Dzieciaczki z lipca 2004

    • cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 08:22
      Cześć Dziewczyny!
      Wykorzystuję poranny sen mojego Misia, żeby się z Wami tu spotkać.

      myszu13 - no to się wyjaśniło z tym zestawieniem Lipcówek, dziękuję!

      megi122 - koszmarna historia z tym aparatem! Opowiedziałam mężowi i też był
      wzburzony, nie dawajcie za wygraną, 1000 zł to wcale nie jest mało, kiedy
      trzeba je zarobić. Nam w tym roku ukradli na poczcie telefon, który kupilismy
      na allegro, po reklamacji poczta zwróciła 60zł (kosztował 200zł), bo przesyłka
      nie była ubezpieczona.

      agrestka1 - fajnie masz, dłuzej utrzymasz świąteczny nastrój, moi serdeczni
      znajomi są mieszanym małżeństwem katolicko-prawosławnym i każde święta sobie
      podwójnie obchodzą, cwaniaczki smile

      karkaz - do Marcela też raz po raz przyplątuje się jakieś przeziębienie, nie
      wiem czy do roku wystarczy mu w książeczce miejsca na lekarskie adnotacje

      Marcel dziękuje Wam pięknie za wszystkie miłe słowa odnośnie zdjęć. Życzymy
      Wam wszystkiego dobrego, niech Dzieciaczki zdrowo i szczęśliwie rosną i
      oczywiście niech Mikołaj będzie hojny! Pozdrawiam smile

      Karina

      Marcel, czyli Misiek





      • mana76 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 13:07
        Cześć! Wpadłam na chwilę, chcę Wam złożyć życzenia, bo nie wiem, czy mi się później ten wyczyn uda. Wszystkiego, wszystkiego najlepszego, zdrowia dla naszych wszystkich dzieci i spokoju dla wszystkich rodzin, świąt wyjątkowych, bo pierwszych w życiu naszych maluszków!
        U nas po serii nieszczęść (doszedł jeszcze wypadek braci mojego teścia z żonemi wracającymi od niego ze szpitala)chwiejny spokój. rozłożyłam sobie przygotowania świąteczne na raty,bo w Wigilię rano mój mąż jedzie do Olsztyna, do taty,a wróci z teśćiową i bratem dopiero na kolację. Mam już gołąbki postne, kapustę z grzybami, uszka, śledzie w różnych postaciach i bigos. Dziś pierwszy raz w życiu będę robiła biszkopt. Kubuś nadal słodki, ząbki coraz większe, tylko martwi mnie to jego charczenie. Siedzę sobie dziś i wczoraj na opiece, ubrałam choinkę, wyszła naprawdę ładnie, pomajstrowałam różne dekoracje, wczoraj nawet Kubuś łaskawie pozwolił mi posprzątać, czego już dzisiaj nie widać. Oświećcie mnie proszę w kwestii tych fotelików i wózków. Kiedy wymieniamy i na co zwrócić uwagę. Ja ciągle na spacerach wożę Kubę na leżąco, opuszczam tylko budę. Kiedy można go posadzić a z wózka zrobić spacerówkę. Temat ten gnębi mnie, a do tej pory zapominałam zapytać. A, i napiszcie jeszcze, czy sadzacie już na dłużej Wasze maluchy, z tego co się zorientowałam, robi to ka_wier, ale na jak długo? I jak one siedzą? Bo Kubuś podparty siedzi nieźle , ale jak wykona gwałtowniejszy ruch, leci na bok jak pajacyk. No, kończę już, trzymajcie się!
        • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 14:14
          hej babeczki,
          mam ciężki czas, mały jest strasznie marudny.......... w nocy płakał prężył
          się, jak wtedy kiedy miał 2 miesiące, kurcze, jestem strasznie zmęczona, a tu
          jeszcze tyle sprzątyania...

          Mana, ja sadzam czasem małego, bo on sie rwie do tego, podpieram go wtedy
          milionem poduszek, ale nie mam jeszcze krzesel;ka, więc na razie sadzam go w
          lezaczku, on chwilę siedzi a potem pada i już leży. wózka nie zamieniam na
          spacerówkę, bo szczęśliwie mały jeszcze nie kojarzy, że w wózku można siedzieć.
          zresztą, on woli stać i to jest straszny problem, bo chwieje sie ale jak siedzi
          czy l;eży to beczy, wiec trzymamy go pod pachami a on stoi, śmieje się i robi
          minę pt: patrzcie jaki jestem zdolny!!!!!!

          wiec chyba nie wiele ci mogę pomóc, przeczytałam tylko, że jak dziecko ładnie
          leży w wózku to jak najdłużej go trzymać w tej leżącej pozycji. ja mam nadzieję
          ze damy radę do wiosny,

          pozdrówka, k
          • dori761 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 14:58
            Hej dziewczyny!
            Od razu musze sie pochwalic mój Mateuszek dzisiaj pierwszy raz sie przewrócił sam z plecków na brzuszek a wczoraj władowal sobie duzy palec od nóżki do buzi, uroczy widoksmile Nie chce sie wymądrzać ale poweim to co mi pediatra nie stawiak małego na nóżki, i tego nie robimy to jest opinia lekarza u mnie, a co do siedzenia mały równiez sie rwie i sadzam go w rogu narozniak kwiczy w tedy w niebogłosy i ma nowe ulubuione zajęcie rozkładanie łózka z moim Ja sadza go na narozniku i tak ubiera łózko a on wtedy łapie koce i prześcieradła i tak fajnie łapie oddech gdy narzucamy wszystko na łózko ale sobie znalazł zajęciesmile bo zabawki wszystkie poszły w kąt co prawda strasznie boi sie szelestu reklamówek także wszystkie chowamy przed nim ale uwielbia bawić sie gazetami. Na choinke nie zwraca uwagi za to monitor hm chyba jego ulubiony sprzet w domu, ma to chyba po tacie we krwi.
            A co do świat narazie nic nie mam zrobione, tylko ogólne porządki, za wszystko zabieram sie jutro i w piatek do południa bo jak jestem sama w domku to raczej nie mam jak Ostatnio Mati chce przebywac tylko z nami także nie moge go zostawic samego nawet na 3m. Kończę jeżeli bym sie nie odezwała do świat do dziewczyny zyczę zdrowych wesołych i spokojnych Świąt, mniej dokuczliwych ząbków, kolek duzo duzo miłości od wszystkich dla wszystkich. Pa
            • dori761 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 14:59
              Przepraszam za błędy i pospiech ale tak to jest gdy sie trzyma dziecko na rękach. Jeszcze raz przepraszam i pa
    • cwiatooschec Do wordshop 22.12.04, 18:23
      Magda, czym robiliście odcisk rączek Ani?
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 19:23
      hejkum!
      Melduję się przedświątecznie.
      Właśnie robię sobie przerwę- Zuzia śpi, a mąż pojechał do Warszawy na tzw.
      wigilię firmową (fajna wigilia w wynajętym klubie). Ciekawe o której wroci? W
      ubieglym roku skonczyła sie ranosad
      My ciągle w lesie tzn. poza choinką nic nie mamy. Przede mną jeszcze sprzatanie
      i kupno prezentów. W dodatku znowu jestem chora i wszystko robię 2x wolniej. Na
      szczęście niczego nie muszę gotować ,bo wyjeżdzamy na święta. W piątek
      pomkniemy na wczesna wigilię do teściów i prosto od nich pojedziemy do moich
      rodziców. Nie wiem jak ten maraton wytrzyma Zuzinka.
      Za to po świętach odetchnę. Artur bierze tydzień wolnegosmile))Nadrobię zaległości
      w forumowaniusmile

      A teraz expressem-
      Megi- trzymam kciuki w Waszej batalii a aparat. Tego nie mozna darować. Tu
      chodzi o 1000 zdjęć Waszego malenstwa.

      Zdjęcia świątecznych maluszków są odjazdowe!!!
      papa
      • wordshop Re: Dzieciaczki z lipca 2004 22.12.04, 21:04
        dziewczyny! jutro wyjeżdżamy (czeka nas rajd po obu rodzinach: obie oddalone o
        200 km od nas i od siebiesad, więc zajrzę tu po świętach. jeszcze raz życzę Wam
        spokojnych, zdrowych i pogodnych Świąt!

        kwiatuszek - odciski (a raczej odbiciawink robiliśmy takimi farbkami do malowania
        rękami dla dzieci (pożyczyłam od mojej chrześnicysmile

        na Zobaczcie wrzuciłam 3 nowe fotki Ani.

        trzymajcie się cieplutko i niech te Święta z nowymi obywatelami będą
        niezapomniane!
        • myszu13 do Wordshop i Agrestki 22.12.04, 21:25
          Wesolutkich,
          zdrowiutkich
          i rodzinnych
          Świąt Bożego Narodzenia
          życzy
          koleżankom
          i ich rodzicom
          Zuzia
          (ze swoimi staruchami)
          • wordshop Re: do myszu 22.12.04, 21:47
            Dziękujemy za życzenia Zuzi i jej rodzicom! smile)
            • groszek1 Zyczenia świąteczne 24.12.04, 12:02
              Cześć lipcóweczki. Ponieważ mamy maleńkie problemy ze zdrowiem naszych
              maluszków mam niewiele wolnego czasu. Do tego dochoda jeszcze pprzygotowanie
              świąteczne.chociaż w tym roku nie bardzo czuję u siebie atmosferę śiąt . Może
              jak wszystko będzie gotowe, babcie odciążą trochę o " jęcziocej" Agi to bedzie
              lepiej. Przeczytałam kilka postów na ile mam czas, dziewczyny nie ważne lie
              jest dzieci każde jest indywidualnością, przeżywamy za każdym razem niewazne
              czy dzidzia pierwsza druga cz trzecia.Chciałabym złożyć wszystkim maluchom
              serdeczne życzenia z okazji ukończenia 5 mieśięcy, wiem ze to późno, Bije sie w
              piersi mocno przepraszam . Wybaczcie ale brak mi czasu na to wszystko. Aga
              juznie chce tylko lezeec, Mateusz zakochał by ją na śmierć gdybym nie
              pilnowała. Jeszcze jedno mamy już taki maleńki ząbek który stuka pod łżeczką ,
              okupiony wielkim bólem Agniesi.

              Wszystkiego Najlepszego z okazji Swiąt Bożego Narodzenia Bogatego Mikołaja.
              Zegar w Swięta sie uśmiecha,
              nie pogania , nie pośpiesza
              Zegar w święta czas czaruje,
              zagaduje,m pomrukuje,
              swoim cichym tik i tak
              czas radości, czas bliskości
              czas spokoju wszystkich nas.
              Samych magicznych, szczęśliwych
              godzin minut i sekund
              w Swięta życzą:
              GROSZKI

              .
    • myszu13 LISTA LIPCOWYCH DZIECIACZKÓW 22.12.04, 22:02
      1.VII.2004- urodziła się Pola(kasinekg)
      3.VII.2004- Kacper(edalia)
      4.VII.2004- Kuba(mana76)
      5.VII.2004- Ania(wordshop), Jaś(aniuko) i Marcel(cwiatooschec)
      6.VII.2004- Dominika(agamardom)
      7.VII.2004- Paulinka (aaniaaa)
      8.VII.2004- Agnieszka(1groszek) i Daniel(bearbel) i Gabriel (fey)
      9.VII.2004- Laura(agni71), Staszek(ka-wier) i Xavier(m_anee)
      11.VII.2004- Zosia(megi122)
      14.VII.2004- Igor(beri123)
      15.VII.2004- Pola(hanetchka)
      16.VII.2004- Benio(karkaz)
      17.VII.2004- Emma(tehanu71) i Kuba(mona26)
      19.VII.2004- Julia(agnieszka33)i Ola(daol)
      20.VII.2004- Mateusz(inez21) i Daniel(kingha)
      21.VII.2004 -Karolinka (Niebieska)
      26.VII.2004- Igor(apblok) i Adam(tarkosia1)
      27.VII.2004- Mateusz(dori761)i Maciuś (ksenia21c)
      28.VII.2004- Zuzia(myszu13) i Kacper(peggy1)i Adaś(a-g-n-i-e-sz-k-a)
      29.VII.2004- Małgosia(agrestka1)


      To tak dla przypomnienia.
      A dla wszystkich nowych pięciomiesięczniaków-Julci, Oli, Mateuszka, Danielka i
      Karolinki wszystkiego najnajnajnajnaj a najwięcej zdrówka.
      • a-g-n-i-e-sz-k-a Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 22.12.04, 22:24
        ... a juz mowi big_grin

        Skonczyl sie okres krakania i charczenia - Adas odzyskal normalny glos wink a
        jego slownictwo wzbogacilo sie o nowe "slowa". Otoz mowi "nie" smile Pierwsze
        jego "slowo" smile szkoda, ze nie wie, co to znaczy. Potrafi
        tez "powiedziec" 'mamu', 'aniu', 'agnie' i tym podobne zlepki. Jak to milo
        posluchac gaworzacego niemowlaczka a nie odglosow zdychajacych dinozaurow smile

        Przygotowania do swiat w lesie - jutro bierzemy sie z mezem do roboty i
        sprzatamy, kupujemy i ubieramy choineczke.

        Musze sie jeszcze pochwalic, ze Adas nauczyl sie zabawy nozkami z pozycji
        lezacej i coraz latwiej doprowadzic go do glosnego smiechu. Nauczyl sie tez
        podskakiwac, prawie w ogole nie chce lezec, jak pojdziemy do ortopedy to nas
        chyba wygna, bo taki bedzie pokrzywiony. Sam nie siedzi, trzeba go potrzymywac.
        Wszystko laduje w buzi i mam cicha nadzieje, ze moze na wigilie zrobi mamusi
        prezent z pierwszego zabka?
        • agnieszka33 Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 22.12.04, 23:08
          Od naszej rodzinki też dla Was wszystkich drogie lipcóweczki i dla waszych
          najmilszych maluszków życzenia ciepłych rodzinnych świąt, tej niepowtarzalnej
          atmosfery Bożego narodzenia, śniegu za oknem, dzwoneczków u sań, gwiazdy
          Betlejemskiej na czubku choinki i małych pyszczków odbitych w tysiącu baniek,
          smacznych potraw nie wywołujących koleczek i wspólnego śpiewania kolęd od
          których maluchom się zrobią oczy jak spodki ze szczęścia. Maluszkom jeszcze
          miliona całusów od babć, prababć,dziadków, pradziadków, cioć, wójków i kuzynów,
          góry prezentów pod choinką i oczywiście słodkich snów żeby rodzice też
          odpoczęli. I wracajcie tu wszystkie z nową energią do pisania!
          • tehanu71 Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 22.12.04, 23:32
            Cześć lipcóweczki
            Strasznie jestem zmęczona ale nie mogłam się nie dopisać, jutro rano wyjeżdżamy
            i jeszcze zostało trochę do zrobienia więc szybciutko

            Megi w walce o aparat czuj się wsparta również przez nas, warto im napsuć krwi
            żeby nie myśleli że wszystko uchodzi płazem

            Bearbel dzięki za tę notkę właściwie to może powinnam zrobić te badania ja mam
            bóle głowy odkąd pamiętam ale może po ciąży rzeczywiście coś się zachwiało bo
            zaburzeń wzroku czy świadomości to nigdy nie miałam.

            Mana cieszę się że chociaż troszeczkę się wyprostowało miejmy nadzieję że teraz
            już będzie tylko lepiej, zasłużyliście na to po takiej serii.
            Ja wciąż wożę Emkę w głębokim wózku i tak będzie prawdopodobnie do końca
            lutego, później przerzucimy się na spacerówkę taką która w razie potrzeby też
            rozkłada się na płasko, a jeżeli chodzi o fotelik to mam świetny jeszcze po
            Patrycji ale posadzę w nim małą dopiero jak będzie pewnie siedziała.

            No i wcale nie dziwię się że tak cieszy was wszystko co dotyczy dzieciaczków bo
            doskonale was rozumiem i nie ważne czy maleństwo pierwsze czy kolejne tak samo
            ważne wszystko co go dotyczy.
            Na koniec życzę wam najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia już innych niż
            poprzednie, miłości i żeby wasze dzieciaczki dostarczały wam tylko samych
            radosnych chwil, żebyście miały wsparcie w waszych najbliższych i żeby wasi M
            mieli dla was dużo czasu żebyście mogły nadrobić cudne chwile które umknęły no
            i żeby jeszcze wszystko co fajne zostało długo w pamięci a to co złe szybko się
            zatarło.
            Zajrzę do was dopiero po nowym roku tak więc trzymajcie się cieplutko
            Pozdrawiam Marta z Emisią
            • ka_wier Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 23.12.04, 09:03
              hej dziewczynki to wesołych świat wyjeżdzającym i uważajcie na siebie i czekamy
              na was po świętach!!!!!!!!

              u mnie niewesolo. musze opisac wam sytuację sprzed 2 dni. moja teściowa, która
              mieszka w tym samym domu (duży wielorodzinny dom) zaprosiła nas na dziś (bo
              jutro szwagier wyjeżdza do teściów) na wigilie. ale przedwczoraj wydarzyła sie
              taka oto scena. wpada teściowa o 7:40 i zaczyna mnie wzywać od głupich bab i
              jakim ja jestem prawnikiem skoro nie napisałam jej że był policjant (był
              poprzedniego dnia, jej nie było, nie wiedziałm w jakiej sprawie- zapytał tylko
              czy jest, ja że nie i ze będzie koło 21 a on na to ze postara sie przyjść- nie
              uważałam w tej sytuacji że zostawienie kartki jest konieczne) i wydziera się na
              mnie. Obudziła Stasia, Ja zaczełam krzyczeć, ze jak śmie tu przychodzic z
              awantura, Grzesiek ze nie ma krzyczeć i mnie wyzywać. ona nawet nie wysłuchała
              mojej wersji tylko od razu zaczeła mnie opieprzać, a jak już sie nawrzeszczała
              to wychodząc palnęła: a jak twoje dziecko przejedzie samochód i kierowca powie
              przepraszam to też bedzie w porządku?

              kumacie? co za podła glizda. nie dość że nie wysłucha co ja mam do powiedzenia,
              opieprza mnie, nie znając faktów, to jeszce palneła głupi tekst o swoim własnym
              wnuku.

              dziś w zwiazku z tym nie idę na tę jej wigilię i wiem że to rozpęta nową wojne.
              na szczęscie ona ma sie stad wyprowadzić do końca maja wiec najwyżej będziemy
              sie kłócic przez 5 miesiecy. ale kurcze... to jest matka mojego męża a ja nie
              znoszę takich klimatów.
              świetnie się zapowiadają święta.

              co wy na to?

              chyba wiem co wy na to, ale jakos potrzebuje stokrotnego potwierdzenia ze nic z
              tym nie zrobię (ona skłóciła calą rodzinę ze sobą- wiem ze to kolejne takie
              zagranie) i mam ją olać.

              pozdrawiam, karolina
              • aaniaaa Re: Będzie dobrze! 23.12.04, 11:27
                ka_wier olej to ! W takich sytuacjach ja zawsze powtarzam że najważniejsze
                zdrowie, to psychiczne też. Ja mam podobne szopki ze swoją teściową, toleruję
                ją tylko ze względu na to że jest matką mojego M. Nieraz palnie takie hasła że
                głowa mała, nie przemyśli nawet że robi krzywdę nawet tylko mówiąc . Także
                polecam luzik, wiem że to trudne bo tu grają emocje ale czas leczy ranysmile

                Ja dzisiaj dopiero wzięłam się za sprzątanie takie w wersji light, bo wcześniej
                chorubsko Oli mnie wykończało totalnie. Było nawet podejrzenie atypowego
                zapalenia płuc. Byłam z młodą na rtg i uff.. na szczęście płuca czyste, od
                wczoraj zauważalna poprawa (puk, puk w niemalowane). Dziewczynek od
                poniedziałku nie izolowałam bo to na dłuższą metę trudne, ale chociaż w ostrej
                fazie choroby to robiłam i Paulisia jest zdrowiusieńka.

                Dziewczyny, życzę Wam,dzieciaczkom i Waszym całym rodzinom Wesołych, spokojnych
                Swiąt, dużo zdrówka, miłości i ciepła.
                Ania
              • agnieszka33 Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 23.12.04, 11:31
                Ka-wier uszy do góry. Teściowe już tak mają. Moja zawsze znajdzie sposób by
                mnie wnerwić. Zawsze mówi a nie mówiłam, nie ma ze mną tematów do rozmowy bo ja
                jakoś nie lubie obmawiać innych a ona tylko o tym mówi. Zrobiła mi takie
                świństwo na chrzcie Oli ze do dziś się trzęse. Przyszła i powiedziała że nie
                będzie nic jeść bo już jest po obiedzie, co gorsze nakarmiła jeszcze szwagra ze
                szwagierką, więc jedynymi jedzącymi byli moi rodzice z nieletnią jeszcze
                siostrą- na jej oczach ciepałam schabowe do śmieci i makaron, dobrze że jej nie
                ciepnęłam i ..... długo tak moge, więc spokojnie. Ja zachowuje pozory że
                wszystko, ok. Poszłabym tez na tę wigilię chociaż cierpiałabym męki ale ty rób
                jak uważasz. Ja już wyrosłam z wieku że stawiałam na ostrzu noża, teraz uszy po
                sobie, niestety. Dobrze że twój M cie wspiera, bo są i tacy co za mamusią w
                ogień po trupach, mój też trzyma moją strone więc jakoś wytrzymuję.
              • ka_wier Re: Moj synek nie ma jeszcze 5 mcy ... 23.12.04, 13:37
                dzięki dziewczyny...

                swoją drogą, nie mam zdrowia do kłócenia- w mojej rodzinie sią tak nie dzieje.
                moi dzaidkowie zyli ze sobą (częśc już nie żyje) w super zgodzie, urodziny,
                imieniny wszystko razem. a moja teściowa jest taka że moi rodzice by jej nie
                zaprosili bo po co psuć impreze. za to lubią teścia, ale teść z teściową sa po
                rozwodzie.

                ale nie pójde na tę wigilie. nie będę sobie psuła nastroju przed prawdziwą
                wigilią z moją rodziną.
    • myszu13 Wesołych Świąt 23.12.04, 20:19

      Zdrowych, rodzinnych , nastrojowych Świąt Bożego Narodzenia wszystkim e-
      ciociom,e-wujkom i e-rówieśnikom życzy Zuzia ze swoimi rodzicami.
      • megi122 Re: Wesołych Świąt 23.12.04, 23:45
        Witajcie, Moje Kochane! Ja tu tylko na chwilkę, żeby złożyć świąteczne
        życzenia, niech te święta będą dla nas wyjątkowe, bo po raz pierwszy z naszymi
        malutkimi-wielkimi szczęściami lipcowymi, życzę radosnych, kolorowych w domu a
        białych na zewnątrz Świąt, oby wszystki dzieciaczki były zdrowe a my razem z
        nimi.

        Jeszcze dodam tylko jeśli chodzi o aparat, że mamy już drugi, szybciutko mąż
        załatwił transport ze Stanów i mamy prezent, szkoda tylko że kosztował nas dwa
        razy tyle co powinien, ale nie wart tego, by popsuć nam święta, dziękuję za
        wsparcie z Waszej strony.

        Ka-wier, współczuję takiej teściowej ale i Ty nie daj się, nie myśl o niej
        przez Święta niech i Tobie nie popsuje nikt atmosfery, tych wyjątkowych chwil.

        Jutro skoro świt wyjeżdżamy do rodziców czeka nas 450 km tużprzed Wigilią,
        odezwę się z Koszalina, pa,pa
        • aniuko Re: Wesołych Świąt 24.12.04, 09:52
          Witam!! Ja tez tylko na chwilke aby zlozyc zyczenia. Nie bylo mnie tu kilka dni bo wiecie jak jest przed
          swietami a tu sie postow narobilo!

          Zycze Wam i Waszym rodzinom wesolych, cilpych i rodzinnych swiat, dla was kochane babeczki duzo
          usmiechow waszych dzieci, przespanych nocek, zdrowia dla was i dla maluszkow i spelnienia
          wszystkich marzen - chociaz jedno nam sie juz spelnilo - mamy sliczne, zdrowe, kochane dzieciaczki!!
          Pomysle o Was wszytkich jak bede sie lamac oplatkiem z moja mala rodzina. WESOLYCH SWIAT!!!
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 23.12.04, 20:32
      kochane lipcóweczki!
      Dzisiaj znowu na sekundę. Jeszcze przed chwilą nasz wyjazd na święta stał pod
      znakiem zapytania. Zaraziłam Zuzinkę!!! Kaszle, kicha ,smarcze . Wezwaliśmy
      lekarkę- mamy pozwolenie na wyjazd,ale zabieramy ze sobą baterię lekarstw.
      Jedziemy na 2 dni, a drugiego dnia świąt mamy być w domu ,bo lekarka przyjdzie
      jeszcze raz osłuchać Zuzię.


      Ka-wier-współczuję takich klimatów. Pamiętaj byle do wiosny. Szczęście ,że masz
      oparcie w M. Ja też znam wielu m trzymających stronę mam i wtedy taka sytuacja
      to juz koszmar. A w takiej sytuacji pewnie też bym się obrazila na śmierć.
      Trzymajcie się ciepło.

      • inez21 Dawna wigilia 23.12.04, 23:07
        Przyszła mi na wigilię ziębnięta głuchociemna
        z gwiazdą jak z jasną twarzą-wigilia przedwojenna
        z domem co został jeszcze na cienkiej fotografii
        z sercem co nigdy umrzeć nie potrafi
        z niemądrym bardzo piórem skrobiacym w kałamarzu
        z przedpotopowym świetym z Piłsudskim w kalendarzu
        z mamusią co od nieszczęsć zasłonić chciała łzami
        podając barszcz czerwony co śmieszył nas uszkami
        z lampa z czajnikiem starym wydartym chyba niebu
        z całą rodziną jeszcze to znaczy sprzed pogrzebów
        Nad stołem mym samotnym zwiesiła czułą głowę
        nad wszystkie figi z makiem-dzis już posoborowe.

        Przysiadła sobie.Jak żołnierz pomilczała
        Jezusa z klasy pierwszej z opłatkiem mi podała

        Jan Twardowski

        Dziewczyny!Dzięki za wszystkie życzenia świąteczne!!!
        Ja nie miałam pomysłu na fajne życzenia dlatego dedykuję wam w małym świątecznym
        prezenciku wiersz o wigilii.

        Zyczymy wam aby te święta były jeszcze wspanialsze od wszystkich
        poprzednich,żeby mikołaj był bogaty,aa wszystkie teściowe miłesmile,aby maluszki
        zawsze były zdrowe a mamusie uśmiechnięte.

        Megi122-ja też trzymam za ciebie kciuki obyś wygrała batalie o aparat!

        Ka-wier-trzymaj się!I olej takie wredne bezmyślne babsko,które nawet w czasie
        świątecznym nie chce przemówić ludzkim głosemsmileNajważniejsze że M jest po twojej
        stronie!

        U nas juz choineczka ubrana niestety ubierałam sama z dziećmi bo mój M jak
        zwykle zapracowanysad straszny mam żal z tego powodu.Na dokładke jeszcze ciasto
        mi nie wyszło i musze je wyrzucić dla psa:000,a poza tym mam okropna migrenę
        głowa mi pęka.tak wiec nie mam jeszcze świątecznego nastroju,ale może jutro
        będzie lepiej?


        Jeszcze raz życzymy wam zdrowych,wesołych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia

        Basia Maciek Mateusz i Marek.

        Ps.jeszcze jutro rano muszę iść do pracysad((((
        • bearbel Re: Życzenia Świąteczne!! 25.12.04, 11:01
          Koniecznie tu zajrzyjcie smile
          • ka_wier Re: Życzenia Świąteczne!! 26.12.04, 08:34
            Bearbel, sliczna śnieżynka...
            kochane, widzę ze świątujecie-----
            • hanetchka Re: Życzenia Świąteczne!! 26.12.04, 13:51
              Czesc dziewczyny!!!
              Rany jak mnie dawno nie bylo!
              Zaczne od tego ze mam nadzieje ze spedzilyscie milych Swiat z waszymi
              najblizszymi! Ze Sw Mikolaj byl w kazdym domu i ze zjadlyscie duzo pysznych
              rzeczy! (Ja jadlam nawet groch z kapusta i Polinka zyje smile)
              NIe przeczytam wszystko co mnie ominelo bo nie dam rady!!! Moze ktoras z was
              bedzie taka mila i mi stresci najwazniejsze watki?
              U nas wszystko dobrze, jestesmy teraz u tesciowej i jemy i jemy...
              Do napisania, caluje
              • karkaz Już bardziej poświątecznie... 26.12.04, 16:03
                No proszę, no i dalej większość z was milczy...Hmmmm...Mam nadzieję, że oznacza
                to, iż się świetnie bawicie ze swoimi rodzinkami. Ja mam dosłownie sekundę
                przerwy między jednymi gośćmi a drugimi, młody z tatusiem po dworze lata, więc
                szybciutko piszę trzy słowa.

                Fajne takie święta z maluchem- na prawdę! Człowiekowi się powoli zaczynają
                nudzić wszelkie święta, sylwestry i tak dalej. A tu się dzieciaczek pojawia i
                zaczyna się wszystko z powrotem widzieć jego oczami. Benio został zasypany
                prezentami(wasze maluchy pewnie też) i tak się zastanawiam czy mu wszystkiego
                nie pochować i powolutku go obdarowywać, bo inaczej to oczopląsu i zawrotu
                głowy dzieciak się nabawi! Wymęczył się chłopaczek w Wigilię tak, że potem nie
                mógł zasnąć, tylko ryk i ryk. Teraz już spokojniej, rozgadał się na
                dobre, 'mamabababubrrrrr' i takie tam. Jedyne co zawiodło trochę, to pogoda.
                Wczoraj na spacerze musiałam sobie powtarzać w kółko, że to pierwszy dzień
                Bożego Narodzenia, bo krajobraz i aura bardziej raczej takie Wielkanocne jeśli
                już...Ale nic to, bewnie śnieżek popada jeszcze w swoim czasie...

                O, cos słyszę, że ktoś już tu nadciąga. Benito chyba już się naspacerował...
                Lecę.

                Całuję was kochane i niecierpliwie czekam na opisy pierwszych Świąt waszych
                maluszków. Buziaczki cieplutkie dla nich, ich starszych sióstr i braci,
                tatusiów, mamuś, dziadków i babć. Ściskamy moooooocno strasznie!

                Karolina.
                • tarkosia1 Re: Już bardziej poświątecznie... 26.12.04, 18:06
                  Drogie lipcowki,
                  niestety nie zdolalam wyslac Wam zyczen swiatecznych, ale slalam Wam w myslach
                  dobra energie, mam nadzieje ze dotarla! W te swieta zostalismy znokautowani -
                  ja zapaleniem zatok, Adasko - zapaleniem oskrzeli sad Oboje bierzemy antybiotyki
                  i musielismy zrewidowac wszystkie nasze plany swiateczne, tzn. nie moglismy
                  ruszyc sie z domu na krok. I tak oto spedzilismy cale swieta w trojeczke, ale
                  jak na samotne swieta bylo dosc u nas dosc licznie... no po Wigilii nasze
                  rodziny - moja i meza przyjechaly do nas, a moj brat nawet w naszym domu
                  oswiadczyl sie swojej dziewczynie (!!!), wiec mozna powiedziec ze nawet nam sie
                  w swieta rodzina powiekszyla o Asie i jej corke smile I dobrze.
                  Adasko znosi chorobe z wieksza godnoscia niz ja. Prawdziwy z niego twardziel.
                  Wymiotuje antybiotykiem... i po chwili sie z tego (?) smieje! Ma takiego
                  swiderka w pupci i szperacza w lapkach, ze nie mozna go nawet na chwile
                  zostawic samego. Chwilami wydaje mi sie, ze teraz jego glownym celem jest jak
                  najszybsze oddalenie sie od maty edukacyjnej na jak najwieksza odleglosc! Mam
                  juz oczy wokol glowy. Adasko zaczal tez bojkotowac drzemki w dzien, tak jakby
                  szkoda mu bylo na nie czasu. Tez dostal tone prezentow i tez mysle o schowaniu
                  ich do szafy i stopniowym "wprowadzaniu do obiegu".
                  Kalendarze z Adaskiem zrobily furrore wsrod dziadkow. Juz sie zastanawiam, czym
                  by tu ich zaskoczyc na przyszly rok, zeby sie nie powtarzac.
                  Upieklam marchwiaka. RE-WE-LA-CJA! Musialam gosciom kroic go "na wynos", tak
                  smakowal!
                  W swieta udalo mi sie skonczyc ksiazke "Jestem mama". Goraco Wam polecam. W tym
                  zabieganiu wciaz brakowalo mi czasu na refleksje, co zmienil Adas w naszym
                  zyciu, zwiazku. Ksiazka zainspirowala mnie do odbycia kilku rozmow z mezem
                  wlasnie o tym i cudowne bylo to, ze zgadzalismy sie w naszych odczuciach.
                  Naprawde te nasze pierwsze swieta razem byly takie wzruszajace...szkoda, ze
                  tylko ja i maz bedziemy je pamietac. Kilka razy powtarzalismy sobie: chwilo
                  trwaj!

                  Kochane, zycze Wam ZDROWIA! Nam tego jedynego zabraklo w te swieta. Na
                  szczescie niczego innego nie brakowalo smile

                  Cieplo pozdrawiam,
                  Anka z Adaskiem
                  • tarkosia1 Re: Już bardziej poświątecznie... 26.12.04, 18:44
                    A, jeszcze zapomnialam Wam napisac, ze Mikolaj przyniosl mi wyszukany w
                    antykwariacie "Album naszego dziecka" z 1976 roku (to rok moich urodzin) i juz
                    nie dziwie sie, ze tak roznie sie w niektorych pogladach z mama - w ksiazce
                    zalecane jest podawanie pokarmow innych niz mleko mamy, w tym CYTRUSOW, od 4
                    tygodnia zycia dziecka!!!
                    Ale nas z mezem najbardziej bawia takie "perelki" - hasla wypisane na cala
                    strone, np.
                    "Zarowno tobie, jak i wtemu dziecku zaoszczedza wiele klopotow
                    CZYSTOSC I PORZADEK
                    CWICZENIA FIZYCZNE CODZIENNIE I SPORT
                    WLASCIWE ODZYWANIE
                    PRACA - OBOWIAZEK
                    SPACER I KONTAKT Z PRZYRODA
                    OPANOWANIE
                    SMIECH"

                    albo ta "W postepowaniu wychowawczym najwazniejsze jest:
                    ZACHOWANIE JEDNOLITEJ LINII POSTEPOWANIA WYCHOWAWCZEGO OJCA I MATKI, DZIADKOW I
                    RODZICOW WOBEC DZIECKA"

                    Wogole duzo w tej ksiazeczce wykrzyknikow. Co zdanie, to wykrzyknik. Chyba
                    poczucie humoru Tracy Hogg trafia do mnie bardziej wink

                    Na koniec innego rodzaju "perelka" - tym razem wyborcza wink
                    info.onet.pl/1029001,12,item.html
                    • peggy1 Re: Już bardziej poświątecznie... 27.12.04, 10:55
                      A my walczymy z alergiasad przez jakis czas kacperek jadl sam Nutramigen i
                      troche przeszlo. W wigilie dalismy mu troche jabluszka - nastepnego dnia juz
                      mial ranki na buzisad czyli wykluczmy z diety jablko. ciezko miec takiego
                      alergika - non stop sprzatanie, odkurzanie i izolowanie psa. A maly placze i
                      sie drapie. jak wygoimy buziaka i raczki sprobujemy z marchewka.

                      Tarkosiu jak ja bym dala kacprowi cytrusy (wg tej "perelki") to nie wiem czy
                      bym mu skore do przyszlego roku wygoila..... A tak w ogole to fajnie jest
                      poczytac taka lekturesmile
                      • aniuko Re: Już bardziej poświątecznie... 27.12.04, 13:19
                        Witam po swietach!! Bardzo sie ciesze, ze mialyscie dziewczyny fajne pierwsze swieta z waszymi
                        dziecmi. To rzeczywiscie inne swieta z maluchami a powiem wam, ze bedzie jeszcze lepiej jak
                        beda dorastac...Pierwsze swieta Kasi spedzilismy w Polsce u mamy - pelno ludzi, halas, cigle
                        goscie, jedzenie i jakos takie zwariowane te swieta byly. Najmilej natomiast wspominal nasze
                        drugie swieta, ktore spedzilismy juz w trojeczke tutaj w Niemczech. Myslalam, ze bedzie
                        smutno i wogole ale bylo SUPER!!! Duzo czasu na siedzenie razem na podlodze, rozmowa tylko
                        miedzy nami tzrema, cisza i spokoj. Mialam czas zeby wszytko przygotowac powoli, rozmawiac
                        z KAsia o kazdej bombce na choince, o Mikolaju i sniegu - super!!! Kasia tez urodzona w lipcu
                        wiec za rok nasze maluchy tez beda takie fajne jak Kasia 3 lata temu. W tym roku swieta byly
                        OK, odwiedzila mnie ciocia z doroslym synem wiec byla akcent "rodzinny". JAsiek przespal
                        wieczerze wigilijna (na szczescie dla mnie) ale juz rozpakowywanie prezentow nie. Tez dostal
                        mnostwo rzeczy i czesc juz jest schowana. Zjadal papier swiateczny i byl bardzo szczesliwy!!

                        U nas pelno sniegu i swiat wygladal pieknie na swieta ale jak dla mnie to juz dosyc bo ciezko
                        chodzic na spacerek z wozkiem i rzucajacym sie na kazda zaspe czterolatkiem. no ale chyba nie
                        predko bedzie u nas wiosennie bo dzis caly dzien snieg wali jak szalony. Jutro M berze wolne i z
                        KAsia na narty...

                        pozdrawiam was bialo i mroznie. ania
                        • bearbel Re: Do Tarkosi! 28.12.04, 09:44
                          Danio ma zapalenie oskrzeli, dostaje antybiotyk, ale dziś okaze się czy nie
                          dostanie też zastrzyków.........
                          Wszystko przez to ze non stop wymiotuje. Tarkosiu, a jak tam Adaśko, dobrze
                          toleruje antybiotyk? Jeśli tak to jaki?
                        • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 11:15
                          Witam po świętach!

                          Biedny Adaś i Danio! Mam nadzieję, że szybko się uporają silne chłopaczki z
                          choróbskiem! Trzymajcie się dziewczyny zdrowo.

                          Mój Adaś kończy dziś 5 miesięcy. W sumie czym się tu chwalić, 3 dni i dzieciaki
                          zaczną kończyć pół roku big_grin

                          Zaczął też chyba poważnie ząbkować, bo rzuca się na pieluszki i
                          zabawki, "gryzie" mnie w brodę jak go trzymam na rękach i produkuje hektolitry
                          śliny, w związku z czym musi nosić śliniak, co jest dla niego traumatycznym
                          przeżyciem. Dziewczyny "z ząbkami", ile trwa stan takiego rozdrażnienia przed
                          wyjściem ząbka?

                          W święta biedny Adaś miał moc wrażeń. Najpierw dwie wigilie (babcie męża i
                          moja), a potem na drugi dzień świąt trzecia babcia. Wszędzie robił furorę, ale
                          widać było, że bardzo go to męczy. Gorzej, że w Nowy Rok znów impreza
                          rodzinna indifferent Mikołaj był hojny i co najważniejsze, dostosowany do wieku wink)

                          I w sumie nic więcej z nowości w życiu Adasia, za to w moim rewolucja, dostałam
                          prawdziwy okres sad(( i pokarm mi chyba zanika sad(( dzis w nocy Adaś sie budził
                          co mniej niż godzina, aż w końcu podałam mu butlę i usnął na dłużej sad( Piersią
                          się nie mógł tak najeść.

                          Z okazji 5 miesięcy życzę rówieśnikom mojego Adasia, Zuzi i Kacperkowi, dużo
                          zdrówka, ciepłego mleczka i szybkich postępów.
                          • aniuko Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 13:31
                            Czesc dziewczyny!!

                            Biedaczyska te chlopaki!! Zycze maluszkom duuuuzo zdrowia a mamom cierpliwosci pogody
                            ducha chociaz wiem jak to jest jak wasz maluszek choruje a wy nie mozecie nic zrobic. Ale
                            tzrymajcie sie, pzrejdzie napewno.

                            A-g-n-i-e-sz-k-a,zyczenie z okazji ukonczenia 5 miesiecy!! Slinienie sie i rzucanie na wszystko
                            moze trwac roznie - u nas bylo chyba z miesiac zanim Jasowi pokazaly sie zeby ale wiem, ze
                            moze byc i tydzien...cierpliwosci zycze i ciesz sie, ze nie gryzie brodawek bo Jasiek ma takie
                            jazdy. A jesli chodzi o pokarm to nie martw sie - nie zanika!!! Po pierwsze jesli masz okres to
                            jest go troche mniej i czasami dzieciaki niechetnie pija mleko kiedy mama ma okres a poza tym
                            to twoje piersi juz sie przyzwyczaily do produkcji odpowiedniej ilosci mleka. Ja z Kasia po pol
                            roku bylam plaska jak deska a KAsia jadla moje mleko do 11 miesiecy. Jestem zagorzalym
                            zwolennikiem karmienia piersia i dziewczyny...karmcie tak dlugo jak sie da. Moja Kasiura jest
                            sliczna, NIGDY nie dostawala antybiotykow (czyt. nie byla chora), madra i kochana i wierze ze to
                            wszytko dzieki karmieniu smile))) Pewnie jestem walnieta no ale jestem!

                            Moje dzieci sie dotleniaja podczas gdy ja siedze tutaj. JAsiek spi na balkonie a KAsia na nartach
                            z tata! Ja ide poszperac na ebayu! Ania
                            • peggy1 Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 15:01
                              Kacperek zyczy Zuzi i Adaskowi wszystkiego najlepszego.
                              My mamy juz jeden ząbek. Kacper plakal przez tydzien i w koncu zab wyszedl. Ale
                              co z tego jak idzie nastepna "jedyneczka"?

                              U nas znow nasilila sie alergia - nie wiem od czego bo od tygodnia jemy tylko
                              mleko, codziennie spratamy i izolujemy psz ile sie da. Moze to cos innego.....
                              po nowym roku idziemy do alergologa to moze cos pomoze? Co wasze dzieciaczki
                              juz jedza? Ja bym chetnie cos dala ale narazie nie moge bo znow wydaje nam sie
                              ze wszystko uczula...

                              Kacperek troche zasnal wiec ide troche nadrobic praniowe zaleglosci.....
                              • bearbel Re: Jestem chory :( 28.12.04, 15:31
                                Danio ma poczatki zapalenia płuc........dostaje okropne zastrzyki-az 11-scie!
                                Jutro sie okaze co dalej.
                                Prosze 3majcie za nas kciuki!!!!
                                • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Jestem chory :( 28.12.04, 16:01
                                  Och, biedaczek, a gdzie on sie tak zalatwil??? Trzymaj sie cieplutko i badz
                                  dzielna.
                                  • ka_wier heja 28.12.04, 18:20
                                    wielkie buziaki dla wszystkich chorasków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                    u nas ok, chociaż wczoraj mały sie zwalił z kanapy, mielismy chwile grozy, o
                                    stało sie tak szybko. na szczęście wszystko ok. dzieci mają twarde głowy. od
                                    razu rozłożyliśmy łóżko na czynniki pierwsze i znów śpimy na materacu. piszę-
                                    znów, bo do 7 miesiaca ciąży spaliśmuy an materacu a potem już nie mogłam
                                    wstawać to kupiliśmy (beznadziejne) łóżko w jysk- ODRADZAM.

                                    Stachu od paru dni zaczął tak marudzić, ze od wczoraj znowu spimy razem i dziś
                                    w nocy był spokojniutki. skadinad jest taki fajny, ze jak widzi że jeszcze śpię
                                    to sam jeszcze zasypia, mały mądrala. a spaliśmy dziś do 10. oj juz dawno mi
                                    sie nie zdarzyło.

                                    buziaki, k
                              • megi122 Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 18:10
                                Witajcie po świętach, my już w domku, wczoraj wóciliśmy z Koszalina. Święta
                                spędziliśmy jak prawdziwe 'powsinogi', trzy noce i każda gdzie indziej. Marzę o
                                tym by spędzić przyszłe święta w bardziej spokojnej atmoswerze, tak jak
                                niektóre z Was. Teraz jesteśmy wszyscy trochę zmęczeni i niedospani. Zosia
                                została obsypana górą prezentów i mimo, że najmłodsza w rodzinie, dostała ich
                                najwięcej. Wigilie u nas dwoe zaliczone, u mamy i u teściowej. Zosia miała
                                nakryte do stołu i jadła razem z nami marchewkę z jabłuszkiem.

                                Teraz widzę, co znaczy rozpieszczanie dziadków, właśnie walczyłam przed chwilą
                                z płaczami przed spaniem ,czego od dawna nie było (skończyło się uśnięciem przy
                                cycusiu) i dziś pierwszy raz do dwóch tygodni było jedzenie nad ranem. Pewno
                                jeszcze nie raz się o tym przekonam. Ale nie żałuję, Zosia rzadko widuje
                                dziadków i jak już tam jesteśmy to tylko oni nosili na rączkach.

                                Adasiu i Danio, tak bardzo nam przykro z powodu Waszej choroby, oby jak
                                najkrótszej. Czytałam w gazecie, że od ok 6 miesiąca zmniejsza się odporność
                                dzieci i częściej chorują, tak więc uważajmy teraz podwójnie, bo i pora roku
                                kiepska.

                                Zosia nie pospała; 5 min po cycusiu i już ją słyszę, trudno, dokończę później...
                                • bearbel Re: Już bardziej poświątecznie... 28.12.04, 19:43
                                  Samo karmienie piersią, niestety nie uchroni maluszka od chorób. Danio z
                                  wyjątkiem jabłuszka, które i tak nie codzień ma podawane, żywi się wyłącznie
                                  mlekiem mamusi, a mimo to chorutki. Ale...
                                  Zaraził go tatuś!! Sam przeziębił się, ale nie miał zadnej temperatury, bolała
                                  go jedynie głowa i ma non stop kaszel. A małemu wystarczyło jedynie to by takie
                                  choróbsko podłapać-jak widać organizm słabszy niż dorosłego i aż tak silnie
                                  został zaatakowany. Dziś trzecie kłucie w pupeczkę o 22, i kolejne o pół
                                  siódmej rano. Ach ciężko. Ale trzeba jakoś przez to przejść. Ciekawe co będzie
                                  za dwa tygodnie, mamy wykupioną rezerwację w Białce........
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.12.04, 21:27
      Cześć mamuśki!
      w końcu dorwałam się do komputera. Od 2 dni jesteśmy juz w domu, ale niestety
      M jest na urlopie i ...blokuje 2 komputery. Postanowił przejść na legalne
      oprogramowanie i robi czystki w kompach. I teraz zamiast windowsa będzimy miec
      tylko linuxa.
      Święta minęły nam bardzo szybko. Zaliczylismy 2 wigilie. Pierwsza u
      teściów,druga u moich rodziców(70km dalej)i tu już zostaliśmy do drugiego dnia
      świąt. Po czym wrócilismy do ...teściów. Zuzia oczywiście była głowną gwiazdą
      świąt-została obsypana prezentami i cały czas byla noszona na rękach. W sumie
      to wszystko było fajne, ale bardzo męczące i dla nas i dla maleństwa. Po
      powrocie dało sie zauważyć róznicę w zachowaniu Zuzy-zrobiła sie duzo
      spokojniejsza.
      Poza tym dalej walczymy z choróbskiem. Dzisiaj byliśmy w przychodni na
      osłuchiwaniu i na razie jedziemy bez zastrzyków.Zero spacerów. Następna wizyta
      w czwartek. A Wczoraj zamówilismy fridę.

      Danielkowi i Adasiowi życzymy duuuuuuzo zdrówka.

      Dla wszystkich nowych 5- miesięczniaków Kackerka I Adasia oraz już trochę
      starszych:Igorka, Adasia, Mateuszka i Maciusia wszystkiego najnajnaj życzy juz
      5-miesięczna Zuzia.
      • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.12.04, 23:59
        Ja tylko na minutke. Niestety jak napisała Bearbel mleczko mamy nie wystarczy
        żeby dzidzia była zdrowa, dochodzą niestety jeszcze indywidualne skłonności-
        Ola i Kuba ciągle kaszlą i smarkają a Jula nic, zaś Kubuś jak miał 1 miesiąc
        już miał zapalenie oskrzeli i podejrzenie o astme. Ale ja myśle że gdyby nie
        cycuś pewnie byłoby jeszcze gorzej. Ja też głosze pochwałe karmienia piersią
        ale przecież wszystkie miałyście dobry stosunek do tego więc co bedziemy gadać.
        Znam mamy które już w szpitalu nie przystawiały by sobie biustów nie psuć i
        maluch dostawał bebiko zamiast siary.
        Peggi, ja miałam kłopoty z alergią u Oli skórną u Kuby wziewną. Tylko alergolog
        cie ratuje. U mnie dzieci wyszły więc sie nie martw. Teraz są takie odczulające
        leki ze naprawde większość dzieci spokojnie żyje bez problemów. Ty masz
        rozumiem problem ze skórą więc raczej nie kurz tylko coś w twoim pokarmie-
        alergeny z twojej diety- niestety bezpiecznych rzeczy jest mało, więc pewnie
        zacznie sie od koszmarnej diety u ciebie jeśli karmisz piersią i powoli
        dokładanie pokarmów i obserwacja, też to przeszłam i chudnie sie po takiej
        diecie super! Ale działa.
        Jeśli chodzi o ząbki to Jula koszmarna już trzeci tydzień a zebów brak- jeszcze
        takiego dziecka nie miałam, u Oli i Kuby rozdrażnienie trwało najwyżej tydzień.
        Obracamy się już w obie strony ale niestety strasznie niechętnie to ćwiczymy.
        Jula chyba do sportsmenek nie bedzie należała, nie ma w niej samozaparcia.
        Dobra kończe bo znowu zawale nocke i potem bede chodziła jak śnięta. Trzymajcie
        się ciepło. Agnieszka i panna Julia(nna)
        • ka_wier alarm 29.12.04, 10:26

          hej dziewczyny, mam alarmowe wieści, koleżanka podesłała mi link z wyborczej ze
          w gdańsku (czyli u nas)ze zwiększyła sie ilosc dzieci chorych na koklusz o 2,5
          raza. podobno szczepionka dtp jest nieskuteczna i stacje epidemiologiczne
          alarmują ze już od 2 lat powinno sie używac innych szczepionek, ale nie stać na
          to państwa. i teraz taka kwestia- czy te szczepionki za które płacimy sa
          skuteczniejsze? czy to te szczepionki, których od 2 lat sie używa na
          zxachodzie>?
          pytam, bo brat mojej mamy zmarł na koklusz jak miał 3 latka. babcia osiwiała w
          ciągu jednej nocy, wiem - to było 40 lat temu, ale i dziś są śmiertelne
          przypadki tej choroby. jedna rada- nie zabierajcie swoich maluchów do skupisk
          innych dzieci. koklusz potrafi zaatakować w ciągu 2 godzin i rozwinąć sie tak,
          że dziecko sie po prostu dusi.,.tak jak było w przypadku mojego niedoszłęgo
          wujka Leszka.poniewaz nie mam adresu tego linka, kopiuje częśc artykułu. poza
          tym pozdrawiam pa.

          Koklusz wraca do Gdańska

          Przypadki tej groźnej, szczególnie dla małych dzieci choroby, stają się częste
          w całej Polsce. Winna jest mało skuteczna szczepionka DTP - informuje "Gazeta
          Wyborcza".

          "Jesteśmy zaniepokojeni" - mówi Teresa Małaczyńska, ordynator oddziału chorób
          płuc i alergii Szpitala Dziecięcego w Gdańsku. "Od trzech miesięcy mamy coraz
          więcej zachorowań. Właściwie co tydzień przyjmujemy kilkanaścioro dzieci z
          przewlekłym kaszlem. Po badaniach okazuje się, że to krztusiec. W ostatni
          poniedziałek przyjęliśmy dziesięcioro pacjentów z podejrzeniem tej choroby!

          Marek Kalinowski, specjalista ds. zagrożeń epidemicznych z Wojewódzkiej Stacji
          Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, potwierdza. "O epidemii jeszcze nie
          mówimy, ale wzrost zachorowań jest 2,5 razy większy niż w ubiegłym roku" - mówi
          Kalinowski. To niepokojące, bo teoretycznie wszystkie dzieci były szczepione
          przeciw krztuścowi - dodaje gazeta.

          Dlaczego dzieci chorują? Szczepionka przeciw krztuścowi, tzw. DTP, jest w
          Polsce obowiązkowa od kilkudziesięciu lat, to znaczy, że każde dziecko
          teoretycznie powinno być odporne na tę zakaźną chorobę. Specjaliści mówią
          jednak o małej skuteczności tej szczepionki. "Wygląda na to, że przeciwciała,
          które powstają w organizmie po jej podaniu, nie bronią przed bakterią
          wywołującą koklusz" - tłumaczy Marek Kalinowski. "Na świecie od dwóch lat jest
          nowa, skuteczniejsza szczepionka, niestety, dla nas zbyt droga".

          Dzieci chorują na koklusz w całej Polsce. "Jest więcej zachorowań" - potwierdza
          Mirosław Czarkowski, kierownik pracowni Epidemiologii z Państwowego Zakładu
          Higieny w Warszawie. "Już od pewnego czasu obserwujemy stały wzrost zachorowań,
          dlatego w tym roku wprowadzono specjalną dawkę szczepionki, tzw.
          przypominającą. Podawana jest dzieciom sześcioletnim" - informuje "Gazeta
          Wyborcza". (PAP)


          przepraszam za to ze panikuje, ale tu potrzebna wasza uwaga i ostrożność.
          a oto Staszek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18233626
        • agrestka1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.12.04, 10:27
          cześć dziewczyny
          meldujemy się po świętach. Moja Gosia strasznie wybita z rytmu. Tak ładnie
          zawsze zasypiała a teraz prawie tydzień nie spała w swoim łóżeczku a na dodatek
          cały czas był szum i harmider i ona jako gwiazda była cały czas na rękach i
          teraz jak przyjechałyśmy do domu ona jakoś nie może się znaleźć. Ledwie ją
          wczoraj uspaliśmy a przez sen popłakiwała i w dzień też cały czas marudziła, za
          dużo wrażeń jak na takie małe dziecko. A najgorsze jest to,że na sylwestra
          wyjeżdżamy znowu i zostawiamy Gosię u babci a potem kolejne święta (bo jak
          wiecie jesteśmy małżeństwem mieszanym)i znowu przez parę dni
          kociołek ...najchętniej to już bym nigdzie nie wyjeżdżała ale niestety trzeba.
          Z naszych nowych postępów :Gosia nauczyła się nareszcie wkładać stópki do
          buzi.U nas zębów nadal nie ma i chyba nie zanosi się na to żeby szybko były ale
          kto wie może się zdziwię, bo może to jej ciągłe marudzenie to właśnie zeby a
          nie depresja poświąteczna.
          Co do karmienia piersią, wszędzie się czyta jakie to dobrodziejstwo i z
          pewnością tak jest i jak pisała Agnieszka są mamy które nie karmią bo nie chcą
          ale są też takie jak ja, bardzo bym chciała a nie karmię. Jak już kiedyś
          pisałam Gosia odmówiła ssania piersi gdzieś pod koniec października i po
          wielkich bojach i objawach histerii po obu stronach poddałam się i daję jej
          butelkę. Przez jakiś czas nawet czyłam się tak niepełnowartościowa mama ale juz
          mi chyba przeszło chociaż nie ukrywam że z zazdrością patrzę na mamy karmiące
          piersią. Cały czas próbuję jeszcze odciagać mleko, ale to takie błędne koło
          Gosia nie je mleko zanika.Ale cóż nie zawsze w życiu jest tak jak chcemy, ale
          najważniejsze że Gosiula jest zdrowa i już.
          Pozdrowienia i uściski dla wszystkich chorutkich i zdrowiec mi jak najszybciej.
          pozdrawiam
          Aga
          • peggy1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.12.04, 11:22
            AGNIESZKO 33u nas z ta alergia to jest ciezka sprawa. Kacper ma odczyny na
            skorze (buzia, glowa, nozki, raczki) jak przy typowej skazie bialkowej, placki
            tez pojawiaja sie po zjedzeniu np jablka - wiec to raczej alergia na pokarmy.
            Karmie czesciowo piersia (mniej) i dokarmiam Nutramigenem. Oprocz mleka nie
            jemy nic - dzis sprobujemy marchewke - moze sie udasmile Oprocz tego kacper ma non
            stop katar. A gdy zdarzy nam sie niedokladnie odkurzyc - dusi sie w nocy.
            Koszmar sie z tego wszystkiego robi. Biezrzemy leki odczulajace - troche
            pomagaja, ale czasem zdarza sie znaczne pogorszenie....
            • megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.12.04, 11:55
              Przed świętami jeszcze byliśmy u neurologa, piszę teraz o tym , bo wtedy brak
              czasu. Poszliśmy z Zosią do państwowego, ale bez większych złudzeń, że okaże
              się oddanym lekarzem, a tu zaskoczenie pełne. Pani doktor, starsza kobitka,
              była cudowna, Zosia była nią zachwycona, cały czas mówiła do niej miłym głosem,
              przy badaniu ciągle głaskała i tak też mi kazała robić. Wizyta trwała ok
              godziny, aż wszystko było jasne, Niestety, mamy dość mocne zwmożone napięcie i
              skierowane w lewą stronę, dlatego jest ona zwylke krótsza. Trzeba chodzić na
              rehabilitację, dostałyśmy skierowanie aż do Konstancina, będzie ciężko, bo ja
              bez samochodu, a męża ciągle nie mogę z pracy wyciągać. No i na dodatek,
              dostałam zwolnienie lekarskie więc jeszcze jakiś czas będę miała płatne, ok 2
              miesięcy. W dodatku z tym zwolnieniem panie z przychodni same dzwoniły do mnie
              i naprawdę były oddane tej sprawie. Przywróciło mi to wiarę w państwową służbę
              zdrowia, dzięki lekarzom z powołania.
          • bearbel Re: Link...do koklusza. 29.12.04, 11:55
            Dziewczyny oto ten link: Krztusiec! - juz rano podesłał mi go mąż, opatrzony niewybrednym komentarzem. Tak się martwimy o Daniego sad
            • karkaz Re: Do meggi 29.12.04, 16:22
              Hello- ja tak szybko tylko chciałam spytać czy ta wasza neurolog na Kieleckiej
              może przyjmuje? Dr Szlachetka czy jakoś tak? Bo mi tak z twojego opisu znajomo
              brzmi bardzo. My też do neurologa chodzimy- przy porodzie zielone wody mieliśmy
              i przez rok pierwszy Benio 'jest obserwowany'> Poza tym też asymetria była (też
              w lewo) ale chyba się obejdzie bez rehabilitacji. A a propos przychodni w
              Konstancinie (czy raczej w Powsinie) to właśnie w Święta rozmawiałam z kuzynką,
              która chodziłą tam z synkiem na rehabilitację- podobno super, świetna
              fizjoterapeutka, pomogło niesamowicie, po napięciu nie ma śladu i w ogóle same
              superlatywy! Tak, że warto na pewno. Napisz jak było gdy już pójdziesz.

              Trzymajcie się dziewuszki.
              A chore maluszki niech czym prędzej do pełni sił wracają i w Nowy Rok już bez
              choróbska wkraczają- tak mi was szkoda, chory dzieciaczek to mi zawsze serce
              ściska. U nas choróbsko na szczęście bokiem przeszło- Benek trzy dni bite
              ryczał, ale okazało się, że miał taką silną reakcję poszczepienną i już
              wszystko mu przeszło. Alergia jakaś też wyskoczyła- wysypany jak już dawno nie
              był, nie wiem od czego, bo nabiał nie miał prawa się nigdzie przemycić.

              Całuję mocno,
              Karolina.
              • agnieszka33 przerażona nieco 29.12.04, 20:40
                Dziewczyny przeraziłyście mnie tym kokluszem. Mała mi tak pokasłuje już od
                jakiegoś czasu, lekarka osłuchowo nic nie stwierdza, nic nie daje z lekarstw a
                dziecko jak kaszle tak kaszle. Najczęściej jak się rozgrzeje po zaśnięciu, ale
                poza tym też po trochu w ciągu dnia. I sama już nie wiem, jutro moge znowu iść
                ale aż mi głupio wyjde na histeryczke znowu.
                Poza tym Jula żyje jęcząc , chyba od zebów ja już nie moge tego słuchać, jak
                nie śpi to cały czas wymyślamy zabawy ale niewiele to daje jeden uśmiech i sto
                jęków.
                Z nowości dziś był szok, nawey dwa- pierwszy jula sie dźwigneła na palcachu nóg
                i dłoniach reszta ciała w górze! Ola zauważyła a ja jej nie uwierzyłam, potem
                przy Darku to samo zrobiła i wreszcie sama ujrzałam, po drugie wsadziła paluchy
                od stób do buziaka i z upodobaniem ssała - super widok. Dobra kończe bo
                kręgosłup mi znów nawalił i musze polezeć
              • megi122 Re: Do karakaz 29.12.04, 21:55
                Karakaz, bingo, właśnie u tej pani doktor byłyśmy, dr Szlachetka na Kieleckiej.
                To w takim razie musi być bardzo charakterystyczna neurolog, skoro po opisie ją
                poznałaś. Na rehabilitacje, właśnie tam dostałyśmy skierowanie, a może
                podsuniesz mi nazwisko tej rehabilitantki w Powsinie, wtedy zarejstrujemy się
                właśnie u niej. Pocieszyłaś mnie tym, że ta rehabilitacja pomaga na to
                napięcie, będziemy dzielnie ćwiczyć.
                • megi122 Re: Do karakaz 29.12.04, 22:18
                  I jeszcze jedno, czy Tobie Karakaz pani neurolog również zabroniła pokazywać
                  Beniowi telewizji? Nam zaroniła ; 'ani minuty!' ja trochę mało rygorystycznie
                  do tego podchodzę, owszem mniej ogladamy telewizji, ale bez przesady. Są
                  programy które oglądam przy Zosi lub odwracam telewizor do aneksu i stamtąd
                  oglądam. Ale czasem ona sama ogląda się w górę lub nadsłuchuje skąd pochodzą
                  dźwięki.
                  • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Do karakaz 30.12.04, 10:37
                    Jeju, dopiero dziesiata, a ja juz mam dosc. Adas obudzil mi sie dzis o ÓSMEJ!!!!
                    Nawet w szpitalu po narodzinach spal conajmniej do dziewiatej!! Pierdek go
                    obudzil!! Co to za pierdki na starosc??? Od tamtej pory na zmiane steka, kwiczy
                    i gada. Spal dwa razy po 5 minut.

                    Jeju, jak ja sie nie cierpie nie wysypiac, caly dzien potem chodze wsciekla na
                    wszystko i wszystkich, najgorsze, ze dziecko przeciez nic niczemu nie winne a
                    moj zly humor najbardziej odczuwa. Zazdroszcze mezowi, ze potrafi usnac w
                    minute nawet przy bawiacym sie dziecku, a ja zanim usne, to musi minac troche
                    czasu, a jak Pimpek spi ostatnio po pol godziny, to nie zdaze nawet porzadnie
                    oczu zamknac crying(( Sa gorsze zmartwienia, ale niewyspanie sie jest dla mnie
                    gorsze niz nienajedzenie, niemoznosc zalatwienia sie i inne.

                    aniuko kochana, dziekuje Ci za wyjasnienia okresowo - karmieniowe, kamien mi z
                    serca spadl.

                    A co do kokluszu, to na ktoryms innym forum wyczytalam, ze pediatra czyjs
                    mowil, ze to nie szczepionka winna tak do konca, tylko ze w tym roku panuje
                    inny szczep bakterii niz ten w szczepionce oraz ze to tylko panstwowe
                    szczepionki zawodza. Gdyby moj maly kaszlal, to bym na wszelki wypadek poszla,
                    pewnie (agnieszka33) ten kaszel to od kaloryferow, albo cos takiego, ale lepiej
                    chuchac (huhac, huchac?) na zimne, a co sobie lekarz pomysli, to jego sprawa.

                    Bearbel, jak tam Danio?

                    Nowosci z zycia Adasia: poniewaz mamy dosc wysoko zaomocowana karuzelke
                    (na "szczycie fali" ozdobnej barierki)Adas dopiero teraz zaczal dosiegac do
                    zabawek na niej umieszczonych. Karuzelka lata z lewej do prawej i z gory na
                    dol. Ciekawe, kiedy ja polamie wink Na szczescie jak by sie tak stalo, to po
                    obcieciu sznureczkow beda fajne grzechotki. I tak jakby zaczynal gaworzyc ...
                    Juz nie gu i ga a aaa i eee mamuuu mammmaa smile)) Kochany synek, choc spal tylko
                    do osmej smile
                    • tarkosia1 Do megi122 i bearbel 30.12.04, 11:47
                      Megi, i jaka metoda bedzie Zosia rehabilitowana? Wiesz juz? Dlugo czekalas na
                      wizyte u neurologa - miesiac czy krocej? Zycze Ci wytrwalosci i sily
                      psychicznej, ja po wczorajszej wizycie rehabilitantki u nas znow wymieklam,
                      wydaje mi sie po kazdej wizycie ze nie moze byc trudniejszego i wredniejszego
                      cwiczenia, a ona zawsze nas czyms zaskoczy sad No ale Ty chodzisz tez z Zosia na
                      basen, to przeciez tez bardzo na pewno pomaga malej.
                      Bearbel, jak tam Danio? Odzywaj sie czesciej.
                      My juz pokonalismy chorobsko, choc musze dawac do konca butelki ten wstetny
                      antybiotyk, ale na szczescie Adas juz po nim nie wymiotuje ani nawet tak
                      strasznie nie pluje. To naprawde najdzielniejszy chlopiec jakiego znam - i to
                      moj syn! smile Slemy Ci dobre fluidy, niech moc bedzie z Wami!
                      • tarkosia1 trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 12:48
                        Danio w szpitalu, zapalenie pluc sad(((! Basia razem z nim, bardzo przygnebiona.
                        Trzymajmy kciuki za szybki powrot do zdrowia Dania!
                        Dziewczyny, uwazajcie na swoje maluszki, jakies wstretne wirusy teraz atakuja,
                        lepiej trzymac sie z dala od wiekszych skupisk ludzi. Basia mowi, ze choroba
                        Danielka rozwinela sie blyskawicznie.
                        Zycze Wam wszystkim zdrowia!
                        • cwiatooschec Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 14:04
                          Danio, pokonaj szybciutko to paskudztwo i wracaj do nas zdrowiutki razem z
                          mamą!!! Trzymamy kciuki!
                          Życzymy dużo zdrowia wszystkim Maluszkom!
                          Marcel, czyli Misiek z mamą
                          • kingha Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 14:38
                            wrr wrr, ale mi dlugiego posta wcielo, az sie odechciewa pisac...
                            to teraz w skrocie:
                            Daniel uzyskal miano najcudowniejszego syna na swiecie, takze Tarkosia nie
                            jestes jedynasmile). Poprosilam go o prezent wigilijny i go dostalam. Przez 2
                            tygodnie Daniel nie mogl zalapac jak sie pije z butelki, tuz przed kolacja
                            wigiljna udalo mu sie. Pijemy od kilku dni soczki i mleczko,a ja jestem
                            wniebowzieta. za chwilke-3 tyg ide do pracy, pokarmu nie dam rady sciagac z i
                            tak niewydajnych cycusiow, tazke ciesze sie ogromnie, balam sie, ze bede
                            musiala mu dawac mleko lyzeczka. Daniel w menu ma juz kaszke na kolacje,
                            obiadek z mieskiem i teraz mleczko, powoli przestawiam go na odseparowanie od
                            mamuni i przyzwyczajam do nowych pokarmow, od stycznia bede dawac deserki.

                            Daniel zrobil sie bardzo ruchliwy, odkad sie przewraca na brzuszek, w lozeczku
                            robi takie piruety, ze zdecydownaie musimy obnizyc lozeczko.

                            Zyczymy zdrowka wszystkim chorowitom i pamietajcie, ze kazda choroba sie zawsze
                            konczysmile)))))))))))))))0
                            • aniuko Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 19:31
                              czesc! Dla Basi i Danielka duuuzo zdrowia!!! Pewnie jej smutno tak patzrec na malego...trzymam kciuki
                              i zycze zdrowka i szybkiego powrotu do zdrowia.

                              O kaszlu!! Wczoraj czytalam w "pierwszym roku.." ze niektore dzieci odkrywaja, ze potrafia kaszlec i to
                              im sprawia przyjemnosc, ten dzwiek i pewnie to ze umieja. tak, ze jesli lekarz mowi, ze nic nie ma to
                              moza agnieszko33 to male przedstawionko. Jasiek tez teraz troche kaszle ale to Kasia przynosi z
                              przedszkola rozne takie dziadostwa ale pamietam, ze Kaska tez kaszlala bez powodu...pewnie sie
                              bawila.

                              U nas nic nowego, jasiek budiz sie do jedzenia kilka razy w nocy co mnei wykancza i pomyslalam, ze
                              moze zamiast wody do kaszki ryzowej dodam mleka (takiego ze sklepu w pudelku), co wy na to? Pisza,
                              ze czesc lekarzy proponuje poczekac z mlekiem do pierwszego roku a czesc mowi, ze po ukonczeniu 6
                              miesiecy jest Ok. To jak?

                              jeszcze raz dorbe mysli dla Basi i jej synka. Ania
                              • inez21 Re: trzymajmy kciuki za Bearbel!!! 30.12.04, 22:15
                                Dziewczyny ja nawet nie mam czasu żeby coś napisać ale czytam was regularnie.Ale
                                jeszcze tylko 1 stycznia idę do pracy a potem 2 tyg.urlopusmile to będę znowu
                                siedzieć w domku.

                                Trzymam mocno kciuki i modlę się za Basię i Danielka!!!Niech choróbska jak
                                najszybciej was opuszczą!!!!

                                Dziewczyny jutro pewnie nie będę mogła zajrzeć wiec życze wam wszystkiego
                                najlepszego w Nowym Roku!!!
                                Zdrowia dla maluszków i mamusiek wiele radości i uśmiechu każdego dnia.Poczucia
                                spełnienia w każdej dziedzinie waszego życia-w macieżyństwie,w życiu osobistym w
                                pracy i w małżeństwie.Niech ten Nowy Rok bedzie jak najwspanialszy
                                tego życzyą wam Basia Mateusz Maciek i Marek

                                Trzymajcie się ciepło i bawcie się dobrze w sylwestrową noc.My balujemy
                                kameralnie idziemy do mojej mamy tam będzie siostra z mężem i moja koleżanka i
                                wtym kameralnym gronie powitamy Nowy Rok.

                                Jeszcze raz gorąco was pozdrawiam!!!
                                • kingha Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 11:58
                                  My na Sylwestra idziemy do .... duzego pokoju. Mam ochote na winko i taniec z
                                  mezem, posiedzimy do polnocy, potem fajerwerki kupilam caaaaala paczke, bedzie
                                  fajnie. Mam nadzieje, ze sie dzieciaki nie pobudza, mlody kolo polnocy budzi
                                  sie na jedzenie, zatem ma szanse. Nadia w zeszlym roku spala jak zabita,
                                  zobaczymy co bedzie dzis.
                                  Chcialabym zlozyc Wam najserdzeczniejsze zyczenia noworoczne, duzo pociechy z
                                  dzieci no i mezow tez, zdrowka i samych powodow do dumy z osiaganych przez
                                  brzade postepow!
                                  • agrestka1 Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 12:13
                                    Cześć mamusie my właśnie wyjeżdżamy na zabawę sylwestrową i chciałybysmy
                                    wszystkim mamusiom i dzieciaczkom złożyć najlepsze życzenia na ten Nowy Rok,
                                    żeby nam się spełniły wszystkie postanowienia i żebyśmy zawsze byli zadowoleni
                                    ze swoich wyborów.
                                    Aga i Gosia
                                    • tarkosia1 Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 14:23
                                      Ja tez skladam wszystkim lipcoweczkom i ich dzieciom zyczenia na Nowy Rok -
                                      duuuzo zdrowia, optymizmu i odwagi, by realizowac marzenia!

                                      My z mezem dzis w nocy porzucamy nasze dziecie na ok. 3 godziny - od mniej
                                      wiecej 10:30 do 1-2 w nocy, w tym czasie opieke nad synkiem beda sprawowac moi
                                      rodzice, a my z mezem bedziemy udawac przed znajomymi, ze mamy jeszcze jakies
                                      zycie poza Adaskiem wink Zycze Wam udanej zabawy sylwestrowej!
                                    • kasinekg Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 14:39
                                      dla wszystkich lipcowych dzieciaczków i ich rodziców wszystkiego najlepszego z
                                      okazji Nowego Roku.
                                      U nas święta były inne niż zwykle, tzn. spędziliśmy je we trójkę, żadnych
                                      gości, tylko spacery, przytulańska, rozrabańska, było super, polecam każdemu
                                      zmęczonemu rodzinnymi zjazdami. Za to wigilia była czteropokoleniowa (byliśmy u
                                      babci męża, czyli Poli prababci). Przed świętami byliśmy na nartach w Krynicy i
                                      też było super, pogoda jak marzenie, stoki przygotowane fantastyczne, w dodatku
                                      zero ludzi (zaczęły zjeżdżać tłumy przy naszym wyjeździe).
                                      w skrócie kilka faktów z życia Poli:
                                      1. siedzi, chociaż to zajęcie uważa za nudne i woli ćwiczyć akrobacje
                                      2. śpi w obniżonym łóżeczku odkąd chciała z niego wyjść (z fotelika wychodzi
                                      już nagminnie, ale przynajmniej ma blisko podłogi)
                                      3. żadnych zębów (ja zaczęłam chodzić zanim wyrosły mi zęby, moża ona też tak
                                      będzie miała)
                                      4. waga - 770, wzrost - 69
                                      5. od kilku dni trenuje przed sylwestrem, tzn. chodzi spać po północy

                                      Myszu, jedziemy w niedzielę do Siedlec i będziemy do wtorku, jakbyś miała
                                      ochotę, to możemy sobie zrobić w poniedziałek mini tycie miedzymiastowe
                                      forumowe spotkanko, o ile Zuzinek jest już zdrowy oczywiście, odezwij się na gg
                                      7012461
                                      I na koniec spóżnione życzenia dla wszystkich najmłodszych jubilatków.
                                      • myszu13 Re: Nowy Rok!!!! 31.12.04, 15:04
                                        Czesc mamuski!
                                        Dostalam kompa na piec minut,aby zlozyc Wam zyczenia noworoczne.Zatem:
                                        WSZYSTKIEGO NAJNAJNAJ W NOWYM ROKU DLA WSZYSTKICH LIPCACZKOW I ICH RODZICOW.OBY
                                        NADCHODZACY ROK BYL JESZCZE LEPSZY OD OBECNEGO I ZEBY NAM SIE MALUSZKI ZDROWO
                                        CHOWALY.
                                        sORRY ,za brak polskich znakow, ale jeszcze mamy troche zawirowania z linuxem.
                                        (dlatego tez mam ograniczony dostep do kompa)

                                        bearbel-trzymamy kciuki za Danielka i Ciebie. Malutki -zdrowiej nam
                                        szybciutko!

                                        apblok-co U Was? jak maluszki? odezwij sie, bo sie martwimy!

                                        Spoznione zyczonka dla Gosiaczka z okazji 5 miechow.
                                        a jutro....juz polroczniaki!

                                        kasinekg-byloby super gdyby udalo nam sie spotkac. Zuzinek juz zdrowy.Odezwe
                                        sie na gg,gdy Artur zainstaluje gadulca na linuxie.Moze byc jutro? Juz sie
                                        ciesze na spotkanko!

                                        sciskamy mocno


                                • groszek1 Życzenia Noworoczne 31.12.04, 18:45
                                  CZeść mamuśki. Wszystkiego najlepszego.........
                                  web.icq.com/friendship/swf/0,,16961_rs,00.swf
                                  • megi122 Re: Życzenia Noworoczne 01.01.05, 15:05
                                    No i zaczynamy Nowy Rok 2005, wszystkim dzieciaczkom lipcowym i ich rodzicom,
                                    życzymy również i tego roku udanego, jak chociażby ubiegły.

                                    My na Sylwestra byliśmy u mojej siostry, było 11 osób i bardzo głośno, Zosia o
                                    1 w noocy zasnęła, a kiedy wracaliśmy o 4 nad ranem taksówką Zosia już nie
                                    spała i śmiała się do pozostałych gości. Były tańce i tak jak przed laty
                                    wygłupy, tak więc zabawa uzana została jako wystrzałowa. Zosia raz wystraszyła
                                    się kiedy wszyscy zaczęli dzwonić i bardzo głośno się zrobiło, wtedy jużprzy
                                    cycusiu zasnęła. A dziś spaliśmy do 1 i Zosia z dwiema przerwami z nami, tak
                                    więc jeśli chcecie się wyspać po imprezie, dzieci zabierajcie ze sobąwink

                                    Bardzo mi szkoda Basi i Danio, mam nadzieję, że Danoi z tego szybko wyjdzie i
                                    wrócą razem do domku, czego im z całego serca życzę.

                                    Tarkosiu, na wizytę neurologa czekałam trzy tygodnie, długo, ale teraz już w
                                    wyprzedzeniem się rejestruję i będzie dobrze, a z doktor jestem, jak pisałam,
                                    zadowolona. Pierwsza rehabilitacja mi przepadła przez zbyt długą wizytę u
                                    neurolog, teraz jest przerwa świąteczna więc dopiero zaczniemy wtedy opowiem
                                    jak to u nas wygląda. A basen faktycznie pomaga na wzmożone napięcie, choć raz
                                    w tygodniu, to trochę mało.

                                    Z postępów Zosi: brak przewracani na plecki i na bbrzuszek zrekompensowała
                                    sobie niesamowitym rozwojem umysłowym - Zosia zaczęła powtarzać to co robimy a
                                    głównie mówić. Mówi już ba-ba, ta-ta, ma-ma, pa-pa, i pryka kiedy ja do niej
                                    prykam. Pierwszy raz powiedziała 3 dni temu ba-ba, po tym jak powtarzałam jej
                                    po powroci z domu chyba ze sto razy i zaczęła, nasza radość jest przeogromna.
                                    Jeszcze nie wie co mówi, ale zaczęła, żeby tylko nie przestała, chodzę i ciągle
                                    mówię jak niemowle "mama, tata, baba". Do siedzenia daleko, do ząbków też,
                                    przewracamy się tylko na boczek a dalej przeszkadza rączka (samolocik). Zosia
                                    dostała kilka razy już marchewkę, samą lub z ziemniaczkiem, troszkę tartego
                                    jabłuszka, bo marchewka spowodowała zaparcia. Teraz przerwa, a marchew z
                                    ziemniaczkiem zrobiłam sama. Dostaliśmy pod choinkę blender, warzywa i owoce z
                                    ogrodu mamy i będziemy same sobie gotować.
                                    • kasinekg Re: do Myszu 02.01.05, 10:52
                                      Myszu,nie wiem czy masz już gg, bo nie mam żadnych wieści od Ciebie, wysłałam
                                      Ci na priva numer telefonu.
                                      Pozdrawiam,
                                      Kasia
                                      • peggy1 Re: i po swietach.... 02.01.05, 16:07
                                        Juz po swietach i jutro znowu trzeba wstacsad szkoda..... a u nas od tygodnia
                                        nasilona alergia - rany na buzi a w nocy maly sie dusi....sad((((
                                        • tehanu71 Re: i po swietach.... 03.01.05, 00:04
                                          Cześć dziewuszki

                                          Dopiero dzisiaj wróciliśmy i witam was bardzo po długiej przerwie.
                                          Z jednej strony cieszę się bardzo że jesteśmy w domu a z drugiej strony słyszę
                                          głos mojej siostry jak na pożegnanie mówi że nie lubi jak wyjeżdżamy.

                                          Święta minęły nam bardzo fajnie chociaż jak u części z was niemiły akcent
                                          dołożyła moja teściowa i przyznam że świeczki stanęły mi w oczach ale kocham
                                          mojego męża i postanowiłam ją ignorować tak dalece jak to się tylko da.
                                          Ponieważ moi rodzice mają malutkie mieszkanko byliśmy u mojej siostry a jak
                                          zostałyśmy we trzy to przeniosłyśmy się do moich rodziców. Moje dziewczyny nie
                                          dostały dużo prezentów ale to nie ważne, ważne że są zdrowe bo jak się okazuje
                                          najważniejsze poza wszystkim jest zdrowie. Właśnie na świętach dowiedziałam się
                                          że synek mojej siostry ciotecznej ma zespół Westa nic o tym nie wiedziałam więc
                                          jak przyjechaliśmy to zaczęłam czytać w necie wszystko co znalazłam nie będę
                                          wdawać się w szczegóły powiem tylko że jest to postać padaczki
                                          wczesnodziecięcej którą niszczy mózg,
                                          No i oczywiście uciekłam od tego wszystkiego do naszego forum a tu czytam o
                                          Bearbel i Danielku, no i o Zosi i dziewczyny życzę wam i nam wszystkim dużo
                                          dużo dużo zdrowia żebyśmy nigdy nie musiały się przekonać jak dużo wytrzymać
                                          może mama w obronie życia i zdrowia swojego maluszka.
                                          I w momencie kiedy już brakuje sił albo zwykłej cierpliwości wiary że nasze
                                          małe rodzinki poradzą sobie ze wszystkim a każdy mały sukces jest dowodem że
                                          wszystko idzie w dobrym kierunku.
                                          Trochę to może patetycznie brzmi ale na pewno wiecie co chcę powiedzieć.
                                          Na koniec troszkę w jaśniejszym świetle zaglądałam do zdjęć i bardzo mi się
                                          podobały i wszystkie świąteczne dzieciaczkowo – czapeczkowe życzenia są świetne
                                          Dobranoc i miłych snów
                                          Marta
                                          • agnieszka33 Re: i po swietach.... 03.01.05, 17:55
                                            Mało czasu ale chociaż na chwile wpadam. Basieńko i Danielku szybko zdrowiejcie
                                            i wracajcie do nas. Zosia jest super dziewczynką a rehabilitacja spowoduje ze
                                            przeskoczy wszystkich rówieśników i nawet śladu nie zostanie.
                                            Wszystkim mamom i dzieciaczkom tym małym i tym starszym najlepszego Nowego Roku
                                            i nowych pomysłów na życie. My spędziliśmy Sylwestra w małym domku w Szczawie
                                            który sobie dzierżawimy na cały rok z góry i tam spędzamy wszystkie wolne dni.
                                            Z Julą to troche trudne ale co tam, długa droga i deszcz nas nie wystraszyły,
                                            błotko też nie i mała znowu zobaczyła góry( pierwszy raz tam pojechała jak
                                            miała 2 tygodnie ale to było lato i nie było takich koszmarów jak kombinezony,
                                            szaliki i czapki i sterty zabawek do zabrania. Cóż trzeba dzieci przyzwyczajać
                                            do cygańskiego życia od małego. Fajnie było, dziadkowie pojechali z nami więc
                                            wyrywali mi małą, dziadek zwłaszcza ją porywał i kusił swoimi wąsami, super
                                            zabawka do targania. Jula dalej leń straszny. Jak może unika obrotów i drze sie
                                            żeby ją obrócić, albo robi koci grzbiet. Też już siedzi chwilkę ale potem leci
                                            na boczki, do tyłu i do przodu juz nie leci więc jakis postęp. Koszmar z tymi
                                            zupkami, wpychanie idzie nam świetnie w końcu karmie już trzecie niemowle więc
                                            mnie nie pokona ale wcale chetnie nie je. A soczki to dopiero koszmar= butelke
                                            wypycha językiem albo gryzie więc wszystko ląduje na brodzie i sama nie wiem
                                            jak ja doprowadze te ciuchy do stanu uzywalności po tych marchwiach i jabłkach?
                                            Mam śliniak z ceraty cały ale Jula go w sekunde chwyta w piąstke i całe żarełko
                                            siup na koszulke. Kupiłam w tesco kilka bodziaków za 6 złotych i teraz mamy
                                            super obijanie, nawet jak je zniszczy jedzonkiem to wywale i spokój. Dziewczyny
                                            poradźcie jakie są teraz fajne łyżeczki do karmienia bo mam gerbera po Kubusiu
                                            a wybieram sie kupic jakieś nowszej generacji i wole nie zrobic błędu, z kasą
                                            ciągle tak sobie. Acha i powiedzcie w jakiej pozycji karmicie bo chyba
                                            większość z maluchów jeszcze nie zdolne do jedzenia na siedząco?
                                            Pozdrowionka i całuski dobrze ze jesteście, jeszcze raz zdrówka dla Daniego i
                                            końca tych alergii dla Kacperka
                                            • ka_wier Re: i po swietach.... 03.01.05, 19:36
                                              jejka dziewczyny, co taka cisza?
                                              od paru dnie moze 10 postów przybyło. przypominam że jeszcze miesiac temu
                                              potrafiłyśmy w dwa dni zrobic setke....

                                              u nas ok, Stachu nałogowo gada: dada i nana (czemu nie tata i mama? chyba żeby
                                              nas wkurzyć) i mówi jakby cos opowiadał, zniza głos i podnosi, buduje
                                              napięcie... oczywiscie obraca się na wszystkie strony. obniżyliśmy już łóżeczko
                                              i od tego czasu znowu śpi z nami bo mnie mam siły go wkładac i podnosić z
                                              obniżonego łóżeczka, he, he...
                                              i zaczęłam tez od dzis akcję pt: odstawianie. na razie pomijam dwa dzienne
                                              jedzonka, daję wtedy zupke i kleik ryżowy z jabłuszkiem.
                                              chciałabym miec to jak najszybciej za sobą.

                                              czekam na wieści od chorasków i reszty lipcóweczek, buziaki, k
                                              • myszu13 Re: i po swietach.... 03.01.05, 22:15
                                                Czesc mamuski!
                                                Meldujemy się po dłuższej przerwie. Wszystko wskazuje na to ,że kłopoty z netem
                                                i linuxem się skonczyły tzn. wszystko zainstalowane , M powrócil do pracy, a
                                                ja na forum.
                                                Dzisiaj odwiedziła nas Pola z mamuskąsmile)))). Z Kasinekg super babeczka, a z
                                                Polki nieziemska akrobatka. To co wyczyniała nie da się opisać. Juz sama siada
                                                i to jak sprytnie- leży na brzuszku-przyjmuje pozycję do raczkowania-i juz
                                                siedzi .Przy czym cały czas się uśmiecha. Nie mogłam od Poli oderwac wzroku.
                                                Zuza też. Pół godziny leżała na brzuszku i obserwowała ze zdziwieniem
                                                koleżankę.
                                                Bardzo się cieszę,że udało nam sie spotkać. Dla mnie to w dalszym ciągu coś
                                                niesamowitego- net,posty i spotkanie w realu. Hehe a denerwowalam się przed ,że
                                                hoho( ja to z tych nieśmiałych). Mam nadzieję,że jeszcze to powtórzymy.
                                                Chociaż przez mojego M nie mogłam się wykazac kulinarnie. Ale następnym
                                                razem...zrobię wszystkie dania z "Książki kucharskiej lipcóweczek". Mam
                                                nadzieję,że M przynajmniej wkrótce zamieści zdjęcia ze spotkania Poli i Zuzi.
                                                A może jeszcze dzisiaj sie uda? Spóbuję, bo jeszcze jestem pod wrazeniem
                                                spotkania.

                                                Papatki
                                                • agnieszka33 Re: i po swietach.... 03.01.05, 22:23
                                                  Cześć dziewczyny. Też wolałabym żeby było więcej postów. To taki podpieracz w
                                                  życiu matki Polki, czyli moim. To dziwne że w tak krótkim czasie można kogoś
                                                  poznać, zakolegować się , może nawet zaprzyjaźnić. Przyznam szczerze że po
                                                  studiach straciłam kontakt z większością koleżanek i kolegów z roku i tych z
                                                  liceum z którymi jeszcze się spotykałam po maturze. Jakoś tak wyszło, ze ja już
                                                  miałam Ole a oni jeszcze szaleli po knajpkach itd. Poza tym jakoś mój Darek
                                                  odstawał od grona tych bzików, starszy o 6 lat nie mieścił się w granicach
                                                  akceptacji. A mnie jakoś się znudziło tłumaczyć wszystkim dlaczego on a nie
                                                  ktoś inny, jakby się to dało wytłumaczyć. No i jak już chyba pisałam, wokół
                                                  pustynia. Darek jakoś też mało towarzyski się okazał, swoich znajomych owszem
                                                  ma ale to są takie kontakty zawodowo kumpelskie, w których ja się czuje jak
                                                  piąte koło u wozu, zresztą nie ma powodu żebym w nie wchodziła bo to żadne
                                                  warte uwagi osoby. Większość nie ma żon i swoje jałowe życie urozmaicają
                                                  łapaniem kolejnych lal, każda młodsza od poprzedniej, a może kazda głupsza, nie
                                                  wiem. Darek mówi że to zabawne, mnie to mierzi i tyle. Dobrze że rodzina mi się
                                                  udała.
                                                  Nie wiem czy macie ochote czytać dłuższą epistołe na temat niedotyczący nas ale
                                                  chyba mam wene, możecie zatem odpuścić ciąg dalszy. A będzie o mojej
                                                  szwagierce. Jakoś o niej nie pisałam a właśnie mi się przypomniało że to
                                                  wspaniała osoba i bardzo ją polubiłam. Kasia ma teraz 32 lata, wyszła za mąż za
                                                  mojego szwagra który jest niestety beznadziejny, ale nie o tym miało być. W
                                                  jakiś rok po ślubie dostała zapalenia nerek, poszła na rtg, w szpitalu, nie
                                                  zapytali czy może być w ciąży, może młodo wyglądała bo miała troche ponad 19
                                                  lat, ona nie pomyślała że to ważne że się @ opóźnia i tak okazało się ze jest w
                                                  ciąży, a w pierwszych tygodniach miała rtg nerek. Jeden z lekarzy bąknął coś o
                                                  usunięciu, ona się nie zgodziła, inny powiedział że albo poroni albo będzie
                                                  zdrowe dziecko. Niestety nie miał racji. Michałek urodził się pozornie zdrowy,
                                                  dostał 9 pkt Apgar czyli tyle ile Kubuś i Jula, ale zdrowy nie był. Krótko po
                                                  powrocie do domu pojawił się oczopląs, Neurolog nie uważał ze to
                                                  przeciwskazanie do szczepienia, kazał zaszczepić Di-te i to był koniec zdrowego
                                                  dziecka. Wstrząs poszczepienny, bardzo wysoka temperatura prawdopodobnie
                                                  spowodował porażenie mózgowe typu wiotkiego, nikt z lekarzy nie chce przyznać
                                                  że zawiniło szczepienie, nie ma winnych ale dopiero w 7 miesiącu życia
                                                  stwierdzono że coś jest nie tak, wcześniej mówiono że ma czas, że to nic że
                                                  jeszcze nie siedzi, że to nic że głowa leci, koszmar, nie było wtedy podobno
                                                  jeszcze tak rozwiniętego systemu wykrywania i diagnozowania porażenia, albo
                                                  trafił do złych lekarzy, nie wiem, teraz ma 12 lat i niestety obawiam się że
                                                  już nic nie da się zrobić. Oto Michałek, niestety zdjęcie nieaktualne, ale do
                                                  dziś jest takim samym słodkim dzieciakiem:
                                                  www.dzieciom.pl/index.php?strona=lista.htm&show=601
                                                  No a moja szwagierka w wieku lat 20 wkroczyła na drogę, która jest bardzo
                                                  ciężka i podziwiam ją że jakoś to znosi. Obecnie mają drugie dziecko, 2 letnią
                                                  Gosię, kończy 2 lata 6 stycznia. Niektóre z was widziały ją na naszych
                                                  kalendarzach. Radość na nowo zagościła do ich domu a Michałek jest
                                                  najcudowniejszym bratem. Ostatnio zapytał mnie: ciociu Agnieszko moge pobawić z
                                                  Julą? I płakać się chce gdy się patrzy jak stara się uchwycić rączkę
                                                  niemowlęcia w swoje zdeformowane palce, stara się nie zrobić krzywdy, co
                                                  przychodzi mu z trudem bo z czasem wiotkość przerodziła się miejscowo w
                                                  spastyczność i jak już uchwyci coś to ściska zbyt mocno. Niedawno dostał
                                                  pierwszy wóżek inwalidzki i jego radość jest nie do opisania. Takie małe
                                                  radości. Chodzi do szkoły integracyjnej ale co będzie na tym teście
                                                  kompetencji, nie wiemy. Raczej nie ma szans go zdać. Umysłowo porównałabym go
                                                  do 6 latka, chociaż przerabia materiał 4 klasy. Nasze władze oświatowe nie mają
                                                  pomysłu co z takimi dziećmi zrobić. A zakłady dla osób upośledzonych to
                                                  koszmar, Szwagierka jak raz tam pojechała obejzeć to wróciła z płaczem i już
                                                  nie było tematu żeby Michał tam się uczył. Acha nie dodałam najważniejszego.
                                                  Michałek to mój chrzestny synek! Bardzo go kocham, chyba bardziej niż gdyby był
                                                  zdrowy.
                                                  Straszne chwile przeżyłam podczas chrztu Julki. Zapomniałam o kalectwie
                                                  Michała. Moje dzieci wychowują się z nim i też tego nie uważają za coś dziwnego
                                                  więc jakoś mi to wyszło z głowy, kiedy prosiłam na chrzestną moją przyjaciółkę
                                                  z liceum (rzadko się spotykamy). A ona ma dwójkę dzieciaków. I już w kościele
                                                  nie mogli przestać się gapić na Michała, wypytywały co chwila o to co mu się
                                                  stało, dlaczego jest taki itd, itp. Najgorsze że poleciały też do Kasi
                                                  wypytywać. Było mi strasznie głupio ale Kaśka powiedziała że ma to na codzień i
                                                  przywykła. Zrozumiałam jakie ona ma życie...
                                                  Kończe już bo pewnie zasmuciłam, przepraszam. Dobrej nocki i ucałujcie kochane
                                                  maluszki i podziękujcie Bogu że są zdrowe, jak ja każdego dnia dziekuje.
                                                  • inez21 Re: i po swietach.... 03.01.05, 23:17
                                                    Hej dziewczyny!
                                                    Fajnie że już wracacie i że nasze forum zaczyna powoli ożywaćsmile))

                                                    U nas nowy rok nie zaczął się najlepiej.Kochany męzus doigrał się i grając w
                                                    piłeczkę zwichnął sobie bark.Nosi rękę na temblaku i niestety nie pomaga mi w
                                                    noszeniu Mateusza także mój kręgosłup juz chyba długo nie pociągniesad

                                                    Po północy w sylwestra też mieliśmy niezbyt miłą niespodziankę,bo odkryliśmy u
                                                    Maćka ospę wietrzną.Teraz jest obsypany pryszczami i drapie się ...
                                                    za 2 tygodnie pewnie będzie powtórka z rozrywki z Mateuszem i córką mojej
                                                    siostry,która była razem z nami na sylwestra.

                                                    Najgorsze jest to że ja też nie chorowałam na ospę i boję się że się zarażesad
                                                    dopiero wtedy będzie szpital w domusmile

                                                    Dziewczyny czy macie jakieś doświadczenia z ospą?? Czy dziecko które ma kontakt
                                                    w 100% zachoruje? Czy istnieje szansa że nie???/??

                                                    Ja właśnie jestem na urlopie i myślałam że spokojnie go spędzę z Mateuszkiem,a
                                                    tu nic z tego...cała rodzinka na karku.

                                                    Mateusz ciągle nie ma jeszcze ząbków,tylko z upodobanie przekręca się po
                                                    podłodze na różne strony.Maciek usiadł pierwszy raz samodzielnie jak skończył 6
                                                    mmiesięcy ale myślę że Mateuszowi nie uda się to tak szybko.

                                                    Wcześniej obiecałam sobie że na początku stycznia zacznę wprowadzać juz jakieś
                                                    inne pokarmy oprócz cycusia ,ale nie chce mi się,jestem strasznie
                                                    wygodna.niestety muszę już się za to zabrać,bo po urlopie zaczynam dyżury
                                                    12-godzinne i Mateuszek będzie musiał coś dostawać po za mleczkiem.

                                                    Myszu i Kasinekg-fajnie wam że się spotkałyście.To naprawdę niesamowite takie
                                                    przeniesienie wirtualnej znajomości w rzeczywistośćsmile

                                                    Agnieszko-ta historia którą opisałaś jest naprawdę smutna i tragiczna.Niestety
                                                    znam wiele przypadków gdzie ludzka głupota skrzywdziła kogoś na całe życie.
                                                    Ucałuj ode mnie Michałka i jego mamę a ja pomyślę o nich cieplutko i pomodlę się
                                                    bo tylko tyle mogę dla nich zrobić

                                                    Dziewczyny-kupiłam wreszcie spacerówkę!I już nie mogę się doczekać kiedy będę
                                                    jej używać.Taka jest zgrabna i leciutka w porównaniu do mojej potwornie cięzkiej
                                                    gondoli.Nazywa się GRACO CITYSPORT.CZy któraś z was ma doświadczenie z wózkami
                                                    GRACo.bo czytałam na forum wiele negatywnych opinii niestety.Ale tam dziewczyne
                                                    polecają wózki typu Inglesina cz Magnum które kosztują ok 2tys.Mnie niestety nie
                                                    stać na taki.

                                                    Kończę bo juz strasznie się rozpisałam.Cieszę się że jesteście tutaj i piszcie
                                                    jak najwięcej!!
                                                    A czy wiecie może co u Basi i Danielka? A co z Apblok?

                                                    Gorąco pozdrawiam i życzę dobrej nocki!!!
                                                  • karkaz Re: i po swietach.... 03.01.05, 23:55
                                                    No to i ja coś szybciutko napiszę, bo zaległości mi się straszne zrobiły!

                                                    My jutro do nefrologa idziemy- nie mówiłam wam jeszcze dziewuszki, że Benio ma
                                                    refluks układu moczowego. Nie chciałam, byście myślały o nim jako o chłopaczku
                                                    w jakikolwiek sposób chorym. Refluks prawdopodobnie spowodowany jest u niego
                                                    zdwojeniem układu kielichowo-miedniczkowego w jednej z nerek.
                                                    Piszę 'prawdopodobnie', bo jeden lekarz raz to zdwojenie na usg widzi, drugi
                                                    nie i tak w kółko. Nie będę wam tu się o refluksach rozpisywać, bo jak kogoś
                                                    interesuje, to sobie zajrzy i w necie sprawdzi. W każdym bądź razie w tej
                                                    chwili wszystko sprowadza sie do profilaktyki (Benek co wieczór musi dostać
                                                    ćwiartkę tabletki), systematycznych badaniach moczu ( coby sprawdzać, czy tam
                                                    jakaś cholera się nie uodporniła na lekarstwo) no i wizytach u nefrologa. No i
                                                    właśnie ta wizyta jutro. I wszystko byłoby dobrze, ale wczoraj pojechałam z
                                                    małym do szpitala, bo coś mi jego siurek podejrzanie wyglądał. No i ma stan
                                                    zapalny napletka. Lekarz powiedział, że to nic takiego, że to mastka się zbiera
                                                    i napletek już się będzie oddzielał, ale ja się martwię, bo w związku z
                                                    refluksem każda bakteria to dość niebezpieczny gość u nas. Ale Benio radosny
                                                    jak mało kiedy, gada do wszystkich, śmieje się, turla i w ogóle mi nie wygląda
                                                    jakby coś niedobrego się działo.

                                                    Tak wam tylko chciałam powiedzieć że u nas jest jak jest.

                                                    A poza tym sobie myślę, czy by się jakoś maluchom imprezy jakiejś nie udało
                                                    skombinować na pół rocze? Fajnie by było! Ja to nie mam znajomych z dziećmi
                                                    właściwie i tęskno mi do innych mamuś z problemami podobnymi do moich...A i
                                                    Benio na widok innych dzieciaczków w taki zachwyt zawsze wpada, że muszę go
                                                    później długo uspokajać, bo cały aż z siebie wychodzi! smile)))

                                                    Miejcie się dobrze kochane, ściskamy wszystkie skarbki- te chore to może nawet
                                                    tak podwójnie.

                                                    No i trzymajcie za nas kciuki- oby jutro z nefrologiem wszystko było ok, bo tak
                                                    bym nie chciała z Beńskim znów w szpitalu wylądować...

                                                    Buziaczki.
                                                    Karolina.

                                                    P.S.
                                                    Megi- nie mogę coś mojej kuzynki dorwać. To chyba jedyna osoba w dzisiejszych
                                                    czasach nie posiadająca komórki! Na wczasy sobie pojechali i od świata są
                                                    odcięci. Jak wrócą, to zapytam na 100% o tą rehabilitantkę z Powsina. A o
                                                    telewizji też nam pani neurolog za każdym razem uparcie przypomina. No i my to
                                                    sobie tak od początku do serca wzięliśmy, że rzeczywiście jak tylko Ben jest w
                                                    pokoju to telewizor się wyłącza od razu. U nas nie jest z tym zbyt trudno, bo i
                                                    tak rzadko cokolwiek oglądamy. Jeśli juz to filmy, ale to już dopiero jak Benio
                                                    idzie spać...Trzymajcie się obie laseczki i piszcie jak wam idzie. O,
                                                    przypomniało mi się właśnie, że też mam się do pani neurolog zapisać! A całkiem
                                                    bym zapomniała...
                                                  • fey Re: i po swietach.... 04.01.05, 00:14
                                                    Strasznie długo mnie nie było!!! Musiałam nagle wyjechać i nawet nie złożyłam
                                                    Wam życzeń świąteczo-noworocznych! Małpa ze mnie.

                                                    Dzisiejszej nocy może nadrobię zaległości w czytaniu postów - Gabiś od prau
                                                    godzin ma temperaturę crying więc latam co trochę do niego z termometrem. Dałam mu
                                                    Panadol i czekam. Chyba zaczyna powoluuuutku spadać.
                                                  • ka_wier i moze będzie wiosna 04.01.05, 08:46
                                                    hej babeczki, dzień dobry.

                                                    przeczytałam wasze posty. i tak: prosze tez ode mnie ucalować Michalka- ogromna
                                                    sila tkwi w ludziach wychowujących niepełnosprawne dzieci- podziwiam, naprawdę,
                                                    bo siega to czasem heroizmu.

                                                    a co do ospy- z dziecinstwa pamietam ze nie wolno sie drapac, a pamietam to
                                                    stad ze mam wielka blizne na prawym boku od drapania. wtedy nas smarowali taka
                                                    biala mazią- chyba zeby nie swedzialo nie wiem czy tego sie jeszcze uzywa, ale
                                                    zjesli nie- to fenistil pomaga na swedzenie i moze mozna go w czasie ospy
                                                    uzywac?
                                                    niestety to bardzo zarazliwa choroba (u nas chorowaly w jednym momencie
                                                    wszystkie dzieci w klatce) wiec wszyscy przechorujecie, jak podejrzewam.

                                                    Karkaz, refluks to na szczęcie sie w wiekszości wypadkow cofa w wieku
                                                    niemowlecym. na pewno znalazłaś strone, chyba madziulca, na temat refluksu. ja
                                                    juz sie dowiadywałam w tej sprawie, bo córeczka znajomej ma refluks i
                                                    poczytałam trochę forum więc wiem, ze rokowania sa swietne, trzymam kciuki.

                                                    dobrego dnia, W sopocie leje, więc nie wiem czy pojdziemy na spacer, k
                                                  • karkaz leje i leje ale nic to... 04.01.05, 10:06
                                                    Kawier- no pewnie, że ja już na temat refluksu wiem właściwie wszystko co
                                                    wiedzieć można. Także to, że w wielu przypadkach się cofa. U nas jednak , w
                                                    związku z tym że spowodowany jest wadą w budowie jednej z nerek (czyli
                                                    zdwojeniem układu) sytuacja może wyglądać inaczej. Ale może wszystko będzie
                                                    dobrze. Póki co nie panikujemy, bo Benio ma jeszcze dużo czasu na
                                                    ewentualne 'wyzdrowienie'. A takie zdwojenie też czasem do niczego
                                                    niebezpiecznego nie prowadzi i wielu lekarzy nawet nie chce nazywać tego wadą,
                                                    a jedynie 'wariacją' w budowie układu moczowego. Podobno dość sporo ludzi tak
                                                    ma i nawet o tym nie wie...
                                                    Dzięki za słowa otuchy.
                                                    Miłego dnia i słonecznych nastrojów mimo deszczowej pogody.
                                                    Karolina.
                                                  • fey uffff... 04.01.05, 10:19
                                                    Okazało się, że Gabikowi idą następne zęby! Następne - bo na Gwiazdkę wyrżnęły
                                                    się dwie dolne perełki wink i to wyrżnęły się bez gorączki, marudzenia i braku
                                                    apetytu, tak podstępnie i cichutko, że zauważyłam dopiero jak mnie ugyzł w
                                                    pierś. Teraz chyba nie będzie tak dobrze...
                                                  • agnieszka33 Do karakaz 04.01.05, 11:18
                                                    Całuski dla Benia i podam sobie z nim rączke, ja mam też zdwojenie i nic mi z
                                                    tego powodu nie dolega. Zauważono w szpitalu jak miałam rok i trafiłam z
                                                    miesiączką i mleczkiem w piersi z powodu kurczaków!!!! Fajnie nie. ale tylko
                                                    zdiagnozowano te podwójne miedniczki i moczowody i dalej nic z tym nie było
                                                    robione a i mnie nic nigdy z nerkami nie było. Więc spoko pod tym względem sie
                                                    nie martw. Spadam bo tylko czytałam ale chciałam cie uspokoic że takich
                                                    wybryczków jest wiele. Refluks mam tu u synka koleżanki w mieszkaniu obok,
                                                    strasznie było, od urodzenia szpitale oszczykiwania, utraty przytomności itd a
                                                    teraz już wszystko ok i sam sika od roku( ma 6 lat) a on miał dużo grożniej niż
                                                    u ciebie, od urodzenia cewnik przez brzuch i wogóle więc spokojnie sobie na
                                                    wizyty kontrolne chodź bez strachu bo technika jest niesamowita. Dobra spadam,
                                                    wieczorkiem zajrze. Aga
    • groszek1 Przypominam oferta dnia w realu 04.01.05, 11:09
      To ja. Dziś w realu pieluchy pampers jumbo pack za 39.95. To jest oferta dnia
      czyli tylko dziś.
    • myszu13 hop,hop 04.01.05, 22:17
      Czy ktos jeszcze tu zagląda?
      Podnoszę wątek, bo zaraz spadnie. Mamuski wracajcie!!!!
      Wpadłam na moment, bo Artur jeszcze rozgryza linuxa. Moze uda mu dzisiaj
      umiescic zdjecia Poli i Zuzy.
      Narazie
      • inez21 Hej! Czy jest tu jeszce ktoś??? 04.01.05, 22:41
        No rzeczywiście niedługo spadniemy na drugą stronęsmile

        U nas nic nowego ciągle walczymy z ospą,ale już jest dużo lepiej,bo Maciek się
        nie drapie i nie wyskakują nowe pryszczesmile)
        Teraz tylko boję się o Mateusza.Słyszałam że malutkie dzieci lekko przechodzą
        ospę,ale dzisiaj spotkałam znajomą i powiedziała że jak leżała w szpitalu ze
        swoim dzieckiem to był taki 3-miesięczniak z ospą okrutnie wysypany i
        naświetlano go lampamisad(((
        mam nadzieję że u nas bedzie łagodnie.

        Dziewczyny napiszcie czemu neurolog zabrania pokazywać maluszkom telewizję.Ja
        rozumiem że TV ogólnie jest niezdrowa i niewskazana dla takiego malucha ale co
        to ma wspólnego z neurologią???
        Ja też byłam u neurologa i rehabilitanta,ale nic o tym ie wspominał nikt.

        My z Mateuszem mamy iść na rehabilitację 11stycznia ale jeśli on zachoruje na
        ospę to \znowu to się odwleczesad((

        Piszcie częściej bo smutno tu bez was!!!!
        • megi122 Re: Hej! Czy jest tu jeszce ktoś??? 05.01.05, 00:10
          Ja jestem

          Zosia wczoraj zaliczyła pierwszą gorączkę ale u nas to chyba nie ząbki tylko
          małe przeziębionko, małe bo dziś został już tylko katerek a gorączka już
          znacznie spadła. No i po tym doświadczeniu mam do Was mamy pytanie, jakim
          termometrem mierzycie temperaturę i jak? My mamy taki termometr do ucha, super,
          bo mierzenie zajmuje kilka sekund, tylko że u takich maluchów niedokładnie, bo
          tak daleko nie wetknę go , bo się boję. Może lepszy taki elektroniczny ale
          zwykły nie do ucha? Jutro chyba taki kupię. Aha i lekarka mówiła, że w uchu tak
          jak i w pupie temp. ok 0,5 stopnia wyższa. Byłam rano u lekarza i powiedziała
          że gardło, płuca i uszy sa w porządku, więc tylko infekcja katarowa. No ale
          nockę miałam z głowy, Zosia często się budziła, a że odkładana do łózeczka
          zaczynała płakać, spała dziś pierwszy raz z nami. To nie należy do
          przyjemności, ciągle się budziłam a większość nocy w ogóle nie spałam. Wczoraj
          czułam się okropnie, gdy Zosia z rozpalonym czółkiem kwękała, a to tylko
          niewielka gorączka. Co czują mamy dzici naprawdę chorych nawet nie wiem, mogę
          się tylko domyślać.

          Agnieszko33, smutna bardzo ta historia z synkiem szwagierki, aż chciałam
          usłyszeć na końcu dobre zakończenie a Ty mówisz, że nic nie da się zrobić.
          Pewno da, nawet ten wózek, to dla niego radość, oby miał więcej takich radości.

          Dziś byłyśmy na pierwszej rehabilitacji, mimo katarku chciałam to zacząć jak
          najwcześniej i tu też nie wesoło. Choć pani powtarzała, że Zosia jest zdrowa
          neurologicznie, to ma złe nawyki w postawie. Ale od razu spytała czemu tak
          późno. Aż mi głupio było, gdy mówiłm, że nie zauważyłam sama wzmożonego
          napięcia mięśniowego, nasza pediatra też nie mimo kilku wizyt, dopiero na
          basenie pani nam powiedziała. Teraz trzeba będzie długo ćwiczyć, ale w
          przychodni tylko raz w tygodniu, chyba zapytam ją czy zechce ćwiczyć z nami
          prywatnie. Chciałam dziśprzy wizycie u naszej pediatry wyrzucić jej jak mogła
          nie zauważyć czegoś nieprawidłowego i nie dała skierowania do neurologa
          wcześniej, a tu okazuje się, ze już nie pracuje i dostaniemy nowego lekarza.
          Naszą metodą ćwiczeń jest NDT i ćwiczeniem na tydzień jest turlanie się, czego
          Zosia sama nie robi. Choć ta metoda nie jest tak drastyczna jak Vojty, to Zosia
          na koniec już płakała a ja nie mogłam na to patrzeć, nie wiem co będzie dalej,
          jak ja to znisę, bo Zosię to podobno nie boli, tylko dzieci nie lubią takich
          pozycji.

          Inez a czy Wy też z tego samego powodu będziecie chodzićz Mateuszkiem na
          rehabilitację, bo nie pamiętam? Jeśli chodzi o ospę, to synek mojej siostry
          przyniósł ospę z przedszkola (kilkoro dzieci chorowało), druga siostra
          specjalnie dała swojącóreczkędo zarażenia ok.6 letnią i zaraziła się a
          koleżanka chciała zrobić to samo i to dziecko sięnie zaraziło, takie mam
          doświadczenia a ospą.

          Poli składam spóźnione życzenia półroczne, obyś nadal w takim tempie
          zaskakiwała rodziców swymi nowymi umiejętnościami i duuuuużo zdrówka.

          Karakaz, mi się spodobał pomysł urządzenia wspólnych półurodzinek naszych
          dzieciaczków, pierwsze spotkanie było tak cudowne, że już tęsknię do następnego.

          Kasineg i Myszu teraz my Wam zazdrościmy spotkania.
      • kasinekg Re: hop,hop 04.01.05, 22:54
        Myszu, ja właśnie zaglądam. Ale tylko na chwilkę, bo jeszcze mam troszkę pracy,
        zaległości mi się zrobiły przez ten króciutki wyjazd. Na szczęście Polka już
        poszła spać, wczoraj za to dała mi popalić, poszła spać po 12-tej, a potem w
        środku nocy się zbudziła i łaziła po mnie przez pół godziny i gadała tak
        głośno, że zbudziła pół domu.
        Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejną emamę, Myszu jest taką prawdziwą
        mamą pełną ciepła i spokoju, a Zuzia śliczną delikatną dziewczynką o
        wieeeelkich uroczych oczyskach. No i ma super tatę, którego widać, że uwielbia.
        O rany kończę, bo chyba za wcześnie pochwaliłam mojego potworka, słyszę jakieś
        kwęki.
      • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: hop,hop 04.01.05, 23:05
        Wszystkie mamuśki poleciały do reala po pieluchy smile) A że real do 22 to zanim
        wrócą będzie 23 i dopiero zasiądą do komputerów smile


        Dziewczyny, jak to miło poczytać o postępach waszych dzieciaczków. Gratulacje
        dla Zosi, niedługo będzie sobie można z nią pogadać wink) Nasz Adaś też pryka,
        przy okazji pluje z dość dużym zasięgiem, na Wigilii opluł wujka smile) Z dźwięków
        to na razie "mammmuu" i to w sytuacjach zmęczenia.

        I jestem pod wrażeniem Poli smile Spryciula mała wink Ja marzę o dniu kiedy Adaś
        usiądzie, w końcu będzie więcej widział i może mniej będzie marudził. U nas na
        siadanie się nie zanosi. Leci do przodu i plecki ma jeszcze wygięte. Zdolność
        pełzania też jakoś zanikła. Skupił się na przedmiotach i na ćwiczeniu rączek.
        Ulubiony przedmiot do zabawy to łańcuszek do smoczka i pilot do telewizora wink
        Jak widzi tego pilota to inne zabawki mogłyby nie istnieć smile) Pilot jest
        motorem jego postępów. Chyba zacznę mu go kłaść w zasięgu wzroku, to może
        zacznie raczkować? smile))

        Zębów też u nas nie widać. Tzn. ciągle spodziewam się lewej dolnej jedynki, bo
        dziąsło rozpulchnione, prawie gulka jest, a zęba ni widu ni słychu smile

        Z :niemleczek: dajemy tylko soczki na razie. Ostatnio dawałam mu jabłko
        skrobane, to bardziej interesowała go łyżeczka i sam owoc niż fakt jedzenia,
        ale nie krztusił się ani nie pluł tym razem, więc chyba będę częściej próbować,
        choć nie siedzi jeszcze, a na leżąco jakoś mi dziwnie, w związku z tym mogę go
        karmić tylko jak jest mąż i go trzyma, a mąż jest wieczorami, a wieczorem nie
        radzą wprowadzać nowości. Marzę też, żeby dać kaszkę na noc, może pospałby choć
        pierwszy raz dłużej niż dwie godziny??? Jego rekord życiowy to 4 godziny pod
        rząd.

        inez21 - Też rozmyślam nad zakupem spacerówki, może udałoby mi się sprzedać ten
        wózek, co teraz mam (Mikado Discovery, chciałam Deltima Voyagera, ale zleciłam
        zakup mojemu ojcu i oto mam), jest potwornie ciężki, a ja będąc w ciąży jakoś
        nie przewidziałam, że dziecko będzie się robiło coraz cięższe wink)
        Sprowadzać/wciągać go po schodach się boję, raz próbowałam i czułam jak
        konstrukcja ledwo się trzyma, miałam wrażenie, że zaraz wszystko trzaśnie.
        Na temat Graco czytałam złe opinie ale również bardzo pochlebne, że służył dwóm
        i trzem dzieciom. Myślę, że nie jest to jakiś bubel, u nas po osiedlu sporo
        tego jeździ. Ja rozważam Graco lub Baby Dreams, na Peg Perego Atlantico mnie
        nie stać na razie wink Chyba, że w końcu wygram w totka.

        Karkaz - świetny pomysł z tym "półrocznym" spotkaniem. Szkoda, że my z Lublina,
        ale jakbym się uparła, to może bym i dotarła, bo mam w Wwie gdzie zanocować.

        Na koniec dużo zdrowia dla wszystkich choruszków, Dania, Benia, Michałka,
        Kacperka (ja też mam uczulenie, które objawiało się min. nocnymi dusznościami)a
        zdrowiuszki niech się zdrowo trzymają. Bądźcie dzielne dziewcznyny, bo wiem, że
        jak dziecko choruje to duuuużo siły potrzeba, ja miałam niewielkie przeboje z
        Adasiem po urodzeniu i pamiętam ile mnie to kosztowało.

        Dobranoc wink)
    • groszek1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 04.01.05, 22:50
      Kurcze ledwo się zalogowałam a już mnie wyrzuciło. Nie przeczytałam jeszcze
      waszych wszystkich postów. Mam trochę zaległośći. Ale je zaraz nadrobię. U nas
      po świętach wszyscy zdrowi. Czytałam że sporo mam ma ten sam problem ze swoimi
      maluchami co ja. Moja Agnieszka w nocywstawała praktycznie co półgodziny i
      płakała , było to strasznie wkurzające. Człowiek zmęczony a tu pobudka. W dzień
      sylwestra w końcu zaryzykowałam i zrobiłam Aguni kaszkę na wodzie (chyba z
      owoców leśnych )I nie uwierzycie ale ona była chyba już po prostu głodna na
      samym cycusiu, bo spała do trzeciej. No a potem zasnęła nakarmiona. Przez ten
      czas zdążyłam "naprodukować"wystarczającą ilość mleka dla mojego głodomorka.
      Dzisiaj np. o zgrozo zjadła cały słoiczek
      zupki:marchewka+ziemniak+pietruszka+łyżeczka masła. Jak tak dalej pójdzie to
      puści mnie z torbami.Kaszkę robię jej na gęsto żeby mogła zjeść łyżeczką.
      A teraz o postępach Agi, w punktach bo ten sposób mi się bardzo podoba. Chwała
      tej mamie która zrobiła to pierwszy raz a ja mogę zmałpować:
      1) Agnieszka świetnie radzi sobie ze zdejmowaniem skarpetek(o ile ma je na
      nogach)i wkładaniem ich do buzi. Skarpetki są pyszniutkie.
      2) Obracanie się na boki wychodzi rewelacyjnie
      3) Bawienie się nogami to jej hobby
      4) Nauczyła się w końcu przewracać na brzuszek z plecków aczkolwiek ma problem
      z wyciągnieciem spod siebie rączki. Ale szybko to pewnie dopracuje.
      5) Chwyta zabawki sama , przekłada i wkłada do buzi
      6) mamy jeden ząbek
      A teraz uciekam popracować nad zdjęciami zrobionymi podczas śiąt żeby można je
      było zamieścić w Zobaczcie. A wszystkim maluszkom które skończyły pół roczku
      składam z Agą i Mateuszkiem serdeczne życzenia. Jeszcze jedno nawet nie wiecie
      jaki zrobił się z tego mojego małego faceta gadatliwy urwis.Pa
      • fey Re: Dzieciaczki z lipca 2004 04.01.05, 23:37
        To ja też zmałpuję pomysł z punktami. Tym bardziej, że Gabryś z Agnieszką są z
        tego samego dnia wink

        1)zdejmowanie skarpetek rączkami i buźką to ulubiona zabawa.
        2)obracanie na boczki opanowane
        3)zabawa nóżkami trwa praktycznie 24/24, bo i w nocy strasznie wierzga
        4)kilka razy przewrócił się z plecków na brzuszek, ale zniechęciła go właśnie
        ta nieszczęsna rączka, z którą nie bardzo jeszcze wie, co zrobić
        5)zabawki ślicznie chwyta (często po dwie), przekłada z rączki do rączki i
        fruuu do buźki
        6)ząbki mamy 2 (właśnie idą kolejne 2, ale już nie tak bezboleśnie)
        7)siedzi na razie podparty poduszkami i złości się, gdy chcę mu przywrócić
        pozycję horyzontalną wink
        8)rzuca zabawką i zaraz potem szuka jej wzrokiem i rączką
        9)protestuje głośno, jesli próbuje mu się coś odebrać, ewentualnie gdy dorośli
        coś jedzą i nie chcę się z nim podzielić ;>
        Je już: marchew, pietruszkę, ziemniaka, selera, pora, zielony groszek,
        buraczka, ryż, chrupki kukurydziane (bez soli), malinki, jabłuszko, banana,
        jagody, truskawki, winogrona i mięsko (na razie indyk i kurczak). Tylko, że
        wcześnie zaczęłam wprowadzać, bo Mały nie skończył jeszcze 3go miesiąca a już
        dostał sok z marchwi i jabłka. Zaraz potem pierwszą zupkę. Dodam, że wszystkie
        dania robię mu sama - słoiczków Gabiś nie toleruje. Ostatnio robię mu też
        kisielki (np. z soków, z dodatkiem tartego jabłka). Nie chce nic z butelki,
        tylko cycek, kubeczek z ustnikiem (nie niekapek) i łyżeczka. Z tego wszystkiego
        najchętniej oczywiście cycek wink ale ja karmię już jakiś czas tylko jedną
        piersią, więc niewiele tego jest...
        A! Do picia daję mu miętę i soczki. Polecam sok z winogron, jeśli dziecko ma
        zatwardzenie (najlepiej samej zrobić z białych winogron - sparzyć wrzątkiem i
        przetrzeć przez sitko).
        Na razie tyle...
    • cwiatooschec Witam Was w Nowym Roku! 05.01.05, 09:19
      Cześć Dziewczyny!

      Czytam regularnie wszystkie Wasze posty, ale jak się zabieram do pisania, to
      Misiek zaczyna brzęczeć i odkładam to na potem. Mam nadzieję, że teraz da mi
      trochę czasu.

      Nowy Rok przywitaliśmy w kameralnym gronie u siostry mojego męża, trójka jej
      dzieci (11, 7 i 5 lat) tak się zaangażowała w zabawianie Marcela, że biedak
      zasnął dopiero ok. 2-giej w domu.

      Karkaz, nie zamartwiaj się o Benia, jak mi powiedziała pediatra Marcela
      dzisiejsza medycyna dysponuje takim sprzętem, że wykrywa każdą "wariację",
      która i tak z czasem zanika samoczynnie. Kiedyś nie przeprowadzano wielu badań
      i ludzie nawet nie mieli pojęcia, że jakieś narządy są w trakcie „regulowania”.
      Zresztą w większości przypadków rola lekarzy ogranicza się do obserwacji. Tak
      było w przypadku powiększonej grasicy Marcela, przez którą głośniej oddychał
      (oczywiście oprócz mnie i lekarza nikt tego nie słyszał, nawet mój mąż). Były
      przypuszczenia, że to pozostałość po zapaleniu oskrzeli, ale na rtg płuca
      wyszły czyste, podobnie kardiolog stwierdził, ze serduszko jest idealne, na usg
      ukazała się powiększona grasica, to taki gruczoł, który stopniowo zanika, a u
      dorosłych jest w stadium szczątkowym. Aktualnie nawet ja nie słyszę cięższego
      oddechu Marcela.
      Podobna sprawa była z maleńką torbielką w głowie, która pokazała się również na
      usg. Wszystkie „nadprogramowe” rzeczy w głowie wywołują u mnie panikę, bo 10
      lat temu mój ojciec zmarł na guza mózgu. Ale pani neurolog stwierdziła, że
      neurologicznie Misiek jest jak najbardziej w porządku, a torbielka otrzymała
      polecenie się wchłonąć, dwa miesiące później była już tylko wspomnieniem.
      Dobrze, że we wszystkim mój mąż zachowuje zdrowy rozsądek, bo ze mnie to jest
      straszna panikara i martwię się na zapas.

      Jejku, piszę ten list na raty (wszystkie czynności w domu tak wykonuję) i
      zapomniałam o czym jeszcze chciałam Wam powiedzieć…

      Pojechałam do reala wczoraj o 16-tej i z pampersów zostały już tylko 6-tki! Co
      za sępy!

      Misiek mieli zupki i deserki marchewkowe, ale dajcie spokój jaka to orka z tym
      karmieniem, pluje, wszystko jest „ufyfłane” marchewkowo, w święta powierzyłam
      to zadanie tatusiowi, ja w końcu zajmuję się produkcją mleka.

      Marcel najlepiej bawi się… moją twarzą, wkłada mi palce do nosa, do ucha,
      próbuje zdjąć mi okulary, ciągnie za włosy. Zauważyłam, że z zaciekawieniem
      przygląda się, kiedy rozmawiam przez telefon. Generalnie nie znosi być sam,
      więc jeżdżę z fotelikiem po całym mieszkaniu, zdarza się, że zabieram go także
      do łazienki. Uwielbiam weekendy, mąż nie idzie do pracy i mogę coś zrobić bez
      odrywania się od tej czynności.

      Z pewnością zapomniałam o czymś napisać, ale cóż, zostawię to do następnego
      posta. Wszystkim chorym życzę szybkiego wyzdrowienia, wszystkim zdrowym, aby
      tak zostało, a Półroczniaczkom składam gorące życzenia urodzinowe!!!

      Do następnego razu!
      Karina

      Marcel, czyli Misiek
      • agnieszka33 Re: Witam Was w Nowym Roku! 05.01.05, 09:53
        no ja juz tredtcyjnie z mała na rekach, zobaczymy czy da cos napisac.
        Jula superowa sie robi, zapomnielismy juz o kolkach i innych marudach, zebow
        chyba nigdy nie bedzie tylko sliny litry i dalej kaszle ta slina. No i punkty
        1 obraca sie na brzuch bez problemow, chociaz woli zeby robic to za nia
        2 juz ze 4 razy obrócila sie sama na plecy ale jest po tym ryk, nie wiem czemu
        moze podłoga za twarda
        3 za rada groszka od 2 dni daje na noc kaszke bezmleczna i od 21 do 2 spi bez
        drgnienia i dojenia, przedtem co 2 godziny byl cyc, czyli cyc malo tresciwy jest
        4 siedzi sama, jak leci to tylko w bok i juz coraz rzadziej ale tylko
        sprawdzamt jak jej to idzie i kładziemy bo strach o kregosłup, niech sie meczy
        z pozycji horyzontalnej
        5fotelik jest be, nie posiedzi w nim ani minuty w aucie wyje
        lezaczki sa BE i karmie ja trzymajac pod pacha a druga reka wpychajac lyzeczke.
        zuka gerber jarzynowa pol sloika albo jablko tez pol dziennie i na noc ta
        kaszkas tez lyzka, z butelki nie pije, nie umie, popija cycem, karmienie to
        meka paNSKA I syf dookola
        6 raczki rewelacyjne, lapie wszystko, drapie, siega po wszystko na stole
        zwlaszcza zarcie i kubki z piciem, horror
        kiepsko z gadaniem, buczy i grucha wiec zapózniona
        smieje sie glosno uroczo i dialogi prowadzimy buczane ja do niej a ona do mnie
        kocha słuchac jak ktos kaszle robi wtedy wierlkie oczy
        kurcze koncze bo sie tak wierci ze zaraz spadnie, oblizała juz wszystkie
        dlugopisy wiec spadam. piszcie poiszcie, czytanie prostsze jest. pozdrowionka
        agik
        • cwiatooschec Poszukiwany alergolog w Warszawie 05.01.05, 10:33
          Masz rację agnieszka33, pisze się znacznie gorzej, szczególnie, kiedy dzidziuś
          usiłuje pomagać i stuka w klawiaturkę tymi swoimi łapkami smile

          Dziewczyny!
          Moja siostra cioteczna z Grodziska Maz. poszukuje dobrego alergologa w
          Warszawie dla swojej 2,5-letniej córki. Dotychczasowa lekarka z Grodziska
          okazała się mało rzetelna. Jeśli się orientujecie w alergologach, to proszę
          poradźcie kogoś.

          Karina

          Marcel, czyli Misiek
          • owieczka1 Re: Poszukiwany alergolog w Warszawie 05.01.05, 14:59
            w szpitalu brudnowskim jest dobry alergolog tel.326-53-00
            [url=www.tickercentral.com]www.tickercentral.com/view/1ea7/1.png" border="0" alt=" www.tickercentral.com/view/1ea7/1.png">[/url]
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 11:21
      Cześć mamuśki!
      Fajnie,że odżyło nasze forum. Właśnie Zuzinka śpi i robię sobie przerwę na
      klikanie przy kawie.
      Osiągnięcia Zuzinki:
      1. podnoszenie głowki
      2. bawienie się rączkami
      3. łapanie za kolanka
      4. przyciąganie zabawek
      5. gadanie
      6. obroty- czekamy
      7. zabawy stópkami-czekamy
      8. siadanie-czekamy
      9. ząbki- czekamy

      Intelekualistka nam rośnie, a z wf chyba będzie miała zwolnienie. Zęby chyba
      idą, bo mała gryzie niemiłosiernie wszystko a najbardziej moje piersi. Wracam
      wspomnieniami do początku karmienia i znowu smaruję sie bepanthenem.
      Dziewczyny jak dajecie sobie radę z karmieniem maluszków z zębami? Ja już
      wymiękam.
      I oczywiście znowu się martwię powolnymi postępami Zuzy. Rozmawiałam juz z
      dwoma pediatrami i stwierdzli ,że wszystko jest ok. Ale moze faktycznie tego
      nie widzą. Stara szkoła? Artur mówi, ze panikuję, ale same zobaczcie mało tych
      postępów. Jak myślicie?

      narazie przerywam,bo synenka wyje
      • kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 12:02
        Myszu,
        nie jestem lekarzem, ale trochę dzieci w życiu widziałam i wydaje mi się, że
        nie masz się co czepiać Zuzi, nie wygląda na dziecko, które w jakikolwiek
        sposób odstaje od innych dzieci w jej wieku. Słuchaj zatem lekarza i męża i nie
        przejmuj się. Póki co ciesz się ostatnimi chwilami kiedy nie musisz łapać Zuzi
        w locie spadającej z fotela albo kanapy. U dzieci już tak jest, że rano czegoś
        nie potrafią, a wieczorem robią już to czego nie umiały rano i dodatkowo
        jeszcze trzy inne rzeczy.
      • groszek1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 13:12
        Cześć dziewczyny.
        Myszu kochanie uspokój się. Nie doszukuj się defektów u swojej Zuzki, jest
        normalna zapewniam Cię. Każde z maluchów rozwija się różnie. Ja też widzę
        różnice miedzy rozwojem Agnieszki a rozwojem Mateusza. Cierpliwie czekam co
        przyniesie mi każdy dzień.Mateusz dawno już raczkował a samodzielnie nie umiał
        siadać- fajnie co?A pierwszy ząbek miał jak skończył osiem miesięcy.Mateusz się
        najadał w jej wieku cycusiem na noc i było spoko a ta mała glizda nie. Wczoraj
        wrąbała cały słoiczek zupki (140gram) i pewnie gdybym dała jej jeszcze to by
        zjadła, A Mateusz w tym wieku dwie łyżeczki i ful.Sama widzisz rodzeństwo a
        takie różne. Głowa do góry i nie mrtw się. Spokojnie ciesz się ty co Zuzinka
        już potrafi,
        Odnośnie spacerówek- ja mam spacerówke. Kupiłam w komisie za 90 zł pp Pliko i
        teraz otrzymałiśmy dla dzieci w prezencie druga nowa ale inna i bez budki. Sęk
        w ty ze mamy dwie a nie wiem czy Aga bedzie ich uzywac.Poniewaz jak matek
        poczul ze moze sie poruszac na włanych nogach to totalnie olał wózek. Wózek
        Służył mi do wozenia zakupów a nie jego.Nalezy sie nieraz zastanowic czy nie
        lepiej popatrzec po komisach i kupic tansza uzywana. wtedy nie Zal utpopionych
        pieniedzy. Zobacze v i pogadam z mezem i moze któraś z was zechce jA. Jak nie
        to pewnie zaniesiemy dla maluchów do domu dziecka. tak jak wynosimy tam czesc
        zabawek i niektórych ubranek.Pozdrawiam.
        A ja tez gotuje sama Agnieszcze , bo z kupnych to uwaza tylko jabłko z
        winogronami. A zupki sa beeeeeee.
        Zamiesciłam zdjecia z 2 dnia swiat:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16961372&a=19124390
        • tarkosia1 Wiesci o Bearbel i Daniu 05.01.05, 14:54
          Niestety, nie sa jeszcze dobre (mam nadzieje ze Basia nie bedzie miala mi za
          zle ze sie nimi z Wami dziele, wkoncu martwimy sie o nia wszystkie sad Basia
          nocowala na krzeselkach w szpitalu i niestety sama mocno zachorowala, podlapala
          rotawirusa. Dostala wysokiej goraczki, musiala sie polozyc w domu i przerwac
          karmienie. Maly niestety nie chcial pic z butelki, wiec sie odwodnil. Co
          gorsze, teraz Danio podlapal rotawirusa, jak i kilka osob z Basi rodziny. Na
          szczescie Basia moze juz przy nim byc, ale nastroje sa takie sobie. Chcialabym
          Basie pocieszyc, ale az brak slow sad Dzis pomyslalam, ze te wszystkie ospy,
          odry, szkarlatyny, swinki, rozyczki sa przed nami i naprawde mamusie musza byc
          bardzo silne psychicznie. Mnie zwykle przeziebienie Adaska rozstraja na maksa,
          musze nad soba popracowac...
          • tarkosia1 Do megi122 05.01.05, 15:12
            Megi, moja kolezanka cwiczy z coreczka ta metoda co Wy prywatnie i tez spotyka
            sie z rehabilitantka raz-dwa razy w tygodniu. Z kolei u nas (metoda Vojty) jest
            tak, ze przychodzi do nas rehabilitantka raz na dwa tygodnie i uczy mnie
            kolejnego cwiczenia, ktore z Adaskiem robimy 4 razy dziennie po 6 powtorzen.
            Tak wiec glowna praca to nie z rehabilitantka, tylko z mama, ktora
            dostaje "prace domowa" do odrobienia.
            Jesli moge Ci cos doradzic, to to abys choc raz na spotkanie z rehabilitantka
            lub neurologiem zabrala meza. Niech zapyta sie o wszystko co do czego ma
            jakiekolwiek watpliwosci. Ja czulam sie (i prawde mowiac wciaz tak sie czuje)
            atakowana ze strony meza, bo Adasko w czasie cwiczen tez czesto placze
            (szczegolnie wieczorem) i maz to odbiera tak, jakbym sie nad malym znecala,
            lamala mu charakter. Zamiast mnie wspierac, doluje mnie, choc ja i tak ma
            niezlego dola przez te cwiczenia.
            Teraz cos pozytywnego - sa ogromne postepy tych cwiczen! Wczoraj bylam u pani
            neurolog i ona stwierdzila, ze synek jest rozwiniety ruchowo jak 7miesieczny
            dzieciak! (co prawda te wczorajsze pochwaly podciely moj entuzjazm do
            kontynuowania tych cwiczen - bo skoro Adasko jest taki rozwiniety, to po co go
            dalej meczyc? Ale porozmawialam z kolezanka, o ktorej pisze wyzej, ona miala
            jakis powazny problem z coreczka i tez juz powoli koncza rehabilitacje - tak
            duze sa postepy - i przekonala mnie, zeby pociagnac to jeszcze kilka tygodni).
            Kolejna sprawa - placz. Im Adasko jest starszy, tym trudniej mi te cwiczenia z
            nim robic. Nie dosc ze jest silny, bardzo ruchliwy, zwinny i sprytny, to
            wlasnie placze w nieboglosy. Placze, ale raczej bez lez, szybko daje sie
            uspokoic (wystarczy przerwac cwiczenie), wiec Megi - to tak naprawde jest takie
            jakby przedstawienie. Nasze maluszki sa z kazdym dniem madrzejsze o kolejne
            doswiadczenia i jednym z nich jest to, ze jak maluszek placze - to mama
            przytula, caluje i przestaje meczyc ciwczeniami wink Ja te wersje wydarzen
            kupilam. Inaczej bym zwariowala. Po cwiczeniach zawsze jest nagroda - ulubione
            przytulanie, usciski, caluski, czasem cycus, no i zawsze w czasie cwiczen mowie
            mu jaki jest dzielny, jak pieknie cwiczy, jaka jestem z niego dumna i odliczamy
            ilosci powtorzen. Traktuje go z szacunkiem - to juz szkola Tracy Hogg wink
            Powodzenia!
            • inez21 Re: Do megi122 05.01.05, 15:24
              hej
              Biedna Basia i jej maluszek! tarkosiu jeśli możesz to pozdrów ją gorąco i
              powiedz że myślimy o nich i modlimy się za ich zdrówko! Musi trzymać się
              dzielnie pomimo tego wszystkiego.

              Jak czytam o tych ćwiczeniach to aż mi skóra cierpnie bo to jeszcze przed namisad

              Spadam gotować obiadek i szykować ciasta na święta do teściowej,bo jutro druga
              wigilja a ieszcze jedno świetowanie:smile

              Buziaczki i papa!
              Ps.Kupiłam soczek i marchewke w słoiczku może coś dzisiaj wypróbujemy???
              • megi122 Re: Ćwiczenia 05.01.05, 17:38
                Tarkosiu, ja mam to samo przy ćwiczeniach, też jest płacz i Zosia szczerze ich
                nienawidzi, a rehabilitantka mówiła, że nasza metoda NDT jest łagodniejsza od
                Vojty. Ja mimo ćwiczeń z panią, robię je też w domu ok 4-5 razy, ale jest
                zwylke przy tym płacz, lub chociaż marudzenie. Nie muszę Zosi rozbierać, bo to
                jest pomaganie w wykonywaniu tych czynności, których jeszcze nie opanowała
                Zosia, czyli na teraz przekręcanie się. Pani powiedzaiła, że dziecko w tym
                wieku powinno już się turlać, a u Zosi rzadko obrót jest do boczku. Teraz Zosia
                jest przeziębiona i może dlatego nie tak chętnie ćwiczy, nie wiem. Za to u nas
                jest odwrotna sytuacja niż u Adasia, który rozwija się ponadprzeciętną. Z
                ogomną zazdrością czytam o tym jak Wasze dzieciaczki potrafią robić już te
                przewroty i czuję, że u nas jeszcze okropnie daleka droga. Więc ja mam doła z
                powodu tak późno zaczętej rehabilitacji i każdą wolną chwilę wykorzystuję by ją
                trochę stymulować. Dziś czytałam o wzmożonym napięciu i oczywiście płakać mi
                się chce, gdy dowiedziałam się jakie skutki są czasem przy złym postępowaniu,
                lub nieleczeniu. Chciałam by mi ktoś powiedział, że to tylko lekki objaw tej
                choroby, ale ta rwhabilitantka tego nie powiedziała, tylko ciągle, że tak
                późno. I jeszcze ten katarek Zosi powoduje u niej brak humorku i wcale się do
                nas nie śmieje, więc ja myślę od razu że to przez to napięcie i mękę przy
                ćwiczeniach, ach ciężkie to życie gdy tylko coś nie tak. Współczuję Basi, która
                ma jeszcze większe problemy, kiedy to się skończy??

                No i jeszcze jedno, M cały czas jest z nami u każdego lekarza, gdy tylko coś
                się dzieje, na rehabilitacji też jest i to właśnie on ciągle powtarza, że tylko
                systematyczność i wytrwałość pomoże. Ale może gdybym ją męczyła tak dla
                wzmocnienia też chyba by mnie nie poparł,tak jak Twój M Tarkosiu, jak każdy
                tatuś serce mu pęka gdy dziecko płacze i on szybciej zwykle jest wtedy przy
                łóżeczku.

                Tak więc Myszu, ja podobnie jak i Ty martwię się słabymi postępami córci i
                tylko myśl, że kiedyś wyrówna to, pomaga mi.
                • tarkosia1 Re: Ćwiczenia 05.01.05, 18:19
                  Megi, jestes bardzo oddana, troskliwa mama i do tego maz Cie wspiera i juz to
                  to gwarancja Waszego sukcesu! Ty nie odpuscisz, nie zaniedbasz...za kilka
                  tygodni bedziesz sie smiala ze swoich smuteczkow. Chodzisz przeciez od dosc
                  dawna z Zosia na basen, wiec juz duzo zrobilas, a zrobisz jeszcze wiecej dla
                  malutkiej!
                  Przed chwila wyslalam dlugiego maila o postepach motorycznych Adaska - to sa
                  wypracowane postepy, nie wziely sie same z siebie, tylko z naszej ciezkiej
                  pracy. Dlaczego Zoska mialaby byc w czymkolwiek gorsza, slabsza?! Zobaczysz, ze
                  ona Ciebie lada dzien zadziwi, mamusiu!
            • tarkosia1 Teraz ja pochwale mojego partyzanta 05.01.05, 18:08
              Tez w punktach.
              1. ma prawdziwego swiderka w pupci wink przewraca sie z brzuszka na plecki, z
              pleckow na brzuszek w prawo, w lewo, turla sie bezustannie. Mam problem nawet z
              tym zeby mu zmienic pieluche, bo ciagle sie przekreca. Ulubiona pozycja - na
              brzuchu. Nie chce juz nawet spac na plecach - zasypiajac sam obiera sobie
              ulubiona pozycje, na boku, na brzuszku, zmienia ja w czasie snu
              2. sprawnie i szybko obraca sie wokol swojej osi.
              3. na brzuszku podnosi wysoko pupcie i skreca w bok bioderka i cale cialko.
              Probuje pozycji "do startu" (pupa podniesiona i tulow na rekach)
              4. podnosi tulow na wyprostowanych rekach i czasem probuje robic pleckami koci
              grzbiet.
              5. lezac na pleckach wyciaga juz nie tylko raczke do zabawki ale ciagnie cale
              ramie
              6. przemieszcza sie po calym dywanie z jednego kranca pokoju na drugi (dzis
              doczolgal sie do komody z szufladkami, otworzyl dolna szufladke i wyjal z niej
              swoja kamizelke! mozecie sobie wyobrazic jak sie zdziwilam - zostawilam go
              doslownie na moment w drugim krancu pokoiku)
              7. wklada do buzi stope
              8. mowi "ma-ma" i "ba-ba" (wiem ze to tylko sylaby a nie slowa, ale i tak
              chwycilo mnie za serducho wink
              9. smieje sie w glos, jest pogodny, usmiechniety od rana do wieczora
              10. straszna z niego sroczka - cokolwiek zobaczy, zaraz go to zaintersuje i
              MUSI to miec - doczolga sie do tego, doturla, przewiesi przez ramie mamy, az
              zlapie w swoje rece (wczoraj czytalam ksiazke i podjadalam jednoczesnie chrupki
              kukurydziane. nagle moja reka w torebce spotkala sie z jego lapka! szok, przed
              minuta byl w zupelnie innej czesci pokoju z tata!). Ma non stop
              wlaczone "szperacze", tylko patrzy, co by tu zwinac.
              11. rzuca zabawka i patrzy za nia z wyczekiwaniem, az mu ja podam, by znowu
              mogl ja rzucic
              12. sprawnie manipuluje raczkami - wlacza i wylacza, ciagnie, przesuwa,
              wyjmuje, zamyka, otwiera sobie suwak w maminej bluzce...
              13. uwielbia siadac na naszych kolanach, w lezaczku, ale konsekwentnie mu nie
              pozwalam. Za wczesnie.
              I duzo duzo wiecej. Na pewno o czyms zapomnialam. Pisze o tym z takim
              zachwytem, bo naprawde nie tak dawno jeszcze martwilam sie, czy moj maluch nie
              jest jakis taki niemrawy, a tu nagle nastapila eksplozja jego sil witalnych,
              przyplyw energii kosmicznej i magicznych umiejestnosci wink! Teraz sie martwie
              jak za nim nadazyc. Adaskowi szkoda czasu na spanie, dzienne drzemki sa coraz
              krotsze i rzadsze (wczoraj ok. 8 wieczor podczas zabawy z malym na macie po
              prostu padlam, maz znalazl mnie spiaca na dywanie! wink))) To rozruszanie sie to
              podobno efekt cwiczen, ktore z nim robie, ja jednak lubie myslec, ze to Pola
              Kasi go tak zainspirowala. Po prostu zobaczyl jaka moze byc zabawa jak sie
              troche ruszy z miejsca wink(ciekawe jakie Pola fika juz akrobacje?!)
              Co do menu, to po konsultacji z Wami smile i z pediatra, wprowadzilam jablko
              (uwielbia), marchewke (bleee) i zupke jarzynowa (ujdzie). Tak wiec maly
              przejawia podobne upodobania kulinarne do mnie. W czasie choroby podawalam
              synkowi tez sok jablkowy (smakowal), ale prawde mowiac chce go nauczyc pic wode
              a nie soki.
              Przy okazji, mam do Was pytanie? Czy jablko lub zupka zastapily u Was jakies
              karmienie? U Adaska zaostrzaja apetyt na cyca, nie ma mowy o pominieciu
              jakiegos karmienia sad
              Zabkow nie ma i dobrze. Adasko wcale nie zamierza rezygnowac z nocnego
              karmienia, a wiec to prosta droga do prochnicy. Stosuje metody Tracy Hogg i
              nic, w nocy cyc musi byc i to nie raz sad Co wiecej, nauczylam synka ze go biore
              wkoncu w nocy do lozka, co mu sie bardzo podoba, bo straszny straszny z niego
              pieszczoch.
              No i przez to jestem niewyspana przez caly dzien, na zwolnionych obrotach, a
              moj partyzant szaleje i musze miec oczy wokol glowy. Ten dlugasny mail pisalam
              chyba w 10 odcinkach, bo co chwila sprawdzalam gdzie tym razem zawedrowal wink
              Pozdrawiam cieplo!
              Ania z Adaskiem
    • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 17:37
      Myszu co ty znowu wymyślasz, to co robi zuza to dokładnie to co jula robiła
      chyba 3 tygodnie temu, łapała za kolanka, potem dopiero stópki, jakis tydzien
      chyba a potem pierwszy obót, jak juz te stopki trzymając się na bok przechyliła
      i pociągnęła więc jes ok ale o te kilka tygodni później. Ja bym nie panikowała.
      Po prostu Zuza leniwek większy od Juli a Jula większy leniwek niż reszta
      lipcóweczek. Kolejność rozwojowa u niej jak najbardziej prawidłowa. Jula np
      ostatni robi mi takie numery ze wyprostowuje sie jak struna i tak sztywnieje z
      otwartą buzią, potem poluzowuje i znowu to samo. Ja mówie mamo ją paraliżuje, a
      mama że jestem walnięta dziecko sie tak bawi! Czasem dobrze miec kogoś kto
      spokojnie spojrzy na całokształt i popuka po czułku. Brawo dla Artura, niech ci
      puka czasem.
      Bearbel i Danio trzymajcie się, Jezuniu ja to znam te szpitale i spanie na
      krzesełkach i ten strach o maleństwa ale jakoś sie to potem zapomina i żyje sie
      dalej. Modle się żeby szybk wrócili i już zadnych nowych bakteriów paskudnych
      do siebie nie dopuszczali.
      Tarkosia brawo, podziwiamy efekty ćwiczeń i cieszymy się że młody taki dzielny.
      Oby tak dalej.
      • cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 20:05
        Kochana megi122, Ty i Twój mąż jesteście tak wspaniale zaangażowani w
        rehabilitację Zosi, że nie powinniście sobie zarzucać żadnego zaniedbania!
        Zobaczysz, że Mała wszystko nadrobi i stwierdzisz wtedy, ze niepotrzebnie tak
        bardzo się denerwowałaś. Mój synek co prawda przekręca się z plecków na
        brzuszek, ale nie robi tego za często, bo mu się nie chce, lepiej przecież
        zaznaczyć swoją potrzebę krzykiem. Natomiast nie wkłada jeszcze stóp do buzi, o
        czym z zazdrością czytam na tym forum. Nie słuchaj tej rehabilitanki, że niby
        za późno, ględzi, żeby poględzić, zamiast dodać Ci wiary w powodzenie ćwiczeń.
        Kiedy Marcel dostał przepuklinę pępkową, usłyszałam od pielęgniary w
        przychodni: "No wie pani, ten pępek już mu bardzo mocno wyszedł i nie wiadomo,
        czy się obejdzie bez interwencji chirurgicznej". Niemal z płaczem pojechałam do
        szpitala do chirurga, a ten stwiedził, ze wcale nie jest tak źle i "naprawimy"
        pępek plastrami. I miał facet rację.
        Najgorsze, co możemy robić, to obwinianie się, że coś zaniedbałyśmy,
        przeoczyłyśmy, niedopilnowałyśmy, a na dodatek czytamy wszystkie publikacje na
        temat schorzeń, konsekwencji itd. I co ta wiedza nam daje? Niestety większa
        świadomość powoduje większy strach. Pediatra Marcela tak skomentowała moje
        lęki: "Niech pani spojrzy na dzieci z... (tu wymieniła ulicę, która jest taką
        włocławską wylegarnią patologii), biegają brudne i bose i są zdrowe". I często
        tak właśnie jest - im lepsze warunki, tym dzieci gorzej się chowają.
        Ale się rozgadałam. Megi! Generalnie chodzi mi o to, że robisz wszystko jak
        należy, jesteś cudowną matką, masz ogromne wsparcie w mężu i ze wszystkim sobie
        poradzicie, a Zosia już niedługo będzie będzie robić turlu-turlu po Waszej
        podłodze!

        Danio i bearbel! Przepędźcie te paskudne wirusy i wracajcie do nas. Ja co
        prawda z Bogiem i kościołem jestem lekko "na bakier", ale wierzę w moc
        pozytywnego myślenia i bardzo ciepło o Was myślę.

        Pozdrowienia dla wszystkich smile
        Karina

        Marcel, czyli Misiek


        • kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:08
          Czesc dziewczyny, prosze nie dajcie sie zwariowac, jestesmy najlepszymi mamami
          jakie mogly sie trafic naszym dzieciom i juz. Popieram "kwiatuszka" myslmy
          pozytywnie i wypierajmy wszystkie chorobska i wyrzuty sumienia te duze i te
          mniejsze. Zawsze po deszczu wychodzi slonce. Ja w to goraco wierze, choc
          przyznam szczerze tez mam maly powod do zmartwien. Daniel zalapal picie z
          butelki a jakze, ale od 3 dni kategorycznie odrzuca sztuczne mleko. Jak sie
          zawezmie potrafi nie jesc z pol dnia, jestem troche rozdarta bo boje sie
          odwodnien i spadku na wadze, wiec sie w koncu lamie i daje mu cycusia, z
          ktorego i tak nie leci za duzo. Ja za kilkanascie dni ide do pracy i tu jest
          problem, bo bez mleka nie da rady z takim maluszkiem. Niby nie problem a
          jednak, wierze,ze moj rozsadny syn przemysli sobie wszystko na spokojnie i
          zacznie jesc. Soczki, wode pije chetnie, zupkami i daniami sie zajada, kaszka
          na mleku pluje a mleko nawet do ust nie da przytknac. Taki sie wybredny zrobil.
          Kombinuje czasem czy to mleko mu nie szkodzi, co prawda jest grzeczny i nie
          wogole nie marudzi, ale robi takie rzadkawe zielonawe kupki. Moze sam organizm
          mu odpowiada to mu pasuje a co nie. Jutro rano ide do lekarza i zobaczymy co
          powie nasz specjalista.
          Uciekam spac i jeszcze raz zycze zdrowka naszym chorowitkom i duzo wytrwalosci
          przy rehabilitacjach. A i wreszcie wywolalam klisze, wrzuce na Zobaczcie to
          nasze wspolne zdjecie z imprezki. Calusy
          • karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:44
            O Jezu, dziewczyny- a ja to już normalnie na twarz padam- żeby nie powiedzieć
            brzydziej...Właśnie wróciłam ze szpitala, gdzie zawiozłam poraz kolejny siuśki
            do badań. Czekałam na wynik ogólnego i wszystko wygląda ok. Ale wczoraj się z
            lekka załamałam, bo nam pani nefrolog powiedziała, że tak naprawdę to małe są
            szanse, że u nas refluks sam ustąpi i operacja w przyszłości raczej się będzie
            musiała wydarzyć. I że czekamy oczywiście jeszcze, ale tak naprawdę, to
            bardziej dlatego, że Benio jeszcze malutki jest i dopiereo jak będzie większy
            to warto chirurgicznie to rozwiązać. No i zabroniła na basen chodzić, bo to
            dodatkowe ryzyko załapania jakichś bakterii. A ja nie wiem co robić, bo nam
            pani neurolog bardzo basen poleca, ze względu na Benia lenistwo lekkie i
            resztki asymetrii. No i w kropce jestem takiej, że tylko się załamać...Benio mi
            wczoraj całą noc rzygał i już się baliśmy znowu że to układ moczowy, bo kupy
            też brzydkie i w ogóle on taki nie w sosie coś. Ale się poprawiło i wychodzi mi
            na to, ż ereaguje tak na Sinlac, który już mi się wcześniej wydawał podejrzany.
            A szkoda, bo mały strasznie lubi...

            Basia to bidulka jest rzeczywiście. My mielliśmy właściwie to samo jak Ben miał
            trochę ponad 2 miesiące. Tyle, że przyczyny wylądowannnia w szpitalu były
            różne, bo u nas ZUM. Ale potem tak samo: ja złapałąm rotawirusa, lekarki mnie
            do domu wygnały bo zemdlałam im tam, z Beniem tata został i próbowali go butlą
            karmić ale się buntował jak mógł, odwodnienie, kroplówki, potem on rotawirus-
            no przerąbane krótko mówiąc! Ale na szczęście już dawno po wszystkim i dla Basi
            i małego też niedługo to wszystko będzie tylko wszpomnieniem- myślimy o was
            kochani nasi!

            Jeśli chodzi o rehabilitację, to naprawdę was dziewczyny podziwiam za silne
            nerwy i determinację. Obawiam się, że w związku z tym że basen nam wykluczyli,
            też będziemy musieli się wziąć za jakieś ćwiczenia- brrrr, aż mi się nie chce o
            tym myśleć...

            W ogóle to czasami jest do dupy- serio. Ale tak po tym dniu dzisiejszym
            beznadziejnym wróciłam ze szpitala z dobrymi wynikami moczu w ręku, popatrzyłam
            na tego mojego aniołeczka ślicznego śpiącego sobie w najlepsze i uśmiechajacego
            się przez sen i mi normalnie się śpiewać z radości zachciało! No bo jak tu się
            na życie wkurzać i narzekać, jak się ma takie cudeńko kochaniutkie w domu?! No
            nie mamuśki?.. smile)))
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:41
      Czesć mamuśki!
      Nareszcie mam chwikę na kompa. Artur nadal gryzie się z linuxem-próbuje poznac
      cały system od podszewki i tym samym nie można oderwac go od klawiatury.
      Nazbierało się kilka tematów i pewnie będę pisać o wszystkim po troszku.

      - Kochane mamuśki-dzięki za wsparcie. Zuza chyba też czytała posty, bo dzisiaj
      wieczorem zrobiła mi niespodziankę i zaczęła się bawić stópką(narazie
      jedną) smile)) Mam nadzieję,że także zapatrzyła się na Polę i będzie ją
      naśladować. A może Zuza jest leniwcem po mnie? Sprawdziłam w swoim albumie i
      przeczytałam,że zaczęłam siadać w 8 miesiącu, a chodzic w 15.

      - Wszystkie zapalenia, katarki, ospy , napięcia wzmożone i inne paskudztwa
      precz od naszych dzieci.

      -Tarkosiu- powiedz bearbel, że cały czas jesteśmy z nimi ,przytulamy mocno i
      życzymy szybkiego powrotu

      -Agnieszko-poplakałam się czytając Twój post o Michałku. Przytul Go mocno od
      nas.

      - Megi- ja sprawdzałam temperaturę 2 termometrami( rtęciowym i
      elektonicznym )pod paszką i bzdury mi wychodziły. W pupę boję się włożyc, ale
      taki pomiar ponoć daje wynik najdokładniejszy. W ten sposób mierzyli Zuzi
      temperaturę w szpitalu. Teraz hitem jest u nas termometr w smoczku. Gdy mamy
      wątpliwości co do temp. to sprawdzamy najpierw tym termometrem.

      - Wszystkim juz półroczniakom tongue_outolci,Kubusiowi,Ani,Jasiowi i Marcelkowi
      wszystkiego najnajnaj a najwiecej zdrówka . I czekamy na kolejne kroki milowe
      u naszych pionierów.

      -Wordshop-???????Wyprowadzilas się?????

      Ściskam Was mocno
      • karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.01.05, 22:47
        A , no a a propos 'półrocznego spotkania', to może jak nam robaczki wszystkie
        raczą łaskawie wyzdrowieć, to byśmy o tym poważnie pomyślały, hę?...
        • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 08:52
          hej dziewczyny,
          na początek dużo zdrowia, worek optymizmu, dal chorasków i podłamanych mamuś.
          jesteście cudowne.

          Kingho, wyczytałam kiedys na forum że z mlekiem sztucznym to jest tak, ze
          dziecko nie chce go od mamy. ja tę próbe mam jeszcze przed sobą- bo odstawiam
          małego, i poniedziałek jadę do wawy i wtedy mały po raz pierwszy dostanie
          mleko. ale da mu jej moja mama. może powinnas kogoś poprosić, na te pierwsze
          razy- zanim mały je polubi- zeby go karmił. tata, ciocia?
          u nas tak jest cały czas z zupkami i deserkami- ode mnie tylko jak bardzo
          prosze i najwyzej pare łyżeczek- od mojej mamy cały słoik i jeszcze jakieś
          picie...

          karkaz- i to tez wyczytałam na jakimś forum- ze dziewczyna co ma dziecko z
          refluksem kupiła taki basenik ogrodowy dla dzieci, wlewa tam wode ciepła i
          chlapią sie z małym w mieszkaniu, on (basenik) jest dostatecznie duży na
          wykonywanie ćwiczeń. tylko musiałabyś podpatrzeć- jakie ćwiczenia. jeśli chce
          ci sie głowę zawracac z basenikiem...smile))) i nie ma bakterii. nie ma też
          chloru....

          u nas ok, mały ruchliwy, ale jak czytam o Poli to mi sie wydaje bardzo
          opoźnionysmile)))))))) ale codziennie robi postepy.
          córeczka szwagierki też z lipca- jest jeszcze dość wiotka, nie siedzi sama
          nawet przez moment, nie przewraca sie. ale była przez 6 tygodni w aparaciku na
          bioderka, wiec ma prawo. to dla tych mam, które mają jakies watpliwości co do
          mobilnosci ich dzieci...półtora czy 2 miesiace opóznienia to norma. dzieci mają
          siadać w wieku od 6-9 miesięcy. więc mają na to czas.

          pozdrawiam, karolina
          • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 09:37
            Powinnam zmienic nick na Zombie. Od 4 rano Adasius nie daje mi spac z
            najrozniejszych przyczyn, a to glodny, a to niewygodnie, a to chwilowo mi sie
            odechcialo spac, potem zadzwonil telefon i Adas juz lezal na brzuszku. Nie
            wiem, jak bedzie wygladal moj dzisiejszy dzien, bo tak totalnie niewyspana nie
            bylam od pierwszej nocy po porodzie, kiedy to z emocji chyba spalam tylko
            godzine. Trzymajcie kciuki, zeby moj refleks nie byl zbyt opozniony i zeby do
            jakiego tfu tfu nieszczescia nie doszlo.
            • aaniaaa Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 10:58
              Witam wzystkie lipcóweczki!
              Z okazji Nowego Roku życzę wszystkim duuużo zdrówka przez duże "Z" smile a
              pieniążki niech będą miłym dodatkiem.
              Nie było mnie trochę choć z czytaniem w miarę na bieżąco.Mój M miał wolne i
              byczył się przy jakichś grach, no ale już poszedł zarabiać i jestem.

              a-g-n-i-e-sz-k-a witaj w gronie niewyspanych.Moja mała ostatnio też szaleje ja
              to zwalam na zęby choć po dziąsłach tego jeszcze nie widać ale one chyba się w
              kości rozpychają i może za jakiś miesiąc wyjdą. Starsza też ząbkowała
              koszmarnie. Każdy ząb wyrzynał się kilka miechów i dało się to odczuć głównie
              nocą. Kiedyś pytałaś jak dajemy jedzenie. U mnie Paulinka siezi w foteliku
              samochodowum (gondolce) choć już nie długo bo mieści się w niej prawie na wcisk.

              Aga33 sprubuję iść Twoim tropem i dam dziś na noc trochę kaszki przynajmniej
              wyeliminuję głód. Dużo dajesz tej kaszki?
              Historia z Michałkiem mnie zdołowała. Ucałuj Go mocno od nas!
              A tak na marginesie ostatnio w dalekiej rodzinie mojej kuzynki też przydarzyło
              się nieszczęście i nie wiadomo jak to się skończy. Dziewczynka urodzona w maju
              2004 więc niewiele starsza od naszych została "dobita" DPTe. Oni mieszkają na
              głębokiej wsi i lekarz przyjmuje dzieci 2 czy 3 razy w tygodniu i jest to
              lekarz ogólny . Nie za bardzo rozpoznał zap. płuc u małej, dał tylko leki na
              lekkie przeziębionko i wysłał na szczepienie. Potem okazało się że mała miała
              wcześniej niewyleczone zapalenie oskrzeli i zap. ucha (podobno)które przeszło
              na płuca ( bez gorączki). Mało tego, to szczepienie w takiej sytuacji wywołało
              wstrząs. Mała nie siedzi (a siedziała), dostała oczopląsu jest taka wiotka. A
              była zdrowiutka silna duża dziewczykna .Teraz waży 10.5 kg Jeszcze się borykają
              z tym zapaleniem, jak jej przejdzie to mają skierowanie do neurologa,mówię Wam
              horror.
              karkaz ja podobnie do ka_wier też słyszałam że matki kupują właśnie przy
              refluksie takie dmuchane baseny, tylko że przy ruchliwym dzieciaczku to jest
              potem potop wink
              A co do przękrecania to moja mala też jeszcze nie za bardzo.Ona właśnie z tych
              biedactw, które miały ortopedyczną freykę i to 8 tygodni więc 2 miechy w plecy.
              Teraz ma nóżki rozkraczone i ciężko jej. Ale lekarz mówi że poza tym dziewczyna
              zuch i najprawdopodobniej w ogóle ominie ją etap turlania za to od razu
              przejdzie do raczkowania. A ma do tego duże tendencje, bo już zaczyna klęczeć i
              balansować pupką .Rączki też ma sprawniutkie zaczęła właśnie chwytać dwoma
              paluszkami. Jak ja posadzę to siedzi ale wydaje mi się że to bardzo wymuszona
              pozyja dla niej i mało ją sadzam tylko tak w zabawie na troszkę.

              Bearbel wracaj szybciutko z Danielkiem do zdrówka!

              A tak z innej beczki : dziewczyny ,planujecie już jakieś wakacje? Ja myślę o
              maju, czerwcu - marzy mi się Turcja albo wyspy grecke.Ale się rozmarzyłam....
              Lecę coś upichcić .Nara

              moje_córeczki nowe fotki
              Paulinka_ma_dziś
              • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 12:19
                Czesć mamuśki!
                W końcu udało sie zamiescic zdjęcia. Artura nie ma, wiec sama spróbuję cos
                pokombinować.
                Tutaj powinna pojawic się Pola I Zuza
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16207823&a=19159312
                Ciekawe czy się udało?

                • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 12:41
                  Witam ponownie!
                  Chyba się udało. Linux jest świetny, tylko jest jeden minus. Wiele naszych
                  starych programów pracuje tylko pod windowsem i teraz Artur poinstalował nowe
                  wspólpracujące z linuxem. Dla niego to nie jest problem, ale dla mnie tak-
                  muszę uczyć się od nowa. Poza tym bardzo mi się podoba- ma duzo fajnych
                  udogodnien, których nie ma w windowsie. Az sie dziwię,że tak poważna firma
                  jeszcze nie wprowadziła tych pomysłow.

                  Dołączam do klubu zombich. Zuza też dała mi popalić w nocy. Chyba coś wisi w
                  powietrzu.

                  Kurcze goście idą
                  narka
                  • kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.01.05, 13:18
                    A już myślałam, że tylko ja mam takiego potworka, który nie daje spać, chyba
                    rzeczywiście coś z pogodą albo zęby, Polka zasnęła grubo po północy, później
                    budziła się chyba co godzinę, o 5-tej rozbudziła się na dobre, po godzinie
                    zasnęła i spała do 9.30. wogóle od tygodnia strasznie późno chodzi spać (po
                    północy)nie wiem jak jej to przestawić. O 22.00 ma największy z całego dnia
                    przypływ energi, nosi ją. Na szczęście nie wymaga, żeby się z nią bawić, należy
                    natomiast obserwować jej poczynania, bo inaczej bardzo się złości. Uparła się,
                    że ukończenie sześciu miesięcy to czas najwyższy na wstawanie. Jak tylko ma się
                    czego złapać, natychmiast się wspina. Najczęściej jestem to ja, albo wezgłowie
                    łóżka. Staje prosto, wydaje triumfalne piski radości, rozgląda się wokół,
                    sprawdzając jak wyglada świat z innej perspektywy, potem puszcza jedną rekę, i
                    znowu piski radości, potem puszcza druga rękę i natychmiat ląduje na pupie, ale
                    to jej absolutnie nie znięchęca do powtórzenia całej zabawy od początku. Jest
                    okropną śrubką, babcia, która ją uwielba i ma zawsze dużo energii i siły,
                    powiedziała mi wczoraj, że jakby miała być nianią takiego dziecka jak Pola, to
                    by brała podwójną stawkę.
                    Adaśku Tarkosi - zuch chłopak jesteś.
                    Pewnie kolejne wspólne spotkanie juz nie bedzie takie spokojne i grzeczne, nie
                    wiem czy damy radę upilnować takie stadko.
                    Agnieszka33 - bardzo współczuję Michałkowi i jego rodzicom, wiem co to znaczy
                    bo w rodzinie też mam takie dziecko, no właśnie mówię dziecko, choć to w
                    zasadzie dorosła dziewczyna (25 lat). Pocieszające jest to , że takie osoby
                    mają zwykle w sobie bardzo dużo radości. Magdę cieszą takie rzeczy, które nam
                    by nie przyszły do głowy, ale mnie zawsze po wizycie u niej ogarnia wielki
                    smutek i myślę jakie życie jest niesprawiedliwe.

                    Wszystkim chorutkom dużo zdrowia życzę, trzymajcie się dzielnie maleństwa. No i
                    ich mamom siły i wytrwałości.

                    Pola
                    nowe zdjęcia Poli
                    • tarkosia1 Do kasinekg 06.01.05, 13:47
                      Pola naprawde jest niesamowita! Fajnie byloby ja znow zobaczyc. Zobaczyc Pole -
                      to tak jakby zobaczyc swoje dzieciaczki za kilka dobrych miesiecy wink))
                      Rzeczywiscie zlot takich srubek to bedzie niezly sajgon, juz nie da sie
                      malenstw sfotografowac wszystkich na jednej macie!
                      Pozdrawiam cieplo!
                      Anka
                    • tarkosia1 Do Kasinekg 06.01.05, 13:50
                      Pola naprawde jest niesamowita! Fajnie byloby ja znow zobaczyc. Zobaczyc Pole -
                      to tak jakby zobaczyc swoje dzieciaczki za kilka dobrych miesiecy wink))
                      Rzeczywiscie zlot takich srubek to bedzie niezly sajgon, juz nie da sie
                      malenstw sfotografowac wszystkich na jednej macie!
                      Pozdrawiam cieplo!
                      Anka
                      • agnieszka33 Coś musi być z tym spaniem 06.01.05, 17:52
                        Jula też mnie od wczoraj ćwiczy, nie dość ze położona na noc o 21 już po
                        godzinie wstała i do 23 była zabawa, potem cięzko było uśpić i skończyło się
                        spaniem w wózku, co już sie dawno nie zdarzyło w nocy, do tego dzis juz tylko 2
                        drzemki, podczas gdy do tej pory miała 3. Troche jestem zmęczona, do tego
                        deszcz wiec nie dało się wyjść na spacer.
                        Dziękuje za miłe słowa dla Michałka, strasznie ise też zmartwiłam tą
                        dziewczynką co po szczepieniu jest wiotka, niech natychmiast pędzą do tego
                        neurologa, może jeszcze da się coś odkręcić. Bo to wygląda tak samo jak u
                        Michałka, tez mają zdjęcia jak dźwiga głowe w 3 miesiącu, pediatra nie iwdział
                        żadnych odchyleń a po szczepieniu dziecko dętka, a najgorsze że wszyscu
                        zaprzeczają. a wtedy u nas krążyły plotki o jakiejś wadliwej ruskiej
                        szczepionce. Tylko wiadomo jak jest lekarze nawzajem się kryją. Ale dla
                        pocieszenia moja stara lekara która leczyła mnie i siostre miała przypadek ze
                        dziecko po haine przestało chodzić a jej udało się go z tego wyciągnąć.
                        Dobra postanawiam skończyc z tymi ponuractwami, mam sie z czego cieszyc. Dzieci
                        jakos ni nie chorują teraz, kochają mał ą strasznie, ona ich pożera oczmi a my
                        z M staruszki mamy małą maskotke. Musze kończyć bo moja ślicznotka sie zbudziła
                        i już łapki migają w wózeczku, o a teraz stópki w górze, trzeba ratować bo może
                        już wylezie z wóza i kłopot gotowy, tak sie mi od wczoraj podnosi, pozycja
                        startowa do raczkowania wychodzi, kurcze to niesamowite co te maluchy potrafią
                        to co piszemy jednego dnia drugiego już nieaktualne. Widzisz myszu- tak jak
                        pisałam - kolanka, stópki potem do buzi paluch od nogi i tak leci. Teraz
                        spodziewam się lawiny umiejętności, ale Polki nie dogonimy tak szybko, bo
                        pamiętam Olę w równe 6 miechów wstała w łóżeczku trzymając się szczebelek, jula
                        nie ma na to szans, daje jej 7 miesięcy z hakiem, ale powiem wam że wole tak
                        przynajmniej na razie mam małą pod kontrolą. Już mi skóra cierpnie na myśl co
                        bedzie jak ja rankiem przysnę głęboko a Jula przeze mnie przelezie i zląduje z
                        wersalki, a regularnie koło 4 trafia do nas do łózka. Nawet nie chce myśleć.
                        Niech już lepiej ona poczeka z tymi wygibasami jak już będzie mądrzejsza. Ale
                        znowu z drugiej strony Ola chodziła jak miała 10 i pół mcs a Kuba był powolny
                        do 7 miesięcy a chodził jak miał 9 i pół wiec to różnie bywa. No koncze bo
                        znowu aparatka na kolanie. pa
                        • cwiatooschec Re: Coś musi być z tym spaniem 06.01.05, 22:35
                          Cześć Dziewczyny!

                          Przeczytałam dziś chyba ze 100 starych postów z czasów kiedy jeszcze nie
                          gościłam na tym forum, mój mąż to już się w głowę pukał, ale zabawiał w tym
                          czasie Miśka, bo obiecałam, ze mu jutro piwo kupię.
                          Między innymi zaczytałam się w Waszych historiach o tym jak powiedziałyście
                          mężom o ciąży. Bardzo mi się ten wątek spodobał i też chciałabym Wam co nieco
                          opowiedzieć, ale dziś niestety to już padam na twarz.
                          Marzą mi się wakacje, podobnie jak aaniiii, szczerze mówiąc tegoroczne to ja
                          już zaczęłam planować rok temu. Wysoka ciąża, potem zbyt mała dzidzia,
                          wykluczyły jakieś dalsze eskapady w zeszłym roku, tez chcielibyśmy wyjechac
                          gdzies własnie na przełomie maja i czerwca, ten termin zbiega się z naszą
                          rocznicą slubu (przypada w Dzień Dziecka), więc byłoby jeszcze milej.
                          Jutro raczej nic nie napiszę, bo cały dzień będę poza domem, ale odezwę się w
                          weekend.

                          Dobranoc Dziewczyny i Dzieciaczki!
                          K.

                          Marcel, czyli Misiek
                          • inez21 Re: Coś musi być z tym spaniem 06.01.05, 22:52
                            hej dziewczyny!
                            My juuż po wigilii u teściowej.Dzieciaki znowu dostały masę prezentów.Maciek
                            dostał ogromny samochód na akumulator,aą mu mowę odjeło ze szczęściasmile
                            A Mateusz dostał też fajną zabawkę-AeroTable z Playskool.Wszyscy byli pod jej
                            wrażeniem i każdy musiał się tym pobawić począwszy od dziadka i tatusiasmile
                            Na Mateuszu jednak nie zrobiła większego wrażenia on był najbardziej
                            zainteresowany opakowaniami po prezentachsmile

                            Myszu-obejrzałam wasze zdjęcia ze spotkania!Są super!Wasze maluchy świetnie
                            razem wyglądająsmile))

                            Z tym spaniem to faktycznie coś jest mateusz ostatnio fatalnie śpisad( budzi się
                            co 10-15min.Teraz też właśnie beczy już musze spadać papapapa!
                            • ka_wier Re: Coś musi być z tym spaniem 07.01.05, 08:49
                              hej witam!!!!!!!11

                              kwiatuszku- ja tez mam rocznicę ślubu 1 czerwca. pobraliśmy sie w 2002.

                              a u nas ok, tylko mały na widok sowjego łóżeczka dostaje histerii, w dodatku
                              jest takim wędrowniczkiem, że zawsze jak go tam włoże, to sie blokuje w
                              poprzek, wali głową o szczebelki i wyje (ciekawe dlaczegosmile)))). także łóżeczko
                              ma u nas złą passe, nie to co materac rodziców.....

                              w niedzielę mały kończy pół roku a ja z tej okazji robie ciasto- moge podac
                              przepis- to jest ciasto na kruchym spodzie z wyśmienitą masą z orzechów
                              włoskich i znowu- mało roboty.....i łatwe...

                              buziaki, dobrego dnia, karol
                              • bearbel Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 08:58
                                Na razie przywitam się, a gdy dojdziemy do siebie na pewno napiszę więcej.
                                Wiem tylko od Tarkosi, ze wszyscy trzymaliście za nas kciuki i modliliście się,
                                za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni. Bardzo, baardzo dziękujemy. Jedyne co
                                możemy teraz dla Was zrobić to odwdzięczyć się tym samym; modlić by Wasze
                                maluszki były zawsze zdrowe. To naprawdę piękne mieć dookoła tyle życzliwych
                                duszek, cieszę się że nasza internetowa rodzinka jest taka wspaniała.
                                • aaniaaa Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 09:50
                                  bearbel super,że jesteście już w domku, oby już nie przydarzały się Wam więcej
                                  takie chorubska! Jak tam Danielek radzi sobie dzielnie z butlą?
                                  Karolinko! wrzucaj recepturę, akurat zostało mi jeszcze sporo orzechów po
                                  Swiętach i chętnie je użyję.
                                  A ja dziś znów tradycyjnie niewyspana sad
                                  • ka_wier Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 10:05
                                    bearbel witaj!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    smile))))))))))))))))))))))))
                                    smile)))))))))))))))))))))))
                                    popłakałam się jak przeczytalam o waszych kłopotach. odstwaiam małego i prawie
                                    płaczę nad każdą podawaną mu zupka, wiec rozumiem że wam cieżko...
                                    pozdrawiam, całuję mocno.
                                    --------------------------------------------------------------------------------

                                    przepis na ciasto orzechowe;

                                    2 żółtka
                                    2 szkl. mąki
                                    pół szklanki śmietany
                                    pół kostki masła
                                    1/4 szkl. cukru pudru
                                    pół łyżeczki proszku do p.
                                    zagnieść w kule i na pół godziny do lodówki, potem rozłożyć na blasze (duża) i
                                    piec w tempo 200 stopni przez 15-20 min.

                                    masa: 20 dkg orzechów włoskich posiekac
                                    pół kostki masła
                                    szkl. cukru
                                    6 łyżek kremówki (z 18 tez wychodzi)
                                    4 łyżki mąki zwykłej

                                    cukier + masło stopić, dodac orzechy, mieszać, chwilę prażyć, dodać mąkę,
                                    kremówkę, cały czas oczywiście mieszać, chwile gotowac, ostudzic i jak będzie
                                    jeszcze ciepłe ale nie gorące, wylać na ciasto.

                                    smacznego.............
                                    do masy można dodac cynamon, lub odrobinę soli dla wyostrzenia smaku orzechów.
                                    • inez21 Re: HURRRAAA!!! Wreszcie jesteśmy w domku!!!! 07.01.05, 10:26
                                      Bearbel-super że już wróciłaś!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                      Cieszymy się razem z tobą!!!!!!!!!

                                      Ka-wier-fajne ciasto nie omieszkam wypróbować,a narazie spadam na świąteczne
                                      śniadanko do teściów!

                                      Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
                                      • ka_wier podbijam bo nam watek zginie 07.01.05, 19:32
                                        gdzie jesteście hop, hop
                                        • aaniaaa Re: podbijam bo nam watek zginie 07.01.05, 19:59
                                          Ze mnie dzieciaczki ściągnęły całą energię.Najnormalniej w świecie padam na
                                          pysk a jeszcze noc przedemną. Właśnie są utulone do snu to ja też dziś spróbuję
                                          się wcześniej położyć. Niech moc będzie z Wami!
                                          • aniuko Re: podbijam bo nam watek zginie 07.01.05, 21:44
                                            aanniaa to ja nie wiem czy dzis taki dzien...ja tez padam na twarz, dzieciaki mnie wykonczyly.
                                            Kasia wlasnie mnie zawolala do siebie (po raz sto piecdziesiaty) i mowi: "jest jeszcze jeden
                                            problem (tych problemow jest zawsze mnostwo) nie moge sie zdecydowac czy mam jeszcze byc
                                            dzidzia lewkiem czy juz przestac". No coz...nic dodac nic ujac!

                                            Poza tym u nas ok, narazie zdrowi! pozdrownienia i kciuki zacisniete za wszytkie mamy
                                            chorowitkow!! Basiu, sledzialam co pisaly o tobie dziewczynny - jestes super dzielna, teraz juz
                                            wszytko bedzie dobrze. Dziewczyny z dziecmi na rehabilitacji, nie znam sie wogole ale moja
                                            siostra cioteczna jest rehabilitantka i pracuje wlasnie z takimi maluszkami, jesli mialybyscie
                                            jakies pytania to ja dam namiary na Sylwie.

                                            JAsiek skoczyl pol roku przedwczoraj i od wczoraj sam siedzi...no czasami sie przewraca ale
                                            niesamowite ze tak z dnia na dzien, po prostu siadl i sie nie przewalil! Pzrewraca sie tylko z
                                            brzuszka na plecy, ssie paluszki u nog i robi inne fajne rzeczy, je duzo, nei chce pic ani z
                                            butelki ani z kubka, z piersi tez tak srednio. W nocy tak sobie, budzi sie co 3 godziny i nawet
                                            podje sobie wtedy - to ja juz nie wiem. Bylismy na basenie pierwszy raz - bardzo mu sie
                                            podobalo, sprobuje jakies zdjecia zamiescic.

                                            Ide spac bo pewnie zaraz musze wstawac. pozdrowienia i dobrej nocy. ania
                                        • groszek1 Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 15:29
                                          Cześć emamy.Witam serdecznie opkasię(jesteś nowa czy to ja taka zacofana)
                                          Witam wszystkie serdecznie.Nie wiem ile uda mi sie napisać . Dzieci chwilowo
                                          śpią i co dziwna oba naraz. Za to ja gotuję obiad , robię pranie, podlewam
                                          kwiaty i piszę do Was. Jestem chwilowo sama, bo mójj małżonek jest u swojej
                                          mamy w szpitalu. Miała operację mięsniaków.Składam serdeczneżyczenia maluchom
                                          które ukończyły już półroczku. Dzieci trzymajcie ciepluchno razem ze swoimi
                                          rodzicami. życzenia również dla tych bąbli które dziś kończą półroczku.
                                          Agunia już się wyspała. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich wczorajszych post
                                          ów bo bałam sie ze zabraknie mi czasu żeby do Was napisać. Odnośnie jedzenia
                                          dla dzieci. Ja gotuję zupkę z marchewki pietruszki i ziemniaka(na dwa dni).Tioo
                                          wszystko miksuje mikserem dodając łyżeczkę masła. Moim zdaniem jest bardzo
                                          dobre smak lekko przypomina pestkę od słonecznika. Karmię Agnieszką w pozycji
                                          półleżacej na poduszcze lub foteliku samochodowym_nosidle, lub w leżaczku. Ja
                                          mam takie łyżeczki firmowe NESTLe i moim zdaniem sa jedne z lepszych . Niestety
                                          kilka innych próbowałam im leż głęboko w szafie.Mam je jeszc po misiu. Chyba z
                                          6 sztuk.Poszukajcie u znajomych kto ma dzieci takie okoko 2 lat. wtedy była
                                          taka promocjaże do każdek kaszy dawali łyżeczki. Ja mam kilka różnych kolorw.Są
                                          płaskie niezbyt duża pojemność i gładkie. Miałam kiedyś takie gerbera z takim
                                          uchwytem okrągłym i jak dla mnie to sa doone do luftu.Pa muszę uciekać bo Aga
                                          płacze a nie chcę żeby obudziła Mateusza.

                                          • ka_wier Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 17:02
                                            hej dziewczynki,

                                            ja się chyba czymś zatrulam, bno od rana mam klopoty z żołądkiem. myślałam, ze
                                            zemdleję na zakupach.

                                            u nas ok, ale mamy stolarza, więc w domu huk.
                                            mam nadzieję ze uda wam sie ciasto orzechowe.

                                            coi do karmienie- to jeszcze karmię- ale jkuż tylko rano i wieczorem i w nocy.
                                            w dzień mały dostaje deserki, kaszki, a dziś pierwszą zupę z mięskiem,. sama
                                            zrobiłam i utarłam w dziś kupionym blenderze brauna (rewelacja) Staszkowi nie
                                            smakowało, ale mi bardzosmile)))))))))))))))

                                            pozdrawiam, karolina

                                            a opkasia to chyba się pomyliła, chyba że lubi enigmatyczne zagraniasmile)))))))
                                            • aniuko Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 20:22
                                              czesc dziewczyny ja tylko na chwilke powiedziec ze udalo mi sie (tzn mam nadzieje, ze mi sie
                                              udalo) zalogowac nowe zdjecia Kasi i Jaska i ja tez tam sie zaplatalam. Te z baseny sie nie
                                              zmiescily, beda nastepnym razem. buziaki i zycze milego wieczoru.

                                              ka-wier, mam chyba taki sam blender po KAsi - super sprawa!
                                              • aniuko Re: podbijam bo nam watek zginie 08.01.05, 20:32
                                                to jeszcze raz sprobuje bo chyba cos nie dziala...jak to zwykle u mnie i komputerami.a
    • myszu13 LISTA LIPCOWYCH DZIEDZIACZKÓW 07.01.05, 21:16
      1.VII.2004- urodziła się Pola(kasinekg)
      3.VII.2004- Kacper(edalia)
      4.VII.2004- Kuba(mana76)
      5.VII.2004- Ania(wordshop), Jaś(aniuko) i Marcel(cwiatooschec)
      6.VII.2004- Dominika(agamardom)
      7.VII.2004- Paulinka (aaniaaa)
      8.VII.2004- Agnieszka(1groszek) i Daniel(bearbel) i Gabriel (fey)
      9.VII.2004- Laura(agni71), Staszek(ka-wier) i Xavier(m_anee)
      11.VII.2004- Zosia(megi122)
      14.VII.2004- Igor(beri123)
      15.VII.2004- Pola(hanetchka)
      16.VII.2004- Benio(karkaz)
      17.VII.2004- Emma(tehanu71) i Kuba(mona26)
      19.VII.2004- Julia(agnieszka33)i Ola(daol)
      20.VII.2004- Mateusz(inez21) i Daniel(kingha)
      21.VII.2004 -Karolinka (Niebieska)
      26.VII.2004- Igor(apblok) i Adam(tarkosia1)
      27.VII.2004- Mateusz(dori761)i Maciuś (ksenia21c)
      28.VII.2004- Zuzia(myszu13) i Kacper(peggy1)i Adaś(a-g-n-i-e-sz-k-a)
      29.VII.2004- Małgosia(agrestka1)


      TO TAK DLA PRZYPOMNIENIA.
      wSZYSTKIEGO NAJNAJNAJ DLA PAULINKI Z OKAZJI DZISIEJSZEGO ŚWIĘTA. NASZ
      PÓŁROCZNIAKU ROŚNIJ ZDROWO.
      • opkasia Re: LISTA LIPCOWYCH DZIEDZIACZKÓW 07.01.05, 22:13
        05.VII.2004-urodziła się Ola
      • susy11 Re: LISTA LIPCOWYCH DZIEDZIACZKÓW 11.01.05, 16:50
        to jeszcze ja sie dopisuje
        02.VII.2004 - Zuzia
    • opkasia Re: Dzieciaczki z lipca 2004 07.01.05, 22:01
      Witaj.Czuję się świetnie.Moje maleństwo już się urodziło.Bardzo bałam się
      porodu,ale na szczęście udało się.Co prawda miałam cesarkę,ponieważ moja mała
      dziewczynka na miesiąc przed porodem ułożyła się pośladkowo.Ty też dasz
      radę.Pozdrawiam.
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 07.01.05, 22:15
      Cześć maminki!
      Koniecznie muszę napisać o postępach Zuzi w ...gadaniu. Dzisiaj po raz
      pierwszy usłyszeliśmy: mmmaaammmaaa,.Było też mmybbby,byyy, bbuu i bbee. Tata
      jest trochę zazdrosny o ten zlepek mmamma. Cały czas mówi do niej ta-ta,
      wszystkie piosenki mają jedno słowo-tata oczywiście(wczoraj sama się złapałam
      na tym ,że zamiast? nucić lalala to nuciłam tatatata) Poza tym Zuza dostała od
      dziadków na gwiazdkę lalkę, która po kolei :płacze, śmieję się, mówi mama i na
      koniec tata. I co robi mój M ? Włącza lalkę i chowa ją na czas płaczu,
      śmiechu , zagłusza słowo mama i pokazuje dopiero gdy mówi tatasmile))

      Za tydzień powinnam wrócić do pracy. Dzisiaj pojechałam do szkoły i złożyłam
      już podanie o dzień opieki nad małą . Wracam zatem 17. Nie wiem jak ja to
      przeżyję.Płakać mi się chce. I nie wiem kto zostanie z małą. Miał brat, ale
      moje godziny pokrywają się z jego zajęciami .Poza tym Zuza płacze na jego
      widok. Teściowa się garnie, ale to nie jest najlepszy pomysł. Pomyślę jutro.
      I już wiem, dlaczego powrót do pracy jest taki trudny. To jest wbrew naturze.

      Bearbel- witaj!!!! Ucałuj mocno Danielka od nas. Bardzo się cieszymy, ze już
      jesteście i,że szpitalny horror się skonczył.

      Inez-dla dzieci to świętna sprawa takie podwójne święta,Mikołaj 2x przychodzismile

      Ka-wier- ten przepis to chyba praca domowa na weekend dla naswink Już całkowicie
      odstawiłaś Staszka? Bierzesz coś na zahamowanie laktacji?

      kasinekg- gdy Artur zrzuci wszystkie zdjęcia to prześlę Ci je na priva. To
      pewnie trochę potrwa, bo dalej grzebie w tym linuxie.

      Aniuko- gratulacje dla Jasia. To siedzi już Pola i Jaś, Kto jeszcze?

      aaniaa- półurodzinki tak Cię wykończyły?

      chyba skończę, bo pogoda fatalna i czuję to w głowie.
      dobrej nocki
      • megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 08.01.05, 10:07
        To cudownie, że Danio już w domku i zdążył na swoje półroczne urodzinki oby jak
        najdalej od szpitali, cieszymy się i z Twojego powrotu Basiu i życzymy Wam
        wiele zdrówka.

        Ja dziś wstałam o 6 razem ze swoją córcią. Mam poważne postanowienie wstawać
        wcześniej, by potem też położyć się o rozsądnej godzinie. Zwykle udawało mi się
        spać do 9-10, karmiłam tylko ok 6-7 Zosię i dalej spałyśmy. Teraz Zosia coś się
        przestawiła i chce jeść w nocy i rano o 6-7 również(ostatnio większość naszych
        dzieci przechodzi kryzys w spaniu). Nie lubię tego, nie ze względu na wstawanie
        (choć też) lecz bardziej, dlatego, że nie chce już jeść dobrze w dzień, chyba
        zaczniemy akcję 'odzwyczajania nocnego podjadania'. Tarkosiu, widzę często
        piszesz o Tracy Hogg, ja też lubię jej rady, wiele mi już pomogło, momo, że
        jeszcze nie skończyłam książki. Tak więc w nocy przytulanie, smoczek ale nie
        jedzonko, ciekawe czy i tym razem się uda?

        Ka-wier, to faktycznie jak praca domowa, po sukcesie jaki odniósł marchwiak,
        powinnaś czuć się zobowiązana i dawać nam tylko coraz lepsze przepisy wink))))

        Dziś mamy tak piękny dzień wiosenny, mam więc szansę na przedpołudniowy spacer,
        tym bardziej, że zupkę już ugotowałam, wczoraj Zosia nie chciała jabłka z
        marchewką i piertuszką, szkoda, było dobre, ja zjadłam. Ja dodaję do jedzonka
        Zosi swojego mleczka do rozrobienia, zbieram to,w ciągu dnia, które wycieka mi
        w czasie karmienia, dzięki temu nie dolewam wody. Tylko nie wiem czy można tak
        łączyć takie mleczka z różnych pór dnia, tzn. zbierać co trzy godziny do
        jednego kubeczka? Mamy, ściągające, czy tak można i ile może być ono w lodówce,
        dobę? Aha, Zosia, kiedy zjada zupkę również popija cycusiem i nie wypada nam
        żadne karmienie piersią, kiedy już będzie inaczej, tak żeby można zostawić
        Zosię na jakieś 5-6 godzin?
        AGNIESZKO, Ty chyba pytałaś o łyżeczkę, ja mam zestaw z Ikei, ale łyżeczka już
        po tych kilku karmieniach porysowała się (???) więc też będę musiała kupić
        lepszą, więc pytanie otwarte, którą. Ale chyba z gumową łyżeczką i plastikowym
        trzonkiem, tak by już się nie porysowała.
      • megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 08.01.05, 10:10
        Jeszcze jedno, najważniejsze, dziękuję za słowa wsparcia, pocieszyłyście mnie,
        teraz staram się by ćwiczenia były dla Zosi zabawą i dla mnie też! DZIĘKUJĘ!!!!
        • myszu13 do groszka 08.01.05, 22:06
          cos mi gg przestało działać, nic nie mogę wysłaćsad(((
        • bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 08.01.05, 23:26
          MAMY PIERWSZEGO ZĄBKA!!!!!!!!!!!!

          Odkryliśmy go właśnie dzisiaj, gdy Danio kończy równiótko pół roczku.
          Pojawił się zapewne w momencie gdy mały był w szpitalu i był faszerowany taką
          ilościu doustnych lekarstw, ze nauczył się tak mocno zaciskać dziąsełka, ze nie
          można ich w jakikolwiek sposób rozchylić. Jest problem z doustnym podawaniem
          panadolu, syropku i innych lekarstw.
          Dziewczyny czy u Was przy ząbkowaniu występowało rozwolnienie? Martwi mnie to
          przedłużające się, częste oddawanie stolców, mały dostaje na to różne lekarstw
          m.in. smectę, i nadal nie wiem co jest przyczyną tego, czy szpitalne zakażenie
          wirusem czy też ząbkowanie.
          Obiecuję wkrótce znaleźć czas by podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami ze
          szpitala. Choć przyznam szczerze ze chciałabym jak najszybciej zapomnieć o tym
          koszmarze, który nadal prześladuje mnie w snach.
          • groszek1 do bearbel i do myszu 08.01.05, 23:58
          • bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 00:09
            Meggi122-musiałam kupić laktator, na czas kiedy Danio został w szpitalu beze
            mnie. Wtedy miałam zakaz karmienia, ale dla podtrzymania laktacji stwierdziłam,
            że będę odciągać pokarm. W instrukcji laktatora są informacje, ze można dolewać
            stopniowo odciągane mleczko do jednego pojemniczka, ale długość przechowywania
            go w lodówce nie może przekroczyć 48 godzin od momentu odciągnięcia pierwszej
            porcji. Zamrożone można przechowywać aż 3 miesiące!
            Mam nadzieję, że Ci pomogłam.

            Dziewczyny, nadrabiam zaległości w czytaniu i chcę Wam serdecznie podziękować
            za cudowne słowa wsparcia, za modlitwę, jestem za każdym razem wzruszona gdy to
            czytam, i to naprawdę cudowne miec tyle życzliwych duszyczek dookoła smile)))
            Dostawałam od Tarkosi w szpitalu smsy, na bieżąco informowała mnie o tym, że
            ciągle jesteście ze mną. To choć na chwię przywracało uśmiech na mojej twarzy,
            mimo ogromu cierpienia jakiego tam doznaliśmy. W ciągu jednego dnia w szpitalu,
            Danio wylał więcej łez, niż przez całe swoje dotychczasowe sześciomiesięczne
            zycie. A należałoby to przemnożyć przez ilość dni spędzonych tam w szpitalu,
            których było aż dziewięć...

            Przepraszam, że tak na raty piszę, ale nadal nie mogę nadrobić zaległości w
            spaniu.
            Ps. Czy Wasze dzieci przy ząbkowaniu też tak długo śpią,czy powinnam zacząć się
            martwić, ze choroba Danielka jeszcze nie opuściła? Wytrzymuje mi dwie, góra
            trzy godzinki czuwając i a potem non stop śpi. Wiem ze musi nadrobić zaległości
            ale boję się że nadal jest chory, albo ze zwiastuje to kolejną chorobę. Mam juz
            na tym punkcie obsesję i chyba szybko mi nie przejdzie.
            Słodkich snów dla wszystkich maleństw i ich mamusiek.

            WIELKIE CAŁUSY dla wszystkich @@@
            • bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 00:11
              Groszku chyba coś Ci zniknęło?
          • groszek1 do bearbel i do myszu i do pozostałych e mam 09.01.05, 00:13
            Myszu przykro mi że twoje gg szwankuje. Dziękuje za życzenia dla Agnieszki.
            Bearbel-moja Agnieszka przy każdym ząbkowanu( to takie fale są ząbek sie
            przesuwa i boli malucha potek jest spokój i za jakiś czas znowu aż w końcu się
            przebije) ma rozwolnieni i temperaturę. Rozwolnienie trw wówczas około 2-3 dni.
            Potem przechodzi. Nie daję żadnych leków oprócz smarowania żelem(który
            praktycznie nic nie daje) i podawania paracetamolu. Żel tylko uspokaja maluszka
            chwilowo. Ja daję wówczas więcej gotowanej marchewki do zupy i w tych dniach
            nie daje jabłuszka.
            Wciąż karmię Agnieszkę piersią.Praktycznie cała noc i większość dnia. Po
            południu razem z Mateuszkiem je obiad, potem dostają tarkowane janbłuszko i na
            kolację kaszkę ryżową. Mateusz na mleku normalnym a Agniesia na wodzie lub na
            moim mleczku.
            Nieraz to fajnie wygląda Mateusz jest duży i cool chłopczyk i samodzienie je
            cały obiad i ja moge karmić spokojnie Agnieszkę. A jak przychodzi do
            tarkowanego jabłuszka to mój synek jest raptem taki malutki jak Agnieszka. tez
            chce tarkowane. mało tego że takuje mu jabłko to jak je zje razem z Agą to
            przychodzi zaraz po jeszcze jedno ale już w całośi. łobuziak kochany wtedy juz
            jest znowu taki duży.
            Nie było mnie jakiś czas i nie wiem co się dzieje z tehanu i wordshop. Czy ktoś
            może mnie oświecić co u nich słychać?
            Ok na tym kończę i uciekam spać. A nie jeszcze jedno: w ferworze pracy po
            południu pranie sprzatanie i gotowanie dla nas i Agnieszki przypaliłam
            Agnieszki zupkę. sad((((((((((((
    • cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 09:40
      Bearbel i Danio! Jak dobrze, ze juz jesteście w domu!
      Przy ząbkowaniu Marcel też ma rozwolnienie. Wyszły mu juz 2 ząbki, okupione
      wiekim płaczem i marudzeniem. Smarowanie deninoxem pomaga na krótką chwilę, na
      dodatek on to traktuje jak kolejna przekąskę.

      Inez, mam do Ciebie wielką prośbę. Jeśli nadal dysponujesz książką "Uśnij
      wreszcie", to proszę przyślij mi ją na: cwiatooschec@poczta.onet.pl. Będę
      bardzo wdzięczna.

      Pozdrowionka dla wszystkich smile
      K.
    • aaniaaa Re: Język niemowląt 09.01.05, 12:25
      Dziewczyny, mam tą książkę w formie e-booka, jak któraś z Was by chciała to
      chętnie wyślę!
      • bearbel Re: Język niemowląt 09.01.05, 13:01
        Ja też, ja też chcę!!!
        Myślałam o jej kupnie, więc jeśli jest możliwość skorzystania z e-ksiażki, to
        baaardzo chętnie!
        Z góry wielkie dzięki.
        proszę na bearbel@o2.pl
      • aniuko Re: Język niemowląt 09.01.05, 13:06
        Czesc! BAsienko, bardzo sie ciesze, ze juz jestescie!! Z rozwolnieniem u moich dzieci bylo no i ejst tak
        samo. wlasnie chyba Jasiek czeka na nowe zeby i tez juz go pzrebieralam 2 razy dzisiaj. Zel tez pomaga
        na chwilke, w nocy paracetamol jak jest zle no i czasem Viburcol ale on tez raz pomaga raz nie. A z tym
        spaniem to sie nie denerwuj, mysle, ze maly po prostu 'odpoczywa" calym soba po tym traumatycznym
        pzrezyciu, niech sobie spi ile tylko chce. Jasiek dzis mial juz dwie dzremki, wprawdzie po 20 minut ale
        to i tak duzo jak dla niego wiec moze zabki tez maja cos z tym wspolnego.

        Aannaaaiu, jak mozesz przyslij ksiazeczke, moze pomoze bo narazie jest kiepsko, to moj adres:
        aniuko@gaponline.de

        wszystkiego najlepszego dla dzisiejszych polroczniaczkow!! Buziaki maluchy!!!
        • aaniaaa Re: Język niemowląt 09.01.05, 14:39
          Wysłałam smile
          • bearbel Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 14:52
            inez i kwiatuszek-jeśli macie tę ksiażkę to prześlijcie mi ją proszę.

            Język niemowląt mam w oryginale smile i niestety wprowadziłam Anię w błąd. Ona mi
            tę ksiażkę przesłała. Więc jeśli jest ktoś kto ją chce, to chętnie też podeślę.
            • cwiatooschec Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 15:06
              Bearbel, nie mam jeszcze "Uśnij wreszcie", też mi zależy na zdobyciu tej
              książki, ale jeśli mogłabyś przesłać mi "Język niemowląt", to bardzo bardzo
              proszę, mój adres: cwiatooschec@poczta.onet.pl

              Ka_wier, wychodzi na to, że najważniejsze "tak" w życiu powiedziałyśmy
              dokładnie tego samego dnia! No, a nasze dzieciaczki urodziłyśmy w odstępie
              zaledwie 4 dni smile

              Pa, pa!
              K.

              Marcel, czyli Misiek
              • inez21 Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 16:01
                Bearbel i Kwiatuszku-wysłałam wam "Uśnij wreszcie" sprawdźcie czy doszło i cz
                wszystko ok jak nie to jeszcze raz wyślę.Powinny być 3 części.

                A ja jeśli można to poproszę o przesłanie "Języka niemowląt"smile
                Zamierzam sobie zamówić w KDC ale z zanim dojdzie to już se troche chętnie poczytam.
                Papa! Zajrzę jeszcze wieczorkiemsmile)))))))))
              • fey Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 16:08
                Hop hooooop!

                W końcu i ja się odzywam.
                Bearbel - bardzo się cieszę, że już wróciłaś z maleństwem do domku!!! Trzymałam
                za Was kciuki!

                Od wtorku Gabik miał trzydniówkę połączoną z ząbkowaniem ;/ Pierwsze ząbki
                odkryłam w Święta - wyszły bezszelestnie i cichutko, te niestety wychodzą
                gorzej. Obyło się na szczęście bez antybiotyku. Tylko Panadol i Bobodent. I
                zawaliłam noc!!! Pierwszy raz! Przez te zęby Mały nie jadł nic prócz cyca (a
                karmię tylko jedną piersią- nie było lekko), w nocy był bardzo głodny a dziąsła
                go tak bolały, że nie mógł ciągnąć... napłakało się biedactwo. Posmarowałam
                dziąsła żelem (na siłę!) i po jakimś czasie dopiero się przyssał. Dopiero w
                sobotę zjadł pół startego jabłuszka - prawie się popłakałam ze szczęścia. Ale
                wizytę u neurologa i szczepienie musiałam przełożyć.

                Wczoraj była półrocznica - Gabryś dostał od nas wino (rocznik 2004), niech
                dojrzewa razem z nim wink ciekawa jestem z jakiej okazji je kiedyś wypije...

                W repertuarze mamy już:
                - mama
                - baba
                - tata - zdarzyło się 2 razy
                - wszelkiego rodzaju - 'prrrrrrrr', 'be', 'pe' i moje ulubione - 'GIE' wink
                Poza tym Gabi zaczął się wczoraj obracać z plecków na brzuszek i odwrotnie. Tak
                mu się spodobało, że głośno protestował, gdy ojciec próbował go wziąć na ręce!
                Dziś do obiadku dorzuciłam pomidorka.

                Też poproszę o książki, jeśli można wink
                Pozdrawiam!!!
                • fey Re: ."Uśnij wreszcie"-do inez i kwiatuszek 09.01.05, 16:16
                  Nie dodałam, że to wszystko skończyło się wysypką. Wczoraj wykąpałam Malucha w
                  krochmalu, dodatkowo wypudrowałam mąką ziemniaczaną na noc i po wysypce śladu
                  dziś nie ma wink
                  Przy bolących dziąsłach nawet pić nie chciał. Poiłam go strzykawką i to z
                  doskoku, gdy aqrat próbował włożyć do buźki zabawkę. Bałam się, że się odwodni.
                  Wszystko minęło, a zębów nadal nie widać...
          • strawberry5 Re: Język niemowląt 09.01.05, 21:50
            Droga aaniu,
            dziś własnie odkryłam wasze forum i z wypiekami przecztałam ostatnie posty o
            waszych dzidziach. Mój Hubercik urodził się też 7 lipca 2004 roku podobnie jak
            twoja dzidzia smile)) Byłabym wdzięczna za przesłanie tej ksiązki również do mnie
            na adres gazety lub aga.wegrzyn@poczta.onet.pl. Moj nr gg 5945832 chętnie
            porozmawiam z innymi mamami o naszych skarbach.
          • groszek1 Re: Język niemowląt 09.01.05, 22:43
            Cześć emamy. Witam nową koleżankę na fotum . Twój synuś ma urodziny tak jak
            moja mama czyli Adzi babcia.nauczyłam samodzielnie spać Mateusza tak jakoś.
            Samo wyszło. Ale może się i ja skuszę na książkę pt:" Uśnij wreszczie". mój
            adres: rakus82@wp.pl.Dzisiaj znowu wiało jak diabli. pół nocy nie spałam bo
            zastanawiałam się czy nie wyleci znowu ten cholerny balkon. Juz sobie obiecałam
            że jak dostaniem trzynastkę razem z Pawłem to wymienimy okno w duzym pokoju
            (nasz pokój). Ma dość tych stresów, człowiek siedzi spokojnie dzieci bawią sie
            spokojnie nagle trach i spokój był sobie dzieciaki wystraszone a ja nie
            lepiej.Tak ogólnie to mogłoby juz przestać wiać. Co dzisiaj ciekawego nas
            spotkało:
            poszliśmy z misiem mimo wiatru dać pieniązki na orkiestrę i tu pierwszy zgrzyt.
            Matyś dał pieniązki i dostał serduszko które przykleiłam mu do kurteczki. Za
            agę ja dałam pieniązki i serduszko przykleiliśmy na wózek. Stare z nas
            pierdołky ale nie pomyśleliśmy że prrzy takim wietrze możemy je stracić. I
            zaczęło się . Mateusz w ryk bo Agi serduszko uciekło. Nie mogliśmymu
            wytłumaczyć nic. Wrócił do domu zapłakany z oczami jak królik. Niestety po
            drodze nie spotkaliśmy nikogo z orkiestry. wwróciłam do dzieci które zbierały
            do puszek dałam znowu i dostałam serduszko dla Aguni. Mateusz się budzi i
            pokazałam mu jego i Agi serduszko. Ten w śmiech i krzyk Aga mikołaj dał
            serduszko. Po tych śietach to wszystko robi mikołaj(oczywiście co dobre). Tak
            mi sie to podobało że dzieciak uradowany tym serduszkiem ,które mikołaj
            odnalazł.
            myszu- jak wróciłam ze szpitala bałam się że Matyś będzie chciał cyca wkońcu on
            tez jeszcze jest (był ) malutki.Rozsiadłam się z Agnieszką do karmienia i Matek
            przy mnie. Patrzy co ja robię . zdziwiony trochę ,już chyba zapomniał jak sam
            cycał.Zapytałam czy chce spróbować, kiwa głową ze tak. Dałam mu cyca a ten jak
            oarzony wytarł rękawem buzię i bleeeeee. teraz jak karmię maleńką i pytam się
            czyy chce to mówi: Ne lube.Chłopaczek super. Najlepszą obroną jest atak..
            czasem też jak karmię Agę i ta zapatrzy się na cos Mateusz podbiega do niej i
            mówi Aga jec meko i łapie ją za głowkę (bardzo delikatnie) i próbuje ją
            przystawić do mojej piersi. Po prostu kabaret.
            bearbel - super że jesteś z Daniem już w domku.
            Co do wina. Jak ja miałam roczek to mój tata nastawił gąsior wina z czerwonej
            porzeczki. Powiedział że to moje. Po fermentacji i wszystkich potrzebnych
            czynnościach zalakował gąsior i wstawił do ciemnej piwnicy. Słuchajcie ten
            gąsior dostałam w prezencie ślubnym. Niewiedziałam co z nim zrobić tak od razu
            szkoda było otworzyć i wypić. Otworzyłam je z mężem jak urodził się Mateuszek .
            Przelaliśmy do butelek. Niestety teraz zostały nam juz tylko dwie butelki takie
            po Kubusiu. Winko było przepyszne.Trochę się tym wzruszyłam ż e tak mój tata
            dbał o te wino, w końcu w między czasie zaliczyło trzy przeprowadzki.Nie wiem
            czy jeszcze dziś sie odezwę , jeżeli nie to dobranoc i miłego dnia życzę
            wszystkim oczywiście jutrzejszego.
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 09.01.05, 17:09
      Cześć mamuśki!

      Dla wszystkich weekendowych półroczniaków: Agniesi, Danielka, Gabrysia, Staszka
      oraz Laury i Xaviera wszystkiego najnajnaj a najwięcej zdrówka.

      groszku- a Mati nie domaga się cyca?

      wordshop, tehanu-??????????????
      apblok-założycielko-???????

      aniuuuu-i ja też proszę ślicznie o książkę "język niemowląt"(adres gazetowy)

      bearbel- może pogoda dodatkowo wpływa na senność .Zuza od 2 dni ma tez krótkie
      okresy czuwania. A jak sobie radzisz z podawaniem lekarstw? My tez podajemy
      dużo i sprawdza sie u nas system strzykawkowy( artur pajacuje- Zuza otwiera
      buzię ze zdziwienia- a ja wstrzykuję porcję lekarstw-często po 0,2 ml) i są
      małe straty.

      fey- fajny pomysł z tym winem. Musimy zmałpować.

      pozdrawiam

      • tehanu71 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 00:07
        Cześć cześć dziewczynki
        Zbieram się żeby napisać już któryś wieczór no i Myszka mnie zmobilizowała smile

        Na początek Bearbel mam nadzieję że najgorsze macie już za sobą i teraz będzie
        już tylko lepiej życzę wam z całego serca, dobrze że już jesteście w domu. Mały
        może jest jeszcze trochę osłabiony i dlatego tak śpi ale sen to podobno
        najlepsze lekarstwo.

        Inez mamy mężów w tej samej drużynie smile)) , mój na meczu złamał sobie palca (a
        jest bramkarzem) i przez jakiś czas miałam go w domu ale właśnie od ubiegłego
        tygodnia nastąpił powrót na boisko niestety dwa razy w tygodniu ale przyjdzie
        czas że i ja sobie odbiję. A co do ospy to ja miałam w ogólniaku i
        przechorowałam ja w miesiąc całkiem ciężko, Patka przechodziła w trzylatkach i
        zostały jej blizny bo na początku nie szczailiśmy że to ospa, no i jak Mati
        oparł się bratu?
        A co do Graco to moja szwagierka korzystała przez trzy lata i bardzo sobie
        chwaliła a o Citysport kiedyś poważnie o nim myślałam ale jak go zobaczyłam w
        sklepie to wydał mi się taki malutki ale w nim chyba o to chodzi.

        Megi myślę że co jak co ale nie możesz sobie zarzucać późną diagnozę myślę że
        nie możemy same znać się na wszystkim od zauważania nieprawidłowości powinni
        być lekarze i pamiętajcie o tym nie wolno dać się zakrzyczeć (chociaż jeżeli
        chodzi o dzieci to by się przydało się znać niestety). Najważniejsze jednak że
        zostało w końcu zauważone i ty i Myszu też robicie wszystko dla swoich
        dziewczynek i efekty będą na pewno. Patrycja miała kiedyś kolegę u którego było
        podejrzenie porażenia mózgowego, był podobnie jak Adaś rehabilitowany metodą
        Vojty, jeździł na rowerku wcześniej niż dzieci w jego wieku a na dwóch kółkach
        zapitalał tak że nikt nie mógł go dogonić.

        Karkaz no i jak wyniki Benia mam nadzieję że obeszło się bez jakichś
        inwazyjnych zabiegów i macie się lepiej.
        A swoją drogą Kwiatuszku to nie pomyślałam o tym ale twoja pediatra chyba ma
        rację z jednej strony to dobrodziejstwo że dzisiaj można wykryć najdrobniejszą
        rzecz ale z drugiej strony gdyby o części z tych rzeczy człowiek nie wiedział
        to by się mniej denerwował. Ja mam kontakt do alergologa w CZD więc jak jeszcze
        potrzebujesz to daj znać.

        Groszek i pewnie dlatego (mam na myśli jedzenie) niedługo dogoni Matiego smile)
        widziałam zdjęcia – jacy robią się do siebie podobni fajowa parka, długo cię
        nie było ale dobrze że wróciłaś, a jeszcze wrócę do wózków to moja np. Patrycja
        uwielbiała jeździć w wózku także nic nie wiadomo.

        Mała oczywiści nie śpi, leży w łóżeczku i gaduli cytuję „eeeee baj baj baj baj
        ba bu e a ga ga ga” w różnych tonacjach, brzmi śmiesznie. A poza tym
        - bawi się nóżkami, śmiesznie wygląda jak wyciąga rajstopy i pcha je do buzi,
        - przewraca się we wszystkie strony więc nie zostawiam jej na wersalce
        - siedzi podparta
        - ostatnio mnie zaskoczyła bo położyłam ją na kocu dałam zabawkę a resztę
        zostawiłam w małym wiklinowym koszyku a ta skubana przeturlała się od koszyka
        przewróciła go i po jednej wyciągnęła wszystkie zabawki
        - bez ząbków ale je pięknie łyżeczką bez plucia wszystko co jej podam, do
        niedawna dostawała mleczne, desery i soki i jak pierwszy raz dostała zupę to aż
        się wzdragała a dzisiaj oczy jej wychodziły na wierzch jak widziała jedzenia
        więc dostała kęs kanapki z pasztetem :0

        Ja ostatnio rzadziej ale za to treściwie smile))) to jeszcze nie wszystko ale na
        dziś koniec, no może poza serdecznymi życzeniami samych najlepszych chwil dla
        wszystkich półroczniaczków.

        Jak mówi moja Patka dobranoc pchły na noc, karaluchy pod poduchy, słodkich snów
        Marta
        • karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 00:16
          Rany, ale już późno- nawet nie zauważyłam...

          Wiecie co, nie wiem właściwie po co, ale coś mnie tak naszło po raz któryś i
          zaczęłam czytać forum 'chore dziecko, strata dziecka' BOŻE! Jak takie rzeczy są
          możliwe????!?!???!?

          Serce mi pęka...

          Tak bym chciała jakoś pomóc tym wszystkim dzieciaczkom i ich rodzicom. Tylko
          jak?

          Siła tych kobiet, które bądź to straciły swoje maleństwa, bądź też żyją z
          nieustającą świadomością nadciągającego jutra jest po prostu NIEZIEMSKA! NIE
          MAM SŁÓW...

          Podziwiam, myślę o nich i dziękuję temu komuś w górze za swoje własne szczęście.

          Całuję was mocno kochane.

          Napiszę więcej jak tylko dojdę do siebie.

          Karolina.
          • karkaz link..... 10.01.05, 00:22
            Jeszcze wam tylko wklejam linka do jednego wątku z tego forum, który całkowicie
            mnie dobił...

            Chyba przestanę wierzyć w resztki dobroci, miłości i współczucia na tym
            świecie...

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=18407171&v=2&s=1
            P.S. Dzięki Tehanu za pamięć- wyniki posiewu odbieram dopiero jutro, ale śmiem
            twierdzić, że po tak dobrych wynikach ogólnego i w ogóle świetnym samopoczuciu
            Benia raczej powinno być ok. No, mam nadzieję przynajmniej...

            Agnieszka33- dzięki za kontakt- chciałam się odezwać, ale informacja na gg (ta
            o grach) mnie powstrzymała. To chyba dobrze?..Nic to, następnym razem może na
            siebie trafimy smile
            • agrestka1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 10:22
              Cześć dziewczyny
              no i w końcu wróciłyśmy po wszystkich świątecznych wyjazdach mam nadzieję że o
              nas nie zapomniałyście
              z jednej strony fajnie tak świętować dwa razy mkołaj przychodzi i nie ma
              dylematu do czyich rodziców na wigilię ale z drugiej strony to już jesteśmy
              troche zmęczone i tyle dni przy stole jest jednak zabójcze dla linii (której i
              tak zresztą nie mam)ale od dziś zabieram się ostro za siebie bo wkrótce wracam
              do pracysad(((a nie włażę w żadne pracowe ubraniesad(.
              Byłyśmy z Gosią u lekarza na szczepieniu ale że jeszcze coś jej tam furkocze w
              oskrzelikach więc szczepienia nie było. Gosia została zważona waży 6800 i ma 70
              cm i jest chyba najmniejsza z naszych dzieciaczków.Z nowych postępów Gosiula
              już potrafi przez chwilę siedzieć bez podparcia i w końcu nauczyła się
              przewracać z plecków na brzuszek co też robi z wielkim upodobaniem nawet przy
              przewijaniu, przez co przewijanie trwa u nas 10 minut. Zębów nadal nie ma.

              Bearbel i Danio fajnie że już jesteście.
              Dziewczyny przyślijcie mi Język niemowląt, mój adres agrestka@wp.pl albo
              gazetowy, będę bardzo wdzięczna.

              Jak nadrobię wszystkie zaległe posty (a chyba będę czytać je do południa o ile
              Gosia mi na to pozwoli) to będę wiedziała o czym pisałyście i pewnie jeszcze
              coś tam dopiszę.
              Na razie tyle.
              Pozdrawiam Aga
            • kingha Re: link..... 10.01.05, 11:28
              Udalo mi sie siasc przy komputerze, mam nadzieje, ze znowu mi postow nie
              pokasuje, czlowiek tak pisze i sie rozwodzi, a tu wrr wrr
              Chyba zaczne kopiowac zanim wysle.

              Cieszsze sie Bearbel, ze juz odzyskujecie sily, bo na pewno o tym swiadczy sen
              Daniela. Zyczymy duzo zdrowka.

              U nas tez nowe odkrycia, nie ma to jak intuicja mamy! Daniel nie chcial pic
              mleka sztucznego, mimo, ze dostawal go nie tylko ode mnie. Polaczylam ta jego
              niechec do jedzenia z kupkami sluzowatymi i zielonymi, bolem brzuszka i
              szorstkim znamieniu na poliku. Postawilam diagnoze skaza bialkowa. Szorstkie
              mial od bardzo dawna, ale takie nie grozne, wiec olewalam, teraz wyraznie sie
              zaognilo, Odstawilam drastycznie nabial, bo nadal karmie piersia, zaopatrzylam
              sie w Nutramigen i od trzech dni sukces. Daniel co prawda nie wypije tego
              swinstwa z butelki ale lyzka zje, minal niepokoj i kupki a zaczerwienienie na
              poliku wyraznie przyblaklo. Lekarz zalecil nam karmienie 2 zupkami, deserkiem i
              kaszki, a przed i po pracy i w nocy cycus, moze mu starczy tego mleczka. Maz mi
              przypomnial, ze Nadia w tym samym okresie zycia co Daniel tez za mlekiem nie
              przepadala, ale wszystko jej minelo po grypie jelitowej.

              Za tydzien o tej porze bede w pracy, teraz szaleje z ostatnimi obowiazkami.
              Robie porzadki, zakupy, odrabiam zalegle wizyty u dentysty, kosmetyczki,
              codziennie silownia. Ledwo wyrabiam, ale dobrze, bo wbilam sie juz w taki rytm,
              ze pojscie do pracy wogole mnie nie zmeczy. Jeszcze mam zamiar wystawic ciuszki
              na allegro, troche sie tego nazbieralo przy dwojce. Zlikwidowalam lozeczko
              Nadii, teraz juz spi na sofie, ciagle zmiany. Za chwile, jak mlody przestanie
              jesc piers w nocy, to "wyrzucam" go do pokoju dzieciego. Niech tam sobie
              dzieciaki do siebie sie przyzwyczajaja.

              Po wizycie u lekarza okazalo sie,ze Daniel wazy 6700 i ma 67 cm. Jak ma
              spalanie po dziadku i tatusiu i Nadii, to cale zycie bedzie szczuply. Daniel
              troche za malo przybiera i ciagle spada z centylami, ale lekarz wciaz kaze
              czekac i obserwowac. Za kolejne szsc tygodni okaze, ze co dalej, bo Daniel
              bedzie juz prawie na "doroslym " jedzonku. Z jednej strony to mnie niepokoi
              takie podejscie lekarza a z drugiej mam do niego troche zaufania. Z Nadia bylo
              podobnie, on ciagle jest pod centylami, ale stale przybiera na wadze w swoim
              tempie, regularnie i do gory, jest zrowa, energiczna i sprawna neurologicznie,
              zatem nie mam powodow do niepokoju. Moglibysmy przeciez biegac po lekarzach,
              szpitalach, ale z tego chyba nic dobrego by nie wyszlo. Dlatego czekamy.
              Koncze bo czas goni, pozdrawiam lipcoweczki i do uslyszenia
              • kingha Re: link..... 10.01.05, 11:33
                Ciagle zapominam dodac Agnieszko33, ze kalendarze zrobily furore wsrod
                prezentow. Dziadki nie mogli sie oderwac i pewnie do dzis stoja i podziwiaja
                wnuki. Takze dziekujemy w imieniu calej szczesliwej rodzinki.

                Dziewczyny tez poprosze ksiazki na e-mail, jak mozna to o gotowaniu i spaniu:
                kineczka@wp.pl
              • kingha Re: DZieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 11:34
                Ciagle zapominam dodac Agnieszko33, ze kalendarze zrobily furore wsrod
                prezentow. Dziadki nie mogli sie oderwac i pewnie do dzis stoja i podziwiaja
                wnuki. Takze dziekujemy w imieniu calej szczesliwej rodzinki.

                Dziewczyny tez poprosze ksiazki na e-mail, jak mozna to o gotowaniu i spaniu:
                kineczka@wp.pl

                papatki
                • megi122 Re: DZieciaczki z lipca 2004 10.01.05, 12:44
                  Dziewczyny a ja poproszę o książkę kulinarną dla maluchów (na gazetowy), wcięło
                  mi ją, mimo, że już raz dostałam od Ka-wier. Już chyba powinnyśmy wprowadzać
                  regularnie obiadki dla naszych Pociech a u nas ciągle marchewka, ziemniak,
                  jabłko, piertuszka, seler, nie pamiętam co jeszcze można na początku karmienia.
                  Co Wasze dzieciaczki lubią najbardziej? Zosia nie bardzo z jabłkiem, bo trochę
                  kwaśne to z ogrodu, chyba dam ze sklepu. Mam maliny w słoiku ale słodzone, więc
                  chyba nie można?
                • fey Zdjatka Gabrysia 10.01.05, 12:45
                  W końcu zamieściłam zdjęcia mojego Cudostworka wink))
                  Zapraszam do oglądania:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19277934
                  • fey Re: Zdjatka Gabrysia 10.01.05, 15:11
                    Teraz mnie uświadomcie, proszę, jak się robi sygnaturkę...
                    • agnieszka33 Re: Zdjatka Gabrysia 11.01.05, 00:01
                      Cześć dziewczyny, pozdrowienia dla wszystkich, serdeczne życzenia dla
                      półroczniaków od Julci która niecierpliwie dąży do skończenia półroczku. Witam
                      nowe dziewczyny, w tym truskawkęsmile bardzo smaczny nick. Zawiadamiam ze
                      wszystkie dzieci zdrowe, więc wykorzystujemy pogodę która jest u nas piękna,
                      Groszku trzymajcie sie mocno podłogi w tej waszej róży wiatrów, a na wiosnę
                      nowych okienek życzę.
                      Powiedziałam mojemu M o pomyśle z winkiem ale mówi ze sie zepsuje, napiszcie
                      wiec jakie kupic i gdzie trzymac zeby nie sprezentowac Julci jakiejs wybuchowej
                      mieszanki za kilkanaście lat. Poza tym boi sie ze wychlejemy wczesniej bo wódki
                      mogą u nas leżakowac latami a winko sie nie uchowa, bo kochamy te
                      śródziemnomorskie delicje. Zwłaszcza przy świecach.
                      Kingha, ciesze sie że kalendarze sie podobały, mówią ze szewc bez butów chodzi
                      i niestety moi rodzice i teście nie dostali kalendarzy z juleczką- jakos w tym
                      całym pospiechu dla nich nie druknęliśmysad
                      Teraz mamy kilka pomysłów na inne gadżety ze zdjęciami pociech ale Darek
                      jeszcze dopracowuje technologie, jak coś z tego wyjdzie to dam znać.
                      Julcia wreszcie sie uspokoiła, nie wiem czy ma to związek z pogodą , czy może
                      danie jej raz paracetamolu pomogło- pożądnie sie potem wyspała i juz od tego
                      czasu śpi i w nocy i w dzien ładnie a już miałam dość. Bo mi spała po 15 minut
                      i budzziła sie zmęczona i tak w kółko, zapętliła sie chyba, czy co?
                      Z jedzonkiem dalej ciężko,zbieram sie do gotowania swojego żarełka bo te
                      gerbera nie smakują, zresztą zawierają mleko modyfikowane i masło a po co sobie
                      fundować alergie u dziecka. Bobowita znów strasznie zakitowana kleikiem. Za to
                      jabłuszko z owocami leśnymi zasmakowało...Oli, Julka zjadła kilka łyżek reszte
                      Ola w chwili wilczego głodu wieczornego - bo zabroniłam już jeść co innego-
                      powiedziałe ze pycha.
                      Karakaz, sory za to info o Kubusiu grającym, wepchał sie zaraz jak napisałam
                      do ciebie imusiałam go puścic a gadu zawiesza mu gry, potem zas nie wyłączyłam
                      info bo zapomniałam. Ale chyba nic straconego.
                      Dziewczyny nasze forum jest coraz fajniejsze i bogatsze a ja czuje ze niedługo
                      będę się czuła w całej polsce jak u siebie bo w każdym mieście będę miała
                      znajomych.
                      Jak zrobicie jakies spotkanie w Warszawie na roczek to sie przytaszcze z
                      Julcią, mam tam pełno rodziny ale niestety niezabardzo utrzymuje z nimi kontakt
                      bo to kuzynostwo i wujostwo od strony taty a on mial 11 rodzenstwa wiec kto
                      zdoła to tałatajstwo zliczyc i wszystkich odwiedzac? Wprawdzie regularnie są
                      zjazdy rodzinne ale ja sie wypisałam jak mi sie dzieci posypały bo ciągle cos
                      przeszkadzało. Zresztą nieważne. Darek ma w Warszawie fajnego kumpla z dużym
                      domem więc pewnie nas przygarną więc czekam na jakies zarysy. Myślę że latem
                      nie będzie problemu ze zgromadzeniem, zawsze jakis park można zaanektować!
                      Mam takie pytanko. Wszystkie prawie Warszawianki na forum piszą ze kupują
                      ciuszki w H&M, u nas niestety ta firma nie ma żadnego sklepu więc dziewczyny,
                      napiszcie gdzie w Warszawie jest, może mój M da się namówic na wyprawę przy
                      okazji jakichś targów foto albo innych i zajrzę tam. Szukałam ich w internecie
                      ale chyba nie mają strony.
                      Kończę bo już mi się oczka same zamykają Dobrej nocy. Aga
                      PS Ja tez prosze o Język niemowląt! cyfra@dabie.k-ow.net
                      • karkaz Re: Zdjatka Gabrysia 11.01.05, 08:02
                        Aga- H&M'ów sporo jest, aczkolwiek nie wszystkie godne polecenia. Z tych
                        lepszych to chyba w Galerii Centrum (obok jest C&A- też fajne niektóre rzeczy),
                        W Wola Parku i w Jankach (nie byłam w nim, ale podobno duży. Trzebaby się
                        dowiedzieć, czy w nowych centrach typu Blue City czy Arkadia też nie ma. Pewnie
                        są, tylko trzeba na ich strony wejść. Kurde, tyle teraz wyprzedarzy, w tym dla
                        maluchów, że mój portfel już jest w iście opłakanym stanie, a i tak nie mogę
                        się powstrzymać! Ostatnio wybraliśmy się do IKEI- super kilka rzeczy kupiliśmy.
                        Największą furorę zrobiła lampka, która rzuca na ściany i sufit różne refleksy-
                        Benek aż wychodził sam z siebie z zachwytu! Mothercare ma też teraz
                        zadziwiająco dobre wyprzedaże- zawsze u nich drogo strasznie a teraz całkiem
                        sensownie wszystko- fajne koszulki, body, kurteczki itd.

                        Dobra, lecę bo tu już godzina taka, że dzień by wypadało zaczynać...
                        Trzymajcie się laski, miłego wtorku życzę i do 'napisania'.
                        Kiss.
                        • karkaz Re: Zdjatka Gabrysia 11.01.05, 08:04
                          OJOJOJ!!!
                          Przeczytałam szybko swój post i widzę, że inteligentnie bardzo
                          napisałam 'wyprzedaży' przez 'rz'. No ładnie! ZGROZA! smile
                          Karolina.
    • cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 08:24
      Cześć Dziewczyny!

      bearbel i inez21 - książki dotarły, dziękuję Wam pięknie! Z tym usypianiem to
      już zaczynamy robić prawdziwą rewolucję, bo się okazało, ze przez pół roku
      Misiek nabył samych niewłaściwych przyzwyczajeń sad

      tehanu71 - bardzo proszę o namiary na alergologa z CZD, jeśli możesz to
      przeslij je na skrzynkę cwiatooschec@poczta.onet.pl lub podaj na forum, moja
      kuzynka i ja będziemy Ci bardzo wdzięczne

      agnieszka33 - H&M w Warszawie jest w CH Janki i w CH na Targówku (ale nie tam,
      gdzie IKEA, choć przy tej samej trasie, tylko obok Carrefour'a, tj. bliżej
      wylotu na Nowy Dwór Maz.). Z pewnością jest także w centrum, ale tu już lepiej
      podpowiedzą Ci warszawianki.
      Też myślałam o wpólnym spacerze w parku w Warszawie, ale wiosną w lepszych
      warukach pogodowych.

      Dziewczyny, na razie to tyle ode mnie, muszę kończyć, bo Marcel ma już awarię,
      K.
      • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 09:55
        Podoba mi sie "awaria" Marcela, w naszej rodzince jak ktoś weźmie na ręce
        niemowlę a ono zaczyna płakać mówimy "Popsułeś dziecko" zawsze mi sie to
        kojarzy z popsuciem np jakiejs zabawki - no wiecie cos sie podreperuje albo
        baterie trzeba nowe wsadzic i po krzykusmile
        Jula właśnie była popsuta ale nagle padła i śpi czyli jest naprawiona, oby jak
        najdłużej. W ogóle to zabawnie jest bo odkryłam że można ją dac na podłogę(gołe
        panele) i ona tyłem i w kółko wędruje po całym dużym pokoju. Czasem tylko sie
        wkurza bo chce w przód a ciągle wychodzi do tyłu, łapki mają dobre tarcie a
        ciuszki sie ślizgają i jazda! Acha i chyba kupie szelki do wózka, bo ptrafi
        unieśc rękę i chwycic sie brzegu gondoli i sie podciąga klatką piersiową az nie
        chce myslec co by było gdyby wyleciała. Wkładam ją w domu do wózka na brzuszek
        bo z tej wysokości lubi oglądać świat i nieograniczają ja szczebelkismile)
        Nadszedł okres niebezpieczenstw, nawet w łóżeczku można sobie zrobić kuku,
        wczoraj nie mogłam wyciągnąc nogi spomiedzy szczebelków tak jakoś dziwnie
        włożyła i sie obróciła i ryk. Do tego macha grzechotkami jak wariatka i juz sie
        kilka razy walnęła, zaczynam sie zastanawiac czy jej nie brac ze sobą jak ide
        do klopa, bo aż drże co ona tam wymysli w tym łózeczku. Nie moge tez zjeść
        spokojnie bo patrzy mi na usta jakby mi chciała wyrwać, ale jak próbuje coś jej
        dac to nie chce, dziwne, może patrzy na mnie z wyrzutem że powinnam zdrowsze
        rzeczy jeść?
        Dziewczyny Michałek dziekuje za pozdrowienia i mam prośbę. Szukam info na temat
        terapii SI. Jak sie kiedys natkniecie to zachowajcie dla mnie linki. Widziałam
        kiedys na forum rehabilitacja, ale ostatnio tam nie wchodze, tak jak i na chore
        dziecko, nie mam juz łez, na to wszystko. Też mi to nie chce się w głowie
        zmieścić ze takie straszne rzeczy są na świecie.
        A na pocieche powiem ze serce mi rośnie gdy patrze za okno, słoneczko i życie
        do mnie wraca, już sobie myśle o wystawieniu nóziaczków mojej maskotki na
        słoneczko i o tym całym pieknym świecie który jej pokażę, czego i wam życzę. Ze
        słonecznego Krakowa słoneczna jeszcze bardziej Agnieszka
        • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 10:19
          Dziewczyny dostałam już ksiązkę więc dziekuje jeszcze raz, jak poczytam to
          skomentuje. Pa
          • fey A ja nie dostałam ;( 11.01.05, 10:37
            Mogę poprosić o obie książki na adres gazetowy???
    • cwiatooschec Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 15:26
      Cześć Dziewczyny!
      Korzystając z Miśka snu, dziś znów zaczytałam się w Waszych starych postach,
      poczytałam Wasze opowieści i też chciałabym podzielić się swoją historią:

      Właściwie to zanim poznałam mojego męża (4 lata temu), macierzyństwo, ani nawet
      małżeństwo, nigdy mnie nie interesowały. Dopiero ten-właśnie-facet dokonał
      prawdziwej rewolucji, a moi znajomi przecierali oczy i uszy ze zdziwienia. Dziś
      trudno mi uwierzyć, że mogłabym nadal wieść takie puste życie, ale jeszcze
      kilka lat temu deklarowałam się jako zagorzała zwolenniczka bezdzietności.
      Początkowo chcieliśmy mieć dziecko zaraz po ślubie (w 2002), ale ciągle nie
      czułam, że jest to odpowiedni moment (a swoją droga kiedy on w ogóle
      nadchodzi?). Jednak coraz bardziej nachalne tykanie zegara i dzieci pojawiające
      się wśród znajomych sprawiły, że porzuciłam tabletki i skonsultowałam temat z
      moim ginekologiem (pisze mój, bo chodzę do niego od 7 lat). Kiedy już
      zaczęliśmy starać się o dzidziusia, zajęło nam to 5 miesięcy, w międzyczasie
      czułam się już zniechęcona i znów myślałam, że może jednak nie powinnam, i
      chciałam, i miałam obawy. No i zaszliśmy jak przestałam robić wyliczanki.
      Myślę, że najbardziej przeszkadzał mi stres i zmęczenie (pracowałam jako
      przedstawiciel handlowy i ciągle krążyłam między Włocławkiem a Bydgoszczą).
      Kiedy bladym świtem zrobiłam test i zobaczyłam te 2 kreski to aż zadrżałam. Nie
      powiedziałam mężowi od razu, chciałam, żeby było bardziej uroczyście. Kupiłam
      książkę „Dieta przyszłej matki” i zapakowałam ją jak prezent gwiazdkowy (a do
      Wigilii był dokładnie miesiąc). Gdy wrócił z pracy, wręczyłam mu tę książkę już
      w drzwiach, bo nie mogłam wytrzymać, to była cudowna chwila…
      Pojechaliśmy na obiad do naszej ulubionej włoskiej knajpki i cały czas
      mówiliśmy: „A wiesz, że za rok to już będziemy mieć dzidzię?”, „A wiesz, że za
      rok, to już będziemy w trójkę?”
      Postanowiliśmy, ze dobrą nowiną podzielimy się ze wszystkimi w święta (nie
      dotyczyło to jednak moich najbliższych koleżanek, którym powiedziałam
      błyskawicznie). To był dla mnie chyba najlepszy okres ciąży, czułam się
      wyjątkowo, promieniałam, a w moim wyglądzie jeszcze nic się nie zmieniło,
      ciuchy dobrze leżały, wciąż mogły być miniówki i wysokie obcasy. A świadomość,
      że rozwija się we mnie nowe życie była po prostu niezwykła.
      W Wigilię ogłosiliśmy wiadomość w rodzinie. Pozbawiona emocji reakcja mojej
      mamy lekko mnie rozczarowała, ale za to siostra męża (matka 3-ki dzieci) wpadła
      w zachwyt. Zresztą dziś to właśnie ona jest moim Ekspertem ds. Dzieci. Drugiego
      dnia świąt (początek 9 tc) poczułam, że dopadła mnie grypa, temperatura rosła w
      zawrotnym tempie, by osiągnąć koszmarne 38,8 stopnia! Zaczęłam plamić i
      myślałam, że to koniec…
      Wykonałam kilka telefonów do gina, kazał mi zbijać temperaturę rozpuszczalną
      aspiryną. Ile ja się wtedy napłakałam czytając na forum gazetowym jakie to
      aspiryna może poczynić spustoszenie u maleństwa (wtedy właśnie obraziłam się na
      forum ciąża). Ale musiałam zaufać lekarzowi, nie miałam wyjścia, po dwóch
      dniach temperatura się unormowała. Przez miesiąc brałam duphaston, o powrocie
      do pracy nie było mowy, wstałam z łóżka w połowie lutego, kiedy dzidziuś był
      już porządnie zagnieżdżony. Brzuch powiększał mi się bardzo szybko, bo mnóstwo
      jadłam, a ruchu wiadomo – zero.
      Drugi trymestr nie był zły dopóki pod koniec nie pojawiły się skurcze, choć nie
      bardzo zdawałam sobie sprawę z tego, że to w ogóle są skurcze. Myślałam, że ten
      brzuch tak mi ciąży, bo zwyczajnie jestem gruba. W 27 tc trafiłam do szpitala,
      by usłyszeć od lekarki, że dziecko waży ok. 1 kg i najprawdopodobniej by nie
      przeżyło, gdyby się teraz urodziło. Słuchałam ją i nie wiedziałam o czym ta
      kobieta do mnie mówi. Jakie nie przeżyło? Jaki poród? Jakie skurcze? Wypuścili
      mnie po tygodniu z bezwzględnym nakazem leżenia, mogłam wstawać tylko do
      toalety, mąż wychodząc do pracy zostawiał mi przy łóżku jedzenie i picie.
      Brałam stos leków i raz na 3 tyg. odwiedzałam ginekologa. 3,5 tyg. przed
      terminem (przypadał na 31 lipca) miałam zgłosić się do szpitala na monitoring,
      lekarka zdecydowała o odstawieniu leków rozkurczowych, by zdążyły wypłukać się
      z organizmu przed porodem. Wróciłam do szpitala jeszcze tego samego dnia
      wieczorem z cieknącymi wodami, a przed północą urodził się Marcel.
      Dziś nie mam pojęcia jakby to było, gdyby GO nie było…

      Pozdrowionka smile
      Karina

      Marcel, czyli Misiek
      • fey Dziękuje!!! 11.01.05, 17:23
        cwiatooschec i aaniaaa - dziękuję bardzo za książki. Wysłałyście niemal
        jednocześnie wink
        • ka_wier hej 11.01.05, 18:12
          hej babeczki.
          u nas ciężkie czasy- mały śpi pierwszy raz od 12, czyli od spaceru. wyłażą mu
          górne jedynki (dolne już ma), widac już czubeczek jednej, a druga prześwituje
          przez skórę. i przez to moje dziecko wije sie z bólu, nawet bobodentem nie
          jestem w stanie go nasmarować bo strasznie płacze, mówię wam koszmar.

          groszek napisała o gąsiorku winka- mój dziadek, jak skończylam 18 lat daał mi
          wino, które zrobil jak sie urodziłam. my z Grześkiem co roku robimy aroniówkę
          (nie jest to wino, bo bazę stanowi wódka) pyszną... i co roku odstawiamy
          butelkę. w tym roku odstawiliśmy jedną z napisem "dla staszka 2004".

          byłam wczoraj w pracy- zbliża sie sesja, wiec studenci coraz pilniejsi, coraz
          milej sie pracujesmile)).

          paaaaaaaaaaa, karolina
    • susy11 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 16:38
      Witam!!!
      jestem mamą 6miesięcznej Zuzi.Moja córeczka urodziła sie 2.07.04 w Pruszkowie.
      Z chęcią porozmawiam z innymi mamami dzieci w tym wieku.. A może któras z was
      urodziła w Pruszkowie tego dnia?
      • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 20:09
        Cześć Sussi, z Pruszkowa chyba nikogo nie ma ale przecież nie ma to chyba
        większego znaczenia, wszystkie napewno gorąco cię przyjmiemy i powitamy tak jak
        i ja cię witam. Ja wsiąkłam w to forum na dobre a też nie jestem jedna z
        pierwszych więc myślę ze i ty się zadomowisz. Pozdrowionka dla Zuzi i życzenia
        z powodu ukończenia niedawno półroczku od Julci która półroczku kończy 19.01
        • aniuko do karkaz 11.01.05, 20:42
          ja tylko na chwilke, karkaz, pewnie juz to widzialas ale jak nie to znalazlam przypadkiem forum
          o refluksie drog moczowych : forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22158. Buziaczki.ania
    • opkasia Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 20:55
      Cześć dziewczyny.Bardzo chciałabym do was dołączyć,poniewaz też mam dzieciątko
      w tym samym wieku.Ola urodziła się 5.VII.2004.
      • karkaz Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 21:33
        Ja tylko szybciutko chciałam powitać nowe mamusie- rozgoście się i czujcie jak
        u siebie. Ja tu niby 'nowa', ale już się czuję wśród swoich! smile

        Aniu- dziękuję ci za linka- to forum to świetne źródło informacji na temat
        refluksu. No i pełno tam praktycznych porad od innych mam które maja ten sam
        problem (albo i dużo poważniejszy, jako, że nasz refluks to 'tylko' II stopień).
        A, no a posiew Benia w porządku- bakterii ni widu ni słychu- uffff!

        Całuję was, bo Ben coś marudny i nie śpi jeszcze, choć jego godzina już dawno
        minęła sad

        Mogę też bardzo ładnie prosić o książki na bogdiv@wp.pl ?

        Buziaki.
        K.
    • opkasia Re: Dzieciaczki z lipca 2004 11.01.05, 21:57
      Na razie ciężko mi cokolwiek napisać.Jest was tak dużo,że nie mogę się
      połapać.Już raz próbowałam się do was przyłączyć,ale chyba z tego "przejęcia"
      nie spojrzałam na daty i odpisałam na jeden z pierwszych listów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja