martolina77 VIEVIOORA bedzie juz dzisiaj z nami ... ufff 04.05.05, 18:49 Dowiedziałam sie wlasnie ze dzis zjechały z Gaba do warszawy i w koncu będą miały dostęp do sieci. Jak wejdzie napisze więcej. Ufff... dobrze ze wszystko jest z nimi ok, bo taka długa nieobecnosc trochę niepokoiła (przyznam, że mnie bardzo). Pozdróweczki M. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Starynkiewicza!!! 04.05.05, 18:57 Dziewczyny, mam prośbę Do Mam, które rodziły na Starynkiewicza.Moja przyjaciółka przymierza się do porodu w tym szpitalu - ze względu na lekarza.Czy mogłybyście powiedzieć jak tam tak naprawdę jest? Z góry bardzo dziękuję ) Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Starynkiewicza!!! 05.05.05, 13:58 Niestety nie mogę pochlebnie wyrazić się na temat tego szpitala, bo nie mam dobrych doświadczeń. Z tym, że jeżeli ma swojego lekarza (można wiedzieć jakiego?), to chyba nic złego nie powinno jej tam spotkać. Ja mam jak najgorsze zdanie o tamtejszych ginekologach. Położne w większości OK. Neonatolodzy są super. Bardzo zaangażowani w swoją pracę i mający świetny kontakt z rodzicami i z maluchami. Warunki spartańskie, ale do wytrzymania. Jedzenie okropne, ale jak człowiek głodny, to wszystko zje Tylko uwaga! Marchew i buraczki gotowane są na sodzie, co powoduje wzdęcia u mama i maluszków. Swoją drogą to skandal, bo to szpital położniczy, więc tym bardziej powinni zwracać uwagę na dietę mam karmiących. To tyle z grubsza. Jeżeli potrzebne jakieś szczegóły, to służę Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Starynkiewicza!!! 05.05.05, 14:21 Nasz (bo jest to zarówno jej, jak i mój lekarz - prowadzi mnie od 10 lat) lekarz się tam przenosi z Czerniakowskiego.Dlatego pytam w imieniu mojej "psiapsióły", bo nie wie, czy iść za nim, czy szukać innego lekarza i szpitala do porodu ( A interesują mnie (ją) wszelkie szczegóły, więc jak coś Ci się przypomni ... Dzięki, Karina Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Starynkiewicza!!! 05.05.05, 14:28 Napiszę na priva dziś wieczorem. Zapytaj też Franuli, Vievioory (chyba) i Matczukewy - one napewno mają pozytywne wspomnienia, tak więc wypośrodkujesz sobie oceny Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 NOWE FOTKI MICHAŁKA 04.05.05, 21:35 Zapraszam! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21256069&v=2&s=0 ps. Musztardko, ja tez sledze co sie u Was dzieje. Fotki z basenu lux! My idziemy pływać w ten weekend! Odpowiedz Link Zgłoś
neti912 Przekręcanie sie z pleców na brzuszek 04.05.05, 23:52 Witam, moje dziecko 26 kwietnia skończyło 4 m-ce. Jak juz piałam wczesniej 25.04 zaczęła przekręcać sie na boki i łapać za stópki. W ostatnią sobotę, zaczęła przekręcać sie z pleców na brzuch (na razie tylko w jedną stronę). To powinny robić dzieci na 6-7 m-c. Wiem, ze dzieci rehabilitowane szybciej się rozwijają, ale trochę mnie to nawet zmartwiło, bo moze zbyt szybki rozwój niemowlęcia będzie miał wpływ na przyszłe umiejętności dziecka (np. dzieci, które nie raczkują, nie mają zdolności manualnych). Co prawda dziś była rehabilitantka i stwierdziła, ze skoro ma taką ochotę, to nic z tym nie zrobimy, po prostu szybciej sie rozwija i nie ma się czym martwić. Ponadto od 2 dni Klaudia wydobywa z siebie dźwięki przypominające chrrrrrr, czy Wasze dzieci tez już tak robią, czy może te umiejętności też są zbyt wczesne? Pozdrawiam, Aneta forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18961953 Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Różności 05.05.05, 02:26 Parę dni nie zaglądałam, a tu pojawiło się tyle problemów rodzinnych... Mam nadzieję, że uda się jednak te kryzysy zażegnać. My jesteśmy małżeństwem prawie 10 lat i nie raz było trudno (choć nigdy bardzo źle), ale potem przychodziły lepsze czasy, czego i wam życzę. Powroty do pracy - już się widzę zaczęły... Smutno mi, szczególnie gdy pomyślę że i mój powrót zbliża się nieubłaganie a wcale mi do niego nie tęskno. Oby dzieciaczki i mamy znosły to dzielnie! W najbliższy poniedziałek kończy mi się urlop macierzyński, ale wracam do pracy pod koniec sierpnia. W międzyczasie biorę zwolnienie na małą i urlop wypoczynkowy. A w perspektywie szukanie opiekunki... Helenka skończyła dziś (a właściwie wczoraj, bo już po północy) 4 miesiące i uczciła to rano pierwszymi przewrotami z plecków na boczek. Wprawdzie już dawno, chyba 2 miesiące temu przewracała się z brzuszka na plecy, ale nie jest to bynajmniej powód do chwalenia się, bo były to nieprawidłowe przewroty spowodowane napięciem mięśniowym i teraz już raczej tego nie robi. Za to te dzisiejsze przewroty były w pełni prawidłowe i jestem bardzo dumna z mojej małej dziewczynki! Wczoraj wieczorem wróciliśmy z wypadu na weekend. Zupełnie niespodziewanie i prawie w ostatniej chwili postanowiliśmy pojechać nad morze. Wylądowaliśmy w Dźwirzynie i było świetnie. Wprawdzie nie mieliśmy tak pięknej pogody jak w głębi lądu ale i tak dzieciaki (i rodzice oczywiście) miały ponadplanową dawkę świeżego powietrza. Była to jak na razie nasza najdalsza podróż z małą i Helenka zniosła ją dość dobrze. Już się cieszę na nasz wyjazd nad morze do Mrzeżyna w pierwszej połowie sierpnia Body Early Days kupione na Allegro spisują się świetnie - polecam. Rozkład dnia mamy dość regularny (choć z pewną dozą elastyczności) i dobrze służy Helence. Ale ta regularność w naszym przypadku jest też wymuszona okolicznościami - odbiór synka z przedszkola, rehabilitacja małej. Obejrzałam nowe zdjęcia forumowych dzieciaczków - jak zwykle śliczne, szkraby nam rosną dorodne! Pozdrawiam, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Różności - A JA JESTEM SMOCZKIEM ;-(((( 05.05.05, 07:52 Wczoraj powróciłam do lektury dotyczącej spania maluszków, bo jakos mój synek nie zmniejsza nocnych karmien... a ponoc powinien. I oto jaki wyciągnęłam z tego wniosek: choć już nie jestem maszynką do noszenia i bujania (na szczęście dla mojgo kręgosłupa) to zostałam nocnym smoczkiem. Owszem... dziecko zasypia w łóżeczku ale gdy budzi się na karmienie, to jeżeli mi się uda wyląduje w łóżeczku, lecz jeśli nie... ląduje u nas w łóżku. I mniej więcej od 4 rano ciągnie cyca prawie cały czas. Próbowałam nie podawać cyca, aby sam sobie jakoś zasnął, ale GDZIE TAM! Kwęka i stęka i się pręży! Podaję cyc - śpi!!! I co z tym fantem zrobić???? SylwioDo! Czyżbyś podobnie jak Iwoku poszukiwała chwil samotności w nocy? A jak wygląda nasz dzień: 6-7 rano pobudka (Musztardko, jak u Ciebie?) 9-10 drzemka 40 min 12-14 druga drzemka 16 znowu drzemka 40 min 19:00 dziecko już pada na pyszczek więc szybka kąpiel (co drugi dzień) i cyc i spanie (ok 20-21) No i nocne karmienia )) Pozdrawiam, ps. Może któraś zna jakąś zaklinaczkę pogody, coby te chmury przegodniła? Hę? Acha... Wczoraj pierwszy raz podczas rehabilitacji ćwiczyliśmy całe 40 minut z lekkimi kwęknięciami! Zostaliśmy pochwaleni przez panią. No! Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Różności do Sylwi 05.05.05, 07:54 Jezeli dobrze kojarzę, Twoje Małe urodziło się 4 stycznia? Jezeli tak, to mamy w ten sam dzien urodzinki. Ja tez z 4-ego ale "kilka" latek wczesniej. )) Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: Różności 05.05.05, 09:08 Nie doszukujmy się problemów na siłę. Dziecko nie przekręca się - źle, przekręca się - też źle. Nasze dzieci są na prawdę mądre. Zaufajmy im. Jeżeli nie będą na coś gotowe to tego nie zrobią. Wiem, że każda z nas po prostu martwi się o swoje dziecko. To chyba problem naszych czasów, że wszystko musimy sprawdzać u wszystkich lekarzy a każdy coś tam znajdzie. Dziwi mnie, że tak wiele dzeci jest rehabilitowanych. Jak się dowiedziałyście o wadach dziecka? Ja leczyłam dziecko na biodra u kilku lekarzy. Słyszłam różne rzeczy, że moja córka będzie miała z rodzeniem problemy, że jest bardzo źle i nic się nie poprawia. Wczoraj byłam u kolejnego lekarza, bo jak wam pisałam ostatni mnie nawyzywał, że nie leczę dziecka. Oczywiście okazało się, że wszystko jest ok. i nie potrzebie męczę dziecko wykonując jakieś dziwne ćwiczenia. Do tego Ala przezmiesiąc nisiła usztywniacz(*bo to kazał inny lekarz) i to niepotrzebnie. Bardzo się cieszę, że mam zdrowe dziecko, a to, że Ala nie rozkładała szeroko nóżek wynikało z braku umiejętności lekarza, bo ten wczoraj zrobił to bez problemu i powiedział, że inni mogli to robić zbyt szybko, raptownie i spotkali się z oporem dziecka a nie wadą!!! Trzymam kciuki za wasze dzieciaczki. Ps. Ja też często jestem nocnym smoczkiem, ala mi to nie przeszkadz. Widocznie Ala potrzebuje bliskośći Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Różności 05.05.05, 09:33 Tusiu, nie wiem czy byłaś już z nami na forum, gdy pisałam o naszych wizytach u neurologów. Jedna pani dr (znana wielu mamom dr B.) stwierdziła od razu wzmożone napięcie i konieczność rehabilitacji, oczywiście w jej ośrodku. Dodam, że chciałam tylko się upewnić, że z małą jest wszystko ok. A wspomniana pani dr spytała o moje obserwacje i ew. niepokojące mnie objawy i powtórzyła je tylko, niczym dobra wróżka, która powie o naszych problemach, pod warunkiem, że się jej najpierw wszystko szczegółowo opowie Udaliśmy się do innej pani neurolog i ...wszystko super. Zaleciła tylko instruktaż pielęgnacyjny metodą NDT Bobath, co przydaje się każdemu rodzicowi. Spotkaliśmy się z 2 rehabilitantami i nie mogli się doszukać jakichkolwiek problemów u malucha. Owszem, nie twierdzę, że nie ma dzieci, które wymagają rehabilitacji. Nie chcę powiedzieć, że powinnyśmy olewać zalecenia lekarzy i ignorować objawy, które naprawdę istnieją i mają wpływ na rozwój i zdrowie naszych dzieci. Ale wydaje mi się, że ostatnio jest jakiś "terror" rehebilitacyjny i każde dziecko wychodzi z gabinetu lekarza z wadą wymagającą ćwiczeń (płatnych oczywiście). To tyle. Oczywiście są to moje subiektywne odczucia i nie chciałam, broń Boże, nikogo urazić ani oceniać Pozdrawiam Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Różności 05.05.05, 10:44 dziewczyny, dziekuję za życzenia ) co do rozwoju dziecka, to ja jestem z opcji minimalistycznej - czyli nie chodzę po lekarzach, słowo neurolog wywyołuje we mnie dreszcze, ale uważnie obserwuję, wiem, jakie są objawy nieprawidłowości, ufam swojej intujcii (która mówi, że nic się nie dzieje), a nawet przestałam czytać, co i kiedy dziecko powinno robić. (po tym, jak się bałam, że nie podnosi główki, a zaraz potem podniósł) Jak widzę mojego uśmiechniętego, ruchliwego bystrzachę, to wszytskie normy przestają się dla mnie liczyć. Aż sama jestem zaskoczona swoim spokojem, bo w ciąży panikowałam, aż miło, "miałam" wszytskie choroby i schorzenia, jakie można mieć, hehehe. Śmiałam się, że robię doktorat z ciążowych lęków. Czytałam najgorsze historie i doszukiwałam się w sobie objawów, co więcej, znajdowałam je, więc gnałam się badać, okazywało się, że wszytsko jest ok, na chwilkę był spokój, aż do następnego wymyslonego schorzenia. Ech, czego ja nie miałam - cukrzyce, cholestazę, gestozę, za mało wód płodowych, za duzo wód płodowych, za mały (opcjonalnie za duży) brzuch, itp, itd... Aż byłam na siebie zła, że tak się męczę, a co więcej w tym morzu podejrzeń mogę nie ropoznać, jak coś mi naprawdę będzie. Obiecałam sobie, że jak już Antoś się urodzi, to skończę z tym i nie zafunduję dziecku takiej lękliwej matki. A co do dźwięków, to Antoś warczy, charczy, piszczy, prycha - mam wrażenie, że bawi się swoją umiejętnością "wysławiania się". Boczki też już odkrywa, lubi sie bujać, jak leży na brzuszku. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Różności 05.05.05, 14:34 Tusiu. Rehabilitacja i wizyty u neurologa z Matim nie wynikaja z naszej przesadnej ostrożności, tylko z tego, że urodził się w ciężkich warunkach - zamartwicy okołoporodowej i zakażeniu wewnątrzmacicznym. Na szczęście USG przezciemiączkowe nie wykazało żadnych nieprawidłowości, ale od początku miał asymetrię i ułożenie odgięciowe. Stąd rehabilitacja. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Różności do Sylwi 05.05.05, 22:26 Martolino, Właśnie tak - Helenka urodziła się 4 stycznia, o 18.00, parę lat później To chyba dobra data? Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Różności do Sylwi 06.05.05, 09:16 To data najlepsza!. Mój synek urodzil się cztery dni przed nowym rokiem a ja po )). Kozy (czyt. koziorożce) rządzą u nas w rodzinie!!! Hihihi Mąż jest tylko przerażony ilością prezentów w okolicach świąt: prezent pod choinkę, urodziny Michałka i moje ... trochę wydatków jest... )) Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Różności do Sylwi 06.05.05, 09:25 Z tymi prezentami u nas podobnie: 11 listopada - imieniny męża, - urodziny mojej starszej chrześnicy 27 listopad - urodziny mojej młodszej chrześnicy 14 grudnia - urodziny Kacperka 24 grudnia - gwiazdka - imieniny mojej Mamy 27 grudnia - urodziny mojej Mamy 6 stycznia - imieniny Kacperka 5 luty - urodziny mojej siostry 9 luty - moje urodziny MASAKRA!!! )) Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Różności do Sylwi 06.05.05, 10:05 O!!! widzisz, jeszcze Twój mąż.... Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Różności do Sylwi 06.05.05, 10:04 9 lutego urodziny mojej siostry )) Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 a tak mnie naszło... :-))) 06.05.05, 09:26 moje drogie, jak super, że jesteście!!!! naprawdę!!!! właśnie mnie naszło, jak fajną grupą jesteśmy, jak dużo sobie dajemy wsparcia. O wiele trudniej byłoby mi bez Was. Dużo wdzięczności czuję i strasznie się cieszę, że się spotkałyśmy i stworzyłysmy tak unikalną grupę, tralalalala. Dobra, dość tych peanów ))), czas na śniadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: a tak mnie naszło... :-))) 06.05.05, 09:48 ja też się cieszę )) tym bardziej, że jestem tu od początku ciąży, ponad rok. Przewinęło się trochę osób. Niektóre, niestety, zniknęły ( tak,tak, Fenka, do ciebie mówię), inne przybyły. A ja trwam. I nigdzie się nie ruszam. No, może tylko na Mazury skoczę, ale zaraz wracam. Czekajcie Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: a tak mnie naszło... :-))) 06.05.05, 09:52 Właśnie wczoraj mówiłam mężowi,że to lepsze niż jakakolwiek grupa wsparcia! Chyba jestem juz uzależniona od forum i naszego wątku... A Fenka ostatecznie zniknęła po tej sprawie z krwią. Mam nadzieję,że się nie pogniewała... Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: a tak mnie naszło... :-))) 06.05.05, 10:14 Iska, z jaka krwia? Nic nie wiem. Troche mnie nie było i nie doczytalam wszystkiego. o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Fenka- apel o krew 06.05.05, 10:52 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=21505719&a=22662140 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=21505719&a=22675723 Opieńku, przeczytaj też sąsiednie komentarze innych dziewczyn W sumie nic wielkiego sie nie stalo, ale mam wrażenie,że Fence było przykro Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: a tak mnie naszło... :-))) 06.05.05, 10:03 .... ja też trallalala... hough... )) Buziorasy ogromniaste Odpowiedz Link Zgłoś
aralkaa Mam problem:( 05.05.05, 08:08 Cześć dziewczyny! Taka zadowolona byłam z mojego maluszka, taka dumna, ale i u nas pojawił się problem Bodajże miesiac temu Jasiek nauczyl sie, ze gdy podaje mu się ręce to on sam się podciaga do siadania- pochwalił sie tą umiejętnoscią przed lekarką, ona bardzo nas pochwalila i niby wszystko oki. Tymczasem od jakiegoś tygodnia jego rozwoj sie 'uwstecznil'- tzn. po podaniu rączek łapie je, ale nie chce mu się podciagac. Dodam że na brzuszku leży ładnie, główke dźwiga popisowo. Moze to od zębow? Ostatnio chyba idzie mu drugi na dole (ma takie rozpulchnione dziasełko, ciągle trzyma łapkę w buzi)wiec zaczęłam sie zastanawiać- moze teraz tak go to absorbuje, że próby podciagania sie przestaly go interesować? Już sama nie wiem A moze to moja wina, może powinnam była z nim wiecej ćwiczyć? Ale tak się bałam, ze to za duże obciażenie dla jego małych pleckow A teraz z innej beczki- czytam tak posty o weekendzie majowym i gdzieś pojawiło się, ze maluszek leżal na dworze bez czapeczki. Teraz to może nieaktualne, bo zimno i leje, ale na przeyszłosć- przy jakiej temperaturze sciagacie dzieciom czapeczki? Boje sie przewiac Maleńkiego, ale jak byliśmy na spacerze ostatnio to chyba się męczył w swojej czapie. Kupilam mu nawet lniany kapelusik, ale jeszcze boje sie zakładać- uszka są na wierzchu. Oj, jeszcze coś mi się przypomnialo Wyjmujecie już mamusie gondolki z wózków? My mamy taki 2-funkcyjny, ale gondolka jest zdecydowanie za mała! Tylko jesli ją wyjmę, to czy dno wózka nadal ma byl ustawione w pozycji leżącej, czy mogę je trochę podnieść- tak do pozycji półleżącej powiedzmy? Natomiast co do rozkładu dnia to nie ma o czym mówić. Wczesniej Jasiek był przewidywalny niemal co do minuty, ale podczas weekendu u babci tak się rozpuscił, ze teraz tylko baw sie, całuj małe stopki, podawaj grzechotkę i mow mu, jaki piekny. Hi hi, podoba mi się to Na szczęście noce bez zmian- śpi grzeczniutko. Poratujcie dziewczyny, bo mi już najgorsze myśli chodz po głowie przez ten problem z podciaganiem Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Mam problem:( 05.05.05, 14:43 Z tym podciąganiem to może i dobrze, że tego zaniechał, bo dziewczyny już pisały, że to tak naprawdę do niczego nie prowadzi, a już napewno nie do siadania. Poza tym słyszałam, że dzieci takie małe maja tendencję do zarzucania jednych czynności na rzecz innych, bardziej interesujących. Nawet w bardzo pogodne dni nie zdejmuje czapeczki, bo boję sie o uszy Matiego. Nosidełko z wózka wyjęłam już dawno, bo Mati się w nim nie mieścił. Myślę, że spokojnie możesz spokojnie podnieść nieco "plecki" wózka do pozycji półleżącej. Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
roxi_hart Re: Przekręcanie sie z pleców na brzuszek 05.05.05, 09:44 Moja corcia juz jakis czas przekreca sie z plecow na brzuszek, teraz ma 5 m-cy i zaczyna sie przekrecac z brzuszka na plecy. Nie sadze zeby to byla za wczesna umiejetnosc. Buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Przekręcanie sie z pleców na brzuszek 05.05.05, 10:07 Oczywiście, że nie jest to zbyt wczesna umiejętność. W 6-7 m-cu podejrzewam, że rodzice się raczej trochę martwią, gdy ich maleństwo jeszcze nie przekręca się na brzuszek. Choć też niepotrzebnie. Dzieci to nie maszyny, każde rozwija się indywidualnie, w swoim tempie. A co do odgłosów wydawanych przez maluchy, to w ogóle nie widzę powiązania z wiekiem ) Więc nie zamartwiaj się Anetko, tylko się ciesz, że Twoje dziecko rozwija się szybko i prawidłowo. Pozdrowionka Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Przekręcanie sie z pleców na brzuszek 05.05.05, 10:45 Moje maluchy póki co przekręcają sie tylko na boczki... A obok dziecka Majkagry są na tym forum najstarsze, blisko 6- miesieczne. Trochę mi smutno- ale absolutnie nie wpadam w panikę. Każde dziecko ma swoje tempo- jedno szybsze (Gosia chodziła tuż po skończeniu 9 mies), drugie wolniejsze. A u nas sytuacja jest o tyle szczególna,że przy tym samym wieku ciążowym Jasiek był dzieckiem donoszonym, ale Emilka miala liczne cechy wcześniactwa (urodzili się 3 tyg przed terminem). Widocznie warunki rozwoju w moim brzuszku nie były jednakowo komfortowe, A jeśli chodzi o podciaganie- rehabilitanci i neurolodzy tego, podobnie jak i sadzania nie zalecają. Ale, jak napisała Aguszak, zdrowy rozsądek mówi,ze sporadycznie- nie zaszkodzi. Obraz dziecka w trakcie rozwoju potrafi zmieniac sie z dnia na dzień. Araalko- myslę,że nie masz powodów do zmartwień, zapewne Twój maluch ćwiczy teraz intensywniej inne umiejętnosci, zresztą bardziej przydatne na tym etapie. Jaś np. stracil zainteresowanie do stawania- i ja się z tego cieszę, bo to za wcześnie. Zabawne, bo gdyby mu pozwolic, potrafił by za to godzinami skakać (sprężynować na nóżkach)- z uśmiechnietą od ucha do ucha buzią Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Re: Przekręcanie sie z pleców na brzuszek 05.05.05, 11:16 Emilka bawi się w kręcenie na boczki na podłodze. Woli prawy boczek. Z chęcią leży również na brzuszku. Może nie są to jakieś godziny, tylko minutki (5 góra), ale i tak jestem bardzo zadowolona. Odkąd przestałam ją "trzymać" godzinami w foteliku (jak gotowałam obiad na przykład, albo rozwieszałam pranie - z tymi godzinami, to żart, ale sporo siedziała), w każdym razie odkąd mniej przesiaduje w foteliku, a więcej na podłodze znacznie poprawiła się ruchowo. Czasem to mi tutaj tak wariuje, że muszę ją obserwować, czy czegoś sobie nie zrobi (latające grzechotki po mieszkaniu !!!). Poza tym uwielbia obserwować walki psów! Nasze jamniki kilka razy dziennie biją się, gryzą, szarpią i szczekają na siebie. Wszystko w atmosferze miłości oczywiście - kochają się strasznie. Emilka dostaje istnych ataków śmiechu, piszczy na całe gardło obserwując zwierzaki. Mamy w tego już chyba ze 4 filmy nagrane, bo wygląda to fantastycznie. W ogóle stała się taka fajna po długim weekendzie. Już nie muszę jej ciągle nosić na rękach, sama się sobą umie zająć (10 minut). Chyba miała jakiś kryzys wcześniej. Oczywiście wózka nadal niecierpi. W nocy jada co 2 godziny zawsze i też jestem jej smokiem. W dzień czasem też. Ale to takie przyjemne dla mnie, że nie narzekam. Oczywiście, że marzę o przespanej nocy, ale skoro i tak nie mam na co liczyć, to chyba pokocham te zarwane noce... Martolinko, my mamy pobudki między 5 a 6 rano. Niestety. Często udaje mi się wrobić męża w zabawe z Emilką. A ja podsypiam. Co do jedzenia: Emilka nie umie przełykać. Większość ląduje na bródce. Podaję jej raczej po to, żeby nauczyła się nowych smaków niż najadła. Butelka to stwór obcy i nie wiem, czy zdołam ją nauczyć z niej pić. Hmm, miałam coś jeszcze napisać, ale skleroza nie boli i wyleciało z głowy. Jak sobie przypomnę, to znów pozawracam głowę towarzystwu. Całuję Dorotka Ps. Dziękuję za odwiedziny na naszej stronce! Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Przekręcanie sie z pleców na brzuszek 05.05.05, 14:06 Nie martw się niczym i na pewno nie porównuj swojego dziecka z innymi, nawet rówieśnikami. Ja przestałam się przejmować tym, że mati słabo przekręca się na boczki, nie mówiąc o tym, że nie przekręca się sam z pleców na brzuszek. Przyjdzie i na niego czas. Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Do AGUSZAK!!! 05.05.05, 08:57 Mam pytanko Wiem, że dajesz Maleńkiemu jedzonko ze słoiczków.Masz jakieś rady odnośnie firm, sposobu i ilości dawania, no i przede wszystkim co dawać i ile, jak dużo? Ja od blisko 2 tygodni podaję jabłuszko - ostatnio z gruszką.Ale różnych firm.A ilości Kacperek zjada wszelkie - od 80 do 130g. Po marchewce się zapchał - dawałam mu dwa dni, ale zrobił potem (i to po czopeczku..)tak twardą i dorosłą kupę, że narazie odstawiłam marchewkę ( A co z dynią, winogronami? Czy też mogą zatwardzać?? Sto pytań - możesz mi jakoś to naprostować?? Dzięki, Karina Odpowiedz Link Zgłoś
aralkaa Re: Do AGUSZAK!!! 05.05.05, 10:33 Nie jestem Aguszak ale też na A i tez podaję słoiczki- i to od jakiegoś miesiaca. Jeśli mogę sie podzielić swoimi spostrzezeniami to tak - rady co do 'zapychacza' chyba niewiele pomogą, bo na przyklad mój Jasiek zajada marchewkę a żadnych zmian w kupce nie ma (standardowo, jedna na dzien), wiec wszystko musisz sama wypróbowac (mojego na przyklad silnie uczula rumianek, nie mogę więc podawać herbatek ani soczkow- bo do nich też czasem dodają) - dynia, winogrona- żadnych zmian, ale z tego co pamiętam, to są słoiczki BoboVity- marchew z dynią (chyba jeszcze jabłuszko w tym jest) byly dosć kwaskowate- Jasiek przełknął, nawet mu smakowało, ale nie wiem, czy u Twojego maleństwa to przejdzie - jesli jeszcze mogę coś zasugerować, to zwroć uwagę na konsystencje- Gerber jest bardziej gęsty od BoboVity (widać to zwłaszcza na przykładzie jabłuszka) i choć ten pierwszy bardziej smakuje mojemu Jasiowi, to ten drugi moze okazać sie lepszy w przypadku problemow z kupką (powinno sie wtedy wiecej dawać pic dziecku) - nie wiem czy znasz, ale zarówno Nestle jak i BoboVita wprowadziły ostatnio musy dla dzieci od 5mca- próbowałam Nestle (nazywają sie Misiowy Sad) i u mnie sprawdzily sie! Dla naszych pociech wchodzi w rachubę tylko ten bananowo jabłkowy z dodatkiem mleka modyfikowanego. Jest swietny! Słodziutki, konsystencja idealna- nie za gęsty, nie za rzadki (te BoboVity często podchodza wodą, tzn. sokiem) jednym słowem godny polecenia. 4 kubeczki (chyba 80g, ale nie pamietam niestety dokladnie) kosztują u nas w realu 7zł- czyli cena też przystępna. BoboVita jest odrobinę drozsza, ale to i tak wychodzi taniej niż 4 słoiczki. Mam nadzieję, ze troszkę pomogłam Pozdrawiam serdecznie Ola Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Do AGUSZAK!!! 05.05.05, 10:44 Bardzo dziękuję Kacperkowi coprawda nic nie daję do picia, bo nadal jest na piersi (to dodatkowe jedzonko to tylko ze względu na kupki ( ). Ale może spróbuję Tylko u nas to jedynie łyżeczką, bo po 3 razachudanych, w tej chwili znowu odmawia butli ( Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Do Delfinex 05.05.05, 11:05 Na początek radzę Ci podawać zupki warzywne Gerbera, albo Hippa, bo są one rzadsze i jakieś takie smaczniejsze niż Bobovity, którą Mati się strasznie "klajstruje". Można też te gęściejsze rozrzedzać np. mlekiem, albo przegotowaną wodą. Doradzam też Gerbera, bo oni jakoś więcej mają tych dań jednoskładnikowych i tak na początek: brokuły, dynia a z Hippa zupka marchwiowa, albo marchwiowa z ziemniakiem. Pamiętaj, aby podawać jedną zupkę przez ok. 3 dni i obserwować, a potem podać kolejną zupkę. My już jesteśmy przy mięsku - indyk, ale to też jest takie gęste, że trzeba rozcieńczać. Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania, to chętnie odpowiem. Pozdrowionka dla Ciebie i Kacperka )) Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Do Delfinex 05.05.05, 11:11 Dzięki Aguszak Ja narazie ograniczę się do jabłuszek; ewentualnie mam pytanko o dynię, jakie są Twoje spostrzeżenia ?? Zupek narazie nie chcę podawać, bo nie chodzi mi o dokarmianie Kacperka, tylko o "przepchanie" Go A brokuły jakie mają właściwości? Po marchewkach też się zapychał Mateuszek, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Do Delfinex 05.05.05, 12:59 Dynia jest super, ale uważaj, bo to od 7 m-ca. Ja dawałam Matiemu bez skutków ubocznych. Z deserków jest jeszcze gruszka - tego jeszcze nie próbowałam i brzoskwinia - za kwaśne na podniebienie Mateusza - pluł tym na odległość. Nie wiem, jakie właściwości mają brokuły, ale są smaczne Mateusz po marchewce też bardziej stałe kupy robi, pomarańczowe i z lekkim wysiłkiem, ale jakoś nie zauważam, żeby go bardzo po marchewce męczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Zupki, Sinlac i ORS 200 05.05.05, 11:37 My też jakos przywiazalismy sie do Gerbera i rowniez jestesmy na etapie indyka. Z ciekawostek: Ostatnio znalazłam takie duże słoiczki (190 g) od 7 mies- w mojej sytuacji to rozwiązanie ekonomiczne. Owoce- generalnie mozna uznać,ze powinny ułatwić wypróżnienie. Marchew- rutynowo stosuje sie w biegunkach. Dobrze w takich sytuacjach mieć w domu na wszelki wypadek Gastrolit- zapytajcie pediatrow, co o tym mysla. Poza tym w aptekach można dostać bez recepty środek nawadniający ORS 200 firmy Hipp- gotowy kleik marchwiowo- ryżowy. Warto kupić, w końcu zbliża się lato i zwiększone ryzyko biegunek I jeszcze o kaszkach: ZAPIERAJĄ!Świetne dla dzieci słabo przybierających i na noc- zapewniaja dluzszy sen , bo sa sycące. Z ciekawych produktow- w sprzedazy jest tez Sinlac, produkt zbozowy na bazie maczki chleba swietojanskiego i ryzowej, swietnie nadaje sie na dodatkowy posilek Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re:Do Aguszak (zupki i inne) 05.05.05, 12:35 Hej Agnieszko ja właściwie też jestem zainteresowana tematem, bo niebawem, jak Mała skończy 5 miesięcy to zaczynam wdrażanie nowego jedzonka No i m.in. mam pytanko: kiedy zaczęłaś podawać soczki i w jakim czasie po podaniu pierwszej zupki? Serdeczności, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re:Do Aguszak (zupki i inne) 05.05.05, 12:52 Wiesz ja soczek jabłkowy podałam niemal równoczesnie z pierwszą zupką, bo stwierdziłam, że w tedy kiedy jeszcze karmiłam małego, to jadłam jabłka na potęgę i nie uczulały go, więc dlaczego miałyby bezpośrednio uczulać. Z tym, że Mati nie bardzo lubi soczki - woli herbatkę rumiankową Hippa albo Plantex, którego nie mogę mu dawać za dużo, bo go zczyszcza, jak słonia po biszkoptach )) Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re:Do Aguszak (zupki i inne) 05.05.05, 13:03 to ja mam pytania techniczne: czym podawałas zupki i inne brokułki? zwykla łyzeczka czy taka dziecinna? (czytałam ze silikonowe sa fajne?) bezposrenio ze sloiczka czy nie? jak dlugo mozna trzymac taki sloiczek otwarty? opis użycia, poproszę..... jednA REKA PISZE WYBACZCIE f Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re:Do Aguszak (zupki i inne) 05.05.05, 13:32 Podaję wszystko łyżeczką plastikową dzieciaczkową Canpola - były trzy w komplecie. Wcześniej podawałam z nich lekarstwa. Też się przyglądałam silikonowej, ale mąż mnie od nich odciągnął, bo powiedział, że Mati sobie dobrze radzi z plastikowej - ma chłop rację teraz bezpośrednio ze słoiczka, bo Mati zjada wszystko również ze średnich słoiczków (125 ml), ale wcześniej przekładałam małą porcję do malutkiej miseczki ceramicznej, albo szklanej i to podgrzewałam. W razie potrzeby małego brzdąca można podgrzać kolejną porcję, a resztę (tę w słoiczku) przechowywać w lodówce 48 godz. (to można wyczytać na etykiecie). Pozdrowionka dla przeuroczych koleżanek )) Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re:Do Aguszak (zupki i inne) 05.05.05, 19:31 aguszak napisała: > Podaję wszystko łyżeczką plastikową dzieciaczkową Canpola - były trzy w > komplecie. Hi hi, a ja nawet wiem (tzn. wydaje mi się, że wiem) gdzie kupiłaś! )) Miałam nabyć takie same, już trzymałam w garści, ale odłożyłam na chwilę, bo zawołałam Męża do gryzaczków. Gryzaczek nabyliśmy, a łyżeczki gdzieś zostały... )) A wracając do sprawy karmienia: najpierw podałaś zupkę a potem do popicia soczek? Tego samego dnia bez czekania na ew. reakcje alergiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re:Do Aguszak (zupki i inne) 06.05.05, 08:22 Łyżeczki kupował mąż, w chwilach desperacji, w Tesco, bo nie było czym podawać małemu Wydrzykowi wody koperkowej )) Tak, jak napisałam - soczek jabłkowy raczej by Mateusza nie uczulił, z tego względu, że przetestowałam jabłko, kiedy jeszcze go karmiłam z piersi. Z tego, co pamiętam, to chyba podałam soczek na drugi dzień, przy drugiej zupce marchewkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re:Do Aguszak (zupki i inne) 05.05.05, 14:41 co za sztuki musze uprawiac, zeby wcisnac Antkowi jakies inne jedzonko niz mleko Ale jakos idzie. Lubi zupke z cielecina i jablka tarte oraz misiowy sad jablka z wanilia i mlekiem (ze sloiczkow wszystko). Za to sama marchew, zupka jarzynowa i brokuly sa beee. Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Jestem :) 05.05.05, 11:27 Jestem, wróciłam Dzięki, że się zmartwiłyście, że mnie nie ma i jednocześnie przepraszam, że się martwiłyście... Martko - wielkie dzięki! Wróciłam po prawie 1,5 m-cznej nieobecności w domu i próbuję się od wczoraj zorganizować. Pierwsza moja myśl to - mamy za małe mieszkanie! Oj a tak narzekałam, że u Mamy po schodach muszę biegać. Rzuciłam okiem na zaległości forumowe. Trochę mam do nadrobienia Muszę też już zacząć organizować powrót do pracy. Widziałam, że Alcatra masz już nianię - super. Ja na razie szukałam tak trochę "nie do końca", ale czas do roboty się zabrać. Powiedzcie gdzie szukacie nian? Patrzyłam na niania.pl, ale na piaseczno jakoś mało ofert. Może wpadnie Wam gdzieś w oko ogłoszenia Niani poszukującej Malucha w okolicach Piaseczna-Józefosławia? Będę wdzięczna Wracam do rozparcelowania walizek Pozdrowionka! PS teraz już solennie obiecuję poprawę __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Jestem :) 05.05.05, 11:51 Świetnie, że juz wróciłaś Brakowało nam Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Jestem :) 05.05.05, 12:02 co do wielkości mieszkania, po powrocie od rodziców, mam tak samo , jakoś tak ciasno. No i się pytam - gdzie się podział ogród????? Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 witamina c 05.05.05, 12:16 mam chyba głupie pytanie - Antoś trochę pokasłuje, zadzwoniłam do lekarki, zaleciła wit. c. Ale tam jest napisane, żeby podać z wodą, tyle, że Antek nie chce tego tknąć. Daje mu butle, a on odpycha. lekarka nie odbiera komórki. Mogę mu podać nierozcieńczone krople??? Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Re: witamina c 05.05.05, 12:22 Nam pediatra nie zaleciła rozcieńczania, więc nawet nie wiedziałam i podawalam na łyżeczce nierozcieńczone, tak samo podaję witaminę D3. Myślę, że nie jest to problem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: witamina c 05.05.05, 12:32 dzięki za radę a bo czasami jakieś takie drobiazgi sie liczą... Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: witamina c 05.05.05, 13:36 Cebion, tak? Możesz dać mu na łyżeczce rozcieńczone, albo Twoim mlekiem, albo wodą. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak p.s. 05.05.05, 13:40 Można też bezpośrednio do "pyszczka". Akurat zakraplacz przy Cebionie działa bez zarzutu Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Jestem :) 05.05.05, 12:24 Czesc Joasiu, brakowalo Ciebie. Cebion podawałam nierozcoieńczony bezpośrednio do buzi. A ja witam PORANNIE. Włąsnie wstałyśmy - Kasia wrócila do zasypiania o 1 i wstawania o 12.... co nie zmienia faktu, ze podobnie jak Ty MArtolinko zmienilam się w poranny smoczek. Jak ją zdążę odłożyć do łóżeczka to ok, ale jesli zostanie i ma dudelka pod ręka to korzysta Tusieńko, ciesze się że trafiłaś an naormalnego lekarza, bo nei mogłam przeżyć jak Cię tamten debil potraktował. U kogo w końcu byłaś? Co do doatkowego jedzenia, to coraz więcej czasu spedzam przy półkachz e sloiczkami, ale opieram sie pokusie zakupu. Postanowiłam wytrwać do 2 czerwca, kiedy to kasia skończy 6 msc i dostanie poraz pierwszy cokolwiek innego niz mleczko mamy. Pozdrowienia specjalne dla mam pracujacych: Joasi i Aguszak, no i Beaty która dzis pierwszy dzień... Pozdrawiam Franula Ps Zmykam na specer, po weekendzie spedzpnym na dworze, niew yutrzymam drugiego dnai w zamknięciu na 5 pietrze z którego okna nie widac nawet żadnego drzewa! Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Jestem :) 05.05.05, 12:48 W końcu. Nie wiej jak Ty się przeprawisz przez zaległości forumowe. Współczuję. A tyle ciekawych rzeczy się działo... hoho... )) Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 zły lakerz 05.05.05, 13:46 Ten okropny ortopeda do znany dr czy prof Jagoda! Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 tylko piersi 05.05.05, 13:49 Franulko my też tylko na piersi. Alicja 03.06 skończy pół roku i też wtedy zamierzam dać jej pierwsze jedzonko. Ciekawe jak to zniosą nasze dziewczyny. Co dasz Kasi na początek? Ala tak patrzy na jedzonko jakby chciała powiedzieć: "dawaj mamo loda". Na pweno będzie to dla mnie duże przeżycie Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: tylko piersi 05.05.05, 14:02 Oj, zapewniam Was, że będzie to przeżycie!! Ja płakałam ze wzruszenia przy pierwszych łyżeczkach jabłuszka... Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Delfinex 05.05.05, 14:23 Odpisałam Ci przy Twoim poście odnośnie Starynkiewicza. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Vievioorko - niania 05.05.05, 19:46 Kochana, ja niani dla Małej nie znalazłam przez szukanie ofert na niania.pl (przejrzałam raz, wysłałam kilka maili i nikt się nie odezwał). Jej oferta - że tak powiem - sama do mnie przyszła razem z innymi. Jak zalogujesz się na vortalu, umieścisz swoją ofertę, to automatycznie, raz na jakiś czas będziesz dostawać mailem informacje o nowych ofertach zamieszczonych przez opiekunki. Zdaje się, ze tutaj nie robią segregacji dzielnicowej, tylko przesyłają wszystkie dot. W-wy. Moja niania np. określiła swoje rejony daleko od Stegien i Mokotowa, ale ponieważ mnie zainteresowało to, że była opiekunką w przedszkolu, napisałam, czy byłaby zainteresowana opieką na Stegnach. Okazało się, że tak (i na cale szczęście). Poza tym na forum dyskusyjnym niania.pl także czasem wypowiadają się opiekunki, które dopiero co straciły pracę z jakiś kuriozalnych powodów. Można do nich napisać. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa majowka 05.05.05, 14:29 Wyjezdzam dzis na majowke w okolice Wlodawy (szkoda, ze Martolina juz wrocila) na 2 tygodnie. Raczej nie bede miec netu, wiec pozdrawiam serdecznie Was wszystkie i Maluszki Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: majowka 05.05.05, 14:42 Z zazdrością - ale życzę Cudnego Wypoczynku!! ) Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: majowka 05.05.05, 14:50 Pozdrawiamy i czekamy na radosny i "wypoczęty" powrót )) Odpoczywajcie i za mnie Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: majowka 05.05.05, 14:59 Ewo, Bede tam za dwa tygodnie (prawdopodobnie) więc jak cos dam znak. Planujemy juz nocowac nad bialym. Mam nadzieje, ze nadejdą już ciepłe nocki, bo domek drewniany i z ocieplaniem tam nie bardzo... )) miłych wrażeń z ziem włodawskich życze. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 a soczki?? 05.05.05, 14:50 a soczki podajecie normalnie w butli czy używacie już jakichś kubeczków z ustnikami? aha i jeszcze pytanko techniczne: nasze dzieciaczki jeszcze nie siedzą, więc w jakiej pozycji podajecie pokarmy stałe? Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: a soczki?? 05.05.05, 14:53 Soczki podaję z butelki, no ale mój Mati jest już butelkowy wybitnie Pozycja do karmienia - najlepiej na leżaczku lub w foteliku samochodowym w pozycji półleżącej. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: a soczki?? 05.05.05, 14:58 U nas soczki jeszcze nie idą, bo nie chce walczyć ciągle z łyżec zką (butla odpadła). A jedzonko w leżaczku w pozycji półsiedzącej (z zablokowanym bujaniem ) ) Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: a soczki?? 05.05.05, 15:31 Butelki Aventu z miekkim ustnikiem niekapkiem (jest taki od 3 mies) . Do jedzenia i picia- trzymam na moich rękach. Alternatywnie Butelki Canpolu z ustnikiem (czasem u Emilki) Łyzeczki te same , co Aguszak Canpolu, zupki i deserki prosto ze słoiczka, pogrzewane goracą wodą w większej miseczce Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Do Aguszak 05.05.05, 15:56 A kto opiekuje się Matim pod Twoją nieobecność? I jak wyglądaja wtedy jego posiłki? Pozdrawiamy cieplutko i życzymy, abyście w miarę bezstresowo i szybko przystosowali się do Nowego. Trzymamy za to kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Do Aguszak 05.05.05, 16:36 ufff... już w domu. Zdążyłam jeszcze wstawić pranie i przygotować obiad do wstawienia (obieranie, rozbijanie, ubijanie itp.) A Mati ciągle śpi odkąd babcia go uspała )) Z Mateuszem będzie babcia-teściowa. Karmi go dwa razy z butli (je bebilon), a jak przychodzę do domku, to daję mu zupkę. Mam wrażenie, że Mati przystosował się szybciej niż ja... ja baaardzo tęsknię Dzięki za kciuki. Kciukasy od Ciebie są bardzo cenne )) Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Do Aguszak 05.05.05, 18:09 No, to lubie, nie było mnie pare godzin a jak wracam to dużo do czytania. Tak trzymac!!! Aga &co.- Dzieki za odpowiedzi dootyczace technicznej strony karminia Tusiu pytałam o tego "dobrego" lekarza - czy skorzystałaś z któregos z namiarów jakie od nas dostałaś. Czyli nasze dziewczyny sa z dwch sasiadujacych dni. Jescz nie wiem co dam chyab jabluszko. Ja tez mam wraczenie ze Kasiatak patrzy zachłannie na MOJE jedzienei ze mi w gardle staje. Delfinku- Starynkiewicza.....no cóż. Bezdie długo. Moge chyba powiedzieć że ze względu an to co przeszła Aguszak bede nastepne dzieci rodzic gdzie indziej. Moj porod byl ok (no powiedzmy - był okropny ale fizjologiczny, normalny, ksiazkowy i szybki) Ale jak Aga słusznie zauwazyla: jak wszystko jest ok z porodem to mozesz rodzic w kazdym szpitalu i wszedzie bedzie ok. Ale jak cos sie chrzani.... no to zalezy na jakiego lekarza sie trafi. Aga trafila na ekipe która bała się (?) zrobic jej cesrake i ja wymeczyła szkodząc dziecku! Potem ta proba wypisania jej ze spzitala bez Matiego... Ale nawet z moim bezproblemowym porodem: trafilam na okrpne babsko na izbie przyjec - to które robiło mi lewatywę. Obrzydliwe. Nawrzeszczała na mnie. Z gołym tyłkiem musiałam lecieć do łazienki korytarzem (dobrze ze noc była) żeby sie umówić. Oczywiscie brak paieru tolaetowego w łazience to standarad. Wspomniane przez Agę żarcie przed jedzeniem ktroego ostrzegały położne. I z cos czeo nienawidzę: sciemnianie!!! Na szkole rodzenia że primo nie dosyłaja (niech się Ewa wypowie, secundo: mozna chodzic w pierwszej fazie porodu. Gó... Poniewaz wszystkie "boksy" były zajęte polozyli mnie podłączona do ktg w przedsionku maleńkim i zakazali schodzić. Dopiero we własnym bokszie później mogłam się chodzić - ale wtedy to już żadna sila by mnei nie zmusila do zejścia z łóżka. NA moje stwierdzenie ze już chyba nie wytrzymam (spodziewałam sie chyab tylko pocieszenia bo wiedzialam ze o znieczuleniu nie było mowy- zapóxno) pani stwierdzial mniej więcej "Cóż wszyscy jesteśmy zmeczeni, nocne dyżury wie pani jak to męczy...") i no i zbadala mnie w skurczu co nie nalezy do przyjemności a o ile wiem nie jest konieczne.... No i to co spotkało chyba Wiewióre - nagle rozpoczynają remont, nie przyjmuja pacjentek i dziewczyny dowiedauja się o tym w przedzień porodu bez ostrzeżenia - zamykamy szpital i koniec. Tykle w tym szacunku do pacjentki co przepraszam soli na końcu noża.... I jeszcze jedno- o tym też nas zkole rodzenia nie mówią - jesli masz gorączke albo brak badan (albo cos tam z HBSem) to trafiasz na septyczny na parterze gdzie w ogóle jest stare wyposazaenia a lazienke masz po drugiej stronie korytarza szpitalnego. Coz moze po remoncie cos sie zmienilo...Bo jak ja byłam to anegdotka taka, ze w ramach tego ze szpital zarobił na salach komercyjnych - sale niekomercyjne dostaly po czajniku elektrycznym BYły też plusy- świtena opieka pediatryczna (moim zdaniem ale znów z Kasia nie było żadnych problemów), na moja prośbe zostawili mnie dzien dłuzej w szpitalu bo sie bałam że Kasia za barzdo ubywa na wadze. Akurat trafilam tez pierwszego dnia na doradce laktacyjna ktora pomogla mi pzrsystawic kasie do piersi (Ewa np mowila ze ona takiej pomocy nie miala) Dobra, koncze bo na pewno takie historie można możyc o każdym bez wyjątku szpitalu. Dodam tylko tyle ze z rodzenie z wlasnym sprawdzony lekarzem o na pewno zupelnie co innego - inaczej Cie traktuja... Ewa- miłego wypoczynku!! No i wten sposob zapomnialam ze miałam napsiac o dniu dzisiejszym. To mzoe juz w nastepnym poscie... Buziaki F Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Do Aguszak 05.05.05, 18:13 Franulko!! Bardzo dziękuję za szczegółowy, aczkolwiek krew w żyłach mrożący, opis. Jeżeli nie masz nic przeciwko - przekażę go w cytacie mailem do Marzenki Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Do Aguszak 05.05.05, 18:23 jasne, pzreparszam, nie chciałam starszyć ale domagalas się szczegółów No i wyobraź sobie jak ja sie czułam dzień przed porodem przyszedłwszy do Aguszak w odwiedziny i słysząc pierwsze słowa: Danka- nie rodź tu!!! Ale nie poznałabym Ewy Matczuk Danka Odpowiedz Link Zgłoś
franula bedzie pean 05.05.05, 18:21 A propos dnia dzisejszego. Mam dziekco idealne. Z punktu polubila spacerówkę - nawet na leżąco więcej z niej widać. A Kasi juz glowa chodzi, przygląda sie nawet małym przedmitom, jak uslysszy jakiś dźwięk to i od karmienia się odraca. Ciekawska starsznie. Pogoda kiepska - postanowilam pojechac do centrum handlowego - bardzo mnie korcilo zresztą musiałam kupić sobie spodnie -cóż dodam, że nadal musże bo nic soie nie kupiłam tylko Kaśce. W Arkadii ją rozebrałam, żeby się nie zgrzała i ponad godzine chodzilysmy a KAska nic, lezy ogląda. Jak jej sukienusią zamachaąłm przed nosem to zlapała i puścic nie chciała co miałam zrobic - kupiłam W H&M ją prrewinęłam (jest tam pomieszczenie do tego celu, mozna tez nakarmić- o czy nie wiedzialam i nakarmilam w kawiarni na dyskretnej kanapce przy czekoladzie i ciastku. DZiecko grzecznie zjadlo i walneło w kime jak tylko wysżłysmy na powietrze. Spałao az do domu.. W kazdym razie Kasia bogatsza jest o sukienke, komplet bluzka, krótkie spodenki skarpetki i śpiochy Cóż wierzymy z Mężem w równowage wprzyrodzie - czyli jest pewne że ewentalne rodzeństwo Kasi będzie wcielonym czortem Buziaki dziewczyny i biegane chałupe oprządzić póki Kasi spi. F Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Re: Do Aguszak-troszkę o Starynkiewicza 05.05.05, 19:27 No prawda jest taka że wszystko zależy od tego na jaką ekioę trafisz, ja jestem bardzo zadowolona, chociaż dużym minusem był brak doradcy laktacyjnego tylko pielęgniarka mi pokazała co i jak ale za mało. Ja miałam poród wywoływany, miałam boks ale w tzw. miedzyczasie mósiałam go zwolnić bo przywieźli inna rodzącą tak na szybko, więc leżałam sobie orzy położnej i gadałam z nia i ze studentqmi w przerwach między skurczami. Chodzić mogłam poprostu odpinali mi ktg i kroplówkę i wysyłali korytażem, ale tylko zrobiło mi się niedobrze i wróciłam. Pozatym położna zaproponowała dla relaksu prysznik (super sprawa) mąż dzielnie pomagał. Później już poszło gładko, znieczulenie podane i było syuper, pożartowałam z anestezjolog, bardzo miła doktor, i urodziłam./ Później zszywanie też ok, Jedzenie żeczywiście, przed porodem koleżanka mnie ostrzegała żeby buraków i marchewki nie jeść. A to dlatego że kuchnia jest w głównym budynku szpitala i gotują dla wszystkich a nie tylko dla położnictwa (niestety). no to tyle.. Ale się rozpisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Pierwszy dzien w pracy 05.05.05, 19:31 Jakoś przebrnęłam, dziwnie było. na początku nie mogłam sie odnaleźć pozatym moja kumpela z którą siedziałam w boksie jest teraz na macieżyńskim i szkoda mi że nie mogę z nią pogadać. Ale ogólnie fajnie, zawalona jestem robotą że z za papierów nosa nie moge wystawić, dodam że wszystko na mnie czekało.....okropny raport do zrobienia na 31/03/05 no i wiedziałam że na mnie spadnie.......wiec jeszcze mam na głowie panie z GUS..........A Dziubas był grzeczny jak nigdy...pojadł sobie spał i był z nianią na spacerze. A jak przyszłam to sie uśmiechał i piszczał apóźniej zaczął opowiadać....SUPER NIE BYŁO TAK ŹLE Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Franulko... 05.05.05, 19:38 ja w Międzylesiu odmówiłam zrobienia lewatywy (żebyś Ty widziała święte oburzenie wrednej salowej, która mnie przyjmowała ))) - wydawało mi się, że można odmówić w każdym szpitalu... Poza tym odmówiłam, bo i tak dzień wcześniej mnie "goniło", więc nie było potrzeby ) Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Franulko... 05.05.05, 19:45 mnie nie pzreszkadzała sama lewatywa, to żaden problem - tylko, że pobrudzialm leżanke i ta wstretna baba na mnie nawrzeszczała, ale jak!!! Ja JEJ pobrudzilam i jak mogłam ona tu cięzko pracuje i JA jej tak na ZŁOŚĆ rozumiesz a ja w skurczach ledwo zywa..... Odpowiedz Link Zgłoś
alcantra Re: Franulko... 05.05.05, 19:53 Jasne, rozumiem. Zastanawiam się, czemu te salowe na izbie przyjęć są zwykle takie wredne? Ja z Międzylesia bylam bardzo zadowolona, nawet na recepcji kobiety były miłe. Tylko ta salowa taka... Objechała mojego Męża, że pozwolił sobie na skorzystanie z toalety w pokoju, gdzie się przebierałam (ona na chwilę wyszła). Omal nie wyszła z siebie i nie stanęła obok, jak powiedziałam, że nie mam swojej koszuli (miałam, ale na PO porodzie), bo poród mi się zaczął tydzień wcześniej, a pranie zrobiłam wczoraj i nie wyschło (faktycznie nie wyschło i szlafrok wzięłam letni, a nie ten, co sobie przygotowałam). Burczała, że teraz musi iść na oddział i przynieść! No też coś. A od czego ona, do jasnej anielki tam była??? No ale ja przecież celowo, jej NA ZŁOŚĆ nie wzięłam tej koszulki na poród... )))))) Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: Franulko... dziwne 05.05.05, 20:38 Dziwi mnie to, co piszecie. Na Żelaznej nie ma salowej. Na izbę przyjęć przychodzi po ciebie położna, króta odbierze poród. Nie ma też mowy o lewatywie! Mi nikt nie robił, ale to raczej naturalne, że w pewnej fazie porodu idzie się do toalety i po wszystkim. Na żelaznej nikt tego nie proponuje. Można za to dostać zestaw do lewatywy w aptece jeśli ktoś ma obawy. Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Przebrnęłam:) 05.05.05, 18:27 Chyba trochę po łebkach mi to wyszło, ale jako tako się już orientuję. DELFINLEX - nie rodziłam na Starynkiewicza, bo nie przyjmowano już pod koniec roku pacjentek ze względu na remont. Niestety mam do tego szpitala trochę żalu, bo mimo iż zaglądałam tam często na KTG, to o tym, że mam szukać innego szpitala dowiedziałam się po terminie porodu. Była to mało ciekawa akcja tak nagle szukać innego szpitala. Poza tym pokazywałam tam moje USG z zapisem o małej ilości wód płodowych, dowiedziałam się, że to naturalne, jednak na Żelaznej skierowano mnie od razu na patologię z za niskim poziomem wód (co prawda parę h później urodziłam, ale jednak). Polecę szczerze moją gin, ale niekoniecznie szpital. ZUPKI - rany - mi nawet do głowy nie przyszło, żeby Gabę dokarmiać. Co prawda jest jedną z najmłodszych grudniówek, ale mimo to. Myślałam, że do piersi dołączę coś dopiero koło 6 m-ca. W kwestii "zastawy" - dostaliśmy komplet łyżeczek NUBYego - znika im kolor, jeśli temperatura jedzenia jest za wysoka. Nie wiem z czego wykonane, bo nie mam już opakowania, ale są mięciutkie i mają szerokie "boczki" więc zero szans na skaleczenie małej buzi. PROBLEMY RODZINNE - polecam krótką "separację" np taki właśnie wyskok do rodziców jak u mnie. Po pierwsze nawet nie wiedziałam, jak bardzo mi potrzeba zmiany otoczenia. Odświeżyłam parę znajomości, pobiegałam na spacerki na świeżym powietrzu, zamiast krzyczeć na kota musiałam sobie radzić z psem Co prawda Gaba i tak była ze mną 24h/dobę ale było inaczej. Zgrałyśmy się. Nauczyłyśmy się nawzajem słuchać. Bez problemów pod tytułem - pranie, sprzątanie, gotowanie, załatwianie. Nie leżałam do góry brzuchem, ale też kto inny się zastanawiał czy ryż czy ziemniaki, ja tylko wykonywałam polecenie Z kolei mój mąż po prostu odpoczął. Mógł się w końcu wyspać. Pozałatwiać wiele nagromadzonych spraw nie biegnąc do domu z wywieszonym językiem, bo umordowana żona czeka na zmianę warty Myślę, że szeroko się mówi o tym jak to kobieta powinna traktować urlop macierzyński trochę jako okres rekonwalescencji i przystosowania do nowego układu w życiu, a w ogóle się nie wspomina o tym jak sobie ma poukładać życie Tata malucha. Wszędzie się czyta, że ma pomagać Młodej Mamie, a przecież jemu też powinien ktoś pomóc przebrnąć przez ten pierwszy okres. Zmiany emocjonalne dotyczą obojga rodziców. Przy okazji patrzyliśmy jak z Maluchem dają sobie radę nasi przyjaciele (Maluszek z lutego br) i zgodnie stwierdzamy, że zmęczenie jest głównym wrogiem związku. Z niego wynika większość problemów. Podsumowując - dajcie sobie odpocząć nawzajem JOA - 100 lat, u mnie w rodzinie wszyscy są z kwietnia oprócz mnie (ale jestem też rogata). Piękny okres na świętowanie - wiosna dookoła! SPACERY - pooglądałam fotoreportaż spacerowy! Super! Piszę się z wielką chęcią na taki wypad. PRZEKRĘCANIE NA BOCZKI - hmmm, żadnych oznak przyswajania takiej umiejętności. Ale to pewnie będzie jak z podnoszneniem główki, jak już zdążę zmartwić to kolejnego dnia Gaba mi fiknie na bok OKULISTA - Martko pewnie już za późno, ale ku pamięci dla dziewczym korzystających z LIM - dr Agata Jakubik. Polecam. Ale się rozpisałam! Już kończę Pozdroofki PS1 - dziś na spacerze przekicała obok mnie prawdziwa vievioorka i nawet zagadała PS2 - Z Agą niestety nie udało mi się skontaktować w Szczecinie, Malaika wybierała się do rodziców do Poznania - może utknęła tak jak i ja __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: Przebrnęłam:) 05.05.05, 21:11 Vievoora witaj! Fajnie ze juz jestes Troszke Cie nie bylo, a dla naszych maluchow to kawal czasu - sporo dzieciaczkow juz wcina jakies smakolyki A teraz o wszytskim po trochu, czyli tyle ile pamietam Najpierw do dziewczyn pracujacych: trzymam za was kciukasy! Szkoda, ze tak szybko musicie zostawiac swoje maluszki, ale na pewno nie bedzie zle. Dzieci w tym wieku chyba w miare dobrze znosza rozstania, na pewno lepiej niz dzieci dziewiecio miesieczne. No i zawsze mozna sie cieszyc, ze bylo gdzie wracac - dzis przeciez nie tak latwo o prace. Trzymajcie sie cieplo, a maluszki niech wam wynagradzaja nieobecnosc slodkimi usmiechami po powrocie do domku Podnoszenie oparcia w wozku - wydaje mi sie, ze mozna. Ja juz czasem podnosze Kacperkowi, nie tyle na spacerkach co w domu, kiedy musze cos zrobic. Oczywiscie nie caly czas, ale na troche chyba nie zaszkodzi. Zreszta chyba juz sporo dzieciaczkow probuje sie podnosic o wlasnych silach, no i glowki juz sztywno trzymaja, wiec tym bardziej nie widze przeszkod aby podnosic czasem oparcie. Rajstopki - tak, zakladamy dosc czesto. Nam podpasowaly, bardzo wygodne - nie uciskaja, polecam szczegolnie firmy WOLA Co do jedzonek to widze, co juz wyzej napisalam, ze maluszki juz niezle wcinaja smakolyki Nas korci i juz ostatnio zatrzymalam si eprzy polce ze sloiczkmi, ale jeszcze troche sie wstrzymamy. Chociaz cos mi juz w srodku podpowiada, ze moze by cos podac Kacperkowi. A moje wewnetrzne tlumaczenie jest takie: 1) maly szybko rosnie i moze powinien dostac cos oprocz mleczka? 2) w ostatnim miesiacu znacznie sie wydluzyl i juz nie jest taki pulchniutki jak byl. Mimo wszystko chyba jeszcze bede omijala regaly z jedzonkiem dla maluchow Ja tez jestem smoczkiem, jak sie maly przebudzi w nocy to inaczej nie usnie jak tylko przy cycusiu. Jeszcze nie tak dawno pisalam na forum, ze moj maly nie jest wazony, otoz dzis niespodziewanie przyszla pani (cos w rodzaju poloznej srodowiskowej) i zwazyla malego (6,92kg 68cm - 4 miesiace). Bylismy zaskoczeni, tym bardziej, ze wizyta nie zapowiedziana. Maz dopiero wstal i siedzial jeszcze w bokserkach hehe... ja w wannie wygrzewalam moja bolaca szyje i ramie (cos mnie pokrecilo i nie moge sie ruszac). Pani podobno do nas nie mogla sie dodzwonic, wiec przyszla bez zapowiedzi. A przyszla zobaczyc nie jak czuje sie maly tylko JA!!! wypytywala czy wychodze gdzies, czy sie usmiecham, czy nie placze, czy zdrowa jestem itp.!!! No w szoku bylismy Kacperka zwazyla przy okazji bo miala ze soba wage - widac jechala gdzies do jakiegos malucha Moze tu kobiety czesto popadaja w depresje? Nie wiedzialam, ze oni tu takie praktyki stosuja Co do czapeczki - my zakladamy nawet jak cieplo (oczywiscie cienka), bo jakos boje sie o uszka malucha. No tyle zapamietalam Pozdrawiam Kasia A jeszcze o malym Przekreca sie na boczki, czasem na brzuszek, ale raczki nie moze wyjac jeszcze bidulek. Na brzuszku lubi lezec, ale tylko jak jest w dobrym humorze. Czasem nawet piszczy z radosci No i wydaje rozne, rozniste dzwieki, takze te grrr, chryyyy, o ktorych byla wyzej mowa Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 audycja w radiowej trójce - w tej chwili 05.05.05, 21:12 o macierzyństwie i pracy... jak to pogodzić. polecam, ja słucham. Martka (jeszcze na urlopie )) Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Poród po krakowsku 05.05.05, 21:08 No to znowu obudziłyscie we mie wspomnienia...Ja i Marzek juz kiedyś opisywałyśmy swoje porodowe historie- przy okazji pytania o cesarkę. Musztardko, Matuszko i inne Krakowianki- gdzie rodziłyście i jak to wspominacie? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Odplamianie 05.05.05, 21:43 Pytanie do Mam, które rozpoczęły już kulinarne eksparymenta: Jak sobie radzicie z plamami? Ja stosuję "odzież ochronną"- okrywam karmionego Malucha od szyji po stópki pieluchą tetrową (wygląda jak mały duszek), ale i tak marchewka jest wszechobecna... Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Odplamianie 05.05.05, 21:50 Na ciuszkach, które dostałam od siostry miałam kilka kleksów roznego pochodzenia. Potraktowałam je vanishem, wyprałam ze swoimi rzeczami z vanishem i potem jeszcze raz z resztą dziecięcych ciuszków z podwójnym płukaniem. Plamy zniknęły. Póki co, próbowana herbatka z rumianku pozostaje jeszcze na śliniaku )) Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: Odplamianie 05.05.05, 21:54 Hmmm... Ja sie przymierzam do zakupu takiego sliniaczka z rekawkami - moja siostra miala cos takiego dla swojej coreczki i sie sprawdzilo. A na plamy stosuje wanish (narazie na te kupkowe, bo jedzonkowych u nas jeszcze nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
kakmi ja mam super sposób! 05.05.05, 22:35 Zakładam małemu kaftanik (taki już niewyjściowy) na ubranko tył na przód, tzn tak jak kaftan bezpieczeństwa i zapinam z tyłu. Uważam że to trochę szkoda kasy na śliniak z rękawkami bo wychodzi na to samo, a poza tym krzyś nie cierpi śliniaków a kaftanik jakoś jeszcze jestem w stanie mu wcisnąć. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Odplamianie i inne 05.05.05, 23:27 Plamy - traktuję też vanishem, następne pranie dzieciowym proszkiem i podwójne płukanie. Ewentualnie płynem do prania ariel na plamę i dalej jw. Póki co wszystko tzn plamy po kupkach znikają. O dokarmianiu na razie nie myślę, Helenka dopiero wczoraj skończyła 4 miesiące, ma więc jeszcze czas, na razie pije tylko moje mleczko. U starszego synka też karmonego piersią w 5 miesiącu wprowadziłam rozcieńczony sok jabłkowy ze względu na problem z kupkami - robił co 10-12 dni, ale inne jedzonko zaczęłam u niego wprowadzać w 6 miesiącu i tak też planuję u Helenki. Na razie mała zbytnio się innym jedzeniem nie interesuje, choc zaczęła się łatwo rozpaszać przy cycu. Jeszcze o rehabilitacji. Nie sądzę, żebym robiła to niepotrzebnie - niestety, bo wolałabym żeby mała była sprawna sama z siebie. Ale nie chcę niczego zaniedbać, bo stało się tak przy moim starszym synku - lekarze zlekceważyli pewne sprawy i teraz Michał nie jest tak sprawny jak rówieśnicy i wyprowadzenie go będzie dużo bardziej pracochłonne niż w przypadku niemowlaków. Już w szpitalu podejrzewałam, że nie wszystko z małą jest w porządku (choć poród miałam bezproblemowy i szybki) - miałam porównanie ze starszym dzieckiem i pewne objawy mnie zaniepokoiły, ale lekarze w szpitalu nie zwrócili na to uwagi. Później to właśnie wy potwierdziłyście moje obawy, potem niezależnie niezwiązani ze sobą rehabilitant i neurolog. A rehabilitujemy się bezpłatnie, na NFZ, więc myślę ze nie ma obaw o naciąganie. Zapraszam do obejrzenia kilku nowych zdjęć moich dzieciaczków. A pisuję najczęściej nocą bo spokój i dostęp do komputera - stałe łącze mamy tylko na kompie męża (a w dzień mąż ze sprzętem w pracy). Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Książka kucharska Alcantry 05.05.05, 22:55 Epizod III za progiem Madziu, czy można liczyć na wznowienie naszego grudniowego zbioru przepisów na początek nowego wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
gusinka Tomcio powiedział: MAMA i iine 05.05.05, 23:23 Witajcie. Już chyba z trzy miesiące się nie odzywałam. Ale dzisiaj wydarzyły się dwie ważne rzeczy. Tomcio powiedział mama i przekręcił się z brzuszka na plecy! Po prostu cudny dzień! Musiałam się pochwalić. Co do jedzonka to próbowałam podawać najpierw jabłuszko gerbera i pierwszego dnia jadł chętnie, drugiego też a trzeciego już w ogóle nie chciał jeść. a potem jabłuszko normalne ale dostał okropnego bólu brzuszka tak, że zanosił się od płaczu. Koszmar! Od wczoraj podaję kaszkę ryżową bobovity i jest ok. 16 maja wracam do pracy i spędza mi to sen z oczu. Na szczęście do wakacji zostanie z malutkim mąż a potem od września muszę znależć opiekunkę. Boję się tego okropnie. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Kacperek też "mówi" MAMA 06.05.05, 09:10 ...oczywiście nieświadomie, ale wczoraj nauczył się tak składać usteczka, że jak zaczyna marudzić, popłakiwać, to wydaje odgłosy: "mama, mamo, mamu".A ja jagk głupia patrzę jak moje dziecko popłakuje i mnie "wzywa".Mąż jak to wczoraj usłyszał przy okazji ubierania (bo wtedy - w 90% przypadków Mały marudzi) Kacperka, to aż zaniemówił!!! Do tej pory było mu, mu, mu - a teraz!!! I jeszcze czasem wychodzi mu prawdziwe "nie". Każdego dnia coś nowego!!! Wczoraj też zaczął się już regularnie przekręcać z brzuszka na plecki, a raz udało się też w drugą stronę I to tyle nowości dnia wczorajszego Ciekawe, co przyniesie dzisiejszy Pozdrawiam i życzę bardzo udanego (mimo tych smutów za oknem) dnia!! Karina Odpowiedz Link Zgłoś
neti912 Re: Różności - NAGONKA NA NEUROLOGA DR B. 05.05.05, 23:59 Iwonko, Widzę, że w każdym poście dotyczącym neurologa jedziesz na dr. B. Ja nie mogę na nią powiedziec złego słowa i muszę stanąć w jej obronie. Jest to osoba, która zna się na rzeczy jako neurolog i jako fizjoterapeuta. I tu musze podkreślić: nie łączą mnie żadne kontakty osobiste ani zawodowe z dr B. Jestem jedynie, a właściwie moja córka, jej pacjentką. Musisz Iwonko rozróżnić jedno, kłopoty neurologiczne u dziecka a sprawy związane z asymetrią ciała i napięciem mięśniowym to dwie odrębne dziedziny medycyny. Większość pediatrów i neurologów (jak i innych lekarzy)nie ma pojęcia o asymetrii ciała i napięciu mięśniowym. Dr B. jest certyfikowanym fizjoterapeutą Vojty, kończyła szkolenia i zrobiła certyfikat w Niemczech u samego dr Vojty. To, że inni neurolodzy twierdzą, że z dzieckiem jest wszystko ok, gdy brak kłopotów neurologicznych jest rzeczywiście prawdą. Dla nich takie dziecko jest zdrowe. Napięcie mięśniowe poprawnie zdiagnozuje Ci nie neurolog lecz odpowiednio wykształcony fizjoterapeuta (podkreślam odpowiednio, bo słyszałam od pediatry pracującego w szpitalu, że nie każdy fizjoteraputa jest dobrym fachowcem). I należy się tylko cieszyć, że rodzic, który przychodzi do neurologa z dzieckiem, które ma kłopoty neurologiczne, bądz ich nie ma, jest dodatkowo diagnozowany pod względem napiecia mięśniowego. Bardzo ważne jest wczesne wychwycenie napięcia mięśniowego u dziecka, bo im później tym gorzej dla rozwoju malucha. Co do pytania o Twoje obserwacje związane z dzieckiem, to jest bardzo ważne pytanie, bo własnie matka najwięcej czasu spędza z własnym dzieckiem, może zaobserwować niepokojące objawy, których w ciągu 10-cio minutowej wizyty nie zauważy dr B. Na tej podstawie, jak i na podstawie przeprowadzonych przez nią badań jest w stanie zdiagnozować dziecko (zresztą każdy lekarz do którego pójdziesz, niezależnie od specjalizacji, zapyta, co Ci dolega i co Cie niepokoi, nieprawdaż?). Jeśli chodzi o zarzut kierowania pacjentów przez dr B. do fizjoterapeutów pracujących w jej ośrodku, to wynika to z tego, ze w Polsce jest na razie z tego co wiem ok. 45 certyfikowanych fizjoterapeutów Vojty (na stronie www.vojta.com.pl znajdziesz ich listę). Ci, którzy mieszkają w W-wie przyjmują przeważnie w tym ośrodku. Dlatego są kierowani własnie tam. Co do NDT Bobath, jest to bardzo dobra metoda jeśli chodzi o sposoby noszenia dziecka, kładzenia go, czy do walki z asymetrią. Jeśli chodzi o poważniejsze kłopoty z napięciem mięśniowym i inne, o których nie mam pojęcia i nawet nie chcę mieć, nie daje takich rezulatatów jak Vojta. Bardzo wielu pacjentów po kilku miesięcznej terapii tą metodą trafia do fizjoterapeutów Vojty. Przepraszam, ze tak się rozpisałam, kończę, pozdrawiam, Aneta forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18961953 Ywona78 napisała: "Tusiu, nie wiem czy byłaś już z nami na forum, gdy pisałam o naszych wizytach u neurologów. Jedna pani dr (znana wielu mamom dr B.) stwierdziła od razu wzmożone napięcie i konieczność rehabilitacji, oczywiście w jej ośrodku. Dodam, że chciałam tylko się upewnić, że z małą jest wszystko ok. A wspomniana pani dr spytała o moje obserwacje i ew. niepokojące mnie objawy i powtórzyła je tylko, niczym dobra wróżka, która powie o naszych problemach, pod warunkiem, że się jej najpierw wszystko szczegółowo opowie Udaliśmy się do innej pani neurolog i ...wszystko super. Zaleciła tylko instruktaż pielęgnacyjny metodą NDT Bobath, co przydaje się każdemu rodzicowi. Spotkaliśmy się z 2 rehabilitantami i nie mogli się doszukać jakichkolwiek problemów u malucha. Owszem, nie twierdzę, że nie ma dzieci, które wymagają rehabilitacji. Nie chcę powiedzieć, że powinnyśmy olewać zalecenia lekarzy i ignorować objawy, które naprawdę istnieją i mają wpływ na rozwój i zdrowie naszych dzieci. Ale wydaje mi się, że ostatnio jest jakiś "terror" rehebilitacyjny i każde dziecko wychodzi z gabinetu lekarza z wadą wymagającą ćwiczeń (płatnych oczywiście). To tyle. Oczywiście są to moje subiektywne odczucia i nie chciałam, broń Boże, nikogo urazić ani oceniać " Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Różności - NAGONKA NA NEUROLOGA DR B. 06.05.05, 00:13 Anetko, Nie jest to nagonka na lekarza. Napisałam wyraźnie, że jest to moja ocena i moje odczucie po wizycie. Nie twierdzę, że wszystkie dzieci są diagnozowane na wyrost, ale ostatnio tak właśnie się dzieje w wielu przypadkach (i nie mam tu na myśli tylko tej pani dr). Cieszę się, że Twojej córeczce ćwiczenia pomagają i są efekty - to najważniejsze. Ja mam jednak duży niesmak po wizycie, z kilku powodów. Tak czuję i napisałam już wcześniej, że nie chciałam nikogo urazić (w sensie mam, które chodzą do pani dr z maluchami i są zadowolone). Jak wiemy ten sam lekarz może jednemu dziecku pomóc, a innemu zaszkodzić, więc nie uogólniajmy, że ktoś jest super, hiper, fantastyczny albo też beznadziejny. Kwestia doświadczeń. Pozdrawiam Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
matuszka2 Nie przeszkadzać w rozwoju 06.05.05, 10:32 Powracam do artykułu z gazety, który przepisała dla nas Iwoku. Było to jakieś 200 postów temu, ale miałam za mało czasu by napisać o tym wtedy. Pisałyscie, że nie wyobrażacie sobie waszych dzieci leżących w becikach. Ja słowa becik nie traktuje dosłownie i nie widzę przed oczami takich becików w których my jako dzieci byłysmy "przechowywane". Teraz nikt nie trzyma dzieci w czymś takim i żaden dobry lekarz nie zaproponuje krepowania dziecka i takiego związywania m.in. ze wzgledu na stawy biodrowe. Myslę, że pani doktor ma tu na mysli coś w rodzaju gniazdka dla dziecka. Może takiej otuliny, w której dziecko czuje się bezpiecznie. Przecież po wyjściu z warunków bardzo komfortowych ale jednak ciasnych, musimy dziecku zapewnić podobne. Podam tu przykład moich znajomych: kiedyś w IKEA można było kupić takie zielone węże. Pluszowe, dosyć długie, maskotka dla dzieci starszych. Oni jednak owijali scisle swojego malucha takim wężem po to by czuł się jak w gniazdku. Nawet zaklinaczka proponuje owijanie dziecka, właśnie ze względu na niestabilność ruchową. Ja sama byłam kiedyś zafascynowana pedagogiką waldorfską. Miałam książkę w której autor polecał dla dopiero co urodzonych dzieci nastepujące warunki: pokój lekko zaciemniony, kolory również stonowane(polecany był ciemnozielony) Pamiętam, że było tam napisane, że dzieci powinny spać w małych kojcach a nie od razu w wielkich (dla nich) łózkach. Ale oczywiście jest mnóstwo innych teorii. Jedna proponuje dziecko stymulować a inna wręcz przeciwnie. Teraz coś o karuzeli. Pisałam już, że my mamy zakaz stosowania. Nasz rehabilitant NDT Bobath, powiedział mi że ona zaburza symetrię. Do mózgu dziecka dochodzą sprzeczne sygnały. Nic nie powinno krecic się nad głową dziecka, lepsza jest powieszona jedna zabawka. My sie do tego zastosowaliśmy. Nie możemy też nosić w nosidle (zwłaszcza, że Piotrek za słabo podnosił główkę). Co do braku raczkowania i poźniejszej dyslekcji, to wydaje mi się, że nie ma to tak wielkiego związku. Ruchy naprzemienne bardzo wpływają na rozwój mózgu. To wiem. Ale podobno dyslekcja jest wynikiem mikrouszkodzeń. Na pewno problem dyslekcji jest bardziej złożony. Znam dyslektyków, którzy pieknie czworakowali. O szkodliwości chodzików i butów ortopedycznych czytałam już wiele razy. Artykuł dla mnie ciekawy, i upewniający mnie w przekonaniu, że chyba robię dobrze. A teraz mój poród. Przyznaję, że nie wspominam miło pobytu w szpitalu. Nie było wesoło. Podzielę się z wami moim spostrzezeniem. Gdy byłam w drugiej ciąży i informowałam o tym moje koleżanki, znajome bliższe i dalsze, to najcześciej wszystkie opowiadały mi przebieg swojego porodu. Ja mówiłam, że jestem w ciąży a one zaczynały opowiadać o swoim porodzie. Czy był lekki, czy ciężki z komplikacjami albo błyskawiczny. A to znowu cesarka, oxytocyna, a tu nacinanie krocza a to bolesne szycie itd. Myslę, że w każdej kobiecie ta chwila utrwala się na zawsze. I jest taka głeboka potrzeba opowiedzenia o tym. Iwoku ja rodziłam na Siemieradzkiego " z nienacka". Wcześniej pojechalismy oglądać Żeromskiego i właśnie Siemieradzkiego. Ale wszystko zaczęło sie nagle 3 tyg. wczesnie nocą. Odeszły mi wody płodowe, więc cóż szybka akcja. Budzenie męża, budzenie Julii. Wytłumaczylismy jej, że zostaje sama w domu ( zachowała sie bardzo dzielnie!!!) a tatuś zawozi mamę do szpitala. W razie potrzeby ma tak ustawion telefon, że naciskając jeden klawisz łączy sie z nami. Mąż zawiózł mnie na Siemieradzkiego bo to od nas 10 minut. Zwłaszcza o 3 nad ranem gdy ulice są puste. Zostawił mnie wrócił do domu. Załatwił babcie do opieki nad Julia i wrócił do szpitala. Dostałam w szpitalu znieczulenie. Ale w Siemieradzkim za to się płaci (w przeciwieństwie do Zeromskiego. Oczywiście miałam lewatywę i golenie. Połozne niezbyt miłe takie obojetne. Urodziłam o godz. 10. w sobotę. Mały dostał 10 punktów. Wszystko było dobrze. Do czasu. Zaczęło się od tego, że zgłosiłam na wizycie, że mały jest trochę żółty. Okazało się, że nie robią standardowo badań na poziom bilirubiny, ale za to zapytali mnnie czy starsze dziecko miało żółtaczkę. Odpowiedziałam że nie. I to było chyba logiczne dla pani doktór, ze skoro starsze nie miało to młodzsze też nie będzie miało. Gdyby to było takie proste. Następnego dnia mały był pomaranczowy. Ale pani doktor zapomniała na wizycie zlecić badanie na bilirubinę. Badanie zrobiono dopiero później i już około czwartej po południu wyrwano mi małego z rąk. Widziałam to przerażenie na twarzy, bo bilirubina 280. Ale oczywiście info lakoniczne. Zrobiono mu badanie krwi, mocz, ASPAT I ALAT. Natomiast na wizycie następnego dnia pani doktor powiedziała do mnie, że mały NIE WYGLĄDA na chorego na cytomegalię i toxo, więc nie będą mu robic tych badań. Niech żyją badania organoleptyczne!!!. Powiedziałam, że bardzo prosze o wykonanie tych badań więc usłyszałam, że to są badania drogie i ona musi udowodnić dyrektorowi szpitala konieczność ich wykonania (sic). Na to ja odpowiedziałam, że my zapłacimy za te badanie. I wtedy zostały wykonane.Wyobraźcie sobie mój nastrój wtedy. Oczy zapłakane, wielka gula w gardle. I ten niepokój o dziecko. Nawet teraz gdy to piszę to wraca takie napięcie. Na szczęście wszystko jest dobrze i oby tak dalej. Pozdrawiam Grazynka Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Różności -Badanie neurologiczne 06.05.05, 09:23 Na początek wyjaśnię,że moja uwaga ma charakter kosmetyczny i nie chce bezposrednio włączać sie w dyskusje na temat pani B. To jest komentarz czysto techniczny neti912 napisała: " Musisz Iwonko rozróżnić jedno, kłopoty neurologiczne u dziecka a sprawy związane z asymetrią ciała i napięciem mięśniowym to dwie odrębne dziedziny medycyny.Większość pediatrów i neurologów (jak i innych lekarzy)nie ma pojęcia o asymetrii ciała i napięciu mięśniowym. To, że inni neurolodzy twierdzą, że z dzieckiem jest wszystko ok, gdy brak kłopotów neurologicznych jest rzeczywiście prawdą. Dla nich takie dziecko jest zdrowe. Napięcie mięśniowe poprawnie zdiagnozuje Ci nie neurolog lecz odpowiednio wykształcony fizjoterapeuta I należy się tylko cieszyć, że rodzic, który przychodzi do neurologa z dzieckiem, które ma kłopoty neurologiczne, bądz ich nie ma, jest dodatkowo diagnozowany pod względem napiecia mięśniowego." Moja medyczna wiedza mówi,ze KAZDY człowiek posiada jakieś napięcie mięśniowe! Jeden prawidłowe, inny patologiczne- tzn wzmozone lub obnizone. Badanie napiecia mięśniowego jest ZDECYDOWANIE PODSTAWOWYM elementem badania neurologicznego i nie wyobrażam sobie,zeby jakikolwiek neurolog go pomijał. Oczywiście jeśli chodzi o dzieci- potrzeba tu o wiele większego doświadczenia niż przeciętne.Zgadzam się,że wychwycenie asymetrii jest sprawą trudnieszą dla przeciętnego neurologa, ale na pewno powinien oceniac dziecko pod tym kątem "Co do pytania o Twoje obserwacje związane z dzieckiem, to jest bardzo ważne pytanie, bo własnie matka najwięcej czasu spędza z własnym dzieckiem, może zaobserwować niepokojące objawy. Na tej podstawie, jak i na podstawie przeprowadzonych przez nią badań jest w stanie zdiagnozować dziecko (zresztą każdy lekarz do którego pójdziesz, niezależnie od specjalizacji, zapyta, co Ci dolega i co Cie niepokoi, nieprawdaż?)." I tu się zgadzam! 70-80% rozpoznania-może mniej w neurologii, ale na pewno w pediatii i internie- to WYWIAD!Na drugim miejscu badanie fizykalne, a dopiero na końcu badania dodatkowe. I nie ma lepszego zródła wiedzy o dziecku niż matka, która w ciągu całej doby może wychwycić duzo więcej niż lekarz podczas krótkiego spotkania. To za krótko by dziecko pokazało wszystko, co potrafi i czego nie potrafi i by objawiły się wszelkie patologie... "Co do NDT Bobath, jest to bardzo dobra metoda jeśli chodzi o sposoby noszenia d ziecka, kładzenia go, czy do walki z asymetrią. Jeśli chodzi o poważniejsze kłopoty z napięciem mięśniowym i inne, o których nie mam pojęcia i nawet nie chcę mieć, nie daje takich rezulatatów jak Vojta. Bardzo wielu pacjentów po kilku miesięcznej terapii tą metodą trafia do fizjoterapeutów Vojty" I tu bym polemizowała. Znam dzieci z ciężkimi zaburzeniami, u których metoda BoBath przyniosła spore korzyści!Trzeba dobrać metodę optymalna w danej sytuacji- i to dotyczy i dziecko i rodziców. I mozna łączyć obie metody. A lekceważenie którejkolwiek wydaje mi się niewłaściwe, a w przypadku osób, które zajmują sie tym profesjonalnie wręcz nieetyczne. O metodzie Vojty też wiele osób wypowiada się krytycznie Myślę,że zniechęca ona rodziców, bo często jest żle tolerowana przez dzieci, jest bardzo czasochłonna i wymaga sporych umiejetności- niekoniecznie każdy rodzic wykonuje ja poprawnie!Stad słabe efekty, co wcale nie świadczy o tym,że to niedobry sposób na rehabilitację. To tylko drobne uwagi z perspektywy zawodu, ktory uprawiam... Serdecznosci Iska Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Jedzenie dla małych i dużych 06.05.05, 10:00 Czytam o Waszych doświadczeniach kulinarnych z maluchami i widzę, że jestem trochę do tyłu. Rayan jest z 01. grudnia ale nic z mięsem jeszcze nie dostawał. Zasadniczo woli deserki od zupek.Szczególnie jeśli są za gęste, powodują u niego odruch wymiotny. Na szczęście tylko odruch. My tak jak większość preferujemy Gerbera. A na czas jedzenia zakładam małemu na ręce odcięte rękawki z wyrośniętych ubranek. Brzuch zabezpieczam pieluszka i śliniakiem. Zreszta on wie, że jak śliniak to będzie jedzonko. Podaję do wspaniałej książki kucharskiej Alcantry stronę o zapiekankach - wybór przeogromny. www.gotowanie.wkl.pl/grp_przep.php?grp_prz=72 Odpowiedz Link Zgłoś
yvona79 Re: Różności - wyjaśnienie 06.05.05, 10:21 Kochane, Mam wrażenie, że nie zostałam właściwie zrozumiana. Stąd moje sprostowanie. W tym, co piszę, nie wyrażałam stwierdzenia: nie chodźmy do specjalistów, bo będą nas naciągać albo zaniedbajmy objawy, które nas niepokoją. Nie miałam też na myśli tego, że dzieci rehabilitowane są niepotrzebnie, bo w zdecydowanej większości przypadków jest to jak najbardziej uzasadnione. I chwała mamom, które podnoszą alarm we właściwym momencie i nie czekają na to, że lekarz pediatra w czasie krótkiej wizyty zauważy coś niepokojącego i da skierowanie do specjalisty! W naszym przypadku było akurat tak, że objawy, które zaobserwowałam (a jestem panikarą i w czasie ciąży oraz pierwszych tyg. życia małej wyszukiwałam nowe schorzenia i przypisywałam kolejne dolegliwości były zwyczajnymi odruchami, które na tamtym etapie rozwoju dziecka były normalne. O czym nie zostałam poinformowana. Myślę sobie też, że niesłuszne jest twierdzenie, że TYLKO Vojta albo TYLKO Bobath jest skuteczną metodą. U każdego dziecka sprawdza się co innego. Akceptujmy nasze wybory i dzielmy się własnymi spostrzeżeniami i doświadczeniami, bo chyba o to na forum chodzi Pozdrawiam serdecznie Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Do Yvonki :) 06.05.05, 10:27 Iwonko, niepotrzebnie się denerwujesz. Bardzo dobrze zrozumiałam intencje Twoje, jak i dziewczyn, które z Tobą polemizowały. Tak więc wszystko gra i buczy na tym forum )) Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Różności - wyjaśnienie 06.05.05, 10:39 Święte słowa- i tak właśnie odbieram wymowę Twoich wcześniejszych postów. A osobiscie myślę,że jeśli matkę coś niepokoi, to lepiej zasięgnąć rady, niż przejść do porządku dziennego. Lepiej przesadzić- nawet jeśli to jakaś bzdurka czy norma niż zaniedbać Rehabilitacja teraz rzeczywiście jest modna, ale myślę że nawet u zdrowych maluchów nie szkodzi. Stanowi wtedy stymulację rozwoju psychomotorycznego! Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Różności - wyjaśnienie 06.05.05, 13:18 Co do mody na rehabilitację. Myślę, że wcześniej się te różne objawy napięć patologicznych ignorowało, a dziś juz wiadomo, jak to może wpłynąć na rozwój psychomotoryczny dzieci i dlatego własciwie "przesiewa" się dzieci i działa się w tym kierunku jak najwcześniej - to jest rodzaj takiej profilaktyki, napewno nie zaszkodzi, a może pomóc i tak do tego należy podejść i już. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Grudzień 2004 - epizod III - już jest!!! 06.05.05, 11:00 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=23554531 Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Grudzień 2004 - epizod III - już jest!!! 06.05.05, 11:30 Już się zameldowałam! Do "zobaczenia" Dziewczyny na nowym wątku! Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Grudzień 2004 - epizod II :)) 06.05.05, 13:47 delfinlex napisała: > No to witam! > Pobijemy rekord poprzedniego wątku?? Ile nam zajmie czasu zapełnienie go?? > Miesiąc?? ) > > Buziaki, > Karina Rekord padł! Może nie jest to miesiąc, ale i tak imponująco szybko! Ciekawe, co będzie dalej????? Odpowiedz Link Zgłoś