Dodaj do ulubionych

oddziały połoznicze

17.05.05, 16:26
Pytam z ciekawości czyystej tylko, bo nic mi ta informacja nie da. Jak wyglada
u Was na połoznictwie: moze odwiedzać ojciec dziecka, czy nie? Tzn. czy moze
wejść do pokoju, w kótrym leżycie? Bo u nas nie i strasznie mnie to wkurza. Na
korytarzu 3 krzesła, więc ciasno, noworodki leżą w tych swoich wózeczkach przy
drzwiach narażone na ciągłe trzaskanie i przeciągi. A mama nie zawsze jest w
stanie wyjść i siedzieć na tym korytarzu, ze nie wspomne o tym, ze jak tatus
trafi na karmienie, to może i godzinę poczekać. Bez sensu.
Obserwuj wątek
    • oliwe Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 16:36
      U nas to samo. Bez sensu, nie wiem czemu to ma służyć. Jak byłam na podtrzymaniu
      to było jeszcze w marcu, w małym pokoiku odwiedzin tłoczyło sie kilka matek
      z wózeczkami a połowa odwiedzających kichała lub smarkała. Więc to bez znaczenia raczej,
      czy infekcję ktoś wniesie na oddział czy do pokoju odwiedzin.
    • elza78 Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 16:40
      u nas tez tak jest
      ale to dobrze z drugiej strony, wez pomysl o tym jest was 3-4 na sali do kazdej
      na raz przyjda trzy osoby i juz sie robi tlum, a ty biegasz w pologu z tym
      ogromnym podkladem bez majtek do kibla np... albo chcesz wstac a tutaj cale
      lozko zakrwawione bo sie zdarza... i co wtedy... dramat...
      chyba krepujaca sytuacja troche przy gosciach zwlaszcza cudzyche...
      lepiej jest jak jest i nikt nikomu nie przeszkadza...
      • mamalgosia Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 22:49
        U nas sa po dwie babki na sali. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby do tej
        drugiej przyszedł mąż. I tak nie leżę z gołą pupa na wierzchu, bo czego się w
        stydzę przed\facetem, to i przed\obca babką równiez.
        Moogłyby być chociaz jakies godziny odwiedzin
    • koleandra Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 16:54
      A u nas jest inaczej. Sale są 2 osobowe (przynajmniej z tego co widziałam, może
      są i na więcej łóżek?). Matki są cały czas z dziećmi, dzieciaki maja tam
      łóżeczka i nie są zabierane od matek w ogóle. Najczęściej spi się razem z
      dzieckiem w jednym łóżku bo tak wygodniej.
      Włazic może kto chce, czy ojciec czy kolega czy siostra czy ktokolwiek... chyba
      tylko dzieci są niechętnie wpuszczane. Ale taka 5-latka- widziałam- już
      siedziała długo w odwiedzinach u swojej mamy, prawie pół dnia.
    • mamagocha Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 17:41
      Na Karowej jest inaczej. Mama jest razem z dzidzią a tatuś może z nimi siedzieć
      cały dzień. Sale są dwu osobowe więc tak bardzo sobie nie będziemy
      przeszkadzały. Natomiast nie może przyjść w odwiedziny jednocześnie więcej niż
      dwie osoby. I to popieramsmile
    • coronella Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 18:36
      jak juz urodzicie, to moze chociaz trochę zmienicie zdanie na temat odwiedzin.
      Oddział noworodkowy to oddział specyficzny. Nie lezą tam chore osoby, które
      wymagaja opieki, litości. Mama sama da sobie radę przez te 3 dni, a ciocie
      babcie i inna rodzina moze poczekac i na spokojnie odwiedzic dziecko w domu.

      Nie w kazdym szpitalu jest komfort 2-osobowych pokoi.

      Ja lezałam w 5 osobowym. Dość ciasnym.
      I tak:
      - rana po porodzie bolała bardzo. Kazali wietrzyć. Więc wietrzyłysmy, czyli
      kolana zgięte, nogi rozkraczone, żeby nie zrobic kompresu z krwi i potu. Kołdra
      oczywiscie odsunieta.

      - karmienie- piersi nabrzmiałe, dzieci przyssane, mamy nie wprawione. Często z
      laktatorami, bo nawal. Często w koszulach z rozcięciem prawie do pepka (ja
      wzielam najstarsze i najbardziej zniszczone i je po prostu rozcielam)

      - nie wszystkie mamy czują sie dobrze. Ja miałam wielkie problemy z pecherzem,
      mialam zakladany cewnik ze 3 razy dziennie.

      - wstawanie z łóżka to tez niezły wysiłek. te szpitalne sa okropne, wysokie,
      twarde, ja nie moglam z niego zejsc. Musialam wypiac tylek, jakos zsunac nogi i
      dopiero- tak bolała mnie rana.

      Do tego malenkie, nowonarodzone dzieci.

      I teraz wyobrazcie sobie, ze do wszystkich moich sąsiadek przyszedł mąż, mama,
      teściowa, ciotki i in. Koszmar! tłok, ruch, hałas,nie do każdego dociera, że
      jak mu z nosa leci, to won od dzieci- a więc kichacze, smarkacze.
      Krzyki zachwytu, ochy i achy, i Wy, obolałe, niewyspane...

      ja wdzięczna jestem, że u mnie w szpitalu jest zakaz wchodzenia na sale.
      Przynajmniej mielismy święty spokój!
      • sgosia5 Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 19:20
        U mnie nie było aż tak drastycznie, ale również leżałam w 5-tce przez sobote i
        niedzielę i te tłumy odwiedzających doprowadzały mnie do szału. A zwłaszcza
        mała dziewczynka, której zachciało się przygladać jak walczę z laktatorem ("a
        co ta pani robi?") albo tłumy cioć i wujków do jednej z dziewczyn, którzy
        przyszli chyba z własna wałówką i urządzali piknik na łóżku obok.
        Wiem, że szpital (bielański)jest teraz po remoncie i salki są mniejsze, ale
        jeszcze nie wiem jak z odwiedzinami.
        W każdym razie jakieś pół roku temu wpadłam na chwilę do koleżanki, aby
        podrzucić jej rzeczy dla dzidzi do IMiD w W-wie i weszłam tam z mężem i moją
        prawie 3-letnią córcią przez nikogo nie zatrzymywane.
      • agablues Re: oddziały połoznicze 17.05.05, 19:34
        coronella napisała:

        >> Nie w kazdym szpitalu jest komfort 2-osobowych pokoi.
        >
        > Ja lezałam w 5 osobowym. Dość ciasnym.
        > I tak:
        > - rana po porodzie bolała bardzo. Kazali wietrzyć. Więc wietrzyłysmy, czyli
        > kolana zgięte, nogi rozkraczone, żeby nie zrobic kompresu z krwi i potu.
        Kołdra
        >
        > oczywiscie odsunieta.
        >
        > - karmienie- piersi nabrzmiałe, dzieci przyssane, mamy nie wprawione. Często
        z
        > laktatorami, bo nawal. Często w koszulach z rozcięciem prawie do pepka (ja
        > wzielam najstarsze i najbardziej zniszczone i je po prostu rozcielam)
        >
        > - nie wszystkie mamy czują sie dobrze. Ja miałam wielkie problemy z
        pecherzem,
        > mialam zakladany cewnik ze 3 razy dziennie.
        >
        > - wstawanie z łóżka to tez niezły wysiłek. te szpitalne sa okropne, wysokie,
        > twarde, ja nie moglam z niego zejsc. Musialam wypiac tylek, jakos zsunac nogi
        i
        >
        > dopiero- tak bolała mnie rana.
        >
        > Do tego malenkie, nowonarodzone dzieci.
        >
        > I teraz wyobrazcie sobie, ze do wszystkich moich sąsiadek przyszedł mąż,
        mama,
        > teściowa, ciotki i in. Koszmar! tłok, ruch, hałas,nie do każdego dociera, że
        > jak mu z nosa leci, to won od dzieci- a więc kichacze, smarkacze.
        > Krzyki zachwytu, ochy i achy, i Wy, obolałe, niewyspane...
        >
        > ja wdzięczna jestem, że u mnie w szpitalu jest zakaz wchodzenia na sale.
        > Przynajmniej mielismy święty spokój!
        >
        >


        Po urodzeniu Igi, miałam wykupioną salę 2 osobową i mimo, ze było nas tylko
        dwie, bardzo mnie krępowała obecność obcego męża. Tym bardziej, ze mojego nie
        było ( był zagranicą). Już raz pisałam o tym, ze mąż drugiej dziewczyny, która
        ze mną leżała ( po wypisaniu pierwszej), pierwsze co zrobił, to włączył tv!
        Dlatego teraz zdecydowana byłam na wykupienie sali jednoosobowej. Poród
        rodzinny miałam darmowy, położnej nie musiałam opłacać, do szkoły rodzenia nie
        chodziłam, znieczulenie też w razie potrzeby byłoby za darmo, więc na salę
        moglismy sobie pozwolić smile I bardzo byłam zadowolona. Jeśli macie możliwości -
        polecam. Sala kosztowała 200 zł za dobę. Dla porównania przypomnę, ze w IMiDzie
        poród rodzinny ( w oddzielnej sali porodowej) kosztuje 400 zł, znieczulenie 500
        zł i sala pojedyncza poporodowa ( wg mnie gorsza niż na Starynkiewicza)- 250 zł
        za dobę.
        Aga
        • magdalenka77 Re: oddziały połoznicze 22.05.05, 08:37
          Kurczę, u nas na Inflanckiej, też można wykupić osobną salę za 200PLN/dobę, ale
          się waham. Położne nie polecały tego rozwiązania dla początkujących mam, bo
          podobno leżąc samemu łatwiej złapać doła, a tak to można pogadać ze
          współtowarzyszkami "niedoli", pomóc sobie nawzajem, itp.
        • renste Re: oddziały połoznicze 21.05.05, 19:53
          U nas niestety też szykuje się odwiedzanie bez umiaru {szpital
          Żeromskiego ,Kraków).I to jedno mi się nie podoba.Też już rodziłam,więc
          wiem ,że święty spokój po porodzie to rzecz wskazana (poprzednio,w klinice,były
          ścisłe godziny odwiedzin, ograniczona ilość odwiedzających i było to świetne
          posunięcie!!).
          Nie zamierzam się obnażać przy obcych ludziach tylko dlatego ,że urodziłam.
          Sali chyba u nas nie można sobie wykupić,niestety.Ale muszę się dopytać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka