Kwiecien 2004, cd. 5 :)

    • winia5 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 19.04.05, 11:44
      a i jeszcze jedno, macie może jakiś patent, jak zabezpieczyć szafkę w kuchni,
      taką z pojedyńczymi drzwiami, bo mój mały kilka razy dziennie mi się do niej
      dopieraa, trzymam w niej przyprawy, mąkę, cukier i takie tam, także możecie
      sobie wyobrazić, jak potem wygląda moja kuchnia.
      A najśmieszniejsze jest to, że jak go potem pytam kto tak nabałaganił , to
      wiecie co mówi, - Saba, zgania na naszą biedną sunię, mały cwaniaksmile
      • eklon Do Wini 19.04.05, 11:58
        Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam z Twojego opisu, ale chyba standardowe
        zabezpieczenie z Ikei jest ok. To taki haczyk, który przykręca się śrubkami do
        drzwiczek i blatu szafki od środka. Szafka daje się otwierać tylko do pewnego
        momentu, jeśli nie odbezpieczy się haczyka.
        Jeżeli nie chcesz niszczyć drzwiczek, albo drzwiczki są np. ze szkła (my mamy
        taką komodę), to są zabezpieczenia z Cannpolu na taśmę dwustronną. U nas się
        sprawdzają.
        • eklon Do Jagny 19.04.05, 11:58
          Odpisałam Ci na priva!
    • bebicka po dluższej przerwie... 19.04.05, 13:29
      sie odzywam a i tak na krotko. Zabiegana jestem ostatnio strasznie,t akze czasu
      wystarcza mi na poczytanie a juz zeby cos napisac to nie mam kompletnie sily,
      tym bardziej ze to czytanie to zazwyczja w okolicach 23smile

      W kazdym razie mala wolna chwilka w pracy wiec szybko spiesze zlozyc wszelkie
      zalegle zyczenia. Sto lat!!! Mnostwa wspanialych zabaw w paiskownicy i nie
      tylko!!! Samych radosci przy odkrywaniu wspanialego swiata!!! Bezbolesnego
      zabkowania!!! Jak najmniej upadkow podczas nauki chodzenia!!! i wszystkiego naj
      naj naj..,!!!
      Z pewna zazdroscia czytam Wasze opisy o ubieraniu Maluchow, ja niestety jeszcze
      rajstopki zakladamsad Ale to tylko dlatego ze meiszkamy nad morzem i u nas
      niestety nie ejst tak cieplo jak w glebi Polski, dzisiaj to juz w ogole sie
      brzysko zrobilo, bo ok 7 stopni bylo przed 11, teraz troche lepiej, ech zebym
      juz tez mogla go z rajstopek wyjacsmile
      My juz zaczynamy cora zlepiej chodzi, wlasciwie pomalutku raczkowanie odchodzi
      w niebyt, jeszcze mu sie zdarzy jak zapomni ale raczje juz na dwoch nozkach
      tylko na razie duzo wolniejsmile i kiwa sie jakby byl na statku. fajnie to
      wyglada dwa kroki w przod trzy w tylsmile
      dobre musz ekonczyc
      Acha jeszcze keidys zapomnailam nie meiszkam w Pucku, tylko w Gdansku a w Pucku
      rodzilamsmile
      pozdrawiam
      maraska
      • ja_sylwia ja też po długiej przerwie.. 19.04.05, 15:36
        jakoś tak się porobiło, ze pisałam tu chyba ostatnio z miesiąc temu..Miałam
        awarię kompa, a zanim mój mąż się zabrał za naprawę..pewnie niektóre wiedzą jak
        to jest. No a potem byłam 3 dni na szkoleniu, odpoczęłam od moich chłopaków, a
        jak wróciłam i w drzwiach wpadłam na mojego syneczka gotowego na spacer to mi
        szczena opadła, jaki się zrobił duży. No niesłychane, nie było mnie 3 dni, a on
        się zmienił!! Nie wspomnę jak był ubrany przy 15 stopniach na plusiesmile)

        Strasznie dziękujemy za życzonka, roczek świętowaliśmy 9 kwietnia, bo tydzień
        później wyjeżdżałam. Jędruś dostał od dziadków jeżdzik Fisher Price'a, od mamy
        chrzestnej jakiś traktor z armią ryczących zwierzaków na przyczepie, a ponieważ
        ma tych zabawek pół pokoju, wyrodni starzy postanowili nie kupić nic. Kupiliśmy
        drugi wózek, spaceróweczkę Coneco Joker, właściwie dojazdówkę, leciusieńką,
        super. Na "normalne" spacery jeździmy starym Quinny, a na krótkie wypady
        Jokerkiem.

        Ha!! Doczekałam się raczkowania!!!!! Tak się martwiłam, że mój komandos
        czołgista olał ten etap, ale nie!! Nagle z dnia na dzień ruszył na kolankach na
        podbój świata. Śmiga w ekspresowym tempie, już nie ma tak uwalonych bodziaków,
        teraz kolanka za to czarne (wkopałam się...za często to ja nie sprzątam...).
        Oprócz tego wylazły górne jedynki, więc mamy 4 zębolki.

        Niestety wraz z ukończeniem roczku, mojemu jędruszce wyrosły mega-rogi. Urządza
        karczemne awantury jak mu się coś nie spodoba, a nie mam pojęcia, co mu się
        akurat nie podoba. Wrzeszczy jak opętany, wierzga syrami i wali głową w co się
        da i podnosi łapska do góry i trzaska się po kolankach. Masakra. Czasem nie
        wiem, co mam robić. A ponoć mam być jeszcze gorzej, bunt dwulatka i te sprawy..

        Z nocnikiem jeszcze nie zaczynam, może latem spróbujemy, nie wiem, jak się za
        to zabrać.

        Smoczek nadal ciumkamy, do spania i w apogeum wściekłości. Mam z tego powodu
        wyrzuty sumienia, chol.era. Ciumkamy również z butli, niekapek w chwilach
        dobroci dla zwierząt (czyt. matki), bo potrafi złośnik, ale nie lubi. Niestety
        mało pije, max 250 ml dziennie.
        A nie pytajcie co je, bo dalej mało urozmaicone jedzonko. Ale na szczęście
        wciąga żółtkosmile. No i zbieram się do podawania glutenu, jak myślicie, może
        zacząć od płatków owsianych?? Sama nie wiem..

        Jemy tak:
        6:30 – nutramigen ok. 250 ml.
        10:00 - kaszka kukurydz. na gęsto z nutramigenem, ok. 200 g.
        13:30 – obiad, ok. 200 g, czasem mniej, czasem więcej
        17:00 – deserek ze słoiczka lub jabłko gotowane z kleikiem ryżowym + kilka
        chrupek
        19:30 – butla z nutramigenem zagęszczonym kleikiem – 250 ml (po basenie nawet
        350).

        Do Lgosi: czy mogłabyś mi jeszcze raz napisać jak robisz te placuszki, coś tam
        było o jabłku, sinlacu, mące ryżowej?/ nie pamiętam, nie mogę znaleźc, a chcę w
        końcu wypróbować. A nie rozwalało Ci się to na patelni? Ja próbowałam z
        przepisu Sinlacowego, ale zupełnie nie wyszło.

        Pozdrawiam wszystkich roczniaków, chorutkich, zdrowiutkich, wszystkie mamusie,
        trzymajcie się ciepło
        • lgosia1 Re: ja też po długiej przerwie.. 19.04.05, 17:04
          ja tylko na chwilę odnośnie plackówsmile))

          placki robisz tak:
          1. Trzesz jabłko na grubej tarce i dodajesz
          2. kilka łyżek sinlacu (np 3 łyżki)
          3. kilka łyżek mąki jakiejś (np ryżowej, gryczanej, lub kukurydzianej)
          4. Łyżeczka cukru (ale niekoniecznie)
          5 dolewasz tylko tyle wody, żeby łyżką rozmiąchać ciasto ale nie może być
          lejące, raczej taką miękka ale zwarta breja - i to ciasto wrzucasz łyżką na
          patelnię (teflonową bez tłuszczu) i formujesz cienkie placki - takie ok. na
          centymetr.
          Składniki zawsze daję na oko, placki się nie rozpadają, gdy to ciasto jest
          gęste - sinlac tu służy zamiast jajka. Często zamiast jabłka daję jakiś
          słoiczek gotowego deserku owocowego (wtedy mniej wody) i zamiast smażenia
          wrzucam kluchy na gotującą się wodę i są super kluski gotowane. Podaję to
          wszystko z jakimiś deserkami owocowymi albo na sucho - też pycha
          • eklon a ja z dziwnym pytaniem 19.04.05, 21:51
            wiem, że to nie miejsce na takie pytanie, ale może któraś z Was się orientuje.
            Mój genialny mąż nie odliczył w poprzednich latach wpłat na fundusz remontowy i
            spłaty kredytu do spółdzielni, czy może odliczyć to w tym roku także za lata
            poprzednie w których obowiązywała ulga remontowa?

            Zastanawiam się, czy nie zaryzykować i po prostu nie odliczyć. W końcu kontrole
            US nie są znowu takie częste!

            U nas dzisiaj spokój jakby wszystkie dziewczyny wyjechały na urlopy!
            Dobrze, że Sylwia się odnalazła!
            • malilka Re: a ja z dziwnym pytaniem 19.04.05, 22:13
              Odkąd spędzamy czas w piaskownicy i jej okolicach dorobiliśmy się dwójki
              znajomych, których spotykamy codziennie, wreszcie Maciek ma kontakt z
              rówieśnikami. Ma koleżankę i kolegę, koleżanka jest 3 tyg młodsza i jest
              nieziemska, ciągle chciałaby mojego synka całować, przytulać i gładzić po
              łapce, taka mała a już podrywaczka. Niestety Maciuś okazał się być typem
              wybitnie nieśmiałym, patrzy poważnie a najchętniej to by mi się pod pachę
              schował, a taki z niego w domu odważniak. Ciekawe czy to taki charakter, czy
              wychodzi brak kontaktu z innymi dziećmi. Niestety koleżanka spaceruje z babcią,
              która jest mocno niefajna- mała chodzi, ale musi jeździć w wózku "bo się
              przewróci", nie może się bawić w piaskownicy "bo się pobrudzi", ani na
              huśtawkach "bo to niebezpieczne" plus teksty "ja sadzam wnusię na nocniku odkąd
              skończyła 6 miesięcy i teraz nie ma problemu", "dzisiaj karmiłam ją deserkiem
              przez godzinę, nie chciała ale udało mi się jej wepchnąć", rany gdybym miała
              TAKĄ babcię to na pewno wzięłabym opiekunkę. A kolega jest o 2 m-ce starszy,
              ale ruchowo jest na identycznym poziomie jak mój mały (też nie chodzi) i
              chłopcy bawią się super- raczkują po całej piaskownicy, "grają" w piłkę, kopią
              i grabią, walą się szpadelkami po głowach, wyrywają zabawki i przepychają przy
              zjeżdżalni, godzinka mija niezauważenie tak są sobą zajęci, super!
              • eklon ależ zimno! 20.04.05, 07:37
                Jak w temacie u nas dzisiaj zimnica, mimo tego, że słońce świeci i w ciągu dnia
                będzie chyba ładnie! Nie pamiętam kiedy u nas padało smile

                Malilka jak moja mama byłaby taka jak babcia tej małej, to na pewno nie
                zajmowałaby się Michałem. Podobna do tej babci jest moja teściowa. Ostatnio
                zapytała się mnie czy nie boję się mu dawać świeżego chleba i na dokładkę
                ciemnego, no bo przecież może mu zaszkodzić. No i w tej bejzbolówce ma odkryte
                uszy a wiatr tak wieje...a co ma założone pod tą bluzę, bo zimno jakoś...
                Mogłabym po prostu mnożyć takie wypowiedzi.
                Michał w poniedziałek spotkał się z córką znajomych i zmieniłam diametralnie
                zdanie na temat naszego dziecka! Zawsze mi się wydawało, że Michał jest
                strasznym złośnikiem i rozrabiaką, a tym czasem mała Wiki chciała się bawić
                zabawkami, które Michał miał akurat w ręce, albo jak tylko Michał dotykał
                zabawki, która leżała obok niej był zaraz krzyk w niebogłosy. Ponieważ Wiki
                mówi zdecydowanie więcej (oczywiście nadal po swojemu)Michał od razu wysłuchał
                wiązanki smile dosłownie tak to brzmiało, bo mówiła strasznie podniesionym głosem.
                My mieliśmy ubaw po pachy jak ich obserwowaliśmy, ale za parę lat rozdzielanie
                ich, kłócących się o zabawki nie będzie już takie zabawne ;-(

                No i muszę to napisać, chociaż boję się o magię forum. Michał przespał dziś
                całą noc! Zasnął ok. 21 i pierwszy raz obudził się na karmienie o 5.50! Ciekawe
                jak będzie dziś. Szczerze mówiąc nie czuję się jakoś specjalnie wyspana, bo i
                tak przebudziłam się ok. 2-giej i nasłuchiwałam, czy przypadkiem nie płacze...
                Takie już są te matki.

                W naszej okolicy rodzą się same chłopaki. Michał ma sąsiada młodszego dokładnie
                o rok! Czekamy jeszcze na bratową, bo ona ma podobno urodzić Emilkę, zobaczymy,
                czy lekarz się nie pomylił!
                • anitkashe urodzinowe zyczenia od Natalki 20.04.05, 09:16
                  Natalka z mamą składają najserdeczniejsze życzenia kolejnym roczniakom :
                  Jędrusiowi, Kamci, Lidce, Julce, Martynce, Michałkowi, Matyldzie i Kubusiowi.

                  U nas sezon na spacery i zabawy w ogródku, przed nami zakup piaskownicy i
                  ogrodzenie kawałka ogrodu na plac zabaw - żeby nasze pieski za bardzo nie
                  szalały z Natalką.

                  co do WŁAŚCIWYCH kurteczek i CZAPECZEK - mam to samo + jeszcze właściwe
                  jedzonko ("bunia ci zrobi pyszne jedzonko" z intonacją i westchnięciem w
                  kierunku jedzenia zrobionego przez mamusię ;-( wrrrrrrrrrr)). i to dotyczy
                  mojej mamy. teściowej do stóp padam i po ręcach całuję bo jest suuuuper. cały
                  czas od niej słyszę że jestem super zoną dla jej syna, super mamą, chwali moje
                  jedzenie, nie narzuca się, może przejść po kupie śmieci na środku i zero
                  reakcji. kiedy mieliśmy kryzyds to powiedziała mi że nie wyobraza sobie innej
                  synowej smile kocham ją jak własną mamę.

                  kupiłiśmy Natalce nocniczek, ale ona jest szpupluteńka jak śledzik i nam wpada
                  pupą do środka, chyba trzeba będzie kupić inny.

                  paróweczki Natalka uwielbia - kupujemy je morlinki.

                  mam pytanie jaką wode dajecie dzieciom do picia : mineralną i czy ją gotujecie?

                  PZDR - Anita i Natalka

                  ps dziękuję za zdjęcia Kubusia - suuuuper, już ma małą wielbicielkę!
                  • mag-da Re: urodzinowe zyczenia od Natalki 20.04.05, 10:12
                    Czesc, my tez jestesmy po awarii komputera. Moj genialny maz pojechal w
                    niedziele na gielde i kupil nowego laptopa oczywiscie bez konsultacji ze mna.
                    Chyba mielismy oszczedzac- mowie do niego a on na to ze chyba zarabia sie no
                    nie. Ja nie wiele myslác poszlam do sklepu i kupilam sobie sza chwilkeliczna
                    czerwona sukienke ciazowa i lniane spodnie ciazowe. Uswiadomilam sobie ze tym
                    sposobem todo konca zycia bedziemy wynajmowac mieszkanie i nigdy nie bedziemy
                    miec nic wlasnego, smutne nie.
                    A z Heniaskiem jest beznadziejnie, wieczory sa cale przemarudzone, chce na rece
                    a ja go nie biore. Chce sie bawic rzeczami ktore mu nie moge dac itp.
                    Wczoraj bylismy na urodzinach kolegi
                    dokoncze za chwilke
                    • male_co_nieco Re: juz w domciu 20.04.05, 10:57
                      OD poniedziałku jesteśmy w domusmile) Igi ma jeszcze brać lekarstwa, ale może
                      wychodzić na spacerki a najważniejsze nie siedzimy już w szpitalu. Te 5 dni
                      naprawdę dały mi w kość, przez 5 dni w jednej sali, beż możliwość chociażby
                      pospacerowania po korytarzu. Jejku ile trzeba się nakombinowac żeby wymyślić
                      jakieś zajęcie maluchowi, do tego pilnować żeby nie prysnąłsmile bo tylko
                      otwierały się drzwi( salowa, lekarz, itp.) to Igor w nogismile Szalał w tym
                      szpitalu niemiłosiernie, szczerzył się do wszystkich, z każdym pogadać musiał,
                      taka oddziałowa maskotka z niego była, oczywiście wtedy jak udało mu się
                      wydostać z Sali – czyli zastrzyki, inhalacje, itp.
                      Generalnie to mam mieszane uczucia co do konieczności pobytu w szpitalu,
                      podejrzewam że gdyby lekarka w przychodni była bardziej zdecydowana i
                      przepisała mu nowy antybiotyk to spokojnie wyleczyłby się w domu, ona natomiast
                      dała skierowanie na badania do szpitala, tam lekarka na izbie przyjęć obejrzała
                      zdjęcie płuc i stwierdził ,że musimy zostać, a tak naprawdę po dwóch dniach
                      dowiedziałam się od ordynatora że płuca są czyste, to co ona na tym zdjęciu
                      widziała???? Nie wiem czy ten cały pobyt w szpitalu był konieczny, czy lekarze
                      ( najpierw w przychodni , potem ta na izbie) nie zachowali się asekurancko.
                      Fachowcem nie jestem, ale dziecko zachowywało się normalnie, gorączko minęła na
                      następny dzień po przyjęciu, żadnych duszności, kaszel sporadycznie, młody
                      wulkan energii zadanego marudzenia itp. Wiem ,wiem że lepiej dmuchać na zimne ,
                      że to płuca i lepiej mieć pewność że wszystko ok , ale jak się tak siedzi w tym
                      szpitalu…..
                      Co do opieki to nie mam zastrzeżeń, naprawdę ok , od lekarzy po salowe. Męża
                      kolegi syn też teraz wylądował w szpitalu w sąsiednim mieście i to co opowiadał
                      o tym co się tam dzieje to po prostu dramat.

                      Muszę uciekać bo Igor się obudził.

                      Najlepsze życzenia dla wszystkich małych jubilatów Martynki, Matyldy i
                      Kubusia, dużo słoneczka, uśmiechu i samych szczęśliwych dni.
                      • eklon Życzenia 20.04.05, 11:58
                        Rano zapomniałam o życzeniach dla Matyldzi! Rośnij zdrowo i szybciutko! I bądź
                        radością dla Twoich rodziców i całego świata!

                        My również dziękujemy za zdjęcia Kuby, ależ był elegancki!

                        Dobrze, że Igor już jest w domu! Może faktycznie lekarze są czasami trochę zbyt
                        asekuranccy. Znajoma właśnie mi opowiadała, że trafiła kiedyś w niedzielę na
                        dyżur do szpitala, bo małą bolało uszko i lekarka od razu chciała ją zostawić
                        na oddziale. Ona się nie zgodziła, ale mama z mniejszym maluszkiem z kaszlem
                        (bez gorączki) zgodziła się zostać! Czasami jednak chyba lepiej leczyć w domu,
                        bo dziecko czuje się bardziej bezpiecznie i szybciej wraca do zdrowia!

                        Mag-da nie zazdroszczę, ale ja mam podobną sytuację z moim mężem tylko, że on
                        np. kupuje sobie koszule i garnitury, bo jak mówi są mu potrzebne do pracy,
                        wszystko ok, tylko nie koniecznie od razu 2 garnitury albo 4 koszule! A w domu
                        nie ma ich już gdzie chować!
                        Właśnie jutro przyjeżdża do nas znajomy stolarz, bo chcemy dorobić kilka szaf i
                        urządzić pokój Michała i mam problem, bo nie mam pomysłu jak ten pokój ma
                        wyglądać. Czy znacie może jakieś strony z projektami pokoi dziecięcych. Ja znam
                        tylko meble dziecięce robione przez Vox'a, aż wstyd pomyśleć, że pracuję w
                        branży!
                        • eklon Nowe zdjęcia 20.04.05, 12:49
                          Wrzuciłam kilka nowych zdjęć. Trochę stare, ale jak tylko się uwinę, to wrzucę
                          trochę bardziej aktualnych.
                          Zapraszam do linku poniżej!
                          • mag-da Re: Nowe zdjęcia 20.04.05, 16:02
                            Zawsze zapominam o tym napisac. Mam pytanie do mam dzieci alergików. Czy komus
                            juz ta alergia przeszla? Jedrus zaczal tolerowac zoltko, super. U nas zoltko na
                            pewno jeszcze nie ale dalam mu pare razy jogurt, z raz troche sera zoltego i
                            policzki byly zaczerwienione, tylko policzki zadnych innych objawow skornych,
                            kupa normalna po dwoch dniach policzki tez normalne. Korci mnie zeby zaczac mu
                            podawac w malych ilosciach ale czesciej. Co o tym myslicie? Sylwia, Eklon,
                            Lgosia....i ktos jeszcze byl ale nie pamietam. Jak u was?
                            • anitkashe Re: Nowe zdjęcia 20.04.05, 16:09
                              hej mag-da - natalka miała skazę białkową , piszę miała bo (odpukać) chyba
                              minęło. podaję jej kaszkę mleczno-pszenną bobo-vity, je danonki, jajecznicę (
                              czasem z przepiórczych jajeczek) i jest ok. trochę czasem ma szorstka skórkę,
                              ale to się nie utrzymuje, kupki ładne. myślę, że problem mamy już z głowy.
                              mojej siostry Oleńka też miała skazę - ona daje kaszki na kozim mleku ( w
                              kartonie) - tak się zastanawiam czy nie spróbować. pzdr.Anita z Natalką
                            • lgosia1 Re: Nowe zdjęcia 20.04.05, 16:14
                              u nas z alergią jest ciągle wielka niewiadoma. Ja właściwie ciągle szukam
                              alergenów. Przez pięć dni wydaje mi się, że mały dobrze toleruje np pomidora
                              (przecier itp), więc zaczynam jeść cytrusy i po następnych 2 dniach nagle
                              krosteczki się zaogniają. I nie wiem, czy w sumie pomidor, tylko w dużych
                              ilościach - po pięciu dniach podawania czy może te cytrusy, czy może
                              prześcieradło, które akurat mu zmieniałam i nie mam pewności czy ono już było w
                              płatkach mydlanych prane czy jeszcze w proszku, który być może uczula. Biorąc
                              pod uwagę, że nie wiem, jak długo reakcja alergiczna na dany alergen się
                              utrzymuje i po jakim czasie reakcja następuje i to, że on prawie cały czas ma
                              zmiany na ciałku (całe szczęście nie drapie się za bardzo) - mam olbrzymi
                              problemsad((( No ale jak to pani alergolog stwierdziła - są poważniejsze
                              przypadki i ona nie ma czasu zajmować się odpowiadaniem na moje pytania - więc
                              mało obeznana w temacie jestemsmile A na forum alergie nie chce mi się siedzieć -
                              trochę się tam dołujęsad Tak to właśnie jest u nas
                              • ja_sylwia lgosia, jak ty to robisz... 20.04.05, 19:57
                                ...że ci te cholerne placki wychodzą???!!! No szlag mnie chyba trafi przez
                                to ...@@###>>!!!!wrrr dziadostwo. Wychodzi mi wielkie g...!!!!!ROzwala się!!!
                                nie mogę przewrócić!!!! pali się!!! ALe pociamkałam, smak nie jest zły, no żeby
                                tylko toto zwarte w miarę było, bo mam stracha podać małemu taką breję.

                                A jeśli chodzi o pyt. Mag-dy. U nas podobnie, jak u Igosi, cały czas coś tam
                                się utrzymuje, czasem więcej, czasem mniej, jak jest w miarę ładnie, to
                                zaczynam szaleć, a potem płaczę. Na alergie też staram się nie włazić, bo tam
                                to kompletnie się gubię, jak czytam o tych kuracjach rosołowych i innych. nie
                                wiem magda, co ci doradzić, może odczekaj jeszcze raz, aż znikną zmiany na
                                policzkach, a potem znów spróbuj, może z jakimś leciutkim twarogiem?
                                • lgosia1 Re: lgosia, jak ty to robisz... 20.04.05, 20:10
                                  Sylwia - zapraszam do Polic - to cię nauczę te placki robićsmile)) No i Mateusz
                                  chętnie pozna rówieśnika. Na razie tylko Majkę mamy za koleżankę! Byliśmy nawet
                                  u niej na urodzinach!!!! Ale było fajnie
                                  • bebicka Re: lgosia, jak ty to robisz... 20.04.05, 22:54
                                    Czesc
                                    ja doslownie na moment
                                    pytanie mam Igosiu chociaz nie tylko do Ciebie, oswieccie mnie co to jest ten
                                    Sinlac? gdzie sie to kupuje, do czego dodaje i po co? I kiedy?
                                    bede wdzieczna
                                    Ja juz anwet proby plackow nie podejmuje, mlody nie da sobie wcisnac zadnych
                                    plackow, nalesnikow, niczego wszystko jest beee, nadaje sie li jedynie do
                                    rozdziabdziania na talerzusmile
                                    A jeszcze odnosnie alergii, to ja mam ze swoim Mateuszem Igosiu dokaldnie tak
                                    samo jak Ty. przez kilka dni nic, ja juz zadowolona a potem nagle znowu
                                    czerwienia mu policzki i nawet chwiali nie wiem czy od czegos co zjadl czy od
                                    szalenst zabawowychsmile Cholerny problem a na alergie nie wchodze po kilku razach
                                    zalapalam dola grrr.
                                    A tak w ogole czy Mlodego mogla uczulac woda z kranu? przegotowana oczywiscie?
                                    teraz jedziemy na mineralce... i musz ejeszcze sporbowac jajko. nawet nie wiem
                                    czy mam isc do alergologa, czy tez skonczy sie tym, ze zawracam gitare..smile

                                    pozdrawiam
                                    maraska
                                    • monikaps Matylda... 20.04.05, 23:33
                                      Najlepsze życzenia dla Matyldy! Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, zawsze dobrego humorku, dobrych ludzi wokół, dobrych doświadczeń życiowych, dobrego jedzonka, dobrej pogody, i żeby Ci zawsze z innymi było dobrze i innym z Tobą też! Dużo szczęścia!

                                      Całusy od młodszej koleżanki Ewuni z mamą

                                      No i najlepsze życzenia imieninowe dla mamyagi i dla wszystkich innych Agnieszek u nas na forum. Dużo pociechy z pociech.

                                      A ja już wspominam, jak to było rok temu... Cóż, właśnie jechaliśmy do szpitala...

                                      Nika, dobrze, że już jesteście w domu. Może lepiej, że Was zostawili na wszelki wypadek w szpitalu, bo gdyby coś złego jednak się działo, to ile to nerwów kosztuje dojechać do szpitala to tylko wyobrazić sobie mogę.

                                      Maraska, reklamy Sinlaca masz w większości dzieciowych gazet, np. ostatnim Dziecku. Piszą, że produkuje to Nestle, że to bezglutenowy produkt zbożowy urozmaicający dietę hypoalergiczną niemowląt, i podają różne przepisy. A generalnie jak rozumiem zastępuje mleko. Do kupienia w kartoniku białym z brązowymi literkami. Chyba w supermarkecie widziałam.

                                      A u nas dziś niewesoło, Ewa nam o 1ej w nocy wymiotowała, potem rano też i spała praktycznie do 14.30. Potem już było spokojnie. Teraz już śpi. Chyba to wszystko przez zęby - w kwietniu już 2 wyszły i chyba na tym sie nie skończy.
                                      Wczoraj zabrałam ją na zakupy - raz w miesiącu chodzimy sobie do centrum handlowego - to godzinny spacer przez park od nas z domu. Pierwsze kroki skierowałyśmy na stoisko Unicefu gdzie nabyłyśmy drewniane klocki na urodzinowy prezent dla Ewuni. Klocki były w przezroczystej zapinanej na suwak torbie, dałam je Ewie na kolana do wózka a ona bardzo się z nich cieszyła, uchachana była jak nie wiem. I mówiła jak to zwykle ona "O!". Kupiłam jej też trochę ciuszków z myślą o nauce chodzenia w parku i o zabawach w piaskownicy. Bardzo jej się podobało. A chwilę po wyjściu ze sklepu pospała się i spała 3 godziny na dworze. Ona tak ostatnio ma, że śpi raz w ciągu dnia ale za to nawet i 4 godziny czasami.

                                      Gosia, a miałaś zmienić nika? Może i dobrze, że wciąż się podpisujesz jak dawniej, w końcu wszystkie już się przyzwyczaiłyśmy.

                                      Pozdrawiamy wiosennie
                                      Monika i Ewa
                                      • winia5 Re: Matylda... 21.04.05, 00:16
                                        chyba jednak gosiamamamateusza się nie przyjęła, wszystkie już chyba cię lgosiu
                                        nie mylimy z Igosiąsmile

                                        sinlac tak ja pisze monikaps można kupić wszędzie tam, gdzie mleko i kaszki dla
                                        niemowląt
                                      • lidszu Re: Matylda... 21.04.05, 00:24
                                        Cześć,

                                        Najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich jubilatów tych zaległych i obecnych.
                                        Niech wam nigdy nie zabraknie ochoty do zabawy oraz do poznawania tak ciekawego
                                        świata.

                                        Malilka - ja właśnie zaczęłam podawać Indze parówki - Morlinki z indyka. Zjadła
                                        już dwie i na razie nie widzę żadnych nieporządanych efektów. Muszę przyznać,
                                        że młoda bardzo je polubiła (mi również smakują, chociaż zwykłych parówek nie
                                        cierpię i ich smak przyprawia mnie o mdłości). Wydaje mi się, że można im
                                        zaufać i je podawać.

                                        Chciałabym się pochwalić, że moje dziecko w końcu zaczęło gryźć i mogę W KOŃCU
                                        zacząć jej podawać kanapki na śniadanie. Ostatnio chitem jest kajzerka z masłem
                                        i wędliną z indyka. Muszę jej podawać sama pokrojone kawałki, ponieważ jeśli ma
                                        dostęp do wszystkich kawałków, to najchętniej wpakowałaby je sobie na raz do
                                        buzi. Takie mam zachłanne dziecko.
                                        Inga stasznie zaczęła się interesować tym co mamy na talerzach i ostatnio
                                        zjadła tacie całe jajko na miękko. Tak jej smakowało, że jak już została sama
                                        skorupka, to się rozpłakała i zaczęła wkładać tą skorupkę do buzi.

                                        Inga ostatnio jest trochę rozdrażniona, ponieważ idą jej górne dwójki. Jedna
                                        jest już prawie na wierzchu. Ślini się przy tym niemiłosiernie. No ale to
                                        pierwsze ząbki od trzech miesięcy.

                                        Inga też bardzo lubi chodzić na plac zabaw. Ma tam koleżankę, która jest 3 tyg.
                                        starsza. Ingusia uwielbia siedzieć w piaskownicy, huśtać się na huśtawce,
                                        zjeżdżać ze zjeżdżalni. Trochę szkoda, że jeszcze samodzielnie nie chodzi,
                                        ponieważ to na pewno ułatwiłoby jej poruszanie się, ale mam nadzieję, że już
                                        niedługo.
                                        Ostatnio zafascynowało ją samodzielne stanie i coraz częściej to trenuje, więc
                                        pewnie już niedługo ruszy na całego.

                                        Cieszymy się, że Igi już jest w domu i wszystko jest w porządku.

                                        pozdrawiam serdecznie,
                                        • eklon EWA 21.04.05, 07:47
                                          Gorące całuski dla mojej imenniczki Ewy! Rośnij duża i przede wszystkim zdrowa!

                                          U nas dzisiaj straszna zimnica, ale przynajmniej śnieg nie spadł smile

                                          Sinlac w naszej wiosce jest dostępny tylko w aptece i sklepie ze zdrową
                                          żywnością, w żadnym normalnym sklepie go nie dostanę, a szczerze mówiąc to
                                          chodząc po hipermarketach we Wrocławiu też nie widziałam ;-(
                                          Ja kupiłam go jakiś czas temu, ale jeszcze nie używałam, bo wtedy akurat nasza
                                          skaza trochę się uspokoiła i sobie po prostu odpuściłam, ale chyba spróbuję
                                          tych zachwalanych ciasteczek lgosi!

                                          Mag-da jeśli chodzi o alergię, to u nas tak samo jak u dziewczyn. Raz lepiej
                                          raz gorzej, z tym, że ja daję Michałowi jeść już praktycznie wszystko tylko w
                                          małych ilościach. Tzn. jeśli dam mu żółtko, to później robię co najmniej
                                          tydzień przerwy przed kolejną dawką, ale w międzyczasie podaję np. jogurt,
                                          serek lub tym podobne.
                                          Lgosia po podaniu nowości trzeba odczekać kilka dni, ale kolejną nowość podać
                                          najlepiej dopiero po 2 tygodniach, żeby właśnie się nie zamętlić!
                                          Ja staram się podawać jak najprostsze produkty, bez specjalnych dodatków, bo
                                          czasami się okazuje, że dziecko nie jest uczulone na białko tylko na wszystkie
                                          dodatki w serkach i jogurtach. Jeszcze jedno: u nas np. odpadają jogurty
                                          naturalne danone i zotta, bo mają w składzie mleko w proszku, po dwóch
                                          łyżeczkach nic się nie dzieje, ale przy większej ilości klapa. O dziwo serek
                                          homogenizowany Darek (chyba z Mlekovity) przeszedł bez problemu.

                                          Ostatnio coraz częściej podaję rzeczy normalne, czyli z dodatkiem cukru i soli,
                                          bo ileż można jechać na słoiczkach! Michał dostał wczoraj ziemniaki z mojego
                                          talerza, czyli posolone. Wcinał aż mu się uszy trzęsły mimo tego, że wcześniej
                                          zjadł już swoją porcję!

                                          Śmigam do pracy.
                                          • male_co_nieco Re: EWA 21.04.05, 09:56
                                            Ewuniu w dniu Twoich pierwszych urodzin życzymy Ci dużo , dużo radości, samych
                                            pogodnych dni, niech cały świat się do Ciebie uśmiecha , spotykaj na swej
                                            drodze samych przyjaznych Ci ludzi i spełniaj swoje marzenia.

                                            Igorek z mamą
    • bebicka nowe zdjecia 21.04.05, 11:26
      No w koncu sie zebralam i ywslalam Wam pare nowych zdjec, miedzy innymi z
      roczku, ktory juz hohoho ile za namismile
      a jutro o 5 rano jade na konferencje do krakowa i po raz pierwszy zostawie
      Mlodego na trzy dni... buuuu
      smile
      pozdrawiamy
      Maraska
    • comevorrei Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 21.04.05, 23:43
      cze dziewczyny. wszystkiego najlepszego z okzji pierwszych urodzin. u nas duzo
      zmian. roksanka rosnie ma 3 zabki, biego i broi. no i doczekalam sie
      prawdziwego kwietniowego bobasa. roksa miala byc kwietniowa ale sie nie
      doczekala. no i dolaczam opowiesc o moim porodzie.


      kiedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy moja coreczka miala cztery miesiace.
      nie byl to dla mnie szok gdyz chcielis'my miec drugie dziecko. ale nie
      myslalam
      ze bedzie to tak szybko. bo karmilam mala piersia no i nie mialam okresu po
      porodzie. odrazu wybralam sie do lekarza. ciaza przebiegala podrecznikowo.
      duzo
      nie tylam (jakies 11-12 kilo) wyniki badan zawsze byly dobre. na usg moje
      dziecko nie chcialo sie odwrocic. wiec miala byc niespodzianka. ubezpieczenie
      pokrywalo dwa usg, pirewsze do 12 t i drugie w 20. jezeli w 20 wszystko bylo
      w
      porzadku wiecej to wiecej nie bylo. oczewiscie wszystko bylo dobrze i nie
      pozostaloi nic tylko czekac az urodze zeby dowiedziec sie. czas lecial. w
      marcu
      bylam gotowa rodzic. no i myslalam ze urodze w marcu gdyz termin z coreczka
      mialam 2 kwietnia a urodzilam 28 marca. a teraz termin byl na 3 kwietnia. no
      i
      balam sie ze nie zdaze zrobic urodzin dla roksanki. ale udalo sie. urodziny
      minely a tu dalej nic. czop odchodzil juz od jakiegos czasu. rozwrcie mialam
      na
      2 cm. 30 marca poszlam na wizyte. rozwarcie bylo juz na 3 cm, szyjka
      wycienczona i dalej nic. zapytalam o wywolanie. powiedziano mi ze tydzien po
      terminie napewno wywolaja. wiec porosialm na 7 gdzyz to sa urodziny mojej
      babci
      i chcialam zrobic jej prezent. w piatek wieczorem zaczely mnie lapac skorcze.
      mogly byc co 5 minut pozniej co 10 a za godzine przechodzilo. w sobote bylo
      to
      samo. termin byl w niedziele. w nocy s soboty na niedziele obudazilam sie.
      znow
      mialam skorcze. od piatku sie przyzwyczailam do nich. ale byly dosc czeste i
      bolesne. poszlam pod prysznic bo wiedzialam ze jezeli to nie jest prawdziwe
      to
      pod woda przestanie. ale pod woda nic nie przeszlo. wiec wyszlam zadzwonilam
      do
      kolezanki zeby przyjechala posiedziec z coreczka a ja z mezem pojedziemy do
      szpitala. byla za 10 minut. ale roksanka obudzila sie i maz zostal z nia w
      domu
      do rana i mial dojechac'. pierwszy porod trwal 22 godziny. wiec mial czas.
      zajechalam do szpitala, przebralam sie. przyszla polozna mialam juz 6 sm.
      poprosilam o zzo. dostalam kroplowka z glukoza (zeby dostac zzo) i poszlam
      pod
      prysznic. stalam tam jakies 20 minut. zaczzelo mocniej bolec. wiec wyszlam
      zeby
      poprosic o zzo (zeby go szybcij dostac, musialam czekac az bede miala troche
      plynu w organizmie z kroplowki) no i poprosilam zeby podkrecili kroplowke
      zeby
      szybciej kapalo. a polozna poprosila zebym sie polozyla bo chciala sprawdzic
      rozwarcie. no i poinformowala ze nie dostane zzo gdyz mam 10cm ona przebije
      wody i mam przec'. nie spodziewalam sie tego. 0 6.45 przebila mi wody a o
      6.52
      urodzil sie moj synek. odrazu zadzwonilam do meza. on oczewiscie nie
      uwierzyl.
      tak w poltory godziny urodzilam naszego synka. drugi porod byl znacznie
      latwiejszy. pierwszy 22 godziny, oksytocyna, zzo i godzina czterdziesci
      parcia.
      a teraz poltory godziny i 7 minut. maly urodzil sie 3700 i 52 cm. no i po 24
      godzinach bylismy w domku. teraz synek ma 2 tygodnie. i wazy 4 kilo. mamusia
      jest zmeczona, ale czesliwa.
      • kordula3 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 22.04.05, 00:02
        comevorrei! gratulacje!!!!! zyczymy wszystkiego naj, naj, dla kwietniowego
        synka. wierzę, że musi ci być ciężko z tą dwójką maluchów. życzę duuuużo siły!!!

        serdeczne zyczenia dla wszystkich solenizantów! roczniaki to najfajniejsze
        dzieci. niech wszystkie mają serdeczne uśmiechy na swoich buziakach, nich
        bezboleśnie ząbkują, a w poznawaniu świata nich ich prowadzi bezpieczna ręka.

        u nas remont trwa, ale juz niedługo pokój małego będzie gotowy - w sobotę
        planujemy zakończyć - tak to wygląda, jak pracujemy tylko wieczorami smile)
        dostęp do netu w tej chwili zrobiony "na krótko"; ale fajnie, że w ogóle jest.
        zmykam, bo jutro czeka mnie mega pracowity dzień.

        dobranoc smile
        • eklon Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 22.04.05, 08:20
          GRATULACJE DLA COMEVORREI!Nieźle, ja też chcę mieć taki następny poród! Ciekawe
          jak ma na imię ten mały człowieczek!

          Gratulacje również dla Julki z okazji roczku! Ona jest tak rozgarniętą małą
          osóbką, że pewnie jako jedna z niewielu będzie umiała zdmuchnąć płomień ze
          świeczki i jeszcze pewnie podziękować za życzenia smile))
          Rośnij zdrowa!

          U nas wreszcie weekend! Cieszę się chociaż mój mąż niestety wyjeżdża jutro na
          jakąś imprezę do klienta. Wróci wprawdzie w niedzielę ale w poniedziałek
          wyjeżdża na cały tydzień, więc my pewnie przeniesiemy się znowu na wieś i znowu
          brak sieci a tu Inia wraca z urlopu, więc pewnie będzie dużo do czytania!

          Zaraz śmigam zobaczyć zdjęcia od Bebicki!
          U nas roczek też już prawie tydzień temu a my nadal bez zdjęć! Leniwą matkę ma
          mój syn!
          • eklon Do Bebicki! 22.04.05, 08:26
            Młody rewelacja!
            Najbardziej podobają mi się zdjecia z jedzeniem!
            Dopiero teraz dowiedziałam się, że masz na imię Beata! Nigdzie wcześniej chyba
            się nie zdradzałaś smile
            • opolanka1 Re: Do Bebicki! 22.04.05, 09:48
              hej dziewczyny


              komputer szwankuje, co napisze posta, dlugiego to zrzera...hehe
              moj maz walczy z nim, aby zaczal funkcjonowac normalnie

              nie rozpisuje sie bo znow mi zje wszystkie moje wypocinki

              narazie, zyczenia sloneczka, milosci i szczescia dla nastepnych naszych
              roczniakow, rosnijcie wspaniale, a swiat niechaj bedzie dla was laskawy

              uviekam bo znow zaczyna sie cosik dziad w kompie

              • mag-da Re: Do Bebicki! 22.04.05, 10:23
                Comevorrei, super, gratulacje z calego serca. Mam nadzieje ze moj drugi porod
                tez bedzie tak szybki jak u ciebie. Wiem ze na pewno nie masz czasu ale
                skrobnij cos wiecej o Roksance i nowym maluszku.
                Moj dzidzus nie pozwala mi o sobie zapomniec wierci sie caly czas, ...jak ja to
                uwielbiamm hmmm.... Moj maz meczy mnie caly czas pytaniami jak to jest jak cos
                ci sie rusza w srodku a ja nie umiem tego opisac poradzilam mu zeby sobie
                tasiemca zaaplikowal albo jakies inne zyjatko hihiii.
                Widze ze alergia tak zupelnie to jeszcze nikomu nie przeszla, ile to jeszcze
                bedzie trwalo? Henrys ciagle zle reaguje na jaja, robilam ostatnio placki i
                dodalam moze z cwierc zoltka po 3 godzinach mial policzki jak buraki a na drugi
                dzien blyszczaca skorupa na nich. Zoltko przepiorcze w niewielkiej ilosci
                przechodzi ale jak kiedys zrobilam mu jajecznice z przepiorczych jaj to ja
                zwymiotowal. Reakcja na nabial na szczescie nie jest taka zla ale jeszcze
                poczekam.
                Sorry, zle sie pewnie czyta moje wypociny ale ciagle nie mam polskich znakow.
                Pozdrawiam serdecznie
                • comevorrei Re: Do Bebicki! 22.04.05, 12:57
                  dzieki. roksanka jest niesamowita. broi i nie aje mi odpoczac. i tak jestem
                  szczesliwa jak w dzien zasypia. lawa z pokoju zostala wyniesiona gdyz ona
                  lubiala sobie tam wejsc i po niej spacerowac. szafki zawiazane. przyciski w
                  televizorze zalepione na tas'me i tylko dziureczka w tas'mie wycieta zeby
                  sygnal od pilota dochodzil. no i w domu jak po tornado. roksa drze co sie da.
                  no i wchodzi jak najwyzej. proboje wspinac sie na regal. ma codziennie nowego
                  siniaka. dobrze ze nie placze jak spadnie. ale zaczyna miewac humory. jak jej
                  czegos nie dasz to kladzie sie na podlogo tupie nogami i glosno protestuje.
                  lubi michalka. muwi do niego didi i tak smiesznie to jej wychodzi. no i zabiera
                  mu smoczka i bierze do buzi i tak chodzi z tym smokiem. nigdy wczesniej smoczka
                  nie chciala.
                  to chyba tyle. pozdrawiam. wiktoria.
          • comevorrei Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 22.04.05, 12:47
            dzieki za gratulacje. a maly czlowiek nazywa sie michal norbert
            • ania300 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 22.04.05, 20:34
              Cześć Dziewuszki!
              Na wstępie gratulacje dla Comevorrei, moim marzeniem jest miec i chłopca i
              dziewczynkę...Chłopak już jest a dziewczynka mam nadzieję że za jakiś czassmile
              Wielkie buźki dla Michaszkakiss

              Matyldziu, co prawda urodzinki obchodziłaś w środę , ale niech ten czarowny
              czas 1 urodzin trwa jak najdłużej, bądź beztroska i radosna, a rodzice niech
              będą dumni że mają taką córeczkęsmile

              Ewuniu, i Tobie życzymy samych słonecznych i roześmianych dni, niech każdy
              dzień z Tobą jest dla Twoich rodziców samą radością, cieszcie się tym bez końca!

              A Tobie Julko życzymy żebyś rozwijała sie nadal tak wspaniale, była mądra i jak
              ten promyczek słońca rozświetlała rodzicom wszystkie dnismile

              A my jesteśmy chorzysad Jak to się fachowo określa: nieżyt nosa i gardła, na
              szczęście w lekkiej postaci. Niestety, kisimy się w domu i już dostajemy
              świergla z nudówsad Na szczęście od poniedziałku ma być cieplej i wtedy sie
              wypuścimy do parku na spacer.

              Pozdrawiam, A.
              • opolanka1 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 22.04.05, 23:12
                Czes dziewczyny!!!

                Najpierw modła, aby posta znów mi nie zjało...a kysz demony komputerowe, wirusy
                internetowe...a kysz

                Comevorrei Gratulacje, wielgasne !!!!

                Wilekie buziaczki, usciski dla Matyldzi, która jest juz od kilku dni paniennką
                a nie niemowlazkie, wspaniałego zycia malenka

                Ewuniu, kolorowy swiat niechaj będize przed Twymi oczetami, a ludzie samy
                kochani, rodzice aby byli wyrozumiali,a Ty zawsze usmiechnięta

                Tak jak piszecie dziewczyny, jak pogoda dopisuje to my z mała spacerujemy,
                bawimy sie w piaskownicy, a pitem mama drałuje km a dziecko spi...wracamy na
                obiad, pokrzątamy sie po domciu aby brud nie zalegał i popołudniu znow na plac
                zabaw..problem ne znam niemieckiego, ale staram sie mowic po angielsku, który
                kalecze jak tylko wlezie ale móiwe, wiele mam tu mówi i są bardoz dla mnie
                wyrzumiałe...a Zuzia potrafi sama sie bawić, ale takze idize do
                dzieci...wcześniej stroniła teraz juz nie i nawet jest moim bohaterem, bo jak
                ostatnio chłopczyk podszeł do niej i przylał jej łopatką w szyję to nie
                zapłakała, mama chłopca tego nie widziała, a ja nie umiałam zwrócic mu
                uwagi...dopiero potem sie okazało, ze mamma jest z USA.
                co do umięjętności, mała zasuwa jak chce, chodiz samam po piasku, po placu
                zabaw, dźwia piłke do kosza i przynosi mi ja, bardoz dużo rozumie, aż mnie to
                czasem zaczyna przerazac, cz aby nie za dużo...ale mama jeszcze nie mówi.wydaje
                z siebie dzwieki, mówi tata, baba, ostatnio powiedziała kicia, na kotka.
                Jemy coraz wiecej róznych rzeczy, wypróowaliśmy fasolę po brytońsku, ale z
                wedlinką bez koserwantów , przyprawami i fasolka, taką uproszczona wersję i
                było ok....

                Dobra dziewuszki uciekam, bo mam wiele do roboty a padam juz na pyszczek

                miłego weekendu
                • monikaps Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 22.04.05, 23:34
                  Witam!
                  Comevorrei! Gratulacje ogromne! Niech Michałek i Roksanka świetnie się chowają. Pisz częściej, co tam u Was i jak sobie radzisz z dwójką! Po Twoim opisie zaczynam wierzyć, że faktycznie drugie dziecko rodzi się o wiele łatwiej niż pierwsze, czego życzę nam wszystkim, które planujemy więcej potomstwa, a zwłaszcza Magdzie!
                  W imieniu Ewuni dziekuję za wszystkie życzenia! Impreza była raczej skromna, nie zapraszaliśmy żadnych dzieci bo Ewunia wcześniej trochę chorowała. Nawet dzień przed urodzinami wymiotowała 2 razy i była bardzo zmieniona na buzi, ale w dniu urodzin miała świetny humor - tylko protestowała jak jej sukienkę zakładałam - no w sukience nie da się wejść na wysoki fotel! Od dziadków dostała jeździk-pchacz i teraz z nim zasuwa. A jaka dumna z siebie! Dziś byliśmy w parku - ależ dumnie się uśmiechała spacerując na nóżkach z jeździkiem! Dostała też wyposażenie do piaskownicy - trzeba będzie zacząć używać. Zabawiliśmy się w wybieranie przedmiotów no i moja córka wyciągnęła różaniec! No nie wiem co o tym myśleć! A dziś przy modlitwie wieczorem robiła poważną minę i składała rączki. Jutro część druga imprezy - przyjeżdża jej dziadek i u szwagierki będą połączone imieniny jej (Agnieszka) i teścia (Jerzy) no i Ewie jeszcze trochę tortu zostało.
                  Bebicka - nie dostałyśmy zdjęć, może coś da się z tym zrobić?
                  Magda - pisz, pisz, twoje posty całkiem dobrze się czyta i wszystkie jesteśmy ciekawe co u Ciebie. Trzymaj się dzielnie. Oj, fajnie jak maluszek rusza się w brzuszku, ale jak podrośnie to potrafi przywalić...
                  Pozdrawiamy wszystkich i życzymy słonecznego weekendu
                  Monika i Ewa
                  • chrenata Re:Pytanie mamy grudniowej o spacerówkę 23.04.05, 09:58
                    Drogie mamusie kwietniowe. Wasze dzieciaczki są już spacerujące, więc Wy pewnie
                    uzywacie spacerówek. Mam pytanie i prosbę, czy możecie polecić mi jakąś
                    spacerówkę, która jest lekka, łatwa do złożenia i wygodna dla dziecka? No i
                    tania. Mój synek ma 5 miesięcy i fajny wózek z opcją spacerową, tyle, że do
                    samochodowego bagażnika nie wchodzi. Potrzebuję czegoś, co będzie mogło służyć
                    na wyjazdach i ew. wypadach do sklepu. Z góry dziekuję za porady.
                    • lgosia1 Re:Pytanie mamy grudniowej o spacerówkę 23.04.05, 11:06
                      proponuję zajrzeć na forum edziecko zakupy i poczytać o bebe confort allegro
                      (uwaga allegro a nie allegro plus - ta uwaga odnośnie ceny). A osobiście jestem
                      zachwycona maclarenem techno classic - super amortyzacja, super się prowadzi i
                      super rozwiązanie z wysuwanym podnóżkiem - no ale ten niebotycznie drogi.
                      • ania300 Re:Pytanie mamy grudniowej o spacerówkę 23.04.05, 20:30
                        Co do spacerówki to ostatnio też przerabiałam ten sam problemsmile
                        Zgadzam się z lgosią że bebe confort allegro to super wózek.Ja mam model plus
                        (na wyposażeniu pałąk, budka i folia), bo model allegro nie ma tych gadgetów.
                        Jednak wózek ten jest przeznaczony dla dzieci powyżej 6 m-cy (wg producenta).
                        Moja kumpela zadowolona jest z babydreamsa (chyba większość forumowiczek ma
                        taką spacerówęsmile)W zasadzie ma to samo co bebe confort, tylko nie ma
                        amortyzacji i nie jest tak dobrze wyważona jak bebe confort i mogą być z nią
                        problemy przy podjeżdżaniu pod krawężnik (trzeba sobie pomóc nogą).
                        W zasadzie to wszystkie spacerówy są ok, jeśli mają troche większe kółeczka,
                        skrętne z blokadą, oparcie rozkładane do leżenia lub tak prawie, pałąk, bo jak
                        dziecko starsze to nie trzeba go już przypinać szelkami, no i budkę/daszek i
                        folię p/deszczową. Zyczę powodzenia w wybieraniusmile
                        • inia25 wróciłyśmy - niestety 24.04.05, 09:10
                          tak tak już jesteśmy!!! szara rzeczywistość znowu! Oj ale było fajnie.
                          Jak nadrobię zaległości to coś skrobnę, bo teraz - pranie czeka!
                          • opolanka1 Re: wróciłyśmy - niestety 24.04.05, 17:15
                            a my dzisiaj zegnamy tatusia, jedzie na cztery dni do Wiednia i zabiera laptopa
                            ze sobą, wiec nie bede mieć z Wami kontaktu...za tem sle buziaczki i trzymajcie
                            sie cieplutko

                            • eklon chyba trafiłam w 300-setkę! 24.04.05, 19:31
                              My z zaległymi rzyczeniami dla Matyldzi! Rośnij zdrowa i radosna!

                              U nas był bardzo pracowity weekend i pierwszy z poważnymi obrażeniami. Tzn.
                              mamy odrapaną brodę, bo Michał źle ocenił odległość do piaskownicy i zdarte
                              kolano, bo na dworze chodzę sam i tylko sam. Nie daje ręki za nic. Po prostu
                              jest samodzielny i nikt mu nie będzie rządził.

                              Od jutra jesteśmy znowu na wsi, ale będę pisać z pracy, więc nie powinnam mieć
                              zalełości!
                              • inia25 życzenia spóźnione 24.04.05, 19:59
                                INGUSIA(lidszu), NIKODEM(jagna.04),MATEUSZEK (bebicka), MICHAŁEK (contraria),
                                JAGÓDKA (dąbrowianka), JĘDRUŚ (ja_sylwia), KAMCIA (kamymama), LIDKA (zofia78),
                                JULKA (uszczesna), MICHAŁEK (eklon), MARTYNKA (izabela_p25), KUBA (ania300),
                                MATYLDZIA (mamaga1), EWUNIA (monikaps), JULKA (gosiak05), MATYLDA (kobrzanka)


                                Wszystkim wyżej wymienionym kwietniaczkom, składamy najserdeczniejsze życzenia
                                urodzinowe. Pierwszy rok życia za Wami. Rok bardzo ważny w Waszym życiu.
                                Zdobyliście nowe umiejętności, poznaliście nowe słowa, rodzice pokazali Wam
                                świat od najlepszej strony, jaką tylko mogli z niego wydobyć. Na przyszłe lata
                                życzę Wam, aby Wasze życie takę odkrywało tę najlepszą stronę świata. Niech
                                każdy dzień przynosi coś nowego, wspaniałego. Niech każdy człowiek spotkany na
                                Waszej życiowej drodze wniesie w nie coś nowego i bardzo wartościowego.
                                Poczujcie miłość, nauczcie się jej i pielęgnujcie. Zdobywajcie wiedzę,
                                przyjaciół. Niech wyrosną z Was ludzie mądrzy i dobrzy. Niech ścieżki Waszego
                                życia zawsze trafiają do szczęścia. Tego z całego serca życzy Wam młodsza
                                kwietniowa koleżanka Ola z mamą.
                                • inia25 A teraz o wszystkim 24.04.05, 20:40
                                  witajcie, nadrobiłam zaległości więc piszę:

                                  1. my byłyśmy z koleżanka i naszymi pociechami (Kubuś jest starszy o 9 miesięcy
                                  od Oli) w okolicach Wrocławia. Dokładnie nad zalewem mietkowskim. Pojechałyśmy
                                  do znajomych, którzy mają wielki dom przystosowany do potrzeb dzieci, bo kiedyś
                                  prowadzili pogotowie opiekuńcze. Nie płaciłyśmy nic - no tylko za pania do
                                  sprzątania i oczywiście robiłyśmy zakupy. Ta znajoma gotowała nam obiady - bo
                                  gotowała dla swojej rodziny, więc dla niej to nie był problem. Robiła też
                                  wspaniałe obiadki naszym szkrabom. Kuba, który pojechal tam do mini sanatorium
                                  (jest strasznie chorowity, alergik itp.) przytył tam 2 kilo! Nabrał sił,
                                  poprawił mu się kolorek skóry i w ogóle wyraźnie mu było lepiej.
                                  Całe dnie spędzałyśmy na dworze, bo taka piękna pogoda. Jeździłyśmy do zoo,
                                  ogrodu japońskiego (piękny!), Książa itp. Było super.

                                  a teraz pozostałe sprawy oruszone na forum podczas mojej nieobecności:
                                  1. kamymama: nasza apteczka dla Oli na wyjazdy zawiera - cebion, vibovit,
                                  vigantol, smecte, gencjane, wode utlenioną, panadol, granulki na ząbkowanie
                                  (cudowne - eklon dzięki za pomysł), plasterki, bandaż, syrop na kaszel,
                                  gastrolit (w razie biegunki do uzupełniania elektrolitów w organiźmie).

                                  2. spacerki - nsze spacerki tez ostatnio są na nóżkach, wózek jest tylko
                                  bagażem zbędnym. Ola musi wejść wszędzie: na trawę (juz się jej nie boi), pod
                                  samochód, do piachu. Na wsi podziwiała zwierzęta. Kucyków się jednak bała (tam
                                  gospodarze mieli 3).

                                  3. spanie: moje dziecko zostało nauczone spć od 20 (czasem wcześniej) do
                                  minimum 7 rano. jak się obudzi to baraszkuje po łóżku a ja jeszcze dosypiam.
                                  Trwa to nawet godzinę. Później łazienka: nocnik (bez efektów), zęby, buzia.
                                  Później ubieranko i na śniadanie.

                                  3. jedzenie:
                                  śniadanie 8-8,30 paróweczki dla dzieci (takie małe potrafi zjeść nawet 6),
                                  jajecznica, płatki ciniminis (hit!), kaszka, kanapeczki itp.
                                  obiadek 12-13 różności
                                  podwieczorek 16-17 banan (cały), jabłko lub jakiś inny owoc, czasem jakis serek
                                  kolacja 19.30 kaszka na mleku.
                                  Tak więc jak widzicie Ola je tylko 4 posiłki dzienni. Sama tak sobie to
                                  ustawiła, więc nie przeszkadzam jej w tym.

                                  4. czapka: tylko bez nauszników kapelusik lub basebolówka. jeśli bardzo wieje
                                  to jakaś bawełniana sięgająca na uszki - ale to tylko dlatego, że ja sama nie
                                  lubię jak mi w uszy wieje.

                                  5. Igosia: jeśli chcesz się z małym wybrać na super wakacje dostosowane dla
                                  dziecka to poszperaj w ofercie club med - niestety nie wiem jaki jest adres ich
                                  strony. jak znajde to podeslę link. Maja naprawde świetne oferty, ale dość
                                  drogo. Jednak coś za coś prawda?

                                  6. kamymama: paszport dziecko MUSI posiadać, no chyba że jest wpisane do
                                  paszportu jednego z rodziców. ale wpis jest o tyle niewygodny, że wówczas tylko
                                  z tym rodzicem może gdziekolwiek pojechać.

                                  7. pracujące mamy: kordula pytałaś jak my sobie radzimy? jakoś to idzie, ale
                                  powiem ci, że po 14 dniach z dzieckiem non stop ja mam pytanie: jak WY (na
                                  wychowawczym) to robicie, że ze wszystkim dajecie radę? Ja nie mogłam się
                                  zorganizować.

                                  8. choroby: Igosiu pediatra chyba nie miała racji co do przeciwciał, bo gdzie
                                  byś nie czytała, to wszystkie przeciwciala są w mleku do 6 miesiąca, później
                                  raczej nie. A jeśli chodzi o chorobę, to mnie na wyjeździe zmogła: gorączka,
                                  katar kaszel - horror, a Olka tylko raz kichnęłą. Byłam z nią non stop i nic. A
                                  dodam, że Olę karmiłam piersię tylko 4 tyg i to w dodatku na zmianę z mieszanką

                                  9. Igosia - miałam podobna pediatre, nic nie pytała, na moje pytania
                                  odpowiadała zdawkowo. w końcu ja zmnieniłam. Jeżdże z Ola teraz na 2 koniec
                                  warszawy, ale sie opłacało. Ta jest świetna!

                                  10. picie - Ola pije bardzo dużo. 1,5-2 l dziennie. Herbatki, soczki wodę.
                                  Wszystko

                                  11. eklon - moja Ola tez nie da się zaciągnąć do domu na zmiane pieluch, robie
                                  to na dworze w wózku lub na ławce. Od dłuższego już czasu.

                                  12. BUTY: dziewczyny mąz naszej gospodyni, to dr hab z biomedyki. wyklada na
                                  politech na rehabilitacji ortopedie i oto jego uwagi na temat butów:
                                  * każdy but dla dziecka musi posiadać nosek(zakryte palce), jeżeli nie ma tego,
                                  to nóżka leci do przodu i źle się stopa układa i to prowadzi do poprzecznego
                                  płaskostopia,
                                  * idealny obcasik dla dziecka to 1,5 do 3 cm wysokości. Najlepszy jest obcas
                                  tzw THOMASA, czyli zewnętrzna strona obcas musi być dłuższa od wewnętrznej.
                                  dziecko nie może mieś płaskiej podeszwy.
                                  * buty ni moga być zapinane na rzep, bo rzepy się wyrabiają i później nie
                                  trzymają nóżki. Najlepsze są sznurówki lub klamerki
                                  * zapiętek musi być wysoki i usztywniony. idealny but sięga za kostkę
                                  * podeszwa musi być dosyć sztywna i zginać się tylko w jednym miejscu: między
                                  obcasem a podeszwa pod palcami ( w tym miejscu gdzie podeszwa nie styka sie z
                                  ziemią)
                                  no i dodatkowa informacja: po podlożu płaskim twardym należy zawsze chodzić w
                                  butach, gdyż można doprowadzić do płaskostopia maluszka. na piasku, ziemi,
                                  trawie najlepiej uwolnic nóżkę z bucików.

                                  13. jajka - dowiedzialam się dlaczego chłopcy nie moga jeść więcej niż 2,5
                                  jajka w tygodniu: gdyż ich organizm nie potrafi pozbyc się cholesterolu w nich
                                  zawartego. Dziewczynki potrafiąsmile)

                                  14. parówki: my kupujemy sokoliki z sokołowa - w sumie nie parówki tylko
                                  kiełbaski cielęce.

                                  15. malilka pisałaś kiedyś o bidonie, że fajnego nie widziałaś, ja dziś w tesco
                                  widziałam całkiem ciekawy bidonik canpolu. zwężany po środku, z klipsem do
                                  przypięcia, z zamknięciem słomki.

                                  No i chyba na tyle.

                                  A ja mam pytanko: czy 1 posiłek mleczny dziennie to nie za malo?
                                  • malilka Re: A teraz o wszystkim 24.04.05, 22:20
                                    Matyldziu, rośnij duża ku radości mamusi smile))

                                    Inia, witaj z powrotem, super że wyjazd tak Wam się udał. Podziwiam Cię, że
                                    chciało Ci się przestawić Olę na wcześniejsze chodzenie spać akurat na
                                    wakacjach, ja to bym wolała spać sobie na urlopie do 9-10, no ale ja to śpioch
                                    jestem smile))

                                    W kwestii butów- co lekarz to inna opinia, no ale zawsze tak jest. Wielokrotnie
                                    czytałam, że obcas Thomasa absolutnie nie nadaje się dla dzieci ze zdrowymi
                                    stópkami, bo powoduje wtedy więcej szkód niż pożytku i że to wynalazek
                                    wyłącznie dla stóp wymagających już korekty. Podobnie z tyłem buta- zapiętek
                                    obowiązkowo, ale broń Boże sięgający za kostkę- kostka musi pracować swobodnie.
                                    No i bądź mamo mądra. Ale powiem Wam szczerze że ja osobiście jednak opowiadam
                                    się za opcją "naturalną" i jako że Maciek nie chodzi to mu w domu butów raczej
                                    nie zakładam i biega głównie boso, czasem w skarpetkach z abs-em. Mamy w
                                    pokojach grube wykładziny dywanowe, więc jest dość miękko, jak młody bawi się w
                                    kuchni na kafelkach to mu czasem buty zakładam, ale głównie po to, żeby się nie
                                    poślizgnął.

                                    Po prawie całym tygodniu pobudek koło 5.30 kupiliśmy granatowe rolety do
                                    sypialni i robimy zaciemnienie. Efekty są wspaniałe- Maciuś budzi się koło 5-
                                    5.30, ląduje w naszym łóżku w idealnych ciemnościach, wtula się we mnie i
                                    natychmiast zasypia śpiąc do 7.40! Tak przynajmniej było przez ostatnie 3 noce,
                                    rewelacja!!!

                                    Inia, Ola je 6 parówek na raz, ło matko! Maciuś już jakiś czas temu się
                                    przestawił na 4 posiłki dziennie i wtedy zaczął więcej jeść, myślałam że je
                                    bardzo dużo, no ale 2 parówki to dla niego max smile)) Ważyłam go ostatnio tuż po
                                    obiedzie i ważył 9.800g, więc chyba odrobinę schudł, ale nie wygląda.

                                    Ile trwa wyrobienie paszportu dla dziecka? Czy tam będzie zdjęcie niemowlaka
                                    przez kilka lat??

                                    A dzienna norma mleka dla naszych dzieciaczków to ponoć 500-600ml, więc w
                                    jednym posłku to raczej trudno to upchnąć.
                                    • inia25 Re: A teraz o wszystkim 24.04.05, 22:36
                                      wsadziłąm nowe fotki, ale nie wiem, czy juz je widac.

                                      jesli chodzi o parówki to ola zjada 6, ale takich malych - jak pol normalnej.

                                      obcas thomasa w buciku powoduje to, ze dziecko nie bedzie mialo nóg szpotawych.
                                      No i wiem wiem, ze co lakarz to opinia. My jednak chodzimy w bucikach. no i ze
                                      wszystkich butow mamy az 4 pary nieprawidlowe: gucie, kalosze (no ale tego nie
                                      zmienie - kalosze sa potrzebne, a nie spotkałam sie jeszcze z kaloszami
                                      ortopedycznymi), tenisówki i adidasy - ale jakos sie tym nie przejmuje.

                                      z przestawieniem Oli na wczesniejsze spanie to wyszlo tak, gdyz kubus
                                      (kolezanki synek) chodzi tak wczesnie spac, wiec nie bylo sensu oli
                                      przetrzymywac, bo by sie nudzila bez kubusia. tak wiec wieczorem wspolna
                                      kapiel, jedzenie i spac. a my wieczor wolny!

                                      Paszport dla dzieka my wyrobilismy chyba w 3 tygodnie - kosztowalo to 50 zl. No
                                      i co kilka lat nalezy paszport zmieniac, na aktualne zdjecie, ale wtedy to
                                      inaczej licza koszta. placi sie za procent niewykozystanych lat waznosci
                                      paszportu.

                                      Tak myslalam ze mleka mamy za malo!

                                      AAAAAAAAA i bylysm u dentysty - tak na kontroli. namawial mnie na zymafluor,
                                      powiedzial ze nie zaszkodzi. Ja mu na to ze mam inne informacje, a on
                                      odpowiedzial, ze zgadza sie ze mna, ze fluor moze szkodzic ale w przypadku gdy
                                      nie przestrzegamy takiej zasady: 1h po i 1h przed podaniem zymafluoru ni emozna
                                      podawac dziecku mleka ani zadnego nabialu. no i tym mnie zaskoczyl! malilko co
                                      o fluorze mowi wasza dentystka?
                                      • eklon Znowu poniedziałek ;-( 25.04.05, 09:05
                                        Hej Dziewczyny,
                                        ja tak samo jak Inia, po każdym weekendzie podziwiam te z Was, które pozostały
                                        na wychowawczym i cały czas zajmują się swoimi pociechami! Weekendy są dla mnie
                                        męczące, bo Michał najchętniej wisiałby u mnie na rękach, oczywiście wtedy
                                        kiedy akurat gdzieś nie buszuje! Poza tym chyba wtedy chce się nacieszyć mamą
                                        na zapas, bo nikt go nie może przebierać, zabawiać i karmić tylko mama, a ja
                                        chciałabym w weekend nadrobić wszystkie zaległości w domu...ehh życie...

                                        Poza tym mam strasznego doła. Hubert był w tym miesiącu 9 dni w domu! I to
                                        dobrze, że Michał miał urodziny, bo pewnie byłoby jeszcze mniej a dziś wyjechał
                                        i wróci w piątek! Po prostu cho.era mnie bierze, bo on na dokładkę nie widzi w
                                        tym problemu i np. potrafi nie zadzwonić do domu jak wyjeżdża no bo po co skoro
                                        się dobrze bawi!

                                        Muszę chyba gdzieś wyjechać, bo zwariuję!
                                        Inia jak ja Tobie zazdroszczę, tych 2 tygodni! Ja też tak chcę, chciałabym bez
                                        Michała, ale wiem, że z tęsknoty pewnie bym uschnęła!

                                        Koniec marudzenia!

                                        Teraz konkrety! U mnie nie widziałam parówek dla dzieci, ale muszę zapytać z
                                        czego są parówki cielęce, bo jak czytam o tym co zjadają Wasze dzieci, to
                                        zaczynam się zastanawiać, czy nie głodzę Michała, bo ostatnio budzi mi się dość
                                        często w nocy. CHyba zadziałała magia forum, bo jak go pochwaliłam tydzień
                                        temu, że przespał całą noc, to teraz budzi się po kilka razy na ciumkanie! A my
                                        nie jemy za dużo:
                                        ok.7-mej jak wstanie podłubie trochę bułki, czasami uda mu się zjeść tak ok.
                                        pół ale najczęściej jest to tylko zabawa
                                        0k. 11-tej kleik lub kaszka ok.150-160ml (jeśli kleik to z deserkiem, ale ilość
                                        nie zmieniona)
                                        ok.13-tej obiad, raczej konkretny, zupka porcja prawie dorosłego lub drugie
                                        danie, zazwyczaj jedno lub drugie.
                                        ok.17-tej deserek, lub kleik z owocem
                                        ok.19-tej kolacja najczęściej chleb z masłem lub mięskiem, ale nie zawsze, bo
                                        czasami kończy się tylko na piersi na zaśnięcie i później w nocy dojadanie
                                        ostatnie ok.6-tej!
                                        No i chyba zacznę wprowadzać obowiązkową kolację, może też jakieś paróweczki,
                                        albo inne konkrety, ale mam szczerze mówiąc problem, bo Michał nie chce jeść
                                        nic nowego, najczęściej wypluwa. Nawet naleśniki są beee, mimo że słodkie!

                                        Ola! Nie chcę nic mówić ale Michał jest zazdrosny. Nie wie jak możesz się
                                        interesować starszymi facetami! Przecież tylu fajnych mężczyzn na naszym forum!

                                        Na paszport czekało się ostatnio trochę dłużej, bo mieli problemy z drukiem, ja
                                        czekałam teraz ponad 1,5miesiąca, ale gość z urzędu zapewniał mnie, że już
                                        problem jest rozwiązany.

                                        śmigam do pracy!
                                      • jagna.04 Re: A teraz o wszystkim 25.04.05, 09:20
                                        Zaległe życzonka zdrowia i kolorowego, słodkiego dzieciństwa dla rocznych
                                        dzieci.
                                        Iniu, ależ zazdroszczę Ci tego wyjazdu. A Olka na zdjęciach już taka duża i
                                        samodzielna. Super!
                                        My jedziemy na długi weekend majowy do rabki. Ale to będą tylko cztery dni a
                                        nie dwa tyg. buuu. W każdym razie bardzo się cieszę i już nie mogę się doczekac.

                                        Sprzedaliśmy na allegro naszą inglesinkę i było mi troszkę smutno. W końcu była
                                        z nami od początku w dobrych i złych chwilach. Kupiliśmy spaceróweczkę - Techno
                                        XT w pięknym karmazynowym kolorze i za jedyne 712 pln. Pierwsze wsadzenie Nika
                                        do wózka skończyło się płaczem. Ale już spacer następnego dnia odbywał się
                                        bezboleśnie. Wygląda na to, że zaakceptował swoją nową furę. Lgosiu, czy nie
                                        masz wrażenia, że troszkę znosi ten wózeczek na jedną stronę? Bycmoże ja mam
                                        jedną rękę silniejszą albo Niko krzywo siada albo muszę się przestawic, że
                                        teraz prowadzę lekki wózeczek na mniejszych kołach. Ale generalnie prowadzi się
                                        lekko i wygodnie i nie ma problemu z nierównościami terenu ani krawężnikami. No
                                        i super przydatna jest u mojego wrażliwego maluszka osłonka przeciwsłoneczna z
                                        filtrami UV przy budce. Poza tym wózeczek jest estetyczny i dobrze przemyślany.
                                        No to tle.

                                        Nikiemu wylazła pierwsza piątka. Cały czas bidulek się męczy i gryzie paluszki.

                                        No i zaczyna się coraz bardziej krystalizowac nasz wyjazd do Portugalii.
                                        Bycmoże już w czerwcu będę pisac do Was z nad oceanu...

                                        Dobra babeczki, uciekam, może jeszce jak mnie natchnie to coś wstukam później.

                                        Pozdrawiam
                                        • jagna.04 Re: A teraz o wszystkim 25.04.05, 09:32
                                          Eklon, wiem co czujesz. Mojego męża też ciągle nie ma w domu. Dziś znów
                                          wyjechał i wróci też w piątek... Ciesz się,że masz blisko mamę i swoją pracę.
                                          Ja w Krakowie jestem całkiem sama sad
                                          • eklon Do Jagny! 25.04.05, 09:37
                                            Jagna04 najgorsze jest to, że on uważa, że ja oczywiście przesadzam! Być może
                                            ma rację, nie zaprzeczam, ale znowu z drugiej strony skoro nie ma go trzy
                                            tygodnie pod rząd w domu, to mógłby sobie odpuścić weekendową imprezę u
                                            dostawcy! Chyba granie w kręgle nie jest ważniejsze niż dziecko (o żonie nawet
                                            nie wspomnę ;-(
                                            • eklon Do Lgosi! 25.04.05, 09:43
                                              Lgosia zajrzyj na zakupy, bo skasowali chyba Twojego posta o bechetach, a jakaś
                                              dzieczyna poszukuje!
                                            • jagna.04 Do Eklon! 25.04.05, 09:53
                                              Wiesz, ja też tego nie rozumiem, ale mój potrafi się już z delegacji umówic z
                                              kolegami. No bo przecież oni, piwo itp. są ważniejsi od rodziny. To jest jakiś
                                              podgatunek wink Mi też jest potwornie przykro, ale nie mogę ciągle walczyc.
                                              Wczoraj mieli mi dac chłopaki dłużej pospac, bo w końcu to ja jestem na dyżurze
                                              całodobowym, całotygodniowym i już nawet całorocznym smile I wiesz, pospałam tylko
                                              do czasu aż Niki nie zrobił kupki... Szkoda gadac. Proponuję myślec o rzeczach
                                              pozytywnych, pięknej pogodzie i spacerach. Cieszmy się naszymi skarbami i
                                              miejmy nadzieję, że uda nam się ich lepiej wychowac. Szkoda, że mąż Ini jest
                                              tylko jeden crying

                                              No to się nieźle teraz naraziłam mojemu. Ale nic to.

                                              Eklon, my babki jesteśmy najsilniejsze. Jesteś sama z Misiem to bierz urlop i
                                              przyjedźcie do miasta smoka. Mam buteleczkę porto...

                                              Buziaki
                                              • inia25 Re: Do Eklon! 25.04.05, 10:01
                                                wiecie co jak tak czytam te wasze wypowiedzi, to mam od razu wyrzuity sumienia,
                                                ze wsciekam sie jak adam raz w tygodniu jedzie z kolegami polatac na kitach.
                                                chyba mu darujesad Wczoraj np mialam caly dzien dla siebie, bo adam wstal z nia
                                                rano, nakarmil, poszedl na spacer na 3 h, pozniej pojechalismy na obiad do
                                                mojej mamy, pozniej znowu spacer, wykapal ja, uspil. Rajsmile
                                                • eklon Do Inii! 25.04.05, 10:13
                                                  Kinga chyba wprowadzę Ci zakaz pisania o Adamie! Bo zazdrość mnie zżera, że
                                                  Hubert taki nie jest!
                                                  • inia25 Re: Do Inii! 25.04.05, 10:26
                                                    ok obiecuję, że będę się powstrzymywać!
                                                  • mag-da Re: Do Inii! 25.04.05, 10:27
                                                    Cześć, Henrys ma gorączke 38 stopmi i właśnie zwymiotowal, teraz śpi na
                                                    szczęście zobaczymy jak będzie się czuł jak wstanie. W czwartek lecimy do
                                                    Polski i nie wyobrażam sobie podrózy z chorym dzieckiem.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • eklon Do Mag-dy 25.04.05, 11:19
                                                    Może to tylko jakieś lekkie zatrucie i jutro wszystko będzie ok. Michał miał
                                                    coś takiego 2 tyg. temu, dwa dni miał gorączkę i wymiotował ale co ciekawe
                                                    tylko raz dziennie! Poza tym wszystko wyglądało w porządku i po trzech dniach
                                                    jak ręką odjął!
                                                  • lgosia1 takie tam 25.04.05, 13:43
                                                    jagna - nic nam nie ściąga w żadną stronę w tym techno classic. Może póki masz
                                                    wózeczek na gwarancji to dobrze to sprawdź???.
                                                    Eklon - widziałam, że mi wątek skasowali. Ale to było do przewidzeniasmile)))
                                                    Zamiast opinii miałam same prośby o ofertęsmile A w znajomości wad i zalet zabawek
                                                    Berchet nadal jestem zielonasmile)) Ostatnio jakiś pan ze Szczecina (nie mam
                                                    pojęcia jak mnie znalazł - wydzwaniał mi do firmy - czyli znał mnie nie z
                                                    forum - i chciał kupić mercedesa na pedały berchet. Mój bardzo mądry pracownik
                                                    przez pół godziny mu wciskał, że pan musi się mylić, bo my żadnych zabawek nie
                                                    sprzedajemy i niech mu ten pan głowy nie zawraca jakimś mercedesem, bo mój
                                                    bardzo mądry pracownik ma ważniejsze komputery na głowie i że owszem kilka
                                                    zabawek rzeczywiście trafiło do naszej firmy w transportach, ale to było na
                                                    prywatny użytek dziecka właścicieli itp. Po miesiącu moich starań zaistnienia
                                                    jako dealer berchet.... nie muszę chyba mówić, że szlag mnie trafił. Panowie
                                                    zostali przeszkoleni, że gdyby ktoś przyszedł i pytał się czy chcemy sprzedawać
                                                    kurze jaja np, to zamiast sami decydować o profilu naszej działalności mogliby
                                                    może spytać właścicieli???
                                                    W ogóle zauważyłam, że od momentu gdy jestem w domu i pracuję w domu to moi
                                                    panowie jakoś tacy strasznie pewni się w pracy zrobili. Decydują sobie o
                                                    upustach, decydują sobie gdzie robić zakupy....ale cóż - to temat na inne forum
                                                    i zresztą wraz z rozwojem firmy chyba jednak trzeba dzielić się uprawnieniami
                                                    decyzyjnymisad(( Jakoś trudno mi się do tego przyzwyczaić, no ale nie mogę też
                                                    nad wszystkim trzymać pieczę - jest to po prostu fizycznie-czasowo niemożliwe.

                                                    W dzieckowym temacie u nas.... wielkie postępy. Od 10 dni zasuwamy na nóżkach
                                                    bez trzymanki i bez pomocy. Po trawie, szyszkach, piachu też. No i zaczęliśmy
                                                    się uczyć na całego różnych sztuczek. "Taki jestem duży" mamy opanowane do
                                                    perfekcji - no ale to już ćwiczymy od miesięcy. Cmokamy jeszcze, bijemy brawo i
                                                    staramy się naśladować we wszystkim mamę i tatę - Borysa nawet też.
                                                    Ostatnio wpadłam na pomysł, by w końcu zrobić porządek na balkoniesmile)) Trzeba
                                                    było mi dziecka, żeby w końcu na to wpaść!!! Efekty przerosły moje oczekiwania.
                                                    Wprawdzie ja jestem dziewczyna ze wsi i jakoś nie mogę się przyzwyczaić do
                                                    mieszkania w mieście (ci sąsiedzi marudzący, to że wszystko słychać, to że nie
                                                    ma prywatności, ogródeczka itp strasznie mi doskwiera - moi rodzice mają domek
                                                    jednorodzinny w którym przemieszkałam w końcu 20 latsmile. Na balkoniku mamy
                                                    wykładzinę PCV z izolacją pod spodem w pięknym zielonkawym kolorze (żeby nie
                                                    było zimno w nóżki i dupkę), ściany wyłożyliśmy gumowym miękkim dywanikiem
                                                    łazienkowym pod kolorek podłogi (żeby nie było zdrapanych: nosa i policzków czy
                                                    kolan nawet przy niefortunnych potknięciach), sprowadziliśmy z piwnicy mebelki
                                                    moje z dzieciństwa- skrzynię i krzesełko - pod kolorek podłogi i ścian;
                                                    przepiękny łamany parasol w kwiaty chroni przed słoneczkiem - no a
                                                    najważniejsza na tym balkonie jest PIASKOWNICA!!! w kształcie żabki. A ponieważ
                                                    z balkonu mamy widok na mini parczek osiedlowy i 10m dalej rośnie już ogromna
                                                    topola - a my mieszkamy na drugim piętrze czyli właściwie w koronie drzewa - to
                                                    czujemy się na tym balkoniku jak w domku na drzewie (mam nadzieję, że pod kątem
                                                    alergicznym nie wyjdzie nam ta topola bokiemsad((() I tak sobie matka (znaczy
                                                    się ja) rozwiązała problem fobii zarazkowej i zarazy w nieogrodzonych u nas
                                                    piaskownicach na osiedlusad(( Na spacerki chodzimy zatem biegać i patrzeć na
                                                    dzieci i okolice już uprzednio zaspokoiwszy chętkę na zabawę w piachu.

                                                    Temat mężów... u nas problem istnieje i nie istnieje właściwie. Rafała całymi
                                                    dniami nie ma, ale wiem, że właściwie w każdej chwili mogę ja do niego z
                                                    dzieckiem pójść, lub mogę zadzwonić i poprosić o przyjście - w końcu jesteśmy
                                                    szefami sami sobie. Teoretycznie tak jest.... w praktyce Rafała nie ma od 10 do
                                                    20 a w soboty od 10 do 16. Ja natomiast pracuję w domu, bo ciągle nie mam czasu
                                                    na przeprowadzkę do pracy. Poza tym jak się przeprowadzę - to wsiąknę na co
                                                    najmniej 8 godzin dziennie albo i więcej. A tak wsiąkam w komputer, papierzyska
                                                    na 10 godzin dziennie ale ciągle widzę dziecko i ....babcię niestety-stety. Już
                                                    nie wiem co lepiej. Jak pracuję w domu to i dziecko widzę i obiad ugotuję i
                                                    nawet efektywnie popracuję. Jak bym była w firmie to traciłabym ten obiad i
                                                    przede wszystkim widok dziecka i 40 min. na wybranie się dojście i przyjście
                                                    ale za to może żaden pracownik nie niweczyłby moich starań w zrobieniu się
                                                    potentatem zabawkarskimsmile))).

                                                    HA jeszcze jedno chciałam opisaćsmile Chyba nastał u nas początek końca karmienia
                                                    piersią. Mojemu wspaniałemu synkowi do uspokajania wystarcza paluszek a do
                                                    jedzenia bebilon pepti. No i wychodzi tak, że karmimy się z piersi może tak raz
                                                    dziennie. Inaczej albo nie ma czasu na dyrdymały (za mało i za wolno pewnie
                                                    leci) albo matka nie w porę daje i się nie chce cyckaćsad((( Wcale nie szkoda mi
                                                    tego karmienia piersią - ale szkoda mi dziecka-alergika, dla którego rzekomo
                                                    jest o niebo lepiej być karmionym piersią nawet do dwóch lat.
                                                    Na razie jeszcze jakimiś ostatkami mleka karmimy.... ale jak skończymy - to
                                                    matka uczci ten fakt imprezką nabiałowo-mlekowo-jajkową-orzechowo-cytrusowo-
                                                    kakaową z pomidorkami na deser, suto zakrapianą kawką i alkoholem. Ufff
                                                    ale się napisałam
                                                    Kończę zatem pozdrawiając wszystkie maluszki, które miały już swoje urodziny i
                                                    maluszki, które na urodziny swoje jeszcze czekają tak jak mysmile W czwartek
                                                    będzie u nas imprezka, na którą totalnie jeszcze nie mam koncepcjisad

                                                    Pozdrawiamy jeszcze szczególnie Majeczkę - informując przy tym, że w
                                                    piaskownicy żabce na naszym balkoniku - niesamowicie dobrze sprawują nam się
                                                    narzędzia do piachu. Łopatka szczególnie nam się podoba, gdyż można naładować
                                                    na nią kupę piachu i wywalić prosto na głowę ludzikom spacerującym wokół topoli
                                                    pod balkonem. A ja to chyba niedługo pójdę siedzieć do ciupy za brak
                                                    odpowiedzialnoścismile
                                                  • malilka Re: takie tam 25.04.05, 13:56
                                                    Chciałam sprostować, że nasze pociechy potrzebują już tylko 300-400ml mleka
                                                    (albo ekwiwalentu) a nie 500-500ml, wczoraj byłam już padnięta i pisałam
                                                    głupoty.

                                                    Dzisiaj moje dziecię tak uległo urokowi zaciemnienia sypialni, że obudziło się
                                                    dopiero o 8.20 i to w swoim łóżeczku, szok! Rany, nie pamiętam kiedy ostatnio
                                                    wstał o tej porze, to musiało być jesienią zeszłego roku... Z wrażenia sama się
                                                    obudziłam wcześniej i leżałam i nie wierzyłam smile))

                                                    Inia, ja też pisałam o małych paróweczkach, 6 sztuk to całe opakowanie
                                                    morlinek, ma Ola apetyt! A tak w ogóle to dzisiaj na spacerze poznaliśmy 2 m-ce
                                                    starszą Zosię, która jest niestety na lekach przeciwastmowych i przez nie waży
                                                    już 15kg. Była taka duża, że Maciuś się jej wystraszył smile)

                                                    Oj widzę, że muszę się wziąć za wyrobienie paszportu, bo inaczej nici z wyjazdu
                                                    last minute (gdyby nam przyszła ochota). Czy zdjęcie musi być z lewego
                                                    profilu? smile)
                                                  • inia25 Re: takie tam 25.04.05, 13:59
                                                    lgosiu uwielbiam Twoje posty czytać!

                                                    Jakiej wielkości masz ten "balkonik", na którym wszystko pomoeściłaś? Ja się w
                                                    ogródku nie mogę pomieścićsad(

                                                    We czwartek z okazji urodzin dziecka mam free day i mąż także. Cały dzień
                                                    będziemy z mała, jeszcze nie wiem co będziemy robić, ale to wyjdzie w praniu!
                                                    Imprezka w sobotę.
                                                  • inia25 malilka 25.04.05, 14:07
                                                    to fakt 6 takich paróweczek to ponad moje siłysad

                                                    fotka musi być z lewego profilu

                                                    czyli w normie mlekowej sie miescimy, bo na kolacje ola ostatnio wciaga 300mlsmile
                                                  • mag-da Re: takie tam 25.04.05, 14:14
                                                    Lgosiu jak ja ci zadroszcze tego balkonu, ja do najblizszej piaskownicy musze
                                                    iść chyba z 3 km. A jak juz dojde to jest tam tak pełno dzieci że nie mamy sie
                                                    gdzie bawic.
                                                    Henryś znowu spi, już drugi raz dzisiaj. Miał 38.7 dałam mu paracetamol i
                                                    spadło do 38.2 o 15 jesteśmy umówieni do lekarza. Mam nadzieje że to nie jest
                                                    nic powaznego bo Henrys póki co je i pije normalnie. Ale gorączka jest bardzo
                                                    wysoka ...zobaczymy
                                                  • lgosia1 Re: takie tam 25.04.05, 14:40
                                                    inia balkonik jest właśnie wielkości domka na drzewie - mały jak cholera ale
                                                    zawsze coś- konkretnie 120x465cmsmile)

                                                    piszę jeszcze, bo zapomniałam....
                                                    jak chcecie odkryć, jakie macie kochane dzieci to kupcie sobie psa Borysa.
                                                    Polecam! Jak się wam zakocha to docenicie jak to fajnie jest tylko z dzieckiem.
                                                    My się budzimy i o 5 i o szóstej - siódma to już luksus. Zaciemnienia pokojów
                                                    są forsowane- bo przecież trzeba powyglądać przez okienko, czy czasem
                                                    narzeczona nie wyszła na spacerek. W czasie forsowania przez 30 kilogramowe
                                                    bydle- zdarza się, że wychodzi na jaw, iż zaciemnienia są pośledniej jakości,
                                                    poza tym żałosne murmurando naszego Borysa z grobu by obudziło. Mateusz radzi
                                                    sobie ciamkając palucha, mąż radzi sobie udając, że twardo śpi i boi się oka
                                                    otworzyć, by nie być wysłanym na przymusowy spacerek, a ja sobie nie radzę z
                                                    nerwów, bo o ile zakochanie jakoś można znieść, to zakochanie + ciamkanie
                                                    palucha + przymusowa pobudka, mimo iż dziecko jeszcze by z chęcią pospało -
                                                    jest już ponad moje siły. I tak od dwóch tygodni już zaczynamy dzień wśród
                                                    przekleństw z naszej strony, z uśmiechem na mordzie- z Borysa strony, który z
                                                    radości, że wreszcie wstaliśmy swym donośnym szczekaniem budzi cały blok.
                                                    Właśnie czekam na wizyty "uprzejmych" sąsiadów, by znów usłyszeć o błędach
                                                    wychowawczych, które popełniam i z psem i z dzieckiem. Z psem - oczywiście
                                                    chodzi o radosne szczekanie o 6 rano. Z dzieckiem chodzi o ciamkanie palucha,
                                                    że będzie miał krzywe zęby... "oooo takie będzie miał krzywe jak ja mam...
                                                    patrz no pani, bo ja całe dzieciństwo ciamkałam palucha".
                                                  • jagna.04 Re: takie tam 25.04.05, 14:53
                                                    Gosiu, robisz może coś w sprawie tego ciamkania? U Nikiego odkąd zęby idą pełną
                                                    parą, proces ssania paluszka się nasilił. Paznokiec wygląda fatalnie.
                                                    Najbardziej przeraża mnie wizja szkolnego dziecka z paluszkiem w buziaku.
                                                  • lgosia1 Re: takie tam 25.04.05, 15:02
                                                    no... robię... moje robienie sprowadziło się do zadania pytań na kilku forach i
                                                    do próby zastosowania płynu "gorzki paluszek" z apteki. Stosowanie płynu
                                                    skończyło się na przeraźliwym kilkugodzinnym żałosnym płaczu z paluszkiem w
                                                    buzi oczywiście. Ja nie wiem jak moje dziecko to zrobiło. Ja nie mogłam swojego
                                                    palucha po posmarowaniu utrzymać ani przez chwilę w buzi - a moje uparte (jak
                                                    to moja mama mówi) - wytrwałe (jak to mówi moja ciocia) dziecko ciamkało i
                                                    ciamkało. Nic dziwnego że tak płakał. Paluszek był tragicznie gorzki. Efektem
                                                    zużycia połowy buteleczki płynu była prześliczna swędząca wysypka na całym
                                                    ciele.
                                                    Na forum pediatrycznym pewna pani doktor mnie pocieszyła, że ssanie to się
                                                    dopiero nasili i to co teraz mamy to preludium. Podobno apogeum następuje w 18
                                                    miesiącu a do trzeciego roku życia w 90% przypadków ssanie samoistnie ustępuje.
                                                    Chciałabym wiedzieć, na czym ta samoistność polegasmile
                                                  • lgosia1 Re: takie tam 25.04.05, 15:06
                                                    aaa jeszcze forumowa pani doktor napisała, że im bardziej usilne będą starania
                                                    matki w rzucaniu tego nałogu tym gorzej paluszek będzie eksploatowany. Co
                                                    zresztą widać było przy stosowaniu płynu. Staram się zajmować jego uwagę i
                                                    przewidywać potrzeby. Bo ssiemy, gdy się chce pić, jeść, spać i gdy się jest
                                                    zdenerwowanym. O ile w dzień można zapobiec - o tyle w nocy jakoś nie mam
                                                    pomysłu na zapobieganie. Smoczkiem moje dziecko pluje na półtora metra, a z
                                                    paluszkiem w buzi usypia.
                                                  • ja_sylwia ja to jednak ciemna jestem... 25.04.05, 15:38
                                                    ..jeśli chodzi o karmienie mojego synusia. Jędruszka dziennie wciąga ok 650 ml
                                                    mlekasad((, czyli za dużo, co? A czemu trzeba dawać mniej? Nie wiem, co mam mu
                                                    dawać. Z chlebkiem, dopiero zaczynamy, 2 dni temu dałam mu do pociamkania
                                                    skórkę, wczoraj też, co chwilę oglądam ciałko i nurkuję w łobesranych
                                                    pieluchach, czy czasami mu nie szkodzi.
                                                    A może kaszkę na mleku o 10 zastąpić mu kaszką na wodzie? Tyle, że to ohydnie
                                                    mdłe musi być, bo jędrek wciąga tylko kukurydzianą i ryżową bez dodatków.
                                                    Lgosiu!!! Ratuj!!! co dajesz dzieciuszkowi?? Znów się stresuję, wczoraj
                                                    stresowałam się wątkiem o butach. Ech, a lekarza też mamy do d...tyle, że
                                                    bliziutko, za rogiem, wskakujemy tam po recepty na nutramigen.
                                                    U nas nocki tragedia + pobudki o 5. Smoczek-jędrka największy przyjaciel,
                                                    czarno widzę odzwyczajaniesad(
                                                    Pa, bo się dołuję
                                                  • gosiamamamateusza Re: ja to jednak ciemna jestem... 25.04.05, 16:10
                                                    kurczę a ja zamiast pracować.....

                                                    my na śniadanko jemy albo placki albo kluski gotowane w wodzie (to samo co
                                                    placki tylko gotowane) z deserkiem owocowym albo kaszkę na wodzie mieszaną z
                                                    deserkiem albo kaszkę z deserkiem albo płatki ryżowe mieszane z deserkiem.
                                                    Mleko idzie zaraz po obudzeniu tak ze 130ml. W nocy ciamkana trochę pierś.
                                                    Mleko też wieczorem tak ze 130ml.
                                                    Obiadek mamy w postaci słoiczka bobovity dla alergika lub moje jakieś wypociny -
                                                    ostatnio po zakupach fajnych małych szklanych naczyń w ikei szalejemy z
                                                    zapiekankami. Najbardziej smakują wariacje w podstawowym przepisie takim:
                                                    gotujemy warzywka do miękkości normalnie w wodzie. Na spód naczynia
                                                    żaroodpornego idzie gnieciony ziemniak na to gnieciona marchewka rozmieszana z
                                                    łyżką sinlacu na to gotowane siekane mięsko lub indyk ze słoika gerbera, na to
                                                    gnieciony z łyżką sinlacu brokuł i na wierzch ziemniaczek. Zapiekanka ma swoje
                                                    wariacje polegające na zamianach ziemniaczka z makaronem (na razie jeszcze
                                                    bezglutenowym) lub ryżem, a warzywka zmieniamy też - idą wtedy z gotowych
                                                    mrożonek np marchewka z groszkiem lub fasolka. Ważne, by mieszać z sinlackiem
                                                    (prócz ziemniaka) bo wtedy jest fajny słodkawy smaczek.

                                                    Jemy też drugi obiadek to samo lub inny słoiczek z serii alergicznej (na raz
                                                    jemy tylko jeden słoiczek stąd te dwa obiadki - drugi po spacerku). Na
                                                    kolacyjkę idzie resztka ze śniadania z innym deserkiem owocowym. Lub coś innego
                                                    ale generalnie z zestawu przepisów śniadaniowych. Przed snem do tej pory był
                                                    cycek ale ostatnio ten bebilon pepti 130ml.
                                                    Sylwia ja też jakoś nieśmiało jeszcze poczynam z tym glutenem. Ale może już
                                                    czas wprowadzać właśnie? Teraz to ty mnie załamałaś - mi jakoś nie przyszło do
                                                    głowy wpatrywać się w kupki, z daleka tylko patrzę na ich gęstość, ale przecież
                                                    jak są niestrawione części pokarmu to przecież może być znak, że właśnie ten
                                                    pokarm jest źle tolerowany co? Ja już sama nie wiem
                                                  • gosiamamamateusza Re: ja to jednak ciemna jestem... 25.04.05, 16:12
                                                    aaaa
                                                    zapiekankę "zapiekamy" 5 min. No i po ostatnich lekturach forum alergików
                                                    dodaję wygotowany tłuszczyk z rosołku indyczeka np. W końcu ADEK rozpuszcza się
                                                    tak czy siak w tłuszczach
                                                  • mag-da Re: ja to jednak ciemna jestem... 25.04.05, 18:09
                                                    Hej ja jakos na pomysł z zapiekankami nie wpadlam. Wczoraj na obiad miałam
                                                    pieczone ziemniaki i Henrysiowi bardzo smakowały wiec zapiekane warzywa tez
                                                    powinny mu wejść. Pieczone rzeczy sa zawsze smaczniejsze niż gotowane.

                                                    Bardzo dobrze że poszłam do lekarza dzisiaj. Henias ma zapalenie ucha, w
                                                    gabinecie pani doktor zmnierzyla mu temperature i mial 39.5. Dałam mu właśnie
                                                    pierwszą dawkę antybiotyku i calpol od gorączki i moje dziecko zasnęło dziś
                                                    poraz trzeci.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • lgosia1 Re: ja to jednak ciemna jestem... 25.04.05, 18:12
                                                    Magda współczuję chorego dziecka. Jak mi Mateusz zachoruje to chyba nieźle
                                                    spanikuję. Bo po pierwsze nigdy nie chorował (2 razy miał mały katarek), po
                                                    drugie boję się, że choroba nas zastanie w weekend albo w nocy a ja w takich
                                                    przypadkach nie mam pojęcia co robić. Nasza pani doktor nie udostępniła żadnego
                                                    telefonu komórkowego na takie przypadki stwierdzając że w przychodni jest
                                                    zawsze dyżur. Ale co? Ja mam dziecko wsadzać w samochód w nocy i jechać czy jak?
                                                  • ja_sylwia kupy do Lgosi 25.04.05, 19:57
                                                    Igosiu, ja nie panikuję z tymi niestrawionymi resztkami, w kupy zaglądam, czy
                                                    przypadkiem nie są zbyt rzadkie, ze śluzem. Ponoć przy nietolerancji glutenu
                                                    (czy uczuleniu) kupy są częste i rzadkie. u nas na razie ok. Tematu kup
                                                    właściwie do tej pory nie zgłębiłam, w miarę potrafię zlokalizować śluz.

                                                    Muszę nabyć naczynie żaroodporne, może coś zacznę cudować, ale... nie chce mi
                                                    się i nie mam czasu. Po pracy lecę szybko i otwieram najczęściej jakiś
                                                    słoiczek, gotowanko uskuteczniam w weekendy, a i to tylko czasamisad(

                                                    Uściski dla chorutkiego Henrysia.
                                                    pa
    • inia25 lgosia 25.04.05, 21:25
      oferta ekskluzywnych wakacji z dziecmi: www.clubmeb.pl .
    • basiadahl Re: do anitkashe 25.04.05, 21:31

      andzia, dobrze cie znalezc na forum
      wprawdzie nie kwietniowa mamuska ale lipcowa(2003), pozdrawiam

      do uslyszonka
      b.
    • bebicka Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 25.04.05, 22:25
      hej
      uff wrocilam z konferencji, oczywiscie musialam ponadrabiac zaleglosci w czytaniu
      teraz troche w pisaniu.
      krotko bede ale..
      1) kinga ja nie dostalam nowych zdjec Olisad(( zgalszam olbrzymie zazalenie
      2) Igosiu ogromniascie Ci dziekuje za Twoje ostatnie listy, nawet sobie nie
      zdajesz sprawy ile dla mnie zrobily. mojego humoru i tego co teraz mam w domu
      trudno nazwac dolem, to chyba znacznie cos gorszego, chociaz ejszcze dzisiaj
      rano czytajac o przebojach z mezami nawet docenilam swojego, ale potem wrocil z
      pracy, no i.. bleee
      w kazdym razie serdecznie sie ubawialm czytajac o Borysiesmile pozdrawiam
      Ucaluj ode mnie jego pysia...
      moj psiak musial zostac u moejej mamy, bo jedyna osoba ktora sie go boi jest moj
      mazsmile moze pies po prostu mial nosa, co?
      A w ogole to chcialam Cie wlasnie zapytac jak tam sie ma Twoj wozek, ale
      wnioskuje ze clakiem dobrze, aj jeszcze nic nie napisze bo nie chce zapeszyc,
      bede szczesliwa i pewna jak potrzymam go w lapkachsmile

      3) wlasciwie nie wiem co jeszcze to ja chcialam to chyba przez ten humor
      pozdrawiam
      zycze zdrowka dla Henrysia
      a dla wszystkich solenizantow, ktorych nie mielsimy z Mlodym okazji wirtualnie
      wysciskac przez ostatnie dni przesylamy tysiace caluskow i zyczenia wszystkiego
      najlepszego.
      na razie
      maraska
      • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 25.04.05, 23:12
        no to bebicka napiszę ci o wózeczku - humor ci się jeszcze bardziej poprawi!!!
        Tytułem wstępu napiszę, że moja mama to straszna pesymistka a ja to strasznie
        niedowartościowane jej dziecko. Skutek tego taki, że całe życie wszystko co
        robię, co kupuję nawet - podporządkowane jest mojemu wyobrażeniu: "ciekawe co
        powie moja mama i czy jej się w końcu spodoba i czy w końcu będzie dumna z
        mojego wyboru". Cholernie to smutne no i chore przede wszystkim. Czas się po
        prostu do psychologa wybraćsad. Dobra, koniec wstępu. Teraz o wózeczku. Było
        sobie najpierw allegro. Super wózeczek i super tani jak na jakość, którą
        reprezentował, ale OCZYWIŚCIE był zły, bo: "on w ogóle tym wózkiem nie lubi
        jeździć - tak trzęsie. I te pasy tak się zapinają dziwnie. No i w ogóle dziecka
        nie widać".

        Wobec tych strasznych wad postanowiłam kupić prawdziwe cacko i jakościowe i
        cenowe. Pasy super łatwo zapinane, okienko w budce, amortyzacja wprost
        niebiańska - jakaś nagroda nawet dla tego wózka za amortyzację była. Zero
        wysiłku w prowadzeniu, wjeżdżaniu na krawężniki. Wszyscy jesteśmy zachwyceni.
        No prawie wszyscy.
        Medal dla mojej mamy za inwencję skojarzeniową!!!!! "COŚ TY ZA MŁOT
        PNEUMATYCZNY KUPIŁA?"

        Zostawię bez komentarzasmile))) Jeszcze tego samego dnia usłyszałam jadąc do
        alergologa z dzieckiem - że złą zabawkę do zabawy wzięłam, bo moje dziecko nie
        cierpi przecież tej zabawki i że hipochondryczką jestem, co potwierdziła
        zresztą pani alergolog stwierdzając, że dziecko jest czyste i że ona ma
        poważniejsze przypadki i żebym nie przesadzała, a na pytania moje nie odpowie,
        bo nie ma czasu (nadmienię, że moje dziecko rzeczywiście było czyste od trzech
        dni - a pierwszy raz od trzech miesięcy - dzięki restrykcyjnej diecie).
        To, że za zimno ubrałam dziecko też usłyszałam. No i jeszcze musiałam spojrzeć
        na siebie ("spójrz na siebie jak ty się ubrałaś"), bo "normalni" ludzie nie
        byli ubrani jak ja.

        Żeby nie było- jaka to ja biedna jestem i jaką mam straszną matkę - to powiem,
        że tego dnia pękłam i kolejny raz nawrzeszczałam na moją mamę, że mam dość, i
        takie tam różne (nie ma się czym chwalić) i byłam jeszcze gorsza niż ona. I
        cały weekend zatrułam swemu dziecku i mężowi też (niech im w niebie Bóg
        wynagrodzi). A w niedzielę wieczór zastanawiałam się, że co to będzie jak
        babcia nie przyjedzie (bo powiedziałam, że wolę opiekunkę a nie babcię
        przecieżsmile). No! A babcia przyjechała. I biedna musi tym młotem pneumatycznym
        jeździć. Bo już nie ma chyba lepszego, który mogłabym kupić. Taki to mamy
        wózeksmile))
        • winia5 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 25.04.05, 23:44
          lgosiu "MŁOT PNEUMATYCZNY" zwalił mnie z nóg, dosłownie.

          niby siedzę z małym w domu, ale tak jakoś na nic nie mam czasu, postaram się
          jutro nadrobić zaległości

          • eklon Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 26.04.05, 08:31
            Lgosia Ty to powinnaś zarabiać na pisaniu książek a nie na sprzedaży komputerów
            czy zabawek!

            Ja mam kolejny dzień doła, takiego, że za moment utonę w pracy, bo nie ma to
            jak zając się czymś i zapomnieć o wszystkim!

            Michał śpi tragicznie i nie wiem już w czym tkwi problem. Matka jest
            niewyspana, rozdrażniona jeszcze przez męża, mimo tego, że go już drugi dzień
            nie ma, a na dokładkę dostałam zwykły okres. Nie pamiętałam już co to znaczy
            ból brzucha, a teraz męczę się, bo przecież karmiąc nie mogę brać nic
            przeciwbólowego.
            CO do spania to muszę jeszcze raz przeanalizować wszystko co Michał je! Po
            poście Sylwi chyba też zacznę oglądać kupki! A mam zaraz pytanko, jaka jest
            norma ilości kup w ciągu dnia? U nas nie ma wprawdzie w nich śluzu, ale
            ostatnio są dość często, bo czasami nawet 4-5 razy dziennie, czy to nie za
            często?
            • eklon Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 26.04.05, 08:46
              aha a propos wózków. My kupiliśmy babydreamsa i oczywiście już gdzieś
              zgubiliśmy kołpaka i teraz muszę zamówić, co pewnie nie będzie łatwą rzeczą. A
              nasz nowy wózek, "fatalnie się prowadzi w porównaniu do starego" to opinia
              teściowej, która starym wózkiem jechała ostatni raz chyba jak Michał miał 4
              miesiące, więc nie wiem jakim cudem jeszcze coś pamięta! Ale to już zupełnie
              inna sprawa!
            • inia25 zdjęcia OLI 26.04.05, 08:54
              dziewczyny zdjęć Oli nie wysyłałam, po prostu wsadziłam na zobaczcie - link w
              sygnaturce. Zapraszamsmile

              Eklon - Ola robie też minimum 3 kupy dziennie, nie przejmuje się tym, bo jest
              tak od zawsze. kupy sa w miarę normalne. Myślę, że nie masz sie czym martwić.
              No i dla przypomnienia Ola ma niezły spust i zjada mega ilości - a i co do jej
              jedzenia: malilko wczoraj kupiłam morlinki- ola zjada 4, 6 szt jej wchodzi
              paroweczek Sokolik a one sa cieńsze i mniejsze od morlinek. Tak wiec nie jest
              tak zlesmile

              Igosiu - popieram eklon - zacznij pisac ksiazki, bede Twoją stałą czytelniczką.

              A u mnie, zeby nie bylo tak różowo - wczoraj mala awanturka - na moja
              prosbe "posprzataj w pokoju" mój mąż odpowiedział "jutro" i tym doprowadził
              mnie do szału! no i powiedzialam pare slow. a na jego wieczorna prosbe tez
              odpowiedzialam "jutro" no i tym razem ja go doprowadzialm do szalu. No i tak w
              atmosferze szałowej poszlismy sobie spac. hihihi tak wiec u mnie tez czasem
              zdarzaja sie "wpadki".

              dziewczyny z 3miasta - najprawdopodobniej w dlugi weekend bede na jeden dzien
              na helu. tzn moj maz bedzie tam latał na kitach, wiec ja moge go tam zostawić i
              wpaśc do 3miasta, jesli byscie byly, to moze na jakas kawe sie spotkamy? Taka
              moja mała skromna propozycjasmile Z eklon niestety nie udało nam się spotkać jak
              byłam w jej okolicach - szkodasad(
              • mag-da Re: zdjęcia OLI 26.04.05, 10:23
                Czesc u nas juz lepiej, gorączka spadła do 37.4 ale Henrys jest nadal bardzo
                marudny, nic mi nie da zrobic caly czas chce bym z nim siedziała. A ja jeszcze
                musze poprac rzeczy, ktore zamierzamy zabrac, a najpierw musze zdecydowac co
                zabieramy. Mama każe mi brac kurtke co myslicie, czy to nie przesada?
                Planowałam wziąć tylko jeansową. I nie wiem jak z jedzeniem dla juniora,
                odlatujemy o 8 rano a to jest pora jego śniadania. Boje sie że w samolocie
                będzie wymiotował. Zobaczymy.
                • inia25 Re: zdjęcia OLI 26.04.05, 10:38
                  mag-da weż kurtke!
                  • winia5 Re: zdjęcia OLI 26.04.05, 10:44
                    eklon, a dlaczego nie możesz brać nic przeciwbólowego, moim skromnym zdaniem
                    Apap, czy Codipar napewno nie zaszkodzi ani tobie, ani "przez mleko" małemu

                    mag-da weź kurtkę, u nas jest jeszcze chłodno, szcególnie rano i wieczorem, a i
                    w dzień czasami zawieje, sama jeansowa może nie wystarczyć, zresztą musisz dbać
                    o siebie i maleństwo

                    a co do paróweczek to Szymek nie jest takim megajadelnikiem jak Ola, zjada dwie
                    paróweczki, a chlebek niestety przy tym jest be, mały pluje nim na wszystkie
                    strony
    • bebicka Kinga 26.04.05, 12:31
      Sluchaj to by bylo chyba calkiem fajnie, tym bardziej ze my z dziewczynami
      planujemy tyle ze na czwartek(taka przynajmniej byla kiedys propozycja)
      zobaczymy.
      W kazdym razie ja bym sie bardzo chetnie spotkala... ale umowmy sie ejszcze na
      dogadanie na telefon, wysle Ci swoj mailem, bo najpradopodobniej bede maila
      gosci i nie wim czy sie udasad ale chcialabym... a do kiedy i od kiedy bedziesz
      w okolicy??? mzoe to mi pomoze..
      pozdrawiam
      Acha i przylaczma sie Igosiu powinnas zaczac pisac ksiazki.
      A co do mamy, ja ze swoja tez mam problemy, mzoe ni takie ze mnie krytykuje ale
      tez czesto staram sie dzialac tak zeby ja zadowolic... na co maz sarka
      strasznie, ale nie umiem inaczej. Chociaz tez jak sie nazbiera to powiem
      swoje...smile coz ciekawe jakie my ebdziemy, cosmile
      Maraska
      • bebicka Re: Kinga 26.04.05, 12:33
        Acha a zdjecia Oli obejrzalam, super. Alez mieliscie tam fajnie cieplo, u nas
        Mlody nadal jezdzi w kurtce, echsad ale dobrze ze sloneczko swieci, bo podobno
        Warszawa dzisiaj pochmuran..?
        Maraska
        • lgosia1 Re: Kinga 26.04.05, 13:05
          wiecie cosad(((
          Ta książka by była pośledniej jakości użalaniem się nad swoim życiem z akcentem
          na "jaka to ja biedna jestem, bo mam taką matkę i teścia" od czasu do czasu
          mężowi by się oberwałosad(( - z kupą błędów stylistyczno-logiczno-
          ortograficznych.

          A pierwszy rozdział bym chyba zaczęła od opowiastki z ostatniej chwilisad(
          Dosłownie pięć minut temu stoczyłam z moją mamą boje. Moja mama bowiem uważa,
          że powinnam zamówić małemu torta ogromnego z napisami w stylu "dla mojego
          Mateuszeczka" i tym podobnymi słodkościami. Ja chcę zrobić małemu torta,
          którego on będzie mógł zjeść, nawet gdyby miał "brzydziej" wyglądać od tego
          kupnego. Ale uważam, że to święto mojego dziecka i dla niego ma być ten tort. I
          chciałabym, żeby on mógł go zjeść. A przynajmniej próbować zjeść. Czyli bez
          jaj, mleka, masła, margaryn na serwatkach itp. Moja mama twierdzi, że mojemu
          dziecku będzie przykro jak zobaczy na zdjęciach "byle co". Ja stwierdziłam, że
          ważniejsze dla mnie jest dziecko a nie zdjęcie. Mama - że dziecku będzie kiedyś
          przykro, że nie chciałam dla niego zamówić porządnego torta.....
          I same powiedzcie.... Jak tu być normalną psychicznie....
          Dobra.... Limit użalania się nad sobą wyczerpałam chyba w ciągu tych ostatnich
          dwóch dni - na całe dwa miesiące.....
          Żałosnej książki zatem nie będzie
          • inia25 bebicka 26.04.05, 14:02
            słuchaj nie wiem dokładnie kiedy bedziemy na tym helu - musze potwierdzic to u
            meza. wydaje mi sie ze bedzie to poniedziałek. W sobote jeszcze bediemy w
            warszawie, wieczorem jedziemy do rodziny na mazury i pewnie dopiero w
            poniedzialek pojedziemy na hel, ale to jeszcze ci potwierdze. tez wysle Ci swoj
            nr telefonu na priv.
            Na prawde fajnie by było, zebysmy sie spotkałysmile
            • malilka Re: bebicka 26.04.05, 16:21
              Pragnę się Wam pochwalić, że dzisiaj wstaliśmy o 8.50! Co prawda z
              międzypobudką o 6.00, ale i tak super. Do zaciemnienia kupiliśmy z tydzień temu
              roletę, ale ciągle stoi w kącie, bo trzeba przywieźć wietrarkę, zrobić dziury
              itd, a u mojego niemęża takie rzeczy potrafią trwać, oj potrafią. Więc na razie
              co wieczór robi prowizoryczne zaciemnienie z granatowej kapy na łóżko. Wczoraj
              wieczorem zrobił to niezbyt dokładnie i dzisiaj o 6.00 górą szedł snop światła
              i mały nie chciał zasnąć. Poprosiłam niemęża żeby to poprawił, on na wpół
              śpiąco zaczął majstrować i wtedy cała konstrukcja spadła, świt wdarł się do
              sypialni, Maciuś uradowany cieszył się że jest taka fajna zabawa, no myślałam
              że już po spaniu. Ale jednak po ponownym nastaniu nocy udało mi się młodego
              uśpić, z pół godziny się wiercił i kwękał, ale jak zasnął to już na dobre. Ma
              to niestety i minusy- zasnął dopiero o 15.50, więc nie wiem o której pójdzie
              spać. Wczoraj zasnął o 20.15, ale dzisiaj się na to nie zanosi...

              Eklon, tak się ostatnio zastanawiałam jak Michał śpi po tym jak go z mężem
              jakiś czas temu odzwyczajaliście od nocnego cyckania. Może się mylę, ale te
              nocne pobudki to chyba wynikają z potrzeby przytulania się do Ciebie i Twojego
              biustu. Maciek przez cały okres karmienia piersią spał właściwie źle, zdarzały
              się lepsze tygodnie, ale ogólnie to się budził, nawet jeśli i tak nie dostawał
              piersi o danej porze, np o 1.00. A odkąd go odstawiłam to naprawdę śpi jak
              aniołek, czasem od kolacji do śniadania mija 14h i nie ma żadnego problemu. Od
              czasu do czasu zdarza się, że się w nocy obudzi z płaczem, ale może raz na dwa
              tygodnie, więc to chyba jakieś złe sny, no w końcu dzieciom długo się takie
              pobudki zdarzają.
              Chyba musisz Eklon jakoś wziąć się w garść i przetrwać te nocne pobudki, w
              końcu został Ci już tylko rok karmienia smile

              Aaaa, 2 lipca jadę z dwoma koleżankami i dziećmi do Jarosławca na 9 dni. Mam
              nadzieję, że będzie fajnie, bo i Maciek będzie miał towarzystwo (chłopczyk 1rok
              i dziewczynka 4 lata) i ja. Mam nadzieję, że będzie babsko-dzieciato-fajnie.
    • bebicka Kinga i Igosia 26.04.05, 22:10
      hej
      Kinga poniedzialek bylby wlasciwie chyba dla mnie najlepszy, bo weekend i 3 maja
      moge miec busy. Ja tez bym sie chciala spotkac, wszystko zalezy od tego czy i na
      ile przyjedzie do nas w odwiedziny moj kuzyn z rodzinka. Zaraz wysylam Ci numer
      i sie zobaczy, ale byloby fajniesmile

      Igosiu ksiazka i tak byalby swietna, tak naprwde wszystkie najlepsze cyztadal
      przeciez wlasnie sa o tym o czym piszeszwink
      A co do mamy, to po 1) nie przejmuj sie bo naprawde nie warto. Wiesz co ja bym
      zrobila, mzoe troche dla swietego spokoju, (ale z drugiej strony moze dla mamy
      to napawde wazne, a kto ja tam wiesmile otoz skoro tak jej przeszkadza ze zrobisz
      swoj tort (z czego za nic bym nie zrezygnowala, mowy nie ma), niech sama zamowi
      drugi tort, zdjec mozna zawsze zrobic dwa komplety, kazdy zatrzyma sobie na
      pmaitke te ktore mu sie podobajasmile a Mlody swieczke tez moze zdmuchnac dwa razy...
      Ale to takie moje skormne zdanie, dzisiaj jestem nastwaiona dosc pokojowa,
      chociaz male spiecie ze swoja mam tez mialamsmile
      to pzodrawiam pa
      Maraska
      • malilka Re: Kinga i Igosia 26.04.05, 22:22
        Niemąż mnie zaskoczył, bo wrócił z pracy i założył roletę, nie poznaję go.
        Maciuś oszalał na punkcie wiertarki, no ale jego fascynują wyłącznie zabawy i
        zajęcia taty, nikt mi nie wmówi, że chłopcy inaczej się bawią bo są inaczej
        wychowywani.
        W związku z wyjazdem w lipcu martwię się o dwie rzeczy- czy Maciuś będzie do
        tego czasu chodził, bo nie wyobrażam sobie wyjazdu z koniecznością noszenia, no
        i jak to będzie z posłkami. Mały poza kaszkami wszystko je sam, a i kaszkę też
        często "jemy" we dwójkę i bałagan potrafi być po posiłku okrutny, jak ja dam
        radę go nakarmić bez krzesełka do karmienia?
        Poza tym moi rodzice zaproponowali mi, żebym w czerwcu pojechała z nimi i z
        dzieckiem nad morze i jestem w wielkiej kropce. Z jednej strony na pewno bym
        sobie odpoczęła, bo mama wstawałaby codziennie rano do małego a ja bym spała do
        oporu, niemąż w Łodzi też by się wyspał, dziecko by się nawdychało jodu, no
        tylko boję się, że nie dam rady wytrzymać z rodzicami 9 dni. To znaczy ja ich
        bardzo kocham, ale dłuższe przebywanie razem powoduje zwykle jakieś kłótnie i
        póki mieszkałam z rodzicami to były ciągle wojny i awantury i dopiero odkąd się
        wyprowadziłam zrobiła się sielanka. Jeszcze w dzień to będzie ok, ale jak
        wieczorem mały pójdzie spać to przecież zanudzę się z nimi na śmierć... No sama
        nie wiem, jechać czy nie...
        • monikaps Malilka 26.04.05, 23:08
          malilka, to może wyślij Maciusia z dziadkami, a sama zostań w Łodzi. Tylko czy wtedy się wyśpicie ? wink
          • malilka Re: Malilka 26.04.05, 23:15
            A w życiu, jeden wyjazd na narty bez dziecka mi wystarczy na dłuższy czas smile
            Tzn do następnego marca, hahaha smile)))
            • eklon Re: Malilka 27.04.05, 08:18
              A ja bym jechała! W zeszłym roku odważyłam się pojechać na tydzień z teściami
              (tzn. tak właściwie na 5 dni, bo mąż dojechał w piątek, więc wtedy byliśmy już
              w piątkę) a jak wiecie nie przepadam za teściową smile I mimo jej niemal stałej
              obecności wypoczęłam. Przede wszystkim nadrobiłam zaległości w czytaniu, bo
              teść chodził z Michałem na spacery a ja w tym czasie leżałam sobie z książką na
              plaży. Jak Michał wracał po spacerze, najczęściej przejmowała go teściowa, a
              jak chciałam pobyć sama, po prostu zabierałam Michała na spacer i szłam
              w "długą".
              Wydaje mi się, że te 9 dni przeżyjesz i pewnie wypoczniesz, pamiętaj, że jak
              człowiek jest wypoczęty to do wszystkiego podchodzi z przymrużeniem oka i
              pewnie wiele rzeczy, które normalnie w domu by Cię denerwowały tam przejdą bez
              echa smile

              Co do spania, to masz chyba rację! Wczoraj jeszcze pocieszyła mnie znajoma,
              której syn skończy za niedługo 2 lata, że mimo tego, że przestała karmić pół
              roku temu Mały nadal budzi się w nocy na herbatkę! Ale ja twarda jestem i jakoś
              ten rok jeszcze przepękam!
              • bebicka Re: Malilka 27.04.05, 11:11
                Maliko ja bym chyba tez pojechala. Od jakiegos czasu jezdze wlasciwie co roku z
                moja mama i nie da sie ukryc ze wtedy naprwde wypoczywam, bo mama chce mnie
                wyreczac we wszystkim, az mi glupiosmile. nie da sie natomiast ukryc ze jakies
                konflikty nadarzyc sie moge, chociaz faktycznie z wlasnego doswiadczenia to
                wiem ze na wakacjach znacznie tego mniej.
                A co do spedzania czasu, mysle ze eklon ma racje, dziadkowie sie zajma wnukiem,
                Ty bedziesz miala czas na czytanie, wylegiwanie sie na plazysmile a w razie czego
                w okolicy sa moze inne forumowiczki na jakies spotkanie. Gdansk, Szczecin... no
                wlasnie gdzie konkretnie mialabys pojechac, wybrzeze jest dosc dlugiesmile
                A jak juz bedziesz chciala odetchnac zabierzesz Mlodego na spacer...
                no to na tyle moich rad, mysle ze my wszystkie to mozemy sobie tak radzic, Ty
                jedna wiesz najlepiej jak Ci sie uklada z rodzicami.
                pozdrawiam zyczac udanego wyborusmile
                Maraska
                • lgosia1 poczytajcie o parówkach 27.04.05, 11:34
                  polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1218860&MP=3
                  znalazłam taki link gdzieś na forum. Piszą tam o Morlinkach.
                  • godiva Re: poczytajcie o parówkach 27.04.05, 11:42
                    No i chciałoby się powiedzieć 'a nie mówiłam' smile Ale to może dotyczyć
                    wszystkiego, co zjadają, piją nasze dzieci i my sami. To jest na zasadzie
                    sławetnego już Constaru! Dobrali się akuratnie do tego zakładu i pewnie zakład
                    przez to padnie, a co z resztą???!!! Czy naród jest aż tak naiwny i myśli, że
                    tylko w Constarze takie cuda się dzieją??
                    • lgosia1 Re: poczytajcie o parówkach 27.04.05, 12:03
                      wiecie co.... wydaje mi się, że nie można popadać w skrajności. Do tej pory
                      przez 29 lat jadłam co popadnie i jakoś żyję. Jednak przy okazji alergii
                      Mateusza i studiowania forum alergie trochę się przestawiliśmy na "zdrowsze"
                      żywienie. Nie wiem czy to dobrze. W końcu jak mały pójdzie np do przedszkola to
                      może dostać jakiegoś szoku żołądkowego od zjedzenia normalnej porządnej parówy
                      na śniadanie. Na razie staramy się unikać konserwantów, barwników, wzmacniaczy
                      smaku i zapachu, ekstraktów dymu wędzarniczego itp.
                      Na początku było mi cholernie trudno. Ale teraz.... między podpisaniem jednej
                      umowy biznesowej a puszczeniem zaległego przelewu pieczemy sobie mięsko, które
                      będzie naszą wędlinką, w przerwie między pyskówą tortową z mamuśką a telefonem
                      upominającym do firmy X pt."czemu nam znowu wisicie pieniądze" piekę bułeczki
                      drożdżowe wytrawne - zamiast chleba pełnego ulepszaczy. No i wpadamy sobie
                      powoli w następną paranoję (oprócz zarazkowej) w konserwantową.

                      No! A tort będzie ten WŁAŚCIWY. Czyli kupny pełen konserwantów, ociekający
                      białkiem mleka krowiego i sklejony białkiem jaja kury. Przepiękny jednym
                      słowem. Na zdjęcia jak znalazł. Ach no i z przecudownym napisem pełnym miłości -
                      koniecznie wielkim - by na zdjęciach było dobrze tę miłość widać!
                      Tego niewłaściwego nie będziesad Jakoś straciłam ochotę na moje starania, które
                      nie dość, że nie są i nie będą doceniane to jeszcze są przyczyną refleksji
                      mojej mamy pt. "Boże, czemuś mnie taką córką ukarał".
                      Zatem wszyscy będą zadowoleni! Nawet mój zapomniany w tym wszystkim syn! Bo
                      matka zamiast zajmować się tortem zajmie się po prostu nim!
                      • bebicka Igosiu nie poddawaj sie!!! 27.04.05, 13:01
                        W kwestii tortu. Moze i lekko mi odbija, ale ja bym nie odpuscial. Bo tow
                        alsnie ten Twoj, zrobiony naukochanszymi rekami mamy bedzie najlepszy,
                        najwspanialszy, takze pozniej gdy Mateusz juz bedzie starszy popatrzy sobie na
                        zdjecia i mu sie zrobi milo na sercu.I na pewno bedzie bardziej wyrazal Twoja
                        milosc do Mlodego, niz kupiony pelen tego, czego on nie moze jesc.
                        Moze ja jestem lekko wykrzywiona, ale zawsze wole i wolalam rzeczy zrobione
                        wlasnorecznie przez kogos od tych kupowanych. W te robione trzeba wlozyc wiecej
                        serca, wiec tym sa dla mnie cenniejsze, nawet jesli sa bardziej krzywe mniej
                        kolorowe, itp.
                        Wiem ze masz dosc, ale pomysl za pare lat to bedzie Ci milej i cieplej na sercu
                        gdy Mlody przyniesie Ci kartke kupiona przez babcie w sklepie (np na dzien
                        Mamy) czy jak Ci sam cos nabazgroli na kartce papieru????
                        dlatego nie poddawaj sie, zrob tort, nawet tylko po to zeby Mlody mogl sie w
                        nim uciamkac.
                        ech te babcie...
                        Pozdrawiam Maraska
                        Acha czy mozesz mi jeszcze podac przepis na te drozdzowe buleczki, bo az mi
                        slinka pociekla...?
                      • bebicka Re: poczytajcie o parówkach 27.04.05, 13:10
                        A o parowkach czytalam juz wczesniej, niby faktycznie nie mozna popadac w
                        przesade, ale ja sie jednak wstrzymuje i poczekam z jakas codzienna dzieta w
                        postaci parowe. jak tam od czasu do czasu zje to chyba sie mu swiat nie zawali:-
                        ) Ani mismile
                        No to na razie tyle
                        hej
                        Maraska
    • godiva Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 27.04.05, 10:58
      Witajcie kochane!

      1. Zazdroszę Wam wyjazdów, planów urlopowych, chociaz tych paru nędznych dni
      poza_miejscem_zamieszkania! U mnie w tym roku jest tak krucho z kapuchą, że
      najprawdopodobniej zostaniemy w domu (aż chce mi się wyć). Na dodatek rodzina
      mnie uszczęśliwia, a to chrzest, a to wesele i wszędzie trzeba iść i dać (!)
      Ech. Jednym słowem: weekend majowy - pewnie jakiś wyjazd 1-dniowy chociaż -
      małej góry pokazać, w końcu u mnie Beskidy to rzut przysłowiowym beretemsmile
      A wakacje co najwyżej Słowacja na parę dni. I właśnie - może macie jakieś
      ciekawe miejsca tamże upatrzone??

      2. Parówki - moja mała jeszcze nie zjada. Jakoś nie mam przekonania do parówek.
      Niby wiem, że te dla dzieci to w końcu nie są z tego, co "pozamiatali", ale...
      Radzimy sobie na razie bez. Jemy szynkę drobiową (to pewnie też paskudztwo).
      Pewnie najlepszym rozwiązaniem z dziedziny masarsko-rzeźniczej byłaby hodowla
      własnych zwierząt (przynajmniej źródło pewne...)

      3. Malilka - Twój niemąż zaskoczył Cię z roletą, a mój za to, w czasie mojej
      weekendowej nieobecności ustrugał dla małej piaskownicę!!! Jestem w szoku, jak
      mu wyszła - piękne heblowane deseczki, siedziska, no miodzio! Pomijam, że nic w
      tym czasie nie zrobił w domu, ale coś za coś. Piaskownica na razie czeka na
      lepszą pogodę i piaseksmile Ale myślę, że to kwestia dni. I niech mi tylko jakiś
      zwierz tam nasika, albo coś gorszego zrobi!!!

      4. Sylwia - dajesz tyle mleka ile mały chce! Przecież mu nie wpychaszsmile Te 300-
      400 ml/dobę to dolna granica, a górnej nie podalismile Moja mała rano wciąga 250
      na noc 300, a czasami jeszcze zjada trochę kaszki (mlecznej na wodzie).

      5. Wózek - ja niestety kupiłam Graco. Jest to model Mirage Plus - pełno tego na
      Allegro i tanie, ale to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej... Po
      deltimie voyager, mam inne postrzeganie amortyzacji, stabilności i
      wytrzymałości. Ale 'widziały gały, co brały'. Ja zadowolona nie jestem. Jest
      lekki to fakt, ma skrętne koła, ale... koła są takie 'zabawkowe' na większym
      wyboju mam wrażenie, że mi odpadną, telepie małą na wszystkie strony, brak
      podnóżka - na to zwracam uwagę, kupując ten wózek nie wiedziałam, że to takie
      ważne. Dlatego wydaje mi się - taka mądra teraz jestem - że PP Atlantico jest
      OK, fajny też wydaje się Chicco Pick up: www.allegro.pl/show_item.php?
      item=48200872 - to oczywiście 2 przykłady z licznych fajnych.

      6. Mycie zębów - TRAGEDIA! Mamy i szczoteczki i pastę (elmex) i g..o. Mała ma
      szczękościsk i tyle. Wpycham jej na siłę chociaż pieluchę umoczoną w wodzie i
      próbuję coś tam wymieść, ale co to za mycie zębów. Nie mam już pomysłu. Mam
      schizy i wyczuwam już u małej 'brzydki zapach z ust'. Co robić???

      7. Od ubiegłego tygodnia mała zawożona jest do teściów. Efekt: wstaje
      wcześniej, bo mąż zawozi ją tam przed pracą między 8-9, jakoś mi się
      wyregulowała i rano ładnie robi kupę do nocnika (wieczorem czasem też i to nie
      zawsze do nocnika), u teściów zaczęła jeść kaszkę! W domu pluła rewelacyjnie
      kaszką. Obiad je - siedząc u teściowej na kolanach! W domu biegała, a ja za nią
      z łyżeczką. Wniosek - ja jestm kiepska w wychowywaniu własnego dziecka?

      Poza tym, nauczyła się odpowiadać na pytania kiwając głową w pionie lub
      poziomie, w zależności od odpowiedzi, przy czym na pytanie: idziemy na
      spacerek, zawsze jest odpowiedź na tak, niezależnie od pory dnia czy nocy,
      będziesz robić siusiu/kupkę do nocniczka? też (nie zawsze zrobi), ale już:
      idziemy spać to zawsze na niesmile Wczoraj wieczorem, jakoś ucichła słyszałam
      tylko postękiwanie, pytam 'robisz kupę do pieluszki?' a ta z rozbrajającą
      szczerością kiwa mi, że taksmile (nie muszę pisać, że kiwała prawdęsmile
      I taka już jest duża ta moja dziewczynka, kiedy śpi, odkrywam czasem kołdrę i
      nie mogę się nadziwić, że te nogi to już naprawdę jej nogi... Za chwilę pójdzie
      do przedszkola, ot i tyle...

      Wszystkim, które przebrnęły składam wyrazy uznania.

      Wasza Godiva i już 13 i półmiesięczna:
      • eklon Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 27.04.05, 11:58
        Godiva, trochę mnie zdołowałaś tym, że za niedługo mój słodki szkrab pójdzie do
        przedszkola!
        A fakt faktem mój też już jest olbrzymem!
        • godiva Do Ewy eklon 27.04.05, 12:19
          Nie chciałam Cie zdołować!!! Nie to było moją intencją. Miałam raczej na myśli:
          upływ czasu, zmieniające się problemy z tym upływem związane, panta rei i takie
          tam...smile tak filozoficznie chciałam żeby to zabrzmiało, a wyszło jak zwykle -
          do banismile
          A zdołowałam Cię, bo chcesz, żeby nasz szkraby były szkrabami, czy że przez to,
          że one rosną, to nam też przybywa??
          Pozdrawiam
          • malilka Re: Do Ewy eklon 27.04.05, 13:16
            Myślę, że na ewentualnym wyjeździe z rodzicami będę miała pełen luz, bo moi
            rodzice nie dość, że są zwariowani na punkcie wnuka, to jeszcze własne wakacje
            spędzają zawsze na całodziennym spacerowaniu, więc mały miałby jak w niebie. No
            muszę jeszcze sprawę przemyśleć. A jechać mamy do Kołobrzegu.

            Parówki- Maciek zjadł w swoim życiu dopiero jedno opakowanie Morlinek, dałam mu
            je z dużym wahaniem, bo opinię o parówkach mam nienajlepszą, ale z drugiej
            strony też uważam, że nie ma co przesadzać, jakiś czas temu była seria
            artykułów o wędlinach pompowanych solankową breją i ogólnie o fatalnej jakości
            mięsa i wędlin sklepowych, no ale coś przecież trzeba jeść, nie można dać się
            zwariować. Na pewno nie będę dawała małemu parówek codziennie, ale od czasu do
            czasu na pewno tak.
            A w tym artykule podanym przez lgosię jest jakaś nieścisłość. Sanepid zakazał
            podawania dzieciom zwykłych parówek, na Morlinki czy Tygryski żadnego zakładu
            zbiorowego żywienia nie byłoby stać.
            I przy okazji- Igosiu podaj proszę przepis na swoje bułeczki drożdżowe, z
            chęcią upiękę. Mam nadzieję, że wyjdą mi lepiej niż sławetne placki, które
            rozwalają mi się na patelni na potęgę smile)) Aaaa- i wrzuć pls link do swojego
            wózeczka.

            Wczoraj mały spał w dzień do 17.15 i bałam się, że wieczorem będzie problem,
            ale gdzie tam- o 20.15 odpłynął i spał do 8.00. Normalnie aż chce mi się żyć
            odkąd nie widzę rano tej okropnej piątki z przodu. Igosiu, podziwiam Cię za
            spokój i opanowanie w związku z zakochaniem Borysa. Jak Maciek mnie budził o
            5.30, to mimo że jest moim ukochanym dzieckiem, to miałam ochotę go zamknąć
            gdzieś w szafie i iść spać, z psem na pewno bym to zrobiła! A już za obudzenie
            mnie i dziecka to chyba bym mu ogon obcięła! Może niech nocuje na balkonie,
            skoro musi od świtu wypatrywać ukochanej? smile

            W temacie nocnikowym pełna klapa. Przez parę dni sadzam małego 1-2 razy
            dziennie (nic nie robi do nocnika), potem odpuszczam, potem mnie ktoś
            zmobilizuje, potem znowu odpuszczam i tak w kółko. Pocieszam się, że to po
            prostu jeszcze nie ten czas smile
            • lgosia1 link i przepis 27.04.05, 13:27
              młot pneumatyczny znajdziesz tu:
              www.tanimarket.pl/index.php?cPath=1_29&sort=2a&filter_id=92
              a przepis na bułeczki był na stronie www.malyalergik.pl
              ale UWAGA!!!! na te nasze przepisy trzeba jednak patrzeć przez pryzmat alergii.
              To znaczy smak jest super - biorąc pod uwagę ubogość składników, które możemy
              użyć. Na waszym miejscu nie katowałabym się na siłę przepisami alergicznymismile))
              Założę się, że bułeczki na normalnym mleku z porządnym jajem będą lepsze
            • inia25 o wszystkim 27.04.05, 13:29
              Paróweczki - ja podaję Oli Sokoliki i to kiełbaski cielęce a nie paróweczki. A
              tak nawiasem ja zjadłam w dzieciństwie tone parówek i jakoś żyję. Cóż tak jak
              malilka napisała nie ma co przesadzać.


              Igosiu - RÓB RÓB RÓB torcik. Nie odpuszczaj. To święto Mateusza a nie Twojej
              mamy! Nie poddawaj się.

              Malilko - ja na Twoim miejscu pojechałabym koniecznie. Na pewno będzie super,
              więc nie odpuszczaj. Odpoczniesz sobie, rodzice zajma się maćkiem.

              U nas nocnik jak na razie służy jako krzesełko do mycia zębów,

              Eklon - nie pytałam wcześniej - czy przelew doszedł? Bo jakoś potraktowałam
              sprawę za załatwioną, ale do końca się nie dopytałam.
              • malilka do Igosi 27.04.05, 14:02
                Igosiu, Twój link wrzuca mnie na stronę z wszystkimi wózkami Maclarena,
                rozumiem że masz TechnoXT? Ile on waży???
                • gosiamamamateusza Re: do Igosi 27.04.05, 14:18
                  mam techno xt classic kolor charocal od zwykłego techno xt różni się osłoną na
                  nóżki i nie mam pojęcia czym jeszcze - pewnie wagą związaną z tą osłonąsmile
                  Nie wiem ile waży dokładnie wg opisów coś koło 7 czy 8 kilo, ale wcześniej
                  miałam rzekomo lżejsze allegro ale tej lekkości w ogóle nie czułam w porównaniu
                  do Classic. Może dlatego, że wygodnie classica się nosi po złożeniu - ma taką
                  fajną rączkę. Osłona nam bardzo się przydaje o tej porze roku - śpiworek jakoś
                  mniej wygodny dla nas był - co innego będzie zimą - wtedy wrócimy do śpiworka i
                  jeśli będą wielkie śniegi - to i do Quinny na dużych kołach wrócimy
                  • jagna.04 Re: Do Malilki 27.04.05, 15:12
                    Witajcie, wprawdzie nie jestem Lgosią smile ale ponieważ również jestem (za sprawą
                    min. Lgosi) szczęśliwą posiadaczką Techno XT, podam link, który bymoże coś
                    pomoże:
                    www.maclaren.co.uk
                    Pozdrawiam
                    • mag-da Re: ogólnie 27.04.05, 22:20
                      Aaaaaaaaaa jutro o 8 rano lecimy do Polski. Nie wiem czy będę miała okazję coś
                      skrobnąć bo w domu nie ma komputera.
                      Pozdrawiam serdecznie was wszystkie i wasze kochane dzieciaczki. Nie piszcie
                      zbyt dużo bo będę musiała zarwać nockę na czytanie. Wracam w połowie maja. Pa
                      • lidszu Re: ogólnie 27.04.05, 23:53
                        Cześć,

                        W temacie parówek, to ja też się zastanawiałam nad nimi i doszłam do wniosku,
                        że moje dziecko musi wszystkiego spróbować. Nie podaję jej tych parówek
                        codziennie, więc mam nadzieję, że jej nie zaszkodzą. Mam tylko nadzieję, że
                        produkty robione dla dzieci, są badziej kontrolowane niż dla dorosłych.

                        Ostatnio odkryłam, że Inga jest uczulona na pomidory i na łososia. Podałam jej
                        niechcący słoiczek Gerbera z łososiem (z drugiej strony chciałam sprawdzić jak
                        zareaguje) i następnego dnia czerwona, szorstka buzia, zaczerwienienia przy
                        nadgarstkach. Tak więc łosoś jest bee.
                        Jak jej zejdzie uczulenie, to będę spawdzać, czy też jest uczulona na mleko,
                        ponieważ nadal jest karmiona Bebilonem pepti, a chciałabym jej wprowadzić
                        jakieś mleczne przetwory.

                        Inia - zdjęcia super i strasznie ci zazdroszczę, że Ola już samodzielnie
                        chodzi. Wyjazd musiał się naprawdę udać.
                        U nas idzie to trochę opornie. Moja córka jest okropnym leniem w tym temacie.
                        Co prawda ostatnio zaczyna się już samodzielnie puszczać i stać, a nawet udało
                        jej się zrobić samodzielnie zrobić dwa kroczki. Muszę ją badziej mobilizować do
                        samodzielnego chodzenia, ponieważ nie wyobrażam sobie, że pojdziemy na wakacje,
                        a ona będzie raczkować, bądź chodzić tylko za rączkę.

                        My postanowiliśmy na długi weekend wyjechać w Bory Tucholskie, nad jezioro
                        Szpitalne. Jedziemy z dwiema parami znajomych i chłopczykiem który ma 1,5 roku,
                        tak więc Inga będzie miała się z kim bawić.

                        A oto ostatni wyczyn Ingusi. Dzisiaj chodziła po mieście z moją mamą. Podeszła
                        do nich jakś pani i zaczęła zagadywać moje dziecko, w stylu "jaka jesteś ładna,
                        itp.". Zapytała się mojego dziecka "pójdziesz ze mną ?",na co moje dziecko
                        wyciągnęło rączkę i zaczęło iść z tą panią. Oczywiście nic złego się nie stało,
                        ale to uświadomiło mi, że mam strasznie ufne i przyjacielskie dziecko, które z
                        każdym jest chętne odejść. Zastanawiam się jak mam to zmienić. Może coś mi
                        poradzicie ?
                        pozdrawiam,
                        • monikaps Życzenia dla roczniaków 28.04.05, 00:55
                          Jako,że dziś już 28 kwietnia to mamy na forum wielu jubilatów:
                          Olę, Mateusza, Szymka i Kubusia!
                          Dzieciaczki, dużo szczęścia i uśmiechu. Rośnijcie radośnie otoczeni miłością Waszych Rodziców. Niech Świat i ludzie Was kochają, niech los zawsze Wam sprzyja, wybierajcie dobre życiowe cele a potem, jak przystało na zodiakalne byki, wytrwale do nich dążcie. I dobrej zabawy w urodzinki!

                          Ucałowania od starszej koleżanki Ewuni z mamą

                          Uściski też dla Zuzi, która kończy dziś 13 miesięcy!

                          Lgosia! Mam nadzieję, że zrobisz ten specjalny tort dla Mateusza i potem pozwolisz mu zrobić z nim co zechce - zjeść albo rozciapciać. Tylko nie zapomnij zrobić zdjęć, niech chłopak wie jak matka się stara i jak mu dogadza. To przecież przede wszystkim Wasze święto, Mateusza i Twoje!

                          Lidka, faktycznie, już zimą na spotkaniu Inga nie miała oporów by iść do Kingi czy Gosi na kolana, co było widać na zdjęciach. Wydaje mi się, że to dobrze, że jest ufna, bo to oznacza, że czuje się bezpieczna i kochana, tylko póki co trzeba ją bardzo pilnować. A jak podrośnie i więcej będzie rozumiała, to jej wytłumaczysz. Póki co chyba nic z tym się nie da zrobić. Tak mi się wydaje, ale cóż ja wiem o wychowywaniu dzieci...

                          Magda, szczęśliwej podróży i mam nadzieję, że znajdziesz sposób żeby od czasu do czasu do nas wpaść. I dobrze się bawcie na urodzinach Henrysia!

                          Przesłałam kilka zdjęć Ewuni, jeśli ktoś nie dostał a by chciał, to proszę o reklamacje. Jak na nich widać, młoda nadal chodzi tylko ze sprzętem, ale dziś czasami stała bez trzymanki, więc są postępy. No i mamy nowy ząbek, już 3 dwójki, ale to chyba nie wszystko w najbliższym czasie. Namiętnie włazi na fotele i zabawia się lampką lub automatyczną sekretarką. Jak chce potańczyć to sama uruchamia sobie pozytywkę. Żeby nie wchodziła na fotel zastawiliśmy go fotelikiem samochodowym, ale to nic nie dało - fotelik odsuwa (Maxi Cosi Priori - ciężki jest!) i włazi gdzie chce. Łobuziak nam rośnie.
                          Od miesiąca oglądamy bajki na dobranoc. Telewizora w domu nie mamy, ale mamy trochę bajek na VCD. Ewie bardzo podobał się krecik i makowa panienka, a dziś przyniosłam jej przygody kota filemona. Fajnie powspominać. Puszczamy tylko jeden filmik dziennie. Jak któryś odcinek był dłuższy, to Ewunia marudziła, więc jej nie męczymy. Pszczółka Maja jej nie przypadła do gustu wink

                          Pozdrawiamy i życzymy udanych majowych wyjazdów albo stacjonarnego wypoczynku
                          Monika i Ewa
                          • eklon Re: Życzenia dla roczniaków 28.04.05, 08:05
                            No i myślałam, że będę pierwsza a tu Monika mnie wyprzedziła!

                            Olu, Kubusiu, Mateuszu i Szymonku, wszystkiego najlepszego z okazji Waszych
                            urodzin. Rośnijcie zdrowi i duzi! Nie dajcie się zwariować rodzicom ani
                            dziadkom, bądzcie sobą!

                            Dla Zuzi również gorące życzonka!

                            Dziewczyny, chyba przestanę pisać na forum, bo musiałabym chyba ciągle pisać w
                            strasznie defetystycznym tonie! Mam tak potwornego doła, że chyba już z niego
                            nie wyjdę! Byłam wściekła na męża po weekendzie, ale po wczorajszym telefonie
                            najchętniej bym go powiesiła! Ale w końcu to nie forum dla załamanych żon!

                            Michał spał dziś trochę lepiej ale nie jestem jakoś specjalnie wypoczęta bo
                            pogoda od wczoraj taka sobie i chyba strasznie niskie ciśnienie.
                            Beata ja żałuję po prostu, że ten czas tak szybko mija, bo nasze dzieci nie
                            będą już nigdy takie słodkie jak są teraz. Jak zaczną już dobrze mówić, to
                            pewnie zaczną też pyskować, a że nasz Michał już pokazuje rogi, to aż boję się
                            pomyśleć co to będzie!

                            Czytając o posiłkach Waszych pociech utwierdzam się w przekonaniu, że Michał ma
                            strasznie ubogie menu, ale jak próbuję wprowadzić coś nowego, to on od razu to
                            wypluwa! Wczoraj próbowałam mu dać listek sałaty na kanapce (wiem, wiem metale
                            ciężkie itp., ale...) i kęs, który ugryzł, powrócił na moją dłoń. Nawet nie
                            próbował go posmakować, jak tylko poczuł, że to coś innego od razu wypluł. Tak
                            samo jest jak chcę mu podać jakąś wędlinę lub inne rzeczy! Jak tak dalej
                            pójdzie jedyne nowości przejdą w formie ugotowanej w zupce, bo surówki też są
                            raczej bee...

                            Przyzwyczajeń Ingi bym nie zmieniała, bo to bardzo dobrze, że jest ufna. Pomoże
                            jej to kiedyś w życiu, ale tak jak pisała Monika musisz na razie niestety być
                            cały czas czujna.

                            Mag-da szczęśliwej podróży i udanego pobytu w Polsce. Mam nadzieję, że jednak
                            wzięłaś tą kurtkę, bo u nas dziś paskudnie, wprawdzie teraz nie pada ale
                            strasznie wieje!

                            Monika nie dziwię się, że Ewa nie przepada za pszczółką Mają. Kiedyś czytałam
                            wypowiedź jakiejś pani psycholog, że ta bajka ma bardzo pesymistyczne
                            nastawienie do życia i jest pełna potwornych histori, które mogą straszyć
                            dzieci. Ja osobiście ją lubiłam ale chyba ze względu na muzykę a nie samą
                            fabułę.

                            Michał ostatnio jak jest zmęczony siada chętnie u mnie na kolanach i wtedy mogę
                            spokojnie obejrzeć np. wiadomości albo "ł jak łzy". Jemu jest wprawdzie
                            obojętnie, czy telewizor jest włączony czy nie, bo zazwyczaj bawi się jakimś
                            guziczkiem albo zamkiem, ale wystarcza mu, że może trochę naładować
                            akumulatorki u mamy na kolanach!
                            • eklon takie tam 28.04.05, 10:18
                              Inia odpisałam Ci na priva.

                              Ewa słodka jak zwykle i chyba trochę się wystraszyła torta?

                              Mam pytanko, bo zauważyłam, że wiele z naszych bobasków ma przerwę między
                              jedynkami. Czy pytałyście już może dentystów o przecinanie dziąsła?
                              • mamaaga1 Re: takie tam 28.04.05, 10:44
                                A teraz troszke o nas.
                                Dziekujemy za pamięć i wszystkie zyczenia ..te urodzinowe dla Matylki i
                                imieninowe dla mnie, jesteście kochane.
                                Chyba udało nam się ponac chorobę, bakterie w moczu jednak były więc można
                                przypuszczać, że to było przyczyną tej wysokiej i utrzymującej sie
                                gorączki...no ale antybiotyk je zniszczył..jak narazie.

                                Matylka nadal nie chodzi sama tylko zawziecie za paluszek, nie przesypia nocek
                                i nie korzysta z nocniczka ale na wszystko przyjdzie czas, coraz więcej mówi
                                ale raczej po swojemu smile)) i też nalezy do bardzo ufnych dzieci smile))

                                Lgosia mnie tez ubawiły twoje posty smile)) szczególnie ten o Borysie. ...
                                Jeżeli potrafisz to zrób ten torcik Mateuszowi, my miałysmy kupny i
                                fotogeniczny , którego mała nawet nie posmakowała ale ja mam dwie lewe ręce do
                                tych rzeczy a Matylda nie lubi słodkich rzeczy (Jaka byłam z niej dumna kiedy
                                wypluła serniczek , który ukradkiem dał jej dziadziuś smile)))

                                Mag-da baw sie dobrze w domku rodzinnym smile)) ...a kurtka to chyba jednak Ci
                                sie przyda.

                                Eklon glowa do góry, wszystko się z meżem ułoży, musisz byc dobrej mysli a
                                jeżeli masz się ochote wygadac (co pomaga) to i od tego jest to forum i my na
                                nim obecne smile)) Marudx sobie ile wlezie.

                                Mój małzonek hehehe (jesli jest w domu) może sobie podac rękę z Adamem Inii :-
                                ))) chyba mam szczeście a tez narzekam.
                                Wczoraj odkryłam, że mala nie chce żebym to ja ja kąpała, krzyczała i wyginała
                                się kiedy wkładałam ja do wanienki a kiedy pojawił się tatuś kapiel przebiegała
                                bez problemu...troszke mi przykro... moje dziecko mimo, że jest cały dzień ze
                                mna nie mówi mama za to jak nakręcona woła tata i płacze kiedy tatus wychodzi
                                do pracy ... cóz ja jestem od całej reszty, podawania lekarstw itp. sad((

                                Nie dostałysmy zdjęc Ewuni sad

                                Nasze menu tez jest raczej ubogie a nowości wprowadzamy pomału, poprostu po
                                tych wszystkich chorobach małej nie jestem gotowa na cyrki związane z
                                uczuleniem albo bolacym brzuszkiem.

                                Acha któraś z Was pisała o kupach a w zasadzie o ich obserwowaniu hihihi...no
                                właśnie czy to normalne , że w kupce są kawałki niestrawionego jedzonka????
                                Może ja cos bagatelizuję???

                                Narazie znikam wypic spokojnie kawke ....
                                miłego dnia
                                Aga

                                A u nas pada i jest paskudnie ... sad
                              • mamaaga1 do Eklon 28.04.05, 10:49
                                Matylda tez ma szpare miedzy jedynkami .... smiesznie to wygląda, nie pytałam
                                dentysty co z tym zrobic, jesli wogle coś
                                U nas wogle kiepsko z myciem zeboli sad no i to jedzenie nocne ... zaczynam juz
                                sie denerwować tym faktem.
                        • mamaaga1 do Lidszu-Bory Tucholskie 28.04.05, 10:53
                          Prosze napisz cos więcej o wszym wyjeździe, mój maż ma bzika na punkcie Borów i
                          ardzo chce tam jechac na wakacje, narazie szukam jakiegos fajnego i niedrogiego
                          miejsca na pobyt z dzieckiem. Możesz mi podac jakies namiary???? Koniecznie
                          odezwij się po powrocie i zdaj relację jak było smile))
                          Aga
    • mamaaga1 Kolejne roczniaki sa juz z nami ;-) 28.04.05, 10:30
      Hej hej po dłuższej przerwie.

      Przede wszystkim chciałysmy złozyc zyczenia wszystkim "zaległym" roczniakom -
      Martynce, Kubusiowi, Ewie, Julce i Matyldzi Kobrzanki. Słoneczka duzo zdrówka,
      samych radości, usmiechu na buźkach i niech dzieciństwo upływa Wam na zabawie z
      dala od trosk, niepowodzeń i trudności. Niech Wasi rodzice są zawsze z Was
      dumni tak jak przez ten ostatni rok smile

      A teraz dzisiejsze roczniaki Szymuś, Mateuszek, Kubuś i panienka Olka ...
      DOŁĄCZYLISCIE DZISIAJ DO GRONA DZIECI smile)). Duża buźka od troszkę starszej
      Matyldzi i jej mamusi, spełnienia marzeń, słonka na niebie, zdrowia, czasu duzo
      na zabawy. Wypełniajcie radoscią i śmiechem każdy kącik serca rodziców.

      Zuziu dla Ciebie równiez wielka buźka smile)) Rosnij zdrowo, śmiej się, baw i
      odkrywaj świat smile))

      Matylda z mamusią
      • eklon mamaaga 28.04.05, 11:54
        Ciebie jak nie ma to na całego a jak się pojawisz od razu 5 postów!
        Nieźle!
        • eklon Re: mamaaga 28.04.05, 11:55
          źle policzyłam, oczywiście 4!
          • mamaaga1 Re: mamaaga 28.04.05, 12:30
            no chyba przesadziłam hehe ... ale mała spała i się rozbujałam wink
            • malilka Re: mamaaga 28.04.05, 13:07
              Gorące życzenia dla licznego grona dzisiejszych roczniaczków, Oli, Mateusza,
              Kubusia i Szymonka smile******************

              Ja miałam dzisiaj ciężką noc, nie wspominając o tym że mamy za oknem deszczową
              pogodę i najchętniej przespałabym cały dzień. O północy Maciuś zapłakał przez
              sen i się wybudziłam ("uroki" wspólnej sypialni), o 1.00 zachciało mi się pić i
              musiałam wstać, o 2.00 obudził mnie niemąż kładący się spać, o 3.00 chciało mi
              się siku, a o 4.00 obudził się mały domagając się natychmiastowego
              przeniesienia do naszego łóżka. On zasnął momentalnie, a mnie nie poszło tak
              łatwo... No ale jutro sprzedajemy małego dziadkom i idziemy na imprezę, więc
              mam nadzieję, że jak już zasnę w stanie upojenia alkoholowego to nic mnie nie
              obudzi, hehehe smile

              U nas hitami do jedzenia są jajecznica i naleśniki (od pierwszego podania,
              naleśniki od jakiegoś czasu robię na zwykłym mleku, bo modyfikowanego i tak nie
              można podgrzewać do takiej temperatury, jest ok), parmezan (to prawdziwy
              hicior, Maciek nie chciał jeść żadnych makaronów, a odkąd są omaślone i
              posypane parmezanem wsuwa jak dziki, zresztą ser żółty też bardzo polubił),
              surówka z marchwi i jabłka (przy okazji0 jakie jeszcze surówki dajecie, bo u
              nas w sumie tylko ta idzie) i jogurt naturalny- za to żadnych twarożków jeść
              nie chce. Nie mogę się doczekać aż nowalijki przestaną być nowalijkami, bo moje
              warzywnolubne dziecko wyżebrało parę razy ode mnie rzodkiewkę i sałatę i
              zajadał z wyrazem obłędnej rozkoszy w oczach, przykro było mi mu odmawiać, no
              ale nie będę go szprycować metalami ciężkimi.

              Jeśli chodzi o mamy na wychowawczym, to ja po wielu różnych momentach, w tym
              kilku mega ciężkich dołach w czasie których chciałam wracać do pracy albo oddać
              dziecko na zawsze dziadkom smile teraz naprawdę rozkoszuję się siedzeniem w domu.
              Synuś zrobił mi się niesamowicie samodzielny, bawi się sam godzinami i jest tak
              zaaferowany, że zapomina o jedzeniu, raz czekałam na niego z kaszą manną 1,5
              godziny, bo nie chciałam mu przerywać zabawy. Rano jak ma najwiecej siły to ja
              siedzę z kawą, uczę się niemieckiego, czytam książki i prasę, a mały bawi się
              sam, jest super. Oczywiście jak pragnie mojego towarzystwa to się bawie z nim,
              ale ostatnio to tylko czytam mu książeczki (tak 45-60min dziennie, bo to
              uwielbia) i bawimy sie razem klockami drewnianymi, bo to ja z kolei
              uwielbiam smile Chodzimy 2x dziennie na długie spacery, odkąd mały śpi do 8.00 to
              znowu chodzę późno spać i mam dużo czasu dla siebie (mały zasypia 20.00-20.30),
              aż nie chce mi się myśleć o jakiejkolwiek pracy.

              Jedyne co mnie niepokoi to obawy związane z wychowywaniem dziecka. Ja z natury
              jestem nerwowa, impulsywna, łatwo się wkurzam, no a przy dziecku wiadomo-
              przydałaby się anielska cierpliwość. Boję się, że im Maciuś będzie starszy tym
              bardziej będzie jej potrzeba (bunt dwulatka!) a mnie jej zabraknie sad Nie
              wyobrażam sobie, żebym mogła dać Maćkowi klapsa (przynajmniej na razie), ale
              nie wiem czy wytrzymam, żeby nigdy na niego nie krzyknąć i to mnie smuci. Na
              dzisiaj jest jedna rzecz, która mnie doprowadza do szału. Jak Maciek zaczyna
              robić coś zakazanego, np majstruje przy telewizorze i biorę go na ręce żeby go
              przenieść w inne miejsce, to on się wścieka a co któreś podniesienie zaczyna
              mnie bić po twarzy. A mnie wtedy krew zalewa, bo tłumaczyłam mu, że "nie wolno"
              już z tysiąc razy, przytrzymywałam ręce, natychmiast stawiałam na ziemi, a on
              dalej swoje. Nie codziennie, ale regularnie. A raz mnie na dodatek ugryzł w
              ramię do krwi, tak się zdziwiłam, że omal nie wypuściłam go z rąk smile))
              • eklon Do Malilki 28.04.05, 13:55
                Michał jak wracam z pracy, muszę go obowiązkowo wziąć na ręce i wtedy
                najczęściej z radości "bije" mnie po ramieniu i piersi. Jest to raczej bardziej
                klepanie niż bicie ale wiadomo liczy się fakt. Na razie tylko go upominam, bo
                wiem, że to taka oznaka radości ale nie wiem jaka będzie jego reakcja jak
                będzie starszy. Poza tym jak go się zabiera z miejsca zakazanego: telewizor,
                pralka potrafi się strasznie wyginać do tyłu, ale to akurat robi też jak się z
                nim czasami bawię, bo wtedy chce żeby go połaskotać po brzuchu.

                W ogóle to strasznie jeszcze kochane te nasze bobaski! Ciekawe kiedy pierwszy
                raz na nie krzykniemy tak na poważnie, np. bo nie wróciły o umówionej porze z
                imprezy!
              • anitkashe życzenia dla kolejnych roczniaczków 28.04.05, 15:01
                • anitkashe Re: życzenia dla kolejnych roczniaczków 28.04.05, 15:29
                  kurcze, za szybko kliknęłam, naj, naj najlepsze zyczenia dla wszystkich małych
                  jubilatów od Natalki i jej mamy.
                  od godziny zamiast pracować siedzę i czytam. Lgosiu czy my nie jesteśmy
                  siostrami, a w kazdym razie mamy tę samą mamę wink jak bym czytała o swojej :
                  wszystko nie tak - inni robią lepiej, czyściej, inaczej... jak wchodzi do nas
                  do domu zawsze jest albo za zimno albo za ciepło. jak myję Natalkę to woda za
                  chłodna, następnego dnia za ciepła (zawsze jest taka sama - termometr). o
                  jedzeniu pisałam - nie chcę się powtarzać.

                  Malilka - kupiłam sobie składaną spacerówkę, może się umówimy na Widzewie (w
                  panieńskich czasach mieszkałam na widzewie - wschodzie- chętnie powspominam
                  stare kąty)

                  czytam o jedzonku - Natalka je Morlinki - uwielbia je. obiady je z nami - jak
                  jemy coś chemicznego (zupka w proszku) to ona słoiczek. na śniadanie ok. 8-9 je
                  kaszkę - wróciłyśmy do nutramigenu- przechwaliłam jednak, ok. 11-12 jabłuszko
                  lub gruszkę lub danonka i biszkopciki lub kanapeczki z parówkami lub wędliną
                  14-15 obiadek ok 17-18 jabłuszko lub gruszkę lub danonka i biszkopciki lub
                  kanapeczki z parówkami lub wędliną przed snem kaszkę (ale nie zawsze chce). do
                  picia daję rozcieńczone soczki.

                  czy dajecie do picia wodę min. przegotowaną czy nie i jaką ?

                  BASIADAHL - dzięki za pościk, będę cię szukała na lipcóweczkach.

                  trzymajcie się dziewczyny

                  ps. do poczytania - siostra mi przesłała

                  SAMO ŻYCIE !
                  Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem,ciągle
                  ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek pochińszczyźnie,
                  porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony byłyotwarte, podobnie jak
                  drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladupo psie. Mężczyzna wszedł
                  do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik
                  zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z
                  kreskówkami, a jadalniabyła zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby.
                  W kuchni nie byłolepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były
                  porozrzucane postole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było
                  wyrzucone napodłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich
                  drzwiach byłausypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc
                  przyokazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko
                  szukałswojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się
                  cośpoważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał
                  dośrodka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i
                  kolejneporozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane
                  między tym wszystkim, alustro i ściany były wymalowane pastą do
                  zębów.Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą
                  nałóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się
                  izapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:- Co
                  tu się dzisiaj działo?Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:- Pamiętasz,
                  kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytaszmnie, co ja do
                  cholery dziś robiłam?- Tak - odpowiedział z niechęcią.- Więc dziś tego nie
                  zrobiłam.

                  ale zeby nie było - mam cudownego męża smile)))) - censored
                  • inia25 Szymek, Mateusz i Kubuś 28.04.05, 19:53
                    naszym astrologicznym braciom życzymy dużo zdrówka, szczęścia i miłości.
                    Cudownego dzieciństwa, miłości rodziców. Maluszki bądźcie dumą dla mamuś i
                    tatusiów, wyrośnijcie na ludzi mądrych, dobrych i zaradnych. Niech wszystkie
                    ścieżki waszych losów prowadzą do szczęścia. Kochajcie całymi sercami i bądźcie
                    kochani.

                    tego wam życzy siostra astrologiczna Ola z mamą.
                    • inia25 takie tam 28.04.05, 20:12
                      od rana nie jestem w stanie uwierzyć, że moja córka ma już rok! Ten czas gna do
                      przodu a ja najzwyczajniej w świecie nie mogę za nim nadążyć. myślę ze ze swoim
                      tempem, to jestem właśnie przy odczytywaniu wyniku z testu ciążowegosmile Ha a
                      czas pognał zostawiając mnie w tyle... ALe co tam! Najważniejsze, że ten
                      gnający czas powoduje, że moje dziecko rośnie. No i najważniejsze, że rośnie
                      zdrowo i szczęśliwie.
                      Dzisiaj cały dzień spędziliśmy z Olą. Oglądałam ją ze wszystkich stron, żeby
                      zobaczyć czym niemowlak różni się od dziecka! No w wyglądzie to zasadniczo w
                      niczym, ale np różni się tym, że może na paluszkach rączki pokazać ile ma
                      latek, a co lepsze potrafi to zrobić. Tak tak, Ola zapytana "ile masz latek"
                      pokazuje jeden paluszek. Tak dziś moja małpeczkę wyszkolił dziadek.
                      Nie moge się nadziwić, że Ola tak wiele rozumie. Jak mówię do niej jakieś
                      polecenie, to je wykonuje. Potrafi doskonale sygnalizować czego w danej chwili
                      potrzebuje, no oczywiście za wyjątkiem informowania mnie o właśnie napływającym
                      siku lub kupie atakującej pieluszkę, no chyba że za sygnalizację można uznać
                      efekt końcowy, czyli wszechogarniający smrodek drażniący nosy nawet tych mało
                      wrażliwychsmile Ale myślę, że do wszystkiego dojdziemy małymi kroczkami. No ale
                      takze w sumie moje dziecko juz doskonale chodzi, więc to też mogę uznać za
                      sukces. Ha nie tyle chodzi, co ona już biegasmile Potrafi prowadzona za jedną rękę
                      wchodzić po schodach, potrafi uważnie schodzić z krawężnika itp. Ale co tam, to
                      takie małe sukcesiki, no ale mnie matkę ogromnie cieszą i i napawaja dumą.Za to
                      z żalem muszę przyznać, że Ola zdecydowanie dziś na swojego kompana wybrała
                      tatusia. mam to była fajna, jak dawała jeść, pić i tuliła przed spaniem.
                      Generalnie dziś tata na topie. No ale co się dziwić, jak mnie miała ostatnio
                      24h na dobę, a taty nie widziała 2 tygodnie.
                      Z okazji 1 urodzin tatus postanowił zrobic zabezpieczenie na schody, żeby Ola
                      była bezpieczna. No i teraz mamy drzwi iście saloonowe. Świetne. Muszę znowu
                      mojego męża pochwalićsmile Mógłby czasem na ten wątek zajrzeć i poczytać, te
                      wszystkie wspaniałę rzeczy, które na niego piszesmile Byłby dumnysmile

                      Któraś z Was zadała pytanie o przerwę między jedynkami i przecinanie dziąsła.
                      Dziewczyny przerwa między zębami górnymi występuje u prawie wszystkich dzieci.
                      Jak będą rosły kolejne ząbki, będą sobie szukać miejsca i będą się zacieśniać.
                      u większości dzieci jak wyrośnie komplet zębów, to ta przerwa znika. No czasami
                      oczywiście zostaje i wtedy można to korygować u ortodonty.

                      Moniko, Ewunia to śliczna dziewuszka, niesamowicie się zmieniła. Spoważniała,
                      urosła. No ale co się dziwić, przeciez to już dziecko, a nie niemowlak!

                      Eklon - dzięki jeszcze razsmile

                      No i na koniec oczywiście najserdeczniejsze życzenia dla Zuzismile Rośnij duża i
                      uśmiechnięta.
                      • inia25 zdjęcia 28.04.05, 20:14
                        w sygnaturce fotki Oli - przekrój całego roku
                        • inia25 lilda, winia i igosia 28.04.05, 20:28
                          zajżyjcie do skrzynek - był u Was listonoszsmile
      • bebicka Re: Kolejne roczniaki sa juz z nami ;-) 28.04.05, 21:22
        No wlasnie
        Chcialam dzisiaj z samego rana zlozyc zyczenia, ale taki dzien mialam ze plany
        wziely w leb.
        Ale oczywiscie samych serdecznosci i wszystkiego najlepszego naszym kolejnym
        Maluchom, Szymkowi, Mateuszowi, Kubusiowi i Olence (niesamowite az 4 jednego
        dnia, pelnia byla czy jaksmile). Rosniejcie zdrowe, radosne, kochane i bezpieczne
        i calego mnostwa wspanialych przygod w piaskownicy na hustawkach i w ogole w zyciu.
        Buziaki od Mateuszka z rodzicami

        No i rowniez straszej kolezance Zuzi tez naj naj najlepszego!

        Kinga super ze tak w kwestii wspomnien przygotowalas album, nawet na to nie
        wpadlamsmile a teraz to juz... mam takiego starego konia, ze hoho!
        Troche mnie pocieszacie jak piszecie, ze Wasze maluchy zabierane np od
        Telewizora protestuja, bo my juz zaczynamy sie amrtwic. mlody ostatnio
        protestuje glosno krzyczac/placzac bardzo czesto gdy tylko mu sie cos nie
        podoba. nie wiem czy juz zostal popelniony blad i on sie nauczyl ze rykiem mozna
        cos zdzialac...bunt dwulatka mnie w dalszej perspektywie przerazasmile

        Acha Kinga jeszcze jedno, nie wiem co z tym twoim przyjazdme w okolice
        Trojmiasta? Ja w sumie tez jeszcze nie wiele wiem, ale w razie czego daj znac,
        zobaczymy...

        Igosiu czekam na wrazenia odnosnie tortu WLASCIWEGOsmile, no ale przede wszystkim
        czy jednak zrobilas ten specjlany wlasnoreczny dla M?
        pozdrawiam
        maraska
        • winia5 1 urodziny 28.04.05, 22:14
        • winia5 1 urodziny 28.04.05, 22:31
          Kochane nasze skarby, Olu, Mateuszku, Kubo i mój kochany synku Szymku,
          wszystkiego najlepszego z okazji pierwszych urodzin, dużo zdrówka, samych
          słonecznych dni, radości i cierpliwości rodziców i samych życzliwych ludzi na
          waszej drodze.

          Dziękuję w imieniu Szymka za wszystkie życzenia, Iniu dziekujemy za śliczną
          kartkę.

          My dzisiaj uczciliśmy urodzinki małego skromnie, z dziadkami (teściami) przy
          kawie i ciachu. Zrobiliśmy małemu teścik roczkowy i mały capnął książeczkę, ku
          wielkiemu niezadowoleniu tatusia, bo nawet na kasę nie spojrzałsmile. Imprezka
          urodzinowa będzie w sobote, zamówiliśmy z Maciejem dzisiaj tort, tak nawiasem
          mówiąc to nieźle sobie liczą, tuż przed Komunią

          Rano podcięłam małemu grzywkę, już nie mogłam się tego dnia doczekać, bo włosy
          cały czas wchodziły mu do oczek.

          A mały niestety na roczek sam nie poszedł, chociaż miałam nadzieję, że robi
          chociaż kilka kroków samodzielnie, ale widocznie nie jest na to gotowy.
          Świetnie radzi sobie przy meblach i wszelkim sprzęcie, a jak coś to na
          kolanka.. nadal troszkę cyca, jak ma ochotę na mleko, to pcha mi sie na klana i
          tak śmiesznie głaska mnie rączkami po bluzce, to znak, że chce pocyckać. Mówi
          dośc sporo, takie proste dwusylabowe słowa, jest bystry, mądry i zarazem niezły
          z niego cwaniak i rozrabiaka. Tez potrafi zamanifestować, kiedy muu mówię, że
          czegoś nie wolno, wtedy iada na podłogę i wali pietami, albo mnie uszczypie lub
          ugryzie. Mimo tego i tak zawsze tak słodko woła mama i wtedy mi serce "pęka" z
          dumy i radości.

          Tak sobie myślę, że Szymek jest tym czymś, co do tej pory mi w życiu najlepiej
          wyszłosmile. O mężu nie wspomnę, eklon możemy sobie czasami podać ręce, na
          szczęści u nas nie ma cichych dni, ale Maciej jest cholerykiem, "przynosi prace
          do domu", a szkoda gadać.. Dobrze, że jest Szymek, bo zawsze potrafi naas
          rozbawić, odrazu zapominamy o złych chwilach i kłótni.

          z prezentów urodzinowych to mały dostał narazie wywrotkę Wadera Gigant Truck (
          na życzenie mamysmile )
          • winia5 Życzenia dla Zuzi 28.04.05, 22:33
            Zuziu wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia 13 miesiąca smile

            Zyczy Ania i Szymek "forumowy niby-braciszek"

            • izabela_p25 Po dlugiej przerwie 28.04.05, 22:43
              Po długiej przerwie serdecznie witam

              Na wstepie życzenia dla Matyldy, Ewuni, Julci, i dla dzisiejszych jubilatów
              Oli, Szymka, Mateusz, Kubusia wszystkiego najlepszego, usmiechu na twarzy,
              trafnych wyborów, mnóstwa zabwek, wspaniałych przygód i jeszcze lepszych
              przyjaciół tego wszystkiego życzy Martynka z mama.

              Dla Zuzi oczywiście ucałowania i wszystkiego najlepszego.

              Inia ciesze się że urlop się udał a Oleńka jak wydoroślała, wspaniał
              dziewczynkasmile

              Pozostałych zdjęć niestety nie zobaczę dopóki nie naprawię komputera a szkoda
              (teraz pisze od męża)

              Igosiu popieram pomysł napisania książki i koniecznie upiec torcik.

              Martynka też się zmieniała rozumie wszystko co się do niej mówi ale z
              respektowanie tego to czasami ciężko. Potrafi pokazać: jaka jestem duża, jakie
              dobre jedzonko, gdzie ma nos, oko zęby buzie (lala, mama itd), gdzie jest
              lampa. W ogóle poterfi pokazać co w danej chwili chce. Chodzi coraz śmielej
              sama zwłaszcza na spacerze zapomina się i puszcza i idzie może dlatego że jest
              strasznie ciekawska. A poza tym jest uparta i jak coś jej nie wychodzi to się
              wścieka. Robi siusu i kupke na nocnik i potrafi to zasygnalizować. Ale jestem z
              niej dumna.
              Poza ty jesteśmy to uroczystościach związanych z roczkiem i urodzinami tatusia
              (17.04) Było dużo gości 34 osoby w tym przyjezdnych 11 + 3 maluchów i pies.
              Fajne są takie spędy rodzinne ale strasznie wykańczające. Było bardzo fajnie
              dzieciaczki się super sprawowały. A Martynka była gwiazdą dnia. W kościele jako
              jedyna z 4 rocznych panienek nie usiedziała ani 5 minut chodziła zaczepiała
              inne dzieci i wszystko było fajne nawet kratki wentylacyjne. Z przedmiotów
              położonych przed nią wybrałą najpierw książkę, później centymetr, różaniec a na
              końcu kieliszek. Za to kieliszka nie chciała puścić. Po wyjeżdzie rodzinki w
              poniedziałek nadal dochodze do siebie. nie wiem w co ręce wsadzić. Mąż w
              szptalu dzisiaj miał zabieg, Martynka mam karar i kiepsko śpi i jest ogólnie
              marudna (mam nadzieje ze sie nie rozchoruje), ja mam zajęcia ze studentam, i
              chorego tescia oraz bałagan po gościach w domu . I z tym wszystkim jestem sama
              mąż w szpitalu 60 km od domu, teśc u siebie w domu (teściowa pojehcała na tragi
              do Monachium) i nie wiem jak się obrócić aby wszyscy byli zadowoleni., Ale
              koniec z ty nie bede się nad sobą użalać i uciekam spać bo nie wiem jaka bedzie
              nocka.
              Iza
              • eklon Re: Po dlugiej przerwie 29.04.05, 08:18
                Iza jak czytam Twojego posta to aż mi głupio, że marudziłam, bo widzę, że moje
                kłopoty to pikuś!

                Twój mąż urodził się w tym samym dniu co mój Michał! Złóż mu od nas zaległe
                życzenia urodzinowe!

                U nas nocka tradycyjna, ale niestety moje dziecko na wsi nauczyło się wstawać
                po godz. 6-tej, to chyba tak samo jak u Malilki kwestia zaciemnienia bo u babci
                są tylko cienkie rolety, które niestety nie sprawdzają się o świcie! Chyba
                będziemy musieli zainwestować z żaluzje zewnętrzne!

                Poza tym dziś wraca mój kochany mąż! Od samego rana nastawiam się
                optymistycznie i pokojowo, ale zobaczę co mi z tego zostanie jak go zobaczę!

                A jeszcze życzenia dla Kacperka Joasiik rośnij zdrowo i powiedz mamie, że
                mogłaby od czasu do czasu do nas zajrzeć, chociaż widzę, że ona już na całego
                przeniosła się na kwietniowe mamusie!
                • izabela_p25 Re: Po dlugiej przerwie 29.04.05, 11:06
                  Eklon masz prawo być zła na męza. Ja jeszcze z moim miałam w zeszłym tygodniu
                  zatargi. On zamiast pomagać w przygotowaniach do roczku lub zajmowaniem dziecka
                  robił porządki w ogródku, wylewkę w garażu i nosił kamienie przed altankę.
                  Przez to przepracowanie załatwił sobie wizyte w szpitalu dobrze że na samej
                  uroczyśtości był. Teraz jest po zabiegu i cały czas na morfinie i niewiadomo
                  kiedy wypuszcza go do domu. A miało być tak cudownie i na długi wekend mieliśmy
                  jehcać do moich rodziców na wieś . A teraz co samam pojadę a meżą zostawie w
                  szpitalu?? Wczoraj nie dodałam że pomagają mi moi rodzice ugotują obiad i
                  zajmną się Martynką jak ja jade do szpitala. Jetem jedyną osobą która odwiedza
                  męza a jest to wypad na min. 3 godziny i jeżdż co drugi dzień bo do 15.00
                  pracuje a z dzieckiem też muszę pobyć.
                  Martynce jakby katar zmalał ale zaczęła pokasływać dzisiaj idziemy prywatnie do
                  naszej pani doktor bo przed nami wolne dni a chciałabym wiedzieć czy to nie
                  jakieś paskudzctwo się przyplatało. No i dzxisiaj moi rodzice jadą na wieś i
                  zostaję już zupełnie sama. Muszę sobie dać radę ale najbardziej obawiam się o
                  palenie w piecu. My mieszkamy na 1 piętrze a piec w piwnicy no i nie wiem jak
                  będe tam chodziła robić ogień to co z Martynką? A przepalić muszę to się
                  strasznie ochładza i czasami na dworze jest cieplej niż w domu. No i kto będzie
                  z Martynką jak będe jeździła do męza?? Sama nie wiem jak to poukładać chyba
                  niania nie będzie miała wolnego wekendusmile
                  • lgosia1 Re: Po dlugiej przerwie 29.04.05, 12:01
                    no! i jesteśmy po imprezcesmile)) Bardzo mile się rozczarowałam. Obyło się bez
                    kłótni z mamąsmile)) chociaż mało brakowało, bo już szło o rajtuzki małego,
                    których to ja nie chciałam ubrać, a mama bardzo chciała mu ubrać pod ciepłe
                    spodenki na szelkach, na body z długim rękawem - a i jeszcze ciepłą bluzeczkę
                    moje dziecko miałosad(( Babcie natomiast siedziały całe upocone w krótkich
                    rękawkach i nie ruszały zbytnio swoimi dupkami w przeciwieństwie do mojego
                    rozbrykanego - zachwyconego gośćmi a mniej prezentami - dziecka. Kłótnię
                    zażegnała dyplomatycznie moja mama wywracając ostentacyjnie oczami i odrzucając
                    rajty na bok. Ach oczywiście wygłosiłam wcześniej bardzo na miejscu -
                    prawdziwie "urodzinową" tyradę na temat braku zaufania do moich decyzji
                    rajtuzkowych i w ogóle do całokształtu moich decyzji.
                    Torty były dwa. Ten właściwy i ten lepszy. Właściwy żarli sobie dorośli po czym
                    przenieśli się na ten niewłaściwy i pożarli go również. Dzięki Bogu mój syn
                    docenił wypociny matki i pożarł go również!!!!! Cały wielki kawałek i to po
                    wcześniej zjedzonym obiadku, też wypoconym przez matkę (niezawodna zapiekanka
                    była). Byłam dumna niesamowicie. Właściwie to się czułam, jakbym to ja miała
                    urodziny i w ogóle to był jakiś dzień dobroci dla mnie. Mateusz się do mnie
                    publicznie tulił, słuchał co mówię, jadł co zrobiłam, rozsiewał radosne
                    uśmiechy na lewo i prawo i nawet tego całego czaru nie przyćmiły opowiadania
                    teściowej, jak to rzekomo moje dziecko najbardziej z nas wszystkich UWIELBIA
                    swojego dziadka - znaczy się jej męża oczywiście - a najbardziej to moje
                    dziecko podobno uwielbia mizianie wąsami i takie tam różne miziania o czym już
                    nie napiszę, bo po kawce i zjedzeniu wielkiego kawała wczorajszego
                    niewłaściwego torcika mogłoby mi się nie za dobrze zrobićsad Nadmienię jedynie,
                    że po tym mizianiu moje dziecko dostało na główce i policzku (od strony
                    miziania) czerwonych plam z jasnymi bąbelkami, które po jakiejś pół godzinie
                    znikły. Nieśmiało zasugerowałam, że pewnie to jakaś alergia kontaktowa na co
                    ostetntacyjnie wywróciła oczy teściowa tym razem. Oprócz tych przygód reszta
                    imprezy minęła radośnie i społecznie-poprawnie. To znaczy czapeczki na głowach
                    w myszki Miki wszyscy karnie utrzymywali, rzucali ochy i achy na widok popisów
                    mojego dziecka (do wcześniej opisywanych popisów, w których naczelne miejsce
                    zajmowało oczywiście "taki jestem duży" doszło jeszcze "ale dobre"). Jak na mój
                    gust trochę za mało chwalone było menu wypocone przez matkę (znaczy się mnie) -
                    no ale to w końcu nie moje urodziny były nie? Więc za dużo nie mogę wymagaćsmile)))
                    Zdjęć ociekających słodyczą niewiele wyszło. Oczywiście ustawialiśmy naszego
                    pierworodnego na tle każdego prezentu by cyknąć pełną wdzięczności i zachwytu
                    minę ale jakoś tej miny nie było widaćsad(( Dziecko mam po prostu zabójczo
                    szczere i nie skażone jeszcze zasadami dobrego wychowania. Mimo moich
                    dotychczasowych prób wpajania pewnych konwenansów.... na tym polu (DZIĘKI BOGU)
                    jeszcze odnoszę porażkę!!! Prezenty były imponujące. Naprawdę!!! Mateusz stał
                    się posiadaczem basenów- sztuk 2 (takie wielkie z bajerami, ślizgawkami,
                    palmami, dmuchanymi kółkami zarzucanymi na wystające bolce, z siatką do
                    siatkówki i koszem do koszykówki i prysznicem jeszcze), rowerka dla dziecka
                    trzyletniego - sztuk 1 (darczyńcy stwierdzili, że w tej chwili Mateusz podobno
                    super pcha przed sobą ten rowerek i może się tak bawić, no a jak już
                    stwierdzimy, że jednak nam rowerek przeszkadza, to możemy im oddać na te dwa
                    lata i będzie u nich go pchałsmile. Naturalnie wsadzona w konwenanse matka (znaczy
                    się ja) i jej mąż (znaczy się ojciec Mateusza) douczany przez matkę w tym
                    temacie- stwierdziliśmy, że rowerek jest przepiękny i nikomu nie będzie
                    przeszkadzać i do pchania przez dwa lata jak znalazłsmile. Właśnie dziewczyny????
                    Czy na balkonie nie zniszczeje mi ten rowerek? W dwóch pokojach - biorąc pod
                    uwagę wymiary dwóch ogromniastych basenów naprawdę nie mamy gdzie go trzymać
                    sad((((
                    Mateusz wzbogacił się jeszcze o stos bajecznie kolorowych książeczek, komplet
                    do piasku, piłeczkę, i..... sławetne już tu na forum drewniane klocki -
                    pomalowane farbami ekologicznymi. Matce najbardziej się spodobały baseny!!!! -
                    niezrealizowane marzenie dzieciństwa - ojcu - klocki (jako wspomnienie
                    zakazanych zabaw na placu budowy), naturalnie głośno wszyscy się najbardziej
                    zachwycali książeczkami (jako że tak należy- bo rozwijają inteligencję i takie
                    tam- tym podobne przymioty duchowe). A Mateusz????? Mateusz po ceremonii
                    wręczania darów wstał... zrobił kupę i poszedł se otworzyć szafę - wyjął
                    odkurzać i jak co dzień zaczął go pchać przed sobą udając, że odkurza.
                    Darczyńcy od rowerka krzyknęli z zachwytem, że właśnie tak samo on pcha ten
                    rowerek (rzekomo).


                    No!
                    I dziecko mi się obudziło
                    więc kończę relacje urodzinowe
                    pa pa


                    dziękujemy wszystkim za życzenia - sami składany trochę spóźnione wszystkim
                    jubilatom i pozdrawiamy gorąco z zimnych Polic
                    • inia25 Igosia 29.04.05, 13:54
                      moja droga chyba zacznę drukować Twoje posty i w chwilach załamania i
                      zdołowania będę je sobie podczytywać!
                      • ania300 takie tam duperelki:) 29.04.05, 18:25
                        Cześć dziewczyny!!!
                        Na wstępie życzenia dla kolejnych roczniaczków i juz 13-miesięczniaczków. Dużo
                        uśmiechu i radości!!!

                        lgosia, może Twój post miał być gorzki w wymowie, jednak naprawdę się uśmiałam
                        z paranoicznego nastawienia dziadków MMateusza do swojego wnusia i pośrednio
                        jego matki czyli Ciebie. Czasem w głowie mi się nie mieści, że dziadkowie są
                        tak przemądrzali, tak egoistyczni itp że w tym wszystkim nie dostrzegaja co
                        naprawdę sądzi dziecko, co jest dla niego miłe i fajne, co przynosi prawdziwą
                        radość.Porażka...A matka rodzona to wogóle nie zna się generalnie na dzieciach,
                        a na własnym to już wogóle...

                        A u nas też seria porażek: ostatni tydzień to było szukanie na gwałt kogoś do
                        opieki nad młodym, bo mojej teściowej wysiadł kręgosłup. Wiedziałam że predzej
                        czy później teściowa zaniemoże ale dopóki wszystko było ok, odsuwałam od siebie
                        mysli "co będzie gdy jej zabraknie sił". I ten tydzień to była wielka
                        improwizacja, po rodzinie sie prosiłam i każdy wziął sobie dzień urlopu i jakos
                        przepękaliśmy. Muszę jakoś dociągnąć do końca roku szkolnego, a od września mam
                        do wyboru: żłobek (ale to nie jest żaden wybór, odpada w przedbiegach),
                        opiekunka (obcej babie za przeproszeniem, dziecko własne w ręce oddawać) lub
                        urlop wychowawczy. I powiem szczerze że nie mam nic przeciwko powrotowi do
                        domku, tylko nie wiem czy będe miała dokąd wrócic po tym urlopiesadPani dyrektor
                        nir jest raczej typem ludzkim, który rozumie że dziecko potrzebyje matki, ale
                        matka tez potrzebuje pracy. Oj, mówię wam, załamać sie można.
                        I jeszcze na wszystko po morlinkach śluzowata zielona kupa i uczulenie na
                        plerach po pomidorze. I brak apetytu. Kuba kiedys tak ładnie jadł, a teraz ?
                        szkoda gadać. Czy Wasze maluchy też mniejszy mają apetyt niż kiedyś? Zaczynam
                        się martwić czy to nie jakas choroba
                        Kończę juz to trucie, pozdrawiam serdecznie i udanego długiego weekendu życzęsmile
                        My spędzimy go bez taty, niestetysad

                        • inia25 Re: takie tam duperelki:) 29.04.05, 20:44
                          aniu moja ola od kilku dni takze straciła apetyt. dzisiejszy obiadek u mojej
                          mamy był beeeee, jajecznica be (a zawsze pycha), tylko szynki 5 kawałków
                          opchnęła. no ale si enie dziwie, bo byla pyszna - bez konserwantów (podobno)
                          mniam!

                          ok uciekam bo jutro impreza roczkowasmile
                          • bebicka Igosia i Kinga 29.04.05, 22:12
                            Igosiu ja juz ostatnio Twoje listy podsylam mezowi zeby i on mial troche
                            rozrywki, teraz wlasnie siedzi pograzony w lekturze w drugim pokoju!!!!
                            Pisz jak najwiecej i jak naczesciej, mysle ze wszystkie sie przy tych
                            opowiesciach ubawimy setnie. W koncu tak naprwde opisuja sytuacje dobrze znane
                            nam wszystkim z autopsjismile
                            A w ogole to chyba proba ze zmiana nicka sie zupelnie nie udalo, cosmile
                            no maz wlasnie porykuje ze smiechusmile

                            Kinga juz zupelnie nie wiem jak tam Twoje plany odnosnie przebywania w okolicach
                            Trojmiasta, mam nadzieje ze dostalas maila z moim nr telefonu, teoretycznie
                            powinno by ok z mojej strony bo mi kuzyn skrewil i nie przyjezdzaja, wiec jakby
                            co to daj znac i zobaczymy a nuz nam wypali spotkankosmile
                            Chcoiaz jeszcze nie na 100% moge obiecac, ale..smile

                            U nas pojawil sie nowy zabek, Mlody lobuzuje coraz bardziej az chwilami sie
                            zalamuje, a do tego maz mnie wkurza... echsmile Zycie jakby to powiedzial moj
                            kuzyn ktory skrewilsmile
                            pa udanego weekndu bo co czuje ze pustawo tu u nas bedzie. W ogole mam wrazenie
                            ze coraz mniej dziewczyn pisujesmile ciekawe czy za dwadziescie lat tez bedziemy
                            miec ten watek "Kwiecien 2004 czesc 10457"smile
                            Maraska
                            • monikaps Re: Igosia i Kinga 30.04.05, 00:01
                              Pewnie będziemy mieć ten wątek i będziemy roztrząsać narzeczonych/narzeczone naszych pociech wink Ciekawe, jakimi teściowymi kiedyś będziemy...

                              Fantastycznego długiego weekendu wszystkim życzymy
                              fajnych wyjazdów, imprez roczkowych itp.
                              My zostajemy w prawie pustej Warszawie i spędziemy ten czas we trójkę.
                              Pozdrawiamy
                              Monika i Ewa
                              • malilka Re: Igosia i Kinga 30.04.05, 15:59
                                Długi weekend się zaczął, a ja nie mam pojęcia co z nim zrobić. Nie możemy
                                nigdzie wyjechać bo niemąż ma sporo pracy, ale może się wyrwiemy na jakąś małą
                                wycieczkę gdzieś w okolicy. Na razie mały jeszcze u dziadków, a ja dochodzę do
                                siebie po wczorajszej imprezie, a dokładniej to walczę z mega kacem. Po
                                abstynencji ciążowo-karmiącej mam tak słabą głowę, że szok!
                                • inia25 bebicka 30.04.05, 16:45
                                  my na Hel jedziemy w poniedziałek. zadzwonie do Ciebie lub wysle sma.

                                  milego weekendusmile

                                  my wlasnie po imprezie roczkowejsmile pozniej opowiem jak bylo, bo teraz nie mam
                                  sily
                                  • bebicka Re: bebicka 30.04.05, 22:31
                                    Oki
                                    to do uslyszeniasmile lub smseseniasmile maz idzie do pracy takze powinno byc dobrze...
                                    milej niedzieli i dochodzenia do siebie po imprezie. jeszcze pamietam jak to jest
                                    pozdrawiam
                                    Maraska
    • inia25 Szymon i Henryś 01.05.05, 08:23
      Chłopaki z okazji pierwszych urodzin, życzymy Wam dużo zdrówka, szczęscia i
      radości z dzieciństwa. Dorastajcie w miłości i radości, a wasze życie niech
      toczy się najlepszą drogą. Bądźcie szczęśliwi i kochani. Bądźcie dumą dla
      rodziców.

      ola z mamą
    • bebicka Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 01.05.05, 13:41
      Ale u nas kicha z pogoda, wczorja bylo tak fajnie, sloneczko siwecilo, Mlody
      baraszkowal nawet w samym body, co prawda dzisiaj jak dwa razy zakaslala, to juz
      mamy czarne wizjesmile
      no a dzis deszczyksad Kinga moze przywiezeisz ze soba nad morze ladna pogode,
      co?? Bo my juz tu bardzo za nia tesknimysmile
      A jeszcze maz mnie zostawil sama, pojechawszy na jakiegos grilla z kumplami, na
      ktroego pierwotnie mielismy ejchac razem,a el przez ta pogode..echch
      no musialam sobie troche ponarzekac.
      Ale poza tym jest ok, tylko spac mi sie chcesmiletak to jest jak sie do 1.30 w
      nocy czyta ksiazkesmile
      pozdrawiam
      Maraska
      Ach no i ocyzwiscie wszystkeigo najcudowniejszego dal dzisiejszych, ostatnich
      naszych Roczniakowcowsmile Henrysia i Szymka rosnijcie zdrowo, badzcie zawsze
      usmiechnieci i samych wspanialych przygod w przyszlosci.
      Zyczy Mateusz z mama
      • bebicka Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 01.05.05, 13:43
        Yhmmm Szymon mial wczoraj urodzinysmile
        Buzka
        Maraska
        • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 01.05.05, 21:37
          bebicka, wyjezdżam jutro o 4 rano. mąż bedzie na latawcach latal w chałupach.
          nie wiem czy jestes mobilna czy nie, ale zdzwonimy sie. wysle ci moj telefon na
          priv.
        • malilka Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 01.05.05, 21:44
          Ucałowania dla ostatniego roczniaczka Henrysia!

          My dzisiaj spędziliśmy kilka godzin w ogrodzie botanicznym, który jest
          przeogromny i piękny, szkoda że mam do niego daleko, bo chodziłabym codziennie.
          Rano było chłodno, pochmurno i padało, ubrałam dziecko odpowiednio, zasnął mi w
          samochodzie, więc go tylko przełożyłam do wózka, no a w ogrodzie po pół
          godzinie zrobił się upał, a ja nie miałam jak rozebrać śpiącego dziecka, bo
          wiedziałam, że jeśli się przebudzi to koniec spania i dobrego humoru do końca
          dnia. Uznałam że drzemka jest ważniejsza, no ale aż mnie skręcało jak patrzyłam
          na moje ciepło ubrane biedactwo.

          Od dwóch dni Maciuś odmawia jedzenia wieczornej kaszki, bez względu na smak i
          konsystencję, już na sam jej widok jest płacz. Dzisiaj nie chciał jeść obiadu i
          myślałam, że wieczorem zgłodnieje na tyle, żeby zjeść kaszkę, ale gdzie tam. No
          i od wczoraj podaję "dorosłe" kolacje (choć pomysłów brak!) a 30-45min po
          posiłku samo mleku, bo ja z tych co uważają, że dwa posiłki mleczne są w tym
          wieku potrzebne smile Ciekawe, czy będzie jeszcze powrót do kaszek czy już nie.
          Aaa, rano kaszka jest ok.
          • inia25 malilka 01.05.05, 21:58
            dzis gadalam z kolezanka, ktorej dziecko jakis miesiac temu odmowilo wieczornej
            kaszki (maly jest z 20 kwietnia), podawali mu wieczorem "dorosłe" kolacje. Po
            jakims czasie mu smak na kaszki powrocil, tak wiec nie załamuj sie, mackowi tez
            okres buntu przejdzie.

            aha dziewczyny zapomnialam sie pochwalic - MOJE DZIECKO DZIS ZROBIŁO SIKU DO
            NOCNIKA! Super. Znalazłam sposób - puszczam wode z kranu i siku leci do
            nocnikasmile Hihihihihi. Niech sie przyzwyczaja mloda do nocniczka. Oczywiscie bez
            braw, ochów i achów sikowo nocnikowych się nie obyłosmile
          • ania300 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 01.05.05, 22:02
            Wielkie buźki urodzinowe dla Henrysia i Szymka! Rośnijcie duzi i silni i mądrzy
            i weseli!!! A Henryś to pewnie wymiata i dziadków w Polscesmile)

            Malilka, u nas kaszki też są fuj, gorzej, bo i rano i wieczorem...A pomysłów na
            śniadanie i kolację zero, dziś np. rano było trochę twarożku na słono ze
            szczypiorkiem, potem chleb z masłem i miodem, potem kilka łyżeczek kaszki
            wmusiłam i to by było na tyle. A na kolację jak uda mi sie namówic młodego na
            pół słoiczka kaszki z bananem Hippa to jest sukces. Nie mam wogóle pomyślunku
            co zamiast kaszki. Parówki-świństwo, którego nie trawi, jajko-ile można, chleb
            bezglutenowy jest okropny bo się kruszy a okruchy są twarde i drapią w gardło,
            z twarożkami i serami żółtymi też nie ma co przesadzać, więc co?!? Zgłupiałam
            totalniesad(

            My dziś na działce urzędowaliśmy, ja sadziłam kwiatki, a młody babcie bawiłsmile
            Potem zasnął przed 17 i miałam kłopot żeby go spać po kąpieli położyć. Zasnął o
            21:30, więc jest szansa że da jutro pospać do 8, hihi, gdzie te czasy co w
            dzień wolny po 10 sie wstawało...

            Dziewczyny, jakie wapno na wysypkę się podaje? Jest jakieś specjalne dla małych
            dzieci, czy może byc to calcium musujące? Walczę z wysypką juz 4 dzień,
            bezskutecznie, ciągle jakies kropki są, trochę bledsze, ale są.

            Dobra, nie truję przy niedzieli, pozdrawiam i życzę odpoczynkusmile
            • ania300 inia25 01.05.05, 22:08
              jak ja Ci zazdroszczę tego sukcesu nocnikowego! u nas jest prężenie na sam
              widok nocnika, nie ma mowy żeby Kuba na nim usiadł, a co dopiero cos zrobił.
              trudno, będzie lał w gacie dłużej niż inni, jego matka lała do 3 lat i wcale
              jej to nie przeszkadzało w zabawie. Moja mama tylko patzryła przez okno czy
              piasek juz mi sie do tyłka przykleił i trzeba zmienic pieluchę czy jeszcze nie
              i moge biegac po podwórku dalejwink
              • inia25 Re: inia25 01.05.05, 22:18
                ja zaczełam od sadzania oli na nocnik w ubraniu, jak na krzesełko, pozniej
                zaczelam tylko w pieluszce, a od jakiegos czasu sadzm ja rano i wieczorem na
                nocnik ze szczoteczka do zebow w reku. ola siedzac na nocniku myje zabki. Na
                poczatku tez uciekała z nocnika. Powoli, powoli sie do niego przekonała. Nie
                martw sie bedzie dobrze.
                • ania300 Re: inia25 01.05.05, 22:53
                  Tez zaczynalam od sadzania w ubraniu, usiadł, po czym zwiewał, potem mniej
                  więcej wiedziałam kiedy robi kupę i go sadzałam w tym czasie, prężawka i
                  ucieczka, a po ubraniu pieluchy obowiązkowo kupasmile Może musimy jeszcze poczekac
                  z ta nauką, tak jak czekałam rok na to żeby młody sam zasypiał w łóżeczku.
                  Chciałam go zmusic wcześniej ale wył przeokrutnie, a jak sam zrozumiał że to
                  nic strasznego, to nie ma już kłopotu z samotnym zasypianiem. Na nocnik tez
                  przyjdzie czas, po 3 latach, hehe, to był żart, mam nadziejęsmile))
                  Idę spać, dobranocsmile
    • bebicka a u nas tez kaszki sa beeee:-) 02.05.05, 09:16
      • bebicka Re: a u nas tez kaszki sa beeee:-) 02.05.05, 09:21
        za szybko wcisniety enter, oczywiscie, chyba sie nigdy nie nauczesmile

        a w temacie kaszek, to Mlode tez odmoiwl tydzien temu jedzenia tychze. Wczesniej
        zaczely sie problemy z jedzeniem a teraz juz w ogole nie chce. Chyba mu sie
        przejadlysmile A ja wlasnie kupilam nowa partiesad Chyba tata bedzie musial zjescsmile
        Wiec teraz tez wsuwamy dorosla kolacje, czyli kanapke i potem w lozeczku mleko,
        tylko znowu zaczynam miec schizy, bo kurcze jakis czas temu oduczalismy go picia
        mleka w lozku przed spaniem a teraz powtorka z rozrywki? Sama nie wiem czy to
        madry pomysl. Wpradzwie kiedys przy mleku zasypial a teraz myjemy po piciu zabki
        i potem zasypia, wiec nie wiem. I tez nie mam pomyslu na kolacje, tym bardziej
        ze moje dziecko zadnych plackow, nalesnikow, pierogow itp ani mysli jesc.
        nalesnik jest owszem super, ale do rozdziamdziania na stolikusmile
        Pogoda u nas dalej do kitusad
        z nadzieja na lepsze jutro wobec tego pozdrawiam
        Maraska
      • eklon co to za długi weekend ;-( 02.05.05, 09:44
        Jak człowiek i tak dziś siedzi w pracy!

        Składamy zaległe życzenia Henrysiowi! Ostatni niemowlak wstąpił do grona
        dzieciaków! Witaj w klubie!

        Dziewczyny muszę się pochwalić! Michał ochrzcił dziś nocnik! Zrobił siusiu i
        mini kupkę! Byłam tak z niego dumna, że zawartość czekała aż tata wrócił z
        babcią! Bo tata dziś był zmuszony jechać z samego rańca po babcię!

        Poza tym z ostatnich spostrzeżeń u nas też ostatnio trochę mniejszy apetyt ale
        to chyba taki okres. Nie przejmuję się tym, bo nasz syn przynajmniej nie
        wygląda już jak mały pulpecik a nabiera fajnych dzięcięcych kształtów!

        Wczoraj i przedwczoraj byliśmy na wsi. Pogoda przepiękna! Michał biegał w
        samych opalaczach i niestety w topornych pełnych bucikach, bo jeszcze nie mamy
        sandałków a wydawało mi się, że ziemia jeszcze zbyt zimna na bieganie na
        bosaka, ale i tak miał frajdę jak się przewracał na trawę i go łaskotała w
        kolanka! Wszyscy mieli przerażenie w oczach jak biegał po chodniku, bo wszysty
        widzieliśmy już pozdzierane kolana, ale jakoś udało nam się bez specjalnych
        obrażeń. Raz był potworny płacz i nie wiemy dlaczego, ale pewnie ugryzł go
        jakiś robaczek a on nieświadom jeszcze takiego uczucia po prostu się rozpłakał!

        Poza tym na razie topór wojenny zakopany aczkolwiek mój mąż nie potrafi
        zrozumieć, że niestety nie jestem już demonem seksu.!
        • monikaps Zaległe życzenia! 02.05.05, 11:34
          Przede wszystkim życzenia dla najmłodszych roczniaków:

          Szymku! Rośnij duży, silny, zdrowy, mądry i szczęśliwy! I żeby Ci zawsze wszystko sprzyjało: ludzie, zwierzęta, los i w ogóle cały świat!

          Henrysiu! Dużo zdrówka i radości! Żebyś doczekał się fajnego rodzeństwa, żebyście zawsze potrafili znaleźć wspólny język i się dogadać, żebyś nigdy nie odczuwał, że musisz się czymś dzielić, ale zawsze cieszył się, że masz tyle osób w rodzinie do kochania. (Trochę Ci zazdroszczę, bo sama jestem jedynaczką wink I żebyś szczęśliwy szedł przez życie!

          Ucałowania od starszej koleżanki Ewuni z mamą

          Eklon, współczuję - dziś w pracy! To chyba bardzo rzadki przypadek, ale widać jesteś niezastąpiona! Wczoraj wybieraliśmy się ma mszę specjalnie dla małych dzieci (w oddzielnej kaplicy) - odwołana, długi weekend! Faktycznie, na ogólnej mszy dla dzieci też było mało ludzi.

          Ewunia nigdy jeszcze nie jadła żadnych kaszek (i tak jest duża), na kolację dostaje warzywka - zupki albo przeciery warzywne, zwykle bez mięsa, bo mięso jada na obiadek. Może popróbujcie ugotować maluchom jakieś warzywka jak nie chcą kaszki - kalafiorek, brokuły, marchewkę z groszkiem lub ziemniaczkiem czy coś podobnego...

          U nas dziś piękna pogoda i też wybieramy się do Ogrodu Botanicznego i może do Łazienek. Widziałam już kwitnące bzy, a w Ogrodzie jest ich mnóstwo.

          Pozdrawiamy i życzymy słoneczka i dobrych humorów.
          Monika i Ewa

          PS. Ciekawe co tam u Kamilków? Pozdrawiamy z okazji początku 14 miesiąca!
          • malilka Re: Zaległe życzenia! 02.05.05, 12:17
            Po noclegu u dziadków dziecko mi się niestety przestawiło na tryb rannego
            ptaszka, bo u nich rolety nie ma, więc mały wstał o 6.00. Wczoraj u nas też o
            6.00, na szczęście dzisiaj już o 7.00, więc może wróci do pobudek koło 8.00. W
            ogóle to chyba przestanę oddawać małego do dziadków (moich rodziców), bo
            zaczynają mnie wkurzać niemiłosiernie. Moi rodzice całą sobotę byli z małym na
            dworze, a jak wieczorem po niego pojechałam to zobaczyłam opaloną buzię.
            Myślałam, że padnę trupem, mam fobię na punkcie słońca i opalania, smaruję
            młodego filtrem 100 i oczywiście ten krem mamie zostawiłam, no ale mojej mamie
            się wydawało, że jak posmaruje dziecko raz rano to wystarczy, jakoś nie
            pomyślała, że skoro siedzieli cały dzień nad wodą to można go było dosmarować.
            Poza tym bardzo ciepły dzień a moje biedne dziecko biega u dziadków w
            rajstopkach i spodenkach, no ręce mi opadły. Zapakowałam te rajstopki w piątek
            na wszelki wypadek, jakby nagle zrobiło się zimno, jak można nałożyć rajstopki
            przy dwudziestu paru stopniach i to jeszcze po domu.... Może się czepiam moich
            rodziców, no ale naprawdę wkurzają mnie takie rzeczy, bo chyba mam prawo
            pragnąć, by moje dziecko było nieopalone i nie przegrzane, nie?

            Inia, pocieszyłaś mnie, że niechęć do kaszek może minąć, chociaż podobno
            większość dzieci w drugim roku życia już na trwale buntuje się przeciw kaszkom,
            niektóre na początku inne pod koniec. Ja w sumie nie uważam, żeby te kaszki
            były jakoś niezbędne do szczęścia, tylko że ja jestem kuchennie beznadziejna i
            nie wiem co dawać w zamian! Na razie idzie dorosła kolacja, czyli odrobina
            skubniętej bułki, jajecznica albo parówka, 2 plasterki wędliny i już, a po
            40min niekapek samego mleka, potem kupa, kąpiel, mycie ząbków w kąpieli, po
            kąpieli 3/4 niekapka wody i lulu. Bebicka, jeśli porządnie myjesz ząbki po
            wieczornym mleku to spoko, nie przejmuj się, bo maluchy nie powinny zasypiać
            przy mleku ze względu na próchnicę, a jak umyjesz ząbki to Mateuszowi nie
            grozi. No ale jak mały przestanie jeść kaszki rano (dzisiaj był już ostry bunt,
            ale udało mi się go zająć) to będzie jadł kanapki na śniadanie, II śniadanie i
            kolację, no bez sensu! Daję mu jeszcze naleśniki, które uwielbia i zjada z dwa
            całe, no ale przecież nie będę robiła naleśników codziennie. Pierogi kiedyś
            jadł, teraz nie ma mowy, placków matka nie potrafi zrobić. Dzisiaj mu dam na
            kolację ryż z jabłkiem duszonym z cynamonem, może zje. Mamaaga, ja się boję, że
            same warzywka nie wystarczą Maciusiowi, żeby przespał całą noc, w końcu są
            praktycznie bez kalorii i jeszcze lekkostrawne, jak po tym wytrzymać 12-14
            godzin? W każdym razie "kanapki" (u nas to nazwa umowna, bo mały zjada tylko
            ociupinkę bułki) plus samo mleko później się sprawdza, bo mały wytrzymał na tym
            13h, więc spoko.
            • eklon co na dzień dziecka? 02.05.05, 13:25
              Dziewczyny mam dylemat!
              nie mam zielonego pojęcia co mogłabym kupić mojemu dziecku na dzień dziecka!
              chciałabym, że jeżeli miałaby to być zabawka to najlepiej jakaś edukacyjna a
              nie kolejny grat w domu!
              Jakie macie pomysły?
              • ania300 Re: co na dzień dziecka? 02.05.05, 13:39
                ja tez nie mam pojęcia co z prezentem, myślę o takim pałąku z zabawkami do
                fotelika bo młody strasznie sie nudzi podczas podróży. A ostatnio hitem są u
                nas zwierzaki z traktora farmerskiego. Sam traktor jest straszny, Kuba sie go
                boi, ale zwierzaki sa ok, chowa je w torebkach papierowych, potem wyjmuje,
                miesza, podaje wszystkim n żądanie , np pokaż owieczkę, to pokazuje to
                zwierzątko. Ogólnie uwielbia te zwierzaki, więc może taki traktor? Nie jest
                duży, zwierzęta odgłosy wydaja, manipuluje sie przy nim, więc taki najgorsze to
                to nie jest
                • bebicka Re: co na dzień dziecka? 02.05.05, 16:36
                  Ania a moglabys podac jakies namiary na ten traktor? jakiej firmy, moze jaka cena.
                  ja na razie jeszcze nie myslalam o dniu dziecka, ale i tak Mlody zabawki to w
                  wiekszosci rpzypadkow ma w wielkim powazaniu. ja juz nie wiem co mu kupowac zeby
                  mu sie to podobalo. Chcoiaz zaraz przepraszam uwielbia wkladac rozne klocki do
                  takiego pudelka z dizurkami w pokrywce... wiecie o co mi chodzi mam nadziejesmile
                  to byl bardzo trafiony prezentsmile

                  A w ogole to wlasnie wrocilismy ze spotkania z Kinga i Olasmile krotkie bylo
                  niestety,a le oby wiecej takich. Wyslalam Wam pare fotek
                  pozdrawiam
                  Maraska
                  • monikaps Re: co na dzień dziecka? 03.05.05, 00:03
                    Ależ piekny był dzisiaj dzień. Byliśmy z Ewą na długim spacerze. W ogrodzie botanicznym bardzo jej się podobało, zwłaszcza wchodzenie po schodach, najpierw za rączki na dwóch nóżkach, a potem super frajda - na czworakach. Pozwoliłam jej też trochę chodzić po trawie na czworakach. W innych parkach to się trochę boję - pieski wszędzie biegają i zostawiają po sobie ślady. No cóż, miasto...
                    Na jutro mamy taki plan, żeby podrzucić Ewę dziadkom na działkę a sami pojechać gdzieś do sklepu. Zobaczymy.
                    Co do zabawek, to chyba taki traktor ma nasza sąsiadka (2 miesiące starsza) i Ewuni bardzo się podobał. My pewnie na dzień dziecka nie będziemy szaleć ale kupimy jej coś Wadera, może plastikowy kolorowy okręt (do wanny lub baseniku na lato) albo ciężarówkę do piasku. Widziałam też fajne komplety do piasku z takim "młynem": sypie się piasek z góry a to się obraca. Polecam, jeśli ktoś nie ma sortery: fajny jest domek Lego (Ewunia bardzo go lubi) albo takie wiaderko Chicco. Pisałam też kiedyś o Centrum Fantazji Tolo, z jednej strony jest sorter, a z drugiej różne rzeczy do manipulowania. Ewa to lubi. Widziałam też w sklepie klocki Fischer Price, takie duże sześciany i w każdym coś do manipulowania. Malilka pisała kiedyś o tym, że Maciuś lubi się bawić domkiem, gdzie się otwiera różne drzwiczki - napisz proszę coś więcej, co to jest, jakiej firmy, może jakieś namiary na stronę.
                    Kinga i Maraska, fajnie, że udało wam się spotkać. Może my Warszawianki znowu coś zorganizujemy? Przechodziłam dziś obok pubu Lolek na Polach Mokotowskich - w środku mają prywatny mały placyk zabaw: piaskownica, zjeżdzalnia, huśtawki na sprężynach, co wy na to?
                    Pozdrawiamy świątecznie
                    Monika i Ewa
                    • inia25 Re: co na dzień dziecka? 03.05.05, 09:22
                      witam

                      wróciłyśmy! no i jadąc samochodem myślałam sobie o spotkaniu warszawianek
                      właśnie na Polach Mokotowskich. Tam jest fajnie. A w Lolku właśnie ten plac
                      zabaw jest super! Pomyślcie - moze następna niedziela? W sobotę mamy kinderbal
                      z okazji urodzin wiec odpada.

                      Wczoraj jak zajechaliśmy na hel, to był taki mróz, że myślałam ze padne.
                      Wyszłyśmy z Ola na plaże na 5 minut, a pózniej w samochodzie siedziałysmy.
                      Potem pojechałysmy na spotkanie z beata i mateuszkiem!.ż przystojniak z niegosmile
                      A jaki radosny! No a moje dziadoskie dziecie dało sie kupić za jeden uśmiech i
                      od razu przykleiło sie do beaty! No mówie wam zero oporów. Mam nadzieję, ze ud
                      nam sie jeszcze nie raz spotkać, bo z tego co sie zapowiada to mojego meza tak
                      nowe hobby wciagnelo, ze moze nad morze bedzemy czeso jezdzic.

                      Malilko za te rajstopy ym sie wsciekła także! U nas juz dosyc dawno rajstopki
                      poszly precz i sa tylko awaryjnie, no ale przy 20 kilku stopniach ciepla, to
                      nawet moja mam by nie wpadla na pomysl zalozenia rajtek oli. Ale wiesz co nie
                      wsciekaj sie na rodziców, po prostu im wytłumacz - krem nakładamy co 2 godziny
                      a powyżej 17 stopni nie zakładamy rajstopek. i juz. Najgorzej to sie wkurzac, a
                      nie powiedziec na spokojnie o co chodzi. Mysle ze urazisz rodziców potwornie
                      tym, ze straciłaś do niech zaufanie przez ten incydent. Jak powiesz spokojnie
                      czego wymagasz, to oni nastepnym razem nie zrobia tego błedu. Daj im jeszcze
                      szansesmile A tak nawiasem, czy smarujesz tylko buzke macka tym kremem, czy tez
                      dłonie? Bo ola ma opalone dłonie jak robotnik na budowie i nie wiem czy tez jej
                      duzym filtrem je smarowac?

                      Uciekam, bo musze dom troszke ogarnac. Moze dzis do Powsina do ogrodu
                      botanicznego pojedziemy? Zobacze.
                  • ania300 maraska 03.05.05, 11:39
                    ten traktor mozna sobie obejrzeć na stronce leomarku:

                    www.leomark.pl/?mode=produkt_full_lista&recordId=1144 cos nie zabardzo
                    chce ten link sie podświetlicsad w każdym razie to www.leomark.pl, potem
                    zakładka zabawki dla dzieci do lat 3 i jest tam ten sławetny traktor.
                    • ania300 Re: maraska 03.05.05, 11:44
                      o, jednak sie podświetliłosmile) Z traktora mozna wyjąć wszystkie zwierzaki i
                      farmera. Przyczepka ma wgłebienia do których pasuja zwierzęce łapki, każdy
                      zwierzak pasuje tylko do swojego m-ca, przy tych wgłebieniach są przyciski
                      uruchamiające odgłosy tych zwierzaków. Traktor ma klakson, który trąbi i włącza
                      swiatła, przyciśniecie komina uruchamia traktor, który sam jedzie z fajnym
                      traktorzastym odgłosem, a farmer śpiewa piosenkę "Old McDonald had a farm",
                      troche pijackim głosem, ale jest śmiesznysmileGeneralnie, najlepsze sa zwierzaki i
                      to że mozna je dopasowywac do swojego m-casmile
                      • bebicka Re: maraska 03.05.05, 13:14
                        Ania dzieki za link. Faktycznie wyglada to fajnie, tylko cenowo juz troche
                        mniejsad wielka szkoda ze nie wiedzialam ot ym przed urodzinkami Mlodego, na
                        pewno fajnieszy ten traktor niz to co ja kupilamsad
                        A Ola Kingi to faktycznie po dwoch minutach hyc i juz u mnie na raczkach. Ale
                        sama chcialasmile fajne to bylo.
                        pozdrawiam
                        Maraska
                        • ania300 Re: maraska 03.05.05, 20:10
                          maraska, zobaczę u siebie w osiedlowym sklepiku z art. dla dzieci, wydaje mi
                          się że widziałam taki właśnie traktor znacznie taniej. jutro sprawdzę i dam Ci
                          znaćsmile

                          A zdjęcia Mateusza i Oli super, widac że rozumieli się bez słówsmile)aż przykro,
                          że Kuba ma raczej znikomy kontakt z rówieśnikami i potem takie strachajło przed
                          ludźmi jest.
                          • malilka Re: maraska 03.05.05, 21:59
                            Spotkania zazdrościmy, jak zawsze, uhhhhhh.

                            Weekend majowy był super, pogoda rewelacja, słońce i gorąco, do tego zielono
                            dokoła, aż chce się żyć. Wczoraj całe popołudnie spędziliśmy u moich rodziców
                            na działce, Maciuś raczkował zachwycony po trawie, no i postawił swoje pierwsze
                            kroczki! Wiem że większość dzieci już biega, ale u nas to wielki sukces. A
                            dzisiaj byliśmy znowu w ogrodzie botanicznym i na działce leśnej, było bardzo
                            przyjemnie, choć jak dla mnie za gorąco, nie znoszę upałów, a idą wielkimi
                            krokami... Ale ciepłe poranki i wieczory uwielbiam!

                            Prezent na dzień dziecka- na pewno nie będzie to nic specjalnego, bo za chwilę
                            popadniemy w paranoję. U nas w domu na dzień dziecka dostawałyśmy z siostrą
                            słodycze i jakieś drobnostki, no i zawsze był rodzinny wypad w jakieś
                            atrakcyjne miejsce typu zoo czy lunapark i chciałabym, żeby u nas w domu też
                            tak było. Zresztą Maciuś ma gdzieś zabawki, bawi się właściwie tylko klockami
                            drewnianymi, to był strzał w dziesiątkę.

                            Oczywiście moim rodzicom wszystko wybaczam, bo ogromnie mi pomagają, a te
                            rajstopki w ciepły dzień to była pierwsza wpadka z grupy "przegrzewanie",
                            wiadomo że każdemu może się przydarzyć. Inia, Maćkowi kremuję wszystkie
                            odsłonięte fragmenty ciała, kark, szyję, łapki, nóżki, zależy co wystaje. Z
                            dłońmi jest kłopot, bo już pal licho że mały krem zje, ale boję się że wetrze
                            sobie krem do oczu. Ale generalnie dłonie smaruję, choć dużo mniej nakładam
                            kremu i już widzę, że niestety mają inny odcień niż reszta ręki, niestety.

                            Dzisiaj po upalnym i dusznym dniu o 19 przyszła burza i moje dziecko oszalało z
                            zachwytu. Siedział z lekko niemądrym tatą przed otwartymi drzwiami balkonowymi,
                            lało jak z cebra, grzmiało i błyskało, a mały krzyczał i wył z zachwytu,
                            podskakiwał, tańczył i śpiewał, no dostał amoku. Był boso i w krótkim rękawie,
                            po chwili miał mokrą głowę od deszczu bo ciągle wyglądał, ale to tylko
                            pogłębiało jego zachwyt. Chyba nasza pociecha będzie żeglarzem. Żeglarzem-
                            informatykiem smile))
                          • kamymama :o) 03.05.05, 22:07
                            Witam wszystkich po powrocie! Jeszcze nie zdążyłam przeczytać wszystkich
                            postów, ale się sprężę i mam nadzieję, że do jutra będę na bierząco.
                            Czuję się cudownie wypoczęta, mam super humor i uśmiech na twarzy:o) W nocy
                            wróciliśmy do Piły, Kamcia całą drogę ładnie przespała, ale to zasługa nowego
                            fotelika. Jedzie teraz przodem, siedzi w nim jak na tronie no i wszystko widzi.
                            Już się nie nudzi podczas długiej jazdy.
                            Urodzinki Kamcia miała w skromnym gronie: ja, chrzestna z mężem, moje
                            siostrzenice i moja mamcia, tatuś niestety nie mógł być na dmuchaniu świeczki
                            gdyż grał ostatni mecz, ale szybko przyjechał (grał koło Bielska) i zdążył
                            wyściskać córę przed spaniem:o) Babcia zamówiła torta w kształcie misia. Ja
                            niestety nie miałam kiedy upiec, a nawet gdybym chciała sama piec to nie umiem,
                            zresztą moja mama to samo więc zamówiłyśmy gotowego. Goście jedli torta, a
                            Kamcia danonka - zazdroszczę dziewczyną, które upichciły tort jadalny dla
                            swoich dzieci!
                            Teraz o Kamci:
                            - w dniu swoich urodzin sama robiła po dwa kroczki, a potem się zacięła i dalej
                            zasuwa na czworaka,
                            - mówi mama i nie (kręci przy tym słodko główką), nie chce gadać po "ludzku",
                            nawija po swojemu,
                            - dalej pije soczki z butelki z cumlem, niekapka nie toleruje zresztą tak jak i
                            nocnik, lubi pić z kubka ale więcej piciu jest na niej niż w buzi,
                            - no i dalej nie przesypia nocek:o( Przestałam jej dawać hammomillę, nocki
                            wyglądają tak samo, wierci się i marudzi, a czasem popłakuje przez sen, ale w
                            dzień mniej śpi, dziś zrobiła sobie tylko jedną drzemkę godzinną,
                            - dalej mamy 6 zębów, wiecznie pcha rączki do buzi, ale nic nie wychodzi,
                            - waży 10 kg. ciuszki kupuję jej na 92 cm.
                            Poza tym jest najwspanialszą istotą w moim życiu, patrząc na nią myślę, że
                            żyłam po to by ją urodzić, mieć, kochać, tulić, opiekować się, być podporą!

                            Jesli chodzi o mnie to kilka dni temu ważyłam 54 kg. przy wzroście 175 cm!
                            Tarczyca mnie odchudziła. Jestem na lekach i już nie gubie kilogramów,
                            przytyłam nawet 2 kg.i ważę teraz 56 kg. Dużo lepiej już się czuję, wracają mi
                            siły i nie płaczę, że chudnę. No cóż, przynajmniej diet już nie muszę
                            stosować:o)

                            Dużo zdrówka dla naszych dzieciaczków!
                            • kamymama Re: :o) 03.05.05, 22:19
                              Zapomniałam Wam napisać, że w gazecie "dziecko" (wydanie specjalne - rok życia
                              niemowlaka) jest przykładowy jadłospis na tydzień rocznego dziecka. Bardzo
                              fajne dania tam są razem z przepisami jak je zrobić:o)
                              • kordula3 Re: i ja się zjawiam po dłuższej przerwie :) 03.05.05, 22:38
                                witajcie kochane!

                                ślemy serdeczne życzenia życzenia dla naszych najmłodszych pociach. niech rosną
                                w zdrowiu i radości. niech bezboleśnie pokonują wszelkie przeszkody. nich
                                zawsze świeci im słoneczko, a z buziek niech nie znika uśmiech smile sto lat!!!

                                u nas remont się trochę przeciągnął, potem mnie zmogła choroba, potem nawalił
                                komp, ehh, no ale juz jestem smile i nie chcę więcej żadnych awarii!!! szczególnie
                                zdrowotnych smile

                                jestem własnie w trakcie czytania postów i jeszcze trochę mi zostało, ale już
                                niewiele, na szczęście smile

                                a u nas mały zasuwa dużo na nóżkach, już bardzo mało raczkuje. swój pokoik
                                uwielbia i o dziwo super w nim śpi (a tego bałam się najbardziej).

                                dostałam zdjęcia ze spotkania oli z mateuszkiemi baaaardzo żałuję, że nas tam
                                nie było, buuu sad( żyję nadzieję, że jeszcze podobne spotkanie się odbędzie?

                                malilko - a wam bardzo zazdroszczę pogody. u mnie mały na krótkim rękawku, to
                                tylko po domu chodzi, bo na dworze to u nas niezaciekawie.

                                uciekam dalej czytać posty. przesyłam pozdrowienia!

                                paaa!
                                • eklon po pseudo długim weekendzie :-) 04.05.05, 09:10
                                  A my wczoraj byliśmy na zakupach zamiast świętować, niestety zostaliśmy
                                  zmuszeni brakiem pampersów. Za to w drodze powrotnej wpadliśmy do super knajpki
                                  i trochę się rozerwałam, bo knajpka była nad wodą z super placem zabaw i tata
                                  biegał za synem zachwyconym wodą!
                                  u nas po południu też padało ale bez efektów specjalnych a dziś potwornie się
                                  ochłodziło, bo tylko 18 stopni!

                                  Malilka mam właśnie pytanie odnośnie smarowania dzieci w ochronie przed
                                  słońcem?!
                                  Moje dziecko nie cierpi nakryć głowy, staram się mu jednak coś nakładać przy
                                  ostrym słońcu ale i tak już zauważam, że ta jego prawie łysa łepetyna troszkę
                                  się opaliła. Czym można smarować taką prawie łysą głowę, żeby się nie opalała?
                                  Zwykłe kremy raczej odpadają. A właśnie jakie kremy stosujecie, to znaczy z
                                  jakim filtrem?
                                • eklon zapomniałam 04.05.05, 09:14
                                  jeszcze dodać, że u nas traktor raczej odpada, bo mamy już ciuchcię fisher
                                  price'a i chyba zdecydujemy się na coś innego!
                                  • inia25 witam 04.05.05, 09:42
                                    a u nas pada.....

                                    jeśli chodzi o dzień dziecka, to mam identyczne podejście jak malilka - nie
                                    dajmy się zwariować. U mnie też była taka tradycja, że na dzień dziecka
                                    dostawaliśmy słodycze i jakieś drobiazgi i wypad właśnie do lunaparku czy zoo,
                                    a odkąd skończyłam chyba 17 może 18 lat dostaję drobną kwotę, żeby sobie coś
                                    kupić - np kosmetyk jakiś. Tak też będzie u mnie. Oli kupię chyba rękawki i
                                    koło ratunkowe do pływania. Właśnie wczoraj zrobiłam porządki w zabawkach i
                                    pozbyłam się części, więc nie chcę tonąć w nowych. Tym bardziej że u nas na
                                    topie jest łopatka i wiaderko. Ola ładuje do wiaderka wszystko i tak łazi z nim
                                    po całym domu.
                                    Hitem urodzinowym okała się piaskownica i klocki drewniane. Ale nie myślcie ze
                                    oddzialnie, one musza stanowić komplet, bo do pustej piaskownicy jak wrzuca się
                                    drewniane klocki, to robią duuuuuuuuuuuuuuuuzo fajnego halasu!
                                    Wczoraj ola zaliczyła upadek i mamy pierwsze zdarte kolano. Ale twarda była,
                                    nawet nie zapiszczała.
                                    Wczoraj wybraliśmy się do zoo - no i zawróciliśmy spod bramy, bo był taki tłum,
                                    że nie warto było nawet wchodzić. Więc pojechaliśmy do ogrodu botanicznego.
                                    Było fajnie, Oli się podobało, rzucała się na kwiatki, żeby je wąchać. Zabawne
                                    to nasze dziecko. Później pojechaliśmy z babciami na starówkę na lody. Było
                                    miło. Ola wszystkich rozbawiała.
                                    Malilka ładny ten twój maciuś i taki coraz bardziej "dorosły". A na zdjęciach
                                    to Ty? Czy jakaś ciocia? Jeśli To ty, to podobnie sobie Ciebie wyobrażałam. Z
                                    ciemnymi włosami. A jeśli chodzi o wyobrażenie, to np myślałam że bebicka to
                                    malutka blondyneczkasmile
                                    Kordula - szkoda, że nie byłaś na naszym spotkaniu! Ale na następny weekend
                                    długi bede tez na Helu, więc nic straconego.
                                    A tak z nowinek, to będę ciocią - męża siostra jest w ciązy! Super. Już się
                                    cieszę.
                                    • gosiak05 Re: witam 04.05.05, 10:42
                                      hej!!!
                                      Nie było mnie prawie trzy tygonie i teraz mam do nadrobienia sporo czytania.
                                      Miałam urlop i byłam w domciu z moim Słoneczkiem. A dziś prawie z płaczem
                                      przyszłam do pracy (czy urlop wychowawczy nie powinien być płatny?). Dziękujemy
                                      oczywiście za życzenia urodzinowe. I składamy wszystkiego najlepszego wszystkim
                                      dzieciaczkom z okazji roczku.

                                      Dziewczyny z Warszawy zróbmy spotkanie po 15 maja, bo moja mała Gwiazdeczka
                                      wyjechała teraz do babci na wakacje na te półtora tygodnia a bardzo
                                      chciałybyśmy Was poznać.

                                      Oczywiście biegamy, niedługo Julka będzie szybsza ode mnie, na spacery chodzi z
                                      wózeczkiem dla lali i lalą, co chwila przystaje daje lali pić pokizia i
                                      jedziemy dalej. Mówi coraz lepiej. Kiedy we wtorek rano powiedziałam jej , że
                                      babcia przyjedzie po nią to spojrzała na mnie z zachwytem i powiedziała babunia
                                      (ale to chyba tak jej wyszło przez przypadek), chociaż codzinnie jakimś nowym
                                      wyrazem mnie zaskoczy, teraz na topie jest patataj i skacze w wózku jakby
                                      konikiem jechała.

                                      Najważniejsze rzecz to muszę się pochwalić, że odkąd moja Julka skończyła
                                      roczek wyrzuciła smoczki i butelkę, a jak dla żartów pytam czy chce smoniato
                                      kręci główką i mówi nee nee i pokazuje paluszkiem, że ma jeden roczek.

                                      U nas hitem jest rówież zabawa w piaskownicy, przesypywanie piasku stukanie w
                                      babki, żeby sie udały. No i oczywiście slizgawka, całątrase wejścia na
                                      slizgawkę juz pokonuje sama i sam zjeżdż, muszę ją tylko łapać na dole bo
                                      ląduje na pupci a nie na nogach. Ale ogólnie plac zabaw jest super, a starsze
                                      dzieciaki jeszcze fajniejsze, biega za nimi i woła dzieci, dzieci..

                                      pozdrawiam
                                      • kamymama Re: witam 04.05.05, 11:25
                                        Kurcze, jak czytam co potrafią już Wasze dzieciaczki to jestem podłamana:o(
                                        Chodzą nie mówiąc już o bieganiu, same wchodzą na ślizgawkę, ale nie to mnie
                                        smuci, smuci mnie to, że inne forumowe pociechy dużo umią już pokazać,
                                        powiedzieć, są już kumate. Kamcia natomiast jakby się zatrzymała, stanęła na 10
                                        miesiącu - potrafi tyle samo co i przedtem:o( Co prawda Kama potrafi okazać i
                                        to dosadnie co chce, jak jej czegoś nie wolno a bardzo chce to pokazuje fochę.
                                        Może jestem przewrażliwiona, może porównuję umiejętności córci jak miała pół
                                        roczku z teraźniejszością i widzę różnicę...już sama nie wiem:o( Ale moja
                                        mamusina intuicja podpowiada mi, że wszstko jest dobrze, że za dużo oczekuję od
                                        rocznego dziecka. Przecież każde dziecko rozwija się swoim indywidualnym tempem.

                                        parówki - Kamcia zjada ok.4 tygodniowo. Kupuję jej z Morlin, te dla dzieci.
                                        Uważam, że nie można zbytnio izolować dziecka od "złych" potraw, jeśli byśmy
                                        chciały samych idealnych rzeczy dla naszych pociech to trzeba było by
                                        je "hodować" w namiotach tlenowych i wszystko co jedzą też.

                                        jadłospis - Kamcia jak wstaje to pije (oczywiście z cumla, bo innej formy nie
                                        uznaje) mleko zagęszczone kaszką 150-220 ml. Samej kaszki z łyżeczki nie zje.
                                        Później na drugie śniadanko dostaje kanapeczkę z wędlinką (sera żółtego nie
                                        lubi) lub jajecznicę z 2 jaj, którą uwielbia, albo 2 parówki, które je sama.
                                        Obiadek je ok.12-13, bardzo lubi zupy: krupnik, pomidorową, warzywną ze
                                        smietaną, wszystkie robię z makaronem lub ziemniakami. Z drugich dań lubi
                                        ziemniaczki polane sosikiem z mięsa. O 15 flacha mleka z kaszką. Koło 17-18
                                        dostaje podwieczorek: jakiś serek waniliowy lub serek wiejski lub danonka.
                                        Owoców nie lubi za wyjątkiem jabłka i to też nie za często. Po kąpieli o
                                        20-stej znów flacha z kaszką. Oczywiście nie trzymamy się ściśle godzin
                                        jedzenia i ilości zjadanych pokarmów, raz ma lepszy dzień i zje wszystko, a raz
                                        gorszy dzień i zjada tylko połowę z tego co przygotuję. Herbatek nie uznaje,
                                        wyjątek to moja więc jej daję z kubeczka. Nie przejmuję się cukrem, solą w
                                        potrawach, bez nich Kamcia by nic nie jadła. Kama pije tylko soczki i jak
                                        napisałam wcześniej moją herbatę, mineralnej nie lubi, a soczki rozcieńczam.
                                        dziennie wypija do 300 ml, muszę jej przypominać, że się pije, bo dla niej
                                        picie może nie istnieć. Kamcia je już prawie wszystko to co my, nie daję jej
                                        pieczonych potraw na tłuszczu i przyprawionych na ostro. Jeszcze nie dawałam
                                        jej ryby.

                                        godiva - Kamcia też nie lubi szczotkowania ząbków. Jak się kąpie to daję jej
                                        szczoteczkę do zabawy i tak się nią bawi, że ząbki umyje:o)

                                    • mamaaga1 Re: witam 04.05.05, 10:53
                                      u nas tez leje .... sad
                                      Buziaczki dla naszych ostatnich jubilatów, Szymona i Henrysia.
                                      Ale mamy juz duze dzieci smile)

                                      Nie dostałam zdjęć ze spotkania na Helu sad ...składam reklamację.

                                      Malilka jesli to Ty na zdjęciach z Mackiem to zupełnie inaczej sobie ciebie
                                      wyobrażałam ... a Maciuś jest fajowy, taki pogodny, usmiech zniewalający, a jak
                                      patrze na wasz wózek to mnie tęsknota ogarnia za nasza inglesinką sad

                                      Matyldzia podobnie jak Maciuś jeszcze nie chodzi samodzielnie, woli byc
                                      prowadzana, troszkę to męczące bo skubana nie chce chodzic na czworaka,
                                      pokazuje tylko paluszkiem co chce i tam ciągnie.

                                      W ten pseudodługi weekend zaliczylismy dwa razy siusiu na nocniczek ale na tym
                                      się skończyło, nie sadzę, że to sukces długofalowy wink.

                                      Własnie jakimi kremami (chodzi mi o marki) smarujecie dzoeciaczki????

                                      U nas znowu odchodza dzikie placze ... małej wychodzą dwie górne czwórki sad,
                                      jedna juz się częściowo przebiła, druga jest prawie na wierzchu, znowu
                                      slinotok, smoczek gryziony na wszelkie sposoby i ręce "po łokcie" w buzi.

                                      AAA i ma jeszcze jeden problem, chciałam się was poradzić ... wiem , ze musze
                                      pójsc do lekarza ale czekam na kontrolne wyniki małej i wtedy sie wybiore. Do
                                      rzeczy, mała w poniedziałek wielkanocny uderzyła główka w próg balkonu, guz
                                      wyskoczył odrazu, , siniak zmieniał kolory, mała nie miała żadnych
                                      niepokojacych objawów, popłakała i przestała...ale do dzisiaj ma w tym miejscu
                                      dziwne zgrubienie sad , jak zmarszczy czoło jest ono bardziej widoczne , nie
                                      idzie tego rozmasować, czy to pozostałośc po guzie i sie wchłonie??? Juz sie
                                      zaczełam tym denerwowac ... może wiecie co to jest???

                                      Na dzień dziecka tez nie zamierzam kupowac niczego specjalnego ...
                                      Pozdrawiamy
                                      • lgosia1 Re: witam 04.05.05, 11:09
                                        a ja myślę, że na zdjęciach to jednak nie malilkasmile))))
                                        • inia25 Re: witam 04.05.05, 11:19
                                          mi też się tak wydaje, bo ta Pani ma obrączkęsmile
                                        • jagna.04 Re: witam 04.05.05, 11:25
                                          Ja tylko na chwilkę odmeldowac się po długim weekendzie, który spędziliśmy w
                                          Rabce. Było cudnie. Polecam. Dobre warunki, dużo zieleni i wspaniałe jedzenie.
                                          Niko pojechał z katarem i niestety z nim wrócił. Dziś ponownie idziemy do
                                          lekarza.
                                          Dzięki za śliczne zdjęcia Maciusia, Mateuszka i Olki.

                                          Na zdjęciu z Maciusiem jest siostra Malilki, co Malilka napisała w mailu smile

                                          100 lat dla ostatnich roczniaczków.

                                          Pozdrawiamy
                                          • mamaaga1 ku przestrodze z "Niemowlę" 04.05.05, 11:42

                                            www.tygrys.karolin.pl/porodmarzeny.doc
                                            Własnie przeczytałam , przysłała mi to koleżanka, szok, poprostu szok...
                                            Wiem, że to juz za nami ale w glowie mi się nie mieści, ze takie rzeczy są
                                            możliwe ... Czy, któraś z Was jest z Pioznania???
                                          • malilka Re: witam 04.05.05, 11:48
                                            Na zdjęciach jest moja siostra, ja byłam fotografem, tylko zdjęcia szły w
                                            częściach i raz to napisałam, a raz nie. Obrączka, co za spostrzegawczość!!!
                                            Wizualnie moja siostra jest dwa razy taka jak ja, pisałam żem szczuplaczek, to
                                            jak mogłyście pomyśleć, że to ja? smile)))

                                            No i mamy pełen bojkot kaszek. Rano Maciuś wstał wściekle głodny a na widok
                                            kaszki zaczął walić nogami w krzesełko do karmienia, płakać i wyginać się. Na
                                            ser feta z rzodkiewką (nie sypaną) rzucił się jak wilk. W związku z tym mam
                                            pytanie- jak robicie zapiekanki dla dzieci? Czy mięsco trzeba podsmażyć przed
                                            wrzuceniem do piekarnika? Błagam o jakiś przepis dla kuchennej niemoty, czyli
                                            mnie.

                                            Eklon, nie wiem jak posmarować łepek z małą ilością włosków, ale coś trzeba
                                            wymyślić, bo Maciek też zaczął zdzierać czapki, a przecież nie będę w upał
                                            wiązała mu ich pod brodą.... Na razie wróciły chłodne dni, ale problem za
                                            chwilę wróci. A smaruję go mleczkiem Biodermy z filtrem 100, nawet cenę ma ok,
                                            biorąc pod uwagę fakt, że wysokie filtry są bardzo drogie, 100ml kosztuje
                                            około 60zł.
                                            • inia25 Re: witam 04.05.05, 11:53
                                              no właśnie i rozmiary tej osoby mi nie pasowały.
                                              ale czy masz tez ciemne włosy?
                                          • pearl24 witam po długiej nieobecności:-) 04.05.05, 12:11
                                            Oj bardzo długo nas tu nie było-najpierw pobyt u rodziców w Szczecinie,potem
                                            tak piękna pogoda że trudno znaleźć chwiulę na komuter.Zaległości
                                            nadrobilam,więc napiszę troche co u nas.

                                            Majówkę spędziłyśmy na działce w Konstancinie,którą Maja jest zachwycona,bo
                                            dziadek wozi ją na taczce i sadza na drzewkach.Byłyśmy na tężniach i Maja
                                            piszczała z radości.Byliśmy także w zoo-jednak hitem nie były zwirzątka tylko
                                            tłum dzieci-kazdego przeciez trzeba zaczepić i zagadać.

                                            No bo moja córka jest niesamowicie towarzyska i gadatliwa.Tu oczywiście zacznę
                                            sie troszkę chwalićsmile
                                            Nikoga sie nie boi i jakos sie tym nie martwię-wiem że któraś miała takie
                                            obawy.Maja pójdzie dosłownie do każdego.Zaczepia każdego i jest zdziwiona jak
                                            któs nie zwraca na nią uwagi.Bardzo nasladuje to co ktos robi-
                                            odgłosy,miny,czynności.Daje cześć,przybija piątke,pokazuje jak wyciera sie
                                            buzie,wyciera kurze szmatką,smaruje mamie buzie kremem.Pokazuje chyba wszystko
                                            co można pokazać.Uwielbia wąchać kwiatki i oczywiście przepada za piaskownicą i
                                            hustawkami.No i jak sie rozgada po swojemu...normalnie Bielicka mi rośnie.Z
                                            normalnych wyrazów mówi mama,tata,dziadzia,daj, jeszcze hyhy-pies, bubu-
                                            hustawka, miam miam-jeść i sporo tego jeszcze.

                                            Poza tym przepada za kilkoma bajkami w tv na programie minimini-Hitem jest
                                            Niedzwiedz w wielkim niebieskim domu i mis uszatek.a najlepsza to jest rybka z
                                            reklamy na tymze programie.Dziecka nie ma-wiec kilka razy w tyg ogląda te swoje
                                            baje i piszczy z zachwytu.

                                            opalenizna-mimo smarowania kremem nivea30 nie udało sie nam uniknąc
                                            czekoladowych dłoni i bużki-reszta biała bo jeszcze osłonięta-cieszy mnie że
                                            mała ma cere po tacie a nie po mnie bo ja jestem blada jak mąka.Jednak ta
                                            opalenizna to pojawiła sie parę tyg temu,jak wyszło pierwsze słoneczka.Jakoś
                                            sie nie przejmuje,w końcu jak latem pjade nad morze to i tak na pewno mała sie
                                            opali,mimo smarowania kremem.

                                            Nadal samodzielnie nie chodzi,nadal raczkuje i chidzi tylko za rączkę, nadal
                                            jest na piersi i marze by z tym skończyć tylko kompletnie nie wiem jak,bo pierś
                                            jest do spania i w nocy i w dzień i czasem nic nie chce jeśc tylko by przy
                                            piersi by wisiała.

                                            na razie kończe bo mała nie chce zasnąc na spacerze i musze ja uśpić w domu

                                            pozdrawiamy
                                            • kamymama prośba 04.05.05, 13:58
                                              Pamietacie jak pisałam, że jednej dziewczynie wysyłam paczkę, bo bidulka nie ma
                                              co włożyć do gara dla dzieci. Synka ma w wieku naszych pociech, Kubuś ma 10
                                              lat, a Patrycja miała 7, piszę MIAŁA bo wczoraj zmarła!!! Nagle wystąpiła u
                                              niej białaczka, walczyli miesiąc, zapowiadało się wszystko dobrze, wczoraj rano
                                              odeszła.......:o((((((((
                                              Marta, mama tych dzieci mieszka w Krakowie, sama je wychowuje, nie pracuje, no
                                              bo kto zatrudni matkę z 3 dzieci (teraz 2)? Napisała mi maila z prośbą o pomoc,
                                              nie ma za co pochować córki, nie mówiąc o tym, że nie ma co włożyć do garka.
                                              Piszę i płaczę, zżyłam się z nią, nigdy jej nie widziałam, tylko jej
                                              dzieciaczki na zdjęciach.
                                              Chodzi o to, że jeśli możecie to proszę o przesłanie jej troszkę pieniążków,
                                              nawet po 10 zł. Dla niej każdy grosz się liczy. Sama jej pomagam, ale sama nie
                                              dam rady wyłożyć całej kwoty na pochówek Pati:o( Dla zainteresowanych wyślę na
                                              priv adres Marty.
                                              Jeżeli moja prośba jest niestosowna, to od razu przepraszam, że ją napisałam na
                                              tym forum.
                                              Proszę też pomódlmy się za Pati (*)
                                            • malilka Re: witam po długiej nieobecności:-) 04.05.05, 13:58
                                              Rany, Maciek śpi już 2,5h niewiarygodne... Ale pogoda mocno senna, trzeba
                                              przyznać, dobrze że poszliśmy na spacerek o 9.00, bo teraz się mocno rozpadało.

                                              Iniu, przeczytałam na kwietniowych mamach rozkład dnia żłobkowicza, bo nie
                                              ukrywam że też rozważam taką opcję. Trochę mnie zmartwiło, że dzieci mają tylko
                                              jeden godzinny spacer, czy jak jest piękna pogoda to maluchy też siedzą w
                                              budynku? Maciuś byłby mocno niepocieszony, bo my spędzamy minimum 3-4h na
                                              zewnątrz, a ostatnio to całe dnie.
                                              A włosy mam też ciemne smile
                                              • inia25 malilka - o żłobku 04.05.05, 14:13
                                                ten jeden spacer jest zawsze (no chyba że pada),to jest takie minimum. Jeżeli
                                                jest ładna pogoda, to maluszki wychodzą też na spacer po spaniu. Jak jest
                                                rytmika, to te dzieci które w niej nie uczestniczą też idą na dworek. rytmika
                                                jest finansowana przez żłobek, nie trzeba za nią płacić dodatkowo, ale nie
                                                wszystkie dzieci uczestniczą, bo nie wszystkie to lubią, albo w ogóle niektóre
                                                są tym średnio zainteresowane.
                                                Szczerze mówiąc podoba mi się ten rozkład, szczególnie te zajęcia plastyczne.
                                                Jeśli chodzi o koszta, to są także niewielki bo 9 zł za dzień.

                                                Skoncze pozniej bo prezes nadchodzismile
                                                • gosiak05 Re: malilka - o żłobku 04.05.05, 15:09
                                                  inia25 to Twoje Kochanie chodzi do żłobka do którego? Bo moja Julka idzie od
                                                  wrzesnia na Popiełuszki. Troche mam pietra, ale ona jest bardzo kontaktowa i
                                                  uwielbia dzieci więc myślę, że sobie poradzi.

                                                  • inia25 Re: malilka - o żłobku 04.05.05, 15:17
                                                    jeszcze nie chodzi, ale od wrzesnia pójdzie. Na klaudyny. Właśnie dziś też
                                                    pomyślałam o tym na popiełuszki - muszę się tam wybrać. No ale klaudyny mamy
                                                    bliżej. A masz tam nr telefonu na popiełuszki? jak tak to możesz mi podac?
                                                  • gosiak05 Re: malilka - o żłobku 04.05.05, 15:33
                                                    na Popiełuszki tel. 839 51 05.
                                                    nie wiem czy byłaś na Klaudyny i go oglądałaś, ale moja sąsiadka własnie
                                                    zabrała swojego synka po pierwszym dniu, mówiła że nie ma podziału na grupy
                                                    wiekowe, a jej Maciuś przez cały dzień siedział na środku sam i płakał po
                                                    pierwszym dniu dziecko miało strupy pod oczami. A grupa baba nie raczyła sie
                                                    nim zająć, mamie powiedziała, że musi sobie popłakać i ja sie wystraszyłam. Ale
                                                    moz ona przesadza warto sprawdzić samemu. Ten na popiełuszki ma najlepszą
                                                    opinię w całej Warszawie, chodzi tam córeczka mojej koleżnki z pracy i jak ja
                                                    widze uśmiechniętą jak tam i dzie i wychodzi to mi lżej, że oddaję tam Julkę.
                                                    Ja składałam wniosek na początku marca, a dziś już były listy, ale próbuj może
                                                    przyjmą, patrzą na rejonizację, jak jesteż z żoliborza to powinni przyjąć.
                                                  • inia25 Re: malilka - o żłobku 04.05.05, 15:57
                                                    byłąm na klaudyny, widziałam te Panie są bardzo miłe, żadne dziecko nie
                                                    płakało. Podoba mi się tam. Nawet przez telefon były miłe. Myślę, że każda zła
                                                    opinia jest zazwyczaj przekoloryzowana.
                                                    Przed chwilą dzwoniłam na popiełuszki kobieta przez telefon była tak niemiła,
                                                    ze na pewno tam nie poślę Oli. Zadałam jej pytanie jak wygląda dzien
                                                    żłobkowicza, odpowiedziala mi "po co to pani wiedziec skoro nie wiadomo czy
                                                    dziecko bedzie tu chodziło" ja jej na to, że mam prawo takie rzeczy wiedziec i
                                                    o takie rzeczy zapytac a ona " jasne ja do wielu rzeczy tez mam prawo i co z
                                                    tego". Załamała mnie. A na moje pytanie czy jest rytmika ona na to " no mamusie
                                                    to by chciały rocznemu dziecku jeszcze tenisa i 3 jezyki obce fundowac". No
                                                    załamało mnie babsko. Dodam, że na klaudyny rytmika jest (nieodpłatnie) dla
                                                    tych dzieci ktore chca. A na popiełuszki tylko dla najstarszej grupy.
                                                    A co do najlepszej opinii, to znam kilka żłobków o których mamy mówią ze maja
                                                    najlepsza opinie w warszawie - na grochowie, na gocławiu, w sródmieściu.
                                                    Na popiełuszki to na 100% oli nie poślę, po dzisiejszej mojej rozmowie z tą
                                                    babą!
                                                  • gosiak05 Re: malilka - o żłobku 04.05.05, 16:12
                                                    zaskoczyłaś mnie, bo wiele razy tam dzwoniłam i pani dyrektor zawsze była miła
                                                    i cierpliwie odpowiadała na pytania, a kiedy składałam wniosek to chyba z pół
                                                    godziny tam u niej siedziałam. Ale wiel ,że czasem telefon odbiera
                                                    pielęgniarka, kiedy dyrektorka idzie do pomocy na salę. Ale zgadzam się z Tobą,
                                                    że każda zła opinia jest przekolorowana i skoro Twoje odczucia są w porządku co
                                                    do żłobka na Klaudyny to na pewno masz rację, każda mama przecież chce dla
                                                    swojego dziecka jak najlepiej. Tak więc życzmy naszym żłobkowiczkom dużo
                                                    zdrówka, bo to im sie na pewno przyda w pierwszych miesiącach.
                                                    Pozdrawiam
    • bebicka Kamymama 04.05.05, 16:33
      Wiesz co moze za slabo wyroznilas swpja prosbe, bo ona jakos ginie wsrod listow
      zlobkowych.
      To jakas koszmarna historia, Boze...
      Podaj mi namiary na Marte oczywiscie ze pomoge chociaz jakas drobna kwota
      podaje konto mailowe
      bebicka@o2.pl
      Ale w ogole to chyba jesli chodzi o pogrzeby to ZUS wyplaca cos, moze sie myle???
      Maraska
      • inia25 gosiak05 04.05.05, 19:32
        tak mi się wydaje że to nie była pani dyrektor, bo wątpię żeby takie opryskliwe
        babsko mialo taką posadę. Mam nadzieje ze w rzeczywistosci tam jest fajnie.
        • kordula3 Re: kamymama 04.05.05, 21:49
          ja też poproszę o adres tej dziweczyny, a najlepiej jej konto - będzie
          szybciej, bo poczta to nawet dwa tygodnie śle kasę.
          • kordula3 Re: Kwiecień2004 :-) 04.05.05, 21:56
            eh, straszna historia z tą dziewczyną. nie wyobrażam sobie nawet jak ona się
            czuje - przezyć śmierć własnego dziecka, koszmar!

            inia - cieszę się, że wkrótce znowu zawitasz nad morzem. juz się cieszę na
            nasze spotkanie i mam nadzieję, że się dojdzie do skutku smile

            ja miałam napisane, że na maciusiowych zdjęciach jest siostra malilki, ale
            nawet jakby nie było to i tak bym wiedziała, że to nie ona. a swoją drogą może
            mailka przesle nam jakieś wspólne zdjęcie siebie i maciusia? no i te mamy,
            których jeszcze nie widziałysmy, też może jakieś zdjęcia wyślą.
        • izabela_p25 Ja tez po przerwie 04.05.05, 21:54
          Serdeczne zyczenia urodzinowe dla kolejnych roczniaków dla Szymusia i Henrusia
          duzo zdrówka, uśmiechu, zabawek nowych przyjaźni w piaskownicy, bezbolesnych
          upadków przy chodzeniu, zadowolonych mamuś oraz radości i spełnienia z
          poznawnia świata.

          Maż od wczoraj w domciu całkiem nieźle się czuje skoro wymyśla co ma do roboty
          w ogródku a jutro idzie do pracy.
          Ja jednak w sobote po wizycie w szpitalu pojechałam na wieś do rodziców i nie
          żałuje. Wróciłam we wtorek była piękna pogoda mała od godziny 7.00 na dworku i
          zadowolona. Coraz lepiej radzi sobie z chodzeniem potrafi już się obracać. O
          jedzonku napisze poźniej.
          Jeżeli można to prosze o zdjęcia na adres plona@wp.pl bo moj komp dalej nie
          działasad
          Proszę również o aders Marty.
          Mała się obudziła
          • lidszu Re: Ja tez po przerwie 05.05.05, 00:45
            Cześć,

            To ja też się melduję po długim weekendzie.

            Najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich maluszków, które skończyły już
            roczek: Oli, Szymka i Henrysia. Dużo uśmiechu, kolorowych zabawek, przyjaciół z
            podwórka, ciągłej chęci poznawania świata oraz zdobywania nowych umiejętności.

            My weekend spędzliśmy w Borach Tucholskich. Mieliśmy wynajęty cały domek z
            ogródkiem od leśnika. Pojechaliśmy tam ze znajomymi (w sumie 6 dorosłych osób)
            plus synek koleżanki, który ma 1 rok i 7 m-cy. Warunki i pogodę mieliśmy super.
            Całe dnie moje dziecko spędzało na dworze. Jeszcze niestety samodzielni nie
            chodzi, więc poruszała się po trawie na czworakach, bądź za rączkę. Zauważyłam
            jednak, że coraz częściej już samodzielnie stoi (nawet odpycha moją rękę) i
            zrobiła już parę samodzielnych kroków. Tak więc mam nadzieję, że niedługo
            zacznie sama na nóżkach poznawać świat.
            Inga i synek mojej koleżanki Maciek bardzo się zaprzyjaźnieli. Co prawda
            jeszcze nie potrafią się razem bawić, ale zawsze się koło siebie kręcili.
            Dawali, bądź zabierali sobie zabawki, próbowali dawać sobie całusy. Ogólnie
            mieliśmy z nimi wiele zabawy.
            Niestety Inga zaraziła się ode mnie jakąś infekcją wirusową i leje jej się z
            nosa, a rano miała 38 st. gorączki. Całe szczęście ma dość doby humor.
            No i nauczyła się nowego słowa. Jak coś podnosi, to mówi "hopa" lub "opa".

            Inia - nie dostałyśmy zdjęć. Mam jeszcze pytanie w sprawie dentysty. Wybieram
            się niedługo, więc może mogłabyś mi dać jakieś namiary na tego u kórego byłaś ?

            Ja też poproszę o adres Marty.
            • inia25 Re: Ja tez po przerwie 05.05.05, 08:53
              czesc

              lidka ja byłam u dentysty w sobótce w Warszawie niestety nie byłam. Ale moja
              koleżanka, mama kwietniowego dzieciaczka także, chodzi z miłoszem do dentysty
              gdzies na pl. Narutowicza. Jest to Falck albo Medicover (ktoras z tych firm).
              Jest bardzo zadowolona. Pierwsza wizyta jest taka zabawowo zapoznawcza. Podobno
              super. Moge wziac od niej jakis telefon. Sama tez tam bede sie z ola wybierala.

              wpadne pozniej
              • mag-da Re: Ja tez po przerwie 05.05.05, 09:06
                Cześć, ja tylko na chwilke. Dziękuję bardzo za życzenia dla Henrysia. Jestem 4
                dni w Łodzi. Malilka napisałam do ciebie na priv. Całuski dla wszystkich naszych
                dzieciaczków.
                • eklon nie wiem, co myśleć... 05.05.05, 09:24
                  Ja też poproszę namiary na Martę.
                  Jak czytam takie wiadomości to się zastanawiam gdzie jest pomoc społeczna w tym
                  kraju a z drugiej strony zawsze się zastanawiam, czy to nie jakiś naciągacz!

                  Bo takie mam zdanie na temat linka, który podawała któraś z Was (chyba właśnie
                  kamymama) z opisem porodu w Poznaniu... zastanawia mnie, czy gość zbytnio nie
                  ubarwił tej opowieści, bo aż wierzyć mi się nie chce, że na Polnej tak go
                  potraktowali. Rodziła tam żona mojego kuzyna - dwukrotnie, za każdym razem
                  miała cesarkę, bez problemu i zbędnych komentarzy. Sama byłam u nich na
                  konsultacji zanim zaszłam w ciążę. Trochę mnie jego opis zdziwił, bo gość cały
                  czas podkreślał jak to jego żona umierała z pragnienia, ale jakoś nie pomyślał,
                  że skoro ma telefon komórkowy i wydzwania, żeby się dowiedzieć komu dać
                  łapówkę, nie poprosił nikogo z rodziny, żeby przyniósł mu wodę mineralną! Jakoś
                  nie chce mi się wierzyć w tą historię!
                  • eklon mały sukcesik 05.05.05, 09:27
                    a teraz z innej beczki...
                    chyba mamy mały sukcesik. Mianowicie Michał posadzony rano na nocnik robi siku
                    i kupę! Wiem, że to jeszcze nic, bo dziecko powinno samo wołać, ale
                    przynajmniej nie ucieka już z niego tylko zrobi co powinien i dopiero próbuje
                    zmykać smile
                    • kamymama Re: mały sukcesik 05.05.05, 10:05
                      Witam. Wszystkim dziewczyną z całego serca dziekuję za pomoc i za modlitwę!
                      Eklon to nie ja wstawiłam link o porodzie:o) A jeśli chodzi o Martę to nie jest
                      ona naciągaczką, wyślę Ci jej namiary na priv i możesz do niej zadzwonić.
                      Dzwoniłam dziś do Marty, bidulka stara się być twarda ale jej głos...strasznie
                      cierpi. W jej imieniu dziekuję wszystkim, tym co pomagają i tym którzy się
                      modlą, każda z tych rodzaji pomocy jest wielka!

                      A teraz z innej beczki:o) Kamcia dziś przespała całą noc! Nie daję już jej
                      chammomilli. Ale za to obudziła nas o 5:30 i to był koniec spanka. Wczoraj
                      zrobiła sobie tylko 1 drzemkę 40-minutową i wieczorkiem zasnęła przy butli.
                      Właśnie wróciłyśmy z pobierania krwi (przez tą moją chorą tarczycę mała musi
                      być też badana), Kamcia krzyczała przy pobieraniu, ale nie dlatego, że była
                      kłuta, darła się, bo miała unieruchomioną rączkę.
                      Tak czytam co piszecie o nocnikach i chyba też zacznę pracować nad Kamcią,
                      kilka razy ją sadzałam przed kąpielą, bo zawsze sika do wanny, uciekała jak
                      poparzona z nocnika:o) Nocnik mamy z pozytywką, boję się, że jakby Kamci udało
                      się coś zrobić do nocniczka to zacznie grać pozytywka i w czasie siusiania lub
                      kupkania uciaknie i będę zbierać z ziemi:o)
                      • inia25 maja, macius kacper 05.05.05, 10:35
                        buziaki dla 13 miesieczniaków
                        • eklon Re: maja, macius kacper 05.05.05, 11:02
                          My również przyłączamy się do życzeń!

                          Kamymama sprawdziłam linka wklejała Mamaaga ale nie zmienia to postaci rzeczy,
                          że wg mnie gość przesadza!

                          My mamy najzwyklejszy nocnik z taką naklejoną kaczuszką. Gdzieś czytałam, że
                          absolutnie nie powinno się kupować takich udziwnionych nocników, bo dziecko
                          wtedy błędnie kojarzy sikanie i kupkanie (podoba mi się to określenie smile
                          śmiesznie brzmi!
                          • kamymama Re: maja, macius kacper 05.05.05, 11:25
                            Wszystkiego naj, naj, naj dla trójki 13-miesięcznaków!

                            Przed chwilką posadziłam Kamcię na nocnik jak kupkała i...dostała blokady i
                            zaczęła płakać. Zciągnęłam ją, ubrałam pieluchę i chwilke później była kupka w
                            pieluszce. Tak u nas wygląda nocnikowanie:o)
                          • lgosia1 Re: maja, macius kacper 05.05.05, 11:42
                            a ja wierzę w ten opis porodusmile Uważam jednak, że tata trochę faktycznie
                            przesadził z emocjami co zresztą bije w oczy z tego opisu. Ciągle pisał o
                            tragedii, w co drugim zdaniu słówko horror. Nie umniejszam tu cierpienia, które
                            przeżyli ale wydaje mi się, że nie było to nic nadzwyczajnego, biorąc pod
                            uwagę, że znam mnóstwo kobiet, które podobnie rodziły - chodzi mi o ilość
                            godzin. Poczynając ode mnie chociażby. Mogłabym się podpisać właściwie pod tą
                            relacją z wyłączeniem samej końcówki- cesarki - bo rodziłam naturalnie. Nie
                            spałam przez 48 godzin, byłam wyczerpana chyba gorzej niż jego żona, nie mogłam
                            się utrzymać na nogach na stojąco, a po porodzie przekaturlali mnie na łóżko i
                            leżałam nie mogąc się poruszyć kilka godzinsmile). Tylko, że ja miałam inne
                            nastawienie do całego tego wydarzenia - z wrodzonym pesymizmem nie oczekiwałam,
                            że jacyś lekarze będą się mną przejmować - dla mnie było bardziej niż
                            oczywiste, że potraktują mnie jako następną do przerobu, nie zaproponują
                            herbatki ani kawki, nie dadzą wody do picia, nie będą pocieszać, nic nie będą
                            wyjaśniać, bo przecież i tak się nie znam, więc "po co pani to wiedzieć - skoro
                            pani i tak tego nie zrozumie?". Po prostu przeleżałam 3 dni w szpitalu na trzy
                            miesiące przed porodem, gdy miałam podejrzenie poronienia zagrażającego. Tam
                            się wyzbyłam wszelkich złudzeń. Lekarze zlewają, nie poświęcają żadnej uwagi
                            ani czasu na słuchanie zadawanych pytań o odpowiedzi na pytania już nie
                            wspomnę. Tak już jest i tyle. A jak jest inaczej to chyba naprawdę są to
                            wyjątki. Na porodówce też żaden lekarz mi się nie przedstawiał, nikt nie
                            odpowiadał na moje pytania - co cholernie irytowało ale ja szłam na porodówkę
                            niestety z takim nastawieniem i z wielką torbą prowiantu m.in. wody i innych
                            potrzebnych rzeczysmile Nawet koło ratunkowe dmuchane miałamsmile
                            Mając takie nastawienie to nawet byłam mile rozczarowana, gdy w ogóle ktoś do
                            mnie przychodził mnie zbadać. Bo byłam uprzedzana, że do samego momentu
                            wychodzenia dziecka na świat może do mnie nikt nie podejść i nie badać, bo mogą
                            nie mieć czasu. Byłam mile rozczarowana, że podłączyli mi przenośne ktg i cały
                            czas dziecko było monitorowane (szczegół, że nikt tego ktg nie sprawdzał -
                            wiedziałam jednak, że urządzenie alarmuje piskiem w razie czego). Wydaje mi
                            się, że bohaterowie tamtego opisu naoglądali się zachodnich filmów o doktorach
                            uśmiechających się do pacjentów, o palących się nastrojowo świeczkach i
                            grającej cicho muzyczce w salach porodowych itp. W rzeczywistości jest tak, że
                            znieczuleń w Polsce nie chcą dawać, bo porodówki nie mają "na wyposażeniu"
                            anestezjologów i ściągnięcie ich z innego oddziału jest dość kłopotliwe dla
                            Panów Doktorów - pacjentki załatwiają w ten sposób, że najpierw mówią, że "na
                            znieczulenie jest jeszcze za wcześnie" a później mówią "że jest już za późno"
                            lub straszą "szkodliwością znieczulenia"; cesarki robią w przypadkach naprawdę
                            koniecznych, bo koszty, koszty, koszty; pacjentów nie słuchają, bo szkoda im
                            czasu słuchać "nieznającychsięnarzeczy" itd, itp. I chyba całego pokolenia
                            trzeba, by to zmienić. Lub naprawdę jakiegoś totalnie innego systemu
                            zdrowotnego. Nie tak łatwo zmienić mentalność lekarzy przyzwyczajonych do
                            traktowania ich z wielką uniżonością

                            Uważam, że największym grzechem lekarzy w ogóle jest totalne zlewanie pacjenta -
                            niesłuchanie go, nieinformowanie, nietłumaczenie itp. I w tamtej relacji
                            właśnie to przebija - brak porozumienia pacjentów z lekarzami. Można było
                            grzecznie, rzeczowo, dostatecznie długo pacjentom wytłumaczyć, że cesarka nie
                            jest wskazana z tych i tych powodów, że zdarza się iż dziecko potrafi się
                            jeszcze ułożyć jak trzeba, że może właśnie czekali na ten cud itp, itd.
                            Poświęcić im trochę więcej uwagi. Oj ja też tej uwagi potrzebowałam, ale
                            wiedziałam, że nie mam na co liczyć - więc i inne wspomnienia mam. Mniej
                            horrorystyczne i tragicznesmile)))) Aczkolwiek drugi raz 10 godzin bólu ze
                            skurczami co 2-1 min nie chciałabym przeżyć przy braku snu od 48 godzinsad((( A
                            Rafał już by chciał drugie dzieckosad(((
                            • gosiak05 Re: maja, macius kacper 05.05.05, 12:49
                              patrze i oczom nie więrzę, lgosia1 opisuje mój poród, moge tylko dołożyć
                              cudowną położną, która kilka razy masowała mi szyjkę, bo bez tego pierwsza faza
                              byłaby jeszcze dłuższa, ale co tam, mogłabym to jeszcze raz przejść jak patrzę
                              na moje Słoneczo. Gorsze było to, że nie mogłam zobaczyć Julki przez pierwszą
                              dobę, była w inkubatorze pod tlenem, a ja tak słaba,że przy kilku kolejnych
                              próbach siadania mdlałam.

                              Wszystiego najlepszego dla 13-miesieczniaków, rosnijcie zdrowo i bądźcie
                              szczęśliwi.
                              • malilka Re: maja, macius kacper 05.05.05, 13:01
                                Eklon, Kamymama mówi, że jej koleżanka, która nie ma na pogrzeb nie jest
                                naciągaczką, a Ty piszesz o relacji z porodu. Co do opisu porodu to jak dla
                                mnie autor jest dość mocno egzaltowany i jak dla mnie z opisu poród nie
                                wyglądał na horror, tylko po prostu ciężki poród, jakich dużo.

                                Mag-da, zadzwonię wieczorem to się umówimy na spotkanie, już się cieszę smile

                                Nocnik... Staram się sadzać małego raz dziennie, żeby wiedział, że na nim się
                                siedzi, ale na razie niczego więcej nie oczekuję. Moje dziecko ewidentnie nie
                                jest gotowe na robienie do nocnika, jeśli nawet coś zrobi to przecież będzie
                                mój sukce, że go w odpowiednim momencie wysadziłam, a to przecież nie o to
                                chodzi. Oj najwyżej młody będzie nosił papmersa do 3 r.ż, no jakoś to
                                przeboleję, ale nie będę łapać kupek!

                                Z pobudkami znowu się popsuło sad Nocleg w sobotę wybił małego z rytmu i teraz
                                wstajemy o 6.40 sad Co prawda śpi całą noc, ostatnio nawet bez pobudki nad
                                ranem, no ale zakosztowałam w pobudkach o 8.00 i już się zdążyłam się
                                przyzywczaić.

                                Kaszki są beee po całości, ale na szczęście wchodzi samo mleko, dzisiaj rano
                                musiałam nawet dorabiać, bo mały wciągnął aż 300ml. Serki topione nie smakują,
                                twarożki też nie, ostatnio zaczął zjadać fetę, ale malutki ilości. Ale ogólnie
                                je ostatnio mało, może przez te wychodzące zęby? Trzy czwórki idą pełną parą.
                                • eklon mea culpa 05.05.05, 13:58
                                  ale chodziło mi o to, że wg mnie niektóre osoby wykorzystują internet (i nie
                                  tylko) do naciągania innych na kasę lub współczucie!

                                  Kamymama napisałam na priva!
                                • inia25 Re: maja, macius kacper 05.05.05, 14:01
                                  ola tez zyje chrupkami, 5 lyzkami zupy, mlekiem i to wszystko!
                                  • kamymama do eklon 05.05.05, 14:36
                                    odpisalam na priv :o)
                                    • opolanka1 A ja nie moge z Wami pisać 05.05.05, 21:51
                                      Hej dziewuszki!!!!

                                      Zyczenia słodkiego zycia dla nastepnych roczniaków
                                      ....już wszystkie dzieciaczki mają za sobą pierwszą świeczkę na torcie...Dla
                                      Was wszytskich naszych dzieciaczków jeszcze raz wspaniałe zyczonka, uśmiechu,
                                      optymizmu, spokojnego życia, wyrozumienia rodziców i samych dobroci tego
                                      swiata!!!!!!!

                                      a tak jak w tytule nie mogę z Wami na razie pisac, brak kompa sprawnego,
                                      dostępu do internetu w domciu, wiec przeskczyam do koleżanki aby napisac, z e
                                      mysle o Was, i smutno, z e nie mogę śledzić na bieżaco Waszych
                                      losów....uwierzcie, bardzo mi tego brakuje

                                      ale mam optymizm w duszy i mysle, ze ta sytuacja w koncu sie skończy

                                      a co u nas...mala jeszcze nie mówi mama, ale nie łapie z tego powodu
                                      dołów..wiele innych wyrazów gada namietnie, chodzi z prędkością światła,
                                      przynosi pilkę do kosza, aby z nią turać, jeżdzi na aucie,ciągnieta przez mame
                                      lub tatę, je coraz wiecej nowości, ma cztery posiłki w ciagu dnia, jedna
                                      drzemkę około 12.00, zasypia o 21.00, budzi sie oko 7.00 chwilke przed lub
                                      po...zaczyna coraz śmielej podchodzić do dzieci, złości sie jak czegoś nie
                                      dostanie. Koleżanka mówi do mnie, ze to teraz taki czas próby, kto edzie
                                      silniejszy czy dziecko i jego krzyk i nasza uległośc, czy będziemy twardzi i
                                      dziecko zrozumie, ze tak to nie można, ze wszystkeigo nie może miec. juz z mala
                                      odbyłam pogadankę na ten temat, przyznam że Zuzia słuchała maminego
                                      monologu...jedno zdanie jej powtarzam w koło..pamiętaj, im wiecej krzyczysz tym
                                      mniej będziesz mieć!!!!!

                                      ok dziewuszki musże uciekać
                                      mam nadzieje,ze mnie nadal pamietacie i do czasu naprawy kompa nie umknę Waszej
                                      pamieci

                                      pozzdrowienia z Niemcowni i spoojnej nocki
                                    • winia5 Re: do eklon 05.05.05, 21:58
                                      o matko, ale naprodukowałyście postów.

                                      Po długim weekendzie, impreie roczkowej i gościach jakoś nie mogłam się zebrać,
                                      żeby tu cos nisać, choc starałam się czytać na bieżąco.

                                      Impreza roczkowa super, duże wrażenie na Szymku zrobił tort, a ściślej mówiąc
                                      taka "ognista świeca" przyznam się, że nia mam pojęcia, jak się fachowo to coś
                                      nazywasmile. Mały bawił się przez cały czas ze swoją 8 miesięcy starszą kuzynką
                                      Julką, nawet próbował ją całować, co udało się tacie uwiecznic na zdjęciu.

                                      W długi weekend mieliśmy gości, kuzynostwo Macieja. Miło spędziliśmy te trzy
                                      dni, a wiadomo wszystko dobre szybko sie kończy. Aaa, my od niepamiętnych
                                      czasów w poniedzałek zaliczylismy dyskotekę, a Szymek zadebiutował ze spaniem
                                      nocnym u dziadków. Generalnie bardzo wypoczęliśmy chyba wszyscy przez ten czas.

                                      Z jedzeniem u nas jest róznie, raz mały ma większy apetyt, a raz zaciska zęby,
                                      aż "trzeszczą". Na szczęście dwa razy pije mleko z kaszką manną i jeszcze sobie
                                      czasami cyca. Paróweczki dajemy sporadycznie, chlebek głównie ląduje na
                                      podłodze, choć ostatnio częściej w buzi. No i mój mały smyk juz dwa razy zrobił
                                      kilka kroczków, ale generalnie najbezpieczniej czuje sie jeszcze na kolankach.

                                      Z nocniczkiem nie ma problemów, sadzam Szymka zaraz po przebudzeniu, chyba, że
                                      leniwa matka i spiąca wsadzi dziecko na chwilke do łóżeczka, żeby się pobawiło,
                                      a sama się wybudza, wtedy jest mega kupa w pieluszce. Ale mały lubi nocnik i
                                      oby tak pozostało.

                                      a wracając do zdjęc malilki to odrazu wiedziałam, że to ni ona, bo jak mawia
                                      mój mąż, gabaryty mi się nie zgadzały, bez obrazy dla siostry oczywiście, bo ja
                                      tez jestem szczypior, a moje siostrzyczki niczego sobie.

                                      tez bym chciała obejrzeć zdjęcia ze spotkania Oli i Mateuszka
                                      • pearl24 o porodach 05.05.05, 22:40
                                        Chryste jak czytam te opisy porodów to sie nadziwić nie mogę.
                                        To nam sie chyba nieźle trafiło...Ja miałam dokładnie tak jak chciałaby miec
                                        lgosia-lekarz który sie przedstawił,położna która wpadała kilka razy a jak już
                                        nie było rodzących to zagadywała i mnie i męża,miła atmosfera,przyciemnone
                                        światło,informowanie o tym co sie dzieje ze mną i z dzieckiem.
                                        Na poprodówce było jeszcze lepiej mimo ze leżałyśmy 4-lekarze rewelacyjni,o
                                        połoznych od laktacji nie bede pisać bo im pean pochwalny wystawię.A rodziłam
                                        na żelaznej w św Zofii.

                                        uciekam bo od wtorku jestem sama z małą i musze sie wyspać-tatuś nas opuścił na
                                        tydzień i pojechał szaleć do Francji na turniej.

                                        Macie jakis dobry namiar na kwatery nad morzem w okolicach
                                        Zachodniopomorskiego??Licze na waszą pomoc.

                                        pozdrawiamy
                                        • pearl24 Prośba-uśnij wreszcie 05.05.05, 22:53
                                          czy któras z was ma może skan tej ksiązki-jeśli tak to bede wdzieczna
                                          • winia5 poród 05.05.05, 23:19
                                            a ja w sumie rodziłam można powiedzieć dwa dni, 27, w dzień terminu spedziałam
                                            na porodówce 12 godzin, potem po zastrzyku spałam na sali na połoznictwie i od
                                            rana powtórka z rozrywki, od 10 do 21.45, wtedy na świecie pojawił się Szymek smile
    • winia5 do lgosia1 05.05.05, 23:27
      Gosiu na forum edziecko zakupy dziewczyny szukaja przedstwiciela firmy berchet,
      to chyba coś dla ciebie pozdr
      tu masz link

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=23495569
      • lgosia1 Re: do lgosia1 05.05.05, 23:38
        o winia dziękismile))) Mój interes berchetowy trochę przygasł po wykasowaniu
        ostatniego wątku przez moderatorkęsmile)) Zabrałam się zatem za sprawy
        komputerowe, bo ileż można na forum siedziećsmile))) Pokazałam się panom
        pracownikom, że jestem i "czuwam"smile))), odwiedziłam urząd - po czym już miałam
        dość. Kontakt z jedną panią urzędniczką tak mnie wytrącił z równowagi, że
        wróciłam znowu na forumsmile)) Dla równowagi psychicznej - oczywiście. Ach -
        osiągnięciem dzisiejszego dnia było kupienie pompki do pompowania basenów.
        Dziewczyny!!!! Miejsca w basenach mam na ok. 30 cioro dziecismile)) Zapraszam
        latem na party basenowesmile)
      • winia5 Re: do lgosia1 05.05.05, 23:54
        gosiu spisz sobi emaile zainteresowanych, to wrazie gdyby wykasowali post
        • lgosia1 Re: do lgosia1 05.05.05, 23:56
          o rany....smile)) tylko żeby mnie z forum nie wywalilismile))
          • eklon Szczęście! 06.05.05, 08:03
            Moja bratowa urodziła dziś o 4.05 córeczkę! Mała Emilka ważyła 3300! Mama i
            Tata są tak szczęśliwi, że nie da się tego opisać!
            Jej poród wyglądał na szczęście książkowo, bo zajechała do szpitala o 22,
            wszystkich tam już znała, bo była przez pewien czas na podtrzymaniu, więc nie
            musieli się przedstawiać!


            A wracając do tematu porodów. Mój może do najlżejszych nie należał ale opieka
            była rewelacyjna! Lekarze się nie przedstawiali, bo w naszym szpitalu każdy
            nosi takie specjalne zawieszki ze stanowiskiem i imieniem i nazwiskiem, ale
            byli bardzo uprzejmi i pomocni. Położna wpadała do nas nawet czasami za często,
            bo w pewnym momencie jej ciągłe pytania: jak się czuję, już mnie denerwowały :-0
            Podobnie jak nadgorliwy ordynator oddziału noworodkowego, który za każdym razem
            jak się u nas przewijał powtarzał swoją litanię zakazów i nakazów, ale w końcu
            na tym jego praca polega.
            A woda mineralna w naszym szpitalu jest na korytarzu w dystrybutorach
            oczywiście za friko, więc istnieją jeszcze w tym kraju normalne szpitale NFZ!
            • eklon Do Kamymamy, 06.05.05, 08:12

              • eklon Re: Do Kamymamy, 06.05.05, 08:12
                zbyt szybki enter :-0

                Napisałam na priva
                • kamymama Re: Do Kamymamy, 06.05.05, 09:31
                  Hej!
                  Kamcia dziś przespała całą noc!!! Zasnęła o 20:30 i spała słodko bez marudzenia
                  i popłakiwania przez sen do 7:30 :o) Dla niej to naprawdę jest wyczyn. Dziś
                  jak ziewała zauważyłam, że chyba mamy następne ząbki, jeszcze muszę to
                  sprawdzić.
                  Wiecie co, moja córcia stała się córcią tatusia. Jak tatuś wchodzi do domu to
                  ja przestaję istnieć:o( Jak tatuś wychodzi z domu to się wyrywa, wyciąga rączki
                  do niego i popłakuje. Tylko tata! Ale "tata" nie powie.
                  Zapomniałam podziękować za fotki, dzieciaczki są urocze, a jak wszystkie
                  wyglądają - tak dorosło.
                  eklon zaraz odpiszę maila:o)
                  • kamymama Re: Do Kamymamy, 06.05.05, 11:29
                    Eklon - gratulacje dla bratowej i brata! Jesteś ciocią pierwszy raz?
                    Ja zostałam ciocią 18 lat temu pierwszy raz, a drugi 11 lat temu:o) Z moją
                    siostrzenicą na dyscoteki mogę już chodzić;o)

                    • eklon Re: Do Kamymamy, 06.05.05, 12:19
                      Jestem już ciocią od 10 lat i jednocześnie chrzestną dla mojego siostrzeńca
                      Karola, poza tym mam jeszcze siostrzenicę Marysię (6 lat). Można ich podziwiać
                      na zdjęciach z Michałkiem, ale u brata to pierwsza latorośl. Bratowa się bardzo
                      cieszy, bo chciała mieć córeczkę. Brat jak to facet w skrytości serca chciałby
                      mieć kogoś na podtrzymanie rodu...

                      Cisza tu coś dzisiaj...
                      • lilda Re: 06.05.05, 12:49
                        Witam po dłuższej nieobecności!
                        Dziękuję bardzo gorąco za pamięć i piękne życzenia dla Kubusia, a Ini25 za
                        prześliczną kartkę z życzeniami.
                        Wszystkim zaległym maluszkom składamy moc najszczerszych życzeń urodzinowych,
                        dużo radości i przyjaciół.
                        Bebicka Mateuszek na tych zdjęciach wygląda super, tak dorośle, wogule śliczny
                        chłopak jak wszystkie kwietniowe maluszki.
                        My już też po imprezce urodzinowej Kuba też dostał rowerek dla trzylatka i mam
                        ten sam problem co z nim zrobić?Od chrzestnego dostał spacerówkę,a właściwie
                        parasolke więc w dwóch pokojach [6 osób] stoją dwa wózki,
                        rowerek,jeździk,krzesełko do karmienia i jeszcze chodzik stoi,a ja po mału
                        ćwiczę naukę fruwania.Chodzenie po mieszkaniu jest bardzo niebezpieczne i czasem
                        graniczy z cudem.
                        Kubuś dalej jest na cycu i chyba nie prędko się odzwyczai,cyca ciągnie 5-6 razy
                        w ciągu doby oprócz tego je wszystko to co my i ciągle pokazuje na brzuszek, że
                        jest głodny.Od grudnia mamy 6 zębów i ani widać następnych.POZDRAWIAMY
                        GORĄCO;LILKA I KUBUŚ
                        • inia25 Re: 06.05.05, 13:25
                          Witam

                          mam jakiś horror w pracy! Nie wiem, czy ja za dużo wymagam, czy pracuję z
                          ludźmi ograniczonymi. Ale co tam dam rade! A jak nie dam, to postaram się o
                          Wojtusiasmile

                          Ola zrobiła dziś rzecz niesamowitą (jak dla mnie): o godzinie 9 rano podeszła
                          do wózka, wlazła do niego sama i położyła się spać. Jak dobrze przysnęła, to
                          moja mama przeniosła ją na łóżko coby wnusi było wygodniej. Po godznie Ola się
                          obudziłą, popatrzyła na moją mamę walnęła ją w rękę, zeszła z łóżka. Podeszła
                          do wózka wdrapala się do niego i poszła dalej spać. Niezła jest co?

                          Ola sika do nocnika na całego - ale to oczywiście jest mój sukces, że trafiam w
                          odpowiednim momencie. W każdym razie po każdym siusiu ola sie cieszy ze cos w
                          nocniku plywa i bije sobie brawosmile
                          • inia25 Re: 06.05.05, 13:26
                            ło matko sorki za byka!!!
                            • eklon Re: ja z tych ograniczonych 06.05.05, 13:54
                              Inia ja chyba z tych ograniczonych jestem, bo poza literówkami, to żadnego byka
                              nie widzę smile
                              • inia25 Re: ja z tych ograniczonych 06.05.05, 14:19
                                ja tez z tych ograniczonych! hihiihih ubzdurałam sobie że leżeć pisze się
                                lerzeć. Niezła jestem. No ale to tak, jak się na kompie tylko pisze i on
                                poprawia błedy!
                                WSTYD kingo WSTYD!
                                • malilka Re: ja z tych ograniczonych 06.05.05, 14:44
                                  Dzisiaj o 6.20 moja pociecha stanęła na baczność w łóżeczku a ja się załamałam,
                                  że wszystko wróciło do starego rytuału porannych pobudek, że teraz już nic z
                                  tym nie da się zrobić, no chyba że całe łóżeczko przykryję jakąś roletą smile Ale
                                  jak wzięłam małego do naszego łóżka to jednak po jakichś 20min usnął i spaliśmy
                                  do 8.10. Ale powiem Wam, że póki łóżeczko będzie stało w naszej sypialni to ja
                                  się nigdy porządnie nie wyśpię. Niby mały śpi nieprzerwanie do tej 6.00-6.30,
                                  ale czasem przez sen zapłacze albo się zaśmieje, albo uderzy w łóżeczko w
                                  czasie zmieniania pozycji i ja się za każdym takim czymś wybudzam i potem
                                  chwilę trwa zanim znowu zasnę. Niemąż śpi jak zabity, a ja jakoś nie potrafię,
                                  ech życie matki...

                                  Wczoraj byliśmy u dentystki w gabinecie specjalizującym się w leczeniu małych
                                  dzieci. Na szczęście po raz kolejny usłyszałam, że mały nie ma próchnicy a to
                                  co jest na zębach to jakieś przebarwienia szkliwa plus osad. Zresztą odkąd ten
                                  osad zauważyłam to szorujemy z niemężem ząbki bardzo dokładnie, po 2 minuty i
                                  teraz już właściwie tego osadu nie ma, dla osoby postronnej ząbki są bialutkie.
                                  Ja widzę, że nie do końca, no ale trudno, grunt że to nie próchnica. Dentystka
                                  była bardzo fajna i wyglądała na taką w temacie. Porozmawiałyśmy trochę, no i z
                                  tego co mówiła to główną przyczyną próchnicy jest oczywiście nocne mleko i
                                  właśnie w drugim roku życia jest to najgroźniejsze i absolutnie nie wolno
                                  karmić dziecka w nocy, a jeśli już nie da się inaczej, to potem trzeba dziecku
                                  wyszorować ząbki, nawet jeśli grozi to rozbudzeniem i nocną awanturą.
                                  Powiedziała, że ma tyle samo małych pacjentów karmionych w drugim roku życia w
                                  nocy butelką jaki i piersią i że chociaż teoretycznie pierś w nocy to mniejsze
                                  ryzyko próchnicy to jednak nadal jest duże, zwłaszcza że sporo dzieci
                                  piersiowych budzi się więcej niż raz, więc ząbki są raz za razem poddawane
                                  działaniu cukrów. Poza tym wg niej małe dziecko nie powinno mieć swobodnego
                                  dostępu do picia w dzień, bo nieustanne popijanie zwłaszcza soków i słodkich
                                  herbatek też jest dla ząbków zabójcze. Dziecko powinno pić co 1,5-2h i nawet
                                  woda powinna być racjonowana, bo woda zmywa ślinę, która w naturalny sposób
                                  chyba zakwasza zęby chroniąc je. Podobno dziecko nie musi co chwilę popijać i
                                  lepiej jeśli co 2h wypije cały kubek niż częściej mniejsze porcje.
                                  No u nas picie tak właśnie wygląda, ale robiłam tak intuicyjnie, a teraz będę
                                  tego pilnować.

                                  Inia, Ola ma niezłe pomysły smile Od razu wyobraziłam sobie Maćka wchodzącego do
                                  Inglesiny, co byłoby naprawdę niezłym wyczynem, hehehe smile))

                                  Winiu, za ile sprzedałaś swoją Inglesinę? Pytam z ciekawości, bo my chyba
                                  zostawimy jednak ten wózek dla naszego następnego dziecka, albo pierwszego
                                  dziecka mojej siostry, która ma 27 lat i przed 30-tką chciałaby się zmieścić.
                                  Ale jeszcze się nad tym zastanowię, bo tak czy siak wózek będize musiał stać
                                  jakieś 2-3 lata i nie wiem, czy to nie za długo dla wózka...
                                  • malilka ps 06.05.05, 14:59
                                    Aaa, Inia, pytałam o Zymafluor i lakierowanie ząbków preparatem z fluorem, ale
                                    ta dentystka była kompletnie na nie, fluor to bardziej trucizna niż lek, w
                                    Łodzi nie ma robionych badań na zawartość fluoru w wodzie i nie wiadomo ile
                                    dziecko go dostaje z pożywieniem, poza tym jest go dużo w warzywach itd i
                                    suplementacja fluoru najwcześniej od 4 r.ż.
                                    I bądź tu mamo mądra...
                                  • winia5 malilka 06.05.05, 15:06
                                    malilko ja nie mam Inglesiny, któraś z mam miała, ale nie jestem pewna która,
                                    maraska?
                                    • jagna.04 Re: malilka 06.05.05, 15:26
                                      Witajcie.
                                      Malilko, to my mieliśmy Inglesinkę i niestety sprzedaliśmy ją za nieduże
                                      pieniądze (560 pln). Gdyby nie to, że nie mamy gdzie wózeczka trzymac to też
                                      zachowałabym go dla drugiego dziecka (o ile się zdecydujemy). Teraz mamy Techno
                                      XT i narazie nikt nie nazwał go młotem pneumatycznym wink ale za to niania jest
                                      zdania, że jest dziwaczny i że go nie lubi itp. Ja nianię też przestaję lubic i
                                      to nie z powodu wózka. Ale już niedługo wyprowadzka i się pożegnamy.

                                      Od trzech dni Niko chodzi prowadzony za rączki i strasznie mnie to rozczula.

                                      Zrobiliśmy pierwsze postrzyżyny i planujemy robic to częściej. A to dlatego, że
                                      niko ma bardzo słabe włoski i nasza pediatra zaleciła nam ścinac nawet dwa razy
                                      w tygodniu!

                                      Wczoraj byliśmy u p. neurolog i podobno Niko świetnie się odbił i prawidłowo
                                      się rozwija. Ale podobno jest wrażliwy i lękliwy... Jak by ona przeszła tyle co
                                      to maleństwo to też byłaby lękliwa. Ja jako matka uważam, że wszystko jest ok.
                                      Dziecko jest cygańskie. Uwielbia inne dzieci, nie płacze na widok obcych,
                                      zagaduje, a to że reaguje na hałas, szybko się wkurza jeśli coś nie idzie po
                                      jego myśli, denerwuje go jeśli słońce razi go w oczka, to chyba nie są takie
                                      nienaturalne reakcje.
                                      No i jeszcze przyczepiła się do tego, że podniesiony pod paszki równolegle do
                                      podłoża nie rozkłada się jak samolot (tzn. nie jest wyprostowany i równoległy
                                      do ziemi). No właśnie a czy Wasze dzieci są? Kiedyś Niko to robił a teraz
                                      wydaje mi się, że dupsko ma za ciężkie, ale będziemy to jeszcze raz konsultowac
                                      na rehabilitacji.

                                      Dobra babki uciekam, Niko śpi a ja muszę troszkę popracowac.
                                      Miłego dnia.
                                      • inia25 różności 06.05.05, 15:56
                                        a na moje pytanie :czy podcinać wloski oli często, żeby były mocniejsze" nasza
                                        pediatra powiecziała - głowa to nie trawnik i nie da rady w ten sposób wzmocnic
                                        wlosa. I sama juz nie wiem co myslec, bo cale zycie bylam przekonana ze
                                        podcinanie dobrze robi wlosom

                                        malilko dzieki za info o zymafluorze - to potwierdzilo moja teorie, ze fluor
                                        nie jest potrzebny. super
                                      • ja_sylwia ktoś mi chyba dziecko podmienił... 06.05.05, 16:08
                                        no chyba zwariuję z tym czortem!!! Przez cały rok nie było problemów
                                        (przynajmniej ja nie pamiętamsmile), dziecko non stop uchachane, zajęte sobą.
                                        Nocki jak cię mogę, co prawda do tej pory wstaję kilka razy, ale mały nie
                                        płacze, tylko pokwęka i śpi dalej (ja nie - jak malilka). Ale w dzień!
                                        Tragedia! Nasza standardowa drzemka o 15 zamieniła się w horror. Mały widać, że
                                        zmęczony, momentalnie dostaje ataku histerii jak tylko zrobię krok w stronę
                                        drzwi. No zarykuje się niemożebnie, fontanna łez, jak w kreskówkach. W koncu
                                        pada, po godzinie conajmniej ryków. Ja oczywiście co chwilę do niego zachodzę,
                                        bo ten z wściekłości ciska smokiem gdzie popadnie,no i rozpacz wielka, bo smoka
                                        widać, a nie można go sięgnąć.
                                        Oprócz tego zrobił się straszny złośnik. Jak próbuję go brać na ręce w ataku
                                        szału, to pręży się i odpycha kopytami ode mnie, jak go odstawiam, to łapie
                                        mnie za nogi, cyrk. Czyżby już zaczynał się bunt dwulatkasmile)??
                                        Na pewno ostatnio miał dużo wrażeń, bo byliśmy tydzień u moich rodziców, więc
                                        dziecko wyniuniane, zabawiane przez cały dzień. No i opiekunka nas zostawiła
                                        praktycznie z dnia na dzień więc jak tylko wróciłam od rodziców jędrek poszedł
                                        do nowej pani, (cud, że w ogóle udało nam się znaleźć natychmiast). Babka
                                        zajmuje się kilkorgiem dzieci, moje słoneczko nie jest więc już pępkiem świata.
                                        Może i dlatego tak wszystko przeżywa. Mówię Wam, mam dość.

                                        Jagna, wystraszyłaś mnie z tymi włoskami, nasz pediatra nic o włosach nie mówi,
                                        a jędruszka też ma takie mikre te włoski, króciutkie i delikatne, może dlatego,
                                        że mu ich nie czeszę?? no bo nie ma co przecież.

                                        Igosiu, czy tobie Quinny też tak wypłowiał? Okropny się zrobił, nawet pałąk
                                        zbladł przeokropnie.

                                        Malilko i inne dziewczyny szorujące zębole z dobrym skutkiem - jak wy to
                                        robicie? Jędrek owszem, otworzy łaskawie dziób, ale natychmiast wyrywa
                                        szczoteczkę i kręci głową i macha łapskami (ja mu te łapy chyba powyrywam,
                                        przy jedzeniu też tak macha i odpycha). Ledwo co udaje mi się musnąć zęby, a
                                        częściej tylko jęzor, bo wypycha. Pomocy!

                                        Pozdrawiam wszystkie i bardzo dziękuję za wszystkie zdjęcia, które do mnie
                                        docierają, też muszę się zmobilizować i wam powysyłać.
                                        Pa
                                        • malilka Re: ktoś mi chyba dziecko podmienił... 06.05.05, 16:34
                                          Jagnę pomyliłam z Winią, ech skleroza....

                                          Muszę się Wam pochwalić, że właśnie przyjechał do nas wózeczek spacerowy ABC
                                          Design Tempo Light smile))) Strasznie się cieszę, bo już go praktycznie spisałam
                                          na straty- kupiliśmy go na ebayu pod koniec lutego, gość długo się zbierał
                                          zanim go wysłał, bo ciągle coś mu wypadało, żona w szpitalu i inne dziwne
                                          historie, potem napisał, że wysłał wózek 10 marca i wyrejestrował się z ebaya,
                                          co mnie mocno zestresowało. No i po dwóch miesiącach wózek dojechał, choć już
                                          naprawdę nie miałam nadziei, że go ujrzę.

                                          Sylwia, my szorujemy ząbki z dobrym skutkiem, ale nie myśl, że jest łatwo. Rano
                                          szoruję ja, po śniadaniu, w krzesełku do karmienia. Mam w kuchni telewizor
                                          wysoko zamocowany, tak z 2m nad ziemią i daję małemu pilota od telewizora, on
                                          sobie włącza go i wyłącza (to go pasjonuje 100x bardziej od oglądania) patrząc
                                          w górę a ja wtedy myję mu ząbki. Robię tak bo zauważyłam, że w tej pozycji jest
                                          mi najłatwiej doczyścić mu wszystkie ząbki, właśnie jak ma głowę zadartą do
                                          góry. U nas problem jest z tym, że mały namiętnie ssie szczoteczkę, ale wtedy
                                          ją wyjmuję i tak w kółko. Czasem 2 minuty prawdziwego mycia oznaczają 10
                                          minut "walki", ale trudno. Wieczorem zęby myje niemąż w wannie, ma jakieś swoje
                                          metody, ale jak czasem zdarzy się, że mały nie chce i płacze (zwykle wtedy gdy
                                          zabawimy gdzieś i jest kąpany zbyt późno, jak jest zbyt zmęczony) to do akcji
                                          wkraczam ja i w łazience tańczę i śpiewam (ciekawe co myślą o nas sąsiedzi?),
                                          dziecko patrzy na mnie z rozdziawioną buzią, a tata szoruje zęby.
                                          • lgosia1 Re: ktoś mi chyba dziecko podmienił... 06.05.05, 17:59
                                            sylwia nic mi nie wypłowiało w Quinny. Czarny jak ziemia w grobiesmile Ale
                                            czytałam o tych problemach i zastanawiam się, czy ja mam szczęście i mam wózek
                                            z właściwej partii produkcyjnej czy może ... nie no już nie wiem co innego???
                                            • pearl24 o włoskach 06.05.05, 19:48
                                              nie wiem czy pamiętacie ze zdjęc ale Maja miała całkiem długie włoski i bardzo
                                              mikre i w końcu ją obcięliśmy-jak zrzuce fotki to pokaże
                                              no i jednak teraz są o niebo lepsze "gatunkowo" więc jednak cos to daje

                                              pozdr
                                              • izabela_p25 Takie tam 06.05.05, 22:48
                                                Kilka słów na temat porodu takjak czytałam opis to się zgadzał prawie z moim.
                                                Zgadzam się że tatus go podkoloryzował. Mój poród trwał 16 godzin. Lekarze też
                                                się nie przedstawiali ale jeden z nich nie musiał bo był to mój lekarz
                                                prowadzacy ciąze i doskonale się znaliśmy. Sam poprosił jak przyszła nowa
                                                zmiana połoznych aby jedna z nich (nawiasem mówiąc najlepsza) się mną zajęła bo
                                                sama mi to powiedziała. Miałam robione kilka razy masaże a po 10 godzinach
                                                odejściu wód płodowych lekarz zdecydował się na cesarke. Ja też już płakałam i
                                                pytałam się go czy tam rade urodzić bo już dnia poprzedniego wiedząc że czeka
                                                mnie poród nic nie jadłam i szczerze mówiąc byłam wyczerpana. Po otwarciu
                                                lekarze wiedzieli już że naturalnie bym nie urodziła Martynka uparciuch
                                                postawiła główkę i nie mogła zejść do kanału rodnego. Pamiętam że anastazjolog
                                                był wielce obrażony jak można robić cesarkę o 24.00 w nocy z soboty na
                                                niedzielę ale reszta była w porządku. Ach te wspomienia nigdy tego nie zapomnesmile

                                                Muszę się pochwalić że Martynka przesypia całą noc. Budzi się ok.24.00
                                                wcześniej o tej porze dostawała cycusia ale teraz ją przekładam do nas do łóżka
                                                i śpimy do 5-6 i dopiero o tej porze dostaje cycusia i śpimy do 7.00. Ja
                                                martwiłam się jak będzie z jej nocnymi pobudkami przy odstawianiu a tu prosze
                                                sama zrezygnowała z nocnego cycania. Teraz zostaje mi wieczorne i naj
                                                trudniejsze poranne. Dodam że w dzień już nie pije z piersi.
                                                • mamaaga1 Pierwsze samodzielne kroczki 06.05.05, 23:29
                                                  Musze sie pochwalic, tak na to czekałam ..aż w końcu 05.05.05 (pamietna data)
                                                  Matylka zrobiła swoje pierwsze samodzielne kroczki na oczach mamusi, tatusia i
                                                  tatusia chrzestnego smile)). Kilka razy powtórzyła swój wyczyn, jeny jak ja sie
                                                  cieszę, chwieje sie jeszcze, widac, że to dla niej cos nowego ale zawsze to juz
                                                  coś smile))

                                                  Nadal nie doszły do mnie zdjecia ... zapomniałyscie o mnie ???

                                                  Jak czytam o myciu zebów to strach mnie ogarnia sad, Nie potrafie nic zrobic z
                                                  nocnym jedzeniem Matyldy, jestem już bezsilna ... codziennie sobie obiecuje, że
                                                  ja przetrzymam ...no i nic z tego, tyle , że wkurza mnie to coraz
                                                  bardziej...ECHHH

                                                  DZIEWCZYNY JAK WYGLADAJĄ U WASZYCH DZIECIACZKÓW ŚNIADANIA I KOLACJE???

                                                  AAA i jeszcze jedno -do dziewczyn na wychowawczym-kiedy wracacie do pracy???
                                                  Szukacie juz opiekunek??? Kiedy sa zapisy do żlobka??? Ja narazie wychowawczy
                                                  mam do końca sierpnia i pomalu nachodza mnie mysli co dalejmsad(

                                                  Miłego weekendu
                                                  AGA
                                                  • monikaps Re: Pierwsze samodzielne kroczki 07.05.05, 00:06
                                                    To i ja dopiszę Ewunię do chodzących. Sfilmowaliśmy te kilka kroczków i to po kilka razy. Jeszcze wczoraj dopiero zaczynała próbować wstawać z czworaków bez opierania się o meble - na wszelki wypadek ćwiczyła w łóżeczku, asekurantka, i w łóżeczku robiła po dwa kroczki bez trzymanki, a dziś to po kilka kroczków po prostu po podłodze! No, do Oli to jej jeszcze baaaardzo daleko, ale dogoni, dogoni! Wczoraj jak wróciłam po zajęciach do domu to pokazywała, że potrafi sama stać: puszczała się mebla, machała w górze rączkami i sprawdzała, czy patrzymy. I jak ją zapytałam "jak sama stoisz?" to pokazywała.
                                                    Jagna, Ewa też nie robi już samolocika. A może nasze dzieci już są na to za duże?
                                                    Sylwia, dobrze, że się odezwałaś. Może i Asik napisze, co u nich.
                                                    Ewa też często machała łapkami przy jedzeniu. Ostatnio jest z tym lepiej - po prostu dostaje drugą łyżeczkę i może próbować sama jeść. Czasami nawet jej ładnie wychodzi, ale i tak hitem jest malowanie zupką po blacie. Może w najbliższym czasie wyślę też jakieś zdjęcia to dołączę fotkę jak wygląda krzesełko po obiedzie. Wyluzowałam w sprawie brudzenia - nawet jak się cała wypaćka no to trudno. Może Jędruś też chce sam spróbować jeść i dlatego tak macha. A ze spaniem, to ile razy w ciągu dnia śpi? Może mu się drzemki przestawiają i dlatego taki rozdrażniony. Wyluzuj. Ja jak Ewa nie chce spać to po prostu przestaję ją usypiać i wysyłam się bawić. Przecież nie musi codziennie spać tak samo. Wczoraj wymiękłam po 1,5 godziny usypiania i po kilku pogryzieniach brodawek. No nie dało się. A że Jędruś był kiedyś taki spokojny? A kto wymyślił ufoka? No cóż, dzieci się zmieniają, dorastają, i to chyba jednak dobrze. Musimy nadążać za nimi. Ewa dziś zaczęła też wspinać się na swoje małe krzesełko - takie plastikowe ogrodowe. Stanęła na nim przy regale i pościągała wszystko z wyższej półki. Tym razem ją pilnowałam, ale trzeba będzie przedsięwziąć jakieś kroki. I chyba jednak schować póki co krzesełko, bo jak stało na środku pokoju to też na nie właziła i wyglądało to tak jak słoń włażący na maleńki stołeczek...
                                                    Jedzenie: Ewa na drugie śniadanko dostaje zwykle deserek owocowy ze słoiczka, a na kolację zupkę jarzynową, ale prócz tego też cyca.
                                                    Karmienie piersią roczniaka to dla mnie prawdziwa zabawa (pod warunkiem, że nie o 3-ej w nocy wink. Ewa wyprawia różne wygibasy, np. stoi na czworaka z wyprostowanymi nóżkami a buzię trzyma przy ziemi, bo karmię ją na leżąco. Albo usiłuje jednocześnie ssać i przytulać się do mnie buzią stojąc na czworaka, i jeszcze potrafi w tym czasie ściągać sobie skarpetki.
                                                    Kinga, Ola jest super, włazić do wózka i zasypiać - extra! Wie kobietka czego chce!
                                                    Lgosia, fajny pomysł z basenowym party, Borysowi pewnie też się spodoba!
                                                    Dziękujemy za zdjęcia z Maciusiowej majówki - chłopak już dorosły jest po prostu - na kurs prawa jazdy czas go wysłać.
                                                    Zdjęć ze spotkania nad morzem nie dostałyśmy sad Poprosimy.
                                                    Miłego weekendu i poprawy pogody
                                                    Monika i Ewa
                                                  • kamymama Re: Pierwsze samodzielne kroczki 07.05.05, 09:25
                                                    Ja też się muszę pochwalić:o) Kamcia powoli stara się sama robić po 2-3
                                                    kroczki. Wygląda to komicznie, wyciągam do niej ręce, wołam, a ona pędzi do
                                                    mnie gubiąc równowagę i wpada w moje ramiona z szerokim uśmiechem:o)

                                                    Nockę miałysmy fatalną! Kama od 12-stej nie spała. Marudziła, nie mogła znaleźć
                                                    sobie miejsca, popłakiwała:o( Dałam jej czopek i przed 5-tą zasnęła, pospała do
                                                    6:15! Nie wiem, może to wkońcu następne ząbki? Wczoraj żadnego nowego nie
                                                    znalazłam.
                                                    Kamci cuchnie mocz od wczoraj, dziewczyny może Wy wiecie co to może być? Nigdy
                                                    wcześniej tego nie miała. W nocy przelało ją przez pieluchę, tzn.pielucha była
                                                    sucha, a boczek na którym spała cały mokry. Mocno cuchło, nie takim zwykłym
                                                    moczem, jakoś inaczej, intensywniej. Może coś ma z układem moczowym i przez to
                                                    jest taka niespokojna?

                                                    Kamcia też nie robi samolotu, podnosi tylko główkę, ale chyba dlatego, żeby
                                                    widzieć wszystko dookoła:o)






                                                  • inia25 Re: Pierwsze samodzielne kroczki 07.05.05, 11:37
                                                    gratulujemy kolejnym piechurom, jak tak dalej pojdzie to we wrzesniu na oboz
                                                    wedrowny sie wybierzemy!

                                                    Monika - Ola tez ma takie krzeselko i kilka razy z niego zladowala. schowaj je
                                                    lepiej, bo jest to niebezpieczny mebel - niestety - a nam mial ulatwic zyciesmile

                                                    żłobek: do żłobka byly zapiy od poczatku kwietnia, nie chce was martwic ale w
                                                    wielu juz nie ma miejsc. w naszym my 2 dni temy zlozylismy podanie i zostalo
                                                    jeszcze tylko 1 miejsce. spieszcie sie.

                                                    wloski - oli bez podcinania zaczely rosnac wloski lepszej jakosci. szczerze
                                                    mowiac nie wiem jak to z tym jest.

                                                    samolocik - ola tez juz nie robi.

                                                    kamymama - koniecznie idz do lekarza - to moze byc bakteria. sprawdz to
    • bebicka wszystkiego po trochu 07.05.05, 12:13
      no wlasnie
      Monikaps podaj swoj adres to wysle Ci zdjecia widozcznie nie mam go w ksiazce i
      dlatego do Ciebie nie doszlo.

      Sluchajcie dzisiaj to mi sie tragedia stala, najpierw przecielam sobie skotena
      palcu wskazujacym a potem jeszcze zalalam to wrzatkiem bbuuuuuuu. boli do teraz,
      anwet pisac nie moge, tzn uderzacw klawiszesad
      A wczoraj to mi kompletnie odbilo, skonczywszy 30 lat pojechalam do kolezanki i
      przeklulam sobie pepek!! wariatka, co?smile ale jakos na razie wclae mi sie to nie
      podoba, chyba brzuch za gruby.
      Wlasnie przy okazji sie chcialam zapytac jak to u Was jest, zostalao WEam cos
      jeszcze po ciazy? Bo mi w sumie neiwiele, ze 4 kilo, ale wszystko wlasnie w
      oponce na brzuchu. Tragedia!! I jakos nie mam sily ani mobilizacji zeby to
      zrzucic, chociaz wkurza mnie starszliwie.

      Mysle co jeszcze... acha najwazniejsze w sumie. Skoro juz o siusianiu byla mowa,
      to ja troche o czyms innym. Dawno temat nie byla walkowany, bardzo dawno. Ale
      chcialam sie Was zapytac jakie Wasze maluchy robia kupki??? bo kiedys zawsze mi
      sie wydawalo, ze dziciaki znajomych to robia takie w sumie jak dorosli (tyle ze
      mniejszesmile) A mlody nie, on zawsze ma strasznie rzadka i do tego pelno w niej
      jakby takich ziarenek drobniutkich, jak mak, albo cos podobnego. Juz sie
      zaczynam denerwowac, bo to chyba nie jest norlmelne? macie moze pojecie co to
      mzoe byc? uderzac od lekarza? W sumie chyba ytrzeba co? ech zaczynam sie
      zastanawiac czy to mzoe byc objaw uczulenia na gluten?
      acha dodam ejszcze ze zazwyczja robi kupke raz dziennie, ale czasami zdarzy mu
      sie czesciej, wtedy jakby anwet mial beigunke, bo calkiem wdoniste sa. juz sama
      nie wiem oc o tym myslec;-(
      pozdrawiam
      Maraska
      • monikaps Re: wszystkiego po trochu 07.05.05, 12:38
        Maraska, pisać do mnie można na adres pszczola@fr.pl, chociaż na gazetowy zdjęcia od malilki ostatnio przyszły bez problemu. Te kupki małego to mnie by chyba też zaniepokoiły. Może lepiej zapytać lekarza, albo chociaż na forum lekarskim: eklon ma je w sygnaturce. Ewa robi zwykle takie prawie dorosłe albo takie kuleczki, jak kozie bobki jak mówi jej babcia. Niekiedy po 4 dziennie, niekiedy żadnej. Ale wyglądają mi normalnie.
        Kamymama, z tym siku Kamci to też lepiej sprawdzić.
        A kończąc 30tkę często robi się dość głupie rzaczy, a w każdym razie niecodzienne. Ja wtedy kupiłam mieszkanie i wyprowadziłam się od rodziców. Ale myślę, że na dobre mi wyszło, chociaż finansowo to raczej nie, po kilku latach, po kapitalnym remoncie, umeblowane sprzedaliśmy za niewiele wyższą cenę. Moja koleżanka na 30-tkę kupiła sobie stringi, żeby zobaczyć czym się tak wszyscy zachwycają. No różnie bywa. Nie przejmuj się, życie zaczyna się po 30-tce (40-tece, 50-tce...)
        Kinga, krzesełko chyba faktycznie schowamy. Dotąd robiło za pchacza, bo usiąść na nim Ewa jeszcze nie da rady - za wysokie.
        Pozdrawiamy
        Monika i Ewa
        • kamymama Re: wszystkiego po trochu 07.05.05, 15:23
          Bylam u lekarza, Kamcia ma bakterie w moczu, mogą to być e.coli:o( Będziemy
          wiedzieć w poniedziałek jak oddamy mocz do analizy. Narazie ma dostawać Furagin
          i Cebion. Ta nieprzespana nocka mogła być rezultatem zakazenia ukł.moczowego.

          kupki - Kamcia robi takie plastelinki, robi też bobki, czasami rzadkie i
          zielonkawe (to zależy pewnie co dam jej jeść). Często widzę w kupkach
          niestrawioną marchew. Czy u Waszych pociech też są nieprzerobione warzywa? No i
          robi zazwyczaj jedną dziennie, czasami ze trzy tak jak dziś, albo raz na 2 dni.

          My też nie dostałyśmy fotek ze spotkania:o(

          Mi też się w tym roku przyklei "0" do wieku. Dobry pomysł z tym kolczykiem w
          pępku;o) Też sobie muszę wykombinować prezent na 30-stkę. Z miłą chęcią
          posiedziała bym kilka dni w SPA :o)
          • ja_sylwia SPA!!! Marzę o SPA...! 07.05.05, 15:57
            marzę o tym, żeby zostawić męża (coby się wszystko samo poukładało, ech...),
            żeby zostawić na trochę synusia (coby mu wszystkie zębole wylazły - te dzikie
            wrzaski to jednak ząby, wylazła górna dwójka, teraz już widać drugą, a i trójki
            się pchają), no i żeby się uwalić na jakiejś mega-ekskluzywnej kozetce i żeby
            mnie ktoś wymasował. Wiecie, że ja nigdy nie miałam masażu z prawdziwego
            zdarzenia?? I żeby mnie opaliło, bez mojego udziału. Chyba się starzeję, bo mi
            opalanie zbrzydło, a nie cierpię być biała. I żeby był duży basen - wstaję i
            idę pływać, po prostu. Uwielbiam pływać, a zarzuciłam to kompletnie. I żeby mi
            ktoś żarciuszko robił, pyszne kolorowe sałateczki, i soczki wyciskał, i driny
            robił wieczorową porą. Albo nie, wino nalewał, a niechby już nawet czysta
            zmrożona. I żebym mogła się wyspać. I żeby ktoś się we mnie zakochał, przydałby
            się cichy wielbiciel, że juz nie wspomnę o jakimś romansiku...wink)
            eeeech.....mały stęka, chyba się sfajdał...życie...
          • mag-da Re: wszystkiego po trochu 07.05.05, 16:00
            Hej a dziś mój Henryś poznał się z Maciusiem Malilki. Przyznam ze chłopcy nie
            za badzo się sobą zainteresowali oprócz wspólnego pchania wózka nie było
            niestety wspólnej zabawy, może za rok będzie lepsza komunikacja. Mamusie
            natomiast gadały gadały i pewnie przegadałyby cały wieczór. Miło jest się
            spotkac w realu, dzięki Malilka.
            pozdrawiam
            • mag-da Re: wszystkiego po trochu 07.05.05, 16:07
              Sylwia ale mnie rozbawiłas, życzę ci spełnienia marzen i żeby obok znalazło się
              jakieś wyrko dla mnie ale ja na wieczór zamawiam same mocne drinki.
              • malilka spotkanie 07.05.05, 16:53
                Spotkanie z korespondentką z Londynu było super, ale rzeczywiście bardziej dla
                mam niż dla dzieciaczków. Jeszcze Henryś to pewnie by się pobawił, bo widać, że
                chłopak otwarty, śmiały i rozmowny, no ale Maciuś to by się najchętniej za mnie
                schował. W domu taki rozrabiaka, taki głośny, a przy kimkolwiek robi się
                nieśmiały i bojaźliwy, po kim on to ma? Jeszcze Magda to mu się nawet podobała,
                ale Henryś go przerażał smile Nie wspominając o tym, że trochę nas Henryś
                zawstydził, bo w sumie jest miesiąc młodszy, a nie dość, że wyższy to jeszcze
                jak pięknie chodzi! Już tyle kroczków potrafi sam zrobić, a u nas po pierwszych
                2.05 na razie cisza, ale czekamy cierpliwie. I jeszcze Wam powiem, że Magda
                wygląda w ciąży przepięknie, no aż mnie zazdrość wzięła, ta cera, włosy,
                brzuszek, biust... Ja też chcę znowu tak wyglądać!!!!
                Wielkie dzięki za spotkanie, mam nadzieję, że nie ostatnie smile

                Sylwia, mnie też rozbawiłaś smile)) Ja to czasem chciałabym na parę dni sprzedać
                komuś dzidziusia i pojechać z niemężem na romantyczny wyjazd z nicnierobieniem
                i seksem 5x dziennie, ale żeby mi ktoś też synka na ten wyjazd wymazał z
                pamięci, żebym za nim nie tęskniła, bo inaczej to nie to samo....
                • kordula3 Re: spotkanie 07.05.05, 18:57
                  ale ja wam zazdroszczę tych spotkań... no i czekamy na zdjęcia z łódzkiego
                  spotkania, oczywiście jeśli są.

                  ma-gda - jeszcze raz wielkie dzięki!!! dziś pusciłam ci przelew. i napisałam na
                  priv.

                  bebicka - tobie też napisałam, mam nadzieję, że czwartek będzie aktualny i
                  nasze spotkanie dojdzie do skutku.
                  aga - czekamy na odzew od ciebie!

                  spa... ale ja się rozmarzyłam. ten masaż, drineczki, basen...
                  • opolanka1 Re: spotkanie 07.05.05, 19:30
                    uuuu...ale fajnie macie, ze mozecie sie spotkac....a ja...tak daleko...ale Wam
                    azdroszcze.....

                    a SPA....super....narazie to marzenie..i tak jak Malilka pisze, aby pamiec nie
                    pracowala, i mozna bylo sie wylaczyc na maksa

                    uuuu...ale mi smutno, ze jestem z daleka od domciu

                    a ha Macius chodzi...dobrze zrozumialam....super. Moja Zuzia takze jest
                    niesmiala, ale dla rowiesnikow, wiec jak widac jej nazeczony forumowy poszedl w
                    jej slady....

                    a u nas dzien do bani, alebo deszcz albo chmury i siwo na dworze, senna jestem
                    caly czas....i jem, a jak jem to tyje,,,na silownie czas isc, o jakos zaczelo
                    mi sie trzasc cosik jak galaretka me nogi....jak zimne nozki!!!!hihi..i po tym
                    jak przestalam karmic przybralam 3 kilo, widze to po ciuchach, a od czekoladz
                    nie moge sie odpedzic, walcze ze swoim czokoholzmem...narazie jestem na
                    przegranej pozycji

                    ok uciekam, bo maz kolezanki, ktorz powolil skozystac z jego laptopa, juz
                    patrzy w moim kierunku

                    buzka
                    • inia25 Re: spotkanie 07.05.05, 21:09
                      Cześć,

                      my właśnie jesteśmy po ostatniej imprezce urodzinowej - tym razem kinderbal.7
                      dzieciaków i ich rodzice - SZAŁ. Ale dzieciaki super się sobą zajmowały.
                      łaadnie sie bawiły. nawet na chwile jak wyszlo slonce (bo caly dzien prawie
                      padalo) to poszlismy do ogrodka do piaskownicy. No i piasek mam wszedzie w domu
                      przyniesiony przez 6 dzieciakow (7 jeszcze w wozeczku). Ale fajnie bylo. Ola
                      dostala miedzy innymi slonia z klockami sensorycznymi - normalnie czad. Tak sie
                      jej podoba, ze caly czas go prowadza za soba. A on gra, podrzuca te klocki.
                      Super (nie ukrywam ze mi sie tez podoba).

                      Malilko i Magdo bardzo Wam zadroszczę, ze się spotkałyście. Ja bardzo bym
                      chciala Was wszystkie poznać. Tak więc pądźcie pewne, że jak bede w Waszych
                      miastach, to na pewno sie do Was wszystkich zglosze! A tak już w ogóle łódź
                      wcale nie jest daleko od Warszawy, wiec moze pojade specjalnie do Was Malilko
                      (hihihi), może któraś Warszawianka pojedzie ze mna? Moja firma stawia paliwosmile
                      Do Londynu mam troszke za daleko, do pily i bydgoszczy tez, no i śląsk tez
                      kawal drogi ode mnie. No nie wspomne o tobie Opolanko..... Do Polic może w
                      wakacje zawitam jak bede w miedzyzdrojach?

                      A tak co do wakacji, to perl chciałaś jakiś namiar na kwatery? Moge zadzwonic
                      do naszej gospodyni do ktorej jezdzimy i ona mi moze podac kilka namiarow do
                      sasiadow. chcesz?

                      Wysłałam wam fotki ze spotkania oli i mateuszka, dopiero teraz, bo dopiero dzis
                      je sciagnelam z aparatu.

                      no i zapomnialam co mialam jeszcze napisac.....

                      a wiem - sylwia rozbawilas mnie tym opisem - jakbys jechala kiedys do spa to
                      daj znac, ja sie dolacze.

                      monikaps, ja tez chcialabym zrobic obie na 30-tke prezent w postaci
                      mieszkaniasmile ale poki co, moze zafunduje sobie remont domu....

                      pozdrawiamy i uciekam spac!
                      • lgosia1 Re: spotkanie 07.05.05, 21:43
                        ooo dziewczyny skoro takie słabe zainteresowanie (tylko monikaps!!!!) moim
                        party basenowymsad(( to ja się dołączam do tych co chcą do SPA. A na party i tak
                        zapraszam!!!!Ale ja tak na poważnie. A może są jakieś spa do wyjazdów z
                        dziećmi???? By było tak, że mężulkowie i niemężulkowie sobie bawią się z
                        dziećmi a my na zabiegach... Naprawdę bym pojechała - tylko w grupie raźniej.
                        Zbierzmy się tak do kupy i jedźmy!!!!
                        Bebicka... te kupki nie wydają mi się normalne. Gdzieś czytałam i u nas się to
                        potwierdza, że od momentu podawania pierwszych pokarmów stałych kupki coraz
                        bardziej upodabniają się do "dorosłych". Wprawdzie zdarza się Mateuszowi zrobić
                        i trzy kupki ale to raczej dlatego, że tej pierwszej i drugiej nie dokończyłsmile
                        i te następne to po prostu dalszy ciągsmile)) Kupki są jak najbardziej nie płynne
                        a stałe.

                        A jeszcze tak w kwestii spędzania wolnego czasu. Może są jakieś mamy chętne na
                        wspólny wypoczynek... Tylko żeby jakaś sprawdzona kwaterka była i jakieś fajne
                        miejsce z wodą najlepiej i czystą najlepiej.... Ach marzy mi się jakaś
                        odmianasmile))
                        • lgosia1 Re: spotkanie 07.05.05, 21:44
                          aaaa i Inia zapraszam do Polic. Pearla będzie w wakacje też w okolicy to możemy
                          zrobić te party basenowe, monikaps ściągniemy i może reszta dziewczyn
                          pozazdrości i też przyjedziesmile))
                        • inia25 party basenowe 07.05.05, 21:46
                          to jest to o czym chciałam napisać a zapomniałam. my sie piszemy!!!!
                          • malilka Re: party basenowe 07.05.05, 22:33
                            Ja się na party basenowe piszę z wielką chęcią, ale mogę tylko powzdychać, bo
                            Police to dla nas koniec świata sad Nawet myślałam, żeby te superowe baseny
                            zobaczyć jak będę z małym w Jarosławcu w lipcu, no ale niemąż nas zawozi i po
                            nas przyjeżdża, a bez samochodu to do Polic nie dotrę, buuuu sad
                            Zdjęć ze spotkania mamy niestety dosłownie kilka, bo nasze dzieciaczki nie
                            miały ochoty na przebywanie we wspólnym kadrze, jak znajdę chwilę to je wyślę,
                            mam nadzieję, że Magda nie będzie miała nic przeciwko.
                            Opolanka, Maciek nie chodzi, zrobił parę kroczków kilka dni temu i na tym na
                            razie koniec. Ale i jego czas nadejdzie smile No i nie mogę się doczekać, aż
                            będziesz miała codzienny dostęp do kompa, brakuje Twoich codziennych postów.
                            Ponieważ mały nie je kaszek i często nie je śniadań ani kolacji, tzn nie je nic
                            stałego, tylko pije samo mleko, to kupiłam mu dzisiaj Humanę 3R, z kleikiem
                            ryżowym o smaku jabłkowym i chyba będę mu ją dawała na noc. Może te pobudki
                            koło 6.00 (no ostatnio koło 6.40) są z głodu? Maciuś się przyzwyczaił, że w
                            nocy się nie je i nie domaga się jedzenia, ale może jednak budzi go pusty
                            brzuszek? Tak specjalnie to w tą teorię nie wierzę, bo jeszcze jak jadał kaszki
                            to też się budził, to musi być jakiś biologiczny zegar...
                            Bebicka, ja raz znalazłam kupkę z ziarnkami jakby maku i strasznie się
                            zestresowałam, że to może jakieś robaki, ale nigdy więcej mały takiej nie
                            zrobił. Kupki raczej nie powinny być bardzo luźne, no też nie kozie bobki bo to
                            świadczy o zbyt małej ilości płynów, ale takie w miarę dorosłe. A niestrawione
                            resztki jedzenia to na pewno norma, u nas po pieczywie pełnoziarnistym w kupce
                            pełen wybór zbóż, cała soja, słonecznik, z warzywami jest podobnie. Nie zawsze,
                            ale co jakiś czas.
                          • izabela_p25 Re: party basenowe 07.05.05, 22:47
                            My też się piszemy i na party basenowe i na SPAsmile

                            W wakacje mam nadzieje się spotkać z Inią i Olą my planujemy pobyt Pobierowie i
                            wypad do Międzyzdroji i mam nadzieję że spotkanie dojdzie do skutku

                            Malilko i Mag-da zazdroszę spotkania tak samo jak poprzednich innych
                            forumowiczek.

                            Sylwia rozbawiłaś mnie do łezsmile

                            Dzieki za zdjęcia Jagódki, Ewuni, Natalki, Kubusia, Maciusia Oli i Mateuszka.
                            Dodam że wszystkie dzieciaczki są wspaniałe. Udały się nam nieprawdaż??

                            Z jedzenie wygląda u nas różnie. Rano cycuś, póżniej ok 9,00-10.00 sniadanko
                            kromeczka chleba z wędlinką lub danonek. Jajecznica niestety jest be tak samo
                            jak twarożek i inny nabiał. O godz 13.00 zupka o 15.00 drugie danie typu mięsko
                            + ziemniaczek lub marcheweczka. O 17.00 owoc (jabłko, baban, winogrona, melon)
                            lub deserek ze słoiczka. O 19.00- 20.00 kolacja kaszka (jak chce i nie pluje)
                            lub paróweczka. Na dobranoc przed zaśnięciem cycuś.
                            Dawno już miałam napisać o naszym jedzonku ale zawsze jakoś zapominałam.

                            Jak tylko wklupie do kompa wasze adresy to powysyłam zdjęcia dobrze że jest już
                            sprawny.

                            Ach bardzo ważna rzecz Natalka czuje się bardzo dobrze nawet lekarze z poradni
                            byli zaskoczeni jak mała się wybrała po tych operacjach od tygodnia chodzi na
                            rehabilitacje. Jedyny minus to to że mało je i waży niecałe 7 kg. Ogólnie jest
                            uśmiechnięta i bardzo spokojna

                            spokojnej nocy

                            Iza
                            • monikaps Re: party basenowe 08.05.05, 00:16
                              Ależ wysypało postów dziś wieczorem. Sylwia, super wizja, ja też nie miałam nigdy masażu... no, takiego profesjonalnego. Chyba męża jutro poproszę, może mi jakieś mini-spa zorganizuje...
                              Chciałam Wam napisać jaki super prezent zrobiłam dziś niechcący Ewuni. Pojechałam do supermarketu i zainteresowałam się min. dmuchanymi zabawkami. Nie mogłam się zdecydować, czy piłka, czy kółko w kształcie zwierzątka, patrzę dalej: baseniki po 5.99, średnica 60 cm a na zdjęciu na opakowaniu brzdąc podobny do Ewuni. Kupiłam, przywiozłam do domu. Późno już było, ale sami byliśmy ciekawi czy to coś warte i już po kolacji nadmuchaliśmy. Fajne. Ewunia od razu objęła basenik w posiadanie, zachwyciła się. Siedziała w nim, głaskała, wychodziła i wchodziła na czworakach, wkładała i wyjmowała zabawki, no cudo! Tak dobrze się bawiła, że opóźniliśmy kąpiel. Oczywiście jak ją w końcu zabrałam szykować do kąpieli to była rozpacz w kratkę, potem zamiast do wanny to biegła do baseniku, mąż w końcu go schował, w wannie rozpaczała, ale jakoś udało mi się ją uspokoić. Ciekawe jak będzie spała. Nie zdziwię się jak wstanie o 3ej w nocy i będzie chciała się bawić. No cóż, sami sobie jesteśmy winni. Na drugi raz nie będziemy jej dawać nowych zabawek po kolacji, no chyba, że będzie mogła tę zabawkę zabrać ze sobą do kąpieli. Ale czegoś takiego to jeszcze w życiu nie wyprawiała! Polecam takie baseniki. Lgosia, a czy Mateusz lubi swoje?
                              Kinga, gdzie kupujesz Sokoliki dla Oli? Na Morlinki się jednak nie zdecydowałam - trochę za dużo różnych E. Jeszcze z tym poczekam. A co do mieszkania nie ma czego zazdrościć, miało 28m2 i mieściło się w mrówkowcu (właściwie karaluchowcu crying z wielkiej płyty na Służewcu. Ale nauczyłam się samodzielności, na co już był najwyższy czas.
                              Magda i Malilka, super, że mogłyście spotkać się w realu (a w tesco nie lepiej ? wink. Mam nadzieję, że będzie więcej takich spotkań w różnych konfiguracjach. Ja latem będę pod Białymstokiem, ale tam chyba nie mamy korespondentki sad
                              Pozdrawiamy i życzymy spokojnej nocki
                              Monika i Ewa
                              • malilka Re: party basenowe 08.05.05, 09:15
                                Maciuś chyba wrócił do późniejszego wstawania, bo wczoraj spał do 9.00, dzisiaj
                                do 8.00, jest fajnie smile
                                Monikaps, właśnie nadmuchałam małemu mały basenik, który leżał w szafie od
                                zeszłego roku, właśnie w nim siedzi i udaje, że to tratwa, nawet włączony
                                komuter go nie interesuje, super zabawka, dzięki za pomysł smile A sokoliki kupuję
                                w Tesco, ale ich skład niewiele różni się od morlinek, tyle że w składzie jest
                                cielęcina oprócz wieprzowiny, więc mięsko ciut lepsze.
                                • kamymama Re: party basenowe 08.05.05, 10:57
                                  Kamcia zasnęła przed 21-wszą, a wstała 7:40:o) Nasze nocki zaczęły troszkę
                                  przybierać różowego koloru, zaczynam być wyspana:o)

                                  lgosia na party basenowe ja się piszę, do Szczcina mam 150 km. więc do Polic
                                  też coś koło tego. Jak będzie cieplutko to z miłą chęcią popluskamy się w
                                  baseniku:o)



                                  • inia25 monikaps 08.05.05, 12:34
                                    sokoliki kupuje w tesco - i tylko w tesco je widzialam. Sklad maja rzeczywiscie
                                    podobny, ale wedlug mnie o niebo lepsze sa w smaku od morlinek.
                                    • opolanka1 a u nas w Niemcowni 08.05.05, 19:59
                                      Hej dziewuszki...znów z dobroci kolegi, który widzi, ze kszątam sie koło kompa,
                                      pisze do Was pare słówek

                                      Party basenowe super sprawa, jak będą drineczki i sałateczki dla mam, to sie
                                      pisze, ale tak na serio, to zazdroszcze , ze bedziecie mogły się spotkac i że
                                      się spotkacie....Niemcownia daleko, choćby we wschodniej być, a ja prawie pod
                                      granice holenderska zawedrowałam.....za facetem...bez komentarza, ale tak
                                      szczerze nie zaluje tej decyzji, chociaz tęsknota daje sie w pewnych chwilach
                                      mocno we znaki, a łzy same wtedy lacą, ale tak jest wspaniale, mam kochanego
                                      męza i chociaz Zuzia robi sie Zula=Jędzula, to i tak jest kochana!!!

                                      Malilka, Maciusz z a nim sie obejrzysz bedzie trzłapał jak stary...moze na
                                      poczatku rpzypominac Charli Chaplina cudowny widok, nogi szeroko stawiane,
                                      stopy na zewnątrz a odległośc między nóżkami, jakby pies z buda
                                      przeleciał...Moja mała chodizla jak zombi, rece i barki wyżej podniesione jakby
                                      ne miała szyi, chwiejny krok, czasem z pedem jak sie dobrze rozbujała, oczy jak
                                      pięc zotych.

                                      A dzisiaj rozwaliła sobie minimalnie łuk brwiowy bo baiwac sie uderzyla w kant
                                      nocnika, a raczej jego nóżki...chiwla przeraźliwego płaczu i było ok.

                                      Moja mała jeśłi chodiz o jedzenie to rano serki, chlebek czy cosik innego,
                                      obiadek jednodaniowy, nastepnie owoce a na noc kleik ryzowy z mlekiem
                                      sojowym...w miedzy czasie jakeiś chrupeczki. Uwielbia banany , gruszki i mango.
                                      Pałaszuje mięsko z sosem pomidorowym, kasze gryczana....jajecznice.

                                      Mało mówi, ale subana wszystko rozumie, i tak jak pisałam złości sie
                                      neimiłosiernie, zaczyna pokazywac fochy np. siadając na chodniku i dalej nie
                                      idzie, albo wierzga jak oszalała gdy chcę ja wsadzić do wózka...takie szopki
                                      odstawia, z hej, ale ja twardo jej nie ulegam, bo jak to zrobię to wejdzie mi
                                      an głowe....

                                      A co do spania, mał zasypia około 21.15, moze pózniej, ma jedna drzemke ale
                                      jakoś teraz jeszcze jej sie skróciła do godzinki,może to chwilowe, bo tak to
                                      sała półtorej a czasem dłuzej, a wstaje o 7.00 czasem dłuzej spi, maksymalnie
                                      do 8.00. w nocy około 3, 4 jak sie obudiz biorę ją do łóżka naszego, tak sobie
                                      rpzełuzam tan wspaniały czas, jak ją akrmiłam a ona leżała z nami....potrafi
                                      objac mnie rączką popatrzeć w oczy i zasnac, to takie wspaniale. Gorzej rano
                                      jak pcha mi palce do oczu, zmuszając do wstania......albo klepie po twarzy.

                                      Minus małej, nie potrafi samam zasypiac, musi ktoś być przy mniej, w
                                      konsekwecji jak noca sie obudzi to pąłcze i znów trzeba ja utulić, ale od paru
                                      dn walcze aby nauczyła sie samam tego robić, czyli wychodze z pokoju, a ta drze
                                      sie niemilosiernie wrcam głaszcze i znó wychdze wydłużajac okres niewchodzenia
                                      do niej....cięzko, ale lepiej pomęczyc sie chwilkę niżeli wstawac co noc...jak
                                      zalapie o co chodzi z zasypianiem, wtedy sie wyśpie, z awszystkie czasy, o od
                                      urodzenia małej, nie przespałam ani jednej nocy aby do niej ne wstawac....aż
                                      dziw bierze...

                                      ok buziaczki
                                      miłego tygodnia
                                      jak tylko bedę miała mozeliwośc napisania od kogoś z kompa to zaraz to zrobię,
                                      brak mi Waszych wypocinek....


    • anisr Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 08.05.05, 21:19
      Hej witam!Dopiero teraz znalazłam ten watek smile)) Przedstawię się Ania mama Dagi
      (22.04.2002) i Olgi (17. 12.1999). Miło mi tu było zajrzeć !Pozdrawiamy
      serdecznie!smile)))))))))))))
      • jagna.04 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 08.05.05, 22:47
        Witaj Aniu, miło że jesteś, nie wiem tylko czy nie będziesz się z nami nudzic,
        bo przecież Twoje dzieci są już starsze od naszych roczniaczkówsmile

        Dziewczyny ja też chcę SPA i basenowe party u Lgosi i cokolwiek wymyślicie!
        Strasznie się rozmarzyłam.

        Dzięki wielkie za sprawdzanie samolotów. Uspokoiłyście mnie!

        Przepraszam umknęło mi imię autorki tekstu o kupkach ale jak dla mnie to sprawę
        należy zbadac. Wydaje mi się, że codzienne luźne kupki u roczniaka to chyba nie
        powinny się zdarzac. Sprawdź to!

        Wiecie co? Tak strasznie zapierałam się, że nie kupię dziecku bartków, bo za
        drogie. I kupiłam. Młody zaczyna chodzic podtrzymywany za rączki i musi miec
        buciki. Obejrzałam ich trochę i niestety musiałam zmienic poglądy. Sandałki ma
        takie prawie jak ortopedyczne za 50 pln jakieś no name, ale półbuciki na
        chłodniejsze, czy deszczowe dni ma bartka za 100 pln. Szok!

        Ok uciekam, dobranoc.
      • anisr Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 09.05.05, 21:55
        anisr napisała:
        > Hej witam!Dopiero teraz znalazłam ten watek smile)) Przedstawię się Ania mama
        Dagi
        >
        > (22.04.2002) i Olgi (17. 12.1999). Miło mi tu było zajrzeć !Pozdrawiamy
        > serdecznie!smile)))))))))))))
        Aaaaaaa pomyłka oczywiście...Daga urodziła się 22.04.2004! Sorki...Pozdrawiamy
        pa pa
        • inia25 byłyśmy u lekarza 09.05.05, 22:04
          bo ola miała cały dzien temperature 38,5. SPANIKOWAŁAM. lekarka powiedziala że
          osłuchowo wszystko w jak najlepszym porządku, Ola nie wygląda na chorą
          (rozniosła gabinet i wszystkie w nim znajdujące się zabawki). Zapytalam
          nieśmialo, czy to może zęby? na to Pani doktor powiedziała, że nie zrzuci tego
          na karb zębów, że trzeba najpierw wykluczyć wszystko inne i dała nam
          skierowanie do laryngologa (podoba mi sie takie podejscie).

          a tak przy okazji - jak wygladaja wasze przychodnie pediatryczne? bo u nas jest
          tak: wszystko nowiutkie, czysciutkie i pachnące. na koncu poczekalni dzieci
          chorych mnóstwo miejsca, pudła z zabawkami, krzesełka i stoliki dla dzieci,
          kartki. kredki itp. (identycznie jest po stronie dla dzieci zdrowych). Kolorowe
          rolety w oknach. W gabinecie pani doktor też stolik z zabawkami, klockami itp.
          No po prostu super! i co najwazniejsze - w czesci dla dzieci chorych jest
          izolatka dla "cięższych" przypadków. Super. Bardzo jestem zadowolona ze zmiany
          lekarki i przychodni, mimo ze sa na innej dzielnicy.

          lece sie wykąpać. pa
    • bebicka Mam GO!!!! 08.05.05, 22:52
      Musze sie podzielic moja roadoscia, bo wlasnie pol godziny temu dojechal moj
      wymarzony Maclaren Triumph!!!!!!!!! Super sie ciesz, zobaczymy co jutro powie
      na niego Mateusz. Jedyny minus to ze w rzeczywistosci jest ciemniejszy niz na
      ryzunku a ze bralismy ciemny granat, to mamy prawie czarnysad boje sie czy mi
      nie zacznie plowiec. Dziewczyny jak to jestz tymi wozeczkami?

      A poza tym dzisiaj nocujemy u tesciow, bo maz jutro rano idzie na operacje
      kolana, tu niedaleko do szpitala. Zjechala nas sie cala banda, my, moj kuzyn z
      rodzina, siostra meza z rodzina ( tylko tesciow nie masmile)). No i maz prawie
      nas podpalil, bo poszedl wlaczyc saune a nie zajrzal do srodka ze ktores z
      dzieciakow postawilo na gorace wegle (wczesniej oczywiscie) plastykowe
      wiaderko. No i po 40 minutach mielismy nieziemski smrod i dzikie kleby dymu w
      domusmiletakie dodatkowe atrakcjesmile

      Acha i wyjelam sobie kolczyk z pepka, to nie bylo jednak to, nie podobalo mi
      siesmile
      pozdrawiam
      maraska

      Acha Igosia my sie tez na party basenowe piszemy, mzoe dogadamy jakis termin to
      sie zabierzemy wieksza grupa z 3citysmile
      a taki maly basenik tez mam, to Mlodemu wypakuje, ale najpierw niech sie
      nacieszy wozkiem...:-0 ech ide dalej nim pojedzic po mieszkaniu...szkoda ze nie
      moge isc z nim spac, lozko za malesmile
      dobrej nocy
      • lidszu Re: Mam GO!!!! 09.05.05, 00:28
        Cześć,

        Och jak się rozmarzyłam na temat SPA. Jak się będziecie wybierać, to koniecznie
        dajcie znać.Jak byliśmy we Włoszech na nartach, to korzytaliśmy z odnowy
        biologicznej. Było cudownie: sauny, łaźnia turecka, zapachowe prysznice - po
        prostu bosko. Brakowało mi tylko porządnego masażu.

        lgosia - ja również piszę się na basenowe party. Daj znać kiedy organizujesz.

        Inia - poproszę o telefon do tego dentyty. Ja się bardzo chętnie wybiorę z tobą
        do Łodzi na spotkanie z Malilką.
        A może zorganizujemy spotkanie warszawianek ?

        Ja się również muszę pochwalić moim słoneczkiem, które coraz śmielej sobie
        poczyna i zaczyna samodzielnie stawiać kroki. Dochodzę do wniosku, że najlepszą
        dla niej motywacją jest przebywanie z chodzącymi już dziećmi. Samodzielnie już
        stoi i kidy od niej odchodzę, to do mnie idzie. Jest to nadal chwiejny chód z
        rozstawionymi szeroko nogami, ale dla mnie jest najpiękniejszy. Inga potrafi
        już samodzielnie zrobić nawet 6-7 kroków, a potem roześmiana pada w moje
        ramiona. Mam więc nadzieję, że już niedługo puście moją rękę i samodzielnie
        zacznie przemierzać świat.

        Ostatnio moja koleżanka opowiedziała mi o swojej szwagierce, która ma córeczkę
        o mniej więcej miesiąc starszą od naszych pociech. Opowiedziała mi, jak ona
        chowa swoje dziecko i postanowiałam wam napisać parę (wg mnie
        najdrastyczniejszych przykładów), ciekawe co wy na to:
        - dziecko po urodzeniu było zaraz chrzczone, ponieważ z nieochrzczonym
        dzieckiem nie można wychodzić na dwór,
        - podaje swojej córce Zyrtec - jak mówi ta dziewczyny "profilaktycznie" - nie
        przepisany przez pediatrę, ale otrzymany od siostry, która jest
        przedstawicielem medycznym,
        - woda do np. mleka jest gotowana 3 razy po 5 min. zanim zostanie podana,
        - jedzenie, chodzenie spać, kąpiel są zawsze o tych samych porach i nie może tu
        być nawet odchylenia o 10 min. Niezależnie, czy dziecku chce się spać, czy nie,
        - u teściów, którzy mają psa, dziecko siedzi na spacjalnym kocyku i nie może z
        niego zejść, aby przypadkiem nie mieć kontaktu z sierścią psa. Nie wposminając
        już, że pies musi przebywać w innym pomieszczeniu podczas tych wizyt.
        - jak kiedyś ta córeczka siedząc u teścia na kolanach, niechcący zamoczyła
        palec w szklance piwa i go oblizała, to skończyło się to karczemną awanturą i
        natychmiastowym zakończeniem wizyty,
        Straszny reżim co ?
        to na tym kończę
        • eklon Znowu poniedziałek 09.05.05, 08:27
          Lindszu - biedne dziecko! Podejrzewam, że jak ta matka zobaczyłaby naszego
          Michałka zjadającego piasek z piaskownicy umarłaby od razu na atak serca!

          Dziewczyny, może ja jestem jakaś zacofana, ale Wy od kilku postów wspominacie o
          SPA a ja za chol.erę nie wiem o czym mówicie! Z takich skrótów to znam tylko
          SAP, które nawiasem mówiąc prześladuje mnie od kilku miesięcy.

          Jagna szczerze mówiąc dałaś mi do myślenia z tym podnoszeniem za paszki! Michał
          już dawno tak nie robi a przecież przez kilka miesięcy raczkował (nawet teraz
          czasmi mu się jeszcze to zdarza) więc co jak co ale kręgosłup i mięśnie u niego
          są raczej prawidłowo rozwinięte!

          U nas od kilku dni hitem jest zabawa w gonianego! Michał niby ucieka a my go
          niby gonimy smile Radości przy tym więcej niż przy jakiejkolwiek innej zabawie!

          Z jedzeniem u nas różnie, czasami jest ok, a czasami wszystko beee. Rano
          najlepsza jest sucha bułka ewentualnie posmarowana masłem osełkowym. Obiad
          generalnie gotowany przez babcię albo słoiczkowy, chociaż coraz częściej domaga
          się podawania mu czegoś z naszego talerza. Wieczorem jest różnie czasami
          kaszka, czasami chleb. W ciągu dnia jest jeszcze deserek w godzinach
          popołudniowych, chociaż ostatnio powróciły do łask owoce i wczoraj było
          gryzione jabłko.
          Jeśli chodzi o parówki, to my po Waszych postach kupiliśmy Sokoliki i Michał na
          jedno posiedzenie potrafi wciągnąć 5 i domaga się jeszcze! Skład też mnie
          trochę przeraża ale w końcu nasze dzieci muszą zacząć jeść normalnie.

          Aha kupy u nas są już raczej takie dorosłe. Szczególnie ta poranna łowiona do
          nocnika wygląda jak od dorosłego, później różnie to bywa, czasami jest jeszcze
          jedna a czasami nawet 3! Często są w niej resztki niestrawionego pokarmu.

          Zaraz obejrzę zdjęcia!
          • malilka Re: Znowu poniedziałek 09.05.05, 08:40
            Zapomniałam napisać, że ja Was wszystkie oczywiście gorąco zapraszam do Łodzi,
            moje dzikie dziecko pewnie się innych kwietniaczków wystraszy, no ale ja to
            będę miała frajdę nieziemską! Najlepiej jak już będzie ciepło, to pojedziemy
            na działkę do moich rodziców (15km od Łodzi), tam jest dużo trawy, praktycznie
            żadnych sąsiadów tylko pola dookoła, mini baseny z wodą się zorganizuje,
            poodpoczywamy na łonie natury. Zawsze to łatwiej niż się spotkać w parku,
            serdecznie zapraszam.
            Wczoraj na kolację zrobiłam małemu pierogi z serem (a nie myślcie, że to dla
            mnie takie łatwe hop-siup) i okazały się hitem, więc mam kolejny pomysł na
            kolacyjki.
            Aaa, no i wczoraj znowu Maciuś zrobił parę razy po 2-3 kroczki, może się
            rozchodzi do lipca smile
            • lgosia1 oświećcie mnie 09.05.05, 09:37
              dziewczyny chciałam wam powysyłać zdjęcia... i coś mi nie wychodzi, a męża nie
              ma by lecieć po pomocsad(( Co mogę robić źle, że mi wywala adresat nieznany?
            • inia25 Re: Znowu poniedziałek 09.05.05, 09:37
              witam po raz pierwszy po nieprzespanej nocy! Tak więc i mnie to w końcu
              dopadło. Ola od 2 do 4 męczyła się nie mogła usnąć. Miala temperaturę. Wypiła
              0.5 l picia. Już nawet jej dawałam przez smoka, bo bidonem nie chciałam jej
              męczyć, bo musiałaby siadać do picia. Wiecie co jestem BEZRADNA jak dziecko
              choruje. Całe szczęście ze rano juz bylo lepiej i mogłam ją nawet d o mamy
              zawieźć. No a jak ją rano posadziłąm na nocnik, to zrobiłą do niego tyle sików,
              że pół nocnika zajęły.
              Rano na śniadanie usmażyłam jej placki z jabłkami, które miała głęboko w d.. i
              dostała po prostu mleczko z kaszką.

              sprostowanie do postu anisr - młodsza córka ani jest z kwietnia 2004 roku a
              nie 2002 roku. Po prostu mała pomyłeczkasmile


              Maliko dzięki za zaproszenie - na pewno skorzystamy i pewnie z lidką udamy się
              do naszego guru forumowego.

              No i maliko muszę Ci powiedziec, że dumna z ciebie jestem jak czytam o coraz to
              nowszych osiągnięciach w kuchni! Przyznam się, że mimo zacięcia kulinarnego, w
              życiu nie zrobiłabym pierogów (tak mi się wydaje).

              wpdne pózniej, bo mam troszkę roboty.
              • inia25 Igosia 09.05.05, 09:39
                może któryś adres wpisujesz niepoprawnie, albo wszystkie adresy wpisujesz w
                rubryke "do wiadomości" a w pole "do" nie wpisujesz nic. Albo pomiędzy
                adresatami nie postawiłaś znaku ;

                jakby to nie było to , to daj znać, zaradzimy.
                • kamymama nam też ktoś dziecko podmienił :o( 09.05.05, 10:07
                  Nie wiem co sie dzieje? Czy rozpuściliśmy Kamcię? Od kilku dni jest nieznośna,
                  płaczem i fochą wymaga od nas to co chce, a jeśli jej sie coś nie podoba to
                  zaczyna koncert! Najgożej ma się niemąż: Kama jak by mogła to by nie schodziła
                  mu z rąk, nawet położenie ją na sekundkę na podłodze grozi wrzaskiem. Tylko
                  tatuś i koniec. Mały przykład: wczoraj siedzieliśmy na kanapie, a Kamcia obok
                  na ziemi sie bawila, przytuliłam sie do niemęża, a mała zaczęła wrzeszczeć,
                  tupać (pierwszy raz tupnęła) i w jej oczach było widać fochę "tylko ja się mogę
                  przytulać do taty". Przykro mi się zrobiło:o( Kama wisi u niemęża na nogawce i
                  się domaga rączek, ja ją chcę wziąć, a ona na to wrzaskiem i niechęcią reaguje!
                  Niemąż już nie ma siły, wraca z treningów i nie może chwilki odpocząć. Nie wiem
                  co jest???

                  A teraz weselsza opowiastka z wczorajszej kąpieli:o) Jak tatuś robi kąpiel to
                  ja zawsze Kamcię rozbieram i na golaska przypatruje się jak leci woda. Tak jak
                  zwykle rozebrałam małą, poszłam wyrzucić pieluchę i słyszę z łazienki "Magda
                  chodź coś zobaczysz", wpadam do nich i widzę, Kama stoi okrakiem między stopą
                  niemęża oparta o jego nogę, a spodnie i skarpetka nasiąkają siuśkami:o)))
                  Myslałam, że umrę ze śmiechu, mały urwis, oparła się żeby było wygodniej i
                  ogrzała taty nóżkę:o)

                  dziś idziemy do endokrynologa. Przebada Kamcię, zobaczy wyniki krwi (mała ma je
                  wzorowe), a mi zrobi biopsję, bo jej nie chciałam robić u innego lekarza, a
                  wyjeżdzałam i przesuneliśmy termin. Boję się, będzie mi 2 razy wbijał igłę w
                  szyję, ojojoj:o(
                  • lgosia1 Re: nam też ktoś dziecko podmienił :o( 09.05.05, 10:59
                    nie mam pojęcia czyja to winasmile)) Do kilku z was udało mi się wysłać zdjęcia,
                    do reszty nie. Robię wszystko tak samosmile Może to wina serwera czy co??? I
                    pomyśleć, że w branży informatycznej siedzęsmile))) Ale ja tylko po zarządzaniu i
                    marketingu jestemsmile)))
                    • lgosia1 no i winia twoja wina!!!! 09.05.05, 11:09
                      znaczy się moja.... że cię źle wpisałamsmile A ponieważ na samym końcu listy
                      byłaś, to zanim doszłam do tego błędu... o rany!!!! Ja od dwóch godzin zdjęcia
                      wysyłamsad((( A praca czeka, a dziś jeszcze gości będę miałasad(( a nic nie
                      przygotowanesad(( i brudnosad(( Oj mam nadzieję, że przez moje poświęcenie
                      nabiorą te zdjęcia wartości - estetycznej oczywiście. Choć tak prawdę mówiąc
                      moje dziecko jest naaaajpiękniejsze na świecie oczywiście. A jakie mądre,
                      inteligentne!!!! Naturalnie po mamusi oczywiście!!!!smile)))))
                      • winia5 Re: no i winia twoja wina!!!! 09.05.05, 11:48
                        lgosiu absolutnie nie chciałam być przyczyną zajmowania twojego cennego czasu w
                        pracy i poświęcania go dla mojej skromnej osoby wink, mam nadzieję, że zdjęcia
                        dojdą bez problemu.

                        No i my z chęcią piszemy się na party basenowe, w sumie mamy niecałe 100 km,
                        zresztą latem wybieram się z małym na kilka dni nad morze, prawdopodobnie do
                        Trzęsacza
    • inia25 buziaki dla ingi i nikodema 09.05.05, 09:58
      z okazji kolejnegio jubileuszu
      • lilda Re: 09.05.05, 11:08
        kamymama u mnie jest niestety taka sama sytuacja. od dwóch dni Kuba jest jak
        diabeł wcielony, wyje bez przerwy, trzyma się za nogę, niczym nie chce zająć się
        dłużej niż minutę. Po prostu koszmar.Po ciąży schudłam już 14kg jak tak dalej
        pójdzie to swojego cienia nie zobaczę,albo studenci medycyny będą się na mnie
        uczyć anatomii.Czort wcielony, a nie dziecko. Igosia dzięki za zdjęcia.Mały
        słodki jak cukiereczek, a przystojniak z niego, ze hej!Kurcze ja to jestem
        kolekcjonerką od początku nie wyrzuciłam ze skrzynki ani jednego maluszka nie
        długo braknie mi już miejsca.Tak strasznie lubię oglądać te nasze dzieciaczki,
        są takie śliczne. Pozdrawiam w ten zimny i deszczowy poniedziałek brrr
        koszmar.Całujemy LILKA I KUBUŚ
      • kamymama Re: buziaki dla ingi i nikodema 09.05.05, 11:10
        Zyczenia dla naszych trzynastomiesięcznaków. Duża buźka od Kamci:o*

        lgosiu - niezły przystojniak Wam w domu rośnie, będziecie mieli dużo adoratorek
        dla synka.
        • inia25 Re: buziaki dla ingi i nikodema 09.05.05, 11:20
          no Mateuszek super! Mam nadzieję latem go poznaćsmile

          podoba mi sie patent zabezpieczenia stołu!
          • lgosia1 no znowu będę skromna!!!! 09.05.05, 11:37
            ha ha wszystkie zabezpieczenia w domu są mojej produkcjismile)) Ostatni hit to
            zabezpieczenie trzech szafek na raz za pomocą dwóch uchwytów na ręczniki z
            Jyska i jednej bambusowej tyki z Castoramysmile No ja myślę, że się w końcu
            wszystkie poznamy albo na party basenowym a od biedy nawet w SPA. Eklon Spa to
            taki luksusowy podarunek dla ciałasmile) Znaczy się jakaś filozofia dbania o ciało
            związana z wodą - czyli wszelkie pierdoły wodne od masaży poczynając na
            parówkach i innych zabiegach kończąc. Z luksusem to ma tyle wspólnego, że jest
            ostatnio modne i wszelkie wyjazdy wypoczynkowe do ośrodków "odnowy
            biologicznej" muszą mieć oczywiście w nazwie spa!!! Ha ha. W wersji dla
            oszczędzających włazisz do łazienki puszczasz se wodę do wanny, bierzesz jakiś
            kremik na wodzie oligoceńskiej i masz swoje super spa-ha ha.
            Winia ostatnio wyglądałam ciebie na gorzowskich ulicach, tyle że mknęliśmy furą
            jak strzała i nie zdążyłam cię nigdzie zauważyćsmile))
            Dobra kończę, bo mój pierworodny znowu zaczął się bawić w chowanie rzeczy
            wszelakich. Ostatnio schował swojego sandała do bagażnika swojej fury i z mężem
            straciliśmy półtorej godziny na szukanie. Już nawet Borys był podejrzany, ze
            może pożarł czy co?
            • winia5 Re: no znowu będę skromna!!!! 09.05.05, 11:52
              lgosia staram się z małym wychodzić codsziennie na spacerki, i często
              przemierzam gorzowskie ulice, a ostatnio częściej park, bo tam dużo dzieci i
              powietrze czystrze, niż te spaliny w centrum, ale w sumie w centrum miszkam to
              chcąc nie chcąc i tak jesteśmy na nie skazani
              • eklon Re: no znowu będę skromna!!!! 09.05.05, 12:12
                Lgosia dzięki za wyjaśnienie! Ja taka dziołcha ze wsi jestem, że nawet się nie
                maluję, bo uważam to za stratę czasu (czego moja teściowa oczywiście nie może
                pojąć) a co dopiero jakieś tam SPA...

                A tak na poważnie przez ciągłe zabieganie nie mam czasu wybrać się do
                kosmetyczki, już mówiłam o tym mężowi przed Bożym Narodzeniem, że muszę iść,
                ale jakoś nie mogę się wybrać, no ale jak mego męża non stop nie ma to i
                Juniora nie mam z kim zostawić, a moja skóra jest po prostu w fatalnym stanie...

                Co do chowania rzeczy! Nasze dziecko wspaniale opanowało wrzucanie wszystkiego
                do kosza na śmieci i muszli klozetowej. W zeszłym tygodniu zginął nam w domu
                jeden z niekapków i podejrzewamy, że nie zauważyliśmy jak wrzucił go do kosza
                na śmieci i już leży sobie gdzieś na wysypisku! Kosz jest już wprawdzie
                zamknięty w szafie, która teoretycznie powinna być zablokowana, ale niestety
                nie zawsze chce nam się ją blokować. W ogóle zaczynają mnie te blokady coraz
                bardziej denerwować, ale widzę, że nasze dziecko coraz mniej interesuje się
                rzeczami, które jeszcze niedawno go fascynowały, np. komórki i piloty trochę mu
                się już opatrzyły a karta od cyfry (odpukać) już od co najmniej dwóch tygodni
                jest stale na swoim miejscu!
                • eklon Lgosia reklamacja 09.05.05, 12:17
                  Tak się męczyłaś a my zdjęć nie dostaliśmy!
                  • lgosia1 Re: Lgosia reklamacja 09.05.05, 12:18
                    ooo to już to naprawiam
                    • inia25 Re: Lgosia reklamacja 09.05.05, 12:35
                      właśnie się dowiedziałam, że w czerwcu lecę na kilka dni na export meeting do
                      belgii, wiąże się to z rozstaniem z Olą na te kilka dni! Kurcze już się
                      zastanawiam jak ja to przeżyję?
                    • malilka Re: Lgosia reklamacja 09.05.05, 12:38
                      Igosiu, Mateuszek rośnie jak malowany, a jego fura zapiera dech smile))

                      Maciuś też uwielbia chować rzeczy, ostatnio go przyłapałam jak chodził z pokoju
                      do kuchni (przy ścianach rzecz jasna) wynosząc po jednym klocku i wyrzucając je
                      do śmietnika. Swoje ulubione drewniane klocki! Dzisiaj rano go złapałam jak
                      wyrzucał mój żel pod oczy, strach wyrzucić śmieci, chyba będę musiała w nich
                      zacząć grzebać, bo jak wyrzuci coś potrzebnego to będzie problem. Dodam, że nie
                      mamy na razie żadnych blokad na szafki, po prostu chodzę za młodym i mówię, że
                      nie wolno licząc, że zapamięta. I tak nie dam rady pozamykać wszystkiego.
                      • eklon Teraz już w porządku 09.05.05, 12:59
                        Lgosia dzięki za zdjęcia!
                        Tak jakbym widziała mojego Michała, bo on też ma taką czuprynę na głowie smile

                        Malilka ja nie mam takiej cierpliwości, żeby za nim ciągle chodzić więc co
                        poważniejsze rzeczy poprzenosiłam wyżej i staram się pamiętać o tym, żeby
                        jednak szafka z koszem i drzwi do łazienki były zamknięte!
                        Jakoś przyzwyczaiłam się do tego, że Michał co jakiś czas robi porządek w mojej
                        bieliźnie i zawartość szuflad zbieram po prostu po pokoju!
                        • malilka Re: Teraz już w porządku 09.05.05, 13:10
                          U nas łazienka to jedno z ulubionych miejsc, nie mogłabym jej zamknąć. Mały
                          lubi się bawić w pranie- wywala wszystko z kosza do prania, wkłada do pralki,
                          ustawia programy, zamyka pralkę, a potem wszystko wyjmuje i z powrotem wkłada
                          do kosza. Czasem oczywiście przerywa zabawę w połowie i wtedy mam całą łazienkę
                          zarzuconą ciuchami do prania, można zemdleć na sam widok smile)
                          • opolanka1 Re: Teraz już w porządku 09.05.05, 13:19
                            haha...jakbym wdziała moją Zuzie, uwielbia robić wszytsko co zwiazane z
                            praniem, a najbardziej mnie rozsmiesza jak podaje mi pranie, kiedy je
                            rozwieszam.
                            Moja srajda jest miłośniczka ksiązek, moze je oglądac wciąz od przodu, od tyłu,
                            przekłada sama karteczki,albo karze sobie to robić, a ona gwiazda siedzi i
                            patrzy.To samo przy jedzeniu pokazuje, to teraz paluszek na picie, znów na
                            kromkę amamcia lata jak wykwalifikowana podawaczka.....

                            Malilka, skożystam kiedyś z zaproszenia jak bede w Polsce...hehe
                            a co do popisów kulinarnych to super, ze sie rozkręciłaś na maksa.....moja małą
                            dzisiaj wciągneła kasze grczaną z sosem pomidorowym, oczywiście przyprawionym
                            ziolami i cebulką, z klopsikami....


                            a ha, dziewczyny oglądnelam zdjecia, dzieciaczki poprostu mnie powaliły, jak
                            urosły i sie zmieniły, a tak wogóle to jak malowane, piękne, naj, naj, naj!!!!
                            dziekuje za te fotki!!!!Zuzi sie podoba ogladanie rówieśników

                            ok uciekam, teraz bedę juz regularnie pisała, bo cosik w naszym kompie ruszyło
                            i anarazie odpukac jest ok...jak bede miała juz zgrane zdjecia to podesle Wam
                            milego poniedziałku
                        • lgosia1 Re: Teraz już w porządku 09.05.05, 13:12
                          a nie macie problemów z poprzycinanymi paluszkami? Ja muszę chronić szafki
                          właśnie z powodu przytrzaskiwania paluszków. No gdybyśmy przytrzasnęli tak
                          ciamkanego palucha nie daj Boże, to moje dziecko by chyba w depresję jakąś
                          wpadłowink

                          A co do naszych łysolków... eklon myślisz, ze kiedy im włosy urosną? Jakoś
                          mojego nie mogę sobie wyobrazić w czupryniesmile)) Winia twój Szymek to ma
                          czuprynę!!!!! I jeszcze blond. Ten to będzie łamacz sercsmile)))
                        • gosiak05 Re: Teraz już w porządku 09.05.05, 13:16
                          Hej!!!
                          inia25 zapewniam Cię, że lekko nie będzie. Moja Julka właśnie po raz pierwszy
                          wyjechała do babci na półtora tygodnia, bo niestety moja mama nie mogła
                          przyjechać do nas i ja już o mało nie zwariowałam, a dopiero minęło 5 dni.
                          Pocieszam się tym, że ona jest tam szczęśliwa, ma pod ręką dziadka, swojego
                          idola, babcię i sporo dzieciaków rówieśników, ale z pewnością na swój mały
                          sposób też to rozstanie przeżywa. Ale weekend juz niedługo i znów zobaczę moje
                          Słoneczko.
                          • opolanka1 Re: Teraz już w porządku 09.05.05, 13:21
                            a ha zapomniałam dopisac, ze Wasze dzieciaczki dopiero zaczynają pokazywac
                            różki, to wtęp do bycia złośnikami i złośncami, jeszcze wszystko przed
                            nami...narazie demonstruje Zuzia umiejętności głosowe i pokazuje jaką ma skale
                            w gardle, nie wiem jak ługo zniosę takie wysokie tony jej pisku, wierzganie
                            takze sie zaczeło....jeszcze nie kładzie sie w sklepie na znak protestu, ale
                            chyba to lada chwilke

                            • winia5 lgosia 09.05.05, 13:29
                              lgosiu, czy mogłabym prosić o zdjęcia Mateuszka na winia5@o2.pl, bo na adres
                              gazetowy niestety nic nie dostałam

                              Inia dzięki za zdjęcia ze spotkania z Mateuszkiem
                          • winia5 Re: Teraz już w porządku 09.05.05, 13:28
                            gosiu mój Szymek też ma dziadka za idola, jak tylko pojawi sie u nas to ma
                            przechlapane, tylko dadek, dziadik a ostatnio nawet wyszło małemu dziadziuś, no
                            sama słodycz, tylko dziadka już czasem mi żal, jak opada z sił, ale w pewnym
                            sensie sam do tego doprowadził
                            • eklon Włosy 09.05.05, 13:35
                              Moja siostrzenica też była strasznym łysolkiem. Jak miała jakieś 1,5 roku
                              opitoliłyśmy ją z siostrą na jeża! Mój szwagier jak ją zobaczył powiedział, że
                              wygląda jakby ją z jakiegoś karcera albo z Oświęcimia wypuścili ale teraz ma
                              śliczne bląd włoski. Niestety nadal niezbyt gęste ale już i tak o niebie lepsze
                              niż jakieś 4 lata temu. Myślę więc, że za jakieś 4 lata nasze dzieci będą miały
                              super czupryny...
                              Już tak właśnie myślałam o tym przystrzyżeniu, które podobno wzmacnia włosy,
                              tylko że u Michała nie ma za bardzo co obcinać smile
                              • lgosia1 winia wysłałam:) na gazetowy też zresztą 09.05.05, 13:51
                                ale nie wiem czemu nie doszłysad
                                • ja_sylwia Igosia! ja też nie dostałam 09.05.05, 15:33
                                  wyślij mi proszę na silvers@wp.pl
                                • ja_sylwia Igosia, dostałam, dostałam!! 09.05.05, 15:59

                                  • monikaps Re: Igosia, a ja nie... 09.05.05, 17:26
                                    lgosia, dostałam list, ale bez dołączonych zdjęć. Może na adres pszczola@fr.pl dojdzie? Proszę.
                                    Sylwia, Kinga i Iza - dziękujemy za zdjęcia, dzieciaczki jak zwykle super. A Martynka jaki kapelusz odświętny! Ekstra!
                                    Zmykam, bo Ewa z tatą bawią się 2 kilogramami ryżu na surowo. Mam nadzieję, że zbyt wiele nie zje.
                                    Opolanka, fajnie, że już jesteś, brakowało tu ciebie.
                                    Pozdrawiamy
                                    Monika i Ewa
                                  • kordula3 Re: Igosia, dostałam, dostałam!! 09.05.05, 17:26
                                    ale się rozkręciłyście z pisaniem, hoho, nadążyć nie mozna...

                                    dzieki za fotki: mateusz i jędruś - super chłopaki!!!

                                    u nas dzis słońce na przemian z deszczem, także wychodzimy na spacer i uciakamy
                                    do domu i tak w kółko smile)

                                    co do chodzenia, to kamiś już mało chodzi na czworakach, tylko nóżki,
                                    przesłodko to wygląda smile

                                    jedzenie - ostatnio baaardzo słabe; ale na zagłodzonego to nie wygląda. odmawia
                                    ostatnio jedzenia obiadów; kilka łyżek w biegu i to wszystko.

                                    nocnik - nie używany sad(

                                    niekapek - beee - i tu ja bardzo ubolewam sad( jak oduczyć pić dziecko ze
                                    smoczka???

                                    wakacje - z racji braku urlopu przez mojego męża muszę coś sama zorganizować;
                                    więc kto wie, czy nie skorzystam z zaproszeń na party basenowe, tudzież działki
                                    itp.

                                    kamymama - trzymam kciuki za badania!

                                    inia - jak ola? mam nadzieję, że dziś będziesz miała spokojną nockę.

                                    i nic więcej nie pamiętam sad(

                                    aa, w najbliższy czwartek spotyka się trójmiasto smile mam nadzieję, że spotkanie
                                    dojdzie do skutku. eh, jak się cieszę smile))))

                                    spokojnego wieczorku wszyskim życzę.

                                    papa!
                                    • kordula3 Re: Igosia, dostałam, dostałam!! 09.05.05, 17:33
                                      właśnie przypaliłam kalafiorka smile

                                      a te moje posty coś ostatnio bardzo chaotyczne są... albo mam za mało czasu, a
                                      za dużo chcę napisać, albo jestem za słabo zorganizowana i muszę zacząć nad tym
                                      pracować, albo po prostu... eh, już nie wiem...

                                      lecę posprzątać kuchnię!
                                      • izabela_p25 A ja nie moge wysłać zdjęć 09.05.05, 21:26
                                        Wysłałam już zdjęcia Martynki (w dwóch wiadomościach)i mam nadzieje że niektóre
                                        z was dostały do reszty nie potrafię wyskakuje mi błąd. Nic będe próbowała
                                        dalej w razie czego przyjmuje reklamacje.

                                        Mateusz i Jędruś to przystojniaczki ciekawe co jutro powie na ich widok
                                        Martynka.

                                        Kamymama trzymam kciuki za badanie i życzę powodzenia

                                        Muszę się pochwalić Martynka sama chodzi zasuwa po mieszkaniu od wczoraj i
                                        nawet na jedzenie szkoda jej czasu. Staje np na środku pokoju i idzie potrafi
                                        nawet w kółko po pokoju chodzić a jak się jej znudzi to idzie do przedpokoju a
                                        stamtąd do kuchni. radzi sobie nawet z progami choć nie zawsze. Nawet pije
                                        chodząc. Niezwykle śmieszny widok

                                        Zapomniałam co mam jeszcze napisać odezwe się później
                                        • mamaaga1 zdjęcia 09.05.05, 21:52
                                          Lgosia do nas nie doszły załaczniki...więc nie możemy ocenic owłosienia główki
                                          Mateuszka . Wyslij jeszcze raz.

                                          A i o zdjęcia Ewuni prosimy smile))

                                          Nasze dzieciaczki sa naprawde niesamowite smile))

                                          Kamymama trzymaj sie, bedzie dobrze.

                                          Pozdrawiam, maz odgania mnie od komputera, chce rachunki popłacić wink
                                          papa
                                        • eklon No ładnie 09.05.05, 21:54
                                          Nie wiem, czy nasza nocka nie będzie dzisiaj wyglądać podobnie jak Inii, bo
                                          Michał niestety ale zaczął się smarkać! Mam nadzieję, że jednak da sobie radę z
                                          tym katarem i nic poważniejszego się z tego nie wykluje!
                                          W każdym razie my również trzymamy kciuki za badania Kamilki. Magda głowa do
                                          góry! Wszystko będzie dobrze!

                                          Kinga mam nadzieję, że dzisiejsza noc będzie lepsza!

                                          Ja śmigam jeszcze zajrzeć czy doszły do nas jeszcze jakieś zdjęcia i idę spać,
                                          bo jutro u nas małe przemeblowanie! Przyjeżdżają nowe meble do pokoju Michała i
                                          jedna strona kuchnii, więc bałaganu i sprzątania po południu na pewno będzie
                                          mnóstwo!
    • bebicka zdjecia i do korduli 09.05.05, 22:01
      No to sobie poogladalam nareszcie. Fajne chlopakismile Faktycznie z Mateusza
      przystojniak, fajne jest to zdjecie z Borysem w auciesmile
      A Jedrek to czarus na calego z tymi swoimi minkami. Oj juz widze jak sie za
      pare lat te nasze chlopaki i laseczki umowia na wspolne imprezowanie... Siwy
      dym!smile
      Maz mi dzisiaj w szpitalu, mial zabieg, ale co gorsza okazalo sie ze bedzie
      musial prawdopodobnie miec jeszcze jedna operacje, duzo powazniejsza a po niej
      6-7 miesiecy rehabilitacji. Kolano sobie rozwalil podczas gry w pilke nozna..
      hmm a mowia ze sport to zdrowie, taaaa
      no ale na razie powinni go jutro wypisac i zobaczymy moze sie uda, chociaz
      biedak watpi. Ja za to caly dzien spedzilam u dziadkow w domu z ogrodem, szkoda
      tylko ze pogoda nie sprzyjala siedzeniu w tym ogrodzie. jak kordula pisala
      deszczyk co rusz wiec trza sie bylo krycsmile. Mlody zaczal sie ze mna bawic w
      chowanego, skubany znalazl sobie takie miejsce u dziadkow za drzwiami, jak
      mowie matuesz sie chowa a mama szuka to zaraz tam leci... i sie chowasmile ale
      mielismy zabawe.

      W czwartek nam sie w 3city faktycznie szykuje spotkanie, mam nadzieje ze tym
      razem juz na calego. Dorota zgadamy sie jutro powinnam wrocic do domu, tutaj
      nie mam anwet twojego adresu, ale mysle ze mozemy sie umowic podobnie jak
      poprzednio zamierzalysmy. Co Ty na to?

      Acha dzisiaj pierwszy spacer w nowym wozku. szczerze powiem ze musialm sie
      przyzwyczaic, bo t6o zupelnie co innego niz moja spacerowka, Ja przedew
      szystkim mam wieksze kolka wiec nie czuc tak wselkich kolein i pekniec w
      chodnikach, ale za to te kolka nie skrecaly wiec teraz jest latwiej. W
      spacerowce tez mlody ma jednak wiecej miejsca, no i mona ja rozlozyc na plasko
      do spanie. Bo cozywiscie jak Mlody nie sypial mi na spacerach chyba od dwoch
      miesiecy, tak teraz przysnalsmile
      no dobra spokojnej nocy uciekam
      maraska
      • lidszu życzenia dla Mateuszka 10.05.05, 01:02
        Bardzo wszystkim dziękujemy za życzenia z okazji ukończenia 13 miesiąca.

        Ślemy gorące buziaki dla Mateuszka, który ma dzisiaj swoje święto.

        Dziękujemy również za zdjęcia Oli, Mateusza, Jędrka i Martynki. Martynka
        wygląda prześlicznie w tym kompleciku. Z Jędrka będzie niezły podrywacz, tak
        samo z Mateusza.

        Wzięłam się ostro za wychowywanie mojej córki i zaczęłam od tego, że
        postanowiłam odzwyczaić ją od usypiania przy butelce (wiem, wiem, że już dawno
        powinnam to zrobić:0). Od wczoraj nasz wieczór wygląda następująco: kąpanie,
        mleko, mycie zębów i samodzielne usypianie w łóżeczku. Wczoraj poszło nawet OK,
        ale dzisiaj niestety trochę się już męczyliśy. Postanowiłam jednak się nie
        poddawać i przecierpieć.
        Drugą rzeczą jaką postanowiłam wyeliminować, jest nocne karmienie. Dzisiaj w
        nocy udało mi się przetrzymać Ingę bez karmienia do 8 rano. Ciekawe jak będzie
        dzisiaj. Już dawno zamierzałam to zrobić, ale jakoś nie miałam natchnienia.
        Trzymajcie za mnie kciuki, abym wytrwała.
        • kordula3 Re: życzenia dla Mateuszka 10.05.05, 08:24
          bebicka, czekam dziś na info. pogoda robi sie super, więc spotkanie musi nam
          wypalić. molo może być, mi to na rękę, bo po drodze odwiedzę sobie h&m w
          alfacentrum smile bo u nas w klifie nie ma kolekcji dziecięcej, nad czym ubolewam.

          lidszu - mocno trzymam kciuki; u nas mały też pije z butli, ale przy niej nie
          zasypia, ale czas na niekapka, to już dawno nadszedł (tym bardziej, że niektóre
          dzieciaczki, to już z bidonu piją - mam na myśli olę).

          ale ze mnie gapa, zapomniałam wczoraj podziękować za zdjęcia martynki. super
          laska. aż mi się córci zachciało smile)
          ale na mnie jeszcze nie pora, a póki co jutro wizyta u gina, bo życie w ciągłym
          stresie, czy aby nie jestem w ciąży to nie dla mnie. nie karmię, okres wrócił,
          ale bardzo nieregularnie, więc chyba trzeba cosik z tym zrobić.

          no dobra, trzymajcie sę, mam nadzieę, że ola i michałek mają się lepiej.
        • eklon wreszcie trochę słońca 10.05.05, 08:32
          A u nas dzisiaj wreszcie słońce! Wprawdzie zimno nadal ale może koło południa
          jak się trochę słońce oprze to będzie cieplej!

          Michał się nam wczoraj wieczorem rozpłakał na całego, bo nosek zapchany i
          oddychać nie ma jak! Więc najpierw było oklepywanie a później gruszka, sterimar
          i wreszcie nasivin, bo katar okazał się taki strasznie lejący, że nawet nie
          było co odsysać! Na szczęście jak już złapał oddech zasnął i spał w miarę
          spokojnie!

          Zdjęcia przepiękne! Ależ te nasze dzieciaki śliczne i już takie dorosłe!
          Mi osobiście najbardziej podoba się zdjęcie Mateuszka "tak właśnie najlepiej
          ogląda się kwiatki". Niejeden fotoreporter by się nie powstydził!
          • kamymama Re: wreszcie trochę słońca 10.05.05, 09:25
            Kurcze, a u nas leje i leje:o(
            Kamcia zasnęła wczoraj o 22, a wstała 6:45, no i nie obyło się bez nocnego
            płaczu. Oczy mam jak dwa biszkopty, tak spuchnięte.
            Wczorajsz wizyta u lekarza była ok, u Kamci wszystko w porządku! Mam jej tylko
            raz w roku robic badanie TSH. Mi poziom hormonów wrócił do normy, jest
            książkowy, ale... lubi sie nawracać i leczenie na tym się nie kończy:o( Dalej
            jestem na lekach, zmniejszył mi dawkę i tak ją będzie zmniejszał, zwiększał
            przez ok. 1,5-2 lat! Biopsji nie było, uff, ale za miesiąc kontrola, usg i
            zobaczy jak tam moje guzy i zadecyduje wtedy o biopsji.Jeden plus z tego jest,
            że nie muszę się martwić co jem, nie będę grubła;o) Dzięki dziewczyny za troskę
            i za kciuki, przydały się:o)
            Ale co Kamcia zrobiła w gabinecie:o) Broniła mnie jak lwica. Lekarz dotykał mi
            tarczycy, a ona rzuciła się na niego i zaczęła go bić po rękach i krzyczeć na
            niego:o) Pośmialiśmy się z lekarzem. Kama tak samo broni tatusia, jak ja się do
            niego przytulam.

            kordula u nas niekapek razem z czapką i nocnikiem to wróg nr 1. Daję powoli
            Kamci pić z kubeczka, jego najbardziej lubi, rurkę gryzie i nie umie pociągnąć
            więc bidonu nie kupowałam. Jakoś się tym nie przejmuję, nadejdzie czas n kubek
            i na nocnik.

            sylwia Jędruś jest niesamowicie przystojny:o) Dziś go pokazę Kamci, zobaczymy
            co powie.

            lidszu dasz radę, przyzwyczaisz do łóżeczka, a ja do kubka;o)

            przychodnia lekarska - w Pile jest super ta do której chodzę, osobne wejścia z
            pomieszczeniami dla chorych i zdrowych maluszków, na korytarzach kolorowe
            stoliki i krzesła, zabawki, obrazki, a w gabinecie są pluszaki:o) No i
            p.doktor z pielęgniarkami są super! Izolatka też jest jakby jakieś dziecko
            przyszło "podejrzane" lub z wysypką.

            Wszystkiego najlepszego dla następnego 13-miesięcznego dziecka!

            Miłego dzionka i dużo slońca wszystkim.
            • winia5 Re: wreszcie trochę słońca 10.05.05, 10:46
              Lidszu wytrwałości, napewno sobie poradzisz. ja tez powinnam wiele rzeczy
              zmienic w przyzwyczajeniach Szymka, ale też jakoś brak mi motywacji i tak męczę
              się czasami. jedyne co udało mi się zmienic to odzwyczaiłam małego od nocnego
              ciumkania cyca i popijania, teraz o 23 i ok 6 , z małymi odchyleniami jest
              mleko, a potem mały śpi czasami nawet do 9.
              Kubek niekapek też u nas jest bee, ale teraz mi o nim przypomniałyście, muszę
              go wyciągnąć może mały po dłuższej przerwie zaskoczy i spododba mu sie picie z
              kubeczka, zobaczymy.

              Dziewczyny mam pytanie, bo nurtuje mnie jedna rzecz, jak myjecie maluszkom
              ząbki, to wypłukujecie resztki pasty, czy poprostu maluchy ją połykają, ja nie
              mam pomysłu, jak dokładnie wypłukać Szymkowi usta i martwi mnie, czy pasta mu
              nie szkodzi.

              A druga sprawa, wiem, że temat spacerówek był tu wielokrotnie wałkowany, ale my
              stoimy teraz przed problemem wyboru wózeczkai mamy dylemat. Przymierzalismy
              wczoraj małego do nowego Baby Dreamsa Sprinta, ale przy moich 163 cm wzrostu
              rączke mam prawie na wysokości wózku i mankament etj bryki to to, że nie jest
              ona regulowana. Potem wsadzilismy małego do Inglesiny Max no i super dużo
              miejsca, wysokie oparcie, leciutki, ale jakiś taki rozklekotany no i ta cena,
              zresztą na forum edziecko zakupy nie ma on pochlebnych opini. No i brałam
              jeszcze pod uwagę graco Ultima, ale nie był go akurat w sklepie.
              przypomniejci mi prosze, jakie macie spacerówki, i czy jesteście zadowolne z
              dokonanych wyborów.
              pamietam, że Dorotka i Kinga macie BD,

              Igosiu, a jaki wózeczk siedzi sobie w samochodzie na jednym ze zdjęć, bo
              zapomniałam, bardzo ładny
              No i zdjęcie Mateusza z Borysem naprawdę rozbrajające

              dziekujemy za zdjęcia Martynki, śliczna z niej panienka i jaki słodki
              kapelusik, a tak nawiasem mówiąc, to zauważyłam, że na dziewczynki ciuchy są o
              wiele ładniejsze, słodsze, niż na chłopców

              zdrówka "chorowitków"
              • inia25 wózek 10.05.05, 11:05
                mamy baby dreams rider - jestem bardzo zadowolona

                lidka trzymam kciuki!
                do dentysty dam ci namiar po weekendzie, bo teraz ta moja kolezanka wyjechala i
                nie mam z nia kontaktu
              • opolanka1 Re: wreszcie trochę słońca 10.05.05, 11:16
                Hej dziewczyny!!!

                u mnie za chwilke znów spadnie deszcz, jest zimno , wstrętnie, i jak tu chodzić
                z mała po dworze.

                Co do uczenia dzieci, to mam za sobą juz, ze łóżeczko jest ok, ale ie potrafi
                nadal zasnac sama, bez obecności któregoś z nas...to jest trochę meczące, aby
                nie powiedizec brzydko.

                Lidszu, tak samo życze wytrwałosci i optymizmu, nigdy nie ejst tak ab nie mogło
                być lepiej.

                Co do ząbków, to mała odstawia cyrki, placz, wrzask...ale ją wcale to nie boli
                bo jak przestanę jej myć to sama bierze szczoteczkę i wkłada do buzi, ale
                zawsze szoruje czwórki, jeśli można nazwać szorowanie gryzienie szczoteczki.
                Pastę na samym poczatku prawie cała konsumuje, tyle co mi sie uda na zęy
                nałozyć i poszczotkowac.....wiec mycie uzębienia, to u nas wóg nr 1!!!

                pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dizonka
                idę teraz na poczte, pooglądac zdjęcia, z a które z góry dzięuje, lubię patrzeć
                jak nasze pociechy sie rozwijaja
                • eklon mycie zębów, wózki itp. 10.05.05, 12:18
                  My myjemy zęby pastą bez fluoru (nenedent bodajże). Oczywiście nie płuczemy, bo
                  Michał i tak nie potrafi wypluwać wody. Mycie zębów jak na razie u nas ma
                  raczej niewiele wspólnego z myciem, bo raczej jest to bardziej głaskanie
                  dziąseł tudzież gryzienie szczoteczki, ale znowu z drugiej strony moja mama
                  powtarza, że my zęby myliśmy regularnie dopiero gdzieś tak od 3-ego roku życia
                  a wszyscy mamy raczej zdrowe zęby!

                  Wózek mamy właśnie BD Sprinta, ja mam 160cm ale jakoś wysokość rączki mi nie
                  przeszkadza może dlatego, że mając męża, który ma 190cm wszystko jest dla mnie
                  za wysoko lub za wysokie! Poza tym wózek jest ok! Jeden mankament, to to że
                  rączka nie jest przekładana i przez ostatnie dni jak był taki potwornie zimny
                  wiatr musiałam Michała ciągnąć w wózku zamiast pchać!

                  Co do zmiany przyzwyczajeń, to u nas na razie koślawo z odstawianiem od piersi
                  w nocy! Obiecałam sobie, że wezmę się za to latem. Termin dobry jak każdy inny!
                  Zobaczymy co z tego będzie!

                  U nas nadal słońce i do tego jest trochę cieplej, bo 15 stopni!
                  • winia5 Re: mycie zębów, wózki itp. 10.05.05, 13:13
                    eklon to mamy podobny problem, bo przy moich marnych 163 cm i Macieja 193, tu
                    regulowana rączka byłaby jak najbardziej wskazana. A wogóle to chyba niewiele
                    spacerówek ma przekładaną rączkę, no pewnie te droższe tak

                    a u nas zimno,6 stopni brrrr
                    • lgosia1 do wini 10.05.05, 13:44
                      Winia mamy Maclarena Techno Classic z regulowaną wysokością rączki. Z wyglądu
                      nie aż tak mi się podoba jak inne ale niesamowicie się go prowadzi. Jedyna
                      poważna wada to cena
                • malilka Re: wreszcie trochę słońca 10.05.05, 12:32
                  Pobudki nam się ładnie ustabilizowały koło 8.00, ale boję się, że nie na długo,
                  bo w sobotę znowu mamy imprezę, na którą musimy i bardzo chcemy pójść, więc po
                  nocy u dziadków pewnie znowu będę tydzień wyprowadzała małego z pobudek o 6.00,
                  no ale trudno, nie będę przecież siedzieć w domu przez kilka lat tylko po to,
                  by spać do 8.00. Od kilku dni mały śpi ciągiem do tej 8.00 bez pobudki nad
                  ranem i trochę mi z tego powodu smutno, bo podobnie jak Opolanka przypominało
                  mi to czasy karmienia piersią, no i się przyzwyczaiłam, że mały ląduje u nas
                  nad ranem i zasypia wtulony we mnie...
                  Od jakiegoś tygodnia znowu kładę Maciusia spać po kąpieli do łóżeczka. Ja
                  generalnie chciałam go dalej usypiać na naszym łóżku przytulonego do mnie, ale
                  niemąż mnie przekonywał i przekonał, że warto żeby dziecko potrafiło zasypiać w
                  łóżeczku, no i że mogę go sobie przytulać przed snem w czasie drzemki dziennej
                  i nad ranem. Za pierwszym razem zasypianie trwało kwadrans i mały trochę
                  protestował, ale teraz to odpada w 3-5 minut. Tylko o ile wcześniej po prostu
                  go kładłam do łóżeczka i wychodziłam, o tyle teraz muszę być przy nim aż
                  zaśnie, czasem coś pomruczę, czasem zanucę, czasem potrzymam dłoń na jego
                  pleckach, grunt żeby czuł że ktoś jest niedaleko. Jak spróbowałam wyjść póki
                  nie spał to była niezła histeria smile
                  U nas co raz więcej samodzielnych kroczków, ale 3 na raz to na razie rekord.
                  Ale jaką mały ma frajdę przy tych kroczkach! Taki jest z siebie dumny, że bije
                  sobie brawo i śmieje w głos, jak już nauczy się chodzić to dopiero będzie
                  radość.
                  • malilka ps 10.05.05, 12:58
                    Lidka, trzymam kciuki za powodzenie!

                    Pasty nakładam odrobinkę, ociupinkę, ledwo widzialnym maźnięciem i oczywiście
                    nie ma mowy o żadnym płukaniu buzi.

                    Nasz nowy wózek Tempo Light jest świetny do jeżdżenia po przedpokoju i kuchni i
                    ogólnych zabaw, na spacerze jeszcze nim nie byliśmy, bo ja się nie mogę rozstać
                    z Inglesinką smile No ale nad morze Inglesina na pewno nie pojedzie.
                  • opolanka1 o zasypianiu 10.05.05, 15:11
                    Malilka witam w klubie pt...histeria dziecka, gdy rodzic wychodzi z pokoju....
                    wiesz to jest ponoc manifest naszych malchów, że chca abyśmy bli koło nich, z
                    jednej strony to jest ok, ale z drugiej strony to jest tak, ze maluch nie umie
                    zasnać sam, bez obecnosci kogo kolwiek....Nasze rpzebywanie z nimi w chwili
                    zasniecia, jest jakby nauka, ze spij, mama jest z Toba, a powinno być tak, śpi
                    mama jest w pobliżu, ale nie w Twoim pokoju. Czytałam gdizes o wielu
                    przypadkach, ze dzieci nauczone zasypiać przy rodzicach, nie potrafiły zansąć
                    same, bo kojazyło im sie to z tym, ze jak rodzica nie ma, to jest to złe, bały
                    sie stracić go z oczu, wiec proces usypiania sie wydłuzął, jedna kobieta ze
                    swoim synkiem co wieczór musiała być 2 godzinki w pokoju zanim mały
                    usnął,,,oduczyła go tego w ciągu dwóch tygodniu, ale bez płaczu, i krzyku to
                    sie nie odbędzie.
                    Ja teraz zuzie takze staram sie nauczyć samodzielnego zasypiania
                    Wierze w powiedzenie...To ze nasze dzieci nie potrafią same zasnac, to wina
                    rodziców a nie ich...
                    jest ciezko ale z każdym dniem lepiej i krócej mi to zajmuje

                    buzka

                    • lgosia1 Re: o zasypianiu 10.05.05, 15:41
                      ja to jakaś przewrotna z tym zasypianiem jestemsmile))) Bo totalnie nie widzę
                      potrzeby w uczeniu dziecka zasypiania w samotności. Usypiam ja lub tatko
                      śpiewając pioseneczkismile Albo jak jesteśmy na imprezce to usypia babcia1 lub
                      babcia2 - jak to robią nie mam pojęciasmile)) Jak jest u nas imprezka to usypiają
                      gościesmile Wczoraj np znajomi tak pasjonująco coś opowiadali, że mały odleciał w
                      minutkę. Zasada jest taka, że pozwalamy się dziecku bawić, aż nagle robią mu
                      się maślane oczka i wtedy 5 minutek i odpływa. Wiem wiem.... że to wbrew
                      wszelkim dzieckowym naukom i zasadom, ale powiem wam szczerze, że nasze
                      lenistwo w tym względzie (niechęć do uczenia zasypiania) na razie nam
                      popłacasmile)) Dziecko szczęśliwe, my też. Zasypia w widełkach między 20 a 21.30 w
                      zależności od tego jak wyglądały jego dzienne drzemki i ile wrażeń miał w ciągu
                      dnia. Tak samo byliśmy leniwi w temacie uczenia przesypiania nocek. Ani razu
                      nie wzięłam się za "oszukiwanie wodą", przetrzymywanie z karmieniem itp, itd. w
                      nocy. Mały budził się bardzo często przez ok 6 miesięcy. Później budził się tak
                      po 2-3 razy przez następne 4 miesiące. Póżniej budził się raz w nocy przez
                      następne prawie 2 miesiące, a teraz przesypia całe nocki od jakiś dwóch
                      tygodni. I pewnie tak był zaprogramowany jego organizm, a przynajmniej chcę
                      wierzyćsmile))) że tak było i moje "nauki" nic by nie dały. Jedyna porażka
                      wychowawcza to to ciamkanie paluszkasad((( Niedługo to ja nie będę mogła przez
                      to spać. Po prostu spędza mi ten problem sen z powieksad(((
                      • lgosia1 Re: o zasypianiu 10.05.05, 15:43
                        oj... naturalnie nie mam zamiaru nikogo zniechęcać do "wychowawczej pracy nad
                        dzieckiem"smile)))) Naprawdę życzę wytrwałości i powodzenia i podziwiam szczerze,
                        bo ze mnie taki leniuch, że tylko przez was dziewczyny w kompleksy wpadamsad((
                        • lgosia1 Re: o zasypianiu 10.05.05, 16:08
                          a i jeszcze coś niepopularnego napiszęsad((( Nie mam osobiście przekonania do
                          stosowania past do zębów u dzieci, które nie potrafią wypłukać buzi. Jeszcze
                          jak usłyszałam wypowiedź jakiegoś lekarza w telewizji i znalazłam w którejś z
                          gazetek fragment o stosowaniu past w jakimś zębowym artykule to już zupełnie
                          się utwierdziłam w słuszności mojego lenistwa do nieotwierania tubki z pastąsmile)
                          Ale tak naprawdę nie mam pojęcia czy dobrze robię. W końcu jakiś lekarzyna z
                          telewizji, który na dodatek powiedział, że dzieci na piersi jednak powinny mieć
                          wprowadzane pierwsze inne pokarmy już w czwartym miesiącu życia (z czym akurat
                          tu się totalnie nie zgadzam) - nie musi mieć racji. Może pasty nie mają w swoim
                          składzie nic szkodliwego???? No właśnie, ale skąd się niby dowiedzieć czy
                          szkodzą czy nie? Ja na razie nie spotkałam się z opinią pozwalającą na
                          stosowanie pasy.... No ale jak napisała kiedyś Malilka... co lekarz to inna
                          opinia, co mama to inny instynktsmile))
                          • lgosia1 Re: o zasypianiu 10.05.05, 16:09
                            ach to "co mama to inny instynkt" to moja złota myśl - oczywiściesmile)))
                            • opolanka1 Re: o zasypianiu 10.05.05, 18:08
                              Twoja zlota myśl lgosia1 to jak strzał w 10tke!!!!

                              Super niechaj przyswieca naszemu forum

                              A co do tego usypiania, jest to dla mnie o tyle ważne, aby mała umiałą sama
                              zasypiac, poniewaz jak budzi sie noca, to nigdy sama nie zaśnie, ktoś musi być
                              przy niej...wiec nie było nocki abysmy nie wstawali do niej, i jest to
                              uciążliwe dla nas....dla mnie napewno, bo to ja przewaznie wstaje....wiec chce
                              sobie jakoś w ten sposób pomóc, aby w końcu przespać cala noc...Zuzia zawsze
                              sie budziła noca i tak jej pozostało...podobno to moze trwać nawet parę lat
                              • lgosia1 Re: o zasypianiu 10.05.05, 18:10
                                to ja mam to szczęście-nieszczęście, że Mateusz usypia po przebudzeniu w nocy
                                sam.... znaczy się sam na sam z ciamcianym paluszkiem- naturalniesad((
                                • mamaaga1 Re: o zasypianiu 10.05.05, 22:16
                                  .... NIE NO ZARAZ SIE WŚCIEKNĘ ... Tyle sie napisałam a system mnie wylogował,
                                  a niech to ....
                                  Teraz oczy mi się zamykają więc tylko pozdrawiamy
                                  Aga i Matylka
    • bebicka kordula 10.05.05, 13:06
      Dorotko, pogoda jak jest to chyba wlasnie widzisz. Tragediaaaaaa. Ech
      poczekajmy do jutra, zobaczymy, moze jakos zmodyfikujemy plan i ze spaceru
      zmienimy na obrzeranie sie ciastkami.smile

      Dziekuje bardzo za zyczenia dla mojego synka, musze sie przyznac, ze sama
      zapomnialam ze to dzisiaj 10 akurat. jakos do roczku kazdy meisiac mial
      znaczenie, teraz jak dla mnie zdecydowanie mniej. Ale dziekuje za pamiec...

      Jade zaraz do tesciow (siedze teraz w pracy) odebrac meza po szpitalu do
      domu... i juz sie boje. Same wiecie jak to jest z chlopem chorym w domu... ma
      nadzieje ze szybko wroci do formy.
      pozdrawiam
      maraska
      • eklon Bebicka 10.05.05, 14:09
        Nie zazdroszczę chory chłop w domu to gorzej niż dziecko!

        U nas właśnie zaczyna się chmurzyć i to chyba przez te Wasze posty, pogoda
        usłyszała, że może trochę pokaprysić i u nas..buuu

        A faktem jest, że do roczku to liczyło się niemal każdy dzień a teraz wszystko
        jakby trochę spowszedniało!

        Śmigam zaraz robić porządki do domu! Sajgon tam pewnie nieziemski!
        • kamymama cos do śmiechu :o) 10.05.05, 22:19
          znalazłam na innym forum i się uśmiałam...

          Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi
          przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek
          po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta
          żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było
          najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze
          większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą
          ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a
          jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni
          nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były
          porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było
          wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich
          drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody,
          depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na
          to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że
          stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.
          Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i
          kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały
          porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do
          zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją
          żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego,
          uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z
          niedowierzaniem i zapytał:
          - Co tu się dzisiaj działo?
          Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
          - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu,
          to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
          - Tak - odpowiedział z niechęcią.
          - Więc dziś tego nie zrobiłam.
          • kordula3 Re: cos do śmiechu :o) 10.05.05, 22:55
            dzięki kamymama! poczułam się doceniona (bo ja siedzę z dzieckiem w domu na
            wychowawczym) smile))

            co do zasypiania, to kamiś zasypia przy nas (przy mnie lub przy mężu), w naszej
            sypialni, na naszym łóżku, a potem przenosimy go do jego pokoju do łóżeczka i
            tam śpi do rana. dzienne drzemki są na sypialnianym łóżku. mi to póki co nie
            przeszkadza i chyba nie będę z tym walczyć, bo szczerze mówiąc mi się nie chce.

            dziś mamy mały sukces - opróżniliśmy niekapek soczku, hurra!!!

            i mamy też porażkę - trzy razy próbowałam "złapać" kupkę do nocnika i niestety
            wylądowała ona w pieluszce; sukces, że nie na podłodze smile oh, ten nocnik to
            ciężka sprawa...

            spokojnej nocy!
            • malilka Re: cos do śmiechu :o) 10.05.05, 23:31
              Co do zasypiania, to ja chyba jestem jakaś skrzywiona, bo dla mnie samodzielne
              zasypianie malutkiego dziecka wydaje się wręcz nienaturalne i przez wiele
              miesięcy byłam baaardzo zdziwiona, że moje dziecko samo zasypia i wcale nie
              czułam się z tym dobrze, bo jakoś zawsze mi się usypianie kojarzyło z czytaniem
              bajeczek, opowiastkami po ciemku, przytulaniem pod jedną kołdrą, trzymaniem za
              rękę itd. I teraz, trzymając dłoń na pleckach usypiającego Maciusia i
              nucąc "Stary niedźwiedź mocno śpi" czuję się taka potrzebna i niezbędna i wiem,
              że moje dziecko zasypia w poczuciu bezpieczeństwa i to uwielbiam! Na pewno nie
              będę go uczyć samodzielnego zasypiania. No ale ostatnio mały odpływa w 3 min z
              zegarkiem w ręku, więc to czysta przyjemność, gdybym musiała siedzieć przy
              łóżeczku przez 2h to pewnie mówiłabym inaczej.

              Igosia, ja też nie jestem przekonana, że pasta jest niezbędna, ale jakoś wydaje
              mi się, że samą wodą nie domyję dobrze ząbków, więc tę minimalną ilość
              nakładam. W końcu młody je to co ja, a ja sobie nie wyobrażam umycia zębów samą
              wodą smile)) No więc staram się wierzyć, że zjadanie minimalnej ilości pasty nie
              jest szkodliwe.
              A już tak żeby zamącić na maksa, skopiowane z internetowego serwisu
              stomatologicznego:

              "Do niedawna przeważał pogląd, że pastę do zębów bez fluoru należy wprowadzać u
              dzieci trzy – czteroletnich, a pastę z niskim stężeniem fluoru (250-500 ppm)
              dopiero wtedy, gdy dzieci potrafią płukać jamę ustną.

              Obecnie preferuje się wcześniejsze wprowadzenie pasty z fluorem w wyższym
              stężeniu (1000 ppm), nawet u dzieci po pierwszym roku życia. Wynika to z faktu,
              że dopiero pasta o wyższym stężeniu fluoru gwarantuje jego profilaktyczny wpływ
              na zęby, a przez to dodatkowo zabezpiecza delikatne ząbki dziecięce przed
              próchnicą. Jednak stosując pastę z fluorem u maluchów należy przestrzegać
              pewnych zasad:

              - nakładać niewielką ilość pasty (u dzieci, które nie potrafią płukać, ilość ta
              nie powinna być większa niż wielkość paznokcia najmniejszego paluszka dziecka),

              - wcierać pastę we włosie szczotki, aby dziecko jej nie połykało.

              Niektóre szczoteczki dziecięce mają specjalnie zaznaczony na włosiu obszar,
              pokazujący ilość pasty, która można nałożyć. Po szczotkowaniu należy zetrzeć z
              zębów dziecka resztki pasty wilgotnym gazikiem.

              Pilnujmy, by dziecko nie ssało szczoteczki z pastą. Dodatkowo, należy pamiętać,
              że małe dzieci nie powinny używać szczoteczki, zwłaszcza z nałożoną pastą, bez
              nadzoru dorosłych."

              No i co w końcu z tymi pastami z fluorem???????? Jak mam wytłumaczyć dziecki,
              że szczoteczka nie służy do ssania??????
              Aaaaaaa, to już lepiej pójdę spać smile
              • eklon Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 07:28
                przecież nie podejrzewam, żeby Wasi rodzice pilnowali Was w wieku kilkunastu
                miesięcy myjących zęby?! Przynajmniej moja mama na pewno tego nie robiła, bo
                raz, że wtedy o myciu zębów u dzieci mówiło się dopiero gdy dziecko potrafiło
                samo wypluwać pastę a po drugie ja byłam już trzecim dzieckiem, więc moja mama
                nie miała też po prostu na to czasu. Ja jakoś nie mam problemów z zębami, moje
                rodzeństwo również. Moim jedynym problemem jest krzywy zgryz, ale to dlatego,
                że do ortodonty trzeba było jeździć do miasta wojewódzkiego, więc siłą rzeczy
                kontrole były nieczęste, bo rodzice nie mieli samochodu, a po drugie jakoś
                nie "chciało" mi się nosić wstrętnego aparatu z gumkami!

                U nas smarkania ciąg dalszy ale wychodzimy mimo tego na dwór, bo liczę na to,
                że tym razem katar przejdzie sam, bo dzisiejsza noc była już lepsza. Mam na
                prawdę ogromną nadzieję, że to się nie rozwinie!

                Ostatnio zauważyłam, że po okresie składania życzeń miesięczniakom nastąpił
                okres chwalenia się postępami naszych pociech...pierwsze kroki, siadanie na
                nocniku, pierwsze słowa... Bardzo mi to odpowiada, bo te nasze posty są przez
                to bardzo optymistyczne a tego mi ostatnio brakuje smile
                • malilka Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 08:31
                  Eklon, zdrówko dla Twojego smarkusia!
                  No moja mama z pewnością nie myła mnie i siostrze zębów jak byłyśmy takie małe,
                  co więcej przez półtora roku praktykowała karmienie butlą na śpiąco o północy,
                  no i jak wylądowałam u dentysty w wieku lat 3, to długo z niego nie mogłam
                  wyjść, bo próchnica na mleczakach zaatakowała wyrzynające się zęby stałe, to
                  był koszmar! Mnie się dentysta śnił w koszmarach nocnych, więc ja jestem jak
                  najbardziej ZA profilaktyką. Zresztą teraz chyba w ogóle dzieci mają słabsze
                  zęby, bo próchnica jest ponoć plagą już w przedszkolu!
                  Ale dosyć tego marudzenia, dzień jest piękny i słoneczny smile)))))))))))))
                  • inia25 Witam słonecznie 11.05.05, 09:01
                    tak jak w tytule - piękne słoneczko u nas, cieplutko. Mam nadzieję, że tak się
                    utrzyma!

                    co do mycia zębów, to ja daję Oli szczoteczkę z pastą bo uważam, że samą wodą
                    zębów się nie umyje. A ponieważ pasta jest bez fluoru, to nawet się nie
                    przejmuję, że ola połknie jej trochesmile

                    nie wiem co mialam jeszcze napisac?

                    aaaaaaaaaaaaaa wiem - ola juz zdrowa, laryngolog powiedziala ze wszystko
                    doskonale wyglada i uszka i gardziołko. Super. Pani doktor powiedziala, ze jak
                    pozno wychodza zeby, to moze wystepowac taka wysoka goraczka. Wiec moze to to?
                    • godiva Re: Witam słonecznie 11.05.05, 09:15
                      Witajcie!!!

                      Słońce faktycznie świeci, ale pewnie nie na długo. A mnie zaraz szlag trafi
                      x&&&#$#xx%%5 wrrrrrr... Jestem zła! Wiele z Was już to przerabiało, dopadło i
                      mnie! Mam na myśli respektowanie mojej matczynej woli prze teściową! Grrrrrrrr -
                      od jakiegoś czasu mała jest u teściowej od wyjścia do pracy mojego męża, do
                      czasu mojego powrotu z pracy... I mam za swoje, bo się mądrzyłam, że parówek
                      NIE, że herbatki słodkiej NIE i bez kremu z filtrem na dwór też NIE... i
                      słodyczy Nie za bardzo i takie tam. I co? Dzwonię przed chwilą ze standardowym
                      zestawm pytań (czy jadła, co jadła, czy kupka do nocnika, itd...) a teściowa mi
                      rozbrajając - je paróweczki, ale TE DLA DZIECI, pije herbatkę (granulowaną!). I
                      co? Ona ma mnie w nosie - jak Putin Polskę.

                      Grrrrrrrrrr - co mam się kurna z pracy zwolnić, żeby być z dzieckiem???
                      • inia25 godiva 11.05.05, 10:00
                        postaraj sie wyluzowac!
                        powiem tak - od parówek nic się małej nie stanie tym bardziej jeśli daje jej TE
                        DLA DZIECI czyli odtłuszczone. Ja też na początku byłam przeciwna parówkom, ale
                        teraz jak widze jak ola je wcina, to az milo patrzec. Jesli mala nie bedzie
                        jadla 10 parowek dziennie, 7 razy w tygodniu, to spoko! Niech je skoro jej
                        smakuja!

                        herbatka - moze jak zawozisz mała, to wlewaj od razu do butelki to co chcesz
                        (np soczek) i już. Może to rozwiąże problem?

                        a tak generalnie - postaraj się wyluzować!

                        • winia5 Re: godiva 11.05.05, 12:43
                          no to mnie trochę uspokoiłyście z tym myciem zębów, bo ja robię podobnie,
                          nakładam małemu minimalną iloścćpasty Dentica bez fluoru, "wciskam" ją palcem w
                          szczoteczkę, myje małmu sama zęby przez sekundę, no a potem to Szymek gryzie i
                          miętoli szczoteczkę.

                          Godiva, inia ma rację roszkę wyluzuj, po paróweczkach małej nic nie będzie, a
                          zapewniam cię, że twoja teściowa, napewno nie chce źle dla swojej wnusi.

                          Iniu dobrze, że Ola już jest zdrowa

                          a u nas słońce, deszcz, słońce, deszcz itp, itd...brrrrrr

                        • ja_sylwia Re: godiva 11.05.05, 15:45
                          ja natomiast bym się wściekła tak jak godiva, w końcu moje słowo święte!! i na
                          peno bym zrobiła awanturę, no ale ja przewrażliwiona jestem z jędrusiową
                          alergią. Ale tak czy inaczej, skoro Godiva wyraźnie zapowiedziała, że
                          parówkowym skrytożercom mówimy stanowcze NIE, to powinno to być przestrzegane.
                          A zresztą ja póki co jestem przeciwna parówom, ale znam siebie i pewno mi to
                          kiedyś przejdzie, jak zobaczę, że małemu smakują i nic mu po nich nie wyłazi.
                          A tak na boku, to po cichutku i nieśmiało się cieszę, ponieważ od jakiegoś
                          czasu mały ciamka skóreczki od chlebka (na razie żytni)i jest ok. Nie wiem, co
                          mu teraz dać nowego na spróbowanie, moze białko jaja?? och, gdyby było ok, to
                          bym w końcu zaczęła mu jakieś porządne kolacyjki robić, jajeczniczki, czy cóś,
                          bo u nas ciągle jak na razie butla mleka z kaszą na kolacje, ok 250 ml.
                          no to pa, Godiva, nie daj sięsmile
                          • lgosia1 do ja sylwii 11.05.05, 17:01
                            a próbowałaś dawać jajka przepiórcze? U nas są ok.
                  • kamymama Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 09:11
                    U nas znów nocka z pobudkami, 5 razy bylam u małej, za 6-stym wzięłam ją do nas
                    i spaliśmy razem do 7:45.
                    Kamcia zasypia ze mną na naszym łóżku, a potem ją przenoszę do jej pokoiku.
                    Wcale mi to nie przeszkadza, ale szczerze wolałabym żeby zasypiała w swoim
                    łóżeczku z jednego powodu: jak są u nas goście to ona nie umie zasnąć u siebie.
                    Goście muszą do nas przychodzić po jej zaśnięciu lub wychodzić przed. Klub nam
                    dał mieszkanie dwu pokojowe, gdyby były trzy to by nie było problemu. Narazie
                    stwierdziłam, że nie będę z tym walczyć, będzie starsza to będziemy ćwiczyć
                    samodzielne zasypianie:o)

                    kordula ja też siedzę na wychowawczym do września 2007 r. Jak mi się będzie
                    kończyć to wychowawcze to chcę być już z następnym dzidzią w ciąży. Mam
                    nadzieję, że nam tak samo łatwo pójdzie jak z Kamcią;o) Miałam małą wizję: ja z
                    wielkim brzuchem, w wałkach na głowie, w podomce mieszająca spagetti w garze
                    tzrymam Kamcię na rękach, drugie dziecko siedzi przy stole i łyżką wali w
                    talerz, trzecie dokarmia psa pod stołem, stary siedzi z gazetą i nic go nie
                    interesuje - ot to moje przyszłe życie;o)

                    My też myjemy ząbki z odrobinką "dorosłej" pasty. Sucha szczotka jest be. Kama
                    sama sobie myje, wygląda to tak, że miesza szczoteczką po zębach, przygryza,
                    ssie. Więcej w tym zabawy niż szorowania, ale lepsze to niż nic, bo umyć sobie
                    nie da.

                    A w Pile leje i leje...
                    • opolanka1 Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 09:56
                      Hej dziewuszki!!!

                      ho, ho, ho po przeczytaniu postów na temat zasypiania, jestem chyba jedzunią a
                      nie mamunią, moze udzielił mi sie tu nurt wychowawczy w tej niemcowni, ale dla
                      mnie to jest dore, tak jak wcześniej pisałam, mała nie umie zasnąc sama i wciaz
                      do niej chodze co noc......tak cały czas....a oprócz tego jest złośnica, atak
                      to same plusy. Po pierwszej kupie w nocniku nastały długe tygodnie zaatwiania
                      sie do pampersa i nie wem co dalej będzie...zazdroszcze tym mama, ktorych
                      pociechy pokazują na nocnik

                      Godiva, ja jestem z tych matek, ze tak powiem stanowczych, nie pozowliła bym
                      aby moje decyzje były olewane....nie mam problemów z mamami, bo one postepuję z
                      Zuzią, tak jak ja postepuję z mala, a tym bardziej,widują ją rzadko to nie chcą
                      podpaśc...hihi. Ja nie mam problemów, nikt nie daje małej słodyczy, czy innych
                      rzecyz , których ja nie daje...To najłatwiej, dac cosik dziecku, co ma
                      zabronione i sie cieszyć, ze zrobiło mu sie frajdę, a niechaj rodzice potem drą
                      koty z bobasem, ze to jest złe......saranie boskie....
                      Wiec ja m sie postawiła, stanowczo, !!!! Ty jestes mama i Ty wiesz najlepiej!!

                      babcie moga kochac, ale takze popełniają błedy, czasem chyba wiecej niżeli my
                      mamy

                      u nas za oknem juz mieliśmy poranny deszcz, teraz jest szarzyzna i chmury
                      optymizm kurczy sie w taką pogode, dobrze, ze moje sloneczko jest koło mnie, bo
                      tak tylko ciepłe skarpety, książka i do łóżka.....a tak to mam energię na cąły
                      dzień

                      buziaczki
                      • opolanka1 Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 10:15
                        .....ale jak wesoło mniał wczoraj Darek pod moja nieoecnośc, zuzia zafundowała
                        mu dodatkowe atrakcje....hihi, jak o tym opowiadał, to sie prawie posikałam ze
                        śmiechu

                        a było to tak....

                        Czas kąpieli nadszedł, wiec mała chlup do waniennki, pięknie sie bawiła,
                        pięknie myła i pięnie w wannie kupe tacie zrobiła...Biedny dareczek wyją ją z
                        wanny, posprzątał co trzeba, przemył jeszcze raz pupe i ruszył po ecznik,
                        usadził amła na momencik na podłodze, a tu znów stęanie i znów załatwianie i
                        znów sprzątanie...ok uporał sie z tym, czas kładzenia dziecka do łóżka
                        przyszeł, tatuś kochany mała położyl, mała cosik niewyraźna mina, i znów kupa
                        ale tym razem w papersie, wiec na nowo przebieranie, i tatus sie męczy, chce
                        założyć papersa, mała sie stawia, uciekła do swojej lokomotywy(wyjasnienie, ma
                        taka duża dmuchaną lokomotywę, do którem można z kilku stron wejsć, uwielbia
                        tam siedzieć)...i tam też w skupieniu zroiła siku, a pampers w ręku taty,
                        niezałożony, bo córcia sie wymsknęła...wiec Zuzia do łóżka, płacze, Darek
                        sprząta pobojowisko, i tak miał mój mężuś wczorajszy wieczór zabawy w sprzątacza
                        • mamaaga1 Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 10:58
                          No i dzisiaj drugi raz mnie wylogowało...why?????
                          No to szybciochem teraz bo znowu nic z tego nie będzie a dwa razy juz sie
                          rozpisałam o usypianiu, żebach itd.
                          Opolanka ale sie usmiałam hehehe
                          Godiva jak do teściowej nie dociera jak ty jej mówisz jak ma postepowac to może
                          twój mąż z nia porozmawia???
                          Moja teściowa nie odwazyłaby się, jesli juz mała jest z nia sama to ma ścisłe
                          wytyczne hehe i tego sie trzyma, moja mama jest gorsza pod tym względem ale
                          krzywdy małej nie zrobi. Ostatnio mój tata próbował dac Matyldzie serniczka a
                          ta ostentacyjnie wszystko wypluła, nie lubi słodkich rzeczy wink)) woli konkrety
                          hehe...Robert powiedzial tylko "Ale tatuś ..." a mała juz zrzucała resztki z
                          języka ...

                          Usypiamy małą trzymając ja na kolanach , tuląc i śpiewając kołysanki (wszystko
                          jedno ja czy tatus). Bardzo nam to narazie odpowiada, nie trwa to długo i jest
                          rozkosznie miłe kiedy mała zaczyna "śpiewać aaaa" ... Poza tym nigdy nie da sie
                          juz przytulic w ten sposób a ja pewnie nadrabiam ... bo jest we mnie mimo
                          wszystklo "kompeks niekarmienia piersią"

                          Obudziła się..narazie
                          papa
                          • winia5 Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 13:02
                            a zapomniałam wam opisać jak to mój Maciej z małym sam został, i dwoma kolegami
                            do pomocy hi, hi, hi. Ja wraz żonami tychże kolegów wyszłyśmy sobie na piwko,
                            mały wykąpany spał sobie smacznie. Nie minęło może pół godziny, kiedy dzwoni
                            telefon, Maciej, Żaba wracaj, bo mały płacze, nie mogę go uspokoić. No to my
                            pędem do domu, w ulewie , na szczęście było blisko, ale i tak zdąrzyłyśmy
                            przemoknąć do suchej nitki. A w domu pobojowisko, mały płacze, aż się zanosi, w
                            samym body, pampers założony odwrotnie, obrazkiem na plecy, nawet nie mam
                            pojęcia jak on sie wogóle tak trzymał, no ale...Maciej bezradny, koszulka
                            zalana sokiem marchwiowym, śpioszki małego, no mówię, wam szopka na całeg.
                            A koledzy, jeden biegał z butelką z sokiem, a drugi podgrzewał i nalewał mleko,
                            nie moge sobie tego wyobrazić, jak sobie o tym pomyslę, to śmiać mi się chce,
                            ale z drugiej strony to efekt tego, że Maciej wogóle nie zostaje z Szymkiem, a
                            jak już, to pakuje go w samochód i jadą do dziadków.
                            Musze to zmienić, absolitnie...
                          • malilka Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 13:08
                            Jeszcze w temacie zasypiania- Maciuś mimo że potrzebuje kogoś do zaśnięcia
                            wieczorem, to w nocy jak się obudzi to potrafi sam z powrotem zasnąć- usiądzie,
                            zapłacze, rozejrzy się, pada na łóżko i śpi. Czasem oczywiście mu się nie uda i
                            muszę przyjść go pogłaskać, ale to rzadko.

                            Opolanka, współczuję meżowi! Mój by chyba wymiękł, bo niemowlęca kupka go
                            prawie że przeraża, przewija małego z zatkanym nosem, omal nie mdleje od
                            zapachu, wietrzy całe mieszkanie potem, no komedia. No ale grunt, że sobie
                            radzi smile
                            Ja też bym chciała taką dmuchaną lokomotywę!!! Kupiliście ją w Niemczech, czy w
                            Polsce?

                            Godiva, ja bym się jednak wściekła na teściową. Co to za pomysły, żeby dawać
                            dziecku coś, czego Ty nie aprobujesz? Co innego, gdyby dała coś nie wiedząc, że
                            tego nie pochwalasz, ale takie olewanie... Poza tym wiesz jak to jest- dzisiaj
                            paróweczka, jutro lizaczek, pojutrze chipsy. Chyba czas na poważną rozmowę, no
                            ale ja reprezentuję pogląd podobny jak Opolanka, a może Ty jesteś z lżejszej
                            frakcji smile
                            • malilka Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 13:11
                              Winia, mój niemąż bardzo długo nie zostawał sam z małym, tzn zostawał na
                              godzinę, dwie, ale nie w porze karmienia czy kąpieli. Ale w końcu stwierdziłam,
                              że tak nie może być i zaczęłam chodzić do kina (co uwielbiam) 2x w tygodniu na
                              19.00, więc tatuś musiał i nakarmić i wykąpać i położyć spać i okazało się, że
                              jednak potrafi i naprawdę robi to świetnie. Oczywiście tempo zakładania
                              pampersa i body ma 2x wolniejsze niż ja, no ale temu to się już nie ma co
                              dziwić smile
                            • inia25 Re: Nie dajmy się zwariować... 11.05.05, 13:15
                              no właśnie opolanka, mnie też zaintrygowała ta lokomotywa. W polsce kupiona?
                              może masz jakąś fotkę?
                              • opolanka1 lokomotywa 11.05.05, 13:25
                                Dzewczyny, to nie jest cały pociąg, tylko jego pierwsza częśc, ale to wiecie,
                                jest ona do nadmuchania, wchodzi sie do nej z tylu, dóch boków, alo przodem,
                                ale trzeba wtedy podnieśc taka klapę...na górze jest daszek, dziecko moze sobie
                                do niej wejśc, ja tam także siedzialam w środku z mała lub sama...moze meic
                                tak furę zabawek...podłoze takze jest z tego samego materiału,co całośc, ale
                                juz nie dmuchane....
                                jak mam fotke tylko męza poprosze aby ją do kompa rpzeżyucil to wam wyśle...
                                a kupowana była tutaj...chyba za 25 euro...musze to jeszcze sprawdzić
                                • lgosia1 Re: lokomotywa 11.05.05, 13:32
                                  wczoraj byłam w Geancie i widziałam mnóstwo dmuchanych "placów zabaw". Niektóre
                                  były w kształcie domków, statku - oczywiście ich zastosowanie, ze względu na
                                  gabaryty, raczej wydawało mi się ogrodowe. Ale jak ktoś ma duże mieszkanie....
                                  No nam muszą wystarczyć dwa basenysmile))
    • bebicka kordula spotkanie 11.05.05, 13:29
      Dorotko co do jutrzejszego spotkania, aktualne???
      Chyba spacer wzdluz plazy, co? tak kolo 13.30 mogloby byc? Odezwe sie jeszcze
      wieczorem jak juz zladuje w domku to podam Ci nr telefonu. Na razie pisze tutaj
      bom w pracy.
      pozdrawiam
      maraska
      • kamymama nosidło 11.05.05, 17:44
        Czy któraś z was ma nosidło dla dziecka? Nie takie małe, chodzi mi o takie na
        stelażu na plecy, jak plecak, z niektórych można też zrobić wózek spacerówkę,
        2 w 1. Może ktoś z Waszych znajomych takie coś ma? Zastanawiałam sie nad
        kupnem, w Bielsku chodzilibyśmy po górach, na wyjazdy super, nie trzeba wózka
        targać:o) Może znacie jakies stronki gdzie to mogę oglądnąć i ewentualnie kupić?










        • kordula3 Re: 11.05.05, 21:21
          bebicka - dla mnie może być 13.30. wcześniej chcę wpaść tylko do alfy i do
          media markt, bo cosik mi się z głośnikami dzieje w monitorze zakupionym z
          miesiąc temu sad( czekam na info. ja siedzę dzis przed kompem gdzieś do północy
          więc na pewno się zgadamy.

          kamymama - w temacie nosidła niestety nie pomogę. nie miałam i nie planuję
          zakupu.

          natomiast dmuchana lokomotywa to mi się podoba!!!

          wasze opowieści pt. "tatuś z dzieckiem sam na sam + koledzy" są rewelacyjne smile
          szczególnie pampers założony tył do przodu mi się spodobał smile)

          uciekam, bo dziś czeka mnie jeszcze trochę pracy.

          spokojnej nocki, paaaa!
          • mamaaga1 do Kamymamy i nie tylko oczywiście 11.05.05, 22:33
            Nie wiedziałam, że te nosidełka sa również wózkami ...ciekawa sprawa, mojego
            męża ciągnie w góry smile)... narazie przymierzamy sie do kupna fotelika
            rowerowego i nie wiemy na jaki się zdecydowac a urlop niebawem.
            Widziałam cos takiego u nas w hurtowni dziecięcej, dopytam sie i dam ci zanć.
            A kiedy wybierasz sie do Bydgoszczy???? Ja 6 czerwca wyjeżdżam wiec mam
            nadzieje, że do tego czasu jakos sie umówimy.

            Masz juz wyniki badań moczu Kamy???

            Lokomotywa tez mnie zaciekawiła ... smile)
            Aga
            • mamaaga1 chyba zamotałam 11.05.05, 22:34
              Oczywiście w hurtowni widziałam nosidło smile
        • bebicka Re: nosidło 11.05.05, 23:48
          Hej
          my kupilismy jakis czas temu z poleceniasmile podaje adres www
          www.jpa.com.pl/
          jak na razie kilka razy bylismy na spacerkach sprawdza sie jak najbardziej. A
          poza tym czy oni akurat nie sa z Bielska??? no albo okolic?
          pozdrawiam
          maraska
    • pearl24 Re: Kwiecien 2004, cd. 5 :) 11.05.05, 23:52
      w sygnaturce zdjęcia Majki-nie mam siły na wysyłanie na pocztę a tak która z
      Was bedzie miała ochotę obejrzy sobie jak Maja wygladał przed wizytą u fryzjera
      a jak po.Dla mnie to teraz istny chłopaksmile)

      Pozdrawiamy
    • pearl24 zdjęcia Mai 11.05.05, 23:53
      No nie wiem czy poprzedni post dobrze się wysłała-w sygnaturce nowe zdjęcia
      Majki

      Pozdrawiam
      • opolanka1 po burzy zawsze świeci słońce 12.05.05, 09:14
        hej dziewczyny!!!

        Mam od rana wspaniały humor, bo ani jednej chmurki na niebie, ani jednej kropli
        deszczu, ubieram się za chwilkę z mała i jazda na dwór, co by ja
        dotlenić....wieczorkiem sie odezwę
        Miłego dnia babeczki
Inne wątki na temat:
Pełna wersja