w tyle.
              Głowa i tułów powinny być w jednej linii. No nie wiem. Wydaje mi się,że
              początki zawsze są trudne, a później dochodzi się do perfekcji. Poza tym
              dziecko nawet przy obrocie zainteresowane jest tysiącem rzeczy wokół i skupia
              się właśnie na oglądaniu otoczenia a nie na technice obrotu.
              Przy okazji, to chyba Ty Mag-do martwiłaś się nie obracaniem? Proszę wyluzuj,
              Twoje dziecko jest młodsze od większości kwietniowych, zrobi to jak będzie na
              to gotowe. A podręcznikowo ma jeszcze mnóstwo czasu!

              Dziewczyny, jak sprawa włosów? Czy u którejś z Was proces wypadania już się
              skończył?
              Dziewczyny po cesarkowe, jak Wasze blizny, czy czasem pobolewają lub swędzą?
              Czy bledną? Czy stosujecie jakieś maści ułatwiające gojenie? Moja nadal jest
              czerwona a chciałabym żeby już była cielista.

              Dobra, słyszę jak mój Malec się wierci. Uciekam.
              Miłego poniedziałku.
    • winia5 Nocne poty, wychowawczy itp... 13.09.04, 11:56
      Witajcie,
      wykorzystuję chwilkę, kiedy mały śpi i szybciutko postaram się coś napisać.
      U nas też małe zmiany, Szymek nie daje mi niestety w nocy pospać, poprzestawiał
      sie kompletnie z karmieniem, nawet co 2 godziny w nocy podjada. Dlatego po
      pierwszym przebudzniu biorę go do naszego łóżka i tak spi już z nami do rana,
      przeważnie.
      Tak się zastanawiam, czy aby mu mleka wystarcza, czy może mam go już mniej?
      Chociaż w ciągu dnia je normalnie, co 3 godzinki, nie marudzi, nie płacze, więc
      chyba nie może być "niedojedzony", a tym samym głodny.

      Aha, zauważyłam, że małemu ostatnio pocą się rączki i główka, szczególnie po
      przebudzeniu, jak z nami śpi, poduszka "po główce" jest wilgotna, taj jakby
      mały się pocił. Czytałam gdzies kiedyś, że przyczyną tego może być nadmiar,
      bądź niedobór(juz ni pamiętam które) witaminy D3. Jak myślicie, maliko poradź
      coś? Czy aby nie powinnam pójść z tym do pediatry?

      i jeszcze jedno pytanie, jakie smoki uspokajacze ssą wasze dzieciaczki, i czy
      tej samej firmy macie smoki do butelek, bo mały nadal wydziwia przy piciu z
      butelki, i szukam tego przyczyny. Ręce mi opadają, jak on się drze, jak poczuje
      mleko z butelki.

      A teraz Szymek siedzi sobie obok w foteliku, ssie sobie świeżą marchewkę, robi
      w porty i uśmiecha sie szelmowsko, pewnie wszystko juz ma na plecach, albo jak
      ostatnio nawet w rękawie kaftanika, nie wiem jakim cudem, ale miał...
      testuję wszystkie pieluchy po kolei ale to i tak nic nie daje, teraz kupiłam
      Happy, bo tak nawiasem mówiąc w Tesco są przed a inwentaryzacją i puste półki.
      chciałabym wypróbować Huggies Super Flex i jak dla mnie to kosmiczna cena.

      A i jeszcze jedno pytanie, do wtorku jestem na urlopie, a od środy 15.09
      przechodzę na wychowawczy, czy któraś z was jest na wychowawczym i czy ma
      płatny, czy też nie?? Bo nam jak narazie niby się nie nalezy, ale jak przejdę
      na wychowawczy to niby moge złożyć wniosek o rodzinne z tytułu utraty dochodów,
      i byc może wtedy dostanę wychowaczy, jako dodatek do rodzinnego, strasznie
      zagmatwane jak dla mnie. Czy któraś z was orientuje się może w tych przepsiach,
      byłabym wdzięczna. Perspektywa życia z jednej pensji za niecałe dwa muesiące
      strasznie mnie przeraża buuu sad.
      pozdrawiam
      Ania
      • jagna.04 Re: Nocne poty, wychowawczy itp... 13.09.04, 12:42
        Winiu, czy przypadkiem to pocenie w Waszym łóżku nie wynika z tego, że Wasza
        dorosła kołdra jest dużo grubsza a tym samym cieplejsza niż kołderka Szymka.
        Nasze dziecko u nas w łóżku też mam wrażenie że bardziej się poci. Jeśli nie to
        rzeczywiście niedobór witaminy D3 może prowadzić do krzywicy a tej pierwszymi
        objawami podobno jest pocenie główki. W szpitalu dowiedziałam się że pocenie
        główki może ale oczywiście nie musi być objawem także innych chorób. tak więc
        jeśli to nie kwestia przegrzania to może skonsultuj to z pediatrą.

        Co do smoczków to my jednych i drugich używamy Aventu. Naszym zdaniem są
        najlepsze.

        Nikodema dręczy samotność tak więc uciekam.
        • winia5 Do Jagny 13.09.04, 13:00
          Jagno dzieki za podpowiedź. Faktycznie nie pomyślałam o tym, że nasza kołdra
          jest dużo grubsza od kołdry Szymka, dlatego też dzisiaj będę konsekwętna i po
          każdym karmieniu będe odkładać małego w nocy do łóżeczka i będę sprawdzać
          zarówno główkę, jak i jego poduszeczkę.
          mam nadzieję, że jak piszesz to nie początek jakiejś innej choroby, tylko
          zwyczajne przegrzanie. Ale jeżeli nic się nie zmieni to idę do pediatry

          Ania
          • malilka Re: Do Jagny 13.09.04, 13:24
            A my wcoraj wrócliliśmy do naszego mieszkanka, bo 2-miesięcznej nieobecności.
            Maluszek rozglądał się bardzo zaciekawiony i zdziwiony, chyba nie pamiętał, że
            to jego domek. Po kolacji położyłam o do łóżeczka (jakie się wydaje
            terazmałe!), powiedziałam dobranoc i wyszłam z pokoju. U małego cały czas
            panowała cisza, myślałam że zasnął, zaglądam do niego po 10 minutach, a młody z
            szelmowskim uśmiechem na buzi demoluje ochraniacz na łóżeczko. Musimy kupić
            jakiś pancerny model, bo ten zupełnie nie spełnia swojej funkcji. Ale tak się
            zmęczył jego zdejmowaniem, że po kolejnych 10 minutach zasnął, po cichutku i
            bez marudzenia. W nocy też o karmieniach o 1.00 i 5.00 odkładałam go do
            łóżeczka i odbyło się to bez żadnych protestów.

            Jagna, ja też myślę już o tym, żeby zacząć zastępować jedno karmienie zupą, ale
            ciągle nie wiem, cy to jeszcze nie za wcześnie. A porządna ilość zupki, za
            chwilę z mięskiem, na pewno nasyci dziecko. Włosy wypadają mi nadal, słyszałam
            że niektórym lecą przez cały okres karmienia i ja pewnie będę tym pechowcem sad
            A potem będę nosiła perukę uncertain Bliznę czasem czuję, jak zbiera się na deszcz-
            działa jak reumatyczne kolano smile Jest koloru jasnoczerwonego, ale nie zamierzam
            jej smarować, bo przecież i tak zbieleje, kwestia czasu.

            Winiu, poradź się pediatry w sprawie pocenia, chociaż ciężko jest trafić na
            takiego, który podejdzie do sprawy profesjonalnie, tj zleci badania z krwi,
            żeby się upewnić, czy rzeczywiście brak D3. Większość lekarzy uważa, że skoro
            się poci, to trzeba zwiększyć dawkę, a tak wcale nie jest. Ale rzeczywiście
            sprawdź, czy to nie przegrzanie- Maciuś chyba by się rozpłynął, gdybym go
            zostawiła pod naszą kołdrą smile No i może tak często je też przez to, że mu za
            gorąco.
            Ja od 3.09 jestem na wychowawczym, bezpłatnym. Nie wiem jak to jest z
            rodzinnym, wiem że podstawą do wychowawczego płatnego są dochody z 2003 roku i
            kwota na osobę nie wyższa niż coś koło 540zł. Smoczek-uspokajacz mamy
            kauczukowy Chicco- dla mnie rewelacja, bo jest cały mięciutki i jak go wyjmuję
            spod policzka małego to nie ma nawet zaczerwienienia. A do butelki miałam
            Canpol, teraz Avent, według mnie są takie same i tak samo dobre smile Huggies
            Super Flex kupuję za 39,90 więc w cenie Pampersów, ale są beznadziejne sad
            Ostatnio kupiłam Pampersy Active Fit (te to dopiero mają złodziejską cenę- 30zł
            za 24szt) bo myślałam, że skoro są takie super-hiper to będę je stosowała na
            noc, ale poza tym, że odjazdowo wyglądają nie zauważyłam, by chłonęły bardziej
            niż normalne Pampersy, więc też nie warto.
            Pozdrowionka
            • asik_w kwiecien 2004 13.09.04, 15:11
              witajcie!!!
              U nas nie ma dobrych wiescisad(chodzi niestety o okolice w ktorej mieszkamy i
              o ten huragan Iwan, ktory ciagle zmierza w nasza strone, jutro maja nam
              powiedziec czy bedzie ewakuacjasad( kurde boje sie coraz bardziej, w tv na
              jednym z kanalow ciagle informuja i pokazuja, gdzie sie znajduje, jaka ma
              predkosc, jakie szkody itd mielismy ciagle nadzieje, z ejednak pojdzie w strone
              Florydy a niestsety on kieruje sie coraz bardziej na zatoke meksykanska,
              pytanie tylko gdzie, ciagle mam nadzieje ze moze nasze Biloxi ominie albo
              przejdzie bokiem, ze nie bedziemy musieli sie ewakuwowac itd... nie wyobrazam
              sobie tego z malym dzieckiem, nasz emiasteczko 30 lat temu zniszczyl
              doszczetnie taki huragan, kurde naprawde zaczynam sie bac coraz bardziejsad((juz
              robi sie nieciekawie, wieje silny wiatr i cala noc bylo widac blyskawice od
              strony zatoki, mieszkamy prawie przy plazy wiec wszystko idealnie widacsad((wg
              zapowiedzi u nas ma byc w nocy ze srody na czwartek, no ale wierze ze bedzie
              dobrze, musi byc, ma nas ominac i ma byc spokojnie!!!
              poza tym bez zmian, Kamis budzi sie w nocy czesto na cyca, tez sie zastanawiam
              ze moze moj pokarm jest juz niewystrczalny, chyba wczesniej wprowadze zupki z
              miesem za jakis tydzien, tylko ze podam wszystko kupne i zaczniemy od kuraka,
              bo tutaj krolika w sloiczku nie widzialamsmile kroliczki zaczekaja na nasz powrot
              do Polski, dziadek specjalnie dla pierwszego wnuka ma mala hodowlesmile)jogurty
              mozna tutaj podawac od 7 miesiaca, ale ja sie wstrzymam, ostatnio Kamisiowi
              posmakowalo jabluszko z jagodami, w ciagu 2 dni zjadl sloiczek i byl wyraznie
              zawiedziony ze juz nie masmile)i ma tak jak Macius przy pierwszej lyzeczce zawsze
              robi minke jakby dostal soku z kwasnej cytryny, ale buzke po druga otwierasmile))
              blizne taz ma jasnoczerwona i codziennie na szczotce mase wlosowsad
              trzymajcie kciuki zeby ominely nas zywioly, bede informowac, a teraz uciekac
              bo moj skarb chce cycka!!! Anka
              • winia5 Re: kwiecien 2004 13.09.04, 19:04
                asik_ trzymamay kciuki aby ten huragan was ominął. Co prawda trudno jest sobie
                coś wyobrazić, jak się tego nie doświadczyło lub przeżyło, ale miejmy nadzieję,
                że was on ominie. Zresztą w polskiej telewizji w każdych prawie wiadomościach
                jest jakaś świeża informacja o Iwanie.

                maliko do zasiłku bieże sie dochody z 2002r a kryterium dochodowe to 504 zł na
                osobę, to tyle wiem, ale u nas jest teraz troszkę zawiła sytucja, bo ja z dniem
                przejścia na wychowawczy utrace dochody, a w 2002 r nie bylismy jeszcze
                małżeństwem, także sama nie wiem. Jutro w tej sprawie wybieram sie do MOPS-u i
                zapewne czeka mnie niezła batalia, wiadomo jak to jest z tą biurokracją u
                nas
                kurcze małemu juz sie znudziło bawić samemu, narazie.
                • male_co_nieco Re: kwiecien 2004 13.09.04, 20:00
                  Asik my również trzymamy kciuki, będzie dobrze.

                  Dziś się wyspałam!!! pierwsza pobudka o 2, o czym przypomniałam sobie dopiero
                  jakiś czas po przebudzeniu i szczerze mówiąc za nic nie pamiętam czy młody
                  wtedy jadł czy tylko wylądował u nas w łóżku.Oj, źle ze mną smile Kolejna pobudka
                  o 5:30 a potem to nie wiem bo ja spałam do ósmej a młody urzędował z tatą. W
                  ciągu dnia też super, jak zasnął o 11 to obudził się o 14 , tak długo nie śpi
                  prawie nigdy.

                  Co do smoczków uspakajaczy to u nas był canpol ale ostatnio przeszliśmy na
                  aventu.Co do zupek to Igor codziennie zjada minimum 100 wytrzymuje potem 2-3h
                  ale ostatnio wogóle ma jakby mniejszy apetyt.
                  Jesli idzie o pieluchy to moim zdaniem zdecydowanie pampersy najlepsze,
                  kiedyś "podobały" mi się huggiesy ale były dobre do czasu jak dziecko było
                  mniej ruchliwe, potem przy małym wiercipięcie wszystko się w nich bryliło.
                  Teraz zastanawiałam sięczy nie wypróbować huggies super flex ale skoro
                  piszecie,że beznadziejne, to chyba sobie odpuszcze.

                  Winiu może Szymek aktycznie poci się , gdyż wasza kołdra jest grubsza a nie
                  jest to związane z niedoborem czy nadmiatem wit. D. Poza tym jak spi z Wami to
                  Wy go dodatkowo "grzejecie", więć napewno mu cieplej niż jak śpi sam w łózeczku.

                  Malilko u nas z ochraniaczem ta sama historia, już 2 razy musiałam doszywać
                  oderwane tasiemki młody tak go tarmosił.

                  Wołosy jak wypadały tak wypadają.
                • malilka Re: kwiecien 2004 13.09.04, 20:04
                  Asik, ja też trzymam kciuki, żeby huraga Was ominął i żebyś nie musiała nigdzie
                  się ewakuować. Informuj nas na bieżąco co u Ciebie.

                  Winiu, przepraszam za literówkę, chodziło mi o 2002r smile Daj znać czego się
                  dowiesz w MOPS-ie. Ja to w sumie jestem samotną matką, bo przecież nie mamy
                  ślubu, ale w świetle prawa nieistotne jest, że teraz nie zarabiam, skoro w 2002
                  zarabiałam dużo. Najwyraźniej prawodawca zakłada, że trzeba oszczędzać i już.
                  Jak podajesz Szymkowi marchewkę? Nie boisz się, że ją sobie wepchnie do gardła?
                  Ja to mam wyobraźnię, nie? smile Jeśli chodzi o nocne jedzenie, to dzieciaczki w
                  wieku naszych na pewno nie muszą jeść co 2 godziny, a jeśli to robią to albo
                  jedzą za mało w dzień, albo coś im dolega i szukają ukojenia w cyckaniu
                  (ząbki?). Ja zauważyłam, że jak ograniczyłam nocne karmienia to mały dłużej
                  ssie wieczorem i czasem w dzień też potrafi possać 10 minut zamiast swoich
                  5min. I chciałam Wam się pochwalić, że już dwie noce nie musiałam małego
                  oszukiwać, bo sam się budził tylko o 1.00 i o 5.00, no ale dzisiaj koniec tego
                  dobrego i biorę się za przesuwanie tych karmień, które zostały. Do 7.00 już
                  zostały tylko dwie godzinki, więc na pewno młody da radę przespać noc z jednym
                  karmieniem.
                  A poza tym Maciuś dzisiaj o raz pierwszy dostał aż pół słoiczka deserku
                  marchewkowo-jabłkowego, ależ był szczęśliwy smile Szkoda, że jego brzuszek w ogóle
                  go nie zauważył- pił mleczko o 14.00, deserek był o 16.30, a o 17.00 młody już
                  wył z głodu. W schematach żywienia 7-miesięczniak powinien dostawać deserk na
                  podwieczorek i jestto samodzielny posiłek, nie wiem jak to będzie u nas...
                  • asik_w Re: kwiecien 2004 13.09.04, 20:58
                    buuuu nie chce Was zanudzac, ale zaczynam sie bacsad(( w sumie to chodze po domu
                    i zaczynam beczecsad( w miesiecie juz panikasad jutro na wieczor zamykaja sklepy,
                    musimy zrobic zakupy gdy Jacek wroci z pracy zapasy wody itd, wogole
                    zastanawiam sie czy nie lepiej wsiasc w samochod i gdzies uciekac na polnoc lub
                    zachod, sama nie wiem co myslec i co robic, moze gdyby nie bylo Kamilak to tak
                    bym sie nie bala, a tak strach o dziecko paralizujesad(trzymajcie sie, jutro
                    bede wiedziala wiecej
                    • winia5 Re: kwiecien 2004 13.09.04, 22:18
                      Asik_ jeszcze raz trzymajcie się, jesteśmy myślami z wami.

                      maliko skoro jesteś matką samotnie wychowującą (teoretycznie), to dlaczego nie
                      postarasz się o zasiłek rodzinny, wydaje mi się, że ci się należy. To niby
                      tylko 43 zł, ale jakbyś go dostała, to masz do niego płatny wychowawczy, nieco
                      ponad 400zł, to zawsze coś, jakby nie było, na pieluszki wystarczy. Powinnaś
                      wybrać się do MOPS-u i złożyć wniosek o rodzinne z tytułu utraty dochodów i tu
                      chyba nie ma znaczenia ile zarabiałaś w 2002 r, chyba, że zarabiałaś naprawdę
                      dużo. A tak wogóle, to kim jesteś z zawodu, że tak zapytam z ciekawości, jeżeli
                      wolno.

                      A co do marchewki, to oczywiście daje małemu tylko na chwilkę "pocyckać" i cały
                      czas wtedy przy nim jestem i uważam, aby sobie za daleko do buźki nie włożył.
                      No i może masz rcję, że te nocne częste podjadania moga wynikać np z
                      ząbkowania, Szymek ostatnio strasznie się ślini, prawie jak mały bernardynsmile.
                      No i chyba marchewka, jak i zupka zaczęły mu bardziej smakować, bo dzisiaj
                      bardzo ładnie zjadł. Staram się dawać mu deserki z rana (słoiczek 130 wydzielam
                      na 3 razy), a po południu między 16/17 daję zupkę, ale mały i tak potem chce
                      cyca, nie ma reguły.

                      Szymek tez odkrył, że ochraniacz to nowa i bardzo ciekawa zabawka, co prawda
                      sznureczki jeszcze całe, ale często muszę go wiązać na nowo.

                      Włosy to tragedia, nawet nie chce mi się gadać, wszędzie ich pełno, mały też
                      ostatnio upodobał sobie ciąganie za te "resztki", które mi na głowie zostały i
                      strasznie szczypie no i podrapał mnie na poliku, wyglądam, jakbym wpadła w
                      krzak z kolcami, no może troszke przesadziłam wink
                      pozdrawiam
                      Ania i Szymek (poniżej)

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524&a=15549795
                      • godiva Re: kwiecien 2004 14.09.04, 07:35
                        Witam!

                        U nas się porobiło... Mała w sobotę skończyła pół roku!!! Aż wierzyć się nie
                        chce. Nie będę tu sypała banałami, że ten czas tak szybko leci, powiem tylko,
                        że te pół roku mojego życia dało mi więcej niż całe dotychczasowe życie. Wiem
                        już, co to znaczy tak naprawdę bać się o kogoś i być za niego
                        odpowiedzialnym....czasem, kiedy jestem w pracy i o niej pomyślę, to odczuwam
                        fizyczny ból - chcę do niej!
                        Smutno mi - chyba weszłam w fazę doła - zaczynam właśnie drugi miesiąc w pracy:
                        (( I chyba zaczyna mnie dopadać zdołowanie - do tego jeszcze jesień. Poza tym
                        małej powyskakiwały jakieś krostki na klatce piersiowej. Szlag mnie trafi z
                        tymi świństwami, a jeszcze jak się wejdzie na forum alergie to najdrobniejsza
                        krostka na policzku świadczy o początku co najmniej skazy białkowej. Wyć mi się
                        chce, bo boję się, że to jakieś paskudztwo. Nie ma innych dziwnych rzeczy na
                        ciałku, ale to mnie strasznie nurtuje - i powiem, ze to nie pierwszy raz jej
                        wyskakuje właśnie w tym miejscu. Buźka czysta, szyjka, rączki i nóżki też,
                        tylko ta klatkasad W czwartek mam szczepienie to się dowiem. Najgorsze jest to,
                        że na alergie nie ma żadnych regułsad Może się pojawić w każdym momencie, a już
                        się cieszyłam, że skoro jest karmiona od początku i piersią i sztucznym (nie
                        HA) i nic się nie dzieje, to będzie OK. Boję się tej alergii...ale nie będę już
                        tu smęcić.
                        Mojej małej też pociła sie główka - w cieplejsze dni bardziej i podczas
                        picia... teraz już mniej - ale mała z nami śpi, więc też to wynikało pewnie z
                        przegrzania, co nie zmienia faktu, że zamierzam jej zrobić badania na
                        gospodarkę wapniowo-jakąś tam.
                        Mój mały brzdąc jest już taki prawie dorosły, dlatego pory posiłków mamy już
                        raczej ustabilizowane. Może Wam to opiszę, a nuż komuś się przyda na przyszłość:
                        - rano przed wyjściem do pracy - około 5.30 - pierś
                        - około 9-10 mleczko NAN2 - około 180 ml
                        - 12-13 - zupka - cały słoik (130 - 140 zależy od producenta) - jemy już mięsko
                        - 15 - wracam z pracy i karmimy się piersią - 1 albo 2 razy, bo mała nie ma
                        czasu na napicie się porządne 1 x
                        - 18 - kaszka - ok. 120-130 ml, czasem zmieszana z odrobiną deserku, opornie
                        zjada mi tą kaszkę, ale jest to kaloryczne, więc jeszcze się trochę podtuczymy
                        (mała waży zaledwie 7700 - 50 centyl)
                        - 21 - mleczko NAN 2 - 200 ml + pierś - opróżnia obie - więc na noc zjada multum
                        - noc - dziś się nie budziła, ale czasem się zbudzi koło 1,2 wtedy jest cycuś -
                        zresztą ciągle gotowy do ataku (a miały być 3 miesiące, pewnie nie mam już dużo
                        mleczka, ale jest cokolwiek, a sądzę, że lepsze to niż nic - nie chce jej
                        odstawiać, ja tak lubię ją karmić - te oczęta wpatrzone we mnie, buuuu, znowu
                        się wzruszam....)
                        Poględze jeszcze trochę, a potem się zamknę na jakiś tydzień, to odpoczniecie
                        ode mniesmile
                        Mała jest bardzo ruchliwa, nie usiedzi na moment - ulubione zajęcie -
                        sprężynowanie - jak tylko złapie ją pod paszki, bo chce ją np. przenieść
                        zaczyna podkurczać nóżki i chce skakać... nie wiem, czy powinna tak robić, ale
                        zaśmiewa się przy tym do rozpuku. W wózku to dopiero jest jazda... któraś z Was
                        pisała kiedyś, że dziecko jeździ w wózku na brzuchu, u mnie było to samo,
                        dlatego już od ok. miesiąca, może dłużej jeździmy spacerówką, jakiś czas było
                        ok, teraz się nudzi i siada sobie (z leżenia jeszcze nie siada - tylko jak jest
                        trochę po kątem), łapie się rączkami za uchwyt wózka i tak sobie jedzie -
                        oczywiście najbardziej interesująca jest droga, tak sobie wisi (gdyby nie
                        szelki to nie wiem). Acha - ząbków jeszcze nie mamy.
                        Koniec
                        Pozdrawiam
                        Gogiva
                        • eklon Re: kwiecien 2004 14.09.04, 13:00
                          Hej Dziewczyny!
                          Nie było mnie 3 dni i znowu zaległości, ale na szczęście już przebrnęłam!
                          Nie pokazywałam się na forum, bo byliśmy w weekend na wyjazdowym weselu, które
                          okazało się makabryczną imprezą z fatalnymi skutkami!
                          W sobotę już na przyjęciu weselnym spalił się nam fotelik samochodowy Michała.
                          Zajął się od podgrzewacza (takiej małej świeczki, gdyby któraś z Was nie
                          wiedziała) postawionego na ziemi. Nie wiem jaki idiota wymyślił taki wystrój
                          sali, ale faktem jest, że całą niedzielę szukaliśmy jakiegoś sensownego
                          fotelika dla Młodego. Pech chciał, (a może szczęście, bo pewnie pojechalibyśmy
                          już z nowym), że nie kupiliśmy go od razu w czwartek, oglądaliśmy nowe, bo z
                          tego starego Michał już wyrastał i już tak i tak szykowała się zmiana.
                          Po wielkich poszukiwaniach kupiliśmy chicco od 9-18kg. Miałam wprawdzie
                          wątpliwości, czy Michał może już w nim siedzieć, ale sprzedawca powiedział, że
                          w tym foteliku dziecko nie musi jeszcze samodzielnie siedzieć, bo siedzisko
                          wychyla się do przodu i dziecko jest w takiej pół leżącej, pół siedzącej.
                          Na razie Michał i tak w nim nie podróżuje, bo niestety chyba podczas tego
                          nieszczęsnego wesela, (a właściwie podejrzewam, że podczas ślubu w kościele)
                          przewiało nam naszego szkraba i od wczoraj jest chory (uszy i gardło).
                          Strasznie cieknie mu z noska i ropieje jedno oczko, po drzemce jest tak
                          zaropiałe, że nic na nie prawie nie widzi. NIestety bierze antybiotyk
                          (summamed, czy jakoś podobnie) w zawiesinie i na szczęście chce to pić, bo w
                          przeciwnym wypadku musiałby dostawać zastrzyki. Wczoraj przez prawie cały czas
                          miał gorączkę i brał efferalgan w czopkach, ale dziś jest już na szczęście
                          lepiej. Zakraplamy uszy i nosek i może przynajmniej spokojnie jeść i oddychać.
                          Poza tym podczas wesela Michałem zajmowała się opiekunka załatwiona przez
                          Państwa Młodych, ale nasz Geniusz jest już tak cwany, że akceptuje tylko
                          rodzinę i opiekunka mogła stawać na głowie, a on i tak ryczał, jak tylko
                          wyszłam za drzwi, więc siłą rzeczy wesele skończyło się dla mnie ok.22 w hotelu
                          razem z moim kochanym synkiem!

                          Strasznie się rozpisałam o moich problemach, a tu jeszcze tyle informacji.

                          Po pierwsze u mnie zupka ok.140ml zastępuje już jeden posiłek. Daje ją babcia
                          ok.12-13 i wystarcza do mojego powrotu do domu, czyli ok.2-3 godziny. Deserki
                          nie są tak syte i wg mnie jeszcze pobudzają apetyt i dlatego najczęściej po
                          zjedzeniu startego jabłuszka, tudzież marchewki Michał ciągnie jeszcze
                          spokojnie cyca.

                          Włosy lecą mi nadal na potęgę.

                          Zębów nie widać, a Michał pcha już do buzi tak jak Wasze dzieci, też wszystko
                          co mu wpadnie w ręce.

                          Leżąc na boku, podnosi głowę i tułów do góry jakby chciał usiąść. Leżąc w wózku
                          próbuje się podciągać do góry, ale nie potrafi jeszcze całkiem się podnieść,
                          chociaż niewiele mu brakuje.

                          Asik - huragan pewnie Was ominie, bądź dobrej myśli!

                          Pozdrawiam
                          Ewa
                          • asik_w Re: kwiecien 2004 14.09.04, 14:49
                            sad((( niestety, u nas jest wczesna godzina bo dopiero przed 8, ogladam caly
                            czas wiadomosci i ten huragan idzie prosto na nassad Jacek musial isc do pracy,
                            jestem sama z Malym, ktory od wczoraj jest strasznie marudny, nie wiem co sie
                            dzieje, pierwszy raz mi tak placze a ja razem z nimsad( spalam moze dzisiaj 5
                            godzin, ledwie widz ena oczy a musze porobic zakupy, na szcescie male typu
                            pieluchy itd, reszte wczoraj zakupilismy, najprawdopodobniej dzisiaj spakujemy
                            co sie da do samochodu i wyjedzimey w nocy gdzies na polnocny-zachod, gdzies
                            poza zasieg Ivanasad, boje sie tylko ze nie bedziemy mieli gdzie wracac na
                            miesiac przed powrotem do Polskisad, w miesie ludzie zabijaja okna, w wiekszych
                            sklepach zaslaniane sa wystawy, zabezpieczaja wszystko, kazdy sie boi, dzisiaj
                            maja rozniesc adresy schronow, boje sie, bo 30 lat temu taki huragan zmiotl
                            miasto z powierzchni ziemi....trzymajcie sie cieplo, wieczorem napisze co
                            robimy Anka
                            • lgosia1 Re: kwiecien 2004 14.09.04, 19:15
                              Kurczę Asik_w naprawdę współczuję ale też wierzę, że będzie dobrze. Oglądam
                              właśnie wiadomości akurat mówią na ten temat. Pisz koniecznie co się u was
                              dzieje. I nie denerwuj się, bo mały to na pewno wyczuwa.
                              Pozdrawiam - Gosia
                              • eklon Re: kwiecien 2004 15.09.04, 08:31
                                Hej Asik!
                                Igosia ma rację, to że Mały jest marudny może być spowodowane tym, że Ty się
                                strasznie denerwujesz> on to po prostu wyczuwa! Więc głowa do góry i na pewno
                                nie będzie tak źle jak myślisz.
                                • jagna.04 Re: kwiecien 2004 15.09.04, 09:53
                                  Asik, mam nadzieję, że w tej chwili jesteście już w bezpiecznym miejscu. Nie
                                  potrafię wyobrazić sobie co czujesz, ale domyślam się że paraliżujący strach.
                                  Asik, zostawcie wszystko i udajcie się tam gdzie Was nie sięgnie. Bedzie
                                  dobrze. Na pewno! Bardzo w to wszystkie wierzymy.
                                  • jagna.04 Re: kwiecien 2004 15.09.04, 13:26
                                    Babeczki, ale sennie u nas w Krakowie. Od rana pada. Dzieciaczek też czuje
                                    chyba tę pogodę, bo wyjątkowo dużo dziś śpi. A ja czekam kiedy wreszcie
                                    przejdzie i pójdziemy na spacer.
                                    Nie chcę zapeszać ale Nikodemek jak zasnął wczoraj o 19:30 tak pospał do 5:00,
                                    zjadł i dalej do 8:00. Kochane dziecko. No ale wcześniej już zdarzały mu się
                                    takie noce więc zabardzo się nie ekscytuję.
                                    Wczoraj byliśmy u chirurga i na kontroli poszpitalnej i na rehabilitacji.
                                    Lekarz uważa, że Niki pięknie się pozbierał po chorobie. Teraz czekamy tylko,
                                    żeby całkowicie ustąpił mu kaszel pokokluszowy.
                                    U chirurga byliśmy w sprawie przepukliny pachwinowej, która powstała w czasie
                                    choroby od kaszlu i w sprawie niezstąpionego prawego jąderka. Nieuchronnie
                                    czeka go zabieg, ale ze względu na jego chorobową przeszłość musimy
                                    przynajmniej pół roku odczekać.
                                    Dokończę później, bo moja Marudka nawołuje.
                                    • malilka Re: kwiecien 2004 15.09.04, 14:41
                                      Asik- cały czas myślę o Tobie i Twoich najbliższych, mam nadzieję, że
                                      wyjedziecie i wszystko będzie dobrze!

                                      U nas rano padało, było tak sennie i ciemno, uwielbiam spać w taką pogodę, albo
                                      siedzieć z laptopem i gorącą kawką i rzucać okiem na moich śpiących panów smile
                                      Ale potem się rozpogodziło i poszliśmy na długi spacer. Małemu podałam dzisiaj
                                      pół słoiczka 130g zupki z dyni półtorej godziny po karmieniu, ale dłużej niż
                                      3,5h od mleka do mleka nie jest w stanie wytrzymać, więc żeby zupa zastąpiła
                                      mleko to pewnie będzie musiała być duża porcja i z mięsem, a to dopiero za
                                      jakiś czas. Maciuś ma szorstkie policzki, chyba tak zareagował na jabłko z
                                      drzewa, widzę że on w ogóle jakoś na jabłko gorzej reaguje, bo po deserkach z
                                      jabłkiem też na początku miał szorstkawe miejsca, potem przestało to się
                                      pojawiać, no ale jak w niedzielę zjadł pół jabłka, to jest znowu sad Na razie
                                      jabłko odstawiłam, ale za parę dni zacznę podawać znowu, w koncu układ
                                      pokarmowy potrzebuje trochę czasu, żeby dojrzeć.
                                      Czy któraś z Was podawała Misiowy Sad? Podobno dzieci się nim zajadają, jest od
                                      5 miesiąca...
                                      Maciuś nadal zasypia sam w łóżeczku, w 10-15 minut, bez najmniejszych
                                      protestów. Jestem przeszczęśliwa smile Zaczął chodzić wcześniej spać- w lipcu
                                      kąpaliśmy go o 20.30, a teraz już o 18.00 zaczyna się wieczorne marudzenie i o
                                      19.00 już go kąpię, karmię i o 19.30 dziecko śpi, a my mamy wieczór dla siebie.
                                      Od kilku nocy budzi się o 23.30, dostaje trochę wody i w 5 minut zasypia i
                                      potem śpi zwykle do 2.00, chociaż dzisiaj obudził się dopiero o 4.00, więc
                                      wytrzymał bez jedzenia prawie 9 godzin! A o której sięobudził potem nie
                                      pamiętam sad Musiałam być bardzo zmęczona... Wydaje mi się, że jeszcze go w nocy
                                      karmiłam, ale nie jestem pewna.

                                      Winia, skończyłam marketing i zarządzanie i od 7 już lat pracuję w zawodzie. To
                                      znaczy pracowałam, bo po wychowawczym będę szukała nowej pracy. Nie chcę już
                                      pracować w Warszawie, zresztą z małym dzieckiem to niemożliwe, a poza tym na
                                      pewno mnie zwolnią jak wrócę- w mojej firmie dziewczyny wracają do pracy
                                      tydzień, dwa po porodzie i nielegalnie pracują na macierzyńskim! Fakt, że za
                                      dobre pieniądze, ale dla mnie to chore, no ale nie moje dzieci, nie mój problem.

                                      Godiva, tak ostatnio się zastanawiałam, czy się już przyzwyczaiłaś do chodzenia
                                      do pracy, ale widzę, że nie jest lekko... Ja też w końcu wrócę i mimo że Maciuś
                                      będzie dużo starszy, to nie wyobrażam sobie tego...

                                      Uciekam, bo maluszek się obudził.
                                      • jagna.04 Re: kwiecien 2004 15.09.04, 15:26
                                        cd.
                                        gdzieś odeszła mi w międzyczasie moja wena. Powiem tylko, że jest nadzieja, że
                                        zamiast rocznej rehabilitacji byćmoże wystarczy miesięczna. Gdyby nie dokumenty
                                        szpitalne i pokasływanie nikt nie powiedziałby, że to dziecko kiedykolwiek było
                                        chore.
                                        Nikodem wczoraj na kontroli ważył 8300. I dobrze. Odchudzanie mu służy. Jak
                                        sobie przypomnę, że jako dwumiesięczny maluch ważył 7400 to aż sie nie chce
                                        wierzyć. Oj był kawał chłopa!
                                        Dziś wypróbowaliśmy pierwszy raz sok. Smakował baaardzo! Na pierwszy ogień
                                        poszedł winogronowy z rumiankiem i koprem włoskim. Zobaczymy jak zadziała na
                                        ten malutki układ pokarmowy. W każdym razie ile wlałam do buteleczki tyle
                                        poszło. Pychotka.
                                        Dziewczyny, jak dajecie sobie radę jako mamy, żony i panie domu? Ja momentami
                                        mam doła, że pomimo iż zawodowo nie pracuję to często mam bałagan, obiad
                                        niekiedy robiony tzw. szybki a o swoich przyjemnościach to już nie wspomnę.

                                        Buziaczki
                                        • mag-da Re: kwiecien 2004 15.09.04, 18:07
                                          Czesc ale jestem wkurzona byłam dziś u lekarza ....nie będę o tym pisać bo
                                          jeszcze bardziej się wkurzę, w każdym razie nic się nie dowiedziałam. Jestem
                                          pozostawiona sama sobie z tą alergią buuu..... Może jutro coś napisze
                                          sensownego sorry za tak głupi list. Pozdrawiamy
                                          Magda
                                          • eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 09:57
                                            No znając co niektórych polskich lekarzy, wyobrażam sobie co to mogła być za
                                            wizyta...
                                            U nas już zdecydowana poprawa. Michał od wczoraj dokazuje i pewnie podczas
                                            dzisiejszej kontroli wszystko będzie ok. Zastanawiam się tylko teraz nad dwoma
                                            rzeczami, czy nie wybrać się jeszcze do laryngologa, żeby obejrzał sobie te
                                            uszka Michała dokładnie! A druga sprawa, co z naszymi zajęciami na basenie?
                                            Chcieliśmy zacząć w ten weekend, co już odpada, ale zastanawiam się czy w ogóle
                                            sobie go na razie nie odpuścić. Czy któraś z Was po chorobie uszu wybierała się
                                            z dzidziusiem na basen? Jeśli tak po jakim czasie od zakończenia leczenia?

                                            Mam nadzieję, że to, że Asik się nie odzywa to tylko oznaka, że po prostu są w
                                            jakimś bezpiecznym miejscu.
                                            • joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 10:25
                                              eklon wspolczuje z powodu choroby maluszka,mam nadzieje ze z uszkiem juz
                                              lepiej.Jak na razie moj Kacper nie chorowal i odpokuje zeby nie wykrakac.Nadal
                                              jest pogodnym dzieckiem,troche zbkowanie daje sie nam we znaki,ale coz trzeba
                                              przez to przejsc i byc silnym fizycznie i psychicznie.

                                              Zaczelam podawac mu regularnie zupki i deserki oraz wczoraj po raz pierwszy
                                              podalam na wieczor kleik ryzowy na moim mleczku,maly robil dziwne minki ale
                                              zjadl.Dzieki temu noc byla spokojna raz sie zbudzil do cycusia a wlasciwie
                                              chyba dziaselka go bolaly bo gdy posmarowalam mu je zelem to usnal przytulony
                                              do tatusia.

                                              Szczepienia HIB mamy juz za soba (trzy pierwsze dawki)bardzo plakal przy
                                              wkuciu,ale nigdy nie goraczkowal po szczepieniach.Pogoda jeszcze dopisuje wiec
                                              chodzimy codziennie na spacerki do parku,zeby polapac jeszcze troche ostatnich
                                              slonecznych promieni,nie wyobrazam sobie deszczowej jesieni juz rozgladam sie
                                              za jakims cieplym kombinezonem na zime...mam nadzieje ze bedzie snieg i bedzie
                                              cudownie.smile

                                              na dzis to tyle pozdrawiamysmile
                                              • malilka Re: kwiecien 2004 16.09.04, 10:51
                                                Ja też myślę, że Asik milczy, bo jest już daleko od domu, w bezpiecznym
                                                miejscu, tyle że niestety bez internetu.
                                                Eklon, musisz zapytać lekarza o basen, ale uszy to jednak wrażliwa część ciała
                                                i nawet dorosły musi je dobrze wyleczyć przed pójściem na basen, to co dopiero
                                                taki mały dzidziuś...
                                                Mój synek dzisiaj nie jadł od 19.15 do 5.00, więc prawie 10 godzin i jak już
                                                się obudził, to się okazało że mój biust tego nie wytrzymał i pierś, która
                                                miała tą przerwę (z drugiej ściągam codziennie o 22.00 120-140ml, więc była w
                                                miarę ok) nabrzmiała i była twarda jak kamień i eksplodowała fontanną mleka
                                                tak, że kołdra była mokra. Ale mam nadzieję, że biust się przyzwyczai do spania
                                                w nocy smile Jest tylko jeden, za to wielki minus rzadszych pobudek w nocy-
                                                dziecko mi się budzi rano coraz wcześiej
                                                Postanowiliśmy, że wreszcie czas ochrzcić naszego diabełka i mamy zamiar zrobić
                                                to w pierwszą sobotę października, pod warunkiem że nie dostanę szału przez
                                                kłótnie z moją mamą i w ogóle wszystkiego nie odwołam uncertain Moja mama omal nie
                                                zemdlała jak się dowiedziała, że chcemy ochrzcić dziecko w drewnianym kościółku
                                                na wsi (15 minut samochodem od nas) zamiast u niej w parafii, a jak usłyszała,
                                                że młody wystąpi w dżinsach i białej koszuli (wygląda czadersko!) zamiast w
                                                białej, muślinowej sukience (!!!) wyszywanej złotą nitką i najchętniej położony
                                                w białym becie (pomijając wszystko ciekawe to by go tam utrzymał?!) to dostała
                                                prawie smazmów i ze stresu nie spała całą noc. Tata do mnie dzwoni i prosi,
                                                żebyśmy ustąpili z tymi dżinsami i włożyli młodego w muślin, ale ja sobie tego
                                                nie wyobrażam!!! Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! No ale nie można wszystkich zadowolić,
                                                niestety...

                                                Joasiiik, myślałam że Kacper już dawno ma ząbki, bo pamiętam że już dawno temu
                                                pisałaś, że pediatra mówił, że idą ząbki. U nas dwie dolne jedynki wyszły na
                                                szczęście bez problemu smile Ile mililitrów kleiku podałaś na noc? Poprawiłaś to
                                                piersią? A prognozy na zimę są koszmarne- 15 stopni i ciągły deszcz, a ja tak
                                                uwielbiam śnieg i lekki mróz, buuuu
                                                • eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:14
                                                  U nas zębów ani widu ani słychu, ale to chyba za sprawą mojego męża, bo on
                                                  uwielbia bezzębne niemowlaki i Michał wziął sobie to do serca smile
                                                  Co do ucha, to dziś idę do kontroli i mam nadzieję, że nie zapomnę zapytać o
                                                  basen. Muszę sobie wszystko teraz zapisywać, bo ostatnio jestem tak
                                                  rozkojarzona, że wychodzę od lekarza i okazuje się, że nie zapytałam o połowę
                                                  istotnych rzeczy ;-( to chyba daje znać o sobie ta nieuchronnie zbliżająca się
                                                  trzydziestka.
                                                  Joasik, a jak przygotowałaś ten kleik? Z jakiej firmy?
                                                  • joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:27
                                                    mamy jedna dolna jedyneczke i ciagle zabki w tokusmile

                                                    kleik kupilam ryzowy (od 5 m)bezmleczny z NESTLE,odciagnelam ok 50ml mleczka i
                                                    zrobilam taki gestniejszy do podawania lyzeczka,doslodzilam na oko glukoza
                                                    (korcilo mnie zeby sprobowac)ale nie moglam jakos.
                                                  • malilka Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:55
                                                    I na noc wystarczyło synkowi tylko 50ml? Ja pamiętam, że jako pierwszy
                                                    wprowadziłam właśnie kleik na własnym mleu, to na próbę zjadał z 20ml i nawet
                                                    następnego karmienia to nie opóźniło. I po co słodzisz glukozą??? Szkoda ząbków
                                                    i ich zawiązków, nie warto też przyzwyczajać dziecka do słodkiego smaku,
                                                    zwłaszcza że mleko matki samo w sobie jest niesamowicie słodkie.
                                                  • eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:58
                                                    malilka napisała:

                                                    > I na noc wystarczyło synkowi tylko 50ml? Ja pamiętam, że jako pierwszy
                                                    > wprowadziłam właśnie kleik na własnym mleu, to na próbę zjadał z 20ml i nawet
                                                    > następnego karmienia to nie opóźniło. I po co słodzisz glukozą??? Szkoda
                                                    ząbków
                                                    >
                                                    > i ich zawiązków, nie warto też przyzwyczajać dziecka do słodkiego smaku,
                                                    > zwłaszcza że mleko matki samo w sobie jest niesamowicie słodkie.

                                                    Nie miało być przypadkiem 120?
                                                  • eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:56
                                                    dzięki,
                                                    spróbuję dziś, bo mój junior ostatnio zaczął się budzić w nocy, a widzę, że
                                                    moje mleczko jak je odciągam nie jest już takie tłuściutkie, więc może jest za
                                                    mało syte i on się budzi po prostu z głodu!
                                                  • joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 12:32
                                                    oczywiscie ze nie wystarczylo zjadl kleik ale i tak usnal przyklejony do
                                                    cycusia lecz na kolejne jedzonko zbudzil sie gdzies ok 4 nad ranem a zasnal
                                                    przed 20.

                                                    poslodzilam odruchowo glukozasmile
                                                  • monikaps Re: kwiecien 2004 16.09.04, 13:30
                                                    Witajcie!

                                                    Ja tez mam nadzieje, ze Asik jest z Kamisiem w bezpiecznym miejscu i dlatego sie nie odzywa.
                                                    Ewunia wczoraj skonczyla 21 tygodni. Rosnie pieknie, ledwo daje rade podniesc ja w nocy z lozeczka. Nie wiem jak to jest, ale w dzien jakos latwiej ja nosic. No i szczesliwie nie wymaga, zeby nosic ja bardzo czesto. Od waszych postow nabralam ochoty zaczac ja zapoznawac z nowymi smakami, ale wstrzymam sie jeszcze tydzien az skonczy 5 miesiecy i za rada lekarki zaczne od jabluszka. Wczoraj nie wytrzymalam i juz kupilam soczek i maly sloiczek. Poki co, probuje nauczyc ja pic z kubeczka (ustnik Avent bialy 3+) ale herbatki jakos nie chce. Lyzeczka pila. Wlasnie jest z tata na spacerze a jak wroci czeka ja niespodzianka - kubeczkiem ale mleczko. Moze tym razem sie uda - sciagnelam 35 ml. Od pazdziernika bede ja musiala zostawiac czasem na 3 godziny, to nawet jak sciagne mleko to bedzie je musiala jakos wypic, a ile mozna wypic lyzeczka.
                                                    Gada duzo i ladnie, zwlaszcza do listkow, ale nadal nie przekreca sie na brzuszek ani na plecki. Czasem wypinajac brzuszek albo podnoszac nozki przekreca sie na boczek. Nie moge sie doczekac nozek w buzi. Zabkow jeszcze nie widac, ale slini sie niesamowicie i czasem placze jak ugryzie zabawke. Smaruje jej wiec dziaselka Bobodentem. Ladnie bawi sie zabawkami, teraz raczej je oglada niz wklada do buzi. Lubi ogladac ksiazeczki. Kladziemy sie obok siebie na brzuchu i jej czytam.
                                                    Malilko, Twoj post sklonil mnie, zeby jednak sie pozalic na Ewy chrzciny. Jak kiedys pisalam, chrzcilismy ja na wsi, bo cale lato bylismy u Dziadka mojego meza. Ja jestem jedynaczka, a moj maz ma jedna siostre, wiec oczywiscie ona miala byc chrzestna. Wczesniej rozmawiala ze mna co Ewuni kupic do ubrania. Ja na to, ze mamy dla niej sliczny bialy pajacyk, wiec ewentualnie tylko czapeczke. "No jak to! Musi miec sukieneczke! I becik!" "Po co becik w sierpniu! Zreszta oboje z mezem tak wlasnie zdecydowalismy" Niestety, becik jakos sobie darowala, ale sukieneczke tiulowa wynalazla. Sukieneczka sliczna - dla lalki. Z tylu zawiazywana kokardka (dla dziecka, ktore lezy!) z przodu tasiemeczki 20 cm (akurat, zeby sie nimi udlawic) i tiulowe falbanki, ktorych oczywiscie nie mozna uprac, a my zawsze Ewie zakladamy wczesniej prane rzeczy. No i zostalismy tym uszesliwieni wieczorem na dzien przed chrztem. Do tego buciki, ale zeby jeszcze jakies pasujace rajstopki, to juz nie, przeciez lalkom nie jest zimno w nozki. Mialam wielka ochote ubrac corke jednak tak jak my chcielismy, ale nie chcialam robic awantury przy calej rodzinie. No i obawialam sie, ze chrzestna sie obrazi, a gdzie bysmy znalezli w ostatniej chwili kogos z karteczka z parafii, ze moze podawac dziecko. Szczesliwie jak juz pisalam, Ewie takie cudactwo specjalnie nie przeszkadzalo, w kosciele spala, a potem dosc szybko juz moglismy ja przebrac. Ale mnie nadal jest przykro z tego powodu i obiecalam sobie, ze juz nikt nigdy wiecej nie bedzie decydowal o moim dziecku, bo oczywiscie ani ja ani moj maz nie wyrazalismy zgody na ten stroj. Ja wiem, ze szwagierka bardzo kocha Ewunie i chce dla niej jak najlepiej, ale jednak mogla troche pomyslec. Malilko, zrobisz jak uwazasz. Pewnie nie warto robic sobie z mamy wroga. To tylko kilka godzin. Ale nikt nie ma prawa narzucac Ci jak masz ubierac Twoje dziecko, bo tylko Ty wiesz, co dla niego jest najlepsze.
                                                    To tyle, przepraszam, ze marudzilam, wiecej nie bede.
                                                    Slicznej pogody na weekend wszystkim zycze i cudownych spacerkow.
                                                    Monika i Ewa
                                                  • winia5 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 14:44
                                                    hej, a babcia wczoraj kupiła małemu komlecik do chrztu, bękitny z delikatnego
                                                    polarku, trzyczęściowy, spodenki, jakby kurteczka i pod spód golfik z bawełny.
                                                    Jest naprawdę śliczny i można go potem jeszcze założyć. Na szczęście obie
                                                    babcie odrazu wyraziły sie na temat kompletów typu marynarski i atłasowe, czy
                                                    jakieś tam, także problem był z głowy i nikt nie powienien sie obrazić bądż też
                                                    oburzyć o to, jak mały wyglądał na chrzcie.
                                                    Mi pozostaje tylko kupić jakąś odpowiednią czapeczkę, bo świecę i butki już
                                                    mamy, a szatka z tradycjami, prawie 30-letnia po tatusiu, nawet nie zżółkła.

                                                    Dzisiaj ugotowałam małemu pierwszy raz zupkę, zjadł wprawdzie nie wiele, ale
                                                    jest o wiele smaczniejsza niż te wszystkie gotowce. Raz dałam też małemu kaszki
                                                    na moim mleku i spróbowałam, a co tam, przecież to moje, nie jestem aż tak
                                                    obrzydliwa, no na niektór rzeczy napewno, ale oszczędzę Wam szczegółów..

                                                    syrena wyje...
                                                    Ania
                                                  • malilka Re: kwiecien 2004 16.09.04, 16:14
                                                    Eklon, to było tylko 20ml, bo to był pierwszy posiłek niepiersiowy mojego
                                                    synka, więc ilość była taka "na próbę" smile
                                                    Joasiiik, to może ja też spróbuję z tym kleikiem przed piersią? Co prawda
                                                    ostatniej nocy mały prespał prawie 10 godzin bez jedzenia, ale może po kleiku
                                                    będzie CAŁA noc? Tylko, że mój synek po kąpieli jest tak strasznie zmęczony i
                                                    senny, że natychmiast chce jeść i spać, więc nie wiem co powie na powolne
                                                    karmienie łyżeczką...
                                                    Monikaps- doskonale rozumiem Twoje rozgoryczenie nieuszanowaniem Twoich
                                                    poglądów odnośnie stroju na chrzciny. Mam nadzieję, że mojej mamie ewentualne
                                                    obrażenie przejdzie, ale synka w tiule czy muśliny nie ubiorę- ma już świetny
                                                    strój i w nim pójdzie i koniec. Ja wychodzę z założenia, że konfliktów na linii
                                                    mama-babcia będzie jeszcze bardzo dużo i trzeba przyzwyczajać babcię, że to
                                                    jednak rodzice decydują o tym, co dla ich dziecka jest najlepsze.

                                                  • joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 18:05
                                                    malilka pewnie sprobuj a moze faktycznie maly przespi cala noc,ja Kacperka
                                                    karmie przed kapiela bo jakos tak go nauczylam bo kapieli juz wyciszony i
                                                    zasypia przy cycusiu bo koniecznie mimo iz brzusio pelny cycus musi bycsmile
                                                  • male_co_nieco Re: kwiecien 2004 16.09.04, 20:01
                                                    Ja również mama nadzieję ,że u Asik wszystko w porządku i odezwie się niebawem.

                                                    Wczoraj napisałam długasny post i mi go zeżarło a drugi raz mi się już nie
                                                    chciało. Dzisiaj nadrobięsmile Jagna - super że Nikodem tak pięknie wraca do
                                                    formy, życzę by miesięczna rehabilitacja wystrarczyła. Swoją drogą 7400 na
                                                    dwumiesięcznego malucha to niezły wyniksmile Co do Twojego pytania odnośnie tego
                                                    jak sobie radzimy z domowymi obowiązkami, to nie wiem jak inne dziewczyny ale
                                                    ja bałagan mam prawie zawsze, tzw. "szybkie" obiady to norma, przyjemnośći
                                                    hm.....oo !!!, np. wczoraj była u dentystysmile)) Ale bycie z małym to jedna
                                                    wielka przyjemność, co tam bałagan czy taki sobie obiad. Choć przyznam ,że
                                                    czasem ten rozgardiasz wkoło strasznie mnie denerwuje, wkurzam się że mi się
                                                    nie chce nic z tym zrobić ale po całym dniu z młody, jak usiąde wieczorem to
                                                    naprawdę nie zawsze mam ochotę działać. Np. teraz od trzech dni czeka na mnie
                                                    sterta prasowania, wczoraj obiecywałam sobie,że napewno jutro a dzisiaj
                                                    zaczynam wątpić czy się do tego zabiorę smile

                                                    U nas w nocy ostatnio dwie pobudki, Igor zasypia ok.19:30, budzi się między 1 a
                                                    2 ale zauważyłam że chyba nie na jedzenie tylko na pieczczotysmile wystarczy go
                                                    przytulić , pokołysaći spi dalej , potem po 5 i wtedy juz je, mam nadzieję ,że
                                                    tą pobudkę ok 1-2 wyeliminuje, ale nawet dwie nie są aż tak bardzo uciążliwe.

                                                    Od dwóch dni moje dziecko zachowuje się jakby je ktoś zaczarował, poważny
                                                    niesamowicie, spokojny, dzisiaj spał i spał, to pewnie ta pogoda daje mu się we
                                                    znaki. Kurde, dwa dni ze spokojnym dzieckiem a ja juz tęsknie za małym
                                                    rozrabiaką.
                                                    Dzisiaj testowaliśmy zupkę z mięskiem , młodemu smakowała. Co do kaszki to Igor
                                                    je kukurydzianą bobovity , ale 50ml to chyba nawet by nie poczułsmile) poza tym
                                                    joasiiik po co dosładzasz???? podejrzewam, że Kacper nie słodzona też zje a
                                                    taka zdrowsza.

                                                    Co do chrztu to nadal nie możemy się zebrać , z pewnością jednak zadnych
                                                    połyskliwych ubranek i innych tego typu wynalazków. Współczuje, tym z Was które
                                                    muszą z najbliższymi toczyć wojnę o to , w czym maluch przystapi do chrztu.
                                                    Szkoda,że niektórzy na siłę chcą przeforsować swoje zdanie w sparwie w której
                                                    to rodzice mają najwięcej do powiedzenia.Życzę by udało się dojść do
                                                    porozuminia. Mam nadzieję ,że u nas nikt nie będzie nam Igora "ubierał"smile)
                                                  • jagna.04 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 20:58
                                                    Ale byłyście dzisiaj płodnewink
                                                    U nas właściwie nic nowego. Zauważyłam jednak, że moje dziecko to mały cykor.
                                                    Boi się odkurzacza, motoru i własnego cienia. Wczoraj podczas zabawy z tatą był
                                                    przerażony gdy zobaczył swój cień na ścianie. Po zapaleniu światła, na twarzy
                                                    znów był uśmiech. Faceci!!!

                                                    Buziaki
                                                  • eklon Re: kwiecien 2004 17.09.04, 07:52
                                                    Jagna, to mój Michał jest totalnym przeciwieństwem! Uwielbia baraszkować po
                                                    ciemku i najlepiej mu się gada do cieni, no i oczywiście smoczka smile. Poza tym
                                                    uwielbia obserwować poruszające się cienie. Czasami boję się, że wyskoczy z
                                                    wózka tak się wygina, żeby dorwać tego ruszającego się "gościa".
                                                    Byliśmy wczoraj z Misiem u kontroli i na szczęście wszystko na najlepszej
                                                    drodze, tzn. osłuchowo wszystko w porządku, gardło i uszko też, ale niestety
                                                    flegma się ruszyła i mój synuś boryka się teraz z kaszlem. Dostał syrop
                                                    prawoślazowy, który nawiasem mówiąc bardzo mu smakuje i oklepujemy go, żeby
                                                    sprawę troszkę ułatwić i o dziwo, też mu się to podoba, może dlatego, że ogląda
                                                    świat z innej perspektywy.
                                                    Pani doktor powiedziała, że co do basenu to mamy odczekać tydzień aż minie
                                                    kaszel i możemy iść. Oczywiście mamy uważać! Chociaż dzisiaj się tak
                                                    zastanawiam, czy nie pójść jeszcze do laryngologa, żeby obejrzał go dokładnie,
                                                    ale to niestety już prywatnie.
                                                    Co do prac domowych, to ja błogosławię instytucję babci! Moja mama nie dość, że
                                                    zajmie się Michałkiem, to jeszcze jak on śpi posprząta, poprasuje i obiadek
                                                    ugotuje! Po prostu rewelacja! Szkoda, że nie macie takich udogodnień. Ja jak
                                                    wracam z pracy to mam aż ochotę cokolwiek robić, bo wiem, że są to tylko
                                                    poprawki kosmetyczne, a junior tak się cieszy na mój widok, że aż nie chce mi
                                                    się wierzyć! Co ciekawe w ciągu dnia jest grzeczniutki, śmieje się, gaworzy,
                                                    rozrabia, ale jak ja się pojawię w zasięgu wzroku, to babcia idzie w odstawkę,
                                                    owszem kielczy się do niej jak głupi, ale jak siedzi u mnie na kolanach. Babcia
                                                    może go wziąć na ręce, ale jak mama jest w zasięgu wzroku! Ciekawe kiedy mu to
                                                    minie.
                                                    Niestety przez chorobę trochę mu pofolgowałam ze spaniem w łóżeczku. Mam
                                                    nadzieję, że jak już będzie zupełnie zdrowy, to da się znowu przyzwyczaić do
                                                    spania u siebie.
                                                    ależ się rozpisałam...
                                                  • joasiiik25 Re: :) 17.09.04, 10:06
                                                    Mamy slonce za oknem i to mnie nakreca na dzisiejszy dzien pozytywna energia i
                                                    zapalemsmile

                                                    bedzie dzis dlugi spacer i zabawy w domkusmilepozdrawiam wszystkie was i
                                                    kwietniowe dziecinki
                                                  • opolanka1 Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 10:47
                                                    Cze4śc dziewczyny...

                                                    ale za Wami tęskno. a do internetu dostępu miaąłm brak..teraz tak tylko na
                                                    chwilkę, bo jutro wracamy do Niemiec, wiec pakowania czas nadszedł...uuuu...a
                                                    było tak wspanaile. wszystkie opowieści po powrocie, napewno będzie to długi
                                                    post....
                                                    A tym czas4m pozdrówka jeszcze z Opola, miłego wekeendu

                                                    A Zuzi wczoraj wyszedł pierwszy ząbek, dolna lewa jedyneczka..wiec już jets
                                                    małym gryzoniem...

                                                    Wszystkie posty przeczytam na spokojnie w domciu...do napisania
                                                  • mag-da Re: Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 11:58
                                                    cześć ale wam zazdroszcze że przesypiacie noce, dziecko spi 10 godzin? - to dla
                                                    mnie czysta abstrakcja. U mego Henryczka po powrocie z Polski wszystko się
                                                    poprzestawiało, w nocy budzi się na początku co 2.5 godziny a tak od 3.00 to co
                                                    godzinę. Za każdym razem daję mu cyca ale wiem ze on nie jest głodny, ciągnie
                                                    bo chce się uspokoić ...coś mu dolega, coś nie jest w porządku. (Nigdy tak się
                                                    nie zachowywał) Jak pisałam gdzieś tak tydzień temu strasznie go ssypało,
                                                    Czerwona wysypka na piersi, ramionach, udach i do tego bardzo swędząca, mały w
                                                    nocy aż się rzucał po łóżeczku. Teraz wysypka jakby przyblakła ( po użyciu tony
                                                    masci) a on nadal nie może zasnąć, wije się jak wąż. Najgorsze jest to, że
                                                    podejrzewam słoiczki Hippa ( w Anglii nic innego nie ma) , że to one go tak
                                                    uczuliły. Modlę się żeby to nie to. Bo co on będzię jadł? lekarka kazała mi
                                                    karmić jeszcze piersią , że na nowości jeszcze czas. A może on się nie najada
                                                    moją piersią? NIe wiem co myśleć. Pozdrawiam serdecznie.
                                                    Magda
                                                  • eklon Re: Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 12:14
                                                    czy w tych słoiczkach jest seler? Mojego Michała np. bardzo wysypuje po
                                                    selerze. Może faktycznie podaruj sobie na razie dokarmianie, skoro jest
                                                    uczulony na inne jedzonko. Alergikom zaleca się urozmaicać jedzenie dopiero po
                                                    skończeniu 6 miesięcy.
                                                    A jeśli się nie najada, to może spróbuj tak jak joasik kleik ryżowy na własnym
                                                    mleku?
                                                    Ja chciałam spróbować już wczoraj, ale mój Michał był wczoraj zmęczony kaszlem
                                                    (choroba jeszcze całkiem nie ustąpiła) i bardzo szybko zasnął.
                                                  • malilka Re: Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 14:49
                                                    Wczoraj zaczęłam pisać, że Maciuś zaczął się wceśniej budzić, ale coś mnie
                                                    oderwało, więc kończę teraz. On zawsze spał do 9.30-10.30, zwykle budząc się
                                                    koło 7-8.00 na przewijanie, karmienie, chwilę zabawy, ale całość nie trwała
                                                    dłużej niż 30-40 minut i ja się nawet do końca nie wybudzałam i potem
                                                    zasypiałam razem z nim. A od kilku dni jak budzi się o 8.00 i potrafi bawić się
                                                    półtorej godziny, więc ja po prostu wstaję i jak mały zasypia około 9.30 na
                                                    godzinę, półtorej, to ja już się nie kładę. A ostatnio znowu chodzę spać po
                                                    1.00, więc pewnie długo tak nie pociągnę...
                                                    Joasiiik, może też spróbuję wieczorem dać mu kleik przed kąpielą, a pierś po
                                                    kąpieli. Nie jestem co prawda zwolenniczką kąpania po jedzeniu, ale innego
                                                    sposobu na podanie czegoś łyżeczką wieczorem nie widzę, a przecież nie będę
                                                    wprowadzała butli. A tak w ogóle to wczoraj na spacerze spotkałam swoją
                                                    pediatrę i rozmowa zeszła na soczki i ona mówi, żeby podawać, bo są potrzebne i
                                                    przydatne- podawane między posiłkami lekko zapychaja malucha, dzięki czemu
                                                    łatwiej utrzymać stałe pory karmienia. A jak się boję o ząbki, to podawać tylko
                                                    z niekapka i potem wyszorować zębolki. No i już sama nie wiem co robić. Jak
                                                    mnie strasznie wkurza to, że prawie na wszystko są dwie sprzeczne opinie
                                                    lekarskie, a biedna matka musi sama wybierać, chociaż się na tym nie zna!
                                                    Nika, Maciuś też przez ostatnie dni był bardzo poważny i spokojny, jak nie moje
                                                    dziecko. Normalnie na spacerze on się tak wydziera, piszczy, krzyczy, śmieje i
                                                    macha kończynami, że nierzadko w parku wszyscy się za nami oglądają, a wczoraj
                                                    leżał bez ruchu w wózku i kontemplował niebo, no szok! Ja też wolę normalną
                                                    wersję rozbójnika smile Ale dzisiaj zachowuje się już normalnie. Ostatnio wiekszą
                                                    część dnia spędza na kocyku na środku pokoju, ulubiona ostatnio zabawa to
                                                    leżenie na brzuszku i uderzanie obydwoma łapkami równocześnie w podłogę i
                                                    śmianie się do rozpuku. Coraz częściej leży też na brzuszku z wyprostowanymi
                                                    rączkami, choć jeszcze nie są tak do końca proste, ale prawie.
                                                    Jagna, mój synek też się boi różnych rzeczy, ciemność akurat uwielbia, ale
                                                    wszelkie urządzenia głośno szumiące powodują u niego ataki niezłej histerii,
                                                    największa jest po suszarce i mikserze. A niektórzy stosują je jako sposoby na
                                                    kolkę, hehe smile)
                                                    Mag-da co do spania przez 10 godzin (bo ja o tym pisałam) to pragnę
                                                    przypomnieć, że jeszcze 3 tygodnie temu mój skarbek raczył żądać mleczka co 2-3
                                                    godziny przez całą noc! A obecne spanie to efekt mojej ciężkiej nocnej pracy smile
                                                    10 godzin to był akurat rekord i ewenement, ale muszę się pochwalić, że od
                                                    ponad tygodnia najkrótsza przerwa nocna to 7 godzin, więc też super w
                                                    porównaniu z tym co było. W Anglii jest TYLKO Hipp??? Niesamowite, że jednej
                                                    firmie udało się wykurzyć całą konkurencję...
                                                    Opolanka, no już nie możemy się doczekać Twojego powrotu do aktywnego pisania,
                                                    choć jednocześnie żal, że pobyt w domku już Ci się kończy.
                                                    Dzisiaj mama przywiozła mi marchew i buraki ze sklepu ekologicznego, więc jak
                                                    mały wieczorem zaśnie, to będę skrobać, gotować i miksować. Nie za bardzo mnie
                                                    to kręci, no ale cego się nie robi dla maluszka? Nie wspominając już o tym, że
                                                    ceny słoiczkowego jedzenia potrafią zaboleć po kieszeni...
                                                  • joasiiik25 Re: 17.09.04, 15:03
                                                    ja na razie podaje jedzonko ze sloiczkow,malemu smakuje,ale juz pewnie niedlugo
                                                    zaczne sama mu robicsmile
                                                    kleik ryzowy nadal kroluje przed snem no i koniecznie cycus,dzis synkowi apetyt
                                                    nie bardzo doipsuje ale nie marudzi wiec zakladam,ze nie jest glodny

                                                    gdy byl karmiony tylko piersi mial klopty z kupkami tzn nie robil nawet po 2
                                                    tyg a teraz kupka jest codzienniesmile

                                                    koncze dopisze pozniejsmile
                                                  • contraria Re: wrocilismy 17.09.04, 17:55
                                                    czesc!
                                                    wrocilismy znad morza. pogada cudna, caly tydzien ponad 23 stopnie... juz od
                                                    rana wychodzilismy na plaze - Michaszek zafascynowany morzem lezal sobie w
                                                    lezaczku nad sama woda, a czasami w niej. nozki w morzu moczyl regularnie
                                                    podczas zabaw z tata i ze mna. smial sie pelna buzia, przyciagajac uwage
                                                    wszystkich w okolicy. niektorzy zagraniczniacy wyciagali nawet aparaty
                                                    fotograficzne, ale szybko uciekali po moich groznych spojrzeniach.
                                                    wrocilismy opaleni, radosni, wypoczeci. bylo bosko!!!
                                                    a z rozpedu jutro wyjezdzamy na cztery dni w jesienne juz gory.
                                                    rowniutko, gdy Michal zaczal 6 miesiac, zaczelismy mu podawac dodatkowe
                                                    jedzonko - razie marchewke i jablko. hmmm, wrazenia smakowe po minie Maluszka
                                                    wnoszac - raczej niezbyt przyjemne, ale to przeciez poczatki.
                                                    w nocy budzimy sie po zasnieciu ok. 20-20.30 ok. 24 na przytulanie, potem o
                                                    3.20 (o zgrozo z regularnoscia co do 2 minut!!!) na jedzonko i o 6.30-7 na
                                                    sniadanko. jemy regularnie co 3 godziny piers, o 10 wprowadzamy nowosci. w
                                                    waszych postach czytam o niekapkach - co w nich podajecie? ja nie daje
                                                    Michaszkowi nic do picia, a moze powinnam? po co podajecie kleik ryzowy?
                                                    co do prac domowych - wciaz jestem 2 dni do tytułu z prasowaniem, a poniewaz
                                                    zajmujemy sie Michaszkiem jedynie we dwoje - obiadki przygotowuje ja, a Mirek
                                                    kolacje, on robi zakupy i porzadki, ja piore i prasuje. spacerujemy tez na
                                                    zmiane - ja rano 2 godz., Mirek popoludniem 2 godz. zastanawiam sie jak
                                                    zreformowac spacerowanie jesienno-zimowe, trzeba zredukowac na pewno do 1
                                                    spaceru. ale Michal spi tylko na spacerach!
                                                    ktos pytal- ile dac ksiedzu za chrzest. od nas nie chcial nic, ale dalismy
                                                    200zl przy czym oprocz sakramentu chrztu mamy jeszcze msze sw. za rodzine w
                                                    pierwsza niedziele pazdziernika. co do ubranka - musze wam
                                                    powiedziec /napisac/, ze troche dziwia mnie dzinsy. wiem, wiem, indywidualna
                                                    sprawa. ale mnie kojarza sie jedynie z ubraniami codziennymi, po domu biegam
                                                    sobie w dzinach. a czy malutkiemu dziecku jest wygodnie w dzinsach?

                                                    Asik - myslimy o was, slemy cieple mysli.

                                                    Igosiu - wyobrazam sobie Twojego synka w koszuli, bo moj Michaszek nosi je juz
                                                    od 2 miesiaca, kupialam mu na swoja obrone i swietnie sie prezentowal w koszuli
                                                    w blekitna krateczke i granatowej muszce. do chrztu zas tradycyjnie przystapil
                                                    w bialej koszuli lnianej, bialym bezrekawniku i bialych spodenkach. ale to bylo
                                                    w sierpniu.

                                                    zycze wszystkim udanego weekendu, duuuuzo slonca i wypoczynku
                                                    pa!
                                                  • grass_d Re: wrocilismy 17.09.04, 20:35
                                                    Witam dziewczęta,

                                                    u nas walka z alergią trwa...Jak pisałam kiedyś skórka na ciele się bardzo
                                                    poprawiła, natomiast cały czas mamy wysypkę na buźce i brodzie. Naprawdę nie
                                                    wiem już od czego. No ale to da się przeżyć, chociaż noce tak jak i u Magdy-
                                                    bardzo niespokojne. Emilka budzi mi się czasami co godzinę, wierci się i
                                                    drapie. Zaczynam znowu dawać Fenistil na swędzenie (Magda, może to spróbujesz,
                                                    u nas troszkę pomogło, jak podawałam).
                                                    No ale z nowości- to wprowadziłam marcheweczkę, na razie - wysypki nie było
                                                    więcej niż zwykle, więc chyba ok. Ta z gerbera to nawet smaczna...smile Dziecię
                                                    umorusane niemiłosiernie, bo w przeciwieństwie do Maciusia Malilki nie bardzo
                                                    potrafi jeść z łyżeczki i zdarza jej się prychnąć prosto w marchewkę, przez co
                                                    szczątki lądują wszędzie naokoło. Ale jest fajnie! Dziewczyny, a jak robiłyście
                                                    jedzonko z ziemniaczka? Bo w słoiczkach nie ma tego oddzielnie, a dla alergików
                                                    lepiej wszystko podawać pojedynczo. Nie wiem jak zrobić taką papkę, żeby mi się
                                                    Mała nie zakrztusiła.
                                                    Czy pisałam już o naszym debiucie basenowym? Wspaniale nam się udał, Mała
                                                    pluskała, sama się bawiła wodą, oj było dużo radości, oczywiście po początkowym
                                                    szoku spowodowanym duża ilością Obcych oraz zimniejszą niż w kąpieli wodą.
                                                    No, ale furrorę zrobiło dopiero jaccuzi, bąbelki, szum, ciepełko.
                                                    Zablokowaliśmy je na pół godziny.
                                                    Jagna, Ty też jesteś z Krakowa, nie znasz może jakiejś wolnej opiekunki? Wiem,
                                                    to ciężka sprawa, ale zaczynam rozpuszczać wici, no i zaczynam się nieźle
                                                    stresować tym powrotem do pracy.
                                                    Pa. i dobranoc, Emilka wzywa.
                                                  • malilka Re: wrocilismy 17.09.04, 20:48
                                                    Oj Contra jak ja Ci zazdroszczę takiego wyjazdowego lata! Naprawdę macie duże
                                                    szczęście, że oboje macie takie długie akademickie wakacje, super układ smile
                                                    Kleik podałam dzisiaj po raz pierwszy, 70ml na moim mleku, oczywiście po to,
                                                    żeby mały przespał całą noc. Oczywiście każda mamusia wie najlepiej co jest
                                                    dobre a co nie, ale według mnie dziecko powiedzmy 7 miesięczne nie powinno już
                                                    jeść w nocy, a za to powinno się najadać przed snem. Z drugiej strony potrzeby
                                                    energetyczne naszych pociech wzrastają i nie ma co się dziwić, że im wieczorna
                                                    pierś na całą noc za chwilę nie będzie w stanie wystarczyć.
                                                    W niekapku dotychczas podawałam wodę, a dzisiaj po raz pierwszy dałam testowo
                                                    sok przecierowy. Młody pół butelki wciągnął nosem! Jak po 20ml chciałam mu
                                                    zabrać to krzyczał, płakał i wyciągał rączki, mały miłośnik soków
                                                    marchwiowych...ma to po mamusi smile Ja mam ustnik zielony Aventu od sześciu
                                                    miesięcy i wodą trochę się krztusił, a sokiem wcale. Dzięki soczkowi i połowie
                                                    deserku wytrzymał po południu 4h bez jedzenia, akurat do jedzenia po kąpieli.
                                                    Ale jeszcze nie wiem, czy będzie dostawał sok regularnie. Contraria, na razie
                                                    nie musisz dawać nic do picia skoro podajesz tylko jabłko i marchewkę, dziecko
                                                    powinno popijać zupkę, bo te niemowlęce mają tak naprawdę stałą konsystencję.
                                                    Można oczywiście do popicia dać pierś, no ale ja nie chcę w ten sposób tuczyć
                                                    dziecka, zwłaszcza że cały czas jest w górnych rejestrach siatki centylowej,
                                                    choć myślę że przy najbliższym ważeniu w przyszłym tygodniu spadnie z 97
                                                    centyla na 74, uffff.
                                                    Contraria dlaczego tak Ci zależy, żeby Michałek spał na spacerach? Ja już
                                                    pisałam, że mnie to nawet lekarz mówił, żeby wychodzić z dzieckiem po drzemce,
                                                    bo spacery są bardzo rozwijające i stymulujące i lepiej żeby dziecko oglądało
                                                    świat nie tylko z perspektywy własnego mieszkania.
                                                    A dżinsy ogrodniczki które mam na chrzest są naprawdę śliczne i Maciuś wgląda w
                                                    nich elegancko, bo tak inaczej niż na co dzień. Są wygodne, bo są z miękkiego
                                                    dzinsu, ale nawet jakby nie były, to chrzest trwa parenaście minut, więc bez
                                                    przesady smile

                                                    Asik, przeczytałam dzisiaj w necie gazety z South Mississippi i burmistrz
                                                    Twojego Biloxi cieszył się, że Iwan minął miasto nie wyrządzając większych
                                                    szkód, więc pewnie lada chwila wrócicie szczęśliwie do domku smile Bardzo się
                                                    cieszę smile

                                                    Grass, Hipp ma marchewkę z ziemniakiem, więc jeśli wiesz, że marchewka jest ok,
                                                    to podając ten słoiczek dasz dziecku tylko jedną nową rzecz na raz i będziesz
                                                    mogła obserwować reakcję. Ja dając zwykłego ziemniaka w zupce miksowałam, albo
                                                    przecierałam przez sito. A jak przewroty Emilki? Załapała już jak to się robi?
                                                    I napisz czy byłaś na zajęciach dla niemowląt, czy po prostu sama z nią poszłaś
                                                    na basen?
                                                    Pozdrawiamy
                                                  • winia5 Re: wrocilismy 17.09.04, 21:17
                                                    hej,
                                                    contra, ja też wam zazdroszczę, też bym gdzieś chętnie wyjechała, ale mąż nie
                                                    ma urlopu, no i w portfelu krucho.
                                                    Jutro znowu idziemy na wesele, mam nadzieję, że w tym roku to juz ostatnie.
                                                    maciej własnie jest "na dmuchaniu balonów", a ja sie relaksuje przy kompie.
                                                    Powinnam robić cos bardziej pożytecznego, ale naprawdę mi się nie chce, mam
                                                    lenia i tyle.
                                                    A mieszkanie, szkoda gadać, wprawdzie jest czysto, ale to już nie to samo, co
                                                    przed ciążą i porodem. Obiady staram sie robić szybkie, wczoraj nadrobiłam
                                                    troszkę zaległości w prasowaniu, jeszcze mała kupka została, ale dzisiaj
                                                    odpuszczam.
                                                    Zazdroszczę tym z was, które mieszkają, bądź mogą liczyć na pomoc mamy. Moja
                                                    przyjeżdża jutro, zostanie z małym, jak my będziemy na weselu. martwi mnie
                                                    tylko jedno,że on nadal krzywi się i płacze na mleko z butelki.

                                                    Dzisiaj odciągnęłam ponad 100ml, na jedno karmienie, jutro odciągnę też na
                                                    jedno. Poza tym jest zupka, soczek to mama małego troszkę oszuka, a jak nie, to
                                                    zadzwoni i przyjadę, wesele jest na szczęście w Gorzowie, także to nie problem.
                                                    5 minut i jestem.

                                                    maliko - jak udaje ci się odciągnąć tyle mleka? ja dzisiaj karmiłam małego
                                                    tylko z prawej piersi, a z lewej ok 17 udało mi się odciągnąć ponad 100, była
                                                    już tak nabrzmiałą, że aż czułam takie zgrubienia. Nie wiem, czy obrałam dobrą
                                                    metodę, ale ważne, że skuteczną i mam co odciągnąć.

                                                    Dałam dzisiaj Szymowi zupkę własnej roboty, zjadł chętnie, widać, że mu
                                                    smakowała. Coś czuję, że moja mama to mi go jutro podkarmismile. Obie babcie
                                                    namawiają mnie, żeby pomału dawać małemu mięsko, śmieją się, że go chowam
                                                    książkowo, że kiedyś było inaczej. Tak myślę, że jak mały zacznie 6 miesiąc to
                                                    zrobię mała próbę z kurczakiem.


                                                    A i pewnie mnie zlinczujecie, ale ja czasami małemu dosładzam wodę, chyba
                                                    będzie taki łasy na słodzycze, jak jego tatuś, oby tylko zęby miał po mnie...

                                                    maliko, ciekawa jestem, jaką ksiądz zrobi minę, jak zobaczy małego w dżinsach,
                                                    ale masz rację, decyzja co do ubioru należy wyłącznie do rodziców

                                                    pozdr
                                                    Ania
                                                  • eklon Re: wrocilismy 17.09.04, 22:02
                                                    Ania, ja ściągam mleko na przemian z jednej i drugiej piersi, bo przecież jak
                                                    ściągasz z jednej to w tym czasie do drugiej nachodzi i dlatego łatwiej
                                                    odciągnąć porcję. Niektóre mamy radzą, żeby odciągając pokarm być w pobliżu
                                                    dziecka, bo podobno widok dziecka stymuluje nachodzenie pokarmu. Mój rekord to
                                                    nakarmiony junior i 210ml w butelce, bez specjalnego wysiłku.
                                                    Niestety zauważyłam, że moje mleko nie jest ostatnio takie tłuściutkie jak było
                                                    jeszcze kilka tygodni wcześniej;-( Nie wiem, czy to po prostu taki okres w
                                                    karmieniu i niepotrzebnie się martwię, czy też efekt tego, że chodzę spać jak
                                                    Michał razem z kurami i nie jadam kolacji. Poza tym Michał ostatnio częściej
                                                    budzi się w nocy.
                                                    No i dałam!
                                                    poszłam za przykładem joasik i dałam dzisiaj naszemu Michasiowi kleik na moim
                                                    mleku. Odciągnęłam 125ml, ale kleiku dałam jak na 100. Młody zasnął o 20-tej i
                                                    zobaczę jak długo wytrzyma. Mam tylko nadzieję, że kaszel go nie obudzi.
                                                    Byliśmy dzisiaj u laryngologa i też potwierdził, że z uszkiem i gardłem
                                                    wszystko ok i że za tydzień możemy iść spokojnie na basen. Kazał mi tylko
                                                    zmniejszyć dawkę syropu prawoślazowego, bo powiedział, że to on wzmaga
                                                    ściekanie flegmy i wprawdzie jest to dobre, ale niekoniecznie wieczorem,
                                                    dlatego mam dawać 2 razy dziennie, rano i popołudniu po niecałej łyżeczce do
                                                    herbaty. Od wtorku mam odstawić wszystkie leki.
                                                    Aaaa zapomniałam wcześniej zapisać, że nasza pani pediatra powiedziała, że
                                                    Michaś ma trochę duże ciemiączko i kazała zwiększyć wit.D3 z 2 do 3 kropli.

                                                    Życzę Wam wszystkim pogodnego weekendu. My z Michałem mamy niestety jeszcze
                                                    odczekać aż przestanie działać antybiotyk i dopiero w poniedziałek wyjdziemy na
                                                    dwór. Chyba, że w niedzielę będzie tak ślicznie jak dziś, to może wyskoczymy na
                                                    jakieś 10-15 min.
                                                    Pozdrawiam
                                                    ewa
                                                  • lgosia1 no to trochę pobajam dupomaryniowo:) 17.09.04, 22:22
                                                    Rany Contraria!!!! Tylko drażnisz tymi wyjazdami. Jak ja nienawidzę chorować
                                                    na zazdrość!!!! Tak mi się wydaje, że lepiej nie mogłaś wybrać ze swoim
                                                    zawodem.... tyle "wolnego". Mam znajomego co wykłada na informatyce, ale ten to
                                                    aż do przesady, pół roku w rejsach na żaglowcach, no i też przy nim choruję na
                                                    zazdrość... bo ja taka zapalona żeglarka jestem, tyle że na jachcie ostatni
                                                    raz.... o kurde... dobrych kilka lat temu byłam.
                                                    No! A ta koszula w krateczkę błękitną, halo halo! czy to czasem nie z Cubusa?
                                                    Bo mojemu też taką kupiłam "na wyjścia" jak miał 2 miechysmile
                                                    Malilka- twoją euforię na dżinsy jestem w stanie zrozumieć, bo sama wydałam
                                                    kupę forsy na ogrodniczki z łatami na kolanach - dżinsowe oczywiście i wiszą
                                                    centralnie w pokoju, żeby oczy cieszyły... no i już 3 razy próbowałam małemu
                                                    założyć - no niby szorstkie, sztywne i niewygodne ale za to jaki image
                                                    pierworodnego! No tyle, że od razu je zdejmowałam, bo raz mąż zmierzył mnie
                                                    spojrzeniem i dodał odważnie, "że przecież niewygodne", a drugi raz teściowa
                                                    rzuciła okiem, że aż mnie zmroziło (dzięki Bogu powstrzymała się od komentarzy).
                                                    No ale my jeszcze te dżinsy włożymy!!!! Chrzest już był wprawdzie w elegantkach
                                                    koloru ecru (wybierała teściowa - tyle że całe szczęście z domowej garderoby
                                                    małego skompletowanej przeze mnie).

                                                    Jeśli o chrztach mowa... my też daliśmy 2 stówy i nie dostaliśmy żadnego
                                                    gratisa w postaci mszy za rodzinkęsad. Sama dałabym stówę, ale gdybyście
                                                    widziały spojrzenie mojej mamy, to szybciutko wyciągnęłybyście tę drugą stówkę.
                                                    Rany... Jaka ja mało asertywna jestem co? Młody się nauczy rzucać spojrzeniami
                                                    i będzie miał mamuśkę w kieszeni.

                                                    Myślałam, że pochoruję sobie zazdrośniczo tylko z powodu Contrarii, a tu nagle
                                                    po odświeżeniu stronki wchodzi mi na ekranik post Grass, że już na basenie
                                                    była. Jezu dziewczyny zlitujcie się nade mną. Ja też tak
                                                    chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już niby jakieś kroki w stronę basenu poczyniłam
                                                    (tzn. spytałam się rehabilitantki – mojej nie dziecka – czy w Szczecinie są
                                                    jakieś ozonowane baseniki, no i niby jest jeden) tylko jeszcze trzeba dupy
                                                    ruszyć na ten basenik a z tym może być problemsad Po pierwsze na ten basen to
                                                    trzeba chyba całą rodzinką? co Grass? No i jak tam w praktyce radzić sobie z
                                                    maluchem tzn chodzi mi o suszenie siebie, przewijanie małego itp?
                                                    Przymierzalnie basenów, na których do tej pory byłam nie zachęcają do wizyty z
                                                    niemowlakiem. No a biorąc poprawkę na moje kompleksy dotyczące wyglądu, to
                                                    pierworodny będzie tam ze mną cierpiał czekając aż się dofryzuję jak trzeba
                                                    itp. Chociaż.... czego się nie robi dla bezzębnej mordeczki no nie? A tak w
                                                    temacie fryzur.... ja mam włosy jak marzenie! Pierwszy raz w życiu jestem
                                                    zadowolona ze swoich włosów, nie dość, że mi nie wypadają to jeszcze tak
                                                    gęstych i puszystych to ja w życiu nie miałam jak teraz po ciąży. U mnie to
                                                    chyba coś na odwrót w porównaniu do waszych problemów. Przed ciążą i w trakcie
                                                    ciąży..... włosy – tragedia- do tego stopnia że w ciągu 9 miesięcy mogłabym
                                                    włosów ze szczotki na wyprawkową jakąś podusię uzbierać.

                                                    Wiecie co? Jestem przerażona moimi zdrobnieniami Mateusza. Nie mówię
                                                    np „Mateuszku ty mój kochany” tylko np. „Ty moja mordeczko”. Uświadomiłam to
                                                    sobie gdy przyszło mi uzupełniać „pamiętnik niemowlaka” czyli księgę , w którą
                                                    się wpisuje kiedy co się wydarzyło i jak to za niemowlęcych czasów byłosmile))
                                                    (ale poetyczny rym co? to tak by zrekompensować wrażenia po używaniu przeze
                                                    mnie sformułowań typu: ruszyć dupę itpsmile))))
                                                    Wracając do tej księgi niemowlaka.... to tam jest takie miejsce gdzie trzeba
                                                    wpisać pierwsze pieszczotliwe słowa skierowane do dzieckasmile No.... i
                                                    zastanawiam się czy wpisać pierworodnemu, że jego matka nazywała go mordeczką a
                                                    ojciec – pierwsze słowa, które skierował do dziecka to „Mój ty mały Borysku”
                                                    (Borys to nasz wielki 30 kg pies – tak w ramach przypomnienia). Mąż się
                                                    tłumaczył, że wcale się nie pomylił (a myli się nagminnie mówiąc do psa „chodź
                                                    do taty”, a do syna „pan cię zaraz weźmie na rączki”wink. Mąż znalazł filozoficzne
                                                    wytłumaczenie na te pierwsze pieszczotliwe słowa. Powiedział tak rzekomo
                                                    specjalnie i świadomie, żeby mały poczuł się swojsko jak za czasów pobytu w
                                                    brzuchu u mamusi, gdy na pewno najczęściej słyszanym przez niego słowem było
                                                    właśnie: Borysku. Tu się mąż trochę pomylił.... ponieważ leżałam sobie kilka
                                                    dobrych tygodni pod koniec ciąży, to nasz pies trochę to wykorzystywał i
                                                    nagminnie próbował włazić na mnie, by się przytulić, popieścić itp. No a z
                                                    moim „soczystym”- jak to Malilka określiła- językiem, określenia Borysku raczej
                                                    nie słyszał.

                                                    Oj.... jak zwykle się rozpisałam. Zatem tylko jeszcze jeden temacik.... Mamusie
                                                    pracujące!!!! Ja też wróciłam do pracy!!!!! Ubolewam nad tym jak cholera, no
                                                    ale nie dało rady już pracować tylko w domu (mam sieciowe połączenie z firmą i
                                                    tak 2 godzinki dziennie pracowałam już od powrotu z porodówki). Od 3 dni muszę
                                                    się pojawiać w firmie. Dwóch moich pracowników znalazło sobie wymarzoną pracę w
                                                    Unii, no i siła wyższa – trzeba było przyjąć nowych a nowych trzeba
                                                    przeszkolić. No i tak szkolę ich od trzech dni, a końca nie widać. Na pewno nie
                                                    czuję się tak strasznie jak wy.... bo ja po prostu małego zabieram ze sobą do
                                                    pracy. Daję chłopakom trochę odetchnąć w trakcie szkolenia, gdy mam przerwę na
                                                    karmieniesmile Karmię w super komfortowych warunkach, bo już w ciąży pomyślałam,
                                                    by sobie urządzić kącik za szafą i półami z segregatorami. Mateusz zachwycony,
                                                    bo tyle kolorowych pudełek i tylu komputerowych dzwięków to on w życiu swoim
                                                    nie widział i nie słyszałsmile On uwielbia jak coś się dzieje.
                                                    Chłopaki trzymają fason (są nowi i się starają) i udają, że nie robi na nich
                                                    wrażenia obrazek z szefem trzymającym im nad głowami obślinionego malucha
                                                    (rany... w pozycji samolocikowej – a taka jest najlepsza przy kontemplowaniu
                                                    zawartości rzeczowej firmy- ślina leci na potęgę na wszystko co popadnie i
                                                    nawet super hipopotamowy śliniak z H&M nie pomaga). Chłopaki są naprawdę
                                                    twardzi, nie dość że mały nie jest w stanie ich rozproszyć, to jeszcze udają,
                                                    że nie robi na nich wrażenia widok psa siedzącego przednimi giczałami na
                                                    szefowej – bo dupa już się nie mieści na kolanach. No i tak się szkolimy. Mały
                                                    u taty, pies u pani (jedyny czas gdzie mam kolana wolne, więc mądre zwierzę
                                                    wykorzystuje) a chłopaki chłoną wiedzę. Po dwóch dniach nauczyli się już tyle,
                                                    że trzeba się usuwać z zasięgu obślinionej gębuli Mateusza i chować kanapki
                                                    przed Borysem.

                                                    Dobra dobra.... już kończę


                                                    Pozdrawiam wszystkie maluchy i mamusie też i postuluję powklejać trochę zdjęć
                                                    naszych maluchów. Strasznie jestem ciekawa jak wyglądają pierwsze ząbki, jak
                                                    księżniczki i przystojniacy wyglądali z okazji chrztów, jak to się wygląda
                                                    będąc oplutym marcheweczką, ziemniaczkiem itp itd.
                                                    Dziewczyny!!!!!!!!! Akcja wklejać zdjęcia!!!!!!!!!!!! (jak tylko zmobilizuję
                                                    męża informatyka – to też wkleimy nasze zdjęcia – chociaż mobilizacja może być
                                                    trudna – w związku z przejściowymi kłopotami w firmie, synek widzi tatusia
                                                    raptem półtorej godziny dziennie buuuuusad

                                                  • lgosia1 oglądajcie jutro rano 2 pr TVP 17.09.04, 22:25
                                                    zapomniałam....
                                                    Fajny program będzie leciał jutro o 08.45 na drugim programie TVP. "Zaklinaczka
                                                    dzieci". Oglądałam pierwszy odcinek i był super - polecam
                                                  • asik_w w domku...:)) 18.09.04, 05:08
                                                    Dziewczyny Kochane!!! dziekuje za pamiec, za to ze jestescie i pamietacie i ze
                                                    mozna na Was liczycsmile) stesknilam sie za Wami straszliwiesmilejestem padnieta,
                                                    wrocilismy dzisiaj rano i porzadkowalismy wszystko, zdarzylam tylko przeleciec
                                                    wzrokiem posty i uciekam spac, na szczescie huragan ominal nasze miasteczko,
                                                    bylo tylko troche polamanych galezi, jutro napisze wiecej, calujemy Anka i
                                                    Kamis
                                                    ps aha poradzcie Miskowi na siusiaku zrobila sie ranka, malenka, wyglada na
                                                    pekniecie skorki, podejrzewam ze to przez to ze sie pocil w czesie tej naszej
                                                    wyprawy, poradzcie co z tym zrobic? buzka
                                                  • joasiiik25 Re: w domku...:)) 18.09.04, 07:47
                                                    asik witajsmile
                                                  • male_co_nieco Re: w domku...:)) 18.09.04, 09:13
                                                    Asik cieszę się starsznie,że u Was wszystko w porządku i że wróciliście do
                                                    domkusmile))
                                                    A u nas nienajlepiej młody ma katarsad((wczoraj było wszytsko ok, położyłam go
                                                    spać za jakiś czas zaaglądam a mały "świszcze", gorączki nie ma, dziś rano
                                                    rozbrykany na maks, więc mam nadzieję ,że to nic poważnego. Dałam mu trochę
                                                    herbatki Hippa na przeziębienie( jak to dobrze mieć męża , który kupuje w
                                                    promocji wszytskosmile), teraz spi zobaczymy jak będzie.

                                                    Za trzy tygodnie wesele a ja nie mogę ściągnąć więcej niż 30ml z obu piersii to
                                                    wcale nie pokarmieniu.Chyba znowu zacznę walczyć - ziólka na laktacje, laktator
                                                    i karmi( to by sobie osłodzić )Macie jeszcze może jakieś spsoby, oprócz
                                                    ciągłego przystawiania dziecka, bo z pięciomiesięcznym , ciekawym świata,
                                                    niesamowicie ruchliwym i w bardzo wyrazisty sposób potrafiącym wyrazić swoje
                                                    niezadowloenie dziecku to raczej mało realne.

                                                    Co do akcjii wklejamy zdjęcia to uświadiłam sobie,że młody ma zdjęcia albo sam
                                                    albo z tatą ( i oczywiście, babcie, dziadkowie , ciocie itd..)mamy na tych ok
                                                    500 zrobionych nie uświadzczysz na więcej niż 10, bedę musiała nadrobić . A na
                                                    dole link do zdjęcie Igora solo smile
                                                  • ja_sylwia Re: w domku...:)) 18.09.04, 15:52
                                                    Witajcie, coś mi się ostatnio nie chce pisać, oczywiście czytam wszystkie posty
                                                    na bieżąco.
                                                    Mój jędruszka już ochrzczony, przespał prawie całą mszę, śiwęcona woda też go
                                                    nie wzruszyła, ale od rana coś przeczuwał, był strasznie marudny. Acha, no i
                                                    tak jak pisałam, ubrany był w dżinsiki, mięciutkie na gumce, biała koszula -
                                                    wyglądał bosko (niestety nie pokażę go Wam, bo z chrztu ma zdjęcia tylko w
                                                    towarzystwie, a ja nie chcę się chwalić w necie moją facjatą..smile).
                                                    Dalej borykamy się z alergią, ostatnie 5 dni było dobrze, przemyciłam do mojej
                                                    diety banana i gotowane żółtko, wczoraj zjadłam kawalątek białka i dupa....zaś
                                                    wysypany, czerwony, swędzący...No chyba, że to też wina potencjalnej niani,
                                                    która do nas przyszła, małego trochę wytargała, a w domu ma psa...może ten
                                                    pies...ehhh, nie będę Wam głowy tym zawracać.
                                                    Jędruś dalej się nie przewraca, raz fajtnął na brzuszek, a tak to tylko boczki.
                                                    Stópki coraz wyżej, na przewijaku już trzyma się za paluszki i sprawdza, czy
                                                    wszystkie są na miejscu.
                                                    Zębów brak.
                                                    Włosy mi już tak strasznie nie wypadają, cały czas mam związane.
                                                    W poniedziałek też chcę się wybrać z małym na basenik, jak tylko zakupię
                                                    pieluszki do pływania, bo coś ostatnio widziałam tylko duże rozmiary.
                                                    A za 2 tygodnie do pracy......załamka.....co prawda tylko na pół etatu, ale i
                                                    tak chce mi się ryczeć. A jeszcze nie mamy niani....ta co przyszła się
                                                    przedstawić, to ma takie jakby mini-przedszkole, opiekuje się kilkoma dziećmi
                                                    na raz, no i ten pies...co prawda nie lata po mieszkaniu, ale jeżeli mały jest
                                                    uczulony to odpada. No ale jak nikogo nie znajdziemy, to mamy ją w zapasie.
                                                    Mały oczywiście nadal nie je stałych pokarmów, zamierzam go tak przetrzymać do
                                                    końca 6 miesiąca, teraz przyzwyczajam go do Nutramigenu raz dziennie, na
                                                    początku mu się cofało, teraz wciąga sprawnie. Na szczęście ładnie przybiera na
                                                    wadze. Ja niestety nie jestem w stanie już odciągnąć mleczka, sama się dziwię,
                                                    że mały jeszcze się najada, mam nadzieję, że wytrzymamy oboje jak najdłużej.
                                                    Kurczę, Wy będziecie swoim maluszkom już kuraki z grilla serwować, a ja będę
                                                    zaczynać z papką brokułową...
                                                    Trzymajcie się,
                                                    Sylwia
                                                  • eklon Re: w domku...:)) 18.09.04, 21:32
                                                    no i d..pa blada. Wczoraj młody wypił prawie setkę mojego mleczka zagęszczonego
                                                    kleikiem i co ... obudził się tak jakby mama nic mu nie dodała!
                                                    Dzisiaj wypił 80ml i zobaczymy, czy znowu obudzi się o 23. Jeśli tak to kicham
                                                    ten biznes i jutro nie daję mu kleiku, bo tylko go utuczę (a do lekkich nie
                                                    należy), a i tak nie prześpi nocy. Chyba zacznę stosować metody innych
                                                    dziewczyn i w nocy podawać wodę, może to podziała na niego. Najgorsze, to to,
                                                    że przed wyjazdem na urlop przesypiał już od 22-giej do 5-tej ;-(

                                                    Zdrówko już lepiej chociaż nadal jeszcze odkasłuje flegmę. Jutro idziemy do
                                                    dziadków na obiad. Aż się boję, bo teść podobno stwierdził, że Michał dlatego
                                                    się rozchorował, że na tyłku nie możemy usiedzieć i z takim małym brzdącem na
                                                    wesela chodzimy, a on raczej nie należy do upierdliwców, więc skoro tak
                                                    powiedział, to na prawdę musiał być na nas zły. Ale i tak najbardziej
                                                    przerąbane będzie miał mój mąż, bo to on wysłucha...

                                                    Asik całe szczęście, że już do nas wróciłaś. Martwiłam się o Ciebie jak
                                                    chol..ra. Mój brat z bratową dziś w nocy wracają z Dominikany. Ich hotel
                                                    huragan zmiótł z powierzchnii ziemi przedwczoraj i przez 2 dni siedzieli
                                                    podobno w 16 osób w jednym pokoiku, bez wody i prądu! Chyba się już wyleczyli z
                                                    egzotycznych urlopów!!! A tak im zazdrościłam, że jeszcze nie mają takich
                                                    słodkich zobowiązań jak my!!! Teraz sobie myślę, że zdecydowanie wolę wstawać
                                                    po 3 razy w nocy niż zastanawiać się czy cało wrócę do domu...

                                                    Jeśli już się chwalimy naszymi pociechami. To poniżej nasze złotko!

                                                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=26066&q=michał&k=11
                                                  • malilka Re: w domku...:)) 18.09.04, 23:11
                                                    U mnie po kleiku też rezultatu brak- przespał bez jedzenia 7 godzin, więc
                                                    norma. Oczywiście woda o 23.00 musiała być, wczoraj wypił tylko 10ml, to
                                                    przecież nie warto pić. Ale nie da się go uspokoić bez wody, płacze i płacze, a
                                                    jak się napije to od razu zasypia, dziwne to. Co do kleiku to dałam tylko 60ml,
                                                    bo nie wiedziałam jak zareaguje na kukurydzę, której wcześniej nie jadł
                                                    (podałam mu kleik kukurydziany, bo wczoraj nie zrobił kupki i nie chciałam go
                                                    dodatkowo zapierać). Dałam mu po kąpieli, strasznie żmudne to karmienie
                                                    łyżeczką, ale na szczęście mały jadł i się nie denerwował. Dzisiaj znowu dałam
                                                    tylko 60ml bo nie miałam kiedy ściągnąć więcej mleka, a nie chciałam rozmrażać
                                                    całej porcji. A tak w ogóle to wczoraj był drugi dzień w życiu malutkiego bez
                                                    kupki, jemu to wszystko jedno, ale jak ja to znowu przeżywałam smile
                                                    Kleik nie okazał się bombą kaloryczną, za to moje poranne mleko jak
                                                    najbardziej, bo spaliśmy dzisiaj aż do 11.00 smile) Wyspałam się, ale nie
                                                    obejrzałam programu polecanego przez Igosię, chociaż bardzo chciałam sad Nie
                                                    nastawiłam video, no bo od poniedziałku byłam na nogach już o 9.00, a tu
                                                    niespodzianka...

                                                    Winiu, ja myślałam że jestem wysokomleczna, ale Eklon bije wszystkie na głowę-
                                                    210ml po karmieniu, hohoho! Ja karmię tylko jedną piersią w czasie jednego
                                                    karmienia i ściągam mleko zawsze o 22.00-23.00 z tej, która nie karmiła o 19.00-
                                                    przez 6 godzin akurat się napełnia, a że robię codziennie tak samo, to mój
                                                    organizm najwyraźniej traktuje to ściąganie jako kolejne karmienie. Piersi są
                                                    praktycznie cały czas miękkie ale mleczko tryska ładnie tak na oko 7-8
                                                    strumieniami, więc ściąganie zajmuje mi 10-15minut. Napisz jak sobie dałaś radę
                                                    na weselu z mlecznym biustem, bo jak mi wypadnie jakieś karmienie jak mały
                                                    zostaje z butelką mojego mleka, to najpóźniej godzinę po porze karmienia muszę
                                                    ściągnąć choć trochę, bo inaczej pierś chce mi eksplodować.
                                                    Eklon, po czym poznałaś, że mleko masz mniej tłuste? Bo to raczej mało
                                                    prawdopodobne, może porownujesz wodniste mleko dzienne z tłustszym nocnym?
                                                    Piszesz że dałaś na 125ml kleiku jak na 100ml- no i jaką miałaś konsystnecję???
                                                    Bo ja żebym mogła podać łyżeczką to muszę sypać dużo więcej, sypię na oko, ale
                                                    pewnie to jest 2-3 więcej niż piszą na opakowaniu.
                                                    Igosia, ja też nie wiem jak to zrobić z tym basenem, co z małym w przebieralni,
                                                    pod prysznicem, jak ja się będę wycierać i ubierać- przecież jak nawet niemąż z
                                                    nami będzie to i tak nie wejdzie do babskiej przebieralni, żeby potrzymać
                                                    młodego... Dziewczyny, dajcie instrukcje plis! A co do zdjęć- ja mam niemęża
                                                    informatyka z obsesją ochrony prywatności i mi stanowczo zabronił umieszczania
                                                    zdjęć Maciusia w sieci, buuuuu sad Jest strona z parunastoma zdjęciami dla
                                                    rodziny zza oceanu, zaszyfrowana na maksa, a i tak niemąż śledzi logi, czy ktoś
                                                    z zewnątrz przypadkiem na nią nie wszedł, no chora obsesja po prostu. Ale mu
                                                    obiecałam, bo ja też mam swoje słabostki, których z kolei on przestrzega, choć
                                                    nie rozumie smile
                                                    Asik, gdzie dokładnie ta ranka? Jeśli malutka to pewnie wystarczy poczekać- do
                                                    wesela się zagoi smile
                                                    Sylwia- pisałam kiedyś, że moja przyjaciółka ma mega alergicznego dwulatka i z
                                                    tego co ona zawsze mówiła, to alergię powodują koty, ale nie psy- sama zresztą
                                                    ma dwa wielkie psiska i na nie jej dziecko na pewno uczulone nie jest. Nie wiem
                                                    jak to jest u Ciebie, ale może niania będzie ok? Najważniejsze, że synek je
                                                    Nutramigen- bo to jest takie paskudztwo, że skoro do niego się przyzwyczaił, to
                                                    wszystko zje smile

                                                    Dzisiaj zrobiłam małemu pyszny deserek- utarłam maliny łyżeczką, dosypałam
                                                    trochę kleiku ryżowego i wyszedł przepyszny mus malinowy, konsumentowi baaardzo
                                                    smakowało. Ale i tak soczek marchwiowo-jabłkowy (przecierowy) z niekapka jest
                                                    the best- dzisiaj nawet zlikwidował wieczorne marudzenie przed kąpielą! Mały aż
                                                    się trzęsie jak widzi niekapka, wyciąga rączki i otwiera szeroko buzię i nie da
                                                    mu się soczku zabrać, póki się nie nasyci. Poza tym od jakiegoś czasu nie da
                                                    się przy nim niczego zjeść- wlepia oczyska z niemym pytaniem "a ja mamo, a
                                                    ja???", nawet jak jest tuż po karmieniu. Najgorzej jak mam zjeść jogurt
                                                    łyżeczką- no wtedy po prostu pożera mnie wzrokiemsmile
                                                  • joasiiik25 Re: w domku...:)) 19.09.04, 10:20
                                                    dziewczyny jak to jest z ta woda?moj tez nie przesypai cale noce po kleiku ale
                                                    spi od 20 do 3-4 wiec u nas chyba to dziala bo omija Kacper karmienie ok 24.

                                                    co z ta woda?w jakim lecu ja podajecie?
                                                  • malilka Re: w domku...:)) 19.09.04, 20:53
                                                    Wyjątkowo piękny mamy wrzesień, dzisiaj byliśmy u teściów na leśniej działce i
                                                    mały cały dzień spędził na świeżym powietrzu. Wróciliśmy dopiero wieczorem,
                                                    więc tylko go wykąpaliśmy, nakarmiliśmy (kleikiem wspólnie smile i poszedł spać. W
                                                    trakcie krótkiego acz burzliwego zasypiania młodemu udało się rozwalić śpiworek
                                                    na dole i teraz śpi z jedną śliczną stópką na zewnątrz smile Dzisiaj dałam
                                                    kleikowi ostatnią szansę- jak sen małego nie będzie trwał dłużej to nie będę go
                                                    dłużej dawać, bo to bez sensu. Joasiiik, woda jest do oszukiwania, by pominąć
                                                    karmienie nocne- mój Maciuś budził się co 2-3 godziny i co drugie karmienie
                                                    dostawał wodę i tak z czasem te karmienia zostały wyeliminowane. Skoro Kacper
                                                    śpi po kleiku, to super- osiągnęłaś to samosmile I chyba nie powinnaś od niego
                                                    wymagać by spał dłużej niż 7-8 godzin w nocy, bo Twój synek jest z końca
                                                    kwietnia, więc jest prawie o miesiąc młodszy od dzieciaczków z początku
                                                    miesiąca.
                                                    Mój dzielny synek zupełnie sam popił zupkę wodą i to z niekapka bez uchwytów!
                                                    Bo ja nie wiedząc, czy młody załapie o co chodzi z niekapkiem kupiłam Aventowy
                                                    ustnik i założyłam na zwykłą butelkę 250ml i właśnie z nią Maciuś tak dobrze
                                                    sobie radzi. Nawet udało mi się uwiecznić na zdjęciu ten historyczny moment smile
                                                    Wczoraj i dzisiaj gotowałam i mroziłam zupki, mleka też codziennie przybywa i
                                                    moja zamrażarka zaczyna pękać w szwach. Młoda mama powinna chyba mieć szafę
                                                    chłodniczą smile
                                                    Mały oszalał na punkcie przewrotów plecki-brzuszek, położony na plecach fika
                                                    natychmiast, nie patrząc czy jest miejsce czy nie i potem muszę go nad ranem
                                                    zbierać z szczebelków łóżeczka wyplątując po drodze stopy spomiędzy nich smile
                                                    Czekam tylko jak uda mu się samemu przekręcić w wózku, bo niewiele mu brakuje.
                                                    A na serio- zastanawiam się nad rozpoczęciem przypinania go szelkami do wózka,
                                                    czy któraś z Was już to robi? Jeździmy cały czas w gondoli, z czego baaardzo
                                                    się cieszę, bo pamiętam jak pisałam że chciałabym by mały w niej jeździł
                                                    chociaż do końca 5miesiąca, a tu już połowa szóstego smile
                                                    Pozdrawiamy
                                                  • eklon Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:08
                                                    Jestem załamana! Mój Michaś chyba mnie wykończy przed osiągnięciem 30-tki!
                                                    Dzisiaj w nocy budził się dokładnie co 3 godziny, a dziś przed zaśnięciem nie
                                                    chciał nic pić tylko zasnął ze smoczkiem w buzi, więc czekam do 23-ciej, bo na
                                                    pewno się obudzi głodny.
                                                    On chyba myśli, żę mama jest na każde zawołanie! no i chyba ma rację smile))

                                                    Malilka te 210ml to jak wracam z pracy.Wychodzę do pracy ok.7-mej i jak wracam
                                                    ok.15-tej to zazwyczaj od razu karmię Małego i ściągam mleczko na drugi dzień.
                                                    Wtety właśnie potrafię ściągnąć takie ilości. NIestety jak przez weekend nie
                                                    ściągam mleczka to w niedzielę muszę się trochę namęczyć, żeby ściągnąć 150ml.
                                                    A właśnie a propos zamrożonego mleczka. Jakiś czas temu kupiłam woreczki do
                                                    zamrażania, ale nadal nic nie zamroziłam, bo nie wiem jak to zrobić. Jak
                                                    ściągacie mleko to od razu wkładacie do zamrażarki, czy najpierw schładzacie w
                                                    lodówce? Czy zamrażacie mleko, które ściągałyście na raty, tzn. najpierw jedną
                                                    porcję, a później drugą? Ile można przechowywać takie mleczko w zamrażalce?

                                                    Joasik domyślam się, że chodziło Ci o cel?
                                                    Wyczytałam, że niektóre dziewczyny tak robią i podobno skutkuje! Podając
                                                    zamiast piersi w nocy ciepłą wodę możesz wyeliminować jedno karmienie. Ja
                                                    chciałam dziś podać wodę o 23-ciej, ale moje dziecko się zbuntowało o 20-tej i
                                                    nic nie zjadło, więc chyba będę zmuszona przesunąć mój plan o jeden dzień.

                                                    A jeszcze odnośnie kleiku! Przygotowałam go najpierw zgodnie z przepisem na
                                                    opakowaniu (z tego co pamiętam Joasik też tak przygotowywała), ale jak
                                                    zobaczyłam, że jest taki płynny to stwierdziłam, że dam go z butelki i dlatego
                                                    jeszcze trochę rozrzedziłam, żeby mi nie zatkał dziurki. Nie pomyślałam, żeby
                                                    go przygotować tak gęsty jak kaszkę. Bałabym się, że przesadzę! Malilka możesz
                                                    napisać jakie dokładnie proporcje mleka i kleiku użyłaś, żeby uzyskać
                                                    konsystencję kaszki?
                                                  • eklon Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:12
                                                    jeszcze jedno! Malilka, a po co Ci aż tyle zamrożonego mleczka?
                                                  • eklon Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:18
                                                    skleroza nie boli...
                                                    jeszcze jedno mi się przypomniało...

                                                    moje piersi też teraz zazwyczaj są miękkie i na pierwszy rzut oka wydaje się,
                                                    że nie ma w nich pokarmu. Nawet zaczęłam się martwić, że zanika mi pokarm, ale
                                                    jakimś cudem, jak zaczynam ściągać mleczko leci i to nawet kilkoma
                                                    strumieniami! A poza tym Michał się najada, więc wszystko chyba w porządku!
                                                  • malilka Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:33
                                                    Hehe Eklon, nie jest lekko być mamusią smile Pobudki co 3 godziny są straszne, ale
                                                    jazda z pobudkami co godzinę to dopiero jest ekstremum, a i taką nockę miałam
                                                    przyjemność zaliczyć...
                                                    Czy jak jesteś w pracy to nie ściągasz mleka? Dzisiaj nakarmiłam małego o
                                                    11.00, o 13.00 dostał pół słoiczka zupki i potem jadł o 15.30. Moje piersi
                                                    przyzwyczajone do opróżniania co 3 godziny w dzień ledwo to wytrzymały, a co
                                                    dopiero taka przerwa 7-15.00...
                                                    Ja mrożę właśnie w woreczkach Aventu. Generalnie ściągam o 22.00 i od razu
                                                    wkładam do zamrażarki, ale można ściągać z kilku karmień i na koniec zamrozić,
                                                    jeśli będziesz ściągała w ciągu dnia, a wieczorem zamrozisz to na pewno będzie
                                                    ok, bo się zmieścisz w 12 godzinach. Zdarza mi się te zamrażać na raty jedną
                                                    porcję, wtedy to co chcę dolać schładzam w lodówce i dolewam do mleka już
                                                    zamrożonego. W zamrażarce z osobnymi drzwiami można przechowywać mleko przez 6
                                                    miesięcy (tak mi powiedzieli w poradni laktacyjnej), mimo że Avent podaje, że
                                                    tylko 3 miesiące.
                                                    A kleik robię na oko- sypię go tyle, by dał się podać łyżeczką i miał
                                                    konsystencję niezbyt gęstej kaszki. Tylko trzeba się spieszyć z podawaniem, bo
                                                    enzymy w mleku matki powodują, że taki kleik bardzo szybko się "upłynnia" i jak
                                                    dzisiaj dawałam 100ml to ostatnie 20ml to już była znowu konsystencja samego
                                                    mleka. Mój synek szybko wsuwa z łyżeczki, no ale nie aż tak smile
                                                  • asik_w kwiecien 2004;-))) 19.09.04, 23:51
                                                    witajcie!!
                                                    Jeszcze raz dziekuje za troske i cieple myslismile) jestescie Kochane!!
                                                    przeczytalam juz wszystkie zalegle posty i moge pokrotce opowiedziec jak to
                                                    uciekalismy przed Ivanem, teraz sie smieje z tego, ale wtedy we wtorek gdy
                                                    nakazano ewakuacje to chodzilam i beczalam po katach. Mielismy do wyboru albo
                                                    jedziemy przd siebie albo idziemy do schronu, nie wiedzialismy jaka opcje
                                                    wybrac, ale gdy zobaczylam ze polowa sasiadow pakuje rzeczy do aut i wyjezdza
                                                    nie zastanawialam sie dlugo, spakowalismy czesc najpotrzebniejszych rzeczy,
                                                    troche zywnosci, wody, komputer(niemaz, bo to jego drugie dziecko)i
                                                    wyruszylismy, jechalismy na dwa samochody tzn my i Kamila chrzesny z brate
                                                    drugim. Dziewczyny czegos takiego to w zyciu nie widzialam, tysiace samochodow,
                                                    tysiace ludzi uciekajacych przed zywiolem, w korku jechalismy okolo 12 godzin,
                                                    dotarlismy do Texasu, do Huston, tam objezdzilismy pol miasta zeby zbalezc 2
                                                    wolne pokoje w jakims motelu, w koncu sie udalo, i pierwsze co zrobilismy to
                                                    wlaczylismy tv i widzimy ze podaja, ze oko huraganu idzie wprost na Biloxi,
                                                    balam sie z enie bedzie dokad wracac, na szczescie Ivan na swojej drodze tuz
                                                    przed naszym miasteczkiem napotkal wyspy, boczny wiatr i skrecil na Alabame i
                                                    Floryde, pewnie widzialyscie w tv co tam sie stalo, tragediasad u nas bylo kilak
                                                    drzew zlamanych, masa galezi na drogach, kilka znakow przestawionych, i wylalo
                                                    troche wody na plazy, ale ogolnie spokoj. Wroclismy juz spokojnie, bez korkow,
                                                    bez stresusmile
                                                    Kamilek byl cudowny, duzo spal, i ladnie sie bawil, w czasie drogi musielismy
                                                    co 2-3 godziny robic postoje zeby nakarmic malego podroznika, bo nawet kurczak
                                                    z jabluszkiem na dlugo nie nasycil malego lakomczuszka, musial popic cycusiemsmile
                                                    tak wiec wczesniej niz planowalam Misiek dostal miesko, ale mialam nadzieje ze
                                                    wtedy dluzej wytrzyma bez cycusia, ale nie, nie mam pojecia jak to bedzie i
                                                    jaka ilosc go nakami, moze jak dojdziemy do calego sloiczka, ale widze ze
                                                    kurczak jest pyszny i ze bardzo smakujesmile)
                                                    Siusiak juz slicznysmile) bardzo mozliwe ze Maly sam sie podrapal, bo ostatnio
                                                    odkryl ze "cos" tam mawink)ja mleczka nie zamrazam, bo i tak lada moment wracamy,
                                                    wiec wszystko by sie zmarnowalo, ale jak tylko wroce i bede miala mozliwosc to
                                                    zrobie troche zapasusmileu nas keleik przed snem tez nie dziala, myslslam o
                                                    sposobie malilki, ale zaczekam z tym miesiac jeszcze do powrotu.
                                                    uciekam poczytam forum , buziaki
                                                  • grass_d Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 10:43
                                                    Cześć Mamusie,

                                                    dziękuję za porady odnośnie jedzonka Malilko, mam już tego Hippa i dzisiaj
                                                    wprowadzamy ziemniaczka. Niestety wczoraj sama skusiłam się na dwie zakazane
                                                    rzeczy (kurczaczki 2 szt. z Mcdonaldsa,i makaron pszenny) no i Mała dziś na
                                                    buzi znowu czerwona na maksa, a już było odrobinkę lepiej. Zaczynam chyba na
                                                    dobre, ostrą, drastyczną dietę, no bo to taka zgaduj zgadula, i dalej nie wiem,
                                                    co ją uczula poza rzecz jasna białkiem.smile
                                                    Jeśli chodzi o przewracanie, to dalej nic z tego, raz tak się przewróciła (w
                                                    zasadzie spadła z wyżej położonego kocyka na tapczan), ale rączka przygnieciona
                                                    i nie wiedziała co dalej, więc to chyba nie w tym rzecz. NA boczki pięknie się
                                                    przekręca, brakuje w zasadzie lekkiego przechylenia i bylibyśmy w domu...smile Ale
                                                    Emi nie chce. Jak jej pomagam troszkę, to od razu momenalnie wywija się z
                                                    powrotem na wznak. I kropka.
                                                    Dziewczyny, Igosia i Malilka - co do basenu, no to muszę Wam powiedzieć, że my
                                                    akurat mamy dość wygodnie w tym aquaparku, bo tam jest specjalna duża
                                                    przebieralnia dla mam z takimi maluchami, jest stoliczek z przewijakiem (!),
                                                    dwa krzesełka, ławeczka, no i lustro, więc można tam zrobić wszystko. Ja
                                                    zapobiegawczo poszłam na basen z mężem i koleżanką, bo jak szatnie nie są
                                                    koedukacyjne to lepiej mieć pomoc żeńską,ale u nas są, więc i sam mąż
                                                    wystarczył. Po wyjściu z basenu od razu zawinęłam Emi w ręcznik, żeby nie
                                                    marzła, siup pod prysznic, ja się nie myłam, poszliśmy do tej przebieralni, mąż
                                                    przyniósł z szafeczki wszystko co trzeba (i poszedł się prysznicować i
                                                    ubierać), oporządziłam Emi kosmetykami, pieluchami i ubrałam, mąż przejął Małą,
                                                    ja poszłam się teraz kąpać i ubierać i jakoś poszło. Na koniec nakarmiłam
                                                    jeszcze Małą w tej szatni, wygodnie na krzesełku i w odosobnieniu. W przypadku
                                                    zwykłego basenu wzięłabym raczej ze sobą jakąś koleżankę, bo jednak trzeba
                                                    gdzieś tego malucha na chwilę odstawić. Albo przynajmniej fotelik samochodowy
                                                    (jeśli mieści się do szafki, u nas się mieści smile).
                                                    No to tyle odnośnie basenu, chciałam Wam powiedzieć, że i my się wybieramy
                                                    wkrótce na wesele, ale ja je raczej spędzę z Emi, bo nie problem jest w
                                                    karmieniu, tylko w tym, że Mała toleruje wyłącznie nas, rodziców, jak
                                                    zostawilibyśmy ją z Obcym, to płakałaby bez ustanku cały czas, tak mi jej wtedy
                                                    szkoda.
                                                    Asik, bardzo się cieszę, że bez żadnego uszczerbku wyszliście z tej opresji. A
                                                    Kamiś nawet nie poczuł, co go ominęło...smile.
                                                    Sylwia, jak nie chcesz się pokazywać w necie, to może wykadruj na kompie tylko
                                                    Jędrusia z tych zdjęć...smile
                                                  • mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 13:20
                                                    Cześć u nas dalej źle, małemu wysypka utrzymuje się juz ponad dawa tyg. Cały
                                                    czas przechodzi, ramiona już prawie ok ale teraz ma na brzuchu. Ryczeć mi się
                                                    chce bo nie mam pojęcia od czego, coś przecież musze jeść. Schudłam strasznie,
                                                    nic mu oprócz piersi nie daję....śpi nadal okropnie tzn od 8.00 do 1.00 śpi a
                                                    potem się wierci i lezy z otwartymi oczami, od czasu do czasu podnosi nogi do
                                                    góry i puszcza okropne bąki. NIe wiem jak mu pomóc. Po takiej nocy powinien
                                                    spać w dzień a tu niestety ucina sobie po karmieniu takie 20 min. drzemki może
                                                    się ich nazbiera ze 4 w ciągu dnia. NIe wiem czy iść z nim jeszcze raz do
                                                    lekarza, tamta baba kazała czekać aż przejdzie i nie wyglądała na specjalnie
                                                    przejętą ...Zbadała zważyła i powiedziała że jest OK.
                                                    A z przyjemniejszych nowości to Henryk wczoraj po raz pierwszy przewrócił się z
                                                    brzucha na plecy, niestety tylko raz, ale ważne że się coś ruszyło.
                                                    To tyle na razie, idę poczytać o tych alergiach może coś mnie oświeci.
                                                    Aaa Sylwia czemu nie chcesz się pokazać ja jestem bardzo ciekawa jak wyglądasz.
                                                    Jak oglądam zdjęcia na naszym forum to wybieram tylko te, na których ktoś jest
                                                    jeszcze oprócz dzidzusia.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    magda

                                                  • jagna.04 prawa jedyneczka 20.09.04, 14:43
                                                    Aasik, cieszę się bardzo, że jesteście cali i zrowi.

                                                    Dziewczynki, wczoraj pojawił nam się ząbek a ściślej mówiąc Nikusiowi. Jestem
                                                    taka dumna. Moja mama stwierdziła, że z tej okazji mąż powinien kupić mi
                                                    suknię. Podobno taki zwyczaj. O ile czerwone kokardki itp. mnie irytują to nowa
                                                    sukienka byłaby całkiem miła.

                                                    Dziś po raz pierwszy przyszła do nas niania. I wygląda, że będzie ok. Babeczka
                                                    ma 60 lat i od razu dogadała się z młodym. Bedzie pomagać mi, żebym mogła wyjść
                                                    czasem z mężem na kolację, do teatru, czy zwyczajnie na piwo. Poza tym żebym
                                                    mogła załatwić jakieś sprawy urzędowe, pójść do lekarza itp. Tak więc planujemy
                                                    zostawiać maluszka pod opieką ze dwa razy w tyg. na 3-4 godzinki. Tym bardziej,
                                                    że jesteśmy tu zdani wyłącznie na siebie.

                                                    Grass ja jestem z Ruczaju i jeżeli potrzebowałabyś powiedzmy od grudnia, to
                                                    mogę Ci moją nianię odstąpić (o ile się sprawdzi), bo z rodziną będziemy
                                                    wyprowadzać się z naszego pięknego kraju.

                                                    pozdrawiam

                                                  • ja_sylwia Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 18:09
                                                    Madziu, jeśli chodzi o alergię Henrysia, to widzę, że jesteś na tym etapie co
                                                    ja jeszcze niedawno, czyli megadół.. Nie przejmuj się..Jędruś cały czas
                                                    wysypany, raz mocniej, raz słabiej. Ostatnio prawie tydzień było gładziutko, 2
                                                    dni temu znów czerwona szyja, a dziś całe ramionka w krostach, dekolt,
                                                    brzuszek, trochę na nóżkach, śluz w kupie, sadzi śmierduchowate bąki-giganty.
                                                    Zaczynam się po prostu przyzwyczjać, że tak to już niestety będzie. Do lekarzy
                                                    już nie mam zamiaru chodzić, zaliczyłam chyba sześciu. Z mojej diety nic już
                                                    nie wyrzucam, tzn. nabiału nie tykam, wędlin sklepowych też nie, nawet
                                                    poszerzyłam ją troszkę (dietę). I tak wyschłam na wiór (nie pokażę się w
                                                    neciewink), więc nie mam zamiaru mdleć z wycieńczenia. Małego może uczulać
                                                    dosłownie wszystko z chlebem i ziemniakami na czele, nie dojdę, jednak nie mam
                                                    aż takiej silnej woli, jak dziewczyny z forum alergie, żeby odrzucać po kolei
                                                    wszystko i tak głoduję. Cały czas mam nadzieję, że z wiekiem wyrośnie. Acha, a
                                                    jak tak buczałam cały czas, to nie dość, że mi słabo było, to jeszcze miałam
                                                    wrażenie, że mi pokarm zanika sad, tak że staram się nie myśleć o tej cholernej
                                                    wysypce, no trochę ciężko...
                                                    A jędruniek jest kochany, dziś mnie zaskoczył na maxa, obudziłam się w nocy z
                                                    cycami ciężkimi i strasznie bolącymi, myślałam,ze nawał jaki czy co, normalnie
                                                    mały budził się po 24 (wcześniej karmienie o 20), a tu była prawie 3!!!!
                                                    Musiałam go przystawić, bo myślałam, że mi cyce pękną. Drugie karmienie staram
                                                    się mu ustawiać mniej więcej na 6, 6:30, bo tak będę wstawała do pracy już za
                                                    chwilkę (buuuuuu), jak narazie to nocne karmienie mnie jeszcze nie przeraża,
                                                    niech się mały naciamka, później go zacznę odzwyczajać, tym bardziej, że
                                                    biedulek jeszcze nie zna nowych smaków, oczywiście poza ohydnym Nutramigenem
                                                    (chryste, wąchałyście kiedyś to g.wno??!!!).
                                                    Na basem jeszcze się nie wybraliśmy, dopiero za tydzień w środę, zakupiwszy już
                                                    pieluszki-kąpieluszki.
                                                    Pozdrawiamy
                                                    Sylwia i Jędruszka
                                                  • malilka Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 19:56
                                                    Wczoraj Maciuś dostał na noc porządną porcję keliku (100ml mleka na gęsto) i
                                                    niestety jakiegokolwiek wpływu na sen nie zaobserwowałam sad Pobudka po 7
                                                    godzinach jak w zegarku. Już sama nie wiem co robić, bo koleżanki radzą mi,
                                                    żeby jednak ten kleik dawać, bo na pewno po nim ma pełniejszy brzuszek i lepiej
                                                    mu się śpi, ale chyba to mnie nie przekonuje. Idę w czwartek na kolejne
                                                    szczepienie, to się jeszcze zapytam pediatry. A może ja od dziecka zbyt dużo
                                                    wymagam? Może 7-8 godzin snu dla 5,5 miesięczniaka głównie na piersi to jest
                                                    akurat norma i nie ma co oczekiwać, by spał dłużej? Ech, kto to wie...
                                                    Dzisiaj młody obudził się o 7.00, a po przewinięciu i nakarmieniu sam się bawił
                                                    między śpiącymi rodzicami przez godzinę. Wiem, jestem wyrodną matką, ale
                                                    obudziłam się dopiero jak zaczął mnie rytmicznie uderzać piąstką w pierś i
                                                    ciągnąć za włosy, rozrabiaka jeden. Była 8.00, więc biedactwo godzinę musiało
                                                    samo się zabawiać... O 8.00 zjadł, zasnął a o 9.00 był już koniec spania, oj
                                                    czuję że muszę zacząć się przyzywyczajać do wczesnego wstawania, oj nie będzie
                                                    łatwo, nie będzie... Dzisiaj umówiłam się z moją mamą, że przyjedzie z wyjdzie
                                                    z młodym na spacer, no i umówiłyśmy się o 12.00, bo mały zawsze śpi 11.30-
                                                    12.00, potem je i wychodzimy spacer. No i oczywiście jakby na przekór mały
                                                    postanowił przespać ciągiem 2,5 godziny co w jego wydaniu jest czymś po prostu
                                                    niewiarygodnym w dzień. No i siedziałyśmy we dwie czekając aż mały się obudzi,
                                                    bo wiadomo- sen dziecka rzeczą świętą smile
                                                    Dzisiaj dałam małemu zupkę marchewkowo-ziemniaczano-buraczkową, przy czym
                                                    buraczki zdominowały kolor tejże. Młody wcinał wymachując ze szczęścia rękami,
                                                    a że był w białym body to możecie sobie wyobrazić efekt. Co z tego, że nie
                                                    pluje, skoro wkłada te swoje wszędobylskie łapki do miseczki z jedzeniem....
                                                    A od wczoraj nalepszą z możliwych zabaw jest atakowanie ochraniacza w łóżeczku.
                                                    Młody łapie go rączką po czym rzuca się na niego całym ciałem łapiąc prawie że
                                                    w locie drugą łapką- dzisiaj go znalazłam wiszącego w powietrzu, przyssanego do
                                                    ochraniacza buzią i trzymającego się go łapkami. Zdjęłabym, ale boję się o
                                                    główkę maluszkę i guzy, więc niech juz sobie ssie ten ochraniacz. Poza tym
                                                    leżąc w łóżeczku turla się na boczek, łapie łapką za bok łóżeczka i próbuje
                                                    wyglądać. Czy to już czas na obniżenie poziomu łóżeczka?? Bo jak dotychczas to
                                                    młody niespecjalnie rwie się do siadania, podciąga się sam sporadycznie i
                                                    raczej słabo, no ale wiadomo, że u dzieciaczków nowe umiejętności przychodzą
                                                    lawinowo... Dzisiaj już prawie było widać cały brzuszek, tak wysoko mały opiera
                                                    się na dłoniach. Czy obniżałyście już poziom łóżeczka?
                                                    Pozdrowionka
                                                  • mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 19:57
                                                    Hej jeszcze raz
                                                    ja samą wysypką to może bym się tak nie przejmowała ale problem jest z tym że
                                                    Henryś nie chce spać. Budzi się co godzinę, wierci, jestem poprostu
                                                    wykończona. A przede mną kolejna nocka, zaczełam już chodzić spać o 9.00 żeby
                                                    jakoś funkcjonować.
                                                    pa
                                                  • joasiiik25 Re: kwiecien 2004;-))) 21.09.04, 10:20
                                                    witam!!!!chcialam pochwalic przed wami mojego synka: dzis w nocy zbudzil sie
                                                    tylko raz na cycusia ok 1:30 (zasnal cos po 21) i spal do 7:45.jestem wyspana
                                                    promienista i zadowolona,od kilku miesiecy w koncu mialam czas dla meza(
                                                    hahahaha tak na spokojnie)i wszystkim nam dzis dopisuja homorkismile

                                                    dziewczyny czy kupujecie juz kombinezony jesienno-zimowe? ja wlasnie dzis
                                                    wybieram sie na zakup

                                                    pozdrawiam
                                                  • eklon Re: kwiecien 2004;-))) 21.09.04, 10:39
                                                    Hej! WItam w klubie! Ja ostatnie półtora tygodnia, jak nasz Michał choruje
                                                    kładę się czasami nawet o 20.30!!!
                                                    Na szczęście dziś już była wyraźna poprawa, bo nie budził się już co godzinę
                                                    tylko o 23, 3 i 6-tej. Mam nadzieję, że jak katar minie zupełnie to powróci do
                                                    normalnego przesypiania całej nocy, chociaż moja mama mnie pociesza, że on się
                                                    teraz budzi, żeby się do mnie po prostu poprzytulać ;-( dziś przynajmniej udało
                                                    mi się nie przenosić go do naszego łóżka, co przez ostatnie noce odbywało się
                                                    notorycznie, oczywiście wymuszone jego marudzeniem, które mijało jak za
                                                    dotknięciem magicznej ręki jak tylko dotknął poduszki u nas w łóżku!
                                                    Ja kleik odstawiłam, bo może nie daje on efektów przez jeszcze zapchany nos, a
                                                    nie chcę Michała niepotrzebnie tuczyć i tak waży już 9kg! Będę eksperymentować
                                                    jak wyzdrowieje zupełnie.
                                                    Zastanawiam się poważnie nad basenem, wprawdzie laryngolog powiedział w piątek,
                                                    że on nie widzi przeciwskazań. Od dziś kazał odstawić wszystkie lekarstwa, ale
                                                    Młody jeszcze strasznie odkasłuje, szczególnie w nocy. Na basen wybieramy się w
                                                    niedzielę, więc jeśli nie będzie znaczącej poprawy, to pójdę chyba jeszcze na
                                                    konsultację w piątek.
                                                    nasze uczulenie trochę się uśpiło i mam nadzieję, że tak zostanie. Chociaż nie
                                                    jest to poprawa w 100% to widać przynajmniej jakieś efekty. Zastanawiam się
                                                    tylko, czy to efekt diety, czy też smarowania maściami?!
                                                    Z nabiału pozostawiłam tylko odrobinę mleka do kawy i masło, ostatnio odważyłam
                                                    się też napić jogurtu pitnego i kefiru, nie widzę specjalnej różnicy, więc
                                                    chyba od czasu do czasu sobie trochę na nie pozwolę. Wczoraj zjadłam ciasto
                                                    drożdzowe upieczone przez moją siostrę, więc zobaczymy jak będzie wyglądał
                                                    dzisiaj mój Junior, bo w cieście było całe jajko!
                                                    Michał jest strasznie ruchliwy. Przewraca się już na wszystkie możliwe sposoby,
                                                    chociaż przewrót z brzucha na plecy idzie mu jeszcze trochę topornie! Zależy co
                                                    chce sięgnąć smile Głowę zadziera już niesamowicie wysoko, podnosi się już na
                                                    wyprostowanych rękach i też zaczynam już myśleć o obniżeniu łóżeczka, ale
                                                    jeszcze tego nie zrobiłam.
                                                    Czekam, aż wkońcu się podciągnie na szczebelkach, na razie próbuje i idzie mu
                                                    coraz lepiej, chociaż do szczęścia jeszcze trochę mu brakuje!
    • pearl24 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 21.09.04, 10:35
      Witamy Was gorąco

      Jesteście niesamowite-dwa dni nadrabiałam zaległości w czytaniu ale
      przebrnęłam smile

      Asik-cieszę sie że z Wami wszystko w porządku,nie jestem sobie nawet w stanie
      wyobrazić co przeżyliście.

      A teraz tak nawiązując do waszych postów;
      W poprzednim tygodniu Majka została ochrzczona,było spokojnie,część mszy spała
      a później miała ubaw ze wszytskiego;ubranko kupiła moja siostra,mogło być choc
      chciałam ją ubrac zwyczajnie a wystąpiła w białych spodenkach z welurku i
      płaszczyku i białej chustce na głowie-raczej tak normalnie,choć i tak wolałbym
      po swojemu.A nawiasem mówiąc jakie paskudne te ubrania do chrztu,ojejku...

      Do tej pory mała dostawała tylko wode ale zaczęłam jej dawać soczki-aż sie za
      nimi trzesie.zresztą trzęsie sie za wszystkim,a juz szczególnie jak my coś jemy-
      wyciąga wtedy łapki i otwiera dziubek aż głupio jeść samemu.
      Soki woli zdecydowanie klarowne,przecierowe są bee i już.Coraz to próbujemy
      nowych deserków i zupek i zauważyłam ze bardziej jej smakują zupki gerbera niż
      bobovity-maluch a już swój smak masmile
      Czasem daje Małej wode ale dosładzam,krzywiła sie od poczatku na zwykłą-a co do
      zębów to nie przesadzam,ja lubię słodkie to i niech maluch ma.

      malilko-pytałaś o Misiowy Sad-wypróbowałyśmy i rzeczywiście smakował,teraz
      będziemy próbowały Mleko i owoce,też od 5 mies
      A co do łózeczka to zamierzamy właśnie obniżyć bo przy obrotach Maja zarzuca
      nogę na górę i ja mam wizję że sie wyturla w koncu-jakos bezpieczniej bedzie
      niżej choć z pewnością mniej wygodnie dla mnie.
      I też podaję taki kleik-papkę przed snem ale jest jak było-zasypia koło 21
      potem koło pólnocy jedzenie a potem tak koło 4 i 7 i spanie do 8.30-9
      (wczesniej chodziła spać koło 22 i jadła tylko koło 4 ale sie coś
      zmieniło).Popracuję nad tym jak uporam sie z uczelnią.
      dobrze że w dzień dobrze śpi,bawi sie max 2godz i idzie spać wiec jest ok

      Obowiązki domowe...to osobny temat.Jak była moja mama przez tydz to nic mnie
      nie martwiło,było posprzatane,ugotowane,uprasowane.A ja nie mam czasu bo
      jeszcze sie uczyć muszę-czemu ja zostawiłam to wszystko na teraz??
      Czasem to jakby miał mnie ktoś odwiedzić to wstyd-ale ja kiedyś znajdę na to
      czas smile)

      A co tak na bieżąco u nas?
      Maja obraca sie bardzo często i chętnie,najchętniej siedzi na poduchach lub
      kolanach ale z leżenia nie próbuje sie podnosić tylko rwie sie z pozycji
      półleżącej.
      Od miesiąca chodzimy na basen,na zajęcia dla niemowlaków do 6 miesięcy.jest
      super,Majka uwielbia wodę.Jest w grupie 11 takich maluszków.basen jest
      płytki,woda ma 32stopnie,powietrze chyba jeszcze cieplejsze.zajecia prowadzi
      instruktor.zakłada sie maluchom pływaczki,bawią sie piłkami,oswajają sie z wodą.
      jeden rodzić pływa a drugi jest na brzegu.Przebieralnie są dwie a przed nimi są
      porozstawiane przewijaki wiec ten kto pływał suszy sie a drugi rodzic
      przechwyca malucha.Jest miejsce żeby dziecko nakarmic i odczekać przed wyjściem
      na dwór.Ogólnie jest suuuupeer-polecam tym mamom które są z warszawy.

      Jejku ale sie rozpisałam.
      Świetnie że jesteście,nawet jak nie znajdę czasu żeby napisac to staram sie
      czytać i jakoś mi brakuje was wszystkich jak tu długo nie zaglądam.
      Całuje mocno wasze szkraby i lada dzień postaram sie zamieścić jakieś zdjęcia
      Majki,

      Pozdrawiamy
      Gosia i Maja (5mies i 16dni)
      • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 21.09.04, 11:45
        Ale dziś pochmurno. Moje maleństwo śpi już od półtorej godziny, co normalnie mu
        się nie zdarza. Zwykle jego dzienne drzemki są pół godzinne. Wczoraj spał raz
        pół godz. i raz 15 min. Wieczorem był nie do zniesienia i musieliśmy go
        wcześniej położyć spać.

        Malilko, też myślałam już o obniżeniu łóżeczka, i będę musiała się za to
        zabrać, bo przecież nie znamy dnia ani godz. kiedy maluch zacznie robić coś
        nowego i byćmoże niebezpiecznego.

        Wczoraj kupiłam niekapka i dziś będzie premiera. Wkurzyłam się jak soczek z
        gruszki nie chciał przelecieć przez dziurki w smoczku.

        Babki, byłam u fryzjera faceta, był delikatniejszy i dokładniejszy niż kobitka.
        A jak miło głowę wymasował. Polecam.

        Buziaczki
        • opolanka1 Już w niemcowni 21.09.04, 14:43
          Hej dziewczyny....

          No cóż moje wakacje w ojczyźnie juz za nami, co wywołuje łezki w oczach. Było
          tak cudownie, wesoło, wiele dobrych ludzi wokoło, wiecej wytchnienia, bo jak
          nie babcia to dziadzio, to ktosik inny pobawil sie z mała....sprzatanie i
          gotowanie poszło w zapomnienie...ale laba...chociaz mała dawałą sie we znaki,
          szczegolnie byla marudna jak szła jej jedyneczka. jednak obyło sie bez
          temperaturki, p`laczu w nocy, to o tyle dobrze.

          Przeczytam posty , ale wieczorkiem...bo mam teraz tylko chwilke

          wiec witam sie serdecznie

          Dziewczyny mama pytanie...ja swojemu bobasowi zastapilam jedno karmienie
          piersią , i wporwadziłam stały pokarm...to jest około 13 stej...czy wy takze
          już zastapiłyscie jakiś posiłek????? Czy to z awczesnie..mala ma taki rytm od
          gdzies tygodnia. W ruch posżła już marchewka, jabłko, ziemniak i dynia...i to
          wszytsko z działeczki nie pryskane, więc bawie sie w kuchareczke dla maluszka.
          A oprócz tego karmie w dzień jescze 5 razy...czy Wy takze tak duzo, czy
          mniej..????Bo nie wiem ile powinno dawać sie dziecku posilków w tym wieku????

          A znowości, mała sie juz pręży i najgorsze, że jak podnosze ją za rżczki do
          siadu, to ona staje, nie chce siedziec tylko stać..ale jak ja puszcze to gleba
          murowana...i mam problemy aby utzymać ją w pozycji siedzącej, co robic????Macie
          jakies propozycje, podpowiedzi

          Sle pozdówka..mała cosik płacze
          • malilka Re: Już w niemcowni 21.09.04, 21:25
            Wczoraj nie dałam małemu kleiku, bo jak sobie pospał od 11.30 do 14.00 to potem
            już nie chciała zasnąć, a jednocześnie jest w stanie wytrzymać w dzień 2,5
            godziny bez snu, potem już się robi strasznie marudny, no od 17.30 to już tak
            jęczał i kwękał, że kąpiel była już o 18.30, potem jedzonko i o 19.00 dziecko
            już spało. I o dziwo jadł dopiero o 4.30, więc wytrzymał 9,5 godziny. Ech,
            trudno zrozumieć takiego dzieciaczka, przecież po kleiku, który jest bardziej
            kaloryczny niż samo mleko powinen spać lepiej...
            Jak Was czasem czytam to sobie myślę, że ja chyba jestem nienormalna smile
            Joasiiik pisze, że karmiła raz w nocy, wstała o 7.45 i jest wyspana... A ja
            poszłam spać już o 23 (jak na mnie to bardzo wcześnie, normalnie chodzę spać
            koło 1.00), też karmiłam raz w nocy, wstałam z małym o 9.30 i byłam rano tak
            nieprzytomna, że dwie kawy wypiłam haustem, żeby małego w ogóle być w stanie
            przewinąć... Jak Wy to robicie, że się tak szybko regenerujecie? Ale przyznaję,
            że my z niemężem jesteśmy śpiochami, a do tego nocnymi markami. Ech, kiedy
            wrócą te czasy z ciąży, kiedy sobie wiedliśmy nocne życie do 4.00, a potem
            spaliśmy do południa... Chyba nigdy, biorąc pod uwagę, że chcemy mieć jeszcze
            jedno dziecko smile))
            Ostatnie dwie noce mały tak do 1-2 śpi niespokojnie, czasem się budzi z płaczem
            i wtedy muszę go pogłaskać, przytulić, albo dać smoczek i wtedy szybciutko
            zasypia. Nie wiem co mu jest, sprawdziłam dziąsełka, ale nie widać by jakieś
            nowe ząbki pchały się na świat, no chyba że przebijają się wewnątrz dziąseł i
            to boli moją Kruszynkę...
            Kombinezon na pewno będę kupować (tzn. nie ja tylko babcia smile, ale jeszcze nie
            teraz, bo na razie jest ciągle w miarę ciepło, a im później go kupimy tym
            lepiej trafimy w rozmiar. Na pewno musi być bez stópek, żeby starczył na
            dłużej. Nie mam pojęcia jaki rozmiar mógłby być uniwersalny do wiosny, na pewno
            coś pomiędy 86 a 100, w zależności od producenta.
            Eklon, u nas te nasze łóżko jest lekiem na wszelkie nocne marudzenie, a
            przytulenie do mamusi działa jak najlepszy środek nasenny, ale nie dajemy się i
            systematycznie odkładamy małego do jego łóżeczka, co by się do naszego za
            bardzo nie przyzwyczaił. Ale np wczoraj mały zaczął marudzić o 1.00, wzięłam go
            do siebie, przytuliłam i zasnęliśmy, a mój niemąż który kładł się spać o 3.00
            zamiast małego odłożyć poszedł spać, bo go nie zauważył! Nasze łóżko jest duże,
            bo ma 3 metry szerokości, ale bez przesady! Może dlatego mały spał aż do 4.30
            bez jedzenia- generalnie przytulony do mnie śpi dłużej i spokojniej, ale nie ma
            co się dziwić, że przy mamusi najlepiej smile Zastanów się poważnie nad tym
            basenem, ja bym nie poszła na Twoim miejscu, przecież maluszki mają bardzo
            słabą odporność i powinny porządnie wydobrzeć zanim zafunduje się im atrakcje
            typu basen. Skoro Twój synek nadal kaszle w nocy to przecież nawet jak za
            chwilę przestanie to i tak powinien minimum tydzień "dochodzić do siebie".
            Oczywiście zrobisz jak uważasz, ale chyba nie warto tak się upierać przy tym
            wyjściu na basen...
            Pearl, u nas z soczkami odwrotnie- spróbowałam klarownego, ale nie spotkal sie
            z entuzjazmem, to juz maly chetniej pije wode (nieslodzona na szczescie).
            Przecierowe są najpyszniejsze, niestety w Tesco wszystkie jakie znalazłam były
            na bazie jabłek, których nie podaję ze względu na szorstkie policzki, więc
            jutro sama zrobię soczek z marchewki. Deserków słoiczkowych mały też nie może
            jeść ze względu na jabłko, no i dzisiaj dostał gotowaną gruszkę, która bardzo
            mu smakowała. Za jakiś czas podam mu też gotowane jabłko, może w takiej formie
            łatwiej przejdzie niż surowe. A jeśli chodzi o "Mleko i owoce" Nestle to nawet
            pomyślałam, że to byłoby super rozwiązanie na spacerki, no ale to jest na mleku
            modyfikowanym, a tego na razie mojemu Słoneczku nie chcę dawać...
            Opolanka, cieszymy się, że szczęśliwie wróciliście smile Ja jeszcze nie zastąpiłam
            żadnego karmienia, mój pediatra mówi, że dopiero jak mały będzie miał skończone
            pełne sześć miesięcy, a na razie podstawą ma być mleko. Ale nie wykluczone, że
            zrobię to chwile wcześniej, w końcu już tyle razy nie posłuchałam pediatry smile
            Jeśli chodzi o karmienie piersią to w dzień też karmię pięć razy, ale bez
            zastąpienia posiłku. Zupka (pół słoiczka 130ml) na razie przesuwa karmienie o
            godzinę, półtorej, nie więcej.
            Opolanka, nie pozwalaj Zuzi stawać, to zabójcze dla jej kręgosłupa.
            • winia5 Re: Już w niemcowni 21.09.04, 22:50
              Witajcie,
              dzisiaj ja też spróbowałam podać małemu kleik, no ale niestety skończyło się
              tak, jak z mlekiem z butelki, pluciem i na końcu płaczem. Także narazie dam
              sobie spokój i skoro piszecie, że i tak nie wydłuża on snu to nie ma sensu.

              maliko - przed weselem zrobiłam próbę z mlekiem, no i stanęło na tym, że
              musiałam małemu odciągnąć. Na szczęscie moje piersi były bardzo posłuszne,
              jakby wyczuwały całą sytuację, bo udało mi się ściągnąc na dwa karmienia po ok
              150 ml. Poza tym przyjechaliśmy ok 21, żeby po kąpaniu mały podjadł sobe prosto
              z cycusia i spokojnie zasnął. Potem obudził się ok 2, babcia dała mu moje
              mleczko i spał do 6.30. Wróciliśmy ok 3.30, także byłam juz na posterunku.

              Na nieszczęście mąż na tym weselu załapał lekkie przeziębienie, no i ja dzisiaj
              się też jakoś fatalnie czuję, głow mama taką "pełną", no i lekki katar.
              Strasznie mnie to martwi, nie miałam w planach choroby, nie chcę, żeby mały się
              zaraził, bo w niedzielę mamy chrzest, no a w przyszłym tygpdniu drugie
              szczepienie. Mały i tak jest ze szczepieniami do tylu, także nie chciałabym,
              aby znowu musiał czekać.
              A dzisiaj po południu pospalismy sobie w trójke od 16 do 18.30, już myślałam,
              że szymek będzie rajcował do pólnocy, a tu jak zwykle, kąpiel ok 20.30,
              karmienie i spanko.

              Ja karmię małego też 5-6 razy , no i wprowadziłam od kilku dni jeden stały
              posiłek w postaci zupki własnej roboty (marchewka + pietruszka), po niej daje
              mu na popitke cyca, Szymek nie należy do tłuścioszków więc mu to nie zaszkodzi.

              Zapomniałabym, wczoraj mały poraz pierwszy przez cały dzień nie zrobił kupki.
              Wprawdzie brzuszek miał miękki, więc po tym co tu czytałam, że wasze maluszki
              czasami nie robią przez kilka dni, zbytnio si tym nie przejęłam. Po kapieli
              mały normalnie zasnął, ale po ok godzinie obudził sie ziwlkiem płaczem i
              marudził, z przerwami zasypiał, przebudzał się i płakał. Dałam mu hernatkę z
              koperku, ale nie pomogło. W końcu Maciej nie wytrzymała i ok 23.30 pjechał do
              apteki i przywiózł Esputicon. No ale w międzyczasie rozebrałam Szymka, zaczęłam
              mu masować brzuszek, robić rowerek no i skorzystałam z termometru. Z wielkim
              trudem, ale kupa sie pojaiwła, dośc obfita, po całym dniu. No ale
              najważniejsze, że pomogło, bo mały po przewinięciu , z usmiechem na buźce
              zasnął w naszym łóżku.

              O obniżeniu łóżeczka jeszcze nie myślałam, Szymonek jest z końca kwietnia,
              prawie misiąc młodszy od niektórych naszych forumowych dzieciaczków, no i nie
              posiada jeszcze wielu umiejętności.

              Oglądałam ostatnio w sklepie te mleczko Nestle w kartoniku od 5 miesiąca, już
              byłam skłonna kupić i dobrze, że tego nie zrobiłam, bo jak piszesz maliko, że
              ono jest na mleku modyfikowanym, to chyb szkoda wywalać kasę, skoro Szymek i
              tak nie pije mleka modyfikowanego, pluje, prycha, wypychaa butelkę rączkami z
              ust no i histerycznie płacze. Z jednej strony chciałabym, żeby pił, bo nigdy
              nie wiadomo kidy pokarm się skończy, i co ja wtedy zrobię.

              Aha, mam pytanie do mam karmiacych sztucznie i nie tylko , zauważyłam,że jak
              podawałam małemu Bebiko, to jak mu cos poleciało po brodzie, to potm na tym
              nmiejscu miała takie czerwon plamy, które po jakimś czase znikały, ale z
              drugiej strony tak silnie odrażniły skóre. Co to może być, jakies uczulenie.
              Może Bebiko jest dla mełego niedobre, bo to, że mu nie smakuje, to juz wiem,
              ale jak utrafić w gusta takiego szkraba, próbować wszystkie mleka po kolei i je
              potem wyrzucać, to chyba nie ma sensu...

              kurde, ale naprodukowałam, no ale wybaczcie smile, nie pisałam przez trzy dni
              pozdrawiam
              Ania
              • joasiiik25 Re: ZAPRASZAM NA FORUM-KWIETNIOWE MAMY 22.09.04, 07:46
                powstalo forum dla nas kwietniowych mam, zapraszam w imieniu zalozycielkismile

                oto link:
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23245&s_action=f_add
              • godiva Re: Już w niemcowni 22.09.04, 07:54
                Winia - te kropki na brodzie wcale nie muszą być od mleka sztucznego - moja też
                takie ma, ale ja podejrzewam, ze to od śliny, której produkuje hektolitry, a do
                tego najlepszą dla niej obecnie zabawą jest prychanie z pluciem, pewnie wiecie,
                co mam na myśli.
                Ja od wczoraj też jestem niestety zakatarzona - jedyne co zażywam to
                oscillococillum (czy coś koło tego) i chyba się stan nie pogarsza, ale nie chce
                się rozłożyć, bo to i dzidzia i praca.
                Dziś mamy 3 rocznicę ślubu, ufff, długo już... Może podpowiecie coś na prezent
                (albo niekoniecznie prezent), acha romantyczna kolacja nie wchodzi w grę, bo
                musiałaby się odbyć około 23. Tak, tak, pracujemy przy małej na zmiany - mąż do
                14, ja od 14, więc biedaczek wraca siłą rzeczy bardzo późno...
                Moja mała też chce wstawać - tyle, że ona już sama się podnośi, a słyszałam, że
                o ile dziecko robi coś samo, to krzywdy sobie nie zrobi (to jest też opinia
                pediatry).
                Wczoraj Ewa zjadla kawałek okładki książki telefonicznej, hmmmmm, mam nadzieję,
                że nic jej nie będzie - jestem gapa i nie upilnowałam, a może nawet jakbym gapą
                nie była nic by to nie dałe, bo moja mała porusza się z prędkością błyskawicy i
                naprawdę upilnować ją to nie lada zadanie.
                A teraz coś mniej miłego. Mam kuzynkę, która urodziła 3 miesiące po mnie - w
                tym samym szpitalu, mały cały czas jest niespokojny , płacze itd. na poczatku
                były to kolki, potem kolki mineły, a płacz pozostał - za sugestią lekarza
                zrobili mu badanie moczu, potem posiew - okazał się, że mały ma bakterię w
                moczu i to jakąś taką francę, która nie leczona prowadzi do sepsy!!!!! Ło
                ludzie straszne to jest tym bardziej, że czasami ta cholera nie daje żadnych
                oznak swojej bytności! Położna środowiskowa na szczepieniu zasugerowała mi, że
                to pewnie ze szpitala przywleczone...No więc teraz my w kolejce, wczoraj
                oddałam siusiu małej na badanie. Teraz czekam i mam nadzieję, że nas ominie ta
                świńska cholera. Acha mały kuzynki dostaje zstrzyki 2 x dziennie do tego
                furagin i inne specyfiki - już widać popra, jeśli chodzi o zachowanie.
                No dobra znikam, pozdrawiam
                Godiva
                • eklon Nici z basenu 22.09.04, 09:03
                  Malilka masz rację! Już wczoraj postanowiłam, że ten basen w tym tygodniu jest
                  nierealny. Muszę tylko zadzwonić i poinformować, że pojawimy się najwcześniej
                  za tydzień. Michał przesypia spokojniej noc, i cały wczorajszy dzień nie
                  kaszlał, myślałam, że już wszystko w porządku, ale wieczorem znowu się zanosił,
                  tak jakby nie mógł odkaszlnąć. Oklepałam go i trochę mu to pomogło, bo spał
                  spokojnie.
                  Wczoraj wreszcie go wykąpałam. Nie był kąpany od soboty i wczoraj jak go
                  włożyłam do wanienki nie mogliśmy z mężem nad nim zapanować smile Pokój dosłownie
                  pływał smile Ręce i nogi poszły w ruch do tego nasz Junior od jakiegoś czasu, jak
                  go położę na brzuszku pije wodę z wanienki, albo conajmniej cycka gąbkę na
                  której leży. Najgorsze, że kąpiemy go w wodzie z dodatkiem oliwy z oliwek, bo
                  miał strasznie suchą skórę i wcina tą wodę!
                  Ja też się nie regeneruję za szybko, poza tym ja od zawsze jak rano wstaję
                  strasznie wolno się rozkręcam. Domownicy wiedzą już, że rano lepiej się do mnie
                  nie odzywać smile

                  Godiva nie zazdroszczę Ci, oczywiście nie rocznicy tylko tego, że musisz kupić
                  jakiś prezent. Ja zawsze mam z tym problemy i idę na łatwiznę. Kupuję książkę,
                  bo mój mąż je pochłania, albo koszulę, bo tego nigdy za dużo (ale mój mąż się
                  wtedy wścieka, że mam nie być tak chol.rnie praktyczna).

                  Opolanka, czy dobrze rozumiem z twego posta, że Zuzia już sama wstaje ?! Jak to
                  przeczytałam to od razu pomyślałam o moim Michale, który dopiero odkrywa co to
                  samodzielne podnoszenie się do siedzenia ;-( Chyba podnosi się, ale do
                  siedzenia nie do stania! Michał jak się zaprze nogami o jakąś przeszkodę i nie
                  daj boże w tym czasie podasz mu ręce, to też najchętniej zamiast siadać od razu
                  by stawał, ale mu na to nie pozwalamy. Jedynie jak trzymamy go pod paszki to
                  pozwalamy mu trochę pospacerować w powietrzu!
                  • malilka Re: Nici z basenu 22.09.04, 09:30
                    Ech, a ja już piję swoją poranną kawę (8.30), coraz wcześniej niestety...
                    Opolanko, chciałam sprostować, że karmię teraz 6 razy, 5 zdarza się
                    sporadycznie, jak uda się małego przetrzymać po południu od 16.00 do kąpieli,
                    ale zwykle się nie daje. Karmimy się mniej więcej tak:
                    6.00 pierś
                    8.30-9.00 pierś
                    10.30 deserek- objętość pół słoiczka (po gotowanej gruszce policzki
                    gładziuteńkie ufff)
                    12.00 pierś i wyjście na spacer na 3 godziny
                    15.00 pierś
                    16.00 zupka (pół słoiczka)
                    17.30 pierś
                    19.30 pierś i spanie
                    w nocy między 2 a 4 też raz pierś.
                    Strasznie dużo tego wychodzi, ale mały jak jest głodny to nic go nie uspokoi
                    poza jedzonkiem. Czasem nam się udaje wyeliminować karmienie o 17.30, ale w
                    sumie to nie wiem, czy to dobry pomysł, bo dwa karmienia przed snem
                    teoretycznie powinny zapełnić brzuszek na noc... Opolanko, pisałaś że masz
                    stałe pory karmienia Zuzi, napisz proszę jakie. U nas często jednak są duże
                    wachnięcia. Jak mały skończy 6 m-cy to chciałabym go karmić tak:
                    6.00 pierś
                    9.00 pierś
                    12.00 zupka (ale już cały słoiczek i z mięskiem)
                    16.00 pierś
                    17.30 deserek
                    19.30 pierś i pewnie jeszcze jedno karmienie nocne
                    Ciekawe, czy mały da się tak ustawić smile

                    Winiu, przeraszam że się tak dopytuję, ale czy na weselu musiałaś odciągać
                    mleczko, czy piersi były ok? Wybieram się niedługo na całonocną imprezę i
                    zastanawiam się, czy będę musiała w jej trakcie zamykać się w łazience i
                    odciągać mleko.... Twój Szymek to niezły uparciuch skoro kleik też jest beee- a
                    próbowałaś podawać łyżeczką? Co do kupek to jak Maciuś nie zrobi przez cały
                    dzień to na szczęście nie wygląda, by mu to przeszkadzało. Wczoraj właśnie
                    zrobił kupkę po 2 dniach, nie dość że wielką i buraczkową (od razu widać co
                    dziecko je hehe) to jeszcze z twardym klockiem w środku, gdyby nie to że zrobił
                    tą kupkę na moich oczach (tuż po przewinięciu w czystą pieluszkę oczywiście smile
                    to bym nie uwierzyła, że niemowlak może taka zrobić bez stękania, prężenia i
                    płaczu. Aż zadzwoniłam do mamy, żeby się zapytać, czy buraczki mogą działać
                    zatwardzająco, ale ponoć nie, a różne kupki to norma przy dojrzewaniu układu
                    pokarmowego i skoro zrobił taka kupkę bez problemu to nie ma powodu do
                    niepokoju. Na koniec to aż małego wycałowałam, my mamusie jesteśmy śmieszne-
                    żeby tak się cieszyć z głupiej kupki smile))
                    A to mleczko Nestle to może jednak wypróbuj, bo ono pewnie jest mocno smakowe i
                    Szymek może nawet nie poczuje nielubianego smaku mleka modyfikowanego smile

                    Godiva, to Ewunia już raczkuje? Dobrze zrozumiałam? Jeśli tak, to zuch
                    dziewczynka smile

                    Co do samodzielnego stawania/siadania to co innego jak dziecko samo staje w
                    łóżeczku trzymając się np szczebelków, a co innego jak to robi podciągane za
                    ręce. Ale spotkałam się z opinią, że jeśli dziecko staje za wcześnie to lepiej
                    mu nie pozwalać, czyli typowo- dwie opinie na to samo.

                    Joasiiik, nie siej tu dywersji! Ja jestem uzależniona od tego wątku, od długich
                    postów na sto różnych tematów na raz i nie wyobrażam sobie, żeby dziewczyny
                    miały się przenieść na jakiekolwiek forum!

                    Pozrowionka
                    ps. wczoraj byłam na godzinnym spacerze w zacinającym deszczu, lodowatym
                    wietrze urywającym głowę, koszmar. Teraz widzę, że pada, na termometrze 10
                    stopni i niniejszym postanawiam- nigdzie dzisiaj nie wychodzę!
                    • eklon Re: Nici z basenu 22.09.04, 09:39
                      a ja już się zameldowałam na kwietniowych mamusiach!
                      Ale zaglądać będę i tu i tam!
                      • pearl24 takie tam-na szybkiego 22.09.04, 10:38
                        Ja na szybkiego bo mała spi od godziny i pewnie zaraz otworzy te swoje błękitne
                        oczęta

                        winiu-chciałam ci coś doradzić z tym mlekiem modyfikowanym-ja jak musiałam
                        małej podac (szłam na wesele a nie dałam rady ściągnąć bo tak to jest tylko
                        pierś)to pytałam znajomej lekarki jakie i usłyszałam "byle nie bebiko,jest
                        paskudne" i rzeczywiście jest dużo gorsze niż np nan czy humana-sama
                        wypróbowałam.
                        Teraz czasem jak musze iść na uczelnie a nie zdąże wrócić na karmienie to mała
                        dostanie nan2 i bardzo jej smakuje-dlatego "w razie W"kupiłam to w kartonikach
                        żeby tatuś nie miał stresa z prygotowaniem takiego z proszku

                        malilko-od pewnego czasu moja mała też wybudza sie z takim płaczem,rykiem jak
                        syrena,jakby jej coś było albo jaky sie bała.Ja zazyczaj daję jej wtedy pierś
                        na uspokojenie jak jest u nas w łózku albo coś do picia lub przytulam,czasem
                        starczy smok.Nie wiem od czego to-bałam sie że może jej coś jest,coś boli.Ale
                        podobno dzieci zaczynają już śnić i może to koszmary??
                        Jak już pisałam my tez zaliczylismy wesele wiec mogę powiedzieć o
                        piersiach.Skubane dwa razy odwaliły mi taki numer.Przed weselem chciałam
                        ściągnąć i nic, marne kilkadziesiąt ml.
                        A na weselu bez laktatora sie nie obyło i to co 3 godziny i piersi twarde jak
                        kamienie-Jezu ile ja mleka z nich ściągnęłam.Widocznie taka byłam odprężona że
                        produkcja poszła na maxasmile)Aż żal było wylewać ale to było daleko od domu i
                        nie było jak dowieźć,no i lato.

                        I jeszcze prośba do ciebie malilko-skoro przygotowujesz posiłki i deserki sama
                        czy mogłabyś napisać jak i co sie robi??Jak jestem zielona a też wolałabym
                        małej ugotować gruszkę czy zupkę.

                        Mała jeszcze śpi:-0
                        Ale uciekam bo musze sie pouczyć-jejku jak ja byłam głupia jak byłam w
                        ciązy...zamiast wtedy sie wszystkim zająć,szkoda gadać,mądry Polak po szkodzie.

                        A i my już dostaliśmy kombinezon zimowy,niby na 80 ale jakieś duże wyjątkowo
                        (może dlatego że kupowany za granicą)wiec na pewno będzie na dłuzej-tylko
                        niestety ma stópki na stałe-coś sie z tym najwyżej zrobi,odetnie.

                        Uciekam
                        Miłego dnia
                        gosia
                      • male_co_nieco Re: Nici z basenu 22.09.04, 10:41
                        Ale jest tego czytania....
                        Igor nadal ma katar , bylismy u lakarza, dostaliśmyy krople do nosa,mieliśmy
                        zwiększyć dawkę wit.C, poza tym ok. Poza katarem młodemu nic nie dolega, znów
                        wrócił rozrabiaka,humor dopisuje, apetyt też smile
                        Za oknem nieprzyjemnie, choć wczoraj było gorzej, Igor za nic nie chciał usnąć,
                        a wałściwie usypiał i za 10 minut budził się z płaczem i tak w kółko a widać
                        było że zmęczony strasznie.Na spacery chodzimy normalnie mimo kataru, ale
                        wczoraj naprawdę było u nas paskudnie mimo to opatuliłam go porządnie poszlismy
                        na spacer - spał prawie godzinę , jednak przyzwyczaił się ,że spacer musi być
                        no i wtedy można pospać. O własnie pojawiło się u nas słońce, zimno nadal ale
                        przynajmniej nie pochmurno , szaro i smutno, zobaczymy na jak długo.

                        Łózeczko u nas już też opuszczone, bo Igor jak się czegoś złapie to zaraz do
                        siadania, najgorzej w huśtawce,siedzi tam w prawie leżacej pozycji( więc
                        wałściwie leżysmile)z przodu ma blat na którym zamontowane są zabawki no i jak je
                        złapie to zaraz siedzi, tak więc zabawki już z blatu zniknęły. co do tego czy
                        pozwalać dziecku siadać jesli samo to robi , moim skromnym zdaniem tak , jesli
                        siada to widocznie jest gotowe, oczywiście nie zmuszać do siadania, ale trudno
                        również zmusić żeby nie siadało dziecko , które tą sztukę opanowało.

                        Malilka ja zauważyłam taką prawidowość im śpię mniej tym mniej mi się chce
                        spać.Dziwne.... no ale tak jest jak mały dobrze przespi noc i ja idę wczesniej
                        spać to rano wstaję padnięta, jak młody marudny albo ja zarwę noc co z uwagi
                        na pracę jak również rozrywkowy wrzesieńsmile mi się zdarza to funkcjonuje o
                        wiele lepiej. A spioch byłam niemiłosierny, ciągle mi się spać chciałosmile Na
                        dodatek nocny marek a to mi zostało, wcześniej niż po 24 nie zasnę.

                        My też zaczniemy ( może jutro) wpowadzać buraka. Zupki z mięsem( królik i
                        indyk) Igorowi samkują i wszytko po nich ok.

                        Już coraz bliżej do wesela a ja nadal mam problemy z odciągnięciem pokarmu,
                        rany kobitki jak wy to robicie ,że zaj ednym zamachem w butelece pojawia się od
                        100ml w zwyż?u mnie 30 to dobrze i to z trudem.

                        Nic uciekam bo mam jeszcze trochę do zrobienia i chcę skorzystać, ż emały spi.

                        Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24532&grupa=9&kat=0&a=m_h_a
                        • winia5 Re: Nici z basenu 22.09.04, 12:34
                          godiva - mały ślini sie niemiłosiernie, nie nadąrzam wycierać, poprostu jak
                          mały Bernardyn, ale broda jest normalna, żadnych zaczerwień. Natomiast po
                          Bebiko jak tylko mu coś poleci odrazu pojawiają sie czerwone plamy, nie są
                          szorstkie, tylko czerwone. Sama nie wiem, co to może być, uczulenie na Bebiko.

                          Cały czas jednak karmię piersia, tylko bebiko próbowałam od czasu do czasu,
                          żeby mały poznał właśnie inny smak mleczka, tak na wszelki wypadek, gdyby moje
                          piersi odmówiły posłuszeństwa. Teraz za waszą poradą kupię Nan2 i zobaczymy.

                          maliko- wesele było na 17, także przed wyjściem do Kościoła nakarmiłam małego,
                          potem podjechalismy na karmienie po kapaniu ok 21, piersi były juz nieco
                          nabrzmiałe, ale wytrzymały. Po karmieniu odciągneląm jeszcze ok 50 ml, tak,
                          żeby mały miał więcej i mógł dłużej pospać. Pisałaś, że ściągasz mleko
                          wieczorem, ja staram się też w ciągu dnia, zależy ile mały wypije, jeżeli tylko
                          z jednej piersi, to z drugiej odciągam. Oczywiście nie codziennie, tylko w
                          sytuacjach awaryjnych. Może dlatego,że ściągałam w ciągu dnia, nie miałam
                          potrzeby ściągania na weselu, zresztą, jak pisałam wesele było w Gorzowie,
                          także w każdej chwili mogłam wyjść i pojechać do domku na karmienie, czy żeby
                          odciągnąć.
                          Nie używam laktatora, bo go zwyczajnie nie posiadam, jakoś daję sobie radę
                          ręcznie, najpierw porządnie wymasuję pierś, a potem odciągam, ostatnio
                          naliczyłam 7 kanalików, tzn, 7 strumieni, nie wiem, jak to nazwaćsmile, z których
                          sikało mleczko.

                          Ja też jestem strasznym śpiochem, i nocnym markiem. Dzisiaj, może ze względu na
                          lekkie przeziębienie, spałam z małym do 11. Ale w moim przypadku zauważyłam
                          taka prawidłowość, im dłużej śpię, tym bardziej jestem nieprzytomna..

                          pozdrawiam
                          Ania
                        • bebicka Re: Nici z basenu 22.09.04, 12:45
                          Czesc Wszystkimsmile
                          O jeny!! Alez mialam czytania, dwa tygodnie urlopu i az trudno nadrobic
                          zaleglosci, tym bardziej ze mam wrazenia ze mojemu dziecku rozki urosly w tej
                          Hiszpanii.
                          Na wyjezdzie problemow nie mialysmy z nim zadnych. Spal lepiej niz w domu, nie
                          chorowla... uff na szczescie bo tego sie najbardziej balam, wcinal swoje
                          mleczko i jabluszko, wolalam nie eksperymentowac z nowosciami, chociaz raz
                          dalam mu gruszke z bananem, smakowalo, ale potem jakie sproblemy z brzuszkiem
                          mial, wiec na razie spasowalam.
                          teraz to nasz dzien wyglada w miare tak
                          budzimy sie kolo 7, maz idzie po osmej do pracy wiec przez godzine Mlody bada
                          meza nas, zeby itp. ja obok staram sie jeszcze chociaz tak jednym okiem posapc,
                          ale trudno raczje jak Ci dwaj sie chichrajasmile
                          kolo 8 zazwyczja wcianmy mleczko, potem sie bujamy do 11-12, i albo sie uda
                          zasnac, zazwyczaj sie udaje ale po dlugich bojach, chociaz dzisiaj sie nie
                          udalosad
                          kolo 12 zupka, caly sloiczek nam wchodzi
                          kolo 15 mleczko, kolo 18 podobnie potem kolo 20-21 idziemy spac i jeszcze
                          mleczko na dobranoc
                          + jedno w nocy zazwyczja kolo 4
                          no i jak to napisalam to pomyslalam ze wcale tak nie jest po prostu Mlodego sie
                          nie da tak uregulowac, bo np wczoraj zjadl kolo 19 i spal dzisiaj do 6 ranosmile
                          z nim to tak roznie bywa jak widac.
                          Najgorzej ze nie chce zasypiac, kiedys... ba jeszcze tydzien temu odlozony po
                          kapieli powiercil sie troche z pieluszka i juz spal a teraz to i godzine
                          potrafi i widac ze sie meczy bo niby chce spac a nie moze zasnac. W dzien to
                          samo, nawet poplakac potrafi. A w ogole to nie wiem jak Wam sie udaje usypiac
                          dzieciaki, u nas nie ma mowy zeby uspic jezeli on nie chce sam spac. Ale moze
                          to kwestia przystawiania do piersi... nie wiem.
                          poza tym to u nas jest odwrotnie calkiem jak piszecie, ze staracie sie odkladac
                          dzieciaczki do lozeczek, zeby sie nie przyzwyczjalay itp. Mlody nie spi z nami
                          juz od nie wiem kiedy, i wrecz tego nie lubi, i nie ze dluzej by z nami spal a
                          wrecz odwrotnie, szybciej by sie wybudzal. Indywidualista takismile przytulac sie
                          tez za bardzo nie lubi, ot tyle o ile, na rekach nie zasnie zeby nie wiem co,
                          no chyba zepadnie po prostu...nie wiem czy to wszytsko jest sprawa tego ze nie
                          akrmie piersia... i w sumie to nie narzekam, bo wiem jakie problemy maja
                          kolzenkai i z odstawieniem od piersi i z zostawieniem malucha z kims, anwet z
                          babcia czy z tata. U mnie takich problemow nie ma, Mlody jest bardzo
                          towarzyski... i chocia zna ogol to sobie chwale to jakos mi tak szkoda, bo mamw
                          razenie jakby ju doroslsmile eee zawsze troche ponarzekac trzebasmile

                          A co do naszych umiejetnosci... siadac sam jeszcze nie siada, ale jak mu sie
                          poda rece to hyci juz zadowolony, ostatnio siedzial sobie sam w waniennce,
                          trzymajac sie tejze. Zadowolony na maxa, chlapal ile sie dalo...t nz zanim
                          przerazony powodzia tata nie ukrucil tej zabawy.
                          Za to uwielbia sie przerwcac na brzuszek i robi to w mgnieniu oka, doslownie.
                          nie nadazamy za nim, gorzej ze nie umie wrocic na plecy wiec po jakims czasie
                          na tym brzuchu zaczyna marudzic a jak sie go przewroci na plecy to myk i znowu
                          jest na brzuchu. no urwis i tylesmile! i jeszcze sie przemieszczac potrafi, nawet
                          raz go zlapalm jak juz na kolanach pchal sie do przodu, tylko jeszcze to
                          wszystko takie nieskoordynowane, ale jak zacznie raczkowac ... lo rany, juz
                          jestem przerazonasmile
                          lapie sie za stopy, chociaz stanowi to dla niego pewien wysilek, wiec smiesznie
                          przy tym stekasmile a przwijanie go stalo sie nie lada wyczynem, cuda potrafi
                          wyczyniac na przewijaku, chyba tez to znacie, co?wink
                          do tego oczywiscie slini sie na calego, chociaz zabkow jak nie ma tak nie ma,
                          tylko widac ze mu dziasla dokuczaja.
                          no i tyle tego...
                          aaa wczoraj bylo u nas w 3city trzesienie ziemi... pierwszego wstrzasu to nie
                          poczulam nawet a drugi spedzilismy pijac mleczko..smile ale odnotowac warto po to
                          podobno (i oby) raz na sto lat)
                          a dzisiaj po raz pierwszy w pracy, na razie tylko na moment, ale od
                          pazdziernika juz na calego, cale szczescie ze w moim przypadku to oznacza w
                          sumie ok 12 godzin tygodniowo. Ale i tak chcemy poszukac jakiejs opiekunki
                          zaufanej, nawet mamy jedna na oku, wole miec kogos na stale obcego od kogo moge
                          wymagac, chociaz wiem ze babcie by pomogly, ale jedna pracuje a druga tez
                          prowadzi dosc aktywne zycie...z reszta po co ja wam o tym pisze. Nudy w koncusmile
                          jutro idziemy na przeglad gwarancyjny i chyba na szczepienie, mam nadzieje ze
                          zniesie je podobnie dobrze jak poprzednie... i ze my tez je tak zniesiemy, nie
                          cierpie jak zadaja krzywde mojemu maluchowi!!!!! grrrr ale wiem oczywiscie ze
                          trzeba i na szczescie on tego nie pamieta.
                          no dobra to uciekam, wracam do domku
                          pogoda dzisiaj pod psem strsznie! ale Mlody z babcia sie juz wyspaceruje ,
                          najgorzej ze paskuden pogodowa dni to dopiero przed nami, jesien, ach jak ja
                          jej nie cierpie! Byle do grudnia, do Swiat, fajne beda w tym roku, nie
                          uwazaciesmile a potem juz z gorki, chociaz podobno w styczniu ma byc kilka dni ok
                          20 stopni... hmmm
                          pozdrawiam
                          na razie
                          maraska
                          • joasiiik25 Re: Jesienne zakupy:) 22.09.04, 14:05
                            Wczoraj wybrałam sie na jesienne zakupy, nie było by w tym nic dziwnego, ale po
                            raz pierwszy poszłam na zakupy do CIUCHLANDU za namową koleżanki co ma synka z
                            1.04.04. Kupiłam śliczny, nowy kombinezon rozm. 80 (nowy bo z orginalną metką)i
                            wiele innych fajnych ciuszków dla mojego synka wydałam zaledwie 70zl a ubranek
                            spokojnie starczy na jesienne chłodne dni.

                            Dziewczyny jak wyglądają u was kąpiele? czy są one codzienne? bo mi się
                            zdarzyło, że mały przesypiał pore kąpieli (zawsze był kąpany ok.19:30)i kilka
                            razy go nie wykąpałam. Zresztą robi się coraz zimniej w mieszkaniu bo jeszcze
                            nie grzeją.

                            Mam pytanko: czy wasze dzieciaczki czasami szlochają przez sen? mój jest
                            pogodnym dzieckiem, mało ogólnie płacze, ale czasami szlocha przez sen. Nie
                            wiem dlaczego? Przecież w domku jest spokój, nikt nie krzyczy itp więc skąd ten
                            płacz?

                            pozdrawiamy serdeczniesmile
        • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 22.09.04, 14:05
          Winiu, ja również jestem zdania, że bebiko jest wstrętne i na dokładkę ma
          okropny zapach. Wcale nie dziwię się, że Szymusiowi nie smakuje. Mądry
          chłopczyk. Rzeczywiście wypróbuj nan, jest dużo smaczniejszy. A podobno
          najbardziej podobna do mleka matki jest humana. Mój pije bebilon pepti, który
          jest niedobry, ale już się do niego przyzwyczaił.

          Malilko, my pod koniec sierpnia byliśmy na weselu i w pośpiechu zapomniałam
          laktatora. To był istny koszmar. Musiałam w toalecie ręcznie odciągać. Polecam
          wsunąć do torebki. Jeśli nie będzie Ci potrzebny to super, ale lepiej mieć
          żebyś nie cierpiała.

          Wczoraj Niki zjadł rano troszkę zupki jarzynowej bobowity i pół dnia mu się
          ulewało. Czy tak może dawać znać alergia na któryś ze składników?

          U nas dziś pojawił się drugi ząbek. Mam nadzieję, że na następne poczekamy
          chwilkę dłużej i troszkę odpoczniemy.

          Nasz plan żywieniowy wygląda mniej więcej tak:
          6.00 - pierś
          9.30 - pierś
          12.30 - bebilon pepti
          16.00 - pierś
          19.30 - bebilon pepti
          w nocy między 1.00 a 3.00 piers (choć niekiedy uda mu się przespać noc). W
          międzyczasie testuję zupki, deserki i soczki w ilościach nie przekraczających
          1/3 słoiczka.
          Co do premiery niekapka, to narazie bez entuzjamu. Owszem fajnie jest się nim
          pobawić. Ale wypycha ustnik jęzorkiem jak coś niedobrego, chociaż jak już
          zaciągnie to pije pięknie i się nie krztusi. Wczoraj też przerzuciliśmy się na
          większy smoczek do butli Aventu i o dziwo obyło się bez krztuszenia, a 200 ml
          mleczka pękło w 5 min. Masakra. Chyba wrócę do wolniejszego.

          Buziaki
          • opolanka1 jedzenia, spanie i tym podobne 22.09.04, 15:05
            Cześc dziewczyny....

            Moja ciocia bawi sie z mała wiec kżystam jak mogę i piszę do Was.

            Jeśli chodiz o to wstawanie, to ja Malilko nie chce absolutnie aby to robiła,
            ale czasem nie uda mi sie zareagować szybko i ona już an nogach, ale od razu ją
            kladę lub aby mi siedziała, ale podtrzymuje ją aby nie szło na kręgosłup, albo
            tak pół leżaco

            Co do karmienia, to ja od gdzieś tygodnia zastąpiłam jej jeden posilek, ale juz
            za 5 dni bedzie miała pół roku, wiec jeśli sie pospieszylam o te 2 tygodnie to
            wydaje mi sie, ze sie nic nie stało. Malilko napisaąłś, ze po jablku były
            szorstkie policzki, ja zaczełam sie zastanawiać, czy maął takze mnie miaął
            wlaśnie takich problemów. bo krostki wokoło ust to napewno od śliny, ale jak
            wyszla jej pierwsza jedynka, to od dwóch dni mniejsze ilości śliny ciekną jej
            po brodzie, ale mycie i natłuszczanie robie nonstop....bardzo przydała mi sie
            maść z wiesziołka, kupiona w kraju, jakoś zaleczyla to podrażnienie, które
            prawie było juz dużym liszajem....jak amła ma tak mieć przy każdym ząbku, to ja
            dziekuje, ne wspominając , ze przez to musze ją przebierac kilka razy dziennie
            bo wszysko jets mokre.....
            A co do karmienia, to noc jest taka, ze karmie chyba z cztery razy, to zależy,
            ale jak sie obudzi to
            7.30 pierś
            10.00 pierś
            13,00 cosik stałego
            15.00 lub 15.30 piers
            17.00 lub 17.30 pierś
            i po kapieli około 19.30 ostanie jedzonko pierś
            ..oczywiscie te pory sie różnia czasem nawet pół godiznki, ale te pierwsze 3
            karmienia to już jest prawie stała pora.

            Co do jedzonka, to malej podaje ze słoiczka, ale przetwory zrobione przez
            babcie w domciu, czyli marchewka ugotowana na mięko zmiksowana, do słoiczka
            włożóna i zagotwana, aby wieczko trzymało...mieszam z jabłuszkiem tak samo
            zrobionym i przechowywanym. Ziemniak gotuje kazdego dnia. A jak podaje to mi
            już wychodzi cały słoiczek, tylko słoik słoikowi nie równy...ja podaje ten 190
            gram....ale zależy co maął je...bo jedengo wiecej drugiego mniej produktu. Te
            które juz przetestowałam to daje własnie tak duzo, a tych które będe testować,
            to pare łyżeczek, ale to zrobię juz chyba przy popołudniowym karnieniu aby
            zobaczyc reakcje. Chce teraz podać kleik ryżowy, potem zmiesac go z
            jabłuszkiem, a następnie pójda w ruch moze buraczki, pietruszka, i jakies
            mięsko...jeszze zupki nie gotowaąlm, ale takze mam zamiar zrobić próbkę.
            Wiec Malilka, daj przepis jak sie robi te zupke!!!! proszę

            Po waszych opisach dnia jedzonka dziecka widze, ze moja mała jada częsciej,
            moze mój pakarm staje sie mniej wartościowy, a moze ona juz taka duża i
            potrzebuje wiecej....za parę dni bedzie mieć 6 miesiecy, a napewno ma juz 9
            kilo, ale dokladnie nie wiem ile.....30 września id e do lekarza, to sie zobaczy

            Pytanie dziewzyny o ząbki, jak je czyścic, czym i od kiedy?????

            Z kubka niekapka, jakoś maął nie lubi pic, za szybko jej leci, ale łżeczka
            zostaął zaakceptowana od razu.....

            Mała daje mi trochę w kośc, bo trzeba sie nią bardzo duzo zajmowac, fakt, ze
            umie sie sama bawić, ale nie wiecej niz pół do godzinki i to z samego rana, bo
            im blizej popołudnia, nie wspominajac o wieczorze, to staje sie wybredna i nie
            chce patrzeć na wciaz te same zabawki......

            ok uciekam i życze miłego dnia




            • mag-da Re: jedzenia, spanie i tym podobne 22.09.04, 16:39
              Cześć ja z posiłkami jestem na szarym końcu. Dałam mu ponad trzy tyg. temu jak
              tylko skonczył 4 miesiące pare łyżeczek jabłka z gruszką a za dwa dni marchewkę
              z ziemniakami i potem go strasznie wysypało. Przestałam mu podawać i czekałam
              aż wysypka zniknie żeby potem jeszcze raz sprawdzić co go tak uczula. I jak
              wiecie wysypka się przemieściła ale do tej pory nie znikła, więc wczoraj
              zaczęłam od początku - czyli dałam mu 3 łyżeczki marchewki z jabłkiem i NIC,
              nie ma żadnej reakcji. Moje modły zostały wysłuchane. Musi go coś innego
              uczulać co cały czas jem ale co to jest nie mam pojęcia? Henryk jest cały czas
              karmiony piersią średnio co 2,5 godziny. I przyznam że mam już czasami trochę
              dosyć ale niestety jak się jest mamą alergika trzeba jeszcze trochę pociągnąć.
              W Londynie już trzeci dzień pada i wjeje...
              mimo to gorąco pozdrawiam.
              magda
              • izabela_p25 Re: jedzenia, spanie i tym podobne 22.09.04, 22:08
                Czesc dziewczyny

                Nie bylo mnie prawie 3 tygodnie na forum z winy popsutej neostrady i znowu
                ogromne zaleglosci w czytaniu. A jest co czytac tyle nowych rzeczy wydazylo sie
                ostatnio. Nie wiem czy uda mi sie przeczytac wszystkie posty.

                Godiva nie przejmuj sie zjedzona okladka nic Ewuniu nie powinno sie stac, moze
                ja troszke pobolec brzuszek. Moja coreczka w sobote bawila sie kaczuszka i w
                pewnym momencie zauwazylam ze kaczucha nie ma jednego oka. Wczesiej w ogole nie
                zauwazylam ze oczy sa przyklejpne. Szukalam w buzce u Martnki czy nie ma tego
                oka ale nie znalazlam i wtedy pomyslam ze gdzies spadlo i zapomnialam o tym. W
                nocy mala plakala i nie umiala spac meczylo ja to do wczoraj kiedy to zrobila
                kupke a w jej pampersie znzlazlam w calosci oko od kaczuchy.

                Winia - Martyna podobnie jak twoj maly slini sie niesamowicie ma nawet czerwona
                brode ale zabkow jeszcze nie ma.

                Co do codziennych zajec to Martyna domaga sie piersi co 2 godziny. Probuje
                podawac jej zupki i przecierki ale roznie to wychodzi Dzisiaj zjadla pol
                sloiczka dyni z ziemnakiem ze sloiczka ale potm i tak domagala sie piersi
                skapitulowalam i podalam jej po godzinie. Pozniej byla przejedzona i jej sie
                ulewalo. Butelki nie chce w ogole nie pije ani soczkow ani herbatki ani mleczka
                modyfikowanego ani mleka odciagnietego. Po prostu odrzuca ja smoczek
                (probowalam roznych smokow i butelek nic nie podchodzi). Nie mam juz sily dalej
                probowac bo zawsze konczy sie to tak samo placzem.
                Udalo mi sie ustalic pewien rytm dnia o 19.30 kapiel pozniej cycus i Martynka
                zasypia. Budzi sie okolo 2-3 na karmienie a pozniej roznie 6-7 czasami nawet 8.
                Ma dwie godziny aktywnosci a potem znow zasypia na 40 minut. Pozniej znow 2
                godziny aktywnosci i sen na spacerku. Spacery nie naleza do przyjemnosi bo jak
                malutka nie spi to nie chce lezec we wozku i potwornie placze az sie ludzie na
                ulicy ogladaja. Placze do momentu az sie jej na rece nie wezmie i wtedy jest
                spokoj. Uwielbia ogladac sie za samochodami chlopcami grajacymi w pilke na
                boisku i wzsystko dookola ja interesuje. Czasami nie mam jak zrobic zakupów.
                Moje spacery wygladaja tak- Martynke trzymam na rece a druga pcham wozek,
                strasznie meczace a do tego ostanio taka paskudna pgoda...
                Musze konczyc bo czas ucieka a ja mam jeszce posprzatac poprasowac... Wszystkie
                zaleglosci odrabiam jak Martyna idzie spac wieczorkiem czasmi nawet nie mam
                czasu dla siebie i padnieta chodze spac kolo 1 i wowczas zaluje ze mam takie
                duze mieszkanie.
                Pozdrowienia dla mam a caluski dla maluszkow
                Iza i Martynka
                • eklon Re: jedzenia, spanie i tym podobne 23.09.04, 08:40
                  Witam,
                  ja mam dzisiaj małego doła psychicznego.
                  Po pierwsze Michał dzisiaj znowu słabo spał. Nie kaszlał już, ale za to budził
                  się co godzinkę i płakał. Jak mu dałam smoczka to był spokojny aż do pory
                  karmienia, a po karmieniu wszystko od nowa. Po prostu piękna nocka.
                  Na dokładkę poszłam wczoraj do kontroli, bo coraz bardziej nie podobał mi sie
                  jego kaszel. Nie było naszej pani doktor tylko druga, która przyjmuje w naszej
                  przychodni. Ona również przyznała, że osłuchowo wszystko jest już w porządku,
                  ale stwierdziła, że wg niej Michał ma skurcz oskrzeli najprawdopodobniej na tle
                  alergicznym i od dziś zaczynamy inhalacje i branie zyrtecu. Miałam nadzieję, że
                  da się tego uniknąć, ale widocznie mój szkrab nie jest uczulony tylko na
                  białko, ale jeszcze na coś, czego nie potrafię wyeliminować! Poczekam, czy
                  inhalacje dadzą jakiś efekt. Mam nadzieję, że tak.

                  Co do karmienia. U nas przez chorobę trochę się to rozlegulowało, ale
                  generalnie wygląda tak:
                  7 - pierś
                  10 - mleczko odciągnięte dzień wcześniej
                  13 - zupka
                  15 - pierś
                  18 - pierś, albo ok.17.30 -deserek
                  19.30 - pierś
                  23 - pierś
                  1 - pierś
                  5 - pierś
                  Oczywiście te nocne karmienia to ostatnio potrafią się przesuwać o godzinę i
                  wtedy z 23 robi się 22 i dochodzi jeszcze jedno karmienie o 3-ciej. Co ciekawe
                  jeszcze miesiąc temu Michał potrafił przespać bez przerwy od 21-22 do 4-5, a
                  czasami nawet do 6-tej.
                  Mam nadzieję, że jeszcze te czasy powrócą!

                  Joasik ja narazie wstrzymałam się z zakupami jesienno-zimowymi, bo Michał
                  rośnie jeszcze jak na drożdżach i nie wiem, czy kupować już na 86, czy może
                  jeszce większe. Teraz 74 jest na styk, więc ostatnio (jakiś miesiąc temu)
                  kupowałam już wszystko na 80 i teraz nie jest to już wcale takie bardzo za
                  duże. Na razie wspomaga mnie koleżanka, która dostała dużo ciuszków po
                  dzieciach swojej kuzynki, a że jej mała jest o miesiąc młodsza od Michała, więc
                  zanim ona dorośnie Michał zdąży je wynosić, więc na brak ciuchów nie narzekam.
                  Zastanawiam się tylko nad butami. Chyba będę musiała się już za jakimiś
                  rozejrzeć. Na razie zakładam mu takie na mięciutkiej podeszwie wykończone
                  wełną, ale już mu są też takie akurat!

                  Śmigam coś porobić, bo na razie się obijam!
                  • male_co_nieco Re: jedzenia, spanie i tym podobne 23.09.04, 09:06
                    Znowu pobudka oo 5 a marudzenie już od 4 sad Wczoraj do 15 było ok, a później
                    rączki, rączki i jeszcze raz rączki, rzecz jasna moje. Igor był bardzo senny na
                    rękach przysypiał a kazda próba odłożenia go do łózeczka , na leżaczek czy
                    łóżko kończyła się tym ,że równocześnie zdotknięcie podłoża mały podnosił
                    wrzask taki,że chyba cały blok słyszał. Skończło się tym, że siedziałam w
                    fotelu a mały spał u mie na rękach.Zasypianie, nie licząc tego po kapieli , to
                    u nas wogóle wyższa szkołą jazdy.Zdarza się ,że Igor wrzeszczy wniebogłosy,
                    ostatnio upodobał sobie dotykanie przy zasypianiu mojej twarzy, dotykanie
                    delikatnie mówiąc, bo czasami szczypie, ciągnie za nos, itp. Jak tak dalej
                    pójdzie to niektórzy pomyślą ,ze notorycznie zupę przesalamsmile Na spacerkach spi
                    mu się najlepiej, tylko tgdyby nie ten deszcz.....Teraz na szczęście usnał bez
                    większych przebojów.

                    To tyle, uciekam bo muszę się troszkę pouczyć
                  • joasiiik25 Re: paskudna pogoda:( 23.09.04, 09:08
                    Witam!!!

                    Mam za oknem paskudna, deszczowa pogode a zostal mi jeden pampers wiec musze
                    wyskoczyc na zakupysad. Kacperka zostawie u sasiadki bo nie chce go ciagnac w
                    taka chlape.

                    Eklon: mam ze Michałek szybko wroci do pelnego zdrowia, wiem jak rozpoczyna sie
                    dzien po tak kiepskiej nocy sad mnie ratuje tylko kawa i kawa...
                    Moj maly zaczal ponownie przesypiac ladnie nocki, wiec na brak snu nie
                    narzekamsmile

                    Rowniesz nie podaje malemu kleiku, nie chce zeby mu sie brzusiu niepotrzebnie
                    po tym kleiku rozpychal. Daje mu piers, zupki i deserki.

                    Kacper ostatnio na rozlozonym koca zaczal pelzac jak gasienica...przeszedl z
                    dobre 3 dlugosci kocyka- nagralam sobie na kamere, bo to fajna pamiatka,
                    zastanawiam sie czy zechce jeszcze kiedykolwiek to powtorzyc

                    Uciekam bo dzis mam dzien na sprzatanie i malyemu juz sie znudzila samotna
                    zabawasad
                    • malilka Re: paskudna pogoda:( 23.09.04, 10:45
                      Pearl- ja też myślę, że naszym dzieciom śnią się już różne rzeczy,
                      niekoniecznie przyjemne i to je wybudza. Na szczęście Maciuś budzi się zwykle
                      zanim ja pójdę spać, potem już raczej śpi spokojnie. Zastanawiam się, czy to
                      nie jest może kwestia tego, że dochodzą do niego różne dźwięki, póki my się nie
                      położymy (muzyka, rozmowy, czasem tv), ale jeśli to to, to trudno- musi się do
                      tego przyzwyczaić, bo nie będziemy codziennie od 19.00 siedzieli w ciszy
                      milcząc smile

                      Dziewczyny, gotowanie zupek dla niemowlaka to super prosta sprawa, Opolanka Ty
                      już to robisz, tylko o tym nie wieszsmile Generalnie u nas bazą zupki jest
                      marchewka, pietruszka i ziemniak i do tego po kolei dodaję inne warzywa
                      zmieniając smak i kolor zupki. Np. wczoraj była buraczkowa z 2 średnich
                      marchewek, jednego ziemniaka, 2cm pietruszki i jednego buraczka. Warzywa myję,
                      obieram, sparzam wrzątkiem, ścieram na tarce i w garnku zalewam wrzątkiem tak,
                      by warzywa przykryć i żeby się nie przypaliły, ale im mniej wody tym lepiej.
                      Gotuję 20-25 minut do miękkości, po przestudzeniu miksuję dodając w trakcie
                      miksowania łyżkę oliwy z oliwek (można masło jeśli dziecko nie ma skazy
                      białkowej, ale cenniejszy skład ma oliwa). Mnie wychodzi konsystencja akurat do
                      podawania łyżeczką, jeśli zupka wyjdzie za rzadka to można dosypać kleiku
                      ryżowego albo kukrydzianego. Dzisiaj zamiast buraczka wkroiłam kawałek dynii,
                      można też brokuły, kalarepkę, kalafiora, por, seler- w zależności od tego co
                      toleruje nasze dziecko, a czego nie. Jeśli jest już wprowadzone mięsko, to do
                      tego 1-2 łyżeczki (na porcję) ugotowanego osobno mięska.
                      A na deserk gotowana gruszka- gruszkę sparzoną wrzątkiem obieram, kroję na
                      drobne kawałeczki, zalewam minimalną ilością wody (dosłownie 2-3 łyżki) i
                      gotuję do miękkości (10-15 min). Potem rozcieram kawałeczki widelcem i już-
                      mały to wprost uwielbia, a ja potwierdzam, że pyszne. Jeśli deserk ma być
                      treściwszy, to też można dosypać jakiegoś kleiku. Gotować można też prawie
                      wszystkie inne owoce, a jeśli maluch dobrze znosi surowizny, to wystarczy owoc
                      zetrzeć na tarce (nie metalowej!) i już smile

                      Opolanko, pewnie że to wszystko jedno czy zastąpisz posiłek mleczny 2 tygodnie
                      wcześniej, czy później smile Ja się wstrzymałam głównie przez policzki, bo póki
                      one nie były gładkie, to nie widziałam, czy mały reaguje na jakąś nowość, czy
                      nie. A podrażnienia wokół ust i na brodzie Zuzi raczej były od śliny, alergia
                      pokarmowa to się raczej rzuca na policzki, uszy, dekold, brzuszek, zagięcia
                      rączek i nóżek, choć wiadomo, że każde dziecko może zareagować indywidualnie.
                      • monikaps Re: paskudna pogoda:( 23.09.04, 23:43
                        Witam!

                        Dzieki, malilka, za przepisy kulinarne. Za kilka tygodni nie bede musiala sie zastanawiac, jak gotowac Ewuni. Poki co, zaczelismy eksperymenty z soczkiem no i raczej nie ma sukcesow. Pierwszy lyk wyladowal na ubranku, bo sliniak byl za krotki... Kolejne lyzeczki tez spotkaly sie z grymasami. Podawalismy BoboFruta. Jutro sprobujemy klarowny Bobovity, moze pojdzie lepiej.

                        Mam pytanie co do niekapkow. Ja juz nie mam pomyslu, jak Ewunie nauczyc z tego pic. Poradzcie cos. Udoilam swojego mleczka (a swoja droga, ale to slodkie, jak glukoza przed badaniem krwi), umaczalam nawet dziobek w mleczku i tez nie zalapala, co z tym zrobic. No swietny gryzaczek i tyle. A reszte mozna potrzymac lapkami albo wyrzucic z fotelika. Ale wypic to nic nie wypila. I jak jej to podawac, dziubkiem do gory czy do dolu wzgledem tego wkleslego srodka?

                        My jutro jedziemy ogladac kombinezony, ale kupowac bedziemy dopiero za jakis czas. Jest problem, bo takie z paputkami to najwieksze sa na 86 cm. Najwyzej paputki kupimy oddzielnie. No i chyba kupimy jakies paputki na teraz, bo skarpetki to juz za malo, a w kapciuszkach z grzechotkami w zyrafkach to troche niepowaznie wyglada.

                        Dzis Ewa chyba po raz pierwszy swiadomie przewrocila sie z brzuszka na plecki (wczesniej pare razy tez jej sie udalo, ale chyba raczej przypadkiem). Ja wiem, ze Wasze pociechy robily to wczesniej, ale ja juz prawie stracilam nadzieje, ze sie doczekam. Niezle to sobie wykoncypowala: najpierw przechyla glowke, a dopiero za glowka leci cala reszta. A jutro kapiemy sie w duzej wannie. W zeszlym tygodniu probowalismy po raz pierwszy, Ewuni bardzo sie podobalo: w zasadzie po co jej basen - wanna wystarczy do plywania przy takich rozmiarach. Ale pewnie na basen tez pojdziemy.

                        Kurcze, zrobilo sie tak niemilo na dworze, ze skrocilismy spacery do 2 godzin, bo to ani pokarmic na dworze ani przewinac. A jeszcze niedawno na 6 godzin potrafilysmy wybyc z domku. Byle do wiosny!

                        Pozdrowienia
                        duzo sloneczka i pogody ducha dla mamus i dzieciaczkow

                        Monika i Ewa
                        • malilka Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 10:49
                          Hej smile
                          Jak mnie wkurza Hipp i jego produkty,wrrrrrrrrrrrrrrrrr! Ostatnio doszłam do
                          wniosku, że moje dziecko jest mało "nawodnione", bo pije w dzień z piersi 3-5
                          minut, je zupki i deserki, no i chyba powinien więcej pić, zwłaszcza że tak co
                          trzecia kupka jest bardzo gęsta. Postanowiłam, że przynajmniej do czasu
                          ponownego włączenia do jadłospisu jabłka będę mu podawała soki. Ale to nie
                          okazało się być proste, biorąc pod uwagę, że Maciuś nie może pić soków na bazie
                          jabłek i jagód, zostawały tylko winogoronowe z dodatkami, ale te z kolei są
                          klarowne, a klarownych moje dziecko też nie lubi smile No więc nie miałam jakich
                          soków podać. Wczoraj na zakupach w hipermarkecie przechodziłam obok półki z
                          sokami dla dzieci i tak z przyzwyczajenia omiotłam je wzrokiem i patrzę- jest
                          przecierowy sok z SAMEJ marchewki Hippa. Ucieszyłam się, wrzuciłam do koszyka,
                          w domu czytam skład- cukier 6,7%. No myślałam, że mnie trafi, zwłaszcza że
                          wcześniej też się nacięłam, bo szukałam deserków bez jabłek i jagód (oj też
                          praktycznie nie ma takich) i znalazłam morele Hippa po 4 m-cu i to samo-
                          dosładzane cukrem sad Także na razie moje dziecko nie będzie pić soków, dobrze
                          że mam niesypane gruszki, bo one też ładnie działają na kupkowanie smile

                          Nocka tragiczna- pobudki na jedzonko o 2,4,6 i ostateczna pobudka o 7.45, czuję
                          się jak zombie sad A niedługo o tej 7.45 będzie ciemno, to już w ogóle chyba się
                          nie podniosę z łóżka...

                          Monikaps- mój Maciuś co prawda od razu załapał o co chodzi z niekapkiem i teraz
                          pije z niego jak stary, ale pamiętam, że czytałam kiedyś gdzieś na forum, że
                          inne mamy ucząc dziecko pić z niekapka zdejmowały tą zewnętrzną uszczelkę
                          (mówię o Avencie), żeby dziecko załapało, że z tego może lecieć płyn. Musisz
                          wtedy uważać na zakrztuszenie, bo leje się jak z normalnego kubeczka, ale
                          podobno dzieciaczki wtedy uświadamiają sobie, że to nie gryzaczek smile Ja kiedyś
                          po myciu zapomniałam włożyć tą uszczelkę i potem się dziwiłam, że niekapek, a
                          małemu po brodzie leci, hihi. Ale też sobie poradził, dzielny jest smile A dzióbek
                          musi być do dołu.
                          A co spacerków, to Maciuś już chodzi w swoich odlotowych rajstopkach w morze z
                          plażą, bo skarpetki ściąga natychmiast, nawet jak na spacerze jest 10 stopni. W
                          domu cały czas opcja gołej stopy, nawet lodowatej. Ale dzisiaj rano zaczęli
                          grzać, więc będzie przyjemniej. No i my też skóciliśmy spacerki, ja nie jestem
                          w stanie wytrzymać dłużej niż 2 godziny w taką pogodę. Jak na razie wychodzę
                          codziennie, nawet w lejący deszcz, chociaż już kilka razy rano postanawiałam,
                          że w taką pogodę to za żadne skarby smile

                          Opolanka, pytałaś ostatnio o mycie ząbków. Ja myję małemu 2x dziennie naparem z
                          rumianku, najpierw mu szczotkuję dziąsła i ząbki silikonową szczoteczką do
                          dziąseł (nr 1 z Canpolu), a potem szoruję dwa ząbki już szczoteczką do
                          pierwszych ząbków (nr 2). Mały to uwielbia i każde mycie trwa z 2-3 minuty.
                          Wyczytałam, że najlepiej to po każdym karmieniu przemywać dziąsła i ząbki
                          naparem z rumianku i gazikiem, no ale na to nie mam ani czasu ani siły.
                          • joasiiik25 Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 11:07
                            Trzeci dzien siedze z malym w domku, poniewaz mamy brzydka podoge za oknem.
                            Wczoraj zostawialm synka z koniecznosci u kolezanki (matki 2 dzieci) i poszlam
                            po pampersy nie bylo mnie ok. 30 min. Wchodze do klatki i slysze placz mojego
                            szkraba, byl na 3 pietrze a slychac go bylo na patrerze...mialam wyrzuty
                            sumienia ze go tak zostawailam, ale szybko sie uspokoil i przestal plakac.

                            koncze bo juz sie zbudzil
                            • mag-da do Jagny 04 24.09.04, 15:51
                              Cześć wszystkim,
                              Jagna zawsze zapominam się o to spytać, napisałaś w swoim poście kiedyś tam, że
                              Niki brzydko przewraca się na boczki. Mój Henryś przy przewracaniu ma główkę
                              odchyloną do tyłu. Czy to o to chodzi? Co to oznacza i dlaczego jest nie dobrze?
                              A w ogóle do Zosia coś się dawno nie odzywała. Ciekawe czy u jej dziewczynek
                              wszystko w porządku.
                              Henrysiowi wysypka zeszła Huraaaa
                              (ciekawe na jak długo) Podałam mu wczoraj parę łyżeczek kaszki ryżowej w
                              nadziei że będzie dłużej spał o on budził się częściej niż zwykle i strasznie
                              pierdział. Ciekawe czy to od tego, czy znowu mamusia się czegoś nażarła.
                              Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
                              magda
                            • izabela_p25 Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 15:51
                              Witam
                              Pogoda faktycznie paskudna wieje zimno i pada deszcz. Steram sie nie rezygnowac
                              ze spacerów i przynajmniej na godzinke wyjsc z mala z domu i wtedy robie zakupy
                              bo jestem zdana tylko na sie (maz do pozna pracuje)a trzeba cos jesc.
                              musze konczyc mala placze jest dzisiaj wyjatkowo marudna.
                              noc mialam podobna jak ty Malilko i tez brakuje mi snu
                              Trzymajcie sie cieplo
                              Iza i Martynka
                              • asik_w Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 16:29
                                buuu z tymi nockami to koszmar, moj Maly tez dzisiaj spal straszniesad najpierw
                                budzil sie co godzine z placzem(nigdy tak nie robil) i o 8 koniec spania,
                                ostatnio poprzestawialo mu sie wszystko po tej naszej ucieczce przed Ivanem,
                                zasypia o 22-23 i spi do 9 i mial 2 pobudki w nocy na cycusia, ale dzisiaj to
                                znowu wszystko na opaksad(
                                Malilko nie wiem czy Cie pociesze ale tutaj wszystkie firmy dodaja cukier do
                                deserkow i skoczkow, koszmar
                                u nas na szczescie ladna pogoda, pozniej idziemy na dlugi spacersmile)) trzymajcie
                                sie cieplutko buzka
                                • joasiiik25 Re: zaproszenie do Rozmow w toku 24.09.04, 19:05
                                  Dziewczyny ktora z was otrzymala zaproszenie do udzialu w programie? Tematem
                                  beda dzieci i ich wplyw na nasze zycie. mam mieszane uczucia i czekam na
                                  telefon od dziennikarza. nie wiem co zrobic? zgodzic sie czy nie?
                                  • grass_d Re: zaproszenie do Rozmow w toku 24.09.04, 23:05
                                    Cześć dziewczyny,

                                    o matko, ale wy produkujecie tych postów, zaczynam myśleć, że tylko ja taka
                                    jakaś nie wyrobiona w czasie, bo normalnie na codzień, nie mam czasu żeby
                                    poczytać, a co tu mówić o pisaniu.smile
                                    U nas bez zmian, tzn alergia została jeno na buźce, też nie wiem od czego,
                                    podobno alergicy nie mają ładnej skóry, więc może to tak na razie
                                    zostanie...Marcheweczkę i jabłuszko moja dziecina wciąga nosem! Za to niestety
                                    marcheweczka z ziemniaczkiem Hippa i pierwsza zupka jarzynowa dosłownie stają
                                    jej w gardle, nie przełknie i koniec. Nie wiem, też tak u Was było na początku,
                                    że nie wchodziło? A potem dzieciaczek się przkonywał do tego smaku? Poradźcie
                                    coś.
                                    Mam pytanie co do kupowania butków, moja Emilka ma teraz rozmiar 11, chcę jej
                                    kupić butki na całą jesień, to znaczy, że mam kupować na 12, czy może 13? Jak
                                    ta stopa może szybko rosnąć? A jak wy kupujecie, mamusie?
                                    Co do ubranek, to ja też myślę już o zimowym kombinezonie, ale tu też mam
                                    dylemat z rozmiarem. CHociaż moja Emi, to tak książkowo: teraz ma 69, więc
                                    powinna wstrzelić się z rozmiarem 80 na całą zimę smile.
                                    Wiecie co, wszystkie zabawki naszej Małej się już tak znudziły, że
                                    postanowiliśmy uczcić pół roczku wyprawą do sklepu zabawkowego i tam
                                    zaszaleć.smile Jakie zabawki są u Was na topie? Chodzi mi głównie o te "rozwojowe".
                                    MAmy już te pierwsze Lego, ale co jeszcze?
                                    A propos, nasza Emilka ani się nie przewraca, ani jeszcze nie siedzi, ani nie
                                    ma zębów, czyli bez zmian. JAkiś taki Mały leniwiec, ale nic dziwnego, skoro
                                    mama pół ciąży przeleżała po pracy na sofce przed tv...wink
                                    Jagna - ja też jestem z Ruczaju! Ciekawe czy się gdzieś tam nie mijamy z
                                    wózeczkiem na drodze. Szkoda że się wyprowadzasz...Co do oferty opiekunki,
                                    wezmę ją pod uwagę, mam już nagraną jedną Panią z polecenia, i kilka z
                                    ogłoszenia w necie, ale zobaczymy jak będzie. Chociaż na całodniową opiekę
                                    chyba wolelibyśmy kogoś młodszego, coby biegał bez zadyszki za naszym
                                    Maluszkiem.smile I faktycznie szukam od grudnia.smile Jagna, nie mów mi tylko że
                                    jesteś z okolic Pszczelnej...smile

                                    Pozdrowionka
                                  • izabela_p25 Re: zaproszenie do Rozmow w toku 25.09.04, 20:56
                                    Czesc dopiero ta godzina a ja jestem potwornie zmeczona. Dwie noce z rzedu mala
                                    budzi sie co trzy godziny na karmienie i do tego przez sen rzuca sie na
                                    poduszce a potem placze i musze ja utulic na rekach. Jakby tego bylo malo to o
                                    5.30 jest juz wyspana zasypia potem okolo 8.00 na 30 minut a pozniej kolo 12-12
                                    na dwie godzinki i to jest cale spanie w dzien. Na dodatek byla dzisiaj
                                    wyjatkowo marudna nawet nie dala mi posprzatac ani ugotowac obiadu. Jestem
                                    obecnie caly czas sama i mam po prostu juz dosyc, dzisiaj ani kawa mi nie
                                    pomogla. Na szczescie juz slodko spi.
                                    Asiu jezeli masz mozliwosc i z niczym ci to nie koliduje to sprobuj wystapic w
                                    programie zawsze to jakas przygoda. Daj znac co postanowilas

                                    Aniu na pewno cieszysz sie ze wracasz a swoja droga jak dlugo nie bylo cie w
                                    Polsce ? Te trzy tygodnie mina bardzo szybko a Kamilkiem nie martw sie na zapas
                                    na pewno bedzie grzeczny.

                                    Jagana ja tez mam nie mile wspomnienia z wizyt u kardiologa. U Martynki jak
                                    bylam w 9 miesiacu ciazy podwano wade serca, jak sie urodzial to na drugi dzien
                                    musialam podpisac zgode na jej "wycieczke" do kliniki na badania. Wówczas
                                    okazalo sie ze ma lewa komore na granicy normy a tak wszystko jest w porzadku i
                                    mam sie zglosic do kontroli za 2 miesiace. Umowilam sie na wizyte do Centrum
                                    Zdrowia Dziecka w Katowicach na 8 rano. Udalo mi sie wybrac tak z dzieckiem ze
                                    bylo ono wyspane najedzone i spokojne. Po Ekg czekalismy na wizyte u pani
                                    doktor, ktora dlugo nas pytala o rozne rzeczy a potem postnowila zrtobic echo
                                    serca. Martynka 30 min lezala spokojnie na lozku pani doktor badala badala i
                                    badala po czym stwierdzila ze nic tutaj nie widzi a poza tym nie ma wprawy w
                                    wykonywaniu badania echa i mamy poczekac do 11 na drugiego lekarz. Grzecznie
                                    czekalismy mala nwet spala mi na rekach. Drugi lekarz przyszedl o 12 i tez nie
                                    potrafil zmierzyc malej serduszka. Martynka lezala znowu spokoje 10 minut a
                                    potem zaczela plakac i lekarka stwierdzila ze w takich warunkach nie da sie
                                    pracowac mamy przyjsc za miesiac. Maz o maly wlos jej nie pobil bo widzial ze
                                    tez nie potrafi posugiwac sie tym sprztem(mial porównanie jak chodzilismy na
                                    Usg w czasie ciazy) Tam juz nas nie widzieli. Umowilismy sie do Kliniki Chorob
                                    serca w Zabrzu do tego samego lekarza co badal Martynke zaraz po porodzie.
                                    Czekalismy 2 miesiace. Bylismy umówieni na 11 i czekalismy na lekazra do
                                    godziny 14-stej. na kezrslach na korytarzu, nie bylo nawet gdzie przewinac
                                    malej nie mówiac juz o jakims pokoju do karmienia. Na szczescie Martynka byla
                                    dzielna (znow spala mi na rekach) i wypoczeta badala ja inna pani doktor (a
                                    lekarz do ktorego bylismi umówieni chodziB caBy czas po oddziele i wogóle nie
                                    przyjmowal. Dobrze ze ta pani doktor potrafila poslugiwac sie aparatura i
                                    badanie trwalo zaledwie 5 minut. Martynka jest zdrowa a nasz koszmar chodzenia
                                    po lekarzach sie skonczyl.
                                    Na pewno Nikodem ma dobry sluch i nastepnym razem sie o tym przekonasz.Moze w
                                    szpitalu jakas polozna podczas kapieli nalala mu wody do uszka i badanie
                                    przesiewowe nie wyszlo. Tak miala moja kolezanka
                                    Ale sie rozpisalam koncze bo dzisiaj mam zamiar sie wczesniej polozyc

                                    Milego wieczoru

                                    Iza i Martynka
          • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 25.09.04, 11:23
            Dziś w nocy byłam sama z Nikusiem i licho jakieś podkusiło mnie żeby spać
            razem. Skończyło się tak, że skoro jestem w zasięgu to mogę całą noc karmić.
            Jadł jak w dzień - co trzy godz. Za to rano zrobiłam mu przerwę pięciogodzinną,
            żebyśmy oboje mogli odpocząć. Teraz od ponad godzinki śpi urwisek mój kochany.

            W czwartek byliśmy poraz drugi na badaniu pnia mózgu (tj. szczegółowe bad.
            słuchu) i drugi raz nie doszło do skutku, bo moja perełka się obudziła. Ja
            jestem zdania,że to wina lekarza, który traktuje dzieci przedmiotowo. Dziecko
            miało być o określonej godz. i miało zasnąć. Było, najadło się i zasnęło, ale
            pan dr zechciał je podłączyć pod aparaturę ponad godzinę po umówionej godz. i
            maleństwo wyspane się obudziło!!! Kazał mi je ululać, bo "przecież niewiadomo
            kiedy dziecko uśnie". Więc powiedziałam mu, że owszem wiadomo. Następne spanie
            nie wcześniej jak za dwie godziny. Cholera mnie wzięła, bo od dwóch miesięcy
            próbujemy to zrobić. W końcu powiedziałam mu,że to nie ma sensu i idziemy do
            domu. Po konsultacji zaproponował inne badanie (w październiku), które ma trwać
            minutę i z śpiącym na rękach dzieckiem będę musiała wejść do kapsuły. Oby się
            udało! Obiecuję, że to już ostatnie podejście. Na moje oko to Niki ma dobry
            słuch i nie mam zamiaru go dłużej męczyć.

            Mag-da lekarz za nieprawidłowość uznał właśnie odchylanie łebka, ale jeśli
            potrafisz to proszę daj Henryczkowi jeszcze troszkę czasu. Mój jest pod
            lekarską lupą a wszystko przez cytomegalię którą przeszedł.

            Grass, mieszkamy 5 min. od siebie. Może spacer? Mój gg 5071838.

            Mojemu synkowi również obiadki z Gerbera bardziej smakują niż z Bobovity.

            Miłego i pogodnego weekendu
            • asik_w do Polski...:0 25.09.04, 15:33
              • asik_w Re: do Polski...:0) 25.09.04, 15:41
                kurde cos zle nacisnelamsmile)
                Dziewczyny i Maluszki kochanesmile) wczoraj kupilismy bilety do domkusmile)0 wylot
                mamy 14 pazdziernika a 15 o 9,45 ladujemy w wawcesmile)oj dlugi lot nas czeka, na
                szczescie z jedna przesiadka w Chicago ale bedzie to trwalo 7 godzinsad( buuu ma
                lotnisku z malym szkarabem 7 godzin, mam nadzieje ze kamis bedzie dzielnysmile)oj
                teraz sie zacznie te 3 tyg to bedzie urwanie glowy, kupowanie prezentow(mam 2
                siostry w wieku szkolnym i bratasmileco im kupic??czy nie wystarczy ze przywioze
                siostrzenca???smile))najgorsze ze wysztko bede musiala zrobic sama bo jacek
                prawie do konca musi byc w pracy, ale damy radesmile)
                mam pytanko moze orientujecie sie jak to jest z miejsem dla mnie i miska, niby
                powinnismy dostac z przodu samolotu zeby bylo wiecej miejsca bo daja niby jakas
                kolyske, a wczoraj przy rezerwacji (przez net)okazalo sie ze sa tylko wolne
                mijsca w srodku, wiec jak bedzie komplet to nie pozwola nam wziasc fotelika
                zeby maly mogl spac, a nie wyobrazam sobie trzymac go na rekach tyle godzin,
                meczarnia i dla niego i dla nas, no ale jak cos to sie bede klocicsmile))
                dzisiejsza noc byla koszmarna, nie wiem moze to zeby, Kamis budzil sie co pol
                godziny a nawet jak spal to pochlipywal przez sen, ale teraz jest wyspany!!! i
                szczesliwy a ja chyba musze zrobic sobie kawe, milego dniasmile))
                • opolanka1 Re: do Polski...:0).....wspaniale 25.09.04, 18:15
                  ...hura....gratulacje, w koncu wrócisz do kraju!!! Napewno sie cieszysz, no ale
                  jeszcze zakupy i cały galimatias z zaaltwianiem spraw na koniec, a potem tylko
                  w chmury i do domciu.
                  Wiesz, ja mogłam w samolocie mała trrzymać w siedzonku na kolanach, ale
                  wiadomo, ze tyle godzin to nie wysiedzisz z takim cieżarkiem na kolanach, ale
                  przez jakiś czas..upewnij sie czy można.

                  Co do niekapka, to mocniej leci z niego i mała sie zachłystuje, ale jakos
                  idize, ogólnie nie ma problemów z nim, cyz łyżeczką w czasie karmienia. Co do
                  słoiczków, to tutaj takze trzeba uważac, aby nie kupić ulepszoncyh smakowo np.
                  cukrem czy glukoza, ale mozan znaleźc, ze jest sama woda i warzywko...tylkos
                  zykania jets trochę i ciut, ciut...dlatego wiecej gotuje sama, bo mam
                  niepryskane warzywka z Polski, a jak sie skończa to pójdę do ekologicznego
                  sklepu i już!!!

                  Co do Zuzi, to z kazdymdniem jakos mniej potrzebuje snu, dzisa spaąl tylko dwa
                  razy po 40 minut i na tym koniec a wstaal o 7.00 i jeszcze teraz jej sie oczęta
                  nie kleją. Zaczyna juz powoli podnosić dupeczke opierajac sie na kolankach,
                  które jej sie rozłażą, tak jak wilkom na lodzie łapki..hihi. Jak ma smoka w
                  buzi to zaczyna gadac po swojemu wtedy mamy z mężem ubaw...bawi sie rączkami,
                  zabawkami, pelza do tyłu na macie, siedzi juz dosyc pewnie jak sie ją trzyma za
                  rączki..ogólnie za 3 dni będzie miec pół roczku....łał..ale ona juz duża!!!!

                  Pozdrowka i miłego weekendu

                  Dziekuję Malilka za wskazówki odnośnie hogieny ząbeczkó..gdzies przeczytałąm, z
                  e można tez przecierać te malutkie zabunie gazą z wodą....
                  • mami27 Re: do Polski...:0).....wspaniale 25.09.04, 22:18

                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25281&q=ewamami&k=2
                    • mami27 wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 25.09.04, 22:21
                      Cześć dziewczyny, mam nadzieję że nas jeszcze pamiętacie. Napisałam taki długi
                      list i sama chyba sobie skasowałam. buuuusad Dzisiaj już nie mam weny, więc
                      napiszę może coś jutro. W każdym razie pozdrawiam was gorąco i u nas wszystko
                      ok. Wróciłam do pracy, Emilka jest z moją znajomą i wszystko gra.
                      Buziaczki
                      mami i prawie półroczna (ojojojo jak to brzmi dorośle) Emilka
                      • mag-da Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 08:56
                        Cześć,
                        Asik w samolocie w którym ja leciałam siedzenia z przodu były od siebie
                        pooddzielane na stałe (nie wiem czy się jasno wyraziłam). Więc my przesiedlismy
                        sie do tyłu i położyliśmy Henrysia na fotelu pomiędzy nami, a dzięki temu że
                        mozna było te oparcia pod łokieć podnieść do góry, mały spał całą drogę i było
                        mu w miarę wygodnie. Zawsze mówią że samolot jest pełny a wolne miejsca i tak
                        się znajdą, głowa do góry dasz radę.
                        Pozdrawiam serdecznie Magda
                        A do Polski to domyslam sie że na stałe? My niestety zostajemy w Londynie, mój
                        mąż ma dobrą pracę i nawet nie chce słyszeć o powrocie do Polski.
                        • malilka Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 11:33
                          Witajcie,
                          Ostatniej nocy zmęczenie materiału osiągnęło apogeum i jak zasnęłam w czasie
                          jedynego karmienia nocnego o 2.00, tak się obudziłam o 8.30, a wiem, że
                          karmiłam jeszcze o 5.30, chociaż w ogóle tego nie pamiętam. Normalnie to nawet
                          jak przysnę w czasie karmienia, to potem się przebudzam i odkładam Maciusia do
                          łóżeczka, a tym razem miał dzień dziecka, a raczej noc dziecka smile Jagna, u nas
                          ze spaniem jest odwrotnie- jeśli tylko mały śpi blisko mnie to śpi dużo lepiej
                          i dłużej i wcale nie budzi się częściej na jedzenie, a jak nawet się obudzi to
                          wystarczy go przytulić i znowu zasypia.
                          Po kąpieli nadal zasypia szybciutko sam bez żadnego marudzenia, za to w dzień
                          nadal za żadne skarby nie zaśnie sam. Ostatnio nie da się go uśpić kołysząc na
                          rękach (co dotychczas zawsze działało), bo od razu jest histeria, teraz
                          usypianie w dzień wygląda tak, że jak mały robi się senny, to kładziemy się na
                          naszym łóżku, mały dostaje smoczek, wtula się we mnie leżąc na boczku i odpływa
                          w 2 minuty. Na rękach ze smoczkiem ewentualnie uśnie (ale dopiero po
                          kwadransie), ale ja mu smoczek bardzo racjonuję w trosce o jego zgryz, więc
                          tego nie praktykujemy, no chyba że jesteśmy gdzieś w gościach, albo na spacerze-
                          bo mój synek nie potrafi usnąć w wózku w czase spaceru, udaje mu się to
                          sporadycznie, ogólnie kołysanie go wkurza, a nie usypia smile
                          Maciuś zaczął od 2 dni więcej jeść, albo ja mam mniej mleczka, albo jedno i
                          drugie. Po kąpieli je z dwóch piersi, przez co mam problemy ze ściąganiem
                          mleczka o 22.00, no bo obie piersi są po kolacji opróżnione i ostatnio z trudem
                          ściągam 90ml sad
                          A jeśli chodzi o jedzenie inne niż mleko mamusi, to z powrotem wprowadziłam
                          wszystkie warzywka, które mały jadł wcześniej i policzki nadal ok, więc chyba
                          tylko na jabłko ma uczulenie. Jeszcze tylko mam wątpliwości względem selera,
                          którego dorzucają do większości zupek słoiczkowych, ale tego jeszcze nie
                          sprawdzałam. Dzisiaj podaję po raz pierwszy mięsko, mam nadzieję, że przejdzie
                          bez problemu. No i zaczęłam zwiększać ilość podawanej zupki, żeby stopniowo
                          dojść do pełnego posiłku, bez udręki dla biustu, no i Maciuś już je 125ml i
                          nadal najchętniej zjadł by jeszcze, łakomczuszek jeden smile A wystarcza mu to na
                          mniej więcej półtorej godziny, w porywach do dwóch.
                          Odkąd mały zaczął budzić się dużo wcześniej, czyli tak o 7.30-8.00, to
                          wydłużyły mu się drzemki dziennie. Teraz zamiast trzech po 30 minut potrafi 60-
                          90-30minut. Ale bez dwóch zdań wolałam wcześniejszą wersję.
                          Uciekam, bo mały się obudził.
                          • opolanka1 Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 20:32
                            Cześć dziewczyny!!!

                            Malilka, witamy w klubie, moja mała takze od pary dni ma problemy z
                            zasypianiem, podczas dnia...placze, wierci sie w wózku, co kiedys nie miało
                            miejsca, bardzo malo spi...dzisja dwie drzemki po 40ści minut i
                            koniec....powoli jej placz mnie wykańcza, jest taki męczący, a jest niby
                            śpiąca, ale na brzuszek się przekręca i płacze...smoczek mało co
                            pomaga...jedynie pierś.

                            Zyczę udanej podrózy, prawdopodobnie w samolocie bedą wolne miejsca, wiec wtedy
                            ładuj sie szybko, bo jak to mój kuzyn mówil jak leciał do satnów i z powrotem z
                            dwoma dzieciaczkami,...załóż ochraniacze na łokcie i przeciskaj się mocno, bo
                            ludzie nie mają żadnych skrupułów dla maluszków......mnie osobiśice w samolocie
                            takie cos nie spotkało, ale lepiej mieć świadoość nietolerancji

                            Dzisiaj malej podalam kleik ryżowy...mam nadzieje, że nic nie jej nie będzie,
                            to jedno z najmnije alergennych pokarmow...

                            A co do córeczki, to ma znowu jakieś liszaje, ale sie tym nie przejmuje, bo bym
                            już dawno osiwiala...a tak to jedynie jak narazie łysieje w tempie
                            zatrważającym....za niedługo będzie ze mnie myszka miki z zakolami.....

                            Milej nocki
                            pozdrawiamy

                            mama ze śpiaca Zuzią
                            • malilka Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 21:13
                              No i mięsko chyba nie za bardzo, bo po 2 godzinach pojawił się rumień na
                              policzkach, to samo było po jabłku. Ciekawe, czy mały obudzi się z szrostkimi
                              policzkami, jeśli nie, to chyba będzie to świadczyło tylko o reakcji na nowość,
                              no zobaczymy.
                              Dzisiaj zważyłam małego i waży 9kg, więc wygląda na to, że przez półtora
                              miesiąca przytył tylko 200g. Bardzo się cieszę, bo wreszcie zaczął spalać swoje
                              zapasy, bo nadal wygląda na pyzusia, ale już nie jest aż takim grubaskiem jak
                              wtedy, gdy miał 4 miesiące.
                              Byliśmy po południu na obiedzie u teściów, przez co przetrzymaliśmy małego aż
                              do 20.00 i usnął dopiero o 20.15, czyli godzinę później niż normalnie. Jestem
                              bardzo ciekawa czy w związku z tym moje kochanie pośpi jutro godzinkę dłużej...
                              szczerze wątpię sad
                              • eklon I znowu poniedziałek... 27.09.04, 08:54
                                Hej Dziewczyny,
                                strasznie szybko minął mi weekend, nawet się nie obejrzałam, a tu już
                                poniedziałek i znowu jestem w pracy. Weekend miałam lekko zabiegany i nawet nie
                                włączyłam kompa!

                                Malilka, ja jeszcze nie eksperymentowałam z mięskiem, bo jak na razie
                                uruchomiłam kontakty i poszukuję ekologicznego króliczka, już mam pewne
                                namiary, ale na 100% będę wiedziała jutro, czy mięsko będzie czy nie. Szukałam
                                królika, bo podobno najmniej uczula i mięsko jest delikatne. Sama lubię, więc
                                pewnie trochę mu podjem.

                                Asik super, że już wracasz! Wiem jak się człowiek cieszy jak powraca do kraju,
                                do bliskich. Ja, jak mi w firmie powiedzieli, że ręsztą spraw będę mogła już
                                kierować w Polsce, to po powrocie do mieszkania spakowałam się w ciągu jednego
                                wieczora i mogłam prawie od razu wracać do domu. Tylko, że wtedy byłam sama, a
                                mój jeszcze wtedy niemąż czekał na mnie w Polsce, więc na prawdę miałam do kogo
                                tęsknić! Skoro rodzeństwo jeszcze w wieku szkolnym, to sprawa chyba
                                zdecydowanie łatwiejsza. Nie wiem wprawdzie ile kasy chcecie wydać, ale może
                                jakiś super kalkulator, translator, tudzież aparacik cyfrowy, albo z
                                drobiazgów, jakiś odlotowy plecak do szkoły, fajne etui na przybory szkolne.
                                Takim dzieciakom wszystko się przydaje smile Z drugiej strony prezenty to bardzo
                                trudna sprawa, bo to generalnie kwestia bardzo osobista, tak jak w tym
                                dowcipie, jednemu podoba się żona, a drugiemu teściowa...

                                Michał po inhalacji i zyrtecu już zdecydowanie lepiej oddycha, chociaż nadal
                                potrafi mieć ataki kaszlu. Zobaczymy co powie lekarka w środę! W każdym razie
                                znacznie lepiej przesypia noce.
                                Wczoraj próbowałam Michałowi podać zamiast piersi o 23-ciej ciepłą wodę, ale
                                widocznie on budzi się głodny, bo wody wypił 30ml i się rozpłakał i musiałam mu
                                dać piersi. Opróżnił ją i spał do 4-tej. Najwidoczniej moje dziecko nie budzi
                                się tylko po to, żeby poprzytulać się do mamy, tylko najzwyczajniej w świecie z
                                głodu.
                                Dziś jeśli nie będzie zasypiał mi zbyt szybko spróbuję mu dać kleik! Może
                                trochę go przetrzyma.
                                • malilka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 09:22
                                  Moje słoneczko wstało dziś o 7.00 rano- to jego rekord wczesnego wstawania.
                                  Teraz mały właśnie zasnął, a ja postanowiłam nie robić tego samego, tylko się
                                  przestawić na wcześniejsze chodzenie spać wieczorami.
                                  Eklon, ja mam króliczka z małej, prywatnej hodowli, tylko jest pomrożony w
                                  porcjach i dlatego dałam na pierwszy raz ze słoiczka- bo w razie czego słoiczka
                                  nie żal wyrzucić, a zdrowego króliczka tak. Z policzkami wszystko ok, tak myślę
                                  czy te rumieńce to nie były czasem po długim spacerze, było zimno a spacer
                                  trwał ponad 3 godziny, to może od tego? W każdym razie dzisiaj pójdzie w ruch
                                  reszta słoiczka, a jak będzie ok to rozmrażam królika.
                                  A co do ciepłej wody w nocy- przez kilka pierwszych nocy Maciuś też płakał po
                                  podaniu wody zamiast piersi, dziecko próbuje wywalczyć to, do czego jest
                                  przyzwyczajone. Pierwszej nocy buczał i kwękał mi na rękach chyba z pół
                                  godziny, potem było coraz krócej, aż po tygodniu wszelkie protesty się
                                  skończyły. Jeśli masz miękkie serce i nie możesz znieść nawet chwili płaczu
                                  dziecka to próbuj go chociaż przetrzymać o pół godziny, godzinę z podaniem
                                  piersi- to zawsze coś.
                                  • winia5 Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 15:09
                                    Hej,
                                    no i my też juz po chrzcie. Szymonek przesał pół mszy, obudził się w trakcie
                                    kazania i z zaciekawieniem wpatrywał się w księdza, kwiaty, wszystko go
                                    strasznie interesowało. Podczas całej ceromonii był pogodny, gugał sobie pod
                                    nosem w najlepsze, śmialiśmy sie potem w domu, że razem z księdzem mszę
                                    odprawiałsmile. A podczas polewania wodą wogóle nawe nie zakwękał, tylko patrzył
                                    zaaciekawiony.

                                    A co u nas nowego, kilka dni temu stuknęła nam rocznica ślubu, rok temu moja
                                    ginekolog upewniła mnie w 100%, że noszę w obie małe ziarenko wielkości 22mm, a
                                    tu juz taki chłop śpi w łóżeczku.

                                    Poza tym ostatnio miałam maksa, Szymek przez kilka nocy budził się regularnie
                                    ok 1 i po 4, niby był głodny, ale płakał, bawił się cycem, piszczał, nie wiem,
                                    co mu było. Przebierałam go, dawałam mu pić, az w końcu umęczony tym
                                    marudzeniem zasypiał w naszym łózku przytulony do mnie.

                                    maliko ja już też zwątpiłam, czy aby mleczka nie mam za mało, albo czy mi sie
                                    laktacja nie kończy, w końcu niegdy nie wiadomo, kiedy to będzie. Na szczęscie
                                    chyba wszystko wróciło do normy i mały je jak dawniej.
                                    W czwartek idziemy na szczepienie także ciekawa jestem ile wazy nasz mały
                                    rozrabiaka...
                                    • mag-da Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 19:36
                                      Cześć!
                                      Ja mmyslalam że mój Henryczek budzi się w nocy co dwie godziny bo ma alergie i
                                      go swędzi, wysypka zupełnie zeszła a on nadal spi u nas w łóżku i je co dwie
                                      godziny. Po przeczytaniu waszych postów to wwidzę że większość dzieci zmieniła
                                      swe prrzyzwyczajenia i budzi się częściej w nocy. Myślę że dzieci nam rosną i
                                      sa poprostu głodne. Niedługo trzeba będzie je dokarmiać. U mnie tez numer z
                                      ciepłą wodą zamiast mleka nie przeszedł ale może brakuje mi cierpliwości.
                                      pozdrawiam was i wasze dzieciaczki
                                      Magda
                                    • bebicka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 19:45
                                      Czesc
                                      ja tylko na moment. Rany ale Mlody dal nam dzisiaj w kosc, nie wiem caly czas
                                      zwlalam wszystko na zeby... ale ich ciagle i ciagle nie masmile chociaz oznaki
                                      sasmile tylko juz mnie zaczynaja denerwowac ciagle gadki ciotek kolezanek itp aaa
                                      zabki idasmile strasznie wolno im sie idziesmile

                                      maliko ja tez bardzo dziekuje za przepisy na zupki i deserki, strasznie mi sie
                                      to wydawalo skomplikowane a w sumie proscizna jednak. tylko sie zastanawiam bo
                                      skoro nie mam dostepu do warzywek ekologicznych to chyba na razie poprzestane
                                      na sloiczkach. wole tylko nie sumowac ile ta przyjemnosc kosztuje. Na razie
                                      shcodzi nam sloiczek zupki codziennie i w zaleznosci czy testujemy deserek,
                                      wtedy 1 na dwa-trzy dni, czy wsuwamy przetestowany czyli tez jeden sloiczek. Na
                                      szczescie pocieszam sie za za mleko tez place i to nie malosmile
                                      A co do Twojego wkurzania sie na Hippa, to calkiem sluszne ja nawet nie
                                      zwrocilam uwagi na morelki ze moga byc slodzone... kurcze. Ale wlasnie chcialm
                                      Ci powiedziec ze teraz testujemy gruszki tez Hippa i bez cukru, a o ile wiem
                                      Tobie gruszki pasuje.
                                      Ja nawet dzisiaj kupilam takie od gospodarza wiec jak Mlodemu zasmakuja to
                                      pogotuje musmile
                                      A w ogoel to jestem zrozpaczona lekko bo za tydzien wracam do pracy na
                                      szczescie tylko na 12 godzin w tygodniu, wiec to nie takie straszne. najgorzej
                                      ze musze znalezc nianie dla Mlodego i to mnie denerwuje. Byla jedna na ktora
                                      mialam nadzieje ale juz nieaktualne, buuusad
                                      teraz bede rozmawiac z babcia, wiem co niektore mamy mowia ze lepiej jak to
                                      ktos obcy bo mozna wymagac ale ja chyba nei doroslam ejszcze do tego zeby z
                                      obca bab zostawiac malego.
                                      trzymajcie kciuki
                                      uciekam pa pa
                                      Maraska
                                      • male_co_nieco Trzeci ząb do kompletu 27.09.04, 20:22
                                        Witam.
                                        Wczoraj odkryłam u młodego tzreciego zęba, dziwnie jakość górna lewa trójka, a
                                        podobno wychodzą dopiero po 1,2 i 4ach.
                                        Dziś Igorek była maruda straszny, za to cały weekend uśmiechnięty, zadowolony,
                                        zabawiał wszystkich wkoło, no a dzisiaj koniec promocjismile
                                        Co do słoiczkowego jedzonka to Igorowi chyba najlpeij smakuje bobo vita,chociaż
                                        teraz zupki jemy robione, ze słoiczka tylko czasami np. wyjścia lub np. zupkę z
                                        królikiem, deserki też robione, soczki bywa też. Co do ilości , codzinnie pęka
                                        jakieś 120 - 130 zupki, deser - bedzie słoiczek( chociaz wczoraj młody wszamał
                                        prawie 2 !!!!) no i butla soku. No i muszę przyznac ,że od czasu jak je sporo
                                        warzyw i owoców nie mamy wiekszego problemu z kupkami, a do czasu jak ich nie
                                        jadł jechaliśmy na lekach na trwienie, nasza pani doktor stwierdziłą ,ze jak ma
                                        ly zacznie jeść owoce i warzywa to kłopoty pewnie miną i faktycznie jest duzo,
                                        duzo lepiej.
                                        Kończe i idę poleżeć do wanny.
                                      • malilka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 20:23
                                        Co za dzień... Moje pogodne i uśmiechnięte zazwyczaj dziecko dostało dzisiaj
                                        mega napadu marudzenia i to od momentu jak się obudził po porannej drzemce.
                                        Wszystko było bee i w końcu już o 11.30 wyszłam z małym na spacer, nie czekając
                                        na poranną kupkę. Na spacerze 4 godziny spokoju, bo albo rozglądanie, albo
                                        spanie, po powrocie marudzenie, popłakiwanie i regularne płacze aż do kąpieli.
                                        Z wielką ulgą odłożyłam go o 19.15 do łóżeczka, mam nadzieję, że jutro
                                        zobaczę "swojego" synka, a nie tego maruderka.

                                        Winia, laktacja to się chyba nie może skończyć tak z dnia na dzień jeśli się
                                        karmi regularnie kilka razy dziennie? Jestem pewna, że jeszcze będziemy tu
                                        narzekać, że mamy problem z odstawieniem ssaków za pół roku, rok smile A właśnie-
                                        ile czasu zamierzacie karmić? Bo ja mniej więcej rok.

                                        Maraska, moja teściowa ma cztery dorodne grusze, które teraz owocują, więc
                                        gruszek mam do oporu i na razie nie muszę podawać słoiczków. A gruszki Hippa
                                        mają niestety w składzie sok jabłkowy, więc i tak Maciuś nie mógłby ich jeść sad
                                        I ja też nie zostawiłabym mojego Kwiatuszka z obcą babą, babcie mają swoje
                                        odchyły, ale one Maciusia kochają i to jest najważniejsze.

                                        • malilka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 20:45
                                          ups, to brzoskwinie Hippa mają sok jabłkowy, nie gruszki, sorry smile
                                        • jagna.04 Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 20:53
                                          Dziś Nikodemek pierwszy raz został sam na sam z nianią i to na całe pięć godz.
                                          I muszę Wam powiedzieć, że jak wróciłam był spokojny i uśmiechnięty. A jak mnie
                                          zobaczył to śmiał się całym sobą i wyciągał do mnie łapki. Strasznie to było
                                          miłe. Nianię pożegnał z uśmiechem więc myślę, że było ok. Z resztą, może na
                                          moje nieszczęście Niki owinął sobie nianię wokół palca. Facet wink

                                          A mi bardzo dobrze zrobiła odrobinka odpoczynku od codzienności z moim kochanym
                                          łobuziaczkiem, nawet jeśli oznaczało to kursowanie po urzędach, bankach itp.

                                          Znów zaryzykuję i będę spała z Nikim, bo mąż wraca dopiero w sobotę, a ja jakoś
                                          przyzwyczaiłam się do męskiego towarzystwa w łóżku.

                                          Malilko, mój młodzian też od paru dni wstaje wcześniej, między 6:30 a 7:00.
                                          Masakra!!! Będziemy musiały przestawić się na wczesne chodzenie spać.

                                          • contraria Re: I znowu poniedziałek... 28.09.04, 00:04
                                            witajcie mamusie!
                                            my znowu wrocilismy... tym razem na dobre, bo juz trace nadzieje, ze kiedys
                                            dojde do dawnych porzadkow w domu. mam chwilowo dość 3xP - prania, prasowania i
                                            pakowania.
                                            michal wcina juz na dobre marchewke i wariacje z nia w roli glownej. na razie
                                            podajemy mu dania ze sloiczkow, ale mam zapas mrozonek z dzialeczki, wiec
                                            kulinarnie zaczne sie wkrotce udzielac. maluszek je sliczne - choc poczatkowo
                                            jakos sie krzywil i marudzil. po zmianie lyzeczki jakby mi ktos dziecka
                                            zamienil. teraz krzyczy, ze jedzonko znika. otwiera buzke jak tylko szeroko
                                            potrafi, mlaszcze, wydaje dzwieki typu "mmmmmm". zachwycajacy widok. je
                                            czysciutko. choc czasami po kilku nawet godzinach odbije i wtedy mamy plamy
                                            marchewkowe, ale - o dziwo! - do sprania! nie do spania okazalo sie surowe
                                            jabluszko, zostawilo paskudne burobrazowe slady, gdy Michaszek wytracil papke z
                                            lyzeczki. ktos wie, czy te plamy w ogole beda mozliwe do usuniecia???
                                            teraz, gdy musze wychodzic na kilka godzin - czasami nawet na 8, karmie
                                            maluszka przed wyjsciem (ok. 7.30), potem dostaje zupke i mleczko z mrozonek
                                            (to raczej teoretycznie, bo cos mu nie smakowalo ostatnio). ok. 14 przyjezdza
                                            na uniwersytet na karmienie i wszystko sie cudnie uklada.
                                            musze powiedziec, ze Michaszek jest generalnie cierpliwym dzieckiem. potrafi
                                            wytrzymac bez jedzonka nawet 6-7 godizn, caly czas majac wspanialy humor.
                                            aaaaa! od wczoraj sie dran maly nauczyl podnosic na lezaczku i w lozeczku i SAM
                                            SIEDZI!!!! robi to nie tak, jak na niemowlaka przystalo, ale klasycznie -
                                            podnosi sie z pleckow. zostawilam go w lozeczku, bawil sie klockami, po jakichs
                                            3 minutach wchodze, a moj synek siedzi sobie w najlepsze i piszczy z radosci!!!
                                            ja tez usiadlam - tyle, ze z wrazenia! chcialam go polozyc, ale gdzie tam!!!
                                            skonczylo sie na krzyku! po sekundzie lezenia na plasko, maluszek chwycil
                                            szczebelek i hop! siedzi. potrafi siedziec dlugo - nawet kilkanascie minut. nie
                                            zmuszam go do lezenia, bo to nie ma sensu - musialabym go przywiazac.
                                            polozony bez sasiedztwa czegos do chwycenia podnosi sie bardzo wysoko i z
                                            uniesiona glowa, opierajac sie na lokciach, patrzy sobie tez po pare minut. gdy
                                            podam mu palcce, chwyta je mocno i od razu siada, a coraz czesciej od razu
                                            unosi sie do stania. juz ostatnio gdy bylismy u lekarza, pani dr podala mu
                                            palce, a on łap i juz stoi. zdziwila sie mocno. i pozwolila jedynie cwiczyc z
                                            nim taki manewr: palce - siad - stanie - siad - lezenie. wszystko po sekundzie.
                                            polozony na brzuchu posuwa sie juz do przodu malymi susami, bo poczatkowo
                                            unosil pupe i przesuwal sie w tyl, jak prawdziwy raczek. czasami przepelznie
                                            tak nawet na szerokosc koca (zwlaszcza jak mu zabawka odjedzie).
                                            tyle wyczynow gimnastycznych.
                                            co do spania - Michaszek zasypia ok. 20.30 i ostatnio zreformowal sobie pory
                                            budzenia nocnego - budzi sie juz ok. 23 z groszem, potem ok. 2 i 5. czasami da
                                            sie utulic, czasami musi dostac jesc. a najgorsze, ze nie chce spac w lozeczku.
                                            karmie go na siedzaco - odkladam dolozeczka i jest ok do momentu pierwszej
                                            pobudki, wtedy czasami uda sie go odlozyc, czasami nie, klade go w naszym lozku
                                            i wtedy zasypia momentalnie. gdy spi z nami (a tak jest zwykle od ok. 1, 2 w
                                            nocy, bo na dluzsze zmagania nie mam sily), spi nawet do 8 - 9 bez pobudek,
                                            odkladany budzi sie po kwadransie, gora 30 minutach. nie wiem, jak mam to
                                            zmienic. po kilku wyjeciach synka z lozeczka, utuleniu, uspieniu i odlozeniu,
                                            plecy bola bardzo - maly wazy juz ponad 10 kg. nie mam sposobu, moze wy jakis
                                            znacie???
                                            kupki nadal co 2-3/4 dni, juz bardziej stale. okropnie pachnace. ale baki
                                            regularne i niezmiennie intensywne, zwlaszcza przy uniesionych nozkach lub
                                            podczas lezenia na brzuszku.

                                            jutro testujemy niekapek aventu do mrozonego mleczka, bo musze byc na
                                            nasiadowce w pracy.
                                            moze tym sposobem maly zechce pic.
                                            pozno sie zrobilo, Michaszek na razie lezy jeszcze w lozeczku. ide do wanny,
                                            jutro napisze o spacerach.
                                            pa

                                            • eklon GRATULACJE!!! 28.09.04, 08:01
                                              Oczywiście dla dzielnego Michałka, że mamie taką niespodziankę zrobił!
                                              Podobno jaki początek tygodnia, taki cały tydzień, więc contraria uważaj, bo
                                              przez przypadek pod koniec tygodnia, dopiero Ci szczęka opadnie jak syn do
                                              Ciebie PRZYJDZIE i POWIE: MAMA!!! Oj chyba wtedy mielibyśmy o jedną
                                              forumowiczkę mniej smile

                                              U nas na razie bez większych rewolucji. Chociaż nasz Michał jest o 5 dni
                                              młodszy od Michała Cotrarii, więc kto wie...

                                              Wczoraj zdenerwowała mnie moja teściowa, wiem, że to nic nowego, ale...
                                              Jest teraz na urlopie do jutra i oczywiście zaoferowała się, że zajmie się
                                              Juniorem! Moja mama oczywiście się ucieszyła, bo przynajmniej trochę w ogródku
                                              pobiega, bo pogoda sprzyja. Junior oczywiście wniebowzięty, bo teściowa mu do
                                              tyłka bez wazeliny wchodzi! Ustaliliśmy, że przyjedzie po niego ok. 8-mej, bo
                                              on czasami jeszcze śpi po karmieniu o 7-mej, a tu Junior chyba wiedział, że
                                              babcia przyjeżdża, bo już nie zasnął i zamęczał tatę. Ja spokojna pojechałam do
                                              pracy zostawiając teściowej instrukcję jak ma zrobić inhalacje i jak dawać
                                              kropelki.
                                              Ok. 9-tej dzwoni do pracy teściowa, że Michał jest chory, bo mu tak strasznie
                                              rzęzi w oskrzelach. Pytam się jej, czy robiła inhalacje, bo po nich zaczyna mu
                                              się flegma odrywać i możliwe, że nie odkaszlnął i mu rzęzi. Ona, że tak, ale to
                                              na pewno nie to, bo przecież po inhalacji powinno być lepiej a nie gorzej.
                                              Wysłuchałam jej rad, że powinniśmy zmienić lekarza, bo kto to widział, żeby
                                              dziecko leczyć na kasę chorych, że jakby to ona...
                                              Przyznałam jej rację dla świętego spokoju i odłożyłam słuchawkę, ale po paru
                                              minutach zaczęły mnie gryźć wyrzuty sumienia, bo może faktycznie Junior jest
                                              chory, a ja wyrodna matka...
                                              Zadzwoniłam do męża, żeby pojechał do domu sprawdzić co i jak, bo jemu łatwiej
                                              wyrwać się z pracy. Ustaliliśmy, że jeśli wszystko będzie w porządku to nie
                                              będzie dzwonił. No i nie zadzwonił smile Ale do 15-tej i tak cały czas się
                                              zastanawiałam, czy wszystko ok.
                                              Wracam do domu, a mój synuś jakby nigdy nic cieszy się na mój widok, nic mu nie
                                              rzęzi, a teściowa, oczywiście, że teraz już mu lepiej, ale na dwór z nim nie
                                              wychodziła, bo przecież tak wieje! Qrcze prawie 20 stopni na dworze, a mój
                                              Michał cały dzień w domu siedział. Wygoniłam ich na dwór, bo kiedy on się ma
                                              niby hartować jak nie teraz!

                                              Trochę Wam posmęciłam, ale musiałam się komuś wyżalić. Mężowi już nie mogę
                                              smęcić, bo zaczyna twierdzić, że jestem uprzedzona do jego mamy, ale jak mam
                                              nie być skoro ona o wszystko robi wielkie hallo!

                                              Ciekawe co dziś wymyśli! Mam tylko nadzieję, że dziś wyjdzie z nim na długi
                                              spacer, bo u nas jest na prawdę piękna złota jesień!

                                              Pozdrawiam Was wszystkie
                                            • godiva A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 08:11
                                              Witam!

                                              Pierwszy raz w życiu zaspałam dziś do pracy!!! obudziłam się o tej godzinie, o
                                              której zwykle siedzę już w aucie i zasuwam do roboty! Ale to pewnie z powodu
                                              snów - całą noc śniło mi się, że łapie do sterylnego pojemnika mocz mojej
                                              córci! I pewnie pomyśłam, że to nie sen (bo naprawdę walczę z łapaniem moczu na
                                              posiew - mówie Wam - koszmar) i dlatego nie wstałam... Ale teraz już stukam z
                                              pracy, więc norma.
                                              Jeśli chodzi o niekapki i wogóle kubki, to ja jestem artystka nie do przebicia -
                                              kiedy moja córcia skońcyła 5 miesięcy postanowiłam, że nie będzie już butelki
                                              (mleczko pije z butli 1 x dziennie), no i kpuiłam jej kubek - taki ładny z
                                              okrągłym dnem i ciężarkiem, żeby się nie wywracał... mała z niego piła, że hej!
                                              Tylko cholernie szybko jakoś... Po jakimś czasie odwiedziła nas kuzynka
                                              doświadczona macierzyńsko i pyta, czy mała umie pić z niekapka - Jasne, że tak
                                              = odpowiadam dumnie - a ona na to, że to nie jest żaden niekapek tylko zwykły
                                              kubek z pokrywką! Teraz oceńcie, czy matka durna, czy dziecko kumatesmile)) Teraz
                                              mała pije już na przemian z niekapka aventu z uszczelką, bądź bez uszczelki.
                                              Chciałam stwierdzić, że zaczynam wierzyć w siłę mleka matki - otóż miałam sobie
                                              w zeszłym tygodniu straszne katarzysko, walczyłam homeopatycznie tylko...czyli
                                              znikomosmile I co - moja mała nic nie załapała - teraz moge już chyba to
                                              stwierdzić, bo mija już ponad tydzień, a ona na szczęście nic! Cieszę się z
                                              tego niezmiernie.
                                              Zęby - u nas ciągle nie ma - chyba Ewunia jest najstarszym bezzębnym dzieckiem
                                              tego wątku.
                                              Siedzenie - raczkowanie - Tak Malilko - moja mała już raczkuje - i mamt z tym
                                              nie lada problem - na szczęście nie mam dużo półek i szfek, ale wystarczy jej
                                              ta na RTV ze sprzętem i gniazdko telefoniczne na jej wysokości. Jak śmiesznie
                                              wygląda taki mały człowiek na podłodze, który sobie wędruje, gdzie chce -
                                              który "przydreptuje" za dużym człowiekiem, który wreszcie wspina się po dużym
                                              człowieku i jest najszczęśliwszy na swiecie, kiedy uda mu się w oparciu o
                                              dużego stanąć...ech, jak ja ją kocham....
                                              Wczoraj byłam z nią kontrolnie u neurologa - zaczęła mi w czasie snu czasem
                                              odginać główkę do tyłu - ja się naczytałam w necie, więc po odpowiedniej dawce
                                              paniki udałam się na wizytę - okazała się na szczęście, ze to nic takiego, po
                                              prostu taka jaj uroda, bo nie ma żadnch oznak - nieprawidłowości. Lekarka
                                              pobadała, popukała młoteczkiem - wszystko OK - ale pochwaliła nas za refleks.
                                              Poza tym zabroniła nam małą sadzać, bo trochę przy siedzeniu się garbi "a po co
                                              utrwalać złe nawyki" wstawać może, bo robi to sama "sama sobie krzywdy nie
                                              zrobi". Ogólnie mała jest trochę do przodu motorycznie. Acha - i ma już
                                              zrośnięte ciemiączko, tu akurat nie wiem, czy to dobrze, czy nie, może Wy
                                              wiecie. Robiłam małej też badanie na gosp. wapniowo-fosforową i wyszło OK, ale
                                              wit. D3 daję już tylko 1 kroplę i czasem zdarzy mi się "zapomnieć".
                                              Uff, i na konie, jak, że wysmarowałam długiego posta i smarowałam go długo,
                                              więc dam sobie głowę uciąć, że sesja mi wygaśnie i post poleci w kosmos, ale
                                              nie dam się tak łatwo - wiecie jak robię - Mami 27smile Przed wysłaniem zawsze
                                              wciskam sobie Ctrl + A i Ctrl + C, a dopiero potem wyślij, jak się nie wyślę to
                                              mam posta w pamięci HA! Nie dam się forumowej Gazeciesmile
                                              Pozdrawiam Was, szczególne te, które doczytały do końca
                                              Godiva
                                              • bebicka Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 09:45
                                                godiva ja sie chcialam tylko zapytac o co chodzi z tym odginaniem glowki do
                                                tylu podczas snu, bo nasz synek tez jak lezy to sie wykreca tak jakby na bok i
                                                ta glowa niemilosiernie wykrzywiona. Czy to to? i co to moze oznaczac? Bo mi
                                                nawet nie przyszlo do glowy ze to jakis problem...?
                                                pozdrawiam
                                                Maraska
                                                • eklon Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:18
                                                  a skoro o spaniu i dziwnych pozycjach!
                                                  Czy Wasze dzieci sypiają na brzuszkach?
                                                  Mój Michał za żadne skarby nie da się uśpić w takiej pozycji. Chciałam to
                                                  przewalczyć jak był chory, bo w takiej pozycji podobno łatwiej się nosek
                                                  udrażnia, ale gdzie tam! Od razu fik na bok, albo krzyk taki, jakby świniaka
                                                  zarzynali, czekamy tylko, żeby sąsiedzi donieśli na policję, że dziecko
                                                  maltretujemy.
                                                  Wczoraj przed zaśnięciem Michał dał taki popis, że już dosłownie traciłam
                                                  cierpliwość. Oj wyrodna matka jestem! Umęczony, spać by chciał, ale drze się w
                                                  niebogłosy! Czasami mamy z nim taki mały koncert! A rano kochane dziecko,
                                                  gaworzy do smoczka i cieszy się dosłownie cały jak tylko mama, albo tata wejdą
                                                  do pokoju!
                                                • opolanka1 Zuzia ma dziś pół roczku 28.09.04, 10:20
                                                  ŁaŁ ale ten czas leci..jest właśnie 10.0 5 a jak pół roku temu, gdzies o tej
                                                  godzinie poczułam pierwszy skurcz, byłam wtedy na stołówce
                                                  szpitalnej....hihi... a o 13.03 przyszął na świat malutka, nasze słoneczko....
                                                  Teraz leży w wózeczku i nie chce jej sie spać, chociaz to jej pora, najedzona
                                                  od razu ma lepszy humor.
                                                  Od jakiś dwóch dni, maął staje na rączkach i kolankach i buja sie na nich, ale
                                                  raczej ruch idzie do tyłu, nizeli do przodu...poprostu jest juz na czworaka ale
                                                  nieraczkuje, bujanie...to teraz jej sie podoba. Bawi sie zabaweczkami i wydaje
                                                  niesamowite dźwięki. Co do spania to nadal mało spi w ciągu dnia, a w nocy sie
                                                  budiz na karmienie, tylko tak jak Malilka mówiła, nie wiem cyz to karmnienie
                                                  czy jej przyzwyczajenie,...musze powalczyć i ja odzwyczaic, tylkomamy mały
                                                  problem, narazie mieszkamy w jednym pokoju, a mąż rano do pracy, po takeij
                                                  dawce w nocy odzwyczajania, chyba będę musiała mu zapałki wsadzić w te jego
                                                  oczęta.....

                                                  Jagna, gratulacje dla takiego dzielnego maluszka, który tyle czasu został sam z
                                                  inna osóbką niż mama, mam nadzieje, że niania przez cały czas będzie miała na
                                                  niego dobry wplyw i będize sie cieszył z jej obecności

                                                  Contraria, super że mały już taki wspaniały chlopak i juz siediz, napewno
                                                  piękny to widok i te jego pełzanie i raczkowanie...fiu, fiu..za chwilke
                                                  znajdziesz go pod stolem, nie wiedząc kiedy przeszedł taki kawałek w tak szybki
                                                  sposób...życże jak najmniej siniaków, i przewrotów małego....

                                                  Eklon, bądź ponad to..tesciowe niekiedy tak mają, ja mam wspaniała teściową, a
                                                  raczje przyjaciółke, ale jak to stare przyslowie mówi....męża można sobie
                                                  wybrac, a teściową dostajesz w spadku!!!!!

                                                  Godiva, fakt jeste`s aparatka, ja posżlam sprawdzić jeszcze raz, czy napewno
                                                  mam kubek niekapek...ale tak..nie popełniłam takiej gafy jak ty...mała z niego
                                                  pije, tylko z niego wiecej leci i często sie umie zachłystnąc..biedaczka....

                                                  Pozxdrawiam Was serdecznie

                                                  Dzisiaj z okazji 6ściu miesiecy bedize szampan i cosik słodkiego!!!!

                                                  a ha dziewcyzny mam pytanie, czy Was tak samo jak mnie ciągnie do czekolady, bo
                                                  ja jem tego juz tony...boze , nie moge sie opamiętac..
                                                  I jeszcze jedno, czy smarujecie po kąpieli swoje dzieci, czy już tego
                                                  zaprzestałyście????
                                                • godiva Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:38
                                                  Dokładnie to wygląda tak, że mała sobie zasypia na pleckach czy na brzuszku, po
                                                  czym odwraca się po jakimś czasie na boczek i wtedy ta główka tak lekko się
                                                  odchyla do tyłu, ne jakoś katastrofalnie, żeby się dusiła (że niby tak ta szyja
                                                  wyciągnięta), ale dla mnie wystarczający powód. To może świadczyć o złym
                                                  napięciu mięśniowym - nie wiem już czy wzmożonym czy słabym... Inne oznaki to
                                                  zaciśnięte piąstki z kciukiem wewnątrz, mocno dociśnięte rączki do tułowia i
                                                  inne (moja tego nie miała). Może to przesada, ale ja tam wolę zapobiegać niż
                                                  leczyć...
                                                  • eklon Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:52
                                                    Contraria zapomniałam napisać w poprzednim poście, bo tak byłam pod wrażeniem
                                                    tego, że Michał siedzi.
                                                    Wyczytałam na którymś forum, że plamy po jabłku schodzą po odplamiaczu global
                                                    astro. Kupiłam, ale na razie próbowałam, na plamach po buraczkach i śliwkach,
                                                    te schodzą prześlicznie. Jabłka surowego dawno nie dawałam, a Michał jakoś
                                                    nauczył się pić soczki, bez plucia, więc nie miałam okazji sprawdzić, czy to
                                                    prawda!

                                                    czy Waszym dzieciom też się zdarzają takie pokazy i koncerty przed zaśnięciem?!
                                                    Tak się właśnie zastanawiam, bo mój Michał jak wczoraj nie potrafił zasnąć
                                                    strasznie się wyginał, prężył wścieklizna mała, jakby mógł to by mi się
                                                    wyślizgnął z rąk. Może to też oznaka jakiegoś napięcia? Chociaż śpi raczej
                                                    prościutki i ręce trzyma raczej swobodnie!
                                                  • male_co_nieco już prawie sobota 01.10.04, 23:38
                                                    a ja jeszcze na chwilę przed położeniem się zajrzałam, by odszkuać nazwę
                                                    tego "magicznego " płynu co to jabłuszka po nim schodząsmile jutro wybieram się
                                                    na zakupy więc nabędę to cudo może uda się pousuwać te plamy.No a jak już
                                                    zajrzałąm to nie mogę się powstrzymać żeby czegoś nie wystukać , ehh siła
                                                    forum...
                                                    Klocki sensoryczne też wydają mi się dobrym pomysłem. Nie kupuje, bo mamy
                                                    dostać z pampersa. Dostałam jakieś 2 miechy temu kupon, nalezało przesłać
                                                    rachunki za produkty papmersa na określona kwotę i wybrać zabawkę z bodajże 4
                                                    proponowanych. Jedną z propozycji były klocki teraz czekamy aż przyślą , jeśli
                                                    przyslą wink
                                                    Malliko pamietam,że pisałaś o tym ze Maciuś dużo pije , ciekewa jestem jak
                                                    reszta maluchów.Może rzeczywiście to to,że już grzeja poza tym teraz
                                                    przechodzimy okres ślinienia może to też ma wpływa na większe pragnienie.
                                                    Acha!!!!co do uzyskania większych kawałków jedzonka , to może przepuścić to
                                                    przez maszynkę do mielenia mięsa z tarczą o najwiekszych dziurkach????

                                                    Dzisiaj Igor o dziwo nie zasnął po kapieli i jedzonku od razu, zaczął rozrabiać
                                                    jak pijany zając w kapuście, omal nie nabił sobie guza. powygupiał się ,
                                                    pohihał , standardowo pogryzł mamusie i padł. Zobaczymy na jak długo.

                                                    Ok. nie zanudzam dłużej, idę spać.
                                                  • ja_sylwia Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:55
                                                    My też byliśmy wczoraj u neurologa, bo mały cały czas układa się asymetrycznie
                                                    i przez to, jak stwierdziłą pani doktor, jest trochę do tyłu jeśli chodzi o
                                                    rozwój motoryczny. Też tak koszmarnie odgina łepetynę, nie potrafi się jeszcze
                                                    przewracać, tylko na boczki. A ponieważ nie idzie mu przewrót z boczku na
                                                    brzuszek, to radzi sobie w ten sposób, że właśnie wykręca główkę prawie
                                                    prostopadle do reszty ciała i sobie ogląda tyły. Muszę go odpowiednio ćwiczyć,
                                                    jedno ćwiczenie metodą Vojty, a poza tym dużo turlania przyciągając mu nóżkę w
                                                    kierunku brody, to tak się nie powinien odginać.
                                                    Ja dalej na diecie, dalej też niestety wysypka i suche placki u małego.
                                                    Zaczynam mieć tego dość. Też zamierzam karmić co najmniej rok, ale jak sobie
                                                    pomyślę o Swiętach, wielkim żarciu i mojej very skromnej diecie, to...@@@##WRR%
                                                    %!!! Chyba odpuszczę, bo nie wiem co go uczula...
                                                    Mały śpi już sam w swoim łóżeczku, mam wrażenie, że niewiele go obeszło to, że
                                                    mamy nie ma obok. Za Wami też zaczęłam mu podawać wodę w nocy, tak ok 23-24,
                                                    parę łyków i dalej śpi, a karmię go potem ok 3-4 i wtedy jest naprawdę głodny.
                                                    Najgorsze, że piersi strasznie szybko przyzwyczajają się do takiego stanu
                                                    rzeczy. Przez pierwsze kilka nocy odciągałam mleko ok 1 (mniej więcej 100 ml),
                                                    a teraz od 20 do 3 wytrzymują i nawet nie są zbyt twarde. To samo w dzień.
                                                    Jędruś od 2 tyg je o 10 Nutramigen (już w piątek wracam do pracy na 4 godz
                                                    dziennie) i na początku też ściągałam o tej godz swój pokarm, a po paru dniach
                                                    już nie miałam co ściągać, buuu. Z jednej strony dobrze, bo przynajmniej w
                                                    pracy będę miała spokój, ale boję się zaniku laktacji.
                                                    Dzis przyaszła do nas niania małego, obca kobieta, ale widzę, że da sobie radę,
                                                    wychowała chyba pół naszego osiedla. Ale i tak się boję i martwię i w ogóle.
                                                    Dobrze, że pracuję na pół etatu. Może jutro pójdziemy w końcu na basen, dam zna
                                                    jak było,
                                                    pozdrawiam,
                                                    Sylwia
                                                  • mag-da Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 17:21
                                                    Cześć
                                                    Sylwia jak mozesz to weż opisz to świczenie Vojty co?

                                                    Pozdrawiam Magda
                                                  • winia5 Szymek kończy dziś 5 miesięcy 28.09.04, 18:45
                                                    my tez mamy dzisiaj swoje małe święto, Szymek kończy dzisiaj 5 miesięcy, a
                                                    dokładnie o 21.45.

                                                    eklon mogłabym cię zacytować, jezeli chodzi o zasypianie małego. Nie zawsze tak
                                                    jest, ale zdarza się,że Szymek odstawia nam teatr, wczoraj np. zasnal o 20.30,
                                                    potem pobudził się, zaczal marudzic, płakać, aż w końcu tatuś wzial go na rece
                                                    i wtedy się rozbudził na maksa i fikał do 23.20, jednym slowem koszmar.
                                                    Podobnie jak twój maływyginaa się, pręzy i wrzeszczy przy tym wniebogłosy. A
                                                    rano budzi sie uśmiechnięty i bawi sie wnajlepsze broda tatusia

                                                    wow, własnie przewrócił się z brzuszka na plecki, poraz pierwszy smile

                                                    dzisiaj byłam na ćwiczeniach z Szymkiem, zapytałam rehabilitantkę o ćwiczenia
                                                    Vojty, ona ich nie poleca i sama rzadko stosuje, tylko w wypadku, gdy dziecko
                                                    ma duże "uchybienia nurologiczne". Ćwiczenia te są nieprzyjemne i dośc bolesne
                                                    dla maluszka, pokazywała mi jedno, pomiędzy żebrami wyszukuje się punkt, uciska
                                                    silnie kciukiem, stymulując w ten sposób bodźce, aby dziecko uginało nogi w
                                                    kolankach leżąc na pleckach. To tak, jakby ktoś nas z całej siły łaskotał,
                                                    wbijajac palce między żebra, nic przyjemnego.

                                                    magdo ja kiedyś w jednym z postów opisałam ćwiczenia, które robię z małym, ale
                                                    wiadomo, inne dolegliwości, różne cwiczenia

                                                    nadal zastanawiam sie nad kubkiem niekapkiem, ja widze wasze maluszki nieźle
                                                    sobi juz z nimi poczynaja, ale czy Szymek zechce pić przez niego też
                                                    mleko...Chyba Avent dominuje, z tego co piszecie

                                                    a dzisiaj kupiłam małemu dynię z HIPP'a i gapa ze mnie, przypomniało mi się, że
                                                    malika mówiła, że HIPP ma cukier i faktycznie, ale jeden słoiczek małemu nie
                                                    zaszkodzi, a tak nawiasem mówiąc, bardzo mu smakował
                                                    i nowe Pampersy Activ Baby, w Tesco jest promocja 48.99 za 94 szt, bo my
                                                    jeszcze na 3 i tak się zastanwiam, od kiedy 4, czy nie czas, mały waży pewnie
                                                    ponad 7 kg, ale upewnię czwartek na szczepieniu
                                                  • ja_sylwia Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 19:58
                                                    proszę bardzo, na szczęście nie jest tak drastyczne, jak to opisywała eklon
                                                    (swoją drogą znów widać, że co lekarz to inna opinia - "moi" lekarze bardzo
                                                    chwalą te ćwiczenia)
                                                    No więc delikwent leży na boczku (my ćwiczymy na podłodze przed lustrem,
                                                    lepiaej widać), w taki sposób musisz mu ułożyć rączkę, żeby oparł się na
                                                    łokciu. Zewnętrzną nóżkę uginamy, łapiemy za bioderko, a swoją drugą ręką
                                                    łapiemy małego za bark i lekko przyciągamy w kierunku bioderka. Ma to wyglądać
                                                    tak, jakby sobie po prostu leżał podparty na boczku ze zgiętą nóżką. Nic go nie
                                                    boli, tyle, że pracują mu wszystkie mięśnie i szybko się denerwuje - trzymamy
                                                    gościa tak 10-15 sekund i tak 3x na każdą stronę 3x dziennie. Ja to robię w
                                                    trakcie zabawy z turlaniem. Na pewno lepsze to niż rozpłaszczanie gołego na
                                                    stole - przy tym to ja miałam dosyś, a co dopiero on.
                                                    Jutro niestety znów nici z basenu - przeziąbiłam się okropnie, mam nadzieję, że
                                                    nie zarażę małego, buuu.
                                                  • eklon Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 21:25
                                                    O przepraszam bardzo, ja nic nie pisałam o drastycznych ćwiczeniach!
                                                    Na szczęście mój Michał może być łaskotany przez mamę i wyginany tylko dla
                                                    czystej przyjemności!

                                                    Jutro mój Michał ma imieniny!!! Również Michał Contrarii! Już się cieszę na
                                                    małą rodzinną imprezkę!

                                                    Dziś jestem sama w domu z Juniorem. Mąż w delegacji w Warszawce! Teściowie
                                                    zaproponowali, żebym u nich przenocowała, ale było już trochę późno na zmianę
                                                    decyzji, a my pierwszy raz zostaliśmy z Michałem sami w domu na noc! Mam
                                                    nadzieję, że Michał doceni to, że mama jest na miejscu i się nigdzie nie szlaja
                                                    i będzie spał grzecznie.

                                                    Jutro idziemy na kontrolę do lekarza. Mam nadzieję, że jutro będzie już
                                                    wszystko w porządku.

                                                    Czy Waszym dzieciom podczas karmienia też poci się główka?

                                                    Miłej nocki i do jutra!
                                                    Ewa
                                                  • malilka Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 22:16
                                                    No moje drogie, ale się dzisiaj rozpisałyście!
                                                    Serdeczne życzenia dla Zuzi-półroczniaczki i Szymonka-pięciomiesięczniaczka,
                                                    rośnijcie duzi i szczęśliwi smile

                                                    U nas dzisiaj sądny dzień. Drugi dzień z rzędu mały bardzo marudzi, od rana do
                                                    wieczora, może to kolejne ząbki idą? Po dziąsełkach nie widać, ale przy dolnych
                                                    jedynkach marudzenie też było chyba z 2 tygodnie wcześniej... A nie dość, że
                                                    Małego coś męczy, to jeszcze ja, niedobra matka przysporzyłam mu cierpienia i
                                                    cały czas mam z tego powodu wyrzuty sumienia sad Rana nakładałam Maciusiowi body
                                                    i robiłam to tak nieuważnie, że przycięłam mu napem skórę przy szyjce, aż
                                                    pokazała się kropelka krwi sad((((((( Malutki tak się rozpłakał, ja od razu też,
                                                    jestem taka beznadziejna, jak mogłam coś takiego zrobić sad((( Maciuś bardzo
                                                    zawodził, nawet przytulanie nie pomogło i pomogło dopiero majtanie firankami w
                                                    pionie i obrywanie listków z mojego ulubionego kwiatka. Niemąż mi mówi, żebym
                                                    nie przesadzała, że nie raz coś takiego się zdarzy, że niektórzy to niechcący
                                                    paluszki dzieciom przytrzaskują drzwiami, ale ja i tak czuję się podle....
                                                    Poza tym ogólnie w życiu mojego synka jedna wielka zawierucha- pory spania
                                                    mniej więcej stałe szlag trafił, jedzeniowe zresztą też. Dotychczas mały spał
                                                    3x po 30min, a po drzemce bawił się 2,5h, no minimum 2h. Na spacery chodziłam
                                                    jak się obudził, żeby sobie oglądał świat do woli, no i żebym ja miała chwilę
                                                    wolnego w domu jak on śpi. Już od kilku dni mały często spał dłużej niż 30min,
                                                    potem potrafił działać przez 3,5h, no było różnie, ale dzisiaj to już na maksa.
                                                    Wyszliśmy na spacer o 10.30, jak tylko się obudził, a po pół godzinie już
                                                    zaczął marudzić w wózku (chociaz od dawna tego nie robi) i o 11.30 zasnął jak
                                                    kamień na prawie 2 godziny! Potem znowu okresy aktywności były króciutkie i
                                                    trzecia, ostatnia drzemka skończyła się już o 15.30, więc Mały tylko dotrwał do
                                                    18.30, wykąpałam go i od 18.45 śpi, mam nadzieję, że nie zrobi mi pobudki przed
                                                    świtem!
                                                    Od jakiegoś czasu tylko ja usypiam Maciusia w dzień, bo on zasypia przytulony
                                                    do mnie. Dzisiaj pojechałam sama na zakupy, Mały został z tatą. Wracam, w domu
                                                    cisza, pytam co robi dziecko i niemąż mówi, że śpi. Zdziwiłam się, bo było za
                                                    wcześnie na spanie, ale pytam niemęża jak mu się udało go uśpić, a on mówi, że
                                                    jak Mały zrobił się śpiący to go położył do łóżeczka, dał smoczek i powiesił na
                                                    szczebelkach pieluszki białą i niebieską do wyboru i powiedział dziecku, żeby
                                                    spało. I wyobraźcie sobie, że Maciuś bez żadnych protestów zasnął! Wybrał
                                                    pieluszkę niebieską, przytulił się do niej i zasnał. No szok totalny, on mi ANI
                                                    RAZU od urodzenia nie zasnął sam w łóżeczku w dzień...To jest dopiero respekt
                                                    przed tatusiem smile Wczoraj wieczorem z kolei jak była pora na wieczorne picie
                                                    wody to ja się akurat kąpałam i jak dziecko zaczęło popłakiwać, to mój niemąż
                                                    do niego wszedł, włożył mu do buzi smoczka i wyszedł bo akurat film oglądał i
                                                    mały od razu zasnął, a ze mną nigdy ten numer nie przechodzi, ja go musze wyjąć
                                                    z łóżeczka i nawet jeśli smoczek wystarczy, to muszę go przynajmniej kilka
                                                    minut poprzytulać. Ech, nie znałam możliwości mojego niemęża smile

                                                    Contra- ależ ma tempo rozwoju Twój Michaś! To, że już sam siada, to mnie nawet
                                                    nie dziwi, bo od początku był silny i "do przodu" z różnymi umiejętnościami,
                                                    ale jak czytam, że potrafi wytrzymać 6-7 godzin bez jedzonka i to jeszcze bez
                                                    marudzenia, to oczy mam jak spodki. To dla mnie niewyobrażalne, zwłaszcza że
                                                    ostatnio Maciuś najchętniej jadłby co 2 godziny, tak często mu nie daję, ale
                                                    zamiast 3h przerwy nie raz robi się 2,5h. Dzisiaj zjadł aż 140ml zupki z
                                                    mięskiem i musiał poprawić cyckiem, bo się nie najadł, no apetyt to mu się robi
                                                    niezły. Ja przez całe lat spałam z dzieckiem, bo nie mieliśmy na wyjeździe
                                                    łóżeczka i bałam się, że mały się przyzwyczai, ale na szczęście i zasypia u
                                                    siebie i w nocy daje się odkładać, tyle że musi po karmieniu usnąć, czyli tak
                                                    po 5-10 minutach można go odkładać, pod warunkiem, że się nie śpi, haha. A u
                                                    nas po gruszce (chyba) nawet 3 kupki dziennie modelowej konsystencji, ale też
                                                    śmierdzą okrutnie.

                                                    Godiva, ja już pisałam, że niechcący dałam niekapek Aventu bez uszczelki i się
                                                    dziwiłam, że z niego leci smile)) A zwykły kubek z pokrywką i dziurkami też
                                                    dawałam i było ok, tylko Mały nie lubi go, bo nie może sobie tak ostrzyć ząbków
                                                    jak na Avencie, który jest do tego idealny, a jakie to skrobanie wydaje super
                                                    dźwięk! Skoro Ewunia już raczkuje, to chyba ten etap już też niedługo będzie u
                                                    nas? Rany, moje mieszkanie jest do tego nieprzystosowane, nie wyobrażam sobie
                                                    tego na razie i chyba wolałabym to odwlec w dalszą przyszłość, bo wtedy to już
                                                    nawet nie będzie można sobie pójść spokojnie zrobić kawy, buuuu...

                                                    Eklon- Maciuś za żadne skarby świata nie uśnie na brzuchu, od razu unosi się na
                                                    łapkach i rozgląda. A koncertów wieczornych na szczęście nie miewamy, jak już
                                                    to histerie są w dzień.

                                                    Opolanko, przed chwilą zjadłam całą białą czekoladę, to chyba stanowi odpowiedź
                                                    na Twoje pytanie o słodycze uncertain A Maciusia od urodzenia niczym nie smaruję po
                                                    kąpieli i wszystko jest super. Na początku musiałam czasem posmarować
                                                    tłuściutką szyjkę i pod paszkami, ale od dawna już tego nie robię i mimo że
                                                    nadal ma fałdki to jest ok. A z nocnym przyuczaniem u nas też jest problem, bo
                                                    łóżeczko Maciusia stoi u nas w sypialni, więc niemąż też się w razie moich
                                                    działań nie wysypia. A właśnie przesuwam karmienie z 5.00 na 6.00 i ostatniej
                                                    nocy było marudzenie przez 25 min zanim wreszcie dałam Małemu jeść, no ale to
                                                    na mojej głowie są nocne wstawania, więc nie ma się co dziwić, że z tym walczę.

                                                    Pozdrowionka
                                                  • ja_sylwia Re: A w zasadzie już wtorek 29.09.04, 09:18
                                                    Ewa, bardzo przepraszam, chodziło mi o ćwiczenia opisane przez Winięwink
                                                    Cholera, jestem chora, dziś ledwo żyję, najchętniej siedziałabym SAMA w domu,
                                                    żeby mi ktoś małego wziął....mam gile do pasa, łeb pęka, a tu trzeba turlać,
                                                    zabawiać, karmić, pocieszać, a mi się nawet gadać nie chce....No i perspektywa
                                                    pracy już w piątek...żeby mi się tylko mały nie zaraził, bo nie uśmiecha mi się
                                                    od razu zwolnienie, przecież mnie zlinczują...
    • male_co_nieco środa 29.09.04, 07:55
      ale co to był za wtorek. Igor zaczał już w nocy z pn. na wt. obudził się po 23
      i buczał prawie do 2 później spał bardzo niespokojnie, cały wtorek marudzenie z
      przerwą na spacer, koszmar.Podejrzewam brzuszek a do tego jeszcze te zęby. W
      niedziele pojawił się trzeci ale coś czuje że zaraz bedzie nastepny.
      A jesli juz przy zębach jestm. Kurde jakie te pierwsze zębiska są ostre!!!!!
      Igor znów zaczął wszystko niemiłosiernie gryźć, wszystko ze mną włącznie,
      największą popularnością cieszą się ręce, broda i nos, chwila nieuwagi i bywa
      ciężko. Njgorsze jest to, że w trakcie karminia mój syn coraz częściej zamienia
      się w gryzonia, oj a to boli...

      Contra gratulujacje dla Michasia. Igor siada jak tylko ma się za co złapać ,
      sam jeszcze nie,ale jak juz się czegoś złapie to wstaje i idzie mu to całkiem
      nieżle. Jak już usiadzie to potrafi się tak sam utzrymać.

      Co do plam to rzeczywiście jabłaka chyba najgorsze i niestety nie mam na nie
      sposobu, spróbuje ten płyn może się uda. Igor też je w miare czysto ale od
      czasu do czasu postanawia mi pomóc i łapie za łyżeczkę i konczy się to róznie ,
      poza tym to tak fajnie zajrzeć do miseczki lub slłoiczka a jeszcze łapki tam
      wsadzić ...smile

      Co do pozycjii łóżeczkowych, to nie ma mowy by młody zasnął na brzuszku wtedy w
      momencie głowa do góry i włącza radar, ale sam podczas snu przewraca się czasem
      na brzuch, poza tym pozycji jest mnóstwo wczoraj w ciągu jednej godziny
      zaobserwowałam cztery. Ale najlepiej zasypia się boczku.

      Co do marudzenia przed snem to po kąpieli nie ma wiekszych problemów,w wózku na
      spacerze też ,ale jak nie jesteśmy na spacerze to jest to problem, czasami
      wrzask niemiłosierny.

      Uciekam bo właśnie wstali moi panowie i w domu zaczyna się ruchsmile
      • izabela_p25 Re: środa 29.09.04, 08:43
        Witam
        Kolejna nie przespana noc jak tak dalej pójdzie to bede musiala chodzic z
        zapalkami. Mala ostatnio bardzo niespokojnie spi placze co chwile przez sen i
        wtedy trzeba ja utulic dac cycusia a czasami nic nie pomaga i wtedy nosze ja na
        rekach (a jest co nosic 3 tygodnie temu wazyla 7800). W dzien jest podobnie tez
        placze przez sen. Nie mam pojecia co jej moze dolegac brzuszek, zabki (jeszcze
        nie ma) a moze cos innego.

        Malilko znam to uczucie jak zrobi sie nieumysnie krzywde dziecku. Sama tez
        przytrzaslam zapieciem od fotelika nózke malej (ma takie faldki a ja nie
        zauwazylam ze zle zapinam). Pojawil sie nawet siniak. Podobnie jak ty tez
        plakalam i nie moglam sobie tego wybaczyc.

        Co sie tyczy spania na brzuszku- Martynka podobnie jak Igor zaraz podnosi
        glówke i jak nie moze sie z powrotem obócic to jest od razu wrzask

        Na forum udalo mi sie zajrzec dopiero dzisiaj wiec malym solenizantom Zuzi i
        Szymusiowi skaladam spóznione zyczenia: duzo radosci i szczesia. Sama tez
        postanowialm jak Martynka bedzie miala pól roczku to kupie torta i wsadze pól
        swieczki zeby jakos uczic te pierwsze pól roczku.

        Opolanko pytalas o czekolade tak samo jak ty tez nie potrafie sie jej oprzec i
        dziennie podjadam (czasmi nawet sporo)
        Musze konczyc mala sie obudzila
        Zycze wszystkim milego dnia
        • asik_w : środa 29.09.04, 15:27
          Od rana padasad a mialam nadzieje ze przez te ostatnie tygodnie gdzie
          temperatura jest fajna na spacerki w poludnie troche sie opale bo wygladam
          bardzo bladosad( wraca z tropikow i bialasmile))
          prezenty buuusad( jak ja nir lubie kpowac prezentow, lubie je dawac czy
          dostawacsmile) ale nie lubie kupowac bo nigdy nie wiem co i jak! siostry mam dwie
          15 i 18 lat, ostatnio dzwonilam i zapytalam wprost to ta mlodsza powiedziala z
          eona nic nie chce bo mam Kamilka i to ona jako ciotka musi mu kupowac
          prezenty!!smile) dobrze sie zapowiadasmile) no ale strasza ze moz ejakies kosmetyki
          czy perfumy albo jakas fajna bluzke czy spodnie!!!smile)z rodzicami na szczescie
          nie mielismy problemu, kupilismy i moim i niemeaza to samosmile)))a po drugie
          dostana wnukasmile))
          Kamis ostatnio spi calkiem dobrze(odpukacsmile), najczesciej spi na boczku lub na
          brzuszku, sam sie przekreca w czasie snu wiec go nie przekladam, ale moje
          dziecko zrobilo sie wielkim paniskiem, jak spi z nami to rozklada sie na 2/3
          lozka, musi miec cisze, zgaszone swiatlo(nawet przy lampce sie budzi)i nie
          wolno go dotknacsmile)zaraz po powrocie kupujemy mu lizeczko tylko jakie??
          doradzcie cos dziewczyny, co u nas jest godne polecenia? i ktore zwykle czy
          turystyczne???
          Nika, ostatnio Kamilek tak ugryzl niemeaza w noc ze ten mial lzy w oczach a ma
          tylko dwie dolne jedynki, ale gryzienie jest fajne, oczywiscie wg mojego
          szkrabasmiletez zdarza mu sie podgryzc cycusia, chociaz tlumaczylam ze to boli,
          chyba czasami robi to specjalnie to sie szelmowsko pry tym smieje, a raz gdy
          zrobil to szybko i bolesnie i jak krzyknelam z bolu to mi sie dziecina
          rozplakala, myslal chyba ze to na niego,
          Ostatnio kamilkowi posmakowala gruszka, sloiczki zjada w ciagu kilku sekund i
          tez jak cos mu smakuje to pomaga zeby szybciej lyzeczka krazylasmile) i czasami
          sliniak jest sliczny ale na nozce czy lapce albo na foteliku jest jedzonko.
          Kamilek tez narazie siada tylko wtedy gdy ma sie za co zlapac, ale sam podnosi
          sie jzu dosc wysoko a gdy juz siedzi to siluje sie i siup stoi, zreszta
          uwielbia to, no i jak wychodzimy na spacer to najczesciej po 5 min zasypia,
          chyba nudne jest to Biloxismile))
          dziewczyny mam pytank odnoscie jedzonka, jakie sloiczki w Polsce najczesciej
          podajecie? i jakie sa ceny? zastanawiam sie czy nie zrobic malego zapasu tutaj
          bo ogolnie sa bardzo tanie a Kamis niektore uwielbiasmile)
          slucham radia Zet i juz chche byc w domusmile)tylko to zimno, aha jak ubieracie
          teraz dzieciaczki??boje sie zeby mi mlody na dzien dobry w Polsce sie nie
          rozchorowal, milego dnia
          • grass_d Re: do Jagny 29.09.04, 16:53
            Cześć dziewczyny,

            ja tylko szybciutko, bo zdążyłam tylko przeczytać Wasze listy no i już nie mam
            czasu za dużo, żeby cokolwiek skrobnąć.
            Jagna, ja chętnie na ten spacerek, ale moje gg nie działa już jakiś czas, nie
            chce mi się zakładać nowego, to może dogadamy się na maila w przyszłym
            tygodniu? MOj mail: grazyna_s@op.pl. Z przyjemnością poznam Nikodemka z Mamusią
            osobiście. Ha.
            Malilko, i ja dzięki za przepisy, ale kurka, nie mam pod ręką pewnych warzyw,
            to dalej jedziemy na słoiczkach. Niestety, te zupki są dla Emilki niezjadalne,
            za to deserki- owszem.
            Uwaga: zaczęła mi się Emilka przewracać z plecków na brzuszek, robi to rzadko,
            ale widocznie nie ma więcej potrzeby....
            Sylwia i pozostałe mamy alergików: u nas znaczna poprawa skóry, znika nawet z
            twarzy, chociaż raz pozwoliłam sobie na przenną bułeczkę, to ją znów wysypało i
            schodziło trzy dni.
            Jeszcze dziewczyny muszę się Wam pochwalić: wczoraj zdałam prawko jazdy za
            pierwszym podejściem, chyba to ta moja kruszynka przyniosła mi szczęście...
            I jeszcze jedna rzecz: kupiliśmy pierwsze prawdziwe buty jesienne; Bartki,
            fajowe, ale strasznie drogie, no cóż, raz się żyje!smile
            My też niedługo świętujemy pół roczku...
            pa,pa, Jagna, czekam na odzew.smile
          • opolanka1 Re: : środa..pora do spania 29.09.04, 20:58
            Hej dziewczyny!!!

            Dziękuje w imieniu siebie i malej za życzonka, wielkie buziaczki dla Szymonka.
            Malilka, pocieszylaś mnie troszeczkę z tą czekolada tylko, ż ejaj jadam
            mleczna i to z orzeszkami, mała ma plamki na brzuszku sie zastanawiam czy
            przypadkiem od tych slodkich dobroci. Co do Twego niemęża, to pogratulować,
            maluszek czuje respekt.Ale myślę sobie także, że maluskzi sa z nami caly czas i
            weidzą na ile mogą sobie pozwolić, a ktoś kto widuje je mniej, ma wiekszy
            posłuch u nich, bo nie wiadomo co mogą u takiego kogoś, wiec nie ryzykują,
            tylko słuchają.....hihi

            Mała bawi się na macie wspaniale, ale ostatnio ulubiona jej pozycja to koci
            grzbiet, czyli staje na raczkach i stópkach a reszta w powietrzu, lub kołysze
            sie na kolankach i nózkach....przewraca się na plecki....

            Czytam Wasze posty o tym jak dzieciaczkom się poprzestawiało w ciagu dnia
            wsyztsko, i myslę, ze to wynik ich coraz wiekszej dojżałości, ze nie potrzebują
            tyle snu, ze sie regenerują calkowicie w ciagu nocy,,,moja Zuzia potrafi spać
            nie raz dwa razy po 40 minut w ciagu calego dnia i jej w zupelnośic to
            wystarcza, wieć jak nie chce jej sie spać o tej porze, co dotychczas to jej nie
            zmuszam i widzę, ze jest bardziej pogodna i mniej płacze, a jak widze, ze juz
            ziewa i lezy spokojnie wtedy do wózeczka i trzy minutki mała ma zamkniete oczy.
            Także zaczeła dostawać 5 posilków dziennie w tym jeden stały o
            13.00...zobaczymy czy jej sie to zmieni......je tak co 3 godzinki. 7, 10, 13,
            16 i 19.15.

            asik mam nadzieję, że cosik jednak znajdziesz i nie bedzie to takie straszne,
            te półki i te sklepy. wiesz myśle, ze jak są takie młode to do gustu moglyby
            przypaśc im perfumy Hugo Bossa / Women, te w takim białym opakowaniu z szarym
            paskiem.....są takie młodzieżowe. Jak ja byłam w USa to sobie kupilam kilka par
            skarpet Nike, takie frotowe, biale ale palce pięta i u góry wykończenie, jest w
            innym kolorze, bardoz fajnie sie w ich chodzi, są bardzo wytrzymałe...a gama
            kolorów była różna.

            Pozdrówka ide spać....
            • opolanka1 Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 21:02
              Grżynka gratulacje z okazji prawka!!!!! Mam nadzieje, że opilaś chociaz
              lyczkiem z procentami aby ci się dobrze prowadziło...szerokich dróg, gumowych
              słupków, niskich krawężników, odpornych zderzaków...i wszystkiego dobrego...
              • malilka Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 21:28
                Opolanka, spać? Dopiero 21.00 smile))) Ech, sama mam piasek pod powiekami z
                niewyspania, ale taki mi szkoda wieczoru, wreszcie mam czas dla siebie, że
                pewnie przed wcześniej niż zwykle się nie położę, a ostatnio to zwykle to
                23.30, więc czasu wolnego coraz mniej sad
                Moje dziecko nadal poprzestawiane, tyle że w ramach "większej dojrzałości" śpi
                w dzień więcej, w domu 2x po 30-40 minut i na spacerze 1,5-2h. Gimnastykuję się
                jak nie wiem co, żeby Maciek nie spał na spacerze, ale nie da się. O któej bym
                nie wyszła, to i tak odpływa na spacerze, nawet jak wyjdę tuż po drzemce to
                wytrzymuje max godzinę i zasypia. No trudno.
                A czekoladę jem białą, bo tylko taką lubię, ale jadłam też orzechy i nic małemu
                nie było.

                Asik, słoiczki małe (125-140g) są po 1,90-2,4zł,.a te duże od 7 m-ca (190g) po
                3-3,6zł. Chyba nie warto wieźć słoików ze Stanów, jeszcze zapłacisz za nadbagaż.
                Kamilek pewnie przeżyje mały szok temperaturowy po powrocie do Polski, ale
                pewnie szybko się przywyczai, bo dzieci dużo lepiej znoszą zimno niż dorośli,
                mój synek bardzo lubi spacerki w chłodne dni. Nakładam mu body z długim
                rękawem, rajstopki, spodenki i buciki, do tego bluzę i materiałową kurtkę, no i
                oczywiście czapkę bawełnianą. Nie przykrywam go żadnym kocykiem bo strasznie
                kopie i to nie ma sensu, dopiero jak zaśnie to go otulam.

                Dzisiaj dałam małemu po raz pierwszy tyle zupki ile chciał i wsunął 190ml.
                Dzisiaj np mały jadł tak:
                6.00 pierś
                9.00 pierś
                11.30 pierś
                14.30 zupka 190ml
                16.00 deserek 120ml
                17.30 pierś
                19.15 pierś
                Nie wiem jak u Was, ale u nas deserek w ogóle nie zaspokaja apetytu, wręcz
                przeciwnie i teraz podaję go między posiłkami, inaczej nie da rady.

                Mam problem z konsystencją zupek. Od 7 m-ca dziecko powinno już dostawać
                drobniutkie kawałeczki, żeby uczyć się gryźć, to bardzo ważne m.innymi dla
                nauki mowy. Na razie zupki miksuję, trwa to parę sekund i gotowe, ale co robić
                dalej? Nie da się zmiksować jakoś mniej, bo wtedy częśc już jest homogenizowaną
                papką, a część jeszcze sporymi kawałkami, więc jedyne co mi przychodzi na myśl
                to ciapcianie widelcem, ale przecież rozgniatanie 400ml zupki (gotuję na 2 dni)
                to jakiś koszmar! sad(( Macie jakiś lepszy pomysł? Jak robię deserek (ostatnio
                gotowana gruszka i dynia) to rozdrabniam widelcem i to nawet nie dość starannie
                i jest sporo kawałeczków i mały świetnie sobie z nimi radzi, więc na pewno jest
                już gotowy na coś poważniejszego niż papki.

                • contraria imieniny 29.09.04, 22:17
                  Grazyna - gratulacje serdeczne!

                  Michaszek ma dzis pierwsze imieniny! calkiem spora korespondencje otrzymal, a i
                  prezentow duzo. buziaki dla jego imiennika forumowego!

                  dis maly pierwszy raz od trzech miesiecy byl tylko na jednym spacerze, w ramach
                  redukcji zrezygnowalismy ze spaceru popoludniowego. hmmm, bardzo byl przez to
                  marudny, bo on spi w dzien wylacznie na spacerze. pierwzsy spacer przesunelismy
                  z 10.30 na 12 i trwa on ponad 2h (dzis 2h i 40h). Michaszek spal moze 1,5h.
                  poznym popoludniem byl bardzo marudny, zameczal najpierw mnie, potem tatusia, a
                  nastepnie gosci, ktorzy przybyli na jego imprezke.

                  Ewo - dzieki za namiary na odplamiacz, teraz musze sie udac na jego
                  poszukiwania.

                  dzis testowalismy szpinak z ziemniaczkiem, malemu smakowalo, ale dostal tylko 3
                  lyzeczki, co w ogole go nie zadowolilo. zadnych rewolucji nie zauwazylam.
                  dotychczas przetestowalismy juz kanoniczna marchewke, ziemniaczka, jablko,
                  pietruszke, seler. i wszystko organizm malucha toleruje, wszystko mojemu
                  synkowi bardzo smakuje.
                  w nocy jedlismy dwa razy, a potem o 6.30, 9, 11.45, 14.45 (piers+szpinak), 17,
                  19.45. noc byla na tyle spokojna, ze dopiero ok. 4 Michal wyladowal u nas w
                  lozku.

                  mojemu synkowi strasznie pocila sie glowka w czasie karmienia latem, teraz
                  troche mniej. ale ciemiaczka ladnie wyglada, wiec pediatra nas uspokoila. taki,
                  widac, urok.
                  co do ubierania - podobnie jak Malilka, body z dlugim rekawkiem, rajtuzki,
                  spodenki, cieple skarpetki, bluza (lub sweterek), kurtka i czapka.
                  odkad Michal zaczal siadac - zadne lezenie nie jest w stanie go teraz
                  zainteresowac. dzis rozlozylam kojec (brr, co za nazwa!!), nawrzucalam zabawek
                  i udalo mi sie caly obiad ugotowac bez zajmowania sie dzieckiem. maluszek
                  siedzial sobie badz momentami lezal, siegal po zabawki, gryzl je i "ukladal" w
                  nowym co rusz porzadku, mowil do nich, piszczal, smial sie. nie pamietam,
                  zebym miala jakies 20 min. wolne od kilku miesiecy w dzien, gdy jestem z
                  dzieckiem sama.

                  zabieram sie za prace, mam ponad 100 tekstow studentow zaocznych do
                  przeczytania, a od poniedzialku zaczynaja sie studia stacjonarne. oj, bedzie co
                  robic!
                  dobrej nocki
                • contraria imieniny 29.09.04, 22:17
                  Grazyna - gratulacje serdeczne!

                  Michaszek ma dzis pierwsze imieniny! calkiem spora korespondencje otrzymal, a i
                  prezentow duzo. buziaki dla jego imiennika forumowego!

                  dzis maly pierwszy raz od trzech miesiecy byl tylko na jednym spacerze, w
                  ramach
                  redukcji zrezygnowalismy ze spaceru popoludniowego. hmmm, bardzo byl przez to
                  marudny, bo on spi w dzien wylacznie na spacerze. pierwzsy spacer przesunelismy
                  z 10.30 na 12 i trwa on ponad 2h (dzis 2h i 40h). Michaszek spal moze 1,5h.
                  poznym popoludniem byl bardzo marudny, zameczal najpierw mnie, potem tatusia, a
                  nastepnie gosci, ktorzy przybyli na jego imprezke.

                  Ewo - dzieki za namiary na odplamiacz, teraz musze sie udac na jego
                  poszukiwania.

                  dzis testowalismy szpinak z ziemniaczkiem, malemu smakowalo, ale dostal tylko 3
                  lyzeczki, co w ogole go nie zadowolilo. zadnych rewolucji nie zauwazylam.
                  dotychczas przetestowalismy juz kanoniczna marchewke, ziemniaczka, jablko,
                  pietruszke, seler. i wszystko organizm malucha toleruje, wszystko mojemu
                  synkowi bardzo smakuje.
                  w nocy jedlismy dwa razy, a potem o 6.30, 9, 11.45, 14.45 (piers+szpinak), 17,
                  19.45. noc byla na tyle spokojna, ze dopiero ok. 4 Michal wyladowal u nas w
                  lozku.

                  mojemu synkowi strasznie pocila sie glowka w czasie karmienia latem, teraz
                  troche mniej. ale ciemiaczka ladnie wyglada, wiec pediatra nas uspokoila. taki,
                  widac, urok.
                  co do ubierania - podobnie jak Malilka, body z dlugim rekawkiem, rajtuzki,
                  spodenki, cieple skarpetki, bluza (lub sweterek), kurtka i czapka.
                  odkad Michal zaczal siadac - zadne lezenie nie jest w stanie go teraz
                  zainteresowac. dzis rozlozylam kojec (brr, co za nazwa!!), nawrzucalam zabawek
                  i udalo mi sie caly obiad ugotowac bez zajmowania sie dzieckiem. maluszek
                  siedzial sobie badz momentami lezal, siegal po zabawki, gryzl je i "ukladal" w
                  nowym co rusz porzadku, mowil do nich, piszczal, smial sie. nie pamietam,
                  zebym miala jakies 20 min. wolne od kilku miesiecy w dzien, gdy jestem z
                  dzieckiem sama.

                  zabieram sie za prace, mam ponad 100 tekstow studentow zaocznych do
                  przeczytania, a od poniedzialku zaczynaja sie studia stacjonarne. oj, bedzie co
                  robic!
                  dobrej nocki
                • eklon Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 22:29
                  Gratulacje! Tak za pierwszym razem to niezły z Ciebie "pijak dlogowy" jak to
                  mawiał mój siostrzeniec jak zaczynał mówić!!! Oczywiście miałam być nazwana
                  piratem drogowym, ale dziecko przecież potrafi sobie życie ubarwić!

                  Malilka nie każdy prowadzi nocne życie tak jak TY!!! Opolanka i tak ma
                  rewelacyjny czas. Ja przez ostatnie 2 tygodnie chodziłam spać ok. 20, bo tak
                  zasypiał mój Junior, a ja rano ok. 7-mej jestem już w pracy. Dzisiaj sobie
                  trochę dłużej posiedzę, bo jutro mam urlop (jadę pomagać mojej mamie
                  doprowadzić dom do porządku po remoncie, mama zajmie się Michałem, a ja
                  posprzątam, taka mała wymiana usług, ku radości obu stronsmile

                  Asik z tymi zupkami to faktycznie bym się zastanowiła, bo one faktycznie są
                  ciężkie, a przecież nie takie znowu drogie.

                  Ja nie jadam czekolady, a to z tego prostego względu, że mój junior to alergik
                  tak jak Jędrek Sylwii i tak jak ona walczę z alergią dietą. Ja w tej chwili to
                  ucieszyłabym się ze zwykłego białego serka, albo jogurtu, bo nawet one szkodzą
                  mojemu Juniorowi, ale na razie niestety nic z tego.
                  A właśnie mam pytanko do Sylwii. Czy Ty podajesz Twojemu małemu Zyrtec?

                  I jeszcze jedno pytanie do Was odnośnie butów jesiennych. Pisałyście, że
                  powinny być mięciutkie, ale to znaczy jakie? Mój Michał ma ogromną stopę i te
                  wszystkie niemowlęce są mu za małe, a takie na jego nogę (numer mniejszy od
                  kajaka ;-( są już jak dla dzieci chodzących. Dzisiaj kupiliśmy mu z mężem takie
                  zwykłe papucie i chyba w takich nasz junior będzie teraz chodził. Czy Wy też
                  takie kupujecie, czy są to jakieś specjalne, których w naszych sklepach po
                  prostu nie ma. Aha rozmiarówka niemowlęca u nas kończy się na 14-tce.

                  Śmigam wieszać pranie, bo choć pogoda na dworze beznadziejna, to dziecko jednak
                  w czymś chodzić musi!

                  Aha nasz Michał obchodził dziś swoje pierwsze imieniny! Oczywiście był torcik i
                  goście, ale oczy robił, że aż tyle ludzi naraz chciało go nosić.

                  No i najważniejsze! Byliśmy dziś na kontroli i pani doktor pozwoliła nam iść w
                  niedzielę na basen!!! Zobaczymy jak zareaguje nasz junior!

                  POzdrowionka
                  Ewa
                  • winia5 Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 23:28
                    Grażyno gratulujemy prawka, Michałkom życzymy wszystkiego najlpszego i
                    uśmiechów na buziaczkach z okaji imienin.
                    Dziękujemy wszystkim za życzonka, wprawdzie to tylko 5 miesięcy, ale to też
                    jakby małe urodzinki. Przy tym pozdrawiamy o miesiąc starszą Zuzię, buziaki od
                    Szymka wink.

                    Jutro napiszę coś więcej, bo jestem padnięta
                    pozdrawiam
                    Ania

                    nowe zdjęcia Szymka z chrztu i nie tylko
                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28405&q=AnkaW_26&k=3
                    • izabela_p25 Re: : Grażyna gratulacje 30.09.04, 13:36
                      Grazyno grtulacje zdac za pierwszym razem to niezly wyczyn!!!!!!
                      Z okazji imienin chlopakom zycze wszystkiego najlepszego i takich prezentów
                      przez caly rok.

                      Ewo napisz jak zareaguje Michas na widok basenu tez chce pójsc z Martynka tylko
                      troche sie obawiam paru rzeczy: ze naleci jej wody do uszów ze sie zaziebi jak
                      bedziemy wracac itd..
                      Wasnie mialam wychodzic z mala na spacer a tu zaczelo padac już ostatnio
                      spacerowałam w ulewie bo mała spała i nie chciałam jej budzić zeby isć do domu
                      (wózka z nia sama nie wniose 12kg + 8,2)a mieszkam na pierwszym pietrze.
                      Więc Martynka sobie zasnęła a ja zrobiłam sobie kawkę i postanowiłam usiąść
                      przed kompem i troszeczkę nadrobic zaległości
                      Dzisiejsza nocka była w miarę spokojna. Wczoraj jak zasnęla po kapieli to ze
                      dwa razy budziła się z płaczem. Za drugimrazem posmarowałam jej dziąsełka żelem
                      i zasnęła spokojnie. Za to godzinie 4.30 była wyspana i ćwiczyła siadanie tzn
                      opierała się na łokciu i podnosiła za kołdrę. Zasneła ponownie o 6.00 i spała
                      do 8.00.

                      Muszę konczyć bo obiad trzeba gotować a mała pewnie za chwilę się obudzi śpi
                      zazwyczaj 40 mniut
                      Pozdrowienia
                      Iza
                      • opolanka1 Po wizycie u pediatry 30.09.04, 14:50
                        cześć dziewczyny...

                        Malilka ale mi wjechałas na ambicje, że niby to ja taki śpioch, ale prawda a
                        bogiem, płóżylam sie ale nie zasnelam, czekałam podświadomie kiedy maąl sie
                        obudzi, aby być szybka i podac jej wode, dla oszukaństwa, jednak chyba byla
                        głodna, bo ani woda, ani smoczek, a jak cycek to sie zaciągneła, jak dobrej
                        marki papieroskiem


                        Zuzia dziękuje Szymonkowi z a całusa, taka to miła rpzyjemność...przesyła
                        ogromnego od siebie....

                        Wielkiej fury zabawek, przespanych nocy, milego smakowania nowych pokarmów,
                        usmiechu i radosći z rodziców Naszym Michałkom życza mama z Zuzia

                        a teraz co u nas, po wizycie u lekarza, maął jest w pożadku, silna , waży 8940
                        i mierzy 72, tylko ze ten pomiar centymetrów to taki pic na wode, bo małej nie
                        rozciagnieto i chwała lekarce za to, wyprotowała tylko nóżki,a kręgosłupik jak
                        był tak był, nic nie na siłe, tylko dla orientacji. Przy szczepionca sekunda
                        płaczu i wesoła, narazie bez gorączki...ząbki mają sie dobrze, rosną dwa
                        krasnale...

                        mała zjadła dzisiaj zupke z marchewki, ziemniaka , brokół z dodatkiem łyżki
                        mąki ryżowej i troszeczkę masełka ...wstrząchneła wszystko....żarłoczek

                        Kurcze placze, musze konczyć.....
                        • mag-da Re: Po wizycie u pediatry 30.09.04, 16:09
                          Cześć, ja tez wczoraj byłam u mojej angielskiej pani doktor, chciałam żeby mi
                          przepisała nutramigen jako ze moje dziecko jest alergikiem a ja powoli
                          chciałabym juz przestawac karmic piersią. No i jak się pewnie domyslacie nic
                          nie dostałam. Obejrzała Henrysia bardzo dokładnie a pech jakurat chciał że mu
                          wszystko zeszło i miał skórkę gładzuteńką. Wedlug niej on nie ma elergii
                          pokarmowej bo dzieci z alergią nigdy nie maja tak ładnej skórki i mam
                          przetestowac wszystkie inne mleka, zacząć od sojowego i jak go wysypie to
                          dopiero przepisze Nutramigen. To że mały pod kolanami ma czerwone kreski juz od
                          ponad miesiąca nie przesądzą sprawy wg. niej a wysypka pojawia się i znika. Nie
                          wiem co o tym mysleć.
                          Pozdrawiam serdecznie
                          Magda
                          My jutro mamy już 5 miesięcy.
                          • malilka Re: Po wizycie u pediatry 30.09.04, 17:00
                            Opolanko, przecież ja żartowałam z tym spaniem, doskonale rozumiem, że przy
                            niemowlaku to można chodzić spać nawet o 20.00, niemowlak to wampir
                            energetyczny! Ja największy kryzys mam w czasie wieczornego karmienia- karmię
                            małego na leżąco, po ciemku i chociaż on je tylko 8-10 minut to mi wystarczy,
                            by omal nie zasnąć razem z nim. Ale wstaję, bo każda chwila bez dziecka jest na
                            wagę złota, ciągle nie mam czasu na nic a planów tysiące...

                            Im zimniej tym moje spacery są dłuższe, ostatnio 3h to minimum, ledwo to
                            znoszę, bo tak zimno i nieprzyjemnie. Ale jakoś tak wychodzi, że jak po 1,5-2
                            godzinach ruszam do domu, to mały akurat zasypia no i wtedy potrafi przespać 2
                            godziny, a ja biedna siedzę razem z nim w parku. Godzinę siedzę na ławce i
                            czytam książkę, bez któej nie ruszam się na spacer, ale potem to już jestem tak
                            zmarznięta, że muszę ruszać w drogę. Ani wiatr ani deszcz Maciusiowi nie
                            przeszkadzają, więc łażę z wózkiem i łażę, bo nie mam serca go obudzić,
                            zwłaszcza że odkąd tak długo śpi na spacerach to i wieczorami jest dużo mniej
                            marudny, a wczoraj to w ogóle nie marudził (spacer trwał 4 godziny).

                            Contra, ja też dawałam małemu szpinak Hippa, ale ostatnio przeczytałam, że
                            m.innymi szpinak i buraki bardzo chłoną saletrę, również tę naturalną i w
                            związku z tym nie powinno się ich podawać niemowlętom do roku, bo ona wiąże
                            hemoglobinę i dopiero dzieco >12 m-cy potrafią sobie z tym radzić. I już sama
                            nie wiem, czy się tym przejmować, czy nie... Szpinak to jeszcze mogę sobie
                            podarować, ale zupkę buraczkową moje dziecko uwielbia sad A my dzisiaj
                            testowaliśmy seler, ciekawe czy przejdzie.
                            Maciuś bardzo dużo ostatnio pije, może to przez to że już grzeją? Chociaż u nas
                            nie jest specjalnie ciepło (ja nie lubię ku ubolewaniu niemęża) i sucho chyba
                            też nie. Raz w tygodniu daję mu soczek rozwodniony pół na pół z wodą (butelkę
                            200ml pije przez 2 dni), po za tym wodę, którą bardzo lubi (to po mamusi smile i
                            ostatnio kompot, który jest produktem ubocznym produkcji deserków. Jak ugotuję
                            na deserek np. gruszkę z dynią, to potem wybieram same kawałki owoców, a do
                            pozostałego kompotu dodaję wodę i daję małemu, też to bardzo lubi. Herbatek nie
                            daję, bo granulki są słodkie, może zacznę mu dawać rumianek albo jakąś owocową
                            herbatkę, ale nawet nie wiem jaką można. W sumie mały wypija 150-200ml dziennie.

                            Dzisiaj rano postanowiłam się trochę wyspać i już o 6.00 otworzyłam bar na
                            stałe wyciągając pierś i kładąc przy niej młodego. Wiem, że to pedagogicznie i
                            żywieniowo karygodne, ale pospaliśmy prawie do 9.00 smile Nie zamierzam tak robić
                            codziennie, ale od czasu do czasu dla regeneracji to chyba nie wpędzę dziecka w
                            złe nawyki...

                            Mag-da, mnie się zawsze wydawało, że jeśli alergik unika alergenu to nie ma
                            objawów alergii, no bo jak? Nikt uczulony na pyłki nie kicha przy siarczystym
                            mrozie, ale to nie znaczy, że nie jest uczulony... Lekarz mojej przyjaciółki
                            twierdzi, że dzieci alergiczne często nie mają idealnej skóry, bo często
                            pewnych alergenów nie da się znaleźć albo wyeliminować. Ale może jest jakaś
                            alternatywna teoria.

                            • asik_w Re: Po wizycie u pediatry 30.09.04, 19:59
                              Dziewczyny, prosze napiszcie mi jak wyglada teraz garderoba naszych
                              milusinskich!tutaj owszem moge kupic spodenki, sweterki, ale czegos takiego jak
                              rajstopki to nie widzialamsad a prawde powiedziawszy to nie chce mi sie zaraz po
                              powrocie latac po sklepach i szukac rajstopek, i gdzie je kupowalyscie? kiedy
                              kupujecie kombinezon albo kurteczke taka na zime i na jaki rozmiar??
                              co do sloiczkow to macie chyba racje, nie chce mi sie ciagnac tego niewiadomo
                              ile, ale na te pierwsze dni zabiore kilka, aha tutaj gerber jest w plastikowych
                              pojemniczkach, no i po przeliczeniu sloiczek wychodzi okolo 1,5 zl, alw w
                              Polsce bede mial warzywka z pgrodka igotowac bede samasmile
                              Malilko, ja zaczelam tez podawac odrobine soczku i tez rozcienczam woda, malemu
                              smakuje winogronowysmile.
                              Kurcze na czole kilka dni temu wyskoczyly mu jakies krostki, w jednym miejscu,
                              i sa dziwnesad raz czerwone, raz maja kolor skory i tylko widac male "gorki",
                              nie mam pojecia od czego, w przyszlym tygodniu idziemy na ostatnia wizyte do
                              lekarza to zapytam, chociaz mam nadzieje ze do tego czasu same znikna.
                              Spacerki, jak pada czy zakladacie folie ochronna lub cos w tym stylu? czy
                              maluchy jezdza jeszcze w gondolce czy juz w spacerowce? i czy na spacerowke
                              mozna kupic jakis ochraniacz?oj ile pytansmilemam nadzieje ze troszke pomozeciesmile)
                              pozdrawiamy
                              • ja_sylwia 30 lat minęło.... 30.09.04, 20:41
                                ...no właśnie, nawet nie wiem kiedy...Prezentem na moją trzydziechę jest
                                właśnie Jędruś i mąż (zawsze chciałam przed 30)smile.
                                W związku z powyższym jest mi smutno..., bo moi znajomi niestety nie pamiętali
                                (od 2 lat nie mieszkam, tam gdzie mieszkałam, a tu nie mam znajomych). Tak z
                                ręką na sercu, to ja też głowy do dat nie mam, ale jakoś przykro...
                                Dziewczyny.....jutro wracam do pracy....mały pierwszy raz z opiekunką....nie
                                poprzytulamy się rano jak dotychczas...jedeyny plus, że pracuję na pół etatu.
                                Eklon, nie daję małemu żadnych leków, jedna alergolog chciała mu już dać, druga
                                mówi, żeby jeszcze poczekać, oczywiście przychylam się do drugiej.
                                Magda, my też zawsze mieliśmy "pecha", że u lekarzy mały jak na złość miał w
                                miarę ładną skórę, moja pediatra do tej pory twirdzi, że ja mprzesadzam, i że
                                ona NIC nie widzi, no może parę potówek. Ale ona jest dla mnie trafiona, chodzę
                                tam tylko na szczepienia, ew. po receptę na mleko. W każdym razie dwóch
                                alergologów niezależnie się wypowiedziało, że to AZS. A jeśli chodzi o
                                Nutramigen, z tego co się dowiedziałam, to przepisuje się go dzieciom, u
                                których jest nawet cień podejrzenia alergią, w końcu na pewno mu nie zaszkodzi.
                                No nic, dziewczynki, pogapię się jeszcze w kompa i spadam, od jutra szara
                                rzeczywistość....no i już nie jestem dwudziestolatką.....sad(((
                                Pozdrawiam mamusie, uściski dla maluszków, Michaszkom 10000 lat, Grażynce
                                gratulacje, pa
                                • grass_d Re: 30 lat minęło.... 30.09.04, 22:16
                                  Cześć Dziewczyny,

                                  jesteście jak zwykle niezrównanie, dziękuję serdecznie za wszystkie gratulacje!
                                  Oj tak, opiłam to lampką wina, po której chyba Małą znowu lekko wysypało (czy
                                  wino może uczulać?)smile MIchałkom życzę samych słodkich, pełnych mleczka snów, a
                                  Sylwii- 100 i więcej lat! Ja mam zawsze lekki dołek przy okazji urodzin, bo
                                  sobie robię tak zwany bilansik dokonań...smile No, mnie 30-cha czeka w przyszłym
                                  roku, ale moja siostra twierdzi, że po 30-tce to najlepsze czasy: człowiek już
                                  nie ma złudzeń, że coś jeszcze dokona, nie pędzi nie wiadomo gdzie i za czym,
                                  wreszcie się może wyluzować i odpocząć. I tego nam wszystkim życzę.
                                  Dzisiaj miałam pierwszą rozmowę z nianią, nawet nieźle poszło, w sumie nabrałam
                                  do niej pewnego zaufania, a to jeszcze osoba z polecenia. W przyszłym tygodniu
                                  seria kolejnych rozmów, to porównamy. Ciekawe to doświadczenie, pierwszy raz w
                                  roli pracodawcy, a nie poszukującego...smile Pani była trochę w stresie, a ja
                                  pierwszy raz w życiu na rozmowie kwalifikacyjnej wyluzowana.smile
                                  U Emilki dalsze postępy, tzn, ciągle mi się rwie do siadania, myślę, że w tym
                                  nie będzie w tyle za resztą naszych małych geniuszy forumowych. No, a dzisiaj
                                  straszne marudzenie było cały dzień i Emi coś takiego robiła: wypychała sobie
                                  językiem dolną wargę, myślicie, że to zęby idą? Te maluchy Wasze też to miały?
                                  Poza tym bardzo niespokojnie śpi i często się wybudza, może to ją zbyt drażni?
                                  A czy ten żel do smarowania to się sprawdza?
                                  A u nas jutro strzeli PÓŁ roczku Emilce, z tej okazji zamówiłam jej w necie
                                  zabawkę, która jeszcze nie dotarła...kurka, może jutro dojdzie.ACh ta poczta.

                                  Dobrej i spokojnej nocy życzymy, może u nas też tak będzie...wink
                                  • winia5 Re: 30 lat minęło.... 01.10.04, 11:40
                                    cze,
                                    byliśmy wczoraj na szczepieniu, Szymek nawet nie zakwękałsmile, był z nami tata,
                                    który za drzwiami czekał na wrzaski i się rozczarował. Twardziel z tego naszego
                                    synka.
                                    Waży 7320, co w porównaniu z waszymi 8,5 czy 9kg dziećmi, to kruszynka, ale z
                                    drugiej strony miedzy naszymi dzieciaczkami jest nawet miesiąc różnicy, a to
                                    przecież dużo.

                                    grass_d jaką zabawkę zamowiłaś Emilce, jeżeli można zapytać? My zastanawiamy
                                    się nad zakupem którejś z tych nowych zabawek Playskool, które reklamują w TV,
                                    ale to dopiero na gwaizdkę, jak Szymek będzie sobie sam pewnie siedział i
                                    będzie bardziej kumaty. Czy wogóle zastanawiałyście się nad zakupem jakichś
                                    nowych, bardziej "dorosłych" zabawek dla maluszków, bo chyba z maty to już
                                    pomału wyrastają?

                                    A, muszę się was poradzić, mam mały dylemat, mąż jedzie w środę na 4 dni nad
                                    Zalew Soliński, na szkolenie i takie spotkanie integracyjne, no i miał jechać
                                    sam, bo nie było możliwości pozostawienia małego z babcią, bo nie pije mleka z
                                    butelki. Wczoraj zadzwonił jego dyrektor z propozycją, abyśmy zabrali małego,
                                    że to nie żaden koszt i problem, teraz mąż mnie namawia, a ja się zastanawiam.
                                    Przeraża mnie najbardziej podróż, to ponad 700 km, no i tyle godzin w
                                    samochodzie, a z drugiej strony jest to kuszące, nawet z tego względu , że
                                    mielibyśmy krótki rodzinny urlop. Sama nie wiem, co Wy byście zrobiły, jechać??

                                    zmykam trochę ogarnąć mieszkanie, i zaraz jak mały się obudzi wychodzimy na
                                    spacerek, tylko coś jakby się chmurzy, ale co tam, nam deszcz nie straszny
                                    pozdrawiam
                                    Ania


                                    Szymek:
                                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28405&q=AnkaW_26&k=3
                                  • winia5 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 12:04
                                    jak wyżej smile
                                    • asik_w Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 16:11
                                      Sylwia wszystkiego naj...naj...naj i spelnienia marzensmile))
                                      Aniu, bierz Malego i jedzcie, my gdy ucieklaismy przed huraganem jechalismy
                                      ponad 1000 km w jedna strone, wyjechalismy kolo polnocy i Kamis slodko spal,
                                      zatrzymywalismy sie tylko wtedy gdy mis chcial jesc cycusia, bo deserek jadl i
                                      podziwial widoki, wogole duzo spal bo jego jazda samochodem szybko usypia i
                                      wogole lubi, wiec sie nie zastanawiaj, pakuj sie i przyjemnego odpoczynkusmile
                                      podejrzewam ze Ty bedziesz barziej zmeczona niz Onsmile pozdrawiamy
                                      • male_co_nieco Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 17:22
                                        i forumowych dzieciaczków, które miały swoje świąto. Gratuluję również świeżo
                                        upieczonemu kierowcysmile
                                        Ale się dziś wyspałam( pewnie zapeszę), młody zasnał jak zwykle po 9 , obudził
                                        się po 24 na przytulanki( o dziwo nie chciał jeść) a kolejna pobudka, tym razem
                                        już an jedoznko o 6, potem godzinna zabawa i znów spalismy do 9. cikeawae jak
                                        będzie dziś.
                                        Igor ostatnio ma niesamowity apetyt , zupki pekaja 2 słoiczki ( robione),
                                        deserku też zastarszające ilośći. Poza tym młody uwielbia pić . Dziewczyny ile
                                        piją dziennie wasze dzieci???? Igor spokojnie wciąga jakieś 200ml róznego
                                        rodzaju płynów ( herbatka, soczek, kompocik) a gdyby mu dać to pewnie pił by
                                        jeszcze więcej.
                                        co do zabawek, to chyba tez będziemy musieli się nad czymś zastanowić ,albo
                                        jesli nie zabawki to przynajmniej wyslić wyobraźnię i wymyślić jakieś nowe
                                        zabawy , bo osatnio mój syn sprawia wrażenie znudzonegosmile ja już nie wiem co
                                        wymyslać sad może macie pomysły na jakieś fajne zabawy z maluchem???????
                                        Od dwóch dni trenujemy piski, nie wiem jak moje uszy to zniosą, na rękach już
                                        mam pełno śladów po zębach.

                                        Jutro zaczynam zajęciasad przez 2 dni od 8 do 15 zajęcia, kurde ale mi się nie
                                        chce. A za tydzień wesele, nie wiem chyab pójdę w dresie, w nic z szafy nie
                                        wchodzę , w sklepach nic nie ma ( przynajmniej na mniesmile).Chyba naprawdę
                                        wystąpie w dresie albo ogrodniczkachsmile
                                        Ania co do wyjazdu, to może to jednak dobry pomysł, taki wypad. Trochę
                                        odpoczniesz od codziennych obowiązków,choć z dzieciaczkiem to pewnie nie tak do
                                        końca, no ale będzie tatuś - niech pomagasmileNie dziwię się ,że masz
                                        wątpliwośći, 700km to nie mało, ale napewno uda Wam się wszystko fajnie
                                        zorganizować i podróż minie w miarę bezstresowo. Mój mąż w zeszłym tygodniu
                                        tez był na takim wyjeździe , my niestety siedzieliśmy w domu a tu proszę sam
                                        szef zaprasza:smile)


                                        Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                                        Igor
                                        • jagna.04 Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 18:14
                                          Dziewczyny, jakie ja mam straszne tyły.
                                          Przede wszystkim Sylwia, głowa do góry, jestem pewna, że kobieta po
                                          trzydziestce jest dużo bardziej interesująca. Mnie to czeka za nie całe pięć
                                          miesięcy i nie zamierzam się tym stresować.

                                          Dzieci ze zdjęć: Emilka od Mami, Szymuś od Wini i Igorek od Niki, są śliczne a
                                          i mamom nic nie brakuje smile

                                          Grass, ode mnie będą gratulacje osobiście.

                                          Winiu, jedźcie i się nie zastanawiajcie. Na pewno odpoczniecie i będziecie
                                          razem.

                                          Malilko, miałaś rację co do kupek po jagodach, u nas śmierdziocha była
                                          ciemnozielona. Od dziś jagódkom mówimy NIE.

                                          Po tygodniu prób dostania się do p. dr, dziś się udało i niestety przez kolejny
                                          miesiąc czeka nas codzienna rehabilitacja. A buuu. Podobno już jest ok, ale
                                          jeszcze brak odruchu podparcia, no i całej klaty nie unosi... Jednym słowem
                                          siłowni ciąg dalszy. Ale wiecie jak napatrzę się na dzieciaczki, które mają
                                          prawdziwe problemy, bo np. w wieku kilku lat nie chodzą, czy nie siedzą to
                                          przestaję biadolić.

                                          Wczoraj moje maleństwo szalało z mamusią, w końcu zmęczyło się, przytuliłam i
                                          zasnęło ok 18.00. Jadło o 15.00. Pospało do 23.00, wtrząsnęło Bebilon pepti
                                          (zostawiając ok. 60 ml jeszcze w butli) i wariowało do 24.00. Wreszcie się
                                          wkurzyłam, prytuliłam do cyca, opędzlował go do zera i dopiero zasnął. Spał do
                                          6.00. Teraz też go położyłam ze smoczkiem, bo zaczął szaleć. Mam nadzieję, że
                                          tym razem obudzi się na kąpiel.

                                          A kupiłam młodemu taki dmuchany wałek do nauki raczkowania. Narazie nie używa
                                          go zgodnie z przeznaczeniem, ale tak piszczy i ślini się na jego widok!
                                          Doskonale nim kula po naszym łóżku. Wreszcie jakaś duża zabawka. Chyba
                                          stwierdził, że grzechotki i gryzaczki są dla dzieci.

                                          ok. obudził się, uciekam.
                                          • malilka Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 21:31
                                            No i niech to szlag, jestem mocno przeziębiona sad((((( Już nawet nie wiem od
                                            czego, czy przez moje spacery w chłodzie i deszczu, czy niemąż mnie zaraził
                                            (rozłożył się przedwczoraj), czy moja siostra, z którą też się niechcący na
                                            chwilkę spotkałam. Wszystko jedno, najgorsze że czuję się fatalnie, oboje z
                                            niemężem smarkamy i kichamy, drżę o zdrowie naszego maluszka. Jakby tego było
                                            mało, mój mały kotek zafundował mi dzisiaj pobudkę o 6.30 i nie dość, że jestem
                                            chora, to jeszcze tak niewyspana, że na spacerze omal nie zasnęłam na ławce w
                                            parku, na której tylko na chwilę przysiadłam. Trudno jest być matką jak
                                            gorączka telepie, mięśnie bolą i człowiek marzy tylko o ciepłym łózku, a tu
                                            musi wstać o świcie i iść z dzieckiem na spacer.... Na spacer poszłam, bo nie
                                            miał kto wyjść za mnie, a pomyślałam sobie, że maluszkowi przyda się wdychanie
                                            świeżego powietrza zamiast chorobowych wyziewów. A jutro i w niedzielę zabiorą
                                            go na spacer dziadkowie. Tak się boję o małego, przecież dla dzidziusia to
                                            nawet katar jest strasznie męczący...

                                            Nika, ja dopiero co pisałam, że mały też dużo pije, 150-200ml. Ale odkąd
                                            dostaje w dzień tyle ile chce, to już nie potrzebuje wody w nocy, uff. Gorzej,
                                            że od jakiegoś czasu budzi się tak 3x w nocy popłakując i jak tylko włoży mu
                                            się smoczek, to momentalnie zasypia. To chyba złe sny, no bo przecież ani nie
                                            głód, ani nie pragnienie. Na szczęście 2 pobudki wypadają przed północą, więc
                                            jeszcze nie śpię, ale ta trzecia to mnie wyrywa z głębokiego snu...

                                            Kiedy powinno się zabrać definitywnie dziecku smoczek? Ja dałam małemu jak miał
                                            5 miesięcy i wydaje mi się, że już się od niego uzależnił, przez co ja siwieję
                                            ze stresu- o jego zgryz oczywiście. Nie potrafi zasnąć bez smoczka w dzień,
                                            plusem jest jedynie to, że ssie go dosłownie 5 minut- 3min przed zaśnięciem i
                                            potem po 2min ja mu śpiącemu zabieram smoczek. Wieczorem usypia raczej bez, ale
                                            dostaje smoczek w nocy, jak się przebudzi i popłakuje, więc w sumie używa
                                            smoczka 30-40 minut na dobę, sporadyczny maks maksów to godzina dziennie
                                            (skrupulatnie policzyłam)- czy ja mam się tym przejmować???? Nie będę ukrywać,
                                            że nie wyobrażam sobie życia bez smoczka, jakiegoś noszenia, kołysania,
                                            zwłaszcza w nocy- odkąd mały zaakceptował smoczek mam z zasypianiem jak w raju.
                                            Ale wiadomo- jeśli będzie trzeba, to wyrzucę smoczek precz.

                                            Asik- Ty się nie stresuj zakupami, rajstopki czy sweterki znajdziesz w każdym
                                            sklepie, czy hipermarkecie. I ja jeżdżę ciągle gondolą, skoro małemu nie
                                            przeszkadza, to niech kręgosłup korzysta. Tyle, że ten wózek to jest gondola i
                                            spacerówka w jednym, więc jak tylko mały zacznie protestować to będzie
                                            transformacja smile Nie mam żadnej folii, bo moja Inglesina jest z takiego
                                            materiału, że nawet jak pada to przez 2 godz spaceu nie przemaka- naciągam
                                            mocno budę, pokrycie od wózka i wio.

                                            Sylwia- 100 lat!!! U mnie trzydziecha za rok smile

                                            Grass- Maciuś wypychał językiem dolną wargę jak już mu ząbki wyszły i je macał
                                            językiem smile Ale może Emilke swędzą dziąsła i to rzeczywiście ząbki.

                                            Winia, ja też zastanawiam się nad zabawkami i chciałabym na pewno jakieś fajne
                                            klocki jak już Maciuś będzie siedział. Podobno klocki sensoryczne Fisher Price
                                            są fajne, bo są przezroczyste, a w środku coś się rusza i przelewa... Ja to
                                            jestem miłośniczką klocków drewnianych smile A jeśli masz jechać, to chyba raczej
                                            nocą, bo 700km po polskich drogach to jest cały dzień jazdy i dla takiego
                                            maluszka dwa pełne dni w aucie w foteliku w ciągu zaledwie 5 dni to trochę
                                            jednak dużo. Ja bym chyba nie pojechała, ale ja po prostu wiem, że Maciuś byłby
                                            nieszczęśliwy w jednej pozycji przez tyle godzin... Jeszcze na 2 tygodnie, może
                                            tydzień to tak, ale 4 dni to bardzo mało. Musisz zdecydować sama smile

                                            I jeszcze chciałam Wam się pochwalić, że dzisiaj mały dostał zupkę podziabaną
                                            widelcem, z grudkami 2x większymi niż w słoiczkach od 7 m-ca i poradził sobie
                                            świetnie, ani razu się nie zakrztusił! Papki precz, to już mały chłopiec nie
                                            niemowlak smile

                                            Biorę lekarstwa i idę do łóżka, papa
                                            • winia5 Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 22:41
                                              hej,
                                              decyzja podjęta, jedziemy jednak we troje, pomimo moich obaw, co do tego jak
                                              mały zniesie podróż, ale mam nadzieję, że będzie ok.
                                              Maliko oglądałam juz jakis czas temu na Allegro te klocki sensoryczne, są
                                              super, chyba zafunduje małemu te z pojazdami, w końcu to facet, musi znać się
                                              na motoryzacjismile. A co do wyjzady, to jedziemy ze znajomymi, zabieram wózek,
                                              nosidełko, i chyba pojedziemy w nocy, nie ma takiego ruchu, a i mały mam
                                              nadzieję będzie spał. Zresztą zrobimy jakiś postój bo inaczej sobie tego nie
                                              wyobrażam.
                                              A co do smoczka, to Szymek ma go praktycznie od kilu dni po narodzinach. na
                                              początku nawet jak tylko zasnął zaraz wyciągałam mu z buzi, ale teraz to już
                                              bez niego nie może, tym bardziej, że czasami ssie kciuka, to wolę już dać mu
                                              smoka w buźkę i spokój, Zresztą maliko nie ma się chyba czym martwić na zapas,
                                              ortodoncja tak poszła do przodu, że nawet dorośli zaklądają sobie aparaty, aby
                                              poprawić zgryz, a czasami tylko samopoczuciesmile.

                                              Mój małżonek też niestety mi sie rozłożył, smarka, kicha, marudzi, gorzej niż
                                              małe dziecko. Kilka dni temu ja byłam przeziębiona, ale Szymek na szczęście nic
                                              nie załapał, mam nadzieję, że i teraz tak będzie. Zresztą pediatra powiedziała
                                              mi, że od rodziców, w domku jest mniejsze prawdopodobieństwo zarażenia, niż od
                                              kogoś obcego, także chyba teraz warto ograniczyc kontakty z obcymi, a
                                              szczególnie dziećmi.

                                              A pozostaje nam chyba kupić nowy fotelik, mały zaczyna już wyrastać z fotelika-
                                              nosidełka, maliko ty pisałaś, że już zmieniliście fotelik, możesz przypomnieć,
                                              na jaki "model", czy Wy pozostałe mamy też już myślicie o innym foteliku, i
                                              jakim??
                                              Szymek tez je coraz więcej i chętniej, kupuję mu deserki a zupki gotuję sama.
                                              Dzisiaj tak byłam zaabsorbowana kompem, że az prawie spaliłam garnek, w którym
                                              gotowałam marchewkę i pietruszkę na zupkę dla małego, gapa ze mnie jak cholera,
                                              dobrze, że poszłam po coś do kuchni...
                                              Zapomniałam pochwalić mojego synka, wczoraj po raz pierwszy popróbował swoich
                                              paluszków u stóp, narawdę cudowny widok, a dzisiaj ćwiczył ten wyczyn cały
                                              dzień, szczególnie przy przewijaniu, cyk i stópka w buzi. Zadziwia mnie ten
                                              maluch z dnia na dzieńsmile.

                                              pytanko, czy jak Szymek skończył 5 miesiąc, to mogę zacząć dawać mu obiadki z
                                              mięskiem Bobo-Vity lub inne, na których jest napisane od 6 miesiąća, bo już się
                                              z tym gubię, kończy 5, czyli idzie mu już 6 i można, tak, czy nie???

                                              pozdrawiam
                                              Ania
                                              • male_co_nieco już prawie sobota 01.10.04, 23:41
                                                a ja jeszcze na chwilę przed położeniem się zajrzałam, by odszkuać nazwę
                                                tego "magicznego " płynu co to jabłuszka po nim schodząsmile jutro wybieram się
                                                na zakupy więc nabędę to cudo może uda się pousuwać te plamy.No a jak już
                                                zajrzałąm to nie mogę się powstrzymać żeby czegoś nie wystukać , ehh siła
                                                forum...
                                                Klocki sensoryczne też wydają mi się dobrym pomysłem. Nie kupuje, bo mamy
                                                dostać z pampersa. Dostałam jakieś 2 miechy temu kupon, nalezało przesłać
                                                rachunki za produkty papmersa na określona kwotę i wybrać zabawkę z bodajże 4
                                                proponowanych. Jedną z propozycji były klocki teraz czekamy aż przyślą , jeśli
                                                przyslą wink
                                                Malliko pamietam,że pisałaś o tym ze Maciuś dużo pije , ciekewa jestem jak
                                                reszta maluchów.Może rzeczywiście to to,że już grzeja poza tym teraz
                                                przechodzimy okres ślinienia może to też ma wpływa na większe pragnienie.
                                                Acha!!!!co do uzyskania większych kawałków jedzonka , to może przepuścić to
                                                przez maszynkę do mielenia mięsa z tarczą o najwiekszych dziurkach????

                                                Dzisiaj Igor o dziwo nie zasnął po kapieli i jedzonku od razu, zaczął rozrabiać
                                                jak pijany zając w kapuście, omal nie nabił sobie guza. powygupiał się ,
                                                pohihał , standardowo pogryzł mamusie i padł. Zobaczymy na jak długo.

                                                Ok. nie zanudzam dłużej, idę spać.

                                                P.S. teraz post we właściwym miejscusmile
                                                • malilka Re: już prawie sobota 02.10.04, 13:27
                                                  Dziewczyny ja się po prostu wykończę sad((( Maluszek obudził się o 6.00, o 7.00
                                                  udało mi się go spacyfikować i uśpić, ale tylko na pół godziny, po czym obudził
                                                  się i zaczął płakać, ale jak! I NIC nie pomagało, noszenie, tulenie,
                                                  cyckowanie, smoczkowanie, nic- 45 minut wielkiego wycia. A ja niewyspana, z
                                                  gorączką, kichająca, z katarem do kolan, no po prostu koszmar. Pomogło trochę
                                                  dopiero posmarowanie dziąseł Bobodentem, chyba małemu idą górne jedynki, bo
                                                  innego wytłumaczenia nie widzę. Wczoraj poszłam spać już o 22.30 i żeby się
                                                  wyspać włożyłam stoppery do uszu, nad snem małego miał czuwać tatuś, żeby w
                                                  razie wybudzenia podać mu smoczek. Obudziłam się o 4.00 na karmienie i pytam
                                                  niemęża (który jeszcze nie spał) ile razy podawał ten smoczek i on mówi, że do
                                                  2.00 aż siedem razy!!! No to nie jest normalne zachowanie mojego brzdąca,
                                                  dlatego podejrzewam te ząbki... Jeszcze jedna taka nocka i nie będę do niczego
                                                  się nadawała. Jutro planuję zawiezienie małego do moich rodziców, tak od 11 do
                                                  wieczora, żeby odpocząć. Ponieważ mały je zupkę na obiad (już praktycznie
                                                  zastąpiła nam posiłek) to wypadnie tylko jedno karmienie i mały dostanie
                                                  mamusina mrożonkę. Mój biust trochę się buntuje przeciwko zupce na obiadek i w
                                                  ciągu dnia muszę ściągnąć chociaż 40-50ml, żeby mnie pierś nie bolała. Ale może
                                                  to trochę wina tego, że karmię tylko z jednej piersi na jeden posiłek, bo jak
                                                  np. nakarmię z lewej o 6.00, z prawej o 9.00, lewej o 12.00, potem o 15.00
                                                  zupka, potem o 17.00 prawa, to ta biedna lewa ma przerwę od 12.00 do 19.15-
                                                  19.30, więc długo. Ostatnio maluch nie je w nocy przed 4.00, więc ma prawie 9-
                                                  godzinną przerwę nocną. Dzisiaj oglądałam "Zaklinaczkę dzieci" i jak ta
                                                  zaklinaczka uczyła spać w nocy 8-miesięczne dziecko to od razu weliminowała
                                                  WSZYSTKIE nocne karmienia, w ogóle nie podnoszono tematu, że dziecko może być
                                                  głodne. Co prawda chłopczyk miał 8 m-cy, ale i tak dało mi to do myślenia...
                                                  Może to jest metoda- od razu przestać karmić w nocy i zaangażować męża w
                                                  usypianie? Mnie chyba na razie za bardzo szkoda mojego synka...

                                                  Winia, Ty jesteś mamusią i wiesz najlepiej, czy i jak Szymonek zniesie podróż.
                                                  Skoro się zdecydowałaś, to na pewno będzie dobrze smile Co do fotelika to ja
                                                  kupiłam Iseos Bebe Confortu 0-18kg, ale jak się przyjrzałam mu dokładnie w
                                                  domu, porozkładałam i pomacałam to pojechałam go zwrócić smile W sklepie spotkałam
                                                  super kompetentnego sprzedawcę, aż dziw i powiedział, że absolutny mercedes
                                                  wśród fotelików jeśli chodzi o bezpieczeństwo to Maxi Cosi Priori XP,
                                                  ewentualnie starsze Priori. Od lat wygrywa wszystkie testy bezpieczeństwa, a
                                                  Iseos niby ma bajer w postaci rozkręcanych boczków od 40 do 55cm (to mnie
                                                  skusiło, żeby było więcej miejsca jak mały będzie w kombinezonie), ale tak
                                                  naprawdę to obniża on bezpieczeństwo fotelika, bo te moczki można złamać do
                                                  środka gołymi rękami i tak też się dzieje w trakcie wypadku. Odradził wszystkie
                                                  foteliki w większych przedziałach wagowych (np. 9-36kg) bo są mniej komfortowe
                                                  dla mniejszych dzieci, mniej zabudowane i przez to mniej bezpieczne w niższych
                                                  przedziałach wagowych. No więc my zdecydowaliśmy się na Maxi Cosi, tylko że ten
                                                  fotelik, mimo że rozkłada się do pozycji półleżacej, to jednak nie na tyle by
                                                  wsadzić do niego zupełnie niesiedzące dziecko, a takie aktualnie mamy smile Więc
                                                  czekamy aż Maciuś zacznie siadać i wtedy kupimy ten fotelik. I wiesz co- ja
                                                  półtora miesiąca temu też panikowałam, że mały wyrasta z fotelika a jednak
                                                  nadal się mieści. Dziecko rośnie już wolniej i głównie wydłużają mu się nogi a
                                                  nie tułów, a nóżki mogą być zgięte w foteliku, więc na pewno jeszcze masz
                                                  chwilkę czasu. No i nosidełko montuje się tyłem do kierunku jazdy, a tak się
                                                  powinno jeździć najdłużej jak się da. Iseosa niby też można było tak montować,
                                                  ale po przymierzeniu do samochodu stwierdziłam, że to jakieś totalne
                                                  nieporozumienie, tak się po prostu nie da.
                                                  I oczywiście Twój Szymonek już dorósł do jedzonka od 6 m-ca smile

                                                  Nika, maszynka do mięsa to może i dobry pomysł, gdyby nie to, że ja jej w życiu
                                                  nie miałam i chyba nie będę kupować tylko na parę miesięcy... Dzisiaj
                                                  podziabałam widelcem, nie poszło tak źle. I kupiłam jeszcze kaszę jaglaną (też
                                                  jest bezglutenowa), żeby te zupki urozmaicać, bo strasznie monotonne te
                                                  obiadki....
                                                • asik_w 02.10 - 6 miesiecy!!! 02.10.04, 16:43
                                                  Rany jak ten czas szybko leci, dzisiaj o 14.27 Kamilek skonczy pol roczkusmile))
                                                  rosnie mi slodki lobuziaksmile)0ktory nawet teraz nie pozwala mi pisac bo sam
                                                  chcesmile)))
                                                  malilko szybciutko zdrowiejsmile)
                                                  dziewczyny, przepraszam ze Was zanudzam ale na jaki rozmiar bedziecie kupowac
                                                  msluchom kurteczko lub kombinezoniki na zime??? pozdrawiamy
                                                  • opolanka1 Re: 02.10 - 6 miesiecy!!! 02.10.04, 17:42
                                                    Hej dziewczyny!!!

                                                    sylwia, z okazji twych urodzin życze Ci wspanialego macieżyństwa, aby maleńswto
                                                    dawało Ci każdego dnia uśmiech, radośc i zadowolonie, wytrwalośic w
                                                    wychowywaniu, spełnienia marzeń i wszytskeigo naj....

                                                    Ania, ja także jechałam do Polski 1000 km już dwa razy, mała przespała prawie
                                                    cała drogę, ale zawsze jedziemy noca, wtedy dziecku najlepiej jest zniesc trudy
                                                    podróży, bo śpi.

                                                    Malilka, powrotu szybciochem do zdrowia, nic ie mówię, ale chyba te spacerki, a
                                                    raczej godzinne siedzenie na ławce w zimnice cię załatwiło, uwazaj na siebie...
                                                    a z tym spaniem to wiem, że jaja sobie robiłaś...

                                                    Kamilku samych radosnych dni, mało płaczu, uśmiechu..i słuchaj mamy....Asik
                                                    gratulacje , ze masz takiego juz dużego chłopaka.....buziaczki dla was..

                                                    pprzedostatnia noc i wczorajszy dzień to było straszne, Zuzia gorączkowaął po
                                                    szczepionce, byął amrudna, oczy wyglądały jak rpzeszklone, rozpalona, policzki
                                                    jak u ruskiej babki czerwoniutkie, mała sie meczyła a my z nia, ale dzisiaj juz
                                                    jest jak nowonarodzona.....

                                                    pozdrówka dziewczyny i milego weekendu , który juz trwa
                                                  • izabela_p25 Re: 02.10 - 6 miesiecy!!! 02.10.04, 20:48
                                                    Kamilku życzę CI aby następne pół roczku minęło tak szybko jak to pierwsze w
                                                    radości i beztrosce oraz oczywiście dużo zabawek.

                                                    Sylwio z okazji urodzin wszystkiego naj naj najlepszego oraz spełnienia
                                                    wszystkich marzeń.

                                                    Malilko wracaj szybko do zdrowia bo dziecko nie rozumie że mamusia jest chora i
                                                    cały czas musi być na pełnych obrotach.

                                                    Wczoraj w pobliskim i zaprzyjaznionym pubie była impreza przebierana Rock and
                                                    Roll Party więc postanowiłam położyć mała spać i wybrać się z mężem na nią. Tak
                                                    dawno nigdzie nie byłam a przy Martynce miał zostać mój brat a jej ojciec
                                                    chrzesny ze swoją dziewczyną. Martyna jakby wuczuła że mama chce wyjść bo się
                                                    po kąpieli budziła co 15 minut ja ją usupiałam kładłam do łóżeczka a ona wtedy
                                                    otwierała swoje piękne oczęta i usmiechała si do mnie. Taka sytuacja trwała 2
                                                    godziny aż do 22. 00 (zwykle już o 20 ładnie śpi np. tak jak dziś). W końcu ją
                                                    położyłam i poprostu uciekłam. Pub jest dosłaownie 5 mniut od naszego domu w
                                                    razie czego miałam ze sobą telefon. Zaraz po naszym wyjściu też się obudziła
                                                    ale "bratowa" szybko ją utuliła i mała grzecznie spała aż do naszego powotu o
                                                    1.00. Fajnie tak było wyjść i potańczyć jak za dawnych czasów. Rano jak zwykle
                                                    pobudka o 6.00 i tym oto sposobem dziś już mam ochotę iść spać.
                                                    Ja smaruję małej dziąsełka Dentinox-gel i też wydaje mi się że pomaga.
                                                    Zycze milego wieczoru i spokojnej nocy
                                                    Iza i Martynka
    • male_co_nieco 04.10 - 6miesięcy !!!! 04.10.04, 09:00
      Moje dziecko ma pół roku!!!!! Kurcze ale to brzmi poważnie, nie x miesięcy ale
      pół rokusmile))leci ten czas przeokrutnie. Dokładnie pół roku i jakieś 40 minut
      temu zobaczyłam małego, wrzeszczącego ludka a dziś ten ludek to już wielki
      chłopsmile
      na razie uciekam , mały spi więc skorzystam i zrobie coś niecoś ale pewnie
      jeszcze dzisiaj tu zajrzesmile
      • grass_d Re: 04.10 - 6miesięcy !!!!, my tez już po!:) 04.10.04, 10:05
        Cześć wszystkim,

        my już po weselu, tzn ja z Emilką byłam tylko na ślubie,i na pół godzinie
        wesela, potem musiałam się ewakuować do teściów, no i dobrze na tym wyszłam,
        poczytałam sobie książki, gazetki, a mąż to musiał się męczyć aż do oczepin...smile
        Emilka nie chciała za nic zostać z dziadkami i koniec, ona nabiera zaufania do
        obych po jakichś dwóch dniach przebywania z nimi, więc nie było szans.
        Strasznie się bała.

        Winia: Emilka dostała od nas taki młoteczek Little Tikes, co przy każdym
        uderzeniu wydaje różnorakie dźwięki i jeszcze miga światełkiem, bardzo jej się
        to podoba. My też takie większe zabawki dopiero zafundujemy na gwiazdkę, lub
        Mikołaja...Zamierzam jeszcze sprawić Małej taką piramidkę do budowania,
        myślę,że to dość rozwijająca zabawa, a to podobno od 6m. Pierwsze lego już
        mamy, dostała w spadku po bratankach męża. Są super. Każda zabawka zawiera w
        sobie coś ciekawego, grzechotkę, żabka w wodzie pryska wodą, piszczałki, cuda,
        wszystkie pływają, dają się połączyć. No, ale to rzeczywiście dość drogie,
        jeden zestawik np, samolocik z pilotem kosztuje ok. 30PLN, no a my dostaliśmy
        tego pudełko. W każdym razie to tez już dla dzieci siedzących. NA razie Mała
        lubi to pchać do buzi i na basenie pływamy sobie za nimi...smile

        Jagna: czekam na kontakt mailowy...smile

        Malilka; u nas ze smoczkiem to samo, Emilka nauczyła się w wieku 5m i tez
        usypianie tylko z nim, chociaż mnie do tego czasem udaje się jeszcze zapomnieć
        o wyciągnięciu, zwłaszcza w nocy, bo zasypiam pierwsza...Też nie wiem co robić,
        słyszałam że koło roczku trzeba zaczynać dziecko odzwyczajać. Na spacerze
        straszą mnie często tak na oko trzylatki ze smokiem w ustach...smile
        Co do wypychania językiem, to tak sobie Emilka wypychała dwa dni i przestała, a
        zębów dalej nie ma...Co to jest?

        Dzisiaj testujemy zupkę Gerbera, bobo vita stawała w gardle i nie chciała iść
        dalej, no, a ja dalej nie mam miksera, żeby zrobić coś samej. Na szczęście jadę
        do mamy na dwa tygodnie, to sobie tam poeksperymentujemy.

        Z frontu alergicznego: wczoraj zjadłam jajko, efektu po Emilce nie widać,
        może...Aż miło pomyśleć- uda się? Tyle nowych perspektyw jedzeniowych by się
        otworzyło.smile

        pozdrawiamy
        • eklon Re: 04.10 - 6miesięcy !!!!, my tez już po!:) 04.10.04, 11:12
          Ojej,
          przebrnęłam, 4 dni nieobecności, a napłodziłyście jakby dzieci Wam w ogóle
          czasu nie zajmowały!

          No ale do rzeczy!

          Najpierw wszystkiego naj Sylwii z okacji urodzin!!! Ja za 3 miesiące będę też
          świętować trójkę z przodu!

          Życzenia półroczkowe dla Emilki, Kamilka i Igora! Mam nadzieję, że żadnej z
          pociech nie ominęłam.

          Winia my też już zmieniliśmy fotelik, ale to z przymusu, stary spłąnął jak Wam
          już opisywałam i tak trochę na szybcika kupiliśmy Zenitha z Chicco. Michał
          siedzi dość wysoko i jeśli tylko jedziemy bardzo się cieszy, bo świat ogląda
          już z trochę innej perspektywy, ale niestety wsadzanie go ostatnio do fotelika
          graniczy z cudem, chyba, że akurat go coś zainteresuje w samochodzie, albo gdy
          już pracuje silnik smile

          Malilka jak tam zdrowie?

          Jagna dlaczego rezygnujesz z jagód. Jakie były te kupki, bo mnie raczej nie
          zraził ich kolor w końcu kolor nie jest przypadkowy, bo to przecież czarna
          jagoda to nie pomarańczowa marchewka smile

          Dziewczyny muszę się pochwalić, że byliśmy pierwszy raz na basenie! i
          Oczywiście pełen sukces smile W końcu nasz Michał na razie większość życia
          spędził w wodzie, w suchym środowisku to dopiero 5,5 miesiąca! Był taki
          wniebowzięty i zainteresowany wszystkim, że nawet polewanie wodą, czy
          zanurzanie go nie wzrusza! Ćwiczonka super, a jak powiedziała moja 5-letnia
          siostrzenica "ale ten pan instruktor przystojny" smile))
          Tak, więc przez najbliższe 11 tygodnii mamy już rozplanowane niedzielne
          przedpołudnia smile Mam nadzieję, że zdążymy jeszcze przed sezonem narciarskim.

          Aaaa zapomniałam napisać, że wg naszej pani doktor Michała może uczulać
          marchewka, więc na razie poszła w odstawkę, zobaczymy jaki będzie efekt. Poza
          tym Michał generalnie jadłby wszystko co mu się tylko wetknie do buzi i nie daj
          boże, żeby jeść coś w jego obecności, bo gotów wyjąć to z ust!

          Poza tym od 3 dni walczymy z dziąsłami i jeszcze niewidocznymi zębami. Nie dają
          spać Juniorowi i przy okazji również nam, mam nadzieję, że w końcu się
          przebiją, bo już zaczynam dostawać do głowy. Nadal się inhalujemy, ale teraz
          już ze strasznymi oporami, bo Junior już wie co się święci i nie za bardzo mu
          to odpowiada.

          Co do kombinezonów to na razie sobie je odpuściłam, bo Michał chodzi jeszcze w
          ciuszkach po kuzynostwie i kupię dopiero jak zrobi się całkiem zimno lub
          wyrośnie z tych które teraz ma. Ubieram go generalnie na cebulkę i mam tylko
          problem z butami. Może odpowiecie mi na moje pytanie z ostatniego posta. Jakie
          buty kupiłyście na jesień? Ja kupiłam takie papcie z materiału na twardej
          podeszwie, bo niestety rozmiarówka zwykłych bucików niemowlęcych kończy się na
          14-tce!
          • malilka Re: 04.10 - 6miesięcy !!!!, my tez już po!:) 04.10.04, 16:30
            Witajcie,
            Gorące życzenia dla świeżej 30-latki najnowszych półroczniaków smile)
            Ze zdrowiem nadal kiepsko, kicham, smarkam i gorączkuję, ale czuję, że
            najgorsze już za mną (sobota wieczór i noc) i że wychodzę na prostą.
            Najważniejsze, że maluszek się póki co od nas nie zaraził. Wczoraj mały spędził
            prawie cały dzień u moich rodziców, zabrałam go dopiero o 19.00 i jak tak sobie
            z niemężem leniwie piliśmy niedzielną kawkę, potem jedliśmy pyszny obiadek, to
            naprawdę czuliśmy się jak bezdzietna para smile Jak za starych, dobrych czasów...
            Ale mimo że przydała nam się bardzo ta chwila wytchnienia, to i tak cały czas
            myślałam o Maciusiu i bardzo za nim tęskniłam, mama już tak ma smile
            Moje słoneczko od 3 dni bardzo cierpi z powodu ząbków, tak bardzo chciałabym mu
            ulżyć i nie potrafię sad Kilka razy w ciągu dnia zaczynają mu porządnie dokuczać
            dziąsełka na górze i wtedy bardzo płacze biedactwo. Jak jest akurat mniej
            więcej pora posiłku to dostaje pierś i to przynosi mu ulgę, jak nie to smaruję
            mu dziąsła Bobodentem i przynajmniej na jakiś czas przechodzi. Ale smarować
            można tylko 5x dziennie, a jego boli też nad ranem... Na szczęście poza atakami
            bólu jest radosny i pogodny, wczoraj bolały go tylko raz w ciągu dnia.
            Wieczorem zasypia bez problemu, w nocy budzi się kilka razy z płaczem i wtedy
            albo smaruję żelem, albo tylko daję smoczek, który mocno gryzie i zasypia. Koło
            5.00 wzięłam go już do siebie i spał przytulony do mnie, popłakując czasem
            przez sen. Odkąd te ząbki dokuczają, to mały częściej ssie pierś- rano i po
            południu co 2 godziny, dłużej nie jest w stanie wytrzymać, no ale skoro mu to
            pomaga, to nie protestuje. Na szczęście w porze spacerowej (11-15) bez problemu
            wytrzymuje 3-4 godziny, więc nie musimy uciekać do domu.

            Eklon- Maciuś wsadzony do fotelika w samochodzie natychmiast się uspokaja,
            nawet jeśli przed chwilką histerycznie płakał. A jak już samochód ruszy i gra
            muzyczka, to pełnia szczęścia- rośnie nam fan podróży, nie będzie problemu z
            wyjazdami. Wspomniałaś o sezonie narciarskim- jakie macie plany? W zeszłym roku
            nie jeździłam, czego strasznie mi brakowało, ale w tym roku jak na razie
            planujemy wyjazd na lodowiec pod koniec marca. Nie wiemy tylko co z dzieckiem.
            Albo go zostawimy na tydzień dziadkom, albo zabierzemy ze sobą i będziemy
            zostawiać na dzień w żłobku, sprawdzałam i zwykle są w miejscowościach
            narciarskich.

            Uciekam, bo dzidziuś wzywa.
            • ja_sylwia Debiut basenowy!!! 04.10.04, 19:43
              Dziewczyny, przede wszystkim dzięki za życzenia, wiedziałam, że na Was mogę
              liczyćwink
              Byliśmy dziś na basenie, ale było bosko!!!!!!!!!!! Jędruś był zachwycony,
              ciapał najwięcej ze wszystkich dzieci, w ogóle się nie bał, był wniebowzięty.
              Niestety w domu rozwył się masakrycznie. Podejrzewam, że to ze zmęczenia,
              prawie w ogóle nie spał w dzień, przed basenem 10 minut, bo zasnął jak mieliśmy
              jechaćsad, wył tak pierwszy raz w życiu, a mogę pokusić się o stwierdzenie, że
              moje dziecko prawie w ogóle nie płacze. No, ale co tam, za tydzień znów
              idziemy, tym razem tatuś strasznie się napalił, chce wleźć z małym do wody,
              dziś tylko cykał fotki.
              Wróciłam do pracy, jestem podłamane , nie chce mi się o tym pisać nawetsad
              Pozdrawiam Was ja i moja rybka
              • opolanka1 Re: Debiut basenowy!!!...u nas także 04.10.04, 20:15
                Hej dziewczyny....

                Na początek wiekie buziaczki, mocne usciski dla wsyztskich półroczniaków,
                którym stukneło 6 miesiecy, trzymajcie sie maluchy i nie dawajcie mamusiom w
                kość...

                Malilka, ciesze sie,ze najgosz ejuż za Toba i wychodzis zna prostą, ale uważaj
                na tych spacerkach.

                Sylwia, głowa do góry, ważne , ze popołudnia masz z maluszkiem. Jędrus napewno
                zrozumie powage sytuacji.....optymizm, to pomaga w każdej minucie

                A u nas, takze dziisaj debiut basenowy. Tutaj w Niemczech mają takie 5 spotkan,
                i jak chce sie dalej, niby bardziej zaawansowane to można chodzić, a jeżli ie
                to sie an tym kończy, chyb a w Polsce tych kursów jest wiecej...
                Pani kazała sie przedstawić powiedzieć cosik o sobie,,,a ja ni w ząb
                niemieckiego,ale poszłam z moj ą koleżanka polka i ona powiedziaął wsyztsko z
                amnie. mala nie płakala tylko sie caly czas chichrala...narazie bylo oswajanie
                z woda, wynuzanie dzieci, lapanie zabawki lezac na brzuszku, majtanie nozkami,
                gdy rece rodzica podtrzymuja glowe i plecki...nastepnym razem mam byc cosik z
                nurkowana, trwa to 30 minut w wodzie...no a potem prysznic , ubieranie,
                pieluszkowanie...to nastepne 30sci minut..ale i tak bylo super. Pani prowadzaca
                spiewa jakies piosenki, ktore zna wiekszosc mam, wiec ja sobie pod nosem do
                zuzi...lalala...i jakos nam idzie w tej niemieckiej szkole plywania...

                Pozdrawiam serdecznie
                a ha Malilka, jak amlemu wyda zeby to znwo bedziesz probowala odzwyczaic od
                nocnego jedzenia, mozesz anpisac mniej wiecej w skrucie jak to zrobilas, to
                znaczy jak sie mocno darlo to takz e nie dalas cycka????
                • mag-da Re: Czyżby to zęby?? 04.10.04, 21:20
                  • mag-da Re: Czyżby to zęby?? 04.10.04, 21:43
                    Cześć, to jeszcze raz ja. U nas znowu okropne noce. Henryś śpi od 8 do 12
                    normalnie a później budzi sie co 1,5 godziny wierci się, macha nogami (typu
                    świeca)itp. Wcześniej stwierdziłam, że swędzi go skóra bo ma skaze białkową ale
                    teraz jest czyściutki jak przystało na niemowlę. Po przeczytaniu waszych postów
                    zaczeęłam podejrzawac że mogą to byc zęby a ja nie mam zadnej maści. jestem tak
                    skupiona na jego alergii że już o niczym nie myslę.
                    Do mam alergików: zaczęłam jeśc w małych ilościach masło i ser żółty i narazie
                    nic.
                    !00 lat dla Sylwi i dla wszystkich małych jubilatów.
                    Pozdrawiam Magda

                    • jagna.04 Re: Czyżby to zęby?? 04.10.04, 22:48
                      Cześć dziewczynki

                      Składam spóźnione życzenia naszym półroczniaczkom, bądźcie zdrowe i ząbkujcie
                      bezboleśnie. Chciałam wymienić tu dzieci, które osiągnęły ten wiek. Ale gdy
                      zajrzałam do naszego kalendarza urodzeń, to okazało się, że jest ich dużo
                      więcej niż tylko trójka. Babeczki a co będzie się działo jutro? Fiu, fiu... Nie
                      wiem czy dam radę coś skrobnąć, tak więc już dziś całuję jutrzejszych
                      solenizantów.

                      Malilka, nie lataj, tylko się kuruj. Jeden dzień bez spaceru Maciusia nie zbawi
                      a Tobie może pomóc.

                      Eklon, kupka po jagódkach była zielona. Nawet po brokułach ani szpinaku nie
                      wyglądała tak paskudnie. Rezygnuję chwilowo, tymbardziej, że jak ja jadłam
                      jagódki jakieś trzy miesiące temu to maluszek miał potworną wysypkę.

                      Dziś wreszcie udało się zrobić Nikusiowi badanie słuchu. Tak jak przypuszczałam
                      jest ok.smile))

                      Dziś też poraz pierwszy zastąpiłam jeden mleczny posiłek zupką i zakończyło się
                      pełnym sukcesem.
                      O 11:00 była perś
                      o 15:00 zupa
                      o 19:15 pierś. Bardzo się cieszę, że wreszcie zaczął traktować zupki jako
                      samodzielne posiłki. Mój mały zuch.
                      Buziaki
                    • winia5 Kąpieluszki 04.10.04, 22:56
                      cze,
                      dziewczyny mam pytanie do mam, któr chodza już z maluszkami na basen właśnie o
                      pieluszki na basen, widziałam, że najmniejsze są chyba od 11 kg, Szymek waży
                      7320, to jakie mam kupić, czy te teoretycznie najmniejsze będa dla niego dobre?
                      i które lepsze, Pampersa, czy Huggies'a?
                      no i w środę wyjeżdżamy, cała sterta rzeczy czeka na prasowanie, lepiej wziąć
                      więcej i coś ciepłego, bo nigdy nic ni wiadomo. Czekaja nas niezłe atrakcje,
                      tzn. w miarę możliwości o ile Szymek będzie mógł towarzyszyć, jeśli nie to
                      zostaniemy w hotelu. A hotel naprawde niezły, basen, sauna, solarium, sala
                      gimnastyczna, poza tym atrakcje w terenie typu wspinaczka, paintball, kłady,
                      samochody terenowe, choć to raczej zabawa dla tatusia.
                      mamy tylko problem z psem, musimy podrzucić Sabę do moich rodziców, mam
                      nadzieję, że nie będzie wszystkich ustawiała po kątach.
                      lece prasować, chociaż to najabrdziej potrzebne rzeczy.
                      A jutro cały dzień mam zaplanowany, wizyta u gin, fryzjer, zakupy, kawka u
                      teściów itp, no a kiedy ja poprasuję? Oj przydałaby sie jakaś pomoc, chociaż z
                      dwa razy w tygodniu żeby ktoś tak małego wziął mi na spacer na dwie godzinki,
                      to dałabym ze wszystkim radę, a tak, wszystko na odpieprz, szybkie sprzątanie,
                      po łebkach, szybki obiad, i tak praktycznie codzień.
                      Byłam dzisiaj załatwiać rodzinne , mówię wam, biurokracja jak cholera i
                      oczywiście okazało sie, że poszłam na darmo, bo od piątku, 1.10. zmieniły sie
                      przepisy i muszę donieść dodatkowe zaświadczenia, cholera mnie bierze, jak maja
                      płacić, to tak jest zawsze
                      pozdrawiam
                      Ania
                      • eklon Re: Kąpieluszki 05.10.04, 09:07
                        Hej Dziewoje!

                        Winia, ja kąpieluszkę kupowałam na basenie. Pani była zorientowana i sama mi
                        doradziła o ile pamiętam nasza miała przedział od 7-11kg a na pewno była z
                        Huggiesa. Dopytaj się może na Waszym basenie też można kupić "osprzęt" smile

                        Malilka. My narty w tym roku raczej bardziej regionalnie. Tzn. Czarna Góra, bo
                        to wypad jednodniowy, więc nie ma problemu z podrzuceniem malucha dziadkom, a
                        dłuższy wyjazd mamy już zaplanowany do Poronina w styczniu razem z teściami, bo
                        Teść nie jeździ (problemy z kolanem) a Teściowa też kondycyjnie już słabo, więc
                        się zadeklarowali, że się zajmą Juniorem jak my będziemy szusować. Mam tylko
                        nadzieję, że pogoda dopisze i będzie fool śniegu, bo poprzedni sezon był
                        niestety tylko spacerowy! Jeździłam z mężem i ze znajomymi tylko żeby sobie
                        pospacerować i popatrzyć jak ludzie śmigają ;-( Mam nadzieję, że w tym roku
                        sobie to odbiję! Aaa muszę jeszcze zainwestować w nowy sprzęt, bo mój opchnęłam
                        w zeszłym roku teściowej smile Martwiłam się, czy zmieszczę się w mój kombinezon
                        po ciąży, ale próba generalna w sobotę wypadła pozytywnie, więc przynajmniej
                        ten wydatek mam z głowy!

                        My dziś spróbujemy wreszcie mięsko, na razie ze słoiczka. Mam nadzieję, że
                        próba generalna wypadnie dobrze i nie będzie jakiejś reakcji alergicznej.

                        Byłam wczoraj na kontroli u dentysty. Na szczęście z moimi zębami jeszcze
                        wszystko w porządku, ale podobno na samym wapnie w tabletkach za długo jechać
                        nie można, więc chyba za przykładem Mag-dy zacznę powoli wprowadzać nabiał.
                        Spróbuję najpierw kefiry i jogurty, bo one podobno najłatwiej przechodzą! Mam
                        nadzieję, że od razu Juniora nie wysypie!

                        • male_co_nieco Re: Kąpieluszki 05.10.04, 10:40
                          witam serdeczniesmile
                          No i mam wolnesmile mój tata ma urlop i już z rana przybiegł po małego, więc teraz
                          sobię siedzę piję kawę i może pierwszy raz od niepamiętnych czasów uda mi się
                          ją skończyć smile Jest jeden minus zaraz musze zacząć sprzątać , bo porzadek u nas
                          taki ,że niechcący mozna się do czegoś przykleić.
                          Z wielkim strachem , wiadomo magia forum - jak sie pochwalę to się skończy, ale
                          napisze od kilku dni młody jak zje przed snem po 19 to je dopiero nad ranem tj
                          między 5 a 7 (zalezy od dnia). Budzi się jeszce w nocy i wtedy ląduje u nas w
                          łóżku ale nie je, zasypia. Tak sobie myślę ,że może najada się w dzień a je
                          dużosmile)) zupki np. ok 250, deserku ok 200. no a może poprostu rzeczywiście jest
                          tak,że wpewnym momencie dziecko z tego wyrasta. HA, ha ale będę miał ubaaw jak
                          teraz mały zacznie się budzi w nocy na jedzenie, wtedy juz nic na forum o
                          spaniu i kupkach( bo to też drazliwy temat) nie napisze smile)
                          Widzę,że małych pływaków coraz więcej , ja też palnowałam zacząć we wrzesniu
                          ale przyplatał nam się katar, w czwartek prawdopodobnie będziemy na szczepieniu
                          więc dowiem się czy już możemy.

                          Co do jedzenia nabiału to ostatnio tez po mału próbuje , jesli nie jest to w
                          dużych ilościach to małemu nic się nie dzieję.

                          W sobote czeka nas wesele a ja nadal nie mam w czym iśćsad buuu..... jak ja nie
                          lubie zakupów... Igor zostanie u moich rodziców,co dziadków rzecz jasna bardzo
                          cieszy.

                          Kurcze , idę sprzatać bo wkońcu znowu nic nie zrobie.

                          Serdeczne życzenia dla dzisiejszych pólroczniaków i zdrówka dla Malliki.

                          • eklon Re: Kąpieluszki 05.10.04, 10:54
                            Ja to mam dobrze. Babcia jest codziennie i prawie codziennie porządeczek, no
                            chyba, że Junior jest marudny, bo mu ząbki idą i jakoś dojść nie mogą smile

                            Właśnie, czy jest tu jeszcze jakiś kwietniowy maluch bezzębny jak Michał?

                            A tu najnowsze fotki
                            foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=26066
                          • malilka Pół roczku :) 05.10.04, 10:56
                            • malilka Re: Pół roczku :) 05.10.04, 11:07
                              Ech, ten enter...
                              Dzisiaj mój synek kończy pół roczku smile))) Mam w domu małego chłopczyka, nie
                              niemowlaka, z tej okazji wieczorem mały torcik z połową świeczki i mały
                              szampan, nawet dziaskowie przyjadą.
                              Z okazji tej doniosłej rocznicy mały zafundował nam straszną nockę i podobny
                              poranek. Nawet nie wiem ile razy się budził w nocy, na pewno płakał od 23 do 24
                              i od 3 do 4, biedactwo. Nawet smoczek jest beee, no nic nie pomaga, poza
                              piersią, która od rana idzie w ruch co półtorej godziny (!) ale i to pomaga na
                              chwilę, dopiero teraz zasnął. Nie myjemy ząbków, bo szczoteczka powoduje ból, w
                              czasie zabawy też czasem zapłacze, jak za mocno nagryzie zabawke, no niech mu
                              już te ząbki wyjdą, bo męczy się biedactwo okrutnie.
                              Opolanka, dzisiaj po raz pierwszy dałam Maciusiowi pierś o 23 i 4, bo tylko to
                              pomagało, ale wcześniej nawet jak się budził to jeść nie dostawał, jadł o 19.15
                              i potem dopiero o 4.00 i mimo że ząbkuje od paru dni, to nie było to problemem.
                              Jak się budził to dostawał smoczka i zasypiał. Płakał ostatnio pod koniec
                              sierpnia, jak zaczęłam walczyć z nocnym jedzeniem i wtedy dostawał ciepłej wody
                              ile chciał, potem popłakiwał, ale nie dłużej niż 15-20 minut, tyle że to nie
                              był płacz-ryk, tylko takie beczenie, więc łatwo było mi wytrwać. A co ile teraz
                              je Zuzia w nocy? Podobno dla dobrego trawienia przynajmniej jedna przerwa
                              powinna mieć minimum 6h, a to chyba nie jest takie trudne do wdrożenia.
                              Uciekam, napiszę więcej wieczorem.
                              • mag-da Re: Pół roczku :) 05.10.04, 13:07
                                cześć,
                                Malilka dużego buziaka od nas dla Maciusia.
                                Eklon, mój Heniutek też jeszcze bez zebów (ale on sie urodził 1 maja).
                                A co do smoczka to ja jestem okropna jak tylko mały zaczyna kwęczeć a ja jestem
                                zajęta to mu wciskam smoka. Dużo czasu ssie smoczek, za dużo... muszę to
                                zmienić. Czy któraś z was podawała deserek jabłko z winogronami i czy było ok.
                                czy dzieci nie miały rozwolnienia??
                                Pozdrawiam Magda
                                • male_co_nieco Re: Pół roczku :) 05.10.04, 14:18
                                  ja na chwilkę ,mam przerwę w sprzątaniusmile sprzątam i sprzątam a końca nie widać:
                                  ( a jeszcze mam sterte prasowaniasad Tak się wczułam w to sprzatnie ,że
                                  właśnie złamałam sobie kij do mopasmile
                                  Smok u nas do zasypiania być musi, ale Igor później go wypluwa, czasami do
                                  uspokojenia też okazuje się niezbędny.
                                  Jabłuszka z winogronem u nas nie wywołały sensacji żoładkowych i co więcej
                                  bardzo małemu smakowały.

                                  Dziewczyny, czy którejś udało się kupić ten płyn ( global astro), po którym
                                  ponoć plamy z jabłek znikaja?? Ja go nigdzie nie widziałam, a chetnie
                                  wypróbuje, tylko nigdzie nie mogę dostać.

                                  Nic ciekm walczyć dalej.

                                  Malliko Maciusiowi jeszcze raz gromkie Sto lat!!!!!!
                                  • eklon Re: Pół roczku :) 05.10.04, 14:28
                                    ten global astro jest w takiej różowej butelce z żółtą zakrętką. Najzwyklejszy
                                    płyn pod słońcem, nawet tańszy od wszystkich wynalazków!
                                    Jeszcze nie sprawdziłam na jabłkach, ale podobno działa, dlatego go kupiłam!
                                  • opolanka1 Re: Pół roczku :) 05.10.04, 15:47
                                    Cześc dziewczyny!!!

                                    Moja maal własnie spi, wiec moge cosik tutaj splodzic na naszym forum.
                                    Na poczatek jak zwykle w moich postach pytanko do was, czy deserek podajecie po
                                    obiedzie??? czy robicie przerwe????czy traktujecie go jako osobny posilek????

                                    Malika, wielkie buziackzi dla twego cierpiacego chłopczyka, mam nadzieje, ze
                                    ząbek sie rpzebije i ból pójdize sie paśc....niechaj rośnie jak do tej pory i
                                    nie daje mamusi w dupkę....A ty Malilko, załamałaś mnie, hihi, moja zuzia
                                    wżyciu nie rpzespala 6 godizn bez jedzenia, no moze raz jak jechaliśmy do
                                    polski a tak budiz sie co 4, 3 godiznki, ale wydaje mi sie że to z jej
                                    przyzwyczajenia, bo possie i idize dalej spać, aby tak fest sie najadała, to
                                    moze raz w nocy a tak to takei bawienie, wiec teraz mój mąz jedize na 3 dni do
                                    polski wiec ja będe walczyc z jej wstawaniem w nocy!!!!oj będzie beczeć, juz to
                                    słyszę

                                    co do plywania, to ja kupilam takie specjalne pampersy, tylko tutejszej firmy i
                                    sa od 7 do 13 kilo, wiec sa dobre na Zuzie i jej mniejszeog kolegę.....mocno
                                    opinają i nic nie wylatuje.

                                    Ja juz wprowadzialm buraki, brokuły, ziemniaki, marchewke, jabłko, gruszke,
                                    dzisija czas na morele..ale jeśli chodiz o por, to nie bedę tak uważac, zresztą
                                    abrdzije uważam na wszelkiego rodzaju owoce, bo maja w sobie soki, nizeli na
                                    warzywka, następna idize kukurydza w ruch, no i musz epowoli wprowadzac jakieś
                                    miesko, tylko, ze ja nie jadam tak tego i mj mąż tez, ale niechaj mała chociaz
                                    sprobuje,jak bedize jej smakowac, to bede jej przyrządzać....


                                    ok, dizewczyny uciekam...milego wieczorku
                                    sorki z aliterowki, ale sie spiesze, aby cosik jeszcze zrobic zanim mała sie
                                    obudzi
                                    • opolanka1 dzisiaj jakoś ciszej na forum 05.10.04, 20:19
                                      Hej dziewczyny...

                                      Znowu pisze ja, jakoś dzisiaj chyba ciszej na naszym forum.
                                      chcialam sie pochwalic, ze prawie mamy juz stałe pory karmienia, które wahają o
                                      jakieś 15 minutek, ale nie zawsze
                                      wiec po przebudzeniu około 7.30 pierś
                                      10.00 pierś
                                      13.00 stały pokarm
                                      17.00 pierś lub 16.30
                                      19.30 piers i spanie

                                      czym nie moge sie pochwalić, ze mała za często wstaje do jedzenia nocą, gdzies
                                      mi jada z cztery razy, ale musze ją oduczyć tego.....tylko wiem, ze bedzie
                                      cięzko.....pierwsze budzenie ma około 23.40

                                      pozdrawiam i życze spokojnej nocy, bez bolących dziąseł i innych dolegliwości
                                      • bebicka Re: dzisiaj jakoś ciszej na forum 05.10.04, 21:16
                                        No czesc
                                        a mi sie wlasnie wydaje ze na forum ruch dzisiaj strasznysmile czytam ic zytam i
                                        konca nie widac, wreszcie do niego dobrnelam... zaraz pewnie mnie maz pogoni bo
                                        mu zajmuje jego miejsce przed komputeremsmile

                                        Najpierw to zalegle zyczenia i gratulacje dla wszystkich mam i bobaskow
                                        polrocznych. Nam jeszcze zostalo kilka dni, tez chcialam mala imprezke zrobic
                                        ale akurat chyba bedziemy w Warszawie.. coz. Ale kupimy Mlodemu te klocki
                                        sensoryczne, niech sie cieszy. Ach jak on uwielbia nowe zabawki... no albo taki
                                        np schowane i odkopane po kilku dniach. Wasze maluchy tez tak maja?smile

                                        Co do zabkow, to moj tez na razie jest jeszcze bez, chociaz od kilku dni wlaczy
                                        z nimi na calego, mecza go szczegolnie wieczorami, placze, marudzi jakos pomaga
                                        czpoek Calpol, ale juz sie nie moge doczekac zeby mu juz przeszlo. Podobno te
                                        pierwsze sa najgorsze, potem jzu lepiej i latwiej ale czy to prawda??

                                        Pomieszalo sie Mlodemu kompletnie ze spaniem, zasypial tak ladnie kolo 20 i
                                        budzil sie raz w nocy dopiero kolo 4 na jedzonko, potem zazwyczja spal dalej do
                                        6.30-7. No chyba ze mu maz zaczal zmieniac pieluche ale to juz inna bajka. A od
                                        kilku dni, zasypia owszem kolo 20 chociaz jakbysmy mu pozwolili to spalby juz o
                                        7, ale budzi sie kolo 12-1 i potem jeszcze raz nad ranem. Co mu sie stalo.
                                        Zaczelismy nawet kaszke dawac, chociaz sie przed tym bronilam, ale nie pomaga.
                                        Tak sobie mysle ze chyba moze to mleczko co on dostaje mu nie wystarcza, bo nie
                                        dosc ze zaczal jadac wiecej, to sie ostatnio bardzo ruchliwy zrobil i mzoe
                                        wiecej spala i wiecej potrzebuje, a wiem ze takie "normalne" modyfikowane
                                        mleczka "rosna" wraz z dzieckiem, nie wiem staj sie bardziej tresciwie. a
                                        Nutramigen wciaz ten sam, musze chyba sprobowac norlamlnego mleczka.
                                        Poza tym smierdziuchem jada wlasciwie wszystko co mu wolno a tez chetnie
                                        zjadalby wszystko inne co by mu sie dalo, glodomorek takismile i nic jak na razie
                                        go nie uczula, wiec moze i to mleko strawi jakossmile sporbujemy.

                                        Mlody ostatnio jak pislam sie srtasznie ruchliwy zrobil, przewraca sie na
                                        brzuszek, na plecki czasem juz tez, kopie nogami prawie przez caly czas, unosi
                                        sie na raczkach i na kolankach i buja w przod i w tyl, wczoraj u kyzna to go
                                        anwet w chodzik wsadzili to sie przesunal kawaleksmile ale mi sie tam do tego nie
                                        spieszy wclae, niech sam zacznie chodzic a nie z jakas pomocasmile

                                        Co do sezonu narciarskiego to tez mi sie marzy w tym roku, bo w zeszlym bylam i
                                        spacerowalam po gorkach jak maz zasuwal po stokach.. echchch i chyba zabierzemy
                                        moja mam bo ona nie jedzic wcale, no zobaczymy, na razie czasu do tego ejszcze
                                        troche, teraz chyba pojedziemy do Warszawy... znowu przez trzy dnie nie bede
                                        miala dostepu do kompa i potem nie wyrobie sie z czytaniem.
                                        Acha ja tez wrocilam dzisiaj do pracysad( buuu
                                        Mlodym na razie zajmuje sie mama moja, ale od jutra rusza akcja szukania niani
                                        i zobaczymy co bedzie.
                                        musze uciekac, sorki za literowki, ale jak myslalam maz mnie goni
                                        pa pa
                                        jeszcze raz sto lat dla wszystkich!!! trzymajcie sie
                                        Maliko zdrowiej szybciutko juz
                                        pa
                                        pa
                                        Maraska
                                        • izabela_p25 Re: dzisiaj jakoś ciszej na forum 05.10.04, 22:07
                                          Witam

                                          Na pocztku chciałam złożyć życzenia wszystkim półroczniakom dużo zdówka i
                                          radości.
                                          U nas dalej bez ząbków choć bolace dziąsełka doskwierają Martynce coraz
                                          bardziej (ur. 18.04.)
                                          Na szczęście mamy już mniej więcej stałe pory jedzenia:
                                          7.30 pierś
                                          10.00 pierś
                                          12.00 pierś
                                          14.00 zupka + pierś
                                          16.00 pierś
                                          18.00 pierś
                                          19.30 pierś
                                          w nocy około 2.00 i 5.00
                                          Jak to tak wypisałam to strasznie dużo tych karmień ale co zrobić. Jedynie
                                          wczoraj był wyjątek bo mój tato wziął Martynkę pierwszy raz na smodzielny
                                          spacer i spała mu od 13.30 do 17.00 przespała dwie pory karmienia. Oczywiście
                                          płakała mu 3 razy przez sen i trzeba było wziąść ją na ręce i utulić (nawet
                                          oczu nie otwierała) a ja w tym czasie nadrobiłam zaległości w sprzątaniu i
                                          zrobiłm tyle rzeczy co przed urodzeniem zajmowało mi cała sobotę. Zostało mi
                                          jedynie prasowanie za co zaraz się wezmę
                                          Zycze miłej i spokojnej nocy dzieciaczkom i ich mamusiom
                                          Iza
                                          • winia5 Re: dzisiaj jakoś ciszej na forum 06.10.04, 00:28
                                            hej,
                                            chciałam się pożegnać przed wyjazdem, cały dzień dzisiaj jakies sprawy nas
                                            goniły, że ani się obejrzałam, a to już wieczór, co ja mówię, noc.

                                            Wszystkim półroczniakom wszystkiego najlepszego dużo zdrówka, kolorowych
                                            zabawek, cierpliwych rodziców i słoneczka na buźkach.

                                            maliko mam nadzieję, że jak wrócimy za kilka dni, to będziesz zdrowa, tego ci
                                            życzymy.

                                            Szymek też nie ma ząbków, ale on jest z 28 więc ma jeszcze trochę czasu, tylko
                                            narazie bardzo się ślini.
                                            A co do spania, to też mu sie pozmieniało, musimy zacząć go wcześniej kąpać, bo
                                            od dwóch dni zaypia już po 19, a potem szkoda nam go wybudzać na kąpiel,
                                            dlatego obmywam go rano.

                                            Dziweczyny, dzisiaj byłam u mojej gin, pierwszy raz po porodzie, wiem, wiem, co
                                            powiedzie, że tak późno, ale jakoś do tej pory nie miałam jak, a to z małym nie
                                            miał kto zostać albo coś innego wyszło a czas ta szybko leci. Wkońcu mąz mnie
                                            pogonił, no bo ileż można pościć wink. Gin odradziła mi Cerazette, bo pozostawia
                                            jakiś negatywny skutek co może mieć wpływ na przyszłą ciąże, zastrzyk też
                                            odpada - totalna burza hormonów po nim, spirali mi nie poleca, bo to pierwsza
                                            ciąża i jestem za młoda (29 stuknie za miesiąc), no i chyba pozostaje nam gumka
                                            (hihihihi)...Ale romantycznie się zrobiło, mam nadzieję, że się ze mnie nie
                                            śmiejecie.

                                            wreszcie uporałam się z prasowaniem, tyle sie tego nazbierało
                                            zmykam, odezwe po powrocie, chyba że w hotelu bedzie jakiś neciksmile, w co
                                            wątpię. Mam nadzieję, że nie zasypiecie forum stosem postów bo mi czasu braknie
                                            na czytanie

                                            pozdrawiam
                                            miłego calego tygodnia i weekendu
                                            ania
                                            • eklon Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 08:02
                                              Ania,
                                              ale mnie wystraszyłaś swoim postem! Szybko wracaj z tej wyprawy, bo muszę się
                                              od Ciebie dowiedzieć jakie to skutki uboczne może mieć Cerazette. Mi gin nic
                                              takiego nie mówiła, a wręcz powiedziała, że przy karmieniu piersią to nie mam
                                              wielkiego wyboru, albo gumki, albo Cerazette, więc wybrałam to drugie. Trochę
                                              się z nimi męczę, bo brać trzeba niemal co do minutki a i chol..rne plamienia
                                              co 2-3 tygodnie do przyjemnych nie należą. A właśnie może jeszcze któraś z Was
                                              bierze też Cerazette? Jak u Was z samopoczuciem?

                                              A skoro o poszczeniu mowa smile Trochę o naszych sypialniach...Czy macie teraz
                                              taką ochotę na seks jak przed ciążą? Ja odnoszę wrażenie, że całe moje uczucia
                                              przelały się na syna, mąż poszedł totalnie w odstawkę. Wręcz mnie denerwuje jak
                                              się domaga przytulenia lub czegoś więcej, bo raz, że ja jestem ciągle
                                              niewyspana, a on od czasu do czasu może się wyrwać w delegację i tam sobie
                                              trochę odpocząć od Juniora, a ja...
                                              Zresztą co ja Wam piszę, pewnie też czasami tak się czujecie.
                                              Poza tym jak chcę po południu wyjść na angielski (zachciało mi się na starość
                                              uczyć) a mój mąż właśnie wybrał się służbowo, to ja muszę martwić się komu
                                              podrzucić Michała, a mój angielski jest przecież zawsze we wtorki i czwartki,
                                              więc mąż mógłby się pomartwić o zastępstwo, bo to w końcu teoretycznie powinien
                                              być jego problem.
                                              Moja siostra mówi, że przesadzam, bo on przecież zajmuje się dużo Michałem, ale
                                              ja czasami jakoś nie potrafię się pogodzić, że to ja muszę się o wszystko tak
                                              od początku do końca martwić, a mąż nawet jak go ubiera to się pyta w co, tak
                                              jakby on nago chodził i nie wiedział w co się można ubrać!!!

                                              Ej trochę pomarudziłam, bo mąż był dwa dni w delegacji, a jutro już znowu
                                              gdzieś wyjeżdża. A ja siedzę w tym domu i już do głowy czasami dostaję, a przed
                                              ciążą to ja robiłam zdecydowanie więcej kilometrów miesięcznie niż mój mąż!
                                              A teraz zamiast na przykład rowerkiem po południu do lasu, to ja wózek i do
                                              parku, na łąki za blokiem, albo ewentualnie ze znajomymi przed blokiem na
                                              ploteczki. Dobrze, że przynajmniej blok nowy i generalnie fajna ekipa, to
                                              przynajmniej jak pogoda do kitu, to przynajmniej jest do kogo na kawę
                                              wyskoczyć, bo moi starzy znajomi niestety są teraz za daleko, żeby wyskoczyć do
                                              nich tylko na kawę!

                                              Kończę, bo jakoś w takie smutne tony uderzyłam, a pogoda jeszcze piękna i
                                              spacerek po południu pewnie będzie długi...
                                              • malilka Re: Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 10:06
                                                Dziękuję za życzenia w imieniu Maciusiasmile Jak wczoraj obudził się z porannej
                                                drzemki, to ból ząbków przeszedł i na szczęście jak na razie nie wrócił, mały
                                                cały dzień był pogodny i uśmiechnięty. A jak o 18.00 zobaczył torcik, świeczkę
                                                i zamieszanie, to tak się przejął, że zapomniał że to jego pora marudzenia smile W
                                                nocy obudził się kilka razy popłakując, ale zasypiał natychmiast po włożeniu
                                                smoczka, więc jeśli to nawet zęby, to ból minimalny. Nocne jedzonko było
                                                dopiero o 4.00, potem mały budzi się zawsze koło 6.00 i jak nie zdążę mu
                                                natychmiast dać piersi, to rozpoczyna dzień, a jak zdążę, to possie i śpi dalej
                                                do 7-8. Zwykle zdążę, bo po karmieniu o 4.00 nie odkładam go do łóżeczka.
                                                Dzisiaj niestety obudził nas telefon o 7.20, bo kto wie, może pospalibyśmy dużo
                                                dłużej? Ale jeśli tylko widzę przy pobudce siódemkę z przodu, to nie narzekam smile

                                                Czy Wasze dzieci jędzą częściej po południu? Maciek je rano 6-9-12-15.30, ale
                                                potem nie jest w stanie wytrzymać do karmienia na noc o 19.15-19.30, nawet
                                                jeśli po drodze dostanie deserek. Około 17 musi być pierś i koniec. Tak było
                                                jak o 15.30 jadł pierś, tak jest teraz jak dostaje zupkę- teraz już 180ml. Ale
                                                zauważyłam, że odkąd dostaje pełne porcje zupki, to zaczął w nocy jeść dopiero
                                                o 4.00, wcześniej był głodny koło 2.00.
                                                Poza tym od nowa wprowadzam jabłko, gotowane i w soczku już przeszło. Dzisiaj
                                                rano mały dostał całe jabłko do skrobania ząbkami, był w siódmym niebie. Dostał
                                                też świeże winogrona od rodziców z działki, obrałam je ze skórki i wydłubałam
                                                pestki, młody miażdżył dziąsłami miąższ i wyglądał na wniebowziętego, chociaż
                                                przy okazji się krzywił, bo mimo że dojrzałe, to lekko kwaśne te winogrona. Ale
                                                skoro chciał kolejne, to chyba mu to nie przeszkadzało.

                                                Opolanka, z ta 6h przerwą to jak ze wszystkim- dzieci nie uda się ująć w ramy.
                                                Ale wydaje mi się, że mimo wszystko Twoja Zuzia nie powinna tak często jeść w
                                                nocy, ma już pół roczku i na pewno przynajmniej jedno karmienie powinna już
                                                omijać. Spróbuj wyeliminować to koło północy, bo bez niego będzie jej
                                                najłatwiej. Czytałam gdzieś, że jeśli nawet dziecko naprawdę jest głodne w
                                                nocy, to zwykle dlatego, że za mało je w dzień i jak się przestanie karmić w
                                                nocy, to dziecko szybciutko zaczyna nadrabiać w dzień i w nocy śpi dłużej bez
                                                jedzenia. Ja to u siebie wyraźnie zauważyłam, chyba Nika też o tym pisała. W
                                                jakiej postaci wprowadzasz kukurydzę? Czy wszystkie warzywa i owoce, które
                                                dajesz możesz kupić w sklepie ekologicznym? U nas wybór kiepski sad Polecam Ci
                                                wprowadzenie dynii, dzieciaki ją uwielbiają, a teraz jest na nią sezon, no i
                                                nadaje się i do obiadków i do deserków. A deserek u nas posiłku nie zastępuje,
                                                mały dostaje pół słoiczka między posiłkami o 9 i 12 (koło 10.30) i potem
                                                godzinę po obiedzie.

                                                Bebicka, co do ząbków to ja czytałam, że górne jedynki są najgorsze, gorsze
                                                nawet niż trzonowe i u nas się sprawdza, bo dolne jedynki wyszły
                                                niepostrzeżenie.

                                                Winiu, udanego wyjazdusmile Piękną pogodę trafiliście. Mój gin też odradził
                                                Cerazette, ale ze względu na przenikanie do pokarmu, o wpływie na przyszłą
                                                ciążę nie słyszałam.
                                                Eklon- u nas w sypialni dokładnie jak u Ciebie. Ja prawie w ogóle nie mam na
                                                nic ochoty, jestem co by nie mówić przede wszystkim MATKĄ, do tego zmęczenie,
                                                niewyspanie, no standard. Jak niemąż się kładzie spać i mnie przytula i całuje,
                                                to ja się nawet nie budzę, więc co tu mówić o reszcie... A na pierwsze kwilenie
                                                małego oczywiście zrywam sie na baczność smile Do tego boję się, by nie zajść w
                                                kolejną ciążę, ja ufam tylko pigułkom, a ich nie biorę. Podobno to kwestia
                                                hormonów wydzielanych w czasie karmienia piersią- matka ma przede wszystkim
                                                zajmować się dzieckiem, a nie mieć ochotę na seks. Mam nadzieję, że kiedyś
                                                jeszcze będzie jak przed ciążą...

                                                Czuję się już dużo lepiej, już prawie jestem zdrowa smile A na spacerki chodziłam
                                                mimo choroby, bo mi było żal tak pięknej pogody... Gdyby lało, to na pewno
                                                siedzielibyśmy w domu, nic by się nie stało, ale takiego babiego lata nie
                                                przepuszczę.
                                                A dzisiaj mamy szczepienie i kolejne ważenie, odezwę się.
                                                • male_co_nieco Re: Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 10:31
                                                  no i się doigrałam !!! wczoraj się pochwaliłam ,że mały spi i dzisaj koniec,
                                                  zaczął kwękać już ok 23 ale jakoś udało się go spacyfikować , choć spał bardzo
                                                  niespokojnie, przed 4 pobudka , młody zasikany, łózko też, no i nie spimy tylko
                                                  oglądamy światełka w oknach w bloku naprzeciwko smileże tez ludzie już albo jescze
                                                  nie spią o tej porze, walczylismy chyba do po piątej a około siódmej znów
                                                  pobudka, i koniec spania. Na szczęście towarzystwa dotzrymywalismy młodemu na
                                                  zmianę, ale nawet jak "warte" miało jedno to przy tym kwęczeniu( bo w dobrym
                                                  nastroju młody nie był napewno)drugie i tak oka zmrużyć nie mogło.

                                                  Co do cerazzete to mnie lekarz powiedział,że póki karmię piersią to nie
                                                  przepisze, minimalna dawka hormnów ale jednak jest i nigdy nie wiadomo jak może
                                                  sie odbic na dziecku. Co do ochoty jak najbardziej jest smile), choc czasami
                                                  faktycznie jestem tak padnieta ,że nawet mi się nie chce mysleć.

                                                  zmykam , panowie na spcerze więc uda mi się jeszce coś w domu zrobić. Kurde
                                                  sprzątam od wczoraj a końca widać.
                                                  • contraria Re: Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 19:07
                                                    czesc kochane!
                                                    odkad zaczal sie rok akademicki, nie mam za wiele czasu na sledzenie forum, ale
                                                    staram sie czytac regularnie.
                                                    chwilowo u nas mala rewolucja - na odsiecz przyjechala babcia, Mirek wyjechal
                                                    na tydzien do Wielkiej Brytanii, a ja rozpoczelam prace. zajecia mam w pon. i
                                                    wt. 16-19 i srody 12-14, wiec nie jest najgorzej, grupy dosc przyjemne,
                                                    zobaczymy,jak bedzie dalej. Michaszek bedzie wtedy z tatusiem, teraz z babcia.
                                                    i bywa roznie.
                                                    Malutki w ciagu dnia jada o 6, 9, 14.30, 17 i po kapieli. nie ma ochoty na nic
                                                    w okolicy poludnia, moze czasami na piers, ale chce przy niej zasnac, a nie
                                                    udaje mu sie, i staje sie okrrrropnie marudny. spi tylko podczas spaceru i za
                                                    nic nie moge tego zmienic. w domu spanie w ciagu dnia nie jest brane pod uwage -
                                                    moze padac ze zmeczenia, marudzic, trzec oczka i nic.
                                                    wczoraj odkrylismy pierwszy zabek - pd1, a dzis drugi - ld1. a juz chcialam
                                                    napisac, ze u nas zebow ani sladu - zero slinienia sie (skonczylo sie ok. 2
                                                    tyg. temu), zero nadzwyczajnego krecenia nosem. a tymczasem dwa zabki w ciagu
                                                    dwoch dni!!! i to niepostrzezenie i bezbolesnie!!! oby tak dalej!

                                                    zajadamy juz wiele rzeczy, nie mozemy jedynie cos picia spoza piersi zalapac,
                                                    tzn. Michaszek nie chce w ogole pic ani sokow, ani wody. nie wchodzi w gre ani
                                                    niekapek, ani kubeczek, ani lyzeczka.
                                                    a w sypialni u nas w miare niezle, choc bywaly lepsze czasy. poza tym jakis
                                                    czas temu mialam pierwsza miesiaczke, zdziwilam sie mocno, bo nie towarzyszyly
                                                    jej zadne, nawet najmniejsze bole brzucha, bez ktorych niegdys sie nie obywalo.
                                                    czekam na druga i nastepne. zobacze, czy tak juz pozostanie.

                                                    dzis mija rok od kiedy wyladowalam z krwotokiem w szpitalu, az mi sie na samo
                                                    wspomnienie plakac chce.

                                                    lece kapac malutkiego.
                                                    pozdrawiamy - ja i moj synek
                                                  • bebicka Zabki;)) 06.10.04, 21:29
                                                    No juz mamysmile A jeszcze wczoraj pislam o miom bezzebnym synku a dzisiaj prosze
                                                    pojawily sie dwie jedyneczki na dolesmile Jakos tak nagle... tzn popiskiwania i
                                                    amrudzenie to bylo od jakiegos czasu, ale co rusz sprawdzalam w koncu mahcnelam
                                                    reka i wtedy nagle patrze sasmile
                                                    a potem sie od tesciowej dowiedzialam ze tej osobie, ktora pierwsza zabki
                                                    odkryje to sie nowa sukienka (badz cos podobnego) nalezysmile bardzo mi sie to
                                                    podoba, zamierzam skorzystac...
                                                    Maz wlasnie w kuchni tnie jablka na kawalki bedziemy robic przeciez dla
                                                    Mlodego, tylko czy on to bedzie chcial jesc... ostatnio sprobowalam z
                                                    gruszkami, ugotowlam, rozdziabdzialam widelcem, nawet sie bardzo nie krztusil,
                                                    no tak tylko czym skoro i tak prawie wszystko wyplulsmile zobaczymy co bedzie
                                                    teraz...

                                                    A co do sypialni, to ja w troche innej sytuacji jestem bo nie akrmie wiec
                                                    zaczelam brac pigulki, podobnie jak Malika mam wlasciwie do nich jedynie
                                                    zaufanie, a juz ostatnio nerwy male mielismy, wiec tez jakos nawet jak sie
                                                    zachce to zaraz mysle a potem sie bede denerwowac... no i sie szybciutko
                                                    odechciewasmile Nie mowiac juz o tym ze to tak z rzadka checi nachodza, bom
                                                    padnieta nawet teraz juz mi sie spac chce...

                                                    Zastanawiam sie jeszcze co piszecie o tym nienajadaniu sie w dzien i
                                                    nadrabianiu w nocy, Mlody faktycznie jakby teraz mniej jadal w dzien, chyba
                                                    uciekl nam jeden posilek, ale za to w nocy sie zaczal budzic dwa razy... hmmm
                                                    moze cos w tym jest. Musze mu wiecej dawac w dzien... no mzoe nie weicej ale
                                                    czesciej. Chociaz Malika piszesz ze u Was zupki to idzie 180 ml.. coz my nadal
                                                    na sloiczkach, ja nie mam samozaparcia, ani dostepu do ekologicznych warzywek
                                                    itp, i zupki zazwyczja ok 12-13 idzie normalnie sloiczke, nie wiem chyba 130
                                                    ml. A w ogole tak sobie mysle ze moze to nie ejst dobra pora na zupke i
                                                    przesunac to na pozniejsza godzine... czy to mzoe miec jakies znaczenie???
                                                    to pozdrawiam i uciekma pa
                                                    Dobranoc
                                                    Maraska
                                                  • malilka Re: Zabki;)) 06.10.04, 22:32
                                                    Maluszek zasypia koło 19.30, więc wcześnie, a i tak wieczór trwa mgnienie oka,
                                                    znowu nie zdążyłam zrobić niczego, co chciałam, a zaraz trzeba będzie pójść
                                                    spać, ech życie...

                                                    Contra, mnie się udawało spacerować z nieśpiącym dzieckiem, co zresztą mały
                                                    uwielbiał, a ostatnio ciągle mi śpi na spacerze i to po 2,5h i nie mam pojęcia
                                                    co z tym zrobić sad Mały je o 11.30, wychodzimy na spacer i wracamy na zupkę o
                                                    15.30. Po godzinie mały zasypia i budzi się dopiero w okolicy 15.00--15.15. Nie
                                                    mogę chodzić na spacer wcześniej, bo i przerwa między karmieniami jest krótsza
                                                    i nie zdążę się wyszykować na wyjście o 9.00 (czytaj- dobudzić) i mały robi
                                                    kupkę koło 11.00, a po zupce to już strasznie późno jest, zwłaszcza że idzie
                                                    zima i o 16.00 to już niedługo będzie ciemno, a dziecko potrzebuje światła
                                                    dziennego... Jak raz nie wyszłam na spacer o tej porze, to drzemka w domu
                                                    trwała 30 minut. Już czuję jak przy mrozie minus 20 będę 3h łazić ze śpiącym
                                                    dzieckiem smile
                                                    A czy Michaś pije już Twoje mleczko? Udało się go przekonać?

                                                    Maraska, słoiczki od 6 m-ca są po 140ml, a te od 7 m-ca to już 190g, u nas
                                                    idzie ta większa porcja, chociaż czasem zostanie z 20ml. A 12-13 to super pora
                                                    na obiadek dla dziecka, sama bym tak dawala, gdyby mi to nie kolidowało ze
                                                    spacerem.

                                                    Co do gotowania, to wczoraj wieczorem gotowałam zupkę marchewkowo-dyniową z
                                                    kaszą jaglaną. Miałam 500ml zupki i tak nie wiedziałam ile tej kaszy wsypać,
                                                    wsypałam dwie łyżki stołowe, ale wydawało mi się za mało, to dorzuciłam jeszcze
                                                    dwie. Po 20 minutach gotowania musiałam zmienić nazwę dania z "zupki"
                                                    na "obiadek", bo łyżka stawała, takie było gęste. No cóż, kaszę z warzywami
                                                    niemowlak też może zjeść smile I zjadł i bardzo smakowało, tylko potem musiał
                                                    popić aż 90ml soku smile

                                                    Miłej nocki
                                                  • annba1 Re: cześć kwietniowe mamy :) 06.10.04, 23:08
                                                    Witajcie,
                                                    jakiż ruch tu u Was na forum, mimo szczerych chęci nie byłbym w stanie zczytać
                                                    wszystkiego! wink
                                                    Mój Antoś rozwija się świetnie i jest słodkim żarłoczkiem - a ja ambitnie
                                                    gotuję mu zupki, dzięki Pani Teresce, która sprzedaje nam warzywka ze swojego
                                                    ogródka smile))))A skoro gotowanie takich papeczek idzie mi dobrze a Antosiowi
                                                    jedzenie idziejeszcze lepiej, chciałabym Was zapytać w czym gustują Wasze
                                                    pociechy. Co gotujecie i co Maluszkom smakuje najbardziej?
                                                    POzdrawiam
                                                    Ania
    • godiva Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 08:29
      Czesc dziewczynki i dzieciaczki!

      Jak zwykle siedze sobie w pracy, dzien powoli sie rozkreca, to ja myk na forum
      i dawaj zdawac relacjesmile
      Najpierw zabieram głos w sprawie zupek - my tez sloiczkowe papki wsuwamy i
      ostatnio 2 zupki zjadamy na dzien, raz około poludnia, a drugi raz kolo 18. Nie
      wiem, czy dobrze robimy, ale mala jest cholernie zadowolona, mlaska i spiewa,
      nie to co przy kaszce, czy deserkach, kiedy plula i krzywila sie
      niemilosiernie - takie mam dziecko, je tylko konkrety, chyba po tatusiusmile Acha
      jedna zupke mamy z mieskiem druga bez.
      Od soboty jestem nieszczesliwa posiadaczka @. Chyba to to, choc tez, jak u
      Contrarii niebolesne i jakies takie "z nienacka". Karmie nadal ok. 3 x na dobe.
      Wczoraj sie niezle usmialam - maz rozmawial przez telefon z dawno nieslyszana
      ciotka - opowiada jej o postepach Ewy, w pewnym momencie stwierdza, no "zabkow
      jeszcze nie ma"..., a ja w tym samym czasie przejechałam malej po dziaselku i
      wrzeszcze, ze juz ma! Prawa dolna jedyneczka przebila sie tak niepostrzezenie,
      jak moja pierwsza @smile
      U nas spacery wygladaja teraz dziwnie - mala za nic w swiecie nie polozy sie w
      wozku, tylko siedzi, a najlepiej jakby mogla stac! Nie zasnie ani na moment -
      tyle ciekawych rzeczy dookola. Ogolnie spacery sa dla nas teraz dosc uciazliwe,
      gdzie te czasy, kiedy wsadzalam maluszka do wozka, mala zasypiala po 5 minutach
      i tak sobie slodko spala i spala...ech. W domu na sekunde nie moge jej zostawic
      samej - malo, ze dosc szybko sie przemieszcza, nauczyla sie wstawac przy
      wszystkim!!! Wszystko sie nadaje - tapczan, noga krzesla, noga mamy, doniczka i
      co tam jeszcze...A jak sie cieszy kiedy stoismile Nie jestem w stanie jej zabronic
      i tyle.
      Ciekawa jestem waszej opinii na temat nocniczkow. Temat lekko kontrowersyjny,
      zdaje sie (lektura forum), powiem tylko, ze moja mala czasami zrobi kupke do
      nocniczka - wyglada to tak, przewaznie kiedy zaczyna jesc, slysze
      charakterystyczne pomrukiwania, biore mala, wysadzam na nocnik, a po chwili z
      nocniczka plynie cienka struzka smrodku i wiem, ze mam kupe! Ale zdarza sie to
      rzadko i tylko kiedy ja jestem w domu i mala upilnuje. Wiem, ze jeszcze ma
      czas, wiec do niczego jej nie zmuszam. Jakie jest Wasze zdanie?
      Dziewczyny moze Wy mi podpowiecie, jak wybrnac z sytuacji: przyznam sie, ze mam
      braki w edukacji (brak mi tytulu), po studiach licencjackich zrobilam sobie
      przerwe, ktora troszke sie przeciagnela...teraz mi sie udalo, dostalam sie na
      upragniony kierunek - studia 2-letnie zaoczne. Szkopul w tym, ze daleko,
      musialabym na weekendy wyjezdzac (co 2 tygodnie) i to raczej bez malej, bo
      trudno wlec male dziecko do jakiejs nory akademikowej... musze sie do jutra
      ostatecznie zdecydowac...nie spie po nocach ze stresu..., moze mi poradzicie co
      robic. Wiem, ze to inwestycja w przyszlosc, takze dla mojej Ewy, ale czy kiedy
      ja zostawie na 1 noc bede wyrodna matka??? No i co z karmieniem - ona wprawdzie
      zna i akceptuje butle, ale boje sie, ze po takim czasie nie bedzie chciala
      piersi...Ja bede walczyc, pojade z moim przyjacielem laktatorem, ale ciekawa
      jestem jej reakcji. Choc pocieszam sie, ze skoro ona od urodzenia jest karmiona
      sposobem mieszanym, a jeszcze sie nie odstawila, to moze te dwa dni niewiele
      zmienia....Uffffff sama nie wiem
      Przepraszam za te rozprawke na temat i nie na temat. Gdybyscie mogly sie
      wypowiedziec, bede wdzieczna
      Pozdrawiam
      Godiva (w rozterce).
      • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 08:57
        Godiva, inwestuj w siebie. Jedź. O karmienie się nie martw. Z moim dzieckiem
        jak było w szpitalu też musiałam się rozstać na dwa tyg. (z powodu mojej
        infekcji), i jakoś nie zapomniało, do dziś karmię.
        Jestem na tak!
        powodzenia
        • eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 10:23
          Godiva, myślę tak jak Jagna! Nie zastanawiaj się tylko jedź. Przecież od razu
          nie zrezygnuje z przytulania się do mamy tym bardziej, że robiła to ponad 6
          miesięcy. Człowiek się tak łatwo przyzwyczaja do luksusu, że na pewno nie da go
          sobie tak łatwo zabrać. Pewnie na początku będzie Wam obu ciężko, ale cóż się
          nie robi z miłości (również do wiedzy smile

          Jagna mam pytanko. Ty pisałaś coś o jakimś wałku do raczkowania. Możesz napisać
          coś więcej. Jak toto wygląda, gdzie kupiłaś i ile zapłaciłaś.

          I jeszcze jedno pytanie do Mam karmiących.
          czy szczepicie się przeciwko grypie? W niektórych postach jest napisane,
          alsolutnie nie w innych absolutnie tak, no i mam dylemat, bo w przyszłym
          tygodniu zaczyna się szczepienie u nas w firmie i muszę się zdecydować.
          Ewa
          • mag-da Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 13:58
            cześć wszystkim,
            Godiva studiuj, nie ma co odwlekać.
            A co do szczepionki to ja się nawet nie zastanawiałam, ale jak będzie taka
            mozliwość to sie chyba zaszczepię. Jestem jedyną osobą, która się zajmuje
            Henryczkiem. Nie mam go komu podrzucić, wszyscy daleko, mąż cały dzień pracuje,
            wolę nie mysleć o tym co bedzie jak ja się rozłożę.
            A u nas dzień super, śmiechy, chichy, tralala zabawa trwa. Ja jestem opóżniona
            z podawaniem jedzonka. Każdej nowej rzeczy daję parę łyżeczek a potem dwa dni
            obserwuję czy nie ma reakcji alergicznej. Głównym pożywiem jest nadal mój
            cyc.Henrysiowi bardzo smakują deserki, gorzej jest z warzywami, mimo że
            pierwsze podałam mu właśnie marchewkę z ziemniakiem.
            A noce niestety okropne, nadal karmię go ze 4 razy co nie jest jakieś
            najgorsze, problem mam z tym, że czasami zdarza mu się (no i oczywiście mi) nie
            spac w nocy od 1 do 4. Kręci się, bawi pieluszką a mi się chce płakać.
            Co do seksu to chęć mam ogromną ale co z tego, jak tylko się położę , uwaga: o
            10 to zasypiam snem kammiennym. Nikt oprócz mojego syneczka nie jest w stanie
            mnie dobudzić.
            U nas zębów nadal niet.
            Pozdrawiam Magda
            • malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 17:31
              U nas kolejna nocka z gatunku nightmare, między północą a 2.30 mały niby spał,
              ale dosłownie co kilka minut się wybudzał, wiercił, postękiwał, a ja dawałam
              smoczek, przytulałam (spaliśmy już razem), przytulałam, no słowem walczyłam.
              Potem już spał spokojnie, na szczęście rano pobudka była dopiero o 8.15, więc
              nie najgorzej. Mam nadzieję, że niedługo mój synek przestanie cierpieć i wróci
              nocny spokój... Dzisiaj dziąsło górnej, prawej jedynki jest rozpulchnione,
              zaczerwienione, widać wyraźnie ząbka w "kieszonce", więc chyba już nie będzie
              to długo trwać. Ale jak sobie pomyślę, ile jeszcze ząbków musi wyjść... Oj
              ciężko momentami być niemowlakiem smile Dzisiaj mały po raz pierwszy odmówił
              zjedzenie zupki, po kilku łyżeczkach tak się rozpłakał, że aż się porządnie
              zakrztusił tym, czego nie zdążył przełknąć. Ale czytałam, że w okresie
              ząbkowania niektóre dzieci poza piersią w ogóle niczego nie jedzą i żeby się
              tym nie przejmować.

              Dzisiaj byłam na spacerze z cieżarną koleżanką. Maciuś był tak wsłuchany w
              naszą rozmowę, że nie dość że zasnął 50 minut później niż zwykle, to jeszcze
              bez jednego mruknięcia- słuchał, słuchał, aż go zmorzył sen smile Potem oglądałam
              u niej ubranka dla noworodka i tak się wzruszyłam i przypomniałam sobie, jak to
              miło było kompletować wyprawkę i układać maluteńkie ubranka...

              Godiva, u nas nocniczek to pieśń przyszłości, mały jeszcze nie siedzi. Ale ja
              zwykle wiem, kiedy zaczyna robić kupkę, więc nie widzę nic złego w posadzeniu
              go w tym momencie na nocniku, jak już będzie siedział. To przecież nie to samo
              co "trening nocniczkowy", który według mnie dla tak małego dziecko odpowiedni
              nie jest. I koniecznie rób studia! Ewuni nic się nie stanie, za chwilę będzie
              dużą dziewczynką, a Ty już możesz nigdy więcej nie mieć takiej okazji, bo np.
              kolejne dziecko albo coś w tym stylu. Na pewno wszystko będzie dobrze.

              • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 20:21
                Ewka, nasz wałek do raczkowania wygląda tak:
                jest to walec z tworzywa takiego jak piłki plażowe, z obrazkami dziecięcymi, a
                w środku uwięzione są trzy kolorowe i dzwoniące piłeczki. Całość jest
                przezroczysta, tak więc owe piłki pięknie widać. Nikodemek próbuje się do nich
                dobrać a tu nici. Zasada jest taka, że maluch rączkami i klatą opiera się na
                wałku, a nóżki przesuwają się po podłodze. U nas jednak, Niki jest jeszcze za
                słaby, żeby w ten sposób się bawić ale nawet jak bawi się po swojemu i mu
                sprzęt ucieknie, to jest on dla niego na tyle atrakcyjny, że próbuje podpełznąć
                i złapać.
                Kupułam w sklepie dziecięcym za jakieś 30 PLN. U nas rewelacja. Prosta i
                niedroga rzecza a daje mnóstwo radości.

                Babeczki, dziś bladym świtem, gdy karmiłam, moje dziecko mnie ugryzło. Teraz
                karmienie mnie stresuje, bo te malutkie zębolki są ostre jak igiełki, brrr.

                U nas plan żywieniowy troszkę się zmienił, zastąpiłam jedno karmienie bebilonem
                zupką. Teraz wygląda to mniej więcej tak ( wahnięcia do pół godz.):
                6:00 pierś
                10:00 bebilon pepti
                14:00 pierś
                17:00 zupa
                19:15 pierś
                w nocy niestety między 1:00 a 3:00 z regóły też raz karmię ale nie zawsze smile
                A, no i od kiedy jemy zupki, Niko robi jedną, max. dwie kupki! Wreszcie jak
                człowiek!
                • izabela_p25 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 22:48
                  Cześć dziewczyny
                  Na początku gratulaje dla maluszków którym wyszły ząbki. Martynka podobnie jak
                  Henryczek jescze nie ma choć strasznie ją te dziąsełka bolą.
                  Nocka podonie jak poprzednia wieczoem trochę płaczu kilkakrotne wybudzanie
                  smarowanie żelem i spokojny sen. Karmienie o 2 i pobudka o 5.30 a nastepna
                  drzemka o 9.30. Ijak tu mama ma się wyspać??
                  Godiva jeżeli nie zaczniesz teraz studiów to potem bedzie jeszcze ciężej i w
                  końcu będziesz żałowała że przynajmniej nie spróbowałaś
                  Contraria napisz jak radzisz sobie z powrotem na uczelnię i kto w tym czasie
                  jest z Michasiem. Ja postanowiłam że wrócę od lutego bo i tak mam okropne
                  zaległości z moim doktoratem a przy małej nie miałabym czasu na badania. Poza
                  tym chcieli mi dać wieczorówkę zajęcia od 18.00 do 21.30 a malutka nie chce pić
                  butli a o zaśnięciu bez cycusia nie ma mowy. A tak mam problem z głowy
                  przynajmniej na razie.
                  Uciekam spać bo może znów rozpoczniemy dzien tak wcześnie...
                  Pozdrowienia
                  Iza
                  • lidszu Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 08.10.04, 00:43
                    CZeść dziewczyny,
                    Bardzo dawno nie odzywałam się na forum i nie wiem czy mnie pamiętacie. Moja
                    córeczka Ingusia kończy w sobotę pół roku i jest najukochańszym i najbardziej
                    roześmianym dzieckiem jakie znam. Oczywiście nie jestem obiektywna, bo to moja
                    córka.
                    Może nie powinnam się chwalić (aby nie zapeszyć), ale jak dotąd nie mam z nią
                    najmniejszych problemów. Jest bardzo pogodnym dzickiem, które codzinnie mnie
                    czymś zaskakuje. Obraca się już na brzuszek, chociaż nie za bardzo lubi na nim
                    leżeć, ponieważ denerwuje ją, że nie może się jeszcze poruszać. Jak jej
                    przytrezymuję z tyłu nogi, to potrafi już się np. od mojej dłoni odepchnąć, co
                    sprawia jej dużą radość.
                    Jeśli chodzi o spanie, to też nie mogę nażekać (oj, żeby nic się nie zmieniło w
                    tej kwestii). Tak więc nie będę chwalić Ingi, ale usypia dość późno, ponieważ
                    dopiero koło 22-23 (jeśli kładłabym ją wcześniej, to nie miałaby okazji widzieć
                    taty, który niestety bardzo późno wraca do domu). Przebudza się zazwyczaj raz,
                    bądź dwa razy w nocy (najczęściej koło godz. 4-5) dostaje butlę . Potem budzi
                    się dopiero koło 9-10. Tak więc dosyć długo śpi i przy okazji ja się mogę
                    wyspać. Po wstaniu nie chce od razu jeść. A nasze posiłki wyglądają nastęująco:
                    11-12 - mleko, 15-16 - zupka, 17-18 - mleko, 21 - mleko, 22-23 - mleko, 4-5 -
                    mleko.
                    Po pierwszym posiłku rano (a może powinnam napisać, że w południe ?) wychodzimy
                    na spacer. Inga śpi około 2 godz. i niestety jest dzieckiem, które śpi tylko
                    wtedy jak wózek jest w ruchu (tak więc nie mam mowy o siedzeniu na ławeczce i
                    czytaniu gazetek). Druga drzemka koło godz. 18.
                    Ja od poniedziałku nie jestem w najlepszym nastroju, ponieważ dowiedziałam się
                    w pracy, że raczej nie mam do czego wracać. Tak więc zamiast rozglądać się za
                    nianią, muszę szukać nowej pracy. Z drugiej strony cieszę się, że będę mogła
                    trochę więcej czasu posiedzieć w domu z córeczką.
                    W niedzielę urządzamy chrzciny. Czy wy też miałyście takie problemy ze
                    znalezieniem ładnego ubranka do chrztu. Ja po prostu zwątpiłam, ponieważ nie
                    wiem kto te ubrania projektuje, ale są po prostu ohydne. W końcu zdecydowaliśmy
                    się na taką sukieneczkę w kolorze jesnego różu, do tego body ecru i w tym samym
                    kolorze płaszczyk.
                    To tyle na razie i tak się strasznie rozpisałam. Obiecuję, że postaram się
                    teraz częściej odzywać.
                    pozdrawiam wszystkie mamy i półroczne dzieciaczki.
                    Lidka i Inga
                    PS. U nas też nie ma ząbków (ale kto wie, co przyniesie jutro).
                    • asik_w Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 04:40
                      Witajcie!!
                      dziekujemy za zyczeniasmile i my rowniez zyczymy polrocznym kobietkom i
                      mezczyznom wszystkiego co najlepsze...duzo mleczka w cycusiach i w butelkachsmile,
                      ladnych kupek, bezbolesnego zabkowania, wyrozumialych mamus(zeby nie marudzily
                      jak dziecko chce w nocy sie bawicsmile)
                      bylismy dzisiaj na szczepieniu, Kamilek okazal sie duzym zuchem i krzyknal
                      tylko przy drugim wkluciu, dostalismy zintegrowana i hib, takze nastepne
                      szczepienie czeka nas w Polsce i to na gruzlice, chociaz tutaj nie szczepia to
                      w Polsce jednak cigle jest grozna choroba i wole dmuchac na zimne, Kamilek wazy
                      8620 i mierzy 71cm, wiec kawal chlopa z niegosmile)i musze sie pochwalicsmile)) wg
                      ostatnich, poniedzialkowych badan krwi kamis nie ma juz niedoczynnoscismile
                      wszystkie wyniki sa w normiesmile musi oczywiscie caly czas brac jeszcze leki i
                      byc pod kontrola endokrynologa, ale jak powiedziala dzisiaj lekarka do 2 roku
                      zycia wszystko sie ureguluje, bo jeszcze czasami moze cos skoczyc w wynikach,
                      tylko ze zastanawiam sie co powie na to lekarz w Polsce, bo wg polskich lekarzy
                      niedoczynnosc wykryta u niemowlecia jest nieuleczalna i trzeba leczyc sie cale
                      zycie!!ale dostalam wszystkie wyniki i wskazowki odnosnie dalszego leczenia i
                      mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze!
                      u nas nie ma jeszcze stalych por karmienia, bo to zalezy o ktorej moje
                      malenstwo sie obudzi, czy o 7 czy o 9 rano, a ostatnio jest roznie, w nocy tez
                      budzi sie jeszcze czesto, dzisiaj np obudzil sie nad ranem i bawil sie
                      grzecznie, dopiero niemaz mnie obudzil o 5.30 ze Maly nie spismileprzytulilam do
                      cycusia i pospalismy jeszcze do 9smile
                      ja tez mam problem z piciem u Kamilka, nie chche za bardzo pic ani wody, ani
                      soczkow, wypije po obiadku 20ml i koniec, czasami jak jest glodny to troszke go
                      oszukam i wcisne jeszcze ze 20-30ml, moze dlatego kupki sa co 2 dni, podawalam
                      butelka, niekapkiem(zalapal od razu), lyzeczka ale 20ml i koniec wiecej nie
                      chce,
                      dziewczyny, za tydzien o tej porze bedziemy siedziec w samolociesmile nie moge
                      sie doczekac bo dwa lata nie widzialam rodziny, a jednoczesnie sie boje,
                      przyzwyczailam sie do tego miasteczka, mam tutaj znajomych, morze i plaze 5 min
                      od domu, zycie tutaj jest latwiejsze niz w Polsce(chodzi mi o prace i
                      utrzymanie rodziny)tutaj zaszlam w ciaze i urodzil sie Kamilek, pewnie bede
                      tesknic, ale w Polsce mam rodzine, ostatni rok studiow, niemaz czasami pyta czy
                      chce zostac, bo mamy taka mozliwosc, ale nie decyzja podjeta, wracamysmile)))
                      • grass_d Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 08:17
                        Witam Mamusie,

                        ja dzisiaj tylko szybciutko skrobnę, bo mam dużo zajęć na głowie, dzisiaj się
                        pakujemy i wyjeżdżamy do moich rodziców na dwa tygodnie. Oj to sobie odpocznę...
                        Chciałam się tylko pochwalić, że razem z Emilką miałyśmy ostatnio okazję poznać
                        osobiście Nikodemka z Mamą Jagną. Nikuś jest super, w ogóle strasznie dzielny,
                        w ogóle po nim nie widać, że tyle przeszedł zawirowań w życiu. Zuch chłopak.
                        Czekamy na następny spacerek!
                        Asik w - oj, to chyba przeżyjecie tu szok termiczny po powrocie... Zapowiada
                        nam się jeszcze dalsze oziębienie.Brrr.
                        Magda- i jak było po tym maśle, jadłaś coś jeszcze z nabiału potem? U nas
                        niestety to jajko nie przeszło bez echa, po dwóch dniach pojawila sie znowu
                        wysypka na rękach. A już miałam nadzieję...smile
                        Przesłuchania kandydatek na nianie trwają, ale niektóre już w dzwiach nie zdają
                        egzaminu, bo zawsze staram się otworzyć z EMilką na rękach i czekam, czy do
                        niej zagadają, no i niektóre prą przodem do pokoju..Na szczęście nie
                        wszystkie.smile
                        Dziewczyny z maluchami z zabkami, zastanawiam się kiedy to u nas w końcu
                        będzie? Na razie ani widu, ani słychu. Ale z tego co Jagna pisze, to chyba na
                        razie powinnam się z tego cieszyć.smile
                        Dobra, pozdrawiamy serdecznie. Zapraszam do obejrzenia nowych zdjęć Emilki
                        zamieszczonych w wątku, m.in. z pierwszych marchewkowych zmagań.smile.
                        Pa, nie piszcie zbyt dużo podczas mojej nieobecności..smile) Ciekawe, kto skrobnie
                        1000-ego posta, ja stawiam na Malilke.smile
                      • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 08:38
                        Na wstepie gratuluję wszystkim tym maluchom,u których pojawiły się ząbki smile i
                        witam nową mamusię.
                        U nas kolejna straszna nocka, odkąd napisałm że mały się nie budzi w nocy mam
                        przekichane. Kilka pobudek , stęczenie, kwęczenie i tik tak, jak to mój mąz
                        nazywa, czyli kręcenie się wokół własnej osi, nie jest wesoło.Jestem niewyspana
                        a jutro idziemy na wesele, mam nadzieję ,że chociaż dzisiaj będzie lepiej.
                        Dzisiaj za oknem nie najładniej, już się boję żeby tylko bardzo nie padało, bo
                        podobnie jak dzieciaki niktórych z Was Igor najlepiej śpi na dworze,
                        zasypianie w domu to czasem istny kabaret uwieńczony 15 minutowym snem , na
                        dworze to co innego. Do tego mój tata na urlopie upodobał sobie spacerki z
                        wnuczkiem i ostatnie trzy dni mały z przerwami na jedzenia cały czas był na
                        dworze i bardzo mu się to podobało, gdybyśmy musieli dzisiaj siedzieć w domu to
                        coś czuję ,że nie byłby zadowolony.
                        Co do jedzenia to Igor wsuwa czasem kosmiczne porcje, przedwczoraj zjadł zupkę
                        która miała być na 2 dni. Choć wiadmomo bywa róznie wczoraj np. nie chciał
                        deserku, co jest dosyć niecodziennym zachowaniem u mojego dzieckasmileAle
                        generalnie apetyt dopisuje, lubi wszytsko co dostaje, ostatnio bardzo polubił
                        buraczki.
                        chyba właśnie się obudził(spania było całe 20 minut), więc beę uciekać

                        Godiva nie bedę oryginalna, moim zdaniem powinnaś zdecydować się na studia,
                        później może być jeszcze trudniej podjąc decyzję.
                        • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 08:42
                          Grass Emilka słodziutkasmile)
                          • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 09:17
                            Pewnie że słodziutka, a w rzeczywistości jeszcze słodsza. Mała miss smile
                            • godiva Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 09:30
                              Dzięki dziewczyny za tak jednoznaczne podpowiedzismile W zasadzie ja decyzję już
                              podjęłam... Żal mnie ściska w dołku, bo nie będzie mnie z maleńką od 5 rano w
                              sobotę do 21 w niedzielęsad Podejrzewam, że będzie mi trudniej niż Ewuni,
                              chociaż... Ona ostatnio tak niespokojnie sypia. Pewnie kolejne ząbki. No coż
                              pozostaje mi wiara, że sobie w trójkę poradzimy (bo tatuś świetnie sobie z małą
                              radzi - w końcu jest babysitter do 14-tej każdego dnia).
                              Nistety warunki nie pozwoliły mi na dokończenie studiów zaraz po licencjacie i
                              stąd teraz te turbulencje...ech polska rzeczywistość - będę chyba najstarsza na
                              rokusmile
                              Pozdrawiam
                              Godiva
                              • godiva Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 09:50
                                Jeszcze do Lidszu - pamiętamy, pamiętamy - jak się zakończyły Twoje problemy z
                                karmieniem, bo coś mi się kojarzy, że je miałaś, dobrze mi się kojarzy???
                                Pamiętam, bo też je miałamsmile
                                • opolanka1 trochę chora 08.10.04, 12:06
                                  Hej dziewczyny...

                                  no moc forum działa, pochwaliłam sie, ze mała ma stałe pory jedzenie i wsyztsko
                                  sie pokręcilo. Oprócz tego ja cosik załapałam, wiec gorączka, drgawki i inne
                                  tam takie, jak katar i ból gardła...mała narazie sie trzyma. Jem czosnek, pije
                                  mleko, miód, soki...co jeszcze aby wyjśc z tego paskudztwa.????

                                  Mala pisaąlm, że często sie budzi na karmienie, wiec wcozraj na noc podaalm jej
                                  kleik ryzówy i doprawilam cycykiem i...23.30 pobutka, tak starym zwyczajem..nie
                                  wiem co jest, wstała i zjadła znów sporo....

                                  Malilka, co do tej kukurydzy to ja kupiłam w sklepie ekologicznym i ona jest
                                  juz oskubana, same ziarenka, gotuję warzywka na parze i póxniej dorzucam
                                  kilkanaście zieren jej...małej smakowało.
                                  a ha piszecie , ze wasze dzieciaczki jedzą po około 14ogram, moja zuzia wciaga
                                  na obiad miedzy 200, a 300..kurcze chyba z niej żarło..ale jakkiedyś lubiaął
                                  pić, to teraz mało pije, ie wiem dlaczego....a co podajecie dzieciaczkom do
                                  picia,bo moja zawsze piął przegotowaną wodę, nadal to robi ale w mniejszych
                                  ilościach....

                                  Ok uciekam, bo cosik płacze

                                  Gratulacje dla nowych posiadaczy ząbków.
                                • mama_bartusia Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 14:43
                                  Dzień dobry kwietniowe Mamusie.

                                  Październik to dla Was bardzo ważny miesiąc, bo wasze pociechy kończą już pół
                                  roczku! Z tej okazji życzymy wszystkim maluszkom dużo zdrówka, radości przy
                                  poznawaniu świata, wesołych zabaw i fajnego raczkowaniasmile Rośnijcie duże i
                                  kochane!

                                  Przypadkiem trafiłam na Wasz wątek, bo mój synek miał się urodzić w właśnie w
                                  kwietniu, ale się pospieszył. Poczytałam sobie trochę i chyba powinnam nas
                                  przedstawić:
                                  Bartuś urodził się 31.03.2004, trzy tygodnie przed planowanym terminem (na
                                  20.04) ważył 2,840 i miał 53 cm. Teraz już trochę wyrósł do 68 cm i 3,770 smile.
                                  Je głównie cycusia, zupki i deserki bardzo niechętnie mu wchodzą, ale pracujemy
                                  nad tym. Wszystkie szczepienia i już jeden katarek niewielki mamy za sobą. Nie
                                  siedzimy jeszcze, próbujemy raczkować, ale tylko próbujemy sad((.
                                  Poza tym uwielbiamy spać i się kąpać. Mieszkamy w Warszawie. Ja jeszcze nie
                                  pracuję do kwietnia siedzę w domu, mam więc trochę czasu na internet wink.

                                  Pozdrawiamy
                                  Agnieszka z Bartusiem
                                  A to zdjęcia Bartka:
                                  Bartuś 31.03.2004
                                  Łazienki
                                  • malilka Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 15:42
                                    Witajcie,
                                    Wczoraj mój Maluszek nie pospał na spacerze (40min zamiast minimum 2h) i jak
                                    zasnął o 17.00, to się obudził o 19.20, w baaardzo dobrym humorze. Myślałam, że
                                    jak mały pójdzie później spać, to może i obudzi się później, ale gdzie tam...
                                    Nocą ząbki trochę dokuczały, znowu było nadprogramowe jedzonko o 2.00, mam
                                    nadzieję, że mały się nie przyzywczai, bo jak znowu zacznie jeść w nocy to
                                    znowu będzie przypominał bambaryłkę... Przestał tak szybko przybierać właśnie
                                    po wyeliminowaniu nocnych karmień.
                                    Wczoraj dałam czadu. Wieczorem dałam małemu Cebion i D3, wracam z buteleczkami
                                    do kuchni, a tam na blacie stoi Cebion. Okazało się, że dałam dziecku
                                    Echinaceę, którą biorę! Myślałam, że padnę, bo o ile wyciąg z jeżówki jest
                                    praktycznie bezpieczny, to w Echinacei jest na etanolu i smakuje moooocno
                                    alkoholem. Matko, dałam alkohol niemowlakowi... Jak już ochłonęłam i przestałam
                                    się przejmować (dałam 5 kropli), to zaczęliśmy się z niemężem śmiać, że
                                    przynajmniej sobie mały porządnie pośpi w noci i ząbki nie będą mu doskwierać,
                                    no tylko rano pewnie będzie go kac męczył, hehe smile Naprawdę muszę zacząć
                                    bardziej uważać...
                                    Byliśmy dzisiaj na szczepieniu, Maciuś waży nadal 9kg, więc przed dwa miesiące
                                    przytył tylko 200g, uff... Teraz koniec ze szczepienieniami na długo, jak
                                    fajnie. Dostaliśmy niestety skierowanie do poradni rehabilitacyjnej, bo mały
                                    nie siedzi sad Tzn posadzony nie siedzi z prostym kręgosłupem i sztywną głową,
                                    tylko leci do przodu. Myślałam, że 6-miesięczne dziecko może, ale nie musi
                                    samodzielnie siedzieć, ale najwyraźniej myliłam się. Umówiłam się już na wizytę
                                    w najlepszej poradnii dziecięcej i niestety termin mam dopiero na koniec
                                    października.
                                    Witam nową mamusię- Bartuś jest śliczny, a jakie ma niesamowite brwi! U nas
                                    brwi na razie jaśniutkie smile
                                    Uciekam, bo mały buczy.
                                    • malilka Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 20:01
                                      Dzidziuś zasnął, to mogę dokończyć.
                                      Dostaliśmy jeszcze skierowanie na morfologię, żeby się upewnić czy Maciuś nie
                                      ma anemii, przy dużej masie trzeba na to uważać i mam codziennie dawać zupkę z
                                      konkretną porcją mięska. No i zapomniałam ile trzeba tego mięska, ile Wy
                                      dajecie? Przeczytałam, że w słoiczkach jest 20g, w tych z podwójną porcją mięsa
                                      40g, to chyba będę dawała tak z 30g.

                                      Jagna- ja bym strasznie chciała taki wałek do raczkowania, ale chodzę i pytam
                                      wszędzie i nie ma i nie było sad Brzmi super i jeszcze za 30zł! A z prostych
                                      zabawek to u nas aktualnie hitem jest plastikowy durszlak i drewniana łyżka z
                                      długą rączka- młody je obgryza, ostrzy na nich zęby, a potem radośnie stuka w
                                      pałąk od leżaczka. No i nasze dziecko namiętnie pilnuje prania- jak koło 18.30-
                                      19.00 marudzi już bardzo, bardzo to go wstawiam w leżaczku do łazienki, odpalam
                                      pranie (kurde, odkąd mam dziecko piorę prawie codziennie) i po chwili z
                                      łazienki słychać śmiech, wrzaski i piski smile

                                      Asik, to super, że Kamilek jest zdrowy smile Mam nadzieję, że w Szczecinie
                                      będziesz miała dostęp do netu? Swoją drogą Wasz powrót to odważna decyzja, mam
                                      rodzinę w Szczecinie i z tego co wiem to tam z pracą różowo nie jest... Ale z
                                      drugiej strony doskonale Was rozumiem- ja nie mogłam mieszkać w Warszawie, a co
                                      dopiero na innym kontynencie smile

                                      Grass, mnie młody akurat nie gryzie w czasie karmienia, raz tylko delikatnie
                                      przygryzł jakby na próbę, ale któregoś dnia ugryzł mnie w ramię jak trzymałam
                                      go na rękach i przez ponad tydzień miałam krwawo-siny ślad po jego ząbkach.
                                      Wampirek mały smile No i rozumiem delikatną sugestię, że trochę za dużo się
                                      produkuję na forum, ale co ja poradzę, że to taki mój nałóg? smile))))))

                                      Lidszu- jasne, że pamiętamy smile Jeśli dobrze kojarzę, to właśnie Ingusia dawała
                                      Wam nieźle popalić tuż po urodzeniu, a teraz jaki aniołek smile

                                      Opolanka, nie daj się przeziębieniom! Ja oprócz tego co Ty (poza czosnkiem, bo
                                      się bałam o smak mleczka) piłam jeszcze herbatkę z lipy (bardzo rozgrzewa) i
                                      dzikiej róży (dużo wit. C). Mam nadzieję, że Zuzia się od Ciebie nie zarazi...
                                      A ja daję do picia wodę mineralną (nieprzegotowaną) albo rozwodniony sok, bo
                                      kompocik ostatnio nie pasuje.

                                      Dałam dzisiaj małemu przed kąpielą kleik ryżowy na moim mleku z musem
                                      jabłkowym. Mleka było tylko 100ml, a i tak wszystkiego nie zjadł, nie mam
                                      pojęcia dlaczego, bo wyglądało, że mu smakuje. Szkoda mi wylewać moje mleko ....
                                      • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 20:43
                                        Dobra, jeszcze raz, ale krócej. Wyrzuciło mnie!!!
                                        Witaj Agnieszko, Twój Bartuś jest śliczniutki, bardzo mnie wzruszył. Potem
                                        siedziałam i patrzyłam jak mój Nikodemek buja się w leżaczku. I wspominałam
                                        okres sprzed pół roku ( bo jutro będzie pół roczku odkąd się zobaczyliśmy) gdy
                                        był taki malusi i taki sam bezbronny jak Twój Bartuś.
                                        Nieustannie jest to dla mnie fascynujące, że z dwóch maleńkich komóreczek
                                        powstał tak absolutnie doskonały organizm, który rozwijał się we mnie - mój
                                        syn. Boże, takie to było malutkie, a teraz już całkiem duży chłopczyk i ile już
                                        potrafi. Strasznie go kocham.

                                        Malilko, nie martw się, bardzo możliwe, że zanim zdołacie dostać się do tej
                                        poradni, to Maciuś będzie już siedział. W parku rozmawiałam z babcią
                                        dziewięciomiesięcznej Gabi, która zaczęła siedzieć dokładnie następnego dnia po
                                        skończeniu pół roczku, a książki też mówią o siedmiu miesiącach. Oczywiście
                                        mówię o siedzeniu a nie o siadaniu. Większość naszych kwietniowych dzieci tego
                                        nie robi. A maluch jak się bawi na siedząco i leci do przodu, to pogmeraj go
                                        paluszkami po pleckach. Zobaczysz, że pięknie się wyprostuje - patent z
                                        rehabilitacji.
                                        Malilko, co do wałka to myślę, że możnaby go zastąpić piłką plażową, ale jeśli
                                        byś bardzo chciała to mogę Ci go u nas kupić i wysłać.
                                        A co do pisania, to dzięki Bogu, że to robisz, bo zawsze czekam na Twoje posty.

                                        Wiecie co, coś szwankuje mi wyobraźnia. Wyobraziłam sobie Winię jako brunetkę,
                                        a tu blondyna, Grass jako blondynkę a tu czarna, Malilkę jako blondynkę to
                                        pewnie też jest czarna...
                                        Dobra uciekam, bo już głupoty piszę, a to dlatego, że czekam ( i doczekać się
                                        nie mogę) na męża, który przyjedzie do nas wreszcie na weekend.

                                        Pogodnego i rodzinnego weekendu

                                        Opolanko kuruj się!
                                        • mag-da Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 21:24
                                          cześć wszystkim,
                                          Witamy nową mamusię - Agnieszkę, pisz do nas często.

                                          Grass niestety juz przestałam eksperymentować z masłem i serem żółtym.
                                          Henryczek dostał czerwonych plam na policzkach, typowych dla skazy białkowej.
                                          Dziewczyny zebyscie widziały mnie jak ja celebrowałam te kanapki z masłem, nic
                                          innego nie kładłam chciałam się nacieszyć tym smakiem. Z serem żółtym tak samo
                                          jadłam baaardzo powoli. Chwile te wspominam ze wzruszeniem. Jestem już ponad
                                          trzy miesiące bez nabiału, dla osoby która wcześniej się tylko nabiałem
                                          odżywiała jest to prawdziwa droga przez mękę. Na początku myslałam, że jakoś
                                          pociągnę, odkryłam rewelacyjne produkty "alpro soya" oprócz mleka, które piję
                                          hektolitrami mają super jogurty, deserki są dużo przysłodkie ale da się zjeść.
                                          Piję też mleko ryżowe "rice dream". Wymieniłam te nazwy żeby się spytać czy są
                                          te produkty w Polsce. Jak byłam na wakacjach to nie mogłam znaleźć, ale w
                                          żadnym dużym mieście nie szukałam. Kupiłam też mleko sojowe dla Henryczka ale
                                          on niestety wszystko wypluwa, coś się zanosi, że jeszcze dłuuugo pokarmię
                                          piersią. Pracy nie mam, więc niby mogę siedzieć. Myślę że jak wypiję szklankę
                                          prawdziwego mleka to się chyba rozpłaczę ze szczęścia, bo co krowa to krowa.

                                          Co myślicie o tym żebyśmy zaczęły nowy wątek "kwiecień 20004 część II" jak
                                          oczywiście dobijemy do tysiąca, będzie się wtedy szybiej wchodziło, co?

                                          Pozdrawiam serdecznie
                                          Magda i ciągle bezzębny Heniutek
                                          • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 21:50
                                            Mag-da, jestem za! I proponuję żeby zapoczątkowała go Malilka. Wiadomo
                                            dlaczego smile
                                            • grass_d Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 22:43
                                              Cześć dziewczyny,

                                              ostatni mój post przed wyjazdem, no, ale chciałam się solidnie pożegnać.
                                              Jagna i Małe co nieco- dziękuję za komplementy w imieniu Emilki! Z każdym dniem
                                              mi się zmienia dziecina, co z niej wyrośnie...smile

                                              Malilka: to nie była sugestia że : "za dużo", tylko że "dużo to i dobrze"! smile)
                                              Właśnie fajnie, że dużo piszesz, bo muszę powiedzieć, że korzystam wiele z
                                              Twoich jak i innych Mamuś -rad i przeżyć z maleństwami. Trzymaj tak dalej, no
                                              i jak pisze Jagna- honorowo powinnaś otworzyć następny wątek!

                                              Co do tych wałków dla maluszków, ja jako fanka allegro (robię tam często
                                              zakupy) mogę Wam powiedzieć, że od czasu do czasu sprzedają je na tym portalu,
                                              nowe oczywiście.smile

                                              Magda- no to rzeczywiście pech. Ja nie wiem, ale trzeba będzie tę dietę chyba
                                              trzymać do końca karmienia, niestety. Ja się przyzwyczaiłam też niby, ale mnie
                                              skręca na widok nabiału.
                                              U nas nie ma tak wiele tych produktów sojowych o których piszesz, chyba tylko
                                              mleko sojowe widziałam, ale już żadnych jogurcików, czy innych delicji. O rany,
                                              rzuciłabym się na to bez opamiętania.smile

                                              U Emilki na razie bez przełomowych zmian,chociaż rozwój ruchowy postępuje, tzn,
                                              Mała tak się kula i kula z boczków na boczki, że już widzę oczami wyobraźni jak
                                              się podpiera rączką i siada...hm...Mam nadzieję, że jak wrócimy za dwa
                                              tygodnie, to przywieziemy jakieś nowości.smile
                                              Co do jedzenia, to Mała na razie dalej głównie na piersi, zjedzona w połowie
                                              zupka ze słoiczka, lub deserek na razie nie stanowią samodzielnego dania.
                                              Ale przynajmniej jej ten Gerber wchodzi.
                                              W nocy do tej pory jadła mi dwa razy (i raz rano o 6, to się nie liczywink), więc
                                              za Waszymi doświadczeniami zaczęłam dawać smoczek. Troszkę marudzi, ale
                                              generalnie zlikwidowałam jeden posiłek. Nie mogę dawać wody na razie, bo z
                                              niekapka za dobrze nie umie, a butelki ze smoczkiem dalej nie akceptuje.

                                              Dobra, kończę, i pozdrawiam, do "zobaczenia" za dwa tygodnie!
                                              Acha, i witam również nowe Mamusie z fajnymi bobasami!
                                              • lidszu Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 00:49
                                                Cześć dziewczyny,

                                                Dzisiaj moja Ingusia kończy pół roku. Nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko
                                                minął. Jak oglądam jej zdjęcia tuż po porodzie i obene, to nie mogę uwierzyć,
                                                że to ta sama osóbka. Tak się zmieniła i wydoroślała. Codziennie mnie czymś
                                                zaskakuje, rozśmiesza i pokazuje nowe umiejętności.

                                                Godiva - dobrze pamiętasz, że miałam kłopoty z córcią po porodzie (no nie była
                                                przez pierwsze dni najspokojniejszym dzieckiem),jak również miałam kłopoty z
                                                pokarmem. Teraz właściwie karmię ją tylko butelką, pierś dostaje raz dziennie
                                                (a właściwie w nocy). W dzień działa jako usypiacz. Nigdy nie wierzyłam, że do
                                                tego czasu nawet będę mogła ją karmić (patrz: że nadal będę miała pokarm), ale
                                                jakoś się udało. Bardzo lubię, jak Inga jest przy piersi i czasami jest mi żal,
                                                że nie udało się tylko wykarmić jej piersią.
                                                Czy wasze dzieci też już potrafią pokazać, którą zabaką są zainteresowane, a
                                                którą nie ? Moja córcia jak pokazuję jej zabawki i jest którąś zainteresowana,
                                                to wtedy się uśmiecha i robi przy tym taką śmieszną minkę. Natomiast jak
                                                zabawka jej nie interesuje, to się odwraca, bądź patrzy na jakąś inną zabawkę.
                                                Jej minki powodują u mnie czasami ataki śmiechu.

                                                Trzymajcie kciuki, ponieważ jutro chcimy nasze cudo. Mam nadzieję, że wszystko
                                                pójdzie składnie. Szkoda tylko, że pogoda się trochę psuje. Najważniejsze, aby
                                                nie padało.

                                                Ja też jestem za, aby zacząć kolejny wątek.

                                                pozdrawiam,
                                                Lidka i Inga (9.04.2004)
                                                • asik_w Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 05:10
                                                  Wielki i slodki buziak dla Ingusi od Kamilka z okazji polroczkusmile)
                                                  Popieram pomysl otworzenia drugiego watku i ze ma byc autorstwa Malilkismile)
                                                  Malilko ja tez uwielbiam Twoje posty, powinnas napisac ksiazke o pielegnacji
                                                  niemowlat, masz tyle cennych rad i pomyslow, skad Ty to wszystko wiesz?wink)i
                                                  mam zaraz pytanie do Ciebiesmile z tej racji, ze Kamis jak i Macius sa
                                                  zimnolubnymi lobuzamismile w przeciwienstwie do mamsmile jak teraz ubierasz Maciusia
                                                  do snu?wystarczy body i spiworek? czy za zimno? aha i te rajstopki to grubsze
                                                  czy cienkie? i co z butami?? tez mam ten problem, ze Kamis ma duza stope,
                                                  ostatnio ogladalam butki z mieciutka podeszwa rozmiar 6-9 miesiecy, przymierzam
                                                  dla szkraba a one w sam raz, a przeciez musza byc cm wieksze, bylam w szoku, a
                                                  takie wlasnie juz w sam raz na niego maja twarda podeszwe dla dzieci juz
                                                  chodzacych, chyba kupimy je w Polsce! wogole tutaj dzieci sa jakies male:0
                                                  malemu kupuje juz na 12 miesiecy, bo te z przedizalu 6-9 sa na styk! i kazdy
                                                  kto zobaczy miska mowi z ejest wielki!!i slowo mysle sobie wtedy ciekwe co by
                                                  powiedziali gdyby zobaczyli Maciusia Malilki!mamy sasiadke ma coreczke 2 tyg
                                                  mlodsza od nas i jest na polowe Kamila, wiem ze dziewczynka, ale taka roznica,
                                                  i byla wieksza gdy sie urodzila!!!
                                                  ale dzisiaj sie rozpisalysciesmile)ale to dobrze lubie czytac forum i opowiesci o
                                                  naszych dzieciaczkachsmile) w Polsce tez bedziemy na biezaco, pierwsze dwa tyg
                                                  moze rzadziej bo jade z miskiem do swoich rodzicow i tam bede sie laczyc przez
                                                  telefon ale w szczecinie niemaz zalozy w tym czasie stale laczesmile) wiecie
                                                  dlaczego jeszcze sie boje wracac? bo bedziemy mieszkac z tesciami!!!co prawda
                                                  to duzy dom i bedziemy miec "swoje" pokoje, ale to zawsze razem, a niemaz jest
                                                  jedynakiem, no i boje sie stosunkow z tesciowa i babcia Jacka, tego ze sie beda
                                                  wtracac, dawac dobre rady typu przeziebisz dziecko, itd....wrrrrr....no ale
                                                  wtedy to tylko nikomu nie mowciesmilejak cos bedzie zle to postanowilam, ze pakuje
                                                  sie i wyprowadzam do wawki, tam mam studia(i tak chce je skonczyc bo zostal mi
                                                  rok, ale pewnie skoncze zaocznie)kupe znajomych, brata i czesc rodziny, a wtedy
                                                  niemaz bedzie musial wybrac my czy mamusiasmile) ale to wyjscie awaryjne na
                                                  wszelki wypadek, mam nadzieje ze nie wejdzie w uzyteksmile))trzymajcie sie
                                                  dziewczyny i Maluszkismile)
                                                  jak ja mam sie zaczac pakowac tyle tego jest!!!!
                                                  • male_co_nieco Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 12:40
                                                    Najlepsze zyczenia dla Ingusi, samych radosnych chwilsmile

                                                    Witam też nową mamusię , fajny facet z tego Bartusiasmile

                                                    Ja tylko na chwilkę,zaraz zaczynam się szykować, za 2 godzinki wychodzimy na
                                                    slub a później wesele. Młody juz u dizadków ale po drodze jescze do niego
                                                    wpadniemy smile ojoj, będe tęsknić sad

                                                    Dzisiaj Igor dał mi się wyspać , pierwszy raz od niepamietnych czasów wstałam
                                                    przed 9 ale oczywiście pobudki były, nie był jedynie tak bardzo marudny jak
                                                    ostatnio. no i wytrzymał bez jedzenia 12godzin, co na mego głodomorka niezły
                                                    wynik. Przystawaiałam go ok 4 i 6 ( wtedy die budził)i młody odmówił dopiero
                                                    trochę pociumkał około 7:30 ( ostatni posiłek wczoraj po 19) no ale po 9 sobie
                                                    odbił i wsunął porządne śniadankosmile
                                                    oki uciekam, życze miłego weekendu
                                                  • opolanka1 Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 12:40
                                                    Hej dziewczyny!!!

                                                    No Malilka ja takze stawiam na Ciebie, mam nadzieję, ze bedizesz pełnić honory
                                                    załozycielki nowego wątku, jak 1000 nam walnie....

                                                    pozdrawiam nową mame i jej synka Bartusia

                                                    Ingusia, wielgaśne uściski od Zuzia dla Ciebie w dniu Twojego 6stego miesiąca,
                                                    trzymaj sie dzielnie i bądź dobra dla mamusi....

                                                    Asik moje dziecko takze jest chłodnolubne, i jak ide na spacerze, to niekiedy
                                                    aż mi głupio, jak patrze jak moja jest ubrana a jak inne dzieciaki w
                                                    wózku...ogólnie jeszcze nei ma mrozów, ale chłodne dni są tak 10, 13
                                                    stopni..wtedy mała ma długie body, spodnie, skarpety i jakiś sweterek, lub
                                                    bluze , przykryta kocykiem i to nie z a grubym jets zadowolona, karczyszko
                                                    cieplutkie...a w nocy śpi w zależnosic albo w długim, albo w krótkim body i
                                                    przykryta kocykiem...narazie jeszcze śpiworek nie używany, ale lada moment,
                                                    musze go tylko wyprać. a jak jej zakadam sukienke, ale żadko, bo narazie tylko
                                                    leży a jak sie wierci w wózku, to jej niewygodnie, jak sie cosik majta miedzy
                                                    jej nózkami, to zakładam rajstopki, body i takze jakiś sweterek. Ostatnio moje
                                                    dziecko miało na głowie letną czapkę, bo wiało a myśmy szli z basenu, i takze
                                                    zakładam jej chusteczke, bo jeździ an brzuszku w ózku i czesto sobie oglada,
                                                    wystawiając głowę na powiewy wiaterku...

                                                    A teraz cosik mneij przyjemnego, małą dziisja w nocy nie mogła oddychac nosem,
                                                    bo dostala takeigo kataru wiec sie budzila i łapała powietrze buzia, nie
                                                    chciała jeśc z cycka, tlyko nie wiem, czy nie była głodna, bo w końcu podana
                                                    kaszka wieczorem...raczje kleik, ją ansycił, czy nie chciała bo nie mogła
                                                    oddychac przez nos, wieć jak jeśc....dałam jej kropelki, nasmarowałam olejkiem
                                                    kamforowym, w pokoju do miseczki anlałam gorącej wody i olejku eterycznego, aby
                                                    zrobić mala inchalacje i jakoś zasneła, ale bardoz płakała, bo sie dławiła
                                                    troszeczke, to swinstwo jej spływało do gardła....teraz śpi spokojnie, nos
                                                    odetkany jak narazie......

                                                    Dzwoniłam do mam i sie pytałam o domowe sposoby, wiec wam nappisze, abyście
                                                    wiedizały na przyszłość, w razie jakby...ale odpukac....

                                                    po pierwsze ten olejek o którym wyzej pisalam, wciera sie w klatkę, plecki i
                                                    stópki

                                                    po drugie, można spirytus, ale trzeba dziecko zabezpieczyć przed poparzeniem bo
                                                    ma jeszcze za delikatna skorkę, wieć najpierw smaruje sie masłem lub oliwka i
                                                    na te tłusne miesjca, rozlany spirytus na dłoniach i wmasowuje sie...

                                                    trzecie, na maśle podsmaża sie pokrojony czosnek do momentu aż zbrązowieje,
                                                    odcedza sie go i wystygniętym samym masłem naciera dzieciaczka....

                                                    ok uciekam, bo musze zrobić jakiś obiadek dla małej...
                                                    miłej soboty

                                                    aha my jestesmy same, bo tatuś do poniedzialku jest w kraju...mam nadzieję, z e
                                                    małej z każdym dniem będize lepiej, bo mnie powoli juz przechodiz, tylko katar
                                                    jeszcze meczy...dzieki z a rady na polepszenie stanu zdrowia...



                                                  • malilka Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.10.04, 10:14
                                                    Cześć mamusie smile
                                                    Jest mi baaardzo miło, że moją mega produktywność pragniecie nagrodzić etatem
                                                    gospodyni wątku, ale przyznam szczerze, że ja do organizacyjnych spraw nie
                                                    bardzo się nadaję i wolę tak w kąciku sobie skrobać, więc może któraś z Was
                                                    czerpałaby przyjemność z zakładania nowych wątków? Jeśli nie będzie chętnych,
                                                    to oczywiście dam radę smile I jak najbardziej jestem za nowym wątkiem jak
                                                    skończymy ten tysiączek.

                                                    U nas wreszcie zadziałał kleik przed snem. Młody dostawał go przez dwa wieczory
                                                    przed kąpielą i spał dużo spokojniej. Kleik były mocno sycący, bo musiałam dużo
                                                    go wsypać, żeby konsystencja była gęsta, no i wrzucałam jeszcze pół słoiczka
                                                    owoców. Pierwszej nocy mały obudził się tylko raz przed jedzeniem o 4.00,
                                                    drugiej też raz i jedzonko o 5.00. A wcześniej, nawet jak ząbki nie dokuczały
                                                    to były ciągłe pobudki pacyfikowane smoczkiem. Nadal je według mnie mało tego
                                                    kleiku (wczoraj tak 3/4 z 120ml), ale może najada się już tym.
                                                    Poza tym tatusiowi udało się wczoraj w ciągu dnia uśpić dziecko na brzuchu (w 3
                                                    min) i mały zasnął tak i spał pierwszy raz w życiu. Dzisiaj ja go tak położyłam
                                                    do porannej drzemki i w ten sposób zasypia w mig, wystarczy go parę razy
                                                    pogładzić po głowie.
                                                    Maciuś namiętnie uwielbia przykrywanie go naszymi poduszkami wszelkiego
                                                    formatu smile Jaśki zrywa natychmiast, z dużą musi trochę powalczyć, bo przykrywa
                                                    go prawie całego, ale ile mu to daje radości! No i ostatnio jest bardzo
                                                    grzeczniutki w kąpieli, najchętniej leży z rękami pod głową, patrzy na sufit i
                                                    sobie lekko pogwizduje smile No i ostatnio w kąpieli odkrył, że ma siusiaka smile))
                                                    Ja rozumiem, że to taki etap rozwoju, poznawanie własnego ciała, ale on tak
                                                    przy nim majstrował paluszkami (które wyczucia jeszcze przecież nie mają), że
                                                    bałam się, że to się może skończyć niemożnością posiadania dziecki, bo omal go
                                                    nie urwał, hihihi smile

                                                    Jagna, bardzo Ci dziękuję za propozycję wysłania wałka, ale Grażynka
                                                    przypomniała mi, że jeszcze jest Allegro smile Nie dość, że akurat są wałki, to
                                                    jeszcze okazało się, że sprzedaje je dziewczyna z Łodzi, a potem wyszło, że
                                                    dystrybuuje je firma z Łodzi i już wiem, gdzie je można kupić smile Dzięki za
                                                    pomoc! A co do Twojej wyobraźni, to mam włosy ciemny brąz, hehehe smile)))

                                                    Magda, w hipermarketach zwykle jest regał ze zdrową żywnością i jest zwykle
                                                    sporo produktów sojowych, nie przyglądałam się, ale jogurty, deserki, kotlety,
                                                    słodycze i inne takie na pewno są, bo kiedyś kupował to koleżanka. Bardzo Ci
                                                    współczuję życia beznabiałowego, jesteś bardzo dzielna. Ale akurat brak masła
                                                    to chyba margaryba bezmleczna dobrze zastępuje, nie?

                                                    Asik, ja to mogę napisać książkę pełną pytań i wątpliwości dot. pielęgnacji
                                                    niemowląt, haha smile Maciuś nadal śpi w body z krótkim rękawkiem i śpiworkiem na
                                                    ramiączka, był moment we wrześniu że byo w nocy naprawdę zimno i było mu
                                                    dobrze, to co dopiero teraz, kiedy już grzeją. My (tzn ja ku ubolewaniu
                                                    niemęza) zakręcamy na noc kaloryfery i otwieramy okno, więc nad ranem jest
                                                    trochę chłodno i maluch ma chłodne rączki, ale wydaje mi się, że dlatego, że
                                                    się nie rusza, bo jak się obudzi na mleczko to machnie parę razy łapkami i już
                                                    są ciepłe. Raz mu nałożyłam długi rękaw i się lekko spocił, i jeszcze musiał
                                                    pić w nocy. Ja mam worek bucików w rozmiarze 14-23 po synku przyjaciólki,
                                                    prawie nowe. Oczywiście wiem, że dziecko chodzące musi mieć nowe buciki, żeby
                                                    mu się dobrze stopa ukształtowała itd, ale takiemu leżacemu to chyba wszystko
                                                    jedno, nie? Na razie mały jest na spacerkach w grubych skarpetach na rajstopki,
                                                    a jak jest baaardzo zimno to nakładam mu bardzo ciepłe kapciuszki też na
                                                    sztywnej podeszwie, bo innych w tym rozmiarze już nie ma.
                                                    Oj Asik skoro Cię czeka mieszkanie z teściami, to będzie wesoło smile)
                                                    Przynajmniej będziesz nas raczyła opowieściami o pomysłach teściowej smile

                                                    Opolanka, biedna musi być Zuzia z tym katarkiem, małe ssaczki strasznie
                                                    cierpią, bo biedactwa nie potrafią wydmuchiwać nosków. Dzięki za rady na
                                                    katarek niemowlaczka, a gdzie wsmarowałaś to masło czosnkowe? Dużo zdrowia dla
                                                    Zuzi!
                                                  • opolanka1 Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.10.04, 10:47
                                                    Hej dziewczyny....

                                                    Malilka, to masło czosnkowe smaruje sie takze w te same miejsca, czyli klatka,
                                                    plecki i stópki...wiesz co ja malej takze daje kleik, a raczej chyba jego
                                                    imitacje, bo robie to sama, mam taaka maszynke wiec miksuję suchyb ryż prawie
                                                    na mąke i gotuje to potem z wodą, także dodaje owoców i masla..maął dzisija
                                                    pierwszy raz zjadla o 23.30 to jej staął pora, potem o 3.30 a potem dopiero o
                                                    7.30..Wiem, ze to jeszcze dużo, ale to mnie cieszy, ze nie było dodatkowych
                                                    dwóch pobudek, chociażwczoraj tego ryżu to mało wciagneła. Ja także zauwazyłam,
                                                    ze mała od pewnego czasu lubi zasypiac na brzuszku, podnosi wtedy główkę kilka
                                                    razy, a potem pada jak kawka i spi...
                                                    Mam tylko mały problem, bo mała w ciagu dnia mało sypia, teraz np. 30 minut i
                                                    pobutka, zwalam to na ciagle jeszcze goszczący katar....no ale jak tak dalej
                                                    pójdzie, to będie ciezka, 3 razy po 40 minut lub krócej, a wieczorem szybko
                                                    jest zmęczona 18.30 a ta już ma senną fazę, a jeszcze kąpiel, w której się
                                                    trochę pobudza, ale potem koszmar, płacz przy ubieraniu, oj jak ona tego nie
                                                    cierpi, i jedzonko łyżeczką a na dopych cycuś ispi...i jest cisza,,,,

                                                    biedna sie meczy z noska dalej jej schodiz ten paskudny katar, ale juz sie nie
                                                    powtórzyła sytuacja, ze ne mogła jesć z cycka bo miała wsyztsko zablokowane,
                                                    chyba juz zajażła, ze mozna mocniej wciagac nosem powietrze, aż sie odetka.

                                                    Magda, ja takze ci współczuje, tego braku nabiału, tutaj w niemczech wszelkich
                                                    produktów sojowych jest pod dostatkiem. jak ja podejżewałam mała o skaze
                                                    białkową, to takzę byłam na diecie, ale tylko kilka dni, i powiem szczerze,
                                                    wielki podziw dla Ciebie i inych dziewcząt...to jest ciężkie....Jestem naprawde
                                                    pełna podziwu i wieliego szacunku dla takiego poświęcenia

                                                    Pozdrówka i spokojnej niedzieli, pełnej wrazeń z maluszkami
                                                  • opolanka1 odpuszczamy dzisiaj basen 11.10.04, 09:44
                                                    Cześc dziewczyny....

                                                    Kurcze, szkoda, ale nie idziemy dzisija na basen, to dopiero drugie spotkanie,
                                                    ale niestety, lepiej zaleczyć ten paskudny katar, a później szaleć dowoli w
                                                    wodzie, niz isc dzisija i martwić sie, czy mała jeszcze bardziej nie
                                                    doprawialm, zresztą na dworze jak na razie ejst tylko 10 stopni...

                                                    Mała noc przespała ok, ale oddychała prze połowe czasu buzią, nosek nadal
                                                    zatkany. Nie miała gorączki, nie płakała i znów zjadła dwa razy, moze w końcu
                                                    te czeste pobutki przejda do lamusa...

                                                    Teraz tazkę śpi, bo chyba z a wczesnie dzisiaj wstala jak na nia i musi sobie
                                                    to odbić, albo jak to sie mówi, ż e dziecko śpi, kiedy czuje sie xle, ale to
                                                    dobre, bo zbiera siły na walke z różnymi wirusami. mam andzieję, ze tylko
                                                    będzie katar.....

                                                    Pozdrówka i życzę miłego poniedziałku....kurcze znów poniedziałek, ale ten czas
                                                    leci....
                                                  • eklon Re: odpuszczamy dzisiaj basen 11.10.04, 11:47
                                                    Hej Dziewczyny,
                                                    chyba przestanę wyjeżdżać na weekendy, bo później strasznie długo nadrabiam
                                                    zaległości w czytaniu takie płodne jesteście.

                                                    Po pierwsze wszystkiego najlepszego dla wszystkich półroczniaków i wszystkich
                                                    posiadaczy nowych ząbków!

                                                    U nas nadal bezząbkowo, a noce coraz to gorsze. Boję się, że jak tak dalej
                                                    pójdzie to Michał połknie całego smoczka. Wkłada go sobie teraz całego do buzi,
                                                    wystaje mu tylko uchwyt, a on w najlepsze gryzie plastikowąobudowę. Władanie go
                                                    odwrotnie i w porzek jest na porządku dziennym. Smaruję mu wieczorem dziąsła
                                                    żelem, ale on niestety nie za bardzo pomaga, chociaż na pewno wyśmienicie
                                                    smakuje, bo Michał tak się po nim oblizuje jakbym mu najlepszego czekoladowego
                                                    kremu dała smile Mam nadzieję, że te zembole wreszcie wyjdą, bo ja czuję sie już
                                                    jak wrak kobiety, a tu jeszcze nawet jednego nie mamy.

                                                    Wczoraj byliśmy znowu na basenie, ale był ryk smile Zaczęła płakać nowa
                                                    dziewczynka i oczywiście wszystkie dzieci zaczęły jej wtórować. Opera za 3
                                                    grosze, nawet instruktor zwątpił i zrezygnował z nurkowania! Mam nadzieję, że
                                                    za tydzień będzie lepiej, bo szkoda mi jak mój Michaś tak płacze nie wiadomo
                                                    dlaczego.

                                                    U nas wszystko w jak najlepszym porządku. Inhalator schowany głęboko do szafy i
                                                    mam nadizeję, że już go nie będę musiała wyciągać.
                                                    Opolanka kładź Zuzię jak najwięcej na brzuskzu, bo wtedy ten katar ładnie
                                                    ścieka i nie podrażnia tak gardła. A basen faktycznie lepiej sobie odpuścić, bo
                                                    od kataru do innych dolegliwości u niemowlaka niedługa droga. Poza tym co to za
                                                    frajda pływać jak się jest usmarkanym po pachy!

                                                    Co do butów to ja zakładam też tylko papcie, bo w naszej rozmiarówce nic nie ma.

                                                    Dziś idę wreszcie na zakupy i mam nadizeję, że u nas dostanę wałek do
                                                    raczkowania! Muszę już kupić krzesełko dla naszego juniora, bo z leżaczka
                                                    potrafi mi się już wydostać, a karmić zupką go jakoś musimy!

                                                    Michał tak jakby trochę mniej je, woli tylko potarmosić cycocha, ale to chyba
                                                    wszystko przez te zęby. Mam nadzieję, że w końcu wyjdą .

                                                    Pozdrowionka
                                                    Ewa
                                                  • izabela_p25 Re: Codziennosc 11.10.04, 15:13
                                                    Witam
                                                    U nas wszystko po staremu, ząbków jeszcze nie ma i noce są coraz gorsze mała
                                                    budzi się z płaczem i za żadne skarby nie mogę jej poźniej odłożyć bo znów
                                                    płacze. Byliśmy dzisiaj na spacerku ale krótkim jak spała godzinkę bo jest za
                                                    zimno żebym mała nosiła na rękach a poza tym ja też nieźle zmarzłam 4,5 stopnia
                                                    to niewiele. Nawet nie chcę myśleć co będzie zimą i jak będe robiła zakupy.

                                                    Ingusiu wszystkiego najlepszego i dużo zabawek na te półroczku

                                                    Ja również popieram pomysł aby Malilka rozpoczęła nowy wątek jak stuknie ten
                                                    tysiączek.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Iza
                                                  • malilka Re: Codziennosc 11.10.04, 18:05
                                                    Kolejna ciężka noc za nami, ech gdybym mogła te ząbki jakoś sama wyjąć, żeby
                                                    dziecku ulżyć... Do tego w ciągu dnia potrafi zapłakać nawet przy gryzieniu
                                                    pluszowej zabawki, więc muszą go bardzo boleć. Dzisiaj rano byliśmy na pobraniu
                                                    krwi, sama też się temu poddałam, bo coś się momentami słabo czuję, miewam
                                                    zawroty głowy, szczupła jestem bardzo i boję się, że może znowu mam anemię.
                                                    Maciuś był bardzo dzielny, nawet nie pisnął, no ale trzeba przyznać, że
                                                    pobieranie krwi od maluszków jest rzeczywiście nieinwazyjne- ukłucie i
                                                    zbieranie spływających kropelek, super. Byliśmy w laboratorium o 8.30 i było
                                                    przeraźliwie zimno na zewnątrz, tylko 2 stopnie. Idzie zima nieuchronnie. Na
                                                    spacerze było nie więcej niż 5 stopni, ja ciągle nie kupiłam kombinezonu
                                                    zimowego, więc małego poopatulałam kocami, całe szczęście, że chciał pod nimi
                                                    leżeć, a nie wierzgać nogami smile Wytrzymałam dwie godzinki, ale o siadaniu na
                                                    ławce z książką nie ma już mowy, no chyba że będę chodzić na spacery w swoim
                                                    stroju na narty, hehehe smile)) No i dzisiaj odkopałam czapkę i rękawiczki, bo
                                                    inaczej na pewno bym nie wytrzymała na spacerze.

                                                    Opolanka, no jak ładnie i szybko poszło Ci eliminowanie karmień smile Oszukiwałaś
                                                    czymś Zuzię, czy po prostu sama się przestała budzić? Ja 2 dni temu
                                                    postanowiłam, że najwcześniej będę karmić małego o 5.00, żeby z czasem to
                                                    przesuwać jeszcze dalej, aż do pobudki. No i wczorajszej nocy mały obudził się
                                                    o 3.00 i chyba bardzo chciał się do mnie przyssać, ale dostał smoczek,
                                                    przytuliłam go mocno i usnął w końcu w naszym łóżku. Nie płakał, ale zasypiał
                                                    chyba z pół godziny. Ja to jestem głupia, bo jak już zasnął bez jedzenia to
                                                    sobie pomyślałam, że widok na wpół śpiącego dziecka namiętnie przywierającego
                                                    do piersi jest tak cudny, że będzie mi go w nocy brakować smile))) Ale na razie to
                                                    mi brakuje snu, bo ostatniej nocy mały budził się chyba co 2 godziny, czasem co
                                                    godzinę, dostawał smoczka, zasypiał, czasem smarowałam żelem, ale ogólnie
                                                    jestem padnięta. A wstajemy ostatnio koło 7.15- 7.30, więc nie najgorzej.
                                                    Ostatnio kupiłam brązowy ryż (podobno najwartościowszy) i też mam zamiar go
                                                    zmielić i zrobić kleik. Nie mam specjalnej maszynki, ale pożyczę od mamy młynek
                                                    do kawy. Jak gotujesz tą mąkę, która Ci wychodzi po zmieleniu? Trzeba ją zalać
                                                    wrzątkiem w proporcji 1:2 i gotować 20min, czy jakoś inaczej? Aaaa, i po co
                                                    dodajesz masła?
                                                  • opolanka1 Re: Codziennosc 11.10.04, 20:03
                                                    Do Malilki....wyjdzie na to, ze stanie sie to nasze prywatne forum , bynajmniej
                                                    dzisiejszego dnia, a raczej już wieczorku, mam nadzieję, że dziewczyny milacża
                                                    bo bawiły sie z maluszkami, a nie walczyły zbólami przy ząbkowaniu, czy innym
                                                    dziadostwie.
                                                    No wiec z tym spaniem u małej, to jakos tak smao wyszło, a moze to tylko przez
                                                    to osłabienie, a raczej katar, ale daje jej ten ryż na noc i pierś, i chociaz
                                                    sie budzi o 23.30...po takim jedzeniu...to póżniej śpi dosyć dlugo...nie wiem,
                                                    ale w ciągu dnia, stralam jej się wcisnąc jak najwiecej cycka i obiadu.
                                                    Zauważylam, że mała takzę popłakuje, albo zawyje jak wilczyca przy blasku
                                                    księżyca, kiedy źle ugryxie miekką zabawkę. najpierw nie zajażylam o co chodzi,
                                                    myślałam, ze to jakieś jej fochy, z echce na rąckzi...ale teraz już wiem, ze to
                                                    zabki...tylko narazie u nas nie ma czerwonych dziaseł, nie widac, chyba jeszcze
                                                    daleko w drodze, ale podobno to jest anjgorsze...śpi w nocy ok i niechaj tak
                                                    pozostanie.....
                                                    Malilka, a nie zastanawiałaś się czy kupić taki cieply wkład do wózka, a małego
                                                    wtedy letniej ubierac, jeśli to taki eskimosik, co lubi chłodniejszą
                                                    atmosferkę...

                                                    Co do tego ryżu, to po zmieleniu, ie jest to idealna mąka, są większe i
                                                    mniejsze kawałki, ale małekj to nie przeszkadza...a wiesz z tymi proporcjami,
                                                    to na boga zabij mnie nie wiem, jak to wychdzi, ja to na oko....do około 250 ml
                                                    wody, daję dwie czubate łyżki tej mąki i gotuje aż bedzie miękkie...ile czasu,
                                                    takze nie wiem. A co do maśła, to dzieciom można podawac juz od chyba 5tego
                                                    miesiaca, jest zdrowe...lepsze napewno niz amrgaryna i ryż ma wtedy taki fajny
                                                    posmak...ocziwyście nie przesadzam z tym tłuszczem, ale troszeczkę jak
                                                    najbardziej...musze małej zacząć wprowadzac mięsko, znaczy zupki na
                                                    mięsie...zobaczymy jak mi t pójdzie, tym bardziej, ze jadam sporadycznie tego
                                                    typu produkty...

                                                    ok uciekam....
                                                    miłego wieczorku i spokojnej, przespanej nocki
                                                  • eklon Re: Codziennosc 11.10.04, 20:08
                                                    Hej Dziewczyny,
                                                    oj spokojnie tu dzisiaj.
                                                    Ja właśnie ułożyłam do snu naszego juniora, ale u nas na dole remontują właśnie
                                                    lokal (podobno ma być gabinet kosmetyczny, więc może wreszcie zrobię się na
                                                    bóstwo smile i zaczynają wiercić w najlepsze w ścianach, więc nie wiem jak długo
                                                    pośpi, poza tym tak jak u Malilki, pobudki w nocy co 2 godziny to standard i
                                                    niestety smoczek ani żel już nie pomaga i oczywiście uspokoić może tylko mamy
                                                    cycuś, więc generalnie ostatnio oczy na zapałki w pracy, a po południu mimo
                                                    tego, że chętnie zdrzemnęłabym się po południu sprawy domowe nie dają pospać.

                                                    Dzisiaj do 19-tej byliśmy sami (tata jak zwykle w delegacji), więc tylko
                                                    zmieniałam zabawki, które dają się gryźć i od czasu do czasu musiałam
                                                    nadstawiać swoje ręce, bo zabawki już nie starczają.

                                                    Zastanawiam się czy gryzaczki można zamrażać, tzn. nie tak całkiem ale chociaż
                                                    tak troszeczkę zmrozić, bo może to by bardziej pomogło niż zwykła lodówka.

                                                    Ale jestem ciemna matka, dzisiaj chciałam dać mojemu juniorowi kaszkę z owocami
                                                    leśnymi i dopiero po jakimś czasie doczytałam, że ona jest z dodatkiem cukru!
                                                    Nie rozumiem po jaką ch.l.rę dodają do kaszek dla niemowląt cukier! Jutro chyba
                                                    spróbuję znowu kleiku, bo już mam dość dokarmiania po nocach! mam nadzieję, że
                                                    tym razem da to jakieś efekty.

                                                    A co do ryżu brązowego. Gdzieś czytałam, (chyba na forum niemowlę, albo
                                                    żywienie dzieci) że wprawdzie ma bardzo dobre właściwości odżywcze, ale nie
                                                    jest zalecany dla niemowląt, Nie pamiętam dlaczego, ale postaram się to
                                                    odnaleźć.

                                                    W środę idziemy z Michałem na zaległe szczepienie, mam nadzieję, że wszystko
                                                    będzie ok. a ja chyba się nie zaszczępię jednak przeciwko grypie, bo jak
                                                    twierdzi mój lekarz rodzinny szczepienie pokryje się z kalendarzem szczepień
                                                    dziecka i lepiej tego uniknąć. Dopytam się jeszcze w środę lekarki Michała co
                                                    ona sądzi na ten temat. Poza tym nasza firma jest elastyczna i można to
                                                    szczepienie trochę przesunąć, więc jeśli lekarka powie tak, ale później to może
                                                    jednak się zaszczepię! Sama nie wiem jak człowiek zrobi najlepiej. Z drugiej
                                                    strony wszyscy w okolicy będą zaszczepieni, więc może szczepienie nie ma tak
                                                    dużego sensu, bo przecież skoro nikt w otoczeniu nie będzie chorował, to niby
                                                    od kogo mam się zarazić smile

                                                    Śmigam się myć i spać, bo przez ostatnie nocki, mam straszne tyły w spaniu.
                                                    A Wam wszystkim życzę spokojnej nocy, bez wychodzących zębów!
                                                    Ewa
                                                  • opolanka1 Re: Codziennosc 11.10.04, 20:38
                                                    co do gryzaczków to mozna jej jak najbardziej potrzymać w lodówce, takie zimne
                                                    wspaniale goja ból..takze czytałam, ze można podac troszeczkę bardzo chłodnego
                                                    piciam które przynosi ulge
                                                  • asik_w Re: Codziennosc 11.10.04, 21:33
                                                    witajcie! u nas wielkie pakowanie, nie mam pojecia jak to wszystko co jest
                                                    potrzebne spakowac! zastanawiam sie co zrobic z lezaczkiem Malego!!?? zabrac
                                                    czy zostawic? jak myslicie dlugo jeszcze sie przyda?? poradzcie pozdrawiam
                                                  • contraria Re: Codziennosc 11.10.04, 21:57
                                                    witajcie!
                                                    jak wam dobrze - idziecie spac, a ja musze za robote sie zabrac... i tu
                                                    odpowiem Izabeli, ze dajemy rade z praca na uczelni, ale wieczory sa calkowicie
                                                    poswiecone przygotowaniu zajec, sprawdzeniu prac, czytaniu itp. a na dodatek
                                                    trzeba o habilitacji myslec.
                                                    zamieniamy sie z Mirkiem przy Malutkim na zakladke, dzisiaj (jutro podobnie)
                                                    wrocilam na kapiel, Maly jest juz dramatycznie glodny - w dalszym ciagu kaprysi
                                                    przy rozmrozonym mleczku, staram sie wiec sciagnac troche przed wyjsciem, poza
                                                    tym dostaje wtedy zupke, deserek, albo soczek. a w ogole zauwazylam, ze
                                                    Michaszek je zdecydowanie mniej ostatnio - w zupelnosci wystarczylyby mu 3
                                                    posilki, ale przeciez tak nie moze byc. z piciem tez ciagle kiepsko, 2-3 lyki i
                                                    koniec.
                                                    jutro Malutki konczy pol roczku... bedzie okazja do imprezki. na te okolicznosc
                                                    kupilismy mu zabawke interaktywna tiny love. do tej pory znakomicie bawil sie
                                                    innymi zabawkami tej marki, zreszta sa one tak estetycznie wykonane, ze az
                                                    przyjemnie je dawac dziecku. aktualnie Michal najchetniej bawi sie drewnianymi
                                                    lyzkami kuchennymi, twardymi ksiazeczkami i jezdzaca, grajaca, piszczaca
                                                    kolejka cyrkowa fisher price- w zaleznosci od miejsca, gdzie jest. w kojcu
                                                    dajemy mu kilka roznych zabawek - grajacych, gryzakow, grzechotek,wanke wstanke
                                                    i toczydelka. rowniez uwielbia wojne z poduchami, zabawe w akuku, gdy
                                                    przykrywamy go pieluszka. zamiast walka do raczkowania (u nas brak) - kladziemy
                                                    go sobie na brzuchu lub nogach ale z boku, czasami tez kade go na poduszeczce w
                                                    ksztalcie walka. swietnie wyglada taki maly pelzaczeksmile
                                                    teraz przed wyjsciem za spacer smaruje Maluszkowi buziaczka tlustym kremem, bo
                                                    boje sie, ze od sliny (nie slini sie zbyt mocno, ale jednak) spierzchnie.
                                                    dzisiaj w ruch poszly tez rekawice i robione na drutach golfiki. mamy juz
                                                    kombinezon, ale wydaje mi sie, ze jeszcze troche za wczesnie. gdy wychodzilismy
                                                    ok. poludnia bylo 7 st., do wytrzymania w jesiennej garderobie. na nozkach
                                                    rajtuzki, skarpetki i paputki.
                                                    gdy Michal spi z nami i nie maltretuje siebei odkladaniem go po wilokroc do
                                                    lozeczka je raz w nocy ok. 4 rano, nie mamy w ogole smoczka, wiec nie
                                                    uspokajamy go w ten sposob. wystarczy przytulic, ponucic. za to w dzien -
                                                    horror! - zasypia jedynie na spacerze. w domu ok.9-10 robi sie maruderek i gdy
                                                    jestem z nim, podaje mu piers i zaspypia (ze mna bliziutko - na godzine, ze mna
                                                    chodzaca po domu - na 10 min.), gdy nie ma mnie w domu - NIE SPI. zasypia
                                                    dopiero w wozku, wracamy ze spaceru ok. 14, dostaje obiadek i ma kryzys
                                                    ok.16.30-17, nudzi, marudzi, krzyczy, ale nie potrafi zasnac. wiec sie meczy...
                                                    az kryzys minie albo tak juz jest do kapieli. nie wiem, jak go nauczyc spac w
                                                    domu, nie pomagaja zadne sposoby.

                                                    serdecznie sciskamy wszystkie dzieciaczki z okazji szesciu miesiecy i slemy
                                                    usmiechy dla uzebionych malcow.

                                                    dosc tych zali, calujemy jesiennie,
                                                    contra i je chlopaki

                                                  • contraria Re: Codziennosc 11.10.04, 21:59
                                                    a i jeszcze my popieramy pomysl, by nowy tysiaczek rozpoczela Malilka. bo niby
                                                    kto inny?!
                                                  • winia5 Re: Codziennosc 11.10.04, 22:53
                                                    Hej,
                                                    jak to sęe mówi, nie ma to jak w domu. W ciągu dnia, z przerwami kiedy mały
                                                    spał, strałam się nadrobić zaległości w czytaniu, no i udało się.
                                                    teraz melduję się, że już wróciiśmy. Było naprawdę super, podróż co prawda
                                                    długa, ale minęła bez problemów. Szymek z przerwami na karmienie i przewiajanie
                                                    przespał całą drogę. W czasie naszego pobytu w ośrodku był "małą atrakcją", do
                                                    wszystkich się uśmiechał, wszystko go strasznie interesowało. Pomimo moich
                                                    wątpliwości teraz nie żałuj, że zdecydowaliśmy si na ten wyjazd.
                                                    Szymek zaczyna się podnosić do siadania, wprawdzie jeszcze troszke mu brakuje,
                                                    ale śmiesznie to wygląda, jak sie tak męczy. A wkładanie stópek do buźki to już
                                                    rytuał przy każdym przewijaniu.
                                                    No i mój mały mężczyzna stał się coraz bardziej wymagający, bardzo lubi moje
                                                    towarzystwo i nie tylko, a zabawki nudzą mu sie coraz szybciej, nawet
                                                    siedzienia w feteliku i obserwowanie mamy przygotowującej obiad też już go nie
                                                    bawi.

                                                    contra, jaką zabawke kupiliście małemu?

                                                    maliko, nie masz wyjścia, zostałaś przegłosowana, 1001 wątek należy do ciebiesmile

                                                    a ząbków nadal u nas nie widać, chociaż mały zaczął się jakby mocniej ślinić.
                                                    Przd chwila wybudził mi się ze snu z wielkim płaczem, doałam mu troszke wody do
                                                    popicia, i zasnął mi na rękach.

                                                    a co do zupek, to mały je codziennie ok 100 ml między 13-14, gotuje je sama i
                                                    też dodaje odrobinę masełka, tak dla smaku. Dałam też małemu już zupkę z
                                                    kurczakiem ze słoiczka i bardzo mu smakowała a i żadnych sensacji po niej nie
                                                    było.
                                                    pozdrawiam
                                                    Ania
                                                  • lidszu Re: Codziennosc 12.10.04, 00:36
                                                    Cześć dziewczyny,
                                                    Bardzo serdecznie dziękuję za wasze życzenia dla Ingusi.
                                                    Wczoraj ją ochrzciliśmy. Mała była bardzo spokojna podczas mszy (oczywiście
                                                    nawet nie zmrużyła oka). Przez całą maszę rozglądała się po kościele i cały
                                                    czas gadała. Nawet ksiądz co chwilę się do niej uśmiechał. Na przyjęciu również
                                                    była bardzo uśmiechnięta i przechodziła z rąk do rąk. Udało nam się ją uśpić
                                                    koło 16 i nawet przespała 2,5 godz. (co jej się rzadko zdarza). Ale biorąc pod
                                                    uwagę, że wstając o godz.9 później już nie spała, to rzeczywiście miała prawo
                                                    potem to nadrobić. Dzisiaj również odsypia wczorajsze. Najpierw spała 2,5 godz.
                                                    na spacerze (już miałam dosyć, ponieważ za lekko się ubrałam i było mi
                                                    strasznie zimno), a potem jeszcze po południu prawie półtorej godziny.
                                                    Generalnie impreza się udała. Jak będę mieć zdjęcia, to się pochwalę.
                                                    Dzisiaj wydawało mi się, że trochę za lekko również Ingę ubrałam, ale miała na
                                                    sobie body, sweterek, kurtkę, ogrodniczki, rajstopki i ciepłe skarpetki. O
                                                    kryta była ciepłym kocykiem. Wydaje mi się, że miała ciepło, ale sama już nie
                                                    wiem. Będę musiała jej tylko włożyć trochę cieplejszą czapeczkę.
                                                    Jeśli chodzi o jedzenie, to mała dostaje zupki z mięskiem: kurczakiem,
                                                    cielęciną, indykiem. Bardzo jej smakują, a najlepiej te hippa. Za gerberem za
                                                    bardzo nie przepada.
                                                    Wieczorami muszę znowu zacząć podawać jej kaszę, ponieważ ostatnio nie
                                                    podawałam jej i Inga trochę gorzej przez to śpi. A może to oznacza, że niedługo
                                                    zaczną wychodzić zęby ? Jutro to sprawdzę. Chociaż na spanie za bardzo nie mogę
                                                    narzekać. Co prawda w nocy mała częściej się kręci i mruczy, ale zazwyczaj
                                                    smoczek pomaga, jeśli nie to dostaje butlę i wtedy usypia. Za bardzo nie chcę
                                                    jej przyzwyczajać do tak częstego jedzenia w nocy i zaczynam ją przetrzymywać,
                                                    poniważ przez częste jedzenie w nocy w dzień nie chce za bardzo jeść.
                                                    OK. czas na spanie, ponieważ bąk wstaje coraz wcześniej, a ja przez jej
                                                    kręcenie się w nocy nie wysypiam się.
                                                    pozdrawiam,
                                                    Lidka
                                                  • eklon Re: Codziennosc, czyli kolejna ciężka noc 12.10.04, 08:17
                                                    Hej Dziewczyny,
                                                    Michał budził się dziś dokładnie co 2,5 godziny, ale przynajmniej nie wybudzał
                                                    się w międzyczasie, więc nie było aż tak tragicznie jak wczoraj chociaż i tak o
                                                    5.30 jak się obudził to nie wiedziałam jak się nazywam, a tu już trzeba iść do
                                                    pracy.

                                                    Asik_w ja Michała nie trzymam już w leżaczku od dwóch tygodni, bo albo mi się w
                                                    nim już składał jak scyzoryk, albo próbował z niego wydostać, więc podejrzewam,
                                                    że Kamil też długo już w nim nie posiedzi.

                                                    Mam pytanie odnośnie siedzących już dzieci. W jaki sposób one siadają? Chodzi
                                                    mi konkretnie o technikę siadania? Bokiem, podciągając za stópki?
                                                    Michał próbuje się podnosić bokiem, a czasami odpycha rękoma leżąc na wznak.
                                                    Zastanawiam się kiedy sam usiądzie, posadzony siedzi albo gdy mu się poda ręce
                                                    to się podciąga, ale chciałabym, żeby już sam usiadł, bo do pół roczku jeszcze
                                                    tylko 5 dni, tak jak Malilka myślałam, że półroczne dziecko może, a nie że
                                                    powinno już siedzieć! On wprawdzie posadzony nie leci do przodu, ale i tak
                                                    zaczynam się już martwić!

                                                    Aha ... Michał na chrzciny dostał chodzik, posadziliśmy go w nim po raz
                                                    pierwszy w niedzielę. Siedział i się rozglądał. Moja mama wsadziła go wczoraj,
                                                    żeby go nakarmić (nie mamy jeszcze krzesełka), bo jej powiedziałam, że on
                                                    jeszcze nie kuma do czego on służy, a przynajmjniej łatwiej jej będzie go
                                                    nakarmić (w leżaczku, już nie chce siedzieć), a tu nasz Junior szuuuur nóżkami
                                                    i jej odjechał! Teraz się zastanawiam, co zrobić z tym fantem, bo po pierwsze
                                                    Michał sam jeszcze nie siada, a dwa moja teściowa wyczytała, że nie powinno się
                                                    dzieci uczyć chodzenia w chodziku, bo prowadzi to do wad kręgosłupa i stóp. Tak
                                                    się zastanawiam, bo mój 9-cioletni siostrzeniec też chodził w chodziku, bo nie
                                                    chciał raczkować i jakoś nie jest skrzywiony, ani nie ma płaskostopia! Czy Wy
                                                    będziecie sadzać Wasze dzieci w chodzikach?
                                                    Ja muszę w końcu kupić krzesełko, bo jakoś muszę karmić juniora, a chodzik na
                                                    razie idzie w odstawkę do czasu aż będzie sam siadał.

                                                    Wczoraj chciałam się wybrać na zakupy, ale niestety pogoda nie była sprzyjająca
                                                    na drugi długi spacer o 15-tej było tylko 7 stopnii.
                                                    Dzisiaj rano o 7-mej był tylko jeden stopień!!!
                                                    Zima idzie nieubłaganie!
                                                    Musze koniecznie kupić już kombinezon!
                                                  • male_co_nieco Re: Codziennosc 12.10.04, 09:55
                                                    Cześć Dziewczynysmile

                                                    Ale się zimno zrobiło,ale przy tym dosyc ładnie, świeci słonko, pełno
                                                    liści ,nie jest źle - najważniejsze, że nie pada. Na spacery zakładamy już
                                                    grubszą czapę , rękawiczki już też wozimy w wózku ale narazie nie
                                                    korzystaliśmy.Igor śmiga już w kombinezonie ale nie jest on jakoś super gruby,,
                                                    na zime napewno się nie nadaje, jest z ortalionu ale racezj jesienny i od kilku
                                                    dni sprawdza się znakomicie. Co do butków to tez zakładamy takie papuciowatesmile
                                                    może teraz uda się dostać cos innego.

                                                    U nas z ząbkami jakby gorzej, chyba ida górne jedynki , dziąsła w tym miejscu
                                                    sine, rozpulchnione, więc pewnie jeszce klka dni i Igor stanie się szczęśliwym
                                                    posiadaczem górnych jedynek.Łapki częściej w buzi, wszytsko co w ich zasięgu
                                                    tez, żel tak jak któraś z Was pisała chyba nie bardzo pomaga ale super smakujesmile
                                                    Ja też jestem pogryziona, bo moje ręce (i nie tylko moje) lepsze od
                                                    jakichkolwiek gryzaków.

                                                    Wczoraj wieczorem odebraliśmy z poczty klocki sensoryczne, młody nie miał zbyt
                                                    duzo czasu by się nimi pobawić , bo właśnie szedł spać, ale prezentowane po
                                                    kolei bardzo mu sie podobałysmile zobaczymy czy dzisiaj zajmą go choć na chwilę ,
                                                    bo ostatnio trudno zainteresować go czymś na dłużej. No chyba że chodzi o
                                                    wyglądanie przez okno, to przebój ostatnich dni, dziaj już o 6 rano
                                                    podziwialismy światła w bloku naprzeciwko( bo nic innego o tej porze właściwie
                                                    nie widacsmile)

                                                    co do leżaczka to ja nadal w nim karmie ależeby młodego tam posadzić w innym
                                                    celu, to tzreba przy nim siedzieć i oczu nie spuszczać , bo z niego wyłazi ,
                                                    przerzuca noge na bok i już go nie ma, albo odwraca się na brzuch i zjeżdża.
                                                    Krzesełko do karmienia już stoi ale ni wiem czy to nie za wcześnie żeby go w
                                                    nim sadzać ??? Co do chodzika to my nie będziemy uzywać, , raz że nie
                                                    mielibysmy go gdzie trzymacnie, mówiąc już o tym,że młody nie miał by miejsca
                                                    żeby w nim zasuwać , dwa myslę zę nie jest on taki niezbędny, trzy ostatnio
                                                    naczytałąm i nasłuchałam się duzo o tym ,ze więcej przeszkadza niż pomaga, źle
                                                    wpływa na kręgosłup.

                                                    W sobote bylismy na weselu, młody u dziadków bawił się wyśmienicie, rano nawet
                                                    nie zwrócił na mnie uwagi, tak był zajety zabawą z dziadkiem smile No a my jak
                                                    zawsze z przygodami. Pojecjhalismy samochodem, wracać mieliśmy ze znajomymi,
                                                    mąż odebrać miał samochódww pn. w drodze do pracy. Mielismy wrócić do domu a
                                                    jak się wyśpimy iść do rodziców po małego. Dodam,że wesel odbywało się w
                                                    sąsiednim mieście.Jesteśmy juz w połowie drogi powrotnej ,kiedy słyszę"
                                                    o,k...." i rechot mojego męża ,po którym to oświadczył mi że klucze od
                                                    mieszkania zostawił w samochodzie . no i zapychalismy nad ranem do rodziców. I
                                                    pobudka tez była niezła mój mąz- " kochnie a gdzie ty masz płaszcz?" ja - " no
                                                    w samochodzie" mój mąz - " nie w samochodzie nie było" hmmmmmm...." a pamiętasz
                                                    chyba odnosiłem go do szatni" no tak tylko nikt nie odebrał smileTak więc emocji
                                                    mielismy trochę smile
                                                    uciekam Igor wzywasmile
                                                  • eklon Re: Codziennosc 12.10.04, 10:02
                                                    my pewnie też nie zainwestowalibyśmy w chodzik, ale darowanemu koniowi nie
                                                    zagląda się w zęby, a skoro już ten sprzęt jest to pewnie będziemy z niego
                                                    korzystać, chociaż wolałabym, żeby Michał nauczył się raczkować...
                                                  • godiva Siadanie, stanie, mleka ściąganie 12.10.04, 10:00
                                                    Hej

                                                    Eklon, u nas z siadaniem wygląda tak, że mała sobie raczkuje i nagle siada na
                                                    pupę, tak sobie siedzi i bawi się. Albo siada z pozycji stojącej, bo moja mała
                                                    uwielbia stać. Tyle, że ona ma już od wczoraj skończone 7 miesięcy, więc jest
                                                    starsza od Waszych pociech. Szkoda, że tak lubi to stanie, bo przez to mniej
                                                    raczkuje - podejdzie sobie do obiektu, siup i stoismile Wasze dzieci mają jeszcze
                                                    czas na siadanie, stanie i inne ekscesy - poczytajcie wątek lutowy np. tam też
                                                    jeszcze niektóre dzieci nie siadają.
                                                    Co do chodzików, ja jestem zdecydowanie przeciw. Córka znajomych bardzo długo
                                                    nie chodziła o własnych siłach - trafili na rehabilitację, kiedy mała miała z
                                                    18 m-cy. Tam pierwszą diagnozą - był chodzik właśnie. Nie twierdzę, że każde
                                                    dziecko korzystające z chodzika musi mieć podobne problemy...ale skoro tak
                                                    jesteśmy nastawieni na naturę to i chodzenie nie jest naturalne, a nie
                                                    sztucznie wspomagane. To moje wyłącznie zdanie - podkreślam.
                                                    A ja jestem po pierwszym zjeździe. Mała wytrzymała beze mnie całkiem, całkiem
                                                    (mały zdrajca), gorzej ze mną było. Nie radzę sobie z odciąganiem i tylesad Mam
                                                    laktator elektryczny, ale nie jestem w stanie nim więcej wyciągnąć niż 50, a
                                                    piersi są pełne. Zatem ściągam ręcznie, a to droga przez mękęsad W niedzielę
                                                    rano włączyłam sobie maszynkę koło 8 rano (śpię w akademiku, nie sama) i tak
                                                    sobie pracuję z tym mleczkiem, a tam zza drzwi słyszę: "co ona tam k...a robi,
                                                    zęby myje???" Więc taka jest atmosferasmile Poszłam pod prysznic i sikałam po
                                                    kafelkachsmile - mlekiem ma się rozumiećsmile Ciężko będzie chyba. Mały ssaczek to
                                                    jednak najlepsze rozwiązanie, ale nie będę jej ze sobą targać do tego mało
                                                    przyjaznego miejsca.
                                                    A zęby mamy już 2 - drugi pogonił brata w odstępie 2 dnismile
                                                    No i wkraczamy z moim dziabągiem w 8 miesiąc życia.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Godiva
                                                  • eklon Re: Siadanie, stanie, mleka ściąganie 12.10.04, 11:29
                                                    Godiva, no to mnie uspokoiłaś!!!
                                                    Jak czytałam Twoje posty to sobie myślałam: ale ten mój Michał opóźniony! Jakoś
                                                    nigdy nie zwracałam uwagi na to kiedy urodziła się Twoja Ewa. Zazwyczaj zwracam
                                                    uwagę na postępy naszych dzieci, a jak pisałaś miesiąc temu, że mała skończyła
                                                    pół roczku, to szczerze mówiąc pomyślałam, że się pomyliłaś smile Oj ja naiwna
                                                    dopiero niedawno doszłam też do tego, że na naszym forum nie są tylko
                                                    kwietniowe mamusie (np. Opolanka).

                                                    A jeszcze odnośnie siadania. Rozumiem, że dla Twojej małej teraz ta sztuka to
                                                    pryszcz, ale interesuje mnie jak było na początku! Te pierwsze podnoszenie się
                                                    do siadu?

                                                    Mam pytanie do mam dzieci z początku kwietnia, które z Waszych pociech już
                                                    siadają samodzielnie w jaki sposób to robią. I druga sprawa, kiedy opuścić dno
                                                    łóżeczka? Czy już to zrobiłyście?
                                                  • mag-da Re: Siadanie, stanie, mleka ściąganie 12.10.04, 12:06
                                                    cześć,
                                                    zaraz wychodzę zważyć mego maluszka, który już coraz mniej jest maluszkowaty,
                                                    tzn. myśle że juz waży 8 kg, ale zobaczymy. Zębów nadal nie ma, obroty z
                                                    brzuszka na plecy w pełni opanowane natomiast z pleców idą mu trochę gorzej.
                                                    Nie bardzo potrafi swój tyłeczek rozbujać. Podawanie mleka sojowego - totalna
                                                    porażka, normalnie staje mu w gardle. Nie wiem co robic. Jak poczuje ten smak
                                                    to patrzy na mnie z takim niemym wyrzutem, że aż się serce kraję. A właśnie
                                                    chciałam się pochwalic, że Henrysiowi brązowieją oczy, czyli będzie miał takie
                                                    jak ja i w ogóle robi się do mnie podobny. Po mężu ma tylko duże, coraz
                                                    bardziej odstajace uszy. Z czego mój mąż jest oczywiście bardzo dumny, jak
                                                    widzimy się z jakimis znajomymi to zawsze mówi spójrzcie na jego uszy są takie
                                                    jak moje.
                                                    Noce u nas nadal okropne, budzi się co 1,5 godziny.
                                                    pozdrawiam
                                                    Magdaa
      • jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 13.10.04, 20:11
        Witajcie dziewczynki
        Godiva Twoja Ewka to niezła siłaczka, bardzo sprawne dziecko. Gratuluję!
        Z moim przeciwnie. Dziś rozmawiałam z rehabilitantką Misia i twierdzi, że
        pilnie pracuje ale jeszcze jest bardzo słaby. Chwila rzetelnych ćwiczeń i
        kładzie główkę i odpoczywa i tak w kółko. Powiedziała, że ma jakiś miesiąc może
        ciut więcej opóźnienia w rozwoju ruchowym. Mi oczywiście wierzyć się nie chce i
        jestem pewna, że lada moment pokaże to wsztstko co zdaniem fachowców
        półroczniak potrafi. A tymczasem trenujemy pełzanie, raczkowanie, siedzenie.

        Wczoraj byłam u mojego gina, tego samego, który mnie ciął i dostałam specyfiki
        na potworną suchość na jaką w trakcie karmienia cierpię i na lepsze gojenie
        blizny. Rozmawialiśmy o cerazette i mi odradził. Parę miesięcy temu byłam u
        innego lekarza i polecał. Nawet wykupiłam sobie i bałam się wziąć. Tak więc u
        nas cerazette leży w szfce.

        Próbowałam od kilku dni kolejny mleczny posiłek zastąpić stałym, tym razem
        deserkiem. Niekiedy się udaje a niekiedy musi być poprawione cycusiem. Tak w
        ogóle to postanowiłam, że zacznę powolutku odstawiać maluszka od piersi
        redukując po jednym karmieniu, tak aby do końca roku skończyć karmić piersią.
        Wprawdzie oboje z synkiem bardzo to lubimy, ale jakoś nie chcę dopuścić do tego
        żeby podbiegał do mnie i sam pakował się pod bluzkę kiedy mu się zachce. I
        wiecie jakby wyczuł co się święci. Kategorycznie odmawia butli, co nigdy
        wcześniej nie miało miejsca. Cwaniak mały smile
        Dziewczyny, czy któraś z Was podaje dziecku kisiel mleczny własnej roboty?
        Zawiera mączkę ziemniaczaną i boję się spróbować. Chociaż z drugiej strony mój
        Nikodemek to już nie jest malutki dzidziuś, bo codziennie obiadki z mięskiem
        wsuwa. Króliczek i drób jest w pożądku, dziś testowaliśmy cielęcinkę.

        całuski w stópki dla maluchów
    • lgosia1 w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 12:28
      Cześć dziewczyny!
      „No to dla odmiany” trochę się dziś powymądrzam. A co! Kilka książek
      przeczytałam, kilka gazet przejrzałam, dwa programy w telewizji oglądnęłam, no
      i trzydziecha za kilka miesięcysmile. Zatem zaczynam od gromów na eklonasmile))):
      Nie jestem wprawdzie ortopedą, ale podobno chodziki są beeee. I w żadnym
      przypadku nie można sadzać w nich dzieci. Amerykańskie książki piszą, że ze
      względu na bezpieczeństwo dziecka (podobno więcej wypadków notują dzieci w
      chodzikach). Amerykanie nic o krzywiznach kręgosłupa nie piszą – no ale ci to
      nawet niemowlaki w fotelikach samochodowych zamiast gondolek wożą. Tamci
      ortopedzi pewnie inne szkoły kończylismile
      Co do polskiej szkoły chodzikowej, to w każdej gazetce, czy programie tv o
      dzieciaczkach idą takie gromy na chodziki, że uszy więdną. Dziecku, które nie
      chodzi, można dużą krzywdę zrobić, a co dopiero dziecku, które nie siedzi.
      Teoretycznie, do chodzika można wkładać, dziecko, które już potrafi
      samodzielnie chodzić, ale po co. Takie dziecko już nie chce. Sama sie
      zastanawiam nad tym problemem, bo mam chrapkę na takiego „skoczka” co to się
      wkłada giczały malucha w dwie dziury w materiale, a reszta przyrządu zamocowana
      jest na sprężynie pod sufitem, no i taki maluch skacze sobie i skacze umocowany
      do sufitu i skacze i skacze i .... zasypia wręcz od tego skakania. No ale ....
      pewnie to tak samo złe jak chodzik.sad Wiesz co eklon. W sumie jak będziesz
      jednak sadzać swoje dziecko w chodzik, a ja jak się zdecyduję na tego skoczkasad
      to przejdę na twój front i będziemy może propagować amerykańską szkołę
      ortopedyczno-chodzikową.smile

      Powymądrzam się też trochę na temat krzesełek. Ha! Bo ja jestem szczęśliwą
      posiadaczką krzesełka arti. Po przeanalizowaniu funkcji, designu i cen
      wszystkich krzesełek począwszy od Peg Perego Primma Papa, przez Chicco Mamma,
      Bebe Confort Omega oraz polskich Julia Polaka i Arti Aliece Comfort kupiłam
      Arti i jestem zachwycona. Oparcie się odchyla tak, że niesiedzące dziecko
      spokojnie może „siedzieć”. Dzięki kółkom przy wszystkich nogach ciągam ten
      fotelik po całym domu. Reszta funkcji jak w zagranicznych krzesełkach ale cena
      polska!!!!! Tu roztaczam zachwyty nad tym krzesełkiem:
      https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=16237556&a=16246124
      No najmądrzejsza jestem też w kwestii zabaweksmile)) U nas sprawdzają się przede
      wszystkim nadal karuzelka „no name”, nieśmiertelna mata tiny love zoo, no a
      odkryciem ostatnich dni i bezkonkurencyjnym hitem jest świat odkryć tiny love.
      http://www.tanimarket.pl/index.php?
      manufacturers_id=36&sort=2a&&page=2&PHPSESSID=68be32cbb90f9f39477f8a80cdffdb37
      Dzięki tej zabawce wszystko co znajduje się na stole zachowuje swoje życie,
      kładziemy sobie bowiem świat odkryć na blacie no i jest zabawa!!!! Można go
      powiesić na ściankach łóżeczka, a dla siedzącego dziecka kłaść na podłodze.
      Contraria! Ja też jestem fanką tiny love. I to do tego stopnia, że kupiłam
      sobie jeszcze piłkę interaktywną (mój Mateusz ma ją jeszcze w nosie – ale mama
      zachwycona). Oczywiście, gdybyście się spytały mego dziecka co mu się
      najbardziej podoba, to byłyby to następujące zabawki w kolejności malejącej
      ważności: dyndający żyrandol 6-cio lampowy w dużym pokoju, kciuk własny lewej
      ręki, klawiatura notebooka, pilot od telewizora, telefon komórkowy taty, ucho
      Borysa, fafle Borysa, łapa Borysa, cycek mamy, włosy mamy. Biorąc pod uwagę
      dobro cycka mamy, całe szczęście mój pierworodny nie ma jeszcze zębów.

      Kontynując mój referat muszę jeszcze napisać jak to stoczyłam dwie wojny z
      teściami na temat skórki od chleba i temat „puszczania w siadzie”. No bo wg
      mojego teścia, powinnam już dziecku dawać do pociamkania skórkę od chleba
      (przypomnę, że Mateusz jest z końca kwietnia, a dokładnie to rówieśnik pociechy
      Wini), a wg teściowej, to powinnam go puszczać w siadzie – cokolwiek by to
      miało znaczyć. Oczywiście zaperzyłam się zdrowo i zaczęłam snuć swoje naukowe
      wywody na temat glutenu w chlebie, który powinno się podawać dopiero od 10
      miesiąca i na temat kręgosłupika niemowlaków, którym szkodzi wszelkie sztuczne
      pomaganie i ćwiczenie na siłę. Teściowa potakiwała patrząc mi prosto w oczy, a
      ja tak się zagadałam, że nawet nie zauważyłam, że ona w tym czasie
      właśnie „puściła te moje biedne dziecko w siadzie”. Koszmar. Już sobie
      wyobrażam, że skórkę od chleba też ciamkał, w czasie gdy byłam u dentysty. No
      wiem, wiem, .... może i krzywda memu dziecku się nie stała, może i się nie
      stanie, że pociamka ten chleb, lub posiedzi, nie potrafiąc jeszcze siadać,
      ale...... ale do jasnej cholery, nie chce im się nawet wziąć do ręki jakiejś
      aktualnej dzieckowej gazety, zalecenia lekarzy kwitują machnięciem ręką i
      forsują jakieś przedpotopowe metody wychowania. Rany Julek! Nie upieram się
      przy tym, że ja mam zawsze rację, bo trzy książki na krzyż przeczytałam, za 10
      lat może się okazać, że dzisiejsze metody pielęgnacji są do bani z różnych
      względów, no ale chyba bardziej zdroworozsądkowe jest korzystanie z zaleceń
      wypracowanych na podstawie aktualnych badań niż wsadzanie dziecka do pieca na
      trzy zdrowaśki, bo tak robiła babcia???? Nie rozumiem dlaczego oni upierają się
      ciągle przy rozwiązaniach, które stosowali 30 lat temu!!!! Wg ichniego
      pokolenia powinnam karmić dziecko butlą, bo przecież na pewno mam pokarm mało
      wartościowy, w drugim miesiącu powinnam już podawać mięsko, w szóstym miesiącu
      mój mąż to już super przyprawiony krupnik na kości jadł. I nie mogę wyjść z
      podziwu dla siebie, że zagryzam język i nic nie mówię. A miałabym co
      powiedzieć, np to, że ich dzieci (mój mąż i jego brat) były upasione w wieku 6
      msc-15 lat do granic możliwości. O ile mój mąż walczy z nadwagą i teraz wygląda
      super, o tyle jego brat nie może się pozbyć złych nawyków żywieniowych do dziś.
      Wg mojej teściowej, to mój Mateusz powinien pić super dosładzaną wodę, bo taka
      smakuje lepiej no i przypomnę jeszcze ten temat czapeczki w temp 30 stopni – po
      prostu była niezbędna!
      Tak naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy czasem nie ograniczyć kontaktu
      małego z teściami do momentu aż zacznie samodzielnie siadać. Moje zakazy i
      nakazy mają głęboko w dupie a i mi nie chce się tracić energii na jałowe
      dyskusje. I tu nie da się zastosować zasady, że przytakuj głową i rób swoje, bo
      oni już mnie w tym uprzedzili. Przytakują głową i robią swoje na moich
      oczach!!! Co do mojej mamy to też mamy curwa niezły kyrk.. Moje dziecko
      uwielbia leżeć na brzuszku, wtedy sobie robi różne ewolucje i sobie przy tym
      stęka z wysiłku. Moja mama na to, że ja chcę zamęczyć dziecko i żebym go
      przewróciła na plecki. Jak ja na to odpowiadam, że zawsze tak robię jak się
      mały zniecierpliwi, ale że teraz wcale się nie niecierpliwi (no chyba umiem to
      rozpoznać będąc z dzieckiem 24 godz. na dobę), tłumaczę się też, że ortopeda
      kazał mu leżeć jak najwięcej na brzuszku, że wszędzie o tym piszą ... – na to
      moja mama, że ja taka naiwna jestem i tak we wszystko wierzę co piszą. No kurdę
      ręce opadają!!!!!!! No i jeszcze wg mojej mamy wpędzam dziecko w nerwicę, bo
      odsuwam mu zabawki, przez co mały zaczyna do nich pełzać. Dobra kończę temat
      teściowo-mamowy, bo aż mnie ponosi, a powinnam szykować siły na dzisiejsze
      mądrości teściowejsad

      Tak już kończąc to moje wymądrzanie się to jeszcze muszę ooobiiiieeektywwwwnie
      stwierdzić!!!!!, że mam najpiękniejszą bezzębną bestię (jak mówi mój mąż) na
      świecie. I mimo, że wasze dzieciaczki są super, to przykro mi, ale pewnie wam
      się tylko wydaje, że są najpiękniejsze. Bo najmądrzejszym, najpiękniejszym i
      najinteligentniejszym dzieckiem jest mój Mateusz i kropka. I nie szkodzi, że
      czasem też ma czerwone poliki (cholera Magda i ja-Sylwia, chyba się muszę do
      waszego klubu uczuleniowców zapisać) i ciamka nieustannie kciuka.
      • godiva Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 13:35
        No to ja Ci Igosia cos powiem o tych "skoczkach". Tez o nich wyczytałam na
        którymś forum i się strasznie napaliłam, zwłaszcza, że moja mała była wtedy na
        etapie podskakiwania, sprężynowania, czy jak zwał tak zwał. W Polsce cholerstwo
        drogie dość, a po co przepłacać, pomyślałam i dawaj słać zlecenie do
        niemieckiej rodzinki. Ci zrobili rekonesans - i na 8 sklepów w mieścinie z
        artykułami dziecięcymi, "skoczki" były w dwóch i w obydwu sklepach sprzedawcy
        ODRADZALI!!! twierdzac, ze to bardzo dla dzieci jest niebezpieczne i ponoć
        wycofują już te huśtawki, podobnie jak chodziki właśnie. Szkoda, bo widzialam
        zdjęcia dzieciaczków na tych huśtawkach i takie miały roześmiane buźki. Póki co
        ja robię za takiego skoczkasmile

        Eklon - początki siadania mojej Ewki to wózek i wanienka - uczepiała się rękami
        brzegów wanienki, bądź poręczy w wózku i hop siup - juz siedziała. Jakieś trzy
        tygodnie temu byłam z małą u neurologa, bo nakręciłam sobie film, że mała ma
        coś z napięciem mięśniowym nie tak i przy tej okazji, pani dr zwróciła nam
        uwagę, że mała nie powinna jeszcze sama siedzieć, bo się garbi!!! A jak tak, to
        po co utrwalać złe nawyki. Teraz siedzi już z prostym kręgosłupikiem.

        Myślicie o kombinezonach na zimę, a ja mam taki problem, dostałam kilka
        spodenek ciepłych na szelkach takich kombinezonowatych właśnie, ale nie mam
        kurteczki. Nie orientujecie się, czy samą kurteczkę mogę dokupić?]

        OK - to tyle na razie
        Pozdrawiam
        Godiva
        • eklon Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 14:10
          Godiva no to mi teraz klina zupełnie zabiłaś. O ile dobrze pamiętam to Malilka
          pisze, że jej lekarz powiedział, że dizecko w wieku 6 miesięcy już powinno
          siedzieć, a Ty piszesz, że Twoja mała za szybko siedzi wg opinnii Twojej pani
          doktor. TO jak to qrcze jest?
          Mój mały w niedzielę kończy 6 miesięcy. Sam nie potrafi jeszcze usiąść chociaż
          za wszelką cenę chciałby już to zrobić!
          Dzisiaj wyciągamy kojec, bo nie ma już bezpiecznego miejsca do zabawy dla
          Michała poza łóżeczkiem, a tam niestety miejsca za mało.
          Aha i kupuję krzesełko, sprawdzę, czy jest u nas to polecane przez Igosię,
          odezwę się po południu!
          Ewa
          • mag-da Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 14:41
            cześć, jestem trochę podłamana Henryś waży tylko 8.100 kg, trzy tyg. temu tazył
            7.800 czyli przytył tylko 300g. W mojej książeczce zdrowia jest taki wykres ile
            powinien wazyc w każdym tyg. i dziś kropeczke pani postawiła duzo ponizej. Co
            robić?. Nie moge dawac mu pieri cześciej i tak karmie go co dwie godziny.
            Słoiczki wciskac na siłę? Jeszcze mu mięsa nie dawałam może jak zaczne to mu
            się poprawi. Dawałam mu trochę kaszki na wodzie, bo niestety nie umiem ściągać
            sobie mleka albo mój laktator jest do bani.
            Pozdrawiam
            Magda
            • opolanka1 Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 17:02
              Cześć dziewczyny...

              Igosia, post w tonie wszechwiedizącym bardzo przypadł mi do gustu, a po wątku
              teściowo/mamusiowym przesyłam wyrazy współczucia i mam nadzieję, ze jesteś
              twarda i stisz przy swoim. Po takich postach, widze, ze zlapałam pana Boga za
              nogi, bo zarówno moja mama, jak i moja druga mama, odziedziczona po mężu...sa
              wspaniałe, nie wterącaja sie, tylko pomagają, służą rada, nie krytykują,
              podtrzymują na duchu, a że jestesmy daleko od nich, to abrdzo cierpią z tego
              powodu, jak tylko jesteśmy w Opolu, to naprawdę jestem mocno odciążona..są
              wspaniale..

              Magda, ja takze małej daje kaszkę na wodzie, bo mleka mam na styk, wiec o
              ściaganiu nie ma mowy....Może zamiast słoiczkó spróbuj sama cosik upichcić,
              np..ziemniak z marchewką, zmiksować i podac papkę, moze Henryś polubi bardziej
              gęste rzeczy, nizeli takei lejące z e słoiczka.

              Mamy które walcza z boleciami zebowymi amluszków, witamy w klubie, narazie
              tylko w ciagu dnia mam przeboje, ale w porównaniu z wami to male, nocki sa
              ok...oj aby forumowa magia nie zadziałała i bedę mieć pobutki co chwilka.

              nadal walczymy z katarem....to jest straszne, mała juz am dośc wycierania nosa,
              kropl, gruszki...wcale sie nie dziwię, jedynie co mnie pociesza, to nie widze
              zaczerwienia wokoło dziurek od nosa, wieć chyba nie sa podrażnione, co prawda
              je smaruje często kremem, lub maścią majerankowa (wspaniała sprawa, ułatwia
              wypływanie kataru i wszelkich zanieczyszczeń)..ale jak tylko zblizam rękę do
              nosa to ucieka..ma juz tego dośc..ja takze.

              Pozdrawiam serdecznie
              Spokojnych nocy

              Malilka, co sie stało, ze jeszcze nie ma Twoich wypocinek???Mam nadzieję, ze z
              Tobą wszystko ok....
    • yessa Do malilki... 12.10.04, 18:47
      Przepraszam, że tak niecnie zakradłam się na Wasz wątek smile) ale na "Łódzkich
      mamusiach" zostawiłam Ci wiadomość.
      • winia5 Re: Do malilki... 12.10.04, 20:38
        Ło matko, dzisiaj to macie wenę no i Igosia odezwała się po dłuższej
        nieobecności, już czasem brakowało jej długaśnych postówsmile.

        Mamom maluszków, które budzą się często w nocy serdecznie współczuję, Szymek
        ostatnio budzi sie ok 1 a potem ok 7, pobawi sie z godzinkę i potem jeszcze
        chrapie do 10-11, a ja razem z nim. zamiast w tym czasie zrobić coś
        pożytecznego, a czasu potem na wszystko brakuje.
        Podziwiam was z tymi postami, pomijając ich rozmiary, to tyle w nich mądrości,
        doświadczenia i wogóle.

        A u nas ząbków nadal nie widać, tylko mały śliniak staje się coraz
        bardziej "upierdliwy" (sorki za wyrażenie).

        co do opinii lekarzy to wogóle mnie nie dziwi, ze jedni mówią tak, a drudzy
        inaczej. Każde dziecko ma swój rytm i siądzie, czy zacznie chodzić w swoim
        czasie. Chodzika tez nie zamierzamy kupić, nie tylko ze względów zdrowotnych,
        ale mamy wysokie progi i nizbyt wiele miejsca do manewrów dla małego.

        magdo wydaje mi się, że nie masz podstaw do obwa, co do wagi małego, wprawdzie
        Henrys jest z 1 maja, więc waga jak najbardziej dobra, mój Szymek waży 7400 i
        pani doktor powiedziała, że niezły z niego klocek, dlatego ja czytając posty
        dziewczyn nie staram się nie porównywać naszych dzieci przecież między nimi
        jest miesiąc, a nawet jak w przypadku Ewy Godivy 2 miesiące róznicy. Miło sie
        czyta, że inne dzieciaczki robią to, czy tamto, na nasze też przyjdzie czas,
        troszkę cierpliwości
        Ania
        • izabela_p25 Re: Codziennosc 12.10.04, 22:07
          Cześć dziewczyny!!!
          Dzisiaj byłam na uczelni i jak małej się tam podobało tyle ludzi dookoła..
          Załatwianie spraw zajęło mi pół dnia i dzisiaj były nici ze spaceru. U nas
          dalej bez ząbków choć dziąsełka dokuczają coraz bardziej.
          Contaria jestem pełna podziwu że udaje ci się jakoś połączyć prace i zajmowanie
          się dzieckiem i jeszcze myślisz o habilitacjii. Ja raczej na mojego męża nie
          mam co liczyć on może zostać z mała tylko półgzodzinki i tylko wtedy jak ona
          jest wyspana i najedzona tzn. nie marudzi.
          W ogółe chyle czoło przed wszystkimi mamusiami które już wróciły do pracy.
          Eklon- my dno łóżeczka opuściliśmy dwa tygotnie temu bo mała łapała się za jego
          brzeg i podnosiła i bałam się że wypadnie.
          Igosia mam podobny problem z teściową. Tak ogólnie to od urodzenia Martynki to
          mam alergie na teściową. Jak przychodzi w odwiedziny to nie spuszczam z niej
          oka a ona chce się zająć mała jak wrócę na uczelnię. Zacznę może od początku.
          Moja aleria wynika stąd że kiedyś teściowa wyrządziłaby małej krzywdę gdyby nie
          było przy niej męża. Martyna długo głowy nie trzymała sztyno a teściowa non
          stop ja puszczała a my ciągle ją upominaliśmy i raz puściła jej głowę i kładła
          na podłogę i jak mała była pod kątem 45 stopni to jej mała główka poleciała do
          tyłu i dobrze że mąż był i ją złapał bo tak walnełaby nią o podłogę. Innym
          razem mała miałaby wpity róg stołu w plecy gdybym ja go nie odsunęła. Jeszcze
          innym razem uderzyłaby mała o klamkę. W ogóle jest mało delikatna szarpnie mi
          moim maleństwem ciągnie za rączki aby sobie ją przybliżyć. Mi ręce opadają i
          nie wiem co mam robić. Podobnych sytuacji albo jeszce gorszych jest o wiele
          więcej. Co do jedzenia to też ostatnio sięgła kawałek cheba i chciała dać małej
          skórkę bo Adaś (mój mąż) lubił sobie tak cyckać chlebek. W ogóle w wieku 3
          miesięcy jadł żur a ja nawet nie chce jej dać rosołku. A mąż jak był mały to
          też miał nadwagę i do tej pory się z nią męczy. I jeszcze jedna sprawa
          teściowa ostatnio stwierdziła że za pół miesiąca wsadzimy Martynę do chodzika a
          córeczka skończy pół roku dopiero w poniedziałek i też sama jeszcze nie siedzi.
          Po prostu paranoja. Dobra kończę już przynudzać a mogłabym jeszcze długo tak
          narzekać.
          Życzej miłego wieczoru i spokojnej mocy
          Iza i śpiąca Martynka
          • eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 07:58
            No i znowu ja.
            Postu Izabeli_p25 nie będę komentować, bo mogłabym napisać swoją wersję o mojej
            teściowej, chociaż byłaby raczej w kierunku, co to ja robię źle i dlaczego nie
            ćwiczę małego w sadzaniu i podciąganiu głowy (tak jakby sam tego nie robił).
            Oczywiście jak ona wychowywała swoich synów to...

            Bądźmy po prostu ponad to i nie dajmy się zwariować.

            Dziś idziemy z Michałem na szczepienie. Jesteśmy przez chorobę Michała i nasze
            wyjazdy strasznie opóźnieni ze szczepieniami, bo dopiero teraz idziemy na nasze
            trzecie! Zobaczymy jak Michał je zniesie, ostatnie nie było zbyt ciekawe, ale
            męczył go wtedy też upał i nie wiem co go bardziej męczyło! Czas pokaże...

            Wczoraj znowu nie pojechałam na zakupy przez mojego męża. W ogóle ostatnio
            doprowadza mnie do szewskiej pasji. Wczoraj już w ogóle przegiął, we wtorki i
            czwartki chodzę na angielski i w tym czasie mój mąż ma się zajmować Michałem, a
            co on wymyślił...że pojedzie sobie do rodziców, bo jemu po godzinie kończą się
            pomysły na zabawianie Michała, a tak przez 2 godzinki może sobie spokojnie
            pooglądać telewizję i poczytać gazety, bo wnukiem zajmują się dziadkowie!!!
            Niedość, że ciągle go nie ma to jeszcze te kilka chwil szkoda mu poświęcić dla
            dziecka!!! Qrcze jestem tak wściekła, że dziś mu chyba wygarnę, bo już na
            prawdę mam tego dość.

            • godiva Re: Codziennosc 13.10.04, 10:20
              Ja z kolei musze mojego męża pochwalić - to w zasadzie (niestety) on więcej z
              małą przebywa - on jako ta niańka wie co dla małej jest teraz lepsze - wiecie
              jaka jestem zazdrosna. Pomijam fakt, że prawie się z tego powodu nie widujemy,
              bo kiedy ja wracam z pracy, on już jest w swojej pracy... i wraca nieraz b.
              poźno. Ech - takie życie. A i tak cieńką z kaską...Ale nie będę Wam tu
              narzekać, bo to nie "uchodzi".

              Faktycznie - chyba Winia zauważyła, że są spore różnice wiekowe między naszymi
              dziećmi - moja to już weterankasmile Ale miała być kwietniowa, więc się w kwietniu
              z nią bujam - urodziła się dziewczyna 3 tygodnie i 1 dzień za wcześnie. Ale nie
              była wcześniakiem (!). Hmm, chyba ktoś mi źle termin wyliczył, bo gdyby
              poczekała jeszcze te 3 tygodnie byłaby 4-kilowym klockiemsmile

              Próbuję załączyć link...
              Pozdr.
              Godiva

              To właśnie Ewunia
              • eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 10:58
                Link załączyłaś, ale niestety jak go uruchamiam nie ma zdjęć Ewy tylko strona
                do logowania!

                Co do mężów, to mój mąż sprawdzał się na początku, chyba go to jeszcze bawiło,
                a teraz wykorzystuje każdy moment na wszystko tylko nie zajęcie się Michałem,
                bo jego wymagania znacznie wzrosły w ostatnich miesiącach i nie wystarczy się
                nad nim nachylić i słodko uśmiechać, żeby był zadowolony z życia. Mam nadzieję,
                że to problemy przejściowe i wszystko wróci do normy, po szczerej rozmowie,
                chociaż o to też będzie trudno, bo jakoś mijamy się i nie mamy czasu na
                normalną rozmowę. Ja ostatnio zasypiam krótko po Michale, czyli ok.21, bo rano
                Michał walczy już od 6-tej na całego i ktoś się musi nim zająć do czasu aż
                pojawi się babcia, a niestety po nocnym wstawaniu i całym dniu biegania o 21 -
                szej padam po prostu na p.sk!

                Mój Michał miał się urodzić 7. kwietnia, ale spóźnił się 10 dni, ale podobno
                nie był dzieckiem przenoszonym, więc różnie to bywa z tymi terminami, ale i tak
                był małym kolosem (4170)w dodatku źle ułożonym i skończyło się cc. (a ja tak
                załatwiałam sobie zaświadzenie od okulistki, że mogę rodzić naturalnie ;-(
                • opolanka1 teściowe, mężowie, dzieciaczki... 13.10.04, 11:19
                  Cześc dziewczyny!!!!

                  Czytam Wasze posty i ślę współczucie odnosnie posiadania wszechwiedzących
                  teściowych...ale cóż, je otrzymujemy w spadku....Mam nadzieje, ze przy
                  wszelkich aferach i tak stawiacie na swoim, nie dajcie się radom i namową z
                  przed epoki lodowcowej......może one chcą dobrze, ale nie weidza jakie błędy
                  popełniają.....no a gdyby u mnie którąś pociągneła z arączki, lub uderzyła
                  małą...oj ale bym zmyła głowę....super ż emam wspaniała mamę i teściowa..mówie
                  Wam tylko zazdrościc.
                  Co do męża to od początku pomagął i nadal to czyni, przebiera, kąpie, karmi,
                  bawi sie z mała, zostawiam ją samą z nim i jak wracam dziecko
                  zadowolone...czego nie robi, chyba prania rzeczy małej...bo z aprasowanie takze
                  sie łapsnie.

                  Co do kataru to nadal walczymy, ząbki górne daja coraz częsciej o sobie znać,
                  wiec trochę jestem juz zmęczona, jedna kawa dziennie rano, to wspaniały
                  wynalazek.
                  Slę pozdrowka i milej srody
                • godiva Re: Codziennosc 13.10.04, 11:20
                  Mam nadzieję, że teraz będzie OK smile
                  • winia5 Re: Codziennosc 13.10.04, 11:45
                    Godivo szczęka mi opadła i oczom nie wierzyłam, ale twoja Ewcia naprawdę już
                    raczkuje i sama stoi co widac na zdjęciach. Przyznam się, że twoje posty w
                    których opisywałaś poczynania swojej córeczki czytałam troszke z
                    niedowierzaniem i myślałam, pewnie się kobitka przechwala, a tu faktyczny
                    dowód. Przeprszam, że tak sobie myślałam i gratuluję ci małej, że jest taka
                    silna no i wogóle. I przyznam się, że też jakoś nie pokwapiłam się, aby zerknąć
                    na listę, kiedy Ewa się urodziła.

                    Nocka mineła nam bardzo spokojnie, mały po kąpieli zasnął ok 21.30 potem
                    obudził sie o 2, 8, pobawił się troszkę, i teraz znowu śpi od 10 minut. mam
                    chwilkę na skrobnięcie paru słów i zmykam posprzątać, bo nigdy ne wiadomo kiedy
                    sie obudzi, no potem idziemy na spacer. Słońce świeci, wprawdzie jest troszke
                    chłodno, ale ciepło sie ubierzemy i wychodzimy.

                    Ania

                    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28405&q=AnkaW_26&k=3
                    • eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 11:56
                      Hej Godiva, ale z Twojej małej Ewy będzie laska! Blondyna z niebieskimi oczami!
                      Każdego faceta okręci wokół małego paluszka!
                      Już zaczynajcie zbierać na posag smile

                      A ja może też się pochwalę moim juniorem!
                      Też blondas z niebieskimi oczami! Ładne byłyby dzieci z takiej pary smile
                      foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=26066
                      • godiva Re: Codziennosc 13.10.04, 12:12
                        Dziekuje, dziekuje, jak to miło słuchać pochwał na temat swojego dzieckasmile
                        Winia - dzieki za szczerość - przyznam się, że ja też mam takie podświadomw
                        coś, co nie pozwala mi zawsze wierzyć w to, co niektórzy pisż - magia sieci -
                        wiadomosmile

                        Eklon - paskuda z tego fotoalbumu onetu, nie? też się trzeba zalogowaćsmile Musisz
                        wejść do środka po zalogowaniu i dopiero stamtąd wkleić link - ale pokrętnie to
                        podałam - w każdym razie też przed chwilą przez to przechodziłamsmile

                        Skąd Ewa tak się wzięła (blond, niebieskooka) to nie wiem - ja brunetka, mąż
                        brunet, ja piwne oczy, mąż szare - listonosza nie znam, hmmmm... pewnie się
                        jeszcze zmieni. Czekam na juniora dla mojej małej - oby chciał się zadawać ze
                        starszymi kobietamismile))
                        • eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 12:25
                          No jestem ciekawa, czy teraz pójdzie?!
                          A swoją drogą, jeśli Michał pójdzie w ślady tatusia, to Twoja "wiekowa" córa
                          będzie miała u niego ogromne szanse!

                          foto.onet.pl/mojalbum/zdjecie.html?no=0&id=26066&zid=344512&r=0
                        • opolanka1 Re: Codziennosc 13.10.04, 12:29
                          Dziewczyny, oglądam te albumy no i w końcu weszlam aby się zalogowac i wkleić
                          parę zdjec, jak to nastąpi to sie pochwale moja Zuzia
                          Ewusia, to silna dziewuszka i tyle już potrafi, kiedy nasze będa tak umiały,
                          nie mogę się doczekac
                          Eklon, czekam na zdjęcia, bo narazie nic nie ma...
                          • male_co_nieco Re: Codziennosc 13.10.04, 12:33
                            Ale naprodukowałysciesmile

                            Ewa i Szymek - śliczne dzieciaczki. Link do zdjęć Michała nadal nie działasad
                            Opolanko czekamy na Zuzię!

                            Widzę ,że teściowe na tapeciesmile oj dobrze ,ze nie mam takich problemów.Ale
                            wszystkim"walczącym" życze wytrwałości i sukcesów w reformowaniu babć i
                            dziadków.
                            Odezwę się jescze wieczorem, bo teraz tylko na chwilę wpadłam do domu -
                            skleroza, nie wiedziałm czy wyłączyłam zupę czy nie smile Młodego przejął na
                            spacerze dziadek a ja do domu sprawdzić . Na szczęście wyłączona , gdybym
                            jescze tylko o tym pamietała. No a jak już do domu zajrzałam to przy okazjii
                            odwiedziłam forum..... oj, wciągasmile))
                            • godiva Do Eklon 13.10.04, 12:40
                              Podam Ci moj sposob na umieszczenie poprawnego linka (wiem, ze prostacki, ale
                              działa). Loguję się i wchodzę, potem z lewej strony na pasku jest 'przegląda' -
                              w wyszukiwarkę wpisuję swój login i zaznaczam wśród autorów - szukam - wchodzę
                              na ten album wybrany i dopiero stamtąd daję linka. Ważne by była to ta strona,
                              gdzie podany jest właściciel (czyli pod hasłem właściciel jest Twój login).
                              Mam nadzieję, że pomogę.
                            • eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 12:42
                              To ciekawe, bo poprzednio działało, a teraz się uparło i nic!
                              Ostatnie podejście! Mam nadzieję, że udane w przeciwnym przypadku poddaję się!

                              foto.onet.pl/mojalbum/zdjecie.html?no=0&id=26066&zid=344512&r=0
                              • eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 12:47
                                też tak robię, ale jakoś z uporem maniaka nie chce przejść sad
                                • bebicka Re: Codziennosc 13.10.04, 15:57
                                  Niestety eklon nie chce sie otworzycsad
                                  ale sobie przypomnialam ze ja tez wlasciwie strasznie dawno nowych zdjec nie
                                  umieszczalam wiec moze jak wroce dzisiaj z pracy cos mi sie uda dodac... jesli
                                  sie udasmile
                                  Ilosc przybywajacych postow jest zastraszajaca, od rana juz kilka nowych i
                                  jakos malika sie nie odzywa co w sumie dosc dziwnesmile mam nadzieje ze korzystaz
                                  pieknej, choc mroznej aury i ze nic sie nie dzieje...
                                  Ciesze sie za to ze Igosia sie odezwala, jak zawsze jest list czytalam z
                                  usmiechemsmile
                                  A co do mam i tesciowych to u mnie troche inaczej...tzn nie mam sie co obawiac
                                  ze ktoras moze zrobic krzywde, Mlody to oczko w glowie, ale juz mnie zaczynaja
                                  denerwowac dobre rady, szczegolnie mojej mamy. A to ze dziecku za zimno, a to
                                  ze na nastepny dzien nie moge mu dawac zupki wczorajszej, a to ze musi miec
                                  rekawiczki, a to ze musi odbic dwa razy, a to ze mleko w puszce nie mam trzymac
                                  tam gdzie trzymam itp itd. bylam z nia dwa tygodnie na wczesach, ale wiadomo
                                  wczasy to wczasy, a teraz to mnie oslabia, bo moze jeszcze nawet nie same uwagi
                                  sa istotne, ale sposob i ton w jakim je wyglasza. ja mowie zeby mu dala zupke a
                                  ona "o nie z wczoraj to on nie bedzie jadl!!!" albo zajmowala sie Mlodym u nas
                                  wczoraj ja wracam wieczorem chce mu zrobic mleko a tu puszki nie ma na swoim
                                  miejscu. Malo mnie szlag nie trafil.... moze tez przesadzam, ale takie rzeczy
                                  dzialaja na mnie jak plachta na byka, bo co innego poradzic cos komu a co
                                  innego traktowac go jak male dziecko. grrr... w koncu to moj maluch czyz
                                  nie???? musze z nia pogadac tylko jak to zrobic zeby sie nie obrazila... hmmm
                                  trzymajcie kciuki.
                                  Z tesciowa mam mniejszy problem, ale moze dlatego ze sie rzadziej widujemy a
                                  poza tym moze mojej sama pozwolilam na takie "dowodzenie" nie reagujac
                                  wczesniej na mniejsze problemiki... yhmmm te babcie!
                                  wiec sie ciesze ze dzisiaj idziemy do opiekunki, ktora bedzie sie zajmowac
                                  Mlodym, wydaje sie sympatyczna wiec powinno byc dobrze. A babcia niech bedzie
                                  od czasu do czasu np. na kino czy takie tamsmile
                                  A jeszcze teraz sobie tak mysle ze moja mam zawsze taka byla wobec mnie
                                  decydujaca jakbym nie mogla miec sowjego zdania, albo z reguly zakladajac ze
                                  mam takie same jak ona. Przez jakis czas to ukrucilam stopniowo ale teraz chyba
                                  spasowalam i wyszlo znowu. echchchh...
                                  no dobra nie przynudzam juz wiecej, musze uciekac z pracy do malucha... i do
                                  mamysmile
                                  tak sie zastanawiam czy on moze sie czegos nowego nauczyl, o czym nie
                                  pisalam...wczoraj pierwszy raz stawla podparty o kolana meza, tzn sam nie wstal
                                  ale jak sie go postawilo to stal samodzielnnie... w kapieli szaleje coraz
                                  bardziej, lazienka niedlugo cala zalana bedziesmile zawsze sie skrecam ze smiechu
                                  gdy maz z Mlodym w lazience i tylko krzyki rozpaczy stamtad dochodza.... meza
                                  oczywisciesmile.
                                  to pozdrawiam i lece
                                  maraska
                                  ps1 a Sylwia tez cos ostatnio dawno sie nie odzywala
                                  ps2 nie pisalam ale w pelni popieram pomysl z otwarciem przez malike watku nr 2.
                                  co zreszta chyba juz niedlugo, skoro w takim tempie piszecie

                                  • asik_w Wracamy..;-) 13.10.04, 18:08
                                    Spakowanismileoj opornie szlo to pakowanie, ale na szczescie jzu jest posmile mamy
                                    ostatnie kilka godzin na spacer w sloncusmile zrobienie ostatnich zdjec,
                                    pozegnanie sie z sasiadami, oj bedzie mi brakowalo tego tutejszego zycia,
                                    sympatycznych sasiadow, tego ze na osiedlu wszyscy znaja nas i pamietaja jak
                                    nazywa sie Kamileksmile, usmiechu i "hello" obcych ludzi, ale wracamy do domusmile)
                                    o 4 rano wyjezdzamy do Nowego Orleanu, pozniej przesiadka w Chicago i piatek
                                    9.45 Warszawasmile mam nadzieje ze bedzie ladniesmile
                                    nastepnym razem napisze juz z Polskismile) trzymajcie sie cieplutkosmile)
                                    • jagna.04 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 20:16
                                      Na szcęście skopiowałam to co wypociłam, bo jakoś wkleiło się nie tam gdzie
                                      chciałam. Tak więc jeszcze raz.
                                      Witajcie dziewczynki
                                      Godiva Twoja Ewka to niezła siłaczka, bardzo sprawne dziecko. Gratuluję!
                                      Z moim przeciwnie. Dziś rozmawiałam z rehabilitantką Misia i twierdzi, że
                                      pilnie pracuje ale jeszcze jest bardzo słaby. Chwila rzetelnych ćwiczeń i
                                      kładzie główkę i odpoczywa i tak w kółko. Powiedziała, że ma jakiś miesiąc może
                                      ciut więcej opóźnienia w rozwoju ruchowym. Mi oczywiście wierzyć się nie chce i
                                      jestem pewna, że lada moment pokaże to wsztstko co zdaniem fachowców
                                      półroczniak potrafi. A tymczasem trenujemy pełzanie, raczkowanie, siedzenie.

                                      Wczoraj byłam u mojego gina, tego samego, który mnie ciął i dostałam specyfiki
                                      na potworną suchość na jaką w trakcie karmienia cierpię i na lepsze gojenie
                                      blizny. Rozmawialiśmy o cerazette i mi odradził. Parę miesięcy temu byłam u
                                      innego lekarza i polecał. Nawet wykupiłam sobie i bałam się wziąć. Tak więc u
                                      nas cerazette leży w szfce.

                                      Próbowałam od kilku dni kolejny mleczny posiłek zastąpić stałym, tym razem
                                      deserkiem. Niekiedy się udaje a niekiedy musi być poprawione cycusiem. Tak w
                                      ogóle to postanowiłam, że zacznę powolutku odstawiać maluszka od piersi
                                      redukując po jednym karmieniu, tak aby do końca roku skończyć karmić piersią.
                                      Wprawdzie oboje z synkiem bardzo to lubimy, ale jakoś nie chcę dopuścić do tego
                                      żeby podbiegał do mnie i sam pakował się pod bluzkę kiedy mu się zachce. I
                                      wiecie jakby wyczuł co się święci. Kategorycznie odmawia butli, co nigdy
                                      wcześniej nie miało miejsca. Cwaniak mały smile
                                      Dziewczyny, czy któraś z Was podaje dziecku kisiel mleczny własnej roboty?
                                      Zawiera mączkę ziemniaczaną i boję się spróbować. Chociaż z drugiej strony mój
                                      Nikodemek to już nie jest malutki dzidziuś, bo codziennie obiadki z mięskiem
                                      wsuwa. Króliczek i drób jest w pożądku, dziś testowaliśmy cielęcinkę.

                                      całuski w stópki dla maluchów
                                      • ja_sylwia Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:16
                                        Witajcie kochane, jak tylko wlezę na nasze forum i doczytam wasze wypociny do
                                        końca, to mi się odechciewa pisaćsmileLenistwo....
                                        U nas w porzo, zębolków brak, przewrotów brak. Ale turlam go od czasu do czasu
                                        i widzę, że pomału, pomału zaczyna kumać bazę, o co chodzi z tym turlankiem. Od
                                        czasu do czxasu nawet rymsnie sobie na plecki, nie wiem, na ile jest to
                                        świadome.
                                        Jagna!!!! Dokładnie to samo chciałam napisać o zaprzestaniu karmieniasmile)) Byłam
                                        dziś u mojej położnej i uświadomiła mnie, że muszę zdecydować już, czy
                                        zamierzam karmić do 2 lat, czy odstawiam.A to z tego względu, że takie 1,5-2
                                        letnie dzieci trudno jest odzwyczaić, no i te dobierania się do mamusi w każdej
                                        sytuacji...
                                        Z jednej strony chciałam Jędruńka karmić co najmniej rok, w końcu alergik
                                        (lekarze zalecają 2 lata...), ale ja już naprawdę mam dość i mam ochotę się po
                                        prostu porządnie nawpier.alać, bardzo Was kochane przepraszam za słownictwo,
                                        ale tak właśnie jest. Schizuję już, chcę mleka, pomidorów, czekolady!!!! Chcę
                                        pastę z tuńczyka, chcę jaja w majonezie!!!!!Chcę pierogi ruskie!!! Chcę ciacho
                                        z bitą śmietaną i sałatkę warzywną.Chcę tzatziki, leczo i sos boloński!!!!
                                        AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!! WQłąśnie zapycham się kanapką z dżemem, który mi już
                                        nie tylko nosem wychodzi...
                                        No dobra, tak więc, Święta Bożego Narodzenia będą końcem karmienia...Tak
                                        postanowiłam, ale ponieważ kobieta zmienną jest (a ja wybitnie), nie zdziwcie
                                        się, jak za tydzień będę się zastanawiać...
                                        No a jeśli chodzi o naszą alergię.Jestem już ok 2,5 m-ca na diecie, raz było
                                        lepiej raz gorzej, ale ogólnie, jak tylko przestałam się tak nadmiernie
                                        przejmować, zrobiło się chyba całkiem nieźle, o ile mały atopik może mieć
                                        niezłą skórę, umówmy się. No i durna matka rozochocona efektami, postanowiła
                                        dziabnąć twarogu. Dziabałam parę dni, niby nic się nie działo na skórze, aż tu
                                        nagle po 4-5 dniach budzę się, a obok mnie leży jakaś gadzina. Mały krokodylek,
                                        żółwik - mój synuś z czerwoną skorupą na dziobie.Cholera by to wzięła. Teraz
                                        non stop smaruję mu dziobek jakimiś tłustymi gównami, bo jest niesamowicie
                                        suchy, tak samo ramionka, dekolt, uda....Uwieżcie, mam dość - jedyna pociecha,
                                        że nie drapie się za bardzo, tylko czasami. Wydałam już fortunę na rózne
                                        mazidła.
                                        Poza tym chodzimy na basen, ostatnio Jędruś zanurzał się CAŁY(!)ale było
                                        fajnie, jak na razie podoba mu się pływanko.
                                        W pracy tak sobie, z małym jest opiekunka...na razie nic nie mówię, niby jest
                                        dobrze, ale nakręcam się powoli, bo pewne rzeczy mi się nie podobają, nie
                                        potrafię zagaić, coś mało asertywna jestem - ale to dopiero ttydzień, może
                                        jestem przewrażliwiona, poczekam jeszczwe trochę..
                                        No nic, spadam do spanka, acha, przeprowadzamy się w weekend do spacerówki, bo
                                        mały w tych ciuchach i kocach nie może się ruszyć.
                                        Pa
                                      • izabela_p25 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:20
                                        Witam
                                        Dzięki dziewczyny za wsparcie duchowe zapomniałam jeszcze napisać że moja
                                        teściowa jest trochę despotyczna i nie lubi jak się jej ktoś sprzeciwia poza
                                        tym uwielbia rządzić nie tylko pracownikami (prowadzi własną firmę) Tak, że mam
                                        trudny orzech do zgryzienia ale do mojego powrotu do pracy jest jeszcze trochę
                                        czasu to może uda mi się coś wymyślić. Nawiasem mówiąc zawsze mówiłam że mój
                                        tato zajmie się wnuczką bo jest już na emeryturze a tu teściowa się wtrynia.
                                        Koniec narzekania
                                        Eklon- podobnie jak ty załatwiałam sobie zaświadczenie od okulistki że moge
                                        rodzić naturalnie a i tak zakończyło się cesarką z powodu braku postępów w
                                        porodzie (trwał 14 godzin)

                                        Godiva- Ewunia jest śliczna i widze ze podobnie jak moja lubi bawić się pilotem.

                                        Moze tez sama wkleje zdjecia Martynki jak tylko bede mniej zmeczona wieczorkiem.
                                        Dzisiaj byłam na zajęciach (swoich) i okazało się że zamiast 2 godzin trwały 4.
                                        Z Martynką została moja mama i świetnie dała sobie radę. Strasznie się bała że
                                        mała będzie płakała bo to pierwszy raz na tak długo miała zostać beze mnie.
                                        Zębów dalej nie ma.
                                        Życzę miłego wieczorku
                                        Iza
                                      • eklon Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:22
                                        Dziś już nie mam nerwów, jeśli teraz nie przejdzie, to niestety, ale dziś już
                                        na pewno nie zobaczycie mojego juniora!

                                        Faktycznie długo się już nie pokazuje malilka, a przecież 1000 post już tuż
                                        tuż. Malilka wracaj!!!

                                        Asik_w spokojnego lotu i powrotu do domu. Po dwóch latach nieobecności może to
                                        być mały szok!

                                        Jagna, głowa do góry> przecież po takich przejściach Twój Nikodem potrzebuje
                                        trochę czasu na dojście do siebie i dogonienie pozostałych półroczniaków!

                                        Co do cerazette to ciekawe, bo moja gin mi poleciła, chociaż od razu
                                        zaznaczała, że trzeba być bardzo precyzyjnym i pierwsze 3 miesiące mogą być
                                        ciężkie! Nie mówiła nic o skutkach ubocznych!

                                        Wczoraj wysypało mojego małego i co najgorsze, że za bardzo nie wiem po czym!
                                        Dzisiaj jest już lepiej, ale to zasługa elocomu, a nie mojej diety. Myślę, że
                                        niestety ale nie posłużył mu serek, którego trochę spróbowałam przedwczoraj!
                                        Dzisiaj byliśmy na szczepieniu i nasza dowcipna pani doktor się pytała, czy
                                        zaczęłam mu już podawać czekoladę, że go tak strasznie wysypało tongue_out
                                        No i mamy najnowsze wymiary. Noszę już prawie 10kg odważnik, bo Michał waży już
                                        9600 i ma podobno 68cm! Chociaż jak zwykle powiedziała, że wzrostem nie mam się
                                        co przejmować, bo tak na prawdę będzie wiadomo na pewno jak sam już stanie ile
                                        ma wzrostu! Misio zniósł szczepienie naprawdę dzielnie! Nawet pielęgniarka była
                                        pod wrażeniem. Po południu trochę marudził, ale zasnął spokojnie, więc wszystko
                                        chyba będzie ok!

                                        Zębów nadal nie mamy, ale gryzaczki nie na wiele się zdają jeśli w zasięgu
                                        wzroku jest ręka mamy albo taty smile

                                        Tak jak pisałam to już ostatnie podejście dziś z naszym fotoalbumem. Jeśli się
                                        nie uda to utwierdzę się w przekonaniu o złośliwości rzeczy martwych
                                        (czytajcie: komputera i sieci)

                                        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=26066&q=emarchwiak&k=2
                                        • jagna.04 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:37
                                          Eklon, ale nas przetrzymałaś! Przystojniacha i elegancik z Twojego Michasia.
                                        • mag-da Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:51
                                          Cześć,
                                          Eklon twój link działa, Misio jest boski. Ja niedługo tez wam pokaże mego
                                          Heniutka. Mój mąż robił stronę internetową, robił i robił i w końcu i tak nie
                                          wyszło tak jak miało wyjść, to znaczy nie ma podpisów pod niektórymi zdjęciami
                                          a pod innymi są głupie. Musze to pozmieniać i jakoś pogrupować te zdjęcia. Mam
                                          nadzieję, że w ten weekend się już uporamy z tym.
                                          Sylwia, ja też zamierzam powoli odstawiać dzidziusia od piersi, ale to nie jest
                                          łatwe bo Henryś pluje mlekiem sojowym na kilometr. Przez tę dietę i karmienie
                                          co 2 godziny prze całą dobę chudnę w zastraszającym tępie, a jak pisałam Henryś
                                          przez ostatni miesiąc nie przytył nawet pół kilo. Jakoś to wszystko nie trzyma
                                          się kupy i jeszcze z tymi anglikami nie moge się dogadać. Kończę już bo
                                          zaczynam sie użalac nad sobą niepotrzebnie. Dziewczyny poradźcie co mama robić,
                                          jak go karmić.
                                          Magda
                                          • winia5 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 22:49
                                            hej,
                                            dziewczyny naprawdę wam współczuję, że nie możecie jeść tylu smakołyków, ale
                                            wiadomo wszystko dla dobra waszych maleństw.
                                            Dzisiaj miałam taką ochotę na słodkie, jak nigdy dotąd i zjadłam prawie całą
                                            Milkę, mąz załapał sie na resztki, a zawsze było odwrotnie.
                                            Wiecie co, jak wracaliśmy z Bieszczad, też mi się zachciało słodkiego, mąż
                                            zaserwował mi Snikersa, i tak sobie jadłam go w samochodzie, nagle patrze a
                                            mały wpatrzony we ,mnie jak w obrazek, może raczej w to coś, co jadłam, ślini
                                            się nie miłosiernie, zaczyna wyciągać łapki i piszczy. No więc ja durna matka
                                            dałam mu pocmokać troszkę czekolady, i nie mogłam sie potem od niego opędzić,
                                            po każdym odstawiniu batona od ust był wielki krzyk, i co miałam zrobić, dałam
                                            mu jszcze polizać. Mały brudny, zadowolony, a potem dopiero pomyslałam o
                                            konsekwencjach typu kupka itp, ale naszczęście obeszło się bez efektów
                                            specjalnych, żadnych bóli brzuszka, nic z tych rzeczy.

                                            Temat teściowych i mam wraca tu jak bumerang, więc ja też coś napiszę o swoich.
                                            otóż moja mama widuje małego rzadko, wtedy go bawi, przytula, całuje, nie daje
                                            mi żądnych głupich rad, nie robi uwag, wręcz przeciwnie, jest ze mnie dumna, że
                                            tak świetnie sobie radzę. Zresztą wychowała siedmioro dzieci, a jak wiadomo
                                            czasy są inne, może byłoby inaczej, gdybyśmy mieszkali razem, ale nie sądzę.
                                            Teściowa oszalała na punkcie małego, tez nie wtrąca sie w wychowanie małego,
                                            czasami tylko doradza, że np. czas już ubierać małego cieplej, że zupke to
                                            powienien jeśc codziennie, a poza tym naprawde nie mge i nie powinnam narzekać.
                                            Niesutannie kupuje coś małemu, a to czapkę, a to body, dresik, gryzaczek, nawet
                                            mały ma u nich swój kocyk, drugą butelkę. Często u nich bywamy, "podrzucamy"
                                            małego, jak chcemy jechać na zakupy, bo jakoś nie preferujemy ciągania małego
                                            po supermarketach, tym bardziej teraz, gdzie sporo ludzi choruje, na dworze
                                            chłodno, a w takim sklepie kupa ludzi i bakterii dookoła.

                                            Cy któraś z was dawała już maluszkowi Misiowy Sad z Nestle, albo to mleko w
                                            kartoniku, ciekawa jestem, czy MS jest podobny do deserków Gerberaa, czy
                                            BoboVity i czy dzeciaczki chętnie piją i jedzą te nowości.

                                            I jak wam sie podobają nowe pieluszki Pampers Activ Baby, bo jak na mój gust są
                                            rewelacyjne, bardzo chłonne i jakies takie elastyczne, nie jusze małego tak
                                            mocno spinać, a i tak nic nie przecieka.

                                            A co do antykoncepji, to gin zaleciła nam gumki, stwierdziła podczas badania
                                            piersi, że chyba już niedługo będe karmić, nie wiem, tylko po czym tak
                                            twierdzi, fakt, że teraz piersi nie sa juz takie baloniaste, jak kilka miesięcy
                                            temu, ale mleczko nadal leci, mały się najada i to najważniejsze. A po
                                            karmieniu przepisze mi jakies słabe pigułki jednoskładnikowe, zobaczymy.

                                            malika chyba trzyma nas w napięciu z tym 1001 postem, ma nadzieję, że u niej
                                            wszystko ok

                                            dobrej nocy
                                            Ania
                                            • godiva Re: Wracamy..;-) 14.10.04, 07:44
                                              Hejka!

                                              Eklon - no rzeczywiście ładny Twój synuśsmile I takie ma dojrzałe spojrzenie.
                                              Zdajesz sobie sprawę, że jest już przyobiecanysmile Hi hi.

                                              A teraz odpowiedzi na niektóre kwestie:
                                              1. Misiowy Sad - ja daję mojej małej od niedawna - zjada, a jakże - musicie
                                              tylko wiedzieć mamy karmiące piersią, że tam w składzie jest mleczko
                                              modyfikowane. A moja takie pije, więc nie mam oporów. Chyba to lubi, dość
                                              powiedzieć, że wczoraj skonsumowała dwa pudełka (x 100g) jabłka z wanilią.

                                              2. Teściowie, rodzice, bo jeszcze się nie wypowiadałam. Mieszkamy z rodzicami
                                              (!) i czasami denerwuje mnie moja własna mama, chodzi oczywiście o "delikatne"
                                              zmiany w sposobie żywienia i ogólnej pielęgnacji dzieci w stosunku do tych
                                              sposobów sprzed 30 lat... Mama nie mogła zrozumieć: 1. że tak zależy mi na
                                              karmieniu piersią i nie daję dziecku mleka z butli od razu! 2. Kiedy już
                                              podałam butlę, dlaczego to nie jest mleko krowie - przecież takie zdrowe! 3.
                                              Dlaczego katuje dziecko łyżeczką zamiast podać zupkę w butli! I wiele innych -
                                              sądzę, że typowych dla tego pokolenia pytań. A hasło mojego ojca - zawsze to
                                              samo, w komentarzu na to, czemu nie daję małej tego co ja jem i na moje
                                              tłumaczenia, że alergie, że inne schematy żywienia, że przecież chyba milion
                                              lekarzy nie może się mylić, twierdzi ironicznie "no tak, teraz dzieci to mają
                                              inne żołądki..." Bez komentarza. Natomiast teściowie - są dochodzący i o dziwo -
                                              do dziecka mi się nie wtrącają, a mąż twierdzi wręcz, że 'oni się Ciebie
                                              boją' smile he,he,he. Też mi Ewę rozpuszczają, bo to pierworodna dla dziców i
                                              teściów.

                                              Coś z tym Cerazette musi być na rzeczy, mój gin. stwierdził tylko, ja to mogę
                                              pani przepisać, ale mi na tym "dwie baby zaszły w ciążę". Mój z kolei optował
                                              za spiralą. A u nas na razie (b. sporadycznie zresztą) gumka, a właściwie
                                              wstrzemięźliwośćsad

                                              Zatrzęsło mną trochę, jak przeczytałam Winiu o Twojej lekarce i jej
                                              stwierdzeniu, że już długo nie pokarmisz...Kurcze to jak to jest? Widziała jak
                                              Twoje dziecko pije? To podobno od dziecka zależy w głównej mierze, jak długo
                                              się karmi. Skołowana jestem zdeczko. Miękkie piersi to ja już mam z 4 miesiące,
                                              a mała jakoś przybiera na wadze, fakt, że jest dokarmiana. Nie wiem... ci
                                              lekarze to czasem jak coś palną, a niech to jeszcze padnie na podatny grunt
                                              (jak ja) i potem sie pacjent zupełnie niepotrzebnie zadręcza.

                                              A, i jeszcze pampersy, może i są lepsze, ale też i droższe chyba - ja płacę W
                                              PROMOCJI 44 PLN/ za opakowanie 56 sztuk, a Wy? Strasznie trudno u mnie dostać
                                              ekonomiczniejsze Jumbo Pack'i w rozmiarze 4. Chyba niedługo i tak przesiądziemy
                                              się na 4+.

                                              Coś się ostatnio płodna zrobiłam - chyba mam za dużo czasu... Albo lepszą
                                              organizację pracy. Pewnie, że to drugiesmile

                                              Pozdrawiam
                                              Godiva
                                            • eklon NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 08:09
                                              Cześć dziewczyny!
                                              ale się cieszę! Jutro moja mama wyjeżdża na wycieczkę i nie miałabym z kim
                                              zostawić małego i dlatego dla mnie już dziś ok. 15-tej zacznie się weekend!
                                              Ciekawe, czy Michał to załapie i da mamie jutro pospać!
                                              Nie będę pisać nic o spaniu, bo powoli zaczynam wierzyć w magię forum!

                                              Mag-da, próbowałaś mieszać Twoje mleko z tym sojowym i tak podawać je Heniowi?
                                              Tak wyczytałam na alergiach robią niektóre dziewczyny. Ja nie daję Michałowi
                                              mleka sojowego. Ściągam tylko swoje na jedno karmienie a reszta to już tylko
                                              cycuś zupki i deserki!

                                              Mój Michał ma podobno skazę białkową, ale staram się od czasu do czasu coś z
                                              nabiału jednak przemycić, ale nie robię tak jak Ty Sylwia, że jesz kilka dni z
                                              rzędu, tylko po prostu zjem troszeczkę jednego dnia, później kilka dni przerwy
                                              i znowu coś próbuję. Wczoraj wprawdzie zgrzeszyłam i dałam się namówić
                                              chłopakom z pracy na ciastko Tiramisu. Dzisiaj czekam na efekty! Pewnie po
                                              południu powita mnie Indianin! Poza tym nasza pani doktor twierdzi, że Michał
                                              jest najprawdopodobniej uczulony na marchewkę! Więc jej ostatnio unikamy,
                                              chociaż też nie tak drastycznie, tzn. od czasu do czasu też coś wszamam.

                                              Winia! Ty to masz dobrze, ja nie tęsknię za czekoladą, ale za zwykłym ciastem
                                              biszkoptowym z galaretką najlepiej z owocami leśnymi albo truskawkami! Za
                                              czekoladą nigdy nie przepadałam, ale jakieś ciasto wyprodukowane przez moją
                                              siostrę ... ślinka cieknie...
                                              Poza tym marzę już o zwykłym serku, takim najzwyklejszym twarożku nie w
                                              ilościach aptecznych a w hurtowych smile

                                              Ale co ja Wam będę smęcić!

                                              Byłam wczoraj tak zmęczona, że nawet nie obejrzałam do końca meczu, a jestem
                                              chyba dość nietypową kobietą bo bardzo to lubię, ale w przerwie oczy zaczęły mi
                                              się same zamykać a panowie grali w pierwszej połowie taką kaszanę, że poszłam
                                              spać.

                                              Muszę zwrócić honor mojemu mężowi. Po chwilowym kryzysie i to bez żadnego
                                              tłumaczenia powoli wszystko wraca do normy, tzn. zaczyna się zajmować Michałem
                                              i pomagać w domu. Chyba zrozumiał, że moja mama nie przyjeżdża do nas
                                              codziennie rano w charakterze gosposi tylko opiekunki do dziecka i że on też
                                              musi się nim czasami zajmować. Poza tym on jutro znowu wyjeżdża w przyszłym
                                              tygodniu znowu na kilka dni i chyba zaczyna zauważać jak wiele mu ucieka z
                                              atrakcji Michałowych, a ich ostatnio coraz więcej! Przyzwyczajamy naszego
                                              juniora do kojca, a on już zaczyna wymyślać sposoby, żeby się tylko z niego
                                              wydostać!

                                              Byliśmy wczoraj na zakupach. Oglądaliśmy krzesełka, ale jeszcze żadnego nie
                                              kupiliśmy! Jakie Wy kupujecie, a może już kupiłyście?
                                              My zastanawiamy się nad takim plastikowym firmy Polak - Julia, ale kosztuje
                                              prawie 500zł. Czytałam na ezakupach, że fajne i tanie są w Ikei, więc chyba w
                                              sobotę wybierzemy się do Wrocławia i tam sobie pooglądamy. Zależy nam raczej na
                                              takim, które można złożyć i odstawić w jakiś kąt.

                                              Napiszcie co Wy kupujecie...
                                              • eklon Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 08:43
                                                a zapomniałam dodać, że pani doktor wczoraj na szczepieniu powiedziała, że
                                                Michał jest duży i że to TYPOWE dla atopików! Więc ja już też nic Mag-da nie
                                                rozumiem, bo skoro Twój Henryś tak mało przybiera to może nie ma AZS tongue_out

                                                Godiva - to na pewno kwestia organizacji pracy! Wiem coś na ten temat, bo ja
                                                też piszę w pracy smile Jak to dobrze mieć dostęp do netu nie tylko w domku! A u
                                                nas w firmie nie każdy ma dostęp do internetu ;-( jaki ten świat
                                                niesprawiedliwy!

                                                Aaaa miałam iść się dziś zaszczepić przeciwko grypie, ale coś mnie gardełko
                                                boli, więc chyba dam znać, że przyjdę w późniejszym terminie.

                                                Skoro link działa, więc daję jeszcze raz!

                                                foto.onet.pl/albumy/album.html?id=26066&q=emarchwiak&k=2
                                                • jagna.04 Stało się! 14.10.04, 09:30
                                                  Wreszcie, dziś po raz pierwszy moje maleństwo wzięło swój duży paluszek od
                                                  nóżki do dzioba! Ależ to jest piękny widok. Tak na to czekałam.

                                                  Mag-da, szczerze mówiąc nie rozumiem czemu martwisz się wagą Henryczka. Moje
                                                  dziecko miesiąc temu miało 8300 (a Twój jest jakieś dwa tyg. młodszy), i uważa
                                                  się że jest grubaskiem. Specjalnie zajrzałam do naszych siatek centylowych i wg
                                                  nich jest typowym średniaczkiem. Waga wzorowa smile. Nikodem też ostatnio miał
                                                  mniejszy apetyt i tył w podobnym tempie jak Twój synuś a od kilku dni mam
                                                  wrażenie,że znów je więcej. Nie martw się, Henryk nie pozwoli się skrzywdzić.

                                                  Godiva, ja kupiłam pampersy active baby 4+, pomimo, że używaliśmy 4. Nie widzę
                                                  żadnej różnicy w rozmiarze! Za to te zwykłe moim zdaniem lepiej chłoną.

                                                  Malilko, mam nadzieję, że to tylko awaria kompa. Długo Cię nie ma i zaczynam
                                                  się martwić.

                                                  Buziaki
                                                  • jagna.04 Re: Stało się! 14.10.04, 09:35
                                                    Ta waga wzorowa i typowy średniaczek to oczywiście o Henryczku, bo mój to
                                                    raczej waga cięższa.
                                                • male_co_nieco Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 09:30
                                                  Znowu przerąbana noc. Igor obudził się o ok.2 i nie spał doo prawie 4,
                                                  wprawdzie nie było płaczu ale wiercił się, ciągnął mnie za włosy , wkładał mi
                                                  palce do nosa, podszczypywał ,że też w stosunku do taty nie stosuje takich
                                                  pieszczotsmilejeść nie chciał, popodgryzał mnie tylko, za to wypił ponad 200ml
                                                  herbatki.no i oczywiście światełka najlepsze. Jak zasnął myślałam,że pośpi
                                                  dłużej niż zwykle ale gdzie tam przed siódmą pobudka. No i obudził się z jakimś
                                                  paskudztwem na twarzy, podejrzewam soję , dzisiaj idziemy na szczepienie to
                                                  zobaczymy co pani doktor na to.

                                                  Co do krzesełka to my mamy cam futura, a u dziadków najzwyklejsze drewniane.
                                                  Jeśli idzie o polaka to nie wiem Eklon,czy robisz zakupy przez net ale na
                                                  alllegro nowe krzesełka polaka(julia) można kupić za 369, przynajmniej niedawno
                                                  za tyle chodziły, jak doliczyć koszty przesyłki to nie powinno być więcej niż
                                                  400, zawsze to trochę taniej.

                                                  Zbliżamy się do 1000 a Malilka milczy, może awaria?? miejmy nadzieję ,że
                                                  wybrana większością głosów założycielka nowego wątku odezwie sięna czassmile
                                                  A jesli już w temacie założycielek, to wczoraj w fotoalbumie onetu natknęłam
                                                  się na album titicaki(no chyba że bardzo podobnej osóbki, ale mąz wydaje się
                                                  był ten samsmile )Fajny facecik z jej Alexa.

                                                  Oki, uciekam jeszcze coś zrobię póki junior śpi
                                                  • male_co_nieco Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 09:33
                                                    Jagna GRATULACJEsmilei pozdrowenia dla Nikusia.
                                                  • malilka Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 10:06
                                                    Witajcie kochane smile
                                                    Chwilę mnie nie było, a już tyyyyle wyprodukowałyście, że hej! U nas wszystko
                                                    ok. ale padł mój komp, a że mąż informatyk to wiadomo-szewc bez butów chodzi.
                                                    Teraz piszę na przedpotopowej klawiaturze podpiętej do zwojowiska kabli, mam
                                                    nadzieję, że to tymczasowe rozwiązanie chwilę pochodzi.
                                                    Nowy wątek Wam rozpocznę, choć w 1001 post pewnie nie trafię, bo posty
                                                    przybywają ostatnio w tempie ekspresowym smile
                                                    U nas nocki nadal tragedia, między 1 a 4.00 właściwie nie śpię, nie licząc
                                                    drzemek 10-15 minutowych. Jedzonko dopiero o 5.00. Mój niemąż w sobotę rano
                                                    leci służbowo do Chorwacji na 5 dni, więc zostanę sama, chyba poproszę moją
                                                    mamę, żeby się wprowadziła chociaż na 2 dni- jak się młody obudzi, to się
                                                    będzie z nim bawić, a ja się wreszcie wyśpię!
                                                    Od 2 dni wyeliminowałam karmienie o 17.30, bo mój głodomorek za często jadł- o
                                                    15 zupka, o 17.30 pierś i o 19.30 znowu pierś. Według schematu karmienia
                                                    niemowląt (październikowe "Dziecko") 7-miesięczne niemowlę powinno jeść 5-6
                                                    posiłków na dobę, w tym pierś, a mój jadł 7 i moim zdaniem po południu
                                                    zdecydowanie za dużo. I teraz jest zupka o 15.00, potem o 18.45 kleik, kąpiel i
                                                    pierś na poprawkę. W międzyczasie deserek i jest ok, wytrzymuje bez problemu.
                                                    Ale zaczął wsuwać takie ilości, że szok, pewnie nadrabia też nocne niejedzenie.
                                                    Wczoraj po 220ml gęstej zupki z mięsem rozdziawił buźkę z minką "jeszcze!".
                                                    Zjadł jeszcze 100ml i ciągle otwierał pyszczek, ale więcej mu nie dałam, bo się
                                                    bałam, że pęknie. Apotem na popicie wciągnął 70ml soczku, nie mogłam wyjść ze
                                                    zdumienia smile A wieczorem kleik na moim mleczku (120ml) plus 140ml gruszek, więc
                                                    też niezła ilość. Ostatnio mleko leci ze mnie obficie, wieczorem bez problemu
                                                    ściągam 150-180ml, a już był moment, że 90ml było trudno.

                                                    Godiva, u nas jumbo paczki pampersów są w każdym hiperze, ostatnio wszędzie
                                                    były w promocji 49zł za 80szt (te Active Baby), więc mam zapas na 2 miesiące.
                                                    Mały na razie nosi rozmiar 4 (9kg, 73cm wzrostu), tylko na noc zakładam 4+.
                                                    Winia, co Ci lekarka przepisała na suchość? Bo ja od porodu też się z tym
                                                    zmagam sad A teorie lekarki o karmieniu olej, to jakaś totalna bzdura, żeby
                                                    tak "zaocznie" ocenić laktację.
                                                    Nika, kisiel dla malucha na pewno jest ok, ja zacznę dawać jak tylko mi się
                                                    skończą gruszki, bo na razie niech mały korzysta ze świeżych owoców. A w
                                                    temacie jedzenia to z mięs mały je królika, kurczaka i indyka i chyba
                                                    wystartuję z zupką na wywarze mięsnym. Przymierzam się też do wprowadzenia
                                                    żółtka, bo mały anemii nie ma (uff), ale jest w dolnych granicach normy i
                                                    mięsko musi jeść codziennie.

                                                    U mnie teściowa wyznaje zasady podobne do mnie, za to moja mama ma nieustanne
                                                    jazdy. Celiaklie czy nietolerancję glutenu to ja wymyśliłam sama, bo za dużo
                                                    czytam o chorobach (ten tekst mnie rozwala!) i mały powinien już dostawać
                                                    skórki od chleba do memlania, bo ma ząbki. Ja i moja siostra od 5 m-ca byłyśmy
                                                    sadzane w rogu kanapy, podparte poduszkami i kręgosłupy mamy proste, a jak ja
                                                    będę trzymać dziecko na podłodze na brzuchu to mi do roczku nie usiądzie i w
                                                    ogóle robię mu krzywdę. No i dlaczego mu nie daję żurku, zalewajki i ogórkowej
                                                    i kiedy on wreszcie będzie mógł zjeść kawałek ciasta domowego, bo mama nie może
                                                    się doczekać, żeby mu upiec... No i najlepsze- mały budzi się w nocy, bo jest
                                                    głodny, mam chude mleko, bo sama jestem chuda (a to z kolei dlatego, że jem za
                                                    mało mięsa) i powinnam dawać na noc butelkę. Górna skala siatki centylowej
                                                    mojej kluski do mamy nie przemawia. A jak już nie chcę dawać mieszanki, to
                                                    powinnam wieczorem ściągnąć mleko i dać dziecku z butelki, żeby wiedzieć ile
                                                    zjadł, bo jak ssie pierś to nic nie wiadomo i przez to jest głodny. No ciekawe
                                                    co by mojej mamie dała wiedza, że mały zjadł 100, czy 200ml... Oj mogłabym tak
                                                    długo, chociaż moja mama jest kochana, a poza wnuczkiem to świata nie widzi.
                                                    Te dobre rady to olewam i nie stresuję się, ale wkurza mnie strasznie, że
                                                    ciągle gada do małego coś w stylu "co kochanie, mamusia Cię głodzi? poczekaj,
                                                    jak przyjedziesz do babci na obiadek", albo "co taki jesteś poważny? rodzice
                                                    się z tobą nie bawią, nie zajmują? moje biedactwo.." itd. Dostaję szału, bo
                                                    przecież lada chwila dziecko zacznie rozumieć, a mama ciągle takie negatywne
                                                    głupoty opowiada i mimo moich próśb nie jest w stanie nad tym zapanować. Na
                                                    razie mama nie robi niczego wbrew mnie, ale nie wiem co będzie jak mały będzie
                                                    większy....
                                                    Uciekam na razie, papa
                                                  • malilka Trafiłam 1000 post :) 14.10.04, 10:10
                                                    No i proszę, przypadkiem się udało smile
                                                    No to otwieram kolejną część, proszę już tu nie pisać.
Pełna wersja