Grudzień 2004 - epizod III

    • iwoku Grudniowa lista cz.2 08.05.05, 08:00
    • iwoku Statystycznie 08.05.05, 08:02
      Zestawienie imion:

      6* Mateusz
      4* Kasia
      4* Kubuś
      4* Zuzia
      3* Antoś
      3* Hania
      3* Jaś
      3* Kacperek
      3* Krzyś
      3* Maja
      3* Natalka
      2* Alicja
      2* Bartosz
      2* Emilka
      2* Nina
      2* Oleńka
      2* Piotruś

      1* Agatka, Amelia, Basia, Dobrawa, Gabrysia, Helenka, Kaja, Karolinka, Klaudia,
      Laura, Lidia, Liwia, Lena, Łucja, Magda, Marysia, Milena, Oliwia, Pola,
      Patrycja, Rozalia, Tosia
      1* Alek, Artur, Daniel, Henryk, Filipek, Grześ, Hubert, Igor, Iwo, Jacek, Julek,
      Kajtuś, Kamilek, Kordian, Michałek, Mikołaj, Nikodem, Pawełek, Rayan, Samuel,
      Staś, Szymek, Tadzio, Tomcio, Tymon, Wojtuś

      47 kobietek
      53 mężczyzn

      Najpopularniejsze dni urodzin:
      10.12.2004- 7 maluszków
      14.12.2004- 6 maluszków
      7.12.2004- 5 maluszków
      29.12.2004- 5 maluszków
      31.12.2004- 5 maluszków
      1.12.2004- 4 maluszki
      9.12.2004- 4 maluszki
      20.12.2004- 4 maluszki
      23.12.2004- 4 maluszki



      Nadal nieobstawione grudniowe dni: 5.12.2004, 13.12.2004, 18.12.2004, 24.12.2004

      • gusinka Wypadek - ku przestrodze 08.05.05, 14:56
        Witam!
        Przeżyłam wczoraj staraszne chwile. Tomcio leżał sobie na łóżku na macie i
        nagle słyszę okropny wrzask. Biegnę do pokoju a mój dzidziuś leży na podłodze.
        To było okropne!!! Bardzo się wystraszyłam. Na szczęście małemu nic się nie
        stało. Już nigdy nie zostawię go na łóżku. Codziennie leżał na tej macie i
        bawił się grzecznie a jeden raz przepełznął(ze środka dużego łóżka) i spadł.
        Właśnie kupiłam duży kojec, żeby Tomcio był bezpieczny.
        • franula Hop hop jest tu kto? 08.05.05, 17:19
          Czesc dziewczyny.
          Ponawiam propozycje. Jesli będzie ładna pogoda to kto jutro do
          Skaryszewskiego???
          • matuszka2 Wiatrodzień 08.05.05, 19:08
            Franulko jesteście niesamowite, spotykacie się na spacerach, na basenie, na
            gimnastyce. My Krakowianki dopiero planujemy wspólne spacerki.

            Dziewczyny, dziś w Krakowie było paskudnie, ale mam nadzieję, że Krakowska
            Partia Spacerowa powstanie. Stanąć z Wami "face to face" myslę, że byłoby to
            sympatyczne spotkanie. Jest nas chyba około 7 może 8 więc czemu nie?

            Iśka cieszę się z sukcesu Emilki!!!
            U nas był rehabilitant i pomimo tego, że Piotruś mając 5 i pół mies. nie
            przekręca się to nie jest powód do niepokoju. Powiem więcej pochwalił go, że
            leżąc na pleckach ładnie podnosi nóżki i chwyta się za kolanka. Z
            poprzednich "kłopotów" Piotrka zauważalny jest jeszcze odruch chwytny,
            natomiast głowę podnosi pieknie.
            Wczoraj dostaliśmy od znajomych słynną matę edukacyjną. (my tak mamy, że sie
            wspieramy i wyposażamy wzajemnie nasze dzieci) jednak Piotra ona przeraza, ale
            mam nadzieję, że się z nią zaprzyjaźni. Ja uważam, że największym stymulantem
            jest siostra. Piotrek nie odrywa od niej oczu. I najgłośniej smieje sie do
            niej. Chociaż miłość siostrzana może być czasami za silna (Julcia uwielbia go
            obejmować i dotykać co równoczesnie oznacza zgniatać).

            Fotki z basenu baaaardzo zachęcające, ale my dopiero po wakacjach.

            Pozdrawiam
            Grazynka

            • joasia20 Re: zazdroszcze wam 08.05.05, 19:20
              mi niestety nie udało się ani razu wybrać z wami na spacer i już mi się nie
              uda, bo od poniedziałku do piątku większośc dnia jestem w pracy, niestety teraz
              większośćnowych umiejętności i sukcesów jako pierwsza zobaczy moja mama a nie
              ja, bo to ona będzie z małą spędzać więcej czasu... Bycie "business woman" w
              garsonce na obcasach i "z dzieckiem na ręku" nie jest wcale proste. dopiero
              pierwszych kilka dni a ja dziś padam na twarz, teraz w weekend muszę nadrabiać
              zaległości z domowych obowiązków na cały tydzień i do tego nadrabiać stracony
              czas z córcią, na dodatek tak się złożyło, że ten weekend mąż spędza na uczelni
              od rana do wieczora i tak będzie co 2 tygodnie - weekend pełny obowiązków i
              żadnej pomocy. Jutro na rehabilitacje z Olą jadą moi rodzice bo my z mężem
              pracujemy, boje się czy sobie poradzą... Najbardziej mi żal spacerów i całych
              dni z dzidzią a z drugiej strony moja praca jest również moją pasją a teraz do
              tego jeszcze nowe wyzwanie, nowa praca, wyżej poprzeczka, mam nadzieje że dam
              radę. A może kiedyś zorganizujecie spacer w jakiś weekend to może jeszcz uda mi
              się Was poznać osobiście...
              pozdrawiam
              asia
          • joa8 Re: Hop hop jest tu kto? 08.05.05, 19:20
            ja jutro na spacer chetnie
          • joa8 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 09:27
            no i co Franula? Idziemy? nie pada, ale za ciepło nie jest, hehehe
            ja to chyba ide, bo Antek jest dziś okropnie marudny i nie wytrzymam z nim w
            domu. a jak zmarzniemy to zapraszam potem do mnie na ciepłą herbatkę.
            • opieniek1 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 09:43
              ja idę!!!!
              gdzie i o której?
              • delfinlex Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 09:48
                Oj nie, ja dzisiaj chyba nawet z domu się nie ruszę! Zimno jak cholera, a ja
                jakaś tka rozleniwiona po weekendzie.Może tylko po jakieś zakupy wyskoczymy z
                Syneczkiem...Ale Wam życzę miłego wędrowania!!
                A gdzie jest Park Skaryszewski?
                • opieniek1 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 09:57
                  park skaryszewski jest na Pradze, koło Stadionu. Tylko dalej nie wiem, o której
                  i gdzie mam być. Halo, koleżanki!!!
              • joa8 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 09:57
                a ty w Wawce??? ale to super, w końcu się zobaczymy!
                a więc Park Skaryszewski, godzina jak zwykle 12:00, umawiamy się zazwyczaj przy
                wejściu od Waszyngtona.
                Karina - Park Skaryszewski jest przy Rondzie Waszyngtona, ciągnie się od
                Saskiej Kepy, praktycznie po Grochów, jest bardzo piękny, duży, to park
                przedwojenny. Dowiedziałam się od sąsiada, że od przyszłego roku ma być
                ogrodzony, dopieszczony i zamykany na noc jak Łazienki.

                O, a u mnie wylazło słońce. Brawo!
                • opieniek1 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 10:06
                  przy moim wejsciu od kinowej czy od ronda?
                  • joa8 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 10:07
                    od ronda
                    ja bede szła do bankomatu przy blupoincie, wiec my możemy sie umówić 11:45 przy
                    Kinowej.
                    Franula, Tusia - idziecie?
                    • opieniek1 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 10:09
                      bede wiec o 11.45!!!!
                    • franula Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 10:46
                      Joa
                      ja sie nie wtocze od ronda bo jak sie oakzazło nie am tam zjazdu. Dojade
                      przystanek dalej, dobrze?
                      mam autobus 11:48 wiec pewnie bede chwile pozniej - wydzownie Was!
                      Joa -Lepszy prystanek Berezynska czy Park Skaryszewski?
                      • joa8 Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 10:48
                        Berezyńska, bo bliżej ronda
                        • delfinlex Re: Hop hop jest tu kto? 09.05.05, 15:49
                          A ja się odgrażałam, a wkoncu poszłam na spacer (po Ursynowie coprawda, ale
                          zawsze) i to na 2 goodzinki smile) Ale pogoda mi wybitnie przypasowała, tylko
                          troszkę zmarzłam smile)
    • kasia.w4 różności 08.05.05, 20:49
      Mały śpi , mąż zajęty, postaram się nadrobić zaległości smile

      Franula, Twoje ciasto z budyniem przepyszne, nie mogłam męża odgonić od
      blachy smile

      Iwoku, od znajomych wiem, ze ceny opiekunek w krakowie wahają się faktycznie od
      4 do 8 złotych, z tym, że 4-5 złotych dotyczą pań bez doświadczenia lub z
      minimalnym. Nianie ze stażem liczą sobie więcej (niestety). Trzymam kciuki,
      żeby poszukiwania zakończyły się sukcesem.

      Matuszka, jak się zorientowałam to chyba mieszkamy blisko siebie (przynajmniej
      do Waszej przeprowadzki). Ja mieszkam przy Kijowskiej smile W zimie chodziam na
      spacery na słynne alejki, ale teraz głównie do parku jordana i na błonia.
      Bardzo chętnie spotkam się z Krakowiankami na jakimś wspólnym spacerku, oby
      pogoda się tylko odmieniła.

      Od trzech tygodni chodzimy z Tadziem na basen. Wybraliśmy zajęcia w Krakowskim
      Centrum Rehabilitacji (na woli justowskiej). Warunki są bardzo w porząku - dwie
      lerzanki do przebierania maluchów, temperatura wysoka, powiedziałabym gorąco -
      nie musiałam się wycierać po basenie, bo zanim ubrałam Tadzia to wyschłam smile
      instruktorka bardzo sympatyczna. Tadzio na basenie spisuje się rewelacyjnie.
      NIe zdarzyło mu się płakać! bardzo lubi pływac na brzuszku i popychać rączkami
      piłeczki. nurkować jeszcze się nie odważyłam.

      co do cech charakterologicznych: Tadzio jest bardzo ciekawskim chłopcem -
      wydaje mi się że ta cecha dominuje smile pogodny, nie strachliwy. Lubi jak się do
      niego mówi, uwielbia jak śpiewam (to jest najlepsze lekarstwo na płacz, ucisza
      się natychmiast), nie lubi być sam, zdarzają się dni że zabawi sie ok. 30 min
      na macie sam ale należy to do rzadkości, woli mieć przed kim się popisywać
      swoimi umiejętnościami. Nie przewraca się jeszcze na brzuszek, ale turla się na
      boczki i od miesiąca łapie się za stópki. W ogóle nóżki to nad wyraz
      rozwinięte smile potrafi się całkowicie odkryć (leżąc pod kołderką) i nawet zdjąć
      sobie spodenki od piżamki smile

      pozdrawiam Was i maluchy - oglądałam wszystkie na zobaczcie i teraz składam
      zbiorowo słowa uznania. macie prześliczne dzieciaki
      kasia
      • matuszka2 Re: różności 08.05.05, 21:25
        Co za niespodzianka. Sąsiadka z równoległej ulicy !!!, a spotykamy sie w necie.

        Kasiu.w4 bardzo się cieszę że mieszkamy blisko siebie. Ja chadzam najcześciej
        do Parku Wyspianskiego, a to dlatego, że zaraz obok córka ma szkołę. Czy
        zechciałabyś pospacerować ze mną?
        Moja propozycja na ten tydzień to spotkanie na alejkach Grottgera o 12.00 w
        poniedziałek lub wtorek. (już zamawiam pogodę). We środę mamy wizytę u lekarza
        w tym czasie więc nie mogę. Na czwartek i piatek na razie nie mam nic
        zaplanowanego więc też chętnie.
        Jeśli chciałabys do mnie napisać na priva to podaje adres:
        s_o@interia.pl

        Pozdrawiam z ulicy równoległej do Kijowskiej
        Grazynka
        • kasia.w4 do Matuszki 08.05.05, 21:53
          napisałam Ci na priva smile
          swoją drogą, to nie wiem gdzie jest park Wyspiańskiego ! aż głupio się
          przyznać, skoro to tak blisko.
          pozdrawiam
      • musztarda_ziolowa Re: różności 09.05.05, 10:15
        Kasiu! Proszę Cię dowiedz się, czy są jeszcze miejsca na tym basenie? W grupie
        zorganizowanej oczywiście. My chodzimy do Escady, ale ostatnio wydało mi się
        tam zimno, a poza tym nie należymy do żadnej grupy, a mężowi bardzo zależy na
        zajęciach z instruktorem.
        • kasia.w4 Musztardko! 09.05.05, 21:05
          o ile się dobrze orientuje miejsca w naszej basenowej grupie jeszcze są. Teraz
          chodzi 5 mam (wszystkie dzieciaki mają pięć miesięcy - tak się złożyło), a
          maksymalnie może być 10. Najlepiej zadzwoń do pani Magdy: 502210511 - ona to
          wszystko organizuje, chociaż tydzień temu zajęcia prowadziła inna instruktorka,
          ale też baaardzo sympatyczna. Jest razem z nami w wodzie, ćwiczenia pokazuje
          bardzo starannie, obie nawiązuje bardzo fajny kontakt z dziećmi. Zajęcia są
          bardzo ciekawe. Polecam, jak masz jeszcze jakieś pytania, to chętnie odpowiem smile
          • musztarda_ziolowa Re: Musztardko! 09.05.05, 21:16
            Kasiu, dziękuję za namiary! Jeszcze będę miała pewnie pytań sporo!
            No właśnie, kiedy są zajęcia, na które chodzisz?
            • kasia.w4 Re: Musztardko! 09.05.05, 21:58
              że też mi to nie przyszło do głowy i od razu nie napisałam wink
              zajęcia są w piątki o 16.30 trwają 30 minut, jest to grupa dla dzieci w wieku 6
              tyg do 6 miesięcy. Po naszych zajęciach jest grupa 6 mcy - 12 mcy, ale w takim
              odstępie czasowym, że sie nie obijamy w przebieralni. W basenie może być tylko
              jeden rodzic, a drugi może byc obecny "na brzegu" przez pierwsze i ostatnie 5
              minut zajęć. Cały przebieg zajęć może oglądać przez okno (ale musi być ładna
              pogoda, bo to okno jest na zewnątrz smile

              pojedyncze zajęcia kosztują 25 złotych, przy wykupieniu karnetu na miesiąc
              wychodzi po 20 złotych. Można też zakupić swimmersy u instruktorki - 1 szt
              kosztuje 5 zł. dla rodzica obowiązkowy czepek. Przed przyjściem trzeba się
              skontaktować z Panią Magdą i potwierdzić przyjście.
              jeszcze trzeba zapłacić za wjazd na teren Centrum 2,5zł (piszę o tym bo warto
              mieć drobne). Nie opłaca się zostawiać samochodu przed szlabanem, bo jest tam
              kawałek do przejścia.

              pozdrawiam kasia
    • agnes-24l a to mój Jasiek-nowe fotki 08.05.05, 20:54
      na niektórych zdjęciach ze swoim braciszkiem......Mateuszem

      ogladam Wasze i od czasu do czasu wklejam swoich chłopaków

      bobasy.pl/?a=fotki&s=38a971d04e8c00cfc1ea3f46dc40e3a3&
      • matuszka2 opiekunka 08.05.05, 21:47
        Iśka, moja córa gdy miała 1,5 roku miała opiekunkę. Potrzeba zatrudnienia jej
        wyniknęła nagle. Tzn. moja teściowa, która opiekowała sie Julą musiała z dnia
        na dzień zająć się swoją 95 letnia umierajaca mamą. Bardzo szybko tzn. w ciągu
        dwóch dni musielismy znaleźć kogoś dla Julii. Przyszła pani z polecenia,
        powiedziała otwarcie, że pali papierosy, ale nigdy przy dziecku. Nawet więcej u
        siebie w domu też nie pali bo ten zapach itd. (dzieckiem miała opiekować sie u
        nas w domu). I co sie okazało. Wtedy mieszkalismy na drugim pietrze jeszcze w
        innym mieszkaniu niż teraz. Mieliśmy tam duze okno z drzwiami balkonowymi.
        Dokładnie z drzwiami balkonowymi, ale nie było tam balkonu tylko taka kratka.
        Sa takie bloki w Krakowie.
        Na parterze miałam koleżankę, która na te kratkę lubiła przy ładnej pogodzie
        wystawiać pranie. I co? Kilka razy zauwazyła popiół na swojej poscieli.
        Koleżanka przeprowadziła sledztwo. Okazało się, że opiekunka otwierała okno i
        paliła a popiół strzepywała nieświadomie za okno. Nie mogła przecież do
        popielniczki, zreszta my nie palimy i nie mamy takiego sprzętu.
        Mój mąż przeprowadził rozmowę z opiekunką mniej wiecej taką, że wiemy o tym że
        pali, natomiast nie będziemy jej sprawdzać ale prosimy by tego nigdy nie
        robiła. Muszę powiedzieć, że była zaskoczona ale chyba sobie wzięła to do
        serca. W domu nie paliła natomiast na spacerze w parku wiem, że tak. (Wiem to
        od mam z którymi ja spacerowałam). Była opiekunką przez 2 miesiące. Gdy zmarła
        Julci prababcia pożegnaliśmy panią.
        Z drugiej strony miała też bardzo fajne cechy tzn. był to typ kobiety
        sportowej. Zawsze ubrana w spodnie, nosiła Julę na barana, dużo jej czytała i
        opowiadała.
        Trzymam kciuki aby udało Wam sie znaleźć najlepszą opiekunkę.
        Grazyna
      • sylwiado Helenka zrobila mi dzis niespodziankę 08.05.05, 21:57
        Kilka dni temu pisałam, że zaczęła się przewracać na lewy bok. Potem już tego
        nie powtarzała aż tu dziś rano kilka razy kulnęła się z plecków na brzuszek w
        lewą stronę. A wieczorem kilka razy w prawą stronę. Powolutku, ze sporym
        wysiłkiem, ale widać też że z dużą radością. Jestem dumna ze swojej córeczki! A
        swoją drogą to niesamowite - nic się nie dzieje i nagle nowa umiejętność. Jak
        jeszcze zadziwią nas te nasze szkraby?
        Sylwia
        • matuszka2 niespodzianki 08.05.05, 22:14
          Sylwio gratuluje, ja tez czekam z utęsknieniem na takie niespodzianki.

          Z Kasią już jesteśmy umówione na spacer. Czy jeszcze jakaś Krakowianka jest
          chetna? Jutro 12.00 alejki Grottgera. Zapraszamy.

          Czy ja jestem dzisiaj najbardziej aktywna na forum? to chyba dlatego, że dzieci
          śpią a mąż taszczy taszczy pudła i bawi się w malarza pokojowego.
          • iwoku Re: niespodzianki 08.05.05, 23:41
            właśnie ogladałam prognozę pogody w TVN Meteo- przed nami zimny deszczowy
            tydzień sad(((
            Z powrotem zaczęly szalec infekcje (Marzek ma znowu szpital w domu!sama też
            poległa), więc chyba nadal nie zdecyduję się na powrót Gosi do przedszkola...
            Podróżowanie z całą trójką bez pomocnika na dzien dzisiejszy wydaje mi sie
            jeszcze karkołomne. Zatem dołącze do naszego KPS-u troche póżniej. Ale cieszę
            sie, ze zalążki już powstają!
            Miłego spacerowania!
            • sylwiado Re: niespodzianki 09.05.05, 00:24
              Wzorem Iwoku wrzuciłam kilka dawniejszych zdjęć mojego synka na zobaczcie -
              zapraszam do obejrzenia.
              Sylwia
              • marzek2 No to się odezwę :)) 09.05.05, 09:14
                Iwoku wczoraj już ścigała mnie telefonicznie więc "małe" info o nas -

                PRZYBIERANIE SAMA NA WADZE - zrobiliśmy szereg badań i za radą dziewczyn z forum
                Refluks dróg moczowych mimo dobrego wyniku moczu ogólnego zrobiłam też posiew
                moczu. I co? Okazało się że ma bakterię w moczu sad( na razie leczymy, mam
                nadzieję, że to właśnie było przyczyną słabego przyrostu. Choć z drugiej strony,
                jak czytam o przybieraniu na wadze Jaśka od Iwoku to myślę, że nie mam aż tak
                źle wink jej syneczek to dopiero ma humory jeśli o to chodzi smile

                poza tym mamy SZPITAL W DOMU - wsystkie tsy dzieci chore sad((( zaczęło się
                oczywiście od Zuzi, która przywlekła coś z przedszkola, albo się podziębiła w
                czasie ostatniego ochłodzenia (wczoraj czytałam że w Częstochowie spadł
                śnieg!!!). Dzis pani doktor ma znowu przyjechać osluchać dzieciaki,kto wie, czy
                znowu nie skończy się na antybiotyku dla wszystkich...
                Sam w piątek rano miał 39,5 gorączki... ale już gorączka minęła, tylko kaszel go
                męczy okropny sad

                Ja też w końcu coś od nich złapałam sad wczoraj wieczorem miałam stan
                podgorączkowy, dziś już lepiej, ale kaszlę okropnie, aż mnie cały przełyk bolisad

                Z lepszych wiadomości -
                Samuelowi idą DWA NARAZ PIERWSZE ZĄBKIsmile))))))
                Wczoraj wyczułam i zobaczyłam zalążek pierwszej dolnej jedynki, dziś pokazała
                się jej sąsiadka smile Ale dużego syneczka już mam, nie ma co.

                DODATKOWE JEDZENIE- z powodu słabego przyrostu Sam dostaje raz dziennie
                marchewkę Gerbera (zjada połowę, czasem 3/4 słoiczka) - co lubi oraz troszkę
                kaszki Sinlac, bo podobno dobrze tuczy. Sprawdzimy w sobotę jak to wpływa na
                jego wagę, ale może nie być różowo, bo przecież ma infekcję.

                Pozdrawiam - bardzo chorobliwie sad
                • matuszka2 Re: No to się odezwę :)) 09.05.05, 10:06
                  Marzenko życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
                • musztarda_ziolowa Re: No to się odezwę :)) 09.05.05, 10:19
                  Fajnie, że się pojawiłaś!
                  Szkoda, że choroba Was zmogła. Ale tak wstrętnie mamy na dworze, że wcale się
                  nie dziwię! My się jeszcze trzymamy.
                  Duuuużo zdrówka Marzenko!
                • aguszak Re: No to się odezwę :)) 09.05.05, 12:40
                  Marzenko,
                  Dla Ciebie i Twoich pociech - szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
                  Buziorasy smile
          • musztarda_ziolowa Re: niespodzianki 09.05.05, 10:12
            Ja bym chętnie się spotkała, ale dopiero teraz przeczytałam o spotkaniu.
            Musiałabym się zorganizować wcześniej (przygotować parę rzeczy w domu, Emilkę i
            siebie)...Tak z głupia frant, to nie wybieram się nigdzie dalej niż osiedle
            obok!
            Ale chętnie następnym razem.
            Czy dzieci mogą jeździć w autobusach miejskich na nosidełku? Bo u nas wózek
            odpada zupełnie...
    • alcantra Re: Grudniowa lista cz.1 i miesięcznica 08.05.05, 23:59
      A ja sobie ubzdurałam, że to jutro! Oj wyrodna matka ze mnie, dni mi się
      poplątały. Myślałam, że 8 jest jutro!!!!
      No to STO LAT dla ZUZI, a jutro będę śpiewać spóźnione Małej. wink

      Napisz troszkę więcej, jaka jest Zuzia. Ja troszkę obawiam się, co z Mai
      wyrośnie, skoro już teraz nieźle daje nam w kość swoim żelaznym niemal
      charakterem. Doskonale wie, czego chce i jak to osiągnąć. Nawet coś tak
      głupiego jak smoczek: albo chce albo nie chce. Nie ma tak, żeby sie uzależniła.
      Kiedy widzi swoje łóżeczko to albo sztywnieje (gdy JESZCZE - wg Niej
      oczywiście - nie jest pora na spanie) i po położeniu robi mostek, co jest
      wstępem do dalszych scen i protestów albo od razu kładzie się na boczek i
      zasypia. Potrafi nawet zakomunikować, że ma już dość jedzenia (pierś!) i że
      należy Ją położyć do łóżeczka!

      Jest bardzo towarzyska i radosna, ale jednak trudno doprowadzić Ją do takich
      wybuchów śmiechu, o których pisały Franulka czy Martolina. Maja jakby jest
      mniej beztroska, to bardziej typ obserwatora-analityka. wink Turlanie i dmuchanie
      w stópki czy brzuszek jakoś Jej nie rozśmiesza (ku mojemu wielkiemu żalowi -
      próbowałam). Nie bawią Jej zabawki, z którymi nic się nie dzieje, tzn. są
      zwykłymi pluszakami. Muszą mieć coś ruchome, przy czym można manipulować: kilka
      dni temu Maja dostała drewnianą pszczółkę Maję wink, której ruszają się rączki i
      nóżki po pociągnięciu za sznureczek (bez pociągania też się ruszają). Jak Maja
      to przechwyciła w swoje łapki, to po raz pierwszy zobaczyłam swoje dziecko tak
      zaabsorbowane zabawką i to dobre kilka minut (co jest raczej niespotykane).
      Poza tym Maja przede wszystkim obserwuje i przetwarza. wink)) Nawet na basenie
      główka kręci się Jej we wszystkie strony, jakby mogła, to o 360 st. wokół
      własnej osi. Wszystko Ją ciekawi, tzn. prawie wszystko to, co nie jest znaną
      Jej zabawką wink)) Już się boję na myśl o Jej raczkowaniu! wink)))
      • musztarda_ziolowa Re: Grudniowa lista cz.1 i miesięcznica 09.05.05, 10:25
        Jak czytam o Twojej córeczce, to jakbym widziała swoją! Chodzi mi o
        komunikowanie swoich potrzeb i wyrażanie swojego zdania! Emilka umie mi nawet
        powiedzieć w jakiej pozycji chce być karmiona! Raz na leżąco, innym razem na
        rękach! Śmieszne dziecię...Mi jest trochę mniej do śmiechu. Dziś rano robiła
        przez godzinę "yyyy, yyyy, yyyy" - co oznaczało "weź mnie na ręce". Żadna
        zabawka nie interesowała jej. Na ręce ma być wzięta i już. Koniec. Kropka.
        Całowanie w stópki lubi zawsze. Turlania na kołdrze nie toleruje wcale...
        Pozdrawiamy
        Dorotka z charakterną Emilką
        • alcantra Re: Grudniowa lista cz.1 i miesięcznica 09.05.05, 22:54
          I powiedz, Musztardko, czy skóra Ci nie cierpnie, jak sobie wyobrazisz, jak Ci
          Mała może dać "do wiwatu" w przyszłości? Bo mnie już tak... wink))
          Buziaki dla Emilki i Jej Mamy smile
    • opieniek1 baza gg i maili 09.05.05, 09:55
      dziewczyny. Ja się oczywiście piszę. Przypomnijcie mi tylko do kogo mam
      przesłać namiary?
      ze skrzynki gazetowej można zrobić przekierowanie na inną skrzynkę. Po co
      komplikować sobie życie i podawać 10 namiarów.
      Ja mam przekierowanie i poczta gazetowa przychodzi do mnie na skrzynkę onetową.
      Prosta sprawa. Zmienia się w ustawieniach poczty.
      • musztarda_ziolowa Artykuł w Wyborczej Praca 09.05.05, 10:30
        Dla tych mam, które planują powrót do pracy - jest w GW Praca artykuł o tym, że
        przysługuje darmowe 5 godzin w przedszkolu dla dziecka. Oczywiście nie dla
        naszych dzieciaczków, ale może dla starszego rodzeństwa...
      • aguszak Re: baza gg i maili 09.05.05, 12:50
        Wysyłaj do mnie Opieńku.
        Pozdrowionka smile))
        • opieniek1 Re: baza gg i maili 09.05.05, 15:04
          dobra, zaraz piszę. Spotkałyśmy w parku Matiego z babciąsmile już pewnie wiesz.
          Fajny z niego gość!
    • hanyszka Mamy ząbki dwa!!! 09.05.05, 10:14
      dwie dolne jedynki juz sie wykluły smile)Troche marudny byl przez to ostatnio.
      Trochę sie martwie, ze ani mu w głowie przewracać sie na boki, natomiast
      podtrzymywany pod paszki bardzo mocno trzyma sie na nogach, nawet
      zaczyna "spręzynować" - nie wiem, czy to mozliwe, zeby jedne partie mięsni
      rozwijały się szybciej niz inne.
      • musztarda_ziolowa Re: Mamy ząbki dwa!!! 09.05.05, 10:17
        Gratulujemy pierwszych ząbków. Sam od Marzek też się wkrótce "spodziewa" dwóch
        jedynek!
        A może nasze nocne płacze, to też zbliżające się ząbkowanie?
        • tufinka Re: Mamy ząbki dwa!!! + nasze atrybuty;) 09.05.05, 10:46
          No to male gryzonie rosnasmile U nas jeszcze nic si nie dzieje, narazie spokoj.
          Tak sie tylko zastanawiam jak to jest jak dziecko ma zabki i pije z piersi? Czy
          przypadkiem nasze atrybuty kobiety nie beda poobgryzane? Ja sie juz bojewink
          Marzek zycze wam szybkiego powrotu do zdrowia - trzymajcie sie cieplo!
          Wszystkim spacerujacym niech dopisze pogoda! Ja wyciagam dzis meza i tez nie
          bede sama z wozkiem chodzilam tralalasmile
    • iwoku Wiosenny wątek milosny ... 09.05.05, 11:48
      Pomyślałam sobie,że bardzo pasuje do majowych nastrojów- szczególnie teraz na
      przekór złej pogodzie. Epizod II zaczęłysmy pięknymi opowieściami o Początkach
      naszych maleńkich istotek,może teraz przydalby sie jakiś wdzięczny temat?

      Zatem: jak poznałyście swoich Mężczyzn? I ile to już wspólnych lepszych i
      gorszych lat spędziliście razem?

      Obiecuję opisać naszą Historię Miłosną- ale teraz biegnę, bo Jaś się domaga
      mojej obecności
      • martolina77 Re: Wiosenny wątek milosny ... 09.05.05, 12:59
        Hmmm...

        Mój jeszcze-wtedy-nie-mąż ponoć kochał się już we mnie w czasach komunii. Jako,
        ze jestesmy w jednym wieku, razem mieliśmy komunie ale chodzilismy do różnych
        szkół. Potem długo długo nic...

        Okazało się, ze wylądowaliśmy razem w jednej klasie licealnej i tam ponoć
        uczucie powróciło. Bylismy na jednej imprezie sylwestrowej (gdzie strzelono nam
        pierwsze foto wink)). Potem na biwaku klasowym po lekkim zamroczeniu alkoholem
        (tak, tak.. pierwsze próby gó..arzy wypuszczonych na biwak) całowaliśmy się na
        ławeczce wink. Potem On przychodził do mnie pozyczać książki ... ale ja.. ja tam
        latałam za starszymi chłopakami (wyrodna). I mniej więcej w trzeciej liceum,
        wszystko totalnie rozeszło się po kościach kiedy zaczęłam się spotykać z innym
        chłopakiem, i On także znalazł sobie dziewczyne.

        Potem znowu długo długo nic się nie działo: ja byłam na studiach, on na
        studiach oczywiscie w innych miastach.

        Sześć lat temu gdy przeprowadziłam sie do warszawy zaczęłam spotykac się z jego
        bratem ciotecznym. Jakies trzy lata temu mój wtedy-nie-mąż też przeprowadził
        się do Warszawy. I tu sie zaczyna: Spotkaliśmy się na rodzinnym weselu on sam,
        a ja z tym Byłym. A ze mój związek był akurat na etapie rozpadu,z moim
        przyszłym mężem siedzielismy z połowę wesela na ławeczce przed salą weselną i
        dyskutowalismy (pamiętam, wypominanie mi, ze go w liceum nie chciałam). W
        związku z tym, ze w Warszawie mieszka kilka osób z mojej klasy licealnej,
        zorganizowalismy małe spotkanie klasowe. Potem spotkalismy się gdzis na
        starówce.... i potem znowu... A ja cały czas byłam z Tym drugim. A więc
        zerwałam z nim mówiąc, ze jest ktoś inny.. a kto to był mój były dowiedział sie
        z mojego kalendarza który poniekąd był pamiętnikiem. I tu się zaczęła wojna.
        Chłopakowi rozum odebrało... straszył, ze zabije i siebie i mojego wtedy nie-
        męża. Chłopak nie potrafił sobie poradzic z faktem, ze jego dziewczyna wybrała
        tego młodszego. Mało tego, całe nasze dotychczasowe towarzystwo zostało
        poinstruowane co gdzie i jak ze mną robił. Nidgy nie wylałam takiego morza
        łez, co wtedy, nigdy nie czułam się taka poniżona. Chociaż wszyscy znajomi
        gremialnie stwierdzili: kobieto, dobrze, ze tak sie stało... to nie jest gośc
        dla Ciebie. A mój przyszły mąz... tez jakos podwinął ogon i zwiał. I zostałam
        sama z rozdartym sercem i zszarganą opinią (gorzej być nie mogło).

        W czasie wakacji odetchnęłam. A mój A się nie odzywał. Bawiłam sie z
        koleżankami nad jeziorem, w Krakowie ... i napatoczył się pewien australijczyk.
        Na pierwszej randce z kangurem dzwoni telefon: To on. Bardzo żałuje, ze tak
        wyszło, ze się przestraszył, ze to i tamto, ze chciałby to naprawic.. Ja się
        nie poddałam, dalej żyłam swoim życiem...z kangurem. Na jesieni znowu
        złapaliśmy kontakt mailowy...spotkalismy sie raz, drugi. Kangur wyjechał w siną
        dal. Mój A. zaprosil mnie na sylwestra ... i tak się ponownie zaczęło. Rok
        później przeprowadziłam sie od siebie do niego (z mojego świeżutkiego
        mieszkanka smile)... i teraz mija własnie trzeci rok jak jestesmy razem. Jestem
        bardzo szczęśliwa, ze tak się wszystko potoczyło i przede wszystkim, ze dana
        nam była druga szansa.

        A poza tym, myslę, ze Ktoś tam czuwał na górze, ze zmusił mojego A. do telefonu
        własnie tego dnia, kiedy ja chciałam juz zapomniec o wszystkim.

        Poza tym, ze jest leniuchem (drzwi trzeszczą nienaoliwione juz drugi miesiąc,
        kuweta kota nie czyszona z tydzien, itp) kocham Go bardzo mocno.

        ps. kocham go tez za to ze dał mi takiego słodkiego Maluszka (nota bene swojego
        klonika)
        • musztarda_ziolowa Re: Wiosenny wątek milosny ... 09.05.05, 14:38
          O tym, jak pozałam swojego męża i co do niego wtedy czułam mogłabym napisać
          książkę! No, ale jestem na tyle taktowna, że nie będę Was nudzić i przemęczać
          zachwytem nad Tym Jedynym i napiszę zwięźle i krótko. Przynajmniej taki mam
          zamiar...
          Poznaliśmy się 8 lat temu na imprezie u pewnego kolesia. Był to znajomy (wtedy
          jeszcze) niemęża. Zupełnie nie miałam ochoty iść na imprezę, bo przebalowałam
          kilka wcześniejszych dni (byłam świeżo po egzaminach na studia i miałam co
          świętować). Ale jakoś się tak stało, że poszłam. Potem dowiedziałm się, że mąż
          również nie miał najmniejszej ochoty iść na imprezę (tego dnia wrócił z
          Norwegii i był skonany drogą). Ale obydwoje poszliśmy.
          Nudziłam się niemiłosiernie! Gdzieś w kącie dorwałam "Wróżkę". Chciałam zająć
          się czymkolwiek i zaczęłam przeglądać to pismo. Dotarłam do strony, na której
          były narysowane ręce z liniami i podpisami, co czeka właściciela takich a
          takich lini na rękach. Zaczęłam sobie wróżyć. Nagle zza moich pleców ktoś
          przystawił rękę do mojej ręki. Nie wiedziałm kim jest ta osoba. Powiedziałam
          tylko "Ale jaja, mamy takie same linie na dłoniach!" I dopiero wtedy odwróciłam
          się, żeby sprawdzić kto ma identyczne linie na rękach, jak ja. No i jak się
          domyślacie, był to mój Grześ. Do tej pory dziwimy się, jak to możliwe, że są
          dwie osoby o identycznych liniach na rękach (na lewej!).
          Potem znów gdzieś się rozstaliśmy (na tej imprezie). Byłam już zmęczona i
          poszłam do pokoju, w którym było łóżko. Zrezygnowałam z nieudanej zabawy i
          postanowiłam przespać do rana nudną zabawę. Wtedy ktoś wszedł do "mojego"
          pokoju: znowu Grześ. Zapytał, czy wszystko ok. Zaproponował, że przyniesie mi
          wodę i otworzy okno. A potem (był trochę wstawiony, jest wtedy straaasznie
          pocieszny) zapytał, czy pobaraszkujemy (!!!!). Spodziewał się, że go wyrzucę z
          pokoju i zwyzywam od gó..arzy, gnojków itp. A ja spokojnym tonem
          odpowiedziałam, że owszem, pobaraszkujemy... ale jak się wyśpi. Był zszokowany
          taką odpowiedzią.
          Zaczęliśmy rozmawiać, całą noc przegadaliśmy i tak do tej pory gadamy i nagadać
          się nie możemy. Pięć lat temu wzięliśmy ślub. Odkąd pojawiła się Emilka (już
          jako małe coś w brzuszku) jesteśmy 100 razy bardziej szczęsliwi niż wcześniej.
          Mimo trudnych chwil, które były i pewnie będą jeszcze jestem bardzo szczęśliwą
          osobą. I tyle, bo się rozkleję.

          Miało być krótko...
          No, ale nie da się...
          • delfinlex Re: Wiosenny wątek milosny ... 09.05.05, 16:58
            Och jej, kiedy to było.... smile)
            Miałam wtedy lat 18 i chłopaka, z którym spotykałam się od kilku miesięcy,
            jako "repeat" po 2 latach (powróciliśmy do siebie po mojej osiemnastce, a
            wcześniej spotykaliśmy się też kilka miesięcy).
            Po skończeniu trzeciej klasy liceum pojechałam z koleżankami i kolegami na rejs
            na Mazury.Pływaliśmy dwa tygodnie i w drodze powrotnej wstąpiliśmy do Mikołajek.
            Kiepsko czułam się tego dnia, więc jak koleżanki poszły na "miasto" po zakupy,
            to ja zostałam na łódce i sobie odpoczywałam.Wróciły i powiedziały, że spotkały
            znajpmych jednej z nich i umówiły się na wieczór do tawerny (chłopcy właśnie
            zaczynali rejs).Wieczorem dziewczyny niemalże siłą wyciągnęły mnie z łodzi -
            marzyło mi się tylko spanko smile))
            Wylądowaliśmy w tawernie, było nas w sumie około 20 osób - my, gó..ary z
            liceum i chłopcy - studenci z Warszawki smile)Ja byłam nieco zblazowana, i po
            blisko dwóch tygodniach pływania znudzona tym wszystkim.Siedziałam sobie w
            kącie i grałam na gitarze...I wtedy poczułam na sobie czyjś bardzo wnikliwy
            wzrok...Tak, tak, to mój obecny małżonek wpatrywał się we mnie bacznie smile)
            Pomijając szczegóły dotyczące rozkręcania się imprezy, powiem tylko, że
            przegadaliśmy całą noc (okazaało się, że bezbłędnie odgadliśmy swoje znaki
            zodiaku, o urodziny Marcina są tego samego dnia co moje imieniny), a rano około
            6 odprowadził mnie do łodzi i pocałował w rękę na pożegnanie. Następnego dnia
            chkilka godzin pływaliśmy obok siebie na łodziach, ale wieczorem chopcy
            popłynęli na północ(dopiero zaczynali rejs) a my na południe (bo my już
            kończyłyśmy).
            Po powrocie do domu zaczęłam czuć się jakoś dziwnie - smętnie włóczyłam się po
            domu i popłakiwałam bez powodu, a na swojego ówczesnego chłopaka wogóle nie
            mogłam patrzeć (biedny nie wiedział o co chodziło;przyjeżdżał do mnie z
            Radomia, a ja tylko czekałam, aż sobie już pojedzie)
            Któregoś dnia wyjęłam ze skrzynki pocztówkę z Mazur z napisem "do zobaczenia
            wkrótce".I wtedy pękło we mnie...Chyba juz zaczęłam się domyślać, co jest
            grane...
            Kilkanaście dni później Marcin przyjechał do Skarzyska, na imprezę u naszego
            wspólnego już wówczas znajomego.Moja Mama nie puściła mnie na tą imprezę,
            więc...uciekłam z domu, a właściwie do domu nie wróciłam...Zadzwoiniłam z tej
            imprezy i powiedziałam, że ja muszę tu dzisiaj być, bo dzieje się w moim życiu
            coś bardzo ważnego...Straszna była afera, ale ja byłam wówczas bardzo uparta i
            faktycznie nie wróciłam...Zostałam na noc u tego kolegi i przez całą noc znowu
            gadaliśmy z Marcinem, a nawet troszkę się do siebie już poprzytulaliśmy smile)

            Rano wróciłam do domu, oczywiście potworna awantrua (właściwie wcale się nie
            dziwię).Powiedziałam w domu, że się zakochałam i teraz Marcin jest w moim życiu
            najważniejszy!...

            Dwa dni później wyjeżdżałam z paczką znajomych (w tym z moim ówczesnym byłym
            juz chłopakiem - tylko on o tym jeszcze nie wiedział..)do Francji...Z
            Warszawy...Zadanie miałam bardzo trudne.Jechaliśmy pociągiem ze Skarżyska do
            Warszawy.Po drodze w Radomiu dosiadał się mój chłopak.W Warszawie na dworcu
            miał czekac na mnie Marcin..
            W efekcie, w drodze z Radomia do Warszawy musiałam zerwać ze swoim chłopakiem i
            jeszcze przygotowac go na spotkanie oczy w oczy z bezpośrednią przyczyną tego
            zdarzenia smile))
            Mój były już wówczas okazał się być facetem z dużą klasą i przyjął moje słowa
            bez mrugnięcią okiem.Przywitał sie z Marcinem, a potem spędził ze mną i naszą
            paczką (bez Marcina ) naprawdę udane wakacje.Kumplami pozostaliśydo dnia
            dzisiejszego.On też ma już teraz rodzinę i jest szczęśliwy.

            A z Marcinem związek kwitł.Przez piewrze 3 lata weekendowo (najpierw moja 4
            klasa liceum i 2 lata studiów w Białymstoku - dopiero później przeniosłam się
            do Warszawy).Zamieszkaliśmy razem i po 3 latach wspólnego mieszkania, a w sumie
            sześciu naszego związku, wzięliśmy ślub smile)
            W tym roku mija 10 lat od dnia, w którym się poznaliśmy, i jest 4 rocznica
            naszego ślubu smile)
            A propos ślubu smile - poznaliśmy się 4 lipca, a jesteśmy ze sobą od 26 (ucieczka
            z domu smile) ).3 września były imieniny mojej chrzestnej i pamieętam, że tego
            dnia powiedziałam do mojej Babci, że ja kiedyś wyjdę za Marcina za mąż (a
            miałam wtedy 18 lat!!)...
            Z Marcinem tworzymy naprawdę szczęśliwe małżeństwo.Nie są nam obce spory,
            kłótnie, nawet awantury.Ale wiem, że zawsze będziemy razem, bo poprostu nie
            umiemy bez siebie żyć smile)Szanujemy się i zawsze jakoś się dogadamy - nawet po
            najgorszych spięciach smile)
            Strasznie kocham tego swojego MĘŻCZYZNĘ smile))))
            Karina
          • matuszka2 pierwszy spacer Krakowianek .... 09.05.05, 17:10
            .... myslę, że udany. Spacerowałyśmy w słońcu i deszczu. Zwłaszcza przez
            ostatnie 10 minut było mokro. Pogoda zmienna, ale warto było. Kasiu dziękuję za
            wspólnie spedzony czas, odezwę sie jutro.
            Musztardko zapraszamy, ale przyznaję że dla mnie wykazałabyś się wielką odwaga.
            Dojechać od Ciebie do alejek Grottgera nie jest łatwo. Najpierw autobus do
            Tesco, potem 114 na Aleje Krasinskiego a potem 144 na Aleję Kijowska i już
            tylko 5 minut spacerkiem na alejki Grottgera. Z mojego opisu wynika, że w
            Krakowie są same aleje. Oczywiście z nosidełkiem mozna w autobusie.


            Pozdrawiam Grażynka

            • franula historeie miłosne.... 09.05.05, 17:45
              Niezłe numery z was dziewczyny, hohosmile


              Dziweczyny czy to mozlwie że mleko w lodówce (moje ściągnięte) się zważylo czy
              skislo czy jak to tam nazwac. Po prodtu gluty w nim pływałasad Stało ok 15 h?

              Dodatkowo Kasia zapomniala jak się przewraca na brzuch....

              Czy myslicie juz o kojcach? Książeczka którą mam mówi że lepiej wprowadzic
              kojec (czy cos innego ogarniczającego ruchliwość dziecka) wczesniej niz później
              kiedy odbierze to jako zamach na wolność. Co Wy na to?

              Dzisiejszy spacer z Opienkiem i Joa8 udany. Po drodze napadłyasmy na teściowa
              Agi z Matimsmile Joasia pognała dalej do Arkadii. I co, kupiłas te przywieszke?
              Jak nastroj?

              Cóż spacery warszwskie są bardzo niezdrowe!!! Przystanek cukiernia i przystanek
              pijalnia czekolady Wedlasmile

              Buziaki
              F
              • delfinlex Re: historeie miłosne.... 09.05.05, 18:12
                Kacperek dzisiaj też zapomniał o przewracaniu na brzuszek smile)
                • sylwiado Kulanie na brzuszek 10.05.05, 01:12
                  Helenka też zapomniała - toż to istna epidemia! Ale wybaczam jej, szczególnie
                  że nauczyła się wczoraj wink
                  Sylwia
                  • martolina77 Re: Kulanie na brzuszek 10.05.05, 06:40
                    Wasze dzieciaki powariowaly z tym kulaniem. Mój nie tyle zapomniał, co jeszcze
                    nie bardzo świadomie wie jak to robic. Udało mu sie moze z piec razy polecieć
                    na boczek ... ale ja czekam. Niestety, nie leży mu lezenie na macie, wiec musze
                    z nim sie tarmosić na naszym madejowym i go przyuczac, pokazywac (jak pokazała
                    mi rehabilitantka). Na szczescie lubi to bardzo.

                    ps. teraz lezy z gołą pupą i wcina pampera! O... i gada do niego. Słodziak.przy
                    okazji skarpetka zleciala ze stopencji.
                    • delfinlex Re: Kulanie na brzuszek 10.05.05, 08:45
                      Kacperek już sobie dzisiaj przypomniał smile)
              • martolina77 Re: historeie miłosne....o pijalni czekolady 09.05.05, 18:13
                Franulko,
                No i stało się. Slinka pociekła. Od 7 mca ciązy (kiedy to okazało się że byłam
                cukrzyczką) moim marzeniem była czekolada Wedla... Pół roku na nią czekałam...
                Pewnego razu w Arkadii celebrowałam wypicie szklaneczki mlecznej. JAkiż cudny
                smak!!!

                Znowu mnie ochota naszła. A Wy tak ze Skaryszewskiego na czekoladkę
                wstąpiłyście? Ajutro tez idziecie? Moze i ja dołączę. Do skaryszewskiego mam
                bezpośredni autobus, więc może wybrałabym się z Wami? Choćby dla tej
                czekolady wink)) żartuje. Oczywiscie po to, aby spotkać sie z Wami.
                • franula Re: historeie miłosne....o pijalni czekolady 09.05.05, 18:25
                  no... to blisko... aż wstyd się przyznac że w pijalni czekolady nie wypiłysmy
                  czekolady tylko herbatke i zdrowiutki sok z cytrusówsmile
                  Ja mam do Skryszewksiego kawałek, a jutro sie nie wybieram (jetsem juz
                  umówiona), ale może Joasia tak? mieszka blisko.
                  A jak nie to ja chetnie - w piatek? w poniedziałek?

                  Delfinku - AKsia sie juz ponad tdzien nie przewrwacasad
                  F
                  • opieniek1 o pijalni czekolady 09.05.05, 18:53
                    w piatek! chodzmy w piatek! o 12 w Skaryszewskim. a potem piernik, kajmakowe i
                    herbatka. Kto chetny?
                    • joa8 Re: o pijalni czekolady 09.05.05, 19:28
                      w piątek chętnie!!!
                    • martolina77 Re: o pijalni czekolady 10.05.05, 06:16
                      Taaa... jak zwylke JA NIE MOGĘ. Jedziemy się grillować nad jeziorko! big_grin
                  • delfinlex Re: historeie miłosne....o pijalni czekolady 09.05.05, 19:15
                    Widocznie nadeszły leniwe dni smile))
                • joa8 Re: historie miłosne....o pijalni czekolady 09.05.05, 19:24
                  przy Skaryszewskim od strony Teatru Powszechnego jest fabryka Wedla a przy niej
                  owa właśnie pijalnia czekolady, wprawdzie ani ja ani Franula nie piłyśmy już
                  czekolady (wcześniej były torty w cukierni Misianka, hihihi), ale i tak było
                  słodko. A mnie to nawet rozpoznała kelnerka komentujac, że Antoś bardzo urósł.

                  W Arkadii byłam, zawieszkę "baby on board" zakupiłam, napaliłam się tez na
                  bodziaki w mathercare, takie pakowane po 7, kosztują 120 zł, wychodzi po 17 zł
                  za sztukę, więc przyzwoicie, a są śliczne. Antek już powyrastał z tego co ma,
                  więc kupię mu na lato. Dziś na szczęście nie miałam kaski.

                  Ukochanego mego poznałam w 1 klasie liceum, zakochałam się w nim do szaleństwa
                  13 lat temu, w kwietniu, na zielonej szkole, hehehe, zamiast na lekcje
                  urywalismy się całować. Nigdy też potem nie wagarawałam tyle, co wtedy. Ech,
                  maż miał długie włosy, dżinsową kurtkę, hipisował ostro i był słodki i niewinny
                  (nie to co ja, hehehe, już miałam chłopaka) Po liceum poszliśmy na studia do
                  wawki i zamieszkaliśmy razem, to była ostra szkoła życia. A potem to już było
                  wszytsko - szzęście, kryzysy, rozstania i powroty, wspólne podróże, wspólna
                  codzienność i coraz większe poczucie wspólnoty i miłości. 13 lat minęło nie
                  wiadomo kiedy. No a teraz mamy Owoc tych lat smile))
                  • franula Re: historie miłosne....o pijalni czekolady 09.05.05, 19:31
                    Joa!
                    chiba cos pominęłaś w tej historii, nie?
                    smile
                    F
                    Ps co to kosztuje? tzn ta zawieszka
                    • joa8 Re: historie miłosne....o pijalni czekolady 09.05.05, 19:44
                      a bo nie chciałam zanudzać szczegółami wink
                      ale to prawda - pominęłam dwumiesięczny epizod umawiania się i z jednym i z
                      drugim jednocześnie. O matko, co ja sie musiałam nakombinować. Podwójne zycie
                      jest bardzo męczące wink))

                      a zawieszka kosztuje 15 zeta, jest żółta i bardzo fajna, są jeszcze z kubusiem
                      puchatkiem, ale za drogie, chyba aż 50 zł, a to juz lekuchna przesada.
                      • martolina77 Re: historie miłosne....o pijalni czekolady 10.05.05, 06:19
                        A co to za zawieszka? Taka na okno samochodu coby słoneczko na dzidka nie
                        padało?
                      • delfinlex Re: historie miłosne....o pijalni czekolady 10.05.05, 09:04
                        My się nie mogliśmy oprzeć i jeździ z nami Kubuś i przyjaciele ....
                  • opieniek1 Re: historie miłosne....o pijalni czekolady 09.05.05, 19:47
                    mam nadzieje, ze nic nie kupilas i jutro idziemy wydawac kase?
              • opieniek1 Re: historeie miłosne.... 09.05.05, 19:57
                mleko sie rozwatstwia w lodówce, to normalne. Po 12 godzinach powinno sie
                chyba wylac sad
                • franula Re: historeie miłosne.... 09.05.05, 21:56
                  Opienku
                  ja mam zanotowane że kiedys Marzek zapisała że wlodówce można przechowywać3
                  dni...
            • kasia.w4 Re: pierwszy spacer Krakowianek .... 09.05.05, 21:16
              oczywiście, że spacerek udany. Bardzo chętnie go powtórzę. Grażynko dziękuję za
              pomoc przy uspokajaniu mojego Tadziulka smile(Z początku nie chciało mu się spać
              więc trzymałam go na rękach, a ponieważ troszkę kropiło, Grażynka trzymała nad
              nami parasolkę smile Faktycznie mocno padało pod koniec, ja dotarłam do domku cała
              mokra, za to Tadzio był zachwycony wielkim deszczem padającym na folię wózkową
              i ani się nie zająknął.

              Z Musztardką i innymi chętnymi Mami możemy się umówić gdzieś "w połowie drogi"
              np. nad wisłą albo na plantach - wtedy kazda ma trochę do przejechania smile
              Pozdrawiam Kasia
    • martolina77 Takie tam 09.05.05, 17:05
      Chwila drzemki (zapewne bardo krótkiej) wiec piszę:

      Marzek, w końcu jestes. Zrówka dla Cię i Latorośli życzę.

      Delfinlex, Musztardo,Agnes, Iwoku,
      Super foty. Nasze-Wasze Grudniowe dzieciaki sa boskie. Reszta oczywiście też!

      Ząbki.
      u nas jeszcze pusto. Ale też trochę drżę na myśl o małym gryzoniu przy cycu. Na
      razie masujemy język i dziasełka kilka razy dziennie, coby Maluszek nie
      seplenił no i cały czas chodzimy do logopedy!!!

      Kraków.
      Jak pisałam w wątku miłosnym, pobawiłam się za czasów panieńskich w tym pięknym
      mieście. Sentyment mam okrutny. Bale spędzałam głównie na Kazimierzu i w
      JazzRockCaffe tańcząc i śpiewając na stołach... Ech... te czasu odeszły już w
      niepamięc. Moja siostra cioteczna czasami tam jeszcze wpada, ale mówi, że
      młodsze pokolenie okupuje stoły i dla nich miejsca juz nie ma. Jak ten czas
      szybko leci.

      Alcantro,
      Mam pytanie. Zrozumię jezeli się nie zgodzisz. Otóż: widziałam, że kręciłaś się
      z kamerą wokół swojej Mai na basenie, robiąc rodzinny dokument z poczynań małej
      Mai-tylii w ostatnią sobotę. Mój mąż, a i owszem, robił fotki, tylko tak
      kiepsko wyszły (bał się pstrykać flashem innym dzieciom po oczach), że aż wstyd.
      Czy byłaby możliwośc przegrania mi tego materiału basenowego (na jakikolwiek
      nośnik cd czy video)? Niedługo jedziemy na weekend do rodziców i straaasznie
      chciałabym im pokazac jak wyglądają takie zajęcia na basenia - a, że może
      uczknął się tam kawałek mnie i Michałka, miałabym dowód na swoją obecność w
      wielkiej wannie. Oczywiście, jeśli to kłopot, wsystko zrozumię.

      Niania
      Zazdroszczę Wam (Alcantro, Iwoku, Joasia, Aguszak), ze już macie opiekę nad
      maluszkiem z głowy. Mnie jakoś trudno się do tego zabrać, bo jak pomyślę o tym,
      że moim szkrabem miałaby się zająć jakaś inna pani, dreszcze przechodza przez
      kręgosłup. Zazdroszę również tym, które maja babcie pod ręką. Ja swoją mamę lub
      teściową musiałabym ciągnąc 250 km i jeszcze z nią mieszkać. Niedoczekanie!

      Nowe dźwięki i charakterek Maluszka
      Pojawiło się RRRRRRRR takie gardłowe. O mamo! czyżby mały francuzik się
      odezwał??? No i chichranie się rozwija: przy całowaniu w szyjkę Michaś aż
      piszczy z radości. A charakterek: hmmm... widac, że próbuje płaczem wymuszać
      swoje racje: tzn. gdy jest znudzony, nie chce mu się leżeć/siedzieć. Ale jakoś
      juz uodporniłam się na wrzaski, więc czekam końca serii płaczów (najczęściej
      pojawia się uśmieszek gdy zagadam) i dopiero wtedy podnoszę. A poza tym,
      Michałek jest radosnym Smykiem, który najczęściej budzi się z uśmiechem na
      buzi. Ale: nie lubi obcych. Jest troszke dzikuskiem. Wszelkie skupiska rodzinne
      (ochy, achy, echy nad wózkiem) kończą się rykiem nie do opanowania, np.
      ostatnio na ślubie brata mojego męża musiałam podłączyc Maluszka do cycucha za
      kościołem - w kuckach. big_grin

      To wszystko co pamiętam.

      Pozdrawiam.
      m.
      • alcantra Re: Takie tam 09.05.05, 21:06
        Hi hi, ale to zabrzmiało. Myślałam, że mnie o rękę poprosisz wink)))))
        Przegranie jak najbardziej możliwe, aczkolwiek nie wiem, czy gdzieś tam
        jesteście z Michałkiem. Kręciłam głównie zbliżenia. Daj znać, kiedy jedziesz do
        Rodziców. Najlepiej przegrać na wideo - gdybyś mogła mi podrzucić kasetę (np.
        taką, na której już coś masz i możnaby dograć basen), to byłabym wdzięczna.
        Zanim ja wybiorę się na zakupy kasety może potrwać, więc po co masz czekać? wink
        Buziaki,
        Magda
        • dorotkaf1 Re: Takie tam i nasza historia miłosna... 09.05.05, 22:00
          będzie krótko..
          mojego męża poznałam 11 lat temu na osiemnastce kumpeli (byłam wtedy z innym
          chłopakiem hihih)....była to miłośc od pierwszego wejrzenia...tylko na siebie
          spojrzeliśmy i juz wiedziałam że spędzimy razem życie....potem było szybkie
          rostanie z dotychczasowym chłopakiem i tak od 11 lat jesteśmy razem i naprawdę
          jest bosko....
          małżeństwem jesteśmy od 4 lat...smilea tak naprawdę o naszwej historii możnaby
          niezłą powiesć napisać więc w ooogóle nie zaczynam smile
          łóżeczko turyts./kojec właśnie zakupiiśmy ( i zastanawiam się czy już mlodego w
          nim trzymać smile??????
          pozdrówki
          d
        • chrenata bez tytułu 09.05.05, 22:03
          • chrenata Re: bez tytułu 09.05.05, 22:23
            i znów to enter za szybkie...
            Odnośnie mleka, przeczytałam na inf. laktatora, że poza lodówką 12 godzin, w
            lodówce 48 a w zamrazalniku 3 miesiące można przechowywać.
            Rayanowi w 5 miesięcznicę urodzin wychynęły się dwie jedynki i odtąd z
            uwielbieniem gryzie nas w brody. Jak wyjdą mu górne, to z pewnościa pogryzie
            mnie, bo ostry z niego facet.
            Męża poznałam zeswatana przez uczynną ciocię. W tym czasie chodziłam z zabójczo
            przystojnym adeptem prawa, za którym oglądały się wszystkie dziewczyny / i nie
            tylko.../. Mój przyszły małżonek był już wówczas zatwardziałym kawalerem, co to
            z niejednego pieca chleb jadł. Jako obcokrajowiec bawiacy przejazdem w Polsce,
            bawił sie na całego, był królem warszawskich dyskotek, ulubieńcem
            portierów / napiwki / i małolat. Kiedy poznał mnie, powiedział sobie - ta
            albo żadna. A wiecie co o tym przesądziło - ponoć moje iście afrykańskie
            siedzenie, które wówczas było moim kompleksem nr. 1. Piękny prawnik musiał
            pójść w zapomnienie, a ja w ekspresowym tempie nauczyłam się podstawowych
            zwrotów po francusku, gdyz mój mąż oświadczył mi sie po 4 tygodniach
            znajomości. Początkowo dogadywalismy sie po angielsku, ale nie mogłam być pewna
            swych umiejętnosci, więc było wesoło. Wtedy nie było miłości, raczej chłodna
            kalkulacja z mojej strony - grzech młodości - dziecko w drodze, więc..
            Uczucie przyszło po kilku latach. Dziś wiem, że to był dobry wybór, mój mąż
            jest mi przyjacielem, kochankiem, powiernikiem i nauczycielem. Poza tym jest
            cudownym ojcem. Ale to przyszło z czasem. Na miłość trzeba zapracować,
            zakochanie jest prezentem.
            Mój najukochańszy syneczek turla sie z plecków na brzuch tylko w lewo, w prawo
            umie, ale jest mniej ochoczy. Drogi powrotnej juz zapomniał. Martwi mnie, że po
            przebudzeniu nie gadurzy sam do siebie, jak wasze pociechy, tylko sapie, lub
            zajada swoje paluszki.
            Dziekuję Wam za zdjecia z basenów. Dzieki nim przekonałam mojego meża-sceptyka
            do tego przedsiewzięcia. Za kilka dni i my wybierzemy się na basen, tylko nie
            wiem który. Z Mińska i tak muszę dojechać do Warszawy, moze mi podpowiecie,
            gdzie najlepiej. I moze jakieś telefony.
            Acha, w tak zwanym międzyczasie udało mi sie skończyć 39 lat!!! Tralala. Było
            to 4 maja, któraś z Was kończyła wtedy 29, o błogie dziecięctwo...
            • martolina77 Re: bez tytułu - basen 10.05.05, 06:34
              Prawie w całej warszawie zajecia na basenie wymagają wypukupienia abonentu na
              ileśtam zajęc (dla maluszków). Z wyjątkiem Delfinka na ursynowie. Nam abonament
              nie pasuje, bo cieplej sie robi i wizja weekendowego grillowania bliska. Poza
              tym, jak juz bedzie ciepło zapewne wyemigruje na wschód nad Bug i jeziorko
              zmulić Maluszka świeżym powietrzem.

              My chodzimy w sobote o 12 (w ten weekend niestety jedziemy na rozpoczęcie
              sezonu grillowego, wiec moje miejsce jest wolne wink)). Dziewczynki bawcie się
              dobrze z Maluszkami. Jak najmniej skowytów życzę.

              Dane:
              Basen delfinek
              ul. KEN 11 (w okolicach tesco, w bloku czreropiętrowym jadąc KENem od tesco tuż
              za budynkiem NASK)
              tel. 446-97-39, 502-652-092

              ps. ile my się tam naplątalismy... pani musiała nas prowadzić telefonicznie, bo
              ślepe gały nic nie widziały (Delfinlex, nieprawdaż? hihihi)
        • martolina77 Re: Takie tam do Alcantry 10.05.05, 07:22
          Magdo,
          Okazuje sie ze jedziemy juz w piątek. Jezeli mi sie uda to jutro podskoczę na
          daleki ursynów i podrzucę Ci kasetę. A moze uda się przegrać kasetę od razu?
          Jezeli nie, to zostawię i poczekam do nastepnej wizyty u rodziców.
          A rodzinnych kaset nie mamy,bo zawsze mój tatko montuje nam juz wszystko i robi
          takie cudowne dvd z rodzinnych uroczystosci.
          M.
          • alcantra Re: Takie tam do Alcantry 10.05.05, 11:07
            Na maila gazetowego wysyłam CI nr tel do mnie. Nie wiem, czy dam radę sama
            przegrać, bo jeszcze tego nie robiłam. Ale zapytam Męża i może się uda. smile
    • alcantra Re: moja Zuzia 09.05.05, 21:07
      No popatrz. Niby się charaktery zgadzają. Chociaż Maja karuzelką od początku
      nie była specjalnie zainteresowana. Natomiast "Małysza" uwielbia - co ciekawe
      ja także nazwałam tak te podrzuty, zanim dowiedziałam się, że Zuzia także bawi
      się w "Małysza" smile
    • roxi_hart Re: Lena juz po chrzcinach:) 09.05.05, 22:01
      Uroczystosc byla wczoraj-Lena ubrana jak słodziak w rozowym plaszczyku i z rozowa opaska na glowce-darla sie przez wieksza czesc mszy, jako jedyna z trojki chrzczonych Maluchow. Spocilam sie niemilosiernie, moj maz tez, caly kosciol sie smial, ludzie szeptali ze chyba bedzie spiewaczka bo glosniejsza niz organysmileMialam wrazenie ze msza trwa wieki.

      Obiad byl w domu, tam Lena byla grzeczna jak anioleksmile Dobrze ze juz mam to za soba.
      Pozdrawiam
      • chrenata Na wesoło 09.05.05, 23:05
        Podaję Wam link do strony, która ubawiła mnie, może i Wam sie spodoba, poza tym
        jest tam pełno przydatnych nam rymowanek dla maluchów.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=576&w=15190932
      • martolina77 Re: Lena juz po chrzcinach:) 10.05.05, 06:35
        Gratuluje. Mój Michałek też nie lubi takich atrakcji. Jak pisałam gdzies
        wczesniej, na slubie brata mojego męża musiałam uspokoic cycem za kościołem ;-
        )))
        • martolina77 Re: Lena juz po chrzcinach:) 10.05.05, 06:54
          oczywiscie nie meża tylko Maluszka uspokoic cycem musiałąm smile))

          Mój mąż ma jakąs awersję do moich mleczarni... bo sie boi ze mleko pocieknie.
          Tez tak macie? smile)))
          • mamamegi Re: Lena juz po chrzcinach:) 10.05.05, 22:57
            Mamy mamy ja mam awersję i maż również zasada jest prosta NIE NACISKAMY!!! smile
      • matuszka2 Re: Lena juz po chrzcinach:) 10.05.05, 11:01
        Gratulacje. Zastanawiam sie jak mój Piotrek będzie sie zachowywał.
        Mam pytanie do Krakowianek: czy chrzciłyście już dzieciaczki? (te grudniowe
        oczywiście). My dopiero sie zabieramy za organizację. Sprawa wygląda tak, że
        chcemy z Warszawy ściągnąć Dominikanina Wojciecha Prusa. On błogosławił nam,
        potem chrzcił Julię a teraz jest w Warszawie od 7 lat. Jestesmy po wstepnych
        rozmowach pozostaje tylko ustalic termin, który by nam pasował. A chrzest
        bedzie chyba u Św. Idziego.
        • musztarda_ziolowa Re: Lena juz po chrzcinach:) 10.05.05, 12:43
          Ja też myślałam dziś dużo o chrzcinach. Będziemy chrzcić u Bernardynów (tam
          mieliśmy ślub).
          Mi raczej sen z powiek spędzają inne kwestie, nazwijmy je dyplomatycznie:
          sporami rodzinnymi. Moi rodzice są rozwiedzeni i śmiertelnie pokłóceni. Nie
          wyobrażam sobie, żeby mogli zasiąść przy jednym stole...dlatego MUSZĘ zrobić
          imprezę w kanjpie, co mi się wcale nie podoba. Głównie ze względu na zawrotene
          ceny w krakowskich knajpach sad((
          A i tak nie mam pewności, czy się (moi rodzice) nie pozabijają będąc w jednym
          pomieszczeniu. Niestety, smutne to, ale prawdziwe.
          • iwoku Chrzciny i zagadka dla Krakowianek 10.05.05, 13:35
            My też przed chrzcinami. Miały być w maju albo w czerwcu, ale teraz juz sama nie
            wiem... Też rodzina rozdzielona różnymi waśniami, poważne kłopoty zdrowotne, no
            i koniec końców nie mozemy dobrac chrzestnych. Ponieważ gosci bedzie sporo a i
            nie mam siły na organizowanie imprezy w moim domu (nigdy nie było to moim
            zywiolem)- obiad odbedzie sie w restauracji, potem pewnie przeniesiemy sie do
            domu . A chrzest będzie- mam nadzieję- w naszym "kosciele ze schodkami"-św.
            Józefa w Rynku Podgórskim. Modlilam sie tam przed lekcjami w liceum, patrzyłam
            na niego przez okna w czasie klasówek, bralismy tam slub i chrzcilismy Gosię.
            Zagadka dla Krakowianek- jaki stary jest ten kosciół?
            Ewentualnie jeśli nie tam- sprobujemy sie zorientować w Sanktuarium Bożego
            Milosierdzia, ktore jest na terenie naszej parafii. Kosciół parafialny jest
            ostatni w kolejności...
            • matuszka2 Re: Chrzciny i zagadka dla Krakowianek 10.05.05, 14:10
              W "kościele ze schodkami" był chrzczony mój mąż )))
              W kosciele w czasie mszy przekazujemy sobie znak pokoju więc może ....
              Życzę Wam tego z całego serca.
              Grazyna
              • matuszka2 zagadka dla Krakowianek 10.05.05, 14:36
                Iśka, chodząc po Krakowie łatwo natknąć sie na koscioły sprzed wielu wieków.
                Ale ten chyba jest trochę młodszy ja mu daję 1 wiek.
                A jak jest prawidłowa odpowiedź?
                • kasia.w4 Re: zagadka dla Krakowianek 10.05.05, 23:25
                  Matuszka masz rację smile odpowiedź: kościół ten powstał na początku XX wieku, na
                  miejscu dawnego klasycystycznego kościoła.

                  pozdrawiam k.
                  • iwoku Re: zagadka dla Krakowianek 11.05.05, 00:37
                    Brawo! To neogotycki kosciół, pochodzi z 1909 roku.
                    I przyznam,ze mi zaimponowałyście, bo tę zagadkę zadawałam już wiele razy i
                    zwykle jednak uważano,że jest dużo starszy.
                    Warto obejść go dookoła- w okolicy plebanii jest przepiękny skalny zakątek
            • kasia.w4 Re: Chrzciny i zagadka dla Krakowianek 10.05.05, 21:27
              no to my chyba jako jedyni reprezentanci Krakowa już po chrzcinach! Chrzest
              odbył się w kościele NMP z Lourdes popularnie zwanym "na miasteczku". Tadzio
              jak zaczarowany zasnął jak tylko przekroczyłam próg kościoła i nie zbudził się
              nawet w trakcie polewania główki. A to dlatego że chrzest wypadł w momencie
              jego drzemki, a Tadzio ostatnio przestrzega swoich pór bardzo rygorystycznie smile

              u nas też nie obyło się bez zatarć rodzinnych, ale cóż tak to już bywa przy
              takich uroczystościach - wszystko wychodzi na wierzch. Obiad robiliśmy u nas w
              domu było 18 osób, jakoś daliśmy radę smile Tadzio był tego dnia bardzo uczynny -
              sam zasypiał - nigdy więcej się to nie zdarzyło smile

              pozdrawiam kasia
    • martolina77 Do Joa w sprawie spacerku 10.05.05, 06:48
      Idziesz dzisiaj do Skaryszewskeigo? Moze i ja bym sie wybrała. Wysle Ci numer
      komórki na maila bo nie wiem, czy pozniej bede w sieci. Gdybys szła, chętnie
      dołącze (chyba ze nagle zacznie padać).
      m.
      • martolina77 O tej porze to ja sama do siebie pisać mogę :-D 10.05.05, 06:51
        Mój Michałek dzis o 5:15 pobukę mi urządził....

        Ale słoneczko świeci więc i nastrój taki wiosenny.

        Całuję wszystkie śpiące i nieśpiące.
        M.
        • matuszka2 Re: O tej porze to ja sama do siebie pisać mogę : 10.05.05, 10:45
          Martolinko, nie tylko Ty oglądasz wschody słońca. Pewien Krakowiaczek obudził
          sie nawet przed piatą i bardzo usmiechnięty rozpoczął dzień. Po godzince
          noszenia Piotrusia, kiedy i ja już byłam bardziej przytomna, postanowiłam
          poodsuwać zasłony w domu, odłożyłam go na tę chwilę do kojca a gdy przyszłam
          znowu po niego to spał!!! Jest to bardzo dziwne, ponieważ Piotrek w domu śpi
          tylko na brzuszku, nigdy na plecach. A ja właśnie połozyłam go na plecy i dałam
          grzechotke do zabawy. Korzystając z okazji sama wskoczyłam do łóżka.
          Ale niestety zemsta budzika nastąpiła o 6.45. Zbuntowałam sie i powiedziałam,
          że nie wstaję. Mąż zają się Julką i zaprowadził do szkoły.
          Ale nie dane mi było pospać. Już o 7.45 zbudził mnie dzwonek do drzwi. Myślę w
          domu cisza nie otwieram. Za chwilę znowu, ja śpie dalej. Potem dzwonek
          domofonu. Kto to moze być? Po 25 minutach takiego dzwonienia otworzyłam i
          wiecie kto to był? Pan z którym umówiłam sie na 9.00 na transport kilku naszych
          mebli. Cóż za punktualność!!!
          Pozdrawiam i życzę ciepłego dnia.
          Grazynka
          P.S. my dzisiaj też spacerujemy na alejkach smile
          • martolina77 Re: O tej porze to ja sama do siebie pisać mogę : 10.05.05, 12:35
            Uuuu... to tez niezle.

            My tez położylismy się spać o 9 i spaliśmy do 12 !!! Taka strata czasu. I teraz
            bez sensu jest wyjscie na spacerek bo dziecko wyspane i marudzic będzie! A
            coraz wiecej chmur sie zbiera.Ale jestem zła!

            Wrrrr...
            • musztarda_ziolowa Re: O tej porze to ja sama do siebie pisać mogę : 10.05.05, 12:45
              Ja biorę Emilkę na spacerki tylko wtedy, jak jest wyspana! Nie marudzi, tylko
              obląda świat (oczywiście w nosidle). Jak wezmę zmęczoną (w nosidełku, czy
              wózeczku, obojętne), to jest płacz...
              U nas piękne słońce... Każe mu iść do Was, niech i Warszawkę oświeci!
              Słoneczko, do Warszawy siooo wink)))))))
              Pozdrawiam,
              • alcantra Re: Jak to się dziś na spacer wybierałam ;) 10.05.05, 20:42
                Ja dzisiaj wyszłam z Małą na spacer mniej więcej o wpół do czwartej! Bo szkoda
                mi było, że nie byłam, a pogoda taka, że już nie wiadomo, czy padałoby czy nie.
                Wczesniej się nie wybrałam bo:
                - po nocnym niespaniu spałam z Mają przy boku do ok. 9:30, potem listonosz
                przyniósł Świat Odkryć (kupiłam po dobrej cenie używane na allegro) no i trzeba
                było zbadać zabawkę wink,
                - potem Mała zjadła i zasnęła, więc mogłam wreszcie zjeść śniadanie i przy
                okazji powiesić pranie i włączyć następne,
                - potem Maja się obudziła ale na chwilkę i znowu zasnęła, tym razem ze mną wink
                - obudziłam się ok. pierwszej, a skoro Mała dalej spała, zjadłam sobie rosołek,
                coby z pustym żołądkiem na spacer nie iść,
                - potem Maja się obudziła, więc troszkę się pobawiłyśmy, żeby nie jechała na
                spacer świeżo wyspana, bo inaczej nie uleżałaby w wózku -
                ... i wreszcie zaczęłam ubierać Maję na spacer. Przy okazji powiesiłam drugie
                pranie i w tym momenice MAJA WALNĘŁA KUPĘ PO 3 DNIACH nierobienia. Mimo mojej
                błyskawicznej interwencji kupa znalazła się na pleckach, no i dopiero co
                czyściutkie, świeżo założone ubranko (bo wcześniej Maja urzędowała w piżamce)
                nadawało się do natychmiastowego zdjęcia. Wrzasku bylo przy tym co niemiara
                zważywszy, że ubieranie było nie dalej jak pół godziny wcześniej, a Maja
                ubierania nie cierpi. No i na dodatek jakiś "szalej" w Nią wstąpił, bo
                normalnie nie mogłam Jej umyć w umywalce z tej kupy, bo wywijała się na
                wszystkie strony. O ubieraniu nie chcę mówić...

                W ten oto powyższy sposób dotrwałyśmy do kilkunastu minut po trzeciej po
                południu. Pogoda była taka, że na dwoje babka wróżyła, ale generalnie wiecej
                świeciło słońca niż padało. No i żal mi się zrobiło, że na tym spacerze nie
                byłyśmy. Więc ubrałam Małą w te pędy w polarkowy komplecik, zapakowałam do
                wózka, wygrzebałam się na dwór i... zaczął właśnie padać deszcz. Pomyślałam
                sobie, że o co to, to nie, na pewno nie wrócę do domu, skoro dopiero co
                wyszłam! Nałożyłam na wózek folię przeciwdeszczową i popędziłam do pobliskiego
                sklepu spożywczego. Jak wyszłam, to już słoneczko świeciło. smile No i pobyłam z
                Małą na spacerze do piątej, z czego pół godziny spędziła u mnie na rękach
                oglądając moje buty, swój cień i kwitnące mlecze. smile
      • joa8 Re: Do Joa w sprawie spacerku 10.05.05, 09:24
        Martolinko,
        ja się już dziś umwówiałam z Opieńkiem na spacer i wypad do Promenady (tam jest
        H&M), może masz ochotę się dołączyć (i inne mamy też)? Do parku wybieramy się w
        piątek.
    • aguszak Fajna stronka www 10.05.05, 08:32
      www.karmieniedzieci.pl
      Jestem właśnie w trakcie jej przeglądania - fajne są opisy etapów rozwoju
      dzieci.
      Pozdrowionka słoneczne smile))
      • dorotkaf1 Re: Fajna stronka www 10.05.05, 09:51
        dziewczzyny
        to i ja dodoję fajną stronkę z różnymi wierszykami, piosenkami i zabawami
        pozdrówki
        d
        www.bajecznik.pl/index.php
        • aguszak A tutaj dla mam spacerowiczek 10.05.05, 09:59
          ... na razie dla mam z Krakowa, Katowic i Warszawy.
          Warszawianki! Korzystajcie ze "Skaryszaka" ile wlezie, bo mają go zamknąć na
          ponad rok!!!

          serwisy.gazeta.pl/cjg/2078193,64848,2654553.html
          Pozdrowionka smile))
          • matuszka2 fajne stronki 10.05.05, 10:47
            Stronki zapisałam do ulubionych.
            Dziękuję
    • delfinlex Czy to możliwe... 10.05.05, 11:12
      ..żeby najpierw rosły Kacperkowi dolne trójki?
      Od kilku dni, a zwłaszcza nocy, Kacperek robi się srtasznie marudny.Wyraźną
      ulgę sprawia mu masowanie dziąsełek.
      Oglądałam je, i wydają mi się zaczerwienione i nieco opuchnięte - ale na
      wysokości trójek, a nie jedynek!
      Słyszałyście o czymś takim??
      • tusia21 Chrzciny 10.05.05, 14:01
        Nie miałam czasu pisać bo zabieram się za moją pracę magisterską. W niedzielę
        był chrzest Alicji. Jako jedyna na tej mszy była chrzczona, co było dla nas
        miłą niespodzianką. Alicja jak tylko weszliśmy do kościoła usnęła. Obudziła się
        po mszy. Nie przeszkadzało jej nawet polewanie główki wodą. Wyglądała slicznie.
        Tylko pogoda nam nie dopisała i po mszy musieliśmy owinąć malą w kocyk i biec
        do samochodu.
        Delfinku z ząbkami różnie bywa. Jest to możliwe ale nie dzieję się tak często.
        Ja już kilka razy uważałam, że moje dziecko ząbkuje, bo się ślini, wszystko
        wkłada do ust. Myślę, że ząbkuje za każdym razem, gdy ma gorszy dzień i
        marudzi. Jak do tej pory zębów brak!
      • marzek2 Mam dziwne dziecko :) i nasza historia :)))) 10.05.05, 16:40
        Ja już sama nie wiem... najpierw myślałam, że mam terrorystę w domu, potem że
        wrażliwca, teraz, że myśliciela - leniwca smile))
        Głównie to moje dziecko leży, siedzi i się patrzy... aha, najważniejszy element
        widoku mojego dziecka to dwa lub trzy paluszki w buzi obowiązkowo! Nie kciuk
        właśnie, ale albo piąstka albo paluszki. I tak sobie myśli ten facecik i
        myśli... Nie przewraca się, nie bierze jeszcze nóżek do buzi, podgina tylko do
        góry, ale bardzo lubi nimi kopać w ekscytacji... Zdarzyło mi się parę razy
        zostawiać go gdzieś na podłodze bawiącego się grzechotkami z "trzepaka" nad nim
        czy w łóżeczku z łukiem nad sobą - i po chwili znajdowałam go w tej samej
        pozycji tyle że usypiającego w najlepsze.

        A teraz NASZA HISTORIA

        jest oczywiście unikalna smile)) ale każda przecież jest smile) No może jesteśmy
        wymierającym gatunkiem tych co przed ślubem dochowali czystości w imię Tego, w
        którego wierzymy...

        Poznaliśmy się na jakimś wyjeździe studenckim, pamiętam że ktoś mi go
        przedstawił przy śniadaniu i tyle. Potem były jakieś Andrzejki, na które
        zaprosiła mnie koleżanka, poprosił mnie do tańca, ja straszna trema, bo się
        dowiedziałam, że on trenuje taniec towarzyski smile No i potem przegadaliśmy na
        schodach resztę nocy, fajnie się gadało... i co? Potem mój przyszły mąż
        nieświadomy tego, że złamał mi prawie serce w ogóle się do mnie nie odezwał, nie
        próbował złapać kontaktu - o nieszczęsna nieświadomości męska tego, co robisz z
        kobiecymi sercami! Szczytem wszytkiego było zaproszenie mnie kiedyś na spacer po
        Ogrodzie Botanicznym ze szczegółowym wypytywaniem się o moją rodzinę, było
        super romantycznie.... ale tylko dla mnie - okazało sie potem, że on NAPRAWDĘ
        chciał tylko miło spędzić czas w miłym towarzystwie.... teraz się z tego śmieję,
        ale wtedy to przysporzył mi rozterek sercowych niemało...
        Przełomem był obóz dziecięcy, na który pojechaliśmy razem jako wychowawcy. Ja
        naprawdę zaczełam - jak to mówi mój mąż - kroki, do których on nie był wtedy
        przygotowany. W końcu doszło do poważnej rozmowy, w trakcie której wyjaśniliśmy
        wszystko, złamanie mego serca, którego mój przyszły mąż nie był zupełnie
        świadomy oraz fakt owych "kroków" na które było za wcześnie - znaczy klasycznego
        podrywu i tyle smile)) Postanowiliśmy pomodlić się wtedy razem i obiecaliśmy
        modlitwę o całą sprawę później. Dla mnie było to zakończenie sprawy w stylu
        "zostańmy po chrześcijańsku przyjaciółmi". Pojechałam na dalsze obozy i po
        powrocie zostałam zaskoczona mnogością telefonów, dowiadywania się o mnie itp...
        Czego ten facet chciał, sprawa zakończona przecież... Spotkaliśmy się - okazało
        się że facet tak jak obiecał, przemyślał sprawę, przemodlił - i chce się
        spotykać na poważnie! Po 4 miesiącach od rozpoczęcia chodzenia zaręczyliśmy się,
        po roku od tego momentu wzięliśmy ślub.
        Ciekawe odnośnie okoliczności ślubnych było, że:
        - jak pisałam czekaliśmy do nocy poślubnej;
        - narzeczony nie widział mnie w sukni, zobaczył dopiero w trakcie ceremonii;
        - do ślubu prowadził mnie mój kochany ojczym; mieliśmy super dobraną muzykę (z
        filmu Robin Hood), to był w sumie mini spektakl, wiedziałam, kiedy mam dojść do
        narzeczonego, co zrobić przy jakiej muzyce, on mi podnosił welon też przy
        odpowiednich taktach muzyki itp...
        - przez cały dzień naszego ślubu lało z cebra! POdobną pogodę mieliśmy podczas
        podróży poślubnej, ale jako że była to prawdziwa podróż poślubna szczególnie to
        nam nie przeszkadzało smile)))
        • musztarda_ziolowa Re: Mam dziwne dziecko :) i nasza historia :)))) 10.05.05, 20:59
          Mnie się wydaje, że masz fajne dziecko...
      • kasia.w4 Re: Czy to możliwe... 10.05.05, 21:34
        kolejność ząbków z pewnej mądrej książki jest taka: jedynki, dwójki, czwórki,
        trójki. Słyszałam, że najczęstszym odstępstwem jest pojawienie się dwójek w
        pierwszej kolejności , natomiast o trójkach nie słyszałam, one chyba
        zdecydownie później wychodzą. Ale oglądaj uważnie, może u Was akurat tak
        będzie? Daj znać jak się coś pojawi, jestem ciekawa.

        aa, możesz spróbowac wyczuć palcem, w miejscu gdzie idzie ząbek czuć go (jest
        twardy), pozdrawiam k.
      • hanula Re: Czy to możliwe... 05.08.05, 16:04
        delfinlex napisała:

        > ..żeby najpierw rosły Kacperkowi dolne trójki?
        > Od kilku dni, a zwłaszcza nocy, Kacperek robi się srtasznie marudny.Wyraźną
        > ulgę sprawia mu masowanie dziąsełek.
        > Oglądałam je, i wydają mi się zaczerwienione i nieco opuchnięte - ale na
        > wysokości trójek, a nie jedynek!
        > Słyszałyście o czymś takim??

        No i co, wyrżnęły się te trójki? Bo mojemu chyba się coś wyrzyna, trójki albo
        czwórki, i zastanawiam się, czy to możliwe. Byłyby to jej pierwsze ząbki, ma 5
        miesięcy.
        • franula Re: Czy to możliwe... 05.08.05, 16:09
          KAiriny chyba nie ma w domu wraca znad morza niedługo - ale lepiej pisac do
          niej w nowym epizodzie bo ten zamknięty. O ile pamietam zębów przed wyjazdem
          nie miał.
          pozdrwiam
          f
    • vievioora Zawieszki, kino i takie tam 10.05.05, 14:06
      Jeszcze w sprawie wcześniejszych zawieszek z MotherCare - te z Kubusiem
      kupowałam jeszcze w zeszłym roku za 25 PLN - chyba tyle nie zdrożały. Bodziaki
      i pajace Mother Care zachwalałam już wcześniej i nadal utrzymuję smile

      Martko tam też są zasłonki/rolety na okno samochodowe z Kubusiem. Nie pamiętam
      po ile, ale są takie "zwijane" - tzn można sobie regulować jak duży obszar
      chcesz zasłonić. Muszę sobie właśnie takie sprawićsmile

      Piszecie o spacerkach, a Gaba właśnie w wózku na balkonie. Wyszykowałyśmy się
      na spacer, doszłam do sklepu po drożdzówę na drogę i... zaczęło padać. Dziś
      spacer więc oszukany. Park Skaryszewski to dla mnie trochę daleko.. Nikt nie
      biega po Kabackim, albo Polach Mokotowskich? Co prawda Kabacki zaliczam
      starując od siebie z Józefosławia, ale w sumie mogłabym podskoczyć samochodem
      na drugą stronę.

      Czekoladę wedlowską też popełniłam w weekend. Miętową. Pycha smile

      Czy ktoś się wybiera jutro do kina? Bo my z Gabą bardzo chętnie.

      A w weekend pewnie dołączymy do grupy basenującej w Delfinku. Zajęcia są tylko
      na 12.00 czy można wybierać?

      Opieńku daj znać jak sprawuje się Niania fisher Price'a. Jestm bardzo ciekawa.
      Zdecydowałaś się na wersję z "projektorem", czy tą prostszą?

      A i jeszcze kwestia Niani... W sobotę spotkaliśmy się z potencjalną kandydatką
      i właściwie wszystko było super, aż do momentu, kiedy Pani wzięła Gabę na ręcę.
      GAba odstawiła czystą histerię, choć normalnie jest raczej spokojnym Maluchem.
      Ponadto coś nam gdzieś nie do końca zagrało w środku, tylko nie wiedzieliśmy
      co. Przemyśleliśmy z mężem i dziś mąż oddzwonił, że jednak reakcja GAby jest
      dla nas priorytetowa i że niestety nie skorzystamy z Pani usług. Reakcja
      potencjalnej niani była wg mojego męża baardzo nieprzyjemna. Dowiedzieliśmy się
      m.in., że należało jej przed podjęciem takiej decyzji zostawić dziecko przez np
      dwa dni itd... Mąż stwierdził, że im dalej tym mniej przyjemniej było. Pani
      poprosiła o zwrot listu referencyjnego, który nam zostawiła (ksero), a my
      stwierdziliśmy że Gaba ma lepszy nos do ludzi niż my sad Szukanie niani nie
      będzie proste...

      W wolnej chwili dłuższej postaram się napisać jak to było u nas dawno temu
      zanim pojawiła się Gaba. Może wieczorkiem?

      papatki
      __
      zrobiłam stronkę smile
      :: www.vievioora.com ::
      • opieniek1 nasza niania 10.05.05, 16:26
        nasza niania jest Amerykanka. Dziecko ja uwielbia, niania nie pali, nie ma
        wygórowanych wymagań, ma znakomite referencje. Panna Fisher Price sprawuje sie
        wysmienicie, nie mamy zadnych zastrzezen co do jej kompetencji, była z nami
        ostatnio na mazurach, zajmowała sie dwójka dzieci, gdy ja popijałam na tarasie
        winko. Polecam.
        Tak serio, mamy wersje podstawowa. Wydaje mi sie, ze ta swiecaca jest nie
        bardzo, dziecko sie moze rozbudzic zamiast spac. Polowałam na wersje z 2
        odbiornikami, ale w ostatniej sekundzie mnie przelicytowali. No i mam z 1. Ale
        jest ok.
        • martolina77 Re: nasza niania 10.05.05, 17:46
          Do mnie przedwczoraj tez przywędrowała do nas z Hameryki niania fisher price
          900 mhz cos tam. Taka bez swiatełek, ale z dlugim zasięgiem. Nie miałam
          mozliwosci sprawdzenia jak sobie niania radzi, ale w ten weekend zainaugurujemy
          współpracę. Tylko mam pytanko: gdzie mozna kupic takie wtyczki z
          amerykandskiego prądu na polski?
          • opieniek1 Re: nasza niania 10.05.05, 17:50
            na allegro podobno
            moja panna Price ma polskie wtyczki, więc nie kupowałam przejściowek.
          • delfinlex Re: nasza niania 10.05.05, 18:16
            W sklepie na lotnisku smile))
        • alcantra Re: nasza niania 10.05.05, 21:59
          Bo widzisz, Aniu, jak Ci na czymś zależy, to nie licytuje się prawie do
          ostatniej sekundy, tylko albo czeka ze stoperem... albo... reszta na priv
          (adres gazetowy) wink)) Ja w ten sposób wygrałam dwie aukcje, na których BARDZO
          mi zależało smile
          • martolina77 Re: nasza niania 10.05.05, 22:10
            ten secret dla mnie tez poproszę... wlasnie przeglądam allegro
            • alcantra Re: nasza niania 10.05.05, 22:18
              wink
              Już wysyłam, tzn. jak tylko poczta gazetowa się odblokuje.
          • mamamegi Re: nasza niania 11.05.05, 10:37
            czy mogłabym poznać ten sekret, bo tyle razy nie udało mi sie kupić rzeczy na
            których mi zależało
            • alcantra Re: nasza niania - Martolina!!! 11.05.05, 10:56
              Jasne. Martolinka Ci napisze smile

              Martolinko - przekażesz łańcuszek dalej? wink))
              • martolina77 Re: nasza niania - Alcantra!!! 11.05.05, 13:07
                Zalogowałam i wpisałam Cię jako osobę polecającą. I przesle sekret dalej jesli
                ktos zareflektuje.
                • alcantra Re: nasza niania - Alcantra!!! 11.05.05, 16:30
                  No właśnie Mamamegi chciała... smile
            • martolina77 Re: nasza niania 11.05.05, 13:12
              juz przesyłam smile))
              • martolina77 Mamamegi - poszło 11.05.05, 13:15
                A teraz Kochana i Ty ślij dalej.
              • franula Re: nasza niania 11.05.05, 13:15
                to mnei też!!! coprawda allegro tylko podpatruje ale kto wie?
                • martolina77 Re: nasza niania - Franulo 11.05.05, 13:40
                  teraz do mamamegi sie zgłaszaj smile))
                • iwoku Re: nasza niania 11.05.05, 13:40
                  no to ustawiam się w łańcuszku za Franulką
                  • franula Re: nasza niania 11.05.05, 13:52
                    Jak dostane od Mamymegi to Ci Iska prześlę!! Chodze dzis i smętno mi za
                    górami... - przez Ciebie!
                    • martolina77 Re: nasza niania - Franulo 11.05.05, 14:05
                      A Ty nie w kinie???
                    • mamamegi Re: Franula czy poszło?? 11.05.05, 15:22
                      Wysłałam ci ale miałam problemy z mailem potwierdz proszę że do ciebie doszło
                      Pozdrowienia
                      • franula Re: Franula czy poszło?? 11.05.05, 16:28
                        doszło i poszło dalej do Iśki
                        • delfinlex Do Iwoku!!! 11.05.05, 17:01
                          ja też, ja też!! smile)
                          • franula Re: Do Iwoku!!! 11.05.05, 17:04
                            Iska do Gosi. Gosia do Delfinka!

                            Iska a ścigałaś też Fenkę? Chętnie do nije napisze żeby wróciła...
                            F
                          • yvona79 Re: Do Delfinlex - łańcuszek 11.05.05, 17:05
                            i ja też bym poprosiła, jeśli można
                            • delfinlex Re: Do Delfinlex - łańcuszek 11.05.05, 17:07
                              Prześlę - jak tylko dostanę smile)
                              • alcantra Re: Do Delfinlex - łańcuszek 11.05.05, 21:49
                                Czy mogłabyś i do mnie? wink Chciałabym zobaczyć co zostało z
                                oryginału... wink)))))))))
                  • martolina77 Re: nasza niania 11.05.05, 13:53
                    Ale sie porobiło! Teraz będziemy sobie na allegro strzelac wzajemnie wink))
                    Zapraszamy, zapraszamy.... i podajemy dalej, Mamamegi... do Franulki, Franulka
                    do Iwoku.. a Iwoku.. kto nastepny?

                    Alcantro,
                    Puściłas łańcuszek i teraz masz!
                    • g0sia_k Re: chcę być następnym ogniwem ;) 11.05.05, 15:24
                      Przepraszam, że tylko na chwilkę - w najbliższym czasie napiszę więcej o tym,
                      co u nas.
                      Proszę o przesłanie tego sekretu, właśnie niedawno trafiłam na Allegro, ale do
                      tej pory tylko udało mi sie kupić coś tylko w opcji kup teraz, na licytacji
                      inni byli sprytniejsi ode mnie. Tym razem chciałabym pomóc szczęściu.
                      Obiecuje posłać następnej chętnej Mamie.
                      A tak przy okazji - ciekawie będzie, jak Mamy z naszego wątku przyczają się na
                      ten sam towar wink)
                      Pozdrawiam
                      Gośka
                      • iwoku Re: chcę być następnym ogniwem ;) 11.05.05, 15:55
                        Wysle Ci wieczorem, po rehabilitacji- jak sama dostane
                      • tusia21 Re: chcę być następnym ogniwem ;) 11.05.05, 18:14
                        ja też poproszę
                    • alcantra Łańcuszek ;)))))) 11.05.05, 16:33
                      Buhahahahah! Tak czytam sobie i zaczynam się skręcać ze śmiechu!
                      Ale się porobiło! I kto by pomyślał, że będę twórczynią łańcuszka? wink))
                      No cóż, jak się powiedziało "a", to trzeba i "be" (meee wink)) - za to
                      przynajmniej każda z kolejnych uczestniczek łańcuszka powinna mieć jakąś
                      korzyść, w przeciwieństwie do zwykłych łancuszków. smile))
                      • franula Re: Łańcuszek ;)))))) 11.05.05, 16:47
                        co do łańcuszka informuje ze przesłałam do Iśki, która prześle nastepnej
                        chetnej (nie pamietam kto to byłsmile
                        • iwoku Do g0sia_k! 12.05.05, 00:01
                          Poszło!
                          Lekko zdublowane wink
                          Następna w kolejce jest Delfinlex
                          • g0sia_k Re: Do iwoku i delfinlex 12.05.05, 11:02
                            Dzięki Iwonko za sekrecik.
                            Posłałam do Kariny.
                            Nie zrobiłam tego tak jak poprzedniczki automatycznie (nie bardzo wiem jak, a
                            nie chciałam czegoś zepsuć), ale skopiowałam treść wszystkich listów i przy
                            okazji zlikwidowałam dubel.
                            Pozdrawiam gorąco
                            Gośka
                            • delfinlex Re: Do iwoku i delfinlex 12.05.05, 11:11
                              Ja przesłałam do Yvony smile)
                            • g0sia_k Re: Do iwoku i delfinlex 12.05.05, 11:18
                              g0sia_k napisała:

                              > Nie zrobiłam tego tak jak poprzedniczki automatycznie (nie bardzo wiem jak, a
                              > nie chciałam czegoś zepsuć), ale skopiowałam treść wszystkich listów i przy
                              > okazji zlikwidowałam dubel.

                              A jednak jakoś dziwnie się porobiło, że poszło wszystko - czary jakieś wink)
                              Pozdr.
                              • yvona79 Re: Łańcuszek 12.05.05, 11:48
                                Sekret powędrował do Tusi. Wysłałam też do Alcantry! Dzięki.
                              • iwoku Re: Do iwoku i delfinlex 12.05.05, 12:21
                                No właśnie- bo ja to też poprawiałam!mimo to skopiowało się
                • sylwiado Re: nasza niania 12.05.05, 01:34
                  ja też bardzo poproszę!!! Parę razy nie udało mi się wygrać licytacji rzeczy,
                  na której mi zależało. Widać ciemna byłam...
                  Sylwia
                  • beata3211 Re: nasza niania 12.05.05, 08:04
                    Ja też bardzo poproszę!! Ostatnio poraz pierwszy licytowałam i niestety niz nie
                    wyszło....
                • aguszak Re: nasza niania - Franulko :))) 12.05.05, 14:41
                  ... to teraz do mnie ten łańcuszek smile))
                  Pozdrowionka dla Ciebie i Kaśki od Matiego i ode mnie smile
                  • franula Re: nasza niania - Franulko :))) 12.05.05, 14:46
                    to Tusia powinna do Ciebie wysłasmile
                    buziaczki zwrotne
                    • aguszak W takim razie - prośba do Tusi o łańcuszek :))) nt 12.05.05, 14:48

                      • kamajka1 Re: W takim razie - prośba do Tusi o łańcuszek :) 12.05.05, 22:34
                        I ja poproszę o zdradzenie sekretu!
                        • aguszak Wyślę do Ciebie, Kamajko, ale nie dostałam od Tusi 13.05.05, 09:32

                          • kamajka1 Dobrze, grzecznie czekam. 13.05.05, 14:02

      • delfinlex Re: Zawieszki, kino i takie tam-do Vievioory 10.05.05, 17:24
        1. Ja do Lasu Kabackiego BARDZO chętnie (w końcu mieszkam 15 minut na piechotkę
        od niego smile) )
        2.Zajęcia w Delfinku dla takich maluchów jak nasze są w sobotę na 12-tą (na
        inne godziny są bardziej zaawansowane grupy).
        3.Do kina się oczywiście jutro wybieramy smile)

        POzdrowionka,
        Karina
        • alcantra Re: Zawieszki, kino i takie tam-do Vievioory 10.05.05, 22:00
          A co jutro grają? Może się wybiorę... Chociaż jak będzie ładna pogoda to pewnie
          wybiorę spacer...
          • vievioora Re: Zawieszki, kino i takie tam-do Vievioory 10.05.05, 22:50
            W kinie dają BeCool smile My z Gabą jedziemy, mamy nadzieję Was zobaczyć smile)

            Przymierzam się też do tej niani (Fisher Price). TOmy którego kupiłam używanego
            jest super, ale ma czujnik temp, który po przekroczeniu limitu dolnego/górnego
            zaczyna alarmować i nijak nie da się tego wyłączyć. A że u moich rodziców jest
            dość ciepło w domu, to czasami walczyłam z piszczkiem. Właśnie zdecydowaliśmy
            spróbować z mężem odłączyć czujnik temp...

            Wtyczki można dostać na lotnisku/ w Sheratonie/ na giełdzie komputerowej.
            Najtaniej na giełdzie, Sheraton około 20 PLN.

            Dziewczyny znalazłyście sklep który shipuje do Polski czy korzystałyście z
            agencji "tematycznych"?

            Chyba jednak wspominki romantyczne zostawię na kiedy indziej. Zatkana
            Marwitkami idę spać...

            Dobranocsmile
            __
            zrobiłam stronkę smile
            :: www.vievioora.com ::
            • martolina77 Re: Zawieszki, kino i takie tam-do Vievioory 11.05.05, 08:49
              Moja znajoma własnie wróciła z Hameryki ze chrzcin innego grudniowego
              dzieciaczka smile)) i przywiozla mi nianię. Koszt: ok 40 dolków.

              I wiecie co, tam na potrzeby chrzcin polonusy wynajmują knajpę. Ci u których
              kolażanka była na "obiad" zaprsili - BAGATELA - 130 osób + orkiestra + fotograf
              + kamera. Czyli całkiem jak wesele!
              • alcantra Re: Zawieszki, kino i takie tam-do Vievioory 11.05.05, 11:06
                No cóż, u nas (tj. w Polsce) niebawem pewnie też tak będzie wink))

                My MUSIELIŚMY zorganizować poza domem, bo w naszym mieszkaniu nie zmieściłoby
                się nawet początkowe 15 osób. Z tego chociażby prozaicznego powodu, że stół
                mamy za wąski - jak 10 osób siedzi to już jest problem ze stawianiem wink))
                W każdym razie cieszę się, że mamy już to za sobą. Właściwie, jak dla mnie,
                cała uroczystość mogłaby się sprowadzać do sakramentu w kościele.
                • aguszak Re: Zawieszki, kino i takie tam-do Vievioory 12.05.05, 14:51
                  Jak dla mnie również mogłoby się zaczynać i kończyć w kościele.
                  Swoją drogą, to współczuję dziecku towarzystwa 130 twarzy w większości
                  nieznanych - napewno każdy chce choć powiedzieć "ojojoj" do szkraba uncertain
                  • franula Re: Zawieszki, kino i takie tam-do Vievioory 12.05.05, 15:00
                    Aga Ty w pracy? bo na gg Cie nie ma.
    • opieniek1 o nas? 10.05.05, 16:35
      młode matki
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,2679785.html
      • delfinlex Re: o nas? 10.05.05, 17:45
        Nie, u nas więcej normalności big_grinDDDD
      • musztarda_ziolowa Re: o nas? 10.05.05, 18:52
        Czytałam ten artykuł i jest coś na rzeczy!!!
        • chrenata czemu tak wrzeszczy? 10.05.05, 20:26
          Dziękuję za inf. o basenie, straaaasznie chcę spróbować.
          Mam pytanie, jaki moze być powód dzisiejszych gardłowych krzyków - ryków / jak
          lew/ mojego syna? Nie krzywi się, nie złosci, ma sucho, jest syty i napojony,
          bawimy się z nim a on nagle jak nie ryknie... Czy spotkałyscie sie z takimi
          zachowaniami? Do tej pory Rayan nie ryczał, tylko miauczał, nawet jak dłubałam
          mu w nosku. Ale odkąd, dzięki Iwoku, mam fridę, już go nie męczę. No wiec, co z
          tym porykiwaniem?
          • musztarda_ziolowa Re: czemu tak wrzeszczy? 10.05.05, 20:58
            Nie pomogę chyba, ale pocieszę, że u nas też czasem tak się zdarza...
          • agnes-24l Re: a u nas inhalacja :(( 10.05.05, 21:36
            Nie wiadomo skąd przyplątało się takie "dzadostwo"najpierw Jasiek kaszlał
            sporadycznie takim suchym kaszlem,a po dwóch dniach taki mu sie zrobił brzydki
            kaszel,dzisiaj byliśmy u naszej lekarz i musimy dwa razy dziennie jeżdzić na
            inhalację bo baaardzo ciężko mu sie oddycha i nie potrafi tego wykaszleć tak
            się bidulek męczy,aż mu tak śwista jak oddycha,jak na złośc niedawno wróciłam
            do pracy i nie mogę iść na zwolnienie więc mój kochany mąż jezdzi dwa razy
            dziennie z małym na inhalację,ze starszym do zerówki zaprowadza i przyprowadza
            a mamusia pracuje-kurcze czuje się strasznie gdyby nie te finanse to bez dwóch
            zdań zostałabym w domku na wychowawczym.....

            Pozdrawiam
            Agnieszka

            ps.ale zazdrosze mamą które są jeszcze w domku ze swoimi pociechami
          • alcantra Re: czemu tak wrzeszczy? 10.05.05, 22:03
            Myślę, Renatko, że Mały po prostu odkrył nowe możliwości wink Moja Maja jakiś
            czas temu zaczęła takie odgłosy z siebie wydawać, a teraz przeszła na piski.
            Piszczy albo jak Jej się coś podoba, albo jak Jej się nie podoba. Wsio ryba,
            mnie i tak uszy odpadają. wink)) Teraz już jakby mniej, ale na początku, jak
            odkryła piszczenie, to można było wariacji dostać. No chyba że się
            przyzwyczaiłam i już nie zauważam... wink))
    • alcantra Lecą fotki ;-)) 10.05.05, 23:31
      Jako że zamarudziłam i jeszcze do dzisiaj w sygnaturce widniał podpis, że
      Króliczynka ma 3 miesiące (a właśnie skonczyła 5!) nadrabiam zaległości. Teraz,
      w miarę obrabiania pojawią się trzy serie po trzy, a potem kolejne. Czas w
      końcu zwalczyć lenia wink
      Pierwsze z chrzcin, które odbyły się miesiąc temu wink))
    • iwoku Krótka Historia O Bańkach Mydlanych 11.05.05, 02:44
      Z mężczyznami jest jak z bańkami mydlanymi. Pierwsza jest zawsze nieudana, ta
      druga jest już lepsza, a dopiero ta trzecia jest naprawdę piękna i kolorowa”-
      stwierdziła kiedyś Maria Pawlikowska- Jasnorzewska. A słowa te w moim życiu
      znalazły spełnienie...
      Pierwsza bańka- bardzo romantyczna i burzliwa historia, miesiąc, który
      wstrząsnął moim życiem. Druga bańka to mój Piotr. I trzeba mi było wyleczyć się
      z tej miłosci,żeby mogła sie pojawić bańka trzecia- znowu On, ale dopiero wtedy
      naprawdę MÓJ.
      To absolutnie nie była miłość od pierwszego wejrzenia- od drugiego, albo i
      trzeciego...
      Do tego momentu ja byłam łamaczem serc, przyciągałam mężczyzn w moim mniemaniu
      słabych (dziś myślę,że wrażliwych, ale i upartych), a im bardziej ktoś się
      starał- tym bardziej efekty były opłakane i mocniej go dręczyłam. I los się
      zemścił- albo tak byłam wtedy skonstruowana,że doceniałam tylko to, co sama
      zdobędę (najlepiej tak, by mężczyzna uważał, że to on jest myśliwym). A samotna
      nie czułam się nigdy, bo poza tymi adoratorami, miałam też wspaniałego
      przyjaciela- mężczyznę przy boku, który cierpliwie znosił te wszystkie moje
      miłosne historie. To był K. Wiele razem przeżylismy...Złaziliśmy Beskidy wzdłuż
      , wszerz i w poprzek....Z perspektywy czasu wiem,że to nie była tylko
      przyjaźń...K. Czekał jak dojrzejemy do ważnych słów... Trochę za długo...
      Bo w moim życiu pojawił się Piotr, było to ni mniej, ni więcej 10 lat temu.
      Uczyłam się do bardzo ciężkiego egzaminu (farmakologia)- byłam przezroczysta z
      niewyspania i zmęczenia...Moja przyjaciółka postanowiła mnie od tych tomisk
      odciagnąć- bez zapowiedzi przyjechała z K. I dwoma nieznanymi mi kolegami (w tym
      Piotr), pojechaliśmy na wycieczkę rowerową. I tyle, żadnych fajerwerków.
      Potem był wrzesień, zaczarowany wyjazd w Bieszczady, bodajże w siódemkę ( w tym
      dwie baby, wśród facetów m.in. i K.). Jeden z moich upartych adaratorów upierał
      się,że nie ruszymy z miejsca, jeśli z nim nie pojadę (a był kierowcą jednego z
      dwóch aut). Ja bardzo nie chciałam. Wydawałoby się patowa sytuacja- zbuforował
      to Piotr, deklarująć się ,że pojedzie z nami. Nim dojechalismy o świcie w
      Bieszczady, byłam zakochana po uszy. Wiele się dzialo w tym samochodzie- m.in.
      Piotr przez chwilę prowadzil go ...siedząc na tylnym siedzeniu. We mnie strzelil
      grom, ale On patrzył wtedy w innym kierunku... (na moja przyjaciółkę). Strasznie
      to był dziwny wyjazd, emocjonalna eksplozja, każdy wzdychał w sposób
      niespełniony. Powiedziałam Piotrowi,że muszę wracać, bo zostawiłam włączone
      żelazko i spali mi się dom...Ale koniec końców zostałam....
      Po powrocie zrobiłam czytelny ruch- zaprosiłam go na koncert. Piękny był to
      wieczór, jeszcze piękniejszy długi spacer do domu. Potem, gdy już byliśmy razem,
      twierdził,ze chciał mi wtedy wytłumaczyć, że jego marzenia mają inny kierunek.
      Ale w moim mniemaniu wybitnie mu nie wyszło. Zdarzyło się za to potem szereg
      innych tak naprawdę drobnych spraw- i nawet Jego spojrzenia na Nią mnie bolały,
      choć nie byli parą. Więc zaczęłam sie z tego uczucia leczyć, było to trudne,
      trwało parę miesięcy, ale wyszło! Po drodze były różne zabawne sytuacje- np.
      Opóźniłam swój wyjazd na Sylwestra o kilka dni, by być blisko jak najkrócej
      (miałam wtedy terapię odwykową), a ostatecznie okazało się, że dotarliśmy na
      miejsce tym samym środkiem lokomocji i na miejscu wiele rzeczy dzielilismy (np.
      pokój). Albo : Piotr zoorganizowal wyjście paczka do kina na maraton filmów
      Woody Allena- oboje poszliśmy, bo miało być wiele osób- a ostatecznie
      spedziliśmy ten dzień tylko we dwoje, bo reszta z różnych powodów nie dotarła.
      I gdy udało mi się zbudować obojętność do Niego ( a Jemu w tym czasie pozbierać
      po tamtych niezrealizowanych marzeniach), tym razem to On zapukał, szukając
      bratniej duszy. I znowu były góry nadal w gromadce- Stożek na Śląsku, tam mocno
      zaiskrzyło. I bardzo romantyczny maj... Zakochałam sie od początku, ale w tym
      samym facecie smile
      Pierścionek zaręczynowy dostałam na Turbaczu... A ślub odbył się 2,5 roku po tym
      jak Trzecia Bańka Mydlana pojawiła się w moim życiu...

      P.S. 1 Marzek...też wiem o tym dobrze,że warto czekać...
      P. S. 2 K. Ożenił się 3 lata temu z moją dobrą koleżanką ze studiów, ma 2-
      letniego syna. Wydaje mi się, że jest szczęśliwy, a stare rany już nie bolą...
      P. S. 3 Cała ta historia wyjasnia, czemu zapisałam córkę do PTTK zaraz, jak
      nauczyła się chodzić wink
      Sama omal nie zostałam przewodnikiem beskidzkim
      • musztarda_ziolowa Nowe fotki mojej szprotki ;))) 11.05.05, 08:40
        Zapraszam na Zobaczcie. Mała rośnie i dokazuje.
      • franula Re: Krótka Historia O Bańkach Mydlanych 11.05.05, 11:20
        Iska, Żabo jedna
        jeszcze jedno mamy wspólne- góry!!!
        Tylko ja mam do nich tak cholernie daleko!
        Franula

        PS My też z czekającychsmile Chociaz mało tego zdrowiem psychicznym nie
        przyplaciłamsmile
    • opieniek1 Antosie!!! 11.05.05, 08:51
      dzisiaj imieniny Antosia, więc wszystkim solenizantom składamy serdeczne
      życzenia.
      • tufinka Re: Antosie!!! 11.05.05, 09:09
        Zdrowka, zdrowka, zdrowka!!! I jak najwiecej usmiechu na malych, slodkich
        buziaczkachsmile
        zycza ciocia Kasia i Kacperekwink
        • delfinlex Re: Antosie!!! 11.05.05, 09:22
          Dla wszystkich Antosiów obchodzących dziś swoje imieninki - wszystkiego naj,
          naj, naj - a najwięcej !!! MLECZKA!!! bez granic smile)))
          Karina i Kacperek smile
          • joa8 Re: Antosie!!! 11.05.05, 09:27
            mój chłopak juz miał imieniny, 17 stycznia, ale co tam, jak szaleć to szaleć,
            dziś też będzie więc miał smile))
            • mamamegi Re: Antosie!!!i rocznica 11.05.05, 10:55
              Wszystkiego naj wszystkim Antosiom tu obecnym, coby wasze mamy zawsze wiedziały
              czego włąśnie chcecie!!
              A propos wątku miłosnego(nie mam za bardzo czasu żeby wszystko opisać bo bardzo
              to wszystko skomplikowane było!!)wczoraj mielismy 2 rocznicę slubu i po raz 3 w
              życiu dostałam od męża kwiaty(nie licząc bukietu weselnego).
              • musztarda_ziolowa Re: Antosie!!!i rocznica 11.05.05, 13:49
                Dla wszystkich Antków wielkie BUZIAKI ode mnie i córci.
                • tusia21 Re: Antosie!!! 11.05.05, 17:03
                  Wszystkiego najjjjjjjlepszego. Zawsze suchej pieluszki i pełnego cycusia życzą
                  Marta i Alicja
                  • martolina77 Re: Antosie!!! 11.05.05, 19:44
                    A i od nas lekkiego zasypiania (własnie mój się meczy)
                    Martka z Michałkiem Antosiem Be.
          • kasia.w4 od pierwszego wejrzenia.. 11.05.05, 09:47
            no, mnie tez na wspomnienia wzięło, chociaż u nas nie wiosną a jesienią się
            wszystko zaczęło. Będzie krótko bo to taka prawdziwa historia miłości od
            pierwszego wejrzenia smile
            9 lat temu byłam w drugiej klasie liceum, On - Tomek w czwartej. Nasz wspólny
            kolega robił osiemnastkę poza Krakowem. Nie miałam wielkej ochoty się na niej
            bawić (długo by opowiadać, ale to nieważne), więc wykręciłam się że rodzice
            mnie nie puszczają - miałam przeciez ledwo 16 lat, więc powód całkiem realny smile
            Kolega stwierdził, że tak nie może być, że on ma kolegę (właśnie Tomka), który
            mieszka obok mnie i przekona moich rodziców że impreza bardzo spokojna itd,
            żeby mnie puścili. Tomek dostał mój adres, ale nie przyszedł (jak się później
            tłumaczył, nie chciał opowiadac bredni moim rodzicom), ja nie miałam do niego o
            to żalu wręcz przeciwnie smile Osiemnastka była z piątku na sobotę, a Tomek
            pojawił się u mnie w domu... w niedzielę!! coś go przyciągnęło, tak mówił smile
            nie planował tej wizyty tylko nogi go jakoś same poniosły hehe. I tak już
            zostało. Widywaliśmy się codzinnie, długie jesienne spacery. Od tamtej pory to
            jesień ma dla mnie wymiar najbardziej romantyczny. 4 lata temu wzięliśmy ślub
            też na jesieni, a teraz mamy naszego Tadzia i jest wspaniale.
            k.
      • aguszak Re: Antosie!!! 13.05.05, 09:45
        Spóźnione, ale szczere życzenia ode mnie i Mateuszka dla wszystkich Antków smile))
        Szczególnie dla Ancika Joa i Anteczka Matczukewy, czyli znanych nam kolegów
        spacerowych smile))
    • titimalunio Wątek miłosny. 11.05.05, 11:40


      Moja historia po części podobna do Iwoku, tez mialam przyjeciala u swojego boku
      na dobre i na zle, adoratorów, mężczyzn którym lamałam serce. Potem poznałam
      mojego B. , mieliśmy po 20 lat, on - miłośc od pierwszego wejrzenia, ja - cóż ,
      w sumie to oprócz sympatii nic więcej nie czulam, ale miło było jak ktoś tak o
      mnie dbał, chuchał i dmuchał smile. Potem pojawił się czarny charakter , który
      rozkochał mnie w sobie, rzuciłam B. i zyłam z klapkami na oczach łudząc się, że
      znalazłam miłośc swojego życia. Była to okropna pomyłka, porażka, czy jak to
      nazwać, do tej pory jak o tym piszę jest mi w jakiś sposób smutno, ktoś się mną
      zabawił a potem wrócił do swojej byłej - bylam tylko małym eksperymentem w jego
      życiu czy uda mu się wytrwac bez eks ( widzicie i się rozpisuje nie na
      temat !).
      Dzięki przyjaźni B. wrociliśmy do siebie, on w 2001 roku wyjechał na parę
      miesięcy do USA i ta rozłąka dopiero w pełni mi uświadomiła jak bardzo go
      kocham i jest moją drugą połową. Im więcej osób mówiło, że taki młody chlopak
      bez zobowiązań nie wróci tym bardziej na niego czekałam i wrocił, do MNIE, w
      2002 r wzięliśmy ślub a teraz mamy w domu małą wersję mojego B. smile.

      Miło tak powspominać, tyle miły chwil, rozterek, znaków ? ....
    • muminkowa Re: Grudzień 2004 - Nowa/stara mama :))) 11.05.05, 12:54
      Cześć Dziewczyny,

      mam na imię Monika. Śledziłam wątek "W oczekiwaniu", pózniej nie bardzo miałam
      czas na internet, a teraz dzięku zaproszeniu iwoku, znów Was znalazłam.

      Jestem mamą Antosia, który urodził sie 2 grudnia, niestety przez cesarskie
      cięcie w IMiD (termin miałam na 10 grudnia).Ważył 3730 g i miał 60 cm długości.
      Urodził sie piękny i zdrowy.
      Mieszkam w Ząbkach pod Warszawą, mam 31 lat (4 maja miałam urodziny, chyba 2
      inne Mamy teżsmile). Macierzyński juz sie skończył, teraz jestem na urlopie
      wypoczynkowym, od lipca idę na wychowawczy, ale zamierzam pracować dla mojego
      pracodawcy na umowę o dzieło w domu.
      Karmię Antka tylko piersią, waży już ponad 8 kg. Własnie mu się pokazały dolne
      jedynki. Wcale nie było tak strasznie z tymi pierwszymi ząbkami. Moze przez 2
      noce zamiast raz budził sie 2 razy.
      Może uda mi się zamieścić jego zdjęcia, wtedy podam link.

      Pozdrawiam wszystkie Mamy
      Monika
      • musztarda_ziolowa Re: Grudzień 2004 - Nowa/stara mama :))) 11.05.05, 13:00
        A ja pamiętam Twojego nicka z "W oczekiwaniu". Fajnie, że znowu będziesz z
        nami smile))
        • alcantra Re: Grudzień 2004 - Nowa/stara mama :))) 11.05.05, 16:36
          Ja też pamiętam smile Fajnie, że się odnalazłaś smile
      • opieniek1 Nowa/stara mama :))) 11.05.05, 13:07
        witamy zgubę. Dobrze, że nas odnalazłaś, udzielaj się, pisz i chodz z nami na
        spacerki. Z Ząbek nie jest daleko. To co, piątek w Skaryszewskim?
        • muminkowa Re: Nowa/stara mama :))) 11.05.05, 13:33
          Dzięki za zaproszenie! Niestety w ten piątek nie dam rady. Może na kolejny
          termin się załapię.

          Franula, to mamy parę rówieśników smile) Widziałam Twoją córę na zdjęciach. Ale
          fryzura!!! Cudna smile)) Po Mamie to czy po Tacie?

          M.
      • franula Re: Grudzień 2004 - Nowa/stara mama :))) 11.05.05, 13:15
        O rany, kolejny Antek!!!!

        Muminkowo-Moniko - ja tez Cie pamietam! A do tego moja Kasia tez jest z 2
        grudnia- nareszcie rówiesnik!!! Też miała sie urodzić później (11 XII)

        Serdeczne ucałowania DLA WSZYSTKICH DZIEJSZYCH SOLENIZANTÓW!!!
        F
      • iwoku Re: Grudzień 2004 - Nowa/stara mama :))) 11.05.05, 14:24
        Bardzo sie cieszę,że odpowiedziałaś na moje zaproszenie! Witaj i rozgość się tutaj!
      • aguszak Re: Grudzień 2004 - Nowa/stara mama :))) 13.05.05, 10:24
        Hej smile Witaj! Matka założycielka dba o swoje kury z kurczaczkami. Miło, że i
        Ciebie w końcu odnalazła smile))
        Pozdrowionka
    • martolina77 Co robią ludzie gdy się nudzą... 11.05.05, 14:02
      Moje dziecko śpi i spi... dało koncert na rehabilitacji i tak sie chyba
      zmęczyło, ze do tej pory śpi.. na balkonie, bo mi sie chodzic dłużej z nim nie
      chciało.

      A więc się nudzę (nie poodkurzane, nie ugotowane, ale się nudzę wink)) i oto co
      znalazłam:

      Link pt. "Co robią inni gdy się nudzą"

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24573&w=19894491&v=2&s=0
    • mamazosi7 Re: Grudzień 2004 - epizod III 11.05.05, 15:37
      Witajciesmile

      Jestem mama Zosi,ktora przyszla na swiat 7 grudnia 2004 w Poznaniu.(54 cm,2930g)
      Porod naturalny,lecz ciaza podtrzymywana na fenoterolu.Zosia urodzila sie w 41
      tc.

      Skonczyla teraz 5 miesiecy,jest bardzo wesola i od paru dni zaczela sie turlacsmile
      I strasznie duzo gada i sie smiejesmile

      Pozdrawiam wszystkich rowiesnikow,

      Karolina i Zosia
      • opieniek1 Witam Poznanianki! 11.05.05, 15:42
        no prosze, ciagle pojawia sie ktos nowy... witamy, witamy. Moze powstanie silna
        frakcja poznanska? W ktorej czesci Poznania mieszkacie, jesli mozna spytac?
        • mamazosi7 Re: Witam Poznanianki! 11.05.05, 17:28
          Na NaramowicachsmileBardzo przyjemna okolicasmile
          • mamazosi7 Re: Witam Poznanianki! 11.05.05, 17:30
            a Wy skad jestescie???smile
            • opieniek1 Re: Witam Poznanianki! 11.05.05, 19:57
              to chyba sylwiado ma do was blisko. Ja się urodziłam na Lutyckiej, potem
              mieszkałam na Malcie wink nie mieszkam w Poznaniu od 1987, ale mam tam całą
              rodzinę. no i sentyment.
              • sylwiado Re: Witam Poznanianki! 12.05.05, 01:56
                Witam nowę mamusie, a szczególnie Poznaniankę-krajankę. Jak pisała Opieniek mam
                zapewne do ciebie blisko bo też jestem z Naramowic, może jestśmy sąsiadkami?
                Sylwia
                • mamazosi7 Re: Witam Poznanianki! 13.05.05, 09:35
                  kurcze jaki ten swiat malysmile
      • aguszak Re: Grudzień 2004 - epizod III 13.05.05, 10:33
        Witaj, czytaj, pytaj i odpowiadaj smile))
    • martolina77 300-tny post !!! 11.05.05, 16:10

      • tusia21 Wątek miłosny 11.05.05, 17:13
        Mój mąż był przyjacielem mojego byłego narzeczonego. Dzięki niemu się
        poznaliśmy. Nie muszę chyba dodawać, że przyjaciółmi już nie są. Ślub wzięliśmy
        19.06.2004. Byłam wtedy w czwartym mies. ciąży. Niezbyt romantyczna historia.
        Dziecku raczej nie będę jej opowiadać.
        • martolina77 Re: Wątek miłosny do Tusi 11.05.05, 19:40
          To podobnie jak u mnie... Tylko mój Byly jest bratem ciotecznym mojego męża. ;-
          ))) Dodam, ze ten gorszy brat wczesniej ode mnie sobie
          życie "ulozyl" "wpadając" ze swoją koleżanką (we wrzesniu 2003 urodziła im sie
          córa)... ale i tak, jako rodzina na naszym ślubie się nie pojawił, i do tej
          pory nie ma kontaktu.
          • tusia21 Re: Wątek miłosny do Martolina 11.05.05, 20:17
            Różnie w zyciu bywa, dlatego staram się nikogo nie oceniać, bo los często płata
            nam figle.
    • martolina77 Pytanie o pościel 11.05.05, 19:54
      Mamy Moje Drogie,

      Pytanie jak w temacie: czy Wasze Maluszki śpią już w pościeli, tzn. mają
      kołderkę i poduszeczkę? Mój Michałek ostatnio zaczął spać pod rożkami, bo kocyk
      przymały się zrobił i się strasznie rozkopuje. A rożki są sztywniejsze i
      trudniej mu się od nich uwolnić. Myślę juz o zakupie kołderki, tylko GDZIE?
      Mozecie coś polecić?

      Z góry dziękuję.

      ps. pomijam, ze dużą część nocy spędza z nami pod dorosłą kołderką. Na
      szczęście z Artkiem mamy dwie oddzielne, więc swoją dzielę na pół z Michałkiem.
      • opieniek1 Re: Pytanie o pościel 11.05.05, 20:02
        Lusia śpi pod kocykiem albo ze mną pod kołdrą. Jestem przeciwniczką poduszek
        dla małych dzieci. Kołderki można kupić w każdym dzieciowym sklepie, w Ikei są
        piękne.
        A rozkopywaniem się nie przejmuję, mój syn nie cierpi przykrywania i śpi zawsze
        rozkopany, jak marznie, to się budzi i przykrywa. Moja mama co 5 minut go
        przykrywa i nigdy się biedaczka nie wysypia, jak mały u niej nocuje smile ja
        zakładam na noc skarpetki i ciepłą piżamkę i nie walczę z jego naturą.
      • delfinlex Re: Pytanie o pościel 11.05.05, 20:04
        Kacperek od urodzenia w swoim łóżeczku śpi pod swoją kołderką smile) Poduszeczki
        oczywiście nie wkładam mu jeszcze - leży na samej poszewce smile

        A fajny sklep z pościelą (tam kupiliśmy drugi komplet - na zmianę) jest w
        Arkadii na piętrze z meblami smile) Polska firma, rózne wymiary smile)
        • delfinlex Re: Pytanie o pościel - errata 11.05.05, 20:05
          Nie w Arkadii, tylko w Blue City smile)
          • tusia21 Re: Pytanie o pościel 11.05.05, 20:14
            Kupiłam pościel jeszcze jak Ala była w brzuszku. Alicja śpi tek jak Kacperek w
            swoim łóżeczku i bez poduszeczki. Ja kupowałam w Smyku. Ikea z tego, co wiem ma
            inne wymiary niż standardowy i potem jeżeli chcesz dokupić poszewkę to tylko
            tam.
      • mamamegi Re: Pytanie o pościel 11.05.05, 21:51
        Igor jeśli śpi w swoim łóżeczku (a ma to miejsce tylko przez najwyżej 4 godziny
        w nocy, bo potem to juz śpi z nami i cały czas musi mieć kontakt z moimi
        piersiami, nawet nie to że cały czas ssie, ale policzkiem cyca musi dotykać) to
        pod kołderką. Ma taką fajną pościel i kołderkę przypina sie na dole do
        prześcieradła i w taki to sposób nóżki ma cały czas przykryte.
      • alcantra Re: Pytanie o pościel 11.05.05, 21:55
        Maja od ok. 2 tygodni śpi pod kołderką, która i tak była złożona w drugiej
        części łóżeczka, a stanowiła wspólną całość z poduszeczką i ochraniaczem. Maja
        w pewnym momencie nauczyla się, że jak podniesie nóżki, to nie uda mi się
        przykryć Jej kocykiem i w ten sposób odłoży spanie na później wink Poza tym tak
        jakoś dziwnie i szkoda mi się zrobiło, że takie duże dziecko (sic!) i jeszcze
        pod kocykiem śpi. Poduszeczki nadal nie stosuję, choć jest cieniutka (ale
        zauważyłam, że Mała na niej się poci), więc tylko przykrywam Maję kołderką
        (która jest nieco duża 100x130, ale przynajmniej nie da się jej rozkopać), a po
        kąpieli przebieram dziecinę w lekką piżamkę (najczęściej bawełniane śpiochy,
        niektóre jeszcze po mojej chrześnicy) smile
        • alcantra Re: Pytanie o pościel - miejsca 11.05.05, 21:57
          Acha, zestaw dla Mai kupowałam w Tomi na Chojnowskiej; mają spory wybór. Na
          Solidarności w wózkowym sklepie też widziałami i sporo w "Polak Mały" na
          Niepodległości (to jeden z tańszych sklepów w W-wie).
        • sushi_1 Re: Pytanie o pościel 11.05.05, 23:04
          Julek też od dawna śpi pod kołderką. Najpierw ten długi 1. sen do pierwszego
          karmienia pod swoją wlasną, a potem pod moją, bo tak samo jak Martolina nie mam
          siły się z nim nosić po nocy oraz bardzo lubię z nim spać smile
          sushi
          • sushi_1 Do Joa 11.05.05, 23:36
            Joa, muszę Cie jakoś namierzyć, bo słońce raz po raz wygląda, a my paradujemy
            bez parasolki. Bedziesz w kinie w najbliższą środę?
            Miałam być dzisiaj, ale znowu z pracy mnie wezwali sad Mam nadzieję że za
            tydzien nic nie wypadnie.

            sushi
            • franula Re: Do Joa 11.05.05, 23:50
              Ja tez mam nadzieje dotrzec za tydzien do kina, dzis nie mogłam Martko.
            • joa8 Re: Do Joa 12.05.05, 09:58
              będę, będę, z parasolką smile)
              a może chcesz ją jakoś wcześniej, to jakoś możemy się umówić, np: jutro
              wybieramy sie na spacer do parku Skaryszewskiego, może wtedy??
          • sushi_1 i gdzie tu logika? 11.05.05, 23:40
            Zaczęliśmy jeździć spacerówką. Ale super!

            Zaobserwowałam u siebie śmieszną przemianę: dawniej wydawało mi się że gondola
            to jest to, a mamy ze spacerówkami mają jakby gorzej. A teraz dokładnie na
            odwrót: jestem bardzo dumna, że Julek już jedzie spacerówką, a nie jakąś tam
            wielką godnolą ; -)))
            Podobnie, kiedyś 5-miesięczne niemowlaki wydawały mi się już nie tak milutkie i
            fajniutkie jak mój maleńki noworodek, a teraz na odwrót. Taki noworodek: ni to
            się zaśmieje, ni zagada... A mój 5-miesieczny Julek - a to dopiero jest super
            dzidzia!

            Kurcze, co ten instynkt macierzyński robi z głową, logiką i zdrowym
            rozsądkiem! smile

            Trzymajcie się i serdeczne pozdrowienia dla Antków (na ostatnią chwilę ale z
            serca!).
            sushi
          • sushi_1 Pytanie o włosy i cerę 11.05.05, 23:43
            nadal wypadają? Kiedy to się skończy? Moje włosy są wszędzie. Okropność!

            I do tego strasznie mi się cera popsuła sad A w sobotę idę na wesele i
            chciałbym jakoś wyglądać. CO się dzieje? Czy to hormony? Czy to normalne? Czy
            tylko ja tak mam?

            • franula Re: Pytanie o włosy i cerę 11.05.05, 23:49
              wypadanie włosów już mi przeszło a wypadały strasznie. Cera... spuscmy zasłone
              milczenia!Najładniejsza miałam w ciąży - niestety wracam do normalności...
              • sushi_1 Re: Pytanie o włosy i cerę 11.05.05, 23:51
                Hej Franulu! Powięszasz grono nocnych marków? Jeszcze o tej porze Cie tu nie
                było! wink
                • franula Re: Pytanie o włosy i cerę 11.05.05, 23:54
                  Jak nie było?! Codziennie jestemsmile (tylko nie zawsze pisze) Kasia dopiero
                  zasnęła!!!
                  • sushi_1 Re: Pytanie o włosy i cerę 11.05.05, 23:58
                    A ja mam zamiar skończyć z tym okropnym przyzwyczajeniem i chodzić spac o
                    normalnej godzinie. Potem śpimy z Julkiem do południa i tracimy najlepszy czas
                    spacerowy. Na szczęście moje dziecko jest sową i lubi pospać. Nie wyobrażam
                    sobie co by było gdyby wstawał o 6 czy 7, jak to niektóre mamy opisują.
                    • martolina77 Re: Pytanie o włosy i cerę 12.05.05, 07:51
                      Sishi,
                      U nas z tym porannym spaniem nie jest juz tak samo jak u Ciebie... wstajemy
                      najpóxniej o 8 rano (po męczeniu cyca od 6 kiedy juz moje plecy nie wytrzymują
                      długiego lezenia na bokach).
                      co do włosów i cery: nie jest tak źle. W ciąży miałam super cerę a włosy rosły
                      i błyszczały jak szalone (a dodam że mam gęste i dosyć długie). Po ciąży przez
                      dwa miesiące cera stałą się wulkaniczna - okropieństwo. A potem znowu jak ręką
                      odjął wulkany powygasaly wink)). Teraz walczę z wszczechobecnymi włosami... są
                      wszędzie i już nie daję rady.
                      m.
            • mamamegi Re: Pytanie o włosy i cerę 12.05.05, 10:02
              U mnie włosowa tragedia, pocieszałam się ze tak już jest jak sie karmi i pewnie
              wszystko wróci do normy .Mijają już 2 miesiące a nadal wypadają mi
              garściami,śawszędzie czasem i w buzi Igiego sad(
              Byłam u fryzjera i powiedział,że tak to nie moze byc bo jak to zostawie bez to
              w końcu ołysieje.Fakt ze mama zakola i wypadły mi już wzzystkie włosy te pod
              spodem, jak zbiorę włosy to wygladam jakbym miała IROKEZA.Fryzjer mi polecił
              serię firmy KADUS za bagatela 150 zł, ponieważ mnie nie stać, bo jestem już na
              państwowej jałmużnie czytaj wychowawczym poprosiłąm o cos zastępczego , polecił
              tonik do wcierania do włosów za 40 zł.stosuje dopiero tydzień wiec trudno mi
              ocenić efekty.Jeśli nie pomoze to gnam do dermatologa, co i tobie polecam.
              Pozdrówki, Magda
              • joa8 Re: Pytanie o włosy i cerę 12.05.05, 10:28
                tfu, tfu, a mnie na razie nie wypadają, i cera też nie najgorsza.
                Biorę prenatal, bo został mi z ciąży, naprzemiennie z falvitem, może to pomaga?

                Sushi, mam dokładnie tak jak ty!!! teraz Antek to dopiero jest najfajniejszy! i
                już nawet nie pamiętam, jak był najfajniejszy, jak miał miesiąc, dwa, trzy...

                Witam wszytskie nowe Mamy, a szczególny uśmiech ślę do Mamy Antka urodzonej 4
                maja smile)

                co do spania, to u nas szykuje się zmiana - a mianowicie mój syn nie jest już
                malutkim niemowlaczkiem, tylko sporym czteromiesięczniakiem (to dziś! to dziś!)
                i zaczyna mu być ciasno w jego wikliknowym koszyku. Z łezką w oku, trzeba więc
                koszyk odstawić. W łezką oczywiście w moim oku wink, uwielbiam ten koszyk i
                jakbym mogła, to sama bym w nim spała, hihihi. W domu pojawiło się łóżeczko (na
                razie stoi złożone za kanapą), jeszcze tyko kupię mataracyk, jakąś pościel i
                zmiana się dokona. W związku z tym też planuję zakup kołderki, do tej pory
                Antek śpi pod dwoma kocykami, ale strasznie się w nie zakopuje. Może kupię to
                wszystko w ikei, bo mają nowe, ładne pościele.

                Wczoraj byliśmy w Centrum Zdrowia Dziecka na badaniu słuchu (Antoś miał od
                urodzenia podawane antybiotyki, a to jest czynnik ryzyka) Samo miejcse
                straszne, odrapane, brudne, ponure, ale wizyta ok. Musieliśmy zrobić tylko rajd
                po pięciu pokojach, ale odbyło sie to w miare sprawnie.
                Do tego badania najlepiej, jak dziecko śpi, wtedy wszytsko trwa króciutko i
                jest bardziej miarodajne, hmm...a uspać mego syna na żądanie to nie lada
                wyczyn. Szczególnie, że wokół tyle nowych, ciekawych spraw, gdzie tam spanie mu
                w głowie. No ale jak dotarliśmy pod pokój badań, włożyłam Antosia w wózek,
                położyłam pieluche na buzi, powiedziałam "synku, uśnij, to ważne". I co? I
                Antek usnął w dwie minuty, tralalala, byłam zachwycona. Trzeba wierzyc we
                własne dziecko :-0
                • opieniek1 Re: Pytanie o włosy i cerę 12.05.05, 10:42
                  wszystkiego najlepszego dla Czteromiesięczniaka!

                  mi włosy też wypadają, ale się nie przejmuję, nie jest tego dużo. Biorę
                  witaminy (jak sobie przypomnę) i myję normalnym szamponem. Farbuję, ale nie
                  suszę suszarką, bo niszczy włosy. Nie zauważyłam, żebym wyłysiała. Pierwsze
                  dziecko karmiłam baaardzo długo i włosy i zęby mam w normie, więc chyba nie ma
                  się czym przejmować.
                  • tufinka Re: Pytanie o włosy i cerę 12.05.05, 10:51
                    A ja sie cieszylam ze wlosy mi nie wychodza... no i od okolo 2 tyg niestety
                    zaczely. Nie jest moze katastrofanie, ale tez sa wszedzie. Ciagle wyciagam
                    Kacperkowi z rak. A sprawa cery? Hmmm... lepiej sie nie bede wypowiadala, moze
                    tylko tyle, ze do doskonalosci duzo jej brakuje...
                • aguszak Re: Pytanie o włosy i cerę 13.05.05, 10:51
                  Opis z CZD, jak z mojego koszmaru, tylko, że myśmy to badanie robili w
                  styczniu, jak Mati miał skończone 2 m-ce... wogóle nie chciał spać!!!
                  Spędziliśmy tam 3 godziny.
                  A we wrześniu powtórka...
                  Pozdrowionka
                  • joa8 Re: Pytanie o włosy i cerę 13.05.05, 11:16
                    właśnie tego się bałam, że Antek nie uśnie. Była tam taka mama z córeczką,
                    która właśnie nie chciała zasnąć, miotały się biedne już czwartą godzinę,
                    dziewczynka płakała (a jak dziecko jest spokojne, to też można to badanie
                    zrobić). Ta kobieta z totalną już bezradnością patrzyła na kolejne mamy
                    wchodzące z dzieciaczkami do pokoju. Ale jak już wychodzilismy to się na nią
                    natknęliśmy, udało się, mała usnęła.
                    My na kolejne badanie w listopadzie.

                    A wogóle Aguszak jak Ci w pracy?
                    Jak powroty do domu? Jak się miewa Mati pod opieką babci? Jak Ty się miewasz?
                    • aguszak Re: Pytanie o włosy i cerę 13.05.05, 11:21
                      Kurcze, właśnie chcę napisać coś od siebie, ale nie moge przebrnąć przez tę
                      ilość postów, którą codziennie "produkujecie" wink))
                      Napiszę coś w końcu...
                      Chyba dzisiaj nici ze spacerku w Skaryszaku? Może w którąś sobotę umówicie się
                      ze mną?? Please!!!
                      Całuski dla Ancika smile
                      • joa8 Re: Pytanie o włosy i cerę 13.05.05, 11:28
                        ja chętnie na jakąś sobotę się umówię smile) nietety tą i następną mam zajętą,
                        więc może 28 maja? a może w tą niedzielę? około 15 (na 14:00 mamy basem), jak
                        będzie ładnie oczywiście, w Skaryszaku?
                        • aguszak Re: Pytanie o włosy i cerę 13.05.05, 11:41
                          Jeżeli bedę w Warszawie 28 maja, to baaardzo chętnie smile)) W tę niedzielę
                          Mateuszek zaliczy swoją pierwszą wizytę w restauracji, bo idziemy na obiad
                          imieninowy męża siostry Roberta.
            • kasia.w4 Re: Pytanie o włosy i cerę - odżywka 12.05.05, 11:36
              hej, mi włoski wypadają już dwa miesiące i mam nadzieję że w końcu przestaną bo
              będę całkiem łysa sad Właśnie zaczęłam stosować odżywkę WAX - polecił mi ją
              dermatolog, zresztą od znajomych słyszałam że świetna. Kupuje się ją tylko w
              aptece, kosztuje kilkanaście złotych. Są dwa rodzaje do włosów ciemnych i
              jasnych.
              pozdrawiam
          • franula Re: Pytanie o pościel 11.05.05, 23:46
            to ja sie wyłamie - Kasia nie spi pod kołdrą tyko kocykiem. Posciel czeka ale
            jakos nie czuje potrzeby... a co do rozkopywania sie polecam spiworki - sa
            symptyczne w H&M (teraz nie uzywam bo cieplo) moje siostrzenice uzywały ich do
            3 lat.
          • sushi_1 Do Zolmy 11.05.05, 23:49
            Moniko, szkoda że was nie było wczoraj na basenie.
            W końcu się odważyłam i weszłam do wody z Julkiem i ... nurkowaliśmy!!! Nawet
            nie pisnął!!!!!!!!!! Liczyłam trochę że mnie będziesz wspierać smile

            Pani Ola na koniec powiedziała: "Julek brawo, ale medal dla mamy!" wink) Ale
            byłam dumna!
            sushi
      • neti912 Re: Pytanie o pościel 12.05.05, 00:28
        Klaudia od drugiego miesiąca życia śpi w śpiworku, dzięki czemu może sie rozkopywać ile chce, a i tak nadal pozostaje przykryta. Śpiworek zakupiłam w firmie Amy (cały zestaw zresztą). Bardzo polecam. Adres strony: www.amy.com.pl. Poduszek nie używam. Czekają wraz z kołderką, aż Klaudia będzie strasza.

        Pozdrawiam,
        Aneta
Inne wątki na temat:
Pełna wersja