Grudzień 2004 - epizod II :))

    • mama_nati Hurra! 17.03.05, 11:33
      Przed chwilą użalałam się, że moje dziecko nie chce zasypiać w żaden możliwy
      sposób, a tu proszę: położyłam Natalkę do łóżeczka i wyszłam z pokoju bo
      zadzwonił telefon, jakoś tak było dziwnie cicho przez całą rozmowę (dłuuugą),
      zaniepokojona wchodzę do pokoju, zaglądam do łóżeczka, a moje dzieciątko
      ukochane słodko śpi wtulone w kołderkę! Pierwszy raz w jej 15tygodniowym życiu
      zasnęła sama! Urosły mi skrzydła, idę pakować pudła!
      • musztarda_ziolowa Re: Hurra!+ chwile grozy 17.03.05, 12:14
        Gratulacje! Mileczka też właśnie sama zasnęła. Pewnie tylko na godzine, ale
        dobre i to!

        Przeżyłam chwile grozy! Przez jakiś czas pojawiał mi się komunikat, że nie może
        znaleźć serwera! (komputer oczywiście)
        Bogu dzięki, to tylko mała awaria i dalej mogę tu siedzieć.

        Zła wiadomość: Mąż na cały weekend znika. Będzie wracać tylko na noc. Dostał
        jakieś dodatkowe zlecenie, a że kasy nam wyjątkowo brakuje, więc wziął
        zleconko, nie bacząc, że to weekend. A tak liczyłam, że sobie od małej
        odpocznę! Tak, tak, bo ja po prostu w weekendy odpoczywam od swojego cudnego
        dziecka. Troche się wstydziłam tego na początku (tego określenia), ale co tam,
        skoro to prawda. W ten weekend niestety tylko ja i ona.
        • opieniek1 Re: Hurra!+ chwile grozy 17.03.05, 12:19
          Pociesze cie, ja mam w weekend na głowie dwójkęsmile w tym jeden bardzo aktywny
          • musztarda_ziolowa Re: Hurra!+ chwile grozy 17.03.05, 12:23
            Więcej niż jedno, to mistrzostwo. Chyle czoła.
            • opieniek1 Re: Hurra!+ chwile grozy 17.03.05, 13:05
              eeeee tam, bez przesadysmile Damy radę.
    • musztarda_ziolowa test 17.03.05, 12:20
      sprawdzam, czy mi sie pojawia w sygnaturce odsylacz do stronki Mileczki
      • musztarda_ziolowa Re: test 17.03.05, 12:21
        moze teraz?
    • doloress2 Pieluszka na policzku - sposob na zasypianie ;-) 17.03.05, 15:27
      Hej!

      Totalnie jestem do tylu z czytaniem ;-(
      Ale napisze szybciutko o swoim ostatnim odkryciu - moze ktorejs z Was sie
      przyda.
      Otoz moj Bartosz uwielbia jak mu walne pieluszke na policzek czolo lub nochala
      (ogolnie w okolice twarzy) - zaraz zamyka oczka i szybko zasypia. Jest to dla
      mnie rewelacja ostatnio, bo zdarzalo sie, ze o 4 rano usypialam go z 40 minut
      (on wtedy ma szczyt swojej aktywnosci!) a on usypial na gora pol godzinki.
      Na razie dzialalo juz 2 noce. Czesto sam sobie potem naklada te pieluszke na
      cala twarz. Az sie nieraz lekam zeby sie nie przydusil, ale to chyba przewiene
      jest wink
      Druga sprawa, ktora rzucila mi sie w oczy przy czytaniu to czestotliwosc kupek
      naszych pociech. Niektore z Was pisaly o 1 wyproznieniu na 2 - 3 dni. Rany - u
      mnie jest perpetum mobile - Bartus zalatwia sie przy kazdym karmieniu. Z jednej
      ciagnie z drugiej wydala wink Moze to nienormalne jest? Chociaz na oko calkiem w
      porzadku te kupki wink
      To tyle na szybko, moze uda mi sie kiedys napisac cos wiecej, jakby na przyklad
      Bartus raczyl usnac w dzien na dluzej niz pol godzinki ...
      Pozdrawiam
      Dorota
      • dorotkaf1 Re: sposob na zasypianie i specerki 17.03.05, 15:42
        ja za radę babci podkładaM MŁODEMU pieluszke pod policzzek tak aby sie do niej
        przytulił i tez dział smile zasypia ładnie!
        włąsnie wróciłam ze spacxerku...boże jak sie namacham...wpierw ubrac młodego co
        jak powszechnie mamom młodym jest wiadomo czasami zakrawa na horror, potem w
        biegu sie ubieram (juz jestem spocona) potem z 3 piętra znoszę młodego z budą
        co razem z 11 gg będzie, potem biegne do piwnicy po resztę wózka i modle sie by
        cały blok nie usłyszał mego pierworodnego, potem jeszcze czapeczka, ja juz cała
        mokra, młody powoli sie rozkręca, to ja mu smoka, kocyk i na dwór...przeważnie
        tu usypia..ufff...i tak codziennie...byle do wiosny!!!!!@
        pozdr
      • musztarda_ziolowa Re: Pieluszka na policzku - sposob na zasypianie 17.03.05, 16:46
        Ja to się już zaczęłam marwtić tym kupami, tzn częstotliwością! Po
        antybiotykoterapii mała wali kupę po 8 razy dziennie. Po każdym jedzeniu. A
        jakie wstrętne są te kupy! Błeeee, śmierdziuchy takie! Daję jej Trilac i mam
        nadzieje, że to się poprawi...
        • franula Re: Pieluszka na policzku - sposob na zasypianie 17.03.05, 23:10
          W kilku juz miejscach czytałam że u dzieci karmionych piersią równie normalne
          jest to że kupy walą co 10 dni jak i po każdym karmieniu. niepokojąca jest
          nagła zmiana częstotliwości i konsystencji. ja właąsnie mam ten problem bo jak
          zawsze robi 2 dziennie tak dzis zrobiła 5 i to zielonkawo smierdzących. Poza
          tym nei ma gorączki, nie marudzi etc więc nie wiem chyab cos zeżarłam -
          podejrzewam kokos...
      • alcantra BUDA ;-) - sposob na zasypianie 17.03.05, 18:32
        No proszę - widać maluszki muszą mieć jakiś sposób.
        Moja Mała najszybciej zasypia, jak się Jej nad buzią/główką zrobi "budę" z
        kocyka. Maja w zasadzie zawsze zakopywała się w kocyk, że w ogóle nie było Jej
        widać, ale dopiero Mama moja powiązała oba fakty i teraz, odkąd
        stosujemy "budę" Mała zasypia w piorunującym tempie.
    • doloress2 Re:Hurra!+ chwile grozy 17.03.05, 15:38
      Musztarda ziolowa - ja tez czekam na weekendy jak na zbawienie. Wtedy moj Maz
      zajmuje sie malym a ja sluze tylko do dawania cyca, a poza tym moge robic co
      chce! Wtedy czuje sie jak wiezien na przepustce. Mysle jednak ze nic w tym
      zlego ani nienormalnego. Trzymam kciuki aby ten weekend byl dla Ciebie
      laskawy wink
      • dorotkaf1 Re:Hurra!+ chwile grozy 17.03.05, 15:44
        a ja nie dośc że cały tydzień samiutka jak palec sad to jeszcze w weekend mężuś
        pracuje.....calutki....
        i tylko sieć zostaje smile
        d
        • bogdanka04 rehabilitacja cd 17.03.05, 16:10
          no i czuje sie strasznie-płacze razem z nim-chociaz wiem ze go to nie boli i to
          po prostu cos nowego i wieeelki wysilek fizyczny.kurde-mam takie mieszane
          uczucia...ale plusem jest to ze moment i bartosz zasypia-np. w dzien, a dzis
          znow przespal cala noc od 21 do 6.30.
          FRANULKO-czy damy rade? ja jestem strasznie niesystematyczna jesli chodzi o
          takie sprawy - jak mnie bolal kregoslup to ostatnie grosze wydalam zeby sobie
          ulzyc - no i dalej bylo tak, ze zalecone cwiczenia wykonywalam okolo tygodnia -
          no bo juz nie boli - prawda?
          ciekawa jestem co powie neurolog?
          mam doła-i na dodatek wszystko pływa...spacery to niezła przeprawa

          pozdrawiam razem z moim dzielnym synkiem
          Ania
          • franula Re: rehabilitacja cd do Bogdanki 17.03.05, 23:06

            oj Kasi nie podobaja sie te ćwiczenia mimo że robione delikatnie w domu w
            komfortowych warunkach. Ale nie powiem żeby po nich spała lepiej...

            no i dziś na spacerze w Saskim mało się nie utopiłam..
            F
    • yvona79 Ciuszki i inne 17.03.05, 16:46
      Byłam dziś w H&M, dobrze, że z kasą cienko bo wyniosłabym pół sklepu. Nie mają
      może ciekawych pajacyków albo śpiochów, ale za to bluzeczki, sukieneczki,
      czapki i inne bajery wiosenno-letnie są przecudne smile I w ten właśnie sposób
      Pszczółka została posiadaczką jeansowej sukieneczki, w której "wystąpi" w
      czasie świąt, zamiast tych codziennych piżamek. Chyba jestem skrzywiona na
      punkcie zachwycania się ubraniami dla dzieciaczków, w przypadku ciuchów dla
      siebie tak nie mam. Najlepsze jest to, że ja się fascynuję malutkimi ciuszkami,
      a dziecku jest mocno obojętne w co jest ubranesmile)
      Odnośnie innych spraw:

      JAZDA SAMOCHODEM: dokładnie tak, jak u Opieńka - spokój w czasie jazdy,
      zdenerwowanie zaczyna się na światłach lub w korku. Na spacerach tak samo,
      wózek nie może zatrzymać się nawet na moment.

      SMOCZEK: niestety używamy, sporadycznie, do zaśnięcia albo do wyjścia z domu
      (tzn. do w miarę cichego wyjścia z domu), ale jednak.

      PODNOSZENIE GŁÓWKI: malutka podnosi główkę wysoko i trzyma dzielnie przez
      chwilę, ale generalnie leżenie na brzuszku nie należy do jej ulubionych zajęć.
      Po kilku minutach zaczyna się wycie.

      NOCKI: Pszczóła śpi ładnie, pierwsza pobudka na jedzonko ma miejsce po 5-6
      godzinach od zaśnięcia, później jeszcze jedna po 2-3 godzinach, no a ostateczne
      przebudzenie z pełną gotowością do zabawy i robieniem kup między 6 a 7 ranosmile

      Małe się obudziło po 15 minutach drzemki, więc uciekam

      Pozdrowionka
      Iwona
      • franula oszczedzamy 17.03.05, 23:07
        Informacje oszcędnościowe.
        dziewczyny w Euroaptece feminatal kosztuje 32 zl za 60 tabvl a prenatal Vitrum
        30 za 100. Polecam
        F
    • delfinlex Odwołane chrzciny i wszystko się chrzani.. 17.03.05, 17:26
      No to ja Wam znowu pomarudzę...
      Od kilku godzin moja teściowa jest w szpitalu. Jeszcze nawet nie wiadomo co jej
      jest, ale wiadomo, że trafiła tam w ostatniej chwili i dawali jej jeszcze
      tydzień życia..
      Może nie jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, ale i tak bardzo się
      martwię.Głównie ze względu na mojego Męża, bo ciągle coś na nas spada - a to
      mój kręgosłup, a to kłopoty w firmie, a teraz jeszcze to...

      W tej sytuacji nie będziemy robić chrzcin.Coprawda teściowej i tak by na nich
      nie było, bo to dla niej za daleko, no i jeszcze kilka innych czynników, ale
      ponieważ planowaliśmy chrzciny w święta, to odpada. No bo przecież nie
      wyjedziemy z W-wy na tyle dni. A jechać na jeden dzień kompletnie nie ma sensu
      z Dzidzią...

      I tak to właśnie u nas wszystko ostatnio wygląda..
      Co jeszcze może się wydarzyć??

      Karina
      • sushi_1 Re: Odwołane chrzciny i wszystko się chrzani.. 17.03.05, 17:57
        Karino
        Trzymajcie się, życzę żeby wszystko dobrze się skończyło. A z tymi chrzcinami -
        co sie odwlecze itd.

        Ja z jednego powodu trochę żałuje ze nie poczekaliśmy z chrzcinami do lata.
        Zorientowałam się wczoraj jak kupiułam Julkowi stroj do chrztu. Tegoroczna
        Wielkanoc jest wczesnie, wiec pewnie bedzie zimno, a zatem na ten elegancki
        nowy strój i tak włożę do kosciola zwyczajmy kombinezon, czapkę, rekawiczki
        etc. A latem moglibysmy pokazac Julka w pełnej krasie smile

        Pozdrawiam
        s.
        • titimalunio Re: Odwołane chrzciny i wszystko się chrzani.. 17.03.05, 19:39


          Ja z tego samego powodu co Ty Sushi żałuję tych świąt o tak wczesnej porze i
          beznadziejnej pogodzie, na chrzciny Hubkowi kupiliśmy super elegancki strój a
          teraz i tak muszę dokupić jakiś kombinezon , bo przecież nie wystąpi w kościele
          w swoim zwykłym spacerkowym - jest nieświąteczny.
          • sushi_1 Re: A u nas... - do matczukewa 18.03.05, 00:18
            odpisałam Ci na priva
            • sushi_1 Re: A u nas... 18.03.05, 00:29
              Chyba zainauguruję piątkowe posty...

              Zaczyna się 13 smile) dzień, w którym sama opiekuję się Julkiem 24 godz na dobę.
              Julek wydaje się zadowolony ale ja zaczynam odczuwać zmęczenie materiału. Byle
              do niedzieli.

              Byłam dziś w parku Morskie Oko na długim spacerze w tych roztopach. Spod
              topniejącego śniegu wyłazi brud, śmieci i psie k... Ochyda! Tak mi się
              pomyślało, że szczerze współczuję mamom, ktore o takiej porze roku wychodzą na
              pierwszy spacer z maluszkiem. Tylko się załamać tym widokiem.
              • dorella1 Re: A u nas... 18.03.05, 11:02
                To Ty Sushi chyba blisko mnie mieszkasz. My tez chodzimy do Morskiego Oka albo
                do dreszera. Chociaz Morskie ostatnio sobie odpuściłam, właśnie ze względu na te
                roztopy.

                I nie chcę tu urazić posiadaczy psów, ale ja m. in. z tego powodu go nie mam. Po
                prostu nie mogę patrzeć na psie g...na na każdym trawniku, szczególnie zimą,
                kiedy nie ma trawy, a kupska wyłażą na wierzch po każdej odwilży.
                Mam też dziwne wrażenie, że zimą posiadacze psów maja często już kompletnie w
                nosie, gdzie pies robi. A jak śnieg stopnieje, to leży toto (kupy, nie psy wink
                wszędzie, rzędem na każdym chodniku. Jadąc wózkiem pięknie się te odchody zbiera
                w koła i potem wnoś tu człowieku wózek do domu.

                Pozdrawiam
                dorella
                • sushi_1 Re: A u nas... 18.03.05, 13:03
                  Dorello, to moze umowimy sie na jakis spacerek?
                  Obydwa parki sa mi po drodze. Moze wtorek w przyszlym tygodniu?
                  • dorella1 Re: A u nas... 18.03.05, 22:20
                    Sushi,

                    myślę, że przed Świętami nie dam rady - przyjeżdżają moje dwie przyjaciółki,
                    jedna z Australii, druga z Niemiec i umówiłam się z nimi.
                    Ale po Świętach bardzo chętnie.

                    Kto wie, może już się spotkałyśmy, tylko nie wiedziałyśmy, kto jest kto wink
                    Tak sobie myślę, żeby opracować jakiś "tajny symbol" forumowiczek Grudnia 2004.
                    I wychodzić na spacer z tym przypiętym do kurtki. Albo wózka wink

                    Pozdrawiam

                    dorella
                    • sushi_1 Re: A u nas... 19.03.05, 00:08
                      Nie ma sprawy Dorello, umówimy się na po swietach. A mnie rozpoznasz np. po
                      trójkołowcu Quinny.

                      Pozdrawiam
      • mama_nati Re: Odwołane chrzciny i wszystko się chrzani.. 17.03.05, 18:01
        Hej, głowa do góry! Na pewno wszystko się ułoży; najważniejsze, że to pierwsza
        Wielkanoc z Maleństwem!!! (no chyba że rok temu było już w brzuszkusmile). A poza
        tym, idzie przecież wiosna! (co jest ostatnio wyraźnie podkreślane przez
        forumowiczki).
      • franula Re: Odwołane chrzciny i wszystko się chrzani.. 17.03.05, 23:12
        Karinko myślę o Tobie ciepło, przykro mi z powodu nagromadzenia złych
        wiadomości...
        predzej czy póxniej wszystko sie musi wyprostować.
        Buziaki szczególne dla Ciebie
        F
        • delfinlex Re: Odwołane chrzciny i wszystko się chrzani.. 18.03.05, 07:33
          Dzięki Franulko smile
          Buziaki
    • matczukewa Ubranka i zabawki 17.03.05, 19:47
      Przeglądałam strony z ubrankami do chrztu, których adresy podalyscie. Szkoda
      ze taki drogie – poszukam wiec raczej jakiegos bardziej uniwersalnego białego
      dresiku, w którym Antos będzie mogl jeszcze pozniej pochodzic.

      Przypomniala mi się jeszcze jedna rzecz w kwestii zabawek. Wydaje mi się, ze
      kiedy my byłyśmy male, bardziej cieszyłyśmy się otrzymując jakis prezent niż
      dzisiejsze dzieci, gdyz kiedys tak ciezko było cokolwiek kupic. Do dzis
      pamiętam jak musiałam podjąć swoja chyba pierwsza w zyciu trudna decyzje – czy
      rodzice maja kupic mi lalke Fleur, bobasa czy klocki lego… wink Przez niemal
      tydzień się nad tym zastanawiałam, nawet snilo mi się w nocy.
      Choc z drugiej strony ciesze się, ze teraz nie ma już problemu z zakupami dla
      dziecka. Moja mama opowiadala mi, ze az się popłakała, kiedy ja będąc chyba 2-3
      letnim brzdącem chciałam zjesc ze skora banana, którego sasiad przywiozl z
      zagranicy, gdyz nigdy wczesniej takiego cuda nie jadlam…
      • delfinlex Re: Ubranka i zabawki 17.03.05, 19:59
        Fakt, kiedyś było gorzej..I bardziej się wszystko doceniało. Ja nawet podobne
        zachowanie obserwuję u siebie. Jeszcze kilka lat temu strasznie cieszyłam się z
        każdego np. nowego ciuszka, jaki sobie kupiłam, czy dostałam. A teraz - nabywam
        rzeczy, bo są mi poprostu do czegoś potrzebne. I mało co - z takich
        materialnych rzeczy - sprawia mi taką radość, jak to kiedyś było sad( Dlaczego?

        A jeszcze wracając do naszeo dzieciństwa w szarych czasach PRL-u - może dlatego
        tak bardzo chcemy, żeby nasze Maleństwa miały wszystko to, czego my nie
        miałyśmy, a tak bardzo chciałyśmy.
        Ja do tej pory czasem muszę sobie kupić jakiś odlotowy zeszyt z piękną okładką
        albo kredki, czy flamastry albo inne kompletnie mi nie potrzebne rzeczy, bo tak
        mi się podobają, a kiedyś takich nie było...

        Pozdrawiam,
        Karina
    • delfinlex Re: Grudzień 2004 - epizod II :)) 17.03.05, 20:01
      Mój piewrszy post na tym wątku zdaje się być proroczym!!
      Minęło 7 dni od jego założenia, a już mamy blisko 700 postów.
      Noooo, nieźle smile)
      • alcantra Do Franuli - asymetria 17.03.05, 20:35
        Franulko, a powiedz, na czym ta asymetria polega. Maja wciąż lekko się skręca w
        lewostronny łuk i zaczynam się tym niepokoić...
        • franula Re: Do Franuli - asymetria 17.03.05, 23:27
          Alcantro
          to ja bym poszla na Twoimmiejscu do neurologa albo przynajmniej spytala
          pediatry co tym mysli U mnie pediatra nie wykrył.

          mnie się nie podobało, że Kasi preferuje jedna stronę. Nie ukladala się w łuk
          ale po prostu częściej miala glowe zwrócnona w jedna stronę. nie zwrócila na
          to uwagi pani doktor pediatra, druga stwierdziła, że to "ułożeniowe" tzn że
          pewnie miala do tej pory np w łóżeczku atrakcyjniejsza te stronę więc nalezy
          podchodzic do niej z drugiej, zabawiać.

          Ja dla świetego spokoju poszłam do neurologa (sama z siebie) no i pani doktor
          zdiagnozowała lekka asymetrię ze stwierdzeniem że nie wymaga to wielkij
          rehabilitacji ale jednak. No ale zdiagnozowała asymetrię w przeciwna strona niz
          ja myślałam!!!! (mniej wiecej cytat z opisu: dobry kontakt, wodzi wzrokiem,
          unosi glowe, trakcja dobra, napięcie mięsni prawidlowe, rozwój ok, badanie
          neurolog. bez zmian. Odruchy żywe symetryczne automatyzmy ruchowe odp. do wieku
          śladowa asymetria ułożenia przewaga zwrotu glowy w w lewo, skracanie lewego
          boku)
          Znów dla świętego spokoju poszlam do rehabilitantki. TA pokazała mi że ja
          mialam rację i niestety udowodniła mi tez że Kasia ma tę asymetrię (bo
          zaczynałam przypuszczać że mam zwidy) kładąc ją bez ubranka swobodnie na
          pleckach. Widac bylo że lekko "ściąga" jeden bok.... więc sie będziemy
          rehabilitowac nawet jeśli to jest śladowe. Nie moge znieść myśli że coś
          zaniedbam.

          życzę zdrowej Maji - daj znać co zdecydowałaś, mam nadzieję ze Cie nie
          przygnębię ale sądzę że powinnaś póść z tym.
          Pozdrawiam
          Franula
          • alcantra Re: Do Franuli - asymetria 18.03.05, 14:13
            Widzisz, Danusiu, nie wiem, co o tym myśleć.
            Skręcanie się w łuk zauważyła dr ortopeda. Przerażona forumowymi postami o
            napięciu mięśniowym następnego dnia popędziłam do neurologa. A ona NIC nie
            stwierdziła. Przebadała dziecko dokładnie, Maja reagowała na wszystkie testy
            prawidłowo, jedynie główki nie odwróciła na dźwięk, ale to dlatego, że była
            zajęta patrzeniem na panią doktor. Potem byliśmy na USG ciemiączka i także
            wszytko prawidłowo. Powtórne USG bioderek też ok.

            Nie wiem, czy ja już jestem przewrażliwiona, czy jednak powinnam z Małą gdzieś
            jeszcze pójść. Bo w lekki łuk nadal się zgina (może nie tak bardzo jak kiedyś,
            ale jednak), a jak leży w leżaczku, to nie prosto, tylko taką "niedbałą" pozę
            przybiera.

            Zastanawiam się, czy nie pójść do tego Zawitkowskiego od metody Bobath... Tylko
            nie mam namiarów.
            • franula Re: Do Franuli - asymetria 18.03.05, 15:49
              Magdo
              to co innego - skoro byłaś u lekarza to na nic moje rady. Jesli neurolog
              powiedziala ze ok, to chyba nie ma sie czym martwic. Chyba że nie masz do niej
              zaufania. Na pewno jesli sie masz tym zamartwiac to idz jeszcze do innego. Nic
              więcej nie wymyslę...

              Z innej beczki - jak sobie poradziłaś wtedy z tą zabawką? wymrozilaś ją?
              Buziaki
              D
              • alcantra Re: Do Franuli - asymetria 18.03.05, 15:55
                No nic, Franulo, wybiorę się jeszcze do ortopedy... Dzięki wielkie.

                A wiesz, zabawkę wyprałam! Podobne są w macie Tiny Love, też piszczące i
                szeleszczące i tam na metce jest napisane, że można prać. Więc wyprałam ręcznie
                w płynie bebi. I bardzo dobrze zrobiłam, bo zaraz potem Mała przeszła w etap
                brania do rączki a następnie pakowania wszystkiego do buzi, co Jej się uda
                złapać smile
                • franula Re: Do Franuli - asymetria 18.03.05, 16:08
                  Alcantro
                  a czemu do ortopedy?
                  i gdzie na urlop do Puszcy Augustowskiej i czemu to jest super miejsce?

                  A ja musze jakoś dziekcu podać lakcid i już się martwię jaksmile To po konsultacji
                  teleofnicznej z pediatrą na te okropne kupska.
                  F
                  • alcantra Re: Do Franuli - asymetria 18.03.05, 22:51
                    Ja Małej podawałam Lacidofil. To jest taki proszek w kapsułkach o działaniu
                    podobnym do Lakcidu. Odciągałam trochę mleka do butelki, mieszałam i dawałam
                    Małej przed jedzeniem. Troszkę było problemu, bo czasem nie chciała ciągnąć
                    smoka od butelki, choć ze smokiem od woreczków nie robiła ceregieli.

                    Do ortopedy się wybieram z wynikami drugiego USG bioderek smile

                    A super miejsce na wakacje, bo jest to, co chciałam: las, jezioro, cisza,
                    spokój i konie, czyli to, co lubię prawie najbardziej smile Tu jest link:
                    www.suwalszczyzna.com.pl/baza/dane/futor.php
                    Warunki domowe, leśniczówka, doba 20 zł/os. Aż mi się wierzyć nie chciało, jak
                    usłyszałam taką stawkę... Niestety, mieli tylko miejsca od 22 sierpnia, bo
                    ludzie z wyprzedzeniem porezerwowali tydzień z 15 sierpnia, a to wypada w
                    poniedziałek.
                    • iwoku Re: Do Franuli - asymetria 19.03.05, 02:37
                      Dziewczyny,
                      rozumiem Waszą dezorientację, w sytuacji, gdy kazdy lekarz mówi co
                      innego.Myślę,że może ostatecznie jednak warto byłoby przy takich kontrowersjach
                      zacząć rehabilitację. Bo jeśli wszystko jednak jest w porządku, to pomoże ona po
                      prostu w stymulacji rozwoju ruchowego. Na pewno nie zaszkodzi, a może przy
                      okazji w czymś pomoże-niezależnie od tego jak to dany lekarz nazwie
                      U nas sytuacja jest taka:Jaś, który wykazuje pewne nieprawidłowości w ułożeniu i
                      napięciu, tak naprawde rozwija sie szybciej. Od poczatku właściwie było tak,że
                      Jaś zachowywał sie jak dziecko donoszone, a Emilka jak wcześniak(jakby urodzili
                      sie w różnych terminach smile. Teraz, kiedy mam obok państwowej rehabilitację
                      prywatną- zdecydowałam, że i Emilka poćwiczy króciutko, po prostu celem
                      rozruszania.
            • dorella1 jeszcze - asymetria -jaki ortopeda? 18.03.05, 22:16
              No wlaśnie,
              ja też nie wiem, co robić.
              Neurolog napisała "słabe mięśnie osiowe, konieczne ćwiczenia"
              a renomowany ortopeda (3 tygodnie temu co prawda), uznał, że się samo poprawi
              wraz z rozwojem dziecka.
              Pomyslałam, żeby to jeszcze skonsultować z innym ortopedą.
              Błagam, dajcie mi namiar na kogoś dobrego z W-wy.

              dorella
              • alcantra Re: jeszcze - asymetria -jaki ortopeda? 18.03.05, 22:52
                Ja byłam u dr Kocoń w Luxmedzie. Bardzo dobra. To ona jako jedyna zwróciła
                uwagę, że Maja skręca się w lewo.
              • opieniek1 Re: jeszcze - asymetria -jaki ortopeda? 19.03.05, 09:13
                napisałam na priv
                • dorella1 Re: jeszcze - asymetria -jaki ortopeda? 20.03.05, 19:54
                  alcantro, opieńku, dzieki za namiary na ortopedów!

                  buziaki

                  dorella
    • alcantra Do Mam "Cesarzowych" - pytania 17.03.05, 21:08
      Drogie Mamy "Cesarzowe" smile

      tym razem piszę jako mama-dyletantka: otóż druga synowa mojej Teściowej
      urodziła kilka dni temu przez cc. córeczkę. Dziewczyna od początku prawie nie
      zajmuje się maleństwem (4100!), bo (wg relacji) rana po cc bardzo ją boli, nie
      może się ruszać (leży prawie bez ruchu), ale stara się na miarę możliwości
      przystawiać dziecko do piersi. No i wczoraj dowiedziała się od pielęgniarek
      noworodkowych, że dziecko jest głodne, mimo iż leżało przy piersi prawie 2
      godziny.

      Teściowa strasznie się denerwuje, a że ciągle zasięga u mnie porad (jako u
      tej "pierwszej" doświadczonej mamy), także i wypytuje, co ma robić druga
      synowa, żeby wszystko było jak najlepiej. A ja nie jestem w stanie nic
      poradzić, bo rodziłam naturalnie (aczkolwiek do cc. miałam niewiele).

      Może Wy będziecie w stanie odpowiedzieć na kilka pytań:
      1) dieta: dlaczego dieta po cc. jest taka restrykcyjna? Czy nie ma to
      przypadkiem negatywnego wpływu na laktację? (Pytanie Teściowej: jak ona ma mieć
      pokarm jak nic nie je?)

      2) laktacja: kiedy się pojawia i czy - w związku z tym, że poród nie był
      naturalny - nie ma przypadkiem zagrożenia, że nie będzie w ogóle pokarmu?

      3) jak długo trwa rekonwalescencja po cc.? Kiedy mama może się zacząć na dobre
      zajmować dzieckiem?

      Będę wdzięczna za informacje smile

      Serdeczności
      Magda
      • mama_nati Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 17.03.05, 21:57
        Jako mama "cesarzowa" zabieram głos: moja córcia też najmniejsza nie była
        (4140), rana bolała koszmarnie(na samą myśl mam dreszcze), ale dzieckiem
        zajmowałam się od następnego dnia po cięciu. Z tego co wiem lepiej się ruszać
        mimo bólu, bo w ten sposób szybciej się do siebie dochodzi; ja nabrałam jako
        takiej sprawności po tygodniu (tzn bez trudu mogłam się umyć i zająć małą). No,
        to było mniej więcej w odpowiedzi na pytanie3.
        ad1. wg mojej wiedzy (poniekąd medycznej) dieta wynika z reakcji organizmu na
        narkozę, poprostu jelita muszą pójść w ruch, a to wymaga troszkę czasu.
        ad2. a z pokarmem to ryzyko troszkę większe niż po porodz nat, ale jeśli
        maleństwo było wcześnie przystawione, to powinno być ok, trzeba nad tym
        popracowaćsmile)
        Jestem pewna że będzie dobrze, może szwagierka (tak?) jest bardziej wrażliwa i
        mniej odporna na ból i stres, ale na pewno z dnia na dzień będzie lepiej.
        Pozdrowienia dla młodej mamy i maleństwasmile
      • matczukewa Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 17.03.05, 22:07
        Proponuje zeby pobudzala laktatorem po kazdym karmieniu i to jak najszybciej!
        Jesli sama nie da rady, to moze pomoze maz, mama.
        Ja rodzilam naturalnie (choc tez niewiele braklo do cesarki po 18 h porodu!),
        na sali poporodowej wyladowalam ok. 19. Antek zachlysnal sie potem wodami i
        pielegniarki zabraly go na sale noworodkowa na cala noc odessac wody i na
        obserwacje. A w 2 dobie dostal zoltaczki i nie chcial wcale ssac (Franula
        swiadkiem, jakie cuda wyprawialam, by go obudzic do jedzenia). Wiec nie mialam
        wiele okazji by go porzadnie pokarmic sad Gdyby nie laktator, to pewnie wcale
        nie mialabym mleka. Zaluje ze nie uzywalam go czesciej na poczatku.
        No i herbatki laktacyjne nie zaszkodza. POwodzenia i rzeki mleka smile

        Rośnie sobie mój mały Lelu...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21028463&a=21028463
        • makolt Zdjecia mojej Kasi 17.03.05, 22:46
          W koncu moge sie pochwalic moim Sloneczkiem...
          pozdrawiamy goraco wszystkie Mamusie i Dzieciaczki...
          Gosia z Kasienka
          • makolt Re: Zdjecia mojej Kasi 17.03.05, 22:49

            • mama_nati Re: Zdjecia mojej Kasi 18.03.05, 12:41
              Rewelacyjne zdjęcia z misiem, super pomysł, malutka przeuroczasmile
      • iwoku Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 17.03.05, 22:51
        Alcantro- co szpital, to obyczaj i co kobieta, to inna wrażliwość...
        Ja (zresztą tak jak i Marzek) rodziłam w szpitalu promujacym karmienie piersią i
        przyjaznym dziecku, co w praktyce oznacza nastawienie na uczenie matki
        samodzielności juz od pierwszych chwil po porodzie, także operacyjnym, (a nie
        na jej regenerację}. Noworodki są z matkami bezpośrednio po cc, kiedy matka nie
        może sie jeszcze po znieczuleniu ruszać- na tym etapie położne pomagają:
        przystawiają, przewijają. Potem już kobieta wszystkim zajmuje sie sama, jeśli
        czegoś nie umie- prosi o pomoc. Jakość tej pomocy jest zależna od tego, która
        położna ma akurat dyżur- większość była fachowa i serdeczna, ale czasem po
        prostu nie starczało im sił i czasu, bo tylko jedna siostra w nocy opiekowała
        się co najmniej kilkunastoma położnicami. Zatem młoda matka rzucona była od razu
        na głęboką wodę. Dla mnie to było trudne wyzwanie, ale całkiem sensowne- dzięki
        temu szybciej "zebrałam sie po cc.W moim szpitalu po cc leki przeciwbólowe
        (narkotyczne) dostaje się na żadanie. Ja wzięłam 2 zastrzyki, co dało efekt na
        ok. dobę. Najtrudniejsza była 2 doba- silny ból i trudności z poruszaniem, a
        pożniej- już z górki. Po kilku dniach (jeszcze w szpitalu)prawie nie pamiętałam,
        że jestem po operacji.
        Pozbawiona byłam kontaktu z dziećmi przez ok. dobę- wykorzystałam to na
        odpoczynek (choć z emocji nie udalo mi się zasnąć), proponowano mi ewentualnie
        odciąganie siary, ale nie miałam na to energii. w drugiej dobie dostałam
        polecenie,że jesli dzieci do mnie nie wrócą mam odciagać co dwie godziny.
        Opóżniony początek laktacji, brak odruchu ssania u Emilki oraz duża senność u
        obu maluszków sprawiła, że poczatki były ciężkie, ale w końcu mleko napłynęło-
        może ok.4-5 doby?Wymagało to sporego samozaparcia...
        Ten początek jest ważny- od niego zależy dalsza laktacja. U mojej przyjaciółki
        dziecko po porodzie zagorączkowało- stwierdzono,ze być może z
        odwodnienia...Marta wmówiła sobie,że głodzi dziecko....i to zablokowało
        laktację-teraz właściwie tylko "dokarmia piersią" sad Dziewczynka ma trzy tygodnie.
        Myślę, ze silne odczucia bolowe i depresja tez potrafia utrudnic naplyw pokarmu
        Dieta jest restrykcyjna- bo z powodu operacji " porażony" jest przewód
        pokarmowy, ale właściwie po 3 dniach je się już to, co inne położnice, wszystko
        wraca do normy.Na pewno nie ma to złego wpływu na laktację, o ile się dużo pije
        • iwoku Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 17.03.05, 22:53
          Trzymam kciuki za swiezo upieczoną Mamusię! Wszystko jakoś się ułoży!
          • joasia20 Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 18.03.05, 08:47
            Ja to świetnie rozumiem! Ja bardzo źle zniosłam moje cc, długo mnie bardzo
            bolało, w szpitalu nie miałam wyjścia więc na tyle ile byłam w stanie to się
            zajmowałam małą, pokarmu nie miałam ani kropli sad przystawiałam Olę ale ona
            nie chciała wogule ssać bo nic jej nie leciało. Po powrocie do domu zaczęłąm
            używać laktatora i pić ziła mlekopędne, no i oczywiście przystawiałam małą,
            niestety pokarm się nie pokazał, w związku z tym ola od urodzenia jest na
            mieszance. Rośnie i rozwija się prawidłowo. Na 6 dobę po cięciu, z rany zaczął
            się "sąćzyć" płyn owodniowy. Były tego takie ilości, że trudno to sobie
            wyobrazić, efekt była taki, że przez całe święta leżałam w gorączce ok. 40
            stopni, lekarz stwierdził, że to od szwu, który nie chciała się goić, dostałam
            antybiotyk i dopiero potem wwszystko zaczęło się goić.... Okropny ból czułam
            przez ok 3 tygodnie potem było coraz lepiej, w miarę normalnie czułam się po 6
            tygodniach. Przez te najtrudniejsze dni prawie wcale nie mogła zajmować
            siędzieckiem, nie dałabym rady, pomagał mi mąż i rodzice, naszczęśćie najgorzej
            było tylko przez kilka dni. Teraz kiedy minęły już ponad 3 miesiące wszystko
            jest ok. Nie życzęnikomu, żeby musiał przez coś takiego przechodzić.
            asia
          • rybka002 Co u mnie? 18.03.05, 09:20
            Nareszcie mam trochę czasu i możliwości, żeby do Was napisać. Środę miałam
            niezwykle stresująca. Andrzej miał gastroskopię, która się przedłużyła, bo
            anestozjolodzy byli zajęcisad(( W związku z tym Piotruś pozbawiony był mleczka
            na prawie 3,5 godziny. Coś chyba ze mną nie tak, bo mam straszną awersję do
            kupowania sztucznego mleka i mój mąż musiał radzić sobie jakoś. Dopiero po
            czasie wpadłam na pomysł że trzeba było spróbować herbatki dla niemowląt...No
            ale już po bólu. Na szczęście u Andrzejka nie wykroto ani guza mózgu -
            tomgrafia komputerowa, ani drastycznych zmian w żołądku-gastroskopia. Ma
            jedynie zmienioną śluzówkę przełyku. Do poniedziałku jest na przepustce, a
            później jeszcze jedno badanie i mam nadzieję wypis.
            SYLWIADO jak już pisała Ci kochana Opieniek Łazienki to szczególne miejsce.
            Sikorki bogatki i modre oraz kowaliki jak tylko widzą słonecznik na rece to go
            po prosty z tej reki zjadaja...
            JOASIA20 wielkie dzieki za namiary na ta przychodnie. Już dzwonilam i mam na
            srode terminsmile)))
            Franulko pytałam sie lekarza o śluz w kupce. To podobno norma i czasami może
            się pojawić...
            Bogdanko i inne rehabilitujące mamy. Nie leczone deficyty takie jak kłopoty z
            napieciem czy asymetria mogą i najczęsciej odbijają się w szkolnym życiu
            dyslekcją, dysgrafią i zaburzoną koordynacja wzrokowo-ruchowa
            Do IWOKU jak diagnoza Twojej Córeczki? Trzymam kciuki żeby wszystko się
            pozytywnie wyjaśniło.
            WIOSNA brudne sterty topniejacego sniegu napawaja mnie radoscia. To znak
            szybkiego końca zimy... sciskam Was mocno
            • opieniek1 Re: Co u mnie? 18.03.05, 09:49
              Beatko, cieszę się, że u Andrzejka lepiej. A jak zagrypiona Kamila? Ja po
              wczorajszej burzy czuję już wiosnę, dzisiaj nawet założyłam wiosenne buty smile
              To kiedy idziemy topić Marzannę?
              Całuję mocno,
              Ania
              lilypie.com/baby1/051222/3/16/1/+1
            • mama_nati Re: Co u mnie? 18.03.05, 12:38
              Pozdrawiamy i życzymy duuużo zdrówka dla synkasmile))
            • iwoku Re: Co u mnie? 19.03.05, 03:55
              Rybko,
              kamień mi spadł z serca po przeczytaniu tego posta! Cieszę się, że nic
              dramatycznego u Andrzejka nie wykryto i życzę Ci samych dobrych wieści w trakcie
              dalszej diagnostyki. A co ma jeszcze zaplanowane?Czyżby pH-metrię?
              Gosia: od tygodnia na szczęście nie wymiotuje!
              Mój lekarski nos mówi,że to objawy refluksu żołądkowo - przełykowego (może Twój
              synek ma to samo?), na który nałożył sie stres związany z pojawieniem się
              Maluchów i jeszcze podrażnienie przewodu pokarmowego po antybiotykoterapii. Ale
              staram sie sama swoich dzieci nie prowadzić z wiadomych powodów.
              Póki co ma dietę lekkostrawną, za parę dni USG brzucha. Jak chodzi o gastrologa
              zrobiłam rozeznanie, gdzie się udać, ale na razie się z tym wstrzymuję. Gosia
              jest małym wrażliwcem, od czasu pobytu w szpitalu (biegunka jak miała 1,5 roku)
              przy kontaktach ze służbą zdrowia wpada w histerię. Więc jak tylko mozliwe-
              staram sie ją oszczędzić, zwłaszca jak chodzi o inwazyjną diagnostykę
              (gastroskopia itp.). Nie wiadomo, czy tym razem się uda... Cóż, zobaczymy, jak
              się sytuacja rozwinie...Trzymam ręce na pulsie ( i równocześnie kciuki za
              Andrzejka!)
              Pozdrawiam cieplutko!
              Iśka
      • martynabe Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 18.03.05, 09:02
        Moja doświadczenia są następujące:
        Ad.1. Dieta jest oczywiście związana z reakcją organizmu na narkozę i na fakt,
        że cc to przecież poważna operacja, chociaż niekiedy mamy traktują cc jak
        luksus. Mój lekarz mówił, że to zło konieczne dla dobra dziecka...

        Ad.2. Miałam ogromne problemy z laktacją chociaż Nutka była od razu ze mną i
        bardzo szybko przystawiono mi ją do piersi. Jedyna rada to laktator i jak
        najczęstsze przystawianie do piersi. Nawet co chwilę. SUPER RADA: warto położyć
        się z dzieciątkiem na cały dzień do łóżka. Takie całodobowe ssanie naprawdę
        dobrze działa na laktację. U mnie podziałało. Potrzebny jest tylko ktos do
        pomocy, aby "usługiwać" leżakującej" parze = mama + dziecko.

        Ad.3. Bardzo szybko doszłam do formy, więc nie mogę nic więcej powiedzieć. Już
        po zjęciu szwów, czyli po tygodniu prawie mnie nie bolało.

        Trzymam kciuki!!!
      • joa8 Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 18.03.05, 09:29
        Mnie po cesarce (znieczulenie od pasa w dół)położne pomogły wstać po 8
        godzinach. Wykąpałam się wtedy. Dostawałam też przez cały czas (około 5 dni)
        paracatemol, najpierw czopki (szybciej działają), potem tabletki. Mnie
        pomagało. Może więc Twoja szwagierka sobie to zapoda?
        Tylko w pierwszej dobie dostałam zastrzyk z silniejszym środkiem.
        Rana ciągnęła i bolała, ale nie tak, żebym nie mogła wstać. Ale pewnie to
        zależy od kobiety. Zresztą mnie roznosiła energia. Padłam dopiero w drugiej
        dobie. Miałam tylko opory przed podnoszeniem się z łóżka, obawiałam się, że mi
        pęknie rana (choć to niemożliwe)

        1. laktacja: Antosia dostałam od razu po tym, jak zwieźli mnie do sali (czyli
        jakąś godzinkę po porodzie). Mały przyssał się do piersi bez problemu. Miałam
        siarę, ale dalej z pokarmem nie było łatwo. Leciało po kilka kropel. Byłam
        trochę załamana, ale położne bardzo spokojnie uspakajały mnie, że to normalne
        po cesarce. Przerwany został misterny mechanizm hormonalny przez brak
        naturalnego porodu, trzeba więc pomóc piersiom.
        Pobudzałam je laktatorem, piłam piwo Karmi i herbatki mlekopędne. A i tak przez
        pierwsze trzy dni zciagałam po 10 mili. Przystawiałam często Antosia, ale się
        nie najadał, więc dokarmiałam go mieszanką. I to był świetny wybór (mimo moich
        obaw, czy potem nie odrzuci piersi), bo po prostu miałam najedzone, zadowolone
        dziecko, i ja się nie martwiłam.
        Mleko trysnęło wielkm strumieniem w piątej dobie i wtedy poszła w ruch kapusta,
        zimne pieluszki i szałwia na lekkie wychamowanie laktacji. Potem wszytsko się
        unormowało i teraz jest bardzo dobrze.
        Położne doradziły mi też , żebym za bardzo nie myślała o laktacji, tylko robiła
        swoje, bo psychika jest bardzo ważna. I to jest święta racja. Więc bawiłam się
        lakatorem i starałam się nie zwracać uwagi, że mleka jest tylko na dnie butelki.

        2. dieta: ja przez pierwszą dobę dostawałam sucharki i ochydny kleik, a i tak
        zjadałam z apetytem, bo byłam strasznie głodna, potem dawali mi juz normalne
        jedzenie.

        3.opieka nad dzieckiem: u mnie w szpitalu od 8 do 20 siedział mąż i to on robił
        większość przy Antosiu, sama bym sobie nie poradziła. Pomoc w tych pierwszych
        dniach jest bardzo ważna i TRZEBA z niej korzystać.
        Ja byłam tak zmęczona, że jak Mateusz przychodził to brał Małego na korytarz, a
        ja odsypiałam. Wieczorem pomagały mi położne. Jednej nocy byłam tak zmęczona,
        że odwiozłam Antosia na oddział noworodkowy!! I zupełnie nie miałam wyrzutów
        sumienia, MUSIAŁAM się wyspać.
        Sił w pełni nabrałam w 4, 5 dobie. W domu się oszczędzałam, nic nie nosiłam
        (prócz synka). Rana mnie nie bolała.

        Ale najważniejsze było to, że dawałam sobie pomóc. Wiedziałam, że im bardziej
        będę wypoczęta i zregenerowana, tym lepiej zajmę się synkiem.
      • malaika7 Re: Do Mam "Cesarzowych" - pytania 18.03.05, 10:14
        Jestem po cc i w tydzień po tym rany nie czułam już w ogóle. Już w szpitalu
        zajmowałam się małym. Najgorsza jest pierwsza doba, ale później idzie z górki.
        Tak samo z laktacją - w 3 dobie miałam tyle pokarmu, że budziłam sie cała
        mokra. Ale zgadzam sie z Iwoku - PSYCHIKA to klucz do wszystkiego! (zaczęłam
        tracić pokarm po nagabywaniach teściów i próbach wmówienia mi, że małemu chce
        się pić, że "suszę dziecko" itd.) Stąd wnioskuję, że zamartwianie się Twojej
        teściowej i nie daj Boże, okazywanie tego synowej, jeszcze pogarsza sprawę!
        Pozytywne nastawienie jest naprawdę najważniejsze. Rana się zagoi, pokarm się
        pojawi, ale potrzeba cierpliwości i spokoju. A co menu - taka restrykcyjna
        dieta w szpitalu, w którym rodziłam trwała 1 dobę. I na pewno nie ma to
        wielkiego wpływu na laktację. A pić wodę przecież można. Nastaw pozytywnie i
        uspokój i teściową i jej synową. Nerwy to, jak by nie patrzeć, wróg laktacji.
        Trzymaj kciuki!
        • malaika7 tfu! miało być "TRZYMAM kciuki"! ntxt 18.03.05, 10:57

    • dorotkaf1 Poszukuję adresy fajnych sklepów internetowych!! 18.03.05, 09:25
      wiem dziewczyny że juz to było ale jakby któraś zechciała podać mi namiary na
      jakiś fajny sklep internetowy z ubrankami dla dzieciaczków to bede wdzięczna
      dorota
      • kuczynska78 Re: Poszukuję adresy fajnych sklepów internetowyc 18.03.05, 09:54
        Hej!
        Pisalam juz o tym wcześniej, ale podaje jeszcze raz:

        www.tuptup.pl
        www.niebieskiemigdaly.com.pl
        www.bellvit.com.pl

        Kupowalam sama, albo moje znajome, ciuszki b.fajne smile
        Pozdrawiam Aga
      • kuczynska78 Re: Poszukuję adresy fajnych sklepów internetowyc 18.03.05, 09:57
        I jeszcze
        www.mininiebo.pl

        nigdy nie kupowałam, bo dla mnie za drogie, ale są przecudne te rzeczy.podobno
        też świetne jakościowo.wiele ciekawych propozycji na chrzest.
        aga
        • dorotkaf1 Re: Poszukuję adresy fajnych sklepów internetowyc 18.03.05, 10:00
          dzięki !!!!!!!!!!
          pozdr
          d
    • hell1 Do mam cesarzowych 18.03.05, 09:29
      Cześć, ja też miałam cc w zzo, ze szpitala wyszłam po 3 dniach jak to wypisałam
      sie sama. Z karmieniem miałam straszne problemy po 1, nie umiałm przystawić
      dziecka, nie miałam mleka, dziecko w szpitalu karmiły butelką, po wyjściu ze
      szpitala karmiłam na przemian butelka i cycem, nawet dość długo bo miałam tak
      popękane sutki że wyłam z bólu mimo to przystawiałam córeczkę, im częściej tym
      lepiej, ja nawał pokarmu miałam jakiś tydzień po cc.
      I jak dziewczyny mówiły i częściej się rusza tym lepiej, wiadomo że boli ale jak
      sie rozrusza to szybciej będzie śmigała koło dziecka.
      A co do diety to fakt na początku trzeba jeść lekkostrawne potrawy ale bez
      przesady w końcu to nie była ingerencja chirurgiczna na przewodzie pokarmowym.
      Życze nowej mamie szybkiego powrotu do zdrowia.
      Wszystkie my mamusie po cc musimy odcierpieć swoje, powiedz jej że teraz to jest
      nic w porównaniu z tym co ja czeka później karmienie , przewijanie, kolki i
      noszenie na rękach całymi dniami, hihihihi
      • marzek2 Re: Do mam cesarzowych 18.03.05, 09:50
        Ja jako potrójna cesarzowa też coś dorzucę smile
        Myślę, że tempo dochodzenia do siebie po cc zależy ok konkretnego organizmu, od
        tego, czy są jakieś powikłania czy nie, od wielu czynników. Ja akurat przy
        trzecim cc spodziewałam się, że będzie bardzo trudno, a było najłatwiej! Bardzo
        szybko wróciłam do siebie, już następnego dnia chodziłam po korytarzu
        wyprostowana - ku swojemu własnemu zdziwieniu! A jeśli chodzi o karmienie
        piersią - najwazniejsze jest nastawienie - wierz mi karmi się "głową" a nie
        piersią smile Bez stresu, spokojnie, pobudzanie laktatorem - choćby tylko dla paru
        kropelek siary jest pomocne, ja tak robiłam przy pierwszym dziecku. I mleko może
        napłynąć później, ale napłynie na pewno! Pozdrowienia dla mamy, staraj się może
        przez teściową dodać jej otuchy - wsparcie jest równie ważne co fachowa pomoc.
        • alcantra Re: Do mam cesarzowych - DZIĘKI! 18.03.05, 10:40
          Kochane Mamy,

          Wasze rady skopiuję sobie i wydrukuję jako jeden dokument i dam Teściowej (mam
          nadzieję, że mogę...?). smile

          Wiedziałam, że mogę na Was liczyć.
          Baaaaaaaaaaardzo dziękuję! smile)))))))))))
          • joa8 Re: Do mam cesarzowych - DZIĘKI! 18.03.05, 11:53
            możesz, możesz smile)
            pozdrawiaj młodą Mamę i Babcię - Teściową też
    • iwoku Chwile grozy 18.03.05, 11:08
      Chyba nigdy jeszcze nie byłam tak przerażona. Dziś rano Jaś zakrztusił się
      lekarstwem, wpadł w bezdech i zaczął odpływać.Kolor zmienił mu się na blado
      siny, zaczął wiotczeć i tracić przytomność. To były sekundy. Babcia, która stała
      obok zareagowala w tym stresie przytomnie- odwróciła go do góry nogami i tym
      sposobem udrożniła drogi oddechowe. Uratowała mu życie...
      Przypomniała mi się historia córeczki Ewy Błaszczyk (to też było jedno z
      bliźniąt). Czasem o przyszłości decydują sekundy...Mam za co dziękować
      Opatrzności...
      • dorotkaf1 Re: Chwile grozy 18.03.05, 11:34
        dzięki Bogu wszystko ok??? wciąż boję sie że mojemu żuczkowi cos takiego sie
        przydarzy...a u mnie brak babci w pobliżu...
        mam nadzieję że nic twojemu maluszkowi sie nie stało?
        pozdr
        dorota
        • delfinlex Re: Chwile grozy 18.03.05, 11:48
          Strasznie Ci współczuję tego co musiałaś przeżywać - mam nadzieję, że wszystko
          w porządku!!
          Ja miałam takie sytuacje - w kazdym razie podobne, bo już prawie trzymałam
          Kacperka do góry nóżkami sad( - w pierwszym tygodniu jego życia i kilka dni
          później, i byłam wtedy zupełnie sama. A ksztusił się poprostu mleczkiem...

          Trzymaj się cieplutko,
          Karina
          • franula Re: Chwile grozy 18.03.05, 12:00
            O Boże, ja tez się ciągle boję że się cos takiego zdarzy.
            Iwoku,az się boje myślec co musiałas przezywać...
            trzymaj się cieplutko, chrzest bojowy za Tobą - w razie powtórki (tfu tfu!!!!)
            wiesz co robić.
            Franula
            • sushi_1 Re: Chwile grozy 18.03.05, 13:05
              Iwoku, az odetchnelam z ulga, ze nic sie nie stalo!!!
        • iwoku Re: Chwile grozy 18.03.05, 13:12
          Na szczęście nic się nie stało. To było jedna z takich sytuacji, gdzie
          konsekwencji nie ma w ogóle- albo są tragiczne. Ale było groźnie
          • alcantra Re: Chwile grozy 18.03.05, 14:06
            Cieszę się, Iwoku, że nic się Jasiowi nie stało. Przyznam, że ciarki mnie po
            plecach przeszły...
      • mama_nati Re: Chwile grozy 18.03.05, 12:36
        Uff, zdrętwiałam przy czytaniu posta i od razu poleciałam do śpiącej Natki
        sprawdzić czy oddycha. To musiało być przerażające, też niestety to
        przerobiliśmy tyle że przy kąpieli; mała momentalnie zsiniała, nie mogła złapać
        oddechu, pomogło przełożenie małej przez ramię główką w dół. Oby jak najmniej
        takich chwil...
        • makolt Re: Chwile grozy 18.03.05, 17:28
          Tez przerazaja mnie takie sytuacje - Kasi zdarzylo sie kilka razy zachlysnac
          przy jedzeniu - kladlam Ja na swoich kolanach glowa w dol i oklepywalam. W
          takich chwilach tez zawsze przypomina mi sie smutna historia coreczki pani Ewy
          Blaszczyk.
      • mzn1 Re: Chwile grozy 18.03.05, 20:16
        Moja znajoma miala podobny przypadek - jej mala zakrztusila sie mlekiem i przez
        chwilke nie oddychala. Wezwali karetke i bardzo dobrze zrobili bo okazalo sie
        ze troszke mleka przedostalo sie do pluc i mama dostala zachlystowego zapalenia
        pluc a dzieki szybkiej interwencji zniosla to dzielni. Tyle ze ona miala 9 dni
        ajk to sie stalo. Naprawde straszne. Czesto sie boje ze moim dziecia sie cos
        takiego przydazy a z doswiadczenia wiem ze przynajmniej raz bedzie kazda matka
        w takiej sytuacji. Moja 3 letnia coreczka - Nadia dlawila sie 2 razy w swoim
        zyciu i bylo to naprawde straszne, ale skonczylo sie na szczescie na na strachu.
      • joa8 Re: Chwile grozy 19.03.05, 10:25
        Iwonka, jak dobrze, że nic się nie stało Jasiowi. Do dziś tylko teoretycznie
        mogłam sobie wyobrazić Twoje przerażenie, niestety dziś i ja przeżyłam chwile
        strachu.

        Bujałam Antosia w leżaczku, który stał na podłodze, ja siedziałam na kanapie
        przed nim. Synek spał. I nagle w setnej sekundzie nasz kot przebiegł po
        kanapie, skoczył na Antka i odbił sie od niego cała siłą. Antek zaczął się
        zanosić płaczem, na chwilę stracił oddech.
        Myślałam, że zwariuję. Ogromny strach, że coś ma złamane, że nie może oddychać,
        że ma coś zgniecone.
        Na szczęście po chwili synek się uspokoił, oddychał normalnie, nie miał żadnych
        niepokojących objawów. Na klatce piersiowej ma tylko dwa zadrapania. Miał na
        sobie gruby, welurowy pajacyk, więc to też pomogło.
        Pojechaliśmy oczywiście natychmiast do szpitala, lekarz go osłuchał, obejrzał,
        nic złego nie zobaczył, mamy tylko w poniedziałek iść na szczepionkę
        przeciwtężcową.

        To zdarzenie pokazało mi, jak bardzo trzeba uważać na nasze Maluchy - żeby coś
        na nie nie spadło, żeby blisko nie stał kubek z gorącą herbatą, żeby uważać na
        zwierzęta domowe, itp.

        Teraz Antoś śpi słodko. Słodziak mój najmilszy też się najadł strachu.

        A kot dostał takie wciry, że teraz siedzi pod szafą i boi się wyjść. I dobrze,
        niech się nauczy. Oczywiście myślę, czy go nie oddać, ale prawda jest też taka,
        że jest z nami od 7 lat i jest jak członek rodziny, więc taka decyzja nie jest
        łatwa. Będę po prostu uważniejsza. Uważajcie dziewczyny na swoje Skarby.
        • mama_nati Re: Chwile grozy - kot 19.03.05, 11:44
          Cieszę się, że temat kota zostal poruszony, tylko szkoda, że w takich
          okolicznościach. Dobrze, że Antosiowi nic nie jest; jest malutki więc nie
          będzie pamiętał kociej traumy.
          Dziewczyny od kotów, jak wasze sierściuchy reagują na maluszki? Moja Luna
          zwyczajnie Natalki się boi. Po powrocie ze szpitala tylko obniuchała nasze
          zawiniątko i uciekła! Nie spodziewałam się takiej reakcji; wogóle zachowuje się
          dziwnie, np jak mała płacze to kręci się w kółko i miauczy, kładzie się na boku
          (choć normalnie nie ma tego w zwyczaju)- jakby chciala karmić. Wysunęliśmy
          nawet teorię o urojonym macierzyństwie, ale to chyba nie wchodzi w grę, bo jest
          wysterylizowana. No i praktycznie nie zbliża się do Natki, choć jest kotem
          ciekawskim i niestety troszkę agresywnym. Chwilowo jest na "wakacjach" u
          rodziców w Lublinie, a to ze względu na przeprowadzkę, nie ogarnęłabym tego
          wszystkiego ze zwariowanym kotem.
          Napiszcie proszę coś o stosunkach maluch-kot (a raczej kot-maluch), jestem
          bardzo ciekawa jak to u was wygląda.
          • joa8 Re: Chwile grozy - kot 19.03.05, 11:57
            my mamy dwa koty (kocury) i od początku (prócz tego wypadku) nie podchodzą do
            Antosia, czują chyba jakiś respekt. Jak byłam w ciąży, to spały wprawdzie w
            jego koszyku (wyłożylismy go gazetami, żeby nie oblazł sierścią), ale odkąd
            pojawił się chłopczyk, dały sobie spokój.
            Na początku daliśmy im do obwąchania Małego, pokręciły się obok i wróciły na
            swoje miejsca. Generalnie zachwywały się tak, jakby nic się nie zmieniło.
            I trzymały się w bezpiecznej odległości, mam nadzieję, że tak będzie dalej.
            Omijają rzeczy Antsoia, czasem tylko lubią poleżeć na macie edukacyjnej, hihihi.

            Teraz wprawdzie zauważyłam, że młodszy kot, jak karmię, to staje przede mną,
            miauczy i domaga się głasków. Trzeba będzie dać zazdrośnikowi więcej czułości.
    • iwoku Krakowianki, gdzie jestecie? 18.03.05, 13:15
      Czy naprawdę nie ma tu żadnych innych Mam z Krakowa poza Marzek, Musztardką i mną
      ?Ujawnijcie się, jeśli nas czytacie....

      • marzek2 KULINARIA - skoro idzie weekend i święta :) 18.03.05, 15:16
        Dam Wam przepis na moje popisowe ciasto, naprawdę wszystkim smakuje smile

        ORZECHOWE Z POLEWĄ

        Składniki:
        250 g mąki
        250 g tłuszczu (ja daję "Kasię")
        250 g cukru
        200 g siekanych orzechów włoskich
        aromat waniliowy
        4 jajka
        tłuszcz i mąka do formy

        Polewa czekoladowa albo puszka mleka skondensowanego słodzonego
        proporcje są na taką mniejszą blachę, niż ta duża prostokątna. Na dużą blachę
        dla całej rodziny na święta składniki x 2

        Kasię (albo inny tłuszcz) ucieramy mikserem z cukrem, dodajemy jajka, mąkę,
        aromat waniliowy i orzechy. Wszystko po prostu miksujemy i do blachy
        wysmarowanej tłuszczem i posypanej mąką - banał, prawda?
        Pieczemy ok 1 godz w 200-220 stopniach.

        Na wystudzone ciasto można dać
        1) polewę czekoladową
        2) polewę karmelową - wtedy jest super pycha - polewę taką robimy tak:
        puszkę mleka skondensowanego koniecznie słodzonego wrzucamy na wrzątek i
        gotujemy (powinna być cała przykryta wodą) 1-1,5 godziny. Potem wyjmujemy,
        otwieramy a tam super karmel się zrobił smile Smarujemy tym ciasto, wystarcza na
        większą blachę, na mniejszą albo się trochę zmarnuje, albo można tym karmelem
        przełożyć wafle i też jest pychota.
        • opieniek1 Re: KULINARIA - skoro idzie weekend i święta :) 18.03.05, 15:40
          Marzenko, ślinka już mi leci po piętach, zwłaszcza na ten karmel. No i
          orzechowe też uwielbiam, ale NIE MOGĘ. Buuuuu...
          W ogóle co to za święta, człowiek nic nie może jeść. W dodatku ta wielkanoc dla
          mięsożerców bardziej, więc ja jak zwykle do rodziny męża pojadę z własnym
          prowiantem. Całuję,
        • makolt Re: KULINARIA - skoro idzie weekend i święta :) 18.03.05, 17:38
          Super przepis Marzenko! Uwielbiamy orzechy i mamy ich spory zapas - moje
          orzechowe przepisy sa raczej pracochlonne - "wez kope jaj i trzy dziewki do
          pomocy" smile a Twoj szybki i prosty - jedyny problem to znalezienie chetnego do
          tluczenia orzechow - "dziadek" leniwie lezy w szufladzie... no ale mam
          juz "Kasie" i razem z Kasia upieczemy na swieta to pyszne ciacho...
        • martolina77 DO MARZEK - i mam czego chciałam 19.03.05, 14:05
          o to to to własnie mi chodziło

          dzieki

          ps.mlody nareku...ooooo...wlasnie zasmrodzil pokoj. ide przebierac smile
      • niunia071 MUSZĘ SIĘ WYŻALIĆ : ( 18.03.05, 15:21
        Muszę się Wam wyżalić, bo złapałam dziś ogromnego dołka... może to przez ten
        deszcz...
        Dziś dzwonili do mnie z pracy i musiałam się określić kiedy zamierzam wrócić.
        Urlop macierzyński już mi się skończył (13 marca), teraz jestem do dziś na
        zwolnieniu lekarskim (grypka) a od poniedziałku biorę cały zaległy i tegoroczny
        urlop wypoczynkowy. Do pracy muszę wrócić w czerwcu, a to już tak niedlugo!!!
        Jestem załamana, że będę musiała zostawić mojego syneczka. Z pracy będę wracała
        ok godz. 18.30-19.00 i prawie nie będę widywała mojego skarbka : ((( Buuuuu
        Pocieszcie mnie bo mi serce pęka!!!!!!!!!!!!!!

        niunia
        • alcantra Re: MUSZĘ SIĘ WYŻALIĆ : ( 18.03.05, 16:01
          Niunia,
          nie wiem, co napisać, bo mnie też żal zostawiać moją Małą, a po macierzyńskim
          biorę tylko zaległy urlop wypoczynkowy z ub. roku, a potem, do końca czerwca
          wychowawczy. Dzwoniłam dzisiaj do pracy i przynajmniej mam gdzie wracać, bo
          sobie nie radzą z moim projektem - nikogo nie ma na zastępstwo i projekt prawie
          leży sad(( Tak więc nie mogą się mnie doczekać. Jestem przerażona, bo muszę
          szukać opiekunki. Najpierw na pół etatu przez lipiec i sierpień, a potem na
          cały od września. Przynajmniej udało mi się znaleźć super miejsce na urlop w
          Puszczy Augustowskiej smile

          A na pocieszenie mogę napisać, że obejrzałam sobie zdjęcia Mateuszka. Bardzo
          fajny chłopaczek, a na tych ostatnich wygląda wyjątkowo wdzięcznie (zwłaszcza
          leżąc na brzuszku). smile

          A teraz muszę lecieć, bo zapach donoszący się do mnie z pieluszki Mai, która
          siedzi w leżaczku metr ode mnie staje się zbyt intensywny...

          Buziaki
          Magda
          • niunia071 Re: MUSZĘ SIĘ WYŻALIĆ : ( 18.03.05, 16:16
            Dzięki za miłe słowa : ) Szkoda, że ja nie mogę popracować na 1/2 etatu, bardzo
            mi by to ułatwiło całą sprawę... u mnie tak się niestety nie da : (
            Jedyna dobra rzecz w tej całej sytuacji to to, że nie muszę szukać opiekunki.
            Początkowo z Mateuszem zostanną na zmianę moja mama i ciocia męża a potem
            dołączy do nich druga babcia. Mimo wszystko jest mi bardzo ciężko głównie
            dlatego, że mam takie paskudne godziny pracy.
            Czeka mnie ciężki okres...

            A Mateusz jest najwspanialszy na świecie strasznie i go kocham !!!
            • agnes-24l Re: MUSZĘ SIĘ WYŻALIĆ : ( 18.03.05, 18:44
              Witaj...doskonale Cię rozumiem do mnie dzwonią z pracy i pytaja kiedy moge
              wrócić jak najszybciej....:o((((nie mogą sobie poradzić,niestety ja wykorzystam
              tylko zaległy urlop i juz 2 maja wracam do pracy buuuuuuuuuuu,wychowawczy
              wogóle nie wchodzi w grę ponieważ względy finansowe i mój kierownik bardzo
              nalega żebym wróciła.Więc mój mały Jaś idzie do żłóbka(bylismy juz się zapoznać
              i muszę powiedzieć że jestem miło zaskoczona).Jak patrze na tego mojego brzdąca
              to też serce mi pęka że muszę tak szybko go zostawić ale postaram się mu to
              wynagradzać jak będe miała wolne.Musimy dać sobie radę,mam nadzieje że wszystko
              będzie dobrze nie może być inaczej,także pozdrawiam wszystkie mamusie w
              podobnej sytuacji i głowa do góry DAMY RADĘ!!!!Trzymam kciuki....

              NAWET PODCZAS NOCY TRZEBA WIERZYĆ W ŚWIATŁO.....

              Pozdrawiam Agnieszka
        • kakmi Re: MUSZĘ SIĘ WYŻALIĆ : ( 18.03.05, 23:26
          No cos podobnego, zajrzyj na mój post z przed chwili, piałam na "NIEMOWLĘ":
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=21843063
          Oj my biedne!!!!!!!
          Jestem z Toba myślami, trzymajmy się, też wracam w czerwcu !!!!!! BUUUUU!!!!!!
          • miedzymorze Re: MUSZĘ SIĘ WYŻALIĆ : ( 19.03.05, 00:19
            No tak, przyszła wiosna a nią wiosenne smuteczki.
            Pocieszycielką zbyt dobrą nie jestem, ale może w przypadkach, kiedy powrót jest wymuszony przez konieczność spłaty kredytu warto zagadać z bankiem o 'wakacjach kredytowych' (oznacza to tylko tyle, że w danym miesiącu nie płaci się raty)? Przy mieszkaniówkach jest to czasem nawet opcja przewidziana przez bank przy sporządzaniu umowy. Ja wybieram się do pracy dopiero po wakacjach (studenckich wink, a czy w ogóle któraś mama ma w planach taki 'full wypas' 3-letni wychowawczy ?
            A u nas dzisiaj cały dzien siąpiło, więc nici ze spacerku ...jeden plus siedzenia w domu, że skończyłam układać puzzle wink

            pozdr,
            mi
            • joasia20 Re: MUSZĘ SIĘ WYŻALIĆ : ( 19.03.05, 08:26
              Ja też muszę wrócić do pracy. MAcierzyński kończy mi się4 kwietnia wezmę tylko
              zaległy urlop i od 4 maja wracam do pracy... też mi ciężko, pocieszam siętylko
              tym, że z Małą zostanie moja mama więc nie muszę szukać opiekunki...
      • musztarda_ziolowa Re: Krakowianki, gdzie jestecie? 18.03.05, 16:16
        Iwoku! A co, nie starczamy Ci???

        wink
        • iwoku Re: Krakowianki, gdzie jestecie? 18.03.05, 19:04
          Pozazdrościłam Warszawiankom,że są takie zorganizowane!
          A potem wymyśliłam,że w ilosci - siła...
          • chrenata Re: Kryzys 18.03.05, 19:18
          • chrenata Kryzys mleczny 18.03.05, 19:23
            Od dwóch dni walczymy z mlecznym kryzysem. Rayan przy piersi zachowuje sie tak,
            jakby bolał go brzuszek, pręży się, denerwuje. Naciskam pierś - leci, więc o co
            chodzi. Dopiero gdy zaczełam cały dzień mleko odciagać, okazało się, że
            wysycham. Musiałam już rozmrozić jeden woreczek z moich cennych zapasów.
            Zjadłam przez te dwa dni chyba kilogram daktyli, wypiłam morze herbatek
            fitomix -4, leżę z małym przy piersi, wmawiam sobie, ze czuję jak nabrzmiewam
            mlekiem i ...guzik!Jeśli jutro będzie podobnie, będę musiała się poddać. Ja
            wiem, że butelka, to nie wyrok, wiele z Was karmi swoje maluchy mlekiem
            modyfikowanym, ale czuję się winna, że tylko tyle mam tego mleka podczas, gdy
            piersi mam 4DD! To nie uśmiechy, to mój rozmiar. Smutno mi...
            • yvona79 Re: Kryzys mleczny 18.03.05, 20:02
              No właśnie, ja też ostatnio to przechodziłam, Fito-Mix, Karmi, woda i granulki
              homeopatyczne na zmianę. Aż okazało się, że małe nie toleruje laktozy w moim
              mleku i chyba nie mam już o co walczyć sad Mam stopniowo przestawiać malucha na
              mieszankę. Wmawiam sobie, że to dla jej dobra. I gdyby Ninka chciała jeść z
              butli, to jakoś bym przeżyła, a ona się zbuntowała i od kilku dni butli nie
              chce tknąć. Tylko cycuś się dla niej liczy...I co tu zrobić, żeby było dobrze?
              Walcz zatem o mleczko i bądź dobrej myśli. Na pewno to chwilowy kryzys.

              Pozdrowionka
              Iwona
              • iwoku Nietolerancja laktozy?Do Iwonki 18.03.05, 21:10
                Iwonko...
                Ciągle jakoś nie mogę się przekonać,że to co sie u Was dzieje jest na tle
                nietolerancji laktozy...Bo Bebilon Pepti (a wydaje mi sie,że ten preparat
                stosujecie) zawiera normalne ilości laktozy! Owszem, nadaje się- ale do leczenia
                alergii na białka mleka krowiego. A jeśli chodzi o laktozę- to chyba zamienił
                stryjek siekierkę na kijek...
                • yvona79 Re: Do Iśki 18.03.05, 22:10
                  Przede wszystkim współczuję tego przykrego zdarzenia z Jasiem, wyobrażam sobie,
                  co czułaś. Parę dni temu Pszczóła spadła z łóżka na podłogę, myślałam, że
                  dostanę zawału.
                  Odnośnie nietolerancji laktozy: mamy stosować Bebilon Pepti, no właśnie, nie
                  jest to przecież mleko niskolaktozowe. Lekarka powiedziała tylko, że widocznie
                  dziecko nie toleruje laktozy w moim mleku i mamy zamienić karmienie na
                  sztuczne. Aha, mała ma prawdopodobnie alergię pokarmową (zmiany skórne na buzi,
                  które mogą być początkami AZS). Może ze względu na tę alergię zaleciła właśnie
                  Bebilon Pepti?

                  Pozdrawiam cieplutko,
                  Iwona
                  • iwoku Do Ivony79 19.03.05, 03:03
                    Myślę,ze zleciła ten Bebilon Pepti właśnie w związku z alergią na białka mleka
                    krowiego. Bo nie jest możliwe, by Ninka tolerowała laktozę z mieszanki, a nie
                    tolerowała z Twojego mleka- te kłopoty z wchłanianiem laktozy to nie uczulenie,
                    a dysfunkcja enzymu. Alergia na białka mleka krowiego podobno rzadko
                    współistnieje z nietolerancją laktozy i rutynowo nie stosuje sie przy niej
                    mieszanek nisko czy bezlaktozowych (jak np. Nutramigen), za wyjątkiem
                    krótkotrwałego okresu ostrych objawów z przewodu pokarmowego
                    Ale tak do końca nie jestem przekonana do tego pomysłu,że Bebilon Pepti będzie
                    tu lepszy niż mleko Mamy, zwłaszcza że Ninka ma o tym inne zdanie, a mleko z
                    piersi płynie. Bardziej mi sie podoba myśl,że służy czasowemu dokarmieniu w
                    okresie upośledzonego wchłaniania. Może lekarka skapitulowała, bo uznała że nic
                    się już nie da zrobić z Twoją dietą? To tylko takie wolne wnioski, bo ja tak na
                    prawdę mam raczej intuicję internistyczną niż pediatryczną (choć z dziećmi
                    trochę też pracowałam)
                    A jak teraz po kilku dniach leczenia nową metoda wygladają kupki?

                    Mnie Twoje posty o upadkach Pszczółki też przyprawiły o przerażenie...
                    Nigdy wiecej takich sytuacji.
                    Swoją drogą już drugi raz kilka dni po nieszczęściu u Ciebie, cos niedobrego
                    dzieje sie u mnie. Za pierwszym razem Gosia w ramach zabawy ściagnęła Emilkę z
                    fotelika na ziemię, a na Jasia przez roztrzepanie usiadła. Od tej pory w
                    obecności Gosi (czyli cały czas, bo ostatnio od dawna nie chodzi do przedszkola)
                    nie używam już niestety takich pomocy jak fotelik czy wózek, dzięki którym
                    zajęcie się dwójką niemowląt naraz było łatwiejsze. I nie zostawiam trójki razem
                    nawet na sekundę.

                    Ściskamy Was serdecznie!
                    Iśka (czyli w rzeczywistości też Iwona)
                    • yvona79 Re: Do Iśki 19.03.05, 10:14
                      Chyba pozostanę przy dokarmianiu małej butelką. Zauważyłam, że wtedy, gdy jadła
                      ok. 3 razy na dobę mieszankę, kupy były już żółte, ziarniste i o bardziej
                      zwartej konsystencji. Niestety, ostatnio odmówiła współpracy z butlą i kupy od
                      razu stały się wodniste, brązowe lub zielonkawe i często pieniste.
                      Walczę z nią ostro, aby zjadła cokolwiek z butli, nie wiem tylko czy nie
                      szkodzi jej kilkukrotne podgrzewanie mieszanki w ciągu kilkunastu minut. Niby
                      powinno się od razu wylewać to, czego dziecko nie zje. Ale w takiej sytuacji
                      musiałabym szykować nową butlę z mieszanką co kilka minut.

                      Pozdrowionka
                      Iwona
                      PS. Przyznam, że kombinowałam trochę jak możesz mieć na imię, nie przyszło mi
                      do głowy, że Iśka to od Iwony smile
                      • iwoku Iwonko 19.03.05, 10:31
                        W takim razie chyba nie ważne się nazwie to rozpoznanie. Grunt,żeby pomagało
                        Pszczółce.
                        W ciągu kilkunastu minut mleczko nie powinno się zepsuć, ale ważne byś nie
                        stosowała zbyt wysokich temp. przy podgrzewaniu
                        Moje zdrobnienie powstało jeszcze w dzieciństwie, ale bez mojej pomocy z dużą
                        siłą przenikało wszędzie, gdzie się pojawiałam . Z czasem polubiłam Isię i Iśkę
                        bardziej niz swoje imię, którego używam tylko w sytuacjach oficjalnych. A
                        najbliżsi mówią do mnie Iwona tylko jak są w złym humorze.
                        A Ciebie jak nazywają zdrobniale?
                        Buziaki!
                        • yvona79 Re: Iwonko 19.03.05, 12:40
                          Iśka mi się bardzo podoba, ja niestety zostałam Iwonką w rodzinie, a niektórzy
                          znajomi mówią do mnie Ini bądź Iwi i wtedy czuję się jak przedszkolak. Mąż nie
                          lubi mojego imienia i w ogóle go nie używa. On ma ksywkę Komar od wielu lat, ja
                          jestem dla niego Muszką, no a małe, gdy było w brzuchu zostało nazwane przez
                          tatę Pszczółką. I tak jest nadal smile Tylko jeszcze Bączka nam brakuje do
                          kompletu smile

                          Całuski
                          • mama_nati Re: Iwonko 19.03.05, 12:57
                            Hm, przepraszam, że się wtrącę, ale przypomniała mi się taka bajeczka-wierszyk,
                            którą opowiadała mi babcia jak byłam mała, zaczynała się tak: "tam pod lasem,
                            polną dróżką, spacerował komar z muszką. Czule jej do ucha bzyka: czemu pani
                            mnie unika, czemu zimne ma serduszko..." Całości niestety nie pamiętam. Może
                            któraś z was to zna i pamięta?
                      • alcantra Re: do Iwony 19.03.05, 15:22
                        Iwonko,
                        kiedy Maja miała napad trzydniowej kolki, a kupa była rzadka i pienista,
                        dyżurna pediatra w LuxMedzie podejrzewała m.in. przejściową nietolerancję
                        laktozy z mojego pokarmu. Poradziła wtedy, aby odciągać prze karmieniem pokarm
                        najbardziej wodnisty (ten początkowy) i karmić dziecko tym gęściejszym. Ponoć
                        ten wodnisty zawiera najwięcej laktozy.

                        Na szczęście problem kolki sam się rozwiązał, więc u mnie nie była to
                        nietolerancja laktozy.

                        Pozdrowienia
                        Magda
            • alcantra Re: Kryzys mleczny 18.03.05, 22:57
              ja też miałam kryzys i wówczas nakarmiłam Małą mieszanką: Bebiko Omneo 1. Aż mi
              się serce krajało. Dzwoniłam do poleconej doradczyni laktacyjnej w sobotę
              wieczorem, bo nie wiedziałam co robić. Dziecko z głodu płakało. Przede
              wszystkim NIE DENERWOWAĆ się, oprócz fito mixu miałam pić melisę (na
              uspokojenie) i jak najczęściej przystawiać dziecko oraz przez dwie noce
              przystawiać dziecko (albo odciągać pokarm) po dwa razy: w nocy wytwarza się
              najwięcej prolaktyny, która pobudza laktację, więc karmienie w nocy sprzyja
              pobudzaniu wytwarzania pokarmu.
              Poza tym kobieta mnie uspokoiła, że kryzys laktacyjny następuje najczęściej po
              zakończeniu okresu połogu (6-8 tydz.) i mija. Byle tylko nie denerwować się.
          • musztarda_ziolowa Re: Krakowianki, gdzie jestecie? 18.03.05, 19:43
            A też tak myśle!
            Dużo ich tam i mają fundacje i kino i basen...
            U nas niby też kino koło Geana na Komorowskiego. A basen, to chyba w Aquaparku?
            Ja narazie nie pójdę, bo mała po chorobie. U Ciebie chyba też choroba?
            (pisałaś, że Jaś brał leki)

            Też się zorganizujemy, co?
            Ja to nawet wzięłam się za testy z prawka, żeby móc się poruszać (choć auta nie
            mamy, ale co tam...)
            • dorotkaf1 Re: Kryzys mleczny 18.03.05, 21:20
              ja też ostatnio walczyłam o mleczko...piłam HIppa, bawarke, hektolitry
              niegazowanej mineralki, anyżową, (po Fito - mixie mały okrpone bóle brzuszka sad)
              i jakoś tam pomogło! tak ok dwóch dni czekałam na efekty!!!!
              powodzenia
              d
            • iwoku Re: Krakowianki, gdzie jestecie? 19.03.05, 03:41
              To już postanowione!
              U nas też jest wiele ciekawych miejsc!
              Chociaż odkąd jestem mamą potrójną, to czuję sie jakoś mało labilna.Z trudem
              wyobrażam sobie podróż samochodem z trójką dzieci, a mój bliźniaczy wózek nie
              przechodzi przez większośc drzwi sklepowych i nie tylko, zaś jazda nim
              komunikacją miejską wydaje mi sie karkołomnym pomysłem. Ale może wiosna spojrzę
              na to inaczej.
              My aktualnie jesteśmy świeżo po infekcji, ale niewykluczone,że tuż przed (męża
              boli gardło). Jasiowi podawałam Debridat na jego brzuszkowe kłopoty...
              Wiele razy w życiu w mojej obecności krztusiły się dzieci, ale czegoś takiego
              nie przeżyłam.Brr....
              Jeszcze o Emilce: byłam z nia dziś u larygologa- potwierdził moje
              przypuszczenia: mała ma wiotkość krtani. Nic strasznego, wyrasta się z tego w
              drugim półroczu życia. Ciekawe czy jest jeszcze jakiś grudniowy dzieciaczek z
              taka przypadłością?
              • sylwiado Re: Krakowianki, gdzie jestecie? 20.03.05, 22:07
                Iśka,
                Wiotkość krtani - znamy, a jakże, tyle że nie u Helenki a jej starszego brata.
                Faktycznie wyrósł i dziś nie ma śladu. Póki miał wiotkość, pomagało leżenie na
                brzuszku. Nawet w nocy musiał spać na brzuszku, bo inaczej straszliwie charczał
                i wydawał takie odgłosy, jakby się dusił. Ale przynajmniej polubił przebywanie
                na brzuszku.
                Sylwia
    • mzn1 Dolaczylam jeszcze zdjecia mojej coreczki 18.03.05, 21:37
      Teraz moge Wam z duma przedstawic moja coreczke Nadusie. Ma niecale 3 latka. I
      pomyslec, ze jeszcze niedawno byla taka malutka jak Arturek......
    • alcantra W TVN pokazali - koszmar! :-(((( 18.03.05, 23:06
      Poryczałam się. Dosłownie. I do tej pory nie mogę się uspokoić.
      Muszę się gdzieś wyładować, bo oszaleję za chwilę.

      W wiadomościach na TVN pokazali jakim to czasem zbawieniem są minikamery.
      Przykład: samochód porysowany przez złośliwą sąsiadkę i... niania maltretująca
      niemowlaka. To był koszmar: na dużym łóżku leży płaczące dziecko, a dookoła
      chodzi niania (ponoć wykwalifikowana). Za chwilę owa osoba szarpie (do góry, na
      dół, do góry na dół) leżące dziecko i krzyczy na nie. Kolejne ujęcie: ta sama
      osoba trzyma dziecię na rękach i zatyka mu buzię dłonią krzycząc: przestań
      wreszcie płakać!!!

      Załamałam się. Miałam akurat Malutką przy sobie, Mąż przygotowywał kąpiel.
      Byłam zszokowana. W końcu nie wytrzymałam i popłakałam się. Jak można w ogóle
      takiemu małemu, bezbronnemu dziecku coś takiego robić???!!! Nieważne, czy swoje
      czy obce. Przecież to dziecko! I na dodatek maleńkie niemowlę!!! crying(((((((

      A mnie także czeka niedługo powierzenie mojego maleńkiego Kochania obcej
      osobie. I jak, po czymś takim, mam komukolwiek zaufać??? sad((((((((((
      • kakmi Re: W TVN pokazali - koszmar! :-(((( 18.03.05, 23:45
        Fakt, jest to koszmarne, a najgorsze to to, że nie masz możliwości do końca
        sprawdzić jaka bedzie ta opiekunka. Ja jestem w tej lepszej sytuacji, że
        zostawiam Krzysia z tesciową (b.fajną kobietą), ale i tak mam doły. Zajrzyj na
        mój post : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=21843063
        Pozdrawiamy gorąco
        Kasia i Krzyś (23.12.2004)
        P.S. Twoja malutka jest prześliczna i tak pięknie trzyma główkę, może by
        nauczyła Krzysia? smile
        • sushi_1 W co się bawić? 19.03.05, 00:19
          Od kilku dni chodzi za mną żeby wam zadać takie pytanie:

          Jak się bawicie ze swoimi dziećmi?

          Po tych 2 tygodniach spedzanych z Julkiem cały czas, widzę że trochę mi brakuje
          pomysłów. Bo: albo leży na brzuszku albo pod karuzelą, albo na sofie i pokazuję
          mu rózne zabawki/grzechotki/inne przedmioty, a on do nich gada, albo sobie
          razem gugamy smile, albo noszę go na rękach i pokazuję różne rzeczy w domu, albo
          kładę do leżaczka i zabawiając rozmową pozwalam obserwować co robię ja (np
          przygotowuję obiad). I to w zasadzie koniec. Zastanawiam się co by tu jeszcze
          mozna razem robić?? W co by tu się bawić?
          • matczukewa Re: W co się bawić? 19.03.05, 10:50
            No prosze - to dokladnie tak jak ja... smile
            Teraz chce jeszcze kupic ta mate edukacyjna, zeby Antek nauczyl sie chwytac
            zabawki i przewracac z brzuszka na plecy i z powrotem (na razie czasem
            przewraca sie na bok z brzuszka na przewijaku). Wiecie moze, gdzie w W-wie
            mozna ja kupic w przyzwoitej cenie? Licytowalam na allegro uzywana, ale
            pisalyscie ze maty sie psuja, wiec zrezygnowalam.

            Bylismy wczoraj z Antosiem u neurologa. Pochwale sie, ze podciagany z lezenia
            do gory za raczki ladnie trzymal glowke (na poczatku tylko troche mu sie
            gibnela do tylu) smile Podobno wszystko z nim ok, ale w razie czego mamy jeszcze
            przyjsc na kontrole za miesiac.
            • alcantra Re: W co się bawić? 19.03.05, 15:15
              U mnie jest podobnie. Czasem jeszcze daję Małej zabawkę (tą, której miałam nie
              prać wink): to jest taki pluszowy żółty kwadrat z przyczepionym motylkiem i ni to
              biedronką ni to muchą (taka biedronka z rozłożonymi, czerwonymi nakrapianymi
              skrzydłami i czarno-białym odwłokiem). U obu uwadów szeleszczą skrzydełka a
              biedrona ma jeszcze piszczałkę, która piszczy po naciśnięciu na odwłok.
              Najpierw wieszałam to Mai na pałąku w leżaczku (vide: ostatnie zdjęcie), a
              teraz daję do łapek: sama się tym bawi, miętosi, ściska i oczywiście pakuje do
              buzi. Po przygodzie z babcinym szaliczkiem daję Jej jeszcze większy kawalek
              miękkiego materiału (polarku) i też się tym bawi.

              A propos maty: często są przyzwoite oferty na "Sprzedam" (czasem korzystniejsze
              niż na allegro; ja raz licytowałam, ale na szczęście przegrałam - używana,
              niekompletna mata, bez grzechotki osiągnęła cenę 173 zł!). Te maty Tiny Love
              nie są złe: u mnie wszystko działa, nic nie farbuje. Maja najbardziej lubi
              przewracać się na boczek i patrzeć w lusterko. I czasem tarmosi papugę smile
              • matczukewa Re: W co się bawić? 19.03.05, 21:53
                W koncu nabyłam dzis nowa mate - przez allegro za 194,90 zl. Odebralam sobie
                osobiscie w sklepie i juz dzis Antek testowal. Na poczatku byl b. przejety,
                ogladal zabawki, machal rekami. Zagladal tez troche do lusterka lezac na
                brzuchu. Za drugim razem z kolei nawijal do zabawek jak najety, az w koncu sie
                wkurzyl, zaczal plakac i tyle bylo zabawy. Ale jestem dobrej mysli, ze mu sie
                spodoba smile
          • sushi_1 A u nas... 20.03.05, 22:54
            ...mój mąż wrócił!!!!!!!!!!!!!!
            Juelk nie spał cały dzień chyba przeczuwając nadlatującą wink zmianę. A parę
            minut przed przybyciem taty zasnął i śpi już 2 godzinę, dając nam bardzo
            uprzejmie czas na przywitanie!

            Ale dzieki dziewczyny że tu jesteście. Nie wiem jak bym przeżyła te 2 samotne
            tygodnie bez was.
            Zmykam bo mnie radość rozpiera smile))
            s.
      • matczukewa Re: W TVN pokazali - koszmar! :-(((( 19.03.05, 11:09
        tez to kiedys widzialam - to byly jakies zdjecia ze Stanow. Straszne sad
        Moj maz twierdzi, ze kamera internetowa jest niedzowna, gdy zatrudnia sie
        opiekunke przy takim maluszku. Moja mama bedzie zajmowac sie Antosiem, wiec na
        razie nie bedzie potrzeby zatrudniania opiekunki, ale kto wie...

        Najgorsze jest to, ze takie male dziecko nie powie, ze jest mu zle z opiekunka.
        Moja kolezanka, ktora zostawia z opiekunka swoja coreczke (zaczela, gdy mala
        miala roczek), najpierw spedzila z nia troche czasu, by przyjrzec sie jak
        zajmuje sie dzieckiem. Fakt, to o niczym nie swiadczy, bo pozniej moe byc
        roznie. Ale mala jest zadowolona i chetnie zostaje z opiekunka, wiec chyba
        wszystko jest w porzadku. Z takim starszym dzieckiem jest latwiej, bo po jego
        zachowaniu mozna wywnioskowac, czy opiekunka dobrze sie nim zajmuje.
        Moja kolezanka znalazla ta opiekunke za posrednictwem siostr zakonnych, ktore
        pomagaja roznym dziewczynom znalezc w W-wie prace - jesli ktoras chce moge dac
        namiary.
        pozdr, Ewa
    • iwoku Nocny marek... 19.03.05, 03:17
      ...czyli ja.
      Postanowiłam wreszcie wytłumaczyć sie z godziny o której zwykle wysyłam posty,
      bo wiele z Was to szokuje.
      To jest mój ulubiony moment w ciagu całej doby, kiedy cały dom śpi, w domu
      wreszcie oczekiwana błoga cisza i spokój. Nie ma wyrzutów sumienia, że siedząc
      przy kompie kogoś w ten sposób zaniedbuję, mąż nie zgrzyta zębami, że nie może
      pracować czy uczyć się (jakby mało mu było komputera w pracy...), a Gosia nie
      próbuje dopisywać swoich trzech groszy do moich postów
      Ja jestem typem sowy i od zawsze o tej porze funkcjonowałam świetnie. Dodatkowo
      wytrenowały mnie w tym katorżnicze studia. A poza tym po urodzeniu Gosi
      nauczyłam się,że można wielokrotnie w nocy obudzić sie, coś zrobić i dalej
      słodko spać, a rano nie czuć się zmęczonym. Więc zwykle nim sie pojawię w środku
      nocy, pośpię trochę, potem relaksuję się chwilę na forum, idę karmić- i śpię dalej!
    • iwoku Linkownica 19.03.05, 03:28
      Mam pomysł- ale nie obiecuję,że się go podejmę, bo czasu narazie jak na
      lekarstwo. Przymierzam sie do tego od kilku dni. Moze by zrobić takie
      zestawienie linków do ciekawych stron, odpowiednio pogrupowanych (ciuszki,
      zabawki,żywienie, zdrowie itp. ). Tyle sie tego tu już przewinęło i
      umyka...Zainspirowała mnie w tym Alcantra ze swoją książka kucharską i pytania o
      informację, które już sie kiedys pojawiły. Może na początek z epizodu drugiego,
      bo na myśl o przekopywaniu sie przez 2,5 tys postów przechodzą mnie ciarki. Ale
      i tak trzeba by sie śpieszyć, bo już jest ponad 700 postów. Może któraś z Was ma
      ochotę się tym zająć?
      • franula Re: Linkownica 19.03.05, 15:14
        Co do linków to może się podzielimy? Tyle ans tu jest? ja moge np przekopac
        pierwszych trzysta postów z poprzedniego watku (epizodu 1 ) i przesłać
        znalezione watki mailem do Ciebie Iska i Ty byc je tylko dzielła na kategorie.
        Kto jescze sie zadeklaruje? Mamy 2500 tys postów do podzialu i juz 700 hihi w
        tym. jak sie uporam z pierwszą trzysetką zadeklaruje sie dalej. Ach umowmy się
        że bedziemy przeglądac w ustawieniu "od najstarszego" a nie drzewko, dobrze?
        Buziaki
        i zmykam MYĆ OKNA (Młode z Tatusiem na spacerzesmile
        Franula
        • iwoku Re: Linkownica 19.03.05, 19:47
          Pomysł z podziałem jest bardzo dobry! W takim razie obiecuję,ze będę to
          koordynować. Czekam w takim razie Franulko na meldunek po pierwszych 300 postach
          epizodu I w ustawieniu od najstarszego i zgłoszenie od kolejnych Mam chętnych do
          pomocy. Od 800 postu epizodu II bedę notować już na bieżąco
          • iwoku Re: Linkownica 19.03.05, 19:57
            A ja na poczatek biorę się za te 700 z okładem postów epizodu II
            Iśka
            • iwoku Re: Linkownica 19.03.05, 20:04
              Jeszcze ważny szczegół- przysyłajcie linki aktywne, dające mozliwość połączenia
              bez konieczności przepisywania adresu (podświetlone- tak jak na forum czerwone,
              w poczcie bodajże są niebieskie)
              • matczukewa Re: Linkownica 19.03.05, 21:58
                Ja moge przejrzec kolejne 300 z pierwszej czesci. Tylko mam pytanie - jesli do
                jednego tematu jest kilka postow, to podac tylko link do tego pierwszego?
                • iwoku Re: Linkownica 19.03.05, 22:39
                  Matczukewa,
                  kolejna 300-setka jest Twoja, tzn. od 301 do 600 w ustawieniu wg najstarszego
                  postu. Notuj nie linki do postów lecz bezpośrednio linki do ciekawych stron,
                  adresów sklepów internetowych itp. Czyli w jednym poscie czasem znajdziesz nawet
                  kilka linków
            • alcantra Re: Linkownica 19.03.05, 23:22
              O NIE!!!

              (miałam się za to zabrać wczoraaaaaaaaaj, ale nie wyszło, buuuuuu!)

              wink)))
              • franula Re: Linkownica 20.03.05, 01:29
                Alcantro
                a moze kulinaria w formie dokumentu word - do rozesłania chętnym?
                Co TY na to? zy przysporzyłoby to wiele pracy?
                Franula
                • joasia20 Re: do Rybka002 20.03.05, 12:50
                  Rybko, mam nadzieję, że jak już będziesz po wizycie to powiesz mi czy byłaś
                  zadowolona...
                  pozdrawiam
                  asia
                • joasia20 Re: Linkownica 20.03.05, 12:53
                  Dziewczyny podziwiam was, ja chętnie bym Wam pomogła , ale nie chcę się
                  zobowiązywać, bo jak sie znam (i swoje lenistwo) to nasze dzieci poszłyby już
                  do przedszkola a ja jeszcze przekopywałabym te posty... może innym razem w
                  jakiejś innej akcji się sprawdzę
                  pozdrawiam
                  asia
      • alcantra Re: Linkownica 19.03.05, 15:25
        Wyobraź sobie Isiu smile, że od jakiegoś czasu noszę się z myślą, żeby to zrobić smile
        • iwoku Re: Linkownica 19.03.05, 19:43
          Madziu,
          zauważyłaś,że nie po raz pierwszy mamy podobne pomysły??
          • alcantra Re: Linkownica 19.03.05, 23:21
            zauważyłam smile))
            czyżbyśmy miały podobne upodobania "a la Kopaliński" wink)))))
            .
            .
            .
            mam na myśli zestawienie pożytecznych rzeczy w jednym, łatwo dostępnym miejscu.

            PS. Chyba czas odświeżyć kulinaria...
    • iwoku Rybko 19.03.05, 03:56
      Odpisałam w poprzedniej setce, mam nadzieję, że znajdziesz
    • rybka002 Do IWOKU 19.03.05, 10:06
      Aż mi włosy staneły dęba z przerażenia jak przeczytałam o zahłyśnięciu się
      Jasia Brrrrrr. Dzięki Bogu, że wszystko skończyło się dobrze. Dobrze, że
      Małgosia już czuje się dobrze. Mam nadzieję że szybko się u Niej coś wyjaśni...
      Andrzej będzie miał badanie przełyku pod kątem przepukliny. On jest bardzo
      otwartym dzieckiem. Szpital znosił bardzo dzielnie, badania też. Ściskam mocno
      Ps nie mieszkam w Krakowie ale miasto to szczególnie jest mi bliskie: 5 lat
      studiów, masa znajomych no i ten klimat... także ciałem z Warszawy duchem z
      Krakowasmile))))
      • matczukewa Re: Do IWOKU 19.03.05, 12:30
        ojej, jak dobrze ze nic zlego sie nie stalo. Mnie tez czasem dopadaja takie
        wizje, ze Antos przestaje oddychac (do tej pory sprawdzamy z mezem, kiedy Antek
        spi). Kilka godzin po porodzie synek zachlysnal sie wodami plodowymi, a ja w
        stresie poporodowym stracilam glowe i sama nie podjelam akcji, tylko pobieglam
        do poloznych. Polozna tak go walila w plecy, zew dziewczyny w moim pokoju
        slyszaly, ale pomoglo smile Mam nadzieje, ze to sie wiecej nie powtorzy i tego
        samego Wam wszystkim zycze smile
    • rybka002 Powrót do pracy. 19.03.05, 10:15
      Kochane Dziewczyny też ten temat napawa mnie obrzydzeniem. Na szczęście nastąpi
      to dopiero we wrześniu, ale nawał obowiązków i dojazd prawie godzinny mnie
      przeraża. Ale cóż na razie cieszę się z tego co jest. Maleństwem jakże
      słodkimsmile))) i pobytem w domu. Jutro zostawiam, jak Skarlet, co mi da
      zamartwianie się na zapas i tak trzeba będzie się z tym zmierzyć. Prawda? Ale
      to jeszcze w moim przypadku 5 miesięcy a do tego czasu jeszcze może się wiele
      zdarzyć....
      • tufinka Re: Powrót do pracy+co zamiast oliwki? 19.03.05, 11:25
        Witamsmile U nas coraz lepiej, choróbsko mija. Jeszcze tylko katarek u Kacperka,
        ale generalnie jest ok.
        Co do pracy, to prawdopodobnie będę musiała się za nią rozglądać ok września.
        Narazie wogóle nie mam pomysłu z kim zostawie małegosad
        Zauważyłam,że skóra Kacperka jest sucha. Po kąpieli zawsze używamy oliwki i do
        tej pory było ok, ale ostatnio jakaś wysuszona ta skórka. Możecie polecić coś
        dobrego? Może jakieś mleczko czy balsam?
        Iwoku, mi też dech zaparło jak czytałam o twoim maluszku. Jestem szczególnie na
        coś takiego uczulona, bo sama kiedy byłam mała często zanosiłam się od płaczu
        (niestety nie potrafiłam równocześnie płakać i oddychać). Moi rodzice robili
        wszystko, żebym nie płakała a i tak mieli ze mną kilka kryzysowych sytuacji.
        Też robiłam się sina i mdlałam. Teraz boję się, że takie coś dopadnie Kacperkasad
        Pozdrawiam
        Kasia
        • matuszka2 jestem tu nowy! 19.03.05, 14:57
          Puk, puk.
          Czy można? Jestem tu nowy. Mam na imię Piotruś i jestem jednym z najstarszych
          dzieci na tym forum. Niedługo skończę 4 miesiąc. Oczywiście jestem równie
          uroczy jak pozostali moi rówieśnicy. Dziewczyny zachwycają się mną, najbardziej
          mama i moja "dorosła" siostra. Rosnę bardzo dobrze i nie ma ze mna większych
          problemów jeśli poświęca mi się odpowiednio dużo uwagi, jestem przewinięty i
          najedzony mleczkiem z piersióweczki mojej mamy. Aha! no i troche ją gryzę bo
          mam już 2 zęby, więc lubię je czasem zaciskać. Życzę wszystkim rówieśnikom dużo
          zdrówka!!!
          Pozdrawiam wszystkie dziewczyny i chłopaków.
          • franula Re: jestem tu nowy! 19.03.05, 15:08
            Witaj Piotrusiu (a juz myslałam, że pojawił się jakiś Tatuśsmile i powiedz mamie
            żeby napisała cos więcej o sobie i o Tobie to Iska dołączy cie do naszej listy.

            Zęby ho ho - tgeo tu jeszcze nie byłosmile
            Pozdrawiam
            Franula
            • iwoku Re: jestem tu nowy! 19.03.05, 19:40
              Nie taki całkiem nowy! Wszak znajomy z Oczekiwania!
              Grażynko, cieszę się, że znalazłaś czas i dotarłaś.Bywaj tu jak najczęściej!
              A na naszej liscie obecności juz Was zdążyłam umieścić po Twoim liscie
              Pozdrowionka!
              Iśka
        • alcantra Re: Powrót do pracy+co zamiast oliwki? 19.03.05, 15:28
          spróbuj kąpać w emulsji Oilatum - ja po tym w ogóle nie oliwkuję i skórka Mai
          jest ok. Na początku oliwkowałam nóżki, bo wydawały mi się jakieś wysuszone,
          ale nic to nie dawało. Potem przestałam i problem wysuszenia zniknął sam.
          Zreszta dermatolog radziła mi nie stosować oliwki, a i na forum dziewczyny
          pisały, że oliwkowanie powoduje wysuszanie skóry i w efekcie zwiększone
          zapotrzebowanie na natłuszczanie (podobnie jak z naszymi rękami, kiedy je
          smarujemy kremem - potem trudno przestać).
        • titimalunio Re: Powrót do pracy+co zamiast oliwki? 19.03.05, 22:35


          My mieliśmy podobny problem z suchą skórą, będąc u lekarza doradził nam aby
          użyć np. płynu oilatum do kąpieli, podobno oliwka jeszcze bardziej wysusza już
          suchą skórę. Oilatum używamy już długo, Hubert ma super skorę , no i oczywiście
          duży plus, bo nie musi się denerwować przy oliwieniu..

          pozdrawiam
          Agnieszka
          • sylwiado Re: Powrót do pracy+co zamiast oliwki? 20.03.05, 22:37
            Podobnie jak dziewczyny - nie używam oliwki tylko oilatum do kąpieli (opłaca
            się kupować te większe butle) i skórka Helenki nie jest wysuszona.
            Sylwia
    • matczukewa sloneczko i winda 19.03.05, 12:33
      Wreszcie wlaczyli mi winde!!!! Po 5 miesiacach od odebrania kluczy!sad
      Piekne slonko - lece na spacerek smile
      • zolma1 Opiekunki i zabawki 19.03.05, 13:09
        Troszke mnie nie było bo laptop nam padłsmile
        Ale widze,że problemy te samesad
        Myśl o powrocie do pracy przyprawia mnie o ból brzucha,a będe musiała wrócić
        już w czerwcu,więc już nie długo.Staram się o tym narazie nie rozmyslać bo
        najzwyczajniej na świecie zaczynam odrazu płakać widząc oczami wyobraźni obraz
        jak ktoś obcy opiekuje się Mateuszkiem.Zaczynam sie juz rozglądać za opiekunką.

        Ewa jak możesz napisz mi na priv namiary na te opiekunki od zakonicy.

        Jeżeli chodzi o zabawy to Mati najlepiej lubi gadac z Mamą,co mnie bardzo
        cieszysmileAle fajnie byłoby tez gdyby gadał z mata i karuzelką,a njwyraźniej
        zabawki narazie szybko go nudzą .
        • zolma1 Spanie 19.03.05, 13:14
          Tyle piszemy o spaniu naszych Bobasów,napiszcie śpicie na brzuchu??
          Ja mam opory ze względu na piersismileMam wrażenie że jakbym leżała całą noc na
          brzuchu to by mi mleczko się nie nabrało, albo co gorsza wypłyneło pod moim
          ciężaremsmile
          • iwoku Re: Spanie 19.03.05, 13:20
            Prawie od porodu sypiam na brzuchu.Pytalam p.Moniki Staszewskiej czy to nie
            hamuje laktacji- absolutnie nie. Jeśli ktoś ma tendencje do niedroznosci
            przewodow mlecznych i lokalnych zastojow (przerabialam to wielokrotnie!), to
            warto spac na poduszce. Mokra jeszcze nigdy sie nie obudzilam- po pierwsze
            uzywam wkladek, bo drugie karmiac dwojke nie mam okazji do przepelnien
          • martolina77 Re: Spanie + hurtem wszystko 19.03.05, 13:41
            SPANIE
            Ja nie moge spac na brzuchu...bo piersi bolą. Jakos nie myslalam o tym, ze
            mogloby sie mleczko nie nabierac ... A poza tym, najczęściej spię na boku,
            odwrócona w strone Michalka big_grin

            Karinko,
            Trzymam kciuki za teściową. A co do chcrzcin,Kochana, pomysl, ze gdy będziecie
            chrzcic pózniej, to będzie cieplej smile))

            Chrenatko i inne z problemami laktacyjnymi
            Tez przechodziłam jakies kryzysy, wtedy brałam laktator w obroty i po
            karmieniach ciągnęłam ile się dało. Po dwóch-trzech dniach wracało wszystko do
            normy.

            Alcantro, Franulo (w spr. asymetrii)
            Jeszcze moze raz pojdziemy do kontroli do neurologa za jakies 2-3 tygodnie. Moj
            maz oczywiscie smieje sie, ze wymyslam sobie nieprawidlowosci u Małego, bo
            nawet neurolog dzieciecy nie mial sie za bardzo do czego przyczepic i tylko
            potwierdzil, ze "tak, tak, jest tutaj lekka asymetria, ale nie ma sie czym
            martwic."

            Iśka,
            O Matko, przeczytalam o tym zachłyśnieciu i o mały włos sama sie nie zadławiłam
            kęsem kanapki. Ja sobie tego nie wyobrazam. Za kazdym razem gdy sie Młody
            krztusi (np.bo mu zle mleczko poleci) to mi serce staje!

            Niuniu,
            Oj...na samą mysl o zostawieniu Malenstwa trzęsę się z żalu, a jeszcze powrót
            do pracy po 10 miesiącach nieróbstwa? Buuuu.... Podzielam Twój niepokój. Ja
            wracam chyba w sierpniu.

            Wszystkie spacerowiczki
            Kupy na trawnikach... a fe! U mnie na osiedlu na szczescie jest w miare czysto,
            bo wszyscy posiadacze czworonogow na spacerki wychodzą nad wislę taką sprytną
            furteczką w bramie osiedlowej. Ale co sie za tą furtką dzieje, az nie chce
            myslec. A jak sie ociepli ja mam zamiar na spacerki na wał chodzic ...

            Dziewczyny, Dzieki za nowe przepisy. A moze macie jakies wielkanocne
            specjalnosci? Ja chętnie... skorzystam wink))

            Vievioorko, jeszcze raz dzieki za pamiec.

            To chyba wszystko. Nie mialam dosc czasu aby przeleciec wszstkie posty.

            PAPERSY
            Dziewczyny, czy są "lepsze" i "gorsze" pampki? Otworzylam nowy jumbopack i
            Młodemu prawie po nogach sikutki przeciekają! Musze przebierac go całego po
            dwóch godzinach, bo obsikany jest po pachy. Egzemplarze pampkow z poprzedniej
            paczki ładnie chłonęły co miały chłonąć, a te... O Matko! Z praniem ciuszków
            nie wyrabiam. A najgorsze jest to, ze tutaj, we Włodawie pampki 3 "wyszly" ze
            sklepów (dużego wyboru sklepów nie mam) i zostały mi Bella. Kupiłam małą
            paczkę, spróbuje, ale jakos nie mam do nich przekonania. Czy któras z Was
            takowych używała?

            To chyba wsyzstko(mam nadzieje)

            pozdroweczki,

            ps. jak sie uda, dzis na "zobaczcie" wrzuce zdjecia z DanioNaŚniadaniowymi
            warjacjami. Młody nadal nie może się nimi nacieszyc (oczywiscie nie dluzej niz
            pół godzinki)
            • alcantra Re: Spanie + hurtem wszystko 19.03.05, 15:32
              Ja używam Belli i jestem zadowolona. Niezłe są med-com, a najgorsze soft&dry
              Huggies. Jak już raz pisałam najbardziej chwalę sobie premium Rossmanna.
          • alcantra Re: Spanie 19.03.05, 15:36
            Ja uwielbiałam spać na brzuchu, ale w ciąży się jakoś odzwyczaiłam (w końcu).
            Teraz zasypiam na brzuchu, a często budzę się na plecach wink Początkowo było mi
            ciężko zasypiać na brzuchu z powodu nadmiaru pokarmu, ale teraz Maja tak się
            ustawiła, że je między jedenastą a północą i dzięki Niej mam opróżnione piersi
            i mogę sobie spokojnie zasnąć. Choć nie ukrywam, że czasami mi się zastoje
            robią. Ale jeśli chodzi o wypływanie pokarmu, to on wypływa czasem i bez
            lezenia na brzuchu. Widzę to po wkładkach smile
            • delfinlex Re: Spanie 19.03.05, 15:48
              Ja będąc w ciąży ciągle marudziłam, że nie mogę spać na brzuchu - a nie mogłam
              właściwie zaledwie od około 5-go miesiąca, bo dopiero wtedy cokolwiek zaczęło
              być widać mój brzuzek smile).
              Uwielbiam spać na brzuchu, i teraz nadarbiam zaległości smile) A mojej laktacji
              nic to nie przeszkadza, piersi mają się dobrze i mleczko się nie marnuje (czyli
              nie wycieka).
              • chrenata Re: kryzys mleczny 19.03.05, 21:20
                walczuyłam, walczyłam i na wiele się to nie zdało. Mleczko skapo kapie.
                Laktator stał sie niemal częścią mojego ciała. Rayana do piersi nie przystawiam
                zbyt często, bo denerwuje się i pręży, gdy nic mu nie spływa do buzi.
                Dodatkowo wykluła nam sie skaza białkowa, czy jak ja tam zwać, mamy raz
                dziennie dojadać coś tam pepti. Trudno. Nie mogę juz patrzeć na daktyle / choć
                pomagają mi / dodatkowo przechodzę na restrykcyjną dietę. Rozmrażam resztki
                mleka. A.. i w zwiazku z tym bliskim końcem laktacji, zostaną mi woreczki
                Aventu. Jeśli któraś z Was reflektuje, to odstapię, jest ich chyba jeszcze 14
                szt. i klipsy.
                • martolina77 Re: kryzys mleczny 20.03.05, 19:15
                  Chrenatko,
                  Ja chetnie. Jezeli jeszcze nie jest za pozno. Wiecej napisze na Twoj adres
                  pocztowy.
                  M.
        • matczukewa Re: Opiekunki i zabawki 19.03.05, 22:00
          ok. Skoro jestescie zainteresowane, to wezme od tej kolezanki jakies namiary na
          te zakonnice. Jak bede miala, to podam Ci, Zolmo, na priva
          • zolma1 Re: Opiekunki i zabawki 19.03.05, 22:42
            z góry dziekujesmile
    • neti912 O mnie + nowe zdjęcia Klaudii 19.03.05, 22:37
      O rety dziewczyny, ale Wy macie tempo, mam do przeczytania ok 1500 postów z poprzedniego epizodu grudniowego, a Wy tu kolejne setki produkujecie. Jak Wy to robicie? big_grin

      Parę słów o mnie. Mam 29 lat, jestem studentką SGH na kierunku finanse i bankowość. Od końca 2002 r. pracuję w domu wraz z mężem, zajmując sie księgowością i fakturowaniem. Poprzednio przez ponad 3 lata zatrudniona byłam w centrali jednego z otwartych funduszy emerytalnych. W ciągu 3 najbliższych lat, mam zamiar zmajstrować (oczywiście za zgodą męża big_grin ) braciszka dla Klaudii. Gdy troszkę młodsze dziecko podrośnie, zamierzam założyć własną działalność gospodarczą, w postaci przedszkola. Jeśli pomysł wypali, będę chciała stworzyć siec przedszkoli w Warszawie. I tu moja prośba do mam przedszkolaków. Jeśli macie jakies zastrzezenia do obecnych przedszkoli, to napiszcie mi je (może być na priva, wtedy na pewno przeczytam), żebym wiedziała na co mam zwrócić uwagę. Oczywiście bardzo chętnie posłucham, jakie macie pomysły na ulepszenie przedszkoli. Będę wdzięczna za tego typu uwagi.

      Mój mąż. Wieczny student PW, za sprawą prowadzonej działalności gospodarczej. Prodziekan jest bardzo cierpliwy i za zadne skarby, nie chce (i na całe szczeście) wyrzucić męża z uczelni. Mąz buduje sieci osiedlowe i dostarcza internet. Odkąd urodziła się Klaudia więcej czasu spędza w domu, jest niezadowolony jak musi jechać w teren big_grin Każdego wieczoru kąpie Klaudię, lubi sie z nią bawić i robić jej zdjęcia, jak również chodzić z nią na spacery. Ponieważ Klaudia nie jest zbyt uciążliwym dzieckiem staram się nie obciążać go dodatkowymi obowiązkami (bo i tak ma sporo na głowie) i o ile mam siłę sama zajmuję sie dzieckiem.

      Klaudia: 26 marca skończy 3 m-ce. Od 1,5 miesiąca pięknie składa rączki, jakby się modliła, od miesiąca leżąc na plecach podnosi wysoko nóżki i łapie sie za kolanka, od tygodnia pięknie z nami po swojemu rozmawia, nie mówiąc juz o tym jak pięknie sie do nas usmiecha. Potrafi już leżąc na brzuszku podnieśc sie na przedramionach (jeszcze tydzień temu nie potrafiła, gdyz źle układała rączki, miała je wyprostowane na boki, ale ćwiczenia Vojty, nauczyły ją układać odpowiednio rączki. We wtorek mamy konsultację z fizjoterapeutką, zobaczymy czy wszystko jest już w porządku). Klaudia jest też juz małym spryciarzem i próbuje wyegzekwować u nas noszenie na rękach, ale my sie nie dajemy. Jest już coraz cięższa, waży 5440 g, co odczuwa mój kręgosłup.

      Moja waga: przed ciążą ważyłam 56 kg, w ciąży przytyłam 15-16 kg, obecnie ważę 56,8 kg. Brzuch mam płaski i ani jednego rozstępu na nim (pomimo, że nie smarowałam się zadnymi kremami na rozstępy, gdyz każde głaskanie brzucha doprowadzało do skurczy, lekarz więc zabronił dotykania go). Na ćwiczenia żadne nie chodzę, bo jestem na to za leniwa i podziwiam Was za wytrwałość.

      Za jakies 2 tyg zamierzamy zapisac córkę na basen. Nie wiecie czy na Warszawiance są zajęcia dla takich maluchów? A może któraś z Was juz tam chodzi? Fajnie byłoby sie spotkać big_grin

      To chyba tyle na razie o mnie. Zapraszam do obejrzenia aktualnych zdjęć Klaudii big_grin

      Pozdrawiam, Aneta

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18961953&a=18961953
      • bogdanka04 A NEUROLOG NIC NIE STWIERDZIŁ... 20.03.05, 08:42
        zgłupiałam-rehabilitantka co innego ,neurolog co innego. powiedzial po badaniu
        że wszystko w porządku a fizjoterapeuci mówiąc o asymetrii nawet nie wiedzą
        dokładnie o co chodzi i tylko stresują rodziców. ja mu o tym co stwierdzono na
        rehabilit. a on mnie pyta co ja widzę i co mnie sie wydaje. jak już pisałam
        Bartosz za tydzien skończy 3 miesiące ale nie chce podnosić główki leżac na
        brzuchu no i jego raczki nie wędrują do przodu zeby choć trochę sie podeprzec.
        no i tak samo jak fizjot. ja też widzę że główka pochylona jest na prawą
        stronę. lekarz powiedzial ze sam do wszystkiego dojdzie i nic mam nie
        przyspieszac i teraz rehabilit. robią ze wszystkich chorych wymagających
        leczenia...mam mętlik w głowie.we wtorek mam jechac na instruktaż ale po jego
        słowach przestałam ćwiczyć. KURDE!!!
        CO O TYM MYŚLICIE?
        pozdrawiam Ania
        • hanyszka Re: A NEUROLOG NIC NIE STWIERDZIŁ... 20.03.05, 10:02
          Jacek tez nie podnosi głowki zbyt wysoko, kończy za tydzień 3 miesiące. Po
          prostu staram sie go często kłaść na brzuszek i zachecać do podnoszenia głowy.
          W ksiązce "Pierwszy rok zycia dziecka" piszą, że 3miesieczne dziecko powinno
          podnieść głowę 45 stopni w stosunku do podstawy. Jackowi to sie udaje, choc
          tylko na chwilę.Myślę, ze po prostu trening czyni mistrza wink
          Pewnie jako nieliczna na tym forum nie bywam u neurologa ani rehabilitanta,
          staram sie kierowac zdrowym rozsądkiem i myslę, ze wiekszosc drobnych
          nieprawidlowości ustepuje sama z czasem.
        • rybka002 Re: A NEUROLOG NIC NIE STWIERDZIŁ... 20.03.05, 10:04
          Aniu ja bym to skonsultowała z innym lekarzem a ćwiczeń nie przerywaj.
        • neti912 Re: A NEUROLOG NIC NIE STWIERDZIŁ... 20.03.05, 11:46
          Wydaje mi się, że to jest tak z tymi neurologami i fizjoterapeutami. Jak idzie dziecko do neurologa z problemem asymetrii, a nie ma problemów neurologicznych, to dla neurologa dziecko jest zdrowe. On nie widzi tych problemów, które widzi fizjoterapeyta, bo nie był kształcony w tej materii. Myślę, ze dlatego tez dr Banaszek, ma w swoim srodowisku nie zbyt pochlebne opinie. Ona jest neurologiem i dodatkowo fizjoterapeutą, dlatego widzi nieprawidłowości, których nie widzą neurolodzy. Ja bym posłuchała fizjoterapeuty, on ma na co dzień doczynienia z nieprawidłowym rozwojem dzieci.

          I jeszcze jedno. Zobaczcie na nasze pokolenie. Ponad 80% ludzi ma skoliozę, duzy odsetek ludzi ma dyslekcję, dysgrafię. Myslicie, że skąd sie to bierze? Właśnie z tych problemów związanych z napięciem mięśniowym, z nieumiejętnym noszeniem dzieci, ich kładzeniem, czy zmuszaniem do siadania, zanim samo będzie na to gotowe. Mimo tej skoliozy czy dyslekcji mówi się, że człowiek jest zdrowy, no bo funkcjonuje normalnie. Patrząc w ten sposób, rzeczywiście można zostawić dziecko samemu sobie i go nie rehabilitowac. Wydaje mi się, że poddanie dziecka rehabilitacji w ciągu 2-3 m-cy w ciągu całego jego życia nie jest aż tak dużym wysiłkiem, a może mieć to pozytywny skutek w przyszłości.

          PS. W fundacji Rodzić po ludzku poznałam Mamę 5 miesięcznego dziecka. Od razu rzuciło mi się w oczy, że z dzieckiem jest coś nie w porządku, bo stale płacze, nie potrafi leżeć na brzuszku, a rodzice na siłę je sadzają na ręku i trzęsą nim w dół i górę. Dałam tej mamie wykład mojej fizjoterapeutki, po wysłuchaniu go poszła do p.Joanny. I co sie okazało? Że w tej chwili prawie 6 miesięczne dziecko nie rozwinęło sie bardzoiej od mojej prawie 3 miesięcznej córeczki. Czeka to dziecko długa rehabilitacja (trwająca ok. 6 m-cy, a może nawet i rok).

          Pozdrawiam, Aneta

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18961953
      • rybka002 Re: O mnie + nowe zdjęcia Klaudii 20.03.05, 10:19
        Anetko na Warszawiance nie odbywają sie zajęcia z niemowlakami. wydaje mi się,
        że do takich zajęć musza być restrykcyjne warunki. Podstawą jest basen
        ozonowany a nie chlorowany i odpowiednia temperatura wody. Ściskam Cię mocno
        • neti912 Re: O mnie + nowe zdjęcia Klaudii 20.03.05, 11:47
          Dzięki Rybko za tę informację.

          Pozdr, A
          • sobeautyfull Rozwój dziecka 20.03.05, 13:17
            Dziewczyny co powinno umieć 3,5 miesięczne dziecko?
            Czytając Wasze posty trochę się zmartwiłam. Moja Zuzia leżąc na brzuszku
            potrafi podnieść główkę pod kątem 90stopni i podeprzeć się rączkami, natomoiast
            nie ciągnie główki podciągana za rączki z leżenia na plecach. Czy to zły objaw?
            Wizytę u neurologa mam dopiero w kwietniu i nie wiem czy się martwić.
            Bardzo proszę o dopowiedź.
            • franula Re: Rozwój dziecka 20.03.05, 14:17
              Nie martw się! Neurolog to sprawdzi a mnie neurolog zabroniła robić to samej -
              tzn nie nalezy na siłe podciągać dziecka z leżenia i samemu tego sprawdzać.
              Moim zdaniem możesz poczekać.
              Franula
              • sobeautyfull Re: Rozwój dziecka 20.03.05, 15:09
                dzięki, sama zastanawiałam się czy dobrze robię podnosząc Zuzię za ręce ,
                zasugerowałam się rysunkami w książce "Pierwszy rok życia dziecka". Narazie
                przestaję się martwić na zapas i czekam na wizytę u neurologa.
                • chrenata woreczki Aventu 20.03.05, 17:14
                  jeśli żadna z Was nie potrzebuje woreczków do zamrażania mleka, dam inf. na
                  inne forum, może ktoś skorzysta. Czekam do jutra.
                  • franula Re: woreczki Aventu 20.03.05, 18:32
                    ja bym reflektowała na woreczki tylko nei weim jak z przekazaniem. Mińsk nie
                    bardzo po drodze a z udawaniem się na pocztę nie chcę Cię trudzić...
                    Franula
                    • bogdanka04 witam ponownie ;) 20.03.05, 18:43
                      a u mnie choroba...ja zaczęłam kichac i prychac a moje malenstwo ma stan
                      podgorączkowy. przez pół godz. nieustannie zanosił sie od płaczu-az sie
                      krztusił i w końcu usnął.jestem ciekawa co bedzie - podajcie rady na katar u
                      malucha no i w ogóle co robić z chorym dzidziusiem.
                      pozdrawiam ps.to chyba dlatego ze na ostatnim spacerze przemokły mi
                      buty...eetam kolorowych snów dziewuszki
                  • martolina77 Re: woreczki Aventu .... 20.03.05, 19:37
                    Ja tez, ja też...
                    Moge odebrac w minsku i franuli przekazac, skoro jestem ta druga. Nie ma
                    sprawy.
                    • chrenata Re: woreczki Aventu .... 20.03.05, 21:21
                      dobra, kiedy możecie po nie przyjechać? To jest na początku Mińska od strony
                      Warszawy. Woreczków jest 12, sprawdziłam, ale jutro rano jeszcze podjadę do
                      Topaz - Bobas, zobaczę czy są jeszcze. Czekam na znak na adres gazetowy, kto i
                      kiedy mnie w tej sprawie odwiedzi. Ja miałam zamrożonych 6 czy 7 porcji i dziś
                      doceniam tę zapobiegliwość.
                      • martolina77 Re: woreczki Aventu ....do Franuli i Chrenaty 20.03.05, 22:18
                        Franulko,
                        Jako, że byłaś pierwsza, woreczki są Twoje. Spokojnie mogę podjechac po nie
                        wracając ze swiat - w lany poniedzialek lub wtorek jadę przez Minsk. Poza tym,
                        będziemy miały powód aby się ponownie spotkać np. w kinie, lub gdziekolwiek.

                        Chrenatko,
                        Bylabym wdzięczna, gdybyś sprawdziła czy są jeszcze te woreczki u Was w
                        sklepie, bo z tego, co sie orientuje, to pzrestają je sprowadzac/produkowac.
                        Jezeli są, poproszę o kupienie 2 kompletów- pieniążki przeleję na konto jak
                        tylko będę miała Twój rachunek bankowy. Może tak być?
                        A o szczegółach napisałam na maila.

                        Pozdróweczki,
                        M.
                        • franula Re: woreczki Aventu ....do Franuli i Chrenaty 20.03.05, 22:42
                          Martolino
                          mowy nie masmile Skoro Ty odbierasz to są Twoje. Ja nawet nie miałabym jak! Zrób z
                          nich dobry uzytek. A spotkamy się swoją drogą bardzo chętnie!!!
                          Buziaki
                          Franula
                          • martolina77 Re: woreczki Aventu ....do Franuli i Chrenaty 20.03.05, 22:48
                            Kochana,
                            Ocho cho... Nie pyskaj !!! (Jak to moja mama żartobliwie czasami rzecze)
                            Do zobaczenia.
                            Caluje,
                            M.
                        • franula Re: woreczki Aventu ....do Franuli i Chrenaty 20.03.05, 22:43
                          Ps a systme super!!!
                        • sylwiado Re: woreczki Aventu ....do Franuli i Chrenaty 20.03.05, 23:04
                          Chrenatko,
                          Ja podobnie jak Martolina szukam bezskutecznie woreczków, najchętniej 40 szt.,
                          więc jeśli są w Twoim sklepie i mogłabyś kupić to byłabym bardzo wdzięczna.
                          Podaj tylko numer konta a przeleję odpowiednią kwotę za woreczki i wszelkie
                          koszty przesyłki. Jeśli oczywiście nie byłby to problem.
                          Sylwia
                          • delfinlex Re: woreczki Aventu ....do Franuli i Chrenaty 21.03.05, 10:32
                            dziewczynki, znalazłam dziś na allegro

                            www.allegro.pl/show_item.php?item=45687307
                            • alcantra Re: woreczki Aventu ....do Franuli i Chrenaty 21.03.05, 20:38
                              No proszę, jaki "interes" na woreczkach można zrobić! ;> Ja kupiłam za
                              pośrednictwem naszego forum "Kupię" 40 szt. za 13 zł. Pytanie, czy osoba, która
                              mi sprzedała, nie pluje sobie teraz w brodę...
      • dorella1 Re: O mnie + nowe zdjęcia Klaudii 21.03.05, 10:54
        Serdecznie zapraszamy do obejrzenia nowych fotek Antusia.
        Oto link:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=20362808&a=21892309
        • dorella1 Nowe zdjęcia Antusia 21.03.05, 10:57
          Sorry, zapomniałam zmienić tytuł posta.
          Mamuy nadzieję, że Klaudia się na nas nie obrazi wink

          Link podaję raz jeszcze.
          Uściski

          dorella z antkiem
          • martolina77 Re: Nowe zdjęcia Antusia 21.03.05, 15:23
            Antos to chyba do mamy bardzo podobny jest (o ile dobrze pamietam Dorelko jak
            wyglądasz)
            Superchłopaczyna!
            Pozdróweczki,
            M&M
    • martolina77 Nowe fotki Michałka 20.03.05, 19:49
      Gdybyście miały ochote i czas, zapraszam:

      1. Maly spioch
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21256069&a=21890983
      2. Daniowy system zabawkowy
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21256069&a=21891081
      • dorella1 Re: Nowe fotki Michałka 20.03.05, 19:55
        daniowy system zabawkowy super!!
        Maluszek jeszcze bardziej.

        buziaki

        dorella
    • iwoku Baza linków 21.03.05, 06:10
      A właściwie jej zalążęk.Po przeglądnięciu wszystkich postów epizodu II.
      Przypominam,ze Franula pracuje nad postami 1-300, a Matczukewa 301-600 w
      ustawieniu WG NAJSTARSZEGO w epizodzie I
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=18370763&s=0
      Ja deklaruję przeszukanie kolejnych 400 postów od 2101 do 2500. Czekam na
      kolejne zgłoszenia, a potem listy.

      BAZA LINKÓW

      CIUSZKI
      www.didpod.pl/1024/index.htm
      www.abrakadabra.sklep.pl/sklep_katchrzest.php?tak=tak
      www.niebieskiemigdaly.com.pl/
      www.bellvit.com.pl/
      www.tuptup.pl/
      www.be.com.pl/
      www.mininiebo.pl/index1.php
      WSZYSTKO DLA DZIECKA
      www.tomi.pl/
      www.littleangels.pl/sklep/index.php?
      carimex.home.pl/htm/main4.htm
      KUCHNIA
      www.polskieradio.pl/trojka/kuchnia/default.asp?id=4857
      Książka kucharska Alcantry
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=21505719&a=21533098,
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=21505719&a=21551179,
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=21505719&a=21551179
      ZDROWIE
      Frida www.skandprojekt.pl/frida/index_frida.htm
      Alergie dziecięce
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=21728156&a=21728156
      Karmienie piersią
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=21880043&a=21880043
      Rehabilitacja dzieci forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20939

      WYPOCZYNEK
      panorama.nadmorze.pl/galeria5.shtml
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=610&w=20484886&a=20915490
      www.suwalszczyzna.com.pl/baza/dane/futor.php
      CIEKAWE STRONY
      Boża kobieta www.bozakobieta.dlajezusa.pl/
      Galeria Doropolis www.doropolis.com/
      Piosenki dla dzieci www.ewa.bicom.pl/karaokedz/
      Zdaniem teściowej... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=21083051
      Podróż samolotem forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=595&w=21165345
      Różności o dzieciach www.maluchy.pl/
      eDziecko od kuchni forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=596
      Fundacja Rodzić po ludzku www.rodzicpoludzku.pl/
      Plakaty www.malwa.friko.pl/galeria.htm
      Skype www.skype.com/

      • martolina77 Re: Baza linków 21.03.05, 07:26
        Ja moge przejżeć następną porcję,ale niestety po świetach. Tato nie wpuszcza
        mnie na dlugo do kompa tutaj...

        Mam nadzieję, że nie będzie za późno.

        Póki co, link następny - rymowanki i piosenki:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=576&w=15190932
        M.
        • alcantra Re: Baza linków 21.03.05, 20:42
          Iwoku,
          daj znać, które teraz trzeba przejrzeć: może mi się jutro uda, aczkolwiek
          ostatnio jakaś zarobiona jestem i ledwie znajduję czas na odwiedziny na forum
          (a Kulinaria czekają...)
          Serdeczności
          Magda
          • iwoku Re: Baza linków 21.03.05, 21:12
            Spróbuj 901-1200 wg najstarszego
            Pozdrowionka!
            • kamajka1 Re: Baza linków 22.03.05, 17:11
              I ja chętnie pomogę jeśli oczywiście będę miała 2-3 dni na to. Poproszę o
              przydział!
              • iwoku Re: Baza linków 22.03.05, 18:32
                No to świetnie! Kamajko, dla Ciebie są posty 1501-1800!
                • opieniek1 Re: Baza linków 22.03.05, 19:02
                  czy ja, jako przodowniczka, mogę prosić o następny przydział?
                  • iwoku Re: Baza linków- do Opieńka 22.03.05, 23:22
                    Opieńku, Ty naprawdę masz szybkość ponaddzwiekową!
                    Jesli mimo chorób w domu nadal masz ochotę na przegladanie- to zostały jeszcze
                    do przeszukania posty 1801-2100.

                    Wracajcie wszyscy szybko do zdrowia!
                    Usciski!
                    I.
    • yvona79 Vit. D3 21.03.05, 08:32
      Dziewczyny,

      Przeczytałam właśnie, że vit. D3 powinna być przechowywana w lodówce. No a ja
      trzymałam ją przez ostatnie 3 miesiące w temp. pokojowej. Słyszałyście może o
      tym? Chyba powinnam zakupić nowe opakowanie.
      • iwoku Re: Vit. D3 21.03.05, 08:46
        Niestety sa leki wymagajace niskich temp- niektore czopki, czesc masci, pewne
        krople oczne, preparaty typu Lakcid i podobne, Lactovaginal, czasem zawiesiny
        antybiotykowe, sporadycznie zastrzyki, opatrunki na odlezyny.Oczywiscie
        wszystkie szczepionki- najlepiej nie trzymac ich w domu tylko kupic bezposrednio
        przed podaniem. No i witaminy- np. CebionMulti. Jeśli chodzi o preparaty vit.
        D3, to Vigantol nie wymaga lodówki. Skoro producent Twojego preparatu sugeruje
        lodówkę, to niestety lek trzeba wyrzucić
      • mama_nati Re: Vit. D3 21.03.05, 08:52
        No tak, my trzymamy w lodówce i vitD3 i cebionmulti(choć raz zdarzyło mi się
        trzymać vit nie w lodówce przez parę dni). Nie mam pojęcia czy maluchowi mogą
        zaszkodzić vit trzymane w temp pokojowej, ale chyba bezpieczniej będzie jeśli
        wybierzesz się do lekarza po nową receptęsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja