cody2 Witam kwietniowe Mamy!!! 18.08.04, 13:59 W końcu muszę zacząć z Wami pisać! Od jakiegoś czasu śledzę co się dzieję na tym wątku i muszę przyznać, że mi sie tu spodobało. Mam często podobne problemy jak Wy, może to głupio zabrzmi, ale czuje się pewniej wiedząc, że nie jestem sama z moim Małym. Może parę słów o nas. Na imię mam Sylwia, miszkam w Gdańsku. 26 kwietnia przyszedł na świat nasz Mały Obcy (3720g, 59cm). Alex jest potwornie czasochłonny, dostarcza nam wiele radości, troche trosk (12 dni spędziliśmy w szpitalu, gdy Mały miał 2 miesiące - infekcja dróg moczowych) i od czasu do czasu daje w kość. Pozdrawiam wszystkie Mamy , całusy dla Dziedziaczków!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Witam kwietniowe Mamy!!! 18.08.04, 14:39 Witam cody2! Wróciłam właśnie z karmienia i muszę powiedzieć, że odetchnęłam z ulgą. Wczoraj już myślałam, że mój łobuz tak się przyzwyczaił do butli, że już nie będzie chciał piersi w ciągu dnia, ale na szczęście wszystko w porządku. Dzisiaj pił normalnie i nawet się ucieszył na mój widok! Ostatnio jak przyjeżdżałam, to on był zawsze taki naburmuszony a dziś takie słoneczko na twarzy, że hoho! Od razu chce się żyć Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w przeziebienie...:((( 18.08.04, 14:52 Hejka! Witam sedrecznie wszystkie nowe mamy i maluszki, super ze w koncu odezwalyscie sie, razem zawsze razniej)) U nas od soboty panuje w domu preziebienie(pierwszy byl Kamis obudzil sie juz z katarkiem i meczyl sie 3 dni najgorsze byly noce, sam wydmuchac noska nie umie, zatykalo go i budzil sie co pol godziny z placzem, padalam na nos, no ale co zrobic! w poniedzialek z Malym bylo juz o wiele lepiej tylko ze przeszlo na mnie dzisiaj Maly szaleje a ja ledwie widz ena oczy, nos zapchany, boli mnie gardlo ...czuje sie strasznie(popijam mleczko z miodem, mam nadzieje ze pomoze, zastanawiam sie czy nie wziac tego syropku, ktory dostal Kamis od lekarza na ten katar, ale chybabym musiala wypic pol butelki zeby u mnie zadzialal Wlosy- to nastepny moj koszmar( wypadaja garsciami, podcinalam juz, ale chyba tez zdecyduje sie na wersje krotsza, lykam witaminki, dobry szmpon i nic...buuuuu( Kamilek testuje nowe jedzonko i bardzo mu smakuje, oprocz marchewki, ktora tez probowalam i jest przeokropnajadl juz zielony groszek, marchewke, jabluszko i wczoraj dostal pierwsze lyzeczki dyni i smakowala mu Sylwia a moze to naprawde wina siersciucha!!!przez te dwa tygodnie postaraj sie zeby Jedrus nie mial kontaktu z wszelkiego rodzaju siersciuchami i odstaw ten nabial, jajka zobaczysz co bedzie sie dzialo a moze Maly ma uczulenie na plyn do kapieli lub na proszek??zmien plyn, proszek -plucz kika razy ubranka, moze wyrzuc kremy czy oliwki jakimi go smarujesz, tutaj w usa gdy kamis mial te krostki lekarka kazala mi odstawic wszelkie kosmetyki i niczym go nie smarowac, do kapieli tylko dodaje kropelke plynu i niczym go nie smaruje, czasami pupcie oliwka lub kremem i Mis ma skore sliczna, no i teraz kapie go za rada Malilki co 3 dni w Kali, sprobuj i Ty, to pomaga na takie problemy a moze to ten krochal skoro czesto Jadrusia w tym kapiesz??obserwuj, powyrzucaj podejrzane rzeczy i badz dzielna, a jak wrocisz do domu i mimo diety cos taz znowu zacznie sie dziac to niestety chyba kot, tylko ze gdzies czytalam ze wtedy to i dywany trzeba prac albo wyrzucic bo siersc mimo ze zwierzaka nie ma zostaje na dlugo mimo odkurzania...oj ale sie rozpisalam, ale to chyba dlatego z emowic nie moge) pozdrawiam serdecznie Anka Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: przeziebienie...:((( 18.08.04, 15:40 Witajcie, na początku witamy z Szymonkiem nowe mamy i maluszki. No i nie było mnie kilka dni, a tu tyle do czytania. Nika- ja to już wogóle boję się czesać, rozczesuję włosy rano, spinam bądź związuję w kucyk i tak chodze do wieczora. Poprostu tak strasznie mi włosy wypadają, garściami, a mycie to już jest koszmar. Chyba jak sie nie poprawi, to pójde do fryzjera i troche skrócę, albo zmienie fryzurę, bo mam już dość ciągłego obskubywania się z wypadniętych, zwisających kudłów. A co u nas, jesteśmy po kolejnym weselu i stwierdziłam, że jak narazie to dość imprez, bo moja kondycja nie jest zbyt dobra, nie wspominając o znacznie uszczuplonym portfelu. Bylismy dzisiaj na wizycie u neurologa. Pani doktor bardzo miła, obejrzała Szymusia, postukała młotkiem, powyginała na różne strony. Generalnie jest wszystko dobrze, mały rozwija sie prawidłowo, tylko słabo ciągnie główkę, jak sie go złapie za rączki z pozycji napleckach, i leżąc na brzuszku wysoko podnosi główkę, i przy tym nóżki, i robi tzw. kołyskę. Dostaliśmy kierowanie na rehabilitację, w piątek mamy pierwsze spotkanie. Będziemy musieli ćwiczyć w domku, bo na początku października wizyta kontrolna i ocena postępowania małego. A jutro idziemy nareszcie na szczepienia, neurolog zaleciała szczepionkę skojarzoną, ze względu na te , jak to nazwać, niedociągnięcia małego. W trakcie ciąży na USG lekarz wykrył u małego torbiel w przegrodzie przezroczystej no i to też jest tego przyczyną, i przy okazji dostaliśmy skierowanie na USG ciemiączkowe, czy jak to się tam nazywa. Także ten i przyszły tydzień upłynie mi na lataniu po lekarzach, ale wszystko przecież dla dobra małego. Wczoraj mały strasznie mi marudził, akurat były u nas obie babcie, więc odrazu termometr poszedł w ruch, no i ogólna panika była, ale takie są przecież babcie... pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: przeziebienie...:((( 18.08.04, 17:03 No i doigrałam się! W pracy klimatyzacja, w samochodzie klimatyzacja, w domu okna pootwierane na przestrzał, no i oczywiście zaczęło mnie boleć gardło i niepokojąco coś lecieć z nosa! Dziewczyny jakie tabletki mogę wziąć, żeby temu jeszcze zapobiec, zanim rozwinie się na dobre? Karmię Michała piersią, więc nie chcę od razu drastycznie. Mleko z miodem odpada, bo niestety miodu nie trawię! Czosnek podobno przy karmieniu też niewskazany, bo mleczko cuchnie! Więc co? HELP! Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: przeziebienie...:((( 18.08.04, 17:51 Witamy nowe mamusie U nas dziś straszny upał, mam nadzieję, że to się skończy jakąś burzą, bo dziecko mi od rana marudzi, ciągle biedaczek jest zgrzany i spocony, bardzo mi go szkoda. Wprowadzanie nowych pokarmów trwa, marchewka została przyjęta może bez entuzjazmu, ale je ją i nie pluje, a kupki są 3x dziennie i różnią się od wcześniejszych tylko kolorem, więc marchewka pozostanie w diecie małego. Jutro dostanie młodą marchew z ziemniakiem. Dziewczyny, czy Wy pilnujecie pór podawania posiłków? Bo jak nowość to wiadomo- trzeba podać rano, żeby obserwować dziecko, ale jak już wiadomo, że jest ok, to chyba warzywka powinno się podawać w porze obiadowej, żeby wyszedł z tego z czasem obiadek, a owoce w porze podwizorku, dobrze myślę? I kiedy można jednego dnia podać i warzywko i obiadek? No i co z popijaniem? Wprowadzanie pokarmów stałych wiąże się ponoć z koniecznością podawania płynów- ale może sama piers wystarczy? Asik, napisz też co w Stanach zalecają do podawania do picia, skoro soki się wprowadza po 1 roku życia.Strasznie skomplikowane to rozszerzanie diety )) Eklon- w rodzinie są działki, ale rosną tam tylko jabłka i gruszki, chyba już za późno na sadzeni marchewki? A co do przeziębienia to jeśli mleko z miodem nie (może się zmuś, ja też miodu nie znoszę, a w tym zestawieniu w czasie choroby jakoś piję), to jeszcze herbatka z malinami, dużo witaminy C, no i jeśli chodzi o czosnek, to ja jem rzeczy nim przyprawione (bo go uwielbiam!) i młody nie narzeka na smak, czy zapach mleka )) A z owoców to surowe jabłko jak najbardziej możesz dać, bo to niby owoc, ale dla dziecka to jest kwintesencja smaku kwaśnego, nie słodkiego. Godiva- musisz być dzielna w pracy bez Ewuni, nie masz innego wyjścia! My kobiety jesteśmy twarde Sylwia, Ty też bądź twarda- 2 tygodnie takiej diety jakoś przeżyjesz, a jak słusznie napisała eklon pozytywy są Ja też dołączam do grona łysiejących w nadal ekspresowym tempie.... To wprost przerażające Po myciu głowy staję nad umywalką i rozczesuję włosy i wtedy na umywalkę lecą stosy moich włosów, aż jest cała czarna (( Jak raz niemąż to zobaczył, to był w cięzkim szoku, bo myślał, że ja zwariowałam i rwę włosy z głowy )) Póki co nic na wypadanie nie pomaga, muszę iść jeszcze bardziej podciąć włosy, bo z mojej kitki zrobił się już prawie mysi ogonek, buuuuu (( Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: przeziebienie...:((( 19.08.04, 08:52 czosnek oczywiście stosuję jako przyprawę, szczególnie w masełku czosnkowym do grilla, czy też sosu tzatziki, ale myślałam o jedzeniu czosnku na chlebie z masłem, bo moja siostra stosowała to w czasie przeziębienia (czosnek jest podobno naturalnym antybiotykiem). Siostrze pomogło, ale córa otrząsała się i kręciła przy piciu, więc musiała zrezygnować. Wczoraj położyłam się trochę wcześniej, bo mówią, że sen jest najlepszym lekarstwem i dziś już trochę lepiej. Przynajmniej choroba dalej się nie rozwija! Ponawiam pytanie, czy któraś z Was wycofała się, po wprowadzeniu zupek? Bo mój Michał, nie chce ich jeść od nikogo innego tylko ode mnie i niestety nie wchodzą w grę jako zastępczy posiłek podczas mojego pobytu w pracy, więc chcę je wycofać z jego menu i zastąpić deserkiem. Właśnie ze względu na pory dnia o które pytała Malilka! Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: przeziebienie...:((( 19.08.04, 13:25 Witam! Na początek powiem o rozkładzie dnia żywieniowego mojego dziecka, co bedzie też odpowiedzią na pytanie malilki. Jako, że od poniedziałku pracuję trochę nam się pozmieniało. Nad czym obolewam, bo zmierzamy prostą drogą do braku cycusia Moja mała ssie mnie jeszcze prezd pracą, mniej lub bardziej efektywnie, raczej mniej, bo bardzo lubi spac i kiedy wychodze (o 6.30) to ona śpi w najlepsze, więc budę ją koło 5, 5.30, żeby trochę pociamkała, Potem około 9, 10 wypija mleczko (nie moje) i teraz wypija około 160 (kiedy byłam w domu nie było takiej potrzeby), około 12 zjada zupkę - teraz już cały słoik (od dwóch dni), potem wracam, wiec zjada mnie, ale niestety po godzinie jest znowu głodna (zaczynam tracić najwyraźniej pokarm((( i zjada kaszkę około 100 ml - butelką nie chce, musi być łyżeczką, a potem to już różnie - daję jej pierś często, bo chce jeszcze trochę utrzymać moją marną laktację, czasem zje jeszcze deserek, ale nie zawsze wystarczy czasu, no i na koniec znowu butla - najwiecej zdarzyło się Ewuni wypić 180 ml, czasami poprawia cycem. Ja już cierpię z powodu zbliżającego się odstawienia małej... a chciałam wytrzymać rok..., widocznie za dużo chciałam Pozdrawiam Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: przeziebienie...:((( 19.08.04, 13:33 Cześć dziewczyny... u mnie dla odmiany wielkie wietrzysko, ze dwa razy już podnosilam suszarkę z praniem na balkonie...mała własnie tam spi i chyba czuje sie w wózku jak w samolocie, bo tak trochę trzęsie.... u nas nadal bez zmian, karmię piersia ale juz mnie świerzbi aby spróbowac nowych pokrmów...mała domowym sposobem zwazona wyszło ż ema 8200 gram..jest co nosić. Ma stałe pory spania i jedzenia. zaczeła się rpzewracać z brzuszka na plecy ale nieświadomie, tylko wtedy gdy za wysoko sie wychyli lub podniesie jedną z rączek..łapki lądują nonstop w buźce, ale nózki nadal nie....zadziera je do góry ale w stronę buzi nie idą. Ok a teraz po przeczytaniu postów.... to po pierwsze, witam serdecnzie nowe mamy, super że jest nas wiecej godiva i mamaikoli..wspaniale są wasze córeczki....super fotki malilka, ja o tym kwasku cytrynowym napisałam, bo zdaża sie, ze naprwadę dodają różnych ulepszaczy do jedoznka takich maluskzów, mnie to takzę zdziwilo ale sprawdziąłm i w wielu produktach znalazłam wiecej niżeli powinno być, czyli jak warzywko to tylko jeszcze woda, a tam np. w soczka cukier i inne dziadostwa. sylwia, ja juz chyba kiedys pisałam, ze moja mała miała wielkie problemy ze skóra, jak lekarz mówie, ze jest dobrze, to musisz w to wierzyć...pamiętaj najpierw ida w odstawkę kosmetyki, które czesto dla dzieci takze mają w sobie perfumy...jak cos to oliwa do wody a myj np, szarym mydełkiem, zmień proszek na platki mydlane i obserwuj, płucz ciuszki dwa raazy i prasuj, szczególnie tam gdzie malutka ma zgięcia, odstaw nabiał ale nie tak drastycznie, mleko jak najdalej, najlepsze są twarożki, ser zółty czesto uczula, głowa do góry...ja mała wyleczylam, chociaz jej skóry wygląd przypominał już atopowe zapalenie skóry, ale wszytsko poszło precz...wytrwałości, to najważniejsze...kalia do dody super sprawa...najwiecej naturalnych rzeczy.....a co do tych słoiczków, to faktycznie niektóre produkty to koszmar, jak będe w polsc eto podam amłęj z ogródka, to najlepsze....ale jak będe tutaj to musż eiśc do speckjalnego sklepu ekologicznego,aby kupić niepryskane warzywka i owoce...o kurcze i pomyslec, ze tak ciągnie ludiz do mcdonadów, ze teraz za naturę płaci sie wiecej niżeli za sztucznośc......kiedys bylo inaczej, a teraz pryskają, aby szybciej wyrosło, dojżało, interes sie kręci, kasa leci a o zdrowiu nikt nie pomysli...dobrze, ze ejszcze są babcie, które uprawiają przy domku pare warzywek i mozna zawsze od nich kupić kilka garstek dobroci natury... uciekam dziewuszki bo maąl sie obudziął....i zasysa piastkę aż słychac w pokoju... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 I szczepienie 19.08.04, 14:57 witajcie, tak jak w poście, my dopiero dzisiaj po pierwszym szczepieniu. jednak zdecydowałam się za namową neurologa na szczepionkę płatną Infanrix - ok 54 zł,mały wprawdzie troszke płakał, co ja mówię, przy ukłuci wręcz darł sie w niebogłosy, położyłam go po tym do wózka i odrazu zasnął. W domu popał jeszcze ponad godzinkę i pobudka na karmienie. A terazgo obserwuję, narazie nie marudzi, mam nadzieję, że dobrze zniesie to szczepienie i tu mam pytanie do mam, które też szczepiły dzieciaczki, tymi płatnymi szczepionkami,czy bardz arudziły, czy też nie. Co do karmienia, to ja niestety jeszcze się nie orientuję we wprowadzaniu nowych pokarmów, wprawdzie pilnie śledze wasze posty i tylko odliczamy dni, aż mały skończy 4 miesiące i ruszamy z jabłuszkiem, a potem marchewką. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: I szczepienie 20.08.04, 08:12 Winia5 - jaki minęła noc po szczepieniu? Mały miał prawo marudzić po szczepieniu, tym bardziej przy takiej temperaturze jaka była wczoraj. Ja poszłam z Michałem na spacer o 19-tej, bo miałam nadzieję, że jak go trochę przewietrzę to po takim ciężkim dniu będzie lepiej spał, ale niestety było tak gorąco, że niestety niewiele to pomogło. O dziwo wypił trochę herbatki, co mu się nigdy nie zdarza, więc musiało mu być na prawdę gorąco. Obudził się o 1- wszej do picia, mimo tego, że zostawiłam mu w pokoju okno otwarte na oścież! Później powtórka o 5-tej, ale na szczęście już padało, więc powietrze trochę się rozrzedziło. Ja już się nawet nie kładłam tylko prosto do pracy. Przynajmniej dzień będzie dłuższy, a już na pewno popołudnie z Michałem! Dzisiaj jesteśmy zaproszeni do dziadka na imieniny, więc na 100% Michał zapomni kto to mama, bo babcia z dziadkiem wezmą go w obroty! Napiszcie jak Wasze dzieci zniosły wczorajszy upał! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: I szczepienie 20.08.04, 08:56 Część Dziewczyny Pewnie znowu zapeszę,ale co tam wczoraj mimo strasznego upału mały był poprostu rewelacyjny. Zero marudzenia, nawet w wózku siedział bez protestów, spał bez problemów , "zabawiał" wszytstkich wkoło. Póznym popołudniu wybrał sie z tatą do osiedlowego sklepu, no i wrócili bardzo zadwoleni, nie wiem tylko który bardziej mąz mój stwierdził,ze jak na podryw to tylko z dzieckiem kobitki same zagadują , sprzedawczynie milutkie Wczoraj testowaliśmy marchewkę z ogródka( ta ze słoiczka wstrętna).Niestety młody nie bardzo ma ochotę na jedzenie łyzeczką, nawet skombinowanej przez babcie marcheweczki Uciekma b mały się obudził Nika Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: I szczepienie 20.08.04, 11:58 hej, e-klon, Szymonek wogóle nie marudził po szczepienieu, a noc przespał standardowo, ok 3 pobudka na karmienie i dalej spanko do 7. Być może tak dobrze zniósł, to szczepinie dzieki tej skojarzonej szczepionce, ponoc o niej dzieciaczki wogóle nie marudzą. Teraz nie żałuję, że zdecydowałam się właśnie na nią. A zaraz idziemy na rehabilitację, chyba ja jestem bardziej stremowana, niż mały, bo on to przynajmniej nie wie co go czeka, ale mam nadzieję, że te pół godzinki wytrzyma. Nie wiem, co mu sie stało, ale wogóle nie chce pić z butelki, ani wody, ani mleczka. Pluje, prycha, jednym słowem komedie. A wczoraj u na nie było takich upałów, generalnie był bardzo duszno co było pewnie zapowiedzią dzisiejszego deszczu. Od rana pada, ale teraz jest prynajmniej troszkę chłodniej. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
cody2 Re: I szczepienie 20.08.04, 13:08 Witam!!!!! Chyba lato sie skończyło, przynajmniej u nas, pada, jest 18stopni i póki co siedzimy w domku. Odnośnie szczepień to my idziemy we wtorek na drgą serię, tez mielismy opóźnienie. Też wykupilismy szczepionkę skojarzoną i w sumie nie było żadnych skutków ubocznych. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: I szczepienie 20.08.04, 14:08 Wczoraj upał był straszliwy- w ciągu dnia 34-35 stopni, nawet w domu było gorąco. W jednym miejscu w ogrodzie trochę wiało i tam siedzieliśmy, ale jak mały pospał w wózku przez pół godziny to miał całe plecki mokre i najlepiej mu było jak leżał na brzuchu na moich kolanach, bo wtedy był najbardziej wentylowany. Co jakiś czas nosiłam go do zraszacza ogrodowego, bardzo mu to się podobało i przez jakiś czas, póki nie wysechł, było mu wyraźnie lepiej. Wczoraj w ruch poszła też butelka z wodą, daję mu już mineralną nieprzegotowaną i jest na szczęście ok. Ostatnio w nocy dziecko mi się wybudza w czasie przewijania o 3-4 i potem nie może zasnąć przez godzinę. Nie wiem co z tym zrobić, bo ja go muszę przewinąć, bo o tej porze pieluszka jest już mocno napompowana, a poza tym śpimy do 9.00- 10.00 i ta następna też jest mocno zmoczona. A Wy przewijacie nadal w nocy? Młody namiętnie przewraca się z plecków na boczki, ale nadal nic więcej. Eklon- spokojnie możesz się wycofać z zupek, tyle że ja nadal siedzę w domu a i tak pediatra poleciła mi podawanie warzyw, właśnie zupki warzywnej i potem owoców. Na razie jesteśmy na etapie marchewki z ziemniakiem, tym razem Hippa i młodemu wyraźnie smakuje- dzisiaj rano zjadł 1/4 dużego słoiczka i jak tylko widział łyżeczkę to rozdziawiał buźkę, a jak chciałam przestać to zaczął piszczeć. Jutro dokończymy słoiczek i będzie kolej na brokuły, a potem to sama nie wiem- albo zupka jarzynowa, albo przejdziemy już do owoców. Po marchewce, która nawet ma na opakowaniu napisane, że działa zestalająco na kupki rzeczywiście tak jest- kupki nie są półpłynne, ale takie własnie jak papka ze słoiczka- nawet kolor macrhewkowy, hehe ) Ale zaparć nie ma, więc może być. Godiva- przede wszystkim nie stresuj się! Pamiętaj, że laktacja zaczyna się w głowie i jeśli będziesz wierzyła, że masz wystarczającą ilość pokarmu to tak będzie, odwrotnie niestety też to działa. Skoro pracujesz to wiadomo, że Ewunia musi jeśc w dzień inne pokarmy, ale wile kobiet karmi piersią tylko przed pracą, po i w nocy i potrafią tak przez rok, więc i Ty dasz radę! Jedna moja koleżanka pracuje po 12 godzin i karmi córcię tylko w nocy i to już trwa kilka miesięcy- piersi się bez problemu "przestawiły". A jak wracasz z pracy i po jedzeniu z piersi mała po godzinie jest głodna, to może po prostu przystaw ją po raz kolejny, zamiast dawać butlę? No i jak u Ciebie wyglądają nocki? Mała wisi na piersi, czy śpi? Bo niewątpliwie w takim modelu trzeba dość często karmić w nocy, żeby laktację utrzymać... Sylwia, ja w przeciwieństwie do Opolanki myślę, że powinnaś odstawić na 2 tygodnie cały nabiał, bo jak będziesz jadła twarożki to nigdy się nie dowiesz, czy Jędruś ma skazę, czy nie- przecież nawet śladowa ilość białka powoduje zmiany alergiczne. I oczywiscie trzymam kciuki, żeby się okazało, że to nie skaza, tylko jakaś wysypka kontaktowa Winia- ja szczępię małego szczepionkami państowywmi (moja pediatra przekonała mnie do swojej filozofii) i chwilę po szczepieniu dziecko w ogóle zapomina, że było szczepione- żadnego marudzenia, czy zmiany w zachowaniu, zresztą płaczu przy kłuciu też nie ma, więc jestem zadowolona. Powiem Wam szczerze, że my z niemężem w ogóle jesteśmy za opcją nieprzesadzania i zamierzam już przejść na pranie w zwykłym proszku (Lovela czy Jelp kiepsko dopierają według mnie, a poza tym pościel i wszystkie ręczniki pierzemy w Arielu i mały nie ma żadnej wysypki), wody nie przegotowuję, butelki nie sterylizuję, zabawek nie piorę zbyt często- niech się młody oswaja z naturalną florą bakteryjną, a nie ze sterylnymi i nienaturalnymi warunkami, zwłaszcza że ma juz 4,5 miesiąca- to nie jest nieodporny noworodek. Na razie problemów brak A dzisiaj u nas też chłodniej i przyjemniej, ufff ))) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia żegnam się na 2 tyg........... 20.08.04, 21:58 .......jadę z małym do rodziców. Dziewczyny, od wtorku jestem na tragicznej (wg mnie oczywiście) diecie. Cały nabiał won, wędliny-won, chleb-won, 99%procent żarcia-won. Jem: ziemniaki, marchew, buraki, brokuły - gotowane cukinie - lekko podsmażaną pieczywo chrupkie chleb bezglutenowy (paskudny) jabłka, dżem jabłkowy chrupki kukurydziane. tyle. Kupiłam mąkę bezglutenową i proszek do pieczenia takiż, zamierzam w domu upiec szarlotkę. Mam już dosyć, a jak patrzę na małego, to nie widzę sensu w ogóle. Skórka bez zmian. No wiem, że to za krótko, ale spodziewałam się chociaż jakiejś małej poprawy. Może faktycznie to nie jest alergia pokarmowa... Strasznie mi się chce jeść, a przecież zanim ja od nowa zacznę wprowadzać wszystko do swojego jadłospisu, to mały przestanie ciągnąć cyca, przerąbane. Coś mi się zdaję, że po tygodniu spasuję i zacznę słuchać lekarzy, a nie kobitek z forum o alergii Może on ma po prostu wrażliwą skórkę, przecież tyle dzieci ma problemy...no nie wiem. W każdym razie ze słoiczkami czekam minimum do 6 miesiąca, a jak pójdę do pracy dam mu Nutramigen, o ile zechce to paskudztwo pić. O boże, za miesiąc i ciut wracam do pracy!!!!!!!!!Jestem załamana......a jeszcze nie znaleźliśmy opiekunki, zawsze tak wszystko na ostatnią chwilę,a teraz jeszcze wyjeżdżam, szlag by to... no nic, trzymajcie się ciepło, jak wrócę, to się zaczytam na amen waszymi postami.... pa Sylwia i Jędrusiek Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: żegnam się na 2 tyg........... 20.08.04, 22:31 Witajcie, maliko, ja zdecydowałam się na tę szczepionkę tylko ze względu na neurologa i dlatego, że mały był juz tak długo odroczony. W sumie mąż stwierdził, że kiedyś takich szczepionek nie było, i zarówno my, jak i cała rzesza dzieciaków była nimi szczepiona i wszystko było ok. No ale jednak potem zmienilismy zadanie dla dobra małego. Sylwio, wytrwałości i cierpliwości w stosowaniu diety, nie daj się zwariować i daj sie u rodziców rozpieszczać jak tylko się da. co do proszku, to też ostatnio stwierdziłam, że już niedługo zaczne pomału mieszać narazie nasz (Persil) z proszkime małego i tak stopniowo zacznę wszystko prać tylko w Persilu. Przecież mały często leży w naszej pościeli, ręczniki czasami nasze, którymi go wycieram po kąpieli tez są prane w Persilu, i gdyby coś miało być, to pojawiło by się na skórce, a jak narazie Szymek ma ładną skórę, żednych problemów. Nawet za radą pediatry nie po każdym kąpaniu go oliwię, tylko buźkę smaruję kremem, i wystarczy Dzisiaj byliśmy na rehabilitacji. Ćwiczenia nie są skomlikowane, mam je traktować raczej jako rodzaj zabawy i w sumie wykonywać głównie przy przebieraniu. Małemu chyba się podobaja, bo się śmieje, i gaworzy przy tym. Ogólnie z małym nie jest tak źle, jak powiedziała rehabilitantka, ma jeszcze czas na niektóre rzeczy, przecież dopiero skończy 4 miesiące. Daje mu miesiąc, maksymalnie dwa i potem będzie wszystko dobrze, powinien zrównać się z rówieśnikami, jeżeli chodzi o rozwój ruchowy. A jutro chyba wreszcie uda się nam wybrać do księdza, żeby ustalić datę chrztu, bo już nas babcie naciskają, a czas tak szybko leci... Ania Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 marchewkowy początek 21.08.04, 17:36 cześć dziewczyny!!! dzisiaj pierwszy raz moja mała poczuła inny smak niż mamusine mleko...do buźki powedrowała marchewka ze słoiczka firmy hipp. Jednak jak tylko będe miała dostęp do niechemicznych warzywek, to sama jej zaczne gotować. Tak jak pisałam wcześniej, chciałam zacząć jej kulinarną przygodę kiedy bedę w kraju, czili za parę dni...ale po waszych postach nie wytrzymałam, już chciałam zobaczyć ta uciapaną mordkę. I udalo się..z łyżeczką nie było problemw, bo wczęsniej dawałam jej do pogryzienia, kiedy wydawało mi sie, ze swędzą ja ząbki. wiec podalismy chyba 4 łyżeczki, mała raz sie skrzywiła, ogólnie jakoś połykała i dawała sobie rade z nową konsystencją, a przy ostatniej łyżeczce, to wręcz czekaął, aż wyląduje w jej dziobie.... nie wiem tylko dziewczyny, czy ja dobrze robię, bo podałam jej te kilka łyżeczek, a potem dostała cycka...czy tak to sie odbywa, te początki????prosze podpowiedzcie mi...czy należy wprowadzac po mleku, lub wogóle w innej porze niz karmienie.... ale jestem zadowolona z naszej pociechy, jej sie tez podobało..oczywiście zrobiliśmy zdjecia, dla potomności...hihi Malilko, faktycznie z tym nabiałem to masz racje, ja takze do tego w ten sposób podchodze, ż e jeśli uczula coś to nawet anjmniej sze jego spożycie spowoduje wysypke, tlyko ja myslaął, ż e sylwia nie chce do kocna odstawić nabiału i dlatego poleciła lepiej twarożki niż ser zółty..ale teraz już wiadono, ze ścisła dieta jets jej wyborem... I dobrze, ze napisałas o tym, ze po marchewce może miec inna konsystencje kupki, bo o kolorze wiedziaąłm a o tym to nie...wielkie dzięki Sylwia, ja takze przez pewien czas byłam na takiej diecie, chyba pięć dni, ale wiesz co, moja koleżnka mi powiedizał, z eona już chociaż stara, to jak zje za dużó nabiału w ciągu dnia, to takze ją wysypuje.....może kwestia ilosci..ale pamiętaj pozytywne myslenie. moja mała to juz miała sącząca sie linfe pod zgięciami w kolankach i wszysko wyleczyłam ...cierpliwością, maścią, i naturalnymi kosmetykami.... winia, masz fajnie, ze będziesz mogła wprowadzac nowy proszek...moja mała nawet na proszek dla dzieic miała uczulenie, wiec teraz tylko płatki..myślę jednak, ze jejst juz starsza i moze ten jej organizm jest silniejszy, ale jeszcze chwilke poczekam i spróbuję najpierw proszek dla dzieci, bo nie mam zamiaru znów goic tych strasznych ranek na jej ciałku...oj jak ja wam zazdroszcze dzieciaczków z niewrazliwą skóra...ale i tak jest już bardoz dobrze. wszystko jem i jest ok.... Takze słyszałam, ze te cwiczonka to bardziej zabawa dla maluszka, zobaczysz chwilka moment i będzie wsyztsko ok....każde maleńswto ma swój rytm.... Dziewczyny pozdrówka....w poniedziałek w nocy lece do Polski..odezwę sie jeszcze przed wylotem.... miłej niedzieli Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: żegnam się na 2 tyg........... 21.08.04, 17:40 Hej Winiu, pewnie że w takiej sytuacji jak Twoja tez bym szczepiła skojarzonymi A tak w ogóle to dlaczego chodzicie na rehabilitację? U nas dzisiaj było dłuuugie spanie- mój synek wie, że mamusia musi czasem odespać, więc średnio raz na 10 dni śpi do 11.00, a ja oczywiście razem z nim. Dzisiaj wstał o 10.50, przez co wypadła mu jedna drzemka- jak wstaje późno to śpi 2x w ciągu dnia, nie 3. Jeśli chodzi o karmienie to dzisiaj było wyraźnie widać, że mały załapał o co chodzi z łyżeczką i dziwną papką- wsunął 1/3 dużego słoiczka Hippa (130g) marchewki z ziemniakiem (swoją drogą całkiem smaczna), na widok łyżeczki otwierał buzię i pewnie jakbym miała i chciała mu dać więcej to też by zjadł Bardzo się cieszę, że mój synuś na razie nie dosć, że ładnie je, to jeszcze niewybredny póki co Ostatnio strasznie mnie ciągnie do słodyczy (których poza okresem ciąży nigdy nie lubiłam)- zjadam codziennie tabliczkę czekolady dziennie, czasem jeszcze paczkę ciastek holenderskich Wagą co prawda nie muszę się przejmować, bo ważę 2kg mniej niż przed ciążą i wręcz jestem już za szczupła, ale co by nie mówić, to niezdrowy nawyk. Ale pewnie taka potrzeba organizmu... To samo mam z nabiałem- zawsze go lubiłam i jadłam, ale teraz pochłaniam w ilościach hurtowych- jak nie zjem kilku jogurtów dziennie to jestem chora, do tego 2 szklanki mleka, serki, twarożki- jak to widzę to aż mnie trzęsie... Poza tym okazało się, że na 99% będę mieszkała nadal w domu teściów do 10 września, więc w sumie moje słoneczko spędzi tu 2 miesiące, a to oznacza całe dwa miesiące przebywania non stop w ogrodzie- super! Teraz jest chłodno i pochmurnie, a młody śpi w najlepsze pod drzewami- widać, że jest mu dobrze Jak tylko wstani ejedziemy w trójkę na imprezę. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: żegnam się na 2 tyg........... 21.08.04, 21:55 hej! U nas dalej jakies okropne przeziebienie, ale juz powoli jest lepiej! Malilko tutaj podaje sie dzieciom wode z fluorem, w kazdym sklepie sa butelkowane wode z fluorem dla dzieci, nie wiem jak w innym stanach ale w ms, podaja dzieciom oprocz takiej wody fluor w kropelkach i nie ma problemu prochnicy. Opolanko moj Kamilek mimo ze zjada juz caly sloiczek(70ml) to zaraz po tym chce cycusia, je wtedy krocej co prawda ale zawsze, wogole to straszny cycoman)) Winiu, no wlasnie co z ta rehabilitacja? czy tylko dlatego ze Maly podnosi nozki do gory gdy lezy na brzuszku, robiac kolyske??moj tez tak czasami robi! i jakie macie cwiczenia?? Kamilek tez czasami potrafi sprawic, ze mama sie czasami wyspi co prawda pobudka jest o 6 rano, ale np dzisiaj jak zanal o 9 to obudzil nas tatus o 12.15))i teraz znowu spi(u nas jest prawie 15), mam nadzieje ze to dlatego ze jest deszczowo a nie ze lapie znowu cos ode mnie! bo kichanl mi dzisiaj kilka razy, mam nadzieje ze to tylko tak, bo ja czuje sie okropnie a i tak juz lepiej! nie wyobrazam sobie tego ze moj mis moglby miec okropny, duszacy kaszel i bol gradla! Moje dziecko coraz ladniej bawi sie stopkami, ale o jedzeniu ich jeszcze nie mysli, a ja nie moge sie doczekac)ostatnio Kamilek gdy lezy na brzuszku podnosi pupcie do gory, nozki skalda jak do raczkowania i tym to spospbem zaczyna sie przemieszczac tylko ze do tylu))a wogole jest przerozkoszny i najukochanszy))tylko ze w nocy srednio 3 razy budzi sie na cyca, U nas trwaja juz rozmowy i wyznaczone mamy dwie daty powrotu do domku!!!)na 30 wrzesnia lub 6 listopada!!!dwie daty dlatego, z ejeszcze nie wiemy kiedy niemaz bedzie mogl zakonczyc prace, bo kontrakt ma do konca pazdziernika, ale pytal ostatnio i mozliwe ze zakonczy prace juz za 2 tygodnie, zlozyl podanie i czekamy co powiedza!! ja juz chche byc w domku)) opolanko szczesliwej podrozy)) ja tez chce na imprezke!!! buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: żegnam się na 2 tyg........... 21.08.04, 22:07 Witam, maliko, ja już wczześniej pisałam, mały słabo, a właściwie wogóle nie ciągnie główki, jak leży na pleckach i się go podnosi za rączki. Zapiera się stópkami i robi jakby mostek, a główka mu leci do tyłu, dosłownie wisi. Dlatego pani neurolog zaleciała nam rehabilitację, żeby wzmocnić mięśnie karku i grzbietu chyba. Do tego rehabilitantka stwierdziła, że Szymek preferuje bardziej prawą stronę, częściej głowkę trzyma sierowaną w prawo, a przy ćwiczeniu, tzw. turlaniu w prawą stronę, lewy bark zostaje mu troszkę z tyłu, więc jakby lewa strona jest słabsza. Poza tym bardzo ważne jest zachowanie lini środkowej, i musze pamiętać, żeby przy ćwiczeniach mały miał główkę prosto, bo wtedy to ćwiczenia nie mają sensu. opolanko, dzięki za pocieszenie, mam taką nadzieję, że ćwiczenia szybko przyniosą efekty i Szymek szybko doścignie swoich rówieśników Dzisiaj byliśmy u dziadków i mały dostał do rączki świeżą marchewkę, prosto z działki od rodziców, oczywiście obraną, troszke sobie "pocyckał", a jak nią wywijał, i wiedział dokładnie do czego ona służy, celnie trafaiając do buźki Dziewczyny, jak u was z mlekiem, bo ja mam wrażenie, że piersi nie są teraz aż takie nabrzmiałe, jak po porodzie, na początku karmienia, ale pokarm mam i mały ja najbardziej sie najada, bo przecież chyba by płakał, gdyby był głodny. Zatanawiałam się, czy to aby moja laktacja nie zbliża się ku końcowi, ale moja koleżanka powiedziała, ze ma tak samo, piersi "flaczki", a mleka ful . I co trzaba jeść, żeby mleka było więcej, i żeby było tłuste, bo przecież mały rośnie , jest coraz większy i pewnie też potrzebuje bardzej wartościowego mleczka, mam rację? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Ćwiczenia 21.08.04, 22:36 Asik - neurolog zaleciła nam ćwiczenia mające na celu wzmocnienie męśni grzbietu i ćwiczenia ogólnorozwojowe. przede wszystkim: 1. mały leży na pleckach, podnoszę mu dupke do góry, podkładam np. wałek z pieluszki i tak sobie leży kilka minut, bawiąc się np. stojakiem gimnastycznym. 2. pozycja ta sama, podnoszę mu nóżki do góry, jak najbliżej buźki, stykam stópkami, prawą rączką łapie prawą nóżkę za kostkę, a lewą, lewą rączką, i turlam go, raz w lewo, raz w prawo 3. kosi-kosi łapki stópkami 4. rowerek bioderkami, uginam nóżki leko w kolankach i przywodze do brzuszka 5. leżenie na pleckach, główka prosto, uginam prawą noge w kolanku, łapię za bioderko, lewa noga wyprostowana, i pokazuję małemu zabawkę-grzechotkę przenosząc ją na lewo, tak żeby się za nią obracał w lewą stronę, ważne jest aby zachowana była linia miednicy i barku, żeby jednocześnie mały przekłądał je na dana stroną, i odwrotnie. 5. leżenie na pleckach, podnoszę prawą nóżkę do góry, łapie ją prawą rączką od strony zewnętrznej i lewą rączką głaskamy nóżkę od lewej, staram się, żeby mały próbował przez jakiś czas trzymać sam stópke rączkami 6. kładę małego na brzuszku na swoich kolanach, tak, żeby rączki swobodnie opadały mu za moje nogi i trzymam, aż główka zacznie mu opadać, aż praktycznie zacznie kwękać 7. w podobnej pozycji, noszenie w pozycji pionowej,wysoko, ale tak, żeby rączki opadały na moim barku 8. samolocik 9. kładę małego sobie na klanach, twarzą zwróconego do mnie, dupka przy moim brzuchu, nóżki podgięte i robimy rowerek, główka cały czas zwrócona prosto 10. siedząc trzymam małego w pozycji siedzącej, i delikatnie się od niego odchylam, żeby "niby sam siedział", bez podparcia, wtedy ćwiczy sobie mięśnie grzbietu, napina, starając trzymać główke prosto 11. w tej samej pozycji robimy rowerek 12. leżenie na plecach, główka prosto, rozkaładam rączki na boki, prostopadle do lini ciała, i składamy wyprostowane do "kosi-kosi" to chyba wszystkie ćwiczenia, starałam sie opisać je swoimi słowami, mam nadzieję, że dość zrozumiale pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Ćwiczenia 22.08.04, 16:12 Hej Wczorajsza impreza była super, o 21 mały poszedł spać, obudził się jak wychodziliśmy o 2.00, potem w samochodzie (pół godziny) nie spał, rozglądał się i jak zasnął o 3.00 to spaliśmy do 11.00 z karmieniami na śpiąco, więc odespałam imprezę bez problemu. Kochane jest to moje dziecko... A dzisiaj dostał brokuły, które też okazały się pyszne, wręcz marudził jak mu zabrałam miseczkę po kilku łyżeczkach, no ale to przecież pierwszy raz. Winiu, dziękuję bardzo za szczególowy opis ćwiczeń, myślę że przyda się każdej mamie. Byłam zdumiona go czytając, bo ja 70% tych ćwiczeń robiłam z małym instynktownie bawiąc się z nim. A teraz będziemy mieli kolejne ćwiczenia w repertuarze I nie przejmuj się piersiami- około 3-4 miesiąca biust przestaje być nabrzmiały, bo laktacja się normuje, ale bynajmniej to nie oznacza, że mleczka jest mniej. I wystarczy, że będziesz się dobrze odżywiała, a mleko będzie dobre- mały ssak to pasożyt doskonały, bierze z matki co najlepsze, Ty możesz mieć niedowagę i anemię a on będzie pięknie rósł. Opolanko, jeśli chodzi o wprowadzanie nowości, to ja czytałam, że nalezy je podawać bezpośrednio po piersi- bo dziecko ma poznawać nowe smaki, a nie najadać się i zastępować słoiczkiem posiłek mleczny (przynajmniej do końca 7 m- ca w przypadku dzieci karmionych piersią). Poza tym dziecko musi być wypoczęte, zrelaksowane i najedzone- wtedy jest chętne do eksperymentów. Potem poswinno popić z piersi. To w teorii, ja tak nie robie, bo mały jak się naje to już porządnie i nie sądzę, by coś go wtedy interesowało, więc zwykle podaję mu słoiczek godzinę po posiłku- nie jest wtedy bardzo głodny, a jednocześnie je z zainteresowaniem. Czasem daje mu potem pierś, a czasem nie- młody jakoś sam sygnalizuje. Myślę, że teoria teorią a każde dziecko ma własny rytm i upodobania i nie ma co na siłę forsować książkowych rozwiązań. A tak w ogóle to dzisiaj mama zadzwoniła, że mi przywiozła z działki młodą marchewkę, więc jak jutro ją przywiezie to ugotuję małemu sama zupkę z marchewki, pietruszki i ziemniaka, przy czym pietruszka i ziemniak będą ze sklepu, ale one ponoć nie chłoną jak marchewka metali ciężkich i można. Mam nadzieję, że obędzie się bez sensacji brzuszkowych, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz Wiecie może od kiedy dziecku podawać picie z niekapka zamiast z butelki? Widziałam w sklepie ustniki już od 3 m-ca, a na opakowaniach Nuka jest napisane, że od 5 m-ca dziecko powinno się przyzwyczajać do kubeczków i odzwyczajać od butelek ze smoczkiem... No, ale skoro mleko jest podstawą diety dziecka do 1 roku życia, to czy chodzi o podawanie niekapkiem wody, soczków, czy mleka też??? Pytam, bo liczba mrożonek mojego mleczka rośnie ) Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Po dlugasnej przerwie 22.08.04, 21:54 Czesc,kochane mamusie!!! wyjedzie czlowiek na 6 tygodni i juz nie ma szans nadrobic czytania. naprodukowalyscie tyle postow, ze musialabym nianie do dziecka wziac, by je przeczytac. a ile nowych nickow!!! raz jeszcze wszystkie razem witajcie! wrocilismy do poznania tradycyjnie na 3 szczepienie, a oprocz tego w sobote mamy chrzest Michała. wiec za duzo czasu nie mam, bo na poczatku wrzesnia wyjezdzamy nad morze. poniewaz upalow mamy serdecznie dosc, jedziemy do miedzyzdrojow. wiec na dobre zagoscimy tutaj pod koniec wrzesnia. co u nas? Michaszek rosnie - wazy ponad 9 kg, nosi ubranka 80, ale wchodzimy w 86, rozwija sie wspaniale, bryka po lozeczku, smieje sie w glos i piszczy na widok moj i tatusia, nie miesci sie juz od dawna w gondoli bebecara. pamietacie, ze od poczatku byl niespiochem, teraz nc sie nie zmienilo, spi 2x dziennie, po 1-2 godz., nauczyl sie spac w wozku stojacym bez ruchu na dworze, wreszcie moge posiedziec sobie na spacerkach na lawce hihi. gdy nie wychodzimy na spacer /bo jest za goraco lub jest burza/, zasypia w lezaczku. w nocy spi po wieczornym karmieniu o 20.00 do 2-3, potem jemy o 5 i o 7 sie budzimy na godzinna zabawe. nastepnie zasypiamy do 11. choc jest bardzo duzy, nie karmie go niczym innym, tylko piersia i zamierzam tak do definitywnego powrotu z wakacji. robi kupy raz na 2-3 dni. od momentu, gdy skonczyl 3 miesiace, rozszerzalam diete i wreszcie zaczelam jesc mleko i jego przetwory /bo bylo podejrzenie skazy/; teraz skora - marzenie, choc bardzo sie poci, ale potowki nie ma ani jednej. uzywamy tylko plynu balneum, a cale cialko smarujemy kremem balneum baby. powoli przygotowuje sie do powrotu do pracy. mam we wrzesniu zajecia weekendowe z zaocznymi, ale jazda zacznie sie od 1 pazdziernika. po rozmowach z planistkami wychodzi na to, ze ja bede miec zajecia popoludniami w poniedzialek i wtorek, a Mirek rano w czwartek i piatek. a w srody - odwrotnie. no i ja jeszcze w weekendy. zobaczymy w praktyce, jak to wyjdzie. do jutra! Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 przed wylotem 23.08.04, 13:24 cześć dziewczyny... to ostatni mój post przed wylotem na miesiąc do polski...oj jak ja się ciesze, mój mąż dojedzie do nas za 10 dni, bo oczywiście na tak długo nie ma urlopu, chyba nigdzie....babcie i dziadkowie nie moga sie doczekac przyjazdu wnusi, a że nasze rodzinki się przyjażnią, wiec mój tato i mama mego męza wyjężdzają po nas na lotnisko, bo mamy przylot do katowic, a do Opola trzeba jakoś się dostac.... trzymajcie kciuki z a debiut lotniczy mojej małej, mam nadzieję, ze wsyztsko dobrze zniesie..... Malilko, wielgaśne dzięki z arozwianie moich wątpliwości co do nowych pokarmów. Szczerze mówiąc jak pisałas o tym ogródki to tak Ci zazdrościłam, ale już od jutra takż e bedziemy na ogródku babcinym...hura...mam nadzieję, ze jeszcze będzie w miare ciepło..oj jak mam ochote na kiełbaske z grila...Malilka ja takze mam napad na słodycze, ale w przeciwieństwie do Ciebie jem je prawie od poczatku, jak chociaz kosteczki czekoladki nie mam przez jeden dzien w ustach to mnie nosi....może moja hemoglobina nadal jest marna..ale po takich słodyczowych ucztach chyba nie... ale sie ciesze juz od jutra polskie jedzonko...nawet nie wiecie dziewczyny jak sie tęskni, z atakimi prozaicznymi rzeczami np. jak polski chleb czy masełko..mniam, mniam...ale się najem... Mamy zrobiły ogórki kiszone i o nas takze pomyslały jak co roku, więc wielką wałówke będziemy wiezli...hihi A mala narazie wklada palce własnie do buzi, jeszcze nie wie, ż e dzisiaj będzie między chmurami,,jest pogodna i to najwazniejsze... teraz od dwóch dni najlepsz apozycja jej to zamolot..czylli na brzuszku i rączki oraz nóżki do góry tak do znódzenia....a jak się przy tym cieszy mały szkrabek...Nadal stópek swych nie poczuła, ale sie nie przejmuje... Ok dziewczyny, napisz ejuż z Polski...Mam nadzieję, że nie bedize stosu postów do przeczytania.... Uwazajcie na siebie i dużó radości z pociech... asik, ale Ci zazdroszcze powrotu do kraju...mój jeszcze długo ma tutaj kontrakt...wiec nie moge sie doczekać, jak już bede w domciu...to jeszcze kilkanascie godzin.. zmykam się pakować papa Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: przed wylotem 23.08.04, 14:30 jeszcze na chwilkę.. przepraszam ale miało być ...do znudzenia..ale byka strzeliłam... Winia dzięki za te cwiczenia, chyba każdej z nas sie przyda wiedza na ten temat A dziewczyny jak to jest, czy wprowadzacie nowe pokarmy aby zastąpić dziecku chociaz jeden posiłek, czy tylko po to, aby nauczyło sie i poznawało nowe smaki...bo moje koleżanki jedne wprowadziły tak, ze jeden posiłek jest bez mleka czyli jakiś słoiczek lub to co same ugotują, a inne kumpele cały czas cycek i nowości tak na skosztowanie i tolerowanie... A Wy jak???? A teraz to juz napewno ide sie pakowac... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: przed wylotem 23.08.04, 14:57 witajcie) Opolanko ja tez bardzo sie ciesze na powrot do domu, a Tobie zazdroszcze tego ze do Polski masz bliziutko kilka godzin samochodem czy samolotem i mozesz jezdzic czesciej, moze gdybysmy my mieli taka sytuacje to zostalibysmy dluzej, ale bilety do domciu stad sa okropnie drogie i ta odleglosc.....napisz jak Zuzia zniosla podroz, nas to samo czeka za kilka tygodni i troche dluzsza niestety, juz teraz sie boje jak to bedzie, na szczescie mamy zaplanowana jedna przesiadke tylko ze trzeba bedzie czekac okolo 7 godzin na nastepny lot( aha Opolanko rejestrujesz Mala w polskim USC?? jak juz bedziesz po to prosze napisz mi co wymagaja od dzieciakow urodzonych za granica!! Kamilek dzisiaj zle spal bolal go brzuszek i puszczal mase bakow chyba wiem dlaczego dalam mu kilka lyzeczek sliwki ze sloiczka(tutaj mozna to podawac jako jeden z pierwszych pokarmow)na szczescie teraz juz jest dobrze, najadl sie cycusiem i teraz mi rozrabia na lezaczku) Dziewczyny czy Wasze malenstwa tez tak ciagle machaja nozkami???bo moj to nawet czasami robi to nawet jak je, moze maly sportowiec mi rosnie)biega juz od kolyski) a co do jedzonka to podaje raczej na sprobowanie, zreszta Kamus nawet jak zje caly slioczek to za pol godzinki chce cyca, narazie nie zamierzam tego zmieniac, mleczka jest duzo wiec niech pije do woli..) Winiu dziekuje za opis cwiczen, teraz przy zabawie troche bedziemy cwiczyc swiadomie) Kamis dalej ma w nosie wkladanie stopek do buzi, chyba ma jeszcze czas< za to jak juz opanowal sztuke przekrecania sie to szaleje na lozku, ostatnio nawet przez sen uklada sie na brzuszku i tak spi...no i ostatnio wlaczylo mu sie gadanie, gada sam do siebie, do nas, do zabawek...)) ide cos zjesc)) pozdrawiamy) Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: przed wylotem 23.08.04, 16:55 Opolanko- życzymy szczęśliwego lotu! Na pewno będzie Wam z Zuzią super w Opolu, no bo i w Polsce i w ogródku i u babć i dziadków- pełnia szczęścia A nowości wprowadzam na zasadzie nowych smaków i witamin w diecie i na razie nie zastępują żadnego posiłku mlecznego. Asik- śliwka od piątego miesiąca? Ciekawe )) Chociaż widziałam w hiperze kaszkę mleczną z bananami Hippa z niemieckim napisem "po 4 miesiącu" i z polskim "od 10 miesiąca", więc wyraźnie widać, że każdy kraj ma swoje zasady żywienia niemowląt. Co jednocześnie oznacza, że nie ma sztywnych reguł i można zdać się na własną intuicję. Asik, a Wy w końcu jedziecie do Polski na urlop, czy juz wracacie? Bo kiedyś pisałaś, że Twój niemąż będzie miał kontrakt jeszcze na rok... A gdzie mieskzacie w Polsce? Jak czytam Contrarie, które pisze, że jej synek to nieśpioch, to kurczę- ja bym chciała takiego nieśpiocha! Maciek śpi 3x dziennie po 30-40 minut i to jest dopiero mało Ale budzi się radosny i uśmiechnięty, więc pewnie jemu to wystarcza. Jak prześpi w dzień 2 godziny to naprawdę jest wielkie święto. Palce u stóp ssie z zapamiętniem, nawet w czasie kąpieli potrafi je wsadzać do buzi )) I też namiętnie przebiera nóżkami, powoli zmiana pieluszki staje się wyzwaniem, a przecież będzie jeszcze gorzej... A brokuły są według mojego dziecka pyyyycha! Wciągnął nosem pół słoika, bo tylko tyle dostał. No i mam już warzywka z działki rodziców i będe dzisiaj gotowała i mroziła zupkę. Mam nadzieję, że małemu zasmakują moje specjały Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 pechowy dzień 23.08.04, 19:54 Cześć wszystkim. Malilko, moja Lidka próbuje pic z kubeczka (z dziubkiem), kilka dni temu dałam jej wodę, dzisiaj soczek jabłkowy. Nawet nieźle sobie radzi. Musisz zobaczyć, czy Twój synek się nie będzie krztusił. Jak tak, radzę raz w tygodniu wracać do kubka. Ja też stosuje "zimny chów" co prawda piorę w jelpie, ale tylko do czasu, kiedy mi się nie skończy. Kolorowe od początku prałam w Persilu i nic się nie stało. Tak samo nie gotuję butelek, wyparzam smoczki (ale te są tylko od herbatki). Contra, fajnie, że się odezwałaś. Twój Michał to już ogromniasty chłop, a ja myślałam, że Lida jest wielka. Też wyciągnęłam ubranka w rozmiarze 80-86. Nie wiem jak Wy, ale coraz bardziej wolę spodenki i bluzki zamiast śpiochów i pajacyków. Są wygodniejsze, a jak jest body to i plecki są zasłonięte. Podałam w innym miejscu adres do "ekolandu", jak pewnie wiecie w Polsce naprawdę ekologicznie czyste są wyroby z tym znakiem. Ja mam zamiar kupować warzywa i owoce i gotować dla małej. Potem, jak przyjdzie mięsko, to niestety pójdą słoiczki, bo nie wiem, gdzie można kupować indyka czy kurczaka "ekologicznego". Oto strona: www.ekoglob.most.org.pl/. Tam trzeba kliknąć na rolnictwo ekologiczne, później na ekoland, a potem na adresy sklepów. Co do tytułu, dzisiejszy dzień to zgroza. Wszystko musi się dziać zawsze wtedy, jak zostaję sama w domu. Po południu odkryłam, że na oknach w pokoju dziewczynek przyklejone jest coś żółtego, co wygląda jak kupa Lidki. Po zdrapaniu z okien i powąchaniu stwierdziłam, że to rozpuszczone chrupki kukurydziane, z których ktoś robił pociski i celował w moje okno (mieszkam niestety na parterze, a dzielnica nie jest zbyt ciekawa). Zeskrobałam to paskudztwo z dużym trudem. Później poszłam do biblioteki, jako, że jest tam kilka schodów do pokonania, nie wzięłam wózka tylko nosidełko. Schodząc, wykręciła mi się noga na ostatnim stopniu i o mało nie runęłam na bruk. W ostatniej chwili przekręciłam się tak, że upadłam całym impetem na kolanach. Z ulgi, że małej nic się nie stało i z powodu bujnej wyobraźni pokazującej co by było gdyby... rozpłakałam się na tych schodach. Obok mnie przeszedł gówniaż może 12 letni i śmiał się do rozpuku z całego zajścia. Smutno mi się zrobiło. W moich najlepszych spodniach wytarły się takie dziury, że są do wyrzucenia, tak samo jak klapki, w których urwał się pasek. Kolana do teraz mi krwawią i coś dziwnego tam widać takie jakby białe. Całe szczęście, że kupiona dzis farba do włosów zdała egzamin, bo jakby mi jeszcze i to nie wyszło to kaplica. Ciężkie chwile rekompensuje mi Lida, która przwraca się sprawnie na brzuch, zjada swoje stopy, piszczy i chichocze jak ją pocałuję w bródkę lub "prutam" po brzuszku przy zmianie pieluszki. Ale niech ten dzień się skończy. Pozdrawiam serdecznie Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: pechowy dzień 23.08.04, 22:14 Hej, cieszę się, że nasze ćwiczenia przydadzą się innym dzieciaczkom, z Tą właśnie myślą je opisałam. Wiem, że w większości z was napewno bawiłyście się w podobny sposób z maluszkami ja zreszta też. Zosiu, mam do ciebie pytanie. Wiem, że w H&M są wyprzedaże, czy byłaś może w Gallaxy w H&M, czy wogóle warto, bo być może za kilka dni będę w Szczecinie i zastanawiam się, czy warto tracić czas. A tak wogóle to jutro wyjeżdżamy do moich rodziców, wprawdzie tylko na cztery dni, bo potem oni wyjeżdżają do moich sióstr w poznańskie, ale co tam, niech się dziadki nacieszą wnuczkiem. Maliko, mój Szymek śpi podobnie jak Maciuś, do 10, potem dwie godzinki zabawy, potem drzemka 30-40 minut i tak w kółko. Dłużej śpi tylko, jak jesteśmy na dworze, przesypia właściwie cały spacer, bez względu na czas jego trwania. No i chyba troszkę mu się w główce poprzestawiało, bo już nie bardzo ma ochotę leżeć sam i bawić się w łóżeczku, woli towarzystwo, a najbardziej mamine rączki i jak się do niego mówi, bądź też zaciekawiony patrzy się w telewizor, mały kinoman nam rośnie. Jutro idziemy na USG ciemiączkowe, a potem na ćwiczonka, a po południu wrrry na wieś pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: nareszcie w domu 23.08.04, 23:07 Witajcie Kwietnióweczki Zosiu, jutro na pewno będzie lepszy dzień. Najważniejsze że dzidzia cała! Od tygodnia po dwumiesięcznym pobycie w szpitalu jesteśmy w domu!!! Zaczęło się od małego kaszelku. Wszyscy wokół mówili, że przesadzam. Pomimo tego poszłam do lekarza i dowiedziałam się, że intuicja matki mnie nie myliła. Obturacja oskrzeli.Dziecko miało coraz większy kaszel i przy niektórych atakach dusiło się więc po trzech dniach znów byłam u pediatry. Tym razem Nikodem miał już zapalenie oskrzeli. Znów tysiąc leków. Ataki kaszlu i duszność były coraz większe do tego zaczęła się wydostawać z buźki małego wydzielina. Znów zadzwoniłam do pediatry, żeby się umówić. Po moim opisie objawów stwierdziła, że skoro się odrywa coś w rodzaju flegmy to już jest lepiej i kazała przyjść następnego dnia. Niestety tej nocy synek miał tak potworną duszność, że czułam że może nie udać mi się go wyklepać. Intuicyjnie jak przy krztuszeniu układałam go głową w dół i waliłam w plecki. wyciągałam przy tym klejącą śline z buziaczka. Kiedy widziałam że tym razem mu nie przechodzi kazałam mamie wezwać pogotowie. Pogotowie jechało ok. pół godziny, a w tym czasie straciłam już zimną krew, waliłam malca i przez łzy wrzeszczałam żeby mi tego nie robił. Jak to pisze znów rycze. Tamtej nocy bałam się że go stracę. Zanim przyjechali mały był w kiepskim stanie ale oddychał. Siedziałam z nim na łóżku i się kiwałam jakdziecko z sierocińca. Lekarz nawet nie dotknął mojego malucha, bo stwierdził, że nie jest pediatrą! Na pogotowiu okazało się, że ma zapalenie płuc. Dostaliśmy skierowanie do szpitala do którego w środku nocy z chorym dzieckiem w kocyku szłam pieszo. Prawda to że było niedaleko ale do jasnej cholery mogło mu sięcoś stać. A to Polska właśnie! W szpitalu spędziliśmy cztery tyg. Przy dziecku byłam non stop. Nie mogłam sobie pozwolić nawet na 5 minutową drzemkę, musiałam patrzeć na twarzyczke i reagować. Pielęgniarki miały wszystko w głębokim poważaniu. Robiły zastrzyki i podawały leki. Nikodem kaszlał najgłośniej na całym oddziale ale nikt nie reagował.Po kilku pierwszych dniach dojechał do mnie mąż. Wtedy było mi lżej. Ja byłm w dzień, on w nocy. Dziewczyny, nigdy, przenigdy nie zostawiajcie dziecka samego w szpitalu. Przez pierwszy tydzień z dnia na dzień było coraz gorzej, mały przelewał się przez ręce. Nic nie jadł. ja straciłam pokarm. Za którymś razem wreszcie trafili na odpowiedni antybiotyk po którym mu się poprawiło. Maleńkimi kroczkami zaczął walczyć z chorobą a ja dla niego wlczyłam o mleczko. W przed dzień wypisu przyszły po trzech tyg. wyniki badań pomimo podwyższonych mian IGg i IGm wykluczono krztusiec za to z całą pewnością stwierdzono cytomegalię. Nie potrafili już go dalej leczyć i załatwili nam miejsce w szpitalu specjalistycznym w Krakowie. Sciągnęlam męza, przetransportowł nas 500 km. Strasznie baliśmy się tej drogi ale karetka nam podobno nie przysługiwała. Na miejscuwreszcie było lepiej. Miłam swoje łóżko przy łóżeczku Nikusia i wreszcie mogłam odpocząć i poprzytulać się z moim dzieckiem. Kolejne cztery tyg. leczenia. Dziecko skute na maksa nie miało już żył więc znów transport do kolejnego szpitala aby pod narkozą założyć centralne wejście. W międzyczasie mój osłabiony organizm złapał dziadostwo kóre unieruchomiło mnie na półtora tyg w domu. zewzględu na dobro dziecka musiałam je zostawić. Mąż za granicą, mama w szpitalu w Toruniu z podobną dusznością jak Niki. Przyjechał teść. Z gorączką i maską na buzi pożegnałam malca. Byłam pewna ,że na góra dwa dni niestety było inaczej. W czasie mojej nieobecności Niki miał jakiś cholerny nawrót choroby, zaraz w pierwszą noc beze mnie. Później dopiero gdy byłam zdrowa lekarz prowadząca powiedziała, że bała się o niego. Powtórzono malemu badania na krztusiec i okazało się ze go przeszedł. Po tym wszystkim czeka nas roczna rehabilitacja. Zwolniłam się z pracy. Strasznie go kocham i zrobię dla niego wszystko. Tak z grubsza wygląda nasza historia. Mam nadzieję,że wirus cytomegalii da już mu spokój, ale przez najbliższych parę lat będzie podkontrolą sztabu lekarzy. Dziewczynki kończę. Teraz już będę z Wami i następne posty mam nadzieję będą o nowym jedzonku, kupkach i nowych umiejętnościach. Całuski dla Was i szkrabów Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: nareszcie w domu 23.08.04, 23:49 jagno, witaj wraz z Nokodemem po tak długiej przerwie. Któregoś razu twój mąz opisał nam po krótce waszą historię i chyba każda z nas po cichutku trzymała za was kciuki i modliła się za drowie Nikusia. Bardzo ci współczuję, że musieliście przez to przechodzić, tyle troski i obawy o zdrowie, a może nawet i o życie małego. Podziwiam cię za to wszystko, naprawdę dzielna z ciebie kobitka pozdrawiam Ania i Szymek (28.04.004) foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25495&q=AnkaW_26&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: nareszcie w domu 24.08.04, 10:11 jagna! na prawdę twarda z Ciebie sztuka i Nikuś ma to na pewno po Tobie! Całe szczęście teraz już wracacie do normalnego życia i najlepiej jak najszybciej zapomnieć o tych wszystkich strasznych rzeczach! Głowa do góry po przeczytaniu Twojego postu, pomyślałam sobie, że ja to się na prawdę nie mam czym zamartwiać, bo mam zdrowego synusia, chociaż znowu go wysypało i najgorsze, że nie wiem po czym! Chyba znowu przesadziłam z nabiałem. Ograniczam od dziś nabiał i zobaczymy co będzie, a już się cieszyłam, że to jednak nie serki, bo ostatnio jadłam je dość często i nic mu nie było, a wczoraj niestety znów coś w rodzaju liszaja i to z takimi bąbelkami wody na policzku i rączce! Idę dziś do naszej pani doktor, ciekawe co powie! Po ostatniej wizycie, zmianie kremu i dodawaniu oliwy z oliwek do kąpieli skórę ma naprawdę jak niemowlaczka, tylko te policzko mnie martwi, bo cały czas w jednym miejscu wychodzi mu to cholerstwo. Przepraszam za te określenie, ale już mnie to denerwuje, bo czasami prawie znika, a tu nagle znowu w pieknęj krasie! Co do spania w ciągu dnia, to Wasze dzieci to prawie aniołki. Mój Michał w ciągu dnia prawie nie śpi, bo drzemki po 30 min, chyba nie można nazwać snem, tym bardziej, że reaguje wtedy na każdą najmniejszą zmianę otoczenia, więc najlepiej z nim nie spacerować jak już zaśnie. Chyba, że jest się w pustym lesie Dziewczyny, a jak Wam idzie wprowadzanie nowości do menu! Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 11:06 witajcie dziewczyny! wreszcie postanowilam sie do Was odezwac, bo na razie tylko podczytywalam to forum. Musze przyznac, ze podoba mi sie jak sie tu trzymacie, wspieracie i dzielicie swoim szczesciem. Ja jestem mamusia cudownej dziewczynki, Oliverki, ktora urodzila sie 25.04.2004 (rejestrowalam sie tu jako netka73). Oliwka jest duza, zdrowa dziewucha, wiecznie usmiechnieta, silna, aczkolwiek leniwa. 2 tygodnie temu wazyla juz 6900 i mierzyla 65cm. Moj szkrabik uwielbia ostatnio slinic sie i ssac raczki oraz spac z nozkami podniesionymi do gory. Nie cierpi lezec na brzuszku, choc od kilku dni zauwazam lekka poprawe. Natomiast cudownie przewraca sie z pleckow na boczki i z powrotem i zlapana za raczki natychmiast siada. Nie moge jej przed tym powstrzymac. W ogole jest kochana, prawie w ogole nie placze (tylko troszke po szczepieniach) i jest taka cala wdzieczna. Jedyny problem jaki mamy to jej skorka, ciagle nie wiemy czy to alergia, AZS czy tez jakas zewnetrzna infekcja, ale obecnie jestesmy na kuracji, ktora chyba zaczyna przynosic efekty, wiec byc moze to jednak nie AZS. Ech, troche sie rozpisalam jak na pierwszy raz, ale jak juz zaczne o mojej corci, to czasem ciezko mi sie zatrzymac. Buziaczki dla Waszych pociech i pozdrowionka dla Was ) Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 11:26 merlott, a jak to uczulenie, nieuczulenie, objawia się u Twojej Oliwki? Czym kurujesz? Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 12:59 Jagno, jesteś niesamowicie silna i dzielna! Przeżyliście horror, czytałam Twój opis naprawdę z przerażeniem. Nawet nie mogę sobie wyobrazić by mój ukochany synek miał być 2 miesiące w szpitalu, a co dopiero w takim naprawdę ciężkim stanie... Ale mam nadzieję, że najgorsze już za Wami i teraz będziecie się tylko cieszyć urokami niemowlęctwa i macierzyństwa Zwłaszcza że zwolniłaś się z pracy i na pewno maluszkowi wynagrodzisz te trudne chwile tak, że nie pozostanie po nich nawet ślad Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 13:11 pisalam o tym ostatnio na forum Niemowle. Mala ma czerwona szyjke oraz zgiecia pod kolankami, czasem tez pod paszkami. Jest juz tak od 2,5 m-ca. Sa to duze, czerwone rany. ciezko je pielegnowac - gdy wysuszam to najpierw jest OK, a potem skorka peka i zaczyna sie saczyc ropka, gdy natluszczam, to tez najpierw OK, a potem robi sie juz za wilgotno i rana cala sie saczy. Jedni lekarze kazali mi bardzo mocno natluszczac cialko, bo ponoc jest suche. Ostatnio zas odwiedzilismy innego dermatologa i ten nakazal kompletnie inna kuracje - wysuszanie, mycie mydlem i dal tez jakas masc, nie pamietam teraz nazwy. Zaczelismy stosowac od przedwczoraj i bylam w szoku, gdyz po powrocie z pracy po raz pierwszy od 2 miesiecy zobaczylam biala szyjke u corci! Nie wiem tylko czy to chwilowe czy tez na stale. Jak opisalam problem na "Niemowle", to wszystkie dziewczyny zareagowaly ze to AZS (( Zobaczymy za kilka dni. Pod koniec tygodnia mam odstawic masc i jesli problem nie wroci, bede skakac ze szczescia ) Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 14:47 Życzę powodzenia i oby poskutkowało. Ja dziś idę do lekarki, zobaczymy co powie. Jak zobaczyła Michała 2 miesiące temu to od razu powiedziała, że to skaza białkowa i kazała mi ograniczyć nabiał i smarować miejsca zmienione Laticortem. Jak trzymałam dietę niewiele pomagało na policzku, ale po maści było ok, ale ogólnie skóra na klatce piersiowej stała się strasznie sucha i chropowata. Odwiedziłam lekarza 2 tygodnie temu, moja akurat była na urlopie, ta która ją zastępowała, też powiedziała, że to skaza, ale wtedy policzek wyglądał w porządku. Najgorzej było z klatką piersiową, więc przepisałam mi robioną maść (wazelina z wit.A) i zaleciła kąpiel z dodatkiem oliwy z oliwek i faktycznie na klatce piersiowej wszystko wróciło do normy. Niestety od wczoraj policzek wygląda fatalnie. W niedzielę już się coś zaczęło dziać, ale wczoraj wyglądało to już tragicznie, a dziś już nawet nie mówię, wygląda jakby go coś ugryzło. Zobaczymy co powie lekarka jak go zobaczy! Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 15:28 Oliwka miala czerwone placki na buzce i w ogole wysuszona i nieladna buzke. Smarowalam jej czysta biala wazelina. Teraz buzka jest przepiekna. Moze u ciebie tez by to pomoglo? Nietety wazelina nie zadzialala w innych miejscach.. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Wieści z frontu alergicznego... 24.08.04, 16:23 Witajcie, jakimś cudem znalazłam kafejkę , więc muszę do Was troszkę skrobnąć, babcia siedzi z małym w domku. Przede wszystkim witam i pozdrawiam Jagnę, trzymaj się ciepło, i zostań tu już z nami. Dziewczyny.................................... tak jak już pisałam, zaczęłam tydzień temu dietę. Mały mił już coraz bardziej zaognioną szyjke, suche czerwone placki, które właśnie wyglądały jak takie skupiska krosteczek, suche policzki, placki suche pojawiały się pod kolankiem, na udach. Cały czas miałanm nadzieję, że to w końcu przejdzie. Mu\yliłam się. PO przyjeździe do rodziców mały zaczął się drapać!!! Zaczęło go to okropnie swędzieć, przede wszystkim w nocy, drapał się, płakił i piszczał jak zwierzątko, ja wyłam razem z nim. Poszliśmy do alergologa-wspaniała lekarka, w końcu jakaś, która porządnie obejrzała małego i poświęciła nam kupę czasu. Według niej, i moich odsuwanych daleko, ale jednak, domysłów, mały jest "pięknym" 100% alergikiem, klasyczne AZS. I ponoć już dosyś zaawansowane!!!!!! Do cholery, u mnie jakoś lekarze podchodzili do tego lekko bardzo. Musiałam kupić cholernie drogi krem - 120 zł za 15 g, ale to nie jest steryd. (acha, po sterydzie, Elocomie, też jak u Merlot znikło wszystko natychmiast i po 3 dniach wróciło z nasileniem). Pani pochwaliła mnie za moją dietę, kazała natychmiast wywalić z domu kota, kwiaty, pierze, stare dywany...no i cały czas trzymać dietę - nie wiadomo co małego uczula, bo nie jest lepiej. Jak mu nie będzie przechodzić, będziemy musieli brać leki. Dobrze, że była ze mną moja mama, bo oczywiście też mi nie wierzyła, że jest tak źle i starała się wybić mi z głowy moją diete. Jestem już i tak chuda, zawsze byłam, a teraz chyba padnę, ale dzieki bogu lekarka pozwoliła mi jeść chleb, bo ponoć to raczej na pewno nie jest uczulenie na gluten. No cóż, ja już wszystko podejrzewałam. Ach, mam prać WSZYSTKO tylko w płatkach mydlanych. Smutno mi bardzo jak patrzę na małrgo jak się tak drapie, trzymam mu rączki, a on drapie moje. Im bardziej jest mu źle, tym bardziej go kocham. A nma domiar złego mamy jeszcze iść do neurologa, mały praktycznie używa tylko lewej rączki, ma ją silniejszą. Jak się dowiem czegoś nowego dam znać, tymczasem trzymajcie kciuki, pozdrawiam, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 24.08.04, 16:26 Cześć dziewczyny!! oj, długo tu nas nie było, bo i urlop u rodziców i absorbujące chrzciny po drodze i chwilowe odcięcie od netu...Wszystko się zmieściło, a Wy tymczasem naprodukowałyście tyle maili, że już jeden dzień spędziłam na czytaniu i dalej jestem do tyłu...A "widzę" tyle nowych twarzy... Ja też witam. Nie czytałam posta Jagny, to naprawdę musiały być ciężkie przeżycia, powiedzcie mi, gdzie go można znaleźć? Cóż, mam wrażenie, że zostałam chyba ostatnią mamą na forum, która karmi wyłącznie tylko mleczkiem z piersi...Chyba mnie skusicie dziewczyny, chociaż się zaparłam, żeby Emi skończyła wcześniej te 5 miesięcy, ale zobaczymy. A co słychać u Emilki? Jakieś dwa tygodnie temu przeszła przeobrażenie, z niemowlaczka ufającego wszystkim i uśmiechającego się na prawo i lewo, zmieniła się w dzieciaczka bojącego się wszystkich "obcych". Babcie i nasi znajomi to też obcy. Jest bardzo pogodna i wesoła na rękach rodziców, jak tylko ktoś inny zostaje z nia sam na sam, lub nie daj Boże weźmie na ręce, zaczyna sie wrzask niesamowity. Musze przyznać, że to duże utrudnienie, nie da się jej z nikim zostawić nawet na moment. Mam nadzieję, że to mija... Co poza tym, świetnie się potrafi na chwilę sama sobą zająć, bawi się zabawkami, wszystko ląduje w buzi, jednym słowem rozwija się prawidłowo. Jednak nadal się nie przewraca...( Malilko, czy u Ciebie już to się zmieniło? U nas na razie tylko przekręty na boczki. Chrzciny przeszły w miarę spokojnie, tzn miałyśmy mały kryzys, proboszcz tak na nas łypnął okiem, jak Emi zaczęła płakać i marudzić, że czym prędzej zniknęłyśmy na 15 minut w zakrystii...)) NA szczęście przeszło. Muszę powiedzieć, że była chrzczona z czworgiem innych dzieci i najgorzej znosiła mszę dziewczynka, tak na oko około 4-letnia.... Uciekam bo maluch marudzi, już teraz zamierzam częściej się pokazywać, to mi nic nie umknie, pa. Odpowiedz Link Zgłoś
cody2 Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 18:29 HeY!!! Nie jesteś jedyną mamą karmiącą tylko piersią. Ja jeszcze też nic nie wprowadzam, a Mały za dwa dni skończy 4 miesiące. Nie wracam do pracy więc mogę być jeszcze jakiś czas tylko dla mojego szkraba. A ja chciałam o przychodni. Pojechaliśmy dziś na UMÓWIONE szczepienie i okazało się, że pani doktor jest na urlopie, ale ze szczepieniami nie ma co się spieszyć, mozna później - to słowa siedzącej tam pielęgniarki. No dobrze, ale po co umawiały nas 6 tygodni emu na konkretna datę????? Nawet wpisały ja do książeczki. Muszę zauwazyc, że w tej przychodni każda wizyta miała 2 podejścia, zawsze kogos tam brakowało. Tak więc jutro idziemy na poszukiwanie nowej przychodni, może nie wszędzie aż tak olewa sie pacjentów. Wierzę w to. Pozdrowionka dla wszystkich!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 20:55 Hej, ja też po wizycie. Mam znowu ograniczyć nabiał (a juź się tak cieszyłam, że mogę sobie podjeść trochę serka). Pani doktor przepisała jakąś robioną maść, jutro sobie obejrzę dokładnie co to, bo ona powiedziała, że powinno poskutkować i po 4 dniach smarowania mam odstawić. Ciekawe co to za cudo! Poza tym wszystko OK. Idę zaraz spać, bo Misio już śpi, a tata poszedł z kolegami z piłki na piwo, więc nie mam szansę trochę wcześniej zasnąć. Pozdrowionka ewa Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 21:19 witajcie! Jagno - czytalam twoj post z niemalym przerazeniem i ogromnie sie ciesze, ze jest juz lepiej z twoim synkiem. trzymam kciuki za was! swoja droga - takie peregrynacje z chorym dzieckiem zakrawaja na jakis horror! grazyno - ja tez karmie swojego 19tygodniowego maluszka jedynie piersia i nie zamierzam tego zmieniac co najmniej do skonczenia 5 miesiaca. na pewno nie zrobie tego przed naszym wyjazdem nad morze. poza tym czas na marcheweczke jeszcze przed nim; mi juz zal tego, ze Michaszek jada tak rzadko /2-3razy w ciagu dnia/. u nas wszystko w najwiekszym porzadku - bawimy sie klockami, duzo czytamy, kapiemy sie z kaczkami, ladujemy wszystko, co sie da do buziaka /te kaczki i delfiny z wanienki tez/, no i juz nam sie nudzi na siedzaco. ze zgroza patrze na Michala - ktory trzymany na kolanachw pozycji siedzacej wybija sie do stania. "postoi" tak z minutke i hops! siada. on generalnie siedzi juz od kilku tygodni - ortopeda nie mial nic przeciwko - Michaszek ma bardzo silny kregoslup. wkrotce przenosimy sie do duzej wanny, bo nasza kolosalna wanienka jest juz ciasna. nie mieszcza sie tu wszystkie akcesoria niezbedne do atrakcyjnej kapieli. juz slysze ten placz przy wyjmowaniu Malutkiego z wody... zabieram sie za prace, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: po wizycie w przychodni 24.08.04, 21:37 Contra- czy ja dobrze czytam? Michaś już sam siedzi??? I to od kilku tygodni?? A siada sam, czy wymaga sadzania? Mój lekarz twierdzi, że jeśli dziecko samo usiądzie to może siedzieć bez zględu na to jak wcześnie to mu się uda, ale sadzać małego nie wolno za żadne skarby... Ja byłam dzisiaj na drugim kontrolnym usg bioderek (wszystko na szczęście ok, biodra zdrowiuteńkie). Na dworze upał, w Matce Polce ukrop i duchota, kolejka dzieci umówionych na tę samą godzinę, z młodego ubranego w samo body się leje, a obok dzieci w czapeczkach (zgroza!), długich rękawkach, na to śpiochach i jeszcze poprawione skarpetakmi- można zemdleć od samego przyglądania się. A poza tym mój synek, który już miał jaki taki harmonogram dnia jeśli chodzi o jedzenie, yotalnie się znowu rozjechał i je co 2-3 godziny, generalnie jak mu pasuje bez żadnych stałych pór. Oczywiście w nocy też je co 2-3 godziny i mimo że wstaję o 9.00-10.00 to ziewam ostatnio cały dzień Jedyne czego pilnuję to drzemki- jak przychodzi pora drzemki, czyli 11.30, 14.30 i 17.30 to po prostu małego usypiam, bo inaczej albo marudzi, albo tak się w końcu męczy, że usypianie zajmuje półgodziny. A tak to zasypia w kilka minut. I wczoraj mały też się rozpłakał wzięty na ręce przez babcię i tak było 2 razy. Babcia sobie wytłumaczyła, że raz dziecko było głodne, a raz śpiące, bo niemożliwe, żeby się jej przestraszył, bo ona nie jest żadna obca ) Grass- u nas też przewrotów nadal brak, tylko intensywne przekręcanie na boczki. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: po wizycie w przychodni 25.08.04, 08:07 Hej Dziewczyny! Contraria- też jestem w szoku, bo mój Michaś dopiero odkrywa co to znaczy przeturlać się z plecków na brzuszek i to strasznie powoli. Siedzi, owszem, ale tylko z podparciem i przez moment jak się zapuści to posiedzi sam, ale podnosi głowę i tułów tylko do pewnego poziomu i dalej ani rusz! Wczoraj moja pani doktor powiedziała, że nie ma się co śpieszyć, bo dzieci generalnie siedzą tak w 6-tym miesiącu. Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: po wizycie w przychodni 25.08.04, 10:16 hej, hej, no to Contraria mamy chyba podobnie silne dzieciaczki. Oliwka co prawda nie siedzi jeszcze sama, ale juz od tygodnia uparcie trenuje takie podnoszenie sie z lezenia do pozycji siedzacej. Sama, bez zadnej pomocy podnosi sie tak okolo 60 stopni. Przewijanie jej stalo sie koszmarem - ciagla banka-wstanka ) No i wanna tez juz dawno za mala, tylko ze u nas w domu prysznic, wiec nie mamy gdzie sie przeniesc. A szkoda, bo Mala uwielbia wode. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 10:18 dziewczyny mam pytanie. Moja koleżanka, która podaje swojej małej marchewkę, powiedziała mi, że jej lekarz twierdzi, że jeżeli odstawi teraz tą marchewkę, to jej mała będzie miała biegunkę?! Wydaje mi się to mało prawdopodobne, ale być może faktycznie tak jest. Wiecie coś na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 10:36 Cześć Mamusie, wczorajszy dzień był jakimś koszmarem, muszę się Wam wyżalić. Byłam wieczorem na kolejnych jazdach w ramach robienia prawa jazdy, jedziemy sobie z instruktorem na niesławne i najgorsze rondo w Krakowie, Czyżyńskie, stoimy przed światłami, zielona strzałka, ruszamy, instruktor mi ostro hamuje, bo jedzie z lewej polonez (nawiasem mówiąc był na środkowym pasie, więc go zlekceważyłam..), mijają dwie sekundy i ...z całym impetem ładuje nam się w kuper fiat cinquecento! Huk był niemiłosierny, przez chwilę zastanawiałam się czy żyję, ale ok, zjechaliśmy na bok, tył rozwalony porządnie. Na szczęście to zupełnie nie nasza wina była, tylko tego gapy z fiata. On też nie zauważył tego poloneza... NIe chcieli się za nic dogadać z właścicielem szkołu jazdy, zmarnowałam tam godzinę, potem zaczęła się następna bo czekamy na policję, ja jako świadek, potem dzwoni mąż, że Emilka cała w spazmach, więc ściągnełąm ich na to nieszczęsne rondo, gdzie dalej czekaliśmy. Emilka niestety potraktowała swego tatę również jako kolejnego obcego, i uznaje obecnie wyłącznie mnie. Rany co za koszmar.Już jej zostawić nie mogę nawet z ojcem. No i na domiar złego pożarliśmy się z męzem przez te wszystkie nerwy. Dzisiaj mamy dzień ciszy. Uff, lepiej mi się zrobiło, jak się wygadałam. NO, poza tym chcę zacząć uczyć Małą zasypiać bez cycka, ale się nie da. Jak to zrobić, ja wymiękam po 2 minutach płaczu (nawet jak trzymam ją na rękach). Nie wiem jak to będzie dalej. Przecież kiedyś musze wrócić do roboty, chyba dziecina nie będzie spała, aż wrócę. Mam pytanko do Sylwi, u nas z tą skórką to wygląda tak, że Mała ma na jednym policzku ten czerwony, twardy placek po którym się drapie, a na nóżkach takie miejscami suche miejsca, z łuszczącą się skórą, ale nie czerwone, czy to może być Twoim zdaniem też AZS? TEż się wybiorę do alergologa, bo już testowaliśmy dwie maście, kąpiele w Oilatum, zmianę mydełka i nic nie pomaga. Trzech pediatrów twierdziło, że to nie alergia więc diety nie kontynuowałam. Przeczytałam post Jagny, co za horror. Życzę zdrowia i siły Wam obojgu i żadnych już problemów, nawet z kupkami. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 14:29 Z Twojego opisu skóry Emilki, to skłaniałabym się raczej do diety! Mój Michał ma też czerwony placek na policzku i małe suche miejsca na całym ciele, które są suche i chropowate (czasami pojawiają się na nich takie pryszczyki z jakimś płynem). Ja ograniczam na razie nabiał, bo u mnie jest najbardziej prawdopodobny (poprzednio jak z nim zaszalałam też tak było ;-( i zobaczymy co będzie, a kąpię w wodzie z dodatkiem oliwy z oliwek i smaruję robioną maścią (wazelina z wit. A). Pozdrowionka ewa Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 15:42 Grażyna, ja byłam u trzech pediatrów i jednego dennego alergologa, po wizycie u których nic nie wynikało, w końcu tak jak pisałam małemu się strasznie pogorszyło i jakimś cudem znaleźliśmy świetnego alergologa, niestety w mieście u moich rodziców, buuu. Mój mały jak miał półtora miesiąca, miał tylko 1 (!) suchy placek nad cycuszkiem, i trochę wysypaną buźkę, co wtedy zupełnie zlekceważyłam. Nadwrażliwa zrobiłam się doppiero po przeczytaniu postów na forum alergie... Objawy wskazują niestety na AZS, ale być może twój dzieciaczek jest tylko wrażliwy na coś w pokarmie. Idźcie lepiej do dobrego alergologa...przynajmniej rozwieje Twoje wątpliwości. Acha, u nas suche placki też nie były czerwone, dopiero, jak się po nich zaczął drapać to się zrobiły czerwone. Życzę powodzenia i trzymam kciuki, pozdrawiam.} Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 17:49 Witajcie, Mamusie dzieciaczków z problemami skórnymi- bądźcie dzielne! To smutne, że najróżniejsze alergir dotykają tak dużej liczby dzieci, a jednocześnie tak trudno znależć lekarza, który się na tym zna. Mój synek ma skórę cudną, ale za to mamy problem z pieluszkami Na początku używaliśmy Huggies Freedom i było super, ale jak przeszedł na rozmiar 4 to się skiepściły i zaczęły słabo chłonąć (a mój mały to potrafi nasiusiać!), więc przerzuciłam się na Pampersy i te chłoną duuużo lepiej, do tego są tańsze, więc przez chwilę było super. Ale potem dostał uczulenia w fałdce pod brzuszkiem- tam gdzie dotyka góra pieluszki. Krostki smarowane sudocremem znikają, ale muszę ciągle smarować. Do tego Pampersy mają bardzo sztywne boczki, kilkakrotnie mały miał od nich zaczerwienione bioderka, a dzisiaj rano przecięły mu skórę do krwi ( No i nie ma dobrej pieluszki dl mojego synka, buuu W temacie kulinarnym przerobiliśmy już wszystkie warzywka od piątego miesiąca, małemu wszystko smakuje, a najbardziej brokuły i dynia. Po dynii zrobił dzisiaj plastelinową kupkę, aż sobie pomyślałam, że synek robi się dorosły W czasie wtorkowej przejażdżki zauważyłam, że główka małego jest już tylko 2cm niżej niż górny brzeg fotelika samochodowego, a że główka dziecka absolutnie nie może wystawać, to kupiliśmy dzisiaj następny fotelik, Iseosa Bebe Confort, który jest do 18kg, więc mam nadzieję, że posłuży nam do 3 roku życia. Fotelik można montować tyłem i można rozkładać do pozycji półleżącej, więc mały będzie mógł w nim jechać od razu. Cieszę się, że ma porządny fotelik, bo ten 0-9kg mieliśmy Inglesiny i jakoś mu nie ufałam. Poza tym od wczoraj mój synek zaczyna się głośno śmiać. Wcześniej piszczał z radości, krzyczał, ale takiego "hehehe" nie robił i uznaliśmy, że taka jego uroda i już, ale i wczoraj i dzisiaj było coś właśnie na kształt hehehe No i mały wstał dzisiaj lewą nogą, bo marudzi od rana, do tego w południe zasnął tylko na 15 minut, więc szybko znowu zaczął marudzić, ehhhh. Na szczęście takie dni zdarzają mu się baaaardzo rzadko. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: po wizycie w przychodni 26.08.04, 21:27 Malilka, widocznie nasze dzieci mają zupełnie odwrotne usposobienie i odwrotnie reagują na biorytm, bo mój Michał ostatnie dwa dni jest po prostu cudowny! Śmieje się do wszystkich, potrafi sie pobawić sam przez dłuższą chwilę i generalnie jest w bardzo dorbym humorze! Moja mama wczoraj nie mogła wyjść z zachwytu po moim powrocie z pracy, jaki to on grzeczny i ile ona może przy nim zrobić. Michałowi wystarcza czasami, że siedzi w foteliku obok kogoś, kto akurat coś porabia w kuchni, obserwuje tylko, bawi się swoimi rączkami i nóżkami i generalnie wszystkim, co mu tylko wpadnie w ręce. Oczywiście wszystko ląduje w buzi. Dzisiaj jego buzia wygląda już rewelacyjnie, ale ja nie jem nic z nabiału już od poniedziałku. Wygląda na to, że to jednak faktycznie skaza. Mam w związku z tym pytanie. Jak uzupełniać braki wapnia w organiźmie jeżeli nie jem nic z nabiału. Biorę w tej chwili falvit, ale nie wiem, czy to wystarcza. Nie chcę mieć za jakiś czas problemu z zębami, czy też kośćmi. Znacie jakiś sposób na niedobór wapnia? Poza tym nadal strasznie wypadają mi włosy. PO myciu wręcz mogę je wyjmować garściami! A jak u Was? Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: po wizycie w przychodni 27.08.04, 13:59 heja, no tak, trzy dni nas nie bylo, a czytania co niemiara. No i ja tez nie wytrzymalam, i dalam malemu odrobinke jabluszka. Jak do tej pory nie zaobserwowalam zadnych negatywnych zmian, moze tylko maly jakos czesciej mi sie w nocy budzil, ale nie wiem, czy to z powodu jabluszka, czy poprostu byl glodny. Krostek tez zadnych nie zauwazylam, to pewnie znak, ze toleruje jabluszko. Maliko, jak to jest z tymi deserkami? Nie zanalazlam zadnego od 4 miesiaca, tylko od piatego i nie wiem, czy moge je dawac malemu. Czy to znaczy, ze od 5, jak skonczy 5 miesiac, czy konczy 4 i wchodzi (zaczyna ) 5? eklon, ja to prawie wogole sie nie czesze, tylko rano. Zwiazuje wlosy w kucyk i tak chodze caly dzien. Podjelam decyzje, scinam wlosy, wprawdzie jeszcze nie mialam takich dlugich, ale nie ma co zalowac, odrosna. a, i zapomnialabym dodac, po dwoch spotkaniach z rehabilitantka maly zrobil znaczne postepy, naprawde, az ona sama sie dziwila. Juz zaczal ladnie podnosic glowke jak sie go podniesie lekko pod barkami, za raczki jeszcze mu trudniej, nadal robi mostek. Poza tym wazne, ze cwiczenia daja efekty, a moze poprostu nadszedl juz czas i on sam do tego doszedl. sorki za pismo, ale klawiatura cos mi siadla pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: po wizycie w przychodni 27.08.04, 14:30 Winiu, słoiczki od 5 miesiąca są od momentu, kiedy dziecko skończy 4 miesiąc i zacznie piąty. To budzenie w nocy to raczej nie od jabłuszka, po jabłuszku to mogą ewentualnie być krostki albo luźne kupki w większych ilościach, ale jak w umiarkowanej ilościi same znikają, to też nie trzeba odstawiać nowości. Czy któraś mamusia daje już dwa rózne słoiczki dziennie, to znaczy np. warzywko i deserek? Jak długo podawać tylko jedną rzecz dizennie? Eklon, mój synek na co dzień jest po prostu aniołkiem, cały czas uśmiechnięty, radosny, potrafi sam się bawić godzinami i gdyby nie to, że uwielbiam spędzać z nim czas, bawić się i czytać mu książeczki to mogłabym mieć spokojnie wolne kilka godzin w ciągu dnia. Mały marudzi i płacze tylko jak jst głodny albo senny. Ale od czasu do czasu ma "dzień marudera" i wtedy potrafi kwękać od rana do wieczora, jak właśnie wczoraj. Ja jestem do tego kompletnie nieprzyzwyczajona, więc na koniec dnia padam na twarz, bo jak kwęka to trzeba go też nosić na rękach (czego normalnie w ogóle nie robię, chyba że przy usypianiu), a te prawie 9kg daje się we znaki... Aaaaa- chciałabym się Wam pochwalić, że z domowych pomiarów wynika, że przez ostatnie 2 tygodnie mały nic nie przytył! Tak strasznie się cieszę ))) Bo bałam się że już nigdy nie przestanie przybierać jak smok.... A łysieję nadal w tempie ekspresowym, też mam włosy ciągle związane, bo inaczej moje kłaki muszę wyciągać z łapek małego. Szczotkuję je 2x dziennie i wtedy ze szczotki zbieram pełną garść włosów Winiu, super że rehabilitacja przynosi tak błyskawiczne efekty! Tak zwykle jest jak się odpowiednio wczesniej zareaguje Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: po wizycie w przychodni 27.08.04, 15:11 hejka!! U nas dopiero 8 ranoa nie spimy juz ponad godzinke, ciagle sie zastanawiam czy kiedys dane bedzie mi jeszcze pospac do 10?? Po poludniu mamy wizyte u pediatry, kurcze nie podoba mi sie ona bo: Kamis mial miec robione testy krwi co 6 tyg, w srode byl telefon zebysmy w czwartek udali sie do szpitala na badanie a dzisiaj na wizyte(a bylismy umowieni za tydzien)ostatnio test krwi Kamis mial 2 tyg temu, buuu i boje sie ze moze wyniki byly znowu gorsze a w ubieglym miesiacu byly lepszena szczescie nie widac po nim zeby bylo cos nie tak, bo to przekochany urwis)teraz lezy obok na foteliku wyrzuca misie, musze co chwila podawac i demontuje grzechotki a jakie miny robi))na dodoatek gdy podam mu rece to sam ladnie siada i siedzi podparty, czesto staje i sprezynuje, a jak mu sie to podoba)no i pelza gdy lezy na brzuszku tylko ze do tylu)i tak mu sie spodobalo przekrecanie na brzuszek ze nawet w nocy czesto tak spi) ciekawa jestem ile juz wazy?)) Jedzonko- ja czasami daje kila lyzeczek warzywek a poznej owocow, tylko ze tutaj jest troche inaczej niz w Polsce, napisze Wam co mozna podawac dziecku od 5 mieisaiaca: fasolke szparagowa, zielony groszek, marchewke, slodkiego ziemniaka, dynia, jabluszko, gruszka, banan, brzoskwinia, sliwka. Malilko a jak jest z tym w Polsce?? poradzcie mi co mam robic: Kamis czesto wklada raczki do buzki, czasami wlozy za gleboko i odbija mu sie jedzonko, no a wtedy niestety trzeba go przebirac i potrafi tak zrobic 2-3 razy w ciagu dnia! mozna go jakos tego oduczyc czy trzeba przeczekac??/ Jagna- Nikos i Ty jestescie naprawde dzielni) na szczescie juz po wszystkim, trzymamy kciuki zeby nic takiego juz sie nie przytrafilo wiecej, Winiu, moze naprawde przyszedl odpowiedni moment dla Szymusia kazde dziecko ma swoj wlasny rytm, ale cwiczenia nie zaszkodza, zobaczysz niedlugo zapomnisz ze czyms sie tam martwilas gdy Maly zacznie chodzic i rozrabiac) a wogole to dlaczego takie malenstwa choruja lub maja jakies problemy?? uciekamy cycusiowac)napiszemy pozniej co bylo u lekarza, trzymajcie sie) Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 chwilka opowieści z Opola 27.08.04, 21:02 Hej dziewczyny!!! Ja tak szybciochem bo mam dosłownie parę minut...Przeczyta łam cztery pierwsze posty i mus ze napisa c do Was i uciekać... Ostatni email o chorobie jednego z naszych forumowych maluszków, bardzo mnie przeraził i łzy zakręciły mi się w oczach...dobrze, ze już po wszystkim, napewnbędize lepiej każdego dnia Asik, ja swoja małą zarejesrowałam przez ambasadę, to znaczy oni zarejestrowali, musiałam mieć odpis aktu urodzenia, sprawdzili nasze paszporty, złożyliśmy podpisy...chyba w Polsce, trzeba b ędzie miec tylko akt urodzenia ze szpitala, tak myślę, może przetłumacozny przez przysięgłego....A co do lotu. ptrzy starcie i hamowaniu mała spokojnie najpierw nie spała w podróży, ale po 20 minutach zasneła i obudizła sie dopiero w Opolu...podawałam jej wode pod czas startu, a przy lądowaniu nie, bo spała....Było ok....mała siedziaął na osobnym fotelu bo było tyle miejsca, ale jak chciałam to mogłam ją tryzmać na kolaanch z dodatkowymi pasami..... Teraz jesteśmy w Opolu, pogoda jeszcze dopisuje, mała na nowe twarze reaguje uśmiechem, nie boi się nikogo, uwielbia słuchac jak sie rozmawia i to nie koniecznie do niej, tylko jak np...gadamy sobie z rodzinką, to ona ma buzie otwartą i słucha.... Wziełam sobie z apunkt honoru, do czasu przyjazdu taty dziecka,. czyli do nastąnego piątku, nauczyć ją zasypiać w łóżeczku, i od razu jakoś to załapała. ...mam andzieje, ze nie zapesze, tylko boję sie, ze ze względu na to iż jets to łóżeczko turystyczne i trochę sie rusza, to jej to bujanie odpowiada...bo w domu to jest wielki krzyk, taki, z e traci oddech/...a tutaj chwilka płączu i śpi..oby pamiętała ta czynność jak przyjedziemy do Niemiec muszę uciekać, bo mała zostawiłam z babcią w domciu i mam nadzieję, ze nadal śpi... odezwę sie jak najszybciej i przeczytam pozostałe posty a ha, maął takze śpi po 40 minut trzy razy w ciagu dnia Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Buuu:((( Emilka ma niedowagę 27.08.04, 21:17 Witam, no w koncu usiadlam na kilka chwilek i niestety dalam rade wzrokowo przeleciec ostatnie 25 postow. Po 6 tygodniach mniejszych i większych remontów, nasz dom wraca do normalności, ale to tylko do poniedziałku, bo wtedy wracam do pracy. Troszkę się cieszę, bo już nie chcę być tylko kurą domową, ale oczywiście jest mi baaardzo smutno, że zostawiam Emilkę z obcą babą (mimo że jest to moja dobra znajoma), może nie zobaczę jak sama siada, mówi pierwsze słowo itd. Sytuacja na rynku pracy nie daje mi jednak wyboru, po 3 latach przerwy muszę wrócić do pracy w szkole, inaczej być może nie miałabym gdzie wracać za rok. Ah, troszkę przeczytałam o Waszych probleach ze skora dzidków, to naprawde niesamowita zmora. U nas ze skorka ok,ale jak w temacie mamy problem z wagą. Byłam na kolejnym szczepieniu i okazało się, że Emilka waży tylko 5900g (skończy w przyszłym tygodniu 5 miesięcy). Tak około 500g niedowagi. Ja oczywiście doskonale znam przyczynę tego małego jej przybierania. Emilka nie domaga się jedzenia, robi sobie długie przerwy i pije krótko. A więc przystapiłam do działania i "pompujemy" ją: rano kaszka, w południe obiadek ze słoiczka a po południu deserek, w międzyczasie soczek. No i oczywiście zawsze gotowa pierś. Oczywiście nie zaczęłam podawać jej wszystko na raz, już od miesiąca dawałam jej kaszkę i soczek, doszedł więc regularnie teraz obiadek. Na razie nie daję jej butelki, ale od pażdziernika będe też pracować raz w tygodniu na kursach od 15.00-21.00, wtedy chyba nie obędzie się bez mieszanki. A oprócz tego Emilka jest jak pchełka, podskakuje z piskiem na nóżkach, wije się na wszystkie strony jak mała glizda, nie obraca się jeszcze, ale myślę że nastąpi to na dniach, bo bardzo daleko już się kula na boki. Oczywiście uwielbia pozycję w miarę pionową, i ma bardzo spuchnięte górne dziąsło, czyżby u nas pojawiał się najpierw jakiś ząbek na górze? Trzymajcie się gorąco i pozostańcie nadal tak bojowe w walce z tymi przeciwnościami. Te uśmiechy naszych jeszcze bezzębnych maluchów wszystko wynagradzają. papap mami i Emilka Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Buuu:((( Emilka ma niedowagę 27.08.04, 23:01 Witajcie Opolanka, super że Zuzia zasypia w łóżeczku turystycznym. My tu u teściów też takie mamy i mały za żadne skarby nie daje się do niego odłożyć Ja z kolei postanowiłam zrobić coś z nocnymi karmieniami, bo tak dalej nie może być. Maciuś budzi się co 2-3 godziny przez całą noc, a prawie 5-miesięczne dziecko powinno przesypiać juz 6-7 godzin pod rząd. Czuję że to jest nawykowe budzenie, a nie kwestia wielkiego głodu, bo czasem potrafi przespać te 6-7 godzin. Chcę go nauczyć, że noc jest do spania, bo inaczej będzie mi się tak budził przez cały rok jak będę karmiła piersią. Zaczynam dzisiejszej nocy. Mały zasypia o 20.00 i potem budzi się mniej więcej o północy, 3.00, 5-6, 7-7.30 i 9- 9.30. Postanowiłam wyeliminować karmienie o 3.00 i dojść do tego, by jak zaśnie o północy to żeby spał do 6-7 rano. Jak się obudzi to spróbuję oszukać go butelką z ciepłą wodą i nakarmię go minimum pół godziny później i będę codziennie ten czas troszeczkę wydłużać, aż mam nadzieję sam uzna, że na wodę nie warto się budzić. Wiem, że będzie mnie to kosztować kilkanaście zarwanych nocy, ale nie widzę innego wyjścia. Wszystko sobie zaplanowałam na dzisiejszą noc i wyobraźcie sobie, że nagle mi się dziecko obudziło o 21.30! No to mogłam wdrożyć moją teorię w życie, no bo pora jedzenia to północ. I po raz pierwszy udało się uśpic małego bez piersi! Szok! Co prawda zajęło mi to 35 minut, ale i tak jestem z siebie dumna. Najpierw mały dostał wody, a potem smoczka- nieuzywanego zresztą nigdy wcześniej, ale był tak senny że się przyssał, choć ja musiałam go mu trzymać w buzi, bo on sam nie potrafi. Lecę spać, bo ciężka noc przede mną Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Buuu:((( Emilka ma niedowagę 27.08.04, 23:08 ps. Mami weź się nie przejmuj tą niedowagą, co to jest 500g??? Zresztą skoro już tyle rzeczy jej wprowadziłaś, to na pewno lada chwila będzie lepiej Ja się z kolei martwię, że Maciuś waży za dużo- każda mama musi się trochę pomartwić Jeszcze chciałam Wam się poskarżyć, że od wczoraj borykam się z autentycznym nawałem pokarmu, nie mam pojęcia skąd się to wzięło, ale jest prawie taki jak po porodzie, wczoraj w nocy chciałam męża po kapustę do nocnego wysyłać ) Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w same dobre wiesci..;-))) 28.08.04, 16:37 witajcie!! Jestesmy juz po wizycie i jestem bardzo, bardzo szczesliwa) Kamilek ma z tygodnia na tydzien coraz lepsze wyniki) lekarz endokrynolog, z ktorym wczoraj kontaktowala sie nasza pediatra(tutaj tego typu choroby prowadzi pediatra i konsultuje sie czasami gdy ma watpliwosci ze specjalista)powiedzial ze sa wspaniale i jak tak dalej pojdzie, to odstawimy leki i zobaczymy...mozliwe ze wszystko sie samo ureguluje)tutaj twierdza, ze niedoczynnosc mozna wyleczyc nawet jak jest od urodzenia, a Polsce twierdza ze nie, gdy jest wrodzona!!zreszta powiem Wam, ze gdybysmy byli w Polsce to Kamis nie mialby zadnej niedoczynnosci, bo jego wyniki wchodza w norme!!?? sama nie wiem co o tym myslec!! i teraz mamy dylemat wracac teraz czy zostac jeszcz ekilak miesiecy??!!niemaz moze pracowac tutaj jeszcze do marca, planowalismy powrot za kilka tygodni, bo jest taka mozliwosc, ale w tej sytuacji to nie wiem, Dziewczyny poradzcie! zostac jeszcze troche i doprowadzic wszystko do porzadku z tarczyca Malego, czy wracac( w Polsce nie bedzie leczony bo wyniki sa wg skali plskiej oki)?? podpowiedzcie, co byscie zrobily?? dla Kamilka wszystko, tylko ze juz okropnie tesknie za krajem....pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: same dobre wiesci..;-))) 28.08.04, 21:22 Hej Moja noc okazała się pełnym sukcesem ))) Maciuś zjadł o 23.15 i o 2.40 obudził się znowu na jedzonko. Nie dostał piersi, tylko ciepłą wodę (wypił 20ml), no i w ciągu 45 minut udało mi się go uśpić i to naprawdę bez większych protestów, tylko z marudzeniem i popłakiwaniem. Spał do 5.00, więc praktycznie obudził się dopiero na następne karmienie! Taka jestem dumna, że miałam siły, żeby go w nocy odzwyczajać od jedzenia )) Asik, pocieszające jest, że niedoczynność Kamilka jest na tyle mała, że według polskich norm w ogóle jej nie ma! Decyzja pewnie jest trudna, ale może rozważ chodzenie z Kamilkiem do jakiegoś prywatnego endokrynologa w Polsce? A jeśli chodzi o jedzonko dla maluszków w Polsce, to napiszę Ci jakie warzywka i owoce jadł lub ma w szafeczce Maciuś (wszystko od 5 m-ca) : marchewka, ziemniak, dynia, brokuły, szpinak, jabłka, dzika róża, winogrona, jagody, morele i maliny. I to chyba wszystko, przynajmniej ja innych słoiczków od piątego miesiąca nie znalazłam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: same dobre wiesci..;-))) 29.08.04, 12:28 witajcie, maliko, ja dostałam kilka dni temu poradnik od Nutricii "Poradnik żywienia małego dziecka" i tam jest napisane jakie owoce i warzywa można podawać maluszkom od 5 misiąca, a są to: jabłka, porzeczki, jagody, maliny, jeżyny, winogrona, owoce dziekiej róży, marchew, ziemniaki, dynia, kalarepa, pietruszka, por i selser, ale tu moga wystąpić reakcje alergiczne. Dziwi mnie troszkę, że w Stanach zalecają podawać dzieciom groszek i fasolkę, ja bym małemu nie dała, bo przecież to są warzywa wzdymające, dorośli mają czasem po nich problemy, a co mówić takie szkrabki A ja jak narazie kupiłam małemu tlko jabłuszko i marchewkę. Mam tylko pytanie, czy dawać to jedzonko małemu tylko rano i tylko raz dziennie, czy można np też dac troszke w porze obiadowej? Asik decyzja naprawdę jest trudna, ale rozważćie wszystkie za i przeciw, a napewno uda wam się podjąć właściwą, dobrą zarówno dla Kamilka (ze względu na problemy z tarczycą), jak i dla was - tęsknota za bliskimi i krajem. Maliko - Nutricia zaleca brokuły od 6 misiąca, ale wydaje mi się, że wszystko zależy od producentów. A po jakim czasie od wprowadzenia deserków mogę wporwadzić małemu jakąś zupkę?? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: same dobre wiesci..;-))) 29.08.04, 13:39 Winiu, ja też mam ten poradnik Tyle że każda firma produkująca słoiczka ma troszkę inną wersję kolejności. Np. Nutricia ma brokuły od 6 m-ca, a Gerber od 5-go. I np. tylko Hipp ma w swojej ofercie szpinak. Ja małemu dałam i szpinak i brokuły, wszystko przepyszne i żadnych skutków ubocznych. Winiu, póki wprowadzasz nowość i obserwujesz reakcje to dawaj tylko raz dziennie i rano. Ja tak dawałam przez 2 tygodnie, a teraz około 11.30 mały dostaje owoc, a okolo 14- 15 warzywko. W zupce jest kilka składników, więc dla pewności przejdź najpierw przez warzywka jednoskładnikowe. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: same dobre wiesci..;-))) 29.08.04, 14:28 Hej dziewczyny, uff, jest 14-ta w niedzielę, a ja mam spokój, Emi śpi na huśtawce, a mąż na łóżku, wreszcie cisza...) Dziękuję za wszystkie rady ondnośnie skórki, jutro idę na wizytę kontrolną i się zaparłam - albo coś wymyślą na to, albo niech dają skierowanie do alergologa i basta! Strasznie mi szkoda Małej, bo się czasami drapie w nocy aż do krwi, a na same chrzciny to sobie zrobiła czerwone sznity na policzku, że wyglądała jak z patologicznej rodziny... Zarzucę jeszcze na jakimś forum pytanie o dobrego alergologa w Krakowie... Co do jedzonka, to bardzo się cieszę, że próbujecie w większości już eksperymentować, jesteście istną kopalnią wiedzy, będziemy z EMilką bazować na tym. Ja już nie mogę się doczekać, a Emi też chyba, bo spróbowałam dać jej troszkę kaszki z tych próbek co przysłali z Nestle i zjadła ze smakiem. Oczywiście kaszki nie będę jej ładować, bo MAła jest niezłym pulpetem, zaczynamy od warzywek. Jeszcze mam znów pytanko, wiem, że lepiej zaczynać od warzyw, ale co z sokami, też wrowadzić później z owocami, czy w ogóle dawać tylko wodę?? Wczoraj kupiłam kubek niekapek Aventu, czy któraś z Was próbowała już uczyć maleństwo pić z czegoś takiego, czy dajecie łyżeczką? Sorry za tyle pytań, ale wiadomo ile człowiek ma wątpliwości na początku. Acha, mamusie, jeszcze jedna sprawa, kupujecie na jesień dzieciaczkom butki? I jeśli tak, to jakie? Co do włosów, no to u mnie też jak kiedyś pisałam - istny horror, poszłam do apteki po jakieś ziołowe tabletki, to mnie pani odesłała z kwitkiem, nie można brać jak się karmi. Za to mnie pocieszyła, że to przecież minie. A ja normalnie muszę kreta zapuszczać co tydzień, bo tak mam pozapychane odpływy w prysznicu...Ścięłam juz na krótko włosy, ale wszędzie się szwendają teraz te krótkie. Co do prysznica, to któraś z Was pisała, że też nie ma wanny, chyba eklon (?). NIc straconego, jak widziałam jak moja dwuletnia siostrzenica świetnie bawi się w brodziku prysznicowym, jaką frajdę jej sprawia zabawa z pluskiem za szklanymi dzwiami... Prysznic jest super. Co prawda ja mam taki dość wysoki brodzik, że można lać wodę jak i do wanny, ale mieści się i wanienka w środku. Dobra, zaczynam się pakować, bo dziś pierwsza wyprawa na basen! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco wróciliśmy z ząbkiem!!! 29.08.04, 21:38 Ale o tym później. Na wstępie słówko do Jagny, wspołczuję i podziwiam, dzielna z Ciebie sztuka ,z Nikusia też dzielny i silny mężczyzna, trzymaliśmy i nadal trzmamy kciuki, teraz musi już być dobrze!!! Ale naprodukowałyście postów jakoś udało mi się przeczytać ale zajęło to trochę No a my właśnie dzisiaj wrócilismy, z krótkich bo krótkich ale jednak wakcacji Dzień po przyjeździe uśmiech Igorka zrobił się już nie do końca bezzębny wyszła mu lewa dolna jedyneczka wygląda śmiesznie. Dzisiaj znów spuchło i zaczerwieniło się mu dziąsło po prawej stronie, więc pewnie niebawem do lewej jedynki dołączy prawa. Młody ślini się makabrycznie, łapki cały czas w buzi, nózki zresztą też jak ma skarpetki to są mokre. Pochwaliłam się ząbkiem i uciekam , idę posiedzieć do wanny. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 10:29 Cześć dziewczyny... Właśnie jestem u mamy, która chodzi z zuzią po dworze a ja kożystam z chwili... witam wszytskie nowe mamy Nika, gratulacje dla ząbkowego bobasa...moja mała ma narazie różówe dziąsła, ale ślini sie jak ten pies w serialu...rodzina zastępcza, wszystko mokre, łącznie z podłogą jak robię jej samolot... Malilka,k, ja takze chcę oszukać małą, bo wydaje mi się tak jak i Tobie, ze to nawyk, że ona sie budzi, bo posssie troszeczkę i dalej śi, szczególnie jak pierwszy raz sie obudzi...tylko mówiono mi, ż eby oszukać dziecko. to lepeij czymś bardziej sytym, czyli herbatką...ja cały czas w upały podajke wode, a w nocy, jeszcze się zastanowie...wieć dołacze do Twego klubu, Oduczania podjadania.....trzymam kciuki za powodzenie akcji.. A co do tego spania w łóżeczku, to mi sie wydaje, że ona dlatego tak zasypia, bo jak sie wierci, to ona się rusza, nie jest sztywne i chyba to kołysanie tak wpływa...obym się myliła..ale i tak popłacze przed zaśnięciem, wiecej lub mnije, tylko napewno nie jest to wielki ryk, jak w domu!!! I tak minął mi tydzięń bez męzą, który tęskni z anami cholernie, czekamy, przyjedzie w piątek...a małą wydaje mi się, ze jest coraz cięższa i znów jej się przytyło. Po marchewce z którą nie miała problemów, od wczoraj testuję jabłko... A co do tych ranek pod nogami, to raczej nie sączy się wtedy ropa, tlyko linfa...ja dostałąm taką maśc która pomogła, ale była bardzo silnym medykamentem, teraz małą nie ma już uczuleń, ale takze wszytsko piore w płatkach mydlanych i jak to miała to w oliwie z oliwek i ciekłej parafinie ją kąpałam, wszystko naturalne...jak najmniej chemii!!!!prasowany każdy ciuszek... uciekam dziewczyny miłego dnia i całego tygodnia odezwę się z a pare dni Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 17:58 Ja też ekspresem, bo zaraz mi się dzidzius obudzi z półgodzinnej drzemki. Opolanka, na mój rozum to trzeba oszukiwać właśnie wodą, bo jak dostanie czegoś treściwszego, to uzna, że warto się jednak budzić w nocy. Mały przez dwie nocy budził się punktualnie o 3.00, po wodzie i usypianiu spał do 5.00, a wczoraj obudził się już o 4.00, co mnie baaardzo podbudowało Oczywiście zamierzam być konsekwentna, chociaż nie ukrywam, że sto razy prościej byłoby podać w nocy pierś, ale wiem, że to dla mojego i jego dobra. Opolanka zachęcam się do walki, bo im później tym trudniej- tak przynajmniej mówią bardziej doświadczone mamy A u nas dziąsło od prawej dolnej jedynki zaczerwienione i rozpulchnione, oj chyba będzie ząbek A z nowości to mały leżąc na brzuszku unosi pupę wysoko do góry opierając się na kolankach- pewnie chciałby gdzieś pójść, ale wtedy brodą ryje w podłoże Uciekam, bo już się obudził. Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 18:33 ok, to bedzie woda...od dzisiaj zobaczymy jak pójdzie...trzymam kciuki za nas dwie... Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: znów tylko ekspresowe informacje 30.08.04, 21:09 witajcie! Michaszek zostal ochrzczony w sobote. przez caly weekend mielismy dom pelen gosci. wszystko poszlo po naszej mysli, a Malutki byl najgrzeczniejszym dzieckiem swiata. siedzial podczas uroczystosci na moich kolanach i w skupieniu obserwowal i sluchal, co sie wokol dzieje. bylismy na ostatniej wizycie w poradni preluksacyjnej, bioderka sa zdrowe, kosci jak u polrocznego dziecka. no i pan dr uznal, ze Michaszek wyglada na 7-8- miesieczne dziecko. jutro szczepienie, a wiec wizyta u pediatry, zobaczymy, ile Malutki wazy. na moje oko (a raczej rece, ktore go unosza) bedzie tego cialka gdzies kolo 9,5kg. a ile cm wolenawet nie myslec. rosnie nam chlop na schwal!!! pytalyscie, czy Michal siedzi - siedzi z podparciem, ale lapie sie szczebelkow lozeczka albo palaka z zabawkami w lezaczku i podnosi sie do normalnego siedzenia, w wanience to samo. ale ostatnio juz absolutnie go to nie satysfakcjonuje - gdy podaje mu palce podnosi sie i stoi. zapytalam tego ortopede, u ktorego bylismy, co z tym robic. "nie przeszkadzac, dziecko jeszcze wie lepiej". w nocy zaczelismy jesc co 3 godz., ale mi to nie przeszkadza absolutnie. no chyba, ze konieczna bedzie kuracja odchudzajaca ) pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Zapalenie gardełka :( 30.08.04, 23:10 jak w poście, Szymek nabawił się zapalenia gardełka. Nie wiem nawet, skąd, gdzie i kiedy lub od kogo. Wprawdzie byliśmy wczoraj na roczku i nie wiem, może ktoś był lekko przeziębiony. Dałam mu tż jabłuszko z lodówki, ale wyciągnęłam dużo wcześniej żeby się ogrzało do tempertury pokojowej, może źle zrobiłam, może powinnam jakoś je podgrzać np. w ciepłej wodzie. Wezwaliśmy lekarkę na wizytę domową i ona powiedziała, że takie maleństwo bardzo szybko łapie infekcje. Także odrazu powiedziałam, żadnego oblizywania smoka, żadnych gości, koniec i kropka. Mamy Panadol Baby na zbicie gorączki no i antybiotyk, strasznie mi szkoda mjego synka, bo widzę, jak z trudnością przełyka. Dziwi mnie tylko, jak szybko wogóle jakaś infekcja rozwija się u takiego małego dziecka. A nic się nie zapowiadało na jakąkolwiek chorobę. Pojechaliśmy z mężem na godzinke o 19 do Tesco, mały był w tym czasie z dziadkami, było wszystko ok, bawił się zabawkami, śmiał się, był pogodny jak zwykle. Ok 20.30 po kąpieli zauważyłam, że ma ciepła główkę, zmierzyłam mu gorączkę w pupie i było 38.8 kresek (minus 5 co daje 38.3) co i tak jest już dużo. Także dziewczyny uważajcie na swoje maluszki, pilnie obserwujcie jakiekolwiek zmiany i reagujcie na nie jak najszybciej. Gdybym z tą gorączką poczekała do jutra, to mały miałby już zapalenie oskrzeli, albo coś gorszego. ide sie położyć, bo nie wiem, jak Szymek prześpi tę noc pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Zapalenie gardełka :( 31.08.04, 10:28 Winia życzę Szymekowi szybkiego powrotu do zdrowia, jak sama piszesz na szczęście zreagowałaś szybko iz zapalaenie gardła nie zminiło się w coś poważniejszego. Igor zasnąl 40 minut temu i o dziwo jeszcze śpi więc korzystam z okazji i wystukam parę zdań. Te 40 minut to niezły wynik , zazwyczaj spi 15 , no ale dzisiaj tak ponuro za oknem,że wcale się nie dziwię, tez bym pospała.No właśnie.Zawsze byłą starsznym spiochem jak tylko miałam okazje przytulałam się do poduchy, a odkąd pojawił się junior jakoś nie moge zasnąć w ciągu dnia czy położyć się wczesniej spać. Nadrabiam to czego nie zdąże zrobic przy małym. Dziewczyny pomóżcie!! 10 idę na wieczór panieński i nie wiem co kupicć.Macie może jakies pomyłysły?? Igor zosatnie pewnie z tatą , chodzi spać po 19 więc jeszcze będę w domu, pobudkę na jedzonko robi ok 2 więc ja już pewnie bedęz powrotem, tym bardziej że nastepnego dnia muszę być rano na uczelni.Zapasy bedę musiała przygotować na pażdziernik( jejku, jak ja dawno nie używałam laktatora) wtedy będzie ślub no i wesele, więc zapasy musza być Oki ucikam, ja macie jakieś pomysły dajcie znać (z góry dziekuję) Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Zapalenie gardełka :( 31.08.04, 12:21 Winiu, dużo zdrówka dla Szymusia, przy tak troskliwej mamusi na pewno zaraz będzie zdrów Trochę mnie przeraża, że tak od razu przepisuje się antybiotyk maluszkowi, mam nadzieję, że Maciuś będzie jeszcze dłuuugo zdrowy, chociaż nie da się ukryć, że idzie jesień i "najlepszy" czas na chorowanie. A jeśli chodzi o słoiczki, to ja praktycznie wszystko daję w temperaturze pokojowej, dopiero zupki zamierzam lekko podgrzewać. Nika- u nas ze spaniem to samo, jak mały pośpi 40 minut to święto, ale zdarza mu się spać w dzień tylko 15 minut, co mnie po prostu rozwala, bo on w dzień usypia na moich rękach, no i kołysanie kluski przez 5-10 minut dla 15- minutowego snu to bez sensu! W nocy już potrafię uśpić dziecko tylko je przytulając do siebie i nucąc kołysankę, ale w dzień musi być kołysanie na rękach, no albo zasypianie przy piersi, ale to już coraz rzadziej ( Nie mam pojęcia jak go od tego odzwyczaić... A mleko ściągam codziennie, chyba już z przyzwyczajenia, hehe. Robie to po wieczornym karmieniu i z jednej piersi i mam codziennie ostatnio 100-130ml, więc chyba nieźle. Liczba woreczków w zamrażarce rośnie, a ja się zastanawiam, czy młody zdąży to wszystko zjeść- w końcu zostaję na wychowawczym, a tak często na imprezy się nie chodzi... Opolanka, jak nocka? Fajnie, że będziemy mogły się wspierać w walce z Nocnym Podjadaniem )) Mój maluszek obudził się dzisiaj juz o 2.40, na szczęście z drobrnym wodnym oszustwem udało mi się ukołysać go do snu w ciągu 25 minit i spał do 4.00, a tedy już normalnie jedzonko. Napisz proszę jak w domu Zuzia zasypiała? Czy ja dobrze zrozumiałam, że kładłaś ja do łóżeczka, a ona płakała aż zasnęła?? Długo potrafisz słuchać jej płaczu? U nas ostatnio tego problemu nie ma, bo mały po kąpieli zawsze zasypia przy piersi, ale jak za niecałe 2 tygodnie wrócimy do domu, to będę go odkładała do łóżeczka, co na pewno nie obędzie się bez protestów... Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Do Sylwii! 31.08.04, 12:24 cześć mamusie, dzisiaj niestety nie jesteśmy w humorze, a to za sprawą wczorajszej wizyty u pediatry...Niestety, Sylwia możemy sobie podać ręce, u nas prawdopodobnie również AZS, holender. Wybieram się jeszcze do klasycznego alergologa, już mam namiar, ale pediatra nasza nie miała dużo wątpliwości jak zobaczyła Emi skórkę. Nazwała to koszmarem. Dostałyśmy nakaz kąpieli w krochmalu, zamiast mydła próbkę jakiegoś specyfiku o nazwie LIpikar (la Roche`a), no i doustnie Fenistil (na świąd). NIestety u nas Oilatum nie działa, tzn. jakoś te placki czerwienieją bardziej po kąpieli. Zaczynam też od dzisiaj dietę, ale nie chcę chyba jej ograniczać do minimum, na razie skupię się na tych największych lergenach.Czytałam Twój wątek na alergiach i tam dziewczyny super radzą. Niestety - zakupione słoiczki Gerbera chyba się okryją kurzem na półce....,a tak się cieszyłam, że zaczniemy coś próbować...((. sylwia - proszę o radę: co właściwie jesz? Na śniadanie,obiad? chodzi mi o konretne potrawy. Bo jak tu zmajstrować z kilku tych samych składników, coraz to nowe dania?? Kończę na razie, pozdrawiam z frontu alergicznego.... Odpowiedz Link Zgłoś
zofia78 big girl 31.08.04, 16:20 Cześć dziewczyny. Na początku chciałam się pochwalić (???), że Lidka waży już 9,400. Ma 72 cm długości. Wczoraj dopiero drugie szczepienie, które odchoprowujemy jeszcze dziś. Mała marudna, stan podgorączkowy i śpi bardzo dużo. A może to tez przez ząbki, bo wyraźnie czuć zgrubienia i ślina jak u boksera. Malilko, Opolanko, polecam wam książeczkę pt. "Każde dziecko może nauczyć się spać" poleciła mi ją pewna pani psychiatra, która przetestowała na swoim dziecku. Może niektórym metody tam zawarte są nieco brutalne, ale poskutkowało przy Marysi (chociaż maiła półtopra roku i nadal budziła się 2-3 razy w nocy, a nie karmiłam jej od 7 miesiąca) a skoro psychiatra poleca, chyba nie muszą być aż tak traumatyczne dla dziecka. Jak tej książki nie kupicie dajcie znać postaram się główne tezy i opis metody krótko opisać. Ja też robię wszystko, zeby nie karmić małej w noicy i z nocy na noc jest coraz lepiej. Za kilka dni zakręcimy całkowicie kurek z mlekiem na noc, ale wtedy zajmie się nią mąż. Co do siadania,to marudzie też się udaje złapać szczebelki lub np. nóżki w foteliku samochodowym i się dźwiga. Puszczona sama też chwilkę siedzi. Próbujemy nowych smaków, deserki i soczki są błe, zupka, marchewka ok, może nie lubi słodkiego. Dzisiaj za radą położnej zrobiłam jej sama kisiel, nawet smakował. Przepraszam za literówki ale piszę z ta bombką na ręce, a odkąd wiem, ze ona waży prawie 10 kg to mi zdecydowanie gorzej. Już lepiej było nie wiedzieć. Poizdrowienia i wytrwałości Malice i Opolance . Trzymajmy się dziewczyny. Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: big girl 31.08.04, 17:15 Hej dziewczyny... tradycyjnie szybciochem, babcia bawi małą co do prezentu na panieński, to ja także wybieram sie pojutrze na taki wieczórr, a w sobotę na weselicho..i co kupuję jej, poniewaz napewno podwiązke i inne cudeńka juz dostałą, bo miała jedno takie spotkanie z koleżankami ze studiów, a teraz robi drugie, wieć postanowiłam, do wiklinowego koszyka nakupowac parę drobnych kosmetyków, przygotowujących do nocy poślubnej..np. balsam do ciała, pachnące mydełko, peeling, maseczkę, olejek do kąpieli, świeczuszkę dla nastroju..moze cosik mi jeszcze wpadnie do głowy.. Malilka, nie do końca tak jets z tym zasypianiem, mała odkładam nawet jak płacze i staram sie ją uspokoić w ciagu dwóch minut, potem odchodzę gdzięs dalej abu mnie nie widizała, lub wychodzę z pokoju, jak płacze4 to po trzech minutach wchod że i znów ją uspakajam, sytuacja sie powtarza, ale wchodże po pięciu minutach...i to już ostatni raz, przynajmniej było tak do tej pory, pokwiliła chwilkę i zasnęła...oczywiscie jak zanosi sie i traciłaby oddech to ja bym podniosła i uspokajała w ramionach, ale jak troszeczkę sie podrze, to jej nie podnosże, bo dzieci to sprawdzja, jak to zaskutkuję to bedę to robiły cały czas, aż poczują rączek..wiec ona chyba już zakumała o co chodzi, jak ją odkładam, robię ciemniej w pokoju zasłaniam okna i panuje cisza....jest każdego dnia lepeij..a co do herbatki to nie miałąm w domciu a dziisaj jeszcz enie kupiłam, ale jestem nastawiona aby robić tak jak Ty.....chcę tylko taka znależć bez cukru. Pozdrówka dziewczyny mała trochę marudzi papa a ha, powrotu do zdrowia nasz szkrabku z forum!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: big girl 31.08.04, 18:18 Witajcie, widzę, że to chyba sezon na wesela, bo ja już jestem po dwóch i trzecie przed nami. Panieńskie też się szykuje więc i dylemat z prezentem też mam. Z tymże chyba raczej złożymy się z jeszcze jedną koleżanką i kupimy coś z bielizny, to jest jeszcze temat do omówienia. Szymek dzisiaj czuje się o wiele lepiej, gorączka troszkę ustąpiła, mały na szczęście nie marudzi, jest pogodny, gaworzy i śmieje się do wszystkich, i o dziwo dzisiaj najbardziej do taty. Troszkę mnie to uspokoiło, mam nadzieję że wszystko szybko wróci do normy i mały będzie zdrowy. Dzisiaj bardzo dużo śpi, dwie godziny zabawy, dwie snu, i tak na przemian. Wykąpię go dzisiaj w zielu ostrożenia, które bardzo dobrze "wyciąga" gorączkę i ogólnie poprawia samopoczucie, stara babcina recepta, napewno nie zaszkodzi, a może pomóc. Na szczęscie mały znowu bez problemu pije z butelki, lekarka kazała mu dużo picia podawać ze wzgędu na gorączkę, pewnie i on sam czuje potrzebę picia. Ten pomysł z podawaniem wody w nocy wydaje się trafiony, za waszymi radami ja chyba tez zacznę podawać małemu wodę, żeby sie oduczył nocnego karmienia, bo ostatnio zaczął mi się budzić dwa razy, ok.1 i 4-5. Wydaje mi się, że organizm takiego maluszka działa jak zegarek, budzi się o danej godzinie i już pozdrawiamy Ania i Szymek Odpowiedz Link Zgłoś
contraria 9,5kg :))) 31.08.04, 18:24 czesc! no i sprawdzilo sie moje przewidywanie, Michaszek wazy 9,5kg, ale jest dlugasny. Zosiu - mamy podobne klocuszki. na szczescie za duzo nie nosze synka, ale zdecydowanie wygodniej karmi mi sie go na lezaco. czy malutka spi z wami, czy w lozeczku? bo dla mnie koszmarnie ciezko jest Michala podnosic i wyjmowac z lozeczka do karmienia w nocy. zastanawiam sie, czy po pierwszym razie nie zostawiac go przy sobie. jestesmy po 3 szczepieniu, Malutki naplakal sie i nasmucil, a teraz jest na spacerze. co nam lekarz powiedzial jeszcze? otoz - zadnych chodzikow, ktore polecaja w niektorych ksiazkach, na zime butki-paputki, mieciutkie i cieple, siadac Michal moze tak jak teraz - tzn. tyle, ile sam potrafi, powstrzymywac wyciaganie sie do stawania, duzo ukladac na brzuszku tego mojego silacza. Winiu - zycze szybciutkiego powrotu do zdrowka Szymkowi. kiedys pytalas o groszek i fasolke /szparagowa/,z tego co wiem /dane od dietetyka/, one nie sa wzdymajace. moze je jesc matka karmiaca, wzdymaja dojrzale nasiona - suchy groch, fasola, bob. Malilko, Opolanko - badzcie wytrwale, zobaczymy jak Wam sie uda. mnie w ogole nie przeszkadzaja nocne pobudki. choc dzis zauwazylam, ze Michaszek dosc dlugo zasypial, utulenie jednak poskutkowalo. generalnie, po kapieli malutki zasypia przy piersi, a w dzien - spi z reguly na spacerach /poludniowym ok. 11-13 i popoludniowym 17-19/, albo gdy wyjatkowo /dotychczas dwa lub trzy razy/ nie wychodzimy na spacer zasypia w lezaczku lub przy piersi. w domu spi zdecydowanie krocej, na spacerze bite 2 godz. Grazyno, Sylwio - trzymajcie sie dzielnie! wszystko dla dobra Waszych maluchow. pamietam, ze w czasie, gdy Michaszek byl czyms wysypany /najprawdopodobniej reakcja na oliwke/, jeden, wlasciwie jedna, z najlepszych alergologow w poznaniu powiedziala, ze jesli nie pomaga dieta i krochmal, to wtedy trzeba do lekarza. a i tak po okresie karmienia piersia mija wiekszosc problemow skornych. wszyskim zdrowka i slonecznego konca wakacji, buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: 9,5kg :))) 31.08.04, 21:51 Hej, po kąpieli ziołowej małemu poprzewracało się w główce, zamiast słodko spać, rajcuje w naszym łóżku i coraz głośniej domaga się towarzystwa. Mam nadzieję, że jednak sie zmęczy i zaśnie niepostrzeżenie. Na szczęście bez problemów pije antybiotyk i Panadol, który widać najbardziej mu smakuje, bo prześmiesznie pijąc go cmoka i oblizuje "strykawkę" A oto nasz mały łobuziak forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524 Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: 9,5kg :))) 01.09.04, 12:32 Winiu, cieszę się, że Szymkowi już lepiej Zosiu78- jakiś czas temu przeczytałam jedna z książek o usypianiu, albo "Uśnij wreszcie", albo tą o której piszesz, zresztą obie są prawie identyczne. Przyznam, że dla mnie to za brutalne i okrutne żeby mojego szkrabka zostawić samego płaczącego w łóżeczku, więc nie zamierzam nawet próbować. Do tego nie bardzo mi pasuje takie ścisłe wyliczanie minut, odstępów do wejścia do dziecka itd- przecież to mały człowiek, a nie robocik... Ale pamiętam, że moja siostra cioteczna które mieszka w Belgii opowiadała mi, że to oficjalna metoda usypiania niemowląt, zalecana u nich przez pediatrów, więc chyba nie może być tak zła na jaką wygląda Bardziej do mnie przemawia taki sposób jaki w jaki Opolanka usypia Zuzię- niby zaczerpnięty z tej metody, ale nie pozwala się dziecku zanosić płaczem... W każdym razie kluczem powodzenia tej metody jest żelazna konsekwencja. Może jak za parę miesięcy mały da mi porządnie popalić to zmienię zdanie? Opolanka, nie szukaj nie słodzonych herbatek, tylko daj Zuzi wodę A u nas nocka znowu standardowa- mały obudził się punktualnie o 3.00, dzieci naprawdę maja wbudowany zegarek )) Przetrzymałam go do 4.00, niby drzemał, ale musiałam nad nim czuwać i mu trzymać łapki, żeby nie wyjmował sobie smoczka z buzi. Tak w ogóle, to po pięciu miesiącach konsekwentnego odmawiania mały nagle polubił smoczek! Dopiero wczoraj rano się skarżyłam, że muszę go kołysać w dzień, a tymczasem zasypianie cały wczorajszy dzień wyglądało następująco- kładłam małego obok siebie, przytulałam, dawałam smoczka i coś nuciłam- odpływał w 3 minuty! Normalnie szok! Niestety metoda ta nie sprawdza się wieczorem- jak zostawię małego samego w pokoju, to zaraz wyjmuje sobie smoczek, może kiedyś się nauczy,m że nie warto... Ja też próbuję dać mu samemu zasnąć, ale on potrafi leżeć i się męczyć aż 2 godziny Niby nie płacze, tylko tak czasem kwili, ale widzę że się strasznie męczy, trze oczka, jest zmęczony, ale zasnąć sam nie potrafi. Nie mam serca go trzymać nieśpiącego tak długo, mimo że nie ma płaczów ani krzyków i zwykle po pół godziny przytulam, smoczkuję/cyckuję i od razu zasypia. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Jest pierwszy ząbek :))))) 01.09.04, 13:19 No i w tempie ekspresowym pojawiła się prawa dolna jedynka Nie mogę jej zobaczyć, bo właściciel nie pozwala, zaciska usta, albo przykrywa dziąsła językiem, ale kłuje w palec, że hoho Teraz juz wiem, dlaczego w nocy tak namiętnie ssał smoczka i w ogóle skąd nagłe zamiłowanie do smoczka- na pewno przynosił mu dużą ulgę. Ale ogólnie ząbek wyszedł bezboleśnie, bez płaczu i marudzenia, aż jestem zdziwiona. Nawet bez ślinienia- bo odkąd mały zaczął 3 tygodnie jeść słoiczki, to ślinienie ustało- najwyraźniej zużywa ślinę na rozdrabnianie pokarmów stałych. I jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że wczoraj był ten pierwszy dzień bez kupki w życiu mojego blisko 5-miesięcznego dziecka. Bardzo to przeżyłam, już sobie wyobrażałam tygodnie bez kupki i cierpienia dziecka, ale jak się okazało niepotrzebnie- dzisiaj rano mały ją zrobił bez najmniejszego wysiłku. Za to jej rozmiar i zapach załamały mnie... Po raz pierwszy kupka tak śmierdziała, echh... wczesnoniemowlęce jajecznice to w porównaniu pachniały konwaliami )) No ale to już duży chłopczyk a nie mały dzidziuś Moje ukochane zębiaste Słoneczko ))) Odpowiedz Link Zgłoś
comevorrei Re: Jest pierwszy ząbek :))))) 01.09.04, 14:23 czesc. niestety nie udaje mi sie tu czesto bywac.ale z przyjemnoscia czytam wszystkie posty. wczoraj bylam z mala u lekarza. wazy 7650. za miesiac przytyla ponad kilo. dostala kolejne szczepionki. no i spokojnie przekrecamy sie na brzuszek i z powrotem. no i nauczyla sie stawac na czworaka i proboje raczkowac. wiec sama ja nie zostawisz. wczoraj dalam ya na koldre na podloge no i nie wyrobialam ja przekladac z powrotem gdyz caly czas byla poza koldra. wiec jak musze cos zrobic to wsadzam ja do kojca. sama czuje sie w miare dobrze, tylko czasami mnie mdli. bylam u lekarza podtwierdzic ciaze. powiedzino mi ze jest okolo 7 tyg. wiec termin bede miala na kwiecien. dzis ide na usg . zobaczymy co mi powiedza. ciesze sie niesamoicie, no i trohe sie boje porodu gdyz wiem co mnie czeka. ale staram sie o tym nie mysliec. pozdrawiam serdecznie. wiktoria. Odpowiedz Link Zgłoś
comevorrei Re: Jest pierwszy ząbek :))))) 01.09.04, 14:27 do malilki gratuluje zabka. u nas narazie nic. aha no i zapomnialm napisac ze odstawiam roksanke od piersi. lekarz mi zalecil zeby nie bylo zbyt duzego obciazenia dla mnie. no i przed ta ciaza waze 5 kilo mniej niz przed pierwsza. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: Do Grażyny! 01.09.04, 15:02 Oj, Grażynko, współczuję serdecznie, bo ja mam już dość . Na szczęście, nie jest źle, przy tym smarowaniu Elidelem, naprawdę rewelacyjny krem, bez sterydów, tylko ta cena...Co jem? * indyka * wieprzowinę * chleb razowy * ziemniaki * brokuły * buraki * cukinię * marchewkę * jabłka * dżem śliwkowy i jabłkowy (domowy) * margaryna bezmleczna to wszystko, dokładnie od dwóch tygodni... Wieprzowinę i indyka kupuję i sama piekę, duszę. Robię sobie placki ziemniaczane (oczywiście bez jajek), postanowiłam jeść mąkę pszenną, mam nadzieję, że to nie gluten uczula. Smażę sobie ziemniaki w plasterkach. Smażę cukinię w plasterkach. Mama zrobiła mi szarlotkę bez mleka i jaj, może być, od biedy . Generalnie mam dość i chyba zacznę w końcu coś próbować, nie wiem za bardzo od czego.. Mały jest tylko na cycku, dzieci karmione piersią tylko, a szczególnie alergicy powinny być na cycu do skończenia 6 m-ca. Ale ja zamierzam małemu za parę dni wprowadzić ohydny Nutramigen, bom wracam do pracy. Nie wiem co go uczula i wcale nie jestem przekonana, że moja dieta coś daje, nawet kupy dalej robi beznadziejne, ma zatwardzenia, wczoraj musiałam dać mu czopka po 8 dniach... Mąż wczoraj oddał kota, buuuuuuuuuu, nawet się z nią nie pożegnałam!!!!!!!! Na szczęście jakaś kobiecina się zlitowała i Juniorek nie wylądował w schronisku. Piorę w płatkach, prasowanko ciuszków po lewej stronie, wywalam pierze...sama nie wiem. Jedyna nadzieja, że z tego po prostu może wyrosnąć. Trzymam kciuki, musi się nam udać!! Pozdrawiam wszystkie mamusie, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 zasypiania dalszego ciąg 01.09.04, 16:32 Hej dziewczyny!!! Sylwia i Grażyna, wytrwałości, bo to najważniejsze w całej tej sytuacji!!! Malilka, dałam małej wodę, pocmokała trochę i posżła dalej spać, a le nastęne jedzenie to był już cycek, dzisija sprawdze, czy na drugim takze się da oszukac. a ja śpałam teraz w swym rodzinnym domciu, gdzie nie ma łóżeczka turystycznego, bo zostało u drugiej mamy, na dwie noce nie chciało mi się tarabanić i sytuacja była taka, dałam jej jesć, Zuzia po wypiciu z dwóch cycków jak zawsze, nie spałą...zaczełam takie ciche jak zwykle szy, szy , szy i smoczek...co chwila wypluwała, dwa razy sie przekręciła na brzuszek, to ja ją na plecki, i znów szy, szy, szy raz wyszłam a już za drugim razem zasnełam, z każdym dniem mniej płaczu...chyba powoli wygrywam tę walke. Pozdówka ide bo małą płacze Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 zabki 01.09.04, 16:33 a ha gratulacje...pierwszego ząbka, u nas cisza, żadnych zaczerwienionych dziąseł... Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: zabki 01.09.04, 19:58 Cześc Dziewczyny!! Malliko gratuluje ząbka U nas drugi juz jest tuż, tuż. Kurcze ale ten czas leci , równo rok temu zobaczyłam dwie kreseczki a dzisiaj juz mały mężczyzna śpi za ścianą . Jutro juz 4 rocznica ślubu, mój mąż będzie miał podówójną - ślubu no i tego, że dowiedział się ,że będzie tatą ,swoją droga fajny miał prezent w zeszłym roku : )) w tym roku już zaden nie zrobi takiego wrażenia Jutro idziemy na szczepienie, mam nadzieję że wszystko będzie ok jak poprzednio. Zobaczę ile mały waży bo kloc się zrobił , wszyscy mówią że wielki ale jak czytam o osiągnięciach waszych szkrabów to to dopiero muszą być wielkoludy ponad 9 kg fiu, fiu.... A poza tym młody znów ma gigantyczny apetyt, w nocy znów jadł ze 4 razy, dziś testuje wodę, zobaczymy może da się oszukać. A wogóle to coraz fajniej je łyżeczką, wychodzi mu to całkiem nieźle, robi przy tym śmieszne minki, taki mały smakosz no i oczywiście łyczeczka strasznie go intryguje, więc muszę się nakombinować jak tu trafić do rozdziawiającej się buźki żeby mi nieprzechwycił łyczeczki. Podrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Do Sylwii 01.09.04, 20:02 Sylwio, a może poszukać u was sklepu ze zdrową żywnością, mają tam nie tylko produkty bezglutenowe, le także dla dzieci ze skazą i innymi uczuleniami. Skoro mogą je jeśc maluszki uczulenie na produkty mleczne, to wy jako mamy karmiące pewnie też. Wytrwałości i cierpliwości gratulujemy pierwszych ząbków, maliko daj znać, czy zmieniło się coś podczas karmienia, czy odczuwasz ząbek, czy nie na cycusiu oj syrena się włączyła, uciekam pozdrawiam Ania forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524 Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004;-))) 02.09.04, 04:36 witajcie!!! Male_c0_nieco, Malilko gratulacje z powodu zabkow)u nas drugi wyszedl rowno 5 dni po pierwszym, wiec u Was tez pewnie bedzie szybciutko)na razie innych jeszcze nie widac, na szczescie, bo czasami Kamilek podgryza cycusia, i co najdziwniejsze upodoabl sobie na to moja lewa piers!!probuje mu pokazac, ze boli ale jego chyba to niestety bawi, ze mama czasami syknie z bolu, no mam nadzieje ze szybko polapie o co w tym biega) Malilko, opolanko gdy czytam o Waszych meczarniach z usypianiem to nie moge sobie tego wyobrazic, Kamilek zasypia slicznie, najczesciej przy cycusiu gdy je po kapieli, a gdy go odkaladam do lozeczka i sie przebuszi to dostaje buziaka, misia i po chwili dziecka nie ma)w dzien tez nie ma problemow, gdy jest zmeczony zasypia sam, czasami gdy karmie, martwia mnie tylko nocne karmienia, bo czasami potrafi budzic sie co 2 godziny, zaczekam jeszcze z tydzien i moze tez sprobuje z ta woda. Kamis konczy 5 miesiecy))wazy 7700 i ma 70cm)ostatnio polubil lezenie na brzuszku i spedza tak prawie kazda chwile, teraz nawet spi na brzuszku Dziewczyny, kiedy zaczniecie podawac miesko w zupkach?? Winiu, szybkiego powrotu do zdrowka zyczymy dla Szymusia) Wiktoria, dbaj o siebie i o maluszki) Sywlia, nie chce Cie dolowac, ale gdy ja balam sie ze Maly ma skaze i gdy czytalam forum o alergiach to tam dziewczyny czasami pisaly, ze efekty sa dopiero po 3 tygodniach i diete trzeba trzymac caly czas, badz dzielna!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
comevorrei Re: kwiecien 2004;-))) 02.09.04, 04:45 cze. bylam dzis na usg. podano mi termin. zamiast 7 tc mam skonczone 9. wiec termin mam na 4.4.05 z roksanka mialam na 2.4.04 wiec bardzo blisko i roznica bedzie rok. ale hyba znow nam wyjdzie marcowy skarb. no i moge trafic w roksanki urodziny. pozdrawiam serdecznie. wiktoria i dwa kwietniowe skarbeczki. Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 11:59 Dziękuję Sylwia za wszystkie informacje, spisałam sobie listę, no i ja też już od dwóch dni na diecie, chociaż na razie bezmlecznej, ale chyba muszę ją bardziej ograniczyć. U mnie krochmal pomógł na razie na krosteczki i czerwone miejsca, chociaż suche placki zostały. Ale drapie mi się dalej dziecina i nie wiem czy dawać dalej ten Fenistil, czy nie. Co do kremu Elidel, to czy on jest na receptę? Też mi o nim wspomninała pediatra. Natomiast na forum alergicznym dziewczyny polecały Ci Dermalibour A-dermy, może to zamiast tego drogiego, co o tym sądzisz? Dziekuję innym mamom za wsparcie. Ja już troszkę czuję się podłamana, bo to i alergia, i Emi mi sie nie przewraca, i ząbków nie widać. Jakieś to moje dziecię leniwe w tym dorastaniu. Ale tym bardziej ją kocham. Co do zasypiania, to i u nas funkcjonuje model: przy cycusiu, albo huśtanie w nosidełku i huśtawce. Inaczej nie ma mowy. Dziecina się zapłacze ze zmęczenia, ale nie uśnie. Po Waszych sukcesach spróbowałam dzisiaj uśpić ją bez piersi i wiecie co? Udało się. Tzn marudziła, marudziła, tak z 20 minut, troszkę płakała, to ją uspokajałam na rękach, potem położyłam do łóżeczka, wzięłam za obie rączki i wsadziłam smoka do buzi (którego nawiasem mówiąc również od urodzenia nie tolerowała i pluła na odległość), no i usnęła. Sukcesik, ale mały, bo niestety u Emilki jest tak, już się przekonałam,że to co się nauczy, szybciutko zapomina. W każdym razie nawet na moment nie zostawiłam jej samej i nie pozwalałam się rozpłakać na dobre. Uch, kończę, bo 20-min. usypianie skończyło się 10 min. spaniem. PA. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 15:13 Hej, Moje małe Szczęście przewróciło się 10 minut temu z plecków na brzuszek )))) A już myślałam, że prędzej zacznie raczkować, niż się przeracać Maciuś tak się zmęczył swoim wyczynem gimnastycznym, że zasnął kamiennym snem po minucie kołysania na rękach. Grass_d- nic się nie przejmuj, każde dziecko ma własne tempo rozwoju, ja już nawet zaczęłam się cieszyć, że mały się nie przekręca, bo przynajmniej pilnować nie trzeba było, a teraz to wiadomo- nie można spuścić z oka... A ząbki w piątym miesiącu to nie jest norma, tylko wczesne ząbkowanie, spokojnie Dolna jedyneczka pięknie prezentuje się w postaci białej kreseczki, ale na razie czuję ja tylko pod palcem, na piersiach na szczęście nie. Druga jedynka jest wyraźnie widoczna z przodu dziąsła, ale nie jest zaczerwieniona ani spulchniona. Za to widać białą kropeczkę na dolnej dwójce, ale nie chce mi się wierzyć, by to mógł być ząbek...Asik- w jakim tempie rosną takie pierwsze ząbki? Kiedy w całości widać je na zewnątrz? Od 3 dni "szczotkuję" małemu dziąsełka szczoteczką silikonową i mały to uwielbia. Trochę ją przygryza, ale generalnie otiwra buzię jak przy normalnym myciu zębów, z takimi minami, że cały czas się śmieję jak mu to robię Dzisiaj w nocy nie musiałam walczyć z wodą i całe szczęście, bo nie miałabym chyba serca robić mu tego, jak on biedactwo ząbkuje. Ale do 8.00 były dwie pobudki- o 1.15 i o 5.30. Potem zabawa od 7.00 do 8.00 i spanie do 11.00. Dla mnie to duży sukces, bo normalnie to między 20.00 a 8.00 były minimum 3 pobudki, a potrafiło być też 5. Jak zmieniają się włoski Waszych maleństw? Maciuś jak się rodził to miał bujną czupryne w kolorze ciemny brąz (po mamusi). Teraz wyłysiały mu zakola, zmniejszyła się ilość włosów, choć nadal jest sporo, ale jest już prawie blondynkiem. To z kolei po tatusiu, który do 3 r.ż. był pszenicznym blondynem, a potem włosy mu ściemniały i teraz jest ciemnym szatynem. Oczy Maciuś ma niebieskie, więc tylko noworodkowe granatowe trochę mu zjaśniały. Dzisiaj podałam malemu ugotowaną przez siebie zupkę jarzynową (marchew, pietruszka, ziemniak). Nie mam tu blendera, więc przetarłam ją przez sito i mały trochę się krztusił (3x) tymi mikroskopijnymi grudeczkami, ale ślicznie sobie poradził i bardzo mu smakowała. I chyba podam mu gruszkę- co prawda niby są od 7 m-ca, ale tu w ogrodzie są takie piękne, niepryskane gruszki, a miesiąc wcześniej to chyba nie taka wielka róznica... Asik, mięso jest od 6 m-ca, więc ja pod koniec września dam małemu królika z zaprzyjaźnionej mini-hodowli. Cały czas wydzielam mu porcyjki nowego jedzonka, choć widzę, że chętnie zjadłby więcej- od kiedy dawać tyle ile będzie chciał i eliminować posiłek mleczny? Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 16:21 Malilko, Kamilkowi przez miesiac, bo pierwszy zabek pokazal sie wlasnie w dniu ukonczwenia 4 miesiaca, zabki urosly gdzies na 3-4 mm)ile razy szczotkujesz dziaselka? robisz to po jedzonku? ja tez nad tym caly czas mysle tylko, ze nie widzialam tutaj szczoteczek silikonowych tylko od razu z wlosiem, stosujesz jakas paste dla takich maluchow?? u nas miesko, ktore pojdzie na pierwszy ogien to kurczak i indyk, w usa nie widzialam nigdzie krolika, i to ze sloiczkow, gdy wrocimy do domku kroliczki beda od mojego taty, ktory tez ma taka mala hodowle)a co do decyzji o powrocie to myslimy o koncu pazdziernika, mam juz namiary na dobrego pediatre i endokrynologa w Szczecinie. bo tam bedziemy mieszkac, pozdrawiamy ;00)) Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Do Sylwii i innych Mamuś! :) 02.09.04, 19:44 witam!1 I po szcepieniu. Młody był super, tylko troszkę popłakał w trakcie zastrzyku a potem dalej gadać. Wogóle dzisiaj był niezwykle spokojny. Rano o 9 usnął i spał.....2 godziny!!!!!!!!!!chyba zaznaczę to w kalendzarzu w przychodni bardzo towarzyski , w wózeczku zasypiał lub jeździł bez marudzenia, no poprostu marzenie. Teraz troche wieśći z gabinetu. Igor waży 7400 więc w porównaniu z niektórymi kwietniowymi maluchami wcale nie tak dużo,a mnie wydawaje się taki ciężki , nie wiem co bym zrobiła gdyby wazył ponad 9Mamy jeśc codziennie owoce i warzywa, żeby jakoś pomóc przy kupkach i poprawić trawienie, mamy odstawić debridat i bobotic , który dotychczas uzywaliśmy na problemy z brzuszkiem. Malilko co do gruszek to nam pani doktor poleciła je jeść, byłam zdziwiona bo na wszystkich słoiczkach pisze, że d 7 m-ca ale podobno dobrze robią na trawienie i co mnie jeszcze zdziwiło można podawać morele. A tak wogóle Igor rozwija się bardzo ładnie i jak powiedziała pani doktor nieźle przyspieszył Co do upierzenie małego, to pierwsze włoski już mu się wytarły i teraz sypnęło mu się sporo blond włosków,to po tacie, kóry osoatnimi czasy troszkę ściemniał i posiwiał ale jak twierdzi zawsze był blondynem oczka Igor ma niebieskie, już nie granatoweja wcześniej. Asik co do szczoteczek to spawdź w jakimś sklepie czy nie mają chicco, u nas sprzedają takie w kompletach po 2. to tyle pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Ileee czytaaniaa... 03.09.04, 12:18 Jejku dziewczyny ile mi czasu zabrało przebrnięcie przez wszystkie posty.Zostawić Was na dwa tygodnie i można sie pogubić ) Zacznę od tego co u nas-wróciliśmy z 2tyg urlopu w Zakopanym-było świetnie.Maja dużo spała w ciągu dnia,troszkę pozwiedzaliśmy ale ogólnie po górach to sie nie nachodziliśmy.Za tydzien mamy chrzciny,nie cieszy mnie to bo nie lubię takich imprez ale dziadkowie napierali. w przyszłym tygodniu idziemy na szczepienie to sie dowiem ile mała waży ale z domowych pomiarów to około 8kg i ubranka kupujemy czasem na 80. Przewracanie uskutecznia od tygodnia-bardziej z plecków na brzuch,nogi lądują w buzi,kupki w końcu codziennie i ząbki zaraz pewnie będą bo rzuca sie na wszystko i gryzie a dziąsła zaczerwienione. Próbujemy nowe smaki ale na razie ok są tylko owoce,zupki nie smakują a po kremie z dyni to aż mała ryczy (zresztą nawiasem mówiąc paskudne są te zupy).Chyba sama jej ugotuję tylko nie wiem czy to sie jakoś doprawia czy nie?? Na razie nie zastępuję mleka ale bedę musiała choć jeden posiłek wprowadzić bo w weekendy zacznę zajęcia. Co do usypiania-jak mała nie zaśnie przy piersi to mamy problem,szczególnie wieczorem.co cyrki nam odprawiała w Zakopcu...wtedy tylko skutkuje bujanie w foteliku lub ewentualnie na rękach.dlatego ostatnio mała śpi z nami-jak juz uśnie to jej nie ruszam,bo potem mam problem.Czasem jest tak zmęczona że szok,ale jak ją chce utulić to ryczy w niebogłosy,sztywnieje i trze slepia- komedia,a czasem usypia w kilka sekund.Nie wiem od czego to zależy. Ale w dzień śpi 2x2h i raz około 1h wiec nie jest żle,ale nie zasypia wczesniej niż o 22 i spi tak do 9.Muszę jakoś zrobić żeby chodziła spać wcześniej-tyko nie wiem jak Jagna-życzę wytrwałości i cieprliwości,trzymamy za was kciuki,my też przeszłyśmy przez szpital choć w mniej dramatycznych okolicznościach-bądź silna,myślimy o was. Dziewczyny walczące z alergią-powodzenia i wytrwałości w diecie-wiem jak ona boli-byłam na takiej 2miesiące ale uwierzcie że idzie sie przyzwyczaić ) malilko-pytałaś wcześniej o przewijanie w nocy-ja już od 2 misięcy małej nie przebieram bo sie wybudzała,pieluszka rano jest maxymalnie napęczniała ale nei pojawiło sie nawet najmniejsze zaczerwienienie skóry wiec nie przeszkadza jej to. mała sie obudziła wiec na razie koncze do usłyszenia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Ileee czytaaniaa... 03.09.04, 12:43 Hej Mały jakzałapał jak się przewraca to robi to ciągle- już wcześniej trudno było go przewinąć, ale teraz momentami bywa baaardzo trudno- sięgam po pieluszkę- mały na brzuchu, przkręcam go, sięgam po krem- mały na brzuchu- i tak w kółko W związku z nową umiejętnością wczoraj wieczorem znowu rozłożyłam łóżeczko turystyczne- dotychczas spaliśmy razem na niskim tapczanie, ale jak na upadek na panele to wystarczająco wysokim. Wieczorem po jedzonku zapakowałam małego do łóżeczka z ukochaną zyrafką, pełna obaw jak to będzie, bo przecież on od 2 m-cy sam nie zasnął. 20 minut się bawił, potem zaczął płakać i krzyczeć. Udało mi się go utulić nie wyciągając z łóżeczka! Musiałam głaskać po główce i śpiewać. Nie usnął, ale się wyciszył. Potem znowu wyszłam, on zaczął marudzić i kwilić, ale juz tak bardzo sennie i potem jeszcze na chwilę przytrzymałam mu rączki, żeby nie wyjmował smoczka i już spał! Byłam w szoku W nocy wzięłam go już do łóżka, no bo miałam go cały czas na oku. Maciuś je teraz w nocy co 4-4,5h, czyli postęp jest. Asik- ja kupiłam szczoteczki polskiej firmy Canpol, jest taki trójpak do dziąseł i pierwszych ząbków, ale jej w Stanach nie dostaniesz. A jeśli chodzi o pasty, to maluchom się je daje dopiero jak potrafią wypluwać, czyli nie wcześniej niż w drugim roku zycia. Ale i bez pasty warto czyścić ząbki- chociażby dla wyrobienia u malucha nawyku. Pearl- Maciuś co prawda lubi dosłownie wszystko ze słoiczków, ale też mu zaczęłam sama gotować. Jedzonka niczym się nie doprawia, nie soli, ani nie słodzi. Nika- dałam rano dzisiaj małemu gruszkę, zerwałam z drzewa i naskrobałam trochę łyżeczką. Mam nadzieję, że nic mu po niej nie będzie. A morele to kupiłam mu w słoiczku i Hipp ma je od 5 m-ca. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Mam małego doła..... 03.09.04, 15:28 ..........małego cały czas coś uczula w mojej biednej, przetrzebionej diecie. Jak smaruję 2x dziennie kremem jest ok, wystarczy, że raz nie posmaruję i pojawiają się krosteczki w tych samych miejscach. Załąmałam się, bo już prawie ponad 3 tyg. diety, chciałam coś sobie wprowadzić i dupa. A żal mi cokolwiek wyrzycać z diety, bo i tak jest bardzo monotonna... A na domiar złego poszłam z małym do neurologa, bo cały czas układa się asymetrycznie, no i leżąc na brzuchu wali w zabawki tylko lewą rączką. Lekarka zauważyła jeszcze, że mały za bardzo odgina łepek do tyłu...no i dziś przychodzi do nas pan rehabilitant i pokaże mi jak mam z małym ćwiczyć. Jest to ta słynna (dla mnie drastyczna, buuu)metoda Vojty. Będę musiała katować małego. Kurczę, smutno mi przez to wszystko, nie wiem sama co robić. Mały się jeszcze nie przekręca, włoski rosną mu blond, ząbków brak. W nocy budzi się często, ale karmię go tylko 2x.ok 1 i 5-6.Dalej jestem niewyspana notorycznie. Kupy tragicznie rzadko. buuu, mam doła, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: Mam małego doła..... 03.09.04, 15:34 ponad 2 tyg. diety, a nie 3 oczywiscie Grażyna, Elidel jest na receptę, ale płacisz 100%. na razie nie kupuję A-dermy, po Elidelu jest pięknie, i tak mam cały stos różnych specyfików, a i tak go coś uczula... Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco na szybko 03.09.04, 19:19 kilka zdań. No więc Malilko ja dzisiaj też dałam Igorowi gruszkę , jejku wcinał aż mu się uszy trzęsły ,mam nadzieje że po niej wszystko będzię ok. Daj znać jak u Was. Zupkę już też dostał gotowaną i smakuje mu lepiej niz specjały ze słoiczka, tak więc słoiczki zostawie na awaryjne sytuacje i zaczynamy gotowanie Dziś po południu mały tak marudził ,że był juz kąpany przed 19 i spi juz od jakiś 20 minut, mam nadzieję,że nie będziemy mieli pobudki o 5. Pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: na szybko 03.09.04, 19:37 ja tez tak szybciutko Sylwia!! siedzialam i zastanawialam sie nad Toba i Jedrusiem i oto co mi przyszlo do glowy!! tylko ze ja nie jestem zadnym ekspertem i to sa moje wlasne przepuszczenia!! a moze Maly jest uczulony na gluten!!przyszlo mi to do glowy bo piszesz, ze on rzadko robi kupki a przy uczuleniu na gluten niszcza sie jakies kosmyki w jelitach i moze stad taki problem!!poczytaj cos o celiakli(nie wiem czy to sie tak pisze)albo popytaj dobrego lekarza, moze cos w tym jest, tylko pamietaj to sa moje przemyslenia, powodzenia aha tutaj w stanach gdy dziecko ma azs zalecaja kapiel co2-3 dni, natluszczanie ciala kremem(bran Boze zadnymi olejami czy cos w tym stylu)badzcie dzielni Anka Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: na szybko 03.09.04, 21:44 tyle się napisałam, i coś mi zżarło post, także teraz tak króciutko. Szymek dał nam w nocy niezły koncert, ok 1 strasznie sie rokrzyczał, potem zwymiotował wszystkie mleko, które zjadł wieczorem, obrzygał siebie, mnie i pościel, no i przy tym wrzeszczał mi nad głową rozbudzony mąż, że co ja robię z tym dzieckiem. Przebrałam małego, zdążyłam wyjść do łazienki, a on już zasnął. Myślałam, że może podczas darcia nałykał się powietrza, bo miał strasznie twardy brzuszek i wiecie co, chyba jednak to nie było to, tylko skutek zjedzenia przezemnie gruszki, która jak powiedziała moja teśćiowa jest bardzo ciężka, a co mówić dla takiego malucha. Maliko, dlatego dziwi mnie to, że chcesz dać Maciusiowi gruszkę, daj jutro znać, jak mały przespał nockę. Sylwio, my też chodzimy z Szymkiem na rehabilitację, wszystkie ćwiczenia opisałam w jednym z postów, pt. "Ćwiczenia", mały po trzech spotkaniach z rehabilitantką i ćwiczeniach w domu ze mną zrobił duże postępy, także nie martw się Jędruś też szybko dogoni rówieśników. My te ćwiczenia raczej traktujemy jako zabawe z małym, a nie przymus. Aha, czy soczek jabłkowy mogę dać małemu prosto z butelki, czy powinnam rozcieńczyć go wodą?? pozdrawiam Ania forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524 Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: na szybko 03.09.04, 23:02 witajcie!! teraz troszke spokojniej! ja dzisiaj tez mialam ciezka noc)moj kochany niemaz siedzial na kompie pol nocy i gdy szedl spac okolo 1 to oczywiscie musial zapalic swiatlo i obudzil mnie i KamilaMaly nie spal do 4 a ja razem z nim, i tez mi w pewnym momencie zwymiotowal tylko, ze troszke, albo to bylo wieksze ulanie, wogole ostatnio cos mi zaczal ulewacwczesniej nigdy tego nie bylo, owszem raz czy dwa ale tak od dwoch tygodni zdaza sie codziennie po 2-3 razy, co prawda odrobina ale zawsze, co to moze byc??moze dlatego ze ciagle wklada lapiki do buzi? albo ze ciagle przekreca sie na brzuszek??macie z tym jakies doswiadczenia??poradzcie!! na dodoatek jest okropna pogoda, niskie cisnienie, wypilam dwie kawy, boli mnie glowa i mam zamiar zabic niemez ajak wroci z pracy, moze bedzie mi lepiej) dzisiaj moje dziecko zrobilo mi niespodzianke i wlozylo sobie stopke do buzki) przesliczny widok, tylko ze skarpetka cala uslimaczona, ale skoro jemu to nie przeszkadza to mi tez niea fryzurke Kamis ma slodka, dlugie i geste wloski, koloru ciemniejszy blond, duze niebieskie oczy i dlugasne rzesy, no i ostatnio mi sie rozspiewal)i ciagle sie okropnie slini, sliniak jest mokry po polowie dnia, kiedy to minie?? malilko jak gotowalas ta zupke dla Maciusia??prosze o przepis) trzmajcie sie cieplo chyba znowu chche cycusia, bo cos piszczec zaczyna buzka Anka i Kamis Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia do winii 04.09.04, 16:27 Winiu, niestety te ćwiczonka nie wyglądają przyjemnie, buuu, mały drze dziób wniebogłosy. Na razie przez 3 tygodnie, trzy razy dziennie, po 6 razy mamy wykonywać tylko jedno ćwiczenie. W wielkim skrócie - przygwożdżam małego do stołu, jednosześnie wykręcając na boki łapki, nóżkę i przygniatając łepek. Mały leży tak splaszczony przez 30 sekund i wyje, a ja za każdym razem mam big wyrzuty sumienia i oczywiście chcę to rzucić w diabły, ale ta metoda ponoć jest najlepsza....oczywiście potem wielkie przytulanko, całowanko, ale co z tego - jedyna pociecha, że to go nie boli, tylko jest delikatnie mówiąc UBEZWŁASNOWOLNIONY, nie może się ruszyć z bardzo niewygodnej pozycji... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: na szybko 04.09.04, 16:20 Aniu, nasza alergolog twierdzi, że na bank to nie jest gluten. Z drugiej strony co lekarz, to inna opinia....chyba zacznę próbować powoli jajka, nabiał, po troszeczkę, są lekarze, którzy wręcz zalecają jedzenie w małej ilości produktów uczulających, żeby na przyszłość dziecko się uodporniło - do mojego wygłodniałego organizmu znacznie bardziej to przemawia..., no nic będę próbować, ale jak wrócę z małym do domu. A z tym kąpaniem też słyszałam, że należy kąpać co parę dni, a inni zalecają codziennie w płynach nawilżających, pogubić się można, chyba zdam się na swoją intuicję... dziękuję, że o nas myślisz pozdrawiamy, Sylwia i jędruszka Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: na szybko 04.09.04, 17:02 Hej Ja też na szybko. Winiu, dałam małemu gruszkę wczoraj i dzisiaj, wczoraj naskrobałam łyżeczkę, dzisiaj już dużo więcej, jakichkolwiek niepokojących objawów brak. Ale Maciuś w ogóle nie reaguje źle na jedzonko, ani moje ani swoje- ja parę dni temu zjadłam chyba z 10 niedojrzałych gruszek (bo takie lubię najbardziej) i nic mu nie było. Mały wczoraj też zasnął bez problemów w łóżeczku turystycznym, kto by pomyślał, że pójdzie tak łatwo... W nocy jadł o 1.00, potem się obudził o 4.00, ale dostał wodę i pospał do 5.30, więc między 20.00 a 8.00 je dwa razy. Będę nadal przesuwała karmienia na później i mam nadzieję, że w niedługim czasie przejdzie na jeden posiłek nocny. Asik, Maciuś bardzo ulewał jak był noworodkiem, potem mu przeszło i nigdy więcej nie ulał, mimo że od chyba 3 miesięcy nawet go nie odbijam. A zupkę gotuję "na oko"- wlewam do garnka mineralną, wrzucam marchewkę pokrojoną w plasterki, pietruszkę (mało), 2-3 ziemniaczki, gotuję 30-40 minut, żeby wszystko było mięciutkie, a potem przecieram przez sito (można oczywiście zmikosować i już). Część daję od razu, resztę zamrażam w słoiczkach po deserkach. To jest taka baza, potem będę do niej dodawać kolejne warzywa. Ale na razie mam ograniczony dostęp do warzyw z działki- rodzice przywożą mi je tylko raz w tygodniu. Uciekam, bo dzidziuś płacze. Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: na szybko 04.09.04, 21:51 czesc! dzis maluszek zostal sam z tata na ponad pol dnia, ja bylam w pracy, mialam zajecia, pierwsze od roku, kiedy krwotok mnie unieruchomil na wiele miesiecy. przed wyjsciem nakarmilam go i nie jadl juz az do mojego powrotu- nie mial ochoty na mrozonki, w ogole ostatnio je niewiele. pociamka troche i tyle. jedynie wieczorem je ladnie. a w jaki sposob przelyka... komedia!!! pije szybko, lapczywie, zapominajac o oddychaniu niekiedy. zastanawiam sie, jak to bedzie z laktacja, gdy zaczne mu podawac dodatkowe jedzonko. teraz Michaszek pije cztery razy w ciagu dnia (rano, po przedpoludniowym spacerze, ok. 15-16 i po kapaniu) i 3 razy w nocy (jeden raz je porzadnie, dwa razy raczej sie tuli i piesci). zauwazylismy tez, ze Michal nauczyl sie pokaslywac, kiedy jest zaklopotany, zawstydzony lub bardzo zadowolony. udaje perfekcyjnie, robi ekhuu, ekhuu i strzela usmiech od ucha do ucha bryka po podlodze czy lozku, zajada stopy, jedynym ratunkiem przed siadaniem w wozku podczas spacerow jest jazda z gorki, chwyta sie spryciarz czegobadz i podnosi. byle siedziec!!! urodzil sie z bujna czupryna ciemnych, brazowych wlosow, jakis miesiac temu wypadly mu po boczkach i teraz juz ma sliczny blond meszek z nowiuskich wloskow. wyjezdzamy jutro nad morze. mam nadzieje, ze polezymy na piasku i moze wreszcie pospie dluzej niz do 6 rano (bo jedzie z nami chrzestna Michaszka). uwaznie sledze wasze eksperymanta kulinarne i pilnie zapamietuje, co i jak z wprowadzaniem nowosci. jakiej wody mineralnej uzywacie do przyrzadzania zupek? bo przeciez nie kazda mozna gotowac. nigdy nie uzywalismy smoczka (i nie chcemy), ale podajecie wody czy mleczko rozmrozone z butelek? Sylwio, Winiu - trzymamy kciuki za wasze cwiczonka. swoja droga kiepsko wyglada ta metoda opisywana przez Sylwie. pozdrawiamy, meldujemy sie za tydzien Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: na szybko 04.09.04, 22:30 Contra, jestem pod wrażeniem przerw midzy posiłkami, które Twój synek potrafi znieść. Mój po 2,5h jest już wyraźnie głodny, da się ewentualnie namówić na poczekanie kolejne pół godziny, ale po 3h to już się drze z głodu Zresztą czasem i po dwóch godzinach potrafi się zapłakać bez mleczka Nowe pokarmy nie spowodowały żadnej zmiany w trybie picia z piersi, ale nadal podaj max 40ml jedzonka na raz, to chyba niedużo. W nocy daję małemu tylko wodę, "Żywca" z dzidziusiem na butelce (tylko ten ma atest IMiDz), nieprzegotowaną, tylko trochę podgrzaną w mikrofali. Gotuję też na tej wodzie, w sumie wody dopuszczone dla niemowląt są bardzo nisko zmineralizowane i myślałam, że na każdej z nich można gotować, ale jeśli jest inaczej to napisz koniecznie. Ja się strasznie cieszę, że Macius zaakceptował smoczek, bo w sumie to używa go tylko do zasypiania i ma w buzi około 10 minut, a mnie odeszło noszenie, kołysanie, czy usypianie przy piersi- to ostatnie jest bardzo miłe, ale jako nawyk nie za dobre, bo potem dziecko ma problemy z uśnięciem jak mamy nie ma w domu, o odstawieniu od piersi nie wspominając. I jeszcze chcę się pochwalić, że mój dzielny maluszek zasnął dzisiaj sam w łóżeczku w ciągu 15 minut, bez żadnego dźwięku! Poruszał się, poprzekręcał i sam zasnął Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: na szybko 05.09.04, 17:47 Cześć wszystkim, wreszcie jestem. Modem nam siadł a później pojechaliśmy na dwa tyg. do Polski z czego większość czasu spędziliśmy na wsi. U nas raczej w porządku tylko Henryś nie bardzo ma ochotę na eksperymenty smakowe tylko cyc i cyc, nawet wody nie chce pic z butelki. Pocieszam się że to dopiero początki. Nie wiem czy zdołam przeczytać wszystkie posty bo Henryś myśli że jak skończył 4 miesiące to juz nie musi tyle spać w dzień. Gorąco pozdrawiam i ciesze się ze znów jestem w naszym wirtualnym światku, tęskniłam. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: na szybko 05.09.04, 22:46 Hej, nareszcie chwilka wytchnienia, mały rozbójnik śpi w najlepsze(mam nadzieję). Cosik się naszemu synkowi w główce poprzewracało, domaga sie cięgłego towarzystwa, jak tylko straci kogoś z nas z oczu, to zaczyna sie krzyk, nie płacz, tylko taki śmieszny pisk. Jak tylko podejdziemy do łóżeczka to odrazu na tej małej buźce pojawia się szelmowski uśmieszek. Normalnie ręce opadają. Ja to jeszcze mnam cierpliwośC, ale Maciej, ojej, tragedia. Piekną pogodę mieliśmy w ten weekend, wczoraj cały dzień spędziliśmy na łonie natury, do południa na działce(na budowie) u znajomych, a popołudnie w ogrodzie u drugich znajomych. Mały jak najbardziej uchachany, wynoszony przez przyszywane ciotki, a mama co tam, sączyła w spokoju czerwone winko,w końcu mi też się coś od życia należy. mag-do - nie martw się mój Szymek też nawet wody z butelki nie pije, chociaż wczoraj dałam mu sok jabłkowy BoboVity, rozcieńczony z wodą, i najpierw oczywiście pluł i krzywił się, ale jak juz posmakował, to nie mogłam mu smoczka z buzi wyciągnąć. Myślę, że gdyby była jakaś ekstremalna sytuacja, i małego by głód przypilił to i mleczko też by z butlki "wydoił". Ale ze mnie wyrodna matka, pomyślicie pewnie, bo zamierzam zrobić właśnie taki eksperyment Asik w Polsce właśnie soczki BoboVity nie zawierają cukru, nie wiem, jak z innymi firmami A dzisiaj odciągnęłam troszke mojego mleczka i zrobiłam małemu kaszkę na gęsto z owocami leśnymi, też cosik mu nie smakowała, ale nic na siłę, troszkę pomemlał i popluł, a najzabawniejsze było, jak zaczął przy tym kichać, możecie sobie wyobrazić, wszystko wokół niego było w kaszce, takie są niestety uroki karmienia. Z tego co narazie mu wprowadziłam, to smakuje mu jabłko i marchewka, a zupka jarzynowa jest be, tak mi sie wydaje. pozdrawiam Ania forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524 Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Mamy drugiego zęba!!!! 06.09.04, 09:00 Wczoraj były widoczne 2 małe kropy a dzisiaj już mamy prawą dolną jedynę Wczoraj Igor slinił się niemożliwie,wszystko co znajdowało się w pobliżu ociekało śliną, ząbki cieszą , ale to ślinienie... Przez trzy dni Igor wsuwał gruchę , smakuje mu bardzo i żadnych po niej dolegliwości. Tak więc Winiu może u Was to nie była jednak wina gruszki? zresztą każdy dzieciaczek reaguje inaczej co jednemu nie za bardzo leży, drugiemu pasuje. Od soboty młody w wózku podróżuje leżąc na brzuszku, odpinam budkę i jazda. Igor cały czas obserwuje, rozgląda się , komentuje, spać nie za bardzo może , bo przecież tyle rzeczy trzeba zobaczyć Ostatnio mamy nocki pod znakiem siusiania na mamusię Od czwartku dwa razy podczas karmienia tak sikał,że ja byłam mokra a pielucha sucha ( to wersja ekonomicza) dzisiaj natomist spał już u nas, nad ranem zaczął się wiercić , pielucha pełna , więc mąż zabrał się za przewijanie. Ściąga pieluchę i w tym momencie mamy fontanne ( to wersja rozrzutna), ja mokra, prześcieradło, łózko. A młody rozbawiony spac już nie za bardzo chce teraz na szczęście usnął i mam nadzieję , mam nadzijeę ze trochę pośpi. To tyle uciekam bo już kwęczy. Nika Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Mamy drugiego zęba!!!! 06.09.04, 13:28 Nika, gratuluję drugiego zębolka U nas druga jedynka jest tuż pod dziąsłem, czuć ją, ale jeszcze się nie przebiła. Maciusiowi gruszka też bardzo smakuje, wydaje mi się ogólnie nie może być specjalnie "ciężka", skoro w słoiczkach jest już od 7 miesiąca. A wiadomo, że prawdziwy owoc (jeśli tylko niesypany, z pewnego źródła) jest sto razy pyszniejszy niż ten słoiczkowy. Ja zaraz dam małemu mirabelkę z babcinego ogródka, bo mirabelka to owoc z kategorii "śliwki", a te są już od 6 miesiąca. A moje Maleństwo wczoraj obchodziło 5-miesięcznicę i zaczęło szósty miesiąc życia. Jak ten czas leci.... Od wczoraj jestem samotną matką bo niemąż wyjechał na tydzień, ale moje małe Kochanie jest tak słodziutkie i grzeczniutkie, że nie mogę narzekać na trudy bycia samej. Na przykład dzisiaj spaliśmy sobie razem do 11.15, przy czym mały od 19.45. I dzisiaj w nocy pobił rekord niejedzenia- obudził się co prawda o 23.00, ale wciągnął 20ml wody i jak zasnął, to spał do 4.00. Nigdy wcześniej nie wytrzymał tyle bez jedzenia... Jeśli chodzi o jedzenie z butelki, to ja przyznam, że nie próbowałam czy mały zje czy nie (wstyd się przyznać, że w ogóle się nawet nad tym nie zastanawiałam), tylko jak musiałam gdzieś wyjść, to zawiozłam małego, moje mleko i butelke do babci i tyle. Maciuś wszystko zjadł bez najmniejszego ociągania. Generalnie jeśli są problemy to zaleca się, żeby butelkę podał ktoś inny niż matka (kojarzona z piersią), więc może to jest metoda? Chociaz akurat moje dziecko od mnie na 100% wsunęło by też z butli )) Dzisiaj wprowadziłam czarne jagody, okazały się być pyszne jak wszystko inne. Jak mi rodzice przywiozą plon jagód z działki to dam też małemu, tylko chyba je muszę przetrzeć przez sito, żeby nie zostały skórki... Jak daję coś do jedzenia małemu to przy pierszej łyżeczce zawsze się strasznie krzywi (na nowości i na stare smakołyki), a przy drugiej już buzia rozdziawiona jak u ptaszka i minka "dawaj mama, dawaj!" ) Od dwóch nocy przstałam małego przewijać w nocy i jak mniej je, to jest ok- pampers to wytrzymuje bez większego problemu, pupcia też. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Mamy drugiego zęba!!!! 07.09.04, 10:17 Korzystając z tego, że mój maluszek jeszcze nie wstał, a ja postanowiłam rozpocząć wcześniej dzień, skrobnę parę słów pry porannej kawce. Najpierw w temacie oszukiwania wodą. Maciuś bez problemu daje się uciszyć wodą, praktycznie wypija 30ml i zasypia jeszcze z butelką w buzi, ale i tak się cały czas budzi na wodę... Trwa to już ponad tydzień, w sumie i tak się cieszę, że nie je, tylko pije wodę, ale nie ukrywam, że liczyłam, że zacznie przesypiać to karmienie. Poza tym w dzień zaczęłam mu już ustawiać karmienia- już parę razy natknęłam się na info, że karmienie na żądanie powinno mieć miejsce do 5-6 miesiąca, a potem należy wprowadzić dziecku w miarę stały harmonogram posiłków, żeby je przyzwyczajać do stałych pór jedzenia a odzwyczajać od podjadania między posiłkami i wydaje mi się to logiczne. I jeszcze chciałam si z Wami podzielić swoimi wątpliwościami odnośnie soczków, bo mnie akurat Winia natchnęła. Ja cały czas nie daję, bo co z tego, że one są bez dodatku cukru (czytaj: sztucznego), skoro i tak są jednym wielkim cukrem, tyle że z owoców... Wiem, że zawierają witaminy i są niezłym zapychaczem między posiłkami, ale bardziej mnie martwi ryzyko próchnicy, zwłaszcza że cukier (obojętnie jaki) działa nie tylko na już wyrżnięte ząbki, ale też na ich zawiązki. Mam wrażenie, że tylko w Polsce tak wcześnie podaje się soczki niemowlętom. Wczoraj kupiłam małemu kubek-niekapek Aventu i tam w instrukcji (angielskiej, w naszej już nie ma) jest napisane (w wolnym tłumaczeniu), że dziecko nie powinno ssać niczego poza mlekiem i wodą właśnie ze względu na ryzyko próchnicy i że nawet niekapka nie rekomendują do soków i innych napojów, bo picie z niekapka też jest formą ssania. Czyli wynikałoby z tego, żeby soczki podawać dopiero jak dziecko potrafi pić z kubeczka... Co Wy na to? A tak w ogóle to od 2 dni uczę małego picia z ustnika (dotychczas nie niekapka) i idzie mu w miarę dobrze- trochę się krztusi i pije partiami, ale daje radę- w końcu to nie jest łatwe. W nocy podaję mu wodę nadal przez smoczek, bo na śpiąco nie poradzłby sobie z ustnikiem. A tak przy okazji- jakiego rozmiaru smoczka używacie? Ja wczoraj założyłam Aventu 3m+ i mam wrażenie, że jest za szybki... Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Mamy drugiego zęba!!!! 07.09.04, 12:05 Jeszce nie wstał??!!!! zazdroszcze u nas pobudka siódma po siódmej,a bywa wcześniej.Fajnie,że udaje cis ię Maciusia oszukać , Igor się nie daje, walczy o swoje, musi być pierś bo inaczej cały blok nie śpi Ale co tam trzeba próbować,może w końcu mi się uda. Co do kubka , to próbowaliśmy juz jakiś miesiąc temu ( też avent3+) no i mały się krztusił, teraz zacznę znów probować, problem w tym że Igor pije trochę łapczywie więc jak pociagnie z takeigo kubka to trudno mu przełknąć. Smoczka uzywamy 2 aventu ale bywa,że 1, w zasadzie używamy obu. Co do soczku to naprawdę nie wiem, czasami po przeczytaniu i wysłuchaniu róznych opinii mam taki mętlik,że nie wiem już nic Dziś rano bylismy na pobraniu krwi, dostaliśmy skierownie by profilaktycznie zrobić morfologię , moje dziecko znów mnie zaskoczyło. Siedziało sobie grzecznie nawet nie pisnęło, pogadało, nawet się nie skrzywiło. a teraz właśnie się obudził więc uciekam pozdrawiam Nika Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w juz kilka nieprzespanych nocy...:((( 07.09.04, 14:32 Dziewczyny!! jak Wy to robicie z emaluchy spia dobrze w nocy??? albo co ja zle robie?? Kamil od kilku dni zwariowal wczesniej jak zasypila o 8 to pobudka byla okolo12-1, 3, 5 i spal roznie do 6-7, od kilku dni wszystko jest inaczej: ((zasypia kolo 9 z wielkim bolem, i budzi sie juz cala noc co pol, co godzine z placzem(wczesniej zaczynal mruczec, mlaskac ale naet oczu nie otworzyl)teraz chce cyca i zadne przytulanie, glaskanie, podawalam wode nie pomaga, ryk, po wodzie zasnal na 15 min pozniej powtorka, dzisiejsza noc byla chyba najgorsza, i on caly czas je w nocy i to duzo!!w dzien tez je tak jak do tej pory, nie wiem moz ejuz mu pokarmu nie wystarcza?ale przeciez podaje zupki, wczoraj na noc dostal nawet kleiku ryzowego i nic zadnego efektu(nie sadze zeby to byly nastepne zeby, bo pierwsze byly bez bolu, a po drugie nic nie widac, sparawdzalam tysiace razy dziselka, w dzien jest radosny i zachowuje sie jakby nigdy nic, a ja nie mam sily, peka mi glowa, poradzcie cos!! Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: juz kilka nieprzespanych nocy...:((( 07.09.04, 16:44 Czesc Ja też już nie wiem co mam robić z moim synkem. On jest ciągle głodny, w nocy tez. Waży 7.800 ale babka powidziała że jeszcze za wcześnie na zmiany w żywieniu, kazała mu podawać po 3 łyżeczki dziennie warzyw. W Anglii zaczynają od warzywek, owoce potem bo są słodkie. Soków nie kazała dawać. Pediatra z Giżycka, u którego byłam pogadac w czasie naszych wakacji w Polsce, powiedział że na pierwszy ogień idzie sok jabłkowy. Był też bardzo zdziwiony że tu nie każą podawać wit. D3. I fakt że Henrysiwi pocą się nogi i główka np przy jedzeniu to są właśnie pierwsze symptomy niedoboru D3. Kupiłam sobie zapas Vigantolu na cały rok ale zastanawiam się o co tu chodzi, czy dzieci angielskie są inne, czy lekarze inaczej tu definiują słowo krzywica? |W zyciu Heryczka dużo zmian do przodu, przewraca się na oba boczki, odkrył że ma głos i krzyczy prawie przez cały dzień, wszystko bierze co jest w zasięgu jego ręki a jego główna rozrywka to kładzenie sobie pieluszki na twarz. Przykryje się i leży a zachodzę w głowę co w tym fajnego. Ma już 4 miesiące i 1 tyd. i strasznie ostatnio wyłysiał. Zębów nie widać. Chce mi się do Polski bardzo, mam 3 młodsze siostry i w czasie pobytu w domu nie robiłam nic. Nawet szklanki po sobie nie zmyłam. wszyscy skakali koło mnie i mego syneczka. To były najlepsze wakacje pod słońcem. Szkoda że tylko tyd. A w samolocie dzidzuś super, start i lądowanie nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. Tylko z nim podróżować. Pozdrawiamn serdecznie Magda Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: juz kilka nieprzespanych nocy...:((( 07.09.04, 19:42 Asik, no moje dziecię nie śpi specjalnie dobrze w nocy, więc Ci nie poradzę Mnie się raz zdarzyła taka noc z pobudkami co godzinę, ale juz nie powtórzyła, więc się nią nie przejełam- moze i u Kamilka to jakaś incydentalna sprawa, a może to rzeczywiście idą górne jedynki? Podobno dziecko najbardziej boli (jeśli w ogóle) nie samo przebijanie się zębów na zewnątrz, tylko wchodzenie "do dziąsła"- nic wtedy w buzi nie widać, a dziecko cierpi. Mój maluszek też by najchętniej jadł co 3h, ale już jedno karmienie bez problemu eliminuję wodą, a drugie wodą przesuwam zwykle o 2h, więc nie jest źle. Tyle że mój skarbeczek to tylko kilka razy w swoim życiu wstał przed 8.00 (i to dawno temu), zwykle nie budzi się przed 9.00-9.30, a od paru dni wstaje o 10.30-11.00, a ja oczywiście śpię razem z nim Mag-da, w Polsce generalnie teraz się propaguje zmniejszenie dawki witaminy D3, ponoć IMiDz ma wydać zalecenie, by dawać tylko jedna kroplę wit. D3 (nie Vigantolu, który ma prawie 2x większą dawkę). I podobno pocenie główki wcale nie powinno być wskazówką do zwiększania dawki, no ale jak wiemy każdy lekarz mówi co innego w tym temacie. Wczoraj wprowadziłam jagody, którem małemu bardzo zasmakowały, ale jego brzuszek dzisiaj zaprotestował Dwa razy wylała się z niego taka śluzowata woda, więc słoiczek dokończyłam ja, a jagody poczekają na lepsze czasy. Mojego synka najbardziej ostatnio rozmiesza jak udaję kichanie i robię "apsik"- śmieje się w głos, co cały czas jest u niego baaardzo rzadkie. Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 kwiecień 2004 07.09.04, 20:04 cześć Mamusie Przede wszystkim bardzo dziękujemy za troskliwe słowa i wsparcie. Powoli zapominamy o koszmarze który przeszliśmy. Nie miałam wcześniej okazji, a grono nasze się powiększyło więc witam nowe kwietniówki i maluszki. Wykrakałam sobie problemy kupkowe. Najpierw młodego zablokowało i musiałam posiłkować się czopkami a po dwóch tyg. jak się odblokował (z pomocą jabłuszka) to zaczął przeginać w drugą stronę. Coś nie może bidulek wypośrodkować. Tak więc u nas nieprzewijanie w nocy odpada, bo nawet wtedy dostaję w prezencie dwie śmierdziuszki. Winiu, pozdrawiam Twojego ślicznego szkrabika. Mam nadzieję, że gardełko już dobrzeje. Asik, nie wiem co może być Twojemu mluszkowi ale jeśli Cię to niepokoi to skonsultuj to z lekarzem. Zaufaj swojej intuicji. Mam nadzieję, że to tylko jego chwilowe kaprysy. Co do jedzenia, to w szpitalu mój mały przeszedł na dietę i nie je na żądanie jak dotychczas ale co minimum trzy godziny. Nikodem był niezłym grubaskiem i musiał przejść na dietę. Może jeść do syta ale nie częściej jak co trzy godzinki. Między posiłkami jest lekko zabarwiona herbatką woda. A od niedawna również słoiczkowe nowinki. Na oszustwa w nocy moje dziecię się nie daje nabrać. Wypija flaszeczkę lekkuchnej herbatki i krzyczy o to po co się obudził. Tak, że nie ma zmiłuj. Kąpiemy się ok 19.00, potem mleko i ok. 19.30 dziecka nie ma czasem do 5.00, czasem do 2.00 a czasem niestety tylko do 24.00. Je 6-7 posiłków mlecznych na dobę. Dziś byliśmy na kontroli u p. dr od rehabilitacji i jest dużo lepiej niż po wyjściu ze szpitala. Zaczęliśmy też rehabilitacje i będziemy ćwiczyć trzy razy w tyg. z rehabilitantką plus masaż plus masaż punktowy prądem. Dziś było bez tego ostatniego więc niedokładnie wiem o co chodzi. Moj Niko układa się odgięciowo i podobno brzydko się przewraca brzuszek-plecki. A ponieważ świństwo które przeszedł lubi atakować mózg, więc wszystkie jego niedociągnięcia są brane pod lupę. Ja jednak jestem pewna, że z jego główką jest wszystko ok. Całuje po stópeczkach Wasze Śliczności Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Zupki, deserki i inne... 07.09.04, 22:29 Witajcie, tak jak pisałam wcześniej Szymek stał sie naprawdę bardzo absorbujący. Generalnie jest grzeczny, ale jak tylko zniknę mu z oczu zaczyna się krzyk. No niestety, dobre czasy, kiedy to mały leżał cichutko i gapił się w karuzelę minęły bezpowrotnie. chociaż nie powiem, bo zabawa z nim, to naprawde wielka przyjemność, a najfajniejsze jest, jak tak dotyka moją buzię, łapie za nos, czasami nawet uszczypnie. Dzisiaj dałam mu zupkę jarzynową Gerbera i chyba smakuje mu o wiele lepiej niż BoboVity, zobaczymy jak będzie jutro. A co do soczków, to wiem, że zawierają naturalne cukry i naczytałam się troszkę na ich temat, więc jak narazie zaprzestałam podawanie małemu, daje mu tylko wodę. Poradźcie, co mam zrobić, żeby Szymek zechciał pić mleczko. Mam miesiąc, żeby go nauczyć pić mleko z butelki, bo mam okazję pojechać z mężem na 4 dni w Bieszczady, to byłaby taka nasza krótka podróż poślubna no i tak jakby urlopik. Gdybym miała możliwość wzięłabym małego z nami, ale tak to prawdopodobnie zostanie z moją mamą, która już teraz jest przerażona ta kwiestią. Maliko, ja dałam małemu soczek jabłkowy tylko raz, smakował mu bardzo, a przecierowy był beee. Mam pytanko, czy podawać małemu deserki z rana, a zupki po południu, czy odwrotnie? A co do ustawiania pokarmów, to czytałam na forum lutowym, bodajże dziewczyna o nicku mopek1, która chyba jest lekarzem opisała w jednym z postów dzienny rozkład żywienia jej maleństwa, poczytajcie link poniżej, tylko weźcie pod uwagę, że to lutowe dzieciaczki, jakby nie było dwa miesiące starsze od naszych: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=10623145&a=15472825 Jagno witaj po długiej przerwie, pisz częściej co tam u Nikusia, napewno wszystko będzie dobrze, naprawde podziwam Cię, tyle przeszliście, naprawdę brak mi słów. A co do smoczków, to do wody lub herbatki używam narazie 1 Aventu, a jak podawałam mleczko to 2, zastanawiam się, czy nie kupić smoczka trójprzepływowego. Czy na niekapek nie jest jeszcze za wcześnie, Szymek jeszcze nie daje rady, żeby utrzymać butelkę, a co mówić kubek? Czy mnyślicie, że jak dziecko nie chce jeść zupek lub wogóle pluje na wszystko, co nie jest maminym mleczkiem, może świadczyć o tym, że będzie niejadkiem w przyszłości?? A i chyba muszę wypróbować jakieś inne pieluszki, bo ostatnio Pampersy jakoś "nie dają rady", mały miał dzisiaj dwa razy kupkę na plecach, które z pieluszek są w miarę dobre i mają z tyłu gumeczki?? Kurcze, jak narazie tylko pytania zadaję, a i jeszcze jedno, jak walczycie z plamami po zupkach i deserkach? pozdrawiam Ania i Szymek Nowe zdjęcia małego: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524&a=15549795 Odpowiedz Link Zgłoś
monikaps Re: Zupki, deserki i inne... 08.09.04, 00:16 Witajcie! Nie bylo mnie sporo, bo wyjechalismy praktycznie na cale lato na wies. Jak wrocilismy, to myslalam, ze nie nadrobie zaleglosci na forum, ale sie zaparlam, niedospalam i doczytalam wszystko. Jagna! Poplakalam sie, jak czytalam Wasza historie! Po tym wszystkim to teraz juz musi byc dobrze! Bardzo dzielni jestescie! Wynika z tego ze poniekad mialam racje jak panikowalam gdy Ewunia zaczela mi na wsi kaslac. Jeszcze przez telefon bratowa stwierdzila, ze ten kaszel to cos szczekajacy i czy to nie zapalenie krtani. W Warszawie to wiem gdzie mam calonocna przychodnie, a na wsi to nawet nie wiedzialam gdzie na pogotowie mialabym dzwonic. Szczesliwie jednak dosc szybko jej przeszlo nawet bez podawania antybiotyku zapisanego przez miejscowa pania doktor. Tak wiec lato spedzilismy na wsi pod Bialymstokiem u pradziadka Ewuni (92 lata). Bylo nam bardzo dobrze. Ewa byla praktycznie cale dnie na dworze i pokochala rozmawianie z listkami. Teraz w Warszawie jak jest pogoda to staram sie tez wychodzic z nia na min. 4 godziny. Na wsi tez mielismy chrzest, 15.08. Sporo osob sie zjechalo, wiec Mala miala stresy. Zwlaszcza przez siostry cioteczne (5 i 8 lat), ktorym sie bardzo spodobala i chcialy sie z nia (a wlasciwie nia) caly czas bawic. Jak ja karmilam a slyszala ktoras z dziewczynek to przerywala jedzenie i robila przerazona podkowke. Szczesliwie nastepnego dnia jej przeszlo: Hania wolala "Ewa, jestes najpiekniejszym dzieckiem na swiecie!", a Ewunia smiala sie i zaslaniala buzie pieluszka. Sama msze zniosla bardzo ladnie. Siedziala sobie w foteliku samochodowym i spala cala msze. Wzielam ja na rece tylko na samo udzielanie chrztu ale nawet podczas polewania woda sie nie obudzila! Tydzien temu bylismy na szczepieniu, platne i jak zwykle bez zadnych klopotow potem. Waga 8700g (do przeczytania forum myslalam, ze to sporo, ale teraz juz nie jestem pewna) dlugosc podobno 65,5 cm, ale ubranka to niektore na 74 sa za male. Zabkow nie mamy, ale Ewa slini sie bardzo i wszystko gryzie. Smaruje jej czasem dziaselka Bobodentem. Malo przekreca sie na boczki, na plecki kilka razy jej wyszlo dawno temu i przypadkiem, moze dlatego tak sie leni, ze tlusciutka. Nozek tez nie zadziera zbyt wysoko, ale zaczyna sie lapac za kolanka, wiec czekam... Na szczescie ladnie trzyma glowke opierajac sie na dloniach, lubi lezec na brzuszku i lapie zabawki obiema raczkami. Duzo gada. Kupki roznie, czasem kilka dziennie, czasem co trzy dni (dzien chrztu byl wlasnie trzeci bez kupki, i balismy sie, ze moze akurat w kosciele wyjdzie z fotelika, ale szczesliwie poczekala do nastepnego dnia). Nie daje jej jeszcze nic oprocz mleczka. Tylko raz na probe dalismy lyzeczka troche herbatki, pila ladnie. Moze niedlugo dostanie troche soczku. Szczesliwie nie mam potrzeby jej poganiac do normalnego jedzenia. Ale zawczasu chcialam sie Was poradzic co do marchewki. Moi Rodzice maja dzialke w Warszawie na Targowku (na obrzezach miasta, niby tam blisko zadnego przemyslu nie ma ale...) i czy taka marchewka z takiej dzialki jest dobra dla maluszka czy lepiej sobie darowac i dac ze sloiczka? Moja Mama twierdzi, ze dobra, ale ja mam watpliwosci. Jeszcze male ostrzezenie. W paczce platkow Dzidzius Cleanic trafilam na dwa platki zawierajace kawalki drewna, takie wielkosci pol zapalki. Bylam w takim szoku, ze je wyrzucilam. Teraz sprawdzam kazdy platek. No jakbym zaczela Ewie oczko tym przemywac! Winia: gumeczki z tylu maja Haggiesy, ale nie wszystkie rodzaje. Przepraszam, ze sie tak rozpisalam, ale naczytalam sie duzo to i napisac sie chcialo. Pozdrowienia dla wszystkich Mam i Dzidziusiow, tych dawnych i tych nowych. Powodzenia dla walczacych z alergiami (cos strasznego - wspolczuje) Monika i Ewa (20 tyg.) Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Zupki, deserki i inne... 08.09.04, 00:38 no w końcu może uda mi się coś napisać - bo do tej pory na zamiarach się kończyło. Nie umiem jednak, mimo ciągłego braku czasu powstrzymać się od czytania waszych postów, także jestem na bieżąco Zacznę od tego, że my już po chrzcie. Synuś cudo, ksiądz zachwycony, rodzice prawie święci, więc Bóg pewnie też zaciesza w niebie, że przyjął nowego szkraba do swego stadka. Strasznie się obawiałam jak to będzie. Czy będę musiała karmić w trakcie mszy, czy Mateusz będzie płakał, czy nie zrobi kupy, która mu wychodzi bokami, plecami i przodem też, a w konsekwencji przesiąkają nią uroczo wszystkie ciuszki. Cały tydzień wcześniej się zastanawiałam czy z okazji tej ewentualnej kupy nie kupić drugiej białej koszuli. No bo jeszcze dodam, że mój mały mężczyzna jak na faceta przystało wystąpił w super spodniach koloru ecru i prawdziwej męskiej białej koszuli, no i był bez czapki (nie wiem czy pamiętacie moje wieczne przygody czapeczkowo-mamowo-teściowe) jak przystało prawdziwej męskiej acz bożej owieczce. Jego wyglądem to się nawet mój wujek zachwycił porównując Mateusza z kolegą obok, który wyglądał jak bazarkowy aniołeczek w kapciuszkach robionych szydełkiem i czapeczce rodzaju policyjno-marynarskiego (nasz Mateusz miał prawdziwe buty i to ze sznurówami). No! Ochrzciliśmy zatem naszego mężczyznę i nawet kupa nie wyleciała podczas chrztu, czego się tak bardzo obawiałam. Nie obyło się jednakże bez przygód. Zaczęło się od tego, że w sobotnią noc „straciłam” mleko. Po prostu tak mi zależało, żeby odciągnąć do butli, by nie musieć przed Panem Bogiem i całym zgromadzeniem cyca wystawiać tylko zgrabniutką buteleczkę firmy Avent – że tak się zestresowałam i doiłam, doiłam super laktatorem firmy Avent...... i nic. To znaczy zaledwie 40 ml, gdzie zazwyczaj w ciągu 10 min odciągam z jednej piersi 160 ml. Biorąc pod uwagę moje nocne przygody z brakiem mleka (mały jednak jakoś się najadał bez problemu) rano o wiele wcześniej niż zamierzałam zaczęłam szykowanie całej naszej trójki. No i półtorej godz. przed godziną „uśmiercenia dziecka, by mogło się odrodzić na nowo” – jak to określił nasz ksiądz – byliśmy gotowi. No... i wtedy się zaczęły następne przygody. Mały zaczął robić kupę. I w tym miejscu mogę ci Winiu5 odpowiedzieć na Twoje pytanie dotyczące pieluch. Jeśli chodzi o mojego Mateusza nie ma na rynku pieluszek, z których by jego kupa nie wyłaziła bokami. I z pampersów i z Huggiesów i z tescowych fioletowych potrafi kupsko wyleźć. Dokańczając opowieść...Wpadłam na pomysł, żeby wszystkich rozbierać. Siebie – bym się nie upociła ze stresu, że mały może zafajdać jedyną białą koszulę – bo drugiej jednak nie kupiłam. Męża – by mógł swobodnie umyć dupkę małemu pod kranem – bo ja do tej pory nie za bardzo sobie radzę z myciem małego w umywalce. No i małego też rozebrałam, no żeby tej białej koszuli nie upaćkał. Małemu się podobało to całe zamieszanie (on lubi jak coś się dzieje, a najbardziej lubi przebierańska a już najgłośniej chichra przy wkładaniu rzeczy przez głowę). Tak mu się to rozbieranie całej rodzinki spodobało, że nawet kupę przestał robić. Czekamy, czekamy i nic. Proces robienia kupy wstrzymany – więc zaczęliśmy się z powrotem ubierać. Jezu..... przez tę przygodę..... spóźniliśmy się w końcu do kościoła. Ale panikowałam. Mało co sobie nóg nie połamałam w nowych butach. No i mężowi się oberwało, że się guzdra z zamykaniem samochodu itp. Dobrze, że ksiądz przezornie odczekał, aż organista skończy grać i dopiero zaczął ceremonię. Od dalszych tym podobnych przygód Bóg nas jednak ochronił. Podsumowując: imprezka w miłej restauracyjce z widokiem na Zalew Szczeciński – super udana, Mateusz super grzeczny popisywał się radosnymi piskami, pies też był na imprezce i nawet powstrzymał się od wsadzania nochala gościom w talerze, - tak się zajął uczestnictwem w rozpakowywaniu prezentów dla małego, a później był tak rozczarowany, ze to nie jego prezenty, że w końcu poszedł sobie na dwór siurać na okoliczne krzaczki. Uff – temat chrztu opisałam Teraz będzie o sprawach jedzeniowo-rozwojowych mojego pierworodnego. Mały je tylko z piersi. Tyle się naczytałam, żeby niczego nowego nie wprowadzać przed ukończeniem 6 miesiąca życia (jeśli jest tylko taka możliwość tzn siedzi sobie matka dalej w domu i nie wraca do pracy), że nawet wasze dobre doświadczenia mnie na razie nie przekonują. Na razie sobie studiuję temat „rozszerzania diety” co polega na wycinaniu odpowiednich artykułów z gazet i niewyrzucaniu ulotek reklamowych przysyłanych przez Hippy i inne Gerbery No i oczywiście dokładnie czytam wasze posty. Np wiem już, że gruszka ok, ale z jagodą-mimo zadowolenia dziecka- uważać na brzydkie kupska. Jeśli chodzi o tematy rozwoju psychomotorycznego.... to totalnie lenimy się w przewracaniu z brzuszka na plecy (mimo, że mały robił to nagminnie od 7 tygodnia życia), natomiast przewrót z plecków na brzuszek wyszedł skutecznie 2 razy. Za to Mateusz jest mistrzem świata w „wędrowaniu” po łóżeczku, jeżdżeniu w rozłożonej na płasko spacerówce na brzuszku, gdzie głowa wisi nad chodnikiem i nie może się zdecydować czy gapić się na uciekające płytki chodnikowe czy na dupska przechodzących obok ludzi. Traf chciał, że kombinacja wysokości naszego wózka i umiejętności podnoszenia główki przez Mateusza daje efekt obserwacji wszystkiego, do wysokości położenia dupska dorosłego człowieka. Nie dziwię się więc, że Mateusz przepada za dziećmi. Może sobie się na nich pogapić i pochichrać się twarzą w twarz -jak równy z równym. Nóżek moje dziecko jeszcze sobie nie obgryza – jak to robią wasze dzieciaczki – pocieszam się, że Mateusz przyszedł na świat 28 kwietnia, więc od niektórych waszych pociech jest prawie miesiąc młodszy, więc może ma jeszcze czas by w stópkach zasmakować....? Przeszedł już też etap gigania (mówił agiii a nie aguuu) i jest na etapie piszczenia i chichrania na głos. On nawet w trakcie marudzenia próbuje się chichrać. Robi to przekomicznie. Nie możemy się powstrzymać i ciągle nagrywamy na cyfrówce krótkie filmiki jak to się mały chichra. No i stało się w końcu tak, że cała wideoteka Mateusza to: chichranie w kąpieli, chichranie na macie, chichranie w foteliku, chichranie na obcmoktywanie przez mamę, chichranie na widok taty, chichranie do Borysa. Jak zaczęłam te filmiki oglądać to aż mi się nudno zrobiło. Postanowiliśmy, że od jutra nakręcimy inne ciekawe obrazki z życia niemowlaka. Np. proces robienia kupy w foteliku, szelmowskie minki po przeżarciu a jeszcze przed ulaniem, proces poznawania świata z za ramienia taty, itp.(poznawanie świata jest super, bo otwiera dziób ze zdziwienia i robi niezły wytrzeszcz oczu). Kończąc omawianie postępów gimnastycznych mojego dziecka muszę się pochwalić, że mój mały podobnie jak wasze dzieciaczki zaczął się podrywać do siadania. O ile sam jeszcze nie umie usiąść z leżenia, o tyle przy podaniu moich palców jako podpórek – podciąga się sam, bez mojej pomocy -bezbłędnie. Szkoda tylko, że ortopeda kazał uniemożliwiać to siadanie. Dochodzi do tego, że mały w desperacji nie czeka na moje paluchy, ale łapie się wszystkiego co się nawinie mu pod rączki np moich włosów, biustonosza itd i próbuje siadać. Nie ma to jak oglądanie świata z pozycji siedzącej no nie? O kurdę!!!! Ale się rozpisałam.... a jeszcze chciałam tyle napisać.... o tym jak się złamałam i jednak zaczęłam podawać wit. D3, mimo że pediatra mówiła: „co? czy pani chce zrobić krzywdę dziecku? przez podawanie wit D3?”, a zaczęłam podawać, bo ortopeda powiedział: „co? chce pani zrobić krzywdę dziecku przez niepodawanie wit D3?” – tyle że ortopeda do tej wypowiedzi zrobił jeszcze USG i pokazywał coś na ekraniku paluchem, co rzekomo m Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 dokończenie - bo mi znowu posta urwało:) 08.09.04, 00:40 tyle że ortopeda do tej wypowiedzi zrobił jeszcze USG i pokazywał coś na ekraniku paluchem, co rzekomo miało być argumentem za podawaniem tej wit. Uff. przynajmniej bioderka w porządku. No i jeszcze chciałam o tym, że w nocy synek śpi super, bo budzi tylko 3 razy a jak obudzi to je na śpiąco i na śpiąco 3 razy mu zmieniam pieluchę i już nawet nie za każdym razem go odbijam. no.... i o wielu jeszcze innych rzeczach chciałam.... Tyle, że mnie wyklniecie z tego forum za za długie listy((( Więc kończę. Przynajmniej rzadko piszę nie? Ale za to jak napiszę to raz a dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Mamy drugiego ząbka :) 08.09.04, 13:02 Oj Igosia, brakowało nam tu Twoich super-długaśnych postów i soczystego języka ))) Nic dziwnego, że potrzebujesz duuużo czasu, żeby do nas napisać )) Ale może skrobnij częściej coś krótkiego, to będziemy wiedziały co u Ciebie słychać Dzisiaj była historyczna noc- mały jadł tylko JEDEN raz- to mu się zdarzył pierwszy raz od urodzenia. No i wreszcie przespał 23.00, zjadł o 1.00, dostał wodę o 3.30 i następna pobudka dopiero o 8.00, więc naprawdę super ) No i jak w temacie mamy drugą dolną jedynkę, więc mam już w domu pełnowymiarowy kasownik Jagno, cieszę się, że jest już dużo lepiej, a co to znaczy, że Twój synek "brzydko się przewraca"? Winiu, może zostaw Szymka z babcią i butelką i zniknij mu z pola widzenia? Ja też czytam wątek lutowy, pod względem porad dziewczyny są najlepsze na forum, a mopek1 jest pediatrą, początkującą ale jednak. Tam też mopek pisała, że nie ma znaczenia czy dajesz deserek przed południem, a obiadek po południu, czy odwrotnie. Niektóre mamy dają właśnie deserek koło 13-14, po to, żeby dziecko w porze kolacji było bardziej głodne i więcej zjadło na noc, a co za tym idzie więcej spało. Huggies wprowadził upgrade Freedomów (teraz się nazywają Super-Flex) i dołożył im właśnie gumeczki z przodu i z tyłu. Szkoda, że przy okazji skiepścili chłonność- dla nas są teraz totalnie beznadziejne, bo muszę je zmieniać co półtorej godziny (!!!), inaczej mały ma mokro ( Także nie polecam. W rozmiarze 4 Pampersy wygrywają z wszystkimi innymi, przynajmniej u nas. A z plamami na razie nie walczę, bo mały je tak ostrożnie (żeby żadnej kropelki nie uronić hehe), że jeszcze niczego nie pobrudził. Zawiązuję mu ceratkowy śliniaczek i jeśli jest czasem kilka plamek to własnie na nim, ale to bardziej z mojej nieuwagi niż z jego Monika, ja bym dała tą marchewkę, bo według mnie najważniejsze żeby nie było nawozów chemicznych, przed zanieczyszczeniami środowiska i tak się dziecka nie uchroni i chowanie pod kloszem nie ma sensu- my z niemężem wyznajemy taką filozofię chowania dziecka i już, ale to Ty jesteś mamusią i wiesz najlepiej co jest dobre dla Twojego dziecka ) Igosia, jeśli nie musisz wprowadzać nowści i nie korci Cię, to pewnie że "jedź" na piersi. Ja strasznie chciałam wprowadzić małego w świat nowych smaków, do tego dostałam przykaz od pediatry (duża masa=większe ryzyko anemii, zwłaszcza że ja jestem chronicznie na skraju anemii, taka moja uroda i dziecko było też nią od razu bardziej zagrożone), więc naprawdę w pełni rozkoszuję się i mam nadzieję, że mały też, przynajmniej o tym świadczy jego minka Maciuś tez już nie robi "aguuu", w ogóle wszystkie samogłoski są do bani, a prawdziwa radość to wymawianie spółgłosek, najlepiej w sposób mocno brzmiący "ghhhk", "khhg" itd. Aż ciężko powtórzyć! No i fika plecków na brzuszek jak wańka-wstańka, jak wpadnie w trans, to potrafi kilkadziesiąt razy pod rząd, oczywiście jak mam odwróci Ale cały czas obraca się tylko w lewo, czy Wasze dzieci obracają się na oba boczki, czy preferowanie jednej strony na początku jest normalne? Pozdrawiamy, Malilka, Maciuś i 2 zębolki Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Mamy drugiego ząbka :) 08.09.04, 15:52 Buuu...mój synek jeszcze ani razu się nie przewrócił z plecków na brzuszek czy z brzuszka na plecy. Ale na oba boczki się przewraca bez problemu, takze myślę że niedługo powinien zacząć. U nas chrzciny też nie obyły się bez przygód. Ochrzciliśmy go 8 sierpnia po mszy w polskim kościele w Londynie. Oprócz nas, chrzesnych, była tylko garstka przyjaciół, ale atmosfera była bardzo rodzinna głównia dzięki księdzu, który był super i dużo mówił po angielsku ze względu na zagranicznego ojca chrzesnego. Henryk Jan, bo takie imie otrzymał po nieżyjącym dziadku, ubrany był, czytaj teraz Igosiu, w białą koszulę i spodnie i muchę koloru ecru. spodnie w kant ale niestety roztargniona mamusia zapomniała wziąść mu buty i skarpety, więc moje biedne dziecko do chrztu św przystąpiło w eleganckiej muszce i ...na bosaka. Sytuacja ta wszystkich rozbawiła, a najbardziej księdza. Niedługo pokaże wam zdjęcia, jak je mój ślubny wklei. Powodem tego jakże "strassznego zaniedbania" jak określiła moja mama, był olbrzymi upał. Henryś pojechał w samym body a jego ubranie wzięłam w torbę żeby założyć mu już w kościele no i niestety zapomniałam. Mówię wam wyglądał prześmiesznie. Dożo zmian nastąpiło w naszym mieszkaniu ale o tym napisze później. Pozdr. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Mamy drugiego ząbka :) 08.09.04, 22:54 Hej, u nas chrzest cięgle przed nami, tzn. odbędzie się 26 września, w ostatnią niedzielę miesiąca. Dzisiaj chodziłam po sklepach w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego ubranka dla mojego synka i szczerze przyznam nic mi nie wpadło w oko. Te garniturki i marynarskie komplety jakoś tak zajeżdżają mi tandetą, poprostu nie podobają mi się. Pojawiają sie już w sklepach cieplejsze kompleciki, poczekam jeszcze troszkę to może coś wybiorę, chciałabym, żeby potem Szymek mógł sobie "to coś" jeszcze ponosić, a nie tak na jeden raz. Zresztą wszystko funduje babcia i na szczęście ma podobny gust do mnie, co do ubioru do chrztu, także nie unieszczęśliwi mi dzieciątka. A tak na marginesie, to ile dałyście księdzu za chrzest?? Mój synek też się nie przewraca, ani z plecków na brzuszek, ani odwrotnie. Też jakby bardziej wykręca się i przewraca na lewą stronę chociaż rehabilitantka mówi, że lewą strone ma właśnie słabszą. Jutro idziemy na ćwiczenia to porozmawiam sobie rehabilitantką o metodzie Vojty i tak ogólnie pozdrawiam Ania i Szymek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524&a=15549795 Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Co za noc.... 09.09.04, 10:28 Poszłam spać po 12.Młody obudził się grubo przd trzecią( drugi raz) i ani myślał spać , pojękiwał, popłakiwał,podarł sie , porozglądał, światło musiało być zapalone bo jak nie to znów marudzę, jeść nie , pić nie, kołysanie nie i znów suszara spisała się na medal, młody zasnął po 4. Kolejna pobudka koło 6 i znów marudzenie , dopiero teraz udało mi sie go spacyfikować,śpi,zobaczę jak długo. Poprzedniej nocy poszłam spać dopiero po piątej - zaległości w parcy mgr do nadrobienia na sobotę. Tak więc mam już prawie dwie noce z głowy, z piątku na sobotę idę na wieczór panieński więc znów nie pośpię . Może dzisiaj się uda, jutro mąż jest w domu więc nie będe musiała zajmować się małym od rana. Co do wyeliminowania nocnego jedzenia, wczoraj w "Pierwszy rok życia dziecka" natknęłam się na inny sposób niż oszukiwanie wodą czy herbatka. należy zaobserwować kiedy dziecko się budzi i wstawać o pół godziny wczesniej niż ono zazwyczaj, budzić jej i robić to co zawsze tj. przewijanie, kołysanie itp. stopniowo wydłużać okresy między pobudkamii zdaniem autorów po kilku dniach efekt powinien być. To ja już chyba wolę oszukiwać, może przy pierwszej pobudce ok 2 by zadziałało , bo wtedy Igor jest jeszcze bardzo zaspany ale juz koło 4- 5 wydaje mi się ,że jeszcze bardziej by się rozbudził. Nic, uciekma może jakąs małą kawę wypije, bo chyba dzisiaj będę na rzęsach chodzić . Pozdrawiam Nika foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24532&grupa=9&kat=0&a=m_h_a Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Co za noc.... 09.09.04, 12:30 Hej Dziewczyny- współczuję nieprzespanych nocy i łączę się w bólu. Mój synek już juz drugi dzień przespał karmienie o 23, jadł o 1.30, no i za 3h jak w zegarku pobudka- 4.30. Przyniosłam mu ciepła, pyszną wodę, a tu wrzask. Ale udało mi się go uśpić bez wody, tyle że trwało to prawie godzinę (przy czym drugie 30 min mały już praktycznie spał na rękach, ale nie dawał się odłożyć), potem ja nie mogłam zasnąć przez kolejne 40min, a potem on już się obudził, bo to oszukiwanie nad ranem zwykle działa na przesunięcie posiłku o 1,5-2h. No więc karmienie, znowu nie mogłam usnąć i tak ponad dwie godzinki wyjęte z nocki. A co to znaczy dla młodej mamy to same wiecie. Na szczęście mój synek nie jest z tych, którzy sobie pozwolą na odebranie choćby godzinki snu z nocy, wszystko musi odrobić z zapasem, no i jak go przewinęłam i nakarmiłam o 8.00, to się obudziliśmy o 12.00- no nie mogę narzekać Nika o tej Twojej metodzie też słyszałam, ale dla mnie to niewykonalne, bo musiałabym się budzić na budzik, a i tak nie wiem, czy bym wstała, tak ogólnie jestem zmęczona Niemęża nie ma i naprawdę momentami dostaję w kość. Wczoraj po południu zapakowałam małego do samochodu, pojechaliśmy do mojej mamy i aż do pory kapieli babcia go zabawiała, a ja baaardzo odpoczęłam. Aaaa- jeszcze dzięki próbom zapanowania nad jedzeniem nocnym widzę jeszcze jeden plus- wcześniej miałam wrażenie, że tak od 5.00 rano to mały je w kółko, co godzinę to na pewno, a teraz je o jakiejś porze i zasypia i normalnie śpi, nie ma wiszenia przy piersi- to dla mnie też duży atut. Dzisiaj rano mały po raz pierwszy fiknął z brzuszka na plecki Ale tylko raz i ni ewiem, czy nie przypadkiem, bo jak się przekręcił z plecków na brzuch, to zaczął to robić nieustannie, a tu był tylko raz. Buziaki, Malilka Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Co za noc.... 09.09.04, 13:04 Cześć podpisuję się pod tym tytułem obiema rękami. Moje dziecko spało całkiem znośnie ale za to ja nie mogłam zasnąć. Nakarmiłam go o 2.00 a potem nie wiem co się ze mną działo. Mały jak wiecie ma okropną skazę białkową, jestem na etapie czytania etykietek wszystkiego co jem i jak jest choćby 0,001 lactozy to już do ust nie biorę. Mimo to jego skórka jest ciągle daleka od ideału, a ostatnio dostał bardzo dziwnej wysypki nigdy jeszcze takiej u niego nie widziałam pojawiła się na udach i jednym ramionku i są to takie ciemne kropeczki. Dzisiaj zaczęły schodzić, ale nie mam pojęcia od czego się pojawiły. Myślę że, niestety, rośnie mi mały alergik. I ten mój kochany alergiczek strasznie się drapie i właśnie dlatego siedziałam nad nim i zakładałam mu skarpety na ręce i zdejmowałam na zmianę. Jak mocno zaśnie to się nie drapie ale za to jest mu gorąco, więc zdejmuję a jak zaczyna się kręcić to zaraz drapie szyję i policzki więc zakładam. Problem polegał na tym że jak tylko przekręcił głowę na drugą stronę to ja odrazu wstawałam i sprawdzałam czy się drapie czy nie. KOSZMAR Niestety nie zanosi się żebym miała okazję pospać sobie w dzień. Ajeszcze chciałam napisać że wczoraj wprowadziła się do pokoju obok dziewczyna mojego Henrysia. Nazywa się Aleksandra i jest o 2 miesiące starsza. Jestem strasznie ciekawa jak to nam się będzie mieszkać... dwie rodziny...cóż Londyn jest ciągle dla nas za drogi ale to już temat na posta na forum świat. Pozdrawiam serdecznie a najserdeczniej wszystkie drapiące się dzieciaczki. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: Co za noc.... 09.09.04, 15:33 hej dziewczyny! przestawilam sie tu Wam jakies 2 tygodnie temu, napislam kilka postow i myslalam, ze zostane, ale musze sie poddac - za Wami nie mozna nadazyc )) Super, ze sobie stworzylyscie taka domowa atmosferke ) No i wspolczuje Wam tych nieprzespanych nocek. U nas Oliwka chodzi spac o 21, zaraz po jedzonku Potem o 24 karmie ja przez sen i kolejny posilek 7 rano. Zyc nie umierac! ) choc oczywiscie apetyt rosnie w miare jedzenia i juz mi sie marzy wyeliminowanie posilku o 24. Sprobowalam co prawda metody z woda, ale po 2 nocach i wrzasku dziecka (ktore normalnie nigdy jeszcze mi nie wrzeszczalo) - odpuscilam. Pozdrawiam Was cieplutko i ucalujcie swoje bobaski! Odpowiedz Link Zgłoś
magar1 Re: zostań!!! 12.09.04, 02:13 merlott napisała: > hej dziewczyny! > przestawilam sie tu Wam jakies 2 tygodnie temu, napislam kilka postow i > myslalam, ze zostane, ale musze sie poddac Nie no już po 2 tygodniach się poddajesz? Zostań i napisz coś czasami gdy będziesz miała chwilkę. - za Wami nie mozna nadazyc )) Ja też czasami nienadążam bo ciężko się do komputera dorwać za dużo użytkowników w domu ) > Super, ze sobie stworzylyscie taka domowa atmosferke ) dziecka (ktore normalnie nigdy jeszcze mi nie wrzeszczalo) taka spokojna jest czy tak dobrze sobie radzisz? Fajnie masz. Pozdrawiam i zachęcam do pozostania Marzena jonasz.op.la/ Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 09.09.04, 22:21 Czesc wszystkim mamom i maluchom.l jestem sobie wlasnie na urlopie wiec nie mam kompa na tyle czasu zeby moc przeczytac wszystkie nowosci. Ale chcialam Was pozdrowic ze slonecznej (nareszcie!) Hiszpanii, gdzie wypoczywam z Mlodym. Znosi dzielnie szalenstwa mamusi, wszystko go bardzo interesuje, nie wiem czy w ogole cos rozumie co oglada,a le bardzo mu sie podoba i najchetniech chodzilby caly czas w nosidelku. i tylko chyba nas zaczynaja zobki meczyc bo marudzi i nawet poplakuje.. oj zeby to juz predzej a w ogole to musze potwierdzic slowa ktorej z mam zagranicznych, ze tutaj na zachodzie Europy znaczy sie to w ogole inne zwyczaje wozkowe panuja... w ogole nie ma takich glebokich gondol, jak u nas tylko takie do wkladania nosidelka samochodowego i potemspacerowe, wiec dzieciaki malutkie nawet powyginanae jezdza sobie. ja tu jestem jakim ewnementem z moim maluchem lezacym... chcoiaz juz tez w spacwerowce no to jeszcze raz pozdrawiam i uciekam odsypiac dzienne szalenstwa trzymajcie sie pa pa Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 12:03 Witajcie, Jestem tak zmęczona tymi nocnymi przebojami, że po prostu padam na twarz Dzisiaj wstaliśmy o 9.45 i ja nie mogłam się dobudzić, śniło mi się że nie mogę z kimś pogadać przez telefon, bo dziecko płacze, a to mój maluszek się obudził i płakał, a wyrodna mamusia nie mogła wstać. Chylę czoło przed Tymi z Was, które regularnie maja poranne pobudki, a zwłaszcza przed Asik, chyba liderką w tej kwestii Jak Wy to robicie, że rano macie siły??? Ja już zaczęłam chodzić wcześniej spać, zamiast o 24-1 ląduję w łóżku o 23 a i tak jestem rano jak martwa W nocy małego pogryzły komary w paluszki u rączek, ma takie czerwone i spuchnięte, biedactwo. Że też nie mogły bestie ruszyc mnie, tylko dziecko! Wreszcie kupiłam małemu dwa śpiworki, cieniutki i grubszy i nareszcie mam bezstresowe noce i nie muszę się martwić, że mój Kotek naciągnie sobie kocyk na głowę, przekręci na brzuszek i udusi, brrrr. Śpiworki kupiłam przyszłościowe, na 90 i 100cm, więc mały wygląda w nich prześmiesznie. No ale on rośnie w takim tempie, że wolę żeby przez chwilę miał za duży śpiworek, niż zaraz za mały. Moje dziecko od dwóch dni poprzestawiało się ze snem dziennym, aż go nie poznaję. Przez blisko 2 ostatnie miesiące nie spał w dzień dłużej niż 30-40 minut, a tu nagle przedwczoraj przespał ciągiem 2 godziny! A ja nawet nie wypoczęłam przez ten czas, bo co chwilę biegałam do niego sprawdzić, czy już się nie obudził Potem po południu miał jeszcze jedna drzemkę pół godzinną, ale wczoraj to już przeszedł samego siebie- spał tylko raz o 15 i też półtorej godziny! Nigdy wcześniej mu się nie zdarzyła jedna drzemka w ciągu dnia. On jest za malutki na jedną drzemkę, więc efekt był taki, że o 18.00 zaczął juz strasznie marudzić, o 18.30 był ryk i musiałam go natychmiast wykąpać, nakarmić i o 18.45 dziecko zasnęło i tak spało dzisiaj do 10.00. A ja sama, bez niemęża, nawet nie wiedziałam co począć z tak długim wieczorem... A tak w ogóle to strasznie za nim tęsknię, a on to chyba tęskni tylko za naszym synkiem Codziennie dzwoni i pyta co u małego i tak mnie wypytuje, że czasem zapomni zapytać co u mnie...Fajny z niego tatuś Idzie jesień drogie panie, nie da się ukryć...Dzisiaj u nas tylko 15 stopni, więc naprawdę chłodno. Mały zasnął niedawno przy karmieniu i normalnie po uśnięciu przenosiłam go do wózka do ogrodu, a teraz żeby wyjść trzeba się ciepło ubierać, więc mały śpi w domu, szkoda. W ogóle latem było fajnie- mały siedział cały czas na zewnątrze, jak trzeba było go nakarmić czy przewinąć, to brałam go do środka i znowu wracaliśmy do ogrodu, a teraz ciągłe ubieranie- rozbieranie sprawia, że wychodzimy dużo rzadziej... A w niedzielę wracamy do naszego mieszkania i to dopiero będzie straszne- nie dość, że się przyzwyczailiśmy i do ogrodu i ogromnego metrażu, to już zapomniałam jak to jest dźwigać dziecko na 4 piętro... Oj mały będzie niepocieszony limitowanymi spacerkami... W końcu z 5 miesięcy swojego zycia dwa ostatnie, czyli te najbardziej świadome, mieszkał tutaj, więc pewnie naszego mieszkania to nawet nie pozna I jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że mały już dzielnie pije w dzień z niekapka Aventu 6m+. Z lekkim krztuszeniem, ale i tak jestemz niego dumna. Winiu, Maciuś też nie trzyma ani butelki, ani kubeczka, ale mnie chodzi o to, żeby go nauczyc pić a nie ssać, trzymania nauczy się później. Kurcze, a nasze mamy to żadnych niekapków nie miały, tylko od razu uczyły nas ze zwykłych kubeczków Trzymajcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 13:39 Cześć Dziewczyny, straszne, ale dałam radę!!! 2 tygodnie urlopu, a człowiek musi później cały dzień nadrabiać czytanie postów! Byliśmy w Kołobrzegu. Pogoda super jak na wrzesień! Morze nie zrobiło na Michale specjalnego wrażenia, no może trochę fale w bardziej wietrzny dzień i piasek, bo próbował się do niego przeturlać. Mogę się pochwalić, że Michał od tygodnia w zawrotnym tempie przewraca się na brzuszek. Ćwiczy to zapamiętale i czasami z rozpędu przeturlnie się z powrotem na plecki. Jak go sadzam na kolanach to odrywa się od oparcia i chce siedzieć sam, a ostatnio odkrył, że grzechotki w wózku pomagają podnosić się do góry. Obawiam się, że w końcu nie wytrzymają jego wagi, bo na moje oko to waży już jakieś 8,5kg. Dokładnie dowiemy się w przyszłym tygodniu, bo idziemy na zaległe szczepienie. Jestem trochę przeziębiona od 2 tygodni, boli mnie gardło, ale Michał jak na razie jest odporny i nic nie załapał, ale niestety czasami straszę go moim kichaniem. Robi wtedy wielkie oczy, prawie jak pięciozłotówki. Co do jedzonka, to próbował już przeróżnych rzeczy i jak narazie wszystko z jego 100% akceptacją, gorzej z jego organizmem, bo seler niestety go uczula, więc niektóre gotowe zupki odpadają, więc zaprzęgam moją mamę do gotowania. Skoro babcia siedzi z wnukiem może się wykazywać. Jutro idziemy na kolejne wesele! Już 4-te w tym roku, a to jeszcze nie koniec! Michał niestety będzie pod opieką jakiejś obcej kobiety, ale znajomi twierdzą, że kobieta jest sprawdzona, poza tym bedę do niego zaglądać co jakiś czas. Mam nadzieję, że będzie mu z nią dobrze! Pzodrowienia i miłego weekendu! Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 18:52 Witajcie!! dzisiaj spalismy az do 8.30!!!ale tylko dlatego, ze Maly wczoraj poszedl spac o 23!kolo 7 zaczal sie wiercici w lozku wiec dalam mu cycusia i tak zasnelismy jeszcze na 1,5 godzinki, od razu lepiej sie czujew nocy jest troche lepiej, takze moze to chwilowe kryzysy i wkrotce wszystko jakos normalnie sie unormuje Malilko ja chodze spac miedzy 22-23, bo chyb abym nie dala rady normalnie egzystowac i probuje podespac zawsze gdy Misiek pierwszy raz w dzien zasypia, a ze jest to najdluzsza jego drzemka(okolo godzinki) wiec nabieram troszke sil, aha nie pamietam czy pytalam Ciebie! ile razy dziennie czyscisz zabki i dziaselka Maciusiowi?ja niestety nie znalzlam tutaj zadnej silikonowej szczoteczki wiec chyba kupimy ta z wlosiem, przeznaczona jest dla szkrabow od 4 miesiaca, zakladana na palec i ma 3 rzedy wlosia, ale dodoawana jest do tego pasta bez fluoru, ale nie bede jej uzywac tylko wody z fluorem, bo taka Maly pije(jest tutaj taka specjalna dla dzieci). dziewczyny kiedy zaczniecie podawac jogurty? tutaj mozna od 6 miesiaca, a kiedy ryba? Jak na chlodniejsze dni bedziecie ubierac dzieciaczki? u nas sa ciagle upaly, na dodatek ciagle wisi grozba tornad, troche sie tego boje, mam nadzieje ze ten ktory teraz nadciaga nas minie! Postanowilismy ze w listopadzie wracamy, Kamilek ma 7 wizyte u endokrynologa i zaraz kilka dni pozniej wsiadamy do samolotu i powrot) nie moge sie doczekac)hihiih mam nadzieje ze babcie beda nadrabiac zaleglosci z wnuczkiem i nam bedzie dane wyskoczyc gdzies na jakas imprezke)no wlasnie, bo widze ze troche namotlam)jak ubierac dzieciaki w zimie??spodenki, pod to spioszki czy jakies rajstopki?? koncze , chche wykorzystac to ze moj maly lobuz spi i poczytac troszke forum, trzymajcie sie cieplo)) Anka Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 10.09.04, 22:48 ) zapomnialam dodac zdjecia mojego lobuziaka)) foto.onet.pl/albumy/album.html?id=27192&q=kamiku&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 12:01 HEj dziewczyny i bobasy, ja już troszkę w lepszym nastroju, udało nam się bowiem wreszcie wyjechać na parę dni na tzw. wakacje (trzecia rata). Najgorzej było z trzymaniem diety przez te parę dni, bo musiałam się stołować w knajpach i barach, a mimo że prosiłam zawsze nieodmiennie to samo: czyli kurczaka/indyka z grilla bez tłuszczu (lub na oleju), ziemniaki bez tłuszczu, i surówkę z marchwi, to jednak miałam pewne podejrzenia do stosowanych tam dodatków....Poza tym na śniadanie w hotelu do wyboru miałam tylko boczek pieczony, do tego jadłam chleb chrupki żytni i ogórka. Straszna monotonia. Ale po kolei, u nas się skórka znacznie poprawiła, choć nie stosuję drakońskiej kilkuelementowej diety. Wyeliminowałam wszystkie podejrzane najbardziej składniki, co i tak mnie ograniczyło do zaledwie kilkunastu rzeczy do jedzenia, ale zawsze to przynajmniej dużo warzyw człowiek poje (z wyjątkiem ukochanych pomidorów i papryki..uch..). I muszę Wam powiedzieć, że czuję się jakoś zdrowsza od kiedy przestałam jeść wszystkie konserwanty i inne E coś tam . Najważniejsze, że Emi ma ładniejszą skórkę i już się tak nie drapie. Największy minus tego to to, że jak przechodzę w sklepie koło jogurtów, nabiału i słodyczy, to mi normalnie ślina kapie i ssie coś w żołądku. Kąpiele z krochmalem bardzo polecam. Sylwia - jednak nie kupowałam tego elidela tylko wydębniłam w aptece maść cholesterolową (bez witamin), którą bardzo polecają dziewczyny na forum alergie. Naprawdę-super nawilża, po dwóch dniach stosowania (i diety rzecz jasna), zniknęły suche placki. Pediatra pozwoliła wprowadzić za tydzień zupkę, tzn, zaczynać od pojedynczych składników; marchewki, ziemniaczka itd. potem sie pokazać na oględziny. więc startujemy w przyszłym tygodniu. Juz się cieszę. Co do spania w nocy, to przez jedzenie tych grillowanych rzeczy, Emilka mi się rozregulowała w nocy (zaczęły ją męczyć gazy) i zaczęła się budzić 5,6 razy w nocy. Jedyny sposób jej ukojenia i zaśnięcia to niestety mój cyc, więc jestem niewyspana od trzech dni. Co jeszcze? Dalej Emi mi się nie przewraca i kropka. Ona się chyba nie przewraca bo po prostu na brzuchu nie lubi leżeć...) To po co ma się męczyć. Acha, zębów niet. To na razie tyle. Sylwia - głowa do góry! Trzymam kciuki za Wasze ćwiczenia i skórkę. Naprawdę nie ma poprawy? Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 12:34 Czesc u mnie też ze skórą Henrysia beznadzieja, tzn nigdy nie miał jej gładziutkiej ale przynajmniej się nie drapał a teraz już trzecią noc nie śpię. Na diecie bezmlecznej jestem już dwa miesiące, czyżby zaczeło go coś nowego uczulać niż mleko? Henryczek ma policzki strasznie czerwone i dekold, gdy go kładę na brzuchu podrażnia buźkę jeszcze bardziej. Od jakiegoś czasu nie leży sobie ładnie jak kiedyś tylko usiłuje się czołgać, dupka w górze i trze buźką ile wlezie i krzyczy przy tym (śmiejemy się że jest małym żołnierzem i jego krzyki to znaczy ...do atakuuuu...) Mam pytanie do Sylwi, zauważyłam że siedzisz ostatnio na alergiach, i innych dziewczyn z problemami skórnymi u dzieci. Czy dajecie dzieciom syrop Clemastinum albo czy coś słyszałyście o nim, jak byłam w Polsce to lekarz mi go przepisał ale przeczytałam na ulotce ze jest od 6 miesiąca i go nie dawałam ale jezeli jest rzeczywiście dobry i moje maleństwo przestanie sie drapac to będę podawac. Pozdrawiam serdecznie Magda Asik twój Kamilek jest słodki i ma strasznie dużo włosów mój Henryk w porównaniu z nim to taka łysa pała Odpowiedz Link Zgłoś
cody2 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 13:02 Witam mamusie!!! Jakoś ciężko mi systmatycznie pisać. Zaczne od tego, że niezmiernie podoba mi się okreslenie "niemąż", jeżeli twórczyni nie ma nic przeciwko, sama zacznę używać Poza tym Alex od jakiegos tygodnia staje na czworaka i buja sie przód - tył przez kilka sekund. wygląda to niesamowicie, bo próbuje przemieścić sie w obranym kierunku i nie wie , ze takie bujania niebardzo mu w tym pomaga, ale i tak zazwyczaj osiąga cel. Tyle Maluszków ma już ząbki, a mój Mały niby ma objawy ząbkowania, jednak nic jeszcze nie widać. Pozdrwiam wszystkich serdecznie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 11.09.04, 18:03 Hej, u nas ząbków też nie widać, jak narazie dziąsełka na dole troszkę jakby opuchnięte. Poza tym Szymek pakuje do bizi wszystko co mu w rączki wpadnie, a najszybciej moje palce. dzisiaj posmakowała mu marchewka, nareszcie Muszę zmykać, idziemy na nuki przed chrztem buuu, ciekawa jestem, co ksiądz wymyśli papa Ania a i dzisiaj też nie pospałam, mały budził się co dwie godziny do cyca... Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia do Magdy i Grażyny 11.09.04, 19:14 Hej dziewczyny, u nas niestety bez zmian, a wręcz powiedziałabym, że jest gorzej. Mam wrażenie, że moja dieta idzie na marne...a już miesiąc przecież. Małemu co prawda zlazły suche placki i szorstkość polików, ale jest już CAŁY wysypany drobniusieńkimi krostkami, które to czerwienieją to bledną. Najgorzej jest na dekolcie i pod szyjką. Chyba po niedzieli poszukam kolejnego lekarza. Z diety już nic nie wyrzucam, myślę, że to jest bez sensu, w końcu wszystko może go uczulać.Przyzwyczajam małego do nutramigenu, ale idzie nam baaardzo opornie. Ogólnie jestem załamana. Magda, ja nie znam tego syropu, wrzuć go na wyszukiwarkę na alergiach, może czegoś się dowiesz.Smaruję małego mleczkiem SVR Topialyse, szyję i dekolt Dermalibourem A-Dermy, w syt. krytycznych idzie w ruch Elidel, sterydy schowałam na dno szuflady i święcie wierzę, że nie będę musiała do nich sięgać... Jutro mamy chrzciny, mały ma superowy komplet, mam nadfzieję, że babcie nie padną: dżinsiki, trampeczki, biała bluza, a na to biała lniana koszula z krótkim rękawkiem, tak że rękawy bluzy wyłażą, wygląda bardzo cool Mam nadzieję, że razem z szatanem wylezie z małego ta cholerna alergia. Trzymajcie się ciepło Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: do Magdy i Grażyny 11.09.04, 22:19 Witajcie, Wreszcie sobie trochę odpoczęłam, bo pojechałam dzisiaj rano z dzieckiem do rodziców na działkę i siedzielismy tam do 19.00 i przez cały dzień nie robiłam nic poza podawaniem piersi co 3 godziny Babcia przewijała, skrobała jabłuszko z drzewa i jeszcze robiła mi kawki, obiadek i herbatkę, no po prostu luksus. A jutro wraca już niemąż i mam nadzieję, że będzie tak stęskniony, że nie będzie wypuszczał małego z rąk i będę mogła leżeć do góry brzuchem. Noce mnie powoli załamują Już nawet małemu nie daję wody, tylko smoczka, a on i tak sie skubany budzi co 3 godziny... Do tego chyba zaczął mieć jakieś koszmary senne, bo przed chwilą obudził się z wielkim płaczem, trudnym do ukojenia, czasem budzi się też z płaczem z drzemki dziennej. To podobno normalne w tym wieku, że dzieci zaczynają śnić m.innymi koszmary, ale mnie tak strasznie go szkoda... Asik, staram się szczotkować zębole i dziąsełka 2x dziennie, chyba niespecjalnie wierzę w takie czyszczenie, ale niech mały się przyzwyczaja Szczoteczkę zakładaną na palec też mam (też z silikonowym "włosiem"), ale u nas się nie sprawdza- całość z moim palcem jest po prostu za wielka i mam wrażenie, że wypełnia całą buzię małego. Według poradnika Nutricii ryby nalezy podawać po ukończeniu 12 m-cy i to ostrożnie, bo uczulają, a jogurt od 11 m-ca, ale np. Hipp ma deserki z jogurtem już chyba od 7 m-ca. A jak w Stanach? No i kiedy podajesz mięsko? Ja już mam w zamrażarce malutkie porcyjki królika, startujemy za 2 tygodnie. Dużo sił dla wszystkich mamuś na dietach i żeby Wam się dzieciaczki nie drapały! A ja dzisiaj znlazłam w okolicach ciemiączka kilkanaście łusek, więc jest to jakaś delikatna forma ciemieniuszki, ale wiem, że przy Waszych problemach ze skórą to drobiazg. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malilka ps 11.09.04, 22:34 I jeszcze chciałam Wam napisać, że Maciuś też robi co może, żeby się przemieścić na bruszku Ciągle zadziera pupcię do góry, opiera się na kolankach, wierci, no i nie bardzo wie co dalej zrobić. Chociaż parę razy udało mu się popełznąć trochę w tył- ale był mocno niepocieszony, bo on właśnie chciał się przemieścić w przód Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco nocnych perypetii ciąg dalszy.... 11.09.04, 22:58 Tym razem z mojej winy. Poprzednie trzy noce z głowy bo z wtorku na środę nadrabiałam zaległóści w pracy, a przez kolejne 2 noce młody o godzinie 3 stwierdzał,że już się wyspał.Wczoraj byłam na wieczorze panieńskim, długo nie siedziałam. Młody zasnął po kąpieli po 19( o dziwo nie chciał jeść!!!) jak wróciłam po1 to własnie mąz kończył go karmić i młody spał prawie do 8. I co .....zaprzepaściłam szansę na to by wkońcu się wyspać) Tuż przed wyjściem, kiedy chciałam wydrukować moje wypociny okazało się ,że owszem uzupełniałam i poprawiałam ale nie tą wersję( tak więc znów się nie wyspałam , bo do rana musiałm poprawić co trzeba. Niesmiało liczę jednak na to,że mój syn dzisiaj też będzie spał bez pobudek.Poza tym, tak jak u Malilki dzisiaj dzień u dziadków, więc również moje działnia ograniczały się głównie do karmienia tak więc trochę odpoczełam. Dziewczyny borykające się z róznymi alergiami, współczuję. Ja też nie jem nabiału bo Igor ma po nim "świecące" policzki, no ale u nas nie jest to tak nasilone jak u Was, nie mamy większych problemów. Mam nadzieję,że Wam uda się w końcu z nimi poradzić. Jesli już przy kulinaraich jestesmy, to Igor zaczął pijać soczki produkcji mojej mamy - marchewkowy albo marchewkowy z jabłkiem i mam wrażenie ,że smakują mu bardziej niż te ze sklepu, zresztą się nie dziwię bo mnie też Igor też próbuje się przemieszczać, jak narazie tylko okręcanie się wokół własne osi idzie mu rewelacyjnie ale z zapałem podnosi pupkę , kolanka pod siebie i narazie na tym kończy no i podciąganie się do siedzenia, jak tylko czegoś się złapie to w górę.Wszystko go interesuje, w wózku na brzuszku nadal najlepiej. Uciekam, bo narzekam że nie śpię zamiast się położyc Odpowiedz Link Zgłoś
magar1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.09.04, 01:13 Sliczny ten Twój đacecik, ma tak dużo długich włosków, Jonasz przy nim to łysolek, kiedy on to nadrobi. A tu można zobaczyć mojego Jonasza i nie tylko. jonasz.op.la/ Pozdrawiam Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
magar1 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.09.04, 02:00 magar1 napisała: > Sliczny ten Twój đacecik, ma tak dużo długich włosków, Jonasz przy nim to łysol > ek, kiedy on to nadrobi. > A tu można zobaczyć mojego Jonasza i nie tylko. > jonasz.op.la/ > Pozdrawiam > Marzena Dopiero jak wysłałam zobaczyłam jak ten list beznadziejnie wygląda. Przepraszam! Moja uwaga na tamat facecika była do asik_w. Dodam jeszcze że nie mogę coś dzisiaj zasnąć i tak sobie siedzę i piszę. Tak też się zastanawiam gdzie można dostać taką mamę lub teściową a babcię dla swoich dzieci o jakich piszecie: kochane, nadskakujące z pomocą, ech poleniuchowałoby się u którejś w ogrodzie przy kawce. Moja teściowa wybudowała sobie w ogrodzie altanę i dopiero teraz za tydzień zaprasza nas do siebie po dwóch miesiącach a mieszkamy 30 km od siebie. A ja myślałam że po takiej przerwie w rodzeniu się wnuków teraz będą zachwyceni. Niczega nie można przewidzieć. Jonaszek robi się coraz fajniejszy śmieje się do wszystkich a przede wszystkim do swoich braci, jak przychodzą ze szkoły to jest jeden wielki harmider tak się witają jakby niewidzieli się z tydzień albo i dłużej. Uwielbia przewracać się na brzuszek do tego stopnia, że nie mogę go przewinąć, i trwa to naprawdę teraz długo zanim go przebiorę. Kąpiele też niebawem przeniesiemy do łazienki bo tak chlapie nogami że biurko jego braci jest notorycznie nawadniane i nie wiadomo jak długo jeszcze wytrzyma. Na razie niczym go nie karmię poza moim mlekiem z powodów ekonomicznych. Podziwiam Was za nocne walki z pobudkami. Jonasz budzi się tylko raz między 1 a 3 w nocy, potem wstaję zrobić mężowi kanapki do pracy o 5 i jeszcze się kładę na krótki sen do 7 kiedy to wstają do szkoły Miłosz i Tymoteusz a przy nich Jonasz nie potrafi dłużej spać więc też się budzi i zaczyna się dzień. ńie powiem żebym się wysypiała. Jednak karmię go w nocy bo wydaje mi się że jest taki malutki, ostatnio tydzień temu ważył 6,35 kg. Nie no kończę już bo mnie z wątku wyrzucicie. Pozdrawiam już niedzielnie Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 12.09.04, 11:45 Witajcie.Dosc zadko zagladam na to forum,czasami cos przeczytam,ja tez sie pochwale moim synkiem... Maly jest grzecznym aniolkiem az dziw bierze ze nie ma z nim zadnych klopotow,pogodny chlopak malo placzacy.Nie mila nigdy kolek,wiec nie wiem co one oznaczaja,nadal glownym jego posilkiem jest moje mleczko ale podaje mu tez deserki i zaczelam regularnie podawac zupki(uwielbia jesc je i slicznie je z lyzeczki)w nocy budzi sie kilka razy na jedzonko,zawsze to robi przez sen.Teraz troche zabkuje i pcha wszystko do buzi np:gryzaczek i swoja raczke potrafi tez grysc moja reke lub palca...zlosci sie jak mu wyciagam raczki z buzi,smoka odrzucil juz nawet z nim nie zasypia co zdarzalo mu sie wczesniej,uwielbia spac na brzuszku(sypia tak od 3 tyg zycia)slicznie podnosci glowke gdy lezy na brzuszku.Rwie sie do siadania niestety nie pozwalam mu na taka pozycje chyba ze siedzi w bujaczku och jak sie cieszy bo juz inaczej obserwuje swiat.Jestem szczesliwa ze mam tak cudownego synka pozdrawiam wszystkie kwietniowe dzieci i was mamuski asia mama 4,5m Kacperka Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco no to sobie pospałam.... 12.09.04, 19:54 Dzisiaj pobudka o 1 , ok.3 i o 4 spaniu mówimy kategoryczne NIE. Pół biedy gdyby Igor chciał się bawić ale marudził niemiłosiernie więc do prawie szóstej trzydzieści przećwiczyłam różne sposoby kołysania w końcu zasnął o 7 i o 8:30 znowu pobudka przez resztę dnia było ok, nawet zasypiał bez większych problemów. Ciekawa jestem o której dziś mój synek zrobi mi pobudkę. Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 13.09.04, 12:08 Witam W zeszłym tyg. Nikodemek skończył 5 miesięcy i wyraźnie wydoroślał Nadal budzi się w nocy na posiłek, ale aż tak strasznie mi to nie przeszkadza, tymbardziej że całkowita liczba posiłków na dobę to 6. W tej chwili będę stopniowo próbować jeden posiłek mleczny zastąpić całkowicie zupą. Czy któraś z Was już tak robi? Jak efekty? Czy po zupie dziecko wytrzymuje tak samo długo jak po mleczku? Co do smoczków Aventu to my nadal używamy z dwoma dziureczkami. Próbowałam trójprzepływowego ale trzeba być przy nim czujnym i pilnować obrotów (o czym szczególnie zapomina się w nocy). Z trzema dziurkami też czeka w szufladce ale boję się że znów powróci krztuszenie. Tak więc wolę żeby dziecko piło ciut dłużej i delektowało się płynem niż połykało szybko i z sensacjami. Myślałam już podobnie jak Wy o niekapku, ale stwierdziłam, że jeszcze miesiąc się wstrzymam. Malilko, co do brzydkich obrotów Nikodema, to jest to dość skomplikowane. Mianowicie, jak dla mnie to robi on to najpiękniej i najzgrabniej na świecie natomiast rehabilitantka uważa, że nie chowa głowy, że zostawia ją w tyle. Głowa i tułów powinny być w jednej linii. No nie wiem. Wydaje mi się,że początki zawsze są trudne, a później dochodzi się do perfekcji. Poza tym dziecko nawet przy obrocie zainteresowane jest tysiącem rzeczy wokół i skupia się właśnie na oglądaniu otoczenia a nie na technice obrotu. Przy okazji, to chyba Ty Mag-do martwiłaś się nie obracaniem? Proszę wyluzuj, Twoje dziecko jest młodsze od większości kwietniowych, zrobi to jak będzie na to gotowe. A podręcznikowo ma jeszcze mnóstwo czasu! Dziewczyny, jak sprawa włosów? Czy u którejś z Was proces wypadania już się skończył? Dziewczyny po cesarkowe, jak Wasze blizny, czy czasem pobolewają lub swędzą? Czy bledną? Czy stosujecie jakieś maści ułatwiające gojenie? Moja nadal jest czerwona a chciałabym żeby już była cielista. Dobra, słyszę jak mój Malec się wierci. Uciekam. Miłego poniedziałku. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Nocne poty, wychowawczy itp... 13.09.04, 11:56 Witajcie, wykorzystuję chwilkę, kiedy mały śpi i szybciutko postaram się coś napisać. U nas też małe zmiany, Szymek nie daje mi niestety w nocy pospać, poprzestawiał sie kompletnie z karmieniem, nawet co 2 godziny w nocy podjada. Dlatego po pierwszym przebudzniu biorę go do naszego łóżka i tak spi już z nami do rana, przeważnie. Tak się zastanawiam, czy aby mu mleka wystarcza, czy może mam go już mniej? Chociaż w ciągu dnia je normalnie, co 3 godzinki, nie marudzi, nie płacze, więc chyba nie może być "niedojedzony", a tym samym głodny. Aha, zauważyłam, że małemu ostatnio pocą się rączki i główka, szczególnie po przebudzeniu, jak z nami śpi, poduszka "po główce" jest wilgotna, taj jakby mały się pocił. Czytałam gdzies kiedyś, że przyczyną tego może być nadmiar, bądź niedobór(juz ni pamiętam które) witaminy D3. Jak myślicie, maliko poradź coś? Czy aby nie powinnam pójść z tym do pediatry? i jeszcze jedno pytanie, jakie smoki uspokajacze ssą wasze dzieciaczki, i czy tej samej firmy macie smoki do butelek, bo mały nadal wydziwia przy piciu z butelki, i szukam tego przyczyny. Ręce mi opadają, jak on się drze, jak poczuje mleko z butelki. A teraz Szymek siedzi sobie obok w foteliku, ssie sobie świeżą marchewkę, robi w porty i uśmiecha sie szelmowsko, pewnie wszystko juz ma na plecach, albo jak ostatnio nawet w rękawie kaftanika, nie wiem jakim cudem, ale miał... testuję wszystkie pieluchy po kolei ale to i tak nic nie daje, teraz kupiłam Happy, bo tak nawiasem mówiąc w Tesco są przed a inwentaryzacją i puste półki. chciałabym wypróbować Huggies Super Flex i jak dla mnie to kosmiczna cena. A i jeszcze jedno pytanie, do wtorku jestem na urlopie, a od środy 15.09 przechodzę na wychowawczy, czy któraś z was jest na wychowawczym i czy ma płatny, czy też nie?? Bo nam jak narazie niby się nie nalezy, ale jak przejdę na wychowawczy to niby moge złożyć wniosek o rodzinne z tytułu utraty dochodów, i byc może wtedy dostanę wychowaczy, jako dodatek do rodzinnego, strasznie zagmatwane jak dla mnie. Czy któraś z was orientuje się może w tych przepsiach, byłabym wdzięczna. Perspektywa życia z jednej pensji za niecałe dwa muesiące strasznie mnie przeraża buuu . pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Nocne poty, wychowawczy itp... 13.09.04, 12:42 Winiu, czy przypadkiem to pocenie w Waszym łóżku nie wynika z tego, że Wasza dorosła kołdra jest dużo grubsza a tym samym cieplejsza niż kołderka Szymka. Nasze dziecko u nas w łóżku też mam wrażenie że bardziej się poci. Jeśli nie to rzeczywiście niedobór witaminy D3 może prowadzić do krzywicy a tej pierwszymi objawami podobno jest pocenie główki. W szpitalu dowiedziałam się że pocenie główki może ale oczywiście nie musi być objawem także innych chorób. tak więc jeśli to nie kwestia przegrzania to może skonsultuj to z pediatrą. Co do smoczków to my jednych i drugich używamy Aventu. Naszym zdaniem są najlepsze. Nikodema dręczy samotność tak więc uciekam. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Do Jagny 13.09.04, 13:00 Jagno dzieki za podpowiedź. Faktycznie nie pomyślałam o tym, że nasza kołdra jest dużo grubsza od kołdry Szymka, dlatego też dzisiaj będę konsekwętna i po każdym karmieniu będe odkładać małego w nocy do łóżeczka i będę sprawdzać zarówno główkę, jak i jego poduszeczkę. mam nadzieję, że jak piszesz to nie początek jakiejś innej choroby, tylko zwyczajne przegrzanie. Ale jeżeli nic się nie zmieni to idę do pediatry Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Do Jagny 13.09.04, 13:24 A my wcoraj wrócliliśmy do naszego mieszkanka, bo 2-miesięcznej nieobecności. Maluszek rozglądał się bardzo zaciekawiony i zdziwiony, chyba nie pamiętał, że to jego domek. Po kolacji położyłam o do łóżeczka (jakie się wydaje terazmałe!), powiedziałam dobranoc i wyszłam z pokoju. U małego cały czas panowała cisza, myślałam że zasnął, zaglądam do niego po 10 minutach, a młody z szelmowskim uśmiechem na buzi demoluje ochraniacz na łóżeczko. Musimy kupić jakiś pancerny model, bo ten zupełnie nie spełnia swojej funkcji. Ale tak się zmęczył jego zdejmowaniem, że po kolejnych 10 minutach zasnął, po cichutku i bez marudzenia. W nocy też o karmieniach o 1.00 i 5.00 odkładałam go do łóżeczka i odbyło się to bez żadnych protestów. Jagna, ja też myślę już o tym, żeby zacząć zastępować jedno karmienie zupą, ale ciągle nie wiem, cy to jeszcze nie za wcześnie. A porządna ilość zupki, za chwilę z mięskiem, na pewno nasyci dziecko. Włosy wypadają mi nadal, słyszałam że niektórym lecą przez cały okres karmienia i ja pewnie będę tym pechowcem A potem będę nosiła perukę Bliznę czasem czuję, jak zbiera się na deszcz- działa jak reumatyczne kolano Jest koloru jasnoczerwonego, ale nie zamierzam jej smarować, bo przecież i tak zbieleje, kwestia czasu. Winiu, poradź się pediatry w sprawie pocenia, chociaż ciężko jest trafić na takiego, który podejdzie do sprawy profesjonalnie, tj zleci badania z krwi, żeby się upewnić, czy rzeczywiście brak D3. Większość lekarzy uważa, że skoro się poci, to trzeba zwiększyć dawkę, a tak wcale nie jest. Ale rzeczywiście sprawdź, czy to nie przegrzanie- Maciuś chyba by się rozpłynął, gdybym go zostawiła pod naszą kołdrą No i może tak często je też przez to, że mu za gorąco. Ja od 3.09 jestem na wychowawczym, bezpłatnym. Nie wiem jak to jest z rodzinnym, wiem że podstawą do wychowawczego płatnego są dochody z 2003 roku i kwota na osobę nie wyższa niż coś koło 540zł. Smoczek-uspokajacz mamy kauczukowy Chicco- dla mnie rewelacja, bo jest cały mięciutki i jak go wyjmuję spod policzka małego to nie ma nawet zaczerwienienia. A do butelki miałam Canpol, teraz Avent, według mnie są takie same i tak samo dobre Huggies Super Flex kupuję za 39,90 więc w cenie Pampersów, ale są beznadziejne Ostatnio kupiłam Pampersy Active Fit (te to dopiero mają złodziejską cenę- 30zł za 24szt) bo myślałam, że skoro są takie super-hiper to będę je stosowała na noc, ale poza tym, że odjazdowo wyglądają nie zauważyłam, by chłonęły bardziej niż normalne Pampersy, więc też nie warto. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004 13.09.04, 15:11 witajcie!!! U nas nie ma dobrych wiesci(chodzi niestety o okolice w ktorej mieszkamy i o ten huragan Iwan, ktory ciagle zmierza w nasza strone, jutro maja nam powiedziec czy bedzie ewakuacja( kurde boje sie coraz bardziej, w tv na jednym z kanalow ciagle informuja i pokazuja, gdzie sie znajduje, jaka ma predkosc, jakie szkody itd mielismy ciagle nadzieje, z ejednak pojdzie w strone Florydy a niestsety on kieruje sie coraz bardziej na zatoke meksykanska, pytanie tylko gdzie, ciagle mam nadzieje ze moze nasze Biloxi ominie albo przejdzie bokiem, ze nie bedziemy musieli sie ewakuwowac itd... nie wyobrazam sobie tego z malym dzieckiem, nasz emiasteczko 30 lat temu zniszczyl doszczetnie taki huragan, kurde naprawde zaczynam sie bac coraz bardziej((juz robi sie nieciekawie, wieje silny wiatr i cala noc bylo widac blyskawice od strony zatoki, mieszkamy prawie przy plazy wiec wszystko idealnie widac((wg zapowiedzi u nas ma byc w nocy ze srody na czwartek, no ale wierze ze bedzie dobrze, musi byc, ma nas ominac i ma byc spokojnie!!! poza tym bez zmian, Kamis budzi sie w nocy czesto na cyca, tez sie zastanawiam ze moze moj pokarm jest juz niewystrczalny, chyba wczesniej wprowadze zupki z miesem za jakis tydzien, tylko ze podam wszystko kupne i zaczniemy od kuraka, bo tutaj krolika w sloiczku nie widzialam kroliczki zaczekaja na nasz powrot do Polski, dziadek specjalnie dla pierwszego wnuka ma mala hodowle)jogurty mozna tutaj podawac od 7 miesiaca, ale ja sie wstrzymam, ostatnio Kamisiowi posmakowalo jabluszko z jagodami, w ciagu 2 dni zjadl sloiczek i byl wyraznie zawiedziony ze juz nie ma)i ma tak jak Macius przy pierwszej lyzeczce zawsze robi minke jakby dostal soku z kwasnej cytryny, ale buzke po druga otwiera)) blizne taz ma jasnoczerwona i codziennie na szczotce mase wlosow trzymajcie kciuki zeby ominely nas zywioly, bede informowac, a teraz uciekac bo moj skarb chce cycka!!! Anka Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: kwiecien 2004 13.09.04, 19:04 asik_ trzymamay kciuki aby ten huragan was ominął. Co prawda trudno jest sobie coś wyobrazić, jak się tego nie doświadczyło lub przeżyło, ale miejmy nadzieję, że was on ominie. Zresztą w polskiej telewizji w każdych prawie wiadomościach jest jakaś świeża informacja o Iwanie. maliko do zasiłku bieże sie dochody z 2002r a kryterium dochodowe to 504 zł na osobę, to tyle wiem, ale u nas jest teraz troszkę zawiła sytucja, bo ja z dniem przejścia na wychowawczy utrace dochody, a w 2002 r nie bylismy jeszcze małżeństwem, także sama nie wiem. Jutro w tej sprawie wybieram sie do MOPS-u i zapewne czeka mnie niezła batalia, wiadomo jak to jest z tą biurokracją u nas kurcze małemu juz sie znudziło bawić samemu, narazie. Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: kwiecien 2004 13.09.04, 20:00 Asik my również trzymamy kciuki, będzie dobrze. Dziś się wyspałam!!! pierwsza pobudka o 2, o czym przypomniałam sobie dopiero jakiś czas po przebudzeniu i szczerze mówiąc za nic nie pamiętam czy młody wtedy jadł czy tylko wylądował u nas w łóżku.Oj, źle ze mną Kolejna pobudka o 5:30 a potem to nie wiem bo ja spałam do ósmej a młody urzędował z tatą. W ciągu dnia też super, jak zasnął o 11 to obudził się o 14 , tak długo nie śpi prawie nigdy. Co do smoczków uspakajaczy to u nas był canpol ale ostatnio przeszliśmy na aventu.Co do zupek to Igor codziennie zjada minimum 100 wytrzymuje potem 2-3h ale ostatnio wogóle ma jakby mniejszy apetyt. Jesli idzie o pieluchy to moim zdaniem zdecydowanie pampersy najlepsze, kiedyś "podobały" mi się huggiesy ale były dobre do czasu jak dziecko było mniej ruchliwe, potem przy małym wiercipięcie wszystko się w nich bryliło. Teraz zastanawiałam sięczy nie wypróbować huggies super flex ale skoro piszecie,że beznadziejne, to chyba sobie odpuszcze. Winiu może Szymek aktycznie poci się , gdyż wasza kołdra jest grubsza a nie jest to związane z niedoborem czy nadmiatem wit. D. Poza tym jak spi z Wami to Wy go dodatkowo "grzejecie", więć napewno mu cieplej niż jak śpi sam w łózeczku. Malilko u nas z ochraniaczem ta sama historia, już 2 razy musiałam doszywać oderwane tasiemki młody tak go tarmosił. Wołosy jak wypadały tak wypadają. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004 13.09.04, 20:04 Asik, ja też trzymam kciuki, żeby huraga Was ominął i żebyś nie musiała nigdzie się ewakuować. Informuj nas na bieżąco co u Ciebie. Winiu, przepraszam za literówkę, chodziło mi o 2002r Daj znać czego się dowiesz w MOPS-ie. Ja to w sumie jestem samotną matką, bo przecież nie mamy ślubu, ale w świetle prawa nieistotne jest, że teraz nie zarabiam, skoro w 2002 zarabiałam dużo. Najwyraźniej prawodawca zakłada, że trzeba oszczędzać i już. Jak podajesz Szymkowi marchewkę? Nie boisz się, że ją sobie wepchnie do gardła? Ja to mam wyobraźnię, nie? Jeśli chodzi o nocne jedzenie, to dzieciaczki w wieku naszych na pewno nie muszą jeść co 2 godziny, a jeśli to robią to albo jedzą za mało w dzień, albo coś im dolega i szukają ukojenia w cyckaniu (ząbki?). Ja zauważyłam, że jak ograniczyłam nocne karmienia to mały dłużej ssie wieczorem i czasem w dzień też potrafi possać 10 minut zamiast swoich 5min. I chciałam Wam się pochwalić, że już dwie noce nie musiałam małego oszukiwać, bo sam się budził tylko o 1.00 i o 5.00, no ale dzisiaj koniec tego dobrego i biorę się za przesuwanie tych karmień, które zostały. Do 7.00 już zostały tylko dwie godzinki, więc na pewno młody da radę przespać noc z jednym karmieniem. A poza tym Maciuś dzisiaj o raz pierwszy dostał aż pół słoiczka deserku marchewkowo-jabłkowego, ależ był szczęśliwy Szkoda, że jego brzuszek w ogóle go nie zauważył- pił mleczko o 14.00, deserek był o 16.30, a o 17.00 młody już wył z głodu. W schematach żywienia 7-miesięczniak powinien dostawać deserk na podwieczorek i jestto samodzielny posiłek, nie wiem jak to będzie u nas... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: kwiecien 2004 13.09.04, 20:58 buuuu nie chce Was zanudzac, ale zaczynam sie bac(( w sumie to chodze po domu i zaczynam beczec( w miesiecie juz panika jutro na wieczor zamykaja sklepy, musimy zrobic zakupy gdy Jacek wroci z pracy zapasy wody itd, wogole zastanawiam sie czy nie lepiej wsiasc w samochod i gdzies uciekac na polnoc lub zachod, sama nie wiem co myslec i co robic, moze gdyby nie bylo Kamilak to tak bym sie nie bala, a tak strach o dziecko paralizuje(trzymajcie sie, jutro bede wiedziala wiecej Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: kwiecien 2004 13.09.04, 22:18 Asik_ jeszcze raz trzymajcie się, jesteśmy myślami z wami. maliko skoro jesteś matką samotnie wychowującą (teoretycznie), to dlaczego nie postarasz się o zasiłek rodzinny, wydaje mi się, że ci się należy. To niby tylko 43 zł, ale jakbyś go dostała, to masz do niego płatny wychowawczy, nieco ponad 400zł, to zawsze coś, jakby nie było, na pieluszki wystarczy. Powinnaś wybrać się do MOPS-u i złożyć wniosek o rodzinne z tytułu utraty dochodów i tu chyba nie ma znaczenia ile zarabiałaś w 2002 r, chyba, że zarabiałaś naprawdę dużo. A tak wogóle, to kim jesteś z zawodu, że tak zapytam z ciekawości, jeżeli wolno. A co do marchewki, to oczywiście daje małemu tylko na chwilkę "pocyckać" i cały czas wtedy przy nim jestem i uważam, aby sobie za daleko do buźki nie włożył. No i może masz rcję, że te nocne częste podjadania moga wynikać np z ząbkowania, Szymek ostatnio strasznie się ślini, prawie jak mały bernardyn. No i chyba marchewka, jak i zupka zaczęły mu bardziej smakować, bo dzisiaj bardzo ładnie zjadł. Staram się dawać mu deserki z rana (słoiczek 130 wydzielam na 3 razy), a po południu między 16/17 daję zupkę, ale mały i tak potem chce cyca, nie ma reguły. Szymek tez odkrył, że ochraniacz to nowa i bardzo ciekawa zabawka, co prawda sznureczki jeszcze całe, ale często muszę go wiązać na nowo. Włosy to tragedia, nawet nie chce mi się gadać, wszędzie ich pełno, mały też ostatnio upodobał sobie ciąganie za te "resztki", które mi na głowie zostały i strasznie szczypie no i podrapał mnie na poliku, wyglądam, jakbym wpadła w krzak z kolcami, no może troszke przesadziłam pozdrawiam Ania i Szymek (poniżej) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15361524&a=15549795 Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: kwiecien 2004 14.09.04, 07:35 Witam! U nas się porobiło... Mała w sobotę skończyła pół roku!!! Aż wierzyć się nie chce. Nie będę tu sypała banałami, że ten czas tak szybko leci, powiem tylko, że te pół roku mojego życia dało mi więcej niż całe dotychczasowe życie. Wiem już, co to znaczy tak naprawdę bać się o kogoś i być za niego odpowiedzialnym....czasem, kiedy jestem w pracy i o niej pomyślę, to odczuwam fizyczny ból - chcę do niej! Smutno mi - chyba weszłam w fazę doła - zaczynam właśnie drugi miesiąc w pracy: (( I chyba zaczyna mnie dopadać zdołowanie - do tego jeszcze jesień. Poza tym małej powyskakiwały jakieś krostki na klatce piersiowej. Szlag mnie trafi z tymi świństwami, a jeszcze jak się wejdzie na forum alergie to najdrobniejsza krostka na policzku świadczy o początku co najmniej skazy białkowej. Wyć mi się chce, bo boję się, że to jakieś paskudztwo. Nie ma innych dziwnych rzeczy na ciałku, ale to mnie strasznie nurtuje - i powiem, ze to nie pierwszy raz jej wyskakuje właśnie w tym miejscu. Buźka czysta, szyjka, rączki i nóżki też, tylko ta klatka W czwartek mam szczepienie to się dowiem. Najgorsze jest to, że na alergie nie ma żadnych reguł Może się pojawić w każdym momencie, a już się cieszyłam, że skoro jest karmiona od początku i piersią i sztucznym (nie HA) i nic się nie dzieje, to będzie OK. Boję się tej alergii...ale nie będę już tu smęcić. Mojej małej też pociła sie główka - w cieplejsze dni bardziej i podczas picia... teraz już mniej - ale mała z nami śpi, więc też to wynikało pewnie z przegrzania, co nie zmienia faktu, że zamierzam jej zrobić badania na gospodarkę wapniowo-jakąś tam. Mój mały brzdąc jest już taki prawie dorosły, dlatego pory posiłków mamy już raczej ustabilizowane. Może Wam to opiszę, a nuż komuś się przyda na przyszłość: - rano przed wyjściem do pracy - około 5.30 - pierś - około 9-10 mleczko NAN2 - około 180 ml - 12-13 - zupka - cały słoik (130 - 140 zależy od producenta) - jemy już mięsko - 15 - wracam z pracy i karmimy się piersią - 1 albo 2 razy, bo mała nie ma czasu na napicie się porządne 1 x - 18 - kaszka - ok. 120-130 ml, czasem zmieszana z odrobiną deserku, opornie zjada mi tą kaszkę, ale jest to kaloryczne, więc jeszcze się trochę podtuczymy (mała waży zaledwie 7700 - 50 centyl) - 21 - mleczko NAN 2 - 200 ml + pierś - opróżnia obie - więc na noc zjada multum - noc - dziś się nie budziła, ale czasem się zbudzi koło 1,2 wtedy jest cycuś - zresztą ciągle gotowy do ataku (a miały być 3 miesiące, pewnie nie mam już dużo mleczka, ale jest cokolwiek, a sądzę, że lepsze to niż nic - nie chce jej odstawiać, ja tak lubię ją karmić - te oczęta wpatrzone we mnie, buuuu, znowu się wzruszam....) Poględze jeszcze trochę, a potem się zamknę na jakiś tydzień, to odpoczniecie ode mnie Mała jest bardzo ruchliwa, nie usiedzi na moment - ulubione zajęcie - sprężynowanie - jak tylko złapie ją pod paszki, bo chce ją np. przenieść zaczyna podkurczać nóżki i chce skakać... nie wiem, czy powinna tak robić, ale zaśmiewa się przy tym do rozpuku. W wózku to dopiero jest jazda... któraś z Was pisała kiedyś, że dziecko jeździ w wózku na brzuchu, u mnie było to samo, dlatego już od ok. miesiąca, może dłużej jeździmy spacerówką, jakiś czas było ok, teraz się nudzi i siada sobie (z leżenia jeszcze nie siada - tylko jak jest trochę po kątem), łapie się rączkami za uchwyt wózka i tak sobie jedzie - oczywiście najbardziej interesująca jest droga, tak sobie wisi (gdyby nie szelki to nie wiem). Acha - ząbków jeszcze nie mamy. Koniec Pozdrawiam Gogiva Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004 14.09.04, 13:00 Hej Dziewczyny! Nie było mnie 3 dni i znowu zaległości, ale na szczęście już przebrnęłam! Nie pokazywałam się na forum, bo byliśmy w weekend na wyjazdowym weselu, które okazało się makabryczną imprezą z fatalnymi skutkami! W sobotę już na przyjęciu weselnym spalił się nam fotelik samochodowy Michała. Zajął się od podgrzewacza (takiej małej świeczki, gdyby któraś z Was nie wiedziała) postawionego na ziemi. Nie wiem jaki idiota wymyślił taki wystrój sali, ale faktem jest, że całą niedzielę szukaliśmy jakiegoś sensownego fotelika dla Młodego. Pech chciał, (a może szczęście, bo pewnie pojechalibyśmy już z nowym), że nie kupiliśmy go od razu w czwartek, oglądaliśmy nowe, bo z tego starego Michał już wyrastał i już tak i tak szykowała się zmiana. Po wielkich poszukiwaniach kupiliśmy chicco od 9-18kg. Miałam wprawdzie wątpliwości, czy Michał może już w nim siedzieć, ale sprzedawca powiedział, że w tym foteliku dziecko nie musi jeszcze samodzielnie siedzieć, bo siedzisko wychyla się do przodu i dziecko jest w takiej pół leżącej, pół siedzącej. Na razie Michał i tak w nim nie podróżuje, bo niestety chyba podczas tego nieszczęsnego wesela, (a właściwie podejrzewam, że podczas ślubu w kościele) przewiało nam naszego szkraba i od wczoraj jest chory (uszy i gardło). Strasznie cieknie mu z noska i ropieje jedno oczko, po drzemce jest tak zaropiałe, że nic na nie prawie nie widzi. NIestety bierze antybiotyk (summamed, czy jakoś podobnie) w zawiesinie i na szczęście chce to pić, bo w przeciwnym wypadku musiałby dostawać zastrzyki. Wczoraj przez prawie cały czas miał gorączkę i brał efferalgan w czopkach, ale dziś jest już na szczęście lepiej. Zakraplamy uszy i nosek i może przynajmniej spokojnie jeść i oddychać. Poza tym podczas wesela Michałem zajmowała się opiekunka załatwiona przez Państwa Młodych, ale nasz Geniusz jest już tak cwany, że akceptuje tylko rodzinę i opiekunka mogła stawać na głowie, a on i tak ryczał, jak tylko wyszłam za drzwi, więc siłą rzeczy wesele skończyło się dla mnie ok.22 w hotelu razem z moim kochanym synkiem! Strasznie się rozpisałam o moich problemach, a tu jeszcze tyle informacji. Po pierwsze u mnie zupka ok.140ml zastępuje już jeden posiłek. Daje ją babcia ok.12-13 i wystarcza do mojego powrotu do domu, czyli ok.2-3 godziny. Deserki nie są tak syte i wg mnie jeszcze pobudzają apetyt i dlatego najczęściej po zjedzeniu startego jabłuszka, tudzież marchewki Michał ciągnie jeszcze spokojnie cyca. Włosy lecą mi nadal na potęgę. Zębów nie widać, a Michał pcha już do buzi tak jak Wasze dzieci, też wszystko co mu wpadnie w ręce. Leżąc na boku, podnosi głowę i tułów do góry jakby chciał usiąść. Leżąc w wózku próbuje się podciągać do góry, ale nie potrafi jeszcze całkiem się podnieść, chociaż niewiele mu brakuje. Asik - huragan pewnie Was ominie, bądź dobrej myśli! Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: kwiecien 2004 14.09.04, 14:49 ((( niestety, u nas jest wczesna godzina bo dopiero przed 8, ogladam caly czas wiadomosci i ten huragan idzie prosto na nas Jacek musial isc do pracy, jestem sama z Malym, ktory od wczoraj jest strasznie marudny, nie wiem co sie dzieje, pierwszy raz mi tak placze a ja razem z nim( spalam moze dzisiaj 5 godzin, ledwie widz ena oczy a musze porobic zakupy, na szcescie male typu pieluchy itd, reszte wczoraj zakupilismy, najprawdopodobniej dzisiaj spakujemy co sie da do samochodu i wyjedzimey w nocy gdzies na polnocny-zachod, gdzies poza zasieg Ivana, boje sie tylko ze nie bedziemy mieli gdzie wracac na miesiac przed powrotem do Polski, w miesie ludzie zabijaja okna, w wiekszych sklepach zaslaniane sa wystawy, zabezpieczaja wszystko, kazdy sie boi, dzisiaj maja rozniesc adresy schronow, boje sie, bo 30 lat temu taki huragan zmiotl miasto z powierzchni ziemi....trzymajcie sie cieplo, wieczorem napisze co robimy Anka Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: kwiecien 2004 14.09.04, 19:15 Kurczę Asik_w naprawdę współczuję ale też wierzę, że będzie dobrze. Oglądam właśnie wiadomości akurat mówią na ten temat. Pisz koniecznie co się u was dzieje. I nie denerwuj się, bo mały to na pewno wyczuwa. Pozdrawiam - Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004 15.09.04, 08:31 Hej Asik! Igosia ma rację, to że Mały jest marudny może być spowodowane tym, że Ty się strasznie denerwujesz> on to po prostu wyczuwa! Więc głowa do góry i na pewno nie będzie tak źle jak myślisz. Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: kwiecien 2004 15.09.04, 09:53 Asik, mam nadzieję, że w tej chwili jesteście już w bezpiecznym miejscu. Nie potrafię wyobrazić sobie co czujesz, ale domyślam się że paraliżujący strach. Asik, zostawcie wszystko i udajcie się tam gdzie Was nie sięgnie. Bedzie dobrze. Na pewno! Bardzo w to wszystkie wierzymy. Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: kwiecien 2004 15.09.04, 13:26 Babeczki, ale sennie u nas w Krakowie. Od rana pada. Dzieciaczek też czuje chyba tę pogodę, bo wyjątkowo dużo dziś śpi. A ja czekam kiedy wreszcie przejdzie i pójdziemy na spacer. Nie chcę zapeszać ale Nikodemek jak zasnął wczoraj o 19:30 tak pospał do 5:00, zjadł i dalej do 8:00. Kochane dziecko. No ale wcześniej już zdarzały mu się takie noce więc zabardzo się nie ekscytuję. Wczoraj byliśmy u chirurga i na kontroli poszpitalnej i na rehabilitacji. Lekarz uważa, że Niki pięknie się pozbierał po chorobie. Teraz czekamy tylko, żeby całkowicie ustąpił mu kaszel pokokluszowy. U chirurga byliśmy w sprawie przepukliny pachwinowej, która powstała w czasie choroby od kaszlu i w sprawie niezstąpionego prawego jąderka. Nieuchronnie czeka go zabieg, ale ze względu na jego chorobową przeszłość musimy przynajmniej pół roku odczekać. Dokończę później, bo moja Marudka nawołuje. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004 15.09.04, 14:41 Asik- cały czas myślę o Tobie i Twoich najbliższych, mam nadzieję, że wyjedziecie i wszystko będzie dobrze! U nas rano padało, było tak sennie i ciemno, uwielbiam spać w taką pogodę, albo siedzieć z laptopem i gorącą kawką i rzucać okiem na moich śpiących panów Ale potem się rozpogodziło i poszliśmy na długi spacer. Małemu podałam dzisiaj pół słoiczka 130g zupki z dyni półtorej godziny po karmieniu, ale dłużej niż 3,5h od mleka do mleka nie jest w stanie wytrzymać, więc żeby zupa zastąpiła mleko to pewnie będzie musiała być duża porcja i z mięsem, a to dopiero za jakiś czas. Maciuś ma szorstkie policzki, chyba tak zareagował na jabłko z drzewa, widzę że on w ogóle jakoś na jabłko gorzej reaguje, bo po deserkach z jabłkiem też na początku miał szorstkawe miejsca, potem przestało to się pojawiać, no ale jak w niedzielę zjadł pół jabłka, to jest znowu Na razie jabłko odstawiłam, ale za parę dni zacznę podawać znowu, w koncu układ pokarmowy potrzebuje trochę czasu, żeby dojrzeć. Czy któraś z Was podawała Misiowy Sad? Podobno dzieci się nim zajadają, jest od 5 miesiąca... Maciuś nadal zasypia sam w łóżeczku, w 10-15 minut, bez najmniejszych protestów. Jestem przeszczęśliwa Zaczął chodzić wcześniej spać- w lipcu kąpaliśmy go o 20.30, a teraz już o 18.00 zaczyna się wieczorne marudzenie i o 19.00 już go kąpię, karmię i o 19.30 dziecko śpi, a my mamy wieczór dla siebie. Od kilku nocy budzi się o 23.30, dostaje trochę wody i w 5 minut zasypia i potem śpi zwykle do 2.00, chociaż dzisiaj obudził się dopiero o 4.00, więc wytrzymał bez jedzenia prawie 9 godzin! A o której sięobudził potem nie pamiętam Musiałam być bardzo zmęczona... Wydaje mi się, że jeszcze go w nocy karmiłam, ale nie jestem pewna. Winia, skończyłam marketing i zarządzanie i od 7 już lat pracuję w zawodzie. To znaczy pracowałam, bo po wychowawczym będę szukała nowej pracy. Nie chcę już pracować w Warszawie, zresztą z małym dzieckiem to niemożliwe, a poza tym na pewno mnie zwolnią jak wrócę- w mojej firmie dziewczyny wracają do pracy tydzień, dwa po porodzie i nielegalnie pracują na macierzyńskim! Fakt, że za dobre pieniądze, ale dla mnie to chore, no ale nie moje dzieci, nie mój problem. Godiva, tak ostatnio się zastanawiałam, czy się już przyzwyczaiłaś do chodzenia do pracy, ale widzę, że nie jest lekko... Ja też w końcu wrócę i mimo że Maciuś będzie dużo starszy, to nie wyobrażam sobie tego... Uciekam, bo maluszek się obudził. Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: kwiecien 2004 15.09.04, 15:26 cd. gdzieś odeszła mi w międzyczasie moja wena. Powiem tylko, że jest nadzieja, że zamiast rocznej rehabilitacji byćmoże wystarczy miesięczna. Gdyby nie dokumenty szpitalne i pokasływanie nikt nie powiedziałby, że to dziecko kiedykolwiek było chore. Nikodem wczoraj na kontroli ważył 8300. I dobrze. Odchudzanie mu służy. Jak sobie przypomnę, że jako dwumiesięczny maluch ważył 7400 to aż sie nie chce wierzyć. Oj był kawał chłopa! Dziś wypróbowaliśmy pierwszy raz sok. Smakował baaardzo! Na pierwszy ogień poszedł winogronowy z rumiankiem i koprem włoskim. Zobaczymy jak zadziała na ten malutki układ pokarmowy. W każdym razie ile wlałam do buteleczki tyle poszło. Pychotka. Dziewczyny, jak dajecie sobie radę jako mamy, żony i panie domu? Ja momentami mam doła, że pomimo iż zawodowo nie pracuję to często mam bałagan, obiad niekiedy robiony tzw. szybki a o swoich przyjemnościach to już nie wspomnę. Buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: kwiecien 2004 15.09.04, 18:07 Czesc ale jestem wkurzona byłam dziś u lekarza ....nie będę o tym pisać bo jeszcze bardziej się wkurzę, w każdym razie nic się nie dowiedziałam. Jestem pozostawiona sama sobie z tą alergią buuu..... Może jutro coś napisze sensownego sorry za tak głupi list. Pozdrawiamy Magda Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 09:57 No znając co niektórych polskich lekarzy, wyobrażam sobie co to mogła być za wizyta... U nas już zdecydowana poprawa. Michał od wczoraj dokazuje i pewnie podczas dzisiejszej kontroli wszystko będzie ok. Zastanawiam się tylko teraz nad dwoma rzeczami, czy nie wybrać się jeszcze do laryngologa, żeby obejrzał sobie te uszka Michała dokładnie! A druga sprawa, co z naszymi zajęciami na basenie? Chcieliśmy zacząć w ten weekend, co już odpada, ale zastanawiam się czy w ogóle sobie go na razie nie odpuścić. Czy któraś z Was po chorobie uszu wybierała się z dzidziusiem na basen? Jeśli tak po jakim czasie od zakończenia leczenia? Mam nadzieję, że to, że Asik się nie odzywa to tylko oznaka, że po prostu są w jakimś bezpiecznym miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 10:25 eklon wspolczuje z powodu choroby maluszka,mam nadzieje ze z uszkiem juz lepiej.Jak na razie moj Kacper nie chorowal i odpokuje zeby nie wykrakac.Nadal jest pogodnym dzieckiem,troche zbkowanie daje sie nam we znaki,ale coz trzeba przez to przejsc i byc silnym fizycznie i psychicznie. Zaczelam podawac mu regularnie zupki i deserki oraz wczoraj po raz pierwszy podalam na wieczor kleik ryzowy na moim mleczku,maly robil dziwne minki ale zjadl.Dzieki temu noc byla spokojna raz sie zbudzil do cycusia a wlasciwie chyba dziaselka go bolaly bo gdy posmarowalam mu je zelem to usnal przytulony do tatusia. Szczepienia HIB mamy juz za soba (trzy pierwsze dawki)bardzo plakal przy wkuciu,ale nigdy nie goraczkowal po szczepieniach.Pogoda jeszcze dopisuje wiec chodzimy codziennie na spacerki do parku,zeby polapac jeszcze troche ostatnich slonecznych promieni,nie wyobrazam sobie deszczowej jesieni juz rozgladam sie za jakims cieplym kombinezonem na zime...mam nadzieje ze bedzie snieg i bedzie cudownie. na dzis to tyle pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004 16.09.04, 10:51 Ja też myślę, że Asik milczy, bo jest już daleko od domu, w bezpiecznym miejscu, tyle że niestety bez internetu. Eklon, musisz zapytać lekarza o basen, ale uszy to jednak wrażliwa część ciała i nawet dorosły musi je dobrze wyleczyć przed pójściem na basen, to co dopiero taki mały dzidziuś... Mój synek dzisiaj nie jadł od 19.15 do 5.00, więc prawie 10 godzin i jak już się obudził, to się okazało że mój biust tego nie wytrzymał i pierś, która miała tą przerwę (z drugiej ściągam codziennie o 22.00 120-140ml, więc była w miarę ok) nabrzmiała i była twarda jak kamień i eksplodowała fontanną mleka tak, że kołdra była mokra. Ale mam nadzieję, że biust się przyzwyczai do spania w nocy Jest tylko jeden, za to wielki minus rzadszych pobudek w nocy- dziecko mi się budzi rano coraz wcześiej Postanowiliśmy, że wreszcie czas ochrzcić naszego diabełka i mamy zamiar zrobić to w pierwszą sobotę października, pod warunkiem że nie dostanę szału przez kłótnie z moją mamą i w ogóle wszystkiego nie odwołam Moja mama omal nie zemdlała jak się dowiedziała, że chcemy ochrzcić dziecko w drewnianym kościółku na wsi (15 minut samochodem od nas) zamiast u niej w parafii, a jak usłyszała, że młody wystąpi w dżinsach i białej koszuli (wygląda czadersko!) zamiast w białej, muślinowej sukience (!!!) wyszywanej złotą nitką i najchętniej położony w białym becie (pomijając wszystko ciekawe to by go tam utrzymał?!) to dostała prawie smazmów i ze stresu nie spała całą noc. Tata do mnie dzwoni i prosi, żebyśmy ustąpili z tymi dżinsami i włożyli młodego w muślin, ale ja sobie tego nie wyobrażam!!! Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! No ale nie można wszystkich zadowolić, niestety... Joasiiik, myślałam że Kacper już dawno ma ząbki, bo pamiętam że już dawno temu pisałaś, że pediatra mówił, że idą ząbki. U nas dwie dolne jedynki wyszły na szczęście bez problemu Ile mililitrów kleiku podałaś na noc? Poprawiłaś to piersią? A prognozy na zimę są koszmarne- 15 stopni i ciągły deszcz, a ja tak uwielbiam śnieg i lekki mróz, buuuu Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:14 U nas zębów ani widu ani słychu, ale to chyba za sprawą mojego męża, bo on uwielbia bezzębne niemowlaki i Michał wziął sobie to do serca Co do ucha, to dziś idę do kontroli i mam nadzieję, że nie zapomnę zapytać o basen. Muszę sobie wszystko teraz zapisywać, bo ostatnio jestem tak rozkojarzona, że wychodzę od lekarza i okazuje się, że nie zapytałam o połowę istotnych rzeczy ;-( to chyba daje znać o sobie ta nieuchronnie zbliżająca się trzydziestka. Joasik, a jak przygotowałaś ten kleik? Z jakiej firmy? Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:27 mamy jedna dolna jedyneczke i ciagle zabki w toku kleik kupilam ryzowy (od 5 m)bezmleczny z NESTLE,odciagnelam ok 50ml mleczka i zrobilam taki gestniejszy do podawania lyzeczka,doslodzilam na oko glukoza (korcilo mnie zeby sprobowac)ale nie moglam jakos. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:55 I na noc wystarczyło synkowi tylko 50ml? Ja pamiętam, że jako pierwszy wprowadziłam właśnie kleik na własnym mleu, to na próbę zjadał z 20ml i nawet następnego karmienia to nie opóźniło. I po co słodzisz glukozą??? Szkoda ząbków i ich zawiązków, nie warto też przyzwyczajać dziecka do słodkiego smaku, zwłaszcza że mleko matki samo w sobie jest niesamowicie słodkie. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:58 malilka napisała: > I na noc wystarczyło synkowi tylko 50ml? Ja pamiętam, że jako pierwszy > wprowadziłam właśnie kleik na własnym mleu, to na próbę zjadał z 20ml i nawet > następnego karmienia to nie opóźniło. I po co słodzisz glukozą??? Szkoda ząbków > > i ich zawiązków, nie warto też przyzwyczajać dziecka do słodkiego smaku, > zwłaszcza że mleko matki samo w sobie jest niesamowicie słodkie. Nie miało być przypadkiem 120? Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004 16.09.04, 11:56 dzięki, spróbuję dziś, bo mój junior ostatnio zaczął się budzić w nocy, a widzę, że moje mleczko jak je odciągam nie jest już takie tłuściutkie, więc może jest za mało syte i on się budzi po prostu z głodu! Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 12:32 oczywiscie ze nie wystarczylo zjadl kleik ale i tak usnal przyklejony do cycusia lecz na kolejne jedzonko zbudzil sie gdzies ok 4 nad ranem a zasnal przed 20. poslodzilam odruchowo glukoza Odpowiedz Link Zgłoś
monikaps Re: kwiecien 2004 16.09.04, 13:30 Witajcie! Ja tez mam nadzieje, ze Asik jest z Kamisiem w bezpiecznym miejscu i dlatego sie nie odzywa. Ewunia wczoraj skonczyla 21 tygodni. Rosnie pieknie, ledwo daje rade podniesc ja w nocy z lozeczka. Nie wiem jak to jest, ale w dzien jakos latwiej ja nosic. No i szczesliwie nie wymaga, zeby nosic ja bardzo czesto. Od waszych postow nabralam ochoty zaczac ja zapoznawac z nowymi smakami, ale wstrzymam sie jeszcze tydzien az skonczy 5 miesiecy i za rada lekarki zaczne od jabluszka. Wczoraj nie wytrzymalam i juz kupilam soczek i maly sloiczek. Poki co, probuje nauczyc ja pic z kubeczka (ustnik Avent bialy 3+) ale herbatki jakos nie chce. Lyzeczka pila. Wlasnie jest z tata na spacerze a jak wroci czeka ja niespodzianka - kubeczkiem ale mleczko. Moze tym razem sie uda - sciagnelam 35 ml. Od pazdziernika bede ja musiala zostawiac czasem na 3 godziny, to nawet jak sciagne mleko to bedzie je musiala jakos wypic, a ile mozna wypic lyzeczka. Gada duzo i ladnie, zwlaszcza do listkow, ale nadal nie przekreca sie na brzuszek ani na plecki. Czasem wypinajac brzuszek albo podnoszac nozki przekreca sie na boczek. Nie moge sie doczekac nozek w buzi. Zabkow jeszcze nie widac, ale slini sie niesamowicie i czasem placze jak ugryzie zabawke. Smaruje jej wiec dziaselka Bobodentem. Ladnie bawi sie zabawkami, teraz raczej je oglada niz wklada do buzi. Lubi ogladac ksiazeczki. Kladziemy sie obok siebie na brzuchu i jej czytam. Malilko, Twoj post sklonil mnie, zeby jednak sie pozalic na Ewy chrzciny. Jak kiedys pisalam, chrzcilismy ja na wsi, bo cale lato bylismy u Dziadka mojego meza. Ja jestem jedynaczka, a moj maz ma jedna siostre, wiec oczywiscie ona miala byc chrzestna. Wczesniej rozmawiala ze mna co Ewuni kupic do ubrania. Ja na to, ze mamy dla niej sliczny bialy pajacyk, wiec ewentualnie tylko czapeczke. "No jak to! Musi miec sukieneczke! I becik!" "Po co becik w sierpniu! Zreszta oboje z mezem tak wlasnie zdecydowalismy" Niestety, becik jakos sobie darowala, ale sukieneczke tiulowa wynalazla. Sukieneczka sliczna - dla lalki. Z tylu zawiazywana kokardka (dla dziecka, ktore lezy!) z przodu tasiemeczki 20 cm (akurat, zeby sie nimi udlawic) i tiulowe falbanki, ktorych oczywiscie nie mozna uprac, a my zawsze Ewie zakladamy wczesniej prane rzeczy. No i zostalismy tym uszesliwieni wieczorem na dzien przed chrztem. Do tego buciki, ale zeby jeszcze jakies pasujace rajstopki, to juz nie, przeciez lalkom nie jest zimno w nozki. Mialam wielka ochote ubrac corke jednak tak jak my chcielismy, ale nie chcialam robic awantury przy calej rodzinie. No i obawialam sie, ze chrzestna sie obrazi, a gdzie bysmy znalezli w ostatniej chwili kogos z karteczka z parafii, ze moze podawac dziecko. Szczesliwie jak juz pisalam, Ewie takie cudactwo specjalnie nie przeszkadzalo, w kosciele spala, a potem dosc szybko juz moglismy ja przebrac. Ale mnie nadal jest przykro z tego powodu i obiecalam sobie, ze juz nikt nigdy wiecej nie bedzie decydowal o moim dziecku, bo oczywiscie ani ja ani moj maz nie wyrazalismy zgody na ten stroj. Ja wiem, ze szwagierka bardzo kocha Ewunie i chce dla niej jak najlepiej, ale jednak mogla troche pomyslec. Malilko, zrobisz jak uwazasz. Pewnie nie warto robic sobie z mamy wroga. To tylko kilka godzin. Ale nikt nie ma prawa narzucac Ci jak masz ubierac Twoje dziecko, bo tylko Ty wiesz, co dla niego jest najlepsze. To tyle, przepraszam, ze marudzilam, wiecej nie bede. Slicznej pogody na weekend wszystkim zycze i cudownych spacerkow. Monika i Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 14:44 hej, a babcia wczoraj kupiła małemu komlecik do chrztu, bękitny z delikatnego polarku, trzyczęściowy, spodenki, jakby kurteczka i pod spód golfik z bawełny. Jest naprawdę śliczny i można go potem jeszcze założyć. Na szczęście obie babcie odrazu wyraziły sie na temat kompletów typu marynarski i atłasowe, czy jakieś tam, także problem był z głowy i nikt nie powienien sie obrazić bądż też oburzyć o to, jak mały wyglądał na chrzcie. Mi pozostaje tylko kupić jakąś odpowiednią czapeczkę, bo świecę i butki już mamy, a szatka z tradycjami, prawie 30-letnia po tatusiu, nawet nie zżółkła. Dzisiaj ugotowałam małemu pierwszy raz zupkę, zjadł wprawdzie nie wiele, ale jest o wiele smaczniejsza niż te wszystkie gotowce. Raz dałam też małemu kaszki na moim mleku i spróbowałam, a co tam, przecież to moje, nie jestem aż tak obrzydliwa, no na niektór rzeczy napewno, ale oszczędzę Wam szczegółów.. syrena wyje... Ania Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004 16.09.04, 16:14 Eklon, to było tylko 20ml, bo to był pierwszy posiłek niepiersiowy mojego synka, więc ilość była taka "na próbę" Joasiiik, to może ja też spróbuję z tym kleikiem przed piersią? Co prawda ostatniej nocy mały prespał prawie 10 godzin bez jedzenia, ale może po kleiku będzie CAŁA noc? Tylko, że mój synek po kąpieli jest tak strasznie zmęczony i senny, że natychmiast chce jeść i spać, więc nie wiem co powie na powolne karmienie łyżeczką... Monikaps- doskonale rozumiem Twoje rozgoryczenie nieuszanowaniem Twoich poglądów odnośnie stroju na chrzciny. Mam nadzieję, że mojej mamie ewentualne obrażenie przejdzie, ale synka w tiule czy muśliny nie ubiorę- ma już świetny strój i w nim pójdzie i koniec. Ja wychodzę z założenia, że konfliktów na linii mama-babcia będzie jeszcze bardzo dużo i trzeba przyzwyczajać babcię, że to jednak rodzice decydują o tym, co dla ich dziecka jest najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 18:05 malilka pewnie sprobuj a moze faktycznie maly przespi cala noc,ja Kacperka karmie przed kapiela bo jakos tak go nauczylam bo kapieli juz wyciszony i zasypia przy cycusiu bo koniecznie mimo iz brzusio pelny cycus musi byc Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: kwiecien 2004 16.09.04, 20:01 Ja również mama nadzieję ,że u Asik wszystko w porządku i odezwie się niebawem. Wczoraj napisałam długasny post i mi go zeżarło a drugi raz mi się już nie chciało. Dzisiaj nadrobię Jagna - super że Nikodem tak pięknie wraca do formy, życzę by miesięczna rehabilitacja wystrarczyła. Swoją drogą 7400 na dwumiesięcznego malucha to niezły wynik Co do Twojego pytania odnośnie tego jak sobie radzimy z domowymi obowiązkami, to nie wiem jak inne dziewczyny ale ja bałagan mam prawie zawsze, tzw. "szybkie" obiady to norma, przyjemnośći hm.....oo !!!, np. wczoraj była u dentysty)) Ale bycie z małym to jedna wielka przyjemność, co tam bałagan czy taki sobie obiad. Choć przyznam ,że czasem ten rozgardiasz wkoło strasznie mnie denerwuje, wkurzam się że mi się nie chce nic z tym zrobić ale po całym dniu z młody, jak usiąde wieczorem to naprawdę nie zawsze mam ochotę działać. Np. teraz od trzech dni czeka na mnie sterta prasowania, wczoraj obiecywałam sobie,że napewno jutro a dzisiaj zaczynam wątpić czy się do tego zabiorę U nas w nocy ostatnio dwie pobudki, Igor zasypia ok.19:30, budzi się między 1 a 2 ale zauważyłam że chyba nie na jedzenie tylko na pieczczoty wystarczy go przytulić , pokołysaći spi dalej , potem po 5 i wtedy juz je, mam nadzieję ,że tą pobudkę ok 1-2 wyeliminuje, ale nawet dwie nie są aż tak bardzo uciążliwe. Od dwóch dni moje dziecko zachowuje się jakby je ktoś zaczarował, poważny niesamowicie, spokojny, dzisiaj spał i spał, to pewnie ta pogoda daje mu się we znaki. Kurde, dwa dni ze spokojnym dzieckiem a ja juz tęsknie za małym rozrabiaką. Dzisiaj testowaliśmy zupkę z mięskiem , młodemu smakowała. Co do kaszki to Igor je kukurydzianą bobovity , ale 50ml to chyba nawet by nie poczuł) poza tym joasiiik po co dosładzasz???? podejrzewam, że Kacper nie słodzona też zje a taka zdrowsza. Co do chrztu to nadal nie możemy się zebrać , z pewnością jednak zadnych połyskliwych ubranek i innych tego typu wynalazków. Współczuje, tym z Was które muszą z najbliższymi toczyć wojnę o to , w czym maluch przystapi do chrztu. Szkoda,że niektórzy na siłę chcą przeforsować swoje zdanie w sparwie w której to rodzice mają najwięcej do powiedzenia.Życzę by udało się dojść do porozuminia. Mam nadzieję ,że u nas nikt nie będzie nam Igora "ubierał") Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: kwiecien 2004 16.09.04, 20:58 Ale byłyście dzisiaj płodne U nas właściwie nic nowego. Zauważyłam jednak, że moje dziecko to mały cykor. Boi się odkurzacza, motoru i własnego cienia. Wczoraj podczas zabawy z tatą był przerażony gdy zobaczył swój cień na ścianie. Po zapaleniu światła, na twarzy znów był uśmiech. Faceci!!! Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004 17.09.04, 07:52 Jagna, to mój Michał jest totalnym przeciwieństwem! Uwielbia baraszkować po ciemku i najlepiej mu się gada do cieni, no i oczywiście smoczka . Poza tym uwielbia obserwować poruszające się cienie. Czasami boję się, że wyskoczy z wózka tak się wygina, żeby dorwać tego ruszającego się "gościa". Byliśmy wczoraj z Misiem u kontroli i na szczęście wszystko na najlepszej drodze, tzn. osłuchowo wszystko w porządku, gardło i uszko też, ale niestety flegma się ruszyła i mój synuś boryka się teraz z kaszlem. Dostał syrop prawoślazowy, który nawiasem mówiąc bardzo mu smakuje i oklepujemy go, żeby sprawę troszkę ułatwić i o dziwo, też mu się to podoba, może dlatego, że ogląda świat z innej perspektywy. Pani doktor powiedziała, że co do basenu to mamy odczekać tydzień aż minie kaszel i możemy iść. Oczywiście mamy uważać! Chociaż dzisiaj się tak zastanawiam, czy nie pójść jeszcze do laryngologa, żeby obejrzał go dokładnie, ale to niestety już prywatnie. Co do prac domowych, to ja błogosławię instytucję babci! Moja mama nie dość, że zajmie się Michałkiem, to jeszcze jak on śpi posprząta, poprasuje i obiadek ugotuje! Po prostu rewelacja! Szkoda, że nie macie takich udogodnień. Ja jak wracam z pracy to mam aż ochotę cokolwiek robić, bo wiem, że są to tylko poprawki kosmetyczne, a junior tak się cieszy na mój widok, że aż nie chce mi się wierzyć! Co ciekawe w ciągu dnia jest grzeczniutki, śmieje się, gaworzy, rozrabia, ale jak ja się pojawię w zasięgu wzroku, to babcia idzie w odstawkę, owszem kielczy się do niej jak głupi, ale jak siedzi u mnie na kolanach. Babcia może go wziąć na ręce, ale jak mama jest w zasięgu wzroku! Ciekawe kiedy mu to minie. Niestety przez chorobę trochę mu pofolgowałam ze spaniem w łóżeczku. Mam nadzieję, że jak już będzie zupełnie zdrowy, to da się znowu przyzwyczaić do spania u siebie. ależ się rozpisałam... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: :) 17.09.04, 10:06 Mamy slonce za oknem i to mnie nakreca na dzisiejszy dzien pozytywna energia i zapalem bedzie dzis dlugi spacer i zabawy w domkupozdrawiam wszystkie was i kwietniowe dziecinki Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 10:47 Cze4śc dziewczyny... ale za Wami tęskno. a do internetu dostępu miaąłm brak..teraz tak tylko na chwilkę, bo jutro wracamy do Niemiec, wiec pakowania czas nadszedł...uuuu...a było tak wspanaile. wszystkie opowieści po powrocie, napewno będzie to długi post.... A tym czas4m pozdrówka jeszcze z Opola, miłego wekeendu A Zuzi wczoraj wyszedł pierwszy ząbek, dolna lewa jedyneczka..wiec już jets małym gryzoniem... Wszystkie posty przeczytam na spokojnie w domciu...do napisania Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 11:58 cześć ale wam zazdroszcze że przesypiacie noce, dziecko spi 10 godzin? - to dla mnie czysta abstrakcja. U mego Henryczka po powrocie z Polski wszystko się poprzestawiało, w nocy budzi się na początku co 2.5 godziny a tak od 3.00 to co godzinę. Za każdym razem daję mu cyca ale wiem ze on nie jest głodny, ciągnie bo chce się uspokoić ...coś mu dolega, coś nie jest w porządku. (Nigdy tak się nie zachowywał) Jak pisałam gdzieś tak tydzień temu strasznie go ssypało, Czerwona wysypka na piersi, ramionach, udach i do tego bardzo swędząca, mały w nocy aż się rzucał po łóżeczku. Teraz wysypka jakby przyblakła ( po użyciu tony masci) a on nadal nie może zasnąć, wije się jak wąż. Najgorsze jest to, że podejrzewam słoiczki Hippa ( w Anglii nic innego nie ma) , że to one go tak uczuliły. Modlę się żeby to nie to. Bo co on będzię jadł? lekarka kazała mi karmić jeszcze piersią , że na nowości jeszcze czas. A może on się nie najada moją piersią? NIe wiem co myśleć. Pozdrawiam serdecznie. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 12:14 czy w tych słoiczkach jest seler? Mojego Michała np. bardzo wysypuje po selerze. Może faktycznie podaruj sobie na razie dokarmianie, skoro jest uczulony na inne jedzonko. Alergikom zaleca się urozmaicać jedzenie dopiero po skończeniu 6 miesięcy. A jeśli się nie najada, to może spróbuj tak jak joasik kleik ryżowy na własnym mleku? Ja chciałam spróbować już wczoraj, ale mój Michał był wczoraj zmęczony kaszlem (choroba jeszcze całkiem nie ustąpiła) i bardzo szybko zasnął. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Oststnie chwile w kraju 17.09.04, 14:49 Wczoraj zaczęłam pisać, że Maciuś zaczął się wceśniej budzić, ale coś mnie oderwało, więc kończę teraz. On zawsze spał do 9.30-10.30, zwykle budząc się koło 7-8.00 na przewijanie, karmienie, chwilę zabawy, ale całość nie trwała dłużej niż 30-40 minut i ja się nawet do końca nie wybudzałam i potem zasypiałam razem z nim. A od kilku dni jak budzi się o 8.00 i potrafi bawić się półtorej godziny, więc ja po prostu wstaję i jak mały zasypia około 9.30 na godzinę, półtorej, to ja już się nie kładę. A ostatnio znowu chodzę spać po 1.00, więc pewnie długo tak nie pociągnę... Joasiiik, może też spróbuję wieczorem dać mu kleik przed kąpielą, a pierś po kąpieli. Nie jestem co prawda zwolenniczką kąpania po jedzeniu, ale innego sposobu na podanie czegoś łyżeczką wieczorem nie widzę, a przecież nie będę wprowadzała butli. A tak w ogóle to wczoraj na spacerze spotkałam swoją pediatrę i rozmowa zeszła na soczki i ona mówi, żeby podawać, bo są potrzebne i przydatne- podawane między posiłkami lekko zapychaja malucha, dzięki czemu łatwiej utrzymać stałe pory karmienia. A jak się boję o ząbki, to podawać tylko z niekapka i potem wyszorować zębolki. No i już sama nie wiem co robić. Jak mnie strasznie wkurza to, że prawie na wszystko są dwie sprzeczne opinie lekarskie, a biedna matka musi sama wybierać, chociaż się na tym nie zna! Nika, Maciuś też przez ostatnie dni był bardzo poważny i spokojny, jak nie moje dziecko. Normalnie na spacerze on się tak wydziera, piszczy, krzyczy, śmieje i macha kończynami, że nierzadko w parku wszyscy się za nami oglądają, a wczoraj leżał bez ruchu w wózku i kontemplował niebo, no szok! Ja też wolę normalną wersję rozbójnika Ale dzisiaj zachowuje się już normalnie. Ostatnio wiekszą część dnia spędza na kocyku na środku pokoju, ulubiona ostatnio zabawa to leżenie na brzuszku i uderzanie obydwoma łapkami równocześnie w podłogę i śmianie się do rozpuku. Coraz częściej leży też na brzuszku z wyprostowanymi rączkami, choć jeszcze nie są tak do końca proste, ale prawie. Jagna, mój synek też się boi różnych rzeczy, ciemność akurat uwielbia, ale wszelkie urządzenia głośno szumiące powodują u niego ataki niezłej histerii, największa jest po suszarce i mikserze. A niektórzy stosują je jako sposoby na kolkę, hehe ) Mag-da co do spania przez 10 godzin (bo ja o tym pisałam) to pragnę przypomnieć, że jeszcze 3 tygodnie temu mój skarbek raczył żądać mleczka co 2-3 godziny przez całą noc! A obecne spanie to efekt mojej ciężkiej nocnej pracy 10 godzin to był akurat rekord i ewenement, ale muszę się pochwalić, że od ponad tygodnia najkrótsza przerwa nocna to 7 godzin, więc też super w porównaniu z tym co było. W Anglii jest TYLKO Hipp??? Niesamowite, że jednej firmie udało się wykurzyć całą konkurencję... Opolanka, no już nie możemy się doczekać Twojego powrotu do aktywnego pisania, choć jednocześnie żal, że pobyt w domku już Ci się kończy. Dzisiaj mama przywiozła mi marchew i buraki ze sklepu ekologicznego, więc jak mały wieczorem zaśnie, to będę skrobać, gotować i miksować. Nie za bardzo mnie to kręci, no ale cego się nie robi dla maluszka? Nie wspominając już o tym, że ceny słoiczkowego jedzenia potrafią zaboleć po kieszeni... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: 17.09.04, 15:03 ja na razie podaje jedzonko ze sloiczkow,malemu smakuje,ale juz pewnie niedlugo zaczne sama mu robic kleik ryzowy nadal kroluje przed snem no i koniecznie cycus,dzis synkowi apetyt nie bardzo doipsuje ale nie marudzi wiec zakladam,ze nie jest glodny gdy byl karmiony tylko piersi mial klopty z kupkami tzn nie robil nawet po 2 tyg a teraz kupka jest codziennie koncze dopisze pozniej Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: wrocilismy 17.09.04, 17:55 czesc! wrocilismy znad morza. pogada cudna, caly tydzien ponad 23 stopnie... juz od rana wychodzilismy na plaze - Michaszek zafascynowany morzem lezal sobie w lezaczku nad sama woda, a czasami w niej. nozki w morzu moczyl regularnie podczas zabaw z tata i ze mna. smial sie pelna buzia, przyciagajac uwage wszystkich w okolicy. niektorzy zagraniczniacy wyciagali nawet aparaty fotograficzne, ale szybko uciekali po moich groznych spojrzeniach. wrocilismy opaleni, radosni, wypoczeci. bylo bosko!!! a z rozpedu jutro wyjezdzamy na cztery dni w jesienne juz gory. rowniutko, gdy Michal zaczal 6 miesiac, zaczelismy mu podawac dodatkowe jedzonko - razie marchewke i jablko. hmmm, wrazenia smakowe po minie Maluszka wnoszac - raczej niezbyt przyjemne, ale to przeciez poczatki. w nocy budzimy sie po zasnieciu ok. 20-20.30 ok. 24 na przytulanie, potem o 3.20 (o zgrozo z regularnoscia co do 2 minut!!!) na jedzonko i o 6.30-7 na sniadanko. jemy regularnie co 3 godziny piers, o 10 wprowadzamy nowosci. w waszych postach czytam o niekapkach - co w nich podajecie? ja nie daje Michaszkowi nic do picia, a moze powinnam? po co podajecie kleik ryzowy? co do prac domowych - wciaz jestem 2 dni do tytułu z prasowaniem, a poniewaz zajmujemy sie Michaszkiem jedynie we dwoje - obiadki przygotowuje ja, a Mirek kolacje, on robi zakupy i porzadki, ja piore i prasuje. spacerujemy tez na zmiane - ja rano 2 godz., Mirek popoludniem 2 godz. zastanawiam sie jak zreformowac spacerowanie jesienno-zimowe, trzeba zredukowac na pewno do 1 spaceru. ale Michal spi tylko na spacerach! ktos pytal- ile dac ksiedzu za chrzest. od nas nie chcial nic, ale dalismy 200zl przy czym oprocz sakramentu chrztu mamy jeszcze msze sw. za rodzine w pierwsza niedziele pazdziernika. co do ubranka - musze wam powiedziec /napisac/, ze troche dziwia mnie dzinsy. wiem, wiem, indywidualna sprawa. ale mnie kojarza sie jedynie z ubraniami codziennymi, po domu biegam sobie w dzinach. a czy malutkiemu dziecku jest wygodnie w dzinsach? Asik - myslimy o was, slemy cieple mysli. Igosiu - wyobrazam sobie Twojego synka w koszuli, bo moj Michaszek nosi je juz od 2 miesiaca, kupialam mu na swoja obrone i swietnie sie prezentowal w koszuli w blekitna krateczke i granatowej muszce. do chrztu zas tradycyjnie przystapil w bialej koszuli lnianej, bialym bezrekawniku i bialych spodenkach. ale to bylo w sierpniu. zycze wszystkim udanego weekendu, duuuuzo slonca i wypoczynku pa! Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: wrocilismy 17.09.04, 20:35 Witam dziewczęta, u nas walka z alergią trwa...Jak pisałam kiedyś skórka na ciele się bardzo poprawiła, natomiast cały czas mamy wysypkę na buźce i brodzie. Naprawdę nie wiem już od czego. No ale to da się przeżyć, chociaż noce tak jak i u Magdy- bardzo niespokojne. Emilka budzi mi się czasami co godzinę, wierci się i drapie. Zaczynam znowu dawać Fenistil na swędzenie (Magda, może to spróbujesz, u nas troszkę pomogło, jak podawałam). No ale z nowości- to wprowadziłam marcheweczkę, na razie - wysypki nie było więcej niż zwykle, więc chyba ok. Ta z gerbera to nawet smaczna... Dziecię umorusane niemiłosiernie, bo w przeciwieństwie do Maciusia Malilki nie bardzo potrafi jeść z łyżeczki i zdarza jej się prychnąć prosto w marchewkę, przez co szczątki lądują wszędzie naokoło. Ale jest fajnie! Dziewczyny, a jak robiłyście jedzonko z ziemniaczka? Bo w słoiczkach nie ma tego oddzielnie, a dla alergików lepiej wszystko podawać pojedynczo. Nie wiem jak zrobić taką papkę, żeby mi się Mała nie zakrztusiła. Czy pisałam już o naszym debiucie basenowym? Wspaniale nam się udał, Mała pluskała, sama się bawiła wodą, oj było dużo radości, oczywiście po początkowym szoku spowodowanym duża ilością Obcych oraz zimniejszą niż w kąpieli wodą. No, ale furrorę zrobiło dopiero jaccuzi, bąbelki, szum, ciepełko. Zablokowaliśmy je na pół godziny. Jagna, Ty też jesteś z Krakowa, nie znasz może jakiejś wolnej opiekunki? Wiem, to ciężka sprawa, ale zaczynam rozpuszczać wici, no i zaczynam się nieźle stresować tym powrotem do pracy. Pa. i dobranoc, Emilka wzywa. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: wrocilismy 17.09.04, 20:48 Oj Contra jak ja Ci zazdroszczę takiego wyjazdowego lata! Naprawdę macie duże szczęście, że oboje macie takie długie akademickie wakacje, super układ Kleik podałam dzisiaj po raz pierwszy, 70ml na moim mleku, oczywiście po to, żeby mały przespał całą noc. Oczywiście każda mamusia wie najlepiej co jest dobre a co nie, ale według mnie dziecko powiedzmy 7 miesięczne nie powinno już jeść w nocy, a za to powinno się najadać przed snem. Z drugiej strony potrzeby energetyczne naszych pociech wzrastają i nie ma co się dziwić, że im wieczorna pierś na całą noc za chwilę nie będzie w stanie wystarczyć. W niekapku dotychczas podawałam wodę, a dzisiaj po raz pierwszy dałam testowo sok przecierowy. Młody pół butelki wciągnął nosem! Jak po 20ml chciałam mu zabrać to krzyczał, płakał i wyciągał rączki, mały miłośnik soków marchwiowych...ma to po mamusi Ja mam ustnik zielony Aventu od sześciu miesięcy i wodą trochę się krztusił, a sokiem wcale. Dzięki soczkowi i połowie deserku wytrzymał po południu 4h bez jedzenia, akurat do jedzenia po kąpieli. Ale jeszcze nie wiem, czy będzie dostawał sok regularnie. Contraria, na razie nie musisz dawać nic do picia skoro podajesz tylko jabłko i marchewkę, dziecko powinno popijać zupkę, bo te niemowlęce mają tak naprawdę stałą konsystencję. Można oczywiście do popicia dać pierś, no ale ja nie chcę w ten sposób tuczyć dziecka, zwłaszcza że cały czas jest w górnych rejestrach siatki centylowej, choć myślę że przy najbliższym ważeniu w przyszłym tygodniu spadnie z 97 centyla na 74, uffff. Contraria dlaczego tak Ci zależy, żeby Michałek spał na spacerach? Ja już pisałam, że mnie to nawet lekarz mówił, żeby wychodzić z dzieckiem po drzemce, bo spacery są bardzo rozwijające i stymulujące i lepiej żeby dziecko oglądało świat nie tylko z perspektywy własnego mieszkania. A dżinsy ogrodniczki które mam na chrzest są naprawdę śliczne i Maciuś wgląda w nich elegancko, bo tak inaczej niż na co dzień. Są wygodne, bo są z miękkiego dzinsu, ale nawet jakby nie były, to chrzest trwa parenaście minut, więc bez przesady Asik, przeczytałam dzisiaj w necie gazety z South Mississippi i burmistrz Twojego Biloxi cieszył się, że Iwan minął miasto nie wyrządzając większych szkód, więc pewnie lada chwila wrócicie szczęśliwie do domku Bardzo się cieszę Grass, Hipp ma marchewkę z ziemniakiem, więc jeśli wiesz, że marchewka jest ok, to podając ten słoiczek dasz dziecku tylko jedną nową rzecz na raz i będziesz mogła obserwować reakcję. Ja dając zwykłego ziemniaka w zupce miksowałam, albo przecierałam przez sito. A jak przewroty Emilki? Załapała już jak to się robi? I napisz czy byłaś na zajęciach dla niemowląt, czy po prostu sama z nią poszłaś na basen? Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: wrocilismy 17.09.04, 21:17 hej, contra, ja też wam zazdroszczę, też bym gdzieś chętnie wyjechała, ale mąż nie ma urlopu, no i w portfelu krucho. Jutro znowu idziemy na wesele, mam nadzieję, że w tym roku to juz ostatnie. maciej własnie jest "na dmuchaniu balonów", a ja sie relaksuje przy kompie. Powinnam robić cos bardziej pożytecznego, ale naprawdę mi się nie chce, mam lenia i tyle. A mieszkanie, szkoda gadać, wprawdzie jest czysto, ale to już nie to samo, co przed ciążą i porodem. Obiady staram sie robić szybkie, wczoraj nadrobiłam troszkę zaległości w prasowaniu, jeszcze mała kupka została, ale dzisiaj odpuszczam. Zazdroszczę tym z was, które mieszkają, bądź mogą liczyć na pomoc mamy. Moja przyjeżdża jutro, zostanie z małym, jak my będziemy na weselu. martwi mnie tylko jedno,że on nadal krzywi się i płacze na mleko z butelki. Dzisiaj odciągnęłam ponad 100ml, na jedno karmienie, jutro odciągnę też na jedno. Poza tym jest zupka, soczek to mama małego troszkę oszuka, a jak nie, to zadzwoni i przyjadę, wesele jest na szczęście w Gorzowie, także to nie problem. 5 minut i jestem. maliko - jak udaje ci się odciągnąć tyle mleka? ja dzisiaj karmiłam małego tylko z prawej piersi, a z lewej ok 17 udało mi się odciągnąć ponad 100, była już tak nabrzmiałą, że aż czułam takie zgrubienia. Nie wiem, czy obrałam dobrą metodę, ale ważne, że skuteczną i mam co odciągnąć. Dałam dzisiaj Szymowi zupkę własnej roboty, zjadł chętnie, widać, że mu smakowała. Coś czuję, że moja mama to mi go jutro podkarmi. Obie babcie namawiają mnie, żeby pomału dawać małemu mięsko, śmieją się, że go chowam książkowo, że kiedyś było inaczej. Tak myślę, że jak mały zacznie 6 miesiąc to zrobię mała próbę z kurczakiem. A i pewnie mnie zlinczujecie, ale ja czasami małemu dosładzam wodę, chyba będzie taki łasy na słodzycze, jak jego tatuś, oby tylko zęby miał po mnie... maliko, ciekawa jestem, jaką ksiądz zrobi minę, jak zobaczy małego w dżinsach, ale masz rację, decyzja co do ubioru należy wyłącznie do rodziców pozdr Ania Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: wrocilismy 17.09.04, 22:02 Ania, ja ściągam mleko na przemian z jednej i drugiej piersi, bo przecież jak ściągasz z jednej to w tym czasie do drugiej nachodzi i dlatego łatwiej odciągnąć porcję. Niektóre mamy radzą, żeby odciągając pokarm być w pobliżu dziecka, bo podobno widok dziecka stymuluje nachodzenie pokarmu. Mój rekord to nakarmiony junior i 210ml w butelce, bez specjalnego wysiłku. Niestety zauważyłam, że moje mleko nie jest ostatnio takie tłuściutkie jak było jeszcze kilka tygodni wcześniej;-( Nie wiem, czy to po prostu taki okres w karmieniu i niepotrzebnie się martwię, czy też efekt tego, że chodzę spać jak Michał razem z kurami i nie jadam kolacji. Poza tym Michał ostatnio częściej budzi się w nocy. No i dałam! poszłam za przykładem joasik i dałam dzisiaj naszemu Michasiowi kleik na moim mleku. Odciągnęłam 125ml, ale kleiku dałam jak na 100. Młody zasnął o 20-tej i zobaczę jak długo wytrzyma. Mam tylko nadzieję, że kaszel go nie obudzi. Byliśmy dzisiaj u laryngologa i też potwierdził, że z uszkiem i gardłem wszystko ok i że za tydzień możemy iść spokojnie na basen. Kazał mi tylko zmniejszyć dawkę syropu prawoślazowego, bo powiedział, że to on wzmaga ściekanie flegmy i wprawdzie jest to dobre, ale niekoniecznie wieczorem, dlatego mam dawać 2 razy dziennie, rano i popołudniu po niecałej łyżeczce do herbaty. Od wtorku mam odstawić wszystkie leki. Aaaa zapomniałam wcześniej zapisać, że nasza pani pediatra powiedziała, że Michaś ma trochę duże ciemiączko i kazała zwiększyć wit.D3 z 2 do 3 kropli. Życzę Wam wszystkim pogodnego weekendu. My z Michałem mamy niestety jeszcze odczekać aż przestanie działać antybiotyk i dopiero w poniedziałek wyjdziemy na dwór. Chyba, że w niedzielę będzie tak ślicznie jak dziś, to może wyskoczymy na jakieś 10-15 min. Pozdrawiam ewa Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 no to trochę pobajam dupomaryniowo:) 17.09.04, 22:22 Rany Contraria!!!! Tylko drażnisz tymi wyjazdami. Jak ja nienawidzę chorować na zazdrość!!!! Tak mi się wydaje, że lepiej nie mogłaś wybrać ze swoim zawodem.... tyle "wolnego". Mam znajomego co wykłada na informatyce, ale ten to aż do przesady, pół roku w rejsach na żaglowcach, no i też przy nim choruję na zazdrość... bo ja taka zapalona żeglarka jestem, tyle że na jachcie ostatni raz.... o kurde... dobrych kilka lat temu byłam. No! A ta koszula w krateczkę błękitną, halo halo! czy to czasem nie z Cubusa? Bo mojemu też taką kupiłam "na wyjścia" jak miał 2 miechy Malilka- twoją euforię na dżinsy jestem w stanie zrozumieć, bo sama wydałam kupę forsy na ogrodniczki z łatami na kolanach - dżinsowe oczywiście i wiszą centralnie w pokoju, żeby oczy cieszyły... no i już 3 razy próbowałam małemu założyć - no niby szorstkie, sztywne i niewygodne ale za to jaki image pierworodnego! No tyle, że od razu je zdejmowałam, bo raz mąż zmierzył mnie spojrzeniem i dodał odważnie, "że przecież niewygodne", a drugi raz teściowa rzuciła okiem, że aż mnie zmroziło (dzięki Bogu powstrzymała się od komentarzy). No ale my jeszcze te dżinsy włożymy!!!! Chrzest już był wprawdzie w elegantkach koloru ecru (wybierała teściowa - tyle że całe szczęście z domowej garderoby małego skompletowanej przeze mnie). Jeśli o chrztach mowa... my też daliśmy 2 stówy i nie dostaliśmy żadnego gratisa w postaci mszy za rodzinkę. Sama dałabym stówę, ale gdybyście widziały spojrzenie mojej mamy, to szybciutko wyciągnęłybyście tę drugą stówkę. Rany... Jaka ja mało asertywna jestem co? Młody się nauczy rzucać spojrzeniami i będzie miał mamuśkę w kieszeni. Myślałam, że pochoruję sobie zazdrośniczo tylko z powodu Contrarii, a tu nagle po odświeżeniu stronki wchodzi mi na ekranik post Grass, że już na basenie była. Jezu dziewczyny zlitujcie się nade mną. Ja też tak chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już niby jakieś kroki w stronę basenu poczyniłam (tzn. spytałam się rehabilitantki – mojej nie dziecka – czy w Szczecinie są jakieś ozonowane baseniki, no i niby jest jeden) tylko jeszcze trzeba dupy ruszyć na ten basenik a z tym może być problem Po pierwsze na ten basen to trzeba chyba całą rodzinką? co Grass? No i jak tam w praktyce radzić sobie z maluchem tzn chodzi mi o suszenie siebie, przewijanie małego itp? Przymierzalnie basenów, na których do tej pory byłam nie zachęcają do wizyty z niemowlakiem. No a biorąc poprawkę na moje kompleksy dotyczące wyglądu, to pierworodny będzie tam ze mną cierpiał czekając aż się dofryzuję jak trzeba itp. Chociaż.... czego się nie robi dla bezzębnej mordeczki no nie? A tak w temacie fryzur.... ja mam włosy jak marzenie! Pierwszy raz w życiu jestem zadowolona ze swoich włosów, nie dość, że mi nie wypadają to jeszcze tak gęstych i puszystych to ja w życiu nie miałam jak teraz po ciąży. U mnie to chyba coś na odwrót w porównaniu do waszych problemów. Przed ciążą i w trakcie ciąży..... włosy – tragedia- do tego stopnia że w ciągu 9 miesięcy mogłabym włosów ze szczotki na wyprawkową jakąś podusię uzbierać. Wiecie co? Jestem przerażona moimi zdrobnieniami Mateusza. Nie mówię np „Mateuszku ty mój kochany” tylko np. „Ty moja mordeczko”. Uświadomiłam to sobie gdy przyszło mi uzupełniać „pamiętnik niemowlaka” czyli księgę , w którą się wpisuje kiedy co się wydarzyło i jak to za niemowlęcych czasów było)) (ale poetyczny rym co? to tak by zrekompensować wrażenia po używaniu przeze mnie sformułowań typu: ruszyć dupę itp)))) Wracając do tej księgi niemowlaka.... to tam jest takie miejsce gdzie trzeba wpisać pierwsze pieszczotliwe słowa skierowane do dziecka No.... i zastanawiam się czy wpisać pierworodnemu, że jego matka nazywała go mordeczką a ojciec – pierwsze słowa, które skierował do dziecka to „Mój ty mały Borysku” (Borys to nasz wielki 30 kg pies – tak w ramach przypomnienia). Mąż się tłumaczył, że wcale się nie pomylił (a myli się nagminnie mówiąc do psa „chodź do taty”, a do syna „pan cię zaraz weźmie na rączki”. Mąż znalazł filozoficzne wytłumaczenie na te pierwsze pieszczotliwe słowa. Powiedział tak rzekomo specjalnie i świadomie, żeby mały poczuł się swojsko jak za czasów pobytu w brzuchu u mamusi, gdy na pewno najczęściej słyszanym przez niego słowem było właśnie: Borysku. Tu się mąż trochę pomylił.... ponieważ leżałam sobie kilka dobrych tygodni pod koniec ciąży, to nasz pies trochę to wykorzystywał i nagminnie próbował włazić na mnie, by się przytulić, popieścić itp. No a z moim „soczystym”- jak to Malilka określiła- językiem, określenia Borysku raczej nie słyszał. Oj.... jak zwykle się rozpisałam. Zatem tylko jeszcze jeden temacik.... Mamusie pracujące!!!! Ja też wróciłam do pracy!!!!! Ubolewam nad tym jak cholera, no ale nie dało rady już pracować tylko w domu (mam sieciowe połączenie z firmą i tak 2 godzinki dziennie pracowałam już od powrotu z porodówki). Od 3 dni muszę się pojawiać w firmie. Dwóch moich pracowników znalazło sobie wymarzoną pracę w Unii, no i siła wyższa – trzeba było przyjąć nowych a nowych trzeba przeszkolić. No i tak szkolę ich od trzech dni, a końca nie widać. Na pewno nie czuję się tak strasznie jak wy.... bo ja po prostu małego zabieram ze sobą do pracy. Daję chłopakom trochę odetchnąć w trakcie szkolenia, gdy mam przerwę na karmienie Karmię w super komfortowych warunkach, bo już w ciąży pomyślałam, by sobie urządzić kącik za szafą i półami z segregatorami. Mateusz zachwycony, bo tyle kolorowych pudełek i tylu komputerowych dzwięków to on w życiu swoim nie widział i nie słyszał On uwielbia jak coś się dzieje. Chłopaki trzymają fason (są nowi i się starają) i udają, że nie robi na nich wrażenia obrazek z szefem trzymającym im nad głowami obślinionego malucha (rany... w pozycji samolocikowej – a taka jest najlepsza przy kontemplowaniu zawartości rzeczowej firmy- ślina leci na potęgę na wszystko co popadnie i nawet super hipopotamowy śliniak z H&M nie pomaga). Chłopaki są naprawdę twardzi, nie dość że mały nie jest w stanie ich rozproszyć, to jeszcze udają, że nie robi na nich wrażenia widok psa siedzącego przednimi giczałami na szefowej – bo dupa już się nie mieści na kolanach. No i tak się szkolimy. Mały u taty, pies u pani (jedyny czas gdzie mam kolana wolne, więc mądre zwierzę wykorzystuje) a chłopaki chłoną wiedzę. Po dwóch dniach nauczyli się już tyle, że trzeba się usuwać z zasięgu obślinionej gębuli Mateusza i chować kanapki przed Borysem. Dobra dobra.... już kończę Pozdrawiam wszystkie maluchy i mamusie też i postuluję powklejać trochę zdjęć naszych maluchów. Strasznie jestem ciekawa jak wyglądają pierwsze ząbki, jak księżniczki i przystojniacy wyglądali z okazji chrztów, jak to się wygląda będąc oplutym marcheweczką, ziemniaczkiem itp itd. Dziewczyny!!!!!!!!! Akcja wklejać zdjęcia!!!!!!!!!!!! (jak tylko zmobilizuję męża informatyka – to też wkleimy nasze zdjęcia – chociaż mobilizacja może być trudna – w związku z przejściowymi kłopotami w firmie, synek widzi tatusia raptem półtorej godziny dziennie buuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 oglądajcie jutro rano 2 pr TVP 17.09.04, 22:25 zapomniałam.... Fajny program będzie leciał jutro o 08.45 na drugim programie TVP. "Zaklinaczka dzieci". Oglądałam pierwszy odcinek i był super - polecam Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w w domku...:)) 18.09.04, 05:08 Dziewczyny Kochane!!! dziekuje za pamiec, za to ze jestescie i pamietacie i ze mozna na Was liczyc) stesknilam sie za Wami straszliwiejestem padnieta, wrocilismy dzisiaj rano i porzadkowalismy wszystko, zdarzylam tylko przeleciec wzrokiem posty i uciekam spac, na szczescie huragan ominal nasze miasteczko, bylo tylko troche polamanych galezi, jutro napisze wiecej, calujemy Anka i Kamis ps aha poradzcie Miskowi na siusiaku zrobila sie ranka, malenka, wyglada na pekniecie skorki, podejrzewam ze to przez to ze sie pocil w czesie tej naszej wyprawy, poradzcie co z tym zrobic? buzka Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: w domku...:)) 18.09.04, 09:13 Asik cieszę się starsznie,że u Was wszystko w porządku i że wróciliście do domku)) A u nas nienajlepiej młody ma katar((wczoraj było wszytsko ok, położyłam go spać za jakiś czas zaaglądam a mały "świszcze", gorączki nie ma, dziś rano rozbrykany na maks, więc mam nadzieję ,że to nic poważnego. Dałam mu trochę herbatki Hippa na przeziębienie( jak to dobrze mieć męża , który kupuje w promocji wszytsko), teraz spi zobaczymy jak będzie. Za trzy tygodnie wesele a ja nie mogę ściągnąć więcej niż 30ml z obu piersii to wcale nie pokarmieniu.Chyba znowu zacznę walczyć - ziólka na laktacje, laktator i karmi( to by sobie osłodzić )Macie jeszcze może jakieś spsoby, oprócz ciągłego przystawiania dziecka, bo z pięciomiesięcznym , ciekawym świata, niesamowicie ruchliwym i w bardzo wyrazisty sposób potrafiącym wyrazić swoje niezadowloenie dziecku to raczej mało realne. Co do akcjii wklejamy zdjęcia to uświadiłam sobie,że młody ma zdjęcia albo sam albo z tatą ( i oczywiście, babcie, dziadkowie , ciocie itd..)mamy na tych ok 500 zrobionych nie uświadzczysz na więcej niż 10, bedę musiała nadrobić . A na dole link do zdjęcie Igora solo Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: w domku...:)) 18.09.04, 15:52 Witajcie, coś mi się ostatnio nie chce pisać, oczywiście czytam wszystkie posty na bieżąco. Mój jędruszka już ochrzczony, przespał prawie całą mszę, śiwęcona woda też go nie wzruszyła, ale od rana coś przeczuwał, był strasznie marudny. Acha, no i tak jak pisałam, ubrany był w dżinsiki, mięciutkie na gumce, biała koszula - wyglądał bosko (niestety nie pokażę go Wam, bo z chrztu ma zdjęcia tylko w towarzystwie, a ja nie chcę się chwalić w necie moją facjatą..). Dalej borykamy się z alergią, ostatnie 5 dni było dobrze, przemyciłam do mojej diety banana i gotowane żółtko, wczoraj zjadłam kawalątek białka i dupa....zaś wysypany, czerwony, swędzący...No chyba, że to też wina potencjalnej niani, która do nas przyszła, małego trochę wytargała, a w domu ma psa...może ten pies...ehhh, nie będę Wam głowy tym zawracać. Jędruś dalej się nie przewraca, raz fajtnął na brzuszek, a tak to tylko boczki. Stópki coraz wyżej, na przewijaku już trzyma się za paluszki i sprawdza, czy wszystkie są na miejscu. Zębów brak. Włosy mi już tak strasznie nie wypadają, cały czas mam związane. W poniedziałek też chcę się wybrać z małym na basenik, jak tylko zakupię pieluszki do pływania, bo coś ostatnio widziałam tylko duże rozmiary. A za 2 tygodnie do pracy......załamka.....co prawda tylko na pół etatu, ale i tak chce mi się ryczeć. A jeszcze nie mamy niani....ta co przyszła się przedstawić, to ma takie jakby mini-przedszkole, opiekuje się kilkoma dziećmi na raz, no i ten pies...co prawda nie lata po mieszkaniu, ale jeżeli mały jest uczulony to odpada. No ale jak nikogo nie znajdziemy, to mamy ją w zapasie. Mały oczywiście nadal nie je stałych pokarmów, zamierzam go tak przetrzymać do końca 6 miesiąca, teraz przyzwyczajam go do Nutramigenu raz dziennie, na początku mu się cofało, teraz wciąga sprawnie. Na szczęście ładnie przybiera na wadze. Ja niestety nie jestem w stanie już odciągnąć mleczka, sama się dziwię, że mały jeszcze się najada, mam nadzieję, że wytrzymamy oboje jak najdłużej. Kurczę, Wy będziecie swoim maluszkom już kuraki z grilla serwować, a ja będę zaczynać z papką brokułową... Trzymajcie się, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: w domku...:)) 18.09.04, 21:32 no i d..pa blada. Wczoraj młody wypił prawie setkę mojego mleczka zagęszczonego kleikiem i co ... obudził się tak jakby mama nic mu nie dodała! Dzisiaj wypił 80ml i zobaczymy, czy znowu obudzi się o 23. Jeśli tak to kicham ten biznes i jutro nie daję mu kleiku, bo tylko go utuczę (a do lekkich nie należy), a i tak nie prześpi nocy. Chyba zacznę stosować metody innych dziewczyn i w nocy podawać wodę, może to podziała na niego. Najgorsze, to to, że przed wyjazdem na urlop przesypiał już od 22-giej do 5-tej ;-( Zdrówko już lepiej chociaż nadal jeszcze odkasłuje flegmę. Jutro idziemy do dziadków na obiad. Aż się boję, bo teść podobno stwierdził, że Michał dlatego się rozchorował, że na tyłku nie możemy usiedzieć i z takim małym brzdącem na wesela chodzimy, a on raczej nie należy do upierdliwców, więc skoro tak powiedział, to na prawdę musiał być na nas zły. Ale i tak najbardziej przerąbane będzie miał mój mąż, bo to on wysłucha... Asik całe szczęście, że już do nas wróciłaś. Martwiłam się o Ciebie jak chol..ra. Mój brat z bratową dziś w nocy wracają z Dominikany. Ich hotel huragan zmiótł z powierzchnii ziemi przedwczoraj i przez 2 dni siedzieli podobno w 16 osób w jednym pokoiku, bez wody i prądu! Chyba się już wyleczyli z egzotycznych urlopów!!! A tak im zazdrościłam, że jeszcze nie mają takich słodkich zobowiązań jak my!!! Teraz sobie myślę, że zdecydowanie wolę wstawać po 3 razy w nocy niż zastanawiać się czy cało wrócę do domu... Jeśli już się chwalimy naszymi pociechami. To poniżej nasze złotko! foto.onet.pl/albumy/album.html?id=26066&q=michał&k=11 Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: w domku...:)) 18.09.04, 23:11 U mnie po kleiku też rezultatu brak- przespał bez jedzenia 7 godzin, więc norma. Oczywiście woda o 23.00 musiała być, wczoraj wypił tylko 10ml, to przecież nie warto pić. Ale nie da się go uspokoić bez wody, płacze i płacze, a jak się napije to od razu zasypia, dziwne to. Co do kleiku to dałam tylko 60ml, bo nie wiedziałam jak zareaguje na kukurydzę, której wcześniej nie jadł (podałam mu kleik kukurydziany, bo wczoraj nie zrobił kupki i nie chciałam go dodatkowo zapierać). Dałam mu po kąpieli, strasznie żmudne to karmienie łyżeczką, ale na szczęście mały jadł i się nie denerwował. Dzisiaj znowu dałam tylko 60ml bo nie miałam kiedy ściągnąć więcej mleka, a nie chciałam rozmrażać całej porcji. A tak w ogóle to wczoraj był drugi dzień w życiu malutkiego bez kupki, jemu to wszystko jedno, ale jak ja to znowu przeżywałam Kleik nie okazał się bombą kaloryczną, za to moje poranne mleko jak najbardziej, bo spaliśmy dzisiaj aż do 11.00 ) Wyspałam się, ale nie obejrzałam programu polecanego przez Igosię, chociaż bardzo chciałam Nie nastawiłam video, no bo od poniedziałku byłam na nogach już o 9.00, a tu niespodzianka... Winiu, ja myślałam że jestem wysokomleczna, ale Eklon bije wszystkie na głowę- 210ml po karmieniu, hohoho! Ja karmię tylko jedną piersią w czasie jednego karmienia i ściągam mleko zawsze o 22.00-23.00 z tej, która nie karmiła o 19.00- przez 6 godzin akurat się napełnia, a że robię codziennie tak samo, to mój organizm najwyraźniej traktuje to ściąganie jako kolejne karmienie. Piersi są praktycznie cały czas miękkie ale mleczko tryska ładnie tak na oko 7-8 strumieniami, więc ściąganie zajmuje mi 10-15minut. Napisz jak sobie dałaś radę na weselu z mlecznym biustem, bo jak mi wypadnie jakieś karmienie jak mały zostaje z butelką mojego mleka, to najpóźniej godzinę po porze karmienia muszę ściągnąć choć trochę, bo inaczej pierś chce mi eksplodować. Eklon, po czym poznałaś, że mleko masz mniej tłuste? Bo to raczej mało prawdopodobne, może porownujesz wodniste mleko dzienne z tłustszym nocnym? Piszesz że dałaś na 125ml kleiku jak na 100ml- no i jaką miałaś konsystnecję??? Bo ja żebym mogła podać łyżeczką to muszę sypać dużo więcej, sypię na oko, ale pewnie to jest 2-3 więcej niż piszą na opakowaniu. Igosia, ja też nie wiem jak to zrobić z tym basenem, co z małym w przebieralni, pod prysznicem, jak ja się będę wycierać i ubierać- przecież jak nawet niemąż z nami będzie to i tak nie wejdzie do babskiej przebieralni, żeby potrzymać młodego... Dziewczyny, dajcie instrukcje plis! A co do zdjęć- ja mam niemęża informatyka z obsesją ochrony prywatności i mi stanowczo zabronił umieszczania zdjęć Maciusia w sieci, buuuuu Jest strona z parunastoma zdjęciami dla rodziny zza oceanu, zaszyfrowana na maksa, a i tak niemąż śledzi logi, czy ktoś z zewnątrz przypadkiem na nią nie wszedł, no chora obsesja po prostu. Ale mu obiecałam, bo ja też mam swoje słabostki, których z kolei on przestrzega, choć nie rozumie Asik, gdzie dokładnie ta ranka? Jeśli malutka to pewnie wystarczy poczekać- do wesela się zagoi Sylwia- pisałam kiedyś, że moja przyjaciółka ma mega alergicznego dwulatka i z tego co ona zawsze mówiła, to alergię powodują koty, ale nie psy- sama zresztą ma dwa wielkie psiska i na nie jej dziecko na pewno uczulone nie jest. Nie wiem jak to jest u Ciebie, ale może niania będzie ok? Najważniejsze, że synek je Nutramigen- bo to jest takie paskudztwo, że skoro do niego się przyzwyczaił, to wszystko zje Dzisiaj zrobiłam małemu pyszny deserek- utarłam maliny łyżeczką, dosypałam trochę kleiku ryżowego i wyszedł przepyszny mus malinowy, konsumentowi baaardzo smakowało. Ale i tak soczek marchwiowo-jabłkowy (przecierowy) z niekapka jest the best- dzisiaj nawet zlikwidował wieczorne marudzenie przed kąpielą! Mały aż się trzęsie jak widzi niekapka, wyciąga rączki i otwiera szeroko buzię i nie da mu się soczku zabrać, póki się nie nasyci. Poza tym od jakiegoś czasu nie da się przy nim niczego zjeść- wlepia oczyska z niemym pytaniem "a ja mamo, a ja???", nawet jak jest tuż po karmieniu. Najgorzej jak mam zjeść jogurt łyżeczką- no wtedy po prostu pożera mnie wzrokiem Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: w domku...:)) 19.09.04, 10:20 dziewczyny jak to jest z ta woda?moj tez nie przesypai cale noce po kleiku ale spi od 20 do 3-4 wiec u nas chyba to dziala bo omija Kacper karmienie ok 24. co z ta woda?w jakim lecu ja podajecie? Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: w domku...:)) 19.09.04, 20:53 Wyjątkowo piękny mamy wrzesień, dzisiaj byliśmy u teściów na leśniej działce i mały cały dzień spędził na świeżym powietrzu. Wróciliśmy dopiero wieczorem, więc tylko go wykąpaliśmy, nakarmiliśmy (kleikiem wspólnie i poszedł spać. W trakcie krótkiego acz burzliwego zasypiania młodemu udało się rozwalić śpiworek na dole i teraz śpi z jedną śliczną stópką na zewnątrz Dzisiaj dałam kleikowi ostatnią szansę- jak sen małego nie będzie trwał dłużej to nie będę go dłużej dawać, bo to bez sensu. Joasiiik, woda jest do oszukiwania, by pominąć karmienie nocne- mój Maciuś budził się co 2-3 godziny i co drugie karmienie dostawał wodę i tak z czasem te karmienia zostały wyeliminowane. Skoro Kacper śpi po kleiku, to super- osiągnęłaś to samo I chyba nie powinnaś od niego wymagać by spał dłużej niż 7-8 godzin w nocy, bo Twój synek jest z końca kwietnia, więc jest prawie o miesiąc młodszy od dzieciaczków z początku miesiąca. Mój dzielny synek zupełnie sam popił zupkę wodą i to z niekapka bez uchwytów! Bo ja nie wiedząc, czy młody załapie o co chodzi z niekapkiem kupiłam Aventowy ustnik i założyłam na zwykłą butelkę 250ml i właśnie z nią Maciuś tak dobrze sobie radzi. Nawet udało mi się uwiecznić na zdjęciu ten historyczny moment Wczoraj i dzisiaj gotowałam i mroziłam zupki, mleka też codziennie przybywa i moja zamrażarka zaczyna pękać w szwach. Młoda mama powinna chyba mieć szafę chłodniczą Mały oszalał na punkcie przewrotów plecki-brzuszek, położony na plecach fika natychmiast, nie patrząc czy jest miejsce czy nie i potem muszę go nad ranem zbierać z szczebelków łóżeczka wyplątując po drodze stopy spomiędzy nich Czekam tylko jak uda mu się samemu przekręcić w wózku, bo niewiele mu brakuje. A na serio- zastanawiam się nad rozpoczęciem przypinania go szelkami do wózka, czy któraś z Was już to robi? Jeździmy cały czas w gondoli, z czego baaardzo się cieszę, bo pamiętam jak pisałam że chciałabym by mały w niej jeździł chociaż do końca 5miesiąca, a tu już połowa szóstego Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:08 Jestem załamana! Mój Michaś chyba mnie wykończy przed osiągnięciem 30-tki! Dzisiaj w nocy budził się dokładnie co 3 godziny, a dziś przed zaśnięciem nie chciał nic pić tylko zasnął ze smoczkiem w buzi, więc czekam do 23-ciej, bo na pewno się obudzi głodny. On chyba myśli, żę mama jest na każde zawołanie! no i chyba ma rację )) Malilka te 210ml to jak wracam z pracy.Wychodzę do pracy ok.7-mej i jak wracam ok.15-tej to zazwyczaj od razu karmię Małego i ściągam mleczko na drugi dzień. Wtety właśnie potrafię ściągnąć takie ilości. NIestety jak przez weekend nie ściągam mleczka to w niedzielę muszę się trochę namęczyć, żeby ściągnąć 150ml. A właśnie a propos zamrożonego mleczka. Jakiś czas temu kupiłam woreczki do zamrażania, ale nadal nic nie zamroziłam, bo nie wiem jak to zrobić. Jak ściągacie mleko to od razu wkładacie do zamrażarki, czy najpierw schładzacie w lodówce? Czy zamrażacie mleko, które ściągałyście na raty, tzn. najpierw jedną porcję, a później drugą? Ile można przechowywać takie mleczko w zamrażalce? Joasik domyślam się, że chodziło Ci o cel? Wyczytałam, że niektóre dziewczyny tak robią i podobno skutkuje! Podając zamiast piersi w nocy ciepłą wodę możesz wyeliminować jedno karmienie. Ja chciałam dziś podać wodę o 23-ciej, ale moje dziecko się zbuntowało o 20-tej i nic nie zjadło, więc chyba będę zmuszona przesunąć mój plan o jeden dzień. A jeszcze odnośnie kleiku! Przygotowałam go najpierw zgodnie z przepisem na opakowaniu (z tego co pamiętam Joasik też tak przygotowywała), ale jak zobaczyłam, że jest taki płynny to stwierdziłam, że dam go z butelki i dlatego jeszcze trochę rozrzedziłam, żeby mi nie zatkał dziurki. Nie pomyślałam, żeby go przygotować tak gęsty jak kaszkę. Bałabym się, że przesadzę! Malilka możesz napisać jakie dokładnie proporcje mleka i kleiku użyłaś, żeby uzyskać konsystencję kaszki? Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:12 jeszcze jedno! Malilka, a po co Ci aż tyle zamrożonego mleczka? Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:18 skleroza nie boli... jeszcze jedno mi się przypomniało... moje piersi też teraz zazwyczaj są miękkie i na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie ma w nich pokarmu. Nawet zaczęłam się martwić, że zanika mi pokarm, ale jakimś cudem, jak zaczynam ściągać mleczko leci i to nawet kilkoma strumieniami! A poza tym Michał się najada, więc wszystko chyba w porządku! Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: w domku...:)) 19.09.04, 21:33 Hehe Eklon, nie jest lekko być mamusią Pobudki co 3 godziny są straszne, ale jazda z pobudkami co godzinę to dopiero jest ekstremum, a i taką nockę miałam przyjemność zaliczyć... Czy jak jesteś w pracy to nie ściągasz mleka? Dzisiaj nakarmiłam małego o 11.00, o 13.00 dostał pół słoiczka zupki i potem jadł o 15.30. Moje piersi przyzwyczajone do opróżniania co 3 godziny w dzień ledwo to wytrzymały, a co dopiero taka przerwa 7-15.00... Ja mrożę właśnie w woreczkach Aventu. Generalnie ściągam o 22.00 i od razu wkładam do zamrażarki, ale można ściągać z kilku karmień i na koniec zamrozić, jeśli będziesz ściągała w ciągu dnia, a wieczorem zamrozisz to na pewno będzie ok, bo się zmieścisz w 12 godzinach. Zdarza mi się te zamrażać na raty jedną porcję, wtedy to co chcę dolać schładzam w lodówce i dolewam do mleka już zamrożonego. W zamrażarce z osobnymi drzwiami można przechowywać mleko przez 6 miesięcy (tak mi powiedzieli w poradni laktacyjnej), mimo że Avent podaje, że tylko 3 miesiące. A kleik robię na oko- sypię go tyle, by dał się podać łyżeczką i miał konsystencję niezbyt gęstej kaszki. Tylko trzeba się spieszyć z podawaniem, bo enzymy w mleku matki powodują, że taki kleik bardzo szybko się "upłynnia" i jak dzisiaj dawałam 100ml to ostatnie 20ml to już była znowu konsystencja samego mleka. Mój synek szybko wsuwa z łyżeczki, no ale nie aż tak Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w kwiecien 2004;-))) 19.09.04, 23:51 witajcie!! Jeszcze raz dziekuje za troske i cieple mysli) jestescie Kochane!! przeczytalam juz wszystkie zalegle posty i moge pokrotce opowiedziec jak to uciekalismy przed Ivanem, teraz sie smieje z tego, ale wtedy we wtorek gdy nakazano ewakuacje to chodzilam i beczalam po katach. Mielismy do wyboru albo jedziemy przd siebie albo idziemy do schronu, nie wiedzialismy jaka opcje wybrac, ale gdy zobaczylam ze polowa sasiadow pakuje rzeczy do aut i wyjezdza nie zastanawialam sie dlugo, spakowalismy czesc najpotrzebniejszych rzeczy, troche zywnosci, wody, komputer(niemaz, bo to jego drugie dziecko)i wyruszylismy, jechalismy na dwa samochody tzn my i Kamila chrzesny z brate drugim. Dziewczyny czegos takiego to w zyciu nie widzialam, tysiace samochodow, tysiace ludzi uciekajacych przed zywiolem, w korku jechalismy okolo 12 godzin, dotarlismy do Texasu, do Huston, tam objezdzilismy pol miasta zeby zbalezc 2 wolne pokoje w jakims motelu, w koncu sie udalo, i pierwsze co zrobilismy to wlaczylismy tv i widzimy ze podaja, ze oko huraganu idzie wprost na Biloxi, balam sie z enie bedzie dokad wracac, na szczescie Ivan na swojej drodze tuz przed naszym miasteczkiem napotkal wyspy, boczny wiatr i skrecil na Alabame i Floryde, pewnie widzialyscie w tv co tam sie stalo, tragedia u nas bylo kilak drzew zlamanych, masa galezi na drogach, kilka znakow przestawionych, i wylalo troche wody na plazy, ale ogolnie spokoj. Wroclismy juz spokojnie, bez korkow, bez stresu Kamilek byl cudowny, duzo spal, i ladnie sie bawil, w czasie drogi musielismy co 2-3 godziny robic postoje zeby nakarmic malego podroznika, bo nawet kurczak z jabluszkiem na dlugo nie nasycil malego lakomczuszka, musial popic cycusiem tak wiec wczesniej niz planowalam Misiek dostal miesko, ale mialam nadzieje ze wtedy dluzej wytrzyma bez cycusia, ale nie, nie mam pojecia jak to bedzie i jaka ilosc go nakami, moze jak dojdziemy do calego sloiczka, ale widze ze kurczak jest pyszny i ze bardzo smakuje) Siusiak juz sliczny) bardzo mozliwe ze Maly sam sie podrapal, bo ostatnio odkryl ze "cos" tam ma)ja mleczka nie zamrazam, bo i tak lada moment wracamy, wiec wszystko by sie zmarnowalo, ale jak tylko wroce i bede miala mozliwosc to zrobie troche zapasuu nas keleik przed snem tez nie dziala, myslslam o sposobie malilki, ale zaczekam z tym miesiac jeszcze do powrotu. uciekam poczytam forum , buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 10:43 Cześć Mamusie, dziękuję za porady odnośnie jedzonka Malilko, mam już tego Hippa i dzisiaj wprowadzamy ziemniaczka. Niestety wczoraj sama skusiłam się na dwie zakazane rzeczy (kurczaczki 2 szt. z Mcdonaldsa,i makaron pszenny) no i Mała dziś na buzi znowu czerwona na maksa, a już było odrobinkę lepiej. Zaczynam chyba na dobre, ostrą, drastyczną dietę, no bo to taka zgaduj zgadula, i dalej nie wiem, co ją uczula poza rzecz jasna białkiem. Jeśli chodzi o przewracanie, to dalej nic z tego, raz tak się przewróciła (w zasadzie spadła z wyżej położonego kocyka na tapczan), ale rączka przygnieciona i nie wiedziała co dalej, więc to chyba nie w tym rzecz. NA boczki pięknie się przekręca, brakuje w zasadzie lekkiego przechylenia i bylibyśmy w domu... Ale Emi nie chce. Jak jej pomagam troszkę, to od razu momenalnie wywija się z powrotem na wznak. I kropka. Dziewczyny, Igosia i Malilka - co do basenu, no to muszę Wam powiedzieć, że my akurat mamy dość wygodnie w tym aquaparku, bo tam jest specjalna duża przebieralnia dla mam z takimi maluchami, jest stoliczek z przewijakiem (!), dwa krzesełka, ławeczka, no i lustro, więc można tam zrobić wszystko. Ja zapobiegawczo poszłam na basen z mężem i koleżanką, bo jak szatnie nie są koedukacyjne to lepiej mieć pomoc żeńską,ale u nas są, więc i sam mąż wystarczył. Po wyjściu z basenu od razu zawinęłam Emi w ręcznik, żeby nie marzła, siup pod prysznic, ja się nie myłam, poszliśmy do tej przebieralni, mąż przyniósł z szafeczki wszystko co trzeba (i poszedł się prysznicować i ubierać), oporządziłam Emi kosmetykami, pieluchami i ubrałam, mąż przejął Małą, ja poszłam się teraz kąpać i ubierać i jakoś poszło. Na koniec nakarmiłam jeszcze Małą w tej szatni, wygodnie na krzesełku i w odosobnieniu. W przypadku zwykłego basenu wzięłabym raczej ze sobą jakąś koleżankę, bo jednak trzeba gdzieś tego malucha na chwilę odstawić. Albo przynajmniej fotelik samochodowy (jeśli mieści się do szafki, u nas się mieści ). No to tyle odnośnie basenu, chciałam Wam powiedzieć, że i my się wybieramy wkrótce na wesele, ale ja je raczej spędzę z Emi, bo nie problem jest w karmieniu, tylko w tym, że Mała toleruje wyłącznie nas, rodziców, jak zostawilibyśmy ją z Obcym, to płakałaby bez ustanku cały czas, tak mi jej wtedy szkoda. Asik, bardzo się cieszę, że bez żadnego uszczerbku wyszliście z tej opresji. A Kamiś nawet nie poczuł, co go ominęło.... Sylwia, jak nie chcesz się pokazywać w necie, to może wykadruj na kompie tylko Jędrusia z tych zdjęć... Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 13:20 Cześć u nas dalej źle, małemu wysypka utrzymuje się juz ponad dawa tyg. Cały czas przechodzi, ramiona już prawie ok ale teraz ma na brzuchu. Ryczeć mi się chce bo nie mam pojęcia od czego, coś przecież musze jeść. Schudłam strasznie, nic mu oprócz piersi nie daję....śpi nadal okropnie tzn od 8.00 do 1.00 śpi a potem się wierci i lezy z otwartymi oczami, od czasu do czasu podnosi nogi do góry i puszcza okropne bąki. NIe wiem jak mu pomóc. Po takiej nocy powinien spać w dzień a tu niestety ucina sobie po karmieniu takie 20 min. drzemki może się ich nazbiera ze 4 w ciągu dnia. NIe wiem czy iść z nim jeszcze raz do lekarza, tamta baba kazała czekać aż przejdzie i nie wyglądała na specjalnie przejętą ...Zbadała zważyła i powiedziała że jest OK. A z przyjemniejszych nowości to Henryk wczoraj po raz pierwszy przewrócił się z brzucha na plecy, niestety tylko raz, ale ważne że się coś ruszyło. To tyle na razie, idę poczytać o tych alergiach może coś mnie oświeci. Aaa Sylwia czemu nie chcesz się pokazać ja jestem bardzo ciekawa jak wyglądasz. Jak oglądam zdjęcia na naszym forum to wybieram tylko te, na których ktoś jest jeszcze oprócz dzidzusia. Pozdrawiam serdecznie magda Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 prawa jedyneczka 20.09.04, 14:43 Aasik, cieszę się bardzo, że jesteście cali i zrowi. Dziewczynki, wczoraj pojawił nam się ząbek a ściślej mówiąc Nikusiowi. Jestem taka dumna. Moja mama stwierdziła, że z tej okazji mąż powinien kupić mi suknię. Podobno taki zwyczaj. O ile czerwone kokardki itp. mnie irytują to nowa sukienka byłaby całkiem miła. Dziś po raz pierwszy przyszła do nas niania. I wygląda, że będzie ok. Babeczka ma 60 lat i od razu dogadała się z młodym. Bedzie pomagać mi, żebym mogła wyjść czasem z mężem na kolację, do teatru, czy zwyczajnie na piwo. Poza tym żebym mogła załatwić jakieś sprawy urzędowe, pójść do lekarza itp. Tak więc planujemy zostawiać maluszka pod opieką ze dwa razy w tyg. na 3-4 godzinki. Tym bardziej, że jesteśmy tu zdani wyłącznie na siebie. Grass ja jestem z Ruczaju i jeżeli potrzebowałabyś powiedzmy od grudnia, to mogę Ci moją nianię odstąpić (o ile się sprawdzi), bo z rodziną będziemy wyprowadzać się z naszego pięknego kraju. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 18:09 Madziu, jeśli chodzi o alergię Henrysia, to widzę, że jesteś na tym etapie co ja jeszcze niedawno, czyli megadół.. Nie przejmuj się..Jędruś cały czas wysypany, raz mocniej, raz słabiej. Ostatnio prawie tydzień było gładziutko, 2 dni temu znów czerwona szyja, a dziś całe ramionka w krostach, dekolt, brzuszek, trochę na nóżkach, śluz w kupie, sadzi śmierduchowate bąki-giganty. Zaczynam się po prostu przyzwyczjać, że tak to już niestety będzie. Do lekarzy już nie mam zamiaru chodzić, zaliczyłam chyba sześciu. Z mojej diety nic już nie wyrzucam, tzn. nabiału nie tykam, wędlin sklepowych też nie, nawet poszerzyłam ją troszkę (dietę). I tak wyschłam na wiór (nie pokażę się w necie), więc nie mam zamiaru mdleć z wycieńczenia. Małego może uczulać dosłownie wszystko z chlebem i ziemniakami na czele, nie dojdę, jednak nie mam aż takiej silnej woli, jak dziewczyny z forum alergie, żeby odrzucać po kolei wszystko i tak głoduję. Cały czas mam nadzieję, że z wiekiem wyrośnie. Acha, a jak tak buczałam cały czas, to nie dość, że mi słabo było, to jeszcze miałam wrażenie, że mi pokarm zanika , tak że staram się nie myśleć o tej cholernej wysypce, no trochę ciężko... A jędruniek jest kochany, dziś mnie zaskoczył na maxa, obudziłam się w nocy z cycami ciężkimi i strasznie bolącymi, myślałam,ze nawał jaki czy co, normalnie mały budził się po 24 (wcześniej karmienie o 20), a tu była prawie 3!!!! Musiałam go przystawić, bo myślałam, że mi cyce pękną. Drugie karmienie staram się mu ustawiać mniej więcej na 6, 6:30, bo tak będę wstawała do pracy już za chwilkę (buuuuuu), jak narazie to nocne karmienie mnie jeszcze nie przeraża, niech się mały naciamka, później go zacznę odzwyczajać, tym bardziej, że biedulek jeszcze nie zna nowych smaków, oczywiście poza ohydnym Nutramigenem (chryste, wąchałyście kiedyś to g.wno??!!!). Na basem jeszcze się nie wybraliśmy, dopiero za tydzień w środę, zakupiwszy już pieluszki-kąpieluszki. Pozdrawiamy Sylwia i Jędruszka Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 19:56 Wczoraj Maciuś dostał na noc porządną porcję keliku (100ml mleka na gęsto) i niestety jakiegokolwiek wpływu na sen nie zaobserwowałam Pobudka po 7 godzinach jak w zegarku. Już sama nie wiem co robić, bo koleżanki radzą mi, żeby jednak ten kleik dawać, bo na pewno po nim ma pełniejszy brzuszek i lepiej mu się śpi, ale chyba to mnie nie przekonuje. Idę w czwartek na kolejne szczepienie, to się jeszcze zapytam pediatry. A może ja od dziecka zbyt dużo wymagam? Może 7-8 godzin snu dla 5,5 miesięczniaka głównie na piersi to jest akurat norma i nie ma co oczekiwać, by spał dłużej? Ech, kto to wie... Dzisiaj młody obudził się o 7.00, a po przewinięciu i nakarmieniu sam się bawił między śpiącymi rodzicami przez godzinę. Wiem, jestem wyrodną matką, ale obudziłam się dopiero jak zaczął mnie rytmicznie uderzać piąstką w pierś i ciągnąć za włosy, rozrabiaka jeden. Była 8.00, więc biedactwo godzinę musiało samo się zabawiać... O 8.00 zjadł, zasnął a o 9.00 był już koniec spania, oj czuję że muszę zacząć się przyzywyczajać do wczesnego wstawania, oj nie będzie łatwo, nie będzie... Dzisiaj umówiłam się z moją mamą, że przyjedzie z wyjdzie z młodym na spacer, no i umówiłyśmy się o 12.00, bo mały zawsze śpi 11.30- 12.00, potem je i wychodzimy spacer. No i oczywiście jakby na przekór mały postanowił przespać ciągiem 2,5 godziny co w jego wydaniu jest czymś po prostu niewiarygodnym w dzień. No i siedziałyśmy we dwie czekając aż mały się obudzi, bo wiadomo- sen dziecka rzeczą świętą Dzisiaj dałam małemu zupkę marchewkowo-ziemniaczano-buraczkową, przy czym buraczki zdominowały kolor tejże. Młody wcinał wymachując ze szczęścia rękami, a że był w białym body to możecie sobie wyobrazić efekt. Co z tego, że nie pluje, skoro wkłada te swoje wszędobylskie łapki do miseczki z jedzeniem.... A od wczoraj nalepszą z możliwych zabaw jest atakowanie ochraniacza w łóżeczku. Młody łapie go rączką po czym rzuca się na niego całym ciałem łapiąc prawie że w locie drugą łapką- dzisiaj go znalazłam wiszącego w powietrzu, przyssanego do ochraniacza buzią i trzymającego się go łapkami. Zdjęłabym, ale boję się o główkę maluszkę i guzy, więc niech juz sobie ssie ten ochraniacz. Poza tym leżąc w łóżeczku turla się na boczek, łapie łapką za bok łóżeczka i próbuje wyglądać. Czy to już czas na obniżenie poziomu łóżeczka?? Bo jak dotychczas to młody niespecjalnie rwie się do siadania, podciąga się sam sporadycznie i raczej słabo, no ale wiadomo, że u dzieciaczków nowe umiejętności przychodzą lawinowo... Dzisiaj już prawie było widać cały brzuszek, tak wysoko mały opiera się na dłoniach. Czy obniżałyście już poziom łóżeczka? Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: kwiecien 2004;-))) 20.09.04, 19:57 Hej jeszcze raz ja samą wysypką to może bym się tak nie przejmowała ale problem jest z tym że Henryś nie chce spać. Budzi się co godzinę, wierci, jestem poprostu wykończona. A przede mną kolejna nocka, zaczełam już chodzić spać o 9.00 żeby jakoś funkcjonować. pa Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: kwiecien 2004;-))) 21.09.04, 10:20 witam!!!!chcialam pochwalic przed wami mojego synka: dzis w nocy zbudzil sie tylko raz na cycusia ok 1:30 (zasnal cos po 21) i spal do 7:45.jestem wyspana promienista i zadowolona,od kilku miesiecy w koncu mialam czas dla meza( hahahaha tak na spokojnie)i wszystkim nam dzis dopisuja homorki dziewczyny czy kupujecie juz kombinezony jesienno-zimowe? ja wlasnie dzis wybieram sie na zakup pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: kwiecien 2004;-))) 21.09.04, 10:39 Hej! WItam w klubie! Ja ostatnie półtora tygodnia, jak nasz Michał choruje kładę się czasami nawet o 20.30!!! Na szczęście dziś już była wyraźna poprawa, bo nie budził się już co godzinę tylko o 23, 3 i 6-tej. Mam nadzieję, że jak katar minie zupełnie to powróci do normalnego przesypiania całej nocy, chociaż moja mama mnie pociesza, że on się teraz budzi, żeby się do mnie po prostu poprzytulać ;-( dziś przynajmniej udało mi się nie przenosić go do naszego łóżka, co przez ostatnie noce odbywało się notorycznie, oczywiście wymuszone jego marudzeniem, które mijało jak za dotknięciem magicznej ręki jak tylko dotknął poduszki u nas w łóżku! Ja kleik odstawiłam, bo może nie daje on efektów przez jeszcze zapchany nos, a nie chcę Michała niepotrzebnie tuczyć i tak waży już 9kg! Będę eksperymentować jak wyzdrowieje zupełnie. Zastanawiam się poważnie nad basenem, wprawdzie laryngolog powiedział w piątek, że on nie widzi przeciwskazań. Od dziś kazał odstawić wszystkie lekarstwa, ale Młody jeszcze strasznie odkasłuje, szczególnie w nocy. Na basen wybieramy się w niedzielę, więc jeśli nie będzie znaczącej poprawy, to pójdę chyba jeszcze na konsultację w piątek. nasze uczulenie trochę się uśpiło i mam nadzieję, że tak zostanie. Chociaż nie jest to poprawa w 100% to widać przynajmniej jakieś efekty. Zastanawiam się tylko, czy to efekt diety, czy też smarowania maściami?! Z nabiału pozostawiłam tylko odrobinę mleka do kawy i masło, ostatnio odważyłam się też napić jogurtu pitnego i kefiru, nie widzę specjalnej różnicy, więc chyba od czasu do czasu sobie trochę na nie pozwolę. Wczoraj zjadłam ciasto drożdzowe upieczone przez moją siostrę, więc zobaczymy jak będzie wyglądał dzisiaj mój Junior, bo w cieście było całe jajko! Michał jest strasznie ruchliwy. Przewraca się już na wszystkie możliwe sposoby, chociaż przewrót z brzucha na plecy idzie mu jeszcze trochę topornie! Zależy co chce sięgnąć Głowę zadziera już niesamowicie wysoko, podnosi się już na wyprostowanych rękach i też zaczynam już myśleć o obniżeniu łóżeczka, ale jeszcze tego nie zrobiłam. Czekam, aż wkońcu się podciągnie na szczebelkach, na razie próbuje i idzie mu coraz lepiej, chociaż do szczęścia jeszcze trochę mu brakuje! Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 21.09.04, 10:35 Witamy Was gorąco Jesteście niesamowite-dwa dni nadrabiałam zaległości w czytaniu ale przebrnęłam Asik-cieszę sie że z Wami wszystko w porządku,nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić co przeżyliście. A teraz tak nawiązując do waszych postów; W poprzednim tygodniu Majka została ochrzczona,było spokojnie,część mszy spała a później miała ubaw ze wszytskiego;ubranko kupiła moja siostra,mogło być choc chciałam ją ubrac zwyczajnie a wystąpiła w białych spodenkach z welurku i płaszczyku i białej chustce na głowie-raczej tak normalnie,choć i tak wolałbym po swojemu.A nawiasem mówiąc jakie paskudne te ubrania do chrztu,ojejku... Do tej pory mała dostawała tylko wode ale zaczęłam jej dawać soczki-aż sie za nimi trzesie.zresztą trzęsie sie za wszystkim,a juz szczególnie jak my coś jemy- wyciąga wtedy łapki i otwiera dziubek aż głupio jeść samemu. Soki woli zdecydowanie klarowne,przecierowe są bee i już.Coraz to próbujemy nowych deserków i zupek i zauważyłam ze bardziej jej smakują zupki gerbera niż bobovity-maluch a już swój smak ma Czasem daje Małej wode ale dosładzam,krzywiła sie od poczatku na zwykłą-a co do zębów to nie przesadzam,ja lubię słodkie to i niech maluch ma. malilko-pytałaś o Misiowy Sad-wypróbowałyśmy i rzeczywiście smakował,teraz będziemy próbowały Mleko i owoce,też od 5 mies A co do łózeczka to zamierzamy właśnie obniżyć bo przy obrotach Maja zarzuca nogę na górę i ja mam wizję że sie wyturla w koncu-jakos bezpieczniej bedzie niżej choć z pewnością mniej wygodnie dla mnie. I też podaję taki kleik-papkę przed snem ale jest jak było-zasypia koło 21 potem koło pólnocy jedzenie a potem tak koło 4 i 7 i spanie do 8.30-9 (wczesniej chodziła spać koło 22 i jadła tylko koło 4 ale sie coś zmieniło).Popracuję nad tym jak uporam sie z uczelnią. dobrze że w dzień dobrze śpi,bawi sie max 2godz i idzie spać wiec jest ok Obowiązki domowe...to osobny temat.Jak była moja mama przez tydz to nic mnie nie martwiło,było posprzatane,ugotowane,uprasowane.A ja nie mam czasu bo jeszcze sie uczyć muszę-czemu ja zostawiłam to wszystko na teraz?? Czasem to jakby miał mnie ktoś odwiedzić to wstyd-ale ja kiedyś znajdę na to czas ) A co tak na bieżąco u nas? Maja obraca sie bardzo często i chętnie,najchętniej siedzi na poduchach lub kolanach ale z leżenia nie próbuje sie podnosić tylko rwie sie z pozycji półleżącej. Od miesiąca chodzimy na basen,na zajęcia dla niemowlaków do 6 miesięcy.jest super,Majka uwielbia wodę.Jest w grupie 11 takich maluszków.basen jest płytki,woda ma 32stopnie,powietrze chyba jeszcze cieplejsze.zajecia prowadzi instruktor.zakłada sie maluchom pływaczki,bawią sie piłkami,oswajają sie z wodą. jeden rodzić pływa a drugi jest na brzegu.Przebieralnie są dwie a przed nimi są porozstawiane przewijaki wiec ten kto pływał suszy sie a drugi rodzic przechwyca malucha.Jest miejsce żeby dziecko nakarmic i odczekać przed wyjściem na dwór.Ogólnie jest suuuupeer-polecam tym mamom które są z warszawy. Jejku ale sie rozpisałam. Świetnie że jesteście,nawet jak nie znajdę czasu żeby napisac to staram sie czytać i jakoś mi brakuje was wszystkich jak tu długo nie zaglądam. Całuje mocno wasze szkraby i lada dzień postaram sie zamieścić jakieś zdjęcia Majki, Pozdrawiamy Gosia i Maja (5mies i 16dni) Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 21.09.04, 11:45 Ale dziś pochmurno. Moje maleństwo śpi już od półtorej godziny, co normalnie mu się nie zdarza. Zwykle jego dzienne drzemki są pół godzinne. Wczoraj spał raz pół godz. i raz 15 min. Wieczorem był nie do zniesienia i musieliśmy go wcześniej położyć spać. Malilko, też myślałam już o obniżeniu łóżeczka, i będę musiała się za to zabrać, bo przecież nie znamy dnia ani godz. kiedy maluch zacznie robić coś nowego i byćmoże niebezpiecznego. Wczoraj kupiłam niekapka i dziś będzie premiera. Wkurzyłam się jak soczek z gruszki nie chciał przelecieć przez dziurki w smoczku. Babki, byłam u fryzjera faceta, był delikatniejszy i dokładniejszy niż kobitka. A jak miło głowę wymasował. Polecam. Buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Już w niemcowni 21.09.04, 14:43 Hej dziewczyny.... No cóż moje wakacje w ojczyźnie juz za nami, co wywołuje łezki w oczach. Było tak cudownie, wesoło, wiele dobrych ludzi wokoło, wiecej wytchnienia, bo jak nie babcia to dziadzio, to ktosik inny pobawil sie z mała....sprzatanie i gotowanie poszło w zapomnienie...ale laba...chociaz mała dawałą sie we znaki, szczegolnie byla marudna jak szła jej jedyneczka. jednak obyło sie bez temperaturki, p`laczu w nocy, to o tyle dobrze. Przeczytam posty , ale wieczorkiem...bo mam teraz tylko chwilke wiec witam sie serdecznie Dziewczyny mama pytanie...ja swojemu bobasowi zastapilam jedno karmienie piersią , i wporwadziłam stały pokarm...to jest około 13 stej...czy wy takze już zastapiłyscie jakiś posiłek????? Czy to z awczesnie..mala ma taki rytm od gdzies tygodnia. W ruch posżła już marchewka, jabłko, ziemniak i dynia...i to wszytsko z działeczki nie pryskane, więc bawie sie w kuchareczke dla maluszka. A oprócz tego karmie w dzień jescze 5 razy...czy Wy takze tak duzo, czy mniej..????Bo nie wiem ile powinno dawać sie dziecku posilków w tym wieku???? A znowości, mała sie juz pręży i najgorsze, że jak podnosze ją za rżczki do siadu, to ona staje, nie chce siedziec tylko stać..ale jak ja puszcze to gleba murowana...i mam problemy aby utzymać ją w pozycji siedzącej, co robic????Macie jakies propozycje, podpowiedzi Sle pozdówka..mała cosik płacze Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Już w niemcowni 21.09.04, 21:25 Wczoraj nie dałam małemu kleiku, bo jak sobie pospał od 11.30 do 14.00 to potem już nie chciała zasnąć, a jednocześnie jest w stanie wytrzymać w dzień 2,5 godziny bez snu, potem już się robi strasznie marudny, no od 17.30 to już tak jęczał i kwękał, że kąpiel była już o 18.30, potem jedzonko i o 19.00 dziecko już spało. I o dziwo jadł dopiero o 4.30, więc wytrzymał 9,5 godziny. Ech, trudno zrozumieć takiego dzieciaczka, przecież po kleiku, który jest bardziej kaloryczny niż samo mleko powinen spać lepiej... Jak Was czasem czytam to sobie myślę, że ja chyba jestem nienormalna Joasiiik pisze, że karmiła raz w nocy, wstała o 7.45 i jest wyspana... A ja poszłam spać już o 23 (jak na mnie to bardzo wcześnie, normalnie chodzę spać koło 1.00), też karmiłam raz w nocy, wstałam z małym o 9.30 i byłam rano tak nieprzytomna, że dwie kawy wypiłam haustem, żeby małego w ogóle być w stanie przewinąć... Jak Wy to robicie, że się tak szybko regenerujecie? Ale przyznaję, że my z niemężem jesteśmy śpiochami, a do tego nocnymi markami. Ech, kiedy wrócą te czasy z ciąży, kiedy sobie wiedliśmy nocne życie do 4.00, a potem spaliśmy do południa... Chyba nigdy, biorąc pod uwagę, że chcemy mieć jeszcze jedno dziecko )) Ostatnie dwie noce mały tak do 1-2 śpi niespokojnie, czasem się budzi z płaczem i wtedy muszę go pogłaskać, przytulić, albo dać smoczek i wtedy szybciutko zasypia. Nie wiem co mu jest, sprawdziłam dziąsełka, ale nie widać by jakieś nowe ząbki pchały się na świat, no chyba że przebijają się wewnątrz dziąseł i to boli moją Kruszynkę... Kombinezon na pewno będę kupować (tzn. nie ja tylko babcia , ale jeszcze nie teraz, bo na razie jest ciągle w miarę ciepło, a im później go kupimy tym lepiej trafimy w rozmiar. Na pewno musi być bez stópek, żeby starczył na dłużej. Nie mam pojęcia jaki rozmiar mógłby być uniwersalny do wiosny, na pewno coś pomiędy 86 a 100, w zależności od producenta. Eklon, u nas te nasze łóżko jest lekiem na wszelkie nocne marudzenie, a przytulenie do mamusi działa jak najlepszy środek nasenny, ale nie dajemy się i systematycznie odkładamy małego do jego łóżeczka, co by się do naszego za bardzo nie przyzwyczaił. Ale np wczoraj mały zaczął marudzić o 1.00, wzięłam go do siebie, przytuliłam i zasnęliśmy, a mój niemąż który kładł się spać o 3.00 zamiast małego odłożyć poszedł spać, bo go nie zauważył! Nasze łóżko jest duże, bo ma 3 metry szerokości, ale bez przesady! Może dlatego mały spał aż do 4.30 bez jedzenia- generalnie przytulony do mnie śpi dłużej i spokojniej, ale nie ma co się dziwić, że przy mamusi najlepiej Zastanów się poważnie nad tym basenem, ja bym nie poszła na Twoim miejscu, przecież maluszki mają bardzo słabą odporność i powinny porządnie wydobrzeć zanim zafunduje się im atrakcje typu basen. Skoro Twój synek nadal kaszle w nocy to przecież nawet jak za chwilę przestanie to i tak powinien minimum tydzień "dochodzić do siebie". Oczywiście zrobisz jak uważasz, ale chyba nie warto tak się upierać przy tym wyjściu na basen... Pearl, u nas z soczkami odwrotnie- spróbowałam klarownego, ale nie spotkal sie z entuzjazmem, to juz maly chetniej pije wode (nieslodzona na szczescie). Przecierowe są najpyszniejsze, niestety w Tesco wszystkie jakie znalazłam były na bazie jabłek, których nie podaję ze względu na szorstkie policzki, więc jutro sama zrobię soczek z marchewki. Deserków słoiczkowych mały też nie może jeść ze względu na jabłko, no i dzisiaj dostał gotowaną gruszkę, która bardzo mu smakowała. Za jakiś czas podam mu też gotowane jabłko, może w takiej formie łatwiej przejdzie niż surowe. A jeśli chodzi o "Mleko i owoce" Nestle to nawet pomyślałam, że to byłoby super rozwiązanie na spacerki, no ale to jest na mleku modyfikowanym, a tego na razie mojemu Słoneczku nie chcę dawać... Opolanka, cieszymy się, że szczęśliwie wróciliście Ja jeszcze nie zastąpiłam żadnego karmienia, mój pediatra mówi, że dopiero jak mały będzie miał skończone pełne sześć miesięcy, a na razie podstawą ma być mleko. Ale nie wykluczone, że zrobię to chwile wcześniej, w końcu już tyle razy nie posłuchałam pediatry Jeśli chodzi o karmienie piersią to w dzień też karmię pięć razy, ale bez zastąpienia posiłku. Zupka (pół słoiczka 130ml) na razie przesuwa karmienie o godzinę, półtorej, nie więcej. Opolanka, nie pozwalaj Zuzi stawać, to zabójcze dla jej kręgosłupa. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Już w niemcowni 21.09.04, 22:50 Witajcie, dzisiaj ja też spróbowałam podać małemu kleik, no ale niestety skończyło się tak, jak z mlekiem z butelki, pluciem i na końcu płaczem. Także narazie dam sobie spokój i skoro piszecie, że i tak nie wydłuża on snu to nie ma sensu. maliko - przed weselem zrobiłam próbę z mlekiem, no i stanęło na tym, że musiałam małemu odciągnąć. Na szczęscie moje piersi były bardzo posłuszne, jakby wyczuwały całą sytuację, bo udało mi się ściągnąc na dwa karmienia po ok 150 ml. Poza tym przyjechaliśmy ok 21, żeby po kąpaniu mały podjadł sobe prosto z cycusia i spokojnie zasnął. Potem obudził się ok 2, babcia dała mu moje mleczko i spał do 6.30. Wróciliśmy ok 3.30, także byłam juz na posterunku. Na nieszczęście mąż na tym weselu załapał lekkie przeziębienie, no i ja dzisiaj się też jakoś fatalnie czuję, głow mama taką "pełną", no i lekki katar. Strasznie mnie to martwi, nie miałam w planach choroby, nie chcę, żeby mały się zaraził, bo w niedzielę mamy chrzest, no a w przyszłym tygpdniu drugie szczepienie. Mały i tak jest ze szczepieniami do tylu, także nie chciałabym, aby znowu musiał czekać. A dzisiaj po południu pospalismy sobie w trójke od 16 do 18.30, już myślałam, że szymek będzie rajcował do pólnocy, a tu jak zwykle, kąpiel ok 20.30, karmienie i spanko. Ja karmię małego też 5-6 razy , no i wprowadziłam od kilku dni jeden stały posiłek w postaci zupki własnej roboty (marchewka + pietruszka), po niej daje mu na popitke cyca, Szymek nie należy do tłuścioszków więc mu to nie zaszkodzi. Zapomniałabym, wczoraj mały poraz pierwszy przez cały dzień nie zrobił kupki. Wprawdzie brzuszek miał miękki, więc po tym co tu czytałam, że wasze maluszki czasami nie robią przez kilka dni, zbytnio si tym nie przejęłam. Po kapieli mały normalnie zasnął, ale po ok godzinie obudził sie ziwlkiem płaczem i marudził, z przerwami zasypiał, przebudzał się i płakał. Dałam mu hernatkę z koperku, ale nie pomogło. W końcu Maciej nie wytrzymała i ok 23.30 pjechał do apteki i przywiózł Esputicon. No ale w międzyczasie rozebrałam Szymka, zaczęłam mu masować brzuszek, robić rowerek no i skorzystałam z termometru. Z wielkim trudem, ale kupa sie pojaiwła, dośc obfita, po całym dniu. No ale najważniejsze, że pomogło, bo mały po przewinięciu , z usmiechem na buźce zasnął w naszym łóżku. O obniżeniu łóżeczka jeszcze nie myślałam, Szymonek jest z końca kwietnia, prawie misiąc młodszy od niektórych naszych forumowych dzieciaczków, no i nie posiada jeszcze wielu umiejętności. Oglądałam ostatnio w sklepie te mleczko Nestle w kartoniku od 5 miesiąca, już byłam skłonna kupić i dobrze, że tego nie zrobiłam, bo jak piszesz maliko, że ono jest na mleku modyfikowanym, to chyb szkoda wywalać kasę, skoro Szymek i tak nie pije mleka modyfikowanego, pluje, prycha, wypychaa butelkę rączkami z ust no i histerycznie płacze. Z jednej strony chciałabym, żeby pił, bo nigdy nie wiadomo kidy pokarm się skończy, i co ja wtedy zrobię. Aha, mam pytanie do mam karmiacych sztucznie i nie tylko , zauważyłam,że jak podawałam małemu Bebiko, to jak mu cos poleciało po brodzie, to potm na tym nmiejscu miała takie czerwon plamy, które po jakimś czase znikały, ale z drugiej strony tak silnie odrażniły skóre. Co to może być, jakies uczulenie. Może Bebiko jest dla mełego niedobre, bo to, że mu nie smakuje, to juz wiem, ale jak utrafić w gusta takiego szkraba, próbować wszystkie mleka po kolei i je potem wyrzucać, to chyba nie ma sensu... kurde, ale naprodukowałam, no ale wybaczcie , nie pisałam przez trzy dni pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ZAPRASZAM NA FORUM-KWIETNIOWE MAMY 22.09.04, 07:46 powstalo forum dla nas kwietniowych mam, zapraszam w imieniu zalozycielki oto link: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23245&s_action=f_add Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Już w niemcowni 22.09.04, 07:54 Winia - te kropki na brodzie wcale nie muszą być od mleka sztucznego - moja też takie ma, ale ja podejrzewam, ze to od śliny, której produkuje hektolitry, a do tego najlepszą dla niej obecnie zabawą jest prychanie z pluciem, pewnie wiecie, co mam na myśli. Ja od wczoraj też jestem niestety zakatarzona - jedyne co zażywam to oscillococillum (czy coś koło tego) i chyba się stan nie pogarsza, ale nie chce się rozłożyć, bo to i dzidzia i praca. Dziś mamy 3 rocznicę ślubu, ufff, długo już... Może podpowiecie coś na prezent (albo niekoniecznie prezent), acha romantyczna kolacja nie wchodzi w grę, bo musiałaby się odbyć około 23. Tak, tak, pracujemy przy małej na zmiany - mąż do 14, ja od 14, więc biedaczek wraca siłą rzeczy bardzo późno... Moja mała też chce wstawać - tyle, że ona już sama się podnośi, a słyszałam, że o ile dziecko robi coś samo, to krzywdy sobie nie zrobi (to jest też opinia pediatry). Wczoraj Ewa zjadla kawałek okładki książki telefonicznej, hmmmmm, mam nadzieję, że nic jej nie będzie - jestem gapa i nie upilnowałam, a może nawet jakbym gapą nie była nic by to nie dałe, bo moja mała porusza się z prędkością błyskawicy i naprawdę upilnować ją to nie lada zadanie. A teraz coś mniej miłego. Mam kuzynkę, która urodziła 3 miesiące po mnie - w tym samym szpitalu, mały cały czas jest niespokojny , płacze itd. na poczatku były to kolki, potem kolki mineły, a płacz pozostał - za sugestią lekarza zrobili mu badanie moczu, potem posiew - okazał się, że mały ma bakterię w moczu i to jakąś taką francę, która nie leczona prowadzi do sepsy!!!!! Ło ludzie straszne to jest tym bardziej, że czasami ta cholera nie daje żadnych oznak swojej bytności! Położna środowiskowa na szczepieniu zasugerowała mi, że to pewnie ze szpitala przywleczone...No więc teraz my w kolejce, wczoraj oddałam siusiu małej na badanie. Teraz czekam i mam nadzieję, że nas ominie ta świńska cholera. Acha mały kuzynki dostaje zstrzyki 2 x dziennie do tego furagin i inne specyfiki - już widać popra, jeśli chodzi o zachowanie. No dobra znikam, pozdrawiam Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Nici z basenu 22.09.04, 09:03 Malilka masz rację! Już wczoraj postanowiłam, że ten basen w tym tygodniu jest nierealny. Muszę tylko zadzwonić i poinformować, że pojawimy się najwcześniej za tydzień. Michał przesypia spokojniej noc, i cały wczorajszy dzień nie kaszlał, myślałam, że już wszystko w porządku, ale wieczorem znowu się zanosił, tak jakby nie mógł odkaszlnąć. Oklepałam go i trochę mu to pomogło, bo spał spokojnie. Wczoraj wreszcie go wykąpałam. Nie był kąpany od soboty i wczoraj jak go włożyłam do wanienki nie mogliśmy z mężem nad nim zapanować Pokój dosłownie pływał Ręce i nogi poszły w ruch do tego nasz Junior od jakiegoś czasu, jak go położę na brzuszku pije wodę z wanienki, albo conajmniej cycka gąbkę na której leży. Najgorsze, że kąpiemy go w wodzie z dodatkiem oliwy z oliwek, bo miał strasznie suchą skórę i wcina tą wodę! Ja też się nie regeneruję za szybko, poza tym ja od zawsze jak rano wstaję strasznie wolno się rozkręcam. Domownicy wiedzą już, że rano lepiej się do mnie nie odzywać Godiva nie zazdroszczę Ci, oczywiście nie rocznicy tylko tego, że musisz kupić jakiś prezent. Ja zawsze mam z tym problemy i idę na łatwiznę. Kupuję książkę, bo mój mąż je pochłania, albo koszulę, bo tego nigdy za dużo (ale mój mąż się wtedy wścieka, że mam nie być tak chol.rnie praktyczna). Opolanka, czy dobrze rozumiem z twego posta, że Zuzia już sama wstaje ?! Jak to przeczytałam to od razu pomyślałam o moim Michale, który dopiero odkrywa co to samodzielne podnoszenie się do siedzenia ;-( Chyba podnosi się, ale do siedzenia nie do stania! Michał jak się zaprze nogami o jakąś przeszkodę i nie daj boże w tym czasie podasz mu ręce, to też najchętniej zamiast siadać od razu by stawał, ale mu na to nie pozwalamy. Jedynie jak trzymamy go pod paszki to pozwalamy mu trochę pospacerować w powietrzu! Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Nici z basenu 22.09.04, 09:30 Ech, a ja już piję swoją poranną kawę (8.30), coraz wcześniej niestety... Opolanko, chciałam sprostować, że karmię teraz 6 razy, 5 zdarza się sporadycznie, jak uda się małego przetrzymać po południu od 16.00 do kąpieli, ale zwykle się nie daje. Karmimy się mniej więcej tak: 6.00 pierś 8.30-9.00 pierś 10.30 deserek- objętość pół słoiczka (po gotowanej gruszce policzki gładziuteńkie ufff) 12.00 pierś i wyjście na spacer na 3 godziny 15.00 pierś 16.00 zupka (pół słoiczka) 17.30 pierś 19.30 pierś i spanie w nocy między 2 a 4 też raz pierś. Strasznie dużo tego wychodzi, ale mały jak jest głodny to nic go nie uspokoi poza jedzonkiem. Czasem nam się udaje wyeliminować karmienie o 17.30, ale w sumie to nie wiem, czy to dobry pomysł, bo dwa karmienia przed snem teoretycznie powinny zapełnić brzuszek na noc... Opolanko, pisałaś że masz stałe pory karmienia Zuzi, napisz proszę jakie. U nas często jednak są duże wachnięcia. Jak mały skończy 6 m-cy to chciałabym go karmić tak: 6.00 pierś 9.00 pierś 12.00 zupka (ale już cały słoiczek i z mięskiem) 16.00 pierś 17.30 deserek 19.30 pierś i pewnie jeszcze jedno karmienie nocne Ciekawe, czy mały da się tak ustawić Winiu, przeraszam że się tak dopytuję, ale czy na weselu musiałaś odciągać mleczko, czy piersi były ok? Wybieram się niedługo na całonocną imprezę i zastanawiam się, czy będę musiała w jej trakcie zamykać się w łazience i odciągać mleko.... Twój Szymek to niezły uparciuch skoro kleik też jest beee- a próbowałaś podawać łyżeczką? Co do kupek to jak Maciuś nie zrobi przez cały dzień to na szczęście nie wygląda, by mu to przeszkadzało. Wczoraj właśnie zrobił kupkę po 2 dniach, nie dość że wielką i buraczkową (od razu widać co dziecko je hehe) to jeszcze z twardym klockiem w środku, gdyby nie to że zrobił tą kupkę na moich oczach (tuż po przewinięciu w czystą pieluszkę oczywiście to bym nie uwierzyła, że niemowlak może taka zrobić bez stękania, prężenia i płaczu. Aż zadzwoniłam do mamy, żeby się zapytać, czy buraczki mogą działać zatwardzająco, ale ponoć nie, a różne kupki to norma przy dojrzewaniu układu pokarmowego i skoro zrobił taka kupkę bez problemu to nie ma powodu do niepokoju. Na koniec to aż małego wycałowałam, my mamusie jesteśmy śmieszne- żeby tak się cieszyć z głupiej kupki )) A to mleczko Nestle to może jednak wypróbuj, bo ono pewnie jest mocno smakowe i Szymek może nawet nie poczuje nielubianego smaku mleka modyfikowanego Godiva, to Ewunia już raczkuje? Dobrze zrozumiałam? Jeśli tak, to zuch dziewczynka Co do samodzielnego stawania/siadania to co innego jak dziecko samo staje w łóżeczku trzymając się np szczebelków, a co innego jak to robi podciągane za ręce. Ale spotkałam się z opinią, że jeśli dziecko staje za wcześnie to lepiej mu nie pozwalać, czyli typowo- dwie opinie na to samo. Joasiiik, nie siej tu dywersji! Ja jestem uzależniona od tego wątku, od długich postów na sto różnych tematów na raz i nie wyobrażam sobie, żeby dziewczyny miały się przenieść na jakiekolwiek forum! Pozrowionka ps. wczoraj byłam na godzinnym spacerze w zacinającym deszczu, lodowatym wietrze urywającym głowę, koszmar. Teraz widzę, że pada, na termometrze 10 stopni i niniejszym postanawiam- nigdzie dzisiaj nie wychodzę! Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Nici z basenu 22.09.04, 09:39 a ja już się zameldowałam na kwietniowych mamusiach! Ale zaglądać będę i tu i tam! Odpowiedz Link Zgłoś
pearl24 takie tam-na szybkiego 22.09.04, 10:38 Ja na szybkiego bo mała spi od godziny i pewnie zaraz otworzy te swoje błękitne oczęta winiu-chciałam ci coś doradzić z tym mlekiem modyfikowanym-ja jak musiałam małej podac (szłam na wesele a nie dałam rady ściągnąć bo tak to jest tylko pierś)to pytałam znajomej lekarki jakie i usłyszałam "byle nie bebiko,jest paskudne" i rzeczywiście jest dużo gorsze niż np nan czy humana-sama wypróbowałam. Teraz czasem jak musze iść na uczelnie a nie zdąże wrócić na karmienie to mała dostanie nan2 i bardzo jej smakuje-dlatego "w razie W"kupiłam to w kartonikach żeby tatuś nie miał stresa z prygotowaniem takiego z proszku malilko-od pewnego czasu moja mała też wybudza sie z takim płaczem,rykiem jak syrena,jakby jej coś było albo jaky sie bała.Ja zazyczaj daję jej wtedy pierś na uspokojenie jak jest u nas w łózku albo coś do picia lub przytulam,czasem starczy smok.Nie wiem od czego to-bałam sie że może jej coś jest,coś boli.Ale podobno dzieci zaczynają już śnić i może to koszmary?? Jak już pisałam my tez zaliczylismy wesele wiec mogę powiedzieć o piersiach.Skubane dwa razy odwaliły mi taki numer.Przed weselem chciałam ściągnąć i nic, marne kilkadziesiąt ml. A na weselu bez laktatora sie nie obyło i to co 3 godziny i piersi twarde jak kamienie-Jezu ile ja mleka z nich ściągnęłam.Widocznie taka byłam odprężona że produkcja poszła na maxa)Aż żal było wylewać ale to było daleko od domu i nie było jak dowieźć,no i lato. I jeszcze prośba do ciebie malilko-skoro przygotowujesz posiłki i deserki sama czy mogłabyś napisać jak i co sie robi??Jak jestem zielona a też wolałabym małej ugotować gruszkę czy zupkę. Mała jeszcze śpi:-0 Ale uciekam bo musze sie pouczyć-jejku jak ja byłam głupia jak byłam w ciązy...zamiast wtedy sie wszystkim zająć,szkoda gadać,mądry Polak po szkodzie. A i my już dostaliśmy kombinezon zimowy,niby na 80 ale jakieś duże wyjątkowo (może dlatego że kupowany za granicą)wiec na pewno będzie na dłuzej-tylko niestety ma stópki na stałe-coś sie z tym najwyżej zrobi,odetnie. Uciekam Miłego dnia gosia Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Nici z basenu 22.09.04, 10:41 Ale jest tego czytania.... Igor nadal ma katar , bylismy u lakarza, dostaliśmyy krople do nosa,mieliśmy zwiększyć dawkę wit.C, poza tym ok. Poza katarem młodemu nic nie dolega, znów wrócił rozrabiaka,humor dopisuje, apetyt też Za oknem nieprzyjemnie, choć wczoraj było gorzej, Igor za nic nie chciał usnąć, a wałściwie usypiał i za 10 minut budził się z płaczem i tak w kółko a widać było że zmęczony strasznie.Na spacery chodzimy normalnie mimo kataru, ale wczoraj naprawdę było u nas paskudnie mimo to opatuliłam go porządnie poszlismy na spacer - spał prawie godzinę , jednak przyzwyczaił się ,że spacer musi być no i wtedy można pospać. O własnie pojawiło się u nas słońce, zimno nadal ale przynajmniej nie pochmurno , szaro i smutno, zobaczymy na jak długo. Łózeczko u nas już też opuszczone, bo Igor jak się czegoś złapie to zaraz do siadania, najgorzej w huśtawce,siedzi tam w prawie leżacej pozycji( więc wałściwie leży)z przodu ma blat na którym zamontowane są zabawki no i jak je złapie to zaraz siedzi, tak więc zabawki już z blatu zniknęły. co do tego czy pozwalać dziecku siadać jesli samo to robi , moim skromnym zdaniem tak , jesli siada to widocznie jest gotowe, oczywiście nie zmuszać do siadania, ale trudno również zmusić żeby nie siadało dziecko , które tą sztukę opanowało. Malilka ja zauważyłam taką prawidowość im śpię mniej tym mniej mi się chce spać.Dziwne.... no ale tak jest jak mały dobrze przespi noc i ja idę wczesniej spać to rano wstaję padnięta, jak młody marudny albo ja zarwę noc co z uwagi na pracę jak również rozrywkowy wrzesień mi się zdarza to funkcjonuje o wiele lepiej. A spioch byłam niemiłosierny, ciągle mi się spać chciało Na dodatek nocny marek a to mi zostało, wcześniej niż po 24 nie zasnę. My też zaczniemy ( może jutro) wpowadzać buraka. Zupki z mięsem( królik i indyk) Igorowi samkują i wszytko po nich ok. Już coraz bliżej do wesela a ja nadal mam problemy z odciągnięciem pokarmu, rany kobitki jak wy to robicie ,że zaj ednym zamachem w butelece pojawia się od 100ml w zwyż?u mnie 30 to dobrze i to z trudem. Nic uciekam bo mam jeszcze trochę do zrobienia i chcę skorzystać, ż emały spi. Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04) foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24532&grupa=9&kat=0&a=m_h_a Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Nici z basenu 22.09.04, 12:34 godiva - mały ślini sie niemiłosiernie, nie nadąrzam wycierać, poprostu jak mały Bernardyn, ale broda jest normalna, żadnych zaczerwień. Natomiast po Bebiko jak tylko mu coś poleci odrazu pojawiają sie czerwone plamy, nie są szorstkie, tylko czerwone. Sama nie wiem, co to może być, uczulenie na Bebiko. Cały czas jednak karmię piersia, tylko bebiko próbowałam od czasu do czasu, żeby mały poznał właśnie inny smak mleczka, tak na wszelki wypadek, gdyby moje piersi odmówiły posłuszeństwa. Teraz za waszą poradą kupię Nan2 i zobaczymy. maliko- wesele było na 17, także przed wyjściem do Kościoła nakarmiłam małego, potem podjechalismy na karmienie po kapaniu ok 21, piersi były juz nieco nabrzmiałe, ale wytrzymały. Po karmieniu odciągneląm jeszcze ok 50 ml, tak, żeby mały miał więcej i mógł dłużej pospać. Pisałaś, że ściągasz mleko wieczorem, ja staram się też w ciągu dnia, zależy ile mały wypije, jeżeli tylko z jednej piersi, to z drugiej odciągam. Oczywiście nie codziennie, tylko w sytuacjach awaryjnych. Może dlatego,że ściągałam w ciągu dnia, nie miałam potrzeby ściągania na weselu, zresztą, jak pisałam wesele było w Gorzowie, także w każdej chwili mogłam wyjść i pojechać do domku na karmienie, czy żeby odciągnąć. Nie używam laktatora, bo go zwyczajnie nie posiadam, jakoś daję sobie radę ręcznie, najpierw porządnie wymasuję pierś, a potem odciągam, ostatnio naliczyłam 7 kanalików, tzn, 7 strumieni, nie wiem, jak to nazwać, z których sikało mleczko. Ja też jestem strasznym śpiochem, i nocnym markiem. Dzisiaj, może ze względu na lekkie przeziębienie, spałam z małym do 11. Ale w moim przypadku zauważyłam taka prawidłowość, im dłużej śpię, tym bardziej jestem nieprzytomna.. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Nici z basenu 22.09.04, 12:45 Czesc Wszystkim O jeny!! Alez mialam czytania, dwa tygodnie urlopu i az trudno nadrobic zaleglosci, tym bardziej ze mam wrazenia ze mojemu dziecku rozki urosly w tej Hiszpanii. Na wyjezdzie problemow nie mialysmy z nim zadnych. Spal lepiej niz w domu, nie chorowla... uff na szczescie bo tego sie najbardziej balam, wcinal swoje mleczko i jabluszko, wolalam nie eksperymentowac z nowosciami, chociaz raz dalam mu gruszke z bananem, smakowalo, ale potem jakie sproblemy z brzuszkiem mial, wiec na razie spasowalam. teraz to nasz dzien wyglada w miare tak budzimy sie kolo 7, maz idzie po osmej do pracy wiec przez godzine Mlody bada meza nas, zeby itp. ja obok staram sie jeszcze chociaz tak jednym okiem posapc, ale trudno raczje jak Ci dwaj sie chichraja kolo 8 zazwyczja wcianmy mleczko, potem sie bujamy do 11-12, i albo sie uda zasnac, zazwyczaj sie udaje ale po dlugich bojach, chociaz dzisiaj sie nie udalo kolo 12 zupka, caly sloiczek nam wchodzi kolo 15 mleczko, kolo 18 podobnie potem kolo 20-21 idziemy spac i jeszcze mleczko na dobranoc + jedno w nocy zazwyczja kolo 4 no i jak to napisalam to pomyslalam ze wcale tak nie jest po prostu Mlodego sie nie da tak uregulowac, bo np wczoraj zjadl kolo 19 i spal dzisiaj do 6 rano z nim to tak roznie bywa jak widac. Najgorzej ze nie chce zasypiac, kiedys... ba jeszcze tydzien temu odlozony po kapieli powiercil sie troche z pieluszka i juz spal a teraz to i godzine potrafi i widac ze sie meczy bo niby chce spac a nie moze zasnac. W dzien to samo, nawet poplakac potrafi. A w ogole to nie wiem jak Wam sie udaje usypiac dzieciaki, u nas nie ma mowy zeby uspic jezeli on nie chce sam spac. Ale moze to kwestia przystawiania do piersi... nie wiem. poza tym to u nas jest odwrotnie calkiem jak piszecie, ze staracie sie odkladac dzieciaczki do lozeczek, zeby sie nie przyzwyczjalay itp. Mlody nie spi z nami juz od nie wiem kiedy, i wrecz tego nie lubi, i nie ze dluzej by z nami spal a wrecz odwrotnie, szybciej by sie wybudzal. Indywidualista taki przytulac sie tez za bardzo nie lubi, ot tyle o ile, na rekach nie zasnie zeby nie wiem co, no chyba zepadnie po prostu...nie wiem czy to wszytsko jest sprawa tego ze nie akrmie piersia... i w sumie to nie narzekam, bo wiem jakie problemy maja kolzenkai i z odstawieniem od piersi i z zostawieniem malucha z kims, anwet z babcia czy z tata. U mnie takich problemow nie ma, Mlody jest bardzo towarzyski... i chocia zna ogol to sobie chwale to jakos mi tak szkoda, bo mamw razenie jakby ju dorosl eee zawsze troche ponarzekac trzeba A co do naszych umiejetnosci... siadac sam jeszcze nie siada, ale jak mu sie poda rece to hyci juz zadowolony, ostatnio siedzial sobie sam w waniennce, trzymajac sie tejze. Zadowolony na maxa, chlapal ile sie dalo...t nz zanim przerazony powodzia tata nie ukrucil tej zabawy. Za to uwielbia sie przerwcac na brzuszek i robi to w mgnieniu oka, doslownie. nie nadazamy za nim, gorzej ze nie umie wrocic na plecy wiec po jakims czasie na tym brzuchu zaczyna marudzic a jak sie go przewroci na plecy to myk i znowu jest na brzuchu. no urwis i tyle! i jeszcze sie przemieszczac potrafi, nawet raz go zlapalm jak juz na kolanach pchal sie do przodu, tylko jeszcze to wszystko takie nieskoordynowane, ale jak zacznie raczkowac ... lo rany, juz jestem przerazona lapie sie za stopy, chociaz stanowi to dla niego pewien wysilek, wiec smiesznie przy tym steka a przwijanie go stalo sie nie lada wyczynem, cuda potrafi wyczyniac na przewijaku, chyba tez to znacie, co? do tego oczywiscie slini sie na calego, chociaz zabkow jak nie ma tak nie ma, tylko widac ze mu dziasla dokuczaja. no i tyle tego... aaa wczoraj bylo u nas w 3city trzesienie ziemi... pierwszego wstrzasu to nie poczulam nawet a drugi spedzilismy pijac mleczko.. ale odnotowac warto po to podobno (i oby) raz na sto lat) a dzisiaj po raz pierwszy w pracy, na razie tylko na moment, ale od pazdziernika juz na calego, cale szczescie ze w moim przypadku to oznacza w sumie ok 12 godzin tygodniowo. Ale i tak chcemy poszukac jakiejs opiekunki zaufanej, nawet mamy jedna na oku, wole miec kogos na stale obcego od kogo moge wymagac, chociaz wiem ze babcie by pomogly, ale jedna pracuje a druga tez prowadzi dosc aktywne zycie...z reszta po co ja wam o tym pisze. Nudy w koncu jutro idziemy na przeglad gwarancyjny i chyba na szczepienie, mam nadzieje ze zniesie je podobnie dobrze jak poprzednie... i ze my tez je tak zniesiemy, nie cierpie jak zadaja krzywde mojemu maluchowi!!!!! grrrr ale wiem oczywiscie ze trzeba i na szczescie on tego nie pamieta. no dobra to uciekam, wracam do domku pogoda dzisiaj pod psem strsznie! ale Mlody z babcia sie juz wyspaceruje , najgorzej ze paskuden pogodowa dni to dopiero przed nami, jesien, ach jak ja jej nie cierpie! Byle do grudnia, do Swiat, fajne beda w tym roku, nie uwazacie a potem juz z gorki, chociaz podobno w styczniu ma byc kilka dni ok 20 stopni... hmmm pozdrawiam na razie maraska Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: Jesienne zakupy:) 22.09.04, 14:05 Wczoraj wybrałam sie na jesienne zakupy, nie było by w tym nic dziwnego, ale po raz pierwszy poszłam na zakupy do CIUCHLANDU za namową koleżanki co ma synka z 1.04.04. Kupiłam śliczny, nowy kombinezon rozm. 80 (nowy bo z orginalną metką)i wiele innych fajnych ciuszków dla mojego synka wydałam zaledwie 70zl a ubranek spokojnie starczy na jesienne chłodne dni. Dziewczyny jak wyglądają u was kąpiele? czy są one codzienne? bo mi się zdarzyło, że mały przesypiał pore kąpieli (zawsze był kąpany ok.19:30)i kilka razy go nie wykąpałam. Zresztą robi się coraz zimniej w mieszkaniu bo jeszcze nie grzeją. Mam pytanko: czy wasze dzieciaczki czasami szlochają przez sen? mój jest pogodnym dzieckiem, mało ogólnie płacze, ale czasami szlocha przez sen. Nie wiem dlaczego? Przecież w domku jest spokój, nikt nie krzyczy itp więc skąd ten płacz? pozdrawiamy serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 22.09.04, 14:05 Winiu, ja również jestem zdania, że bebiko jest wstrętne i na dokładkę ma okropny zapach. Wcale nie dziwię się, że Szymusiowi nie smakuje. Mądry chłopczyk. Rzeczywiście wypróbuj nan, jest dużo smaczniejszy. A podobno najbardziej podobna do mleka matki jest humana. Mój pije bebilon pepti, który jest niedobry, ale już się do niego przyzwyczaił. Malilko, my pod koniec sierpnia byliśmy na weselu i w pośpiechu zapomniałam laktatora. To był istny koszmar. Musiałam w toalecie ręcznie odciągać. Polecam wsunąć do torebki. Jeśli nie będzie Ci potrzebny to super, ale lepiej mieć żebyś nie cierpiała. Wczoraj Niki zjadł rano troszkę zupki jarzynowej bobowity i pół dnia mu się ulewało. Czy tak może dawać znać alergia na któryś ze składników? U nas dziś pojawił się drugi ząbek. Mam nadzieję, że na następne poczekamy chwilkę dłużej i troszkę odpoczniemy. Nasz plan żywieniowy wygląda mniej więcej tak: 6.00 - pierś 9.30 - pierś 12.30 - bebilon pepti 16.00 - pierś 19.30 - bebilon pepti w nocy między 1.00 a 3.00 piers (choć niekiedy uda mu się przespać noc). W międzyczasie testuję zupki, deserki i soczki w ilościach nie przekraczających 1/3 słoiczka. Co do premiery niekapka, to narazie bez entuzjamu. Owszem fajnie jest się nim pobawić. Ale wypycha ustnik jęzorkiem jak coś niedobrego, chociaż jak już zaciągnie to pije pięknie i się nie krztusi. Wczoraj też przerzuciliśmy się na większy smoczek do butli Aventu i o dziwo obyło się bez krztuszenia, a 200 ml mleczka pękło w 5 min. Masakra. Chyba wrócę do wolniejszego. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 jedzenia, spanie i tym podobne 22.09.04, 15:05 Cześc dziewczyny.... Moja ciocia bawi sie z mała wiec kżystam jak mogę i piszę do Was. Jeśli chodiz o to wstawanie, to ja Malilko nie chce absolutnie aby to robiła, ale czasem nie uda mi sie zareagować szybko i ona już an nogach, ale od razu ją kladę lub aby mi siedziała, ale podtrzymuje ją aby nie szło na kręgosłup, albo tak pół leżaco Co do karmienia, to ja od gdzieś tygodnia zastąpiłam jej jeden posilek, ale juz za 5 dni bedzie miała pół roku, wiec jeśli sie pospieszylam o te 2 tygodnie to wydaje mi sie, ze sie nic nie stało. Malilko napisaąłś, ze po jablku były szorstkie policzki, ja zaczełam sie zastanawiać, czy maął takze mnie miaął wlaśnie takich problemów. bo krostki wokoło ust to napewno od śliny, ale jak wyszla jej pierwsza jedynka, to od dwóch dni mniejsze ilości śliny ciekną jej po brodzie, ale mycie i natłuszczanie robie nonstop....bardzo przydała mi sie maść z wiesziołka, kupiona w kraju, jakoś zaleczyla to podrażnienie, które prawie było juz dużym liszajem....jak amła ma tak mieć przy każdym ząbku, to ja dziekuje, ne wspominając , ze przez to musze ją przebierac kilka razy dziennie bo wszysko jets mokre..... A co do karmienia, to noc jest taka, ze karmie chyba z cztery razy, to zależy, ale jak sie obudzi to 7.30 pierś 10.00 pierś 13,00 cosik stałego 15.00 lub 15.30 piers 17.00 lub 17.30 pierś i po kapieli około 19.30 ostanie jedzonko pierś ..oczywiscie te pory sie różnia czasem nawet pół godiznki, ale te pierwsze 3 karmienia to już jest prawie stała pora. Co do jedzonka, to malej podaje ze słoiczka, ale przetwory zrobione przez babcie w domciu, czyli marchewka ugotowana na mięko zmiksowana, do słoiczka włożóna i zagotwana, aby wieczko trzymało...mieszam z jabłuszkiem tak samo zrobionym i przechowywanym. Ziemniak gotuje kazdego dnia. A jak podaje to mi już wychodzi cały słoiczek, tylko słoik słoikowi nie równy...ja podaje ten 190 gram....ale zależy co maął je...bo jedengo wiecej drugiego mniej produktu. Te które juz przetestowałam to daje własnie tak duzo, a tych które będe testować, to pare łyżeczek, ale to zrobię juz chyba przy popołudniowym karnieniu aby zobaczyc reakcje. Chce teraz podać kleik ryżowy, potem zmiesac go z jabłuszkiem, a następnie pójda w ruch moze buraczki, pietruszka, i jakies mięsko...jeszze zupki nie gotowaąlm, ale takze mam zamiar zrobić próbkę. Wiec Malilka, daj przepis jak sie robi te zupke!!!! proszę Po waszych opisach dnia jedzonka dziecka widze, ze moja mała jada częsciej, moze mój pakarm staje sie mniej wartościowy, a moze ona juz taka duża i potrzebuje wiecej....za parę dni bedzie mieć 6 miesiecy, a napewno ma juz 9 kilo, ale dokladnie nie wiem ile.....30 września id e do lekarza, to sie zobaczy Pytanie dziewzyny o ząbki, jak je czyścic, czym i od kiedy????? Z kubka niekapka, jakoś maął nie lubi pic, za szybko jej leci, ale łżeczka zostaął zaakceptowana od razu..... Mała daje mi trochę w kośc, bo trzeba sie nią bardzo duzo zajmowac, fakt, ze umie sie sama bawić, ale nie wiecej niz pół do godzinki i to z samego rana, bo im blizej popołudnia, nie wspominajac o wieczorze, to staje sie wybredna i nie chce patrzeć na wciaz te same zabawki...... ok uciekam i życze miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: jedzenia, spanie i tym podobne 22.09.04, 16:39 Cześć ja z posiłkami jestem na szarym końcu. Dałam mu ponad trzy tyg. temu jak tylko skonczył 4 miesiące pare łyżeczek jabłka z gruszką a za dwa dni marchewkę z ziemniakami i potem go strasznie wysypało. Przestałam mu podawać i czekałam aż wysypka zniknie żeby potem jeszcze raz sprawdzić co go tak uczula. I jak wiecie wysypka się przemieściła ale do tej pory nie znikła, więc wczoraj zaczęłam od początku - czyli dałam mu 3 łyżeczki marchewki z jabłkiem i NIC, nie ma żadnej reakcji. Moje modły zostały wysłuchane. Musi go coś innego uczulać co cały czas jem ale co to jest nie mam pojęcia? Henryk jest cały czas karmiony piersią średnio co 2,5 godziny. I przyznam że mam już czasami trochę dosyć ale niestety jak się jest mamą alergika trzeba jeszcze trochę pociągnąć. W Londynie już trzeci dzień pada i wjeje... mimo to gorąco pozdrawiam. magda Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: jedzenia, spanie i tym podobne 22.09.04, 22:08 Czesc dziewczyny Nie bylo mnie prawie 3 tygodnie na forum z winy popsutej neostrady i znowu ogromne zaleglosci w czytaniu. A jest co czytac tyle nowych rzeczy wydazylo sie ostatnio. Nie wiem czy uda mi sie przeczytac wszystkie posty. Godiva nie przejmuj sie zjedzona okladka nic Ewuniu nie powinno sie stac, moze ja troszke pobolec brzuszek. Moja coreczka w sobote bawila sie kaczuszka i w pewnym momencie zauwazylam ze kaczucha nie ma jednego oka. Wczesiej w ogole nie zauwazylam ze oczy sa przyklejpne. Szukalam w buzce u Martnki czy nie ma tego oka ale nie znalazlam i wtedy pomyslam ze gdzies spadlo i zapomnialam o tym. W nocy mala plakala i nie umiala spac meczylo ja to do wczoraj kiedy to zrobila kupke a w jej pampersie znzlazlam w calosci oko od kaczuchy. Winia - Martyna podobnie jak twoj maly slini sie niesamowicie ma nawet czerwona brode ale zabkow jeszcze nie ma. Co do codziennych zajec to Martyna domaga sie piersi co 2 godziny. Probuje podawac jej zupki i przecierki ale roznie to wychodzi Dzisiaj zjadla pol sloiczka dyni z ziemnakiem ze sloiczka ale potm i tak domagala sie piersi skapitulowalam i podalam jej po godzinie. Pozniej byla przejedzona i jej sie ulewalo. Butelki nie chce w ogole nie pije ani soczkow ani herbatki ani mleczka modyfikowanego ani mleka odciagnietego. Po prostu odrzuca ja smoczek (probowalam roznych smokow i butelek nic nie podchodzi). Nie mam juz sily dalej probowac bo zawsze konczy sie to tak samo placzem. Udalo mi sie ustalic pewien rytm dnia o 19.30 kapiel pozniej cycus i Martynka zasypia. Budzi sie okolo 2-3 na karmienie a pozniej roznie 6-7 czasami nawet 8. Ma dwie godziny aktywnosci a potem znow zasypia na 40 minut. Pozniej znow 2 godziny aktywnosci i sen na spacerku. Spacery nie naleza do przyjemnosi bo jak malutka nie spi to nie chce lezec we wozku i potwornie placze az sie ludzie na ulicy ogladaja. Placze do momentu az sie jej na rece nie wezmie i wtedy jest spokoj. Uwielbia ogladac sie za samochodami chlopcami grajacymi w pilke na boisku i wzsystko dookola ja interesuje. Czasami nie mam jak zrobic zakupów. Moje spacery wygladaja tak- Martynke trzymam na rece a druga pcham wozek, strasznie meczace a do tego ostanio taka paskudna pgoda... Musze konczyc bo czas ucieka a ja mam jeszce posprzatac poprasowac... Wszystkie zaleglosci odrabiam jak Martyna idzie spac wieczorkiem czasmi nawet nie mam czasu dla siebie i padnieta chodze spac kolo 1 i wowczas zaluje ze mam takie duze mieszkanie. Pozdrowienia dla mam a caluski dla maluszkow Iza i Martynka Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: jedzenia, spanie i tym podobne 23.09.04, 08:40 Witam, ja mam dzisiaj małego doła psychicznego. Po pierwsze Michał dzisiaj znowu słabo spał. Nie kaszlał już, ale za to budził się co godzinkę i płakał. Jak mu dałam smoczka to był spokojny aż do pory karmienia, a po karmieniu wszystko od nowa. Po prostu piękna nocka. Na dokładkę poszłam wczoraj do kontroli, bo coraz bardziej nie podobał mi sie jego kaszel. Nie było naszej pani doktor tylko druga, która przyjmuje w naszej przychodni. Ona również przyznała, że osłuchowo wszystko jest już w porządku, ale stwierdziła, że wg niej Michał ma skurcz oskrzeli najprawdopodobniej na tle alergicznym i od dziś zaczynamy inhalacje i branie zyrtecu. Miałam nadzieję, że da się tego uniknąć, ale widocznie mój szkrab nie jest uczulony tylko na białko, ale jeszcze na coś, czego nie potrafię wyeliminować! Poczekam, czy inhalacje dadzą jakiś efekt. Mam nadzieję, że tak. Co do karmienia. U nas przez chorobę trochę się to rozlegulowało, ale generalnie wygląda tak: 7 - pierś 10 - mleczko odciągnięte dzień wcześniej 13 - zupka 15 - pierś 18 - pierś, albo ok.17.30 -deserek 19.30 - pierś 23 - pierś 1 - pierś 5 - pierś Oczywiście te nocne karmienia to ostatnio potrafią się przesuwać o godzinę i wtedy z 23 robi się 22 i dochodzi jeszcze jedno karmienie o 3-ciej. Co ciekawe jeszcze miesiąc temu Michał potrafił przespać bez przerwy od 21-22 do 4-5, a czasami nawet do 6-tej. Mam nadzieję, że jeszcze te czasy powrócą! Joasik ja narazie wstrzymałam się z zakupami jesienno-zimowymi, bo Michał rośnie jeszcze jak na drożdżach i nie wiem, czy kupować już na 86, czy może jeszce większe. Teraz 74 jest na styk, więc ostatnio (jakiś miesiąc temu) kupowałam już wszystko na 80 i teraz nie jest to już wcale takie bardzo za duże. Na razie wspomaga mnie koleżanka, która dostała dużo ciuszków po dzieciach swojej kuzynki, a że jej mała jest o miesiąc młodsza od Michała, więc zanim ona dorośnie Michał zdąży je wynosić, więc na brak ciuchów nie narzekam. Zastanawiam się tylko nad butami. Chyba będę musiała się już za jakimiś rozejrzeć. Na razie zakładam mu takie na mięciutkiej podeszwie wykończone wełną, ale już mu są też takie akurat! Śmigam coś porobić, bo na razie się obijam! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: jedzenia, spanie i tym podobne 23.09.04, 09:06 Znowu pobudka oo 5 a marudzenie już od 4 Wczoraj do 15 było ok, a później rączki, rączki i jeszcze raz rączki, rzecz jasna moje. Igor był bardzo senny na rękach przysypiał a kazda próba odłożenia go do łózeczka , na leżaczek czy łóżko kończyła się tym ,że równocześnie zdotknięcie podłoża mały podnosił wrzask taki,że chyba cały blok słyszał. Skończło się tym, że siedziałam w fotelu a mały spał u mie na rękach.Zasypianie, nie licząc tego po kapieli , to u nas wogóle wyższa szkołą jazdy.Zdarza się ,że Igor wrzeszczy wniebogłosy, ostatnio upodobał sobie dotykanie przy zasypianiu mojej twarzy, dotykanie delikatnie mówiąc, bo czasami szczypie, ciągnie za nos, itp. Jak tak dalej pójdzie to niektórzy pomyślą ,ze notorycznie zupę przesalam Na spacerkach spi mu się najlepiej, tylko tgdyby nie ten deszcz.....Teraz na szczęście usnał bez większych przebojów. To tyle, uciekam bo muszę się troszkę pouczyć Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: paskudna pogoda:( 23.09.04, 09:08 Witam!!! Mam za oknem paskudna, deszczowa pogode a zostal mi jeden pampers wiec musze wyskoczyc na zakupy. Kacperka zostawie u sasiadki bo nie chce go ciagnac w taka chlape. Eklon: mam ze Michałek szybko wroci do pelnego zdrowia, wiem jak rozpoczyna sie dzien po tak kiepskiej nocy mnie ratuje tylko kawa i kawa... Moj maly zaczal ponownie przesypiac ladnie nocki, wiec na brak snu nie narzekam Rowniesz nie podaje malemu kleiku, nie chce zeby mu sie brzusiu niepotrzebnie po tym kleiku rozpychal. Daje mu piers, zupki i deserki. Kacper ostatnio na rozlozonym koca zaczal pelzac jak gasienica...przeszedl z dobre 3 dlugosci kocyka- nagralam sobie na kamere, bo to fajna pamiatka, zastanawiam sie czy zechce jeszcze kiedykolwiek to powtorzyc Uciekam bo dzis mam dzien na sprzatanie i malyemu juz sie znudzila samotna zabawa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: paskudna pogoda:( 23.09.04, 10:45 Pearl- ja też myślę, że naszym dzieciom śnią się już różne rzeczy, niekoniecznie przyjemne i to je wybudza. Na szczęście Maciuś budzi się zwykle zanim ja pójdę spać, potem już raczej śpi spokojnie. Zastanawiam się, czy to nie jest może kwestia tego, że dochodzą do niego różne dźwięki, póki my się nie położymy (muzyka, rozmowy, czasem tv), ale jeśli to to, to trudno- musi się do tego przyzwyczaić, bo nie będziemy codziennie od 19.00 siedzieli w ciszy milcząc Dziewczyny, gotowanie zupek dla niemowlaka to super prosta sprawa, Opolanka Ty już to robisz, tylko o tym nie wiesz Generalnie u nas bazą zupki jest marchewka, pietruszka i ziemniak i do tego po kolei dodaję inne warzywa zmieniając smak i kolor zupki. Np. wczoraj była buraczkowa z 2 średnich marchewek, jednego ziemniaka, 2cm pietruszki i jednego buraczka. Warzywa myję, obieram, sparzam wrzątkiem, ścieram na tarce i w garnku zalewam wrzątkiem tak, by warzywa przykryć i żeby się nie przypaliły, ale im mniej wody tym lepiej. Gotuję 20-25 minut do miękkości, po przestudzeniu miksuję dodając w trakcie miksowania łyżkę oliwy z oliwek (można masło jeśli dziecko nie ma skazy białkowej, ale cenniejszy skład ma oliwa). Mnie wychodzi konsystencja akurat do podawania łyżeczką, jeśli zupka wyjdzie za rzadka to można dosypać kleiku ryżowego albo kukrydzianego. Dzisiaj zamiast buraczka wkroiłam kawałek dynii, można też brokuły, kalarepkę, kalafiora, por, seler- w zależności od tego co toleruje nasze dziecko, a czego nie. Jeśli jest już wprowadzone mięsko, to do tego 1-2 łyżeczki (na porcję) ugotowanego osobno mięska. A na deserk gotowana gruszka- gruszkę sparzoną wrzątkiem obieram, kroję na drobne kawałeczki, zalewam minimalną ilością wody (dosłownie 2-3 łyżki) i gotuję do miękkości (10-15 min). Potem rozcieram kawałeczki widelcem i już- mały to wprost uwielbia, a ja potwierdzam, że pyszne. Jeśli deserk ma być treściwszy, to też można dosypać jakiegoś kleiku. Gotować można też prawie wszystkie inne owoce, a jeśli maluch dobrze znosi surowizny, to wystarczy owoc zetrzeć na tarce (nie metalowej!) i już Opolanko, pewnie że to wszystko jedno czy zastąpisz posiłek mleczny 2 tygodnie wcześniej, czy później Ja się wstrzymałam głównie przez policzki, bo póki one nie były gładkie, to nie widziałam, czy mały reaguje na jakąś nowość, czy nie. A podrażnienia wokół ust i na brodzie Zuzi raczej były od śliny, alergia pokarmowa to się raczej rzuca na policzki, uszy, dekold, brzuszek, zagięcia rączek i nóżek, choć wiadomo, że każde dziecko może zareagować indywidualnie. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaps Re: paskudna pogoda:( 23.09.04, 23:43 Witam! Dzieki, malilka, za przepisy kulinarne. Za kilka tygodni nie bede musiala sie zastanawiac, jak gotowac Ewuni. Poki co, zaczelismy eksperymenty z soczkiem no i raczej nie ma sukcesow. Pierwszy lyk wyladowal na ubranku, bo sliniak byl za krotki... Kolejne lyzeczki tez spotkaly sie z grymasami. Podawalismy BoboFruta. Jutro sprobujemy klarowny Bobovity, moze pojdzie lepiej. Mam pytanie co do niekapkow. Ja juz nie mam pomyslu, jak Ewunie nauczyc z tego pic. Poradzcie cos. Udoilam swojego mleczka (a swoja droga, ale to slodkie, jak glukoza przed badaniem krwi), umaczalam nawet dziobek w mleczku i tez nie zalapala, co z tym zrobic. No swietny gryzaczek i tyle. A reszte mozna potrzymac lapkami albo wyrzucic z fotelika. Ale wypic to nic nie wypila. I jak jej to podawac, dziubkiem do gory czy do dolu wzgledem tego wkleslego srodka? My jutro jedziemy ogladac kombinezony, ale kupowac bedziemy dopiero za jakis czas. Jest problem, bo takie z paputkami to najwieksze sa na 86 cm. Najwyzej paputki kupimy oddzielnie. No i chyba kupimy jakies paputki na teraz, bo skarpetki to juz za malo, a w kapciuszkach z grzechotkami w zyrafkach to troche niepowaznie wyglada. Dzis Ewa chyba po raz pierwszy swiadomie przewrocila sie z brzuszka na plecki (wczesniej pare razy tez jej sie udalo, ale chyba raczej przypadkiem). Ja wiem, ze Wasze pociechy robily to wczesniej, ale ja juz prawie stracilam nadzieje, ze sie doczekam. Niezle to sobie wykoncypowala: najpierw przechyla glowke, a dopiero za glowka leci cala reszta. A jutro kapiemy sie w duzej wannie. W zeszlym tygodniu probowalismy po raz pierwszy, Ewuni bardzo sie podobalo: w zasadzie po co jej basen - wanna wystarczy do plywania przy takich rozmiarach. Ale pewnie na basen tez pojdziemy. Kurcze, zrobilo sie tak niemilo na dworze, ze skrocilismy spacery do 2 godzin, bo to ani pokarmic na dworze ani przewinac. A jeszcze niedawno na 6 godzin potrafilysmy wybyc z domku. Byle do wiosny! Pozdrowienia duzo sloneczka i pogody ducha dla mamus i dzieciaczkow Monika i Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 10:49 Hej Jak mnie wkurza Hipp i jego produkty,wrrrrrrrrrrrrrrrrr! Ostatnio doszłam do wniosku, że moje dziecko jest mało "nawodnione", bo pije w dzień z piersi 3-5 minut, je zupki i deserki, no i chyba powinien więcej pić, zwłaszcza że tak co trzecia kupka jest bardzo gęsta. Postanowiłam, że przynajmniej do czasu ponownego włączenia do jadłospisu jabłka będę mu podawała soki. Ale to nie okazało się być proste, biorąc pod uwagę, że Maciuś nie może pić soków na bazie jabłek i jagód, zostawały tylko winogoronowe z dodatkami, ale te z kolei są klarowne, a klarownych moje dziecko też nie lubi No więc nie miałam jakich soków podać. Wczoraj na zakupach w hipermarkecie przechodziłam obok półki z sokami dla dzieci i tak z przyzwyczajenia omiotłam je wzrokiem i patrzę- jest przecierowy sok z SAMEJ marchewki Hippa. Ucieszyłam się, wrzuciłam do koszyka, w domu czytam skład- cukier 6,7%. No myślałam, że mnie trafi, zwłaszcza że wcześniej też się nacięłam, bo szukałam deserków bez jabłek i jagód (oj też praktycznie nie ma takich) i znalazłam morele Hippa po 4 m-cu i to samo- dosładzane cukrem Także na razie moje dziecko nie będzie pić soków, dobrze że mam niesypane gruszki, bo one też ładnie działają na kupkowanie Nocka tragiczna- pobudki na jedzonko o 2,4,6 i ostateczna pobudka o 7.45, czuję się jak zombie A niedługo o tej 7.45 będzie ciemno, to już w ogóle chyba się nie podniosę z łóżka... Monikaps- mój Maciuś co prawda od razu załapał o co chodzi z niekapkiem i teraz pije z niego jak stary, ale pamiętam, że czytałam kiedyś gdzieś na forum, że inne mamy ucząc dziecko pić z niekapka zdejmowały tą zewnętrzną uszczelkę (mówię o Avencie), żeby dziecko załapało, że z tego może lecieć płyn. Musisz wtedy uważać na zakrztuszenie, bo leje się jak z normalnego kubeczka, ale podobno dzieciaczki wtedy uświadamiają sobie, że to nie gryzaczek Ja kiedyś po myciu zapomniałam włożyć tą uszczelkę i potem się dziwiłam, że niekapek, a małemu po brodzie leci, hihi. Ale też sobie poradził, dzielny jest A dzióbek musi być do dołu. A co spacerków, to Maciuś już chodzi w swoich odlotowych rajstopkach w morze z plażą, bo skarpetki ściąga natychmiast, nawet jak na spacerze jest 10 stopni. W domu cały czas opcja gołej stopy, nawet lodowatej. Ale dzisiaj rano zaczęli grzać, więc będzie przyjemniej. No i my też skóciliśmy spacerki, ja nie jestem w stanie wytrzymać dłużej niż 2 godziny w taką pogodę. Jak na razie wychodzę codziennie, nawet w lejący deszcz, chociaż już kilka razy rano postanawiałam, że w taką pogodę to za żadne skarby Opolanka, pytałaś ostatnio o mycie ząbków. Ja myję małemu 2x dziennie naparem z rumianku, najpierw mu szczotkuję dziąsła i ząbki silikonową szczoteczką do dziąseł (nr 1 z Canpolu), a potem szoruję dwa ząbki już szczoteczką do pierwszych ząbków (nr 2). Mały to uwielbia i każde mycie trwa z 2-3 minuty. Wyczytałam, że najlepiej to po każdym karmieniu przemywać dziąsła i ząbki naparem z rumianku i gazikiem, no ale na to nie mam ani czasu ani siły. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 11:07 Trzeci dzien siedze z malym w domku, poniewaz mamy brzydka podoge za oknem. Wczoraj zostawialm synka z koniecznosci u kolezanki (matki 2 dzieci) i poszlam po pampersy nie bylo mnie ok. 30 min. Wchodze do klatki i slysze placz mojego szkraba, byl na 3 pietrze a slychac go bylo na patrerze...mialam wyrzuty sumienia ze go tak zostawailam, ale szybko sie uspokoil i przestal plakac. koncze bo juz sie zbudzil Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da do Jagny 04 24.09.04, 15:51 Cześć wszystkim, Jagna zawsze zapominam się o to spytać, napisałaś w swoim poście kiedyś tam, że Niki brzydko przewraca się na boczki. Mój Henryś przy przewracaniu ma główkę odchyloną do tyłu. Czy to o to chodzi? Co to oznacza i dlaczego jest nie dobrze? A w ogóle do Zosia coś się dawno nie odzywała. Ciekawe czy u jej dziewczynek wszystko w porządku. Henrysiowi wysypka zeszła Huraaaa (ciekawe na jak długo) Podałam mu wczoraj parę łyżeczek kaszki ryżowej w nadziei że będzie dłużej spał o on budził się częściej niż zwykle i strasznie pierdział. Ciekawe czy to od tego, czy znowu mamusia się czegoś nażarła. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu. magda Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 15:51 Witam Pogoda faktycznie paskudna wieje zimno i pada deszcz. Steram sie nie rezygnowac ze spacerów i przynajmniej na godzinke wyjsc z mala z domu i wtedy robie zakupy bo jestem zdana tylko na sie (maz do pozna pracuje)a trzeba cos jesc. musze konczyc mala placze jest dzisiaj wyjatkowo marudna. noc mialam podobna jak ty Malilko i tez brakuje mi snu Trzymajcie sie cieplo Iza i Martynka Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: paskudna pogoda:( 24.09.04, 16:29 buuu z tymi nockami to koszmar, moj Maly tez dzisiaj spal strasznie najpierw budzil sie co godzine z placzem(nigdy tak nie robil) i o 8 koniec spania, ostatnio poprzestawialo mu sie wszystko po tej naszej ucieczce przed Ivanem, zasypia o 22-23 i spi do 9 i mial 2 pobudki w nocy na cycusia, ale dzisiaj to znowu wszystko na opak( Malilko nie wiem czy Cie pociesze ale tutaj wszystkie firmy dodaja cukier do deserkow i skoczkow, koszmar u nas na szczescie ladna pogoda, pozniej idziemy na dlugi spacer)) trzymajcie sie cieplutko buzka Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: zaproszenie do Rozmow w toku 24.09.04, 19:05 Dziewczyny ktora z was otrzymala zaproszenie do udzialu w programie? Tematem beda dzieci i ich wplyw na nasze zycie. mam mieszane uczucia i czekam na telefon od dziennikarza. nie wiem co zrobic? zgodzic sie czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: zaproszenie do Rozmow w toku 24.09.04, 23:05 Cześć dziewczyny, o matko, ale wy produkujecie tych postów, zaczynam myśleć, że tylko ja taka jakaś nie wyrobiona w czasie, bo normalnie na codzień, nie mam czasu żeby poczytać, a co tu mówić o pisaniu. U nas bez zmian, tzn alergia została jeno na buźce, też nie wiem od czego, podobno alergicy nie mają ładnej skóry, więc może to tak na razie zostanie...Marcheweczkę i jabłuszko moja dziecina wciąga nosem! Za to niestety marcheweczka z ziemniaczkiem Hippa i pierwsza zupka jarzynowa dosłownie stają jej w gardle, nie przełknie i koniec. Nie wiem, też tak u Was było na początku, że nie wchodziło? A potem dzieciaczek się przkonywał do tego smaku? Poradźcie coś. Mam pytanie co do kupowania butków, moja Emilka ma teraz rozmiar 11, chcę jej kupić butki na całą jesień, to znaczy, że mam kupować na 12, czy może 13? Jak ta stopa może szybko rosnąć? A jak wy kupujecie, mamusie? Co do ubranek, to ja też myślę już o zimowym kombinezonie, ale tu też mam dylemat z rozmiarem. CHociaż moja Emi, to tak książkowo: teraz ma 69, więc powinna wstrzelić się z rozmiarem 80 na całą zimę . Wiecie co, wszystkie zabawki naszej Małej się już tak znudziły, że postanowiliśmy uczcić pół roczku wyprawą do sklepu zabawkowego i tam zaszaleć. Jakie zabawki są u Was na topie? Chodzi mi głównie o te "rozwojowe". MAmy już te pierwsze Lego, ale co jeszcze? A propos, nasza Emilka ani się nie przewraca, ani jeszcze nie siedzi, ani nie ma zębów, czyli bez zmian. JAkiś taki Mały leniwiec, ale nic dziwnego, skoro mama pół ciąży przeleżała po pracy na sofce przed tv... Jagna - ja też jestem z Ruczaju! Ciekawe czy się gdzieś tam nie mijamy z wózeczkiem na drodze. Szkoda że się wyprowadzasz...Co do oferty opiekunki, wezmę ją pod uwagę, mam już nagraną jedną Panią z polecenia, i kilka z ogłoszenia w necie, ale zobaczymy jak będzie. Chociaż na całodniową opiekę chyba wolelibyśmy kogoś młodszego, coby biegał bez zadyszki za naszym Maluszkiem. I faktycznie szukam od grudnia. Jagna, nie mów mi tylko że jesteś z okolic Pszczelnej... Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: zaproszenie do Rozmow w toku 25.09.04, 20:56 Czesc dopiero ta godzina a ja jestem potwornie zmeczona. Dwie noce z rzedu mala budzi sie co trzy godziny na karmienie i do tego przez sen rzuca sie na poduszce a potem placze i musze ja utulic na rekach. Jakby tego bylo malo to o 5.30 jest juz wyspana zasypia potem okolo 8.00 na 30 minut a pozniej kolo 12-12 na dwie godzinki i to jest cale spanie w dzien. Na dodatek byla dzisiaj wyjatkowo marudna nawet nie dala mi posprzatac ani ugotowac obiadu. Jestem obecnie caly czas sama i mam po prostu juz dosyc, dzisiaj ani kawa mi nie pomogla. Na szczescie juz slodko spi. Asiu jezeli masz mozliwosc i z niczym ci to nie koliduje to sprobuj wystapic w programie zawsze to jakas przygoda. Daj znac co postanowilas Aniu na pewno cieszysz sie ze wracasz a swoja droga jak dlugo nie bylo cie w Polsce ? Te trzy tygodnie mina bardzo szybko a Kamilkiem nie martw sie na zapas na pewno bedzie grzeczny. Jagana ja tez mam nie mile wspomnienia z wizyt u kardiologa. U Martynki jak bylam w 9 miesiacu ciazy podwano wade serca, jak sie urodzial to na drugi dzien musialam podpisac zgode na jej "wycieczke" do kliniki na badania. Wówczas okazalo sie ze ma lewa komore na granicy normy a tak wszystko jest w porzadku i mam sie zglosic do kontroli za 2 miesiace. Umowilam sie na wizyte do Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach na 8 rano. Udalo mi sie wybrac tak z dzieckiem ze bylo ono wyspane najedzone i spokojne. Po Ekg czekalismy na wizyte u pani doktor, ktora dlugo nas pytala o rozne rzeczy a potem postnowila zrtobic echo serca. Martynka 30 min lezala spokojnie na lozku pani doktor badala badala i badala po czym stwierdzila ze nic tutaj nie widzi a poza tym nie ma wprawy w wykonywaniu badania echa i mamy poczekac do 11 na drugiego lekarz. Grzecznie czekalismy mala nwet spala mi na rekach. Drugi lekarz przyszedl o 12 i tez nie potrafil zmierzyc malej serduszka. Martynka lezala znowu spokoje 10 minut a potem zaczela plakac i lekarka stwierdzila ze w takich warunkach nie da sie pracowac mamy przyjsc za miesiac. Maz o maly wlos jej nie pobil bo widzial ze tez nie potrafi posugiwac sie tym sprztem(mial porównanie jak chodzilismy na Usg w czasie ciazy) Tam juz nas nie widzieli. Umowilismy sie do Kliniki Chorob serca w Zabrzu do tego samego lekarza co badal Martynke zaraz po porodzie. Czekalismy 2 miesiace. Bylismy umówieni na 11 i czekalismy na lekazra do godziny 14-stej. na kezrslach na korytarzu, nie bylo nawet gdzie przewinac malej nie mówiac juz o jakims pokoju do karmienia. Na szczescie Martynka byla dzielna (znow spala mi na rekach) i wypoczeta badala ja inna pani doktor (a lekarz do ktorego bylismi umówieni chodziB caBy czas po oddziele i wogóle nie przyjmowal. Dobrze ze ta pani doktor potrafila poslugiwac sie aparatura i badanie trwalo zaledwie 5 minut. Martynka jest zdrowa a nasz koszmar chodzenia po lekarzach sie skonczyl. Na pewno Nikodem ma dobry sluch i nastepnym razem sie o tym przekonasz.Moze w szpitalu jakas polozna podczas kapieli nalala mu wody do uszka i badanie przesiewowe nie wyszlo. Tak miala moja kolezanka Ale sie rozpisalam koncze bo dzisiaj mam zamiar sie wczesniej polozyc Milego wieczoru Iza i Martynka Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 25.09.04, 11:23 Dziś w nocy byłam sama z Nikusiem i licho jakieś podkusiło mnie żeby spać razem. Skończyło się tak, że skoro jestem w zasięgu to mogę całą noc karmić. Jadł jak w dzień - co trzy godz. Za to rano zrobiłam mu przerwę pięciogodzinną, żebyśmy oboje mogli odpocząć. Teraz od ponad godzinki śpi urwisek mój kochany. W czwartek byliśmy poraz drugi na badaniu pnia mózgu (tj. szczegółowe bad. słuchu) i drugi raz nie doszło do skutku, bo moja perełka się obudziła. Ja jestem zdania,że to wina lekarza, który traktuje dzieci przedmiotowo. Dziecko miało być o określonej godz. i miało zasnąć. Było, najadło się i zasnęło, ale pan dr zechciał je podłączyć pod aparaturę ponad godzinę po umówionej godz. i maleństwo wyspane się obudziło!!! Kazał mi je ululać, bo "przecież niewiadomo kiedy dziecko uśnie". Więc powiedziałam mu, że owszem wiadomo. Następne spanie nie wcześniej jak za dwie godziny. Cholera mnie wzięła, bo od dwóch miesięcy próbujemy to zrobić. W końcu powiedziałam mu,że to nie ma sensu i idziemy do domu. Po konsultacji zaproponował inne badanie (w październiku), które ma trwać minutę i z śpiącym na rękach dzieckiem będę musiała wejść do kapsuły. Oby się udało! Obiecuję, że to już ostatnie podejście. Na moje oko to Niki ma dobry słuch i nie mam zamiaru go dłużej męczyć. Mag-da lekarz za nieprawidłowość uznał właśnie odchylanie łebka, ale jeśli potrafisz to proszę daj Henryczkowi jeszcze troszkę czasu. Mój jest pod lekarską lupą a wszystko przez cytomegalię którą przeszedł. Grass, mieszkamy 5 min. od siebie. Może spacer? Mój gg 5071838. Mojemu synkowi również obiadki z Gerbera bardziej smakują niż z Bobovity. Miłego i pogodnego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: do Polski...:0) 25.09.04, 15:41 kurde cos zle nacisnelam) Dziewczyny i Maluszki kochane) wczoraj kupilismy bilety do domku)0 wylot mamy 14 pazdziernika a 15 o 9,45 ladujemy w wawce)oj dlugi lot nas czeka, na szczescie z jedna przesiadka w Chicago ale bedzie to trwalo 7 godzin( buuu ma lotnisku z malym szkarabem 7 godzin, mam nadzieje ze kamis bedzie dzielny)oj teraz sie zacznie te 3 tyg to bedzie urwanie glowy, kupowanie prezentow(mam 2 siostry w wieku szkolnym i brataco im kupic??czy nie wystarczy ze przywioze siostrzenca???))najgorsze ze wysztko bede musiala zrobic sama bo jacek prawie do konca musi byc w pracy, ale damy rade) mam pytanko moze orientujecie sie jak to jest z miejsem dla mnie i miska, niby powinnismy dostac z przodu samolotu zeby bylo wiecej miejsca bo daja niby jakas kolyske, a wczoraj przy rezerwacji (przez net)okazalo sie ze sa tylko wolne mijsca w srodku, wiec jak bedzie komplet to nie pozwola nam wziasc fotelika zeby maly mogl spac, a nie wyobrazam sobie trzymac go na rekach tyle godzin, meczarnia i dla niego i dla nas, no ale jak cos to sie bede klocic)) dzisiejsza noc byla koszmarna, nie wiem moze to zeby, Kamis budzil sie co pol godziny a nawet jak spal to pochlipywal przez sen, ale teraz jest wyspany!!! i szczesliwy a ja chyba musze zrobic sobie kawe, milego dnia)) Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: do Polski...:0).....wspaniale 25.09.04, 18:15 ...hura....gratulacje, w koncu wrócisz do kraju!!! Napewno sie cieszysz, no ale jeszcze zakupy i cały galimatias z zaaltwianiem spraw na koniec, a potem tylko w chmury i do domciu. Wiesz, ja mogłam w samolocie mała trrzymać w siedzonku na kolanach, ale wiadomo, ze tyle godzin to nie wysiedzisz z takim cieżarkiem na kolanach, ale przez jakiś czas..upewnij sie czy można. Co do niekapka, to mocniej leci z niego i mała sie zachłystuje, ale jakos idize, ogólnie nie ma problemów z nim, cyz łyżeczką w czasie karmienia. Co do słoiczków, to tutaj takze trzeba uważac, aby nie kupić ulepszoncyh smakowo np. cukrem czy glukoza, ale mozan znaleźc, ze jest sama woda i warzywko...tylkos zykania jets trochę i ciut, ciut...dlatego wiecej gotuje sama, bo mam niepryskane warzywka z Polski, a jak sie skończa to pójdę do ekologicznego sklepu i już!!! Co do Zuzi, to z kazdymdniem jakos mniej potrzebuje snu, dzisa spaąl tylko dwa razy po 40 minut i na tym koniec a wstaal o 7.00 i jeszcze teraz jej sie oczęta nie kleją. Zaczyna juz powoli podnosić dupeczke opierajac sie na kolankach, które jej sie rozłażą, tak jak wilkom na lodzie łapki..hihi. Jak ma smoka w buzi to zaczyna gadac po swojemu wtedy mamy z mężem ubaw...bawi sie rączkami, zabawkami, pelza do tyłu na macie, siedzi juz dosyc pewnie jak sie ją trzyma za rączki..ogólnie za 3 dni będzie miec pół roczku....łał..ale ona juz duża!!!! Pozdrowka i miłego weekendu Dziekuję Malilka za wskazówki odnośnie hogieny ząbeczkó..gdzies przeczytałąm, z e można tez przecierać te malutkie zabunie gazą z wodą.... Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: do Polski...:0).....wspaniale 25.09.04, 22:18 foto.onet.pl/albumy/album.html?id=25281&q=ewamami&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 25.09.04, 22:21 Cześć dziewczyny, mam nadzieję że nas jeszcze pamiętacie. Napisałam taki długi list i sama chyba sobie skasowałam. buuuu Dzisiaj już nie mam weny, więc napiszę może coś jutro. W każdym razie pozdrawiam was gorąco i u nas wszystko ok. Wróciłam do pracy, Emilka jest z moją znajomą i wszystko gra. Buziaczki mami i prawie półroczna (ojojojo jak to brzmi dorośle) Emilka Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 08:56 Cześć, Asik w samolocie w którym ja leciałam siedzenia z przodu były od siebie pooddzielane na stałe (nie wiem czy się jasno wyraziłam). Więc my przesiedlismy sie do tyłu i położyliśmy Henrysia na fotelu pomiędzy nami, a dzięki temu że mozna było te oparcia pod łokieć podnieść do góry, mały spał całą drogę i było mu w miarę wygodnie. Zawsze mówią że samolot jest pełny a wolne miejsca i tak się znajdą, głowa do góry dasz radę. Pozdrawiam serdecznie Magda A do Polski to domyslam sie że na stałe? My niestety zostajemy w Londynie, mój mąż ma dobrą pracę i nawet nie chce słyszeć o powrocie do Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 11:33 Witajcie, Ostatniej nocy zmęczenie materiału osiągnęło apogeum i jak zasnęłam w czasie jedynego karmienia nocnego o 2.00, tak się obudziłam o 8.30, a wiem, że karmiłam jeszcze o 5.30, chociaż w ogóle tego nie pamiętam. Normalnie to nawet jak przysnę w czasie karmienia, to potem się przebudzam i odkładam Maciusia do łóżeczka, a tym razem miał dzień dziecka, a raczej noc dziecka Jagna, u nas ze spaniem jest odwrotnie- jeśli tylko mały śpi blisko mnie to śpi dużo lepiej i dłużej i wcale nie budzi się częściej na jedzenie, a jak nawet się obudzi to wystarczy go przytulić i znowu zasypia. Po kąpieli nadal zasypia szybciutko sam bez żadnego marudzenia, za to w dzień nadal za żadne skarby nie zaśnie sam. Ostatnio nie da się go uśpić kołysząc na rękach (co dotychczas zawsze działało), bo od razu jest histeria, teraz usypianie w dzień wygląda tak, że jak mały robi się senny, to kładziemy się na naszym łóżku, mały dostaje smoczek, wtula się we mnie leżąc na boczku i odpływa w 2 minuty. Na rękach ze smoczkiem ewentualnie uśnie (ale dopiero po kwadransie), ale ja mu smoczek bardzo racjonuję w trosce o jego zgryz, więc tego nie praktykujemy, no chyba że jesteśmy gdzieś w gościach, albo na spacerze- bo mój synek nie potrafi usnąć w wózku w czase spaceru, udaje mu się to sporadycznie, ogólnie kołysanie go wkurza, a nie usypia Maciuś zaczął od 2 dni więcej jeść, albo ja mam mniej mleczka, albo jedno i drugie. Po kąpieli je z dwóch piersi, przez co mam problemy ze ściąganiem mleczka o 22.00, no bo obie piersi są po kolacji opróżnione i ostatnio z trudem ściągam 90ml A jeśli chodzi o jedzenie inne niż mleko mamusi, to z powrotem wprowadziłam wszystkie warzywka, które mały jadł wcześniej i policzki nadal ok, więc chyba tylko na jabłko ma uczulenie. Jeszcze tylko mam wątpliwości względem selera, którego dorzucają do większości zupek słoiczkowych, ale tego jeszcze nie sprawdzałam. Dzisiaj podaję po raz pierwszy mięsko, mam nadzieję, że przejdzie bez problemu. No i zaczęłam zwiększać ilość podawanej zupki, żeby stopniowo dojść do pełnego posiłku, bez udręki dla biustu, no i Maciuś już je 125ml i nadal najchętniej zjadł by jeszcze, łakomczuszek jeden A wystarcza mu to na mniej więcej półtorej godziny, w porywach do dwóch. Odkąd mały zaczął budzić się dużo wcześniej, czyli tak o 7.30-8.00, to wydłużyły mu się drzemki dziennie. Teraz zamiast trzech po 30 minut potrafi 60- 90-30minut. Ale bez dwóch zdań wolałam wcześniejszą wersję. Uciekam, bo mały się obudził. Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 20:32 Cześć dziewczyny!!! Malilka, witamy w klubie, moja mała takze od pary dni ma problemy z zasypianiem, podczas dnia...placze, wierci sie w wózku, co kiedys nie miało miejsca, bardzo malo spi...dzisja dwie drzemki po 40ści minut i koniec....powoli jej placz mnie wykańcza, jest taki męczący, a jest niby śpiąca, ale na brzuszek się przekręca i płacze...smoczek mało co pomaga...jedynie pierś. Zyczę udanej podrózy, prawdopodobnie w samolocie bedą wolne miejsca, wiec wtedy ładuj sie szybko, bo jak to mój kuzyn mówil jak leciał do satnów i z powrotem z dwoma dzieciaczkami,...załóż ochraniacze na łokcie i przeciskaj się mocno, bo ludzie nie mają żadnych skrupułów dla maluszków......mnie osobiśice w samolocie takie cos nie spotkało, ale lepiej mieć świadoość nietolerancji Dzisiaj malej podalam kleik ryżowy...mam nadzieje, że nic nie jej nie będzie, to jedno z najmnije alergennych pokarmow... A co do córeczki, to ma znowu jakieś liszaje, ale sie tym nie przejmuje, bo bym już dawno osiwiala...a tak to jedynie jak narazie łysieje w tempie zatrważającym....za niedługo będzie ze mnie myszka miki z zakolami..... Milej nocki pozdrawiamy mama ze śpiaca Zuzią Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: wyrzuciło mi dłuuuuugiego posta... 26.09.04, 21:13 No i mięsko chyba nie za bardzo, bo po 2 godzinach pojawił się rumień na policzkach, to samo było po jabłku. Ciekawe, czy mały obudzi się z szrostkimi policzkami, jeśli nie, to chyba będzie to świadczyło tylko o reakcji na nowość, no zobaczymy. Dzisiaj zważyłam małego i waży 9kg, więc wygląda na to, że przez półtora miesiąca przytył tylko 200g. Bardzo się cieszę, bo wreszcie zaczął spalać swoje zapasy, bo nadal wygląda na pyzusia, ale już nie jest aż takim grubaskiem jak wtedy, gdy miał 4 miesiące. Byliśmy po południu na obiedzie u teściów, przez co przetrzymaliśmy małego aż do 20.00 i usnął dopiero o 20.15, czyli godzinę później niż normalnie. Jestem bardzo ciekawa czy w związku z tym moje kochanie pośpi jutro godzinkę dłużej... szczerze wątpię Odpowiedz Link Zgłoś
eklon I znowu poniedziałek... 27.09.04, 08:54 Hej Dziewczyny, strasznie szybko minął mi weekend, nawet się nie obejrzałam, a tu już poniedziałek i znowu jestem w pracy. Weekend miałam lekko zabiegany i nawet nie włączyłam kompa! Malilka, ja jeszcze nie eksperymentowałam z mięskiem, bo jak na razie uruchomiłam kontakty i poszukuję ekologicznego króliczka, już mam pewne namiary, ale na 100% będę wiedziała jutro, czy mięsko będzie czy nie. Szukałam królika, bo podobno najmniej uczula i mięsko jest delikatne. Sama lubię, więc pewnie trochę mu podjem. Asik super, że już wracasz! Wiem jak się człowiek cieszy jak powraca do kraju, do bliskich. Ja, jak mi w firmie powiedzieli, że ręsztą spraw będę mogła już kierować w Polsce, to po powrocie do mieszkania spakowałam się w ciągu jednego wieczora i mogłam prawie od razu wracać do domu. Tylko, że wtedy byłam sama, a mój jeszcze wtedy niemąż czekał na mnie w Polsce, więc na prawdę miałam do kogo tęsknić! Skoro rodzeństwo jeszcze w wieku szkolnym, to sprawa chyba zdecydowanie łatwiejsza. Nie wiem wprawdzie ile kasy chcecie wydać, ale może jakiś super kalkulator, translator, tudzież aparacik cyfrowy, albo z drobiazgów, jakiś odlotowy plecak do szkoły, fajne etui na przybory szkolne. Takim dzieciakom wszystko się przydaje Z drugiej strony prezenty to bardzo trudna sprawa, bo to generalnie kwestia bardzo osobista, tak jak w tym dowcipie, jednemu podoba się żona, a drugiemu teściowa... Michał po inhalacji i zyrtecu już zdecydowanie lepiej oddycha, chociaż nadal potrafi mieć ataki kaszlu. Zobaczymy co powie lekarka w środę! W każdym razie znacznie lepiej przesypia noce. Wczoraj próbowałam Michałowi podać zamiast piersi o 23-ciej ciepłą wodę, ale widocznie on budzi się głodny, bo wody wypił 30ml i się rozpłakał i musiałam mu dać piersi. Opróżnił ją i spał do 4-tej. Najwidoczniej moje dziecko nie budzi się tylko po to, żeby poprzytulać się do mamy, tylko najzwyczajniej w świecie z głodu. Dziś jeśli nie będzie zasypiał mi zbyt szybko spróbuję mu dać kleik! Może trochę go przetrzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 09:22 Moje słoneczko wstało dziś o 7.00 rano- to jego rekord wczesnego wstawania. Teraz mały właśnie zasnął, a ja postanowiłam nie robić tego samego, tylko się przestawić na wcześniejsze chodzenie spać wieczorami. Eklon, ja mam króliczka z małej, prywatnej hodowli, tylko jest pomrożony w porcjach i dlatego dałam na pierwszy raz ze słoiczka- bo w razie czego słoiczka nie żal wyrzucić, a zdrowego króliczka tak. Z policzkami wszystko ok, tak myślę czy te rumieńce to nie były czasem po długim spacerze, było zimno a spacer trwał ponad 3 godziny, to może od tego? W każdym razie dzisiaj pójdzie w ruch reszta słoiczka, a jak będzie ok to rozmrażam królika. A co do ciepłej wody w nocy- przez kilka pierwszych nocy Maciuś też płakał po podaniu wody zamiast piersi, dziecko próbuje wywalczyć to, do czego jest przyzwyczajone. Pierwszej nocy buczał i kwękał mi na rękach chyba z pół godziny, potem było coraz krócej, aż po tygodniu wszelkie protesty się skończyły. Jeśli masz miękkie serce i nie możesz znieść nawet chwili płaczu dziecka to próbuj go chociaż przetrzymać o pół godziny, godzinę z podaniem piersi- to zawsze coś. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 15:09 Hej, no i my też juz po chrzcie. Szymonek przesał pół mszy, obudził się w trakcie kazania i z zaciekawieniem wpatrywał się w księdza, kwiaty, wszystko go strasznie interesowało. Podczas całej ceromonii był pogodny, gugał sobie pod nosem w najlepsze, śmialiśmy sie potem w domu, że razem z księdzem mszę odprawiał. A podczas polewania wodą wogóle nawe nie zakwękał, tylko patrzył zaaciekawiony. A co u nas nowego, kilka dni temu stuknęła nam rocznica ślubu, rok temu moja ginekolog upewniła mnie w 100%, że noszę w obie małe ziarenko wielkości 22mm, a tu juz taki chłop śpi w łóżeczku. Poza tym ostatnio miałam maksa, Szymek przez kilka nocy budził się regularnie ok 1 i po 4, niby był głodny, ale płakał, bawił się cycem, piszczał, nie wiem, co mu było. Przebierałam go, dawałam mu pić, az w końcu umęczony tym marudzeniem zasypiał w naszym łózku przytulony do mnie. maliko ja już też zwątpiłam, czy aby mleczka nie mam za mało, albo czy mi sie laktacja nie kończy, w końcu niegdy nie wiadomo, kiedy to będzie. Na szczęscie chyba wszystko wróciło do normy i mały je jak dawniej. W czwartek idziemy na szczepienie także ciekawa jestem ile wazy nasz mały rozrabiaka... Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 19:36 Cześć! Ja mmyslalam że mój Henryczek budzi się w nocy co dwie godziny bo ma alergie i go swędzi, wysypka zupełnie zeszła a on nadal spi u nas w łóżku i je co dwie godziny. Po przeczytaniu waszych postów to wwidzę że większość dzieci zmieniła swe prrzyzwyczajenia i budzi się częściej w nocy. Myślę że dzieci nam rosną i sa poprostu głodne. Niedługo trzeba będzie je dokarmiać. U mnie tez numer z ciepłą wodą zamiast mleka nie przeszedł ale może brakuje mi cierpliwości. pozdrawiam was i wasze dzieciaczki Magda Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 19:45 Czesc ja tylko na moment. Rany ale Mlody dal nam dzisiaj w kosc, nie wiem caly czas zwlalam wszystko na zeby... ale ich ciagle i ciagle nie ma chociaz oznaki sa tylko juz mnie zaczynaja denerwowac ciagle gadki ciotek kolezanek itp aaa zabki ida strasznie wolno im sie idzie maliko ja tez bardzo dziekuje za przepisy na zupki i deserki, strasznie mi sie to wydawalo skomplikowane a w sumie proscizna jednak. tylko sie zastanawiam bo skoro nie mam dostepu do warzywek ekologicznych to chyba na razie poprzestane na sloiczkach. wole tylko nie sumowac ile ta przyjemnosc kosztuje. Na razie shcodzi nam sloiczek zupki codziennie i w zaleznosci czy testujemy deserek, wtedy 1 na dwa-trzy dni, czy wsuwamy przetestowany czyli tez jeden sloiczek. Na szczescie pocieszam sie za za mleko tez place i to nie malo A co do Twojego wkurzania sie na Hippa, to calkiem sluszne ja nawet nie zwrocilam uwagi na morelki ze moga byc slodzone... kurcze. Ale wlasnie chcialm Ci powiedziec ze teraz testujemy gruszki tez Hippa i bez cukru, a o ile wiem Tobie gruszki pasuje. Ja nawet dzisiaj kupilam takie od gospodarza wiec jak Mlodemu zasmakuja to pogotuje mu A w ogoel to jestem zrozpaczona lekko bo za tydzien wracam do pracy na szczescie tylko na 12 godzin w tygodniu, wiec to nie takie straszne. najgorzej ze musze znalezc nianie dla Mlodego i to mnie denerwuje. Byla jedna na ktora mialam nadzieje ale juz nieaktualne, buuu teraz bede rozmawiac z babcia, wiem co niektore mamy mowia ze lepiej jak to ktos obcy bo mozna wymagac ale ja chyba nei doroslam ejszcze do tego zeby z obca bab zostawiac malego. trzymajcie kciuki uciekam pa pa Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Trzeci ząb do kompletu 27.09.04, 20:22 Witam. Wczoraj odkryłam u młodego tzreciego zęba, dziwnie jakość górna lewa trójka, a podobno wychodzą dopiero po 1,2 i 4ach. Dziś Igorek była maruda straszny, za to cały weekend uśmiechnięty, zadowolony, zabawiał wszystkich wkoło, no a dzisiaj koniec promocji Co do słoiczkowego jedzonka to Igorowi chyba najlpeij smakuje bobo vita,chociaż teraz zupki jemy robione, ze słoiczka tylko czasami np. wyjścia lub np. zupkę z królikiem, deserki też robione, soczki bywa też. Co do ilości , codzinnie pęka jakieś 120 - 130 zupki, deser - bedzie słoiczek( chociaz wczoraj młody wszamał prawie 2 !!!!) no i butla soku. No i muszę przyznac ,że od czasu jak je sporo warzyw i owoców nie mamy wiekszego problemu z kupkami, a do czasu jak ich nie jadł jechaliśmy na lekach na trwienie, nasza pani doktor stwierdziłą ,ze jak ma ly zacznie jeść owoce i warzywa to kłopoty pewnie miną i faktycznie jest duzo, duzo lepiej. Kończe i idę poleżeć do wanny. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 20:23 Co za dzień... Moje pogodne i uśmiechnięte zazwyczaj dziecko dostało dzisiaj mega napadu marudzenia i to od momentu jak się obudził po porannej drzemce. Wszystko było bee i w końcu już o 11.30 wyszłam z małym na spacer, nie czekając na poranną kupkę. Na spacerze 4 godziny spokoju, bo albo rozglądanie, albo spanie, po powrocie marudzenie, popłakiwanie i regularne płacze aż do kąpieli. Z wielką ulgą odłożyłam go o 19.15 do łóżeczka, mam nadzieję, że jutro zobaczę "swojego" synka, a nie tego maruderka. Winia, laktacja to się chyba nie może skończyć tak z dnia na dzień jeśli się karmi regularnie kilka razy dziennie? Jestem pewna, że jeszcze będziemy tu narzekać, że mamy problem z odstawieniem ssaków za pół roku, rok A właśnie- ile czasu zamierzacie karmić? Bo ja mniej więcej rok. Maraska, moja teściowa ma cztery dorodne grusze, które teraz owocują, więc gruszek mam do oporu i na razie nie muszę podawać słoiczków. A gruszki Hippa mają niestety w składzie sok jabłkowy, więc i tak Maciuś nie mógłby ich jeść I ja też nie zostawiłabym mojego Kwiatuszka z obcą babą, babcie mają swoje odchyły, ale one Maciusia kochają i to jest najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 20:45 ups, to brzoskwinie Hippa mają sok jabłkowy, nie gruszki, sorry Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: I znowu poniedziałek... 27.09.04, 20:53 Dziś Nikodemek pierwszy raz został sam na sam z nianią i to na całe pięć godz. I muszę Wam powiedzieć, że jak wróciłam był spokojny i uśmiechnięty. A jak mnie zobaczył to śmiał się całym sobą i wyciągał do mnie łapki. Strasznie to było miłe. Nianię pożegnał z uśmiechem więc myślę, że było ok. Z resztą, może na moje nieszczęście Niki owinął sobie nianię wokół palca. Facet A mi bardzo dobrze zrobiła odrobinka odpoczynku od codzienności z moim kochanym łobuziaczkiem, nawet jeśli oznaczało to kursowanie po urzędach, bankach itp. Znów zaryzykuję i będę spała z Nikim, bo mąż wraca dopiero w sobotę, a ja jakoś przyzwyczaiłam się do męskiego towarzystwa w łóżku. Malilko, mój młodzian też od paru dni wstaje wcześniej, między 6:30 a 7:00. Masakra!!! Będziemy musiały przestawić się na wczesne chodzenie spać. Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: I znowu poniedziałek... 28.09.04, 00:04 witajcie mamusie! my znowu wrocilismy... tym razem na dobre, bo juz trace nadzieje, ze kiedys dojde do dawnych porzadkow w domu. mam chwilowo dość 3xP - prania, prasowania i pakowania. michal wcina juz na dobre marchewke i wariacje z nia w roli glownej. na razie podajemy mu dania ze sloiczkow, ale mam zapas mrozonek z dzialeczki, wiec kulinarnie zaczne sie wkrotce udzielac. maluszek je sliczne - choc poczatkowo jakos sie krzywil i marudzil. po zmianie lyzeczki jakby mi ktos dziecka zamienil. teraz krzyczy, ze jedzonko znika. otwiera buzke jak tylko szeroko potrafi, mlaszcze, wydaje dzwieki typu "mmmmmm". zachwycajacy widok. je czysciutko. choc czasami po kilku nawet godzinach odbije i wtedy mamy plamy marchewkowe, ale - o dziwo! - do sprania! nie do spania okazalo sie surowe jabluszko, zostawilo paskudne burobrazowe slady, gdy Michaszek wytracil papke z lyzeczki. ktos wie, czy te plamy w ogole beda mozliwe do usuniecia??? teraz, gdy musze wychodzic na kilka godzin - czasami nawet na 8, karmie maluszka przed wyjsciem (ok. 7.30), potem dostaje zupke i mleczko z mrozonek (to raczej teoretycznie, bo cos mu nie smakowalo ostatnio). ok. 14 przyjezdza na uniwersytet na karmienie i wszystko sie cudnie uklada. musze powiedziec, ze Michaszek jest generalnie cierpliwym dzieckiem. potrafi wytrzymac bez jedzonka nawet 6-7 godizn, caly czas majac wspanialy humor. aaaaa! od wczoraj sie dran maly nauczyl podnosic na lezaczku i w lozeczku i SAM SIEDZI!!!! robi to nie tak, jak na niemowlaka przystalo, ale klasycznie - podnosi sie z pleckow. zostawilam go w lozeczku, bawil sie klockami, po jakichs 3 minutach wchodze, a moj synek siedzi sobie w najlepsze i piszczy z radosci!!! ja tez usiadlam - tyle, ze z wrazenia! chcialam go polozyc, ale gdzie tam!!! skonczylo sie na krzyku! po sekundzie lezenia na plasko, maluszek chwycil szczebelek i hop! siedzi. potrafi siedziec dlugo - nawet kilkanascie minut. nie zmuszam go do lezenia, bo to nie ma sensu - musialabym go przywiazac. polozony bez sasiedztwa czegos do chwycenia podnosi sie bardzo wysoko i z uniesiona glowa, opierajac sie na lokciach, patrzy sobie tez po pare minut. gdy podam mu palcce, chwyta je mocno i od razu siada, a coraz czesciej od razu unosi sie do stania. juz ostatnio gdy bylismy u lekarza, pani dr podala mu palce, a on łap i juz stoi. zdziwila sie mocno. i pozwolila jedynie cwiczyc z nim taki manewr: palce - siad - stanie - siad - lezenie. wszystko po sekundzie. polozony na brzuchu posuwa sie juz do przodu malymi susami, bo poczatkowo unosil pupe i przesuwal sie w tyl, jak prawdziwy raczek. czasami przepelznie tak nawet na szerokosc koca (zwlaszcza jak mu zabawka odjedzie). tyle wyczynow gimnastycznych. co do spania - Michaszek zasypia ok. 20.30 i ostatnio zreformowal sobie pory budzenia nocnego - budzi sie juz ok. 23 z groszem, potem ok. 2 i 5. czasami da sie utulic, czasami musi dostac jesc. a najgorsze, ze nie chce spac w lozeczku. karmie go na siedzaco - odkladam dolozeczka i jest ok do momentu pierwszej pobudki, wtedy czasami uda sie go odlozyc, czasami nie, klade go w naszym lozku i wtedy zasypia momentalnie. gdy spi z nami (a tak jest zwykle od ok. 1, 2 w nocy, bo na dluzsze zmagania nie mam sily), spi nawet do 8 - 9 bez pobudek, odkladany budzi sie po kwadransie, gora 30 minutach. nie wiem, jak mam to zmienic. po kilku wyjeciach synka z lozeczka, utuleniu, uspieniu i odlozeniu, plecy bola bardzo - maly wazy juz ponad 10 kg. nie mam sposobu, moze wy jakis znacie??? kupki nadal co 2-3/4 dni, juz bardziej stale. okropnie pachnace. ale baki regularne i niezmiennie intensywne, zwlaszcza przy uniesionych nozkach lub podczas lezenia na brzuszku. jutro testujemy niekapek aventu do mrozonego mleczka, bo musze byc na nasiadowce w pracy. moze tym sposobem maly zechce pic. pozno sie zrobilo, Michaszek na razie lezy jeszcze w lozeczku. ide do wanny, jutro napisze o spacerach. pa Odpowiedz Link Zgłoś
eklon GRATULACJE!!! 28.09.04, 08:01 Oczywiście dla dzielnego Michałka, że mamie taką niespodziankę zrobił! Podobno jaki początek tygodnia, taki cały tydzień, więc contraria uważaj, bo przez przypadek pod koniec tygodnia, dopiero Ci szczęka opadnie jak syn do Ciebie PRZYJDZIE i POWIE: MAMA!!! Oj chyba wtedy mielibyśmy o jedną forumowiczkę mniej U nas na razie bez większych rewolucji. Chociaż nasz Michał jest o 5 dni młodszy od Michała Cotrarii, więc kto wie... Wczoraj zdenerwowała mnie moja teściowa, wiem, że to nic nowego, ale... Jest teraz na urlopie do jutra i oczywiście zaoferowała się, że zajmie się Juniorem! Moja mama oczywiście się ucieszyła, bo przynajmniej trochę w ogródku pobiega, bo pogoda sprzyja. Junior oczywiście wniebowzięty, bo teściowa mu do tyłka bez wazeliny wchodzi! Ustaliliśmy, że przyjedzie po niego ok. 8-mej, bo on czasami jeszcze śpi po karmieniu o 7-mej, a tu Junior chyba wiedział, że babcia przyjeżdża, bo już nie zasnął i zamęczał tatę. Ja spokojna pojechałam do pracy zostawiając teściowej instrukcję jak ma zrobić inhalacje i jak dawać kropelki. Ok. 9-tej dzwoni do pracy teściowa, że Michał jest chory, bo mu tak strasznie rzęzi w oskrzelach. Pytam się jej, czy robiła inhalacje, bo po nich zaczyna mu się flegma odrywać i możliwe, że nie odkaszlnął i mu rzęzi. Ona, że tak, ale to na pewno nie to, bo przecież po inhalacji powinno być lepiej a nie gorzej. Wysłuchałam jej rad, że powinniśmy zmienić lekarza, bo kto to widział, żeby dziecko leczyć na kasę chorych, że jakby to ona... Przyznałam jej rację dla świętego spokoju i odłożyłam słuchawkę, ale po paru minutach zaczęły mnie gryźć wyrzuty sumienia, bo może faktycznie Junior jest chory, a ja wyrodna matka... Zadzwoniłam do męża, żeby pojechał do domu sprawdzić co i jak, bo jemu łatwiej wyrwać się z pracy. Ustaliliśmy, że jeśli wszystko będzie w porządku to nie będzie dzwonił. No i nie zadzwonił Ale do 15-tej i tak cały czas się zastanawiałam, czy wszystko ok. Wracam do domu, a mój synuś jakby nigdy nic cieszy się na mój widok, nic mu nie rzęzi, a teściowa, oczywiście, że teraz już mu lepiej, ale na dwór z nim nie wychodziła, bo przecież tak wieje! Qrcze prawie 20 stopni na dworze, a mój Michał cały dzień w domu siedział. Wygoniłam ich na dwór, bo kiedy on się ma niby hartować jak nie teraz! Trochę Wam posmęciłam, ale musiałam się komuś wyżalić. Mężowi już nie mogę smęcić, bo zaczyna twierdzić, że jestem uprzedzona do jego mamy, ale jak mam nie być skoro ona o wszystko robi wielkie hallo! Ciekawe co dziś wymyśli! Mam tylko nadzieję, że dziś wyjdzie z nim na długi spacer, bo u nas jest na prawdę piękna złota jesień! Pozdrawiam Was wszystkie Odpowiedz Link Zgłoś
godiva A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 08:11 Witam! Pierwszy raz w życiu zaspałam dziś do pracy!!! obudziłam się o tej godzinie, o której zwykle siedzę już w aucie i zasuwam do roboty! Ale to pewnie z powodu snów - całą noc śniło mi się, że łapie do sterylnego pojemnika mocz mojej córci! I pewnie pomyśłam, że to nie sen (bo naprawdę walczę z łapaniem moczu na posiew - mówie Wam - koszmar) i dlatego nie wstałam... Ale teraz już stukam z pracy, więc norma. Jeśli chodzi o niekapki i wogóle kubki, to ja jestem artystka nie do przebicia - kiedy moja córcia skońcyła 5 miesięcy postanowiłam, że nie będzie już butelki (mleczko pije z butli 1 x dziennie), no i kpuiłam jej kubek - taki ładny z okrągłym dnem i ciężarkiem, żeby się nie wywracał... mała z niego piła, że hej! Tylko cholernie szybko jakoś... Po jakimś czasie odwiedziła nas kuzynka doświadczona macierzyńsko i pyta, czy mała umie pić z niekapka - Jasne, że tak = odpowiadam dumnie - a ona na to, że to nie jest żaden niekapek tylko zwykły kubek z pokrywką! Teraz oceńcie, czy matka durna, czy dziecko kumate)) Teraz mała pije już na przemian z niekapka aventu z uszczelką, bądź bez uszczelki. Chciałam stwierdzić, że zaczynam wierzyć w siłę mleka matki - otóż miałam sobie w zeszłym tygodniu straszne katarzysko, walczyłam homeopatycznie tylko...czyli znikomo I co - moja mała nic nie załapała - teraz moge już chyba to stwierdzić, bo mija już ponad tydzień, a ona na szczęście nic! Cieszę się z tego niezmiernie. Zęby - u nas ciągle nie ma - chyba Ewunia jest najstarszym bezzębnym dzieckiem tego wątku. Siedzenie - raczkowanie - Tak Malilko - moja mała już raczkuje - i mamt z tym nie lada problem - na szczęście nie mam dużo półek i szfek, ale wystarczy jej ta na RTV ze sprzętem i gniazdko telefoniczne na jej wysokości. Jak śmiesznie wygląda taki mały człowiek na podłodze, który sobie wędruje, gdzie chce - który "przydreptuje" za dużym człowiekiem, który wreszcie wspina się po dużym człowieku i jest najszczęśliwszy na swiecie, kiedy uda mu się w oparciu o dużego stanąć...ech, jak ja ją kocham.... Wczoraj byłam z nią kontrolnie u neurologa - zaczęła mi w czasie snu czasem odginać główkę do tyłu - ja się naczytałam w necie, więc po odpowiedniej dawce paniki udałam się na wizytę - okazała się na szczęście, ze to nic takiego, po prostu taka jaj uroda, bo nie ma żadnch oznak - nieprawidłowości. Lekarka pobadała, popukała młoteczkiem - wszystko OK - ale pochwaliła nas za refleks. Poza tym zabroniła nam małą sadzać, bo trochę przy siedzeniu się garbi "a po co utrwalać złe nawyki" wstawać może, bo robi to sama "sama sobie krzywdy nie zrobi". Ogólnie mała jest trochę do przodu motorycznie. Acha - i ma już zrośnięte ciemiączko, tu akurat nie wiem, czy to dobrze, czy nie, może Wy wiecie. Robiłam małej też badanie na gosp. wapniowo-fosforową i wyszło OK, ale wit. D3 daję już tylko 1 kroplę i czasem zdarzy mi się "zapomnieć". Uff, i na konie, jak, że wysmarowałam długiego posta i smarowałam go długo, więc dam sobie głowę uciąć, że sesja mi wygaśnie i post poleci w kosmos, ale nie dam się tak łatwo - wiecie jak robię - Mami 27 Przed wysłaniem zawsze wciskam sobie Ctrl + A i Ctrl + C, a dopiero potem wyślij, jak się nie wyślę to mam posta w pamięci HA! Nie dam się forumowej Gazecie Pozdrawiam Was, szczególne te, które doczytały do końca Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 09:45 godiva ja sie chcialam tylko zapytac o co chodzi z tym odginaniem glowki do tylu podczas snu, bo nasz synek tez jak lezy to sie wykreca tak jakby na bok i ta glowa niemilosiernie wykrzywiona. Czy to to? i co to moze oznaczac? Bo mi nawet nie przyszlo do glowy ze to jakis problem...? pozdrawiam Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:18 a skoro o spaniu i dziwnych pozycjach! Czy Wasze dzieci sypiają na brzuszkach? Mój Michał za żadne skarby nie da się uśpić w takiej pozycji. Chciałam to przewalczyć jak był chory, bo w takiej pozycji podobno łatwiej się nosek udrażnia, ale gdzie tam! Od razu fik na bok, albo krzyk taki, jakby świniaka zarzynali, czekamy tylko, żeby sąsiedzi donieśli na policję, że dziecko maltretujemy. Wczoraj przed zaśnięciem Michał dał taki popis, że już dosłownie traciłam cierpliwość. Oj wyrodna matka jestem! Umęczony, spać by chciał, ale drze się w niebogłosy! Czasami mamy z nim taki mały koncert! A rano kochane dziecko, gaworzy do smoczka i cieszy się dosłownie cały jak tylko mama, albo tata wejdą do pokoju! Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Zuzia ma dziś pół roczku 28.09.04, 10:20 ŁaŁ ale ten czas leci..jest właśnie 10.0 5 a jak pół roku temu, gdzies o tej godzinie poczułam pierwszy skurcz, byłam wtedy na stołówce szpitalnej....hihi... a o 13.03 przyszął na świat malutka, nasze słoneczko.... Teraz leży w wózeczku i nie chce jej sie spać, chociaz to jej pora, najedzona od razu ma lepszy humor. Od jakiś dwóch dni, maął staje na rączkach i kolankach i buja sie na nich, ale raczej ruch idzie do tyłu, nizeli do przodu...poprostu jest juz na czworaka ale nieraczkuje, bujanie...to teraz jej sie podoba. Bawi sie zabaweczkami i wydaje niesamowite dźwięki. Co do spania to nadal mało spi w ciągu dnia, a w nocy sie budiz na karmienie, tylko tak jak Malilka mówiła, nie wiem cyz to karmnienie czy jej przyzwyczajenie,...musze powalczyć i ja odzwyczaic, tylkomamy mały problem, narazie mieszkamy w jednym pokoju, a mąż rano do pracy, po takeij dawce w nocy odzwyczajania, chyba będę musiała mu zapałki wsadzić w te jego oczęta..... Jagna, gratulacje dla takiego dzielnego maluszka, który tyle czasu został sam z inna osóbką niż mama, mam nadzieje, że niania przez cały czas będzie miała na niego dobry wplyw i będize sie cieszył z jej obecności Contraria, super że mały już taki wspaniały chlopak i juz siediz, napewno piękny to widok i te jego pełzanie i raczkowanie...fiu, fiu..za chwilke znajdziesz go pod stolem, nie wiedząc kiedy przeszedł taki kawałek w tak szybki sposób...życże jak najmniej siniaków, i przewrotów małego.... Eklon, bądź ponad to..tesciowe niekiedy tak mają, ja mam wspaniała teściową, a raczje przyjaciółke, ale jak to stare przyslowie mówi....męża można sobie wybrac, a teściową dostajesz w spadku!!!!! Godiva, fakt jeste`s aparatka, ja posżlam sprawdzić jeszcze raz, czy napewno mam kubek niekapek...ale tak..nie popełniłam takiej gafy jak ty...mała z niego pije, tylko z niego wiecej leci i często sie umie zachłystnąc..biedaczka.... Pozxdrawiam Was serdecznie Dzisiaj z okazji 6ściu miesiecy bedize szampan i cosik słodkiego!!!! a ha dziewcyzny mam pytanie, czy Was tak samo jak mnie ciągnie do czekolady, bo ja jem tego juz tony...boze , nie moge sie opamiętac.. I jeszcze jedno, czy smarujecie po kąpieli swoje dzieci, czy już tego zaprzestałyście???? Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:38 Dokładnie to wygląda tak, że mała sobie zasypia na pleckach czy na brzuszku, po czym odwraca się po jakimś czasie na boczek i wtedy ta główka tak lekko się odchyla do tyłu, ne jakoś katastrofalnie, żeby się dusiła (że niby tak ta szyja wyciągnięta), ale dla mnie wystarczający powód. To może świadczyć o złym napięciu mięśniowym - nie wiem już czy wzmożonym czy słabym... Inne oznaki to zaciśnięte piąstki z kciukiem wewnątrz, mocno dociśnięte rączki do tułowia i inne (moja tego nie miała). Może to przesada, ale ja tam wolę zapobiegać niż leczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:52 Contraria zapomniałam napisać w poprzednim poście, bo tak byłam pod wrażeniem tego, że Michał siedzi. Wyczytałam na którymś forum, że plamy po jabłku schodzą po odplamiaczu global astro. Kupiłam, ale na razie próbowałam, na plamach po buraczkach i śliwkach, te schodzą prześlicznie. Jabłka surowego dawno nie dawałam, a Michał jakoś nauczył się pić soczki, bez plucia, więc nie miałam okazji sprawdzić, czy to prawda! czy Waszym dzieciom też się zdarzają takie pokazy i koncerty przed zaśnięciem?! Tak się właśnie zastanawiam, bo mój Michał jak wczoraj nie potrafił zasnąć strasznie się wyginał, prężył wścieklizna mała, jakby mógł to by mi się wyślizgnął z rąk. Może to też oznaka jakiegoś napięcia? Chociaż śpi raczej prościutki i ręce trzyma raczej swobodnie! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco już prawie sobota 01.10.04, 23:38 a ja jeszcze na chwilę przed położeniem się zajrzałam, by odszkuać nazwę tego "magicznego " płynu co to jabłuszka po nim schodzą jutro wybieram się na zakupy więc nabędę to cudo może uda się pousuwać te plamy.No a jak już zajrzałąm to nie mogę się powstrzymać żeby czegoś nie wystukać , ehh siła forum... Klocki sensoryczne też wydają mi się dobrym pomysłem. Nie kupuje, bo mamy dostać z pampersa. Dostałam jakieś 2 miechy temu kupon, nalezało przesłać rachunki za produkty papmersa na określona kwotę i wybrać zabawkę z bodajże 4 proponowanych. Jedną z propozycji były klocki teraz czekamy aż przyślą , jeśli przyslą Malliko pamietam,że pisałaś o tym ze Maciuś dużo pije , ciekewa jestem jak reszta maluchów.Może rzeczywiście to to,że już grzeja poza tym teraz przechodzimy okres ślinienia może to też ma wpływa na większe pragnienie. Acha!!!!co do uzyskania większych kawałków jedzonka , to może przepuścić to przez maszynkę do mielenia mięsa z tarczą o najwiekszych dziurkach???? Dzisiaj Igor o dziwo nie zasnął po kapieli i jedzonku od razu, zaczął rozrabiać jak pijany zając w kapuście, omal nie nabił sobie guza. powygupiał się , pohihał , standardowo pogryzł mamusie i padł. Zobaczymy na jak długo. Ok. nie zanudzam dłużej, idę spać. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 10:55 My też byliśmy wczoraj u neurologa, bo mały cały czas układa się asymetrycznie i przez to, jak stwierdziłą pani doktor, jest trochę do tyłu jeśli chodzi o rozwój motoryczny. Też tak koszmarnie odgina łepetynę, nie potrafi się jeszcze przewracać, tylko na boczki. A ponieważ nie idzie mu przewrót z boczku na brzuszek, to radzi sobie w ten sposób, że właśnie wykręca główkę prawie prostopadle do reszty ciała i sobie ogląda tyły. Muszę go odpowiednio ćwiczyć, jedno ćwiczenie metodą Vojty, a poza tym dużo turlania przyciągając mu nóżkę w kierunku brody, to tak się nie powinien odginać. Ja dalej na diecie, dalej też niestety wysypka i suche placki u małego. Zaczynam mieć tego dość. Też zamierzam karmić co najmniej rok, ale jak sobie pomyślę o Swiętach, wielkim żarciu i mojej very skromnej diecie, to...@@@##WRR% %!!! Chyba odpuszczę, bo nie wiem co go uczula... Mały śpi już sam w swoim łóżeczku, mam wrażenie, że niewiele go obeszło to, że mamy nie ma obok. Za Wami też zaczęłam mu podawać wodę w nocy, tak ok 23-24, parę łyków i dalej śpi, a karmię go potem ok 3-4 i wtedy jest naprawdę głodny. Najgorsze, że piersi strasznie szybko przyzwyczajają się do takiego stanu rzeczy. Przez pierwsze kilka nocy odciągałam mleko ok 1 (mniej więcej 100 ml), a teraz od 20 do 3 wytrzymują i nawet nie są zbyt twarde. To samo w dzień. Jędruś od 2 tyg je o 10 Nutramigen (już w piątek wracam do pracy na 4 godz dziennie) i na początku też ściągałam o tej godz swój pokarm, a po paru dniach już nie miałam co ściągać, buuu. Z jednej strony dobrze, bo przynajmniej w pracy będę miała spokój, ale boję się zaniku laktacji. Dzis przyaszła do nas niania małego, obca kobieta, ale widzę, że da sobie radę, wychowała chyba pół naszego osiedla. Ale i tak się boję i martwię i w ogóle. Dobrze, że pracuję na pół etatu. Może jutro pójdziemy w końcu na basen, dam zna jak było, pozdrawiam, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 17:21 Cześć Sylwia jak mozesz to weż opisz to świczenie Vojty co? Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Szymek kończy dziś 5 miesięcy 28.09.04, 18:45 my tez mamy dzisiaj swoje małe święto, Szymek kończy dzisiaj 5 miesięcy, a dokładnie o 21.45. eklon mogłabym cię zacytować, jezeli chodzi o zasypianie małego. Nie zawsze tak jest, ale zdarza się,że Szymek odstawia nam teatr, wczoraj np. zasnal o 20.30, potem pobudził się, zaczal marudzic, płakać, aż w końcu tatuś wzial go na rece i wtedy się rozbudził na maksa i fikał do 23.20, jednym slowem koszmar. Podobnie jak twój maływyginaa się, pręzy i wrzeszczy przy tym wniebogłosy. A rano budzi sie uśmiechnięty i bawi sie wnajlepsze broda tatusia wow, własnie przewrócił się z brzuszka na plecki, poraz pierwszy dzisiaj byłam na ćwiczeniach z Szymkiem, zapytałam rehabilitantkę o ćwiczenia Vojty, ona ich nie poleca i sama rzadko stosuje, tylko w wypadku, gdy dziecko ma duże "uchybienia nurologiczne". Ćwiczenia te są nieprzyjemne i dośc bolesne dla maluszka, pokazywała mi jedno, pomiędzy żebrami wyszukuje się punkt, uciska silnie kciukiem, stymulując w ten sposób bodźce, aby dziecko uginało nogi w kolankach leżąc na pleckach. To tak, jakby ktoś nas z całej siły łaskotał, wbijajac palce między żebra, nic przyjemnego. magdo ja kiedyś w jednym z postów opisałam ćwiczenia, które robię z małym, ale wiadomo, inne dolegliwości, różne cwiczenia nadal zastanawiam sie nad kubkiem niekapkiem, ja widze wasze maluszki nieźle sobi juz z nimi poczynaja, ale czy Szymek zechce pić przez niego też mleko...Chyba Avent dominuje, z tego co piszecie a dzisiaj kupiłam małemu dynię z HIPP'a i gapa ze mnie, przypomniało mi się, że malika mówiła, że HIPP ma cukier i faktycznie, ale jeden słoiczek małemu nie zaszkodzi, a tak nawiasem mówiąc, bardzo mu smakował i nowe Pampersy Activ Baby, w Tesco jest promocja 48.99 za 94 szt, bo my jeszcze na 3 i tak się zastanwiam, od kiedy 4, czy nie czas, mały waży pewnie ponad 7 kg, ale upewnię czwartek na szczepieniu Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 19:58 proszę bardzo, na szczęście nie jest tak drastyczne, jak to opisywała eklon (swoją drogą znów widać, że co lekarz to inna opinia - "moi" lekarze bardzo chwalą te ćwiczenia) No więc delikwent leży na boczku (my ćwiczymy na podłodze przed lustrem, lepiaej widać), w taki sposób musisz mu ułożyć rączkę, żeby oparł się na łokciu. Zewnętrzną nóżkę uginamy, łapiemy za bioderko, a swoją drugą ręką łapiemy małego za bark i lekko przyciągamy w kierunku bioderka. Ma to wyglądać tak, jakby sobie po prostu leżał podparty na boczku ze zgiętą nóżką. Nic go nie boli, tyle, że pracują mu wszystkie mięśnie i szybko się denerwuje - trzymamy gościa tak 10-15 sekund i tak 3x na każdą stronę 3x dziennie. Ja to robię w trakcie zabawy z turlaniem. Na pewno lepsze to niż rozpłaszczanie gołego na stole - przy tym to ja miałam dosyś, a co dopiero on. Jutro niestety znów nici z basenu - przeziąbiłam się okropnie, mam nadzieję, że nie zarażę małego, buuu. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 21:25 O przepraszam bardzo, ja nic nie pisałam o drastycznych ćwiczeniach! Na szczęście mój Michał może być łaskotany przez mamę i wyginany tylko dla czystej przyjemności! Jutro mój Michał ma imieniny!!! Również Michał Contrarii! Już się cieszę na małą rodzinną imprezkę! Dziś jestem sama w domu z Juniorem. Mąż w delegacji w Warszawce! Teściowie zaproponowali, żebym u nich przenocowała, ale było już trochę późno na zmianę decyzji, a my pierwszy raz zostaliśmy z Michałem sami w domu na noc! Mam nadzieję, że Michał doceni to, że mama jest na miejscu i się nigdzie nie szlaja i będzie spał grzecznie. Jutro idziemy na kontrolę do lekarza. Mam nadzieję, że jutro będzie już wszystko w porządku. Czy Waszym dzieciom podczas karmienia też poci się główka? Miłej nocki i do jutra! Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: A w zasadzie już wtorek 28.09.04, 22:16 No moje drogie, ale się dzisiaj rozpisałyście! Serdeczne życzenia dla Zuzi-półroczniaczki i Szymonka-pięciomiesięczniaczka, rośnijcie duzi i szczęśliwi U nas dzisiaj sądny dzień. Drugi dzień z rzędu mały bardzo marudzi, od rana do wieczora, może to kolejne ząbki idą? Po dziąsełkach nie widać, ale przy dolnych jedynkach marudzenie też było chyba z 2 tygodnie wcześniej... A nie dość, że Małego coś męczy, to jeszcze ja, niedobra matka przysporzyłam mu cierpienia i cały czas mam z tego powodu wyrzuty sumienia Rana nakładałam Maciusiowi body i robiłam to tak nieuważnie, że przycięłam mu napem skórę przy szyjce, aż pokazała się kropelka krwi ((((((( Malutki tak się rozpłakał, ja od razu też, jestem taka beznadziejna, jak mogłam coś takiego zrobić ((( Maciuś bardzo zawodził, nawet przytulanie nie pomogło i pomogło dopiero majtanie firankami w pionie i obrywanie listków z mojego ulubionego kwiatka. Niemąż mi mówi, żebym nie przesadzała, że nie raz coś takiego się zdarzy, że niektórzy to niechcący paluszki dzieciom przytrzaskują drzwiami, ale ja i tak czuję się podle.... Poza tym ogólnie w życiu mojego synka jedna wielka zawierucha- pory spania mniej więcej stałe szlag trafił, jedzeniowe zresztą też. Dotychczas mały spał 3x po 30min, a po drzemce bawił się 2,5h, no minimum 2h. Na spacery chodziłam jak się obudził, żeby sobie oglądał świat do woli, no i żebym ja miała chwilę wolnego w domu jak on śpi. Już od kilku dni mały często spał dłużej niż 30min, potem potrafił działać przez 3,5h, no było różnie, ale dzisiaj to już na maksa. Wyszliśmy na spacer o 10.30, jak tylko się obudził, a po pół godzinie już zaczął marudzić w wózku (chociaz od dawna tego nie robi) i o 11.30 zasnął jak kamień na prawie 2 godziny! Potem znowu okresy aktywności były króciutkie i trzecia, ostatnia drzemka skończyła się już o 15.30, więc Mały tylko dotrwał do 18.30, wykąpałam go i od 18.45 śpi, mam nadzieję, że nie zrobi mi pobudki przed świtem! Od jakiegoś czasu tylko ja usypiam Maciusia w dzień, bo on zasypia przytulony do mnie. Dzisiaj pojechałam sama na zakupy, Mały został z tatą. Wracam, w domu cisza, pytam co robi dziecko i niemąż mówi, że śpi. Zdziwiłam się, bo było za wcześnie na spanie, ale pytam niemęża jak mu się udało go uśpić, a on mówi, że jak Mały zrobił się śpiący to go położył do łóżeczka, dał smoczek i powiesił na szczebelkach pieluszki białą i niebieską do wyboru i powiedział dziecku, żeby spało. I wyobraźcie sobie, że Maciuś bez żadnych protestów zasnął! Wybrał pieluszkę niebieską, przytulił się do niej i zasnał. No szok totalny, on mi ANI RAZU od urodzenia nie zasnął sam w łóżeczku w dzień...To jest dopiero respekt przed tatusiem Wczoraj wieczorem z kolei jak była pora na wieczorne picie wody to ja się akurat kąpałam i jak dziecko zaczęło popłakiwać, to mój niemąż do niego wszedł, włożył mu do buzi smoczka i wyszedł bo akurat film oglądał i mały od razu zasnął, a ze mną nigdy ten numer nie przechodzi, ja go musze wyjąć z łóżeczka i nawet jeśli smoczek wystarczy, to muszę go przynajmniej kilka minut poprzytulać. Ech, nie znałam możliwości mojego niemęża Contra- ależ ma tempo rozwoju Twój Michaś! To, że już sam siada, to mnie nawet nie dziwi, bo od początku był silny i "do przodu" z różnymi umiejętnościami, ale jak czytam, że potrafi wytrzymać 6-7 godzin bez jedzonka i to jeszcze bez marudzenia, to oczy mam jak spodki. To dla mnie niewyobrażalne, zwłaszcza że ostatnio Maciuś najchętniej jadłby co 2 godziny, tak często mu nie daję, ale zamiast 3h przerwy nie raz robi się 2,5h. Dzisiaj zjadł aż 140ml zupki z mięskiem i musiał poprawić cyckiem, bo się nie najadł, no apetyt to mu się robi niezły. Ja przez całe lat spałam z dzieckiem, bo nie mieliśmy na wyjeździe łóżeczka i bałam się, że mały się przyzwyczai, ale na szczęście i zasypia u siebie i w nocy daje się odkładać, tyle że musi po karmieniu usnąć, czyli tak po 5-10 minutach można go odkładać, pod warunkiem, że się nie śpi, haha. A u nas po gruszce (chyba) nawet 3 kupki dziennie modelowej konsystencji, ale też śmierdzą okrutnie. Godiva, ja już pisałam, że niechcący dałam niekapek Aventu bez uszczelki i się dziwiłam, że z niego leci )) A zwykły kubek z pokrywką i dziurkami też dawałam i było ok, tylko Mały nie lubi go, bo nie może sobie tak ostrzyć ząbków jak na Avencie, który jest do tego idealny, a jakie to skrobanie wydaje super dźwięk! Skoro Ewunia już raczkuje, to chyba ten etap już też niedługo będzie u nas? Rany, moje mieszkanie jest do tego nieprzystosowane, nie wyobrażam sobie tego na razie i chyba wolałabym to odwlec w dalszą przyszłość, bo wtedy to już nawet nie będzie można sobie pójść spokojnie zrobić kawy, buuuu... Eklon- Maciuś za żadne skarby świata nie uśnie na brzuchu, od razu unosi się na łapkach i rozgląda. A koncertów wieczornych na szczęście nie miewamy, jak już to histerie są w dzień. Opolanko, przed chwilą zjadłam całą białą czekoladę, to chyba stanowi odpowiedź na Twoje pytanie o słodycze A Maciusia od urodzenia niczym nie smaruję po kąpieli i wszystko jest super. Na początku musiałam czasem posmarować tłuściutką szyjkę i pod paszkami, ale od dawna już tego nie robię i mimo że nadal ma fałdki to jest ok. A z nocnym przyuczaniem u nas też jest problem, bo łóżeczko Maciusia stoi u nas w sypialni, więc niemąż też się w razie moich działań nie wysypia. A właśnie przesuwam karmienie z 5.00 na 6.00 i ostatniej nocy było marudzenie przez 25 min zanim wreszcie dałam Małemu jeść, no ale to na mojej głowie są nocne wstawania, więc nie ma się co dziwić, że z tym walczę. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: A w zasadzie już wtorek 29.09.04, 09:18 Ewa, bardzo przepraszam, chodziło mi o ćwiczenia opisane przez Winię Cholera, jestem chora, dziś ledwo żyję, najchętniej siedziałabym SAMA w domu, żeby mi ktoś małego wziął....mam gile do pasa, łeb pęka, a tu trzeba turlać, zabawiać, karmić, pocieszać, a mi się nawet gadać nie chce....No i perspektywa pracy już w piątek...żeby mi się tylko mały nie zaraził, bo nie uśmiecha mi się od razu zwolnienie, przecież mnie zlinczują... Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco środa 29.09.04, 07:55 ale co to był za wtorek. Igor zaczał już w nocy z pn. na wt. obudził się po 23 i buczał prawie do 2 później spał bardzo niespokojnie, cały wtorek marudzenie z przerwą na spacer, koszmar.Podejrzewam brzuszek a do tego jeszcze te zęby. W niedziele pojawił się trzeci ale coś czuje że zaraz bedzie nastepny. A jesli juz przy zębach jestm. Kurde jakie te pierwsze zębiska są ostre!!!!! Igor znów zaczął wszystko niemiłosiernie gryźć, wszystko ze mną włącznie, największą popularnością cieszą się ręce, broda i nos, chwila nieuwagi i bywa ciężko. Njgorsze jest to, że w trakcie karminia mój syn coraz częściej zamienia się w gryzonia, oj a to boli... Contra gratulujacje dla Michasia. Igor siada jak tylko ma się za co złapać , sam jeszcze nie,ale jak juz się czegoś złapie to wstaje i idzie mu to całkiem nieżle. Jak już usiadzie to potrafi się tak sam utzrymać. Co do plam to rzeczywiście jabłaka chyba najgorsze i niestety nie mam na nie sposobu, spróbuje ten płyn może się uda. Igor też je w miare czysto ale od czasu do czasu postanawia mi pomóc i łapie za łyżeczkę i konczy się to róznie , poza tym to tak fajnie zajrzeć do miseczki lub slłoiczka a jeszcze łapki tam wsadzić ... Co do pozycjii łóżeczkowych, to nie ma mowy by młody zasnął na brzuszku wtedy w momencie głowa do góry i włącza radar, ale sam podczas snu przewraca się czasem na brzuch, poza tym pozycji jest mnóstwo wczoraj w ciągu jednej godziny zaobserwowałam cztery. Ale najlepiej zasypia się boczku. Co do marudzenia przed snem to po kąpieli nie ma wiekszych problemów,w wózku na spacerze też ,ale jak nie jesteśmy na spacerze to jest to problem, czasami wrzask niemiłosierny. Uciekam bo właśnie wstali moi panowie i w domu zaczyna się ruch Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: środa 29.09.04, 08:43 Witam Kolejna nie przespana noc jak tak dalej pójdzie to bede musiala chodzic z zapalkami. Mala ostatnio bardzo niespokojnie spi placze co chwile przez sen i wtedy trzeba ja utulic dac cycusia a czasami nic nie pomaga i wtedy nosze ja na rekach (a jest co nosic 3 tygodnie temu wazyla 7800). W dzien jest podobnie tez placze przez sen. Nie mam pojecia co jej moze dolegac brzuszek, zabki (jeszcze nie ma) a moze cos innego. Malilko znam to uczucie jak zrobi sie nieumysnie krzywde dziecku. Sama tez przytrzaslam zapieciem od fotelika nózke malej (ma takie faldki a ja nie zauwazylam ze zle zapinam). Pojawil sie nawet siniak. Podobnie jak ty tez plakalam i nie moglam sobie tego wybaczyc. Co sie tyczy spania na brzuszku- Martynka podobnie jak Igor zaraz podnosi glówke i jak nie moze sie z powrotem obócic to jest od razu wrzask Na forum udalo mi sie zajrzec dopiero dzisiaj wiec malym solenizantom Zuzi i Szymusiowi skaladam spóznione zyczenia: duzo radosci i szczesia. Sama tez postanowialm jak Martynka bedzie miala pól roczku to kupie torta i wsadze pól swieczki zeby jakos uczic te pierwsze pól roczku. Opolanko pytalas o czekolade tak samo jak ty tez nie potrafie sie jej oprzec i dziennie podjadam (czasmi nawet sporo) Musze konczyc mala sie obudzila Zycze wszystkim milego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w : środa 29.09.04, 15:27 Od rana pada a mialam nadzieje ze przez te ostatnie tygodnie gdzie temperatura jest fajna na spacerki w poludnie troche sie opale bo wygladam bardzo blado( wraca z tropikow i biala)) prezenty buuu( jak ja nir lubie kpowac prezentow, lubie je dawac czy dostawac) ale nie lubie kupowac bo nigdy nie wiem co i jak! siostry mam dwie 15 i 18 lat, ostatnio dzwonilam i zapytalam wprost to ta mlodsza powiedziala z eona nic nie chce bo mam Kamilka i to ona jako ciotka musi mu kupowac prezenty!!) dobrze sie zapowiada) no ale strasza ze moz ejakies kosmetyki czy perfumy albo jakas fajna bluzke czy spodnie!!!)z rodzicami na szczescie nie mielismy problemu, kupilismy i moim i niemeaza to samo)))a po drugie dostana wnuka)) Kamis ostatnio spi calkiem dobrze(odpukac), najczesciej spi na boczku lub na brzuszku, sam sie przekreca w czasie snu wiec go nie przekladam, ale moje dziecko zrobilo sie wielkim paniskiem, jak spi z nami to rozklada sie na 2/3 lozka, musi miec cisze, zgaszone swiatlo(nawet przy lampce sie budzi)i nie wolno go dotknac)zaraz po powrocie kupujemy mu lizeczko tylko jakie?? doradzcie cos dziewczyny, co u nas jest godne polecenia? i ktore zwykle czy turystyczne??? Nika, ostatnio Kamilek tak ugryzl niemeaza w noc ze ten mial lzy w oczach a ma tylko dwie dolne jedynki, ale gryzienie jest fajne, oczywiscie wg mojego szkrabatez zdarza mu sie podgryzc cycusia, chociaz tlumaczylam ze to boli, chyba czasami robi to specjalnie to sie szelmowsko pry tym smieje, a raz gdy zrobil to szybko i bolesnie i jak krzyknelam z bolu to mi sie dziecina rozplakala, myslal chyba ze to na niego, Ostatnio kamilkowi posmakowala gruszka, sloiczki zjada w ciagu kilku sekund i tez jak cos mu smakuje to pomaga zeby szybciej lyzeczka krazyla) i czasami sliniak jest sliczny ale na nozce czy lapce albo na foteliku jest jedzonko. Kamilek tez narazie siada tylko wtedy gdy ma sie za co zlapac, ale sam podnosi sie jzu dosc wysoko a gdy juz siedzi to siluje sie i siup stoi, zreszta uwielbia to, no i jak wychodzimy na spacer to najczesciej po 5 min zasypia, chyba nudne jest to Biloxi)) dziewczyny mam pytank odnoscie jedzonka, jakie sloiczki w Polsce najczesciej podajecie? i jakie sa ceny? zastanawiam sie czy nie zrobic malego zapasu tutaj bo ogolnie sa bardzo tanie a Kamis niektore uwielbia) slucham radia Zet i juz chche byc w domu)tylko to zimno, aha jak ubieracie teraz dzieciaczki??boje sie zeby mi mlody na dzien dobry w Polsce sie nie rozchorowal, milego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: do Jagny 29.09.04, 16:53 Cześć dziewczyny, ja tylko szybciutko, bo zdążyłam tylko przeczytać Wasze listy no i już nie mam czasu za dużo, żeby cokolwiek skrobnąć. Jagna, ja chętnie na ten spacerek, ale moje gg nie działa już jakiś czas, nie chce mi się zakładać nowego, to może dogadamy się na maila w przyszłym tygodniu? MOj mail: grazyna_s@op.pl. Z przyjemnością poznam Nikodemka z Mamusią osobiście. Ha. Malilko, i ja dzięki za przepisy, ale kurka, nie mam pod ręką pewnych warzyw, to dalej jedziemy na słoiczkach. Niestety, te zupki są dla Emilki niezjadalne, za to deserki- owszem. Uwaga: zaczęła mi się Emilka przewracać z plecków na brzuszek, robi to rzadko, ale widocznie nie ma więcej potrzeby.... Sylwia i pozostałe mamy alergików: u nas znaczna poprawa skóry, znika nawet z twarzy, chociaż raz pozwoliłam sobie na przenną bułeczkę, to ją znów wysypało i schodziło trzy dni. Jeszcze dziewczyny muszę się Wam pochwalić: wczoraj zdałam prawko jazdy za pierwszym podejściem, chyba to ta moja kruszynka przyniosła mi szczęście... I jeszcze jedna rzecz: kupiliśmy pierwsze prawdziwe buty jesienne; Bartki, fajowe, ale strasznie drogie, no cóż, raz się żyje! My też niedługo świętujemy pół roczku... pa,pa, Jagna, czekam na odzew. Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: : środa..pora do spania 29.09.04, 20:58 Hej dziewczyny!!! Dziękuje w imieniu siebie i malej za życzonka, wielkie buziaczki dla Szymonka. Malilka, pocieszylaś mnie troszeczkę z tą czekolada tylko, ż ejaj jadam mleczna i to z orzeszkami, mała ma plamki na brzuszku sie zastanawiam czy przypadkiem od tych slodkich dobroci. Co do Twego niemęża, to pogratulować, maluszek czuje respekt.Ale myślę sobie także, że maluskzi sa z nami caly czas i weidzą na ile mogą sobie pozwolić, a ktoś kto widuje je mniej, ma wiekszy posłuch u nich, bo nie wiadomo co mogą u takiego kogoś, wiec nie ryzykują, tylko słuchają.....hihi Mała bawi się na macie wspaniale, ale ostatnio ulubiona jej pozycja to koci grzbiet, czyli staje na raczkach i stópkach a reszta w powietrzu, lub kołysze sie na kolankach i nózkach....przewraca się na plecki.... Czytam Wasze posty o tym jak dzieciaczkom się poprzestawiało w ciagu dnia wsyztsko, i myslę, ze to wynik ich coraz wiekszej dojżałości, ze nie potrzebują tyle snu, ze sie regenerują calkowicie w ciagu nocy,,,moja Zuzia potrafi spać nie raz dwa razy po 40 minut w ciagu calego dnia i jej w zupelnośic to wystarcza, wieć jak nie chce jej sie spać o tej porze, co dotychczas to jej nie zmuszam i widzę, ze jest bardziej pogodna i mniej płacze, a jak widze, ze juz ziewa i lezy spokojnie wtedy do wózeczka i trzy minutki mała ma zamkniete oczy. Także zaczeła dostawać 5 posilków dziennie w tym jeden stały o 13.00...zobaczymy czy jej sie to zmieni......je tak co 3 godzinki. 7, 10, 13, 16 i 19.15. asik mam nadzieję, że cosik jednak znajdziesz i nie bedzie to takie straszne, te półki i te sklepy. wiesz myśle, ze jak są takie młode to do gustu moglyby przypaśc im perfumy Hugo Bossa / Women, te w takim białym opakowaniu z szarym paskiem.....są takie młodzieżowe. Jak ja byłam w USa to sobie kupilam kilka par skarpet Nike, takie frotowe, biale ale palce pięta i u góry wykończenie, jest w innym kolorze, bardoz fajnie sie w ich chodzi, są bardzo wytrzymałe...a gama kolorów była różna. Pozdrówka ide spać.... Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 21:02 Grżynka gratulacje z okazji prawka!!!!! Mam nadzieje, że opilaś chociaz lyczkiem z procentami aby ci się dobrze prowadziło...szerokich dróg, gumowych słupków, niskich krawężników, odpornych zderzaków...i wszystkiego dobrego... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 21:28 Opolanka, spać? Dopiero 21.00 ))) Ech, sama mam piasek pod powiekami z niewyspania, ale taki mi szkoda wieczoru, wreszcie mam czas dla siebie, że pewnie przed wcześniej niż zwykle się nie położę, a ostatnio to zwykle to 23.30, więc czasu wolnego coraz mniej Moje dziecko nadal poprzestawiane, tyle że w ramach "większej dojrzałości" śpi w dzień więcej, w domu 2x po 30-40 minut i na spacerze 1,5-2h. Gimnastykuję się jak nie wiem co, żeby Maciek nie spał na spacerze, ale nie da się. O któej bym nie wyszła, to i tak odpływa na spacerze, nawet jak wyjdę tuż po drzemce to wytrzymuje max godzinę i zasypia. No trudno. A czekoladę jem białą, bo tylko taką lubię, ale jadłam też orzechy i nic małemu nie było. Asik, słoiczki małe (125-140g) są po 1,90-2,4zł,.a te duże od 7 m-ca (190g) po 3-3,6zł. Chyba nie warto wieźć słoików ze Stanów, jeszcze zapłacisz za nadbagaż. Kamilek pewnie przeżyje mały szok temperaturowy po powrocie do Polski, ale pewnie szybko się przywyczai, bo dzieci dużo lepiej znoszą zimno niż dorośli, mój synek bardzo lubi spacerki w chłodne dni. Nakładam mu body z długim rękawem, rajstopki, spodenki i buciki, do tego bluzę i materiałową kurtkę, no i oczywiście czapkę bawełnianą. Nie przykrywam go żadnym kocykiem bo strasznie kopie i to nie ma sensu, dopiero jak zaśnie to go otulam. Dzisiaj dałam małemu po raz pierwszy tyle zupki ile chciał i wsunął 190ml. Dzisiaj np mały jadł tak: 6.00 pierś 9.00 pierś 11.30 pierś 14.30 zupka 190ml 16.00 deserek 120ml 17.30 pierś 19.15 pierś Nie wiem jak u Was, ale u nas deserek w ogóle nie zaspokaja apetytu, wręcz przeciwnie i teraz podaję go między posiłkami, inaczej nie da rady. Mam problem z konsystencją zupek. Od 7 m-ca dziecko powinno już dostawać drobniutkie kawałeczki, żeby uczyć się gryźć, to bardzo ważne m.innymi dla nauki mowy. Na razie zupki miksuję, trwa to parę sekund i gotowe, ale co robić dalej? Nie da się zmiksować jakoś mniej, bo wtedy częśc już jest homogenizowaną papką, a część jeszcze sporymi kawałkami, więc jedyne co mi przychodzi na myśl to ciapcianie widelcem, ale przecież rozgniatanie 400ml zupki (gotuję na 2 dni) to jakiś koszmar! (( Macie jakiś lepszy pomysł? Jak robię deserek (ostatnio gotowana gruszka i dynia) to rozdrabniam widelcem i to nawet nie dość starannie i jest sporo kawałeczków i mały świetnie sobie z nimi radzi, więc na pewno jest już gotowy na coś poważniejszego niż papki. Odpowiedz Link Zgłoś
contraria imieniny 29.09.04, 22:17 Grazyna - gratulacje serdeczne! Michaszek ma dzis pierwsze imieniny! calkiem spora korespondencje otrzymal, a i prezentow duzo. buziaki dla jego imiennika forumowego! dis maly pierwszy raz od trzech miesiecy byl tylko na jednym spacerze, w ramach redukcji zrezygnowalismy ze spaceru popoludniowego. hmmm, bardzo byl przez to marudny, bo on spi w dzien wylacznie na spacerze. pierwzsy spacer przesunelismy z 10.30 na 12 i trwa on ponad 2h (dzis 2h i 40h). Michaszek spal moze 1,5h. poznym popoludniem byl bardzo marudny, zameczal najpierw mnie, potem tatusia, a nastepnie gosci, ktorzy przybyli na jego imprezke. Ewo - dzieki za namiary na odplamiacz, teraz musze sie udac na jego poszukiwania. dzis testowalismy szpinak z ziemniaczkiem, malemu smakowalo, ale dostal tylko 3 lyzeczki, co w ogole go nie zadowolilo. zadnych rewolucji nie zauwazylam. dotychczas przetestowalismy juz kanoniczna marchewke, ziemniaczka, jablko, pietruszke, seler. i wszystko organizm malucha toleruje, wszystko mojemu synkowi bardzo smakuje. w nocy jedlismy dwa razy, a potem o 6.30, 9, 11.45, 14.45 (piers+szpinak), 17, 19.45. noc byla na tyle spokojna, ze dopiero ok. 4 Michal wyladowal u nas w lozku. mojemu synkowi strasznie pocila sie glowka w czasie karmienia latem, teraz troche mniej. ale ciemiaczka ladnie wyglada, wiec pediatra nas uspokoila. taki, widac, urok. co do ubierania - podobnie jak Malilka, body z dlugim rekawkiem, rajtuzki, spodenki, cieple skarpetki, bluza (lub sweterek), kurtka i czapka. odkad Michal zaczal siadac - zadne lezenie nie jest w stanie go teraz zainteresowac. dzis rozlozylam kojec (brr, co za nazwa!!), nawrzucalam zabawek i udalo mi sie caly obiad ugotowac bez zajmowania sie dzieckiem. maluszek siedzial sobie badz momentami lezal, siegal po zabawki, gryzl je i "ukladal" w nowym co rusz porzadku, mowil do nich, piszczal, smial sie. nie pamietam, zebym miala jakies 20 min. wolne od kilku miesiecy w dzien, gdy jestem z dzieckiem sama. zabieram sie za prace, mam ponad 100 tekstow studentow zaocznych do przeczytania, a od poniedzialku zaczynaja sie studia stacjonarne. oj, bedzie co robic! dobrej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
contraria imieniny 29.09.04, 22:17 Grazyna - gratulacje serdeczne! Michaszek ma dzis pierwsze imieniny! calkiem spora korespondencje otrzymal, a i prezentow duzo. buziaki dla jego imiennika forumowego! dzis maly pierwszy raz od trzech miesiecy byl tylko na jednym spacerze, w ramach redukcji zrezygnowalismy ze spaceru popoludniowego. hmmm, bardzo byl przez to marudny, bo on spi w dzien wylacznie na spacerze. pierwzsy spacer przesunelismy z 10.30 na 12 i trwa on ponad 2h (dzis 2h i 40h). Michaszek spal moze 1,5h. poznym popoludniem byl bardzo marudny, zameczal najpierw mnie, potem tatusia, a nastepnie gosci, ktorzy przybyli na jego imprezke. Ewo - dzieki za namiary na odplamiacz, teraz musze sie udac na jego poszukiwania. dzis testowalismy szpinak z ziemniaczkiem, malemu smakowalo, ale dostal tylko 3 lyzeczki, co w ogole go nie zadowolilo. zadnych rewolucji nie zauwazylam. dotychczas przetestowalismy juz kanoniczna marchewke, ziemniaczka, jablko, pietruszke, seler. i wszystko organizm malucha toleruje, wszystko mojemu synkowi bardzo smakuje. w nocy jedlismy dwa razy, a potem o 6.30, 9, 11.45, 14.45 (piers+szpinak), 17, 19.45. noc byla na tyle spokojna, ze dopiero ok. 4 Michal wyladowal u nas w lozku. mojemu synkowi strasznie pocila sie glowka w czasie karmienia latem, teraz troche mniej. ale ciemiaczka ladnie wyglada, wiec pediatra nas uspokoila. taki, widac, urok. co do ubierania - podobnie jak Malilka, body z dlugim rekawkiem, rajtuzki, spodenki, cieple skarpetki, bluza (lub sweterek), kurtka i czapka. odkad Michal zaczal siadac - zadne lezenie nie jest w stanie go teraz zainteresowac. dzis rozlozylam kojec (brr, co za nazwa!!), nawrzucalam zabawek i udalo mi sie caly obiad ugotowac bez zajmowania sie dzieckiem. maluszek siedzial sobie badz momentami lezal, siegal po zabawki, gryzl je i "ukladal" w nowym co rusz porzadku, mowil do nich, piszczal, smial sie. nie pamietam, zebym miala jakies 20 min. wolne od kilku miesiecy w dzien, gdy jestem z dzieckiem sama. zabieram sie za prace, mam ponad 100 tekstow studentow zaocznych do przeczytania, a od poniedzialku zaczynaja sie studia stacjonarne. oj, bedzie co robic! dobrej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 22:29 Gratulacje! Tak za pierwszym razem to niezły z Ciebie "pijak dlogowy" jak to mawiał mój siostrzeniec jak zaczynał mówić!!! Oczywiście miałam być nazwana piratem drogowym, ale dziecko przecież potrafi sobie życie ubarwić! Malilka nie każdy prowadzi nocne życie tak jak TY!!! Opolanka i tak ma rewelacyjny czas. Ja przez ostatnie 2 tygodnie chodziłam spać ok. 20, bo tak zasypiał mój Junior, a ja rano ok. 7-mej jestem już w pracy. Dzisiaj sobie trochę dłużej posiedzę, bo jutro mam urlop (jadę pomagać mojej mamie doprowadzić dom do porządku po remoncie, mama zajmie się Michałem, a ja posprzątam, taka mała wymiana usług, ku radości obu stron Asik z tymi zupkami to faktycznie bym się zastanowiła, bo one faktycznie są ciężkie, a przecież nie takie znowu drogie. Ja nie jadam czekolady, a to z tego prostego względu, że mój junior to alergik tak jak Jędrek Sylwii i tak jak ona walczę z alergią dietą. Ja w tej chwili to ucieszyłabym się ze zwykłego białego serka, albo jogurtu, bo nawet one szkodzą mojemu Juniorowi, ale na razie niestety nic z tego. A właśnie mam pytanko do Sylwii. Czy Ty podajesz Twojemu małemu Zyrtec? I jeszcze jedno pytanie do Was odnośnie butów jesiennych. Pisałyście, że powinny być mięciutkie, ale to znaczy jakie? Mój Michał ma ogromną stopę i te wszystkie niemowlęce są mu za małe, a takie na jego nogę (numer mniejszy od kajaka ;-( są już jak dla dzieci chodzących. Dzisiaj kupiliśmy mu z mężem takie zwykłe papucie i chyba w takich nasz junior będzie teraz chodził. Czy Wy też takie kupujecie, czy są to jakieś specjalne, których w naszych sklepach po prostu nie ma. Aha rozmiarówka niemowlęca u nas kończy się na 14-tce. Śmigam wieszać pranie, bo choć pogoda na dworze beznadziejna, to dziecko jednak w czymś chodzić musi! Aha nasz Michał obchodził dziś swoje pierwsze imieniny! Oczywiście był torcik i goście, ale oczy robił, że aż tyle ludzi naraz chciało go nosić. No i najważniejsze! Byliśmy dziś na kontroli i pani doktor pozwoliła nam iść w niedzielę na basen!!! Zobaczymy jak zareaguje nasz junior! POzdrowionka Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: : Grażyna gratulacje 29.09.04, 23:28 Grażyno gratulujemy prawka, Michałkom życzymy wszystkiego najlpszego i uśmiechów na buziaczkach z okaji imienin. Dziękujemy wszystkim za życzonka, wprawdzie to tylko 5 miesięcy, ale to też jakby małe urodzinki. Przy tym pozdrawiamy o miesiąc starszą Zuzię, buziaki od Szymka . Jutro napiszę coś więcej, bo jestem padnięta pozdrawiam Ania nowe zdjęcia Szymka z chrztu i nie tylko foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28405&q=AnkaW_26&k=3 Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: : Grażyna gratulacje 30.09.04, 13:36 Grazyno grtulacje zdac za pierwszym razem to niezly wyczyn!!!!!! Z okazji imienin chlopakom zycze wszystkiego najlepszego i takich prezentów przez caly rok. Ewo napisz jak zareaguje Michas na widok basenu tez chce pójsc z Martynka tylko troche sie obawiam paru rzeczy: ze naleci jej wody do uszów ze sie zaziebi jak bedziemy wracac itd.. Wasnie mialam wychodzic z mala na spacer a tu zaczelo padac już ostatnio spacerowałam w ulewie bo mała spała i nie chciałam jej budzić zeby isć do domu (wózka z nia sama nie wniose 12kg + 8,2)a mieszkam na pierwszym pietrze. Więc Martynka sobie zasnęła a ja zrobiłam sobie kawkę i postanowiłam usiąść przed kompem i troszeczkę nadrobic zaległości Dzisiejsza nocka była w miarę spokojna. Wczoraj jak zasnęla po kapieli to ze dwa razy budziła się z płaczem. Za drugimrazem posmarowałam jej dziąsełka żelem i zasnęła spokojnie. Za to godzinie 4.30 była wyspana i ćwiczyła siadanie tzn opierała się na łokciu i podnosiła za kołdrę. Zasneła ponownie o 6.00 i spała do 8.00. Muszę konczyć bo obiad trzeba gotować a mała pewnie za chwilę się obudzi śpi zazwyczaj 40 mniut Pozdrowienia Iza Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Po wizycie u pediatry 30.09.04, 14:50 cześć dziewczyny... Malilka ale mi wjechałas na ambicje, że niby to ja taki śpioch, ale prawda a bogiem, płóżylam sie ale nie zasnelam, czekałam podświadomie kiedy maąl sie obudzi, aby być szybka i podac jej wode, dla oszukaństwa, jednak chyba byla głodna, bo ani woda, ani smoczek, a jak cycek to sie zaciągneła, jak dobrej marki papieroskiem Zuzia dziękuje Szymonkowi z a całusa, taka to miła rpzyjemność...przesyła ogromnego od siebie.... Wielkiej fury zabawek, przespanych nocy, milego smakowania nowych pokarmów, usmiechu i radosći z rodziców Naszym Michałkom życza mama z Zuzia a teraz co u nas, po wizycie u lekarza, maął jest w pożadku, silna , waży 8940 i mierzy 72, tylko ze ten pomiar centymetrów to taki pic na wode, bo małej nie rozciagnieto i chwała lekarce za to, wyprotowała tylko nóżki,a kręgosłupik jak był tak był, nic nie na siłe, tylko dla orientacji. Przy szczepionca sekunda płaczu i wesoła, narazie bez gorączki...ząbki mają sie dobrze, rosną dwa krasnale... mała zjadła dzisiaj zupke z marchewki, ziemniaka , brokół z dodatkiem łyżki mąki ryżowej i troszeczkę masełka ...wstrząchneła wszystko....żarłoczek Kurcze placze, musze konczyć..... Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Po wizycie u pediatry 30.09.04, 16:09 Cześć, ja tez wczoraj byłam u mojej angielskiej pani doktor, chciałam żeby mi przepisała nutramigen jako ze moje dziecko jest alergikiem a ja powoli chciałabym juz przestawac karmic piersią. No i jak się pewnie domyslacie nic nie dostałam. Obejrzała Henrysia bardzo dokładnie a pech jakurat chciał że mu wszystko zeszło i miał skórkę gładzuteńką. Wedlug niej on nie ma elergii pokarmowej bo dzieci z alergią nigdy nie maja tak ładnej skórki i mam przetestowac wszystkie inne mleka, zacząć od sojowego i jak go wysypie to dopiero przepisze Nutramigen. To że mały pod kolanami ma czerwone kreski juz od ponad miesiąca nie przesądzą sprawy wg. niej a wysypka pojawia się i znika. Nie wiem co o tym mysleć. Pozdrawiam serdecznie Magda My jutro mamy już 5 miesięcy. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Po wizycie u pediatry 30.09.04, 17:00 Opolanko, przecież ja żartowałam z tym spaniem, doskonale rozumiem, że przy niemowlaku to można chodzić spać nawet o 20.00, niemowlak to wampir energetyczny! Ja największy kryzys mam w czasie wieczornego karmienia- karmię małego na leżąco, po ciemku i chociaż on je tylko 8-10 minut to mi wystarczy, by omal nie zasnąć razem z nim. Ale wstaję, bo każda chwila bez dziecka jest na wagę złota, ciągle nie mam czasu na nic a planów tysiące... Im zimniej tym moje spacery są dłuższe, ostatnio 3h to minimum, ledwo to znoszę, bo tak zimno i nieprzyjemnie. Ale jakoś tak wychodzi, że jak po 1,5-2 godzinach ruszam do domu, to mały akurat zasypia no i wtedy potrafi przespać 2 godziny, a ja biedna siedzę razem z nim w parku. Godzinę siedzę na ławce i czytam książkę, bez któej nie ruszam się na spacer, ale potem to już jestem tak zmarznięta, że muszę ruszać w drogę. Ani wiatr ani deszcz Maciusiowi nie przeszkadzają, więc łażę z wózkiem i łażę, bo nie mam serca go obudzić, zwłaszcza że odkąd tak długo śpi na spacerach to i wieczorami jest dużo mniej marudny, a wczoraj to w ogóle nie marudził (spacer trwał 4 godziny). Contra, ja też dawałam małemu szpinak Hippa, ale ostatnio przeczytałam, że m.innymi szpinak i buraki bardzo chłoną saletrę, również tę naturalną i w związku z tym nie powinno się ich podawać niemowlętom do roku, bo ona wiąże hemoglobinę i dopiero dzieco >12 m-cy potrafią sobie z tym radzić. I już sama nie wiem, czy się tym przejmować, czy nie... Szpinak to jeszcze mogę sobie podarować, ale zupkę buraczkową moje dziecko uwielbia A my dzisiaj testowaliśmy seler, ciekawe czy przejdzie. Maciuś bardzo dużo ostatnio pije, może to przez to że już grzeją? Chociaż u nas nie jest specjalnie ciepło (ja nie lubię ku ubolewaniu niemęża) i sucho chyba też nie. Raz w tygodniu daję mu soczek rozwodniony pół na pół z wodą (butelkę 200ml pije przez 2 dni), po za tym wodę, którą bardzo lubi (to po mamusi i ostatnio kompot, który jest produktem ubocznym produkcji deserków. Jak ugotuję na deserek np. gruszkę z dynią, to potem wybieram same kawałki owoców, a do pozostałego kompotu dodaję wodę i daję małemu, też to bardzo lubi. Herbatek nie daję, bo granulki są słodkie, może zacznę mu dawać rumianek albo jakąś owocową herbatkę, ale nawet nie wiem jaką można. W sumie mały wypija 150-200ml dziennie. Dzisiaj rano postanowiłam się trochę wyspać i już o 6.00 otworzyłam bar na stałe wyciągając pierś i kładąc przy niej młodego. Wiem, że to pedagogicznie i żywieniowo karygodne, ale pospaliśmy prawie do 9.00 Nie zamierzam tak robić codziennie, ale od czasu do czasu dla regeneracji to chyba nie wpędzę dziecka w złe nawyki... Mag-da, mnie się zawsze wydawało, że jeśli alergik unika alergenu to nie ma objawów alergii, no bo jak? Nikt uczulony na pyłki nie kicha przy siarczystym mrozie, ale to nie znaczy, że nie jest uczulony... Lekarz mojej przyjaciółki twierdzi, że dzieci alergiczne często nie mają idealnej skóry, bo często pewnych alergenów nie da się znaleźć albo wyeliminować. Ale może jest jakaś alternatywna teoria. Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Po wizycie u pediatry 30.09.04, 19:59 Dziewczyny, prosze napiszcie mi jak wyglada teraz garderoba naszych milusinskich!tutaj owszem moge kupic spodenki, sweterki, ale czegos takiego jak rajstopki to nie widzialam a prawde powiedziawszy to nie chce mi sie zaraz po powrocie latac po sklepach i szukac rajstopek, i gdzie je kupowalyscie? kiedy kupujecie kombinezon albo kurteczke taka na zime i na jaki rozmiar?? co do sloiczkow to macie chyba racje, nie chce mi sie ciagnac tego niewiadomo ile, ale na te pierwsze dni zabiore kilka, aha tutaj gerber jest w plastikowych pojemniczkach, no i po przeliczeniu sloiczek wychodzi okolo 1,5 zl, alw w Polsce bede mial warzywka z pgrodka igotowac bede sama Malilko, ja zaczelam tez podawac odrobine soczku i tez rozcienczam woda, malemu smakuje winogronowy. Kurcze na czole kilka dni temu wyskoczyly mu jakies krostki, w jednym miejscu, i sa dziwne raz czerwone, raz maja kolor skory i tylko widac male "gorki", nie mam pojecia od czego, w przyszlym tygodniu idziemy na ostatnia wizyte do lekarza to zapytam, chociaz mam nadzieje ze do tego czasu same znikna. Spacerki, jak pada czy zakladacie folie ochronna lub cos w tym stylu? czy maluchy jezdza jeszcze w gondolce czy juz w spacerowce? i czy na spacerowke mozna kupic jakis ochraniacz?oj ile pytanmam nadzieje ze troszke pomozecie) pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia 30 lat minęło.... 30.09.04, 20:41 ...no właśnie, nawet nie wiem kiedy...Prezentem na moją trzydziechę jest właśnie Jędruś i mąż (zawsze chciałam przed 30). W związku z powyższym jest mi smutno..., bo moi znajomi niestety nie pamiętali (od 2 lat nie mieszkam, tam gdzie mieszkałam, a tu nie mam znajomych). Tak z ręką na sercu, to ja też głowy do dat nie mam, ale jakoś przykro... Dziewczyny.....jutro wracam do pracy....mały pierwszy raz z opiekunką....nie poprzytulamy się rano jak dotychczas...jedeyny plus, że pracuję na pół etatu. Eklon, nie daję małemu żadnych leków, jedna alergolog chciała mu już dać, druga mówi, żeby jeszcze poczekać, oczywiście przychylam się do drugiej. Magda, my też zawsze mieliśmy "pecha", że u lekarzy mały jak na złość miał w miarę ładną skórę, moja pediatra do tej pory twirdzi, że ja mprzesadzam, i że ona NIC nie widzi, no może parę potówek. Ale ona jest dla mnie trafiona, chodzę tam tylko na szczepienia, ew. po receptę na mleko. W każdym razie dwóch alergologów niezależnie się wypowiedziało, że to AZS. A jeśli chodzi o Nutramigen, z tego co się dowiedziałam, to przepisuje się go dzieciom, u których jest nawet cień podejrzenia alergią, w końcu na pewno mu nie zaszkodzi. No nic, dziewczynki, pogapię się jeszcze w kompa i spadam, od jutra szara rzeczywistość....no i już nie jestem dwudziestolatką.....((( Pozdrawiam mamusie, uściski dla maluszków, Michaszkom 10000 lat, Grażynce gratulacje, pa Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: 30 lat minęło.... 30.09.04, 22:16 Cześć Dziewczyny, jesteście jak zwykle niezrównanie, dziękuję serdecznie za wszystkie gratulacje! Oj tak, opiłam to lampką wina, po której chyba Małą znowu lekko wysypało (czy wino może uczulać?) MIchałkom życzę samych słodkich, pełnych mleczka snów, a Sylwii- 100 i więcej lat! Ja mam zawsze lekki dołek przy okazji urodzin, bo sobie robię tak zwany bilansik dokonań... No, mnie 30-cha czeka w przyszłym roku, ale moja siostra twierdzi, że po 30-tce to najlepsze czasy: człowiek już nie ma złudzeń, że coś jeszcze dokona, nie pędzi nie wiadomo gdzie i za czym, wreszcie się może wyluzować i odpocząć. I tego nam wszystkim życzę. Dzisiaj miałam pierwszą rozmowę z nianią, nawet nieźle poszło, w sumie nabrałam do niej pewnego zaufania, a to jeszcze osoba z polecenia. W przyszłym tygodniu seria kolejnych rozmów, to porównamy. Ciekawe to doświadczenie, pierwszy raz w roli pracodawcy, a nie poszukującego... Pani była trochę w stresie, a ja pierwszy raz w życiu na rozmowie kwalifikacyjnej wyluzowana. U Emilki dalsze postępy, tzn, ciągle mi się rwie do siadania, myślę, że w tym nie będzie w tyle za resztą naszych małych geniuszy forumowych. No, a dzisiaj straszne marudzenie było cały dzień i Emi coś takiego robiła: wypychała sobie językiem dolną wargę, myślicie, że to zęby idą? Te maluchy Wasze też to miały? Poza tym bardzo niespokojnie śpi i często się wybudza, może to ją zbyt drażni? A czy ten żel do smarowania to się sprawdza? A u nas jutro strzeli PÓŁ roczku Emilce, z tej okazji zamówiłam jej w necie zabawkę, która jeszcze nie dotarła...kurka, może jutro dojdzie.ACh ta poczta. Dobrej i spokojnej nocy życzymy, może u nas też tak będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: 30 lat minęło.... 01.10.04, 11:40 cze, byliśmy wczoraj na szczepieniu, Szymek nawet nie zakwękał, był z nami tata, który za drzwiami czekał na wrzaski i się rozczarował. Twardziel z tego naszego synka. Waży 7320, co w porównaniu z waszymi 8,5 czy 9kg dziećmi, to kruszynka, ale z drugiej strony miedzy naszymi dzieciaczkami jest nawet miesiąc różnicy, a to przecież dużo. grass_d jaką zabawkę zamowiłaś Emilce, jeżeli można zapytać? My zastanawiamy się nad zakupem którejś z tych nowych zabawek Playskool, które reklamują w TV, ale to dopiero na gwaizdkę, jak Szymek będzie sobie sam pewnie siedział i będzie bardziej kumaty. Czy wogóle zastanawiałyście się nad zakupem jakichś nowych, bardziej "dorosłych" zabawek dla maluszków, bo chyba z maty to już pomału wyrastają? A, muszę się was poradzić, mam mały dylemat, mąż jedzie w środę na 4 dni nad Zalew Soliński, na szkolenie i takie spotkanie integracyjne, no i miał jechać sam, bo nie było możliwości pozostawienia małego z babcią, bo nie pije mleka z butelki. Wczoraj zadzwonił jego dyrektor z propozycją, abyśmy zabrali małego, że to nie żaden koszt i problem, teraz mąż mnie namawia, a ja się zastanawiam. Przeraża mnie najbardziej podróż, to ponad 700 km, no i tyle godzin w samochodzie, a z drugiej strony jest to kuszące, nawet z tego względu , że mielibyśmy krótki rodzinny urlop. Sama nie wiem, co Wy byście zrobiły, jechać?? zmykam trochę ogarnąć mieszkanie, i zaraz jak mały się obudzi wychodzimy na spacerek, tylko coś jakby się chmurzy, ale co tam, nam deszcz nie straszny pozdrawiam Ania Szymek: foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28405&q=AnkaW_26&k=3 Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 16:11 Sylwia wszystkiego naj...naj...naj i spelnienia marzen)) Aniu, bierz Malego i jedzcie, my gdy ucieklaismy przed huraganem jechalismy ponad 1000 km w jedna strone, wyjechalismy kolo polnocy i Kamis slodko spal, zatrzymywalismy sie tylko wtedy gdy mis chcial jesc cycusia, bo deserek jadl i podziwial widoki, wogole duzo spal bo jego jazda samochodem szybko usypia i wogole lubi, wiec sie nie zastanawiaj, pakuj sie i przyjemnego odpoczynku podejrzewam ze Ty bedziesz barziej zmeczona niz On pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 17:22 i forumowych dzieciaczków, które miały swoje świąto. Gratuluję również świeżo upieczonemu kierowcy Ale się dziś wyspałam( pewnie zapeszę), młody zasnał jak zwykle po 9 , obudził się po 24 na przytulanki( o dziwo nie chciał jeść) a kolejna pobudka, tym razem już an jedoznko o 6, potem godzinna zabawa i znów spalismy do 9. cikeawae jak będzie dziś. Igor ostatnio ma niesamowity apetyt , zupki pekaja 2 słoiczki ( robione), deserku też zastarszające ilośći. Poza tym młody uwielbia pić . Dziewczyny ile piją dziennie wasze dzieci???? Igor spokojnie wciąga jakieś 200ml róznego rodzaju płynów ( herbatka, soczek, kompocik) a gdyby mu dać to pewnie pił by jeszcze więcej. co do zabawek, to chyba tez będziemy musieli się nad czymś zastanowić ,albo jesli nie zabawki to przynajmniej wyslić wyobraźnię i wymyślić jakieś nowe zabawy , bo osatnio mój syn sprawia wrażenie znudzonego ja już nie wiem co wymyslać może macie pomysły na jakieś fajne zabawy z maluchem??????? Od dwóch dni trenujemy piski, nie wiem jak moje uszy to zniosą, na rękach już mam pełno śladów po zębach. Jutro zaczynam zajęcia przez 2 dni od 8 do 15 zajęcia, kurde ale mi się nie chce. A za tydzień wesele, nie wiem chyab pójdę w dresie, w nic z szafy nie wchodzę , w sklepach nic nie ma ( przynajmniej na mnie).Chyba naprawdę wystąpie w dresie albo ogrodniczkach Ania co do wyjazdu, to może to jednak dobry pomysł, taki wypad. Trochę odpoczniesz od codziennych obowiązków,choć z dzieciaczkiem to pewnie nie tak do końca, no ale będzie tatuś - niech pomagaNie dziwię się ,że masz wątpliwośći, 700km to nie mało, ale napewno uda Wam się wszystko fajnie zorganizować i podróż minie w miarę bezstresowo. Mój mąż w zeszłym tygodniu tez był na takim wyjeździe , my niestety siedzieliśmy w domu a tu proszę sam szef zaprasza:) Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04) Igor Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 18:14 Dziewczyny, jakie ja mam straszne tyły. Przede wszystkim Sylwia, głowa do góry, jestem pewna, że kobieta po trzydziestce jest dużo bardziej interesująca. Mnie to czeka za nie całe pięć miesięcy i nie zamierzam się tym stresować. Dzieci ze zdjęć: Emilka od Mami, Szymuś od Wini i Igorek od Niki, są śliczne a i mamom nic nie brakuje Grass, ode mnie będą gratulacje osobiście. Winiu, jedźcie i się nie zastanawiajcie. Na pewno odpoczniecie i będziecie razem. Malilko, miałaś rację co do kupek po jagodach, u nas śmierdziocha była ciemnozielona. Od dziś jagódkom mówimy NIE. Po tygodniu prób dostania się do p. dr, dziś się udało i niestety przez kolejny miesiąc czeka nas codzienna rehabilitacja. A buuu. Podobno już jest ok, ale jeszcze brak odruchu podparcia, no i całej klaty nie unosi... Jednym słowem siłowni ciąg dalszy. Ale wiecie jak napatrzę się na dzieciaczki, które mają prawdziwe problemy, bo np. w wieku kilku lat nie chodzą, czy nie siedzą to przestaję biadolić. Wczoraj moje maleństwo szalało z mamusią, w końcu zmęczyło się, przytuliłam i zasnęło ok 18.00. Jadło o 15.00. Pospało do 23.00, wtrząsnęło Bebilon pepti (zostawiając ok. 60 ml jeszcze w butli) i wariowało do 24.00. Wreszcie się wkurzyłam, prytuliłam do cyca, opędzlował go do zera i dopiero zasnął. Spał do 6.00. Teraz też go położyłam ze smoczkiem, bo zaczął szaleć. Mam nadzieję, że tym razem obudzi się na kąpiel. A kupiłam młodemu taki dmuchany wałek do nauki raczkowania. Narazie nie używa go zgodnie z przeznaczeniem, ale tak piszczy i ślini się na jego widok! Doskonale nim kula po naszym łóżku. Wreszcie jakaś duża zabawka. Chyba stwierdził, że grzechotki i gryzaczki są dla dzieci. ok. obudził się, uciekam. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 21:31 No i niech to szlag, jestem mocno przeziębiona ((((( Już nawet nie wiem od czego, czy przez moje spacery w chłodzie i deszczu, czy niemąż mnie zaraził (rozłożył się przedwczoraj), czy moja siostra, z którą też się niechcący na chwilkę spotkałam. Wszystko jedno, najgorsze że czuję się fatalnie, oboje z niemężem smarkamy i kichamy, drżę o zdrowie naszego maluszka. Jakby tego było mało, mój mały kotek zafundował mi dzisiaj pobudkę o 6.30 i nie dość, że jestem chora, to jeszcze tak niewyspana, że na spacerze omal nie zasnęłam na ławce w parku, na której tylko na chwilę przysiadłam. Trudno jest być matką jak gorączka telepie, mięśnie bolą i człowiek marzy tylko o ciepłym łózku, a tu musi wstać o świcie i iść z dzieckiem na spacer.... Na spacer poszłam, bo nie miał kto wyjść za mnie, a pomyślałam sobie, że maluszkowi przyda się wdychanie świeżego powietrza zamiast chorobowych wyziewów. A jutro i w niedzielę zabiorą go na spacer dziadkowie. Tak się boję o małego, przecież dla dzidziusia to nawet katar jest strasznie męczący... Nika, ja dopiero co pisałam, że mały też dużo pije, 150-200ml. Ale odkąd dostaje w dzień tyle ile chce, to już nie potrzebuje wody w nocy, uff. Gorzej, że od jakiegoś czasu budzi się tak 3x w nocy popłakując i jak tylko włoży mu się smoczek, to momentalnie zasypia. To chyba złe sny, no bo przecież ani nie głód, ani nie pragnienie. Na szczęście 2 pobudki wypadają przed północą, więc jeszcze nie śpię, ale ta trzecia to mnie wyrywa z głębokiego snu... Kiedy powinno się zabrać definitywnie dziecku smoczek? Ja dałam małemu jak miał 5 miesięcy i wydaje mi się, że już się od niego uzależnił, przez co ja siwieję ze stresu- o jego zgryz oczywiście. Nie potrafi zasnąć bez smoczka w dzień, plusem jest jedynie to, że ssie go dosłownie 5 minut- 3min przed zaśnięciem i potem po 2min ja mu śpiącemu zabieram smoczek. Wieczorem usypia raczej bez, ale dostaje smoczek w nocy, jak się przebudzi i popłakuje, więc w sumie używa smoczka 30-40 minut na dobę, sporadyczny maks maksów to godzina dziennie (skrupulatnie policzyłam)- czy ja mam się tym przejmować???? Nie będę ukrywać, że nie wyobrażam sobie życia bez smoczka, jakiegoś noszenia, kołysania, zwłaszcza w nocy- odkąd mały zaakceptował smoczek mam z zasypianiem jak w raju. Ale wiadomo- jeśli będzie trzeba, to wyrzucę smoczek precz. Asik- Ty się nie stresuj zakupami, rajstopki czy sweterki znajdziesz w każdym sklepie, czy hipermarkecie. I ja jeżdżę ciągle gondolą, skoro małemu nie przeszkadza, to niech kręgosłup korzysta. Tyle, że ten wózek to jest gondola i spacerówka w jednym, więc jak tylko mały zacznie protestować to będzie transformacja Nie mam żadnej folii, bo moja Inglesina jest z takiego materiału, że nawet jak pada to przez 2 godz spaceu nie przemaka- naciągam mocno budę, pokrycie od wózka i wio. Sylwia- 100 lat!!! U mnie trzydziecha za rok Grass- Maciuś wypychał językiem dolną wargę jak już mu ząbki wyszły i je macał językiem Ale może Emilke swędzą dziąsła i to rzeczywiście ząbki. Winia, ja też zastanawiam się nad zabawkami i chciałabym na pewno jakieś fajne klocki jak już Maciuś będzie siedział. Podobno klocki sensoryczne Fisher Price są fajne, bo są przezroczyste, a w środku coś się rusza i przelewa... Ja to jestem miłośniczką klocków drewnianych A jeśli masz jechać, to chyba raczej nocą, bo 700km po polskich drogach to jest cały dzień jazdy i dla takiego maluszka dwa pełne dni w aucie w foteliku w ciągu zaledwie 5 dni to trochę jednak dużo. Ja bym chyba nie pojechała, ale ja po prostu wiem, że Maciuś byłby nieszczęśliwy w jednej pozycji przez tyle godzin... Jeszcze na 2 tygodnie, może tydzień to tak, ale 4 dni to bardzo mało. Musisz zdecydować sama I jeszcze chciałam Wam się pochwalić, że dzisiaj mały dostał zupkę podziabaną widelcem, z grudkami 2x większymi niż w słoiczkach od 7 m-ca i poradził sobie świetnie, ani razu się nie zakrztusił! Papki precz, to już mały chłopiec nie niemowlak Biorę lekarstwa i idę do łóżka, papa Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: 100 lat dla Sylwii ... 01.10.04, 22:41 hej, decyzja podjęta, jedziemy jednak we troje, pomimo moich obaw, co do tego jak mały zniesie podróż, ale mam nadzieję, że będzie ok. Maliko oglądałam juz jakis czas temu na Allegro te klocki sensoryczne, są super, chyba zafunduje małemu te z pojazdami, w końcu to facet, musi znać się na motoryzacji. A co do wyjzady, to jedziemy ze znajomymi, zabieram wózek, nosidełko, i chyba pojedziemy w nocy, nie ma takiego ruchu, a i mały mam nadzieję będzie spał. Zresztą zrobimy jakiś postój bo inaczej sobie tego nie wyobrażam. A co do smoczka, to Szymek ma go praktycznie od kilu dni po narodzinach. na początku nawet jak tylko zasnął zaraz wyciągałam mu z buzi, ale teraz to już bez niego nie może, tym bardziej, że czasami ssie kciuka, to wolę już dać mu smoka w buźkę i spokój, Zresztą maliko nie ma się chyba czym martwić na zapas, ortodoncja tak poszła do przodu, że nawet dorośli zaklądają sobie aparaty, aby poprawić zgryz, a czasami tylko samopoczucie. Mój małżonek też niestety mi sie rozłożył, smarka, kicha, marudzi, gorzej niż małe dziecko. Kilka dni temu ja byłam przeziębiona, ale Szymek na szczęście nic nie załapał, mam nadzieję, że i teraz tak będzie. Zresztą pediatra powiedziała mi, że od rodziców, w domku jest mniejsze prawdopodobieństwo zarażenia, niż od kogoś obcego, także chyba teraz warto ograniczyc kontakty z obcymi, a szczególnie dziećmi. A pozostaje nam chyba kupić nowy fotelik, mały zaczyna już wyrastać z fotelika- nosidełka, maliko ty pisałaś, że już zmieniliście fotelik, możesz przypomnieć, na jaki "model", czy Wy pozostałe mamy też już myślicie o innym foteliku, i jakim?? Szymek tez je coraz więcej i chętniej, kupuję mu deserki a zupki gotuję sama. Dzisiaj tak byłam zaabsorbowana kompem, że az prawie spaliłam garnek, w którym gotowałam marchewkę i pietruszkę na zupkę dla małego, gapa ze mnie jak cholera, dobrze, że poszłam po coś do kuchni... Zapomniałam pochwalić mojego synka, wczoraj po raz pierwszy popróbował swoich paluszków u stóp, narawdę cudowny widok, a dzisiaj ćwiczył ten wyczyn cały dzień, szczególnie przy przewijaniu, cyk i stópka w buzi. Zadziwia mnie ten maluch z dnia na dzień. pytanko, czy jak Szymek skończył 5 miesiąc, to mogę zacząć dawać mu obiadki z mięskiem Bobo-Vity lub inne, na których jest napisane od 6 miesiąća, bo już się z tym gubię, kończy 5, czyli idzie mu już 6 i można, tak, czy nie??? pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco już prawie sobota 01.10.04, 23:41 a ja jeszcze na chwilę przed położeniem się zajrzałam, by odszkuać nazwę tego "magicznego " płynu co to jabłuszka po nim schodzą jutro wybieram się na zakupy więc nabędę to cudo może uda się pousuwać te plamy.No a jak już zajrzałąm to nie mogę się powstrzymać żeby czegoś nie wystukać , ehh siła forum... Klocki sensoryczne też wydają mi się dobrym pomysłem. Nie kupuje, bo mamy dostać z pampersa. Dostałam jakieś 2 miechy temu kupon, nalezało przesłać rachunki za produkty papmersa na określona kwotę i wybrać zabawkę z bodajże 4 proponowanych. Jedną z propozycji były klocki teraz czekamy aż przyślą , jeśli przyslą Malliko pamietam,że pisałaś o tym ze Maciuś dużo pije , ciekewa jestem jak reszta maluchów.Może rzeczywiście to to,że już grzeja poza tym teraz przechodzimy okres ślinienia może to też ma wpływa na większe pragnienie. Acha!!!!co do uzyskania większych kawałków jedzonka , to może przepuścić to przez maszynkę do mielenia mięsa z tarczą o najwiekszych dziurkach???? Dzisiaj Igor o dziwo nie zasnął po kapieli i jedzonku od razu, zaczął rozrabiać jak pijany zając w kapuście, omal nie nabił sobie guza. powygupiał się , pohihał , standardowo pogryzł mamusie i padł. Zobaczymy na jak długo. Ok. nie zanudzam dłużej, idę spać. P.S. teraz post we właściwym miejscu Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: już prawie sobota 02.10.04, 13:27 Dziewczyny ja się po prostu wykończę ((( Maluszek obudził się o 6.00, o 7.00 udało mi się go spacyfikować i uśpić, ale tylko na pół godziny, po czym obudził się i zaczął płakać, ale jak! I NIC nie pomagało, noszenie, tulenie, cyckowanie, smoczkowanie, nic- 45 minut wielkiego wycia. A ja niewyspana, z gorączką, kichająca, z katarem do kolan, no po prostu koszmar. Pomogło trochę dopiero posmarowanie dziąseł Bobodentem, chyba małemu idą górne jedynki, bo innego wytłumaczenia nie widzę. Wczoraj poszłam spać już o 22.30 i żeby się wyspać włożyłam stoppery do uszu, nad snem małego miał czuwać tatuś, żeby w razie wybudzenia podać mu smoczek. Obudziłam się o 4.00 na karmienie i pytam niemęża (który jeszcze nie spał) ile razy podawał ten smoczek i on mówi, że do 2.00 aż siedem razy!!! No to nie jest normalne zachowanie mojego brzdąca, dlatego podejrzewam te ząbki... Jeszcze jedna taka nocka i nie będę do niczego się nadawała. Jutro planuję zawiezienie małego do moich rodziców, tak od 11 do wieczora, żeby odpocząć. Ponieważ mały je zupkę na obiad (już praktycznie zastąpiła nam posiłek) to wypadnie tylko jedno karmienie i mały dostanie mamusina mrożonkę. Mój biust trochę się buntuje przeciwko zupce na obiadek i w ciągu dnia muszę ściągnąć chociaż 40-50ml, żeby mnie pierś nie bolała. Ale może to trochę wina tego, że karmię tylko z jednej piersi na jeden posiłek, bo jak np. nakarmię z lewej o 6.00, z prawej o 9.00, lewej o 12.00, potem o 15.00 zupka, potem o 17.00 prawa, to ta biedna lewa ma przerwę od 12.00 do 19.15- 19.30, więc długo. Ostatnio maluch nie je w nocy przed 4.00, więc ma prawie 9- godzinną przerwę nocną. Dzisiaj oglądałam "Zaklinaczkę dzieci" i jak ta zaklinaczka uczyła spać w nocy 8-miesięczne dziecko to od razu weliminowała WSZYSTKIE nocne karmienia, w ogóle nie podnoszono tematu, że dziecko może być głodne. Co prawda chłopczyk miał 8 m-cy, ale i tak dało mi to do myślenia... Może to jest metoda- od razu przestać karmić w nocy i zaangażować męża w usypianie? Mnie chyba na razie za bardzo szkoda mojego synka... Winia, Ty jesteś mamusią i wiesz najlepiej, czy i jak Szymonek zniesie podróż. Skoro się zdecydowałaś, to na pewno będzie dobrze Co do fotelika to ja kupiłam Iseos Bebe Confortu 0-18kg, ale jak się przyjrzałam mu dokładnie w domu, porozkładałam i pomacałam to pojechałam go zwrócić W sklepie spotkałam super kompetentnego sprzedawcę, aż dziw i powiedział, że absolutny mercedes wśród fotelików jeśli chodzi o bezpieczeństwo to Maxi Cosi Priori XP, ewentualnie starsze Priori. Od lat wygrywa wszystkie testy bezpieczeństwa, a Iseos niby ma bajer w postaci rozkręcanych boczków od 40 do 55cm (to mnie skusiło, żeby było więcej miejsca jak mały będzie w kombinezonie), ale tak naprawdę to obniża on bezpieczeństwo fotelika, bo te moczki można złamać do środka gołymi rękami i tak też się dzieje w trakcie wypadku. Odradził wszystkie foteliki w większych przedziałach wagowych (np. 9-36kg) bo są mniej komfortowe dla mniejszych dzieci, mniej zabudowane i przez to mniej bezpieczne w niższych przedziałach wagowych. No więc my zdecydowaliśmy się na Maxi Cosi, tylko że ten fotelik, mimo że rozkłada się do pozycji półleżacej, to jednak nie na tyle by wsadzić do niego zupełnie niesiedzące dziecko, a takie aktualnie mamy Więc czekamy aż Maciuś zacznie siadać i wtedy kupimy ten fotelik. I wiesz co- ja półtora miesiąca temu też panikowałam, że mały wyrasta z fotelika a jednak nadal się mieści. Dziecko rośnie już wolniej i głównie wydłużają mu się nogi a nie tułów, a nóżki mogą być zgięte w foteliku, więc na pewno jeszcze masz chwilkę czasu. No i nosidełko montuje się tyłem do kierunku jazdy, a tak się powinno jeździć najdłużej jak się da. Iseosa niby też można było tak montować, ale po przymierzeniu do samochodu stwierdziłam, że to jakieś totalne nieporozumienie, tak się po prostu nie da. I oczywiście Twój Szymonek już dorósł do jedzonka od 6 m-ca Nika, maszynka do mięsa to może i dobry pomysł, gdyby nie to, że ja jej w życiu nie miałam i chyba nie będę kupować tylko na parę miesięcy... Dzisiaj podziabałam widelcem, nie poszło tak źle. I kupiłam jeszcze kaszę jaglaną (też jest bezglutenowa), żeby te zupki urozmaicać, bo strasznie monotonne te obiadki.... Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w 02.10 - 6 miesiecy!!! 02.10.04, 16:43 Rany jak ten czas szybko leci, dzisiaj o 14.27 Kamilek skonczy pol roczku)) rosnie mi slodki lobuziak)0ktory nawet teraz nie pozwala mi pisac bo sam chce))) malilko szybciutko zdrowiej) dziewczyny, przepraszam ze Was zanudzam ale na jaki rozmiar bedziecie kupowac msluchom kurteczko lub kombinezoniki na zime??? pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: 02.10 - 6 miesiecy!!! 02.10.04, 17:42 Hej dziewczyny!!! sylwia, z okazji twych urodzin życze Ci wspanialego macieżyństwa, aby maleńswto dawało Ci każdego dnia uśmiech, radośc i zadowolonie, wytrwalośic w wychowywaniu, spełnienia marzeń i wszytskeigo naj.... Ania, ja także jechałam do Polski 1000 km już dwa razy, mała przespała prawie cała drogę, ale zawsze jedziemy noca, wtedy dziecku najlepiej jest zniesc trudy podróży, bo śpi. Malilka, powrotu szybciochem do zdrowia, nic ie mówię, ale chyba te spacerki, a raczej godzinne siedzenie na ławce w zimnice cię załatwiło, uwazaj na siebie... a z tym spaniem to wiem, że jaja sobie robiłaś... Kamilku samych radosnych dni, mało płaczu, uśmiechu..i słuchaj mamy....Asik gratulacje , ze masz takiego juz dużego chłopaka.....buziaczki dla was.. pprzedostatnia noc i wczorajszy dzień to było straszne, Zuzia gorączkowaął po szczepionce, byął amrudna, oczy wyglądały jak rpzeszklone, rozpalona, policzki jak u ruskiej babki czerwoniutkie, mała sie meczyła a my z nia, ale dzisiaj juz jest jak nowonarodzona..... pozdrówka dziewczyny i milego weekendu , który juz trwa Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: 02.10 - 6 miesiecy!!! 02.10.04, 20:48 Kamilku życzę CI aby następne pół roczku minęło tak szybko jak to pierwsze w radości i beztrosce oraz oczywiście dużo zabawek. Sylwio z okazji urodzin wszystkiego naj naj najlepszego oraz spełnienia wszystkich marzeń. Malilko wracaj szybko do zdrowia bo dziecko nie rozumie że mamusia jest chora i cały czas musi być na pełnych obrotach. Wczoraj w pobliskim i zaprzyjaznionym pubie była impreza przebierana Rock and Roll Party więc postanowiłam położyć mała spać i wybrać się z mężem na nią. Tak dawno nigdzie nie byłam a przy Martynce miał zostać mój brat a jej ojciec chrzesny ze swoją dziewczyną. Martyna jakby wuczuła że mama chce wyjść bo się po kąpieli budziła co 15 minut ja ją usupiałam kładłam do łóżeczka a ona wtedy otwierała swoje piękne oczęta i usmiechała si do mnie. Taka sytuacja trwała 2 godziny aż do 22. 00 (zwykle już o 20 ładnie śpi np. tak jak dziś). W końcu ją położyłam i poprostu uciekłam. Pub jest dosłaownie 5 mniut od naszego domu w razie czego miałam ze sobą telefon. Zaraz po naszym wyjściu też się obudziła ale "bratowa" szybko ją utuliła i mała grzecznie spała aż do naszego powotu o 1.00. Fajnie tak było wyjść i potańczyć jak za dawnych czasów. Rano jak zwykle pobudka o 6.00 i tym oto sposobem dziś już mam ochotę iść spać. Ja smaruję małej dziąsełka Dentinox-gel i też wydaje mi się że pomaga. Zycze milego wieczoru i spokojnej nocy Iza i Martynka Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco 04.10 - 6miesięcy !!!! 04.10.04, 09:00 Moje dziecko ma pół roku!!!!! Kurcze ale to brzmi poważnie, nie x miesięcy ale pół roku))leci ten czas przeokrutnie. Dokładnie pół roku i jakieś 40 minut temu zobaczyłam małego, wrzeszczącego ludka a dziś ten ludek to już wielki chłop na razie uciekam , mały spi więc skorzystam i zrobie coś niecoś ale pewnie jeszcze dzisiaj tu zajrze Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: 04.10 - 6miesięcy !!!!, my tez już po!:) 04.10.04, 10:05 Cześć wszystkim, my już po weselu, tzn ja z Emilką byłam tylko na ślubie,i na pół godzinie wesela, potem musiałam się ewakuować do teściów, no i dobrze na tym wyszłam, poczytałam sobie książki, gazetki, a mąż to musiał się męczyć aż do oczepin... Emilka nie chciała za nic zostać z dziadkami i koniec, ona nabiera zaufania do obych po jakichś dwóch dniach przebywania z nimi, więc nie było szans. Strasznie się bała. Winia: Emilka dostała od nas taki młoteczek Little Tikes, co przy każdym uderzeniu wydaje różnorakie dźwięki i jeszcze miga światełkiem, bardzo jej się to podoba. My też takie większe zabawki dopiero zafundujemy na gwiazdkę, lub Mikołaja...Zamierzam jeszcze sprawić Małej taką piramidkę do budowania, myślę,że to dość rozwijająca zabawa, a to podobno od 6m. Pierwsze lego już mamy, dostała w spadku po bratankach męża. Są super. Każda zabawka zawiera w sobie coś ciekawego, grzechotkę, żabka w wodzie pryska wodą, piszczałki, cuda, wszystkie pływają, dają się połączyć. No, ale to rzeczywiście dość drogie, jeden zestawik np, samolocik z pilotem kosztuje ok. 30PLN, no a my dostaliśmy tego pudełko. W każdym razie to tez już dla dzieci siedzących. NA razie Mała lubi to pchać do buzi i na basenie pływamy sobie za nimi... Jagna: czekam na kontakt mailowy... Malilka; u nas ze smoczkiem to samo, Emilka nauczyła się w wieku 5m i tez usypianie tylko z nim, chociaż mnie do tego czasem udaje się jeszcze zapomnieć o wyciągnięciu, zwłaszcza w nocy, bo zasypiam pierwsza...Też nie wiem co robić, słyszałam że koło roczku trzeba zaczynać dziecko odzwyczajać. Na spacerze straszą mnie często tak na oko trzylatki ze smokiem w ustach... Co do wypychania językiem, to tak sobie Emilka wypychała dwa dni i przestała, a zębów dalej nie ma...Co to jest? Dzisiaj testujemy zupkę Gerbera, bobo vita stawała w gardle i nie chciała iść dalej, no, a ja dalej nie mam miksera, żeby zrobić coś samej. Na szczęście jadę do mamy na dwa tygodnie, to sobie tam poeksperymentujemy. Z frontu alergicznego: wczoraj zjadłam jajko, efektu po Emilce nie widać, może...Aż miło pomyśleć- uda się? Tyle nowych perspektyw jedzeniowych by się otworzyło. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: 04.10 - 6miesięcy !!!!, my tez już po!:) 04.10.04, 11:12 Ojej, przebrnęłam, 4 dni nieobecności, a napłodziłyście jakby dzieci Wam w ogóle czasu nie zajmowały! No ale do rzeczy! Najpierw wszystkiego naj Sylwii z okacji urodzin!!! Ja za 3 miesiące będę też świętować trójkę z przodu! Życzenia półroczkowe dla Emilki, Kamilka i Igora! Mam nadzieję, że żadnej z pociech nie ominęłam. Winia my też już zmieniliśmy fotelik, ale to z przymusu, stary spłąnął jak Wam już opisywałam i tak trochę na szybcika kupiliśmy Zenitha z Chicco. Michał siedzi dość wysoko i jeśli tylko jedziemy bardzo się cieszy, bo świat ogląda już z trochę innej perspektywy, ale niestety wsadzanie go ostatnio do fotelika graniczy z cudem, chyba, że akurat go coś zainteresuje w samochodzie, albo gdy już pracuje silnik Malilka jak tam zdrowie? Jagna dlaczego rezygnujesz z jagód. Jakie były te kupki, bo mnie raczej nie zraził ich kolor w końcu kolor nie jest przypadkowy, bo to przecież czarna jagoda to nie pomarańczowa marchewka Dziewczyny muszę się pochwalić, że byliśmy pierwszy raz na basenie! i Oczywiście pełen sukces W końcu nasz Michał na razie większość życia spędził w wodzie, w suchym środowisku to dopiero 5,5 miesiąca! Był taki wniebowzięty i zainteresowany wszystkim, że nawet polewanie wodą, czy zanurzanie go nie wzrusza! Ćwiczonka super, a jak powiedziała moja 5-letnia siostrzenica "ale ten pan instruktor przystojny" )) Tak, więc przez najbliższe 11 tygodnii mamy już rozplanowane niedzielne przedpołudnia Mam nadzieję, że zdążymy jeszcze przed sezonem narciarskim. Aaaa zapomniałam napisać, że wg naszej pani doktor Michała może uczulać marchewka, więc na razie poszła w odstawkę, zobaczymy jaki będzie efekt. Poza tym Michał generalnie jadłby wszystko co mu się tylko wetknie do buzi i nie daj boże, żeby jeść coś w jego obecności, bo gotów wyjąć to z ust! Poza tym od 3 dni walczymy z dziąsłami i jeszcze niewidocznymi zębami. Nie dają spać Juniorowi i przy okazji również nam, mam nadzieję, że w końcu się przebiją, bo już zaczynam dostawać do głowy. Nadal się inhalujemy, ale teraz już ze strasznymi oporami, bo Junior już wie co się święci i nie za bardzo mu to odpowiada. Co do kombinezonów to na razie sobie je odpuściłam, bo Michał chodzi jeszcze w ciuszkach po kuzynostwie i kupię dopiero jak zrobi się całkiem zimno lub wyrośnie z tych które teraz ma. Ubieram go generalnie na cebulkę i mam tylko problem z butami. Może odpowiecie mi na moje pytanie z ostatniego posta. Jakie buty kupiłyście na jesień? Ja kupiłam takie papcie z materiału na twardej podeszwie, bo niestety rozmiarówka zwykłych bucików niemowlęcych kończy się na 14-tce! Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: 04.10 - 6miesięcy !!!!, my tez już po!:) 04.10.04, 16:30 Witajcie, Gorące życzenia dla świeżej 30-latki najnowszych półroczniaków ) Ze zdrowiem nadal kiepsko, kicham, smarkam i gorączkuję, ale czuję, że najgorsze już za mną (sobota wieczór i noc) i że wychodzę na prostą. Najważniejsze, że maluszek się póki co od nas nie zaraził. Wczoraj mały spędził prawie cały dzień u moich rodziców, zabrałam go dopiero o 19.00 i jak tak sobie z niemężem leniwie piliśmy niedzielną kawkę, potem jedliśmy pyszny obiadek, to naprawdę czuliśmy się jak bezdzietna para Jak za starych, dobrych czasów... Ale mimo że przydała nam się bardzo ta chwila wytchnienia, to i tak cały czas myślałam o Maciusiu i bardzo za nim tęskniłam, mama już tak ma Moje słoneczko od 3 dni bardzo cierpi z powodu ząbków, tak bardzo chciałabym mu ulżyć i nie potrafię Kilka razy w ciągu dnia zaczynają mu porządnie dokuczać dziąsełka na górze i wtedy bardzo płacze biedactwo. Jak jest akurat mniej więcej pora posiłku to dostaje pierś i to przynosi mu ulgę, jak nie to smaruję mu dziąsła Bobodentem i przynajmniej na jakiś czas przechodzi. Ale smarować można tylko 5x dziennie, a jego boli też nad ranem... Na szczęście poza atakami bólu jest radosny i pogodny, wczoraj bolały go tylko raz w ciągu dnia. Wieczorem zasypia bez problemu, w nocy budzi się kilka razy z płaczem i wtedy albo smaruję żelem, albo tylko daję smoczek, który mocno gryzie i zasypia. Koło 5.00 wzięłam go już do siebie i spał przytulony do mnie, popłakując czasem przez sen. Odkąd te ząbki dokuczają, to mały częściej ssie pierś- rano i po południu co 2 godziny, dłużej nie jest w stanie wytrzymać, no ale skoro mu to pomaga, to nie protestuje. Na szczęście w porze spacerowej (11-15) bez problemu wytrzymuje 3-4 godziny, więc nie musimy uciekać do domu. Eklon- Maciuś wsadzony do fotelika w samochodzie natychmiast się uspokaja, nawet jeśli przed chwilką histerycznie płakał. A jak już samochód ruszy i gra muzyczka, to pełnia szczęścia- rośnie nam fan podróży, nie będzie problemu z wyjazdami. Wspomniałaś o sezonie narciarskim- jakie macie plany? W zeszłym roku nie jeździłam, czego strasznie mi brakowało, ale w tym roku jak na razie planujemy wyjazd na lodowiec pod koniec marca. Nie wiemy tylko co z dzieckiem. Albo go zostawimy na tydzień dziadkom, albo zabierzemy ze sobą i będziemy zostawiać na dzień w żłobku, sprawdzałam i zwykle są w miejscowościach narciarskich. Uciekam, bo dzidziuś wzywa. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Debiut basenowy!!! 04.10.04, 19:43 Dziewczyny, przede wszystkim dzięki za życzenia, wiedziałam, że na Was mogę liczyć Byliśmy dziś na basenie, ale było bosko!!!!!!!!!!! Jędruś był zachwycony, ciapał najwięcej ze wszystkich dzieci, w ogóle się nie bał, był wniebowzięty. Niestety w domu rozwył się masakrycznie. Podejrzewam, że to ze zmęczenia, prawie w ogóle nie spał w dzień, przed basenem 10 minut, bo zasnął jak mieliśmy jechać, wył tak pierwszy raz w życiu, a mogę pokusić się o stwierdzenie, że moje dziecko prawie w ogóle nie płacze. No, ale co tam, za tydzień znów idziemy, tym razem tatuś strasznie się napalił, chce wleźć z małym do wody, dziś tylko cykał fotki. Wróciłam do pracy, jestem podłamane , nie chce mi się o tym pisać nawet Pozdrawiam Was ja i moja rybka Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Debiut basenowy!!!...u nas także 04.10.04, 20:15 Hej dziewczyny.... Na początek wiekie buziaczki, mocne usciski dla wsyztskich półroczniaków, którym stukneło 6 miesiecy, trzymajcie sie maluchy i nie dawajcie mamusiom w kość... Malilka, ciesze sie,ze najgosz ejuż za Toba i wychodzis zna prostą, ale uważaj na tych spacerkach. Sylwia, głowa do góry, ważne , ze popołudnia masz z maluszkiem. Jędrus napewno zrozumie powage sytuacji.....optymizm, to pomaga w każdej minucie A u nas, takze dziisaj debiut basenowy. Tutaj w Niemczech mają takie 5 spotkan, i jak chce sie dalej, niby bardziej zaawansowane to można chodzić, a jeżli ie to sie an tym kończy, chyb a w Polsce tych kursów jest wiecej... Pani kazała sie przedstawić powiedzieć cosik o sobie,,,a ja ni w ząb niemieckiego,ale poszłam z moj ą koleżanka polka i ona powiedziaął wsyztsko z amnie. mala nie płakala tylko sie caly czas chichrala...narazie bylo oswajanie z woda, wynuzanie dzieci, lapanie zabawki lezac na brzuszku, majtanie nozkami, gdy rece rodzica podtrzymuja glowe i plecki...nastepnym razem mam byc cosik z nurkowana, trwa to 30 minut w wodzie...no a potem prysznic , ubieranie, pieluszkowanie...to nastepne 30sci minut..ale i tak bylo super. Pani prowadzaca spiewa jakies piosenki, ktore zna wiekszosc mam, wiec ja sobie pod nosem do zuzi...lalala...i jakos nam idzie w tej niemieckiej szkole plywania... Pozdrawiam serdecznie a ha Malilka, jak amlemu wyda zeby to znwo bedziesz probowala odzwyczaic od nocnego jedzenia, mozesz anpisac mniej wiecej w skrucie jak to zrobilas, to znaczy jak sie mocno darlo to takz e nie dalas cycka???? Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Czyżby to zęby?? 04.10.04, 21:43 Cześć, to jeszcze raz ja. U nas znowu okropne noce. Henryś śpi od 8 do 12 normalnie a później budzi sie co 1,5 godziny wierci się, macha nogami (typu świeca)itp. Wcześniej stwierdziłam, że swędzi go skóra bo ma skaze białkową ale teraz jest czyściutki jak przystało na niemowlę. Po przeczytaniu waszych postów zaczeęłam podejrzawac że mogą to byc zęby a ja nie mam zadnej maści. jestem tak skupiona na jego alergii że już o niczym nie myslę. Do mam alergików: zaczęłam jeśc w małych ilościach masło i ser żółty i narazie nic. !00 lat dla Sylwi i dla wszystkich małych jubilatów. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Czyżby to zęby?? 04.10.04, 22:48 Cześć dziewczynki Składam spóźnione życzenia naszym półroczniaczkom, bądźcie zdrowe i ząbkujcie bezboleśnie. Chciałam wymienić tu dzieci, które osiągnęły ten wiek. Ale gdy zajrzałam do naszego kalendarza urodzeń, to okazało się, że jest ich dużo więcej niż tylko trójka. Babeczki a co będzie się działo jutro? Fiu, fiu... Nie wiem czy dam radę coś skrobnąć, tak więc już dziś całuję jutrzejszych solenizantów. Malilka, nie lataj, tylko się kuruj. Jeden dzień bez spaceru Maciusia nie zbawi a Tobie może pomóc. Eklon, kupka po jagódkach była zielona. Nawet po brokułach ani szpinaku nie wyglądała tak paskudnie. Rezygnuję chwilowo, tymbardziej, że jak ja jadłam jagódki jakieś trzy miesiące temu to maluszek miał potworną wysypkę. Dziś wreszcie udało się zrobić Nikusiowi badanie słuchu. Tak jak przypuszczałam jest ok.)) Dziś też poraz pierwszy zastąpiłam jeden mleczny posiłek zupką i zakończyło się pełnym sukcesem. O 11:00 była perś o 15:00 zupa o 19:15 pierś. Bardzo się cieszę, że wreszcie zaczął traktować zupki jako samodzielne posiłki. Mój mały zuch. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Kąpieluszki 04.10.04, 22:56 cze, dziewczyny mam pytanie do mam, któr chodza już z maluszkami na basen właśnie o pieluszki na basen, widziałam, że najmniejsze są chyba od 11 kg, Szymek waży 7320, to jakie mam kupić, czy te teoretycznie najmniejsze będa dla niego dobre? i które lepsze, Pampersa, czy Huggies'a? no i w środę wyjeżdżamy, cała sterta rzeczy czeka na prasowanie, lepiej wziąć więcej i coś ciepłego, bo nigdy nic ni wiadomo. Czekaja nas niezłe atrakcje, tzn. w miarę możliwości o ile Szymek będzie mógł towarzyszyć, jeśli nie to zostaniemy w hotelu. A hotel naprawde niezły, basen, sauna, solarium, sala gimnastyczna, poza tym atrakcje w terenie typu wspinaczka, paintball, kłady, samochody terenowe, choć to raczej zabawa dla tatusia. mamy tylko problem z psem, musimy podrzucić Sabę do moich rodziców, mam nadzieję, że nie będzie wszystkich ustawiała po kątach. lece prasować, chociaż to najabrdziej potrzebne rzeczy. A jutro cały dzień mam zaplanowany, wizyta u gin, fryzjer, zakupy, kawka u teściów itp, no a kiedy ja poprasuję? Oj przydałaby sie jakaś pomoc, chociaż z dwa razy w tygodniu żeby ktoś tak małego wziął mi na spacer na dwie godzinki, to dałabym ze wszystkim radę, a tak, wszystko na odpieprz, szybkie sprzątanie, po łebkach, szybki obiad, i tak praktycznie codzień. Byłam dzisiaj załatwiać rodzinne , mówię wam, biurokracja jak cholera i oczywiście okazało sie, że poszłam na darmo, bo od piątku, 1.10. zmieniły sie przepisy i muszę donieść dodatkowe zaświadczenia, cholera mnie bierze, jak maja płacić, to tak jest zawsze pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Kąpieluszki 05.10.04, 09:07 Hej Dziewoje! Winia, ja kąpieluszkę kupowałam na basenie. Pani była zorientowana i sama mi doradziła o ile pamiętam nasza miała przedział od 7-11kg a na pewno była z Huggiesa. Dopytaj się może na Waszym basenie też można kupić "osprzęt" Malilka. My narty w tym roku raczej bardziej regionalnie. Tzn. Czarna Góra, bo to wypad jednodniowy, więc nie ma problemu z podrzuceniem malucha dziadkom, a dłuższy wyjazd mamy już zaplanowany do Poronina w styczniu razem z teściami, bo Teść nie jeździ (problemy z kolanem) a Teściowa też kondycyjnie już słabo, więc się zadeklarowali, że się zajmą Juniorem jak my będziemy szusować. Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze i będzie fool śniegu, bo poprzedni sezon był niestety tylko spacerowy! Jeździłam z mężem i ze znajomymi tylko żeby sobie pospacerować i popatrzyć jak ludzie śmigają ;-( Mam nadzieję, że w tym roku sobie to odbiję! Aaa muszę jeszcze zainwestować w nowy sprzęt, bo mój opchnęłam w zeszłym roku teściowej Martwiłam się, czy zmieszczę się w mój kombinezon po ciąży, ale próba generalna w sobotę wypadła pozytywnie, więc przynajmniej ten wydatek mam z głowy! My dziś spróbujemy wreszcie mięsko, na razie ze słoiczka. Mam nadzieję, że próba generalna wypadnie dobrze i nie będzie jakiejś reakcji alergicznej. Byłam wczoraj na kontroli u dentysty. Na szczęście z moimi zębami jeszcze wszystko w porządku, ale podobno na samym wapnie w tabletkach za długo jechać nie można, więc chyba za przykładem Mag-dy zacznę powoli wprowadzać nabiał. Spróbuję najpierw kefiry i jogurty, bo one podobno najłatwiej przechodzą! Mam nadzieję, że od razu Juniora nie wysypie! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Kąpieluszki 05.10.04, 10:40 witam serdecznie No i mam wolne mój tata ma urlop i już z rana przybiegł po małego, więc teraz sobię siedzę piję kawę i może pierwszy raz od niepamiętnych czasów uda mi się ją skończyć Jest jeden minus zaraz musze zacząć sprzątać , bo porzadek u nas taki ,że niechcący mozna się do czegoś przykleić. Z wielkim strachem , wiadomo magia forum - jak sie pochwalę to się skończy, ale napisze od kilku dni młody jak zje przed snem po 19 to je dopiero nad ranem tj między 5 a 7 (zalezy od dnia). Budzi się jeszce w nocy i wtedy ląduje u nas w łóżku ale nie je, zasypia. Tak sobie myślę ,że może najada się w dzień a je dużo)) zupki np. ok 250, deserku ok 200. no a może poprostu rzeczywiście jest tak,że wpewnym momencie dziecko z tego wyrasta. HA, ha ale będę miał ubaaw jak teraz mały zacznie się budzi w nocy na jedzenie, wtedy juz nic na forum o spaniu i kupkach( bo to też drazliwy temat) nie napisze ) Widzę,że małych pływaków coraz więcej , ja też palnowałam zacząć we wrzesniu ale przyplatał nam się katar, w czwartek prawdopodobnie będziemy na szczepieniu więc dowiem się czy już możemy. Co do jedzenia nabiału to ostatnio tez po mału próbuje , jesli nie jest to w dużych ilościach to małemu nic się nie dzieję. W sobote czeka nas wesele a ja nadal nie mam w czym iść buuu..... jak ja nie lubie zakupów... Igor zostanie u moich rodziców,co dziadków rzecz jasna bardzo cieszy. Kurcze , idę sprzatać bo wkońcu znowu nic nie zrobie. Serdeczne życzenia dla dzisiejszych pólroczniaków i zdrówka dla Malliki. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Kąpieluszki 05.10.04, 10:54 Ja to mam dobrze. Babcia jest codziennie i prawie codziennie porządeczek, no chyba, że Junior jest marudny, bo mu ząbki idą i jakoś dojść nie mogą Właśnie, czy jest tu jeszcze jakiś kwietniowy maluch bezzębny jak Michał? A tu najnowsze fotki foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=26066 Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Pół roczku :) 05.10.04, 11:07 Ech, ten enter... Dzisiaj mój synek kończy pół roczku ))) Mam w domu małego chłopczyka, nie niemowlaka, z tej okazji wieczorem mały torcik z połową świeczki i mały szampan, nawet dziaskowie przyjadą. Z okazji tej doniosłej rocznicy mały zafundował nam straszną nockę i podobny poranek. Nawet nie wiem ile razy się budził w nocy, na pewno płakał od 23 do 24 i od 3 do 4, biedactwo. Nawet smoczek jest beee, no nic nie pomaga, poza piersią, która od rana idzie w ruch co półtorej godziny (!) ale i to pomaga na chwilę, dopiero teraz zasnął. Nie myjemy ząbków, bo szczoteczka powoduje ból, w czasie zabawy też czasem zapłacze, jak za mocno nagryzie zabawke, no niech mu już te ząbki wyjdą, bo męczy się biedactwo okrutnie. Opolanka, dzisiaj po raz pierwszy dałam Maciusiowi pierś o 23 i 4, bo tylko to pomagało, ale wcześniej nawet jak się budził to jeść nie dostawał, jadł o 19.15 i potem dopiero o 4.00 i mimo że ząbkuje od paru dni, to nie było to problemem. Jak się budził to dostawał smoczka i zasypiał. Płakał ostatnio pod koniec sierpnia, jak zaczęłam walczyć z nocnym jedzeniem i wtedy dostawał ciepłej wody ile chciał, potem popłakiwał, ale nie dłużej niż 15-20 minut, tyle że to nie był płacz-ryk, tylko takie beczenie, więc łatwo było mi wytrwać. A co ile teraz je Zuzia w nocy? Podobno dla dobrego trawienia przynajmniej jedna przerwa powinna mieć minimum 6h, a to chyba nie jest takie trudne do wdrożenia. Uciekam, napiszę więcej wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Pół roczku :) 05.10.04, 13:07 cześć, Malilka dużego buziaka od nas dla Maciusia. Eklon, mój Heniutek też jeszcze bez zebów (ale on sie urodził 1 maja). A co do smoczka to ja jestem okropna jak tylko mały zaczyna kwęczeć a ja jestem zajęta to mu wciskam smoka. Dużo czasu ssie smoczek, za dużo... muszę to zmienić. Czy któraś z was podawała deserek jabłko z winogronami i czy było ok. czy dzieci nie miały rozwolnienia?? Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Pół roczku :) 05.10.04, 14:18 ja na chwilkę ,mam przerwę w sprzątaniu sprzątam i sprzątam a końca nie widać: ( a jeszcze mam sterte prasowania Tak się wczułam w to sprzatnie ,że właśnie złamałam sobie kij do mopa Smok u nas do zasypiania być musi, ale Igor później go wypluwa, czasami do uspokojenia też okazuje się niezbędny. Jabłuszka z winogronem u nas nie wywołały sensacji żoładkowych i co więcej bardzo małemu smakowały. Dziewczyny, czy którejś udało się kupić ten płyn ( global astro), po którym ponoć plamy z jabłek znikaja?? Ja go nigdzie nie widziałam, a chetnie wypróbuje, tylko nigdzie nie mogę dostać. Nic ciekm walczyć dalej. Malliko Maciusiowi jeszcze raz gromkie Sto lat!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Pół roczku :) 05.10.04, 14:28 ten global astro jest w takiej różowej butelce z żółtą zakrętką. Najzwyklejszy płyn pod słońcem, nawet tańszy od wszystkich wynalazków! Jeszcze nie sprawdziłam na jabłkach, ale podobno działa, dlatego go kupiłam! Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Pół roczku :) 05.10.04, 15:47 Cześc dziewczyny!!! Moja maal własnie spi, wiec moge cosik tutaj splodzic na naszym forum. Na poczatek jak zwykle w moich postach pytanko do was, czy deserek podajecie po obiedzie??? czy robicie przerwe????czy traktujecie go jako osobny posilek???? Malika, wielkie buziackzi dla twego cierpiacego chłopczyka, mam nadzieje, ze ząbek sie rpzebije i ból pójdize sie paśc....niechaj rośnie jak do tej pory i nie daje mamusi w dupkę....A ty Malilko, załamałaś mnie, hihi, moja zuzia wżyciu nie rpzespala 6 godizn bez jedzenia, no moze raz jak jechaliśmy do polski a tak budiz sie co 4, 3 godiznki, ale wydaje mi sie że to z jej przyzwyczajenia, bo possie i idize dalej spać, aby tak fest sie najadała, to moze raz w nocy a tak to takei bawienie, wiec teraz mój mąz jedize na 3 dni do polski wiec ja będe walczyc z jej wstawaniem w nocy!!!!oj będzie beczeć, juz to słyszę co do plywania, to ja kupilam takie specjalne pampersy, tylko tutejszej firmy i sa od 7 do 13 kilo, wiec sa dobre na Zuzie i jej mniejszeog kolegę.....mocno opinają i nic nie wylatuje. Ja juz wprowadzialm buraki, brokuły, ziemniaki, marchewke, jabłko, gruszke, dzisija czas na morele..ale jeśli chodiz o por, to nie bedę tak uważac, zresztą abrdzije uważam na wszelkiego rodzaju owoce, bo maja w sobie soki, nizeli na warzywka, następna idize kukurydza w ruch, no i musz epowoli wprowadzac jakieś miesko, tylko, ze ja nie jadam tak tego i mj mąż tez, ale niechaj mała chociaz sprobuje,jak bedize jej smakowac, to bede jej przyrządzać.... ok, dizewczyny uciekam...milego wieczorku sorki z aliterowki, ale sie spiesze, aby cosik jeszcze zrobic zanim mała sie obudzi Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 dzisiaj jakoś ciszej na forum 05.10.04, 20:19 Hej dziewczyny... Znowu pisze ja, jakoś dzisiaj chyba ciszej na naszym forum. chcialam sie pochwalic, ze prawie mamy juz stałe pory karmienia, które wahają o jakieś 15 minutek, ale nie zawsze wiec po przebudzeniu około 7.30 pierś 10.00 pierś 13.00 stały pokarm 17.00 pierś lub 16.30 19.30 piers i spanie czym nie moge sie pochwalić, ze mała za często wstaje do jedzenia nocą, gdzies mi jada z cztery razy, ale musze ją oduczyć tego.....tylko wiem, ze bedzie cięzko.....pierwsze budzenie ma około 23.40 pozdrawiam i życze spokojnej nocy, bez bolących dziąseł i innych dolegliwości Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: dzisiaj jakoś ciszej na forum 05.10.04, 21:16 No czesc a mi sie wlasnie wydaje ze na forum ruch dzisiaj straszny czytam ic zytam i konca nie widac, wreszcie do niego dobrnelam... zaraz pewnie mnie maz pogoni bo mu zajmuje jego miejsce przed komputerem Najpierw to zalegle zyczenia i gratulacje dla wszystkich mam i bobaskow polrocznych. Nam jeszcze zostalo kilka dni, tez chcialam mala imprezke zrobic ale akurat chyba bedziemy w Warszawie.. coz. Ale kupimy Mlodemu te klocki sensoryczne, niech sie cieszy. Ach jak on uwielbia nowe zabawki... no albo taki np schowane i odkopane po kilku dniach. Wasze maluchy tez tak maja? Co do zabkow, to moj tez na razie jest jeszcze bez, chociaz od kilku dni wlaczy z nimi na calego, mecza go szczegolnie wieczorami, placze, marudzi jakos pomaga czpoek Calpol, ale juz sie nie moge doczekac zeby mu juz przeszlo. Podobno te pierwsze sa najgorsze, potem jzu lepiej i latwiej ale czy to prawda?? Pomieszalo sie Mlodemu kompletnie ze spaniem, zasypial tak ladnie kolo 20 i budzil sie raz w nocy dopiero kolo 4 na jedzonko, potem zazwyczja spal dalej do 6.30-7. No chyba ze mu maz zaczal zmieniac pieluche ale to juz inna bajka. A od kilku dni, zasypia owszem kolo 20 chociaz jakbysmy mu pozwolili to spalby juz o 7, ale budzi sie kolo 12-1 i potem jeszcze raz nad ranem. Co mu sie stalo. Zaczelismy nawet kaszke dawac, chociaz sie przed tym bronilam, ale nie pomaga. Tak sobie mysle ze chyba moze to mleczko co on dostaje mu nie wystarcza, bo nie dosc ze zaczal jadac wiecej, to sie ostatnio bardzo ruchliwy zrobil i mzoe wiecej spala i wiecej potrzebuje, a wiem ze takie "normalne" modyfikowane mleczka "rosna" wraz z dzieckiem, nie wiem staj sie bardziej tresciwie. a Nutramigen wciaz ten sam, musze chyba sprobowac norlamlnego mleczka. Poza tym smierdziuchem jada wlasciwie wszystko co mu wolno a tez chetnie zjadalby wszystko inne co by mu sie dalo, glodomorek taki i nic jak na razie go nie uczula, wiec moze i to mleko strawi jakos sporbujemy. Mlody ostatnio jak pislam sie srtasznie ruchliwy zrobil, przewraca sie na brzuszek, na plecki czasem juz tez, kopie nogami prawie przez caly czas, unosi sie na raczkach i na kolankach i buja w przod i w tyl, wczoraj u kyzna to go anwet w chodzik wsadzili to sie przesunal kawalek ale mi sie tam do tego nie spieszy wclae, niech sam zacznie chodzic a nie z jakas pomoca Co do sezonu narciarskiego to tez mi sie marzy w tym roku, bo w zeszlym bylam i spacerowalam po gorkach jak maz zasuwal po stokach.. echchch i chyba zabierzemy moja mam bo ona nie jedzic wcale, no zobaczymy, na razie czasu do tego ejszcze troche, teraz chyba pojedziemy do Warszawy... znowu przez trzy dnie nie bede miala dostepu do kompa i potem nie wyrobie sie z czytaniem. Acha ja tez wrocilam dzisiaj do pracy( buuu Mlodym na razie zajmuje sie mama moja, ale od jutra rusza akcja szukania niani i zobaczymy co bedzie. musze uciekac, sorki za literowki, ale jak myslalam maz mnie goni pa pa jeszcze raz sto lat dla wszystkich!!! trzymajcie sie Maliko zdrowiej szybciutko juz pa pa Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: dzisiaj jakoś ciszej na forum 05.10.04, 22:07 Witam Na pocztku chciałam złożyć życzenia wszystkim półroczniakom dużo zdówka i radości. U nas dalej bez ząbków choć bolace dziąsełka doskwierają Martynce coraz bardziej (ur. 18.04.) Na szczęście mamy już mniej więcej stałe pory jedzenia: 7.30 pierś 10.00 pierś 12.00 pierś 14.00 zupka + pierś 16.00 pierś 18.00 pierś 19.30 pierś w nocy około 2.00 i 5.00 Jak to tak wypisałam to strasznie dużo tych karmień ale co zrobić. Jedynie wczoraj był wyjątek bo mój tato wziął Martynkę pierwszy raz na smodzielny spacer i spała mu od 13.30 do 17.00 przespała dwie pory karmienia. Oczywiście płakała mu 3 razy przez sen i trzeba było wziąść ją na ręce i utulić (nawet oczu nie otwierała) a ja w tym czasie nadrobiłam zaległości w sprzątaniu i zrobiłm tyle rzeczy co przed urodzeniem zajmowało mi cała sobotę. Zostało mi jedynie prasowanie za co zaraz się wezmę Zycze miłej i spokojnej nocy dzieciaczkom i ich mamusiom Iza Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: dzisiaj jakoś ciszej na forum 06.10.04, 00:28 hej, chciałam się pożegnać przed wyjazdem, cały dzień dzisiaj jakies sprawy nas goniły, że ani się obejrzałam, a to już wieczór, co ja mówię, noc. Wszystkim półroczniakom wszystkiego najlepszego dużo zdrówka, kolorowych zabawek, cierpliwych rodziców i słoneczka na buźkach. maliko mam nadzieję, że jak wrócimy za kilka dni, to będziesz zdrowa, tego ci życzymy. Szymek też nie ma ząbków, ale on jest z 28 więc ma jeszcze trochę czasu, tylko narazie bardzo się ślini. A co do spania, to też mu sie pozmieniało, musimy zacząć go wcześniej kąpać, bo od dwóch dni zaypia już po 19, a potem szkoda nam go wybudzać na kąpiel, dlatego obmywam go rano. Dziweczyny, dzisiaj byłam u mojej gin, pierwszy raz po porodzie, wiem, wiem, co powiedzie, że tak późno, ale jakoś do tej pory nie miałam jak, a to z małym nie miał kto zostać albo coś innego wyszło a czas ta szybko leci. Wkońcu mąz mnie pogonił, no bo ileż można pościć . Gin odradziła mi Cerazette, bo pozostawia jakiś negatywny skutek co może mieć wpływ na przyszłą ciąże, zastrzyk też odpada - totalna burza hormonów po nim, spirali mi nie poleca, bo to pierwsza ciąża i jestem za młoda (29 stuknie za miesiąc), no i chyba pozostaje nam gumka (hihihihi)...Ale romantycznie się zrobiło, mam nadzieję, że się ze mnie nie śmiejecie. wreszcie uporałam się z prasowaniem, tyle sie tego nazbierało zmykam, odezwe po powrocie, chyba że w hotelu bedzie jakiś necik, w co wątpię. Mam nadzieję, że nie zasypiecie forum stosem postów bo mi czasu braknie na czytanie pozdrawiam miłego calego tygodnia i weekendu ania Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 08:02 Ania, ale mnie wystraszyłaś swoim postem! Szybko wracaj z tej wyprawy, bo muszę się od Ciebie dowiedzieć jakie to skutki uboczne może mieć Cerazette. Mi gin nic takiego nie mówiła, a wręcz powiedziała, że przy karmieniu piersią to nie mam wielkiego wyboru, albo gumki, albo Cerazette, więc wybrałam to drugie. Trochę się z nimi męczę, bo brać trzeba niemal co do minutki a i chol..rne plamienia co 2-3 tygodnie do przyjemnych nie należą. A właśnie może jeszcze któraś z Was bierze też Cerazette? Jak u Was z samopoczuciem? A skoro o poszczeniu mowa Trochę o naszych sypialniach...Czy macie teraz taką ochotę na seks jak przed ciążą? Ja odnoszę wrażenie, że całe moje uczucia przelały się na syna, mąż poszedł totalnie w odstawkę. Wręcz mnie denerwuje jak się domaga przytulenia lub czegoś więcej, bo raz, że ja jestem ciągle niewyspana, a on od czasu do czasu może się wyrwać w delegację i tam sobie trochę odpocząć od Juniora, a ja... Zresztą co ja Wam piszę, pewnie też czasami tak się czujecie. Poza tym jak chcę po południu wyjść na angielski (zachciało mi się na starość uczyć) a mój mąż właśnie wybrał się służbowo, to ja muszę martwić się komu podrzucić Michała, a mój angielski jest przecież zawsze we wtorki i czwartki, więc mąż mógłby się pomartwić o zastępstwo, bo to w końcu teoretycznie powinien być jego problem. Moja siostra mówi, że przesadzam, bo on przecież zajmuje się dużo Michałem, ale ja czasami jakoś nie potrafię się pogodzić, że to ja muszę się o wszystko tak od początku do końca martwić, a mąż nawet jak go ubiera to się pyta w co, tak jakby on nago chodził i nie wiedział w co się można ubrać!!! Ej trochę pomarudziłam, bo mąż był dwa dni w delegacji, a jutro już znowu gdzieś wyjeżdża. A ja siedzę w tym domu i już do głowy czasami dostaję, a przed ciążą to ja robiłam zdecydowanie więcej kilometrów miesięcznie niż mój mąż! A teraz zamiast na przykład rowerkiem po południu do lasu, to ja wózek i do parku, na łąki za blokiem, albo ewentualnie ze znajomymi przed blokiem na ploteczki. Dobrze, że przynajmniej blok nowy i generalnie fajna ekipa, to przynajmniej jak pogoda do kitu, to przynajmniej jest do kogo na kawę wyskoczyć, bo moi starzy znajomi niestety są teraz za daleko, żeby wyskoczyć do nich tylko na kawę! Kończę, bo jakoś w takie smutne tony uderzyłam, a pogoda jeszcze piękna i spacerek po południu pewnie będzie długi... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 10:06 Dziękuję za życzenia w imieniu Maciusia Jak wczoraj obudził się z porannej drzemki, to ból ząbków przeszedł i na szczęście jak na razie nie wrócił, mały cały dzień był pogodny i uśmiechnięty. A jak o 18.00 zobaczył torcik, świeczkę i zamieszanie, to tak się przejął, że zapomniał że to jego pora marudzenia W nocy obudził się kilka razy popłakując, ale zasypiał natychmiast po włożeniu smoczka, więc jeśli to nawet zęby, to ból minimalny. Nocne jedzonko było dopiero o 4.00, potem mały budzi się zawsze koło 6.00 i jak nie zdążę mu natychmiast dać piersi, to rozpoczyna dzień, a jak zdążę, to possie i śpi dalej do 7-8. Zwykle zdążę, bo po karmieniu o 4.00 nie odkładam go do łóżeczka. Dzisiaj niestety obudził nas telefon o 7.20, bo kto wie, może pospalibyśmy dużo dłużej? Ale jeśli tylko widzę przy pobudce siódemkę z przodu, to nie narzekam Czy Wasze dzieci jędzą częściej po południu? Maciek je rano 6-9-12-15.30, ale potem nie jest w stanie wytrzymać do karmienia na noc o 19.15-19.30, nawet jeśli po drodze dostanie deserek. Około 17 musi być pierś i koniec. Tak było jak o 15.30 jadł pierś, tak jest teraz jak dostaje zupkę- teraz już 180ml. Ale zauważyłam, że odkąd dostaje pełne porcje zupki, to zaczął w nocy jeść dopiero o 4.00, wcześniej był głodny koło 2.00. Poza tym od nowa wprowadzam jabłko, gotowane i w soczku już przeszło. Dzisiaj rano mały dostał całe jabłko do skrobania ząbkami, był w siódmym niebie. Dostał też świeże winogrona od rodziców z działki, obrałam je ze skórki i wydłubałam pestki, młody miażdżył dziąsłami miąższ i wyglądał na wniebowziętego, chociaż przy okazji się krzywił, bo mimo że dojrzałe, to lekko kwaśne te winogrona. Ale skoro chciał kolejne, to chyba mu to nie przeszkadzało. Opolanka, z ta 6h przerwą to jak ze wszystkim- dzieci nie uda się ująć w ramy. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko Twoja Zuzia nie powinna tak często jeść w nocy, ma już pół roczku i na pewno przynajmniej jedno karmienie powinna już omijać. Spróbuj wyeliminować to koło północy, bo bez niego będzie jej najłatwiej. Czytałam gdzieś, że jeśli nawet dziecko naprawdę jest głodne w nocy, to zwykle dlatego, że za mało je w dzień i jak się przestanie karmić w nocy, to dziecko szybciutko zaczyna nadrabiać w dzień i w nocy śpi dłużej bez jedzenia. Ja to u siebie wyraźnie zauważyłam, chyba Nika też o tym pisała. W jakiej postaci wprowadzasz kukurydzę? Czy wszystkie warzywa i owoce, które dajesz możesz kupić w sklepie ekologicznym? U nas wybór kiepski Polecam Ci wprowadzenie dynii, dzieciaki ją uwielbiają, a teraz jest na nią sezon, no i nadaje się i do obiadków i do deserków. A deserek u nas posiłku nie zastępuje, mały dostaje pół słoiczka między posiłkami o 9 i 12 (koło 10.30) i potem godzinę po obiedzie. Bebicka, co do ząbków to ja czytałam, że górne jedynki są najgorsze, gorsze nawet niż trzonowe i u nas się sprawdza, bo dolne jedynki wyszły niepostrzeżenie. Winiu, udanego wyjazdu Piękną pogodę trafiliście. Mój gin też odradził Cerazette, ale ze względu na przenikanie do pokarmu, o wpływie na przyszłą ciążę nie słyszałam. Eklon- u nas w sypialni dokładnie jak u Ciebie. Ja prawie w ogóle nie mam na nic ochoty, jestem co by nie mówić przede wszystkim MATKĄ, do tego zmęczenie, niewyspanie, no standard. Jak niemąż się kładzie spać i mnie przytula i całuje, to ja się nawet nie budzę, więc co tu mówić o reszcie... A na pierwsze kwilenie małego oczywiście zrywam sie na baczność Do tego boję się, by nie zajść w kolejną ciążę, ja ufam tylko pigułkom, a ich nie biorę. Podobno to kwestia hormonów wydzielanych w czasie karmienia piersią- matka ma przede wszystkim zajmować się dzieckiem, a nie mieć ochotę na seks. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będzie jak przed ciążą... Czuję się już dużo lepiej, już prawie jestem zdrowa A na spacerki chodziłam mimo choroby, bo mi było żal tak pięknej pogody... Gdyby lało, to na pewno siedzielibyśmy w domu, nic by się nie stało, ale takiego babiego lata nie przepuszczę. A dzisiaj mamy szczepienie i kolejne ważenie, odezwę się. Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 10:31 no i się doigrałam !!! wczoraj się pochwaliłam ,że mały spi i dzisaj koniec, zaczął kwękać już ok 23 ale jakoś udało się go spacyfikować , choć spał bardzo niespokojnie, przed 4 pobudka , młody zasikany, łózko też, no i nie spimy tylko oglądamy światełka w oknach w bloku naprzeciwko że tez ludzie już albo jescze nie spią o tej porze, walczylismy chyba do po piątej a około siódmej znów pobudka, i koniec spania. Na szczęście towarzystwa dotzrymywalismy młodemu na zmianę, ale nawet jak "warte" miało jedno to przy tym kwęczeniu( bo w dobrym nastroju młody nie był napewno)drugie i tak oka zmrużyć nie mogło. Co do cerazzete to mnie lekarz powiedział,że póki karmię piersią to nie przepisze, minimalna dawka hormnów ale jednak jest i nigdy nie wiadomo jak może sie odbic na dziecku. Co do ochoty jak najbardziej jest ), choc czasami faktycznie jestem tak padnieta ,że nawet mi się nie chce mysleć. zmykam , panowie na spcerze więc uda mi się jeszce coś w domu zrobić. Kurde sprzątam od wczoraj a końca widać. Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: Tak jakoś mi smutno, a pogoda taka śliczna... 06.10.04, 19:07 czesc kochane! odkad zaczal sie rok akademicki, nie mam za wiele czasu na sledzenie forum, ale staram sie czytac regularnie. chwilowo u nas mala rewolucja - na odsiecz przyjechala babcia, Mirek wyjechal na tydzien do Wielkiej Brytanii, a ja rozpoczelam prace. zajecia mam w pon. i wt. 16-19 i srody 12-14, wiec nie jest najgorzej, grupy dosc przyjemne, zobaczymy,jak bedzie dalej. Michaszek bedzie wtedy z tatusiem, teraz z babcia. i bywa roznie. Malutki w ciagu dnia jada o 6, 9, 14.30, 17 i po kapieli. nie ma ochoty na nic w okolicy poludnia, moze czasami na piers, ale chce przy niej zasnac, a nie udaje mu sie, i staje sie okrrrropnie marudny. spi tylko podczas spaceru i za nic nie moge tego zmienic. w domu spanie w ciagu dnia nie jest brane pod uwage - moze padac ze zmeczenia, marudzic, trzec oczka i nic. wczoraj odkrylismy pierwszy zabek - pd1, a dzis drugi - ld1. a juz chcialam napisac, ze u nas zebow ani sladu - zero slinienia sie (skonczylo sie ok. 2 tyg. temu), zero nadzwyczajnego krecenia nosem. a tymczasem dwa zabki w ciagu dwoch dni!!! i to niepostrzezenie i bezbolesnie!!! oby tak dalej! zajadamy juz wiele rzeczy, nie mozemy jedynie cos picia spoza piersi zalapac, tzn. Michaszek nie chce w ogole pic ani sokow, ani wody. nie wchodzi w gre ani niekapek, ani kubeczek, ani lyzeczka. a w sypialni u nas w miare niezle, choc bywaly lepsze czasy. poza tym jakis czas temu mialam pierwsza miesiaczke, zdziwilam sie mocno, bo nie towarzyszyly jej zadne, nawet najmniejsze bole brzucha, bez ktorych niegdys sie nie obywalo. czekam na druga i nastepne. zobacze, czy tak juz pozostanie. dzis mija rok od kiedy wyladowalam z krwotokiem w szpitalu, az mi sie na samo wspomnienie plakac chce. lece kapac malutkiego. pozdrawiamy - ja i moj synek Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Zabki;)) 06.10.04, 21:29 No juz mamy A jeszcze wczoraj pislam o miom bezzebnym synku a dzisiaj prosze pojawily sie dwie jedyneczki na dole Jakos tak nagle... tzn popiskiwania i amrudzenie to bylo od jakiegos czasu, ale co rusz sprawdzalam w koncu mahcnelam reka i wtedy nagle patrze sa a potem sie od tesciowej dowiedzialam ze tej osobie, ktora pierwsza zabki odkryje to sie nowa sukienka (badz cos podobnego) nalezy bardzo mi sie to podoba, zamierzam skorzystac... Maz wlasnie w kuchni tnie jablka na kawalki bedziemy robic przeciez dla Mlodego, tylko czy on to bedzie chcial jesc... ostatnio sprobowalam z gruszkami, ugotowlam, rozdziabdzialam widelcem, nawet sie bardzo nie krztusil, no tak tylko czym skoro i tak prawie wszystko wyplul zobaczymy co bedzie teraz... A co do sypialni, to ja w troche innej sytuacji jestem bo nie akrmie wiec zaczelam brac pigulki, podobnie jak Malika mam wlasciwie do nich jedynie zaufanie, a juz ostatnio nerwy male mielismy, wiec tez jakos nawet jak sie zachce to zaraz mysle a potem sie bede denerwowac... no i sie szybciutko odechciewa Nie mowiac juz o tym ze to tak z rzadka checi nachodza, bom padnieta nawet teraz juz mi sie spac chce... Zastanawiam sie jeszcze co piszecie o tym nienajadaniu sie w dzien i nadrabianiu w nocy, Mlody faktycznie jakby teraz mniej jadal w dzien, chyba uciekl nam jeden posilek, ale za to w nocy sie zaczal budzic dwa razy... hmmm moze cos w tym jest. Musze mu wiecej dawac w dzien... no mzoe nie weicej ale czesciej. Chociaz Malika piszesz ze u Was zupki to idzie 180 ml.. coz my nadal na sloiczkach, ja nie mam samozaparcia, ani dostepu do ekologicznych warzywek itp, i zupki zazwyczja ok 12-13 idzie normalnie sloiczke, nie wiem chyba 130 ml. A w ogole tak sobie mysle ze moze to nie ejst dobra pora na zupke i przesunac to na pozniejsza godzine... czy to mzoe miec jakies znaczenie??? to pozdrawiam i uciekma pa Dobranoc Maraska Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Zabki;)) 06.10.04, 22:32 Maluszek zasypia koło 19.30, więc wcześnie, a i tak wieczór trwa mgnienie oka, znowu nie zdążyłam zrobić niczego, co chciałam, a zaraz trzeba będzie pójść spać, ech życie... Contra, mnie się udawało spacerować z nieśpiącym dzieckiem, co zresztą mały uwielbiał, a ostatnio ciągle mi śpi na spacerze i to po 2,5h i nie mam pojęcia co z tym zrobić Mały je o 11.30, wychodzimy na spacer i wracamy na zupkę o 15.30. Po godzinie mały zasypia i budzi się dopiero w okolicy 15.00--15.15. Nie mogę chodzić na spacer wcześniej, bo i przerwa między karmieniami jest krótsza i nie zdążę się wyszykować na wyjście o 9.00 (czytaj- dobudzić) i mały robi kupkę koło 11.00, a po zupce to już strasznie późno jest, zwłaszcza że idzie zima i o 16.00 to już niedługo będzie ciemno, a dziecko potrzebuje światła dziennego... Jak raz nie wyszłam na spacer o tej porze, to drzemka w domu trwała 30 minut. Już czuję jak przy mrozie minus 20 będę 3h łazić ze śpiącym dzieckiem A czy Michaś pije już Twoje mleczko? Udało się go przekonać? Maraska, słoiczki od 6 m-ca są po 140ml, a te od 7 m-ca to już 190g, u nas idzie ta większa porcja, chociaż czasem zostanie z 20ml. A 12-13 to super pora na obiadek dla dziecka, sama bym tak dawala, gdyby mi to nie kolidowało ze spacerem. Co do gotowania, to wczoraj wieczorem gotowałam zupkę marchewkowo-dyniową z kaszą jaglaną. Miałam 500ml zupki i tak nie wiedziałam ile tej kaszy wsypać, wsypałam dwie łyżki stołowe, ale wydawało mi się za mało, to dorzuciłam jeszcze dwie. Po 20 minutach gotowania musiałam zmienić nazwę dania z "zupki" na "obiadek", bo łyżka stawała, takie było gęste. No cóż, kaszę z warzywami niemowlak też może zjeść I zjadł i bardzo smakowało, tylko potem musiał popić aż 90ml soku Miłej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: cześć kwietniowe mamy :) 06.10.04, 23:08 Witajcie, jakiż ruch tu u Was na forum, mimo szczerych chęci nie byłbym w stanie zczytać wszystkiego! Mój Antoś rozwija się świetnie i jest słodkim żarłoczkiem - a ja ambitnie gotuję mu zupki, dzięki Pani Teresce, która sprzedaje nam warzywka ze swojego ogródka ))))A skoro gotowanie takich papeczek idzie mi dobrze a Antosiowi jedzenie idziejeszcze lepiej, chciałabym Was zapytać w czym gustują Wasze pociechy. Co gotujecie i co Maluszkom smakuje najbardziej? POzdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 08:29 Czesc dziewczynki i dzieciaczki! Jak zwykle siedze sobie w pracy, dzien powoli sie rozkreca, to ja myk na forum i dawaj zdawac relacje Najpierw zabieram głos w sprawie zupek - my tez sloiczkowe papki wsuwamy i ostatnio 2 zupki zjadamy na dzien, raz około poludnia, a drugi raz kolo 18. Nie wiem, czy dobrze robimy, ale mala jest cholernie zadowolona, mlaska i spiewa, nie to co przy kaszce, czy deserkach, kiedy plula i krzywila sie niemilosiernie - takie mam dziecko, je tylko konkrety, chyba po tatusiu Acha jedna zupke mamy z mieskiem druga bez. Od soboty jestem nieszczesliwa posiadaczka @. Chyba to to, choc tez, jak u Contrarii niebolesne i jakies takie "z nienacka". Karmie nadal ok. 3 x na dobe. Wczoraj sie niezle usmialam - maz rozmawial przez telefon z dawno nieslyszana ciotka - opowiada jej o postepach Ewy, w pewnym momencie stwierdza, no "zabkow jeszcze nie ma"..., a ja w tym samym czasie przejechałam malej po dziaselku i wrzeszcze, ze juz ma! Prawa dolna jedyneczka przebila sie tak niepostrzezenie, jak moja pierwsza @ U nas spacery wygladaja teraz dziwnie - mala za nic w swiecie nie polozy sie w wozku, tylko siedzi, a najlepiej jakby mogla stac! Nie zasnie ani na moment - tyle ciekawych rzeczy dookola. Ogolnie spacery sa dla nas teraz dosc uciazliwe, gdzie te czasy, kiedy wsadzalam maluszka do wozka, mala zasypiala po 5 minutach i tak sobie slodko spala i spala...ech. W domu na sekunde nie moge jej zostawic samej - malo, ze dosc szybko sie przemieszcza, nauczyla sie wstawac przy wszystkim!!! Wszystko sie nadaje - tapczan, noga krzesla, noga mamy, doniczka i co tam jeszcze...A jak sie cieszy kiedy stoi Nie jestem w stanie jej zabronic i tyle. Ciekawa jestem waszej opinii na temat nocniczkow. Temat lekko kontrowersyjny, zdaje sie (lektura forum), powiem tylko, ze moja mala czasami zrobi kupke do nocniczka - wyglada to tak, przewaznie kiedy zaczyna jesc, slysze charakterystyczne pomrukiwania, biore mala, wysadzam na nocnik, a po chwili z nocniczka plynie cienka struzka smrodku i wiem, ze mam kupe! Ale zdarza sie to rzadko i tylko kiedy ja jestem w domu i mala upilnuje. Wiem, ze jeszcze ma czas, wiec do niczego jej nie zmuszam. Jakie jest Wasze zdanie? Dziewczyny moze Wy mi podpowiecie, jak wybrnac z sytuacji: przyznam sie, ze mam braki w edukacji (brak mi tytulu), po studiach licencjackich zrobilam sobie przerwe, ktora troszke sie przeciagnela...teraz mi sie udalo, dostalam sie na upragniony kierunek - studia 2-letnie zaoczne. Szkopul w tym, ze daleko, musialabym na weekendy wyjezdzac (co 2 tygodnie) i to raczej bez malej, bo trudno wlec male dziecko do jakiejs nory akademikowej... musze sie do jutra ostatecznie zdecydowac...nie spie po nocach ze stresu..., moze mi poradzicie co robic. Wiem, ze to inwestycja w przyszlosc, takze dla mojej Ewy, ale czy kiedy ja zostawie na 1 noc bede wyrodna matka??? No i co z karmieniem - ona wprawdzie zna i akceptuje butle, ale boje sie, ze po takim czasie nie bedzie chciala piersi...Ja bede walczyc, pojade z moim przyjacielem laktatorem, ale ciekawa jestem jej reakcji. Choc pocieszam sie, ze skoro ona od urodzenia jest karmiona sposobem mieszanym, a jeszcze sie nie odstawila, to moze te dwa dni niewiele zmienia....Uffffff sama nie wiem Przepraszam za te rozprawke na temat i nie na temat. Gdybyscie mogly sie wypowiedziec, bede wdzieczna Pozdrawiam Godiva (w rozterce). Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 08:57 Godiva, inwestuj w siebie. Jedź. O karmienie się nie martw. Z moim dzieckiem jak było w szpitalu też musiałam się rozstać na dwa tyg. (z powodu mojej infekcji), i jakoś nie zapomniało, do dziś karmię. Jestem na tak! powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 10:23 Godiva, myślę tak jak Jagna! Nie zastanawiaj się tylko jedź. Przecież od razu nie zrezygnuje z przytulania się do mamy tym bardziej, że robiła to ponad 6 miesięcy. Człowiek się tak łatwo przyzwyczaja do luksusu, że na pewno nie da go sobie tak łatwo zabrać. Pewnie na początku będzie Wam obu ciężko, ale cóż się nie robi z miłości (również do wiedzy Jagna mam pytanko. Ty pisałaś coś o jakimś wałku do raczkowania. Możesz napisać coś więcej. Jak toto wygląda, gdzie kupiłaś i ile zapłaciłaś. I jeszcze jedno pytanie do Mam karmiących. czy szczepicie się przeciwko grypie? W niektórych postach jest napisane, alsolutnie nie w innych absolutnie tak, no i mam dylemat, bo w przyszłym tygodniu zaczyna się szczepienie u nas w firmie i muszę się zdecydować. Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 13:58 cześć wszystkim, Godiva studiuj, nie ma co odwlekać. A co do szczepionki to ja się nawet nie zastanawiałam, ale jak będzie taka mozliwość to sie chyba zaszczepię. Jestem jedyną osobą, która się zajmuje Henryczkiem. Nie mam go komu podrzucić, wszyscy daleko, mąż cały dzień pracuje, wolę nie mysleć o tym co bedzie jak ja się rozłożę. A u nas dzień super, śmiechy, chichy, tralala zabawa trwa. Ja jestem opóżniona z podawaniem jedzonka. Każdej nowej rzeczy daję parę łyżeczek a potem dwa dni obserwuję czy nie ma reakcji alergicznej. Głównym pożywiem jest nadal mój cyc.Henrysiowi bardzo smakują deserki, gorzej jest z warzywami, mimo że pierwsze podałam mu właśnie marchewkę z ziemniakiem. A noce niestety okropne, nadal karmię go ze 4 razy co nie jest jakieś najgorsze, problem mam z tym, że czasami zdarza mu się (no i oczywiście mi) nie spac w nocy od 1 do 4. Kręci się, bawi pieluszką a mi się chce płakać. Co do seksu to chęć mam ogromną ale co z tego, jak tylko się położę , uwaga: o 10 to zasypiam snem kammiennym. Nikt oprócz mojego syneczka nie jest w stanie mnie dobudzić. U nas zębów nadal niet. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 17:31 U nas kolejna nocka z gatunku nightmare, między północą a 2.30 mały niby spał, ale dosłownie co kilka minut się wybudzał, wiercił, postękiwał, a ja dawałam smoczek, przytulałam (spaliśmy już razem), przytulałam, no słowem walczyłam. Potem już spał spokojnie, na szczęście rano pobudka była dopiero o 8.15, więc nie najgorzej. Mam nadzieję, że niedługo mój synek przestanie cierpieć i wróci nocny spokój... Dzisiaj dziąsło górnej, prawej jedynki jest rozpulchnione, zaczerwienione, widać wyraźnie ząbka w "kieszonce", więc chyba już nie będzie to długo trwać. Ale jak sobie pomyślę, ile jeszcze ząbków musi wyjść... Oj ciężko momentami być niemowlakiem Dzisiaj mały po raz pierwszy odmówił zjedzenie zupki, po kilku łyżeczkach tak się rozpłakał, że aż się porządnie zakrztusił tym, czego nie zdążył przełknąć. Ale czytałam, że w okresie ząbkowania niektóre dzieci poza piersią w ogóle niczego nie jedzą i żeby się tym nie przejmować. Dzisiaj byłam na spacerze z cieżarną koleżanką. Maciuś był tak wsłuchany w naszą rozmowę, że nie dość że zasnął 50 minut później niż zwykle, to jeszcze bez jednego mruknięcia- słuchał, słuchał, aż go zmorzył sen Potem oglądałam u niej ubranka dla noworodka i tak się wzruszyłam i przypomniałam sobie, jak to miło było kompletować wyprawkę i układać maluteńkie ubranka... Godiva, u nas nocniczek to pieśń przyszłości, mały jeszcze nie siedzi. Ale ja zwykle wiem, kiedy zaczyna robić kupkę, więc nie widzę nic złego w posadzeniu go w tym momencie na nocniku, jak już będzie siedział. To przecież nie to samo co "trening nocniczkowy", który według mnie dla tak małego dziecko odpowiedni nie jest. I koniecznie rób studia! Ewuni nic się nie stanie, za chwilę będzie dużą dziewczynką, a Ty już możesz nigdy więcej nie mieć takiej okazji, bo np. kolejne dziecko albo coś w tym stylu. Na pewno wszystko będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 20:21 Ewka, nasz wałek do raczkowania wygląda tak: jest to walec z tworzywa takiego jak piłki plażowe, z obrazkami dziecięcymi, a w środku uwięzione są trzy kolorowe i dzwoniące piłeczki. Całość jest przezroczysta, tak więc owe piłki pięknie widać. Nikodemek próbuje się do nich dobrać a tu nici. Zasada jest taka, że maluch rączkami i klatą opiera się na wałku, a nóżki przesuwają się po podłodze. U nas jednak, Niki jest jeszcze za słaby, żeby w ten sposób się bawić ale nawet jak bawi się po swojemu i mu sprzęt ucieknie, to jest on dla niego na tyle atrakcyjny, że próbuje podpełznąć i złapać. Kupułam w sklepie dziecięcym za jakieś 30 PLN. U nas rewelacja. Prosta i niedroga rzecza a daje mnóstwo radości. Babeczki, dziś bladym świtem, gdy karmiłam, moje dziecko mnie ugryzło. Teraz karmienie mnie stresuje, bo te malutkie zębolki są ostre jak igiełki, brrr. U nas plan żywieniowy troszkę się zmienił, zastąpiłam jedno karmienie bebilonem zupką. Teraz wygląda to mniej więcej tak ( wahnięcia do pół godz.): 6:00 pierś 10:00 bebilon pepti 14:00 pierś 17:00 zupa 19:15 pierś w nocy niestety między 1:00 a 3:00 z regóły też raz karmię ale nie zawsze A, no i od kiedy jemy zupki, Niko robi jedną, max. dwie kupki! Wreszcie jak człowiek! Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 07.10.04, 22:48 Cześć dziewczyny Na początku gratulaje dla maluszków którym wyszły ząbki. Martynka podobnie jak Henryczek jescze nie ma choć strasznie ją te dziąsełka bolą. Nocka podonie jak poprzednia wieczoem trochę płaczu kilkakrotne wybudzanie smarowanie żelem i spokojny sen. Karmienie o 2 i pobudka o 5.30 a nastepna drzemka o 9.30. Ijak tu mama ma się wyspać?? Godiva jeżeli nie zaczniesz teraz studiów to potem bedzie jeszcze ciężej i w końcu będziesz żałowała że przynajmniej nie spróbowałaś Contraria napisz jak radzisz sobie z powrotem na uczelnię i kto w tym czasie jest z Michasiem. Ja postanowiłam że wrócę od lutego bo i tak mam okropne zaległości z moim doktoratem a przy małej nie miałabym czasu na badania. Poza tym chcieli mi dać wieczorówkę zajęcia od 18.00 do 21.30 a malutka nie chce pić butli a o zaśnięciu bez cycusia nie ma mowy. A tak mam problem z głowy przynajmniej na razie. Uciekam spać bo może znów rozpoczniemy dzien tak wcześnie... Pozdrowienia Iza Odpowiedz Link Zgłoś
lidszu Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 08.10.04, 00:43 CZeść dziewczyny, Bardzo dawno nie odzywałam się na forum i nie wiem czy mnie pamiętacie. Moja córeczka Ingusia kończy w sobotę pół roku i jest najukochańszym i najbardziej roześmianym dzieckiem jakie znam. Oczywiście nie jestem obiektywna, bo to moja córka. Może nie powinnam się chwalić (aby nie zapeszyć), ale jak dotąd nie mam z nią najmniejszych problemów. Jest bardzo pogodnym dzickiem, które codzinnie mnie czymś zaskakuje. Obraca się już na brzuszek, chociaż nie za bardzo lubi na nim leżeć, ponieważ denerwuje ją, że nie może się jeszcze poruszać. Jak jej przytrezymuję z tyłu nogi, to potrafi już się np. od mojej dłoni odepchnąć, co sprawia jej dużą radość. Jeśli chodzi o spanie, to też nie mogę nażekać (oj, żeby nic się nie zmieniło w tej kwestii). Tak więc nie będę chwalić Ingi, ale usypia dość późno, ponieważ dopiero koło 22-23 (jeśli kładłabym ją wcześniej, to nie miałaby okazji widzieć taty, który niestety bardzo późno wraca do domu). Przebudza się zazwyczaj raz, bądź dwa razy w nocy (najczęściej koło godz. 4-5) dostaje butlę . Potem budzi się dopiero koło 9-10. Tak więc dosyć długo śpi i przy okazji ja się mogę wyspać. Po wstaniu nie chce od razu jeść. A nasze posiłki wyglądają nastęująco: 11-12 - mleko, 15-16 - zupka, 17-18 - mleko, 21 - mleko, 22-23 - mleko, 4-5 - mleko. Po pierwszym posiłku rano (a może powinnam napisać, że w południe ?) wychodzimy na spacer. Inga śpi około 2 godz. i niestety jest dzieckiem, które śpi tylko wtedy jak wózek jest w ruchu (tak więc nie mam mowy o siedzeniu na ławeczce i czytaniu gazetek). Druga drzemka koło godz. 18. Ja od poniedziałku nie jestem w najlepszym nastroju, ponieważ dowiedziałam się w pracy, że raczej nie mam do czego wracać. Tak więc zamiast rozglądać się za nianią, muszę szukać nowej pracy. Z drugiej strony cieszę się, że będę mogła trochę więcej czasu posiedzieć w domu z córeczką. W niedzielę urządzamy chrzciny. Czy wy też miałyście takie problemy ze znalezieniem ładnego ubranka do chrztu. Ja po prostu zwątpiłam, ponieważ nie wiem kto te ubrania projektuje, ale są po prostu ohydne. W końcu zdecydowaliśmy się na taką sukieneczkę w kolorze jesnego różu, do tego body ecru i w tym samym kolorze płaszczyk. To tyle na razie i tak się strasznie rozpisałam. Obiecuję, że postaram się teraz częściej odzywać. pozdrawiam wszystkie mamy i półroczne dzieciaczki. Lidka i Inga PS. U nas też nie ma ząbków (ale kto wie, co przyniesie jutro). Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 04:40 Witajcie!! dziekujemy za zyczenia i my rowniez zyczymy polrocznym kobietkom i mezczyznom wszystkiego co najlepsze...duzo mleczka w cycusiach i w butelkach, ladnych kupek, bezbolesnego zabkowania, wyrozumialych mamus(zeby nie marudzily jak dziecko chce w nocy sie bawic) bylismy dzisiaj na szczepieniu, Kamilek okazal sie duzym zuchem i krzyknal tylko przy drugim wkluciu, dostalismy zintegrowana i hib, takze nastepne szczepienie czeka nas w Polsce i to na gruzlice, chociaz tutaj nie szczepia to w Polsce jednak cigle jest grozna choroba i wole dmuchac na zimne, Kamilek wazy 8620 i mierzy 71cm, wiec kawal chlopa z niego)i musze sie pochwalic)) wg ostatnich, poniedzialkowych badan krwi kamis nie ma juz niedoczynnosci wszystkie wyniki sa w normie musi oczywiscie caly czas brac jeszcze leki i byc pod kontrola endokrynologa, ale jak powiedziala dzisiaj lekarka do 2 roku zycia wszystko sie ureguluje, bo jeszcze czasami moze cos skoczyc w wynikach, tylko ze zastanawiam sie co powie na to lekarz w Polsce, bo wg polskich lekarzy niedoczynnosc wykryta u niemowlecia jest nieuleczalna i trzeba leczyc sie cale zycie!!ale dostalam wszystkie wyniki i wskazowki odnosnie dalszego leczenia i mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze! u nas nie ma jeszcze stalych por karmienia, bo to zalezy o ktorej moje malenstwo sie obudzi, czy o 7 czy o 9 rano, a ostatnio jest roznie, w nocy tez budzi sie jeszcze czesto, dzisiaj np obudzil sie nad ranem i bawil sie grzecznie, dopiero niemaz mnie obudzil o 5.30 ze Maly nie spiprzytulilam do cycusia i pospalismy jeszcze do 9 ja tez mam problem z piciem u Kamilka, nie chche za bardzo pic ani wody, ani soczkow, wypije po obiadku 20ml i koniec, czasami jak jest glodny to troszke go oszukam i wcisne jeszcze ze 20-30ml, moze dlatego kupki sa co 2 dni, podawalam butelka, niekapkiem(zalapal od razu), lyzeczka ale 20ml i koniec wiecej nie chce, dziewczyny, za tydzien o tej porze bedziemy siedziec w samolocie nie moge sie doczekac bo dwa lata nie widzialam rodziny, a jednoczesnie sie boje, przyzwyczailam sie do tego miasteczka, mam tutaj znajomych, morze i plaze 5 min od domu, zycie tutaj jest latwiejsze niz w Polsce(chodzi mi o prace i utrzymanie rodziny)tutaj zaszlam w ciaze i urodzil sie Kamilek, pewnie bede tesknic, ale w Polsce mam rodzine, ostatni rok studiow, niemaz czasami pyta czy chce zostac, bo mamy taka mozliwosc, ale nie decyzja podjeta, wracamy))) Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 08:17 Witam Mamusie, ja dzisiaj tylko szybciutko skrobnę, bo mam dużo zajęć na głowie, dzisiaj się pakujemy i wyjeżdżamy do moich rodziców na dwa tygodnie. Oj to sobie odpocznę... Chciałam się tylko pochwalić, że razem z Emilką miałyśmy ostatnio okazję poznać osobiście Nikodemka z Mamą Jagną. Nikuś jest super, w ogóle strasznie dzielny, w ogóle po nim nie widać, że tyle przeszedł zawirowań w życiu. Zuch chłopak. Czekamy na następny spacerek! Asik w - oj, to chyba przeżyjecie tu szok termiczny po powrocie... Zapowiada nam się jeszcze dalsze oziębienie.Brrr. Magda- i jak było po tym maśle, jadłaś coś jeszcze z nabiału potem? U nas niestety to jajko nie przeszło bez echa, po dwóch dniach pojawila sie znowu wysypka na rękach. A już miałam nadzieję... Przesłuchania kandydatek na nianie trwają, ale niektóre już w dzwiach nie zdają egzaminu, bo zawsze staram się otworzyć z EMilką na rękach i czekam, czy do niej zagadają, no i niektóre prą przodem do pokoju..Na szczęście nie wszystkie. Dziewczyny z maluchami z zabkami, zastanawiam się kiedy to u nas w końcu będzie? Na razie ani widu, ani słychu. Ale z tego co Jagna pisze, to chyba na razie powinnam się z tego cieszyć. Dobra, pozdrawiamy serdecznie. Zapraszam do obejrzenia nowych zdjęć Emilki zamieszczonych w wątku, m.in. z pierwszych marchewkowych zmagań.. Pa, nie piszcie zbyt dużo podczas mojej nieobecności..) Ciekawe, kto skrobnie 1000-ego posta, ja stawiam na Malilke. Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 08:38 Na wstepie gratuluję wszystkim tym maluchom,u których pojawiły się ząbki i witam nową mamusię. U nas kolejna straszna nocka, odkąd napisałm że mały się nie budzi w nocy mam przekichane. Kilka pobudek , stęczenie, kwęczenie i tik tak, jak to mój mąz nazywa, czyli kręcenie się wokół własnej osi, nie jest wesoło.Jestem niewyspana a jutro idziemy na wesele, mam nadzieję ,że chociaż dzisiaj będzie lepiej. Dzisiaj za oknem nie najładniej, już się boję żeby tylko bardzo nie padało, bo podobnie jak dzieciaki niktórych z Was Igor najlepiej śpi na dworze, zasypianie w domu to czasem istny kabaret uwieńczony 15 minutowym snem , na dworze to co innego. Do tego mój tata na urlopie upodobał sobie spacerki z wnuczkiem i ostatnie trzy dni mały z przerwami na jedzenia cały czas był na dworze i bardzo mu się to podobało, gdybyśmy musieli dzisiaj siedzieć w domu to coś czuję ,że nie byłby zadowolony. Co do jedzenia to Igor wsuwa czasem kosmiczne porcje, przedwczoraj zjadł zupkę która miała być na 2 dni. Choć wiadmomo bywa róznie wczoraj np. nie chciał deserku, co jest dosyć niecodziennym zachowaniem u mojego dzieckaAle generalnie apetyt dopisuje, lubi wszytsko co dostaje, ostatnio bardzo polubił buraczki. chyba właśnie się obudził(spania było całe 20 minut), więc beę uciekać Godiva nie bedę oryginalna, moim zdaniem powinnaś zdecydować się na studia, później może być jeszcze trudniej podjąc decyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 09:17 Pewnie że słodziutka, a w rzeczywistości jeszcze słodsza. Mała miss Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 09:30 Dzięki dziewczyny za tak jednoznaczne podpowiedzi W zasadzie ja decyzję już podjęłam... Żal mnie ściska w dołku, bo nie będzie mnie z maleńką od 5 rano w sobotę do 21 w niedzielę Podejrzewam, że będzie mi trudniej niż Ewuni, chociaż... Ona ostatnio tak niespokojnie sypia. Pewnie kolejne ząbki. No coż pozostaje mi wiara, że sobie w trójkę poradzimy (bo tatuś świetnie sobie z małą radzi - w końcu jest babysitter do 14-tej każdego dnia). Nistety warunki nie pozwoliły mi na dokończenie studiów zaraz po licencjacie i stąd teraz te turbulencje...ech polska rzeczywistość - będę chyba najstarsza na roku Pozdrawiam Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 09:50 Jeszcze do Lidszu - pamiętamy, pamiętamy - jak się zakończyły Twoje problemy z karmieniem, bo coś mi się kojarzy, że je miałaś, dobrze mi się kojarzy??? Pamiętam, bo też je miałam Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 trochę chora 08.10.04, 12:06 Hej dziewczyny... no moc forum działa, pochwaliłam sie, ze mała ma stałe pory jedzenie i wsyztsko sie pokręcilo. Oprócz tego ja cosik załapałam, wiec gorączka, drgawki i inne tam takie, jak katar i ból gardła...mała narazie sie trzyma. Jem czosnek, pije mleko, miód, soki...co jeszcze aby wyjśc z tego paskudztwa.???? Mala pisaąlm, że często sie budzi na karmienie, wiec wcozraj na noc podaalm jej kleik ryzówy i doprawilam cycykiem i...23.30 pobutka, tak starym zwyczajem..nie wiem co jest, wstała i zjadła znów sporo.... Malilka, co do tej kukurydzy to ja kupiłam w sklepie ekologicznym i ona jest juz oskubana, same ziarenka, gotuję warzywka na parze i póxniej dorzucam kilkanaście zieren jej...małej smakowało. a ha piszecie , ze wasze dzieciaczki jedzą po około 14ogram, moja zuzia wciaga na obiad miedzy 200, a 300..kurcze chyba z niej żarło..ale jakkiedyś lubiaął pić, to teraz mało pije, ie wiem dlaczego....a co podajecie dzieciaczkom do picia,bo moja zawsze piął przegotowaną wodę, nadal to robi ale w mniejszych ilościach.... Ok uciekam, bo cosik płacze Gratulacje dla nowych posiadaczy ząbków. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_bartusia Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 14:43 Dzień dobry kwietniowe Mamusie. Październik to dla Was bardzo ważny miesiąc, bo wasze pociechy kończą już pół roczku! Z tej okazji życzymy wszystkim maluszkom dużo zdrówka, radości przy poznawaniu świata, wesołych zabaw i fajnego raczkowania Rośnijcie duże i kochane! Przypadkiem trafiłam na Wasz wątek, bo mój synek miał się urodzić w właśnie w kwietniu, ale się pospieszył. Poczytałam sobie trochę i chyba powinnam nas przedstawić: Bartuś urodził się 31.03.2004, trzy tygodnie przed planowanym terminem (na 20.04) ważył 2,840 i miał 53 cm. Teraz już trochę wyrósł do 68 cm i 3,770 . Je głównie cycusia, zupki i deserki bardzo niechętnie mu wchodzą, ale pracujemy nad tym. Wszystkie szczepienia i już jeden katarek niewielki mamy za sobą. Nie siedzimy jeszcze, próbujemy raczkować, ale tylko próbujemy ((. Poza tym uwielbiamy spać i się kąpać. Mieszkamy w Warszawie. Ja jeszcze nie pracuję do kwietnia siedzę w domu, mam więc trochę czasu na internet . Pozdrawiamy Agnieszka z Bartusiem A to zdjęcia Bartka: Bartuś 31.03.2004 Łazienki Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 15:42 Witajcie, Wczoraj mój Maluszek nie pospał na spacerze (40min zamiast minimum 2h) i jak zasnął o 17.00, to się obudził o 19.20, w baaardzo dobrym humorze. Myślałam, że jak mały pójdzie później spać, to może i obudzi się później, ale gdzie tam... Nocą ząbki trochę dokuczały, znowu było nadprogramowe jedzonko o 2.00, mam nadzieję, że mały się nie przyzywczai, bo jak znowu zacznie jeść w nocy to znowu będzie przypominał bambaryłkę... Przestał tak szybko przybierać właśnie po wyeliminowaniu nocnych karmień. Wczoraj dałam czadu. Wieczorem dałam małemu Cebion i D3, wracam z buteleczkami do kuchni, a tam na blacie stoi Cebion. Okazało się, że dałam dziecku Echinaceę, którą biorę! Myślałam, że padnę, bo o ile wyciąg z jeżówki jest praktycznie bezpieczny, to w Echinacei jest na etanolu i smakuje moooocno alkoholem. Matko, dałam alkohol niemowlakowi... Jak już ochłonęłam i przestałam się przejmować (dałam 5 kropli), to zaczęliśmy się z niemężem śmiać, że przynajmniej sobie mały porządnie pośpi w noci i ząbki nie będą mu doskwierać, no tylko rano pewnie będzie go kac męczył, hehe Naprawdę muszę zacząć bardziej uważać... Byliśmy dzisiaj na szczepieniu, Maciuś waży nadal 9kg, więc przed dwa miesiące przytył tylko 200g, uff... Teraz koniec ze szczepienieniami na długo, jak fajnie. Dostaliśmy niestety skierowanie do poradni rehabilitacyjnej, bo mały nie siedzi Tzn posadzony nie siedzi z prostym kręgosłupem i sztywną głową, tylko leci do przodu. Myślałam, że 6-miesięczne dziecko może, ale nie musi samodzielnie siedzieć, ale najwyraźniej myliłam się. Umówiłam się już na wizytę w najlepszej poradnii dziecięcej i niestety termin mam dopiero na koniec października. Witam nową mamusię- Bartuś jest śliczny, a jakie ma niesamowite brwi! U nas brwi na razie jaśniutkie Uciekam, bo mały buczy. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 20:01 Dzidziuś zasnął, to mogę dokończyć. Dostaliśmy jeszcze skierowanie na morfologię, żeby się upewnić czy Maciuś nie ma anemii, przy dużej masie trzeba na to uważać i mam codziennie dawać zupkę z konkretną porcją mięska. No i zapomniałam ile trzeba tego mięska, ile Wy dajecie? Przeczytałam, że w słoiczkach jest 20g, w tych z podwójną porcją mięsa 40g, to chyba będę dawała tak z 30g. Jagna- ja bym strasznie chciała taki wałek do raczkowania, ale chodzę i pytam wszędzie i nie ma i nie było Brzmi super i jeszcze za 30zł! A z prostych zabawek to u nas aktualnie hitem jest plastikowy durszlak i drewniana łyżka z długą rączka- młody je obgryza, ostrzy na nich zęby, a potem radośnie stuka w pałąk od leżaczka. No i nasze dziecko namiętnie pilnuje prania- jak koło 18.30- 19.00 marudzi już bardzo, bardzo to go wstawiam w leżaczku do łazienki, odpalam pranie (kurde, odkąd mam dziecko piorę prawie codziennie) i po chwili z łazienki słychać śmiech, wrzaski i piski Asik, to super, że Kamilek jest zdrowy Mam nadzieję, że w Szczecinie będziesz miała dostęp do netu? Swoją drogą Wasz powrót to odważna decyzja, mam rodzinę w Szczecinie i z tego co wiem to tam z pracą różowo nie jest... Ale z drugiej strony doskonale Was rozumiem- ja nie mogłam mieszkać w Warszawie, a co dopiero na innym kontynencie Grass, mnie młody akurat nie gryzie w czasie karmienia, raz tylko delikatnie przygryzł jakby na próbę, ale któregoś dnia ugryzł mnie w ramię jak trzymałam go na rękach i przez ponad tydzień miałam krwawo-siny ślad po jego ząbkach. Wampirek mały No i rozumiem delikatną sugestię, że trochę za dużo się produkuję na forum, ale co ja poradzę, że to taki mój nałóg? )))))) Lidszu- jasne, że pamiętamy Jeśli dobrze kojarzę, to właśnie Ingusia dawała Wam nieźle popalić tuż po urodzeniu, a teraz jaki aniołek Opolanka, nie daj się przeziębieniom! Ja oprócz tego co Ty (poza czosnkiem, bo się bałam o smak mleczka) piłam jeszcze herbatkę z lipy (bardzo rozgrzewa) i dzikiej róży (dużo wit. C). Mam nadzieję, że Zuzia się od Ciebie nie zarazi... A ja daję do picia wodę mineralną (nieprzegotowaną) albo rozwodniony sok, bo kompocik ostatnio nie pasuje. Dałam dzisiaj małemu przed kąpielą kleik ryżowy na moim mleku z musem jabłkowym. Mleka było tylko 100ml, a i tak wszystkiego nie zjadł, nie mam pojęcia dlaczego, bo wyglądało, że mu smakuje. Szkoda mi wylewać moje mleko .... Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 20:43 Dobra, jeszcze raz, ale krócej. Wyrzuciło mnie!!! Witaj Agnieszko, Twój Bartuś jest śliczniutki, bardzo mnie wzruszył. Potem siedziałam i patrzyłam jak mój Nikodemek buja się w leżaczku. I wspominałam okres sprzed pół roku ( bo jutro będzie pół roczku odkąd się zobaczyliśmy) gdy był taki malusi i taki sam bezbronny jak Twój Bartuś. Nieustannie jest to dla mnie fascynujące, że z dwóch maleńkich komóreczek powstał tak absolutnie doskonały organizm, który rozwijał się we mnie - mój syn. Boże, takie to było malutkie, a teraz już całkiem duży chłopczyk i ile już potrafi. Strasznie go kocham. Malilko, nie martw się, bardzo możliwe, że zanim zdołacie dostać się do tej poradni, to Maciuś będzie już siedział. W parku rozmawiałam z babcią dziewięciomiesięcznej Gabi, która zaczęła siedzieć dokładnie następnego dnia po skończeniu pół roczku, a książki też mówią o siedmiu miesiącach. Oczywiście mówię o siedzeniu a nie o siadaniu. Większość naszych kwietniowych dzieci tego nie robi. A maluch jak się bawi na siedząco i leci do przodu, to pogmeraj go paluszkami po pleckach. Zobaczysz, że pięknie się wyprostuje - patent z rehabilitacji. Malilko, co do wałka to myślę, że możnaby go zastąpić piłką plażową, ale jeśli byś bardzo chciała to mogę Ci go u nas kupić i wysłać. A co do pisania, to dzięki Bogu, że to robisz, bo zawsze czekam na Twoje posty. Wiecie co, coś szwankuje mi wyobraźnia. Wyobraziłam sobie Winię jako brunetkę, a tu blondyna, Grass jako blondynkę a tu czarna, Malilkę jako blondynkę to pewnie też jest czarna... Dobra uciekam, bo już głupoty piszę, a to dlatego, że czekam ( i doczekać się nie mogę) na męża, który przyjedzie do nas wreszcie na weekend. Pogodnego i rodzinnego weekendu Opolanko kuruj się! Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 21:24 cześć wszystkim, Witamy nową mamusię - Agnieszkę, pisz do nas często. Grass niestety juz przestałam eksperymentować z masłem i serem żółtym. Henryczek dostał czerwonych plam na policzkach, typowych dla skazy białkowej. Dziewczyny zebyscie widziały mnie jak ja celebrowałam te kanapki z masłem, nic innego nie kładłam chciałam się nacieszyć tym smakiem. Z serem żółtym tak samo jadłam baaardzo powoli. Chwile te wspominam ze wzruszeniem. Jestem już ponad trzy miesiące bez nabiału, dla osoby która wcześniej się tylko nabiałem odżywiała jest to prawdziwa droga przez mękę. Na początku myslałam, że jakoś pociągnę, odkryłam rewelacyjne produkty "alpro soya" oprócz mleka, które piję hektolitrami mają super jogurty, deserki są dużo przysłodkie ale da się zjeść. Piję też mleko ryżowe "rice dream". Wymieniłam te nazwy żeby się spytać czy są te produkty w Polsce. Jak byłam na wakacjach to nie mogłam znaleźć, ale w żadnym dużym mieście nie szukałam. Kupiłam też mleko sojowe dla Henryczka ale on niestety wszystko wypluwa, coś się zanosi, że jeszcze dłuuugo pokarmię piersią. Pracy nie mam, więc niby mogę siedzieć. Myślę że jak wypiję szklankę prawdziwego mleka to się chyba rozpłaczę ze szczęścia, bo co krowa to krowa. Co myślicie o tym żebyśmy zaczęły nowy wątek "kwiecień 20004 część II" jak oczywiście dobijemy do tysiąca, będzie się wtedy szybiej wchodziło, co? Pozdrawiam serdecznie Magda i ciągle bezzębny Heniutek Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 21:50 Mag-da, jestem za! I proponuję żeby zapoczątkowała go Malilka. Wiadomo dlaczego Odpowiedz Link Zgłoś
grass_d Re: Kwiecien 2004 :-) 08.10.04, 22:43 Cześć dziewczyny, ostatni mój post przed wyjazdem, no, ale chciałam się solidnie pożegnać. Jagna i Małe co nieco- dziękuję za komplementy w imieniu Emilki! Z każdym dniem mi się zmienia dziecina, co z niej wyrośnie... Malilka: to nie była sugestia że : "za dużo", tylko że "dużo to i dobrze"! ) Właśnie fajnie, że dużo piszesz, bo muszę powiedzieć, że korzystam wiele z Twoich jak i innych Mamuś -rad i przeżyć z maleństwami. Trzymaj tak dalej, no i jak pisze Jagna- honorowo powinnaś otworzyć następny wątek! Co do tych wałków dla maluszków, ja jako fanka allegro (robię tam często zakupy) mogę Wam powiedzieć, że od czasu do czasu sprzedają je na tym portalu, nowe oczywiście. Magda- no to rzeczywiście pech. Ja nie wiem, ale trzeba będzie tę dietę chyba trzymać do końca karmienia, niestety. Ja się przyzwyczaiłam też niby, ale mnie skręca na widok nabiału. U nas nie ma tak wiele tych produktów sojowych o których piszesz, chyba tylko mleko sojowe widziałam, ale już żadnych jogurcików, czy innych delicji. O rany, rzuciłabym się na to bez opamiętania. U Emilki na razie bez przełomowych zmian,chociaż rozwój ruchowy postępuje, tzn, Mała tak się kula i kula z boczków na boczki, że już widzę oczami wyobraźni jak się podpiera rączką i siada...hm...Mam nadzieję, że jak wrócimy za dwa tygodnie, to przywieziemy jakieś nowości. Co do jedzenia, to Mała na razie dalej głównie na piersi, zjedzona w połowie zupka ze słoiczka, lub deserek na razie nie stanowią samodzielnego dania. Ale przynajmniej jej ten Gerber wchodzi. W nocy do tej pory jadła mi dwa razy (i raz rano o 6, to się nie liczy), więc za Waszymi doświadczeniami zaczęłam dawać smoczek. Troszkę marudzi, ale generalnie zlikwidowałam jeden posiłek. Nie mogę dawać wody na razie, bo z niekapka za dobrze nie umie, a butelki ze smoczkiem dalej nie akceptuje. Dobra, kończę, i pozdrawiam, do "zobaczenia" za dwa tygodnie! Acha, i witam również nowe Mamusie z fajnymi bobasami! Odpowiedz Link Zgłoś
lidszu Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 00:49 Cześć dziewczyny, Dzisiaj moja Ingusia kończy pół roku. Nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko minął. Jak oglądam jej zdjęcia tuż po porodzie i obene, to nie mogę uwierzyć, że to ta sama osóbka. Tak się zmieniła i wydoroślała. Codziennie mnie czymś zaskakuje, rozśmiesza i pokazuje nowe umiejętności. Godiva - dobrze pamiętasz, że miałam kłopoty z córcią po porodzie (no nie była przez pierwsze dni najspokojniejszym dzieckiem),jak również miałam kłopoty z pokarmem. Teraz właściwie karmię ją tylko butelką, pierś dostaje raz dziennie (a właściwie w nocy). W dzień działa jako usypiacz. Nigdy nie wierzyłam, że do tego czasu nawet będę mogła ją karmić (patrz: że nadal będę miała pokarm), ale jakoś się udało. Bardzo lubię, jak Inga jest przy piersi i czasami jest mi żal, że nie udało się tylko wykarmić jej piersią. Czy wasze dzieci też już potrafią pokazać, którą zabaką są zainteresowane, a którą nie ? Moja córcia jak pokazuję jej zabawki i jest którąś zainteresowana, to wtedy się uśmiecha i robi przy tym taką śmieszną minkę. Natomiast jak zabawka jej nie interesuje, to się odwraca, bądź patrzy na jakąś inną zabawkę. Jej minki powodują u mnie czasami ataki śmiechu. Trzymajcie kciuki, ponieważ jutro chcimy nasze cudo. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie składnie. Szkoda tylko, że pogoda się trochę psuje. Najważniejsze, aby nie padało. Ja też jestem za, aby zacząć kolejny wątek. pozdrawiam, Lidka i Inga (9.04.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 05:10 Wielki i slodki buziak dla Ingusi od Kamilka z okazji polroczku) Popieram pomysl otworzenia drugiego watku i ze ma byc autorstwa Malilki) Malilko ja tez uwielbiam Twoje posty, powinnas napisac ksiazke o pielegnacji niemowlat, masz tyle cennych rad i pomyslow, skad Ty to wszystko wiesz?)i mam zaraz pytanie do Ciebie z tej racji, ze Kamis jak i Macius sa zimnolubnymi lobuzami w przeciwienstwie do mam jak teraz ubierasz Maciusia do snu?wystarczy body i spiworek? czy za zimno? aha i te rajstopki to grubsze czy cienkie? i co z butami?? tez mam ten problem, ze Kamis ma duza stope, ostatnio ogladalam butki z mieciutka podeszwa rozmiar 6-9 miesiecy, przymierzam dla szkraba a one w sam raz, a przeciez musza byc cm wieksze, bylam w szoku, a takie wlasnie juz w sam raz na niego maja twarda podeszwe dla dzieci juz chodzacych, chyba kupimy je w Polsce! wogole tutaj dzieci sa jakies male:0 malemu kupuje juz na 12 miesiecy, bo te z przedizalu 6-9 sa na styk! i kazdy kto zobaczy miska mowi z ejest wielki!!i slowo mysle sobie wtedy ciekwe co by powiedziali gdyby zobaczyli Maciusia Malilki!mamy sasiadke ma coreczke 2 tyg mlodsza od nas i jest na polowe Kamila, wiem ze dziewczynka, ale taka roznica, i byla wieksza gdy sie urodzila!!! ale dzisiaj sie rozpisalyscie)ale to dobrze lubie czytac forum i opowiesci o naszych dzieciaczkach) w Polsce tez bedziemy na biezaco, pierwsze dwa tyg moze rzadziej bo jade z miskiem do swoich rodzicow i tam bede sie laczyc przez telefon ale w szczecinie niemaz zalozy w tym czasie stale lacze) wiecie dlaczego jeszcze sie boje wracac? bo bedziemy mieszkac z tesciami!!!co prawda to duzy dom i bedziemy miec "swoje" pokoje, ale to zawsze razem, a niemaz jest jedynakiem, no i boje sie stosunkow z tesciowa i babcia Jacka, tego ze sie beda wtracac, dawac dobre rady typu przeziebisz dziecko, itd....wrrrrr....no ale wtedy to tylko nikomu nie mowciejak cos bedzie zle to postanowilam, ze pakuje sie i wyprowadzam do wawki, tam mam studia(i tak chce je skonczyc bo zostal mi rok, ale pewnie skoncze zaocznie)kupe znajomych, brata i czesc rodziny, a wtedy niemaz bedzie musial wybrac my czy mamusia) ale to wyjscie awaryjne na wszelki wypadek, mam nadzieje ze nie wejdzie w uzytek))trzymajcie sie dziewczyny i Maluszki) jak ja mam sie zaczac pakowac tyle tego jest!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 12:40 Najlepsze zyczenia dla Ingusi, samych radosnych chwil Witam też nową mamusię , fajny facet z tego Bartusia Ja tylko na chwilkę,zaraz zaczynam się szykować, za 2 godzinki wychodzimy na slub a później wesele. Młody juz u dizadków ale po drodze jescze do niego wpadniemy ojoj, będe tęsknić Dzisiaj Igor dał mi się wyspać , pierwszy raz od niepamietnych czasów wstałam przed 9 ale oczywiście pobudki były, nie był jedynie tak bardzo marudny jak ostatnio. no i wytrzymał bez jedzenia 12godzin, co na mego głodomorka niezły wynik. Przystawaiałam go ok 4 i 6 ( wtedy die budził)i młody odmówił dopiero trochę pociumkał około 7:30 ( ostatni posiłek wczoraj po 19) no ale po 9 sobie odbił i wsunął porządne śniadanko oki uciekam, życze miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.10.04, 12:40 Hej dziewczyny!!! No Malilka ja takze stawiam na Ciebie, mam nadzieję, ze bedizesz pełnić honory załozycielki nowego wątku, jak 1000 nam walnie.... pozdrawiam nową mame i jej synka Bartusia Ingusia, wielgaśne uściski od Zuzia dla Ciebie w dniu Twojego 6stego miesiąca, trzymaj sie dzielnie i bądź dobra dla mamusi.... Asik moje dziecko takze jest chłodnolubne, i jak ide na spacerze, to niekiedy aż mi głupio, jak patrze jak moja jest ubrana a jak inne dzieciaki w wózku...ogólnie jeszcze nei ma mrozów, ale chłodne dni są tak 10, 13 stopni..wtedy mała ma długie body, spodnie, skarpety i jakiś sweterek, lub bluze , przykryta kocykiem i to nie z a grubym jets zadowolona, karczyszko cieplutkie...a w nocy śpi w zależnosic albo w długim, albo w krótkim body i przykryta kocykiem...narazie jeszcze śpiworek nie używany, ale lada moment, musze go tylko wyprać. a jak jej zakadam sukienke, ale żadko, bo narazie tylko leży a jak sie wierci w wózku, to jej niewygodnie, jak sie cosik majta miedzy jej nózkami, to zakładam rajstopki, body i takze jakiś sweterek. Ostatnio moje dziecko miało na głowie letną czapkę, bo wiało a myśmy szli z basenu, i takze zakładam jej chusteczke, bo jeździ an brzuszku w ózku i czesto sobie oglada, wystawiając głowę na powiewy wiaterku... A teraz cosik mneij przyjemnego, małą dziisja w nocy nie mogła oddychac nosem, bo dostala takeigo kataru wiec sie budzila i łapała powietrze buzia, nie chciała jeśc z cycka, tlyko nie wiem, czy nie była głodna, bo w końcu podana kaszka wieczorem...raczje kleik, ją ansycił, czy nie chciała bo nie mogła oddychac przez nos, wieć jak jeśc....dałam jej kropelki, nasmarowałam olejkiem kamforowym, w pokoju do miseczki anlałam gorącej wody i olejku eterycznego, aby zrobić mala inchalacje i jakoś zasneła, ale bardoz płakała, bo sie dławiła troszeczke, to swinstwo jej spływało do gardła....teraz śpi spokojnie, nos odetkany jak narazie...... Dzwoniłam do mam i sie pytałam o domowe sposoby, wiec wam nappisze, abyście wiedizały na przyszłość, w razie jakby...ale odpukac.... po pierwsze ten olejek o którym wyzej pisalam, wciera sie w klatkę, plecki i stópki po drugie, można spirytus, ale trzeba dziecko zabezpieczyć przed poparzeniem bo ma jeszcze za delikatna skorkę, wieć najpierw smaruje sie masłem lub oliwka i na te tłusne miesjca, rozlany spirytus na dłoniach i wmasowuje sie... trzecie, na maśle podsmaża sie pokrojony czosnek do momentu aż zbrązowieje, odcedza sie go i wystygniętym samym masłem naciera dzieciaczka.... ok uciekam, bo musze zrobić jakiś obiadek dla małej... miłej soboty aha my jestesmy same, bo tatuś do poniedzialku jest w kraju...mam nadzieję, z e małej z każdym dniem będize lepiej, bo mnie powoli juz przechodiz, tylko katar jeszcze meczy...dzieki z a rady na polepszenie stanu zdrowia... Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.10.04, 10:14 Cześć mamusie Jest mi baaardzo miło, że moją mega produktywność pragniecie nagrodzić etatem gospodyni wątku, ale przyznam szczerze, że ja do organizacyjnych spraw nie bardzo się nadaję i wolę tak w kąciku sobie skrobać, więc może któraś z Was czerpałaby przyjemność z zakładania nowych wątków? Jeśli nie będzie chętnych, to oczywiście dam radę I jak najbardziej jestem za nowym wątkiem jak skończymy ten tysiączek. U nas wreszcie zadziałał kleik przed snem. Młody dostawał go przez dwa wieczory przed kąpielą i spał dużo spokojniej. Kleik były mocno sycący, bo musiałam dużo go wsypać, żeby konsystencja była gęsta, no i wrzucałam jeszcze pół słoiczka owoców. Pierwszej nocy mały obudził się tylko raz przed jedzeniem o 4.00, drugiej też raz i jedzonko o 5.00. A wcześniej, nawet jak ząbki nie dokuczały to były ciągłe pobudki pacyfikowane smoczkiem. Nadal je według mnie mało tego kleiku (wczoraj tak 3/4 z 120ml), ale może najada się już tym. Poza tym tatusiowi udało się wczoraj w ciągu dnia uśpić dziecko na brzuchu (w 3 min) i mały zasnął tak i spał pierwszy raz w życiu. Dzisiaj ja go tak położyłam do porannej drzemki i w ten sposób zasypia w mig, wystarczy go parę razy pogładzić po głowie. Maciuś namiętnie uwielbia przykrywanie go naszymi poduszkami wszelkiego formatu Jaśki zrywa natychmiast, z dużą musi trochę powalczyć, bo przykrywa go prawie całego, ale ile mu to daje radości! No i ostatnio jest bardzo grzeczniutki w kąpieli, najchętniej leży z rękami pod głową, patrzy na sufit i sobie lekko pogwizduje No i ostatnio w kąpieli odkrył, że ma siusiaka )) Ja rozumiem, że to taki etap rozwoju, poznawanie własnego ciała, ale on tak przy nim majstrował paluszkami (które wyczucia jeszcze przecież nie mają), że bałam się, że to się może skończyć niemożnością posiadania dziecki, bo omal go nie urwał, hihihi Jagna, bardzo Ci dziękuję za propozycję wysłania wałka, ale Grażynka przypomniała mi, że jeszcze jest Allegro Nie dość, że akurat są wałki, to jeszcze okazało się, że sprzedaje je dziewczyna z Łodzi, a potem wyszło, że dystrybuuje je firma z Łodzi i już wiem, gdzie je można kupić Dzięki za pomoc! A co do Twojej wyobraźni, to mam włosy ciemny brąz, hehehe ))) Magda, w hipermarketach zwykle jest regał ze zdrową żywnością i jest zwykle sporo produktów sojowych, nie przyglądałam się, ale jogurty, deserki, kotlety, słodycze i inne takie na pewno są, bo kiedyś kupował to koleżanka. Bardzo Ci współczuję życia beznabiałowego, jesteś bardzo dzielna. Ale akurat brak masła to chyba margaryba bezmleczna dobrze zastępuje, nie? Asik, ja to mogę napisać książkę pełną pytań i wątpliwości dot. pielęgnacji niemowląt, haha Maciuś nadal śpi w body z krótkim rękawkiem i śpiworkiem na ramiączka, był moment we wrześniu że byo w nocy naprawdę zimno i było mu dobrze, to co dopiero teraz, kiedy już grzeją. My (tzn ja ku ubolewaniu niemęza) zakręcamy na noc kaloryfery i otwieramy okno, więc nad ranem jest trochę chłodno i maluch ma chłodne rączki, ale wydaje mi się, że dlatego, że się nie rusza, bo jak się obudzi na mleczko to machnie parę razy łapkami i już są ciepłe. Raz mu nałożyłam długi rękaw i się lekko spocił, i jeszcze musiał pić w nocy. Ja mam worek bucików w rozmiarze 14-23 po synku przyjaciólki, prawie nowe. Oczywiście wiem, że dziecko chodzące musi mieć nowe buciki, żeby mu się dobrze stopa ukształtowała itd, ale takiemu leżacemu to chyba wszystko jedno, nie? Na razie mały jest na spacerkach w grubych skarpetach na rajstopki, a jak jest baaardzo zimno to nakładam mu bardzo ciepłe kapciuszki też na sztywnej podeszwie, bo innych w tym rozmiarze już nie ma. Oj Asik skoro Cię czeka mieszkanie z teściami, to będzie wesoło ) Przynajmniej będziesz nas raczyła opowieściami o pomysłach teściowej Opolanka, biedna musi być Zuzia z tym katarkiem, małe ssaczki strasznie cierpią, bo biedactwa nie potrafią wydmuchiwać nosków. Dzięki za rady na katarek niemowlaczka, a gdzie wsmarowałaś to masło czosnkowe? Dużo zdrowia dla Zuzi! Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Mam pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.10.04, 10:47 Hej dziewczyny.... Malilka, to masło czosnkowe smaruje sie takze w te same miejsca, czyli klatka, plecki i stópki...wiesz co ja malej takze daje kleik, a raczej chyba jego imitacje, bo robie to sama, mam taaka maszynke wiec miksuję suchyb ryż prawie na mąke i gotuje to potem z wodą, także dodaje owoców i masla..maął dzisija pierwszy raz zjadla o 23.30 to jej staął pora, potem o 3.30 a potem dopiero o 7.30..Wiem, ze to jeszcze dużo, ale to mnie cieszy, ze nie było dodatkowych dwóch pobudek, chociażwczoraj tego ryżu to mało wciagneła. Ja także zauwazyłam, ze mała od pewnego czasu lubi zasypiac na brzuszku, podnosi wtedy główkę kilka razy, a potem pada jak kawka i spi... Mam tylko mały problem, bo mała w ciagu dnia mało sypia, teraz np. 30 minut i pobutka, zwalam to na ciagle jeszcze goszczący katar....no ale jak tak dalej pójdzie, to będie ciezka, 3 razy po 40 minut lub krócej, a wieczorem szybko jest zmęczona 18.30 a ta już ma senną fazę, a jeszcze kąpiel, w której się trochę pobudza, ale potem koszmar, płacz przy ubieraniu, oj jak ona tego nie cierpi, i jedzonko łyżeczką a na dopych cycuś ispi...i jest cisza,,,, biedna sie meczy z noska dalej jej schodiz ten paskudny katar, ale juz sie nie powtórzyła sytuacja, ze ne mogła jesć z cycka bo miała wsyztsko zablokowane, chyba juz zajażła, ze mozna mocniej wciagac nosem powietrze, aż sie odetka. Magda, ja takze ci współczuje, tego braku nabiału, tutaj w niemczech wszelkich produktów sojowych jest pod dostatkiem. jak ja podejżewałam mała o skaze białkową, to takzę byłam na diecie, ale tylko kilka dni, i powiem szczerze, wielki podziw dla Ciebie i inych dziewcząt...to jest ciężkie....Jestem naprawde pełna podziwu i wieliego szacunku dla takiego poświęcenia Pozdrówka i spokojnej niedzieli, pełnej wrazeń z maluszkami Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 odpuszczamy dzisiaj basen 11.10.04, 09:44 Cześc dziewczyny.... Kurcze, szkoda, ale nie idziemy dzisija na basen, to dopiero drugie spotkanie, ale niestety, lepiej zaleczyć ten paskudny katar, a później szaleć dowoli w wodzie, niz isc dzisija i martwić sie, czy mała jeszcze bardziej nie doprawialm, zresztą na dworze jak na razie ejst tylko 10 stopni... Mała noc przespała ok, ale oddychała prze połowe czasu buzią, nosek nadal zatkany. Nie miała gorączki, nie płakała i znów zjadła dwa razy, moze w końcu te czeste pobutki przejda do lamusa... Teraz tazkę śpi, bo chyba z a wczesnie dzisiaj wstala jak na nia i musi sobie to odbić, albo jak to sie mówi, ż e dziecko śpi, kiedy czuje sie xle, ale to dobre, bo zbiera siły na walke z różnymi wirusami. mam andzieję, ze tylko będzie katar..... Pozdrówka i życzę miłego poniedziałku....kurcze znów poniedziałek, ale ten czas leci.... Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: odpuszczamy dzisiaj basen 11.10.04, 11:47 Hej Dziewczyny, chyba przestanę wyjeżdżać na weekendy, bo później strasznie długo nadrabiam zaległości w czytaniu takie płodne jesteście. Po pierwsze wszystkiego najlepszego dla wszystkich półroczniaków i wszystkich posiadaczy nowych ząbków! U nas nadal bezząbkowo, a noce coraz to gorsze. Boję się, że jak tak dalej pójdzie to Michał połknie całego smoczka. Wkłada go sobie teraz całego do buzi, wystaje mu tylko uchwyt, a on w najlepsze gryzie plastikowąobudowę. Władanie go odwrotnie i w porzek jest na porządku dziennym. Smaruję mu wieczorem dziąsła żelem, ale on niestety nie za bardzo pomaga, chociaż na pewno wyśmienicie smakuje, bo Michał tak się po nim oblizuje jakbym mu najlepszego czekoladowego kremu dała Mam nadzieję, że te zembole wreszcie wyjdą, bo ja czuję sie już jak wrak kobiety, a tu jeszcze nawet jednego nie mamy. Wczoraj byliśmy znowu na basenie, ale był ryk Zaczęła płakać nowa dziewczynka i oczywiście wszystkie dzieci zaczęły jej wtórować. Opera za 3 grosze, nawet instruktor zwątpił i zrezygnował z nurkowania! Mam nadzieję, że za tydzień będzie lepiej, bo szkoda mi jak mój Michaś tak płacze nie wiadomo dlaczego. U nas wszystko w jak najlepszym porządku. Inhalator schowany głęboko do szafy i mam nadizeję, że już go nie będę musiała wyciągać. Opolanka kładź Zuzię jak najwięcej na brzuskzu, bo wtedy ten katar ładnie ścieka i nie podrażnia tak gardła. A basen faktycznie lepiej sobie odpuścić, bo od kataru do innych dolegliwości u niemowlaka niedługa droga. Poza tym co to za frajda pływać jak się jest usmarkanym po pachy! Co do butów to ja zakładam też tylko papcie, bo w naszej rozmiarówce nic nie ma. Dziś idę wreszcie na zakupy i mam nadizeję, że u nas dostanę wałek do raczkowania! Muszę już kupić krzesełko dla naszego juniora, bo z leżaczka potrafi mi się już wydostać, a karmić zupką go jakoś musimy! Michał tak jakby trochę mniej je, woli tylko potarmosić cycocha, ale to chyba wszystko przez te zęby. Mam nadzieję, że w końcu wyjdą . Pozdrowionka Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: Codziennosc 11.10.04, 15:13 Witam U nas wszystko po staremu, ząbków jeszcze nie ma i noce są coraz gorsze mała budzi się z płaczem i za żadne skarby nie mogę jej poźniej odłożyć bo znów płacze. Byliśmy dzisiaj na spacerku ale krótkim jak spała godzinkę bo jest za zimno żebym mała nosiła na rękach a poza tym ja też nieźle zmarzłam 4,5 stopnia to niewiele. Nawet nie chcę myśleć co będzie zimą i jak będe robiła zakupy. Ingusiu wszystkiego najlepszego i dużo zabawek na te półroczku Ja również popieram pomysł aby Malilka rozpoczęła nowy wątek jak stuknie ten tysiączek. Pozdrawiam Iza Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: Codziennosc 11.10.04, 18:05 Kolejna ciężka noc za nami, ech gdybym mogła te ząbki jakoś sama wyjąć, żeby dziecku ulżyć... Do tego w ciągu dnia potrafi zapłakać nawet przy gryzieniu pluszowej zabawki, więc muszą go bardzo boleć. Dzisiaj rano byliśmy na pobraniu krwi, sama też się temu poddałam, bo coś się momentami słabo czuję, miewam zawroty głowy, szczupła jestem bardzo i boję się, że może znowu mam anemię. Maciuś był bardzo dzielny, nawet nie pisnął, no ale trzeba przyznać, że pobieranie krwi od maluszków jest rzeczywiście nieinwazyjne- ukłucie i zbieranie spływających kropelek, super. Byliśmy w laboratorium o 8.30 i było przeraźliwie zimno na zewnątrz, tylko 2 stopnie. Idzie zima nieuchronnie. Na spacerze było nie więcej niż 5 stopni, ja ciągle nie kupiłam kombinezonu zimowego, więc małego poopatulałam kocami, całe szczęście, że chciał pod nimi leżeć, a nie wierzgać nogami Wytrzymałam dwie godzinki, ale o siadaniu na ławce z książką nie ma już mowy, no chyba że będę chodzić na spacery w swoim stroju na narty, hehehe )) No i dzisiaj odkopałam czapkę i rękawiczki, bo inaczej na pewno bym nie wytrzymała na spacerze. Opolanka, no jak ładnie i szybko poszło Ci eliminowanie karmień Oszukiwałaś czymś Zuzię, czy po prostu sama się przestała budzić? Ja 2 dni temu postanowiłam, że najwcześniej będę karmić małego o 5.00, żeby z czasem to przesuwać jeszcze dalej, aż do pobudki. No i wczorajszej nocy mały obudził się o 3.00 i chyba bardzo chciał się do mnie przyssać, ale dostał smoczek, przytuliłam go mocno i usnął w końcu w naszym łóżku. Nie płakał, ale zasypiał chyba z pół godziny. Ja to jestem głupia, bo jak już zasnął bez jedzenia to sobie pomyślałam, że widok na wpół śpiącego dziecka namiętnie przywierającego do piersi jest tak cudny, że będzie mi go w nocy brakować ))) Ale na razie to mi brakuje snu, bo ostatniej nocy mały budził się chyba co 2 godziny, czasem co godzinę, dostawał smoczka, zasypiał, czasem smarowałam żelem, ale ogólnie jestem padnięta. A wstajemy ostatnio koło 7.15- 7.30, więc nie najgorzej. Ostatnio kupiłam brązowy ryż (podobno najwartościowszy) i też mam zamiar go zmielić i zrobić kleik. Nie mam specjalnej maszynki, ale pożyczę od mamy młynek do kawy. Jak gotujesz tą mąkę, która Ci wychodzi po zmieleniu? Trzeba ją zalać wrzątkiem w proporcji 1:2 i gotować 20min, czy jakoś inaczej? Aaaa, i po co dodajesz masła? Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Codziennosc 11.10.04, 20:03 Do Malilki....wyjdzie na to, ze stanie sie to nasze prywatne forum , bynajmniej dzisiejszego dnia, a raczej już wieczorku, mam nadzieję, że dziewczyny milacża bo bawiły sie z maluszkami, a nie walczyły zbólami przy ząbkowaniu, czy innym dziadostwie. No wiec z tym spaniem u małej, to jakos tak smao wyszło, a moze to tylko przez to osłabienie, a raczej katar, ale daje jej ten ryż na noc i pierś, i chociaz sie budzi o 23.30...po takim jedzeniu...to póżniej śpi dosyć dlugo...nie wiem, ale w ciągu dnia, stralam jej się wcisnąc jak najwiecej cycka i obiadu. Zauważylam, że mała takzę popłakuje, albo zawyje jak wilczyca przy blasku księżyca, kiedy źle ugryxie miekką zabawkę. najpierw nie zajażylam o co chodzi, myślałam, ze to jakieś jej fochy, z echce na rąckzi...ale teraz już wiem, ze to zabki...tylko narazie u nas nie ma czerwonych dziaseł, nie widac, chyba jeszcze daleko w drodze, ale podobno to jest anjgorsze...śpi w nocy ok i niechaj tak pozostanie..... Malilka, a nie zastanawiałaś się czy kupić taki cieply wkład do wózka, a małego wtedy letniej ubierac, jeśli to taki eskimosik, co lubi chłodniejszą atmosferkę... Co do tego ryżu, to po zmieleniu, ie jest to idealna mąka, są większe i mniejsze kawałki, ale małekj to nie przeszkadza...a wiesz z tymi proporcjami, to na boga zabij mnie nie wiem, jak to wychdzi, ja to na oko....do około 250 ml wody, daję dwie czubate łyżki tej mąki i gotuje aż bedzie miękkie...ile czasu, takze nie wiem. A co do maśła, to dzieciom można podawac juz od chyba 5tego miesiaca, jest zdrowe...lepsze napewno niz amrgaryna i ryż ma wtedy taki fajny posmak...ocziwyście nie przesadzam z tym tłuszczem, ale troszeczkę jak najbardziej...musze małej zacząć wprowadzac mięsko, znaczy zupki na mięsie...zobaczymy jak mi t pójdzie, tym bardziej, ze jadam sporadycznie tego typu produkty... ok uciekam.... miłego wieczorku i spokojnej, przespanej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 11.10.04, 20:08 Hej Dziewczyny, oj spokojnie tu dzisiaj. Ja właśnie ułożyłam do snu naszego juniora, ale u nas na dole remontują właśnie lokal (podobno ma być gabinet kosmetyczny, więc może wreszcie zrobię się na bóstwo i zaczynają wiercić w najlepsze w ścianach, więc nie wiem jak długo pośpi, poza tym tak jak u Malilki, pobudki w nocy co 2 godziny to standard i niestety smoczek ani żel już nie pomaga i oczywiście uspokoić może tylko mamy cycuś, więc generalnie ostatnio oczy na zapałki w pracy, a po południu mimo tego, że chętnie zdrzemnęłabym się po południu sprawy domowe nie dają pospać. Dzisiaj do 19-tej byliśmy sami (tata jak zwykle w delegacji), więc tylko zmieniałam zabawki, które dają się gryźć i od czasu do czasu musiałam nadstawiać swoje ręce, bo zabawki już nie starczają. Zastanawiam się czy gryzaczki można zamrażać, tzn. nie tak całkiem ale chociaż tak troszeczkę zmrozić, bo może to by bardziej pomogło niż zwykła lodówka. Ale jestem ciemna matka, dzisiaj chciałam dać mojemu juniorowi kaszkę z owocami leśnymi i dopiero po jakimś czasie doczytałam, że ona jest z dodatkiem cukru! Nie rozumiem po jaką ch.l.rę dodają do kaszek dla niemowląt cukier! Jutro chyba spróbuję znowu kleiku, bo już mam dość dokarmiania po nocach! mam nadzieję, że tym razem da to jakieś efekty. A co do ryżu brązowego. Gdzieś czytałam, (chyba na forum niemowlę, albo żywienie dzieci) że wprawdzie ma bardzo dobre właściwości odżywcze, ale nie jest zalecany dla niemowląt, Nie pamiętam dlaczego, ale postaram się to odnaleźć. W środę idziemy z Michałem na zaległe szczepienie, mam nadzieję, że wszystko będzie ok. a ja chyba się nie zaszczępię jednak przeciwko grypie, bo jak twierdzi mój lekarz rodzinny szczepienie pokryje się z kalendarzem szczepień dziecka i lepiej tego uniknąć. Dopytam się jeszcze w środę lekarki Michała co ona sądzi na ten temat. Poza tym nasza firma jest elastyczna i można to szczepienie trochę przesunąć, więc jeśli lekarka powie tak, ale później to może jednak się zaszczepię! Sama nie wiem jak człowiek zrobi najlepiej. Z drugiej strony wszyscy w okolicy będą zaszczepieni, więc może szczepienie nie ma tak dużego sensu, bo przecież skoro nikt w otoczeniu nie będzie chorował, to niby od kogo mam się zarazić Śmigam się myć i spać, bo przez ostatnie nocki, mam straszne tyły w spaniu. A Wam wszystkim życzę spokojnej nocy, bez wychodzących zębów! Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Codziennosc 11.10.04, 20:38 co do gryzaczków to mozna jej jak najbardziej potrzymać w lodówce, takie zimne wspaniale goja ból..takze czytałam, ze można podac troszeczkę bardzo chłodnego piciam które przynosi ulge Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: Codziennosc 11.10.04, 21:33 witajcie! u nas wielkie pakowanie, nie mam pojecia jak to wszystko co jest potrzebne spakowac! zastanawiam sie co zrobic z lezaczkiem Malego!!?? zabrac czy zostawic? jak myslicie dlugo jeszcze sie przyda?? poradzcie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: Codziennosc 11.10.04, 21:57 witajcie! jak wam dobrze - idziecie spac, a ja musze za robote sie zabrac... i tu odpowiem Izabeli, ze dajemy rade z praca na uczelni, ale wieczory sa calkowicie poswiecone przygotowaniu zajec, sprawdzeniu prac, czytaniu itp. a na dodatek trzeba o habilitacji myslec. zamieniamy sie z Mirkiem przy Malutkim na zakladke, dzisiaj (jutro podobnie) wrocilam na kapiel, Maly jest juz dramatycznie glodny - w dalszym ciagu kaprysi przy rozmrozonym mleczku, staram sie wiec sciagnac troche przed wyjsciem, poza tym dostaje wtedy zupke, deserek, albo soczek. a w ogole zauwazylam, ze Michaszek je zdecydowanie mniej ostatnio - w zupelnosci wystarczylyby mu 3 posilki, ale przeciez tak nie moze byc. z piciem tez ciagle kiepsko, 2-3 lyki i koniec. jutro Malutki konczy pol roczku... bedzie okazja do imprezki. na te okolicznosc kupilismy mu zabawke interaktywna tiny love. do tej pory znakomicie bawil sie innymi zabawkami tej marki, zreszta sa one tak estetycznie wykonane, ze az przyjemnie je dawac dziecku. aktualnie Michal najchetniej bawi sie drewnianymi lyzkami kuchennymi, twardymi ksiazeczkami i jezdzaca, grajaca, piszczaca kolejka cyrkowa fisher price- w zaleznosci od miejsca, gdzie jest. w kojcu dajemy mu kilka roznych zabawek - grajacych, gryzakow, grzechotek,wanke wstanke i toczydelka. rowniez uwielbia wojne z poduchami, zabawe w akuku, gdy przykrywamy go pieluszka. zamiast walka do raczkowania (u nas brak) - kladziemy go sobie na brzuchu lub nogach ale z boku, czasami tez kade go na poduszeczce w ksztalcie walka. swietnie wyglada taki maly pelzaczek teraz przed wyjsciem za spacer smaruje Maluszkowi buziaczka tlustym kremem, bo boje sie, ze od sliny (nie slini sie zbyt mocno, ale jednak) spierzchnie. dzisiaj w ruch poszly tez rekawice i robione na drutach golfiki. mamy juz kombinezon, ale wydaje mi sie, ze jeszcze troche za wczesnie. gdy wychodzilismy ok. poludnia bylo 7 st., do wytrzymania w jesiennej garderobie. na nozkach rajtuzki, skarpetki i paputki. gdy Michal spi z nami i nie maltretuje siebei odkladaniem go po wilokroc do lozeczka je raz w nocy ok. 4 rano, nie mamy w ogole smoczka, wiec nie uspokajamy go w ten sposob. wystarczy przytulic, ponucic. za to w dzien - horror! - zasypia jedynie na spacerze. w domu ok.9-10 robi sie maruderek i gdy jestem z nim, podaje mu piers i zaspypia (ze mna bliziutko - na godzine, ze mna chodzaca po domu - na 10 min.), gdy nie ma mnie w domu - NIE SPI. zasypia dopiero w wozku, wracamy ze spaceru ok. 14, dostaje obiadek i ma kryzys ok.16.30-17, nudzi, marudzi, krzyczy, ale nie potrafi zasnac. wiec sie meczy... az kryzys minie albo tak juz jest do kapieli. nie wiem, jak go nauczyc spac w domu, nie pomagaja zadne sposoby. serdecznie sciskamy wszystkie dzieciaczki z okazji szesciu miesiecy i slemy usmiechy dla uzebionych malcow. dosc tych zali, calujemy jesiennie, contra i je chlopaki Odpowiedz Link Zgłoś
contraria Re: Codziennosc 11.10.04, 21:59 a i jeszcze my popieramy pomysl, by nowy tysiaczek rozpoczela Malilka. bo niby kto inny?! Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Codziennosc 11.10.04, 22:53 Hej, jak to sęe mówi, nie ma to jak w domu. W ciągu dnia, z przerwami kiedy mały spał, strałam się nadrobić zaległości w czytaniu, no i udało się. teraz melduję się, że już wróciiśmy. Było naprawdę super, podróż co prawda długa, ale minęła bez problemów. Szymek z przerwami na karmienie i przewiajanie przespał całą drogę. W czasie naszego pobytu w ośrodku był "małą atrakcją", do wszystkich się uśmiechał, wszystko go strasznie interesowało. Pomimo moich wątpliwości teraz nie żałuj, że zdecydowaliśmy si na ten wyjazd. Szymek zaczyna się podnosić do siadania, wprawdzie jeszcze troszke mu brakuje, ale śmiesznie to wygląda, jak sie tak męczy. A wkładanie stópek do buźki to już rytuał przy każdym przewijaniu. No i mój mały mężczyzna stał się coraz bardziej wymagający, bardzo lubi moje towarzystwo i nie tylko, a zabawki nudzą mu sie coraz szybciej, nawet siedzienia w feteliku i obserwowanie mamy przygotowującej obiad też już go nie bawi. contra, jaką zabawke kupiliście małemu? maliko, nie masz wyjścia, zostałaś przegłosowana, 1001 wątek należy do ciebie a ząbków nadal u nas nie widać, chociaż mały zaczął się jakby mocniej ślinić. Przd chwila wybudził mi się ze snu z wielkim płaczem, doałam mu troszke wody do popicia, i zasnął mi na rękach. a co do zupek, to mały je codziennie ok 100 ml między 13-14, gotuje je sama i też dodaje odrobinę masełka, tak dla smaku. Dałam też małemu już zupkę z kurczakiem ze słoiczka i bardzo mu smakowała a i żadnych sensacji po niej nie było. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lidszu Re: Codziennosc 12.10.04, 00:36 Cześć dziewczyny, Bardzo serdecznie dziękuję za wasze życzenia dla Ingusi. Wczoraj ją ochrzciliśmy. Mała była bardzo spokojna podczas mszy (oczywiście nawet nie zmrużyła oka). Przez całą maszę rozglądała się po kościele i cały czas gadała. Nawet ksiądz co chwilę się do niej uśmiechał. Na przyjęciu również była bardzo uśmiechnięta i przechodziła z rąk do rąk. Udało nam się ją uśpić koło 16 i nawet przespała 2,5 godz. (co jej się rzadko zdarza). Ale biorąc pod uwagę, że wstając o godz.9 później już nie spała, to rzeczywiście miała prawo potem to nadrobić. Dzisiaj również odsypia wczorajsze. Najpierw spała 2,5 godz. na spacerze (już miałam dosyć, ponieważ za lekko się ubrałam i było mi strasznie zimno), a potem jeszcze po południu prawie półtorej godziny. Generalnie impreza się udała. Jak będę mieć zdjęcia, to się pochwalę. Dzisiaj wydawało mi się, że trochę za lekko również Ingę ubrałam, ale miała na sobie body, sweterek, kurtkę, ogrodniczki, rajstopki i ciepłe skarpetki. O kryta była ciepłym kocykiem. Wydaje mi się, że miała ciepło, ale sama już nie wiem. Będę musiała jej tylko włożyć trochę cieplejszą czapeczkę. Jeśli chodzi o jedzenie, to mała dostaje zupki z mięskiem: kurczakiem, cielęciną, indykiem. Bardzo jej smakują, a najlepiej te hippa. Za gerberem za bardzo nie przepada. Wieczorami muszę znowu zacząć podawać jej kaszę, ponieważ ostatnio nie podawałam jej i Inga trochę gorzej przez to śpi. A może to oznacza, że niedługo zaczną wychodzić zęby ? Jutro to sprawdzę. Chociaż na spanie za bardzo nie mogę narzekać. Co prawda w nocy mała częściej się kręci i mruczy, ale zazwyczaj smoczek pomaga, jeśli nie to dostaje butlę i wtedy usypia. Za bardzo nie chcę jej przyzwyczajać do tak częstego jedzenia w nocy i zaczynam ją przetrzymywać, poniważ przez częste jedzenie w nocy w dzień nie chce za bardzo jeść. OK. czas na spanie, ponieważ bąk wstaje coraz wcześniej, a ja przez jej kręcenie się w nocy nie wysypiam się. pozdrawiam, Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc, czyli kolejna ciężka noc 12.10.04, 08:17 Hej Dziewczyny, Michał budził się dziś dokładnie co 2,5 godziny, ale przynajmniej nie wybudzał się w międzyczasie, więc nie było aż tak tragicznie jak wczoraj chociaż i tak o 5.30 jak się obudził to nie wiedziałam jak się nazywam, a tu już trzeba iść do pracy. Asik_w ja Michała nie trzymam już w leżaczku od dwóch tygodni, bo albo mi się w nim już składał jak scyzoryk, albo próbował z niego wydostać, więc podejrzewam, że Kamil też długo już w nim nie posiedzi. Mam pytanie odnośnie siedzących już dzieci. W jaki sposób one siadają? Chodzi mi konkretnie o technikę siadania? Bokiem, podciągając za stópki? Michał próbuje się podnosić bokiem, a czasami odpycha rękoma leżąc na wznak. Zastanawiam się kiedy sam usiądzie, posadzony siedzi albo gdy mu się poda ręce to się podciąga, ale chciałabym, żeby już sam usiadł, bo do pół roczku jeszcze tylko 5 dni, tak jak Malilka myślałam, że półroczne dziecko może, a nie że powinno już siedzieć! On wprawdzie posadzony nie leci do przodu, ale i tak zaczynam się już martwić! Aha ... Michał na chrzciny dostał chodzik, posadziliśmy go w nim po raz pierwszy w niedzielę. Siedział i się rozglądał. Moja mama wsadziła go wczoraj, żeby go nakarmić (nie mamy jeszcze krzesełka), bo jej powiedziałam, że on jeszcze nie kuma do czego on służy, a przynajmjniej łatwiej jej będzie go nakarmić (w leżaczku, już nie chce siedzieć), a tu nasz Junior szuuuur nóżkami i jej odjechał! Teraz się zastanawiam, co zrobić z tym fantem, bo po pierwsze Michał sam jeszcze nie siada, a dwa moja teściowa wyczytała, że nie powinno się dzieci uczyć chodzenia w chodziku, bo prowadzi to do wad kręgosłupa i stóp. Tak się zastanawiam, bo mój 9-cioletni siostrzeniec też chodził w chodziku, bo nie chciał raczkować i jakoś nie jest skrzywiony, ani nie ma płaskostopia! Czy Wy będziecie sadzać Wasze dzieci w chodzikach? Ja muszę w końcu kupić krzesełko, bo jakoś muszę karmić juniora, a chodzik na razie idzie w odstawkę do czasu aż będzie sam siadał. Wczoraj chciałam się wybrać na zakupy, ale niestety pogoda nie była sprzyjająca na drugi długi spacer o 15-tej było tylko 7 stopnii. Dzisiaj rano o 7-mej był tylko jeden stopień!!! Zima idzie nieubłaganie! Musze koniecznie kupić już kombinezon! Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Codziennosc 12.10.04, 09:55 Cześć Dziewczyny Ale się zimno zrobiło,ale przy tym dosyc ładnie, świeci słonko, pełno liści ,nie jest źle - najważniejsze, że nie pada. Na spacery zakładamy już grubszą czapę , rękawiczki już też wozimy w wózku ale narazie nie korzystaliśmy.Igor śmiga już w kombinezonie ale nie jest on jakoś super gruby,, na zime napewno się nie nadaje, jest z ortalionu ale racezj jesienny i od kilku dni sprawdza się znakomicie. Co do butków to tez zakładamy takie papuciowate może teraz uda się dostać cos innego. U nas z ząbkami jakby gorzej, chyba ida górne jedynki , dziąsła w tym miejscu sine, rozpulchnione, więc pewnie jeszce klka dni i Igor stanie się szczęśliwym posiadaczem górnych jedynek.Łapki częściej w buzi, wszytsko co w ich zasięgu tez, żel tak jak któraś z Was pisała chyba nie bardzo pomaga ale super smakuje Ja też jestem pogryziona, bo moje ręce (i nie tylko moje) lepsze od jakichkolwiek gryzaków. Wczoraj wieczorem odebraliśmy z poczty klocki sensoryczne, młody nie miał zbyt duzo czasu by się nimi pobawić , bo właśnie szedł spać, ale prezentowane po kolei bardzo mu sie podobały zobaczymy czy dzisiaj zajmą go choć na chwilę , bo ostatnio trudno zainteresować go czymś na dłużej. No chyba że chodzi o wyglądanie przez okno, to przebój ostatnich dni, dziaj już o 6 rano podziwialismy światła w bloku naprzeciwko( bo nic innego o tej porze właściwie nie widac) co do leżaczka to ja nadal w nim karmie ależeby młodego tam posadzić w innym celu, to tzreba przy nim siedzieć i oczu nie spuszczać , bo z niego wyłazi , przerzuca noge na bok i już go nie ma, albo odwraca się na brzuch i zjeżdża. Krzesełko do karmienia już stoi ale ni wiem czy to nie za wcześnie żeby go w nim sadzać ??? Co do chodzika to my nie będziemy uzywać, , raz że nie mielibysmy go gdzie trzymacnie, mówiąc już o tym,że młody nie miał by miejsca żeby w nim zasuwać , dwa myslę zę nie jest on taki niezbędny, trzy ostatnio naczytałąm i nasłuchałam się duzo o tym ,ze więcej przeszkadza niż pomaga, źle wpływa na kręgosłup. W sobote bylismy na weselu, młody u dziadków bawił się wyśmienicie, rano nawet nie zwrócił na mnie uwagi, tak był zajety zabawą z dziadkiem No a my jak zawsze z przygodami. Pojecjhalismy samochodem, wracać mieliśmy ze znajomymi, mąż odebrać miał samochódww pn. w drodze do pracy. Mielismy wrócić do domu a jak się wyśpimy iść do rodziców po małego. Dodam,że wesel odbywało się w sąsiednim mieście.Jesteśmy juz w połowie drogi powrotnej ,kiedy słyszę" o,k...." i rechot mojego męża ,po którym to oświadczył mi że klucze od mieszkania zostawił w samochodzie . no i zapychalismy nad ranem do rodziców. I pobudka tez była niezła mój mąz- " kochnie a gdzie ty masz płaszcz?" ja - " no w samochodzie" mój mąz - " nie w samochodzie nie było" hmmmmmm...." a pamiętasz chyba odnosiłem go do szatni" no tak tylko nikt nie odebrał Tak więc emocji mielismy trochę uciekam Igor wzywa Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 12.10.04, 10:02 my pewnie też nie zainwestowalibyśmy w chodzik, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, a skoro już ten sprzęt jest to pewnie będziemy z niego korzystać, chociaż wolałabym, żeby Michał nauczył się raczkować... Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Siadanie, stanie, mleka ściąganie 12.10.04, 10:00 Hej Eklon, u nas z siadaniem wygląda tak, że mała sobie raczkuje i nagle siada na pupę, tak sobie siedzi i bawi się. Albo siada z pozycji stojącej, bo moja mała uwielbia stać. Tyle, że ona ma już od wczoraj skończone 7 miesięcy, więc jest starsza od Waszych pociech. Szkoda, że tak lubi to stanie, bo przez to mniej raczkuje - podejdzie sobie do obiektu, siup i stoi Wasze dzieci mają jeszcze czas na siadanie, stanie i inne ekscesy - poczytajcie wątek lutowy np. tam też jeszcze niektóre dzieci nie siadają. Co do chodzików, ja jestem zdecydowanie przeciw. Córka znajomych bardzo długo nie chodziła o własnych siłach - trafili na rehabilitację, kiedy mała miała z 18 m-cy. Tam pierwszą diagnozą - był chodzik właśnie. Nie twierdzę, że każde dziecko korzystające z chodzika musi mieć podobne problemy...ale skoro tak jesteśmy nastawieni na naturę to i chodzenie nie jest naturalne, a nie sztucznie wspomagane. To moje wyłącznie zdanie - podkreślam. A ja jestem po pierwszym zjeździe. Mała wytrzymała beze mnie całkiem, całkiem (mały zdrajca), gorzej ze mną było. Nie radzę sobie z odciąganiem i tyle Mam laktator elektryczny, ale nie jestem w stanie nim więcej wyciągnąć niż 50, a piersi są pełne. Zatem ściągam ręcznie, a to droga przez mękę W niedzielę rano włączyłam sobie maszynkę koło 8 rano (śpię w akademiku, nie sama) i tak sobie pracuję z tym mleczkiem, a tam zza drzwi słyszę: "co ona tam k...a robi, zęby myje???" Więc taka jest atmosfera Poszłam pod prysznic i sikałam po kafelkach - mlekiem ma się rozumieć Ciężko będzie chyba. Mały ssaczek to jednak najlepsze rozwiązanie, ale nie będę jej ze sobą targać do tego mało przyjaznego miejsca. A zęby mamy już 2 - drugi pogonił brata w odstępie 2 dni No i wkraczamy z moim dziabągiem w 8 miesiąc życia. Pozdrawiam Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Siadanie, stanie, mleka ściąganie 12.10.04, 11:29 Godiva, no to mnie uspokoiłaś!!! Jak czytałam Twoje posty to sobie myślałam: ale ten mój Michał opóźniony! Jakoś nigdy nie zwracałam uwagi na to kiedy urodziła się Twoja Ewa. Zazwyczaj zwracam uwagę na postępy naszych dzieci, a jak pisałaś miesiąc temu, że mała skończyła pół roczku, to szczerze mówiąc pomyślałam, że się pomyliłaś Oj ja naiwna dopiero niedawno doszłam też do tego, że na naszym forum nie są tylko kwietniowe mamusie (np. Opolanka). A jeszcze odnośnie siadania. Rozumiem, że dla Twojej małej teraz ta sztuka to pryszcz, ale interesuje mnie jak było na początku! Te pierwsze podnoszenie się do siadu? Mam pytanie do mam dzieci z początku kwietnia, które z Waszych pociech już siadają samodzielnie w jaki sposób to robią. I druga sprawa, kiedy opuścić dno łóżeczka? Czy już to zrobiłyście? Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Siadanie, stanie, mleka ściąganie 12.10.04, 12:06 cześć, zaraz wychodzę zważyć mego maluszka, który już coraz mniej jest maluszkowaty, tzn. myśle że juz waży 8 kg, ale zobaczymy. Zębów nadal nie ma, obroty z brzuszka na plecy w pełni opanowane natomiast z pleców idą mu trochę gorzej. Nie bardzo potrafi swój tyłeczek rozbujać. Podawanie mleka sojowego - totalna porażka, normalnie staje mu w gardle. Nie wiem co robic. Jak poczuje ten smak to patrzy na mnie z takim niemym wyrzutem, że aż się serce kraję. A właśnie chciałam się pochwalic, że Henrysiowi brązowieją oczy, czyli będzie miał takie jak ja i w ogóle robi się do mnie podobny. Po mężu ma tylko duże, coraz bardziej odstajace uszy. Z czego mój mąż jest oczywiście bardzo dumny, jak widzimy się z jakimis znajomymi to zawsze mówi spójrzcie na jego uszy są takie jak moje. Noce u nas nadal okropne, budzi się co 1,5 godziny. pozdrawiam Magdaa Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Kwiecien 2004 ,cd. 1 :) 13.10.04, 20:11 Witajcie dziewczynki Godiva Twoja Ewka to niezła siłaczka, bardzo sprawne dziecko. Gratuluję! Z moim przeciwnie. Dziś rozmawiałam z rehabilitantką Misia i twierdzi, że pilnie pracuje ale jeszcze jest bardzo słaby. Chwila rzetelnych ćwiczeń i kładzie główkę i odpoczywa i tak w kółko. Powiedziała, że ma jakiś miesiąc może ciut więcej opóźnienia w rozwoju ruchowym. Mi oczywiście wierzyć się nie chce i jestem pewna, że lada moment pokaże to wsztstko co zdaniem fachowców półroczniak potrafi. A tymczasem trenujemy pełzanie, raczkowanie, siedzenie. Wczoraj byłam u mojego gina, tego samego, który mnie ciął i dostałam specyfiki na potworną suchość na jaką w trakcie karmienia cierpię i na lepsze gojenie blizny. Rozmawialiśmy o cerazette i mi odradził. Parę miesięcy temu byłam u innego lekarza i polecał. Nawet wykupiłam sobie i bałam się wziąć. Tak więc u nas cerazette leży w szfce. Próbowałam od kilku dni kolejny mleczny posiłek zastąpić stałym, tym razem deserkiem. Niekiedy się udaje a niekiedy musi być poprawione cycusiem. Tak w ogóle to postanowiłam, że zacznę powolutku odstawiać maluszka od piersi redukując po jednym karmieniu, tak aby do końca roku skończyć karmić piersią. Wprawdzie oboje z synkiem bardzo to lubimy, ale jakoś nie chcę dopuścić do tego żeby podbiegał do mnie i sam pakował się pod bluzkę kiedy mu się zachce. I wiecie jakby wyczuł co się święci. Kategorycznie odmawia butli, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Cwaniak mały Dziewczyny, czy któraś z Was podaje dziecku kisiel mleczny własnej roboty? Zawiera mączkę ziemniaczaną i boję się spróbować. Chociaż z drugiej strony mój Nikodemek to już nie jest malutki dzidziuś, bo codziennie obiadki z mięskiem wsuwa. Króliczek i drób jest w pożądku, dziś testowaliśmy cielęcinkę. całuski w stópki dla maluchów Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 12:28 Cześć dziewczyny! „No to dla odmiany” trochę się dziś powymądrzam. A co! Kilka książek przeczytałam, kilka gazet przejrzałam, dwa programy w telewizji oglądnęłam, no i trzydziecha za kilka miesięcy. Zatem zaczynam od gromów na eklona))): Nie jestem wprawdzie ortopedą, ale podobno chodziki są beeee. I w żadnym przypadku nie można sadzać w nich dzieci. Amerykańskie książki piszą, że ze względu na bezpieczeństwo dziecka (podobno więcej wypadków notują dzieci w chodzikach). Amerykanie nic o krzywiznach kręgosłupa nie piszą – no ale ci to nawet niemowlaki w fotelikach samochodowych zamiast gondolek wożą. Tamci ortopedzi pewnie inne szkoły kończyli Co do polskiej szkoły chodzikowej, to w każdej gazetce, czy programie tv o dzieciaczkach idą takie gromy na chodziki, że uszy więdną. Dziecku, które nie chodzi, można dużą krzywdę zrobić, a co dopiero dziecku, które nie siedzi. Teoretycznie, do chodzika można wkładać, dziecko, które już potrafi samodzielnie chodzić, ale po co. Takie dziecko już nie chce. Sama sie zastanawiam nad tym problemem, bo mam chrapkę na takiego „skoczka” co to się wkłada giczały malucha w dwie dziury w materiale, a reszta przyrządu zamocowana jest na sprężynie pod sufitem, no i taki maluch skacze sobie i skacze umocowany do sufitu i skacze i skacze i .... zasypia wręcz od tego skakania. No ale .... pewnie to tak samo złe jak chodzik. Wiesz co eklon. W sumie jak będziesz jednak sadzać swoje dziecko w chodzik, a ja jak się zdecyduję na tego skoczka to przejdę na twój front i będziemy może propagować amerykańską szkołę ortopedyczno-chodzikową. Powymądrzam się też trochę na temat krzesełek. Ha! Bo ja jestem szczęśliwą posiadaczką krzesełka arti. Po przeanalizowaniu funkcji, designu i cen wszystkich krzesełek począwszy od Peg Perego Primma Papa, przez Chicco Mamma, Bebe Confort Omega oraz polskich Julia Polaka i Arti Aliece Comfort kupiłam Arti i jestem zachwycona. Oparcie się odchyla tak, że niesiedzące dziecko spokojnie może „siedzieć”. Dzięki kółkom przy wszystkich nogach ciągam ten fotelik po całym domu. Reszta funkcji jak w zagranicznych krzesełkach ale cena polska!!!!! Tu roztaczam zachwyty nad tym krzesełkiem: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=16237556&a=16246124 No najmądrzejsza jestem też w kwestii zabawek)) U nas sprawdzają się przede wszystkim nadal karuzelka „no name”, nieśmiertelna mata tiny love zoo, no a odkryciem ostatnich dni i bezkonkurencyjnym hitem jest świat odkryć tiny love. http://www.tanimarket.pl/index.php? manufacturers_id=36&sort=2a&&page=2&PHPSESSID=68be32cbb90f9f39477f8a80cdffdb37 Dzięki tej zabawce wszystko co znajduje się na stole zachowuje swoje życie, kładziemy sobie bowiem świat odkryć na blacie no i jest zabawa!!!! Można go powiesić na ściankach łóżeczka, a dla siedzącego dziecka kłaść na podłodze. Contraria! Ja też jestem fanką tiny love. I to do tego stopnia, że kupiłam sobie jeszcze piłkę interaktywną (mój Mateusz ma ją jeszcze w nosie – ale mama zachwycona). Oczywiście, gdybyście się spytały mego dziecka co mu się najbardziej podoba, to byłyby to następujące zabawki w kolejności malejącej ważności: dyndający żyrandol 6-cio lampowy w dużym pokoju, kciuk własny lewej ręki, klawiatura notebooka, pilot od telewizora, telefon komórkowy taty, ucho Borysa, fafle Borysa, łapa Borysa, cycek mamy, włosy mamy. Biorąc pod uwagę dobro cycka mamy, całe szczęście mój pierworodny nie ma jeszcze zębów. Kontynując mój referat muszę jeszcze napisać jak to stoczyłam dwie wojny z teściami na temat skórki od chleba i temat „puszczania w siadzie”. No bo wg mojego teścia, powinnam już dziecku dawać do pociamkania skórkę od chleba (przypomnę, że Mateusz jest z końca kwietnia, a dokładnie to rówieśnik pociechy Wini), a wg teściowej, to powinnam go puszczać w siadzie – cokolwiek by to miało znaczyć. Oczywiście zaperzyłam się zdrowo i zaczęłam snuć swoje naukowe wywody na temat glutenu w chlebie, który powinno się podawać dopiero od 10 miesiąca i na temat kręgosłupika niemowlaków, którym szkodzi wszelkie sztuczne pomaganie i ćwiczenie na siłę. Teściowa potakiwała patrząc mi prosto w oczy, a ja tak się zagadałam, że nawet nie zauważyłam, że ona w tym czasie właśnie „puściła te moje biedne dziecko w siadzie”. Koszmar. Już sobie wyobrażam, że skórkę od chleba też ciamkał, w czasie gdy byłam u dentysty. No wiem, wiem, .... może i krzywda memu dziecku się nie stała, może i się nie stanie, że pociamka ten chleb, lub posiedzi, nie potrafiąc jeszcze siadać, ale...... ale do jasnej cholery, nie chce im się nawet wziąć do ręki jakiejś aktualnej dzieckowej gazety, zalecenia lekarzy kwitują machnięciem ręką i forsują jakieś przedpotopowe metody wychowania. Rany Julek! Nie upieram się przy tym, że ja mam zawsze rację, bo trzy książki na krzyż przeczytałam, za 10 lat może się okazać, że dzisiejsze metody pielęgnacji są do bani z różnych względów, no ale chyba bardziej zdroworozsądkowe jest korzystanie z zaleceń wypracowanych na podstawie aktualnych badań niż wsadzanie dziecka do pieca na trzy zdrowaśki, bo tak robiła babcia???? Nie rozumiem dlaczego oni upierają się ciągle przy rozwiązaniach, które stosowali 30 lat temu!!!! Wg ichniego pokolenia powinnam karmić dziecko butlą, bo przecież na pewno mam pokarm mało wartościowy, w drugim miesiącu powinnam już podawać mięsko, w szóstym miesiącu mój mąż to już super przyprawiony krupnik na kości jadł. I nie mogę wyjść z podziwu dla siebie, że zagryzam język i nic nie mówię. A miałabym co powiedzieć, np to, że ich dzieci (mój mąż i jego brat) były upasione w wieku 6 msc-15 lat do granic możliwości. O ile mój mąż walczy z nadwagą i teraz wygląda super, o tyle jego brat nie może się pozbyć złych nawyków żywieniowych do dziś. Wg mojej teściowej, to mój Mateusz powinien pić super dosładzaną wodę, bo taka smakuje lepiej no i przypomnę jeszcze ten temat czapeczki w temp 30 stopni – po prostu była niezbędna! Tak naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy czasem nie ograniczyć kontaktu małego z teściami do momentu aż zacznie samodzielnie siadać. Moje zakazy i nakazy mają głęboko w dupie a i mi nie chce się tracić energii na jałowe dyskusje. I tu nie da się zastosować zasady, że przytakuj głową i rób swoje, bo oni już mnie w tym uprzedzili. Przytakują głową i robią swoje na moich oczach!!! Co do mojej mamy to też mamy curwa niezły kyrk.. Moje dziecko uwielbia leżeć na brzuszku, wtedy sobie robi różne ewolucje i sobie przy tym stęka z wysiłku. Moja mama na to, że ja chcę zamęczyć dziecko i żebym go przewróciła na plecki. Jak ja na to odpowiadam, że zawsze tak robię jak się mały zniecierpliwi, ale że teraz wcale się nie niecierpliwi (no chyba umiem to rozpoznać będąc z dzieckiem 24 godz. na dobę), tłumaczę się też, że ortopeda kazał mu leżeć jak najwięcej na brzuszku, że wszędzie o tym piszą ... – na to moja mama, że ja taka naiwna jestem i tak we wszystko wierzę co piszą. No kurdę ręce opadają!!!!!!! No i jeszcze wg mojej mamy wpędzam dziecko w nerwicę, bo odsuwam mu zabawki, przez co mały zaczyna do nich pełzać. Dobra kończę temat teściowo-mamowy, bo aż mnie ponosi, a powinnam szykować siły na dzisiejsze mądrości teściowej Tak już kończąc to moje wymądrzanie się to jeszcze muszę ooobiiiieeektywwwwnie stwierdzić!!!!!, że mam najpiękniejszą bezzębną bestię (jak mówi mój mąż) na świecie. I mimo, że wasze dzieciaczki są super, to przykro mi, ale pewnie wam się tylko wydaje, że są najpiękniejsze. Bo najmądrzejszym, najpiękniejszym i najinteligentniejszym dzieckiem jest mój Mateusz i kropka. I nie szkodzi, że czasem też ma czerwone poliki (cholera Magda i ja-Sylwia, chyba się muszę do waszego klubu uczuleniowców zapisać) i ciamka nieustannie kciuka. Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 13:35 No to ja Ci Igosia cos powiem o tych "skoczkach". Tez o nich wyczytałam na którymś forum i się strasznie napaliłam, zwłaszcza, że moja mała była wtedy na etapie podskakiwania, sprężynowania, czy jak zwał tak zwał. W Polsce cholerstwo drogie dość, a po co przepłacać, pomyślałam i dawaj słać zlecenie do niemieckiej rodzinki. Ci zrobili rekonesans - i na 8 sklepów w mieścinie z artykułami dziecięcymi, "skoczki" były w dwóch i w obydwu sklepach sprzedawcy ODRADZALI!!! twierdzac, ze to bardzo dla dzieci jest niebezpieczne i ponoć wycofują już te huśtawki, podobnie jak chodziki właśnie. Szkoda, bo widzialam zdjęcia dzieciaczków na tych huśtawkach i takie miały roześmiane buźki. Póki co ja robię za takiego skoczka Eklon - początki siadania mojej Ewki to wózek i wanienka - uczepiała się rękami brzegów wanienki, bądź poręczy w wózku i hop siup - juz siedziała. Jakieś trzy tygodnie temu byłam z małą u neurologa, bo nakręciłam sobie film, że mała ma coś z napięciem mięśniowym nie tak i przy tej okazji, pani dr zwróciła nam uwagę, że mała nie powinna jeszcze sama siedzieć, bo się garbi!!! A jak tak, to po co utrwalać złe nawyki. Teraz siedzi już z prostym kręgosłupikiem. Myślicie o kombinezonach na zimę, a ja mam taki problem, dostałam kilka spodenek ciepłych na szelkach takich kombinezonowatych właśnie, ale nie mam kurteczki. Nie orientujecie się, czy samą kurteczkę mogę dokupić?] OK - to tyle na razie Pozdrawiam Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 14:10 Godiva no to mi teraz klina zupełnie zabiłaś. O ile dobrze pamiętam to Malilka pisze, że jej lekarz powiedział, że dizecko w wieku 6 miesięcy już powinno siedzieć, a Ty piszesz, że Twoja mała za szybko siedzi wg opinnii Twojej pani doktor. TO jak to qrcze jest? Mój mały w niedzielę kończy 6 miesięcy. Sam nie potrafi jeszcze usiąść chociaż za wszelką cenę chciałby już to zrobić! Dzisiaj wyciągamy kojec, bo nie ma już bezpiecznego miejsca do zabawy dla Michała poza łóżeczkiem, a tam niestety miejsca za mało. Aha i kupuję krzesełko, sprawdzę, czy jest u nas to polecane przez Igosię, odezwę się po południu! Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 14:41 cześć, jestem trochę podłamana Henryś waży tylko 8.100 kg, trzy tyg. temu tazył 7.800 czyli przytył tylko 300g. W mojej książeczce zdrowia jest taki wykres ile powinien wazyc w każdym tyg. i dziś kropeczke pani postawiła duzo ponizej. Co robić?. Nie moge dawac mu pieri cześciej i tak karmie go co dwie godziny. Słoiczki wciskac na siłę? Jeszcze mu mięsa nie dawałam może jak zaczne to mu się poprawi. Dawałam mu trochę kaszki na wodzie, bo niestety nie umiem ściągać sobie mleka albo mój laktator jest do bani. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: w tonie wszechwiedzącym:) 12.10.04, 17:02 Cześć dziewczyny... Igosia, post w tonie wszechwiedizącym bardzo przypadł mi do gustu, a po wątku teściowo/mamusiowym przesyłam wyrazy współczucia i mam nadzieję, ze jesteś twarda i stisz przy swoim. Po takich postach, widze, ze zlapałam pana Boga za nogi, bo zarówno moja mama, jak i moja druga mama, odziedziczona po mężu...sa wspaniałe, nie wterącaja sie, tylko pomagają, służą rada, nie krytykują, podtrzymują na duchu, a że jestesmy daleko od nich, to abrdzo cierpią z tego powodu, jak tylko jesteśmy w Opolu, to naprawdę jestem mocno odciążona..są wspaniale.. Magda, ja takze małej daje kaszkę na wodzie, bo mleka mam na styk, wiec o ściaganiu nie ma mowy....Może zamiast słoiczkó spróbuj sama cosik upichcić, np..ziemniak z marchewką, zmiksować i podac papkę, moze Henryś polubi bardziej gęste rzeczy, nizeli takei lejące z e słoiczka. Mamy które walcza z boleciami zebowymi amluszków, witamy w klubie, narazie tylko w ciagu dnia mam przeboje, ale w porównaniu z wami to male, nocki sa ok...oj aby forumowa magia nie zadziałała i bedę mieć pobutki co chwilka. nadal walczymy z katarem....to jest straszne, mała juz am dośc wycierania nosa, kropl, gruszki...wcale sie nie dziwię, jedynie co mnie pociesza, to nie widze zaczerwienia wokoło dziurek od nosa, wieć chyba nie sa podrażnione, co prawda je smaruje często kremem, lub maścią majerankowa (wspaniała sprawa, ułatwia wypływanie kataru i wszelkich zanieczyszczeń)..ale jak tylko zblizam rękę do nosa to ucieka..ma juz tego dośc..ja takze. Pozdrawiam serdecznie Spokojnych nocy Malilka, co sie stało, ze jeszcze nie ma Twoich wypocinek???Mam nadzieję, ze z Tobą wszystko ok.... Odpowiedz Link Zgłoś
yessa Do malilki... 12.10.04, 18:47 Przepraszam, że tak niecnie zakradłam się na Wasz wątek ) ale na "Łódzkich mamusiach" zostawiłam Ci wiadomość. Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Do malilki... 12.10.04, 20:38 Ło matko, dzisiaj to macie wenę no i Igosia odezwała się po dłuższej nieobecności, już czasem brakowało jej długaśnych postów. Mamom maluszków, które budzą się często w nocy serdecznie współczuję, Szymek ostatnio budzi sie ok 1 a potem ok 7, pobawi sie z godzinkę i potem jeszcze chrapie do 10-11, a ja razem z nim. zamiast w tym czasie zrobić coś pożytecznego, a czasu potem na wszystko brakuje. Podziwiam was z tymi postami, pomijając ich rozmiary, to tyle w nich mądrości, doświadczenia i wogóle. A u nas ząbków nadal nie widać, tylko mały śliniak staje się coraz bardziej "upierdliwy" (sorki za wyrażenie). co do opinii lekarzy to wogóle mnie nie dziwi, ze jedni mówią tak, a drudzy inaczej. Każde dziecko ma swój rytm i siądzie, czy zacznie chodzić w swoim czasie. Chodzika tez nie zamierzamy kupić, nie tylko ze względów zdrowotnych, ale mamy wysokie progi i nizbyt wiele miejsca do manewrów dla małego. magdo wydaje mi się, że nie masz podstaw do obwa, co do wagi małego, wprawdzie Henrys jest z 1 maja, więc waga jak najbardziej dobra, mój Szymek waży 7400 i pani doktor powiedziała, że niezły z niego klocek, dlatego ja czytając posty dziewczyn nie staram się nie porównywać naszych dzieci przecież między nimi jest miesiąc, a nawet jak w przypadku Ewy Godivy 2 miesiące róznicy. Miło sie czyta, że inne dzieciaczki robią to, czy tamto, na nasze też przyjdzie czas, troszkę cierpliwości Ania Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: Codziennosc 12.10.04, 22:07 Cześć dziewczyny!!! Dzisiaj byłam na uczelni i jak małej się tam podobało tyle ludzi dookoła.. Załatwianie spraw zajęło mi pół dnia i dzisiaj były nici ze spaceru. U nas dalej bez ząbków choć dziąsełka dokuczają coraz bardziej. Contaria jestem pełna podziwu że udaje ci się jakoś połączyć prace i zajmowanie się dzieckiem i jeszcze myślisz o habilitacjii. Ja raczej na mojego męża nie mam co liczyć on może zostać z mała tylko półgzodzinki i tylko wtedy jak ona jest wyspana i najedzona tzn. nie marudzi. W ogółe chyle czoło przed wszystkimi mamusiami które już wróciły do pracy. Eklon- my dno łóżeczka opuściliśmy dwa tygotnie temu bo mała łapała się za jego brzeg i podnosiła i bałam się że wypadnie. Igosia mam podobny problem z teściową. Tak ogólnie to od urodzenia Martynki to mam alergie na teściową. Jak przychodzi w odwiedziny to nie spuszczam z niej oka a ona chce się zająć mała jak wrócę na uczelnię. Zacznę może od początku. Moja aleria wynika stąd że kiedyś teściowa wyrządziłaby małej krzywdę gdyby nie było przy niej męża. Martyna długo głowy nie trzymała sztyno a teściowa non stop ja puszczała a my ciągle ją upominaliśmy i raz puściła jej głowę i kładła na podłogę i jak mała była pod kątem 45 stopni to jej mała główka poleciała do tyłu i dobrze że mąż był i ją złapał bo tak walnełaby nią o podłogę. Innym razem mała miałaby wpity róg stołu w plecy gdybym ja go nie odsunęła. Jeszcze innym razem uderzyłaby mała o klamkę. W ogóle jest mało delikatna szarpnie mi moim maleństwem ciągnie za rączki aby sobie ją przybliżyć. Mi ręce opadają i nie wiem co mam robić. Podobnych sytuacji albo jeszce gorszych jest o wiele więcej. Co do jedzenia to też ostatnio sięgła kawałek cheba i chciała dać małej skórkę bo Adaś (mój mąż) lubił sobie tak cyckać chlebek. W ogóle w wieku 3 miesięcy jadł żur a ja nawet nie chce jej dać rosołku. A mąż jak był mały to też miał nadwagę i do tej pory się z nią męczy. I jeszcze jedna sprawa teściowa ostatnio stwierdziła że za pół miesiąca wsadzimy Martynę do chodzika a córeczka skończy pół roku dopiero w poniedziałek i też sama jeszcze nie siedzi. Po prostu paranoja. Dobra kończę już przynudzać a mogłabym jeszcze długo tak narzekać. Życzej miłego wieczoru i spokojnej mocy Iza i śpiąca Martynka Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 07:58 No i znowu ja. Postu Izabeli_p25 nie będę komentować, bo mogłabym napisać swoją wersję o mojej teściowej, chociaż byłaby raczej w kierunku, co to ja robię źle i dlaczego nie ćwiczę małego w sadzaniu i podciąganiu głowy (tak jakby sam tego nie robił). Oczywiście jak ona wychowywała swoich synów to... Bądźmy po prostu ponad to i nie dajmy się zwariować. Dziś idziemy z Michałem na szczepienie. Jesteśmy przez chorobę Michała i nasze wyjazdy strasznie opóźnieni ze szczepieniami, bo dopiero teraz idziemy na nasze trzecie! Zobaczymy jak Michał je zniesie, ostatnie nie było zbyt ciekawe, ale męczył go wtedy też upał i nie wiem co go bardziej męczyło! Czas pokaże... Wczoraj znowu nie pojechałam na zakupy przez mojego męża. W ogóle ostatnio doprowadza mnie do szewskiej pasji. Wczoraj już w ogóle przegiął, we wtorki i czwartki chodzę na angielski i w tym czasie mój mąż ma się zajmować Michałem, a co on wymyślił...że pojedzie sobie do rodziców, bo jemu po godzinie kończą się pomysły na zabawianie Michała, a tak przez 2 godzinki może sobie spokojnie pooglądać telewizję i poczytać gazety, bo wnukiem zajmują się dziadkowie!!! Niedość, że ciągle go nie ma to jeszcze te kilka chwil szkoda mu poświęcić dla dziecka!!! Qrcze jestem tak wściekła, że dziś mu chyba wygarnę, bo już na prawdę mam tego dość. Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Codziennosc 13.10.04, 10:20 Ja z kolei musze mojego męża pochwalić - to w zasadzie (niestety) on więcej z małą przebywa - on jako ta niańka wie co dla małej jest teraz lepsze - wiecie jaka jestem zazdrosna. Pomijam fakt, że prawie się z tego powodu nie widujemy, bo kiedy ja wracam z pracy, on już jest w swojej pracy... i wraca nieraz b. poźno. Ech - takie życie. A i tak cieńką z kaską...Ale nie będę Wam tu narzekać, bo to nie "uchodzi". Faktycznie - chyba Winia zauważyła, że są spore różnice wiekowe między naszymi dziećmi - moja to już weteranka Ale miała być kwietniowa, więc się w kwietniu z nią bujam - urodziła się dziewczyna 3 tygodnie i 1 dzień za wcześnie. Ale nie była wcześniakiem (!). Hmm, chyba ktoś mi źle termin wyliczył, bo gdyby poczekała jeszcze te 3 tygodnie byłaby 4-kilowym klockiem Próbuję załączyć link... Pozdr. Godiva To właśnie Ewunia Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 10:58 Link załączyłaś, ale niestety jak go uruchamiam nie ma zdjęć Ewy tylko strona do logowania! Co do mężów, to mój mąż sprawdzał się na początku, chyba go to jeszcze bawiło, a teraz wykorzystuje każdy moment na wszystko tylko nie zajęcie się Michałem, bo jego wymagania znacznie wzrosły w ostatnich miesiącach i nie wystarczy się nad nim nachylić i słodko uśmiechać, żeby był zadowolony z życia. Mam nadzieję, że to problemy przejściowe i wszystko wróci do normy, po szczerej rozmowie, chociaż o to też będzie trudno, bo jakoś mijamy się i nie mamy czasu na normalną rozmowę. Ja ostatnio zasypiam krótko po Michale, czyli ok.21, bo rano Michał walczy już od 6-tej na całego i ktoś się musi nim zająć do czasu aż pojawi się babcia, a niestety po nocnym wstawaniu i całym dniu biegania o 21 - szej padam po prostu na p.sk! Mój Michał miał się urodzić 7. kwietnia, ale spóźnił się 10 dni, ale podobno nie był dzieckiem przenoszonym, więc różnie to bywa z tymi terminami, ale i tak był małym kolosem (4170)w dodatku źle ułożonym i skończyło się cc. (a ja tak załatwiałam sobie zaświadzenie od okulistki, że mogę rodzić naturalnie ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 teściowe, mężowie, dzieciaczki... 13.10.04, 11:19 Cześc dziewczyny!!!! Czytam Wasze posty i ślę współczucie odnosnie posiadania wszechwiedzących teściowych...ale cóż, je otrzymujemy w spadku....Mam nadzieje, ze przy wszelkich aferach i tak stawiacie na swoim, nie dajcie się radom i namową z przed epoki lodowcowej......może one chcą dobrze, ale nie weidza jakie błędy popełniają.....no a gdyby u mnie którąś pociągneła z arączki, lub uderzyła małą...oj ale bym zmyła głowę....super ż emam wspaniała mamę i teściowa..mówie Wam tylko zazdrościc. Co do męża to od początku pomagął i nadal to czyni, przebiera, kąpie, karmi, bawi sie z mała, zostawiam ją samą z nim i jak wracam dziecko zadowolone...czego nie robi, chyba prania rzeczy małej...bo z aprasowanie takze sie łapsnie. Co do kataru to nadal walczymy, ząbki górne daja coraz częsciej o sobie znać, wiec trochę jestem juz zmęczona, jedna kawa dziennie rano, to wspaniały wynalazek. Slę pozdrowka i milej srody Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Codziennosc 13.10.04, 11:45 Godivo szczęka mi opadła i oczom nie wierzyłam, ale twoja Ewcia naprawdę już raczkuje i sama stoi co widac na zdjęciach. Przyznam się, że twoje posty w których opisywałaś poczynania swojej córeczki czytałam troszke z niedowierzaniem i myślałam, pewnie się kobitka przechwala, a tu faktyczny dowód. Przeprszam, że tak sobie myślałam i gratuluję ci małej, że jest taka silna no i wogóle. I przyznam się, że też jakoś nie pokwapiłam się, aby zerknąć na listę, kiedy Ewa się urodziła. Nocka mineła nam bardzo spokojnie, mały po kąpieli zasnął ok 21.30 potem obudził sie o 2, 8, pobawił się troszkę, i teraz znowu śpi od 10 minut. mam chwilkę na skrobnięcie paru słów i zmykam posprzątać, bo nigdy ne wiadomo kiedy sie obudzi, no potem idziemy na spacer. Słońce świeci, wprawdzie jest troszke chłodno, ale ciepło sie ubierzemy i wychodzimy. Ania foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28405&q=AnkaW_26&k=3 Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 11:56 Hej Godiva, ale z Twojej małej Ewy będzie laska! Blondyna z niebieskimi oczami! Każdego faceta okręci wokół małego paluszka! Już zaczynajcie zbierać na posag A ja może też się pochwalę moim juniorem! Też blondas z niebieskimi oczami! Ładne byłyby dzieci z takiej pary foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=26066 Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Codziennosc 13.10.04, 12:12 Dziekuje, dziekuje, jak to miło słuchać pochwał na temat swojego dziecka Winia - dzieki za szczerość - przyznam się, że ja też mam takie podświadomw coś, co nie pozwala mi zawsze wierzyć w to, co niektórzy pisż - magia sieci - wiadomo Eklon - paskuda z tego fotoalbumu onetu, nie? też się trzeba zalogować Musisz wejść do środka po zalogowaniu i dopiero stamtąd wkleić link - ale pokrętnie to podałam - w każdym razie też przed chwilą przez to przechodziłam Skąd Ewa tak się wzięła (blond, niebieskooka) to nie wiem - ja brunetka, mąż brunet, ja piwne oczy, mąż szare - listonosza nie znam, hmmmm... pewnie się jeszcze zmieni. Czekam na juniora dla mojej małej - oby chciał się zadawać ze starszymi kobietami)) Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 12:25 No jestem ciekawa, czy teraz pójdzie?! A swoją drogą, jeśli Michał pójdzie w ślady tatusia, to Twoja "wiekowa" córa będzie miała u niego ogromne szanse! foto.onet.pl/mojalbum/zdjecie.html?no=0&id=26066&zid=344512&r=0 Odpowiedz Link Zgłoś
opolanka1 Re: Codziennosc 13.10.04, 12:29 Dziewczyny, oglądam te albumy no i w końcu weszlam aby się zalogowac i wkleić parę zdjec, jak to nastąpi to sie pochwale moja Zuzia Ewusia, to silna dziewuszka i tyle już potrafi, kiedy nasze będa tak umiały, nie mogę się doczekac Eklon, czekam na zdjęcia, bo narazie nic nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: Codziennosc 13.10.04, 12:33 Ale naprodukowałyscie Ewa i Szymek - śliczne dzieciaczki. Link do zdjęć Michała nadal nie działa Opolanko czekamy na Zuzię! Widzę ,że teściowe na tapecie oj dobrze ,ze nie mam takich problemów.Ale wszystkim"walczącym" życze wytrwałości i sukcesów w reformowaniu babć i dziadków. Odezwę się jescze wieczorem, bo teraz tylko na chwilę wpadłam do domu - skleroza, nie wiedziałm czy wyłączyłam zupę czy nie Młodego przejął na spacerze dziadek a ja do domu sprawdzić . Na szczęście wyłączona , gdybym jescze tylko o tym pamietała. No a jak już do domu zajrzałam to przy okazjii odwiedziłam forum..... oj, wciąga)) Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Do Eklon 13.10.04, 12:40 Podam Ci moj sposob na umieszczenie poprawnego linka (wiem, ze prostacki, ale działa). Loguję się i wchodzę, potem z lewej strony na pasku jest 'przegląda' - w wyszukiwarkę wpisuję swój login i zaznaczam wśród autorów - szukam - wchodzę na ten album wybrany i dopiero stamtąd daję linka. Ważne by była to ta strona, gdzie podany jest właściciel (czyli pod hasłem właściciel jest Twój login). Mam nadzieję, że pomogę. Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 12:42 To ciekawe, bo poprzednio działało, a teraz się uparło i nic! Ostatnie podejście! Mam nadzieję, że udane w przeciwnym przypadku poddaję się! foto.onet.pl/mojalbum/zdjecie.html?no=0&id=26066&zid=344512&r=0 Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Codziennosc 13.10.04, 12:47 też tak robię, ale jakoś z uporem maniaka nie chce przejść Odpowiedz Link Zgłoś
bebicka Re: Codziennosc 13.10.04, 15:57 Niestety eklon nie chce sie otworzyc ale sobie przypomnialam ze ja tez wlasciwie strasznie dawno nowych zdjec nie umieszczalam wiec moze jak wroce dzisiaj z pracy cos mi sie uda dodac... jesli sie uda Ilosc przybywajacych postow jest zastraszajaca, od rana juz kilka nowych i jakos malika sie nie odzywa co w sumie dosc dziwne mam nadzieje ze korzystaz pieknej, choc mroznej aury i ze nic sie nie dzieje... Ciesze sie za to ze Igosia sie odezwala, jak zawsze jest list czytalam z usmiechem A co do mam i tesciowych to u mnie troche inaczej...tzn nie mam sie co obawiac ze ktoras moze zrobic krzywde, Mlody to oczko w glowie, ale juz mnie zaczynaja denerwowac dobre rady, szczegolnie mojej mamy. A to ze dziecku za zimno, a to ze na nastepny dzien nie moge mu dawac zupki wczorajszej, a to ze musi miec rekawiczki, a to ze musi odbic dwa razy, a to ze mleko w puszce nie mam trzymac tam gdzie trzymam itp itd. bylam z nia dwa tygodnie na wczesach, ale wiadomo wczasy to wczasy, a teraz to mnie oslabia, bo moze jeszcze nawet nie same uwagi sa istotne, ale sposob i ton w jakim je wyglasza. ja mowie zeby mu dala zupke a ona "o nie z wczoraj to on nie bedzie jadl!!!" albo zajmowala sie Mlodym u nas wczoraj ja wracam wieczorem chce mu zrobic mleko a tu puszki nie ma na swoim miejscu. Malo mnie szlag nie trafil.... moze tez przesadzam, ale takie rzeczy dzialaja na mnie jak plachta na byka, bo co innego poradzic cos komu a co innego traktowac go jak male dziecko. grrr... w koncu to moj maluch czyz nie???? musze z nia pogadac tylko jak to zrobic zeby sie nie obrazila... hmmm trzymajcie kciuki. Z tesciowa mam mniejszy problem, ale moze dlatego ze sie rzadziej widujemy a poza tym moze mojej sama pozwolilam na takie "dowodzenie" nie reagujac wczesniej na mniejsze problemiki... yhmmm te babcie! wiec sie ciesze ze dzisiaj idziemy do opiekunki, ktora bedzie sie zajmowac Mlodym, wydaje sie sympatyczna wiec powinno byc dobrze. A babcia niech bedzie od czasu do czasu np. na kino czy takie tam A jeszcze teraz sobie tak mysle ze moja mam zawsze taka byla wobec mnie decydujaca jakbym nie mogla miec sowjego zdania, albo z reguly zakladajac ze mam takie same jak ona. Przez jakis czas to ukrucilam stopniowo ale teraz chyba spasowalam i wyszlo znowu. echchchh... no dobra nie przynudzam juz wiecej, musze uciekac z pracy do malucha... i do mamy tak sie zastanawiam czy on moze sie czegos nowego nauczyl, o czym nie pisalam...wczoraj pierwszy raz stawla podparty o kolana meza, tzn sam nie wstal ale jak sie go postawilo to stal samodzielnnie... w kapieli szaleje coraz bardziej, lazienka niedlugo cala zalana bedzie zawsze sie skrecam ze smiechu gdy maz z Mlodym w lazience i tylko krzyki rozpaczy stamtad dochodza.... meza oczywiscie. to pozdrawiam i lece maraska ps1 a Sylwia tez cos ostatnio dawno sie nie odzywala ps2 nie pisalam ale w pelni popieram pomysl z otwarciem przez malike watku nr 2. co zreszta chyba juz niedlugo, skoro w takim tempie piszecie Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Wracamy..;-) 13.10.04, 18:08 Spakowanioj opornie szlo to pakowanie, ale na szczescie jzu jest po mamy ostatnie kilka godzin na spacer w sloncu zrobienie ostatnich zdjec, pozegnanie sie z sasiadami, oj bedzie mi brakowalo tego tutejszego zycia, sympatycznych sasiadow, tego ze na osiedlu wszyscy znaja nas i pamietaja jak nazywa sie Kamilek, usmiechu i "hello" obcych ludzi, ale wracamy do domu) o 4 rano wyjezdzamy do Nowego Orleanu, pozniej przesiadka w Chicago i piatek 9.45 Warszawa mam nadzieje ze bedzie ladnie nastepnym razem napisze juz z Polski) trzymajcie sie cieplutko) Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 20:16 Na szcęście skopiowałam to co wypociłam, bo jakoś wkleiło się nie tam gdzie chciałam. Tak więc jeszcze raz. Witajcie dziewczynki Godiva Twoja Ewka to niezła siłaczka, bardzo sprawne dziecko. Gratuluję! Z moim przeciwnie. Dziś rozmawiałam z rehabilitantką Misia i twierdzi, że pilnie pracuje ale jeszcze jest bardzo słaby. Chwila rzetelnych ćwiczeń i kładzie główkę i odpoczywa i tak w kółko. Powiedziała, że ma jakiś miesiąc może ciut więcej opóźnienia w rozwoju ruchowym. Mi oczywiście wierzyć się nie chce i jestem pewna, że lada moment pokaże to wsztstko co zdaniem fachowców półroczniak potrafi. A tymczasem trenujemy pełzanie, raczkowanie, siedzenie. Wczoraj byłam u mojego gina, tego samego, który mnie ciął i dostałam specyfiki na potworną suchość na jaką w trakcie karmienia cierpię i na lepsze gojenie blizny. Rozmawialiśmy o cerazette i mi odradził. Parę miesięcy temu byłam u innego lekarza i polecał. Nawet wykupiłam sobie i bałam się wziąć. Tak więc u nas cerazette leży w szfce. Próbowałam od kilku dni kolejny mleczny posiłek zastąpić stałym, tym razem deserkiem. Niekiedy się udaje a niekiedy musi być poprawione cycusiem. Tak w ogóle to postanowiłam, że zacznę powolutku odstawiać maluszka od piersi redukując po jednym karmieniu, tak aby do końca roku skończyć karmić piersią. Wprawdzie oboje z synkiem bardzo to lubimy, ale jakoś nie chcę dopuścić do tego żeby podbiegał do mnie i sam pakował się pod bluzkę kiedy mu się zachce. I wiecie jakby wyczuł co się święci. Kategorycznie odmawia butli, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Cwaniak mały Dziewczyny, czy któraś z Was podaje dziecku kisiel mleczny własnej roboty? Zawiera mączkę ziemniaczaną i boję się spróbować. Chociaż z drugiej strony mój Nikodemek to już nie jest malutki dzidziuś, bo codziennie obiadki z mięskiem wsuwa. Króliczek i drób jest w pożądku, dziś testowaliśmy cielęcinkę. całuski w stópki dla maluchów Odpowiedz Link Zgłoś
ja_sylwia Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:16 Witajcie kochane, jak tylko wlezę na nasze forum i doczytam wasze wypociny do końca, to mi się odechciewa pisaćLenistwo.... U nas w porzo, zębolków brak, przewrotów brak. Ale turlam go od czasu do czasu i widzę, że pomału, pomału zaczyna kumać bazę, o co chodzi z tym turlankiem. Od czasu do czxasu nawet rymsnie sobie na plecki, nie wiem, na ile jest to świadome. Jagna!!!! Dokładnie to samo chciałam napisać o zaprzestaniu karmienia)) Byłam dziś u mojej położnej i uświadomiła mnie, że muszę zdecydować już, czy zamierzam karmić do 2 lat, czy odstawiam.A to z tego względu, że takie 1,5-2 letnie dzieci trudno jest odzwyczaić, no i te dobierania się do mamusi w każdej sytuacji... Z jednej strony chciałam Jędruńka karmić co najmniej rok, w końcu alergik (lekarze zalecają 2 lata...), ale ja już naprawdę mam dość i mam ochotę się po prostu porządnie nawpier.alać, bardzo Was kochane przepraszam za słownictwo, ale tak właśnie jest. Schizuję już, chcę mleka, pomidorów, czekolady!!!! Chcę pastę z tuńczyka, chcę jaja w majonezie!!!!!Chcę pierogi ruskie!!! Chcę ciacho z bitą śmietaną i sałatkę warzywną.Chcę tzatziki, leczo i sos boloński!!!! AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!! WQłąśnie zapycham się kanapką z dżemem, który mi już nie tylko nosem wychodzi... No dobra, tak więc, Święta Bożego Narodzenia będą końcem karmienia...Tak postanowiłam, ale ponieważ kobieta zmienną jest (a ja wybitnie), nie zdziwcie się, jak za tydzień będę się zastanawiać... No a jeśli chodzi o naszą alergię.Jestem już ok 2,5 m-ca na diecie, raz było lepiej raz gorzej, ale ogólnie, jak tylko przestałam się tak nadmiernie przejmować, zrobiło się chyba całkiem nieźle, o ile mały atopik może mieć niezłą skórę, umówmy się. No i durna matka rozochocona efektami, postanowiła dziabnąć twarogu. Dziabałam parę dni, niby nic się nie działo na skórze, aż tu nagle po 4-5 dniach budzę się, a obok mnie leży jakaś gadzina. Mały krokodylek, żółwik - mój synuś z czerwoną skorupą na dziobie.Cholera by to wzięła. Teraz non stop smaruję mu dziobek jakimiś tłustymi gównami, bo jest niesamowicie suchy, tak samo ramionka, dekolt, uda....Uwieżcie, mam dość - jedyna pociecha, że nie drapie się za bardzo, tylko czasami. Wydałam już fortunę na rózne mazidła. Poza tym chodzimy na basen, ostatnio Jędruś zanurzał się CAŁY(!)ale było fajnie, jak na razie podoba mu się pływanko. W pracy tak sobie, z małym jest opiekunka...na razie nic nie mówię, niby jest dobrze, ale nakręcam się powoli, bo pewne rzeczy mi się nie podobają, nie potrafię zagaić, coś mało asertywna jestem - ale to dopiero ttydzień, może jestem przewrażliwiona, poczekam jeszczwe trochę.. No nic, spadam do spanka, acha, przeprowadzamy się w weekend do spacerówki, bo mały w tych ciuchach i kocach nie może się ruszyć. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_p25 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:20 Witam Dzięki dziewczyny za wsparcie duchowe zapomniałam jeszcze napisać że moja teściowa jest trochę despotyczna i nie lubi jak się jej ktoś sprzeciwia poza tym uwielbia rządzić nie tylko pracownikami (prowadzi własną firmę) Tak, że mam trudny orzech do zgryzienia ale do mojego powrotu do pracy jest jeszcze trochę czasu to może uda mi się coś wymyślić. Nawiasem mówiąc zawsze mówiłam że mój tato zajmie się wnuczką bo jest już na emeryturze a tu teściowa się wtrynia. Koniec narzekania Eklon- podobnie jak ty załatwiałam sobie zaświadczenie od okulistki że moge rodzić naturalnie a i tak zakończyło się cesarką z powodu braku postępów w porodzie (trwał 14 godzin) Godiva- Ewunia jest śliczna i widze ze podobnie jak moja lubi bawić się pilotem. Moze tez sama wkleje zdjecia Martynki jak tylko bede mniej zmeczona wieczorkiem. Dzisiaj byłam na zajęciach (swoich) i okazało się że zamiast 2 godzin trwały 4. Z Martynką została moja mama i świetnie dała sobie radę. Strasznie się bała że mała będzie płakała bo to pierwszy raz na tak długo miała zostać beze mnie. Zębów dalej nie ma. Życzę miłego wieczorku Iza Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:22 Dziś już nie mam nerwów, jeśli teraz nie przejdzie, to niestety, ale dziś już na pewno nie zobaczycie mojego juniora! Faktycznie długo się już nie pokazuje malilka, a przecież 1000 post już tuż tuż. Malilka wracaj!!! Asik_w spokojnego lotu i powrotu do domu. Po dwóch latach nieobecności może to być mały szok! Jagna, głowa do góry> przecież po takich przejściach Twój Nikodem potrzebuje trochę czasu na dojście do siebie i dogonienie pozostałych półroczniaków! Co do cerazette to ciekawe, bo moja gin mi poleciła, chociaż od razu zaznaczała, że trzeba być bardzo precyzyjnym i pierwsze 3 miesiące mogą być ciężkie! Nie mówiła nic o skutkach ubocznych! Wczoraj wysypało mojego małego i co najgorsze, że za bardzo nie wiem po czym! Dzisiaj jest już lepiej, ale to zasługa elocomu, a nie mojej diety. Myślę, że niestety ale nie posłużył mu serek, którego trochę spróbowałam przedwczoraj! Dzisiaj byliśmy na szczepieniu i nasza dowcipna pani doktor się pytała, czy zaczęłam mu już podawać czekoladę, że go tak strasznie wysypało No i mamy najnowsze wymiary. Noszę już prawie 10kg odważnik, bo Michał waży już 9600 i ma podobno 68cm! Chociaż jak zwykle powiedziała, że wzrostem nie mam się co przejmować, bo tak na prawdę będzie wiadomo na pewno jak sam już stanie ile ma wzrostu! Misio zniósł szczepienie naprawdę dzielnie! Nawet pielęgniarka była pod wrażeniem. Po południu trochę marudził, ale zasnął spokojnie, więc wszystko chyba będzie ok! Zębów nadal nie mamy, ale gryzaczki nie na wiele się zdają jeśli w zasięgu wzroku jest ręka mamy albo taty Tak jak pisałam to już ostatnie podejście dziś z naszym fotoalbumem. Jeśli się nie uda to utwierdzę się w przekonaniu o złośliwości rzeczy martwych (czytajcie: komputera i sieci) foto.onet.pl/albumy/album.html?id=26066&q=emarchwiak&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:37 Eklon, ale nas przetrzymałaś! Przystojniacha i elegancik z Twojego Michasia. Odpowiedz Link Zgłoś
mag-da Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 21:51 Cześć, Eklon twój link działa, Misio jest boski. Ja niedługo tez wam pokaże mego Heniutka. Mój mąż robił stronę internetową, robił i robił i w końcu i tak nie wyszło tak jak miało wyjść, to znaczy nie ma podpisów pod niektórymi zdjęciami a pod innymi są głupie. Musze to pozmieniać i jakoś pogrupować te zdjęcia. Mam nadzieję, że w ten weekend się już uporamy z tym. Sylwia, ja też zamierzam powoli odstawiać dzidziusia od piersi, ale to nie jest łatwe bo Henryś pluje mlekiem sojowym na kilometr. Przez tę dietę i karmienie co 2 godziny prze całą dobę chudnę w zastraszającym tępie, a jak pisałam Henryś przez ostatni miesiąc nie przytył nawet pół kilo. Jakoś to wszystko nie trzyma się kupy i jeszcze z tymi anglikami nie moge się dogadać. Kończę już bo zaczynam sie użalac nad sobą niepotrzebnie. Dziewczyny poradźcie co mama robić, jak go karmić. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
winia5 Re: Wracamy..;-) 13.10.04, 22:49 hej, dziewczyny naprawdę wam współczuję, że nie możecie jeść tylu smakołyków, ale wiadomo wszystko dla dobra waszych maleństw. Dzisiaj miałam taką ochotę na słodkie, jak nigdy dotąd i zjadłam prawie całą Milkę, mąz załapał sie na resztki, a zawsze było odwrotnie. Wiecie co, jak wracaliśmy z Bieszczad, też mi się zachciało słodkiego, mąż zaserwował mi Snikersa, i tak sobie jadłam go w samochodzie, nagle patrze a mały wpatrzony we ,mnie jak w obrazek, może raczej w to coś, co jadłam, ślini się nie miłosiernie, zaczyna wyciągać łapki i piszczy. No więc ja durna matka dałam mu pocmokać troszkę czekolady, i nie mogłam sie potem od niego opędzić, po każdym odstawiniu batona od ust był wielki krzyk, i co miałam zrobić, dałam mu jszcze polizać. Mały brudny, zadowolony, a potem dopiero pomyslałam o konsekwencjach typu kupka itp, ale naszczęście obeszło się bez efektów specjalnych, żadnych bóli brzuszka, nic z tych rzeczy. Temat teściowych i mam wraca tu jak bumerang, więc ja też coś napiszę o swoich. otóż moja mama widuje małego rzadko, wtedy go bawi, przytula, całuje, nie daje mi żądnych głupich rad, nie robi uwag, wręcz przeciwnie, jest ze mnie dumna, że tak świetnie sobie radzę. Zresztą wychowała siedmioro dzieci, a jak wiadomo czasy są inne, może byłoby inaczej, gdybyśmy mieszkali razem, ale nie sądzę. Teściowa oszalała na punkcie małego, tez nie wtrąca sie w wychowanie małego, czasami tylko doradza, że np. czas już ubierać małego cieplej, że zupke to powienien jeśc codziennie, a poza tym naprawde nie mge i nie powinnam narzekać. Niesutannie kupuje coś małemu, a to czapkę, a to body, dresik, gryzaczek, nawet mały ma u nich swój kocyk, drugą butelkę. Często u nich bywamy, "podrzucamy" małego, jak chcemy jechać na zakupy, bo jakoś nie preferujemy ciągania małego po supermarketach, tym bardziej teraz, gdzie sporo ludzi choruje, na dworze chłodno, a w takim sklepie kupa ludzi i bakterii dookoła. Cy któraś z was dawała już maluszkowi Misiowy Sad z Nestle, albo to mleko w kartoniku, ciekawa jestem, czy MS jest podobny do deserków Gerberaa, czy BoboVity i czy dzeciaczki chętnie piją i jedzą te nowości. I jak wam sie podobają nowe pieluszki Pampers Activ Baby, bo jak na mój gust są rewelacyjne, bardzo chłonne i jakies takie elastyczne, nie jusze małego tak mocno spinać, a i tak nic nie przecieka. A co do antykoncepji, to gin zaleciła nam gumki, stwierdziła podczas badania piersi, że chyba już niedługo będe karmić, nie wiem, tylko po czym tak twierdzi, fakt, że teraz piersi nie sa juz takie baloniaste, jak kilka miesięcy temu, ale mleczko nadal leci, mały się najada i to najważniejsze. A po karmieniu przepisze mi jakies słabe pigułki jednoskładnikowe, zobaczymy. malika chyba trzyma nas w napięciu z tym 1001 postem, ma nadzieję, że u niej wszystko ok dobrej nocy Ania Odpowiedz Link Zgłoś
godiva Re: Wracamy..;-) 14.10.04, 07:44 Hejka! Eklon - no rzeczywiście ładny Twój synuś I takie ma dojrzałe spojrzenie. Zdajesz sobie sprawę, że jest już przyobiecany Hi hi. A teraz odpowiedzi na niektóre kwestie: 1. Misiowy Sad - ja daję mojej małej od niedawna - zjada, a jakże - musicie tylko wiedzieć mamy karmiące piersią, że tam w składzie jest mleczko modyfikowane. A moja takie pije, więc nie mam oporów. Chyba to lubi, dość powiedzieć, że wczoraj skonsumowała dwa pudełka (x 100g) jabłka z wanilią. 2. Teściowie, rodzice, bo jeszcze się nie wypowiadałam. Mieszkamy z rodzicami (!) i czasami denerwuje mnie moja własna mama, chodzi oczywiście o "delikatne" zmiany w sposobie żywienia i ogólnej pielęgnacji dzieci w stosunku do tych sposobów sprzed 30 lat... Mama nie mogła zrozumieć: 1. że tak zależy mi na karmieniu piersią i nie daję dziecku mleka z butli od razu! 2. Kiedy już podałam butlę, dlaczego to nie jest mleko krowie - przecież takie zdrowe! 3. Dlaczego katuje dziecko łyżeczką zamiast podać zupkę w butli! I wiele innych - sądzę, że typowych dla tego pokolenia pytań. A hasło mojego ojca - zawsze to samo, w komentarzu na to, czemu nie daję małej tego co ja jem i na moje tłumaczenia, że alergie, że inne schematy żywienia, że przecież chyba milion lekarzy nie może się mylić, twierdzi ironicznie "no tak, teraz dzieci to mają inne żołądki..." Bez komentarza. Natomiast teściowie - są dochodzący i o dziwo - do dziecka mi się nie wtrącają, a mąż twierdzi wręcz, że 'oni się Ciebie boją' he,he,he. Też mi Ewę rozpuszczają, bo to pierworodna dla dziców i teściów. Coś z tym Cerazette musi być na rzeczy, mój gin. stwierdził tylko, ja to mogę pani przepisać, ale mi na tym "dwie baby zaszły w ciążę". Mój z kolei optował za spiralą. A u nas na razie (b. sporadycznie zresztą) gumka, a właściwie wstrzemięźliwość Zatrzęsło mną trochę, jak przeczytałam Winiu o Twojej lekarce i jej stwierdzeniu, że już długo nie pokarmisz...Kurcze to jak to jest? Widziała jak Twoje dziecko pije? To podobno od dziecka zależy w głównej mierze, jak długo się karmi. Skołowana jestem zdeczko. Miękkie piersi to ja już mam z 4 miesiące, a mała jakoś przybiera na wadze, fakt, że jest dokarmiana. Nie wiem... ci lekarze to czasem jak coś palną, a niech to jeszcze padnie na podatny grunt (jak ja) i potem sie pacjent zupełnie niepotrzebnie zadręcza. A, i jeszcze pampersy, może i są lepsze, ale też i droższe chyba - ja płacę W PROMOCJI 44 PLN/ za opakowanie 56 sztuk, a Wy? Strasznie trudno u mnie dostać ekonomiczniejsze Jumbo Pack'i w rozmiarze 4. Chyba niedługo i tak przesiądziemy się na 4+. Coś się ostatnio płodna zrobiłam - chyba mam za dużo czasu... Albo lepszą organizację pracy. Pewnie, że to drugie Pozdrawiam Godiva Odpowiedz Link Zgłoś
eklon NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 08:09 Cześć dziewczyny! ale się cieszę! Jutro moja mama wyjeżdża na wycieczkę i nie miałabym z kim zostawić małego i dlatego dla mnie już dziś ok. 15-tej zacznie się weekend! Ciekawe, czy Michał to załapie i da mamie jutro pospać! Nie będę pisać nic o spaniu, bo powoli zaczynam wierzyć w magię forum! Mag-da, próbowałaś mieszać Twoje mleko z tym sojowym i tak podawać je Heniowi? Tak wyczytałam na alergiach robią niektóre dziewczyny. Ja nie daję Michałowi mleka sojowego. Ściągam tylko swoje na jedno karmienie a reszta to już tylko cycuś zupki i deserki! Mój Michał ma podobno skazę białkową, ale staram się od czasu do czasu coś z nabiału jednak przemycić, ale nie robię tak jak Ty Sylwia, że jesz kilka dni z rzędu, tylko po prostu zjem troszeczkę jednego dnia, później kilka dni przerwy i znowu coś próbuję. Wczoraj wprawdzie zgrzeszyłam i dałam się namówić chłopakom z pracy na ciastko Tiramisu. Dzisiaj czekam na efekty! Pewnie po południu powita mnie Indianin! Poza tym nasza pani doktor twierdzi, że Michał jest najprawdopodobniej uczulony na marchewkę! Więc jej ostatnio unikamy, chociaż też nie tak drastycznie, tzn. od czasu do czasu też coś wszamam. Winia! Ty to masz dobrze, ja nie tęsknię za czekoladą, ale za zwykłym ciastem biszkoptowym z galaretką najlepiej z owocami leśnymi albo truskawkami! Za czekoladą nigdy nie przepadałam, ale jakieś ciasto wyprodukowane przez moją siostrę ... ślinka cieknie... Poza tym marzę już o zwykłym serku, takim najzwyklejszym twarożku nie w ilościach aptecznych a w hurtowych Ale co ja Wam będę smęcić! Byłam wczoraj tak zmęczona, że nawet nie obejrzałam do końca meczu, a jestem chyba dość nietypową kobietą bo bardzo to lubię, ale w przerwie oczy zaczęły mi się same zamykać a panowie grali w pierwszej połowie taką kaszanę, że poszłam spać. Muszę zwrócić honor mojemu mężowi. Po chwilowym kryzysie i to bez żadnego tłumaczenia powoli wszystko wraca do normy, tzn. zaczyna się zajmować Michałem i pomagać w domu. Chyba zrozumiał, że moja mama nie przyjeżdża do nas codziennie rano w charakterze gosposi tylko opiekunki do dziecka i że on też musi się nim czasami zajmować. Poza tym on jutro znowu wyjeżdża w przyszłym tygodniu znowu na kilka dni i chyba zaczyna zauważać jak wiele mu ucieka z atrakcji Michałowych, a ich ostatnio coraz więcej! Przyzwyczajamy naszego juniora do kojca, a on już zaczyna wymyślać sposoby, żeby się tylko z niego wydostać! Byliśmy wczoraj na zakupach. Oglądaliśmy krzesełka, ale jeszcze żadnego nie kupiliśmy! Jakie Wy kupujecie, a może już kupiłyście? My zastanawiamy się nad takim plastikowym firmy Polak - Julia, ale kosztuje prawie 500zł. Czytałam na ezakupach, że fajne i tanie są w Ikei, więc chyba w sobotę wybierzemy się do Wrocławia i tam sobie pooglądamy. Zależy nam raczej na takim, które można złożyć i odstawić w jakiś kąt. Napiszcie co Wy kupujecie... Odpowiedz Link Zgłoś
eklon Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 08:43 a zapomniałam dodać, że pani doktor wczoraj na szczepieniu powiedziała, że Michał jest duży i że to TYPOWE dla atopików! Więc ja już też nic Mag-da nie rozumiem, bo skoro Twój Henryś tak mało przybiera to może nie ma AZS Godiva - to na pewno kwestia organizacji pracy! Wiem coś na ten temat, bo ja też piszę w pracy Jak to dobrze mieć dostęp do netu nie tylko w domku! A u nas w firmie nie każdy ma dostęp do internetu ;-( jaki ten świat niesprawiedliwy! Aaaa miałam iść się dziś zaszczepić przeciwko grypie, ale coś mnie gardełko boli, więc chyba dam znać, że przyjdę w późniejszym terminie. Skoro link działa, więc daję jeszcze raz! foto.onet.pl/albumy/album.html?id=26066&q=emarchwiak&k=2 Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Stało się! 14.10.04, 09:30 Wreszcie, dziś po raz pierwszy moje maleństwo wzięło swój duży paluszek od nóżki do dzioba! Ależ to jest piękny widok. Tak na to czekałam. Mag-da, szczerze mówiąc nie rozumiem czemu martwisz się wagą Henryczka. Moje dziecko miesiąc temu miało 8300 (a Twój jest jakieś dwa tyg. młodszy), i uważa się że jest grubaskiem. Specjalnie zajrzałam do naszych siatek centylowych i wg nich jest typowym średniaczkiem. Waga wzorowa . Nikodem też ostatnio miał mniejszy apetyt i tył w podobnym tempie jak Twój synuś a od kilku dni mam wrażenie,że znów je więcej. Nie martw się, Henryk nie pozwoli się skrzywdzić. Godiva, ja kupiłam pampersy active baby 4+, pomimo, że używaliśmy 4. Nie widzę żadnej różnicy w rozmiarze! Za to te zwykłe moim zdaniem lepiej chłoną. Malilko, mam nadzieję, że to tylko awaria kompa. Długo Cię nie ma i zaczynam się martwić. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
jagna.04 Re: Stało się! 14.10.04, 09:35 Ta waga wzorowa i typowy średniaczek to oczywiście o Henryczku, bo mój to raczej waga cięższa. Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 09:30 Znowu przerąbana noc. Igor obudził się o ok.2 i nie spał doo prawie 4, wprawdzie nie było płaczu ale wiercił się, ciągnął mnie za włosy , wkładał mi palce do nosa, podszczypywał ,że też w stosunku do taty nie stosuje takich pieszczotjeść nie chciał, popodgryzał mnie tylko, za to wypił ponad 200ml herbatki.no i oczywiście światełka najlepsze. Jak zasnął myślałam,że pośpi dłużej niż zwykle ale gdzie tam przed siódmą pobudka. No i obudził się z jakimś paskudztwem na twarzy, podejrzewam soję , dzisiaj idziemy na szczepienie to zobaczymy co pani doktor na to. Co do krzesełka to my mamy cam futura, a u dziadków najzwyklejsze drewniane. Jeśli idzie o polaka to nie wiem Eklon,czy robisz zakupy przez net ale na alllegro nowe krzesełka polaka(julia) można kupić za 369, przynajmniej niedawno za tyle chodziły, jak doliczyć koszty przesyłki to nie powinno być więcej niż 400, zawsze to trochę taniej. Zbliżamy się do 1000 a Malilka milczy, może awaria?? miejmy nadzieję ,że wybrana większością głosów założycielka nowego wątku odezwie sięna czas A jesli już w temacie założycielek, to wczoraj w fotoalbumie onetu natknęłam się na album titicaki(no chyba że bardzo podobnej osóbki, ale mąz wydaje się był ten sam )Fajny facecik z jej Alexa. Oki, uciekam jeszcze coś zrobię póki junior śpi Odpowiedz Link Zgłoś
male_co_nieco Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 09:33 Jagna GRATULACJEi pozdrowenia dla Nikusia. Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Re: NO I POCZĄTEK WEEKENDU - dla niektórych 14.10.04, 10:06 Witajcie kochane Chwilę mnie nie było, a już tyyyyle wyprodukowałyście, że hej! U nas wszystko ok. ale padł mój komp, a że mąż informatyk to wiadomo-szewc bez butów chodzi. Teraz piszę na przedpotopowej klawiaturze podpiętej do zwojowiska kabli, mam nadzieję, że to tymczasowe rozwiązanie chwilę pochodzi. Nowy wątek Wam rozpocznę, choć w 1001 post pewnie nie trafię, bo posty przybywają ostatnio w tempie ekspresowym U nas nocki nadal tragedia, między 1 a 4.00 właściwie nie śpię, nie licząc drzemek 10-15 minutowych. Jedzonko dopiero o 5.00. Mój niemąż w sobotę rano leci służbowo do Chorwacji na 5 dni, więc zostanę sama, chyba poproszę moją mamę, żeby się wprowadziła chociaż na 2 dni- jak się młody obudzi, to się będzie z nim bawić, a ja się wreszcie wyśpię! Od 2 dni wyeliminowałam karmienie o 17.30, bo mój głodomorek za często jadł- o 15 zupka, o 17.30 pierś i o 19.30 znowu pierś. Według schematu karmienia niemowląt (październikowe "Dziecko") 7-miesięczne niemowlę powinno jeść 5-6 posiłków na dobę, w tym pierś, a mój jadł 7 i moim zdaniem po południu zdecydowanie za dużo. I teraz jest zupka o 15.00, potem o 18.45 kleik, kąpiel i pierś na poprawkę. W międzyczasie deserek i jest ok, wytrzymuje bez problemu. Ale zaczął wsuwać takie ilości, że szok, pewnie nadrabia też nocne niejedzenie. Wczoraj po 220ml gęstej zupki z mięsem rozdziawił buźkę z minką "jeszcze!". Zjadł jeszcze 100ml i ciągle otwierał pyszczek, ale więcej mu nie dałam, bo się bałam, że pęknie. Apotem na popicie wciągnął 70ml soczku, nie mogłam wyjść ze zdumienia A wieczorem kleik na moim mleczku (120ml) plus 140ml gruszek, więc też niezła ilość. Ostatnio mleko leci ze mnie obficie, wieczorem bez problemu ściągam 150-180ml, a już był moment, że 90ml było trudno. Godiva, u nas jumbo paczki pampersów są w każdym hiperze, ostatnio wszędzie były w promocji 49zł za 80szt (te Active Baby), więc mam zapas na 2 miesiące. Mały na razie nosi rozmiar 4 (9kg, 73cm wzrostu), tylko na noc zakładam 4+. Winia, co Ci lekarka przepisała na suchość? Bo ja od porodu też się z tym zmagam A teorie lekarki o karmieniu olej, to jakaś totalna bzdura, żeby tak "zaocznie" ocenić laktację. Nika, kisiel dla malucha na pewno jest ok, ja zacznę dawać jak tylko mi się skończą gruszki, bo na razie niech mały korzysta ze świeżych owoców. A w temacie jedzenia to z mięs mały je królika, kurczaka i indyka i chyba wystartuję z zupką na wywarze mięsnym. Przymierzam się też do wprowadzenia żółtka, bo mały anemii nie ma (uff), ale jest w dolnych granicach normy i mięsko musi jeść codziennie. U mnie teściowa wyznaje zasady podobne do mnie, za to moja mama ma nieustanne jazdy. Celiaklie czy nietolerancję glutenu to ja wymyśliłam sama, bo za dużo czytam o chorobach (ten tekst mnie rozwala!) i mały powinien już dostawać skórki od chleba do memlania, bo ma ząbki. Ja i moja siostra od 5 m-ca byłyśmy sadzane w rogu kanapy, podparte poduszkami i kręgosłupy mamy proste, a jak ja będę trzymać dziecko na podłodze na brzuchu to mi do roczku nie usiądzie i w ogóle robię mu krzywdę. No i dlaczego mu nie daję żurku, zalewajki i ogórkowej i kiedy on wreszcie będzie mógł zjeść kawałek ciasta domowego, bo mama nie może się doczekać, żeby mu upiec... No i najlepsze- mały budzi się w nocy, bo jest głodny, mam chude mleko, bo sama jestem chuda (a to z kolei dlatego, że jem za mało mięsa) i powinnam dawać na noc butelkę. Górna skala siatki centylowej mojej kluski do mamy nie przemawia. A jak już nie chcę dawać mieszanki, to powinnam wieczorem ściągnąć mleko i dać dziecku z butelki, żeby wiedzieć ile zjadł, bo jak ssie pierś to nic nie wiadomo i przez to jest głodny. No ciekawe co by mojej mamie dała wiedza, że mały zjadł 100, czy 200ml... Oj mogłabym tak długo, chociaż moja mama jest kochana, a poza wnuczkiem to świata nie widzi. Te dobre rady to olewam i nie stresuję się, ale wkurza mnie strasznie, że ciągle gada do małego coś w stylu "co kochanie, mamusia Cię głodzi? poczekaj, jak przyjedziesz do babci na obiadek", albo "co taki jesteś poważny? rodzice się z tobą nie bawią, nie zajmują? moje biedactwo.." itd. Dostaję szału, bo przecież lada chwila dziecko zacznie rozumieć, a mama ciągle takie negatywne głupoty opowiada i mimo moich próśb nie jest w stanie nad tym zapanować. Na razie mama nie robi niczego wbrew mnie, ale nie wiem co będzie jak mały będzie większy.... Uciekam na razie, papa Odpowiedz Link Zgłoś
malilka Trafiłam 1000 post :) 14.10.04, 10:10 No i proszę, przypadkiem się udało No to otwieram kolejną część, proszę już tu nie pisać. Odpowiedz Link Zgłoś