Dodaj do ulubionych

Grudzień 2004 - epizod III

    • kuczynska78 Nowe jedzonko 08.06.05, 21:51
      Hej!

      Chciałam Wam opowiedzieć, ajk moja Hania zareagowała na nowy smak. Wczoraj
      postanowiłam dać jej brokuły. Podałam jej jedna łyżeczkę, skrzywiła sie nie
      miłosiernie, ale połknęła. Przy drugiej miała już wzrok mordercy, jakby chciała
      mi powiedzieć: ej mama, chcesz mnie otruć. Trzeciej juz mi sie nawet nie udało
      wcisnąć, bo zwymiotowała dwie poprzednie smile Tego dnia juz nic nie chciała
      próbować. Za to dziś zjadła 1/3 słoiczka jabłuszek z winogronami.

      Aga
      • tufinka Re: Nowe jedzonko 08.06.05, 22:27
        Moj to wcina, az mu sie uszy trzesasmile Dzis byla marchewka z kukurydza i tez mu
        smakowalosmile Juz na widok sloiczka lub miseczki raczki sa wyciagniete - takie to
        male, a wie ze jegobig_grin A jak z kupkami u waszych maluchow po jedzonku?
        Kacperkowi zmienily sie bardzo - sa takie hmmm.... doroslewink przynajmniej ten
        pierwszy odcinek, hehe (przepraszam ze tak naturalistycznie). Ale z tego co
        widze to raczej z brzuszek go nie boli, wiec chyba wszystko ok.
        Dziewczyny opalalam sie dzisiajbig_grin Kacperek w cieniu w wozeczku, a mama w stroju
        w ogrodkusmile Ale fajnie bylo - przesylam sloneczne pozdrowionka.
        Jeszcze jedno - dziewczyny te ktore odezwaly sie po 15 - macie cos na poczciewink
        Sprawdzciesmile
        Tusiu jescze slowko do Ciebie - szampan to dobry pomysl, sama nie raz tak
        robilamsmile Albo winko! A do tego chocby spagetti i swieczka na stoliku - od tak
        zeby bylo tak nastrojowosmile Czesto robilam tez deser - galaretka, owoce i
        sniezka. Takie wieczorki zawsze sa fajnesmile Jeszcze tylko muzyczka i jest super.
        Naprawde wiele nie trzebasmile Moze dziewczyny jeszcze cos podpowiedza?
        • sushi_1 Re: Nowe jedzonko 08.06.05, 22:55
          Kurczę, zazdroszczę wam. Początki jedzonka tez były takie sielankowe?
          Bo u nas 3. dzień jabłuszka i zero zainteresowania.
          Pierwszego dnia, jak pisałam, płakał. Drugiego coś tam zjadł, ale wzdrygał się
          (prześmiesznie) przy każdej łyżeczce.
          Dziś spróbowałam dla odmiany soczku jabłkowego. Porażka. Z kubka niekapka nie
          umie (tylko go gryzie). Z kubeczka, po dorosłemu nie idzie. A płyn podany
          łyżeczka i tak natychmiast jest na śliniaczku. I wzdryga się okropnie. CO
          jest???? Za kwaśne???? Dziś picie soczku skończyło się znowu płaczem. Bedzie z
          niego niejadek. Może spróbowac marchweki albo co?
          Powinnam dodac że jedyne zainteresowanie budzi w Julku śliniaczek. Specjanie
          kupiłam mało "atrakcyjny". Biały w czarne kotki/pieski. No nic na bajerze dla
          dziecka (bo ja akurat lubie takie minimalistyczne klimaty). Julek jest nim
          zachwycony. Wkłada cały z zapałem do buzi i tylko się denerwuje że ja mu tu z
          jakimś jabłuszkiem wyskakuję sad
          s.
          • sushi_1 Jak zasypiają wasze dzieci? 08.06.05, 23:15
            Czy oprócz nas jeszcze ktoś zasypia tylko przy cycusiu?

            Uwielbiam sie martwić na zapas. Więc z powodu naszego marnego startu z
            jabłuszkiem zaczęłam się już zamartwiać jak to będzie dalej z tym Julkowym
            jedzeniem i zasypianiem. No i jak to kiedyś będzie z odzwyczajeniem od piersi
            takiego amatora ssania?

            Znalazłam wypowiedź, która szczerze mówiąc wydała mi sie żenująca. Wiem że nas
            to na razie nie dotyczy, ale musze się podzielić, bo mnie to dziś całkowicie
            zszkokowało...:

            "Odstawilam zosie juz TYDZIEN temu .. A wydawalo sie zupelnie
            niemozliwe. Ostatnie miesiace prawie nie spalam. Ona przyssanna do mnie nie
            dawala sie oderwac
            nawet na moment w nocy. A gdy nawet na chwile udawalo mi sie uwolnic to z fazy
            plytszego snu
            budzila sie regularnie z krzykiem mama ! domagajac sie piersi nieodzownej do
            ponownego zasniecia.
            Zosia ma 16 miesiecy. Zrobilismy tak. Bawili

            Bawilismy sie z mezem w berka na trawie ,Zosia patrzla i smiala sie. Nagle
            upadlam i zaczelam glosno
            krzyczec ze zrobilam BAM i CYCY bam I cycy kuku. Jednoczesnie maz wtorowal w
            tym zawodzeniu .
            Potem szybko poszlam do lazienki i wysmarowalam piersi czerwona szminka. Maz
            przyprawil pieprzem
            I zaraz dalam Zosi sprobowac. Z niesmamkiem powiedziala BE. Biadolac
            zawinelismy piersi bandazem
            elastycznym. Wiecej nie miala juz ochoty probowac. Oczywiscie w nocy placz,
            histeria zalosc. Ale
            wciaz przypominala sobie zdarzenie powtarzajac "cycy kuku i cycy BE" . Pozniej
            zasypiala w lozeczku
            gdy ja bylam obok. Dzisiaj jest pierwszy noc gdy zasnela w lozeczku beze mnie (
            maz jej spiewal).

            Ona spi a ja moge sie podzielic . Probujcie teatru . Dziala !!!!"
            KONIEC CYTATU

            Bez komentarza...
            S.
            • franula Re: Jak zasypiają wasze dzieci? 08.06.05, 23:45
              Sushi
              po raz kolejny napisze, że gdzies przeczytałam że ŚREDNIO dzieci potrzebują 10
              razy aby się przyzwyczaic do nowego smaku - Kasia zaczęła otwierać dzioba za
              drugim razem ale minę ma nadal nietegą. Więc skoro ona za drugim to Julek za
              dwudzistym żeby średnia zostaął zachowana? Już sorki - nie denerwuję. Napewno
              możesz spróbowac innego smku - marchewki, dyni?

              A Kasia zasypia tylko przy piersi i przestałam się tym przejmować. Trudno.
              takie miłe są te chwile... (jakos niedawno trwało to długo ale teraz juz chyab
              wie że po kąpieli to już spanie. Ale regularnie, codziennie budzi sie po 15 min-
              1/2 h i dojada. Potem juz spi parę godzin. )
              Kilka razy zdarzyło jej się usnąc na ramieniu Tacie i to mi wystarzcy jako
              zawór bezpieczeństwa gdyby coś. A z odstawianiem bywa róznie - tez znam takie
              sztuczki typu zaklejanie plastrami piersi etc ale są też dzieci które sie
              niemal same odstawiaja. ja mam zamiar długo karmić i nie zamierzam się tym na
              razie martwić.
              Głowa do góry! I ciesz się ze sie dokulturalniłaś zamiast kretyńskiego filmu w
              multikinie. Jedna pani nam powiedziała że chodzi od roku do M. i juz nieraz
              prowdaila z nimi dyskusje nt. repertuaru ale twierdzą ze jak puszcają
              ambitniejszy film to nikt nie przychodzi.... Ale dziejszy film był i głupi i
              brutalny ble.
              Buziaki
              D
              • sylwiado Jak tu dziś cicho było... 09.06.05, 01:54
                Myślałam, że tyle będzie do czytania, a tu tak mało postów... Dziewczyny, mam
                nadzieję, że już się nie wykruszacie!!! Nie róbcie mi tego!!!
                Zasypianie - Helenka często zasypia przy piersi, ale zwykle gdy ją przenoszę do
                łóżeczka budzi się. Ale już od dłuższego czasu nie protestuje, że ją tam
                wkładam. Po prostu odkładam, przykrywam kołderką i wychodzę z pokoju
                (oczywiście co chwilę zerkam ukradkiem i nasłuchuję). Mała zwykle naciąga sobie
                kołderkę na głowę, czasem nawet ją trochę possie i zasypia. Sama. Bez ryków. To
                było nie do pomyślenia przy moim starszym synku. Jego dzienne drzemki odbywały
                się albo na spacerze (tylko podczas jazdy, żadnego postoju!) albo na moich
                rękach - każda próba odłożenia do łóżeczka kończyła się obudzeniem i
                protestami. Więc siedziałam tak godzinę albo dłużej w fotelu ze śpiącym
                Michałkiem na rękach, i choć widok był słodki, to szlag mnie trafiał bo byłam
                kompletnie uziemiona. W nocy spał w łóżeczku, ale zasypiał też tylko przy
                piersi, a musiał ją ciamkać długo i wytrwale żeby go sen zmorzył. Nie wiem czy
                różnica charakterów, na pewno zaś inne moje podejście spowodowało, że
                zasypianie Helenki nie jest problemem.
                Nie martwcie się na zapas odstawianiem od piersi. Dzieciaki są tak różne. Mój
                starszy Michał był wielkim wielbicielem cyca, a w pewnym momenie (ok. 10
                miesięcy) zaczął tracić zainteresowanie cycem i odstawienie go zajęło mi kilka
                dni i obyło się bez większych problemów. Bez żadnych krwawych przedstawień
                opisanych powyżej smile))
                Pozdrawiam nocnie,
                Sylwia
                PS. Robiłam dziś porządki w moim zakurzonym, sporadycznie ostatnio używanym
                służbowym komputerze i znalazłam niemowlęce fotki starszego synka. Chyba nie
                oprę się pokusie żeby wrzucić kilka na zobaczcie...
                --
                Moje maluszki
            • martolina77 Re: Jak zasypiają wasze dzieci? 09.06.05, 06:54
              Sushi... wyjęłaś mi to pytanie z ust. Chciałam je powtórzyć (bo kiedyś już się
              przydarzyło).

              Cóż... ja mulę Maluszka cycuszkiem wieczorem do snu, a przy przekładaniu do
              łóżeczka wybudza się, ale zasypia głaskany po główce. Tylko potem w nocy jest
              gorzej... jak wczesniej mówiłam, jestem smoczkiem. Czyli budzi sie o 11 i
              ląduje u nas w łóżku, potem je o 3, a od 5 miętoli non-stop do teraz. Najgorzej
              jest w ciągu drzemek dziennych, kiedy nie śpi na sapcerku. Śpi tak czujnie, że
              jak tylko uda mi się wyciągnąć ciągutka (czyt. sutek) z ustek to w ciągu kilku
              minut się budzi. Czasami smoczkiem uda mi się go "dodusić" ale czasami nie - i
              znowu ciągnie.
              Na razie nie chcę się martwić na zapas, ale jakos przymierzam się znowu
              do "tresowania" dziecka. Tylko jeszcze nie wiem kiedy zacząć.
              • musztarda_ziolowa Re: Jak zasypiają wasze dzieci? 09.06.05, 10:54
                Jak zasypianie, to oczywiście przy cycku. Wcale mnie to nie martwi. Jak jest
                jej tak dobrze, to i ja się cieszę. W ogóle jestem przeciwniczką stosowania
                wszelkiego typu metod wychowawczych uczących zasypiania samodzielnego, a
                polegających na wypłakaniu się dziecka. No, ale to oczywiście moje prywatne
                zdanie.
                Ale Milka robi mi niespodzianki z zasypianiem. Już 3 dzień z rzędu, po kąpieli
                je smacznie z 10 minut, potem odwraca głowę i gada, mruczy i tak po malutku
                zasypia samodzielnie. Trwa to około 20 minut. Ja przy niej leżę i tylko się
                patrzę (śpimy w jednym łóżku).
                Mała dopiero teraz ładnie coś zjada (jabłko, dynię, kaszkę). Przyzwyczajanie do
                nowych smaków trwało miesiąc (po łyżeczce). Dziś pierwszy raz wypiła 20 ml
                soczku z butelki. Kubka niekapka nie lubi, ze zwykłego kupka zdarza jej się
                wypić trochę.
                • tufinka Re: Jak zasypiają wasze dzieci? 09.06.05, 11:22
                  U nas tez przewaznie zasypianie na noc przy cycusiusmile Sporadycznie samodzielne.
                  Narazie mi to odpowiada, Kacperkowi tym bardziejsmile Mam nadzieje, ze nie bedzie
                  tak strasznie z tym odstawianiem, ludze sie, ze samo jakos tak naturalnie sie
                  odbedziesmile Ale to jeszcze troche...
            • titimalunio Re: Jak zasypiają wasze dzieci? 09.06.05, 10:43
              Och to zasypianie ! W ciągu dnia tylko po jedzonku, czyli zasypianie przy
              cycusiu niestety, zaczynam się martwić jak to będzie dalej. Po wieczornej
              kąpieli jest już lepiej, ja nie zaśnie przy cycusiu to we własnym łóżeczku
              spokojnie sam prędzej czy później.

              Jeśli chodzi o dokarmianie to porażka na całej lini - jabłuszko i marchewka
              beeeeeee, zero zainteresowania, plucie, najlepiej z dokarmianie idzie nam
              wciąganie z łyżeczki Cebionu na czerwone ostatnio gardziołko wink
              Postanowiłam odczekać tydzień i znów przyatakować, w końcu karmić piersią można
              bez straty dla dziecka do 7 miesiąca, więc nam jeszcze trochę czasu zostało.

              I jeszcze spacery, nadal jest to naszą ciemną i mroczną stroną, już o tym
              pisałam, więc nie będę się powtarzała, ale czasami cieszę się, że za oknem
              pogoda barowa bo i tak się nigdzie nie wybieramy. Hubka waży prawie 9 kg , nie
              mam już siły go nosić.

              Strona o Hubercie w pełni zaktualizowana, więc będzie nam miło jak zajrzycie smile

              Pozdrawiamy
              A+H
          • opieniek1 Re: Nowe jedzonko 09.06.05, 07:09
            Sushi, nie martw się. Ja też tak miałam z synkiem, nic mu nie pasowało. Więc
            nie nalegałam i zrobiłam przerwę. Zaczął jeść coś innego niż cyc dopiero w 8
            miesiącu. Rzucił się wtedy na jedzenie. Więc może przestań na moment wprowadzać
            i za jakiś czas spróbuj znowu. Nie wszystkie dzieci są gotowe na nowości w tym
            przepisowym szóstym czy siódmym miesiącu. A wpychanie na siłę niestety
            prowadzi wprost do problemów z jedzeniem ( czyt. niejadek)
            • matczukewa Re: Nowe jedzonko, ile podawać? 10.06.05, 11:04
              u nas też wprowadzanie nowości szło opornie (może dlatego, że zaczęliśmy w 5
              miesiącu, bo Antek był w większości na mieszance). Zupka jarzynowa, marchewka,
              jabłko, soczek, brokuły - wszytko było bee.
              Robiłam więc przerwy i powolutku próbowałam. Ale Antoś nadal zaciskał buzię.
              Spróbowałam też parę razy dać mu polizać palec zamoczony w jabłku, bo tylko tak
              byłam go w stanie skłonić by otworzył buzię.
              Przełom nastąpił w 6 miesiącu, gdy mąż dał mu zupkę z mięsem (moja mama z
              satysfakcją stwierdziła, że ona od początku wiedziała, że tak będzie, ponieważ
              Antoś, nieodrodny synek tatusia, mięskiem nie pogardzi! ).
              Więc już teraz wcina jak się patrzy. NIe chce tylko zbytnio jeść kaszki
              łyżeczką, więc wieczorem podaję ją z butli.
              Antoś chyba przejął się, że już niedługo będzie "dwucyfrowy" (tydzień temu
              ważył 9300!!!- skończył 6 miesięcy) i od kilku dni był na diecie (najchętniej
              pił tylko herbatkę). Za to wczoraj pobił swój rekord i zjadł na raz 230 ml !!!!
              zupki z mięsem ze słoiczka. Zastanawiam się czy to nie za dużo, ale w sumie nic
              mu nie było smile
              • franula Re: Nowe jedzonko, ile podawać? 10.06.05, 11:30
                Czesc
                Ewa, a propos dwufyfrowości - ciekawa jestem jak to bedzie zwaga naszyhc
                maluszków bo spotkałam się z koleżanką której córeczka w wieku pół roku wazyła
                9,200 a teraz ma 1,5 roku i waży 10,800. Nieźle wyhamowała, nie?

                Moja Bestia wstała przed 11, szczerze mówiąż myślałam że pośpi dłużej. Wczoraj
                miałysmy przemiłą wizytę Aguszak z Matim co dostraczyło dzieciom tyle wrażeń że
                Kasi zasnęła na popoludniowa drezmke dopiero po ich wyjściu czyli ok 19.
                Łudziłam się że może to już na noc ale nie - wstała i baraszkowała do północy!

                Teraz szaleje na kocyku a ja ledwo na oczy patrzę i łapię jakiegoś doła

                Joasiu - juz Ci wysłaąłm smsem ale powtórzę że się b. cieszę że Antos zdrowy!

                Buziaki dziewczyny, oddalema się do jakichs konstruktywnych zajęć.

                Franula
                A co do kapania na podlodze w łazience od poczatku w małej wanience. Czasme
                jest otwarte okno.
                • matczukewa Re: Nowe jedzonko, ile podawać? 12.06.05, 10:52
                  FRANULU, z pewnością przyrost wagi zostanie zdecydowanie zahamowany gdy nasze
                  maluszki zaczną bardziej energicznie hasać. Podobno statystycznie jest tak, że
                  niemowlaki podwajają swoją masę w okolicach 5 miesiąca, a potrajają, gdy
                  skończą roczek. Wczoraj byliśmy z Antosiem u koleżanki, której córeczka Ula ma
                  13 miesięcy i wyobraźcie sobie, Antek jest niewiele mniejszy od Uli!!!!
                  Strasznie śmiesznie to wyglądało, gdy on leżał sobie spokojnie na kocyku i żuł
                  zabawki (ewentualnie przekręcał się na plecki), a ona jak ta fryga śmigała po
                  całym mieszkaniu, a to na nóżkach, a to na czworaka!!! smile Wyglądem prawie jak
                  rówieśnicy, ale w rozwoju ruchowym ogromna przepaść wink

                  JOA, cieszę się bardzo, że wszystko dobrze z Antosiem. Antki to po prostu
                  chłopaki z dużymi głowami wink My też mieliśmy niezłego stresa w trakcie ciąży,
                  kiedy Antkowa głowa wg badania usg wychodziła o 2 tygodnie "starsza" niż reszta
                  ciała. PO kolejnym kontrolnym usg okazało się, że taka już jego uroda. Ja też
                  mam dużą głowę, więc synek odziedziczył głowę po mnie.
          • miedzymorze Re: Nowe jedzonko 09.06.05, 14:30
            Zrobiłabym tak jak radzą dzieczyny - na kilak dni spokój, potem inny smak. W końcu nie wszyscy muszą lubić jabłka ;D U nas bardzo chętnie zajadane były:
            hipp dynia + ziemniak, hipp nektar brzoskwiniowy. Ostatnio całkiem nieźle było tez z kaszką nestle, chociaż zrobiłam ja na wodzie.
            Co do zachwytu śliniaczkiem - gdzieś czytałam że niemowlęta najbardziej lubią rzeczy białe w czarne wzorki, bo jeszcze nie ogniskują dobrze spojrzenia i wydaje im się, że te czarności się poruszają ;D

            pozdr,
            mi

            ps. i oczywiście - nie przejmować się ;D
            • sushi_1 Re: Nowe jedzonko 10.06.05, 00:28
              Co do zachwytu śliniaczkiem - gdzieś czytałam że niemowlęta najbardziej lubią r
              > zeczy białe w czarne wzorki, bo jeszcze nie ogniskują dobrze spojrzenia i
              wydaj
              > e im się, że te czarności się poruszają ;D


              Mi, z tym śliniaczkiem to mnie rozbroiłaś!!! ;-DDD
              dzięki kochana
              • aguszak Re: Nowe jedzonko 10.06.05, 10:25
                Międzymorze ma rację, ja też słyszałam (czytałam?), że czarno białe wzory są
                dla maluchów bardziej interesujące niż inne kolory... no, może poza czerwonym,
                który także jest bardzo intensywny smile))
          • matczukewa Re: Nowe jedzonko 10.06.05, 11:12
            Antek też się okrutnie krzywił przy jabłkowym soczku (teraz jakoś pije). Ale o
            wiele lepiej "wchodzi" mu taki winogronowy z melisą, rumiankiem (są też jakieś
            inne wersje ziół) Bobovity - może spróbuj?
            • roxi_hart Re: gdzie te dawne kupki?:-))))))))))) 09.06.05, 09:19
              Potwierdzam, kupki po nowym jedzonku sa........doroslesmile
              Lenka niechetnie smakuje nowosci - jablko mam juz opanowane, za truskawkami przepada (wiem wiem za wczesnie) ale razem z ciotka-polozna postanowilysmy sprobowac i nie ma zadnej reakcji alergicznej(daje jej tylko possac, choc raz swoimi nowymi zabkami odgryzla kawalek), arbuz do ssania - szczegolnie chlodny - uwielbia, za zupkami nie przepada-robie jej z kurczakiem i przeroznymi warzywami, kreci nosem i wypluwa a ostatnio sprobowala kalafiora zmiksowanego i tez nie przypadl jej do gustu.
              Z soczkow to tylko jablkowo-jagodowy BoboVita i to tez tylko zimny! W dalszym ciagu najlepsze jest mleczko.
              • dorotkaf1 Re: jeszcze o usypianiu 09.06.05, 09:51
                u nas z usypianiem jest tak:
                - na noc przy cycuszku (a jak sie wybudzi przy odkladaniu to z pomocą
                przychodzi smoczek smile - na razie jest to bardzo skuteczny sposób
                - a w dzień to bardzo różnie: dziś np usnał na naszym łózku SAM wpatrzony w
                obraz ale ze smoczkiem, czasami tez usypia przy cycusiu
                - w nocy zawsze w swoim łózeczku )1 lub 2 pobudki w ciągu nocy
                - usypiamy ok 20 -21
                też sie zastanawiam co będzie dalej ...ale na razie sie nie martwie
                pozdr
                dorota
                • franula jesczez o zabawach 09.06.05, 10:23
                  CZesc
                  Powtórzę pytanie Suhi - jak sie bawicie ze swoimi maluchami? Pozdielmy sie tym,
                  bo mi troche barkuje pomysłów!
                  -wszelkie masowania i głaskania, łaskotania "szczypianie" przy "idzie rak"
                  i "idzie wąż" (tekst dla chętnychsmile
                  -akuku z pielusza i kocykiem
                  - podrzucania, hustanie, bujanie
                  - podrzucanie na kolanie (wertepy) i latanie (analogicznie turbulencje)
                  -lustro
                  -baran buc
                  -turlanie
                  - wszelkie okrzyki bojoawe połaczone z buczeniem w szyjke i brzuch-
                  -łapanie zebami (przeze mniewink grzechokti lub gryzaka trzymanej z drugiej
                  strony w zebach kasi (no jej zeby sa mocno umowne)
                  -dawanie do reki przedmiotów nietypowych np łyżki

                  pewnie cos pominęłam... ale podzielcie się i Wy
                  Pozdrawiam
                  F
                  Ps Joa - trzymam kciuki, jak bedziesz cos wiedziała to napisz!
                  • tufinka Re: jesczez o zabawach 09.06.05, 11:30
                    My zarzucamy czasem koldre na glowysmile Znaczy bardziej ja ja trzymam na
                    wyciagnietej rece, a druga od gory robie cieniesmile Fajnie jest bo kolorowo i
                    maly zawsze ma wielkie oczy z zachwytusmile
                    A teraz wlasnie sam sobie pieluszke na twarz zarzucil i gada sam do siebiesmile
                    Aaaa jeszcze jedna ulubiona jego zabawa: Gryzc mame po brodzie i ciagnac za
                    wlosy!!! A ja tego nie lubie...wink
                    • sushi_1 Re: jesczez o zabawach 10.06.05, 00:41
                      my jeszcze stosujemy:
                      walka z poduszką - daję ją Julkwoi w łapki i energicznie ją poszarpuję co
                      wywołuje zawsze salwy śmiechu
                      poza tym Julo bawi się zabawkami - pisałam o znienawidzonych przeze mnie
                      potworach grających, Julek lubi też różne gumowe, bo się je fajnie gryzie,
                      zawsze go zainteresuje butelka z moją Nałęczowianką
                      rwanie papieru (ale tu nie mam patentu co zrobić żeby nie jadl farby
                      drukarskiej albo nie pokaleczył się brzegai papieru)
                      folia (wiadomo, tylko pod czujnym okiem mamy)
                      balon (strasznie się boję że mu kiedyś pęknie w łapkach; znając wrażliwość
                      mojego dziecka nie będę ryzykowac zawału i chyba z tej zabawy zrezygnujemy...)
                      śliniaczkek - aktulanie doskonała zabawka
                      i ZAWSZE DOBRY wiatraczek, po prostu nie ma lepszej zabawy!!!

                      Raz dziennie masuje Julkowi nózki/plecki (na razie tyle umiem) i też mu się to
                      bardzo podoba, a wydaje mi się to jest fajnie spędzony razem czas.

                      s.
                  • musztarda_ziolowa Re: jesczez o zabawach 09.06.05, 11:58
                    Oprócz zabaw wymienionych przez Franulę: odbijam piłkę obok małej, która leży
                    na kocyku. Kupiłam taka gumową, różową, wielkości arbuza. Mała to uwielbia.
                    Lubi też jak spadają różne zabawki obok niej: a to zając pluszak, a to
                    grzechotka. Bardzo się wtedy śmieje. Dodatkowo uwielbia obserwowanie walki psów
                    (jamników).
                    Ma też dmuchane koło do wody, które jeźdźi po niej, jak walec. Też to lubi.
                    No i moje włosy! Rozpuszczam i myziam jej twarz nimi, a ona je łapie i ciągnie.
                    Bardzo to lubi.
                    Lubi też uderzać piąstkami w klawiaturę komputera i pianina.
                    Jak udaję kaczora Donalda to też jest zabawa.
                    Hmm, pewnie jest jeszcze coś, ale już nie pamiętam.
                    Poddawajcie pomysły, bo mi już się kończy wena.
                    Pozdr
                    • matczukewa Re: jesczez o zabawach 10.06.05, 10:51
                      Dla Antosia nadal niezawodna jest zabawa w a kuku, gdy on leży na brzuszku, a
                      ja lub mąż pojawiamy się zza różnych mebli i krzyczymy a kuku!
                      Poza tym ogromnie bawią go różne dzwięki, o których w życiu bym nie pomyślała,
                      że mogą być śmieszne. Np. gdy byłam przeziębiona i lekko odchrząknęłam, Antek
                      zaśmiewał się do rozpuku, więc potem tak cały dzień chrząkałam, mało gardła do
                      cna nie zdarłam winkOstatnio na spacerze Antoś recholił też na dźwięk "g", który
                      ojciec mu pokrzykiwał zaglądając do wózka (aż ochroniarz z Wilanowa patrzył na
                      to zjawisko z wielkim zdziwieniem)
                      Teraz 3 dni w tygodniu gdy chodzę do pracy, z Antosiem zostaje moja mama. Ona
                      np. udaje że chce zjeść jego rączke, albo brzuszek, co on oczywiście uwielbia.
                      Lubi też tańczyć na rękach. No i oczywiście ciągnąć za włosy smile Mamy też taką
                      huśtawkę, którą Antoś dostał od dziadków. Można ją ustawić w takiej pozycji
                      półsiedzącej, więc już też ją trochę wykorzystujemy.

                      Sam natomiast zabawia się następująco:
                      - szarpie zabawki na macie,
                      - wciska do buzi różne gryzaczki, zabawki i obraca w rączkach;
                      - śpiewa do sufitu
                      - pełza (tzn. rzuca się na pieluszkę przed sobą i jednocześnie podnosi pupę i
                      nóżki - parę razy udało mu się nawet poderwać od podłoża cały brzuszek) i
                      przewraca się na boczki
                  • sylwiado Re: jesczez o zabawach 10.06.05, 01:20
                    U nas ostatnie zabawowe przeboje to:
                    - samolociki wszelkiego typu - pod paszki, na moich łydkach
                    - łapanie łapką swojego odbicia w lustrze
                    - łapanie mamy za włosy
                    - polowanie na zwierzaki z karuzelki
                    - dmuchanie i trącanie nosem przez mamę lub tatę
                    - zabieranie zabawek bratu (Michał specjalnie ją "szczuje" i jeździ jej autkami
                    przed nosem)
                    Sylwia
                • miedzymorze Re: jeszcze o usypianiu 09.06.05, 14:24
                  Krzyś też usypia przeważnie przy piersi. Wyjątki: po kąpieli, jesli nie uśnie przy piersi to mąż chodzi i lula, na spacerze - w wózeczku (chociaż ostatnio jest coraz ciekawszy świata, chyba pora się przesiąść do spacerówki), czasem w dzień zasypia na rączkach u babci albo u taty. Odstawianiem się nie martwię, jako że martwienie się na zapas jest wbrew mojej naturze ;D
                  Co do przytoczonej historyjki - wydaje mi się że owa mama miała dosyć nie tyle karmienia co niewyspania. Ja mimo pobudek na karmienia nocne na niewyspanie nie narzekam, (mimo że uwielbiam spać wink, ale lata imprezowania i studiów nie poszły na marne. Jak już mi się bardzo w dzień oczy kleją, to kimam z synem.
                  Jeszcze w kwestii snu - do niedawna Krzys sypiał 'na niemowlaczka' - czyli na pleckach, rączki do gory. Teraz w nocy 'wędruje' po łożeczku, przekręca się na brzuszek itp. Tez tak macie ?

                  pozdr,
                  mi
        • sylwiado Re: Nowe jedzonko 10.06.05, 01:01
          Tufinko,
          Mam do ciebie jako mamy rówieśnika Helenki pytanie - kiedy zaczęłaś wprowadzać
          Kacperkowi dodatkowe jedzonko? Helenka póki co tylko na moim mleczku, ale
          soczek, kilka słoiczków jednoskładnikowych i łyżeczki już czekają w szafce.
          Sylwia
      • martolina77 Re: Nowe jedzonko - brokułki 09.06.05, 14:28
        Dzisiaj spróbowaliśmy brokuł. Pierwszy raz widziałam, jak Maluszek aż wzdrygał
        się i pokazywał odruch wymiotny, bo mu tak nie smakowało. Robił to zupełnie jak
        dorosły wink)) Wyglądało przeuroczo.
        Marcheweczka i jabłuszko wchodzi jak nic!
        Pozdróweczki
        M.
              • joa8 Antoś zdrowy! 09.06.05, 17:30
                Kochane,
                byliśmy dziś na usg przezciemiączkowym, wszystko jest w jak najlepszym
                porządku, łepek Antosia wzorcowy, wszytskie parametry w normie, a że duży, to
                taka jego uroda. Za jednym zamachem przebadaliśmy też bioderka - wszysko
                idealnie. Jutro mamy wizytę u neurologa, żeby już wszytsko było dobrze
                zrobione. Antek trochę za bardzo zezuje, to niech go pani doktor obejrzy. Nasza
                pediatra powiedziała np:, żeby mu nie wieszać za nisko zabawek.
                Uff, ale ulga.
                • aguszak Re: Antoś zdrowy! 09.06.05, 21:28
                  Wiedziałam!!! Mnie kamień z serca nie spadł, bo wiedziałam, że z Antosiem
                  wszystko w porządku smile
                  ... cieszę się razem z Tobą, Joasiu smile)))))))))))))))))
                  • chrenata Re: Antoś zdrowy! 09.06.05, 21:46
                    Miałam Ci właśnie na priva napisać, bo poczytałam, że wodogłowie daje wiecej
                    objawów, sam rozrost kości czaszki o niczym nie świadczy. Ale skoro lekarz Wam
                    już powiedział tę dobra nowinę, to cieszę się ogromnie, uściskajcie Antosia ode
                    mnie i Rayana, bo też się chłopak przejął.
                    Odnosnie usypiania. Dzięki Alcantrze kupiłam dwie płyty z muzyką bobasa.
                    Znakomicie uspakaja to mojego smyka, wieczorek -kąpiel, jedzenie z butelki,
                    całuski i układam go do łóżeczka, włączam muzykę i czekam, aż zaśnie - ok. 10-
                    15 minut. W ciagu dnia kładziemy się razem na wielkim łóżku, ja poklepuję
                    małego po pleckach lub pupci i najczęściej po chwili mogę wyjść z pokoju.
                    Jeśli chodzi o brokuły, to u nas było odwrotnie - Rayan wcinał a mnie było
                    niedobrze - ten zapach, kolor i konsystencja...
                    Jak Franuli wystarczy cierpliwości, to może zobaczycie mojego syneczka, może
                    uda mi się wstawić jego zdjęcie.
                    Tusiu, zrób ten krem, lub galaretke, którą polecały dziewczyny, uśpij dziecko i
                    do łóżeczka - z kremem, mężem i galaretką. Rozsmarujcie na sobie te smakołyki i
                    do dzieła! Precz z pruderią, niech żyją żony lepsze od kochanek!!!
              • tufinka A my mamy wodne lozko:/ 09.06.05, 22:20
                Kacperek nam zafundowalsmile Kapiemy malego w wanience --> wanienke stawiamy na
                lozku (niestety nie mamy innej mozliwosci) --> wanienka ma korek --> Kacperek
                fika nozkami --> korek wykopany --> i tak powstaje lozko wodne! Nooo niezly
                jajcarz z tego naszego synkasmile Kacperek oczywiscie zadowolonysmile A wczoraj urwal
                medalik, ktory mu w wozeczku przyczepilam, otrzepal raczki i usmiech od ucha do
                ucha. Dobrze ze do pyszczka nie wsadzil. Co to bedzie jak podrosnie???
                Pozdrawiam i zbieram sie do mojego wodnego lozkawink Kulne sie gdzies na brzegu...
    • iwoku Kapielowe pytanie 09.06.05, 23:12
      Dziewczyny, troche przycichłam, bo u mnie też tak jak u Rybki i Marzek troche
      sie zachmurzyło- ale cały czas jestem w tle, tylko na pisanie juz energii nie
      starcza. A swoja droga mam w głowie całą masę pytań i komentarzy do różnych
      tematów. Moze niebawem.
      Mój wyjazd do Koscieliska troche niepewny, ale mam nadzieję,że sie jednak
      odbedzie tylko będzie troche krótszy. Jeszcze nie wiem, czy gospodarze maja tam
      stałe lącze i czy będe wtedy z Wami w kontakcie.

      A tymczasem mam pytanie na temat kąpieli- bo jest to od powrotu ze szpitala kość
      niezgody miedzy mna a moimi rodzicami. Gdzie kąpiecie- w pokoju czy w łazience?I
      czy stwarzacie jakieś szczególne warunki (pogrzewanie domu, zamykanie drzwi do
      pokoju- łazienki, zamykanie mikrouchyłów w oknach)?
      U nas kapiel odbywa sie w łazience, wg moich rodziców tu leży przyczy częstych
      katarów u maluchów i nikt w ten sposób nie kąpie...Bo przy zamknietych drzwiach-
      stwarza sie różnicę temperatur (a my akurat w tym przypadku opatulamy maluchy
      szczelnie), a z otwartymi dzrzwiami jest jeszcze gorzej- bo grożą przeciągi.
      Ciekawa jestem jak to jest u Was- czy rzeczywiscie jestem nietypowa???
      • kuczynska78 Re: Kapielowe pytanie 09.06.05, 23:22
        hej Iwoku!

        Ja kapie Hanię w łązience i to najczęściej przy otwartych drzwiach. Staram sie
        je zamykać, ale Oliwka jak burza wpada do łazienki i nigdy ich nie zamyka. Okan
        w czasie kapieli staram sie zamykać, chodź jak były upały, to potem w pokoju
        dziewczyn-tam ubieram Hanie, okno było zawsze otwarte. Mała chorowala, a raczej
        była podziebiona kilka razy, nie sądzę jednak, że od tego. Nigdy nie kąpałam
        swoich dzieci w pokoju. Poza tym Hania już coraz stabilniej siedzi, myślę, że
        jest to kwestia miesiaca, jak zlikwiduję wanienke i zaczne kąpać małą na
        siedząco w brodziku(wanny nie posiadamy).

        Aga
        • kuczynska78 Re: Kapielowe pytanie 09.06.05, 23:31
          Przepraszam za błęy ortograficzne jakie zrobiłam powyżej. Jestem już dość mocno
          zmęczona, a szykuję męża do wyjazdu służbowego i mam przed sobą jeszcze sporo pracy.

          Pozdrawiam Aga
      • miedzymorze Re: Kapielowe pytanie 09.06.05, 23:42
        Ponieważ Krzyś podchodził do kąpieli z coraz większym entuzjazmem - czytaj fikał nóżkami w wanience i wychlapywał wodę, tak że trzeba było ścierać podłogę w pokoju - przenieśliśmy się z kąpielą do łazienki. A dokładniej to do łazienki i do przedpokoju. Czyli: wanienkę wstawiam do zwykłej wanny, mąż kąpie Krzysia, a w przedpokoju mam przewijak na stoliczku + ręcznik, ubranka i rakie tam. Ponieważ pogoda nas nie rozpieszcza, na czas kąpieli zamykam okna (ale zamykam w pozycji 'rozszczelnione), dopiero jak Krzysiowi włoski wyschną to uchylam.

        pozdr,
        mi
        • chrenata Re: Kapielowe pytanie 09.06.05, 23:55
          Rayan kąpie sie również w łazience, przy drzwiach zamkniętych, czasem lekko
          podgrzewam mu tam, ale teraz rzadko, bo w domu jest cieplej. Mam taką specjalną
          wanienkę na wanne, z korkiem, więc wygodniej mi, a raczej mężowi, bo to jego
          przywilej - kąpiel,no więc wygodniej mężowi jest robić wszystko w łazience.
          Franula, kochana kobieto o niezmierzonej cierpliwości, - już stanął u drzwi,
          już witał się z gąską, ...- nadal są za wielkie te zdjęcia - mają ponad 68
          czegośtam! No i co teraz?
          • franula Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 00:24
            kurcze nie doczytałam - Chrenatop zrób jeszcze raz to samo! Czyli te co maja 68
            kb wyslij do siebie jeszcze raz - komp zapyta czy zmniejszyc (mam nadziejesmile

            dobranoc ide uspic Potwora
          • sushi_1 Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 00:26
            My od początku kąpiemy w łazience, gdzie u nas z natury jest trochę cieplej niż
            w reszcie pomieszczeń. Teraz w ogóle niegdzie poza łazienką sobie nie wyobrażam
            kąpieli bo wszędzie w pokojach mamy drewniane podłogi, a Julo chlapie jak
            wariat. Potem takiego golaska tylko w pampersie wynosze do sypialni i tam
            dopiero zakładam mu piżamkę. W sypialni zawsze mam otwarte okno bo dla mnie
            musi byc dobrze wywyietrzone jak się kładę spac, a ja idę spać jakieś 2-3 godz
            po Julku, więc zdązyłoby już byc duszno. Od jakichś 2 miesięcy nie zakładamy
            Julkowi czapki po kąpieli (a i na spacery nie zawsze).
            Od urodzenia nie miał nawet kataru.
            s.
      • sylwiado Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 00:55
        Helenka jest kąpana w łazience, zwykle przy zamkniętych drzwiach, chyba że
        Michał otworzy - a zdarza się to dość często. Tam też ją ubieram. Nie dogrzewam
        łazienki teraz, gdy kaloryfery już nie grzeją. Czapeczki po kąpieli też od
        jakiegoś czasu nie stosujemy, zresztą mała jest prawie łysa sad((( więc te parę
        kłaczków schnie jej błyskawicznie. Karmię ją w pokoju, teraz gdy były
        chłodniejsze dni, to na ten czas zamykam okno, ale jak jest cieplej, to okno
        jest uchylone. Do tej pory nie chorowała.
        Miałam też was już wcześniej zapytać, gdzie kąpiecie maluchy - w wanienkach
        dziecięcych czy w dorosłej wannie? Ja do tej pory w małej wanience, ale Helenka
        ledwo tam się mieści. Ale mi jest wygodniej - nie muszę się schylać. Ostatnio
        mamy w domku zabiegi hydromasażu z ozonoterapią i odbywają się w naszej dużej
        wannie, więc debiut juz za nami. Dlatego zastanawiam się, czy nie przenieść się
        na dobre do dużej wanny.
        Wstawiłam na zobaczcie zdjęcia mojego starszego synka z czasów niemowlęcych -
        mniej więcej był wtedy w obecnym wieku Helenki. Już zapomniałam jakim był
        grubaskiem...
        Sylwia
        • joa8 Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 09:37
          mowię Wam dziewczyny, ile nerwów mieliśmy z tą główką. Wczoraj wieczorem, jak
          już Antoś usnął, padliśmy obydwoje normalnie trupkiem. Jak te zwłoki leżeliśmy
          przed telewizorem i tępo wpatrywaliśmy w serial "Oficer" wink I co jakiś czas
          rechotaliśmy bez powodu, ot, emocje.
          dziekuję wam raz jeszcze za dobre słowa!!!

          Kąpiel: w łazience, w małej wanience wstawionej do dużej, łazienka nie
          nagrzewana, drzwi najczęściej otwarte, za to dość ciepła woda, aż po uszy,
          Antek tak uwielbia, protestuje, jak mu woda nie zakrywa całego ciałka, i musi
          być piana smile Potem siup w ręcznik i do pokoju na wycieranie, masowanie i
          ubieranie. Okno zamykam. Potem jak już Mały śpi, to lekko uchylam.

          Zabawy:
          SAMOLOCIK!! zresztą przeczytałam, że to świetna zabawa ucząca równowagi, trzeba
          dziecko lekko przechylać w jedną i drugą stronę, tak na boki, jak je się trzyma
          wysoko.
          łapanie strumyczka wody - jak Antoś się kąpie to namoczoną gąbką leje mu
          strumyczek na łapki, żebyście widziały to skupienie! probuje złapać wodę,
          zamyka piąstki, otwiera, sprawdza, że nie ma i jeszcze raz...
          całowanie i dmuchanie w okolice uszka - mój synek jest bardzo na to wrażliwy,
          cały zamiera z rozkoszy, jak to robię.

          Franula - mój potworek wstał dziś 4:20!!! uśmiechnięty, zadowolony, wyspany,
          trzeba było godziny, żeby znów usnął. Ja udawałam, że nie słyszę rumoru w
          łóżeczku wink, mąż go zabawiał.
            • joa8 Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 20:34
              franula napisała:
              > Joa8 jak robisz piankę w kapieli???

              no, tak normalnie, pod strumień wody leje płyn do kąpieli dla maluchów Nivea,
              wychodzi wielka piana, którą Antek wsuwa smile

              My po wizycie u doktor Potakiewicz, bardzo fajna lekarka, spokojna, kontaktowa.
              Antek nadal zdrowiutki wink) Jego zez ma się podobno unormować, jak wstanie na
              nogi, a jak nie, to trzeba podjąć działania okulistyczne. Generalnie zaleciła
              nam nie sadzać, nie stawiać, robić tak, żeby stópki nie miały się od czego
              odpychać (czyli usuwać wszelkie przeszkody), dużo na brzuszku, a jak się nosi
              to zwracac uwagę, żeby obie rączki były z przodu, a nie gdzieś zawinięte na
              plecki. I generalnie nie przyspieszać rozwju. A przy moim zezolcu zdjąć nisko
              zawieszone zabawki (mata idzie więc w kąt) i wszytsko pokazywać z oddali.
      • vievioora Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 09:36
        Gaba kąpie się w łazience, w dużej wannie (wstawiamy w nią foczkę) i tak już od
        kilku m-cy. Drzwi w łazience przeważnie są uchylone (bo kot musi mieć zawsze
        drzwi otwartesmile. Nie podgrzewam, przewijak (o zgrozosmile kładę na podłodze. W
        łazience Gabe wycieram i ubieram w pajaca. I w pajacu, czasem jeszcze w
        śpiworku, idziemy do pokoju jeść. Czapki nie używamy. Gaba ma często katarek,
        ale łapie raczej od nas.
        Śpiworek jest wtedy gdy akurat mam czystysmile i bardziej z racji nie rozbudzania
        Gaby po jedzonku, po wtedy jest już w stanie półuśpienia niż z racji różnic
        temperaturowych.

        pozdrowionka,
        __
        zrobiłam stronkę smile
        :: www.vievioora.com ::
        • tusia21 Jak pozbyć się mleka? 10.06.05, 10:18
          Dziewczyny słyszałyście coś o jakiś proszkach żeby pozbyć się laktacji? Podobno
          jest coś takiego. Od wczoraj Ala kategorycznie odmawia jedzenia cycusia. Ja mam
          cycki jak balony. Staram się jak najmniej ściągać żeby zanikła laktacja, ale to
          nic nie daje. Teraz już walczę ze sobą ściągnąć czy nie, bo już mnie boli.
          Doradźcie jak pozbyć się mleka
          • joa8 Re: Jak pozbyć się mleka? 10.06.05, 10:24
            Tusia,
            może zajrzyj na forum "karmienie piersią" i zapytaj się Moniki Staszewskiej?
            jakieś proszki chyba są, ale nie za bardzo wiem jakie? Wiem, że można pić
            szałwię (kup w aptece, taką w saszetkach, nawet smaczna), ona zmiejsza
            laktację, na obolałe piersi przykładaj zimna kapustę i za chwilę
            piersi "skumają", że mają nie produkować mleka.
          • matczukewa Re: Jak pozbyć się mleka? 10.06.05, 10:26
            Ja w ogole od poczatku mialam malo mleka, wiec pewnie latwiej bylo mi zakonczyc
            laktacje. Zeszlo mi sie w sumie ok. 3 tygodni. Sciagalam mleko laktatorem coraz
            rzadziej, mleka bylo coraz mniej az calkiem zniklo.
            Szkoda konczyc laktacje, ale skoro dziecko nie chce ssac i moze juz jesc
            czesciowo normalne jedzonko, to szkoda sie meczyc. POwodzenia! smile
            • tusia21 Re: Jak pozbyć się mleka? 10.06.05, 11:21
              Dzięki za rady. Zaraz zajrzę na forum o karmieniu.
              Ps. Mi nie szkoda, bo już od jakiegoś czasu myślałam, że chcę już przestać
              karmić.
              W końcu kupię sobie normalny seksowny stanik!
            • delfinlex Jestem... 10.06.05, 11:22
              chciałam tylko powiedzieć, że żyję...
              po tym, jak pomalutku zaczęły mi przechodzić dolegliwości z kręgosłupem -
              dopiero wczoraj!!! (od niedzieli leżałam plackiem, koszmar..), wczoraj znowu
              dopadła mnie angina.Antybiotyk, migdały jak spodki, zaropiałe, napieprzające
              gardło...Ale przecież teraz to już tylko lepiej może być, prawda??

              Nie wiem jeszcze tylko, kiedy nadrobię zaległości - ponad 300 postów...
              Teraz idę się położyć, bo nie mam siły..
              Buźka,
              Karina
          • mamamegi Re: Jak pozbyć się mleka? 10.06.05, 11:56
            Jeśłi chodzi ośrodki farmakologiczne to są specjalne tabletki na przerwanie
            laktacji o nazwie BROMOCORN Są one na recepte mnie mój gin przepisał je jek
            miałm nawał pokarmu i zatory na początku karmienia. Słyszałam ze te tabletki są
            bardzo skuteczne i w ciągu dwóch tygodni laktacja zanika bez śladu.
      • mama_nati Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 12:49
        U nas kąpiele od początku odbywają się w łazience. Na dodatek odkąd Nati
        skończyła m-c, kąpiemy ją w dużej wannie, bo niestety w małej się nie mieściła
        (wanienka z Ikea po znajomych). Drzwi od lazienki raczej zamknięte, choć
        przyznam, że nie przywiązuję do tego dużej wagi. Po kąpieli wszelkie czynności
        pielęgnacyjne zalatwiamy w pokoiku Natalki, a przenosimy ją zakutaną w
        ręczniczek albo w szlafroczek. Okno w tym czasie zamykam, ale tylko u Natalki.
        A o tym że istnieje czapeczka po kąpieli to już dawno zapomniałamwink
        • musztarda_ziolowa Re: Kapielowe pytanie 10.06.05, 13:24
          Kąpiemy zawsze przy drzwiach zamkniętych. Jak było zimno to grzaliśmy farelką.
          Ja sama nie lubię marznąć po kąpieli, więc wychodzę z założenia, że córa też
          woli ciepełko.
          Przewijak, pieluchy i cały sprzęt mamy w łazience, na pralce, więc tam
          oliwkujemy i ubieramy w pieluchę. Zresztą mała lubi ubieranie tylko w pionie,
          więc nie kładę jej na przewijaku tylko trzymam na kolanach i nakładam ciuszki.
          Czapeczka zawsze po kąpieli.
          Okna zazwyczaj pozamykane.
          Wanienka stoi w dużej wannie. Stojak był tylko na małą wanienkę.
      • kamajka1 Re: Kapielowe pytanie 11.06.05, 22:59
        A my kąpiemy Maję w łazience. Chyba trzy pierwsze razy kąpaliśmy w pokoju ale
        nagrzewanie go w grudniu trwało 3 godziny i nie można było potem wytrzymać tak
        było ciepło. Drzwi od łazienki zamykamy (tylko w te upały były otwarte) ale już
        podczas wycierania na przewijaku uchylam drzwi aby troszkę schłodzić łazienkę.
        Ubieram również w łazience, czapeczki już od bardzo dawna nie używamy. A
        kąpiemy w brodziku. Mąż wchodzi do brodzika i siada na takim siedzisku (który
        posiada nasz brodzik) i tylko stopy ma w wodzie. Dzięki temu może Maję czasem
        przytrzymać właśnie stopą bo ostatnio coraz bardziej ruchliwa ta nasza Myszka.
    • mama_nati Cała naprzód?! 10.06.05, 13:06
      Do tej pory wypełzanie poza koc odbywało się u Natalki poprzez turlanko, bądź
      też poprzez pełzanko w tył (na raczka). A tu wczoraj, moja córcia coś więcej
      załapała i zaczęła się czolgać do przodu! Przeczołgała się za zabawką przez
      cały pokój, a jaką przy tym miała skupioną minkę! Widać było, że to dla niej
      ogromny wysiłek, ale dzielnie walczyła, dziś oczywiście powtórka z manewrówsmile
      Mąż zaczął wołać do niej per "szeregowa Maksymiuk". Oj, chyba ciężkie nadchodzą
      czasy, pora już pomyśleć o zabezpieczeniu gniazdek.
      A poza tym, to po dzisiejszym nadrannym karmieniu ani w głowie było Natce
      zasnąć i o godzinie czwartej let's party u rodziców w łóżku. Balowała do
      szóstej, po czym łaskawie przysnęła jeszcze na trzy godzinki.
      Spadam szykować obiad, bo mąż obiecał, że dziś wyrwie się na dłuższy lunch i
      przyjedzie do domusmile))
      • mamamegi Re: Nowe fotki-zapraszam 10.06.05, 15:23
        E-milka rośnie jak na drożdzach całkiem jak mój Igorek, ta sama kategoria
        wagowa smileA twój kręgosłup jak wytrzymuje te nosidełkowe spacery.Igor na
        szczeście nie narzeka w wóżku!Acha strasznie ta twoja córcia podobna do taty!
        • musztarda_ziolowa Re: Nowe fotki-zapraszam 10.06.05, 16:37
          Kilka dni temu pożegnałam się z nosidłem. Baaardzo żałuję, bo to mój ulubiony
          sposób spacerowania. Teraz tylko mąż będzie brał małą w nosidło, chociaż
          chłopina też niewielki i może tego kloca nie donieść do celu! Milka waży już
          ponad 9 kg, a nosidło mamy do 12 kg. Ciekawe kto nosi takie wielkie dzieci w
          nosidle?
          Ostatnio polubiła wózek, więc chyba problem spacerów rozwiązał się sam.
          Co do podobieństw: TYLKO teściowa twierdzi, że córka nie jest podobna do taty!
          Cała reszta zgodnym chórem: Emilka to cały Grześ.
          Pozdrawiam
    • hell1 co u mnie 10.06.05, 15:05
      witam po długiej przerwie. wczoraj byłam z Polą na szczepieniu i dzisiaj latam
      jeszcze w koszuli, mała jest tak marudna ,że abo osiwieję abo nerwowo nie
      wytrzymam. Ma juz 5,5 m-ca, waży 8 kg. je prawie wszystko zupki, ziemniaki z
      dynia, soczki, jabłuszka, marchewke mimo że lekarz nie kazał, a co tam ona nie
      ma dzieci i nie zna potrzeb mojej córci.

      Kapiel.
      ja równiez kąpie córcie w łazience, przy zamkniętych drzwiach. Okrywam ją
      recznikiem i zanosze do jej pokoju, tam wycieram ,smaruje kremikiem i ubieram.

      . Zabawy.
      Ja juz chyba nic wiecej nie dodam juz wszystko wymieniłyście. Czasmi jak sobie
      pomysle, co wyprawiam z małą i gdyby zobaczył to ktoś obcy to zapewne
      wyprowadziłby mnie w kaftanie.

      zęby
      Jak na razie nie mamy ani jednego i chyba sie nie zapowiada, choć slini sie
      przeokrutnie, i wszystko pakuje do łapek.
      Przekreca sie ładnie na brzuszek podnosi kuperek i zaczyna pełzać ale nie
      przekreca sie jeszcze z brzuszka na plecki. pewnie w swoim czasie zacznie i nie
      martwię sie tym zbytnio.

      TRUSKAWKI

      Dziewczyny czy jesteście odwazne i jecie truskawki, ja sie boje, moja ciotka ma
      ekologiczna uprawe jakies 2 hektary i juz mi ślinka cieknie ale kazdy mówi ze
      nie wolno. Jak jest u was?

      Usypianie.
      Moja Polcia usypia przy cycu, i juz sie boje co bedzie jak wrócę do pracy a
      wracam pod koniec czerwca, nie wiem jak ją uśpią

      Mój kochany mąż właściwie niewiele robi przy dziecku, pracuje i ciągle go nie ma
      w domu a jak jest to siedzi przy kompie nawet w domu nie posprzata. więc u nas w
      domu ostanio modne stało sie słowo rozwód i pozew rozwodowy.
      ciągle sie kłócimy. Ja juz padam na twarz ze zmeczenia bo od rana do wieczora
      sama zajmuje sie córcia nawet ją sama kąpie, w nocy śpę z nia zeby mąż mógł sie
      wyspać. Nawet mogę sie pochwalić ze odkryłam super sposób antykoncepcyjny, brak
      seksu, teraz moge uchodzic znowu za dziewicę DDD
      To chyba na tyle u mnie, teraz lece do mojego binladenka (mojej córci)
      Pozdrawiam
      • delfinlex Re: co u mnie 10.06.05, 15:56
        uff, nadrobiłam zaległości w czytaniu postów z ostatniego tygodnia (moja Mama
        od blisko 3 godzin spaceruje z Wnukiem - chyba zadzwonię sprawdzić, czy nie
        pobłądzili mi gdzieś smile)

        Strasznie za Wami tęskniłam i cieszę się, że już jestem z Wami z powrotem smile)
        Mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj opiszę co się działo u nas przez te ostatnie
        kilka dni - a działo się wiele!!!

        Buziaki,
        Karina
      • musztarda_ziolowa Re: co u mnie 10.06.05, 16:57
        Hmm, u nas małżeństwo też się jakoś sypie. Szczególnie od pierwszego czerwca
        jest źle (mąż wtedy zmienił pracę). Opieka nad Milką jest MOJĄ sprawą. On
        siedzi w pracy do nocy a jak wraca to idzie spać.
        Jutro kolejny weekend. Pewnie też będziemy się kłócić, albo jeszcze lepiej:
        zapanuje cisza. Tydzień temu tak było.
        Właśnie czytam o "kryzysie pierwszego dziecka"...
        • sushi_1 Re: co u mnie 10.06.05, 18:17
          Dziewczyny, walczę z mega-zastojem pokarmu w piersi. Wstałam z tym rano po 7-
          godzinnej przerwie w karmieniu oraz spaniu na brzuchu. Od rana jest ocraz
          gorzej. Z tej piersi prawie nic nie leci, robi się coraz wieksza, strasznie
          twarda, nawet na oko widac ze pod spodem jest kamien i BOLI. Robie oklady,
          przystawiam dziecko, masuje i NiC. Julo mnie jeszcze pogryzł i poszarpał
          bordawkę bo mu słabo leci. Kurcze trzymajcie kciuki bo jest niedobrze sad(
          To moj pierwszy problem z laktacją wiec w ogóle jestem zbita z tropu.

          A jeśli znacie jakies świetne sposoby jak z tym sobie poradzić to piszcie pls!!!
          s.
      • sushi_1 Re: co u mnie - do hell - truskawki 10.06.05, 18:21
        ...wlaśnie sobie zajadam pisząc do Ciebie.

        Jem truskawki od tygodnia i Julkowi nic. Sa to truskawki kupione na straganie
        przy ruchliwej arterii w stolicy...
        Nie mam niestety znajomych z ekologicznymi uprawami a truskawek się chce.
        Odważ się i zjedz parę.

        może Cię ośmielę jeśli powiem że jedna z dziewczyn tutaj (sorry nie pamietam
        kto) dała truskawkę swojemu dzieciaczkowi do zjedzenia i też nic smile
        s.
      • sylwiado Re: co u mnie 13.06.05, 00:08
        Ja jem truskawki. Wprawdzie nie są to duże ilości (jak na moje możliwości), ale
        nie mogłam się oprzeć, spróbowałam i Helenka to wytrzymała. A kupuję zwykłe, w
        pobliskim zieleniaku.
        Sylwia
    • opieniek1 multibabykino i inne 10.06.05, 16:08
      dziewczyny, strona multikina powróciła do poprzedniego stanu i dowiedziałam
      się, że w środę graję... Roboty. W związku z tym na pewno się pojawię, mój
      starszak przyjedzie z nami, zrobimy sobie Dzień Dziecka!
      www.multikino.pl/index.php/multibabykino
      Przez ostatnią dobę byłam odcięta od netu i był przymusowy odwyk. Trochę się
      wnerwiłam na mój komputer, ale już jest ok!

      W niedziele ma byc fajna pogoda i w zwiazku z tym wybieramy sie do zoo. Czy
      ktos reflektuje?
    • mama_nati Mięsko 10.06.05, 18:51
      Dziewczyny, mam pytanie; czy któraś z Was podaje już maluszkowi mięsko? Bo my
      słoiczkowe obiadki mięsne jemy od dwóch tygodni. No i muszę powiedzieć, że
      Natalce łatwiej wchodzą niż zupki z samych warzywek. Póki co Nati jadła
      kurczaczka i indyczka, w kolejce czeka cielęcinka.
      Karmiąc ją obiadkiem kurczaczkowym próbowałam nawiązać tematycznie i zaczęłam
      opowiadać historię życia kurczaczka (Nati zaśmiewała się na dźwięki "pipipi"
      czyli odgłosy małego żółtodzioba), no i zaczęłam się plątać gdy próbowałam jej
      wyjaśnić skąd owy kurczaczek wziął się w obiadku;-/
      • kamajka1 Re: Mięsko 11.06.05, 23:07
        Maja od trzech tygodni wcina "słoiczki". I jutro właśnie zamierzam jej dać po
        raz pierwszy zupkę z mięskiem zobaczymy jak jej będzie smakować. Bo te warzywne
        to nawet całkiem calkiem jej smakują.
    • hell1 Do Sushi_1 10.06.05, 19:52
      Ja na początku laktacji miałam straszne problemy z piersimi, zastoje oczywiście.
      Wiem ,że to strasznie boli ale musisz rozmasować pierś nalej troche oliwki, i
      sciągnij mleko, ile sie da tak żeby nie było twardych guzków. Pewnie bedzie
      boało jak diabli ale pomoże.
      Truskawki mniam, dzisiaj tato mi przyniósł ale mała dała mi dzisiaj tak popalic,
      że dzisiaj nie będę ryzykowała.

      • joa8 Re: C.D. Sushi_1 10.06.05, 20:48
        kupujesz białą kapustę, odrywasz liście, obtłukujesz delikatnie młotkiem (żeby
        puściły sok), wkładasz do lodówki, a jak już są zimne, to hop do stanika. I
        taki kapuściany wkład zmieniasz kilka razy.
        Można też zchłodzić pieluchy tetrowe i nosić w staniku. To wszytsko lekko
        obkurcza i łagodzi stany zapalne.
        Moja położna nie radziła mi robić masaży, (bo nigdy nie wiadomo co i jak się
        uściśnie), ale zaleciła mi robienie ciepłych natrysków przed karmieniem,
        kanaliki sa wtedy rozluźnione i dziecku łatwiej zciągnąć mleko.
        A jak masz gorączkę to możesz łyknąć paracetamol np: apap i cały czas
        ooczywiście przystawiać Julka.
        Mnie te wszytskie sposoby pomogły jak na początku miałam nawał, a po miesiącu
        dokładnie taką sytuację, jak ty. Piłam też szklaneczkę szałwi.
        • sushi_1 Re: C.D. Sushi_1 11.06.05, 00:12
          Dzieki wszysktim za wsparcie!!! Robiłam jak kazałyście oraz zgodnie z tym co od
          rana wyczytałam w internecie, jeszcze na wszelki wypadek zadzwoniłam do
          Medicover porozmawiac z lekarzem (a jak wiadomo po rozmowie z zawodowcem zawsze
          człowiekowi lepiej wink)) i ...sukces!!!
          Przy karmieniu po kąpieli Julo wyssał mój problem. A chociaż już czuję że
          mleczko się zbiera to przynajmniej na jakiś czas zniknął kamien (więc dedukuję
          że kanaliki się udrożniły).

          Kapustą tez okładałam. Ale śmierdzi! sad(

          Wielkie dzieki jeszcze raz, a na koniec dygresja i pytanko:

          zanim pojawił się w moim życiu temat dzidzi sławna kapusta w staniku to było
          dla mnie coś maksymalnie obciachowego, coś co uwłaczało moje kobiecości,
          godności, intymności. Myślę że jeszcze dobry rok temu, gdyby ktoś powiedział mi
          że z ta kapustą będę bez obciachu paradować po domu to bym chyba zabiła albo
          zignorowała (w każdym razie moja reakcja byłaby ekstremalna). A teraz - proszę
          bardzo, zagnałąm męża po kapustę, wsadziłam do stanika i teraz sławię jej
          skuteczność. Julek nigdy się nie dowie jak niesamowicie jego przyjście
          poprzesuwało moje granice.

          A jak to jest u was? Jest coś takiego co byłoby nie do pomyślenia przed
          dzidzią, a teraz na porządku dziennym? Szczerze mówiąc ja taką listę mogłabym
          spisiwać do rana, ale ograniczę sie do tej kapusty w staniku bo to dla mnie
          przykład najbardziej reprezentacyjny.

          Dobranoc
          s.
          • joa8 Re: C.D. Sushi_1 11.06.05, 08:24
            mnie granice poprzesuwały się już w szpitalu. Zawsze, jak odwiedzałam jakieś
            koleżanki po porodzie, to z lekkim niesmakiem patrzyłam na te wszytskie
            kobiety - roznegliżowane, bez majtek, skupione na swoich piersiach, w jakiś
            dziwnych koszulach i z jakimś dziwnym wyrazem twarzy - ni to szok, ni to
            szczście wink i do tego zupełnie niezwracające uwagi na innych, jakby cały świat
            nie istniał.
            Ja oczywiście miałam zachowywać się zupełnie inaczej - elegancko i stylowo,
            hehehehe. I jak teraz oglądam swoje pierwsze, szpitalne zdjęcia to właśnie
            widzę - w szpitalnej koszuli, bo w tej było mu najwygodniej, z owym dziwnym
            wyrazem twarzy, no i kapustą w staniku wink No i zupełnie nie przeszkadzało mi,
            że nie noszę majtek, tylko wielką podpachę, biust mam ciągle na wiechrzu, cała
            fizjologia jest teraz ważna, a zasady z "tamtego" świata (przed urodzeniem
            dziecka) mało mnie interesują. A jak przychodzili do mnie ludzie, to się wogóle
            nimi nie przejmowałam.
            To co kiedyś było maksymalnym obciachem, teraz było zupełnie naturalne i
            oczywiste.
          • opieniek1 Re: C.D. Sushi_1 11.06.05, 08:54
            A co powiecie na wietrzenie cycków w miejscu publicznym? dla mnie nie jest
            problemem nakarmienie dziecka w knajpie, autobusie, gdziekolwiek. Ale ludzie
            czasem dziwnie reagują.
            Kiedyś chyba nie posunęłabym się do beztroskiego roznegliżowania publicznie wink)
            to chyba jedyna przesunięta granica u mnie
            • delfinlex Re: C.D. Sushi_1 11.06.05, 12:45
              Hmm, u mnie chyba nie ma jakiś strasznych różnic..Z tą kapustą faktycznie może
              jest to nieco dziwne (też nosiłam 1 dzień), ale takie różne dolegliwości i
              metody ich leczenia trafiają się również nie-matkom smile

              Z karmieniem piersią w miejscach publicznych również nie mam problemu,
              aczkolwiek staram się to robić w dyskretnym i spokojnym miejscu - głównie ze
              względu na Kacperka, który strasznie się rozprasza, jak za dużo się dzieje smile)

              A co do wyglądu przed, w trakcie i po porodzie - no cóz, muszę powiedzieć, że
              zawsze zwracałam na to uwagę, głównie ze względów estetycznych.Mąż się do tej
              pory ze mnie śmieje, że wody mi odchodziły, położna w szpitalu czekała, on
              przebierał nóżkami w przedpokoju z torbą w łapce i butlą wody, żebym piła póki
              mogę smile), a ja mu oświadczyłam (po tym, jak już zrobiłam makijaż i uczesałam
              włosy), że jeszcze tylko muszę się wydepilować i dopiero pojedziemy smile))

              I tak jest do tej pory - staram się o siebie dbać (no, może tylko wizyty u
              fryzjera nieco żadsze) i nie straszyć siebie i ludzi swoim wyglądem.

              Karina
              • fenka Re: C.D. Sushi_1 11.06.05, 21:57
                Nabrałam dużo szacunku do własnego ciała. Kiedyś wydawało mi się, że mózg jest
                najważniejszy, a teraz... to, że kobieta może urodzić dziecko, a następnie je
                wykarmić własną piersią - to coś niesamowitego.

                Dobrze jest być kobietą smile
    • vievioora No i buuu :( 10.06.05, 22:27
      No i się doigrałam. Było do pracy wracać? Dziś po raz pierwszy odkąd mam Gabę
      zawisło nade mną widmo zakupienia mleka...
      Strasznie się zdenerwowałam w pracy w czwartek i już wtedy miałam problem, bo w
      ramch mojej randki z laktatorem udalo mi się zamiast standardowych 200 ml
      odciągnąć aż 40. Ale potem było ok. Karmiłam Gabę po powrocie do pracy, dziś
      też. Myślałam, że to tak jednorazowo, a tu chyba psikus. Dziś podgrzewałam na
      po kąpieli swoje zapasy. Uhhh zabieram się za relaks i herbatki laktacyjne.

      Ale przezorny... Doradźcie mi proszę jaki mleko powinnam kupić? Gaba ma
      skłonności alergiczne, prawdopodobnie na mleko krowie (kozie i soja są raczej
      ok). Jutro będę musiała się zaopatrzyć na wszelki wypadek, bo za dużo zapasów
      nie mam. Chyba jeszcze dziś skoczę na forum butelkowe.

      Mąż mnie pociesza, że i tak długo karmiłam, ale i tak mi smutno.
      __
      zrobiłam stronkę smile
      :: www.vievioora.com ::
      • dorotkaf1 Re: No i buuu :( 10.06.05, 23:13
        vieviórko...ja też od kilku dni mam nos na kwinte bo moj synus ciągle
        głodny...i chyba muszę cosik mu zacząć dawać...na razie były próby z bebkiem
        (weszlo) i humaną (tezz weszła) ale kumpelki mówią ze najlepsze jest Nan 1 (lub
        2) więc chyba i to kupie smile
        mi tez bardzo smutno.ale skoro dzieciaczki rosną i potrzebują więcej to trudno
        nie ???
        i tak dłuuuuuuuuuugo karmiłyśmy nie?
        pozdrawiam
        dorota
        • vievioora Re: No i buuu :( 10.06.05, 23:23
          No kiedy właśnie nie jestem pewna, czy to długo czy nie. Moja Mama karmiła mnie
          i siostrę mniej więcej do 5 m-ca, czyli do powrotu do pracy. Miałam nadzieję,
          że uda mi się dłużej, tym bardziej, że nie miałam do tej pory problemów, a tu
          taki psikus. Moja wiedza o butelkach jest więc na razie żadna.... Staram się
          nadrobić teraz zaleglości w czytaniu tych tematów.
          Zastanwiałam się właśnie nad Nanem HA (czy każdy NAN jest HA?) i Bebilonem
          pepti. Ale totalnie nie wiem, a nasza pediatra jest na urlopie sad
          __
          zrobiłam stronkę smile
          :: www.vievioora.com ::
        • bogdanka04 Re: No i buuu :( 10.06.05, 23:39
          Kochane nie przejmujcie sie! Jestem pełna podziwu dla waszych dokonań. Ja
          karmiłam tylko miesiac i to dopiero był żal...Teraz karmię synka NAN-em 2 (po 5
          miesiacu)-polecam, nie było żadnych problemów.
          Trzymajcie sie cieplutko - a dzieciaki i tak już mają waszych przeciwciał
          TYYYYYYle !!!
          Kolorowych snów
          • tusia21 Re: No i buuu :( 11.06.05, 10:32
            Ja też karmię NAN2 , ale Ala nie jest alergikiem. Musiesz kupić NAN
            antyalergiczny. Jest taki bo na początku go używałam. Ja od 3 dni karmię
            butelką. Cycusia chce tylko o 5 rano ale mi to nie przeszkadza. Fajnie jest
            mieć piersi tylko dla siebie.
    • hell1 Cd sushi_1 11.06.05, 10:02
      Cześć dzisiaj ja mam problem z piersiami, a jaeszcze wczoraj sama Ci radziłam co
      zrobić z tym problemem.

      Ja przed porodem, też myślałam, że zawsze elegancka, zadbana, będę chodziła do
      kosmetyczki, nawet przed cc umalowałam się, paznokcię umalowałam i na co jak
      trzeba było zmyć. karmienie publiczne to chyba było dla mnie niestosowne, ale
      teraz karmiłam dwa razy raz w przychodni i w parku na uboczu i nie było tak
      strasznie.

      Musztardo.

      Co ty tam czytasz to jakaś książja czy wątek w necie. Chetnie tez bym zapoznała
      sie z tematyka tak bardzo mi znaną rozpad małzeństwa, moze mąż mi kupi na
      rocznice slubu D.pozdrawiam
    • delfinlex Ponad tydzień bez forum... 11.06.05, 13:13
      ...dobrze, że to już przeszłość smile)
      Mam nadzieję, że już od poniedziałku będę z Wami aktywnie, również w realu smile)

      A co się u nas działo?
      Hmm, od niedzieli Kacperek i jego Tata zapoznawali się baaardzo blisko.Ja
      leżałam unieruchomiona totalnie (to żenujące, ale do ubikacji "szłam"na
      czworaka i wspinałam sie po pralce do kibelka, a przez dwa dni myłam się tylko
      ręcznikiem...)
      Tak więc Marcin podawał mi Małego tylko do karmienia, a tak pozatym to wszystko
      robił sam.Bardzo był dzielny smileKacperek trochę marudził przez te dni, ale
      myślę, że przy mnie było by podobnie - poprostu taki ma okres - ząbkowy jak
      sądzę smile)
      W międzyczasie poczynił tez pewne niewielkie postępy rozwojowe - leżąc na
      brzuszku bardzo wysoko unosi klatkę piersiową, podnosi pupę do góry i tak
      sobie "stoi" na czworaka - chwilami wygląda jak kot!!) i pełza do tyłu -
      przedwczoraj wypełz nam z pokoju do przedpokoju, zanim się zorientowaliśmy smile)
      Próbował też wystartować do przodu, ale jeszcze sobie z rączkami nie radzi
      iskończyło się to wyrżnięciem bródką w podłogę - zdążył już zwiać z dywanu i
      kocyka...Trochę płaczu i strachu, ale nic poza tym...
      Nadchodzi czas kojca..Pewnie w przyszły weekend czeka nas ten zakup smile)

      W łóżeczku Kacperk przemieszca się z prędkością i precyzją, o jaką bym Go nigdy
      nie podejrzewała.Pozostawiony w jednym miejscu, za kilka chwil jest odwrócony
      conajmniej o 90stopni, często jeszcze do tego na brzuch i zapoznaje się z
      ochraniaczami i misiami nahaftowanymi na nich smile) No i zaprzyjaźnił się ze
      swoim Misiem Chicco (Vievioorko, to taki braciszek Waszego królika!!).

      Na przewijaku robi wszystko, żeby Go tylko nie przebierać.Wije się jak węgorz i
      wykręca we wszystkie strony smileChwilami naprawdę trudno nad nim zapanować.

      Bardzo też zaprzyjaźnił się z naszym Jamnikiem Leksiem smile) Piszczy z radości na
      Jego widok, a jak się bawimy z Leksiem i ten np.warczy w ferworze walki, bo coś
      tam się z nim "szarpiemy" to Kacperek zaśmiewa się do rozpuku smile)

      Jedzonko:
      ze wględu na kiepskie przybieranie Kacperka na wadze, zaczynam już wprowadzać
      mu inne pokarmy (oprócz jabłuszka, które z radością wcina juz od ponad
      miesiąca).Narazie zaakceptował dynię, dynię z ziemniaczkami, jabłuszko z
      dynią.Brokułom powiedział zdecydowane NIE.Dzisiaj wypróbuję brzoswkinię, a jak
      się uda, to póżniej bananki, a następnie ryż z owocami (bo są tam właśnie m.in.
      brzoskiwnie).
      Następnie pójdą zupki jarzynowe - bo tam już jest na ogół po kilka składników,
      więc najpierw chcę go przyzwyczaić do conajmniej kilku innych smaków smile
      A w kolejce na końcu czekają kurczak i indyczek smile)
      Sinlac w dalszym ciągu się u nas sprawdza, Kacperek go uwielbia i wcina ze
      smakiem, przed kąpielą, potem cycuś i spanko.
      Mam tylko w dalszym ciągu problem z podawaniem mu jakiegokolwiek picia, bo z
      łyżeczki jakoś większość nam ucieka, a butelka i kubek niekapek jakoś nam nie
      idą sad(

      Ze snem bez większych zmian - po kąpieli i cycusiu śpi do 3-ciej.Póżniej ląduje
      juz u nas w łóżku, cycuś, spanie z rodzicami(w takim "tunelu" pomiędzy
      poduszkami), cycuś ok.5.30, spanko, cycuś ok.7-, harcowanie, około 9-10 drzemka
      około 1 godz, harcowanie na macie, ok 13 spacerek - w taką pogodę w całości
      przesypiany (ok.2 godzin),harcowanie, drzemka ok 18-19 (ok.1/2 godzinki) i
      później już do kąpieli zabawa smile)Nie jest źle smile)

      cdn.
      • delfinlex Re: Ponad tydzień bez forum...CD 11.06.05, 13:30
        I jeszcze odnośnie spacerków.
        Kacperek jak dotąd bardzo dobrze znosił - i do tej pory dobrze znosi(wyłączając
        jakiś krótki kryzys około 2 miesięcy temu) - spacerki w gondoli.Miałam
        nadzieję, że uda mi się go tak powozić chociaż do końca czerwca.Niestety,
        zarówno mój mąż, jak i moja Mama stwierdzili, że Kacperkowi jest tam juz
        naprawdę ciasno, i dzisiaj popołudniu robimy pożegnanie z gondola i instalujemy
        spacerówkę..BUUUU..Dla mnie to jakiś kolejny etap w życiu Kacperka, który się
        kończy..Juz nie jest takim Malusieńkim Dzidzioszkiem w gondolce, tylko poważnym
        facetem w spacerówce...Chlip, chlip...

        A z dziwnych zachowań Kacperka.
        Od kilku dni tak dziwnie chrząka - i potrafi to robić całymi godzinami...Chyba
        juz nawet ma przez to chrypkę..I jeszcze ciągle trze oczka...
        Zastanawiam się czy to przypadkiem nie są jakieś symptomy alergii...Macie
        jakieś pomysły??

        Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam
        Buziaki,
        Karina
        • sushi_1 Re: Ponad tydzień bez forum...CD 11.06.05, 23:35
          Ja tez zauważyłam że Julek chrząka i kaszle, ale dla mnie to jest wyraźnie dla
          zabawy. Tzn on to traktuje jak gaworzenie albo każdą inna nowo nabytą
          umiejętność. I gdzieś czytałam że tak moze byc.
          Ale skoro Kacperek trze oczka, to nie wiem...?

          Dobrze że już jesteś!!
          s.
          • sushi_1 Niedomogań ciąg dalszy 11.06.05, 23:42
            A nas choróbska nie chca zostwić w spokoju sad
            Ledwo wyleczyłam mój wczorajszy zastój (chociaż pierś wciąż pobolewa i mam
            problem z brodawką, ech... sad) to jeszcze mój mąż zapadł na jakąś tajemnicza
            chorobę. Ma gorączkę i wysypkę sad(((
            Kurcze co to może być i czy to nie jest groźne dla Julka ??? sad
            Trzymajcie kciuki, pls. Czekamy do jutra żeby zobaczyc jak sytuacja się
            rozwinie, ale nie wygląda to najlepiej. Z resztą ta choroba mojego męża już się
            rozwija od dobrych kilku dni - chodził jak śnięty i wszyskto go bolało - tyle
            ze gorączka i wysypka wyskoczyły dopiero dziś.
            Jeszcze tylko Julio się trzyma.
            s.
    • chrenata Re: pomozcie-co to jest za zabawka? 11.06.05, 17:32
      taka piankowa układanka? W Mińsku znajdziesz to niemal w kazdym sklepie. Na
      jednym ze zdjęć mój smyk na niej pełza. A propos zdjęć. Franula dokonała cudu i
      wykształciła mnie w kierunku "zdjęciowsadnym". Nie wiem jak robi się te
      przeklęte sygnaturki, więc wpiszę Wam jako link -jesli wola Wasza, oto zdjęcia
      mojego synka. Na jednym śpi, ale butli nie wypuszcza, no, chyba, że juz pusta.
      Na drugim chciałam uwiecznić dwa śliczne ząbki!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=25055222
      • fenka Re: Drogie Kolezanki, mam 2 pytania:) 11.06.05, 21:49
        Pytanie pierwsze - aktualnie w gondoli, "na płasko", ewentulanie podnoszę
        oparcie o kilka stopni, ale nadal jest to pozycja leżąca. Siakiś miesiąc temu
        był "kryzys spacerowy" i w związku z tym woziłam Małą w pozycji półsiedzącej, bo
        wtedy była spokojniejsza. Nadal trwa u nas kampania przeciwko
        fotelikom/huśtawkom, aby Lidka jak najwięcej przebywała w pozycji leżącej i
        ćwiczyła przewroty - są efekty! Ze spacerówką jeszcze troszkę poczekamy (mamy
        gondolo-spacerówkę, więc o tylko jeden szybki ruch).

        Pytanie drugie - "karmimy się" co 3-4 godziny, mniej więcej ok. 9-10, 12-13,
        15-17, przed snem czyli o 19, poźniej przerwa do 1-2 w nocy, następnie 4-5 i w
        okolicach 7 rano. Trwa to zwykle 5-15 minut.

        • tufinka Re: Drogie Kolezanki, mam 2 pytania:) 11.06.05, 22:33
          My jezdzimy juz w spacerowce, czasem podnosze oparcie zbey maly sobie
          pozwiedzalwink Z reguly jednak spacerujemy na lezaco.
          A co do jedzenia to jest identycznie jak u Fenkibig_grin z tym, ze moj ssak nie chce
          sie tak szybko ode mnie odczepiacsad I karmienie trwa okolo pol godziny! A do
          tego dochodza jeszcze inne atrakcje pomiedzy. Mianowicie: pol sloiczka owocow,
          pol sloiczka obiadku oraz kaszka ryzowa przygotowana na 80ml wodysmile
          Padam dzis na twarzsad Caly dzien sama z brzdacem (nawet te 2-3 godz ktore
          zwykle spedzamy z tatusiem byly nam dzis odebrane, bo tata byl na kursiesad) Na
          zakonczenie dnia, usypialam malego prawie 2 godziny. Plakal i plakal i nie mogl
          zasnacsad Kregoslup mi odpada. Apropoo kregoslupa - Karinko dobrze, ze juz
          lepiej sie czujesz. Oby Cie juz wiecej nie dopadly te bolesci.
          Co do probolemow z zastojami i ogolenie z laktacja, to widze, ze to moze spasc
          jak grom z jasnego niebasad Troche mnie wystraszylyscie dziewczyny, co do zastoi
          oczywiscie, bo jesli chodzi o karmienie piersia to jestem zdania ze 5 miesiecy
          to i tak sporo czasu! Wiec nie ma sie co martwic, tylko cieszyc ze tak dlugo to
          trwalosmile
          Pozdrawiam serdecznie
          Kasia
          P.S. Ogladalam wszystkie fotki maluchow!!! Cudne dzieciaczkismile
        • sushi_1 Re: Drogie Kolezanki, mam 2 pytania:) 11.06.05, 23:21
          W spacerówce jedździmy mniej więcej odkąd Julek skończył 5 miesięcy. Niestety
          głównie w pozycji półsiedziącej, chyba że jakims cudem uśnie - wtedy na leżąco.
          Ale nie martwi mnie to aż tak bardzo bo my generalnie mało jedździmy, raczej
          przemieszczamy się z domu do najbliższego parku a tam siedze na ławce z Julkiem
          na ręku i dobrze się bawimy.


          Karmimy się bardzo często. Muszę to kiedyś dokładnie wyliczyć ale myśle że w
          dzień co 1.5-2 godziny, w nocy jest 1 długa przerwa 5-7 godzin a potem śpimy
          razem i mam wrażenie ze Julio je cały czas. Nasze karmienia w ciągu dnia trwaja
          może 5 min, a moze nawet krócej. Czasem jednak kiedy zasypia przy cycusiu widzę
          że w 5 minut się najada a potem ssie sobie dla przyjemności nas