Kwiecien 2004, cd. 6 :)

    • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 06.07.05, 20:39
      juz wiem, pearl bedzie dokladnie od 14 do 19 lipca
      • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 06.07.05, 20:56
        jeśli nie uda mi się do między 17 a 19 lipca odwiedzić Międzyzdrojów - a
        pewnie mi sie nie uda - bo po tygodniu zostawienia panów pracowników samopas -
        będzie co porządkowaćsmile, to mam nadzieję, że pearla mi wybaczy widząc nasze
        gębule na miejscu w Policach. Odwiedziłabym was zatem między 19 a 30 co? A może
        i pearla by się dała namówić na jednodniową wycieczkę
        • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 06.07.05, 21:49
          no spoczko, jesli bedzie w tym czasie w policach, to mysle ze byloby wam
          razniej jechac razemsmile
        • pearl24 Do usłyszenia za miesiąc:-)) 06.07.05, 22:02
          A pewnie że dałaby sie namówićsmile)
          Tylko musze jeszcze wybadać czy moje kochane dziecko nadal wymiotuje w aucie-
          ostatnio standartowo w drodze do szczecina i z-po jakiś 6 godz mieliśmy
          niespodziankę,ale raz sie zdarzyło tez po 20min jazdy po Wawie-tylko tu to
          chyba matka z dynamiką jazdy przesadziłasad(
          pocieszam sie że jak jej podam Lokomotiv to przygód brak

          inia-wysłałam co na priv mój tel to żebyśmy mogły sie zgadać nad morzem

          Zyczymy wszystkim miłego wypoczynku na wakacjach czy w domach
          do usłyszenia
          całusy dla wszystkich bąbli od Mai
          • inia25 Re: Do usłyszenia za miesiąc:-)) 06.07.05, 22:07
            odpisałam na priv - podałam telefon
            • mag-da Re: miłych wakacji 06.07.05, 23:18
              Hej dziewczyny, życzę wam wszystkim udanych urlopów, żebyście naprawdę
              wypoczęły i nabrały sił.... (na pisanie na naszym forum oczywiście)
              Dziś wreszcie dotarła moja młodsza siostra, moje marzenia się spełniły,
              poszliśmy na plac zabaw, ja czytałam sobie gazetki a ona biegała za Heniaskiem.
              Henryś też gada po swojemu i zabiera dzieciom zabawki, poza tym idą mu zęby,
              jest strasznie rozdrażniony i niecierpliwy. Ja wreszcie czuję sie dobrze, 20
              stopni to dla mnie idealna temperatura. Co do imienia to chyba będzie Lila
              czyli Liliana, ale jeszcze może się to zmieni.
              Pozdrawiam serdecznie
              • monikaps Re: miłych wakacji 06.07.05, 23:59
                No i jeszcze nie wyjechaliśmy, bo musieliśmy trochę rachunków w Warszawie popodpisywać. Ale warto było, pieniążki szybciej trafią na konto...
                A walizki już popakowane i wyjeżdżamy jutro na Ewuni drzemkę.
                Lgosia! Nareszcie się odezwałaś! Już się zastanawiałam, co się z tobą dzieje!
                Magda, dobrze, że masz pomoc. Dbaj o siebie, przecież już niewiele ci tej ciąży zostało. Z imieniem Liliana warto uważać. Znajoma tak ma na imię i w jednych dokumantach ma Lilianna a w innych Liliana i są kłopoty bo liczba literek n się nie zgadza więc może o inną osobę chodzi itp. To już Lila bezpieczniej. A mnie się Kalina podobało.
                Już zazdroszczę tego spotkania w Międzyzdrojach. Pierwszy raz byłam tam w 1979 roku (i byłam w kinie na "Gwiezdnych Wojnach" po raz pierwszy smile a jak pojechaliśmy tam w 2002 to prawie nie poznałam miasteczka. Ale to dobrze.
                A może ktoś będzie latem w Białymstoku???
                Pozdrawiamy wszystkie mamy i dzieciaczki
                Monika i Ewa
                • asik_w Re: miłych wakacji 07.07.05, 00:19
                  My bedziemy w Bialym!! nawet czesto, tam Kamis bedzie operowanysad i tam
                  bedziemy jezdzic do specjalisty endokrynologa, wiec moze jakies spotkanko?smile
                  Dziewczyny a w sierpniu bedziemy w Szczecinie, no i czeka nas kilka wizyt w
                  wawce, jestesmy chetni poznac przyszle narzeczonesmile)
                  • lgosia1 Re: miłych wakacji 07.07.05, 00:42
                    ach monikaps - dzięki za troskę... bo widzisz rozpatrywanie tak newralgicznych
                    problemów jak ewentualny kask na głowie mojego dziecka tyle czasu zajmuje, że
                    totalnie nie mam głowy do czego innego. Asik -w daj znać kiedy będziesz w
                    Szczecinie - zapraszam do Polic!
                    • monikaps Re: miłych wakacji 07.07.05, 01:06
                      No, widzę, że nie tylko ja nie śpię o takiej niechrześcijańskiej porze wink
                      Asik, jak przeczytałam na Kwietniowych mamusiach, ze będziecie w Warszawie to mi się trochę żal zrobiło, że wyjeżdżamy. Bardzo niefajnie, że Kamiś musi mieć tę operację, ale jak już musi, to fajnie, że w Białymstoku. Napisałam na priv i podałam mój numer komórki. My od jutra (mam nadzieję wink będziemy w Czarnej Wsi Kościelnej obok Czarnej Białostockiej. Zatem, mam nadzieję, to zobaczenia.
                      Lgosia, przeczytałam wątek o kasku. Ostra dyskusja, muszę przyznać. Mnie też się wydaje, że kask to przesada, ale Ewa jest raczej spokojna, zwłaszcza w porównaniu z tym co twój Mateusz wyprawia, więc nigdy nie odczuwałam potrzeby zakładania kasku. Ja chyba jednak starałabym się pilnować, żeby on wcale na tę kanapę nie właził, bo nawet w kasku może spadając złamać rękę albo nadziać się na coś. Ale być może zmienię zdanie jak mi Ewunia zacznie po kanapach chodzić, na razie to jeszcze dla niej za wysoko. No i ona nie ma kaskaderki we krwi wink
                      Pozdrawiamy
                      Monika i Ewa
                      • lgosia1 Re: miłych wakacji 07.07.05, 01:17
                        no... ten argument o tym, że i tak może się coś stać, oraz ten, że ganianie w
                        kasku jest jakąś ingerencją w wygodę dziecka najbardziej mnie przekonały do
                        zdania na "nie"sad((( Niestety. Moja leniwa dusza cierpi teraz mając z głowy
                        taki wspaniały pomysł. Ech - życie jest ciężkie, a polega na tym, że matki
                        zamiast kawki przy forum pić muszą ganiać za swymi pociechami jednaksad(((
                        • opolanka1 Re: miłych wakacji 07.07.05, 09:47
                          Hej dziewczyny!!!!

                          ok poczytałam co spłodziłyście i widze, ze rpzygotowania do wakacje prawie już
                          na półmetku...bardzo Wam zazdroszczę tych spotkan....ale jeszcze przez tę
                          zazdrosc stane sie złośnica, wiec kończe z tym, przynajmniej jak na razie.

                          U nas pogoda raczje deszczowa, wieć kombinuje z mała jakieś rzeczy w domciu.

                          Co do wchodzenia na kanape, to takze nie umie zrozumiec, ze nie mozna, ale
                          narazie z niej schodiz a nie skacze,w iec mam nadzieje,z ę nie bedzie wypadków.

                          Eklon, mówiłaś coś, ze moze podskoczysz do Opola jakbym byla, bardzo fajnie
                          gdyby to spotkanie wypaliło...jedynie nie moge Ci teraz powiedizec cyz bede na
                          tyle mieć czasu, bo jestem na dzięn dzisiejszy tylko tydizęń, a chciałabym
                          spedzic jak najdłuzej z moim tatą, który w piatek ma operacje.....

                          Dziewczyny wspaniałych, szalonych, słonecznych, niezapomnianych wakacji...rócie
                          fotki, aby móc sie potem czym chwalić

                          Magda fajnie że siostra d ciebei rpzyjechałą, musisz sie oszczedzac w koncu
                          ciąża nie trwa wiecznie, śpij i leniuchuj ile wlezie

                          uciekam życząc miłego dnia

                          • opolanka1 Re: miłych wakacji 07.07.05, 09:49
                            a co do imienia Kalina, t przechodza mnie dreszcze, bo ejst to imie dziewczyny,
                            która potraktowała mnie najgorzej w życiu...nikt tego tak nie zrobił jak ona,
                            wiec nigdy bym nie dałą dziecku tak na imie, bo mam awersje i niemiłe bardzo
                            niemiłe wspomnienia związane z tą dziewczyną....beeee
                            • eklon Wydarzenia w Londynie!!!!!!!!!!!! 07.07.05, 11:09
                              Mag-da mam nadzieję, że siedzicie z siostrą i Heniutkiem w domu a Twój mąż
                              spokojnie w pracy! Odezwij się czy wszystko w porządku!!!!

                              Opolanka daj znać kiedy dokładnie będziesz w Polsce. Postaram się dojechać!

                              Dziewczyny jestem dzisiaj załamana. Wczoraj szybciutko zamykałam komputer, bo
                              śpieszyło mi się do domu i nie zauważyłam, że skasowałam sobie pracę ostatnich
                              kilku dni a oczywiście zmiany zapisałam!!! Danych nie da się odzyskać i muszę
                              wszystko zaczynać od nowa! Jestem w takim dołku psychicznym, że szok. Poza tym
                              jutro jedziemy na wesele do Huberta kuzynki a mają tam być jego rodzice z
                              którymi jak niektórym z Was wiadomo nie gadam od miesiąca, no i nie wiem jak
                              się zachować, bo generalnie oni mi teraz zwisają ale znowu z drugiej strony
                              wiem, że mąż będzie chciał z nimi pogadać... chol.ra ten świat jest
                              zwariowany...

                              śmigam popracować...
                              • eklon Re: Wydarzenia w Londynie!!!!!!!!!!!! 07.07.05, 11:10
                                zapomniałam jeszcze napisać, że wreszcie wrzuciłam kilka w miarę aktualnych
                                fotek.
                                • inia25 mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 12:19
                                  daj znać że wszystko ok!!!!
                                  • mag-da Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 12:44
                                    Cześć, wszystko w porządku, żyjemy, Najgorzej że komórki nie działają, ALe
                                    Tomek dzwonił od jakiś ludzi że żyje, Straszne. Ide oglądac TV.
                                    pozdrawiam
                                    • inia25 Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 12:47
                                      no dzięki Bogu! Nie oglądaj bo nie możesz się denerwować w swoim stanie! Dałaś
                                      rade skontaktować się z rodziną z Polski że wszystko ok? Jeśli nie, to daj znać
                                      na priv, to może zadzwonie do kogoś, żeby się nie denerwowali!

                                      Trzymam kciuki, żeby to się skończyło!
                                    • lgosia1 Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 12:47
                                      o kurczęsad(( też oglądam TV - współczuję i boję się, że teraz czas przyszedł na
                                      Polskęsad((
                                      • inia25 Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 12:55
                                        może nie teraz już, ale nieuchronnie się zbliża, i to pewnie na Warszawe!
                                  • mag-da Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 12:46
                                    Cześć u nas w porządku, żyjemy. Komórki nie działają ale Tomek dzwonił od jakiś
                                    ludzi że żyje, Straszne. Idę oglądać TV. Pozdrawiam
                                    • eklon Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 13:15
                                      Dobrze, że nic się Wam nie stało.
                                      To jest straszne co się dzieje!
                                      Mam nadzieję, że nic więcej się nie wydarzy!
                                      • mamaaga1 Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 13:33
                                        Tez myślałam o Madzi, Bogu dzięki, że wszystko ok ...
                                        Dzwonilam do znajomych i oni też są bezpieczni ... ulzyło mi, byłam z mała na
                                        spacerze, wracam a tu takie wiadomości, jeszcze mnie trzęsie ... a liczba ofiar
                                        rośnie ...

                                        Mała słodko spi, chyba zaprogramowała sie w końcu dobrze i można według niej
                                        egulować zegarek smile)

                                        Pozdrawiamy z gorącej Bydgoszczy
                                        Aga i Matylda
                                        • asik_w Re: mag-da odezwij się!!!!! 07.07.05, 13:55
                                          Rany, tutaj caly czas na live pokazuja Londynsad( pamietam jak dzisiaj to co
                                          bylo w NYC czy Madrycie, teraz LOndyn a my we wtorek wracamy do domu przez
                                          Londyn, oj az sie boje, jak cos to znowu zmienimy bilety albo bezposrednio z
                                          Dublina do Wawki,
                                          Magda dobrze, ze Twoja siostra wczesniej dojechala, i nigdzie nie wychodzcie!
                                          uwazajcie na siebie i dbaj bardzo, sprobuj odpoczywac itd a za Heniem niech
                                          biega siostra,
                                          trzymajcie sie!!!
    • bebicka ja tez wrocilam:-) 07.07.05, 15:46
      Chcialam Was bardzo serdecznie pozdrowic powakacyjniesmile
      myslalam ze tradycyjnie zrobie to ejszcze na wyjezdzie, ale na wlasnie zyczenie
      odcielam sie od kompa na caly wyjazd.
      Bylo swietnie, Mlody robil fufrore, wiadomo blondyn z niebieskimi oczamismile W
      sumie chcielismy juz nawet przywiesic mu karteczke "Photo 1 ojro"smile
      echchch wakacje... szkoda ze juz po, strasznie ciezko bylo wyjezdzac jakos tak
      zzyzlismy sie z obsluga w hotelu...
      a tu po porzyjezdzie i zaraz taki szok... magda ciesze sie ze wszystko u Ciebie
      w porzadku, ale tragedia starszna...
      czyzby faktycznie Polska gdzies czekala w kolejce... brrr?

      Jakos pobieznie udalo mi sie przeleciec Wasze listy, na szvczescie nie bylo ich
      az tak duzo, waidomo wakacjesmile
      teraz juz bede na biezaco.
      z zaleglosci to przede wszystkim kinga sto lat!!!!!! samych radoscismile
      dabrowianko serdeczne gratulacje! trzymja sie na pewno wszystko bedzie dobrze!

      na razie uciekma nadrabiac kolejne netowe zalegloscismile
      pozdrawiam
      maraska
      • male_co_nieco Re: ja tez wrocilam:-) 08.07.05, 07:30
        Magda dzieki bogu,że u Was wszytsko ok. Miejmy nadziję ,że już nic się nie
        wydarzy , a Ty faktycznie (za radą jednej z dziewczyn) nie oglądaj lepiej tego
        okropieństwa, choć to pewnie trudne nie śledzićco się dzieje.

        Bebicka u nas z popularnością Juniora to samosmile czasem juz miałam dość, a Igor
        w swoim żywiole, rozdawał uśmiechy, "zagadywał" do każdego, że nie wspomne o
        lizakach i cukierkach , które dostawał a to w sklepie a to w recepcji, a to od
        innych wczasowiczów a które to matka mu konfisskowała, współpracy z kelnerami z
        którymi zasuwał po jadalni pchając wózki na naczynia itp.cały hotel jego.
        Czasami zagadywali do mnie ludzie , których pierwszy raz na oczy widziałam ale
        oni moje dziecko znalismile nie ważne Niemcy, Czesi,Grecy, Włosi...

        Z wakacji wrócilismy z umiejętnością samodzilenego picia ze szklanki( choć dla
        niektórych to już pewnie normalka), w życiu nocnioczkowym postepów brak.

        Co do spacerów po kanapie. Hmmm u nas jest bieganie po kanapie narożnej no i
        niestety moje dziecko ostatnio nie wie co znaczy słowo nie, więc " nie wolno"
        nie przynosi efektów.

        Dobra uciekam bo muszę jedno pisemko skrobnąć.
        • dabrowianka Re: ja tez wrocilam:-) 08.07.05, 12:05
          Hej!

          Madziu dobrze, ze u Was wszystko ok. Jak się dowiedziałam o atakach od razu o
          Was myślałam.

          Inia zainspirowana Twoim podejściem Olkowym do Jagód, zapodałam mojej Jagódce
          wczoraj po raz pierwszy jagody smile Moje dziecię, najpierw wchłaniało je rączkami,
          po jednej, potem jadła całymi garściami, a na koniec wzięła miseczkę z całą
          zawartością i "wypiła" ją. Po prostu jagody są dla mojej Jagody niezłym
          smakołykiem, chociaż czemu nie miałyby być smile

          Co do dodatkowych drzemek, to u nas ostatnio są dwie. Doszła przedpołudniowa i
          nie bardzo mam na nią wpływ. Gutka po prostu odlatuje po drugim śniadaniu
          siedząc w foteliku. Fotelik nabył jakiś magicznych mocy usypiających, moje
          dziecię po prostu odlatuje w nim. Je, ja się odwrócę i już śpi. Wczoraj usnęła
          mi nawet podczas karmienia z łyżeczką w buzi. Się wyłączyło dziecię.

          Byłyśmy dziś na kontroli. No i Gutka przekroczyła magiczną granicę 10kg, którą
          myślałam, że już nie przekroczy. Waży 10.150 kg przy wzroście 82cm. Ten mój
          chuderlak. Wzrost 82 centyl, waga 25. Ale idzie powolutku do przodu, mimo jej
          ruchliwości.

          Inia i dziewczyny z Warszawy mogły byście podać mi, może na priv, namiary na
          jakiegoś dobrego pediatrę dla Gutki, a dla mnie ginekologa z informacją czy
          pracuje w szpitalu i ewentualnie jakim. Jak dobrze pójdzie to pojedziemy w
          sobotę razem do Warszawy. Jeszcze dziś mam wizytę u mojego gina i jak nie będzie
          miał przeciwwskazań to ruszamy na zdobycie stolicy.

          Wszystkim ruszającym na wakacje i aktualnie przebywającym życzymy udanego
          wypoczynku, a tym co już wróciły przemiłych wspomnień wink

          Agnieszka Jagodowa mama
          • opolanka1 Re: ja tez wrocilam:-) 08.07.05, 13:03
            Hej dziewczyny!!!!

            Dabrowianka, strona ze zjęciami jest bombowa, bardzo mi sie spodobała, a fotek
            to mała ma wiecej jak nie jedna modelka...ze zdjęc wnioskuje, ze macie domek i
            to z takim ogródkim...oj jak zazdroszcze

            Eklon, nie wiem do końca kiedy bede w Opolu, termin narazie jest od 16 do 22
            lipca, ale napewno dam Ci znac, jak będę wiedziec na 100%

            Magda, dobrze, że nic Wam nie jest....i mam nadzieję, ze odpoczywasz sobie a
            siostra gania za Twoim synkiem....

            Jeśłi chodze o spanie, to Zuzia od dawan ma jedna drzemkę gdizes około 2
            godzin, potem je oiadek i smigamy na dór no chyba, ze pogoda jest deszczowa. Co
            do nocnika, to bez zmian, nie mamy sie czm chwalić.Jeśłi chodiz o wage, to
            domowym sposoem, maął stoi na wadze sama, ne rusza sie...o dziwo, i waga
            wskazuje 12 kg....mam co nosic, szczeólnie na drugie pietro w kamienicy, plus
            siatki.....biceps rośnie...

            urlopowiczki, ma nadzieję, zę sielanka wczasownaia trwa, oby jak najdłuzej
            miłęog dnia na pozostającch na forum czyli w domowych kątach
            • mag-da Re: ja tez wrocilam:-) 08.07.05, 15:09
              Hej, do mnie dopiero wczoraj wieczorem dotarło to co się naprawdę wydarzyło w
              Londynie. To znaczy że nasze życie było zagrożone. Tomek jak wrócił to
              opowiedział mi że był rano na stacji Kings Cross, jego szczęście że dosyć
              wcześnie, zdążył wysiąść tak gdzieś pół godziny przed wybuchem. Włos mi się na
              głowie zjeżył pół godziny to nic. Opowiadał że cała akcja była doskonale
              zorganizowana, od razu pojawiły się wszystkie służby i wiedziały co robić. Z
              tego co wiem to trenowali to już od ataku W Nowym Yorku. Najgorszy problem był
              z dodzwonieniem się. Jak komórki padły to stacjonarne też się przeładowały.
              Dopiero wieczorem obdzwoniłam wszystkich znajomych i na szczęście nic sie
              nikomu nie stało ale parę ludzi otarło się, że tak powiem o śmierć niektórzy
              byli wcześniej inni później w miejscu wybuchu.
              Dobrowianko mnie tez się strona bardzo podoba, Ewunia jest śliczna i ma dużo
              wdzięku w sobie. Ale ty chyba obciełaś włosy? Pamiętam że oglądałam jakieś
              zdjęcia gdzie miałaś długie, ale na 100 % nie jestem pewna.
              Dla Heniaska nocnik też nie istnieje, jak go posadzę to on zaraz wstaje, daję
              mu klocki, książeczki i nic, ucieka jakby go parzyło. Henryś też śpi raz
              dziennie ale za to 2,5 czasami 3 godziny i też waży 12 kg, według domowej wagi
              na której niestety się strasznie wierci.
              Opolanko już dawno miałam się poskarżyć ja nie dostałam żadnych zdjęć twojej
              Zuzki. Prześlij mi też, coś.
              Ja w tym tygodniu też obiecuję pokazac wam moje szczęście.
              Pozdrawiam
              • lidszu Re: ja tez wrocilam:-) 08.07.05, 16:20
                Mag-da - jak to dobrze, że u ciebie i Henryczka wszystko w porządku.
                Tak się zastanawiałam czy ta tragedia was nie dosięgła. Całe szczęście nie.
                Jak to wczoraj oglądałam, to uświadomiłam sobie, że takie rzeczy zdarzają się
                coraz bliżej nas - a nasze służby raczej nie są tak świetnie przygotowane jak w
                Londynie. Strach myśleć.

                Ja nadal jestem u moich rodziców. Całe szczęście do końca tygodnia. Jest tu
                wspaniale i Ingusia ma gdzie przez cały dzień biegać, ale moja mama doprowadza
                mnie do szału. Doskonale wie, że Inga jest uczulona na mleko i jego przetwory,
                na pomidory i może jeszcze na inne rzeczy o których nie wiem. Za to moja mama
                codziennie chce uszczęśliwić moje dziecko (i chyba mnie !) i ciągle chce jej
                dawać jakieś twarożki, danonki. W ogóle do niej nie dociera, że lekarz tego
                zabronił podawć i uważa że moje dziecko ma bardzo jednorodną i monotonną
                dietę. Zgadzam się z nią, że nie podaję jej żadnych nowości, ale ma zmiany
                skórne i chciałabym aby one jej najpierw ustąpiły zanim wprowadzę jakiś nowy
                produkt. Tak więc codziennie rano jest kłótnia o to. Już nie mam siły, ponieważ
                moja mama jest z tych osób, które wiedzą najlepiej.
                Mąż mi mówi, abym jej to spokojnie wytłumaczyła, ale na spokojnie to się nie
                da. Dzisiaj to się nawet popłakałam po kłótni. Moja mama również jak nie
                pozwalam dać Indze czegoś do jedzenia, to mówi do mojej córci: "Nie mogę ci
                tego dać, ponieważ mama nie pozwala". Tłumaczę jej, że nie powinna tak mówić,
                ponieważ Inga zakoduje sobie, że to ja jej nie pozwalam jeść jakichś rzeczy, a
                nie że ich po prostu nie może. Próbuję walczyć z tym, aby mama mówiła do mojego
                dziecka, że tego nie może, a nie że mama nie pozwala.
                Sorry za żale, ale już nie wytrzymuję tego. Chętnie zostałabym tu jeszcze z
                tydzień, ale muszę się nad tym zastanowić.
                Dzisiaj jadę do alergologa, ponieważ wg nowych wytycznych NFZ od 1 lipca, aby
                otrzymać mleko dla alegików (Bebilon Pepti) na receptę ze zniżką Inga powinna
                mieć zroione testy, że rzeczywiście jest na to mleko uczulona. Jeśli testy
                wyjdą negatywnie (a tak się może stać w jej wieku, pomimo nietolerancji mleka)
                będę niestety zmuszona jej kupować Bebilon za 25 zł za puszkę, a nie po 12 zł.
                Całkowity bezsens. Czy wy też o tym słyszałyście ?
                NFZ nic obchodzi czy moje dziecko jest uczulone, czy nie. W końcu ja i tak
                kupię jej to mleko, niezalęznie od wyniku testów i od kosztów.

                Czekam teraz z niecierpliwością na nasz wyjazd nad morze. My jedziemy w
                pierwszej połowie sierpnia.
                pozdrawiam,
                -----------
                Lidka i Ingusia (9.04.2004)
                Dzisiaj jestem już taka duża...
                • lgosia1 Re: ja tez wrocilam:-) 08.07.05, 17:17
                  lidzszu współczuję sytuacji.... i z mamą i z mlekiem. Nawet nie wiesz, jak
                  dobrze cię rozumiem. U nas w testach wyszło, że Mateusz nie jest uczulony na
                  mleko, natomiast w praktyce jedyny alergen, którego byłam pewna u niego na 100%
                  to białko mleka krowiego. Na alergiach dziewczyny piszą, że to bardzo częsty
                  przypadek.
                  A mama no cóż.... ja już jestem trochę na dalszym etapie. Było kilka "awantur",
                  gdzie byłam zmuszona powiedzieć, że jak tak mamy będą mówić (że mama jest beee
                  itd.), to my będziemy tak samo mówić, że babcia jest beee - Skoro bardziej
                  merytoryczno-psychologiczne argumenty nie docierają. Powiedziałam jeszcze, że
                  jest mi przykro, że muszę się takich sposobów imać, no ale skoro do mam nie
                  dociera... Co do alergii i podawania alergenów.... do znudzenia się pytałam,
                  dlaczego chcesz memu dziecku krzywdę zrobić? Argumenty o wiedzy lekarzy nie
                  docierały. Mama odpowiadała "a co tam lekarz wie.... a ty to taka łatwowierna
                  jesteś i wierzysz we wszystko co lekarze mówią...". W końcu doszło do tego, że
                  powiedziałam, że ze względu na zdrowie dziecka będę musiała ograniczyć kontakty
                  dziadków z dzieckiem. No i podziałało. Druga rzecz, że pół wiochy i rodziny
                  wie, jaka to ja jestem zła matka i jakich głupot się trzymamsmile)))

                  U ciebie widzę będzie gorzej, bo w tej chwili jesteś na nie swoim tereniesad No
                  i faktycznie skoro tak fajny teren, to trochę ciężko używać takie skrajne
                  argumentysad Współczuję.
                  U mnie też pomagało tłumaczenie, że ja naprawdę studiuję konfliktowy temat
                  dogłębnie. Czytam literaturę, czytam w internecie, słucham co mają do
                  powiedzenia lekarze i zestawiając to z wiedzą babć, które wiedzą, bo wiedzą, a
                  argumenty mają w stylu "nie bo nie" lub " tak bo tak" trochę śmiesznie ten
                  dysonans wygląda. Problem u nas przygasł aczkolwiek babcie nadal nie potrafią
                  zrozumieć, że czasami nie mają racji. Po prostu z tymi racjami zaczęły się
                  kryć. Robią co uważają poza moimi plecami. Na razie ich jeszcze na gorącym
                  uczynku nie przyłapałam, więc jakoś tę sytuację znoszę.
                  • jagna.04 Lgosiu, nie uciekaj! 08.07.05, 17:43
                    Ja tylko na chwileczkę, bo zauważyłam Lgosię.
                    Ponawiam moje pytanie do Ciebie dotyczące Nan Ha. Czy skóra Matiego po podaniu
                    jest bez drobnych krosteczek? U Nikiego stopniowo co kilka dni daję jedną
                    miarkę więcewj Ha i jedną mniej pepti. Kupy ok, policzki blade, ale drobne
                    krostki osiedliły się na buziaku, szyi, karku, częściowo klacie, nogach.
                    Przerywac? Czy kontynuowac?

                    Buziaki babeczki, podczytuję ale wariactwo trwa i nie piszę.
                    Madzia, cieszę się, że nic Wam się nie stało.
                    • lgosia1 Re: Lgosiu, nie uciekaj! 08.07.05, 18:12
                      od momentu, gdy daję Mateuszowi NAN HA krosteczki sąsad((( Ale w różnych
                      miejscach i wędrują - no a poza tym jagna ja już o tym pisałamsmile - żeby nie
                      było, że zapomniałam o twoim pytaniusmile
                      Nie wiem co robić. Mam zamiar poprosić o receptę na bebilon na szczepieniu, no
                      ale nie wiem jak to będzie skoro od 1 lipca niby takie zmiany. Chciałabym przez
                      jakiś miesiąc przejść na bebilon, by się upewnić, czy te wędrujące krosteczki u
                      małego to reakcja na mleko czy może na coś innegosad((
                      Kilka miesięcy temu miałam spektakularny sukcesik, jak zaczęłam wszystko prać w
                      płatkach mydlanych. Wtedy nawet zaczęłam myśleć, że może wszystkiemu były winne
                      proszki. Teraz jednak nadal piorę w płatkach i krosteczki są. No ale dwa dni w
                      tygodniu mój mały robi sobie dzienne drzemki u babci, która pierze w normalnych
                      proszkach. No i nie wiem. Mleko to czy te babciowe proszki?????
                      Aj ciężkie jest życie alergikasad
                      • bebicka co to za zmiany w NFZ??? 08.07.05, 18:47
                        wlasnie o co chodzi? Jak wiecie wyjechana bylam stad moje niedoinformowanie.
                        Mati tez dostaje na recepte Nutramigen i teraz co nie przepisza mu? jakies testy
                        bede musiala robic??? prosze rozjasnijcie o co chodzi.
                        a dzisiaj podczas zabawy zauwazylam ze Mlodemu sie nie tylko kolejna czwroka
                        przebija ( o czym nawet wiemsmile) ale jeszcze dwie trojki wychodza. A wlasciwie
                        poza tym ze sie potwornie slini to nic sie nie dzieje. na szczesciesmile
                        pozdrawiam i chyba musze ruszyc z odsiecza bo Mlody przeszkadza tacie pranie
                        rozwieszac... oj jest tego prania po wakacjach..
                        maraska
                        • inia25 dabrowianka 08.07.05, 19:22
                          napisze cipriv namiary na lekarzy, ale troszke pozniej
    • bebicka Do mag-dy 08.07.05, 21:04
      magda sluchaj mam prosbe do Ciebie, pare lat temu bylam w Londynie i mam numer
      telefonu znajomych, ale teraz jak dzwonie to informuje mnie ze nieprwidlowy
      nr... wiem ze w Londynie czesto zmieniaja sie prefixy, kierunkowe itp. Jak teraz
      wygladaja numery stacjonarne, kiedys do cenrtum bylo 171 a poza 181?
      jestes mi w stanie pomoc?
      pozdrawiam
      Maraska
      • ja_sylwia Lgosia, co ty na to? 08.07.05, 21:46
        smile))

        www.allegro.pl/show_item.php?item=56796832
        • lgosia1 Re: Lgosia, co ty na to? 08.07.05, 22:09
          ha ha widziałamsmile))
          no ale ten ok baby no shock bije wszystko na głowęsmile
          Tyle że znowu nie zdążyłam dziś podpisać umowysad
          No i się zastanawiam nad sensem noszenia w upały. A jak upały przejdą, to
          małemu przejdzie chętka na wyczyny kaskaderskie pewnie. Dziś np ujeżdżał tylko
          odkurzacz, a o kanapach i stole w kuchni nawet zapomniał.
          No ale przynajmniej zasłynęłam w internecie (inia pewnie też) jako upadnięta na
          głowę matka. W blogach nawet o nas inia piszą. Abstrahując od tematu kaskusmile))
          jestem zafascynowana w sumie lekkością z jaką niektóre mamy piszą o stukaniu
          łepetyną w cokolwiek. Mnie każde takie walnięcie przyprawia o zawrót głowy z
          przerażenia. Jak słyszę ten dźwięk i w ogóle patrzę jak to wygląda. Kurczę - w
          końcu to głowa z mózgiem, gdybyśmy tak my sobie powaliły kilka razy na tydzień
          z takim impetem w kant stołu np.... Mało tego... czytam, że krwiaki, guzy,
          siniaki to normalka najnormalniesza. No i jeszcze boli mnie brak tolerancji i
          obiektywizmu. W końcu nie chcę zakładać Mateuszowi kasku na całe życie, tylko
          na ten durny kilkutygodniowy okres, kiedy to spodobała mu się wspinaczka na
          wszystko, a jeszcze nie ma wyrobionej zręczności. Rany. Zostałam okrzyczana
          matką, która gogle dziecku na oczy w ochronie przed widelcem wkłada, chce
          dziecko w klatce zamknąć i w ogóle beee. Ale nie poddaję się! Będzie kask! I
          będzie na pewno zakładany między 21 a 22, bo wtedy ledwo co łażąc koślawie ze
          zmęczenia najgłupsze pomysły memu dziecku przychodzą. Dziś było spokojnie, bo
          tylko ten odkurzacz trzeba było przez potrójny próg na balkonie przetachać.
          Przetachał go pod fotel- huśtawkę, by na nią wleźć, huśtawka się bujnęła - ale
          gotowa na wszystko matka złapała swe dziecko w ramiona. W ostatniej chwili
          zresztą
          • inia25 Re: Lgosia, co ty na to? 08.07.05, 22:22
            hahahahah czytałam ten wpis w blogusmile wiesz ale jakos sie nie przejmuje tym ze
            uwazaja mnie za walnieta z taka opiniasmile mnie tez przeraza wypowiedz :"siniaki
            guzy i krew to normalka". Kurcze siniaki owszem, no ale nieskonczona ilosc
            guzow to juz nie dla mniesmile przy kkazdym walnieciu wyobrazam sobie, jak ten
            mózg mojego dziecka, wielkosci pilki ping pongowej obija sie o czaszke
            wielkosci pilki tenisowej i powoduje nieodwracalne, jeszcze nie widoczne
            zmiany. Przeciez nikt nie sprawdzil czy np jesli ola bedzie totalnym tumankiem
            w szkole (zakladam ze tak nie bedzie) to czy ta jej tumankowatosc nie bedzie
            spowodowana tym, ze gdy zaliczala najwieksza ilosc wypadkow konczacych sie
            zderzeniem glowy z podloga, bez kasku ochronnego... tak jak nikt nie sprawdzi
            tego, czy jej odpornosc bylaby jeszcze lepsza (mimo ze jest super) gdybym
            karmila ja piersia...

            lgosia BARDZO podoba mi sie Twoj watek na edzieckosmile no i dodam ze argumenty
            nie bo nie takze mnie rozwalaja!
            • izabela_p25 Re: Lgosia, co ty na to? 08.07.05, 22:53
              Czesć sledze losy naszego wątku na bieżąco ale brakuje sił na pisanie.

              Mag-da cieszę się że wam się nic nie stało i masz siostrę do pomocy. Pamiętaj,
              że masz się oszczędzać.

              Eklon dobrze że mały nie połknął tej bateryjki ale strachu pewnie było duzo a
              pomyśleć że jeszcze nie takie rzeczy nas czekają.

              Jagódka super dziewczynka miło było pooglądć zdjęcia a mieszkania nad morzem
              strasznie wam zadroszczę.

              Igosia w pełni rozumniem twój niepokój ja też przeżywam to samo a opiniami w
              blogu się nie przejmuj (choć ich nie czytałam bo muszę się przyznać że nie wiem
              jak). Jesteś troskiwą matką ja również nie należę do tych którzy uważają ż ejak
              się nie uderzy to nie będzie wiedziało.

              Inia posyłam na priv mój nr telefonu mam nadzieję że spotkanie dojdzie do
              skutku. Juz nie mogę się doczekać wyjazdu.

              Pozdrawiam
              Iza
              • lidszu Re: Lgosia, co ty na to? 09.07.05, 00:12
                lgosia - dzięki za podtrzymanie na duchu, widzę że nie tylko ja mam takie fajne
                przepychanki z mamą. Dzisiaj byłam u alergologa (już drugiego) po to
                nieszczęsne skierowanie na testy. On też mi powiedział, że mam nie dawać Indze
                żadnych mlecznych przetworów, wołowiny i cięlęciny.Powiedział, że możemy
                rozszerzać dietę o nowe produkty, ale z umiarem. Powiedziałam o tym mojej
                mamie, ale jakoś to jej nie przekonało. Powiedziała mi, że (zasłyszane w
                sklepie podczas zakupów) niegotowana śmietana nie uczula. Za to ta zagotowana,
                np. w zupie uczula. No cóż dla mojej mamy najwyraźniej ważniejsza jest opinia
                jakiejś baby ze sklepu, niż lekarza. Oczywiście pokłóciłyśmy się i znowu się
                zastanawiam nad tym, czy się nie spakować i nie wrócić do domu. Ja wiem, że ona
                chce dobrze, ale nigdy nie miała w domu alergika i nie potrafi zrozumieć, że
                dziecko nie może jeść pewnych produktów.
                Całe szczęście mój tata jest za mną i stara się hamować zapędy mojej mamy.
                Jutro rodzice jadą na wesele, więc będę mieć spokój w domu.

                Jeśli chodzi o te testy i zmiany w NFZ:
                Ostatnio jak byłam u pediatry po receptę na Bebilon, to powiedziała mi, że
                owszem może mi wypisać receptę, ale bez literki "P", która upoważnia do 50 %
                zniżki dla dzieci przewlekle chorych. Od 1 lipca NFZ wprowadziło zasadę, że
                recepty takie mogą być wydawane na podstawie zaświadczenia wydanego przez
                alergologa i poświadczonego testami krwi, że istnieje nietolerancja mleka i
                podawanie specjalnego mleka jest konieczne. Ja dostałam skierowanie na badanie
                krwi: IgE panel alergenów pokarmowych. To badanie powinno określić na co Inga
                jest uczulona (nie chodzi tu tylko o mleko). Istnieje jednak ryzyko, że w takim
                badaniu może nie wyjść, że dziecko jest uczulone na mleko, pomimo wyraźnych
                objawów tego uczulenia. Jednak NFZ wyraźnie wymaga testów stwierdzających
                alergię. W przeciwnym razie żaden lekarz nie wystawi recepty na mleko z
                literką "P". To są wiadomości od mojej pediatry. Ciekawa jestem czy wasi
                lekarze to potwierdzą.

                idę spać, bo jestem padnięta.
              • dabrowianka Re: Lgosia, co ty na to? 09.07.05, 01:02
                Opolanko niestety my mieszkamy w bloku, ale często bywamy u dziadków i to ich
                dom i ich ogród, niestety. Mieszkają w super miejscu zaraz pod lasem. Jednak
                teraz pobyt u nich jest dla mnie bardzo uciążliwy, przez to, że jest tam masa
                schodów. W mieszkaniu jest mi łatwiej o niebo, jednak kosztem prawie
                całodziennego pobytu Jagódki na dworze. Pewnie było by inaczej, gdyby moja mama
                chciała mi trochę pomóc przy opiece nad małą, ale o tym nawet nie mam ochoty
                pisać. Są babcie i babcie.
                Tak więc porzucamy nasze nadmorskie krajobrazy i udajemy się z Jagódką do
                tatusia, przynajmniej będziemy razem. A nigdy sobie nie wyobrażałam, że będę
                chciała opuścić Gdańsk.
                Lidszu współczuje podejścia mamy. Mnie wkurza jak moja mama gada głupoty do
                Jagody i nie mogę jej przetłumaczyć, że Gutka już prawie wszystko rozumie. Typu
                "nie ma mamy" jak ja jestem obok, "zaraz cię mama zostawi, jak będziesz tak
                marudzić" itp. A i ciągle ma do niej podejście jak do małpki. "Zrób papa", "zrób
                nunu"...zupełnie wyrwane z kontekstu. Wkurza mnie to niesamowicie. No miałam nie
                pisać o babci, więc na tym kończę.
                Mag-da rzeczywiście obcięłam włosy, jakieś dwa miesiące temu. Dzisiaj byłam u
                fryzjera, co niestety nie wpłynęło na moje samopoczucie. Będę pewnie zapuszczać
                włosy...
                Ale co innego miało pozytywny wpływ. Ano byłam dziś u ginekologa. Lekarz był w
                szoku. Dzidźka nadrobiła straty i tak urosła, że wiek wg usg dokładnie odpowiada
                wiekowi z OM. Widzieliśmy jak macha rączkami, nóżkami. Super. Mam nadzieję, że
                nadal wszystko będzie w porządku.
                Inia dziękuję za namiary. Przez lipiec i sierpień będziemy mieszkać, zdaje się,
                na Żeraniu. Potem jak mój Ślubny skończy próbny i będziemy mieli pewność, że
                zostajemy, albo coś wynajmiemy, albo może kupimy.
                Ale i tak dobrze było by się spotkać i pogadać, bo ja się przyznam, że nie wiem
                co to za szpital MSWiA. W ogóle nie znam szpitali w Warszawie, bo i skąd. Tutaj
                to co innego.
                Dam znać jak dotrę. Tylko niestety przez te dwa miesiące nie będę miała dostępu
                do netu.
                Ja też myślałam poważnie o zakupieniu kasku. Jagoda ciągle miała fioletowe czoło
                od siniaków. A jak ona się uderzała, to ja miałam mroczki przed oczami.

                Pozdrawiam Was późnawo
                Agnieszka Jagodowa mama i 10tyg. maleństwo, które ma 32mm smile
          • winia5 Re: Lgosia, co ty na to? 11.07.05, 00:37
            Gosiu, jak czytam twoje posty, to prawie zataczam się jak twój półśpiący
            Mateuszek, ale ja ze śmiechusmile
    • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 09.07.05, 12:22
      ale duchota! juz mam dosyc takiej pogody! dobrze ze za 6 di juz bede nad morzem!

      dabrowianka - szpital MSWiA to szpital Ministerstwa Spraw Wewnetrzynch i
      Administracji. Tam zawsze lecza sie nasi najwazniejsi z rzadusmile Szpital fajny,
      czysty, wyremontowany.

      Żeran - blisko bedziesz miala do przychodni do naszej lekarkismile

      Jak bedziesz w Wawie, to daj znac, to sie spotkamy, inne dziewczyny tez pewnie
      dolaczasmile

      Opolanko a jak w ogole Twoj tato sie czuje? Wszystko w porzadku po operacji?

      Iza wyslalam namiary na privsmile

      Uciekam, bo musze ogarnac chalupine w czasie jak ola spi.

      pozdrawiam urlopowiczow i nieurlopowiczowsmile
      • mamaaga1 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 09.07.05, 12:51
        Hej dziewczyny
        Mnie tez pomysł z kaskiem juz nie raz przeszedł przez głowę, pierwsze
        przebłyski miałam jak mała zaczeła przy wszystkim wstawać ... każde uderzenie
        napawa mnie strachem jakie to może miec konsekwencje ...
        Jak wam kiedys pisałam mała ma włókniaka po urazie na czole i niczym to ch...
        nie chce zejść, smarujemy, masujemy i nic z tego, możliwe , że będzie musiała
        zapuszczac grzywke w przyszłości jeśli to sie nie rozejdzie. Przed nami jeszcze
        prześwietlenie albo usg główki ... i zastanawia mnie dlaczego te badania mają
        być robione skoro to nic takiego (tak twierdzą pediatrzy) ...

        Mamy alergików, bardzo wam współczuję ... niełatwe macie zycie... Pisałyście ,
        że cielęcina uczula i to mnie zastanawia, może te liszaje małej , które uparcie
        nie chce zniknąc są od cielęciny ...??? Możecie mnie jeszcze oświecic, czy po
        zaprzestaniu podawania alergenu wysypka itp. znikaja samoistnie czy trzeba
        to "zaleczyć"??? Może od was czegoś się dowiem bo mam wrażenie, ze lekarze nie
        traktują mojego problemu poważnie ...

        Dabrawianka cieszymy się razem z tobą smile)) Dbaj o siebie i maleństwo i niech
        ci sie dobrze żyje w stolicy smile)) ... rodzina powinna byc razem smile))

        Pozdrawiam swerdecznie i zmykam sprzątać
        Aga
        • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 09.07.05, 15:03
          Bebicka, teraz numery wyglądają tak: 0207 i 0208. Jezu, tu ciągle ludzie się
          jeszcze szukają. Mnóstwo ludzi nie wróciło jeszcze do domu nie wiadomo czy
          zgineli czy chodzą gdzieś w szoku po mieście.
          Pozdrawiam
          • bebicka Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 09.07.05, 21:59
            Magda dziekuje bardzo z apomoc, po wielkich bolach udalo mi sie juz wczoraj
            dotrzec do tych zmian... ale i tak nie moge sie dodzownic. Albo linie sa
            przeciazona, albo w ogole nr im sie zmienil, ech zobaczymy...
            Zmartwilam sie tymi zmianami w NFZ, zaraz w poniedzialek dzownie do sowjego
            pediatry, no zobaczymy...
            a poza tym po calym dniu spedzonym na dworzu to jestem padnieta jakby conajmniej
            polnoc juz wybilasmile
            Kiedy ja sie zajme zdjeciami z wakacji...
            pozdrawiamy
            Maraska
            • asik_w : Kwiecien 2004, cd. 6 :) 09.07.05, 22:45
              Witajcie!!
              Ciagle jestem w szoku po tej czwartkowej tragediisad, dziwnie chodzi mi sie
              ulicami, mimo ze jestem w irlandii, a najbardziej przeraza mnie fakt, ze we
              wtorek tam bede, najbardziej boje sie o Kamilka, wiem ze wyolbrzymiam, ale jak
              czytam te wiesci i widze co pokazuje tv to po prostu chce mi sie ryczecsad
              Dzisiaj swiecilo slonce! bylo nawet ze 22 stopnie! oczywiscie prawie caly
              dzien na podworku, oczywiscie razem z tata, ostatnio mielismy rozmowe i wiem, z
              enas kocha, tylko to facet i czasami mu odbija, ale naprawde to tym co
              zauwazylam jestem pewna na 1000000% trudno pewnie jeszcze nieraz bedziemy sie
              klocic, ale co tamsmileja i Kamcio wracamy do Polski, Jacek we wrzesniu przyjezdza
              na urlop i wtedy postanowimy czy przenosimy sie tam, czy my bedziemy tylko do
              Jacka jezdzic, nie chce tez zmieniac malemu co kilka miesiecy lekarzy, teraz
              jest prowadzony przez IMiD wiec chyba taka ostateczna decyzje podejmiemy jak
              Maly skonczy 2 latka i wtedy okaze sie co dalej z tarczyca, ale teraz na 90%
              oboje chcemy mieszkac w Polsce, trzeba tylko zarobic na domek z ogrodkiemsmileobysmile
              ucieka spac bo padnieta jestemsmile slonecznej niedzielismile
              • mag-da Re: : Kwiecien 2004, cd. 6 :) 09.07.05, 22:59
                Hej dziewczyny,
                Asik ten samolot, którym będziesz jechała sprawdzą ze 100 razy czy nie ma w
                nim nic podejrzanego, nie bój sie i przygotuj na opóźnienie. Oni teraz
                cokolwiek zobaczą dziwnego to wszystkich ewakuują.
                Pozdrawiam
                • jagna.04 Re: : Kwiecien 2004, cd. 6 :) 10.07.05, 13:24
                  Witajcie babeczki.
                  Wpadam tylko na chwilkę, bo mam trochę pracy... Rano zadzwoniła teściowa, że
                  dziś wieczorem będą. Myślę, że pewnie z tydzień zostaną więc troszkę muszę
                  posprzątac i ugotowac. Męża oczywiście wywiało z domu...

                  Lgosiu, przepraszam Cię, nie wiem jak to się stało ale rzeczywiście jakoś
                  musiałam przeoczyc informacje wysypkowe. Tym bardziej cieszę się, że
                  odpowiedziałaś zakręconej przed wyjazdem jagnie wink
                  Wczoraj byłam u naszej prywatnej pediatry i kazała mi olac wysypkę i dalej
                  stopniowo odczulac wprowadzając Nan Ha. Do tego kazała podawac Zyrtec. Bez
                  problemu wypisała receptę na 8 puszek bebilonu pepti. I wypisała zaświadczenie,
                  że młody jest na diecie eliminacyjnej od 3 m ż, nie toleruje białka mleka
                  krowiego i ma AZS. Ona ma w nosie nowe przepisy i wie jak je obejśc. Dziecko
                  jeśc musi!
                  Poza tym w zeszłym tyg. byłam w szpitalu po odbiór badań Nikiego i okazało się
                  że brak odporności był chwilowy i teraz mój facet jest już silny. Ale...
                  znaleźli mu w gardle jakąś paskudną bakterię (pseudomonas jakiś tam), szczep
                  szpitalny i niestety tylko kuracja antybiotykowa przeprowadzona dożylnie w
                  szpitalu może ją ukatrupic. Tak więc przy następnej infekcji a będzie to już
                  raczej w portugalii, bo za 10 dni lecimy, Niki musi byc ostro przeleczony. Mam
                  ochotę sobie przekląc!
                  Poza tym od paru dni mój mały chodzi. A robi to cudownie i pewnie. Wszystkie
                  upadki są kontrolowane. No i nie chodzi szeroko tylko zaraz tak jak powinien-
                  to zdanie pediatry. Tak więc zaczął późno, ale jak już to już! no i raczkowanie
                  odchodzi powolutku w niepamięc crying Z jednej strony cieszę się a z drugij mi
                  smutno bo robił to też cudnie!
                  Uciekam kobitki i pozdrawiam z deszczowego Krakowa
                  • inia25 niedzielnie 10.07.05, 21:41
                    witam was na koncowce wspanialego weekendusmile
                    oj tak weekend to nam sie udal wysmienicie.
                    w sobote spotkalysmy sie z lidszu, mialysmy caly plac zabaw tylko dla nas i
                    naszych dziewczynek. siedzialysmy z dziewuszkami w piaskownicy, pogadalysmy
                    sobie (w koncu) a inga i ola bawily sie ze soba. ola okupowala ingi bidon z
                    piciem a inga rozsmakowala sie w wodzie oli. no komediasmile tym bardziej ze inga
                    za woda nie przepadasmile
                    pozniej wieczorkiem pojechalismy do znajomych. ola po drodze nam usnela wiec
                    spiaca ja zanieslismy do nich do domu i polozylismy na lozku obok ich synka
                    (narzeczony oli starszy o 9 miesiecy) ktory tez wlasnie spal. no i wchodze do
                    sypialni za kilkanascie minut a nasze dzieci spia trzymajac sie za rece. no po
                    prostu padlam.
                    A dzis caly dzien bylismy na basenie. super. na odkrytym basenie to nie bylam
                    jakies 10 lat! ale szok normalnie czas stanal w miejscu tam - caly czas komuna,
                    obraz basenu identyczny jak z mojego dziecinstwasmile ale i tak bylo czadowo. no i
                    ola dzis spala w dzien cale 15 minut i nadal teraz biega nie myslac nawet o
                    spaniu.
                    ja juz odliczam dni do naszego wyjazdu w piatek!
                    malilka jak bylo na wyjezdzie? bo juz jestescie w domku co?
                    jagna ja juz myslalam ze ty juz w portugali! i szykujesz dla nas mete na
                    przyszloroczne wakacje! heheheheh
                    dobra ide udusic moje dziecko!
                    pozdrawiam
                    • lidszu Re: niedzielnie 10.07.05, 23:23
                      My również zaliczyliśmy fajny weekend.
                      Jak już pisała inia, spotkałyśmy się w sobotę. Co prawda początkowo myślałyśmy,
                      że nic nam z tego nie wyjdzie, ponieważ w W-wie padało, ale na nasze szczęście
                      przestało. Ola i Inga super się razem bawiły, pomimo początkowych paru
                      przepychanek o foremki. Potem za to karmiły się nawzajem chrupkami
                      kukurydzianymi. Udało nam się z Kingą porozmawiać i pośmiać z naszych pociech.
                      Moje dziecko padło mi w samochodzie i nawet przeniesienie do domu nie zrobiło
                      na niej żadnego wrażenia. Jak wróciłam do domu, to zaraz potem przyszła burza,
                      ulewa i grad wielkości grochu.
                      Dzisiaj za to mój mąż wrócił z wyjazdu z kolegami i spędziliśmy dość rodzinnie
                      dzień, ponieważ tata się stęsknił za swoją córcią.

                      Wieczorkiem puściłam moje dziecko w domu bez pieluchy i tak biegała sobie chyba
                      z godzinę po domu. Wariowała niesamowicie i przy okazji bardzo dużo piła
                      herbatki. Po założeniu pieluchy mementalnie zrobiła siku. Nie wiem czy to
                      oznacza, że orientuje się, że kiedy nie ma pieluchy to się nie powinno robić
                      siusiu, czy też to może przypadek. Jutro znowu ją przetestuję i zobaczymy. Może
                      przyszedł w końcu czas na naukę siusiania do nocniczka ?
                      Uciekam spać,
                      • eklon poniedziałkowo 11.07.05, 08:31
                        No to i ja się melduję! Jestem ostatnio tak zabiegana, że tylko czytam i nie
                        mam czasu na pisanie.

                        Jak czytam Wasze posty na temat alergii, to cieszę się, że Michałowi minęła
                        alergia na mleko, bo jakbym miała biegać jeszcze po receptę na mleko to chyba
                        bym zwariowała. Ja i tak mam problem, żeby co jakiś czas pójść po receptę na
                        allertec.

                        Cieszę się, że nasze mamusie już prawie podwójne tak dobrze się czują! Jak
                        czytam Wasze posty to zaczynam coraz bardziej myśleć o drugim dziecku, tylko
                        zaraz przypominam sobie, że mojego męża bez przerwy nie ma a i ja ostatnio nie
                        mam za dużo czasu dla jednego Michała a co dopiero dla drugiego!

                        Lgosia nie czytałam wątku o kasku z braku czasu, ale czasami też już się
                        zastanawiałam, czy zamiast ciągle biegać za nim nie byłoby łatwiej jednak
                        założyć mu kask. Problem w tym, że niestety nie zawsze moje dziecko ogranicza
                        się do uderzania wdrapywania na różne rzeczy, ale ostatnio hitem jest
                        rozbieranie wszystkich możliwych rzeczy. Wczoraj rozebrał na części pierwsze
                        samochodzik, który dostał od mojej mamy a długopis żaden nie przetrwa godziny w
                        jego rękach!

                        Oj ciężko mam teraz z naszym małym biegaczem. Michał ostatnio nie chodzi tylko
                        biega a jak jeszcze widzi, że ktoś go goni to od razu nabiera takiego poweru,
                        że ciężko go dogonić jak się człowiek późno zbierze. Wczoraj nie zdążyłam go
                        raz dogonić i zdążył się zamoczyć w basenie smile Ostatnio jak tylko widzi, że
                        nikt go nie obserwuje od razu śmiga w kierunku basenu i najchętniej wskakiwałby
                        od razu na główkę. Aż boję się pomyśleć co będzie za miesiąc nad morzem!

                        U nas nocnik tak jak u większości z Was, czyli do bani. Czasami się coś uda
                        złowić ale ostatnio coraz gorzej jest wysiedzieć na nim choć przez moment...

                        Śmigam popracować, bo zaległości rosną ale koleżanka wrociła z urlopu, więc
                        może będzie lepiej!
                        • opolanka1 Re: poniedziałkowo 11.07.05, 13:07
                          Cześć babeczki!!!!

                          Powoli szykuje sie do wyjazdu do kraju, to juz w nocy z soboty na
                          niedziele,....juz chcę zobaczyc tatę, który po operacji ma sie dobrze, ale jest
                          obolały....i dopiero rpzed nim całe leczenie. Mama załamana, wieć pocieszam ja
                          przez telefon, sama zgrywam twrdziela, bo jakbym tak popuściła troszeczkę to
                          bym tu zwariowałą, na odległośc tak cieżko jakos pomóc...Wiec marzę juz jak
                          utule mame i pozwole jej sie wyplakac w rękaw,

                          Potem po prawie dwóch tygodniach wracam, maż ma urlop i jedziemy gdzieś z last
                          minute....jak bedzie dobra oferta to pakowanie raz dwa i na wypoczynek. Od
                          czasu jak darek jest tutaj juz piec lat, to kazdy urlop spedzal w opolu, prawie
                          sni mu sie po nacach plaza....w takiej sytuacji z tata to ciezko sie cieszyc,
                          ale nie mamy innego czasu na wypoczynek, moz ebyc tak,ze bedizemy jezdzic
                          czesciej do Polski...

                          mala spi, darak siostra do nas przyjechala dzisiaj, wiec mam z kim gadac

                          Uciekam pogotowac jakis obiadek, bo potem na dwor z mala, mamy istne lato,ale
                          naszczescie jest do wytrzymania, slonce grzeje, ale nie pali

                          milego dnia
                          • eklon puchy 12.07.05, 10:41
                            ale puchy!
                            Wszystkie chyba urlopujecie z wyjątkiem Opolanki!

                            Mam pytanko, czy jak widzicie, że Wasze pociechy za długo śpią po południu, to
                            wybudzacie je czy pozwalacie, żeby spały ile chcą? Michał wczoraj pobił
                            wszelkie rekordy. Poszedł spać przedwczoraj o 20-tej spał do 9-tej rano a jak
                            zasnął po południu o 12.30 to obudził się dopiero o 15.30. Wczoraj zasnął ok.
                            21 i wstał dziś o 6-tej, więc obawiam się, że dziś nie wytrzyma do drzemki o 12-
                            tej a już tak dobrze wychodziło nam tylko jedno spanie w ciągu dnia! Wg mnie 3
                            godziny w południe to trochę dużo tym bardziej, że w nocy spał 13 godzin!

                            Opolanka napiszę Ci na priva mój numer telefonu!
                            • ania300 Re: puchy 12.07.05, 10:55
                              CZesc Dziewczyny!
                              Meldujemy się , że żyjemy i miewamy się dobrzesmile
                              Odkąd zaczęły się wakacje pomieszkujemy na działce tesciów, załatwiamy
                              formalności związane z wyjazdem do holandii (to juz za tydzień!!!smile) i kiepsko
                              radzimy sobie z upałami. Na działce to jeszcze pół biedy ale w domu, koszmar...
                              Młody ma juz komplet zębów bez 1 sztuki, alee myślę że to kwestia góra miesiąca
                              i będą wszystkie wyrżnięte. Slini sie też okrutnie, ale z tego co czytałam to
                              nie on jeden na forumsmile
                              Dziekujemy wszystkim za pamięć i za przysłane zdjęcia.Opolanko, Zuzieńka jest
                              taka słodka i te oczka takie bystre,napatrzeć się nie mogłam, zreszta Kuba tez
                              nie, tylko palcem pokazywał na monitor i "dzi!dzi!"co znaczy dzidzia, a uśmiech
                              przy tym miał taki filuterny. No cóż Zuzia juz zajęta, Kuba musi sobie innej
                              panny poszukać, hihih. Maraska, jak się ma takiego uroczego czarującego
                              synulka, to nie ma się co dziwić że furorę robi na świeciesmile
                              Eklon, ja mojego nie budziłam nigdy, bo on zawsze miał niedobór snu, zresztą te
                              upały tak męczą że dziecku też sie należy długi wypoczynek. Ja tam bym nie
                              budziła, w końcu jego organizm sam sobie reguluje i chyba dobrze na tym
                              wychodzi.
                              Pozdrawiam, Ania i Kuba
                              • eklon Re: puchy 12.07.05, 11:48
                                Aniu, rozumiem, że jego organizm najlepiej wie ile snu potrzebuje, tylko z
                                drugiej strony mój czasami też potrzebuje trochę odpoczynku. A boję się, że
                                dziś zamiast jednej w południe będą dwie: przed południem i późnym popołudniem
                                i spanie dopiero o 23-ciej! A już się cieszyłam, że jak zasypia ok.20-tej to
                                wieczór będę miała dla siebie!
                                • mag-da Re: puchy 12.07.05, 12:46
                                  Hej a ja wybudzam tzn. nie daje mu spać więcej niż 3 godziny.Henryś spi
                                  zazwyczaj od 12 do 15. Zależy mi żeby chodził wcześniej spać, poprostu
                                  potrzebuję wieczoru dla siebie.
                                  Pozdraiwam
                            • mamaaga1 Re: puchy 12.07.05, 12:48
                              Eklon chyba wiem o co ci chodzi ... ja tez wole jak mała chodzi spac koło 19-
                              20 , mam wtedy przynajmniej wieczór dla siebie ... Dopiero od niedawna wiem co
                              to drzemki u małej. U nas do jest róznie, zdarzaja sie czasami dwie, mała
                              czasami nie wyrabia do wieczora, najgorzej jest kiedy padnie koło 17, tyle, że
                              ja nie moge jej powstrzymac sad((. ZAZWYCZAJ SPI tak jak twój Michał, wstaje
                              zawsze o 7 (smieje sie, że ma zegar w tyłku ), koło 12-12.30 idzie spać i spi
                              bardzo róznie od godziny do 2,5 -3 jej sie jeszcze nie zdarzyło, wtedy jeżeli
                              dobrze zorganizuje jej dzień jakos dociągnie do wieczora ale koło 19 musi juz
                              byc kąpana, kładziemy wtedy dosłownie "zwłoki", zasypia na ręczniku. Niestety
                              sa i takie dni, że popołudniu jest tak zmęczona, że pokłada sie gdzie popadnie,
                              bierze pieluszke i mówi aaaa , no i jak jej nie połozyć, wtedy urzęduje do
                              późna...czego nie cierpię. Kiedys ją obudzilismy i odstawiła taka histerie , że
                              więcej tego nie zrobię.
                              My się nie urlopujemy ... zaglądamy na forum regularnie ale tu faktycznie
                              puchy , ze az strach. Wczoraj bylismy u moich rodziców, staramy jakos
                              organizowac sobie czas tymbardziej , że my juz po wakacjach a ta pogoda mnie
                              już wykańcza, jak tylko jest mozliwośc jedziemy na wies smile).
                              Ciekawe co u Madziki-dawno tutaj nie zaglądąła, mam nadzieję, że tak jak u
                              Magdy i Dabrowianki u niej wszystko ok smile))
                              Pozdrawiamy
                              Aga i Matylda
                              • malilka wakacyjnie 12.07.05, 14:42
                                Witam powakacyjnie drogie panie smile)))) Wróciliśmy wczoraj o północy, młody
                                właśnie padł, pralka obrabia pierwszy wsad prania, góra prania czeka na
                                następne kolejki, ileż taki mały człowieczek potrafi nabrudzić ciuchów!
                                Było super, byliśmy nad morzem 10 dni i moje obawy były zupełnie bezpodstawne,
                                świetnie sobie dawałam radę sama z dzieckiem i chociaż wróciłam niewyspana, to
                                jednak baaardzo zadowolona. Przez cały pobyt było słońce i upał, do tego ciągle
                                wiało, więc gorąca się nie czuło, jak dla mnie idealnie. Mały był wyjazdem
                                zachwycony, przez cały pobyt był w siódmym niebie, na widok morza dostawał
                                amoku, w piasku mógł grzebać do oporu, jak się budził rano to biegł po
                                szpadelek i foremki i robił babki na wykładzinie nie mogąc się doczekać wyjścia
                                na plażę. Jadł grzeczniutko słoiczki na obiad, więc na szczęście nie musiałam
                                gotować. Jedno tylko było trudne- pobudki poranne. Mieliśmy pokój z oknami na
                                wschód i od 10.30 w pokoju był przemiły chłodek, ale o świcie było jasno i
                                słonecznie i moje słoneczko rozpoczynało dzień już o 6.00 sad(( Póki byli moi
                                rodzice (5 dni) to jeszcze było ok, bo młodego przewijałam, dawałam mu mleko i
                                o 6.15 dziadek brał wnuczka na poranny spacer- jechali do portu oglądać
                                przypływające kutry rybackie, na plażę, po świeże bułeczki, a ja w tym czasie
                                dosypiałam, no ale jak pojechali, to też musiałam wstawać wcześnie. Fajne było
                                to, że szliśmy na plażę już o 8.00 rano i długo byliśmy na niej sami. No i
                                przez te bardzo wczesne pobudki i bardzo aktywny tryb życia dwie drzemki były
                                obowiązkowo i w tym czasie mogłam sobie poleniuchować na plaży, bo przy
                                nieśpiącym dziecku to niestety nieustanna bieganina. Mały spał zwykle na plaży,
                                w cieniu sosen rosnących na wydmach, albo jak bardzo wiało i robiło się
                                chłodniej to w wózku nad samym morzem w "namiocie" zrobionym z budki od wózka i
                                wielkiego ręcznika. Spał 2x po 1,5-2h, więc trochę relaksu miałam. Wieczorem
                                zasypiał koło 21.30 i żeby nie siedzieć wieczorami w domu kąpałam go koło
                                20.00, było mleko, mycie zębów, koszulka do spania i na to długie spodnie i
                                bluza (wieczorami było chłodno) i wychodziliśmy i jak mały się zmęczył to padał
                                i spał w wózku, ja piłam piwko z koleżankami a potem przekładałam śpiące
                                dziecko do łóżeczka. Raz siedzieliśmy przy piwku na dworze, w wózkach spały
                                nasze dwa maluchy (mój i kolega 12-miesięczny), trzecie dziecko (4lata) hulało
                                i nagle zaczął się koncert i zrobiło się naprawdę głośno ale żadne dziecko się
                                nie obudziło, nie ma to jak zdrowy sen smile
                                Maciuś namiętnie kąpał się w morzu, jak dla mnie woda była zimna i aż drżałam
                                jak musiałam go w tej wodzie pilnować. A on właził do wody na wyskość ud, tam
                                go zwykle fala przewróciła na czworaka i cała buzia lądowała pod wodą, wstawał
                                ze śmiechem, wybiegał na brzeg i z okrzykiem radości z powrotem i tak potrafił
                                przez godzinę. Chyba będzie kiedyś morsem smile Nieustannie był w ruchu, chodził i
                                eksplorował świat, więc jak nie spał to jadłam i piłam w biegu. Jedyny moment
                                spokoju był jak dostawał loda- cała gałka w wafelku do łapki, dziecko do wózka
                                i wtedy mogłam usiąść. Nie wiem skąd Maciuś potrafi jeść lody, ale robi to
                                rasowo- liże loda i jak się skończy to zjada wafelek i poza paroma kapnięciami
                                jest czysty. A ile to mu dawało przyjemności! Ryby potrafił zjeść tyle co ja,
                                tata kupował rano świeżą prosto z kutra a mama smażyła, młody ją wcinał bez
                                panierki, no ale jak najbardziej smażoną, smakowała mu bardzo, pierwsza smażona
                                potrawa za nami. Dostał też kawałek pizzy (oczywiście pycha), a chwila mojej
                                nieuwagi wystarczyła by 4-letnia koleżanka poczęstowała go kilkoma frytkami i
                                pożarł je z wyrazem szczęścia na buzi.
                                Ogólnie to aż żal było wyjeżdzać, no ale na 95% jedziemy 23.07 na tydzień do
                                Chorwacji, więc znowu mam na co czekać. Niemąż jedzie służbowo na 2 dni do
                                Zagrzebia, może zamienić samolot na samochód i stwierdziliśmy, że skoro firma
                                funduje przejazd to aż żal nie wyskoczyć nad Adriatyk, mały na pewno dostanie
                                amoku jak będzie mógł siedzieć pupą w ciepłej wodzie i się bawić, w Bałtyku
                                jest na to jednak za zimno. Mam nadzieję, że podróż będzie ok, bo okazało się,
                                że mały wcale nie jest chętny do spania w samochodzie- w tamtą stronę
                                wyjechaliśmy o 3.30 i myślałam, że do 8.00 sobie pośpi, ale gdzie tam-
                                rozbudził się jak go wkładałam do fotelika, myślałam że zaraz zaśnie, a on nie
                                spał do 6.00, potem się zdrzemnął 45min, potem znowu krótka drzemka o 10.00,
                                więc w sumie większość czasu w samochodzie nie spał. Z powrotem wyjechaliśmy o
                                16.00 to zasnął dopiero o 22.00. Na szczęście dość łatwo było go zabawić, plus
                                postoje, no nie była podróż jakoś specjalnie uciążliwa.
                                • ja_sylwia przed urlopem to i ja się odezwę:) 12.07.05, 15:42
                                  ach, malilka, ale się rozmarzyłam tym Twoim urlopemsmile)), marzyłam, żeby jechać
                                  z małym nad morze, ale niestety w tym roku z braku fin. niestety jest to
                                  niemożliwe. Za to już w niedzielę ruszamy na wieś (jeziora, lasy), tam gdzie ja
                                  całe dzieciństwo spędzałam wakacje. Super jest to, że będzie tam moja mama,
                                  więc mojego diabołka mam z głowy. Całe 3 tygodnie!
                                  Z nowości...hmmm....no aż mi już przykro pisać, ale ten mój smrodek nadal nie
                                  łazisada miałam nadzieję, że do urlopu zacznie. Stoi dzielnie, kręci się przy
                                  ławce, meblach, puszcza się i bije brawo, po czym od razu spanikowany klapie na
                                  dupkę.
                                  W domu chojrak, a na spacerach przy dziewuchach płaczek i laluś straszliwy. W
                                  naszym bloku mieszka kupa dzieciaków w jego mniej więcej wieku, prawie same
                                  baby!! Baby oczywiście już chodzą, więc mój synusiek stoi przy ławeczce,
                                  łebkiem kręci, a panny rozłażą się po podwórku i mu żal. Za to jak nagle
                                  wszystkie pięc podejdzie do niego, jedna go cap za czapę, druga pyskuje, no mój
                                  synuś główkę schyla, podkóweczka i chlipie, aż mi serce ściska. Mi to nie
                                  przeszkadza, ale mąż ma nadzieję, że na lalusia nie wyrośniesmile

                                  Zębów nadal tylko 5, 6 w drodze, ale paluchy pcha aż do samego gardła, chyba
                                  już tam coś się zaczyna dziać.

                                  Załamałyście mnie tymi receptami na mleko, nasza wrr.%%$$#### pediatra, na
                                  którą patrzeć nie mogę, na pewno nam nie wystawi ze zniżką(choć jeszcze nie
                                  sprawdzałam). Jędruś je coraz więcej składników, jaja spoko, pomidory (na razie
                                  w słoiczkach), kasze, super. Właśnie testowaliśmy deserki bananowe, ale na
                                  razie chyba porażka, choć może nałożyło się też trochę to słońce. Nabiału na
                                  razie nie próbuję, poczekam chyba jeszcze parę miesięcy.

                                  Za waszym przykładem kupiłam w końcu nocnik - grający. Jedyny plus - na razie-
                                  że z niego nie ucieka, ale musi mieć full różnych przedmiotów do zabawy. Coś
                                  tam czasem wpadnie, sadzam go na razie tylko rano po mleczku(bo wtedy rąbiemy
                                  kupala), i po południowej drzemce, czasem przed kąpielą. Różnie z tym bywa, ale
                                  na pewno jędrek nie kuma bazy, o co chodzi. Widzę, że to dla niego zdecydowanie
                                  za wcześnie, ech....

                                  Drzemki różnie, rano, ok 9 króciutka u niani, potem od 14:30, 15 do 17. Dłużej
                                  mu nie pozwalam, bo chodzimy spać najpóźniej o 20. Za to pobudki bez zmian 5-6.
                                  W weekendy cierpię, ale nie zmieniam tego, bo ja i tak normalnie do pracy
                                  wstaję 6:15, wolę, żeby budził się wcześniej, niżbym ja miała go zaspanego
                                  tachać do niani.
                                  No i oczywiście jest coraz śliczniejszy, z całym szacunkiem dla waszych
                                  śliczności - mój jest the bestsmile)hihi. Bardzo dziękuję za zdjęcia, postaram się
                                  Wam podesłać parę, więc filujcie w pocztę.
                                  Ściskam, nie zapominajcie o nassmile
                                • inia25 Re: wakacyjnie 12.07.05, 15:51
                                  no malilka czekałam na tego posta od ranasmile jak się cieszę, że wyjazd się udal
                                  i że jesteś tak zadowolonasmile aż miło poczytać post wypoczętej mamysmile
                                  szczególnie jak się tak denerwowała przed wyjazdem!

                                  wydaje mi się, że któraś z was pytala o pieluchomajtki. A wiec musze sie wam
                                  pochwalic, ze wlasnie przed chwilka kupilam w Geancie pieluchomajtki bawełniane
                                  po 8.09 zł za 10szt. Dzis je przetestuje! Mam nadzieje, ze bedzie ok. No i
                                  wychodza o niebo taniej od pieluchomajtek pampersowsmile

                                  juz nie moge sie doczekac naszego wyjazdu. Olka juz spakowana, dzis pakuje mnie
                                  i adama.

                                  W pracy mam oczywiscie przedwyjazdowy kociol i mam ochote w zwiazku z tym
                                  udusic prezesa! ale co tam, te trzy dni bez zbrodni wytrzymam!

                                  ech morze, fale, piasek.....

                                  a tak nawiasem - w warszawie alrm bombowy, ewakuowane i zamkniee metro. niezle
                                  co? zaczely sie zarty (mam nadzieje ze to glupie zarty jakiegos szczeniaka).
                                  • izabela_p25 Re: wakacyjnie 12.07.05, 22:06
                                    Ja też się melduję przed urlopem.
                                    Wyjazd w piątek i już się nie mogę doczekać. Przeraża mnie jednak fakt
                                    zapowiadanych upałów. Inia i peral do wszej wiadomości
                                    wiadomosci.onet.pl/1129078,11,item.html.
                                    Malilka cieszę się że urlop się udał. I rozwiałas moje wątpliwości w kwesti
                                    jedzenia lodów przez nasze dzieciaczki oraz wieczorne zasypianie na wczasach.
                                    My wyjeżdzamy ok 21.00 w piątek i mam nadzieję że mała będzie spała przez całą
                                    podróż. Mam juz dość pakowania i już sama nie wiem co zabrać. na razie wszystko
                                    znosze do jednego pokoju, robie notatki ostatnich zakupów i piore rzeczy które
                                    zamierzamy zabrać. Dobrze że nie chodzę do pracy bo bym chyba ze wszystkim nie
                                    zdążyła.
                                    Postaram się jutro odezwać.
                                    Iza
                                    • izabela_p25 Re: wakacyjnie 12.07.05, 22:10
                                      W kwesti wybudzania ze snu jestem przeciwna może ze dwa razy to zrobiłam i
                                      bardzo potem żałowałam bo Martynka była niedospana i potwornie marudna niczym
                                      nie można było jej zabawić i trwało to bardzo długo zanim doszła do siebie.
                                      Obecnie ma jedną dzrzemkę ok 12.00 i śpi 2 godzinki a czasem zdaży się jej
                                      nawet 3.
                                    • inia25 Re: wakacyjnie 12.07.05, 22:13
                                      iza a my juz spakowanie! tzn nie do konca, bo tylko ciuchy ale to najgorsze!
                                      jeszcze buty, koce, wozek i ....zabawkismile
                                      samochod nasz chyba bedzie musial sie rozciagnac, bo moj maz zabiera dwa
                                      latawce, kltore zajmuja tyle miejsca co wszystkie nasze bagaze i do tego
                                      jeszcze deska! zalama!
                                      my wyjezdzamy okolo polnocy!

                                      a co do upałó - moga byc, bo nad morzem, w miescie bym nie zniosla, ale morki
                                      wiaterek?? Iza bedzie cudnie!
                                      • winia5 Re: wakacyjnie 13.07.05, 00:38
                                        cześć dziewczyny,
                                        Iza, Kinga, ale wam zazdroszczę tego wyjazdu nad morze, oczywiście malilce
                                        również i innym dziewczynom , które aktualnie są na wakacjach.
                                        My jak narazie kisimy się w mieście, Maciej zmienił pracę więc z urlopu nici,
                                        chyba, że wyskoczymy sobie na weekend nd morze.
                                        W niedzielę jadę z małym do rodziców na wieś na 2 lub 3 tygodnie, w
                                        miedzyczasie odwiedzę siostrę, i będziemy sobie chodziły z dzieciakami na plażę
                                        nad jeziorko, o ile pogoda dopisze.
                                        Co do drzememk to Szymek ma już tylko jedną drzemkę, z reguły też śpi 2-3
                                        godzinki i nie wybudzam go, pnoieważ jak się wyśpi, to wstaje uchachany od ucha
                                        do ucha, a jak go wybudzam, bo np. musze, to jest przynajmniej przez godzine
                                        strasznie marudny.
                                        Mały ma 10 zębów i dolne trójki już prawie na wierzchu. Lodów jeszcze nie jadł,
                                        bo boję sie o gardełko, ale jak czytam, jak Maciuś Malilki wsuwa lody, to aż
                                        mnie korci, aby Szymkowi dać, chociażby spóbować. Pizza, frytki to mały już
                                        dawno próbował i wyraźnie mu smakowały. Jak zobaczy coś do jedzenia to krzyczy
                                        amm.
                                        ini a z tym kskiem to niezły pomysł, Szymek osattnio nauczył sie wchodzic na
                                        stolik nocny przy łózku, dzisiaj z niego zlądował i bylo płaczu co nie miara, a
                                        włazi na niego tak szybko, że nie nadążam go łapać. Ostatnio coś sobie ubzdurał
                                        i jak słyszy muzyke to tańczy po swojemu, a potem kręci się wkoło i fika na
                                        zimię ogólnie jest bardzo pocieszny.
                                        Maciej zmienił pracę i przyjeżdża na weekendy, mały za nim bardzo tęskni, jak
                                        tylko słyszy warkot samochodu za oknem, to podbiega do okna i woła tata,
                                        tata...najprawdopodobniej pod koniec sierpnia sie do niego sprowadzimy, jak
                                        tylko mieszkanie, które ma byc nasze, zostanie doprowadzone do porządku.

                                        generalnie nasza Saba ma z małym przekichane bo on cały dzień za nią biega i
                                        włazi jej na grzbiet, o ona go liże, łasi się do niego, mówię wam, komedia.

                                        Dzisiaj byliśmy poraz pierwszy na basenie, na początku Szymek płakał, bał sie
                                        tak dużej wody i tego hałasu, ale potem jak się oswoił, to nie mogłam go
                                        wyciągnąć z wody, a jak go zawinełam w ręczik to krzyczał - oda, oda. Debiut
                                        basenowy mamy za sobąsmile.

                                        pozdrawiamy z upalnego Gorzowa
                                        Ania i Szymek
                                        • eklon Re: wakacyjnie 13.07.05, 14:19
                                          Malilka ale się rozmarzyłam....
                                          My wyjeżdżamy za 3 tygodnie i już zastanawiam się co zabrać z sobą!
                                          Może poradzicie co koniecznie trzeba zabrać a co sobie po prostu odpuścić!
                                          Ja zastanawiam się np nad kaloszami, bo jeśli będzie zimno a moje dziecko
                                          ubzdura sobie bieganie po morzu? Moja siostrzenica np. robiła tak 3 lata temu.
                                          Trafiliśmy wtedy na najbardziej fatalną pogodę nad morzem. Lało i wiało przez
                                          10 dni, słońce wyszło w dniu naszego wyjazdu ;-(

                                          Co do drzemek... ja już wiem na pewno, że będę wybudzać! Michał zasnął wczoraj
                                          o 23.30 był już umęczony i nie potrafił zasnąć, ale ile się najęczał!!! Dziś
                                          jak będzie chciał zaliczyć drugą drzemkę, albo będzie chciał dłużej pospać będę
                                          go męczyć ale sobie nie pośpi!
                                        • mag-da Re: wakacyjnie 13.07.05, 14:27
                                          Cześć dziewczyny, Malilka fajnie że udały ci się wakacje, te w Chorwacji też na
                                          pewno będą super. Sylwia, nie przejmuj się że Jędruś jeszcze nie chodzi. Tu w
                                          Anglii jeszcze dużo dzieci moich koleżanek nie chodzi a wszystkie rodziłyśmy w
                                          kwietniu i maju, zadna się tym nie martwi. Tu każą się zgłosić do poradni jak
                                          dziecko ma 18 miesięcy i nie chodzi.
                                          A my mamy w domu klimatyzator. Jest wielki i warczy. Nie wiem jak mam
                                          zareagować właśnie pan ze sklepu go uruchomił i w 10 min temperatura spadła o 2
                                          stopnie. Skarżyłam się mężowi że gorąco, że mi ciężko i słabo i kręci się w
                                          głowie, takie tam babskie marudzenie. Kupna klimatyzatora nie uzgadnialiśmy.
                                          Kosztował 200 funtów - to bardzo dużo. Gorąco to gorąco ale spokojnie bym
                                          wytrzymała. Nie wiem teraz co robić czy go oddawać do sklepu. Z drugiej strony
                                          Tomek chciał dobrze, nie chce znów wychodzić na osobę, która wiecznie marudzi i
                                          której ciężko dogodzić. Nie wiem sama już co robić. Jeszcze do tego Henryś się
                                          oczywiście kręci przy tej maszynie, boję się że się przeziębi.
                                          Pozdrawiam
                                          • inia25 Re: wakacyjnie 13.07.05, 15:26
                                            Klimatyzator zostaw, maz cie chcial uszczesliwic. Nie psuj mu tego! A
                                            heniaskowi zakladaj moze jakas lekka bluze, jesli jest w domu za chlodno.
                                            • opolanka1 Re: wakacyjnie 13.07.05, 22:22
                                              Hej dziewczyny!!!

                                              Ho, ho, ho Malilka to sie wywczasowałąś, ale Ci zazdroszcze , a nażeczony mojej
                                              Zuzi, wiedziałam od razu, ze to twardziel, i zimna woda nie bedzie dla niego
                                              przeszkoda. Rozbawił mnie babki stawiane nawet nei na plaży...

                                              A u nas upał, wieć jutro wybieramy sie an basen, bo dzisija buszowałyśmy po
                                              lagerze Esprita...tanio bardzo tanio i fajne ciuszki....kupiałm sobie spodnie
                                              lniane za 10 euro...to tak z przechwałek...hihi, bo sie bardzo ciesze z teg
                                              zakupu

                                              ok ucekam spać, bo ten upał mnie wykańcza

                                              Miłego czwartku

                                              A tym co wybieraja sie an urlop, bezstresowego pakowania
                                              tym co na urlopie nadal słoneczka i dobrego humoru

                                              a tym co w domciu optymizmu

                                              • lidszu Re: wakacyjnie 13.07.05, 22:57
                                                hej,

                                                Malilka - bardzo fajnie, że wakacje się udały (pomimo twoich obaw) i
                                                rozmarzyłam się. Całe szczęście wszystko jeszcze przede mną i za dwa tygodnie
                                                ruszamy nad morze. Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze !

                                                My nadal jesteśmy u moich rodziców. Po piątkowej kłótni, moja mama chyba w
                                                końcu zrozumiała, że nie ustąpię i musi się dostosować do tego co mówię i teraz
                                                jest super. Mam nadzieję, że nie zapeszę !!!!
                                                Mama już nie mówi, że powinnam Ingusi dawać przetwory mleczne i co
                                                najważniejsze, nie mówi też, że to ja jej czegoś zabraniam, tylko że Indze
                                                czegoś nie wolno. Chyba jakąś małą bitwę wygrałam.
                                                Postanowiłam, że zostaniemy u mamy jeszcze do końca przyszłego tygodnia. Jakoś
                                                nie chce mi się wracać do miasta w te upały i przesiadywać na gorącym i
                                                nasłonecznionym placu zabaw, bądź w domu.
                                                Tutaj biega całymi dniami po podwórku, na spacerki chodzimy do lasu (jest po
                                                drugiej stronie ulicy). W ogóle Ingusia jest coraz bardziej pewna siebie jeśli
                                                chodzi o chodzenie, sprawnie pokonuje progi nachylenia terenu.

                                                Z nowości to mamy następną dolną dwójkę (razem 9 zębów). Moje dziecko nauczyło
                                                się mówić "pies" (może nie dokładnie tak brzmi, ale wiadomo o co chodzi), na
                                                kota woła "cici" i mówi coś w rodzju "dobrze". Teraz jej ulubionym słowem
                                                jest "nie".

                                                Jutro odbieram wyniki testów alergologicznych Ingi i zobaczymy co na nich
                                                wyszło. W piątek mamy wizytę u alergologa, więc jak będę coś wiedzieć to
                                                napiszę.

                                                Niestety przyplątała się do nas jakaś infekcja wirusowa i Inga ma od
                                                przedwczoraj gorączkę. Podaję jej Nurofen, ale jakoś nie widać poprawy. Dział
                                                co prawda, ale po 8 godz. gorączka znowu wraca. Całe szczęście humor jej nawet
                                                dopisuje, chociaż jest czasami marudna.
                                                pozdrawiam,
                                                • inia25 Re: wakacyjnie 14.07.05, 00:02
                                                  normalnie na nic nie mam czasu! a w pracy nic mi sie nie chce!

                                                  Lidka mi przypomniała, ze moejmu dziecku tez sie mowa rozwiazala i mowi z
                                                  kazdym dniem coraz wiecej. Wydzieranie sie baba na caly glos to juz
                                                  codziennosc, tylko ze zmienilo sie to, ze krzyczac baba ona nawoluje babcie a
                                                  nie klepie tak sobie pod nosem. Zaczela tez mowic ciocia i dodaje tez ciocia
                                                  ewasmile daj, cekaj (czyli czekaj), ide, sio, lala, papu, i ostatni doszło męso
                                                  czyli mięsosmile

                                                  uciekam spac, bo juz padam ze zmeczenia, ale jeszcze dwa dni i w droge! a w
                                                  pracy wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr tak mnie draznia! ale to wszystkiego podchodze
                                                  lightowo!

                                                  milej nocki zycze!
    • ja_sylwia Poradźcie, pliiizzzz 14.07.05, 08:59
      Dziewczyny, poradźcie jak zorganizować jedzonko małemu podczas podróży na
      wakacje samochodem. (ok. 6-7 godz.) Chcemy wyruszyć ok. 4 rano. Na dzień dobry
      dostanie trochę mleczka z kleikiem, a co potem? Normalnie na 2 śniadanko pożera
      kaszkę kukurydzianą na gęsto z mlekiem, ale może podczas postoju lepszy byłby
      deserek np.. jabłkowy+ sucha bułeczka, jak myślicie?? Kurczę, nie wiem, jak się
      zorganizować, w proszku jestem!! Boszsz, Iza, ty już się pakujesz, ja zamierzam
      dopiero w sobotę, chyba zwariuję.
      • malilka Re: Poradźcie, pliiizzzz 14.07.05, 09:21
        Sylwia, nie panikuj, będzie dobrze smile My wyjechaliśmy o 3.30 i mimo że mały się
        obudził i nie spał to mleczko dostał dopiero o 6.00, nawet nie mieliśmy żadnych
        akcesoriów do podgrzewania, tylko podjechaliśmy do przydrożnego baru i
        poprosiłam o trochę wrzątku i zmieszałam go z mineralną. Do mleka dostał suchą
        bułkę w łapkę i gryza parówki, więcej nie chciał. Potem był postój koło 9.30-
        10.00 i tam zjadł cały serek i też więcej nie chciał, na obiad byliśmy już na
        miejscu. Zdecydowanie daj Jędrusiowi deserek plus bułkę, nie ma sensu się bawić
        w podróży w kaszki, wakacje są też dla Ciebie, a dziecko na pewno się dostosuje.
        Udanego pakowania smile
        • inia25 Re: Poradźcie, pliiizzzz 14.07.05, 09:29
          Sylwia odpuść sobie kaszki! Ja na podróż biore zawsze wrzatek w termosi i
          butelke mineralnej do wymieszania. Robie mlodej mleko z kaszka (z butli).
          Ewentualnie dostaje jakas byle do lapki lub kanapke. Serkow i deserkow moje
          dziecko odmawia, wiec nawet nie probuje ich kupowac!
          Wlasnie w kwestii mleka. Daje je olce 2 x po 240-280ml. Czy powinnam jeszcze
          trzeci raz? skoro ona serow itp nie jada?
          No i odmawia deserkow ale tym sie nie martwie bo skutecznie je zastepuja
          wszelkie owoce.Nadal hitem sa jagody i poziomki.
      • eklon Re: Poradźcie, pliiizzzz 14.07.05, 09:31
        Sylwia a może właśnie bułeczkę i deserek! Może chrupki kukurydziane? Chrupki
        chlebek z jakimś dozwolonym owocem? Może jakąś domową wędlinkę do bułki?

        Jeśli chodzi o jedzonko to u nas ostatnio jest rewelacyjnie! Michał je wszystko
        i na razie bez reakcji!

        Michał jak daję mu chleb z wędliną, to wyjada mięsko a chleb zostawia smile
        Czereśnie, jak nie umie zerwać z drzewa, bo za mocno się trzymają to po prostu
        otwiera buzię i zjada prosto z drzewa smile Takie zaradne dziecko mam!
        Świeże ogóreczki nie za bardzo mu podchodzą, chociaż babcine są rewelacyjne,
        ale jak je już ukiszę to pałaszuje. Generalnie je wszystko bardzo chętnie,
        tylko jeden warunek, warzywa nie mogą mu się ciągnąć, czyli jak poszatkuję
        kapustę, nie mogą być za długie nitki bo zaraz wyjmuje z buzi, sałata, też nie
        za bardzo!

        U nas nadal ukrop, więc Mag-da ciesz się, że Twój mąż był wspaniałomyślny i
        zainwestował w klimatyzator! Ja bym go zostawiła i po prostu cieplej ubierała
        Henia w domu! Ja jestem przyzwyczajona do luksusu... w biurze klima w
        samochodzie klima, tylko w domu brak, ale na szczęście mamy rolety zewnętrzne,
        więc jak je opuszczę rano w domu jest ok! Gorzej u babci i chyba zainwestujemy
        tam też w rolety!

        Czekam na wykaz rzeczy przydatnych nad morzem! Liczę na Waszą pomoc!
        Śmigam popracować, bo zaległości mam straszne! Jeszcze nie puszczą mnie na
        urlop ;-(
        • malilka Re: Poradźcie, pliiizzzz 14.07.05, 09:37
          A my już na pewno jedziemy do Chorwacji i to prawdopodobnie nie w przyszły
          weekend ale już w środę wieczorem. Na szczęście po pakowaniu nad morze nie mam
          stresu w związku z pakowaniem, bo wiem co trzeba zabrać, zresztą znowu nas nie
          będzie około 10 dni, więc mogę wziąć wszystko to samo smile Wzięłam dosłownie
          kilka zabawek- książeczki (bo dobre do samochodu), 2 samochodziki i małego
          ludzika i to w zupełności wystarczyło, bo na kwaterze to i tak tylko spaliśmy,
          a na wyjścia mu zabawek nie brałam. Aaa, w drodze powrotnej kupiłam małemu grę
          z aktualnych gratisów do Happy Meal i zajęła go dosłownie na godzinę, bardzo
          polecam.
          Zastanawiam się tylko jak mały zniesie upały w Chorwacji, no ale to co się u
          nas teraz dzieje to też upalny koszmar, więc chyba wielkiej różnicy nie będzie.
    • inia25 eklon - co zabrac nad morze 14.07.05, 09:50
      masz taki watek na zakupach:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=26340652
      • eklon do Inii 14.07.05, 10:40
        Dzięki biegnę poczytać! Robota nie zając nie ucieknie smile
        • malilka Re: do Inii 14.07.05, 12:09
          Lista jest super wyczerpująca, ja tylko dodam, że nad polskim morzem piankowe
          sandałki są bez sensu bo piasek nawet w południe nie jest bardzo gorący a
          chodzenie po piasku to wspaniała gimnastyka i masaż dla małych stópek. No i
          małego pogryzły komary i musiałam kupić Moustidose (czy jakoś tak) żel na
          ukąszenia, bo fenistil ponoć nie nadaje się dla takich maluchów.
          • inia25 Re: do Inii 14.07.05, 12:16
            tak ale sandałki sa dobre do wody - jak bylismy w weekend nad morzem, to ola
            wlazla na muszle i sie pokaleczyla. placzu bylo co niemiara, wiec tym razem jej
            tego oszczedze. a jesli chodzi o bieganie po piasku jak najbardziej na boso!
            • bebicka do wyjezdzajacych na urlopy 14.07.05, 13:27
              ech tyle chcialam napisac a polowy zapomnialam bo gadam z mezem na gg i nie wiem
              on chyba ma okres czy co, bo jest taki niznosny ze wytrzymac nie mozna. Faceci!

              Maliko mysle ze w Chorwacji nie powinnas miec wiekszych upalow niz tutaj, poza
              tym maluchy sie szybko dostosowuja do wysokich temperatur, nawyzej Maciek bedzie
              wiecej spal i pilsmile A Chorwacja jest piekna. nie wiem gdzie bedziecie ale
              jezeli Wam sie uda koniecznie pojedzcie do Dubrownika to niesamowite miasteczko.

              Sylwia zgadzam sie w zueplnosci z dziewczynami co do posilkow na droge. bulka,
              deserek ewnetulanie, daj sobie spokoj z kasza. Ja wode na mleko podgrzewam w
              przydroznych barach, nigdy nie mialam z tym problemu. ostatnio tylko wzielam ze
              soba dwie gruszki , bo Mlody je uwielbia, chcialam mu zrobic dobrze... ech
              szkoda gadac: ja bylam brudna i poklejona, on tez caly a maz wsciekly jak diablismile
              Zabawek zazwyczja staram sie troche zabrac ze soba szczegolnie na droge, Mlody
              ostatnio malo sypia w aucie, chcoiaz jakos jezdzismile
              A co nad morze?
              kremy do opalania, jakies foremki, pilka plazowa, sandalki moim zdnaiem sie
              przydadza, pieluchy takie do kapieli, jakies "kapileowki", parasol
              przeciwsloneczny, czapeczka... i pewnie jeszcze cale mnostwo innych rzeczy, ale
              akurta te mi przyszly do glowy.
              pozdraswiam
              ide sie dalej wyzlaszczac na meza, masocistka jakas jestem czy cosmile
              Maraska
              • izabela_p25 Re: do wyjezdzajacych na urlopy 14.07.05, 13:48
                Ja zamiast się pakowac to śleczę na forumsmile

                Pranie się suszy nawet u mojej mamynie skąd się tego tyle wzięło. Poprałam
                wszystlo aby nie miać brudów po powrocie bo wówczas będą nowe.

                Sylwia zgadzam się że deserek z bułką wystarczy bo z tego co pamiętam to Jędruś
                serków nie może. A ja jeszcze nie spakowana tylko powoli wszystko szykuję,
                piorę. Spakowana jest już inia.

                Malilko Chorwacja super byliśmy 2 lata temu a Dubrownik rewelacyjny i godny
                zwiedzenia. Upały do wytrzymania.

                Mag-da nie oddawaj klimatyzatora póxniej jeszcze będziesz się cieszyła że go
                masz a Heniulek poogląda i z czasem nie będzie zwracał na niego uwagi.

                Winia ja kalosze zabieram.
                Uciekam gotować obiad.
                Iza
                • izabela_p25 Re: do wyjezdzajacych na urlopy 14.07.05, 14:15
                  my na ukaszenia mamy CUTIVATE krem
                  • inia25 Re: do wyjezdzajacych na urlopy 14.07.05, 14:19
                    izabela_p25 napisała:

                    > my na ukaszenia mamy CUTIVATE krem

                    iza to jest maść sterydowa na zmiany skórne. Jesteś pewna, że chcesz tego
                    używać na ukąszenia? Nie radzę, ta maść potrafi zrobić mirjscowe przebarwienia!
                    Uważaj na nią.

                    A my smarujemy ukąszenia fenistilem, tak zalecił lekarz. Niestety mała
                    alergicznie reaguje na komary. Zamiast bąbla po ukąszeniu robi się jej ropno-
                    wodno-surowiczy bąbel na pół nogi. Fenistilek nas ratuje!
                    • inia25 Re: do wyjezdzajacych na urlopy 14.07.05, 14:24
                      a i dodam ze raczej stosuje odstrfaszacze komarow, zeby ograniczyc ukaszenia
                      • ja_sylwia Cutivate - brrrrr 14.07.05, 14:39
                        Przepraszam, ale ja bym natychmiast wywaliła ten cutivate, czy to lekarz
                        przepisał? To jest silny steryd, do cieżkich zmian skórnych, dla atopików, jak
                        już NIC innego łagodniejszego nie pomaga, na pewno nie na komary! Ja kupiłam
                        Dapis, homeopatyczny, po ukąszeniu, no ale mój to alergiksad teraz ma dupsko
                        obsypane, coś mi się zdaje, ze w końcu go Happy uczuliły...albo banan nam
                        wylazł.
                        Dziewczyny, dzieki za info odnośnie żarcia w drodze, poprzestanę na deserku i
                        bułce, w razie czego zrobię mleko w jakimś przydrożnym barze.
                        Cholerka, coś pogoda się zmienia, na poróż to dobrze, ale potem?! mam nadzieję,
                        że jeszcze wytaplamy się w jeziorku, nie mogę się doczekać, jak jędrek
                        zareaguje na dużą wodęsmileale się cieszę z tego wyjazdu.
                        • malilka Re: Cutivate - brrrrr 14.07.05, 17:31
                          Inia, Maciek też bardzo źle reaguje na ukąszenia komarów, robią mu się wielkie
                          czerwone bąble z odrobinką surowicy w środku, ten Moustidose (dozwolony chyba
                          od 1 m-ca życia) bardzo pomagał. Ja się swego czasu naczytałam jak szkodliwe
                          dla małych dzieci są te wszystkie odstraszacze komarów (kremy, żele, wtyczki do
                          kontaktów), bo to kwintesencja ciężkiej chemii no i przez to nastawiłam sie na
                          zwalczanie a nie odstraszanie, ale może wtyczkę do kontaktu wezmę do Chorwacji.
                          A w Chorwacji byliśmy sami kilka razy, zjeździliśmy całą samochodem i
                          oczywiście najchętniej pojechalibyśmy na samo południe (jak dla mnie to
                          najfajniej jest w okolicach Ston z 80km przed Dubrownikiem, bo pusto, tanio,
                          życie w morzu aż wrze, wielkie ryby tuż przy brzegu i z maską i fajką można
                          mieć atrakcje przez cały dzień i codziennie świeże owoce morza bo jest tam
                          stacja połowów, słowem rewelacja) ale tak długiej podróży nie chcemy małemu
                          fundować, więc zatrzymamy się prawdopodobnie gdzieś na wysokości Splitu,
                          prawdopodobnie, bo jak zawsze jedziemy w ciemno.

                          W Jarosławcu młody cały czas nad morzem biegał boso, czasem wszedł na
                          ostrzejszy kamyczek, ale jakoś nie robiło to na nim wrażenia. Poza tym on co
                          chwilę robił co innego, kąpał się, klepał babkę, wracał do morza, wychodził,
                          więc gdyby miał mieć sandałki to musiałby je mieć cały czas a to trochę szkoda,
                          bo przecież piasek nad naszym morzem jest rewelacyjny. Ale do Chorwacji muszę
                          mu kupić, bo o ile po kamyczkach pewnie szybko nauczy się chodzić, to jednak
                          nastąpienie na jeżowca w wodzie to już niebezpieczna sprawa.

                          Dzisiaj jeszcze nie byliśmy na spacerze, 32 stopnie non stop, żar leje się z
                          nieba, aż mi młody padł ze zmęczenia upałem.
                          • opolanka1 Re: Cutivate - brrrrr 14.07.05, 20:27
                            Hej dziewczyny!!!

                            Padam, u na sbyło 30 stopni w cieniu, wiec z bratówką Zuzią, moją koleżanką i
                            jej syniem wybraliśy sie na basen, i to było super roziwązanie, dużó cienia od
                            drzew, był chłód...poprostu wspaniale. Mala sie taplała w brodizku, ganiałą po
                            kocu

                            uciekam myć zeby, bo to najgorsz aczynnośc z całego dnia dla naszej
                            gwiazdeczki, ryk jest na całego

                            spokojnej nocki

                            a co do bucików o fajnie takie mieć w miejscach gdzie leży dużo porozwalanych
                            muszelek, bo przeciać sie takim czymś to nic przyjemnego.....

                            • izabela_p25 Re: Cutivate - brrrrr 14.07.05, 22:12
                              Dziewczyny dzieki za informacje nie mialam pojecia co to za swinstwo.
                              Przepisala nam lekarka jak pokazalam jej ugrzyzienie komara mocno
                              zaczerwienione i spuchniete na ogolo. Wiecej tego nie uzyje. Bylo uzyte tylko
                              raz na cale szczescie.

                              Uciekam sie pakowac. Postaram sie odezwac jutro.
                              Iza
                            • anitkashe powakacyjnie... 14.07.05, 22:37

                              hej dziewuszki,

                              mag-da jak dobrze, że u ciebie ok, straszne to wszystko. przypomniałam sobie
                              NYC, jak nie mogliśmy się dodzwonić do radka taty, a on o tej porze bywał na
                              manhatanie... koszmar. i pamietam madryt jak myślałam o beacie czy wszystko
                              ok...

                              a my wczoraj wróciliśmy z lipowej doliny pod kazimierzem i mogę wszystkim
                              polecic tam pobyt. a zwłaszcza warszawiankom - nawet na weekend bo to 1,5
                              godziny jazdy stamtąd ( dla nas z łodzi 4). atmosfera cudowna, powietrze,
                              cisza, spokój. nie ma zasięgu plusa więc babcia, nie upewniała się czy nie
                              zrobiliśmy dziecku krzywdy, praca radka odłożona - NIKT NIE DZWONIŁ - prawdziwe
                              wakacje... natalka oczarowana zwierzyńcem, huśtawką, piaskiem i koleżankami.
                              dzieciaczki w różnym wieku, natalka miała 10-, 6-, 5- letnie koleżanki. pewnego
                              wieczoru pukanie do drzwi, otwieram, a tam właśnie te koleżanki z
                              pytaniem : "PROSZE PANIOM, CZY NATALKA MOŻE WYJŚĆ NA DWÓR SIĘ POBAWIC ?" po
                              prostu umarliśmy z radkiem ze śmiechu, oczywiście mowy nie było żeby natalka
                              nie wyszła, a my z nią (gdyby była starsza, to mielibyśmy wolną chatę...). ale
                              to nie my ją huśtaliśmy na huśtawce tylko koleżanki, tyle naszego.
                              oczywiście byli tez rówiesnicy naszego skarba, ale ci już nie byli dla niej
                              taką atrakcją.

                              w czasie pobytu natalka rąbała (bo to nie było jedzenie) wszystko, apetyt miała
                              szalony, za wzór była stawiana dzieciom jak należy jeść... a jedzenie palce
                              lizać, cudowne...

                              wybieramy się tam na pewno na zimowy kulig i lepienie bałwana na ferie na 100%


                              a my po 10 dniach pobytu z naszym żywym sreberkiem, które miało 10000 pomysłow
                              na sekundę - w połowie sierpnia w rocznice slubu (8) uciekamy na hel. natalkę
                              sprzedajemy dziadkom i odpoczywamy....

                              pozdrawiamy - anita i natalka
                              • bebicka Re: powakacyjnie... 15.07.05, 09:07
                                Anitko a moglabys podac namiary na ten dom.... bo moze jzu wczesniej podawalas
                                to przegapilam a mysle ze tyakie adresy bardzo sie nam przydadzasmile
                                a skoro o tym mowa to mozna tez zajrzec tutaj

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=595&w=20873380&v=2&s=0pozdrawiam
                                maraska
                                • eklon Re: powakacyjnie... 15.07.05, 11:06
                                  Inia a Ty pisałaś kiedyś o wanilii jako środku antykomarowym! Sprawdza się???
                                  • inia25 Re: powakacyjnie... 15.07.05, 11:10
                                    sprawdza sie u nas, tylko jest maly problem - olka nienawidzi wanilii!
                                    • ania300 Re: powakacyjnie... 15.07.05, 11:56
                                      CZesc,
                                      chyba sie zastrzelę, to pakowanie mnie przerasta...Jak studiowałam we Wrocławiu
                                      to sie pakowałam w 15 min zeby zdążyć na pociąg do domku, a teraz? Nie umiem,
                                      jeszcze nie kupiłam kilku rzeczy, do tego okazało sie że półbuty Kuby są już za
                                      małe, a do holandii z samymi sandałami nie da rady...Nie mogę znaleźć klapek
                                      pod prysznic, i paru innych rzeczy, nerw mnie chwyta, jestem mokra od potu.
                                      Wyjazd sie przyspieszył bo dostalismy wcześniej dowod osobisty młodego,ale jaja
                                      byłysmile Kuba dostał dowód do ręki i z przejęciem biegał po mieszkaniu pokazując
                                      na swoje zdjęcie wykrzykiwał"ja!ja!". Komiczne, taki mały człowieczek, z
                                      dowodem, a dowodzie wzrost 80cm, hehesmile
                                      Dziewczyny podróżujące samochodem, czy jest coś lepszego na rażące słońce w
                                      aucie niż te kijowe "zasłonki" na przyssawkę? Jakoś nie sprawdziły sie, nie
                                      sprawdziła się także pieluszka zaczepiona między karoseria a szybą, bo jej
                                      brzeg wystający na zewnątrz juz przy 90km strasznie głośno furkotał. Jest cos
                                      innego, funkcjonalnego? Pomóżcie Kochane, jakas mało kreatywna jestem...
                                      • ania300 Re: powakacyjnie... 15.07.05, 11:58
                                        acha, na komary czytałam o bransoletce, którą mozna przy wózku zawiesic i
                                        odstrasza różne robaki, nie wiem, nie sprawdziłam, ale wiem że cos takiego
                                        jest. W Mothercare chyba się to kupuje...
                                      • inia25 Re: powakacyjnie... 15.07.05, 12:33
                                        aniu dlatego ja pakowanie rozpoczelam w poniedzialek i dzis mam juz luziksmile

                                        jesli chodzi o zaslonki, to my mamy rolety samochodowe, kupilismy w
                                        takim "markecie" samochodowym (auto fit czy jakos tak). Sa to rolety na
                                        przyssawki do okna, ktore sie nie otwiera, lub ma haczyki do okna z odsuwana
                                        szyba. jak nie ma slonka mozna je zwinac i dziecko podziwia swiat za oknem.
                                        sztuka kosztuje 19 zł. polecam
                                      • inia25 ania300 15.07.05, 12:39
                                        aukcja.onet.pl/show_item.php?item=57419774
                                        aukcja.onet.pl/show_item.php?item=57048892
                                        cos takiego, tylko cena w slepie tak jak pisalam jest troche nizsza
                                        • mag-da Re: wakacyjnie 15.07.05, 13:55
                                          Cześć, współczuję pakowania. Ja staram się nie zabierać zbyt dużo rzeczy ze
                                          sobą. Jak coś będzie potrzebne to najwyżej kupię. Myślę tu głównie o
                                          zagranicznych wypadach. I tu chciałam podzielić się pewnym spostrzeżeniem:
                                          Jak wiecie przyjechała do mnie siostra i pech chciał że zachorowała. Dziś
                                          byłyśmy u lekarza i moja siostra wręcza mi jakiś papier E111, dzięki któremu
                                          niby mozna korzystać ze służby zdrowia za granicą. Pani recepcjonistka nie
                                          miała pojęcia co to jest, bo niby skąd jak tam wszystko było po polsku. Wiem że
                                          w Polsce dużo się mówi o tym "nie wyjeżdżaj bez 111" i takie tam. Mam pewne
                                          wątpliwości czy to rzeczywiście działa. Jakurat w Anglii nie ma żadnego
                                          problemu bo tu służba zdrowia jest za darmo dla wsztystkich wystarczy się
                                          tylko zarejestrowac w najbliższej przychodni, nie wiem jak to wygląda w
                                          innych krajach UE. Jakby któraś z was brała taki papier to upierajcie się przy
                                          wersji angielskiej, recepcjonistka naprawdę widziała to cudo pierwszy raz w
                                          życiu.
                                          A co do Henrysia to za czwórkami idą od razu trójki i wczoraj biedny obudził
                                          się w nocy i popłakiwał tak żałośnie,ze wziełam go do siebie i tak spaliśmy
                                          przytulenie i zlepieni potem oczywiście.
                                          Co do klimy to jeszcze nie miałam okazji jej tak naprawdę wypróbować, siostra
                                          ma anginę i nie chciałam jej dobić.(siostry oczywiście)
                                          Pozdrawiam
                                          • inia25 Re: wakacyjnie 15.07.05, 13:58
                                            oli dzis wyszla dwojka - czyli zebow sztuk 10 mamy
                                            • anitkashe Re: wakacyjnie 15.07.05, 16:35
                                              podaję namiary na lipową dolinę
                                              lipowa-dolina.pl
                                              całuski z niewiarygodnie upalnych pabianic - anita i natalka
                                              • ania300 Re: wakacyjnie 15.07.05, 18:07
                                                Inia, dzieki, jesteś wielka, pewnie i tak przed niedzielnym wyjazdem sie w to
                                                nie zaopatrzę ale tak na przyszłość muszę o tym pomyśleć. Jedziemy około 1 lub
                                                2 w nocy z nadzieją ze młody bęezie spał, czeka nas jakies 8-9 godzin jazdy,
                                                ale słońce chyba nas nie będzie raziło.
                                                Magda, a co do służby zdrowia, jak się dowiedziałam ile zachodu jest z tym
                                                kwitkiem zaświadczającym ubezpieczenie zdrowotne w NFZ to się przeżegnałam i
                                                wykupiłam każdemu z nas polisę turystyczną za 29 zł. Obyło się bez latania od
                                                okienka do okienka, podziwiam Twoja siostrę że taki kwit sobie załatwiła
                                                Lecę jeszcze do sklepu po kiełbasę polską, zgrzewkę żywca, ogórki już
                                                zakisiłam, poupycham w słoikach i możemy z "biletem wstępu " w gościnę jechaćsmile
                                                Pozdrawiam, Ania i Kubek
                                                • inia25 druk E111 15.07.05, 18:21
                                                  my jadac do austrii dostalismy wersje angielska. a zalatwianie trwalo 10 minut -
                                                  zlozylismy wniosek w okienku i po 4 dniach odebralismy gotowy druk.
                                                  • ania300 Re: druk E111 15.07.05, 18:33
                                                    Kinga, może u Was jakoś to lepiej jest zorganizowane, u nas musiałabym łącznie
                                                    wystać w 3 okienkach, z czego 2 znajdują się na dwóch końcach miasta, więc
                                                    zrezygnowałam z E111 czy jak mu tamsmile
                                                  • malilka Re: druk E111 15.07.05, 18:55
                                                    Wszystkim mamusiom upychającym kolanem basenik, ponton i parasol w wyładowanym
                                                    bagażniku życzę szerokiej drogi, pięknej pogody i chwil wypoczynku pomiędzy
                                                    ganianiem naszych ruchliwych pociech smile

                                                    Synusia wysłałam na weekend na działkę do dziadków, tam upał nie doskwiera tak
                                                    jak w blokach, no i do tego mały ma poziomki, malinki i porzeczki prosto z
                                                    krzaczków, a mamusia chwilę spokoju. Ten spokój jest mi baaaardzo teraz
                                                    potrzebny, bo jestem kłębkiem nerwów, mam jedną bardzo nieprzyjemną sprawę na
                                                    karku, ciągle jeżdżę do Wawy na rozmowy w sprawie pracy (byłam w środę, dzisiaj
                                                    i jadę znowu w poniedziałek), co przy tych upałach jest koszmarem i dzisiaj
                                                    omal nie zemdlałam w pociągu, do tego rujnuję się finansowo na te podróże, w
                                                    środę jedziemy do Chorwacji a ja mam parę tematów pozaczynanych, do tego ciągle
                                                    mnie zapraszają na rozmowy w sprawie pracy w Wawie a w Łodzi byłam tylko raz i
                                                    widmo weekendowej rodziny staje się coraz bliższe, bo jesienią muszę już wrócić
                                                    do pracy a nie będę czekała latami aż się sytuacja w Łodzi zmieni i to wszystko
                                                    mnie załamuje- ja sama w Wawie z dzieckiem, tatuś tylko w weekendy, co w razie
                                                    wyjazdu służbowego z noclegiem, nadgodzin, wyjazdów co weekend do Łodzi i z
                                                    powrotem z dzieckiem i całym wózkowo-akcesoriowym majdanem, aż nie chce mi się
                                                    o tym wszystkim myśleć, a niestety musimy się zdecydować co robimy jako
                                                    rodzina. Sorry za to smęcenie, ale musiałam się wygadać.

                                                    Jeszcze chciałam się Wam pochwalić, że porównując niechcący młodego z
                                                    rówieśnikami i starszymi dziećmi na wakacjach wyszło, że mam nad wyraz
                                                    inteligentne i rozumne dziecko, oczywiście to po mamusi jakby ktoś nie
                                                    wiedział smile)) Wielokrotnie zdarzyło się, że inni rodzice byli zdumieni poziomem
                                                    komunikacji z małym, a mnie z kolei zdziwiło, że coś co mnie się wydawało
                                                    standardem wcale nim nie jest. Oczywiście jestem bardzo dumna ze swojej
                                                    kluseczki, bo skoro ruchowo jest na szarym końcu, słownik ma wybitnie ubogi
                                                    (nie mówi nic poza mama, tata, baba, dziadzia, lala, niania i daj) to jednak
                                                    potrafi czymś zaskoczyć smile A Kluseczek naprawdę rozumie prawie wszystko, w
                                                    książeczce z samochodami bezbłednie znajduje tira, autobus, wyścigówkę,
                                                    ciężarówkę, pogotowie, policję itd, potrafi wysmarkać nos, podnosi ręce do góry
                                                    jak się zakrztusi, reaguje na wszystkie "polecenia" złożone typu "włóż klamerki
                                                    od bielizny do wiaderka i zanieś cioci Asi", wie która książeczka jest o czym i
                                                    przynosi właściwą i tak mogłabym wymieniać w nieskończoność. Podobno takie
                                                    dzieci jak Maciuś często zaczynają mówić bardzo późno ale jak już zaczną to
                                                    pełnymi zdaniami, ciekawe jak będzie u nas.

                                                    A poza tym to raczkowanie odeszło w niepamięć, chociaż na wyjeździe czasem jak
                                                    mały się napatrzył na swojego raczkującego rocznego kolegę to ruszał za nim w
                                                    pościg na czworaka, co wyglądało śmiesznie, szybciutko się przyzwyczailiśmy do
                                                    widoku małego na dwóch nogach. Wszelkie wysokie krawężniki i stopnie pokonywane
                                                    są asekuracyjnie na czworaka. Oooo, przypomniało mi się o kaskach- przeczytałam
                                                    jakże burzliwą dyskusję zapoczątkowaną przez Igosię. Mnie nie przyszedł do
                                                    głowy pomysł nakładania dziecku kasku, ale u nas nie ma mowy o takich mrożących
                                                    krew w żyłach przypadkach jak te w wykonaniu Mateusza. Jak Maciek zaczął siadać
                                                    to zdarzyło mu się parę razy polecieć do tyłu z prostymi plecami waląc głową w
                                                    podłogę, w tym raz w kafelki i wtedy ja omal nie schodziłam na zawał, ten huk
                                                    to było coś potwornego. Ale odkąd przyjął postawę pionową nie zdarzył się ani
                                                    jeden upadem kończący się uderzeniem głową w podłogą, więc wnoszę, że mały jest
                                                    raczej z tych bezwypadkowych dzieci. Czasem walnie się w stół czy w ścianę, ale
                                                    według mojej oceny są to niegroźne uderzenia i żadnej palpitacji serca u mnie
                                                    nie powodują, więc i kask potrzebny nam nie jest. Niemniej ogólnie bałabym się,
                                                    że taki kask zakłoci odruchy obronne u dziecka, no ale jeśli Mateusz miałby w
                                                    nim się wywracać tylko między 21 a 22 to chyba nie jest to wielki problem.
                                                    Swoją drogą to ciekawe czy skłonność do kaskaderstwa przychodzi wraz ze
                                                    wzrostem umiejętności, czy po prostu niektóre dzieci to mają, a inne nie.

                                                    O rany, jeszcze ten kwit E111, myślałam że to się załatwia od ręki, w moim
                                                    wypadku i kolejki odpadają i 4-dniowe czekanie, a swoją drogą to gdzie
                                                    dokładnie trzeba o niego zapytać?
                                                  • inia25 Re: druk E111 do malilki 15.07.05, 19:19
                                                    malilko na stronie NFZ masz wszystkie informacje. Druk sciagasz z internetu,
                                                    skladasz w siedzibie NFZ i po 4 dniach odbierasz gotowy.

                                                    Dziewczyny do zobaczenia za dwa tygodnie!!!

                                                    niestety nasz samochod nie jest z gumy!!!
                                                  • bebicka Re: druk E111 do malilki 15.07.05, 19:32
                                                    maliko z tego co ja wiem to ten druk obejmuje kraje Unii Europejskiej, czyli
                                                    Chorwacja by Ci odpadla. Lepiej kup dobre ubezpieczenie i w drogesmile
                                                    Ale oczywiscie sprawdz bo nie ejstem pewna... no jakis 1% daje sobie watpliwosci
                                                    pozdrawiam
                                                    A co do tych sklonnosci kaskaderskich, to Mlody juz od dawna nosi przydomek
                                                    wlasnie kaskadera, albo komadosasmile
                                                    Maraska
                                                  • ania300 Re: druk E111 do malilki 15.07.05, 19:54
                                                    Kinga, szewrokiej drogi i miłego wypoczynkusmile Swoja droga , nie pomyslałam że
                                                    E111 można cześciowo zalatwic przez internet, ale wtopa....wink
                                                  • lidszu Re: druk E111 do malilki 16.07.05, 00:05
                                                    Kinga - słonecznego wyjazdu i udanego wypoczynku.
                                                    Ania300 - tobie również tego życzę.

                                                    Byłam dzisiaj u arelgologa z wynikami. Indze wyszło uczulenie na mąkę pszenną,
                                                    mleko, soję, ziemniaki, marchewkę, orzechy włoskie i ziemne. Są to znikome
                                                    alergeny, bo w tabeli wyników wyszło "niezuważalne" (przedził wynosi 0-11
                                                    pkt.). Inga miała średnio 3-6 punktów. Na soję miała 19, na marchew 12 - co
                                                    daje wynik "minimalna alergia". Lekarz powiedział, że powinnam przynajmniej na
                                                    pół roku odstawić wszystkie te produkty, aby wyeliminować przeciwciała.
                                                    Teraz siedzę i się zastanawiam czym ja będę karmić moje dziecko. Od samego
                                                    początku podawałam jej zupki z marchwią i jakoś nie zauważyłam żadnych zmian na
                                                    jej ciele, a tu nagle się okazuje, że jest ona jednym z największych alergenów.
                                                    Czeka mnie teraz wizyta w sklepie ze zdrową żywnością.

                                                    Załamałam się trochę tymi wynikami i zastanawiam się jak ja pojadę z młodą na
                                                    wakacje. Mamy zarezerwowane miejsce w ośrodku, gdzie są trzy posiłki dziennie,
                                                    a teraz wyszło na to, że zupek w słoiczkach to moje dziecko nie może jeść.
                                                    Pozostanie mi tylko zaopatrzenie się w butlę gazową i gotowanie dziecku
                                                    obiadów. A może uda mi się zrobić jakieś weki - muszę się jutro zapytać mojej
                                                    mamy. pamiętam, że jak kiedyś jeździliśmy na wczasy, to takie weki ze sobą
                                                    zabieraliśmy.
                                                    Och, a miało być tak pięknie... Jedziemy nad morze i moje dziecko nawet nie
                                                    będzie mogło spróbować rybki, bo też jest uczulona.
                                                    OK, ponarzekałam sobie trochę, a teraz nos do góry.
                                                    Dobrze, że przynajmniej tu się mogę wyrzalić, bo przed mężem tryskam optymizmem.
                                                    pozdrawiam,
    • male_co_nieco Re: takie tam 15.07.05, 23:48
      Oj, wkacyjnie na forum, jedni wracają, drudzy wyjeżdzają ....
      My już nigdzie się nie wybieramy.

      Od porwotu z wakacji postępysmile mam nadzieję ,że nie zapeszę. No więc Igi znów
      śpi już u siebie( po przeprowadzce i na wakcajch spał z nami), od poniedizałku
      butelce powiedzieliśmy stanwoczo nie! do tej pory mleko przechodziło tylko w
      ten spsoób ale od poniediziałku stawiam przed młodym zwykły kubek mleka i bez
      protestów wciąga jego zawartość, obyło się bez walki.

      Energia Igora roznosi, co do gadania hmmm... pocieszyłaś mnie Malilka Igor tak
      jak Maciuś kuma wszystko ale z mówieniem gorzej, choc znowu nie tak źle , bo ma
      parę wyrazów w słowniku np. awa(kawa), ghruuuu( gołabeksmile), dadaj ( tramwaj) a
      ba ba to pies ( chodzi mu o hau, hau)

      Iza cutivate na ukąszenia to chyab nie jest dobry pomysł.Tak jak pisała Sylwia
      to silna maść sterydowa.

      Opolanka, Bebicka dzięki za zdjęcia, dzieiczki śliczne.

      A teraz uciekam bo padam
      • ania300 Re: takie tam 16.07.05, 11:19
        Hej,
        Lidszu, ja z mlodym we wrzesniu ide na badanie krwi, w zwiazku z celiakią, boje
        sie tego jak diabeł święconej, ale z drugiej strony wiedzieć i zapobiegać jest
        lepiej niż żyć sobie w błogiej nieświadomości i szkodzić dziecku. Poza tym z
        większości alergii dzieci wyrastają, więc głowa do góry, może w następny urlop
        będziecie się wszyscy stołowac w kanajpkach smile
        Nika, Kuba też za wiele nie gada, jak Maciuś Malilki i pewnie jeszcze kilkoro
        innych dzieciaczków. Tzn młody gada, ale jak to określił mój mąż, wydaje
        dźwięki jak szef japońskiej mafii w tonie nieznoszącym sprzeciwusmile A rozumieć ,
        tak, dużo rozumie, ale jak nie chce czegos zrobic to udaje że nie rozumie i się
        filuternie uśmiecha, taki z niego cwaniaczeksmile
        Dobrzee, kończę, młodego juz spakowałam , teraz czas na moje i męża klamotysmile
        Pozdrawiam serdecznie, papa
        • opolanka1 Re: takie tam 16.07.05, 17:20
          Hej dziewczyny!!!!

          Tym co prawie juz w drodze, wspaniałego wpoczynku, leniuchowania , opalania,

          Ja takze wyjeżdzam dzisiaj do Opola...jedziemy na noc. bardzo sie cieszę, ale
          takze boję, bo wiem, ze nie bedzie to do końca takie miłe biesiadowanie...Mój
          tato po szpitalu trochę bardziej jest zgryźliwy, tym bardziej, ze przed nim
          chemia....Ja czuje sie jakbym jechaął z misją, podładowac mame, pomóc jej w
          dołkach, tate poskromić , nagadac, dodać im wszystkim sił. Mam nadzieje, zę
          widok Zuzi pozwoli mu nabrać wiecej wiary w to, co przed nim, a pod czas
          leczenia pomoze znieśc ból. Jest mi też cieżo, bo to ostatnie odwiedzinki w tym
          roku, na świeta napewno nie pojedziemy do kraju, tylko oni moga rpzyjechac do
          nas...ale nie wiadmo jak tato bedze sie czuł. Oczywiście jak trzeba bedzie
          jechac jeszcze to pojade, ale jak bedzie jakoś to szło, a wierze że tak
          bedize...to to są moje ostanie odwiediznki w tym roku....Wieć chcę ich
          pochłonać w całośic i każdego z osobna...

          a co do małej, to idzie jej już jedna trójka napewno,a co do drugiej to nie
          wiem...zaczyna powtarzać wiećej słów, potrafi powiedzieć cześć i krówka...brzmi
          słodko. Mała spryciara rozumie wszystko i jest złośnica.....

          pozdrówka wracam do pakowania, napiszę już z Opola

          Buziaczki dla wszytskich naszych szkrabków, pozdrówka dla mam
          • mag-da Re: takie tam 18.07.05, 12:16
            Cześć,
            Opolanko powodzenia, czuję że masz mnóstwo pozytywnej energii, na pewno misja
            się powiedzie.
            Pusto strasznie na naszym forum, większość z was na wakacjach, życzę wszystkim
            udanego wypoczynku, żeby wam się dzieci niczym nie zatruły - to chyba
            najważniejsze.
            Pozdro
            • mag-da Re: takie tam 19.07.05, 23:44
              Cześć, takiej ciszy to chyba jeszcze nie było. Niedługo nie bedzie nas już na
              głównej stronie. Ale to nie ważne, wazne że są wakacje i trzeba odpocząć od
              wszystkiego, od komputera też.
              Napisze wam o moim malutkim kochanym Henrysiu:
              Henryś jest wysoki jak na swój wiek ma śliczne brązowe oczka (po mamusi) i
              śliczne białe włoski. Od niedawna lubi się wspinac na różne rzeczy, krzesło,
              ława itp. Trzeba go cały czas pilnować, bo niestety nie jestem w stanie mu
              zabronić. Jest to powód do kłotni z Tomkiem. Tomek nie rozumie dlaczego mu na
              to pozwalam skoro może spaść. A dla mnie Henryś doskonali swe umiejętności,
              sprawność fizyczna jest bardzo ważna, nie chcę żeby był pierdołą, która nigdzie
              nie potrafi wejść. Henryś jak już gdzieś wlezie jest strasznie szczęśliwy i
              dumny z siebie, sam sobie bije brawo. Nie mam serca psuć mu tej radości a póki
              co, nic złego się nie stało zawsze zdąże go upilnować. Co wy robicie w takiej
              sytuacji?
              Z ulubionych zabawek Heniaska nadal królują piłki. Mamy ich w domu ze 4 i
              zawsze któraś jest w kręgu jego zainteresowania. Henryś udoskonalił podrzucanie
              i zdarza się, że piłka ląduje mi w garach lub w zlewie z kuchni. Oprócz tego
              oczywiście samochody i bączek z muzyczkami, którego szczerze nie nawidzę.
              Niestety on nadal nie rysuje, potrafi zrobić ślad kredką ale jakby nie zajarzył
              jakie to fajne. Kredki nadal najlepiej nadają się do gryzienia. Nie za bardzo
              też się interesuje klockami, mam na myśli takie prawdziwe klocki. Chyba jednak
              ciągle jest dla niego za cieżko je do siebie dopasować. Układa jedne na drugich
              ale nie potrafi wcisnąć.
              A teraz to, co gnębi mnie najbardziej: Henryś sam bije się po głowie, robi to
              od paru dni, najczęściej wtedy gdy czegoś mu zabraniam czy krzyczę na niego.
              Jest to dosyć dziwne bo nigdy przenigdy nie uderzyłam go w głowę czy w twarz,
              ani, jestem pewna, nigdzie tego nie widział. Mam nadzieję że mu to niedługo
              przejdzie.
              No i jeszcze kupa. Henryś cały czas robi na rzadko i często na zielono. Czasami
              rzewczywiście zje dużo owoców, truskawek czy winogron a czasami nie, a kupy
              ciągle takie same, trwa to już na tyle długo że zaczęłam się niepokoić.
              Mówi mało ... zamierzałam tyle napisac ale spac mi sie zachciało. Zyczę miłej
              nocy.
              Pozdrawiam
              • eklon szybciutko 20.07.05, 08:41
                Hej,
                ja tylko chciałam zameldować, że w piątek podczas gry w kosza pękła mi torebka
                stawowa śrudstopia. Jestem o kulach u babci. Dziś tylko wpadłam do domu, bo
                muszę zrobić coś pilnego do pracy. Jak skończę jeszcze tu zajrzę...
                • mag-da Re: szybciutko 20.07.05, 14:13
                  Ewa współczucia serdeczne, leż i nigdzie nie łaż.
                  M
                • mag-da Re: szybciutko 20.07.05, 14:18
                  Ewa współczucia serdeczne, leż i nigdzie nie łaź. A swoją drogą to ja chyba
                  ostatnio grałam w kosza w liceum, pewnie już bym żadnego osobistego nie
                  rzuciła. Ach rozmarzyłam się troszeczke jak żeśmy z koleżanką cały dzień
                  siedziały na hali bo nam się jakiś chłopak podobał. Ach to były czasy
              • mamaaga1 Re: takie tam 20.07.05, 14:18
                Melduje tylko, że my jestesmy w domciu, juz po wakacjach ;-(.
                Wszystkim urlopowiczom życzymy ślicznej pogody i duzo, duzo odpoczynku.

                Eklon, współczuję, tez to kiedys miałam i nawet nie wiem jak to sie stalo.
                Włozyli ci nogę w gips???

                Madzia Matylda tez nie kuma co sie robi z kredkami ale ja mam nadzieje, że w
                końcu odkryje uroki rysowania.
                Wydaje mi się, ze nie masz co sie martwic kupa Henryczka skoro nie piszesz nic
                o jakis dolegliwościach brzuszkowych, nic go nie boli prawda???
                A jak ty sie czujesz??? Upały tez się u was skończyły??? Czy mały zdaje sobie
                sprawe , że niedługo bedzie miał siostrzyczkę???

                pozdarwiam
                Aga i sterta prasowania
    • comevorrei Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 20.07.05, 19:58
      cze wam. u nas niby wszystko po staremu. dzieciaki rosna. roksanka broi.
      zaczela jesc sama i to jej sprawia ogromna radoche z tym ze mama musi wiecej
      sprzatac i kapac core po kazdym karmienju. mala ma juz 12 zebow. wymusila od
      ojca rowerek. taka mala nic nie gada ale wie jak cos wymusic. dba o
      rodzen'stwo. jak znajdzie gdies smoczka to niesie miskowi. hodzi i go caluje,
      tylko ze nie zawsze chce sie dzielic zabawkami. no i mam tez maly problem bo
      chyba mam zamalo pokarmu. bylam u specjalisty no i kazala kupic mi pompke
      elektryczna medela zeby odciagac pokarm po tym jak misiek sie naje. jest
      strasznie droga wiec naciagam ojca na kolejny wydatek. nie chce przestawiac
      malego na mieszanke. no i chyba narazie tyle. pozdrawiam. no i nasze zdjecia sa
      tu:www.amerimama.com/forums/index.php?..._album&album=30
      • comevorrei Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 20.07.05, 20:01
        comevorrei napisała:

        > cze wam. u nas niby wszystko po staremu. dzieciaki rosna. roksanka broi.
        > zaczela jesc sama i to jej sprawia ogromna radoche z tym ze mama musi wiecej
        > sprzatac i kapac core po kazdym karmienju. mala ma juz 12 zebow. wymusila od
        > ojca rowerek. taka mala nic nie gada ale wie jak cos wymusic. dba o
        > rodzen'stwo. jak znajdzie gdies smoczka to niesie miskowi. hodzi i go caluje,
        > tylko ze nie zawsze chce sie dzielic zabawkami. no i mam tez maly problem bo
        > chyba mam zamalo pokarmu. bylam u specjalisty no i kazala kupic mi pompke
        > elektryczna medela zeby odciagac pokarm po tym jak misiek sie naje. jest
        > strasznie droga wiec naciagam ojca na kolejny wydatek. nie chce przestawiac
        > malego na mieszanke. no i chyba narazie tyle. pozdrawiam. no i nasze zdjecia
        sa
        >
        > tu:www.amerimama.com/forums/index.php?..._album&album=30
        >
        www.amerimama.com/forums/index.php?act=module&module=gallery&cmd=user&user=59&op=view_album&album=30
      • comevorrei Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 20.07.05, 20:03
        comevorrei napisała:

        > cze wam. u nas niby wszystko po staremu. dzieciaki rosna. roksanka broi.
        > zaczela jesc sama i to jej sprawia ogromna radoche z tym ze mama musi wiecej
        > sprzatac i kapac core po kazdym karmienju. mala ma juz 12 zebow. wymusila od
        > ojca rowerek. taka mala nic nie gada ale wie jak cos wymusic. dba o
        > rodzen'stwo. jak znajdzie gdies smoczka to niesie miskowi. hodzi i go caluje,
        > tylko ze nie zawsze chce sie dzielic zabawkami. no i mam tez maly problem bo
        > chyba mam zamalo pokarmu. bylam u specjalisty no i kazala kupic mi pompke
        > elektryczna medela zeby odciagac pokarm po tym jak misiek sie naje. jest
        > strasznie droga wiec naciagam ojca na kolejny wydatek. nie chce przestawiac
        > malego na mieszanke. no i chyba narazie tyle. pozdrawiam. no i nasze zdjecia
        sa
        >
        > tu:www.amerimama.com/forums/index.php?..._album&album=30
        >
        nie wiem czy tam sie otworzy.
        www.eva.ru/passport/39112.htm
      • comevorrei Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 20.07.05, 20:04
        www.eva.ru/passport/39112.htm
        • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 20.07.05, 22:58
          Cześć wszystkim, Ewa obejrzałam zdjęcia, dzieciaczki cudne i mają taki sam
          samochodzik jak mój Henryś. Napisz mi proszę czy były do niego piłki w
          komplecie. Ja swój kupiłam w używanych rzeczach bez piłek ale chyba powinny być.

          Agnieszka nie zauważyłam żeby Henrysia bolał brzuch, wszystko jest w porządku,
          bawi się i śmieje cały dzień a kupy nadal okropne, nikt oprócz mnie nie chce
          go przewijać. Buuu
          • anitkashe Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 21.07.05, 08:30
            hej, hej

            rzeczywiście puchy na forum, widać że pogoda dopisuje...

            a my szczęśliwi po zakupach w ikei - cała to wyprawa, bo w łodzi ikei nie ma
            (buuuu). wyjechaliśmy ok 13 do janek, zaczęliśmy od restauracji
            (radek miał urodziny) i zakupowe szaleństwo... po pierwsze jesteśmy
            bezkrytycznymi wielbicielami ikei, a po drugie oni mają naprawde super
            rozwiązania. w sumie wyszło tak, że z okazji urodzin radka natalka ma
            umeblowany pokoik. natalka w ikei szalała, sklep jest naprawdę przyjazny
            dzieciom. potem sie jednak znudziła, no i połowy rzeczy z listy przez te
            humorki nie kupiliśmy. do domu dotarliśmy na 23. natka zasnęła w samochodzie i
            tak ją przeniesliśmy do łożeczka i śpi do tej pory... jak tylko radek skończy
            zajęcia idziemy ustawiać mebelki...

            mag-da - a jak się czujesz, nie dopieka ci lato za bardzo?? tak jak agę ciekawi
            mnie czy henryś "wie" że będzie miał siostrzyczkę?? ja też mam takiego małego
            zdobywce mebli, u nas zabawkowym przebojem są zwierzątka, ale typowo polskie :
            krowa, koń , koza - wpływ wakacji w gosp. agroturystycznym.

            eklon - biedna jesteś z tą nogą, trzymaj się mocno...

            trzymajcie się forumowiczki - anita i natalka
            • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 21.07.05, 11:03
              Cześć, dzięki dziewczyny za troskę. Czuję się dobrze, W tym tygodniu był tylko
              jeden dzień 30 stopni a tak jest koło 25 i ta temperatura mi odpowiada. Jest u
              mnie moja siostra, która bardzo mi pomaga. Myje podłogi co drugi dzień a
              zamiata ze trzy razy dziennie, nie może patrzeć jak Heniasek wywala kanapki na
              podłogę a póżniej siada obok i je.
              Dokładnie za dwa miesiące rodzę. W pierwszej ciązy w tym czasie już byłam
              spakowana do szpitala a dla Henrysia było wszystko przygotowana. Teraz jeszcze
              mam nic nie gotowe. Codziennie sobie obiecuje, że przejrze ubranka ale jakoś
              nie mogę się zabrać. Henryś żyje w błogiej nieświadomości, że za dwa miesiące
              jego życie diametralnie się zmieni. Jestem ciekawa jak zareaguje, czy będzie
              bardzo zazdrosny. Mam nadzieję że nie.
              Pozdrawiam serdecznie
              Anita gratuluję zakupów.
              Henryś o swoim pokoju może tylko pomarzyć, póki co dzieli sypialnię z rodzicami
              a dojdzie jeszcze siostrzyczka. Mój mąż niestety nie ma pojęcia o oszczędzaniu
              i kupił w tamten weekend nowy aparat fotograficzny. Myślałam że mnie szlag
              trafi.
              Lgosia a co z tą halą?
              • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 21.07.05, 12:17
                Oj puchy na forum straszne...

                Mag-da 2 miesiącesmile kurcze ale zleciało.Super ,że masz u siebie siostrę i tak
                Ci pomaga. Wiem ,że zabrzmi to jak abstarkcja przy kilkunastomiesięcznym
                maluchu ale jednak powinnaś teraz troszkę poleniuchować smile
                Co do Heniutka to myślę,że poradzi sobie z nową sytuacją ,teraz chyba łatwiej
                niż np.z 3latkowi, choć ekspertem nie jestem, tak tylko sobie kombinujesmile

                Eklon wpołczuję , mam nadzieję że szybko się z tego wyliżesz.

                Anita życzenia urodzinowe dla mężą!!!!
                Fajnie ,że udał wam się wypad. Co do Ikei to ja wręcz przeciwnie, sklepu nie
                znoszę , rzeczy ok , podobają mi sie , ale bardzo nie lubię robić tam zakupów.

                Commoverei , długo cię nie było. Jak radzisz sobie z dwójką maluchów?? bo mnie
                jakoś trudno to sobie wyobrazić.

                Dobra uciekam robić obiad
                • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 21.07.05, 16:39
                  A U nas znowu bomby, teraz to się naprawdę przestraszyłam. Już nie czuję się
                  bezpieczna, nie myślałam że będą próbować znowu w tak krótkim czasie. Boże co
                  za czasy....
                  M
                  • anitkashe Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 21.07.05, 23:03
                    Mag-da - trzymaj się, takie są czasy, że właściwie nigdzie nie można być pewnym
                    swojego bezpieczeństwa, wy przynajmniej macie dobrze zorganizowane służby
                    bezpieczeństwa, ja wiem, że to łatwo powiedzieć ale staraj się nie denerwować.
                    myślimy o tobie... jejku nawet nie wiem co napisać, bo wszystko brzmi sztucznie
                    i banalnie... trzymajcie się cieplutko, myślimy o was - anita i natalka
                  • lidszu Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 21.07.05, 23:11
                    Mag-da - myślałam dzisiaj o tobie cały dzień. Zastanawiałam się, czy z wami
                    wszystko w porządku. Cieszę się, że tak.

                    Co to się teraz dzieje przeraża mnie. Na jakim świecie nam przyszło żyć.
                    Właściwie nigdzie nie można czuć się bezpiecznym.

                    Pustki na forum straszne. Pewnie wszystkie dziewczyny na wczasach. My
                    wyjeżdżamy za ponad tydzień. Martwi mnie trochę ta pogoda, ale mam nadzieję, że
                    może jednak przyjdzie jakiś wyż z piękną słoneczną pogodą.

                    Z Ingi się robi niesamowity zbój. Jest coraz bardziej odważna i właściwie już
                    nieczego się nie boi. U moich rodziców czuje się jak u siebie. Wszędzie włazi,
                    niestety nawet na schody. Wieczorami w dużym pokoju dostaje dosłownie szału.
                    Biega, wspina się na wszystkie kanapy, na nas (jeśli leżymy na podłodze). Ani
                    chwili odpoczynku. Cieszę się, że ja po chwilowej fascynacji babcią wracam do
                    łask.

                    W ten weekend wracamy do naszego mieszkania, aby się na spokojnie spakować
                    przed wakacjami.

                    Ostatnio koleżanki córka (jest w wieku naszych dzieci) złamała nogę. Koleżanka
                    opowiadała mi, że Weronika spadła z takiego małego plastikowego krzesełka dla
                    dzieci. Miała teraz przez dwa tygodnie gips na nodze. W ogóle sobie tego nie
                    wyobrażam.

                    pozdrawiam,
                    ----
                    • eklon Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 22.07.05, 20:34
                      witam moje drogie panie!
                      na razie przejrzałam tylko pobierznie posty ale szczerze mówiąc nie ma za dużo
                      do czytania! Wszyscy wyjechali na urlopy. A ja na razie noga w szynie gipsowej,
                      Michał od dziś na zastrzykach, bo idą (a właściwie wczoraj przebiła się
                      pierwsza lewa górna trójka), druga chyba przebije się jutro, a na dokładkę
                      dolne czwórki. Jak zwykle przy zębach mamy obniżenie odporności i niestety
                      zapalenie oskrzeli a właściwie skurcz! dziś w nocy czuwałam od 2-giej, bo
                      wydawało mi się, że się dusi! Po prostu koszmar! Ale na szczęście rano podaniu
                      zastrzyku nie to dziecko!
                      Napiszę coś więcej jutro, bo padam z nóg.

                      Mag-da mam nadzieję, że Tomek zaczął dojeżdżać do pracy rowerem?!

                      spokojnej nocy
                      Ewa
                      • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 22.07.05, 21:10
                        cześć cześć
                        ja dziś w minorowym nastrojusad Z okazji tego, co się teraz dzieje - chociażby w
                        Londynie, ale i z zębami Mateusza poszłam sobie na film "Wojna Światów". No
                        tego mi tylko było trzebasad((( Od wczoraj się zastanawiam, jak ja bym się
                        zachowała w krytycznej sytuacji z poczuciem, że jako jednostka nic nie znaczę i
                        na nic tak naprawdę nie mam wpływusad((( Uciekać? Chować się? Nic nie robić
                        zakładając, że co ma być to będzie?
                        Magda współczuję, że jesteście geograficznie bliziutko tych tragicznych
                        wydarzeń. Pewnie nie jest pocieszającym to, że światopoglądowo... Polska chyba
                        będzie następna w kolejcesad Co do naszej hali.... po wielokrotnym olaniu przez
                        mego męża problemu z jednoczesną łóżkową posuchą z mojej strony, dołączając do
                        argumentacji zbolałe miny umęczonej Biznesswoman Matki Polki zmusiłam w końcu
                        Jedynego do podjęcia jedynie słusznej decyzji wystosowania pisma donoszącego o
                        rezygnacji z naszych poczynań. I o dziwo żądania zostały spełnione - przez męża
                        oczywiście. Nie wiem jak tam z naszą wiarygodnością jako kontrahenta w urzędzie
                        gminy - no ale w końcu świat jest wielki i jak stracimy urząd gminy jako
                        kontrahenta, to ten świat się nie zawali.
                        Ech. U mego dziecka od piątku temperatura, od soboty wychodzące: górna trójka i
                        dwie dolne dwójki; od poniedziałku wysypka, od wtorku męczę się ze skrupulatnym
                        zapisywaniem potencjalnych alergenów - a od momentu naszło mnie olśnienie, że
                        to klasyczna trzydniówka. Szkoda tylko, że to olśnienie przyszło tak późno i że
                        zdążyliśmy już wybrać prawie cały zalecony przez lekarza oczywiście antybiotyk.
                        A może i dobrze... Może przy wychodzących zębach, trzydniówce i z tych powodów
                        osłabionym organizmie faktycznie coś bakteryjnego nasza pani doktor w gardle
                        zauważyła?
                        Ech kończę już, bo jakiś taki zwalistyczny nastrój mnie ogarnął. Aż bloga
                        zaczęłam pisaćsad((( Rany! A nigdy nie myślałam, że skuszę się na taki rodzaj
                        autoterapii. Tak czy siak jakieś sanatorium wakacyjne dla mojej udręczonej
                        Mateuszowymi zębami- psychiki by mi się przydało. Memu dziecku zresztą też. Na
                        wyjeździe spisywał się cudownie i nie było nic piękniejszego niż możliwość
                        patrzenia na szczery zachwyt dziecka wszystkim dokładnie: ptaszkiem, wodą,
                        piaskiem, rybką, łabędziem, wynurzającymi się z wody łbami rodziców. Już się
                        nie mogę doczekać momentu, gdy zobaczę zachwyt w oczach mego dziecka po
                        pierwszym nurkowaniusmile)) Boże!!! A jak nie będzie chciał nurkować? Albo jak nie
                        będzie chciał studiować? Rany.... albo jak mi powie "spadaj stara na drzewo",
                        albo "daj na szluga" itp?????
                        Kurczę - odbija mi już. Pa
                        Idę na bloga się poterapeutować.
                        • mamaaga1 żeby podnieść wątek kwietniowy 22.07.05, 23:49
                          Hej, Lgosia nonono, poczytałam, ja nawet nie wiem jak się takie cudo zakłada,
                          szkoda, że nie pisałaś od narodzin Mateusza, byłby niezły pamiętnik smile)).
                          Acha wcale sie nie dziwie , że szukałaś alergenu skoro masz w domu uczulone
                          dziecko ... dziwna ta trzydniówka ale niegroźna.

                          Magda szok to co dzieje sie u was, miejmy nadzieje, ze to juz koniec ataków.
                          Fajnie, że masz u siebie siostrę, korzystaj z jej obecności ile tylko sie da.

                          Eklon-trzymaj sie, dobrze, ze te upały troszke zelżały to szyna nie będzie ci
                          tak doskwierac... a Michas niech wraca do zdrowia smile)))

                          Pisałam kiedyś , że mała jest na cos uczulona i odkryłam w końcu co powodowało
                          te "liszaje" ... a przynajmniej mam taka nadzieje, mała nie możej eśc
                          brzoskwiń, nektarynek i bananów sad(. Zmiany skórne miała juz bardzo długo a
                          ranki na stopach i zaczerwienienia nasiliły sie jak jej podałam świeże owoce sad

                          Mała zrobiła sie taka qumata, bardzo jestem z niej dumna, pewnie podobnie jak
                          wiele dzieciaczków z naszego forum bardzo duzo rozumie, wykonuje polecenia, ..
                          jest rozkoszna i mądra winkmogłabym tu wymieniac i wymieniać jej wyczyny :-
                          ))) ... ostatnio hitem sa ksiażeczki i laleczki, którym spiewa, przykrywa je
                          kocykiem i kładzie spać, wysadza je tez na nocnik smile)). Teraz czas na kupienie
                          sprzetów typu wózek dla lali i łóżeczko.

                          No i w końcu sie chyba pochwalę, bo ile sie można zastanawiać powiedziec juz
                          czy nie smile)). W lutym Matylka bedzie miała braciszka albo siostrzyczkę, bardzo
                          sie cieszymy. Mam nadzieję, ze wszystko bedzie w porządku z ciażą i z
                          dzidziusiem ... Narazie czuje sie zupełnie inaczej niz z Matyldą ale łudze sie,
                          że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.

                          Pozdrawiamy serdecznie
                          Aga, Matyldzia i Niespodzianka
                          • eklon GRATULACJE!!! 23.07.05, 09:49
                            Aga gratulacje! Rośnie nam grono podwójnych mamuś!!!
                            A ja coraz częściej też już o tym myślę.
                            Chciałabym córeczkę ale najpierw trzeba się zabrać do roboty, chociaż gorzej
                            chyba będzie z podjęciem decyzji!!!

                            U nas chwilowy spokój. Tzn. tata bawi się z Michałem w układanie klocków. W
                            domu sajgon, jak to przy matce polce wsadzonej w gips. Siadło mi łącze z firmą
                            i nic nie mogę zrobić! Szlag mnie trafia, bo mam potworne zaleglości a nikt
                            oczywiście nie zauważa, że jestem na L4. Ot taka polska rzeczywistość!

                            Śmigam coś porobić,
                            zajrzę wieczorem.
                            Aha może wreszcie dziś odezwie się trochę więcej dziewczyn, bo pogoda
                            przynajmniej u nas do kitu!
                            • male_co_nieco Re: GRATULACJE!!! 23.07.05, 21:12
                              To i my się przyłączamy!!!!!!!!Serdeczne gratulacje!!!!!!!!Oj, zmniejsza nam
                              się grono jedynakówsmile)))

                              Eklon nie przesadzaj roboty to znowu przy tym nie ma tak wielesmile z decyzją to
                              co innego... A ja chyba w przeciwieństwie do większośći forumowych mam coraz
                              częściej myślę że chyba raczej ,..... chociaż nie nie będę pisać , bo później
                              zacznę chcieć i co...?smile A tak swoją drogą to ciekawe ile po wakacjach pojawi
                              się postów takich jak Agi?

                              Lgosia mam nadzieję,że uda Wam się wywinąć.

                              Magda nawet nie wiem co napisać...mam nadzieję, że teraz już nic się nie wydazy
                              • mag-da Re: GRATULACJE!!! 23.07.05, 23:05
                                Cześć,
                                Aga ja też ci gratuluję z całego serca i życzę chłopczyka. Dbaj o siebie. Jak
                                się czujesz? lepiej czy gorzej niż poprzednio?
                                Pozdrawiam serdecznie
                                • anitkashe Re: GRATULACJE!!! 23.07.05, 23:25
                                  Aga, gratulacje z całego serca... ojej, ja już chyba też chcę, ale teraz (jak
                                  już pisałam) marzę o ciązy "letniej" - tak więc u nas decyzja podjęta, tylko
                                  wykonanie odłożone w czasie ;O)... dbaj o siebie bardzo

                                  Mag-da - mam nadzieję, że u was ok i nie stresujesz się za bardzo... trzymajcie
                                  sie wszyscy cieplutko. do radka chodza na angielski ludzie, którzy chca
                                  wyjechać do pracy do anglii, zastanawialiśmy się czy sie nie rozmyślą - ale
                                  jednak nie.

                                  trzymajcie sie dziewczyny - anita i natalka
                • comevorrei Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 24.07.05, 02:07
                  dzieki, jakos radze. tylko czasu malo. doby mi brakuje no i na forum nie ma
                  czasu. ale coraz lzej. mala juz michala tak nie zaczepia, wiec moge ich razem
                  zostawic i wiem ze ona mu nic nie zrobi, no a jak bedzie plakal to moze nawet
                  mu dac smoczka i jak uleje to moze mi przyniesc pieluche. no i pampersy sama
                  wyrzuca do kosza. pomaga mi.
                  pozdrawiam. wiktoria.
                  • opolanka1 ekspresowo z Opola 24.07.05, 11:47
                    Hej kobitki!!!!

                    Agusia, wielkie gratulacje!!!!!!Wspaniale, że powiekszy Wam sie rodzinka,
                    odpoczywaj i oszczędzaj sie, chociaz napewno to trudne przy naszych szkrabkach.

                    Jestem sobie już tydzień w opolu, i ten czas leci jka przez palce. mala
                    rozpieszczana przez dziadków, jest w siódmym niebie..Mój tato nie moze po
                    operacji sie z Zuzią bawić, jedynie patrzy an nią i głaszcze, trochę to smutny
                    widok, ale wązne , ze chociaz tak może sie nią nacieszyć.
                    Może bedę tutaj ejszcze tydzień ...nie wiem

                    Co do ząbków, to małej juz takze przebiła sie jedna trójka, druga chyba chce
                    juz sie wydostać, ale powiem szczerze, ż e niby mówią iż sa one bolesne, a mała
                    wogóle nawet nie marudziłą, o płaczu nie wspomnę...wiec jestem pocieszona z
                    tego powodu.

                    Eklon, dziękuje bardzo za propozycje spotkania, ale w sytuacji w jakiej jest
                    mój tato, chciałąbym nawiecej z nim przebywac, a mam jeszcze tylko tydzień i az
                    tydziń, wiec moze innym razem....wybacz

                    Buziaczki dla Was i Waszych pociech
                    Do następnego napisania
                    • eklon Re: ekspresowo z Opola 24.07.05, 21:51
                      No i chciałam wczoraj zajrzeć i co nici! Serwer mnie zatrzymywał, bo nie
                      rozpoznawał użytkownika ;-(

                      U nas bez zmian! Ja jutro idę do kontroli do chirurga, zobaczę w co mnie
                      wsadzą, czy nadal tylko szyna, czy pełen gips. Będę się upierać przy szynie, bo
                      w gipsie nie wytrzymam. Dzisiaj i tak sobie już rozciełam tą którą mam, bo
                      potwornie obcierała mnie jak się tylko ruszałam. Zeszła mi opuchlizna i te
                      trochę luzu mi przeszkadzało.
                      Michał już czuje się lepiej i mam nadzieję, że we wtorek podczas kontroli
                      będzie już wszystko ok.

                      Opolanka nie ma sprawy, jak to mówią, co się odwlecze to nie uciecze, poza tym
                      ja też teraz jestem mało mobilna, więc może lepiej niech tato się wami
                      nacieszy. Szkoda tylko, że nie może się bawić z Zuzią, bo z tego co pamiętam,
                      ona go uwielbia! Oby jak najszybciej wrócił do zdrowia!

                      Co do ciąży, to faktycznie pracy niby wiele nie potrzeba, ale ta decyzja...
                      Chociaż mi kończy się za dwa tygodnie ostatnie opakowanie Cerazette, więc kto
                      wie? Nad Michałem "pracowaliśmy" prawie pół roku.

                      Śmigam spać!
                      Spokojnej nocy!
                      • eklon zapomniałam 24.07.05, 21:54
                        jeszcze napisać, że tak jak przewidywałam przebiła się druga górna trójka, więc
                        zębów mamy 12! Dolna lewa czwórka też już nieśmiało wygląda, więc lada dzień...
                        • lidszu Re: zapomniałam 25.07.05, 00:16
                          Aga - gratulacje. Ja też się zastanawiam nad następną ciążą. Jednak
                          zdecydowałam, że nie chcę chodzić w ciąży latem i urodzić dzidziusia jesienią,
                          dlatego też starania rozpoczniemy dopiero w przyszłym roku, aby następne
                          dziecko urodziło się w lutym, marcu 2007. To będą prawie trzy lata różnicy i
                          jak dla mnie to jest akurat. Zresztą chciałabym urodzić dziecko na niedługo
                          przed przeprowadzką do naszego nowego domku.

                          Wczoraj wróciliśmy od moich rodziców. Wytrzymałam tam nawet 3 tygodnie (a
                          mysłałam, że nawet jednego mi się nie uda). Fajnie jest wrócić do swojego
                          mieszkanka, ale trochę żal ogródka, świeżego leśnego powietrza. Całe szczęście
                          już z piątku na sobotę wyjeżdżamy na wczasy. Tak więc ten tydzień minie mi na
                          pakowaniu, kupowaniu niezbędnych rzeczy.

                          Jak byliśmy u moich rodziców, to Inga spała ze mną w jednym łóżku. Niestety to
                          wystarczyło, aby dzisiaj kompletnie zbojkotowała swoje łóżeczko. Po południu
                          urządziła mi taki koncert, że zlitowałam się i położyłam ją u nas w łóżku.
                          Wieczorem również nie chciała spać w swoim łóżeczku. Wzięłam ją na ręce i
                          chciałam ją tak uśpić, ale nie chciała. Spróbowałam położyć ją do łóżeczka i
                          nawet się udało, bo nie zaczęła płakać. Męczyłam się z nią ponad godzinę, ale
                          się w końcu udało.
                          Zdecydowaliśmy się z mężem, że na wyjazd kupujemy łóżeczko turystyczne,
                          ponieważ Inga po wakacjach już kompletnie odzwyczai się od spania we własnym
                          łóżeczku.

                          Nasze dziecko stara się coraz więcej mówić. Powtarza wszystko co się do niej
                          mówi. Fajnie w to się wsłuchować, ponieważ wychodzą jej bardzo różne wyrazy,
                          ale coraz częściej są to bardzo podobne w brzmieniu słowa, do zasłyszanych.

                          idę spać. tak się zmęczyłam usypianiem, że nawet już nie pamiętam co chciałam
                          jeszcze napisać.
                          • mamaaga1 Re: zapomniałam 25.07.05, 13:54
                            Dzieki za gratulacje, ja tez bardzo się ciesze, co nie oznacza, że sie troszkę
                            nie boję jak sobie dam radę.

                            Eklon, decyzja należy do ciebie, trzeba się tylko zdecydować, mysle , że mała
                            róznica wieku ma duzo plusów i chyba warto sie "przemeczyc" przez pierwsze lata
                            żeby później dzieciaczki znalazły nic porozumienia miedzy sobą. My
                            zdecydowalismy się raz ze względu na prace, nie chcialam wracac na "chwile" do
                            pracy i zaraz znowu znikać, dwa-latka lecą ...trzydziecha mnie goni.. i trzy o
                            Matylde musielismy sie długo starac więc brałam pod uwage, ze i tym razem nie
                            będzie łatwo ... a tu miła niespodzianka (wg lekarza często tak sie zdarza).

                            Eklon mam nadzieje, że nie wpakują ci nogi w gips i szybko wszystko dojdzie do
                            normy, niestety noga może cie troche pobolewać ... i to długo, oszczędzaj sie
                            jeśli się da.

                            Acha Madzia teraz czuje saie gorzej niz w ciazy z małą, wtedy nie miałam
                            żadnych (no prawie ) dolegliwości typowo ciążowych winkpoza skracająca się
                            szyjką...teraz jest mi ciągle niedobrze, słabo i spac mi sie chce sad(...mam
                            tylko nadzieję, że to szybko minie... jAK BYŁO U CIEBIE???

                            lidszu te łózeczka turystyczne sa bardzo fajne, my wprawdzie pozyczylismy takie
                            od znajomych na wakacje ale mala była zachwycona i bardzo lubiła w nim spać :-
                            ))) Inga na pewno je polubi.

                            Mała ucina sobie drzemke, obiadek zrobiony więc chyba tez sie na chwilke położe
                            tymardziej, że u nas pogoda jakaś senna i jest baaardzo ponuro.

                            Acha miałam zapytać ... jakie mleko dajecie teraz dzieciom??? Ja od jakiegoś
                            czasu NAN JUNIOR z KLEIKIEM RYZOWYM i od kilku dni mała ma kłopoty ze
                            zrobieniem kupki,,,,wcześniej tego nie było, obawiam się , że jak wróce do NANA
                            2 to mała nie prześpi nocy ...

                            pozdrawiam
                            Aga
    • bebicka Poradnik ksiazkowy???? 25.07.05, 13:57
      Sluchajcie nie wiem jak Wasze maluchy ale z mojego sie robi niezly lobuziak, w
      zeszlym tygodniu mialam pierwszy atak histeriiiiii!smile i pelno innych problemow
      wychowawczych z ktorymi zaczynam sobie nie radzic. I mam pytanie-prosbe o
      ksiazki na temat wychowywania z ktorych korzystacie, ktore mozecie polecic. Wiem
      ze jest internet, skarbnica wiedzy wszelakiej, ale ja teraz zupelnie nie mam
      czasu zeby w nim szperac. potrzebna mi ksiazka i to pilnie bardzosad
      mozecie cos doradzic???

      A z biezacych info bylismy wczoraj w ZOO, ale Mody nie okazal takiego
      zainteresowania jak oczekiwalismy chyba za duzo zwierzat naraz jak dla niego.
      a poza tym to na nic nie mam czasu, anwet ejszcze nie rpozygotowalam zdjec z
      naszych wakacji ktore juz prawie meisiac temu buu..

      wiec juz uciekam licza na Wasza pomoc
      Acha serdeczne gratulacje dla nowej podwojnej mamy... ja jakos na razie wole nie
      myslec za duzo problemow z jednym urwisemsmile
      pozdrawiam
      Maraska
      • mamaaga1 Re: Poradnik ksiazkowy???? 25.07.05, 18:11
        BEBICKA ja teraz czytam Język Dwulatka, nie mam jeszcze wyrobionej opinii czy
        to dobra ksiażka czy nie ale mam nadzieję, że cos z tego mi się przyda smile)

        Zobacz na Forum Wychowanie, kiedys wbiłam w wyszukiwarke, wychowanie i ksiązki
        czy literatura i pokazało sie kilka watków gdzie dziewczyny podaja tytuły i
        autorów

        PAPA
        • eklon Re: Poradnik ksiazkowy???? 25.07.05, 21:45
          Mamaaga a język dwulatka masz w wersji elektronicznej, czy papierowej?
          Jeśli w tej pierwszej, czy mogłabyś mi przesłać? Z góry dziękuję!

          Ja jestem właśnie w trakcie cichych dni z mężem od paru godzin, więc na razie o
          ciąży nawet nie myślę!
          Wkurza mnie, bo dom traktuje jak hotel i jeszcze się burzy, że mnie tu nie ma
          jak on wyjeżdża (ja jadę wtedy do mojej mamy) i że go gonię do robienia
          porządków jak wraca!
          Chyba szl.g mnie trafi z moim chłopem!
          Plusem tej kłótni jest to, że to on uśpił Michała i nie wisiał mi przy piersi
          pół godziny. Chyba muszę pomyśleć o odstawieniu Juniora, bo teraz jak jestem w
          domu to dosłownie nie daje mi żyć. Dojarka się z niego zrobiła niesamowita.
          To tak od razu odpowiedź jakie mleko podaję smile

          Śmigam spać, bo Michał ostatnio zaczął wstawać o 5.30! Wie Skubany, że mama
          jest w domu i mogłaby pospać!
          • mamaaga1 Język Dwulatka 26.07.05, 10:48
            Eklon ja czytam akurat paierową wersję pozyczoną hehehe ale dzięki uprzejmości
            koleżanki podaje link gdzie jest wersja elektroniczna smile)).
            dzieci.lunar.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=8383
            Jejku jak ja ci współczuje, że Michał budzi się tak wcześnie ... sad((. Matylda
            ostatnio wstaje koło 8 co jest dla mnie do przyjęcia, dzisiaj popłakiwała nad
            ranem i poszła późno spać więc wstałyśmy o 9.30 ... to mi odpowiada ale nie
            jest tak zawsze ...no i wolałabym żeby nie płakała.

            Pozdrawiam serdecznie
            Aga i Matylka
            • mag-da Re: Język Dwulatka 26.07.05, 23:04
              Hej, a na naszym forum dalej puściutko.
              Henryś zasypia o 21 a budzi się o 7, od jakiegoś czasu nie zmieniają się te
              godziny i niech tak zostanie. W dzień śpi jakieś 2,5 godziny. W tym czasie
              szybko ogarnę mieszkanie, zrobię jakiś obiad i jeszcze zdążę się zdrzemnąć
              razem z nim. Agnieszka ty też musisz wypoczywać, kładź się spać razem z
              Matyldą. Ja w drugiej ciąży ogólnie czuję się lepiej. Nie miałam żadnych
              porannych dolegliwości i jak narazie mniej przytyłam, niewiele mniej ale zawsze.
              W Londynie zaczynają się przeceny i dziś wielkie święto: zrobiłam pierwsze
              zakupy dla niuni, kupiłam dwa sweterki jeden w kolorowe paseczki a drugi
              różowy. Śpiochy będzie miała niebieskie heńkowe, tylko na góre jej coś kupiłam
              żeby było widać w wózku że to dziewczynka. Ciężko jest się zdecydować bo we
              wrześniu i pażdzierniku pogoda może być rózna a przeceniają głównie letnie
              rzeczy. I po dluższym zastanowieniu nic nie kupiłam.
              Henryś nauczył się robić "pierdzioszki" bierze moją rękę czy nogę gdziekolwiek
              nie mam ubrania i dmucha. A to tak łaskocze że zanim zbliży swe malutkie
              usteczka to ja już rechoczę. Ubaw mamy po pachy.
              Eklon współczucia serdeczne, gips latem przy małym dziecku to może być ciężko.
              A i jeszcze o Heniasku, zrobiła mu się taka czerwona plama na pośladku i
              wczoraj lekarz powiedział, że to alergia na pieluchy i czy nie używałam czegoś
              nowego. A ja ostatnio zamiast pampersów kupiłam paczkę Huggisów.I jestem w
              szoku, bo Huggisy też przecież należą do tych lepszych pieluch. Dał jakieś
              dwie maści i kazał wietrzyć. Narazie nie widzę poprawy. Mam nadzieję że mu
              przejdzie, bo wygląda naprawdę okropnie.
              Moje wrześniowe forumowe koleżanki już spakowane do szpitala a ja jeszcze nie.
              Boję się porodu. Teraz juz wiem jak to boli, skurcze, poród i po porodze. Na
              tyłek nie można usiąść. Aż mi się nie chce o tym myśleć. A z drugiej strony
              już się nie mogę doczekać aż przytulę moją malutką córeczkę.
              Pozdrawiam serdecznie
              Aga dzięki za "jężyk dwulatka" chyba muszę to przeczytać, bo moje dziecko
              buntuje się przeciwko wszystkiemu, nie chce jeść, spac , siedzieć w wózku, być
              przewijanym itp. To znaczy tak naprawdę chce tylko musi trochę powrzeszczeć i
              powyrywać się - tak dla zasady.
              • lgosia1 Re: Język Dwulatka 27.07.05, 00:49
                witam mamusiesmile Wpadam tylko na chwileczkę donieść i pochwalić się, że jutro
                widzimy się z pearl i Majeczką a najprawdopodobniej w piątek w Międzyzdrojach z
                iniąsmile))) i Olą. Aż mi się micha cieszy na myśl o ploteczkach z forumowymi
                koleżankamismile Mateuszowi też już oznajmiłam radosną nowinę. Idę spać - pa
                • ania300 wróciliśmy 27.07.05, 12:41
                  Hej, wróciliśmy wczoraj po 23, umordowani przeokrutnie,. urlop generalnie nas
                  zmeczył a nie zrelaksował i nauczyłam sie że moje dziecko jest histerykiem,
                  który nie lubi zmian. Spać w samochodzie nie, w obcym domu nie, z innymi
                  dziećmi nie, i wiele innych rzeczy doprowadzało mnie do szału. Na dokładkę
                  córka znajomych, u których sie zatrzymalismy zaraziła nas jakims katarowym
                  wiruskiem, młody teraz jęczy w łózeczku z zapchanym nosemsad
                  Jak ochłonę trochę to napiszę jak było, teraz to mam nerwa i cisnienie skaczące.
                  Pozdrawiam Was serdecznie, gratulujac Agnieszce bąbelkasmile
                  Znerwicowana Ania z Kubą histerykiem
    • arorat4 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 27.07.05, 12:43
      prosze kontakt do/z mamaulasmile mój Synek też jest z 30.04.2004 r.
      • monikaps Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 27.07.05, 16:57
        Witamy wakacyjnie!
        Aga! Super wiadomość, gratulacje!
        Magda - dasz radę, podobno drugi poród jest zawsze łatwiejszy, u Wiktorii tak
        było, trzymaj się!
        A u nas wakacje w pełni. Ewunia zakochana w pradziadku, u którego mieszkamy.
        Rano biegnie do niego na dzień dobry, przed wyjściem na dwór cztery raz wraca
        się zrobić papa, zanosi słoiczek jaki będzie jadła itp. komedie. Przy stole
        kokietuje ile może. A pradziadek przechwala się nią ile może.
        Pochwalę się jeszcze prawie-sukcesem nocniczkowym. Gdzieś wyczytaliśmy radę,
        żeby dziecko samo sobie nocniczek wybrało no i u nas zadziałało - Ewa chętnie
        na nim siada, często też z efektem. Wygląda to tak, że ona wie o co chodzi
        tylko my nie wiemy jeszcze kiedy ją sadzać. Ale często jest tak, że rano po
        wstaniu sadzam ją i od razu niagara.
        No i śpi nam lepiej, zazwyczaj. W domu jak przespała 3 godziny ciurkiem w nocy
        to się cieszyłam, a teraz zdarza się i 6. Może będzie lepiej.
        Uwielbia swoje łóżeczko z wyjmowanymi szczebelkami - rano sama wstaje a po
        południu wstaje i idzie do nocniczka.
        A ja siedzę nad doktoratem. Nie mamy netu na laptopie, więc nieczęsto tu
        zaglądam, ale czasem się udaje.
        Opolanka, trzymamy kciuki za Twojego tatę, będzie dobrze!
        Lgosia, życzymy miłego spotkania! Pozdrowienia dla Małgosi i Majki i Kingi i
        Oli. Bawcie się dobrze! Już nie mogę się doczekać, żeby poczytać twojego bloga,
        ale to już w domu po wakacjach. A jak tam kask dla Mateusza? Pradziadek Ewę
        chyba najchętniej by w coś takiego ubrał. Ciągle woła, że "główkę sobie
        pobije". No, ale jego braciszek w wieku 2 lat zabił się właśnie jak z ławki na
        główkę spadł. Więc może jednak warto...

        Pozdrawiamy serdecznie wakacjujących i tych co w domu
        Monika i Ewa
        • monikaps Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 27.07.05, 17:05
          Jeszcze zapomniałam: też czytałam Język Dwulatka. Podobało mi się, myślę, że
          niektóre rady są bardzo sensowne. Zwłaszcza te o histeriach w sklepie itp.
          I jeszcze - byłyśmy z Ewą w Fikolandzie. Ewuni bardzo się podobało - baseniki z
          piłeczkami, zjeżdżalnie, samochodziki, dzieci, wszystko. W dużym baseniku tylko
          głowę jej było widaĆ, ale była uszczęśliwiona. Jak ktoś jeszcze nie był, a ma
          możliwość, to polecam.
          Pozdrawiamy
          Monika i Ewa
          • opolanka1 W Opolu upały 28.07.05, 12:23
            Hej kobitki!!!!

            Tak na wstępie, to życze miłego spotkanie, chociaż napewno takowe będzie...i
            nie będę znów pisac, ze Wam zazdroszcze, tego widywania sie ...
            w opolu tak jak w tytule, upały....

            Mała rozpieszczana przez rodzinke w takim stylu, ze nie ma chwilki aby była
            sama, każdy siez nią bawi i oczywiście jej w to graj...ja mam chwilki dla
            siebie. Wczoraj poszłam sobie z koleżanka na naleśnikową ucztę, a potem
            doprawiłyśy nasze żołądki pysznymi lodami.

            Tato w domciu cąły czas, nie moze sie z mała bawić, ale patrzy i sie usmiecha,
            to już dużo...

            W sobotę rano przyjeżdza juz mój mąz, bardzo sie cieszę, bo tęaskno mi za
            nim...a i zrobił nam niespodziankę wykupując wczasy na tydizęń na wyspie
            Rodos..wiec upragniony urlop z plaża przed nami.....

            Sciskam Was serdecznie, odpoczywajcie uważajcie na maluszki
            • lgosia1 Re: W Opolu upały 28.07.05, 17:08
              śpieszę się pochwalić, że przy okazji spotkania z Inią zorganizowałam dla
              swojej rodzinki wyjazd 3 - dniowy nad morze!!! Hura!!! Lecę się pakowaćsmile))
              • lidszu A my się pakujemy przed wyjazdem 28.07.05, 23:43
                Tak w temacie, my już prawie jedną nogą na wakacjach. Wyjeżdżamy w sobotę
                raniutko (koło 5 nad ranem) - kierunek Ostrowo (koło Jastrzębiej Góry). Dzisiaj
                spisaliśmy listę rzeczy, które musimy ze sobą zabrać i aż mi się słabo zrobiło.
                Ciekawe czy nasz samochód to wszystko pomieści.
                Już się nie mogę doczekać tego wyjazdu. Co prawda koleżanka (która już tam
                jest) mówiła mi, że niestety z temperaturą nie jest najlepiej, bo jest dość
                chłodno, ale co tam. Najważniejsze, że będziemy nad morzem i Inga powdycha
                trochę jodu.
                Dzisiaj w W-wie upał w ciągu dnia był nie do zniesienia, ale za to po południu
                przeszła straszna burza i trchę odświerzyła powietrze.

                Uciekam spać, bo jutro muszę nas w ciągu dnia wszystkich spakować.
                pozdrawiam,
                • male_co_nieco Re: piątkowo 29.07.05, 10:15
                  Jezu, ale upał...w domu mamy 30 stopni na dworze prawie tyle smao. Z Igorem w
                  piaskownicy byliśmy już o 8, bo resztę dnia dzisiaj pewnie spędzimy w domu, no
                  chyba że wieczorkiem jeszcze wyskoczymy, ale jak pomyslę że dzisiaj ma być
                  grubo ponad 30 stopni..... już teraz nie da się wytrzymać.
                  Oj, dziewczyny jak Wam dobrze z tymi wyjazdami, my już siedzimy w domu, no może
                  w sierpniu uda się jeszcze gdzieś wyskoczyć ale to najwyżej na 3 dni.

                  Agnieszka dzięki za link do "języka..." ostanio jak czegos nie wolno to mamy
                  ryk, może znajdę tam coś ciekawego na temat tego jak to przeżyć smile bo minąć
                  pewnie minie ale wytrzymac niełatwo.

                  Co do nocnika nadal słuzy do celów innych aniżeli jego właściwe przeznaczenie,
                  a nawet jak Igor na nim siedzi to tak kombinuje,że ostatnio nabił guza, bo z
                  niego spadł ( ten pomysł z kaskiem jakoś coraz bardziej mi się podoba).

                  Ostatnio mamy też bunt w łazience, zęby umyć młodemu to nie lada sztuka, a mamy
                  już 16 + trzy piątki w drodze więc jest co szorować. Prócz mycia zębów ,
                  kolejny problem , mycie głowy no wrzask niesamowity, już kombinowałam z
                  konewką , z opaskami wokół głowy żeby do oczu nie leciało nic, ryk jest i juz.
                  Jakieś poomysły????

                  ok, idę na kawę, późńiej zajrzę
                • bebicka Re: A my się pakujemy przed wyjazdem 29.07.05, 10:16
                  lidszu donosze znad morza zepogoda faktycznie do bani. jak czytam te informacje
                  o kulminacji upalow, to sie zastanawiam czy oni na pewno o polsce...smile ech
                  wczoraj to mialam w ogole taki dzien ze tylko kogos rozszarpac... takze rpzez
                  pogode. To ma byc lato???
                  no dobrze juz nie marudze. W sumie nawet jest dosc cieplo, tylko niebo bardzo
                  zachmurzone i oczywiscie parno. Na szczescie nie pada tak jak wczoraj... moze
                  idzie ku lepszemu, oby.
                  Opolanko zazdroszcze Rodos, mialam tam jechac w tym roku, ale chyba na nastepny
                  przelozymysmile

                  A poza tym to mamy problem bo Mlody nam wetuje jedzenie. Zawsze wszyscy go
                  podziwiali jak onw spaniale je... i faktycznie jadl, zarty byl jak malo ktore
                  dziecko. tym bardziej wiec mnie denerwuje obecna sytuacja. Wszystki sloiczki sa
                  bee, banany sa beee, w ogole wszystko jest beee co usilujemy mu dac lyzeczka.
                  obiad oczywiscie tez. On musi sam reka albo gorzej widelcem, wiec dom wyglada
                  jak pobojowisko po jego jedzeniu a maz dostaje za kazdym razem zawalu, bo on
                  nieznosi balaganu w zadnej, anwet tak krotkotrwalej postaci. Musze jakos sobie
                  pozmieniac jadlospis Mlodego, bo najgorsze z tego jest to ze coraz czesciej nam
                  sie budzi w nocy glodny jak wilk i wtedy mleko... a to mnie zalamuje, bo moje
                  dziecko chyba od pol roku sporadycznie sie budzilo na jedzenie. A teraz to tak
                  roznie..echsmile nie mam sie czym martwic, cosmile

                  pozdrawiam
                  Maraska
                  • jagna.04 Witam z Portugalii 29.07.05, 14:35
                    W sumie to cieszę się, że nie pisałyście zbyt dużo bo nie miałam problemu z
                    nadrobieniem dwóch tyg. wink)) Od dziś mam moje okno na świat i melduję się
                    posłusznie na forum.

                    Ewka, zdrowiej!

                    Aga, gratuluję serdecznie. Ja im Niko jest starszy tym na czas dalszy odkłdam
                    kolejną ciążę. Chcę maluszka i się boję. Po pierwsze chorób, bo jak pewwnie
                    pamiętacie dużo przeszliśmy, po drugie mam 30 na karku i czas pomyślec o sobie
                    i swojej karierze... Zabrzmiało okrutnie...ale bardzo potrzebuję wrócic do
                    pracy. Teraz jest kiepski moment bo nie znam języka ale zrobię wszystko żeby to
                    nadrobic. Nadrobienie nie będzie łatwe, bo okazało się że niestety ale prawie
                    nic nie rozumiem a buu! I tak rok nauki w Polsce w plecy. Cały czas mam jeszcze
                    nadzieję, że otworzy mi się klapka od szufladki w którą pakowałam portugalskie
                    słówka...
                    Od września Niko idzie do żłobka więc będę miała więcej czasu na naukę. Jak
                    poszliśmy go zapisac to nie chciał z nami wrócic do domu więc chyba będzie ok.
                    W żłobku towarzystwo jest międzynarodowe więc powinno byc dośc zabawnie.

                    Ok kochane odezwę się później, bo mój królewicz się obudził i nawołuje.
                    Buziaczki
                    • izabela_p25 Re: Witam z Portugalii 29.07.05, 22:58
                      Dziewczyny ja też się melduję po urlopie

                      Wróciliśmy dzisiaj o 5.00 a droga powrotna nie była łatwa. Wyjechaliśmy w
                      czwartek o 12.00 i mielismy postój 4 godzinny we włocławku u mojej rodzinki.
                      Znajmomi z którymi jechaliśmy na wczay nie chcieli zgodzić się na nocleg i
                      powrót na drugi dzień w ncoy a szkodasmile. Morze żeganało nas cudowną pogodą więc
                      jada w dzień była strasza czuliśmy się jak w saunie.
                      Pogoda nad morzem generalnie nam nie dopisała były tylko 2 dni upałów.
                      Aga moje gratulacje ja też bym chciała ale za to mąż powiedziedział że
                      poszedłby się powiesić. Żył jakiś czas w stresie bo spóźniał mi się okres i
                      nawet poszedł test ciązowy kupić. Ja chcę mieć dwójkę dzieci a on powtarza że
                      drugie na pewno nie z nim. Na wczasach robił wszystko tylko żeby nie zajmować
                      się Martnką nawet śniadania i obiady. Już więcej z małą bawił się jego kolega .
                      I co ja mam o tym myśleć??
                      Mała uwielbia morze i plaże tam miałam jedynie spokój z dzieckiem które bawiło
                      się w piasku albo kąpało w baseniku. Do morza chodziała się kąpać ze mną i w
                      ogóle się się nie bała a ryk był potworny jak ją stamtąd zabierałam. Ja prawie
                      wogóle nieodpoczełam mała bunowała się nawet przed jazdą wózkiem a jak bolały
                      ją nóżki to chciała na rece do mamy i tylko do mamy.

                      Spotkałam się z Kingą i Olą. Nie było to długie spotkanie ale bardzo fajnie
                      było je poznać. Umówiłyśmy się na molo w Międzyzdrojach i w ogóle nie miałam
                      problemów z ich poznaniem. Ola bardzo fajna dziewczyna i z Martynką przypadły
                      sobie do gustu zachowywały się tak jakby znały się wcześniej. Jedynie czego
                      żałuje to to że spotaknie było takie krótkie i nawet z Kingą nie miałysmy czasu
                      poplotkować.

                      Opolanko niech tówj tato szybko wraca do zdrowia.

                      Ewa gips latem współczuje.

                      Mag-da cieszę się że u was wszystko w porzątku i mam nadzieję że siostra i pupa
                      Heniulka teżsą już zdrowi.

                      Padam ze zmęczenia odewę się jutro.
                      Iza
                      • mag-da Re: lato 29.07.05, 23:57
                        Hej. Pupulka Heniulka niestety nie jest zdrowa, nie wiem co mam robic. Byłam
                        dwa razy u lekarza, i od dziś już trzecią maść testujemy. Rozsiało mu się to
                        cholerstwo po całym tyłku. Niby od pieluch, ale ja już nie używam huggisów
                        tylko pampersy a jest, jak piszę, jeszcze gorzej. Co może być lepszego niż
                        pampersy? W domu Henryś chodzi z gołym tyłkiem lub czasami w body, bez
                        pieluchy, niech mu się tam wietrzy. Ale jak gdzieś wychodzimy, czy na noc to
                        zakładam mu pampersa. Największą krostę z której wokół już zeszła skóra
                        zaklejam plastrem, takim materiałowym. Nie chce żeby skóra miała kontakt z
                        pampersem, a za każdym razem jak odklejam to mam wrażenie że czerwona plama
                        jest większa. Nie dam rady mu zakleić całego tyłka. Martwię się tym strasznie.
                        Cały problem powiększa jeszcze fakt, że Henryś nienawidzi nocnika za nic nie da
                        się na nim posadzić. Cały czas chodzę za nim i ścieram siki, albo łapię kupę do
                        nocnika na siłe, on płacze i się stresuje, sterta prania rośnie. Dobrze chociaż
                        że nie jest gorąco.
                        Jagna życze ci żebyś jak najszybciej zaklimatyzowała się w Portugalii, języka
                        wcześiej czy później się nauczysz. Powodzenia.
                        • bebicka mag-da 30.07.05, 13:53
                          magda strasznie wspolczuje tej pupy Heniutkowi. I Tobie tez... mysel co by tu
                          poradzic, ale w sumie mam amle doswiadczenia w tym wzgledzie. raz jak sie
                          Mlodemu zrobily jakies czerwone plamy w okolicach siusiaka...podobno od mleka...
                          to lekarz mi polecil taka masc CLOTRIMAZOLUM. Moze cos podobnego u Was tez
                          dostaniecie??
                          glowny skaldnik, mysle ze ten najwazniejszy to klotrymazol.
                          Acha no i u mnie zawsze na drobne obtarcie sprawdzal sie Sudocrem, ale to chyba
                          zbyt lagodne u Was.. ech no nie wiem co jeszcze
                          powodzenia
                          Maraska
                          • jagna.04 Re: mag-da 30.07.05, 16:32
                            Tak, tak, i ja popieram clotrimazolum w kremie, ten sam co dla babek. U nas bez
                            recepty. Nikowi bardzo pomógł. Madzia, trzymajcie się zdrowo! I dzięki za
                            wsparcie smile
                            • inia25 jestesmy 31.07.05, 14:57
                              wrócilismy rano z najgorszych wakacji swiata! choc w smie liczac takie fajne
                              akcenty jak: proba umowienia sie z pearl (niestety bez efektu hihih), spotkanie
                              z iza i martynka. spotkanie z lgosia, mateuszem i rafalem - czlowiekiem od
                              halowego interesusmile no i moja wygrana w totka ( zaledwie 80 zl ale pierwszy raz
                              w zyciu), to w sumie nie bylo tak zle!
                              w oststnim tygodniu zmoglamnie choroba i 5 dni lezalam z temperatura w lozku.
                              antybiotyk jeszcze biore. buuuuuu i nie jest lepiej!
                              forum poczytalam i stracilam sile na pisanie, wiec jak ogarne pole bitwy w
                              domu, to cos skrobne!

                              Aga - gratulacje, marze o kolejnej ciazy, a babeczki z brzuchami to chyba
                              chodza za mna specjalnie krok w krok zeby pokazac jak sa piekne i szczesliwe!

                              mag-da u oli na potworne uczulenie na pieluszke, ktore zakonczylo sie zmianami
                              grzybicznymi pomogla masc BIODACINE.

                              opolanko - jak czyta Twoje posty o Tacie i jak teraz to pisze, to az mi sie
                              lezka w oku kreci. To musi byc wspanialy czlowiek, skoro wychowal tak ciepla i
                              kochana osobe jak Ty. No i z Twoich krotkich slow wnioskuje ze moja teaoria ma
                              potwierdzenie w realu. Zycze mu aby mial dużo siły by powracac do zdrowia.
                              Zostaw mu jak najwieksza czesc siebie, zeby miał zapas az do kolejnego
                              spotkania.

                              eklon - gips latem? dla mnie zadna nowosc - 6 razy reka i 1 raz noga w gipsie -
                              zawsze latemsmile)))) ale zycze powrotu do zdrowia.

                              uciekam, pozniej napisze co u nas (a duzo tego), jak po spotkaniu z
                              dziewczynami i w ogole o roznych pie..ch.

                              pozdrawiam
                              • izabela_p25 Re: jestesmy 31.07.05, 21:25
                                Ja też uważam że były to moje najgorze wakacjesad i wcale nie dlatego że pogoda
                                nas nie rozpieszczała. Nigdy więcej nie pojade na żaden wyjazd z małżeństwem
                                bez dziecka. Wszystko zaczęło się już pierwszego dnia awanturą o pokój.
                                Mieliśmy zarezerwowany apartament dwa pokoje przedpokój i łazienka. Ponieważ
                                Martynka spała we wózku wypakowywaniem zajął się mąż i znajomi. Później okazało
                                się że my we 3 mamy spać w malutkim pokoiku gdzie praktycznie nie ma przejścia
                                pomiędzy łóżkami (a ja zabrałam łóżeczko którego nie było gdzie tam wstawić) a
                                oni w dużym pokoju z dużym łożem małżeńskim i dużą przestrzenią. Miało tak być
                                dlatego żebyśmi mieli gdzie wieczorami siedzieć. Ja się niezgodziłam bo wiem o
                                której mała wstaje i wiem że zani gdzieś wyjdziemy musi zawsze trochę poszaleć.
                                Na całe szczęści mąż później przyznał mi racje. Oni wstawali na gotowe
                                śniadanie, gdziekolwiem nie szliśmy strasznie długo się wybierali co najmniej
                                tak jakby trójkę dzieci mieli. Często po obiedzie kładli się spać i w ogóle
                                dłużej spali od Martynki. jak nie było pogody to chcieli wracać 5 dni wcześniej
                                i znowu było spięcie bo maż powiedział że nie ma zdania a ja uważałm że
                                pojechaliśmy nad morze nie tylko po to aby wylegiwać się na plaży a głównie po
                                to aby Martynka pooddychała świeżym powietrzem (mieszkamy na śląsku) i nie
                                zamierzam wracać wcześniej. W ogóle maż zachowywał się tak jakby pojechał się
                                dobrze bawić i też mieliśmy parę spięć. Zachowywał się tak aby znajomi się
                                dobrze bawili a na dziecko prawie nie zwracał uwagi. Wszedzie chodzili czy
                                jeździli we trójkę a ja z Martynką byłam sama. Nie chciałam dziecka męczyć
                                jazdą samochodem i zawsze wolałam pójść na plaże czy po prostu pospacerowć.Te
                                wczasy miały nas do siebie zbliżyć a wręcz oddaliły. Mogłabym jeszcze wyliczać
                                mnóstwo tego typu sytuacji ale nie chcę was meczyć.
                                Jedynie mile wspominam spotkanie z Kingą i Olą i żałuje że nie byliśmy w jednej
                                miescowości może bym miała milsze wspomienia wakacji.
                                To się powyżalałam.
                                iza
                              • kamymama Re: jestesmy 31.07.05, 21:33
                                I ja sie melduję:o) Wrócilam tydzień temu do Piły włanczam kompa, a tu nic,
                                nawet literki na monitorze się nie pojawiły, padł nam komp na dobre. Dziś brat
                                niemęża zamontował swój wię mogę sie przypomnieć;o)
                                Jutro znów jadę do domciu na 2 tygodnie. Przyznam sie bez bicia, że nie
                                przeczytam wszystkich postów, nie mam kiedy. Kilka ostatnich musnęłam.
                                Opolanko dużo zdrowia i siły dla Tatusia!!!
                                Gips w lecie - nie wyobrazam sobie tego, ja na szczęście jeszcze nigdy nie
                                maiłam nic w gipsie.

                                Mam nadzieję, że wszystkie nasze maluszki są zdrowe i usmiechnięte:o) U nas bez
                                zmian, Kama dalej sie budzi w nocy, jak śpi sama to wstaje ok.6 rano, a jak z
                                nami to potrafi pospać do 8-9! No i mamy mały sukces, zaczęła sama siadać na
                                nocnik, już ją nie parzy, ale się jeszcze do niego nie załatwiła. Wszystko z
                                czasem.

                                No i muszę się Wam pochwalić!!!!!!!!! Początkiem marca urodzę dzidziusia!!!!!!!
                                Jestem bardzo szczęśliwa, ale boję się czy dam sobie radę? Najważniejsze, że
                                będziemy mieli dzidzię. Juz się nie mogę doczekać.

                                Dużo zdrówka dla dzieciaczków. Do zobaczenia za 2 tygodnie.

                                • kamymama Re: jestesmy 31.07.05, 21:57
                                  No i zapomniałam napisać, że Kamcia już chodzi, a nawet tam gdzie chce iść to
                                  biegnie. Radzi sobie bardzo dobrze z chodzeniem:o)

                                  Teraz przeczytałam: Mamaaga gratuluję!!!

                                  Jak wrócę to powysyłam fotki z wakacji w Bielsku:o)

                                  Uciekam spać, papa.
                                  • inia25 kamymama 01.08.05, 09:01
                                    gratuluje!

                                    tą ciążą dobiłaś gwożdzia do mojeje trumny, w której się zamykam z marzeniem
                                    posiadania kolejnego dziecka! wyjde z niej dopiero jak adam bedzie chcial miec
                                    kolejnego potomka!!! zazdrosc mnie zjada!!!!!!!!!!! ja wiem ze wszystkie sie na
                                    zmowilyscie i w te ciaze to zachodzicie specjalnie zeby mnie draznic!
                                    wrrrrrrrrrrrrrrr
                                    • kamymama Re: kamymama 01.08.05, 10:01
                                      Okazało sie, że jedziemy dopiero jutro. Nie muszę pakować torb wiec mam troche
                                      czasu do pisania:o)
                                      W Bielsku odpoczęłam, siedziałam w ogródku na słoneczku, Kamcia biegała po
                                      trawce z moimi siostrzenicami. Jeździlismy do znajomych. Chodzilismy po górach.
                                      Kamcia pierwszy raz jechała sama (trzymałam ją tylko) na koniku Lucku. Mam
                                      nadzieje, że po mnie odziedziczy miłość do koni:o) Było super.
                                      dwa razy mała dała nam popalić w nocy. Prawdopodobnie coś ją bolało, bo budziła
                                      się z histerycznym płaczem i wyła przez kilka godzin. Nawet jak już zasypiała
                                      to płakała. Straszne to było, nie wiedziałam jak jej moge pomóc. Na szczęście
                                      to sie już nie powtórzyło.
                                      Kamcia od momentu przyjazdu do Bielska miała dziwne kupki. Kupkała raz dziennie
                                      ale na zielono i ciapowato. Lekarka powiedziała, że jak nie ma śluzu, krwi i
                                      kupki nie są tłuste oraz dziecko przybiera na wadze to mam sie nie przejmować.
                                      Kazała jeść dużo ryżu, dostawała lacidofil i kaszki bifidus. Po miesiącu jej
                                      minęły.
                                      Młoda bardzo mało mówi "po ludzku". Umie tylko kilka słów: mama, tata, baba,
                                      dzidzia, miś, daj, mniam-mniam, sisi jak niesie nocnik. Wszystko rozumie co sie
                                      do niej mówi. Z dnia na dzień jest coraz bardziej kumata i można się z nią
                                      porozumieć:o)

                                      Inia my żadnego dziecka nie planowaliśmy, oba to "wpadki":o) Najpiekniejsze
                                      wpadki na świecie. Ola nosi jeszcze pieluszkę? Do marca muszę oduczyć Kamę
                                      siusiania w pieluchy.

                                      Uciekam, bo mała nie daje mi pisać, też chce powalić w klawiaturę.
                                      Miłego dnia.
    • inia25 znalazłam chwilkę więc napiszę jak było.... 01.08.05, 14:20
      zacznę od tego, że wystartowaliśmy z Warszawy o 1 w nocy. O czwartej już Olce
      spanie się znudziło i do końca jazdy czyli do 9 rano bawiła się wyśmienicie.
      Dobrze, że jechała z nami w samochodzi naszej kuzynki córeczka (8lat), która
      fachowo zajęła się Olą. Bawiła się z nią, czytała jej bajki, próbowała ją
      nauczyć mówićsmile) Generalnie Kasia okazała się doskonała nianią nie tylko na
      podróż ale nawet na cały wyjazd.
      Pogoda w Międzyzdrojach przywitała nas przepiękna. Od razu więc udaliśmy się na
      plaże, żeby Olce pokazać morze. Myślałam że jak je zobaczy to oszaleje z
      zachwytu, ale jakie było moje zdziwienie jak się okazało, że ona się morza
      przeraźliwie boi. Ten stan nie zmienił się do końca wyjazdu nie zmienił. No ale
      nic to, bo wielka piaskownica w postaci plaży zauroczyła olkę.
      Przez kilka dni usiłowałyśmy się na spotkanie umówić z pearl, ale niestety
      nasze dzieci śpią tak różnie, że nie udało nam się zgrać ze sobą. Szkoda, ale
      oczywiście nic straconego. bo pewnie w Warszawie nie raz się spotkamy jeszcze.
      Za to udało nam się spotkać z izą. Co prawda spotkanie było bardzo krótkie, no
      ale Iza musiała wracac do siebie, więc tak jakoś wyszło. No ale spotkanie miłe.
      Iza to bardzo miła i ciepła osoba, a widac też, że Martynka to jej oczko w
      głowie, no ale temu się nie dziwie! Martynka ma takie powalające rzęsy... Co
      prawda nie zdązylysmy nagadac sie ze soba, ale poznalysmy sie i to jest
      najwazniejsze. Dziewczynki są podobnego wzrostu ale np Martynka jest
      zdecydowanie szczuplejsza. Olka w dniu spotkania była jakas troszkę marudna i
      np jak martynka sobie na trawce usiadła, to moje dziecko wpadło w czarną
      rozpacz. Zaczęła płakać, krzyczeć bach! i probowała podnosić Martynę. No mówię
      Wam komedia.
      Kolejne spotkanie jakie udało mi się odbyć to spotkanie z moją idolką, czyli
      lgosią! Co prawda zmogła mnie choroba i na spotkaniu zaprezenttowałam się w
      opłakanym stanie, z temp. 39 stopni, ale opłacało się. Dzieci wykazały sobą
      średnie zainteresowanie, choć Ola wystroiła się w najlepszą kieckę, a Mateusz
      powitał nas w samych slipkach, to i tak na razie nie ziskrzyło. Dobrze, że
      mamusie okazały sobą na wzajem większe zainteresowanie. No i oczywiście cieszę
      się, że dla nas rodzinka gosi (bo męża od halowego interesu także poznałam)
      specjalnie dla nas wybrała się nad morze! Gosia to osoba szalenie serdeczna i
      radosna, w sumie mozna to było wywnioskować z jej cudnych postów (ale kadzę
      co?). Mąż także miły człowiek no i nie wygląda na człowieka, który jest
      posiadaczem ogromnej hali!!!
      No ale teraz o nas:
      Ola na wakacjach odmówiła jedzenia wszelkiego. Jej menu to było mleko rano i
      wieczorem i 7 paróweczek na II śniadanie i to wszystko. Zero obiadu, zero
      owoców itd! Załamka. Schudła no ale cóż na siłę karmić nie zamierzam. Jednak
      dziś u mojej mamy zjadła podwójną porcję obiadu - kurcze jak te babcie robią
      to, że ona u nich tyle je????
      Ola została nauczona przez kasię kilku nowych słow ale oczywiście najładniej
      mówi "kasia". Ech ta moja małpeczka!
      Jak zachorowałam, to wspaniała kasia była jeszcze wspanialsza, bo nawet
      zaoferowała się, że będzie z Olą spała! No i tak się stało, Ola spała z kasia w
      łóżku (żebym ja jej nie zaraziła). No ta nasza mała niania! Normalnei jakby
      zażądała zapłaty - zapłaciłabym dużo!!! Juz sie umowilam z kasia, ze bedzie u
      nas weekendy spedzacsmile)))
      Mój mąż doprowadzał mnie do szału oczywiście jak to zwykle na wakacjach!
      Bałagan mielismy w pokoju okrutny! A tego ja nie lubie. Nic to efekt jest taki,
      ze wróciliśmy delikatnie rozwiedzeni. No ale chyba bede musiala do niego
      wrócić, bo przeciez wspaniale zajmowal sie dzieckiem. Robil przy niej wszystko!
      I do tego jeszcze jak byłam chora, to ja przy niej robiłam wielkie NIC.
      Olka urosła aż 3 cm na wyjeździe, już się martwiłam, że stoi ze wzrostem w
      miejscu a tu proszę jaki skok!
      Na koniec dodam, że mojego męża siostra będzie miała córeczkę. Dziewczyna
      przytyła juz 10 kg a jest w 4 miesiąc - nieźle co?
      Acha i tak na zakończenie przypomnę Wam Jasia. pamiętacie? maluszek ur w 26
      tyg. 800g... Teraz to już chłopak jak się patrzy. Zdrowy, rozwija się
      wyśmienicie, rożnie. Waż teraz 6kg! ma 8 miesięcy. Rodzice dumni i szczęśliwi.
      Teraz kończę i uciekam do domu, bo choroba mi nie daje w pracy siedzieć.
      Pozdrawiam wszystkich bardzo bardzo serdecznie
      • mamaaga1 Re: znalazłam chwilkę więc napiszę jak było.... 01.08.05, 15:07
        Ja tylko na chwileczkę więc narazie w skrócie ...
        Kamymama gratulacje!!!!! To nasze dzieciaczki urodzą się prawie w tym samym
        czasie smile)) Ja mam termin na 26 lutego.

        Inia duzo zdrówka, kuruj sie i wracaj, miedzy innymi pod twoja nieobecność to
        forum cos kuleje.

        A co do dzidzi to nie wierzę, że nie potrafisz przekonac Adama wink ... postaraj
        się!!!!

        Ja własnie wróciłam z wizyty w pracy i .... jestem rozczarowana, nie będę się
        wdawała w szczegóły, w każdym razie słowa GRATULACJE nie usłyszałam sad((. Cóż
        myslę, ze czas pokaże, że podjełam słuszną decyzję ... W każdym razie mała
        robiła furorę smile)) i jestem z niej dumna smile)).

        Ide chwileczkę poleżakować ale znając moje szczeście jak tylko przylozę glowę
        do poduszki to Matylda sie obudzi.

        Opolanka duzo zdrówka dla Tatusia smile)). Ja z moim tez jestem bardzo związana i
        wyobrażam sobie co czujesz ...

        papa
        Aga
        • male_co_nieco gratulacje!!!!!!!!!!!! 01.08.05, 20:06
          Kamymama serdeczne gratulacje!!!!!!! oj , rośnie grono podwójnych mamuś w
          ekspresowym tempiesmile)

          Inia kuruj się , kuruj, bo tu rzeczywiście słabiutko z przybywaniem postów.

          Iza , Inia szkoda ,że wakacje nie były do końca udane, mam nadzieję ,że z
          męzami dojdziecie do ładu. Kurcze tak sobię myslę ,że wakacyjne wyjazdy, które
          zazwyczaj mają służyć odrwaniu się od codziennosći , poprawie sytuacjii, itd,
          bardzo często kończą się odwortnie. ciekawe czy to różnica w oczekwianiach co
          do tego jak taki urlop ma wygladać czy poprostu przyzwyczajeni do tego ,że
          większość dnia spędza się oddzielnie, często mijając w drzwiach już jakoś nie
          bardzo potrafimy przebuywać ze sobą non stop.

          Spadam , bo wpadłam na sekundkę.
          • inia25 Re: gratulacje!!!!!!!!!!!! 01.08.05, 20:39
            e tam, ja ze swoim to juz do ładu doszlamsmile)) z tego mojego rozwodu (oczywiscie
            w zyciu bym tego nie zrobila-nie rozwiodlabym sie za skarby swiata) dzis adam
            zrobil pranie, posprzatał a teraz naprawia okno i wstawia zabezpieczenie. na
            naprawe czekalam 3 lata a na zabezpieczenie zeby olka nie wypadla 6 miesiecy!
            chyba raz na jakis czas powinno sie chlopa do pionu postawicsmile))))
            • eklon Re: gratulacje!!!!!!!!!!!! 01.08.05, 23:03
              Ja również dołączam się do gratulacji! TO w Bielsku takie "owocne" powietrze?

              U nas wszystko powoli wraca do normy. Michał zdrów. Od wczoraj jesteśmy w domu,
              bo mąż siedzi ten weekend na miejscu. W czwartek idę do kontroli z moim gipsem
              i mam nadzieję, że nie będę musiała błagać o zdjęcie, bo sobotę nad ranem
              wyjeżdżamy nad morze. Wprawdzie tylko na tydzień ale mam nadzieję, że pogoda
              dopisze.

              Inia Ty mnie powalasz na każdym kroku! Kolekcjonujesz gipsy, czy po prostu
              dbasz, żeby chirurdzy mieli co robić!

              Mag-da, moja znajoma jak mała miała odparzoną pupę, puszczała ją w samych
              majteczkach. Fakt, że kanapę parę razy podsiusiała ale wysypka szybciutko
              zniknęła. Dodatkowo myła jej pupę z dodatkiem wywaru kory dębu. To podobno
              łagodzi podrażnienia!

              Śmigam spać, bo Michał nadal wcześnie wstaje a ja na jutro mam ambitne plany.
              Przywieźliśmy od znajomych jabłka i jutro chcę razem z moją mamą robić kompoty,
              w końcu coś robić muszę, poza pracą, bo niestety firma nie zapomniała o mnie
              mimo mojego L4 ;-(
              • izabela_p25 Re: gratulacje!!!!!!!!!!!! 01.08.05, 23:10
                Kamymama najszczersze gratulacje.

                Dziewczyny ale wam zadroszczesmile

                Opolanko trzymam kciuki za twojego tatę niech szybko wraca do zdrowia.

                Inia tobie zazdroszcze męża mój jakby mógł to na wakacje pojechałby bez dziecka
                a jak ja bym nie jechała to beze mnie też. Ja nad morzem miałam jeden gorszy
                dzień i prosiłam żeby zajął się Martynką przez godzinkę to nic z tego nie
                wyszło i był moment że płakałysmy obie.
                Dzięki za komentarz do mojej osoby bo już myślałam że jestem beznadziejna w
                stosunkach miedzyludzich (oczywiście po wakacjach). A Martynka to faktycznie
                moje oczko w głowie pewnie też dlatego że jej tatuś zachowuje się tak a nie
                inaczej.
                Były też miłe akcenty.
                W tym samym pensjonacie było małżeństwo z dwójką dzieci: Marta 1,5 roku i
                Hubert 3,5. Gdyby nie oni to faktycznie nad morzem przechodziłabym niezły
                dołek. fajni ludzie a ich syn wpadł w oko Martynce potrafił się z nią turlać w
                piasku, przychodzić do pokoju i na rękach wynosić na dwór, huśtać na hamaku
                itp. Nawet jego rodzice byli zazdrośni że tak nie zajmuje się swoją siostrą. A
                Martynka wprost go uwielbiała i teraz się śmieję że była to jej pierwsza miłośc.
                Postaram się jutro przesłać zdjęcia.
                Iza
                • izabela_p25 Re: gratulacje!!!!!!!!!!!! 01.08.05, 23:19
                  Inia gdyby ode mnie zależało to mogłabym do was przyjechać z samego rana i
                  zostać do wieczora. Jednak byłam uzależniona od męża jego busem nie lubie
                  jeżdzić, międzyzdroji nie znam a i Martynka w samochodzie jak jedziemy same
                  jest nieznośna bo nie ma jej kto zabawiać. I strasznie żałuje że nasze
                  spotkanie było takie krótkie smile
            • mag-da Re: gratulacje!!!!!!!!!!!! 01.08.05, 23:31
              Cześć, Kamymamo fantastycznie że będziesz miała dziecko, gratulacje, dbaj o
              siebie. To i tobie i Agnieszce szykuje się dzidziuś spod znaku rybki, super, ja
              urodziłam się 24 lutego, tak jak Witkacy, to dobry znak.
              Dzięki dziewczyny za rady, z pupką Heniaska już lepiej, rany przyschły i powoli
              się goją. Lekarka przepisała nam maść z antybiotykiem 3 razy dziennie Fucibet,
              jak działa to już nie bedę z niczym innym kombinować. Ale jutro niestety muszę
              iść znowu do lekarza. Na oku też coś się zaczęło Henrysiowi robić i na rączce
              też zauważyłam krostkę, rozsiewa się to gó.. po całym ciele. Z okiem to nie ma
              żartu, przemywałam mu dziś cały dzień rumiankiem ale mimo to po drzemce miał
              ropę w oku. Na szczęście krosty w żaden sposób memu dziecku nie przeszkadzają,
              nie swędzą, nie bolą, więc przynajmniej z tym nie mam kłopotu.
              Henryś coraz częściej na placu zabaw zaczyna bawic się z dziećmi. Obserwuje co
              rąbią starsze dzieci, i robi to samo. NIe jest jak na razie chytry, nie
              przeszkadza mu jak ktoś weźmie np jego piłkę. I szkoda mi go bardzo jak on coś
              komuś weźmie i to drugie dziecko mu zabiera. Czasami nawet mój maluszek się
              popłacze z tego powodu.
              Nocnika nadal nie używamy. Teraz jak Henryś w domu chodzi w pieluszce tetrowej,
              zdałam sobie sprawę co przeżywały nasze mamy. Ja go cały czas przebieram, co z
              tego że ma pieluchę, zawsze sobie majtki przesika. Już czasami mam dość. Na
              szczęście nie mamy w dywanów tylko panele.
              Inia a co ty złapałaś że tak cię długo trzyma? To chyba coś więcej niż
              przeziębienie.
              Ja pojechałam na Sylwestra 2000 do Rzymu, i cały pobyt przeleżałam z grypą, do
              tej pory jak o tym myślę to mnie strzela.
              Pozdro
              • inia25 witam 02.08.05, 09:04
                powinnam pojechać do telekomunikacji i udusić wszystkich decyzyjnych
                pracowników. Wyobraźcie sobie, że wczoraj wyłączyli nam neostradę. Co prawda
                rozwiązaliśmy z nimi umowe ale miała działać do 14 sierpnia. Pani na infolini
                powieedziala, ze od 1 sierpnia zmienil sie regulamin i oni wylaczyli neostrade
                wszystkim ludziom ktorzy mieli stare umowy i nie przyslali do nich zgody na
                podpisanie nowej umowy. Dzwonilo do nas wczoraj kiilkoro znajomych ktorym tez
                wylaczyli NAGLE. Kurcze, ale wszyscy wsciekli jak diabli! Pół Polski wczoraj
                zostala odcięta od netu! Tak wiec pisac tu bede tylko w ciagu dniasmile)))

                Iza - najważniejsze że Martynka miała udane wakacje, a między Tobą i mężem
                jakoś się ułoży. Wiesz mój Adam jest jaki jest bo ja go od pierwszych dni życia
                Oli we wszystko angażowałam. Jak przyjechałam ze szpitala z mała to od razu
                wysłałam go do sklepu po ciuszki dla małej, bo potrzebowałam chyba ze dwa body
                czy cos takiego, no to wrócił z siatką ciuchów, podgrzewaczem i chyba jeszcze
                termometrem do ucha. Poniewaz nie karmiłam piersia, to Adam także był
                zaangazowany w karmienie. Kąpalismy ja zawsze razem. Starałam sie zeby to on
                wszystko robił z nia pierwszy. Pierwszy zmienial pieluszke, pierwszy kapala sie
                z nia w duzej wannie itd. Teraz Ola jest z nim bardzo zwiazana i troszke jestem
                zazdrosna, ale jestem szcesliwa, ze tak sie kochaja.

                Eklon - ja wszedzie wlazilam gdzie nie trzeba bylo i dlatego mialam wiecznie
                połamane łapy! Ale jak to sie działo: raz na deskorolce (kamien pod kolko mi
                wpadl), raz hustawka sie ze mna urwala, raz sie w szkole poslizgneła na zupie
                rozlanej na stołówce (krupnik!), raz po prostu wywaliłam sie na prostej
                drodze.... a noge w gipsie sobie zalatwilam jak skakalam na rolkach ze schodów
                (oj jezdzilam troszke tak ekstremalnie) a za pieniadze z odszkodowania kupilam
                sobie nowe rolki! Ale co tam - spomnieniasmile))

                Bebicka - Twoją pasja sa podróze. Czy masz jakies matrialy o Tarifie? Byłaś
                tam?

                Pozdrawiam
                pozniej sie odezwe
                • bebicka Re: witam 02.08.05, 09:30
                  Kamymama gratulacje serdeczne.
                  Ciesze sie ze Henryczka pupa lepiej, mam nadzieje ze oko to nie bedzie to samo.
                  Iza ciezko masz z tym mezem, ale zycze zebsycie doszli do ladu, na pewno
                  wszystko sie ulozy. ja tez mam znajomych, ktorym jak urodzila sie coreczka to
                  kolega nic przy niej nie robil, nie kapal, nie przwijal, usypaila tez kolezanka.
                  A jak dziewczynka podrosla...tzn teraz ma jakies 5 latsmile, po prostu przestala
                  buc niemowlakiem, zaczela rozmawiac itp to bardzo sie "polubili" z tatasmile Mam
                  andzieje ze u Was tez tak bedzie, czasami faceci tak maja ze z maluchami jak
                  ansze trudno im zlapac kontkat, bo przeciez jeszcze nie mowi i w ogole.
                  Zobaczysz bedzie dobrze. trzymaj sie!

                  inia musialam az zajrzec do googli zeby sie upewnic gdzie ta Tarifa, czyzby
                  kite'ysmile
                  W kazdymr azie nigdy nie bylam w samym miescie/miasteczku wiec nic Ci nie
                  poradze. Zajrzec i zapytac mzoesz zawsze tutaj
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19
                  lub tutaj
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=204
                  ja bylam tylko w "okolicy" tzn widzialam Cordobe, Granade, Sewille,
                  Kadyks.Gibraltar... generalnie piekne miejsca gdyby co to o nich moge napisac.
                  pozdrawiam
                  Maraska
                  • inia25 bebicka 02.08.05, 09:38
                    tak kitey! mój mąż nigdzie indziej nie jedzie w przyszłym roku, tylko na
                    Tarife. Tam są bazy Kiteowe z całego świata, min z Polski także. Tak więc już
                    szukam info na temat tego gdzie bede przyszłoroczne wakacje spedzała.
                    A swoja droga Ty to żes chyba pół swiata zwiedzila co??
                    • bebicka Re: bebicka 02.08.05, 14:15
                      oj wierz mi chcialabymsmile Ale neistety moje marzenia ciagle przed mna. Odlegle
                      lady itp itd tylko pomarzycsmile na razie jezdze tam gdzie zasoby pozwola, okazja
                      poniesie ale fakt uwilebiam podrozowac. To moja pasja. Teraz torche trudniej bo
                      z Mlodym to roznie sie zwiedza, ale... co tam
                      A wracajac do Tarify to koniecznie ebdac tam wycieczki wlasnie do Cordoby,
                      Granady (Alhambra) i Sewilli... moze tez maroko... hmmm masz sporo czasu zeby
                      pomuslec i poplanowac. tam jest przeslicznie, moim zdnaiem a w ogole to
                      uwielbiam Hiszpanie i tez mysle o przyszlym roku gdzie by tam wyladowacsmile
                      pozdrawiam
                      maraska
              • kamymama :o( 02.08.05, 09:25
                Hej!
                Byłam wczoraj u ginekologa. Miałam brunatne lekkie plamienie z śluzem, zrobił
                USG, wyszło, że płód się nie rozwija (jeszcze dziś idę do szpitala i to
                sprawdzi dokładnie). Jest woreczek żółciowy, ale nie ma dziecka:o( cały worek
                jest zapadniety, a powinien być okrągły:o( Podobno są minimalne szanse, że coś
                z tego będzie:o( Powiedział, że mam sobie nadzieji nie robić! Jeżeli to
                wszystko się potwierdzi, zostaję do środy na zabieg. Pół nocy przebuczałam, źle
                się czuję z świadomością, że dzidzi nie będzie. Już się nastawiłam na maleństwo
                mimo, że nie było planowane. Pocieszam się tym, że lepiej teraz niż za kilka
                miesięcy miało by sie to zdazyć. Przykro mi i źle!!!
                Sorry, że piszę o takich rzeczach tutaj, ale musiałam się komuś wyżalić.
                • bebicka Re: :o( 02.08.05, 09:32
                  Ojejeku jak mi starsznie przykro, tym bardziej ze przed chwila jeszcze...e ch
                  juz nie bede pisac.
                  Zawsze sie tego balam, tym bardziej ze wsrod znajomych zdarzaja sie takie
                  przypadki. Tak mi przykro naprawde.
                  Trzymaj sie dzielnie, bardzo wspolczuje
                  Maraska
                • inia25 kamymama 02.08.05, 09:34
                  Rozumiem, że jest woreczek owodniowy a nie żółciowy tak?


                  strasznie mi przykro z tego powodu. Nigdy nie wiem co w takich sytuacjach
                  mówić, a niestety takie sytuacje mają miejsce coraz częściej u moich koleżanek.
                  Niestety...
                  Najważniejsze, żebyś starała się być twarda. Kama nie moze wyczuć, że coś z
                  mamusią się dzieje! Nie pokazuj jej że jesteś smutna.
                  Będzie dobrze! Musi być dobrze!!!!
                  Trzymam kciuki i myślę cieplutko o Tobiesmile
                  • kamymama inia 02.08.05, 09:42
                    Jest woreczek żółciowy, który na USG wskazał 8 tydzień ciąży. Natomiast worek
                    owodniowy jest zapadnięty, taki kwadrat z zapadniętymi bokami, a powinien być
                    owalny. W worku owodniowym nie ma płodu. Tak to wygląda na USG.

                    Dzieki dziewczyny za słowa otuchy i pocieszenia, dziękuję, że jesteście!
                    • inia25 kamymama 02.08.05, 10:16
                      może jest jeszcze szansa?

                      daj znać jak będziesz wiedziała na 100%.

                      A tak dla Twojej informacji: jeśli okazałoby sie ze musisz miec zabieg, to USG
                      w szpitalu musi Ci zrobić dwóch lekarzy niezależnie. Takie sa przepisy. Dwoch
                      lekarzy musi potwierdzic czy zabieg jest konieczny czy nie!

                      Jesli tylko potrzebujesz, to pisz pisz pisz i zalewaj nas postami!!!

                      Pozdrawiam cieplutko!
                      • eklon Re: kamymama 02.08.05, 11:08
                        Kamymama głowa do góry, może ten lekarz się pomylił!
                        Podobnie jak Inia nie wiem co pisać w takich momentach.
                        Daj znać jak będziesz już coś wiedzieć na 100%!
                        • dabrowianka Re: kamymama 02.08.05, 12:12
                          Witajcie!
                          kamymama a może w razie co poczekaj z tym zabiegiem. Mojej Jagody też długo nie
                          było widać i było podejrzenie, że nie ma płodu, a teraz biega tu mały zbój z
                          rudawymi loczkami. Z aktualną ciążą było to samo, a nawet gorzej. Pisałam Wam.
                          Jak byłam w 6 tygodniu to lekarz nawet mi nie chciał karty ciąży założyć, bo
                          płodu "nie było, coś tam się odklejało i kształt woreczka był nie taki, jaki
                          powinien być, był bardzo sflaczały i nie napięty". W każdym razie mój gin nie
                          robił mi nadziei. Potem krwawiłam (z Jagodą też krwawiłam) dostałam luteinę na
                          podtrzymanie, tak w razie co. Potem byłam w 9 tyg. to po jakimś czasie, robiąc
                          USG dojrzał maleństwo. Z tym że cały czas ciąża wg USG była za mała i była
                          możliwość, że się źle rozwija albo, że później zaszłam w ciąże, ze względu na
                          przesuniętą owulację (wersja optymistyczna). A jak już byłam w 12 tyg. to się
                          okazało, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Maleństwo nadrobiło
                          zaległości i USG wskazywało dokładny czas jak wg OM. Lekarz był w ciężkim szoku,
                          oczywiście pozytywnie zaskoczony. Byłam jeszcze na USG w Warszawie na
                          przezierności karczku i też ponoć dzidźka rozwija się książkowo.
                          Jak byłam na początku gin kazał się pokazać po 3tyg żeby upewnić się co i jak, i
                          całe szczęście.
                          Nie chcę Ci budzić niepotrzebnych nadziei, ale ja przeżyłam tyle stresu, a się
                          okazało, że wszystko teraz w porządku. Dodam tylko, że lekarz do którego chodzę
                          w Gdańsku jest bardzo doświadczonym lekarzem. I jak rozmawiałam z moimi
                          koleżankami, chodzącymi do niego, to tylko ja miałam takie przeboje.
                          Tak czy inaczej życzę Ci powodzenia.

                          Więcej, co u nas napiszę później. Teraz tylko wspomnę, że po 3 tygodniach w
                          Warszawie, na tydzień przyjechałyśmy do Gdańska (mojego ukochanego miasta, w
                          którym wycałowałabym każdy chodnik smile na ślub mojej siostry i potem wracamy z
                          powrotem.

                          Pozdrawiam
                          Agnieszka Jagodowa mama i 6-cio centymetrowe maleństwo
                          • inia25 dabrowianka 02.08.05, 12:24
                            pisz pisz co tam u was!
                            jak w stolicy?
                            moze sie spotkamy?
                            • lgosia1 takie tam 02.08.05, 14:26
                              cześć mamuśki!
                              Strasznie się cieszę, że urlopy wam się pokończyły, bo forum się ruszyłosmile
                              Inia, żebyś ty widziała ile razy ja czytam twój wspaniały post o mojej
                              serdecznoścismile)) Od czytania już oczy mnie boląsmile Warto byłoby nawet do
                              Warszawy jechać - nie tylko nad morze - by takie rzeczy o sobie usłyszećsmile))
                              Strasznie się cieszę, że Ciebie poznałam. Szkoda tylko, że musiałaś się
                              zaprezentować tak supersad((( Miałam nadzieję zobaczyć jakąś podobną mi Matkę
                              Polkę - moje nadzieje podniosła jeszcze twoja temperatura. A tu kurczę babka
                              opalona z bajecznym biustemsmile)) No i oczywiście jak spoglądam na te moje
                              zamryłki to wpadam w taki stan, że muszę sobie czytać ten twój post i czytać,
                              by choć trochę na duchu się podnieśćsmile)))

                              Kamymama strasznie mi przykro. Nikt nie wie co napisać, bo chyba nie ma
                              odpowiednich słów w takich sytuacjach. Z drugiej strony jak czytam co pisze
                              dabrowianka, to widzę jeszcze nadzieję!!!!
                              Iza - twój mąż powinien trochę pobyć chyba z małą sam. On jak widzi, że mała ma
                              dobrą opiekę, może nawet za dobrą, to może bać się opiekować córą z myślą, ze
                              nie będzie tak dobry jak ty. Mojego męża wprawdzie nie musiałam do niczego
                              zmuszać, ale stawiałam go nader często (inia ma rację) w sytuacjach, że "teraz
                              matka jedzie do dentysty a ty musisz z dzieckiem pobyć kilka godzin sam". No i
                              jak tak pobył z dzieckiem sam (oczywiście nie za pierwszym razem ale za którymś
                              tam...) to w końcu się zakochał. Tylko to trzeba chłopa samego zostawić.
                              Prędzej czy później zmięknie na widok wyciągniętych do niego rączek, na widok
                              uśmiechu, a już jak córeczka zacznie mówić to na pewno będzie łatwiej. No i nie
                              można ułatwiać mężom i niemężom sytuacji dając im przekonanie, że zawsze jest
                              mama, która się super zajmie dzieckiem. Jak mój mąż oznajmił mi o hali
                              (nawiasem mówiąc sprawa już zamknięta na moją korzyść) to tak się
                              zdenerwowałam, że moje biedne dziecko w trakcie zasypiania zostawiłam samo
                              (znaczy się z osłupiałym ojcem) na środku łóżka i poszłam sobie w długą, bez
                              torebki, bez pieniędzy, bez komórki ale za to z psem (Borys sam się
                              zorganizował na to wyjście, choć skończyło się na lekko przytrzaśniętym ogonie
                              przez mocno trzaśnięte własnoręcznie przeze mnie drzwi). Do dziś mnie łapa boli
                              od trzaśnięcia drzwiami i do dziś mój mąż kontempluje problem mało
                              odpowiedzialnej Mateuszowej matki, na którą trzeba uważać i za często jej samej
                              z dzieckiem nie zostawiać. Także mój mąż z konieczności musi o dziecko dbać też
                              sam, bo matce może nie raz i nie dwa odbić.
                              Aj kończę już, bo biorąc pod uwagę moje zmartwienia z początku teraźniejszego
                              tygodnia, wasze chorobowe problemy z dzieciaczkami tymi narodzonymi i tymi w
                              brzuszkach i jeszcze patrząc na te moje zamryłki na zdjęciach w towarzystwie
                              iniowego super biustu.... ach idę sobie jeszcze raz post inii poczytać. I do
                              pracy!!!! Nadrabiać wyjazdowe zaległościsad((
                              A malilka kiedy wraca?? No i właśnie tyle dziewczyn nie pisze!!!! Asik w jesteś
                              już w Polsce?
                              • lgosia1 Re: takie tam 02.08.05, 14:29
                                inia mam nadzieję, że już dzisiaj uda mi się wysłać dla ciebie zdjęcia!!!
                                Na usprawiedliwienie opóźnienie napiszę, że jeszcze się nie rozpakowałam po
                                przyjeździe, bo miałam ważniejsze spodenkowe problemy na głowie. O
                                zaległościach w pracy nie wspomnęsad
                                • inia25 Re: takie tam 02.08.05, 14:55
                                  to moja droga Gosiu jeszczę połaskoczę Twoje Ego i dodam, że oprócz szalenie
                                  miłej i ciepłej osoby, poznałam pracujacą bizneswoman, o nieskazitelnej
                                  figurze. Szalenie inteligentną osobę i superancką mamuśkesmile))

                                  A na koniec dodam, że mój biust to mój kompleks że hoho! No i na pocieszenie
                                  powiem, że spadł mi w czasie choroby o 1nr, wiec ciesze sie z tego bardzosmile
                                  Zostawiłam także nad morzem zbędne 5kg swego opalonego ciałasmile Dlatego
                                  zaprezentowałam sie w za dużych spodniachsmile) Tak więc przyznaj szczerze że
                                  wyglądałam nędznie....


                                  Iza czy Ty też możesz mi fotki podesłać z naszego spotkania?


                                  Malilka to chyba wraca jakoś na dniach.


                                  No w ogóle kilka dziewczyn zapomniało o nas: mamaula, godiva, contraria,
                                  kobrzanka, lilda, joasiiik......

                                  pozdrawiam
                                  • lgosia1 Re: takie tam 02.08.05, 15:00
                                    no to los jest przewrotnysmile Ja marzę o rozszerzeniu się w biuście, a ty chcesz
                                    go odchudzaćsmile A nie mógł to pan Bóg lepiej tego obmyśleć?
                                  • inia25 wady adama 02.08.05, 15:01
                                    na każdą moją prośbę typu zrób, podaj, przynieś odpowiada ZARAZ a następnie ten
                                    zaraz trwa 15 minut, godzinę a czasami w nieskonczoność.

                                    jest bałaganiarzem

                                    nie obcina oli paznokci!!!!

                                    jak pytam go "jak wyglądam?" on mi odpowiada " da rade" smile))))

                                    jeszcze chcecie?????

                                    głośno mówi, kłóci się ze mną czasami.... nie kupuje mi kwiatów (ostatnio
                                    opedzil sie jedna wiazanka 130 roz i powiedzial ze na najblizsze 10 lat mam sie
                                    od niego odczepic)!!
                                    • lgosia1 Re: wady adama 02.08.05, 15:07
                                      ufff DZIĘKI BOGUsmile))))
                                      • inia25 Re: wady adama 02.08.05, 15:12
                                        i zamiast zanosić skarpetki do kosza na brudy to kładzie je gdzie popadnie!

                                        no i wiecznie mi kładzie na srodku pokoju swoj latawiec ze slowami "zaraz
                                        sprzatne" i wtedy ten zaraz to trwa kilka godzin!!!!
                              • mamaaga1 kamymama 02.08.05, 14:40
                                Kamymama trzymaj się, jeszcze nic nie wiesz na pewno, musisz byc dobrej mysli.
                                Trzymamy kciuki ...

                                Iza ja wprawdzie mam w domu takiego iniowego Adama, który zrobi przy małej
                                wszystko (tez nie karmiłam piersią) ale równiez jestem zdania , ze z czasem
                                Twój mąż może zacząć zachowywać się inaczej. Mała podrośnie, dogadaja sie i
                                będzie oczkiem w głowie tatusia.
                                Koleżanka opowiadała mi ostanio, ze jej tata n ie zajmował sie swoim wnukiem
                                przez długi okres czasu bo twierdził, ze nie warto, że mały i tak niczego nie
                                będzie pamiętał, teraz dziadek i Mateusz to dwaj najlepsi kumple...ale od
                                niedawna.

                                Madzia dobrze, ze z pupcia Henryczka juz lepiej, a powiedziała ci lekarka od
                                czego te wypryski??? Może jednak antybiotyk szybciej by to zwalczył???
                                Acha na kiedy masz termin???

                                Może forum w końcu ozyje ... wink

                                Pozdrawiamy
                                Aga, Matylda i "Niespodzianka"
                                • lgosia1 Re: kamymama 02.08.05, 14:44
                                  mamaaga i inia!!!! Wy macie po prostu zakaz pisania o wspaniałości swoich
                                  mężów, a już przynajmniej (jeśli chodzi o mnie) nie w tym tygodniu. Proszę!!!
                                  Choć jedną wadę proszę!!!! Tak dla pocieszenia!!!
                                  • izabela_p25 Re: kamymama 02.08.05, 14:49
                                    Igosia popieram podajcie choć jedną wadę waszych mężów.
                                    Ja karmiłam 14 miesięcy a mąż nawet nie wie co to płacz dziecka w nocy!!!!!!!!!!
                      • jagna.04 Re: kamymama 02.08.05, 11:50
                        Kamymamo, tak bardzo wczoraj się ucieszyłam. A dziś..., cały czas nie tracę
                        nadziei że Wam się uda, musisz byc silna! Mocno trzymam kciuki!

                        Opolanko i ja ryczałam przy Twoich postach. Mój tata akurat jest nie za
                        bardzo..., ale gdyby był ciężko chory też pewnie jechałabym z misją. Trzymaj
                        się mocno i dużo zdrowia dla taty życzę.

                        Madziu cieszę się, że z pupą Henia już lepiej, daj znac co z oczkiem.

                        Eklon i Iniu wracajcie do zdrowia smile

                        A u nas tydzień przed wyjazdem Niko został potrójnie zaszczepiony: błonica-
                        tężec, polio, hib. Niestety zaraz potem gorączka, katar, kaszel. Tak więc do
                        portugalii lecieliśmy z porządnie zasmarkanym dzieckiem. Na szczęście po
                        infekcji nie ma śladu.
                        Mieszkamy w jak dla mnie dużym domu, pustym i nieprzyjaznym dzieciom. Dużo
                        schodów, barierek przez które można wypaśc, uskoków itp. Początkowo było b.
                        ciężko i zawsze musiał ktoś byc z małym. Powoli Niko nauczył się radzic ze
                        schodami i z nowymi zakazami typu: "dziecko nie może samo przebywac na
                        schodach". Oczywiście planujemy zabezpieczyc schody bramkami i barierki
                        dodatkowo zabudowac. No ale na to potrzeba środków, czasu i pracy. Tak więc
                        Iniu, do przyszłego roku powinniśmy się wyrobic smile
                        Niko ma swój pokój, w którym doskonale śpi. Kładę go między 20-21 i śpi do 7:30-
                        9. Jak dla mnie rewelacja. W ogóle wszyscy dobrze śpimy i mamy dobre apetyty.
                        Nadal przestawiam Nikiego na Nan Ha i jeszcze nie jestem w połowie drogi... no
                        cóż takie to moje małe wrażliwe. Od przyjazdu tutaj Niko robi mi 3-4 luźne kupy
                        dziennie, martwi mnie to trochę, ale przy tym pozostałe sprawy typu apetyt,
                        zachowanie są ok. więc narazie dam mu jeszcze spokój i nie idziemy do lekarza.
                        Niewiele mówi w ludzkim języku, nowości to: "chodź tu", "proszę", "kółko","da".
                        Mam wrażenie że rozumie wszystko, tylko nie zawsze ma ochotę coś słyszec albo
                        wykonac ale to typowe dla facetów wink
                        Aaa i Niko uwielbia plażę i ocean. Wbiega do wody z zachwytem a jak zabieram go
                        do wytarcia to jest krzyk.
                        No to tyle z naszych nowości, powoli uczę się nowego miejsca, jedzenia (
                        fatalne mięso i wędliny, cudowne owoce i sery), języka. Już półtora tyg jak tu
                        jesteśmy i mąż jest na miejscu a nie w delegacji. To jest duży plus! Bałam się,
                        że przez te ciągłe rozstania odsuwamy się od siebie... A teraz widzę, że może
                        byc naprawdę dobrze.

                        Izka, zawsze mi Cię żal jak czytam o Twoich zmaganiach, może będzie u Ciebie
                        tak jak pisała Nika (sorry jeśli pomyliłam), że z czasem gdy Martynka będzie
                        starsza polubią się, może za jakiś czas coś się stanie i obudzi się w Twoim
                        mężu chęc do obcowania z córcią. U niektórych facetów przychodzi to później.
                        Moja mama stwierdziła, że mój tata stał się opiekuńczy dopiero w stosunku do
                        wnuków wink Mam nadzieję, że u Was będzie szybciej, że jeszcze Martynka poczuje
                        jego ciepło i że będzie miała okazję się z Nim pobawic, bo faceci robią to
                        naprawdę inaczej od nas.

                        Asik, Sylwia, Godiva co z Wam dziewczynki?

                        Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
                        • mag-da Re: kamymama 02.08.05, 14:07
                          Hej Kamymamo może nie bedzie źle, wola życia u takich istotek jest bardzo silna
                          i nieraz cuda się zdarzały.
                          A my byliśmy dziś u lekarza, chciałam spytać o jakąś maść na te oczko. A babka
                          dała antybiotyk, zauważyła kolejną krostkę na rączce i powiedział że to się
                          będzie roznosić i najlepiej brać antybiotyk to wszystko zniknie. NIe jestem
                          przekonana do jej decyzji. Tyłek ładnie mu się goi. Myślę że antyboiotyk to
                          przesada. Tylko co z jego powieką, nie mam pomysłu jak mu tę maść kłaść boję
                          się że dostanie się do oka.
                          Pozdrawiam serdecznie
                          Jagna, mam koleżankę z Portugalii, ona tęski za mięsem ze swojego kraju,
                          angielskich wędlin nie jest w stanie jeść. Chyba możesz sobie wyobrazić co to
                          za wędliny tutaj są.
                          • izabela_p25 Re: kamymama 02.08.05, 14:46
                            Kamymama strasznie mi przykro ale głowa do góry i trzymaj się cieplutko.
                            Pamiętaj że zawsze trzeba mieć nadzieje. Czekam na wieści od ciebie.

                            Mag-da nie wiem co ci poradzić nie mam doświadczenia w tej sprawie.

                            Dziewczyny dzięki za porady i słowa otuchy też mam nadzieję że z dnia na dzień
                            będzie lepiej.

                            Igosia ja też chcę zobaczyć zdjęcia ze spotkania. Nasze już wysłałam jeżeli do
                            kogoś nie dotarły to czekam na reklamacje

                            Pozdrowienia
                            Iza
                            • malilka po wakacjach 02.08.05, 16:35
                              Witajcie po powrocie smile))
                              Wróciliśmy dzisiaj rano- tygodniowy wypad przekształcił się w 2-tygodniowy,
                              uroki urlopu wychowawczego. Ogólnie było super, tylko nieziemsko gorąco,
                              mieliśmy pecha i trafiliśmy na kilka dni najcieplejszych w Chorwacji od wielu
                              lat i ja- nienawidząca upałów parę razy omal nie zaliczyłam zemdlenia, zresztą
                              nawet mój wybitnie ciepłolubny niemąż dostał trochę w kość, co oznacza że
                              naprawdę było gorąco. Torbę z ciuchami przywiozłam praktycznie nierozpakowaną,
                              od rana do północy chodziłam w kostiumie kąpielowym, a młody w pampersie, nago
                              albo w majteczkach, tylko na plaży męczyłam go lekką koszulką, żeby się
                              biedaczek nie spalił.
                              Podróż mały zniósł super, do Zagrzebia jedzie się 11h, więc akurat to przespał,
                              gorzej że po przyjeździe niemąż pojechał do pracy, a ja po całonocnym
                              prowadzeniu samochodu (zdrzemnęłam się tylko 45min o 6.00) zostałam sama w
                              stanie krańcowego wyczerpania z wyspanym dzieckiem i to wspominam strasznie, no
                              ale jakoś dałam radę. Dzisiaj wracając od razu prosto z trasy podrzuciliśmy
                              małego dziadkom, parę godzin się przespałam i od razu jest ok.
                              W Zagrzebiu spaliśmy jedną noc i następnego dnia pojechaliśmy nad morze, to
                              350km i 2,5h jazdy, którą mały calutką przespał, więc to co mnie najbardziej
                              niepokoiło czyli długa podróż samochodem okazało się zupełnie bezstresowe.
                              Zatrzymaliśmy się na wyspie Ciovo tuż obok Trogiru, bo wcześniej gdzieś
                              przeczytałam, że wyspa ma plaże przyjazne dzieciom. Plaże jak na Chorwację były
                              rzeczywiście szerokie z dość łagodnym zejściem do wody, ale moja pociecha,
                              która w zimnym Bałtyku kąpała się namiętnie i bezustannie cieplutki Adriatyk
                              dla odmiany zbojkotowała. Mały panicznie bał się morza, rozkładaliśmy ręczniki
                              pół metra od wody i nie było mowy, żeby chociaż spróbował zamoczyć stópkę,
                              podczas gdy w Jarosławcu już z wydm biegł do morza i nie można go było utrzymać
                              poza wodą. Nie wiem dlaczego tak mu się odmieniło, to chyba przez to że na
                              plaży były kamyczki a nie piasek, ale z drugiej strony on te kamyczki
                              uwielbiał, stukał, przesypywał, wykorzystywał jako narzędzia do "naprawy" wózka
                              (najnowsze hobby- znaleźć kamyczki wyglądające jak śrubokręt i podokręcać
                              wszystkie śrubki), zabierał do domu itd.
                              Apartamentu szukaliśmy na miejscu, co okazało się trudne, bo jak dojechaliśmy
                              to mały się obudził i domagał się oswobodzenia z fotelika, a była 16, żar lał
                              się z nieba, w samochodzie klima, ale trzeba wysiadać, oglądać, wtedy samochód
                              się nagrzewa i można dostać szału po powrocie do środka, no ja miałam dość, a
                              co dopiero on. Dlatego nie szukając specjalnie wzięliśmy drugi, który
                              widzieliśmy, dość mały, ale z wielkim tarasem płynnie przechodzącym w podwórko
                              i dopiero potem ruszyliśmy na prawdziwe poszukiwania i trafiliśmy prawdziwą
                              perełkę. Para Szwajcarów na emeryturze miała wielki dom jak z bajki i wynajęli
                              nam całe piętro, na oko ze 120m2, z dwoma wielkimi tarasami od trzech stron
                              świata, żeby było gdzie uciekać przed słońcem, z przepięknym widokiem na całą
                              zatokę, z ogródkiem z cudnie wypielęgnowaną trawką (a zielona, soczysta trawa w
                              Dalmacji jest prawie nie do spotkania) gdzie mały miał stanowisko basenowe, do
                              tego gospodarze codziennie przynosili nam świeżo zebrane w ogrodzie winogrona,
                              brzoskwinie, gruszki, papryki, pomidory, bakłażany, itp i nawet wykopane
                              ziemniaki i oliwę z oliwek, bo oczywiście blond dziecko robi na południu
                              furrorę i chcieli, żeby mały miał u nich jak najlepiej. Normalnie jak w raju.
                              Maciuś był zachwycony, do tego mieli żółwia i kota w charakterze zwierząt
                              ogrodowych, więc już w ogóle rewelacja. Jednym minusem było to, że przepiękne
                              widoki oznaczały, że powrót znad morza to było pchanie wózka ostro pod górę i
                              mimo że to było blisko, to można było paść z wysiłku, ale było warto. Tanio w
                              lipcu niestety nie jest i płaciliśmy 35 euro za dobę, ale w końcu raz się
                              żyje smile /tak sobie usprawiedliwiam takie wydatki w czasie gdy nie zarabiam/.
                              Z jedzeniem małego było gorzej niż w Łodzi, ale nie na tyle żeby waga opadła,
                              co to to nie. Zdarzały się dni, że nie chciał jeść obiadu w ogóle, ale mleko
                              wciągał 2x dziennie po 250ml obowiązkowo i wsuwał wszystkie owoce a z warzyw
                              pomidory. Hitem były winogrona, musiały być na śniadanie po mleku, po obiedzie,
                              po kolacji i jeszcze pomiędzy. Na początku je przekrawałam i wyjmowałam pestki,
                              ale potem dałam sobie spokój i wsuwał całe, czasem nawet świeżo zerwane i
                              jeszcze nie umyte. Brzoskwinie, nektarynki i gruszki obierałam ze skórki, ale
                              nie wiem czy to już nie czas, żeby sobie dać z tym spokój? W Łodzi po
                              brzoskwiniach i nektarynkach strasznie małego wysypywało, ale teraz jestem
                              pewna, że to musiałby być jakieś środki chemiczne, którymi szprycują owoce, a
                              nie same owoce.
                              W czasie wyjazdu wyrżnęły się dwie trójki i jedna czwórka, na szczęście
                              bezboleśnie, więc mały ma już komplet 16 zębów, jeszcze tylko piątki i parę lat
                              spokoju, uffff.
                              Z niemężem wyjechaliśmy w stanie napiętego niepokoju, miałam nadzieję, że
                              wakacje nas zbliżą itd, ale skończyło się na paru dniach ostrego konfliktu, aż
                              żałowałam że w ogóle z nim pojechałam, na szczęście po tych paru dniach
                              eksalacji wydaje się, że atmosfera się oczyściła i jest lepiej, ale może mi się
                              tylko tak wydaje...
                              Mały chodzi, biega, namiętnie chodzi po schodach (ufam mu jak wchodzi, ale
                              dostaję nadal palpitacji serca jak się bierze za schodzenie), wspina się na
                              sprzęty, rozumie wszystko skubany a nadal mówi mało, jak zrobi kupkę to
                              przychodzi i pokazuje na pampersa że trzeba mu wymienić (oj trzeba się brać za
                              ten cholerny nocnik), jako człowiek kulturalny nigdy nie zrobił siusiu do
                              morza, wstrzymywał się i namiętnie siusiał na ręczniki rodziców, w ilościach
                              hurtowych no ale adekwatnych do wypijanych płynów. Bo w morzu się kąpał, ale
                              tylko będąc na rękach u mnie albo u taty, lubił też "pływać" trzymany na wodzie
                              koniecznie na brzuchu, pozycja na plecach powodowała wrzask, podobnie zresztą
                              jak próby użycia rękawków do pływania czy kółka.
                              Tak w ogóle to mam wrażenie, że mały się niesamowicie rozwinął przez nasz
                              wakacyjny lipiec, nowe miejsca, otoczenie, ludzie, naprawdę widać duże zmiany.

                              Właśnie przeczytałam zaległe wiadomości, Kamymama trzymaj się, mam nadzieję, że
                              wszystko będzie dobrze, słyszałam przynajmniej o kilku takich historiach z
                              dobrym zakończeniem, trzymam kciuki żeby i u Ciebie tak było.
                              • male_co_nieco Re: po wakacjach 02.08.05, 16:51
                                witamy, super że wyjazd się udałsmile
                            • male_co_nieco Re: kamymama 02.08.05, 16:47
                              Kamymamo..... nawet nie wiem co napisać strasznie mi przykro, ale jeszcze nic
                              nie wiesz na pewno a jak pisała Dąbrowianka może się okazać ,że wsyztko będzie
                              dobrze.


                              Iza dostałam zdjęcia ale Martyna ma strój kąpielowy fiu, fiu.....śliczna
                              dziewczynka.

                              Inia 130 róż , no faktycznie starszny ten Tój chłopsmile) jaka kobieta by to
                              zniosłasmile
                              No ale jak już tak o mężach i niemęzach piszemy to muszę oddać mojemu
                              sparwiedliwość i co następuje: młodym zajmuje się super, potrafii i jak ma
                              czas robi przy nim wszystko,robi to chętnie i to od pierwszych dni , super
                              potrafią się dogadać, bez problemu zostaje sam z młodym , kapiel, jedzenie,
                              usypianie, zabawa, wycieczi rowerowe,czytanie, tata dobry do wszytskeigo ,
                              ostatnio jak jest w domu to nie może usiaść bo Igi zaraz go ciągnie i tata musi
                              iść - poczytać , do piaskownicy, pobudować z klocków, itp. A wady no cóż Inia
                              te skarpetki to chyba zmora wszystkich kobiet !!!smilei jeszce sporo by się
                              znalazło ale dziś jestem pokojowo nastawiona więc poprzestanę na słowach
                              pochwałysmile)

                              Iza jeśli mogę coś doorzucić , spróbuj męża kiedyś zostawić z Martynką, jak
                              będzie musiał się nią zająć to to zrobi i pewnie obydwoje będą zadowoleni.
                              • kamymama :o( 02.08.05, 21:09
                                Hej!
                                Byłam w szpitalu na USG i konsultacji. Dwóch lekarzy sie przyglądało jak mój
                                ginekolog mnie badał. Wszyscy jednoznacznie stwierdzili, ze ciąża jest martwa.
                                Obumarła ok.tydzień temu. Pęcherz płodowy w ciągu jednego dnia rośnie od 1 do 2
                                mm, a mi zmalał 2 mm. Powinien mieć dziś 17 mm. (wniosek z wczorajszego
                                badania, miał 15 cm.), a ma 13mm. Powiedzieli, że za kilka dni ciąża obumarła
                                zacznie się psuć i mogą nastąpić powikłania. Chciałam jeszcze tydzień poczekać.
                                No cóż jutro rano o 7:30 mam sie stawić w szpitalu na zabieg:o( Jeżeli nie
                                będzie powikłań to wieczorem się wypiszę na ządanie za zgodą mojego ginekologa
                                i pojadę do domu. W domciu najlepiej odpocznę, są rodzice, siostra i moja
                                przyjaciółka. Dobrze, że teraz to sie stało, a nie jak bym była w 5 miesiącu.
                                Dziękuję Wam za słowa otuchy i pocieszenia. Dobrze miec takie znajome jak Wy w
                                trudnych sytuacjach. Dziękuję!

                                Odezwę sie za 2 tygodnie jak wrócę z Bielska.
                                • eklon Re: :o( 02.08.05, 21:13
                                  Kamymama, jedyne pocieszenie w tym momencie to faktycznie to, że stało się to
                                  teraz i że masz wokół sibie bliskich, którzy pomogą Ci w tych trudnych chwilach.
                                  Trzymam za Ciebie kciuki, żeby nie było żadnych powikłań! Wracaj szybko do
                                  zdrowia!
                                • eklon Takie tam 02.08.05, 21:22
                                  po poście Kamymamy jakoś odechciało mi się pisać ale chciałam tylko pocieszyć
                                  Lgosię, że ja od mojego męża dostałam kwiaty ostatni raz w dniu ślubu :-0 Nie
                                  ma go w domu zazwyczaj 5 dni w tygodniu. Np. w maju był w domu aż 9 dni! Jak
                                  wraca, przywozi tony brudnych koszul, siada przed telewizorem i sprawdza
                                  telegazetę albo włącza laptopa! Nie sprząta klatki schodowej i balkonu, bo jak
                                  twierdzi ja wymyślam i marudzę! Jak już się dorwie do dobrej książki to świat
                                  się może walić a jego nic nie wzrusza! Dziś mamy np. rocznicę ślubu a on
                                  poszedł poczytać książkę, bo jest podobno rewelacyjna i musi ją dziś skończyć!
                                  Ale czasami ma oczywiście przebłyski i potrafi się wspaniale zająć Michałem
                                  tylko niestety jest strasznie leniwy i wygodny jak większość facetów.

                                  Aha Inia u nas słowo ZARAZ jest po prostu hitem! Tylko czekam aż Michał nauczy
                                  się je mówić! A skarpetki w rogu sypialni i koszula powieszona na skrzydle
                                  drzwi, to po prostu standard!

                                  ok kończę marudzić i idę nacieszyć ostatnimi godzinami naszego święta, podobno
                                  bawełnianego!
                                  • mamaaga1 :-(((( 02.08.05, 21:37
                                    Kamymama bardzo mi przykro ...
                                    Trzymaj się, odpocznij, wszystko sie ułoży ... z czasem ...
                                    Aga
                                  • bebicka skoro narzekamy 02.08.05, 21:37
                                    na facetow... nawet inia.. no bo faktycznie ktora z nas by wytrzymala te 130
                                    rozsmile to i ja dorzuce. Chociaz tak po proawdzie to nie mam na co narzekac
                                    (przynajmniej dzisiaj), ale... moj maz sobie kupil nowa zabawke, co jakis czas
                                    musi sobie cos kupic nowegosmile tym razem to taki maly odtwarzacz mp3 z radyjkiem
                                    i teraz wieczory spedza zasluchany w sowja nowa zabwke a ja zeby o cos go
                                    zapytac to musze albo rzucic poduszka albo jakis innych rekoczynow zazyc...smile
                                    faceci!.Natomiast jesli chodzi o skarpetki, czy rozrzucone koszule to u nas
                                    mogloby byc na odwrot bo przypominam ze mam meza pedantasmile grrrr tez nic
                                    dobrego na dluzsza mete.
                                    no to na razie tyle narzekan.
                                    Chcialam sie jeszcze podzielic info bo wlasnie z kina wrocilam i ejstem pod
                                    wielkim wrazeniem filmu "Miasto gniewu". Polecam, tylko jedna uwaga film nie
                                    jest z grupy lekkich latwych i przyjemnych wiec nie na poprawe humoru, nie przy
                                    chandrach i inncyh takich. przynajmniej tak mi sie wydaje. Ale naprwde genialny.
                                    Super zdjecia!!!
                                    Natomiast dal rozrywki to polecam Madagaskar, ubawilismy sie setnie... jakis
                                    czas temu bylismy, moze juz pisalam.

                                    faktycznie jak inia i malika powracaly z wakacji to forum od razu ruszylo z
                                    kopytasmile
                                    a wlasnie maliko czy mzoe zachowalas namiary na tych cudownych Szwajcarow, dla
                                    potomnosci... i dla nas wszystkich rzucajacych sie na jak na zer na dobre
                                    adresysmile??

                                    Zauwazyluscie ze coraz mniej piszemy o problemach naszych maluchow? ze ktorys
                                    cos tam zrobil albo powiedzial a coraz wiecej ogolnie co u nas lsychac, co
                                    porabiamy itp? jak listy do starych znajomych. moj maz to od razu sie pytal jak
                                    mowialam zeswietny film- "to co teraz pewni polecisz na forum o nim pisac"smile a
                                    mnie to bardzo cieszy. tylko czesciej spotykac bym sie chciala...wlasnie moja
                                    jedyna ostala wspolgdanszczanka sie cos nie odzywaz ostatnio.
                                    pozdrawiam Was wszystki serdecznie
                                    Maraska
                                    • mamaaga1 Re: skoro narzekamy 02.08.05, 21:46
                                      a ja ponarzekam jutro wink bo mąziu siedzi obok hehehe.
                                      ... mimo,że najkochańszy to nie jest wolny od wad sad(
                                    • eklon Re: skoro narzekamy 02.08.05, 21:49
                                      Właśnie jeśli chodzi o namiary, to Malilka trzymaj, bo może we wrześniu uda nam
                                      się gdzieś wyrwać. Chociaż patrząc na mojego małego choruska, to coraz bardziej
                                      myślę o jesieni nad morzem!

                                      Bebicka zazdroszczę Ci tego kina! My ostatni raz byliśmy jak byłam jeszcze w
                                      ciąży. W naszej mieścinie kino jest czynne tylko w weekend i szczerze mówiąc
                                      wolę posiedzieć w domu i obejrzeć coś na kinie domowym niż w tej ruderze. Do
                                      normalnego kina to już niestety wyprawa.

                                      śmigam sprawdzić pocztę, bo muszę się przyznać, że dawno nie zaglądałam!
                                      • eklon zapomniałam 02.08.05, 22:06
                                        jeszcze napisać, że musimy iść do ortopedy dziecięcego. Michał ma koślawość
                                        stawu kolanowego, tak przynajmniej stwierdził ortopeda do którego chodziliśmy
                                        na konsultację. Po urlopie muszę iść po skierowanie do lekarza rodzinnego,
                                        chyba, że jeszcze w piątek po zdjęciu gipsu ją odwiedzę!
                                        Niepokoiło mnie to, że jak chodzi wygląda jakby mu pies z budą przebiegł między
                                        kolanami. Wszyscy twierdzili, że przesadzam, bo jest jeszcze mały i dopiero
                                        uczy się chodzić a tu...
                                        Wprawdzie nasz ortopeda mówi, że najprawdopodobniej jest to efekt niskiego
                                        poziomu wapnia i przy odpowiedniej dawce D3, ćwiczeniach i wkładce
                                        ortopedycznej wszystko szybko uda się skorygować! Jestem dobrej myśli!
                                • jagna.04 Re: :o( 02.08.05, 22:43
                                  Kamymamo kochana, trzymaj się jutro! Tak smutno mi z Twojego powodu, tak jakoś
                                  byle jak...
                                  • inia25 Re: :o( 02.08.05, 23:26
                                    kamymama - skarbie trzymaj się!
                                    • anitkashe Re: :o( 03.08.05, 00:19
                                      Kamymamo - nie wiem co napisać, po prostu myślami jestem z Tobą... dobrze, że
                                      nie jesteś sama w tym momencie... i tyle nas na forum o Tobie myśli...


                                      Anita i Natalka
                                      • izabela_p25 Re: :o( 03.08.05, 11:58
                                        Kamymamo trzymaj się bardzo mi smutno. Myślami jestem z tobą.

                                        Iza
                                        • male_co_nieco Re: :o( 03.08.05, 19:41
                                          strasznie mi przykro, nawet nie wiem co napisać....
    • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 03.08.05, 11:57
      no wczoraj posty rosły na potęgę, a dziś cisza jak makiem zasiał!!!

      Malilka fajnie że wyjazd sie tak super udał!

      Zapomniałam wam napisać jak wyglada nasze nocnikowanie: ola ma dwa nocniki, na
      jednym siada ona, na drugim lalki. Jak chce siku i sie nie zapomni to
      sygnalizuje ze ma potrzebe, ale czasem jak sie zabawi, to sika w pieluszke.
      Kupy jeszcze nie kontroluje, tzn. kontroluje w ten sposób, ze jak juz zrobi
      kupe to przychodzi i mówi fu pokazujac na pieluszkesmile))) Nie mam zapału do
      oduczania jej od tej cholernej pieluchy.....
      • malilka Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 03.08.05, 13:28
        Kamymamo, tak mi ogromnie przykro, mam nadzieję, że wśród bliskich jakoś się
        trzymasz...
        • mamaaga1 Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 03.08.05, 14:30
          Malilka witamy po wakacjach ... fajnie , ze wyjazd sie udał.

          Dziewczyny chciałam się zapytac jak robicie w końcu z tym fluorem, podawac czy
          nie??? Znam tylu zwolenników co przeciwników i sama nie wiem co robić ... moze
          mi doradzicie???
          Acha w temacie zębów ... kiedy książkowo wychodzą piątki??? Mam się nastawiac
          na małą przerwę czy ta ręka głęboko osadzona w paszczy mojej córci wrózy
          kolejne przeboje w najbliższym czasie (brakuje nam dwóch trójek i własnie
          piatek a wczoraj musiałam zakupic kolejna tubke dentinox-su.

          Nocnik -u nas słuzy nadal do wysadzania lalek i do wprowadzania mamusi w błąd,
          jak pytam chcesz siusiu, odpowiada taaa mocno machając główka na tak, ja
          zciagam jej pampersa (bo skoro chce) a ona zwiewa z gołym tyłkiem smile)).
          Moja mama , u której spedziłysmy kilka dni puszczała mała w samych majtkach,
          pierwszy raz kiedy poczuła, ze mam mokro zdziwiła sie i zrobiła siusiu na
          nocnik ale póxniej to babcia prała tylko majtki na okragło wink). O kupce
          informuje dopiero po fakcie ... także daleka droga przede mną.

          A i ostatnio moja wszystkojedzaca córcia odmawia kategorycznie jedzenia ...
          może to przez te zęby ... albo nie ma czasu ...
          Pozdrawiam i zmykam troszkę odpocząc skoro mała spi
          Aga
          • inia25 mamaaga1 03.08.05, 15:09
            piątki wychodzą pomiędzy 24 a 30 miesiącem życia.
            • malilka Re: mamaaga1 03.08.05, 15:14
              Igosia, zamiast z Inią trzeba się było spotkać ze mną- stan mojego biustu NA
              PEWNO poprawiłby Ci humor, bo ja wpadam w czarną rozpacz za każdym razem jak
              się widzę nago sad(((((((( A w Chorwacji na plaży gdzie nie spojrzałam to
              widziałam cudne dziewoje z wielkimi, sterczącymi biustami, chyba była jakaś
              modyfikacja genetyczna 10 lat po moim przyjściu na świat i niestety mnie nie
              objęła... Biust został teraz moim kompleksem numer 1, nie dość że oklapł, to
              jeszcze jest mniejszy niż przed ciążą sad( Pocieszam się jeszcze tylko tym, że
              ważę z 5kg mniej niż przed ciążą (178cm i 56kg) a ja mam tak, że biust mi
              pierwszy chudnie i ostatni tyje, więc może jak mi się uda przytyć parę kilo to
              i góra mi się nieco zaokrągli... Co prawda pomysłu na przytycie na razie nie
              mam i mimo intensywnego, wakacyjnego obżerania się śmieciowym i tuczącym fast-
              foodem, lodami, goframi itd nic się w temacie nie zmieniło, ale ciągle wierzę,
              że jakoś dam radę.

              Mamaaga, piątki książkowo wychodzą przed 2-gim rokiem życia (kurde mam inną
              książkę niż Inia smile, więc mają dużo miesięcy do wyboru smile A co do zymafluoru to
              musisz sama zdecydować i już. Ja akurat jestem przeciwniczką i nie podaję.

              Eklon, ja też mam pewne podejrzenia co do nieprawidłowości chodu Maćka i póki
              co wszyscy mówią, że przesadzam, bo dziecko ma czas i samo zacznie dobrze
              chodzić, ale muszę się wybrać do ortopedy, żeby go obejrzał. Mały ma palce stóp
              bardzo na zewnątrz, no nie jest to pierwsza pozycja baletowa, ale wygląda to
              nienaturalnie.

            • inia25 Re: mamaaga1 03.08.05, 15:22
              pomyliłam oczywiście między 21 a 31smile)))
              republika.pl/dentystyka/zabkowanie.html
              • lgosia1 Re: mamaaga1 03.08.05, 19:01
                Rany!!!! Muszę wam się pochwalić!!!! Moje dziecko chyba jednak mnie kocha!!!!
                Dzisiaj nie dało się zdjąć z moich rąk, gdy oddawałam je na przechowanie do
                babci. Mały ryczał wniebogłosy, mi się serce krajało, babci było smutno, że nie
                ma okazji podkreślić jak to mały lubi u nich przebywać, a mi oprócz pokrajanego
                serca dusza rosła. Że oprócz Borysa i męża kocha mnie moje dziecko. I takie
                smutki małego przy rozstaniu ze mną zaczęłam właściwie już zauważać od
                miesiąca. Zawsze mi się wydawało, że na miłość dziecka trzeba sobie zasłużyć! A
                ja jeszcze nie miałam tak naprawdę okazji. Raczej w tę drugą stronę zasłużałam
                się często na jego złości wobec mnie. A to przez zamknięcie niedozwolonej
                szafki, a to przez zabranie takiej fajnej zabawki jaką jest otwarta butelka z
                wodą, a to przez.... ach same zresztą wiecie jak to jest. Mam nadzieję, że tak
                już zostanie!!!! Przynajmniej będę się starała. Przecież nie można kochać "z
                urzędu" tylko za to, że się jest mamą czy tatą lub w ogóle rodziną.
                Przynajmniej tak mi się wydaje. Chociaż moja mama uważa, "że rodziny się nie
                wybiera, rodzinę się ma i jaka jest taka jest a trzeba kochać rodzinę!" Bleeee

                Idę się zasługiwać na miłość mojego dziecka. Właśnie wpadłam na pomysł jaki to
                dobry obiadek mu na jutro zrobić. Pa
                Ps. Jakoś Malilka mało mnie pocieszyłaś.... szczególnie z tą wagą 56 kg. Marzę
                o tej liczbie 56 od 15 lat co najmniej. Cholera!!!! Nie ma jakiejś babki na
                forum z tyłkiem obciążonym tłuszczykiem, dociążonym cellulitisem na wierzchu????
                • male_co_nieco Re: mamaaga1 03.08.05, 19:58
                  Witam

                  Lgosia - jest!!!!! i tłuszczykiem to delikatnie powiedzianesad oj, trzeba coś z
                  tym zrobić , trzeba...tylko dyscypliny braksad((

                  Co do zębów to nie wiem, Igor piątki wyraźnie wyczuwalne pod dziąsłem ma już
                  chyba od jakiś 2-3 miesięcy, no chyba że na wierzch wyjdą za kilka miechów. Ale
                  zaczeło się od pakowania rączek głęboko do buzi( czasami miał aż odruch
                  wymiotny) od pewnego czasu spokój i te piątki ( sztuk trzy)tak sobie siedzą pod
                  tym dziąsłem, narazie ich nie widać.
                  Co do fluoru my nie podajemy, nasza pani doktor odradzała.

                  Dziewczyny juz o to pytałam ,ale się powtórzę , jak u Was z myciem zębów, bo u
                  nas ostatnio kiepsko, Igor się wyrywa , zaciska zęby, macie jakieś pomysły????

                  Co do braku apetytu ostatnio Igorowi też nie dopisywał, rano wypijał kubek
                  mleka potem nie chciał nic , dopiero na obiad coś wrzuciła ( a to i tak połowę
                  tego co zazwyczaj) potem przegryzł kawałek jakiegoś owocu no i na kolacje znów
                  nic nie chciał prócz mleka, trwało to kilka dobrych dni. Od jakiś 3 dni znów
                  jada więcej.

                  Coś jeszcze chciałam napisać ...
                  • mag-da Re: mamaaga1 03.08.05, 23:18
                    Cześć, Jednak podałam mu antybiotyk, decyzję podjął mój mąż, powiedział ze
                    znęcam się nad dzieckiem w imię jakiś pojechanych zasad (i tu dostało się
                    nasszemu forum), a dziecko ma powiekę na dole i na górze czerwoną i spuchniętą.
                    Oka mu nie posmaruję maścią a bez maści samo nie zejdzie. Tak więc jesteśmy już
                    po raz trzeci w życiu na antybiotykach.
                    Co do męza to szczerze mówiąc nie chce mi się pisać bo zaraz ciśnienie mi
                    skacze. Jak jest, to jest super, podłogę umyje, Heniaskiem się zajmie, nie mogę
                    narzekać. Ale problem jest w tym, że go głównie nie ma. Wraca do domu dopiero
                    między 20 a 21 i czuć od niego piwem. Już się wkurzyłam, sorry, to by było tyle
                    na temat Tomasza.
                    Co do wyglądu to w rozstępach chyba nikt mnie nie przebije. Brzuch, piersi, czy
                    pośladki można ukryć pod kostiumem kąpielowym a ja ostatnio zauważyłam
                    czerwone szlaczki na udach i aż się rozpłakałam. Chyba wszystkie wakacje będę
                    spędzac w górach a morze mój synek będzie oglądał tylko zimą.
                    Pozdrawiam i życzę miłej nocy.
                    Aha i jeszcze, ja żadnego fluoru nie podaje, tyle jego co sobie wyssie ze
                    szczoteczki do zębów. Henryś też miał takich parę dni że żywił się tylko
                    mlekiem, owocami i płatkami śniadaniowymi w wersji na sucho. Teraz już je
                    normalnie.
                    Pa
                  • dabrowianka Re: mamaaga1 04.08.05, 01:39
                    mamakama tak mi przykro...

                    Jestem w Trójmieście i w związku z tym mogę Was odwiedzić, bo mam internet. W
                    mieszkaniu, w którym tymczasowo jesteśmy nie ma takowego dobra, nie ma również
                    telefonu i telewizora. Tego ostatniego nie brakuje mi jak tego pierwszego. Ale w
                    związku z tymczasowością naszego pobytu tam, nie będziemy zakładać tego "okna na
                    świat".
                    A mieszka mi się tam nie najlepiej, bo okolica nie najciekawsza (dużo
                    przemysłowych terenów i prawie zero usług), a mieszkamy w bloku molochu na 11
                    piętrze w mieszkaniu nr 1118. Samo mieszkanie jest całkiem milutkie. Ale mam
                    nadzieję, że jak znajdziemy sobie już coś na stałe, to będzie lepiej.
                    Na szczęście Gutka się szybko odnajduje w nowej sytuacji. A jak mi się dziś
                    poryczała i wyciągała ręce do monitora, gdzie przeglądałam zdjęcia, na których
                    był tatuś, to potwierdziło słuszność naszej przeprowadzki.

                    Kinga ja bardzo chętnie się spotkam. Prawie nikogo nie znam w W-wie i zaczynam
                    już trochę dziczeć tam smile My wracamy w niedzielę wieczorem, tylko już w następny
                    piątek, jak sie będę dobrze czuć, wyruszamy na tydzień do Niemiec. Więc pewnie
                    spotkamy się dopiero po powrocie, chyba, że w tygodniu, ale Ty pracujesz.
                    Trochę się obawiam spotkania, bo mój kochany loczkowany aniołeczek stara się
                    sprać wszystkie napotkane dzieci, w podobnym wieku. Napadła ją ostatnio pewna
                    łobuzerska czterolatka i próbowała gwałtem odebrać taki samochód do pchania.
                    Moje dziecię teraz ma uraz i jak tylko ktoś się próbuje zbliżyć do nas na
                    spacerze, to obrywa. Szczególnie, jak mógłby w ocenie Jagody jej coś zabrać.
                    Tak mi głupio czasami, nie wiem co z tym robić.
                    Kolejny problem to, to, że mnie gryzie przeokrótnie. A jak złapie moje biedne
                    ciało zębami, to zaciska i nie chce puścić od razu, jeszcze potrafi szarpnąć.
                    Ostatnio nie wytrzymałam i dałam jej porządnego klapsa. Mój pierwszy klaps i to
                    jeszcze ręką oberwała po gołym udzie, gdzie został przez jakieś 15 min. czerwony
                    odcisk moich palców. Ona się poryczała, a ja się załamałam. Niestety zadziałał
                    mój instynkt samozachowawczy, bo po klapsie puściła moją biedną skórę,
                    rozwierając swoją szczękę. Skutek był taki, że do końce dnia mnie nie ugryzła.
                    Poradźcie co mam robić z tym gryzieniem. W złości to szaleje, ale i bez bardzo
                    często udziabie mnie.
                    No i zaczynają się pierwsze problemy wychowawcze.

                    W W-wie miałyśmy trochę sukcesów nocnikowych. Dziadek przywiózł nasz nieużywany
                    nocnik i Jagoda się w nim zakochała. Chciała siadać na nim prawie non stop. Nie
                    dawało się jej założyć pieluchy. No i nagle zaczęła sygnalizować kiedy chce
                    kupę. Tak, że prawie tydzień był bez kupy w pieluchę. Ale już się "zepsuła", a
                    teraz jak jesteśmy w Gdańsku to w ogóle zainteresowanie jej minęło. Teraz cały
                    pobyt w domu spędza w pokoju, gdzie urzęduje królik i terroryzuje wszystkich,
                    aby jej tam towarzyszyli. Chce go karmić na okrągło, wyjada z resztą mu karmę z
                    miski i ciągle zwija poidełko. Za dużo atrakcji, aby siedzieć, albo wołać na nocnik.
                    Ale dziadek przytaszczył nam również Jagódkowe łóżeczko i dziecię po wielu
                    miesiącach spania z nami samo się do niego przeprowadziło. Tylko stoi koło
                    naszego łóżka i ma wyjęte szczebelki. Byłam w szoku jak zaczęła się w nim
                    pokładać nawet w ciągu dnia, jak była zmęczona. Niekiedy nawet zastawałam ją
                    śpiącą w ciągu dnia. A po kąpieli sama biegnie i wchodzi do niego. Potem jeszcze
                    przychodzi poujeżdżać tatusia, poprzytulać się i jak już jest senna, sama wraca
                    do siebie. Tutaj w Gdańsku mam turystyczne łóżeczko i już tak chętnie nie
                    zasypia w nim. Przeszkadza jej to, że nie może sama swobodnie wchodzić do niego
                    i wychodzić. Tu jest w nim uwięziona. Ale, że się w nocy rzuca po łóżku, to
                    przekładam ją do łóżeczka, jak uśnie i jestem spokojna, że nie wypadnie. No
                    chyba, że jest bbbardzo zmęczona to po odłożeniu natychmiast sama odpływa.

                    Ogólnie widzę, że lepszy wpływ na nią ma to mieszkanie w Warszawie. Tam głównie
                    przebywamy w dużym pokoju, który ma aneks kuchenny i wnękę gdzie śpimy, z
                    Gutkowym łóżeczkiem. Bardziej się tu skupia. Do łaski wróciły wszelkie
                    książeczki. Potrafi z pół godziny leżeć na podłodze i oglądać jedną. Przy tym
                    gaduli do siebie, robi miny. Bawi się też wszelkimi klockami, wrzuca do
                    sorterów. A i kupiliśmy jej w stolik z krzesełkiem i dziecię uwielbia usiąść
                    sobie na swoim krzesełku i np. rysować.
                    A tu biega po pokojach, pladruje szafki, szuflady, no i molestuje tego biednego
                    naszego królika.

                    A co do wagi, to niedługo ja będę mogła Was pocieszać. Przy wzroście 177 zwykle
                    ważę ok 65 kg (a nie jakieś tam 56). W ciąży z Gutką na początku schudłam, a na
                    koniec ważyłam 94 kg!!! I aż tak nie jadłam, żeby tyle przytyć. Aż się boję,
                    żeby teraz też nie ruszyła maszyna smile Na szczęście, po trzech miesiącach
                    wróciłam cudownie do poprzedniej wagi, ale jakby mi teraz została, to...
                    I Magda nie srasz tymi rozstępami. Ja genialnie jeszcze żadnego specjalnego
                    kremu sobie nie kupiłam, a brzusio już mi rośnie. Na razie mam koszmarne
                    rozstępy na piersiach. Chyba polecę sobie kupić krem.

                    A jeszcze pochwalę mojego ślubnego, bo w temacie opieki nad Jagodą to jest
                    najukochańszym tatusiem. Jak już jest w domu (teraz niestety bardzo późno wraca)
                    po pracy, lub w weekend to prawie cały czas poświęca Jagodzie. Z resztą trudno
                    mu by było inaczej robić, bo ona się do niego przykleja od razu jak wchodzi do
                    domu. Dużo mogłabym mu zarzucić, ale jest świetnym tatą. Teraz najbardziej
                    brakuje mi go ok. 6 rano, jak Jagoda się budzi i domaga się mleka. Zawsze
                    leciała do tatusia i to on musiał wstawać smile bo ja o takiej porze nie pamiętam
                    jak mam na imię i mam problemy z trafieniem do kuchni, szczególnie teraz jak
                    zaczęłam gorzej sypiać i ciągle się budzę w nocy.

                    mamaaga gratuluje, ja mam termin na 29 stycznia.

                    Pozdrawiam Was serdecznie i pędzę spać bo już późno
                    Agnieszka Jagodowa mama
                    • bebicka Igosia 04.08.05, 09:10
                      to musisz spotkac sie ze mna to Ci sie humor poprawismile ja juz tez nie moge
                      patrzec na swoj tluszczyk...tylko dyscypliny brak, no i czasu, ech... tragedia.
                      A tak sobie obiecywalam, ze po ciazy to na pewno bede sie odchudzac...
                      I ja tez mam wrazenie ze mnie dziecko nie kocha, bo mu ciagle tylko tego czy
                      tamtego zabraniam, az czasami mam wyrzuty sumienia, ze dziecko bedzie tylko
                      pamietalo matke z kiwajacym palcem i "nie wolno, nie wolno!"
                      Ale chyba czesciowo taka nasza rola...
                      a najgorzej to mnie wkurza, jak ja mu czegos zabraniam np siedzac u babci a moja
                      mam nie reaguje, albo wrecz mowi u babci moze. bacie sa od tego zeby
                      rozpieszczac a rodzice zeby wychowywac. grrrr
                      no dobra uciekam, bo Mlody pojechal do opiekunki a ja musze popracowac
                      pa
                      Maraska
                      • inia25 dabrowianka 04.08.05, 09:23
                        napisałam na priv
                        • pearl24 Re: dabrowianka 04.08.05, 12:58
                          JA w tygodniu jestm z małą w domu-tez napisałam na priv

                          pozdr
                        • jagna.04 Re: dabrowianka 04.08.05, 13:24
                          Dąbrowianko, Niko też mnie gryzie i nie zawsze ze złości a najczęściej właśnie
                          z czułości wink Te czułe są po między caluskiem a gryzieniem i czasami tylko
                          łaskoczą, a czasami niestety bolą. Nie rozumiem za bardzo ugryzień (tych
                          prawdziwych, bolących) podczas zabawy, nie są złośliwe i wątpię żeby były
                          zamierzone. Też nie wiem niestety co z tym zrobic, staram się tłumaczyc że nie
                          wolno, że mama Nikusia nie gryzie itp. Z miernym rezultatem. Niekiedy jak jest
                          boleśnie i puszczą mi nerwy to jest klaps w rączkę lub pupkę, Niko płacze że ma
                          niedobrą mamę, a ja z nim że jestem niedobrą mamą... W każdym razie tych
                          bolesnych ugryzień wydaje mi się że jest mniej. Może to sprawa tylko i
                          wyłącznie ząbkowania i chęc szybkigo przyniesienia sobie ulgi. Nie wiem. Niko
                          ma 16 zębów i nie widzę zwiastunów kolejnych to może trochę odsapnę.

                          Maraska, moje dziecko jak chce coś zbroic a jest to temat wcześniej wałkowany,
                          to podczas zabronionej czynności szuka ze mną kontaktu wzrokowego z pytaniem
                          czy zakaz jeszcze obowiązuje. Ja wysyłam mu spojrzenie mówiące o tym, że nic
                          się nie zmieniło i Niko sam grozi sobie paluszkiem wink A od kiedy mieszkamy w
                          domu nie przystosowanym dla małego dziecka zakazów jest więcej i więcej oboje
                          machamy palcami. Ale masz rację, straszne to jest.

                          Madziu, trzeci raz antybiotyk to wcale nie jest zły wynik. A czasami trzeba.
                          Dużo zdrówka dla Henia.

                          Mycie ząbków: u nas z reguły przebiega dwuetapowo, tzn najpierw dół, a za
                          jakieś 10 min góra. Inaczej raczej się nie da, chyba, że w wieeelkim skrócie.
                          Aaa, no i bez fluoru. Nie pochwalicie tego co powiedziała nasza pediatra, a
                          mianowicie, że w tym wieku to chodzi o wyrobienie nawyku!

                          Malilko, nie wiem czy Cię pocieszę, gabarytowo jesteśmy podobne chociaż przy
                          Tobie to już jestem prawie waga ciężka wink)) (2kg więcej i 2cm mniej), w życiu
                          nie widziałam mniejszego biustu od swojego! Nie mogę na siebie patrzec nago,
                          chodzenie bez pancernego stanika ani opalanie bez kostiumu odpada całkowicie, a
                          buuu. A tak wcześniej narzekałam, nie sądziłam, że może byc gorzejsad
                          Babki co z tym można zrobic? Bo chyba coś można poza skalpelem?

                          Pozdrawiam, upały do nas dotarły i żar płynie z nieba.
                      • mamaaga1 Re: Igosia 04.08.05, 13:25
                        No Lgosia to ja tez sie pisze na to spotkanie jesli tylko moge ci humorek
                        poprawic. Jestem niska, z mała przytyłam jakieś 14 kg z czego zostało mi 5 a
                        teraz juz się brzusio pojawia... będę ogromna i będę się toczyła.
                        A piersi...no cóz...duzych to nigdy raczej nie miałam ale nie miałam kompleksów
                        z tego powodu (wolę małe ...)za to teraz urosły i do tego bolą sad(
                        Dobra już nie marudze bo i tak humorek mam dzisiaj nie najlepszy a jeszcze się
                        nakręcam.

                        Pocieszyłyscie mnie z tym niejedzeniem dzieciaczków, że to przejściowe..mam
                        nadzieję, teraz mała śpi a od rana właściwie nic nie jadła.
                        Nocki znowu mamy koszmarne, mała popłakuje, marudzi a w dzień chwilami jest
                        nieznośna jak nie moje dziecko. ...

                        Miłego dnia
                        Aga
    • lauracorciaasi poproszę o pomoc 04.08.05, 13:45
      Drogie Mamy,
      Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
      mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
      zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
      uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
      bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
      zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
      mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
      Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

      Asia, mama 18 miesięcznej Laurki 
      Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału
      • malilka ogólnie i cyckowo 04.08.05, 15:00
        Ostatnio było o kinie, to moja wielka pasja i namiętność i baaardzo mi go
        brakowało w czasie leżakowania w ciąży i potem, kiedy mały ssak wisiał na mnie
        na tyle często, że nie było mowy o wyrwaniu się gdziekolwiek. Ale w końcu
        wyjścia stały się możliwe i znowu chodzę do kina regularnie, jak są festiwale
        to nawet 3x w tygodniu, zwykle na 20-21 zostawiając małego pod opieką tatusia.
        Ale niestety chodzę z koleżanką albo z sama, z niemężem nie byliśmy razem w
        kinie już chyba z 2 lata sad(((

        Nika, u nas mycie zębów doszło już do takiej fazy, że mały na widok mnie idącej
        z jego szczoteczką już płakał, zaciskał zęby, wyrywał się i uznaliśmy z
        niemężem, że nie możemy w nim utrwalać aż tak złych skojarzeń z niewinną w
        sumie czynnością szorowania zębów i zaczęliśmy myć po dobroci sadzając go przed
        tv z tysiącem upragnionych przedmiotów typu komórki, piloty, zegarki, mógł
        gmerać przy dvd, otwierać drzwi wejściowe, wszystko co go mogło na dłuższą
        chwilę zainteresować i jak zaczynał płakać to przestawaliśmy myć i tak w kółko
        i terapia pomogła- teraz mycie zębów idzie w miarę ok, tzn nadal potrzeba
        jakichś zabawiaczy, ale zmiana jest ogromna.

        Po wakacjach, które w sumie trwały prawie miesiąc pozmieniały się trochę małemu
        nawyki. Zasypia już tylko w łóżeczku, a jeszcze w czerwcu w dzień zasypiał na
        naszym łóżku wtulony we mnie, brakuje mi tego. No ale najgorzej mu się
        poprzestawiało z jedzeniem- na wakacjach nie mieliśmy krzesełka do karmienia i
        młody tak się przyzwyczaił do spacerów z jedzonkiem, że teraz zapięty w
        krzesełku dostaje po 5 minutach szału, łapie jedzenie w rączkę i koniecznie
        chce wyjść, próbuje wstawać w foteliku i się wydostać, nie wiem co z nim
        począć, bo o chodzeniu z jedzeniem w domu nie ma mowy, raz że je się przy stole
        i tego chcę go nauczyć, dwa że nie mam siły na latanie za nim z odkurzaczem lub
        ścierą. Ale za to rozespało mi się dziecie na wakacjach i trwa to nadal- w nocy
        śpi 21-7.30 i w dzień 3h drzemki, rewelacja.

        Jagna, oj jak ja Cię rozumiem z tym cyckowym problemem, niestety... Zawsze
        miałam mały biust, zawsze chciałam sobie zrobić operację powiększenia, a teraz
        marzę, żeby mi ktoś oddał tamten, w końcu na początku naszej znajomości z
        niemężem opalałam się topless, co dziś mi się nie mieści w głowie, buuuuuuuuu :
        ((((
        • dabrowianka Re: do pearl24 04.08.05, 16:23
          Gosia, jak do mnie napisałaś to nic nie dotarło. Spróbuj jeszcze raz przesłać.
          Adres gazetowy zazwyczaj mi "chodzi", ale w razie co możesz przesłać na
          dabrowianka@post.pl
          • lgosia1 Re: do pearl24 05.08.05, 12:10
            hej a czemu u nas na forum tak życie zamarło?????
            • inia25 Re: do pearl24 05.08.05, 12:25
              bo inia ma od zarąbania roboty!!!!!!!!
              • jagna.04 Pochwalę się! 05.08.05, 12:38
                Dla Was to zapewne przynajmniej od pół roku normalka a u nas nowa umiejętnośc.
                Mianowicie Nikodem pokazuje jaki jest duży! Wreszcie! Wcześniej na
                pytanie "jaki jesteś duży?" reagował biciem sobie brawa.
                Aaaa, no i jeszcze coś, wczoraj na oko powiedział "oko". Słuchajcie, rozkręca
                mi się chłopisko wink

                Faktycznie babeczki, jest taka cisza, że bałam się czy z moim netem wszystko
                dobrze wink
                • inia25 Re: Pochwalę się! 05.08.05, 12:46
                  brawo!
                  jagana czyli Twoje swiatowe dziecie w polsce sie "dusilo" i jak rozwinal
                  skrzydla na swiat to na calego!!!!!

                  ja mam od groma roboty, a w domu teraz nie mam netu dzieki doskonalosci i
                  wspanialej organizacjii w super firmie tp s.a.! Ale nie pisze o tym, bo kurna
                  mi cisnienie skacze zaraz!

                  a moje dziecko wypielo sie na nocnik i teraz nocnik jest doskonalym kapeluszem
                  kowbojskim!!

                  zalamka..............
                  • lgosia1 Re: Pochwalę się! 05.08.05, 13:01
                    inia to jak kiedyś najdzie mnie spokój opowiem, jak to przez pół roku
                    przesyłałam komplet dokumentów by zmienić nasze dane w tpsa. I za każdym razem
                    były dane źle wprowadzane. Nawet odkryłam ich mechanizm popełniania błędu, ale
                    to nic nie dało. Formalnie to mogłabym nawet nie płacić, bo firma x już nie
                    istniała a oni się uparli trzymać ją przy życiu. Druga przygoda z nimi to taka,
                    że przez 4 miesiące walczyłam o wystawianie faktur na moją firmę, bo moja firma
                    podpisała z nimi umowę na pewną usługę - i mimo umowy na której wyraźnie były
                    napisane dane firmy, oni fakturę wystawiali na kogo innego. A ten ktoś inny
                    żadnej umowy z nimi nie podpisywał, mało tego nawet nie chciał tej usługi. 4
                    miesiące przesyłałam im mój egzemplarz umowy i nic. W końcu zaczęli tłumaczyć,
                    że już wierzą w tą umowę, ale system im nie pozwala wystawić faktury właściwej
                    osobie - czyli mojej firmie. Aż po miesiącu nagle system im pozwolił. I jeszcze
                    kilka innych przygód miałam - odcięli mnie od neostrady, ale wystawiali za nią
                    rachunki, nie chcieli mi przysłać duplikatu faktury, która gdzieś na poczcie
                    zaginęła, bo żeby wystawić duplikat faktury musiałam podać dane z tej faktury
                    właśnie, która zaginęła i tpsa nie mogło zrozumieć, że nie mogę podać danych z
                    tej faktury, bo przecież zaginęła, a ja chcę im tylko zapłacić ten rachunek, no
                    ale nie mogę skoro nie mam faktury. Wysyłali mi więc upomnienia zapłaty a ja
                    wysyłałam prośby o duplikat faktury, bym mogła zapłacić, a oni stwierdzali, że
                    jeśli nie podam im danych z faktury to nie mogą mi wysłać duplikatu.
                    Komedia!!!! Komedia ta bardzo drogo mnie wyszła. Ale nie mam nerwów się sądzić
                    o "groszowe" w sumie sprawy. Aj długo bym mogła o nich opowiadać. No ale to
                    chyba nie na tym forumsmile
                    • inia25 Re: Pochwalę się! 05.08.05, 13:07
                      gosiu normalnie łączę się z Tobą w bólu!
                    • male_co_nieco Re: Pochwalę się! 05.08.05, 13:28
                      Jagna gratulacje dla Nikiego!!

                      Tpsa smile)))))))) przez kilka miechów miałam z nimi przeboje. Przysłali mi
                      powiadomienie że zalegam im 28zł za miesiąc X sprzed 2lat , więc ja do
                      rachunków - mam zapłacony, więc dzwonię i m mówię,że rachunek mam, no więc pani
                      do kompa, sparwdza no faktycznie za miesiąć X jest , więc mówi że w takim razie
                      sprawy nie było. zA jakiś czas znów wezwanie do zapłaty , znów ten sam miesiąc,
                      olałam, wyłaczyli mi telefonsmile pojechałam do tps-y z rachunkiem , no więc pani
                      do kompa , no faktycznie zapałcony , więc orzekła ze to chyba jakiś inny
                      miesiąc i żebym wpłąciła to 28 ale ona nie wie za co. Takiego wała mówię,że
                      wpałcę jak mi wystawią rachunek i będę wiedział za co to. Pani siedziała,
                      grzebała w kompie,doszła do tego ,że to miesiąc inny. Powiedziałam, ze sparwdzę
                      w rachunkach jak nie mam potwierdzenia zapłaty _ zapłacę,ale mają przysłać
                      fakturę na właśćiwy miesiąc. Sprwdzam faktycznie nie mam, przychodzi faktura -
                      znów miesiąc xsmile w tym samym dniu wyłązzją telefon, przychodzi list z firmy
                      windykacyjnej i dzowni pan z tejże firmy, że jeżeli nie zapłaę tpsa 28 zł za
                      mieisiąc x to firma rozpocznie postępwanie egzekucyjne big_grin Więc znowu do tpsa
                      jadę i po małej awanturze kobita s końću wystawa mi właściwy rachunek. Swoją
                      drogą ciakawe co by mi ta firma zajęłasmile

                      Dziewczyny nie orientujecie się kiedy w auchan wyprzedaż, a moze już były??
                      trzeba młodemu garderobę uzupełnić , a w zeszłym roku za nieweilkie pieniadze ,
                      zrobiliśmy tam całkiem spore zakupy. W czoraj byliśmy na wyprzedaży w smyku,
                      udąło nam się kupić bartki za połowę ceny, ze starych Igor wyrósł a ze
                      wszytkich butów jakie miał bartki najlepiej się spisywały, zobaczymy jak będzie
                      z tym modelem.


                      Wczoraj mój mąz mnie powalił pokazując mi jedną stronkę alibi.zdrada.pl/
                      jezu!! czego ludzie nie wymyślą

                      Oki spadam , Igor śpi, może trochę mieszknie ogarnę .
                      • malilka gimnastyka 05.08.05, 14:32
                        To ja dla odmiany trochę o dziecku. Z nowych umiejętności doprowadzających mnie
                        na skraj przerażenia do repertuaru weszły fikołki do przodu. Słabo mi się robi
                        jak to widzę i zawsze małego powstrzymuję, ale niemąż stawia na nieskrępowany
                        rozwój fizyczny i przy nim młody fika. Mnie się wydaje, że on ma za słabe
                        mięśnie szyi i karku, że sobie głowę skręci, nie mówiąc o tym, że drżę na myśl,
                        że mu przyjdzie do głowy zrobić fikołka na kafelkach, brrrrr! Już jakiś czas
                        temu mały upodobał sobie stawanie na głowie, tzn ze stania opuszcza w przód
                        głowę i ręce, opiera się na czubku głowy i ogląda sobie świat do góry nogami.
                        No i w pewnym momencie poszedł dalej i zaczął z tej pozycji robić fikołki. Już
                        sama nie wiem, czy ja jestem jakaś przewrażliwiona i powinnam dać na luz, jak
                        sugeruje niemąż, czy słusznie się martwię.
                        Poza tym mały przyzywczaił się do spania w łóżeczku turystycznym (w końcu
                        prawie cały lipiec w nim spał), do tego że można się rzucać w przód, tył, robić
                        wspomniane fikołki i jest fajnie i nic nie boli i teraz niemiłosiernie obija
                        się o szczebelki, oczywiście zawsze wyżej niż jest ochraniacz, nie mogę go
                        zostawić samego w łóżeczku bo się o niego boję. Do tego w poniedziałek
                        tradycyjnie przeprowadzamy się na miesiąc do domu teściów, a oni wyjeżdżają i
                        młody znowu będzie spał w łóżeczku turystycznym, więc jak nic utwierdzi się w
                        przekonaniu, że to super miejsce na gimnastyczne wygłupy.
                        • inia25 Re: gimnastyka 05.08.05, 14:46
                          malilko taki etap - daj troszkę na luz. Przeciez od fikołków nic Maćkowi sie
                          nie stanie! A gwarantuję, że za kilka dni mu minie jak tylko przestaniesz na to
                          zwracać uwagę.

                          w kwestii dzieciowych spraw u nas znowu etap "only mama". Olka nie moze beze
                          mnie zyc! nie wiem czym to jest spowodowane. czy za malo czasu jej poswiecam?
                          Zaczynam sie martwić.

                          kurcze mialam tyle napisac, a znowu mnie ganiaja!! ja chce na
                          urlop!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          • malilka Re: gimnastyka 05.08.05, 15:10
                            Dzięki Inia, widzę że muszę wyluzować smile)) A te fikołki już trwają 3 tygodnie,
                            raz go młody wykonał na skraju kanapy i gdyby nie moja interwencja to by
                            wylądował na kaflach (to było na wakacjach) i jak to wspominam to robi mi się
                            słabo.

                            I możliwe, że Oli Ciebie brak- u nas na topie jest tatuś, Maciek był
                            przeogromnie szczęśliwy w Chorwacji, że tatuś nie chodzi do pracy tylko jest z
                            nim od rana do wieczora, teraz mały ma nawet problemy żeby przy mnie zasnąć bo
                            stoi w łóżeczku i wydziera się "tata tata" smile
                            • inia25 Re: gimnastyka 05.08.05, 15:18
                              no właśnie się tak obawiałam, że Oli jest mnie brak. W szczególności po tym
                              naszym wspólnym urlopie jak całe dnie spędzaliśmy razem... Pamiętam że w
                              kwietniu po urlopie Ola też tak była do mnie przywiązana.
                              • lgosia1 Re: gimnastyka 05.08.05, 15:30
                                malilka a może dla Twojego Maćka kask by się przydał?smile))))
                                • malilka Re: gimnastyka 05.08.05, 16:39
                                  Igosia, jaki tam kask... Tak liczyłam, że mi napiszesz "właśnie widziałam w
                                  necie świetne ubranko do domowych akrobacji usztywniające głowę, szyję i klatkę
                                  piersiową specjalnym poliuretanowym pancerzem, z obracanym kaskiem
                                  zapewniającym swobodę ruchów dziecka, z oddychającą zapobiegającą poceniu
                                  powłoką i specjalnymi wzmacnianymi naramiennikami i chyba zostanę jego
                                  dystrybutorką" smile))))
                                  • lgosia1 Re: gimnastyka 05.08.05, 22:27
                                    ooosmile))) a znasz dystrybutora takich kubraczków??? Bo szukam pomysłów na nowy
                                    biznessmile))
                          • anitkashe Re: gimnastyka 05.08.05, 16:02
                            ech, czytam te wasze posty "figurowe" - u mnie biust jest owszem, tylko troche
                            niżej, może na niego nie nadeptuję ale po następnej ciąży , kto wie ;O(,
                            brzuszek też obecny - rozwazam zakup hula-hop...
                            co do natalki - skok wzrostowy, w te chłodniejsze dni wyciągnęłam spodenki i
                            wszystkie w modnej długości do pół łydki - zakupy przede mną
                            szaleje natala niesamowicie, jest nie-do-spuszczenia-z-oka, 1000 pomysłów na
                            sekundę i od razu wcielane w życie. apetyt ma olbrzymi, ale na topie są przede
                            wszystkim potrawy mięsne. ostatnio podałam pierogi z serem i od razu frunęły z
                            talerzykiem na podłogę.no i chlebek jest błeeeee.

                            mówi coraz więcej, coraz więcej rozumie, ale stosuje politykę selekcji -
                            wykonuje tylko te polecenia, które są po jej myśli. czasem niezrozumienie jej
                            przez rodziców ją osłabia, pada na podłogę starając się wybierać miejsce "padu"
                            tak, żeby mieć miękko pod głowką.

                            a my z wyjazdu samotnego nad morze już zrezygnowaliśmy - teraz się wzięliśmy za
                            remont w firmie (korzystając z wakacji), poza tym już 2 razy zaszaleliśmy w
                            ikei - a ponieważ to dla nas dalsza wycieczka (bo włodzi nie ma - buuuuu -
                            jeździmy do janek- 2 godz.) to zrobiliśmy takie zakupy, że wyglądaliśmy jak z
                            reklamy wyprzedaży (mimo, że mamy kombi) i na rocznicę ślubu w sierpniu też
                            planujemy już trzecią wyprawę do ikei. a pod koniec września we trójkę jedziemy
                            do szwecji do mojej przyjaciółki.więc może tyle wakacyjnych szaleństw nam
                            wystarczy, zwłaszcza, że radek jest zwolennikiem zabierania natalki wszedzie z
                            nami, bo w ciągu roku szkolnego ma dużo pracy i jest za nią stęskniony ( w
                            odróżnieniu ode mnie - ja mam jej czasem za dużo hihihi)- tak więc pomysł
                            wyjazdu we dwoje upadł.

                            a mam do was jeszcze pytanie - jak pisałam natala nie jada chleba, ale radeczek
                            poczestował ja raz pumperniklem i wrąbała go całego (pumpernikla nie radka) i
                            teraz nie wiem czy może można jej dawać jako pieczywo pumpernikla. ale
                            zamiąchałam, ale chyba usprawiedliwia mnie pogoda - ide sobie zrobić kawkę.

                            trzymajcie się dziewuszki cieplutko - anita i natalka
                            • izabela_p25 Re: gimnastyka 05.08.05, 22:24
                              faktycznie pustki na forum.

                              Niko gratulacje dla ciebie pewnie szybciutko zaskoczysz mamę nowymi
                              umiejętnościamismile

                              U nas nocnik jest również bee. Przecież można zrobić susiu stojąc obok bez
                              pampersa. Nie ma się jednak czemu dziwić jak tatuś wypakowywał nocnik tydzień
                              czasu z samochodu i wczoraj się go w końcu doczekałyśmy.

                              Martynka rónież piszczy a nwet zdarzyło jej się pociągnąć koleżanke za włosy
                              jak nie chciała oddać zabawki. Wszystko przez 4 letnie dziewczynki nad morzem
                              które chętnie bawiły się jej zabawkami a ze swoimi przed nią uciekały.
                              Potrafiły nawet zajadać ciastko przed nią i patrzeć jak ona biedna krzyczy am
                              am am. Mam jednak nadzieje że z czasem jej to minie.

                              Dziewczyny dostałyście zdjęcia znad morza Martynki?? Inia a ty jak chcesz to
                              prześle ci wszystkie ze spotkania??

                              Malilka dobrze że miałaś udane wakacje i pogode czego ci zadroszcze.

                              Mag-da a jak oczko Heniusia?? Antybiotyk działa też jestem za podaniem czasami
                              jest konieczny.

                              Oplolanko a jak u ciebie po podróży?? I oczywiście jak się czuje tata??

                              Pozdrawiam
                              Iza
                              • izabela_p25 Re: gimnastyka 05.08.05, 22:40
                                Jeszcze zapomniałam napisać że mój wyglad też pozostawia dużo do życzeniasad To
                                dla poprawienia humoru Igosi
                                Na wielkość biustu co prawda nie narzekam bo w żaden stanik sprzed ciąży nadal
                                się nie mieszcze a wcześniej też nie miałm mały. To co mie martwi to potworne
                                rozstepy na udach (drobne ale bardzo liczne) i fałdki tłuszczu na brzuchu sad
                                O wadze 56 kg mogę jedynie marzyć. Obecnie jest ponad 60 kg przy zaledwie 165
                                cm wzrostu (był okres po porodzie że było już 58kg). Cały czas planuje coś ztym
                                zrobić ale mi nie wychodzi.
                                • izabela_p25 Re: gimnastyka 05.08.05, 22:44
                                  A i ja się chyba zaopatrzę w kask bo martynka "pilnowana" przez tatusia miał
                                  kilka poważnych upadków: czołem centralnie w beton, spadła dwukrotnie z łóżka i
                                  rozcięła sobie czoło przy upadku po poślizgu o futrynę okna balkonowego.
                                  • mag-da Re: gimnastyka 05.08.05, 23:46
                                    Cze, Henryś lepiej, chociaż ma jeszcze czerwone plamy po krostach, mam nadzieję
                                    że nie będzie blizn. Oczko rano trochę zaropiałe ale później już wygląda
                                    lepiej, tzn nie jest opuchnięte ale powieka nadal czerwona.
                                    Henryk dziś zrobił mi prawdziwą scenę na placu zabaw. Były dwie huśtawki obok
                                    siebie i on najpierw huśtał się na jednej, później jęczał że chce na tę drugą,
                                    to go przeniosłam, po dwóch minutach znowu chce na tę obok. Zabawa mu się
                                    spodobała i tak w kółko. Gdy go wyjęłam zaczął tak ryczeć i wrzeszczeć że aż
                                    byłam w szoku. Zostawiłam go przy tych huśtawkach i usiadłam obok na ławce.
                                    Wrzeszcząc usiłował sam usiąść, oczywiście bez sukcesu, położył się na ziemię i
                                    ryczał. Poryczanego wsadziłam do wózka i uciekłam. Nieźle się zapowiada.
                                    W domu też czasami jest podobnie, on nienawidzi kiedy zmywam, wspina się po
                                    mnie a gdy nie reaguję to leży na podłodze między moimi nogami i oczywiście
                                    ryczy.
                                    Za miesiąc będzie miał siostrzyczkę i wtedy na pewno nie poświęcę mu tyle czasu
                                    co teraz. Aż boję się pomyślec co będzie się działo.
                                    W niedzielę przyjeżdża moja druga siostra, najmłodsza, już nie moge się
                                    doczekać.
                                    Malilka, mój Henryk też staje na głowie, fikołka jeszcze ani razu nie zrobił
                                    ale dzięki tobie jestem przygotowana, że to kiedyś nastąpi.
                                    Zyczę wszystkim miłego weekendu.
                                    • lgosia1 Re: gimnastyka 06.08.05, 00:01
                                      Magda mój Mateusz też ryczy!!! Obojętnie czy to mu nie pozwolę otworzyć szafki,
                                      czy to zabiorę mu klucze, którymi się namiętnie bawi w otwieranie różnych
                                      rzeczy, czy to nie może otworzyć zamkniętych drzwi - zaczyna ryczeć! Robi się
                                      najpierw czerwony, wykrzywia buzię w komicznym grymasie, ryczy przez chwilę na
                                      stojąco a później powoli schodzi do parteru najpierw na kolanka później
                                      wolniutko kładzie się na ziemi właściwie opada jak na klatkach filmu
                                      puszczonego w zwolnionym tempie i lerzy z dupką do góry oparty na łokciach z
                                      głową przyklejoną do ziemi i ryczy całując się z podłogą. Cała ta scena wygląda
                                      tak jak na starych filmach, gdy ukochana zanosi się szlochem po stracie
                                      ukochanego. Takie sytuacje mamy ostatnio po kilkanaście dziennie, dlatego je
                                      trochę bagatelizuję. Mam wrażenie, że Mateusz jeszcze tak do końca nie kojarzy
                                      tych nieszczęść z moją osobą, bo po ok 1 minucie szlochania daje się namówić na
                                      utulenie w moich ramionach. Strasznie mi wtedy mojego dziecka szkoda, bo
                                      wygląda jakby mu się świat zawalił. Myślę, że z niego mały manipulator rośnie.
                                      Choć staram się być twarda i raczej mu nie ustępuję. W zamian oferuję się na
                                      przytulankę do utulenia w jego żalu. Czasami jednak nie mogę wytrzymać ze
                                      śmiechu na ten widok, choć ta ochota na śmiech jest właściwie odwrotnie
                                      proporcjonalna do częstotliwości tych sceneksad A jest ich coraz więcejsad
                                      • lgosia1 Re: gimnastyka 06.08.05, 00:02
                                        leży oczywiście a nie lerzy. Boże inia to chyba przez ciebiesmile
                                        • dabrowianka Re: gimnastyka 06.08.05, 00:56
                                          Moja Jagoda ryczy, a w ataku złości właśnie dodatkowo gryzie. To pewnie zamiast
                                          kładzenia się na podłogę. Wczoraj, po przeczytaniu na forum wychowanie, że niby
                                          jedna mama ukąsała swojego synka i przestał gryźć, ugryzłam moje kochane
                                          dziecię. Nie wiem czy to właściwa droga, ale nic do tej pory nie skutkowało.
                                          Trochę się zdziwiła. W każdym bądź razie efekt była taki, że Jagoda wczoraj do
                                          końca dnia nie ugryzła mnie ani razu i dzisiaj też nie. Aż boję się mieć
                                          nadzieję, że jej przeszło smile

                                          Chciałam Wam powiedzieć PA PA!!! Idziemy jutro na ślub mojej siostry, w
                                          niedzielę się będziemy "poprawiać" i wieczorem jedziemy już do Warszawy. A tam
                                          jak już pisałam tracę zasięg na internet. Tak więc pozdrawiam Was wszystkie i
                                          Wasze kochane dzieciaczki. Życzę samych postępów, zdrówka i pogodnych dni. Może
                                          przyjedziemy we wrześniu do Gdańska to Was odwiedzę, no i jak się uda może w
                                          październiku będziemy już w swoim mieszkanku w Warszawie. Jak je znajdziemy. A
                                          tak to może uda mi się skorzystać z kafejki internetowej, albo mi mąż nasz wątek
                                          w pracy wydrukuje.

                                          Kinga, Gosia do zobaczenia.

                                          Agnieszka Jagodowa mama i 15tyg. Maleństwo.
                                          • inia25 Re: gimnastyka 06.08.05, 14:02
                                            ooooooooooo widze ze nie jestem osamotniona! wszystkie posiadamy meczet w domu!
                                            hihihihi tak tak bo wlasnie moje dziecko robi scenki rodem z meczetu, czyli
                                            tylek w gorze, ramiona nad glowa a glowa na ziemismile)))
                                            • male_co_nieco Re: gimnastyka 06.08.05, 18:37
                                              No to widzę,że odkrywamy uroki kolejnego etapu rozwoju dzieci. U nas to samo,
                                              jak czegoś nie można wrzask, hipciem albo taczką trudno wykręcić czy gdzieś
                                              wjechać wrzask, itd, itp.

                                              A tak wogóle to moje dziecię już śpi- zasnął po 18, tak więc jutro pewnie czeka
                                              nas wcześniejsza pobudka, a że standardem jest 6:30 to nawet nie chce myśleć co
                                              będzie jutro rano....
                                              Dzisiaj mieliśmy dzień postny, rano kubek mleka ,potem jogurt, obiadu Igi
                                              kategorycznie odmówił, zjadł ćwiartkę brzoskwini, kolację znów olał i poszedł
                                              spać , a no nie jeszcze w kąpieli trochę mydła skonsumował. No właśnie ostatnio
                                              wszytsko ląduje w buzi, Igora bardzo bawi jak się go goni żeby mu kolejne
                                              paskudztwo z buzi wyciągnąć, potrafi stać z czymś w ręce i czekać aż ktoś
                                              spojrzy , z uśmiechem władować coś do buzi i w nogi. Już nie wiem co robić,
                                              najlepiej byłoby nie gonić , bo o to mu chodzi ale jak nie gonić , jak pieron
                                              wie co on tam w buzi ma.
                                              No i cały dzień samochody i samochody , ostatni przebój. Do niedawna samochód
                                              jak samochód zabawka jak każda inna, za to teraz..... wszytskie samochody
                                              powyciągane, jeżdża po kanapie , stole , pólkach... no i te " łejo, łejo" w
                                              wykonaniu Igora, bo wszelkie karetki, wozy starżackie i policyjne z włączoną
                                              syreną to u niego hicior.

                                              uciekam, życzę miłej niedzieli
                                              • malilka Re: gimnastyka 06.08.05, 19:21
                                                Mój milusiński też nie znosi słowa nie wolno, a niestety zdarza mu się je
                                                słyszeć często- np w kuchni żadna szafka nie jest zamnknięta, bo
                                                stwierdziliśmy z niemężem, że zamiast wszystko zamykać nauczymy młodego, że
                                                pewnych rzeczy nie można ruszać, no a same wiecie jak wygląda taka nauka.
                                                Ogólnie metoda się powiodła i teraz jaki mały otworzy szafkę z chemią to sam
                                                się reflektuje, że nie powinien, grozi sobie palcem i zamyka, no ale czasem
                                                zapomni się na amen i wtedy są sceny- w wykonaniu mojego dziecka to złapanie za
                                                uchwyt tak mocno, że paluszki bieleją, żeby mama nie oderwała, płacz bez łez,
                                                walenie mamy drugą rączką żeby sobie poszła, a jak się weźmie go na ręce to
                                                gryzie, złośnik jeden. Chociaż muszę przyznać, że już z miesiąc panuje względny
                                                spokój, nie ma żadnego rzucania się z płaczem na podłogę, jakoś zespokojniało
                                                mi dziecko.

                                                W temacie zabawek to u nas też autka na pierwszym miejscu, od dłuższego zresztą
                                                czasu. Zresztą jeździ też klockami, kamieniami i kawałkami drewna
                                                robiąc "brrrym brrrym", słowem fascynacja samochodowa. Rano jak się obudzi i go
                                                wyjmę z łóżeczka nie ma czasu na przytulania i całowania tylko od razu pędzi do
                                                jeździka-pchacza, wsiada na niego i jeździ po całym mieszkaniu. No i ponownie
                                                odkrytym hitem są klocki, drewniane i plastikowe, a zwłaszcza budowanie wież,
                                                to go zajmuje nawet na pół godziny i to tak, że nie słyszy co się do niego mówi.
                                                • bebicka jestescie niesamowite:-0!!! 06.08.05, 21:39
                                                  Juz nawet nie wiem, ktore z Was, ogolnie wszystkie! Tak mis ei geba jarzyla
                                                  czytajac ostatnie posty i o tpsa i o meczecie..hihihhi niezle niezle.
                                                  Oczywiscie my tez mamy takowy w domu nader czesto, bo Mlody jest jak to ktos
                                                  stwierdzil hiperaktywny.
                                                  Na glowie tez staje, wzorem malikowego Macka, chociaz fikolka jeszcze nie
                                                  fiknal... hmmm nie podejrzewalam ze moze potrafic jak widac trza sie szykowac na
                                                  taki wyczyn. Takze Igosia gdybys jednak zostala dystrybutotem tego swietnego
                                                  urzadzenia o ktorym pisze malika to ja jestem nastepne w kolejce po zakup.

                                                  A tak poza tym to pogoda u nas pod psem, dzisiaj bylo 14 stopni!!! i to jest
                                                  lato... a niech tam.. bylismy na wycieczce, Mlody nie mial kiedy spac a ni jesc
                                                  wiec tez dzien postny, spac poszedl w miare wczesnie, ale pewnie w nocy bedzie
                                                  pobudka na jedzenie...grrr
                                                  Acha lsuchajcie czy Wasze dzieciaki tez sie przebudzaja w niocy czy np podczas
                                                  drzemki dziennej poplakuja? Bo Mateusz to regularnie w ciagu dnia od kilku dni
                                                  sie budzi a wczoraj w nocy to anwet kilak razy? normlane to? Sni mu sie cos???
                                                  Dobra maz wrocil idziemy ogladac film pozdrawiam
                                                  Maraska
                                                  • malilka Re: jestescie niesamowite:-0!!! 07.08.05, 10:36
                                                    I jeszcze zapomniałam napisać, że moje dziecko uwielbia, wręcz namiętnie
                                                    uwielbia rysować, do Chorwacji zabrałam tylko kilka zabawek (bo mały świetnie
                                                    się bawi zabawkami "naturalnymi" znajdowanymi gdziekolwiek) i to głównie do
                                                    samochodu, ale kredki i zeszyt do rysowania musiały pojechać obowiązkowo.
                                                    Najlepsza zabawa jest wtedy, gdy mamusia, kompletnie pozbawiona talentu do
                                                    rysowania rysuje na kartce znane obiekty, a potem młody wszystko zamalowuje
                                                    różnokolorowymi kreskami i krzywymi. Jak raz zostawiłam w miejscu dla niego
                                                    dostępnym kartkę z zanotowanym telefonem i długopis, to numer był nie do
                                                    odczytania smile

                                                    Jeśli chodzi o zabawki to mam wrażenie, że Mati ma ich bardzo mało, mniej niż
                                                    inne dzieci, ale on ich jakoś nie potrzebuje, tzn autka i klocki tak, ale domek-
                                                    sorter czy cymbałki bierze do łapek raz kiedyś i to na chwilę. Kupiłam mu na
                                                    Allegro ludziki, autko, trochę klocków i płytę z Lego Duplo, żeby sprawdzić czy
                                                    to go zainteresuje. Niby od 2 lat, ale przecież dzieci tak szybko nam się
                                                    rozwijają, że nie ma co czekać smile

                                                    Wczoraj przeczytałam, że od najbliższego tygodnia będą w polskiej tv
                                                    Teletubisie. Co o nich myślicie? Maciek ciągle jest beztelewizyjny i debiut
                                                    bajkowy przed nim. Na razie nie mam potrzeby unieruchamiania go przed
                                                    telewizorem bo mam przecież dużo czasu, ale sobie wyobrażam, że gdybym rano się
                                                    spieszyła do pracy to mogłaby być potrzeba unieruchmienia małego człowieczka na
                                                    10min w celu poprawnego umalowania oka smile Mnie się wydaje, że produkcje typu
                                                    Kot Filemon są sto razy fajniejsze, ale ponoć Teletubisie to jedyna bajka
                                                    dostosowana do możliwości dziecka przed 2 r.ż. Wierzycie w to? Mnie jakoś
                                                    wzdraga myśl o moim młodym oglądającym głupawe Teletubisie i jak kiedyś w końcu
                                                    zacznie coś oglądać to chyba jednak Krecika i tym podobne bajeczki, najwyżej
                                                    będzie do nich dojrzewał w trakcie.
                                                  • lidszu Re: jestescie niesamowite:-0!!! 07.08.05, 15:41
                                                    Niewytrzymałam i musiałam do was zajrzeć. Siła forum jest jednak duża.

                                                    Kamymama - bardzo współczuję i jestem z tobą. Właściwie to nie wiem co można w
                                                    takiej sytuacji napisać. Trzymaj się, napweno będzie dobrze.

                                                    Jesteśmy nad morzem, ale pogoda w kratkę. Czasami nie wiadomo z czego zaczyna
                                                    padać deszcz. Udało nam się nawet plażować trzy razy, ale wiał wiatr, więc
                                                    nawet nie można było się rozkoszować słońcem. W pochmurne dni staramy się
                                                    gdzieś jeździć i zwiedzać, ale ile można. Ja chcę upałów i super pogody !!!!

                                                    Moja córka zwariowała na punkcie taty i teraz ciągla woła "tata, tata", a jak
                                                    proszę aby powiedziała "mama", to mówi "tses" (co znaczy "pies"). Bardzo mi
                                                    miło z tego powodu -smile Moja córcia jest coraz bardziej samodzielna i też już
                                                    pokazuje swoje humory jak coś jest nie po jej myśli. Wpadanie w histeryczny
                                                    płacz to normalne zachowanie kilka razy dziennie. Próbuje naśladować dzieci,
                                                    które są tutaj na ośrodku, ale nie zawsze jej to wychodzi.

                                                    Jeśli chodzi o męża, to właściwie nie mogę narzekać. Zajmuje się Ingą, bawi się
                                                    z nią. Za to mnie już parę razy wkurzył i była między nami ostra wymiana zdań.
                                                    Teraz jest dobrze i mam nadzieję, że do końca wyjazdu już tak zostanie.

                                                    Acha, mojemu szkrabowi wyrżnęły się trzy czwórki na wakacjach w przeciągu
                                                    ostatnich pięciu dni. Tak więc mamy już komplet 1,2,i 4. Ciekawe kiedy będą
                                                    szły następne.

                                                    pozdrawiam,
    • bebicka Teletubisie i... 07.08.05, 17:30
      Faktycznie malika zebym nie zapomniala o tych teletubisiach nieszczesnych. Moze
      nawet jeszcze nie do ogladania, ale nagrac bym chciala. Ja tez nie przepadam z
      ata bajka, wole swojskie Koty Filemony czy pszczolke Maje (bardzo swojskasmile)
      ale z wielu zrodle juz slyszalam, ze Teletubisie sa... jezeli juz musi byc tv
      bardzo dobre dla takich dzieciczakow jak nasze, moj mila mozliwosc rzucic okiem
      u kuzynki i go nie wchlonela... ale mysle ze na razie bo z doswiadczenie u
      okolicznych mam wiem ze 9 na 10 dzieciakow to ma fiola na punkcie tych...nie
      wiadomo czegosmile

      Acha i musze pochwalic meza dzisiaj w ogole szok, najpierw wyciagnal Mlodego z
      sypilani ze sobie moglam pospac a potem obudzil mnie za sniaqdanie juz jest...
      ja mowie slucham??? a tu wszystko gotowe, herbatka, jajecznica.. no jestem
      nadal w szokusmile Takze skoro bylo w kwestii anrzekan to teraz chwale na
      calego... Ale to bylo pierwsze takie sniadanie w tym roku hihihi
      pozdrawiam
      Maraska
      • inia25 Re: Teletubisie i... 08.08.05, 10:38
        teletubisie to najodpowiedniejsza bajka dla dzieci w naszym wieku. ja tej bajki
        nie rozumiem, dla mnie jest głupawa, ale moje dziecko za nia przepada. Macha
        raczka i wola "hejo" tak jak teletubisie. Tak wiec ja jej nie zabraniam tego
        oglądac, bo jest przeszczesliwa jak widzi te postacie w tv. Bardziej na nie
        jestem nastawiona do pszczolki mai, ktora jest cholernie pesymistyczna bajka.
        Jest tam tez sporo agresji i przemocy, ale to dopiero zrozumialam jak zaczelam
        te bajke ogladac jako dorosla....
        Na pewno nigdy mojemu dziecku nie pozwole ogladac bajek typu pokemon i wszelkie
        bajki na jetixie!
        dobra uciekam, pozniej sie odezwe.

        pozdrawiam
        • inia25 Re: Teletubisie i... 08.08.05, 10:39
          inia25 napisała:

          > teletubisie to najodpowiedniejsza bajka dla dzieci w naszym wieku.


          tzn dla dzieci w wieku naszych szkarabowsmile))))))))))))))
          • male_co_nieco Re: Teletubisie i... 08.08.05, 11:49
            też natknęłam się na info,że w dwójce beda puszczać teletubisie ale póki co
            Igor nie będzie jeszcze oglądął. Mam opory przed" sadzaniem" dziecka przed tv.
            Póki co dajemy radę, zajmujemy go czymś innym. Wierzę ,że czasami kiedy jest
            się z dziekciem cały czas i nie ma kto pomóc, taka bajka jest zbawieniem, bo
            maluch trochę posiedzi a mama ( tata, babcia..) ma czas coś zrobić, ale jak nie
            ma koniecznośći... oczywiście zdaję sobie sprawę ,że nadejdzie moment,że moje
            dziecię będzie chciało coś obejrzeć , bo np. dzieci w przedszkolu, starszy
            kuzyn ogladają, ale narazie nie muszę, młody nie chce, więc odpuszczamy.

            Co do samych teletubisiów nie wypowiadam się , nie wiem bo nie oglądałam ale
            teraz może zerknę z ciekawości.

            W kwestii zabawek. Mam pytanko do mam dziewczyneksmile 18 sisotrzenica męża końćzy
            roczek no i zastanawiam się nad prezentem, wprawdzie generalnie to gusta
            maluchów w tym wieku są zbliżone,ale może jakieś sugestie???? Igor i Maciek
            Malilki "okupują " teraz samochody może dziewuszki też teraz coś preferują???
            • gosiak05 Re: Teletubisie i... 08.08.05, 12:59
              Hej!!!

              Julka na roczek dostała lalę baby born, była przeszczęśliwa, do dziś bez
              przerwy sie nią bawi, rozbiera, zawija w kocyk, lula,całuje, śpiewa, wysadza na
              nocnik, karmi, poi, tańczy z nią, wozi w wózeczku po osiedlu (ostatnio dała
              koledze powozić, a sama siedział na ławeczce i przyglądała czy dobrze się
              zajmuje jej lalą), buja na hustawce, niedawno zaczęła uczyć ją chodzić...

              A teletubisia mamy dmuchnego, Julka wybrała go sobie jak byliśmy w zoo i też go
              lubi. Rano się z nim wita, mówi cześć i ściska za rączkę a on piszczy...więc
              bajka w telewizji też pewnie jej się spodoba. Na razie hitem dla niej są
              Domisie...Najbardziej mi sie podobało jak Domisie uczyły się alfabetu i kazały
              powtarzać aaa, i moje dziecko powtarzało, później bee itd.

              Pozdrawiam
              Gośka i Julka
              • izabela_p25 Re: Teletubisie i... 08.08.05, 13:07
                Dziewczyny moja też się często buntuje ale stoi w miejscu zakrywa oczy rękoma i
                płacze ze łzami. Czasami serce mi się kraje ja widze te łezki spływajace po
                policzku ale staram się być nieugieta. Poza tym jak ma zamiar coś zbroić to
                pojawiają się w jej oczkach błyski i usmiech od ucha do ucha. Martyna coraz
                wiecej mówi: oprócz mama tata, baba, dziadzia też lala, jajo, ciocia dzieci,
                jak widzi pieska to jest hau hau yak śmiesznie do tego zmnienia intonację
                głosu, a kotka woła cicici.
                Jedyne co mnie martwi to to że mała ma nadal tylko 6 zębów. Co prawda dziąsła w
                miejscu 2 dolnych i 4 mocno napuchniete ale od dłuższego czasu nic nowego się
                nie pojawiło.
                Tv raczej małą nie interesuje choć czasami puszczam jej poranne programy dla
                dzieci jest tam dużo piosenek, pojawiają się różne zwierzątka i czasami zerknie
                jak ją coś chwilowo zainteresuje.
                • izabela_p25 Re: Teletubisie i... 08.08.05, 13:14
                  Własnie Domisie są bardzo fajne.

                  A w sprawie prezentu to Martynka dostała lalę baby born i wózeczek. Lalę też
                  karmi usypia we wózeczku i chętnie wozi na spacerach. Poza tym uwielbia swój
                  jeździk i udaje że jeżdzi na motorze (widziała tatusia jak jeżdzi)., Lubi też
                  bawić się samochodzikami i tak jak koledzy jeżdzi nimi po stole i pókach mówiąc
                  przy tym brum brum. Chyba mała chłopczyca mi rośniesmile

                  A kiedy maja byc teletubisie???
                  • bebicka Re: Teletubisie i... 08.08.05, 13:44
                    now alsnie chyba w sorde o zabojczej godzinie 7.15... o ile mnie pamiec nie
                    myli, ale mzoe myli, bo przeciez to lekko bez sensu, ta godzina...
                    Maraska
                    • male_co_nieco Re: Teletubisie i... 08.08.05, 14:32
                      w środę o 7:45
    • mamaaga1 zapalenie gardełka ;-( 08.08.05, 19:51
      Hej dziewczyny. U nas niewesoło, mała wczoraj dostała goraczkę, dzisiaj poszłam
      z nia do przychodni bo w nocy było coraz gorzej i okazało się, że ma ropne
      zapalenie gardła. Dostaje antybiotyk, lakcid i lek przeciwgorączkowy.
      Teraz ma prawie 40 stopni a dostała takiego speeda, że jestesmy z meżem w
      szoku, czyta i gaduli, buzia jej sie nie zamyka. Niestety to tylko chwilka i
      ten humorek zamienia się w dziki płacz i histerię... sad( Ech te choroby,
      dopóki goraczka nie ustapi musimy siedziec w domu.

      Co do Teletubisi to tez się zastanawiałam, Matylda wogle nie oglada tv , a
      jeśli juz mamy włączony telewizor to ja to obleci (chyba, ze widzi dzieci lub
      kwiatki) .. Dzieci znajomych przepadały za tymi stworkami, mój bratanek (5 m-cy
      starszy od Matyldy) ogląda je na video i tez jest zachwycony ...a ja nie moge
      na to patrzec. Zastanawiam się jednak czy nie spróbować...
      Gdzieś czytałam, ze do drugiego roku życia dziecko nie powinno oglądac tv, że
      opóźnia to mówienie itp. ... ale teorii na ten temat jest pewnie wiele.

      Pozdrawiamy serdecznie
      Aga, Matylda i Niespodzianka
      • pearl24 jeszcze o tv 09.08.05, 01:14
        To i my cos dołożymy
        Maja od około 3 mies "ogląda" rano program Mini mini-na początku to było coś
        tak fascynujacego że siedziała z rozdziwiona gębulą i cieszyłą sie w niebogłosy.

        A że zazwyczaj wstawałyśmy po 9 oglądała Swiat Allegry i NIedzwiedzia w dużym
        niebieskim domu-no to dla niej od początku był hicior.Jak ona z przejeciem
        oglada tego niedzwiedzia,jak tańczy i piszczy z radości,jak wącha gdy on wącha
        na przywitanie dzieci.No komedia.I tak zostało.Wstajemy i czasem dmaga się sama
        włączenia bajki,popoatrzy trochę i zajmuje sie czyms innym.
        na tym programie tez są hitem piosenki wykonywane przez dzieci-a że me dziecię
        talent do tańca ma to wyczynia przy tym niesamowite rzeczy.
        Tak więc właściwie do roku tv nie istniała dla małej to teraz już ma swoje
        typy.
        Aaaa Na głowę i tak wszystko bije taka zółta rybka,"przerywnik reklamowy" tego
        programu,jak słyszy muzyczkę to leci na złąmanie karku i pokazujew ustami jak
        robi rybka.a nad morzem to nawet sobie sama wybrałą z 4 maskotek,rybek własnie
        żółtą ,taką jak ta z tv,gdy chciałam jej dać inną to byłoz decydowane NIE.

        No więc jeśli te teletubisie powodują ze dzieci dostają amoku na ich widok to
        ja chyba wolę jej tego nie puszczać,no sama nie wiem.

        No a nawiasem mówiąc to ja sama lubię tę bajkę o niedzwiedziu,polecamy
        to na tyle
        pozdr
        • inia25 Re: jeszcze o tv 09.08.05, 08:39
          pearl moje dziecko tez oglada swiat allegry, niedzwiedzia i do tego dochodzi
          jeszcze noddy. Ale potwierdzam, ze najlepsza jest żółta rybkasmile a i piosenki z
          mini mini party to tez hicior. nawet olce plyte kupilam. jak slyszy Veo Veo to
          nawet juz zaczyna oprocz tanca takze spiewac. smile
    • inia25 w kwestii prezentu dla rocznej dziewczynki 09.08.05, 09:56
      popieram pozostałe dziewczyny, że wózek z lalką to fajna sprawa. Olka też
      bardzo lubi wózek i lalę. Oprócz tego można kupić też klocki drewniane lub lego
      duplo.
      • male_co_nieco Re: w kwestii prezentu dla rocznej dziewczynki 09.08.05, 10:08
        zaczynam coraz poważniej zastanawiać się nad tym wózkiem i lalką . no i mam
        parę pytań. Czy Wasze pociechy mają oryginalne baby born?? bo czytałam na
        zakupach ,że lepsza chou, chou a już wogóle to najlepiej jakiś inny bobas, bo
        baby born raczej dla starszych dziewczynek. No i jaka duża ta lalka , bo są
        rózne długośći? Dla takiego maluszka to chyba 30 - 38 cm, a może się mylę???
        No i wózek jaki wysoki i jaki??? Oświećcie mnie Dziewczyny!!!!smile) AAAA i jescze
        jedno , dziewczyny na fotum zakupy pisały,że dla dziecka w tym wieku lepsza
        lalka niefunkcyjna,bo np. jej płacz może dzieecko wystraszyć ??? A ajesli
        funkcyjna to poradźcie , co Waszym zdaniem pwoinna robićsmile)
        • inia25 Re: w kwestii prezentu dla rocznej dziewczynki 09.08.05, 11:11
          ola ma zwykłego niefirmowego bobasa bez zadnych funkcji. a wózek taki
          najmniejszy najzwyklejszy (nie jakis trzyfunkcyjny - zwykly za 30 zł). a lalka
          ma długosc okolo 25-30 cm
    • bebicka jeszcze o tv 09.08.05, 10:32
      Dziewczyny ja tez potrzebuje oswiecenia, co to za swiat allegry, zolte rybki...?
      kiedy to leci w tv i na jakim kanale, znajde bez problemu???
      Mlody na wakacjach bardzo lubil ta pisenke veo veo ... o ile to ta sama ale
      pewnie tak.
      Maraska
      • inia25 Re: jeszcze o tv 09.08.05, 11:13
        na programie MiniMini lecą te bajki przez cały dzien, a zólta rybka to taki
        przerywnik miedzy bajkami
        • mamaaga1 Re: jeszcze o tv 09.08.05, 12:51
          A u nas choroba na całego, chwilami mam wrażenie , że lekarstwa nie działają :-
          ((( ..ale może to za szybko (dostała dopiero 3 dawki antybiotyku). Do tego
          chyba musi ja bolec brzuszek i często robi luźne kupki, dzisiaj mam za soba juz
          dwie ... Zaczeła do tego dziwnie świstać, nie wiem czy to z noska czy nie daj
          Boże coś z oskrzelami ... nie mam pojecia gdzie się tak zaprawiła ...

          Inia gdzie kupiłas taki zwyczajny wózek za 30 zl, w naszej metropolii nie
          spotkałam takiego a tez chciałabym mała zaopatrzyc w takie sprzety. Póki co
          kładzie lalki na naszym tapczanie, przykrywa a wozic próbuje jeździkiem hehehe

          Laleczki Matyldy to moje stare lalki i duza szmaciana Julia, która mała
          uwielbia, tarmosi ja, ciągnie za warkocze, tuli się do niej (lala jest większa
          od niej ale leciutka ...serdecznie polecam)

          Poza tym polecam jako prezent klocki (my mamy akurat chicco modo), ksiażeczki :-
          )))i zestaw naczyń. Matylda uwielbia "gotować", mieszac itp.) -niestety nie
          znalazłam jeszcze nigdzie tanich i sensownych naczyń pastikowych....

          Pozdrawiam i wracam do mojej sterty ciuchów, które ciągle zamierzam
          wyprasować wink)

          Pozdrawiam
          Aga
        • izabela_p25 Jeszcze o prezencie 09.08.05, 12:56
          Niestety my kanału Mini mini nie posiadamy a szkoda bo mała lubi piosenki w
          wykonaniu dziecisad

          Martynka na roczek dostała lalę baby born co robi siusiu z nocniczkiem i
          pampersem oraz wózek trzy funkcujny. Obie te rzeczy są obecnie schowane wózek
          za wysoki a poza tym mała ściągała nosidełko i sama do niego wchodziła. Więc
          schowałam i czekają jak mała podrośnie i będzie się umiała bawić. Na razie wozi
          lalę wielkości 30cm która woła mama tata, płacze i się śmieje na szcęscie się
          jej nie boi. Lubi też zwykłego bobasa 20cm i z tą czasami chodzi spać. Wózek
          kupiłam w tesco za 25 zł taka zwykła spacerówka i wzostowo małej lepiej
          odpowiada i z nim chodzi na spacerki i usypia lale.
          Mam nadziję że nie namieszałam
          Iza
          • izabela_p25 Re: Jeszcze o prezencie 09.08.05, 12:59
            Martyna też uwielbia mieszać i gotować i też szukam fajnych plastikowych do
            zabawy garnków misek itp.
            • inia25 Re: Jeszcze o prezencie 09.08.05, 13:17
              wózek kupiłam w takim "zwykłym" osiedlowym sklepie z zabawkami! Taki wiecie - z
              naszego dzieciństwasmile) ale widziałam tez wózki w tesco tak jak pisze iza.
              • anitkashe Re: Jeszcze o prezencie 09.08.05, 23:24
                hej, hej - pogoda u nas koszmarna i złapałam jakiegoś doła... dobrze, że jest
                internet i trochę się wyłączyłam ze świata. Natalka dziś padła dosyć szybko ku
                radości zmęczonych rodziców.

                my telewizji w domu nie mamy w ogóle ( nie odczuwamy takiej potrzeby), mamy
                przenośny telewizorek z wideo w firmie i czasem go przenoszę na górę - natalce
                puszczamy misia colargola bo to ulubiona bajka radka ( do dzisiaj he he he).
                ale zainteresowały mnie wasze opinie o teletubbisiach i no nie wiem, pare minut
                spokoju by się przydało i mnie i natalce chyba też...

                tez się przymierzam do zakupu lalki dla Natalki, ale kupię berchetową u
                lgosi surprised)))))

                wczoraj kupilismy Natalce piaskownicę w castoramie drewnianą, z pokrywą ale
                pogoda nie sprzyja zabawom w ogrodzie...

                pozdrawiamy was bardzo mocno z wietrznych i zapłakanych deszczem pabianic -
                anita i natalka
    • lauracorciaasi mamy proszę !! 10.08.05, 12:18
      Drogie mamy, nie wiem, jak Was przekonać. Strasznie już goni mnie czas. Kilka
      dni temu zamieściłam posta, że potrzebuję ochotniczek do wypełnienia ankiety do
      mojej pracy magisterskiej.. Czy może jeszcze któraś z Was by się skusiła?
      Potrzebuję jak największej ilości wypełninych ankiet, a jak na razie to dostaję
      ich bardzo niewiele. Proszę. Jeśli się zdecydujecie, proszę piszcie na moją
      skrzynkę gazetową. Będę bardzo wdzięczna.
      Asia KAczmarek, mama Laurki 18 mies.
      • jagna.04 kwiecień 2004 10.08.05, 13:33
        Dużo zdrówka dla Matyldy i całuski od Nikusia. I dużo sił dla Ciebie Aga, bo
        chore dziecko kosztuje sporo nerwów. Trzymajcie się smile

        U nas brak mini mini. Jest jakiś inny kanał dziecięcy ale z tego co zdążyłam
        się zorientowac to przewaga jest jakiś średnio mądrych bajeczek. A w mini mini
        również u Nikiego hiciorem była rybka. Chyba będę musiała ponagrywac gdzieś
        bajki z naszego dzieciństwa. Nie wiem czy to zwykły sentyment czy naprawdę są
        lepsze od obecnych. Z drugiej strony w tych obecnych nie jestem jeszcze
        oblatana i po dogłębnym poznaniu może okaże się, że znajdziemy z Nikiem coś
        wartego oglądania.

        A ja mam małe pytanko odnośnie posiłków. Znalazłam ostatnio chwilkę na
        lekturkę "małego dziecka" i podobno dzieci w wieku naszych powinny dostac
        solidne pierwsze śniadanko składające się z mleka, chlebka, jajka, lub wędlinki
        itp., mniejsze drugie śniadanko: surówki, jogurty, czy małe kanapki, solidny
        obiad 2-3 daniowy, podwieczorek: owoce, chrupki itp. i kolacja. No tak. I
        troszkę się podłamałam, bo mój Niko chyba je jak dzidziuś:
        1/pierwsze śniadanie: mleko z kaszką z butli!
        2/drugie śniadanie: chlebek z dżemem lub wędliną
        3/obiad: niejednolita, ale jednak papka zwykle mojej produkcji
        4/podwieczorek: z reguły owoce ze słoika, czasem surowe ale wtedy jest biegunka
        5/kolacja: mleko z kaszką z butli!
        Podżera też młodzież z mojego talerza odrobinę dorosłego obiadu. Mamy, co Wy na
        to? Czy mamy duże tyły czy może teoria sobie a praktyka sobie. No i jeszcze
        fakt, że nadal nie mogę podac jogurtu, masełka ani nic mlecznego sad

        Buziaki
        • bebicka Re: kwiecień 2004 10.08.05, 14:47
          Moje dziecko od kilku dni prawie NIC nie je i zaczynam sie zalamywacsad(((
          Na serio to powinnam sie martwic, uderzac do lekarza, czy co...
          do niedawna nasze posilki wygladaly w ten sposob, rano mleko, potem owoce
          (jablko +sloiczek), obiad (dosc spora micha), podwieczorek (owoce) na kolacje
          cala bukla + butla mleka.
          Teraz je rano mleko ( mniej niz wczesniej) potem w ciagu dnia z bolem udaje sie
          muw musci jakis 1 owoc i kilka lyzeczek obiadu, podwieczorku zazwyczja w ogole
          nie ma na kolacje kilka kesow kanapki i troche mlaka. I dzisiaj obudzil mi sie w
          nocysad
          I co z tym fantem robic???
          Teletubisie mu sie dzisiaj podobalysmile
          pozdrawiam maraska
          • inia25 Re: kwiecień 2004 10.08.05, 15:04
            olka tez od jakiegos czasu jada gorzej... ale wczoraj jej jadlospis wygladal
            tak:
            210 mleko z kasza
            7 paróweczek
            obiad - jedna lyzeczka zupki
            podwieczorek nic
            kolacja jajecznica z 3 jaj + 2 ogórki małosolne+ 2 pierogi
            na noc mleko z kasza - 210!
            tak wiec na razie sie nie martwie, bo i tak widac ze zjadla duzo
            a o teletubisiach dzis zapomnialamsad
            • male_co_nieco Re: kwiecień 2004 10.08.05, 15:30
              Inia jestem pod wrażeniemsmile) A te paróweczki to na drugie śniadanko??? od razu
              7 ???

              U nas wygląda to tak:

              śniadanko kubek mleka ( samego nie zagęszczonego)
              drugie śniadanie jeśli serek to Igor zje na nic innego nie ma ochoty
              obiad bywa różnie czasem zje więcej czasem mniej, czasaem wcale ale generalnie
              i tak nie jest to tyle co dawniej
              Podwieczorek - czasaem uda się wdusić jakiś owoc, czasem słoiczkowy deserek
              kolacja znów kubek mlaka ( nie zagęszczane) no i skubnie czasem serka żółtego,
              wędlinki, jajeczka, raz ugryzie chlebka , ale cześciej zdarza sie że tylko pije
              mleko.
              No ale... między obiadkiem a kolacją " wrzuci " parę chrupek, a jak odwiedzi
              jedną czy drugą babcie to rzecz jasna też coś wsunie.
              Nocki przesypia całe tak więc chyba tyle mu wtystarcza, poza tym
              całkiem "solidnie" wygląda.

              Dziewczyny dzięki za rady w kwestii wózkowo- lalkowej, konkretnej decyzjii
              jeszce nie podjęliśmy ale przynajmniej wiemy czego szukać.

              A no i pytanko czy ubrania dzieci nadal pierzecie w " dzieicięcych "
              proszkach,a może od pocżatku prałyście w normalnych?? Te wszytskie "jelpy"
              piorą moim zdaniem nieszczególnie.

              • inia25 Re: kwiecień 2004 10.08.05, 15:44
                tak te 7 paroweczek na II sniadankosmile)

                a ubranka olki juz od dawna piore w normalnych proszkach. nawet nie pamietam od
                kiedy....
                • winia5 Re: kwiecień 2004 11.08.05, 14:50
                  a ja od 6 msc piorę rzeczy małego w naszym proszku
          • anitkashe Re: kwiecień 2004 10.08.05, 15:44
            hej,
            jagna - u nas jedzonko podobnie, tzn na śniadanie butla kaszki, na drugie albo
            jogurt lub serek albo kanapeczka, paróweczki itp, na obiad najczęściej miseczka
            zupki mojej roboty, potem znów jogurt lub serek na kolację kanapeczki, z
            których połowa ląduje na podłodze i czasem butla kaszki. miedzy posiłkami jakis
            owocek,herbatniki, biszkopty, flipsy...
            chyba teoria sobie, a zycie sobie...

            bebicka - Natalka też miała okresy niejedzenia, aż sobie włosy z głowy darłam
            bo przeciez przez sondę jej nie podam. potem był okres wilczego apetytu, teraz
            jest tak średnio i bez chleba. wedlinka z chlebka tak, a chlebek won , no i co
            robić...

            a pogoda dziś lepsza, zaraz wybywamy na spacer- pzdr anita i natalka
            • malilka Re: kwiecień 2004 10.08.05, 21:39
              Jagna, oj nie przejmuj się tym jedzeniem, wiele dzieci w wieku naszych je jak
              Twój Niko smile
              U nas w kwestii jedzeniowej od paru miesięcy bez zmian (tzn od buntu
              kaszkowego):

              śniadanie 8.00: samo mleko (250-300ml) plus parę plasterków ukochanego ogórka i
              parówka, albo plasterek wędliny (nie ma mowy o pieczywie)
              II śniadanie 10.30: owoce- tylko surowe, właściwie wszystkie sezonowe poza
              śliwkami (jakoś boję się podać), aktualnie na topie arbuz, winogrona i borówka
              amerykańska
              obiad 15.00: dorosły obiad, w domu jedno danie, u babci dwudaniowy, na deser
              owoce
              kolacja 18.00: jajecznica, naleśniki, placuszki i co tam mama wymyśli i do tego
              o 19.00 samo mleko 180-200ml
              Pomiędzy posiłkami niczego nie je.

              Młody miewa okresy niejedzenia, ale póki wygląda dobrze i nie budzi się w nocy
              to niech je jak chce.

              A tak poza tym to:
              - mały nauczył się wyjmować szczebelki w łóżeczku i teraz zastanawiam się, czy
              nie przekręcić łóżeczka dziurą do ściany, bo nie wiem jak będzie wyglądało
              usypianie z możliwością wyjścia z łóżeczka. No ale wtedy stracę szufladę sad
              -cały czas wcześnie chodzi spać, tj o 20.20, śpi do 7.20 i w dzień 2-3h
              -mycie ząbków znowu jest przyjemnością, ufff
              -usypianie trwa aż 20 min, nawet jak wkładam do łóżeczka nieprzytomne dziecko,
              które prawie zasnęło w trakcie nakładania piżamki, to w łóżeczku mały
              natychmiast dostaje takiego speeda, że hohoho. Skacze, tańczy, biega w te i z
              powrotem, no szaleje przez 20min, po czym pada i zasypia.
              -od kilku dni przytula przed zaśnięciem pieska, z którym śpi od 10 miesięcy.
              Wcześniej go tłukł (tzn tłukł nim o szczebelki), wyrzucał z łóżeczka, odrzucał
              w kąt, a teraz taka przyjaźń. Rozbraja mnie jak spaceruje w łóżeczku z
              pieluszką tetrową w misie w jednej łapce i pieskiem w drugiej, wygląda tak
              słodko... No i mały jest niemożliwie całuśny przed snem, potrafi wystawiać
              buzię do pocałowania między szczebelkami co szczebelek przez całą długość
              łóżeczka smile
            • mag-da Re: kwiecień 2004 10.08.05, 23:38
              Cześć dziewczyny, widzę że wątek jedzeniowy powrócił. U nas wygląda to tak:
              - 7 rano butla mleka, (może zaśnie)
              - 8.30 śniadanie zupa mleczna (płatki kukurydziane, cheerios itp),
              - spacer
              - koło 12 owoce (dużo i jedzone z wielkim smakiem), i kanapki z kiełbasą czy
              serkiem które głównie lądują na podłodze. Butla mleka i idzemy spać na jakieś
              2,5 godziny.
              -koło 15.00 zupka mojej produkcji
              - spacer
              - 18.00 w czasie drogi do domu, bułka ,lub biszkopty, lub ryżowe ciasteczka lub
              jabłko itp w domu czasami ciąg dalszy jedzenia, czasami nie. Jest to z reguły
              nasz dorosły obiad, ryż z sosem itp.
              - kąpiel
              - 20.00 (to zależy ile zjadł w ciągu dnia) kasza manna, płatki ryżowe, lub coś
              na mleku
              - 20.40 butla mleka
              - 21.00 chwila największego szcześcia - Henryk śpi.
              Dodam że mleka niczym nie zagęszczam i nie jest go dużo, jakieś 5-6 kresek.
              Pozdrawiam serdecznie
              Nawet nie wiecie jaka jestem wielka (fizycznie)
              • malilka Re: kwiecień 2004 11.08.05, 09:03
                Nie cierpię upałów, ale to co jest teraz za oknem to jakieś żarty sad(( Nie chcę
                jesieni w sierpniu, buuu.

                Zapomniałam napisać, że jesteśmy na etapie nauki jedzenia zupy łyżką. Mały
                radzi sobie coraz lepiej, jak zaczynaliśmy to wszystkie łyżki trafiały do buzi
                puste, teraz na każdej coś jest, a niektóre to nawet prawie pełne. Ale do
                samodzielnego najedzenia się to jeszcze kawał drogi...
                • jagna.04 Re: kwiecień 2004 11.08.05, 09:52
                  Baby, dzięki za odzew!
                  Malilko, Twój Maciuś je wszystko tak doprawione jak dla Was? Czy może wszyscy
                  domownicy mają dietę lekko strawną. Z drugiej strony te doprawione rzeczy
                  najbardziej Nikowi smakują, szczególnie jak pochodzą z mojego talerza wink No i
                  wielu owoców czy warzyw na syrowo Niko nie może. Ale jak tylko uporam się z
                  mlekiem to wezmę się za wszystko pozostałe.
                  Magda, a Henio dostaje zupki mleczne czy płatki na zwykłym mleczku? Jeśli tak
                  to strasznie Wam zazdroszczę smile Nie ma już żadnych problemów skórnych ani
                  kupkowych po mlekowych?
                  Dobra idę bo mnie nawołuje wink
                  • bebicka w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 10:06
                    no wlasnie Wasze dzieciaczki jedzac czy niejedzac nie budza sie w nocy...a Mlody
                    od dwoch dni sie budzi. Czyli mu jednak malo. bo dopoki spal do rana to sie nie
                    przejmowalam... ale teraz dam mu jeszcze spokoj przez kilka dni, bop chyba
                    zalapalismy grype jelitowo-zoladkowa i cierpimy mniej lub bardziej oboje. Tylkod
                    ziwne jest ze mleko wciaga praktycznie w sporych ilosciach i moglby kilka razyd
                    ziennie. Kurcze czuje sie jakby mial znowu 5 miesiecysad
                    pozdrawiam
                    malika ja z kolei lubie upaly a nie nawidze takiej pogody jak za oknem zaraz mam
                    doly...szczegolnie w sierpniu ech
                    Maraska
                    • jagna.04 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 10:44
                      Maraska, trzymajcie się i walczcie z chorobą.
                      A co do nocnego budzenia, to Nikowi też się to zdarza a nie wierzę żeby był
                      głodny po wciągnięciu na kolacyjkę 330 ml mleka z kaszką. O ile tylko marudzi
                      to daję mu spokojnie zasnąc, a gdy naprawdę wzywa to idę go przytulic, albo dac
                      popic wody i dziecko śpi dalej smile Może to złe sny, albo zbyt gorąco albo
                      tęsknota za mamą?
                      • mag-da Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 12:12
                        Cześc, Jagna Heniek jest ciągle na Nan Ha 2 wszystkie zupy mleczne robię mu na
                        tym mleku. Alergia już mu przeszła lub prawie przeszła ale niestety on nie
                        lubi nabiału. Na widok jogurtu czy serka ucieka do drugiego pokoju i chowa się
                        w szafie. Mleko czy jajko udaje mi się przemycić w jakiś ciasteczkach. W
                        normalnej postaci jest to nie jadalne. Do zupy którą gotuję dla wszyskich
                        dodaję łyżkę śmietany i to na szczęście jest zjadane z wielkim smakiem. owoce
                        daje mu surowe i śliwki też mu daję, robił na początku rzadsze kupy ale teraz
                        jest OK. Prawdziwe rozwolnienie ma po kiwi i tego owocu mu nie daję.
                        A u nas super pogoda 25 stopni i lekki wiaterek.
                        Pozdrawiam
                        A i jeszcze Henryczek budzi się w nocy ze dwa razy, udaje mu się czasami
                        przespać całą noc ale niezbyt często. Gdy się budzi nic mu nie daję tylko biorę
                        go do naszego łóżka i czekam jak zaśnie, później budzę Tomka żeby go położył do
                        łózeczka, Tomek najczęściej wtedy mówi żeby spał z nami.I tym sposobem Henryś
                        śpi rozwalony w poprzek łóżka, ja na samym brzegu a Tomek w dziurze koło ściany.
                        • malilka Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 12:28
                          Jagna, my z niemężem jadamy rzeczy b.mało przyprawione, odrobina soli, bez
                          pieprzu, ewentualnie jakieś zioła, nie zabielamy niczego śmietaną, więc młody
                          po prostu je nasze zupy. Na drugie lubimy czasem zjeść coś ciężkostrawnego np
                          schabowego z frytkami, ale wtedy mały je samą zupę na obiad. A tak w ogóle to w
                          tygodniu mały je obiad o 15, więc tylko ze mną, więc jemy we dwójkę makarony,
                          kasze, ziemniaki z pulpetami itd, mnie takie jedzenie pasuje, a niemąż
                          wieczorem dostaje coś ciężkostrawnego i jest ok.
                    • mamaaga1 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 13:56
                      Bebicka u mnie podobnie, przed choroba Matylda zaczeła fiksowac z jedzeniem,
                      jak sie rozchorowała to zrozumiałam dlaczego ale teraz też budzi się w nocy
                      domagając sie mleczka sad(( (NAN JUNIOR NA MIODZIE)Niczym mleka nie zagęszczam,
                      a może powinnam, wogle mała wieczorem nie chce pić mleka a potrafi sie obudzic
                      po kilku godzinach i jest głodna, nie chce znowu wyrobic w niej złych nawyków,
                      dopiero niedawno zaczelismy w miare spac a tu znowu klops sad(
                      Rano po przebudzeniu odmawia jedzenia czegokolwiek, czasmi zje troszke ogórka
                      albo pomidorka, chlebek jest beee, póxniej przed spaniem jakis deserek typu
                      bakus albo owoce. Po drzemce dostaje obiadek (moja produkcja) , którego na 100
                      % zjada mniej niz jak jadła słoikowe jedzonko. Póxniej ewentualnie chrupki,
                      owoce w każdych ilościach, czasami kanapka na kolacyjkę (ale rzadko) i mleko na
                      dobranoc. Jakos nie wydaje mi się to duzo ale przeciez jej nie zmusze.
                      • mamaaga1 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 13:58
                        Za szybko nadusiłam "wyslij"...
                        Czym zagęszczacie mleko, kaszką ale jaką??? Broniłam sie przed tym bo u naz z
                        myciem ząbków róznie, mała myje je sama, nie da jej sie umyć na siłę ... a sama
                        to raczej głaszcze te zębiska ...echhh ...

                        U nas pogoda senna i ponura ... i humorek podobny więc znikam żeby was nie
                        zanudzic przypadkiem ...

                        PAPA
                        Aga
                        • winia5 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 14:09
                          witam po długim urlopie
                          strasznie mi was brakowało, ło matko, ale teraz to mam zaległości, najpierw
                          poczytam troszkę, a wiecej napisze wieczorem

                          Aga nasze gratulacje, a mleko zagęszczam kaszką manną błyskawiczną
                          • winia5 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 14:19
                            Kamymama strasznie mi przykro sad
                            • bebicka Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 20:11
                              juz dzisiaj bylo troche lepiej, w maire uplywu dnia Mlody robil sie coraz
                              glodniejszy... nawet wieczorem pochlonal banana, co mu sie nie zdarzylo od kilku
                              tygodni. Zobaczymy co bedzie w nocy.
                              Maraska
                              • winia5 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 21:28
                                powiem wam, że ja zbytnio sie nie przejmuje tym, że czasami Szymek mniej je,
                                jednego dnia zaledwie cos skubnie a innego caly czas by cos jadl, biega i wola
                                am, am. A jak ktos przy nim cos je to juz wogole jest smiesznie, trzeba sie z
                                nim koniecznie podzielic bo jest wielki krzyk.

                                co do histeri to narazie moj maluch takowych nie wmiewa, wogole nadal malo
                                placze, ciagle biega usmiechniety, smieje sie do ludzi na ulicy, a jak ktos do
                                niego cos zagada to juz wogole robi rozne minki, jakby na zawolanie.

                          • mamaaga1 do Lgosi1 11.08.05, 21:58
                            Lgosia napisałam na priv w sprawie zabawek Berchet ...
                            pozdrawiam
                            Aga
                          • mamaaga1 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 22:01
                            Winia5 ja mam kaszke manna błyskawiczna i na niej jest napisane , że mleko ma
                            sie gotować... Gotujesz to w proszku czy moze dajesz juz normalne mleko???
                            Wiem, że to moze oczywiste ale ...
                            A u nas dzisiaj cały dzień znowu bojkot jedzeniowy, sniadanko nie, obiad nie,
                            zjadła jogurcik i chlebek ryzowy ... a na dobranoc 200 ml mleczka, ciekawe
                            kiedy obudzi sie z głodu??? sad(
                            pa
                            Aga
                            • winia5 Re: w kwestii niejedzenia:-( 11.08.05, 22:14
                              Aga gotuje normalne mleko z kartona, już chyba od początku marca, z reguły 2%
                              Łaciate, najpierw mlekozagotowuję(chociaz poobno UHT nie wymaga zagotowywania),
                              a potem gotuję na wolnym ogniu 2,3 minutki

                              a Szymek zjadł dzsiaj:
                              6.30 - 300 ml mleka
                              ok 10 - 2 parówki cielęce
                              15 obiad - ziemniaczki i sos i zielony ogórek z mizerii
                              ok 17 - trzy herbatniki
                              20 - paróweczka
                              no i o 23 dam mu butle na noc

                              wogóle mój mały jest strasznie miesożerny, chlebek czasami jest be, a czasami
                              jak złapie suchą kromkę, to potrafi zjeśc całą
                              • mamaaga1 Re: w kwestii niejedzenia:-( 12.08.05, 15:16
                                Ale znowu pustki na naszym wątku ...
                                Przetrzymałam mała w nocy, troszkę poplakała ale mleczka nie dostała... a
                                dzisiaj od rana chodzila za mna i mówiła am am i otwierała buźkę, czyli warto
                                było smile))
                                Czy wasze dzieciaczki siedzą grzecznie w wysokich krzesełkach podczas jedzenia,
                                mała tak sie rozbestwiła po wakacjach (mój błąd trzeba ja było karmić w wózku
                                chociażby), że wysiedzi góra 10 minut a ja potem niewychowawczo latam za nia
                                albo ona podchodzi i otwiera paszczę...echhh wstyd mi, że tak robie ...nie wiem
                                jak ja przekonać na nowo do krzesełka ...
                                papa
                                Aga (mała mi sie wybudza ...)

                                Lgosia dzięki za linki smile)
                                • winia5 Re: w kwestii niejedzenia:-( 12.08.05, 16:46
                                  Aga u nas jest wręcz odwrotnie po powrocie z wakacji, o prawda Szymek przed tez
                                  siedział grzecznie w krzesełku, a teraz jak jesteśmy w kuchni, jak dostanie coś
                                  do rączki do jedzenia albo mówię mu, że dostanie am, to stoi przy krzesełku i
                                  wyciąga rączki, żeby go tam włożyć
                                  • jagna.04 Zmęczenie materiału:-( 12.08.05, 20:22
                                    Czy też tak macie, że dzieci coraz więcej rzeczy na Was wymuszają? Niko, przy
                                    tacie którego mało widzi potrafi się grzecznie bawic. Tata sobie czyta, opala
                                    się, je itp. a dziecko jest grzeczne i zajmuje się sobą. Wystarczy, że siadam
                                    na fotelu wśród moich panów i poprostu mam ochotę "robic nic" to już moje
                                    dziecko się na mnie wspina, wrzeszczy i nie mam pojęcia czego chce. Po dniu z
                                    Nikodemem ostatnimi czasy jestem wypompowana. Nie mogę zrobic nic dla siebie
                                    ani domu bez awantury ze strony mojego dziecka. Chyba jesteśmy z soba za dużo.
                                    Coś mi się wydaje, że żłobek od września obojgu nam dobrze zrobi.
                                    • malilka Re: Zmęczenie materiału:-( 12.08.05, 21:15
                                      Winiu witaj, fajnie że już jesteś smile Co to znaczy, że dajesz Szymkowi butlę na
                                      noc o 23? On dopiero o tej porze chodzi spać, czy go budzisz, żeby go nakarmić?

                                      Mamaaga, u nas od razu po powrocie z wakacji też był bunt względem krzesełka,
                                      ale byłam nieugięta i po 2 dniach zapanował spokój i teraz mały znowu normalnie
                                      je w krzesełku bez protestów.

                                      Jagna, u nas ostatnio w temacie przemęczenia zdecydowanie lepiej, no ale wydaje
                                      mi się, że wcześniej u nas bywało wyjątkowo ciężko.

                                      Od jakiegoś czasu pisałam o konfliktach z niemężem, ale ostatnio sytuacja stała
                                      się tak napięta, że nie mogłam na niego patrzeć i czułam, że jak od niego nie
                                      odpocznę, to się "rozwiodę" z hukiem. No i mieszkamy teraz osobno- on się
                                      przeprowadził do domu teściów, a ja w ostatniej chwili postanowiłam, że zostaję
                                      i mieszkamy sobie teraz z Matim we dwójkę. Tak będzie przez cały sierpień.
                                      Niemąż się przeprowadził w poniedziałek i już wiem, że to była dobra decyzja,
                                      byłam kłębkiem nerwów przez te nieustanne kłótnie, a teraz się relaksuję, mimo
                                      że jestem sama z małym od rana do nocy. Nad tym co będzie dalej na razie się
                                      nie zastanawiam, bo mam jeszcze inne problemy na głowie. 8 września wracam do
                                      swojej starej pracy (która przypominam jest w Warszawie) z nadzieją, że mnie
                                      tego samego dnia zwolnią- to część mojego większego planu zmiany pracy. Zwolnić
                                      to mnie zwolnią na pewno, bo w firmie nie zdarzyło się, by jakiś menedżer
                                      wyższego szczebla poszedł na wychowawczy, u nas pracuje się do dnia porodu, w
                                      czasie macierzyńskiego wpada popracować parę godzin kilka razy w tygodniu i
                                      prosto po macierzyńskim wraca na minimum 10h dziennie. Jest jednak ryzyko
                                      (b.małe, ale jest) że mnie zwolnią dopiero na koniec miesiąca i muszę się na tą
                                      opcję przygotować. Nie będę wynajmować mieszkania i opiekunki na 3 tygodnie,
                                      więc jeśli tak się stanie, to mały zostanie z tatą, dziadkami i opiekunką w
                                      Łodzi, a ja będę mieszkać u znajomego w Wawie i wracać na weekendy. Brzmi
                                      strasznie, ale mam nadzieję, że w razie czego 3 tygodnie wytrzymam, nie mam
                                      innego wyjścia.
                                      • jagna.04 malilko 12.08.05, 22:09
                                        Jednoczę się z Tobą w bólu. Właśnie stoję nad czarną dziurą i też najchętniej
                                        bym gdzieś uciekła... Nie zabrzmi to pewnie pocieszająco, ale myślami będę z
                                        Tobą smile
                                        • winia5 Re: malilko 13.08.05, 13:18
                                          malilko, nie martw się poradzisz sobie, a z niemężem po takiej rozłące zapewne
                                          się ułoży i jakoś to będziewink

                                          u nas, dokąd Maciej zmienił pracę i nie ma go przez cały tydzień, wraca też na
                                          weekedny jest naprawdę dobrze, nie chcę psać, że super, żeby nie zapeszyć, ale
                                          jest ok, nawet seks smile

                                          a małemu daję mleko ok 23 na spika, a to tylko dlatego, że jak zapewne
                                          pamiętasz Szymek nie pije mleka normalnie, nie na śpiąco, pluje nim na boki, a
                                          przeciż mleko musi dostawać. Wiem, że zęby itp, ale jakoś nie mam pomysłu, aby
                                          mu przemycić odpowiednią ilość mleka wapnia i tych innych
                                          niezbędnych "składników".

                                          jagno u nas cały czas jest etap only mama i chocczasami mam dośc to i tak ten
                                          mój mały rozbójni potrafi mnie skutecznie rozbroić, a ostanio sał sie bardzo
                                          całuśny i przytuliński.
                                          No i woła teraz na mnie Ama, zamiast mama, chyba połączył sobię mamę z Aniąsmile





                                          • pearl24 jagna,malilka 13.08.05, 14:46
                                            Jagna-DOSKONALE cie rozumiem z tym wymuszaniem.MAja jest aniołkiem jak jest z
                                            kimś,ale tylko ja sie pojawie na horyzoncie to tragedia-miauczy,wspina sie po
                                            nogach,jakby mogła to wszystko by robiła siedząc na mnie,kapryśna jest że hej.
                                            Nie wiem może to przez to że jeszcze ja karmię (od września zaczynamy akcje
                                            odstawianie!)
                                            normalnie czasem to aż sie gotuję i zdarzyło mi sie juz kilka razy wybuchnąć-
                                            poza tym ona mnie gryzie i szczypie w tej swojej złosci czy jak to nazwać,z
                                            radości zresztą też i wtedy to jestem jak burza gradowa
                                            a tatuś mnie rozwala-"no co ty sie na dziecko denerwujesz",mądry bo przy nim to
                                            ona jest zupełnie inna

                                            malilko-my cały lipiec byłyśmy w Szczecinie i może fizycznie nie odpoczęłam bo
                                            zajmowąłam sie małą ale psychicznie było nam to bardzo potrzebne.O Boże,wstyd
                                            mówic ale jak mi było dobrze bez męża...
                                            Zresztą nadal lubie wieczory tylko z małą i samotnie spedzone dni bo wszystko
                                            jest wtedy "na swoim miejscu" że tak powiem chociaż nie powiem po tym miesiącu
                                            wiele sie wyjasniło.
                                            Także życze ci aby sie wszystko ułozyło smile)

                                            pozdr

                                            PS.Niedługo bede was prosiła o rade w sprawie odstawiania tego mojego ssaka bo
                                            aż sie tego boje i licze na waszą pomoc,ale napisze co i jak wkrótce.
                                            • eklon Jesteśmy!!! 14.08.05, 18:13
                                              Wczoraj w nocy wróciliśmy z najgorszego w moim życiu (jak do tej pory) urlopu!~
                                              Wy tu piszecie o przygnębiającej pogodzie, a co byście powiedziały na
                                              wytęskniony, wymarzony urlop nad morzem, który ze względu na pracę może trwać
                                              tylko tydzień i w tym tygodniu tylko jeden, słownie jeden dzień świeci
                                              słońce?!! Po prostu katastrofa, do tego pokój w którym mieszkaliśmy okazał się
                                              totalną porażką ale jesteśmy sami sobie winni. Rezerwację załatwiali nam
                                              znajomi i ich pokój był ok. ale nasz był bezpośrednio pod drewnianymi schodami
                                              oddzielony od reszty domu tylko ścianą z płyty i zasnąć można było w nim tylko
                                              wtedy gdy wszyscy domownicy już spali! Wczoraj stwierdziliśmy z mężem, że już
                                              dłużej nie wytrzymamy i mimo tego, że pobyt mieliśmy opłacony do dziś,
                                              wróciliśmy do naszego kochanego mieszkanka już wczoraj!

                                              A szczerze mówiąc chyba niebiosa dawały nam znać, żebyśmy się nigdzie nie
                                              wybierali. Bo poza gipsem przed samym wyjazdem złapałam grypę żołądkową i
                                              umierałam przez dwa dni. Michał smarał się na potęgę i wszystko wskazywało na
                                              to, żeby nie jechać, ale...
                                              Jedyny plus wyjazdu, że sztormowa pogoda na peewno bardziej pomogła Michałowi
                                              niż upał, ale już marzę o wypadzie do ciepłych krajów, tylko, że po dzisiejszej
                                              katastrofie lotniczej chyba pojedziemy samochodem...

                                              Co u nas...
                                              Po pierwsze 7.45 jest znakomitą porą na teletubisie na urlopie! Miałam dzięki
                                              nim dodatkowy kwadrans na drzemkę, podczas gdy Michał wymachiwał rękoma, śmiał
                                              się i piszczał na prawdę nie wiem dlaczego... Zastanawiam się co tak na prawdę
                                              jest w tych stworkach

                                              Po drugie ... pocieszę Was, że w porównaniu do Was jestem po prostu tłusta ;-(
                                              Po ciąży przy wzroście 160cm ważę 72kg! Nigdy do szczupłych nie należałam, ale
                                              przynajmniej ważyłam 10kg mniej! Przynajmniej biust jest ok ale już tak samo
                                              jak Pearl myślę o odstawieniu mojego ssaka a to dlatego, że coraz bardziej się
                                              ode mnie uzależnia a właściwie od moich piersi, słabo śpi w nocy, budzi się
                                              często a czasami płacze i jęczy przez sen. Poza tym ostatnio wspaniałą zabawą
                                              jest gryzienie sutków! I co powiedzą na taką zabawę mamy, które narzekają na
                                              gryzienie? gryzienie, szczypanie jest ostatnio w ogóle na topie.

                                              Po trzecie czytając o tym co potrafią Wasze pociechy stwierdzam, że Michał jest
                                              bardzo do tyłu z mówieniem. Mówi tylko tata, mama, baba Karrol, halo (to na
                                              telefon) titit (na samochód tudzież pierśi, bo tata go nauczył, że jak naciska
                                              na jego brodawkę, to tata naśladuje klakson) hauhau(pies), mniammniam (jak chce
                                              coś jeść ale to też nie zawsze.
                                              Za to do przodu jest motorycznie, porównuję jego z rówieśnikami z którymi mamy
                                              kontakt i Michał bardzo dobrze biega, wspina na się na wszystkie możliwe
                                              przeszkody (tu przydałby się kombinezon Malilki smile jest też dość sprawny
                                              manualnie. Generalnie jest bardzo wesołym dzieckiem, skacze, tańczy przy byle
                                              muzyce a jak tylko usłyszy Fasolki od razu próbuje śpiewać po swojemu.
                                              Naśladuje nas ostatnio we wszystkim!

                                              Po czwarte niestety mycie zębów nie jest zbyt łatwą sprawą, po pierwsze nadal
                                              górne zęby są tabu, po drugie wyszła nam w piątek przed wyjazdem lewa dolna
                                              czwórka a druga jest już prawie na wierzchu i niezbyt chętnie daje sobie myć
                                              również te zęby. Najbardziej lubi myć zęby gdy my to robimy!

                                              Po piąte... już zapomniałam ale strasznie dużo się wydarzyło w tym czasie i nie
                                              wiem już o czym chciałam napisać aha z jedzeniem nie mamy problemów, wprawdzie
                                              nie jest to Ola Kingi ale Michał preferuje podobnie jak Szymek Wini mięsko. Jak
                                              tylko na chlebie jest wędlina, chleb idzie w odstawkę!

                                              i po szóste muszę się pochwalić, że zdałam FCE!

                                              Śmigamy z tej okazji z mężem na piwko, bo właśnie obudzili się moi mężczyźni po
                                              prawie 3 godzinnej drzemce!
                                              • eklon Re: Jesteśmy!!! 14.08.05, 20:27
                                                ale puchy!
                                                Miałam jeszcze napisać, że u nas Michał też jest grzeczniejszy z tatą. Ja jak
                                                tylko siadam z książką Michał jest od razu u mnie na kolanach a Hubert może
                                                sobie siedzieć z gazetą i nic! A nie zapominajcie, że ja pracuję, więc nie ma
                                                to nic wspólnego z Waszym siedzeniem w domu, to chyba po prostu taki okres, że
                                                któryś z rodziców jest ważniejszy i to akurat na nas padło smile

                                                Najgorsze, że u nas Michał też częściej buntuje się mi aniżeli Hubertowi! Boję
                                                się, że to dlatego, że jestem bardziej uległa aniżeli on!

                                                Chyba wszystkie wyjechałyście na długi weekend, no bo takie puchy to aż coś
                                                niemożliwego!
                                                • jagna.04 Re: Jesteśmy!!! 15.08.05, 15:56
                                                  Eklon, fajnie, że już jesteś i szkoda, że urlop nie bardzo Wam się udał. Aaaa i
                                                  bardzo gratuluje Ci zdanego certyfikatu!
                                                  Nie czepiaj się Michałka, z tego co piszesz to on wcale mało nie mówi! Nie
                                                  zapominaj, że to jest chłopczyk smile
                                                  A z nowości to Niko mówi tuta co oznacza tutaj, no i wczoraj też powiedział
                                                  mniam mniam smile
                                                  Strasznie słodkie są te pierwsze słowa.

                                                  Rzeczywiście pustki są straszne. Ja siedzę cichutko bo też i nie mam o czym
                                                  pisac. Niestety nic w moim życiu nowego i pasjonującego się nie wydarzyło sad
                                                  Siedzę na jakiejś portugalskiej wsi, nie mam do kogo ust otworzyc, nawet jak
                                                  idziemy na plac zabaw to z reguły jesteśmy na nim sami. A jeszcze tata wylatuje
                                                  nam w środę do Polski na parę dni i już całkiem będę wyła do księżyca ;-(.

                                                  Buziaki z upalnej Portugalii


                                                • opolanka1 My takze po wakacjach na niemieckich włościach 15.08.05, 15:57
                                                  Hej Kobitki!!!!

                                                  Melduje się po długim czasie niebytnosci na forum, z przyczyny bardzo prostej,
                                                  brak dostepu do kompa.
                                                  Wczoraj wróciłam po miesięcznej wizycie w Polsce, no może 3 tygodniowej, bo
                                                  udało nam sie z mężem i mała wyskoczyć na tydzień na Rodos, i jak to ując, tam
                                                  chyba ciągle świeci słońce, dorze, ze wszędzie porozstawiane parasolki, i jest
                                                  cień, bo tak to bym siedziała w hotelu, dosłownie opalałam sie 30 minut, dla
                                                  mnie to była patelnia...ale i tak osmagana słońcem jestem, bo jakos tak owiewa
                                                  człowieka. Zuzi sie bardzo podobało, szczególnie skakanie w ramiona taty na
                                                  basenie...a jak woda w morzu była już ciepła, to wbiegała i wybiegała non
                                                  stop...prócz tego robienie babeczek na piasku...weic urlop zaliczam do udanych.

                                                  W Opolu, bylo takze wspaniale, rodzinka nacieszyła sie małą, mój tato chyba ma
                                                  wiecej energii, ale najgorsze przed nim, bolesci związane z chemią....przykro
                                                  jak sobie pomyslę, ze nie bedę przy nim w tyvh tak trudnych momentach,...coraz
                                                  bardziej sobie uswiadamiam, ze nie udaje mi sie zdąrzyć wszedzie,t ak jak
                                                  kiedyś to było.....rodzina wyznacza inne granice...a rozmowy rpzez telefon to
                                                  aż tyle lub tylko tyle, i jest ciężko dopingowac mamę przez kabel telefonu.

                                                  A teraz nowinka, w dniu urodzin 17go czerwca zrobiłam sobie test...Jestem juz w
                                                  13stym tygodniu ciąży i bardzo jesteśmy szczęśliwi, termin na luty ....wiec
                                                  dołączam do grona mam , ktre przeżywaja swoją drugą ciąże, ale jak sama widze,
                                                  skupienei sie na niej nie ejst łatwe, ucieka wiele rzeczy, Zuzia wymaga opieki
                                                  i człowiek nie ma czasu na przemyslenia, drzemkę keidy się chce....
                                                  Jutro idę do ginekologa po raz drugi, to Wam opisze co i jak...

                                                  A teraz wracam do wczesniejszych postow, abym była na bieżaco co sie u Was
                                                  wdarzyło...mam sporo czytania

                                                  Buziaczki i miłego dnia
                                                  Cieszę sie, zę znów jestem z Wami

                                                  Ekoln, gratulacje z powodu zdanego egzaminu!!!!!to zdązylam odczytac
                                                  • eklon Dobrze, że w ogóle ktoś jest! 15.08.05, 16:30
                                                    Opolanka Gratulacje!!! qrcze ile jest tu już prawie podwójnych mam? Malilka Ty
                                                    jesteś dobra w statystykach!

                                                    Jagna nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę tych upałów! A jak daleko macie
                                                    do oceanu? Z tego co pamiętam to chyba kiedyś pisałaś, że niedaleko, więć można
                                                    się chłodzić! Mi strasznie brakuje upałów i wygrzania w słońcu. W zeszłym roku
                                                    ponieważ Michał był mały nigdzie nie jechaliśmy a w tym roku mogłam wziąć urlop
                                                    na tydzień i to na początku sierpnia, więc wszędzie tak jak pisała Opolanka
                                                    jeszcze pełnia upałów.
                                                    My po urlopie od razu myślimy o nowym. Najprawdopodobniej będziemy mogli wziąć
                                                    urlop w drugiej połowie października, więc można jechać praktycznie tylko na
                                                    Kanary z cywilizowanych i niezbyt oddalonych rewirów, dlatego coraz częściej
                                                    myślimy z mężem, żeby jednak poświęcić się i pojechać na 2 tygodnie nad nasze
                                                    morze, bo to na pewno będzie lepsze dla niego niż upał na Kanarach, tylko
                                                    niestety brak towarzystwa, które byłoby zainteresowane takim wypadem ;-( Może
                                                    któraś z Was byłaby zainteresowana wchłanianiem jodu przez 2 tygodnie nad
                                                    zimnym i pewnie sztormowym morzem? My myślimy o jakimś sanatorium w Kołobrzegu,
                                                    ale może któraś z Was ma namiary na coś cywilizowanego, obowiązkowo z basenem!
                                                    Czekam na informacje!

                                                    Opolanka cieszę się, że trochę odpoczęliście po tych ciężkich dniach w Polsce!
                                                    Dobrze, że tata już trochę odżył. Pewnie przegapiłam w którymś z Twoich postów,
                                                    ale byłam święcie przekonana, że ma problemy z sercem a Ty piszesz o chemii!
                                                    Wiem co to znaczy mieszkać tak daleko od domu i mieć świadomość, że niestety
                                                    nie jesteś w stanie odtrzeć w każdej chwili do domu, bo też kilka lat
                                                    mieszkałam w Niemczech.

                                                    Wczoraj wróciła z Niemiec moja mama i dowiedziałam się, że po raz kolejny
                                                    zostanę ciocią. Moja siostra, która mieszka tam na stałe jest w 7-mym tygodniu
                                                    ciąży. Wszyscy się cieszymy ale jednocześnie martwimy, bo siostra ma już 37lat
                                                    a to jej pierwsza ciąża. Pocieszamy się tylko, że siostra jest pielęgniarką,
                                                    więc z racji profesji na pewno będzie pod dobrą opieką!

                                                    muszę zajrzeć na pocztę, bo podobno są nowe zdjęcia a ja mam straszne
                                                    zaległości!
                                                  • eklon Re: Dobrze, że w ogóle ktoś jest! 15.08.05, 16:38
                                                    zapomniałam jeszcze zapytać!
                                                    Ile wzrostu mają Wasze dzieci? Wydaje mi się, że Michał strasznie stanął przez
                                                    hydrocortison!!! I zaczynam się zamartwiać!
                                                  • jagna.04 Re: Dobrze, że w ogóle ktoś jest! 15.08.05, 17:43
                                                    Opolanko gratulacje! Dziewczyny muszę przyznac, że nie próżnujecie w te
                                                    wakacje wink Faktycznie grono podwójnych mamuś szybciutko się powiększa, a sezon
                                                    urlopowy jeszcze w pełni... Super, ja wprawdzie mam chwilowo inne plany, ale
                                                    drugie dziecko mam nadzieję, że za parę lat też do nas przybędzie.

                                                    Co do wzrostu, to nie mierzyłam Nika ostatnio ale po ciuchach nie widzę
                                                    jakiegoś szalonego skoku. Za to w szalonym tempie rosną mu stópki więc może za
                                                    chwilę ruszy reszta.
                                                    Eklon, myślisz, że hydrokortizon tak sporadycznie przyjmowany mógłby zachamowac
                                                    wzrost? Jakoś wydaje mi się to mało prawdopodobne. Niko od ponad roku jest na
                                                    codziennych sterydach wziewnych, ale są to tak małe dawki, że nie obawiam się.
                                                    Ok. ale też miałam okres, że różne myśli chodziły mi po głowie i konsultowałam
                                                    moje przemyślenia z lekarzami. Tak więc może pogadaj z kimś kto się na tym zna
                                                    i nie zadręczaj się smile
                                                  • jagna.04 Re: Dobrze, że w ogóle ktoś jest! 15.08.05, 17:45
                                                    matko jedyna, zahamowac!
                                                  • eklon Re: Dobrze, że w ogóle ktoś jest! 15.08.05, 18:06
                                                    jagna mam właśnie znajomą, która pracuje w Jelfie (producent hydrocortizonu) i
                                                    to ona mówiła mi, że to potworne g.wno i zbyt często przyjmowane może powodować
                                                    zahamowanie wzrostu. Michał przyjmował go już co najmniej 5-ciokrotnie (muszę
                                                    dokładnie sprawdzić w moich notatkach) przez kilka dni (najdłużej 5), może
                                                    faktycznie to niewiele ale jednak daje mi do myślenia. Chociaż trochę mnie
                                                    uspokoiłaś, może to faktycznie taki okres u naszych dzieci i po prostu tracą
                                                    energię na rozwój psychoruchowy a nie fizyczny!
                                                  • mamaaga1 Re: Dobrze, że w ogóle ktoś jest! 15.08.05, 20:26
                                                    Hej dziewczyny, nigdzie nie wyjechalismy na "długi weekend" ale jakos nie
                                                    miałam siły nic pisać , zaglądałam jednak regularnie hehe.

                                                    OPOLANKA GRATUJUJE I BAAARDZO SIE CIESZĘ!!!!!
                                                    Szczerze mówiąc troszke sie domyslałam wink ...Zagladam na forum Luty 2006 i
                                                    kilka razy mi tam mignełaś wink więć pomyslałam sobie , że masz pewnie POWÓD
                                                    żeby tam zaglądać. No i miałam dobre przeczucia.
                                                    Ja też nie mogę się "skupić na ciązy". Wszystko wygląda zupełnie inaczej niż za
                                                    pierwszym razem .. no cóż, podobno to normalne smile))

                                                    Eklon gratuluje zdanego FC smile)).Ja ciagle nie moge soe za to zabrac a teraz to
                                                    juz pewnie uwsteczniam sie z angielskim. Podziwiam, że miałaś siły i chęci ...
                                                    Co do mówienia to chyba przesadzasz, Michał wcale nie mówi mało ... Matylda
                                                    chyba podobnie chociaz codziennie zaskakuje mnie jakimś nowym
                                                    słówkiem ...Dopiero od niedawna słyszę MAMA smile)

                                                    Co do wzrostu .. to Matylda tez chyba staneła (widze po rzeczach) , mysle , ze
                                                    ma ok 80 cm (nie nalezymy do zbyt wysokich z mężem), moze troszke
                                                    wyszczuplała ... wydaje mi się, że to przez to, że nie ma czasu na jedzenie.

                                                    Acha mam pytanko, czy wasze dzieci ciągna jeszcze smoka??? A jesli tak to jak
                                                    zamierzacie je tego oduczyc???... no i kiedy???

                                                    Pozdrawiam
                                                    Aga
                                                  • bebicka eklon i opolanka! 15.08.05, 20:48
                                                    Opolanko przede wszystkim oczywiscie serdeczne gratulacje!!!!
                                                    Ja tez jakos mialam wrazenie ze Twoj tata ma chore serce..ech trzymaj sie
                                                    kochana dzielnie, wszystko bedzie dobrze.
                                                    Z innej beczki..wczoraj mojej mamie zaginal nasz pies, jeszcze moj
                                                    panienski...13 lat ma i na panienki mu sie nagle zachcialo. moja mam wpadal w
                                                    czarna rozpacz, bo szaleje za tym psem..ech skubany wrocil dzisiaj o 6 rano,
                                                    zadowolony...choc podobno skruszony. No nie podejrzewalabym go chociaz nerwow
                                                    sie najadlam.

                                                    I eklon co do wyjazdow w pazdzierniku... Ja nie wiem ale ja bym sie w zyciu nad
                                                    nasze morze nie pchala. pazdziernik to juz potrafi byc niezle zimno tutaj, nie
                                                    wiem co to za frajda na dworze zimno, wieje jak cho..ra..naprawde szkoda urlopu,
                                                    chyba. A pogode ladan, ale wlasnie nie upalna to mozesz nalezc w wielu miejsach
                                                    na poludniu Europy. ja kilka lat temu bylam na Krecie i bylo cudownie, 25
                                                    stopni, przyjemny wiaterek, opalilam, sie kapalam w morzu a nie czulam zeby upal
                                                    dokuczal. A naprawde jak sobie przypomne jaka frajde mial Mlody bawiac sie w
                                                    basenie czy w morzu to od razu bym sie z checia jeszcze raz pakowala i w
                                                    droge... mysle ze i wiele miejsc w Hiszpanii by sie nadalo, grecja czy Turcja.
                                                    Ludzie sobie bardzo chwala pazdziernik bo spokojniej, ceny juz nie tak wysokie,
                                                    upalow nie ma a jest rewelacyjnie. Polecam. bo w koncu co mozna robic nad
                                                    polskim morzem w zimniceczy deszcz...u nas to pogoda nas nie rozpieszczasmile
                                                    przemyslcie jeszcze razsmile

                                                    pozdrawiam
                                                    Maraska
                                                  • malilka Re: eklon i opolanka! 15.08.05, 21:20
                                                    Opolanka, wielkie gratulacje!!!! A to cicha woda z Ciebie, zniknęłaś na trochę
                                                    i wracasz z 13-tygodniowym brzuszkiem, no no... Czy drugi dzidziuś też urodzi
                                                    się w Niemczech? Czy Wy tam już na stałe się przenieśliście, czy planujecie
                                                    powrót do Polski?

                                                    Eklon, gratuluję FCE i współczuję niedogrzania urlopowego. Ja się przez cały
                                                    lipiec tyle nawygrzewałam i zgromadziłam tyle ciepła, że do wiosny powinno
                                                    starczyć.

                                                    Maciek bardzo urósł w czasie wakacji, tzn w ciągu lipca. Wcześniej jakby
                                                    przystopował z rośnięciem, a przez lipiec to na moje oko poszedł kilka cm w
                                                    górę, dokładnie nie wiem, bo go nie mierzyłam, oceniam po ubrankach i po tym,
                                                    dokąd jest w stanie dosięgnąć smile No i też przybrał na wadze, dzisiaj ważył
                                                    12kg, ale przez to że tyle urósł to gabarytowo się nie zmienił.

                                                    Jagna, jak ja Ci zazdroszczę! Marzę o siedzeniu na wsi, już nawet nie musi to
                                                    być portugalska wieś, może być jakaś swojska, a tymczasem lada chwila
                                                    przeprowadzam się do znienawidzonej Warszawy i to nie wiadomo na jak długo :
                                                    (((((((((( Przed ciążą omal nie wpadłam w depresję przez tą cholerną Wawę, a
                                                    teraz to nawet boję się myśleć jak będzie, ale nie mam wyboru, pracy w Łodzi
                                                    nie ma i koniec.

                                                    Relacje z niemężem zrobiły się cudne. Jest miły i przeuroczy, codziennie
                                                    przyjeżdża pobawić się z synkiem, do mnie potrafi wpaść o 23 na seksik, a do
                                                    tego zero kłótni, bo nie łączy nas codzienność, no dla mnie idealna sytuacja!
                                                    Mówię Wam- dochodzący mąż to jest to smile))) To był wspaniały pomysł z tym
                                                    miesiącem osobno, zamiast się sprzeczać to ciągle flirtujemy smile))
                                                  • mag-da Re: eklon i opolanka! 15.08.05, 22:38
                                                    Cześć dziewczyny,
                                                    Gratulacje dla Opolanki, z drugą ciążą jest naprawdę inaczej, luźniej, mniej
                                                    przejmowania się, mniej rozmyślań typ: co ja zrobię jak bedzie chore
                                                    (przynajmniej w moim przypadku).Ja już jestem 35 tydzień i torba do szpitala
                                                    stoi w szafie. Nie mogę się doczekać rozwiązania, szybko zleciało.
                                                    Malilka, czasami rzeczywiście rozłąka pomaga scalić związek, mam nadzieję że u
                                                    was tak będzie. My z Tomkmiem niby dobrze, ale nie tak wyobrażałam sobie nasze
                                                    wspólne życie. Jest odwrotnie niż u ciebie ja narzekam na to, że bardzo mało
                                                    spędzamy razem czasu i kłócić się nawet nie ma sensu.
                                                    Mój Henryś urósł ostatnio i wyszczuplał.
                                                    Pozdrawiam, już mam taki wielki brzuch że niewygodnie mi się siedzi na krześle
                                                    idę trochę poleżeć.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mag-da Re: eklon i opolanka! 15.08.05, 23:17
                                                    Zapomniałam, Aga mój Henryk zasypia ze smoczkiem, a w nocy jak się przebudzi to
                                                    sam szuka smoka i sobie wkłada. Narazie nie próbuje go oduczać. Dużo mam mi
                                                    mówiło, że on będzie naśladował swoją siostrzyczkę, że jak ona będzie ciągac to
                                                    on bedzie jej zabierał i też chciał. Rano i wieczorem dostaje mleko z butelki i
                                                    też jakoś się nie przybieram do oduczania. Bad mother ze mnie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • male_co_nieco Re: Gratulacje!!! 16.08.05, 08:42


                                                    Opolanko serdeczne gratulacje!!!!!!!!! smile)))A właśnie się zastanawiałam kto
                                                    następnysmileJak tak dalej pójdzie to niewiele tu mam jedynaków zostaniesmile

                                                    Eklon gratuluje zdanego egzaminu.



                                                    Co do wzrostu to po powrocie z wakacji( poczatek lipca) było jakieś 85-86 cm a
                                                    teraz mam wrażenie ,że jeszce więćej , aż mnie to zaciekawiło i późńiej
                                                    sprawdzę.

                                                    Co do " nękania " mam. Igor potrafi bawić się sam ale ktoś musi przy nim
                                                    siedzieć, nie trzerba uczestniczyć w zabawie, ale trzeba być w pobliżu. Kiedy
                                                    tata jest w pracy to oczywiście ja, natomiast kiedy tata ma dzień wolny( a bywa
                                                    róznie, czasem 2 czasem 4 dni w tyg) to istnieje tylko on. Wszytsko z tatą smile

                                                    Co do smoka , to niestety nadal używamy i nie wiem jak się zabarć do
                                                    oduczania , z butlą posżło bez problemu , poprostu któregoś dnia nie dostał i
                                                    już. Ze smokiem chyba nie pójdzie tak łatwo. Usypiamy ze smokiem a w ciągu dnia
                                                    najlepiej go chować , bo jak Igor zobaczy to zaraz by go chciałsad trzeba coś z
                                                    tym zrobić .....


                                                    Pozdrawiam Nika i Igor (04.04.04)
                                                  • eklon Wtorkowo! 16.08.05, 08:47
                                                    Cześć Dziewczyny!
                                                    U mnie dziś pełny luzik! Pierwszy dzień w pracy po 3 tygodniowym L-4 i
                                                    tygodniowym urlopie! Nic mi się nie chce a zaległej roboty... nawet nie chce mi
                                                    się gadać!

                                                    Maraska my o tym urlopie nad polskim morzem to tylko ze względu na Michała, bo
                                                    podobno pogoda sztormowa jest najlepsza dla zdrowia. Jodu podobno wtedy
                                                    najwięcej i dziecko po takim dwutygodniowym seansiku morskim ma zapas jodu na
                                                    cały rok i zdrowe, że hoho! Ciekawe czy tak faktycznie jest. Z drugiej strony
                                                    myśleliśmy też o ciepłych krajach. Wiem, że Turcja jest w tym czasie ok, bo
                                                    sami kiedyś byliśmy w pierwszej połowie października ale niestety obecnie
                                                    wolałabym być daleko od ekstremistów! Nawet Hiszpania jest jak dla mnie troszkę
                                                    niebezpieczna. Może faktycznie jakaś Kreta, Rodos, tymbardziej, że tam jeszcze
                                                    nie byliśmy. Tylko szkoda, że tam nie ma piaszczystych plaż, chyba że się
                                                    mylę... Oświećcie mnie! Lgosia jest chyba specjalistką w tej kwestii!
                                                  • eklon Re: Wtorkowo! 16.08.05, 08:52
                                                    tradycyjnie zapomniałam...
                                                    Smoczek u nas jest nadal używany ale aktualnie jesteśmy na etapie oduczania od
                                                    piersi, jak się z tym uporamy to zacznę walczyć ze smoczkiem.

                                                    Mycie zębów jest u nas od kilku dni tragiczne, może jestem za mało konsekwentna
                                                    ale jak na razie najfajniej jest ssać pastę ze szczoteczki i czyścić język, ja
                                                    nie mogę czyścić zębów, bo zaraz ucieka, no chyba, żebym dała mu moją
                                                    szczoteczkę...

                                                    Inia chyba nadal walczy z TPsą, bo nic nie pisze... Ja przy okazji zmiany
                                                    nazwiska i adresu zamieszkania walczyłam z nimi przez pół roku, więc to chyba u
                                                    nich tak standardowo...;-(
                                                  • lgosia1 Re: Wtorkowo! 16.08.05, 08:54
                                                    eee to nie ja to chyba bebicka jest specjalistką w kwestii podróżysmile))))
                                                    Ja jedynie - jeśli o Grecję chodzi - byłam tylko na wyspie Kos, a cała "bliska
                                                    reszta świata" to kursami morskimi poznaczona. Lepiej wam powiem, na której boi
                                                    zmienić hals by wejść do jakiegoś portu - ale jak ten port się nazywa i jaka
                                                    pogoda to już porażkasmile))))
                                                  • lgosia1 Re: Wtorkowo! 16.08.05, 08:58
                                                    aaa to i ja dorzucę!!!! My tam smoka nie używamy. Ciągniemy za to z butli i
                                                    używamy namiętnie palucha do ciamkania. Haaaaloooo czy ktoś jeszcze używa
                                                    palucha do ciamkania????? I chce nam humor poprawić tym wyznaniem????

                                                    .... Co? to tylko my będziemy mieć krzywy zgryz????

                                                    Opolanka gratuluję zaciążeniasmile I w ogóle zazdroszczę wam wszystkim tych
                                                    drugorodnych w brzuchachsmile
                                                  • eklon Do Lgosii i Bebickiej 16.08.05, 08:59
                                                    No to Was pomyliłam, przepraszam!!! Ale miałam prawo, w końcu obie mamy
                                                    Mateuszów!

                                                    W takim razie pytanie do Beaty, czy są jakieś piaszczyste plaże w Grecji?!
                                                  • inia25 witam 16.08.05, 09:20
                                                    jestem jestem, z TPSA wciąz jestem na wojennej sciezce.

                                                    Opolanko - ogromniaste gratulacje
                                                    Eklon - gratulacje gratulacje

                                                    Jak przyszłam do pracy to szybciutko weszlam na nasze forum i radosna nowina o
                                                    ciazy opolanki jakos mnie troszke przytłumila... Ja tez bym bardzo chciala miec
                                                    znowu brzuszeksmile Zazdroszcze Wam niemilosiernie...

                                                    pa
                                                  • lgosia1 Re: witam 16.08.05, 09:39
                                                    inia ciągle zapominam spytać? Doszły do ciebie zdjęcia? Juz kiedyś wysyłałam,
                                                    ale dużo ich było i nie wiem czy je dostałaś czy nie?
                                                  • opolanka1 Re: witam 16.08.05, 10:35
                                                    Hej Dziewuszki!!!!

                                                    Dziękuję za gratulacje, tym bardziej mi radośnie, jak myslę o
                                                    malenstwie...dzisiaj widziaąłm je na monitorze podczas usg, majtało rączkami i
                                                    nóżkami, znów widoki z monitora przede mna....powróciło to uczucie , które
                                                    było przy pierwszej ciązy, kiedy kazda wizyta u lekarza była wydarzeniem , i
                                                    chciałam zapamietac wsyztsko co do mnie mówi o maleństwie....Ma już 7cm!!!!

                                                    Mysli o tacie, równoważa moja raodść, wieć w sumie wchodże na 0....dobrze, ze
                                                    taki wynik, a nie minusaidalny dół!!!

                                                    Malilka, co do Twego zapytania, to czy tu zostaniemy na cąłe życie
                                                    Nie....Gdyby teraz ktoś mi powiedziął, ze wracam do Polski to pakuję sie w pięc
                                                    sekund, taką mam tęsknotę w sercu, która nie umniejsza sie z biegiem czasu. Co
                                                    do narodzin, to tutaj nastapi poród, w tym samym szpitalu co Zuzi, i mam cicha
                                                    nadzieję, ze trafie na tę samą młodą wspaniała położną....

                                                    Uciekam cosik porobić, bo przeziebienie, trochę opóźniło moje wyczyny
                                                    sprzątaczki domowej

                                                    miłego dnia
                                                  • male_co_nieco Re: eklon 16.08.05, 10:48
                                                    Na Krecie niestety nie ma piaszczsytych plaż, jest to taki jakby bardzo bardzo
                                                    drobny żwirek koloru szaro, burego. A przy tym , nie wiem czy tylko myśmy
                                                    trafili w tym roku na taką plażę , czy to standard ale było bardzo brudno sad(
                                                    Kliknij na " Igor" wrzuciłam tam zdjęcie Igora robione na Krecie to zobaczysz
                                                    ten piasek.
                                                  • jagna.04 Re: eklon 16.08.05, 11:52
                                                    Nie wiem jak jest na Krecie, ale w Portugalii (przynajmniej tu gdzie mieszkam)
                                                    są piękne, szerokie, piaszczyste plaże. Ja niestety muszę do nich dojechac
                                                    jakieś 15 min samochodem, który zabiera mąż do pracy, tak więc na codzień tam
                                                    nie bywam. Ale i tak jestem wielką szczęściarą, że przynajmniej raz w tyg
                                                    możemy się upajac cudownym widokiem, wdychac świeże powietrze a i pochlapac się
                                                    odrobinę, bo bez tego dla Nika wypad się nie liczy!

                                                    Lgosiu, wprawdzie miały zgłaszac się tylko te mamy które mogą podnieśc Cię na
                                                    duchu ale...Od czasu operacji tak jak pisałam Niko nie ssie paluszka ( juz
                                                    prawie 2 miesiące). I wiem co czujesz, bo przecież do niedawna sama się tym
                                                    martwiłam.
                                                    Ale za to na pociechę, muszę Ci powiedziec, że byłabyś spełnieniem marzeń dla
                                                    mojego męż. Żona-żeglarz! Uwielbiałby Cię!
                                                  • inia25 lgosiu 16.08.05, 12:07
                                                    zdjecia doszły - dzieki!

                                                    a na pocieche paluszkową napiszę, że ola zaczyna ssac paluszek i jestem tym
                                                    zmartwiona. A smoka ciagnie nadal i nie mam koncepcji jak to zmienic. Poradze
                                                    sie Pan w żłobku jak juz Ola zacznie do niego chodzic za miesiac.
                                                  • lgosia1 Re: eklon 16.08.05, 12:09
                                                    eee zobaczyłby u mnie cekinowy tyłek z cellulitisem w rozprutej sukience... i
                                                    nawet status wilka morskiego by mi nie pomógłsmile
                                                  • malilka Re: eklon 16.08.05, 12:51
                                                    My z niemężem, jako miłośnicy wycieczek samochodowych objechaliśmy wokół nasz
                                                    kontynent i najładniejsze plaże są wg nas w Portugalii na zachodnim wybrzeżu-
                                                    piaszczyste, wielkie, szerokie i z muszlami wielkości dłoni. A w Grecji piach
                                                    był na południe od Salonik (ale ogólnie brudno i niefajnie) i na północy
                                                    Peloponezu (tu przepięknie, ale dla miłośników nie-kurortów tylko spokoju i
                                                    odludzia).

                                                    Inia, masz jakiś stres w związku ze żłobkiem?

                                                    Mnie ostatnio do szału doprowadza wieczorne zasypianie małego. Mimo
                                                    niezmiennego rytuału wszystko trwa coraz dłużej, zwykle 30 min, czasem nawet
                                                    40min! W czasie kąpieli jestem pełna energii, myślę sobie o wszystkich
                                                    rzeczach, które zrobię jak mały pójdzie spać, ale 40-minutowe siedzenie w
                                                    ciemnym pokoju tak mnie rozsypia i rozleniwia, że jak mały zaśnie, to ja też
                                                    jestem gotowa do spania, mimo że to dopiero 20.30 i już potem nie udaje mi się
                                                    odzyskać energii. Jak go wkładam do łóżeczka, to jest nieprzytomny ze zmęczenia
                                                    i wydaje się, że zaśnie w 5min, a jednak nie. Do tego muszę siedzieć koło
                                                    łóżeczka, mogę leżeć i milczeć, bo jak mnie nie ma to moje biedactwo stoi w
                                                    łóżeczku i płacze, a ja nie mam serca go tak zostawiać.
                                                  • inia25 malilka 16.08.05, 13:07
                                                    Stresu żłobkowego nie mam wcale. Chodzę na spacerki z mała w okolice żłobka,
                                                    opowiadam jej, że już niedługo będzie się tam bawić z innymi dziećmi, że będą
                                                    Panie, które będą się nię opiekowały zamiast babci. Mała jakby rozumie. jak
                                                    zadaje jej pytanie : "będziesz chodzić do żłobka?" to odpowiada "tak" z
                                                    uśmiechem na buzi. Powiem Ci, że nawet się cieszę, że będzie do żłobka
                                                    chodziła. Mam wrażenie, że energia w domu ja rozpiera i świat mama-tata-babcie
                                                    troszeczkę jakby ją "ogranicza". Mam nadzieję, że wszystkie zajęcia w żłobku
                                                    dadzą upust tej jej energii.

                                                    A w ogóle z mówieniem mojej Olci jest jakby coraz lepiej. Więcej rozumie,
                                                    stanowczo odpowiada "tak", "nie". A do tego dziadek "trenuje" z nią codziennie
                                                    nowe słówko.

                                                    Z jedzeniem jest średni. W foteliku do karmienia siedzi góra 5 minut, później
                                                    dostaje szału. Za to jak usiądzie na "dorosłym" krześle przy naszym stole to
                                                    nawet zje sporo. Opanowała ostatnio sztukę jedzenia widelcem i niestety inaczej
                                                    nie da się nakarmić. No i nie wiem czy tu nie pojawi sie problem, bo przeciez w
                                                    żlobku dzieci jedza łyżkami....

                                                    Ze w zrostem u Oli jest tak, że długo stała w miejscu (pamiętacie że się
                                                    martwiłam), a w czasie wakacji urosła przez 2 tygodnie aż 4 cm. Teraz moze i
                                                    jeszcze więcej, bo wszystkie spodnie zrobiły się modnej długości 7/8.

                                                    Za to niesamowity postęp z myciem głowy. Nieziemskie histerie zamieniły się w
                                                    super zabawe, tylko jeden warunek - Ola musi sobie głowę sama spłukać.
                                                    Wiaderkiemsmile) Z prysznicem powoli tez się zaprzyjaźnia.

                                                    Od września chyba wrócimy na zjęcia na basenie. Tylko nie wiem gdzie, bo tam
                                                    gdzie chodzilismy, to był bardzo mały basen i za dużo dzieci w jednej grupie.

                                                    Malilko może polubisz Warszawę jak poznasz forumowe e-mamy?

                                                    No a tak na koniec dodam, że nadal ZAZDROSZCZE ciężarówkom kolejnych
                                                    dzieciaczkówsmile
    • bebicka eklon 16.08.05, 14:14
      Ewa wyslalam maila...potem jeszcza m.in. znalazlam tosmile

      forum.wakacje.pl/read.php?f=1&i=243028&t=241882&dest=33%7C312040%7C0&id_oferty=&szukaj_w=subject&select=Majorka#ftw
      forum.wakacje.pl/read.php?f=1&i=95316&t=95316&dest=33%7C33006%7C0&id_oferty=&szukaj_w=&select=Majorka#ftw
      forum.wakacje.pl/read.php?f=1&i=146646&t=146612&dest=33%7C33006%7C0&id_oferty=&szukaj_w=&select=Majorka#ftw
      forum.wakacje.pl/read.php?f=1&i=143346&t=136184&dest=33%7C33006%7C0&id_oferty=&szukaj_w=&select=Majorka#ftw
      www.album.com.pl/album.php?id=2398
      www.majorkamode.prv.pl/
      w razie czego sluze poradami i pomocasmile
      Maraska
      • inia25 podróże 16.08.05, 14:37
        skoro o podróżach, to ja poproszę o fajne adresy na weekendowe wypady w Polsce.
        Zamarzyło mi się zwiedzić nasz kraj i jeśli macie jakieś fajne miejscówki, to
        dajcie znać.
        • malilka Re: podróże 16.08.05, 15:03
          Inia, poznanie forumowych emam to jeden z nielicznych plusów pobytu w
          Warszawie. Drugi plus to kontakt z przyjaciółmi (mam 3 przyjaciół i dwójka
          mieszka w Wawie) i znajomymi, trzeci to moje ukochane kina- Paradiso i Iluzjon.
          Więcej plusów nie widzę, a i tak te plusy nie są w stanie przesłonić worka
          minusów. Już jak byłam sama było mi ciężko, mimo że każdego dnia mogłam się
          zapakować w samochód i pojechać na wieczór do domu (i często to robiłam), a
          teraz jak będę sama z dzieckiem to będzie niemożliwe, do tego jak sobie dam
          radę ze znalezieniem opiekunki, która będzie musiała być baardzo dyspozycyjna,
          bo 8h to za mało, żebym zdążyła dojechać do pracy, popracować i z niej wrócić,
          nie będzie niemęża ani babć na sytuacje awaryjne, no przeraża mnie to. Mam
          tylko nadzieję, że nie będę musiała zacząć pracy 8.09, tylko że mnie tu zwolnią
          od razu, a kolejną pracę znajdę za parę miesięcy. No i w tej sytuacji zawodowej
          kolejna ciąża wydaje mi się totalną abstrakcją smile I jak czytam posty kolejnych
          zaciążonych to się cały czas zastanawiam, jak Wy to godzicie z pracą
          dziewczyny??? Macie takich wyrozumiałych pracodawców, że ciąża(zwykle z jakimś
          zwolnieniem)-macierzyński-wychowawczy-parę miesięcy pracy-ciąża-macierzyński
          nie stanowią dla nich problemu? Czy może nie planujecie w ogóle powrotu do
          pracy? Wiem, że Igosia sama sobie szefuje, więc nie miałaby problemu z
          kolejnymi ciążami, no i Inia ma wyrozumiałych szefów, a poza tym wróciła do
          pracy od razu po macierzyńskim, więc dobrze rokuje pracodawcy, ale reszta?
          Oświećcie mnie pls, bo mnie temat nurtuje. Chciałabym mieć kolejne dziecko,
          chciałabym mieć różnicę 2 lat między dziećmi, ale gdybym teraz zaszła w ciążę
          to wypadłabym w sumie na 4 lata z pracy (bo z następnym też będę siedzieć
          minimum rok w domu, nie wyobrażam sobie powrotu do pracy wcześniej) i wtedy to
          raczej mogłabym zapomnieć o powrocie na rynek pracy na stanowiskomniej więcej
          takie jak przed ciążą, a tego bym nie chciała. Rany, jak trudno być mamą w
          Polsce sad(((((
          • eklon do Bebicki! 16.08.05, 19:47
            dzięki za namiary, niestety złapałam chyba jakiegoś wira i ciągle restartuje mi
            się komputer. przejrzę te linki jutro jak nasi firmowi informatycy poradzą
            sobie z infekcją smile
            • mag-da Re: Malilka 16.08.05, 21:29
              Już cię Malilka oświecam, ja mianowicie nie mam pracy, nie mam do czego wracać.
              Nie myśl sobie że nie mam ambicji, za jakieś dwa lata planuję coś znależć, może
              wcześniej. Przeraża mnie to trochę bo żeby mieć coś lepszego to muszę znać
              dobrze angielski, a ja niestety przez to siedzenie w domu zamiast się rozwijać
              to się cofam. Mój kontakt z angielskim to pogadanie z innymi mamami na placu
              zabaw oczywiście o dzieciach, ale ilez można o tym gadać.
              Pozdrawiam
              Współczuję ci szukania pracy w Łodzi, sama przez to przechodziłam. Skończyło
              się na sprzedawaniu piwa w ogródku na Pietrynie.
              • kamymama już jestem 16.08.05, 22:02
                ...w Pile i posiedzę tu dobre kilka miesięcy.
                Trochę odreagowałam wydarzenia z poprzednich tygodni, ale tylko trochę. Nie
                bedę Wam opisywać dokładnie co sie działo w szpitalu, ale był to dla mnie
                koszmar. Na wstępie usłyszałam od anestezjologa, że mnie nie uśpi do zabiegu,
                bo mam paskudne wyniki tarczycy. Potem przyszła "uprzejma" pani doktor i
                powiedziała mi, cytuję "nie możemy Ci dać znieczulenia ogólnego i dlatego
                wyskrobiemy cię na żywca"!!! Zostawiam to bez komentarza. Na szczęście mój gin
                do którego chodzę jest tam ordynatorem i postarał się, żeby wszystko było
                dobrze. Mówię wam to jest koszmar. Jeszcze przed zabiegiem pozegnałam się z
                moim maleństwem w brzuszku.
                Po wszystkim wypisałam się na własną prośbę i pojechałam do domciu, do Bielska.
                Na drugi dzień pobytu mała zaczęła gorączkować, żadnego kataru, kaszlu.
                Myslałam, że to zęby więc dawałam Kamci eferalgan. Po 3 dniach gorączka minęła
                i znów się pojawiła w nocy. Rano pobrałam jej mocz (do worka tak jak mi
                radziłyście) i pobiegłam z nim do analizy, a potem do lekarza. Diagnoza: białko
                i krew w moczu! Cos się zaczyna z nerkami. Dostałysmy augumentin, ale Kamcia za
                nic nie chciała tego łyknąć, a jak już łyknęła to się pozygała! Nie było
                wyjścia, dostawała 2 razy dziennie zastrzyki. Wczoraj je skończyła. Jutro
                badanie moczu i znów lekarz:o(
                Ostatnie 2 tygodnie to kupa nieszczęścia z przewagą kupy.

                Z przyjemniejszych rzeczy to Kamcia coraz lepiej mówi, jest coraz bardziej
                pojętna no i coraz bardziej pokazuje różki:o) Dopiero teraz zdałam sobie
                sprawę, że urodzić zdrowe dziecko to CUD!

                Miłej nocki!
                • kamymama Re: już jestem 16.08.05, 22:22
                  Teraz zaczęłam nadrabiać zaległości w czytaniu postów:o)

                  Opolanko moje gratulacje!!!
                  Ciężarówki strasznie Wam zazdroszczę! na mnie też kiedys nadejdzie czas i będę
                  chodzić z brzuszkiem:o)
                  • malilka Re: już jestem 16.08.05, 22:40
                    Kamymamo, cieszę się że znowu jesteś z nami, przesyłam wirtualne uściski smile))
                    • malilka do Inii 16.08.05, 23:10
                      Inia, powiedz mi czy w Warszawie da się załatwić miejsce w żłobku jesienią, czy
                      wszystko rozchodzi się na pniu w czasie zapisów w kwietniu? W Łodzi żłobki są
                      pustawe, chyba wszędzie są wolne miejsca a zapisy praktycznie nie istnieją.

                      Poskarżyłam się na forum na zasypianie i od razu jest lepiej smile W dzień 15
                      minut (ale w dzień ogólnie nie ma większych problemów), a wieczorem 25min. A
                      tak w ogóle to mały zachowuje się tak, jakby znowu ząbkował, chociaż to wydaje
                      mi się wręcz nieprawdopodobne, dopiero co mu wyszły wszystkie trójki, a tu już
                      by szły piątki? Chociaż z tego co kojarzę, to Igor Niki tak właśnie miał.
                      Niestety nie jestem w stanie zajrzeć małemu tak głęboko do buzi, żeby ocenić
                      stan dziąseł, nie daje się i już.

                      Od 2 dni moje dziecko wchłania takie ilości jedzenia, że Ola Inii chyba
                      wysiada. Rano wypija 250ml mleka duszkiem, od razu biegnę dorobić 90ml (mam za
                      małą butelkę), które w mig pochłania i 5 minut później wali łapkami w krzesełko
                      do karmienia, co w jego niemym języku oznacza jeść i wtedy się dopycha ogórkiem
                      i wędliną, oczywiście bez chleba, bo chleb nadaje się wyłącznie do maczania w
                      jajecznicy. Na obiad zjada taki talerz zupy jak ja i niemąż i to takiej gęstej
                      od makaronu, sytą kolację popija 230ml mleka chociaż kiedyś było albo kolacja
                      albo mleko. Jestem zdezorientowana tym nagłym apetytem. A w kwestii jajek- mama
                      znalazła jakąś panią na wsi, która hoduje kury w naturalny sposób i kupuje od
                      niej jajka dla wnusia i jajka wielkie jak od strusia i każde (!) ma dwa żółtka
                      w środku, a biednym chłopaczkom trzeba je przecież ograniczać...
                      • lidszu Wakacje i po wakcajach !!!! 17.08.05, 00:32
                        Hej dziewczyny,

                        Strasznie się za wami stęskniłam przez te dwa tygodnie. To chyba jednak
                        uzależnienie od forum.

                        Udało mi się przeczytać wszystkie posty i jestem mniej więcej na bieżąco.

                        Opolanko - gratulacje. Ja też bym już chciała mieć nastęne dziecko, ale może
                        postaramy się o nie dopiero w przyszłym roku.

                        Na wakacjach było bardzo fajnie, chociaż niestety pogoda nam nie dopisała.
                        Plażowaliśmy chyba ze trzy razy, a tak to na plażę w kurtkach chodziliśmy.
                        Mieszkaliśmy w ośrodku wczasowym, we własnym domku, tak więc nikt nam nie
                        przeszkadzał. Stołowaliśmy się na stołówce ośrodkowej (śniadania, obiady i
                        kolacje). Jedzenie było super, tylko po tych dwóch tygodniach mam dosyć
                        konserwowej wędliny, którą nas raczono na śniadania i kolacje. Ponieważ nie
                        było pogody, to zwiedzaliśmy okoliczne atrakcje. Inga miała towarzystwo w
                        synku mojej koleżanki (ma dwa latka) i do tego trzy 8 letnie dziewczynki. Przez
                        te dwa tygodnie Inga bardzo się usamodzielniła i jeszcze jest bardziej otwarta
                        do ludzi. Biega, tańczy, wygłupia się przy każdej możliwej okazji, prowokuje do
                        śmiechu innych ludzi. Bardzo lubi oglądać książeczki i pokazując na obrazki
                        mówi "to je ?" ("to jest ?"). Jak czegoś nie chce to mówi "nie", albo
                        czasami "nie chce". Nauczyła się też mówić "tota" ("ciocia"), "papa", "ties"
                        ("pies"). Jeśli chodzi o jedzenie to na wyjeździe nie mogłam narzekać, ale po
                        pwowrocie coś się stało mojemu dziecku i w ogóle nie chce jeść. Wczoraj np.
                        ostatni posiłek zjadła o godz. 18 i potem odmówiła kaszy i mleka przed snem
                        (nawet jak usnęła to nie chciała). DOpiero dzisiaj o 6 rano dostał butlę.
                        Słuchajcie nie wiem jak wasze maluchy to robią, że piją tyle mleka. Moja wypija
                        z trudem 180 ml i to zazwyczaj nie do końca (a dostaje mleko tylko 2 razy
                        dziennie).
                        Co się tyczy męża na wyjeździe, to muszę go pochwalić, że zajmował się Ingą i
                        nie stanowiło to dla niego żadnego problemu. Wydaje mi się nawet, że zajmował
                        się nią więcej i częściej niż ja. Za to między nami dochodziło ciągle do kłótni
                        (również teraz w domu) i najchętninej zrobiłabym jak malilka i pojechałabym
                        przynajmniej na tydzień do moich rodziców, aby odpocząć.
                        Pisałyście o Teltubisiach - Inga ma książeczkę z nimi i muszę przyznać, że jest
                        jej ulubiona książęczka. Żadna inna nie jest jej w stanie uspokoić. Film też
                        ogląda i bardzo go lubi (chociaż nie wiem dlaczego). Jednak nie będę jej
                        zabraniać. W TVP o 7:45 to dla nas za wcześnie, ale na Canal+ leciał w
                        niedzielę o 19:35 (nie wiem czy nadal leci) i to jest dla nas bardziej do
                        przyjęcia.

                        postaram się wkleić jakieś zdjęcia z naszego "upalnego" urlopu.
                        pozdrawiam,
                        • pearl24 do malilki-opiekunka 17.08.05, 01:19
                          Jeśli chciałabyś poleconą opiekunkę to daj znać-pani która opiekuje się Mają
                          bedzie najprawdopodobniej przychodziła do nas do końca września-ubolewam ale
                          cóż zrobić kończe edukację a pracy brak i finanse się kurczą.Z żalem bedziemy
                          się rozstawać,MAja jest do niej bardzo przywiązana,babeczką jest fantastyczna.
                          Gdybyś była zainteresowana pisz na adres gazetowy-powiem ci o wszystkim co
                          chciałabys wiedzieć.
                          pozdr
                          • malilka Re: do malilki-opiekunka 17.08.05, 08:11
                            Gosiu, napiszę do Ciebie na priva jak tylko spacyfikuję małego smile
                            • inia25 do malilki 17.08.05, 09:13
                              Malilka, myślę, że nie będzie problemu z miejscem w żłobku. Często jest tak że
                              we wrześniu rodzice zabierają dzieci ze żłobka, bo nie są one w stanie się
                              zakl;imatyzować.

                              Malilka a gdzie będziesz mieszkac? Masz już mieszkanko? Będziesz wynajmowała?
                              U mojej szwagierki w bloku (łącznie 5 mieszkań) jest mieszkanie do wynajęcia
                              42m, 2 pokoje (salon z kominkiem+sypialnia), aneks kuchenny, łazienka. W fajnej
                              dzielnicy - na żoliborzu. Jesli bylabys zainteresowana to moge zapytac o cene.
                              Aha blok ma 1,5 roku max.
                            • kamymama Re: do malilki-opiekunka 17.08.05, 09:13
                              Przeczytałam zaległe posty i jestem na bierząco:o)

                              Kamcia ma ok.86 cm. Ostatnimi czasy wogóle nie widzę aby urosla, nawet zębole
                              nie chcą się przebijać. Rosną jej niemiłosiernie włosy, co 2 tygodnie podcinam
                              jej grzywkę.
                              Co do jedzenia to zaczęła mniej pochłaniać niż miesiąc temu. Wogóle moglaby żyć
                              tylko mlekiem z kaszką. Dalej rano i wieczorem pije ją z butelki, wiec i my
                              mamy możliwość krzywego zgryzu. kamcia wogóle ma ubogą dietę, owoców nie lubi,
                              czasami jabłko pogryzie, warzyw też nie zje, tylko w zupie. Za to lubi mięsko.
                              Kamcia bardzo lubi tatusia, jak niemąż wchodzi to ja nie istnieję. Jak ogląda
                              zdjęcia to jest na nich dzidzia, czyli Kama, tata, a ja jestem tłem, mnie nie
                              zauważa:o( Niemąż nie ma chwili wytchnienie, ja za to mogę wszystko przy małej
                              robić. No cóż, córki są zawsze tatusiów.

                              O 12-stej mamy kontrolną wizytę u pediatry, wyniki moczu ma dobre:o)
                            • opolanka1 Re: do malilki 17.08.05, 09:13
                              Hej dziewuszki!!!

                              Kamymama, dobrze, ze juz jesteś z nami izycze Ci szybkiego zapomnienia o tych
                              znieczulonych ludziach w szpitalu...czytając Twój post, to jakbym była tam z
                              Tobą, to piersza lufe wyciełabym pani doktor.....

                              Malilka, dla pocieszenia, ja mam dwa tytuły i sobie siedze w Niemczech, tak
                              życie sie potoczyło, ze wyjechaąłm za swoja miłośicą, bo jestem romantyczką i
                              co z tego, ze bym pracowałą w Polsce, a nie była ze swoim męzem, wtedy jeszcze
                              niemęzem..byłabym nieszczęśliwa....2 lat stukneło, w cv moge jedynie zaieścic
                              rodzaj prac na umowe zlecenie, nic konkretnego...ale mam Zuzie, jestem w ciązy
                              i to mi daje dużo zadowolenia i szczęścia. Napewno chciałąbym takze móc
                              dokladac swoją pensje do budżetu domowego, ale narazie to marzenie ściętej
                              głowy, a jak nawet pójdę do pracy to napewno nie liczę w swoim zawodzie, bo
                              brak jezyka jest i jedynie sprzatanie albo praca na zapleczu, gdzie można sie
                              na migi dogadac. jednak taka sytuacja jest odległa bo najpierw narodziny
                              maluszka, cyckowanie przynajmniej chce rok....wiec .....mam andzieje, ze Cie
                              pocieszyłam i wszystkim mamom które pracują, lub wracaja do pracy strasznie
                              zazdroszcze, i bardzo podziwiam....

                              uciekam, aby w koncu wyjśc z mała na dwór, bo przeziebienei powolutku u mnie
                              mija
                              • malilka do Inii 17.08.05, 09:17
                                Iniu, byłabym Ci bardzo wdzięczna, gdybyś się dowiedziała o cenę tego
                                mieszkania, tylko prześlij mi na priva, żeby tu nie zaśmiecać wątku smile
                                • inia25 malilka 17.08.05, 09:31
                                  dowiem sie i dam Ci znac
    • inia25 malilka napisałam na priv 17.08.05, 11:12
      sprawdź poczte.
      • jagna.04 Służba zdrowia 17.08.05, 12:32
        już nie będę narzekac na naszą polską. Obiecuję! Tu w ramach ubezpieczenia
        można iśc jedynie do lekarza ogólnego lub szpitala, a wszyscy specjaliści typu:
        ginekolog, stomatolog jak również pediatra dostępni są prywatnie. I tak np.
        wizyta u pediatry kosztuje 60 euro. Jak nie znajdę pracy za jakiś czas to
        niestety nie będziemy życ na takim poziomie jak w Polsce sad
        • kamymama Re: Służba zdrowia 17.08.05, 12:59
          Kamcia własnie zasnęła. Mogę wkońcu wypić kawkę:o)
          Jejku Jagna ceny macie kosmiczne. Mam nadzieje, że pediatra będzie odwiedzany
          tylko na szczepienia i bilanse:o), ale do ginekologa i stomatologa to trzeba
          łazić. Kumpela mieszka w Barcelonie, trochę mi opowiadała o tamtejszej służbie
          zdrowia i też stwierdziła, że polska jest dużo przychylniejsza.
          Już jesteśmy po wizycie lekarskiej. Wszystko jest ok! Za tydzień mam zrobić
          badanie moczu dla kontroli.
          Kurcze, Kamcia też nie chce myć głowy, wrzask, pisk i kopanie! Mam nadzieję, że
          jej to minie. Tak się drze, że cały blok ją słyszy.

          Słoneczko się przebija. Pójdziemy na slizgawkę.
          • jagna.04 Re: Służba zdrowia 17.08.05, 13:18
            Dobrze, że Kamcia jest już zdrowa, a i Ty Kamymamo zbieraj siły smile
            Też mam nadzieję, że nie będę musiała zbyt często korzystac z usług tutejszych
            lekarzy. Dziś mąż poleciał do krakowa z przykazaniem przywiezienia tysiąca
            rzeczy min. leków, mleka, i troszkę pierdół spożywczych takich jak mączka
            ziemniaczana, vegeta, przyprawa do piernika czy grzyby suszone bez których "nie
            umiem życ"wink
            • bebicka Re: Służba zdrowia 17.08.05, 14:56
              Jagna a jakbys miala ktorys z tych nieszczesnych formularzy E-cos tam to tez bys
              musiala placic??? bo nie wiem czy dobrze rozumiem, ze dla Portugalczykow tez
              wszystkie dodatkowe wizyty u specjalistow sa platne??? jezeli tak no to kicha a
              le jezeli nie to nam przeciez z racji wejscia do Unii przysluguja takie same
              warunki leczenia jak tubylcom...jakos mi sie nie cche wierzyc ze oni tez tyle za
              wszystko placa...moze niech maz za pobytnoscia w Krakowie podejdzie do NFZ i sie
              wywie co i jak, bo to przeciez by mozna zbankrutowac...

              kamymama, powoli wszystkow ychodzi na prosta, ciesze sie ze z Mloda wszystko ok,
              ja wiem..to znaczy nie wiem, ale wyobrazam sobie przez co musialas przejsc,
              znieczulica wsrod lekarzy jest koszmarna.Wspolczuje bardzo. Ale jednoczesnie
              pamietaj, ze po burzy zawsze swieci slonce... w koncusmile A w srod moich
              kolezanek i rodzinki, gdzie 3 dziewczyny poronily, jedna ma juz malucha a dwie
              sa w ciazysmile takze glowa do gory, bedzie dobrze
              pozdrawiam
              Maraska
              • eklon ale młyn 18.08.05, 08:56
                miałam wczoraj w pracy! Po prostu tragedia a po południu byliśmy żegnać jedną z
                koleżanek z pracy. Wyjeżdża na stałe do Niemiec. Nie była zadowolona z płacy w
                naszej firmie a poza tym tam czekan na nią jej miłość, więc wychodzi na to
                Opolanko, że więcej jest takich romantyczek z tym że ona zna niemiecki i raczej
                nie powinna mieć problemów ze znalezieniem pracy w zawodzie - skończyła
                technologię żywienia.

                Kamymama dobrze, że jesteś już z nami. Zachowania lekarzy nie będę komentować,
                bo szkoda słów! Dobrze, że z Kamcią wszystko ok, trochę mnie przeraził Twój
                post. Tak bez powodu białko i krew w moczu?

                Jagna też jestem zaskoczona, że za wszystkie świadczenia dodatkowe musisz
                płacić> Może macie złe ubezpieczenie? Skoro mąż tam pracuje, może firma może mu
                zaoferować coś lepszego? Albo warto samemu się dopytać. Z tego co się orientuję
                to E111 obowiązuje dla obywateli Polski, którzy odprowadzają składkę zdrowotną
                w Polsce, więc chyba niestety Wy się nie łapiecie, bo przecież ubezpieczenie
                idzie ze składek męża, który składki płaci w Portugalii, chociaż z drugiej
                strony Ty jesteś na wychowawczym, więc składkę opłaca za Was chyba urząd pracy,
                chociaż nie do końca się orientuję... Popytać w każdym razie warto!
                Ja będąc w Niemczech byłam ubezpieczona przez pracodawcę i nie było żadnych
                problemów ze świadczeniami podstawowymi, tylko za jakieś super świadczenia np.
                u stomatologa i ewentualny dłuższy pobyt w szpitalu musiałabym płacić. Na
                studiach mogłam wybierać rodzaj ubezpieczenia, była wersja podstawowa ale można
                też było dokupić dodatkowe opcje, więc może u Was jest tak samo.

                U nas odstawiania od piersi ciąg dalszy. Biorę przykład z Malilki i na razie
                przeszliśmy na jedno karmienie na śniadanie. Martwi mnie tylko, że Michał nie
                pije żadnego mleka i takie całkowite odstawienie może spowodować niedobór
                wapnia, chociaż Michał potrafi zjeść dużo nabiału dziennie (np. kilka
                plasterków sera białego na śniadanie, serek homogenizowany albo jogurt
                naturalny na deserek i kilka plasterków sera żółtego na kolację). czy
                potraficie mi normy zapotrzebowania w wapno u naszych dzieci przełożyć właśnie
                na ilości zjadanego jogurtu, sera itp?!
                Muszę chyba jednak spróbować przewalczyć jakieś mleko zastępcze. Oj długa droga
                przed nami!
                • mag-da Re: ale młyn 18.08.05, 09:31
                  Jagna musisz zaufać lekarzowi ogólnemu, mojego Henrysia pediatra na oczy nie
                  widział. Poprostu na zachodzie tak jest. Dowiedz się, który lekarz jest
                  najlepszy w waszej przychodni i będzie dobrze nie panikuj. Ja jestem
                  zadowolona, moja lekarka nie miała problemów z diagnozą czy z doborem leku,
                  zawsze była miła. Jeżeli Lekarz pierwszego kontaktu nie może sobie poradzić
                  daje skierowanie do specjalisty, na szczęście angielski NHS pokrywa wszystkie
                  badania i wizyty u innych lekarzy. Do stomatologa trzeba czasami dopłacić bo
                  jak nie, to zrobi plombę z amalgamatu, tak słyszałam ale nigdy u dentysty tu
                  niie byłam. Co kraj to obyczaj.
                  Polecam wątek "Z dala od Polski" wprawdze jest on okupowany głównie przez mamy
                  z Anglii ale może z Portugalii też ktoś pisze i ci odpowie na parę pytań.

                  Kamymamo głowa do góry, teraz może być już tylko lepiej.
                  Pozdrawiam
                  • eklon do Bebicki 18.08.05, 10:39
                    zajrzyj do poczty. odpisałam na priva.
                    • jagna.04 Re: do Bebicki 18.08.05, 12:12
                      Dzięki za wsparcie.
                      Eklon, na wychowawczym nigdy nie byłam, bo nigdy mi nie przysługiwał. Przez
                      kilka lat pracy miałam ciągle przedłużaną umowę na czas określony. Bo tak było
                      można. Po macierzyńskim i wszystkich szpitalnych kłopotach z dzieckiem
                      podjęliśmy z mężem decyzję, że nie wracam do pracy i opiekuję się Nikiem a
                      później będzie albo Portugalia, albo z moim doświadczeniem coś w Polsce znajdę.
                      No i jest Portugalia smile Swiadczenia mamy takie jak tubylcy. Poprostu, tak jak
                      mówi Madzia, muszę się przestawic i zaakceptowac inny system. I albo chodzic z
                      dzieckiem do lekarza ogólnego albo płacic za specjalistę jakim jest pediatra.
                      Przedwczoraj byliśmy w dwóch ośrodkach zdrowia i w żadnym pediatry nawet
                      odpłatnie nie było. Mamy już od znajomego męża z pracy namiar na lekarza jego
                      syna. Podobno też istnieją lekarze którzy mają podpisaną jakąś umowę z firmą w
                      której pracuje mój mąż i wtedy wizyta może byc nawet parenaście euro tańsza.
                      Jednym słowem, trzeba to wszystko powoli poznac, poukładac, a przeglądy
                      stomatologiczne i ginekologiczne robic przy okazji odwiedzin w kraju. Magda, "
                      Z dala od Polski" jest super wątkiem tyle że nie wypowiadają się tam niestety
                      mamy z Portugalii. Ale dzięki. Kochana jesteś.

                      A tak z innej beczki to napiszą Wam jak jedliśmy z Nikiem loda. Jemu oczywiście
                      nie wolno, ale zawsze chociaż odrobinkę musi wysępic. Tak więc ja lizałam loda
                      a jemu zdejmowałam po odrobince czekolady. Gdy na patyku już jest końcówka,
                      Niko osiąga apogeum i zawsze wyrywa mi loda z ręki (a ja mu na to pozwalam ;-
                      )). Myślałam, że usiądzie ze swoją zdobyczą i sam zje, a on raz polizał sam a
                      raz dawał mi i tak do pustego patyczka. Widzicie jakie mam kochane i
                      niesamolubne dziecko. Poprostu chciał przejąc dowództwo, ale grał uczciwie wink
                      • izabela_p25 Re: do Bebicki 18.08.05, 13:51
                        Witam po długiej przerwie. Wszystkie posty przeczytałam więc jestem na bierząco.

                        Opolanka gratulacje i pamietaj że teraz nie możesz się za bardzo forsować a
                        więc więcej odpoczynku życzę.

                        Eklon gratulacje.

                        Kamymama niestety coraz więcej w naszym kraju takich lekarzy. Szkoda gadać.
                        Dobrze że powoli wszystko się układa i że Kamcia jest już zdrowa. Teraz na
                        pewno wszystko będzie dobrze. Głowa do góry.

                        U nas podobie jak u większości maluszków. Martyna jest znacznie grzeczniejsza z
                        tatą i mąż wciąż powtarza że mamy złote dziecko.

                        Eklon ja odstawiłam Martynę 2 miesiące temu i nadal żadnego innego mleka nie
                        pije. Wypróbowałam dosłownie wszystko łącznie z tym z karonika. Muszę jeszcze
                        spróbować z kozim ale skąd go wezmę u nas nie mam pojęcia. Dodatkowo mała nie
                        lubi nabiału pluje białym serkiem, żółtym serkiem, jogurtami staram się jej
                        codziennie dawać danonka lub danio i i to z róznym skutkiem. W kwesti jedzenia
                        u nas bywa różnie. przede wszystkim mała nie jada zupek i nimi pluje. Natomiast
                        lubi makaron na sucho, kotlety mielone też mogą być, kurczaczek z rożna i
                        wszystkie owoce. Czasami jak nic nie je to się smieję że jest na diecie
                        owocowej ale powoli zaczyna mnie to przerażać. Wędlinka oczywiście też może być
                        i zazwyczaj sama a czasami póżniej sam chlebek z masłem. Dodam że na spacerze
                        potrafi zjeść pół suchej bułki. Uwielbia jajka w różnej postaci Jajecznica (z
                        2 jajek i tu pytanie czy nie przesadzam co drugi dzień na śniadanko??), jajko
                        na twrado omlet. Strasznie jednak martwię się tym niedoborem wapnia bo Martyna
                        ma nadal tylko 6 zębów i obawiam się że to stanowczo za mało ??

                        Gratulacje dla Nika za piękne zachowanie.

                        Uciekam gotowac obiad.
                        Iza
                        • eklon Iza i Jagna 19.08.05, 08:50
                          Iza u mnie to odstawianie wyszło trochę spontanicznie. Chciałam karmić do końca
                          2 lat bo takie były zalecenia lekarki Michała. Niestety Michał od jakiegoś
                          czasu jak już kończy pić i nie jest już zainteresowany zawartością tylko samą
                          piersią, po prostu szczypie mnie albo perfidnie gryzie! Oczywiście zaraz na
                          ustach jest powalający uśmiech, że to niby taka zabawa ale mnie to średnio
                          bawi, tłumaczenie i zabieranie piersi nic nie daje. Po prostu nie jest mu to
                          karmienie już chyba tak potrzebne, poza tym skaza białkowa chyba już całkowicie
                          się wycofała, bo Michał je praktycznie każdy nabiał i nie zauważam specjalnych
                          reakcji.
                          Poza tym na razie braku wapnia nie zauważam a zębów ma już 14! Czekamy jeszcze
                          na dolne trójki i komplet piątek.

                          Jagna - faktycznie Twój Niko jest niezły. Michał też uwielbia lody i też je
                          wychciewa ale czekolady jeszcze nie jadł. Najbardziej lubi oczywiście wafle smile
                          Raz jak mój siostrzeniec nie chciał się z nim podzielić, po prostu ugryzł go w
                          udo ;-( Nie wiem skąd to gryzienie! Mam nadzieję, że wyrośnie z tego po prostu.
                          • kamymama Re: Iza i Jagna 19.08.05, 09:05
                            Witam piątkowo!
                            Wczoraj byliśmy całą naszą trójką nad jeziorkiem. Kamcia tylko zobaczyła wodę,
                            nie dało jej się powstrzymać. Wlazła w ciuchach:o) Rozebrałam ją do golaska, a
                            ona zaczęła skakać, taplać się, siadać. Woda to jej żywioł. Ja wlazłam tylko po
                            kolana, bo była trochę zimna, ale dzieciom to nie przeszkadza. Do domu wracała
                            w pieluszce i sweterku.
                            Rośnie nam w domu mała złośnica, taki jadowity wąż. Jak się denerwuje, lub gdy
                            nie dam jej zakazanej rzeczy to zaczyna machać rączkami i robić "sssss". No i
                            nauczyła się tupać.
                            Kamcia nic nie chce jeść co jest słodkie, odmawia kluseczek, owoców, a nawet
                            syropów. Gdy idziemy na lody to ja pochłaniam loda, a ona kubeczek. W wózku
                            tylko siedzi jak ma kubeczek, a tak to mogę zapomnieć o spacerze z wózkim.

                            Weekend, ładna pogoda, już nikogo nie będzie na forum.
                            • opolanka1 Przed wekeendem 19.08.05, 10:03
                              Hej dziewuszki!!!!

                              Co do odstawiania piersią, ja zrobiłam to sukcesywnie, wyeliminowałam w
                              dłuzszych odstępach czasowych cyckowanie, zastepująz zwykłym
                              posiłkiem...ostatni jaki mi zostal wypadał nad ranem i raz maąl sie na niego
                              budziła, raz przespaął, wieć stwierdziłam, ze nie ejst jej juz tak
                              potrzebny...u mnie przeszło bezboleśnie..ale wiadomo każd malec to inna
                              historia, napewno pomaga cierpliwość i konsekwencja...dzieci często piją z
                              przyzwycxajenia lub dlatego, ze bardzo mocno są związane w mamą i to baardziej
                              wynika z psychicznego podłoża niżeli głodu....

                              Co do słodkości, to moja Zuzia nadal nie wie co to cukier, czekoladka,
                              lód....jak cosik to dostaje słodzone miodem, lub sokiem z winogron. Nie jest to
                              dla mnie problem, mała takze nie rwie sie do słodyczy, nawet jeśli leża
                              najniżej na półce w sklepie ....nie dalam jej jeszcze smażonego, ale pizze juz
                              zjadła. Uwielbia makaron, ryż, ziemniaki....prawie każde owoce, pochłania je w
                              dużych ilośicach, pije wode...coraz częsciej słychac, ze soki szkodzą na ząbki,
                              rozpuszczając szkliwo, ale mała od poczatku jakos była za woda, oczywisice
                              soczkiem nei pogardzi, ale w takie upały jak były, to piła niekapków kilka na
                              dzień. ZUPKI to takze jej ulubione danie< nie wspominam o pierogach< których
                              zjada osiem na obiad i to takich dużych< tak za nimi przepada< kluseczki
                              slaskie takze sa mniam

                              buziaczki dziewuszki
                              jutro przyjezdza do mnie kuzynek z rodzinka TRÓJKA dzieciakow dziesiec trzy i
                              poltora roczku ale bedzie pelna chata

                              MIŁEGO DNIA
                              • eklon Re: Przed wekeendem 19.08.05, 10:41
                                pewnie Kamymama ma rację, że w weekend znowu będą puchy. Chociaż ja będę w
                                domu, więc pewnie zajrzę.
                                Mąż idzie na imprezę imieninową do teściów. Ja nadal jestem z nimi skłócona i
                                nie mam zamiaru się wybierać o co mój małżonek się obraża. Już zapomniał jaki
                                był zbulwersowany zachowaniem teściowej, które doprowadziło do tego, że u nich
                                nie bywam. Jednak synusiowie mają krótką pamięć ;-( Ciekawe, czy Michał będzie
                                dla mnie też tak wyrozumiały :-0

                                Ciekawe kiedy reszta dziewczyn zacznie zaglądać regularnie. W końcu urlopy i
                                wakacje muszą się kiedyś skończyć!
                                • inia25 Re: Przed wekeendem 19.08.05, 11:12
                                  dziewczyny czy macie namiary na jakieś fajne kwatery w zakopanem? Wybieramy sie
                                  z adamem na weekend i musze jakis pokoj zarezerwowac.
                                  • jagna.04 Re: Przed wekeendem 19.08.05, 11:22
                                    W Zakopanem nie mam. Ale gdybyś chciała do Rabki to polecam gospodarstwo
                                    agroturystyczne, które sama rozważałaś na urlop kwietniowy. My byliśmy tam w
                                    maju i było miło, spokojnie, czysto, bez luksusów, aaaa i z pysznym jedzonkim,
                                    i Niko dostał łóżeczko smile
                                    • inia25 Re: Przed wekeendem 19.08.05, 11:27
                                      oooooooooo to moze do Rabki. Zapomniałam kompletnie. Przeciez to rzut beretem
                                      do zakopanego. dzięki jagna za oświecenie.
                                • jagna.04 Re: Przed wekeendem 19.08.05, 11:16
                                  Witajcie.
                                  Może to niezbyt odpowiedzialne ale rzeczywiście Niko dostaje malutkie
                                  kawałeczki czekolady z loda wink Z resztą herbatnik lub biszkopcik (bezmleczne)
                                  już prawie na stałe zagościły w naszym menu jako dodatek do owoców na
                                  podwieczorek. Poza tym jestem zdania, że dziecko w tym wieku powinno powolutku
                                  wszystkiego próbowac. I tak np. mój bąk wyżera mi z sałatki greckiej czarne
                                  oliwki. I z całej sałatki tylko one go interesują. Niestety chyba mu nie służą,
                                  bo później w niezmienionej formie w kupce wychodzą. Swoją drogą ja je polubiłam
                                  dopiero jako dorosła wink Próbuję też od czasu do czasu dac mu odrobinkę żółtego
                                  sera, którym niestety a może chwilowo stety dla niego, pluje na odległośc. Poza
                                  tym zmieniły mu się preferencje jeśli chodzi o picie. W krakowie musiałam
                                  wydzielac mu soki, tak je uwielbiał, a tu jeden wystarcza mu na 2-3 dni. Za to
                                  woda jest pycha i wreszcie zaczęła smakowac z kubeczka z dziubkiem, lub zwykłej
                                  szklanki od mamy smile

                                  Wczoraj posiedziałam trochę w necie na stronach portugalskich i chyba znalazłam
                                  kurs językowy dla siebie na tutejszym uniwerku. Wysłałam maila z tysiącem pytań
                                  i czekam smile Poza tym znalazłam plan szczepień i wiem już, że mamy małe tyły i
                                  musimy troszkę podgonic.

                                  U nas pogoda śliczna, ale ja podobnie jak Eklon, na pewno będę na posterunku.
                                  Buziaki
                                  • opolanka1 Re: Przed wekeendem 19.08.05, 13:41
                                    Zuzia także jest maniackzą oliwek i wyiera je z sałątki greckej, a ja tak jak
                                    Ty polubiłam je dopiero będąc dorosłą i objadam sie nimi ile wlezie....Serek
                                    zólty jest ok, pomidorki takze, ogóreczki, kapusta, nawet ostatnio jadła
                                    gołabki ze smakiem, ale takie z kasza gryczaną, pychotka....leniwe pierogi ,
                                    sam makaron...lub np z serkeim białym lub jogurem...Jak sie tak zastanowie to
                                    mało jest rzeczy, których nie je....odmówiła spróbowania śledzia, własnej
                                    roboty..hihi

                                    miłego wekeendu, tutaj w niemcowni to chyba ostatni taki letni wolny
                                    czas....powoli idziie jesien
                                    • mamaaga1 Re: Przed wekeendem 19.08.05, 14:16
                                      Hej, my tez nigdzie nie wyjeżdżamy na weekend (tatus jak zwykle w sobote
                                      pracuje do wieczora) nie liczac jutrzejszego wypadu do babci ...

                                      Wczoraj miałam robione usg smile)), widzialam mojego maluszka ... ma 56 mm,
                                      ruszał raczkami i nózkami ... bardzo sie ciesze , że wszystko w porządku smile)

                                      Mała zaczeła mi odstawiac sceny jak chce cos wymusic, jestem nieugieta ale ona
                                      wrzesczy wtedy okropnie, wygina sie itp... chyba próbuje mnie wyczuć. Ostatnio
                                      niosłam ja ze spaceru az sie ludzie dziwnie na mnie patrzyli, co ja postawiłam
                                      to wyła jeszcze bardziej (prawie nie ma łez złosnica) i chciała sie kłaść na
                                      ziemi ... a miałam nadzieje, ze tego uniknę .. sad( A o włożeniu do wózka nie
                                      było mowy bo tak sie prężyła, byłam wykończona. Dzwoniłam po meża i kiedy ja
                                      przejął uspokoiła sie. Mam nadzieje, że to przejsciowe.

                                      Czy wasze dzieci też uważaja za najciekawsze zabawki, które maja inne dzieci???
                                      Nie zdarza sie to czesto ale trudno jej wytłumaczyc, że to jest zabawka
                                      koleżanki, że nie ma wyrywać itp.

                                      No to sobie ulzyłam ..hehehe
                                      Opolanka możesz podac przepis na te leniwe pierogi ... oczywiście jak bedziesz
                                      miała czas bo spodziewasz sie gości.
                                      Czy wasze dzieciaczki jedza juz zupełnie samodzielnie??? Matylda dopiero
                                      próbuje, generalnie ja ją karmie(chodzi mi o obiadek)

                                      Pozdrawiam i lece wywiesic pranko
                                      Aga
                                    • mamaaga1 zakupy na zime-co o tym myslicie 19.08.05, 14:45
                                      Dziewczyny czytam na zakupach, że juz teraz mamy kupuja dzieciaczkom kurtki i
                                      spodnie na zimę ...
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=27759924&v=2&s=0
                                      Co tym sądzicie?? Ja szczerze mówiąc jeszcze do jesienii nie jestem dobrze
                                      przygotowana wink i skąd mam wiedziec czy mała mi nagle bardzo nie urośnie ...
                                      echh jak dla mnie to paranoja w sierpniu kupowac juz na zime ale moż etak
                                      trzeba ???
                                      pa
                                      Aga
                                      • inia25 Re: zakupy na zime-co o tym myslicie 19.08.05, 15:05
                                        może i paranoja, ale ja mam już dwie kurtki zimowe i zimowe spodnie. Oczywiscie
                                        mam tez dresy, sweterki , cieplejsze spodnie, rajstopki. Czapke, rekawiczki,
                                        szalik. Brak nam tylko zimowych butów. Tak więc my jesteśmy na zime w pełni
                                        przygotowane. Tzn czekamy jeszcze na listopadowe wyprzedaze zimowych
                                        kombinezonów.
                                        • inia25 Re: zakupy na zime-co o tym myslicie 19.08.05, 15:08
                                          generalnie moje dziecko jest ubrane już do 4 roku zycia (moja mama jest fanka
                                          zakupów dla małej, a mi to na reke, bo ja nie lubie latac po sklepach)
                                          • lgosia1 Re: zakupy na zime-co o tym myslicie 19.08.05, 15:36
                                            no to u nas podobnie jak u Olismile Mamy 2 kurteczki zimowe z wyprzedaży lutowych.
                                            O rozmiary się nie martwię, bo strzelam zawsze w dziesiątkęsmile Mateusz całe lato
                                            przechodził (i chodzi) w rzeczach kupionych na wyprzedażach w sierpniu tamtego
                                            rokusmile Jednym słowem mamy full ciuchów za taniochęsmile
                                          • lidszu Re: zakupy na zime-co o tym myslicie 19.08.05, 15:40
                                            Ja jeszcze nie zrobiłam żadnych zakupów jesienno-zimowych. Mam co prawda parę
                                            dresów i bluz na chłodniejsze dni, ale w ogóle jeszcze nie myślałam o żadnym
                                            kombinezonie na zimę.

                                            Inga też ostatnio próbuje wymusić na nas pewne rzeczy. Nie dochodzi jeszcze do
                                            rzucania się na podłogę, ale dostaje ataku histerii (oczywiście bez łez).
                                            Staram się jej tłumaczyć, że pewnych rzeczy nie może dostać, jednak z miernym
                                            skutkiem.

                                            Jeśli chodzi o jedzenie, to Inga coraz bardziej rwie się do samodzielnego
                                            jedzenia. Najlepiej posługuje się widelcem. Samodzielnie nim je np. parówki
                                            pokrojone w plasterki. Z łyżeczką idzie jej trochę gorzej, ponieważ zazwyczaj
                                            zawartość ląduje na ubraniu.

                                            Wczoraj moja córcia mnie zaskoczyła. Poprosiłam ją o pokazanie pępuszka i ku
                                            mojemu zdziwieniu (wcześniej jej tego w ogóle nie uczyłam) powinęła bluzkę i
                                            pokazała pępuszek palcem.
                                            • malilka Re: zakupy na zime-co o tym myslicie 20.08.05, 12:57
                                              No ja jestem do zimy kompletnie nieprzygotowana, przeczytałam wątek o zakupach
                                              i jstem w szoku, że już trzeba się rozglądać za kombinezonami! Ale skoro tak,
                                              to trzeba się będzie udać na zakupy.

                                              Wczoraj byliśmy cały dzień na działce u mojej koleżanki, gdzie było jeszcze 5
                                              dzieci (w wieku 6,5,4, 2;5 i 2 lata) i muszę stwierdzić, że mój synek jest
                                              wyjątkowo spokojnym dzieckiem. Pozostałe dzieci biegały, krzyczały i broiły, a
                                              mój mały inżynier siedział pół godziny i dłubał śrubokrętem w autku, potem
                                              rysował, potem znowu dłubał, no wyraźnie woli zabawy manualne. Tzn pobiegać też
                                              lubi, fascynuje go ostatnio wspinanie się na drabinki, już potrafi wejść 3
                                              szczebelki do góry, ale technika schodzenia mniej go interesuje i muszę go
                                              asekurować bo potrafi się po prostu puścić. Ale i tak jest po prostu spokojny.
                                              Pewnie przez te zamiłowania manualne od dawna je samodzielnie, na szczęście
                                              ostatnio pozwala się też nakarmić poza domem, dzięki czemu łatwiej wychodzić z
                                              nim do ludzi.
                                              Wczoraj koniecznie chciał jeść to co inne dzieci zamiast słoiczków, które
                                              zabrałam na piknik, no i zaliczył swojego pierwszego schabowego (bez panierki)
                                              i placka ziemniaczanego. Na szczęście bez rewelacji brzuszkowych. Dostał też
                                              danonka zamrożonego na loda (też swojego pierwszego) i jak go spróbowałam to
                                              omal nie padłam- to jest po prostu sam cukier, to już wolę mu kupować zwykłe
                                              lody.
                                              A w temacie okołokaskowym- młody potrzebowałby ochraniacz na twarz, bo jak się
                                              czasem wywróci do przodu, to zawsze lekko przytrze twarzą- kolana całe, łokcie
                                              całe, a buzia ciągle otarta albo podrapana...
                                              • bebicka Re: zakupy na zime-co o tym myslicie 20.08.05, 21:42
                                                Ja na razie o zakupach typowo zimowych nie mysle. Ciesz sie latem, oby jak
                                                najdluzejsmile Zreszta cos dostane na pewno w spadku po Mateusza kuzynkach,
                                                reszta sie bede martwic jak przyjdzie czas. ja niestety nie do konca mam takie
                                                oko jak Igosia i zdarzy mi sie kupic cos co potem na Mlodego nie pasujesad
                                                Chociaz pare jesiennych ubran to juz mam, ale to raczej z takich lzejszych.

                                                Teraz ciutke sie czuje jak na wakacjach, bo mieszkam u tesciow, maz mial w
                                                czwartek operacje, naprawa zerwanego wiezadla krzyzowego... on w szpitalu my w
                                                domku z ogrodkiem, skad zreszta do szpitala rzut beretem...ale zmeczona jestem
                                                bo to jednak nie moj dom, trzeba Mlodego pilnowac, chociaz musze przyznac ze
                                                jest coraz madrzejszy i grzeczniejszy. Czasami nie moge sie na niego napatrzec,
                                                taki cwany i kumaty. Rozumie wlasciwie wszystko, przynowi, pokazju daje rzeczy
                                                o ktorych rozmawiamy. Sam mowi coraz wiecej, chociaz w swoim jezyku: taaa to
                                                trmawaj, da to daj (badz gdy sam cos daje). generalnie uzywa poczatkow
                                                wyrazow.Dzisiaj mieslismy smieszna sytuacje. Na drugie sniadanie najadl sie
                                                winogron, ale multum, strasznie mu zasmakowaly, oczywiscie w kupkach
                                                niestrawione i do tego tych kupek sporo. Siedzimy sobie przy grillu, rozmawiamy
                                                wlasnie o tym ze mi sie wcale nie podoba tyle tych kupek, na to moja mam"coz
                                                gdybys ty tyle zjadal winogron tez mialabys sraczke... na to moj synek z
                                                zadowolona mina i usmiechem radosci na twarzy pt "oatrzcie jaki ejstem amdry,
                                                wszystko rozumiem o czym mowicie" zaczal rysowac na raczce paluszkiem z tego
                                                wierszyka "sroczka kaszke warzyla.."smile poplakalysmy sie ze smiechu.
                                                Mam nadzieje ze takich przygod bedzie wiecej musze mu zrobic dziennik, gdzie
                                                bede to wszystko zapisywac!
                                                No dobra uciekam pozdrawiam
                                                milej niedzieli
                                                Maraska
                                                • kamymama Re: zakupy na zime-co o tym myslicie 21.08.05, 12:10
                                                  Zimowe ubranie? Ja dopiero kupiłam młodej kurtkę na jesień, jeszcze muszę kupić
                                                  buciki, rajstopy i praktycznie wszystko, nic nie mam!
                                                  Opowiem Wam dwa zdarzenia:
                                                  1. Byłam z Kamą w parku na huśtawkach, na jednej huśtała się babcia z wnuczką,
                                                  babcia wyglądała jakby nie stroniła od wódki. Ta huśtawka to był pal z drzewa i
                                                  siadało się po przeciwnych stronach. Kama podchodzi do tej babci i się
                                                  przygląda. Ja do młodej mówie, żeby nie podchodziła za blisko i że jest jeszcze
                                                  za malutka na taką huśtawkę. Babcia na to, że owszem jest za mała, bo sobie
                                                  może coś odbić. Tak się zastanawiam jak ona ma sobie to odbić? Nie znam nikodo
                                                  kto miałby odbite:o)
                                                  2. Wczoraj pojechalismy nad jezioro z znajomymi. Siedlismy na ławeczkach w
                                                  ustronnym miejscu. Obok były budy w których podawano coś do jedzenia i picia.
                                                  My byliśmy za nimi. Bawiły tam się też dzieci właścicieli. Kamcia do nich
                                                  podeszła, a jedna dziewczynka (może z 2,5 roku miała) zaczęła ją odpychać. Kama
                                                  jeszcze nie wie co to jest "wredne dziecko" i jak się ich unika więc stała,a na
                                                  to ta dziewczynka nie mogąc jej przewrócić zaczęła po niej pluć! Wyobrażacie to
                                                  sobie? Podbiegłam i powiedziałam dziewczynce, że tak sie nie robi, bo to
                                                  brzydko, ale miałam ochotę ją też opluć. Mama tej dziewczynki nawet jej nie
                                                  zwróciła uwagi, non stop pracuje, a dzieci wychowują się za budą z hoddogami
                                                  same. Wzięłam Kamę i już jej tam nie puszczałam. Mam nadzieję, że Kama taka nie
                                                  będzie. Jak wychowywać, żeby taki smarkacz mi nie urósł???
                                                  • kamymama byk 21.08.05, 12:13
                                                    hotdog, a nie hoddog!
                                                  • eklon piękna pogoda a ja mam doła 21.08.05, 16:13
                                                    qrcze znowu się pokłóciłam z moim mężem!
                                                    zacznę chyba zliczać średnią kłótni na naszym forum, bo to chyba zaraźliwe~!
                                                  • eklon o wszystkim 21.08.05, 16:19
                                                    my z ciuchów zimowych mamy tylko te odziedziczone po starszym kuzynostwie i
                                                    parę ciuszków kupionych przez moją siostrę na wyprzedażach.
                                                    Nie ma tego za dużo, więc chyba faktycznie musimy zabrać się za zakupy.

                                                    Kamymama wg mnie babka chyba wcięta i gadała głupoty!
                                                    A drugiej sprawie, myślę, że jeśli rozmawia się z dziećmi tłumaczy pewne
                                                    zachowania to do takich sytuacji nie dojdzie! Dzieci mogą odreagowywać własne
                                                    stresy i może dla tej dziewczynki to był właściwy sposób na odreagowanie!\

                                                    Qrcze ale zrobiłyście mi mętlik z przeglądaniem ciuchów zimowych. Chyba zaraz
                                                    idę zobaczyć co w ogóle mamy!
                                                  • kamymama grzyby 21.08.05, 21:35
                                                    Dziewczyny powiedzcie mi czy mogę dać już dziecku zupę grzybową? Wybiorę jej
                                                    kawałki grzybów, dostanie samą wodę z ziemniaczkami. Kama je już praktycznie
                                                    wszystko więc chyba mogę spróbować?
                                                  • eklon Re: grzyby 22.08.05, 07:55
                                                    Kamymama z tego co wiem to grzyby są dozwolone bardzo późno, chyba dopiero u
                                                    czterolatków, bo są ciężkostrawne, poza tym tak jak napisałam są dozwolone ale
                                                    nie zalecane, bo nie mają żadnych wartości odżywczych i dla dzieci raczej
                                                    niewskazane.

                                                    U mnie chwilowe zawieszenie broni z mężem. W przyszły weekend wyjeżdżamy do
                                                    Ełku, może jak trochę pobędziemy ze sobą, to wyjaśnimy sobie niektóre sprawy.
                                                    Wczoraj było w każdym razie nie za wesoło.
                                                  • mag-da Re: grzyby 22.08.05, 09:06
                                                    Hej Ja dawałam Heńkowi ryż z sosem grzybowym (bez grzybów)i było ok. A placki
                                                    ziemniaczane już od dawna na stałe goszczą w jego menu. Mam nową patelnię
                                                    teflonową, na której się super smaży bez tłuszczu.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Eklon najwazniejsze to mówić co ci lezy na sercu. Jestem pewna że szczera
                                                    rozmowa z mężem poprawi atmosferę w waszym związku.
                                                    Choć przyznam że ja mam parę spraw, które usiłuję wyjaśnić Tomkowi od jakiś 7
                                                    lat a a on za cholerę nie może zakumac o co mi chodzi. Temat powraca jak
                                                    bumerang 2,3 razy w miesiącu. I on ciągle powtarza, że nie wie w czym mam
                                                    problem. Mam nadzieję że Bóg się nade mną zmiłuje i go oświeci któregoś
                                                    pięknego dnia.

                                                  • anitkashe o wszystkim 22.08.05, 09:21
                                                    jejku, wy juz jesienne i zimowe ciuszki a ja natalce na wyprzedaży w happy
                                                    kupiłam letnie bluzeczki... a z jesiennej garderoby nic jeszcze nie mam, o
                                                    zimowej nie wspomnę... szał zakupów przed nami.

                                                    ech dziewczyny zrobilam wczoraj rozróbę na czerwcówkach (chyba) - w
                                                    wyszukiwarce wpisałam teletubisie i sobie czytałam posty i nagle widze
                                                    wypowiedź mojej siostry ciotecznej o mnie i o moim dziecku, że chowane bez
                                                    telewizora i w gościach jej nie można od niego oderwać... czerwono mi sie przed
                                                    oczami zrobiło, zwłaszcza, że po pierwsze nie mamy telewizji (a telewizor z
                                                    wideo mamy i nati bajki czasem oglada) a po drugie natalki NIC nie jest w
                                                    stanie zainteresować dłużej niż 30 sek. a w gościach tv nie ogląda, bo jest
                                                    dużo innych wrażeń,wiec nie wiem skąd takie bzdury kuzynka wymyśla i wypisuje w
                                                    necie. no i odpowiedzialam, zwłaszcza, że cały czas od niej słyszę komentarze
                                                    pod moim, radka i natalki adresem, no nie zdzierżyłam po prostu...
                                                    qrcze, czy wy też macie tak w rodzinie, że od razu musi być rywalizacja, mam
                                                    wrażenie, że żeby ona i jej dziecko byli ok, to ja z moim jestem bee. nie ma
                                                    tak, ze ja robie inaczej i ty inaczej i obie mamy rację. wg nich moje dziecko
                                                    rzuca sie na tv bo w domu nie ma, jest nietowarzyskie (????) - tu nie wiem
                                                    dlaczego itd, nie wspomnę, że od męża kuzynki dowiedziałam się, że nie lubi
                                                    takich paznokci jak ja mam - qrcze - powinnam mu powiedziec że nie lubię takich
                                                    facetów jak on?? ale ja nie potrafię odpowiadać na takie teksty, bo głupio sie
                                                    boję, że zrobię komuś przykrość ... ech ten brak asertywności...

                                                    no to się wygadałam, bo mnie w środku aż telepie z nerwów, za dużo tego było,
                                                    my trochę wystopowaliśmy kontakty, myslałam,że będzie spokój a tu proszę, nie
                                                    mogą powiedzieć osobiście to na forum najlepiej bzdury pisać i co mnie
                                                    zastanawia, to skąd takie teorie sobie tworzą i po co???

                                                    pozdrowionka dla wszystkich - anita i natalka
                                                  • eklon grunt to rodzinka 22.08.05, 10:53
                                                    Mag-da ja mam właśnie ten sam problem co Ty. Próbuję mu coś wyjaśnić ale to jak
                                                    grochem o ścianę, temat powraca non stop. Najgorsze, że jestem na ścieżce
                                                    wojennej z teściami i przez to mamy dodatkowy powód do sprzeczek. A jak mu
                                                    próbuję coś jeszcze raz i jeszcze raz tłumaczyć, to twierdzi, że się czepiam.
                                                    Mojego męża nie ma od poniedziałku do piątku i chcę, żeby w weekendy zajmował
                                                    się Michałem, on twierdzi, że to robi a ja uważam, że za mało, no i bądź tu do
                                                    cho.ery mądra?! Że już nie podam innych przykładów ze sprzątaniem mieszkania
                                                    np...

                                                    Anitkasche grunt to rodzina... Ja z niektórymi członkami rodziny widuję się od
                                                    wielkiego dzwonu, czytaj wesela i pogrzeby, bo po co mam sobie ciśnienie
                                                    podnosić! Ale to akurat nie ma znaczenia tak na prawdę, czy to rodzina, czy
                                                    nie. Po prostu staram się unikać ludzi, którzy działają mi na system nerwowy,
                                                    a że rodziny się niestety nie wybiera (no chyba że męża? smile, więc muszę się z
                                                    nimi czasami widywać...
                                                  • jagna.04 Re: grunt to rodzinka 22.08.05, 12:06
                                                    Ewka, mój mąż jest zdania, że żona to nie rodzina, więc mąż pewnie też nie wink
                                                    Może stąd te konflikty smile
                                                  • kamymama Re: grunt to rodzinka 22.08.05, 12:31
                                                    Czuję się szczęśliwa ponieważ nie wiem co to jest kłutnia z niemężem, z
                                                    teściami. Z rodzicami ostatni raz się kłuciłam jak miałam z 16 lat, głupi wiek
                                                    to był dla mnie:o) Rodzice i teściowie są dla mnie jak przyjaciele, a niemąż
                                                    dzielnie znosi moje fochy.
                                                    Wczoraj z teściem i z niemężem poszliśmy na grzyby, łaziliśmy 1,5 godziny i
                                                    uzbieraliśmy 3 reklamówki! Robiłam wczoraj fotki, borowiki znaleźliśmy co mają
                                                    20 cm. Teraz smażę, duszę, robię zupkę. Myslałam, że Kamcia zje z nami obiadek,
                                                    ale skoro mówicie, że nie powinno jeszcze dziecko jeść grzybków to poczekam z
                                                    2-3 lata;o)
                                                  • kamymama wysłałam fotki 22.08.05, 12:48
                                                  • malilka Re: wysłałam fotki 22.08.05, 12:49
                                                    Z grzybami jest tak jak pisała Eklon, a w dodatku obciążają wątrobę dziecka i
                                                    do końca 3 r.ż. lepiej dać sobie spokój.
                                                    Anita, daj sobie spokój z tą durną kuzynką, wszystkim nie dogodzisz- jedni będą
                                                    krytykować to, że Natalka nie ogląda tv, inni że ogląda, ech... A tak w ogóle
                                                    to Twoja kuzynka musi być mocno nierozumna, skoro najeżdża na Ciebie w necie
                                                    wiedząc, że znasz jej wirtualną tożsamość.
                                                    A tak w ogóle to w kwestii tv to przyznam, że mocno mnie zdumiało, jak niedawno
                                                    przeczytałam ile dzieciaczków ma już swoje ulubione programy. Ja to chyba
                                                    jestem ultrakonserwatywnie zacofana w porównaniu z wami, bo naprawdę nie mieści
                                                    mi się w głowie jak można 1,5 roczniaka regularnie sadzać przed telewizorem.
                                                    Tylko nie napadajcie na mnie proszę smile Oczywiście nie w głowie mi nawracanie
                                                    innych matek, najważniejsze że z niemężem jesteśmy w tej kwestii zgodni i na
                                                    razie nie ma mowy, żeby mały oglądał tv, może zmienimy zdanie za pół roku, rok.

                                                    Eklon, w kwestii ilości kłótni domowych zajmiemy chyba równorzędne miejsca,
                                                    niestety sad
                                                  • eklon w kwestii tv 22.08.05, 13:27
                                                    u nas tv zastępuję radiem, bo Michał w tv tak na prawdę reaguje na muzykę i
                                                    czasami na bawiące się dzieci. Na urlopie włączyliśmy mu kilka razy
                                                    teletubisie, żeby trochę dłużej pospać. Jak jestem sama w domu, tv jest
                                                    włączany od wielkiego dzwonu. Mąż ogląda generalnie sport, jeśli w ogóle jest w
                                                    domu. A Michał ogląda tv jak chcę mu obciąć paznokcie, tudzież wykonać inne
                                                    niezbyt lubiane czynności, bo muszę go jakoś zająć
                                                  • lgosia1 Re: w kwestii tv 22.08.05, 13:38
                                                    a u nas tv jest i będzie - oczywiście w rozsądnych ilościach z rozsądnie
                                                    dobranym programem - wcześniej sprawdzonym co może w edukację naszego
                                                    pierworodnego wnieśćsmile)))) Tv wniosło już wiele w edukację taneczną naszego
                                                    dziecka (z rytmicznych przysiadów i skłonów głową z przytwierdzonymi do ziemi
                                                    nieruchomymi nóżkami i wygiętymi do tyłu rączkami - pierworodny załapał dzięki
                                                    tv również kołysanie na boki - bo jakaś śpiewająca "lala" tak się kołysała). Tv
                                                    a konkretnie teletubisie wniosły też wiele w edukację ogólnorozwojową. Niestety
                                                    moje dziecko ma leniwą matkę, która fizycznie wysiada przy kondycji swojego
                                                    nieumęczonegonigdy dziecka i czasami w swych zapędach edukacyjnych pada na pysk
                                                    i już jej się nie chce tłumaczyć, że "to jest drzewo, a to jest rower i że
                                                    rowerem się jeździ i że nawet piosenkę o rowerze można zaśpiewać. Umęczona
                                                    matka włącza teletubisie, które jakże skutecznie potrafią wytłumaczyć, że
                                                    drzewo to drzewo właśnie a rower służy głównie do jeżdżenia a nie do wspinania
                                                    się na niego, by potem próbować skoczyć na główkę z siodełka w dółsmile
                                                  • izabela_p25 Re: w kwestii tv 22.08.05, 13:50
                                                    U nas kłótnie jakby przycichły zobaczymy co będzie dalej. Mąż w domu nadal nic
                                                    nie robi więc jak zaczne pracować i się nie wyrabiać ze wszystkim to wrócą jak
                                                    bumerang.
                                                    Mąż nawet teraz potrafi zająć się małą czasami się z nią pobawi czasami
                                                    zabierze na spacer lub w odwiedziny do dziadków. Muszę nawet przyznać że mała
                                                    jest coraz bardziej za nim i potrafi okazać radość jak tata przychodzi z pracy.
                                                    Mam nadzieję że tamte chwile minęły bezpowrotnie.
                                                    Byłam dzisiaj w gliwicach i zabrałam ze sobą małą bo papmers jest tam z
                                                    akademią zdrowego rozwoju i wtym roku akcja prowadzona jest pod hasłem świat
                                                    widziany oczami dziecka. Miałam okazję posłuchać co maluszek słyszy już w
                                                    brzuszku, co widzi zaraz po urodzeniu, jak poznaje świat, jak ciężko jest się
                                                    wdrapać na fotel i postawić pierwsze kroki prowadzane przez rodzica. Dla
                                                    maluchów były zabawki. Było mnóstwo dzieci w wieku do 3 lat i Martynka czuła
                                                    się jak ryba w wodzie czas nam tak szybko zleciał i teraz zastanawiam się czy
                                                    nie warto jej posłać do żłobka??
                                                    Pampers ma być jeszcze w chorzowie we środę więc może pojedziemy z mężem i
                                                    wówczas porobimy zdjęcia
                                                    W temacie tv to muszę powiedzieć że też nie jestem zwolenniczką sadzania
                                                    dziecka przed "ruchomymi obrazkami" Po śniadaniu idziemy się bawić z Martynką
                                                    do pokoju i wtedy puszczam telewizję z programami dla dzieci ale Martynka nie
                                                    jest jest w stanie dłużej się czymś zainteresować niż minutke. Natomiast lubi
                                                    jak dzieci spiewaja i wtedy tanczy
                                                  • izabela_p25 Re: w kwestii tv 22.08.05, 14:21
                                                    Mam pytanie do mam które posyłają swoje dzieci do żłobka. Czy szczepiłyście
                                                    przeciwko żłótaczce pokarmowej?? Podobno warto.

                                                    Anitkashe kuzynką się nie przejmuj a swoja drogą zapytałabym się jej wprost czy
                                                    to łanie takie bzdury wypisywać ??
                                                  • kamymama Re: w kwestii tv 22.08.05, 20:55
                                                    U nas tv jest włączone na vivie, wiem, że nie powinno, ale Kamcia uwielbia
                                                    muzykę. Próbowałam z radiem, nie rajcuje ją. Ma swoje ulubione piosenki, jako
                                                    jedyna w domu jest fanką Mandaryny, lubi Gorilaz i Ilonę. Najbardziej podoba
                                                    jej się Shakira "La tortura" zresztą mamusi też:o) Tańczy przy tym jak by znała
                                                    kroki lambady. Jest urocza i nie mam serca jej wyłanczać jak widzę jak sie
                                                    bardzo cieszy.

                                                    Napiszcie mi czy doszły fotki, mam problem ze skrzynką.
                                                  • malilka Re: w kwestii tv 22.08.05, 21:15
                                                    Igosia, ja po prostu nie mam nadaktywnego dziecka-kaskadera i póki co nie
                                                    poczułam potrzeby usadzenia go przed tv, ale rozumiem, że umęczona matka może
                                                    mieć ochotę na wypicie kawy w spokoju- w końcu żadne dziecko nie umarło od
                                                    oglądanych bajek smile))) Moja latorośli musi póki co tańczyć tak jak mu natura
                                                    podpowiada, bo żadej lali jako wzoru nie zobaczy, ale naprawdę nad tym nie
                                                    boleję, bo do mnie zacofano-zaściankowej mamusi edukacyjne argumenty
                                                    teletubisiomanii nie przemawiają i już smile

                                                    A jeśli chodzi o picie to ja też daję raczej samą wodę, ostatnio hitem jest
                                                    picie z butelki z dzióbkiem (takiej sportowej), kupuję Nestle w butelkach
                                                    0,33l, ona ma atest IMiDz, kolorowe kotki i myszki na etykiecie, mały jest
                                                    zachwycony, niekapek poszedł w odstawkę, tzn pije z niego tylko mleko.
                                                  • malilka Re: w kwestii tv 22.08.05, 21:24
                                                    Aaa, Eklon- zmierzyłam młodego metodą domową przy futrynie i ma 87cm.
                                                  • jagna.04 Re: w kwestii tv 22.08.05, 21:37
                                                    Kamymamo, zdjęcia doszły. Dziękujemy pięknie. Cała rodzina bardzo przystojna, a
                                                    malutka wprost śliczna. Chyba się zmobilizuję i powysyłam Wam mojego Nika. A
                                                    wtedy drżyjcie forumowe panienki, te wolne i te zajęte wink

                                                    A u nas Niko polubił kubki z dziubkami i kapki i niekapki. Już jedynie mleko
                                                    poranne i wieczorne jest z butli. A swoją drogą mógłby zacząc się sam
                                                    obsługiwac. Cały czas domaga się picia podanego, nie potrafi łapek unieśc z
                                                    kubełkiem do góry. Może potrzebuje jeszcze chwilki czasu.

                                                    Dziewczyny, jak ubieracie i czym przykrywacie Wasze pociechy w nocy? Ja mam
                                                    obsesję, że małemu jest zimno. On się notorycznie odkrywa. A ja jestem
                                                    zaprogramowana na kilkukrotne budzenie się i przykrywanie młodzieńca chociażby
                                                    samym prześcieradłem. Sama w nocy lubię byc okryta. Zastanawiałam się a propos
                                                    Waszych rozważań na temat odzieży zimowej (której nie mamy i zakupy przed nami)
                                                    czy istnieją jakieś śpiworki dla tak dużych dzieci jak nasze? I jeśli tak, to
                                                    czy nie doprowadzają one do szału takich ruchliwych dzieci? Jeśli macie wiedzę
                                                    w tej materii to proszę o pomoc, bo zima niebawem smile
                                                  • malilka Re: w kwestii tv 22.08.05, 21:53
                                                    Jagna ja też kilka razy w nocy się budzę i przykrywam małego, a on się cały
                                                    czas odkrywa i tak w kółko. Ja lubię spać w bardzo chłodnej sypialni przykryta
                                                    po uszy, no ale cienko to widzę jesienią i zimą przy wiecznie odkrytym dziecku.
                                                    Na razie mały śpi w pampersie i koszulce z krótkim rękawem, odkryty ale zimno
                                                    jeszcze przecież nie było. Do wiosny spał w śpiworkach, one nadal byłyby dobre
                                                    bo są na 100 i 104cm, ale mały już się nie da do nich wsadzić, bo dostaje
                                                    szału. No ale ja mam nawet problem z nałożeniem spodenek od piżamy, bo mały
                                                    najchętniej spałby nago i potrafi parenaście minut walczyć próbując zdjąć z
                                                    siebie piżamkę, na razie przegrywa, ale nie wiem co będzie za chwilę. Chyba
                                                    zostaje mi nocne budzenie... Niemąż się ze mnie śmieje i mówi, żebym sobie dała
                                                    spokój, bo skoro mały się odkrywa i tak śpi to znaczy że tak lubi i mam go po
                                                    prostu zostawić i już. Jak zmarznie to się obudzi, a jak będzie chłodno to się
                                                    nie odkryje.
                                                  • jagna.04 Re: w kwestii tv 22.08.05, 22:04
                                                    Dzięki malilko, No to mnie rozumiesz. A z Twoim niemężem to nie do końca bym
                                                    się zgodziła. Na ten przykład mój mąż też się odkrywa, choc tego nie lubi, nie
                                                    czuje tego poprostu. Rano budzi się zziębnięty, albo owiany albo z zawalonym
                                                    gardłem. Teraz przy okazji przykrywania małego przykrywam i dużego wink
                                                    Wygawało mi się, że mignęły mi tu w sklepie coś ala śpiworki, tylko że bez
                                                    zszytego dołu. Nie wiem co to, po co i na jakie duże dziecko. Muszę tam wrócic
                                                    i zainteresowac się tematem.
                                                  • mamaaga1 Re: w kwestii tv 22.08.05, 22:06
                                                    Kamymama zdjęcia doszły i to az 3 razy smile)). Maleńka słodka ...
                                                    "Zazdroszczę" rodzinnej fotki, z racji tego, ze zdjęcia przeważnie robie ja nie
                                                    mamy fajnego zdjęcia w trójkę ...

                                                    TV-Ja podobnie jak Malilka twierdziłam, że do 2 lat żadnej tv, było to o tyle
                                                    łatwe w naszym przypadku, ze czesto nie ogladamy tv (za to Trójka leci cały
                                                    dzień ale niezbyt głośno)... no ale po waszych postach o bajkach na mini mni
                                                    właczyłam małej ten kanał, wogle nie skupiała sie na tym co leci, interesowały
                                                    ja tylko zwierzątka a tak odchodziła od telewizora, nawet rybka przerywnik jej
                                                    nie zachwyciła ... NO ALE JA SIĘ ZŁAMAŁAM HEHE
                                                    Póxniej w czasie wizyty u znajomych kolega zarzucił mi , że ograniczam dziecku
                                                    rozwój!!!! i nie pytając włączył małej Teletubisie na video, była zafascynowana
                                                    ludkami i słoneczkiem. Pozyczyli nam kasetę i dwa razy juz ja puścilismy, mnie
                                                    sie nie podoba ale Matylda chyba jest zadowolona smile) (kiedy tylko nie pojawia
                                                    się odkurzacz, na widok którego jest bardzo wystraszona)Teletubisie znikaja z
                                                    ekranu a Mała wraca do zabawek ... AAA i zaczeła powtarzać słowa i gesty
                                                    Teletubisi...Nadal mam mieszane uczucia

                                                    U nas choroby ciąg dalszy, mała ma okropny kaszel, wydaje mi się, że jakby z
                                                    krtani..dwa razy bylismy u pediatry ale oskrzela czyste, dostała kropelki na
                                                    kaszel ale narazie nie jest lepiej. Zaczełam się zastanawiac czy nie zaziębiła
                                                    się w nocy, mój mały Rusek lata calymi dniami na bosaka a w nocy odfikuje
                                                    się ,więc może ... a dopiero co brała antybiotyk na gardło sad(

                                                    Jagna , wydaje mi się , że taki spiworek tylko zdenerwuje Nikiego skoro jest
                                                    ruchliwy-bedzie tylko krepowało to jego ruchy ...

                                                    Spokojnej nocki
                                                    Aga
                                                  • lgosia1 Re: w kwestii tv 22.08.05, 22:30
                                                    buuuu kamymama ja tam żadnych zdjęć nie dostałam buuusad(((
                                                  • kamymama lgosiu wysłałam fotki:o) 22.08.05, 22:52
                                                  • eklon No wreszcie trochę ruchu 23.08.05, 07:30
                                                    U nas dziś pogoda barowa, leje i jest potworna mgła. Jak jechałam rano do pracy
                                                    to zastanawiałam się nad inteligencją niektórych kierowców, którzy uznają, że
                                                    skoro oni dobrze widzą nadjeżdżające samochody to po co sami mają włączać
                                                    światła!!!

                                                    Malilka zmartwiłaś mnie wzrostem Maćka, bo na moje oko Michał ma max.82cm a jak
                                                    pamiętasz zawsze był totalnie w górze albo ponad siatkę centylową! Dzisiaj
                                                    zmierzę go domowych sposobem!

                                                    Dziewczyny, czy któraś jest mi w stanie pomóc z zapotrzebowaniem w wapń? Michał
                                                    chyba nie zaakceptuje żadnego mleka zastępczego a ja jestem już tydzień na
                                                    jednym karmieniu dziennie i chciałabym już podjąć ten ostateczny krok, żeby
                                                    zerwać z tym potwornym nałogiem smile Ale chcę najpierw wiedzieć, czy Michał nie
                                                    będzie cierpiał na niedobór wapnia?!
                                                  • malilka Re: No wreszcie trochę ruchu 23.08.05, 08:35
                                                    Eklon, chyba nie masz czym się przejmować jeśli chodzi o wzrost Michała,
                                                    przecież nie jest krasnoludkiem- 50 centyl wzrostu dla 1,5 roczniaka to 83cm.
                                                    Rozumiem, że martwisz się tym, że zawsze był w 97 centylu i wyżej, ale przecież
                                                    dzieci migrują po siatkach i z wagą i z wzrostem i nie jest to nic dziwnego.
                                                    Kiedyś w folderze reklamowym Danonków widziałam rozpiskę produktów najlepiej
                                                    zaspokajających zapotrzebowanie na wapń, ale nie zapamiętałamsad Tylko pamiętam,
                                                    że 2 plasterki sera żółtego to równoważnik szklanki mleka.

                                                    A za zdjęcia dziękujemy, Kama śliczna smile
                                                  • inia25 Re: No wreszcie trochę ruchu 23.08.05, 08:50
                                                    cześc po długiej niebytności na forumsmile))

                                                    Zcznę od wczorajszego dni: byłyśmy na nagraniu do Klubu Młodej Mamy. Moja Olka
                                                    zafascynowana studiem, kamerami. Podbiła serca gości, prowadzącej i całej
                                                    obsługi planu. Na planie oczywiście rozrabiała! Ale ogólnie było fajnie. Jak
                                                    wyszłyśmy ze studia to w samochodie padła tak, że nawet wyjmowanie z fotelika
                                                    ją nie wzruszyło.

                                                    Jeśli chodzi o wzrost, to moja Olka dobiła ostatnio do 80cm, z czego
                                                    niesamowicie się cieszę, bo juz myślałam, że będą problemy ze wzrostem. Tzn
                                                    pójdę za nią do lekarz i tak i tak, bo kwestia wzrostu nie daje mi spokoju mimo
                                                    że ostatnio troszkę drgnęła.

                                                    Wyprzedaże - wczoraj byłam w 5.10.15 i jest tam sporo wyprzedaży. tzn są na
                                                    przecenach rzeczy letnie, ale warto może na przyszły rok coś kupić. np
                                                    chusteczko-czapki na głowe są po całe 2.45zł.

                                                    Zimowe ciuchy - mam problem z kombinezonem, nie wiem jaki rozmiar kupić. No i
                                                    powiem wam, że w sklepach już bryndza jeśli chodzi o kombinezony, no ale może
                                                    będą nowe dostawy.

                                                    Picie - moje dziecko pije w domu ze zwykłego kubka. Nie da się czasami
                                                    przekonać do niczego innego. No ale w sumie to dobrze, bo w żłobku dzieci piją
                                                    z normalnych kubków. Wodę od kilku miesięcy kupujemy taka co malilka. Olka sama
                                                    sobie korek zamyka i otwiera. Jak gdzieś jedziemy, to daje oli niekapek, żeby
                                                    nie ryzykować mokrego ubrania, bo jak były te upały, to Ola oblewała się
                                                    specjalnie wodą z butelki.

                                                    Jedzenie - troszkę się zepsuło, olka już nie pałaszuje jak szalona, ale to
                                                    chyba sprawka upałów. Za to już zupelnie sprawnie posługuje się widelcem (też
                                                    takim od ciasta), gorzej z łyżką i zupą. No ale na wszystko przyjdzie czas.

                                                    Kamymama- fotki do nas dotarły i to 3 razy.
                                                    Lgosia - Twoje fotki też dotarły (z Międzysdrojów)
                                                    Lidka - i znaszego spotkania fotki też mam już w skrzynce - dzięki.
                                                    Iza - może Ty byś mi podesłała fotki z naszego spotkania?

                                                    Już nie pamiętam co mialam pisać..... Odezwe się później.

                                                    W sygnaturce nowe fotki Oli - zapraszam.
                                                  • kamymama Re: No wreszcie trochę ruchu 23.08.05, 10:10
                                                    Inia kiedy będziemy mogły Cię oglądnąć w tv? Zdradzisz jaki był temat rozmowy?
                                                    Bardzo lubię ten program, wogóle lubie tvn style.
                                                    Kamcia nauczyła się spać z nami. Tzn.zasypia w naszym łóżku, potem ją przenoszę
                                                    i między 1, a 2 w nocy płacze i chce do nas. No i nie mam wyjścia, biorę ją
                                                    gdyż nie mam siły ani woli stać nad jej łóżeczkiem w środku nocy i ją usypiać.
                                                    Kiedy ona zacznie przesypiać nocki???
                                                    Kamcia od rana ma 37 stopni. Już się martwię, że to znów się nawracają nerki:o(
                                                    Jeżeli do jutra jej nie przejdzie to zrobimy badanie moczu i idziemy do
                                                    lekarki. Powiedzcie mi, może wiecie, kiedy u dzieci normuje się temperatura?
                                                    Wczoraj zauważyłam u Kamci pierwszy pieprzyk. Ma go na rączce, nad łokciem. Ja
                                                    mam pełno takich malutkich "wabików". Też nie mam zielonego pojęcia od jakiego
                                                    wieku pokazują sie pieprzyki na ciele dziecka?
                                                  • inia25 Re: No wreszcie trochę ruchu 23.08.05, 10:30
                                                    program będzie w drugiej połowie wrzesnia, jeszcze nie znam dokładnej daty. a
                                                    temat "pod jednym dachem z teściami".

                                                    kamymama moja ola ma juz dwa pieprzyki od dawna. jeen na kroni i jeden na
                                                    srodku glowki - tak samo jak ja.
                                                  • eklon Re: No wreszcie trochę ruchu 23.08.05, 10:22
                                                    Inia i Kama wspaniale rosną! Piękne dziewczyny będą mieć do wyboru nasze
                                                    chłopaki.

                                                    Inia a kiedy będzie ten program i w ogóle na jakim programie, bo ja strasznie
                                                    nietelewizyjna jestem?!
                                                  • inia25 eklon 23.08.05, 10:30
                                                    no Inia to wspaniale rośniesmile)) ale w szerz!
                                                  • kamymama Re: eklon 23.08.05, 10:39
                                                    Ale z Olci jest pannica:o) Pooglądałam kilka fotek w stecz, strasznie nam
                                                    szybko dzieciaczki rosną. Dopiero po nich widać jak nam latka uciekają:o(
                                                  • eklon do Inii 23.08.05, 12:35
                                                    Kinga chyba przesadzasz! Przecież ona biega, więc na pewno nie tyje. Michał od
                                                    czasu jak biega a nie chodzi wręcz schudł, miał już 13,5kg a jak go ważyłam 3
                                                    tygodnie temu miał 13,3kg. Lekarka powiedziała, że nie ma się co przejmować, bo
                                                    chwilowy spadek wagi może być, ważne żeby nie leciał z wagą dalej i że to
                                                    podobno w tym okresie normalne!
                                                  • inia25 do Eklon 23.08.05, 12:41
                                                    eklon napisała:

                                                    > Inia i Kama wspaniale rosną! Piękne dziewczyny będą mieć do wyboru nasze
                                                    > chłopaki.

                                                    ewa to była ironia bo napisałaś Inia i Kama zamiast Ola i Kama. Wiec napisałam
                                                    że Inia (czyli ja ) rośnie w szerzsmile))

                                                  • malilka Re: do Eklon 23.08.05, 12:51
                                                    Wczoraj pojechałam do reala po tanie pampersy i przy okazji odwiedziłam sklepy
                                                    dzieciowe i kombinezony zimowe powinny się lada chwila pojawić, dopiero po raz
                                                    pierwszy. Mam nadzieję, że zdążę małemu coś kupić, chociaż nie mam pojęcia jaki
                                                    wziąć rozmiar, ale chyba mu kupię na 104, bo lubię luźne ubranka, no i wtedy na
                                                    pewno do wiosny starczy jeden.

                                                    Inia, sprawdziłam dzisiaj skład tej wody Nestle 0,33 i kurka ona ma 2,5x tyle
                                                    składników mineralnych co Żywiec, a dzieci powinny pić wody jak najmniej
                                                    zmineralizowane. Chyba będę wylewała Nestle i nalewała Żywca smile))

                                                    Mały ma już kilka pieprzyków od dawna, w tym jeden super seksowny na udzie smile
                                                  • inia25 Re: do Eklon 23.08.05, 12:59
                                                    malilka ta woda jest zalecana dla dzieci powyzej 1 roku zycia. Kurcze tez nie
                                                    sprawdzalam skladnikow...
                                                  • kamymama pytanie 23.08.05, 13:00
                                                    czy wy karcicie swoje dzieci np.lekkim klapsikiem w rączki?
                                                    Do Kamy można mówić 100 razy NIE WOLNO, a ona i tak swoje. Dopiero jak ją lekko
                                                    prasnę w łapki to przestaje. Czy wolno tak "karać" dzieci? Wiadaomo, że nie
                                                    mocno, żeby dziecko się popłakało.
                                                  • eklon Do Inii vel Oli 23.08.05, 13:57
                                                    Kinga przepraszam, faktycznie w pośpiechu napisałam bzdurę smile)) Mea culpa!

                                                    Kamymama moja mama jest emerytowaną nauczycielką i zawsze powtarzała, że dzieci
                                                    nie wolno bić po rękach. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego, ale ona zawsze
                                                    wspominała, że na lekcjach kaligrafii ich nauczyciel właśnie biciem linijką po
                                                    rękach karał dzieci, które nieładnie pisały... może dlatego...
                                                    Ja sama zauważam, że na Michała najlepiej działa jak dość stanowczym głosem
                                                    powiem nie nie wolno i pokiwam palcem. Teraz tak samo jak Niko Jagny jak coś
                                                    chce spsocić najpierw spojrzy na mnie, czy jest przyzwolenie i dopiero działa
                                                    albo odchodzi obrażony! Musiałybyście widzieć jego minę jak się złości. Nos mu
                                                    się marszczy jak shar pei!
                                                  • inia25 NIE WOLNO 23.08.05, 14:02
                                                    a u nas od niedawna dziala cos innego. jak Ola broi, lub zaczyna sie zloscic,
                                                    nie mowie jej stanowczo NIE WOLNO, albo nie krzyucze. Mowie do niej łagodnym
                                                    glosem np.: Olciu, grzeczne dziewczynki tak się nie zachowuja. Mamusia chce,
                                                    zebys była grzeczna dziewczynką. Bardzo cie prosze itd." No i słuchajcie to
                                                    działą. Ola się uspokaja. Ten sposob podpatrzyłam u mojej mamy, ktora tak
                                                    wlasnie z nia rozmawia. Moze u Was tez sie sprawdzi?
                                                  • malilka Re: NIE WOLNO 23.08.05, 14:35
                                                    Hahhaha, moja mama też podobnie przemawia do małego, ale ja wtedy reaguję jak
                                                    lwica, bo ja absolutnie nie chcę mieć grzecznego dziecka i nie chcę, żeby
                                                    ktokolwiek formułował względem Maćka takie oczekiwania, albo chwalił w
                                                    stylu "ale grzeczny chłopiec". Nie chcę żeby mały starał się być grzecznym,
                                                    mnie się wydaje, że nie o to chodzi. No ale każda mama ma swoje poglądy smile
                                                  • inia25 Re: NIE WOLNO 23.08.05, 14:39
                                                    no tak ale jak musze wsadzic ole do fotelika a ona mi sie wygina w kazda
                                                    strone, to musze miec na to jakis sposobsmile
                                                  • eklon Re: NIE WOLNO 23.08.05, 14:36
                                                    Inia a czy wiesz dlaczego nie? Wiem, że jestem strasznie upier.liwa ale
                                                    chciałabym wiedzieć dlaczego nie?

                                                    Jak mówię do Michała tak jak Twoja mama, to łobuz odwraca się na pięcie i robi
                                                    swoje. Jak powiem stanowczo z odpowiednią zatroskaną miną, jakoś działa.
                                                    Warunek trzeba być stanowczym a nie raz pozwalać a raz nie, bo dziecko traci
                                                    orientację!
                                                  • inia25 Re: NIE WOLNO 23.08.05, 14:44
                                                    eklon napisała:

                                                    > Inia a czy wiesz dlaczego nie? Wiem, że jestem strasznie upier.liwa ale
                                                    > chciałabym wiedzieć dlaczego nie?


                                                    ale co nie?
                                                  • kamymama umarłam ze smiechu :o))) 23.08.05, 20:44
                                                    przeczytajcie:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=582&w=6340675&a=9735148
                                                  • jagna.04 Re: umarłam ze smiechu :o))) 23.08.05, 20:51
                                                    Ja też!
                                                  • malilka Re: NIE WOLNO 23.08.05, 21:22
                                                    Jeśli dobrze zrozumiałam, to Eklon pyta dlaczego nie wolno bić dzieci akurat po
                                                    rękach.
                                                    Dla mnie bicie po rękach, pupie czy głowie to jedno i to samo- porażka
                                                    wychowawcza rodzica. Nie zdarzyło mi się jeszcze uderzyć małego, nawet leciutko
                                                    i modlę się by w tym stanie wytrwać jak najdłużej, ale wiem, że to będzie
                                                    bardzo trudne. Ale nie wierzę, by jakiekolwiek bicie było dobrą metodą, według
                                                    mnie to do niczego nie prowadzi, tylko upokarza małego człowieka (nawet jeśli
                                                    jeszcze nie teraz) i uczy go agresji. Ale już nie dziwię się mamusiom, które
                                                    różne takie metody wdrażają, bo małe dziecko potrafi wkurzyć, oj potrafi. Np
                                                    wczoraj mój synuś koniecznie chciał zbadać zawartość szafki z chemią, ja ją
                                                    ciągle zamykałam i mówiłam, że nie wolno, on otwierał, w końcu mi się znudziło
                                                    schylanie i przytrzymałam szafkę stopą. Jak młody się zorientował to dostał
                                                    szału, ugryzł mnie w udo, po czym błyskawicznie zszedł do parteru próbując
                                                    ugryźć mnie w palec u stopy smile No i nie wytrzymałam i na niego krzyknęłam
                                                    (nienawidzę się za te okazjonalne krzyki), on się biedniutki popłakał, mnie się
                                                    zrobiło głupio, bo zrobił ewidentnie źle, ale co za naukę wyniesie z moich
                                                    wrzasków...
                                                    Ogólnie to u nas jest tak, że jeśli mały robi coś niebezpiecznego, np próbuje
                                                    wybić szybę balkonową klawiaturą to mówię, że nie wolno i odciągam od miejsca
                                                    zajścia, a jeśli robi coś niewskazanego (staram się, by tego typu zakazów było
                                                    jak najmniej) to mówię, że nie wolno i tłumaczę co i jak. Na razie zwykle
                                                    działa, a jak nie działa, to wzywam swoją zimną krew na pomoc i liczę w duchu,
                                                    żeby się opamiętać smile)

                                                    Czy Wasze dzieci podejmują próby wydostania się z łóżeczek gorą, a jak tak, to
                                                    jak są w tym zaawansowane? Maciek absolutnie nie ma upodobań kaskaderskich, ale
                                                    prób wyjścia z łóżeczka odpuścić nie chce i właściwie nie mogę go zostawić
                                                    samego w łóżeczku, bo już parę razy omal nie przelazł górą, brakowało jednego
                                                    ruchu.
                                                    A czy potrafią już wejść po drabince na zjeżdżalnię? Bo moje słoneczko ruchowo
                                                    zawsze opóźnione i potrafi wejść tylko 2-3 szczebelki w górę.
                                                  • inia25 Re: NIE WOLNO 23.08.05, 21:39
                                                    eklon to nie ja pisalam o tym biciu po rekach, a moj tytul posty NIE WOLNO mial
                                                    sugerowac, ze bede pisala o mowieniu dziecku nie wolnosmile

                                                    malilka, ten przyklad z grzeczna dziewczynka, to byl tylko przyklad. czesto
                                                    mowie po prostu "zrob mamie przyjemnosc i wsiadz do fotelika" "badz fajnym
                                                    dzieckiem i cos tam", "badz cool i zrob cos tam"

                                                    jesli chodzi o wychodzenie z łożeczka - olka kaskader opanowala to do
                                                    perfekcji. umie sie na trekach podciagac i wylazic, wiec chyba niedlugo
                                                    lozeczko zmienimy na tapczaniksmile)

                                                    a jesli chodzi o zjezdzalnie to tez olka wchodzi zarowno po drabince, jak i po
                                                    samym slizgusmile

                                                    Ola tez sama wchodzi po schodach. oczywiscie po pierwszym polpietrze wchodzenie
                                                    sie nudzi i mamusia musi wziac dziecko na raczki. no ale generalnie pokonuje
                                                    tego typu przeszkody. schodzi tez w miare samodzielnie, ale musze ja wciaz
                                                    asekurowac.

                                                    dobra uciekam bo ola z tata siedza w wannie, na laptopie ogladaja minimini
                                                    party. spiewy i krzyki mnie z lazienki dochodza! pozniej moze jeszcze zajze
                                                  • malilka Re: NIE WOLNO 23.08.05, 21:52
                                                    Inia, ale Ola od początku wyłazi z łóżeczka górą nogami do przodu? smile))) Nie
                                                    zdarzyło jej się lądowanie na głowie?
                                                  • inia25 Re: NIE WOLNO 23.08.05, 21:58
                                                    podciąga się na łapkach i przerzuca noge górą, później drugą. pozniej opuszcza
                                                    sie nogami do dolu - wyglada to tak jak sie przez ogrodzenie z siatki w
                                                    dziecinstwie przechodzilo (hihihih). Tak wiec u nas łóżeczko stalo sie znowu
                                                    zbednym meblemsmile)
                                                  • izabela_p25 Re: NIE WOLNO 23.08.05, 22:06
                                                    Niestety mnie się zdarzyło krzyknąć na Martynkę a potem tego żałowałam. Ona ze
                                                    słow nie wolno nic sobie nie robi a odciąganie też nie działa zawsze i wydaje
                                                    mi się że nie jest to wyjście z sytuacji.

                                                    Była mowa też o pieprzykach i Martynka ma jednego na łydce od urodzenia. Był
                                                    okres że się denerwowała że ma coś na nodze ale teraz jej przeszło.

                                                    Malilka mała też podejmuje próby wychodzenia górą z łóżeczka i teraz jej nie
                                                    zostawiam samej. Podobnie jak Maciuś potrafi pokonać 3 szczebelki na zjeżdżalni
                                                    chyba że jest kładka to wchodzi bez problemu.

                                                    Dodam że ma 82 cm wzrostu (mierzone domowym sposobem) i waży 10,5 kag.
                                                    Niezawiele ale odmawia jedzenia i nie wiem co z tym fantem mam zrobić. Proszę o
                                                    jakieś przepisy na dania obiadowe dla niej.

                                                    Kama śliczna dziewczynka i odważna jak nie bała się siedzieć na kucyku.

                                                    Wysłałam zdjęcia Martynki a Inia tobie dodatkowo z naszego spotkania.
                                                  • lgosia1 Re: NIE WOLNO 23.08.05, 22:50
                                                    no wiecie co.... moje dziecko ma jak najbardziej zapędy kaskaderskie, ale nie
                                                    wpadł na to, by forsować łóżeczko. To ci Olasmile))))

                                                    Moje dziecko za to wchodzi na swój fotelik na najwyższym poziomie, później
                                                    wchodzi na wąziutką poręcz tego fotelika, z której to poręczy naturalnie spada,
                                                    bo fotelik odjeżdża, gdy moje dziecko uczepia się czegoś wyżej.... - moje
                                                    dziecko tak zawieszone na rączkach potrafi wisieć do momentu aż nie przyjdę na
                                                    pomocsmile));
                                                    Drugim w kolejności na liście ulubionych wyczynów kaskaderskich jest włażenie
                                                    nóżkami na dolną część kierownicy w samochodzie podczas gdy rączki trzymają
                                                    górenej części kierownicy i próba zmieszczenia głowy w tej pozycji pod
                                                    opuszczoną zasłonkę przeciwsłoneczną;
                                                    Trzecia sprawa to włażenie na oparcie jeździka bubble go, przy opuszczonym
                                                    zabezpieczeniu i próba wejścia na telewizor;
                                                    Należałoby wspomnieć o próbach włażenia koniecznie dwoma nóżkami na pojedyncze
                                                    klocki, których wielkość odpowiada połowie jednej nóżki, oraz o próbie włażenia
                                                    na owalny odkurzacz, podtrzymując piętki na dwóch wystających przełącznikach by
                                                    utrzymać jakikolwiek poziom na obłym odkurzaczu; oraz o próbach włażenia do
                                                    miniaturowej wywrotki, która naturalnie się wywraca już po włożeniu tylko
                                                    jednej nóżki; oraz o próbach zakładania moich butów na obcasach ze środka
                                                    pokoju, gdzie nie ma się czego przytrzymać;
                                                    Mój pierworodny namiętnie też podchodzi do brzegów naszego małżeńskiego łoża -
                                                    tyłem oczywiście i siada z impetem na samej krawędzi - tu trochę mam
                                                    wątpliwości czy robi to świadomie;
                                                    Do ulubionych czynności należy też włażenie na oparcie wysokiej kanapy i próby
                                                    zrobienia olbrzymiego kroku w celu zaczepienia nózki na parapecie - by przez
                                                    okienko powyglądać. Dzięki Bogu między kanapą a parapetem mamy włożoną w
                                                    płócienny pojemnik pościel i gdy oczywiście się okazuje, że nóżka nie sięga do
                                                    parapetu, ląduje moje dziecko na tym "miękkim" pojemniku, który podparty tylko
                                                    z trzech stron przegina się oczywiście w tę czwartą stronę, czego konsekwencją
                                                    jest lądowanie mego dziecka w dziurze głową w dół między pojemnikiem a ścianą.

                                                    O dziwo moje dziecko progi lub krawężniki - ze względów bezpieczeństwa- forsuje
                                                    na czworaka. Uprzednio odstawiając już za przeszkodą - przenoszone w rączkach
                                                    zabawki lub inne rzeczy. Gdy próg jest szeroki, odstawianie zabawki za próg
                                                    kończy się zazwyczaj przeważeniem ciałka na drugą stronę i lądowaniem na główkę
                                                    za progiemsmile
                                                    Z dnia dzisiejszego zaliczyliśmy włażenie na poręcz fotelika, dolną krawędź
                                                    kierownicy i próbę wejścia do bagażnika wyładowanego zakupami. Próbę wejścia do
                                                    nowej chybotliwej taczki i próbę założenia mamy butów na obcasach. Jedna z prób
                                                    zakończyła się upadkiem na dupkę, wejściu do bagażnika zapobiegłam ja - reszta
                                                    prób udana.
                                                    Jutro spodziewamy się wejścia na odkurzacz (bo odkurzacz jest pierwszą
                                                    wyjmowaną z szafy zabawką zaraz po przebudzeniu) i włażenia na drzewa - bo
                                                    idziemy pierwszy raz w tym roku na grzyby do lasu, gdzie są drzewa super do
                                                    włażenia. Ponieważ pojedziemy samochodem - zaliczymy pewnie kierownicę lub
                                                    bagażniksmile
                                                  • mamaaga1 Re: NIE WOLNO 23.08.05, 21:54
                                                    Zgadzam sie, że dzieci bić nie wolno ale faktycznie czasami trudno wytrzymać.
                                                    Ja dałam małej kiedys po łapkach (zaraz żałowałam) kiedy zaczeła dobierać się
                                                    do gniazdka, wkładac i wyciągac wtyczke od komputera ... Teraz nawet jak bardzo
                                                    sie przy czyms upiera ja pozostaję spokojna, staram sie odwócic jej uwage,
                                                    zająć czymś innym. Ostatnio namiętnie wchodziła na krzesła w kuchni, nie zlicze
                                                    ile razy ja zciagałam i powtarzałam, że nie wolno ...poskutkowało.

                                                    Z łóżeczka góra nie wychodzi ... stara sie wyjąć szczebelki ...
                                                    Za to mój bratanek juz raz wyleciał z łóżeczka. Budzi się w nocy i chce do
                                                    rodziców. Zostawili mu wyjęte szczebelki to wychodził i wędrowł po mieszkaniu,
                                                    postanowili zasłonić "dziurę" kocykiem i mały wyszedł górą ... nic mu sie Bogu
                                                    dzieki nie stało ...

                                                    Pomału zastanawiam się nad tapczanikiem dla małej, pod koniec roku chyba sie
                                                    przymierzymy do tego zakupu ... chociaz boje się czy Matylda nie jest jeszcze
                                                    za mała. Nie usmiecha mi sie kupowanie drugiego łóżeczka ... Czytałam w jakimś
                                                    wątku, że to, ze dzieciaczek rzuca sie w łóżezku nie oznacza, że będzie robiło
                                                    to samo na tapczaniku. Co o tym sądzicie??? Czasami mam wrażenie, że małej jest
                                                    za ciasno w łózeczku.

                                                    Na zjeżdżalnie, asekurowana oczywiście, wchodzi bez problemu jedna i druga
                                                    stroną. Po schodach tez radzi sobie coraz lepiej smile))

                                                    Inia Olka wcale nie jest taka niska, co cie tak niepokoi???

                                                    Pozdrawiam
                                                    Aga
                                                  • inia25 mamaaga 23.08.05, 22:04
                                                    byly w rodzinie adama przypadek ze dziecko nie roslo i musialo byc na lekach,
                                                    wiec wiesz jestem na tym punkcie uczulona. wole na zimne dmuchacsmile
                                                  • jagna.04 Izka 23.08.05, 22:44
                                                    Dzięki wielkie, Martynka słodziutka. A w kwestii szczepienia na żółtaczkę typu
                                                    A to szczerze mówiąc nie pomyślałam. Ale masz rację warto rozważyc. Pogadam
                                                    jeszcze z lekarzem.
                                                    Iniu a Twoja Olka jaka zalotna smileBardzo nam się obie dziewczynki podobały.
                                                    Niko pokazywał paluszkiem, uśmiechał się i mówił "dzidzi".
                                                    Wiecie co, jak tak czytam o osiągnięciach Waszych dzieci to dochodzę do
                                                    wniosku, że Niko to ma w tyłku ołów. Na drabinkę wchodzi samodzielnie tylko na
                                                    pierwszy szczebelek, z łóżeczka (dzięki Bogu) nie wychodzi. Na zjeżdżalnię
                                                    pomyka w górę po części ślizgowej smile Poza tym zrobił się mocno kochliwy i
                                                    przytulaśny. I nie mam nic przeciwko temu żeby był grzeczny wink
                                                    Poza tym robi się obrzydliwie mięsożerny, i nawet po zjedzeniu swojego
                                                    mielonego wykradł mi mojego, a jak u mnie zbrakło to sępił u taty!

                                                    Babki, mój Niko chodzi od jakiś dwóch miesięcy a nadal podwija paluszki. Czy to
                                                    jest normalne czy muszę go pokazac ortopedzie?
                                                  • malilka Re: Izka 23.08.05, 23:19
                                                    Igosia, ło matko, jakbym tak miała cały dzień, to chyba bym młodego przywiązała
                                                    paskiem to telewizora, żeby choć chwilę na teletubisie pozerkał smile))) A na
                                                    serio to mi się w głowie nie mieści, że dziecko może być aż tak pomysłowe i
                                                    naprawdę w porównaniu mam spokojnego aniołka.
                                                    Z progami i krawężnikami to u nas jest tak, że jak przeszkoda jest wysoka i
                                                    szeroka to mały pokonuje ją na dwóch nóżkach, a jak zobaczy drobne zafalowanie
                                                    chodnika o wypukłości niezauważalnych 2cm to z zapałem pokonuje je na
                                                    czworakach, co wygląda nad wyraz śmiesznie.
                                                    A odkurzacz to niezwykle ważne urządzenie w życiu mojego dziecka. Ogólnie
                                                    fascynują go wszelkie urządzenia szumiąco-hałasujące jak suszarka. kosiarka czy
                                                    młot pneumatyczny, ale odkurzacz od wielu miesięcy budzi jego przerażenie.
                                                    Gdybym chciała straszyć moje biedne dziecię to tylko odkurzaczem. Nie ma mowy,
                                                    żeby odkurzyć mieszkanie przy małym, bo histeria trwa długo po wyłączeniu
                                                    odkurzacza. Odkurzacz stoi w kuchni w kącie i mały boi się tam nawet zbliżać.
                                                    Ale ostatnio zaobserwowałam próby oswojenia groźnego pana odkurzacza. Któregoś
                                                    dnia mały myśląc że nikt go nie widzi poszedł po cichutku do kuchni, zbliżył
                                                    się na niebezpiecznie bliską odległość, ale baaaardzo ostrożnie i wtłukł
                                                    odkurzaczowi butelką po mineralnej, z wielką zaciętością i z dużym hałasem.
                                                    Myślałam, że padnę ze śmiechu smile)
                                                    A na placu zabaw mój mały inżynier włazi na taką kratownicę z lin i wisi w
                                                    powietrzu trzymając się jedną ręką, a drugą naprawia kamiennym śrubokrętem
                                                    plastikowe łączenia lin- wygląda wtedy baaaardzo profesjonalnie wink))
                                                  • winia5 Re: Izka 23.08.05, 23:47
                                                    witam
                                                    na początek Kamymamo wielkie dzięki za zdjęcia, kamcia śliczna i rodzicom tez
                                                    nic ne brakujewink, widać, że mała poszła za tatą bo wygląda na wysoką
                                                    dziewczynkę.

                                                    Szymek ma jak narazie jeden pieprzyk, na wewnętrznej części uda, blisko
                                                    siusiaka.

                                                    Kinga jak tylko będziesz znała dokładną datę emisji programu, koniecznie daj
                                                    znać, z tego co pamiętam to premiery były do tej pory we wtorek o 22.300, a w
                                                    pozostałe dni leca powtórki. Lubię oglądać ten program wiele ciekawych rzeczy
                                                    się z niego dowiedziałam.

                                                    Jejku, jak ja czytam o umiejętnościach kaskaderkich waszych dzieciaczków, to
                                                    wymiękam. Co prawda Szymek nie pozostaje w tej kwestii aniołkiem, ale dużo mu
                                                    jeszcze brakuje.
                                                    Z łózeczka nie potrafi wyjść, bo ostatnio nie często w nim przebywa, tylko śpi
                                                    w ciągu dnia i w nocy, nie wkładam go tam, żeby się zabawił, bo bawi się na
                                                    dywanie. Próby jakieś podejmował, ale kończyły sie one tylko na podnoszeniu
                                                    jednej nogi, podciąganiu na rękach i śmiesznym stękaniu, na koniec woła mama i
                                                    wyciąga rączki, żeby go wyjąć.
                                                    poza tym opanował do perfekcji wczodzeia nasze łózko, które jest dośc wysokie,
                                                    najpeirw wskrada się na stolik nocny a z niego prześlizguje na łóżko, poza tym
                                                    sam wejdzie na sofę i fotele, przechodzi z fotela na fotel po bocznych
                                                    oparciach, z kanapych schodzi bokiem po oparciu. No i przedwczoraj pochwaliłam
                                                    go przed znajomą, której mały namiętnie wchodzi na ławę i na niej tańczy, że
                                                    Szymek teg nie robi, a wzoraj jakby wiedziała o czym romawiałysmy, wszedł na
                                                    ławę , kucnął soie i zaczął oglądac program telewizyjny, taaaa.

                                                    co do telewizji, minimini mamy, ale mały nie ogląda, teletubisi jeszcze nie
                                                    widział, bo o ósmej rano to przewracamy się jeszcze na przysłowiowy drugi bok.
                                                    Co prawda telwizor gra czasami, ale małego tylko interesuja reklamy, gdzie jest
                                                    woda lub jakieśtaki, lub leci jakas fajna melodia.

                                                    ostatnio hitem są spacery do parku i karmienie kaczek, wczoraj w nocy mały
                                                    przez sen wołał: kaczka, kaczka, dziadek kaczka, śmiałam się, że z dzadkiem
                                                    kaczki oglądałsmile

                                                    zębw mamy nadal 16, Szymek dość dużo mówi, praktycznie papuguje wszystko, co do
                                                    niego mówię, w zrozumiałym dla siebie dialekcie, ale jest wiele wyrazów, które
                                                    mówi wyraźnie, mama, tata, Saba, mam, daj, odeć(odejdź), bamam(banan), oda(woda)
                                                    kauka(kaczka), dziadzik, dziadek, woła am, poazuje wszystko co chce i wszystko
                                                    rozumie

                                                    obawiam się, że będzie z nego straszny psujak, to po tatusiu
                                                  • winia5 Re: Izka 23.08.05, 23:49
                                                    sorki za literówkę, ale mi komp się cosik wiesza
                                                  • eklon O wszystkim 24.08.05, 08:42
                                                    Kinga, tak jak pisała Malilka chodziło mi właśnie o to dlaczego nie wolno bić
                                                    dzieci po rękach. Myślałam, że są jakieś specjalne przeciwskazania.

                                                    No i wczoraj nie wytrzymałam i zmierzyłam Michała. Ma tylko 80cm!!! Moje
                                                    dziecko nie rośnie już dobre 2 miesiące! Od urodzenia urósł tylko 20cm!
                                                    Zaczynam się martwić. Na początku września idziemy na zaległe szczepienia więc
                                                    się podpytam, czy to nie jest nienormalne.

                                                    Jeśli chodzi o wyczyny kaskaderskie, to Michał chyba mógłby sobie podać ręce z
                                                    Mateuszem. Wprawdzie nie wychodzi z łóżeczka górą, bo mamy cały czas wyjęte
                                                    szczebelki ale hitem jest wchodzenie do niego po przeszkodach (mimo wyjętych
                                                    szczebelków) typu gumowy koń, krzesełko plastikowe, wózek z klockami itp.
                                                    Podciąga się na przewijak i schodzi tyłem do łóżeczka. Uwielbia też wchodzenie
                                                    na kanapy fotele i przechodzenie z jednego na drugie nawet jak są w dużej
                                                    odległości od siebie. Wejście z fotela na parapet opanował już dość dawno, bo
                                                    uwielbia stanie w oknie i walenie w szybę jak tylko pojawią się jakieś dzieci
                                                    lub ptaki na trawniku pod blokiem. Na drabinkę domową wchodzi od wczoraj od
                                                    tyłu :-0 tzn. wiesza się na podporach po bokach i próbuje wchodzić w ten sposób
                                                    po szczebelkach. Uwielbia wchodzić po schodach i schodzić i za żadne skarby nie
                                                    chce podać ręki, więc chodzę za nim jak cień. Z wyczynów kaskaderskich wchodzi
                                                    do wózka ponad pałąkiem, przeskakuje pomiędzy łóżkami siostrzeńców i zeskakuje
                                                    z nich itp. Generalnie jest raczej rozrabiaką. Co ciekawe, czasami podobnie jak
                                                    Maciek przechodzi na czworaka przez jakieś "niewidoczne" przeszkody. Na
                                                    szczęście nie należy do płaczków i nawet jak wyląduju naprawdę groźnie na
                                                    cemencie nie płacze.

                                                    Odkurzacz był największym wrogiem jeszcze kilka miesięcy temu. Teraz jak tylko
                                                    go włączam Michał od razu chce mi pomagać. Generalnie chciałby robić wszystko
                                                    to co ja. Straszna z niego papuga.

                                                    Niestety mycie zębów chyba muszę sobie na jakiś czas odpuścić. Michał jest
                                                    teraz na etapie wysysania ze szczoteczki pasty do zębów i jeśli już da sobie
                                                    poszczotkować to dosłownie przez 5 sekund i tylko dolne zęby!
                                                    Czy któraś z Was również nie myje zębów? Malilka Ty chyba chwilowo
                                                    zrezygnowałaś? Jak wróciliście do starego zwyczaju?
                                                  • winia5 Re: O wszystkim 24.08.05, 12:44
                                                    za waszym przykładme własnie zmierzyłam małego domowym sposobem, Szymek ma tak
                                                    ok 83 cm, czyli chyba też nie jest za wysoki jak na ten wiek

                                                    eklon u nas mycie wygląda podobnie, wkładam małemu szczoteczkę do buzi,
                                                    szybciochem oblecę górne zęby a dolnych już nie zdąze, bo mały zaciska zęby,
                                                    wysysa pastę a potem wyrzuca szczotęczkę. Podejmuje kolejne próby, ale zawsze
                                                    jest tak samo. Potem zaczynam od dolnych zębów.

                                                    Właśnie mnie teraz naśladuje i centymetrem mierzy ściany smile oj śmieszne są te
                                                    nasze dzieciaczki
                                                    pozdrowienia
                                                  • opolanka1 Chwilka spokoju 26.08.05, 12:25
                                                    Czesc dziewczyny!!!!

                                                    Przeczytałam posty, udało sie, bo własnie jeszcze do jutra mam rodiznkę w
                                                    postaci kuzyna, jego żony i trójki dzieciaczkó...jest w domu wesoło, gwarno,
                                                    zabawek wszędzie...ale super. Zuzi się podoba...ja w takim ferworze wydarzeń,
                                                    czasem zapominam , ze ejstem w ciązy.

                                                    Kamymama, ale Ci zazdroszcze tego grzybobrania...ja tutaj raczej nie amm gdzie
                                                    isc, bo zwyczaju chodzeenia po lasach to w niemcowni nie kultywują, a
                                                    szkoda...uuu

                                                    Co do ciuszkó zimowych,t o am jedną kurtke, ejszcze z tamtego roku, bo była
                                                    bardzo za duża a teraz jest ok, kupiłam cieplejsze dresy, jakeiś spodnie, ale
                                                    typowo zimowych rzecyz to u mnie raczej brak...bo myslę, sobie, ze body z
                                                    długim, na to bluza...a takich jeszcze parę mamy, i kurtka i będzie ok, gorzej
                                                    z dołem...ale chyba wstrzymam sie z poszukiwaniami jeszcz egdiześ miesiac lub
                                                    dłuzej. Tym bardziej, ze mała prawie wcale nie chodzi w sukienkach, bo na
                                                    dworze to zawsze wygodniej w spodniach.....

                                                    Co do grzybów, to Zuzia jadła tylko pieczarki

                                                    TV, czasem poogląda jakąs bajeczkę ale to trwa chwilkę, i ciagnie do zabawek
                                                    czy ksiażeczek.

                                                    ok uciekam, zajac sie goścmi, w następny tydzięń bedę bardziej rozpisana, a
                                                    teraz życze spokojnego wekeendu
    • male_co_nieco Re: ale się ruch zrobił.... 24.08.05, 12:38
      troszkę miałam do poczytaniasmile

      Jesli idzie o wyczyny kaskaderskei to Igor jest jak najvbardziej zasmileStaje na
      wszytskim rower, hipcio - pchacz, stolik edukacyjny, do łózeczka jak
      najbardziej chce wchodzi górą , po bieganiu po narożniku przyszedł czas na
      przełażeniu po jego oparciu na drugą stronę( czytaj na podłoge),bo nie stoi
      przysunięty do ściany , na ławie też się super siedzi, ostatnio super zabawą
      jest pakowanie się na półki w szafie, jak sie uda zakraść do toalety to staje
      na sedesie i wodę spuszcza, itd...

      Co do "nie wolno" ostatnio nie działasad pozostaje odwrócenie jego uwagi i
      zajęcie go czymś innym, a trudne to jest , oj trudne......
      zwłaszcza jak dorwie jakiś kosmetyk typu pasta do zębów, swój krem na
      odparzenia czy balsam, poprostu uwielbia otwierać tubki , niestety poomaga
      sobie zębami.... no a każda próba odebrania takiej zdobyczy kończy się
      wrzaskiem.
      Co do odzieży zimowej, to napewno będizmey zaopatrywać się wcześniej, teraz
      mamy kilka cieplejszych ubrań ( m.in kurtka.) ale jeszce troche zostało, boję
      sie tylko czy trafię w rozmair bo niestety nie zawsze się udaje.

      Coś jescze chciałam skrobnąc i nie wiem co, hm......

      Iza, Kamymama dzięki za zdjęcia Dziewczynki śliczne smile
      • malilka Re: ale się ruch zrobił.... 24.08.05, 13:12
        Eklon, u nas nigdy nie było przerwy w myciu zębów, po prostu nagle przestaliśmy
        szorować zębole w akompaniamencie płaczu, wrzasków i wyrywania i zaczęliśmy to
        robić wyłącznie po dobroci, wykorzystując najróżniejsze, normalnie zakazane
        przedmioty i pozycje- np trzymam małego na rękach, on majstruje przy stojącym
        wysoko sprzęcie grającym, a ja w tym czasie szoruję ząbki.

        Inia, nie przesadzaj, Twoja Ola zdecydowanie nie jest niska, jest akuratna.
        Pamiętaj, że krzywe na siatkach centylowych dla dziewczynek przebiegają trochę
        niżej, norma dla półtorarocznej dziewczynki to 81cm, więc absolutnie nie masz
        się czym martwić.

        Eklon, jak zasypia Michał przy wyjętych szczebelkach? Nie biega po całym pokoju?
        • kamymama Re: ale się ruch zrobił.... 24.08.05, 13:44
          Hej dziewczyny!
          U nas mycie ząbków polega na rozśmieszaniu Kamci i bieganiu za nią z
          szczoteczką w buzi. Nie jest to łatwe, ale po tygodniu doszłam do wprawy:o) Tak
          myjemy ząbki w dzień, a wieczorem tatuś myje w wannie.
          Oglądałam program na tvn style i tam mówiono właśnie o myciu ząbków i o
          pastach. Dowiedziałam się z niego, że dzieciom do ok.2 lat nie wolno myć zęboli
          pastą nawet bez fluoru ponieważ w pastach zą różne składniki, które źle
          wpływają na żołądek. Pastę stosuje się dopiero jak dziecko umie płukać i
          wyplówać. Do tego czasu ząbki myjemy wilgotną gazą. I co Wy na to?

          Kamcia też powoli zaczyna pokazywać skłonności kaskaderskie. Włazi na wysokie
          krzesełko, po łóżku skacze i nie boi się, że źle odbita może spaść. Włazi na
          krzesła, wyłazi z wózka w trakcie jazdy, staje w nim. Ale z i do łóżeczka
          narazie nie włazi.

          Muszę jej kupić zabawkowego konika. U babci bawiła się breloczkiem-konikiem i
          nauczyła się robić "ijaa-ijaa". Dziś zrobiłam jej konika z patyczków, które są
          w danonkach, cała szczęśliwa łaziła na czwotraka po domu z pseudokonikiem i
          nasladowała konia. Tą pasję do koni odziedziczyła po mnie:o) Przynajmniej mam
          taką nadzieję.
          • lgosia1 Re: ale się ruch zrobił.... 24.08.05, 13:49
            ja we wszystkich źródłach, które mam w domu (moje gazetki i książki - no ale
            nie ręczę za ich jakość merytorycznąsmile)) czytam, że pastę można używać dopiero
            wtedy, gdy dziecko umie wypluwać.
            My myjemy ząbki obowiązkowo, mimo naszego lenistwa, bo po prostu nasz syn nie
            zaśnie bez tego rytuału. Rozczula nas okropnie, bo wszystko musi być tak jak
            trzeba. Czyli w jednej rączce szczoteczka, w drugiej koniecznie pasta(i nie ma
            znaczenia że jej nie używamy - musi być po prostu), woda musi płynąć.
            Oczywiście, gdy przychodzi czas, że i my tzn mama i tata myjemy zęby - nasz syn
            myje wtedy powtórnie (jeśli jeszcze nie śpi - oczywiście)
            • inia25 lgosia 24.08.05, 13:57
              a w blogu przestoj jakis sie wkradl.......
              • lgosia1 Re: lgosia 24.08.05, 14:02
                natchnienie mnie opuściło. Piszę gdy jestem w otchłani rozpaczysmile))) A jakoś
                rozpaczy ni widu ni słychusmile))
                • inia25 Re: lgosia 24.08.05, 14:17
                  szkodaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                  • asik_w po wakacjach... 24.08.05, 14:54
                    Witajcie serdecznie!!! ale sie za Wami stesknilamsmile))
                    oj u nas duzo sie dzialo!!!jestesmy juz po operacji, oj dla mnie to byl
                    koszmar, prawie 4 dni w szpitalu, schudlam chyba z 10kg!! ale to bylo prawie
                    miesiac temu Kamil dawno zapomnial a ja mam nadzieje, ze to byl nasz pierwszy i
                    ostatni pobyt w szpitalu!!
                    Wczoraj wrocilismy z Trzesacza!! bylismy tam tydzien i mielismy super
                    pogode!!! Kamil byl zachwycony plaza, slonce, woda, dziewczynysmile))przez
                    pierwsze 2 dni bal sie morza, ale jak juz odwazyl sie wejsc to byl krzyk gdy go
                    sila wyciagalam z wodysmile oczywiscie sierota zapomnailam aparatu, wiec zdjecia
                    sa tylko z wczoraj gdy pogoda byla juz taka sobie a dziadek przyjezdzajac po
                    nas, dowiozl sprzet!
                    Lgosiu jestem w Szcecinie!!!
                    Ogolnie to mam zamiar od pazdziernika wrocic na studia i znalezc pracy, tylko
                    nie wiem jak to bedzie, niemaz siedzi w Irlandii i chyba tam zostanie, my sie
                    tam nie wybieramy, nie bede tego komentowac bo szkoda mi nerwow!
                    Studia mam w wawce(wracam zaocznie)wiec i pracy mysle szukac w stolicy no i
                    mieszkania dla nas, Dziewczyny z wawki jakbyscie wiedzialy cos o fajnym
                    (niedrogim) mieszkanku do wynajecia to dajcie znac, zadna z Was nie ma firmy i
                    nie potrzebuje pracownikasmile)
                    dobra zmykamn czytac wszystkie posty i zgrywac zdjecia, odezwiemy sie
                    wieczorkiem, pozdrawiamy i calauski
                    • lgosia1 Re: po wakacjach... 24.08.05, 15:00
                      ohoho to szybko mów kiedy się spotykamy. Proponuję odwiedzinki w Mateuszowych
                      apartamentach w Policach ale aprobujemy też każdy inny pomysł z kawką na
                      mieście włączniesmile
                    • eklon Re: po wakacjach... 24.08.05, 15:04
                      Asik super że jesteś i dobrze że z Kamilkiem wszystko w porządku!

                      Malilka Michał nie ucieka z łóżeczka przed zaśnięciem, bo po prostu w nim nie
                      zasypia smile Zasypia albo w naszym łóżku (i tu słyszę Wasze krzyki potępienia)
                      albo u mnie wtulony w ramiona (wiem ognie piekielne niebawem mnie pochłoną smile
                      ale jak tak to lubię, że nie wyobrażam sobie innego sposobu. Poza tym te metody
                      mamy opanowane do perfekcji i zajmuje nam to najczęściej 5 min!

                      Co do mycia zębów mam teraz dylemat, bo w końcu z pastą czy bez? Bo ja
                      czytałam, że u naszych szkrabów może być bez fluoru nawet jak dziecko połknie
                      nic się nie stanie ??!!

                      Malilka mam do Ciebie prośbę. Czy mogłabyś mi polecić jakiegoś ortopedę
                      dziecięcego w Łodzi, który przyjmuje w ramach NFZ? Mam skierowanie ale nie mam
                      zielonego pojęcia do kogo się udać a że Łódź niedaleko i mój mąż zaoferował się
                      nas zawieźć może tam się udamy?!
                      • lgosia1 Re: po wakacjach... 24.08.05, 15:11
                        ech tam eklon jakie gromy piekielne???? Nasz Mateusz zasypia na łożu małżeńskim
                        między mamą i tatą (Borysek jest w nogach w tym czasie - przytulać się do głów
                        wędruje dopiero jak zaśniemy) i to najpiękniejsze momenty całego dnia. Rodzinka
                        w komplecie, dziecko zachwycone, my też z zachwytu nie możemy się otrząsnąć, że
                        zaraz dziecko zaśnie i będziemy mieć święty spokój. Oczywiście kilka godzinek w
                        łóżeczku też nasze dziecko poleży - ale obowiązkowo rankiem trzeba się zbudzić
                        też między mamą i tatą (Borysek zostaje wtedy przymusowo wyekspediowany do
                        kojca). Nie wyobrażam sobie żadnej teorii dla której miałabym z tego rytuału
                        rezygnować. W końcu moje dziecko niedługo powie spadaj stara na drzewo i
                        zatrzaśnie mi drzwi swego pokoju przed nosem - więc muszę się spieszyć z
                        kontemplowaniem tych chwilwink
                        • inia25 Re: po wakacjach... 24.08.05, 15:15
                          eklon no coś ty ? jakie gromy? hahahah olka usypia znowu w naszym łozku..... i
                          my to tak lubimy.....
                          • izabela_p25 Re: po wakacjach... 24.08.05, 15:30
                            A i Martynka zasypia w łożu małżeńskim obok mamusi i zanim zaśnie kilka do
                            kilkunastu razy powie mama i zaraz potem dostaje całusa. Jest to po prostu
                            słodkiesmile

                            Mam pytanie Inia i nietylko czy doszły zdjęcia ???

                            Ciesze sie ze z Kamilkiem wszystko w porzadku i witamy po wakacjach.
                            • inia25 iza 24.08.05, 15:39
                              fotki doszly dzieki, jutro wysle Ci nasze
                              • malilka Re: iza 24.08.05, 20:52
                                Ech, ja też uwielbiałam zasypiać z małym wtulonym we mnie na naszym łóżku, no
                                ale on już z tego wyrósł i się zbuntował, niestety sad Teraz jest tak, że jak
                                jest pora spania, to wkładam go do łóżeczka, gdzie szaleje (chyba ze szczęścia)
                                aż w końcu pada i zasypia. Przy próbach położenia spać na naszym łóżku po
                                prostu z niego schodzi i wybiega z sypialni, żeby gdzieś tam czymś się pobawić,
                                nie da się go utrzymać na łóżku, mimo że wyraźnie chce mu się spać. On lubi się
                                pokotłować w zamkniętej przestrzeni łóżeczka, całować się ze mną w
                                nieskończoność przez przerwy między szczebelkami, zrobić parę fikołków, no taki
                                ma rytuał. Nie wiem co będzie przy wyjętych szczebelkach, mały jest teraz takim
                                niewolnikiem rytuału czasowego, że kładę go codziennie o 12 i 19.45 spać i
                                wtedy jest super. Jak nie zaśnie w swoich godzinach to potem jest problem, bo
                                godziny budzenia ma też stałe i jak pójdzie później spać to się budzi
                                niewyspany, marudny, no wiadomo. A jak on pójdzie spać mogąc hasać po całym
                                mieszkaniu to nie wiem....

                                Eklon, temat pasty wraca po raz kolejny, opinie są jak zawsze podzielone smile My
                                szorujemy pastą bez fluoru, nie wiem jak samą wodą można dobrze wyczyścić 16
                                zębów normalnej wielkości, w tym trzonowe. Pracowałam kiedyś w firmie, która
                                produkowała pastę do zębów dla dzieci (ale z fluorem) i pamiętam, że generalnie
                                wszystkie pasty dla dzieci do 6r.ż muszą być nieszkodliwe w razie połknięcia,
                                bo wszystkie dzieci jakąś ilość pasty w czasie mycia zjadają. No jasne, że
                                pasta to nie zdrowa marchewka, ale myślę, że mniejsza szkoda jest od połknięcia
                                malutkiej ilości pasty bez fluoru niż od niedomytych zębów. A swoją drogą
                                drogie panie to już chyba czas nauczyć nasze szkraby wypluwania, nie? Sporo
                                półtoraroczniaków to potrafi. Macie jakieś pomysły JAK to zrobić?

                                Eklon, nie znam żadnego ortopedy w Łodzi, ale najlepszą poradnią
                                rehabilitacyjną dla dzieci w Łodzi jest poradnia na ul. Sojczyńskiego (tel. 42-
                                657-10-86), więc na pewno przyjmuje tam i ortopeda. My tam chodziliśmy na
                                rehabilitację i wszystkie świadczenia były w ramach NFZ.
                                • kamymama Re: iza 25.08.05, 09:03
                                  Witam!
                                  asik super, że już jesteś:o)
                                  dziękuję za fotki, Martynka i Olcia cudne.
                                  Jeśli chodzi o zasypianie to Kamcia zasypia na naszym łóżku, potem ją
                                  przenoszę. Piękne uczucie jak dziecko się wtula, cuje się bezpieczne i zasypia.
                                  Malilka mimo tego i tak Ci bardzo zazdroszczę, że Maciuś potrafi sam usnąć, nie
                                  mówiąc już o tym, że przesypia całą nockę.
                                  Mamy przyczyne kilku stopni więcej u Kamy, pojawiła się trójeczka. Dla spokoju
                                  jutro i tak muszę oddać mocz do badania, a na wtorek mamy usg jamy brzusznej i
                                  nerek.

                                  Pojechałam wczoraj z małą do zabawkowego. Kupiłam jej pony, siatkę z
                                  kaczuszkami do wodu, będzie udoskonalać swoje zdolności manualne łowiąc
                                  kaczuszki, kupiłam jej też pegaza na patyku, jak go pcha to pegaz rusza głową,
                                  skrzydłami i ogonem. Kamcia jest w niebo wzieta, zasuwa po domu i tylko słyszę
                                  ijaa-ijaa:o)
                                • inia25 witam czwartkowo 25.08.05, 09:06
                                  malilko właśnie ostatnio zastanawiałam się nad nauczeniem Oli płukanai buzi. Ja
                                  także nie wyobrażam sobie jak umyć dziecku zęby bez pasty? Tym bardziej że
                                  dzieci nasze nie jedzą tylko mleczka ale wszystko inne. Przeciez np soki maja
                                  kwas w sobie i cukier i to one powodują najgorsze zniszczenia w zębach. No
                                  dziewczyny tak na zdrowy rozum - czy potrafiłybyście funkcjonować myjąc zęby
                                  tylko wodą? Bo ja nie! No ale wracając do płukania - podjęłam proby nauczenia
                                  Oli płukania ząbków po myciu. Po prostu w wannie jej pokazałam, że nalewamy do
                                  kubeczka wode (leje mineralna), bierzemy wode do buzi i wypluwamy. Czasem Ola
                                  powtórzy tak, że rozbryzguje wode ustami na wszystkie strony. Tak więc w sumie
                                  jesteśmy na dobrej drodze.

                                  Wczoraj pomyślałam, że chyba już czas najwyższy, żeby jednak zakupić Oli nowe
                                  łóżko, bo w łóżeczku ona spać nie daje rady - za mało ma miejsca, no i poza tym
                                  to wychodzenie górą.... I się zastanawiam, czy kupić tapczanik, czy może taką
                                  sofe rozkładaną na podłogę? Ja chyba jestem za tą drugą opcją, bo jakby mi
                                  zleciała z tapczanu, to chyba by si połamała. A co Wy o tym myślicie?

                                  Zauważyłam ostatnio, że Oli czasami lekko zalatuje z ust. Zastanawiam się, czy
                                  to z żołądka, czy od zębów? Nie macie czasem takiej sytuacji? Chyba musze z
                                  młodą pójś w tejk sprawie to pediatry i dentysty.

                                  Muszę się Wam jeszcze pochwalić, że zapisałam się na fitness i dziś zaczynam
                                  zajęcia!

                                  Acha a wczoraj zrobiłam pierwsze w swoim życiu weki! Ale jestem z siebie dumna!

                                  Lece do pracy, później się odezwe!
                                  • eklon Re: witam czwartkowo 25.08.05, 10:52
                                    Hej,
                                    chciałam się tylko zameldować, że ok. 13-tej wyjeżdżamy do Ełku na taki trochę
                                    dłuższy weekend, więc nie piszcie za dużo!

                                    Malilka dzięki za namiary będę się dowiadywać dalej.

                                    Inia zazwyczaj przykry zapach z ust jest od żołądka ewentualnie może być przy
                                    zaawansowanej próchnicy ale to raczej nie wchodzi w grę.

                                    No no ja mam zamiar od września zacząć na nowo chodzić na aerobik...
                                    • kamymama Re: witam czwartkowo 25.08.05, 11:12
                                      Eklon miłego wypoczynku! Też by mi się przydał. Może któraś z Was miała by
                                      ochote pojechać np.na weekend nad morze?

                                      Zapomniałam Wam napisać co młoda dziś zrobiła tatusiowi:o)
                                      Tatuś jak zwykle rano wstaje do Kamy, wstała o 6:20, ja spałam, niemąż leżał, a
                                      ona się bawiła. Minęło może pół godzinki, niemąż poszedł robić mleko, a młoda
                                      znikła u siebie w pokoju. Zaniepokoiła go cisza, pewnie coś majstruje, a i
                                      majstrowała kupą po sobie! Była cała z kupki, którą wcześniej jakoś wyciągnęła
                                      z pieluszki. Całe ręce, nogi i body upaprane! Kamę niósł pod pachy i całą ją
                                      płukał prysznicem. Co dzieci widzą w własnej kupie? :o)))
                                      • inia25 Re: witam czwartkowo 25.08.05, 11:25
                                        kamymama - kupa mnie zabiłasmile)
                                        hihihi u nas lepsza akcja z rana.
                                        poszlysmy do lazienki na siku i poranna toalete. mala siedziala na nocniku i
                                        myla zeby. pozniej umylysmy pupke, raczki i buzke. no i poleciala do pokoju bez
                                        pieluszki. kucnela przy zabawkach i sie bawila. obok staly adama buty. mala
                                        wstaje a ja patrze i co widze? - kupe w bucie adama
                                        hihihihi
                                        • male_co_nieco Re: witam czwartkowo 25.08.05, 11:32
                                          smile))))

                                          Współczuję tatusiomsmile u nas była tylko akcja z sudoccremem - duże pudełko
                                          pięknie rozsmarowane na sobie
                                        • winia5 Re: witam czwartkowo 25.08.05, 15:22
                                          oj u nas też już była kupka na dywanie, mały zrobił siku na nocnik i zszedł
                                          pomyślałam, że to wszystko i poszłam do łazienki, wracam, a mały mówi: be, a ja
                                          gdzie be, chcesz be, a on, cwaniak mały pokazał mi paluszkiem to be na dywanie
                                    • male_co_nieco Re: witam czwartkowo 25.08.05, 11:28
                                      Ale szaro....co za sierpień...


                                      co do zębów to my myjemy pastą bez fluoru, samą wodą wydaje mi się to mycie
                                      jakoś mało efektywne. Wypluwanie, hm...jeszcez nie trenowaliśmy ale mozę
                                      dzisiaj spróbujemy w kapieli sposbu Ini, tym bardziej że co rusz Igor ma zapędy
                                      by łyknąć wody z brodzika a tak weźmiemy butlę mineralnej i uskutecznimy
                                      trening.
                                      Zmiana łóżeczka. Też się nad tym zastanawiam, tak jakoś wydaje mi sie że
                                      młodemu w nim ciasno, ale z drugiej strony chyba stała bym non stop przy łózku
                                      w obawie czy nie spadnie.Pewnie jeszce się wsytrzyammy.

                                      Jeśli idzie o zasypianie to u nas bywa róznie tzn. tata usypia wyłącznie na
                                      naszym łóżku potem przenosi , ja natomiast wieczorem w łżóeczku, w ciagu dnia
                                      różnie - Igor wybiera gdzie się kładzie. Przy zasypianiu obowiązkowo zabawa
                                      rękami osoby , która go usypia. Nocki wogóle przesypia całe , ale od trzech dni
                                      wybudza sie w nocy i ląduje u nas, dzisiaj o 4 i niestety zebrało mu się na
                                      zabawę, wparwdzie nie trfało do długo i w końcu zasnął ale pobudka stnadardowo
                                      ok 6:30.

                                      Wczoraj mierzyłam igora domowym spsosobem- 87 cm za tydzień oidziemy na
                                      szczepienie to zobaczę ile waży ale myślę ,że jakieś 12,5 będzie.

                                      ok, idę zmywać .

                                      Eklon miłego weekendusmile
                                      Inia, powodzenia , nie przeforuj sięsmile
                                      • mag-da Re: witam czwartkowo 25.08.05, 14:29
                                        Cześć, Asik pisz częściej jak ci idzie, jestem pewna że dasz sobie radę z
                                        ułożeniem życia w Wawie. Trzymam kciuki.
                                        Henryś też zasypia na naszym łózku, później go przenoszę do łóżeczka, czasami
                                        prześpi całą nac, a czasami już koło 3.oo ląduje u nas z powrotem. My też
                                        myślimy o kupnie tapczanika, widzałam takie specjalne dla dzieci z podnoszonymi
                                        metalowymi ramami. Tzn widzałam u ludzi w domu, teraz muszę znaleźć gdzie mozna
                                        je kupić. Tomek stwierdził że jak już mamy coś kupować to lepiej piętrowe łózko
                                        od razu dla dwójki. Ja mam nadzieję że się wyprowadzimy z tej klitki i każde z
                                        dzieci będzie miało swoje łózko. Marzenia...
                                        Pozdrawiam
                                        • lgosia1 Re: witam czwartkowo 25.08.05, 14:53
                                          a co się dzieje z ja-sylwia???? Sylwia odezwałabyś się!!!!!
                                          • malilka Re: witam czwartkowo 25.08.05, 20:50
                                            Dzisiaj w kąpieli próbowałam nauczyć małego płukania buzi- pełna porażka!
                                            Zaplułam całą kabinę prysznicową w celach demonstracyjnych, a moje dziecko
                                            śmiało się z matki w głos i po prostu piło sobie mineralną z kubka smile

                                            Magda, na kiedy dokładnie masz termin?

                                            W łóżeczku za ciasno?? No nie wiem, moje młode i wysokie i masywne, a miejsca w
                                            łóżeczku wciąż sporo, zresztą nadal często lubi spać w poprzek.

                                            Tak sobie pomyślałam, że za chwilę nasze dzieci będą miały 18 m-cy, czyli-
                                            przynajmniej teoretycznie- wkroczą w wiek, w którym przeciętne dziecko
                                            kontroluje siusianie i kupkanie. A dla mnie nocnikowanie to nadal abstrakcja!
                                            Nawet już małego w ogóle nie wysadzam na nocnik, bo nie chce mi się- i tak z
                                            tego nic nie ma, a jak nawet czasem coś wpadnie to na zasadzie przypadku, albo
                                            mojego złapania kupki w pół drogi, a to bez sensu. Synuś wali wszystko w
                                            pieluchę i tylko za każdą kupką prowadzimy dialog- widzę, że zrobił kupkę i
                                            mówię "oooo, jest kupka, a gdzie miałeś robić kupki?" dziecko biegnie do
                                            łazienki i pokazuje na nocnik, że tutaj. mówię "no właśnie, miałeś robić kupki
                                            do nocnika, a ty gdzie robisz?" i wtedy dumny pokazuje na swojego pampersa,
                                            zadowolony jak nie wiem co, że zna dobrą odpowiedź, ech... i tak jest co
                                            dzień smile)
                                            • malilka Re: witam czwartkowo 25.08.05, 21:14
                                              Dajecie dzieciom do pochrupania pestki słonecznika, dyni i rodzynki? Ja czasem
                                              daję słonecznika, ale ogólnie mam obsesję i zawsze myślę o córce E.Błaszczyk i
                                              strasznie się boję...
                                              • mag-da Re: witam czwartkowo 25.08.05, 22:52
                                                Hej, Ja daję rodzynki i wszystko jest w porządku a termin mam na 20 września.
                                                Ale czuję że urodzę wcześniej bo już od paru dni mam skurcze. Jutro idę do
                                                lekarza i się dowiem czy coś już się zaczęło.
                                                A co do mycia zębów, to ja używam pasty dla dzieci milk teeth z niską
                                                zawartością fluoru. Mycie trwa parę sekund a następnie ma miejsce wysysanie
                                                szczoteczki, nie przejmuję się tym bo mojemu dziecku zdarzało się zjeść dużo
                                                gorsze rzeczy.
                                                • mag-da Re: witam czwartkowo 26.08.05, 10:04
                                                  Wczoraj zamknęłam nasze forum a dziś otwieram. U nas zapowiada się bardzo ładny
                                                  weekend, myślę żeby wziąśc Heniaska do ZOO. Poniedziałek też tu jest wolny, nie
                                                  wiem z jakiej okazji ale ważne że spędzimy więcej czasu całą rodziną razem.
                                                  Moje pytanie jest czy warto iść do Zoo? Jak reagowały wasze dzieci? Czy nie
                                                  znudziły się zbyt szybko?
                                                  Pozdrawiam
                                                  • inia25 Re: witam czwartkowo 26.08.05, 10:12
                                                    magda do ZOO koniecznie, Ola piszczała ze szczęścia na widok każdego zwierzaka.
                                                    Byliśmy już w ZOO z 10 razysmile

                                                    Ola od wczoraj posiada w swoim słowniku nowe słówko " papuba" co oznacza
                                                    papuga - pokazuje paluszkiem papugi w książeczkachsmile
                                                  • kamymama Re: witam czwartkowo 26.08.05, 11:16
                                                    A myśmy jeszcze nigdy nie były w zoo:o( Tzn.ja byłam, ale Kamcia nie widziała
                                                    tylu zwierzątek na raz. Najbliższe zoo jest w poznaniu, 2h.jazdy, może w jakiś
                                                    ładny jesienny dzień się przejedziemy.
                                                    Dziś nie musiałam ani razu wstawać do młodej. Spała i spała i spała... Co
                                                    prawda wstała o 6:30, pewnie dlatego, że się wyspała, nie było nocnych wstawań
                                                    i nie musiała nadrabiać:o)

                                                    Jestem na etapie szukania nowego mieszkania w Pile, to jest malutkie, nie ma
                                                    okna w kuchni(!), kibelek maciutki, 2 pokoiki maciutkie, spacerujące faraonki,
                                                    robotnicy remontujący blok na balkonie i w oknach - jednym słowem mam go dość!
                                                    Tak się na nie wkurzam, że zadzwoniłam do prezesa klubu niemęża i mu
                                                    powiedziałam, że ja chcę inne mieszkanie, bo w tym z dzieckiem nie wyrobię!
                                                    Chyba sie nademą zlitował i powiedział, że klub będzie płacił nam wynajem i
                                                    czynsz do 800 zł. razem. Jestem teraz tak podniecona myślą nowego, czystego
                                                    mieszkania bez małych, czerwonych lokatorów, że od rana siedzę i wydzwaniam po
                                                    ofertach:o) Za tą cenę znalazłam 75 metrowe mieszkania w nowym budownictwie,
                                                    zrobiona cała kuchnia i łazienka. Nic tylko sie wprowadzać. Dziś idę jedno
                                                    oglądnąć. Ale się cieszę!

                                                    Miłego piątku :o)
                                                  • inia25 Re: witam czwartkowo 26.08.05, 11:21
                                                    kamymama trzymam kciuki!
                                                  • kamymama Re: witam czwartkowo 26.08.05, 13:26
                                                    Kamcia już spi 3,20 godz. Żadko tak dlugo nyna w dzień, czyżby odsypiała
                                                    zarwane nocki? Już mi się nudzić zaczyna, posprzątałam, zrobiłam obiad, a ona
                                                    dalej śpi:o) Czasami jak biega i mnie wykańcza psychicznie i fizycznie to
                                                    marzę, żeby poszła spać, a teraz już chcę żeby wtała:o)
                                                  • inia25 Re: witam czwartkowo 26.08.05, 13:46
                                                    kamymama mam to samo!
                                                    a może włącz sobie jakiś film?
                                                  • mamaaga1 piątkowo 26.08.05, 14:18
                                                    A ja siedze , a własciwie leże, sama. Mała już czwarty dzień zajmuja się
                                                    babcie ... a ja próbuje leczyc się domowymi sposobami ...mało skutecznymi
                                                    zresztą. W końcu i ja zaraziłam sie od Matyldzi. Nie bede wam tu marudzić ...
                                                    Niby mam spokój, moge odpoczac, wyspac się ...a ja tęsknie za moją córcią, mam
                                                    takie chwile, że chciałabym pobyc sama z własnymi myslami a jak juz takie
                                                    nadchodzą to zastanawiam się (na 200% nic złęgo jej sie nie dzieje i przepada
                                                    za wizytami u dziadków) czy sie ode mnie nie odzwyczi itp. , poprostu tęsknię :-
                                                    ((( Wiem, że dziwna jestem ...
                                                    Pozdrawiam i życze udanego weekendu
                                                    Wracam do łóżeczka
                                                    Aga

                                                    p.s. Kamymama może w końcu odwiedzisz Bydgoszcz??? Mamy ogród fauny i flory
                                                    polskiej, troszkę zwierzatek jest (plus typowo polskie małpy hehe) ...a park
                                                    botaniczny suuuper. Sama wybieram się tam z mała a brak mi bodźca ... no tylko
                                                    ja musze stanąc na nogi ...
                                                  • winia5 Re: piątkowo 26.08.05, 17:07
                                                    koło nas jest takie ZOO Safari, ostatnio dziadkowie rzucili propozycję, żeby
                                                    pojechać tam z małym, ale ja stwierdziłam, że chyba jest za mały i ja widać
                                                    myliłam się, skoro wasze maluchy tak fascynują sie dużymi zwierzętami, to
                                                    pewnie Szymek też bedzie miał frajdę.
                                                    Nie mogę go ograniczać tylko do oglądania i karmienia kaczek w parku, bo już
                                                    te "kaki" mi bokiem wychodzą, a małemu śnią się chyba o nocach, bo je przez sen
                                                    wołasmile
                                                  • male_co_nieco Re: piątkowo 26.08.05, 20:14
                                                    ZOO jak najbardziejsmile byliśmy w zesżłą niedzielę. Od pierwszych trzech wybiegów
                                                    trudno było młodego odciagnąć, nie obyło się bez płaczu, ale jak załapał ,że
                                                    jak odchodzi od jednego to idzie do następengo zwierzaka było już ok

                                                    Malilka co do ciasnoty w łóżeczku, nie miałam oczywiście na mysli tego ,że
                                                    gabarytowo młody się nie mieści , chodziło raczej o jego wędrówki, starszny z
                                                    niego wiercipięta,zdarza sie,ze się wybudza z płaczem bo wsadzi nogi między
                                                    szczebelki i nie mozę się odwrócić. No ale właśnie te jego nocne podróże
                                                    sparwiają, że jakoś trudno wyobrazić mi go sobie na łóżku, więc jeszce pewnie
                                                    trochę w łóżeczku pośpi.

                                                    Co do rodzynek, słonecznika , itp. Rodzynki nie tak dawno bo przedwczoraj Igor
                                                    smyrnął z szafki i wrąbał dosyć sporo, było ok, słonecznikczy dyni nie
                                                    dawaliśmy jeszce.

                                                    Kamymama, super!! życzę powodzenia. Mama nadzieję ,że znajdziecie coś fajnego.
                                                    A same poszukiwania też przyjemna rzeczsmileMy w maju przeprowadziliśmy się do dwa
                                                    razy większego mieszkania a już teraz jakoś tak ciasno się robi....
                                                  • bebicka ech musze sie pochwalic... 26.08.05, 22:10
                                                    chociaz nie planowalam, ale mnie radosc rozpiera. otoz wczoraj moj maz zaskoczyl
                                                    mnie kompeltnie i wreczyl kluczyki do stojacego pod domem nowego calkiem i tylko
                                                    mojego auta!!!!! Owszem spodziewalam sie alr aczje w okolicach listopada a tu
                                                    taka niespodzianka, specjalnie z kolegami jechal do Elblaga zeby go odebrac... a
                                                    przypominam ze jest po operacji nogi! no mowie Wam w szoku bylam i nadal nie
                                                    moge uwierzyc, ze to nie sen.

                                                    A jeszcze sie moge pochwalic ze Mlody sie nareszcie nauczyl jak robi krowka i
                                                    kotek...oczywiscie nagle sam z siebie wynalazl krowke i przyszedl nam oznajmic
                                                    ze to jest Muuuuu. Ech super sa te nasze dzieciaczki. Chociaz mam nadzieje ze
                                                    historie z kupami sie u nas nie powtorza...szczegolnia ta iniowasmile
                                                    Kurcze jaka ja jestem gruba... no stasznie. Od kilku dni posiadowki u tesciow
                                                    mam wrazenie ze nic nie robie tylko tyje. Ciasteczka, slodycze...czuje sie jak
                                                    napompowany balon, wielka brzoskwinia olbrzymka. tragedia...
                                                    Ale za to zaczelam chodzic na salse i jestem zachwycona, chociaz nie wiem czy
                                                    keidys bede tanczyc jak nasza instruktorka, ale frajda jest.
                                                    I nie wiem co jeszcze Jarre ma koncert kilka kilometrow od mojego domku a mnie
                                                    to w ogole nie rusza, maz oglada w tv a ja sie wynudzilam wiec ucieklam na kompa.
                                                    pozdrawiam i milego weekendu
                                                    Maraska
                                                  • bebicka Acha zapomnialam... 26.08.05, 22:11
                                                    napisac, ze u nas ZOO to na razie porazka, Mlody sie niespecjalnie
                                                    zainteresowal, chyba za duzo zwierzatek na raz... a moze zla pore wybralismy tuz
                                                    przed snem.. nie wiem w kazdym razie to u nas jeszcze nie ta pora.
                                                    to pa
                                                    M.
                                                  • jagna.04 Re: ech musze sie pochwalic... 26.08.05, 23:47
                                                    Oj, Maraska, aż jęknęłam jak to przeczytałam... Gratuluję. Super, naprawdę
                                                    super!
                                                    No ale synuś też się spisał!
                                                    Mój na pieski i kotki "szczeka", a na kaczuszkę "kwacze" wink
                                                  • kamymama :o) 27.08.05, 13:28
                                                    Znalazłam wczoraj mieszkanko, bylismy je oglądnąć, jest bomba! Blok 3-letni, 6
                                                    mieszkań, nasze jest na 1-wszym piętrze i tylko my na nim jesteśmy:o) 62 mkw, 3
                                                    pokoje (coprawda malutkie, ale zawsze to 3, a nie 2), łazienka w kafelkach. Nie
                                                    ma w nim mebli, my tu kilka swoich mamy, ale większość muszę kupić łącznie z
                                                    kuchnią. Nie martwi mnie to, bo właściciel ma niezłą politykę, a mianowicie: my
                                                    sobie wybieramy meble jakie chcemy łącznie z kuchnią, lodówką, a on za nie
                                                    płaci:o) my dajemy mu tylko 30% ich wartości, on to wpłaca na oprocentowane
                                                    konto bankowe i po wyprowadzce nam zwraca (to taki zastaw na wypadek
                                                    uszkodzenia, jeśli takowe się znajdzie to z tych 30% procent bierze
                                                    równowartość naprawy). Chcę kupić dużą szafę, komodę dla Kamci, rogówkę do
                                                    pokoju i kuchnię. Mam zamiar się zamknąć w 9 tys.zł. - kaucja nas wyjdzie 3
                                                    tys.zł. Oplaca się? Ja myślę, że tak. Później jak coś będę z tego potrzebować
                                                    to mogę od niego odkupić. Od 1-wszego września dostajemy klucze i zaczynam wić
                                                    gniazdko:o) Jeden warunek musi być spełniony - Prezes musi podpisać umowę
                                                    najmu. W poniedziałek idę do niego na rozmowę.

                                                    mamaaga z miłą chęcią wpadne do Bydzi, ale dopiero gdzieś za 3 tygodnie, teraz
                                                    będę robić z mieszkankiem, za 2 tygodnie przyjeżdża do mnie przyjaciółka z
                                                    mężem na grzybobranie, więc dopiero za 3 będe wolna. Jeżeli ci odpowiada ten
                                                    termin to sie dogadamy dokładniej:o)
                                                  • malilka Re: :o) 27.08.05, 13:55
                                                    Mój synuś nagle wyrósł z butów, no po prostu nagle- przedwczoraj sandałki były
                                                    dobre, a wczoraj wyszliśmy, a mały siada na ziemi, próbuje zedrzeć buty, płacze
                                                    i marudzi, myślałam, że może jakiś kamyczek mu wpadł, ale przetrzepałam
                                                    wszystko 6x a on dalej nie chce wstać. Sandałki w ciągu nocy zrobiły się za
                                                    małe, zresztą inne posiadane przez niego buty też. Na szczęście miałam w domu
                                                    jedną parę większych Melanii kupionych na wyprzedaży w czerwcu, więc miał w
                                                    czym pójść na plac zabaw.
                                                    A tak w ogóle to uwielbiam buciki Melanii, są super i wszystkie pary, które
                                                    kupiłam małemu były rewelacyjne, no i jak już się do nich przekonałam i
                                                    zachwyciłam, to je oczywiście przestali sprzedawać w CCC. Nie wiecie może gdzie
                                                    jeszcze można je kupić?

                                                    Nowe autka, nowe mieszkanka- fiu fiu, gratulacje smile
                                                  • male_co_nieco Re: :o) 27.08.05, 16:16
                                                    Maraska super prezentsmile gratuluje.

                                                    U nas krówka robi"buuuu" a piesek "ba ba " smile)

                                                    Kamymama jak dla mnie oferta faktycznie super. Wybierasz co chcesz i jescze
                                                    ktoś za to płacismile nie licząć tych 30% ale to i tak moim zdaniem dobra oferta
                                                    na dokładkę jak piszesz w razie wyprowadzki gościu zwraca te pieniądze( a
                                                    jesli można zapytać to będziecie to mieli na piśmie???)Najważniejsze ,że podoba
                                                    Ci się miekszanko, pierwsze wrażenie jest ważne , już dwa razy kupowaliśmy
                                                    mieszkanie i za każdym razem czułam ,że to jest to, że będę się w nim czuła
                                                    dobrze i tak było i jest teraz.Tak więc powodzenia, trzymam kciuki za rozmowę z
                                                    prezesem.

                                                    Malilka i jak tu nie wierzyć ,że dziecko rośnie jak śpismile) Co do butków Melania
                                                    to troszkę mnie zmartwiłaś. Wiele pozytywnych opinii o nich słyszałam , ceny
                                                    fajne , myslałam że na jesień coś wybierzemy a tu proszę...
                                                  • kamymama Re: :o) 27.08.05, 19:46
                                                    Właśnie wróciłam z grzybów, 3 osoby, 1,5 h. i 5 reklamówek. Bedzie pyszna
                                                    zupka, bigos i na Święta:o)

                                                    Ja się przekonałam do bucików Kornecki, z atestami, dobrze wykonane i ładne.
                                                    Kamcia też nie narzekała;o)

                                                    małe_co_nieco wszystko to co napisałam będzie na umowie więc sie nie martwę.

                                                    Idę zaraz do teściów na oblewanie grzubobrania. Kamcia zaraz wraca ze spacerku
                                                    z ciocią, kąpiel, butla i nyny.

                                                    Spokojnej nocki.
                                                  • lidszu Re: :o) 28.08.05, 00:35
                                                    Cześć dziewczyny,

                                                    Melduję się po tygodniowej nieobecności, ale byłam u moich rodziców, a tam netu
                                                    niet. Byłyśmy tam tylko z Ingą, natomiast mąż został u nas w domu. Muszę
                                                    przyznać, że było to świetne rozwiązanie, ponieważ odpoczęliśmy od siebie i w
                                                    tej chwili jest OK.

                                                    Inia - ja też się niepokoiłam takim przykrym zapachem z buzi Ingi i spytałam
                                                    się mojej dentystki co to może być. Powiedziała mi, że w tym wieku (mniej
                                                    więcej dówch lat) dzieciom zmienia się metabolizm i przechodzą z trawienia
                                                    dziecięcego na już takie bardziej dorosłe, co może się wiązać właśnie z
                                                    okresowymi brzydkimi zapachami z buzi. Ja pewnie w najbliższym czasie i tak się
                                                    wybiorę na kontrolę do dentysty z Ingą.

                                                    Jak czytam o wyczynach waszych dzieci, to dochodzą do wniosku, że moja córcia
                                                    jest super grzecznym dzieckiem. Nie wychodzi górą z łóżeczka, nie wspina się po
                                                    niebezpiecznych sprzętach. W ogóle jest bardzo ostrożna. Wspina się oczywiście
                                                    na fotele, kanapy i krzesła, ale nie przesadza z tym.

                                                    Zaczęła też coraz więcej mówić i naśladować to co się do niej mówi. Mówi: mama,
                                                    tata, bacia (babcia), dziadzia, dzidzia, tes (pies), cici (kot), dobre, dobra,
                                                    to je (to jest), to je moje, nie ma, opa, ojej.
                                                    Ostatnio również jej pasją jest przeglądanie gazet i przy tym opowiadanie po
                                                    swojemu co na tych obrazkach się znajduje. Komedia!

                                                    Ostatnio jak dawałam jej obiad, to po każdej łyżeczce mówiła "dobre" i kiwała
                                                    potakująco głową, tak bardzo jej smakowało. Ostatnio również nauczyła się
                                                    dmuchać i przed włożeniem jakiegoś jedzenia do buzi obowiązkowo musi to
                                                    podmuchać i to niezależnie czy jest to ciepłe, czy zimne. Komicznie to wygląda.
                                                    Niestety moje dziecko odmówiło jedzenia kaszy i w tej chwili za bardzo nie wiem
                                                    co jej podawać na do jedzenia. Tak naprawdę to w tym tygodniu w ogóle mało
                                                    jadła i tylko mleko jej jakoś jeszcze podchodziło.

                                                    Z wyczynów mojego dziecka - to w zeszłym tygodniu byliśmy na weselu i moje
                                                    dziecię postanowiło się również dobrze bawić. Udało mi się ją spacyfikować
                                                    dopiero o 2 nad ranem. Wcześniej w ogóle nie było nawet o tym mowy. Jak tylko
                                                    słyszała orkiestrę, to sama biegła na parkiet i tańczyła. Takie mam zabawowe
                                                    dziecko.Osmile
                                                    pozdrawiam,
                                                  • asik_w Re: :o) 28.08.05, 15:01
                                                    Witajcie!!
                                                    Czytam Was ale jak juz zabiore sie do pisania to albo Mlody sie budzi albo cos
                                                    tam, cos.
                                                    Jak czytam o tym ile dzieciaki mowia, to zaczynam bac sie o Kamilasad on w
                                                    wieku 8 miesiecy mowil mama, tata, baba, dziadzia.. teraz praktycznie nic:
                                                    (oprocz ukochanego didi (samochod) wogole ma swira na punkcie samochodow,
                                                    czasami powie mama, tata, ka(to na siebie) pytalam naszej pani doktor, kaze sie
                                                    nie martwic bo to facet, a oni zwykle pozniej mowia(ale moj juz mowil, teraz ma
                                                    jakby cofniecie)czyta czy wszystko rozumie, tutaj musze stwierdzic ze chyba z
                                                    abardzosmileno caly czas gada po swojemu, nawet mi w tym swoim jezyku czasami
                                                    pyskuje jak na cos nie pozwalamsmile
                                                    Z jedzeniem znowu jest kiepsko, a nad morzem tak pieknie jadl potrafil zjesc
                                                    calego schaboszczaka! wogole musze przejsc z nim na diete i to raczej
                                                    drastycznasadaz sie boje, bo mlody lubi kaszki, serki, chlebek, czasami jak chce
                                                    potrafi zjesc cala bulke z budyniem, a tutaj w kale wykryto u niego jakies
                                                    grzyby candidasad i juz glupieje bo kazdy lekarz mowi co innego, jedni ze leczyc
                                                    antybiotykiem, drudzy homeopatia, innie scisla dieta, probiotyki itd, jak
                                                    czytam forum o candidzie i o tym jak ciezka jest z tym walka i jak dlugo trwa
                                                    to jestem zalamana, bo tak naprawde to nie ma zlotego srodka na to, trzeba
                                                    eksperymentow, zeby znalezc odopoiedni lek, ktory by zadzialalsad(
                                                    Dziewczyny, znacie jakies tabletki anty, ktore powoduje tycie?? jestem
                                                    okropnie chuda, chce tez wyregulowac sobie okres zastanawiam sie nad
                                                    tabletkami, jutro ide do gina moze mi cos podpowie.
                                                    Igosiu, rany ja nie mam pojecia jak sie jedzie do Policsmile zwlaszcza ze sama
                                                    nie mam autasmileteraz kilka dni mamy bieganie po lekarzach ale mysle, ze w
                                                    drugiej polowie tygodnia w koncu sie spotkamysmilejutro bede madrzejsza(mam kilka
                                                    wizyt u lekarzy)wiec napisze.
                                                    Magda, Dabrowianka, Opolanko jak sie czujecie?? jak maluszki??trzymajcie sie
                                                    cieplutko i uwazajcie na siebiesmile) pozdrawiamy
                                                    ps. jak nauczyc siadac na nocnik??!!??
                                                  • opolanka1 Re: :o) 28.08.05, 15:29
                                                    Hej dziewuszki!!!!

                                                    Gratuluje nowych mieszkań, autek

                                                    Asik, zycze powodzenia we wszystkim co teraz przed tobą, dużo siły i optymizmu,
                                                    zobaczysz, wszystko sie ułoży na ojczystej ziemi.

                                                    u mnie teraz cisza, goście pojechali i jest za spokojnie....i chociaż jestem
                                                    zmeczona dzisiaj, bo to pożadki po rodzince trzeba było porobić, to wcalebym
                                                    sie nie pogniewała, jakby zostali dłużej. mała zadowoona z towarzystwa, jest
                                                    dzieckiem, które raczej idzie do dzieci, tylko t e niemieckie brzdące często sa
                                                    jakieś takie samolubne i nie chcą sie bawić, albo odwracaja sie od małej i idą
                                                    o kilka metrów dalej, a mnie gardło ściska z żalu. Wiem, ze to nie z
                                                    wyrafinowanie, przynajmniej nie w tym wieku, ale Zuzia tak je zaczepia, a one
                                                    jakoś takie baarrddzzzooo niechętne....

                                                    Co do histori z kupami dzieci, to można sie pośmiac i poprawic sobie humor.

                                                    A moja ciąza przebiega bez zakłócen, brzuszek juz trochę widac, ale szczerze,
                                                    czasem zapominam, ze nosze drugie dziecko, w ferworze obowiazków domowych, albo
                                                    wtedy gdy sa goście....Czuje się bardzo dobrze.. A inne mamusie jak????

                                                    Z mową u nas różnie, mała potrafi powiedzieć cześć...ale wiele prostych słów
                                                    spraiwa jej trudność. Rozpoznaje powolutku ziwerzaczki, wie jak wołać na kotka,
                                                    jak machają ptaszki, gdzie mamy brwi, oczy i każdą częśc na twarzy. Uwielbia
                                                    sie kapać,a basen to jej miejsce, piszczała z zachwytu. Kazde zwierzątko jest
                                                    fajne, jak wieksze to obserwuje je w ramionach maminych. Wszystko małpka ma
                                                    rozumie, aż muszę czasami mówić do meża na okrętkę, aby mała nie załapała....

                                                    Chyba Zuzia jest z tych dużych dzieci, bo każdy mói, ze wygląda na 2 lata, a od
                                                    rówiesników, raczej zawsze wieksza od pół głowy...zobacyzmy jak to dalej
                                                    pójdzie.

                                                    miłej niedzieli

                                                    pozdrówka z niemcowni
                                                  • lidszu Re: :o) 29.08.05, 00:01
                                                    ja tylko na chwilkę. Udało mi się wstawić parę zdjęć z naszego urlopu.
                                                    Serdecznie zapraszam,

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24810153&a=24810153&v=2&wv.x=2
                                                  • eklon Po weekendzie 29.08.05, 10:01
                                                    Meldujemy się po weekendzie! Było suuuuper! Pogoda dopisała, chociaż w piątek z
                                                    rana trochę pokropiło, to popołudnie było ok. Chociaż z motorówki znajomych
                                                    wygonił nas lekki deszczyk, to zaraz wyszło znowu słoneczko i mogliśmy
                                                    spokojnie imprezować. W sobotę kibicowaliśmy tacie, który grał w turnieju
                                                    branżowym piłki nożnej. Michałowi bardzo podobało się wspinanie na banery
                                                    reklamowe i krzyrzenie do trąbki, bo dmuchać jeszcze niestety nie potrafi, no i
                                                    oczywiście gdy my skandowaliśmy jakieś hasła dzielnie nam wtórował! Podróż
                                                    zniósł rewelacyjnie i jeśli wszystko będzie po podróży ok (przypomnę, że po
                                                    wyjazdach lubi chorować) to chyba zaczniemy na nowo normalnie podróżować w
                                                    weekendy. Przed Michałem w weekendy raczej nie bywaliśmy w domu.

                                                    Ależ nasze dzieciaki już są bystre, no i piękne patrząc na zdjęcia Ingi.

                                                    Biegnę popracować, bo zaległości mam spore.
                                                    Aha mało płodne coś ostatnio jesteście, bo szczerze mówiąc myślałam, że po
                                                    weekendzie będzie już nowy wątek a tu jeszcze stary...
                                                  • kamymama Re: Po weekendzie 29.08.05, 11:51
                                                    Hej!
                                                    Lidszu mała jest słodka, a jaka ładna!

                                                    Byłam wczoraj z niemężem w Ikei. Widziałam łóżeczko dziecięce z blokadą żeby
                                                    maluch nie wypadł w nocy. To jest taka pozioma deska montowana na dwóch
                                                    klamrach do ramy łóżeczka, całkiem ciekawy patent. Kamcia niestety jeszcze
                                                    pośpi za szczebelkami, bardzo się wierci i wędruje przez sen.
                                                    3 godzinky spędziłam na złapaniu siuśków Kamy. Efekt: w pojemniku pusto za to
                                                    jest 5 plam na wykładzinie! Szlak mnie trafia z bezradności, nie potrafię jej
                                                    złapać sikow. Do wanny nie leje, worka nie umiem przykleić, teraz nawet się nie
                                                    da, bo jest tak ruchliwa i cokolwiek jej robię przy pipuni to jest wrzask. Z
                                                    pojemnikiem bieganie za nią to strata czasu, jak kuca i chcę przystawić
                                                    pojemnik to ucieka i leje po drodze. Worki duże nie zdały egzaminu. Muszę jej
                                                    pobrać mocz, ale jak????? Proszę pomóżcie!

                                                    Acha, dzwoniłam do prezesa, z=godził się na warunki najmu i podpisze umowę. Od
                                                    1-wszego września mamy nowe mieszkanko!!! Zajszczane dywany odziedziczy nasz
                                                    zastepca;o)
                                                  • opolanka1 Re: Po weekendzie 29.08.05, 12:23
                                                    Gratulacje z okazji nowych czterech kątów

                                                    Zdjecia piekne, takie słoneczne i kolorowe..szkoda, ze lato sie konczy...

                                                    uciekam robić kluski śląskie
                                                  • anitkashe Re: Po weekendzie 29.08.05, 12:22
                                                    hej, hej - długo mnie nie było, przeczytałam wszystko... gratuluje samochodów,
                                                    nowych mieszkań, kaskaderskich wyczynów potomstwa, weków, grzybobrań itp. u nas
                                                    jeszcze remont. jestem wykończona pilnowaniem natalki w tych warunkach. dobrze,
                                                    ze dorobiliśmy się piaskownicy, no i że pgoda ładna. Natalka nie wykazuje
                                                    zdolnosci kaskaderskich chociaż nawet minuty spokojnie nie usiedzi - głównie
                                                    biega. rośnie jak na drożdżach, jak juz pisałam zakupy przed nami. teraz u nas
                                                    gorący okres w firmie, zapisy na nowy rok szkolny, ogłoszenia itp. do tego
                                                    jeszcze ten remont.... nawet na forum nie mam czasu za bardzo, no i jeszcze
                                                    spacery, bo pogoda piekna a radek ma jeszcze czas....

                                                    Malilka - dziś lub jutro zajrzę do CCC w pabianicach, ale na 99% sa tu butki
                                                    melania, dam znać.

                                                    pzdr - anita i natalka
                                                  • eklon Do Malilki 29.08.05, 12:36
                                                    Niestety przychodnia której namiary podałaś zajmuje się praktycznie tylko
                                                    rehabilitacją stawu biodrowego i skierowano mnie do przychodni przyszpitalnej
                                                    na Drewnowskiej. A tam najbliższy termin to 29.listopada!!! Zapisałam nas ale
                                                    znajomi polecają nam wizytę prywatną u niejakiego Krzysztofa Bika. Słyszałaś
                                                    może o nim?
                                                    Chyba popytam na łódzkich mamusiach.

                                                    Aha zapomniałam napisać, że Michał próbował w środę wchodzić u mojej siostry po
                                                    schodach od razu po dwa stopnie i zdarł sobie "facjatę". Na szczęście już mu
                                                    schodzą strupki. Wczoraj spadł z naszego łóżka, położyłam się z nim wieczorem a
                                                    że byłam padnięta nie spesjalnie przejmowałam się jego turlaniem po całym
                                                    łóżku, dopóki nie znalazł się na dole. Dzisiaj sięgał sobie samochodzik z
                                                    oparcia fotela na stelażu fińskim dla niewtajemniczonych oparcie to sklejka o
                                                    szerokości ok.7cm bujająca się pod wpływem ciężaru!
                                                    Od razu pytam, czy któraś z Was nie widziała może kombinezonów kaskaderskich
                                                    tak na 86cm smile)) Pewnie Lgosia może mnie wesprzeć smile)) Bo moje dziecko ze
                                                    swoimi wyczynami nie dożyje drugich urodzin!
                                                  • inia25 Witam 29.08.05, 12:45
                                                    Cześć,

                                                    w weeken byliśmy na Helu złapać troszkę słonka, no i się udało. Poplażowałyśmy
                                                    troszkę, Adam popływał na kiteach. Troszkę odpoczęłam. Za dwa tygodnie jeziemy
                                                    dla odmiany na weekend w góry...

                                                    No i po wyjezdzie mam za soba pierwsza wielką awanture z moim dzieckiem. Cała
                                                    droge na hel kłóciła się ze mna, krzyczała na mnie i ciagle groziła paluszkiem.
                                                    Normalnie szok. Nie wiem co zrobic z tym diabłem. Moze drugi raz ochrzcic bo
                                                    pza pierwszym razem moze nie do konca ten diabeł uciekl?

                                                    Na wyjezdzie ola spala na tapczanie 90cm szerokosci sama i o dziwo mimo ze
                                                    uwielbia nocne wedrowki ani razu z niego nie spadła. Chyba jednak czas na nowe
                                                    łózko.

                                                    Gratuluje autka i nowego mieszkania. Ja autko mam, wiec nie czuje potrzeby
                                                    posiadania nowego, ale mieszkanie mi sie marzy... juz nie moge sie doczekac
                                                    wydzielenia gory domu tylko dla nas!

                                                    Uciekam do pracy
                                                  • anitkashe Re: Witam 29.08.05, 14:27
                                                    hej, dziś mnie tu duzo bo natalka śpi... a ja mając do wyboru zrobienie czegoś
                                                    lub forum wybrałam... forum hihihi

                                                    ewa, odpowiedziałam ci na łodzkich mamusiach w sprawie dr. bika

                                                    anita i natalka
                                                  • winia5 malilka 29.08.05, 15:52
                                                    zajrzyj tutaj, tel kontaktowy z Łodzi

                                                    akimer.w.interia.pl/

                                                  • lgosia1 Re: malilka 29.08.05, 22:01
                                                    nie zauważyłam, chyba nie ma jeszcze nowego naszego wątku co????
                                                    Bo ja dziś z ważnym pytaniem. Czy przy ząbkowaniu u waszych dzieci pojawiały
                                                    się bardzo luźne kupki? U nas już są 4 dni i zaczynam się martwić, czy mały
                                                    jest marudny, bo ząbkuje i przy tej okazji ma rozwolnienie, czy może całe
                                                    marudzenie jest od brzuszka? Nasza pani doktor jakoś nie wykazuje
                                                    zainteresowania tematem brzuszkowym zwalając wszystko na ząbkowanie, no ale co
                                                    ona może stwierdzić przez telefon????
                                                    Nie ma w końcu jak internet. Na telefon nie wierzę, ale jak mi powiecie na
                                                    forum to czy tamto, to dam sobie za to głowę ściąćsmile)))))) Cholerka.... to już
                                                    uzależnienie.... przez telefon lekarce nie wierzyć, a iść po pomoc na
                                                    forumwink....
                                                    Jak wyleczę moje dziecko z brzuszka lub ząbków zabiorę się za leczenie
                                                    siebiesmile)))
                                                  • lidszu Re: malilka 29.08.05, 23:13
                                                    lgosia - Indze jak się wyrzynały 3 czwórki na raz, to też miała rozwolnienie i
                                                    to przez prawie dwa tygodnie. Też byłam zdenerwowana, że to może jakaś choroba,
                                                    a lekarz nawet się nie zaiteresował czy dziecko ząbkuje czy nie i przepisał
                                                    jakieś cholerstwo. U nas zęby wyszły i problem ustał. Mam nadzieję, że u Ciebie
                                                    też tak będzie.
                                                  • lgosia1 Re: malilka 29.08.05, 23:43
                                                    lidszu dzięki!!!! Podniosłaś mnie na duchu. Bo pod obstrzałem teściowej i mojej
                                                    mamy już się trochę łamałam w swoim spokoju. Babcie skutecznie zaczęły mnie
                                                    wpędzać w paranoje chorobowe, aż się chwilowo złamałam i podałam na żądanie
                                                    babć środek obniżający temperaturę wbrew zaleceniom lekarza i wbrew sobie i
                                                    wbrew wszelkim zaleceniom, które wyczytuję z gazetek, przy temp. nie
                                                    wymagającej obniżaniasad(((. A drugi raz się złamałam idąc do lekarza, wiedząc
                                                    że niepotrzebnie idę - i faktycznie było to niepotrzebne - ale teściowa żyć już
                                                    mi nie dawała. A dzisiaj znowu cały dzień mi marudziła moja mama, że to na
                                                    pewno nie zęby tylko brzuszek itp. itd. Ach...idę jednak spokojnie spaćsmile
                                                  • de_la_hoya Re: malilka 30.08.05, 00:03
                                                    moj synek zawsze jak zaczynaja mu sie wyzynac nowe zabki potwornie sie slini i
                                                    robi luzne kupki...
                                                    znam dzieci co maja katar, goraczke, biegunke przez 5-7 dni na dwa tygodnie
                                                    przed wyrznieciem sie zabka...
                                                  • lgosia1 Re: malilka 30.08.05, 00:34
                                                    ufff jak to miło powitać nową mamę, która na dodatek potrafi pocieszyćsmile
                                                  • inia25 witam wtorkowo 30.08.05, 09:01
                                                    witam nową mame na pokładzie! pisz do nas czestosmile

                                                    lgosia - olka robiła mega kupy i do tego luźne podczas ząbkowania, ale tylko
                                                    przy jednym zębie, już nie pamiętam przy którym.

                                                    Malilka gdzie jesteś? zakładaj nowy wątek - tysiaczek przekroczony.
    • de_la_hoya Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 29.08.05, 23:56
      de_la_hoya (Aga) czyli ja 15 kwietnia 2004 w Warszawie urodziłam ślicznego synka
      MIKOŁAJA GRZEGORZA waga: 3030, długosc: 53cm
      termin mialam raz 09,04 raz 11,04
      • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 30.08.05, 09:28
        Ma-lil-ka Ma-lil-ka
      • kamymama Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 30.08.05, 09:40
        Malilka mam nadzieję, że wszystko jest ok? Nie pokazałaś się wczoraj.

        Witam nową mamusię z Mikołajem:o)

        lgosiu Kamci jak wychodzą zębole to ma srakę z 3 tygodnie, gorączka potrafi jej
        skakać od 37 do 39,5 stopni. Nasza lekarka na brzydkie kupki (zielone, ze
        sluzem i strasznie śmierdzące w czasie ząbkowania) poleciła dawać lacidofil 2
        razy dziennie. Mówiła, że biegunka może nie minąć, ale pomaga to na
        rozregulowane jelita.

        No i mamy święto w domu! Kamcia dziś pierwszy raz nasikała do nocnika:o) To
        zasługa niemęża, siedział dzielnie i się z nią bawił gdy ona siedziała na
        nocniczku. Droga była długa: najpierw nocnik w pokoju, żeby się do niego
        przyzwyczajała, potem sadzanie lalek i misi, a na końcu sama zaczęła siadać:o)
        Przy następnym dziecku będę mądrzejsza i dzieciak będzie siedzial na nocniku
        zaraz potem jak się nauczy sam siedzieć. I najważniejsze, oddaliśmy mocz do
        badania:o)
        • malilka Re: Kwiecien 2004, cd. 6 :) 30.08.05, 13:16
          Jestem, zaraz zakładam nowy wątek.
          A luźne kupy przez 2 tygodnie mamy w standardzie przy każdym zębie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja