vievioora Ceny pieluszek 11.03.05, 09:47 W SuperPharmie od dłuższego czasu jest nieustająca promocja: wkładki laktacyjne Penaten (30 szt + 20 gratis) za 14.99 pampki - 2 za jumbo packa 39.99 co daje niecale 0,50 PLN za szt Promocja na wkladki znika, potem się znowu pojawia, a pieluchy są w "promocyjnej" cenie od dluższego czasu. __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora To się wyżalę :( 11.03.05, 09:55 No wiem, że zepsuję Wam humory, ale jestem dobita. Gaba jest tak potwornie chora. Ma potworny kaszel i katar, nie może "mówić" praktycznie cały czas śpi (a właściwie próbuje) albo się męczy... Wczoraj i dzisiaj robiłyśmy sobie małą saunę w łazience, żeby udało jej się odksztusić, ale kiepsko nam to wychodzi. Jedyne co pocieszające - Gabie bardzo zasmakował antybiotyk, jest cała rozradowana jak musi go wciągać z łyżeczki Z tego wszystkiego wczoraj krótko przed zamknięciem Galerii (22.00) mąż kupował dla Gaby leżaczek bujaczek Ceny w sklepach są zabójcze, ale nie mogliśmy sobie pozwolić na czekanie na allegro... Zalecenie lekarza było takie, żeby trzymać Gabę przez cały czas na rękach, nie odkładać na płasko (nie czuję kręgosłupa po wczorajszym), ewentualnie w foteliku. Ale fotelik nie ma możliwości regulowania oparcia, pomijając, że właśnie piorę jego obicie po wczorajszych przygodach. W ten oto sposób, wydając majątek, Gaba ma nowy gadżet = leżaczek bujaczek. Właśnie w nim śpi... Słuchajcie - w jaki sposób do leżaczków przyczepiacie zabawki? Czy łuki z zabawkami są uniwersalne i pasuje do każdego leżaczka? No i znowu nie pojechałam do rodzicow __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
malaika7 Re: To się wyżalę :( 11.03.05, 10:08 No to nici z kina w Szczecinie Najważniejsze, żeby szybko wróciła do zdrowia...za co trzymamy kciuki (i Iwulkowe piąstki, które od 2 dni świadomie wkłada do pyszczka )) Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: To się wyżalę :( 11.03.05, 10:13 No aż tak źle nie jest Przyjadę później )) __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
rybka002 Re: To się wyżalę :( 11.03.05, 11:06 och vievioora trzymaj sie kochana, sprobuj porozkladac kilka rozgniecionych zabkow czosnku w pokoju. zapach okropny ale zabija wirusy... i trzymaj się kochana pa... Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: To się wyżalę :( - do Rybki 11.03.05, 22:37 To brzmi, jak przepis na wykurzenie... wampira )) Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Odkasływanie 11.03.05, 21:38 Poradzę Ci, bo ja odkrztuszałam Mateusza. Połóż sobie małą na kolanach, tylko tak, by głowa i rączki leżały na Twoim jednym kolanie, a pupa i nóżki na drugim, przy czym głowa ma być trochę niżej niż pupa, natrzyj jedną rękę spirytusem salicylowym i oklepuj plecki małej (ręka ułożona w coś na kształt "łódeczki") podczas kiedy drugą przytrzymujesz oczywiście pupę. Mam nadzieję, że opisałam zrozumiale Matiemu to bardzo pomogło w odkasływaniu przy kaszlu. Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Odkasływanie 11.03.05, 23:09 Witaj Aguszakm, dobrze że się odezwałaś. Brakuje tu Ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Kochana Sushi :))) 11.03.05, 23:12 Wzruszyłam się - serio bardzo Dziękuję. Trochę czasu brak, a tak chciałabym Wam elaborat napisać i trochę się wyżalić i pochwalić... myślałam, że o mnie zapomniałyście Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Kochana Sushi :))) 11.03.05, 23:48 aguszak napisała: ... myślałam, że o mnie zapomniałyście > WOLNE ŻARTY! >;-/ Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Kochana Alcantro :))) 12.03.05, 00:23 )))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Pytanie do mam maluchów butelkowych 11.03.05, 10:41 Dziewczyny, Przygotowuję mieszankę, dziecko nie ma w tym momencie ochoty na jedzenie, ale za 10 minut już wciągnęłoby wszystko co dadzą. Czy w takiej sytuacji trzeba wylać zawartość butli i przygotować świeże jedzonko czy można podgrzać i podać maluchowi? Pozdrowionka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
m.w Re: Pytanie do mam maluchów butelkowych 11.03.05, 10:56 Przez 10 min to nic sie mleczku nie stanie, ja nie raz zostawiam na chwilke w podgrzewaczu, ale z doświadczenia wiem że tak po 30 min mleko sie jakos tak okropnie rozwarstwia i brzydko zaczyna pachnieć, wiec raczej dłużej nie ma co go trzymać, ja przynajmniej nie ryzykuje. Vievioora, myślę że te łuki (tiny love - innych nie widziałam) nadają sie do kazdego typu leżaczka, mają takie klipsy którymi mocuje się łuk do lezaka, czy fotelika samochodowego. Teraz jest taki fajny nowy z zabawką która wystarczy że dziecko dotknie raczką i już gra, w tych poprzednich tego nie było. Teraz chce kupić odzielnie taka zabawke ale jak na razie nigdzie nie moge znalźć Odpowiedz Link Zgłoś
herotilapia Re: Jakie mleko? 11.03.05, 20:33 Za szybko Jakie maleko dajcecie mamy butelkowe swoim maluchom? Chcę kupic jakąś małą puszeczkę awaryjną. Mieliśmy dziś taką sytuację że przy rozmrażaniu 2 zostawione przezemnie butelki się zważyły Nie zawszę mogę szybko wrócić i co wtedy? Pozdrawiam Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Jakie mleko? 11.03.05, 22:27 ja uzywam Bebilonu 1 - Antek zaakceptowal go bez zastrzezen. W szpitalu dostawal Nan 1 i tez bylo ok Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Jakie mleko? 11.03.05, 22:52 Nutramigen, ale to na receptę. Dobry jest też chyba Bebilon. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Pytanie do mam maluchów butelkowych 11.03.05, 22:50 Jak do pół godz. to można jeszcze odgrzać, ale po tym czasie ja bym zrobiła świeże. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Pytanie do mam maluchów butelkowych 11.03.05, 23:26 moj Antek potrafi sie prawie godzine smecic nad butelka, wiec mam nadzieje ze przez ten czas mleko sie nie psuje. Na opakowaniu jest napisane, by nie odgrzewac resztek, ale ile mozna przechowywac swieza porcje to juz zapomnieli wspomniec Maz i tak twierdzi, ze jestem nawiedzona, ze sterylizuje butle i przejmuje sie psujacym pokarmem - jego zdaniem niemozliwe zeby przez godzine sie zepsulo. Sama nie wiem. To samo dotyczy wlasnego mleka - gdy rano daje Antosiowi sciagniete w nocy (podgrzane w kubeczku z goraca woda po wyjeciu z lodowki), bywa ze schodzi nam sie z butelka ponad godzine (usmiechy, gadanie, przysypianie). Jak myslicie, kiedy juz trzeba je wylac? Bo mnie przychodzi to z ciezkim sercem- i tak mam malo mleka, a tu jeszcze wylewac trzeba Aguszak, dawno Cie nie bylo - pozdrowienia dla Ciebie i Mateuszka Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Do Krakowianek o sklepach 11.03.05, 10:57 Czytam o kolejnych odkrywanych w Warszawie fajnych sklepach dziecięcych i myślę sobie,że moze i w Krakowie są ciekawe miejsca o których nie wiem?Polećcie mi coś jeśli znacie.Ja uwielbiam Entliczka - Pentliczka, ale tam jest drogo ( i ubrań tam praktycznie nie kupuję). Mój drugi ulubiony sklep (z nieco nizszymi cenami) to Swiat Dziecka na Os. Zgody w Hucie (niestety daleko...) Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Do Krakowianek o sklepach 11.03.05, 11:08 Jeśli zaś chodzi o zabawki- sklep na Starowiślnej, blisko Wisły Odpowiedz Link Zgłoś
rybka002 hurtowo i krótko 11.03.05, 11:01 1. Dziewczyny KOCHANE jesteście. Dzięki za ciepłe slowa i podtrzymanie na duchu. Andrzej radzi sobie całkiem dobrze. Jest w szpitalu na Działdowskiej na gastrologii. Zagaduje studentów, czaruje pielęgniarki i wisi na telefonie. Już się pytali czy prowadzi firmę przez telefon. Odwiedzamy go na zmianę z mężem codziennie, raz on raz ja. Na krótko niestety bo w domu czeka Piotruś... W szpitalu będzie do przyszłego tygodnia. Czeka go gastroskopia ale na szczęście dzieci usypiają. Najbardziej martwię się sobota i niedziela, bo u innych dzieci beda tlumy odwiedzajacych a Andrzej bedzie sam przez wiekszosc czasu. moja corka niestety chora na grype, wiec go nie odwiedzi... 2 Alcantra jestes wielka z ta ksiazka kucharska 3. tez straszliwie tesknie za sloncem, zielona trawa i ciepelkiem i koncem zmartwien i klopotow, ktore ostatnio przewalaja sie przez nasza rodzine ech... 4 ale balsamem jest piotrus, bo jest tak kochanym spokojnym, cierpliwym usmiechnietym i cudownym bobasem. 5. a teraz krotko o sobie w lipcu koncze 40 lat))) jestem z wykształcenia biologiem, a z zawodu nauczycielka biologii, chemii, informatyki i przyrody... 6. mam juz nianie, byla u nas w tym tygodniu. ciepla, pogodna osoba, polecona przez moja przyjaciolke. od wrzesnia niestety wracam do pracy... a na razie upajam sie byciem mama . sciskam Was mocno i jeszcze raz dzieki za ciepelko. pa ps sorry za literowki ale piotrus na rekach Odpowiedz Link Zgłoś
niunia071 Do ROXI 11.03.05, 11:31 Hej, a ja 4 marca skończyłam 30 lat : ) Też jestem rybką : )\ Pozdrowienia dla wszystkich zodiakalnych rybek i nie tylko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: hurtowo i krótko 11.03.05, 22:57 Trzymajcie się ciepło i pozdrowionka dla Andrzeja )) Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Link do Grudzień 2004 11.03.05, 11:49 wklejam na wszelki wypadek zanim stary wątek gdzieś zniknie. Zbyt dużo cennych informacji tam się znajduje forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=18370763 Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Link do Grudzień 2004 11.03.05, 12:09 Też o tym pomyślałam. Jest umieszczony poniżej listy jako nasza historia (razem z linkami do wątków z oczekiwania} Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Link do Grudzień 2004 11.03.05, 12:49 Iwoku, przepraszam za wejście w kompetencje To było z rozpędu... Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 A teraz ja hurtem :) 11.03.05, 12:30 Będzie hurtem o wszystkim, taka jumbo paczka MATA: dziś rano była oficjalna premiera, małe było oszołomione zabawkami, nie wiedziało co się dzieje, ale strasznie jej się spodobała nowa zabawka Tak bardzo ją to wciągnęło, że gdy przyszłam z gotową butlą, to dziecko zapomniało, że jest głodne i zasnęło. MOJA DRUGA POŁOWA: Opieńku - mam podobnie. Wszystko robię sama przy dziecku. Mąż ma własny biznes, więc nie pracuje "od... - do...", przychodzi do domu ok. 20 - 21, czasem później. W czasie weekendu też nie czuję wsparcia z jego strony, bo np. nie przewinie dziecka, oświadczył, że się brzydzi (!!!). Jestem często zła na niego, że on np. siedzi sobie z książką albo gapi się w telewizor, a ja non stop przy dziecku. Choć z drugiej strony on ciężko pracuje, więc nie powinnam wymagać, aby zajmował się dzieckiem...Zauważyłam też, że jego fascynacja małą jest już dużo mniejsza niż na początku. RODZEŃSTWO: moja córeczka ma przyrodnią siostrę, córkę męża, która obecnie ma 13 lat i mieszka z nami. Prawdę mówiąc nie przewidziałam wcześniej jak trudo mi będzie po urodzeniu dziecka. Trudno pod tym względem, że jednak po pojawieniu się Pszczółki odezwał się we mnie ogromny egoizm i zepchnęłam jej siostrę na dalszy plan, zaczęła mnie po prostu drażnić jej obecność. Muszę się więc uczyć od nowa akceptacji faktu, że mój mąż ma już dziecko i obowiązki wobec niego. I tamtemu dziecku też poświęca czas. No i że nasza Pszczółka nigdy nie będzie dla niego jedyna i najważniejsza...Nie jest łatwo, oj nie jest... WIOSNA: czekam na nią jak na zbawienie, bo u nas na wsi jak zasypie, to ciężko myśleć o spacerze. KIM JESTEM: skończyłam geografię ekonomiczną na UW, ale zawodowo jak dotąd nie miałam nic wspólnego z tą tematyką. Kończę już te wywody i pozdrawiam Was gorąco. Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: A teraz ja hurtem :) 11.03.05, 12:51 tak to kurka jest z tymi facetami. Moj tez ma własna firme i nie ma go nigdy. Dzisiaj mi jeszcze oswiadczył, ze idzie wieczorem na impreze targowa (Targi wiatr i woda sa) i wróci pózno. Czasami mam ochote go udusic. Jemu sie wydaje, ze ja tu siedze i pachne a dziecmi to kto sie zajmie? Koncze, bo mnie cos trafia jak o nim pomysle. Ania lilypie.com/baby1/051222/3/16/1/+1 Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 12:39 Z obserwacji mojego meza i szeroko pojetego meskiego grona znajomych, no i z tego, co piszecie wynika, ze faceci maja organiczna wrecz niechec do wymiany pieluch.Czy jest tu na forum choc jeden maz, ktory robi to nie pod przymusem? Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 12:44 na forum go nie ma, ale jak wraca z pracy do domu to czesto przewija Gabe, nie zauwazylam, zeby byl to dla niego problem, ale za to odmawia smarowania, nie wazne czy krem, czy masc itd. nie i juz __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 12:49 A skąd się takie egzemplarze bierze? Mój nie dość, że nie przewija, czasem tylko ponosi małą, abym ja mogła przekąsić cokolwiek, to bałagani, nie sprząta po sobie, w domu nie robi nic, a do tego myśli, że całodobowe zajmowanie się dzieckiem to wczasy. Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 12:51 A mój Miś jakoś się nie brzydzi. Był nawet kilka razy obsikany, a Mała raz zrobiła numer, bo kiedy po kupie zmieniał pieluszkę, to zrobiła mu na bieżąco jeszcze dwa razy (ledwie jedną wytrał, to poleciała kolejna, hi hi). Mała wtedy w ciągu 10 min. zakupała 3 pieluchy tetrowe, które leżą na podkładzie do przewijania. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 17:29 No, to mój mąż już się nauczył i nie ma z tym problemu. W nocy to On przewija Kacperka (ale w nocy mały nigdy nie robi kupki). No a w dzien bardzo rzadko jest w domku. Tylko w niedziele i czasem w sobote (własny biznes...) Odpowiedz Link Zgłoś
franula rok temu... 11.03.05, 17:48 Odwołuję to czcucie wiosny. Wyszłam dopiero ok 14:30 właśnie zaczxyna ło sypać dotarłam do smyka na piechotę zakupiłam zabawki prezentowe i wdroge powrotna udałam się jż trmwajem (nie było niskopodłogowego, musiałm prosić o pomoc, nie lunię tego a i tak mało mi dziecko z wózka nie wyleciało!) Do domu doatarłysmy w charakterze balwanków! iśka nie rozumiem o co chodzi z tym przyznawaniem się do zawodu lekarza? czy to ejst powód do wstydu? Mnie to imponuje... Kasia dziś bieje rekordy w ilości zużytych pieluchi zasikanych ubranek.. Moje drogie,zdajecie sobie sprawę że nasze dzieciaczki "zmajstrowaliśmy" sobie właśnie rok temu? Jak to było moje drogie - planowane czy niekoniecznie? Fenka Twoje Lidka też z wakacji narciarskich hi hi dobrze pamiętam? No bo nasze planowane ale i niespodzianka bo miałam mnóstwo problemów babskich i liczylismy że zajmie nam to z rok jak nie dłużej a tu hop. No i właśnie we Włoszech na nartach. Dzielna dziewczynka przetrwała różne upadki i szaleństwa. Mam nadzieję, że dzieki temu odziedziczy miłość do tego sportu! Ściskam i pędzę f Odpowiedz Link Zgłoś
herotilapia Re: rok temu... 11.03.05, 18:13 Wpadka !!! i to przy braniu pigułek harmonet. DŁUga walka była co zrobić i jak to będzie a teraz cieszę się że tak to się skończyło i mam swoją małą Liwcię na świecie. Kiedyś rozmawiałam z kolegą i doszliśmy do wniosku że takie wpadki są poprostu cudowne i takie kochane Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
joasia20 Re: rok temu... 11.03.05, 18:15 No właśnie dziewczyny jak to było u Was?? Bo u nas to było tak: Jesteśmy z mężem 5 lat po ślubie i w ubiegłym roku, gdzieś tak na koniec lutego stwierdziliśmy, że pora na dzidzię i że mogłaby się urodzić na wiosnę 2005 (!!!) no i że chyba trzeba się zacząć o nią starać bo napewno nam tak łatwo nie pójdzie... a jednak poszło, bo oto już przed Wielkanocą przy świątecznych porządkach byłam jakaś taka nieswoja i tak coś mi nie pasowało, później święta i pierwsze wiosenne pomidory, które pochłaniałam w takich ilościach, że mój tata podczas śniadania Wielkanocnego musiał ich dokroić ) i wreszcie dzień po świętach wyjeżdżaliśmy z mężem w góry do Bukowiny Tatrzańskiej i wtedy byłam już prawie pewna, że to już nie są wakacje we dwoje tylko we troja - ja miłośnik prowadzenia auta i ogólnie jazdy samochodem, nie mogłam się doczekać końca tej podróży... jak już byliśmy na miejscu to odrazu następnego dnia pobiegliśmy do apteki po test (było już kilka dni po terminie), oczywiście kupiliśmy dwa, no i potwierdziliśmy nasze a właściwie moje podejrzenia ku radości mojego męża, który 5 lat mnie namawiał... Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: rok temu... 11.03.05, 21:28 U nas wydarzyło się to około 1 kwietnia 2004)I jak widać nie był to żart. Zaplanowane, ale nie jakoś na dziko wywalczone. Z mężem jestesmy razem już blisko 10 lat (stuknie nam w te wakacje ) ), a małżeństwem jesteśmy od 3 i pół roku (4 rocznica - 4 sierpnia). Ja właśnie skończyłam 28 lat, a mój mąż w te wakacje skończy 34. Decyzję o Maluszku podjęliśmy w grudniu - po tym jak odeszły z naszego życia dwie ważne osoby... ( Wtedy zrozumieliśmy, że nie ma już na co czekać i ciągle odkładać jej na później, na lepsze czasy, i inne takie wymówki.Są rzeczy najważniejsze. Ale postanowiliśmy, że nie będziemy się starać za wszelką cenę. Daliśmy sobie rok, i gdyby nic się nie wydarzyło, to wtedy zaczęlibyśmy się starać. A póki co - żadnych zbliżeń na siłę - "bo trzeba". Ograniczyliśmy się właściwie do tego, że ja odstawiłam proszki ) I już po trzecim cyklu od decyzji się udało!! Strasznie byliśmy szczęśliwi. A dowiedzieliśmy się o tym jakąś godzinkę po wyjściu od nas mojej przyjaciółki, która była u nas w odwiedzinach ze swoim 7-miesięcznym wówczas Maluszkiem. I Jeremi zostawił u nas grzechotkę )) Juz nigdy im jej nie oddam - to taki nasz "zwiastun". O, i tak to u nas było ) Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: rok temu... 11.03.05, 22:36 Jejku, kiedy to zlecialo... To dziwczynki tez przesikuja ubranka? Myslalam ze to domena chlopcow. Antek tez jest b. dobry w tej konkurencji Z zajsciem w ciaze u mnei podobnie jak u Ciebie, Franulo. Myslalam, ze bede miala problemy, a tu niespodzianka - udalo sie za pierwszym razem. Moj maz lacznie z naszymi 2 kolegami tworza klub "one shot one goal" Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: rok temu... 11.03.05, 23:08 franula napisała: > Moje drogie,zdajecie sobie sprawę że nasze dzieciaczki "zmajstrowaliśmy" sobie > właśnie rok temu? Dopiero Ty mi to uświadomiłaś )) To był nasz 3 m-c starań i już nachodziły mnie paniczne myśli, że pewnie jestem bezpłodna (!!!) hihihihi... ale łupolek ze mnie był... No ale uświadomiliśmy sobie brzdąca dopiero pod koniec kwietnia, bo u mnie cykle były długie. Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 22:31 moj maz tez zmienia pieluchy bez kwekania, natomiast rowniez ma opory co do wszelkich smarow (na moje kremy i balsamy tez zwykle narzeka) Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 23:29 A ja niestety jestem pedantką i (mylnie) wydaje mi się że wszystko robię najlepiej sama. Jeszcze kąpiel mogę "oddać" w ręce taty (ale ubieranie już nie), ale już przewijanie to oddaję z wielkim bólem, bo zawsze mi się wydaje że potem Julek źle wytarty, nie tak nasmarowany, pampers żle dopięty. Oj ciężko walczyc z taką cechą, ale staram się pilnować. Odpowiedz Link Zgłoś
franula O MAMO!!! 11.03.05, 23:41 Toż lawinę wywołałam!!! Nie wiedziałam że taki nośny temat podrzucę Historie piękne!!! Aguszak mnie też Cię tu brakuje! Co do zapeszania: nachwaliłam sie męża to na odmiane wrócł dziś z pracy o 22 po czym zirytował mnie juz nieważne czym.... Grrrrrrrr Co do vigantolu czyli vit. D to na samym poczatku byla o tym dyskusja czy od 15 dnia czy od miesiąca i w jakiej dawace. Standardem jest zdaje sie 1 kropla (500 jedn VitD) my mamy brać co drugi dzień bo ciemiączko szybko zarasta. A cebion przepisuja na ogól przy przziębineiu. Ja dawałam dwa razy po 5-7 kropli. Wtedy tez dawałam calcium dwa razy po 3 ml. Buziaki Franula Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 13:09 A mój mąż bardzo lubi przebierać malego, robi to wolno, gada z małym, opowiad mu historię, Hubert uwielbia być na przebieraku i przebieranie w wersji chłopaków trwa przynajmniej 15 minut, tylko rzeczywiście do tego smarowania kremem musiał się przemóc Odpowiedz Link Zgłoś
malaika7 Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 14:19 A ja myślałam, że mój mąż jest jakiś inny... ale widzę, że to, co większość: przewija jak go wyraźnie poproszę albo gdy widzi, że naprawdę w danej chwili nie mogę, bo mam zajęte ręce, choć i w takiej sytuacji zdarza się, że mały leży chwilę z kupą. Przy "otwieraniu" pieluchy robi głupią minę i komentuje, że śmierdzi i w ogóle. No przecież pachnieć nigdy nie będzie! Odpowiedz Link Zgłoś
makolt Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 17:44 Moj maz chetnie przewija Kasie, opanowal tez sztuke uzywania "smarowidel"; ostatnio nawet przechwalal sie, ze jego technika "pampersowania" jest lepsza i kupki nie wydostaja sie na zewnatrz (ale to tylko zbieg okolicznosci)... Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: mezczyzna a pieluchy 11.03.05, 23:02 Mój z przymusem, ale bez marudzenia. Cieszy się, jak ja kiedy mały zrobi kupę, bo Mati ma z tym problemy, więc jak zrobi, to staje się złotym dzieckiem, na co wszyscy czekamy w napięciu Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Moja Mała dziś śpiewała! 11.03.05, 12:53 No nie mogę się nie pochwalić! Moja Mama nosząc dzisiaj Króliczynkę, zaczęła nucić "Były sobie kurki trzy" i w pewnym momencie rozległo się miarowe (w rytm nucenia): y... y... y... y... Coś niesamowitego to było! Maja akompaniowała Babci przez dobre 15 minut! Znowu mi się łezka w oku zakręciła... Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Moja Mała dziś śpiewała! 11.03.05, 22:43 Super! Moj Ancio tez czesciej spiewa ze mna domowe przedszkole, niz guga tak poprostu Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Do Opieńka 11.03.05, 12:56 Aniu, Z tymi różami mam podobnie, moje dziecko ma ubranka w różnych kolorach, ale barbiowego różu nie akceptuję. Bardzo ładnie jest jej w niebieskim, na pewno niektórzy mogliby pomyśleć, że to chłopczyk Co do pajacyków i śpiochów w H&M, to ostatnio mają bardzo ubogi asortyment, w którym H&M bywasz, że udaje Ci się coś kupić? I mam jeszcze pytanie odnośnie alergii, bo widzę, że jesteś obeznana mocno z tym tematem: czy jedynym sposobem stwierdzenia na jaki składnik pokarmowy dziecko jest uczulone jest eliminowanie z diety i obserwacja? Ja już zgłupiałam w kwestii alergii, mała ma jakieś szorstkie plamki na buźce i pediatra powiedziała, że to mogą być początki atopowego zapalenia skóry, co w takim razie jeść? Pozdrawiam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:32 kupuję w hm w promenadzie, ale dawno nie byłam, bo moja mała jeszcze z niczego nie wyrosła. Ma taki sam pajac z Kubusiem jak Ninka, brat jej wybrał fajne ciuszki są też w Marek Ko w Geancie, tam właśnie panie proponują róże ale ubranka fajne Alergia... temat mnie bardzo interesuje, mam w domu 3 alergików, więc cos tam wiem. U takiego małego dziecka jedyną metodą jest eliminacja alergenów i obserwacja. Wprowadzanie produktów pojedynczo i nie częściej niż raz na tydzień. Nie robi się testów, bo są niemiarodajne u takich maluchów. Dieta- wyeliminować mleko i jego pochodne, trzeba czytać wszystkie etykiety i nie jesc nic co zawiera mleko czy serwatkę, mleko jest też w pieczywie, ciastach, margarynach. Jeśli mleko uczula, to może uczulac też wołowina, mogą uczulać jajka i kurczak. Uczulać może wszystko, ale nie przerażaj się. Wyeliminuj na początek mleko i poczekaj jakieś 3 tygodnie. U nas tyle trwała poprawa. Teraz jest już znacznie lepiej, jak patrzę na zdjęcia sprzed 2 tygodni, to nie chce mi się wierzyć, że to to samo dziecko- buzia jak tarka, czerwona i ciemieniucha na całej głowie. Pomogły też kąpiele w Balneum co drugi dzień. No i maść, którą dostałyśmy od pani profesor. Napiszę Ci jak się robi, idź do pediatry i poproś o receptę: vit.A 40000 j. vit.D3 30000 j. agua dest. 5,0 lecobaza ad 100,0 maść jest rewelacyjna, tylko słabo się rozprowadza. Atopowe zapalenie skóry leczy się długo, niestety, trzeba uważać czym się smaruje, w czym się pierze i co się je. Mój syn ma już od 5 lat i raz jest lepiej raz gorzej. Wystarczy, żeby zjadł gdzieś czekoladkę i wszystko go swędzi. A przed nami jeszcze sezon pylenia. Już się boję co to będzie. Trzymam za Was kciuki, będzie dobrze! Ucałuj ode mnie Pszczółę, Ania lilypie.com/baby1/051222/3/16/1/+1 Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:39 Aniu, Dzięki wielkie. Jakie kosmetyki do buźki polecasz? Stosowałaś może serię Topialyse SVR? Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:42 Aha, a czym najlepiej smarować pieczywo? Wyeliminowałam mleko krowie i jego przetwory już jakiś czas temu, piję kozie, jem parę plasterków sera koziego i próbowałam nawet zachwalanego przez Was na forum jogurtu koziego. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:43 Ja nie stosowałam tego, ale dermatolodzy, z którymi sie zetknęłam polecali Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:45 nie stosowałam, ale dziewczyny na forum alergia piszą że Topialyse się popsuło, próbowali ulepszyć i teraz uczula. Do buzi używam maści robionej, na którą przepis zamieściłam a na spacer smaruję buzię oliwką bambino. Tak, jak sugeruje Iwoku, napisz co jesz, może coś uczulającego... a... sushi sobie na razie daruj, ryba niestety bardzo często uczula. Sorry... Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:49 O suhi więc na razie tylko pomarzę. Do tego co napisałam dołączam jeszcze indyka, którego też spożywam Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Do Opieńka 11.03.05, 14:05 indyk ok (pod względem alergii oczywiście), spróbuj jeszcze buraka i szpinaku, nie powinny uczulać Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:40 Pozwolę sobie też się odezwać, bo i mnie o to pytałas na poprzednim wątku. Z alergią to trochę jak z błądzeniem we mgle...Na tym etapie diete eliminacyjna, to chyba najlepszy sposób, choć niedoskonały Po okresie eliminacji, gdy masz realne podejrzenia, mozesz z kolei pozwolic sobie (ostrożnie!!!) na próbe prowokacyjną,żeby potwierdzić hipotezę. Testy skórne są dla starszych. Mozna oznaczyć z krwi eozynofilię bezwzgledną, przeciwciała Ig E calkowite i specyficzne /panele/- ale są to badania drogie i czasem bywa tak,ze przeciwciała wychodzą a w praktyce uczulenia nie ma i odwrotnie. I jeszcze pomysł, moze głupi. Może napiszesz nie o tym co wyeliminowałaś, a co jeszcze zostało w Twojej diecie. Tu rzeczywiście jest sporo osób z doświadczeniem w temacie diety i alergii, więc może udałoby się wyłapać jeszcze coś, co ewentualnie uczula. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:45 Nie wyeliminowałam jeszcze jajek, kurczaka, pieczywa białego, soku jabłkowego, jabłek, ryżu, makaronu, ziemniaków, soczków z marchewki i wody - to jest bowiem wszystko, co spożywam Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Do Opieńka 11.03.05, 13:48 pieczywo białe bym wyrzuciła. jedz chleb żytni na zakwasie albo pieczywo chrupkie. Niestety z alergia jest tak, że trochę trzeba poczekać aż się poprawi. Do 3 tygodni nawet. Wiec rzuć to pieczywo i czekaj. Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Do Opieńka - A propos koloru różowego. 11.03.05, 23:19 Kiedyś, jak rozumiem, powszechna była zasada że to niebieski dla dziewczynki a różowy dla chłopca. Teraz co wiekowsze krewne obdarowuja naszego Julka takimi rózowiuśkimi osobliwej urody ubrankami. Może jeszcze dziewczynce bym założyła ale chłopiec w rózowiutkim?!!! Zupełnie mi jakoś nie idzie. Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Do Opieńka - A propos koloru różowego. 11.03.05, 23:36 moj Antos tez dostal jednego rozowego pajacyka. Na poczatku tez bylam zdegustowana, ale niepotrzebnie. Oto dowod forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21028463&a=21324046 Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Do Opieńka - A propos koloru różowego. 11.03.05, 23:47 Ale słodziacha z Towejgo Antka !!! No u nas to chyba nie tylko kolor ale i fason sprawił że różowe spioszki poszły na dno szafy... Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio I jak tu za Wami nadążyć ;-) 11.03.05, 13:06 Nadrobiłam zaległości czytaniowe, ale to co nasunęło mi się na początku uleciało jak doszłam do końca postów.... Najbardziej skupiłam się nad kulinarnymi smakolykami, mniam,mniam, u mnie jakaś pusta innowacyjna jeśli chodzi o obiady, dzisiaj rano jak maly nawijał i budził się co 4H!!! myślałam o obiedzie niedzielnym , skuszę się chyba na kotlciki z ziemniaków i marchewki. Jeśli chodzi o ciuszki to też najbardziej lubię pajacyki, bo po prostu są wygodne i nie krępują ruchów maluszkom, w markowych sklepach rzeczywiście te pajacyki zaczynają się kończyć na rozmiarze 68. A jeżeli chodzi o kompleciki typu spodenki, dżinsiki to H&M ma sympatyczne rozwiązania, i ubranka stają się bardzo funckjonalne nawet na codzień, ja zaczęłam w takie kopleciki częściej ubierać Hubka, bo zaraz z nich wyrośnie a wygląda czadersko. Widzę, że szczepienia bardzo popularne 1.04 - my też się tego dnia wybieramy, znowu będę się stresowała, chociaż Hubert po ostatniej szczepionce został moim bohaterem Veviooro jak już pisałam na priva trzymam kciuki za Gabę!!! Dobrego dnia, u nas zapowiada się marudny i dla mamusi i dla synka Odpowiedz Link Zgłoś
joasia20 Re: hurtowo 11.03.05, 14:10 Nie było mnie pół dnia i nie wiem kiedy nadrobię czytanie!!! Jak piszecie o sobie to zdradzacie swój wiek, to i ja się zdradzę bo chyba tylko przy mnie nie ma lat na naszej "Gródniówkowej liście" więc w czerwcu skończę 27 lat. O rodzeństwie się nie wypowiadam, bo Ola to nasze pierwsze dziecko. Do Iwonki o butli: przez 10 minut zdecydowanie mleczku nic się nie stanie, a szkoda wylewać, w końcu to kosztuje... HiB my też szczepimy, choć to nieobowiazkowe to podobno raczej konieczne Kulinaria: Alcantro, jesteś niesamowita Kolory ubranek: zupełnie nie zwracam na to uwagi... Mata Tiny Love Większość z Was ją posiada i czytając wasze posty widzę, że to dobra rzecz, niestety póki co mogę zapomnieć o jej kupnie.... Nieprawdopodobne: wczoraj nasza Ola jak usnęła o 17 to spała do 24!!! zjadła i znowu spała.... pozdrawiam asia Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Czosnek - można??? 11.03.05, 14:39 Melduję się również w nowym wątku I od razu mam pytanko: czy mogę jeść czosnek jeśli karmie? Tzn czy może on mocno zmienic smak mleka i czy nie będzie powodował bóli brzuszka? Czuję, że mnie choróbsko rozkłada no i chciałam się tak naturalnie podleczyć. A tak poza tym: Rybko trzymaj się - mam nadzieję, że synek szybko wróci do zdrowia. Myślami jestem z Tobą. Dziś mój Kacperek zrobił mi wielką niespodziankę! Nastawiałam mu karuzelkę i chodziłam w tym czasie robic różne rzeczy. No i za trzecim razem kiedy weszłam do pokoju mało szczęką nie walnęłam o podłogę - ZASNĄŁ! JEszcze nigdy mu się to nie zdarzyło. Owszem czasem jak go odłożyłam śpiącego do łóżeczka to spał, ale nigdy nie potrafił sam zasnąć. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mnie zaskoczy tak miło No i dziś w nocy po raz pierwszy dałam mu herbatkę hippa uspokajającą. Godzinę po karmieniu, w środku nocy obudził się i oczywiście nie mógł zasnąć, płakał głośno, tak więc pomyślałam że go uspokoję No i udało się Co prawda po wypiciu i odłożeniu nie zasnął, ale dałam mu na 5 min pierś i już potem spał do rana Pozdrawiam gorąco wszystkie mamuśki, a szczególnie te chorujące. Wracajmy szybko do zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
malaika7 Re: Czosnek - można??? 11.03.05, 15:51 Ja czosnku nie jem i jeść nie będę w żadnej formie, bo po cebuli moje dziecko dostawało spazmów i nie chciało jeść... Ale może wypowiedzą się mamy, które próbowały z czosnkiem. Ja nie mam odwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
makolt Re: Czosnek - można??? 11.03.05, 18:29 Ogolnie bardzo lubimy kuchnie "czosnkowa" (zwlaszcza maz) po porodzie bardzo brakowalo nam specyficznego aromatu i smaku w niektorych potrawach. Stopniowo zaczelam wprowadzac do diety czosnek i nie zauwazylam, aby mleczko Kasi nie smakowalo... Moze to takze dlatego, ze przez cala ciaze jadlam czosnek a wszelkie infekcje zwalczam glownie tym specyfikiem... (a jesli dobrze tolerujecie miod, cytryny i mleko) podaje kilka receptur babuni: 1. Przeziebienie 6 lyzek miodu, sok z 3 cytryn, 2 glowki czosnku (rozgniecione), szklanka przegotowanej wody. Wszystkie skladniki wymieszac i w zakreconym sloiku trzymac w lodowce. Miksture przyjmowac profilaktycznie w okresie zimowym (lyzka dziennie) - ja poilam meza! lub leczniczo w miare potrzeb. 2. kubek mleka + 3 zabki czosnku + lyzeczka masla 3. Kaszel 1/2 szklanki wody sok z 1 cytryny 4 zabki czosnku 1 lyzka miodu wszystko wymieszac i spozywac 3 razy dziennie po 1 lyzce 4. Kaszel 1 lyzeczka siemienia lnianego + 1 lyzeczka miodu + szlkanka goracego mleka 5. Zapalenie gardla Lyzke siemienia lnianego zalac 1/2 szklanki cieplej wody, pozostawic na noc pod przykryciem, rano zagotowac, nastepnie przykryc na 10 minut, przecedzic i dodac cieple mleko, popijac przez caly dzien... 6. Gardlo mozna tez plukac (dosc dlugo) zaparzona szalwia Odpowiedz Link Zgłoś
makolt Salatka czosnkowa 11.03.05, 18:34 I jeszcze przepis na pyszna, wyrazista i szybka salatke czosnkowa: - starty zolty ser, - pokrojony w kostke ananas a puszki, - kilka zabkow czosnku, - majonez, sol do smaku Wszystkie skladniki wymieszac i pozostawic na chwile (najlepiej w lodowce), aby sie przegryzlo; swietna do kanapek... Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: hurtowo 11.03.05, 22:47 to ja tez ujawniam swoj wiek - mam 26 lat. Skonczylam w listopadzie, wiec razem z Antosiem bedziemy obchodzic w jednym miesiacu urodziny Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: I jak tu za Wami nadążyć ;-) 11.03.05, 15:02 gdzie sie szczepicie? moze w przychodni na białołece przy ratuszu? Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: I jak tu za Wami nadążyć ;-) 11.03.05, 15:03 to było do Titimalunia Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio do Martoliny77. 11.03.05, 17:22 Jestesmy do niej zapiasani, ale tam nie mieli szczepionki skojarzonej wiec szczepilismy sie w CM LIM. A Wy chodzicie tam? Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: do Martoliny77. 11.03.05, 17:50 Tak. Polecam panią doktor Rozwenc. A szczepionki do kupienia juz są. Przedwczoraj dzwoniłam i sie pytałam i zapisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: do Martoliny77. 11.03.05, 20:41 Też jesteśmy zapisani do dr Rozwenc, pozytywne wrażenia. A ile kosztuje szczepionka ? może będzie taniej niż w CM. Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: do Martoliny77. 11.03.05, 22:50 130 złotych. W aptece na tarchominie płaciłam 132 coś tam. Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: do Martoliny77. 12.03.05, 14:53 A jak się nazywa ta szczepionka jak możesz mi powiedzieć? Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: do Martoliny77. 12.03.05, 16:48 Ojej, nie moge. Chyba infarix. W poniedzialek moge zadzwonic i sie spytac. Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: do Martoliny77. 12.03.05, 18:46 tez chciałam szczepić infarixem, zadzwonię sobie w poniedzialek, wielkie dzięki. mam tylko pytanko - nie potrzebowałaś recepty na szczepionkę ? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: do Martoliny77. 12.03.05, 19:34 Gdy kupuje się szczepionkę w aptece, poza przychodnia to potrzebna jest recepta. Bez recepty można nabywać szczepionkę z wewnętrzych zapasów danego centrum medycznego, bezposrednio przed szczepieniem, o którym oczywiście zadecydował lekarz z tej przychodni Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: do Martoliny77. 12.03.05, 22:24 Na pierwszą dawkę miałam receptę wypisaną. a teraz i tak będzimy u pani doktor, a że szczepionkę można kupic w przychodni, to kupimy własnie tam. Nasza pani doktor kręciła nosem na szczepionki kupowane przez pacjentów, ze względu na to ze mogły byc nieodpowiednio przechowywane. I dlatego chyba wywalczyla aby szczepionki byly na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Dzięki:) 11.03.05, 16:05 za wsparcie samo zaglądanie kątem oka poprawia humor. Gaba już ma się lepiej. Już chyba mija to największe napięcie. I wiecie - byłam trochę przeciwna leżaczkom - taki jeszcze jeden gadżet w domu, a fotelik wystarczy, ale cieszę się że go mamy. Co prawda bez niego świat by się nie zawalił, ale mam wrażenie, że Gabie leżakowanie całkiem odpowiada. No i jako kolekcjoner gadżetów rozglądam się już za łukiem w rozsądnej cenie Rybko - dzięki za radę z czosnkiem. Na razie pracuje u nas nawilżacz 24/dobę z kroplami OlBasu. Ale może w weekend (jak mąż mnie nie odwiedzie od pomysłu) spróbuje czosnkowania. __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
dorotkaf1 Re: jeszcze o: mąż i pieluchy 11.03.05, 16:43 musze sie pochwalić moim mężem...bo choć długo i dużo pracuje to zajmuje sie małym jak tylko może i wyręcza mnie bez słowa!!!!!!! naprawde to istny anioł hihi!!!przeiwja, nosi, śpiewa szanty, kąpie, robi samolciki i inne cuda z małym kilka słów jeszcze o mnie: mam 29 lat, Kubuś to pierwsze dziecko, po śubie jesteśmy 4 lata pozdrówka dorota Odpowiedz Link Zgłoś
herotilapia Re: jeszcze o: mąż i pieluchy i ... hurtowo 11.03.05, 18:08 PIELUCHY I TATUŚ. Tatuś przewija częściej trzeba go poganiać do tego ale czasam sam z siebie przewiaja. Jak ostatnio rano, już od kilku dni, przed pójściem do pracy. Pracuje bardzo dużo, wraca 20-24 do domu. Na początku był z tym problem, ale się umówiliśmy że w nocy to on wstaje jak ma na popołudnie i po powrocie z pracy też. Ja mimo tego że jest maluch cały czas pracuje zawodowo (własna firma wspólnie z moim ojcem - architektura i krajobraz) więc argument pt. że on pracuje u nas poprostu nie istnieje. CIUSZKI I ALLEGRO. Już coraz częściej ubieram ją w ciuszki "dorosłe", kupuje głównie na allegro bo mi się to opłaca. Poza tym lubie sobie tak poszperać na necie LEŻACZEK. Cudowny wynalazek mała go lubi. BASEN i HIB. Jutro po raz pierwszy wybieramy się na basen, zobaczymy czy małej się spodoba. Szczepić pewnie będę, zobaczymy w tym tygodniu po rozmowie z pediatrą. CZOSNEK I INNE PAPU Do tej pory tylko granulowany w małych ilościach od czasu do czasu. Teraz spróbuję świeży. Uwielbiam czosnek !!! i strasznie mi brakuje go w mojej diecie. W ciąży dużo go jadłam jak i czekolady krórą już od jakiegoś czasu sobie wcinam, mało niestety narazie ale to się pewnie już powoli zacznie zmieniać. Jestem czekoladowym ciasteczkowym potworem )) (jak mówi mój niemąż) i życia sobie bez niej nie wyobrażam. Ciasto tylko drożdżowe innego nie lubię. Mała nie narzeka na moją dietę ale fakt dużo tych smakołyków nie jem i nie codziennie, niestety. GADZETY TINY LOVE ITD. Taka biedna jestem )) bo chciałabym wszystko mojej kruszynce kupić ale finansowo bym się zruinowała i nie mogę się zdecydować czy mata czy muzyczny ocean a może luk. Taką karuzelę przyczepianą do łóżka już ma A mam 25 lat Liwia to pierwsze dziecko, ślubu nie mamy i tak jest dobrze Pozdrawiam cieplutko Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
hell1 Zdjęcia mojej córci 11.03.05, 17:47 Hejka, jeny kiedy ja te wszystkie posty przeczytam? Udało mi sie wczoraj umieścić zdjęcia mojej Poli, jesli macie ochote zerknijcie. Poldek ma juz 11 tygodni ale ten czas szybko leci.forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21530836 POZDRAWIAM. Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 18:09 Może to nieładne określenie "zapylenie" ale co tam, mogę się niektórym Mamom narazic )) Franulka dobrze zauważyła... jakis rok temu zdarzył się ten CUD i powstały malutkie dzieciaczki. Franula na nartach )). A my... własnie zaczęlismy razem mieszkac i tak jakos (przyznam sie szczerze) po słusznej ilości wina pewnej weekendowej nocy jakoś tak ... hmm... nie zauważyliśmy )) Nie spodziewałąm sie wpadeczki, bo też miałam problemy hormonalne (nigdy nie bylismy ostrożni i się udawało a na tabletkach kiepsko się czułam). No cóż, jak sie okazało po jakis 6 tygoniach, że jestem w ciąży nie byłam bardzo w szoku, gdyż: krzyczałam na wsyzstkich dookoła (łącznie z szefową) i miałam niemiłosierną zgagę (a nigdy takowej nie miałam). A mojemu wówczas niemężowi powiedziałam o tym, gdy jechalismy z kotem do weterynarza bo pół przedpokoju zapaskudził wymiotami. On... oczy wielkie zrobił - i nic nie mówił (ale się uśmiechał). Dopiero w poczekalni u weterynarza zapytał czy jestem pewna. Jak potwierdziłam, od razu włączyło mu się rozsądne myślenie - to teraz trzeba pomyślec o tym jak tu więcej kasy zarobić, żeby zapewnic potomkowi dobrobyt. I snuł plany... część z nich już się spełniła. )) Czytałam, że panowie jak sie o TYM dowiedzą to włącza im się praktyczne myślenie. Mój wówczas - nie-mąż był tego dowodem. I tak oto powstał Michałek. I na pewno jest owocem miłośći )) tej spontanicznej. Najbardziej żałuję tylko tego, że przez te 6 tygoni paliłam papierosy. Rzuciłam od razu gdy się dowiedziałam, ale te papieroski na początku... szkoda Maleństwa. Na szczęście wszystko jest super. Całuski M. Odpowiedz Link Zgłoś
herotilapia Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 18:20 e tam obrazić )) ważne że nie wiatropylnie )) hihihi Czytałam, że > panowie jak sie o TYM dowiedzą to włącza im się praktyczne myślenie. Mój > wówczas - nie-mąż był tego dowodem. Nie zawsze mój niemąż najpierw zwiał, potem był przy porodzie, najpierw przyjeżdżał do małej a pewnego dnnia stanął pod drzwiami z torbą swoich rzeczy i tak już u mnie został. > Najbardziej żałuję tylko tego, że przez te 6 tygoni paliłam papierosy. Rzuciłam > > od razu gdy się dowiedziałam, ale te papieroski na początku... szkoda > Maleństwa. Na szczęście wszystko jest super. Też paliłam i to dużo i też zanim się zorientowała że jestem w ciąży. Pozdrawiam Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 18:30 ... no i wrócił po rozum do głowy!!! No! Pamietam ten problem z wątku "w oczekiwaniu". Dobrze, ze tak się skończyło! Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 18:20 hihi zapylenie... u nas funcjonuje wlasnie zmajstrowanie Dodam ze zajscia w ciaze wtym cyklu nie podejrzewalam bo sadzilam ze mam cykl bezowulacyny. Ale jak po powrocie do domu (na nrtach nie mierzyłam temp.) miałam ciagle podwyzszona temp i obolałe piersi to już zaczelam podejrzewac ciaze. Kupiłam test, powedziałam A ze robie test, poszlam do łazienki zrobilam test i zamiast odczekac trzy minuuty wyszłam z łazienki i powiedziałam że tam nie wrócę a on niech sobie robi co chce przez pare minut naklanialismy sie wzajemnie do wejscia do łazienki, ale byłam twardsza. Wszedł Adam - chwila ciszy i wrzask - cholera ale jak sie to odczytuje?!!! (nie zostawiłam instrukcji) wiec niestety musiałam wejsc i sama sprawdzic. Jak zobaczyłam dwie kreski to poszłam do pokoju i sie popłakłam - nie ze smutku, tylko z jakiejś bezradności i tego że wszystko będzie inaczej No i jest!!! Buziaki F Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 18:33 A ja testy robiłam 4! Dwa na początku i potem 1 maja jeszcze dwa (zabawowy weekend w Poznaniu - ja już traktowałam się jako ciężarną). I wtedy powiadomilismy naszych przyjaciół, że bądą ciociami/wójkami. No i rodziców! Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 19:33 Ale fajny temat U nas historia była dłuższa. W wakacje zmieniłam tabletki anty i okazało się że nie była to najlepsza decyzja. Moja psychika zaczęła mieć poważne problemy z huśtawką hormonalną... zdecydowaliśmy się na odstawienie. Od pewnego czasu myśleliśmy też o Minisie i to była taka decyzja bez decyzji, bo oczywiście bardzo uważaliśmy. I okazało się, że o "kontrolowaną" wpadkę wcale nie jest tak łatwo. Przed św. wielkanocnymi zaszeliliśmy w ramach pozbywania się przeziębienia... (uboczne działanie aspiryny Najpierw kupiłam jeden test. Nie wytrzymałam - dzwoniłam do męża, który właśnie był w pociągu realcja w-wa - sz-cin... Następnego dnia kupiłam kolejne 3 testy (każdy inny) a kobieta w aptece pytała czy ma trzymać kciuki za dwie czy za jedną kreskę Czyli najpierw był prezent na święta wlk potem prezent grudniowy __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 19:37 Vieviooro a co odpowiezialas pani w aptece? Danka Ps spineczkowe zdjecia na Twoje zamówienie na "zobaczcie" Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Zapylanie ;-)))) 12.03.05, 12:07 nic miałam za dużego banana na twarzy, żeby się można było nie domyśleć ))) __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Zapylanie ;-)))) 12.03.05, 12:10 Franulko pozwolę sobie pokazać Kasi zdjęcia wszystkim znajomym)) mogę założyć fanklub... Śliczny skrzcik!!! __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Zapylanie ;-)))) U mnie za 1 razem! 11.03.05, 19:43 Hmm... To u mnie może nieco inaczej. Właśnie dziś przeglądałam pierwsze pamiątki, w tym dwie kreseczki oznaczone datą 12.04.2004 Może wstyd się przyznać, ale Mała była zaplanowana niemal w 100% łącznie ze znakiem zodiaku (ponieważ uważam, że Strzelec to najlepszy znak, to ubzdurałam sobie, że moje dzieciątko też musi być Strzelcem )))). Kiedy nadszedł termin około... zapędziłam Męża do roboty. Może nieco za wcześnie (ale jest dziewczynka - moje marzenie - wytrzymała w moim środowisku, więc jest najlepsza z NICH wszystkich ))), ale się udało za pierwszym razem! Pamiętam sama, jak kupiłam 2 testy, wyczekałam po pierwszym przytulaniu z ledwością czas do pomiaru i... nic. Jedna kreska! Byłam wtedy przygnębiona, chodziłam i mówiłam do tego testu: Krómisiu kochany, gdzie jesteś? A potem pojechaliśmy na narty w okolice lodowca Hintertux i zapomniałam tego drugiego testu. W związku z tym, za każdym razem, kiedy czułam jakąś podejrzaną wilgoć leciałam ze stoku prosto do toalety (mimo uciążliwości odpinania całego narciarskiego ustrojstwa) i... ufff... NIC. Ostatniego dnia pobytu nie mogłam zjeść śniadania. Normalnie odebrało mi apetyt. Jeszcze wtedy nie kojarzyłam tego z maleństwem, bo było troszkę za wcześnie. Potem na święta zatrzymaliśmy się u moich Rodziców w Częstochowie, więc dopiero następnego dnia po powrocie do domu mogłam zrobić test (wyobraźcie sobie, co przeżywałam! ). Rano, zanim pokazał się wynik, WIEDZIAŁAM, że będą dwie kreski. Po prostu to czułam. No i w nocy przyśniło mi się dwa razy, że są dwie. No i były!!! Ale skakałam z radości! Kilka dni później popędziłam na pierwszy wolny termin do mojego lekarza, pokazałam mu test i oczywiście zażądałam potwierdzenia. A on wylał na mnie kubeł zimnej wody. Owszem, wszystko wskazuje na to, ale on nie może mi dać gwarancji. Dlatego jeszcze długo nikomu nie mówiłam, a sam fakt trzymałam w tajemnicy przed szerszym otoczeniem do ok. 5 miesiąca. Pomagał mi w tym prawie żaden brzuszek (3 miesiące jadłowstrętu i torsji rano i wieczorem zrobiły swoje). W tym czasie Mała zdążyła odbyć podróż do Irlandii, spędzić tam dwa tygodnie i być na pokazie flamenco i tanga argentyńskiego (a co! niech się wdraża). Pomijam szusowanie po stoku jako morula Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: PS. 11.03.05, 19:46 Jeszcze a propos planowania: chciałam, żeby moje pierwsze maleństwo urodziło się w okolicach moich 30 urodzin. No i udało się: 13 dni po Odpowiedz Link Zgłoś
fenka Re: Alcantro 11.03.05, 20:23 Nasza córka również była zaplanowana w 100% i bardzo dobrze zapamiętałam pierwszą wizytę ciążową, której nie mogłam się doczekać, bo zapisałam się dopiero na początek maja. Po badaniu usłyszeliśmy z mężem od mojego cudownego doktora "ładna ciąża 6 tygodni" - to jedne z najpiękniejszych słów, jakie w życiu słyszałam. Nadal jednak drżałam, czy wszystko w porządku - spokojniejsza zrobiłam się dopiero po 1 USG w 12 t.c. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Fenko 11.03.05, 23:24 No to witamy w domu Ja tak drżałam, czy wszystko będzie ok, że nawet jak już byłam w zaawansowanym stanie, to wstrzymywałam się z chwaleniem, aż dzidzia będzie po tej stronie. Mam nadzieję, że przy kolejnym maluszku będę nieco spokojniesza Serdecznosci Magda Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Zapylanie 11.03.05, 20:47 u mnie historia jest dłuższa, dwa lata temu powiedzieliśmy sobie, że chcemy juz mieć dziecko. Odstawiliśmy środki i udało się za pierwszym razem. Ale byłam szczęśliwa! chciałam biegac po mieście, zaczepiać ludzi i każdemu mówić "a ja jestem w ciąży". Ale w 6 tygodniu, w lipcu 2003, poroniłam, bez żadnego wyraźnego powodu. Zaczęłam plamić, pojechałam natychmiast do mojej lekarki, ona dała mi leki, ale nie udało się podtrzymać ciąży. Wszytsko przebiegło bardzo szybko, mocne krwawienie w nocy i rano już wiedziałam, że jest po wszystkim. Stałam w łazience, płakałam i żegnałam się z tą małą duszczyczką. Potem dałam sobie dużo czasu na pożegnanie się, na smutek, na pogodzenie się z całą sytuacją. Chciałam też rozpoznać, czy tak naprawde chcę mieć dziecko i wiecie co? przez kilka miesięcy nie chciałam. I to nie ze strachu czy obawy, po prostu zupełnie nie czułam potrzeby dziecka. To był, paradoksalnie, dobry dla mnie czas - dużo się o sobie nauczyłam, pokończyłam też stare sprawy (np: studia). I w Nowy Rok 2004, po pół roku, poczułam, że jestem gotowa. I widziałam też, że w moim przypadku nie mogę nic planować (całe życie coś planuję i kontroluję, hehehe) i że chodzi o to, żebym poszła na żywioł - bez żadnego napięcia, bez liczenia dni, cyklu, bez kochania się na akord (tak jak było wtedy , z pełnym zaufaniem do sił natury, że ma być, co będzie. Spokojnie więc przyjmowałam kolejne miesiączki (choc miałam totalnie rozregulowany cykl i każda miesiączka była opóźniona). Byłam głęboko przekonana, że dziecko będzie wiedziało kiedy do nas przyjść. Tylko muszę zaufać i puścić kontrolę. No i pod koniec kwietnia, kiedy znów mi się spóźniała miesiączka, wstałam rano i WIEDZIAŁAM. Spokojnie zeszłam na dół do apteki po test (była 9 rano), nasikałam i spokojnie patrzyłam, jak pojawiają sie dwie kreski. Ale jak już je zobaczyłam, to...szlochałam i śmiałam się jednocześnie. Z emocji nie byłam w stanie wykręcić numeru do Mateusza. Nie trafiałam palcami w przyciski.A jak do niego zadzwoniłam, to się przestraszył, że coś mi się stało, bo tylko płakałam do słuchawki. Natychmiast się spotkaliśmy i poszliśmy na eksluzywne śniadanie, było piękne słońce, myśmy się całowali nad omletem i szklaneczkami soku, ech, to był przepiękny dzień. A teraz muszę juz lecieć, bo Owoc Tamtego Kwietnia, zwany w skrócie Antosiem, domaga się mleka ) Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: Zapylanie ;-)))) U mnie za 1 razem! 11.03.05, 20:51 U nas tez za pierwszym razam, aż trudno w to uwierzyć. Chcieliśmy , żeby córeczka urodzila się na wiosnę 2005, a urodził się synek i to w 2004. Do 8 miesiąca gin przekonywał nas, że to dziewczynka na 98% a ja od początku miałam przeczucie co do chłopca, i jak poszliśmy na ostatnie usg okazalo się, że to chłopiec - wtedy to uwierzylam w KOBIECĄ INTUICJĘ. Test ciążowy mam do tej pory i czasami na niego spoglądam przypominając sobie uczucie zaskoczenia (chociaż planowaliśmy), zagubienia (odpowiedzialność za nowe życie), i brak wiary (testy ciążowe są wadliwe i ten na pewno kłamie ?!), więc nic nie mówiliśmy poszlismy do gina, potem też nie mówiliśmy tylko poszliśmy na usg i wtedy jak zobaczyłam to uwierzyłam, byliśmy w 6 tygodniu ciąży. CUD ŻYCIA, NIESAMOWITE. Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Re: Zapylanie 11.03.05, 21:31 Po pierwszym dziecku mielismy tragiczna sytuację finansową. O kolejnych potomkach nie myśleliśmy. W 2000r. mąż stanął na nogi. Decyzja -rozmnażamy sie. Miesiac później są upragnione dwie kreski. Nastepnego dnia silny ból w podbrzuszu. Lekarz twierdzi, że zagrazajace poronienie, ja czuje, ze to pozamaciczna. Moje sie sprawdza. Ląduję w klinice we Wrocławiu. Boją się operować, bo w macicy też coś jest. Po 2 tygodniach leżenia jajo sie urywa i spada do jamy brzusznej. Rozwija sie zapalenie otrzewnej. Operacja 4 godziny i ledwie uszłam z życiem. Strach przed badaniami i kolejną ciażą. Ale ciagnie mnie do małych dzieci, dosłownie obwąchuję dzieci koleżanek. Decyzja. Próbujemy.Dwa miesiace później panika, czy tym razem będzie dobrze. Diagnoza- jajo w macicy. Mam 38 lat, co będzie z dzieckiem? Nie robie badań prenatalnych, to nie sklep z dziećmi. 01. grudnia przychodzi na świat największa radość mojego życia, od teraz to mój mężczyzna numer jeden. Znów się popłakałam. Ale chciałam Wam to opowiedzieć. Czasem droga do szczęścia jest trudna i wyboista. Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Zapylanie - wszystkie historie są piękne 11.03.05, 22:53 I wspaniale się kończą. Az ciarki przeleciały... pozdawiam gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Zapylanie - wszystkie historie są piękne 11.03.05, 23:28 Tak samo sobie pomyślałam czytając je. Trudno się nie wzruszyć... :'-) Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Zapylanie - wszystkie historie są piękne 11.03.05, 23:42 Rzeczywiście! Bardzo wzruszajace historie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Zapylanie - wszystkie historie są piękne 12.03.05, 01:41 Wszystkie opowieści są niesamowite...Znowu pójdę spać głuchą nocą... Franulko,świetnie,ze podrzuciłaś ten temat! Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Zapylanie 11.03.05, 23:04 To cudownie, ze z kolejna ciaza wszystko dobrze sie skonczylo. I ze nie baliscie sie jeszcze raz sprobowac, bo przeciez w takiej sytuacji nie trudno o zalamanie. Podziwiam Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Zapylanie 11.03.05, 23:59 ten moj poprzedni post byl do chrenaty choc rzeczywiscie wszystkie opowiesci chwytaja za serce... tak sie zaczytalam, ze Maz stwierdzil z satysfakcja: "a nie mowilem?!"- bo upieralam sie na poczatku, ze tylko na chwilke wejde na forum, a zeszlo mi sie chyba ze 3 godziny, hihi Odpowiedz Link Zgłoś
fenka Re: Zapylanie ;-)))) U mnie za 1 razem! 11.03.05, 21:35 Joa, pięknie napisałaś, bardzo się wzruszyłam... Titilamunio, test ciążowy również mam do tej pory, choć zrobiłam go aby "formalnościom stało się za dość". A wydruk z pierwszego USG nadal wisi nad naszym łóżkiem - córka wpatruje się w niego i uśmiecha, gdy trzymam ja "do odbicia". Odpowiedz Link Zgłoś
makolt Re: Zapylanie ;-)))) U mnie za 1 razem! 11.03.05, 21:47 U mnie podobnie, jak u Alcantry... Moze Malenstwo nie bylo na 100% zaplanowane, ale bardzo oczekiwane... Po "zsylce" zastanawialam sie co bede robic tak dlugo w obcym kraju - i stwierdzilam (mimo wielu obaw), ze najwyzszy i najlepszy czas na Dzidziusia - bylismy 2 lata po slubie, ja siedzialam w domu i sie nudzilam... Zarzucilam po prostu metody prawie naturalne i czekalismy na rozwoj wypadkow. Choc ja jestem przekonana, ze w cudzie poczecia pomogl nam Ktos jeszcze - goraco modlilam sie o dar macierzynstwa- Pan Bog wysluchal moich prosb... Nie musielismy dlugo czekac, udalo sie za ktoryms pierwszym razem, choc maz twierdzil, ze min. trzy miesiace nam to zajmie (wskazowki kolegi Pamietam, ze 1 kwietnia zartowlam ze Szwagierka, pisalysmy o wiosennych niespodziankach, budzacym sie zyciu, wykluwajacych kurczaczkach - temat dzidziusia kilka razy sie przewijal - alo to prima-aprilis , jeszcze niczego nie podejrzewalam. Zblizaly sie swieta - szczegolnie pamietam adoracje w Wielki Czwartek - doznalam wtedy dziwnego uczucia spokoju i pewnosci... Potem pojawily sie bardziej prozaiczne sygnaly - sensacje zoladkowe (do dzis mam awersje do zurku), zmeczenie, sennosc... Maz takze zauwazyl, ze cos sie zmienilo , kupilismy test - bylam tak niecierpliwa, ze robilam go o 4.00 - do rana juz nie spalam - musialam sie "oswoic" z tym szczesciem; rano powiedzialam mezowi, a po poludniu robilam drugi test (niewierny Tomasz ze mnie Tak rozpoczal sie nowy rozdzial w naszym zyciu - pt Dziecko... pozdrawiam gosia Może wstyd się przyznać, ale Mała była zaplanowana niemal w 100% łącznie ze > znakiem zodiaku (ponieważ uważam, że Strzelec to najlepszy znak, to ubzdurałam > sobie, że moje dzieciątko też musi być Strzelcem )))). Tez bardzo lubie Strzelce - oboje z mezem jestesmy spod tego znaku, dlatego cieszylam sie, ze Kasia wstrzelila sie w nasza rodzinke Odpowiedz Link Zgłoś
mzn1 Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 22:25 Hmmm Fajnie jest sobie przypomniec ten moment, w ktorym dowiedzialam sie o ciazy. Za pierwszym razem to byla wpadka wiec targaly nami obawy, watpliwosci, strach mieszany ze szczesciem. Ja twardo twierdzilam, ze nie jestem w ciazy i tylko spoznia mi sie okres. Moj nie maz wowczas uparl sie jednak i o wpol pierwszej w nocy jechal do apteki po test. wystarczylo 5 sekund i pojawily sie 2 kreski - teraz zwane Nadusia. Z Arturkiem natomiast sytuacja nie byla tak rozowa. Bralam dosc silne leki na kobiece problemy ( staralismy sie o dziecko ale pani ginekolog nie widziala wiekszych szans i dodatkowo musiala mi podawac lek, ktory raczej uniemozliwia zajscie w ciaze). Raz po powrocie z pracy ( dorywczo pracowalam w ksiegarni przez miesiac) bole podbrzusza byly tak silne ze zwijalam sie w lozku. Cala dygotalam i postanowilam pojechac do szpitala na dyzur ginekologiczny. Obolala wkulalam sie do taxowki ( musialam jechac sama bo maz musial zostac z Nadia - byla 2 w nocy). Lekarze zrobili mi USG i powiedzieli, ze ... jestem w 4 tyg ciazy. Bylam taka szczesliwa i jednoczesnie przerazona bo nastraszyli mnie, ze ciaza sie moze nieutrzymac bo bralam silne leki, lub moze byc nieprawidlowa wiec na obserwacje teraz i co tydzien przez miesiac. Zadzwonilam do meza i zdazylam tylko mu powiedziec, ze jestem w ciazyi... rozladowla sie komorka ( ladowarki brak oczywiscie bo nie przewidywalam pobytu w szpitalu). Ach to byla noc!! Maz od zmyslow odchodzil, wywalil moja kolezanke z lozka zeby pilnowala malej i przyjechal do szpitala by przywiezc mi rzeczy i podtrzymac na duchu. Na szczescie wszystko sie dobrze skonczylo i mamy slicznego i zdrowiutkiego Arturka. Odpowiedz Link Zgłoś
kamajka1 Re: Zapylanie ;-)))) 11.03.05, 22:51 O rany, aż się popłakałam ze wzruszenia, serio. A u nas było tak: w lutym namiętnie czytałam forum o naturalnych metodach planowania rodziny i mierzyłam temperaturki i obserwowałam swój organizm – uczyłam się. W marcu zaatakowaliśmy. Mąż zawsze uważał że odda ‘złoty strzał’, a ja wiedząc że nigdy właściwie nie miałam regularnych miesiączek chciałam, żeby choć do jesieni nam się udało. Jednak ku nasze uciesze temperatura nie opadała. Potem był ból brzucha, już po owulacji a za wcześnie na okres. Już coś podejrzewałam, ale bałam się zapeszyć. Ale do lekarza się już zapisałam. W końcu kupiliśmy test. Jeszcze zapytałam męża, czy jak będzie pozytywny to od razu mówimy rodzicom czy czekamy aż lekarz potwierdzi. Oczywiście on stwierdzil, że czekamy i dopiero jak wszystko będzie na 100% pewne to powiemy. Zrobiliśmy test, momentalnie 2 kreski. A mąż wyleciał z łazienki z okrzykiem: ‘To co, dzwonimy?!!!’ I tak obdzwoniliśmy rodziców. A lekarz nic do końca nie potwierdził dopiero za 2 tygodnie miałam iść na USG. Pamiętam jak wyszłam z tego badania i ryczałam idąc ulicą i ciesząc się że serduszko bije i jest tam gdzie trzeba. A łzy leciały mi jak grochy. O rany, ale to było przeżycie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Zapylanie ;-)))) 12.03.05, 01:20 Moje blizniaki są jak najbardziej oczekiwane, choc poczęły sie w "terminie zerowym"- nim na dobre zaczęliśmy się o to starać A było to tak... Miałam za sobą bardzo cieżka zimę- okres hiperforsownej pracy. Miewałam na swoim koncie takie maratony dyzurowe,że jak zaczynałam pracę w piątek rano, to kończyłam w ...poniedziałek wieczorem (zmieniałam tylko w tym czasie dość płynnie miejsca i stanowiska pracy - ambulatorium, lecznictwo zamknięte, pogotowie i praca na kierowniczym stanowisku)I jeszcze całą masę stresów różnej maści. I rosnąca stopniowo tęsknotę za drugim dzieckiem... Ten nadludzki wysiłek przypłaciłam spadkiem odporności. W marcu zachorowałam na tak ciężką anginę,że trzeba było zastosować ekstra środki. Zaplikowalam sobie antybiotyk dożylnie... No i postanowiłam,ze decyzję o dziecku trzeba troszkę przesunąć, by organizm się zregenerował. Przynajmniej do następnego cyklu Obserwując trochę swoje ciało ten cykl uznałam za bezowulacyjny. W miarę, jak powracało zdrowie, powracała hmmm...ochota na igraszki. A gdy po zaspokojeniu apetytu poczułam na kilka dni przed oczekiwaną miesiączką (25-27 dzień cyklu) coś na kształt bólu owulacyjnego- pomyślałam: nabroiliśmy ! Kiedy po kilku- kilkunastu godzinach dolegliwości sie powtórzyły pomyślałam,że mylnie odczytałam sygnały i ... poprawiliśmy W terminie spodziewanej miesiączki zapytaliśmy Gosię, czy chciałaby rodzeństwo i jakiej płci. A ona zażyczyła sobie BRATA I SIOSTRY NARAZ! Zaś mąż, który do tej pory zawsze śmiał się z moich okołomiesiączkowych wątpliwości, tym razem mimo że cała rzecz wydawała sie niemożliwa,stwierdził, że jestem w ciązy. Do tej pory nie wiem, czy żartował, czy coś przeczuwał. Zrobiłam dwa ujemne testy w parodniowych odstępach. W 40 dniu cyklu, bodajże 30 marca zdecydowałam sie na ostatnie sprawdzanie- dwie kreseczki!Z obliczeń wynikło,że to będzie prezent mikołajowy...A 20 kwietnia w 7 tyg, wybrałam się do lekarza po raz pierwszy i na ekranie monitora zobaczyłam 2 bijące serduszka!Lekarz cieszył się razem ze mną. A mąż, który dowiedział sie o tym przez telefon zaniemówił z wrażenia na wiele godzin... Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Decyzja o drugim dziecku 12.03.05, 01:34 Ta druga decyzja nie była tak łatwa jak za pierwszym razem. Od początku założyliśmy,że ma być dwójka albo trójka. Właściwie już zaraz po urodzeniu Gosi mieliśmy ochotę na następne, ale bałam się,ze nie poradzę sobie przy małej różnicy wieku. Postanowiliśmy poczekac ze 2 lata. Potem dobrze nam było w trójkę i to dziwne, ale czułam się w imieniu Gosi zazdrosna o to drugie, wydawało mi się,że coś jej w ten sposób zabiorę. Kolejnym powodem do odroczenia były moje egzaminy specjalizacyjne- okrutne nerwy, nieprzespane noce. W tym czasie towarzyszyłam w cierpieniu i umieraniu kogoś bardzo dla mnie ważnego- nie potrafiłabym wtedy myśleć o nowym życiu...Po bardzo pomyślnie zdanych egazminach trzeba było poszukać zawodowej stabilizacji. I gdy ją znalazłam i juz wydawało się,że droga wolna niespodziewanie dla samej siebie zaczęłam robić tzw karierę.Po roku intensywnej pracy, pełnym zawodowych sukcesów zrozumiałam,że ceną tej dobrej passy jest niestety szczęście mojej rodziny i moje zdrowie. Wtedy zrezygnowałam z tego, co teoretycznie miało być bardziej nobilitujące i lepiej płatne na rzecz tej pracy, której oddałam serce. I równocześnie wróciła myśl o dziecku, ale chciałam poczekać na zapowiadane, ale opóźniajace sie zmiany dotyczące firmy jako całości i mojego stanowiska pracy. Czekaliśmy...Coraz bardziej rozpieszczeni tym,ze Gosia jest już coraz bardziej samodzielna i razem z nia zaczynamy wieść takie życie jak przed jej urodzeniem. Mimo wszystko już praktycznie zdecydowani. A potem przyszła słynna angina. Resztę historii już znacie... Mamy podwójne i potrójne- a jak Wy dorastałyscie do kolejnego macierzyństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Decyzja o drugim dziecku 12.03.05, 02:42 Kurcze tyle się napisałam i wszystko mi się skasowało (( Wzruszyłam się bardzo czytając wasze historie o "zapylaniu"... A u mnie było tak... Zaraz po urodzeniu Michałka zaczęłam myśleć o drugim dziecku. Czułam że czas mnie goni - gdy Michałek urodził się, miałam skończone 31 lat,mój mąż 6 lat więcej. Zdecydowaliśmy się jednak poczekać co najmniej 2 lata żeby trochę nacieszyć się synkiem-jedynakiem, żebym też ponownie zaistniała w pracy. Ponowne starania zaczęliśmy chyba późną wiosną 2003 roku. Michał począł się bezproblemowo, miałam więc nadzieję, że będzie tak i tym razem i wiosną urodzę już kolejne maleństwo. Na początku poszliśmy na żywioł, żadnego specjalnego odliczania, kalkulowania. Kilka miesięcy starań, comiesięczna nadzieja i wiele testów ciążowych z jedną krechą... Potem zaczęło się mierzenie temperatury, obserwacje, testy owulacyjne, w końcu nawet monitorowanie usg jajeczkowania i ciągle nic. Wiosną rok temu zaczęłam przeglądać forum Niepłodność i wyszukałam namiary lekarza polecanego przez dziewczyny. Umówiłam się na wizytę i w ostatniej chwili ją odwołałam. Właśnie w tamtym cyklu poczęła się Helenka )) A było to tuz przed Świętami Wielkanocnymi. Kochaliśmy się jeszcze przed owulacją a następnego dnia pojechaliśmy prawie 400 km na święta do brata męża. Tam miałam nadzieję na porawkę, ale nie było warunków A potem, w kwietniu, gdy jeszcze tylko miałam nadzieję a nie pewność wyskoczyliśmy tylko we dwójkę na krótki wypad do Szwecji. I mój dzielny dzidziuś wszystko to przetrwał a teraz śpi sobie słodko z łapkami do góry w pokoju obok, razem ze swoim starszym bratem. Chyba się trochę rozkleiłam... Iwoku, jestem chyba drugim obok ciebie nocnym markiem na naszym wątku Ale teraz idę spać a przedtem jeszcze sobie trochę powspominam. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
ewt80 Re: Decyzja o drugim dziecku 12.03.05, 10:33 Ale piękne historieMoja była taka.tymka nie planowaliśmy,typowa wpadka było ciężko ja studiowałam mąz też a tu taka niespodzianka(w sumie nie do końca do oboje wiemy skad sie dzieci biorą.Jak sie urodził synek to byłam strasznie młoda zawstydzona i nie wiem ale jakoś skołowamna.DŁugo nie myślałam o drugim dziecku,ale sama jestem z rodziny wielodzietnej(jest nas czworo ) i nie wyobrażam sobie skazywac dziecka na samotność.Starania o powiększenie rodziny zaczeliśmy w 2002 roku,wiosną.We wrześniu synek zatruł sie salmonellą(wizyta w lodziarni )i wylodowałał w szpitalu.Musiałam z nim byc bo dwu letnie dziecko samo w obcym miejscu,był cały czas podłączony do kroplówek i osłabiony,trzeba go było nosic,przewijac czuwac w nocy no i zasłabłam.Okazało sie że jestem w ciązy ale tego samego dnia jak sie dowiedziałam to niestety poroniłam,strasznie to przeżyłam,czułam sie winna bo to najprawdopodobniej z powodu przemęczenia.DO drugiego dziecka jakoś specjalnie nie dorosłam,poszłam na zywioł co ma byc będzie.Od początku wiedziałam ze coś nie tak bo praktycznie zwracałam wszystko co zjadłam.Zrobiłam test z osocza (nie mama zaufania do tych z apteki) i odebrałam wynik dodatni.A było to 19 kwietnia w dzien urodzin męża) (przypomniałam sobie ze jak byłam z Tymkiem w ciązy to mąz w dniu swoich urodzin pierwszy raz słyszał serce synka,popłakał sie.)Pierwszą powiadomiłam moją mame,a mama nie wytrzymała i tate.Oj była radość i teraz mam dwie radości,synka i córeczke.Więc jak radzą mądre panie ,wszystko w domu jest ,łóżko na strych)) Odpowiedz Link Zgłoś
kuczynska78 Re: Decyzja o drugim dziecku 12.03.05, 22:48 Hej! W ramach uzupełnienia dodam jeszcze od siebie- mam 27 lat, mąż Piotr 28, jest informatykiem.Razem jesteśmy już 10 lat(to był mój pierwszy chłopak, miałam 17 lat, po slubie jestesmy juz prawie 6 lat( w sierpniu będzie rocznica). Obydwie dziewczynki były planowane. Oliwka została poczęta w trzecim cyklu starań, z Hania było gorzej. Tzn. w sierpniu 2003 odstawiłam tabletki, chciałam odczekać 3 miesiące i wteyd zacząć sie starać.Pierwsza próba była w październiku, nie udało się. Na dodatek zaczęłam mieć bardzo nieregularne okresy. Tak abrdzo chciałam tego dziecka, że miałam dosłownie schizy_wydawało mi się, że czuję ruchy, zaczęłam przybierać na wadze. Od lutego dostałam na uregulowanie duphaston i to po nim udało się w drugim cyklu, czyli w marcu Mąż od kiedy mamy Oliwkę nie wyobrażał sobie, że drugie bedzie odmiennej płci, bardzo chciał dziewczynkę. Jest świetnym ojcem, wszystko potrfai przy nich zrobić, jesli oczywiście ma czas wolny od pracy. W przypadku pozostania z nim sam na sam, wiem, że są pod świetna opieką. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
kamajka1 I ja się melduję w epizodzie II 11.03.05, 18:37 To ja też hurtem, bo inaczej się nie da. Jak przeczytałam wszystko to zapomniałam co miałam napisać. MĄŻ: no cóż, ogólnie nie mogę narzekać na pomoc, ale tylko ogólnie. Pieluchę zmieni tylko jak mnie nie ma i Mała zrobi kupę, ewentualnie jak wychodzę i rzucę jeszcze z klatki ‘za pół godzinki przewiń ją bo pewnie już siku zrobiła’. Ponosić może jak Mała nie płacze, do odbicia nie bo Maja nie lubi to on nie chce się męczyć. Ja odkładam do łóżeczka po kąpieli, ale za to mam zrobioną herbatę jak wracam do pokoju. I wtedy jak Maja wypluje smoka i domaga się go ponownie to on leci i wkłada. Ale przedwczoraj zrobił mi niespodziankę i jestem pod wrażeniem do dziś. Otóż ja sobie wyszłam na 2 godzinki. Wracam a tu jakieś śpiewy z łazienki dochodzą. Myślę sobie że Maja widocznie płakała i tata ją uspakaja (ona momentalnie przestaje płakać gdy słyszy szum wody z kranu). Zaglądam, a tu Maja w wanience i kąpiel dobiega końca. Szok. Jestem dumna. Szkoda że czasem tak późno wraca z pracy i wtedy jest całkiem wykończony. I on też z tych bo często myśli że Mała to tylko wieczorami takie humorki ma, a cały dzień to ja chyba leżę i się nie męczę. Ale jednak to raczej nie powinnam narzekać. HIB: my też szczepimy O SOBIE: mam 28 lat, będąc jeszcze w ciąży broniłam się i skończyłam zarządzanie przedsiębiorstwem, a pracuję jako asystentka zarządu. Nie narzekam, w pracy atmosfera jest przednia, a szef szczerze się ucieszył i gratulował mi gdy oznajmiłam że jestem w ciąży. Mimo wszystko szkoda że w czerwcu trzeba tam wracać. WIOSNA: no własnie , gdzie ta wiosna. Mam już dosyć codziennie od rana krążenia wokół termometru i sprawdzania ile stopni, czy wiatr nie za duży i czy śniegiem zaraz nie sypnie. I to ubieranie, choć Maja coraz dzielniej znosi zakładanie czapeczki. MATA TINY LOVE: do kiedy taka mata służy, bo może dostaniemy takową w przyszłym miesiącu ale wtedy Maja skończy już 4 miesiące, czy nie będzie za późno? Do buzi i pupy też używam tej robionej maści co Opieniek. Kosztuje tylko 5 zł a uważam że jest lepsza niż Balneum które też kupiłam i kosztuje 25 zł. Po tej robionej maści bardzo ładnie znikają wszystkie krostki. Maja ma już super gładką buźkę, niedługo chyba odważę się i kupię jakiś jogurt. A jutro może wybierzemy się na basen. Oczywiście jak panu tacie nic nie wypadnie. Alcantro, może się spotkamy! To kończę i błagam dziewczyny, nie produkujcie tych postów w takim tempie. Odpowiedz Link Zgłoś
joasia20 Re: nowy sposób na usypianie??? 11.03.05, 19:07 Hmm... właśnie się okazało, że la naszej Oli, świetną kołysanką jest skwierczenie smażenia... była dośc niespokojna, po kąpieli, zupełnie nie chciało jej się spać, a ja chciałam przygotować kolację, bo mąż wróci zmęczony z zajęc na uczelni (cóż 28-letni student pierwszego roku ) ) to chętnie zje coś dobrego. Dziadkowie też zastrajowali, dziadek pomógł przy kąpaniu i zrobił Oli papa i poszedł kolacjować z babcią (mieszkamy góra/dół z moimi rodzicami) więc nie zostało mi nic innego jak zabrać małą do kuchni i zabawiać ją leżącą w leżaczku i jednocześnie szykować kolację. Marudziła, popłakiwała a jak rzuciłam kurczaczka na rozgrzany olej to momentalnie usnęła.... Odpowiedz Link Zgłoś
joasia20 Re: czy wasze dzieci też tak robią??? 11.03.05, 19:28 Od jakichś dwóch/trzech dni, Ola położona na pleckach np. na przewijaku albo w łóżeczku (całkiem płasko) robi coś takiego jakby chciała się podnieść do siadania... dźwiga się do góry nie tylko samą główkaą ale i klatką piersiową, trwa to sekundy, ale zdarza się coraz częściej... czy to dobrze czy źle?? Odpowiedz Link Zgłoś
fenka Re: czy wasze dzieci też tak robią??? 11.03.05, 20:26 Mąż widział coś takiego, natomiast przy mnie córka przekręciła się kilka razy na lewy boczek. Czy to dobrze - myślę, że tak. Odpowiedz Link Zgłoś
mzn1 Re: czy wasze dzieci też tak robią??? 11.03.05, 22:29 To normalne poprostu nasze maluszki cwicza. Moj Arturek bardzo chce sie obrocic na brzuszek i w wannie juz sie mu to udaje a na przewijaku udalo mu sie tylko raz - przedwczoraj. Za to corka byla bardzo leniwa i wogole sie nie chciala obracac. Wiec wszystko zalezy od dziecka. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
dorotkaf1 Re: zapytanie 11.03.05, 20:28 u nas historia naszego maluszka była jeszcze inna...zbliżały sie 3 lata po ślubie, mąż chciał bardzo a ja wiadomo..jeszcze nie teraz... wkońcu zmieniłam lekarza i zupełnie przypadkiem dowiedziałam sie że moge mieć poważne klopoty z zajściem... przeraziłąm sie na dobre jak mnie gin na operacje zapisał i ..wzieliśmy sie do roboty...i za trzecim razem Kubuś postanowił przyjść na świat...testy kupiliśmy dwa, sprwdzał mąż bo ja sie bałam hihi...potem był ryk z powodu niepewności/strachu potem szczęscia..potem mega wymioty potem nasz największy cud!!!!!!!!!!!!! (operacja oczywiśćie odwołana) hihih pozdr dorota Odpowiedz Link Zgłoś
fenka Wszystko w jednym 11.03.05, 20:15 Franulko - wspaniale pamiętasz - podobnie jak Wy przywieźliśmy sobie pamiątkę z urlopu narciarskiego we Włoszech - śmiejemy się, że to od tego włoskiego wina się tak robi, ewentualnie, że na którymś wyciągu mnie podwiało (to odnoćnie zapylenia ) Lidkę poczęliśmy prawdopodobnie 28 marca - w tym roku to będą Święta Wielkanocne, a pamiętam, że test robiłam właśnie w Lany Poniedziałek - no i był lany dosłownie Tak mi ręka drżała, ze kompletnie nie mogłam trafić 3 kropelkami w zagłębienie testu... Podobnie jak Ty spodziewałam się trudności z zajściem w ciążę, a tymczasem udało się już w 1 miesiącu, owulacji nie byłam pewna - nie było sensu ze względu na zmianę miejsca pobytu, mierzyłam dopiero po powrocie, ku mojemu zdziwieniu i ogromnej radości spadek temperatury nie nadszedł. O Mężu - jest ze mną w domu, ale czasem jakby go nie było. Już pisałam na poprzedniej stronie do Joasi, że słowo "zaraz" potrafi oznaczać bardzo długi okres czasu - a czasem w ogóle nie nadchodzi. Szlag mnie trafia na konieczność mówienia i pokazywania palcem co trzeba zrobić, więc z reguły robię to sama - wiem, że to błąd. Znamy się i mieszkamy razem od ponad 8 lat, a jeszcze nigdy się nie pokłóciliśmy - przed urządzeniem awantury powstrzymuje mnie dewiza, ze nie warto przejmować się głupotami - bo w gruncie rzeczy zlew pełen naczyń nie jest wart nerwów i psucia atmosfery. Tak naprawdę to chciałabym być taka wyluzowana jak mój Mąż... nie potrafię. Na szczęście on bardzo dobrze zajmuje się córeczką, która jest jego oczkiem w głowie. Już kiedyś pisałam, że mój mąż to taka Druga Mama, tyle, że płaska Chadzają razem na spacery. Bardzo chętnie spędza czas z Małą na przewijaku, z fantazją rozbiera i ubiera córeczkę, zmienia pieluchy z miłymi i śmiesznymi komentarzami, smaruje kremem aż za grubo. i zazdrości, że tylko ja potrafię z córką ćwiczyć tak, że ona robi kupę "na żywo". Chyba jacyś dziwni jesteśmy, bo obydwoje mamy niezły ubaw, gdy córka zrobi siku lub kupkę, gdy leży goła na przewijaku. Im córka starsza, tym mąż się bardziej angażuje. Opieńku - kolory wszystkie, byleby nie różowy Córkę też często ubieram "na chłopaka", bo dostaliśmy sporo ubranek po braciszku ciotecznym. Z okazji przeprowadzki mam nadzieję pozbyć się pudła TV. Chciałam Ci jeszcze napisać, że moi rodzice również mieszkają kilka km ode mnie i jest to akurat dystans spacerowy (w ramach odpoczynku przed powrotem zaliczam przy okazji obiad i biorę wałówę dla męża). Czosnek - z zalem powstrzymywałam się, bo lubię. W zeszłym tygodniu dopadł mnie ból gardła, więc zeby nie szprycować siebie i córki lekami - zjadłam kilka ząbków. Nie było płaczu, więc dla czosnku droga wolna. Za to cebuli nie toleruję (nie wiem, jak Lidka). Zasiłek macierzyński - z tego, co się orientuję - obejmuje tylko podstawę, nie wlicza się do niego premii ani dodatków. Ma za to znaczenie ilość dni w miesiacu - w krótkim lutym był niestety niższy Allegro - chwalę sobie zakupy tamże, jeszcze nigdy się nie nacięłam, a kupiłam wózek, fotelik, rożek, ksiażki, płyty i różne inne rzeczy. Na Allegro kupuję nawet karmę dla kota - i tu prośba do M.W. - czy możesz podać link do aukcji albo nick na Allegro, bo zamierzam jeszcze kupić pewne akcesoria, myślę również o akwarium (zamiast TV ). Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
fenka Re: Promocyjne ceny w Selgrosie 11.03.05, 20:33 Vievioora pisala o promocyjnych cenach, dodam tylko, że w Selgrosie od wtorku 15/03 będzie promocja na Pampersy: nr2 - 80szt, nr 3 -68szt, nr 4 (ktoś już używa?) -56szt - wszystkie po 39,42pln. Poza tym czteropak x 72szt chusteczek Pampers za 25,00pln; czteropak x 63szt Pampers Sensitive również 25,00pln, a dwupak x 72szt chusteczek Dzidziuś Cleanic za 10,36pln. Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Re: APTECZKA 11.03.05, 21:36 Dziewczyny, znów odkryłam, że brakuje mi czegoś w lekarstwach dla synka. Czy możecie podpowiedzieć, co tam powinno sie znaleźć, bez czego apteczka jest pusta? Ja mam tylko czopki panadol, syrop przeciwbólowy i krople nosivin i woda morska w areozolu - Marimar czy jakoś tak. Co mam jeszcze kupić, jutro wysyłam męża do apteki, niech sie przebija przez zaspy. I jeszcze jedno, co znaczą duże, drukowane litery w Waszych postach -D i P? Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: APTECZKA - Ponawiam prośbę 12.03.05, 10:32 Stan naszej apteczki jest opłakany, więc też proszę o niezbędnik! Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka :D i :P 12.03.05, 11:01 To takie internetowe znaczki: dwukropek to oczka, D to "uśmiech pełną gębą" a P to wytknięty zadziornie język. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Promocyjne ceny w Selgrosie 11.03.05, 23:11 my uzywamy 4 Antos tydzien temu wazyl 7 kg, ale pasuja juz od 2 tygodni Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Promocyjne ceny w Selgrosie 11.03.05, 23:14 szkoda ze nie mam karty do Selgrosa W Carrefourze jumbopacki sa w promocji po 49,99 Odpowiedz Link Zgłoś
hell1 To i ja hurtowo 11.03.05, 21:34 w końcu udało mi sie przeczytac wszystkie posty. Tata i pieluchy. róznie to u nas bywa, na poczatku czesto przewijał malutką, teraz jak poproszę. Mąż pracuje w wojsku wiec czesto jestem do późna sama: służby, poligony, szkolenia i praca po godzinach nawet dzisiaj go jeszcze nie ma. W domu mi tez nie wiele pomaga, przychodzi z pracy i do kompa siada - dlatego nigdy nie mam czasu wpaść na wątek wieczorem.I jeszcze bałagani. Ja dobra żona nawet przenios łam sie do innego pokoju z Poldkiem żeby mógł się wyspać do pracy i tak siedzę sama z córką w "NORCE" tak nazwałam moją sypialnie bo ciagle panuje tam bałagan. Poczęcie Jestem z moim mężem 7 lat juz 8 leci, zawsze uważaliśmy ale nie stosowaliśmy antykoncepcji ja bałam się tabletek, żeby nie utyć a na gumki jestem uczulona, i po wizycie u lekarza postanowiłam juz nie uważać a co tam , lata lecą czas na dzieciątko i zaszłam w ciążę po miesiącu. Ja głupia zamiast zrobić test to chodziłam do pracy i jęczałam że mnie brzuch boli w torebce i nie tylko tampony i tabletki bo okres tuż tuż. A tu niespodzianka - dzidzia Mój mąż z radości i oszołomienia do pracy chciał iść w kapciach ale miałam ubaw. HIB My tez szczepimy, ale już mam stracha po ostatnim szczepieniu Poldek tak sie darł, że mało mi serce nie pękło. tak sie rozpędziłam, że juz nie wiem co jeszcze miałam napisać. na razie to tyle. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
fenka DO AGUSZAK! 11.03.05, 21:51 Agnieszko, widziałam Twój post o odkasływaniu, więc domyślam się, że w miarę możliwości zaglądasz na forum, choć nie bardzo masz czas na pisanie. Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze - myślę o Tobie często i pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Fenko Kochana :))) 11.03.05, 23:47 Bardzo Ci dziękuję za pamięć. U nas wszystko w porządku, choć zaganiana jestem bardzo, a co zdążę trochę poczytać, to już na pisanie nie ma czasu, bo Mateusz w dzień prawie nie śpi, a jak wieczorem usypia, to ja razem z nim. Pozdrawiam serdecznie )) Odpowiedz Link Zgłoś
mzn1 Vigantol 11.03.05, 22:32 Hej dziewczyny mam jeszcze jedno pytanie czy lekarz zalecil wam Vigantol - jezeli tak to w jakiej dawce. Acha i czy podajecie jeszcze jakies witaminy np Cebion?? Ja to was zamecze tymi pytaniami. Niby mam juz drugie dziecko a jednak ciagle sie ucze ).Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
kamajka1 Re: Vigantol 11.03.05, 22:57 Nam lekarz zalecił tylko 1 kroplę dziennie Vigantolu ponieważ Mała ma malutkie ciemiączko. Dodatkowo daję jej Cebion, 3 krople dziennie mieszam ze swoim mleczkiem. I od wtorku daję jej jeszcze 1 ml wapna w syropie, zgodnie z zaleceniem lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
zolma1 JESTEŚCIE NIEMOŻLIWE:))) 11.03.05, 23:36 Witam, przez parę dni nie miałam czasu wchodzić na nasze forum i co i teraz od dwóch dni nic nie robię wolnych chwilach tylko siedze i czytam,czytam,czytam,czytam... co chcę coś napisać to znowu czytam,czytam,czytam)))) Zaczne od ostatniego poruszanego i jakże cudownego temtu Zapylanie U nas wszytko toczyło się expresowo,po roku znajomości zamieszkaliśmy w wynajetym mieszkaniu,po trzech miesiącach w grudniu cudowne zaręczyny(może też kiedyś sobie to opowiemy?),po półroku ślub, kupowanie mieszkanka i chwilę po tym decyzja robimy dzidzię!!! Też zaczeliśmy z myslą że to troszkę potrwa i udało się w drugim cyklu Ja byłam tak na palona że testy robiłam nonstop,juz nawet niewiem ile ich było.A jak pojawiły się dwie kreseczki to byłam strasznie szczęśliwa!!!Pojechałam kupić malutkie skary(tzw.skarpeteczki) zapakowałam w malutkie pudełeczko,postawiłam na komodzie i czekałam na mężusia.Oczywiście jak to facet krążył chyba z dwie godziny i nie zauważył,a ja robiłam głupie miny A jak zobaczył pudełeczko i reszte to naprawdę się wzruszył(łezka w oku). Zatem Mateuszek był planowany i super,że długo nie musieliśmy czekac na niego bo ja jestem strasznie niecierpliwa O sobie:mam jeszcze chwile (do maja) 27 lat, juz z Mateuszkiem (widocznym) broniłam magisterki z psychologii zarządzania.I nawet dziekan mi powiedziła:Co dwie głowy to nie jedna. A ja na to :Tylko bardzo prosze nie dzielić oceny na dwahihihi Mężuś: pomaga bardzo, do wszystkiego związanego z Matim garnie się, kupy mu niestraszne,nawet zaczął je obserwować jak ja,jaki kolor etc.Jeżeli chodzi o prace domowe raczej typ "zaraz"!!! A jak zapytałam ile u niego to trwa (pod wpływem przeczytanych postów) odpowiedział a to różnie chwilkę lub wieczność!!! Tym potrafi mnie do szału doprowadzić! Zabawki i moda: ostatgsni nabytek na Allegro karuzela Tiny Love na pilota- super.Mateuszek zachwycony.Teraz myślę nad pałąkiem do leżaczka i fotelika samochodowego.Gdyby nie rozsądek Męza wydałabym fortunę na zabaweczki i ciuszki Ubranka lubie tzw."dorosłe" ale zarazem wygodne czyli jeansy-ok ale tylko rozpinane w kroku.Ostatnio była fajna promocja w H&M zakupiłam super ogrodniczki jeansowe. Hibem się szczepimy. Moje grzeszki jedzeniowe to pochłanianie w ogromnych ilościach Kinder Boueno,niestety dla mojej figury-Mati toleruje moje fanaberie. Ostatnio zaliczony dół - jakoś z ogromną siłą dotarło do mnie,że już nie długo do pracy.Muszę szukać opiekunki( Nie pamiętam o czym jeszce było. I wiem jedno nie moge pozwolić sobie na takie długie przerwy w forumowaniu) Odpowiedz Link Zgłoś
zolma1 Dużo zdrówka 11.03.05, 23:41 I najważniejsze wszystkim chorym Dzieciaczkom i Mamusiom-duzo, duzo zdrówka. Głowa do góry trudne chwile kiedyś miną. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Franulko... 12.03.05, 00:16 Dzięki za miłe słowa, To nie jest bynajmniej kwestia wstydu... Przeciwnie- cieszę się,że robię to, co robię. I nie mam powodu, by to ukrywać. Tylko żal mi,ze ten zawód niestety wzbudza teraz w ludziach wiele negatywnych uczuć. Wiele w tym winy mediów...Poza tym przykro mi jak czytam na forum o rozczarowaniu po wizycie u lekarza i o braku zaufania. Ale sama jestem tez pacjentem i dlatego w pełni szanuję te uczucia Druga sprawa nie chcę wcielać się na tym watku w rolę eskperta, występować jako lekarz, który przy okazji jest mamą. Wariant "mama, która jest lekarzem" pozwala mi pełniej zaistniec na forum. A wydaje mi sie, że gdybym na kazdy medyczny dylemat reagowała opisując stanowisko współczesnej medycyny, to zahamowało by to napływ niekoniecznie profesjonalnych ale bardzo cennych rad Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Iwoku :) 12.03.05, 22:07 A ja tak sobie pomyślałam, że jak ma się taki zawód, to lepiej się nie przyznawać, bo zaraz milion pytań padnie, także nie dotyczących konkretnej specjalizacji Innymi słowy: lekarzu, nie przyznawaj się publicznie, że jesteś lekarzem, bo zaraz pielgrzymki potrzebujących się zaczną ))) Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Iwoku :) 13.03.05, 00:00 Oj tak, ma rację Alcantra... Ja się tez podpisuję pod tym co napisała Franula. Dla lekarzy mam mnostwo szacunku, zwlaszcza w dzisiejszych chorych dla służby zdrowia czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
dorella1 Dorella się melduje 13.03.05, 00:43 Hej Mamusie na nowym wątku. Ja też się melduję. Nie było mnie dwa dni i proszę. Tyle postów, że - mówię szczerze - nie dałam rady wszystkich przeczytać. Trochę mi się zmienił harmonogram dnia i teraz nie siedzę już w necie podczas odciągania. Wypożyczyłam bardziej efektywna dojarkę, od razu na dwa cycki. Teraz muszę podtrzymywac dwa zbiorniczki, więc brakuję trzeciej ręki do buszowania po necie. Ale teraz wszystko trwa tylko kwadrans no i mam nadzieję, że organizm pomysli, że mam bliżnięta i mleczka zrobi sie więcej. A od poniedziałku będę próbowała znaleźć nowy moment w ciagu dnia na wizyty na wątku. ZAKUPY: Nabylismy łóżeczko turystyczne. Już chcieliśmy odpuścić podwieszany materac, bo takie są drogie, a ta opcja nie będzie pewnie zbyt długo potrzebna. Ale udało nam się wypatrzeć za 279 właśnie takie z podwieszanym dnem. Zatem mamy już kuszetkę dla Antka na wypadek podróży DOPAJANIE: Nie wiem, jak zmusić Antka do picia czegoś poza mlekiem. Ponieważ je trochę sztucznej karmy, powinien to czasem popijać. Ale jakoś mu nie w smak ani Hipp koperkowy ani sama woda. Butelkowe mamy, może macie sugestię jakiego drinka mu podsunąć,żeby mu posmakowało? URODA: Jak to w końcu jest z tymi kosmetykami z kofeiną na cellulit? Można przy karmieniu czy nie??? Ok, idę do dojarki i spaaaaać. Pozdrowienia! Dorella Odpowiedz Link Zgłoś
joasia20 Re: Megahandra 12.03.05, 09:38 Mam dziś podły nastrój, mam jużdość tej zimy, dziś cały dzień siedzę sama z Olą i już mi się dłuży,Ola teraz śpi a ja wciąż sięmartwię kiedy mąż znajdzie tącholerną pracę... I co będzie jeśli on nie znajdzie a ja pójdę do pracy i też mi podziękują.. Co prawda twierdzą, że na mnie czekają, ale w dzisiejszych czasach to nic nie wiadomo ( Na pocieszenie właśnie porzarłam tabliczkę czekolady i popiłam kawą z mlekiem (nie karmie) i z tego powodu też mi smutno, bo powinnam się odchudzać a nie opychać słodyczami ( Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka O wszystkim 12.03.05, 11:24 Ile zdążę tyle będzie Po pierwsze bardzo dziękuję za przpisy czosnkowo-cytrynowo-mleczne Muszę się czymś ratować bo nie jest dobrze Głowa pęka, gardło w opłakanym stanie i w kościach łamie Na moje szczęście Kacperek troche pospał w nocy i dużo nie marudził. Mam tylko nadzieję, że się ode mnie nie zarazi. Co do wiosny to tu już ją czuję Na dworze było ostatnio 12 stopni! Wszędzie pełno żonkili i przebiśniegów. Szkoda tylko, że nie mam siły na spacer. Widać wszystkiego mieć nie można. Mąż coraz chętniej przebiera małego i już nawet przestał bać się kup Kremem smaruje nawet za dużo, ale co tam nie będę go zniechęcała - czasem tylko mimochodem, delikatnie mu coś podpowiadamBawi się z nim ślicznie, aż miło popatrzeć Dziś kolejna niespodzianka ze strony Kacperka - znowu sam zasnął w łóżeczku Ale ja się cieszę To taka osłoda na moją chorobę Opisy zapyleń niesamowite i wzruszające! Oj mały się obudził Swoja historie postaram się później dopisać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Re:APTECZKA RAZ JESZCZE 12.03.05, 11:32 Dziewczyny, piszcie, co macie w apteczkach domowych, proszę!!! U mnie dziś dziki szał, sprzatanie, gotowanie na całego. Wczoraj piekłam mięsa. Po imprezie zapraszam do mnie na wirtualną ucztę, na pewno nie zjedzą wszystkiego, tyle tego robie, bo panicznie sie boję, aby nie było za mało. Dobra, zmykam do kuchni. Do przeczytania wieczorem.D Odpowiedz Link Zgłoś
m.w Re:też hurtowo 12.03.05, 12:19 Daniel tez był w 100% planowany. Oboje z mężem jestesmy z grudnia ja z 2 mąz z 8 i wymyśliśmy sobie że dzidziś ma urodzić się jakos pomiedzy tymi datami. No i tak sie stało Więc tarez bedziemy wszytscy troje praktycznie razem obchodzić urodziny Spanie - od trzech dni Daniel spi od 20 do 5 rano z przerwą na karmienie we śnie. Gdyby jeszcze chciał troche pospać troche w dzień .... Postepy - dziś moje maleństwo przełożyło sobie grzechotkę z rączki do rączki !!! Włożyłam mu grzechotkę w lewą rączkę po chwili patrze a on trzyma ją w drugiej !!! Jedzienie - jem wszytko i z małym wszytko ok, na poczatku sie ograniczłam i jadłam gotowanego kurczaka z suchym ryżem .... ale to nie dla mnie :\ Lece bo Daniel sie rozryczał ma macie Odpowiedz Link Zgłoś
joasia20 Re:Nosidełko=rewelacja 12.03.05, 13:56 Dziś dostaliśmy paczkę z nosidełkiem. Nie jakieś tam super extra renomowane tylko takie na jakie nas aktualnie stać czyli za 65zł i to nowe kupione na Allegro ) NOSIDEŁKO NA BRZUCH MEGGY CARRIER. Oczywiście od razu je wypróbowałam, ponieważ jestem sama a potrzebowałam jeszcze kilku rzeczy ze sklepu a o jeździe wózkiem w okolicy nie ma mowy, ponieważ niewiedzieć czemu ale w najbliższej okolicy naszego domu to tylko u nas chodnik jest odśnieżony... i już się martwiłam jak ja pójdę do sklepu, jak nie mam z kim Oli zostawić, a tu dzwonek do furtki i paczka z nosidełkiem ) To naprawdę super sprawa, tylko chyba z moją kondycją nie najlepiej, bo ja bym 10km z nią nie przeszła, a Ola waży zaledwie 5200... Ale tym co jeszcze nie mają nosidła szczerze polecam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re:APTECZKA RAZ JESZCZE 12.03.05, 15:49 no wiec ja nie mam apteczki, tylko parę pudełek. Jedno ma napis syropy i tam trzymam syropy na kaszel- drosetux, stodal i resztki po kuracjach- eurespal itp. Druga to- maści i krople- są tam krople do nosa, ucha i różne maści, np. rozgrzewająca, na reumatyzm, tormentiol i jakieś inne, 3 pudło to leki homeopatyczne- specyfiki na wszystko, bo głównie homeopatycznie się leczę. Ostatnie pudło to- inne czyli opatrunki, apap, plastry, woda utleniona, węgiel. Część trzymam też w lodówce- maści robione i w zamrażarce- kompres na stłuczenia, rewelacja, wyjmujesz, przykładasz i po bólu. Wygląda to imponująco ale tak naprawdę najczęściej używam leków homeopatycznych. A- i bańki- używamy przy każdym przeziębieniu. Dla dziecka mam: krople cebion, wit. d3 i kulki homeopatyczne, nie mam nawet panadolu. Kupuję wszystko na bieząco, żeby nie chomikować za dużo leków, bo i tak zawsze mi coś zostaje po różnych kuracjach i potem nie wiadomo na co to było. Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re:APTECZKA RAZ JESZCZE 12.03.05, 15:54 Ja z lekow dla dziecka mam tylko czopki przeciwbolowe, sol morska do zakraplania noska i czopki glicerynowe (na kupke). Mic innego nie bylo mi do tej pory potrzebne, bo Antos nie choruje i nie ma kolek (odpukac!) a co mozna brac przeciwbolowego przy karmieniu piersia - paracetamol czy ibuprom? Bo od tygodnia strasznie mnie bola uszy (niech przyjdzie wreszcie ciepelko - mam dosc wiatru). Do tej pory nic nie bralam, ale w razie kryzysu wole wiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re:APTECZKA RAZ JESZCZE 12.03.05, 16:19 Przy laktacji dozwolony jest paracetamol Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re:APTECZKA RAZ JESZCZE 12.03.05, 16:23 Pytasz, co w apteczce miec dla niemowlecia, czy o apteczke dla calej rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re:APTECZKA RAZ JESZCZE 12.03.05, 19:55 Moja apteczka w zwiazku z zawodowym zboczeniem jest dość spora, postaram sie napisać- jak tylko znajde czas! Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re:APTECZKA RAZ JESZCZE 12.03.05, 22:11 Ja dla Malutkiej mam tylko cztery rzeczy (wody koperkowej się pozbyłam): esputicon na ewentualne bóle brzuszka, apap w kropelkach dla dzieci (ogólnie przeciwbólowo + na ostry ból brzuszka), wit. D3 i Lacidofil - ten jeszcze z okresu kolkowego, trzymam w lodówce i zastanawiam się, co z tym zrobić, bo mam nadmiar. Acha, mam jeszcze Bobofen, nawet nieotwarty i pewnie go już nie otworzę... Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re:APTECZKA RAZ JESZCZE (PS) 12.03.05, 22:14 Zapomniałam, że mam jeszcze sól morską w aerozolu, ale kupiłam ją sobie, jak brałam Sorbifer i strasznie mi od tego śluzówki w nosie wysychały. Małej, na zalecenie laryngologa miałam nawilżać nosek profilaktycznie, ale nie nawilżam. Jakoś tak... Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa piwo karmelkowe 12.03.05, 16:07 Co sadzicie o piciu piwa karmelkowego na poprawienie laktacji? Do tej pory stosowalam tylko herbatke hippa, bo czytalam w gazecie, ze z tym piwem to sciema. Natomiast kolezanka, ktora rodzila na Zelaznej powiedziala, ze tam wlasnie zalecaja. Ona pila i laktacje ma super (choc moze w najmniejszym stopniu nie zawdziecza tego piwu). Ale tam jest troche alkoholu. sama nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: piwo karmelkowe 12.03.05, 19:51 Bardziej niż Hippa cenię sobie Fitomix 4. Ostatnio robię tez próby z daktylami (suszonymi), o których pisała Chrenata. Jeszcze trudno mi cos powiedzieć, mam wrażenie,że po nich właśnie była kolka (mają pestkę!), ale spróbuję jeszcze raz. Pijam Karmi, ale sporadycznie, w ramach przyjemności. To jest 0,5 % alkoholu- myślę,że tak znikome ilości nieszkodzą, skoro karmiąca może od czasu do czasu pozwolić sobie na lampke wina Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: piwo karmelkowe 12.03.05, 21:07 Ja bardzo często pijam Karmi - czasem nawet w czasie dnia (teraz np. popijam sobie). Na brak mleczka nie mogę narzekac, ale to chyba nie ze względu na to ) Ale ja również spotkałam się z zaleceniami lekarza, żeby je pić na poprawę laktacji ) POzdrawiam, Karina Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: piwo karmelkowe 12.03.05, 22:17 Dzieki za info w takim ukladzie sprobuje, oczywiscie nie przesadzajac z iloscia. Mam takie buteleczki 0,33, Moze byc 1 dziennie? Iwoku, sprobuje tez ten Fitomix. To z apteki? To niesamowite, ze dajesz rade wykarmic piersia blizniaki - ja jednego nie daje rady. Jestes wielka Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: piwo karmelkowe 12.03.05, 23:45 Ja rodziłam na Zelaznej i tam piwko było zalecane wszystkim mamom. Zalecane dawkowanie - butelka dziennie (ta wieksza, nie ta malenka - chyba własnie 0.3l). Fitomix - zaparzac 3 torebeczki dziennie. Dawno o to pytałam, ale zostało bez odpowiedzi - czy na dłuższa mete zazywanie powyzszego zetawu laktacyjnego nie szkodzi? Piwko odstawilam juz dawno bo piwa nie lubie (, ale Fitomix mi po prostu smakuje i pijam go sobie codziennie, 1-2 torebki. Z laktacja nie mam zadnych problemow, wiec robie to z czystej przyjemnosci i profilaktycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: piwo karmelkowe 13.03.05, 01:30 Sushi, skoro Ci smakuje- pij bez obaw! Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: piwo karmelkowe 12.03.05, 22:12 Ja też, w okresie kryzysu laktacyjnego ratowałam się Fitomixem Herbapolu. Gdzieś wyczytałam, że jest zdecydowanie lepszy od Hippa. Odpowiedz Link Zgłoś
dorella1 Re: piwo karmelkowe i inne na laktację 13.03.05, 10:08 o daktylach nie wiedziałam. W takim razie muszę spróbować. Ile trzeba zjeść dziennie? Ja popijam ziółka Fitomix razem z łyżeczką Hippa. Generalnie Fitomix to te ziółka co Hipp plus więcej. No i mniej przetworzone. ucałowania Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: piwo karmelkowe i inne na laktację 13.03.05, 11:55 A u mnie daktyle nie podziałały, jadłam ok. 20 szt dziennie i aż mnie skręcałood tej słodkości. Piję natomiast codziennie Karmi, ziółka Fito - Mix i 2 razy dziennie zażywam granulki homeopatyczne Ricinus Communis 5 CH. Ratuję się jak mogę, bo dokarmiam małą mieszanką i nie chcę, aby kranik z moim mleczkiem wysychał. Pozdroofki Odpowiedz Link Zgłoś
hell1 apteczka 12.03.05, 17:17 Cześć. Ja w apteczce mam czopki glicerynowe i infakol który nie był potrzebny, muszę kupićjakiś panadol dla dzieci. Mam pytanie odnośnie soli morskiej i cebionu.nawilżacie nosek bez zalecenia lekarza? i czy mozna samemu podawać witaminkę C. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Mam gorączkę:( mogę karmić? 12.03.05, 18:14 Dziewczyny, do jakiej wysokości gorączki mogę karmić? Mam 37,7 Czuję się podle, kręci mi się w głowie i nie mam sił Mąż za hwilkę idzie do pracy, wróci o 6 rano A mały na dodatek śpi już długo po spacerku na którym był tylko z tatusiem. Boję się, że nie dam rady Będę całkiem sama. Wzięłam apap, przeczytałam, że za zezwoleniem lekarza mogę to brać, a to jedyna rzecz którą znalazłam w apteczce i którą wogóle kobieta karmiąca może zażyć. Wzięłam też tantum verde na gardło. Ale najbardziej boję się o to karmienie. Trzymajcie za mnie kciuki, tzn za tę noc. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Mam gorączkę:( mogę karmić? 12.03.05, 19:21 nie martw się, możesz karmić. Ja już 2 razy niałam powyżej 39 st. i byłam sama z 2 dzieci dasz radę. Weź dziecko do siebie do łóżka i karm na leżąco nie będziesz musiala wstawać. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Mam gorączkę:( mogę karmić? 12.03.05, 19:54 Trzymaj sie Tufinko! Jak najbardziej możesz karmić, ale temp powyzej 39 stopni staraj sie jednak zbijać (paracetamolem właśnie), albo nawet nizszą jeśli ją żle znosisz. Zyczę Ci, aby to była najspokojniejsza noc w wydaniu Kacperka, jaka do tej pory przeżyliscie. Będzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: Mam gorączkę:( mogę karmić? 12.03.05, 23:43 Dziękuję za słowa wsparcia. Właśnie nakarmiła małego - nrazie śpi - i weszłam zobaczyć czy dobrze robię, że mu dałam pierś. Troszkę spadła mim temperatura po tej tabletce, oby do rana. Lece do łóżka korzystać z możliwości spania. Mały śpi ze mną. Rano się odmelduję. Wielka bakteria - czyli Ja Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Mam gorączkę:( mogę karmić? 12.03.05, 23:49 Kasiu, powodzenia w walce z bakteria! Tak Ci zazdroszcze tych żonkili i przebisniegow. Uwielbiam Anglię wiosną. W Towich okolicach jest teraz moj maz i tez roztaczal dziś przede mną przez telefon te wiosenne obrazy. A ja wrocilam dzis ze spaceru z Julkiem jak ten bałwanek... Wiosno przyjdz!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: Mam gorączkę:( mogę karmić? 13.03.05, 08:49 Jestem Jakoś "dycham", dobrze że już poranek Iwoku tak mi ładnie pożyczyłaś żeby Kacperek spał i spał! Jadł co 3 godzinki, ale zaraz po jedzonku okładałam go śpiącego. Dopiero ok 5.30 był płacz, ale jakoś go uspokoiłam i zasnął jeszcze na godzinkę. Teraz znowu je, a ja tak jak obiecałm melduję się Narazie mały wygląda na zdrowego, oby tak zostało. Vieviooro zdaje się, że to Ty pisałaś o tej pieluszce na twarzy? Wykorzystałam ten patent i mąż się śmieje, że wyglądam jak gangster Kacperek natomiast patrzy na mnie baaardzo podejżliwie Pozdrawiam Kasia Mam nadzieję, że dziś będzie lepiej! Odpowiedz Link Zgłoś