franula Re: Zgłasza sie gdańszczanka 21.04.05, 11:48 witajcie dopadł mnei leń i nic mi sie nie chce - a najmniej iśc na gimnastykę zaraz i... chyba nie pójde. Jakos w nocy Kasi dała czadu i mam wrażenie, że ni odrywala się od piersi - spałam, ale ciagle się budziłam, co ją odlozyłam to się budziła, nie wiem czemu tak. Jestem ledwo ciepła. A wczoraj było tak pieknie. Poszlysmy do kina gdzie Kasai zachwowywała się wzorowo - była tez Tusia z Alicją, jaka ona jest sliczna! jescze jedna moja koleżanka. Po kinie przeszłam się trochę by w końcu trafic na obiad do mojej mamy która mieszka na Ursynowie, potem spacer,Kasia sie wyspala i dzieki temu na rehabilitacji wieczorem nawet nie miauknęła Rybko- Kasia sie w ogole jeszcze nie lapie za stopki. Gratuluje roku z dzieciaakami. Ja wlasnie mam zlozyc wniosek o wychowawczy lamię sie jaka date tam wpisac... A Kasia podwoiła wage urodzeniową tylko na moim mleku... Franula Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Zgłasza sie gdańszczanka 21.04.05, 14:20 ęA wczoraj było tak pieknie. Poszlysmy do kina gdzie Kasai zachwowywała się > wzorowo - była tez Tusia z Alicją, jaka ona jest sliczna! jescze jedna moja > koleżanka..." Chlip, chlip - a o nas zapomniałaś ((... Odpowiedz Link Zgłoś
franula Delfinlex!!! 21.04.05, 16:16 jak mogłam o Was zapomnieć?! Ze wstydu pójde do ogródka i najem sie robali... Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Delfinlex!!! 21.04.05, 17:52 No dobra, ale mają być białe, tłuste i bardzo ruchliwe ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Delfinlex!!! 21.04.05, 17:59 sprawiłas ze obiad mi sie cofnał do gardła. A fuj!!! buziaki i jeszcze raz sorry! Odpowiedz Link Zgłoś
franula hej 21.04.05, 11:57 widze że dzień wczorajszy jakoś na wile dzieci mial wplyw.... no to skoro to zjawisko społeczmne to sie przestaję martwić ta dziwna nocą... pozdrowienia dla Tusi i Joasi. Wicie co STARSZNIE MI SIE NEI CHCE WYCHODZIC. siedze w szlafroku, gadam sobie z Kasią (która nauczyła się piszczec i sprawia jej to ogromna przyjemność, a pzoa tym unosi glowe do siadania i potrafi tak ją długo trzymać) i mogłabym tak zostac... Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: hej 21.04.05, 14:06 My dzisiaj nie poszłyśmy na spacer. Uczę małą zasypiać w łóżeczku na pleckach. Po godzinnej walce Teraz śpi. Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Rozklad dnia 21.04.05, 12:18 Ponoc dzieci maja miec jak najwiecej rutyny. Jak bardzo restrykcyjnie stosujecie sie do tegO? Ja mam wrazenie, ze u nas czesto wszystko jest o innej porze. No, tylko spanie i kapiel przed nim jakos wychodzi nam miedzy 18 a 19- ta. Ale ze spacerami i drzemkami, to juz zupelnie inna historia: ciagle o innej porze... Jaki macie rozklad dnia? Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Rozklad dnia 21.04.05, 16:30 NA szczescie na KAsi zmiany rozkładu dnia nie robią prawie żadnego wrażenia. No mniej więcej: wstaje około 10-11, potem je, bawi sie wychodzimy zwykle ok 11,30-13 (różnie na specr, do kina, na gimnastyke). I nie wracamy przed 15-15,30 w tym czasie Kasia spi od godziny do dwóch (w kinie jest zbyt ciekawie, na długim spacerze lepiej oczywiscie). Potem wracamy do domu i Kasia ucina sobie jeszcze drzemkę około 17-19 tak z pół godziny -godzinę. Rytual jest dopiero z myciem tak około 21-21.30. Po kapieli juz tylko w naszym łózku, nie ma zabawy, lezymy razem w wielkim łózku, usypia około 22-23. Karmienia kompletnie nieregularnie, jak chce to dostaje i tyle. Ale np. jesli gdzies jedziemy to obowiązkwo usypia w samochodzie ale na nic jej to nie wpływa. Jakis taki jest egzemplarz że jest niew rażliwa na nasze szalone pomysły - była z nami na MSzy na Pl. Piłsudzkiego, czasem cos sie nam czasowo przesunie i tez nie ma problemu. Wolałabym tylko żeby wczesniej chodzial spać... POzdrawiam Franula a tu podbny temat dla zaintersowanych: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=22699025&a=22805494 Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 A u nas smutno... 21.04.05, 12:59 Mój dziadek wczoraj wieczorem odszedł ... umarł w szpitalu i na szczęście nie cierpiał długo (ominęły go odleżyny itp). Rak rozpanoszył się na dobre (potwór!!). A na dodatek mojej babci z tego wszystkiego odjęło ręce i nogi i nie może nawet dziś pójść na różaniec za dziadka. Dobrze, że chociaż mógł poznać swojego prawnuczka Michałka (piątego z kolei). A mój tato zdusił się w sobie, co też nie jest zbyt dobre. Plączę się po mieszkaniu, próbuję zabawiać Michałka ale jakoś mi tak... oj... Jutro jedziemy na pogrzeb. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
rybka002 Re: A u nas smutno... 21.04.05, 13:11 Martolinko kochana tak mi przykro... Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: A u nas smutno... 21.04.05, 13:21 Martolinko, Wyrazy współczucia. Też niedawno przez to przeszłam - gdy Helenka miała 2 tygodnie odeszła moja babcia... Nawet nie zobaczyła swojej prawnuczki. I ja nie mogłam jechać na pogrzeb - za daleko z takim maluszkiem. Na szczęście również miała lekką śmierć (o ile tak to można nazwać) - w domu i bez długiej choroby. Trzymaj się, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: A u nas smutno... 21.04.05, 13:36 Martolinko, jesteśmy z Tobą myślami... Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: A u nas smutno... 21.04.05, 13:52 My też jesteśmy z tobą. Trzymaj się dzielnie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_nati Re: A u nas smutno... 21.04.05, 14:10 Przykro nam, trzymajcie się... Kasia z Natalką. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: A u nas smutno... 21.04.05, 14:16 Kochani, bądźcie dzielni, jesteśmy z Wami. A w chwilach wzmożonego smutku - pomyślcie o Maleństwie, będzie odrobinkę lżej.... Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Re: A u nas smutno... 21.04.05, 14:48 Bardzo współczuję. Ale nie eczył się i to bardzo ważne. Moja babcia umarła przesżło rok temu i już nie poznała Krzysia. A męczyła sie rok, ostatnie miesiące były najgorsze nagłe pogorszenie stanu zdrowia i wegetacja...też rak. Aż mnie ściska jak sobie przypomne, moja babcia umarła w hospicjum i nigdy nie zapomnę jaksie martwiła że musimy do niej przuyjeżdzać i powiedziąła mi że postara sie szybko umrzeć żebyśmy my się nie musieli męczeyć......... Beata i Krzyś Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: A u nas smutno... 21.04.05, 16:15 Pzryjmij szcere wyrazy współczucia, nigdy nie wiadomo co powiedziec... chyba trzeba wspominac najlepsze chwile Franula Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: A u nas smutno... dziękuję bardzo... 21.04.05, 21:37 ... za dobre słowa. Ale było coś pozytywnego .... poczułam dziś wiosne po raz pierwszy na własnej skórze, gdy poparzyłam sie pokrzywą, która zaplątała się w szpinaku, który przebierałam Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
rybka002 Do Franuli i tak na szybko 21.04.05, 13:08 Franulko kochana dzięki za zdjęcie))Piotruś jest jednym z najstarszych dzieci na forum i dlatego trochę się martwię tymi jego wyczynami a raczj brakiem wyczynów gimnastycznych... ze względu na to że wiem jak w późniejszym rozwoju to może dzieciakowi utrudnić życie....Pogoda ostatnio mało spacerowa, zimno jak w lutym brrrr, ale mimo to jakoś staram się mobilizować i wychodzić przynajmniej na krótko. Dziewczyny mam pytanie czy Was też tak boli kręgosłup, koszmar przy wstawaniu, chodzeniu i czasami leżaniu. Nie wiem czy to sprawa obciążeń, czy odwapnienia kości( a może braku gimnastyki? Niestety z tym urlopem to jeszcze nic pewnego moje szefostwo strasznie kręci nosem... teoretycznie nie powinno być problemu ale cieszyć śię dopiero będę jak będzie wszystko załatwione. Przymierzam się do kupna spacerówki. Musi być lekka, łatwa do prowadzenia i w miarę trwała no i do 600 zł. Może mogłybyście coś polecić? To tyle na razie. Ściskam Was mocno a najmocniej Gdańszczynianki - silną grupę)) Pa Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Do Rybki 21.04.05, 14:03 Co do kręgosłupa: boli. Możliwe,że odwapnienie. Sypią mi się zęby. Już jednego musiałam wyrwać. Implant kosztuje 5 tys. zł. Niestety mnie nie stać. Co do spacerówki: Pisałam, że zamierzam kupić i kupiłam! Jestem bardzo zadowolona i mogę polecić ci Chicco Pick Up Basic. Kupiłam W Arkadii. Zapłaciłam 560zł. Na allegro kosztuje tyle samo. Kilka słów o wózku: To, co zdecydowało o zakupie tego wózka to szerokość siedziska. Chciałam żeby małej było wygodnie nie tylko teraz, ale i za 2 lata. Nie spotkałam w innych wózkach tak szerokiego (Graco, Baby dreams mają mniejsze) Cena jak na taki wózek bardzi przystępna(podobne funkcjonalnie chicco kosztują ok. 1500 zł) Ma podnoszony podnóżek nie tylko do poziomu, ale i do pionu dzięki czemu wygląda jak gondola i już w nim wożę Alicję. Regulowane oparcie. Duży kosz na zakupy Waga 11,3 kg Skrętne przednie koła z możliwością blokady Osłona na nóżki Okienko w budce żeby widzieć maluszka Amortyzacja Jeżeli masz jakieś pyt. chętnie odpowiem Odpowiedz Link Zgłoś
rybka002 Re: Do Rybki 21.04.05, 14:24 Dzięki Wielkie Tusia wybiorę się w przyszłym tygodniu do świata dziecka i go sobie oglądnę. Opis wygląda interesująco... Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Do Franuli i tak na szybko 21.04.05, 14:37 Mnie też kręgosłup baaardzo boli, no ale ja mam skoliozę połączoną z lordozą i nie wiadomo z czym tam jeszcze ( Czasem to tak mnie plecy bolą, jakby mi ktoś rozpalone żelazo przykładał... a synek niestety tego nie wie i domaga się noszenia. Całe szczęście, że przynajmniej na spacerach nie potrzebuje wyjmowania z wózka. Pomaga poleżenie na twardej podłodze i lekki masaż zrobiony przez męża. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Sygnaturka moze się uda 21.04.05, 14:41 Próbuję wstawić sygnaturkę mam nadzieję że się uda Beata i Krzyś forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23006875 mój mały Krzyś Odpowiedz Link Zgłoś
marzek2 Wpadam tylko na chwilkę powiedzieć, że... 21.04.05, 15:01 1. U nas wszytko ok w sumie, choć Sam nadal nie lubi być Sam, ale siostry na szczęście coraz skuteczniej go zabawiają. 2. Iwoku ma "padnięty" komputer od paru dni i nie ma dostępu do forum, u niej nie za dobrze, bo okazało się, że młodsza Emilka wymaga też rehabilitacji i Iwoku wydaje się, że ma słabszą jedną rączkę i bardzo się tym martwi. 3. Od wczoraj stałam się zwolenniczką szczepionek skojarzonych - my szczepiliśmy się później, bo mieliśmy opóźnienie po antybiotyku, więc wczoraj była dopiero druga dawka. Po pierwszej dawce, w czasie której Sam dostał dwa obowiązkowe kłucia i jedno dodatkowe (Hib)zastanawiałam się poważnie nad kupnem skojarzonej, tylko nie wiedziałam, czy tak można. Okazało się, że można, kupiłam i wzięliśmy "wszystko w jednym". I było OK! Ufffff. PO tamtym przepłakanym totalnie dniu przez Sama i prawie przeze mnie, bo tak mi było jego żal, wczoraj troszkę popłakał przy szczepieniu, ale potem usnął w drodze do domu i potem był zupełnie normalny... Ale ulga... 4. Dodałam nowe fotki z życia naszej rodzinki, zapraszam na oglądanie Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Wpadam tylko na chwilkę powiedzieć, że... 21.04.05, 21:39 Nie tylko twój Sam nie chce być sam...mój Michałek też coś się buntuje... od przedwczoraj. A dzisiaj chyba było apogeum !!! (chyba ze jutro będzie gorzej...) Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Re: Sygnaturka moze się uda 21.04.05, 15:04 sss a href=https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23006875>mój maleńki skarbek</a> Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: jak to jest z tym okresem? 21.04.05, 14:04 Przy tych tabletkach możesz nie miesiączkować. Spokojnie. Wszystko jest ok Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Podaję pierwszy raz jabłuszko :)) 21.04.05, 14:30 Wczoraj byliśmy z Kacperkiem na szczepionce (jak zwykle zniósł ją bez mrugnięcia okiem i jakiegokolwiek marudzenia ) - mój Mały Mężczyzna). Kochany waży już 7.320 (ma 18 tygodni),Pięknie przybiera i się rozwija, wszystko jest ok. Tylko z tymi kupami ciągle problem...No i dlatego mam mu zacząc już podawać inne pokarmy, czyli dzisiaj jabłuszko, za 3 dni marchewkę. Lekarka sugerowała też jakieś kaszki ryżowe, ale to chyba lekka przesada jak na mój gust! Chyba poprzestanę narazie na owockach i warzywkach - w końcu tak naprawdę to miałam go karmić tylko piersią do 6-go miesiąca, a to, że coś wprowadzam, to nie po to, żeby Go dokarmić, bo czegoś mu brakuje, tylko żeby się wreszcie zaczął noramlnie załatwiać!!! O, to tyle. A co do gimnastyki i zachowań Małego. Jak narazie łapie się za kolanka - ale to nie za często.Natomiast bardzo wysoko zadziera nóżki, a jak leży na brzuszku to tak się kręci i kombinuje, że odnoszę wrażenie, że chciałby już gdzieś wyruszyć! Ale jeszcze nie przekręca się - nawet na boczki (czasem Mu się uda, ale to przypadkiem). Każdego dnia dochodzą równiez nowe dźwięki.Coraz mniej "gaworzy" - raczej "naśladuje" zwierzęta wszelakie ) Przez kilka dni ryczał jak lew, a od wczoraj ciągle robi "Mu, mu, mu" - i tak po kila minut!! Kapitalnie to wygląda.Ciekawe jakie zwierzątko usłyszymy jutro!!! Dzisiaj byłam na spacerku przez 1,5 godziny ale przemarzłam.A jak wróciłam, to Mały dalej spał, więc Go wystawiłam na balkon i śpi dalej(już 2,5 godziny w sumie!!). Uciekam, trzymajcie się cieplutko!! To zimnisko kiedyś musi się skończyć!! Papa, Karina Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Re: Podaję pierwszy raz jabłuszko :)) 21.04.05, 17:12 To nie takie głupie, co powiedziała lekarka o kleiku ryzowym. Dobrze jest zaczać rozszerzanie diety od węglowodanów, czyli właśnie od kleiku. Dodaje sie go 1 łyżeczkę na ok. 120 ml mleczka, moze być matczyne. Kleik jest jakby taką forpocztą warzyw i owoców. Spróbuj, taki bezmleczny i bezglutenowy szkody nie zrobi, a dziecko będzie troszkę dłużej najedzone, bo dostanie ciut wiecej kalorii. Powodzenia w rozszerzaniu jadłospisu. Mój Rayan zajada już oprócz rzeczonego kleiku marchewkę, jabłko i za kilka dni startujemy z dynią. Zabawy przy tym moc. Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
hanyszka Re: Podaję pierwszy raz jabłuszko :)) 21.04.05, 18:40 Jacek tez juz mial przygody z marchewka, jabluszkiem i dzis z brokulami. Zjada pieknie, nie pluje, wszystko ląduje w buzi, nie na sliniaczku. W przyszlym tygodniu, za rada pediatry, probujemy kaszki ryzowej. Żarcie jemy słoiczkowe, ale Gerber, nie Bobovita.Lepsze jest Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Podałam pierwszy raz jabłuszko :)) 21.04.05, 20:05 Ja byłam tym bardzo przejęta, miałam łzy w oczach - ze wzruszenia, że mój Maleńki Syneczek już zajada coś innego niż mleczko mamusi. W jednej ręce trzymałam aparat i robiłam zdjęcie, podczas gdy drugą zapakowywałam mu piewrszą łyżeczkę z jabłuszkiem do buzi!!! Przy pierwszewj trochę się skrzywiła, ale dzielnie połknął wszyściutko, podobnie jak kilka pozostałych łyżeczek.Prawie nic nie zostało na śliniaczku ) Dumna jestem z niego, ale z drugiej strony trochę mi żal...Bo to taki kolejny etap w jego króciutkim życiu...I już będzie coraz doroślej i doroślej... Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex A po jabłuszku wreszcie "przyszła do nas kupa" 22.04.05, 11:40 ..a jest to dla mnie prawdziwy powód do radości, bo od blisko 2 tygodni jest to pierwsza - bez czopeczka - samodzielna kupka mojego synka. I to jaka piękna!!! A jeszcze z innych rewelacji - przytachana prosto z Londynu butla Habermana zadziałała - wczoraj Kacperek wychłeptał całe 100 ml herbatki (po przeproszeniu się kilka dni temu z buteleczką (NUK) wypił ledwo 50 ml). Dzisiaj spróbuję dać mu z butli mleczko mamuni, ciekawe czy załapie ) I jeszcze chciałam powiedzieć, że odkąd Kacperek przeprosił się ze smoczkiem tydzień temu (dla niewtajemniczonych - po blisko 3 miesiącach wypluwania i odmawiania jakiejkolwiek współpracy ze smoczkiem!!), staje się pomalutku moim dawnym, grzeczniutkim, kochanym Syneczkiem. Nie płacze, bo jak zaczyna marudzić to albo daje się zabawić, albo dostaje smoka, nie marudzi, na spacerkach śpi, w kinie ani razu noie musiałam go trzymać na rękach (tylko przy karmieniu).Aż chce się żyć!!Zasypia grzeczniutko, przykryty po uszy kocykiem, w nocy śpi coraz dłużej... Pewnie jest to również zasługa tego, że od kilku dni ja też jestem coraz spokojniejsza, chyba pomału wychodzimy na prosta po "przygodach" z ostatnich miesięcy... Życie jest piękne!!! Tylko pogoda do d... )) Buziaki, Karina Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: A po jabłuszku wreszcie "przyszła do nas kupa 22.04.05, 12:39 to gratulacje ) hihihi, kto by się spodziewał, że kiedykolwiek bedziemy sobie gratulować kupy!!! smoczek to też nasze zbawienie, a butelki habermana używam od początku. Antoś bardzo łądnie z niej pije, a że ma zaworek, a nie dziurkę, to potem nie marudzi przy piersi. Karina, czy ty chcesz wcześniej parasolkę? czy we wtorek? bo jak chcesz wcześniej, to możemy się jakoś umówić, ja w niedzielę będę na basenia na Kasprzaka. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: A po jabłuszku wreszcie "przyszła do nas kupa 22.04.05, 13:10 Dzięki Joasiu, ale chyba w tym "skwarze" damy radę z tą pareasolką jaką mamy )) Do wtorku spokojnie wytrzymamy )) Ale dzięki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: A po jabłuszku wreszcie "przyszła do nas kupa 22.04.05, 13:12 no, po prosty ukrop się leje z niebia jak już pisałam - ta pogoda to skandal!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado A co to za cudo ta butelka habermana? 22.04.05, 23:37 Lepsza niż zwykłe? A u nas dostępna? Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: A co to za cudo ta butelka habermana? 23.04.05, 11:04 to butelka firmy medela, taką jaką poleca Zaklinaczka. Dostępna jak najbardziej w Polsce, w wielu sklepach dla dzieci. Niestety jest cholernie droga 99 zł, ja jeszcze kupiłam za 60. Ostatnio widziałam podobną Aventu, za 40 zł chyba. Nie ma dziurki w smoczku, tylko specjalny zaworek, który otwiera się tylko wtedy, kiedy dziecko ssa, więc nie odrzuca potem piersi rozleniwione samo lecącym mlekiem. Zaworek, przekracając smoczek względem noska, można ustawić na trzy "predkości" wypływania mleka, ja zawsze daje Antkowi na średniej, bo wydaje mi się, że to najbardziej odpowiada mojej piersi. Końcówka smoczka jest wydłużona jak brodawka. Mój synek pije z niej bez problemu, sprawdza się kiedy mnie nie ma, podaję też w niej herbatkę. Antek nie ma problemu z piersią. Bardzo jestem z niej zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
gusinka Re: Zgłasza sie gdańszczanka 21.04.05, 15:03 Cześć. Ja chodzę na basen do Aqua Parku w Sopocie. Jest super.Zajęcia z dziećmi trwają 30 minut i sa swietnie prowadzone. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotani5 Re: Grudzień 2004 - epizod II :)) 21.04.05, 16:01 Witajcie...zastanawiam się, czy jeszcze można do Was dołączyć... nazywam się Dorota i jestem mama 10 letniej Adusi i Stasia, który urodził się 10 grudnia. Od jakiegos czasu "poczytuje", co piszecie - zawsze z wielką uwagą, i przyznaję,że po pierwsze wydaje mi się, jakbym Was znała od bardzo dawna, a po drugie - w wielu sprawach dotyczących małego - jesteście pierwszym żródłem informacji. Zatem "ujawniam " swoje istnienie, przyznaję się do śledzenia wątku i grzecznie pytam - czy można do was dołączyć. A jeśli tak - to mam pierwsze pytanie, czy któryś z dzidziusiów waży ponad 8 kg? ( Stas jak sie urodził ważył 2. 300 a teraz waży 8 kg., a ma 4 m- ce i 10 dni.)Zatstanawiam się czy tylko ja mam takiego żarłoka...)) Odpowiedz Link Zgłoś
marzek2 Witam wszystkie nowe mamusie! 21.04.05, 16:37 To niesamowite, że jeszcze dołączają się nowe mamusie! Witam wszystkie i w zastępstwie niejako Iwoku (znanej też jako Matka-Założycielka inforumuję, że na pewno zostaniecie dopisane do listy, jak tylko wspomniana Matka odzyska dostęp do netu Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Witam wszystkie nowe mamusie! 21.04.05, 17:55 Ja również z radością dołączam się do powitań!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Witam wszystkie nowe mamusie! 21.04.05, 18:48 witajcie nowe mamy ) fajnie, że coraz nas więcej. Aż miło pomysleć, jak kiedyś zorganizujemy zlot nas WSZYSTKICH!!! mój Antek jest najmłodszy, bo zamiast w grudniu, urodził się w dalekim styczniu, ma 3 miesiące i tydzień i waży 5980, karmię tylko piersią, dwa razy mąż podał mu mieszankę, bo nie starczyło mojego mleka, a dziś podałam mu herbatkę koperkową. Miał tak zdziwioną minkę, jakby chciał powiedzieć: "o matko, to jest coś na świecie, co nie smakuje, jak mleko?". Planuję podawać mu tylko pierś do końca 6 miesiąca, choć czasem mnie korci, żeby podać coś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Cześć nowe mamusie :) 21.04.05, 17:21 Fajnie4,że nas tyle jest. Zawsze lepiej poznać więcej opinii na dany temat. Dorotani czym ty karmisz to swoje dziecko? ) Alicja urodziła się 03.12 i ważyła 3200. Jest tylko na piersi i teraz waży 5600. Dziewczynay mówiły na nią calineczka. Zobacz zdjęcia z naszych spacerów i te poniżej Odpowiedz Link Zgłoś
dorotani5 Re: Cześć nowe mamusie :) 21.04.05, 17:42 )) śmieje sie sama do siebie....karmię Stasia tylko piersią. je w zasadzie co 2 - max co 3 godziny. jestem od samego początku na ścisłej diecie - bezmlecznej - mały natychmiast reagował ciemieniuchą na każdorazowe posmarowanie chleba nawet margaryną z dodatkiem masła.Próbowałam wprowadzić mu 2 tyg. temu - pod kontrolą lekarza sok z marchwi i marchewkę z ziemniakiem ( HIPP) - musze cos wprowadzić, bo niedługo - 9 maja wracam do pracy - smakowało mu, ale dostał dużej wysypki na buzi i boleści brzuszka - więc już wiem, ze marchewki nie lubi . dzisiaj dałam mu Sinlac. Wypił z buteleczki jedną porcję i - bardzo mu smakowała. smutne jest to , ze muszę dawac mu coś poz cyckiem- który mu w zasadzie starcza. Nie mam wyjścia - musi miec coś czym da się go "zatkać " kiedy będe w pracy... Czy Wy - mamusie karmiące piersią - coś podajecie poza cycusiem? jak planujecie powroty do pracy - bo przeciez ten problem dotyczy chyba wielu z nas... ? Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Cześć nowe mamusie :) 21.04.05, 17:53 no dotyczy i wielokrotnie juz byla o tym mowa - tyle ze jak tu przbrnac prz te tysiace postow, nie? Spora czesc z nas dokarmia, ale i wiele jest takich co nie (w tym ja) moja Kasia podwoiła wlasnie urodzeniowa na moim mleku wiec nie widze potrzeby, no i nie wracam na razie do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
dadzim Re: Cześć nowe mamusie :) 21.04.05, 21:45 Cześć dorotani5. Moja mała jest z 22 grudnia i cały czas karmię tylko piersią, a waży 6170 i też jestem na diecie bezmlecznej - ale nie tak drastycznej. Na razie nie dokarmiam, ale czytałam że już kilka mam to robi. nie podaję też żadnych herbatek, ale teraz jak się robi coraz cieplej, to się nad zastanawiam, tylko nie wiem jakie. Proszę o rady mamy bardziej doświadczone w tym temacie. Pozdrawiam jako nowa mama. Odpowiedz Link Zgłoś
zolma1 Witam Nowe Mamusie i Ich Pociechy:)) 21.04.05, 21:53 Pozdrawiam monika lilypie.com/baby1/051210/2/5/1/+0" Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Cześć nowe mamusie :) 22.04.05, 07:49 Polecam herbatkę rumiankową Hipp'a Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Cześć nowe mamusie :) 21.04.05, 19:51 ukhmmm... to ja ją tak pierwsza nazwałam )) Pozdrowionka dla Calineczki i jej mamy Odpowiedz Link Zgłoś
mamamegi Re: Grudzień 2004 - epizod II :)) 21.04.05, 18:04 Cześć! Mój Igorek waży 8200, tzn ważył tydzień temu, ważymy go co 2 tygodnie i przybywa tak 400 450!! Czyli teraz waży jakieś 8400.Urodził sie 14 grudnia z tym,że był duży ważył 4080 i miał 60 cm. Dodam,że z mężem nie nalezymy do wysokiej części ludzkości Ja mam 160 z mąż tak 175 więc wszyscy się dziwią że mamy takiego wielkiego chłopaka, a pojeść to on lubi przyznaje Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa waga 21.04.05, 21:59 Witamy nowa kolezanke! To rzeczywiscie ma apetyt ten Twoj Synek! Bo moj Antek wazyl 8 kg, gdy mial 4,5 mies., ale jego waga urodzeniowa to 3900 (czyli normalnie podwoil swoja wage w planowanym terminie). No ale to chyba lepiej, ze tak ladnie rosnie, niz gdyby mial niedowage (Antos mial problem z przybieraniem na wadze w pierwszym mies. zycia przez zoltaczke i musielismy sie zdecydowac na dokarmianie mieszanka) pozdr, Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: zakupy 22.04.05, 20:44 jutro jade Napisze po powrocie, jak zakupy Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: zakupy 23.04.05, 20:18 Juz jestesmy po Kupilismy 2 pajace, 2 pary spioszkow, 2 kompleciki letnie (spodenki, podkoszulek + koszula), czapeczke, ogrodniczki i skarpety! Wiec mozna uznac, ze zakupy byly udane Choc z pewnoscia bylabym bardziej zadowolona, gdybym wybrala sie tam sama (bez Antka, ktory zaczal marudzic i meza, ktory wybieral nie takie ubranka jak chcialam) i w tygodniu (dzis byla kupa ludzi). Ale rzeczywiscie, ciuszkow spory wybor. Dzieki raz jeszcze za info Odpowiedz Link Zgłoś
esseana Re: Zgłasza sie gdańszczanka 21.04.05, 16:05 Halo halo A ja mam czas dla siebie teraz. Mąż do pracy odprawiony, po obiadku i sprzątaniu, zakupach, spacerku, karmieniu, bawieniu, przewijaniu... mam swoje 5 minut Zaraz pewnie Misiek się obudzi, to mu zupkę zaserwuje Fuuujjj jakie te zupki ze słoiczków nie dobre..blllleee Trójmiejskie e-mamy czy macie jakiś dobry punkt z warzywami i owocami, takie od gospodarza???? za tydzień wprowadzam obiadki i nie chce mu tylko słoiczków dawać, chce też coś ugotować!!!!! Co do basenu, to na Witomino będziemy jeździć lub gdzieś w Gdańsku też jest dobry punkt. Ile kosztuje miesieczny karnet??? Już nie mogę się doczekać kiedy pujdziemy z naszym małym pływakiem Co do spotkania się gdzieś w terenie to jestem za!!!! Pozdrawiam. moje namiary. esseana@poczta.fm Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Już wiem! Dzięki franula!!!!! 21.04.05, 18:08 Teraz mi sie udało z sygnaturką Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 do joa 21.04.05, 20:46 jak się nazywały te książeczki dla dzieci, o których rozmawiałyśmy Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: do joa 21.04.05, 21:25 to są książeczki wydawnictwa Muchomor www.muchomor.pl, genialne są książeczk- poduszeczki, wiersze Tuwima, tradycyjne polskie piosenki typu: miała baba koguta, jadą, jadą misie. Po prostu cacuszka wydawnicze, piękne ilustracje, i u nich na stronie znacznie tańsze niż w księgarniach. ja już zamówiłam Antosiowi cały pakiet ) Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Szaleństwa Panny Mai ;-) 21.04.05, 22:07 W Maję od wtorku coś wstąpiło. Przed spacerem w Łazienkach dwa razy przewróciła się z plecków na brzuszek, w Łazienkach po raz pierwszy na spacerze włączyła syrenę, wczoraj zbojkotowała Dziadków, którzy sami z siebie zaproponowali dyżur i nam wyjście do kina, zrobiła scenę przy jedzeniu mrożonki (tak skrupulatnie przeze mnie odciąganej i przechowywanej z troską jakby to była woda na pustyni) a dzisiaj to już szaleje na całego. Najpierw protestowała, gdy kupowałam kartkę imieninową dla Taty, a w domu to jakby tylko jedna rzecz istniała - kululululu na brzuszek. Nie wiem, czy Wasze Szkraby tak robią, ani co ja mam o tym myśleć, ale Maja najwyraźniej nie myśli... Cały dzisiejszy dzień stał pod znakiem kulania się z plecków na brzuszek. Wszystko pięknie i ładnie, ale wyłącznie w jedną stronę. Maja nadal niespecjalnie przepada za leżeniem na brzuszku, ale mimo to nie pomyśli za którymś razem, że jak zrobi jeszcze raz kululululu to wyląduje w pozycji niechcianej. No i zaczyna się stękanie, kwękanie a za chwilę spazmy. No to ja albo Mąż Maję z powrotem na plecki, coby się dziecina nie męczyła a ta Harcowniczka nie odczeka nawet 15 sek. i już kululululu na brzuszek. Kwękanie, spazmy, ratunek rodziców, kulululu... I tak niemal cały dzień. A potem sapanie zmęczenia. Co znowu nie oznacza, że przed spaniem jeszcze raz nie spróbuje się odwrócić... Ech... Nasuwa się tylko pytanie: kiedy rozum dogoni ciałko? Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Szaleństwa Panny Mai ;-) 22.04.05, 08:50 Myślisz, że nasze dziewuszki dogadują się jakoś bez naszej wiedzy? Bo zawsze, jak piszesz o Mai, to mam wrażenie, że czytam o mojej Pszczółce Już myślałam, że patentem na gimnastyczne wyczyny jest zostawianie w łóżeczku, gdy muszę coś pilnie zrobić. Niestety nóżki zawsze plączą się między szczebelkami i utrudniają przekręcanie, wtedy konieczna jest moja interwencja i tak w kółko Pozdrowionka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
rybka002 Wspomnienia z dzieciństwa:))) 22.04.05, 09:09 Znalazłam coś co wywołało wiele wspomnień a może się przydać) ściskam www.ewa.bicom.pl/karaokedz/index.htm Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Szaleństwa Panny Mai ;-) 22.04.05, 12:34 Tak, już to wcześniej pisałam Myślę, że trzeba by kiedyś skonfrontować te nasze Pszczółki - powinny się nieźle ze sobą dogadywać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
agnes-24l Re: Grudzień 2004 - epizod II :)) 21.04.05, 22:26 Witam...przydałoby się napisać słów parę gdyz tylko czytam a piszę dość rzadko,a wiec nasz Jasiek w sobote kończy 4 miesiące,za 2 tygodnie muszę niestety wrócić do pracy i Jasiu idzie do żłobka buuuuu.Jeśli chodzi o jedzonko to dalej piję mleczko Bebilon,ale za to je juz deserki: a to jabłuszko,brzoskwinkę,a to soczka sobie łyknie wszystko ze słoiczków bo własnej roboty mu niestety nie smakują,a że w żłobku karmią dzieci już od 4 miesiecy różnymi deserkami i zupkami(nie bawia się w butelki z mleczkiem,a jesli juz to rzadko)to musze po mału wprowadzać takie jedzonka żeby potem nie było niespodzianek.Nasz mały Łobuziaczek przeważnie zasypiał ok 20 a teraz... hulaj dusza idzie spać 22-23 juz tak widzę to różnicę jak rośnie że już nie chce tak dużo spać tylko zabawa i wygłupy ze starszym braciszkiem a to piasteczki do buzi i tak nimi miesza że mało co się nie udławi ale jest słodki...teraz jak zostały mi tylko 2 tygodnie wolnego zanim pójde do pracy to staram się z nim spędzac każdą chwilkę.....nie wiem jak damy sobie z tym wszystkim radę Jasiek do żłobka,starszy do zerówki i biegusiem do pracy-może wtedy uda mi sie zgubic jeszcze pare kilo.....Ogladam Wasze Pociechy na zdjęciach i naprawde są SUPER!!! i ja też wkleję linka ze swoim,wiem że może pisze o wszystkim i o niczym ale tak już mam że lubię raz na jakiś czas,jak nie mam czasu żeby być na bierzaco.Pozdrawiam serdecznie................ Agnieszka i CHŁOPAKI(3 BLONDYNÓW) bobasy.pl/?a=fotki&s=5010410c6127fb1be00d1fb4fa089b0b& Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 dzisiejszy spacer 22.04.05, 09:59 Niestety nie dam rady wpaść, bo muszę załatwiać chrzest. Asia dzięki za info o książeczkach Odpowiedz Link Zgłoś
marzek2 A propo książek dla dzieci 22.04.05, 10:04 Ksiązki wydawnictwa Muchomor są super, polecam również! A na przyszłośc, jak się będziecie zastanawiać, jakie książki kupić dzieciom, polecam prywatne forum "Książki dla dzieci" na e-dziecku, podaję link: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16375 tam są mądre, oczytane dziewczyny, parę fajnych książeczek dla dziewczyn kupiłam właśnie dzięki ich remomendacjom. Odpowiedz Link Zgłoś
kuczynska78 Re: A propo książek dla dzieci i moje opowiastki 22.04.05, 14:28 Hej! Ja ostatnio tez mam mniej czasu na zaglądanie do Was, a od maja bedę tu jeszcze rzadziej, buu mąż w domku bedzie pracował i przejmuje kompa, znajomi obiecali nam pożyczyć laptopa na trochę, ale im przeszło, więc będę mogła czytać forum z doskoku. Marzenko, jesli chodzi o forum książkowe, to ja też tam stale zaglądam, lubię czytać o nowościach książkowych. Jesli mam wolną gotówkę, to najchętniej robie prezenty Oliwce właśnie w formie książeczek. pewnie z HAnią też tak będzie. Poniewaz jak Oliwka była mała nie było jeszcze książeczek materiałowych, to teraz planuje taki zakup na imieniny Hani. Właśnie wydawnictwa Muchomor, jeszcze tylko się nie zdecydowałam czy wziąść ta o kolorach, czy o zwierzątkach. MOże widziałyscie i możecie doradzić? Hania juz próbuje siadać w leżaczku. Jeszcze sie na boczek nie przewraca, ale siedzieć chce. Pewnie dlatego, że wtedy łatwiej się bawić z siostrą Male przepadają za sobą, moge je już na chwilke zostawić, zajmą się sobą, a ja moge wtedy cos zrobić. Oczywiscie bacznie nasłuchuję czy wszystko jest ok... Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: A propo książek dla dzieci i moje opowiastki 22.04.05, 23:46 Aga, Mój synek starszy miał dwie książeczki-poduszeczki: o przeciwieństwach i o zwierzątkach i bardziej podobała mu się o przeciwieństwach (np. czysty-brudny, mały-duży, wesoły-smutny itp.). Nie mogę nic powiedzieć o tej książeczce o kolorach, bo wtedy jeszcze jej nie było. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
dorotani5 Re: Grudzień 2004 - epizod II :)) 22.04.05, 10:10 Korzystając z tego, że nie zostałam wyklęta za podczytywanie z ukrycia - opowiem wam moje przejścia ze Stasiem. Kiedy miał 2 miesiące - dostał nagle chrypki. Bez żadnych innych objawów, bez temperatury, bez kaszlu - sama chrypka. Ponieważ zbliżała się noc, a chrypa się nasilała - wezwaliśmy do domu lekarza, który natychmiast wypisł nam skierowanie do szpitala - z rozpoznaniem zapalenia krtani. W szpitalu nikt nie potwierdził rozpoznania, ale tez nikt nie odważył się nas odesłac do domu - skutek był taki że tydzień przelezeliśmy , biorąc kroplówki, antybiotyki, miał 4 razy wkładane wenflony, pobieraną krew kilka razy ( z złki na główce...;-(( ) A na wypisie napisane zostało - skierowany do szpitala z powodu infekcji dróg oddechowych. Co do pochodzenia chrypki - nikt nic nam nie wyjaśnił. Po powrocie do domu, po 10 dniach - od nowa ta sama zabawa...chrypa bez wyrażnej przyczyny... doszłam do wniosku ze to musi byc alergia - bo jesteśmy wszyscy rodziną ze skłonnościami do alergii. Nie mogłam jednak dojść na co - dietę miałam wciąż taką samą, bez żadnych odstępstw, nic nowego w domu nie było... może pies ( ale tak nagle?), może jakiś dezodorant, może appap, który połknęłam dzień wcześńiej. podaliśmy eurespal - przeszło po kilku godz.....Minęło znowu 10 dni ( jakiś dziwny zbieg okoliczności!?) i znowu chrypa. Znowu eurespal - tym razem jednak tak od razu nie przeszło...pojechaliśmy do Bardzo Dobrego Lekarza - powiedział że to mogą być pleśniawki, które zeszły niżej do gardła - kazał smarowac buzię piochtaniną. Po 10 dniach , kiedy Stasiu znowu zachrypiał - załamałam się - pojechaliśmy do Bardzo Dobrego Lekarza - laryngologa - kazał zrobić badanie laryngioskopem pod narkozą. I tu się nie zgodziliśmy. Staś jest mały, ma szmery w serduszku ( przygodne) , jakoś ta narkoza mi się nie podobała. I tak jest do dziś - bez żadnej znanej mi przyczyny - raz na 10/11 dni - Staś dostaje chrypy, która po eurespalu , po 2 dniach przechodzi. I nie mamy pojęcia co to może być. nasz a pani doktor mówi, ze taka jest jego uroda...ale mimo wszystko trochę sie tym niepokoję. Może któraś mamusia spotkała się z czymmś takim? Odpowiedz Link Zgłoś
marzek2 dziewczyny ZOBACZCIE KONIECZNIE !!! 22.04.05, 10:12 Jedna dziewczyna z forum poprzerabiała za friko zdjęcia moich dzieciaczków, jest fotografem i zrobiła to w jeden wieczór, tak cudnie, że mi dziś szczena opadła po prostu! Na forum "Zobaczcie" wkleiłam tylko parę zdjęć jej produkcji, mi przysłała kilkanaście propozycji, są śliczne i tyle! Jeśli ktoś chętny na takie cuda podam może adres tej dziewczyny: jolaijacek@interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: dziewczyny ZOBACZCIE KONIECZNIE !!! 22.04.05, 10:19 super! taka polska konkurencja dla Anne Geddes Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: dziewczyny ZOBACZCIE KONIECZNIE !!! 22.04.05, 10:32 Fantastyczne!! Ja też tak chcę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
matuszka2 Re: dziewczyny ZOBACZCIE KONIECZNIE !!! 22.04.05, 10:55 Ja również witam "nowe" mamusie i te "stare" też pozdrawiam serdecznie. Joa8 i Franula dziękuję za podpowiedź taraz juz wiem jak wysyłać coś na priva. Marzenko zdjęcia cudne, takie słodziutkie dzieciaczki masz. Ja tez polecam wydawnictwo "Muchomor" dla dzieci w każdym wieku, a na forum "Książki dla dzieci" też często zaglądam potem chop do biblioteki i mamy nową książkę do czytania. Musztardo ziołowa pytałaś czy mamy stały plan dnia. My tak, to taka rutyna dnia codziennego, która obowiązuje od poniedziałku do piatku. Dzień zaczynamy o 6.45. Ja wstaję wtedy, za chwilę budzę Julkę a mały budzi się sam też w tym czasie. Mniej więcej do 7.40 jest krzątanina w domu. Mąż szykuje się do pracy, Julia do szkoły, ja przebieram Piotrusia. On uwielbia patrzec na siostrę więc w tym czasie jest mało absorbujacy, siedzi w foteliku i patrzy jak ona je, ubiera się, potem chwila zabawy z bratem przed wyjsciem. Jak zostajemy już sami mały dostaje tak tak dostaje ale co dowiecie sie później właśnie sie obudził po porannej drzemce. Do nastepnego razu pozdrawiam Gra Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 leń 22.04.05, 10:57 Franula, a ja mam dziś lenia, hihihi nie idę na spacer, nie sprzątam, nie gotuję, siedzę w piżamie, piję trzecią kawę bezkofeinową i robię zakupy na allegro, hihihi, Antek śpi. Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 woreczki aventu 22.04.05, 11:17 dziewczyny, wiem, ze swego czasu poszukiwałyście woreczków aventu. znalazłam na allegro takie oferty: allegro.pl/show_item.php?item=48895753 allegro.pl/show_item.php?item=49095132 allegro.pl/show_item.php?item=48423647 allegro.pl/show_item.php?item=48106327 allegro.pl/show_item.php?item=48898938 allegro.pl/show_item.php?item=48615120 Odpowiedz Link Zgłoś
m.w Re: Grudzień 2004 - epizod II :)) 22.04.05, 12:45 Witam, Ja to już chyba z miesiąc się nie odzywałam troche poczytuje ale jakos nie ma ciągle czasu na pisanie. Widze że dzieciaki porosły, marchewki i inne takie smakowitości jedzą. A mój Daniels też od tygodnia próbuje czegoś innego niz mleczko, na początek był soczek jabłkowy Hippa, potem gruszkowy, od wczoraj jemy marchewkę w nastepnej kolejności pójdzie marchewka z ziemniaczkami. Wszystko jest ze smakiem pochłaniane, mały cudnie otwiera buziaka jak widzi zbliżająca sie łyzeczkę A poza tym - nie łapie sie za kolanka ani sie nie przekreca na brzuszek ani plecki , strasznie się ślini, na leżaczku tak sie wierci i podskakuje że czasem mam wrażenie że odleci straszni rwie sie do siadania, spi od 20 do 6 rano z jednym karmieniem przez sen w miedzy czasie. W ogóle z małego wrzaskuna z przed dwóch miesięcy zmienił sie w roześmianego pogodnego bobaska pozdrawiam i lecę bo się obudził Odpowiedz Link Zgłoś
rybka002 leń 22.04.05, 12:56 Joa możemy sobie podać ręce, to ciśnienie chyba takie paskudne dzisiaj. Rano normalnie wstaliśmy, czyli przed siódmą. Wyprawiam dzieci do szkoły. Zrobiłam sobie śniadanie, posiedziałam na forum. Piotruś zasnął jak zawsze o 10 a ja razem z nim, spałam do 12 a on śpi dalej.... Dzwoniłam dzisiaj do wydawnictwa Muchomor, można u nich bezpośrednio kupić książki w cenie ze strony, bez kosztów wysyłki. Mieszczą się na pl Inwalidów na Żoliborzu, także Tusia masz tam blisko, tylko trzeba tam wcześniej zadzwonić, żeby nie pocałować klamki. Cieszę się, że mamy nowe mamy, kóre pozdrawiam serdecznie. Uściski Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: leń 22.04.05, 13:11 Rybko, Antek też spał rekordowe 3!!! godziny, od 9 do 12, a i teraz widzę że jest senny. Może to faktycznie ciśnienie. fajnie, że można podjechac do Muchomora, zawsze to jakiś pretekst na wspólny spacerek Odpowiedz Link Zgłoś
sobeautyfull postępy w rozwoju 22.04.05, 21:25 Witam! Długo się nie odzywałam, ponieważ postanowiłam ambitnie ,że czas spędzany dotychczas na forum poświęcę na ćwiczenia, jak do tej pory udawało mi się wcielić plan w życie , ale strasznie się stęskniłam. Jestem ciekawa jak rozwijają się Wasze maluszki. Mnie martwi to ,że Zuzia wciąż nie potrafi przekładać się z brzuszka na plecki i na odwrót. Wszystko inne idzie jej dobrze tylko do tej jednej czynności nie może się przekonać. Czy powinnam się martwić?Staram się z nią ćwiczyć tak jak pokazywała neurolog, ale robię to już od kilku tygodni bez efektu. Odpowiedz Link Zgłoś
zolma1 Re: postępy w rozwoju 22.04.05, 21:38 Myslę że nie masz czym się martwić.Mój Mati dopiero zaczyna się obracać na boczki i to tez raczej z pewna nieśmiałością)) Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: postępy w rozwoju 23.04.05, 09:09 Czesc nie przejmuje sie - moja córka jets tydzien starsz od Twojej i tez sie nie pzrerwaca. Na razie tylko na boczki umie. Ale w moje Bardzo Mądrej Książce opisano przewracanie sie an brzuszek i z porotem jako cechy dziecka pięciomiesiecznego więc mamy jeszcz chwilę. A i tak wiadomo że nie wszytskie dzieci w tm samym wieku... a Maja Alcantry jes wyjatkowa, nawet na basenie byla jak miala 2,5 msc (buziaki specjalne) Ściakm serdecznei Franula-Danka Odpowiedz Link Zgłoś
franula do iwoku 23.04.05, 09:18 A TY znowu o 4 rano, dziewczyno jak ty funkcjonujesz?! No wiem, że to Twoja ulubiona pora, że cisza, że spokój ale czasem trzeba spać, nie? A nie wierzę żeby Ci sie udawalo to w dzień... Współczuję wszytskim zawirowań ze starszą,z teściami (uff bolesny temat) z katarem, rehabilitacją i wlasnymi problemami "brzusznymi". Zapewniam Cie ze jetses obiektem mojego nigdy niekonczącego sie podziwu!!! Kciuki juz mocno zaciśnięte. Wiem, że jestes coraz mocniejsza, byle Cie to w koncu nie zlamalo. Szkosda ż emieszkasz daleko, chcialabym pomóc gdyby to bylo mozliwe. Pozostaje doping i trzymanie kciuków. Przesyłam dobre weekendowe fluidy Danka Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: postępy w rozwoju 23.04.05, 23:30 Kochana Franulko, ja to mam szczęście - wpadam na forum raz na jakiś czas i trafiam od razu na takiego maila! ) Nie ślij mi tu proszę takich tekstów, bo zaczynam się czerwienić... :"-) Ale żeby wszystko było zgodne z prawdą, to przyznaję, co zresztą pisałam nieraz, że Maja nie znosi leżenia na brzuszku i tego nie umiała do niedawna. Niemal z zazdrością patrzyłam, jak Jej rówieśnicy ślicznie wyciągają wyprostowane rączki do przodu, bez żadnego wysiłku i trwają w tej pozycji i trwają, i trwają... Dopiero dzięki pewnym wskazówkom pana Zawitkowskiego udało nam się spowodować, ze nie ściska intensywnie ramionek i zaczęła swobodnie wyciągać je do przodu - dzięki czemu w końcu leżenie na brzuszku przestało być takim koszmarem. Poza tym Maja turla się z plecków na brzuszek, nauczyła się już podciągać rączkę, która Jej gdzieś zostawała pod klatką piersiową, ale w pozycji na brzuszku nadal kwęka i się siłuje. I zamiast próbować turlać się z powrotem, podciąga nóżki. Hi hi Że nie wspomnę o robieniu scyzoryka na potęgę. A tak w ogóle, moje Panie, zwróćcie uwagę, że Maja urodziła się na początku grudnia i jest troszkę do przodu czasowo Dodam również, że Maja Kamajki i Kacperek Delfinlex radzą sobie na basenie nierzadko lepiej (moja Mała wyje ostatnio po nurkowaniu) mimo iż dołączyły 2-3 tyg. później. No. Odpowiedz Link Zgłoś
joasia20 Re: postępy w rozwoju 24.04.05, 09:01 Moja Ola też nie przekręca się nawet na boki, narazie delikatnie próbuje, robi coś jakby mostek na bok, na brzuchu też nie lubi leżeć, po kilku sekundach zaczyna płakać, ale od dwóch dni położona na brzuszku podciąga nogi pod siebie i próbuje podnosić pupę do góry !!!! jestem w szoku czy wasze dzieci też tak robią? Dziewczyny za dwa tygodnie wracam do pracy, strasznie się denerwuję... pozdrawiam asia Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Re: postępy w rozwoju 24.04.05, 12:17 Ach te postępy, Mój Krzyś jest małym leniuszkiem ma już 5 miesięcy a nie chce siesie przekręcać nawet na boki, czasem się tak śmiesznie prawie przekręci, czasem udaje mu się przefiknąć z brzuszka na plecy ale tylko wtedy jak ma suchą pieluszkę, bo jak jest duże siku to nogi w górze i buju na bieluszce wtedy macha nogami ale zanic sie nie przekręca. Coprawdą na brzuszku leży całkiem długi i nawet udaje mu się wyciagać ręce po zabawki ale jeszcze bardzo nieśmiało. No niewiem, zaczynam sie martwić, wiem że rozwój dzieci to bardzo indywidualna sprawa ale i tak się martwie. Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: postępy w rozwoju 24.04.05, 17:32 No i proszę Alicja dzisiaj odkryła przekręcanie się na prawy boczek! Nic tego nie zapowiadało. Leżała w łóżeczku, wypadł jej smoczek a ona hop-siup i na boczek po smoczek. Musiałam rozłożyć na ziemi większy kocyk, bo cały czas się przekręca na boczek i na plecki. Strasznie śmiesznie to wygląda, bo na razie robi to w jedną stronę i kręci się do okoła własnej osi. Mała spryciula! Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: postępy w rozwoju 25.04.05, 12:14 Alcantro juz się wiekiem Maji nie wymawiaj bo jest tydzień młodsza od Kasi wiec jest szcególnie uzdolniona i kropka (inaczej powpadamy - my Mamy Dzieci Które sie Jeszcze Nie Przerwacają) w kompleksy Buziakczki f Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: postępy w rozwoju 25.04.05, 17:06 Tak Franulo. Maja jest szczególnie uzdolniona, zwłaszcza jeśli chodzi o wyprowadzanie Dziadków i Rodziców w pole oraz wiercipięctwo A co do reszty to zobaczymy za kilka lat. Może wtedy zweryfikujesz swoje poglądy Poza tym, że widzę w Mai dziwne podobieństwo do Ninki Ywony (chodzi mi nie tylko o charakter ale i różne przypadłości jak np. trądzik niemowlęcy czy uczulenie na białko), to dodam jeszcze, że moja Córeczka jest idealnym wcieleniem mamusi: chcialaby być naraz w n-miejscach, w których Jej jeszcze nie ma ))) Buziaki, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: 27.04.05, 17:25 Moje drogie uprzejmie donosze, ze Kasia (której do 5 miesięcy brakuje 5 dni) przed chwilą pierwszy raz samodzielnie przewróciła się z plecków na brzuszek. Na brzuchu leżeć nadal nie lubi i nie przekręca sie w druga stronę (podobno częściej najpier dzieci się uczą z brzuszka, a dopiero potem z plecków)Więc LAcantro Kasia też nie trwa na wyciagnietych rączkach...) Powtórzyła to juz tzry arzy więc to chyba nie przypadek Fakt, rozmyslnie położyłam zabawkę na której jej zależało poza zasiegiem rączek.. Chciałam się z Wami tym podzielic - bo nie mam z kim i mam nadzieje ze nikogo to w niepokoj dotyczacy wlasnego malucha nie wpędzi! Buziaki Franula Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Franulko - A WIDZISZ??? ;-) 27.04.05, 21:07 A właściwie to chciałam rzec: A NIE MÓWIŁAM? Tj. PISAŁAM? ) Pewnie, że chciałabym, żeby moja Króliczynka była wyjątkowa, ale każda Mama by tak chciała i każdej się wydaje, że dziecię odstaje od normy albo w jedną albo drugą stronę. Nie powiem, pękam z dumy jak widzę osiągi Małej, ale trzymam się trochę na wodzy tą właśnie myślą: zobaczymy co będzie dalej. Maja jest dzieckiem superruchliwym i niewiarygodnie ciekawskim (nawet na basenie, zamiast robić to, co zaleca instruktorka, gapi się na boki i zaczepia inne dzieci - nie wiem, czy tego już raz nie pisałam...) więc i nie dziwię się, że się wierci, aż w końcu przewierciła się na brzuszek. Zalecenia Zawitkowskiego skutkują, zwłaszcza ta zabawka położona nieco dalej, tak, aby dziecię musiało się trochę wysilić, żeby ją dostać. Leżenia na brzuszku Maja nadal nie lubi i raz udało się Jej przeturlać na plecki, ale nie z powrotem, tylko dalej (dobrze, że byłam w pobliżu bo akurat to był koniec kanapy ). Na szczęście w ogóle lubi turlanie raz w jedną raz w drugą stronę, w tym na brzuszek (ale na krótko). Ostatnio wycwaniła się i położona na brzuszku zaczyna zażerać to, na czym leży, tj. kocyk, pieluchę, kołderkę z rożka... I tak sobie myślę, że na tym zakończyła się zabawa w przewracanie na brzuszek. Buziaki dla Kasi i Jej Mamusi. :o) PS. Zdjęcia będą, ale nie z basenu. Jakoś ostatnio mi się nie chce ich obrabiać, żeby wrzucać na forum. Leń mnie ogarnął... Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Umieściłam jeszcze ciepłe fotki Kacperka!!! 22.04.05, 16:09 ..zapraszam!! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=20927534&a=23052532 Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Polskie Dzieciaczki silniejsze?? 22.04.05, 19:14 ...przez kilka ostatnich dni miałam gości - przyjechał mój brat (mieszkający na stałe w Londynie)razem ze swoją żoną, pochodzącą z Tajlandii. Była baardzo zaskoczona wyczynami kacperka, które przecież wcale nie są jakieś nadzwyczajne - trzyma dobrze główkę (i właściwie już od ponad miesiąca mogę nosić Go tylko jedną ręką), rwie się do siadania, przechyla się do przodu, zadziera wysoko nóżki. A Quan (tak ma na imię moja szwagierka) nie mogła wyjść z podziwu.Twierdzi, że w Tajlandii dzieci nie rozwijają się tak szybko.Jak trzymała Kacperka na rękach to była bardzo zaskoczona, że jest taki "usztywniony" i "samodzielny". Ciekawe, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Polskie Dzieciaczki silniejsze?? 22.04.05, 21:00 Moze i tak. To po tych mamach - polskich dziewczynach co maja najwiecej witaminy A i polskie maluszki rozwijaja sie bardzo roznie. Wczoraj poznalam na osiedlu sasiadke, ktora ma 7-miesiecznego synka. Gdy wyjmowala go ze spacerowki, on sztywno podpieral sie na nozkach. Pochwalilam, ze taki silny, a ona na to ze to nic. Ze on podobno jakis czas temu podniosl sie do pionu podpierajac sie o meble!!! Wyobrazacie sobie??? 7-mio miesieczny bobas? NIesamowite. Mam wrazenie, ze Antek jest z nami od zawsze, a to jeszcze nawet 5 miesiecy nie minelo. I robi sie coraz bardziej kochany. Strasznie fajnie jest juz moc sie komunikowac z dzieckiem, widziec jego rozradowana buzke i prowokowac go do glosnego smiechu - az czlowiekowi serce rozpiera Szybko te nasze dzieci sie rozwijaja, nie ma co! Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa koszmarny dzien... 22.04.05, 21:15 dzisiaj mialam! Cale szczescie, ze Antek byl grzeczny, bo inaczej nie wiem jak bym to zniosla. Rano pojechalam do Beaty i gdy tylko wyszlysmy na spacerek, zaczelo padac Wtedy uswiadomilam sobie, ze zapomnialam wziac materialow, ktore mialam oddac kolezance pracujacej w okolicach Saskiego (gdzie mialysmy spacerowac) Potem wyruszylam do Alcantry odebrac body, ktore kupilysmy do spolki na allegro. Po drodze, gdy juz na dobre utknelam w korku, uslyszalam w radio, ze byl jakis wybuch gazu Cale szczescie, ze mialam ze soba mape, bo inaczej nie wiem, jak bym wrocila do domu z drugiego konca W-wy. Ulice, ktorymi mialam pierwotnie jechac zostaly zamkniete przez policje, wiec musialam czesciowo pchac sie zakorkowanymi ulicami, a troche jakimis oplotkami. Przypomnialam sobie ze zapomnialam mleka od Beaty (zasadniczo moglabym jeszcze sprobowac nakarmic Antosia piersia, ale nie wiem jak by to poszlo, bo od jakiegos tygodnia sciagam laktatorem i daje mu z butli resztki mojego mleczka): (! To cud, ze Antek spal cala droge! I tak juz bylam wystarczajaco zdenerwowana, a gdyby on jeszcze sie rozwrzeszczal na dobre, chyba bym juz zupelnie spanikowala i mogloby sie to zle skonczyc (jako ze siedzialam za kierownica). Do domu dotarlam po 2 godzinach. A od ostatniego karmienia Antosia uplynely ponad 4 godziny! To wielkie szczescie w nieszczesciu, ze mam takie zlote dziecko NIe zycze nikomu, tfu, tfu. A wczoraj bylo tak cudownie - okazalo sie ze zdalam cholernie ciezki egzamin i to na caly dzien wprawilo mnie w euforie. Dalam rade jakos sie wyuczyc opiekujac sie jednoczesnie Antosiem Co mnie jeszcze czeka w tym tygodniu? Bo na razie raz z gorki, a raz pod gorke. A w niedziele chrzciny ... Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: koszmarny dzien... 23.04.05, 08:44 Ewa gratuluje! jak rozumiem to ten egzamin, ktory otwiera Ci droge do sukcesow zawodowych? hip hip hura! koszmarne dni sie czasem zdarzaja ale prosze jakie masz złote dziecko - sprawdza sie w podbramkowych sytuacjach... Buziaki Danka Odpowiedz Link Zgłoś
mzn1 Zaklinaczka kto ma 2 czesc w komputerze?? 22.04.05, 21:53 Moge przeslac pierwsza czesc jesli ktos reflektuje ( w pdf wiec potrzebny jest Acrobat rider) Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Relacja zbiorcza- troche na smutno. Część I- Gosia 23.04.05, 00:54 Dawno mnie nie było... Mąż kupił jakąś nową część, rozbebeszył komputer i teraz pewnie wiele czasu upłynie zanim wróci dawny porządek. Dobrze,że przynajmniej mam na powrót sieć... U nas ostatnio pod górkę. U Gosi, którą bardzo chciałam obronić przed inwazyjnymi badaniami i szpitalem, po początkowym sukcesie leczenia, teraz przy stopniowym wycofywaniu leków nocne wymioty wróciły ((( Wygląda na to,że gastroskopia i inne nieprzyjemnosci ją nie obejdą. Trudno mi teraz myśleć jak lekarz, serce mi krwawi. Poza tym przeżywa nasiloną fazę buntu i przekory. Kilka razy dziennie ma tak silne napady złosci,że ręce mi opadają i tracę głowę. Trudno tym bardziej,że ma bogatą wyobraźnię i uwielbia eksperymenty, ma masę szalonych i niebezpiecznych pomysłów. Gorzej niż z dwulatkiem, bo nie ma żadnych ruchowym barir i dotrze nawet pod sufit. Zdarzało się ,ze robiła coś groznego nawet gdy byłam w tym samym pokoju tylko nie zwracałam na nia uwagi. Z maluchami staram się jej nie zostawiać nawet na chwilę, bo już kilka razy omal nie skonczylo sie to tragicznie- ostatnio na przykład po mojej 10- sekundowej nieobecności w pokoju łapałam spadającego z wózka Jasia w locie Jaś płacze cdn Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Relacja zbiorcza- troche na smutno. Część II 23.04.05, 04:14 Maluchy... Z ostatniej chwili: u Jaśka trwający od paru dni katar- widmo właśnie przeszedł w katar gigant. Biedaczek nie może spać ani oddychać ( A we wtorek miało być szczepienie.Z tego powodu Gosia po swojej infekcji nie wróciła profilaktycznie do przedszkola (przy poprzednim szczepieniu w związku z przedszkolnym choróbskiem szczepienie przesunęło nam się o miesiąc).Właściwie z malymi przerwami Gosi do przedszkola nie chodzi od lutego, wczesniej tez niewiele.Mialam -płonną-nadzieję,że pójdzie na początku maja.Gdy spędza część dnia w przedszkolu, jest mi dużo łatwiej... Jasiowi udało się dzięki rehabilitacji pokonać nieprawidłowości (wzmożone napięcie mięśniowe, asymetrie i inne), z ktorymi borykaliśmy się od urodzenia.Ale konsultujący neurolog w różnych próbach prowokacyjnych nadal odnajduje ślady tych problemów Emilka ze swoim obnizonym napięciem rozwojowo zaczęła zostawać trochę w tyle. Jest taka koncepcja,że jej nieprawidłowości bardziej ujawniły się pod wplywem szczepienia przeciwko krztuścowi (dostała jedną dawke, bo wcześniej nie było żadnych neurologicznych podejrzeń). Obydwoje wymagaja rehabilitacji, zwłaszcza Emi. Mamy obok metody Bobath wdrożyć także metodę Vojty...W związku z tym ,że są z ciązy wysokiego ryzyka - prawdopodobnie aż do etapu chodzenia! Mam obawy jak to zniosą, no i kiedy w sytuacji tylu obowiązków wykonywać te ćwiczenia (teoretycznie 3-4 razy dziennie).Mam tylko dwie ręce... Mąż w pracy całymi dniami, wraca zwykle 19-20, w niektóre weekendy też pracuje. I niecierpliwi się, gdy musi się urywać w związku z jakimiś konsultacjami, rehabilitacją itp.(średnio 1-2 razy w tyg) Nie przetwałabym gdyby nie moja mama. Na teściów liczyć nie mogę, przeciwnie. U nich w małżeństwie jest bardzo tradycyjny podział ról (powiedziałabym że sredniowieczny). W swięta miałam z nimi bardzo nieprzyjemne starcie, bo zatakowali mnie,że śmiem obarczać męża JAKIMIKOLWIEK obowiązkami domowymi. A swoją drogą większość z tych zadań (np. prasowanie, gotowanie) od dawna (od lutego) tak naprawdę przejęła moja mama.Piotrowi została kąpiel, w nocy mi nie pomaga Trzymajcie kciuki, bo teraz na tydzień zostaję zupełnie sama.Wysłałam mamę na wycieczkę do Londynu,żeby trochę odpoczęła. Nie żałuję decyzji, ale będzie hiperciężko...Z natury jestem perfekcjonistką i to dla mnie niełatwe,że przy takiej ilości spraw nie jestem w stanie być niezależna i samodzielna (prosty przykład: nie da sie zająć dwójką dzieci na raz u lekarza i nie mam odwagi sama z nimi wybrać sie w podróż) Jeszcze o mnie.W spadku po ciąży zostały mi przepuklina kresy białej i pępkowa oraz rozciągnięte mięśnie brzucha (o stanie skóry brzucha przemilczę). Mam wrażenie,że jeśli nie poddam się operacji,to do końca życia będę wyglądała jak w drugim trymestrze ciązy. Powinnam ćwiczyć- tylko kiedy???? Forum -teraz pewnie tylko nocą- to dla mnie wspaniała odskocznia.Dzięki,że jesteście!I cieszę się,że wciąż przybywają nowe Mamy. Witam Was serdecznie i nie omieszkam niebawem uaktualnić naszej listy obecności o Wasze Osoby (jak tylko mąż uporządkuje komputer). Przepraszam,za to dzisiejsze rozrzewnienie...W grunie rzeczy z każdym tygodniem jestem coraz mocniejsza. Sciskam Was! Iśka Odpowiedz Link Zgłoś
matuszka2 Iwoku 23.04.05, 10:57 Droga Iwoku, Jeśli znajdziesz czas i siłę do czytania (wiem jakie to trudnie, bo sama padam wieczorami) chętnie pozyczę Ci książkę "Bajki terapeutyczne" Marii Molickiej. Jest tam jeden rozdział, który zaczyna się tak: " Na łożeczku, w małym pokoju, siedziała laleczka. Na półeczkach, regałach, nawet na parapecie, wszędzie leżały zabawki. Było ich dużo i były takie piękne, nowe. Ale widocznie nie cieszyły laleczki, bo minę miała smutną, o czym mówiły usta wygięte w pałączek i szklące się łzami oczy. Niewesołe były jej myśli, oj, niewesołe. Jeszcze tak niedawno była najdroższą córeczką. Każdego dnia mama wychodziła z nią na spacer do parku (...)". A potem urodził się mały miś i było już zupełnie inaczej. Ja czytałam te bajki mojej Julii w okresie ciaży. Ona była wtedy 7 latką i chętnie ich słuchała. Mam też książkę Astrid Lindgren "Ja też chcę mieć rodzenstwo", a ponieważ jest bardzo krótka to mogę ją szybciutko wklepać do komputera i przesłać to Ciebie. Z całą pewnością jest to zrozumiała książka dla 4 latki. Wiem że dzieci w tym wieku myślą "uczuciami" i trudno im coś wytłumaczyć. Wiem też, że buntowniczość i przekora dziecka może być kreatywna ale i niebezpieczna. Ale z drugiej strony moja Julia przez siedem lat była jedynaczką i też borykałam się z jej kaprysami i emocjami np. tymi, które przynosiła z przedszkola. Może Gosia podjęła walkę o zapewnienie sobie pozycji w grupie rodzeństwa i toczy ją z duża determinacją, buduje nowy obraz swojej rodziny. Te przeobrazenia muszą ją duzo kosztować i jestem pewna, że już nieługo zrobi wielki krok do przodu zwłaszcza, że ma wsparcie i pomoc w rodzicach. Iwoku jesteś naprawdę silna i podziwiam Cię. Pozdrawiam wszystkie Twoje trzy iskierki. Grażyna Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Wszystkiego po trochu 23.04.05, 11:32 Na poczatku przepraszam, ale nie bedzie polskich znakow. Maz przeinstalowal komputer i nie mamy polskiego windowsa. Do sobeautyfull - moj maly tez jeszcze sie nie przekreca na brzuszek, narazie tylko udaje mu sie na boczek i znowu na plecki. Strasznie rwie sie tez do siadania! No i paluszki ciagle sa w buzi, a ja cala obsliniona przez niego jestem Podziwiam wytrwalosc w cwiczeniach! Do Marzek - zdjecia maluchow sa przesliczne!!! Kacperek tez nie lubi byc sam, a nie ma siostr co by go zabawialy Pozostaje mu mama, czasem tata (ale tego wiecej nie ma niz jest), a poza tym glownie wozek i mata Do Iwoku - trzymaj sie kobietko, dasz rade! Ja bede trzymala za was kciuki. Nie watpie, ze jest ciezko z 3 maluchami, ja przy jednym czasem nie zdaze wszystkiego zrobic. No i taka kreatywna i pomyslowa dziewuszka jak Gosia to juz kompozycja doskonala Moja siostra ma 2 corcie: jenda 3 lata, druga 2 miesiace i dobrze wiem co ta starsza potrafi wymyslac - do glowy by mi nie przyszlo! Czasem jest ciezko, ale tez wszystko ma swoje uroki. Do nowych mam - WITAJCIE!!! A my jutro wybieramy sie na basen. Mialo byc dzisiaj, ale zajecia sa przelozone. Juz czuje dreszczyk emocji Zebym tylko z karmieniami sie wpasowala, bo bedzie klapa. Wczoraj dotala do nas zakupiona na ebayu niania elektroniczna - super sprawa Juz testowalismy i nie musialam dzieki niej biegac po kilka razy po schodach wieczorem kiedy polozylam Kacperka do lozka Ma mjeszcze jedno pytanie do mam, ktore zaczely podawac jedzonko maluchom. Czy sadzacie juz dzieciaczki w krzeselkach? A moze podajecie im kiedy siedza w fotelikach lub lezaczkach? My jeszcze nic nie wprowadzamy, bo Kacperek nie ma jeszcze 4 miesiecy, ale juz zaczynam sie zastanawiac nad kupnem takiego sprzete. No i pytanie co polecacie? Takie krzeselko z ktorego pozniej jest i krzeselko i stolik (drewniane), czy tez takie plastikowe? Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Wszystkiego po trochu 23.04.05, 12:29 witajcie mamy nowe i nienowe jestem dumna i blada, bo dzisiaj pierwszy raz przejechałam 100 km z Krzysiem zupełnie sama całe szczęście że większość drogi przespał. Poza tym próbowałam dać synkowi pić z butli - owszem butla się spodobała jako ciekawy w swojej formie gryzaczek, ale pić to się dużo nie napił. Dostaliśmy WÓR zabawek dla Krzysia...jak ktoś cierpi na deficyt grzechotek to możemy się podzielić. Byliśmy też u fizjoterapeutki, wszystko ok, skrzywieniem główki nie ma się co przejmować. pytanie do mam śpiących z dzieciakami - jak wy się mieścicie ??? taki dzidziuś to niby malutki, a zajmuje strasznie dużo miejsca. Ostatnią noc spałam z Krzysiem na pojedynczym łóżku, 2/3 miejsca zajął on, ja ledwo 1/3 a i tak od czasu do czasu obrywałam małą rączką albo nóżką. pozdrawiam serdecznie i wysyłam wsparcie mentalne dla potrzebujących mi Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Wszystkiego po trochu 23.04.05, 20:14 co do polskich znakow to ja nigdy nie uzywam, bo nie lubie. Przepraszam, jesli Wam to przeszkadza. Ja na razie karmie Antka w foteliku samochodowym, bo on jeszcze sam nie siedzi. Dostalismy dzis krzeselko od chrzestnej Antka (chrzciny sa jutro, ale oni juz dzis przywiezli prezent ) i juz je przetestowalismy sadzajac w nim Antka i wozac po mieszkaniu. Nie pamietam nazwy firmy (ale sprawdze i napisze Ci na priva). Bo dokladniejszym wyprobowaniu napisze jak sie sprawuje, bo na razie nie moge sie jeszcze na ten temat wypowiedziec Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Do Iwoku 23.04.05, 12:58 Wiem, że żadne słowa nie będą w tej chwili odpowiednim pocieszeniem, ale wierzę w Ciebie, Twoją siłę i w to, że wszystko się ułoży. Podziwiam Cię bardzo... Pozdrowionka dla całej Twojej Rodzinki, a specjalne usciski ode mnie i Matiego dla Ciebie "Matko-Założycielko" )) P.S. Gdyby nie Ty, gdyby nie to, że założyłaś wątek rok temu byłybyśmy, wszystkie mamusie listopadowo-grudniowo-styczniowe, starsznie samotne w sieci, a tak mamy siebie )) To wielka wartość! Buziorasy ogromniaste )) Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: Relacja zbiorcza- troche na smutno. Część II 23.04.05, 20:04 Iwoku, trzymaj sie dzielnie! Jestes niesamowta - wiesz, ze wszystkie Cie podziwiamy, o czym swiadcza te peany na Twoj temat. No bo to nie lada wyczyn zajmowac sie samodzielnie 3 malych dzieci. Pozdrawiam i zycze by wszystko w miare gladko sie ukaldalo podczas nieobecnosci Twojej Mamy. pozdr, Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Iwoku... 23.04.05, 23:37 Bardzo mi przykro, że tyle się Wam przydarzyło. Ja i tak jestem pełna podziwu dla Ciebie i wszystkich mam tak samotnych jak i tych, które opiekują się więcej niż jednym dzieckiem. A dla Ciebie w szczególności, że jeszcze znajdujesz czas na listy mamuś i linkownicę... Ja zawsze wychodzę z założenia, że po ciężkich dniach muszą przyjść lżejsze i na odwrót, że wszystko i tak dąży do równowagi. Dlatego staram się jak najbardziej cieszyć tym, co teraz mam, a jeśli jest coś nie tak, to wierzę, że jeśli przetrwam i będę się starała coś z tym zrobić, to wyjdę na prostą. Do tej pory działało. Tobie, Wam życzę tego samego! Uściski, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Iwoku... 25.04.05, 22:09 Dziewczyny, dzięki za wszystkie cieple słowa, bardzo to mi teraz potrzebne... Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Relacja zbiorcza- troche na smutno. Część II 25.04.05, 01:23 Iśka, Trzymam kciuki. I jestem pełna podziwu, jak sobie radzisz z trójką! A odnośnie rehabilitacji - właśnie ostatnio u Helenki rehabilitantka wprowadziła Vojtę i wbrew obawom mała znosi ćwiczenia całkiem nieźle, może więc Twoje maluszki też zniosą dobrze Tylko skąd brać czas na ćwiczenia - ja ćwiczę jedno i czasem muszę nieźle kombinować a dwójkę??? Ale pewnie nawet trochę ćwiczeń jest lepsze niż żadne... Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Nowe fotki Michałka... zapraszam 23.04.05, 18:30 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21256069&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: Nowe fotki Michałka... zapraszam 24.04.05, 15:54 Fotki super, bardzo lubię oglądać Twojego synusia. Hubert ma taką samą bluzeczkę z łosiem - bardzo ją lubimy i podobne półśpioszki zakupione na Tarchominie Pozdrawiamy A+H Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Nowe fotki Michałka... zapraszam 24.04.05, 21:55 A dziękuję bardzo. Gdybym mogła robiłabym Młodemu zdjęcia w każdej wolnej chwili. Niestety, Maluch zaczyna być upierdliwy (czytaj: załapał, że na rączkach jest lepiej niż w foteliku lub na macie) i biegam z moim najukochańszym tobołeczkiem po domu )) A koszulka już jest za mała ;-((( Pozdróweczki Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Sterylizacja butelek 23.04.05, 20:23 Co sadzicie o koniecznosci kazdorazowego sterylizowania butli przed uzyciem? Czytalam gdzies, ze do pol roku trzeba sterylizowac, a potem starczy tylko wyparzyc (choc mnie wlasciwie wygodniej sterylizowac, bo mam stosowne ustrojstwo, a do wyparzania musialabym gotowac tony wody). Bo ja sterylizuje je zgodnie z przykazem, czasem tylko laktatora nie, bo nie zawsze mam czas. Moj maz twierdzi ze jestem nienormalna. Ze po co mi 5 butli, ktore non stop sterylizuje, skoro wystarczy miec 1 i umyc ja woda przed uzyciem. Skoro Antek i tak wcina zakurzone lapki, to po co mu sterylizowac butle - to argumenty meza. Wiec juz sama nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Sterylizacja butelek 26.04.05, 09:28 W pierwszym półroczu życia Gosi smoczek wyparzałam kilkadziesiąt razy dziennie , co jakiś czas gotowałam. Bardzo często myłam zabawki.Bałam sie biegunki jak ognia. Trochę mniej pleśniawek Karmiłam piersią więc problem sterylizacji butelek nie istniał. W drugim półroczu życia, kiedy dziecko zaczęło sie wychowywać na podłodze spojrzenie na te sprawy się zmieniło. Teraz przy blizniakach zachowuje sie zupełnie inaczej. Mimo tego nie zaluje tej nadmiernej ostrozności przy Gosi! To jest ten dystans, o którym często pisze Marzek, nabiera sie go przy kolejnym dziecku. Oczywiscie zachowuję ostrożność, ale nie biegam do czajnika co chwilę. Bardzo często (moze za często, bo cierpi na tym moja skóra) myję ręce, zwłaszcza przy czynnościach "pokarmowych". Przez butelki podaję tylko soki- używam jednego kompletu (dla kazdego dziecka), raz go wygotowałam, bardzo dokładnie myję i wyparzam bezpośrednio przed uzyciem. W domu jest szybki czajnik elektryczny i zawsze przegotowana woda. Zabawne, bo przy takim podejsciu, nie lubie laktatora czy muszli laktacyjnych - bo wydaje mi sie,ze trudno dotrzymac wlasciwych warunkow higienicznych przelewajac mleczko z miejsca na miejsce. Ale to taka moja fobia Czujność z każdym miesiacem o tyle może być mniejsza,że przewód pokarmowy dziecka dojrzewa. Ale są dzieci mniej lub lub bardziej wrazliwe na infekcje przewodu pokarmowego... Ewa, myslę,że w tej kwestii powinnaś sie zachowywać tak, by nie denerwowac się,że narazasz dziecko. Jesli czujesz,żz dajesz maluchowi wieksze bezpieczenstwo sterylizjac butle za kazdym razem- rób tak dalej, nie martwiac se komentarzami męza! Odpowiedz Link Zgłoś