delfinlex No i ruszył..... 13.06.05, 11:59 ....rączki wyprostowane, brzuszek i pupa do góry, buja się, buja i pełznie do przodu!!! Do zabawki!!! Prawie się popłakałam, jak to przed chwilą zobaczyłam )) Teraz to się zacznie...))) Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: No i ruszył..... 13.06.05, 12:08 Ależ dzielny chłopiec z tego Twoje synka Pierwszy raczkujący!!! Brawo! Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: No i ruszył..... 13.06.05, 12:39 Gratulacje !!! ale super))) __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: No i ruszył..... 14.06.05, 01:01 No, no, no - gratulujemy sprawności!!! Ciężkie czasy idą... Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: No i ruszył..... 14.06.05, 08:55 to chyba nie jest jeszcze to "klasyczne "raczkowanie - raczej pełzanie i takie śmieszne "opadanie" ale przemieszcza się... No i dziękujemy za miłe słowa ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamazosi7 Re: No i ruszył..... 14.06.05, 13:30 No gratulacje!!! moja Zoska tez sie przemieszcza,potrafi sie w jakas szczeline wcisnac tylem np. miedzy pianino a kojec Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: No i ruszył..... 14.06.05, 15:42 hej jak tam dzisiaj? nie spodziewałam sie takiej pogody i wyszłam w dzinsach, Kasia w lekkim pajacyku ale z dlugim rekawem. Zgrzałysmy sie obie, a zapedziłysmy się w swiat mojego dziecinstwa czyli Park Sejmowy i Ujazdowski. Zjadłam grill koło Muzeum Ziemii, mało sie nie poplakałam jak zobaczyłam ze wyburzono spory kawałek osiedla domków fińskich, zwazylysmy sie obie na starej zabytkowej wadze przy wejsciu do parku z Pieknej (waga z bodaj 1920 roku) taka co sie na niej siada - z dziecinstwa pamietam oj pamietam. Przeszłam koło swojego przedszkola i podstawówki ech... powspominałam sobie. Kasia czesc przespała, częśc przegadała - oj chyba gaduła z niej będzie, od paru dni perrory wygłasza długie bardzo. Witamy nowe mamy, super że ciągle się znajdują nowe. Czytajcie i piszcie no i spotykajcie sie z nami! Na poczatek: kto jutro do kina? Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: kino 14.06.05, 18:51 O ile nic się nie wydarzy to my oczywiście też!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: No i ruszył..... 14.06.05, 23:08 Ale fajny spacer sobie zrobiłyście. Mnie już naprawdę nuży to siedzenie w parku pod Iluzjonem, a że w ostatnich dniach Julek był całkiem znośmy wyrzuciłam się dziś do Morskiego Oka w wózku i zapomniałam nosidła. Błąd! Horror wrócił. Julio darł się strasznie. Myślałm że oszaleję zanim wróciliśmy do domu Na szczęście trochę polubił jazdę samochodem, wiec chyba pozostaje mi jeżdzenie do parków i siedzenie na ławce gdzieś tam. W przyszłym tygodniu chciałabym się wyrzucić do Parku Saskiego. Jeśli ktoś chętny na wspólne siedzenie na ławeczce to zapraszam! Musztardko, jak spacery z Milką? Wciąz w nosidle? Jak sobie radzicie? sushi Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: No i ruszył..... 15.06.05, 00:19 Sushi wlasnie Ci mialam zaproponować że sie kiedys wybiore do tego Twojego parku bo ode mnie to tylko myk tramwajem. Ale jak przejedziesz do saskiego to do Ciebie dołączę. Tylko nie wiem jak z terminami będzie bo może na przyszły tydzień wybędę sobie do siostry pod Warszawe. F Odpowiedz Link Zgłoś
mama_nati Pierwszy guz 13.06.05, 12:36 Tak, tak, Natalia dorobiła się w weekend pierwszego guza na czole Tak się rozpędziła w tym swoim czołganiu, że nie zauważyła krzesła. Płacz był tylko przez małą chwilkę, przytuliłam i było ok. Na czole został po przygodzie mały wypukly siniaczek. A czołganie wygląda bosko, ta zacięta mina, żeby dopaść upatrzony cel Najlepszym prowokatorem czołgania jest u nas pilot od telewizora, żadna zabawka nie jest tak atrakcyjna jak pilot, a w samych zabawkach najbardziej atrakcyjne są metki Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Metki 13.06.05, 13:00 Metki są najlepsze: kocyk, zabawka, wszystko co ma metkę jest najlepszym zajmowaczem czasu __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
dorotkaf1 Re: Metki i do zuzaleczki 13.06.05, 15:38 odnośnie metek:u nas tez to hit odnośnie menu na chrzest: impreze robilismy w knajpie więc nic mądrego ci niestety podpowiedzieć nie moge...my wzięliśmy rosól, kilka ich specjałów z drobiu, jakaś pieczeń, potem było ciasto, lody,szampan, potem kolacja (galaty) plus fantastyczny żurek ogólnie jak juz pisałm jestem b zadowolona do Kariny: ja nigdy nie zmieniam fryzjera...brrr...bo wiem czym to grozi dorots Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Ale te nasze dzieci są już duże 13.06.05, 16:45 Wszystko tak szybko się zmienia. Strasznie mnie to wzrusza. Jedzą różne pyszności, chcą siedzieć, raczkować, reagują na nasze uśmiechy, zabawy, mówią itp. To wszystko jest takie niesamowite. Nie zadwałam sobie sprawy z tempa rozwoju dziecka. I pomyśleć, że Alicja jest już pół roku na tym świecie. Ciągle jak czytam etykietki od 7 mies. to wydaje mi się, że mam małą córeczkę, a przecież to już za kilka tyg. PS. Delfinku cieszę się, że już jesteś z nami. PS. Za tydzień wyjeżdzam na 2 mies. @ mies. bez forum! Nie poznam waszych dzieciaczków! Odpowiedz Link Zgłoś
mamazosi7 Re: Metki i do zuzaleczki 13.06.05, 19:13 Racja metki sa najlepsze!!!!Zadna zabawka nie dorowna metkom Aha no i jeszcze co do Bebilonu Pepti to tylko w aptece. Zapraszam do ogladania Zosiowych zdjec.Powoli uzupelniam Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 My tez po chrzcinach + Lamblie + inne 13.06.05, 17:50 No... i my też po wszystkim. W niedziele wygonilismy diabełka z naszego Michałka i chyba dobrze mu z tym bylo, bo na mszy śpiewał w niebogłosy (gdy inni modlili się w ciszy )). Na samym polewaniu wodą święconą patrzył na swojego tatusia z miną "tato, co jest grane? jesteśmy na basenie???" a potem znowu śpiewał. Po mszy ojciec pauliny prowadzący mszę stwierdził, że chyba mały organista nam rośnie . Chciałabym się z Wami podzielić jeszcze jedną refleksją przy okazji wczorajszej uroczystości. Na nasza mszę przyjechała grupa młodzieży z porażeniem mózgowym z Warszawy z ośrodka rehabilitacyjnego w okunince. Wjechali wózkami pod sam ołtarz i wszyscy aktywnie (na ile mogli) uczestniczyli we mszy. Moja siostra, powiedziała mi, że część z tych młodych ludzi było w takim stanie w wyniku cięzkiego lub źle poprowadzonego porodu (często Ci rehabilitanci przyjeżdżają do szpitala we Włodawie, w którym pracuje moja siostra). Patrząc na nich i ich opiekunów, dziękowałam Bogu, że mam zdrowe dziecko! Po mszy mieliśmy zorganizowane przyjęcie nad jeziorem w pensjonacie z tarasem z widokiem na wodę. Super. Pogoda nie była zbyt łaskawa, komarzyska cięły jak szalone, ale w ruchu na spacerku nie daliśmy się bestiom. Jedzonko pyszne i moim zdaniem całość nie kosztowała dużo - za 15 osób zapłacilismy 700 zł (rosół, drugie danie, barszczyk z krokietami, kilka zimnych przekąsek i sałatek - stół wyglądał imponująco). Ale przede wszystkim, babcie i my mieslismy swięty spokój z gotowaniem, bieganiem po kuchni i zmywaniem!!! Teraz znów nie mogę się dopiąć w spodniach )) A poza tym... MAMY LAMBLIE. Niewiele ich, ale są. Zrobiłam badanie na własną rękę, bo kupy cały czas mi się nie podobały. jutro idziemy z tym do pediatry plus ważymy, mieżymy, itp. Czytałam Wasze posty biegiem i po krótce: Karinko, w kóńcu jesteś wśród zywych! Vieviooro, zwariowaliście z tymi bodziakami!!! Nie trzeba było... może uda się odkręcić (to z privów) Joa, super, że dziecko zdrowe. Od razo było wiadomo!!! )) Musztardko, wałeczki Emilki RZĄDZĄ!!! Agnes, fotki bomba! Acha, Kąpiemy w trochę podgrzanej łazience potem szybki kurs w ręczniku do sypialni i tam obróbka malucha w kremiki i piżamki. Wędrujemy na spacerkach w spacerówce. Z gondoli już nogi wystawały )) Reszty nie pamiętam... Nadrobię. I jeszcze coś odnośnie ubioru na uroczystość wczorajszą. Klęłam na te garniturki i te sprawy, ale jak zobaczylismy z mężem w sklepie beżowy komplecik w paseczki z czapeczką z daszkiem - nogi nam zmiękły i kupilismy strój taki: spodenki na kancik, koszula biała, muszka, kamizelka i mega czapka! Fotki moze uda mi sie niedługo wrzucić. Młody wyglądał przeuroczo! Caluski, M. Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: My tez po chrzcinach + Lamblie + inne 13.06.05, 17:53 Chrenato! Zdjęcia super.. dopiero obejrzałam. Najlepsze jest z michami! Odpowiedz Link Zgłoś
franula hmmm 13.06.05, 19:31 Nie wiem czy kogoś nie urażę. Muszę dobrać właściwe słowa... żeby nie zostać przedstawicielką terroru laktacyjnego... którego nie lubię/ WIEM ze nie kazda kobieta moze karmic piersia - jest tu na wątku kilka zywych przykładów dziewczyn, które chciały a nie mogły... WIEM ze sa rózne okoliczności które każą niektórym z nas karmienie teraz zakończyć - zdarza się stracic mleko, powrót do parcy, stresy etc ale... według mnie pół roku to NIE JEST długo. Pewnie ze nasze dzieci wcinają już wiele innych rzeczy i mleko modyfikowane często TRZEBA podawac i nie ma o czym dyskutować. Ale jeśli tylko mozna dłużej... Z drugiej strony, fakt, ja bardzo lubie karmić więc można to podnieśc przeciwko temu co piszę. Sa dziewczyny które nie lubia i już. Ale przed urodzeniem Kasi bardzo się bałam karmienia, szczególniw, że wybaczcie szczerość nigdy nie lubilam nawet erotycznie uzytkowac piersi więc mysl o ssaniu brodawek przez dziecko wywoływało u mnie dreszcz przerażenia. Mimo to byłam bardzo zdecydowana karmić.Więc może to mnie usprawiedliwi... w tej chwili jedyne co mi w akrminiu piersią przeszkadza to to ze powoduje u mnie TOTALNY brak ochoty na seks niżej podepre się cytatem "Górnej granicy okresu karmienia nie ma. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca: Dzieci powinny być karmione wyłącznie piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia, a do drugiego roku, lub dłużej, dokarmiane mlekiem z piersi jak o cennym uzupełnieniem stałego pożywienia. Mleko matki przez cały czas zachowuje swoją wartość. W drugim, trzecim roku karmienia nie chodzi tylko o zaspokajanie potrzeb psychicznych - owszem także - ale pokarm ciągle jeszcze zaspokaja również potrzeby żywieniowe: nadal zawiera białko, tłuszcze, [przeciwciała, witaminy, makroelementy, stanowi więc nadal pełnowartościowe pożywienie. " Dziewczyny nie chciałam nikogo urazic ani zdołowac, mam andzieję że mnie zrozumiecie... Odpowiedz Link Zgłoś
hanyszka Re: hmmm 13.06.05, 21:20 zamierzam karmić do 8, 9 miesięcy. Nie dłużej. Lubie karmic i jest to dla mnie przyjemność, relaks. Ale uwazam, ze pokarm matki jest pokarmem dla niemowlat, nie dla dzieci starszych. Karmienie dłużej niz do 1,5 roku, 2 lat uważam hmmm.... delikatnie mowiąc za przesadę. WHO, cóż, trzeba brać pod uwagę i to, ze ich zalecenia dotycza także krajow rozwijających się, gdzie mleko matki jest częstokroć jedynym dostepnym pożywieniem.U nas takich ograniczeń nie ma. Ciesze się, ze moglam dać swojemu synkowi to co najlepsze, jednak swiadomie odpuscilam sobie zasade ze do 6 msc tylko piersia; czesto bywa tak, ze przyzwyczajone tylko do piersi niemowle odrzuca pozniej wszystko, co nie jest milym, miekkim cyckiem; -)- marchewka be, jabluszko be, butelka be.Jacek z rownym zapalem wcian jabluszko i jak i ciagnie z piersi. I jest okazem zdrowia. A tak w ogole nie moge sie doczekac, az moje piersi wroca z rozmiaru D do B i bede mogla kupic sobie jakis fajny stanik. Koniecznie z koronką. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotkaf1 Re: hmmm 13.06.05, 22:50 dziewczyny pisząc: ...że i tak długo karmiłyśmy...(bo to chyba ja poruszyłam temat) chciałam jedynie podtrzymać na duchu jedną z nas, która akurat miała chwilowy kryzys laktacyjny..nic więcej...ja sama nadal karmię piersią ale coraz częsciej mały głodomór wygląda na niedojedzonego dlatego zaczęliśmy wprowadzac mleko modyfikowane...jak Kubuś peirwszy raz pociągnął inne mleko niż mamusine to aż mi łzy poleciały...mną równiez targają rozterki...uwielbiam go karmić piersią ale coraz częsciej mam wątpliwości czy dojada...nie zastanaiwam sie jak długo bede karmić bo moim zdaniem samo życie pokaże a nagonka na karmienie piersią jest naprawdę bardzo bolesna dla tych z nas co poprostu tego robic nie mogą dzis kubus po raz pierwszy w życiu zjadł jabłuszko pozdrawiam d Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: hmmm 13.06.05, 23:11 Ja tez napisalam, ze 5-6 miesiecy karmienia piersia to dlugo. I w moim odczuciu tak jest rzeczywiscie, a prawdopodobnie z tego wzgledu, iz w mojej rodzinie kobiety bardzo krotko karmily piersia. Oczywiscie bardzo sie ciesze, ze moge nadal karmic, ale faktycznie czasem czuje sie uwiazana (szczegolnie kiedy maly nie ma ochoty mnie puscic po ponad polgodzinnym karmieniu). Dlugo, krotko - dla kazdego oznacza co innego - dla mnie pol roku to dlugo. Tak jak wyzej zostalo napisane, kazda mama najlepiej wie, jak ma karmic malenstwo i nie mozna nic narzucac. Wazna jest okazywana dziecku milosc i bliskoc, a wybor oraz powody takiego czy innego sposobu karmienia niech beda indywidualna sprawa mam, i niech nikomu nie przychodzi do glowy sie z tego tlumaczyc. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: hmmm 14.06.05, 00:17 Jeszcze raz przepraszam, jesli kogoś wkurzyłam, obiecuję przemyslec swoje nastawienie i "niech nad naszym gniewem nie zachodzi słońce" Dobranoc i spokojnej nocy F Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: hmmm 14.06.05, 00:48 Zgadzam się że każda mama wie sama etc. Co więcej, pisałam kiedyś o moje przyjaciółce, ktorą niszczył terror laktacyjny i komentarze postronnych osób, że nie karmi, a ona wychowuje adoptwane dziecko wiec karmić nie miała jak. Ale komentarze bolały, więc wiem że w tych sprawach trzeba być bardzo ostrożnym. Dla mnie laktacja to nieprzerwane źródło zadziwienia i zachwytu i, jak dla Franuli, 6 miesięcy to (za) krótko. Trzeba powiedzieć że pochodze z rodziny o imponującej tradycji laktacyjnej . Przykładów jest sporo, podam 2: moja siostra karmiła obydwie swoje córeczki po 2 lata prawie, a ja sama ssałam pierś 3 lata . A jednak kiedy byłam w ciąży karmienie było dla mnie tematem tabu i kiedy przyszło mi się z nim skonfrontować na ostatnich zajęciach szkoły rodzenia, zbyłam go bardzo zdecydowanym "bleeeeeeee". Zmiana nastąpiła zupełnie nieoczekiwanie. Kiedy po cesarce nie miałam w ogóle pokarmu brałam Julka na ręce i tak długo powtarzałam sobie w myślach że MUSZĘ karmić mojego synka, aż mleczko poleciało. Pragnienie karmienia to była jedna z moich pierwszych przesuniętych granic. Zamierzam karmić Julka tak dlugo jak to będzie możliwe, zwłaszcza że był hipotrofikiem i wielu lekarzy przekonywało mnie że mleczko to najlepsze co mogę mu dać żeby zrekompensować to czego nie dostał ode mnie w brzuszku. Znając jednak stresogenność mojej pracy do której wracam po wakacjach bardzo się boję że karmienie może się skończyć 1 września o 9.00, ale kto wie...? Na koniec jedna samoobserwacja, która mnie samą dziwi. Mimo wszechobecnego laktacyjnego terroru, juz teraz gdy Julek ma 6 miesięcy czuje się coraz częściej nieswojo karmiąc tak dużego chłopca w miejscu publicznyma czy przy rodzinie męza gdzie nie było takiej imponującej tradycji laktacyjnej . A już chodzącego szkraba to w ogóle sobie nie wyobrażam na piersi przy ludziach (bo w domku to czemu nie). s. Odpowiedz Link Zgłoś
ella01 Re: hmmm 14.06.05, 08:05 Oj dziewczyny - ważne, że wasze dzieciaczki są zdrowe i kochane. Ja jeszcze przed urodzeniem Pabla wiedziałam, że będę karmić piersią ale okazało się, że nie takie to proste. Czekałam na moment kiedy położna położy ten mój wyczekany skarb na brzuchu, a on spróbuje pierwszy raz przyssać się do piersi... Nie chciał. Zasnął. Myślałam, że może później się uda. A tu nic. Nie chciał, jak potem okazało się, nie umiał ssać. Wszystkie położne próbowały mi pomóc, sama nie spałam tylko przystawiałam i przystawiałam - a tu nic. Jak ja zazdrościłam dziewczynie, z którą leżałam na sali. Jej córa prawdziwy mlekopij - nie mogła oderwać się od mamy. Przerobiłam nawał, próbowałam odciągać ( laktatora zamierzałam użyć dopiero po powrocie do pracy...) też nic. Dziecko głodne, ssać nie potrafi, mleka nie da się oddciągnąć. W takim stanie wylądowałam w domu. Ale powiedziałam sobie nie poddam się - dwa tygodnie prób, ściągania przed każdym karmieniem, karmienie strzykawką, szukanie pomocy w poradni laktacyjnej (poznałam fantastyczą panią doktor) i udało się... Był spokój przez dwa miesiące. Pablo złapał wirusowe zapalnie płuc i wylądowalismy w szpitalu. Nie jadł prawie tydzień. W żaden sposób nie można było mu dać mleka, które odciągłam ale systematycznie było go coraz mniej. Był tak zaśluzowany, że przy piersi dostawał ataków duszności, strzykawka i kieliszek odpadały bo pluł i krztusił się. Butelka odpadała bo nie umiał z niej pić. Zawsze się bałam, że jak spróbuje to cycusiowi powie pa, pa. Ale walczyłam - zaczął ssać tylko mleka nie było już tyle. Dziewczyny - ja znienawidzilam KARMi i wszytskie herbatki mlekopędne. Mógł pomóc spkój i brak nerwów. Te mamy które leżały z dzieciaczkami w szpitalu wiedzą, że to nie takie proste, wręcz niemożliwe. Czego ja nie próbowałam. Już mieliśmy wychodzić do domu - okazało się, że mały drastycznie spada na wadze. I albo dokarmiamy albo kroplówy i leżymy dalej. To dokarmiamy - i teraz o przewrotny losie - walczyłam, żeby dziecko zaczęło pić z butelki... Próbowałam próbowałam - i głód zwyciężył. Popłakałam się kiedy wypił swoje pierwsze 60 ml. I z żalu i ze szczęcia. Miałam taką technikę karmienia - najpierw cyc potem butla. Ale po jakimś czasie butla wygrała. Więc odciągałam i karmiłam go swoim mlekiem. tylko w nocy, albo na śpiocha w dzień jadł z piersi. Tyle że w nocy budził się co godzinę. Znowu się nie najadał. I tak z dnia na dzień mleczka coraz mniej... Teraz dokarmiam go Nutramigenem ( po zapaleniu płuc była obawa że złapie jakąś alergię) , wcina jabłko, zupki, Sinlac i ... uwielbia jeść łyzeczką. Kubek niekapek nie pasuje - ale za to zwykły kubeczek tak. Ale to chyba za wcześnie. Trochę przydługo marudziałam więc kończę. Strasznie mi było żal gdy Pablo żegnał się cycem z dnia na dzień. Bałam się, że nie dostanie moich przeciwciał i znowu będzie beee.. A służbę zdowia to on ukochał - bez wzajemności. Zazdrościłam wam mamy forumowe, że wasze dzieciaczki tak chętnie ssą mleczko. Ale rozumiem też mamy, które karmią butlą. Ważne jest to aby dziecko było kochane. Więc drogie mamy, smutki precz - piękna pogoda, przyroda czeka... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zuzaleczka Re: hmmm 14.06.05, 11:17 witajcie, ja karmiłam Małgonię 2 m-ce i było to cos potwornego, wprost nienawidziłam tego. Przestałam, bo miałam potworna depresję, 3 tyg z małą w szpitalu, ciągłe niewyspanie - to spowodowało zanikanie mleka, przez co Mała była głodna, darła się non-stop. Byłam szczęśliwsza na swiecie, kiedy Mała przeszła wyłącznie na butlę i jest tak do dzisuaj. Świetnie sie rozwija i uważam ,że to była najlepsza decyzja. Wg mnie w szkołacg rodzenia mówi się wyłącznie o karmieniu piersią, zero o butelce co jest KARYGODNE, bo potem młoda matka jest zmęczona, zagubiona i nie wie jak się do tego zabrać, ma poczucie winy i jest pod niesamowitą presją otoczenia. Np. mój mąż po szkole rodzenia dostał "świra" na punkcie karmienia piersią i jak Małą najpierw dokarmiałam, a potem stopniowo przechodziłam na butlę, to było niebotyczne awantury że krzywdzę dziecko, że to przez manie sie drze itp. Teraz widzi, że jest OK, ale ja mu pewnych słów i zachowań nie daruję. GORĄCO POZDRAWIAM MAMY KARMIĄCE BUTELKA. A tak na marginesie. Moja mama od pierwzsego dnia karmiła mnie i moją siostrę MALEŃKĄ ŁYŻECZKĄ dawnym mlekiem modyfikowanym, nie nowoczesnym do wyboru do kororu w zależności od skłonności do alergii, koloru kupki itd,(bo nie umiałyśmy ssać i jesteśmy z konfliktu serologicznego) i nic nam nie było i nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
ewt80 Re: hmmm 14.06.05, 11:44 Ja karmie piersią i będe tak do około roku,jak tymka.Nienawidze tego,jestem zła i czyje sie jak krowa,szczegolnie kiedy baby z męża rodziny wrzeszczę na każde kwiknięcie laury(z tymem było tak samo)MAMA CYCA CYCA brrrrr.Wiem ,że karmienie jest dobre,ale też łatwe bo nie trzeba gotowac itd.Jedynie to robie dla tego,że nie mam czasu na butleTa nagonka na matki jest nie zdrowa,przecież to matka juz tyle z siebie dała dziecku,żenikt inny tego nie da.Brakuje mi bycie sobą i zycia dla siebie.Najpierw 9 mcy nic nie można,bo nie jest sie amemu we własnym ciele,a potem kolejne miesiące bycia dla kogoś.Ja chce wreszcie jeść TAbasco,pic wino,piwo,drinka,iśc na pare godzin i nie patrzec jak biust nagle sie powiększa,wrócić do miseczek B.Może t głupie infantylne ,ale naprawde mi tego brakuje,bycia dla siebie w moim ciele.Jak ktoś to lubi niech karmi jak najdłużej chwała jej za to,jak nie może ,albo nie chce to przecież nie koniec świata,dziecko można kochać na wiele sposobów,i przytulac po jedzonku do snu.JA niegdy nie byłam karmiona piersią,mama zachorowała po porodzie i zero pokarmu,a jakoś jestem najbardziej samodzielna z mojego rodzeństwa i nie trzymam sie kurczowo sukienki mamusi no i mam najlepszy kontakt z mamą.Pozdrawiam i życze jak najmniej zmartwień,ludzie i tak za wszystkie zło obwiniają matki,po co jeszcze my mamy sobie dokładać. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamegi Re: hmmm, do ewt80 i pół roczku 15.06.05, 10:20 Poczytałąm te wszystkie posty na temat karmienia piersia, i odczuwam dokładnie to co ty!! Miałam pisać na ten temat ale przecież nie będę dublowała twoich myśli.Ja mam jeszcze kolejny powód przeciw..mam z natury miseczkę D a teraz! potraficie sobie wyobrazić.Wyglądam jak chodzące cycki a nie poprostu Magda ) Pokarmię jeszcze z 3 miesiące bo gdzieś tam wyczytałam i jeszcze lekarz to potwierdził,że najłatwiej jest odzwyczaić malucha przed ukończeniem 9 mcy, bo potem juz malec bardziej kuma,i bardziej przy tym ucierpi. Strasznie kocham mojego synka i chcę dla niego jak najlepiej! Wczoraj Igorek skończył pół roczku, kiedy to minęło?? Pozdrawiam wszystkie maluchy urodzone 14 grudnia a trochę ta data oblatana, więc buziaczki od mojego półroczniaka dla Kacperka, Oli , Kasi, Alicji,Jasia Odpowiedz Link Zgłoś
franula warszawianki 15.06.05, 11:07 dziewczyny zaraz wychodze do kina. Patrze na termometr i jest na nim 30 stopni. Czy on zgłupiał czy naprawde jest tak ciepło? help me bo ze swojej szklanej wieży (bloku tfutfu) nie widze ludzi i ogólnej sytuacji) - tylko szybko help Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: warszawianki 15.06.05, 11:14 30 chyba nie ma, bo nie kleje sie do wszystkiego, meteo internetowe pokazuje 25 i w moim odczuciu tyle jest albo ciut wiecej. Ale może w centrum jest cieplej (budynki, asfalt) niż na moich rubieżach W każdym razie Krzys poszedł z babcia na spacer w bluzeczce z krótkim rekawem i cienkich materiałowych szorcikach. Plus czapeczka. pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: hmmm - moim zdaniem 14.06.05, 11:33 Też odczuwam na swojej skórze, a raczej na duszy terror laktacyjny Nie chodzi mi tutaj o posta Franuli, ani o posty innych dziewczyn, bo wierzę, że one świadomie nie chcą nikomu wyrządzić krzywdy ani przykrości nam, mamom butelkowym, ale to się jakoś tak dzieje, że podświadomie, a często gorzej, bo świadomie, mamy karmiące piersia są "z wyższej półki" niż te które sa zmuszone, lub po prostu chcą karmić mlekiem modyfikowanym swoje pociechy. Żadna dyskusja do niczego dobrego tutaj nie prowadzi. Tak samo, jak mamy karmiące piersią muszą walczyć o poważne traktowanie konieczności nakarmienia dziecka w miejscu publiczny oraz z różynymi innymi stereotypami dot. karmienia naturalnego (np. od kiedy należy wprowadzać pokarm stały, do kiedy karmić itp.), tak samo mamy butelkowe muszą stawić czoła "terrorowi laktacyjnemu" (czy jak to tam sobie nazwiemy) i komentarzom (nie ma nic lepszego dla dziecka niż karmienie naturalne, podtrzymanie laktacji powinno być dla matki najważniejsza rzeczą itp.) Niestety każda z nas odczuwa wszystkie plusy i minusy bardzo indywidualnie i osobiście musi sobie z nimi poradzić, a kłótnia w tym wątku, który jest dla nas swoistą ostoją i "schronieniem", "ścianą płaczu" i miejscem dzielenia się radościami nie jest wskazana, bo stąd krótka droga do rozpadu... Owszem wyrażajmy swoje opinie na wszystkie tematy, ale w taki sposób, żeby nikt nie poczuł się, tak jak często to się dzieje w realnym świecie, odrzucony, zaszufladkowany... Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: hmmm 13.06.05, 20:59 oczywiscie ze rozumiem i nie czuje sie obrażona jak pisałam nie chcialam nikogo urazić F Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: hmmm 13.06.05, 21:09 dodam ze nie chciałam włożyc kija w mrowisko ani nikogo krytykować, moralizowac tym bardziej. mój post był wyłaczne odpowiedzią na zadane pytanie: "i tak dłuuuuuuuuuugo karmiłyśmy nie?" uważam, że nie. wybaczcie nie chcialam zważyć atmosfery Odpowiedz Link Zgłoś
franula Z innej bajki.... 13.06.05, 21:23 Chciałam Was od jakiegos czasu zapytać jak tma Wasi rodzice w roli dzaidków? u nas starsznie zabawnie bo moi Rodzice maja juz 3 wnuczki i przeżywaja zupełnie inaczej niz Rodziece Męża którzy zostali dziadkami po raz pierwszy. nie mówiąc o mojej babci która ma 7 prawnucząt a babcia Adama - Kasię pierwszą musze powiedziec że Teściowa ma więcej zapału i obiecała zając się Kasią w czasie zbliżającego się wesela znajomych. zdiewczyny starszliwie się ciesze na to wesele bo to pierwsze nasze wyjście BEZ Kasi. Dobrze nam zrobi. Ale co mnei uderzyło: rola babci i zdaidka "postaryzła" moich teściów - jakby sobie nagle zdali sprawę że jesteśmy dorosli (jakbysmy sie wczesniej bawili biorąc slub i teraz za każdym arzemcos móiwąc że Kasi jest "sopychacz" bo spycha następne pokolenia? macie coś podobnego? buziaki F Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Z innej bajki.... 13.06.05, 21:58 moi rodzice dostali świra na punkcie Antosia szczególnie moja mama, tata jest trochę bardziej nieśmiały w kontakcie z niemowlakiem. Dzwonią, dopytują się, kupują mu różne rzeczy, a jak jesteśmy razem to nie za bardzo dają mi go do rąk i fajnie sie nim zajmują. Moja siostra i brat też wykazują żywe zaintersowanie siostrzeńcem. Moim rodzicom zmienił sie też stosunek do mnie - sa czuli i delikatni. Dużo też wspominają moje dzieciństwo, co jest słodkie. Mojej teściowej w odstępie pół roku urodziły się dwa wnuczki (nasz później) więc musi dzielić swoją uwagę na dwóch berbeci. Teraz byliśmy u niej i był Antek i właśnie Arturek i widziałam, jak się nieco miotała, żeby sprawiedliwie się nimi zajmować i żadnego nie faworyzować, choć ja (pisze to naprawdę bez żalu) zauważam, że raczej zajmuje się Arturkiem. Ale myślę, że wszytsko się ułoży. Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Re: Z innej bajki.... 14.06.05, 10:14 Emilka ma 3 pary dziadków. Moi rodzice są rozwiedzeni i mają partnerów, więc tak wyszło. Mama jest nią zachwycona, jednak nie okazuje tego zbyt często. Widziała wnuczkę 6 może 7 razy w życiu. Mój tata widział Milkę 3 razy w życiu. Sam ma 2 letnią córkę z moją macochą, więc dla niego to żadne "halo" taki berbeć. Teściowie również nie wykazują zbyt dużego zainteresowania wnuczką. Widzieli ją 2 razy (wszyscy mieszkamy w Krakowie). Mają już jedną, ale tamtą widzieli raz w życiu, bo mieszka w USA. Jakoś im tego nie brakuje. Tak więc nie miałam okazji poobserwować naszych "starych" w roli dziadków. Zresztą, moi rodzice są bardzo młodzi duchem i śmiesznie jest mówić do nich babciu, dziadziu... Warta odnotowania jest natomiast rekacja mojej macochy na moją córkę. Za każdym razem pani M. poucza mnie, że mam małej dawać czopki uspokajające na noc i poić melisą. Ma to ponoć pomóc w nocnych pobudkach! Pozostawię bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Z innej bajki.... 14.06.05, 11:18 U nas to wygląda tak, że cały komplet dziadków oszalał na punkcie Mateusza, bo dla obydwu rodzin to był pierwszy wnuczek. Co prawda moi rodzice za dwa miesiące znowu witali na świecie wnuczkę, ale to nie zmienia faktu, że Mateusz był pierwszy Trójka dziadków (moi rodzice i teściowa) dosyć gorąco, emocjonalnie, entuzjastycznie i spontanicznie wyrażają swoje uczucia względem wnuczka, natomiast teść jest bardzo powściągliwy i z dystansem (ale on zawsze, w każdej sytuacji jest tak, więc nie ma co się dziwić). Czasem musimy stopować te "achy" i "echy" na Matim, bo to męczy nas i jego też troszkę, a poza tym rozpieszczania też muszą być jakieś granice. Niemniej jednak cieszy nas podejście dziadków do naszego synka, bo nigdy nie mamy problemów, kiedy czasem chcemy go z kimś zostawić - zawsze są chętni, a teraz tym bardziej, kiedy ja wróciłam do pracy i z Mateuszem siedzi teściowa - oczywisty brak stresu i kłopotów związanych z opiekunką lub żłobkiem. Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Z innej bajki.... 14.06.05, 12:22 U nas jest pod tym względem dosyć ubogo: - Mama Marcina nie żyje, a jak żyła to i tak nie szczególnie się nim interesowała, nawet raz nie miała go na rękach... - z Ojcem mój mąż nie utrzymuje kontaktów od około 3 lat; dzwonił do niego jakiś miesiąc temu, że chciałby zobaczyć wnuka (to jego pierwszy); podejrzewam, że nawet jak go zobaczy, to będzie to jednorazowa akcja, - mój Tata nie żyje, a mąż mojej Mamy zniknął z naszego życia 2,5 roku temu i chociaż czasem dzwoni (ostatnio chyba w lutym), to Kacpra nie widział i jakoś się nie wyrywa. W ten sposób Kacperek został z jedną tylko Babcią, która jest daleko, ciężko pracuje i nie może nas odwiedzać tak często jak by chciała. Kacperka bardzo kocha, jest jej pierwszym wnukiem płci męskiej - ma już wnusię, Juleczkę (4,5). Chyba tylko rodzice będą więc mogli rozpieszczać Kacperka i szaleć na jego punkcie )) Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: hmmm - a ile to jest długo? 13.06.05, 22:02 bo wydaje mi się, że dla kazdej pary matka-dziecko odpowiedz będzie inna. Tu prosta zależność 'im dłużej tym lepiej' nie ma sensu, bo na maturach trzeba by zarządzać przerwę na karmienie ;D Nie nastawiam się na jakieś terminy typu 'karmię rok i koniec', ale na pewno nie zgodzę się na szarpanie bluzki i tym podobne hece, które mam czasami nieprzyjemność obserwować na ulicy. Jak mi się trafi egzemplarz, który w wieku np 11 miesięcy powie piersi 'do widzenia' - to też nie będę go na siłę zalewać mlekiem. no, to jeden z 'odwiecznych tematów' ruszony pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
beata3211 Re: hmmm 13.06.05, 21:51 No to Franula poruszyłaś temat!! Faktycznie że dość drażliwy. Osobiście uważam że 6 miesiecy karmienia piersieą to długo i niedługo. Długo dla kogoś kto był przekonany że nie będzie karmić piwersią z powodu braku pokarmu, niedłougo dla kogoś kto nastawił sie wcześniej na karmienie jak najdłuższe kto bardziej umie sobie poradzić z emocjami (tak ważnymi w utrzymaniu pokarmu). Ja bardzo lubie karmić piersią ale czasem mnie to męczy, czuje sie jak w pułapce....dziwne... Z drugiej strony ciesze sie widokiem mojego dziecka ssającego pierś i potem ta zadowolona mina..... Ale totalnie wkuża mnie kampania karmienia piersią, bo przez to czuję sie złą matką że musze dokarmiać dziecko. W pewnym momencie postanowiłam sie nieprzejmować. Stwierdziłam że wiem sama co jest najlepsze dla Krzysia i będe słuchała rad innych ale postępowała tak jak mi podpowiada rozum. I koniec! Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: hmmm 13.06.05, 22:20 ja podobnie, jak Ty Beata, mam ambiwaletne uczucia, co do karmienia piersią. Z jednej strony coraz bardziej mi się to podoba, jest to wygodne, tanie, no i ta obezwładniająca symbioza, ale z drugiej strony bywa tak, że mnie to męczy i irytuje. A przez pierwszy miesiąc robiłam to wyłącznie z rozsądku i dla synka. Nie sprawiało mi to przyjemności WOGÓLE. Chcę karmić (coraz rzadziej) tak do 10- 11 miesiąca, potem chciałabym już odzyskać swój biust dla siebie Poza tym chodzące dziecko przy piersi jest ponad moje możliwości. Teraz prócz incydentów karmię tylko piersią i jest dobrze. Już opisywałam swoje perypetie emocjonalne w momencie, kiedy dałam Antkowi mleko modyfikowane. I wiem jedno - to matka decyduje co daje dziecku jeść i to jest najlepsze i nic nikomu do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: hmmm 13.06.05, 22:29 ale chciałam też napisać, że jestem dumna, jak karmię piersią. i to jest jednak niesamowite, że na moim mleku, na mnie niejako, Antoś rośnie, rozwija się i ma się wyśmienicie. Odpowiedz Link Zgłoś
kamajka1 Do Kacperka od Mai 14.06.05, 09:35 Najserdeczniejsze życzenia zdrowia i miłości z okazji pół roczku dla Kacperka od Mai. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Do Kacperka od Mai 14.06.05, 12:26 Dziękujemy serdecznie!!! Buziaki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kosia5 Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 09:41 witam wszystkie grudniowe mamusie. jestem tu pierwszy raz, tzn byłam obecna pół roku temu na forum- styczniowe mamusie w oczekiwaniu ponieważ moje dziecko miało urodzić sie w styczniu a urodziła się trzy tyg wcześniej. 21 grudnia 2004 o godz 20,45 przyszła na świat Martynka przez cc (nie było postepu porodu a wody mi już odeszły), męczyli mnie cały dzień abym urodziła naturalnie ale mała nie chciała wyjsć i dopiero o 20 podjeli decyzję o cc (wody odeszły mi o 7 rano). ale szczerze powiedziawszy nie pamietma teraz tego bólu. Mała ważyła 3900 i mierzyła 57cm, święta grudniowe spędziliśy w szpitlau bo po pierwsze cesarka a po drugie miała żółtaczkę. Teraz juz jest spora pannicą, śmieje sie od uch do ucha i jest nasza najukochańszą pociechą. Poskanowałam parę zdjeć bo nie mam cyfrówki i chciałabym je zamieścic na łamahc forum zpbaczcie ale za bardzo nie iwem jak to sie robi, moz ektoras z was by mi podpowiedziała? Wcześniej nie mogłam pojawić sie na forum bo nie mam w domu komputera a od tyg jestem w pracy takz ekorzytsam z dobrodziejstw tego urzadzenia. Dziwnie było wrócić do prayc ale już się przyzwyczaiłam, mała została z nianią ponieważ dziadki jezcze prcują. u nas niania kosztuje 400zł (pułąwy woj lubelskie) chociaż starsze panie emerytki życzyły sobie ok 700-800zł za 7h siedzenia z dziekciem, a jka to jest u Was? Na pewno bedę dosć często odwiedzac ta stronę tkaze będę na bieżąco Was informować o rozwoju mojego szkraba a na razie do zobaczenia, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
jennifer1 Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 11:13 Piszę jeszcze raz bo napisałam na początku wątku ale tam raczej chyba nikt nie zagląda. Hej dziewczyny, wyczytałam, że przepadłam bez wieści, więc w końcu się posłusznie melduję. Nie pamiętam czy dałam znać o narodzinach więc jakby co powtarzam: urodziłam 27.12.2004 r. o 7:10 przez cc, chłopak Aleksander, waga 3800, 62 cm długi. Te pół roku minęło bardzo szybko!!! Teraz już pracuję z Olkiem siedzi niania. Olek to duży chłopczyk, ładnie rośnie, jest zdrowiutki. To moje największe szczęście i pociecha!!! Pozdrawiam serdecznie wszystkie grudnióweczki. Postaram się teraz częściej tu zaglądać Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 11:21 Również witaj Oooo... ale grono nam się powiększa Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 16:17 Witamy nowe Mamy z Dzidziusiami! Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Nowe mamusie 14.06.05, 16:30 Witam nowe mamusie. Alcantro, skąd piszesz? Czemu nie ma Cię na forum? Delfinex, Twój smyk wygląda na starszego od mojego, choć o ile pamiętam jest młodszy. Bestia, silny jest, skoro zaczął próby raczkowania, brawo. Rayan chyba zakompleksi się przy Waszych pociechach - nie dość, ze nie mówi, to ostatnio nogi i pupcia wyrywają się do przodu, ale łapki rozkładają się w samolocik i mały niemal robi fikołki. Slini się jak pies, dzis ugryzł mnie w oko! Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Nowe mamusie 15.06.05, 07:44 Samolociki to też pozycja i mojego Szkraba. Ni jak pupci do góry podnosić nie chce! Tylko kręci się w kółko leżąc na brzuszku na kocyku i goni wzrokiem za kotem... teraz własnie do niego gada! Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Od kołyski do mundurka :)) 14.06.05, 12:42 Zakładam, że większość z Was miała takie albumy, bo za "naszych czasów' chyba innych nie było ) Dzisiaj Kacperek kończy 6 miesięcy, banalnie napiszę "nie wiem, kiedy to minęło" ale naprawdę tak jest i same wiecie o tym przecież doskonale ) W związku z tym, postanowiłam Wam zacytować, co moja mam napisała o mnie, jak miałam tyle, co Kacperek dzisiaj. To takie miłe i wzruszające - trudno jest mi to sobie wyobrazić )) "Karinka jest bardzo dobrze rozwinięta; siedzi, mówi, powtarza mama i baba, ale jest przy tym niemożliwie wprost rozpieszczona.Nie chce być sama, bawić się sama.Wszyscy muszą się zajmować dzidziusiem.Zawsze dopina swego.Najbardziej lubi zjazdy rodzinne, gdy jest dużo ludzi." Hmm, chyba powoli zaczynam się domyślać, dlaczego mój synek taki charakterny ) Tylko, że mnie przez pierwsze miesiące życia wychowywali rodzice razem z dziadkami i byłam piewrszą wnusią w rodzinie, to wiadomo ) A co do gadania - ja bardzo szybko zaczęłam gadać - jak miałam niespełna 2 latka to recytowałam już Lokomotywę Brzechwy )U Kacperka chyba tak niwe będzie, pewnie prędzej do czegoś podejdzie niż zagada ))) A co ja mogę napisać o Kacperku??? Ze jest cudowny, uśmiechnięty i pieszczoch ogromny!Uwielbia być przytulany, pieszczony!Cudnie i zdrowo się rozwija.Potrafi zająć się sobą - chyba, że ma zły humor.Cieszy się na widok Rodziców i piszczy z radości na widok Leksia- naszegio piesia.Bardzo lubi obserwować otoczenie, poznawać wzrokiem i dotykiem wzystkie nowinki; taki mały bystrzacha. Straaaasznie Go kochamy) Pozdrawiamy, Karina i Kacperek Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Od kołyski do mundurka :)) 14.06.05, 12:46 Franulko - o tej godzinie, to nawet my nie składaliśmy życzeń Synulkowi!! Jesteś najpierwsiejsza z pierwszych! CMOK! Aguszak, baaaardzo dziękujemy za pomięć! CMOK )) Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Od kołyski do mundurka :)) 14.06.05, 22:59 Przyjmijcie i od nas zyczenia! Fajnie że mama robiła dla Ciebie takie zapiski. Zazdroszczę! Z tego co mi mama opowiada, o mnie nie byłoby za wiele do pisania bo przez 3 pierwsze lata właściwie tylko płakałam. Rodzice rwali włosy z głowy, badali mnie z podejrzeniem wszelkich najgorszych chorób, a ja po prostu tak miałam. Taki egzystencjalny ból że się żyje, rośnie, zmienia?? s. Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Od kołyski do mundurka :)) 15.06.05, 00:20 jak płakałaś trzy lata to co się dziwisz, to wiadomo po kim Julo taki wrażliwiec Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Od kołyski do mundurka :)) 15.06.05, 07:46 Moja mama też taką książeczkę dla mnie kupiła... nawet stópki i rączki odrysowała ale na tym się skończyło... niestety. Jakoś mnie to ruszyło więc idę uzupełniać książeczkę Michałka )) Idę idę bo teraz Michał oblizuje kanapę ;-0 Odpowiedz Link Zgłoś
zuzaleczka Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 15:39 witajcie, Jutro moja Miska konczy 6 m-cy, a wczoraj wyszedl pierwszy zab. hurrra. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dorotkaf1 Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 11:37 kobitki!!! wczoraj byłam u lekarza i on stwierdził zę mój synuś powinien juz siadać (ma 5,5 m-ca)a on chwytany za raczki z pozycji leżącej nie podnosi głowki!!!dodoam że poza tym wierci sie okrponie, pięknie trzyma głowkę na brzuszku, obraca sie we wszystkie strony i w ogóle jest bardzo ruchliwy!!! jak ma si e do tego komentarz lekarza?? on stwierdził niedobór wit D3 (a dajemy min 3 kropelki)!!! jestem przestraszona chyba pójde do innego lekrza! pozdr dorota Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 11:58 Moim skromnym zdaniem nie ma się czym przejmować, a lekarz jest za bardzo zapatrzony w tabelki. Poza tym, kilkakrotnie już pisały dziewczyny, że siadanie z podciągania za rączki jest ślepą uliczką - dzieci samodzielnie siadają z czworaka. Dla uspokojenia podaję, że mój Krzyś (również 5,5 mies) tez nie wykazuje chęci do siadania. Tzn podciagany za rączki usztywnia ciałko i prędzej go w ten sposób postawię niz posadzę ;D, posadzony bez podparcia przewraca się. Witaminka D - po kropelce. Poza tym obraca się, pełza, łapie stópki ;-D Jeszcze się chłopaki nasiedzą w życiu, nie ma co pospieszać pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
dorotkaf1 Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 12:15 też tak myśle..że nie ma co przyspieszać ...ale same kobitki wiecie że lekarze potrafią stracha napędzić...staram sie nie martwic międzymorze...dzieki za słowa otuchy..ale teraz wciąż o tym myślę a mój synus wierci się jak oszalały i czy on jest..(tu cytuję lekarza: słabo rozwinięty motorycznie?)pomocy dorota Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 22:04 Mój smyk miesiac temu rwał sie do siadania, a teraz, kiedy podaję mu palce, nie przejawia ochoty do podciagania się. Robię głupia minę i rozgląda się na boki, jakby chciał powiedzieć - wtedy mi nie pozwoliłaś, to teraz sobie daruj... Pamiętasz historię z wodogłowiem? Też napędzili matce stracha, a nic nie było! Odpowiedz Link Zgłoś
zuzaleczka Re: nie podciąga sie do siadania 16.06.05, 12:43 witajcie, nie ma się czym przejmować - moja Małgosia siada od dawna (wystarczy dać 1 palec a ona chyc i juz siedzi szczęśliwa) natomiast nie leży na brzuchu więcej niż 0,5 minuty, nie pełza, nie raczkuje i chyba nie będzie - lekarka powiedziała, że niektóre typy mają tak, że z siedzenia wypinaja pupę, podpieraja się łapkami i na czworaka zasuwają a potem do stania sie przymierzają. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: nie podciąga sie do siadania 16.06.05, 21:44 Mój Antoś ma już 6,5 miesiąca i też nawet nie próbuje podciągać się do siadania. Za to dzielnie trenuje początki raczkowania. POdnosi brzuszek i utrzymując się na samych rączkach i kolankach smiesznie sprezynuje. Przekreca sie tez elegancko z brzuszka na plecy i z powrotem. Smiesznie mi natomiast patrzec na dzieci duzo mniejsze od Antka, które już twardo siedzą w wózkach Ostatnio nawet widziałam dziewczynkę niższą od niego a już chodzaca!!! Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Hurtem 15.06.05, 12:23 Już tradycyjnie odp hurtowa KARMIENIE: hmmm rozpętała się mała burza Franulko - po cichutku zazdroszczę (ale pozytywnie) wszystkim Mamom, które mogą sobie pozwolić na pozostanie w domku i mogą spokojnie planować karmienie piersią do "upadłego" niestety nie mam takiego komfortu. Jest to wynikiem tylko i wyłącznie moich decyzji, tak samo jak i fakt, że będę Gabę dokarmiać, bo przecież nie będę głodzić Maluszka tylko dlatego, że laktator w pracy sprawdza się trochę za słabo. Gaba wczoraj wypiła 0,5 porcji NAN HA i podobno bardzo jej smakowało (niestety pierwszy raz należał do niani). WHO to WHO, chętnie czytam zalecenia, ale staram się nie zwariować na tym punkcie, bo GAbie chyba bardziej zależy na pełnym brzuszki i w miarę optymistycznie patrzącej na życie Mamie, niż na samym karmieniu piersią Za jakiś czas cd, bo coś się nagle w pracy urodziło Pozdrowionka __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Hurtem cd 15.06.05, 14:05 kolejna chwila przerwy Siadanie - Gabie też się strasznie spieszy do siadania. Jak się ją trzyma w pozycji półleżącej na kolanach, to Gaba przemienia się w małą wcieklińską i trzeba jej pozwolić usiąść Między innymi dlatego w niedzielę po raz pierwszy odbyła spacerek w spacerówce. Oczy miała dookoła głowy, nie wiedziała w którą stronę patrzeć. Wozimy ją na 2 dolnym stopniu oparcia (na 4 możliwe), bądź na płasko jak jest śpiąca. Właściwie mam zmienne uczucia co do tej zmiany (już taka duża i czy jej wygodnie). Jednak przyznaję, że spacerówkę się fantastycznie prowadzi. Jest lżejsza i bardziej zwrotna, choć na wersję głęboką też nie nażekałam. Jeszcze w kwestii siedzienia - przy ostatniej wizycie u ortopedy lekarz prosił, żeby przyjść dopiero jak Gaba będzie siedziała samodzielnie, tzn nie wcześniej niż w 8-9 m-cu więc nie ma sie czym stresować )) Odwracanki - nadal brak inicjowanych przez Gabę turalanek, ale "przypadki" zdarzają się coraz częściej. Rozmówki są coraz ciekawsze tak samo jak Gaby reakcje I już wiem co znaczy wutalnie się jak "miś koala" - Gaba od kilku dni tak robi, super)) Jedzonko - spróbowałam brokuł gerbera, ale okropieństwo! Gaba też nie była przekonana, więc z radością odstawiłam. Fe! Konsystencją, zapachem i smakiem bardziej przypominało mi brukselkę. Chyba już nie będę smakować potraw dziecięcych, bo się Gabie menu zawęży znacząco Kłopoty z zastojami- opracowałam nową technikę spania na brzuchu- podkładam rękę pod linię biustu, więc swoim ciężarem go nie obciążam. Polecam, super sprawa, zastoje już mnie nie męczą. I bardzo dziękuję za pomoc w kwestii mleczka butelkowego Jesteście nie zastąpione. Pozdrowionka __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Karmienie itp. 15.06.05, 13:05 Co do karmienia bardzo się cieszę, że mogę to robić i nie mam problemów z laktacją, chociaż jak Vievioorka wracała do pracy to pomyślałam - kurczę jak ja dałabym radę ściągać mleczko na 15 minutowej przerwie ???? Wiem, że moje karmienie dobiegłoby szybkiego końca z powodu stresów w pracy i stresów związanych z zostawieniem synka. Wszystko to bardziej skomplikowane niż na początku się wydaje. Chciałabym, żeby mi się udalo siedzieć w domciu z małym do końca roku, będę miała dzięki temu spokój wewnetrzny, że zrobilam wszystko aby synkowi zapewnić dobrą ilość przeciwciał karmiąc piersią i swoją obecność. Oby się udało , bo finanse ciemną chmurą nad nami zawisły. Czasami niestety muszę się przyznać z ręką na sercu czuję się uwięziona przez to karmienie, nie mogę ewakuowac się z domu na dłużej niż 3 h ale jeszcze sobie radzę z tymi uczuciami. Czy miewałyście już po porodzie zwiastuny depresji poporodowej ? A poza tym poczułam się wczoraj bardzo dziwnie, ponieważ dostałam obiegówkę z pracy w związku pójściem na urlop wychowawczy. Obiegowka - brrr slowo. Biurokracja, koszmar. Vieviooro czekam na wieści co tam w PTC .... Pozdrawiamy A+H Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Karmienie itp. 15.06.05, 14:05 postaram się niedługo coś skrobnąć na priva __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
franula jestem 15.06.05, 16:42 hej mamy kinowe! jak tam dotarłyście w tej ulewie do domu??? po kinie zjadłysmy sobie obiad w San Marzano w dzikim upale, jak wsiadałysmy do metra szla brzydka chmura a Sródmiesciu zlewa... dodam ze w metrze malo nas nie zadeptali... Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: jestem 15.06.05, 17:08 u mnie dopiero teraz leje, a my za 20 minut powinnismy byc u lekarza.Zakladam kalosze )) i lece!! Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: jestem 15.06.05, 17:30 jak wysiedlismy z metra- lało. Doszlam (wlasciwie doplynelam) do domu z Lusia w nosidle, cala nakryta pielucha. Z naszej trojki tylko Starszak byl mokry, bo skakal w kaluzach. Burza niezla, krazy gdzies po okolicy. Mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: jestem 15.06.05, 17:51 mówi Wam cos termin zabawy fundamentalne? co o tym myslicie? kilka linkow www.zabawyfundamentalne.pl/ forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=25155165&a=25193124 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=24938569&a=24951852 Odpowiedz Link Zgłoś
franula RÓZNE 15.06.05, 18:01 widziałyscie? no Chrenata widziała forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25736 Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: RÓZNE 15.06.05, 18:43 no skandal!! )) Wrócilismy od lekarza - wszystko ok, wyniki w porzadku - tylko mocz jest za bardzo zasadowy i mam podawac Cebion (???). Kacperek wazy juz 8100 (co do grama tyle co ja w jego wieku!!) No i mamy juz za soba wszystkie szczepienia - dopiero za 6 miesiecy kontrola blizny po gruzlicy.ufff... Aha! Dzisiaj zamieściłam nowe foty Juniora!! Zapraszam!! Karina Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: RÓZNE 15.06.05, 23:17 zapytałam "dziewczyny widziąłyście" a potem zobaczyłam Twoj wpis tam więc stwierdziłam że Ty widziałaś Odpowiedz Link Zgłoś
franula sygnaturka 16.06.05, 00:07 ustawiasz w "moim forum" jesli ma byc link to wklejasz adres strony a jesli ma byc napis typu "moja Kasia" to wklej: <a href="tu adres strony">tu napis</a> Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 09:22 Ja widziałam I zapraszałam też do nas forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16182 Ale wtedy raczej się dzieczynom u nas nie podobało (to był początek działalnosci tego forum, dziś jak widzę już całkiem prężnego). Póżniej tam nie zaglądałam aż do dziś Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 13:26 Sorry, zły link wkleiłam (miałam kilka okien otwartych i wcześniej pisałam cosik na Małopolskim). Zaproszenie wygladało następująco: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25736&w=21905455. A potem od Chrenaty: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25736&w=23928659&a=23928659 Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 09:26 O właśnie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25736&w=21908338&a=21908338 To była marcowa opinia na temat naszego wątku.Bynajmniej nie obrażliwa- po prostu dziewczyny chciały stworzyć swój własny kącik może też bały się, że tworzymy hermetyczne grono? Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: RÓZNE 16.06.05, 11:19 Wiesz, ale według mnie był jednak obraźliwy. Może dlatego, że to ja zakładając "epizod drugi" napisałam o biciu rekordu w ilości postów. Było to napisane z wielkim uśmiechem, mającym sugerować, jak bardzo żartobliwe jest to stwierdzenie. Poza tym, miałam na myśli WYŁĄCZNIE to, że nasze forum jest wyjątkowo prężne, posty powstają w tempie zastraszającym (o czym łatwo się przekonać po kilku dniach nieobecności).Tyle, że według mnie świadczy to tylko i wyłącznie o tym, że jesteśmy świetnie zgrane i mamy o czym ze sobą "rozmawiać". A czy któraś z Was czuje się tu zagubiona?Jakiś bałagan? No cóż, post tej osoby był wg mnie nie szczególnie przyjemny; łatwo krytykować coć, o czym nie ma się zielonwgo pojęcia??No strasznie mnie takie osoby wkurzają. Karina Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: RÓZNE 16.06.05, 11:53 Masz trochę racji. Nie mam zamiaru tam pisywać, ale nie dlatego, że mi się tam nie podoba, tylko dlatego, że tutaj już są moje klimaty... i napewno nie zamierzam nikogo krytykować za "odmienność". Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: RÓZNE 16.06.05, 12:16 Ja najpierw tam pisałam. U was była już zgrana grupa i nie wiedziałm jak zareagujecie na nową mamę. Tam czułam się dobrze, bo fotum dopiero się tworzyły a my dopiero zaczynałyśmy być mamusiami. Myślę, że ta osoba mogła troszeczkę zazdrościć. Ja was podziwiałam. Byłyście i wciąż jesteście takie zorganizowane. Taka prężna grupa! Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: RÓZNE 16.06.05, 18:41 Tusia napisała: >Byłyście i wciąż jesteście takie zorganizowane. Taka prężna grupa! z tego co zauważyłam ), to Tusia należy również do tej grupy i co więcej aktywnie ją tworzy ) Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 13:42 Cóż może mało zgrabnie się wyraziłam. Ten komentarz na równoległym forum był dla mnie przykry, ale bynajmniej nie chcialabym wywoływac tu jakiegoś fermentu. Zawsze staram się zrozumieć czyjeś zachowanie. I dlatego uznałam, że niezależnie od moich chyba jasno wyrażonych intencji tamte osoby poczuły sie zagrożone w miejscu, które właśne zaczęły budować. I dlatego właśnie nie obraziłam się, ale już sie tam nie pojawiłam. To głupie, ale często ludzie broniąc sie atakują i próbują ranić...To taka pierwotna reakcja. Samo zignorowanie zaproszenia i mojego zainteresowania tamtym forum byloby juz dla mnie wystarczajaco czytelne. A takim komentarzem, swoją droga dowodzącym całkowitej nieznajomosci naszego wątku i braku poczucia humoru dziewczyny mogly wymienić sie w korespondencji prywatnej.Ale postanowiLy inaczej Tak czy siak cytując te uwagi nie chcialabym inicjować jakiejs walki czy konkurowania między forami. Nie o to tu chodzi. Oby każdy byl tam , gdzie czuje sie dobrze i rozumiem, że moze to oznaczać np. oba fora równoczesnie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_nati Zabawy fundamentalne 16.06.05, 11:36 My mamy zabawy fundamentalne, Nati dostała na dzień dziecka Tak naprawdę to jeszcze nie zdążyłam się wdrożyć w ich treść żeby coś produktywnego o nich napisać. Liznęłam tylko tak z grubsza i z tego co się zorientowałam, wiele rzeczy robi się instynktownie i na czuja zupełnie niezależnie od "zabaw". Same "zabawy fundamentalne" zawierają jakby instrukcje zabaw z dzieckiem, takie przepisy Oprócz tego dołaczone są karty z figurami geometrycznymi (czarno- biale)i karty z prostymi rzeczownikami (wyrazy wydrukowane grubą czcionką). Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: jestem 15.06.05, 23:57 Ja dopiero teraz, bo mój komp siadł ... wrrrr... Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: jestem - teraz więcej 16.06.05, 00:17 Piszę z laptopa męża... póki maluszek jeszcze spi. A w radio Kydryński gada... )) Więc odnośnie pogody: przypomniaam sobie w drodze powrotnej z kina, ze pranie zostawiłam na balkonie. I już się obawiałam, ze skarpety i majtasy zbierać będę po całym osiedlu... a tu co? Na Tarchominie zaledwie kilka kropelek spadło! Pranie suchutkie! A gdy przejeżdżalismy przez Pragę taaaaka burza była )) No popatrz, takie figle pogoda sprawia. Jutro wybieracie się do CSW... jezeli mi się uda to będę. Tylko autobusem i muszę wymodzić jak tu jechac, bo nie bardzo wiem (... Napiórkowski na gitarze teraz zasuwa... fajnie brzdąka... byłam kilka razy na jego koncercie). A w związku z tym, że mój gruchot-komp nawalił - nie mógł wystartować przez godzinę, skontaktuję się z Wami telefonicznie. Acha... gardło mnie zaczyna boleć! Pierwszy raz od ponad roku... mleczko gorące wypite, gardło solą wypłukane i szyja owinięta szalem. Teraz pozostaje mi tylko czekać aż cholerstwo przejdzie. Dobra, zmykam spać.Pewnie wpadnę do Was jutro nad ranem )) gdy mąż będzie jeszcze spał. Całuski M. Odpowiedz Link Zgłoś
titimalunio Chwalimy się 15.06.05, 18:53 PIERWSZYM ZĄBKIEM - dolna lewa jedyneczka, rano jej nie był a teraz już jest. Życie z Huberkiem to ciagłe niespodzianki Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: Jak sie robi sygnaturkę? 15.06.05, 23:18 wkleić następująca formułę zastępując znak & spacją <a&href="tuwklejcie link razem z http">tu wklejcie napisktorysie ma wyswietlic</a> A dla porządku podaje link do źródła: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=21505719&a=22721605 Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Z innej beczki 16.06.05, 03:37 Troche bez związku z ostanio wiodącymi tematami... Podzielę sie niedawno opracowanym przeze mnie patentem, moze którejs z Was sie ten pomysł przyda. Bardzo chcę podawać moim dzieciom owoce. Wiadomo- witaminy, sposób na zaparcia, lepsze nawodnienie, metoda zaspokajania pragnienia czymś innym niż tylko moje mleko ( o tym jakie kłopoty miałam z Gosia już kiedyś pisałam). Cóż kiedy maluchy uważaja inaczej? Pić nie lubią i nie bardzo potrafią. Z deserkami różnie, bo aby nie ograniczac podaży mleka przy ich niedużym apetycie , zwykle jestem w stanie upchnąć maks 2 inne karmienia niz pierś (zupka i ostatnio kaszka). Od jakiegoś czasu do kaszek ryżowych dodawałam deserki owocowe, ale i tak dzieci mi sie " zatykały" Teraz mam inną metodę- robię Sinlac bezposrednio na soczkach!Mam dwa rodzaje pokarmów w jednym posiłku, kupki sie unormowały (mimo wszystko wolę gdy są nie do końca uformowane- niz gdy maluchy sie męczą z zaparciami), przygotowanie posiłku jest szybsze- odpada gotowanie wody i jej studzenie. No i Sinlac sie nie nudzi, bo każdego dnia ma inny smak. A przy okazji spostrzeżenie: po pierwszej euforii i zainteresowaniu nowością moje dzieci nie wykazuja checi jedzenia czegos innego niz pierś, a i to niezbyt często... Ja niestety mam monopol mna karmienie- wszystko jedno czym ( a szkoda, bo życie byłoby łatwiejsze, gdyby ktoś robił to równocześnie ze mną albo czasami zamiast). W ogóle generalnie jestem niezastąpiona- niestety. Ale ostatnio odzwiedziła mnie dzieciata koleżanka i zaproponowała, że nakarmi drugie, gdy usypiam pierwsze. No i szok- słoiczek zniknął bez oporu, dziecko zadowolone. No i uświadomiłam sobie,że może moje dzieci buntują się, bo ja im się wybitnie z mlekiem kojarzę. Przypomniałam sobie,że gdzieś czytałam, że przy podawaniu butelki czasem dobrze jak na poczatku robi to tata, bo od mamy- pachnącej mlekiem, dziecko butelki nie chce. Spostrzeżenie dla mnie interesujace, ale nic z tego nie wynika, bo mąż kategorycznie odmówił współpracy, a mama sie boi. Ide spać dalej, dobrej nocy! Iś P.S.1 O Marzek wieści wreszcie pozytywne: Goraczki Sama minęły, zaczął przybierać na wadze! W badaniach nic złego. Jest szansa,że udało się choróbsko pokonać, nie dokońca wiedząc gdzie ono tkwi. P.S.2 Humor mam trochę lepszy Kłopoty różnej maści mnie nie omijają, ale zaczynam wierzyć w ich przejściowość i happy end- przynajmniej niektórych. Jest nadzieja,że już pod koniec tygodnia będę budząc sie o świcie oglądała Giewont. Naładuję akumulatory. Ale niestety z forum zniknę raczej całkiem. Na miejscu co prawda komputer jest, ale jak mówi mój mąż- to rzecz osobistego użytku, prawie jak szczoteczka do zębów. Gdybym już nie zdążyła się pożegnać, to na wszelki wypadek dziś mówię: do zobaczenia w epizodzie IV! P.S.3 Witam cieplutko nowe mateczki! Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Z innej beczki 16.06.05, 07:41 chciałam tu wpaść o 3, bo też nie mogłam spać, ale stwierdziłam - bez sensu, wszyscy śpią. A jednak, niezawodna Matka Założycielka czuwa! dobrze, że humorek już lepszy. Jak ja Ci zazdroszczę tych gór!!! Bawcie się dobrze. Całuję Was mocno i pozdrowienia dla Marzek. Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Z innej beczki 16.06.05, 08:43 A rzućcie okiem, Mamusie. Dzień dobry. kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,65665,2729049.html ps. gardło dalej boli... mnie nie maluszka na szczęście Odpowiedz Link Zgłoś
jennifer1 Re: Z innej beczki 16.06.05, 10:36 Hejka, ja też tak robię ostatnio z kaszką. W związku z tym, że Olek nie chce prawie wogóle pić, a niestety zaczęły go męczyć zaparcia robię kaszki na soczkach. Najczęściej na nektarze śliwkowym (z kupkowych powodów ) O ile z piciem mamy problemy to z jedzeniem prawie żadnych. Olek z chęcią pochłania kaszki, zupki, deserki, ale ma też juz jakieś swoje smaczki. Po brokułach i szpinaku ma odruch wymiotny... niestety. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Re: Z innej beczki 16.06.05, 10:45 Zaintrygowałaś mnie pisząc o nektarze śliwkowym. Jakiej to firmy produkt? Odpowiedz Link Zgłoś
jennifer1 Re: Z innej beczki 16.06.05, 14:08 Nektar śliwkowy jest z hippa, dozwolony po 4 miesiącu życia. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:13 To mój Mateusz jest "odmieńcem", bo brokuły to on bardzo bardzo )) Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:32 To ja mogę Ci odstąpić 4 słoiczki z brokułami - Kacperek chciał mnie zabić wzrokiem, jak mu zapodałam brokułka (Ale jak sama spróbowałam, to też chciałam się zabić ))) z wściekłości, że takie toto niedobre w wersji dla dzieci ) Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:55 Patent z soczkami brzmi super Gaba też nie chce pić. Wczoraj Niania się pochwaliła, że Gaba w ten wstrętny upał wciągnęła ... 20 ml soczku (50/50 z wodą) U nas króluje kaszka ryżowa z jabłkiem - Nestle, Sinlac ostatnio jest be... może z soczkami będzie lepiej? __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Z innej beczki 17.06.05, 00:13 Brak chęci do picia przerobiłam też z Michałkiem. Wręcz obserwowałam zależność - im bardziej gorąco, tym mniej pił. Z napojów w większych ilościach przyjmował tylko mleko - moje, potem modyfkowane, potem zwykłe krowie. Dopiero od jakiegoś roku, nawet może krócej pije wreszcie więcej, i co ważne lubi też wodę. I chyba ma to związek z tym, że mniej pije teraz mleka. Ciekawe jak to będzie z Helenką - jeszcze nie próowałam ale soczek w szafce już czeka. W razie czego patent z sinlaciem na soczku wygląda bardzo zachęcająco. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:58 Bardzo chętnie odkupię od Ciebie te brokułki. Nie dlatego, że nie ma ich w sklepach, tylko, żebyś nie miała kłopotu )) Może jak sie wybierzecie na ten spacer do Parku Saskiego, to wyskoczę na lunch, żeby się z Wami spotkać i przy okazji rozwiązać problem brokułkowy )) Albo jakoś przez Franulę? Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Z innej beczki 16.06.05, 12:04 Jasne!!! I nie wygłupiaj się z odkupywaniem!!! Uśmiech Maluszka mi wystarczy!! Odpowiedz Link Zgłoś
ella01 Re: Z innej beczki 16.06.05, 12:10 To nasz Pablo jest odmieńcem... Wcina brokuły aż mu się uszy trzęsą. Chyba nie widział mojej miny jak próbowałam "tego smakołyku". Dziewczyny czy podajecie jednego dnia soczek i deserek - czy jedno albo drugie? Paweł też za bardzo nie chce pić soczku. Butelka nie kojarzy mu się z sokiem. Łyżeczką i owszem, albo z kubeczka, takiego najnormalniejszego. Niekapek jest be.. Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Przepis: Sinlac+ coś 16.06.05, 12:24 Podaję przepis z najnowszego "Dziecka": Składniki: 1 duże jabłko (ok. 120g) 2,5 łyżki stołowej Sinlac do smaku - sok jabłkowy dla niemowląt lub koperk Sposób przygotowania: * Jabłko obrać ze skórki, pokroić na kawałki, a następnie dusić na małym ogniu w niewielkiej ilości wody. * Kiedy jabłka uduszą się na papkę wsypać Sinlac i zamieszać * Do smaku można dodać sok jabłkowy dla niemowląt lub drobno posiekany koperek. Od 7 mies. życia jabłko można zastąpić gruszką, brzoskwinią lub morelą, a od 10 bananem. Odpowiedz Link Zgłoś
ella01 Re: Przepis: Sinlac+ coś 16.06.05, 13:33 Wprawdzie nasze maluchy kończą dopiero 6 miesięcy ale może niedługo przyda się kilka przepisów z wątku który namierzyłam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=579&w=16626714&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Z innej beczki 17.06.05, 07:01 Brokuły wywołały u Michała odruch wymiotny.... bleee i na nich niestety nauczył się pluć jedzeniem. Teraz jak coś mu nie pasuje, opluwa wszystko dookoła. Ja też muszę mieć śliniak na karmienia Odpowiedz Link Zgłoś
mamamegi Re: Sygnaturka?, dermatolog 16.06.05, 13:12 Dzięki za pomoc!! Wczoraj bylismy z Igorkiem u dermatologa i pani postawiła diagnozę -Łojotokowe zapalenie skóry, dodała że nie jest ona podłoża alergicznego.U nas w rodzinie nie ma praktycznie nikogo z alergią , ale dzieci koleżanek wszystkie maja to świństwo.Mam nadzieje że nas to ominie. Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: dermatolog 16.06.05, 13:29 to super wiadomość __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
zuzaleczka Re: Grudzień 2004 - epizod III 16.06.05, 14:09 WITAJCIE, SUUUUUUUPER SYNUŚ Odpowiedz Link Zgłoś
mamamegi Nowe Foty 16.06.05, 15:43 Dziewczyny umieściłam aktualne zdjęcia Igorka, serdecznie zapraszam!!! ale rosną te nasze szkraby Odpowiedz Link Zgłoś
ewt80 Re: Grudzień 2004 - epizod III 16.06.05, 16:57 ALe upał,umieram.Wyszłam z Dziećmi na dłuuugi spacer,aż nogi wchodzą w .Dzisiaj wziełam na spacer butelke z sokiem jabłkowym dla Laury,przestraszyłam sie tego co napisała iwoku i w sumie wydaje mi sie to logiczne,upał że sama bym piła i piła,Tymek nie odrywa sie od jupików czy innych,wiec Laura też dostała.Na początku wzieła do buzi i zrobiła taka mine wyglądała jak z obrazu picassa(spodobało mi sie to porównanie),ale potem sama wsadziła butelke w buzi,gryzła i ciamkała i tak wypiła 70ml.LAura je od niedzieli słoiczki,ale nic z zupek i konkretow tego nie lubi,ale zajada sie jablkami z winogronami,bananami i inne takie czyli owocolubna.Niestety musiałam uciekać ze spaceru bo zapomniałam tetrówki atrybutu do zasypiania.Jak nie będzie miała Laurka czym zasłonić oczek to nie zaśnie.Jak jest dłui rękaw to spoko wyjmuje ręke i zasłanie sie rękawem,ale jak nie ma rękawa to musi byc coś.No i zapomniałam i trzeba było ja na rękach nieść zeby o spaniu nie myślała.Ok ide czytac Tymkowi Mikołajka,puki mała śpi.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa o nas 16.06.05, 17:28 Dawno mnie nie było, ale czytałam. Trochę kłopotów w domu. Z mężem. Musiałam zająć się trochę mieszkaniem, bo wszystko się waliło. Teraz mamy znów problemy ze spacerami. Scenariusz ten sam: po 15 minutach małej się nudzi i zaczyna jęczeć. Jak staję wózkiem i "pokazuję się" jej, to jest spokój, jak jedziemy (przodem do kierunku jazdy w spacerówce), to znów e,e,e,e... I noce. Koszmar. Na jawie. Dziś o 23 "wstała" i jeczła, śpiewała, turlała się do 3 w nocy. Trochę podsypiałam, ale jakoś nie umiem zasnąć, jak ona nie śpi i wyczynia takie cuda. Potem pobudki były już co godzinę. I tak od porodu... Ledwo żyję, choć ponoć po mnie nie widać tego. Jedyne pocieszenie w tym wszystkim. Konsekwentnie uczę butelki i niekapka. Przy kolejnym dziecku nie zrobię tego błędu i nauczę picia z butli od razu. I tata też będzie karmił. Dobrze mi idzie nauka. Mała wypiał dziś 30ml soczku z winogron. Wczoraj było 20ml. Kupiłam też mleko Nan 2R z kleikiem. Znów będę próbować podać to na noc. Jeśli nie przez butlę, to może z kaszką malinową łyżeczką (mała to lubi). Mało ostatnio piszę, ale jestem. Mam tylko jakoś mało energii na życie towarzyskie. Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: o nas 16.06.05, 18:46 właśnie miałam pytać, gdzie zaginęłaś... jeśli to Cię pocieszy, mamy na spacerach to samo. Jeździmy twarzą do siebie albo na rękach albo w nosidle. Lusia ciągle przekręca się w wózku na brzuch i jęczy. Koszmar. Ale ze spacerów nie rezygnujemy, chodzimy, chociaż do przyjemności daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: o nas 16.06.05, 20:32 A Kacperek jakos daje rade na spacerkach, chociaz juz kilka razy zdarzylo sie, ze trzeba bylo go brac na rece. Natomiast przez ostatnie 3 dni zaczal sie domagac wiekszej uwagi. Potrafi lezec na kocyku lub w kojcu i marudzic tak dlugo, az ktos go zabierze na rece. Mam nadzieje, ze mu to szybko przejdzie. No chyba, ze jest swiezo wyspany i najedzony to troche spokojniejszy No i od trzech dni w domu jest glosno, bo jak nie marudzi to gada i gada na caly glos Piszczy, krzyczy i wyraznie sprawia mu to przyjemnosc Kombinuje usteczkami i jezyczkiem na rozne sposoby i wydaje przerozne dzwieki, a ja siedze i nie moge powstrzymac sie od smiechu Najciekawszym dzwiekiem w wykonaniu Kacperka jest yyygrrrrrrryyy, ktore po chwili brzmi jak spiew kanarka Nawet przy jedzeniu zaczal glosno mruczec!!! Czesto sobie wzdycha...no mowie Wam co za gadula Pozdrawiam P.S. Wczoraj wszedobylskie raczki dorwaly sie do mojego kubka z herbata!!! Ledwo ocalala jego zawartosc - oj ten meski chwyt Odpowiedz Link Zgłoś
dorotkaf1 Re: o nas 16.06.05, 21:31 u nas spacerki wyglądają tak: pierwsza godzina spanie , potem 20- 30 min aktywność (jak ciepło noszę kubulka na rękach) potem znów sen..powoli myślę o przejściu zupełnym na spacerówkę (mamy dwie: od głęboliego wózka i taką do samochodu) jedzonko: nie wytrzymałam i zaczęląm podawać jabłuszko przed ukończeniem świętego szóstego m-ca (ku oburzeniu mojego pediatry) no boo skoro kubus cyckowy...na razie synuś bardziej sie dziwi niż wie o co chodzi ale konsekwentnie codziennie jemy zaczęląm też dawać jeden posiłek z butelki (Humana) kąpiel: my kąpiemy w kuchni pozdrówki d&k Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Do Musztardki :) 17.06.05, 08:52 Przeczytaj sobie koniecznie moje komentarze pod zdjęciami Emilki. I co Ty na to??? ))) Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Re: Do Aguszak ;) 17.06.05, 12:05 Ale jaja! Z tym pieprzykiem, to rzeczywiście śmiesznie wyszło. Ja mam ich więcej - na plecach na przykład. Zauważyłam, że Karina ma (prawdopodobnie) identycznego na plecach, jak ja... Hi, hi, hi... Body sprawdza się. Zresztą, zawsze wyszukuję w sklepach tej firmy rzeczy, bo można je prać i prać i dalej są w formie. A niebieskiego nie widziałam, bo pewnie też bym kupiła (nie przestrzegam zasady, że różowe dla dziewczynek, niebieskie dla chłopców). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Do Aguszak ;) 17.06.05, 12:19 mam, mam - tego o którym pisalyscie na zobaczcie tez!!! hi, hi, hi... Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Re: Do Kariny ;) 17.06.05, 12:32 Nota bene tamta fota jest bardzo ładna. Taka nastrojowa. A fryzura, to ta o której pisałaś, że fryzjerka zrobiła z Ciebie blondynkę? Bardzo ładne te pasemka! Jutro też wreszcie idę coś zrobić z głową... Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Do Kariny ;) 17.06.05, 12:34 Nie nie - to jest fryzura PRZED tą tragedią...Ja chciałabym, żeby bylo tak jak wtedy, BARDZO chciałam... I dzięki za komplement )) Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa ale się stęskniłam... 16.06.05, 21:47 tyle mam roboty w tej pracy, że nawet nie mam czasu na chwilkę zajrzeć Brakuje mi Was. W przyszłym tygodniu prawdopodobnie będę miała wolne od środy do piątku. Może wybieracie sie na spacerek? Chetnie sie przylacze. pozdr, Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
matczukewa Re: ale się stęskniłam... 16.06.05, 21:51 a tak jeszcze z ciekawostek, to mój organizm przestraszył się zastrzykow Miesiaczki ani widu ani slychu mimo ze przestalam karmic ponad miesiac temu, wiec lekarz zapisal mi zastrzyki z progesteronu. I co? Tylko je wykupilam - cyk, jest miesiaczka Odpowiedz Link Zgłoś
franula a dzis.. 16.06.05, 21:54 no nie było ani Opienka, ani Martoliny ani Tusi... ale była Joa8, Delfinlex i Sushi i sie odchamiłysmy na wystawie w Centrum Sztuki współczesnej. Tradycyjnie później wrzuciłyśmy cos na ząb. Było pięknie... Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: a dzis.. 16.06.05, 22:01 Suchi! tu masz linkę do dyskusji o Bemowie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=611&w=24714279&a=25058942D Odpowiedz Link Zgłoś
tusia21 Re: a dzis.. 16.06.05, 22:07 Kilka dni temu straciłam kolejny ząb, a raczej pół. Dzisiaj miałam dentystę. Na szczęście dało się tą część dorobić. Szdoda, że mnie z wami nie było. Mam nadziję, że jeszcze się spotkamy przed moim wyjazdem. Franulo dzięki za pomoc w metrze. My okrobnie zmokłyśmy, a raczej ja, bo Ala była w wózku i wyła a ja jej nie mogłam wziąć na ręce bo tak lało. Na szczęście jesteśmy zdrowe. Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: a dzis.. 16.06.05, 22:09 bo opieniek się dzisiaj wk..... Ma zły, paskudny dzień. I nie chciał was pogryźć. Poza tym nie ma już siły - bateryjki się skończyły. Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: a dzis.. 17.06.05, 06:33 Ania... trzymaj się. Bateryjki chyba na słoncu się przegrzały. Od skwaru odpoczniesz dni dwa i będzie lepiej. Dla mnie i tak jesteś Wielka! Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 dzięki Martka 17.06.05, 07:59 już mi lepiej. Muszę trochę zwolnić tempo, więc dzisiaj znowu jesteśmy we trójkę i idziemy do muzeum ciuchci. Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: a dzis.. 17.06.05, 10:56 Opieńku Każdy ma takie dni. Więc tylko trzymamy kciuki żeby jak najrzadziej. Ale jak będziesz potrzebowala kogos pogryźc to my się podstawiamy, a co. Weźmiemy to na klaty Trzymaj sie F Odpowiedz Link Zgłoś
kuczynska78 Re: a dzis.. 16.06.05, 22:13 Ja tez jestem, ale ostatnio tez gorsze dni mama. Poza tym szykuję mała niespodzianke, równiez dla Was W przyszłym tygodniu ujawnie ja na forum. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: a dzis.. 16.06.05, 22:47 No Aga, to ja juz jestem ciekawa Mnie ciesza te male rzeczy, a dzis tez mialam nieciekawy dzien i razem sobie z Kacperkiem poplakiwalismy... Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: a dzis.. 17.06.05, 06:34 To prawda... Aga, niespodzianka brzmi zagadkowo )) Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: a dzis.. 17.06.05, 09:08 Kurcze! Ale mnie zaintrygowałaś! Teraz będę myśleć co to może być za niespodzianka Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: a dzis.. 16.06.05, 22:45 Ale fajne wypady sobie robicie Ja tez tak chce! Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: a dzis.. 17.06.05, 00:05 Też zazdroszczę Warszawiankom. Nasze poznańskie grono zdecydowanie mniej liczne, raz udało nam się spotkać we 3 - Kachna, Mamazosi i ja. Ale szybko nie uda się tego powtórzyć, bo Kachna już wróciła do pracy. Zresztą ostatnio słuch o niej na forum zaginął . Czasem spotykamy się na spacerkach z Mamązosi, okazało się, że mieszkamy bardzo blisko siebie a wcześniej się nie widziałyśmy! Już myślałam, że do wtorku będę odcięta od forum, bo mąż wyjechał na parę dni do Norwegii (służbowo, ale będzie miał też weekend na wypad na północ), ale łaskawie zostawił mi swoją "szczoteczkę do zębów"-komputer. I chwała mu za to! Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: a dzis.. 17.06.05, 00:08 ...oj było pięknie, było. Szkoda Franulu ze się musiałaś tak szybko ewakuować. Karinko dzieki za jabłuszko i ciąg dalszy Mój mąż był zachwycony ze wyrawliśmy się z Julem na cały dzień (mój mąż pracuje w domu więc dla mnie i Julka bosko , ale człowiek pracujący w naszym towarzystwie nie ma łatwego życia . Ponadrabiał zaległości, stęsknikł się za nami. A zatem, niechaj GAMG* koniecznie coś zorganizuje na przysżły tydzień i w większym gronie. Może byc Grek w środę, Ogród Saski w poniedziałek. *GAMG czyli Grupa Aktywnych Mam Grudniowych - Joa i Delfinlex (chyba nic nie pokręciłam...?) ukuły na nas taką dumnie brzmiącą nazwę s. Odpowiedz Link Zgłoś
sushi_1 Re: a dzis.. 17.06.05, 00:19 Umówiłam na jutro spotkanie z 1. kandydatką na nianię dla Julasa. Trzymajcie kciuki, pls! Przy okazji, przygotowując się do tego spotkania odbyliśmy z męzem bardzo owocną rozmowę na temat naszych oczekiwań i wyobrażeń. Były 2 rzeczy które dyskutowaliśmy najdłużej i ciekawe co o nich sądzicie/jakie są ogólnie przyjęte normy?: 1. Jak jest z jedzeniem niani w ciągu dnia? Czy powinniśmy jej zapewnić obiad i/albo jakieś inne jedzenie? Czy posiłki ma sobie przygotowywac sama? U nas w domu??? (Generalnie nie potrzebujemy pomocy niani w zakresie sprzątania ani gotowania). 2. Czy niania może zabierać dziecko w jakeiś miejsca inne niż dom/park? Np. do sklepu albo coś załatwić w mieście etc???? Co o tym sądzicie?? Jak to jest/będzie u was??? dobranoc s. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: a dzis.. 17.06.05, 00:36 Sushi, Napiszę jak to było z nianią Michałka. Dodam tylko, że zwykle wychodziła od nas ok. 15.30 - 16, więc niezbyt późno. Nie zapewnialiśmy niani posiłków. Nie raz proponowałam, żeby się czymś częstowała, ale rzadko z tego korzystała. Zwykle robiła albo przynosiła sobie jakieś szybkie drugie śniadanie i tylko jeśli zostawała dłużej jakiś prosty obiad. Niania przygotowywała posiłki synkowi, więc zwykle wtedy też coś dla siebie szykowała, albo gdy synek spał. Czasem z własnej inicjatywy pomagała nam też w domu (głównie w prasowaniu), gdy synek spał. Niania raczej nie zabierała Michała w inne miejsca niż na spacer. Czasem weszła na chwilkę do sklepu ale nie załatwiała z nim innych swoich spraw. Czasem po prosu kupowała jakiś brakujący składnik obiadu. Gdy synek był starszy, to czasem zabierała go do miasta, ale nie po to żeby coś swojego pozałatwiać ale żeby mu pokazać np. dużą fontannę albo szopkę itp. ciekawostki. Też muszę zacząć już intensywne poszukiwania niani, ale strasznie ciężko mi się za to zabrać, smutno mi że muszę wracać do pracy Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: a dzis.. 17.06.05, 17:59 Pewnie jesteś już po rozmowie... U nas wygląda to tak: 1. Proponowaliśmy Niani korzystanie z naszej lodówki, ale ona i tak przynosi sobie kanapki. Czasami częstuje się owocami. Korzysta z expresu do kawy i herbaty. 2. Co do zasady Niania poświęca cały czas Gabie, więc raczej wizyty "muszę coś załatwić" nie wchodzą w grę. Ale jak zawoziłam Gabę do Niani ostatnio nadprogramowo na 3h (normalnie niania przychodzi do nas), to nie miałam nic przeciwko, żeby Gaba towarzyszyła Niani i jej mężowi w spacerze do banku (ale właśnie było to dodatkowo). Miałam trochę wrażenie, że wcianm jej się w jej czas wolny... __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: a dzis.. 17.06.05, 09:13 Jak będziecie w Saskim, to koniecznie dajcie mi znać, to wyjdę na lunchyk i Was odwiedzę. Pozachwycam się Waszymi Krasnalkami )) Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 06:29 Tuż przed wyjazdem w cetruma sójka przysiadła na parapecie (zrobiłam jej ze dwie fotki). Była przeurocza, spokojnie siedziała na ręku i patrzyła wokoło. Jednak, mój kochany Bazylek ją przestraszył i zaczęła fruwać jak opętana po mieszkaniu i w pewnym momencie, Bazyl ją złapał w pysk. W ostatniej chwili wyrwałam ptaszka potworowi w mordki, ale kruszynka upadła na ziemię i leżała... jakby ledwo dychała. Ubrana po domowemu wybiegłam z wózkiem z ptaszkiem w pudelku do weterynarza.... a tu, szok, pani mi powiedziała, ze ona nie wie co zrobić z ptaszkiem i nawet nie wie, co to za ptaszek (początkowo myślałam, że to gil). Powiedziała, żeby jechać do ptasiego pogotowia przy zoo. Zadzwoniłam więc do męza, coby samochodem przyjechał. Odstawiłam go do pracy i sama pojechałam do zoo. Oddałam ptaszka i w parku praskim czekałam na wyniki. Na szczęscie sójka ma się dobrze, tylko się lekko przestraszyła. Ufff.... Ale z ukulturalniania nici. No i... po mieście jeździłam bez żadnych dokumentów, w domowym ubraniu... zupełnie na wariata!!! Dobra, czytam co się działo wczoraj, bo na forum pewnie dopiero wieczorem będę mogła zajrzeć. Mój prehistoryczny komp dalej nie działa. Caluski Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 10:54 Ludzka z Ciebie istota! Komu by się chcialo ratować ptaszka?! Zapunktowałaś u mnie ogromnie! Masz ogromnego buziaka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:13 Szybka i sprawna akcja ratunkowa! Jestem pełna podziwu )) Duzia Buzia )) Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:21 gratulacje dla sójkowej mamy ) a dziś...ja jestem zamknięta w domu, właśnie zobaczyłam, że maż zamknął drzwi na takie zamki, co to je się nie otwiera od środka. (który to już raz?? szósty, siódmy??) Sąsiadki, która mnie zawsze otwierała w takich sytacjach (zrzucałam jej klucz i ona od zewnątrz mnie otwierała) nie ma. No to sobie posiedzę w domowych pieleszach. Ale teraz to od sprzątania nie ma ucieczki, hehehe. Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:25 i od internetu... mozna powiedziec ze jestes skazana Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:36 No to Cie mezus urzadzil Ale jak siadziesz do netu to nici ze sprzatania, hihi Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:56 a rano poszedł mi po śniadanko, kupił nawet bukiet kwiatów, a potem cóż... zawsze mi się wydawało, że komunikujemy się wprost , czyżby mu tak przeszkadzał bałagan w naszym domu?? a co do niebezpieczeństwa, to faktycznie racja. no ale już za dwie godziny będę wolna. na razie netuje i oglądam "tvn style", a domek woła "posprzątaj mnie, choć troszkę" hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:32 Ach! To niedobry!!! Pewnie celowo Cię zamknął, cobyś to sprzątanie i gotowanie uskuteczniała! Swoją drogą, uczul męża, żeby Was tak nie zamykał, bo to może być niebezpieczne... Pozdrowionka serdeczniaste dla Ciebie i Ancika ode mnie i Mateuszka )) Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:55 Też mam taki zamek, więc choć zamknięta byłam tylko raz, to i tak na zapas jeden komplet kluczy leży u zaufanej sąsiadki. Choć skoro tak się powtarza to zamykanie, to może to nie przypadek Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: a dzis.. 17.06.05, 09:00 Oj Pięknie, pięknie!!! Ja w ramach uzupełnienia relacji Franulki, która dosyć wcześnie musiała nas opuścić: po "lunchyku" pogalopowałyśmy z Joa na Mokotów, gdzie po raz kolejny spotkałyśmy się z Sushi (która z CSW wracała autkiem) - w Malinovej, na wspaniałych lodach (mniaaaammmmm).Spędziłyśmy tam kolejną godzinkę - Maluszki również zostały nakarmione ) Dołączył do nas również Tatuś Antośka )) - ale zaraz zabrał swoją rodzinkę i czmychnęli do domku , Sushi również )) Po wyjściu z Malinovej po raz kolejny spotkałam się z Sushi (również dziękuję za wszystko ))) Dopiero po 19-tej udałam się - już sama z Kacperkiem - w kierunku pracy mojego męża, i koniec końców dopiero po 20-tej dotarliśmy do domku!! Kacperek był zachwycony całym dniem spędzonym poza domkiem - ja zresztą również!! Jestem za tym, aby jak najczęściej robić takie "toury" po mieście!! A Wy?? GAMG rządzi!!! Buziale, Karina Odpowiedz Link Zgłoś
kuczynska78 Problemy ze słuchem 16.06.05, 22:18 Dziewczyny boję się. moja Oliwka ma jakiś problem ze słuchem. Juz kiedys byliśmy na badaniach, ale niestety wyniki uległy zaginięciu. Potem mała miała ciagły katar, nie mogłysmy ich powtórzyć. A teraz jest tragicznie. Ciągle słyszę od niej: co, co... Robilismy z mężem test, szeptalismy, mówilismy głosniej. Słyszała tylko jak było mówione głosno, nawet przy zakrytych ustach. Słyszała wyrazy mówione ciszej, tylko widząc ruch warg, pewnie z ich ruchu odczytywała nasze intencje. Jestem przerazona. Czy ktoraś z Was sie z tym spotkała.Ona jest alergiczka, ma często zatkany nos, strasznie głosno chrapie. Może to przyczyna? Jutro dzwonie do lekarza i umawiam sie na kolejna wizyte i badanie słuchu. Poza tym znów ma takie napady duszności, dzis wieczorem musiałam jej podać leki wziewne. Jestem zrozpaczona. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: Problemy ze słuchem 16.06.05, 22:49 Trzymam kciuki, zeby nie bylo to nic powaznego. Sciskam mocno i pozdrawiam. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Problemy ze słuchem 16.06.05, 23:56 Aga, Mam nadzieję, że nic poważnego nie będzie z Oliwką. Także trzymam kciuki. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 06:42 Logopeda na zajęciach powiedziała mi, że często katary mogą być przyczyną jakiś zaburzeń słuchu. Trzeba iść z tym do lekarza, koniecznie. Ale nie martw się, wszystko będzie dobrze. Trzymamy kciuki. Buziaczki, M+M Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 07:46 Aga, mamy podobny problem. Okazało się, że mój syn ma tak wąskie przewody słuchowe, że nie wypływa mu wosk, robią się czopy, które go usiskają i może wtedy gorzej słyszeć. Trzeba mu regularnie wlewać parafinę i czyścić uszy u lekarza. Może u was też tak jest? A może tak jak mówią dziewczyny, przyczyną jest katar. Powtórz spokojnie badanie i idz do dobrego laryngologa. Ania Mamy juz... www.pajacyk.pl Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 10:52 Aga, nie chcę Ci serwować łatwych pocieszeń, ale moja siostra przerabiala problemy ze słuchem trzy razy (trzy córki i za każdym razem okazywało sie że wystarczy przeczyścić uszy parafina (jak pisała Opieniek) - ze sie dziecku po prostu zatyka. ktos mi mówił (Aguszak chyba?) że sa osoby które potrzebuja takiego zabiegu nawet raz na rok. Po prostu tak maja i juz. Więc idź spokojnie do laryngologa i niech Ci zbada córkę. Buziaki PS Czy aj sie dobrze domyslam niespodzianki? Ma to związek z tym o czym mailowałyśmy? Odpowiedz Link Zgłoś
kuczynska78 Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 14:10 Dokładnie, z tym. A nawet z czymś wiekszym, rzucilam sie naprawde na głęboką wodę Aga Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Czy mam się martwić... 17.06.05, 00:23 Jakiś czas temu dumnie się chwaliłam, że Helenka zaczęła się kulać z brzuszka na plecy i odwrotnie. Nie robiła tego bardzo często i przychodziło jej to z pewnym wysiłkiem. Ale robiła. A od jakiegoś czasu przestała, kulnie się raz na parę dni i to raczej przypadkiem. Wygląda jakby zapomniała, jak to się robi. A mamy też takie ćwiczenia polegające właśnie na inicjowaniu przewrotów. Na polecenie rehabilitantki wróciliśmy też do jednego z ćwiczeń Vojty stymulującego przewroty ale efektów nie widać . Nie wiem co o tym myśleć... Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 06:41 Spokojnie... przypomni się Helence jak to jest. Mój Michałek odkąd okupuje rozłożony koc w pokoju turla się w tę i wewtę. Dałam mu więcej miejsca i już są efekty. A także był leniuszkiem, oj był. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 10:46 Martko, Dzięki za słowa wsparcia Sęk w tym, że mała dość dużo przebywa na kocyku na podłodze, więc nie wiem jak jeszcze mogłabym ją zachęcić do aktywności. Ostatnio gdy próbuje czegoś dosięgnąć to zamiast się kulnąć nieładnie się wygina i pręży. Muszę to skonsultować z rehabilitantką, ale wizyta dopiero 1 lipca. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:02 ale podobno dzieci czasem zapominają o jednej umiejętności, na rzecz drugiej. i właśnie mogą np: przestać się kulac, jak intesywnie ćwiczą "gadanie". ale pewnie konsultacja z rehabiltantką nie zaszkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:09 Nie wiem czy skorzystasz, ale mój Mateuszek też tak się paskudnie wyginał i nasz rehabilitant kazał nam po pierwsze jak najwięcej na brzuszku interesować Matiego jego własnymi nóżkami (teraz już sam się interesuje i pacha sobie stopy do buzi - to powoduje, że wyrabiają się bardziej mięśnie brzucha, a nie nadmiernie kręgosłupa, a po drugie unosić dziecku do góry bioderka i tymi bioderkami skręcać go na boczki - w ten sposób dziecko uczy się, że ma boczki na które może się łatwo przekręcać, a także to przekręcanie jest prawidłowe, bo dźwiga nóżki z bioderkami do góry, przerzuca je na prawo lub lewo, a potem reszta już się łatwo przekręca ufff... mam nadzieję, że wszystko czytelnie opisałam. Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:44 aguszak napisała: > nasz rehabilitant kazał nam po pierwsze jak najwięcej na brzuszku interesować > Matiego jego własnymi nóżkami Aguszak kochana, chyba jednak na pleckach Wesoło mi się zrobiło, gdy sobie wyobraziłam zabawę nóżkami podczas leżenia na brzuszku. No chyba że miałaś na myśli gmeranie nóżkami po brzuszku... Wielkie dzięki za rady, część z tego robię ale dodam coś też z twojego zestawu. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:51 jesooooo.... no rzeczywiście )) ubaw po pachy )) a to by z Mateusza niezły akrobata był, jakby na brzuszku mógł bawić się nóżkami )) Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Jestem o stałej porze ;-))) 17.06.05, 06:22 Nic się nie zmienia. Podobnie jak u Musztardki, od 5 już tylko drzemanie i mulenie ciumkaniem cycusia... a co będzie jak nie będę juz piersią karmić? Już drżę na samą myśl... Odpowiedz Link Zgłoś
martolina77 Do Vievioory 17.06.05, 07:00 Aga, Będziecie w sobotę na basenie? My jedziemy na 13, ale pojawimy się tam ok. 12:45, więc może bodziaki przyjechałyby z Wami, chę? no, chyba, że pogoda się zmieni i przyjadę do was dziś z Michałkiem, jeżeli nie miałabyś nic na przeciwko. Dam znak przez telefon. Całuski, M. Odpowiedz Link Zgłoś
kuczynska78 Re: Jestem o stałej porze ;-))) 17.06.05, 07:56 Ja tez już jestem, od 6:30. O tej porze wstała Oliwka, o dziwo Hania jeszcze spi. A Oliwka już gotowa czeka na naszego znajomego, który ma ja zabrac do przedszkola, bo nasze auto niestety stoi w warsztacie. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
ella01 Różne takie 17.06.05, 08:55 Pół roku minęło jak jeden dzień. Dzisiaj mija 6 miesięcy od kiedy Pawełek pojawił się na tym świecie... Sama nie wiem kiedy minęły. Synek ma już 4 ząbki a kolejna dwa na górze już w drodze. Waży 8600 a mierzy coś ponad 75cm Uskutecznia pełzanie - czas na kojec. Ja za tydzień wracam do pracy. Niani jeszcze brak ale szukamy. Jak wczesniej wspominałam wcina prawie wszystko, nalepiej łyżeczką. Jest słodkim uparciuchem, strasznie ciekawym świata. Swoje niezadowolenie wyraża warczeniem... płacz to ostateczność. Pozdrawiamy wszystkie mamy Ech.. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Różne takie 17.06.05, 10:15 Wszystkiego najlepszego dla Pawła. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex MOŻE DZISIAJ KABATY??? 17.06.05, 09:06 ..czy ktoś chce do mnie dołączyć? Zapraszam serdecznie!! Odpowiedz Link Zgłoś
marzek2 Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 09:49 To ja Marzek. Dzięki za troskę, wiem, od Iwoku, że myślałyście o mnie i o moich problemach z Samem. Więc teraz krótkie info - za sobą mamy szereg badań mniej i bardziej specjalistycznych, w środę zaliczyliśmy niestety inwazyjne badanie czyli cystografię, w celu wykluczenia/potwierdzenia ewentualnej wady dróg moczowych, którą miała jego siostra. Dobra wiadomość!- WSZYSTKO JEST OK))) Wszystkie badania podstawowe i te bardziej specjalistyczne wykazują, że mały jest po prostu zdrowy! Pani doktor twierdzi, że była to infekcja dróg moczowych (którą faktycznie miał) + ząbkowanie. Mam nadzieję, że to faktycznie było przyczyną, że nie jest to coś jeszcze nie wykrytego, co znowu nagle nas przestraszy. Na razie mały zaczął przybierać na wadze i ma się chyba lepiej. Ale (zawsze jest jakieś ale) musimy się troszkę rehabilitować, w końcu wezwałam prywatnego rehabilitanta, który powiedział, że nie ma tragedii, ale jesteśmy gdzieś o miesiąc do tyłu i trzeba go trochę właściwie ukierunkować i postymulować. Na razie mamy niewiele zaleceń, ćwiczenia niebolesne, bo to metoda Bobath, zobaczymy po miesiącu jakie Sam robi postępy. Pozdrawiam z upalnego Krakowa Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 09:54 Wszystkie pamiętamy i cały czas jesteśmy myślami z Tobą i Twoją gromadką!! Cieszę się, że badania przyniosły pomyślne wieści!Trzymam kciuki za dalsze "uspokajanie się" sytuacji, pozdrawiam serdecznie, Karina Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 10:06 No wiesz... Oczywiście Dobrze, że z Samem wszystko w porządku, cieszę się. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 10:20 pamieta, pamięta super, że z Samem wszystko dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 11:20 Chyba sobie żartujesz??!! Jak mogłybyśmy Ciebie zapomnieć, jak mamy cały czas zaciśnięte kciuki za Sama? Pozdrowionka. Cieszę się, że już wszystko OK. Buziorasy dla Samuela ) Odpowiedz Link Zgłoś
tufinka Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 11:37 Pamietamy! Naturalnie, ze TAK Ciesze sie, ze z Samem lepiej. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 18:03 Pewnie )) To bardzo fajnie, że wszystko w porządku )) __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: MOŻE DZISIAJ KABATY??? 17.06.05, 10:32 ja dziś nie mogę jutro przyjeżdżają moi rodzice i warto by jakoś dom ogarnąć, coś upichcić. A ci moi rodzice zostają jutro z Antkiem, a my z mężem siup do kina i na lody, tylko we dwoje, ech, będzie cudnie. A i tak pewnie będziemy głównie gadać o synku A moja mama - bardzo stęskniona za wnukiem, to nawet nas zachęca, żebysmy poszli na dwa seanse przyłączam się do wspaniałej "recenzji" naszego wczorajszego dnia. GAMG to jest to! Opieńku kochany - mam nadzieję, że dziś już lepiej. Jesteś the best!! Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: MOŻE DZISIAJ KABATY??? 17.06.05, 10:55 Karinko, ja nawet jade na Ursynów ale w innych celach. Buziaki, milego spaceru! F Odpowiedz Link Zgłoś
mamamegi Re: Grudzień 2004 - epizod III 17.06.05, 10:27 Wczoraj po raz pierwszy podałam Igorkowi jabłko. Zjadł 3 łyżeczki i zwymiotował (Czytałam,ze wasze maluchy wymiotowały po brokułach, co jest zrozumiałe choćby ze względu na wygląd i konsystencję, ale jabłuszko ?? standardowy posiłek maluchów.Dzisiaj będziemy próbowac ponownie. Ijeszcze jedno pytanie czy ucieracie jabłka, czy tylko podajecie te słoiczkowe? Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Grudzień 2004 - epizod III 17.06.05, 11:00 Mamomegi jak an zarie tylko słoiczek. I jak na razie wchodzi i jablko, i marchewka i marchewka z ziemniakiem i dynia. Biję się spróbowac tych oslawionych brokułów żeby mi się dziecię nie nauczyło pluć F Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Nowe zdjęcia 17.06.05, 11:50 Znowu parę wrzuciłam, kto ma chęć niech spojrzy Ale mnie nastraszyłyście tymi brokułami, też czekają na spożycie... Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 12:28 U nas brokuły się nie sprawdziły i musiałam je wyrzucić (normalnie to podjadam po małej, ale te brokuły ot straszny syf). Wczoraj jednak gotowałam dla nas brokuły i podałam Milce brokuła z ziemniakiem - wszystko własnej roboty. Jadła, aż jej się uszy trzęsły! Podałam jej również w ramach eksperymentów żywieniowych danie Gerbera (od 6 mca) z cielęcinką. Również była zachwycona. Zjadła pół słoika. Nie było potem żadnych sensacji żołądkowych. Zaczęłam się martwić. Mała nadal się nie przewraca na plecy ani na brzuch. Ani razu jej się nie udało. Nawet nie próbuje, a 28 kończy pół roku. Wiem, że jest grubaskiem i mało jej się chce ruszać, ale to jest już chyba poważna sprawa... O czym świadczy takie coś? Czy to jakieś zaburzenie? Idę do pediatry dopiero w lipcu i do tej pory pewnie się namartwię na zapas. Martolinko: u nas pobudki jak były rano tak i są rano, więc pozostaje mi tylko wierzyć, że to się skończy kiedyś. Marzek: fajnie, że się pojawiłaś. Całuski dla Sama, trzymam kciuki. Nikt mnie nie zamknął w mieszkaniu, więc chyba z niego wybędę, bo taki straszny tutaj brud. Ciągle nie daję rady z zabawkami małej, są wszędzie... Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Kolor oczu? 17.06.05, 12:35 Czy Wasze dzieciaczki nadal mają niebieskie oczka? U nas tak jest. A spotkałam wczoraj znajomą i zdębiałam. Jej synek (z lutego) ma już brązowe oczy!!! Ponoć już 2 tygodnie po porodzie miał taki kolor. On w ogóle jest ciemny - brwi i rzęsy kruczo czarne. A jak jest u Was? Błękit króluje? Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Kolor oczu? 17.06.05, 12:40 Tak, u nas nadal niebieściutkie I chyba tak już zostanie bo mój synek to wierna kopia swojego Taty Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 epizod IV tuż tuż 17.06.05, 12:46 o matko, jeszcze sto postów i następny wątek, wyrobimy się jeszcze dziś ?? Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Kolor oczu? 17.06.05, 12:48 U nas od bardzo dawna brąz - po tacie )) Bardzo chciałam, żeby Mateusz miał brązowe oczy, a nie szare po mnie ;/ Najpierw miał granatowe (piękne!) potem szare, jak moje a potem zaczęły pojawiać się plamki brązowe i zupełnie mu zbrązowiały - chyba, jak miał miesiąc, to już brązowe były Pozdrowionka )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamamegi Re: Kolor oczu? 17.06.05, 15:59 Jak Igorek otworzył swe zapuchnięte oczka czyli w 5 dobie po urodzeniu już były brązowe! NAprawde choć wszędzie trąbią ze wszystkie maluchy rodzą sie z niebieskimi.Wszystko ma mój chłopak po teściowej oczy tusze cere buzie! Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Kolor oczu? 17.06.05, 18:08 a u Gaby ani brązowe ani zielone... Mam wrażenie, że już takie zostaną - mieszane __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
musztarda_ziolowa Re: Kolor oczu? 17.06.05, 18:26 A ja myślałam, że kolor inny niż niebieski w tym wieku należy do rzadkości... U nas chyba żadnych szans na oczy zielone po mnie, bo córa "cały tata", więc i oczy jego. Odpowiedz Link Zgłoś
ella01 Re: Kolor oczu? 17.06.05, 19:56 U Pawełka nadal niebieskie... Włoski blond więc niby taki aniołeczek Mam nadzieję że mu takie zostaną. Ja mam piwne, mąż szare. Chociaż blondynek z piwnymi oczkami to też miłe zestawienie Odpowiedz Link Zgłoś
chrenata Po kolei 17.06.05, 21:32 Marzek, dobrze, że już dobrze. Biedny Sam, tyle się nad nim pastwili. Iwoku, dzieki, że wyjaśniłaś moją skromną rolę w równoległym wątku, bo przez chwilę poczułam sie jakby napiętnowana za niewinność. Kolor oczu - mój smyk w trzecim miesiącu zycia zaczął brązowieć i dziś ma tzw. czarne oczy. Sinlak - czy ten specyfik można podawać każdemu dziecku? Co to właściwie jest, bo do tej pory myślałam, że to rodzaj mleka. Spanie - czy odwracacie Wasze dzieciaczki w nocy, aby zbyt długo nie spały w jednej pozycji? A moze maluchy same to robią? Rayan od kilku dni sam układa się na brzuszku. Wcześniej umiał tylko z boku na plecki. Odpowiedz Link Zgłoś
franula Re: Po kolei 17.06.05, 21:37 Ło matko!!! Nie chciałam cię napiętnować, po prostu zauważyłam że byłas na tamtym forum, bardzo mi sie podobało że je zaprosiłaś do nas!!! Nic złego nei miałam na myśli!!! sinlac to rodzaj kaszki, pierunsko drogi (w porównaniu do zwykłych) do kupienia chyab tylkow aptekach nie odwracam córki, sama się wierci ale na brzuchu nigdy nie spi. Odpowiedz Link Zgłoś
ella01 Re: Po kolei 17.06.05, 22:11 Sinlac - kaszka na wodzie. Może zastąpić jeden mleczny posiłek. Dzieci przeważnie ją lubią. Pablo wcina ino szum. Polecany alergikom z pewnymi wyjątkami.( na pewno nie odrzuca jak brokuły. Można ją kupić nie tylko w aptece. Widziałam w Auchan i Tesco. Więcej na dziecko.nestle.pl/in_menu2_002s_p.asp dziecko.nestle.pl/in_menu1_002_dla_alergi4_1.asp Spanie Nie odwracam Pabla od jakiegoś czasu. Sam decyduje jak śpi. CZęso przekręca się na brzuszek. A jak mu się znudzi wraca na boczek. Niestety łóżeczko jest za małe dla wędrówek Pawełka. Jak się "przytuli" do szczebelków to się czasem wybudza. Ochraniacz też nie pomaga. Opanował też ( niestety) wyjmowanie szczebelków. Niby tylko dwa dadzą się wyjąć, a wykukał które i wyjął. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Kolor oczu? 18.06.05, 00:31 Musztardko, Też kiedyś pytałam o kolor oczu naszych dzieciaczków, ale chyba napisałam strasznie małą czcinką, bo nikt mi nie odpisał Ale do rzeczy - Helenka ma ślepia niebieskie, Michał zielone a my brązowe. Ale w rodzinie występują rózne kolory, więc może jej takie zostaną? A włoski Helenka ma dość ciemne, więc byłoby to całkiem ciekawe zestawienie. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
franula aaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.06.05, 00:51 czy uwierzycie mi ze Bestia jeszcze nie spi???? juz nie mam siły!!! wczoraj w ten upał jak K miała na sobie tylko rampersa, wsiadłysmy do niskopodlogowego autobusu gdzie było jeszcze plus kilka stopni (wiadomo kiepskie wietrzenie( a ram wózek z dzioeckiem w długim rekawie - na to sweter! spodnie od dresu - grube, skarpetki i czapka na uszy . Myslalam ze umre jak to zobaczyłam. A Babcia w sukience na ramieczkach!!! na moje delikatne pytanie czt dziecku czasem nie za goraco odpowiedziała zyczliwie: a bo wie pani ona jest po chorobie" ........ Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: aaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.06.05, 01:10 Ja Cię podziwiam Franula jak dajesz radę... Faktycznie Bestia - ale jaka słodka. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
iwoku Pytanie naiwne 19.06.05, 05:24 Hmmm. Troche głupio zadawać takie pytanie jak sie ma trójkę dzieci. Ale raz kozie śmierć. Walę: Co to do licha jest rampers???? Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Pytanie naiwne 19.06.05, 09:17 to takie "body" z krótkim rękawkiem i krótkimi nogawkami )) Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiado Re: Pytanie naiwne 19.06.05, 10:45 Ja też się dowiedziałam dopiero przy drugim dziecku Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 Re: Pytanie naiwne 19.06.05, 11:10 a mi się rampers kojarzył z pampersem, więc nawet sobie wymyśliłam, że to jakieś pieluchy. Dopiero pani w sklepie mi uświadomiła co i jak. To taki pajac z krótkimi rękawkami i nogawkami ) Odpowiedz Link Zgłoś
joa8 wieczór z mężem 19.06.05, 11:17 no mówię Wam jaki może być męczący - zakupy ubraniowe (w końcu bez jęczącego w wózku Antosia oraz z zakazem wstępu do działów dziecięcych), potem kino (dość pojechany, ale fajny film "Exils", tylko jakoś tak ciemno i głośno w tym kinie, choć ludzie cichutko, jak te trusie potem spacer po mieście, przez cały czas (nieskrępowana zajmowaniem się synkiem) dyskusja o konflikcie z bliską nam osobą. Wróciliśmy wykończeni, hihihi. A w domu Antek szczęśliwy, zadowolony, moi rodzice również, sprzeczali się tylko, kto będzie prowadził wózek na spacerze. Tata wygrał Ech, podobało mi się. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinlex Re: Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 12:37 Według mnie to naprawdę jeszcze nie ma powodu do zmartwienia!Emilka jest naprawdę dużą kobiecinką - daj jej szansę na rozbujanie się )) Ale jeżeli masz się niepokoić to jasne, zapytaj fachowców A może sama zacznij ją bujać takimi metodami jak Aguszak pisała - ja też sie tak bawiłam z Kacperkiem i nie ma problemów z obrotami ) Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 13:01 delfinlex napisała: > A może sama zacznij ją bujać takimi metodami jak Aguszak pisała Tylko pamiętaj, że mi chodziło o leżanie na pleckach i zabawę nóżkami... hihihihi... Odpowiedz Link Zgłoś
mamamegi Re: Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 15:53 Nic sie nie przejmuj brakiem przewrotów, mój Igorek jest tej samej kategorii wagowej i tez były z tym problemy Skończył pół roku 14 czerwca a pierwszy raz przewrócił sie na brzuszek 10 !A teraz to juz cały czas sie przewraca nawet jak go karmię to pare razy sie kulnie na brzuch( na plecy wrócić nie potrafi), w nocy też jak sie przebudzi to zaraz na brzuch i w śmiech.Zobaczysz samo przyjdzie. Pozdrowienia i udanego weeekendu spokojnego przede wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora Re: Przewracanki 17.06.05, 18:07 Gaba ma jeszcze kilka dni (31) a dopiero dzisiaj zaczęła nieśmiałe samodzielne próby. Do tej pory chętnie się turalała, ale tylko wspomagana przez nas. Też ostatnimi czasami "machałam" Gaby bioderkami (choć nie wiedziałam, że to ćwiczenie "rehabilitacyjne" i rzeczywiście po takim "machaniu" chętniej i mocniej odwracała się na boczki. __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś
ivka2 Re: Grudzień 2004 - epizod III 17.06.05, 15:07 Chwalę się moją Amelką - Grudniową Panienką!!! Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 dzięki dziewczyny 17.06.05, 15:14 Mam się dzisiaj dobrze. Dziecię nie poszło do przedszkola i poszliśmy do Muzeum Kolejnictwa. W piątek za darmo! Kiedyś chodziliśmy co piątek i nas tam znają. Było oczywiście mnóstwo mam z 4-5 latkami. Tam jest fantastycznie, są ogromne makiety różnych kolejek, a na zewnątrz stare lokomotywy. Było fajnie. Potem poszliśmy do pracy, dziecię grzecznie oglądało minimini. Zaraz ruszam z Lusią do lekarza, bo oczko jej ropieje od rana Odpowiedz Link Zgłoś
vievioora troszkę różnych 17.06.05, 18:17 Martko i Delfinlexie - szkoda, że nie zajrzałam wcześniej na forum... Byłam dziś zafascynowana Gabą (po 3 dniach pracy) i już koło 10.00 pobiegłyśmy na spcer do Lasu Kabackiego. Potem testowałam po raz pierwszy ja sama marchewkę (pierwszy raz niestety był niani). Ale za to do mnie należy pierwszy raz z kaszką ryżowo-malinową Korzystając z Gaby snu wrzuciłam kilka nowych Gaby fotek na stronkę, zapraszam jeśli macie ochotę. A w kwestii polujących kotów (Martko jestem pod wrażeniem organizacji!!) - nam się z mężem udało uratować tyko raz myszkę przed Miniakiem. Fajna była - miała czarny pasek na kręgosłupku, jak Chip&Dale. Miniak przyniósł ją do domu i chyba uciekła gdzieś za szafkę i kotu się znudziło czekać aż wyjdzie. Misja uwalniania myszy o mało co zakończyła sie fiaskiem, bo kot wiedziony instyktem nagle wyrósł spod ziemi... Mysz była sprytna - uciekła przez "oczko" w płocie, więc kot zanim obiegł siatkę dookoła ... Niestety to było tylko raz. Od tej pory Miniak jest już mistrzem kilerem. Pozdrowionka __ zrobiłam stronkę :: www.vievioora.com :: Odpowiedz Link Zgłoś