Dodaj do ulubionych

Dzieciaczki z lipca 2004

    • myszu13 Apblok 27.11.04, 22:08
      Mam wieści od M Agaty. Już jest lepiej i pewnie wyjdą za parę dni ze szpitala.
      Mąz Agaty pozdrawia E-mamy.
      • agnieszka33 Re: Apblok 27.11.04, 23:23
        Uf ulżyło mi, że z Igim lepiej, ja nienawidze szpitali, do dziś pamiętam te
        pokłute łapki, wenflony i kroplówy, jak Oli brali krew to ja ją trzymałam i
        obie beczałyśmy a ta wredna pielęgniara mówi histeryczki, niech spada na drzewo.
        Już po Katarzynie, życzenia dla Kaś, Jula niestety nie uhonorowała solenizantki
        grzecznym zachowaniem, całą sobą krzyczala że ona nie jest u siebie, nie zna
        tych wszystkich ludzi i chce do domu.
        Robie sobie z waszych przepisów ksiazke kucharska w wordzie, ja duzo gotuje ale
        chyba same standardy, jedno co jest dobre i proste to

        ryż z kukurydzą i pieczarkami:
        1 szklanka ryżu + 2 łyżki masła- smażyć aż się ryż zeszkli (kilka minut) cały
        czas mieszając, potem zalać 2 szklankami wody z solą lub bulionu i dusić aż ryż
        weźmie całą wodę
        1 cebula + ząbek czosnku na 2 łyżkach masła poddusić wrzucić pokrojone
        pieczarki i dusić aż do puszczenia soku(króciutko)
        4 parówki(może być kiełbasa lub podsmażony z przyprawami filet z kurczaka)
        pokroić w kostkę
        puszka kukurydzy podgrzana w garnku z wodą, odcedzona(całą puszkę się grzeje)
        Wszystko razem wymieszać,przyprawić ewentualnie wegetą, pieprzem, do smaku.
        Ja to wkładam do naczynia żaroodpornego na wierzch ścieram ser żółty i zapiekam
        w piekarniku aż ser sie rozpuści, pycha, ryż sie nie klei, super żarełko, 2 dni
        wytrzymuje bez zmiany smaku i wygladu( można każdą porcje w osobnym naczynku
        (gliniaku) zapiec z serem i podawać tak na stół.
        Acha jak się robi te wszystkie rzeczy równolegle to trwa przygotowanie max 20
        minut i potem tylko zasmażenie.
        Dobra czekam na dalsze przepisy.
        • agnieszka33 Re: Apblok 27.11.04, 23:29
          Ach i jeszce życzenia wszystkim kończącym wreszcie 4 miechy:
          Igorowi(apblok) i Adamowi(tarkosia1)
          Mateuszowi(dori761)i Maciusiowi (ksenia21c)
          Zuzi(myszu13) i Kacperkowi(peggy1)i Adasiowi(a-g-n-i-e-sz-k-a), rośnijcie ku
          pociesze mamuś i tatusiów, cieszcie się zimą marząc o przyszłych sezonach
          narciarskich.
          Dziewczyny zapraszam do nas na narty, podobno Białka już czeka. Na Słowacji jak
          byłam W Donovaly to przy wyciągu jest taki żłobek-przedszkole dla maluchów, ale
          bym poszalała, gdyby było za cosmile
          • agrestka1 Re: Apblok 28.11.04, 09:54
            Straszną noc miałyśmy dzisiaj! już myślałam,że wyzdrowiałyśmy a tu znowu atak
            nosowego bandyty. Gosia ma tak strasznie zapchany nosek że całą noc nie spała
            ani nie jadła i biedulka łapie powietrze jak rybka.Może macie jakieś
            wypróbowane sposoby, bo niestety sól fizjologiczna i maść majerankowa nie
            działa i gruszka też jest do d..., bo Gosia wcale nie pozwala jej sobie
            włożyć.Teraz wreszcie na chwilę przysnęła to i ja może chociaż pół godzinki się
            zdrzemnę.Pewnie zajrzę później.
            Najlepsze życzenia ode mnie i od zasmarkanej Gosi dla naszych małych jubilatków.
            Pozdrawiam Aga
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.11.04, 13:13
      Cześc mamuśki!
      Też kopiuje sobie przepisy do worda. Wycinam fragmenty postów z komentarzami
      tak, że przepisy maja dodatkowe zabarwienie np"....z tego przepisu wychodzą
      mniam,mniam", "jak przygotowanie zajmuje wiecej niz pół godziny to nie mam
      cierpliwości...", "...i posiekaną pietruszkę. i wsuwam smile".Super-nie ma takiej
      drugiej książki kucharskiej.

      A taraz coś wegetariańskiego. Zapiekanka zwana przez moich znajomych berbeluchą.
      Składniki:
      -cebula,marchewka,buraki,ziemniaki(ilości proporcjonalne,ew ziemniaków może być
      więcej)
      -jajka(ok4)
      -ser żółty
      -olej i przyprawy(papryka słodka, sół,pieprz+co kto lubi)
      Warzywa pokroić w plasterki-ułożyć warstwami przyprawiając i polewając olejem-
      piec pod przykryciem az warzywa będą miękkie-pod koniec dodac rozbełtane jajka
      i ser. Podawać z ketchupem.
      Zawsze robimy to danie ze znajomymi i jest fajny klimat. Umawiamy się na tzw
      wieczór z berbeluchą.Znajomi przychodzą z piwem i siedzimy wszyscy w kuchni
      obierając ,krojąc warzywa i popijając piwko. Piecze się dość długo, ale przy
      piwku czas szybko biegnie i jeszcze te zapachy. Te wieczory zawsze są udane.

      Spadam .Może czas już coś ugotować, a nie tylko czytać i pisać. Artur ostatnio
      nazywa mnie kurką domową i zachycony jest moją nową pasją. Ciekawe kiedy mi
      przejdzie?

      papa
      • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.11.04, 13:21
        To znowu ja.
        Zuzia dziękuje za życzenia i składa swoim rówieśnikom- Kacperkowi i Adasiowi -
        samych radosnych dni na następny miesiąc.Duuuużżego buziaka Panom przesyła.

        Peggy- a Ty drugi fakultet wzięłaś? Mogłabyś zajrzeć chociaż w mini urodzinki
        synka.Czekamy.

        Agrestka- spróbuj może zmontować taką domową fridę(agnieszka o tym pisała)


        a teraz naprawdę juz spadam.
        Cybermycha
        • aniuko Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.11.04, 14:04
          no witam!! Skladam zyczenia maluszkom ktore dzis koncza 4 miechy i mojej mamie tez (troche
          wiecej niz 4 miechy) bo tez ma urodziny dzisiaj. Tutaj pod nowym jorkiem dopiero raneczek no
          i tego leje wiec siwetnie sie spalo. MOze i fajnie w tej ameryce ale ja juz chce do domu!!! I od
          razu do bozonarodzeniowych dekoracji!!

          Ja tez robie sobie ksiazke kucharska, dzieki za pzrepisy wegetarianskie jak cos jeszcze macie to
          piszcie ja chetnie zjem!!

          A jesli o nartcah mowa to ja serdecznie zapraszam do mnie kto zyw i ma dobre opony!!
          Mieszkam w Alpach niemieckich wiec sniegu u nas pod dostatkiem - ja ososbiscie nienawidze
          zimy, sniegu a na nartach tylko troche umiem ale chetnie pokaze paluszkioem zza szyby gdzie
          pojezdzic. Zapraszam!!

          Dzis ide z MOja Kasia do kina - wreszcie bedziemy mogly pobyc tylko we dwie, mam nadzieje,
          ze Jasiek nie padnie z glodu.

          Na katarem pewnie juz p[robowalas nawilzania powietrza, nie? Ja tez pokropilam Jaskowi
          kolderke olejkiem Olbas czy jakos tam nie pamietam i pomoglo. Zycze zdrowka.
            • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.11.04, 20:53
              hej dziewczynki ja tylko na chwileczkę, bo jadę z rana do Wawy- więc się pakuję
              denerwuje i takiem marne te niedzielne wieczory...
              byliśmy dzis w knajpce na obiedzie (pierś indyka zw sosie śmietanowym z
              rydzami, pycha........)mały całkiem grzeczny, ale trzeba było go toroszke
              nosić. a potem na spacerze nad morze, troche kropiło, ale jest w miarę ciepło.

              Groszek pisała, ze jej rodzina nie cierpi marchwi pieczonej wiec nie zrobi
              ciasta marchewkowego. Groszku, to ciasto absolutnie nie wyglada i nie smakuje
              jak z marchwi. ma ciemno brązowy kolor i smakuje jak piernik, także spokojnie-
              jeśli chcesz je zrobić- to dasz rade "oszukać" rodzine. swoją drogą mój
              przyjaciel nie cierpi kurek (grzybów) a ja zawsze mówię, ze to pokrojona
              marchewkasmile))) i jesmile)))

              i jeszcze AGa 33 pytała z kim zostawiam małego jak wyjeżdzam- z moja mamą. ale
              w zeszłym tygodniu ze Staszkiem został Grześ i właściwie on jest lepszą mamą
              niz ja. i on uwilebia zpstawiać z małym. potem pisał mi z pracy- ze strasznie z
              a tym tęskni. mój mąż to skarbsmile))

              a ten przepis na keksik to leciał tak:
              6 duzych jabłek w talarki i zasypać szklanką cukru i poczekać aż p[uszczą sok
              do tego 3 jaja półtora szklanki mąki, łyzeczka sody, łyżeczka proszku, bbakalie
              cukier waniliowy, zamieszać.
              boskiesmile)))))))

              pozdrówka, k
          • bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 28.11.04, 21:29
            Witam Mamusie!
            Nadrobiłam zaległości ale jedynie te powyżej tysiąca, a tamte dwieście postów
            chyba rozłożę sobie na raty (więc darujcie mi ze będę stopniowo nawiązywać do
            postów, o których juz moze dawno zapomniałyście).
            Myszu 13 i tarkosia1- dzięki za miłe słówka.
            agnieszka 33- piszesz o Białce, pewnie dlatego ze tam juz wyciągi chodzą, dziś
            odkrył to mój M-ale muszę się pochwalić ze jedziemy do Białki w terminie od 15-
            22 stycznia (tzn. mamy juz wpłaconą zaliczkę i mam nadzieję, ze zdrówko małego
            nam na to pozwoli, że nic nie wyskoczy w ostatniej chwili).
            Myszu13- berbelucha to pewnie od jakiejś Berbel smile))))))) No muszę spróbować
            koniecznie. Znam podobny przepis. W stronach mojego taty (Koszarawa, Korbielów)
            to nazywało się Dymfoki, a w Zamościu-Prażonki. Pewnie metoda wykonania
            podobna, więc Dymfoki:
            składniki: boczek, cebula, ziemniaki, kiełbasa, olej, dobrze mieć kilka liści
            kapusty.
            Wszystko kroimy w plastry.
            Na dnie naczynia np. brytfanny, ew. garnka układamy plastry boczku, na to kilka
            warstw ziemniaków, potem warstwę kiełbasy pokrojonej w plasterki, na to warstwę
            cebuli, przyprawić różnymi przyprawami (wg uznania)nie zapomnieć o soli, i
            drugą turę tych samych warstw ułożyć na tym i na końcu po ponownym
            przyprawieniu warstwy cebuli, podlać wszystko ok. 1/2 szkl. oleju i przykryć w
            miarę szczelnie liśćmi kapusty. Na gazie ok. 45-50 min. Sprawdzać czy warstwa
            ziemniaków jest miękka jeśli tak, tzn. ze danie juz jest gotowe. Przepyszne
            danie, szczególnie polecane do kociołka na ognisko. Również świetnie smakuje
            przy piwku, ale tu oczywiście mowa o wariancie ogniskowym. W domu mozna
            smakować z kefirkiem, maślanką etc. Dla mnie bomba! Radzę wypróbować!!

            Po naszym przyjeździe z tego długiego listopadowego weekendu przydarzyła się
            nam niezbyt ciekawa historia. Wylądowaliśmy z małym prawie na pogotowiu, ale
            piszę prawie, bo tam nas nie przyjęli.
            Otóż, po kilku dniach jedzenia ciężkostrawnych rzeczy, głównie smażonego i
            grzybów, mały nie wypróżnił się przez 4 dni. Gdy wrociliśmy w niedzielę,
            narobił wieczorem takiego larma, niemalże jak przy kolce, ale na szczęśćie był
            to płacz z niewielkimi przerwami. Nic, absolutnie nic nie pomagało, a wierzcie
            mi testowaliśmy wszystko co się dało-w koncu po kolejnej kąpielce, która naszym
            zdaniem miała być rozluźniająca-stwierdziliśmy jedziemy na pogotowie. Nie
            dzownimy bo oni nie są od udzielania rad telefonicznych, więc wieziemy małego o
            22-giej do lekarza. Na pogotowiu nam oświadczają, ze oni są jedynie od zgłoszeń
            telefonicznych, jedynie do wyjazdu, ze mamy jechać do przychodni całodobowej.
            Co by było gdybyśmy nie mieli samochodu???
            Nawiasem mówiąc, samochód stał pod blokiem cały wyziębiony, więc gdy do niego
            wsiedliśmy (mały po kąpielce, ja z mokrymi jeszcze włosami, jedynie
            podsuszonymi i związanymi w kitkę) doprawiliśmy się nieziemsko.
            Na drugi dzień, gdy poszłam do lekarki w naszej przychodni (to ta sama co miała
            dyżur noc wcześniej) musiałam małego przebadać pod kątem przeziebienia, bo i on
            i ja katar i kaszelek. U mnie to przeziębienie wychodziło ze mnie dwa tygodnie,
            na szczęście u małego trwało to krócej.
            Mały dostał wtedy w nocy czopki i syrop z kwasem mlekowym. Ale przyznam
            szczerze ze nadal wypróżnia się tak rzadko, tj. co dwa, czasem trzy dni, a jego
            gazów i towarzyszących im zapaszków nie powstydziłby się dorosły smile))
            Co mam robić? Jak to wygląda u Waszych pociech? Moze podawać jabłuszko albo
            soczek jabłkowy? Moze to spowoduje częstsze wypróżnianie?
            Czy mamusie karmiące wyłącznie piersią eksperymentują już z pierszymi stałymi
            pokarmami?? Jestem bardzo ciekawa, bo sama chciałabym co nieco zacząć-ale
            jedynie rekreacyjnie-nic regularnie, raczej dla przyjemności podniebienia
            mojego Danielka.
            No nic, będę kończyć ten mój króciutki pościk, i do "sklikania"!!!


            Aha-nie wiem czy już tarkosia pisała coś o naszym spotkaniu.
            Po dziś nie mogę się pozbierać i przeżyć tego, ze tak daleko od siebie
            mieszkamy-ledwo wyjeżdżałam od niej a juz za nią tęskniłam. Fajna "babka" jak
            określiła samą siebie we wcześniejszym poście. Dlatego tarkosiu, dla Ciebie
            szczególne pozdrowienia!! I całuski dla Adaśka!!
            • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 00:14
              Bearbel. pisałam o Białce bo po wielu wycieczkach noe za chlebem z za fajnym
              miejscem dla całej rodzinki- jeździmy wszyscy ja, Darek Ola i Kuba, Jula w
              zeszłym roku w brzuszku spędzała każdy zimowy weekend w Białce w chacie przy
              wyciągu i piła grzane winko( znaczy niestety tylko herbate z sokiem) i
              wypatrywała ze mną Dara z dzieckami- potem w przerwach wysłuchiwałam relacji,
              jak jest fajnie na górze itp i zazdrościłam ze sama nie moge, nie byłam taka
              odważna jak ta z nas która jeździła w 4 miesiącu z 9 miesięczną dzidzią w
              nosidle, aż tak dobrze nie jeżdże chociaz narty carvingowe znacznie ułatwiają
              uprawianie tego sportu. Teraz zamyślam czy wybierać się z nimi znowu, czy Jula
              wysiedzi ze mną w szałasie 3 godziny? I gdzie ją nakarmie? Dodam ze widziałam
              tam takie maluchy z mamami ale raczej mające pokoje w Białce a nie dojeżdzające
              100 km z Krakowa.
              Na katarek rzeczywiście rewelacyjna metoda sciąganie siłą własnych płuc-
              aspirator Frida
              www.skandprojekt.pl/frida/frida_man.htm
              albo samemu zrobić, tak jak ja, z końcówki gruszki(ja mam canpol) i dokleić
              lepcem wężyk silikonowy średnicy tj wylot końcówki gruszki, Darek mi tu
              podpowiada ze można kupić np w jakims Praktikerze albo w akwarystycznym
              sklepie. Ja wcześniej wlewam do noska sterimar lub tetrisal(sól morska) a po 5
              minutach ciągnę, łatwo bo dwie ręce mam wolne i jedną ręką za główke trzymam
              drugą przytrzymuje przy nosie- acha nie zatykaj drugiej dziurki jak się robi
              przy gruszce bo nic nie pójdzie. I potem spoko, karmię, mała oddycha swobodnie
              chociaż zawsze coś tam pofurkuje.
              Acha dla odmiany Jula już całkiem zdrowa, dzisiaj byłam na spacerku alleluja!
              • aniuko Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 01:47
                czesc

                Karolina,dzieki za przepis!!

                Bearbel, moja Kasia jak byla mala tez miala takie klopoty z kupka, kilka dni nie robila i ryczala
                jak wol. Troche jej masowalam brzuszek, troche nogi do gory no i ja robilam taki sok z suszonej
                sliwki. zalewalam sliwke gotowana woda i potem jedna lub dwie lyzeczki podawalam Kasi - to
                kilka razy od razu pomoglo. Powodzenia, wy juz spicie a ja wlasnie kalde dzieci do lozka i sama
                tez sie chyba walne z nimi. buziaki. a
            • tarkosia1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 00:42
              Witam mamusie,
              ja jestem po wspanialym weekendzie! marzylam o takim od dawna!
              po pierwsze: Adasko juz zdrowy i humor ma doskonaly! gdyby nie te wstretne
              cwiczenia rehabilitacyjne, ktore sa jakims koszmarnym skrzyzowaniem kung-fu i
              judo, to bym powiedziala ze caly czas sie smieje. W czasie cwicze sie niestety
              nie smieje, wrecz przeciwnie sad Ale po nich juz sie smial!
              po drugie: Adas skonczyl 4 miechy (dziekujemy za zyczenia!) Strasznie sie tym
              wzruszylam, bo dopiero co byl taka kruszynka, a teraz taki z niego dzielny
              partyzant! Dostalam od znajomych ladny prezent - album ze zdjeciami niemowlat
              zrobionymi przez Anne Geddes + plyta Celine Dion. Za Celine Dion nie przepadam,
              ale to jako calosc stanowi istne cudo. Slowa piosenek sa po prostu piekne, a te
              zdjecia spiacych dzieciaczkow...ach, az sie splakalam ogladajac je i sluchajac
              tych piosenek i patrzac jak moj synek kokosi sie na macie, no bo tak samemu tak
              trudno ubrac w slowa to, co ten maly zolnierzyk dla mnie znaczy nie wpadajac w
              banal...a Celine spiewa: "You're my life's one miracle/everything I've done
              that's good/and you break my heart with tenderness/and I confess it's true/I
              never knew a love like this 'til you". No, naprawde mozna odplynac!
              Po trzecie: udalo mi sie uporac sie z gora prasowania. Gora ta juz wysypywala
              sie z szafy i grozba jej ataku na pokoj malucha stawala sie z kazdym dniem
              coraz bardziej realna. A wlasciwie z kazdym praniem. Potrzebowalam wsparcia ze
              strony mamy, by sie jej przeciwstawic. We dwie walczylysmy z 6 godzin!!! Walka
              zakonczona naszym zwyciestwem. Zapewne do czasu... Czy tylko ja jetem taka
              niezorganizowana mama, czy Wam tez obowiazki domowe wymykaja sie spod
              kontroli???
              Po czwarte: BYLISMY W KINIE NA BRIDGET JONES!!! Moi kochani rodzice przyjechali
              do nas w sobote wieczor by zajac sie Adaskiem i dali nam 4 godziny wolnego! Hip
              hip hurrra! Czulam sie jak Burek spuszczony ze smyczy i w kinie chyba
              najglosniej sie smialam. Nic to, ze druga czesc slabsza niz pierwsza. Bylam w
              kinie! Z mezem! Jak za dawnych czasow!!! Opychalismy sie popcorem, opilismy
              cola i potem bylo nam mdlo - bosko smile
              Po piate: dzis bylismy u znajomych z Adaskiem, ktorym marudzil w granicach
              przyzwoitosci i spotkanie wypadlo naprawde przemilo. Mimo ze znajomi
              bezdzietni, chyba ich nie wystraszylismy i nasza znajomosc bedzie kwitla
              dalej wink I jeszcze znajomi pozyczyli mi plyte, ktora dawno bym juz kupila,
              gdybym miala czas wybrac sie do sklepu muzycznego smile
              Po szoste: poniewaz nie przyjmowalismy w ten weekend gosci, nie musielismy
              sprzatac na blysk mieszkania, co jest niestety naszym co weekendowym zajeciem
              od czasu urodzenia Adasia, kiedy to wszyscy znajomi (w 90% bezdzietni) uparli
              sie zeby zobaczyc jak wyglada dziecko na przykladzie naszego synka. I do tego w
              piatek nagotowalam gar zupy i upieklam pieczen, wiec nie musialam tez w weekend
              gotowac! Alleluja! Zdaje sie ze wychodze tu na straszliwego lenia.... wink
              Po siodme: udalo mi sie kupic bardzo fajny spiwor do wozka, taki ktory powinien
              synka ochronic przed zimnem i wiatrem, wiec od jutra po tygodniu przerwy na
              wyleczenie Adaska wznawiamy spacerki.
              Po osme: maz byl dla mnie baaaaardzo mily wink
              Po takim weekendzie nabralam optymizmu i moze wreszcie uda mi sie wydostac z
              tego listopadowego dola, do ktorego wpadlam po uszy. Tym bardziej ze grudzien,
              swieta i udalo mi sie przekonac meza ze KONIEC z Wigiliami u obojga rodzicow,
              przez trzy ostatnie lata spedzalismy Wigilie w samochodzie jezdzac od jednych
              do drugich, zeby nikomu nie bylo przykro...a w rezultacie to nam bylo przykro,
              bo zamiast celebrowac chwile, kazde z nas patrzylo na zegarek i nawolywalo do
              wyjscia, prezenty to sobie wreczalismy w takim tempie, jakbysmy handlowali
              prochami w ciemniej ulicy, bo juz bylismy spoznieni u drugich wink W tym roku
              Wigilie spedzimy we trojke: my + Adasko, wkoncu jestesmy juz rodzina. A
              rodzicow i rodzenstwo serdecznie zapraszamy do nas po kolacji, jesli maja
              ochote na wieczorne podroze samochodem. A moze za rok zakupimy wkoncu wielki
              stol i krzesla i wyprawimy ja u siebie dla wszystkich, kto wie?
              Ale sie rozpisalam! Nastepnym razem dorzuce jakis kulinarny przepis.
              Na razie zycze Wam fajnego slonecznego tygodnia,
              i przesylam specjalne pozdrowienia dla Bearbel!
              • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 11:06
                Witam po weekendzie smile

                W przeciwieństwie do tarkosi, mój weekend był ciut dołujący. Jestem zakatarzona
                i bolą mnie zatoki sad( A Adasiuś ząbkuje. Jest okropnie marudny, ciężko go
                uśpić. W sobotę dał taki koncert, że poleciałam po coś przeciwbólowego do
                apteki, pan aptekarz polecił mi Nurofen, na którym jest napisane że można go
                stosować od 3 mca, a w ulotce stoi, że od 3 mca to na polecenie lekarza, bez
                polecenia można od 6-go. Nie dawałam mu i chyba sie udam do apteki po Panadol,
                bo on chyba nie jest obwarowany zakazami. Myślę też nad czopkami Viburcol, ale
                boję się, czy on mi się po tym czopku momentalnie nie wypróżni i czy czopek nie
                pójdzie na zmarnowanie?

                bearbel - mój synio miał podobny problem. Nie załatwił się raz przez 5 dni. 3
                dni były spokojne, w ogóle nie wydawał się tym faktem poruszony. Na 4 sie
                zaczeło płakanie i prukanie. Zjadłam suszone śliwki, zrobiłam mu "cudowny masaż
                na kupkę", jaki był kiedyś na forum opisywany i dałam czopka. Nie wiem co
                zadziałało (czopek na pewno nie, bo dałam go o 13, a kupa była o 19), w każdym
                razie się wypróżnił. Na drugi i na trzeci dzień po tym wypróżnieniu kup nadal
                nie robił. Poleciałam do lekarza. Przepisała Debridat i kazała dopajać
                rumiankiem. Zadziałało. Teraz kupy są u nas codzień, maksymalnie jeden dzień
                przerwy, ale Adaś nie wygląda na cierpiącego z tego powodu.

                W imieniu Adasia dziękuję ślicznie za wszystkie życzonka i tego samego życzę
                solenizantom dzisiejszym smile)
    • dori761 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 11:07
      Dziewczyny ja tylko na chwile trzymajcie kciuki o 11:45 mam sprawe w sądzie o długi mojego byłego męża.Prosze trzymajcie mocno kciuki. Wszystko z nerwów mnie boli chyba padne na wejściu do sali.Pa
    • aaniaaa Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 11:11
      Cześć dziewczyny znów jestem. Czytałam forum regularnie i mnie więcej jestem
      na bieżąco. Przez ostatnie dni byłam takie nemo ,ze szkoda słów. Paulinka
      budziła się w nocy do cyca chyba nilion razy. Masakra. W dzień za dobrze nie
      poje bo wszystko ją rozprasza a za to w nocy ma pełen luz ja niestety nie sad No
      i dopiero dziś zrobiła super bonus przedświąteczny dla mamusi i obudziła się 2
      razy - super!

      Wielkie buziaki dla Małgosi smile Dziś to jej dzień !!!

      tarkosia - zazdroszczę Ci tego uporania się ze stosem do prasowania. Ja jestem
      zdana na zagładę. Góra rośnie tylko na razie wyciągam rzeczy dziewczynek bo
      takie się fajnie szybko prasuje, zobaczymy kiedy mnie weżmie na resztę.
      Wypadałoby w tym tygodniu ,bo u mnie planowany jest Mikołaj i spęd
      dzieciaczków z rodzicami. oj będzie się działo...!

      W tym roku też będę mieć Wigilię u siebie. Cieszę się bardzo bo taka włóczęga
      po nocy przestała mnie bawić. Myślę że będzie super.W pierwszy dzień Świąt
      ewentualnie się ruszymy - jak pogoda dopisze.
      Lecę bo znowu cyc smile
    • tehanu71 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 11:45
      cześć dziewczyny
      witamy po przerwie na początek życzenia samych słodkich chwil dla dzieciaczków
      którem się podrosło przez ostatni tydzień to już prawie koniec listopada i
      zaczną się nowe 5miesięczniaczki czas leci!!, zdrowia dla Igora i szybkiego
      powrotu do domu i dla wszystkich choryszków ciepełka i dużo sił.

      My lubimy kuchnię włoską i moge wam polecic cannelloni ze szpinakiem mój mąż
      szpinaku nie lubi a to danie tak smile
      makaron duże rury
      mrożony szpinak rozdrobniony
      serek drobnomielony(oryginalnie ricotta ale nie koniecznie), jajko, granulowany
      czosnek, pieprz, sól
      sos beszamelowy: 2 łyżki masła, 1 mąki starty parmezan sól pieprz
      makaron gotujemy
      szpinak przygotowujemy jak zwykle (podsmażyć z drobno posiekana cebulką,
      doprawić do saku połączyć z serkiem jajkiem wymieszać dokładnie doprawić do
      smaku i nadziewamy makaron. Układamy w formie zalewamy sosem i pieczemy 30 min.
      Nie jest bardzo szybkie ale pyszne.

      Z błyskawicznych ostatnio króluje gotowana pierś kurczaka (potem na tym zupa) +
      gotowany ryż, warzywa z patelni hortexu wszystko połączone i wymieszne w sosie
      z duszenia warzyw mniam mniam zioła do smaku i błyskawiczna superówka.

      Ponieważ jest jesień to robimy pieczone jabłka nadziwane dzemem (20 min w
      piekarniku) posypane cynamonem lub cukrem pudrem z liskiem mięty i pyszną
      herbatką np hot spice pachnące jesienne i pyszne ...i tak mogłabym długo

      No i piszę się na spotkanie jak mnie przygarniecie a ponieważ jestm narazie
      beznabiałowa to chętnie dorzucę np spaghetti puttanesca
      no i wybieram się do kina w środę to może się zobaczymy smile.

      Mała mi zaczyna jęczeć więc jeszcze wam szybko powiem że wczoraj udało jej się
      powiedzieć rano mama a po południu baba. Wiem że to przypadek ale i tak było
      urocze smile). Przerabia sobi w rączkach coraz to większe zabawki i jest super.

      Weekend był bardzo udany byliśmy na lodowisku, u znajomych, ja w kinie z moją
      starszą no i Jarek w końcu był z nami smile)).
      Dori trzymam mocno kciuki i wierzę że będzie dobrze, nie daj się.
      pozdrawiam cieplutko Marta z Emisią
      • tehanu71 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 12:02
        zapomniałam jeszcze; oczywiście próbowałam zrobić ciasto marchewkowe i chyba
        nie dane mi było go zjeść wyobraźcie sobie że najpierw go nie dopiekłam a jak
        już dopiekłam to wywaliłam całą foremkę, która się zbiła i całe ciasto $@$%^&*
        trafił ale się nie poddam bo pachniało cudnie i to co zdążyłam spróbować
        smakowało pysznie.
        • agrestka1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 13:50
          Cześć dziewczyny. a my po drugiej nieprzespanej nocy i drugi dzień z Gosią na
          rękach, bo jak tylko ją odkładam to jest wisk, zresztą się nie dziwię, bo jak
          jest w pionie to tak jej te fluki w nosku nie przeszkadzają.Co do fridy -
          samoróbki żadnych rureczek niestety w domu nie znalazłam więc zwyczajnie
          obcięłam gruszkę w miejscu gdzie zaczyna się bańka, szerszym końcem do buzi i
          tak wysysam, jeszcze się nie nałykałam to chyba sukces. Mój mąż jak zobaczył co
          będę robić to powiedział,że najpierw po miskę poleci tak na wszelki wypadek
          gdybym musiała...dowcipniś jeden. Tak czy owak, kochane dziewczyny, wielkie
          dzięki za dobre rady bo na to odssysanie to bym sama nie wpadła a tak może
          będzie jakiś efekt.
          I bardzo, bardzo dziekujemy za życzenia z okazji skończonej 4.A same sobie
          życzymy,żeby wstrętny katar poszedł sobie precz.
          Pozdrawiam Aga
          • mana76 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 15:16
            Cześć dziweczyny! nie było mnie tak dawno, że pewnie zdążyłyście zapomnieć, że istnieję. Ostatni tydzień był dla nas bardzo męczący - wizyta teściowej i nieznośnego szwagra, który ma 26 lat a zachowuje się jak niewychowany bachor, potem jednonocna wizyta kuzynki męża i przyjazd mojej mamy, która zajmie się Kubą, bo właśnie dziś wróciłam do pracy, miałam tylko dwie lekcje, a dzieciaki, ku mojemu zdumieniu witały mnie bardzo ciepło. Fajnie był tam wrócić, ale oczywiście cały czas nerwy, jak tam w domu radzi sobie moja spanikowana mama, która do dzieci ma podejście średnie i coś czuję, że oprócz kredytu na samochód skończy się niańką. Kubuś trochę rozbestwiony po wizytach babć, z nowych umiejętności - tak fajnie przekrzywia się w pałąk, nie wiem może to jest przekręcanie się na boczki, natomiast z pleców na brzuch czy odwrotnie ciągle jeszcze się nie przewraca. Kończę, bo zaraz ze spaceru wróci moja mama i będzie narzekała na bolącą ją ostrogęsmile. Pocieszcie mnie, że wszystko się ułoży...
            • tehanu71 do Mana76 29.11.04, 16:09
              Cześć Magda
              zobaczysz wszystko będzie dobrze, troszkę czasu i twoja mama nauczy się Kubusia
              i przypomni sobie jak to było jak ty byłaś mała no i dzień po dniu wszystko
              będzie miało swój rytm. Może czasami trzeba będzie pójść na kompromis bo to nie
              łatwo mieszkać nawet ze swoją mamą ale spróbuj popatrzeć na to z tej strony:
              nie musisz wstawać rano w biegu przygotowywać wszystkiego na przyjście
              opiekunki, której do końca nie znasz no i zawsze coś zostaje w kieszeni.
              pozdrawiamy gorąco z Emisią
              • kasinekg Re: do Mana76 29.11.04, 16:29
                Cześć Dziewczyny,
                kingha, tehanu, tarkosia - wysłałam Wam maila w sprawie spotkania, już nie mogę
                się doczekać, w środę być może też będę w kinie, ale czy napewno to nie wiem,
                bo pracy mam dużo (Klientowi przypomniało się o kalendarzach, gdzie ja mu teraz
                kalendarze wyprodukuje?)
                m_anee - my zaczęliśmy chodzić z Polą na basen jak miała 3 miesiące, ale
                byliśmy tylko 3 razy, czekamy na grupę o innej porze, bo 9.00 to była bardzo
                zły pomysł, Polka była marudna, bo musieliśmy ją budzić. Nie polecam też
                chodzenia na basen w pojedynkę. Po wyjściu z wody trzeba przecież wysuszyć i
                ubrać dziecko, a potem najcześciej szybko dać cyca, trochę możesz mieć problem
                jeśli sama w tym czasie będziesz cały czas w kostiumie.
                myszu13- przekaż życzenia dla Apblok jak będziesz słyszała się z jej mężem
                dori761 - trzymam kciuki, napisz jak poszło
                mana 76 - napewno wszystko się ułoży, najważniejsze, że dziecko jest z babcią,
                a nie z przypadkową obcą osobą
                tarkosia - co do organizacji prac domowych, to u mnie odkąd zaczęłam pracować
                strasznie to wszystko kuleje, ale najważniejsze, żeby dziecko miało mamę, która
                się nim zajmuje, a nie obiad dwudaniowy i błysk w mieszkaniu, choć a propos
                tego błysku, to mój mąż właśnie zrobił mi prezent i umówił panią, która raz w
                tygodniu będzie przychodziła sprzątać. Była dzisiaj poraz pierwszy, jest błysk,
                a ja chodzę na palcach i niczego nie dotykam. A najlepszy numer była zanim
                przyszła, mój mąż przed jej przyjściem... posprzątał, "no , bo jak, to?
                przyjdzie obca kobieta, a tu bałagan?"

                • kingha Re: do Mana76 29.11.04, 18:44
                  Dori trzymamy kciuki oby wszystko poszlo zgodnie z planem
                  Mana, bedzie dobrze, nawet nie wiesz jak czesto mi sie chce, zeby tesciowa byla
                  blizej, bo by sie zaopiekowala Nadia. Mam swietna opiekunke i nie moge jej nic
                  zarzucic, zajmuje sie corcia super, ale milosc jaka daje babcia to jest to.

                  Teraz ja sie wyzale, dzisiaj jestem jak wulkan chodzacy, niczym stan napiecia,
                  bo @ jeszcze nie mam. Nadia jest tak upiorna, ze moglabym ja lac non stop.
                  Chodzi i szkodnikuje, nawet nie mam sily wymieniac co dzis zbroila, bo az sie
                  we mnie gotuje, ze trzy razy ode mnie dostala klaspy i nic. Tylko sie
                  przychodzi pocalowac i przytulic, a mnie rece opadaja, a potem dawaj znowu. Nie
                  wiem czy ona jest taka glupia czy taka zlosliwa, bo kompletnie nie dociera co
                  sie do niej mowi. Grzeczne tlumaczenie i proszenie moge sobie darowac, reaguje
                  dopiero jak krzykne. Zatesknilam dzis za praca, tam sobie odpocznesmile)))))))))
                  Choc przepraszam, Daniel dzis grzeczniutki, wlasnie ma 5 drzemke i jest chwilka
                  wytchnienia. On to wogole jest taki rozkosznie spokojny, ze sie wszyscy dziwia.
                  Jutro mam przerabane, bo jak pochwale moje dzieci, to mi daja popalic, ale za
                  to Nadia ma szanse jutro sie wyciszyc. No to sobie pogadalam, poczekam az zasna
                  i zapodam sobie relaksujaca kapiel na me nadszarpniete dzis nerwy, a co!
                  Dziewczyny ceisze sie na spotkanie, jak w kinie bede na mur beton, no bo
                  Brydzia, a Wy dajcie znac jak bedziecie w kinie, moja komora 0606695555.
                  • kasinekg Re: do Mana76 29.11.04, 19:06
                    Pomocy, przyłączam się do apelu Agnieszki33 - Czy ktoś zna zabawkę, którą
                    dziecko zajmie się dłużej niż 10 minut? Jak narazie Pola ma tylko jedną taką,
                    rączki mamusi, a ja już nie mam siły
                    • 1groszek Re: temat wolny 29.11.04, 23:16
                      Sorki za rozpęd. Cześć wam mamuśki. Jestem zmęczona i zdruzgotana aczkolwiek
                      już zadowolona. Mam za sobą b.ciężki dzień-TEHANU dzięki za wsparcie w trudnych
                      chwilach.Dzisiaj w nocy tzn.29listopada o 2 czy 3 nad ranem coś u mnie
                      wybuchło.Poderwaliśmy się razem z moim mężem wystraszeni. Jeżeli jego to
                      obudziło to gwizdło nieźle. Łapy mi się trzęsą nie wiem co się dzieje, latam po
                      całej chałupi żeby nie obudzić dzieciakow i szukam. Okna całe, kaloryfery całe
                      ładowarki do komórek ok, telewizor komp w jednym kawałku i dymu nie ma. Na
                      pozór wszystko w porządku. Położyłam się z powrtem ale już czujnie w razie co
                      zwiewamy z chaty. Obudziła się Aga na karmienie, nakarmiłam ją i chciałam
                      odłożyć do łózeczka ta wryk. Myslę sobie pobujam w wózku. Włożyłam ją do wózka,
                      ruszam z kopyta a tu coś jakoś dziwnie , patrzę a kółko w wózku ma kapciucha.
                      PO prostu super. CZyli wystrzeliła nam opona. Jak byliśmy wczoraj u teściów to
                      mój Paweł napompował kółkaw wózku bo powietrze troszkę spadło. I żeby było mi
                      wygiodniej pchaći wciągac po schodach to chciał podpompować. No i klęska.Chciał
                      dobrze a mu się oberwało. dzień zatem horror. Mała chce spać nie może zasnąć.
                      Nie ma jak jej pobujać. Wzięłam do gory przednie kołai bujam to ta spada na
                      dół, na rekach nie moge jej uspać. W końcu wykończona usnęła w foteliku
                      samochodowy , ja bujałam a Mateusz tak się przejał że robił brum brum. Zasnęła
                      i zostawiłam w foteliku juz nie chciałam jej ruszać. To jakiś pajac heblowany
                      zadzwonił domofonem że ziemniaki sprzedaje. potem ktoś zadzwonił itd. mateusz
                      prosi na dwór ja odpowiadam że nie mamy wózka i nie damy rady iść na spacerek.
                      Ubrałam na 10 minut jedno i drugie iw yszłam pod klatkę. Aga na rękach. 3 wóżki
                      w domu ale jak co do czego to nie ma żadnego. Spacerówki -parasolki nie nadają
                      się dla takiego krasnala. Przyzwyczajone do podwórka dostawały w chacie fiksum
                      dyrdum. Mateusz się już potrafi zająą soba. Jak mała płakała i ja juz byłam tak
                      przybita że chciałam ryczeć. Przyszedł Matysiek i zaczął się wydurniać nad
                      nią , głupie miny jej pokazywać . Spokojnie do niej mówi po swojemu Aga nie
                      plać, Aga nie ksyć, jakoś tak nie eumiem tego powtórzyć . Ona sam zaczyna się
                      dopiero uczyc mówić . Dziewczyny ona tak się nim zainteresowała że przestała
                      ryczeć.Wtedy on przyniósł woje książeczki do czytania. słuchała i nie płakala.
                      MÓj Matyś jest wspaniały. Wspólnie uspaliśmy Agę. .Przyszedł czas na niego do
                      spania. Zrobiłam mu kaszę (zawsze dostaje butelkę na drugie sniadanie )
                      wzięliśmy jego pieska i poszliśmy do pokoiku. Poczytałam kolejny raz ulubione
                      bajki synka.Przytuliłam , pocałowałam go na dobranoc i powiedziałam żeby spał
                      spokojnie. Jak go przytulałam to łza mi się zakręciła w oku. Jest czasem
                      niegrzeczny ale to jeszcze malutki chłopczyk który nieraz jest mądrzejszy chyba
                      nawet od mamy.On też porzebuje naszej opieki. Powiedziałam mu że nastawię zupkę
                      i pprzyjdę do niego jak zawsze. Zrobiłam co miałm i chciałam położyć się z nim
                      tak jak ostatnio tego sobie życzy a ten w krzyk mama obiad jup.
                      To wyszłam posłusznie. Jeszcze chyba 10 minut a mój synek spał. Nakryłam go i
                      pocałowałam . Potem wrócił mąż z pracy ale to już mało ważne to już jak co
                      dzień i to już nudne
                      odpowiem tylko na pytanie i spadam bo Paweł krzywo patrzy na mnie:
                      Aga 33- nie znam żadnej zabawki która zaszczyci mojącórcię powyżej 10 minut.
                      mana76- wszystko się ułoży. Mi też było trudno. Ale babcia jest w tym
                      przypadku "najlepsza instytucją"
                      dori-mam nadzieję że wszystko ułożyło się po twojej myśli. Kciuków trzymać nie
                      mogłam ale myślałam o tobie w przerwach na śpiew moje córy.
                      Od Agaty nie mam żadnych wiadommości . Nie udało mi się złapać Męża Agaty.A na
                      to co unich nie odpowiedział. Mam nadzieję ze wszystko jest ok.
                      Wszystkiego Najlepszego dla maluchów które kończą dziś 4 miechy tzn.:
                      Zuza całusy Kacper uściski Adaś buzi -trzymajcie się cieplutko i rośnijcie duże
                      Spadam bo was zanudzę na śmierć.i muszę trochę pomyśleć nad urodzinami
                      Matysia.To już niedługo.Gości podzieliłam na 3 grupy. Tu już ustaliłam a teraz
                      reszta.
                      DOBRANOC.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16961372&a=18042168
                      Znajdziecie tu "groszki " w komplecie
                      • 1groszek Re: temat wolny 29.11.04, 23:20
                        Zyczenia równiez dla Najmłodszej Małgosi.
                        Ps. Wczoraj nie mogłam złożyć życzeń, bo nie miałam za dużo czasu a potem
                        niestety zasnęłam usypiając starzego syna.
                      • 1groszek Zyczenia 29.11.04, 23:21
                        Zyczenia równiez dla Najmłodszej Małgosi.
                        Ps. Wczoraj nie mogłam złożyć życzeń, bo nie miałam za dużo czasu a potem
                        niestety zasnęłam usypiając starzego syna.
                • agnieszka33 Re: do Mana76 29.11.04, 19:03
                  Jak miło znowu tu zajrzeć. Mana moja Jula dokładnie robi to samo, jakby się
                  chciała brzuchem na bok obrócić, ale włłaśnie dziś rano pierwszy raz dotknęła
                  swoich paluszków u nóg (do wczoraj sięgała tylko kolan) i jak to robiła to
                  zaczęła przechylac te nogi z rękami na boki i już lądowała to na jednym to na
                  drugim boku, więc taki jest chyba kolejny etap, dodam że jak ją leciutko pchnę
                  z tego boczku to już sama ciagnie na brzuch więc brakuje jej tyci tyci. Martwi
                  mnie że jest takim ponurakiem, naprawde trzeba się postarac żeby się uśmiechała
                  i głośno śmiała, nie wiem może to charakter ale jak obejrzałam dzis program o
                  autyźmie to aż mi do teraz strasznie. Mój M mówi że mnie odizoluje od tv i
                  internetu bo bzikuję od nadmiaru informacji.
                  Jeśli chodzi o rączki to po prostu super, potrafi na brzuchu siegać po zabawki
                  i do buzi przyciągać, nawet tak poleży z 15 minut sama, potem trzeba całą buzię
                  myć i kremować żeby nie było od śliny liszajków. Urocze są takie maluchy,
                  gładziutkie, pachnące, najbardziej lubię ją po kąpieli przytulić i wchłaniać
                  ten zapaszek.
                  Widze że z tym spaniem to wiele z was ma kłopoty, ja po okresie nauki
                  zasypiania kiedy już było super znowu się cofnęłam jak sie skończyły długie
                  spacery i jak Jula zachorowała- znowu lulamy w wózku, ostatnio ją kłade, zwykle
                  nie chce spać i się buntyuje, obraca w taki przecinek wypluwa smok, dramat,
                  więc bezwzględna matka zostawiam ją na dosłownie 2 minuty żeby poryczała ,
                  potem daje smok otulam, a ona już wtedy pogodzona z losem główke na bok i zaraz
                  śpi(lulam chwile) Gorzej ze bez podluliwania nie śpi długo(do 20 min) a
                  potrzebuje co najmniej godzinnego snu żeby była pogodna wiec pilnuje czy się
                  nie rusza i lulam w razie czego. Już widzę tą dwulatkę w wózku lulaną z
                  wystającymi nogami:0) Nic to, radzimy sobie jak umiemy żeby było dobrze nam i
                  dziecku.
                  Miałam znowu wypadek przez głupote własną. Szwagierka mi dała takie suchary
                  wojskowe, one są twarde i gładkie i ona to dawała małej do ręki jeszcze przed
                  ząbkami rzeby sobie dzidziuś pociumkał, zaraz mnie okrzyczycie,że gluten, nie
                  wolno itd, jakoś uciszyłam w sobie wyrzuty o gluten( Ola i Kuba nie byli na
                  gluten uczuleni)i dałam Juli do łapek, ciamkała zdrowo zadowolona, leżąc w
                  wozeczku, ja stałam nad nią, wtedy zadzwonił telefon- siostra z pytaniami co na
                  Mikołaja moim, wyszłam z pokoju bo nie chciałam aby słyszeli a tu za chwile
                  płacz straszny, lece a tu suchar w kawałkach, mała ryczy, myśle zakrztusiła
                  się, układam puzzle z suchara brakuje kawałka, panika pełna, nagle Darek mówi
                  ona ma coś z okiem- miała pokruszony ten kawałek w oku, przelałam solą
                  fizjologicznąi wypłukało się mała ok, ja z sercem w dygocie- ile razy można
                  popełniać takie głupoty. Pocieszcie mnie że kiedyś zmądrzeje.
                  • inez21 dzieciaczki lipcowe 29.11.04, 22:41
                    Hej!
                    Mój weekend upłynął pod znakiem przyjmowania gości,fajnie bylo szkoda tylko,ze
                    moje dzieciaczki ida spac dopiero po wzjsciu gosci.

                    Kasinekg+zrobilam piersi z kurczaka wedlug twojego przepisu.Byly super,zrobily
                    furrore wsrod gosci.
                    Bearbel fajnie ze wrocilas do nas znowu!

                    Musze przerwac pisanie bo cos mi sie klawiatura zepsula moze wylacze kompa to
                    bedzie lepiej
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 22:21
      Cześć mamuśki!
      Jak czytam historie o problemach z zasypianiem to az mi głupio.Nie zdarzyło mi
      się jeszcze córy usypiać tzn.lulać, wozić i nosić na rękach w tym celu. U nas
      juz na dobre ustaliły się pory czuwania i snu.A mniej więcej tak to wygląda
      8- pobudka+ jedzonko
      8-11- zabawa
      11-14-jedzonko+spanie
      14-17-jedzonko+spacer+zabawa
      17-20-jedzonko+zabawa z tatą+kąpiel+ jedzonko
      20-dlugi sen z przerwą na jedzonko o 1
      Zasypia w ciągu 5 minut - przy cycu. Oczywiscie zdarzają się przesunięcia
      godzin, ale najczęściej jest to spowodowane nietypowymi sytuacjami np,wyjsciem
      do lekarza. Mam nadzieję,ze jutro będzie tak samo.
      Ale zdarzają się nam inne problemy. Od paru dni Zuza robi pieniste
      kupki,dosłownie pianka do golenia z tym,że żółta. Mówilismy o tym lekarce i
      dostała mała lacidofil (1xdziennie),który nie pomaga. Czy zdarzyło się Wam coś
      takiego? Trochę się martwię.
      A swoją drogą to bardzo standardowy temat do rozmów rodziców małych dzieci.
      Artur wraca z pracy i pyta: jak minął dzień, co robiła Zuzinka, jakie kupalki,
      co ciekawego na forum. Fajnie, że mogę poopowiadać co u Was słychać,bo inaczej
      mówiłabym tylko o Zuzi.

      Dziewczyny ależ ja Wam zazdroszczę tego kina i spotkania. Ale któregoś dnia też
      sie wybiorę. Pewnie wiosną. I z mężem. I zuzią oczywiście.
      kasinekg- uśmiałam się z tego sprzątania
      mana- trzymaj się ,mama to i tak jedno z najlepszych rozwiązan. Poza tym praca
      jaką mamy to jedna z najlepszych dla matek z dziećmi. Za miesiąc święta, potem
      ferie, a później to już szybko zleci i będą dłuuuugie wakacje.
      dori- trzymałam kciuki, mam nadzieję ,że skutecznie.

      Skoncze już, bo coś strasznie wolno mi się dzisiaj pisze. Muszę jeszcze
      pokopiować przepisy , bo zaraz mi się pogubią. A dzisiaj znowu ugotowałam zupę
      z marchewki od Ka-wier.

      Papatki
      • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 22:47
        AAAa!
        WSZYSTKIEGO nAJLEPSZEGO DLA NASZEGO NAJMŁODSZEGO FORUMOWEGO SKARBA.
        GoSIACZKU-ROŚNIJ ZDROWO, CZESTO SIĘ USMIECHAJ ,GUGAJ JESZCZE WIĘCEJ I
        POPROSIMY O ZESTAW AKROBACJI 4-MIESIĘCZNIAKA.

        to juz zaraz 5miesiąc. jak ten czas ucieka



        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16207823
        <img src="lilypie.com/baby1/050728/2/14/0/+1" alt="Lilypie Baby
        Birthday" border="0" />
        • megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 23:33
          Och dziewczyny, tyle piszecie, że zanim przeczytam, to już brak mi czasu i sił
          na napisanie czegoś od siebie. Tyle tego jest, że nie pamiętam co komu napisać,
          ale po kolei co pamiętam:
          Też jestem chętna na spotkanie u Kasinekg więc też poproszę o adres na gazetowy
          no i pewnikiem też pojawię się w kinie na Brydzi w środę. Mam plan umówmy się
          po filmie na czerwonych kanapach po lewo od wyjścia, co Wy na to?? Można by
          przed ale każda wie, jak to jest się wyszykować a być jeszcze wcześniej…
          Opijemy się wodą mineralną albo czymś tam.

          Myszu13, nie martw się, kiedyś z Tobą też się spotkamy, a na razie doszło tylko
          do dwóch spotkań i to dwuosobowych z czego co pamiętam. Do spotkania na
          szczycie jeszcze nie doszło. A co do spania, Zosia też świetnie zasypia przy
          cycusiu, ale ja ją tego oduczam, wg Uśnij wreszcie, dziecko powinno samo umieć
          zasypiać bez niczego i próbuję karmic przez sen nie czekając na przebudzenie
          ale z tym gorzej, nie chce mi się.

          Hanetchka, też byłaś chętna do spotkania, może wyrwiesz się z Krakowa na
          dzionek czy dwa??

          Agnieszko33, takie wypadki się zdarzają, ważne, że zawsze czuwasz i nic
          poważnego się nie stało. Mnie kiedyś też przytrafiło się coś potwornego z
          chrześnicą i nawet nie chce tego wspominać.

          Kinga, jak czytałam o Twoim złym dniu, napisałaś, że jeszcze nie masz @ to
          pomyślałam, że czekasz, bo w drodze trzecie, uśmiałam się z tego i Ty pewno też
          się uśmiejesz.

          Kasinekg, masz boskiego męża, pożycz mi go na trochę wink)) mój się nie domyśli
          żeby panią do sprzątanie wynająć (a wcześniej posprzątać) ale i tak go kocham
          tego drania!

          Agrestka, wiem jaki uporczywy jest katarek u dzieci, podziwiam Twoją
          determinację i życzę Gosi powrotu do zerówka.

          Tehanu, nie daj się z ciastem, upiecz marchwiaka!

          Tarkosia, ślicznie piszesz o uczuciach do Adaśka, choć słowami Celiny. Fajnie,
          że łikend udał się, ja marzę o wypadzie na kilka godzin z mężem ale dziadkowie
          daleko, daleko…
          I dość tych czułości z Bearbel, jestem zazdrosna!

          Ka_wier, wyślij proszę na gazetowy przepisy dla maluchów, pliz!

          Dobranocka wszystkim BEZ WYJĄTKU!!!(Tarkosia i Bearbel)
    • inez21 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 29.11.04, 23:06
      No już chyba bedzie lepiej!
      Tarkosia1-aż ci zazdroszczę takiego fajnego weekendu przynajmniej sobie
      odpoczeliście.

      Dori761-trzymałam za ciebie kciuki cały dzień,mam nadziejęże wszystko dobrze się
      potoczyło.Napisz jak juz dojdziesz do siebie!

      Agrestko-wszystkiego najlepszego dla Małgosi z okazji 4 miesięcy,oby jej katarek
      dłużej nie męczył.

      Mana76-bardzo ci wspólczuję tej sytuacji tym bardziej że mnie też niedługo czeka
      powrót do pracysad((.też nie wiem jak to będzie z pilnowaniem mateusza,bo teśiowa
      pilnuje dziecko szwagra,a mama moja to też ma średnie podejście do
      dzieci.Początkowo oferowała się że trochę nam pomoże ale to chyba dlategoże
      myślała że nie będzie to konieczne,a teraz juz ciągle mówi jak się żle
      czuje,jakie ma fobie itpaż się boje pomyśleć co to będzie.Ale chyba tylko tym
      mogę pocieszyc ciebie i siebie że z czasem wszystko się jakoś ułoży,a dla
      maluchów lepsza jest taka "średnia" babcia niż najlepsza opiekunka.

      Kingha-jak przeczytałam twój post to mi sie przypomniała wojna z Maćkiem jak był
      w wieku twojej córki.Też robił wszystko na złość,a jego pomysły i psoty możnaby
      opisać w księdze rekordów np.jak widział że gadam przez telefon to podchodził do
      kwiatów i wywalał ziemię garściami,a jak zaczynałam na niego krzyczeć to jeszcze
      rękoma rozgarniał to co było na podłodzesmile))
      Dzisiaj już się z tego smieje,ale wtedy nie było mi do śmiechu.ale im więcej
      dostawał klapsów i im bardziej krzyczałam tym on bardziej broił.to niestety
      trzeba przeżyć i przeczekać.Także trzymaj się mocno i uzbrój się w anielską
      cierpliwoścsmile)))

      Mateusz w ciągu kilku ostatnich dni nauczył się już ładnie przewracać na
      brzuszek z pleców i trenuje to zawzięcie,strasznie mu się podoba.
      niestety znowu zaczynają mu fluczki lecieć,mam nadzieję że tylko na tym się
      skończy,bo przecież dopiero co maciek skończył chorować,myślałam że chociaż
      przez kilka dni będziemy wszyscy zdrowi...

      Jutro idziemy na usg główki-trochę się boję ale mam nadzieję że wszystko będzie ok
      Niestety muszę już kończyć bo mały jak zwykle nie śpi i płacze, a m sobie nie
      radzi.Niestety nawet w nocy nie mam chwili dla siebiesad((

      Pozdrawiam i życzę dobrej nocki!!!
        • bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 30.11.04, 00:47
          Witam wszystkie mamusie (a w szczególności...zazdrosną megi122 smile))

          Czytałam te nasze posty i po prostu zasypiam już nad klawiaturą. Mam kilka
          rzeczy do opisania ale dziś chyba poprzestanę na złożeniu najmleczniejszych
          życzeń najmłodszej perełce z wszystkich lipcowych bobasków, tj. Małgosi.
          Dużo słoneczka na buźce, bądź pociechą dla swoich rodziców.
          • bearbel Re: AZS 30.11.04, 00:50
            CZy któraś z Was zmaga się z AZS?
            Mój mały ma niesamowite uczulenie, takie liszajowate placki-zaczerwieniona,
            przesuszona skóra na tułowiu, szyjce i rączkach, tj. przedramionach i łokciach.
            Z pewnością to objawy alergii, ale na co??
            Jutro wizyta u lekarza moze co nieco rozwiąże.
            A Wy miałyście podobny problem?
          • bearbel Re: AZS 30.11.04, 00:51
            CZy któraś z Was zmaga się z AZS?
            Mój mały ma niesamowite uczulenie, takie liszajowate placki-zaczerwieniona,
            przesuszona skóra na tułowiu, szyjce i rączkach, tj. przedramionach i łokciach.
            Z pewnością to objawy alergii, ale na co??
            Jutro wizyta u lekarza moze co nieco rozwiąże.
            A Wy miałyście podobny problem?
            • aniuko Re: AZS 30.11.04, 02:47
              witam wszytkie mamusie!! Wszykiego najlepszego dla najmlodszej Gosiuni!!

              Bearbel chyba bede miala cos do powiedzenia na temat tej skory twojego synka. Pisze chyba bo
              z tymi wysypkkami to nigdy nie wiadomo co to jest. MOja Kasia miala tez takie cos, POL ROKU
              sie z tym uzeralam!!! Ze niby alergia ani nikt nie wiedzial na co, bylam u miliona lekarzy,
              dermatologow, takich super fachowcow z IMiD w W-wie a na koniec, i to byl chyba najgorszy
              dzienw moim zyciu - dodam moje urodziny - wyslali mnie do centrum onkologii na pobranie
              probki w kierunku chyba nowotworu, nie wiem bo nikt glosno niczego nie powiedzial. Badanie
              okazalo sie jalowe i dalej nic!! Jak bylo leczone sterydami to bylo ok ale jak tylko przetalam
              podawac masc to od nowa, jakas pani dermatolog doszukala sie jakiegos dziwnego przypadku
              swierzbu wiec wszyscy sie leczylismy i NIC!!! Kiedy KAsia skonczyla rok pzrenieslismy sie do
              Niemiec i jakos tak z tygodnia na tydzien sie skonczylo. Ale nie wydaje mi sie zeby to mialo
              jakis zwiazek ze zmiana bo pzeciez w ciagu tego pol roku jezdzilismy do mojej mamy i za
              granice kilka razy wiec chyba po porstu przeszlo. Tak wiec wytrwalosci zycze!!! Buziaki i ide
              spac chociaz u nas dopiero 21.00 ale Jasiek daje popalic wiec pdam na pysk - mamy juz dwa
              zey ale jakos wycie nie przechodzi...a
            • groszek1 Re: AZS 30.11.04, 10:00
              Czesć dziewczyny.Ja również walczę z atopowym zapaleniem skóry. Agnieszka ma
              całe ciałko tez w takich liszjowatych zmianach. Zauważyłam ze nasilają się po
              spożyciu nabiału głównie mleko i śmietana/. Odstawiłam te produkty ale ona ma
              dalej. Rozmawiałam z moim pediatrą nawet o odstawieniu masła itp ona powiedziaa
              żeby nie popaść w przesadę.Bo za to całkiem sie ja odwapnie a tabletki z
              wapniem to nie to samo. Dodatkowo używałam Balneum to g daje . Znacznie lepszy
              jest delikatny krochmal do ką[pieli. U Mateusza było to samo ale przeszło jak
              miał około roczku.W trzecim miesiącu jak wypiłam więcej mleka to dostał takiego
              liszaja ze na rączkach w łokciu to zrobiła mu się rana. Lekarz przepisał mi
              maśc witaminowa dla nich . Ktora troszeczkę pomaga w tej uchości naskórka i
              pomaga zmniejszyc te placki. I nie ma żadnych sterydów. W stanach silnego
              uczulenia takich ranek używam Elocomu. Jak wygrzebię zeszyt miska z uczuleniami
              (jest pod stałą opieka alergologa) to dam przepis na tą maść witaminową . U
              mnie pomagała. A Aga teraz śpi tam gdzie są dzieci kśiążeczki zdrowia a nie
              chcę jej budzić.A teraz szykujemy się na spacerek.Pa całuski
              • tehanu71 zabawy 30.11.04, 11:13
                cześć dziewczyny
                ja tylko na chwilkę, dostałam właśnie wierszyki do zabawy z maluszkami, może
                wam się spodobają więc wklejam

                Dla najmłodszych:
                „Przyszła myszka”
                Przyszła myszka do braciszka.
                Tu zajrzała, tam wskoczyła,
                A na koniec tu się skryła.

                na plecach dziecka wykonujemy posuwiste ruchy opuszkami złączonych palców;
                lekko drapiemy dziecko za jednym uchem, następnie za drugim;
                wsuwamy palec za kołnierzyk

                „Rzeczka”
                Płynie, wije się rzeczka
                Jak błyszcząca wstążeczka.
                Tu się srebrzy, tam ginie,
                A tam znowu wypłynie.

                rysujemy na plecach dziecka falistą linię;
                delikatnie drapiemy je po plecach, wsuwamy palce za kołnierzyk; przenosimy dłoń
                pod pachę i szybko wyjmujemy.

                Sa też dla starszych dzieci jeden z nich Patrycja lubi do tej pory jak chcecie
                to dajcie znać.
                miłego dnia odezwę się wieczorem
                marta

                • agrestka1 Re: zabawy 30.11.04, 13:11
                  cześć dziewczyny
                  dziękujemy za wszystkie gorące życzenia, to na pewno po nich Gosia ma się
                  dzisiaj troszkę lepiej (już chociaż noc była połowicznie przespana). jeżeli
                  chodzi o nasze akrobacje: przewrotów na boczki-0, przewrotów na brzuszek i
                  plecki -0, jakaś strasznie leniwa jest ta moja Margolcia, jak prawdziwa lwiczka
                  tylko by leżała i ryczała.teraz też siedzi na rękach i się strasznie już
                  niecierpliwi więc kończę, zajrzę później o mam super przepis na zupę
                  meksykańską (nie wiem czy to taka sama o której kiedyś była mowa ale jest super)
                  Pozdrawiam Aga
                  • ka_wier Re: zabawy 30.11.04, 14:23
                    czy mówiłam wam już ze Staszek siada?. jak go sadzam w lezaczku to zanim sie
                    oprze siedzi sam, dopiero jak sie zmęczy to "pada'. niestety nie mozemy go już
                    sadzać w foteliku samochodowym bo sie zaczął wysuwać, mały cwaniak...

                    a'propos zabaw- pisałam wam na pewno, ze zamiast karuzelki zainstalowałam mu
                    nad łóżeczkiem wieszak, on sie obraca i ja tylko codziennie coś innego na niego
                    zakładam, a to grzechotki, a to skarpetki, włączam pozytywkę i mały się śmieje
                    i dotyka nogami tego wieszkaa i nawet z pół godziny czasem.
                • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: zabawy 30.11.04, 14:51
                  myszu13 - Adaś miał to samo, po pierwszej wizycie u ortopedy. Nie chodziliście
                  gdzieś do przychodni, albo między dzieci ostatnio? To są takie wirusy jelitowe,
                  rotawirusy się nazywają. U nas trwało to trochę ponad tydzień, mieliśmy z tego
                  powodu przekładane szczepienie. Dawaliśmy mu ENTEROL, dwa razy dziennie po pół
                  szaszetki. Do kupienia bez recepty. PO tym Enterolu nie od razu nastąpiła
                  poprawa, i kupki były raz lepsze raz gorsze, ale w końcu zaczęły się robić
                  coraz ładniejsze, aż mineło. Jeżeli dziecko nie ma gorączki, to znaczy, że
                  dobrze sobie radzi z tym wirusem. U nas przeszło i tfu tfu nie wróciło, więc i
                  wam szybkiego powrotu do formy życzę.

                  U nas dwa sukcesy smile Adaś miał słabsze lewe bioderko, wczoraj byliśmy na
                  kontroli, wszystko jest w porządku.

                  Drugi to taki, że Adaś leżąc na brzuszku opiera się na dłoniach smile Coś
                  pięknego smile

                  Ale mi daje dzis popalic, mala maruda
                  nie napisalam wszystkiego co chcialam i koncze.
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 30.11.04, 22:44
      Cześć mamuśki!
      Nigdy więcej nie pochwalę mego dziecka. To co napisałam wczoraj dzisiaj okazało
      się nieprawdą. Zaczęło się od pobudki o 5 rano(a nie o 8),przez cały dzięń
      zamiast długiego spania miałam krótkie półgodzinne drzemki i na koniec dnia
      córa zasnęła o 21:30, a nie jak wcześniej o 20. Zobaczymy jak będzie jutro.

      a-g-a- dzięki za info o rotawirusie, faktycznie bylismy z małą wczesniej na
      badaniach i może tam coś złapała. Nasza lekarka tym się nie przejęła i kazała
      szczepic, chociaz 3x mówiłam jej o tych kupkach. Podam jej jeszcze przez 2 dni
      ten lacidofil i zobaczymy czy się coś poprawi.Gorączki na szczęście nie ma, ale
      też teraz będziemy bardziej na to zwracać uwagę.
      tehanu-świetne te wierszyki, inne tez chcemy
      inez -niezły agent z Twojego Maciejasmile)),
      agrestka-postępy Gosi są identyczne jak Zuzi, dzisiaj zauwazylam,że podnosi
      lekko główkę,ale tylko gdy jest glodna i do cyca

      Ciekawa jestem czy uda się jutro kinowe spotkanie. Czekamy na relacje.

      Zyczę Spokojnej nocki wszystkim mamuskom i sobie tez
      • inez21 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 30.11.04, 23:08
        hej laseczki!Jakoś mało się dzisiaj udzielacie?Nadrabiacie zaległości w pracach
        domowych?smile))

        Myszu13-o pomysłach mojego synka to książkę można napisać.Kiedyś był taki film
        Emil z Lonebergi to tak jakby o moim synku.
        W maju jak byliśmy na weselu to moja mama przyszła pilnować go i wzięła ze sobą
        córeczkę mojej siostry,która jest rówieśnicą maćka.Dzieci grzecznie bawiły sie
        na podwórku,a moja mama siedziała sobie zadowolona,nagle zza domu usłyszała
        dziwneodgłosy,pobiegła tam i zobaczyła jak mój kochany synuś polewa wodą ze
        szlaucha samochody i ludzi na ulicy,chciała zakręcić wodę ale nie wiedziała jak
        ,bo my zdjęliśmy te pokrętłaaby maciek ich nie odkręcałsmile))Mama miotała się w
        panice,a tymczasem Maciek z e stoickim spokojem podał jej obcęgi i mówi "masz
        tym się zakręca"(podpatrzył,że my tak czasem robimy),Mama powiedziała że nie
        chce go więcej pilnowaćsmile))
        A to tylko jedna z wielu historii o moim synku.Mam nadzieję że Mateusz będzie
        grzeczniejszy bo już drugi raz tego wszystkiego nie przeżyję:0

        Dzisiaj strasznie boli mnie kręgosłup,ledwo nogi ciągam,a mój kochany mężuś
        ,który wrócił z pracy o 20tej,jeszcze poszedł sobie grać w piłkę i nie ma go do
        tej pory.Mężczyżni nie mają wyobrażni wogóle...albo są złośliwi,

        Jeszcze nie pochwaliłyśmy się wam z Agrestką że też będziemy miały fajne
        spotkanie.W piątek w szkole rodzenia organizowane jest spotkanie mikołajkowe dla
        wszystkich mam które już urodziły.Będzie super!
        Już przyszykowałam kreację dla Mateusza mam nadzieję że nic nam nie wypadnie
        do piątku.Upiekę jakieś ciasto i fajnie będzie tak spotkać się w gronie innych
        mamuśsmile))

        A wam życzę miłego spotkania jutro w kinie.Szkoda,że u nas nie ma takiego
        fajnego kina dla mam z maluchami.

        Dzisiaj byliśmy z Mateuszem na usg główki,na szczęście wszystko jest ok.Kamień z
        serca!!!

        no to kończę i idę juz spać może wreszcie dzisiaj uda mi się wcześniej trochę
        tzn.nie o 1?
        Dobranoc!Papa!
    • tehanu71 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 01.12.04, 09:56
      Cześć dziewczyny
      wczoraj się nie udało więc jestm dzisiaj, ostatnio mamy trochę zabiegania bo
      obiecałam uszyć wianuszki na tańce do Patrycji no i mam do zrobienia 20.
      Ale to lubię więc nie narzekam a i patka jest dumna.

      Na początek miesiąca życzenia dla Polinki od Emisi rośnij zdrowo i duużo
      miłości i ciepła i wszystkiego naj naj.

      Inez ubawiłam się setnie niezłego masz Maćka bystrzaka a jak babcine serce po
      tym natryskusmile?
      Życzę fajnej imprezki mikołajkowej a może kino zrobicie sobie z Agrestką w
      domu, zasłonicie firanki dwa fotele jakiś film i też może być fajnie smile.

      Myszu ze starych spraw to chyba ty pytałas o prezenty dla starszej dziewczynki,
      może już kupiłaś a może .... moja córa ma dużo barbie i lubi je dostawać ale
      się nimi nie bawi najbardziej lubi gry ulubiona monopol (potrafi grać w nią
      sama), gry-quizy np przyrodnicze, książeczki ale nie długie, no i oczywiście
      jak każda dziewczynka błyskotki teraz zbiera pieniążki na cienie do powiek dla
      dzieci.
      A teraz coś nowszego oto kolejny wierszyk jeszcze go nie znam ale uważam że
      jest śliczny

      „Jesień”
      Drzewom we włosy dmucha wiatr,
      A deszczyk kropi: kap, kap, kap.
      Krople kapią równiuteńko,
      Szepczą cicho: „mój maleńki,
      Śpij już, śpij, śpij, już śpij, już śpij...”
      Leci listek, leci przez świat
      Gdzieś tam na ziemię cicho spadł.
      Leci drugi, leci trzeci,
      Biegną zbierać listki dzieci.
      No, a potem wszystkie liście
      Układają w piękne kiście.

      dziecko jest zwrócone do nas plecami, dmuchamy w jego włosy;
      delikatnie opukujemy jego plecy;
      głaszczemy dziecko po włosach i ramionach;
      wodzimy opuszkami po plecach dziecka;
      lekko naciskamy je w jednym miejscu;
      wędrujemy opuszkami palców dwa razy;
      szybko, z wyczuciem stukamy wszystkimi palcami;
      głaszczemy dziecko po plecach.

      A to nasz ulubiony który robimy sobie na wzajem

      świeci słonko (płaską rękoą po plecach)
      kroczą słonie (piąstką wolno po plecach)
      biegną konie po betonie (wszstkimi palcami jednej ręki)
      idzie pani na szpileczkach (dwoma wskazującymi po ...)
      płynie sobie kręta rzeczka (palcem kręte po ...)
      pada bardzo drobny deszczyk (wszystkimi palcami po całych pleckach)
      czujesz dreszczyk

      no i jeszcze jak nie macie dosyć to błyskawiczny przepis na fajną przekąskę
      - suszone śliwki
      - plastry bekonu
      jogurt, ostry ser żółty sół pieprz

      każdą śliwkę owijamy plastrem bekonu zapinamy wykałaczką i pieczemy 15 min w
      piekarniku 200 st. układamy na sałacie, możemy pokroić seler naciowy czy kto co
      lubi, podać z sosem jogurtowym lub bez i już.

      a tym czasem kończę i życzę miłego dnia M i E
      • dori761 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 01.12.04, 14:08
        Hej dziewczyny!
        Dzieki za trzymanie kciuków chyba to cos dało bo sprawe wygrałam, uufff od razu lżej.
        Dzisiaj bylismy na szczepieniu płacz był straszny pierwszy raz słyszałam mateuszka w takiej akcji a teraz wymiary 7450 i 67cm przez 6 tyg przybrał kg na wadze. A tak ogólnie to wszystko jest bardzo dobrze pediatra stwierdziła że bardzo silny i dobrze rozwijającym dzieckiem jest no musiał sie popisac ładnie podniósł główke i z całej siły łapał panią doktor za palce, facet wie jak zrobić wrażenie na kobiecie ma to chyba po taciesmile
        Mateuszek wcina z apetytem przecier zjabłuszka i winogron to chyba jego ulubione danie no ale tez nie pogardzi soczkiem marchwiowym, gorzej że starte przeze mnie jabłuszka nie cierpi wymagającego mam syna. Pije tez juz bebiko 2 ale chyba nie przepada za nim bo dość często nim pluje. dziekujemy za zyczenia i równiez składamy wszystkim dzieciaczkom wszystkiego naj, ja tu nie panuje nad tym kto kiedy smile
        Wyobraźcie sobie , że mój syn wypina sie wieczorami na mnie gdy w domu jest J mama sie wtedy nie liczy no chyba że czas zmienic pieluche to wtedy ewentualnie warto ze mna pogadać.
        Kończe bo mały mi spi i przez ten czas zrobie cos w domku. Miłego dnia.pa
        • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 01.12.04, 14:57
          Cześć mamuśki!
          Ale u nas dzisiaj cichutko. Pewnie pół forum w kinie siedzi.
          Zuzia właśnie zasnęła. Dopiero. Ktos mi chyba podmienił dziecko. Skonczyły się
          przespane całe nocki. Dzisiaj pobudka o 4 i juz nie mam czym się chwalic. No
          moze tym, ze od paru dni włącza sobie karuzelę. Oczywiście przypadkiem. Po
          przebudzeniu tak macha nóżkami i rączkami, az trafia w przyciski od karuzeli.
          Fajnie, bo gdy się budzi to najpierw słyszę karuzelę a potem zaglądam do
          łózeczka, a tam juz szczęśliwe niemowlę.

          Dori-cieszę się z sukcesu w sądzie. A z Twojego Matiego to juz kawał mężczyzny.
          Moja panna mnie tez olewa przy ojcu. Niestety ojciec kojarzy się jej tylko z
          samymi przyjemnosciami-z noszenim,tuleniem i zabawami. Ostatnio patrzę a Artur
          robi jej taki samolocik w powietrzu-zamarłam-i mówię "o jakaś nowa zabawa"-a
          Artur na to "zabawa stara tylko mama pierwszy raz widzi" . Oczywiście Zuza
          piszczała z radości. I z czym mam konkurować. Z przewijaniem czy z obcinaniem
          pazurków?

          Tehanu-dzieki za podpowiedx w sprawie prezentu. Jeszcze zakupy przed nami. a
          wierszyki super. Gdzie Ty je wynajdujesz?

          Inez- musisz spisać te numery Maciusia. Faktycznie drugi Emil. Uśmiałam sie z
          tej wodnej historii.

          I wszystkiego najnajnaj dla Poli z okazji ukonczenia 5 miesiąca. BUUUUziaki od
          Zuzi

          To narazie. papatki
          • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 01.12.04, 15:20
            hej dziewczyny, dziś smaa ze Stachem pojechałam autkiem do mojej babci z Sopotu
            to Gdyni. odległość żadna, ale w końcu sie przemogłam!!!!!!!!!

            zrobilam badania i musze iść do endokrynologa, mam za niskie tsh tylko 0.02 a
            powinno byc min. 0.3sad(((((((
            moze przez to mam taką niską temperaturę?

            chciałam wkleić zdjecia na "zobaczcie" ale mnie wylogowuje- bo rozmiar zdjeć za
            duży, i nie mam juz pomysłu jak pokazać wam Staszka.
            podpowiedzcie cos....może na republice- ale jaki tam adres, jak to zrobić?

            na razie tyle, mały po jeździe samochodem spi od 3 godzinsmile)))))))))
            • tehanu71 Re:do ka_wier 01.12.04, 15:42
              Cześć ka_wier
              miałam kiedyś ten sam kłopot i któraś z naszych dziewczyn poradziła: zaznacz
              zdjęcia jakbyś chciała je wysłać pocztą i tam pojawi się okienko z dwoma
              wpisami jedno z nich to zmniejsz wszystkie moje obrazy i on przygotuje do
              wysłania później przeciągnij je na pulpit i będą juz miały mniejszą bojętość

              u mnie podziałało
              czekamy na Staszka smile
              Marta
              • agnieszka33 Re:do ka_wier 01.12.04, 16:15
                Ja też tylko przelotem, czytanie zajmuje mi dużo czasu, więc tylko kilka słów,
                oczywiście życzenia dla Poli, gratulujemy 5 miechów. Zapomniałam o Gosi więc
                też wszystkiego mlecznego nasz maluszku. Jula ok, spacerki czynią cuda,
                zjedliśmy dziś pół słoika jabłka Gerbera i chciała więcej, ale nie będę tego
                robić regularnie, do 6 miesięcy nie będę się babrać z zupkami bo po co, pierś
                na razie wystarcza więc inne pokarmy tylko dla zabawy.
                A propo pienistych kupek, Jula miała często przy kolkach, pomaga na to
                debridat, ale to jednak chemia i na receptę, gdzieś wyczytałam że mogą być po
                jabłkach( jak mama je dużo) u nas np jedna piana była po Gripe Water, więc to
                raczej coś z dietą, Rota sie charakteryzuje przede wszystkim wymiotami a potem
                biegunką, jeśli kupka ma zwyczajny zapach to nie jest żaden rotawirus. Lakcid
                jes moim zdaniem dobrym rozwiązaniem, efekt nie koniecznie będzie od razu.
                Dori dobrze że masz już z głowy, my mamy apelacje w piątek i nie będzie chyba
                wesoło- walczymy z MPK i Cigną więc harpie pewnie nas wycyckają. Może jednak
                adwokat się spisze i będzie dobrze.(500+vat)sad
                Kończe bo mała woła spod karuzeli że ma dość.
                Acha ciasto marchwiowe pieke w piekarniku elektrycznym 40 minut grzałki na góre
                i dół a potem 20 minut sam dół. Na drugiej półce od dołu- krócej to też miałam
                chlape w środku.
          • aniuko Re: Dzieciaczki z lipca 2004 01.12.04, 16:37
            czesc dziewczynki. Ja wlasnie pozbieralam sie i zaraz jedziemy na zakupki, ostatnie fajne w
            Stanacj - jutro do domu!!! Naprawde sie ciesze, fajnie tu bylo ale chce juz do domu, jak tylko
            wyladujemy w piatek rano to ja zaraz po choinke biegne a w niedziele zapalamy pierwsza
            adwentowa swieczke...taka niemiecka tradycja!!!! A po weekenddzie zaczynam pieczenie
            ciasteczek swiatecznych, ktore znikaja od razu wiec tak pieczemy do bozego.

            Zyczenie dla dzieciaczkow ktore dzis skonczyly 5 miesiecy!! Spijcie dobrze, rosnijcie i badzcie
            wyrozumiale dla rodzicow!!

            Inez - ale masz malego rozrabiake, napisz jeszcze jakies historyjki, posmiejemy sie.

            Jasiek wczoraj przewrocil sie pierwszy raz z brzuszka na plecy, wiem ze wiele waszym pociech
            juz dawno ale Jasiek jest troche leniwy. Ale tez juz siedzi chociaz tego za bardzo nie lubi - od
            razu do stania, wypina sie i juz!

            widze ze wszyscy juz jedza jedzonko oprocz mojego JAska, ja czekam jak bedziemy w domu.
            Juz tak sie nie moge doczekac ze chyba po przylocie od razu kaszka do michy i wio!!

            narazie buziaki bo lece poszalec po sklepie...tak serio to zadne szalenstwo z facetem i dwojka
            dzieci ale nie mam innego wyjscia. buziaki.A

            A tym kinowym dziewczynom bardzo zazrodszcze!! ja tez chce!! Ja bylam z KAsia na Polar
            Express (swoja droga ciekawe czy jest ten film w Polsce???), tez bylo fajnie ale to nie to samo co
            film dla ludzi smile))

            • megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 01.12.04, 22:16
              Cześć dziewczyny, ja dziś zaliczyłam jedeną ze smutniejszych chwil z Zosią,
              spadła dziś z przewijaka. To moja głupota, by dziecko tam zostawić i się
              odwrócić. Mam z tego powodu okropnego doła, choć Zosi raczej nic nie jest,
              właściwie płakała tylko chwilkę i chyba dlatego, że robiłam to z nią i cała się
              trzęsłam. Teraz cały czas ją obserwuję, nie ma gorączki, siniaka ani
              zaczerwienionej skórki. Spadła na takiego miśka rozłożonego na dole i pewno
              tylko dlatego nic się nie stało. Czuję, że jestem najgorszą matką na świecie,
              siedzę w domu z dzieckiem i nie potrafię jej dopilnować, jestem potworem.

              Co do spotkania w kinie, to widziałyśmy się z Kinghą i Danielem, reszty nie
              rozpoznałyśmy bo dziśbyło tyle mam, że na sofach było ich kilkanaście. Fajnie,
              że Kingha rozpoznała Zosię, mogłyśmy pogadać. To bardzo fajne uczucie poznać
              kogoś tak naprawdę, mimo, że już się go zna, przynajmiej historię z
              dzieciaczkami. Jutro mam nadzieję, że będzie nas więcej.

              Ja też jeszcze nie wprowadziłam nic innego do jedzenia, zacznę po skończeniu 5
              miesiąca a regularnie też po 6. Nie wybieram się do pracy, więc innego sensu w
              tym nie widzę, wszyscy zgodnie mówią, że najlepsze mleko mamy do 6 mies, to się
              słucham.
              Ka_wier, dzięki za książkę.
              Naszym niuniom najmłodszej Gosi i najstarszej Poli wszystkiego dobrego na 4 i 5
              miesiączków.
              Przynudzam dzisiaj, to już kończę, pappa
              • kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 01.12.04, 23:15
                troche jestem ostatnio zaganiana, wymyslilam sobie tyle zajec, ze dziwie jak to
                moj Daniel wytrzymuje, ciagle podroze, fotelik i karmienie w kazdym miejscu.
                Wazne, ze meble lazienkowe skonczone i przyznam nie wyglada to najgorzej,
                jeszcze dodatki i jakies pierdolki i remont bedzie skonczony.

                Bylismy dzis w kinie, ogromna sala pelna mam z dzieciaczkami, powinni nagrac i
                pokazac w TV, naprawde robi wrazenie. Kino zarabia a mamy maja przyjemnosc.
                Daniel dzis poznal Zosie Megi, co prawda nie wykazywal zainteresowania,
                bardziej zerkal na Megi, ale do jutra naucze go dobrych manier i kilka sposobow
                na poderwanie slicznych dziewczyn. Odstroimy go i do dziela, takze dziewczyny
                uwazajciewink)) Meg nie martw sie upadkiem, jak chcesz sie uspokoic idz na
                przeswietlenie, wiem co czujesz i choc mi latwo powiedziec, to sprobuj sie nie
                martwic i nie zadreczac. Dzieci tak maja, ze ciagle cos im sie przytrafia.

                Inez prosze nie zartuj tak z ta ciaza, bo wykrazcesz, a ja juz nie chce. Moj M
                tez walnal wczoraj haslo, ja mu mowie, ze zmeczona i ciagle mi sie spac chce, a
                on z usmiechem, moze jestes w ciazyyyyyyyyyyyyyy! A o wybrykach swojego synka
                pisz jak najczesciej, moze przez to bede miala wiecej wyrozumialosci do Nadii.
                Daniel ostatnio budzi sie w nocy na jedzenie bardzo czesto 4-5 razy, wczoraj na
                kolacje dostal kaszke, ale nie pomoglo, zastanawiam sie nad przyczyna. Malo
                mleka w piersiach czy zwiekasza mu sie zapotzrebowanie.

                Z naszych osiagniec: zainteresowal sie swoimi stopkami i dzieki temu przewraca
                sie na boki, za chwile pewnie przewroci sie na brzuszek. Na razie probuje ale
                mu nie wychodzi, n i co zrobic z ta reka, ktora tak nieporadnie przeszkadza;-
                ))). Dzis tak sie krecil na macie, ze obrocil sie o 180, sama nie wiem kiedy,
                jak go pozniej obserwowalam juz na krecenie nie byl taki ochoczy. Kazdy dzien
                to jakas niespodzianka. Mamuski zbliza sie nieuchronnie moment keidy nasze
                dzieci sa takie grzeczne i w jednym miejscu sobie leza. Teraz dopiero zacznie
                sie pilnowanie i unikanie potencjalnych niebezpieczenstw, doswiadczone mamy
                wiedza o czym pisze, a te niedoswiadczone niebawem sie dowiedza...
                • kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 02.12.04, 00:06
                  ja tylko na chwilę, bo późno już i padam na twarz, na początek w imieniu Poli
                  bardzo wszystkim dziękuję za życzenia, na załączonym zdjęciu (nr7)możecie
                  zobaczyć jak próbowała wczoraj świętować z tej okazji.
                  Chyba znalazłam sposób na usypianie Poli (tfu, tfu, żebym nie zapeszyła tak jak
                  Myszu). Włączam jej medytacyjną muzykę tybetańskich mnichów i chwilę noszę na
                  rękach, dziecko zapada w głęboką zadumę (medytuje?) a ja szybciutko kładę ją do
                  łóżeczka, ona wcale nie protestuje, jak to miało miejsce wcześniej, tylko nadal
                  tkwi w tym zadumaniu, po chwili zasypia. Testuję to dopiero od dwóch dni, ale
                  narazie działa za każdym razem, więc jestem pełna pozytywnych myśli.
                  Tak jak myślałam do kina się nie wybrałam, ale mam nadzieję, że jutro się
                  zobaczymy, a właściwie dzisiaj (13.00, tak?)
                  foto.onet.pl/albumy/album.html?id=31240&grupa=0&kat=15&a=kasinekg
                  • anioleks4 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 02.12.04, 08:56
                    Cześć! Mam sprawe do mamy Poli. Ja też mam problem z usypianiem synka, czy była
                    by możliwość, abyś przesłała mi tą muzykę lub podała tytuł i autora? Dziękuję i
                    pozdrawiam.
                    Gosia

                    anioleks4@nospam.gazeta.pl
                    • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 02.12.04, 10:09
                      hej dziewczyny...
                      dzień zaczął sie fatalnie, dostałam @sad((((((((((( a było 14 miesiecy
                      spokoju........
                      mały od rana marudny a ja nie mogę go nosićsad((((((
                      A-g-O zdjęcia przesłałam, z góry dziękuję, ja jestem z komputerów straszna
                      noga, czy pisąłam wam że dopiero mój mąż nauczył mnie zgrywac rzeczy na
                      dyskietke... nie mam za to problemu z komórkami.

                      megi, mi się kiedys wydarzyła straszna historia. sżłam z małym i wózkiem i były
                      dwa schody, pomyślałam ze delikatnie zjadę z jednego a potem z drugieg i
                      niestety były za krótkie i wózek podskoczył, mały zapłakał. po powrocie do domu
                      okazało sie ze ma guza... ja go nosiłam przez pół nocy na rękach i płakałam i
                      myśłałam ze umrę z rozpaczy. nic się na szczęście nie stało, ale moje poczucie
                      winy jeszcze ze dwa dni dawało sie we znaki.
                      trzym się, na pewno córeńce nic sie nie stało!!!1

                      co do marchwiaka, to rzeczywiście on sie dość długo piecze, pewnie z godzine.

                      no to buziaki, k
                • aniuko Re: Dzieciaczki z lipca 2004 02.12.04, 03:13
                  czesc, ja tylko tak szybciutko bo ide sie pakowac na jutrzejsza podroz do domu. Kingha, to
                  moze te nasze dzieci maja jakis etap szybkiego pzryrostu czy co?? Nie wiem czy mi sie wydaje
                  czy czytalam ze 6 tyg potem 3 miechy a ptoem 6 miesiecy. Mzoe dorabiam sobie ideologie a
                  moze mam troche racji...oby!!

                  Ok, ja sie jutro rano nie pokaze to trzymajcie kciuki za podroz bo troche sie boje lotu z tym
                  moim rozwrzeszczanym Jachem.

                  Mamo Poli, nie martw sie upadkiem, pewnie bedzie ich jeszcze kilka i to zawsze bedzie "nasza"
                  wina. Wiem jak sie czujesz ale postaraj sie niemyslec, jak nie jest nienaturalnie spiaca albo zbyt
                  ozywiona to nie masz sie czym martwic. Buziaki Ania
                  • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 02.12.04, 09:58
                    Witam nową forumowiczkę, Aniolex, jak znajdziesz czas dopisz sie do listy
                    lipcóweczek, napisz tez cos o sobie i o swoim synku, na naszym forum wszystkie
                    bardzo szybko się zadomowiłyśmy i z tobą będzie tak samo, jedyny problem
                    nadążenie z czytaniem tych wszystkich postów przy coraz bardziej absorbujących
                    dzieciaczkach.
                    Dziś jestem wypluta całkiem, wczoraj poszłam spac za 15 druga o 2,10 Jula
                    obudziła się do amciu, potem jakoś nie mogłam zasnąć a jak już padłam to 5 50
                    znowu pobuda i już do teraz nie spała, więc ledwo widzę na oczy. Mam wrażenie
                    że te kłopoty ze spaniem to taki nowy problem spowodowany rozwojem, Jak chce
                    Jule uśpić to ona tak się już wywija, na brzuchu nie chce położyć"łba" na
                    płasko więc raczej tak nie zaśnie, na plecach znowu kręci się na boki i wyciąga
                    sobie smoka i nawet raz go ciepnęła tak mocno że poleciał na podłoge.
                    Gimnastyka jest więc niezła. Wczoraj próbowała sobie włożyć noge do buzi,
                    śmieszny widok, była troche zawiedziona bo noga okazała się za krótka,
                    spojrzała na mnie z wyrzutem, a niby co ja jestem winna że nie ma po kim
                    odziedziczyć nóżek jak gazela? Na razie zresztą rośnie głównie tułów.
                    Dołączyłam wczoraj nowe zdjątka i już je można oglądać. Wysłałam Darkowi do
                    firmy to drugie a on mi przyniósł wydruk na specjalnym papierze i już o 22
                    mieliśmy Julę na Kubku, prosto z piekarnika. Jest super.
                    Znowu mamy coś jakby kolki, głównie wieczorem, wrzaski są takie że uszy urywa,
                    chyba po tych lekach się rozregulowało co je dostawała na przeziębienie( wtedy
                    miała biegunkę), nie wiem co robic.
                    Pozegnam sie juz. Cos trzeba porobic w domu. Pa
                      • agrestka1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 02.12.04, 11:14
                        Cześć dziewczyny!
                        Wczoraj nas nie było więc gorące i słoneczne życzenia dla Poli.
                        Dzisiaj od rana u nas mglisto i nieprzyjemnie, może to pogoda działa na mnie
                        tak depresyjnie,nic mi się nie chce i Gośka tak amrudna -może też przez pogodę,
                        dobrze że jest na co zwalić.

                        aniuko-moja Gosia też jeszcze nie je nic poza mleczkiem ale chyba zacznę już
                        wprowadzać coś nowego, bo na piersi Margolcia jest obrażona od jakiegoś 1,5
                        miesiąca, więc odciagam ręcznie mleko i daję jej z butla a że mleka mam mało to
                        odciągam często żeby jej starczyło i mam już powoli dosyć, pomijając fakt,jak
                        to któraś już wcześniej pisała że mam piersi do kolan i obawiam się żeby w
                        krótkim czasie po ziemi się już nie wlokły. Tak więc zaczniemy już chyba
                        eksperymenty z innym żarełkiem.

                        Megi bardzo współczuję, ja też obawiam się bardzo takich sytuacji, ale znajoma
                        położna powiedziała mi kiedyś,że nasze maluszki nie są tak kruche jak się ich
                        mamom wydaje.

                        Aha i ten przepis na zupę meksykańską:
                        po jednej puszce groszku, kukurydzy i czerwonej fasoli, dwie duże cebule, dwa
                        ząbki czosnku, litr soku pomidorowego i 25 dag. mielonego mięsa(ja kupuję
                        zawsze takie mrożone w kostkach)i chili do smaku
                        W większym garnku na oleju zeszklić cebulę pokrojoną w kostkę i drobno
                        posiekany czosnek. Tej cebuli może się wydawać dużo ale tak ma być, póxniej jej
                        wcale nie czuć.Jak już się zeszkli dodać mięso i obsmażyć. Potem wlać sok
                        pomidorowy i zagotować. Potem wrzucić fasolę pogotować ok 5 minut, wrzucić
                        groszek i kukurydzę i pogotować jeszcze parę minut.Doprawić chili do smaku.
                        Pyszna i szybko, ale niestety jeszcze nie dla nas, no chyba ,że któraś nie
                        karmi juz piersią ale polecam tak na przyszłość, u mnie ta zupa serwowana jest
                        na wszystkich zjazdach rodzinnych bo ...pyszna i szybko.

                        Pozdrawiam Aga
                          • agnieszka33 Re: Dziękuje! 02.12.04, 22:19
                            Wpadłam tu jeszcze na chwilę, bo szczerze mówiąc troche znowu dołek się zrobił
                            pod wieczór, boli mnie ząb, gardło, Jula daje popalić i wreszcie wypróbowałam
                            na niej hipnozę muzyką- na full Kołysanki, dziecię wtulone w mamę i szybko była
                            padnięta, niestety po odłożeniu spała 5 minut i trzeba było procedurę
                            powtórzyć, teraz chyba już będzie spokojna. Huczy mi we łbie stado dzikich koni
                            więc zaraz wyłączam kompa i ide lulu, dla mnie to dziwna pora ale cóż trzeba
                            naładować akumulatorki.
                            Moje dziecko mnie dziś przestraszyło, zrobiła coś co wyglądało jak tiki,
                            napinała się otwierając buzię w odstępach kilkunasto sekundowych przez jakiś
                            czas i nie wiem czy to taka zabawa była czy coś się dzieje. Pamiętam że Ola też
                            mi takie numery robiła zaciskała szczęki i trzepała głową, okazało się że
                            zabawa. A propo spadania- Ola gruchnęła z sofy też tak jakos 4-5 miesiąc, Kuba
                            wyskoczył z wysokiego fotelika i nie wiem do dziś czemu nic mu się nie stało,
                            Jula się wczoraj tak przecunęła że jej nogi zwisły z wersalki- nie mam pojęcia
                            jak i kiedy, ja siedziałam obok i pilnowałam niby kukając do Oli lekcji - na
                            szczęście spojrzałam i wciągnęłam łobuza na łóżko. Ale nie należy sobie mówić
                            że to nic - mama widziała dziecko takie jak nasze po upadku z łóżka na podłoge-
                            kości mu się czołowe rozjechały i musieli mu jakimiś plastrami ściskać! Więc
                            dziewczyny nastrajamy radary i lepiej chyba do partery zejść z maluchami,
                            przewijaki do komisu a mate ceratową na podłoge do przewijania i bedzie ok.
                            Groszku kochany zdrowia dla Agusi-(właśnie na gadu się dowiedziałam że jest
                            kolejną ofiarą rotawirusa), trzymam kciuki, b ędzie dobrze. Kończe i pa.
                            Aniolex zdradź chociaż imię syneczka.
                            • myszu13 Re: Dziękuje! 02.12.04, 23:43
                              Cześć mamuśki!
                              U nas kolejny ciężki dzień. Maleństwo po serii pienistych kupek teraz z kolei
                              nie może wcale zrobic i męczy się okrutnie. Pręży się ,napina i złości.
                              Narazie podałam plantex i nie wiem czy to dobry pomysł.Tylko to mam w domu.
                              Jutro wyślę M do apteki. Czy można podać coś na takie dolegliwości doustnie
                              czy lepiej zastosować czopek? Jak myślicie?
                              Była ostatnio mowa o częstotliwości wypróżniania się maluszków i u nas te
                              oczekiwane "przesyłki" pojawiają się coraz rzadziej (co dwa dni).

                              Zuzia ostatnio nie guga tylko mruczy mmhhmmmmmm i wydobywa z siebie aaaaaaaa w
                              możliwie najbardziej piszczący sposób. A dzisiaj po raz pierwszy leżąc na
                              brzuszku wyciągnęła rękę po zabawkę. a nózek jeszcze nie widzi

                              Też jeszcze niczego nowego nie podawałam zuzi do jedzenia. Mam zamiar
                              wprowadzic dodatkowe jedzonko na początku stycznia (gdy skonczy 5 miesiąc).
                              Wcześniej może coś do spróbowania-jabłko? (a moze teraz podać na te zaparcia?)

                              Agnieszka i kasinekg- widziałam Wasze nowe zdjęcia- są świetne

                              megi-współczuję Ci bardzo wczorajszych przezyc. Ja ciągle odwracam się od
                              małej na przewijaku, to czegos mi zabraknie to telefon odbiorę i nawet mi do
                              głowy nie przyszło ,że nasze pisklaki mogą się juz zsuwac z takich urządzen. I
                              pewnie nie jedna z nas tak robi. Szczęście,że misiek był na dole.

                              Spokojnej nocki.
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 02.12.04, 23:53
      Jeszcze cos mi sie przypomniało. Artur kupił dzisiaj fajną zabawkę w
      promocyjnej cenie w Carrefour. Zabawka nazywa się pełzaczek i kosztowała 59 zl,
      a wygląda tak www.allegro.pl/show_item.php?item=36211409.

      I ciekawa jestem forumowego spotkania.

      papa
      • kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 00:01
        Spotkanie suuuuper, resztę opowiedzą zdjęcia, które zrobiła i przesłała właśnie
        Tarkosia a ja szybciuko zrobiłam z nich fotoalbum. Może na wiosnę albo latem
        inne mamuśki przyjadą do warszawy i zrobimy wielkie spotkanie na szczycie.
        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=31519&grupa=0&kat=15&a=kasinekg
        • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 00:22
          Właśnie obejrzałam zdjęcia ze spotkania. Są suuuuuuuper. A wesoła ferajna
          powalająca. Ciekawa jestem jak zachowywały się maleństwa. Nie było zbiorowego
          płaczu? Bo na zdjęciach wyglądaja jakby znały się od kołyski.
          • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 09:16

            hej dziewczyny, obejrzałam wasze zdjecia są super!!!!!!!! ja pierwsza rzuciłam
            pomysł żeby sie spotkać ale nam sie nie udało. dziewczyny z trójmiasta-
            spotkajmy sie!!!!!!!!!!!

            dzieki Myszu i A-dz-e mam w końcu zdjecia Stachura w internecie, proszę
            zobaczcie.
            buziaki, k
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18233626
            • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 09:40
              Cześć dziewczyny, trochę dospałam, chociaż gardło dalej boli, obejrzałam
              zdjęcia ze spotkania i zaczynam żałować że nie jestem z Warszawy, co u
              krakowianki dziwne niecosmile Wesoła ferajna nadaje się do gazety, dajcie cynk
              redakcji Dziecka na pewno łykną zdjęcia- co to potęga internetu i ich forum.
              Niesamowicie te dzieci są do siebie podobne w tym wieku nie, myślałam że mi się
              w oczach mieni, kto jest kto, mimo że na bieżąco oglądam je pojedynczo, dobrze
              że chociaż te podpisy są. Chłopaki też gdyby nie ciuchy to ciężko odróżnić od
              dziewczynek. A wogóle to dobrze że zrobiłyście im takie leżące zdjęcia za 2
              miesiące w życiu byście ich nie utrzymały w miejscu- rozleźli by się po pokoju
              w 5 sekund.Papatki.
              • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 09:57
                hej Agnieszko, płucz gardło roztworem wody utlenionej z wodą (łyżka na
                szklanke) to naprawde pomaga i ponieważ wypłukuj paciorkowce- zapobiega angine.
                nie jest to przyjemne- bo sie czlowiek troche pieni, ale bardzo skuteczne.
            • tehanu71 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 09:57
              Cześć dziewczyny
              spotkanie było pachnące ciastem i baaaaardzo fajne a dzieciaczki świetne nie
              płakały , zaczepiały się, niektóre niemalże raczkowały i tu piję oczywiście do
              Poli bo dziewczynka niesamowita w swej ruchliwości i w ogóle wszystko się udało
              i już. Tarkosia jak przesyłała zdjęcia napisała "przeżyjmy to jeszcze raz" no i
              ja przeżywam i przeżywam smile)) Kasia bardzo fajny album i pamiątka na całego a
              i pomysł ze spotkaniem na szczycie popieram.
              Bardzo się cieszę że się udało.
              Następne może być u mnie tylko muszę się uporać z tymi wiankami.

              Ka_wier widziałam Staszka wygląda na takiego chłopca z charakterem co to wie co
              dla niego dobre smile), jest fajowy blądasek.

              Myszu ja niedawno sprawdzałam w takiej książce bo mi się wydawało że mała mniej
              mówi niż poprzednio tylko aaaaaaa, eeeee, oooo no i piski i wyczytałam że w
              piątym miesiącu dzieci tak mają chociaż niektóre są gadułami.
              Co do kupki to my miałyśmy problem tylko raz a tak prawie jak w zegarku chociaż
              przyznam ze po jabłku ze słoiczka albo soczku też "idzie" więc może Zuzi też
              dobrze by zrobiło a może dobrze by było podawać jej herbatkę do przepajania
              żeby jej to jakoś uregulować bo szkoda brzuszka.

              Sprawdziłam pełzaczka robi fajne wrażenie, ja właśnie wczoraj kupiłam emce
              piłkę tiny love też w promocji, siedzieliśmy wczoraj z J i uderzaliśmy w nią z
              upodobaniem bo wydaje takie śmieszne dźwięki.

              teraz kończę i życzę samych uśmiechów dla Kacperka co to kończy właśnie 5
              miechów
              miłego dnia M i E
              • kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 12:51
                Dziewczyny z trójmiasta, koniecznie zróbcie takie spotkanie, bardzo fajne
                uczucie zobaczyć wreszcie na żywo osoby, z którymi się prawie
                codziennie "rozmawia", no i widok tylu małych szkrabów naraz - uroczy. Ja co
                prawda, ze względu na ciągłe telefony z pracy, byłam częściowo wyłączona ze
                spotkania, ale i tak uważam , że było świetnie i czekam na kolejne. A spotkanie
                na szczycie proponuję w środku lipca. To będą wieeeeelkie urodziny.
                Anioleks - płytę przywiózł mąż z Korei, więc tutaj jej nie kupisz, ale jeśli
                jesteś z Warszawy to mogę Ci ją przegrać. Daj znać na maila gazetowego.
                Moja Polka coraz częściej przyjmuje pozycję startową do raczkowania ( podparta
                na łokciach i kolanach), narazie tylko kiwa się w przód i w tył, ale kto wie,
                może zacznie wcześniej raczkować niż siedzieć.
                Kacperku, rośnij zdrowo i wesoło
        • groszek1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 13:08
          cześć mamuśki. Nie mogłam się powstrzymac i mimo ogromnego zmęczenia i braku
          czasu obejrzałam album ze spotkania.Wszystkie maluchy tworzą świetną paczkę.
          Niezła śmietanka się tam zebrała. Zdjęcia super. Mam nadzieję że spotkanie
          wypadło jeszcze lepiej niż zdjęcia. Jak pech to pech. Tu przygotowania do
          urodzin Mateusza a Aga nam taki numer wycięła. Co z zaproszonymi goścmi?
          Odwołać ? A co z tortem synka? On i tak biedny wczoraj był taki smutny bo nie
          miałam czasu dla niego. Co ją odlożyłam na moment to ona w ryk.
          Aga 33 - próbwałam jej zbić temperaturę twoim sposobem nic z tego.
          Udawało nam się jedynie zbić do 38. Już myślałam że zawiozę ją do szpitala.
          Ale już jest chyba trochę lepiej. Spadam bo płacze.
          Zyczenia dla wszystkich maluchów -solenizantów wczorajszych i dzisiejszych
          • kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 13:59
            dorzuciłam kilka zdjęć, mamy też jedno wspólne, ale robione zwykłym aparatem,
            więc musimy poczekać na wywołanie filmu.
            Groszku, tak mi przykro. My się bawimy, a Ty masz taki kłopot, trzymam kciuki
            za Twoje maluszki, mam nadzieję, że z Agą będzie ok i nie trzeba będzie
            odwoływać urodzin.
            foto.onet.pl/albumy/album.html?id=31519&kat=15&grupa=0&nxt=18
            • apblok Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 21:41
              Hi Kobietki
              Nie wiem co napisalyscie, bo jeszcze nie czytalam. Melduje sie ze zyje i Igi
              tez. Bylismy w szpitalu prawie 3 tygodnie. Mial zapalenie pluc, oskrzeli i jak
              sie pozniej okazalo przeszedl kilka miesiecy temu PNEUMOCYSTOZE (nic milego).
              Jestem zalamana, wyczerpana, i pelna nadziei, ze bedzie z malym lepiej i juz
              nie wrocimy do szpitala. Trzymajcie sie cieplutko i jak poczytam troche wasze
              posty to bede wiedziala o co chodzi. smile)). Fajne zdjecia ze spotkania
              lipcoweczek (tyle zobaczylam). Pozdrowionka Aga i Igi.
              • megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 22:17
                Ach to spotkanie, ja jeszcze je teraz przeżywam, i mam wrażenie że M już nie
                może tego słuchać, choć zdjęcia sam pierwszy oglądał. Spotkanie było boskie,
                rozmawiałyśmy jak stare kumpele i wszystkie byłyśmy zgodne, że będziemy się
                częściej spotykać. Tehanu nas wszystkich zaskoczyła i niedość że przyniosła nam
                obiad, to jeszcze dla dzieciaczków prezenty; misiaczkowe grzechotki. A
                dzieciaczkom najwyraźniej odpowiadało spotkanie rówieśników, nawet niewyspane
                nie płakały i medal im się należy za to. Adaś Tarkosi, to faktycznie wielki
                chłopak, przerósł Nadię Kingi w co Cię Adasiu mama będzie ubierała na roczek? w
                ciuchy taty? Pola, niesamowicie ruchliwa wszystkie byłyśmy pod wrażeniem jej
                wyczynów. Było bardzo bardzo zabawowo!

                Apblok, założycielko naszego tasiemca, witaj i oczywiście witamy Igiego, szkoda
                że biedaczek tyle wycierpiał. TY pewno też, ciągla byłaśprzy nim, też spałaś na
                krześle obok? Ja tak spędziłam trzy dnie, trzech tygodni sobie nie wyobrażam,
                dobrze że już po wszystkim.

                Dziękuję dziewczyny, że mnie pocieszyłyście z tym upadkiem Zosi, choć
                oczekiwałam jakiś obelg, tak w pokucie. Zosia w porządku.

                Ka_wier, widziałam Staszka tylko w gazecie z Tobą, w nosidle, a teraz, jaki
                już chłopaczek, naprawdę jest uroczy, jakby to była Stasia.

                Ach Zosia dziś zrobiła to co Pola robi ciągle, podniosła pupkę tak do
                raczkowania, a wczoraj jeszcze myślałam, że zrobi to za 2 miesiące. Jak każdy
                dzień przynosi nam coś nowego.

                Forum nabrało dla mnie teraz nowego znaczenia po tym spotkaniu, Kingha o tym
                mówiła, bo ona ma też takie spotkania z Nadią i jej rówieśnikami.
                pozdrowionka, papa
              • kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 22:21
                No i ja wreszczie opowiem o spotkaniu, bylo odlotowo. Furore na wszystkich
                mamuskach zrobila Pola, ktora praaawie raczkuje. Adas Tarkosi okazal sie
                najwiekszy i na macie dzielnie wyrywal wszystkie panny, moj Daniel mial
                podrywac ale nici z tego wyszly. Nadia na koniec zaszyla sie w lazience i
                robila Kasi porzadkiwink A i jeszcze dziewczyny zdodnie stwierdzily, ze Emka i
                Zosia sa do siebie podobnesmile Nie bylo placzu i wrzaskow, wszystkie szkraby
                goscinne, zachowywaly sie super, nie to jak dobry PR. Tehanu zaskoczyla nasze
                dzieciaczki prezentami, ugotowale pyszne spagetti. Bylo duzo pysznych ciast,
                wlacznie z marchewkowym z forum. Tarkosia byla fotoreporterem a Kasia
                blyskawiczne zdjecia opublikowala. Zgranie na 100%.

                Aplok dobrze, ze jestescie juz w domu. Trzymaj sie, na pewno teraz juz bedzie z
                gorki. Bedziemy Cie podtrzymywac na duchu i zyczymy duzo zdrowka Igorowi.
                • kasinekg Re: Dzieciaczki z lipca 2004 03.12.04, 22:38
                  Moja gimnastyczka dzielnie pracuje nad szlifowaniem swojego warsztatu. Dzisiaj
                  pokazała kolejną fazę pozycji "do raczkowania gotowi, start" Z tejże właśnie
                  pozycji podniosła wysoko do góry pupcię, prostując przy tym nogi i opierając
                  się czołem o podłoże, jeśli jutro przejdzie do obrotu w przód, słowo daję,
                  oddam ją do cyrku.
                  Daniel nie podrywał panien, bo Polka próbowała mu wyrwać ucho, czym go pewnie
                  na jakiś czas zniechęciła do płci przeciwnej
                  Apblok, witaj z powrotem, po takich przeżyciach może być już tylko lepiej.
                  • myszu13 dzieciaczki z lipca 03.12.04, 23:33
                    Cześc mamuśki!
                    Dzisiaj tylko na chwilkę,bo mam ograniczony dostęp do komputera.
                    Fajnie,że spotkanko się udało. To dziwne, ale też emocjonalnie czuję się bardzo
                    związana z tą imprezą. A zdjęcia pokazuję krewnym i znajomym jakbym conajmniej
                    sama je zrobiła. I na wszyskich wesoła ferajna robi piorunująca wrażenie.

                    Apblok- dobrze, że już jesteście w domu. Bardzo martwiłyśmy się o Was. Nawet
                    nie jestem w stanie wyobrazic sobie czym musiały być dla Ciebie te 3 tygodnie.
                    Mam nadzieję, że szybko dojdziecie do siebie i zapomnicie o szpitalu. Duuuużo
                    zdrówka dla Igorka.

                    bearbel,wordshop-gdzie się schowałyście?

                    1groszek- jak zdrówko Agi? Cały czas o Was myślimy

                    Ka-wier- fajnie,że możemy podziwiać Twojego skarba. I jak widać ze Stacha
                    uroczy kawaler. Oj będzie musiała mamuśka przeganiać te tabuny panienek.

                    i juz uciekam.papa
                    • inez21 Re: dzieciaczki z lipca 04.12.04, 10:20
                      ja tylko na chwilę !Chcę powiedzieć ,że widziałam wasze zdjęcia ze spotkania.Są
                      naprawdę super!!!też przeżywałam wasze spotkanie tak jakbym była na
                      nim...oglądałam fotki i pokazywałam całej rodzinie.Ale wam zazdroszczę!!!
                      Jak latem zrobicie spotkanie"na szczycie"to zrobie wszystko,żeby do was
                      dotrzeć(pewnie będę musiała zniewolić męzusia żeby mnie zawiózł hehehe!)

                      My z Agrestką byłyśmy wczoraj na mikołajkowym spotkaniu w szkole rodzenia,też
                      było super!Dużo mamuś z maluszkami,prawdziwy mikołaj i prezenty.Mamy zdjęcia z
                      Mikołajem jak znajdę chwilę to zamieszczę je .

                      No to kończę lecę sprzątać i piec ciasto imieninowe!

                      Aha najlepsze zyczenia imieninowe dla Bearbel!!!Wszystkiego naj... i pociechy z
                      maluszka!!!!

                      Papa!Zycze miłej soboty!!!
                        • mana76 Re: dzieciaczki z lipca 04.12.04, 18:46
                          Dzięki za życzenia. Kubuś wkracza w 6 m-c a w naszej rodzinie tragedia. mój teść miał wylew...Taki aktywny człowiek...Właśnie operują go w Olsztynie, lekarza kazali liczyć na cud. Mój mąż pojechał ja zostałam z Kubą, nie mogę zebrać myśli...
                          • agnieszka33 Re: dzieciaczki z lipca 04.12.04, 19:59
                            Mana trzymam kciuki za teścia, nie ma potrzeby przewidywać najgorszego, wielu
                            ludzi po wylewie funkcjonuje normalnie po okresie rehabilitacji, ważne by
                            szybko zacząć. Jeśli trzeba cudu to się za niego będziemy modlić i może
                            wymodlimy. Jakiś kataklizm ostatnio, u mnie po kolei mama miała migotanie,
                            potem teściu zawał i potem teściowa zawał, wszystko w ostatnim półroczu, smutek
                            i strach zagościł w naszej rodzinie. Wczoraj dowiedziałam się że Joli (siostry)
                            teść właśnie miał zawał komory serca i nie jest za wesoło. Ach życie... Bądźmy
                            dobrej myśli.
                          • groszek1 Re: dzieciaczki z lipca 04.12.04, 20:04
                            ja na sekundę . Mana jest mi bardzo przykro że twój teść miał wylew. Jest to
                            bardzo przykre . Trzymam kciuki za twojego teścia. Jeżeli będzie potrzebny
                            nocleg twojemu mężowi, czy będzie chciał odpocząć czy cokolwiek to służe pomocą
                            i ciepłym obiadem. Niech się nie krepuje i wpada czym chata bogata, Jak coś to
                            dam Ci telefon.
                            • mana76 Groszku kochany...Dziewczyny... 04.12.04, 20:23
                              Dzięki...To coś niesamowitego, nie znamy się i tyle wsparcia.Groszku, mój mąż czeka właśnie na koniec operacji, pozwolą mu ojca zobaczyć. Potem pojedzie do Węgorzewa, to 120 km od was, do matki.Jesteś niesamowita, otwierasz dom przed kompletnie obcym człowiekiem, siedzę i ryczę ze wzruszenia...
                              • tarkosia1 sspotkanie lipcowek 04.12.04, 22:57
                                Mana, na pewno bedzie dobrze, musi byc, przeciez dziadek jest niezastapiony!

                                Ja tylko na chwilke, bo padam ze zmeczenia. Moja "wersja wydarzen" ze spotkania
                                lipcowek jest tez taka, ze bylo wspaniale, naprawde. Dzieciaczki byly siebie
                                nawzajem ciekawe, radosne i spokojne, a mamy nie mogly sie nagadac! Pola
                                zadziwiala nas swoja ruchliwoscia, trudno jej bylo zdjecie zrobic, bo nie
                                chciala ustac w miejscu ani chwili. Moj Adasko zainspirowany jej wysokimi
                                umiejetnosciami, wykonal u Kasi pierwszy z zyciu przewrot z pleckow na brzuch
                                bez zadnej pomocy mamusi... i tak mu juz zostalo, od wczoraj nie robi nic
                                innego, tylko te przewroty, nawet na przewijaku w trakcie zmiany pieluchy mi
                                fika! Przestaje tylko jak mama wlacza kamere, by to sfilmowac. Wtedy zamiera,
                                patrzy sie na mnie zdziwiony jakby chcial powiedziec: "No, co ty, mama? Chcesz
                                to filmowac? Przeciez to nic trudnego! Ty tez na pewno tak umiesz!"
                                Wracajac do spotkania - Emma i Zosia wydaly nam sie do siebie podobne, Daniel
                                nie poderwal dziewczyn, ale oczarowal mamuski, Nadia podawala nam raczke i
                                pieknie bawila sie z malolatami, moj Adasko obtancowywal dziewczyny bajerujac
                                je chyba na to, ze jest z grupy starszakow wink O spaghetti i szczodrosci Tehanu
                                napisano juz wyzej - powtwierdzam w 100%. Pozostale mamy upiekly wspaniale
                                ciasta. Nie zdziwilabym sie gdyby Kasia w czasie spotkania wygrala jakis mega-
                                wazny przetarg na klienta dla swojej agencji - to prawdziwa mama-
                                profesjonalistka, tylko pozazdroscic jej umiejetnosci zorganizowania sie!
                                Bylo naprawde super, oby wiecej i czesciej, cyber-mamy - laczmy sie!

                                Wczoraj bylam z synkiem na szczepieniu, moj grubasek (9300 g!!!) nawet nie
                                zauwazyl, ze w jedna z faldek pani pielegniarka wbila mu igle. Oczywiscie
                                staral sie na waskim przewijaku u lekarz obrocic na brzuch, artysta! Pojawil
                                sie wczesniej watek suchej skory na brzuchu - moj syn tez ma ten problem, fakt,
                                ze chyba mniej powazny niz Danio Bearbel, bo nie ma zadnych czerwonych plackow,
                                tylko szorstka w dotyku skore. Bylam z tym u dwoch dermatologow - jeden zalecil
                                kupno mleczka Avene Exomega (nic nie pomoglo), drugi przepisal robiona w aptece
                                masc (nic nie pomogla). Pediatra odradzila mi dalszych wizyt u dermatologa,
                                powiedziala zebym potraktowala to na razie spokojnie i natluszczala kremem
                                pielegnacyjnym, na ktory dala mi recepte (znow robiony w aptece)i kapal dziecko
                                w krochmalu (nie chce mi sie robic krochmalu, mam Oilatum sad. Powiedziala, ze
                                czesto lekarze za szybko siegaja po sterydy i antybiotyki. Dam znac, jesli
                                pomoze.

                                Dzis bylismy na przyjeciu imieninowym u mojej mamy i maly ani razu nie kweknal.
                                Wrecz przeciwnie, smial sie, przewracal co chwila oczywiscie na brzuch, bylismy
                                z niego dumni! Moi tesciowie kupili nam bilety do teatru na bardzo popularna
                                komedie i od razu zapowiedzieli, ze sie w tym czasie zajma Adaskiem!!!

                                Dzwonilam dzis do Bearbel (cieple zyczenia dla naszych Basiek!) i powiedziala
                                mi, ze przez kilka dni nie miala internetu, bo w jej bloku byl pozar i spalil
                                sie kabel! Oby takich przygod jak najmniej!

                                Jesli chodzi o prezenty gwiazdkowe, to niestety zamiast super-zabawek Adasko
                                dostanie od rodzicow nowy fotelik samochodowy, bo w stary sie juz nie miesci.
                                Wierze jednak, ze dziadkowie nie zawioda w tym wzgledzie i Mikolaj o nim nie
                                zapomni.
                                To samo z gondola - musimy juz wyjac spacerowke, akurat teraz kiedy jest juz
                                zimno, bo Adas w kombinezonie zimowym juz sie do niej nie miesci sad
                                Za to, jak mowi Megi, zaoszczedzimy niedlugo na ubrankach, bo wyciagniemy kilka
                                z szafy taty, beda akurat wink
                                Pozdrawiam cieplo, zycze zdrowia wszystkim maluszkom i usmiechu ich mamom!

                            • groszek1 Re: dzieciaczki z lipca 04.12.04, 22:31
                              Witam z powrotem. Agniesia ma się znacznie lepiej. temperatura spadła dziś po
                              południu bez żadnych i nie wróciła. Wypróżnienia ok.Jedynie pupa cała czerwona
                              i odparzona mimo kremów zabezpieczajacych.Ale teraz juz wszystko zacznie sie
                              goic.Moja córcia się w końcu z powrotem uśmiecha.Nas nie wzięło i mam nadzieję
                              że już nie weźmie.Matyś też się tryma. Urodzinki wypadły średnio niestety
                              goście troszkę się chyba pochorowali, najważniejsze że był tort i prezenty.
                              Przyszła chrzestna i jeden wujek, i moja 10 letnia niania.No i my z
                              Agnieszką.Może jutro dobrnie babcia z dziadkiem. Ponieważ dziadek ma katar a
                              Aga też jest po chorobie i jest osłabiona to babcia nie chciała
                              ryzykować.troszeczkę to smutne że nieodbyło się to tak jak zaplanowaliśmy.
                              Bardziej mi przykro niż Mateuszkowi, ponieważ on jeszcze nie za bardzo to
                              rozumie. Myślę że w przyszłym roku będzie lepiej.
                              bearbel -wszystkiego najlepszego z okazji imienin
                              myszu tehanu i pozostałe dziewczyny-dzieki za słowa otuchy w sytuacjach
                              kryzysowych.
                              Wszystkim dzieciaczkom które konczą dziś i jutro 5 miesiecy zyczę wszystkiego
                              najlepszego. Jutro mogę nie mieć dostępu do kompa, mężuś wypowiedział mu wojnę
                              i chce zrobić mu porzadek w szufladach
    • inez21 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 04.12.04, 23:42
      hej dziewczyny dzięki za życzenia!!!!
      Wszystkiego najlepszego też dzisiejszemu 5miesięcznemu solenizantowi!!
      Mana76-też trzymam kciuki i pomodlę się za twojego teścia oby wszystko było jak
      najlepiej!!!!!

      Spadam bo strasznie pózno już ,a my po hucznych imprezach,aż głowa bolismile))

      Papapa!
      • kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.12.04, 12:38
        Dla obydwu Bas spoznione zyczenia imieninowe, samych slodkosci i zeby maluchy
        sie zdrowo chowaly!
        Mana trzymaj sie, najwazniejsza jest wiara, ze wszystko bedzie dobrze. Moja
        mama jest 7 lat od wykrycia raka. Ma niesamowita chec do zycia i odpukac trzyma
        sie dzielnie przy zdrowiu, choc wtedy wiadomosc o nowotworze odbieralismy jako
        bez szans..

        DZis Daniel taki goracy i marudny od rana i okazalo sie, ze ma prawie 39,
        zaaplikowalam apap i czekamy. Mam nadzieje, ze to nic groznego.
      • kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 05.12.04, 12:42
        zapomnialam jeszcze dodac fajne linki, pierwszy to zabawki do zrobienia, co
        prawda strona przeznaczona dla dzieci starszych, ale juz by sie chcialo cos
        porobic. Druga to strona z piosenkami dla dzieci.
        zabawki do zrobienia
        piosenki dla dzieci
        • bearbel PILNE!!! Jaki fotelik samochodowy? ? ? 05.12.04, 22:53
          Dziewczyny, mój M mnie tu molestuje, bym zadała na forum pytanie o fotelik
          samochodowy (bo nie może się doczekać zanim nadrobię zaległości w tych postach).

          Musimy na gwałt kupić kolejny fotelik samochodowy (bo easyboby holenderskie
          rozprowadzane przez implasta, są strasznie wąskie i nasz Danio już się nie
          mieści w nim). Proszę napiszcie co nieco o Waszych doświadczeniach (mam tu na
          myśli co najmniej "podwójne" mamusie) lub to do czego się przymierzacie, co Wam
          polecono i dlaczego? Czy te od 0-18 czy od 9-18 kg?
          • bearbel Re: 06.12.04, 01:14
            Czy Wy widzicie, która jest godzina?? Do której muszę nadrabiać zaległości??
            Czytam to wszystko i raz się uśmiecham, a raz szczerze współczuję.
            Usmiecham się do zdjęć z Waszego spotkania, śliczne, a ferajna przecudna, ale
            smucę gdy czytam o teściu many... bo przeżywam wszystko od nowa, to co
            przeżyłam pół roku przed swoim ślubem. W ciągu dwóch miesięcy zmarł mój
            nakochańszy tata, który nigdy wcześniej nie chorował.To było straszne, życie
            jest niesprawiedliwe.Będę się modlić oby teściu z tego wyszedł obronną ręką.

            dziewczyny-ja jeszcze nie dogrzebałam się do przepisu na ciacho marchewkowe.
            Kto mi skopiuje ten przepis i wklei go ponownie? Chciałam go zrobić na
            imieninki i niestety nic z tego nie wyszło, no ale moze na święta się uda?
            aniuko-moze podasz swój przepis na świątecznie ciasteczka, które tak znikają w
            oka mgnieniu?
            myszu13-tak się składa, że dzisiaj tez kupiliśmy tego pełzaczka w Careffourze,
            dokładnie taka cena.Chcemy go jutro wręczyć małemu na Mikołaja, a garnuszek na
            klocuszek czeka na gwiazdkę. Co prawda tez musimy kupić fotelik samochodowy
            (jak myśleliśmy wcześniej mały dostanie go pod choinkę) to jednak nie
            wytrzymaliśmy i znowu ulegliśmy pokusie i nakupiliśmy znowu tyle zabawek.
            Fotelik moze znajdzie sponsora w postaci teściów...
            Danio waży 8400 g i ma wg pielęgniarki ok. 80 cm-ale jak sama go zmierzyłam to
            jakieś 77 cm mi wyszło, więc też jest z niego kawał chłopa-jak wyprostuje się w
            gondolce, to nogi opiera na kierownicy-oczywiście złożonej. Więc od kilku dni
            juz u nas w użyciu spacerówka.
            Inez moje najlepsze życzenia imieninowe. PRzy okazji bardzo, bardzo dziękuję
            wszystkim za życzenia i pamięć.

            inez21-mój M też non stop piła nożna-właśnie dziś tez sobie nie podarował.
            Skopiowąłam urywek Twojego posta o złośliwości mężczyzn, by nie myślał, ze
            tylko ja marudzę!! To istny brak wyobraźni z ich strony.
            groszek1-co to za maść witaminowa na AZS? Elocom- można też stosowac u dzieci?

            Przepraszam za multum błędów, lliterówek ale ledwo widzę na oczy...

            O pożarze więcej napiszę może jutro....
          • groszek1 Re: PILNE!!! Jaki fotelik samochodowy? ? ? 06.12.04, 09:12
            bearbel- my mamy dla Mateusza foitelik samochodowy firmy NANIA. Spaełniaa
            wszystkie wymogi i posiada wszystkie homolagacje unii europejskiej. Ma bardzo
            fajną tapicekę, wszystko można zdjąć do prania. Pasy pięcioopunktowe, na pasie
            przy kroczu jesttaka trójkątna wkładka zabezpieczająca ciałko przed
            otarciem,sparawdza się przedewszystkim latem i u chłopaczków. Waga od 0-18.
            Czyli niezłe rozwiązanie w przypadku naszych ubranych maluszków które w
            kombinezonech nie mieszcza sie w nosidełkach.trzy pozycje, podkładka pod nogi
            dla starszych szkrabów(przynajmniej nasz model -jeżeli coś to mogę odszukać
            intrukckję z dokładną nazwą i pocykać zdjęcia). Dodatkowy atut-sama sprawdzałam
            wsadziłam w niego sowją pupę będąc w 6 miesiącu ciązy z Agnieszką, gdzie po
            Mateuszku nie doszłam jeszcze nawet do siebie. Wstyd ale ja mam jszcze 11 kg
            nadwagi co do stanu wyjściowego- czyli 52 kg przed zajściem w ciąże Z Matysiem.
            Nie wiem czy się połapiecie, niestety zazdroszczę mamom które wkłdają swoje
            ubranka przed ciążowe. Bo ja miśkiem przytyłam 34 kg.Fajowy zestaw 160 cm -86
            kg. WIELORYB.chyba jednak fotelik jest pojemny?. Jestem z niego bardzo
            zadowolona i Agnieszka prawdopodobnie też taki dostanie. Cena dwa lata temu
            499zł.Wiem że teraz mniej bo Vat na wózki i foteliki jest mniejszy. Chwilowo
            konczę bo Misio wwwierca się w nogę Agi i próbuje jej śrubke w stopę wkręcić.
            Prezent na urodziny od babci.Skał maści później.
            • bearbel Re: PILNE!!! Jaki fotelik samochodowy? ? ? 06.12.04, 10:29
              groszek1-wielkie dzięki za info o tym foteliku. Chętnie poczytam instrukcję i
              obejrzę fotki. A może gdy podasz pełną nazwę to zobaczę co w internecie na jego
              temat piszą i ewentualnie gdzie są w sprzedaży. Możesz przesłać fotki na priva
              bearbel@o2.pl
              Wielkie dzięki!
            • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: PILNE!!! Jaki fotelik samochodowy? ? ? 06.12.04, 11:16
              Witam smile

              Chyba z tydzień nie pisałam, ale cały czas jestem na bieżąco. Ostatnio miałam
              bardzo mało czasu.

              We wtorek i w środe Adaś okropnie płakał. Jako, że kolki nie miał już od około
              miesiąca, wystraszyłam się. Poleciałam do lekarza. Lekarka go osłuchała,
              obejrzała i mówi, że jak dla niej to dziecko zdrowe i jak ja karmię. Mówię, że
              głównie piersią, ale dokarmiam. Ona się pyta czy ja coś jadłam nowego ostatnio,
              jakieś cytrusy może. A ja od dwóch dni poiłam się sokiem pomarańczowym. I
              okazało się, że to kolka po tym najprawdopodobniej, bo przestałam i jest
              spokój. Na wszelki wypadek lekarka zleciła mi badania, a raczej ja wymogłam na
              niej wink

              Kupiłam w aptece woreczki do pobierania moczu u dzieci i w piatek mu
              zalozylam wink Wszystko wylalo sie bokiem, a juz było za późno żeby czekać na
              następne siusiu. Dziś czatowałam z pojemniczkiem smile) Mieliśmy jeszcze
              pobieranie krwi. Nastawiłam się na płacz i pobieranie z głowy. Pobieranie
              okazało się z paluszka, a Adaś, wielbiciel służby zdrowia, nawet nie pisnał wink
              Ludzie w poczekalni nie mogli się nadziwić. Jak czekaliśmy z watką żeby krewka
              zaschła to podrywał jedną panią smile

              W ogóle on jest podrywaczem. Jak jesteśmy w Leklerku i stoimy do kasy, to
              zawsze zaczyna kwękać, bo nie lubi leżeć w stojącym wózku. Wtedy biorę go na
              ręce i zagaduje kolejkowiczów wink Kolejkowicze, przeważnie kobiety lub małe
              dziewczynki, są wniebowzięci wink Zagaduje też do dzieci na zdjęciach smile Jak
              zmniejszałam Staszka dla Ka_wier, to w pewnym momencie musiałam wziąc Adasia na
              kolana. A ten zobaczył Stacha na ekranie i dawaj gadać winkA gu i a gi, aaa, eee
              i uśmiech. Szkoda, że bez odpowiedzi sad

              Dlatego też między innymi zazdroszczę wam spotkania. Ciekawa jestem, jak by
              zareagował na "żywe" dzidziusie. Jestem pod dużym wrażeniem dzieciaczków smile
              Świetny pomysł na to zdjęcie z dziećmi ułożonymi w kóleczko smile

              Pisałam ostatnio, że nauczył się przekręcać na brzuch i nie uleży spokojnie, bo
              się turla. Teraz znalazł lepszy sposób przemieszczania się. Na szczęście nie
              działa on w skarpetkach i nie na każdej powierzchni. Otóż kładzie się na
              brzusiu, pupke unosi do góry, głowę kładzie na wersalce\łóżeczku\innej
              powierzchni na której leży i zaczyna przebierać nogami. Jak się zaczepi stopą,
              albo uda mu się zaprzeć to się przesunie trochę do przodu. Na szczęście jest to
              powolny sposób przemieszczania się. A jak mu się postawi przeszkodę i głowa mu
              się przestanie przesuwać, to tak się wygina, że mało fikołka nie zrobi smile)

              Mój mąż odnalazł forum. Czytał w piątek pół wieczoru indifferent

              Znow nie napislalam wszystkiego co chcialam, zdrówka dla Igorka i Agi,
              Najlepsze życzenia (spóźnione) dla Bearbel i Inez, Mana - nie martw się,
              wszystko się ułoży. Adaś się obudził, a mąż włamuje się na kompa z pracy wink)
              • agrestka1 Re: PILNE!!! Jaki fotelik samochodowy? ? ? 06.12.04, 12:19
                cześć dziewczyny, ja dziś na bardzo krótko, bo Gosia od samego rana jakaś
                strasznie marudna, kwęka i kwęka, temperatury nie ma więc nie wiem o co jej
                chodzi.
                A w związku z tym, że nas parę dni nie było (jak to zazyczaj w weekend)to
                składamy najlepsze życzenia dla naszych pięciomiesięczniaków i mam Baś.

                Mana nie wiem czy są jakieś słowa które mogłyby cię pocieszyć, wiedz tylko,że
                jesteśmy z tobą.

                Dziewczyny, mam pytanie czy przed podaniem czegoś innego niż mleko
                konsultowałyście się z lekarzem, bo my w sobotę miałyśmy swoją pierwszą
                marchewkę ze słoiczka, a dziś chciałam juz podać kaszkę ale na opakowaniu pisze
                że należy to skonsultować z lekarzem, więc jak było u was , bo ja się chyba
                jednak trochę obawiam a wizytę kontrolną mamy dopiero 29, a to przeciez prawie
                cały miesiąc i już nie wiem co mam robić. Czy taka kaszka czy marchewka może
                jej zaszkodzić , w sumie Gosia jest najmłodsza z naszych dzieciaczków i może to
                jednak jeszcze za wcześnie. Podpowiedzcie coś.
                Pozdrawiam Aga
                • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: PILNE!!! Jaki fotelik samochodowy? ? ? 06.12.04, 12:38
                  Agrestka, a Gosia zjadla ta marchewke? Ile? Chetnie jadla? My wczoraj
                  probowalismy nakarmic Adasia jabluszkiem, ale jak to jablko mial w buzi, to nie
                  bardzo wiedzial, co ma z nim zrobic i wypluwal, wiec uznalam, ze moze dla niego
                  jeszcze za wczesnie. Tez chcialabym sprobowac z kaszka, taka rozcienczona, do
                  picia, i tez sie waham zrobic to bez pozwolenia. Jablko bylo dawane z wlasnej
                  inicjatywy smile Ja do lekarza bede szla w srode, najpozniej w piatek
                  (szczepienie) i mam zamiar zapytac o pokarmy. Twoja Małgosia tylko jeden dzien
                  mlodsza od mojego Adasia, to moze Ci moja odpowiedz cos pomoze.
    • groszek1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 13:42
      kurcze wylogowało mnie.
      A-g-a daj czas Adasiowi z tym jabłkiem . Początki są trudne. On tak będzie
      jadł.do tej pory tylko pił a to trochę inna konsystencja pokarmu. dawaj mu
      małymi porcyjkami na łyżeczce.Ani się obejżysz a będzie wsuwał całymi łyzkami i
      nie wypluje nawet kęsa.
      agrestka- jeżeli podejrzewasz że Gosi coś dolega to wsztrzymaj się z podawaniem
      jej nowych rzeczy do jedzenia. Ja nie konsultowałam się nigdy z lekarzem o
      diecie moich dzieci. Przy Mateuszu sama zdecydowałam o podaniu czegoś innego i
      teraz też tak zrobię. Jak unormuję sie sytuacja z brzuszkiem Agusi to też wrócę
      do jabłka i wprowadzam inne pokarmy. Gotowana marchewka hamuje u dzieci
      rozwolnienie i zastanawiam ię czy nie dam jej wczesniej. Jeszcze jedno nie
      wprowadzaj codziennie innych nowych posiłków bo nie będziesz wiedziała w razie
      czego co jej mogło zaszkodzić, czyli jeżeli dziś jej dasz marchewkę to jutro
      nie dawaj kaszki. Odczekaj minmum trzy dni. Zacznij od kaszek na wodzie, nie
      dawaj jej mleczno jakichś tam.Są trudniejjsze do przyswojenia przez organizm.
      OK spadam bo powiecie że się wymądrzam.
      • agrestka1 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 14:19
        A-g-a i Groszek ,ja zaczęłam od marchewki i nic innego jeszcze nie dawałam,
        przy pierwszej łyżeczce Gosia była trochę zdziwiona i wypychała wszystko
        języczkiem ale następnego dnia spróbowałam znowu i chyba jej posmakowało bo
        zjadła kilka łyżeczek i wyraźnie chciała jeszcze ale bałam się jej więcej
        dawać. Co do kupek -rzeczywiście dzisiaj mielismy już ładną prawie dziecięcą a
        nie jakąś niemowlęcą papkę-pewnie po tej marchewce.
        A-g-a jak wrócisz od lekarza to napisz co ci powiedział w sprawie żarełka.
        Groszku! pisz, pisz, ja w życiu nie powiem że się wymądrzasz,bo ja nic nie wiem
        to od kogo mam się dowiedzieć jak nie od was mam z doświadczeniem.
        Pozdrawiam Aga
        • bearbel Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 15:26
          Ja podawałam jabłko z własnej inicjatywy, po kilka łyżeczek juz od początku
          piątego miesiąca. Ale jakiś tydzień temu byłam u lekarza i zapytałam czy mogę
          podawać małemu inne pokarmy niż mleko (mimo iż karmię wyłącznie piersią).
          Potrzebuję coś podawać małemu z tego względu, ze aż pół dnia będę poza domem 10
          grudnia-mamy wigilię firmową-to jedyna okazja by spotkac się z wszystkimi z
          firmy i tak dłużej swobodnie porozmawiać.
          Pediatra powiedziała (mimo iż dobrze wiedziała o zaparciach małego-to o czym
          pisałam wcześniej) ze od początku piątego miesiąca mogę wszystko co jest
          przeznaczone dla tego wieku próbować. Więc mały od kilku dni zjada po całym
          słoiczku jabłuszek z Gerbera (na dwie a czesem i trzy raty). Dzięki temu
          (hurra) zaczął się wypróżniać co najmniej raz dziennie, a czasem nawet i dwa
          razy. Co prawda inna konsystencja, gęstsza, no ale najważniejsze, ze coś z
          niego schodzi. Czy marchewka ma działanie zapierające?? Bo nie wiem czy podawać
          to w jego przypadku, czy to nie pogłębi tych zaparć?
          Dziś próbowałam podać kaszkę. BoboVita-kukurydziana, podobno dobra na zaparcia-
          ale to tak rzadka konsystencja, więc nie wiem czy to prawidłowe? Wydawało mi
          się ze to ma być gęstsze, takie by można karmić łyżeczką. JAk to jest w
          rzeczywistości? Czy ja mogłam coś źle przygotować?
          Mam jeszcze 3 dni na testowanie, bo potem mały ma dostać jak mnie nie będzie
          deser i obiad. Co najpierw radzicie testować? Moze zupkę-krem z bobovity? To
          chyba bez marchewki, bo kolorek zupka ma żółty.
          Jeśli nic się nie uda oprócz jabłuszka podać, to mąż po 2-ch godzinach ściągnie
          mnie z imprezy, a tego chciałabym uniknąć. Pomóżcie!!
    • inez21 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 16:28
      no dobra jak juz tak prosisz o ten przepissmile)))):
      1 i 1/4 szklanki oleju
      4 jajka
      2 szklanki drobno utartej marchewki
      2 szklanki mąki
      2 szkalnki cukru
      2 łyżeczki proszku do pieczenia i 2 łyżeczki sody
      2 łyżeczki cynamonu,
      szczypta soli
      orzechy rodzynki i inne

      jajka + cukier utrzec na puszysto, powoli dodawać reszte, wymieszać,
      piec ok 40 minut
      aha wychodzi duża blacha

      na wierzch polecam zrobić lukier i posypać wiOrkami czekolady albo serek
      waniliowy, albo krem ole

      smacznego.
      to jest najlepsze ciasto jakie znam...

      skopiowałam specjalnie dla ciebie Bearbelsmile))))
      • kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 17:28
        My troche w lekkim stresie, temperatura Daniela utrzymywala sie 2 dni,
        wezwalismy lekarza, wykluczyl uszy, gardlo, oskrzela i nastraszyl infekcja drog
        moczowych. Wiec i ja mialam zabawe z woreczkami, przy drugim juz sie udalo
        zlapac odpowiednia ilosc, a propos z dziewczynkami jest znaaaaacznie gorzej.
        Pognalam z pudelkiem do firmy, ktora robi badania na cito i na szczescie w
        moczu jest czysto, wiec nie musimy lykac antybiotyku. Jak goraczka potrwa
        jeszcze 2 dni mam wolac do lekarza a narazie zbijac temperature, no to zbijam.
        Przezylam tez dzis pobieranie krwi, niby doswiadczona mama ze mnie, ale trzese
        sie najbardziej. Daniel nie byl taki dzielny, troche poplakal.

        Dziewczyny ja daje Danielowi wszystkie zupki jarzynowe, kaszki bobowity na
        mleczku. Z deserkami jeszcze sie wstrzymuje, boje sie o laktacje. Nie bojcie
        sie dawac swoim szkrabom nowosci. Wszystko oczywiscie zgodnie z zasadami, na
        poczatku po kilka lyzeczek, potem odczekac ze 2-3 dni i jak nie uczula, to
        karmic normalnie. Lekarz moze pewnie zabronic, jak sa ewidentnie wskazania
        medyczne lub silne uczulenie pokarmowe, nic innego mi nie przychodzi do glowy.
        A na poczatki dzieci zawsze wypluwaja i sie krzywia, bo po pierwsze nowe smaki
        a po drugie nie umieja jeszcze przelykac. A to przychodzi z czasem, praktyka.

        Jesli chodzi o foteliki samochodowe, to ja moge polecic polskiej firmy Ramatti,
        przystepna kolorystyka, szeroki, takze nawet wieksze dzieci w ubraniach sie
        zmieszcza, ja kupilam od 0-18 ale nie wiem czy sa inne mozliwosci.
        Pieciopunktowe pasy, kilka pozycji fotelika od siedzacego do pol lezacego,
        dosc dobrze zabezpieczone miejsce przy glowce, tzn sa takie boczne zaglowki.
        Cena rowniez nie zabija na poczatku, kupilam za okolo 230 w zeszlym roku, ale
        wiem, ze gdzies w internecie sa po 210.
        • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 21:30
          Ja będę jeszcze lepsza i podam wam wszystkie przepisy od początku(chyba):
          ciasto marchewkowe
          1 i 1/4 szklanki oleju
          4 jajka
          2 szklanki drobno utartej marchewki
          2 szklanki mąki
          2 szkalnki cukru
          2 łyżeczki proszku do pieczenia i 2 łyżeczki sody
          2 łyżeczki cynamonu,
          szczypta soli
          orzechy rodzynki i inne

          jajka + cukier utrzec na puszysto, powoli dodawać reszte, wymieszać,
          piec ok 40 minut
          aha wychodzi duża blacha

          na wierzch polecam zrobić lukier i posypać wiOrkami czekolady albo serek
          waniliowy, albo krem ole
          --------------------------------------------------------------------------------
          ---------------------------
          francuska marchewkowa (bo my uwilebiamy marchewke)
          marchew zetrzec na dużych oczkach w tarce podsmażyć na maśle przez chwilę 9ona
          zmienia kolor na bardziej pomarańczową) do garnka, dodać kostkę rosołową, wodę
          i chwilę pogotować, dodać zimeniaczki pokrojone w kostkę i na koniec serki
          topione o smaku kremowym. proporcje sa takie ze na 4 duze marchwie 2 serki, a
          wody jak lubicie zezy zupa byla gesta czy nei. normalnie ja daję jeszcze masę
          czosnku, ale teraz nie....
          --------------------------------------------------------------------------------
          --------------------------------------------------------
          kukurydziana- ja robie tak (może wordshop poda lepszy przepis),
          gotuję pierś kurczaka pokrojoną w kostkę, do tego pokrojone w kostkę
          ziemniaczki (chyba ze decydujecie się podać z grzankami) i zmieloną wcześniej w
          blenderze kukurydzę z puszki. chwilę pogotować żeby ziemniaczki były miekkie,
          doprawic i dodać taki sos beszamelowy (choć nie cąłkiem, masło na patelni
          rozpścic dodać łyżkę mąki i pomieszać i szklanke mleka lub słodkiej śmietanki)
          i to dolać do zupy, i już tylko podgrzac nie gotować.
          moja ulubiona sałatka: parę pomidorów sparzyć i obrać ze skórki, pokroić w
          plasterki, podobnie pokroić mozarellę. ułożyć na talerzu naprzemiennie po
          plasterku pomidora i mozarelli, posypać świeżą bazylią i czarnymi oliwkami,
          polać sosem (ocet, olej, woda, maggi, ciut cukru), posypać solą i świeżo
          zmielonym pieprzem. pyyyyycha!
          podaję jeszcze przepis na kukurydzianą, bo mam jednak nieco inny niż ka_wier:
          gotuję kurzego cycka i kroję na kawałki, miksuję 2 puszki kukurydzy i szklankę
          bulionu drobiowego. do garnka wkładam 1/4 szklanki (taka głupia miara, ale to z
          amerykańskiego przepisu) masła i rozpuszczam, dodaję zmiskowaną kukurydzę,
          mieszam 5 minut, żeby nie przylegało do garnka. dodaję 2 sz. mleka, 2 ząbki
          czosnku (wycisnięte), łyżkę oregano, sól, pieprz i gotuję. zmniejszam ogień,
          dodaję 1-2 łyżeczki posiekanej papryczki chilli (zielone) lub pepperoni (rzadko
          mogę dostać chilli), mieszam 5 minut. dodaję kurczaka, pomidora (bez skórki i
          pokrojonego w kawałeczki), mieszam do zagotowania. zdejmuję z ognia i dodaję
          starty ser zółty (1 sz.), grzanki i posiekaną pietruszkę. i wsuwam smile
          A taraz coś wegetariańskiego. Zapiekanka zwana przez moich znajomych berbeluchą.
          Składniki:
          -cebula,marchewka,buraki,ziemniaki(ilości proporcjonalne,ew ziemniaków może być
          więcej)
          -jajka(ok4)
          -ser żółty
          -olej i przyprawy(papryka słodka, sół,pieprz+co kto lubi)
          Warzywa pokroić w plasterki-ułożyć warstwami przyprawiając i polewając olejem-
          piec pod przykryciem az warzywa będą miękkie-pod koniec dodac rozbełtane jajka
          i ser. Podawać z ketchupem.
          a ten przepis na keksik to leciał tak:
          6 duzych jabłek w talarki i zasypać szklanką cukru i poczekać aż p[uszczą sok
          do tego 3 jaja półtora szklanki mąki, łyzeczka sody, łyżeczka proszku, bbakalie
          cukier waniliowy, zamieszać.
          boskiesmile)))))))
          Dymfoki:
          składniki: boczek, cebula, ziemniaki, kiełbasa, olej, dobrze mieć kilka liści
          kapusty.
          Wszystko kroimy w plastry.
          Na dnie naczynia np. brytfanny, ew. garnka układamy plastry boczku, na to kilka
          warstw ziemniaków, potem warstwę kiełbasy pokrojonej w plasterki, na to warstwę
          cebuli, przyprawić różnymi przyprawami (wg uznania)nie zapomnieć o soli, i
          drugą turę tych samych warstw ułożyć na tym i na końcu po ponownym
          przyprawieniu warstwy cebuli, podlać wszystko ok. 1/2 szkl. oleju i przykryć w
          miarę szczelnie liśćmi kapusty. Na gazie ok. 45-50 min. Sprawdzać czy warstwa
          ziemniaków jest miękka jeśli tak, tzn. ze danie juz jest gotowe. Przepyszne
          danie, szczególnie polecane do kociołka na ognisko. Również świetnie smakuje
          przy piwku, ale tu oczywiście mowa o wariancie ogniskowym. W domu mozna
          smakować z kefirkiem, maślanką etc. Dla mnie bomba! Radzę wypróbować!!
          My lubimy kuchnię włoską i moge wam polecic cannelloni ze szpinakiem mój mąż
          szpinaku nie lubi a to danie tak smile
          makaron duże rury
          mrożony szpinak rozdrobniony
          serek drobnomielony(oryginalnie ricotta ale nie koniecznie), jajko, granulowany
          czosnek, pieprz, sól
          sos beszamelowy: 2 łyżki masła, 1 mąki starty parmezan sól pieprz
          makaron gotujemy
          szpinak przygotowujemy jak zwykle (podsmażyć z drobno posiekana cebulką,
          doprawić do saku połączyć z serkiem jajkiem wymieszać dokładnie doprawić do
          smaku i nadziewamy makaron. Układamy w formie zalewamy sosem i pieczemy 30 min.
          Nie jest bardzo szybkie ale pyszne
          Z błyskawicznych ostatnio króluje gotowana pierś kurczaka (potem na tym zupa) +
          gotowany ryż, warzywa z patelni hortexu wszystko połączone i wymieszne w sosie
          z duszenia warzyw mniam mniam zioła do smaku i błyskawiczna superówka.
          Ponieważ jest jesień to robimy pieczone jabłka nadziwane dzemem (20 min w
          piekarniku) posypane cynamonem lub cukrem pudrem z liskiem mięty i pyszną
          herbatką np hot spice pachnące jesienne i pyszne ...
          no i jeszcze jak nie macie dosyć to błyskawiczny przepis na fajną przekąskę
          - suszone śliwki
          - plastry bekonu
          jogurt, ostry ser żółty sół pieprz

          każdą śliwkę owijamy plastrem bekonu zapinamy wykałaczką i pieczemy 15 min w
          piekarniku 200 st. układamy na sałacie, możemy pokroić seler naciowy czy kto co
          lubi, podać z sosem jogurtowym lub bez i już.
        • groszek1 skład maści na AZS 06.12.04, 22:37
          podaje skład maści jaką dostają moje maluchy, im pomaga ale to trzeba nieraz
          próbować. Różne maści różnie dzieci przyswajają.
          witamina A=200000j
          Witamina E-0,6
          cholesterol -200,0 tak mam podane na opakowaniu.Jeżeli kogoś ineresuje to
          dopytam się lekarza o dokładne wielkości.
          Elocom można podawać niemowlęto w przypadku bardzo silnego uczulenia. ja
          dostałam Bo Agnieszce porobiły sie takie małe ranki na tych plackach
          gdzieniegdzie. Znacznie bezpieczniejsza jest maść o nazwie CutiVate również
          steryd. Większośc środków i maści na uczuleniato niestety sterydy i hormony
    • myszu13 LISTA LIPCOWYCH DZIECIACZKÓW 06.12.04, 21:26
      1.VII.2004- urodziła się Pola(kasinekg)
      3.VII.2004- Kacper(edalia)
      4.VII.2004- Kuba(mana76)
      5.VII.2004- Ania(wordshop) i Jaś(aniuko)
      6.VII.2004- Dominika(agamardom)
      7.VII.2004- Paulinka (aaniaaa)
      8.VII.2004- Agnieszka(1groszek) i Daniel(bearbel)
      9.VII.2004- Laura(agni71), Staszek(ka-wier) i Xavier(m_anee)
      11.VII.2004- Zosia(megi122)
      15.VII.2004- Pola(hanetchka)
      17.VII.2004- Emma(tehanu71)
      19.VII.2004- Julia(agnieszka33)
      20.VII.2004- Mateusz(inez21) i Daniel(kingha)
      26.VII.2004- Igor(apblok) i Adam(tarkosia1)
      27.VII.2004- Mateusz(dori761)i Maciuś (ksenia21c)
      28.VII.2004- Zuzia(myszu13) i Kacper(peggy1)i Adaś(a-g-n-i-e-sz-k-a)
      29.VII.2004- Małgosia(agrestka1)

      Skopiowałam listę, aby była lepiej widoczna.
      I wszystkiego najlepszego dla Ani,Jasia i Dominiki z okazji ukonczenia 5
      miesiąca. Rośnijcie zdrowo na pociechę rodzicom i e-ciociom.
      • agnieszka33 Mikołajkowe rozważania 06.12.04, 22:29
        No i teraz trochę o ostatnich wydarzeniach. Już po Mikołaju. Było jak zwykle
        fajnie i nie fajnie, już tradycją są kłopoty przy okazji prezentów. Po pierwsze
        Jula ma apogeum ząbkowania i jest to kosznarne do bólu, cały dzień jęczy,
        gryzie wszystko, najchętniej szmaty, czyjeś palce, zresztą co podleci, żele są
        do bani, Panadol do bani, cycek daje powód do nowych płaczów, bo ma pomagać a
        jeszcze bardziej drażni, nawet na rękach płacze, jak się delikatnie paznokciem
        naciśnie dziąsełka czuć ząb ale niestety jeszcze dzieli nas od niego cienka
        błonka więc ryk się jeszcze nasilismile Już z nóg padam, dzieci się wypieły i nie
        chcą wyjca zabawiać, ja niestety nie mogę zignorować płaczów. No i z takim
        dzieckiem wizyta u babci gdzie zawsze czekamy na Mikołaja była suuuuper, dzieci
        (3)szalejących po mieszkaniu i do tego czwarta Julcia wyjąca malowniczo, do
        dziś mi dźwięczy w uszach (to było wczoraj).
        Po drugie prezenty nie chciały się jeszcze rozmnożyć, po trzecie Oskarowi
        spodobały się prezenty Kuby (trasa dla fasolek i laptop edu) a Kuba się wkurzył
        że gnojek mu rusza jego zabawki. Po czwarte Ola zaraz po odsłonięciu papierów
        stwierdziła że ona teraz chce już do domu się bawić czym obraziła babcię i
        resztę rodziny, Jula nadal wyła, dostała fajny gryzak chicco i sie na niego
        nadziała jak próbowała go całego naraz wepchać do buzi, a telefon tiny love
        miała w nosie. Klocki sensoryczne tym bardziej.
        Mogłabym tak jeszcze z godzinę opowiadać ale chyba już wolę o tym zapamnieć,
        więc tyle o najszczęśliwszym dniu w roku. Ciekawe jakie atrakcje przyniesie nam
        gwiazdka.
        Jeśli chodzi o fotelik, ja mam dobre doświadczenia z Renoluxami, dziewczyny w
        internecie wyszukały taki Renolux Twist(Obrotowy), ma obrotowy fotel, można
        obrócić go do wkładania i zapinania dziecka do siebie, więc chyba sobie taki
        kupimy:
        www.akvatoris.pl/renolux.htm
        I musze też kupić taki blender Brauna do miksowania zupek, jakbyście miały
        jakiś namiar na internetowy sklep to dajcie znać.
        Co do zupek, kaszek, ja już pisałam chyba że się nie spieszę, jabłuszko dawałam
        ze 3 razy po pół słoiczka i na razie tyle, nie chce mi się zaczynać zupek od
        słoiczków, wolę sama coś jej upichcić, ale moja lekarka zaleca jeszcze
        poczekać, ciekawe co powie jak skończymy 5 miesięcy(dopiero za 13 dni). Jula ma
        tłuściutkie udka i wagę troche za wysoką do wzrostu więc raczej nie chcę jej
        pchać dodatkowych pokarmów na razie. Ale jak zacznę to najpierw dam ziemniak z
        marchewką (ugotowane w kosteczkach i zmiksowane z odrobiną oliwy) potem
        +pietrucha, potem +burak, seler odpuszcze, +dynię i taką zupę aż do czasu jak
        będzie można mięso i żółtko, jednocześnie owoce- jabłko, słoiczek i skrobane,
        jagoda, malina, soki odpowiednie do wieku- np kaszkę ryżowa lub kukurydzianą na
        moim mleku albo na jakimś modyfikowanym. Jest teraz taka fajna rzecz sinlac
        dzieci to zżerają jak głupie, Oskar się na tym upasł wiec też spróbujemy.
        Zresztą przyznam się że daję Juli popróbować z talerza(karygodne) ziemniaczków,
        zlizywała też karmel z chrupki, herbatke z cukrem z łyżeczki, straszna jestem
        piratka żywieniowa. Jula zachwycona.
        Trochę wam zazdroszcze że wasze dzieci się tak fajnie rozwijają, Jula leniwa,
        ciągle się nie obraca, chociaż na bok bez problemu ale dalej ani rusz. Dzis
        znowu prawie zjechała z łózka bo się okręciła dookoła o 180 stopni, na boku to
        robi, głowa leży a reszta ciała popychana nogami kręci się w kółko. Siedzenie
        nie wchodzi w grę, leci jak długa na bok lub na swoje kolana. Chyba całą swoją
        energię spożytkowuje na ćwiczenie rączek, świetnie się bawi na brzuchu
        przyciąga zabawki i pakuje do tej nieszczęsnej buzi, potrafi też z łapy do łapy
        przenosić, to chyba tyle, stoimy w miejscu więc. Trochę sie niecierpliwię,
        kiedy te turlania będą, do Poli lata świetlne mamy.
        Nie wiem jak wasze dzieci ale moja z miejsc poza domem toleruje tylko markety,
        w gościach jest histeria, w aucie też. Już nawet mnie puszczają nerwy.
        Panicznie boi się obcych(ci obcy to też moi rodzice i siostra) za to kocha
        wszystkie dzidzie, zwłaszcza w lustrze i śmieje się jak głupi do sera.
        Co do mnie to migdałki bolą jak diabli, pomógł sposób Kawier ale znowu się
        nawróciło, poszłam do internisty i jestem wkurzona, dałabymi antybiotyk gdybym
        nie karmiła a tak to kazała się dalej męczyć i skierowała do laryngologa(
        środa), spychoterapia i tyle. Chyba pójdę z gardłem do giekologa (był taki
        kawał chyba), albo do pediatry?
        Co do wagi to ja się nawet nie przyznaję, w ciąży nie tyłam prawie wcale (6 kg)
        przez te cholerne hormony na tarczycę ale za to wcześniej byłam babon i teraz
        wróciłam do siebie czyli nadal jestem babon. Na pocieszenie zawsze sobie mówię,
        że mam za męża wielbiciela okrągłości, zawsze płaczącego jak mój biust wraca po
        karmieniu do swoich normalnych rozmiarów. Narazie Pa bo mnie Kuba woła
    • tehanu71 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 21:37
      Cześć dziewczyny
      Ostatni jestem przygnieciona przez te wianki i nie mogę się spod nich
      wygrzebać żeby coś napisać a obiecałam sobie że w środę je oddam ale jakoś mi
      się do was tęskni chcę wtrącić swoje 3 grosze.

      Opowiem wam historię mikołajkową mojej Patrycji.
      W liście do Mikołaja poprosiła łyżwy no i my je kupiliśmy dzień przed Mikołajem
      zaczęła wymyślać że może to może tamto w końcu wybuchła awantura że ona już
      łyżew nie chce. Zrobiło mi się przykro i w Mikołaja dostała słodycze i list w
      skrócie że najważniejsze jest to co ma w sercu i kochających rodziców a nie
      prezent. Rano czekam a tu nic nie ma płaczu którego się spodziewałam tylko list
      od Patrycji cytuję fragment „kochany Święty Mikołaju to co mówiłam nie jest
      ważne to co miałeś mogłeś dać wszystko jest dobre”. Przyznam że mnie zaskoczyła
      no i ......łyżwy dostała wieczorem J.

      Teraz życzenia dla Kubusia Ani i Dominiki (jakoś długo nie ma od Agamardom
      wieści) oraz naszych Barburek dużo miłości, zdrowia, uśmiechu cudnych chwil w
      życiu i wszystkiego naj.

      A teraz bardziej naczasowe sprawy moja Emka dupkę podnosi ale za groma nie chce
      się przewracać kołysze się tylko z boku na bok, no i wkurza się jak nie może
      czegoś dosięgnąć.
      Odkąd skończyła cztery miesiące dostaje marchewkę ze słoiczka, jabłko – potrafi
      zjeść cały słoiczek i kaszę która gęstnieje z czasem ( to dla ...) co do
      szczegółów w pełni się zgadzam z groszkiem. Po jutrze my idziemy na szczepienie
      więc dowiem się jakiego bąbla ja mam. Fotelik mamy chicco który jest taki
      zwykły i nie wydaje mi się godny polecenia za to czytam wasze typy na wiosne
      będę brać pod uwagę.

      Mana mam nadzieję że wszystko dobrze się skończy, nie umiem znaleźć
      odpowiednich słów ale trzymajcie się i trzeba wierzyc że będzie dobrze.

      Inez fajnie że wam też spotkanie się udało, wszystkie okazje sa dobre.
      Kama (J) ciesze się że już z małą lepiej ostatnio miałyście pod górkę ale
      pamiętaj od tej pory wszystko pójdzie dobrze.
      A-g-a sądząc z opisu Adaś poderwałby wszystkie damy na spotkaniu J. Swoją drogą
      co te Adasie mają w sobie co Tarkosia?
      Kingha całusy dla Danielka nie dajcie się choróbsku

      Marchwiaka w końcu zrobiłam i prawie cały zjadłam J
      Kończę i wracam do wianków
      marta
    • myszu13 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 22:18
      Cześć maminki!
      Jestesmy po kolejnej wizycie u neonatologa. Juz sama nie wiem którego lekarza
      słuchać. Pani obejrzała Zuzę i stwierdziła, że mała ma zbyt silne napięcie
      mięsniowe na plecach. To objawia się przez ciągłe robienie mostków i słabe
      unoszenie głowy przy podciąganiu do siadu. Mamy ją stymulować przez masowanie
      brzuszka ...szczotką do wlosów( to ma ją rozluźnić) i specjalne noszenie na
      rękach(przodem do świata, przy czym nie mozna w pionie, bo kręgosłup za młody
      tzn trzeba samemu odginać się do tyłu i wypinać brzuch). Poza tym mamy ją
      zachęcać do oglądania nóżek poprzez czerwone skarpetki( dobrze, że zamówilismy
      te pszczólki w necie). Co lekarz to inne zalecenia-chirurg jedno,ortopeda swoje
      a neonatolog jeszcze co innego- zwariowac mozna.
      Spytalismy też o te pieniste kupki. I chyba kobieta sama nie wiedziała co z
      tym fantem zrobić- dostaliśmy skierowanie na badanie moczu i do....
      laryngologa. I tu nie widzę związku- co mogą mieć uszy do brzuszka. A żeby było
      śmieszniej laryngolog zobaczy uszy ....po nowym roku. I tak się zastanawiam czy
      nie darować sobie tej wizyty. Sama nie wiem, bo mam wrażenie ,że to skierowanie
      to tak na odczepnego.
      Tyle u nas.

      a-g-a i kingha- mnie tez czeka łapanie moczu i ja mam dziewczynkę!!!!!(pani
      powiedziała żeby nie zakładać woreczka tylko łapać) Ile czatowałście na mocz?
      groszku- nie ma nic lepszego niz rady drugiej mamuśki
      bearbel- my zastanawiamy się nad kupnem fotelika 9-18kg Maxi Cosi priori
      www.tanimarket.pl/index.php?cPath=1_8_36 słyszałam dużo pozyttwnych
      opinii, ale nie jestem jeszcze przekonana. Może dziewczyny znają coś dobrego,
      bo my tak w ciemno szukamy.
      Czy próbowałaś ściągać pokarm ? Ja mam podobny problem i myślałam,żeby troszę
      pościągać i pomrozić.

      Mamuśki! Mam pytanie: czy któras z Was zamraża pokarm? Jeżeli tak to w czym? W
      woreczkach aventu?

      Dużo zdrówka dla Danielka,Agi i Igorka.
      tyle na dziś
      papap
      • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 22:50
        Ja mroziłam w Aventach, super, teraz mam na styk pokarmu więc nie ryzykuje
        odciągania. Potem do podgrzewcza dawałam i łatwo się odmraża.
        Fotelik Priori jet fajny ale drogi, też polecam, było dużo postów pozytywnych.
        Chicco nie polecam, mam 0-13 i jest do bani. Tehanu miło mi być boską, już od
        tak dawna czuję się okrutnie zwyczajna.
        Co do AZS spróbujcie zmienic wodę do kąpieli, np przefiltrować britą albo
        przegotować, wprawdzie to dużo roboty ale co szkodzi spróbować, potem jeśli
        zadziała można na rury taki magnez odkamieniający założyć-dziewczyny z forum
        alergie o tej wodzie pisały i ja im wierzę, bo mam z Olą problem z szorstką
        skórą tylko w domu a np w górach jest czysta(skóra nie Ola). Fajna jest
        Lipobaza do smarowania, krochmal, ale z tym trzeba ostrożnie bo jednak krochmal
        to żarełko i lubią sie w nim rozwijać np roztocze. W Dziecku chyba było tak- 1
        łyżeczka mąki ziemniaczanej na 1 litr wody to tzw rzadki krochmal. Lepszy niż
        Oilatum. Super jest też Balneum Hermal plus ale wanienka taka sliska że można
        się zabić.
        • agnieszka33 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 23:22
          a i jeszcze o moczu- niezła zabawa- u mnie 3 noce z rzędu klapa- rano o 6
          pobuda na zaklejenie woreczka i nakarmienie, potem o 7-8 zaglądanie czy jest
          siku- zwykle idzie bokiem, ale już teraz wiem jak: worek nakleić dokładnie aby
          koniec tej dziurki woreczka dokładnie leżał na końcu siuśki, nie może zachodzić
          na pośladki bo wtedy zostaje tam otwór i wylatuje więc bardziej w górę
          woreczek, najlepiej wcześniej wypróbować wieczorem bez zdejmowania naklejki niż
          potem rano na zaspanym dziecku ćwiczyć(trzeba mieć więcej worków w zapasie, ja
          średnio 3 na raz potrzebowałam zanim doszłam do wprawy). Łapanie sików jest dla
          mnie niewykonalne, Jula sika tak że spływa po szparce i nie da się złapać nie
          dotykając skóry więc nie jest jałowe. Acha i tego siku może być ociupinka,
          wystarczy 10-20 ml podobno, więc nie szalejcie z zapełnianiem całego worka. Ja
          tak raz zrobiłam ze wylałam bo myślałam że za mało a po telefonie do przychodni
          okazało się że było dobrze, pani sie śmiała że chciałam żeby dzidziuś sikał jak
          dorosły. I musiałam małą ponownie męczyć.
        • megi122 Re: Dzieciaczki z lipca 2004 06.12.04, 23:37
          Witajcie dziewczyny późną nocą, Zosia dziś na Mikołajki a właściwie to wczoraj
          wieczorem (nie mogliśmy się doczekać)dostała zabawki Tiny love, te do których
          najbardziej się uśmiechała w sklepie (skąd o tym Mikołaj wiedział???)

          Myszu13, mam podobny problem (chyba?) z tym napięciem plecków. Wczoraj o tym
          powiedziała nam pani z basenu, rehabilitantka z zawodu. Dokładnie mówiła o tym
          noszeniu w fasolkę i zainteresowaniu stópkami. Ale dopiero dziś pierwszy raz
          umówiłam nas do neurologa, bo wg naszej pediatry wszystko było w porządku.
          Ciekawe czy potrzebne będą zajęcia rehabilitacyjne?

          Tarkosiu, krochmal można przygotować bezpośrednio w wanience, bo mąka ziemn.
          rozpuszcza się w ciepłej wodzie, u nas na drobne krostki pomogło.
          uciekam, papa
          • ka_wier Re: Dzieciaczki z lipca 2004 07.12.04, 08:52
            czesć dziewczynki, dziś lecę do endokrynologa przebadac tarczycę, bo mam dziwne
            wyniki- moze w końcu dojde do tego jak to sie dzieje ze od 5 misięcy mam
            temperaturę 35,4???

            wiadomosc wczorajszego dnia: jak wracałam z Warszawy do domu- mąz odkrył w buzi
            małego dwa dolne ząbki!!!!!!!!!!1 może dlatego mieliśmy taki fatalny weekend z
            jego spaniem?

            w kazdym razie opiliśmy ząbki aroniówką.

            myszu, ja mroże pokarm- próbowąłam w woreczkach aventu- ale są drogie - teraz
            mroże w pojemnikach na mocz (takie plastikowe, upewniłam sie tylko czy mają
            atest) kosztują grosze, małemu nic nie jest. robię to od 4 miesiecy, ale czasem
            uzywam też szklanych słoiczków po jedzonku dla dzieci, i tez ok. tylko że ja
            nie rozmrazam w podgrzewarce bo ono może skisnąć tylko czekam. tzn nie ja,
            tylko moja mama bo to ona zostaje ze Staszkiem.

            Mana, daj znać co z tesciem, trzymam kciuki.

            buziaki dla wszystkich, karolina
            • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Dzieciaczki z lipca 2004 07.12.04, 12:42
              myszu - wyczytalam, ze dzieci siusiaja po jedzeniu, i faktycznie, za pierwszym
              razem, kiedy mi sie nie udalo, armatka wodna byla gotowa do strzalu smile Za
              drugim razem nie chcial zrobic tak od razu, wiec wydawalam szumiace dzwieki i
              ponaciskalam delikatnie na pecherz. Za chwile byl strumyk smile Udalo mi sie
              zlapac wiekszosc, w takim standardowym pojemniku bylo tego z centymetr na dnie.
              Panie laborantki mowily, ze powinno tyle wystarczyc.
              Agnieszka33 pisala, ze jej Julka siusia subtelnie, ale wierz mi, kiedys bylam z
              siostrzenica na szczepieniu, i podczas wazenia puscila taka fontanne po luku,
              jakiej nie powstydzilby sie dorosly, wiec moze nie bedzie problemu.

              Ka_wier, gratulujemy zabkow smile) Stachu chyba jest liderem jesli chodzi o
              rozwoj.Chyba to morskie powietrze tak wplywa wink

              Agnieszka33 - nie martw sie tym, ze Julcia jest leniwa do wysilku fizycznego.
              Pewnie bedzie szybciej mowic niz moj Adas, atleta. Zazdroszcze Ci checi, do
              robienia obiadkow, my tez zastanawialismy sie nad kupnem tego blendera Brauna,
              ale juz sama nie wiem, ja jestem dosc leniwa kuchennie, moj maz jak wraca z
              pracy to siada do kompa, a Adas jest dosc absorbujacy i nie wiem, czy
              znalazlabym czas, zeby robic obiadki i pewnie skonczy sie u nas na sloiczkach.
              Tak samo mialo byc z pieluchami - w ciazy mialam ambicje uzywac tetry hehe big_grin
              Co do miejsc innych niz dom - Adas uwielbia. A obcy ludzie sa o wiele bardziej
              interesujacy niz mama i tata. Im zadziej kogos widzi, tym serdeczniejszy
              usmiech wink) Cyganskie dziecko, kiedys mi go ktos ukradnie, a on nie
              zaprotestuje wink Ponoc kolo pol roku dzieciom sie odmienia i zaczynaja plakac na
              obcych, moze Twoja Julcia po prostu wczesniej weszla w ten etap?

              Na Mikolaja Adas dostal: dwa ubranka pajacyki, kombinezon, dwie czapki, bluze z
              polaru, talerzyk podgrzewany woda od spodu, kurczaka pluszowego wydajacego
              odglosy przy uderzeniu i spiewajacego renifera, oraz tajemnicze, wydajace
              odglosy cos co wlasnie przyniosl listonosz smile Jest jeszcze w paczce, rozpakuje,
              jak Adas sie obudzi.

              Wiecie co dziewczyny, kupilam sobie ksiazke Zaklinaczki. Bylo tam napisane, ze
              ona zaleca owijanie kocykiem do snu dzieci do pol roku. Jakos tak nie bardzo mi
              to wygladalo, ale przedwczoraj Adas cyrki wyprawial przy zasypianiu i mysle
              sobie - a niech tam, sprobuje. I zadzialalo! Jak go owijam to zasypia szybciej,
              spi dluzej i spokojniej.

              Mi na gardlo pomaga zawsze tradycyjna herbata z miodem i cytryna. Tylko trzeba
              duzo miodu zeby herbata byla prawie gesta, no i duzo cytryny, zeby nie bylo
              ulepku.

              Pozdrawiam, wszystkiego najlepszego dla Paulinki smile
            • kingha Re: Dzieciaczki z lipca 2004 07.12.04, 12:55
              Myszu, ja z Nadia zniszczylam wiele woreczkow na siuski, rzeczywiscie jest
              ciezko zlapac, choc z czasem mozna nabrac wprawy. Jezeli nie masz czasu na
              takie proby to mozna od razu do pojemniczka, dzieci zawsze jak wstana po spaniu
              to siusiaja, jest to kwestia czasu.

              Daniel ma czyste drogi moczowe, ale za to podwyzszone OB, czyli jakis stan
              zapalny w srodku. Jednak antybiotyk nas nie ominal, wlasnie poszla pierwsza
              dawka. Dziwne to jest, bo mlody i zadowlony z zycia i gadatliwy, a tam w srodku
              cos mu przeszkadza. Nadia mimo wielu komplikacji z waga i podejrzen o niska
              odpornosc byla super niechorujacym dzieckiem. Ma prawie 2 latka, a my mamy na
              koncie jedno lekkie przeziebienie za soba, trzydniowke i 2 grypy jelitowe. Jak
              na tyle miejsc gdzie ja targalam na wymiane bakteryjna to jest niezle. A Daniel
              juz na antybiotyku i to pewnie nie ostatnia nasza choroba. Zalapie jeszcze nie
              raz jak Nadia pojdzie do przedszkola, a zastanawiam sie czy to nie bedzie od
              stycznia. Booooziu zostal mi miesiac wolnosci, za chwilke praca, wyjatkowo mi
              sie nie chce, brr brr

              Ja tez mrozilam pokarm w woreczakch aventu, do tego jest taka specjalna
              butelka. Nie trzeba mleczka przelewac, bardzo wygodne. Aktualnie zapasow
              mleczka brak, nie mam zdrowia ani sily na odciaganie,a i tak planuje karmic pol
              roku. Juz teraz go dokarmiam bo sie nie najada i spadlo tempo u Daniela
              przybierania na wadze. Jedzenie zupek lyzeczka juz opanowalismy, jeszcze picie
              z butelki przed nami.

              Jestem ostatnio wyjatkowo zmeczona Daniel budzi sie w nocy po 5 razy, a juz
              byly 1-2 pobudki. Jak jest u Was, czy Wasze szkraby budza sie ostatnio czesciej
              niz np. w zeszlym miesiacu??

              Jutro z kina nici, dopoki nie przejdzie goraczka chyba jestesmy "niebezpieczni"
              dla otoczenia i odwrotnie.