Grudzień 2004 - epizod III

    • delfinlex No i ruszył..... 13.06.05, 11:59
      ....rączki wyprostowane, brzuszek i pupa do góry, buja się, buja i pełznie do
      przodu!!! Do zabawki!!!
      Prawie się popłakałam, jak to przed chwilą zobaczyłam smile))
      Teraz to się zacznie...smile)))
      • aguszak Re: No i ruszył..... 13.06.05, 12:08
        Ależ dzielny chłopiec z tego Twoje synka smile Pierwszy raczkujący!!!
        Brawo!
        Pozdrowionka smile))
        • tufinka Re: No i ruszył..... 13.06.05, 12:14
          Gratulujemy nowych umiejetnosci!!!smile
      • vievioora Re: No i ruszył..... 13.06.05, 12:39
        Gratulacje !!!
        ale supersmile)))
        __
        zrobiłam stronkę smile
        :: www.vievioora.com ::
      • sylwiado Re: No i ruszył..... 14.06.05, 01:01
        No, no, no - gratulujemy sprawności!!! Ciężkie czasy idą...
        Sylwia
        • delfinlex Re: No i ruszył..... 14.06.05, 08:55
          to chyba nie jest jeszcze to "klasyczne "raczkowanie - raczej pełzanie i takie
          śmieszne "opadanie" ale przemieszcza się...
          No i dziękujemy za miłe słowa smile)
          • mamazosi7 Re: No i ruszył..... 14.06.05, 13:30
            No gratulacje!!!
            moja Zoska tez sie przemieszcza,potrafi sie w jakas szczeline wcisnac tylemsmile
            np. miedzy pianino a kojecsmile
            • franula Re: No i ruszył..... 14.06.05, 15:42
              hej
              jak tam dzisiaj?
              nie spodziewałam sie takiej pogody i wyszłam w dzinsach, Kasia w lekkim
              pajacyku ale z dlugim rekawem. Zgrzałysmy sie obie, a zapedziłysmy się w swiat
              mojego dziecinstwa czyli Park Sejmowy i Ujazdowski. Zjadłam grill koło Muzeum
              Ziemii, mało sie nie poplakałam jak zobaczyłam ze wyburzono spory kawałek
              osiedla domków fińskich, zwazylysmy sie obie na starej zabytkowej wadze przy
              wejsciu do parku z Pieknej (waga z bodaj 1920 roku) taka co sie na niej siada -
              z dziecinstwa pamietam oj pamietam. Przeszłam koło swojego przedszkola i
              podstawówkismile ech... powspominałam sobie. Kasia czesc przespała, częśc
              przegadała - oj chyba gaduła z niej będzie, od paru dni perrory wygłasza długie
              bardzo.

              Witamy nowe mamy, super że ciągle się znajdują nowe. Czytajcie i piszcie no i
              spotykajcie sie z nami!

              Na poczatek: kto jutro do kina?
              • sushi_1 Re: kino 14.06.05, 17:51
                my do kina, my!
                • joa8 Re: kino 14.06.05, 18:41
                  no i my oczywiście smile
                  • delfinlex Re: kino 14.06.05, 18:51
                    O ile nic się nie wydarzy to my oczywiście też!!!
                    • martolina77 Re: kino - my też!!!! 15.06.05, 07:49

              • sushi_1 Re: No i ruszył..... 14.06.05, 23:08
                Ale fajny spacer sobie zrobiłyście. Mnie już naprawdę nuży to siedzenie w parku
                pod Iluzjonem, a że w ostatnich dniach Julek był całkiem znośmy wyrzuciłam się
                dziś do Morskiego Oka w wózku i zapomniałam nosidła. Błąd! Horror wrócił. Julio
                darł się strasznie. Myślałm że oszaleję zanim wróciliśmy do domu sad

                Na szczęście trochę polubił jazdę samochodem, wiec chyba pozostaje mi jeżdzenie
                do parków i siedzenie na ławce gdzieś tam. W przyszłym tygodniu chciałabym się
                wyrzucić do Parku Saskiego. Jeśli ktoś chętny na wspólne siedzenie na ławeczce
                to zapraszam!

                Musztardko, jak spacery z Milką? Wciąz w nosidle? Jak sobie radzicie?
                sushi
                • franula Re: No i ruszył..... 15.06.05, 00:19
                  Sushi
                  wlasnie Ci mialam zaproponować że sie kiedys wybiore do tego Twojego parku bo
                  ode mnie to tylko myk tramwajem. Ale jak przejedziesz do saskiego to do Ciebie
                  dołączę. Tylko nie wiem jak z terminami będzie bo może na przyszły tydzień
                  wybędę sobie do siostry pod Warszawe.
                  F
    • mama_nati Pierwszy guz 13.06.05, 12:36
      Tak, tak, Natalia dorobiła się w weekend pierwszego guza na czolesad Tak się
      rozpędziła w tym swoim czołganiu, że nie zauważyła krzesła. Płacz był tylko
      przez małą chwilkę, przytuliłam i było ok. Na czole został po przygodzie mały
      wypukly siniaczek. A czołganie wygląda bosko, ta zacięta mina, żeby dopaść
      upatrzony celwink Najlepszym prowokatorem czołgania jest u nas pilot od
      telewizora, żadna zabawka nie jest tak atrakcyjna jak pilot, a w samych
      zabawkach najbardziej atrakcyjne są metkibig_grin
      • vievioora Re: Metki 13.06.05, 13:00
        Metki są najlepsze: kocyk, zabawka, wszystko co ma metkę jest najlepszym
        zajmowaczem czasu smile
        __
        zrobiłam stronkę smile
        :: www.vievioora.com ::
        • delfinlex Re: Metki 13.06.05, 14:23
          zgadzam się w zupełności!!!
          • dorotkaf1 Re: Metki i do zuzaleczki 13.06.05, 15:38
            odnośnie metek:u nas tez to hit
            odnośnie menu na chrzest: impreze robilismy w knajpie więc nic mądrego ci
            niestety podpowiedzieć nie moge...my wzięliśmy rosól, kilka ich specjałów z
            drobiu, jakaś pieczeń, potem było ciasto, lody,szampan, potem kolacja (galaty)
            plus fantastyczny żurek
            ogólnie jak juz pisałm jestem b zadowolona
            do Kariny:
            ja nigdy nie zmieniam fryzjera...brrr...bo wiem czym to grozi smile
            dorots
            • tusia21 Ale te nasze dzieci są już duże 13.06.05, 16:45
              Wszystko tak szybko się zmienia. Strasznie mnie to wzrusza. Jedzą różne
              pyszności, chcą siedzieć, raczkować, reagują na nasze uśmiechy, zabawy, mówią
              itp. To wszystko jest takie niesamowite. Nie zadwałam sobie sprawy z tempa
              rozwoju dziecka.
              I pomyśleć, że Alicja jest już pół roku na tym świecie.
              Ciągle jak czytam etykietki od 7 mies. to wydaje mi się, że mam małą córeczkę,
              a przecież to już za kilka tyg.
              PS. Delfinku cieszę się, że już jesteś z nami.
              PS. Za tydzień wyjeżdzam na 2 mies. @ mies. bez forum! Nie poznam waszych
              dzieciaczków!
            • mamazosi7 Re: Metki i do zuzaleczki 13.06.05, 19:13
              Racja metki sa najlepsze!!!!Zadna zabawka nie dorowna metkomsmile
              Aha no i jeszcze co do Bebilonu Pepti to tylko w aptece.

              Zapraszam do ogladania Zosiowych zdjec.Powoli uzupelniamsmile
    • martolina77 My tez po chrzcinach + Lamblie + inne 13.06.05, 17:50
      No... i my też po wszystkim. W niedziele wygonilismy diabełka z naszego
      Michałka i chyba dobrze mu z tym bylo, bo na mszy śpiewał w niebogłosy (gdy
      inni modlili się w ciszy wink)). Na samym polewaniu wodą święconą patrzył na
      swojego tatusia z miną "tato, co jest grane? jesteśmy na basenie???" a potem
      znowu śpiewał. Po mszy ojciec pauliny prowadzący mszę stwierdził, że chyba mały
      organista nam rośnie big_grin.

      Chciałabym się z Wami podzielić jeszcze jedną refleksją przy okazji wczorajszej
      uroczystości. Na nasza mszę przyjechała grupa młodzieży z porażeniem mózgowym z
      Warszawy z ośrodka rehabilitacyjnego w okunince. Wjechali wózkami pod sam
      ołtarz i wszyscy aktywnie (na ile mogli) uczestniczyli we mszy. Moja siostra,
      powiedziała mi, że część z tych młodych ludzi było w takim stanie w wyniku
      cięzkiego lub źle poprowadzonego porodu (często Ci rehabilitanci przyjeżdżają
      do szpitala we Włodawie, w którym pracuje moja siostra). Patrząc na nich i ich
      opiekunów, dziękowałam Bogu, że mam zdrowe dziecko!

      Po mszy mieliśmy zorganizowane przyjęcie nad jeziorem w pensjonacie z tarasem z
      widokiem na wodę. Super. Pogoda nie była zbyt łaskawa, komarzyska cięły jak
      szalone, ale w ruchu na spacerku nie daliśmy się bestiom. Jedzonko pyszne i
      moim zdaniem całość nie kosztowała dużo - za 15 osób zapłacilismy 700 zł
      (rosół, drugie danie, barszczyk z krokietami, kilka zimnych przekąsek i
      sałatek - stół wyglądał imponująco). Ale przede wszystkim, babcie i my
      mieslismy swięty spokój z gotowaniem, bieganiem po kuchni i zmywaniem!!! Teraz
      znów nie mogę się dopiąć w spodniach wink))

      A poza tym... MAMY LAMBLIE. Niewiele ich, ale są. Zrobiłam badanie na własną
      rękę, bo kupy cały czas mi się nie podobały. jutro idziemy z tym do pediatry
      plus ważymy, mieżymy, itp.

      Czytałam Wasze posty biegiem i po krótce:

      Karinko, w kóńcu jesteś wśród zywych!
      Vieviooro, zwariowaliście z tymi bodziakami!!! Nie trzeba było... może uda się
      odkręcić (to z privów)
      Joa, super, że dziecko zdrowe. Od razo było wiadomo!!! wink))
      Musztardko, wałeczki Emilki RZĄDZĄ!!!
      Agnes, fotki bomba!

      Acha,
      Kąpiemy w trochę podgrzanej łazience potem szybki kurs w ręczniku do sypialni i
      tam obróbka malucha w kremiki i piżamki.
      Wędrujemy na spacerkach w spacerówce. Z gondoli już nogi wystawały wink))
      Reszty nie pamiętam...

      Nadrobię.

      I jeszcze coś odnośnie ubioru na uroczystość wczorajszą. Klęłam na te
      garniturki i te sprawy, ale jak zobaczylismy z mężem w sklepie beżowy komplecik
      w paseczki z czapeczką z daszkiem - nogi nam zmiękły i kupilismy strój taki:
      spodenki na kancik, koszula biała, muszka, kamizelka i mega czapka! Fotki moze
      uda mi sie niedługo wrzucić. Młody wyglądał przeuroczo!

      Caluski,
      M.
      • martolina77 Re: My tez po chrzcinach + Lamblie + inne 13.06.05, 17:53
        Chrenato!
        Zdjęcia super.. dopiero obejrzałam. Najlepsze jest z michami!
        • franula hmmm 13.06.05, 19:31
          Nie wiem czy kogoś nie urażę. Muszę dobrać właściwe słowa... żeby nie zostać
          przedstawicielką terroru laktacyjnego... którego nie lubię/

          WIEM ze nie kazda kobieta moze karmic piersia - jest tu na wątku kilka zywych
          przykładów dziewczyn, które chciały a nie mogły...

          WIEM ze sa rózne okoliczności które każą niektórym z nas karmienie teraz
          zakończyć - zdarza się stracic mleko, powrót do parcy, stresy etc
          ale...
          według mnie pół roku to NIE JEST długo. Pewnie ze nasze dzieci wcinają już
          wiele innych rzeczy i mleko modyfikowane często TRZEBA podawac i nie ma o czym
          dyskutować. Ale jeśli tylko mozna dłużej...

          Z drugiej strony, fakt, ja bardzo lubie karmić więc można to podnieśc przeciwko
          temu co piszę. Sa dziewczyny które nie lubia i już. Ale przed urodzeniem Kasi
          bardzo się bałam karmienia, szczególniw, że wybaczcie szczerość nigdy nie
          lubilam nawet erotycznie uzytkowac piersi więc mysl o ssaniu brodawek przez
          dziecko wywoływało u mnie dreszcz przerażenia. Mimo to byłam bardzo zdecydowana
          karmić.Więc może to mnie usprawiedliwi...

          w tej chwili jedyne co mi w akrminiu piersią przeszkadza to to ze powoduje u
          mnie TOTALNY brak ochoty na sekssad

          niżej podepre się cytatem
          "Górnej granicy okresu karmienia nie ma. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca:
          Dzieci powinny być karmione wyłącznie piersią przez pierwsze sześć miesięcy
          życia, a do drugiego roku, lub dłużej, dokarmiane mlekiem z piersi jak o cennym
          uzupełnieniem stałego pożywienia. Mleko matki przez cały czas zachowuje swoją
          wartość. W drugim, trzecim roku karmienia nie chodzi tylko o zaspokajanie
          potrzeb psychicznych - owszem także - ale pokarm ciągle jeszcze zaspokaja
          również potrzeby żywieniowe: nadal zawiera białko, tłuszcze, [przeciwciała,
          witaminy, makroelementy, stanowi więc nadal pełnowartościowe pożywienie. "

          Dziewczyny nie chciałam nikogo urazic ani zdołowac, mam andzieję że mnie
          zrozumiecie...
          • hanyszka Re: hmmm 13.06.05, 21:20
            zamierzam karmić do 8, 9 miesięcy. Nie dłużej. Lubie karmic i jest to dla mnie
            przyjemność, relaks. Ale uwazam, ze pokarm matki jest pokarmem dla niemowlat,
            nie dla dzieci starszych. Karmienie dłużej niz do 1,5 roku, 2 lat uważam
            hmmm.... delikatnie mowiąc za przesadę.
            WHO, cóż, trzeba brać pod uwagę i to, ze ich zalecenia dotycza także krajow
            rozwijających się, gdzie mleko matki jest częstokroć jedynym dostepnym
            pożywieniem.U nas takich ograniczeń nie ma.
            Ciesze się, ze moglam dać swojemu synkowi to co najlepsze, jednak swiadomie
            odpuscilam sobie zasade ze do 6 msc tylko piersia; czesto bywa tak, ze
            przyzwyczajone tylko do piersi niemowle odrzuca pozniej wszystko, co nie jest
            milym, miekkim cyckiem; -)- marchewka be, jabluszko be, butelka be.Jacek z
            rownym zapalem wcian jabluszko i jak i ciagnie z piersi. I jest okazem zdrowia.
            A tak w ogole nie moge sie doczekac, az moje piersi wroca z rozmiaru D do B i
            bede mogla kupic sobie jakis fajny stanik. Koniecznie z koronką.
            • dorotkaf1 Re: hmmm 13.06.05, 22:50
              dziewczyny
              pisząc: ...że i tak długo karmiłyśmy...(bo to chyba ja poruszyłam temat)
              chciałam jedynie podtrzymać na duchu jedną z nas, która akurat miała chwilowy
              kryzys laktacyjny..nic więcej...ja sama nadal karmię piersią ale coraz częsciej
              mały głodomór wygląda na niedojedzonego dlatego zaczęliśmy wprowadzac mleko
              modyfikowane...jak Kubuś peirwszy raz pociągnął inne mleko niż mamusine to aż
              mi łzy poleciały...mną równiez targają rozterki...uwielbiam go karmić piersią
              ale coraz częsciej mam wątpliwości czy dojada...nie zastanaiwam sie jak długo
              bede karmić bo moim zdaniem samo życie pokaże
              a nagonka na karmienie piersią jest naprawdę bardzo bolesna dla tych z nas co
              poprostu tego robic nie mogą
              dzis kubus po raz pierwszy w życiu zjadł jabłuszko smile
              pozdrawiam
              d
              • tufinka Re: hmmm 13.06.05, 23:11
                Ja tez napisalam, ze 5-6 miesiecy karmienia piersia to dlugo. I w moim odczuciu
                tak jest rzeczywiscie, a prawdopodobnie z tego wzgledu, iz w mojej rodzinie
                kobiety bardzo krotko karmily piersia. Oczywiscie bardzo sie ciesze, ze moge
                nadal karmic, ale faktycznie czasem czuje sie uwiazana (szczegolnie kiedy maly
                nie ma ochoty mnie puscic po ponad polgodzinnym karmieniu). Dlugo, krotko - dla
                kazdego oznacza co innego - dla mnie pol roku to dlugo. Tak jak wyzej zostalo
                napisane, kazda mama najlepiej wie, jak ma karmic malenstwo i nie mozna nic
                narzucac. Wazna jest okazywana dziecku milosc i bliskoc, a wybor oraz powody
                takiego czy innego sposobu karmienia niech beda indywidualna sprawa mam, i
                niech nikomu nie przychodzi do glowy sie z tego tlumaczyc.
                Pozdrawiam
                Kasia
                • franula Re: hmmm 14.06.05, 00:17
                  Jeszcze raz przepraszam, jesli kogoś wkurzyłam,
                  obiecuję przemyslec swoje nastawienie
                  i "niech nad naszym gniewem nie zachodzi słońce"
                  Dobranoc i spokojnej nocy
                  F
            • sushi_1 Re: hmmm 14.06.05, 00:48
              Zgadzam się że każda mama wie sama etc.
              Co więcej, pisałam kiedyś o moje przyjaciółce, ktorą niszczył terror laktacyjny
              i komentarze postronnych osób, że nie karmi, a ona wychowuje adoptwane dziecko
              wiec karmić nie miała jak. Ale komentarze bolały, więc wiem że w tych sprawach
              trzeba być bardzo ostrożnym.

              Dla mnie laktacja to nieprzerwane źródło zadziwienia i zachwytu i, jak dla
              Franuli, 6 miesięcy to (za) krótko.

              Trzeba powiedzieć że pochodze z rodziny o imponującej tradycji laktacyjnej big_grin.
              Przykładów jest sporo, podam 2: moja siostra karmiła obydwie swoje córeczki po
              2 lata prawie, a ja sama ssałam pierś 3 lata smile. A jednak kiedy byłam w ciąży
              karmienie było dla mnie tematem tabu i kiedy przyszło mi się z nim
              skonfrontować na ostatnich zajęciach szkoły rodzenia, zbyłam go bardzo
              zdecydowanym "bleeeeeeee".
              Zmiana nastąpiła zupełnie nieoczekiwanie. Kiedy po cesarce nie miałam w ogóle
              pokarmu brałam Julka na ręce i tak długo powtarzałam sobie w myślach że MUSZĘ
              karmić mojego synka, aż mleczko poleciało. Pragnienie karmienia to była jedna z
              moich pierwszych przesuniętych granic.

              Zamierzam karmić Julka tak dlugo jak to będzie możliwe, zwłaszcza że był
              hipotrofikiem i wielu lekarzy przekonywało mnie że mleczko to najlepsze co mogę
              mu dać żeby zrekompensować to czego nie dostał ode mnie w brzuszku. Znając
              jednak stresogenność mojej pracy do której wracam po wakacjach bardzo się boję
              że karmienie może się skończyć 1 września o 9.00, ale kto wie...?

              Na koniec jedna samoobserwacja, która mnie samą dziwi. Mimo wszechobecnego
              laktacyjnego terroru, juz teraz gdy Julek ma 6 miesięcy czuje się coraz
              częściej nieswojo karmiąc tak dużego chłopca w miejscu publicznyma czy przy
              rodzinie męza gdzie nie było takiej imponującej tradycji laktacyjnej smile. A już
              chodzącego szkraba to w ogóle sobie nie wyobrażam na piersi przy ludziach (bo w
              domku to czemu nie).

              s.
              • ella01 Re: hmmm 14.06.05, 08:05
                Oj dziewczyny - ważne, że wasze dzieciaczki są zdrowe i kochane. Ja jeszcze
                przed urodzeniem Pabla wiedziałam, że będę karmić piersią ale okazało się, że
                nie takie to proste. Czekałam na moment kiedy położna położy ten mój wyczekany
                skarb na brzuchu, a on spróbuje pierwszy raz przyssać się do piersi... Nie
                chciał. Zasnął. Myślałam, że może później się uda. A tu nic. Nie chciał, jak
                potem okazało się, nie umiał ssać. Wszystkie położne próbowały mi pomóc, sama
                nie spałam tylko przystawiałam i przystawiałam - a tu nic. Jak ja zazdrościłam
                dziewczynie, z którą leżałam na sali. Jej córa prawdziwy mlekopij - nie mogła
                oderwać się od mamy. Przerobiłam nawał, próbowałam odciągać ( laktatora
                zamierzałam użyć dopiero po powrocie do pracy...) też nic. Dziecko głodne, ssać
                nie potrafi, mleka nie da się oddciągnąć. W takim stanie wylądowałam w domu.
                Ale powiedziałam sobie nie poddam się - dwa tygodnie prób, ściągania przed
                każdym karmieniem, karmienie strzykawką, szukanie pomocy w poradni laktacyjnej
                (poznałam fantastyczą panią doktor) i udało się... Był spokój przez dwa
                miesiące. Pablo złapał wirusowe zapalnie płuc i wylądowalismy w szpitalu. Nie
                jadł prawie tydzień. W żaden sposób nie można było mu dać mleka, które
                odciągłam ale systematycznie było go coraz mniej. Był tak zaśluzowany, że przy
                piersi dostawał ataków duszności, strzykawka i kieliszek odpadały bo pluł i
                krztusił się. Butelka odpadała bo nie umiał z niej pić. Zawsze się bałam, że
                jak spróbuje to cycusiowi powie pa, pa. Ale walczyłam - zaczął ssać tylko mleka
                nie było już tyle. Dziewczyny - ja znienawidzilam KARMi i wszytskie herbatki
                mlekopędne. Mógł pomóc spkój i brak nerwów. Te mamy które leżały z
                dzieciaczkami w szpitalu wiedzą, że to nie takie proste, wręcz niemożliwe.
                Czego ja nie próbowałam. Już mieliśmy wychodzić do domu - okazało się, że mały
                drastycznie spada na wadze. I albo dokarmiamy albo kroplówy i leżymy dalej. To
                dokarmiamy - i teraz o przewrotny losie - walczyłam, żeby dziecko zaczęło pić z
                butelki... Próbowałam próbowałam - i głód zwyciężył. Popłakałam się kiedy wypił
                swoje pierwsze 60 ml. I z żalu i ze szczęcia. Miałam taką technikę karmienia -
                najpierw cyc potem butla. Ale po jakimś czasie butla wygrała. Więc odciągałam
                i karmiłam go swoim mlekiem. tylko w nocy, albo na śpiocha w dzień jadł z
                piersi. Tyle że w nocy budził się co godzinę. Znowu się nie najadał. I tak z
                dnia na dzień mleczka coraz mniej... Teraz dokarmiam go Nutramigenem ( po
                zapaleniu płuc była obawa że złapie jakąś alergię) , wcina jabłko, zupki,
                Sinlac i ... uwielbia jeść łyzeczką. Kubek niekapek nie pasuje - ale za to
                zwykły kubeczek tak. Ale to chyba za wcześnie.

                Trochę przydługo marudziałam więc kończę. Strasznie mi było żal gdy Pablo
                żegnał się cycem z dnia na dzień. Bałam się, że nie dostanie moich przeciwciał
                i znowu będzie beee.. A służbę zdowia to on ukochał - bez wzajemności.
                Zazdrościłam wam mamy forumowe, że wasze dzieciaczki tak chętnie ssą mleczko.
                Ale rozumiem też mamy, które karmią butlą. Ważne jest to aby dziecko było
                kochane. Więc drogie mamy, smutki precz - piękna pogoda, przyroda czeka...

                pozdrawiam
          • zuzaleczka Re: hmmm 14.06.05, 11:17
            witajcie,
            ja karmiłam Małgonię 2 m-ce i było to cos potwornego, wprost nienawidziłam
            tego. Przestałam, bo miałam potworna depresję, 3 tyg z małą w szpitalu, ciągłe
            niewyspanie - to spowodowało zanikanie mleka, przez co Mała była głodna, darła
            się non-stop. Byłam szczęśliwsza na swiecie, kiedy Mała przeszła wyłącznie na
            butlę i jest tak do dzisuaj. Świetnie sie rozwija i uważam ,że to była
            najlepsza decyzja.
            Wg mnie w szkołacg rodzenia mówi się wyłącznie o karmieniu piersią, zero o
            butelce co jest KARYGODNE, bo potem młoda matka jest zmęczona, zagubiona i nie
            wie jak się do tego zabrać, ma poczucie winy i jest pod niesamowitą presją
            otoczenia.
            Np. mój mąż po szkole rodzenia dostał "świra" na punkcie karmienia piersią i
            jak Małą najpierw dokarmiałam, a potem stopniowo przechodziłam na butlę, to
            było niebotyczne awantury że krzywdzę dziecko, że to przez manie sie drze itp.
            Teraz widzi, że jest OK, ale ja mu pewnych słów i zachowań nie daruję.
            GORĄCO POZDRAWIAM MAMY KARMIĄCE BUTELKA.

            A tak na marginesie.
            Moja mama od pierwzsego dnia karmiła mnie i moją siostrę MALEŃKĄ ŁYŻECZKĄ
            dawnym mlekiem modyfikowanym, nie nowoczesnym do wyboru do kororu w zależności
            od skłonności do alergii, koloru kupki itd,(bo nie umiałyśmy ssać i jesteśmy z
            konfliktu serologicznego) i nic nam nie było i nie jest.
            • ewt80 Re: hmmm 14.06.05, 11:44
              Ja karmie piersią i będe tak do około roku,jak tymka.Nienawidze tego,jestem zła
              i czyje sie jak krowa,szczegolnie kiedy baby z męża rodziny wrzeszczę na każde
              kwiknięcie laury(z tymem było tak samo)MAMA CYCA CYCA brrrrr.Wiem ,że karmienie
              jest dobre,ale też łatwe bo nie trzeba gotowac itd.Jedynie to robie dla tego,że
              nie mam czasu na butlesmileTa nagonka na matki jest nie zdrowa,przecież to matka
              juz tyle z siebie dała dziecku,żenikt inny tego nie da.Brakuje mi bycie sobą i
              zycia dla siebie.Najpierw 9 mcy nic nie można,bo nie jest sie amemu we własnym
              ciele,a potem kolejne miesiące bycia dla kogoś.Ja chce wreszcie jeść
              TAbasco,pic wino,piwo,drinka,iśc na pare godzin i nie patrzec jak biust nagle
              sie powiększa,wrócić do miseczek B.Może t głupie infantylne ,ale naprawde mi
              tego brakuje,bycia dla siebie w moim ciele.Jak ktoś to lubi niech karmi jak
              najdłużej chwała jej za to,jak nie może ,albo nie chce to przecież nie koniec
              świata,dziecko można kochać na wiele sposobów,i przytulac po jedzonku do
              snusmile.JA niegdy nie byłam karmiona piersią,mama zachorowała po porodzie i zero
              pokarmu,a jakoś jestem najbardziej samodzielna z mojego rodzeństwa i nie
              trzymam sie kurczowo sukienki mamusi no i mam najlepszy kontakt z
              mamąsmile.Pozdrawiam i życze jak najmniej zmartwień,ludzie i tak za wszystkie zło
              obwiniają matki,po co jeszcze my mamy sobie dokładać.
              • mamamegi Re: hmmm, do ewt80 i pół roczku 15.06.05, 10:20
                Poczytałąm te wszystkie posty na temat karmienia piersia, i odczuwam dokładnie
                to co ty!! Miałam pisać na ten temat ale przecież nie będę dublowała twoich
                myśli.Ja mam jeszcze kolejny powód przeciw..mam z natury miseczkę D a teraz!
                potraficie sobie wyobrazić.Wyglądam jak chodzące cycki a nie poprostu Magda smile)
                Pokarmię jeszcze z 3 miesiące bo gdzieś tam wyczytałam i jeszcze lekarz to
                potwierdził,że najłatwiej jest odzwyczaić malucha przed ukończeniem 9 mcy, bo
                potem juz malec bardziej kuma,i bardziej przy tym ucierpi.
                Strasznie kocham mojego synka i chcę dla niego jak najlepiej!
                Wczoraj Igorek skończył pół roczku, kiedy to minęło?? Pozdrawiam wszystkie
                maluchy urodzone 14 grudnia a trochę ta data oblatana, więc buziaczki od mojego
                półroczniaka dla
                Kacperka, Oli , Kasi, Alicji,Jasia
                • franula warszawianki 15.06.05, 11:07
                  dziewczyny zaraz wychodze do kina. Patrze na termometr i jest na nim 30 stopni.
                  Czy on zgłupiał czy naprawde jest tak ciepło? help me bo ze swojej szklanej
                  wieży (bloku tfutfu) nie widze ludzi i ogólnej sytuacji) -
                  tylko szybkosmile
                  help
                  • miedzymorze Re: warszawianki 15.06.05, 11:14
                    30 chyba nie ma, bo nie kleje sie do wszystkiego, meteo internetowe pokazuje 25 i w moim odczuciu tyle jest albo ciut wiecej.
                    Ale może w centrum jest cieplej (budynki, asfalt) niż na moich rubieżach wink
                    W każdym razie Krzys poszedł z babcia na spacer w bluzeczce z krótkim rekawem i cienkich materiałowych szorcikach. Plus czapeczka.

                    pozdr,
                    mi
          • aguszak Re: hmmm - moim zdaniem 14.06.05, 11:33
            Też odczuwam na swojej skórze, a raczej na duszy terror laktacyjny sad Nie
            chodzi mi tutaj o posta Franuli, ani o posty innych dziewczyn, bo wierzę, że
            one świadomie nie chcą nikomu wyrządzić krzywdy ani przykrości nam, mamom
            butelkowym, ale to się jakoś tak dzieje, że podświadomie, a często gorzej, bo
            świadomie, mamy karmiące piersia są "z wyższej półki" niż te które sa zmuszone,
            lub po prostu chcą karmić mlekiem modyfikowanym swoje pociechy.
            Żadna dyskusja do niczego dobrego tutaj nie prowadzi. Tak samo, jak mamy
            karmiące piersią muszą walczyć o poważne traktowanie konieczności nakarmienia
            dziecka w miejscu publiczny oraz z różynymi innymi stereotypami dot. karmienia
            naturalnego (np. od kiedy należy wprowadzać pokarm stały, do kiedy karmić
            itp.), tak samo mamy butelkowe muszą stawić czoła "terrorowi laktacyjnemu" (czy
            jak to tam sobie nazwiemy) i komentarzom (nie ma nic lepszego dla dziecka niż
            karmienie naturalne, podtrzymanie laktacji powinno być dla matki najważniejsza
            rzeczą itp.)
            Niestety każda z nas odczuwa wszystkie plusy i minusy bardzo indywidualnie i
            osobiście musi sobie z nimi poradzić, a kłótnia w tym wątku, który jest dla nas
            swoistą ostoją i "schronieniem", "ścianą płaczu" i miejscem dzielenia się
            radościami nie jest wskazana, bo stąd krótka droga do rozpadu... Owszem
            wyrażajmy swoje opinie na wszystkie tematy, ale w taki sposób, żeby nikt nie
            poczuł się, tak jak często to się dzieje w realnym świecie, odrzucony,
            zaszufladkowany...

            Pozdrowionka smile))
    • franula Re: hmmm 13.06.05, 20:59
      oczywiscie ze rozumiem i nie czuje sie obrażona
      jak pisałam nie chcialam nikogo urazić
      F
      • franula Re: hmmm 13.06.05, 21:09
        dodam ze nie chciałam włożyc kija w mrowisko ani nikogo krytykować, moralizowac
        tym bardziej. mój post był wyłaczne odpowiedzią na zadane pytanie:
        "i tak dłuuuuuuuuuugo karmiłyśmy nie?"
        uważam, że nie.

        wybaczcie nie chcialam zważyć atmosfery
        • franula Z innej bajki.... 13.06.05, 21:23
          Chciałam Was od jakiegos czasu zapytać jak tma Wasi rodzice w roli dzaidków?
          u nas starsznie zabawnie bo moi Rodzice maja juz 3 wnuczki i przeżywaja
          zupełnie inaczej niz Rodziece Męża którzy zostali dziadkami po raz pierwszy.
          nie mówiąc o mojej babci która ma 7 prawnucząt a babcia Adama - Kasię pierwsząsmile

          musze powiedziec że Teściowa ma więcej zapałusmile i obiecała zając się Kasią w
          czasie zbliżającego się wesela znajomych. zdiewczyny starszliwie się ciesze na
          to wesele bo to pierwsze nasze wyjście BEZ Kasi. Dobrze nam zrobi.

          Ale co mnei uderzyło: rola babci i zdaidka "postaryzła" moich teściów - jakby
          sobie nagle zdali sprawę że jesteśmy dorosli (jakbysmy sie wczesniej bawili
          biorąc slubsmile i teraz za każdym arzemcos móiwąc że Kasi jest "sopychacz" bo
          spycha następne pokolenia? macie coś podobnego?

          buziaki
          F
          • joa8 Re: Z innej bajki.... 13.06.05, 21:58
            moi rodzice dostali świra na punkcie Antosia smile szczególnie moja mama, tata
            jest trochę bardziej nieśmiały w kontakcie z niemowlakiem. Dzwonią, dopytują
            się, kupują mu różne rzeczy, a jak jesteśmy razem to nie za bardzo dają mi go
            do rąk i fajnie sie nim zajmują. Moja siostra i brat też wykazują żywe
            zaintersowanie siostrzeńcem. Moim rodzicom zmienił sie też stosunek do mnie -
            sa czuli i delikatni. Dużo też wspominają moje dzieciństwo, co jest słodkie.

            Mojej teściowej w odstępie pół roku urodziły się dwa wnuczki (nasz później)
            więc musi dzielić swoją uwagę na dwóch berbeci. Teraz byliśmy u niej i był
            Antek i właśnie Arturek i widziałam, jak się nieco miotała, żeby sprawiedliwie
            się nimi zajmować i żadnego nie faworyzować, choć ja (pisze to naprawdę bez
            żalu) zauważam, że raczej zajmuje się Arturkiem. Ale myślę, że wszytsko się
            ułoży.
            • tusia21 Re: Z innej bajki.... 13.06.05, 22:08
              Mój teść sam ma 3 letnią córeczkę
              • musztarda_ziolowa Re: Z innej bajki.... 14.06.05, 10:14
                Emilka ma 3 pary dziadków. Moi rodzice są rozwiedzeni i mają partnerów, więc
                tak wyszło.
                Mama jest nią zachwycona, jednak nie okazuje tego zbyt często. Widziała wnuczkę
                6 może 7 razy w życiu. Mój tata widział Milkę 3 razy w życiu. Sam ma 2 letnią
                córkę z moją macochą, więc dla niego to żadne "halo" taki berbeć.
                Teściowie również nie wykazują zbyt dużego zainteresowania wnuczką. Widzieli ją
                2 razy (wszyscy mieszkamy w Krakowie). Mają już jedną, ale tamtą widzieli raz w
                życiu, bo mieszka w USA. Jakoś im tego nie brakuje.
                Tak więc nie miałam okazji poobserwować naszych "starych" w roli dziadków.
                Zresztą, moi rodzice są bardzo młodzi duchem i śmiesznie jest mówić do nich
                babciu, dziadziu...

                Warta odnotowania jest natomiast rekacja mojej macochy na moją córkę. Za każdym
                razem pani M. poucza mnie, że mam małej dawać czopki uspokajające na noc i poić
                melisą. Ma to ponoć pomóc w nocnych pobudkach! Pozostawię bez komentarza.
          • aguszak Re: Z innej bajki.... 14.06.05, 11:18
            U nas to wygląda tak, że cały komplet dziadków oszalał na punkcie Mateusza, bo
            dla obydwu rodzin to był pierwszy wnuczek. Co prawda moi rodzice za dwa
            miesiące znowu witali na świecie wnuczkę, ale to nie zmienia faktu, że Mateusz
            był pierwszy smile Trójka dziadków (moi rodzice i teściowa) dosyć gorąco,
            emocjonalnie, entuzjastycznie i spontanicznie wyrażają swoje uczucia względem
            wnuczka, natomiast teść jest bardzo powściągliwy i z dystansem (ale on zawsze,
            w każdej sytuacji jest tak, więc nie ma co się dziwić). Czasem musimy stopować
            te "achy" i "echy" na Matim, bo to męczy nas i jego też troszkę, a poza tym
            rozpieszczania też muszą być jakieś granice. Niemniej jednak cieszy nas
            podejście dziadków do naszego synka, bo nigdy nie mamy problemów, kiedy czasem
            chcemy go z kimś zostawić - zawsze są chętni, a teraz tym bardziej, kiedy ja
            wróciłam do pracy i z Mateuszem siedzi teściowa - oczywisty brak stresu i
            kłopotów związanych z opiekunką lub żłobkiem.
            Pozdrowionka smile))
            • delfinlex Re: Z innej bajki.... 14.06.05, 12:22
              U nas jest pod tym względem dosyć ubogo:
              - Mama Marcina nie żyje, a jak żyła to i tak nie szczególnie się nim
              interesowała, nawet raz nie miała go na rękach...
              - z Ojcem mój mąż nie utrzymuje kontaktów od około 3 lat; dzwonił do niego
              jakiś miesiąc temu, że chciałby zobaczyć wnuka (to jego pierwszy); podejrzewam,
              że nawet jak go zobaczy, to będzie to jednorazowa akcja,
              - mój Tata nie żyje, a mąż mojej Mamy zniknął z naszego życia 2,5 roku temu i
              chociaż czasem dzwoni (ostatnio chyba w lutym), to Kacpra nie widział i jakoś
              się nie wyrywa.

              W ten sposób Kacperek został z jedną tylko Babcią, która jest daleko, ciężko
              pracuje i nie może nas odwiedzać tak często jak by chciała.
              Kacperka bardzo kocha, jest jej pierwszym wnukiem płci męskiej - ma już wnusię,
              Juleczkę (4,5).
              Chyba tylko rodzice będą więc mogli rozpieszczać Kacperka i szaleć na jego
              punkcie smile))
        • miedzymorze Re: hmmm - a ile to jest długo? 13.06.05, 22:02
          bo wydaje mi się, że dla kazdej pary matka-dziecko odpowiedz będzie inna.
          Tu prosta zależność 'im dłużej tym lepiej' nie ma sensu, bo na maturach trzeba by zarządzać przerwę na karmienie ;D
          Nie nastawiam się na jakieś terminy typu 'karmię rok i koniec', ale na pewno nie zgodzę się na szarpanie bluzki i tym podobne hece, które mam czasami nieprzyjemność obserwować na ulicy.
          Jak mi się trafi egzemplarz, który w wieku np 11 miesięcy powie piersi 'do widzenia' - to też nie będę go na siłę zalewać mlekiem.

          no, to jeden z 'odwiecznych tematów' ruszony wink

          pozdr,
          mi
    • beata3211 Re: hmmm 13.06.05, 21:51
      No to Franula poruszyłaś temat!! Faktycznie że dość drażliwy.
      Osobiście uważam że 6 miesiecy karmienia piersieą to długo i niedługo.
      Długo dla kogoś kto był przekonany że nie będzie karmić piwersią z powodu braku
      pokarmu, niedłougo dla kogoś kto nastawił sie wcześniej na karmienie jak
      najdłuższe kto bardziej umie sobie poradzić z emocjami (tak ważnymi w
      utrzymaniu pokarmu).
      Ja bardzo lubie karmić piersią ale czasem mnie to męczy, czuje sie jak w
      pułapce....dziwne...
      Z drugiej strony ciesze sie widokiem mojego dziecka ssającego pierś i potem ta
      zadowolona mina.....
      Ale totalnie wkuża mnie kampania karmienia piersią, bo przez to czuję sie złą
      matką że musze dokarmiać dziecko.
      W pewnym momencie postanowiłam sie nieprzejmować. Stwierdziłam że wiem sama co
      jest najlepsze dla Krzysia i będe słuchała rad innych ale postępowała tak jak
      mi podpowiada rozum.
      I koniec!
      • joa8 Re: hmmm 13.06.05, 22:20
        ja podobnie, jak Ty Beata, mam ambiwaletne uczucia, co do karmienia piersią. Z
        jednej strony coraz bardziej mi się to podoba, jest to wygodne, tanie, no i ta
        obezwładniająca symbioza, ale z drugiej strony bywa tak, że mnie to męczy i
        irytuje. A przez pierwszy miesiąc robiłam to wyłącznie z rozsądku i dla synka.
        Nie sprawiało mi to przyjemności WOGÓLE. Chcę karmić (coraz rzadziej) tak do 10-
        11 miesiąca, potem chciałabym już odzyskać swój biust dla siebie smile Poza tym
        chodzące dziecko przy piersi jest ponad moje możliwości. Teraz prócz incydentów
        karmię tylko piersią i jest dobrze.
        Już opisywałam swoje perypetie emocjonalne w momencie, kiedy dałam Antkowi
        mleko modyfikowane. I wiem jedno - to matka decyduje co daje dziecku jeść i to
        jest najlepsze i nic nikomu do tego.
        • joa8 Re: hmmm 13.06.05, 22:29
          ale chciałam też napisać, że jestem dumna, jak karmię piersią. i to jest jednak
          niesamowite, że na moim mleku, na mnie niejako, Antoś rośnie, rozwija się i ma
          się wyśmienicie.
    • kamajka1 Do Kacperka od Mai 14.06.05, 09:35
      Najserdeczniejsze życzenia zdrowia i miłości z okazji pół roczku dla Kacperka
      od Mai.
      • delfinlex Re: Do Kacperka od Mai 14.06.05, 12:26
        Dziękujemy serdecznie!!! Buziaki!!!
    • kosia5 Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 09:41
      witam wszystkie grudniowe mamusie. jestem tu pierwszy raz, tzn byłam obecna pół
      roku temu na forum- styczniowe mamusie w oczekiwaniu ponieważ moje dziecko
      miało urodzić sie w styczniu a urodziła się trzy tyg wcześniej. 21 grudnia
      2004 o godz 20,45 przyszła na świat Martynka przez cc (nie było postepu porodu
      a wody mi już odeszły), męczyli mnie cały dzień abym urodziła naturalnie ale
      mała nie chciała wyjsć i dopiero o 20 podjeli decyzję o cc (wody odeszły mi o 7
      rano). ale szczerze powiedziawszy nie pamietma teraz tego bólu. Mała ważyła
      3900 i mierzyła 57cm, święta grudniowe spędziliśy w szpitlau bo po pierwsze
      cesarka a po drugie miała żółtaczkę. Teraz juz jest spora pannicą, śmieje sie
      od uch do ucha i jest nasza najukochańszą pociechą. Poskanowałam parę zdjeć bo
      nie mam cyfrówki i chciałabym je zamieścic na łamahc forum zpbaczcie ale za
      bardzo nie iwem jak to sie robi, moz ektoras z was by mi podpowiedziała?
      Wcześniej nie mogłam pojawić sie na forum bo nie mam w domu komputera a od tyg
      jestem w pracy takz ekorzytsam z dobrodziejstw tego urzadzenia. Dziwnie było
      wrócić do prayc ale już się przyzwyczaiłam, mała została z nianią ponieważ
      dziadki jezcze prcują. u nas niania kosztuje 400zł (pułąwy woj lubelskie)
      chociaż starsze panie emerytki życzyły sobie ok 700-800zł za 7h siedzenia z
      dziekciem, a jka to jest u Was? Na pewno bedę dosć często odwiedzac ta stronę
      tkaze będę na bieżąco Was informować o rozwoju mojego szkraba a na razie do
      zobaczenia,
      Kasia
      • aguszak Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 10:16
        Witaj, pisz i cztaj smile))
        • jennifer1 Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 11:13
          Piszę jeszcze raz bo napisałam na początku wątku ale tam raczej chyba nikt nie
          zagląda.
          Hej dziewczyny, wyczytałam, że przepadłam bez wieści, więc w końcu się
          posłusznie melduję. Nie pamiętam czy dałam znać o narodzinach więc jakby co
          powtarzam: urodziłam 27.12.2004 r. o 7:10 przez cc, chłopak Aleksander, waga
          3800, 62 cm długi. Te pół roku minęło bardzo szybko!!! Teraz już pracuję z
          Olkiem siedzi niania. Olek to duży chłopczyk, ładnie rośnie, jest zdrowiutki.
          To moje największe szczęście i pociecha!!! Pozdrawiam serdecznie wszystkie
          grudnióweczki. Postaram się teraz częściej tu zaglądać smile
          • aguszak Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 11:21
            Również witaj smile Oooo... ale grono nam się powiększa smile
            Pozdrowionka smile))
            • delfinlex Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 12:28
              Witam nowe Mamusie smile)
              • martolina77 Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 16:17
                Witamy nowe Mamy z Dzidziusiami!
                • chrenata Nowe mamusie 14.06.05, 16:30
                  Witam nowe mamusie.
                  Alcantro, skąd piszesz? Czemu nie ma Cię na forum?
                  Delfinex, Twój smyk wygląda na starszego od mojego, choć o ile pamiętam jest
                  młodszy. Bestia, silny jest, skoro zaczął próby raczkowania, brawo. Rayan chyba
                  zakompleksi się przy Waszych pociechach - nie dość, ze nie mówi, to ostatnio
                  nogi i pupcia wyrywają się do przodu, ale łapki rozkładają się w samolocik i
                  mały niemal robi fikołki. Slini się jak pies, dzis ugryzł mnie w oko!
                  • martolina77 Re: Nowe mamusie 15.06.05, 07:44
                    Samolociki to też pozycja i mojego Szkraba. Ni jak pupci do góry podnosić nie
                    chce!
                    Tylko kręci się w kółko leżąc na brzuszku na kocyku i goni wzrokiem za kotem...
                    teraz własnie do niego gada!
                  • jennifer1 Re: Nowe mamusie 16.06.05, 10:04
                    Dzięki dziewczyny za miłe powitanie!
    • delfinlex Od kołyski do mundurka :)) 14.06.05, 12:42
      Zakładam, że większość z Was miała takie albumy, bo za "naszych czasów' chyba
      innych nie było smile)

      Dzisiaj Kacperek kończy 6 miesięcy, banalnie napiszę "nie wiem, kiedy to
      minęło" ale naprawdę tak jest i same wiecie o tym przecież doskonale smile)
      W związku z tym, postanowiłam Wam zacytować, co moja mam napisała o mnie, jak
      miałam tyle, co Kacperek dzisiaj. To takie miłe i wzruszające - trudno jest mi
      to sobie wyobrazić smile))

      "Karinka jest bardzo dobrze rozwinięta; siedzi, mówi, powtarza mama i baba, ale
      jest przy tym niemożliwie wprost rozpieszczona.Nie chce być sama, bawić się
      sama.Wszyscy muszą się zajmować dzidziusiem.Zawsze dopina swego.Najbardziej
      lubi zjazdy rodzinne, gdy jest dużo ludzi."

      Hmm, chyba powoli zaczynam się domyślać, dlaczego mój synek taki charakterny smile)
      Tylko, że mnie przez pierwsze miesiące życia wychowywali rodzice razem z
      dziadkami i byłam piewrszą wnusią w rodzinie, to wiadomo smile)
      A co do gadania - ja bardzo szybko zaczęłam gadać - jak miałam niespełna 2
      latka to recytowałam już Lokomotywę Brzechwy smile)U Kacperka chyba tak niwe
      będzie, pewnie prędzej do czegoś podejdzie niż zagada smile)))

      A co ja mogę napisać o Kacperku???
      Ze jest cudowny, uśmiechnięty i pieszczoch ogromny!Uwielbia być przytulany,
      pieszczony!Cudnie i zdrowo się rozwija.Potrafi zająć się sobą - chyba, że ma
      zły humor.Cieszy się na widok Rodziców i piszczy z radości na widok Leksia-
      naszegio piesia.Bardzo lubi obserwować otoczenie, poznawać wzrokiem i dotykiem
      wzystkie nowinki; taki mały bystrzacha.
      Straaaasznie Go kochamysmile)

      Pozdrawiamy,
      Karina i Kacperek
      • delfinlex Re: Od kołyski do mundurka :)) 14.06.05, 12:46
        Franulko - o tej godzinie, to nawet my nie składaliśmy życzeń Synulkowi!!
        Jesteś najpierwsiejsza z pierwszych! CMOK!
        Aguszak, baaaardzo dziękujemy za pomięć! CMOK smile))
      • sushi_1 Re: Od kołyski do mundurka :)) 14.06.05, 22:59
        Przyjmijcie i od nas zyczenia! Fajnie że mama robiła dla Ciebie takie zapiski.
        Zazdroszczę! Z tego co mi mama opowiada, o mnie nie byłoby za wiele do pisania
        bo przez 3 pierwsze lata właściwie tylko płakałam. Rodzice rwali włosy z głowy,
        badali mnie z podejrzeniem wszelkich najgorszych chorób, a ja po prostu tak
        miałam. Taki egzystencjalny ból że się żyje, rośnie, zmienia?? smile
        s.
        • franula Re: Od kołyski do mundurka :)) 15.06.05, 00:20
          jak płakałaś trzy lata to co się dziwisz, to wiadomo po kim Julo taki
          wrażliwiecsmile
      • martolina77 Re: Od kołyski do mundurka :)) 15.06.05, 07:46
        Moja mama też taką książeczkę dla mnie kupiła... nawet stópki i rączki
        odrysowała ale na tym się skończyło... niestety. Jakoś mnie to ruszyło więc idę
        uzupełniać książeczkę Michałka wink))

        Idę idę bo teraz Michał oblizuje kanapę ;-0
    • zuzaleczka Re: Grudzień 2004 - epizod III 14.06.05, 15:39
      witajcie,
      Jutro moja Miska konczy 6 m-cy, a wczoraj wyszedl pierwszy zab.
      hurrra.
      pozdrawiam
      • dorotkaf1 Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 11:37
        kobitki!!!
        wczoraj byłam u lekarza i on stwierdził zę mój synuś powinien juz siadać (ma
        5,5 m-ca)a on chwytany za raczki z pozycji leżącej nie podnosi głowki!!!dodoam
        że poza tym wierci sie okrponie, pięknie trzyma głowkę na brzuszku, obraca sie
        we wszystkie strony i w ogóle jest bardzo ruchliwy!!! jak ma si e do tego
        komentarz lekarza?? on stwierdził niedobór wit D3 (a dajemy min 3 kropelki)!!!
        jestem przestraszona chyba pójde do innego lekrza!
        pozdr
        dorota
        • miedzymorze Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 11:58
          Moim skromnym zdaniem nie ma się czym przejmować, a lekarz jest za bardzo zapatrzony w tabelki.
          Poza tym, kilkakrotnie już pisały dziewczyny, że siadanie z podciągania za rączki jest ślepą uliczką - dzieci samodzielnie siadają z czworaka.
          Dla uspokojenia podaję, że mój Krzyś (również 5,5 mies) tez nie wykazuje chęci do siadania. Tzn podciagany za rączki usztywnia ciałko i prędzej go w ten sposób postawię niz posadzę ;D, posadzony bez podparcia przewraca się. Witaminka D - po kropelce. Poza tym obraca się, pełza, łapie stópki ;-D
          Jeszcze się chłopaki nasiedzą w życiu, nie ma co pospieszać

          pozdr,
          mi
          • dorotkaf1 Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 12:15
            też tak myśle..że nie ma co przyspieszać ...ale same kobitki wiecie że
            lekarze potrafią stracha napędzić...staram sie nie martwic
            międzymorze...dzieki za słowa otuchy..ale teraz wciąż o tym myślę a mój synus
            wierci się jak oszalały i czy on jest..(tu cytuję lekarza: słabo rozwinięty
            motorycznie?)pomocy
            dorota
            • chrenata Re: nie podciąga sie do siadania 15.06.05, 22:04
              Mój smyk miesiac temu rwał sie do siadania, a teraz, kiedy podaję mu palce, nie
              przejawia ochoty do podciagania się. Robię głupia minę i rozgląda się na boki,
              jakby chciał powiedzieć - wtedy mi nie pozwoliłaś, to teraz sobie daruj...
              Pamiętasz historię z wodogłowiem? Też napędzili matce stracha, a nic nie było!
              • zuzaleczka Re: nie podciąga sie do siadania 16.06.05, 12:43
                witajcie,
                nie ma się czym przejmować - moja Małgosia siada od dawna (wystarczy dać 1
                palec a ona chyc i juz siedzi szczęśliwa) natomiast nie leży na brzuchu więcej
                niż 0,5 minuty, nie pełza, nie raczkuje i chyba nie będzie - lekarka
                powiedziała, że niektóre typy mają tak, że z siedzenia wypinaja pupę,
                podpieraja się łapkami i na czworaka zasuwają a potem do stania sie
                przymierzają.
                pozdrawiam
        • matczukewa Re: nie podciąga sie do siadania 16.06.05, 21:44
          Mój Antoś ma już 6,5 miesiąca i też nawet nie próbuje podciągać się do siadania.
          Za to dzielnie trenuje początki raczkowania. POdnosi brzuszek i utrzymując się
          na samych rączkach i kolankach smiesznie sprezynuje. Przekreca sie tez
          elegancko z brzuszka na plecy i z powrotem.

          Smiesznie mi natomiast patrzec na dzieci duzo mniejsze od Antka, które już
          twardo siedzą w wózkach smile Ostatnio nawet widziałam dziewczynkę niższą od niego
          a już chodzaca!!! smile
    • vievioora Hurtem 15.06.05, 12:23
      Już tradycyjnie odp hurtowasmile

      KARMIENIE: hmmm rozpętała się mała burzasmile Franulko - po cichutku zazdroszczę
      (ale pozytywnie) wszystkim Mamom, które mogą sobie pozwolić na pozostanie w
      domku i mogą spokojnie planować karmienie piersią do "upadłego" smile niestety nie
      mam takiego komfortu. Jest to wynikiem tylko i wyłącznie moich decyzji, tak
      samo jak i fakt, że będę Gabę dokarmiać, bo przecież nie będę głodzić Maluszka
      tylko dlatego, że laktator w pracy sprawdza się trochę za słabo. Gaba wczoraj
      wypiła 0,5 porcji NAN HA i podobno bardzo jej smakowało (niestety pierwszy raz
      należał do niani). WHO to WHO, chętnie czytam zalecenia, ale staram się nie
      zwariować na tym punkcie, bo GAbie chyba bardziej zależy na pełnym brzuszki i w
      miarę optymistycznie patrzącej na życie Mamie, niż na samym karmieniu piersią smile

      Za jakiś czas cd, bo coś się nagle w pracy urodziłosmile
      Pozdrowionka
      __
      zrobiłam stronkę smile
      :: www.vievioora.com ::
      • vievioora Re: Hurtem cd 15.06.05, 14:05
        kolejna chwila przerwysmile

        Siadanie - Gabie też się strasznie spieszy do siadania. Jak się ją trzyma w
        pozycji półleżącej na kolanach, to Gaba przemienia się w małą wcieklińską i
        trzeba jej pozwolić usiąść smile Między innymi dlatego w niedzielę po raz pierwszy
        odbyła spacerek w spacerówce. Oczy miała dookoła głowy, nie wiedziała w którą
        stronę patrzeć. Wozimy ją na 2 dolnym stopniu oparcia (na 4 możliwe), bądź na
        płasko jak jest śpiąca. Właściwie mam zmienne uczucia co do tej zmiany (już
        taka duża i czy jej wygodnie). Jednak przyznaję, że spacerówkę się
        fantastycznie prowadzi. Jest lżejsza i bardziej zwrotna, choć na wersję głęboką
        też nie nażekałam.
        Jeszcze w kwestii siedzienia - przy ostatniej wizycie u ortopedy lekarz prosił,
        żeby przyjść dopiero jak Gaba będzie siedziała samodzielnie, tzn nie wcześniej
        niż w 8-9 m-cusmile więc nie ma sie czym stresować smile))

        Odwracanki - nadal brak inicjowanych przez Gabę turalanek, ale "przypadki"
        zdarzają się coraz częściej. Rozmówki są coraz ciekawsze tak samo jak Gaby
        reakcje smile I już wiem co znaczy wutalnie się jak "miś koala" - Gaba od kilku
        dni tak robi, supersmile))

        Jedzonko - spróbowałam brokuł gerbera, ale okropieństwo! Gaba też nie była
        przekonana, więc z radością odstawiłam. Fe! smile Konsystencją, zapachem i smakiem
        bardziej przypominało mi brukselkę. Chyba już nie będę smakować potraw
        dziecięcych, bo się Gabie menu zawęży znaczącosmile

        Kłopoty z zastojami- opracowałam nową technikę spania na brzuchu- podkładam
        rękę pod linię biustu, więc swoim ciężarem go nie obciążam. Polecam, super
        sprawa, zastoje już mnie nie męczą.

        I bardzo dziękuję za pomoc w kwestii mleczka butelkowegosmile Jesteście nie
        zastąpione.

        Pozdrowionka smile
        __
        zrobiłam stronkę smile
        :: www.vievioora.com ::
    • titimalunio Karmienie itp. 15.06.05, 13:05

      Co do karmienia bardzo się cieszę, że mogę to robić i nie mam problemów z
      laktacją, chociaż jak Vievioorka wracała do pracy to pomyślałam - kurczę jak ja
      dałabym radę ściągać mleczko na 15 minutowej przerwie ???? Wiem, że moje
      karmienie dobiegłoby szybkiego końca z powodu stresów w pracy i stresów
      związanych z zostawieniem synka. Wszystko to bardziej skomplikowane niż na
      początku się wydaje. Chciałabym, żeby mi się udalo siedzieć w domciu z małym do
      końca roku, będę miała dzięki temu spokój wewnetrzny, że zrobilam wszystko aby
      synkowi zapewnić dobrą ilość przeciwciał karmiąc piersią i swoją obecność. Oby
      się udało , bo finanse ciemną chmurą nad nami zawisły.

      Czasami niestety muszę się przyznać z ręką na sercu czuję się uwięziona przez
      to karmienie, nie mogę ewakuowac się z domu na dłużej niż 3 h sad ale jeszcze
      sobie radzę z tymi uczuciami.

      Czy miewałyście już po porodzie zwiastuny depresji poporodowej ?

      A poza tym poczułam się wczoraj bardzo dziwnie, ponieważ dostałam obiegówkę z
      pracy w związku pójściem na urlop wychowawczy. Obiegowka - brrr slowo.
      Biurokracja, koszmar.
      Vieviooro czekam na wieści co tam w PTC ....

      Pozdrawiamy
      A+H
      • vievioora Re: Karmienie itp. 15.06.05, 14:05
        postaram się niedługo coś skrobnąć na priva smile
        __
        zrobiłam stronkę smile
        :: www.vievioora.com ::
        • franula jestem 15.06.05, 16:42
          hej mamy kinowe!
          jak tam dotarłyście w tej ulewie do domu???
          po kinie zjadłysmy sobie obiad w San Marzano w dzikim upale, jak wsiadałysmy do
          metra szla brzydka chmura a Sródmiesciu zlewa...
          dodam ze w metrze malo nas nie zadeptali...
          • delfinlex Re: jestem 15.06.05, 17:08
            u mnie dopiero teraz leje, a my za 20 minut powinnismy byc u lekarza.Zakladam
            kalosze wink)) i lece!!
          • opieniek1 Re: jestem 15.06.05, 17:30
            jak wysiedlismy z metra- lało. Doszlam (wlasciwie doplynelam) do domu z Lusia w
            nosidle, cala nakryta pielucha. Z naszej trojki tylko Starszak byl mokry, bo
            skakal w kaluzach. Burza niezla, krazy gdzies po okolicy. Mam nadzieje, ze
            jutro bedzie lepiej.
            • franula Re: jestem 15.06.05, 17:51
              mówi Wam cos termin zabawy fundamentalne?
              co o tym myslicie?
              kilka linkow
              www.zabawyfundamentalne.pl/
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=25155165&a=25193124
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=24938569&a=24951852
              • franula RÓZNE 15.06.05, 18:01
                widziałyscie? no Chrenata widziałasmile
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25736
                • delfinlex Re: RÓZNE 15.06.05, 18:43
                  no skandal!! smile))

                  Wrócilismy od lekarza - wszystko ok, wyniki w porzadku - tylko mocz jest za
                  bardzo zasadowy i mam podawac Cebion (???).

                  Kacperek wazy juz 8100 (co do grama tyle co ja w jego wieku!!)
                  No i mamy juz za soba wszystkie szczepienia - dopiero za 6 miesiecy kontrola
                  blizny po gruzlicy.ufff...


                  Aha!
                  Dzisiaj zamieściłam nowe foty Juniora!! Zapraszam!!

                  Karina
                  • chrenata Re: RÓZNE 15.06.05, 21:28
                    o co chodzi, jakoś nie bardzo rozumiem...
                    • franula Re: RÓZNE 15.06.05, 23:17
                      zapytałam "dziewczyny widziąłyście" a potem zobaczyłam Twoj wpis tam więc
                      stwierdziłam że Ty widziałaśsmile
                • sushi_1 Re: RÓZNE 15.06.05, 23:08
                  Ale zdrada!!!
                  smile
                  s.
                  • franula sygnaturka 16.06.05, 00:07
                    ustawiasz w "moim forum"
                    jesli ma byc link to wklejasz adres strony
                    a jesli ma byc napis typu "moja Kasia" to wklej:

                    <a href="tu adres strony">tu napis</a>
                    • joa8 próba sygnaturki 16.06.05, 09:28
                      no zobaczymy, czy sie uda?
                • iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 09:22
                  Ja widziałam
                  I zapraszałam też do nas
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16182
                  Ale wtedy raczej się dzieczynom u nas nie podobało (to był początek działalnosci
                  tego forum, dziś jak widzę już całkiem prężnego).
                  Póżniej tam nie zaglądałam aż do dziś
                  • iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 13:26
                    Sorry, zły link wkleiłam (miałam kilka okien otwartych i wcześniej pisałam cosik
                    na Małopolskim). Zaproszenie wygladało następująco:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25736&w=21905455.
                    A potem od Chrenaty:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25736&w=23928659&a=23928659
                • iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 09:26
                  O właśnie:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25736&w=21908338&a=21908338
                  To była marcowa opinia na temat naszego wątku.Bynajmniej nie obrażliwa- po
                  prostu dziewczyny chciały stworzyć swój własny kącik może też bały się, że
                  tworzymy hermetyczne grono?
                  • delfinlex Re: RÓZNE 16.06.05, 11:19
                    Wiesz, ale według mnie był jednak obraźliwy.

                    Może dlatego, że to ja zakładając "epizod drugi" napisałam o biciu rekordu w
                    ilości postów. Było to napisane z wielkim uśmiechem, mającym sugerować, jak
                    bardzo żartobliwe jest to stwierdzenie. Poza tym, miałam na myśli WYŁĄCZNIE to,
                    że nasze forum jest wyjątkowo prężne, posty powstają w tempie zastraszającym (o
                    czym łatwo się przekonać po kilku dniach nieobecności).Tyle, że według mnie
                    świadczy to tylko i wyłącznie o tym, że jesteśmy świetnie zgrane i mamy o czym
                    ze sobą "rozmawiać".
                    A czy któraś z Was czuje się tu zagubiona?Jakiś bałagan?

                    No cóż, post tej osoby był wg mnie nie szczególnie przyjemny; łatwo krytykować
                    coć, o czym nie ma się zielonwgo pojęcia??No strasznie mnie takie osoby
                    wkurzają.

                    Karina
                    • aguszak Re: RÓZNE 16.06.05, 11:53
                      Masz trochę racji. Nie mam zamiaru tam pisywać, ale nie dlatego, że mi się tam
                      nie podoba, tylko dlatego, że tutaj już są moje klimaty... i napewno nie
                      zamierzam nikogo krytykować za "odmienność".
                      Pozdrowionka smile))
                      • tusia21 Re: RÓZNE 16.06.05, 12:16
                        Ja najpierw tam pisałam. U was była już zgrana grupa i nie wiedziałm jak
                        zareagujecie na nową mamę. Tam czułam się dobrze, bo fotum dopiero się tworzyły
                        a my dopiero zaczynałyśmy być mamusiami.
                        Myślę, że ta osoba mogła troszeczkę zazdrościć. Ja was podziwiałam. Byłyście i
                        wciąż jesteście takie zorganizowane. Taka prężna grupa!
                        • aguszak Re: RÓZNE 16.06.05, 12:42
                          "śmy" Tusiu, jesteśmy wink))
                          Pozdrowionka smile
                        • joa8 Re: RÓZNE 16.06.05, 18:41
                          Tusia napisała:
                          >Byłyście i wciąż jesteście takie zorganizowane. Taka prężna grupa!
                          z tego co zauważyłam smile), to Tusia należy również do tej grupy i co więcej
                          aktywnie ją tworzy smile)
                    • iwoku Re: RÓZNE 16.06.05, 13:42
                      Cóż może mało zgrabnie się wyraziłam. Ten komentarz na równoległym forum był dla
                      mnie przykry, ale bynajmniej nie chcialabym wywoływac tu jakiegoś fermentu.
                      Zawsze staram się zrozumieć czyjeś zachowanie. I dlatego uznałam, że niezależnie
                      od moich chyba jasno wyrażonych intencji tamte osoby poczuły sie zagrożone w
                      miejscu, które właśne zaczęły budować. I dlatego właśnie nie obraziłam się, ale
                      już sie tam nie pojawiłam.
                      To głupie, ale często ludzie broniąc sie atakują i próbują ranić...To taka
                      pierwotna reakcja.
                      Samo zignorowanie zaproszenia i mojego zainteresowania tamtym forum byloby juz
                      dla mnie wystarczajaco czytelne. A takim komentarzem, swoją droga dowodzącym
                      całkowitej nieznajomosci naszego wątku i braku poczucia humoru dziewczyny mogly
                      wymienić sie w korespondencji prywatnej.Ale postanowiLy inaczej
                      Tak czy siak cytując te uwagi nie chcialabym inicjować jakiejs walki czy
                      konkurowania między forami. Nie o to tu chodzi. Oby każdy byl tam , gdzie czuje
                      sie dobrze i rozumiem, że moze to oznaczać np. oba fora równoczesnie
              • mama_nati Zabawy fundamentalne 16.06.05, 11:36
                My mamy zabawy fundamentalne, Nati dostała na dzień dzieckasmile Tak naprawdę to
                jeszcze nie zdążyłam się wdrożyć w ich treść żeby coś produktywnego o nich
                napisać. Liznęłam tylko tak z grubsza i z tego co się zorientowałam, wiele
                rzeczy robi się instynktownie i na czuja zupełnie niezależnie od "zabaw".
                Same "zabawy fundamentalne" zawierają jakby instrukcje zabaw z dzieckiem, takie
                przepisywink Oprócz tego dołaczone są karty z figurami geometrycznymi (czarno-
                biale)i karty z prostymi rzeczownikami (wyrazy wydrukowane grubą czcionką).
          • martolina77 Re: jestem 15.06.05, 23:57
            Ja dopiero teraz, bo mój komp siadł ... wrrrr...
            • martolina77 Re: jestem - teraz więcej 16.06.05, 00:17
              Piszę z laptopa męża... póki maluszek jeszcze spi. A w radio Kydryński
              gada... wink))

              Więc odnośnie pogody: przypomniaam sobie w drodze powrotnej z kina, ze pranie
              zostawiłam na balkonie. I już się obawiałam, ze skarpety i majtasy zbierać będę
              po całym osiedlu... a tu co? Na Tarchominie zaledwie kilka kropelek spadło!
              Pranie suchutkie! A gdy przejeżdżalismy przez Pragę taaaaka burza była wink)) No
              popatrz, takie figle pogoda sprawia.

              Jutro wybieracie się do CSW... jezeli mi się uda to będę. Tylko autobusem i
              muszę wymodzić jak tu jechac, bo nie bardzo wiem (... Napiórkowski na gitarze
              teraz zasuwa... fajnie brzdąka... byłam kilka razy na jego koncercie). A w
              związku z tym, że mój gruchot-komp nawalił - nie mógł wystartować przez
              godzinę, skontaktuję się z Wami telefonicznie.

              Acha... gardło mnie zaczyna boleć! Pierwszy raz od ponad roku... mleczko gorące
              wypite, gardło solą wypłukane i szyja owinięta szalem. Teraz pozostaje mi tylko
              czekać aż cholerstwo przejdzie.

              Dobra, zmykam spać.Pewnie wpadnę do Was jutro nad ranem wink)) gdy mąż będzie
              jeszcze spał.

              Całuski

              M.
    • titimalunio Chwalimy się 15.06.05, 18:53

      PIERWSZYM ZĄBKIEM - dolna lewa jedyneczka, rano jej nie był a teraz już jest.
      Życie z Huberkiem to ciagłe niespodzianki smile
      • mamamegi Jak sie robi sygnaturkę? 15.06.05, 21:56
        No właśnie dziewczyny jak?
        • sushi_1 Re: Jak sie robi sygnaturkę? 15.06.05, 23:18

          wkleić następująca formułę zastępując znak & spacją

          <a&href="tuwklejcie link razem z http">tu wklejcie napisktorysie ma
          wyswietlic</a>

          A dla porządku podaje link do źródła:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=21505719&a=22721605
    • iwoku Z innej beczki 16.06.05, 03:37
      Troche bez związku z ostanio wiodącymi tematami...
      Podzielę sie niedawno opracowanym przeze mnie patentem, moze którejs z Was sie
      ten pomysł przyda.
      Bardzo chcę podawać moim dzieciom owoce. Wiadomo- witaminy, sposób na zaparcia,
      lepsze nawodnienie, metoda zaspokajania pragnienia czymś innym niż tylko moje
      mleko ( o tym jakie kłopoty miałam z Gosia już kiedyś pisałam). Cóż kiedy
      maluchy uważaja inaczej? Pić nie lubią i nie bardzo potrafią. Z deserkami
      różnie, bo aby nie ograniczac podaży mleka przy ich niedużym apetycie , zwykle
      jestem w stanie upchnąć maks 2 inne karmienia niz pierś (zupka i ostatnio kaszka).
      Od jakiegoś czasu do kaszek ryżowych dodawałam deserki owocowe, ale i tak dzieci
      mi sie " zatykały"
      Teraz mam inną metodę- robię Sinlac bezposrednio na soczkach!Mam dwa rodzaje
      pokarmów w jednym posiłku, kupki sie unormowały (mimo wszystko wolę gdy są nie
      do końca uformowane- niz gdy maluchy sie męczą z zaparciami), przygotowanie
      posiłku jest szybsze- odpada gotowanie wody i jej studzenie. No i Sinlac sie nie
      nudzi, bo każdego dnia ma inny smak.
      A przy okazji spostrzeżenie: po pierwszej euforii i zainteresowaniu nowością
      moje dzieci nie wykazuja checi jedzenia czegos innego niz pierś, a i to niezbyt
      często... Ja niestety mam monopol mna karmienie- wszystko jedno czym ( a szkoda,
      bo życie byłoby łatwiejsze, gdyby ktoś robił to równocześnie ze mną albo czasami
      zamiast). W ogóle generalnie jestem niezastąpiona- niestety.
      Ale ostatnio odzwiedziła mnie dzieciata koleżanka i zaproponowała, że nakarmi
      drugie, gdy usypiam pierwsze. No i szok- słoiczek zniknął bez oporu, dziecko
      zadowolone. No i uświadomiłam sobie,że może moje dzieci buntują się, bo ja im
      się wybitnie z mlekiem kojarzę. Przypomniałam sobie,że gdzieś czytałam, że przy
      podawaniu butelki czasem dobrze jak na poczatku robi to tata, bo od mamy-
      pachnącej mlekiem, dziecko butelki nie chce.
      Spostrzeżenie dla mnie interesujace, ale nic z tego nie wynika, bo mąż
      kategorycznie odmówił współpracy, a mama sie boi.
      Ide spać dalej, dobrej nocy!

      P.S.1 O Marzek wieści wreszcie pozytywne: Goraczki Sama minęły, zaczął
      przybierać na wadze! W badaniach nic złego. Jest szansa,że udało się choróbsko
      pokonać, nie dokońca wiedząc gdzie ono tkwi.
      P.S.2 Humor mam trochę lepszy wink Kłopoty różnej maści mnie nie omijają, ale
      zaczynam wierzyć w ich przejściowość i happy end- przynajmniej niektórych.
      Jest nadzieja,że już pod koniec tygodnia będę budząc sie o świcie oglądała
      Giewont. Naładuję akumulatory. Ale niestety z forum zniknę raczej całkiem. Na
      miejscu co prawda komputer jest, ale jak mówi mój mąż- to rzecz osobistego
      użytku, prawie jak szczoteczka do zębów.
      Gdybym już nie zdążyła się pożegnać, to na wszelki wypadek dziś mówię: do
      zobaczenia w epizodzie IV!
      P.S.3 Witam cieplutko nowe mateczki!
      • opieniek1 Re: Z innej beczki 16.06.05, 07:41
        chciałam tu wpaść o 3, bo też nie mogłam spać, ale stwierdziłam - bez sensu,
        wszyscy śpią.
        A jednak, niezawodna Matka Założycielka czuwa!
        dobrze, że humorek już lepszy. Jak ja Ci zazdroszczę tych gór!!! Bawcie się
        dobrze.
        Całuję Was mocno i pozdrowienia dla Marzek.
        • martolina77 Re: Z innej beczki 16.06.05, 08:43
          A rzućcie okiem, Mamusie.

          Dzień dobry.

          kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,65665,2729049.html
          ps. gardło dalej boli... mnie nie maluszka na szczęście
      • jennifer1 Re: Z innej beczki 16.06.05, 10:36
        Hejka,
        ja też tak robię ostatnio z kaszką. W związku z tym, że Olek nie chce prawie
        wogóle pić, a niestety zaczęły go męczyć zaparcia robię kaszki na soczkach.
        Najczęściej na nektarze śliwkowym (z kupkowych powodów wink) O ile z piciem mamy
        problemy to z jedzeniem prawie żadnych. Olek z chęcią pochłania kaszki, zupki,
        deserki, ale ma też juz jakieś swoje smaczki. Po brokułach i szpinaku ma odruch
        wymiotny... niestety.
        Pozdrawiam
        • iwoku Re: Z innej beczki 16.06.05, 10:45
          Zaintrygowałaś mnie pisząc o nektarze śliwkowym. Jakiej to firmy produkt?
          • jennifer1 Re: Z innej beczki 16.06.05, 14:08
            Nektar śliwkowy jest z hippa, dozwolony po 4 miesiącu życia.
        • aguszak Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:13
          To mój Mateusz jest "odmieńcem", bo brokuły to on bardzo bardzo smile))
          • delfinlex Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:32
            To ja mogę Ci odstąpić 4 słoiczki z brokułami - Kacperek chciał mnie zabić
            wzrokiem, jak mu zapodałam brokułka sad(Ale jak sama spróbowałam, to też
            chciałam się zabić smile))) z wściekłości, że takie toto niedobre w wersji dla
            dzieci smile)
            • vievioora Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:55
              Patent z soczkami brzmi supersmile
              Gaba też nie chce pić. Wczoraj Niania się pochwaliła, że Gaba w ten wstrętny
              upał wciągnęła ... 20 ml soczku (50/50 z wodą) smile
              U nas króluje kaszka ryżowa z jabłkiem - Nestle, Sinlac ostatnio jest be...
              może z soczkami będzie lepiej?
              __
              zrobiłam stronkę smile
              :: www.vievioora.com ::
              • sylwiado Re: Z innej beczki 17.06.05, 00:13
                Brak chęci do picia przerobiłam też z Michałkiem. Wręcz obserwowałam zależność -
                im bardziej gorąco, tym mniej pił. Z napojów w większych ilościach przyjmował
                tylko mleko - moje, potem modyfkowane, potem zwykłe krowie. Dopiero od jakiegoś
                roku, nawet może krócej pije wreszcie więcej, i co ważne lubi też wodę. I chyba
                ma to związek z tym, że mniej pije teraz mleka.
                Ciekawe jak to będzie z Helenką - jeszcze nie próowałam ale soczek w szafce już
                czeka. W razie czego patent z sinlaciem na soczku wygląda bardzo zachęcająco.
                Sylwia
            • aguszak Re: Z innej beczki 16.06.05, 11:58
              Bardzo chętnie odkupię od Ciebie te brokułki. Nie dlatego, że nie ma ich w
              sklepach, tylko, żebyś nie miała kłopotu wink)) Może jak sie wybierzecie na ten
              spacer do Parku Saskiego, to wyskoczę na lunch, żeby się z Wami spotkać i przy
              okazji rozwiązać problem brokułkowy wink)) Albo jakoś przez Franulę?
              Pozdrowionka smile))
              • delfinlex Re: Z innej beczki 16.06.05, 12:04
                Jasne!!!
                I nie wygłupiaj się z odkupywaniem!!!
                Uśmiech Maluszka mi wystarczy!!
            • ella01 Re: Z innej beczki 16.06.05, 12:10
              To nasz Pablo jest odmieńcem... Wcina brokuły aż mu się uszy trzęsą. Chyba nie
              widział mojej miny jak próbowałam "tego smakołyku".

              Dziewczyny czy podajecie jednego dnia soczek i deserek - czy jedno albo drugie?
              Paweł też za bardzo nie chce pić soczku. Butelka nie kojarzy mu się z sokiem.
              Łyżeczką i owszem, albo z kubeczka, takiego najnormalniejszego. Niekapek jest
              be..
              • tusia21 Przepis: Sinlac+ coś 16.06.05, 12:24
                Podaję przepis z najnowszego "Dziecka":

                Składniki:
                1 duże jabłko (ok. 120g)
                2,5 łyżki stołowej Sinlac
                do smaku - sok jabłkowy dla niemowląt lub koperk

                Sposób przygotowania:
                * Jabłko obrać ze skórki, pokroić na kawałki, a następnie dusić na małym ogniu
                w niewielkiej ilości wody.

                * Kiedy jabłka uduszą się na papkę wsypać Sinlac i zamieszać

                * Do smaku można dodać sok jabłkowy dla niemowląt lub drobno posiekany koperek.


                Od 7 mies. życia jabłko można zastąpić gruszką, brzoskwinią lub morelą, a od
                10 bananem.
                • ella01 Re: Przepis: Sinlac+ coś 16.06.05, 13:33
                  Wprawdzie nasze maluchy kończą dopiero 6 miesięcy ale może niedługo przyda się
                  kilka przepisów z wątku który namierzyłam

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=579&w=16626714&v=2&s=0
            • martolina77 Re: Z innej beczki 17.06.05, 07:01
              Brokuły wywołały u Michała odruch wymiotny.... bleee i na nich niestety nauczył
              się pluć jedzeniem. Teraz jak coś mu nie pasuje, opluwa wszystko dookoła. Ja
              też muszę mieć śliniak na karmienia big_grin
    • mamamegi Sygnaturka? 16.06.05, 11:44
      Próba
      • mamamegi Re: Sygnaturka? 16.06.05, 12:08
        jeszcze raz?
        • tusia21 Re: Sygnaturka? 16.06.05, 12:38

          • mamamegi Re: Sygnaturka?, dermatolog 16.06.05, 13:12
            Dzięki za pomoc!!
            Wczoraj bylismy z Igorkiem u dermatologa i pani postawiła diagnozę -Łojotokowe
            zapalenie skóry, dodała że nie jest ona podłoża alergicznego.U nas w rodzinie
            nie ma praktycznie nikogo z alergią , ale dzieci koleżanek wszystkie maja to
            świństwo.Mam nadzieje że nas to ominie.
            • vievioora Re: dermatolog 16.06.05, 13:29
              to super wiadomośćsmile
              __
              zrobiłam stronkę smile
              :: www.vievioora.com ::
    • zuzaleczka Re: Grudzień 2004 - epizod III 16.06.05, 14:09
      WITAJCIE,
      SUUUUUUUPER SYNUŚ
      • mamamegi Nowe Foty 16.06.05, 15:43
        Dziewczyny umieściłam aktualne zdjęcia Igorka, serdecznie zapraszam!!!
        ale rosną te nasze szkraby
      • ewt80 Re: Grudzień 2004 - epizod III 16.06.05, 16:57
        ALe upał,umieram.Wyszłam z Dziećmi na dłuuugi spacer,aż nogi wchodzą
        w smile.Dzisiaj wziełam na spacer butelke z sokiem jabłkowym dla
        Laury,przestraszyłam sie tego co napisała iwoku i w sumie wydaje mi sie to
        logiczne,upał że sama bym piła i piła,Tymek nie odrywa sie od jupików czy
        innych,wiec Laura też dostała.Na początku wzieła do buzi i zrobiła taka mine
        wyglądała jak z obrazu picassa(spodobało mi sie to porównanie),ale potem sama
        wsadziła butelke w buzi,gryzła i ciamkała i tak wypiła 70ml.LAura je od
        niedzieli słoiczki,ale nic z zupek i konkretow tego nie lubi,ale zajada sie
        jablkami z winogronami,bananami i inne takie czyli owocolubna.Niestety musiałam
        uciekać ze spaceru bo zapomniałam tetrówki atrybutu do zasypiania.Jak nie
        będzie miała Laurka czym zasłonić oczek to nie zaśnie.Jak jest dłui rękaw to
        spoko wyjmuje ręke i zasłanie sie rękawem,ale jak nie ma rękawa to musi byc
        coś.No i zapomniałam i trzeba było ja na rękach nieść zeby o spaniu nie
        myślała.Ok ide czytac Tymkowi Mikołajka,puki mała śpi.Pozdrawiam
        • musztarda_ziolowa o nas 16.06.05, 17:28
          Dawno mnie nie było, ale czytałam.
          Trochę kłopotów w domu. Z mężem.
          Musiałam zająć się trochę mieszkaniem, bo wszystko się waliło.
          Teraz mamy znów problemy ze spacerami. Scenariusz ten sam: po 15 minutach małej
          się nudzi i zaczyna jęczeć. Jak staję wózkiem i "pokazuję się" jej, to jest
          spokój, jak jedziemy (przodem do kierunku jazdy w spacerówce), to znów
          e,e,e,e...
          I noce. Koszmar. Na jawie. Dziś o 23 "wstała" i jeczła, śpiewała, turlała się
          do 3 w nocy. Trochę podsypiałam, ale jakoś nie umiem zasnąć, jak ona nie śpi i
          wyczynia takie cuda. Potem pobudki były już co godzinę. I tak od porodu...
          Ledwo żyję, choć ponoć po mnie nie widać tego. Jedyne pocieszenie w tym
          wszystkim.
          Konsekwentnie uczę butelki i niekapka. Przy kolejnym dziecku nie zrobię tego
          błędu i nauczę picia z butli od razu. I tata też będzie karmił.
          Dobrze mi idzie nauka. Mała wypiał dziś 30ml soczku z winogron. Wczoraj było
          20ml.
          Kupiłam też mleko Nan 2R z kleikiem. Znów będę próbować podać to na noc. Jeśli
          nie przez butlę, to może z kaszką malinową łyżeczką (mała to lubi).

          Mało ostatnio piszę, ale jestem. Mam tylko jakoś mało energii na życie
          towarzyskie.
          • opieniek1 Re: o nas 16.06.05, 18:46
            właśnie miałam pytać, gdzie zaginęłaś...
            jeśli to Cię pocieszy, mamy na spacerach to samo. Jeździmy twarzą do siebie
            albo na rękach albo w nosidle. Lusia ciągle przekręca się w wózku na brzuch i
            jęczy. Koszmar. Ale ze spacerów nie rezygnujemy, chodzimy, chociaż do
            przyjemności daleko.
            • tufinka Re: o nas 16.06.05, 20:32
              A Kacperek jakos daje rade na spacerkach, chociaz juz kilka razy zdarzylo sie,
              ze trzeba bylo go brac na rece. Natomiast przez ostatnie 3 dni zaczal sie
              domagac wiekszej uwagi. Potrafi lezec na kocyku lub w kojcu i marudzic tak
              dlugo, az ktos go zabierze na rece. Mam nadzieje, ze mu to szybko przejdzie. No
              chyba, ze jest swiezo wyspany i najedzony to troche spokojniejszysmile No i od
              trzech dni w domu jest glosno, bo jak nie marudzi to gada i gada na caly glossmile
              Piszczy, krzyczy i wyraznie sprawia mu to przyjemnoscsmile Kombinuje usteczkami i
              jezyczkiem na rozne sposoby i wydaje przerozne dzwieki, a ja siedze i nie moge
              powstrzymac sie od smiechusmile Najciekawszym dzwiekiem w wykonaniu Kacperka jest
              yyygrrrrrrryyy, ktore po chwili brzmi jak spiew kanarkabig_grin Nawet przy jedzeniu
              zaczal glosno mruczec!!! Czesto sobie wzdycha...no mowie Wam co za gadulasmile
              Pozdrawiam

              P.S. Wczoraj wszedobylskie raczki dorwaly sie do mojego kubka z herbata!!!
              Ledwo ocalala jego zawartosc - oj ten meski chwytwink
              • dorotkaf1 Re: o nas 16.06.05, 21:31
                u nas spacerki wyglądają tak: pierwsza godzina spanie , potem 20- 30 min
                aktywność (jak ciepło noszę kubulka na rękach) potem znów sen..powoli myślę o
                przejściu zupełnym na spacerówkę (mamy dwie: od głęboliego wózka i taką do
                samochodu)
                jedzonko: nie wytrzymałam i zaczęląm podawać jabłuszko przed ukończeniem
                świętego szóstego m-ca (ku oburzeniu mojego pediatry) no boo skoro kubus
                cyckowy...na razie synuś bardziej sie dziwi niż wie o co chodzi ale
                konsekwentnie codziennie jemy
                zaczęląm też dawać jeden posiłek z butelki (Humana)
                kąpiel: my kąpiemy w kuchni
                pozdrówki
                d&k
          • aguszak Do Musztardki :) 17.06.05, 08:52
            Przeczytaj sobie koniecznie moje komentarze pod zdjęciami Emilki. I co Ty na
            to???
            wink)))
            Pozdrowionka smile
            • musztarda_ziolowa Re: Do Aguszak ;) 17.06.05, 12:05
              Ale jaja!
              Z tym pieprzykiem, to rzeczywiście śmiesznie wyszło. Ja mam ich więcej - na
              plecach na przykład. Zauważyłam, że Karina ma (prawdopodobnie) identycznego na
              plecach, jak ja... Hi, hi, hi...
              Body sprawdza się. Zresztą, zawsze wyszukuję w sklepach tej firmy rzeczy, bo
              można je prać i prać i dalej są w formie. A niebieskiego nie widziałam, bo
              pewnie też bym kupiła (nie przestrzegam zasady, że różowe dla dziewczynek,
              niebieskie dla chłopców).

              Pozdrawiam
              • delfinlex Re: Do Aguszak ;) 17.06.05, 12:19
                mam, mam - tego o którym pisalyscie na zobaczcie tez!!! hi, hi, hi...
                • musztarda_ziolowa Re: Do Kariny ;) 17.06.05, 12:32
                  Nota bene tamta fota jest bardzo ładna. Taka nastrojowa.
                  A fryzura, to ta o której pisałaś, że fryzjerka zrobiła z Ciebie blondynkę?
                  Bardzo ładne te pasemka! Jutro też wreszcie idę coś zrobić z głową...
                  • delfinlex Re: Do Kariny ;) 17.06.05, 12:34
                    Nie nie - to jest fryzura PRZED tą tragedią...Ja chciałabym, żeby bylo tak jak
                    wtedy, BARDZO chciałam...
                    I dzięki za komplement smile))
    • matczukewa ale się stęskniłam... 16.06.05, 21:47
      tyle mam roboty w tej pracy, że nawet nie mam czasu na chwilkę zajrzeć sad
      Brakuje mi Was.
      W przyszłym tygodniu prawdopodobnie będę miała wolne od środy do piątku. Może
      wybieracie sie na spacerek? Chetnie sie przylacze.

      pozdr, Ewa
      • matczukewa Re: ale się stęskniłam... 16.06.05, 21:51
        a tak jeszcze z ciekawostek, to mój organizm przestraszył się zastrzykow wink
        Miesiaczki ani widu ani slychu mimo ze przestalam karmic ponad miesiac temu,
        wiec lekarz zapisal mi zastrzyki z progesteronu. I co? Tylko je wykupilam -
        cyk, jest miesiaczka smile
      • franula a dzis.. 16.06.05, 21:54
        no nie było ani Opienka, ani Martoliny ani Tusi...
        ale była Joa8, Delfinlex i Sushi i sie odchamiłysmy na wystawie w Centrum
        Sztuki współczesnej. Tradycyjnie później wrzuciłyśmy cos na ząb. Było pięknie...
        • franula Re: a dzis.. 16.06.05, 22:01
          Suchi!
          tu masz linkę do dyskusji o Bemowie:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=611&w=24714279&a=25058942D
        • tusia21 Re: a dzis.. 16.06.05, 22:07
          Kilka dni temu straciłam kolejny ząb, a raczej pół. Dzisiaj miałam dentystę. Na
          szczęście dało się tą część dorobić.
          Szdoda, że mnie z wami nie było. Mam nadziję, że jeszcze się spotkamy przed
          moim wyjazdem.
          Franulo dzięki za pomoc w metrze.
          My okrobnie zmokłyśmy, a raczej ja, bo Ala była w wózku i wyła a ja jej nie
          mogłam wziąć na ręce bo tak lało. Na szczęście jesteśmy zdrowe.
        • opieniek1 Re: a dzis.. 16.06.05, 22:09
          bo opieniek się dzisiaj wk..... Ma zły, paskudny dzień. I nie chciał was
          pogryźć. Poza tym nie ma już siły - bateryjki się skończyły.
          • martolina77 Re: a dzis.. 17.06.05, 06:33
            Ania... trzymaj się.
            Bateryjki chyba na słoncu się przegrzały. Od skwaru odpoczniesz dni dwa i
            będzie lepiej. Dla mnie i tak jesteś Wielka!
            • opieniek1 dzięki Martka 17.06.05, 07:59
              już mi lepiej. Muszę trochę zwolnić tempo, więc dzisiaj znowu jesteśmy we
              trójkę i idziemy do muzeum ciuchci.
          • franula Re: a dzis.. 17.06.05, 10:56
            Opieńku
            Każdy ma takie dni. Więc tylko trzymamy kciuki żeby jak najrzadziej. Ale jak
            będziesz potrzebowala kogos pogryźc to my się podstawiamy, a co. Weźmiemy to na
            klatysmile
            Trzymaj sie
            F
        • kuczynska78 Re: a dzis.. 16.06.05, 22:13
          Ja tez jestem, ale ostatnio tez gorsze dni mama. Poza tym szykuję mała
          niespodzianke, równiez dla Was smile W przyszłym tygodniu ujawnie ja na forum.

          Pozdrawiam Aga
          • tufinka Re: a dzis.. 16.06.05, 22:47
            No Aga, to ja juz jestem ciekawasmile Mnie ciesza te male rzeczy, a dzis tez
            mialam nieciekawy dzien i razem sobie z Kacperkiem poplakiwalismy...
            • martolina77 Re: a dzis.. 17.06.05, 06:34
              To prawda... Aga, niespodzianka brzmi zagadkowo wink))
          • aguszak Re: a dzis.. 17.06.05, 09:08
            Kurcze! Ale mnie zaintrygowałaś! Teraz będę myśleć co to może być za
            niespodzianka wink
        • tufinka Re: a dzis.. 16.06.05, 22:45
          Ale fajne wypady sobie robiciesmile Ja tez tak chce! wink
          • sylwiado Re: a dzis.. 17.06.05, 00:05
            Też zazdroszczę Warszawiankom. Nasze poznańskie grono zdecydowanie mniej
            liczne, raz udało nam się spotkać we 3 - Kachna, Mamazosi i ja. Ale szybko nie
            uda się tego powtórzyć, bo Kachna już wróciła do pracy. Zresztą ostatnio słuch
            o niej na forum zaginął sad. Czasem spotykamy się na spacerkach z Mamązosi,
            okazało się, że mieszkamy bardzo blisko siebie a wcześniej się nie widziałyśmy!

            Już myślałam, że do wtorku będę odcięta od forum, bo mąż wyjechał na parę dni
            do Norwegii (służbowo, ale będzie miał też weekend na wypad na północ), ale
            łaskawie zostawił mi swoją "szczoteczkę do zębów"-komputer. I chwała mu za to!

            Sylwia
        • sushi_1 Re: a dzis.. 17.06.05, 00:08
          ...oj było pięknie, było. Szkoda Franulu ze się musiałaś tak szybko ewakuować.
          Karinko dzieki za jabłuszko i ciąg dalszy wink

          Mój mąż był zachwycony ze wyrawliśmy się z Julem na cały dzień (mój mąż pracuje
          w domu więc dla mnie i Julka bosko , ale człowiek pracujący w naszym
          towarzystwie nie ma łatwego życia wink . Ponadrabiał zaległości, stęsknikł się
          za nami. A zatem, niechaj GAMG* koniecznie coś zorganizuje na przysżły tydzień
          i w większym gronie. Może byc Grek w środę, Ogród Saski w poniedziałek.

          *GAMG czyli Grupa Aktywnych Mam Grudniowych - Joa i Delfinlex (chyba nic nie
          pokręciłam...?) ukuły na nas taką dumnie brzmiącą nazwę smile

          s.
          • sushi_1 Re: a dzis.. 17.06.05, 00:19
            Umówiłam na jutro spotkanie z 1. kandydatką na nianię dla Julasa. Trzymajcie
            kciuki, pls!
            Przy okazji, przygotowując się do tego spotkania odbyliśmy z męzem bardzo
            owocną rozmowę na temat naszych oczekiwań i wyobrażeń.

            Były 2 rzeczy które dyskutowaliśmy najdłużej i ciekawe co o nich sądzicie/jakie
            są ogólnie przyjęte normy?:
            1. Jak jest z jedzeniem niani w ciągu dnia? Czy powinniśmy jej zapewnić obiad
            i/albo jakieś inne jedzenie? Czy posiłki ma sobie przygotowywac sama? U nas w
            domu??? (Generalnie nie potrzebujemy pomocy niani w zakresie sprzątania ani
            gotowania).
            2. Czy niania może zabierać dziecko w jakeiś miejsca inne niż dom/park? Np. do
            sklepu albo coś załatwić w mieście etc????

            Co o tym sądzicie?? Jak to jest/będzie u was???

            dobranoc
            s.
            • sylwiado Re: a dzis.. 17.06.05, 00:36
              Sushi,
              Napiszę jak to było z nianią Michałka. Dodam tylko, że zwykle wychodziła od nas
              ok. 15.30 - 16, więc niezbyt późno.
              Nie zapewnialiśmy niani posiłków. Nie raz proponowałam, żeby się czymś
              częstowała, ale rzadko z tego korzystała. Zwykle robiła albo przynosiła sobie
              jakieś szybkie drugie śniadanie i tylko jeśli zostawała dłużej jakiś prosty
              obiad. Niania przygotowywała posiłki synkowi, więc zwykle wtedy też coś dla
              siebie szykowała, albo gdy synek spał. Czasem z własnej inicjatywy pomagała nam
              też w domu (głównie w prasowaniu), gdy synek spał.
              Niania raczej nie zabierała Michała w inne miejsca niż na spacer. Czasem weszła
              na chwilkę do sklepu ale nie załatwiała z nim innych swoich spraw. Czasem po
              prosu kupowała jakiś brakujący składnik obiadu. Gdy synek był starszy, to
              czasem zabierała go do miasta, ale nie po to żeby coś swojego pozałatwiać ale
              żeby mu pokazać np. dużą fontannę albo szopkę itp. ciekawostki.

              Też muszę zacząć już intensywne poszukiwania niani, ale strasznie ciężko mi się
              za to zabrać, smutno mi że muszę wracać do pracy sad

              Sylwia
            • vievioora Re: a dzis.. 17.06.05, 17:59
              Pewnie jesteś już po rozmowie... U nas wygląda to tak:

              1. Proponowaliśmy Niani korzystanie z naszej lodówki, ale ona i tak przynosi
              sobie kanapki. Czasami częstuje się owocami. Korzysta z expresu do kawy i
              herbaty.
              2. Co do zasady Niania poświęca cały czas Gabie, więc raczej wizyty "muszę coś
              załatwić" nie wchodzą w grę. Ale jak zawoziłam Gabę do Niani ostatnio
              nadprogramowo na 3h (normalnie niania przychodzi do nas), to nie miałam nic
              przeciwko, żeby Gaba towarzyszyła Niani i jej mężowi w spacerze do banku (ale
              właśnie było to dodatkowo). Miałam trochę wrażenie, że wcianm jej się w jej
              czas wolny...

              __
              zrobiłam stronkę smile
              :: www.vievioora.com ::
          • aguszak Re: a dzis.. 17.06.05, 09:13
            Jak będziecie w Saskim, to koniecznie dajcie mi znać, to wyjdę na lunchyk i Was
            odwiedzę. Pozachwycam się Waszymi Krasnalkami smile))
            Pozdrowionka smile))
        • martolina77 Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 06:29
          Tuż przed wyjazdem w cetruma sójka przysiadła na parapecie (zrobiłam jej ze
          dwie fotki). Była przeurocza, spokojnie siedziała na ręku i patrzyła wokoło.
          Jednak, mój kochany Bazylek ją przestraszył i zaczęła fruwać jak opętana po
          mieszkaniu i w pewnym momencie, Bazyl ją złapał w pysk. W ostatniej chwili
          wyrwałam ptaszka potworowi w mordki, ale kruszynka upadła na ziemię i leżała...
          jakby ledwo dychała. Ubrana po domowemu wybiegłam z wózkiem z ptaszkiem w
          pudelku do weterynarza.... a tu, szok, pani mi powiedziała, ze ona nie wie co
          zrobić z ptaszkiem i nawet nie wie, co to za ptaszek (początkowo myślałam, że
          to gil). Powiedziała, żeby jechać do ptasiego pogotowia przy zoo.

          Zadzwoniłam więc do męza, coby samochodem przyjechał. Odstawiłam go do pracy i
          sama pojechałam do zoo. Oddałam ptaszka i w parku praskim czekałam na wyniki.
          Na szczęscie sójka ma się dobrze, tylko się lekko przestraszyła. Ufff....

          Ale z ukulturalniania nici.

          No i... po mieście jeździłam bez żadnych dokumentów, w domowym ubraniu...
          zupełnie na wariata!!!

          Dobra, czytam co się działo wczoraj, bo na forum pewnie dopiero wieczorem będę
          mogła zajrzeć. Mój prehistoryczny komp dalej nie działa.

          Caluski
          • franula Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 10:54
            Ludzka z Ciebie istota! Komu by się chcialo ratować ptaszka?! Zapunktowałaś u
            mnie ogromnie! Masz ogromnego buziaka!!!
          • aguszak Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:13
            Szybka i sprawna akcja ratunkowa! Jestem pełna podziwu smile))
            Duzia Buzia smile))
            • joa8 Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:21
              gratulacje dla sójkowej mamy smile)

              a dziś...ja jestem zamknięta w domu, właśnie zobaczyłam, że maż zamknął drzwi
              na takie zamki, co to je się nie otwiera od środka. (który to już raz?? szósty,
              siódmy??) Sąsiadki, która mnie zawsze otwierała w takich sytacjach (zrzucałam
              jej klucz i ona od zewnątrz mnie otwierała) nie ma. No to sobie posiedzę w
              domowych pieleszach. Ale teraz to od sprzątania nie ma ucieczki, hehehe.
              • franula Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:25
                i od internetu...
                mozna powiedziec ze jestes skazanasmile
                • tufinka Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:36
                  No to Cie mezus urzadzilwink Ale jak siadziesz do netu to nici ze sprzatania,
                  hihibig_grin
                  • joa8 Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:56
                    a rano poszedł mi po śniadanko, kupił nawet bukiet kwiatów, a potem cóż...
                    zawsze mi się wydawało, że komunikujemy się wprost smile, czyżby mu tak
                    przeszkadzał bałagan w naszym domu??
                    a co do niebezpieczeństwa, to faktycznie racja.
                    no ale już za dwie godziny będę wolna.
                    na razie netuje i oglądam "tvn style", a domek woła "posprzątaj mnie, choć
                    troszkę" hihihi
              • aguszak Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:32
                Ach! To niedobry!!! Pewnie celowo Cię zamknął, cobyś to sprzątanie i gotowanie
                uskuteczniała!
                Swoją drogą, uczul męża, żeby Was tak nie zamykał, bo to może być
                niebezpieczne...
                Pozdrowionka serdeczniaste dla Ciebie i Ancika ode mnie i Mateuszka smile))
                • sylwiado Re: a dzis.. - ja ratowałam sójkę ;-))) 17.06.05, 11:55
                  Też mam taki zamek, więc choć zamknięta byłam tylko raz, to i tak na zapas
                  jeden komplet kluczy leży u zaufanej sąsiadki.
                  Choć skoro tak się powtarza to zamykanie, to może to nie przypadek wink
                  Sylwia
        • delfinlex Re: a dzis.. 17.06.05, 09:00
          Oj Pięknie, pięknie!!!
          Ja w ramach uzupełnienia relacji Franulki, która dosyć wcześnie musiała nas
          opuścić:
          po "lunchyku" pogalopowałyśmy z Joa na Mokotów, gdzie po raz kolejny
          spotkałyśmy się z Sushi (która z CSW wracała autkiem) - w Malinovej, na
          wspaniałych lodach (mniaaaammmmm).Spędziłyśmy tam kolejną godzinkę - Maluszki
          również zostały nakarmione smile)
          Dołączył do nas również Tatuś Antośka smile)) - ale zaraz zabrał swoją rodzinkę i
          czmychnęli do domku smile, Sushi również smile))
          Po wyjściu z Malinovej po raz kolejny spotkałam się z Sushi (również dziękuję
          za wszystko smile)))
          Dopiero po 19-tej udałam się - już sama z Kacperkiem - w kierunku pracy mojego
          męża, i koniec końców dopiero po 20-tej dotarliśmy do domku!!
          Kacperek był zachwycony całym dniem spędzonym poza domkiem - ja zresztą
          również!!
          Jestem za tym, aby jak najczęściej robić takie "toury" po mieście!!
          A Wy??
          GAMG rządzi!!!

          Buziale,
          Karina
    • kuczynska78 Problemy ze słuchem 16.06.05, 22:18
      Dziewczyny boję się. moja Oliwka ma jakiś problem ze słuchem. Juz kiedys byliśmy
      na badaniach, ale niestety wyniki uległy zaginięciu. Potem mała miała ciagły
      katar, nie mogłysmy ich powtórzyć. A teraz jest tragicznie. Ciągle słyszę od
      niej: co, co... Robilismy z mężem test, szeptalismy, mówilismy głosniej.
      Słyszała tylko jak było mówione głosno, nawet przy zakrytych ustach. Słyszała
      wyrazy mówione ciszej, tylko widząc ruch warg, pewnie z ich ruchu odczytywała
      nasze intencje. Jestem przerazona. Czy ktoraś z Was sie z tym spotkała.Ona jest
      alergiczka, ma często zatkany nos, strasznie głosno chrapie. Może to przyczyna?
      Jutro dzwonie do lekarza i umawiam sie na kolejna wizyte i badanie słuchu. Poza
      tym znów ma takie napady duszności, dzis wieczorem musiałam jej podać leki
      wziewne. Jestem zrozpaczona.

      Aga
      • tufinka Re: Problemy ze słuchem 16.06.05, 22:49
        Trzymam kciuki, zeby nie bylo to nic powaznego. Sciskam mocno i pozdrawiam.
        Kasia
      • sylwiado Re: Problemy ze słuchem 16.06.05, 23:56
        Aga,
        Mam nadzieję, że nic poważnego nie będzie z Oliwką. Także trzymam kciuki.
        Sylwia
      • martolina77 Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 06:42
        Logopeda na zajęciach powiedziała mi, że często katary mogą być przyczyną jakiś
        zaburzeń słuchu. Trzeba iść z tym do lekarza, koniecznie.
        Ale nie martw się, wszystko będzie dobrze. Trzymamy kciuki.
        Buziaczki,
        M+M
      • opieniek1 Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 07:46
        Aga,
        mamy podobny problem. Okazało się, że mój syn ma tak wąskie przewody słuchowe,
        że nie wypływa mu wosk, robią się czopy, które go usiskają i może wtedy gorzej
        słyszeć. Trzeba mu regularnie wlewać parafinę i czyścić uszy u lekarza. Może u
        was też tak jest? A może tak jak mówią dziewczyny, przyczyną jest katar.
        Powtórz spokojnie badanie i idz do dobrego laryngologa.
        Ania
        Mamy juz...
        www.pajacyk.pl
      • franula Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 10:52
        Aga, nie chcę Ci serwować łatwych pocieszeń, ale moja siostra przerabiala
        problemy ze słuchem trzy razy (trzy córkismile i za każdym razem okazywało sie że
        wystarczy przeczyścić uszy parafina (jak pisała Opieniek) - ze sie dziecku po
        prostu zatyka. ktos mi mówił (Aguszak chyba?) że sa osoby które potrzebuja
        takiego zabiegu nawet raz na rok. Po prostu tak maja i juz.
        Więc idź spokojnie do laryngologa i niech Ci zbada córkę.
        Buziaki
        PS Czy aj sie dobrze domyslam niespodzianki? Ma to związek z tym o czym
        mailowałyśmy?
        • kuczynska78 Re: Problemy ze słuchem 17.06.05, 14:10
          Dokładnie, z tym. A nawet z czymś wiekszym, rzucilam sie naprawde na głęboką wodęsmile

          Aga
    • sylwiado Czy mam się martwić... 17.06.05, 00:23
      Jakiś czas temu dumnie się chwaliłam, że Helenka zaczęła się kulać z brzuszka
      na plecy i odwrotnie. Nie robiła tego bardzo często i przychodziło jej to z
      pewnym wysiłkiem. Ale robiła. A od jakiegoś czasu przestała, kulnie się raz na
      parę dni i to raczej przypadkiem. Wygląda jakby zapomniała, jak to się robi. A
      mamy też takie ćwiczenia polegające właśnie na inicjowaniu przewrotów. Na
      polecenie rehabilitantki wróciliśmy też do jednego z ćwiczeń Vojty
      stymulującego przewroty ale efektów nie widać sad. Nie wiem co o tym myśleć...
      Sylwia
      • martolina77 Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 06:41
        Spokojnie... przypomni się Helence jak to jest. Mój Michałek odkąd okupuje
        rozłożony koc w pokoju turla się w tę i wewtę. Dałam mu więcej miejsca i już są
        efekty. A także był leniuszkiem, oj był.
        • sylwiado Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 10:46
          Martko,
          Dzięki za słowa wsparcia smile
          Sęk w tym, że mała dość dużo przebywa na kocyku na podłodze, więc nie wiem jak
          jeszcze mogłabym ją zachęcić do aktywności. Ostatnio gdy próbuje czegoś
          dosięgnąć to zamiast się kulnąć nieładnie się wygina i pręży. Muszę to
          skonsultować z rehabilitantką, ale wizyta dopiero 1 lipca.
          Sylwia
          • joa8 Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:02
            ale podobno dzieci czasem zapominają o jednej umiejętności, na rzecz drugiej.
            i właśnie mogą np: przestać się kulac, jak intesywnie ćwiczą "gadanie".
            ale pewnie konsultacja z rehabiltantką nie zaszkodzi.
          • aguszak Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:09
            Nie wiem czy skorzystasz, ale mój Mateuszek też tak się paskudnie wyginał i
            nasz rehabilitant kazał nam po pierwsze jak najwięcej na brzuszku interesować
            Matiego jego własnymi nóżkami (teraz już sam się interesuje i pacha sobie stopy
            do buzi wink - to powoduje, że wyrabiają się bardziej mięśnie brzucha, a nie
            nadmiernie kręgosłupa, a po drugie unosić dziecku do góry bioderka i tymi
            bioderkami skręcać go na boczki - w ten sposób dziecko uczy się, że ma boczki
            na które może się łatwo przekręcać, a także to przekręcanie jest prawidłowe, bo
            dźwiga nóżki z bioderkami do góry, przerzuca je na prawo lub lewo, a potem
            reszta już się łatwo przekręca smile
            ufff... mam nadzieję, że wszystko czytelnie opisałam.
            Pozdrowionka smile))
            • sylwiado Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:44
              aguszak napisała:

              > nasz rehabilitant kazał nam po pierwsze jak najwięcej na brzuszku interesować
              > Matiego jego własnymi nóżkami

              Aguszak kochana, chyba jednak na pleckach wink Wesoło mi się zrobiło, gdy sobie
              wyobraziłam zabawę nóżkami podczas leżenia na brzuszku. No chyba że miałaś na
              myśli gmeranie nóżkami po brzuszku...
              Wielkie dzięki za rady, część z tego robię ale dodam coś też z twojego zestawu.
              Sylwia
              • aguszak Re: Czy mam się martwić... 17.06.05, 11:51
                jesooooo.... no rzeczywiście smile)) ubaw po pachy wink)) a to by z Mateusza niezły
                akrobata był, jakby na brzuszku mógł bawić się nóżkami wink))
    • martolina77 Jestem o stałej porze ;-))) 17.06.05, 06:22
      Nic się nie zmienia. Podobnie jak u Musztardki, od 5 już tylko drzemanie i
      mulenie ciumkaniem cycusia... a co będzie jak nie będę juz piersią karmić? Już
      drżę na samą myśl...
      • martolina77 Do Vievioory 17.06.05, 07:00
        Aga,

        Będziecie w sobotę na basenie? My jedziemy na 13, ale pojawimy się tam ok.
        12:45, więc może bodziaki przyjechałyby z Wami, chę?

        no, chyba, że pogoda się zmieni i przyjadę do was dziś z Michałkiem, jeżeli nie
        miałabyś nic na przeciwko. Dam znak przez telefon.

        Całuski,
        M.
      • kuczynska78 Re: Jestem o stałej porze ;-))) 17.06.05, 07:56
        Ja tez już jestem, od 6:30. O tej porze wstała Oliwka, o dziwo Hania jeszcze
        spi. A Oliwka już gotowa czeka na naszego znajomego, który ma ja zabrac do
        przedszkola, bo nasze auto niestety stoi w warsztacie.

        Aga
    • ella01 Różne takie 17.06.05, 08:55
      Pół roku minęło jak jeden dzień. Dzisiaj mija 6 miesięcy od kiedy Pawełek
      pojawił się na tym świecie... Sama nie wiem kiedy minęły. Synek ma już 4 ząbki
      a kolejna dwa na górze już w drodze. Waży 8600 a mierzy coś ponad 75cm
      Uskutecznia pełzanie - czas na kojec. Ja za tydzień wracam do pracy. Niani
      jeszcze brak ale szukamy. Jak wczesniej wspominałam wcina prawie wszystko,
      nalepiej łyżeczką. Jest słodkim uparciuchem, strasznie ciekawym świata. Swoje
      niezadowolenie wyraża warczeniem... płacz to ostateczność.

      Pozdrawiamy wszystkie mamy

      Ech..
      • sylwiado Re: Różne takie 17.06.05, 10:15
        Wszystkiego najlepszego dla Pawła.
        Sylwia
    • delfinlex MOŻE DZISIAJ KABATY??? 17.06.05, 09:06
      ..czy ktoś chce do mnie dołączyć?
      Zapraszam serdecznie!!
      • marzek2 Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 09:49
        To ja Marzek. Dzięki za troskę, wiem, od Iwoku, że myślałyście o mnie i o moich
        problemach z Samem.
        Więc teraz krótkie info -
        za sobą mamy szereg badań mniej i bardziej specjalistycznych, w środę
        zaliczyliśmy niestety inwazyjne badanie czyli cystografię, w celu
        wykluczenia/potwierdzenia ewentualnej wady dróg moczowych, którą miała jego
        siostra. Dobra wiadomość!- WSZYSTKO JEST OKsmile))) Wszystkie badania podstawowe i
        te bardziej specjalistyczne wykazują, że mały jest po prostu zdrowy!
        Pani doktor twierdzi, że była to infekcja dróg moczowych (którą faktycznie miał)
        + ząbkowanie. Mam nadzieję, że to faktycznie było przyczyną, że nie jest to coś
        jeszcze nie wykrytego, co znowu nagle nas przestraszy. Na razie mały zaczął
        przybierać na wadze i ma się chyba lepiej.
        Ale (zawsze jest jakieś ale) musimy się troszkę rehabilitować, w końcu wezwałam
        prywatnego rehabilitanta, który powiedział, że nie ma tragedii, ale jesteśmy
        gdzieś o miesiąc do tyłu i trzeba go trochę właściwie ukierunkować i
        postymulować. Na razie mamy niewiele zaleceń, ćwiczenia niebolesne, bo to metoda
        Bobath, zobaczymy po miesiącu jakie Sam robi postępy.

        Pozdrawiam z upalnego Krakowa smile
        • delfinlex Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 09:54
          Wszystkie pamiętamy i cały czas jesteśmy myślami z Tobą i Twoją gromadką!!
          Cieszę się, że badania przyniosły pomyślne wieści!Trzymam kciuki za
          dalsze "uspokajanie się" sytuacji,
          pozdrawiam serdecznie,
          Karina
        • sylwiado Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 10:06
          No wiesz... Oczywiście smile
          Dobrze, że z Samem wszystko w porządku, cieszę się.
          Sylwia
        • joa8 Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 10:20
          pamieta, pamięta smile
          super, że z Samem wszystko dobrze.
        • aguszak Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 11:20
          Chyba sobie żartujesz??!! Jak mogłybyśmy Ciebie zapomnieć, jak mamy cały czas
          zaciśnięte kciuki za Sama?
          Pozdrowionka. Cieszę się, że już wszystko OK.
          Buziorasy dla Samuela smile)
        • tufinka Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 11:37
          Pamietamy! Naturalnie, ze TAKsmile Ciesze sie, ze z Samem lepiej. Buziakismile
        • vievioora Re: Czy ktoś mnie jeszcze pamięta????? 17.06.05, 18:03
          Pewnie smile))
          To bardzo fajnie, że wszystko w porządku smile))
          __
          zrobiłam stronkę smile
          :: www.vievioora.com ::
      • joa8 Re: MOŻE DZISIAJ KABATY??? 17.06.05, 10:32
        ja dziś nie mogę sad
        jutro przyjeżdżają moi rodzice i warto by jakoś dom ogarnąć, coś upichcić.
        A ci moi rodzice zostają jutro z Antkiem, a my z mężem siup do kina i na lody,
        tylko we dwoje, ech, będzie cudnie. A i tak pewnie będziemy głównie gadać o
        synku smile A moja mama - bardzo stęskniona za wnukiem, to nawet nas zachęca,
        żebysmy poszli na dwa seanse wink

        przyłączam się do wspaniałej "recenzji" naszego wczorajszego dnia.
        GAMG to jest to!

        Opieńku kochany - mam nadzieję, że dziś już lepiej. Jesteś the best!!
      • franula Re: MOŻE DZISIAJ KABATY??? 17.06.05, 10:55
        Karinko,
        ja nawet jade na Ursynów ale w innych celach. Buziaki, milego spaceru!
        F
    • mamamegi Re: Grudzień 2004 - epizod III 17.06.05, 10:27
      Wczoraj po raz pierwszy podałam Igorkowi jabłko. Zjadł 3 łyżeczki i
      zwymiotował sad(Czytałam,ze wasze maluchy wymiotowały po brokułach, co jest
      zrozumiałe choćby ze względu na wygląd i konsystencję, ale jabłuszko ??
      standardowy posiłek maluchów.Dzisiaj będziemy próbowac ponownie. Ijeszcze jedno
      pytanie czy ucieracie jabłka, czy tylko podajecie te słoiczkowe?
      • franula Re: Grudzień 2004 - epizod III 17.06.05, 11:00
        Mamomegi
        jak an zarie tylko słoiczek. I jak na razie wchodzi i jablko, i marchewka i
        marchewka z ziemniakiem i dynia.
        Biję się spróbowac tych oslawionych brokułów żeby mi się dziecię nie nauczyło
        plućsmile
        F
        • sylwiado Nowe zdjęcia 17.06.05, 11:50
          Znowu parę wrzuciłam, kto ma chęć niech spojrzy smile

          Ale mnie nastraszyłyście tymi brokułami, też czekają na spożycie...

          Sylwia
          • musztarda_ziolowa Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 12:28
            U nas brokuły się nie sprawdziły i musiałam je wyrzucić (normalnie to podjadam
            po małej, ale te brokuły ot straszny syf).
            Wczoraj jednak gotowałam dla nas brokuły i podałam Milce brokuła z ziemniakiem
            - wszystko własnej roboty. Jadła, aż jej się uszy trzęsły!
            Podałam jej również w ramach eksperymentów żywieniowych danie Gerbera (od 6
            mca) z cielęcinką. Również była zachwycona. Zjadła pół słoika. Nie było potem
            żadnych sensacji żołądkowych.

            Zaczęłam się martwić. Mała nadal się nie przewraca na plecy ani na brzuch. Ani
            razu jej się nie udało. Nawet nie próbuje, a 28 kończy pół roku. Wiem, że jest
            grubaskiem i mało jej się chce ruszać, ale to jest już chyba poważna sprawa...
            O czym świadczy takie coś? Czy to jakieś zaburzenie? Idę do pediatry dopiero w
            lipcu i do tej pory pewnie się namartwię na zapas.

            Martolinko: u nas pobudki jak były rano tak i są rano, więc pozostaje mi tylko
            wierzyć, że to się skończy kiedyś.

            Marzek: fajnie, że się pojawiłaś. Całuski dla Sama, trzymam kciuki.

            Nikt mnie nie zamknął w mieszkaniu, więc chyba z niego wybędę, bo taki straszny
            tutaj brud. Ciągle nie daję rady z zabawkami małej, są wszędzie...
            • musztarda_ziolowa Kolor oczu? 17.06.05, 12:35
              Czy Wasze dzieciaczki nadal mają niebieskie oczka? U nas tak jest. A spotkałam
              wczoraj znajomą i zdębiałam. Jej synek (z lutego) ma już brązowe oczy!!! Ponoć
              już 2 tygodnie po porodzie miał taki kolor. On w ogóle jest ciemny - brwi i
              rzęsy kruczo czarne.
              A jak jest u Was?
              Błękit króluje?
              • delfinlex Re: Kolor oczu? 17.06.05, 12:40
                Tak, u nas nadal niebieściutkie smileI chyba tak już zostanie smile bo mój synek to
                wierna kopia swojego Taty smile
                • joa8 epizod IV tuż tuż 17.06.05, 12:46
                  o matko,
                  jeszcze sto postów i następny wątek, wyrobimy się jeszcze dziś smile??
              • aguszak Re: Kolor oczu? 17.06.05, 12:48
                U nas od bardzo dawna brąz - po tacie smile)) Bardzo chciałam, żeby Mateusz miał
                brązowe oczy, a nie szare po mnie ;/ Najpierw miał granatowe (piękne!) potem
                szare, jak moje a potem zaczęły pojawiać się plamki brązowe i zupełnie mu
                zbrązowiały - chyba, jak miał miesiąc, to już brązowe były smile
                Pozdrowionka smile))
              • mamamegi Re: Kolor oczu? 17.06.05, 15:59
                Jak Igorek otworzył swe zapuchnięte oczka czyli w 5 dobie po urodzeniu już były
                brązowe! NAprawde choć wszędzie trąbią ze wszystkie maluchy rodzą sie z
                niebieskimi.Wszystko ma mój chłopak po teściowej oczy tusze cere buzie!
                • vievioora Re: Kolor oczu? 17.06.05, 18:08
                  a u Gaby ani brązowe ani zielone...
                  Mam wrażenie, że już takie zostaną - mieszanesmile
                  __
                  zrobiłam stronkę smile
                  :: www.vievioora.com ::
                  • musztarda_ziolowa Re: Kolor oczu? 17.06.05, 18:26
                    A ja myślałam, że kolor inny niż niebieski w tym wieku należy do rzadkości...
                    U nas chyba żadnych szans na oczy zielone po mnie, bo córa "cały tata", więc i
                    oczy jego.
              • ella01 Re: Kolor oczu? 17.06.05, 19:56
                U Pawełka nadal niebieskie... Włoski blond więc niby taki aniołeczeksmile Mam
                nadzieję że mu takie zostaną. Ja mam piwne, mąż szare. Chociaż blondynek z
                piwnymi oczkami to też miłe zestawienie
                • chrenata Po kolei 17.06.05, 21:32
                  Marzek, dobrze, że już dobrze. Biedny Sam, tyle się nad nim pastwili.
                  Iwoku, dzieki, że wyjaśniłaś moją skromną rolę w równoległym wątku, bo przez
                  chwilę poczułam sie jakby napiętnowana za niewinność.
                  Kolor oczu - mój smyk w trzecim miesiącu zycia zaczął brązowieć i dziś ma tzw.
                  czarne oczy.
                  Sinlak - czy ten specyfik można podawać każdemu dziecku? Co to właściwie jest,
                  bo do tej pory myślałam, że to rodzaj mleka.
                  Spanie - czy odwracacie Wasze dzieciaczki w nocy, aby zbyt długo nie spały w
                  jednej pozycji? A moze maluchy same to robią? Rayan od kilku dni sam układa się
                  na brzuszku. Wcześniej umiał tylko z boku na plecki.
                  • franula Re: Po kolei 17.06.05, 21:37
                    Ło matko!!! Nie chciałam cię napiętnować, po prostu zauważyłam że byłas na
                    tamtym forum, bardzo mi sie podobało że je zaprosiłaś do nas!!!
                    Nic złego nei miałam na myśli!!!

                    sinlac to rodzaj kaszki, pierunsko drogi (w porównaniu do zwykłych) do kupienia
                    chyab tylkow aptekach

                    nie odwracam córki, sama się wierci ale na brzuchu nigdy nie spi.
                  • ella01 Re: Po kolei 17.06.05, 22:11
                    Sinlac - kaszka na wodzie. Może zastąpić jeden mleczny posiłek. Dzieci
                    przeważnie ją lubią. Pablo wcina ino szum. Polecany alergikom z pewnymi
                    wyjątkami.( na pewno nie odrzuca jak brokułysmile. Można ją kupić nie tylko w
                    aptece. Widziałam w Auchan i Tesco. Więcej na
                    dziecko.nestle.pl/in_menu2_002s_p.asp
                    dziecko.nestle.pl/in_menu1_002_dla_alergi4_1.asp
                    Spanie
                    Nie odwracam Pabla od jakiegoś czasu. Sam decyduje jak śpi. CZęso przekręca się
                    na brzuszek. A jak mu się znudzi wraca na boczek. Niestety łóżeczko jest za
                    małe dla wędrówek Pawełka. Jak się "przytuli" do szczebelków to się czasem
                    wybudza. Ochraniacz też nie pomaga. Opanował też ( niestety) wyjmowanie
                    szczebelków. Niby tylko dwa dadzą się wyjąć, a wykukał które i wyjął.
                    • martolina77 Re: Po kolei 18.06.05, 07:09
                      Cwana Bestia z tego Pabelka wink))
              • sylwiado Re: Kolor oczu? 18.06.05, 00:31
                Musztardko,
                Też kiedyś pytałam o kolor oczu naszych dzieciaczków, ale chyba napisałam
                strasznie małą czcinką, bo nikt mi nie odpisał sad
                Ale do rzeczy - Helenka ma ślepia niebieskie, Michał zielone a my brązowe. Ale
                w rodzinie występują rózne kolory, więc może jej takie zostaną? A włoski
                Helenka ma dość ciemne, więc byłoby to całkiem ciekawe zestawienie.
                Sylwia
                • franula aaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.06.05, 00:51
                  czy uwierzycie mi ze Bestia jeszcze nie spi???? juz nie mam siły!!!

                  wczoraj w ten upał jak K miała na sobie tylko rampersa, wsiadłysmy do
                  niskopodlogowego autobusu gdzie było jeszcze plus kilka stopni (wiadomo
                  kiepskie wietrzenie( a ram wózek z dzioeckiem w długim rekawie - na to sweter!
                  spodnie od dresu - grube, skarpetki i czapka na uszy . Myslalam ze umre jak to
                  zobaczyłam. A Babcia w sukience na ramieczkach!!! na moje delikatne pytanie czt
                  dziecku czasem nie za goraco odpowiedziała zyczliwie: a bo wie pani ona jest po
                  chorobie" ........
                  • sylwiado Re: aaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.06.05, 01:10
                    Ja Cię podziwiam Franula jak dajesz radę... Faktycznie Bestia - ale jaka słodka.
                    Sylwia
                  • iwoku Pytanie naiwne 19.06.05, 05:24
                    Hmmm. Troche głupio zadawać takie pytanie jak sie ma trójkę dzieci.
                    Ale raz kozie śmierć.
                    Walę:
                    Co to do licha jest rampers????
                    • delfinlex Re: Pytanie naiwne 19.06.05, 09:17
                      to takie "body" z krótkim rękawkiem i krótkimi nogawkami smile))
                      • sylwiado Re: Pytanie naiwne 19.06.05, 10:45
                        Ja też się dowiedziałam dopiero przy drugim dziecku smile
                        Sylwia
                        • joa8 Re: Pytanie naiwne 19.06.05, 11:10
                          a mi się rampers kojarzył z pampersem, więc nawet sobie wymyśliłam, że to
                          jakieś pieluchy. Dopiero pani w sklepie mi uświadomiła co i jak. To taki pajac
                          z krótkimi rękawkami i nogawkami smile)
                        • joa8 wieczór z mężem 19.06.05, 11:17
                          no mówię Wam jaki może być męczący wink - zakupy ubraniowe (w końcu bez
                          jęczącego w wózku Antosia oraz z zakazem wstępu do działów dziecięcych), potem
                          kino (dość pojechany, ale fajny film "Exils", tylko jakoś tak ciemno i głośno w
                          tym kinie, choć ludzie cichutko, jak te trusie smile potem spacer po mieście,
                          przez cały czas (nieskrępowana zajmowaniem się synkiem) dyskusja o konflikcie z
                          bliską nam osobą. Wróciliśmy wykończeni, hihihi.
                          A w domu Antek szczęśliwy, zadowolony, moi rodzice również, sprzeczali się
                          tylko, kto będzie prowadził wózek na spacerze. Tata wygrał smile
                          Ech, podobało mi się.
            • delfinlex Re: Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 12:37
              Według mnie to naprawdę jeszcze nie ma powodu do zmartwienia!Emilka jest
              naprawdę dużą kobiecinką - daj jej szansę na rozbujanie się smile))
              Ale jeżeli masz się niepokoić to jasne, zapytaj fachowców smile
              A może sama zacznij ją bujać takimi metodami jak Aguszak pisała - ja też sie
              tak bawiłam z Kacperkiem i nie ma problemów z obrotami smile)
              • aguszak Re: Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 13:01
                delfinlex napisała:

                > A może sama zacznij ją bujać takimi metodami jak Aguszak pisała

                Tylko pamiętaj, że mi chodziło o leżanie na pleckach i zabawę nóżkami...
                hihihihi...
            • mamamegi Re: Brokuły, mięsko i przewroty 17.06.05, 15:53
              Nic sie nie przejmuj brakiem przewrotów, mój Igorek jest tej samej kategorii
              wagowej i tez były z tym problemy Skończył pół roku 14 czerwca a pierwszy raz
              przewrócił sie na brzuszek 10 !A teraz to juz cały czas sie przewraca nawet jak
              go karmię to pare razy sie kulnie na brzuch( na plecy wrócić nie potrafi), w
              nocy też jak sie przebudzi to zaraz na brzuch i w śmiech.Zobaczysz samo
              przyjdzie.
              Pozdrowienia i udanego weeekendu spokojnego przede wszystkim
            • vievioora Re: Przewracanki 17.06.05, 18:07
              Gaba ma jeszcze kilka dni (31) a dopiero dzisiaj zaczęła nieśmiałe samodzielne
              próby. Do tej pory chętnie się turalała, ale tylko wspomagana przez nas.

              Też ostatnimi czasami "machałam" Gaby bioderkami (choć nie wiedziałam, że to
              ćwiczenie "rehabilitacyjne" smile i rzeczywiście po takim "machaniu" chętniej i
              mocniej odwracała się na boczki.
              __
              zrobiłam stronkę smile
              :: www.vievioora.com ::
    • ivka2 Re: Grudzień 2004 - epizod III 17.06.05, 15:07
      Chwalę się moją Amelką - Grudniową Panienką!!!
    • opieniek1 dzięki dziewczyny 17.06.05, 15:14
      Mam się dzisiaj dobrze. Dziecię nie poszło do przedszkola i poszliśmy do Muzeum
      Kolejnictwa. W piątek za darmo! Kiedyś chodziliśmy co piątek i nas tam znają.
      Było oczywiście mnóstwo mam z 4-5 latkami. Tam jest fantastycznie, są ogromne
      makiety różnych kolejek, a na zewnątrz stare lokomotywy. Było fajnie. Potem
      poszliśmy do pracy, dziecię grzecznie oglądało minimini.
      Zaraz ruszam z Lusią do lekarza, bo oczko jej ropieje od ranasad
    • vievioora troszkę różnych 17.06.05, 18:17
      Martko i Delfinlexie - szkoda, że nie zajrzałam wcześniej na forum...

      Byłam dziś zafascynowana Gabą (po 3 dniach pracy) i już koło 10.00 pobiegłyśmy
      na spcer do Lasu Kabackiego. Potem testowałam po raz pierwszy ja sama marchewkę
      (pierwszy raz niestety był niani). Ale za to do mnie należy pierwszy raz z
      kaszką ryżowo-malinową smile

      Korzystając z Gaby snu wrzuciłam kilka nowych Gaby fotek na stronkę, zapraszam
      jeśli macie ochotę.

      A w kwestii polujących kotów (Martko jestem pod wrażeniem organizacji!!) - nam
      się z mężem udało uratować tyko raz myszkę przed Miniakiem. Fajna była - miała
      czarny pasek na kręgosłupku, jak Chip&Dale. Miniak przyniósł ją do domu i chyba
      uciekła gdzieś za szafkę i kotu się znudziło czekać aż wyjdzie. Misja
      uwalniania myszy o mało co zakończyła sie fiaskiem, bo kot wiedziony instyktem
      nagle wyrósł spod ziemi... Mysz była sprytna - uciekła przez "oczko" w płocie,
      więc kot zanim obiegł siatkę dookoła ... Niestety to było tylko raz. Od tej
      pory Miniak jest już mistrzem kilerem.

      Pozdrowionka smile
      __
      zrobiłam stronkę smile
      :: www.vievioora.com ::
Inne wątki na temat:
Pełna wersja