cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 08:22 Cześć Dziewczyny! Wykorzystuję poranny sen mojego Misia, żeby się z Wami tu spotkać. myszu13 - no to się wyjaśniło z tym zestawieniem Lipcówek, dziękuję! megi122 - koszmarna historia z tym aparatem! Opowiedziałam mężowi i też był wzburzony, nie dawajcie za wygraną, 1000 zł to wcale nie jest mało, kiedy trzeba je zarobić. Nam w tym roku ukradli na poczcie telefon, który kupilismy na allegro, po reklamacji poczta zwróciła 60zł (kosztował 200zł), bo przesyłka nie była ubezpieczona. agrestka1 - fajnie masz, dłuzej utrzymasz świąteczny nastrój, moi serdeczni znajomi są mieszanym małżeństwem katolicko-prawosławnym i każde święta sobie podwójnie obchodzą, cwaniaczki karkaz - do Marcela też raz po raz przyplątuje się jakieś przeziębienie, nie wiem czy do roku wystarczy mu w książeczce miejsca na lekarskie adnotacje Marcel dziękuje Wam pięknie za wszystkie miłe słowa odnośnie zdjęć. Życzymy Wam wszystkiego dobrego, niech Dzieciaczki zdrowo i szczęśliwie rosną i oczywiście niech Mikołaj będzie hojny! Pozdrawiam Karina Marcel, czyli Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
mana76 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 13:07 Cześć! Wpadłam na chwilę, chcę Wam złożyć życzenia, bo nie wiem, czy mi się później ten wyczyn uda. Wszystkiego, wszystkiego najlepszego, zdrowia dla naszych wszystkich dzieci i spokoju dla wszystkich rodzin, świąt wyjątkowych, bo pierwszych w życiu naszych maluszków! U nas po serii nieszczęść (doszedł jeszcze wypadek braci mojego teścia z żonemi wracającymi od niego ze szpitala)chwiejny spokój. rozłożyłam sobie przygotowania świąteczne na raty,bo w Wigilię rano mój mąż jedzie do Olsztyna, do taty,a wróci z teśćiową i bratem dopiero na kolację. Mam już gołąbki postne, kapustę z grzybami, uszka, śledzie w różnych postaciach i bigos. Dziś pierwszy raz w życiu będę robiła biszkopt. Kubuś nadal słodki, ząbki coraz większe, tylko martwi mnie to jego charczenie. Siedzę sobie dziś i wczoraj na opiece, ubrałam choinkę, wyszła naprawdę ładnie, pomajstrowałam różne dekoracje, wczoraj nawet Kubuś łaskawie pozwolił mi posprzątać, czego już dzisiaj nie widać. Oświećcie mnie proszę w kwestii tych fotelików i wózków. Kiedy wymieniamy i na co zwrócić uwagę. Ja ciągle na spacerach wożę Kubę na leżąco, opuszczam tylko budę. Kiedy można go posadzić a z wózka zrobić spacerówkę. Temat ten gnębi mnie, a do tej pory zapominałam zapytać. A, i napiszcie jeszcze, czy sadzacie już na dłużej Wasze maluchy, z tego co się zorientowałam, robi to ka_wier, ale na jak długo? I jak one siedzą? Bo Kubuś podparty siedzi nieźle , ale jak wykona gwałtowniejszy ruch, leci na bok jak pajacyk. No, kończę już, trzymajcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 14:14 hej babeczki, mam ciężki czas, mały jest strasznie marudny.......... w nocy płakał prężył się, jak wtedy kiedy miał 2 miesiące, kurcze, jestem strasznie zmęczona, a tu jeszcze tyle sprzątyania... Mana, ja sadzam czasem małego, bo on sie rwie do tego, podpieram go wtedy milionem poduszek, ale nie mam jeszcze krzesel;ka, więc na razie sadzam go w lezaczku, on chwilę siedzi a potem pada i już leży. wózka nie zamieniam na spacerówkę, bo szczęśliwie mały jeszcze nie kojarzy, że w wózku można siedzieć. zresztą, on woli stać i to jest straszny problem, bo chwieje sie ale jak siedzi czy l;eży to beczy, wiec trzymamy go pod pachami a on stoi, śmieje się i robi minę pt: patrzcie jaki jestem zdolny!!!!!! wiec chyba nie wiele ci mogę pomóc, przeczytałam tylko, że jak dziecko ładnie leży w wózku to jak najdłużej go trzymać w tej leżącej pozycji. ja mam nadzieję ze damy radę do wiosny, pozdrówka, k Odpowiedz Link Zgłoś
dori761 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 14:58 Hej dziewczyny! Od razu musze sie pochwalic mój Mateuszek dzisiaj pierwszy raz sie przewrócił sam z plecków na brzuszek a wczoraj władowal sobie duzy palec od nóżki do buzi, uroczy widok Nie chce sie wymądrzać ale poweim to co mi pediatra nie stawiak małego na nóżki, i tego nie robimy to jest opinia lekarza u mnie, a co do siedzenia mały równiez sie rwie i sadzam go w rogu narozniak kwiczy w tedy w niebogłosy i ma nowe ulubuione zajęcie rozkładanie łózka z moim Ja sadza go na narozniku i tak ubiera łózko a on wtedy łapie koce i prześcieradła i tak fajnie łapie oddech gdy narzucamy wszystko na łózko ale sobie znalazł zajęcie bo zabawki wszystkie poszły w kąt co prawda strasznie boi sie szelestu reklamówek także wszystkie chowamy przed nim ale uwielbia bawić sie gazetami. Na choinke nie zwraca uwagi za to monitor hm chyba jego ulubiony sprzet w domu, ma to chyba po tacie we krwi. A co do świat narazie nic nie mam zrobione, tylko ogólne porządki, za wszystko zabieram sie jutro i w piatek do południa bo jak jestem sama w domku to raczej nie mam jak Ostatnio Mati chce przebywac tylko z nami także nie moge go zostawic samego nawet na 3m. Kończę jeżeli bym sie nie odezwała do świat do dziewczyny zyczę zdrowych wesołych i spokojnych Świąt, mniej dokuczliwych ząbków, kolek duzo duzo miłości od wszystkich dla wszystkich. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
dori761 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 14:59 Przepraszam za błędy i pospiech ale tak to jest gdy sie trzyma dziecko na rękach. Jeszcze raz przepraszam i pa Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Do wordshop 22.12.04, 18:23 Magda, czym robiliście odcisk rączek Ani? Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 19:23 hejkum! Melduję się przedświątecznie. Właśnie robię sobie przerwę- Zuzia śpi, a mąż pojechał do Warszawy na tzw. wigilię firmową (fajna wigilia w wynajętym klubie). Ciekawe o której wroci? W ubieglym roku skonczyła sie rano My ciągle w lesie tzn. poza choinką nic nie mamy. Przede mną jeszcze sprzatanie i kupno prezentów. W dodatku znowu jestem chora i wszystko robię 2x wolniej. Na szczęście niczego nie muszę gotować ,bo wyjeżdzamy na święta. W piątek pomkniemy na wczesna wigilię do teściów i prosto od nich pojedziemy do moich rodziców. Nie wiem jak ten maraton wytrzyma Zuzinka. Za to po świętach odetchnę. Artur bierze tydzień wolnego))Nadrobię zaległości w forumowaniu A teraz expressem- Megi- trzymam kciuki w Waszej batalii a aparat. Tego nie mozna darować. Tu chodzi o 1000 zdjęć Waszego malenstwa. Zdjęcia świątecznych maluszków są odjazdowe!!! papa Odpowiedz Link Zgłoś
wordshop Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 21:04 dziewczyny! jutro wyjeżdżamy (czeka nas rajd po obu rodzinach: obie oddalone o 200 km od nas i od siebie, więc zajrzę tu po świętach. jeszcze raz życzę Wam spokojnych, zdrowych i pogodnych Świąt! kwiatuszek - odciski (a raczej odbicia robiliśmy takimi farbkami do malowania rękami dla dzieci (pożyczyłam od mojej chrześnicy na Zobaczcie wrzuciłam 3 nowe fotki Ani. trzymajcie się cieplutko i niech te Święta z nowymi obywatelami będą niezapomniane! Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 do Wordshop i Agrestki 22.12.04, 21:25 Wesolutkich, zdrowiutkich i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia życzy koleżankom i ich rodzicom Zuzia (ze swoimi staruchami) Odpowiedz Link Zgłoś
wordshop Re: do myszu 22.12.04, 21:47 Dziękujemy za życzenia Zuzi i jej rodzicom! ) Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 Zyczenia świąteczne 24.12.04, 12:02 Cześć lipcóweczki. Ponieważ mamy maleńkie problemy ze zdrowiem naszych maluszków mam niewiele wolnego czasu. Do tego dochoda jeszcze pprzygotowanie świąteczne.chociaż w tym roku nie bardzo czuję u siebie atmosferę śiąt . Może jak wszystko będzie gotowe, babcie odciążą trochę o " jęcziocej" Agi to bedzie lepiej. Przeczytałam kilka postów na ile mam czas, dziewczyny nie ważne lie jest dzieci każde jest indywidualnością, przeżywamy za każdym razem niewazne czy dzidzia pierwsza druga cz trzecia.Chciałabym złożyć wszystkim maluchom serdeczne życzenia z okazji ukończenia 5 mieśięcy, wiem ze to późno, Bije sie w piersi mocno przepraszam . Wybaczcie ale brak mi czasu na to wszystko. Aga juznie chce tylko lezeec, Mateusz zakochał by ją na śmierć gdybym nie pilnowała. Jeszcze jedno mamy już taki maleńki ząbek który stuka pod łżeczką , okupiony wielkim bólem Agniesi. Wszystkiego Najlepszego z okazji Swiąt Bożego Narodzenia Bogatego Mikołaja. Zegar w Swięta sie uśmiecha, nie pogania , nie pośpiesza Zegar w święta czas czaruje, zagaduje,m pomrukuje, swoim cichym tik i tak czas radości, czas bliskości czas spokoju wszystkich nas. Samych magicznych, szczęśliwych godzin minut i sekund w Swięta życzą: GROSZKI . Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 LISTA LIPCOWYCH DZIECIACZKÓW 22.12.04, 22:02 1.VII.2004- urodziła się Pola(kasinekg) 3.VII.2004- Kacper(edalia) 4.VII.2004- Kuba(mana76) 5.VII.2004- Ania(wordshop), Jaś(aniuko) i Marcel(cwiatooschec) 6.VII.2004- Dominika(agamardom) 7.VII.2004- Paulinka (aaniaaa) 8.VII.2004- Agnieszka(1groszek) i Daniel(bearbel) i Gabriel (fey) 9.VII.2004- Laura(agni71), Staszek(ka-wier) i Xavier(m_anee) 11.VII.2004- Zosia(megi122) 14.VII.2004- Igor(beri123) 15.VII.2004- Pola(hanetchka) 16.VII.2004- Benio(karkaz) 17.VII.2004- Emma(tehanu71) i Kuba(mona26) 19.VII.2004- Julia(agnieszka33)i Ola(daol) 20.VII.2004- Mateusz(inez21) i Daniel(kingha) 21.VII.2004 -Karolinka (Niebieska) 26.VII.2004- Igor(apblok) i Adam(tarkosia1) 27.VII.2004- Mateusz(dori761)i Maciuś (ksenia21c) 28.VII.2004- Zuzia(myszu13) i Kacper(peggy1)i Adaś(a-g-n-i-e-sz-k-a) 29.VII.2004- Małgosia(agrestka1) To tak dla przypomnienia. A dla wszystkich nowych pięciomiesięczniaków-Julci, Oli, Mateuszka, Danielka i Karolinki wszystkiego najnajnajnajnaj a najwięcej zdrówka. Odpowiedz Link Zgłoś
a-g-n-i-e-sz-k-a Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 22.12.04, 22:24 ... a juz mowi Skonczyl sie okres krakania i charczenia - Adas odzyskal normalny glos a jego slownictwo wzbogacilo sie o nowe "slowa". Otoz mowi "nie" Pierwsze jego "slowo" szkoda, ze nie wie, co to znaczy. Potrafi tez "powiedziec" 'mamu', 'aniu', 'agnie' i tym podobne zlepki. Jak to milo posluchac gaworzacego niemowlaczka a nie odglosow zdychajacych dinozaurow Przygotowania do swiat w lesie - jutro bierzemy sie z mezem do roboty i sprzatamy, kupujemy i ubieramy choineczke. Musze sie jeszcze pochwalic, ze Adas nauczyl sie zabawy nozkami z pozycji lezacej i coraz latwiej doprowadzic go do glosnego smiechu. Nauczyl sie tez podskakiwac, prawie w ogole nie chce lezec, jak pojdziemy do ortopedy to nas chyba wygna, bo taki bedzie pokrzywiony. Sam nie siedzi, trzeba go potrzymywac. Wszystko laduje w buzi i mam cicha nadzieje, ze moze na wigilie zrobi mamusi prezent z pierwszego zabka? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 22.12.04, 23:08 Od naszej rodzinki też dla Was wszystkich drogie lipcóweczki i dla waszych najmilszych maluszków życzenia ciepłych rodzinnych świąt, tej niepowtarzalnej atmosfery Bożego narodzenia, śniegu za oknem, dzwoneczków u sań, gwiazdy Betlejemskiej na czubku choinki i małych pyszczków odbitych w tysiącu baniek, smacznych potraw nie wywołujących koleczek i wspólnego śpiewania kolęd od których maluchom się zrobią oczy jak spodki ze szczęścia. Maluszkom jeszcze miliona całusów od babć, prababć,dziadków, pradziadków, cioć, wójków i kuzynów, góry prezentów pod choinką i oczywiście słodkich snów żeby rodzice też odpoczęli. I wracajcie tu wszystkie z nową energią do pisania! Odpowiedz Link Zgłoś
tehanu71 Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 22.12.04, 23:32 Cześć lipcóweczki Strasznie jestem zmęczona ale nie mogłam się nie dopisać, jutro rano wyjeżdżamy i jeszcze zostało trochę do zrobienia więc szybciutko Megi w walce o aparat czuj się wsparta również przez nas, warto im napsuć krwi żeby nie myśleli że wszystko uchodzi płazem Bearbel dzięki za tę notkę właściwie to może powinnam zrobić te badania ja mam bóle głowy odkąd pamiętam ale może po ciąży rzeczywiście coś się zachwiało bo zaburzeń wzroku czy świadomości to nigdy nie miałam. Mana cieszę się że chociaż troszeczkę się wyprostowało miejmy nadzieję że teraz już będzie tylko lepiej, zasłużyliście na to po takiej serii. Ja wciąż wożę Emkę w głębokim wózku i tak będzie prawdopodobnie do końca lutego, później przerzucimy się na spacerówkę taką która w razie potrzeby też rozkłada się na płasko, a jeżeli chodzi o fotelik to mam świetny jeszcze po Patrycji ale posadzę w nim małą dopiero jak będzie pewnie siedziała. No i wcale nie dziwię się że tak cieszy was wszystko co dotyczy dzieciaczków bo doskonale was rozumiem i nie ważne czy maleństwo pierwsze czy kolejne tak samo ważne wszystko co go dotyczy. Na koniec życzę wam najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia już innych niż poprzednie, miłości i żeby wasze dzieciaczki dostarczały wam tylko samych radosnych chwil, żebyście miały wsparcie w waszych najbliższych i żeby wasi M mieli dla was dużo czasu żebyście mogły nadrobić cudne chwile które umknęły no i żeby jeszcze wszystko co fajne zostało długo w pamięci a to co złe szybko się zatarło. Zajrzę do was dopiero po nowym roku tak więc trzymajcie się cieplutko Pozdrawiam Marta z Emisią Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 23.12.04, 09:03 hej dziewczynki to wesołych świat wyjeżdzającym i uważajcie na siebie i czekamy na was po świętach!!!!!!!! u mnie niewesolo. musze opisac wam sytuację sprzed 2 dni. moja teściowa, która mieszka w tym samym domu (duży wielorodzinny dom) zaprosiła nas na dziś (bo jutro szwagier wyjeżdza do teściów) na wigilie. ale przedwczoraj wydarzyła sie taka oto scena. wpada teściowa o 7:40 i zaczyna mnie wzywać od głupich bab i jakim ja jestem prawnikiem skoro nie napisałam jej że był policjant (był poprzedniego dnia, jej nie było, nie wiedziałm w jakiej sprawie- zapytał tylko czy jest, ja że nie i ze będzie koło 21 a on na to ze postara sie przyjść- nie uważałam w tej sytuacji że zostawienie kartki jest konieczne) i wydziera się na mnie. Obudziła Stasia, Ja zaczełam krzyczeć, ze jak śmie tu przychodzic z awantura, Grzesiek ze nie ma krzyczeć i mnie wyzywać. ona nawet nie wysłuchała mojej wersji tylko od razu zaczeła mnie opieprzać, a jak już sie nawrzeszczała to wychodząc palnęła: a jak twoje dziecko przejedzie samochód i kierowca powie przepraszam to też bedzie w porządku? kumacie? co za podła glizda. nie dość że nie wysłucha co ja mam do powiedzenia, opieprza mnie, nie znając faktów, to jeszce palneła głupi tekst o swoim własnym wnuku. dziś w zwiazku z tym nie idę na tę jej wigilię i wiem że to rozpęta nową wojne. na szczęscie ona ma sie stad wyprowadzić do końca maja wiec najwyżej będziemy sie kłócic przez 5 miesiecy. ale kurcze... to jest matka mojego męża a ja nie znoszę takich klimatów. świetnie się zapowiadają święta. co wy na to? chyba wiem co wy na to, ale jakos potrzebuje stokrotnego potwierdzenia ze nic z tym nie zrobię (ona skłóciła calą rodzinę ze sobą- wiem ze to kolejne takie zagranie) i mam ją olać. pozdrawiam, karolina Odpowiedz Link Zgłoś
aaniaaa Re: Będzie dobrze! 23.12.04, 11:27 ka_wier olej to ! W takich sytuacjach ja zawsze powtarzam że najważniejsze zdrowie, to psychiczne też. Ja mam podobne szopki ze swoją teściową, toleruję ją tylko ze względu na to że jest matką mojego M. Nieraz palnie takie hasła że głowa mała, nie przemyśli nawet że robi krzywdę nawet tylko mówiąc . Także polecam luzik, wiem że to trudne bo tu grają emocje ale czas leczy rany Ja dzisiaj dopiero wzięłam się za sprzątanie takie w wersji light, bo wcześniej chorubsko Oli mnie wykończało totalnie. Było nawet podejrzenie atypowego zapalenia płuc. Byłam z młodą na rtg i uff.. na szczęście płuca czyste, od wczoraj zauważalna poprawa (puk, puk w niemalowane). Dziewczynek od poniedziałku nie izolowałam bo to na dłuższą metę trudne, ale chociaż w ostrej fazie choroby to robiłam i Paulisia jest zdrowiusieńka. Dziewczyny, życzę Wam,dzieciaczkom i Waszym całym rodzinom Wesołych, spokojnych Swiąt, dużo zdrówka, miłości i ciepła. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 23.12.04, 11:31 Ka-wier uszy do góry. Teściowe już tak mają. Moja zawsze znajdzie sposób by mnie wnerwić. Zawsze mówi a nie mówiłam, nie ma ze mną tematów do rozmowy bo ja jakoś nie lubie obmawiać innych a ona tylko o tym mówi. Zrobiła mi takie świństwo na chrzcie Oli ze do dziś się trzęse. Przyszła i powiedziała że nie będzie nic jeść bo już jest po obiedzie, co gorsze nakarmiła jeszcze szwagra ze szwagierką, więc jedynymi jedzącymi byli moi rodzice z nieletnią jeszcze siostrą- na jej oczach ciepałam schabowe do śmieci i makaron, dobrze że jej nie ciepnęłam i ..... długo tak moge, więc spokojnie. Ja zachowuje pozory że wszystko, ok. Poszłabym tez na tę wigilię chociaż cierpiałabym męki ale ty rób jak uważasz. Ja już wyrosłam z wieku że stawiałam na ostrzu noża, teraz uszy po sobie, niestety. Dobrze że twój M cie wspiera, bo są i tacy co za mamusią w ogień po trupach, mój też trzyma moją strone więc jakoś wytrzymuję. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 23.12.04, 13:37 dzięki dziewczyny... swoją drogą, nie mam zdrowia do kłócenia- w mojej rodzinie sią tak nie dzieje. moi dzaidkowie zyli ze sobą (częśc już nie żyje) w super zgodzie, urodziny, imieniny wszystko razem. a moja teściowa jest taka że moi rodzice by jej nie zaprosili bo po co psuć impreze. za to lubią teścia, ale teść z teściową sa po rozwodzie. ale nie pójde na tę wigilie. nie będę sobie psuła nastroju przed prawdziwą wigilią z moją rodziną. Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Wesołych Świąt 23.12.04, 20:19 Zdrowych, rodzinnych , nastrojowych Świąt Bożego Narodzenia wszystkim e- ciociom,e-wujkom i e-rówieśnikom życzy Zuzia ze swoimi rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Wesołych Świąt 23.12.04, 23:45 Witajcie, Moje Kochane! Ja tu tylko na chwilkę, żeby złożyć świąteczne życzenia, niech te święta będą dla nas wyjątkowe, bo po raz pierwszy z naszymi malutkimi-wielkimi szczęściami lipcowymi, życzę radosnych, kolorowych w domu a białych na zewnątrz Świąt, oby wszystki dzieciaczki były zdrowe a my razem z nimi. Jeszcze dodam tylko jeśli chodzi o aparat, że mamy już drugi, szybciutko mąż załatwił transport ze Stanów i mamy prezent, szkoda tylko że kosztował nas dwa razy tyle co powinien, ale nie wart tego, by popsuć nam święta, dziękuję za wsparcie z Waszej strony. Ka-wier, współczuję takiej teściowej ale i Ty nie daj się, nie myśl o niej przez Święta niech i Tobie nie popsuje nikt atmosfery, tych wyjątkowych chwil. Jutro skoro świt wyjeżdżamy do rodziców czeka nas 450 km tużprzed Wigilią, odezwę się z Koszalina, pa,pa Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: Wesołych Świąt 24.12.04, 09:52 Witam!! Ja tez tylko na chwilke aby zlozyc zyczenia. Nie bylo mnie tu kilka dni bo wiecie jak jest przed swietami a tu sie postow narobilo! Zycze Wam i Waszym rodzinom wesolych, cilpych i rodzinnych swiat, dla was kochane babeczki duzo usmiechow waszych dzieci, przespanych nocek, zdrowia dla was i dla maluszkow i spelnienia wszystkich marzen - chociaz jedno nam sie juz spelnilo - mamy sliczne, zdrowe, kochane dzieciaczki!! Pomysle o Was wszytkich jak bede sie lamac oplatkiem z moja mala rodzina. WESOLYCH SWIAT!!! Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 23.12.04, 20:32 kochane lipcóweczki! Dzisiaj znowu na sekundę. Jeszcze przed chwilą nasz wyjazd na święta stał pod znakiem zapytania. Zaraziłam Zuzinkę!!! Kaszle, kicha ,smarcze . Wezwaliśmy lekarkę- mamy pozwolenie na wyjazd,ale zabieramy ze sobą baterię lekarstw. Jedziemy na 2 dni, a drugiego dnia świąt mamy być w domu ,bo lekarka przyjdzie jeszcze raz osłuchać Zuzię. Ka-wier-współczuję takich klimatów. Pamiętaj byle do wiosny. Szczęście ,że masz oparcie w M. Ja też znam wielu m trzymających stronę mam i wtedy taka sytuacja to juz koszmar. A w takiej sytuacji pewnie też bym się obrazila na śmierć. Trzymajcie się ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Dawna wigilia 23.12.04, 23:07 Przyszła mi na wigilię ziębnięta głuchociemna z gwiazdą jak z jasną twarzą-wigilia przedwojenna z domem co został jeszcze na cienkiej fotografii z sercem co nigdy umrzeć nie potrafi z niemądrym bardzo piórem skrobiacym w kałamarzu z przedpotopowym świetym z Piłsudskim w kalendarzu z mamusią co od nieszczęsć zasłonić chciała łzami podając barszcz czerwony co śmieszył nas uszkami z lampa z czajnikiem starym wydartym chyba niebu z całą rodziną jeszcze to znaczy sprzed pogrzebów Nad stołem mym samotnym zwiesiła czułą głowę nad wszystkie figi z makiem-dzis już posoborowe. Przysiadła sobie.Jak żołnierz pomilczała Jezusa z klasy pierwszej z opłatkiem mi podała Jan Twardowski Dziewczyny!Dzięki za wszystkie życzenia świąteczne!!! Ja nie miałam pomysłu na fajne życzenia dlatego dedykuję wam w małym świątecznym prezenciku wiersz o wigilii. Zyczymy wam aby te święta były jeszcze wspanialsze od wszystkich poprzednich,żeby mikołaj był bogaty,aa wszystkie teściowe miłe,aby maluszki zawsze były zdrowe a mamusie uśmiechnięte. Megi122-ja też trzymam za ciebie kciuki obyś wygrała batalie o aparat! Ka-wier-trzymaj się!I olej takie wredne bezmyślne babsko,które nawet w czasie świątecznym nie chce przemówić ludzkim głosemNajważniejsze że M jest po twojej stronie! U nas juz choineczka ubrana niestety ubierałam sama z dziećmi bo mój M jak zwykle zapracowany straszny mam żal z tego powodu.Na dokładke jeszcze ciasto mi nie wyszło i musze je wyrzucić dla psa:000,a poza tym mam okropna migrenę głowa mi pęka.tak wiec nie mam jeszcze świątecznego nastroju,ale może jutro będzie lepiej? Jeszcze raz życzymy wam zdrowych,wesołych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia Basia Maciek Mateusz i Marek. Ps.jeszcze jutro rano muszę iść do pracy(((( Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: Życzenia Świąteczne!! 26.12.04, 08:34 Bearbel, sliczna śnieżynka... kochane, widzę ze świątujecie----- Odpowiedz Link Zgłoś
hanetchka Re: Życzenia Świąteczne!! 26.12.04, 13:51 Czesc dziewczyny!!! Rany jak mnie dawno nie bylo! Zaczne od tego ze mam nadzieje ze spedzilyscie milych Swiat z waszymi najblizszymi! Ze Sw Mikolaj byl w kazdym domu i ze zjadlyscie duzo pysznych rzeczy! (Ja jadlam nawet groch z kapusta i Polinka zyje ) NIe przeczytam wszystko co mnie ominelo bo nie dam rady!!! Moze ktoras z was bedzie taka mila i mi stresci najwazniejsze watki? U nas wszystko dobrze, jestesmy teraz u tesciowej i jemy i jemy... Do napisania, caluje Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Już bardziej poświątecznie... 26.12.04, 16:03 No proszę, no i dalej większość z was milczy...Hmmmm...Mam nadzieję, że oznacza to, iż się świetnie bawicie ze swoimi rodzinkami. Ja mam dosłownie sekundę przerwy między jednymi gośćmi a drugimi, młody z tatusiem po dworze lata, więc szybciutko piszę trzy słowa. Fajne takie święta z maluchem- na prawdę! Człowiekowi się powoli zaczynają nudzić wszelkie święta, sylwestry i tak dalej. A tu się dzieciaczek pojawia i zaczyna się wszystko z powrotem widzieć jego oczami. Benio został zasypany prezentami(wasze maluchy pewnie też) i tak się zastanawiam czy mu wszystkiego nie pochować i powolutku go obdarowywać, bo inaczej to oczopląsu i zawrotu głowy dzieciak się nabawi! Wymęczył się chłopaczek w Wigilię tak, że potem nie mógł zasnąć, tylko ryk i ryk. Teraz już spokojniej, rozgadał się na dobre, 'mamabababubrrrrr' i takie tam. Jedyne co zawiodło trochę, to pogoda. Wczoraj na spacerze musiałam sobie powtarzać w kółko, że to pierwszy dzień Bożego Narodzenia, bo krajobraz i aura bardziej raczej takie Wielkanocne jeśli już...Ale nic to, bewnie śnieżek popada jeszcze w swoim czasie... O, cos słyszę, że ktoś już tu nadciąga. Benito chyba już się naspacerował... Lecę. Całuję was kochane i niecierpliwie czekam na opisy pierwszych Świąt waszych maluszków. Buziaczki cieplutkie dla nich, ich starszych sióstr i braci, tatusiów, mamuś, dziadków i babć. Ściskamy moooooocno strasznie! Karolina. Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Re: Już bardziej poświątecznie... 26.12.04, 18:06 Drogie lipcowki, niestety nie zdolalam wyslac Wam zyczen swiatecznych, ale slalam Wam w myslach dobra energie, mam nadzieje ze dotarla! W te swieta zostalismy znokautowani - ja zapaleniem zatok, Adasko - zapaleniem oskrzeli Oboje bierzemy antybiotyki i musielismy zrewidowac wszystkie nasze plany swiateczne, tzn. nie moglismy ruszyc sie z domu na krok. I tak oto spedzilismy cale swieta w trojeczke, ale jak na samotne swieta bylo dosc u nas dosc licznie... no po Wigilii nasze rodziny - moja i meza przyjechaly do nas, a moj brat nawet w naszym domu oswiadczyl sie swojej dziewczynie (!!!), wiec mozna powiedziec ze nawet nam sie w swieta rodzina powiekszyla o Asie i jej corke I dobrze. Adasko znosi chorobe z wieksza godnoscia niz ja. Prawdziwy z niego twardziel. Wymiotuje antybiotykiem... i po chwili sie z tego (?) smieje! Ma takiego swiderka w pupci i szperacza w lapkach, ze nie mozna go nawet na chwile zostawic samego. Chwilami wydaje mi sie, ze teraz jego glownym celem jest jak najszybsze oddalenie sie od maty edukacyjnej na jak najwieksza odleglosc! Mam juz oczy wokol glowy. Adasko zaczal tez bojkotowac drzemki w dzien, tak jakby szkoda mu bylo na nie czasu. Tez dostal tone prezentow i tez mysle o schowaniu ich do szafy i stopniowym "wprowadzaniu do obiegu". Kalendarze z Adaskiem zrobily furrore wsrod dziadkow. Juz sie zastanawiam, czym by tu ich zaskoczyc na przyszly rok, zeby sie nie powtarzac. Upieklam marchwiaka. RE-WE-LA-CJA! Musialam gosciom kroic go "na wynos", tak smakowal! W swieta udalo mi sie skonczyc ksiazke "Jestem mama". Goraco Wam polecam. W tym zabieganiu wciaz brakowalo mi czasu na refleksje, co zmienil Adas w naszym zyciu, zwiazku. Ksiazka zainspirowala mnie do odbycia kilku rozmow z mezem wlasnie o tym i cudowne bylo to, ze zgadzalismy sie w naszych odczuciach. Naprawde te nasze pierwsze swieta razem byly takie wzruszajace...szkoda, ze tylko ja i maz bedziemy je pamietac. Kilka razy powtarzalismy sobie: chwilo trwaj! Kochane, zycze Wam ZDROWIA! Nam tego jedynego zabraklo w te swieta. Na szczescie niczego innego nie brakowalo Cieplo pozdrawiam, Anka z Adaskiem Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Re: Już bardziej poświątecznie... 26.12.04, 18:44 A, jeszcze zapomnialam Wam napisac, ze Mikolaj przyniosl mi wyszukany w antykwariacie "Album naszego dziecka" z 1976 roku (to rok moich urodzin) i juz nie dziwie sie, ze tak roznie sie w niektorych pogladach z mama - w ksiazce zalecane jest podawanie pokarmow innych niz mleko mamy, w tym CYTRUSOW, od 4 tygodnia zycia dziecka!!! Ale nas z mezem najbardziej bawia takie "perelki" - hasla wypisane na cala strone, np. "Zarowno tobie, jak i wtemu dziecku zaoszczedza wiele klopotow CZYSTOSC I PORZADEK CWICZENIA FIZYCZNE CODZIENNIE I SPORT WLASCIWE ODZYWANIE PRACA - OBOWIAZEK SPACER I KONTAKT Z PRZYRODA OPANOWANIE SMIECH" albo ta "W postepowaniu wychowawczym najwazniejsze jest: ZACHOWANIE JEDNOLITEJ LINII POSTEPOWANIA WYCHOWAWCZEGO OJCA I MATKI, DZIADKOW I RODZICOW WOBEC DZIECKA" Wogole duzo w tej ksiazeczce wykrzyknikow. Co zdanie, to wykrzyknik. Chyba poczucie humoru Tracy Hogg trafia do mnie bardziej Na koniec innego rodzaju "perelka" - tym razem wyborcza info.onet.pl/1029001,12,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
peggy1 Re: Już bardziej poświątecznie... 27.12.04, 10:55 A my walczymy z alergia przez jakis czas kacperek jadl sam Nutramigen i troche przeszlo. W wigilie dalismy mu troche jabluszka - nastepnego dnia juz mial ranki na buzi czyli wykluczmy z diety jablko. ciezko miec takiego alergika - non stop sprzatanie, odkurzanie i izolowanie psa. A maly placze i sie drapie. jak wygoimy buziaka i raczki sprobujemy z marchewka. Tarkosiu jak ja bym dala kacprowi cytrusy (wg tej "perelki") to nie wiem czy bym mu skore do przyszlego roku wygoila..... A tak w ogole to fajnie jest poczytac taka lekture Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: Już bardziej poświątecznie... 27.12.04, 13:19 Witam po swietach!! Bardzo sie ciesze, ze mialyscie dziewczyny fajne pierwsze swieta z waszymi dziecmi. To rzeczywiscie inne swieta z maluchami a powiem wam, ze bedzie jeszcze lepiej jak beda dorastac...Pierwsze swieta Kasi spedzilismy w Polsce u mamy - pelno ludzi, halas, cigle goscie, jedzenie i jakos takie zwariowane te swieta byly. Najmilej natomiast wspominal nasze drugie swieta, ktore spedzilismy juz w trojeczke tutaj w Niemczech. Myslalam, ze bedzie smutno i wogole ale bylo SUPER!!! Duzo czasu na siedzenie razem na podlodze, rozmowa tylko miedzy nami tzrema, cisza i spokoj. Mialam czas zeby wszytko przygotowac powoli, rozmawiac z KAsia o kazdej bombce na choince, o Mikolaju i sniegu - super!!! Kasia tez urodzona w lipcu wiec za rok nasze maluchy tez beda takie fajne jak Kasia 3 lata temu. W tym roku swieta byly OK, odwiedzila mnie ciocia z doroslym synem wiec byla akcent "rodzinny". JAsiek przespal wieczerze wigilijna (na szczescie dla mnie) ale juz rozpakowywanie prezentow nie. Tez dostal mnostwo rzeczy i czesc juz jest schowana. Zjadal papier swiateczny i byl bardzo szczesliwy!! U nas pelno sniegu i swiat wygladal pieknie na swieta ale jak dla mnie to juz dosyc bo ciezko chodzic na spacerek z wozkiem i rzucajacym sie na kazda zaspe czterolatkiem. no ale chyba nie predko bedzie u nas wiosennie bo dzis caly dzien snieg wali jak szalony. Jutro M berze wolne i z KAsia na narty... pozdrawiam was bialo i mroznie. ania Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Do Tarkosi! 28.12.04, 09:44 Danio ma zapalenie oskrzeli, dostaje antybiotyk, ale dziś okaze się czy nie dostanie też zastrzyków......... Wszystko przez to ze non stop wymiotuje. Tarkosiu, a jak tam Adaśko, dobrze toleruje antybiotyk? Jeśli tak to jaki? Odpowiedz Link Zgłoś
a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 11:15 Witam po świętach! Biedny Adaś i Danio! Mam nadzieję, że szybko się uporają silne chłopaczki z choróbskiem! Trzymajcie się dziewczyny zdrowo. Mój Adaś kończy dziś 5 miesięcy. W sumie czym się tu chwalić, 3 dni i dzieciaki zaczną kończyć pół roku Zaczął też chyba poważnie ząbkować, bo rzuca się na pieluszki i zabawki, "gryzie" mnie w brodę jak go trzymam na rękach i produkuje hektolitry śliny, w związku z czym musi nosić śliniak, co jest dla niego traumatycznym przeżyciem. Dziewczyny "z ząbkami", ile trwa stan takiego rozdrażnienia przed wyjściem ząbka? W święta biedny Adaś miał moc wrażeń. Najpierw dwie wigilie (babcie męża i moja), a potem na drugi dzień świąt trzecia babcia. Wszędzie robił furorę, ale widać było, że bardzo go to męczy. Gorzej, że w Nowy Rok znów impreza rodzinna Mikołaj był hojny i co najważniejsze, dostosowany do wieku ) I w sumie nic więcej z nowości w życiu Adasia, za to w moim rewolucja, dostałam prawdziwy okres (( i pokarm mi chyba zanika (( dzis w nocy Adaś sie budził co mniej niż godzina, aż w końcu podałam mu butlę i usnął na dłużej ( Piersią się nie mógł tak najeść. Z okazji 5 miesięcy życzę rówieśnikom mojego Adasia, Zuzi i Kacperkowi, dużo zdrówka, ciepłego mleczka i szybkich postępów. Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 13:31 Czesc dziewczyny!! Biedaczyska te chlopaki!! Zycze maluszkom duuuuzo zdrowia a mamom cierpliwosci pogody ducha chociaz wiem jak to jest jak wasz maluszek choruje a wy nie mozecie nic zrobic. Ale tzrymajcie sie, pzrejdzie napewno. A-g-n-i-e-sz-k-a,zyczenie z okazji ukonczenia 5 miesiecy!! Slinienie sie i rzucanie na wszystko moze trwac roznie - u nas bylo chyba z miesiac zanim Jasowi pokazaly sie zeby ale wiem, ze moze byc i tydzien...cierpliwosci zycze i ciesz sie, ze nie gryzie brodawek bo Jasiek ma takie jazdy. A jesli chodzi o pokarm to nie martw sie - nie zanika!!! Po pierwsze jesli masz okres to jest go troche mniej i czasami dzieciaki niechetnie pija mleko kiedy mama ma okres a poza tym to twoje piersi juz sie przyzwyczaily do produkcji odpowiedniej ilosci mleka. Ja z Kasia po pol roku bylam plaska jak deska a KAsia jadla moje mleko do 11 miesiecy. Jestem zagorzalym zwolennikiem karmienia piersia i dziewczyny...karmcie tak dlugo jak sie da. Moja Kasiura jest sliczna, NIGDY nie dostawala antybiotykow (czyt. nie byla chora), madra i kochana i wierze ze to wszytko dzieki karmieniu ))) Pewnie jestem walnieta no ale jestem! Moje dzieci sie dotleniaja podczas gdy ja siedze tutaj. JAsiek spi na balkonie a KAsia na nartach z tata! Ja ide poszperac na ebayu! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
peggy1 Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 15:01 Kacperek zyczy Zuzi i Adaskowi wszystkiego najlepszego. My mamy juz jeden ząbek. Kacper plakal przez tydzien i w koncu zab wyszedl. Ale co z tego jak idzie nastepna "jedyneczka"? U nas znow nasilila sie alergia - nie wiem od czego bo od tygodnia jemy tylko mleko, codziennie spratamy i izolujemy psz ile sie da. Moze to cos innego..... po nowym roku idziemy do alergologa to moze cos pomoze? Co wasze dzieciaczki juz jedza? Ja bym chetnie cos dala ale narazie nie moge bo znow wydaje nam sie ze wszystko uczula... Kacperek troche zasnal wiec ide troche nadrobic praniowe zaleglosci..... Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Jestem chory :( 28.12.04, 15:31 Danio ma poczatki zapalenia płuc........dostaje okropne zastrzyki-az 11-scie! Jutro sie okaze co dalej. Prosze 3majcie za nas kciuki!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Jestem chory :( 28.12.04, 16:01 Och, biedaczek, a gdzie on sie tak zalatwil??? Trzymaj sie cieplutko i badz dzielna. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier heja 28.12.04, 18:20 wielkie buziaki dla wszystkich chorasków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! u nas ok, chociaż wczoraj mały sie zwalił z kanapy, mielismy chwile grozy, o stało sie tak szybko. na szczęście wszystko ok. dzieci mają twarde głowy. od razu rozłożyliśmy łóżko na czynniki pierwsze i znów śpimy na materacu. piszę- znów, bo do 7 miesiaca ciąży spaliśmuy an materacu a potem już nie mogłam wstawać to kupiliśmy (beznadziejne) łóżko w jysk- ODRADZAM. Stachu od paru dni zaczął tak marudzić, ze od wczoraj znowu spimy razem i dziś w nocy był spokojniutki. skadinad jest taki fajny, ze jak widzi że jeszcze śpię to sam jeszcze zasypia, mały mądrala. a spaliśmy dziś do 10. oj juz dawno mi sie nie zdarzyło. buziaki, k Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 18:10 Witajcie po świętach, my już w domku, wczoraj wóciliśmy z Koszalina. Święta spędziliśmy jak prawdziwe 'powsinogi', trzy noce i każda gdzie indziej. Marzę o tym by spędzić przyszłe święta w bardziej spokojnej atmoswerze, tak jak niektóre z Was. Teraz jesteśmy wszyscy trochę zmęczeni i niedospani. Zosia została obsypana górą prezentów i mimo, że najmłodsza w rodzinie, dostała ich najwięcej. Wigilie u nas dwoe zaliczone, u mamy i u teściowej. Zosia miała nakryte do stołu i jadła razem z nami marchewkę z jabłuszkiem. Teraz widzę, co znaczy rozpieszczanie dziadków, właśnie walczyłam przed chwilą z płaczami przed spaniem ,czego od dawna nie było (skończyło się uśnięciem przy cycusiu) i dziś pierwszy raz do dwóch tygodni było jedzenie nad ranem. Pewno jeszcze nie raz się o tym przekonam. Ale nie żałuję, Zosia rzadko widuje dziadków i jak już tam jesteśmy to tylko oni nosili na rączkach. Adasiu i Danio, tak bardzo nam przykro z powodu Waszej choroby, oby jak najkrótszej. Czytałam w gazecie, że od ok 6 miesiąca zmniejsza się odporność dzieci i częściej chorują, tak więc uważajmy teraz podwójnie, bo i pora roku kiepska. Zosia nie pospała; 5 min po cycusiu i już ją słyszę, trudno, dokończę później... Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 19:43 Samo karmienie piersią, niestety nie uchroni maluszka od chorób. Danio z wyjątkiem jabłuszka, które i tak nie codzień ma podawane, żywi się wyłącznie mlekiem mamusi, a mimo to chorutki. Ale... Zaraził go tatuś!! Sam przeziębił się, ale nie miał zadnej temperatury, bolała go jedynie głowa i ma non stop kaszel. A małemu wystarczyło jedynie to by takie choróbsko podłapać-jak widać organizm słabszy niż dorosłego i aż tak silnie został zaatakowany. Dziś trzecie kłucie w pupeczkę o 22, i kolejne o pół siódmej rano. Ach ciężko. Ale trzeba jakoś przez to przejść. Ciekawe co będzie za dwa tygodnie, mamy wykupioną rezerwację w Białce........ Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.12.04, 21:27 Cześć mamuśki! w końcu dorwałam się do komputera. Od 2 dni jesteśmy juz w domu, ale niestety M jest na urlopie i ...blokuje 2 komputery. Postanowił przejść na legalne oprogramowanie i robi czystki w kompach. I teraz zamiast windowsa będzimy miec tylko linuxa. Święta minęły nam bardzo szybko. Zaliczylismy 2 wigilie. Pierwsza u teściów,druga u moich rodziców(70km dalej)i tu już zostaliśmy do drugiego dnia świąt. Po czym wrócilismy do ...teściów. Zuzia oczywiście była głowną gwiazdą świąt-została obsypana prezentami i cały czas byla noszona na rękach. W sumie to wszystko było fajne, ale bardzo męczące i dla nas i dla maleństwa. Po powrocie dało sie zauważyć róznicę w zachowaniu Zuzy-zrobiła sie duzo spokojniejsza. Poza tym dalej walczymy z choróbskiem. Dzisiaj byliśmy w przychodni na osłuchiwaniu i na razie jedziemy bez zastrzyków.Zero spacerów. Następna wizyta w czwartek. A Wczoraj zamówilismy fridę. Danielkowi i Adasiowi życzymy duuuuuuzo zdrówka. Dla wszystkich nowych 5- miesięczniaków Kackerka I Adasia oraz już trochę starszych:Igorka, Adasia, Mateuszka i Maciusia wszystkiego najnajnaj życzy juz 5-miesięczna Zuzia. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.12.04, 23:59 Ja tylko na minutke. Niestety jak napisała Bearbel mleczko mamy nie wystarczy żeby dzidzia była zdrowa, dochodzą niestety jeszcze indywidualne skłonności- Ola i Kuba ciągle kaszlą i smarkają a Jula nic, zaś Kubuś jak miał 1 miesiąc już miał zapalenie oskrzeli i podejrzenie o astme. Ale ja myśle że gdyby nie cycuś pewnie byłoby jeszcze gorzej. Ja też głosze pochwałe karmienia piersią ale przecież wszystkie miałyście dobry stosunek do tego więc co bedziemy gadać. Znam mamy które już w szpitalu nie przystawiały by sobie biustów nie psuć i maluch dostawał bebiko zamiast siary. Peggi, ja miałam kłopoty z alergią u Oli skórną u Kuby wziewną. Tylko alergolog cie ratuje. U mnie dzieci wyszły więc sie nie martw. Teraz są takie odczulające leki ze naprawde większość dzieci spokojnie żyje bez problemów. Ty masz rozumiem problem ze skórą więc raczej nie kurz tylko coś w twoim pokarmie- alergeny z twojej diety- niestety bezpiecznych rzeczy jest mało, więc pewnie zacznie sie od koszmarnej diety u ciebie jeśli karmisz piersią i powoli dokładanie pokarmów i obserwacja, też to przeszłam i chudnie sie po takiej diecie super! Ale działa. Jeśli chodzi o ząbki to Jula koszmarna już trzeci tydzień a zebów brak- jeszcze takiego dziecka nie miałam, u Oli i Kuby rozdrażnienie trwało najwyżej tydzień. Obracamy się już w obie strony ale niestety strasznie niechętnie to ćwiczymy. Jula chyba do sportsmenek nie bedzie należała, nie ma w niej samozaparcia. Dobra kończe bo znowu zawale nocke i potem bede chodziła jak śnięta. Trzymajcie się ciepło. Agnieszka i panna Julia(nna) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier alarm 29.12.04, 10:26 hej dziewczyny, mam alarmowe wieści, koleżanka podesłała mi link z wyborczej ze w gdańsku (czyli u nas)ze zwiększyła sie ilosc dzieci chorych na koklusz o 2,5 raza. podobno szczepionka dtp jest nieskuteczna i stacje epidemiologiczne alarmują ze już od 2 lat powinno sie używac innych szczepionek, ale nie stać na to państwa. i teraz taka kwestia- czy te szczepionki za które płacimy sa skuteczniejsze? czy to te szczepionki, których od 2 lat sie używa na zxachodzie>? pytam, bo brat mojej mamy zmarł na koklusz jak miał 3 latka. babcia osiwiała w ciągu jednej nocy, wiem - to było 40 lat temu, ale i dziś są śmiertelne przypadki tej choroby. jedna rada- nie zabierajcie swoich maluchów do skupisk innych dzieci. koklusz potrafi zaatakować w ciągu 2 godzin i rozwinąć sie tak, że dziecko sie po prostu dusi.,.tak jak było w przypadku mojego niedoszłęgo wujka Leszka.poniewaz nie mam adresu tego linka, kopiuje częśc artykułu. poza tym pozdrawiam pa. Koklusz wraca do Gdańska Przypadki tej groźnej, szczególnie dla małych dzieci choroby, stają się częste w całej Polsce. Winna jest mało skuteczna szczepionka DTP - informuje "Gazeta Wyborcza". "Jesteśmy zaniepokojeni" - mówi Teresa Małaczyńska, ordynator oddziału chorób płuc i alergii Szpitala Dziecięcego w Gdańsku. "Od trzech miesięcy mamy coraz więcej zachorowań. Właściwie co tydzień przyjmujemy kilkanaścioro dzieci z przewlekłym kaszlem. Po badaniach okazuje się, że to krztusiec. W ostatni poniedziałek przyjęliśmy dziesięcioro pacjentów z podejrzeniem tej choroby! Marek Kalinowski, specjalista ds. zagrożeń epidemicznych z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, potwierdza. "O epidemii jeszcze nie mówimy, ale wzrost zachorowań jest 2,5 razy większy niż w ubiegłym roku" - mówi Kalinowski. To niepokojące, bo teoretycznie wszystkie dzieci były szczepione przeciw krztuścowi - dodaje gazeta. Dlaczego dzieci chorują? Szczepionka przeciw krztuścowi, tzw. DTP, jest w Polsce obowiązkowa od kilkudziesięciu lat, to znaczy, że każde dziecko teoretycznie powinno być odporne na tę zakaźną chorobę. Specjaliści mówią jednak o małej skuteczności tej szczepionki. "Wygląda na to, że przeciwciała, które powstają w organizmie po jej podaniu, nie bronią przed bakterią wywołującą koklusz" - tłumaczy Marek Kalinowski. "Na świecie od dwóch lat jest nowa, skuteczniejsza szczepionka, niestety, dla nas zbyt droga". Dzieci chorują na koklusz w całej Polsce. "Jest więcej zachorowań" - potwierdza Mirosław Czarkowski, kierownik pracowni Epidemiologii z Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. "Już od pewnego czasu obserwujemy stały wzrost zachorowań, dlatego w tym roku wprowadzono specjalną dawkę szczepionki, tzw. przypominającą. Podawana jest dzieciom sześcioletnim" - informuje "Gazeta Wyborcza". (PAP) przepraszam za to ze panikuje, ale tu potrzebna wasza uwaga i ostrożność. a oto Staszek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18233626 Odpowiedz Link Zgłoś
agrestka1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.12.04, 10:27 cześć dziewczyny meldujemy się po świętach. Moja Gosia strasznie wybita z rytmu. Tak ładnie zawsze zasypiała a teraz prawie tydzień nie spała w swoim łóżeczku a na dodatek cały czas był szum i harmider i ona jako gwiazda była cały czas na rękach i teraz jak przyjechałyśmy do domu ona jakoś nie może się znaleźć. Ledwie ją wczoraj uspaliśmy a przez sen popłakiwała i w dzień też cały czas marudziła, za dużo wrażeń jak na takie małe dziecko. A najgorsze jest to,że na sylwestra wyjeżdżamy znowu i zostawiamy Gosię u babci a potem kolejne święta (bo jak wiecie jesteśmy małżeństwem mieszanym)i znowu przez parę dni kociołek ...najchętniej to już bym nigdzie nie wyjeżdżała ale niestety trzeba. Z naszych nowych postępów :Gosia nauczyła się nareszcie wkładać stópki do buzi.U nas zębów nadal nie ma i chyba nie zanosi się na to żeby szybko były ale kto wie może się zdziwię, bo może to jej ciągłe marudzenie to właśnie zeby a nie depresja poświąteczna. Co do karmienia piersią, wszędzie się czyta jakie to dobrodziejstwo i z pewnością tak jest i jak pisała Agnieszka są mamy które nie karmią bo nie chcą ale są też takie jak ja, bardzo bym chciała a nie karmię. Jak już kiedyś pisałam Gosia odmówiła ssania piersi gdzieś pod koniec października i po wielkich bojach i objawach histerii po obu stronach poddałam się i daję jej butelkę. Przez jakiś czas nawet czyłam się tak niepełnowartościowa mama ale juz mi chyba przeszło chociaż nie ukrywam że z zazdrością patrzę na mamy karmiące piersią. Cały czas próbuję jeszcze odciagać mleko, ale to takie błędne koło Gosia nie je mleko zanika.Ale cóż nie zawsze w życiu jest tak jak chcemy, ale najważniejsze że Gosiula jest zdrowa i już. Pozdrowienia i uściski dla wszystkich chorutkich i zdrowiec mi jak najszybciej. pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
peggy1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.12.04, 11:22 AGNIESZKO 33u nas z ta alergia to jest ciezka sprawa. Kacper ma odczyny na skorze (buzia, glowa, nozki, raczki) jak przy typowej skazie bialkowej, placki tez pojawiaja sie po zjedzeniu np jablka - wiec to raczej alergia na pokarmy. Karmie czesciowo piersia (mniej) i dokarmiam Nutramigenem. Oprocz mleka nie jemy nic - dzis sprobujemy marchewke - moze sie uda Oprocz tego kacper ma non stop katar. A gdy zdarzy nam sie niedokladnie odkurzyc - dusi sie w nocy. Koszmar sie z tego wszystkiego robi. Biezrzemy leki odczulajace - troche pomagaja, ale czasem zdarza sie znaczne pogorszenie.... Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.12.04, 11:55 Przed świętami jeszcze byliśmy u neurologa, piszę teraz o tym , bo wtedy brak czasu. Poszliśmy z Zosią do państwowego, ale bez większych złudzeń, że okaże się oddanym lekarzem, a tu zaskoczenie pełne. Pani doktor, starsza kobitka, była cudowna, Zosia była nią zachwycona, cały czas mówiła do niej miłym głosem, przy badaniu ciągle głaskała i tak też mi kazała robić. Wizyta trwała ok godziny, aż wszystko było jasne, Niestety, mamy dość mocne zwmożone napięcie i skierowane w lewą stronę, dlatego jest ona zwylke krótsza. Trzeba chodzić na rehabilitację, dostałyśmy skierowanie aż do Konstancina, będzie ciężko, bo ja bez samochodu, a męża ciągle nie mogę z pracy wyciągać. No i na dodatek, dostałam zwolnienie lekarskie więc jeszcze jakiś czas będę miała płatne, ok 2 miesięcy. W dodatku z tym zwolnieniem panie z przychodni same dzwoniły do mnie i naprawdę były oddane tej sprawie. Przywróciło mi to wiarę w państwową służbę zdrowia, dzięki lekarzom z powołania. Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Link...do koklusza. 29.12.04, 11:55 Dziewczyny oto ten link: Krztusiec! - juz rano podesłał mi go mąż, opatrzony niewybrednym komentarzem. Tak się martwimy o Daniego Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: Do meggi 29.12.04, 16:22 Hello- ja tak szybko tylko chciałam spytać czy ta wasza neurolog na Kieleckiej może przyjmuje? Dr Szlachetka czy jakoś tak? Bo mi tak z twojego opisu znajomo brzmi bardzo. My też do neurologa chodzimy- przy porodzie zielone wody mieliśmy i przez rok pierwszy Benio 'jest obserwowany'> Poza tym też asymetria była (też w lewo) ale chyba się obejdzie bez rehabilitacji. A a propos przychodni w Konstancinie (czy raczej w Powsinie) to właśnie w Święta rozmawiałam z kuzynką, która chodziłą tam z synkiem na rehabilitację- podobno super, świetna fizjoterapeutka, pomogło niesamowicie, po napięciu nie ma śladu i w ogóle same superlatywy! Tak, że warto na pewno. Napisz jak było gdy już pójdziesz. Trzymajcie się dziewuszki. A chore maluszki niech czym prędzej do pełni sił wracają i w Nowy Rok już bez choróbska wkraczają- tak mi was szkoda, chory dzieciaczek to mi zawsze serce ściska. U nas choróbsko na szczęście bokiem przeszło- Benek trzy dni bite ryczał, ale okazało się, że miał taką silną reakcję poszczepienną i już wszystko mu przeszło. Alergia jakaś też wyskoczyła- wysypany jak już dawno nie był, nie wiem od czego, bo nabiał nie miał prawa się nigdzie przemycić. Całuję mocno, Karolina. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 przerażona nieco 29.12.04, 20:40 Dziewczyny przeraziłyście mnie tym kokluszem. Mała mi tak pokasłuje już od jakiegoś czasu, lekarka osłuchowo nic nie stwierdza, nic nie daje z lekarstw a dziecko jak kaszle tak kaszle. Najczęściej jak się rozgrzeje po zaśnięciu, ale poza tym też po trochu w ciągu dnia. I sama już nie wiem, jutro moge znowu iść ale aż mi głupio wyjde na histeryczke znowu. Poza tym Jula żyje jęcząc , chyba od zebów ja już nie moge tego słuchać, jak nie śpi to cały czas wymyślamy zabawy ale niewiele to daje jeden uśmiech i sto jęków. Z nowości dziś był szok, nawey dwa- pierwszy jula sie dźwigneła na palcachu nóg i dłoniach reszta ciała w górze! Ola zauważyła a ja jej nie uwierzyłam, potem przy Darku to samo zrobiła i wreszcie sama ujrzałam, po drugie wsadziła paluchy od stób do buziaka i z upodobaniem ssała - super widok. Dobra kończe bo kręgosłup mi znów nawalił i musze polezeć Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Do karakaz 29.12.04, 21:55 Karakaz, bingo, właśnie u tej pani doktor byłyśmy, dr Szlachetka na Kieleckiej. To w takim razie musi być bardzo charakterystyczna neurolog, skoro po opisie ją poznałaś. Na rehabilitacje, właśnie tam dostałyśmy skierowanie, a może podsuniesz mi nazwisko tej rehabilitantki w Powsinie, wtedy zarejstrujemy się właśnie u niej. Pocieszyłaś mnie tym, że ta rehabilitacja pomaga na to napięcie, będziemy dzielnie ćwiczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Do karakaz 29.12.04, 22:18 I jeszcze jedno, czy Tobie Karakaz pani neurolog również zabroniła pokazywać Beniowi telewizji? Nam zaroniła ; 'ani minuty!' ja trochę mało rygorystycznie do tego podchodzę, owszem mniej ogladamy telewizji, ale bez przesady. Są programy które oglądam przy Zosi lub odwracam telewizor do aneksu i stamtąd oglądam. Ale czasem ona sama ogląda się w górę lub nadsłuchuje skąd pochodzą dźwięki. Odpowiedz Link Zgłoś
a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Do karakaz 30.12.04, 10:37 Jeju, dopiero dziesiata, a ja juz mam dosc. Adas obudzil mi sie dzis o ÓSMEJ!!!! Nawet w szpitalu po narodzinach spal conajmniej do dziewiatej!! Pierdek go obudzil!! Co to za pierdki na starosc??? Od tamtej pory na zmiane steka, kwiczy i gada. Spal dwa razy po 5 minut. Jeju, jak ja sie nie cierpie nie wysypiac, caly dzien potem chodze wsciekla na wszystko i wszystkich, najgorsze, ze dziecko przeciez nic niczemu nie winne a moj zly humor najbardziej odczuwa. Zazdroszcze mezowi, ze potrafi usnac w minute nawet przy bawiacym sie dziecku, a ja zanim usne, to musi minac troche czasu, a jak Pimpek spi ostatnio po pol godziny, to nie zdaze nawet porzadnie oczu zamknac (( Sa gorsze zmartwienia, ale niewyspanie sie jest dla mnie gorsze niz nienajedzenie, niemoznosc zalatwienia sie i inne. aniuko kochana, dziekuje Ci za wyjasnienia okresowo - karmieniowe, kamien mi z serca spadl. A co do kokluszu, to na ktoryms innym forum wyczytalam, ze pediatra czyjs mowil, ze to nie szczepionka winna tak do konca, tylko ze w tym roku panuje inny szczep bakterii niz ten w szczepionce oraz ze to tylko panstwowe szczepionki zawodza. Gdyby moj maly kaszlal, to bym na wszelki wypadek poszla, pewnie (agnieszka33) ten kaszel to od kaloryferow, albo cos takiego, ale lepiej chuchac (huhac, huchac?) na zimne, a co sobie lekarz pomysli, to jego sprawa. Bearbel, jak tam Danio? Nowosci z zycia Adasia: poniewaz mamy dosc wysoko zaomocowana karuzelke (na "szczycie fali" ozdobnej barierki)Adas dopiero teraz zaczal dosiegac do zabawek na niej umieszczonych. Karuzelka lata z lewej do prawej i z gory na dol. Ciekawe, kiedy ja polamie Na szczescie jak by sie tak stalo, to po obcieciu sznureczkow beda fajne grzechotki. I tak jakby zaczynal gaworzyc ... Juz nie gu i ga a aaa i eee mamuuu mammmaa )) Kochany synek, choc spal tylko do osmej Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Do megi122 i bearbel 30.12.04, 11:47 Megi, i jaka metoda bedzie Zosia rehabilitowana? Wiesz juz? Dlugo czekalas na wizyte u neurologa - miesiac czy krocej? Zycze Ci wytrwalosci i sily psychicznej, ja po wczorajszej wizycie rehabilitantki u nas znow wymieklam, wydaje mi sie po kazdej wizycie ze nie moze byc trudniejszego i wredniejszego cwiczenia, a ona zawsze nas czyms zaskoczy No ale Ty chodzisz tez z Zosia na basen, to przeciez tez bardzo na pewno pomaga malej. Bearbel, jak tam Danio? Odzywaj sie czesciej. My juz pokonalismy chorobsko, choc musze dawac do konca butelki ten wstetny antybiotyk, ale na szczescie Adas juz po nim nie wymiotuje ani nawet tak strasznie nie pluje. To naprawde najdzielniejszy chlopiec jakiego znam - i to moj syn! Slemy Ci dobre fluidy, niech moc bedzie z Wami! Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 12:48 Danio w szpitalu, zapalenie pluc (((! Basia razem z nim, bardzo przygnebiona. Trzymajmy kciuki za szybki powrot do zdrowia Dania! Dziewczyny, uwazajcie na swoje maluszki, jakies wstretne wirusy teraz atakuja, lepiej trzymac sie z dala od wiekszych skupisk ludzi. Basia mowi, ze choroba Danielka rozwinela sie blyskawicznie. Zycze Wam wszystkim zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 14:04 Danio, pokonaj szybciutko to paskudztwo i wracaj do nas zdrowiutki razem z mamą!!! Trzymamy kciuki! Życzymy dużo zdrowia wszystkim Maluszkom! Marcel, czyli Misiek z mamą Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 14:38 wrr wrr, ale mi dlugiego posta wcielo, az sie odechciewa pisac... to teraz w skrocie: Daniel uzyskal miano najcudowniejszego syna na swiecie, takze Tarkosia nie jestes jedyna). Poprosilam go o prezent wigilijny i go dostalam. Przez 2 tygodnie Daniel nie mogl zalapac jak sie pije z butelki, tuz przed kolacja wigiljna udalo mu sie. Pijemy od kilku dni soczki i mleczko,a ja jestem wniebowzieta. za chwilke-3 tyg ide do pracy, pokarmu nie dam rady sciagac z i tak niewydajnych cycusiow, tazke ciesze sie ogromnie, balam sie, ze bede musiala mu dawac mleko lyzeczka. Daniel w menu ma juz kaszke na kolacje, obiadek z mieskiem i teraz mleczko, powoli przestawiam go na odseparowanie od mamuni i przyzwyczajam do nowych pokarmow, od stycznia bede dawac deserki. Daniel zrobil sie bardzo ruchliwy, odkad sie przewraca na brzuszek, w lozeczku robi takie piruety, ze zdecydownaie musimy obnizyc lozeczko. Zyczymy zdrowka wszystkim chorowitom i pamietajcie, ze kazda choroba sie zawsze konczy)))))))))))))))0 Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 19:31 czesc! Dla Basi i Danielka duuuzo zdrowia!!! Pewnie jej smutno tak patzrec na malego...trzymam kciuki i zycze zdrowka i szybkiego powrotu do zdrowia. O kaszlu!! Wczoraj czytalam w "pierwszym roku.." ze niektore dzieci odkrywaja, ze potrafia kaszlec i to im sprawia przyjemnosc, ten dzwiek i pewnie to ze umieja. tak, ze jesli lekarz mowi, ze nic nie ma to moza agnieszko33 to male przedstawionko. Jasiek tez teraz troche kaszle ale to Kasia przynosi z przedszkola rozne takie dziadostwa ale pamietam, ze Kaska tez kaszlala bez powodu...pewnie sie bawila. U nas nic nowego, jasiek budiz sie do jedzenia kilka razy w nocy co mnei wykancza i pomyslalam, ze moze zamiast wody do kaszki ryzowej dodam mleka (takiego ze sklepu w pudelku), co wy na to? Pisza, ze czesc lekarzy proponuje poczekac z mlekiem do pierwszego roku a czesc mowi, ze po ukonczeniu 6 miesiecy jest Ok. To jak? jeszcze raz dorbe mysli dla Basi i jej synka. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 22:15 Dziewczyny ja nawet nie mam czasu żeby coś napisać ale czytam was regularnie.Ale jeszcze tylko 1 stycznia idę do pracy a potem 2 tyg.urlopu to będę znowu siedzieć w domku. Trzymam mocno kciuki i modlę się za Basię i Danielka!!!Niech choróbska jak najszybciej was opuszczą!!!! Dziewczyny jutro pewnie nie będę mogła zajrzeć wiec życze wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!! Zdrowia dla maluszków i mamusiek wiele radości i uśmiechu każdego dnia.Poczucia spełnienia w każdej dziedzinie waszego życia-w macieżyństwie,w życiu osobistym w pracy i w małżeństwie.Niech ten Nowy Rok bedzie jak najwspanialszy tego życzyą wam Basia Mateusz Maciek i Marek Trzymajcie się ciepło i bawcie się dobrze w sylwestrową noc.My balujemy kameralnie idziemy do mojej mamy tam będzie siostra z mężem i moja koleżanka i wtym kameralnym gronie powitamy Nowy Rok. Jeszcze raz gorąco was pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 11:58 My na Sylwestra idziemy do .... duzego pokoju. Mam ochote na winko i taniec z mezem, posiedzimy do polnocy, potem fajerwerki kupilam caaaaala paczke, bedzie fajnie. Mam nadzieje, ze sie dzieciaki nie pobudza, mlody kolo polnocy budzi sie na jedzenie, zatem ma szanse. Nadia w zeszlym roku spala jak zabita, zobaczymy co bedzie dzis. Chcialabym zlozyc Wam najserdzeczniejsze zyczenia noworoczne, duzo pociechy z dzieci no i mezow tez, zdrowka i samych powodow do dumy z osiaganych przez brzade postepow! Odpowiedz Link Zgłoś
agrestka1 Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 12:13 Cześć mamusie my właśnie wyjeżdżamy na zabawę sylwestrową i chciałybysmy wszystkim mamusiom i dzieciaczkom złożyć najlepsze życzenia na ten Nowy Rok, żeby nam się spełniły wszystkie postanowienia i żebyśmy zawsze byli zadowoleni ze swoich wyborów. Aga i Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 14:23 Ja tez skladam wszystkim lipcoweczkom i ich dzieciom zyczenia na Nowy Rok - duuuzo zdrowia, optymizmu i odwagi, by realizowac marzenia! My z mezem dzis w nocy porzucamy nasze dziecie na ok. 3 godziny - od mniej wiecej 10:30 do 1-2 w nocy, w tym czasie opieke nad synkiem beda sprawowac moi rodzice, a my z mezem bedziemy udawac przed znajomymi, ze mamy jeszcze jakies zycie poza Adaskiem Zycze Wam udanej zabawy sylwestrowej! Odpowiedz Link Zgłoś
kasinekg Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 14:39 dla wszystkich lipcowych dzieciaczków i ich rodziców wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku. U nas święta były inne niż zwykle, tzn. spędziliśmy je we trójkę, żadnych gości, tylko spacery, przytulańska, rozrabańska, było super, polecam każdemu zmęczonemu rodzinnymi zjazdami. Za to wigilia była czteropokoleniowa (byliśmy u babci męża, czyli Poli prababci). Przed świętami byliśmy na nartach w Krynicy i też było super, pogoda jak marzenie, stoki przygotowane fantastyczne, w dodatku zero ludzi (zaczęły zjeżdżać tłumy przy naszym wyjeździe). w skrócie kilka faktów z życia Poli: 1. siedzi, chociaż to zajęcie uważa za nudne i woli ćwiczyć akrobacje 2. śpi w obniżonym łóżeczku odkąd chciała z niego wyjść (z fotelika wychodzi już nagminnie, ale przynajmniej ma blisko podłogi) 3. żadnych zębów (ja zaczęłam chodzić zanim wyrosły mi zęby, moża ona też tak będzie miała) 4. waga - 770, wzrost - 69 5. od kilku dni trenuje przed sylwestrem, tzn. chodzi spać po północy Myszu, jedziemy w niedzielę do Siedlec i będziemy do wtorku, jakbyś miała ochotę, to możemy sobie zrobić w poniedziałek mini tycie miedzymiastowe forumowe spotkanko, o ile Zuzinek jest już zdrowy oczywiście, odezwij się na gg 7012461 I na koniec spóżnione życzenia dla wszystkich najmłodszych jubilatków. Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 15:04 Czesc mamuski! Dostalam kompa na piec minut,aby zlozyc Wam zyczenia noworoczne.Zatem: WSZYSTKIEGO NAJNAJNAJ W NOWYM ROKU DLA WSZYSTKICH LIPCACZKOW I ICH RODZICOW.OBY NADCHODZACY ROK BYL JESZCZE LEPSZY OD OBECNEGO I ZEBY NAM SIE MALUSZKI ZDROWO CHOWALY. sORRY ,za brak polskich znakow, ale jeszcze mamy troche zawirowania z linuxem. (dlatego tez mam ograniczony dostep do kompa) bearbel-trzymamy kciuki za Danielka i Ciebie. Malutki -zdrowiej nam szybciutko! apblok-co U Was? jak maluszki? odezwij sie, bo sie martwimy! Spoznione zyczonka dla Gosiaczka z okazji 5 miechow. a jutro....juz polroczniaki! kasinekg-byloby super gdyby udalo nam sie spotkac. Zuzinek juz zdrowy.Odezwe sie na gg,gdy Artur zainstaluje gadulca na linuxie.Moze byc jutro? Juz sie ciesze na spotkanko! sciskamy mocno Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 Życzenia Noworoczne 31.12.04, 18:45 CZeść mamuśki. Wszystkiego najlepszego......... web.icq.com/friendship/swf/0,,16961_rs,00.swf Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Życzenia Noworoczne 01.01.05, 15:05 No i zaczynamy Nowy Rok 2005, wszystkim dzieciaczkom lipcowym i ich rodzicom, życzymy również i tego roku udanego, jak chociażby ubiegły. My na Sylwestra byliśmy u mojej siostry, było 11 osób i bardzo głośno, Zosia o 1 w noocy zasnęła, a kiedy wracaliśmy o 4 nad ranem taksówką Zosia już nie spała i śmiała się do pozostałych gości. Były tańce i tak jak przed laty wygłupy, tak więc zabawa uzana została jako wystrzałowa. Zosia raz wystraszyła się kiedy wszyscy zaczęli dzwonić i bardzo głośno się zrobiło, wtedy jużprzy cycusiu zasnęła. A dziś spaliśmy do 1 i Zosia z dwiema przerwami z nami, tak więc jeśli chcecie się wyspać po imprezie, dzieci zabierajcie ze sobą Bardzo mi szkoda Basi i Danio, mam nadzieję, że Danoi z tego szybko wyjdzie i wrócą razem do domku, czego im z całego serca życzę. Tarkosiu, na wizytę neurologa czekałam trzy tygodnie, długo, ale teraz już w wyprzedzeniem się rejestruję i będzie dobrze, a z doktor jestem, jak pisałam, zadowolona. Pierwsza rehabilitacja mi przepadła przez zbyt długą wizytę u neurolog, teraz jest przerwa świąteczna więc dopiero zaczniemy wtedy opowiem jak to u nas wygląda. A basen faktycznie pomaga na wzmożone napięcie, choć raz w tygodniu, to trochę mało. Z postępów Zosi: brak przewracani na plecki i na bbrzuszek zrekompensowała sobie niesamowitym rozwojem umysłowym - Zosia zaczęła powtarzać to co robimy a głównie mówić. Mówi już ba-ba, ta-ta, ma-ma, pa-pa, i pryka kiedy ja do niej prykam. Pierwszy raz powiedziała 3 dni temu ba-ba, po tym jak powtarzałam jej po powroci z domu chyba ze sto razy i zaczęła, nasza radość jest przeogromna. Jeszcze nie wie co mówi, ale zaczęła, żeby tylko nie przestała, chodzę i ciągle mówię jak niemowle "mama, tata, baba". Do siedzenia daleko, do ząbków też, przewracamy się tylko na boczek a dalej przeszkadza rączka (samolocik). Zosia dostała kilka razy już marchewkę, samą lub z ziemniaczkiem, troszkę tartego jabłuszka, bo marchewka spowodowała zaparcia. Teraz przerwa, a marchew z ziemniaczkiem zrobiłam sama. Dostaliśmy pod choinkę blender, warzywa i owoce z ogrodu mamy i będziemy same sobie gotować. Odpowiedz Link Zgłoś
kasinekg Re: do Myszu 02.01.05, 10:52 Myszu,nie wiem czy masz już gg, bo nie mam żadnych wieści od Ciebie, wysłałam Ci na priva numer telefonu. Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
peggy1 Re: i po swietach.... 02.01.05, 16:07 Juz po swietach i jutro znowu trzeba wstac szkoda..... a u nas od tygodnia nasilona alergia - rany na buzi a w nocy maly sie dusi....(((( Odpowiedz Link Zgłoś
tehanu71 Re: i po swietach.... 03.01.05, 00:04 Cześć dziewuszki Dopiero dzisiaj wróciliśmy i witam was bardzo po długiej przerwie. Z jednej strony cieszę się bardzo że jesteśmy w domu a z drugiej strony słyszę głos mojej siostry jak na pożegnanie mówi że nie lubi jak wyjeżdżamy. Święta minęły nam bardzo fajnie chociaż jak u części z was niemiły akcent dołożyła moja teściowa i przyznam że świeczki stanęły mi w oczach ale kocham mojego męża i postanowiłam ją ignorować tak dalece jak to się tylko da. Ponieważ moi rodzice mają malutkie mieszkanko byliśmy u mojej siostry a jak zostałyśmy we trzy to przeniosłyśmy się do moich rodziców. Moje dziewczyny nie dostały dużo prezentów ale to nie ważne, ważne że są zdrowe bo jak się okazuje najważniejsze poza wszystkim jest zdrowie. Właśnie na świętach dowiedziałam się że synek mojej siostry ciotecznej ma zespół Westa nic o tym nie wiedziałam więc jak przyjechaliśmy to zaczęłam czytać w necie wszystko co znalazłam nie będę wdawać się w szczegóły powiem tylko że jest to postać padaczki wczesnodziecięcej którą niszczy mózg, No i oczywiście uciekłam od tego wszystkiego do naszego forum a tu czytam o Bearbel i Danielku, no i o Zosi i dziewczyny życzę wam i nam wszystkim dużo dużo dużo zdrowia żebyśmy nigdy nie musiały się przekonać jak dużo wytrzymać może mama w obronie życia i zdrowia swojego maluszka. I w momencie kiedy już brakuje sił albo zwykłej cierpliwości wiary że nasze małe rodzinki poradzą sobie ze wszystkim a każdy mały sukces jest dowodem że wszystko idzie w dobrym kierunku. Trochę to może patetycznie brzmi ale na pewno wiecie co chcę powiedzieć. Na koniec troszkę w jaśniejszym świetle zaglądałam do zdjęć i bardzo mi się podobały i wszystkie świąteczne dzieciaczkowo – czapeczkowe życzenia są świetne Dobranoc i miłych snów Marta Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: i po swietach.... 03.01.05, 17:55 Mało czasu ale chociaż na chwile wpadam. Basieńko i Danielku szybko zdrowiejcie i wracajcie do nas. Zosia jest super dziewczynką a rehabilitacja spowoduje ze przeskoczy wszystkich rówieśników i nawet śladu nie zostanie. Wszystkim mamom i dzieciaczkom tym małym i tym starszym najlepszego Nowego Roku i nowych pomysłów na życie. My spędziliśmy Sylwestra w małym domku w Szczawie który sobie dzierżawimy na cały rok z góry i tam spędzamy wszystkie wolne dni. Z Julą to troche trudne ale co tam, długa droga i deszcz nas nie wystraszyły, błotko też nie i mała znowu zobaczyła góry( pierwszy raz tam pojechała jak miała 2 tygodnie ale to było lato i nie było takich koszmarów jak kombinezony, szaliki i czapki i sterty zabawek do zabrania. Cóż trzeba dzieci przyzwyczajać do cygańskiego życia od małego. Fajnie było, dziadkowie pojechali z nami więc wyrywali mi małą, dziadek zwłaszcza ją porywał i kusił swoimi wąsami, super zabawka do targania. Jula dalej leń straszny. Jak może unika obrotów i drze sie żeby ją obrócić, albo robi koci grzbiet. Też już siedzi chwilkę ale potem leci na boczki, do tyłu i do przodu juz nie leci więc jakis postęp. Koszmar z tymi zupkami, wpychanie idzie nam świetnie w końcu karmie już trzecie niemowle więc mnie nie pokona ale wcale chetnie nie je. A soczki to dopiero koszmar= butelke wypycha językiem albo gryzie więc wszystko ląduje na brodzie i sama nie wiem jak ja doprowadze te ciuchy do stanu uzywalności po tych marchwiach i jabłkach? Mam śliniak z ceraty cały ale Jula go w sekunde chwyta w piąstke i całe żarełko siup na koszulke. Kupiłam w tesco kilka bodziaków za 6 złotych i teraz mamy super obijanie, nawet jak je zniszczy jedzonkiem to wywale i spokój. Dziewczyny poradźcie jakie są teraz fajne łyżeczki do karmienia bo mam gerbera po Kubusiu a wybieram sie kupic jakieś nowszej generacji i wole nie zrobic błędu, z kasą ciągle tak sobie. Acha i powiedzcie w jakiej pozycji karmicie bo chyba większość z maluchów jeszcze nie zdolne do jedzenia na siedząco? Pozdrowionka i całuski dobrze ze jesteście, jeszcze raz zdrówka dla Daniego i końca tych alergii dla Kacperka Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: i po swietach.... 03.01.05, 19:36 jejka dziewczyny, co taka cisza? od paru dnie moze 10 postów przybyło. przypominam że jeszcze miesiac temu potrafiłyśmy w dwa dni zrobic setke.... u nas ok, Stachu nałogowo gada: dada i nana (czemu nie tata i mama? chyba żeby nas wkurzyć) i mówi jakby cos opowiadał, zniza głos i podnosi, buduje napięcie... oczywiscie obraca się na wszystkie strony. obniżyliśmy już łóżeczko i od tego czasu znowu śpi z nami bo mnie mam siły go wkładac i podnosić z obniżonego łóżeczka, he, he... i zaczęłam tez od dzis akcję pt: odstawianie. na razie pomijam dwa dzienne jedzonka, daję wtedy zupke i kleik ryżowy z jabłuszkiem. chciałabym miec to jak najszybciej za sobą. czekam na wieści od chorasków i reszty lipcóweczek, buziaki, k Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: i po swietach.... 03.01.05, 22:15 Czesc mamuski! Meldujemy się po dłuższej przerwie. Wszystko wskazuje na to ,że kłopoty z netem i linuxem się skonczyły tzn. wszystko zainstalowane , M powrócil do pracy, a ja na forum. Dzisiaj odwiedziła nas Pola z mamuską)))). Z Kasinekg super babeczka, a z Polki nieziemska akrobatka. To co wyczyniała nie da się opisać. Juz sama siada i to jak sprytnie- leży na brzuszku-przyjmuje pozycję do raczkowania-i juz siedzi .Przy czym cały czas się uśmiecha. Nie mogłam od Poli oderwac wzroku. Zuza też. Pół godziny leżała na brzuszku i obserwowała ze zdziwieniem koleżankę. Bardzo się cieszę,że udało nam sie spotkać. Dla mnie to w dalszym ciągu coś niesamowitego- net,posty i spotkanie w realu. Hehe a denerwowalam się przed ,że hoho( ja to z tych nieśmiałych). Mam nadzieję,że jeszcze to powtórzymy. Chociaż przez mojego M nie mogłam się wykazac kulinarnie. Ale następnym razem...zrobię wszystkie dania z "Książki kucharskiej lipcóweczek". Mam nadzieję,że M przynajmniej wkrótce zamieści zdjęcia ze spotkania Poli i Zuzi. A może jeszcze dzisiaj sie uda? Spóbuję, bo jeszcze jestem pod wrazeniem spotkania. Papatki Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: i po swietach.... 03.01.05, 22:23 Cześć dziewczyny. Też wolałabym żeby było więcej postów. To taki podpieracz w życiu matki Polki, czyli moim. To dziwne że w tak krótkim czasie można kogoś poznać, zakolegować się , może nawet zaprzyjaźnić. Przyznam szczerze że po studiach straciłam kontakt z większością koleżanek i kolegów z roku i tych z liceum z którymi jeszcze się spotykałam po maturze. Jakoś tak wyszło, ze ja już miałam Ole a oni jeszcze szaleli po knajpkach itd. Poza tym jakoś mój Darek odstawał od grona tych bzików, starszy o 6 lat nie mieścił się w granicach akceptacji. A mnie jakoś się znudziło tłumaczyć wszystkim dlaczego on a nie ktoś inny, jakby się to dało wytłumaczyć. No i jak już chyba pisałam, wokół pustynia. Darek jakoś też mało towarzyski się okazał, swoich znajomych owszem ma ale to są takie kontakty zawodowo kumpelskie, w których ja się czuje jak piąte koło u wozu, zresztą nie ma powodu żebym w nie wchodziła bo to żadne warte uwagi osoby. Większość nie ma żon i swoje jałowe życie urozmaicają łapaniem kolejnych lal, każda młodsza od poprzedniej, a może kazda głupsza, nie wiem. Darek mówi że to zabawne, mnie to mierzi i tyle. Dobrze że rodzina mi się udała. Nie wiem czy macie ochote czytać dłuższą epistołe na temat niedotyczący nas ale chyba mam wene, możecie zatem odpuścić ciąg dalszy. A będzie o mojej szwagierce. Jakoś o niej nie pisałam a właśnie mi się przypomniało że to wspaniała osoba i bardzo ją polubiłam. Kasia ma teraz 32 lata, wyszła za mąż za mojego szwagra który jest niestety beznadziejny, ale nie o tym miało być. W jakiś rok po ślubie dostała zapalenia nerek, poszła na rtg, w szpitalu, nie zapytali czy może być w ciąży, może młodo wyglądała bo miała troche ponad 19 lat, ona nie pomyślała że to ważne że się @ opóźnia i tak okazało się ze jest w ciąży, a w pierwszych tygodniach miała rtg nerek. Jeden z lekarzy bąknął coś o usunięciu, ona się nie zgodziła, inny powiedział że albo poroni albo będzie zdrowe dziecko. Niestety nie miał racji. Michałek urodził się pozornie zdrowy, dostał 9 pkt Apgar czyli tyle ile Kubuś i Jula, ale zdrowy nie był. Krótko po powrocie do domu pojawił się oczopląs, Neurolog nie uważał ze to przeciwskazanie do szczepienia, kazał zaszczepić Di-te i to był koniec zdrowego dziecka. Wstrząs poszczepienny, bardzo wysoka temperatura prawdopodobnie spowodował porażenie mózgowe typu wiotkiego, nikt z lekarzy nie chce przyznać że zawiniło szczepienie, nie ma winnych ale dopiero w 7 miesiącu życia stwierdzono że coś jest nie tak, wcześniej mówiono że ma czas, że to nic że jeszcze nie siedzi, że to nic że głowa leci, koszmar, nie było wtedy podobno jeszcze tak rozwiniętego systemu wykrywania i diagnozowania porażenia, albo trafił do złych lekarzy, nie wiem, teraz ma 12 lat i niestety obawiam się że już nic nie da się zrobić. Oto Michałek, niestety zdjęcie nieaktualne, ale do dziś jest takim samym słodkim dzieciakiem: www.dzieciom.pl/index.php?strona=lista.htm&show=601 No a moja szwagierka w wieku lat 20 wkroczyła na drogę, która jest bardzo ciężka i podziwiam ją że jakoś to znosi. Obecnie mają drugie dziecko, 2 letnią Gosię, kończy 2 lata 6 stycznia. Niektóre z was widziały ją na naszych kalendarzach. Radość na nowo zagościła do ich domu a Michałek jest najcudowniejszym bratem. Ostatnio zapytał mnie: ciociu Agnieszko moge pobawić z Julą? I płakać się chce gdy się patrzy jak stara się uchwycić rączkę niemowlęcia w swoje zdeformowane palce, stara się nie zrobić krzywdy, co przychodzi mu z trudem bo z czasem wiotkość przerodziła się miejscowo w spastyczność i jak już uchwyci coś to ściska zbyt mocno. Niedawno dostał pierwszy wóżek inwalidzki i jego radość jest nie do opisania. Takie małe radości. Chodzi do szkoły integracyjnej ale co będzie na tym teście kompetencji, nie wiemy. Raczej nie ma szans go zdać. Umysłowo porównałabym go do 6 latka, chociaż przerabia materiał 4 klasy. Nasze władze oświatowe nie mają pomysłu co z takimi dziećmi zrobić. A zakłady dla osób upośledzonych to koszmar, Szwagierka jak raz tam pojechała obejzeć to wróciła z płaczem i już nie było tematu żeby Michał tam się uczył. Acha nie dodałam najważniejszego. Michałek to mój chrzestny synek! Bardzo go kocham, chyba bardziej niż gdyby był zdrowy. Straszne chwile przeżyłam podczas chrztu Julki. Zapomniałam o kalectwie Michała. Moje dzieci wychowują się z nim i też tego nie uważają za coś dziwnego więc jakoś mi to wyszło z głowy, kiedy prosiłam na chrzestną moją przyjaciółkę z liceum (rzadko się spotykamy). A ona ma dwójkę dzieciaków. I już w kościele nie mogli przestać się gapić na Michała, wypytywały co chwila o to co mu się stało, dlaczego jest taki itd, itp. Najgorsze że poleciały też do Kasi wypytywać. Było mi strasznie głupio ale Kaśka powiedziała że ma to na codzień i przywykła. Zrozumiałam jakie ona ma życie... Kończe już bo pewnie zasmuciłam, przepraszam. Dobrej nocki i ucałujcie kochane maluszki i podziękujcie Bogu że są zdrowe, jak ja każdego dnia dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Re: i po swietach.... 03.01.05, 23:17 Hej dziewczyny! Fajnie że już wracacie i że nasze forum zaczyna powoli ożywać)) U nas nowy rok nie zaczął się najlepiej.Kochany męzus doigrał się i grając w piłeczkę zwichnął sobie bark.Nosi rękę na temblaku i niestety nie pomaga mi w noszeniu Mateusza także mój kręgosłup juz chyba długo nie pociągnie Po północy w sylwestra też mieliśmy niezbyt miłą niespodziankę,bo odkryliśmy u Maćka ospę wietrzną.Teraz jest obsypany pryszczami i drapie się ... za 2 tygodnie pewnie będzie powtórka z rozrywki z Mateuszem i córką mojej siostry,która była razem z nami na sylwestra. Najgorsze jest to że ja też nie chorowałam na ospę i boję się że się zaraże dopiero wtedy będzie szpital w domu Dziewczyny czy macie jakieś doświadczenia z ospą?? Czy dziecko które ma kontakt w 100% zachoruje? Czy istnieje szansa że nie???/?? Ja właśnie jestem na urlopie i myślałam że spokojnie go spędzę z Mateuszkiem,a tu nic z tego...cała rodzinka na karku. Mateusz ciągle nie ma jeszcze ząbków,tylko z upodobanie przekręca się po podłodze na różne strony.Maciek usiadł pierwszy raz samodzielnie jak skończył 6 mmiesięcy ale myślę że Mateuszowi nie uda się to tak szybko. Wcześniej obiecałam sobie że na początku stycznia zacznę wprowadzać juz jakieś inne pokarmy oprócz cycusia ,ale nie chce mi się,jestem strasznie wygodna.niestety muszę już się za to zabrać,bo po urlopie zaczynam dyżury 12-godzinne i Mateuszek będzie musiał coś dostawać po za mleczkiem. Myszu i Kasinekg-fajnie wam że się spotkałyście.To naprawdę niesamowite takie przeniesienie wirtualnej znajomości w rzeczywistość Agnieszko-ta historia którą opisałaś jest naprawdę smutna i tragiczna.Niestety znam wiele przypadków gdzie ludzka głupota skrzywdziła kogoś na całe życie. Ucałuj ode mnie Michałka i jego mamę a ja pomyślę o nich cieplutko i pomodlę się bo tylko tyle mogę dla nich zrobić Dziewczyny-kupiłam wreszcie spacerówkę!I już nie mogę się doczekać kiedy będę jej używać.Taka jest zgrabna i leciutka w porównaniu do mojej potwornie cięzkiej gondoli.Nazywa się GRACO CITYSPORT.CZy któraś z was ma doświadczenie z wózkami GRACo.bo czytałam na forum wiele negatywnych opinii niestety.Ale tam dziewczyne polecają wózki typu Inglesina cz Magnum które kosztują ok 2tys.Mnie niestety nie stać na taki. Kończę bo juz strasznie się rozpisałam.Cieszę się że jesteście tutaj i piszcie jak najwięcej!! A czy wiecie może co u Basi i Danielka? A co z Apblok? Gorąco pozdrawiam i życzę dobrej nocki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: i po swietach.... 03.01.05, 23:55 No to i ja coś szybciutko napiszę, bo zaległości mi się straszne zrobiły! My jutro do nefrologa idziemy- nie mówiłam wam jeszcze dziewuszki, że Benio ma refluks układu moczowego. Nie chciałam, byście myślały o nim jako o chłopaczku w jakikolwiek sposób chorym. Refluks prawdopodobnie spowodowany jest u niego zdwojeniem układu kielichowo-miedniczkowego w jednej z nerek. Piszę 'prawdopodobnie', bo jeden lekarz raz to zdwojenie na usg widzi, drugi nie i tak w kółko. Nie będę wam tu się o refluksach rozpisywać, bo jak kogoś interesuje, to sobie zajrzy i w necie sprawdzi. W każdym bądź razie w tej chwili wszystko sprowadza sie do profilaktyki (Benek co wieczór musi dostać ćwiartkę tabletki), systematycznych badaniach moczu ( coby sprawdzać, czy tam jakaś cholera się nie uodporniła na lekarstwo) no i wizytach u nefrologa. No i właśnie ta wizyta jutro. I wszystko byłoby dobrze, ale wczoraj pojechałam z małym do szpitala, bo coś mi jego siurek podejrzanie wyglądał. No i ma stan zapalny napletka. Lekarz powiedział, że to nic takiego, że to mastka się zbiera i napletek już się będzie oddzielał, ale ja się martwię, bo w związku z refluksem każda bakteria to dość niebezpieczny gość u nas. Ale Benio radosny jak mało kiedy, gada do wszystkich, śmieje się, turla i w ogóle mi nie wygląda jakby coś niedobrego się działo. Tak wam tylko chciałam powiedzieć że u nas jest jak jest. A poza tym sobie myślę, czy by się jakoś maluchom imprezy jakiejś nie udało skombinować na pół rocze? Fajnie by było! Ja to nie mam znajomych z dziećmi właściwie i tęskno mi do innych mamuś z problemami podobnymi do moich...A i Benio na widok innych dzieciaczków w taki zachwyt zawsze wpada, że muszę go później długo uspokajać, bo cały aż z siebie wychodzi! ))) Miejcie się dobrze kochane, ściskamy wszystkie skarbki- te chore to może nawet tak podwójnie. No i trzymajcie za nas kciuki- oby jutro z nefrologiem wszystko było ok, bo tak bym nie chciała z Beńskim znów w szpitalu wylądować... Buziaczki. Karolina. P.S. Megi- nie mogę coś mojej kuzynki dorwać. To chyba jedyna osoba w dzisiejszych czasach nie posiadająca komórki! Na wczasy sobie pojechali i od świata są odcięci. Jak wrócą, to zapytam na 100% o tą rehabilitantkę z Powsina. A o telewizji też nam pani neurolog za każdym razem uparcie przypomina. No i my to sobie tak od początku do serca wzięliśmy, że rzeczywiście jak tylko Ben jest w pokoju to telewizor się wyłącza od razu. U nas nie jest z tym zbyt trudno, bo i tak rzadko cokolwiek oglądamy. Jeśli juz to filmy, ale to już dopiero jak Benio idzie spać...Trzymajcie się obie laseczki i piszcie jak wam idzie. O, przypomniało mi się właśnie, że też mam się do pani neurolog zapisać! A całkiem bym zapomniała... Odpowiedz Link Zgłoś
fey Re: i po swietach.... 04.01.05, 00:14 Strasznie długo mnie nie było!!! Musiałam nagle wyjechać i nawet nie złożyłam Wam życzeń świąteczo-noworocznych! Małpa ze mnie. Dzisiejszej nocy może nadrobię zaległości w czytaniu postów - Gabiś od prau godzin ma temperaturę więc latam co trochę do niego z termometrem. Dałam mu Panadol i czekam. Chyba zaczyna powoluuuutku spadać. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier i moze będzie wiosna 04.01.05, 08:46 hej babeczki, dzień dobry. przeczytałam wasze posty. i tak: prosze tez ode mnie ucalować Michalka- ogromna sila tkwi w ludziach wychowujących niepełnosprawne dzieci- podziwiam, naprawdę, bo siega to czasem heroizmu. a co do ospy- z dziecinstwa pamietam ze nie wolno sie drapac, a pamietam to stad ze mam wielka blizne na prawym boku od drapania. wtedy nas smarowali taka biala mazią- chyba zeby nie swedzialo nie wiem czy tego sie jeszcze uzywa, ale zjesli nie- to fenistil pomaga na swedzenie i moze mozna go w czasie ospy uzywac? niestety to bardzo zarazliwa choroba (u nas chorowaly w jednym momencie wszystkie dzieci w klatce) wiec wszyscy przechorujecie, jak podejrzewam. Karkaz, refluks to na szczęcie sie w wiekszości wypadkow cofa w wieku niemowlecym. na pewno znalazłaś strone, chyba madziulca, na temat refluksu. ja juz sie dowiadywałam w tej sprawie, bo córeczka znajomej ma refluks i poczytałam trochę forum więc wiem, ze rokowania sa swietne, trzymam kciuki. dobrego dnia, W sopocie leje, więc nie wiem czy pojdziemy na spacer, k Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz leje i leje ale nic to... 04.01.05, 10:06 Kawier- no pewnie, że ja już na temat refluksu wiem właściwie wszystko co wiedzieć można. Także to, że w wielu przypadkach się cofa. U nas jednak , w związku z tym że spowodowany jest wadą w budowie jednej z nerek (czyli zdwojeniem układu) sytuacja może wyglądać inaczej. Ale może wszystko będzie dobrze. Póki co nie panikujemy, bo Benio ma jeszcze dużo czasu na ewentualne 'wyzdrowienie'. A takie zdwojenie też czasem do niczego niebezpiecznego nie prowadzi i wielu lekarzy nawet nie chce nazywać tego wadą, a jedynie 'wariacją' w budowie układu moczowego. Podobno dość sporo ludzi tak ma i nawet o tym nie wie... Dzięki za słowa otuchy. Miłego dnia i słonecznych nastrojów mimo deszczowej pogody. Karolina. Odpowiedz Link Zgłoś
fey uffff... 04.01.05, 10:19 Okazało się, że Gabikowi idą następne zęby! Następne - bo na Gwiazdkę wyrżnęły się dwie dolne perełki i to wyrżnęły się bez gorączki, marudzenia i braku apetytu, tak podstępnie i cichutko, że zauważyłam dopiero jak mnie ugyzł w pierś. Teraz chyba nie będzie tak dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Do karakaz 04.01.05, 11:18 Całuski dla Benia i podam sobie z nim rączke, ja mam też zdwojenie i nic mi z tego powodu nie dolega. Zauważono w szpitalu jak miałam rok i trafiłam z miesiączką i mleczkiem w piersi z powodu kurczaków!!!! Fajnie nie. ale tylko zdiagnozowano te podwójne miedniczki i moczowody i dalej nic z tym nie było robione a i mnie nic nigdy z nerkami nie było. Więc spoko pod tym względem sie nie martw. Spadam bo tylko czytałam ale chciałam cie uspokoic że takich wybryczków jest wiele. Refluks mam tu u synka koleżanki w mieszkaniu obok, strasznie było, od urodzenia szpitale oszczykiwania, utraty przytomności itd a teraz już wszystko ok i sam sika od roku( ma 6 lat) a on miał dużo grożniej niż u ciebie, od urodzenia cewnik przez brzuch i wogóle więc spokojnie sobie na wizyty kontrolne chodź bez strachu bo technika jest niesamowita. Dobra spadam, wieczorkiem zajrze. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 Przypominam oferta dnia w realu 04.01.05, 11:09 To ja. Dziś w realu pieluchy pampers jumbo pack za 39.95. To jest oferta dnia czyli tylko dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 hop,hop 04.01.05, 22:17 Czy ktos jeszcze tu zagląda? Podnoszę wątek, bo zaraz spadnie. Mamuski wracajcie!!!! Wpadłam na moment, bo Artur jeszcze rozgryza linuxa. Moze uda mu dzisiaj umiescic zdjecia Poli i Zuzy. Narazie Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Hej! Czy jest tu jeszce ktoś??? 04.01.05, 22:41 No rzeczywiście niedługo spadniemy na drugą stronę U nas nic nowego ciągle walczymy z ospą,ale już jest dużo lepiej,bo Maciek się nie drapie i nie wyskakują nowe pryszcze) Teraz tylko boję się o Mateusza.Słyszałam że malutkie dzieci lekko przechodzą ospę,ale dzisiaj spotkałam znajomą i powiedziała że jak leżała w szpitalu ze swoim dzieckiem to był taki 3-miesięczniak z ospą okrutnie wysypany i naświetlano go lampami((( mam nadzieję że u nas bedzie łagodnie. Dziewczyny napiszcie czemu neurolog zabrania pokazywać maluszkom telewizję.Ja rozumiem że TV ogólnie jest niezdrowa i niewskazana dla takiego malucha ale co to ma wspólnego z neurologią??? Ja też byłam u neurologa i rehabilitanta,ale nic o tym ie wspominał nikt. My z Mateuszem mamy iść na rehabilitację 11stycznia ale jeśli on zachoruje na ospę to \znowu to się odwlecze(( Piszcie częściej bo smutno tu bez was!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Hej! Czy jest tu jeszce ktoś??? 05.01.05, 00:10 Ja jestem Zosia wczoraj zaliczyła pierwszą gorączkę ale u nas to chyba nie ząbki tylko małe przeziębionko, małe bo dziś został już tylko katerek a gorączka już znacznie spadła. No i po tym doświadczeniu mam do Was mamy pytanie, jakim termometrem mierzycie temperaturę i jak? My mamy taki termometr do ucha, super, bo mierzenie zajmuje kilka sekund, tylko że u takich maluchów niedokładnie, bo tak daleko nie wetknę go , bo się boję. Może lepszy taki elektroniczny ale zwykły nie do ucha? Jutro chyba taki kupię. Aha i lekarka mówiła, że w uchu tak jak i w pupie temp. ok 0,5 stopnia wyższa. Byłam rano u lekarza i powiedziała że gardło, płuca i uszy sa w porządku, więc tylko infekcja katarowa. No ale nockę miałam z głowy, Zosia często się budziła, a że odkładana do łózeczka zaczynała płakać, spała dziś pierwszy raz z nami. To nie należy do przyjemności, ciągle się budziłam a większość nocy w ogóle nie spałam. Wczoraj czułam się okropnie, gdy Zosia z rozpalonym czółkiem kwękała, a to tylko niewielka gorączka. Co czują mamy dzici naprawdę chorych nawet nie wiem, mogę się tylko domyślać. Agnieszko33, smutna bardzo ta historia z synkiem szwagierki, aż chciałam usłyszeć na końcu dobre zakończenie a Ty mówisz, że nic nie da się zrobić. Pewno da, nawet ten wózek, to dla niego radość, oby miał więcej takich radości. Dziś byłyśmy na pierwszej rehabilitacji, mimo katarku chciałam to zacząć jak najwcześniej i tu też nie wesoło. Choć pani powtarzała, że Zosia jest zdrowa neurologicznie, to ma złe nawyki w postawie. Ale od razu spytała czemu tak późno. Aż mi głupio było, gdy mówiłm, że nie zauważyłam sama wzmożonego napięcia mięśniowego, nasza pediatra też nie mimo kilku wizyt, dopiero na basenie pani nam powiedziała. Teraz trzeba będzie długo ćwiczyć, ale w przychodni tylko raz w tygodniu, chyba zapytam ją czy zechce ćwiczyć z nami prywatnie. Chciałam dziśprzy wizycie u naszej pediatry wyrzucić jej jak mogła nie zauważyć czegoś nieprawidłowego i nie dała skierowania do neurologa wcześniej, a tu okazuje się, ze już nie pracuje i dostaniemy nowego lekarza. Naszą metodą ćwiczeń jest NDT i ćwiczeniem na tydzień jest turlanie się, czego Zosia sama nie robi. Choć ta metoda nie jest tak drastyczna jak Vojty, to Zosia na koniec już płakała a ja nie mogłam na to patrzeć, nie wiem co będzie dalej, jak ja to znisę, bo Zosię to podobno nie boli, tylko dzieci nie lubią takich pozycji. Inez a czy Wy też z tego samego powodu będziecie chodzićz Mateuszkiem na rehabilitację, bo nie pamiętam? Jeśli chodzi o ospę, to synek mojej siostry przyniósł ospę z przedszkola (kilkoro dzieci chorowało), druga siostra specjalnie dała swojącóreczkędo zarażenia ok.6 letnią i zaraziła się a koleżanka chciała zrobić to samo i to dziecko sięnie zaraziło, takie mam doświadczenia a ospą. Poli składam spóźnione życzenia półroczne, obyś nadal w takim tempie zaskakiwała rodziców swymi nowymi umiejętnościami i duuuuużo zdrówka. Karakaz, mi się spodobał pomysł urządzenia wspólnych półurodzinek naszych dzieciaczków, pierwsze spotkanie było tak cudowne, że już tęsknię do następnego. Kasineg i Myszu teraz my Wam zazdrościmy spotkania. Odpowiedz Link Zgłoś
kasinekg Re: hop,hop 04.01.05, 22:54 Myszu, ja właśnie zaglądam. Ale tylko na chwilkę, bo jeszcze mam troszkę pracy, zaległości mi się zrobiły przez ten króciutki wyjazd. Na szczęście Polka już poszła spać, wczoraj za to dała mi popalić, poszła spać po 12-tej, a potem w środku nocy się zbudziła i łaziła po mnie przez pół godziny i gadała tak głośno, że zbudziła pół domu. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejną emamę, Myszu jest taką prawdziwą mamą pełną ciepła i spokoju, a Zuzia śliczną delikatną dziewczynką o wieeeelkich uroczych oczyskach. No i ma super tatę, którego widać, że uwielbia. O rany kończę, bo chyba za wcześnie pochwaliłam mojego potworka, słyszę jakieś kwęki. Odpowiedz Link Zgłoś
a-g-n-i-e-sz-k-a Re: hop,hop 04.01.05, 23:05 Wszystkie mamuśki poleciały do reala po pieluchy ) A że real do 22 to zanim wrócą będzie 23 i dopiero zasiądą do komputerów Dziewczyny, jak to miło poczytać o postępach waszych dzieciaczków. Gratulacje dla Zosi, niedługo będzie sobie można z nią pogadać ) Nasz Adaś też pryka, przy okazji pluje z dość dużym zasięgiem, na Wigilii opluł wujka ) Z dźwięków to na razie "mammmuu" i to w sytuacjach zmęczenia. I jestem pod wrażeniem Poli Spryciula mała Ja marzę o dniu kiedy Adaś usiądzie, w końcu będzie więcej widział i może mniej będzie marudził. U nas na siadanie się nie zanosi. Leci do przodu i plecki ma jeszcze wygięte. Zdolność pełzania też jakoś zanikła. Skupił się na przedmiotach i na ćwiczeniu rączek. Ulubiony przedmiot do zabawy to łańcuszek do smoczka i pilot do telewizora Jak widzi tego pilota to inne zabawki mogłyby nie istnieć ) Pilot jest motorem jego postępów. Chyba zacznę mu go kłaść w zasięgu wzroku, to może zacznie raczkować? )) Zębów też u nas nie widać. Tzn. ciągle spodziewam się lewej dolnej jedynki, bo dziąsło rozpulchnione, prawie gulka jest, a zęba ni widu ni słychu Z :niemleczek: dajemy tylko soczki na razie. Ostatnio dawałam mu jabłko skrobane, to bardziej interesowała go łyżeczka i sam owoc niż fakt jedzenia, ale nie krztusił się ani nie pluł tym razem, więc chyba będę częściej próbować, choć nie siedzi jeszcze, a na leżąco jakoś mi dziwnie, w związku z tym mogę go karmić tylko jak jest mąż i go trzyma, a mąż jest wieczorami, a wieczorem nie radzą wprowadzać nowości. Marzę też, żeby dać kaszkę na noc, może pospałby choć pierwszy raz dłużej niż dwie godziny??? Jego rekord życiowy to 4 godziny pod rząd. inez21 - Też rozmyślam nad zakupem spacerówki, może udałoby mi się sprzedać ten wózek, co teraz mam (Mikado Discovery, chciałam Deltima Voyagera, ale zleciłam zakup mojemu ojcu i oto mam), jest potwornie ciężki, a ja będąc w ciąży jakoś nie przewidziałam, że dziecko będzie się robiło coraz cięższe ) Sprowadzać/wciągać go po schodach się boję, raz próbowałam i czułam jak konstrukcja ledwo się trzyma, miałam wrażenie, że zaraz wszystko trzaśnie. Na temat Graco czytałam złe opinie ale również bardzo pochlebne, że służył dwóm i trzem dzieciom. Myślę, że nie jest to jakiś bubel, u nas po osiedlu sporo tego jeździ. Ja rozważam Graco lub Baby Dreams, na Peg Perego Atlantico mnie nie stać na razie Chyba, że w końcu wygram w totka. Karkaz - świetny pomysł z tym "półrocznym" spotkaniem. Szkoda, że my z Lublina, ale jakbym się uparła, to może bym i dotarła, bo mam w Wwie gdzie zanocować. Na koniec dużo zdrowia dla wszystkich choruszków, Dania, Benia, Michałka, Kacperka (ja też mam uczulenie, które objawiało się min. nocnymi dusznościami)a zdrowiuszki niech się zdrowo trzymają. Bądźcie dzielne dziewcznyny, bo wiem, że jak dziecko choruje to duuuużo siły potrzeba, ja miałam niewielkie przeboje z Adasiem po urodzeniu i pamiętam ile mnie to kosztowało. Dobranoc ) Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 04.01.05, 22:50 Kurcze ledwo się zalogowałam a już mnie wyrzuciło. Nie przeczytałam jeszcze waszych wszystkich postów. Mam trochę zaległośći. Ale je zaraz nadrobię. U nas po świętach wszyscy zdrowi. Czytałam że sporo mam ma ten sam problem ze swoimi maluchami co ja. Moja Agnieszka w nocywstawała praktycznie co półgodziny i płakała , było to strasznie wkurzające. Człowiek zmęczony a tu pobudka. W dzień sylwestra w końcu zaryzykowałam i zrobiłam Aguni kaszkę na wodzie (chyba z owoców leśnych )I nie uwierzycie ale ona była chyba już po prostu głodna na samym cycusiu, bo spała do trzeciej. No a potem zasnęła nakarmiona. Przez ten czas zdążyłam "naprodukować"wystarczającą ilość mleka dla mojego głodomorka. Dzisiaj np. o zgrozo zjadła cały słoiczek zupki:marchewka+ziemniak+pietruszka+łyżeczka masła. Jak tak dalej pójdzie to puści mnie z torbami.Kaszkę robię jej na gęsto żeby mogła zjeść łyżeczką. A teraz o postępach Agi, w punktach bo ten sposób mi się bardzo podoba. Chwała tej mamie która zrobiła to pierwszy raz a ja mogę zmałpować: 1) Agnieszka świetnie radzi sobie ze zdejmowaniem skarpetek(o ile ma je na nogach)i wkładaniem ich do buzi. Skarpetki są pyszniutkie. 2) Obracanie się na boki wychodzi rewelacyjnie 3) Bawienie się nogami to jej hobby 4) Nauczyła się w końcu przewracać na brzuszek z plecków aczkolwiek ma problem z wyciągnieciem spod siebie rączki. Ale szybko to pewnie dopracuje. 5) Chwyta zabawki sama , przekłada i wkłada do buzi 6) mamy jeden ząbek A teraz uciekam popracować nad zdjęciami zrobionymi podczas śiąt żeby można je było zamieścić w Zobaczcie. A wszystkim maluszkom które skończyły pół roczku składam z Agą i Mateuszkiem serdeczne życzenia. Jeszcze jedno nawet nie wiecie jaki zrobił się z tego mojego małego faceta gadatliwy urwis.Pa Odpowiedz Link Zgłoś
fey Re: Dzieciaczki z lipca 2004 04.01.05, 23:37 To ja też zmałpuję pomysł z punktami. Tym bardziej, że Gabryś z Agnieszką są z tego samego dnia 1)zdejmowanie skarpetek rączkami i buźką to ulubiona zabawa. 2)obracanie na boczki opanowane 3)zabawa nóżkami trwa praktycznie 24/24, bo i w nocy strasznie wierzga 4)kilka razy przewrócił się z plecków na brzuszek, ale zniechęciła go właśnie ta nieszczęsna rączka, z którą nie bardzo jeszcze wie, co zrobić 5)zabawki ślicznie chwyta (często po dwie), przekłada z rączki do rączki i fruuu do buźki 6)ząbki mamy 2 (właśnie idą kolejne 2, ale już nie tak bezboleśnie) 7)siedzi na razie podparty poduszkami i złości się, gdy chcę mu przywrócić pozycję horyzontalną 8)rzuca zabawką i zaraz potem szuka jej wzrokiem i rączką 9)protestuje głośno, jesli próbuje mu się coś odebrać, ewentualnie gdy dorośli coś jedzą i nie chcę się z nim podzielić ;> Je już: marchew, pietruszkę, ziemniaka, selera, pora, zielony groszek, buraczka, ryż, chrupki kukurydziane (bez soli), malinki, jabłuszko, banana, jagody, truskawki, winogrona i mięsko (na razie indyk i kurczak). Tylko, że wcześnie zaczęłam wprowadzać, bo Mały nie skończył jeszcze 3go miesiąca a już dostał sok z marchwi i jabłka. Zaraz potem pierwszą zupkę. Dodam, że wszystkie dania robię mu sama - słoiczków Gabiś nie toleruje. Ostatnio robię mu też kisielki (np. z soków, z dodatkiem tartego jabłka). Nie chce nic z butelki, tylko cycek, kubeczek z ustnikiem (nie niekapek) i łyżeczka. Z tego wszystkiego najchętniej oczywiście cycek ale ja karmię już jakiś czas tylko jedną piersią, więc niewiele tego jest... A! Do picia daję mu miętę i soczki. Polecam sok z winogron, jeśli dziecko ma zatwardzenie (najlepiej samej zrobić z białych winogron - sparzyć wrzątkiem i przetrzeć przez sitko). Na razie tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Witam Was w Nowym Roku! 05.01.05, 09:19 Cześć Dziewczyny! Czytam regularnie wszystkie Wasze posty, ale jak się zabieram do pisania, to Misiek zaczyna brzęczeć i odkładam to na potem. Mam nadzieję, że teraz da mi trochę czasu. Nowy Rok przywitaliśmy w kameralnym gronie u siostry mojego męża, trójka jej dzieci (11, 7 i 5 lat) tak się zaangażowała w zabawianie Marcela, że biedak zasnął dopiero ok. 2-giej w domu. Karkaz, nie zamartwiaj się o Benia, jak mi powiedziała pediatra Marcela dzisiejsza medycyna dysponuje takim sprzętem, że wykrywa każdą "wariację", która i tak z czasem zanika samoczynnie. Kiedyś nie przeprowadzano wielu badań i ludzie nawet nie mieli pojęcia, że jakieś narządy są w trakcie „regulowania”. Zresztą w większości przypadków rola lekarzy ogranicza się do obserwacji. Tak było w przypadku powiększonej grasicy Marcela, przez którą głośniej oddychał (oczywiście oprócz mnie i lekarza nikt tego nie słyszał, nawet mój mąż). Były przypuszczenia, że to pozostałość po zapaleniu oskrzeli, ale na rtg płuca wyszły czyste, podobnie kardiolog stwierdził, ze serduszko jest idealne, na usg ukazała się powiększona grasica, to taki gruczoł, który stopniowo zanika, a u dorosłych jest w stadium szczątkowym. Aktualnie nawet ja nie słyszę cięższego oddechu Marcela. Podobna sprawa była z maleńką torbielką w głowie, która pokazała się również na usg. Wszystkie „nadprogramowe” rzeczy w głowie wywołują u mnie panikę, bo 10 lat temu mój ojciec zmarł na guza mózgu. Ale pani neurolog stwierdziła, że neurologicznie Misiek jest jak najbardziej w porządku, a torbielka otrzymała polecenie się wchłonąć, dwa miesiące później była już tylko wspomnieniem. Dobrze, że we wszystkim mój mąż zachowuje zdrowy rozsądek, bo ze mnie to jest straszna panikara i martwię się na zapas. Jejku, piszę ten list na raty (wszystkie czynności w domu tak wykonuję) i zapomniałam o czym jeszcze chciałam Wam powiedzieć… Pojechałam do reala wczoraj o 16-tej i z pampersów zostały już tylko 6-tki! Co za sępy! Misiek mieli zupki i deserki marchewkowe, ale dajcie spokój jaka to orka z tym karmieniem, pluje, wszystko jest „ufyfłane” marchewkowo, w święta powierzyłam to zadanie tatusiowi, ja w końcu zajmuję się produkcją mleka. Marcel najlepiej bawi się… moją twarzą, wkłada mi palce do nosa, do ucha, próbuje zdjąć mi okulary, ciągnie za włosy. Zauważyłam, że z zaciekawieniem przygląda się, kiedy rozmawiam przez telefon. Generalnie nie znosi być sam, więc jeżdżę z fotelikiem po całym mieszkaniu, zdarza się, że zabieram go także do łazienki. Uwielbiam weekendy, mąż nie idzie do pracy i mogę coś zrobić bez odrywania się od tej czynności. Z pewnością zapomniałam o czymś napisać, ale cóż, zostawię to do następnego posta. Wszystkim chorym życzę szybkiego wyzdrowienia, wszystkim zdrowym, aby tak zostało, a Półroczniaczkom składam gorące życzenia urodzinowe!!! Do następnego razu! Karina Marcel, czyli Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Witam Was w Nowym Roku! 05.01.05, 09:53 no ja juz tredtcyjnie z mała na rekach, zobaczymy czy da cos napisac. Jula superowa sie robi, zapomnielismy juz o kolkach i innych marudach, zebow chyba nigdy nie bedzie tylko sliny litry i dalej kaszle ta slina. No i punkty 1 obraca sie na brzuch bez problemow, chociaz woli zeby robic to za nia 2 juz ze 4 razy obrócila sie sama na plecy ale jest po tym ryk, nie wiem czemu moze podłoga za twarda 3 za rada groszka od 2 dni daje na noc kaszke bezmleczna i od 21 do 2 spi bez drgnienia i dojenia, przedtem co 2 godziny byl cyc, czyli cyc malo tresciwy jest 4 siedzi sama, jak leci to tylko w bok i juz coraz rzadziej ale tylko sprawdzamt jak jej to idzie i kładziemy bo strach o kregosłup, niech sie meczy z pozycji horyzontalnej 5fotelik jest be, nie posiedzi w nim ani minuty w aucie wyje lezaczki sa BE i karmie ja trzymajac pod pacha a druga reka wpychajac lyzeczke. zuka gerber jarzynowa pol sloika albo jablko tez pol dziennie i na noc ta kaszkas tez lyzka, z butelki nie pije, nie umie, popija cycem, karmienie to meka paNSKA I syf dookola 6 raczki rewelacyjne, lapie wszystko, drapie, siega po wszystko na stole zwlaszcza zarcie i kubki z piciem, horror kiepsko z gadaniem, buczy i grucha wiec zapózniona smieje sie glosno uroczo i dialogi prowadzimy buczane ja do niej a ona do mnie kocha słuchac jak ktos kaszle robi wtedy wierlkie oczy kurcze koncze bo sie tak wierci ze zaraz spadnie, oblizała juz wszystkie dlugopisy wiec spadam. piszcie poiszcie, czytanie prostsze jest. pozdrowionka agik Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Poszukiwany alergolog w Warszawie 05.01.05, 10:33 Masz rację agnieszka33, pisze się znacznie gorzej, szczególnie, kiedy dzidziuś usiłuje pomagać i stuka w klawiaturkę tymi swoimi łapkami Dziewczyny! Moja siostra cioteczna z Grodziska Maz. poszukuje dobrego alergologa w Warszawie dla swojej 2,5-letniej córki. Dotychczasowa lekarka z Grodziska okazała się mało rzetelna. Jeśli się orientujecie w alergologach, to proszę poradźcie kogoś. Karina Marcel, czyli Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
owieczka1 Re: Poszukiwany alergolog w Warszawie 05.01.05, 14:59 w szpitalu brudnowskim jest dobry alergolog tel.326-53-00 [url=www.tickercentral.com]www.tickercentral.com/view/1ea7/1.png" border="0" alt=" www.tickercentral.com/view/1ea7/1.png">[/url] Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 11:21 Cześć mamuśki! Fajnie,że odżyło nasze forum. Właśnie Zuzinka śpi i robię sobie przerwę na klikanie przy kawie. Osiągnięcia Zuzinki: 1. podnoszenie głowki 2. bawienie się rączkami 3. łapanie za kolanka 4. przyciąganie zabawek 5. gadanie 6. obroty- czekamy 7. zabawy stópkami-czekamy 8. siadanie-czekamy 9. ząbki- czekamy Intelekualistka nam rośnie, a z wf chyba będzie miała zwolnienie. Zęby chyba idą, bo mała gryzie niemiłosiernie wszystko a najbardziej moje piersi. Wracam wspomnieniami do początku karmienia i znowu smaruję sie bepanthenem. Dziewczyny jak dajecie sobie radę z karmieniem maluszków z zębami? Ja już wymiękam. I oczywiście znowu się martwię powolnymi postępami Zuzy. Rozmawiałam juz z dwoma pediatrami i stwierdzli ,że wszystko jest ok. Ale moze faktycznie tego nie widzą. Stara szkoła? Artur mówi, ze panikuję, ale same zobaczcie mało tych postępów. Jak myślicie? narazie przerywam,bo synenka wyje Odpowiedz Link Zgłoś
kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 12:02 Myszu, nie jestem lekarzem, ale trochę dzieci w życiu widziałam i wydaje mi się, że nie masz się co czepiać Zuzi, nie wygląda na dziecko, które w jakikolwiek sposób odstaje od innych dzieci w jej wieku. Słuchaj zatem lekarza i męża i nie przejmuj się. Póki co ciesz się ostatnimi chwilami kiedy nie musisz łapać Zuzi w locie spadającej z fotela albo kanapy. U dzieci już tak jest, że rano czegoś nie potrafią, a wieczorem robią już to czego nie umiały rano i dodatkowo jeszcze trzy inne rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 13:12 Cześć dziewczyny. Myszu kochanie uspokój się. Nie doszukuj się defektów u swojej Zuzki, jest normalna zapewniam Cię. Każde z maluchów rozwija się różnie. Ja też widzę różnice miedzy rozwojem Agnieszki a rozwojem Mateusza. Cierpliwie czekam co przyniesie mi każdy dzień.Mateusz dawno już raczkował a samodzielnie nie umiał siadać- fajnie co?A pierwszy ząbek miał jak skończył osiem miesięcy.Mateusz się najadał w jej wieku cycusiem na noc i było spoko a ta mała glizda nie. Wczoraj wrąbała cały słoiczek zupki (140gram) i pewnie gdybym dała jej jeszcze to by zjadła, A Mateusz w tym wieku dwie łyżeczki i ful.Sama widzisz rodzeństwo a takie różne. Głowa do góry i nie mrtw się. Spokojnie ciesz się ty co Zuzinka już potrafi, Odnośnie spacerówek- ja mam spacerówke. Kupiłam w komisie za 90 zł pp Pliko i teraz otrzymałiśmy dla dzieci w prezencie druga nowa ale inna i bez budki. Sęk w ty ze mamy dwie a nie wiem czy Aga bedzie ich uzywac.Poniewaz jak matek poczul ze moze sie poruszac na włanych nogach to totalnie olał wózek. Wózek Służył mi do wozenia zakupów a nie jego.Nalezy sie nieraz zastanowic czy nie lepiej popatrzec po komisach i kupic tansza uzywana. wtedy nie Zal utpopionych pieniedzy. Zobacze v i pogadam z mezem i moze któraś z was zechce jA. Jak nie to pewnie zaniesiemy dla maluchów do domu dziecka. tak jak wynosimy tam czesc zabawek i niektórych ubranek.Pozdrawiam. A ja tez gotuje sama Agnieszcze , bo z kupnych to uwaza tylko jabłko z winogronami. A zupki sa beeeeeee. Zamiesciłam zdjecia z 2 dnia swiat: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16961372&a=19124390 Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Wiesci o Bearbel i Daniu 05.01.05, 14:54 Niestety, nie sa jeszcze dobre (mam nadzieje ze Basia nie bedzie miala mi za zle ze sie nimi z Wami dziele, wkoncu martwimy sie o nia wszystkie Basia nocowala na krzeselkach w szpitalu i niestety sama mocno zachorowala, podlapala rotawirusa. Dostala wysokiej goraczki, musiala sie polozyc w domu i przerwac karmienie. Maly niestety nie chcial pic z butelki, wiec sie odwodnil. Co gorsze, teraz Danio podlapal rotawirusa, jak i kilka osob z Basi rodziny. Na szczescie Basia moze juz przy nim byc, ale nastroje sa takie sobie. Chcialabym Basie pocieszyc, ale az brak slow Dzis pomyslalam, ze te wszystkie ospy, odry, szkarlatyny, swinki, rozyczki sa przed nami i naprawde mamusie musza byc bardzo silne psychicznie. Mnie zwykle przeziebienie Adaska rozstraja na maksa, musze nad soba popracowac... Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Do megi122 05.01.05, 15:12 Megi, moja kolezanka cwiczy z coreczka ta metoda co Wy prywatnie i tez spotyka sie z rehabilitantka raz-dwa razy w tygodniu. Z kolei u nas (metoda Vojty) jest tak, ze przychodzi do nas rehabilitantka raz na dwa tygodnie i uczy mnie kolejnego cwiczenia, ktore z Adaskiem robimy 4 razy dziennie po 6 powtorzen. Tak wiec glowna praca to nie z rehabilitantka, tylko z mama, ktora dostaje "prace domowa" do odrobienia. Jesli moge Ci cos doradzic, to to abys choc raz na spotkanie z rehabilitantka lub neurologiem zabrala meza. Niech zapyta sie o wszystko co do czego ma jakiekolwiek watpliwosci. Ja czulam sie (i prawde mowiac wciaz tak sie czuje) atakowana ze strony meza, bo Adasko w czasie cwiczen tez czesto placze (szczegolnie wieczorem) i maz to odbiera tak, jakbym sie nad malym znecala, lamala mu charakter. Zamiast mnie wspierac, doluje mnie, choc ja i tak ma niezlego dola przez te cwiczenia. Teraz cos pozytywnego - sa ogromne postepy tych cwiczen! Wczoraj bylam u pani neurolog i ona stwierdzila, ze synek jest rozwiniety ruchowo jak 7miesieczny dzieciak! (co prawda te wczorajsze pochwaly podciely moj entuzjazm do kontynuowania tych cwiczen - bo skoro Adasko jest taki rozwiniety, to po co go dalej meczyc? Ale porozmawialam z kolezanka, o ktorej pisze wyzej, ona miala jakis powazny problem z coreczka i tez juz powoli koncza rehabilitacje - tak duze sa postepy - i przekonala mnie, zeby pociagnac to jeszcze kilka tygodni). Kolejna sprawa - placz. Im Adasko jest starszy, tym trudniej mi te cwiczenia z nim robic. Nie dosc ze jest silny, bardzo ruchliwy, zwinny i sprytny, to wlasnie placze w nieboglosy. Placze, ale raczej bez lez, szybko daje sie uspokoic (wystarczy przerwac cwiczenie), wiec Megi - to tak naprawde jest takie jakby przedstawienie. Nasze maluszki sa z kazdym dniem madrzejsze o kolejne doswiadczenia i jednym z nich jest to, ze jak maluszek placze - to mama przytula, caluje i przestaje meczyc ciwczeniami Ja te wersje wydarzen kupilam. Inaczej bym zwariowala. Po cwiczeniach zawsze jest nagroda - ulubione przytulanie, usciski, caluski, czasem cycus, no i zawsze w czasie cwiczen mowie mu jaki jest dzielny, jak pieknie cwiczy, jaka jestem z niego dumna i odliczamy ilosci powtorzen. Traktuje go z szacunkiem - to juz szkola Tracy Hogg Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Re: Do megi122 05.01.05, 15:24 hej Biedna Basia i jej maluszek! tarkosiu jeśli możesz to pozdrów ją gorąco i powiedz że myślimy o nich i modlimy się za ich zdrówko! Musi trzymać się dzielnie pomimo tego wszystkiego. Jak czytam o tych ćwiczeniach to aż mi skóra cierpnie bo to jeszcze przed nami Spadam gotować obiadek i szykować ciasta na święta do teściowej,bo jutro druga wigilja a ieszcze jedno świetowanie: Buziaczki i papa! Ps.Kupiłam soczek i marchewke w słoiczku może coś dzisiaj wypróbujemy??? Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Ćwiczenia 05.01.05, 17:38 Tarkosiu, ja mam to samo przy ćwiczeniach, też jest płacz i Zosia szczerze ich nienawidzi, a rehabilitantka mówiła, że nasza metoda NDT jest łagodniejsza od Vojty. Ja mimo ćwiczeń z panią, robię je też w domu ok 4-5 razy, ale jest zwylke przy tym płacz, lub chociaż marudzenie. Nie muszę Zosi rozbierać, bo to jest pomaganie w wykonywaniu tych czynności, których jeszcze nie opanowała Zosia, czyli na teraz przekręcanie się. Pani powiedzaiła, że dziecko w tym wieku powinno już się turlać, a u Zosi rzadko obrót jest do boczku. Teraz Zosia jest przeziębiona i może dlatego nie tak chętnie ćwiczy, nie wiem. Za to u nas jest odwrotna sytuacja niż u Adasia, który rozwija się ponadprzeciętną. Z ogomną zazdrością czytam o tym jak Wasze dzieciaczki potrafią robić już te przewroty i czuję, że u nas jeszcze okropnie daleka droga. Więc ja mam doła z powodu tak późno zaczętej rehabilitacji i każdą wolną chwilę wykorzystuję by ją trochę stymulować. Dziś czytałam o wzmożonym napięciu i oczywiście płakać mi się chce, gdy dowiedziałam się jakie skutki są czasem przy złym postępowaniu, lub nieleczeniu. Chciałam by mi ktoś powiedział, że to tylko lekki objaw tej choroby, ale ta rwhabilitantka tego nie powiedziała, tylko ciągle, że tak późno. I jeszcze ten katarek Zosi powoduje u niej brak humorku i wcale się do nas nie śmieje, więc ja myślę od razu że to przez to napięcie i mękę przy ćwiczeniach, ach ciężkie to życie gdy tylko coś nie tak. Współczuję Basi, która ma jeszcze większe problemy, kiedy to się skończy?? No i jeszcze jedno, M cały czas jest z nami u każdego lekarza, gdy tylko coś się dzieje, na rehabilitacji też jest i to właśnie on ciągle powtarza, że tylko systematyczność i wytrwałość pomoże. Ale może gdybym ją męczyła tak dla wzmocnienia też chyba by mnie nie poparł,tak jak Twój M Tarkosiu, jak każdy tatuś serce mu pęka gdy dziecko płacze i on szybciej zwykle jest wtedy przy łóżeczku. Tak więc Myszu, ja podobnie jak i Ty martwię się słabymi postępami córci i tylko myśl, że kiedyś wyrówna to, pomaga mi. Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Re: Ćwiczenia 05.01.05, 18:19 Megi, jestes bardzo oddana, troskliwa mama i do tego maz Cie wspiera i juz to to gwarancja Waszego sukcesu! Ty nie odpuscisz, nie zaniedbasz...za kilka tygodni bedziesz sie smiala ze swoich smuteczkow. Chodzisz przeciez od dosc dawna z Zosia na basen, wiec juz duzo zrobilas, a zrobisz jeszcze wiecej dla malutkiej! Przed chwila wyslalam dlugiego maila o postepach motorycznych Adaska - to sa wypracowane postepy, nie wziely sie same z siebie, tylko z naszej ciezkiej pracy. Dlaczego Zoska mialaby byc w czymkolwiek gorsza, slabsza?! Zobaczysz, ze ona Ciebie lada dzien zadziwi, mamusiu! Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Teraz ja pochwale mojego partyzanta 05.01.05, 18:08 Tez w punktach. 1. ma prawdziwego swiderka w pupci przewraca sie z brzuszka na plecki, z pleckow na brzuszek w prawo, w lewo, turla sie bezustannie. Mam problem nawet z tym zeby mu zmienic pieluche, bo ciagle sie przekreca. Ulubiona pozycja - na brzuchu. Nie chce juz nawet spac na plecach - zasypiajac sam obiera sobie ulubiona pozycje, na boku, na brzuszku, zmienia ja w czasie snu 2. sprawnie i szybko obraca sie wokol swojej osi. 3. na brzuszku podnosi wysoko pupcie i skreca w bok bioderka i cale cialko. Probuje pozycji "do startu" (pupa podniesiona i tulow na rekach) 4. podnosi tulow na wyprostowanych rekach i czasem probuje robic pleckami koci grzbiet. 5. lezac na pleckach wyciaga juz nie tylko raczke do zabawki ale ciagnie cale ramie 6. przemieszcza sie po calym dywanie z jednego kranca pokoju na drugi (dzis doczolgal sie do komody z szufladkami, otworzyl dolna szufladke i wyjal z niej swoja kamizelke! mozecie sobie wyobrazic jak sie zdziwilam - zostawilam go doslownie na moment w drugim krancu pokoiku) 7. wklada do buzi stope 8. mowi "ma-ma" i "ba-ba" (wiem ze to tylko sylaby a nie slowa, ale i tak chwycilo mnie za serducho 9. smieje sie w glos, jest pogodny, usmiechniety od rana do wieczora 10. straszna z niego sroczka - cokolwiek zobaczy, zaraz go to zaintersuje i MUSI to miec - doczolga sie do tego, doturla, przewiesi przez ramie mamy, az zlapie w swoje rece (wczoraj czytalam ksiazke i podjadalam jednoczesnie chrupki kukurydziane. nagle moja reka w torebce spotkala sie z jego lapka! szok, przed minuta byl w zupelnie innej czesci pokoju z tata!). Ma non stop wlaczone "szperacze", tylko patrzy, co by tu zwinac. 11. rzuca zabawka i patrzy za nia z wyczekiwaniem, az mu ja podam, by znowu mogl ja rzucic 12. sprawnie manipuluje raczkami - wlacza i wylacza, ciagnie, przesuwa, wyjmuje, zamyka, otwiera sobie suwak w maminej bluzce... 13. uwielbia siadac na naszych kolanach, w lezaczku, ale konsekwentnie mu nie pozwalam. Za wczesnie. I duzo duzo wiecej. Na pewno o czyms zapomnialam. Pisze o tym z takim zachwytem, bo naprawde nie tak dawno jeszcze martwilam sie, czy moj maluch nie jest jakis taki niemrawy, a tu nagle nastapila eksplozja jego sil witalnych, przyplyw energii kosmicznej i magicznych umiejestnosci ! Teraz sie martwie jak za nim nadazyc. Adaskowi szkoda czasu na spanie, dzienne drzemki sa coraz krotsze i rzadsze (wczoraj ok. 8 wieczor podczas zabawy z malym na macie po prostu padlam, maz znalazl mnie spiaca na dywanie! ))) To rozruszanie sie to podobno efekt cwiczen, ktore z nim robie, ja jednak lubie myslec, ze to Pola Kasi go tak zainspirowala. Po prostu zobaczyl jaka moze byc zabawa jak sie troche ruszy z miejsca (ciekawe jakie Pola fika juz akrobacje?!) Co do menu, to po konsultacji z Wami i z pediatra, wprowadzilam jablko (uwielbia), marchewke (bleee) i zupke jarzynowa (ujdzie). Tak wiec maly przejawia podobne upodobania kulinarne do mnie. W czasie choroby podawalam synkowi tez sok jablkowy (smakowal), ale prawde mowiac chce go nauczyc pic wode a nie soki. Przy okazji, mam do Was pytanie? Czy jablko lub zupka zastapily u Was jakies karmienie? U Adaska zaostrzaja apetyt na cyca, nie ma mowy o pominieciu jakiegos karmienia Zabkow nie ma i dobrze. Adasko wcale nie zamierza rezygnowac z nocnego karmienia, a wiec to prosta droga do prochnicy. Stosuje metody Tracy Hogg i nic, w nocy cyc musi byc i to nie raz Co wiecej, nauczylam synka ze go biore wkoncu w nocy do lozka, co mu sie bardzo podoba, bo straszny straszny z niego pieszczoch. No i przez to jestem niewyspana przez caly dzien, na zwolnionych obrotach, a moj partyzant szaleje i musze miec oczy wokol glowy. Ten dlugasny mail pisalam chyba w 10 odcinkach, bo co chwila sprawdzalam gdzie tym razem zawedrowal Pozdrawiam cieplo! Ania z Adaskiem Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 17:37 Myszu co ty znowu wymyślasz, to co robi zuza to dokładnie to co jula robiła chyba 3 tygodnie temu, łapała za kolanka, potem dopiero stópki, jakis tydzien chyba a potem pierwszy obót, jak juz te stopki trzymając się na bok przechyliła i pociągnęła więc jes ok ale o te kilka tygodni później. Ja bym nie panikowała. Po prostu Zuza leniwek większy od Juli a Jula większy leniwek niż reszta lipcóweczek. Kolejność rozwojowa u niej jak najbardziej prawidłowa. Jula np ostatni robi mi takie numery ze wyprostowuje sie jak struna i tak sztywnieje z otwartą buzią, potem poluzowuje i znowu to samo. Ja mówie mamo ją paraliżuje, a mama że jestem walnięta dziecko sie tak bawi! Czasem dobrze miec kogoś kto spokojnie spojrzy na całokształt i popuka po czułku. Brawo dla Artura, niech ci puka czasem. Bearbel i Danio trzymajcie się, Jezuniu ja to znam te szpitale i spanie na krzesełkach i ten strach o maleństwa ale jakoś sie to potem zapomina i żyje sie dalej. Modle się żeby szybk wrócili i już zadnych nowych bakteriów paskudnych do siebie nie dopuszczali. Tarkosia brawo, podziwiamy efekty ćwiczeń i cieszymy się że młody taki dzielny. Oby tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 20:05 Kochana megi122, Ty i Twój mąż jesteście tak wspaniale zaangażowani w rehabilitację Zosi, że nie powinniście sobie zarzucać żadnego zaniedbania! Zobaczysz, że Mała wszystko nadrobi i stwierdzisz wtedy, ze niepotrzebnie tak bardzo się denerwowałaś. Mój synek co prawda przekręca się z plecków na brzuszek, ale nie robi tego za często, bo mu się nie chce, lepiej przecież zaznaczyć swoją potrzebę krzykiem. Natomiast nie wkłada jeszcze stóp do buzi, o czym z zazdrością czytam na tym forum. Nie słuchaj tej rehabilitanki, że niby za późno, ględzi, żeby poględzić, zamiast dodać Ci wiary w powodzenie ćwiczeń. Kiedy Marcel dostał przepuklinę pępkową, usłyszałam od pielęgniary w przychodni: "No wie pani, ten pępek już mu bardzo mocno wyszedł i nie wiadomo, czy się obejdzie bez interwencji chirurgicznej". Niemal z płaczem pojechałam do szpitala do chirurga, a ten stwiedził, ze wcale nie jest tak źle i "naprawimy" pępek plastrami. I miał facet rację. Najgorsze, co możemy robić, to obwinianie się, że coś zaniedbałyśmy, przeoczyłyśmy, niedopilnowałyśmy, a na dodatek czytamy wszystkie publikacje na temat schorzeń, konsekwencji itd. I co ta wiedza nam daje? Niestety większa świadomość powoduje większy strach. Pediatra Marcela tak skomentowała moje lęki: "Niech pani spojrzy na dzieci z... (tu wymieniła ulicę, która jest taką włocławską wylegarnią patologii), biegają brudne i bose i są zdrowe". I często tak właśnie jest - im lepsze warunki, tym dzieci gorzej się chowają. Ale się rozgadałam. Megi! Generalnie chodzi mi o to, że robisz wszystko jak należy, jesteś cudowną matką, masz ogromne wsparcie w mężu i ze wszystkim sobie poradzicie, a Zosia już niedługo będzie będzie robić turlu-turlu po Waszej podłodze! Danio i bearbel! Przepędźcie te paskudne wirusy i wracajcie do nas. Ja co prawda z Bogiem i kościołem jestem lekko "na bakier", ale wierzę w moc pozytywnego myślenia i bardzo ciepło o Was myślę. Pozdrowienia dla wszystkich Karina Marcel, czyli Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:08 Czesc dziewczyny, prosze nie dajcie sie zwariowac, jestesmy najlepszymi mamami jakie mogly sie trafic naszym dzieciom i juz. Popieram "kwiatuszka" myslmy pozytywnie i wypierajmy wszystkie chorobska i wyrzuty sumienia te duze i te mniejsze. Zawsze po deszczu wychodzi slonce. Ja w to goraco wierze, choc przyznam szczerze tez mam maly powod do zmartwien. Daniel zalapal picie z butelki a jakze, ale od 3 dni kategorycznie odrzuca sztuczne mleko. Jak sie zawezmie potrafi nie jesc z pol dnia, jestem troche rozdarta bo boje sie odwodnien i spadku na wadze, wiec sie w koncu lamie i daje mu cycusia, z ktorego i tak nie leci za duzo. Ja za kilkanascie dni ide do pracy i tu jest problem, bo bez mleka nie da rady z takim maluszkiem. Niby nie problem a jednak, wierze,ze moj rozsadny syn przemysli sobie wszystko na spokojnie i zacznie jesc. Soczki, wode pije chetnie, zupkami i daniami sie zajada, kaszka na mleku pluje a mleko nawet do ust nie da przytknac. Taki sie wybredny zrobil. Kombinuje czasem czy to mleko mu nie szkodzi, co prawda jest grzeczny i nie wogole nie marudzi, ale robi takie rzadkawe zielonawe kupki. Moze sam organizm mu odpowiada to mu pasuje a co nie. Jutro rano ide do lekarza i zobaczymy co powie nasz specjalista. Uciekam spac i jeszcze raz zycze zdrowka naszym chorowitkom i duzo wytrwalosci przy rehabilitacjach. A i wreszcie wywolalam klisze, wrzuce na Zobaczcie to nasze wspolne zdjecie z imprezki. Calusy Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:44 O Jezu, dziewczyny- a ja to już normalnie na twarz padam- żeby nie powiedzieć brzydziej...Właśnie wróciłam ze szpitala, gdzie zawiozłam poraz kolejny siuśki do badań. Czekałam na wynik ogólnego i wszystko wygląda ok. Ale wczoraj się z lekka załamałam, bo nam pani nefrolog powiedziała, że tak naprawdę to małe są szanse, że u nas refluks sam ustąpi i operacja w przyszłości raczej się będzie musiała wydarzyć. I że czekamy oczywiście jeszcze, ale tak naprawdę, to bardziej dlatego, że Benio jeszcze malutki jest i dopiereo jak będzie większy to warto chirurgicznie to rozwiązać. No i zabroniła na basen chodzić, bo to dodatkowe ryzyko załapania jakichś bakterii. A ja nie wiem co robić, bo nam pani neurolog bardzo basen poleca, ze względu na Benia lenistwo lekkie i resztki asymetrii. No i w kropce jestem takiej, że tylko się załamać...Benio mi wczoraj całą noc rzygał i już się baliśmy znowu że to układ moczowy, bo kupy też brzydkie i w ogóle on taki nie w sosie coś. Ale się poprawiło i wychodzi mi na to, ż ereaguje tak na Sinlac, który już mi się wcześniej wydawał podejrzany. A szkoda, bo mały strasznie lubi... Basia to bidulka jest rzeczywiście. My mielliśmy właściwie to samo jak Ben miał trochę ponad 2 miesiące. Tyle, że przyczyny wylądowannnia w szpitalu były różne, bo u nas ZUM. Ale potem tak samo: ja złapałąm rotawirusa, lekarki mnie do domu wygnały bo zemdlałam im tam, z Beniem tata został i próbowali go butlą karmić ale się buntował jak mógł, odwodnienie, kroplówki, potem on rotawirus- no przerąbane krótko mówiąc! Ale na szczęście już dawno po wszystkim i dla Basi i małego też niedługo to wszystko będzie tylko wszpomnieniem- myślimy o was kochani nasi! Jeśli chodzi o rehabilitację, to naprawdę was dziewczyny podziwiam za silne nerwy i determinację. Obawiam się, że w związku z tym że basen nam wykluczyli, też będziemy musieli się wziąć za jakieś ćwiczenia- brrrr, aż mi się nie chce o tym myśleć... W ogóle to czasami jest do dupy- serio. Ale tak po tym dniu dzisiejszym beznadziejnym wróciłam ze szpitala z dobrymi wynikami moczu w ręku, popatrzyłam na tego mojego aniołeczka ślicznego śpiącego sobie w najlepsze i uśmiechajacego się przez sen i mi normalnie się śpiewać z radości zachciało! No bo jak tu się na życie wkurzać i narzekać, jak się ma takie cudeńko kochaniutkie w domu?! No nie mamuśki?.. ))) Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:41 Czesć mamuśki! Nareszcie mam chwikę na kompa. Artur nadal gryzie się z linuxem-próbuje poznac cały system od podszewki i tym samym nie można oderwac go od klawiatury. Nazbierało się kilka tematów i pewnie będę pisać o wszystkim po troszku. - Kochane mamuśki-dzięki za wsparcie. Zuza chyba też czytała posty, bo dzisiaj wieczorem zrobiła mi niespodziankę i zaczęła się bawić stópką(narazie jedną) )) Mam nadzieję,że także zapatrzyła się na Polę i będzie ją naśladować. A może Zuza jest leniwcem po mnie? Sprawdziłam w swoim albumie i przeczytałam,że zaczęłam siadać w 8 miesiącu, a chodzic w 15. - Wszystkie zapalenia, katarki, ospy , napięcia wzmożone i inne paskudztwa precz od naszych dzieci. -Tarkosiu- powiedz bearbel, że cały czas jesteśmy z nimi ,przytulamy mocno i życzymy szybkiego powrotu -Agnieszko-poplakałam się czytając Twój post o Michałku. Przytul Go mocno od nas. - Megi- ja sprawdzałam temperaturę 2 termometrami( rtęciowym i elektonicznym )pod paszką i bzdury mi wychodziły. W pupę boję się włożyc, ale taki pomiar ponoć daje wynik najdokładniejszy. W ten sposób mierzyli Zuzi temperaturę w szpitalu. Teraz hitem jest u nas termometr w smoczku. Gdy mamy wątpliwości co do temp. to sprawdzamy najpierw tym termometrem. - Wszystkim juz półroczniakom olci,Kubusiowi,Ani,Jasiowi i Marcelkowi wszystkiego najnajnaj a najwiecej zdrówka . I czekamy na kolejne kroki milowe u naszych pionierów. -Wordshop-???????Wyprowadzilas się????? Ściskam Was mocno Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:47 A , no a a propos 'półrocznego spotkania', to może jak nam robaczki wszystkie raczą łaskawie wyzdrowieć, to byśmy o tym poważnie pomyślały, hę?... Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 08:52 hej dziewczyny, na początek dużo zdrowia, worek optymizmu, dal chorasków i podłamanych mamuś. jesteście cudowne. Kingho, wyczytałam kiedys na forum że z mlekiem sztucznym to jest tak, ze dziecko nie chce go od mamy. ja tę próbe mam jeszcze przed sobą- bo odstawiam małego, i poniedziałek jadę do wawy i wtedy mały po raz pierwszy dostanie mleko. ale da mu jej moja mama. może powinnas kogoś poprosić, na te pierwsze razy- zanim mały je polubi- zeby go karmił. tata, ciocia? u nas tak jest cały czas z zupkami i deserkami- ode mnie tylko jak bardzo prosze i najwyzej pare łyżeczek- od mojej mamy cały słoik i jeszcze jakieś picie... karkaz- i to tez wyczytałam na jakimś forum- ze dziewczyna co ma dziecko z refluksem kupiła taki basenik ogrodowy dla dzieci, wlewa tam wode ciepła i chlapią sie z małym w mieszkaniu, on (basenik) jest dostatecznie duży na wykonywanie ćwiczeń. tylko musiałabyś podpatrzeć- jakie ćwiczenia. jeśli chce ci sie głowę zawracac z basenikiem...))) i nie ma bakterii. nie ma też chloru.... u nas ok, mały ruchliwy, ale jak czytam o Poli to mi sie wydaje bardzo opoźniony)))))))) ale codziennie robi postepy. córeczka szwagierki też z lipca- jest jeszcze dość wiotka, nie siedzi sama nawet przez moment, nie przewraca sie. ale była przez 6 tygodni w aparaciku na bioderka, wiec ma prawo. to dla tych mam, które mają jakies watpliwości co do mobilnosci ich dzieci...półtora czy 2 miesiace opóznienia to norma. dzieci mają siadać w wieku od 6-9 miesięcy. więc mają na to czas. pozdrawiam, karolina Odpowiedz Link Zgłoś
a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 09:37 Powinnam zmienic nick na Zombie. Od 4 rano Adasius nie daje mi spac z najrozniejszych przyczyn, a to glodny, a to niewygodnie, a to chwilowo mi sie odechcialo spac, potem zadzwonil telefon i Adas juz lezal na brzuszku. Nie wiem, jak bedzie wygladal moj dzisiejszy dzien, bo tak totalnie niewyspana nie bylam od pierwszej nocy po porodzie, kiedy to z emocji chyba spalam tylko godzine. Trzymajcie kciuki, zeby moj refleks nie byl zbyt opozniony i zeby do jakiego tfu tfu nieszczescia nie doszlo. Odpowiedz Link Zgłoś
aaniaaa Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 10:58 Witam wzystkie lipcóweczki! Z okazji Nowego Roku życzę wszystkim duuużo zdrówka przez duże "Z" a pieniążki niech będą miłym dodatkiem. Nie było mnie trochę choć z czytaniem w miarę na bieżąco.Mój M miał wolne i byczył się przy jakichś grach, no ale już poszedł zarabiać i jestem. a-g-n-i-e-sz-k-a witaj w gronie niewyspanych.Moja mała ostatnio też szaleje ja to zwalam na zęby choć po dziąsłach tego jeszcze nie widać ale one chyba się w kości rozpychają i może za jakiś miesiąc wyjdą. Starsza też ząbkowała koszmarnie. Każdy ząb wyrzynał się kilka miechów i dało się to odczuć głównie nocą. Kiedyś pytałaś jak dajemy jedzenie. U mnie Paulinka siezi w foteliku samochodowum (gondolce) choć już nie długo bo mieści się w niej prawie na wcisk. Aga33 sprubuję iść Twoim tropem i dam dziś na noc trochę kaszki przynajmniej wyeliminuję głód. Dużo dajesz tej kaszki? Historia z Michałkiem mnie zdołowała. Ucałuj Go mocno od nas! A tak na marginesie ostatnio w dalekiej rodzinie mojej kuzynki też przydarzyło się nieszczęście i nie wiadomo jak to się skończy. Dziewczynka urodzona w maju 2004 więc niewiele starsza od naszych została "dobita" DPTe. Oni mieszkają na głębokiej wsi i lekarz przyjmuje dzieci 2 czy 3 razy w tygodniu i jest to lekarz ogólny . Nie za bardzo rozpoznał zap. płuc u małej, dał tylko leki na lekkie przeziębionko i wysłał na szczepienie. Potem okazało się że mała miała wcześniej niewyleczone zapalenie oskrzeli i zap. ucha (podobno)które przeszło na płuca ( bez gorączki). Mało tego, to szczepienie w takiej sytuacji wywołało wstrząs. Mała nie siedzi (a siedziała), dostała oczopląsu jest taka wiotka. A była zdrowiutka silna duża dziewczykna .Teraz waży 10.5 kg Jeszcze się borykają z tym zapaleniem, jak jej przejdzie to mają skierowanie do neurologa,mówię Wam horror. karkaz ja podobnie do ka_wier też słyszałam że matki kupują właśnie przy refluksie takie dmuchane baseny, tylko że przy ruchliwym dzieciaczku to jest potem potop A co do przękrecania to moja mala też jeszcze nie za bardzo.Ona właśnie z tych biedactw, które miały ortopedyczną freykę i to 8 tygodni więc 2 miechy w plecy. Teraz ma nóżki rozkraczone i ciężko jej. Ale lekarz mówi że poza tym dziewczyna zuch i najprawdopodobniej w ogóle ominie ją etap turlania za to od razu przejdzie do raczkowania. A ma do tego duże tendencje, bo już zaczyna klęczeć i balansować pupką .Rączki też ma sprawniutkie zaczęła właśnie chwytać dwoma paluszkami. Jak ja posadzę to siedzi ale wydaje mi się że to bardzo wymuszona pozyja dla niej i mało ją sadzam tylko tak w zabawie na troszkę. Bearbel wracaj szybciutko z Danielkiem do zdrówka! A tak z innej beczki : dziewczyny ,planujecie już jakieś wakacje? Ja myślę o maju, czerwcu - marzy mi się Turcja albo wyspy grecke.Ale się rozmarzyłam.... Lecę coś upichcić .Nara moje_córeczki nowe fotki Paulinka_ma_dziś Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 12:19 Czesć mamuśki! W końcu udało sie zamiescic zdjęcia. Artura nie ma, wiec sama spróbuję cos pokombinować. Tutaj powinna pojawic się Pola I Zuza forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16207823&a=19159312 Ciekawe czy się udało? Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 12:41 Witam ponownie! Chyba się udało. Linux jest świetny, tylko jest jeden minus. Wiele naszych starych programów pracuje tylko pod windowsem i teraz Artur poinstalował nowe wspólpracujące z linuxem. Dla niego to nie jest problem, ale dla mnie tak- muszę uczyć się od nowa. Poza tym bardzo mi się podoba- ma duzo fajnych udogodnien, których nie ma w windowsie. Az sie dziwię,że tak poważna firma jeszcze nie wprowadziła tych pomysłow. Dołączam do klubu zombich. Zuza też dała mi popalić w nocy. Chyba coś wisi w powietrzu. Kurcze goście idą narka Odpowiedz Link Zgłoś
kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 13:18 A już myślałam, że tylko ja mam takiego potworka, który nie daje spać, chyba rzeczywiście coś z pogodą albo zęby, Polka zasnęła grubo po północy, później budziła się chyba co godzinę, o 5-tej rozbudziła się na dobre, po godzinie zasnęła i spała do 9.30. wogóle od tygodnia strasznie późno chodzi spać (po północy)nie wiem jak jej to przestawić. O 22.00 ma największy z całego dnia przypływ energi, nosi ją. Na szczęście nie wymaga, żeby się z nią bawić, należy natomiast obserwować jej poczynania, bo inaczej bardzo się złości. Uparła się, że ukończenie sześciu miesięcy to czas najwyższy na wstawanie. Jak tylko ma się czego złapać, natychmiast się wspina. Najczęściej jestem to ja, albo wezgłowie łóżka. Staje prosto, wydaje triumfalne piski radości, rozgląda się wokół, sprawdzając jak wyglada świat z innej perspektywy, potem puszcza jedną rekę, i znowu piski radości, potem puszcza druga rękę i natychmiat ląduje na pupie, ale to jej absolutnie nie znięchęca do powtórzenia całej zabawy od początku. Jest okropną śrubką, babcia, która ją uwielba i ma zawsze dużo energii i siły, powiedziała mi wczoraj, że jakby miała być nianią takiego dziecka jak Pola, to by brała podwójną stawkę. Adaśku Tarkosi - zuch chłopak jesteś. Pewnie kolejne wspólne spotkanie juz nie bedzie takie spokojne i grzeczne, nie wiem czy damy radę upilnować takie stadko. Agnieszka33 - bardzo współczuję Michałkowi i jego rodzicom, wiem co to znaczy bo w rodzinie też mam takie dziecko, no właśnie mówię dziecko, choć to w zasadzie dorosła dziewczyna (25 lat). Pocieszające jest to , że takie osoby mają zwykle w sobie bardzo dużo radości. Magdę cieszą takie rzeczy, które nam by nie przyszły do głowy, ale mnie zawsze po wizycie u niej ogarnia wielki smutek i myślę jakie życie jest niesprawiedliwe. Wszystkim chorutkom dużo zdrowia życzę, trzymajcie się dzielnie maleństwa. No i ich mamom siły i wytrwałości. Pola nowe zdjęcia Poli Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Do kasinekg 06.01.05, 13:47 Pola naprawde jest niesamowita! Fajnie byloby ja znow zobaczyc. Zobaczyc Pole - to tak jakby zobaczyc swoje dzieciaczki za kilka dobrych miesiecy )) Rzeczywiscie zlot takich srubek to bedzie niezly sajgon, juz nie da sie malenstw sfotografowac wszystkich na jednej macie! Pozdrawiam cieplo! Anka Odpowiedz Link Zgłoś
tarkosia1 Do Kasinekg 06.01.05, 13:50 Pola naprawde jest niesamowita! Fajnie byloby ja znow zobaczyc. Zobaczyc Pole - to tak jakby zobaczyc swoje dzieciaczki za kilka dobrych miesiecy )) Rzeczywiscie zlot takich srubek to bedzie niezly sajgon, juz nie da sie malenstw sfotografowac wszystkich na jednej macie! Pozdrawiam cieplo! Anka Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Coś musi być z tym spaniem 06.01.05, 17:52 Jula też mnie od wczoraj ćwiczy, nie dość ze położona na noc o 21 już po godzinie wstała i do 23 była zabawa, potem cięzko było uśpić i skończyło się spaniem w wózku, co już sie dawno nie zdarzyło w nocy, do tego dzis juz tylko 2 drzemki, podczas gdy do tej pory miała 3. Troche jestem zmęczona, do tego deszcz wiec nie dało się wyjść na spacer. Dziękuje za miłe słowa dla Michałka, strasznie ise też zmartwiłam tą dziewczynką co po szczepieniu jest wiotka, niech natychmiast pędzą do tego neurologa, może jeszcze da się coś odkręcić. Bo to wygląda tak samo jak u Michałka, tez mają zdjęcia jak dźwiga głowe w 3 miesiącu, pediatra nie iwdział żadnych odchyleń a po szczepieniu dziecko dętka, a najgorsze że wszyscu zaprzeczają. a wtedy u nas krążyły plotki o jakiejś wadliwej ruskiej szczepionce. Tylko wiadomo jak jest lekarze nawzajem się kryją. Ale dla pocieszenia moja stara lekara która leczyła mnie i siostre miała przypadek ze dziecko po haine przestało chodzić a jej udało się go z tego wyciągnąć. Dobra postanawiam skończyc z tymi ponuractwami, mam sie z czego cieszyc. Dzieci jakos ni nie chorują teraz, kochają mał ą strasznie, ona ich pożera oczmi a my z M staruszki mamy małą maskotke. Musze kończyć bo moja ślicznotka sie zbudziła i już łapki migają w wózeczku, o a teraz stópki w górze, trzeba ratować bo może już wylezie z wóza i kłopot gotowy, tak sie mi od wczoraj podnosi, pozycja startowa do raczkowania wychodzi, kurcze to niesamowite co te maluchy potrafią to co piszemy jednego dnia drugiego już nieaktualne. Widzisz myszu- tak jak pisałam - kolanka, stópki potem do buzi paluch od nogi i tak leci. Teraz spodziewam się lawiny umiejętności, ale Polki nie dogonimy tak szybko, bo pamiętam Olę w równe 6 miechów wstała w łóżeczku trzymając się szczebelek, jula nie ma na to szans, daje jej 7 miesięcy z hakiem, ale powiem wam że wole tak przynajmniej na razie mam małą pod kontrolą. Już mi skóra cierpnie na myśl co bedzie jak ja rankiem przysnę głęboko a Jula przeze mnie przelezie i zląduje z wersalki, a regularnie koło 4 trafia do nas do łózka. Nawet nie chce myśleć. Niech już lepiej ona poczeka z tymi wygibasami jak już będzie mądrzejsza. Ale znowu z drugiej strony Ola chodziła jak miała 10 i pół mcs a Kuba był powolny do 7 miesięcy a chodził jak miał 9 i pół wiec to różnie bywa. No koncze bo znowu aparatka na kolanie. pa Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Re: Coś musi być z tym spaniem 06.01.05, 22:35 Cześć Dziewczyny! Przeczytałam dziś chyba ze 100 starych postów z czasów kiedy jeszcze nie gościłam na tym forum, mój mąż to już się w głowę pukał, ale zabawiał w tym czasie Miśka, bo obiecałam, ze mu jutro piwo kupię. Między innymi zaczytałam się w Waszych historiach o tym jak powiedziałyście mężom o ciąży. Bardzo mi się ten wątek spodobał i też chciałabym Wam co nieco opowiedzieć, ale dziś niestety to już padam na twarz. Marzą mi się wakacje, podobnie jak aaniiii, szczerze mówiąc tegoroczne to ja już zaczęłam planować rok temu. Wysoka ciąża, potem zbyt mała dzidzia, wykluczyły jakieś dalsze eskapady w zeszłym roku, tez chcielibyśmy wyjechac gdzies własnie na przełomie maja i czerwca, ten termin zbiega się z naszą rocznicą slubu (przypada w Dzień Dziecka), więc byłoby jeszcze milej. Jutro raczej nic nie napiszę, bo cały dzień będę poza domem, ale odezwę się w weekend. Dobranoc Dziewczyny i Dzieciaczki! K. Marcel, czyli Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Re: Coś musi być z tym spaniem 06.01.05, 22:52 hej dziewczyny! My juuż po wigilii u teściowej.Dzieciaki znowu dostały masę prezentów.Maciek dostał ogromny samochód na akumulator,aą mu mowę odjeło ze szczęścia A Mateusz dostał też fajną zabawkę-AeroTable z Playskool.Wszyscy byli pod jej wrażeniem i każdy musiał się tym pobawić począwszy od dziadka i tatusia Na Mateuszu jednak nie zrobiła większego wrażenia on był najbardziej zainteresowany opakowaniami po prezentach Myszu-obejrzałam wasze zdjęcia ze spotkania!Są super!Wasze maluchy świetnie razem wyglądają)) Z tym spaniem to faktycznie coś jest mateusz ostatnio fatalnie śpi( budzi się co 10-15min.Teraz też właśnie beczy już musze spadać papapapa! Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: Coś musi być z tym spaniem 07.01.05, 08:49 hej witam!!!!!!!11 kwiatuszku- ja tez mam rocznicę ślubu 1 czerwca. pobraliśmy sie w 2002. a u nas ok, tylko mały na widok sowjego łóżeczka dostaje histerii, w dodatku jest takim wędrowniczkiem, że zawsze jak go tam włoże, to sie blokuje w poprzek, wali głową o szczebelki i wyje (ciekawe dlaczego)))). także łóżeczko ma u nas złą passe, nie to co materac rodziców..... w niedzielę mały kończy pół roku a ja z tej okazji robie ciasto- moge podac przepis- to jest ciasto na kruchym spodzie z wyśmienitą masą z orzechów włoskich i znowu- mało roboty.....i łatwe... buziaki, dobrego dnia, karol Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 08:58 Na razie przywitam się, a gdy dojdziemy do siebie na pewno napiszę więcej. Wiem tylko od Tarkosi, ze wszyscy trzymaliście za nas kciuki i modliliście się, za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni. Bardzo, baardzo dziękujemy. Jedyne co możemy teraz dla Was zrobić to odwdzięczyć się tym samym; modlić by Wasze maluszki były zawsze zdrowe. To naprawdę piękne mieć dookoła tyle życzliwych duszek, cieszę się że nasza internetowa rodzinka jest taka wspaniała. Odpowiedz Link Zgłoś
aaniaaa Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 09:50 bearbel super,że jesteście już w domku, oby już nie przydarzały się Wam więcej takie chorubska! Jak tam Danielek radzi sobie dzielnie z butlą? Karolinko! wrzucaj recepturę, akurat zostało mi jeszcze sporo orzechów po Swiętach i chętnie je użyję. A ja dziś znów tradycyjnie niewyspana Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 10:05 bearbel witaj!!!!!!!!!!!!!!!!! )))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))))))))) popłakałam się jak przeczytalam o waszych kłopotach. odstwaiam małego i prawie płaczę nad każdą podawaną mu zupka, wiec rozumiem że wam cieżko... pozdrawiam, całuję mocno. -------------------------------------------------------------------------------- przepis na ciasto orzechowe; 2 żółtka 2 szkl. mąki pół szklanki śmietany pół kostki masła 1/4 szkl. cukru pudru pół łyżeczki proszku do p. zagnieść w kule i na pół godziny do lodówki, potem rozłożyć na blasze (duża) i piec w tempo 200 stopni przez 15-20 min. masa: 20 dkg orzechów włoskich posiekac pół kostki masła szkl. cukru 6 łyżek kremówki (z 18 tez wychodzi) 4 łyżki mąki zwykłej cukier + masło stopić, dodac orzechy, mieszać, chwilę prażyć, dodać mąkę, kremówkę, cały czas oczywiście mieszać, chwile gotowac, ostudzic i jak będzie jeszcze ciepłe ale nie gorące, wylać na ciasto. smacznego............. do masy można dodac cynamon, lub odrobinę soli dla wyostrzenia smaku orzechów. Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 10:26 Bearbel-super że już wróciłaś!!!!!!!!!!!!!!!!! Cieszymy się razem z tobą!!!!!!!!! Ka-wier-fajne ciasto nie omieszkam wypróbować,a narazie spadam na świąteczne śniadanko do teściów! Pozdrawiam i życzę miłego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
aaniaaa Re: podbijam bo nam watek zginie 07.01.05, 19:59 Ze mnie dzieciaczki ściągnęły całą energię.Najnormalniej w świecie padam na pysk a jeszcze noc przedemną. Właśnie są utulone do snu to ja też dziś spróbuję się wcześniej położyć. Niech moc będzie z Wami! Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: podbijam bo nam watek zginie 07.01.05, 21:44 aanniaa to ja nie wiem czy dzis taki dzien...ja tez padam na twarz, dzieciaki mnie wykonczyly. Kasia wlasnie mnie zawolala do siebie (po raz sto piecdziesiaty) i mowi: "jest jeszcze jeden problem (tych problemow jest zawsze mnostwo) nie moge sie zdecydowac czy mam jeszcze byc dzidzia lewkiem czy juz przestac". No coz...nic dodac nic ujac! Poza tym u nas ok, narazie zdrowi! pozdrownienia i kciuki zacisniete za wszytkie mamy chorowitkow!! Basiu, sledzialam co pisaly o tobie dziewczynny - jestes super dzielna, teraz juz wszytko bedzie dobrze. Dziewczyny z dziecmi na rehabilitacji, nie znam sie wogole ale moja siostra cioteczna jest rehabilitantka i pracuje wlasnie z takimi maluszkami, jesli mialybyscie jakies pytania to ja dam namiary na Sylwie. JAsiek skoczyl pol roku przedwczoraj i od wczoraj sam siedzi...no czasami sie przewraca ale niesamowite ze tak z dnia na dzien, po prostu siadl i sie nie przewalil! Pzrewraca sie tylko z brzuszka na plecy, ssie paluszki u nog i robi inne fajne rzeczy, je duzo, nei chce pic ani z butelki ani z kubka, z piersi tez tak srednio. W nocy tak sobie, budzi sie co 3 godziny i nawet podje sobie wtedy - to ja juz nie wiem. Bylismy na basenie pierwszy raz - bardzo mu sie podobalo, sprobuje jakies zdjecia zamiescic. Ide spac bo pewnie zaraz musze wstawac. pozdrowienia i dobrej nocy. ania Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 15:29 Cześć emamy.Witam serdecznie opkasię(jesteś nowa czy to ja taka zacofana) Witam wszystkie serdecznie.Nie wiem ile uda mi sie napisać . Dzieci chwilowo śpią i co dziwna oba naraz. Za to ja gotuję obiad , robię pranie, podlewam kwiaty i piszę do Was. Jestem chwilowo sama, bo mójj małżonek jest u swojej mamy w szpitalu. Miała operację mięsniaków.Składam serdeczneżyczenia maluchom które ukończyły już półroczku. Dzieci trzymajcie ciepluchno razem ze swoimi rodzicami. życzenia również dla tych bąbli które dziś kończą półroczku. Agunia już się wyspała. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich wczorajszych post ów bo bałam sie ze zabraknie mi czasu żeby do Was napisać. Odnośnie jedzenia dla dzieci. Ja gotuję zupkę z marchewki pietruszki i ziemniaka(na dwa dni).Tioo wszystko miksuje mikserem dodając łyżeczkę masła. Moim zdaniem jest bardzo dobre smak lekko przypomina pestkę od słonecznika. Karmię Agnieszką w pozycji półleżacej na poduszcze lub foteliku samochodowym_nosidle, lub w leżaczku. Ja mam takie łyżeczki firmowe NESTLe i moim zdaniem sa jedne z lepszych . Niestety kilka innych próbowałam im leż głęboko w szafie.Mam je jeszc po misiu. Chyba z 6 sztuk.Poszukajcie u znajomych kto ma dzieci takie okoko 2 lat. wtedy była taka promocjaże do każdek kaszy dawali łyżeczki. Ja mam kilka różnych kolorw.Są płaskie niezbyt duża pojemność i gładkie. Miałam kiedyś takie gerbera z takim uchwytem okrągłym i jak dla mnie to sa doone do luftu.Pa muszę uciekać bo Aga płacze a nie chcę żeby obudziła Mateusza. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 17:02 hej dziewczynki, ja się chyba czymś zatrulam, bno od rana mam klopoty z żołądkiem. myślałam, ze zemdleję na zakupach. u nas ok, ale mamy stolarza, więc w domu huk. mam nadzieję ze uda wam sie ciasto orzechowe. coi do karmienie- to jeszcze karmię- ale jkuż tylko rano i wieczorem i w nocy. w dzień mały dostaje deserki, kaszki, a dziś pierwszą zupę z mięskiem,. sama zrobiłam i utarłam w dziś kupionym blenderze brauna (rewelacja) Staszkowi nie smakowało, ale mi bardzo))))))))))))))) pozdrawiam, karolina a opkasia to chyba się pomyliła, chyba że lubi enigmatyczne zagrania))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 20:22 czesc dziewczyny ja tylko na chwilke powiedziec ze udalo mi sie (tzn mam nadzieje, ze mi sie udalo) zalogowac nowe zdjecia Kasi i Jaska i ja tez tam sie zaplatalam. Te z baseny sie nie zmiescily, beda nastepnym razem. buziaki i zycze milego wieczoru. ka-wier, mam chyba taki sam blender po KAsi - super sprawa! Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 20:32 to jeszcze raz sprobuje bo chyba cos nie dziala...jak to zwykle u mnie i komputerami.a Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 LISTA LIPCOWYCH DZIEDZIACZKÓW 07.01.05, 21:16 1.VII.2004- urodziła się Pola(kasinekg) 3.VII.2004- Kacper(edalia) 4.VII.2004- Kuba(mana76) 5.VII.2004- Ania(wordshop), Jaś(aniuko) i Marcel(cwiatooschec) 6.VII.2004- Dominika(agamardom) 7.VII.2004- Paulinka (aaniaaa) 8.VII.2004- Agnieszka(1groszek) i Daniel(bearbel) i Gabriel (fey) 9.VII.2004- Laura(agni71), Staszek(ka-wier) i Xavier(m_anee) 11.VII.2004- Zosia(megi122) 14.VII.2004- Igor(beri123) 15.VII.2004- Pola(hanetchka) 16.VII.2004- Benio(karkaz) 17.VII.2004- Emma(tehanu71) i Kuba(mona26) 19.VII.2004- Julia(agnieszka33)i Ola(daol) 20.VII.2004- Mateusz(inez21) i Daniel(kingha) 21.VII.2004 -Karolinka (Niebieska) 26.VII.2004- Igor(apblok) i Adam(tarkosia1) 27.VII.2004- Mateusz(dori761)i Maciuś (ksenia21c) 28.VII.2004- Zuzia(myszu13) i Kacper(peggy1)i Adaś(a-g-n-i-e-sz-k-a) 29.VII.2004- Małgosia(agrestka1) TO TAK DLA PRZYPOMNIENIA. wSZYSTKIEGO NAJNAJNAJ DLA PAULINKI Z OKAZJI DZISIEJSZEGO ŚWIĘTA. NASZ PÓŁROCZNIAKU ROŚNIJ ZDROWO. Odpowiedz Link Zgłoś
opkasia Re: LISTA LIPCOWYCH DZIEDZIACZKÓW 07.01.05, 22:13 05.VII.2004-urodziła się Ola Odpowiedz Link Zgłoś
susy11 Re: LISTA LIPCOWYCH DZIEDZIACZKÓW 11.01.05, 16:50 to jeszcze ja sie dopisuje 02.VII.2004 - Zuzia Odpowiedz Link Zgłoś
opkasia Re: Dzieciaczki z lipca 2004 07.01.05, 22:01 Witaj.Czuję się świetnie.Moje maleństwo już się urodziło.Bardzo bałam się porodu,ale na szczęście udało się.Co prawda miałam cesarkę,ponieważ moja mała dziewczynka na miesiąc przed porodem ułożyła się pośladkowo.Ty też dasz radę.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 07.01.05, 22:15 Cześć maminki! Koniecznie muszę napisać o postępach Zuzi w ...gadaniu. Dzisiaj po raz pierwszy usłyszeliśmy: mmmaaammmaaa,.Było też mmybbby,byyy, bbuu i bbee. Tata jest trochę zazdrosny o ten zlepek mmamma. Cały czas mówi do niej ta-ta, wszystkie piosenki mają jedno słowo-tata oczywiście(wczoraj sama się złapałam na tym ,że zamiast? nucić lalala to nuciłam tatatata) Poza tym Zuza dostała od dziadków na gwiazdkę lalkę, która po kolei :płacze, śmieję się, mówi mama i na koniec tata. I co robi mój M ? Włącza lalkę i chowa ją na czas płaczu, śmiechu , zagłusza słowo mama i pokazuje dopiero gdy mówi tata)) Za tydzień powinnam wrócić do pracy. Dzisiaj pojechałam do szkoły i złożyłam już podanie o dzień opieki nad małą . Wracam zatem 17. Nie wiem jak ja to przeżyję.Płakać mi się chce. I nie wiem kto zostanie z małą. Miał brat, ale moje godziny pokrywają się z jego zajęciami .Poza tym Zuza płacze na jego widok. Teściowa się garnie, ale to nie jest najlepszy pomysł. Pomyślę jutro. I już wiem, dlaczego powrót do pracy jest taki trudny. To jest wbrew naturze. Bearbel- witaj!!!! Ucałuj mocno Danielka od nas. Bardzo się cieszymy, ze już jesteście i,że szpitalny horror się skonczył. Inez-dla dzieci to świętna sprawa takie podwójne święta,Mikołaj 2x przychodzi Ka-wier- ten przepis to chyba praca domowa na weekend dla nas Już całkowicie odstawiłaś Staszka? Bierzesz coś na zahamowanie laktacji? kasinekg- gdy Artur zrzuci wszystkie zdjęcia to prześlę Ci je na priva. To pewnie trochę potrwa, bo dalej grzebie w tym linuxie. Aniuko- gratulacje dla Jasia. To siedzi już Pola i Jaś, Kto jeszcze? aaniaa- półurodzinki tak Cię wykończyły? chyba skończę, bo pogoda fatalna i czuję to w głowie. dobrej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 08.01.05, 10:07 To cudownie, że Danio już w domku i zdążył na swoje półroczne urodzinki oby jak najdalej od szpitali, cieszymy się i z Twojego powrotu Basiu i życzymy Wam wiele zdrówka. Ja dziś wstałam o 6 razem ze swoją córcią. Mam poważne postanowienie wstawać wcześniej, by potem też położyć się o rozsądnej godzinie. Zwykle udawało mi się spać do 9-10, karmiłam tylko ok 6-7 Zosię i dalej spałyśmy. Teraz Zosia coś się przestawiła i chce jeść w nocy i rano o 6-7 również(ostatnio większość naszych dzieci przechodzi kryzys w spaniu). Nie lubię tego, nie ze względu na wstawanie (choć też) lecz bardziej, dlatego, że nie chce już jeść dobrze w dzień, chyba zaczniemy akcję 'odzwyczajania nocnego podjadania'. Tarkosiu, widzę często piszesz o Tracy Hogg, ja też lubię jej rady, wiele mi już pomogło, momo, że jeszcze nie skończyłam książki. Tak więc w nocy przytulanie, smoczek ale nie jedzonko, ciekawe czy i tym razem się uda? Ka-wier, to faktycznie jak praca domowa, po sukcesie jaki odniósł marchwiak, powinnaś czuć się zobowiązana i dawać nam tylko coraz lepsze przepisy )))) Dziś mamy tak piękny dzień wiosenny, mam więc szansę na przedpołudniowy spacer, tym bardziej, że zupkę już ugotowałam, wczoraj Zosia nie chciała jabłka z marchewką i piertuszką, szkoda, było dobre, ja zjadłam. Ja dodaję do jedzonka Zosi swojego mleczka do rozrobienia, zbieram to,w ciągu dnia, które wycieka mi w czasie karmienia, dzięki temu nie dolewam wody. Tylko nie wiem czy można tak łączyć takie mleczka z różnych pór dnia, tzn. zbierać co trzy godziny do jednego kubeczka? Mamy, ściągające, czy tak można i ile może być ono w lodówce, dobę? Aha, Zosia, kiedy zjada zupkę również popija cycusiem i nie wypada nam żadne karmienie piersią, kiedy już będzie inaczej, tak żeby można zostawić Zosię na jakieś 5-6 godzin? AGNIESZKO, Ty chyba pytałaś o łyżeczkę, ja mam zestaw z Ikei, ale łyżeczka już po tych kilku karmieniach porysowała się (???) więc też będę musiała kupić lepszą, więc pytanie otwarte, którą. Ale chyba z gumową łyżeczką i plastikowym trzonkiem, tak by już się nie porysowała. Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 08.01.05, 10:10 Jeszcze jedno, najważniejsze, dziękuję za słowa wsparcia, pocieszyłyście mnie, teraz staram się by ćwiczenia były dla Zosi zabawą i dla mnie też! DZIĘKUJĘ!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 do groszka 08.01.05, 22:06 cos mi gg przestało działać, nic nie mogę wysłać((( Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 08.01.05, 23:26 MAMY PIERWSZEGO ZĄBKA!!!!!!!!!!!! Odkryliśmy go właśnie dzisiaj, gdy Danio kończy równiótko pół roczku. Pojawił się zapewne w momencie gdy mały był w szpitalu i był faszerowany taką ilościu doustnych lekarstw, ze nauczył się tak mocno zaciskać dziąsełka, ze nie można ich w jakikolwiek sposób rozchylić. Jest problem z doustnym podawaniem panadolu, syropku i innych lekarstw. Dziewczyny czy u Was przy ząbkowaniu występowało rozwolnienie? Martwi mnie to przedłużające się, częste oddawanie stolców, mały dostaje na to różne lekarstw m.in. smectę, i nadal nie wiem co jest przyczyną tego, czy szpitalne zakażenie wirusem czy też ząbkowanie. Obiecuję wkrótce znaleźć czas by podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami ze szpitala. Choć przyznam szczerze ze chciałabym jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarze, który nadal prześladuje mnie w snach. Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 00:09 Meggi122-musiałam kupić laktator, na czas kiedy Danio został w szpitalu beze mnie. Wtedy miałam zakaz karmienia, ale dla podtrzymania laktacji stwierdziłam, że będę odciągać pokarm. W instrukcji laktatora są informacje, ze można dolewać stopniowo odciągane mleczko do jednego pojemniczka, ale długość przechowywania go w lodówce nie może przekroczyć 48 godzin od momentu odciągnięcia pierwszej porcji. Zamrożone można przechowywać aż 3 miesiące! Mam nadzieję, że Ci pomogłam. Dziewczyny, nadrabiam zaległości w czytaniu i chcę Wam serdecznie podziękować za cudowne słowa wsparcia, za modlitwę, jestem za każdym razem wzruszona gdy to czytam, i to naprawdę cudowne miec tyle życzliwych duszyczek dookoła ))) Dostawałam od Tarkosi w szpitalu smsy, na bieżąco informowała mnie o tym, że ciągle jesteście ze mną. To choć na chwię przywracało uśmiech na mojej twarzy, mimo ogromu cierpienia jakiego tam doznaliśmy. W ciągu jednego dnia w szpitalu, Danio wylał więcej łez, niż przez całe swoje dotychczasowe sześciomiesięczne zycie. A należałoby to przemnożyć przez ilość dni spędzonych tam w szpitalu, których było aż dziewięć... Przepraszam, że tak na raty piszę, ale nadal nie mogę nadrobić zaległości w spaniu. Ps. Czy Wasze dzieci przy ząbkowaniu też tak długo śpią,czy powinnam zacząć się martwić, ze choroba Danielka jeszcze nie opuściła? Wytrzymuje mi dwie, góra trzy godzinki czuwając i a potem non stop śpi. Wiem ze musi nadrobić zaległości ale boję się że nadal jest chory, albo ze zwiastuje to kolejną chorobę. Mam juz na tym punkcie obsesję i chyba szybko mi nie przejdzie. Słodkich snów dla wszystkich maleństw i ich mamusiek. WIELKIE CAŁUSY dla wszystkich @@@ Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 00:11 Groszku chyba coś Ci zniknęło? Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 do bearbel i do myszu i do pozostałych e mam 09.01.05, 00:13 Myszu przykro mi że twoje gg szwankuje. Dziękuje za życzenia dla Agnieszki. Bearbel-moja Agnieszka przy każdym ząbkowanu( to takie fale są ząbek sie przesuwa i boli malucha potek jest spokój i za jakiś czas znowu aż w końcu się przebije) ma rozwolnieni i temperaturę. Rozwolnienie trw wówczas około 2-3 dni. Potem przechodzi. Nie daję żadnych leków oprócz smarowania żelem(który praktycznie nic nie daje) i podawania paracetamolu. Żel tylko uspokaja maluszka chwilowo. Ja daję wówczas więcej gotowanej marchewki do zupy i w tych dniach nie daje jabłuszka. Wciąż karmię Agnieszkę piersią.Praktycznie cała noc i większość dnia. Po południu razem z Mateuszkiem je obiad, potem dostają tarkowane janbłuszko i na kolację kaszkę ryżową. Mateusz na mleku normalnym a Agniesia na wodzie lub na moim mleczku. Nieraz to fajnie wygląda Mateusz jest duży i cool chłopczyk i samodzienie je cały obiad i ja moge karmić spokojnie Agnieszkę. A jak przychodzi do tarkowanego jabłuszka to mój synek jest raptem taki malutki jak Agnieszka. tez chce tarkowane. mało tego że takuje mu jabłko to jak je zje razem z Agą to przychodzi zaraz po jeszcze jedno ale już w całośi. łobuziak kochany wtedy juz jest znowu taki duży. Nie było mnie jakiś czas i nie wiem co się dzieje z tehanu i wordshop. Czy ktoś może mnie oświecić co u nich słychać? Ok na tym kończę i uciekam spać. A nie jeszcze jedno: w ferworze pracy po południu pranie sprzatanie i gotowanie dla nas i Agnieszki przypaliłam Agnieszki zupkę. (((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 09:40 Bearbel i Danio! Jak dobrze, ze juz jesteście w domu! Przy ząbkowaniu Marcel też ma rozwolnienie. Wyszły mu juz 2 ząbki, okupione wiekim płaczem i marudzeniem. Smarowanie deninoxem pomaga na krótką chwilę, na dodatek on to traktuje jak kolejna przekąskę. Inez, mam do Ciebie wielką prośbę. Jeśli nadal dysponujesz książką "Uśnij wreszcie", to proszę przyślij mi ją na: cwiatooschec@poczta.onet.pl. Będę bardzo wdzięczna. Pozdrowionka dla wszystkich K. Odpowiedz Link Zgłoś
aaniaaa Re: Język niemowląt 09.01.05, 12:25 Dziewczyny, mam tą książkę w formie e-booka, jak któraś z Was by chciała to chętnie wyślę! Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: Język niemowląt 09.01.05, 13:01 Ja też, ja też chcę!!! Myślałam o jej kupnie, więc jeśli jest możliwość skorzystania z e-ksiażki, to baaardzo chętnie! Z góry wielkie dzięki. proszę na bearbel@o2.pl Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko Re: Język niemowląt 09.01.05, 13:06 Czesc! BAsienko, bardzo sie ciesze, ze juz jestescie!! Z rozwolnieniem u moich dzieci bylo no i ejst tak samo. wlasnie chyba Jasiek czeka na nowe zeby i tez juz go pzrebieralam 2 razy dzisiaj. Zel tez pomaga na chwilke, w nocy paracetamol jak jest zle no i czasem Viburcol ale on tez raz pomaga raz nie. A z tym spaniem to sie nie denerwuj, mysle, ze maly po prostu 'odpoczywa" calym soba po tym traumatycznym pzrezyciu, niech sobie spi ile tylko chce. Jasiek dzis mial juz dwie dzremki, wprawdzie po 20 minut ale to i tak duzo jak dla niego wiec moze zabki tez maja cos z tym wspolnego. Aannaaaiu, jak mozesz przyslij ksiazeczke, moze pomoze bo narazie jest kiepsko, to moj adres: aniuko@gaponline.de wszystkiego najlepszego dla dzisiejszych polroczniaczkow!! Buziaki maluchy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bearbel Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 14:52 inez i kwiatuszek-jeśli macie tę ksiażkę to prześlijcie mi ją proszę. Język niemowląt mam w oryginale i niestety wprowadziłam Anię w błąd. Ona mi tę ksiażkę przesłała. Więc jeśli jest ktoś kto ją chce, to chętnie też podeślę. Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 15:06 Bearbel, nie mam jeszcze "Uśnij wreszcie", też mi zależy na zdobyciu tej książki, ale jeśli mogłabyś przesłać mi "Język niemowląt", to bardzo bardzo proszę, mój adres: cwiatooschec@poczta.onet.pl Ka_wier, wychodzi na to, że najważniejsze "tak" w życiu powiedziałyśmy dokładnie tego samego dnia! No, a nasze dzieciaczki urodziłyśmy w odstępie zaledwie 4 dni Pa, pa! K. Marcel, czyli Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
inez21 Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 16:01 Bearbel i Kwiatuszku-wysłałam wam "Uśnij wreszcie" sprawdźcie czy doszło i cz wszystko ok jak nie to jeszcze raz wyślę.Powinny być 3 części. A ja jeśli można to poproszę o przesłanie "Języka niemowląt" Zamierzam sobie zamówić w KDC ale z zanim dojdzie to już se troche chętnie poczytam. Papa! Zajrzę jeszcze wieczorkiem))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
fey Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 16:08 Hop hooooop! W końcu i ja się odzywam. Bearbel - bardzo się cieszę, że już wróciłaś z maleństwem do domku!!! Trzymałam za Was kciuki! Od wtorku Gabik miał trzydniówkę połączoną z ząbkowaniem ;/ Pierwsze ząbki odkryłam w Święta - wyszły bezszelestnie i cichutko, te niestety wychodzą gorzej. Obyło się na szczęście bez antybiotyku. Tylko Panadol i Bobodent. I zawaliłam noc!!! Pierwszy raz! Przez te zęby Mały nie jadł nic prócz cyca (a karmię tylko jedną piersią- nie było lekko), w nocy był bardzo głodny a dziąsła go tak bolały, że nie mógł ciągnąć... napłakało się biedactwo. Posmarowałam dziąsła żelem (na siłę!) i po jakimś czasie dopiero się przyssał. Dopiero w sobotę zjadł pół startego jabłuszka - prawie się popłakałam ze szczęścia. Ale wizytę u neurologa i szczepienie musiałam przełożyć. Wczoraj była półrocznica - Gabryś dostał od nas wino (rocznik 2004), niech dojrzewa razem z nim ciekawa jestem z jakiej okazji je kiedyś wypije... W repertuarze mamy już: - mama - baba - tata - zdarzyło się 2 razy - wszelkiego rodzaju - 'prrrrrrrr', 'be', 'pe' i moje ulubione - 'GIE' Poza tym Gabi zaczął się wczoraj obracać z plecków na brzuszek i odwrotnie. Tak mu się spodobało, że głośno protestował, gdy ojciec próbował go wziąć na ręce! Dziś do obiadku dorzuciłam pomidorka. Też poproszę o książki, jeśli można Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fey Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 16:16 Nie dodałam, że to wszystko skończyło się wysypką. Wczoraj wykąpałam Malucha w krochmalu, dodatkowo wypudrowałam mąką ziemniaczaną na noc i po wysypce śladu dziś nie ma Przy bolących dziąsłach nawet pić nie chciał. Poiłam go strzykawką i to z doskoku, gdy aqrat próbował włożyć do buźki zabawkę. Bałam się, że się odwodni. Wszystko minęło, a zębów nadal nie widać... Odpowiedz Link Zgłoś
strawberry5 Re: Język niemowląt 09.01.05, 21:50 Droga aaniu, dziś własnie odkryłam wasze forum i z wypiekami przecztałam ostatnie posty o waszych dzidziach. Mój Hubercik urodził się też 7 lipca 2004 roku podobnie jak twoja dzidzia )) Byłabym wdzięczna za przesłanie tej ksiązki również do mnie na adres gazety lub aga.wegrzyn@poczta.onet.pl. Moj nr gg 5945832 chętnie porozmawiam z innymi mamami o naszych skarbach. Odpowiedz Link Zgłoś
groszek1 Re: Język niemowląt 09.01.05, 22:43 Cześć emamy. Witam nową koleżankę na fotum . Twój synuś ma urodziny tak jak moja mama czyli Adzi babcia.nauczyłam samodzielnie spać Mateusza tak jakoś. Samo wyszło. Ale może się i ja skuszę na książkę pt:" Uśnij wreszczie". mój adres: rakus82@wp.pl.Dzisiaj znowu wiało jak diabli. pół nocy nie spałam bo zastanawiałam się czy nie wyleci znowu ten cholerny balkon. Juz sobie obiecałam że jak dostaniem trzynastkę razem z Pawłem to wymienimy okno w duzym pokoju (nasz pokój). Ma dość tych stresów, człowiek siedzi spokojnie dzieci bawią sie spokojnie nagle trach i spokój był sobie dzieciaki wystraszone a ja nie lepiej.Tak ogólnie to mogłoby juz przestać wiać. Co dzisiaj ciekawego nas spotkało: poszliśmy z misiem mimo wiatru dać pieniązki na orkiestrę i tu pierwszy zgrzyt. Matyś dał pieniązki i dostał serduszko które przykleiłam mu do kurteczki. Za agę ja dałam pieniązki i serduszko przykleiliśmy na wózek. Stare z nas pierdołky ale nie pomyśleliśmy że prrzy takim wietrze możemy je stracić. I zaczęło się . Mateusz w ryk bo Agi serduszko uciekło. Nie mogliśmymu wytłumaczyć nic. Wrócił do domu zapłakany z oczami jak królik. Niestety po drodze nie spotkaliśmy nikogo z orkiestry. wwróciłam do dzieci które zbierały do puszek dałam znowu i dostałam serduszko dla Aguni. Mateusz się budzi i pokazałam mu jego i Agi serduszko. Ten w śmiech i krzyk Aga mikołaj dał serduszko. Po tych śietach to wszystko robi mikołaj(oczywiście co dobre). Tak mi sie to podobało że dzieciak uradowany tym serduszkiem ,które mikołaj odnalazł. myszu- jak wróciłam ze szpitala bałam się że Matyś będzie chciał cyca wkońcu on tez jeszcze jest (był ) malutki.Rozsiadłam się z Agnieszką do karmienia i Matek przy mnie. Patrzy co ja robię . zdziwiony trochę ,już chyba zapomniał jak sam cycał.Zapytałam czy chce spróbować, kiwa głową ze tak. Dałam mu cyca a ten jak oarzony wytarł rękawem buzię i bleeeeee. teraz jak karmię maleńką i pytam się czyy chce to mówi: Ne lube.Chłopaczek super. Najlepszą obroną jest atak.. czasem też jak karmię Agę i ta zapatrzy się na cos Mateusz podbiega do niej i mówi Aga jec meko i łapie ją za głowkę (bardzo delikatnie) i próbuje ją przystawić do mojej piersi. Po prostu kabaret. bearbel - super że jesteś z Daniem już w domku. Co do wina. Jak ja miałam roczek to mój tata nastawił gąsior wina z czerwonej porzeczki. Powiedział że to moje. Po fermentacji i wszystkich potrzebnych czynnościach zalakował gąsior i wstawił do ciemnej piwnicy. Słuchajcie ten gąsior dostałam w prezencie ślubnym. Niewiedziałam co z nim zrobić tak od razu szkoda było otworzyć i wypić. Otworzyłam je z mężem jak urodził się Mateuszek . Przelaliśmy do butelek. Niestety teraz zostały nam juz tylko dwie butelki takie po Kubusiu. Winko było przepyszne.Trochę się tym wzruszyłam ż e tak mój tata dbał o te wino, w końcu w między czasie zaliczyło trzy przeprowadzki.Nie wiem czy jeszcze dziś sie odezwę , jeżeli nie to dobranoc i miłego dnia życzę wszystkim oczywiście jutrzejszego. Odpowiedz Link Zgłoś
myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 17:09 Cześć mamuśki! Dla wszystkich weekendowych półroczniaków: Agniesi, Danielka, Gabrysia, Staszka oraz Laury i Xaviera wszystkiego najnajnaj a najwięcej zdrówka. groszku- a Mati nie domaga się cyca? wordshop, tehanu-?????????????? apblok-założycielko-??????? aniuuuu-i ja też proszę ślicznie o książkę "język niemowląt"(adres gazetowy) bearbel- może pogoda dodatkowo wpływa na senność .Zuza od 2 dni ma tez krótkie okresy czuwania. A jak sobie radzisz z podawaniem lekarstw? My tez podajemy dużo i sprawdza sie u nas system strzykawkowy( artur pajacuje- Zuza otwiera buzię ze zdziwienia- a ja wstrzykuję porcję lekarstw-często po 0,2 ml) i są małe straty. fey- fajny pomysł z tym winem. Musimy zmałpować. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tehanu71 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 00:07 Cześć cześć dziewczynki Zbieram się żeby napisać już któryś wieczór no i Myszka mnie zmobilizowała Na początek Bearbel mam nadzieję że najgorsze macie już za sobą i teraz będzie już tylko lepiej życzę wam z całego serca, dobrze że już jesteście w domu. Mały może jest jeszcze trochę osłabiony i dlatego tak śpi ale sen to podobno najlepsze lekarstwo. Inez mamy mężów w tej samej drużynie )) , mój na meczu złamał sobie palca (a jest bramkarzem) i przez jakiś czas miałam go w domu ale właśnie od ubiegłego tygodnia nastąpił powrót na boisko niestety dwa razy w tygodniu ale przyjdzie czas że i ja sobie odbiję. A co do ospy to ja miałam w ogólniaku i przechorowałam ja w miesiąc całkiem ciężko, Patka przechodziła w trzylatkach i zostały jej blizny bo na początku nie szczailiśmy że to ospa, no i jak Mati oparł się bratu? A co do Graco to moja szwagierka korzystała przez trzy lata i bardzo sobie chwaliła a o Citysport kiedyś poważnie o nim myślałam ale jak go zobaczyłam w sklepie to wydał mi się taki malutki ale w nim chyba o to chodzi. Megi myślę że co jak co ale nie możesz sobie zarzucać późną diagnozę myślę że nie możemy same znać się na wszystkim od zauważania nieprawidłowości powinni być lekarze i pamiętajcie o tym nie wolno dać się zakrzyczeć (chociaż jeżeli chodzi o dzieci to by się przydało się znać niestety). Najważniejsze jednak że zostało w końcu zauważone i ty i Myszu też robicie wszystko dla swoich dziewczynek i efekty będą na pewno. Patrycja miała kiedyś kolegę u którego było podejrzenie porażenia mózgowego, był podobnie jak Adaś rehabilitowany metodą Vojty, jeździł na rowerku wcześniej niż dzieci w jego wieku a na dwóch kółkach zapitalał tak że nikt nie mógł go dogonić. Karkaz no i jak wyniki Benia mam nadzieję że obeszło się bez jakichś inwazyjnych zabiegów i macie się lepiej. A swoją drogą Kwiatuszku to nie pomyślałam o tym ale twoja pediatra chyba ma rację z jednej strony to dobrodziejstwo że dzisiaj można wykryć najdrobniejszą rzecz ale z drugiej strony gdyby o części z tych rzeczy człowiek nie wiedział to by się mniej denerwował. Ja mam kontakt do alergologa w CZD więc jak jeszcze potrzebujesz to daj znać. Groszek i pewnie dlatego (mam na myśli jedzenie) niedługo dogoni Matiego ) widziałam zdjęcia – jacy robią się do siebie podobni fajowa parka, długo cię nie było ale dobrze że wróciłaś, a jeszcze wrócę do wózków to moja np. Patrycja uwielbiała jeździć w wózku także nic nie wiadomo. Mała oczywiści nie śpi, leży w łóżeczku i gaduli cytuję „eeeee baj baj baj baj ba bu e a ga ga ga” w różnych tonacjach, brzmi śmiesznie. A poza tym - bawi się nóżkami, śmiesznie wygląda jak wyciąga rajstopy i pcha je do buzi, - przewraca się we wszystkie strony więc nie zostawiam jej na wersalce - siedzi podparta - ostatnio mnie zaskoczyła bo położyłam ją na kocu dałam zabawkę a resztę zostawiłam w małym wiklinowym koszyku a ta skubana przeturlała się od koszyka przewróciła go i po jednej wyciągnęła wszystkie zabawki - bez ząbków ale je pięknie łyżeczką bez plucia wszystko co jej podam, do niedawna dostawała mleczne, desery i soki i jak pierwszy raz dostała zupę to aż się wzdragała a dzisiaj oczy jej wychodziły na wierzch jak widziała jedzenia więc dostała kęs kanapki z pasztetem :0 Ja ostatnio rzadziej ale za to treściwie ))) to jeszcze nie wszystko ale na dziś koniec, no może poza serdecznymi życzeniami samych najlepszych chwil dla wszystkich półroczniaczków. Jak mówi moja Patka dobranoc pchły na noc, karaluchy pod poduchy, słodkich snów Marta Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 00:16 Rany, ale już późno- nawet nie zauważyłam... Wiecie co, nie wiem właściwie po co, ale coś mnie tak naszło po raz któryś i zaczęłam czytać forum 'chore dziecko, strata dziecka' BOŻE! Jak takie rzeczy są możliwe????!?!???!? Serce mi pęka... Tak bym chciała jakoś pomóc tym wszystkim dzieciaczkom i ich rodzicom. Tylko jak? Siła tych kobiet, które bądź to straciły swoje maleństwa, bądź też żyją z nieustającą świadomością nadciągającego jutra jest po prostu NIEZIEMSKA! NIE MAM SŁÓW... Podziwiam, myślę o nich i dziękuję temu komuś w górze za swoje własne szczęście. Całuję was mocno kochane. Napiszę więcej jak tylko dojdę do siebie. Karolina. Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz link..... 10.01.05, 00:22 Jeszcze wam tylko wklejam linka do jednego wątku z tego forum, który całkowicie mnie dobił... Chyba przestanę wierzyć w resztki dobroci, miłości i współczucia na tym świecie... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=18407171&v=2&s=1 P.S. Dzięki Tehanu za pamięć- wyniki posiewu odbieram dopiero jutro, ale śmiem twierdzić, że po tak dobrych wynikach ogólnego i w ogóle świetnym samopoczuciu Benia raczej powinno być ok. No, mam nadzieję przynajmniej... Agnieszka33- dzięki za kontakt- chciałam się odezwać, ale informacja na gg (ta o grach) mnie powstrzymała. To chyba dobrze?..Nic to, następnym razem może na siebie trafimy Odpowiedz Link Zgłoś
agrestka1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 10:22 Cześć dziewczyny no i w końcu wróciłyśmy po wszystkich świątecznych wyjazdach mam nadzieję że o nas nie zapomniałyście z jednej strony fajnie tak świętować dwa razy mkołaj przychodzi i nie ma dylematu do czyich rodziców na wigilię ale z drugiej strony to już jesteśmy troche zmęczone i tyle dni przy stole jest jednak zabójcze dla linii (której i tak zresztą nie mam)ale od dziś zabieram się ostro za siebie bo wkrótce wracam do pracy(((a nie włażę w żadne pracowe ubranie(. Byłyśmy z Gosią u lekarza na szczepieniu ale że jeszcze coś jej tam furkocze w oskrzelikach więc szczepienia nie było. Gosia została zważona waży 6800 i ma 70 cm i jest chyba najmniejsza z naszych dzieciaczków.Z nowych postępów Gosiula już potrafi przez chwilę siedzieć bez podparcia i w końcu nauczyła się przewracać z plecków na brzuszek co też robi z wielkim upodobaniem nawet przy przewijaniu, przez co przewijanie trwa u nas 10 minut. Zębów nadal nie ma. Bearbel i Danio fajnie że już jesteście. Dziewczyny przyślijcie mi Język niemowląt, mój adres agrestka@wp.pl albo gazetowy, będę bardzo wdzięczna. Jak nadrobię wszystkie zaległe posty (a chyba będę czytać je do południa o ile Gosia mi na to pozwoli) to będę wiedziała o czym pisałyście i pewnie jeszcze coś tam dopiszę. Na razie tyle. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: link..... 10.01.05, 11:28 Udalo mi sie siasc przy komputerze, mam nadzieje, ze znowu mi postow nie pokasuje, czlowiek tak pisze i sie rozwodzi, a tu wrr wrr Chyba zaczne kopiowac zanim wysle. Cieszsze sie Bearbel, ze juz odzyskujecie sily, bo na pewno o tym swiadczy sen Daniela. Zyczymy duzo zdrowka. U nas tez nowe odkrycia, nie ma to jak intuicja mamy! Daniel nie chcial pic mleka sztucznego, mimo, ze dostawal go nie tylko ode mnie. Polaczylam ta jego niechec do jedzenia z kupkami sluzowatymi i zielonymi, bolem brzuszka i szorstkim znamieniu na poliku. Postawilam diagnoze skaza bialkowa. Szorstkie mial od bardzo dawna, ale takie nie grozne, wiec olewalam, teraz wyraznie sie zaognilo, Odstawilam drastycznie nabial, bo nadal karmie piersia, zaopatrzylam sie w Nutramigen i od trzech dni sukces. Daniel co prawda nie wypije tego swinstwa z butelki ale lyzka zje, minal niepokoj i kupki a zaczerwienienie na poliku wyraznie przyblaklo. Lekarz zalecil nam karmienie 2 zupkami, deserkiem i kaszki, a przed i po pracy i w nocy cycus, moze mu starczy tego mleczka. Maz mi przypomnial, ze Nadia w tym samym okresie zycia co Daniel tez za mlekiem nie przepadala, ale wszystko jej minelo po grypie jelitowej. Za tydzien o tej porze bede w pracy, teraz szaleje z ostatnimi obowiazkami. Robie porzadki, zakupy, odrabiam zalegle wizyty u dentysty, kosmetyczki, codziennie silownia. Ledwo wyrabiam, ale dobrze, bo wbilam sie juz w taki rytm, ze pojscie do pracy wogole mnie nie zmeczy. Jeszcze mam zamiar wystawic ciuszki na allegro, troche sie tego nazbieralo przy dwojce. Zlikwidowalam lozeczko Nadii, teraz juz spi na sofie, ciagle zmiany. Za chwile, jak mlody przestanie jesc piers w nocy, to "wyrzucam" go do pokoju dzieciego. Niech tam sobie dzieciaki do siebie sie przyzwyczajaja. Po wizycie u lekarza okazalo sie,ze Daniel wazy 6700 i ma 67 cm. Jak ma spalanie po dziadku i tatusiu i Nadii, to cale zycie bedzie szczuply. Daniel troche za malo przybiera i ciagle spada z centylami, ale lekarz wciaz kaze czekac i obserwowac. Za kolejne szsc tygodni okaze, ze co dalej, bo Daniel bedzie juz prawie na "doroslym " jedzonku. Z jednej strony to mnie niepokoi takie podejscie lekarza a z drugiej mam do niego troche zaufania. Z Nadia bylo podobnie, on ciagle jest pod centylami, ale stale przybiera na wadze w swoim tempie, regularnie i do gory, jest zrowa, energiczna i sprawna neurologicznie, zatem nie mam powodow do niepokoju. Moglibysmy przeciez biegac po lekarzach, szpitalach, ale z tego chyba nic dobrego by nie wyszlo. Dlatego czekamy. Koncze bo czas goni, pozdrawiam lipcoweczki i do uslyszenia Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: link..... 10.01.05, 11:33 Ciagle zapominam dodac Agnieszko33, ze kalendarze zrobily furore wsrod prezentow. Dziadki nie mogli sie oderwac i pewnie do dzis stoja i podziwiaja wnuki. Takze dziekujemy w imieniu calej szczesliwej rodzinki. Dziewczyny tez poprosze ksiazki na e-mail, jak mozna to o gotowaniu i spaniu: kineczka@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: DZieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 11:34 Ciagle zapominam dodac Agnieszko33, ze kalendarze zrobily furore wsrod prezentow. Dziadki nie mogli sie oderwac i pewnie do dzis stoja i podziwiaja wnuki. Takze dziekujemy w imieniu calej szczesliwej rodzinki. Dziewczyny tez poprosze ksiazki na e-mail, jak mozna to o gotowaniu i spaniu: kineczka@wp.pl papatki Odpowiedz Link Zgłoś
megi122 Re: DZieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 12:44 Dziewczyny a ja poproszę o książkę kulinarną dla maluchów (na gazetowy), wcięło mi ją, mimo, że już raz dostałam od Ka-wier. Już chyba powinnyśmy wprowadzać regularnie obiadki dla naszych Pociech a u nas ciągle marchewka, ziemniak, jabłko, piertuszka, seler, nie pamiętam co jeszcze można na początku karmienia. Co Wasze dzieciaczki lubią najbardziej? Zosia nie bardzo z jabłkiem, bo trochę kwaśne to z ogrodu, chyba dam ze sklepu. Mam maliny w słoiku ale słodzone, więc chyba nie można? Odpowiedz Link Zgłoś
fey Zdjatka Gabrysia 10.01.05, 12:45 W końcu zamieściłam zdjęcia mojego Cudostworka )) Zapraszam do oglądania: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19277934 Odpowiedz Link Zgłoś
fey Re: Zdjatka Gabrysia 10.01.05, 15:11 Teraz mnie uświadomcie, proszę, jak się robi sygnaturkę... Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Zdjatka Gabrysia 11.01.05, 00:01 Cześć dziewczyny, pozdrowienia dla wszystkich, serdeczne życzenia dla półroczniaków od Julci która niecierpliwie dąży do skończenia półroczku. Witam nowe dziewczyny, w tym truskawkę bardzo smaczny nick. Zawiadamiam ze wszystkie dzieci zdrowe, więc wykorzystujemy pogodę która jest u nas piękna, Groszku trzymajcie sie mocno podłogi w tej waszej róży wiatrów, a na wiosnę nowych okienek życzę. Powiedziałam mojemu M o pomyśle z winkiem ale mówi ze sie zepsuje, napiszcie wiec jakie kupic i gdzie trzymac zeby nie sprezentowac Julci jakiejs wybuchowej mieszanki za kilkanaście lat. Poza tym boi sie ze wychlejemy wczesniej bo wódki mogą u nas leżakowac latami a winko sie nie uchowa, bo kochamy te śródziemnomorskie delicje. Zwłaszcza przy świecach. Kingha, ciesze sie że kalendarze sie podobały, mówią ze szewc bez butów chodzi i niestety moi rodzice i teście nie dostali kalendarzy z juleczką- jakos w tym całym pospiechu dla nich nie druknęliśmy Teraz mamy kilka pomysłów na inne gadżety ze zdjęciami pociech ale Darek jeszcze dopracowuje technologie, jak coś z tego wyjdzie to dam znać. Julcia wreszcie sie uspokoiła, nie wiem czy ma to związek z pogodą , czy może danie jej raz paracetamolu pomogło- pożądnie sie potem wyspała i juz od tego czasu śpi i w nocy i w dzien ładnie a już miałam dość. Bo mi spała po 15 minut i budzziła sie zmęczona i tak w kółko, zapętliła sie chyba, czy co? Z jedzonkiem dalej ciężko,zbieram sie do gotowania swojego żarełka bo te gerbera nie smakują, zresztą zawierają mleko modyfikowane i masło a po co sobie fundować alergie u dziecka. Bobowita znów strasznie zakitowana kleikiem. Za to jabłuszko z owocami leśnymi zasmakowało...Oli, Julka zjadła kilka łyżek reszte Ola w chwili wilczego głodu wieczornego - bo zabroniłam już jeść co innego- powiedziałe ze pycha. Karakaz, sory za to info o Kubusiu grającym, wepchał sie zaraz jak napisałam do ciebie imusiałam go puścic a gadu zawiesza mu gry, potem zas nie wyłączyłam info bo zapomniałam. Ale chyba nic straconego. Dziewczyny nasze forum jest coraz fajniejsze i bogatsze a ja czuje ze niedługo będę się czuła w całej polsce jak u siebie bo w każdym mieście będę miała znajomych. Jak zrobicie jakies spotkanie w Warszawie na roczek to sie przytaszcze z Julcią, mam tam pełno rodziny ale niestety niezabardzo utrzymuje z nimi kontakt bo to kuzynostwo i wujostwo od strony taty a on mial 11 rodzenstwa wiec kto zdoła to tałatajstwo zliczyc i wszystkich odwiedzac? Wprawdzie regularnie są zjazdy rodzinne ale ja sie wypisałam jak mi sie dzieci posypały bo ciągle cos przeszkadzało. Zresztą nieważne. Darek ma w Warszawie fajnego kumpla z dużym domem więc pewnie nas przygarną więc czekam na jakies zarysy. Myślę że latem nie będzie problemu ze zgromadzeniem, zawsze jakis park można zaanektować! Mam takie pytanko. Wszystkie prawie Warszawianki na forum piszą ze kupują ciuszki w H&M, u nas niestety ta firma nie ma żadnego sklepu więc dziewczyny, napiszcie gdzie w Warszawie jest, może mój M da się namówic na wyprawę przy okazji jakichś targów foto albo innych i zajrzę tam. Szukałam ich w internecie ale chyba nie mają strony. Kończę bo już mi się oczka same zamykają Dobrej nocy. Aga PS Ja tez prosze o Język niemowląt! cyfra@dabie.k-ow.net Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: Zdjatka Gabrysia 11.01.05, 08:02 Aga- H&M'ów sporo jest, aczkolwiek nie wszystkie godne polecenia. Z tych lepszych to chyba w Galerii Centrum (obok jest C&A- też fajne niektóre rzeczy), W Wola Parku i w Jankach (nie byłam w nim, ale podobno duży. Trzebaby się dowiedzieć, czy w nowych centrach typu Blue City czy Arkadia też nie ma. Pewnie są, tylko trzeba na ich strony wejść. Kurde, tyle teraz wyprzedarzy, w tym dla maluchów, że mój portfel już jest w iście opłakanym stanie, a i tak nie mogę się powstrzymać! Ostatnio wybraliśmy się do IKEI- super kilka rzeczy kupiliśmy. Największą furorę zrobiła lampka, która rzuca na ściany i sufit różne refleksy- Benek aż wychodził sam z siebie z zachwytu! Mothercare ma też teraz zadziwiająco dobre wyprzedaże- zawsze u nich drogo strasznie a teraz całkiem sensownie wszystko- fajne koszulki, body, kurteczki itd. Dobra, lecę bo tu już godzina taka, że dzień by wypadało zaczynać... Trzymajcie się laski, miłego wtorku życzę i do 'napisania'. Kiss. Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: Zdjatka Gabrysia 11.01.05, 08:04 OJOJOJ!!! Przeczytałam szybko swój post i widzę, że inteligentnie bardzo napisałam 'wyprzedaży' przez 'rz'. No ładnie! ZGROZA! Karolina. Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 08:24 Cześć Dziewczyny! bearbel i inez21 - książki dotarły, dziękuję Wam pięknie! Z tym usypianiem to już zaczynamy robić prawdziwą rewolucję, bo się okazało, ze przez pół roku Misiek nabył samych niewłaściwych przyzwyczajeń tehanu71 - bardzo proszę o namiary na alergologa z CZD, jeśli możesz to przeslij je na skrzynkę cwiatooschec@poczta.onet.pl lub podaj na forum, moja kuzynka i ja będziemy Ci bardzo wdzięczne agnieszka33 - H&M w Warszawie jest w CH Janki i w CH na Targówku (ale nie tam, gdzie IKEA, choć przy tej samej trasie, tylko obok Carrefour'a, tj. bliżej wylotu na Nowy Dwór Maz.). Z pewnością jest także w centrum, ale tu już lepiej podpowiedzą Ci warszawianki. Też myślałam o wpólnym spacerze w parku w Warszawie, ale wiosną w lepszych warukach pogodowych. Dziewczyny, na razie to tyle ode mnie, muszę kończyć, bo Marcel ma już awarię, K. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 09:55 Podoba mi sie "awaria" Marcela, w naszej rodzince jak ktoś weźmie na ręce niemowlę a ono zaczyna płakać mówimy "Popsułeś dziecko" zawsze mi sie to kojarzy z popsuciem np jakiejs zabawki - no wiecie cos sie podreperuje albo baterie trzeba nowe wsadzic i po krzyku Jula właśnie była popsuta ale nagle padła i śpi czyli jest naprawiona, oby jak najdłużej. W ogóle to zabawnie jest bo odkryłam że można ją dac na podłogę(gołe panele) i ona tyłem i w kółko wędruje po całym dużym pokoju. Czasem tylko sie wkurza bo chce w przód a ciągle wychodzi do tyłu, łapki mają dobre tarcie a ciuszki sie ślizgają i jazda! Acha i chyba kupie szelki do wózka, bo ptrafi unieśc rękę i chwycic sie brzegu gondoli i sie podciąga klatką piersiową az nie chce myslec co by było gdyby wyleciała. Wkładam ją w domu do wózka na brzuszek bo z tej wysokości lubi oglądać świat i nieograniczają ja szczebelki) Nadszedł okres niebezpieczenstw, nawet w łóżeczku można sobie zrobić kuku, wczoraj nie mogłam wyciągnąc nogi spomiedzy szczebelków tak jakoś dziwnie włożyła i sie obróciła i ryk. Do tego macha grzechotkami jak wariatka i juz sie kilka razy walnęła, zaczynam sie zastanawiac czy jej nie brac ze sobą jak ide do klopa, bo aż drże co ona tam wymysli w tym łózeczku. Nie moge tez zjeść spokojnie bo patrzy mi na usta jakby mi chciała wyrwać, ale jak próbuje coś jej dac to nie chce, dziwne, może patrzy na mnie z wyrzutem że powinnam zdrowsze rzeczy jeść? Dziewczyny Michałek dziekuje za pozdrowienia i mam prośbę. Szukam info na temat terapii SI. Jak sie kiedys natkniecie to zachowajcie dla mnie linki. Widziałam kiedys na forum rehabilitacja, ale ostatnio tam nie wchodze, tak jak i na chore dziecko, nie mam juz łez, na to wszystko. Też mi to nie chce się w głowie zmieścić ze takie straszne rzeczy są na świecie. A na pocieche powiem ze serce mi rośnie gdy patrze za okno, słoneczko i życie do mnie wraca, już sobie myśle o wystawieniu nóziaczków mojej maskotki na słoneczko i o tym całym pieknym świecie który jej pokażę, czego i wam życzę. Ze słonecznego Krakowa słoneczna jeszcze bardziej Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 10:19 Dziewczyny dostałam już ksiązkę więc dziekuje jeszcze raz, jak poczytam to skomentuje. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
fey A ja nie dostałam ;( 11.01.05, 10:37 Mogę poprosić o obie książki na adres gazetowy??? Odpowiedz Link Zgłoś
cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 15:26 Cześć Dziewczyny! Korzystając z Miśka snu, dziś znów zaczytałam się w Waszych starych postach, poczytałam Wasze opowieści i też chciałabym podzielić się swoją historią: Właściwie to zanim poznałam mojego męża (4 lata temu), macierzyństwo, ani nawet małżeństwo, nigdy mnie nie interesowały. Dopiero ten-właśnie-facet dokonał prawdziwej rewolucji, a moi znajomi przecierali oczy i uszy ze zdziwienia. Dziś trudno mi uwierzyć, że mogłabym nadal wieść takie puste życie, ale jeszcze kilka lat temu deklarowałam się jako zagorzała zwolenniczka bezdzietności. Początkowo chcieliśmy mieć dziecko zaraz po ślubie (w 2002), ale ciągle nie czułam, że jest to odpowiedni moment (a swoją droga kiedy on w ogóle nadchodzi?). Jednak coraz bardziej nachalne tykanie zegara i dzieci pojawiające się wśród znajomych sprawiły, że porzuciłam tabletki i skonsultowałam temat z moim ginekologiem (pisze mój, bo chodzę do niego od 7 lat). Kiedy już zaczęliśmy starać się o dzidziusia, zajęło nam to 5 miesięcy, w międzyczasie czułam się już zniechęcona i znów myślałam, że może jednak nie powinnam, i chciałam, i miałam obawy. No i zaszliśmy jak przestałam robić wyliczanki. Myślę, że najbardziej przeszkadzał mi stres i zmęczenie (pracowałam jako przedstawiciel handlowy i ciągle krążyłam między Włocławkiem a Bydgoszczą). Kiedy bladym świtem zrobiłam test i zobaczyłam te 2 kreski to aż zadrżałam. Nie powiedziałam mężowi od razu, chciałam, żeby było bardziej uroczyście. Kupiłam książkę „Dieta przyszłej matki” i zapakowałam ją jak prezent gwiazdkowy (a do Wigilii był dokładnie miesiąc). Gdy wrócił z pracy, wręczyłam mu tę książkę już w drzwiach, bo nie mogłam wytrzymać, to była cudowna chwila… Pojechaliśmy na obiad do naszej ulubionej włoskiej knajpki i cały czas mówiliśmy: „A wiesz, że za rok to już będziemy mieć dzidzię?”, „A wiesz, że za rok, to już będziemy w trójkę?” Postanowiliśmy, ze dobrą nowiną podzielimy się ze wszystkimi w święta (nie dotyczyło to jednak moich najbliższych koleżanek, którym powiedziałam błyskawicznie). To był dla mnie chyba najlepszy okres ciąży, czułam się wyjątkowo, promieniałam, a w moim wyglądzie jeszcze nic się nie zmieniło, ciuchy dobrze leżały, wciąż mogły być miniówki i wysokie obcasy. A świadomość, że rozwija się we mnie nowe życie była po prostu niezwykła. W Wigilię ogłosiliśmy wiadomość w rodzinie. Pozbawiona emocji reakcja mojej mamy lekko mnie rozczarowała, ale za to siostra męża (matka 3-ki dzieci) wpadła w zachwyt. Zresztą dziś to właśnie ona jest moim Ekspertem ds. Dzieci. Drugiego dnia świąt (początek 9 tc) poczułam, że dopadła mnie grypa, temperatura rosła w zawrotnym tempie, by osiągnąć koszmarne 38,8 stopnia! Zaczęłam plamić i myślałam, że to koniec… Wykonałam kilka telefonów do gina, kazał mi zbijać temperaturę rozpuszczalną aspiryną. Ile ja się wtedy napłakałam czytając na forum gazetowym jakie to aspiryna może poczynić spustoszenie u maleństwa (wtedy właśnie obraziłam się na forum ciąża). Ale musiałam zaufać lekarzowi, nie miałam wyjścia, po dwóch dniach temperatura się unormowała. Przez miesiąc brałam duphaston, o powrocie do pracy nie było mowy, wstałam z łóżka w połowie lutego, kiedy dzidziuś był już porządnie zagnieżdżony. Brzuch powiększał mi się bardzo szybko, bo mnóstwo jadłam, a ruchu wiadomo – zero. Drugi trymestr nie był zły dopóki pod koniec nie pojawiły się skurcze, choć nie bardzo zdawałam sobie sprawę z tego, że to w ogóle są skurcze. Myślałam, że ten brzuch tak mi ciąży, bo zwyczajnie jestem gruba. W 27 tc trafiłam do szpitala, by usłyszeć od lekarki, że dziecko waży ok. 1 kg i najprawdopodobniej by nie przeżyło, gdyby się teraz urodziło. Słuchałam ją i nie wiedziałam o czym ta kobieta do mnie mówi. Jakie nie przeżyło? Jaki poród? Jakie skurcze? Wypuścili mnie po tygodniu z bezwzględnym nakazem leżenia, mogłam wstawać tylko do toalety, mąż wychodząc do pracy zostawiał mi przy łóżku jedzenie i picie. Brałam stos leków i raz na 3 tyg. odwiedzałam ginekologa. 3,5 tyg. przed terminem (przypadał na 31 lipca) miałam zgłosić się do szpitala na monitoring, lekarka zdecydowała o odstawieniu leków rozkurczowych, by zdążyły wypłukać się z organizmu przed porodem. Wróciłam do szpitala jeszcze tego samego dnia wieczorem z cieknącymi wodami, a przed północą urodził się Marcel. Dziś nie mam pojęcia jakby to było, gdyby GO nie było… Pozdrowionka Karina Marcel, czyli Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
fey Dziękuje!!! 11.01.05, 17:23 cwiatooschec i aaniaaa - dziękuję bardzo za książki. Wysłałyście niemal jednocześnie Odpowiedz Link Zgłoś
ka_wier hej 11.01.05, 18:12 hej babeczki. u nas ciężkie czasy- mały śpi pierwszy raz od 12, czyli od spaceru. wyłażą mu górne jedynki (dolne już ma), widac już czubeczek jednej, a druga prześwituje przez skórę. i przez to moje dziecko wije sie z bólu, nawet bobodentem nie jestem w stanie go nasmarować bo strasznie płacze, mówię wam koszmar. groszek napisała o gąsiorku winka- mój dziadek, jak skończylam 18 lat daał mi wino, które zrobil jak sie urodziłam. my z Grześkiem co roku robimy aroniówkę (nie jest to wino, bo bazę stanowi wódka) pyszną... i co roku odstawiamy butelkę. w tym roku odstawiliśmy jedną z napisem "dla staszka 2004". byłam wczoraj w pracy- zbliża sie sesja, wiec studenci coraz pilniejsi, coraz milej sie pracuje)). paaaaaaaaaaa, karolina Odpowiedz Link Zgłoś
susy11 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 16:38 Witam!!! jestem mamą 6miesięcznej Zuzi.Moja córeczka urodziła sie 2.07.04 w Pruszkowie. Z chęcią porozmawiam z innymi mamami dzieci w tym wieku.. A może któras z was urodziła w Pruszkowie tego dnia? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 20:09 Cześć Sussi, z Pruszkowa chyba nikogo nie ma ale przecież nie ma to chyba większego znaczenia, wszystkie napewno gorąco cię przyjmiemy i powitamy tak jak i ja cię witam. Ja wsiąkłam w to forum na dobre a też nie jestem jedna z pierwszych więc myślę ze i ty się zadomowisz. Pozdrowionka dla Zuzi i życzenia z powodu ukończenia niedawno półroczku od Julci która półroczku kończy 19.01 Odpowiedz Link Zgłoś
aniuko do karkaz 11.01.05, 20:42 ja tylko na chwilke, karkaz, pewnie juz to widzialas ale jak nie to znalazlam przypadkiem forum o refluksie drog moczowych : forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22158. Buziaczki.ania Odpowiedz Link Zgłoś
opkasia Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 20:55 Cześć dziewczyny.Bardzo chciałabym do was dołączyć,poniewaz też mam dzieciątko w tym samym wieku.Ola urodziła się 5.VII.2004. Odpowiedz Link Zgłoś
karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 21:33 Ja tylko szybciutko chciałam powitać nowe mamusie- rozgoście się i czujcie jak u siebie. Ja tu niby 'nowa', ale już się czuję wśród swoich! Aniu- dziękuję ci za linka- to forum to świetne źródło informacji na temat refluksu. No i pełno tam praktycznych porad od innych mam które maja ten sam problem (albo i dużo poważniejszy, jako, że nasz refluks to 'tylko' II stopień). A, no a posiew Benia w porządku- bakterii ni widu ni słychu- uffff! Całuję was, bo Ben coś marudny i nie śpi jeszcze, choć jego godzina już dawno minęła Mogę też bardzo ładnie prosić o książki na bogdiv@wp.pl ? Buziaki. K. Odpowiedz Link Zgłoś
opkasia Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 21:57 Na razie ciężko mi cokolwiek napisać.Jest was tak dużo,że nie mogę się połapać.Już raz próbowałam się do was przyłączyć,ale chyba z tego "przejęcia" nie spojrzałam na daty i odpisałam na jeden z pierwszych listów. Odpowiedz Link Zgłoś