Grudzień 2004 - epizod IV

    • muminkowa Skończone 7 miesięcy!!! 02.07.05, 09:02
      Witajcie,

      dlugo się nie odzywałam, choc staram się czytać nasz wątek w miarę regularnie,
      to nie zawsze starcza mi czasu na pisanie. Widać, że obecnie mamy wakacje, bo
      coś frekwencja nam spada smile))
      Dzisiaj Antos konczy 7 miesiecy... ale ten czas szybko płynie. Ma juz 4 ząbki i
      tak naprawdę to nie wiem, kiedy one mu wychodzą. Żadnego płaczu w nocy,
      zbytniego marudzenia itp. jak na razie mam szczęście, zobaczymy co będzie dalej.
      Mały staje się coraz zwinniejszy: turla się na wszystkie strony, staje na
      czworakach i sie buja, pełza do tyłu, potrafi sam chwilę posiedzieć.Podstawa
      wyżywienia to nadal bar mleczny (czyt. pierś), raz dziennie podaje mu jakis
      deser owocowy, albo zupę warzywną.
      Bylismy na krótkim wyjeździe w Ciechocinku. Wróciliśmy bardzo zmęczenismile) Antek
      nie chciał jeździć w wózku, wolał oglądać świat z rąk taty lub mamy.
      Jestem już na wychowawczym, ale od 1 lipca czekam na zlecone prace z wydawnictwa
      gdzie dotąd pracowałam.

      Pozdrawiam
      Monika i Antoś

      PS Pozdrowienia dla Kasi - rówieśnicy Antka


      Nowe fotki Antka
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23985678&a=25918715
    • mamazosi7 Re: Grudzień 2004 - epizod IV 02.07.05, 21:51
      Witajcie,

      Dopiero udalo mi sie wszystko nadrobic.
      Sesja,wyjaz do rodzicow.....a tu nastepny watek.smile

      Zoska 7 lipca skonczy 7 miesiecy smile Ale czas leci.
      -turla sie zawziecie
      -pelza do przodu i do tylu
      -ustawia sie do raczkowania i buja sie do przodu i do tylu i tak jakby chciala
      usiascsmile co najsmieszniejsze w wozku jezdzi jeszcze na lezaco(bo sama nie
      siedzi) i w nim ustawia sie do raczkowania i sie buja.Komiczny widoksmile
      - ma 2 zeby na dole i pakuje palce do buzi, moze beda nastepnesmile
      - od wczoraj daje jej indyka gerbera - oj krzywi sie....chyba nie smakuje za
      bardzo jak brokuly. No i jakos powoli nie bylo jeszcze nowosci
      jedzeniowych.Teraz zaczne eksperymentowac,jak skonczy 7 miesiecy.

      Pozdrawiam serdecznie a glownie Sylwiedo i jej piekna Helenke smile mam nadzieje
      ze sie spotkamy smile

      Karolina
      • sylwiado Do Mamyzosi 03.07.05, 22:22
        Póki co siedzę w Poznaniu, więc oczywiście chadzam na spacerki, od 1.07. także
        z Michałkiem bo w przedszkolu wakacje...
        Sylwia
    • hell1 Wróciłam do pracy 03.07.05, 21:37
      Hej dziewczyny, dzisaj jestem pierwszy raz prawie od tygodnia i myslałam , ze
      nie dam rady nadrobic zaległości a tu chyba wszystkie jesteście na wakacjach- oj
      fajnie ja właśnie wróciłam do pracy, i od razu na głęboka wodę po roku
      nieobecności jestem po kierownika , malutka narazie została z babciom bo jest na
      urlopie.
      U nas nie ma ząbków, nie przewraca sie z brzuszka na plecy , nie turla sie , za
      to juz prawie siedzi, pełza, podnosi dupke jakby chciał na czworaka się wspiąć
      tylko zapomina o łapkach więc troche nie wychodzi, waży 9 kg, więc jest co nosić.
      Pola je juz bardzo dużo, zupki z mięskiem, które zaczełam sama jej gotować i
      smakuje jej to o wiele bardziej niż ze słoiczka, deserki, kaszki, truskawki,
      jabłka skrobane, chrupki kukurydziane, biszkopty, soczki.
      Mam jedynie problem bo nie chce pic z niekapka, z butelki tez nie bardzo, pije z
      filiżanki ale podczas spaceru to troche problem ponieważ cała sie oblewa no
      oczywićcie pluje strasznie, i rośnie na straszną gadułę.
      Pozdrawiam
    • alcantra Jeszcze a propos wody Żywiec 04.07.05, 00:27
      piszę teraz, bo tak mi utkwiło w pamięci, że Delfinlex pisała, że całą rodzinką
      piją wodę Żywiec, a nie oligoceńską. Pytanie, czy jest to Żywiec w 5l baniakach,
      czy w butelce 1,5l. Bo jeśli 5l lub 2l to bardzo mi przykro, ale to nie jest ta
      sama woda, co Żywiec Zdrój z mamą z dzieckiem i z pozytywną opinią IMiDz. Woda w
      butelkach 2l i 5l czerpana jest gdzieś na Pomorzu i jakością w ogóle nie umywa
      się do tej z żywiecczyzny, że już nie wspomnę o braku rekomendacji IMiDz. Kiedyś
      była na forum na ten temat dyskusja, z której wynikało, że ten Żywiec z
      Mirosławca to jedna z gorszych wód źródlanych.
      • dorotkaf1 Do HELL1 w sprawie zupek i MAMY ZĄBEK TRĄBEK 04.07.05, 09:38
        hej
        mam wielką prośbę odnośnie zupek ...czy mogłabyś mi napisac jak je dokładnie
        robisz bo u mnie tez problem ze słoiczkami (nie bardzo to nam wchodzi...)i może
        własnoręcznie zrobiona zupka bardziej podejdzie kubusiowi??? z góry dziękuję
        a u nas ????
        - UWAGA!! mamy pierwszego ząbka....i dzięu BOGU wyszedł on sobie jak kubus
        przesypiał po raz pierwszy calutką noc ...oby tak dalej..taka jestem dumna z
        mojego synka...aż łezka sie kręci
        - turlamy si e we wszystkie strony, powolutku podnosimy pupencję do raczkowania
        - rośniemy chyba na Korfzeniowskiego tak przebieramy nogami w powietrzu, a jak
        nózki trafią na coś twardego to już jest istna rozkosz
        - za 2 tyg wyjeżdzamy na urlopik
        - ja już tez powoli przechodze na wychowoaczy sad
        pozdr
        d
        • dorotkaf1 Re: jeszscze w sprawie zupek 04.07.05, 09:40
          dziewczyny!
          a może któras z was gotuje takie zupki samodzielnie
          help
          dzięki
          d
          • niunia071 Po weekendzie : ) 04.07.05, 10:10
            Witam Was po weekendzie : ) Ja oczywiście piszę z pracy i wcale się nie cieszę,
            że weekend tak szybko minął, ale cieszę się z tego, że tak fajnie go spędziłam
            z moimi facecikami (mąż i synek). Byliśmy mianowicie całą rodzinką w Kazimierzu
            Dolnym i było cudnie! Ostatni raz tam byliśmy jak Mateo był jeszcze w brzuszku
            i miał ok. 1 cm : ))) czyli dawno i tak wiele się w naszym życiu zmieniło od
            tamtych dni... ach... wspomnienia : ) Jednym słowem teraz powtórzyliśmy tą
            wycieczkę i we trójkę było o wiele fajniej : ))) Byliśmy ciekawi jak nasz synek
            zniesie podróż, nigdy jeszcze tak długo nie jechał samochodem. Okazało się, że
            był bardzo dzielny. W samym Kazimierzu też mu się bardzo podobało. Wszystko go
            interesowało i zaczepiał wszystkie napotkane Panie na ulicy i w knajpce...
            Typowy facet!
            Planujemy teraz częściej jeździć gdzieś dalej, szczególnie, że są wakacje. Co
            prawda nie mam już urlopu, cały wykorzystałam na siedzenie z synkiem, ale od
            czego są weekendy!!!

            Pozdrawiam Was i Wasze Maluszki, życzę dziś udanych spacerków
            niunia
        • roxi_hart Re:zabki, zdjecia i o zupkach 04.07.05, 10:03
          Lenka ma juz 5 zabkow, szosty jeszcze nie wyszedl ( dwa na dole i 3 na gorzesmile cale szczescie wychodza sobie po cichu, jakby nie dzwonienie o lyzeczke to bym nie wiedziala ze sasmile

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18373338&a=25984264
          Zamiescilam najnowsze zdjecia-wczorajsze-zapraszam do obejrzenia.

          A co do zupek to ja robie tak: pol ziemniaczka, pol marchewki, pietruszki i kalafior zalewam szklanka wody i gotuje, pozniej rozdrabniam mikserem - jak za geste to dolewam wody - moja corcia za zupkami nie przepada.
          Za to uwielbia kleik ryzowy lub kukurydziany z owocami - kleik zrobiony na wodzie zmiksowany badz to z utartym jablkiem, brzoskwinia lub poziomkami (ja juz je daje ale wiem ze sa rozne opinie).
          Pozdrawiam
          • niunia071 Re:zabki, zdjecia i o zupkach 04.07.05, 10:15
            Właśnie oglądałam zdjęcia są super!
            Gdzie można dostać takie okularki dla maluszka??? Mój Mati nienawidzi jak
            słoneczko go razi w oczka. W żartach mówimy na niego - mały wampirek - tak
            śmiesznie się marszczy jak go razi słońce. Myślę, że takie okularki byłyby
            pomocne...
            • roxi_hart Re:zabki, zdjecia i o zupkach 04.07.05, 18:16
              Kupilismy je na stoisku z okularami na miescie. Prawie na kazdym sa dzieciece, nawet takie malutkie. Kupilismy je bardziej na potrzeby sesji fotograficznejsmile ale Lena nawet ich nie zdejmuje.
      • delfinlex Re: Jeszcze a propos wody Żywiec 04.07.05, 10:19
        1,5 litrówki - tych większych nawet bym nie uniosła smileNo i faktycznie to nie
        jest ten Żywiec smile
        • dorotkaf1 Roxi 04.07.05, 10:36
          Roxi
          a warzywa kupujesz normalnie na straganie???
          i czy młode warzywka można???
          d
          • sushi_1 Jeszcze raz o łóżeczkach turystycznych 04.07.05, 11:49
            My tez meldujemy się po weekendzie spędzonym z moimi rodzicami pod W-wą. Było
            miło, pomoc babci nieoceniona. Chociaz Julio zrobil niezły pokaz na spacerze,
            wielki ryk jak to on lubi. A że spacer był w miejscu prawie w ogóle
            nieocienionym nie dało się Julka nieśc w nosidle, które normalnie pomaga na
            ryki w wozku. Babcia słysząc jak donośnie Julio potrafi krzyczec prawie dostała
            zawału i stwierdziła że ja to serca nie mam smile).

            Ten krótki wyjazd uświadomił mi jednak że na nasze pozostałe lipcowo-
            sierpniowe wojaże potrzebujemy jednak łożeczka turystycznego. Pamiętem że była
            o tym dyskusja na naszym forum, ale nie moge sobie przypomnieć kiedy. Może
            któraś z was pamięta i ułatwi mi poszukiwania???


            dzięki i pozdrawiamy
            s.

            Wypowiedz się na Forum Zobaczcie
            • yvona79 Re: Jeszcze raz o łóżeczkach turystycznych 04.07.05, 11:56
              Sushi,
              Nie pamiętam gdzie to było, ale w ubiegłym tyg. zakupiliśmy łóżeczko dla
              małej.Obejrzałam wiele łóżeczek i doszłam do wniosku, że nie potrzebuję
              kołyski, melodyjek i innych bajerów. Natomiast wymagane było podwójne dno,
              otwierany bok i moskitiera. Te warunki spełnia łóżeczko Arti, polecane niegdyś
              przez Madzię - Alcantrę. Udało mi się tydzień temu upolować takowe na allegro
              za 219 zł. A wygląda tak:
              www.allegro.pl/show_item.php?item=55896049
              Pozdrawiam,
              I.
              • aguszak Re: Jeszcze raz o łóżeczkach turystycznych 04.07.05, 11:59
                Są łóżeczka w Tutku. Co prawda chwilowo brak, ale są w przystępnej cenie i z
                materacykiem. Oczywiście bez bajerów wink

                www.tutek.pl/esklep.php?show=kat&katid=4&katnazwa=akcesoria

                Pozdrowionka smile))
                • beata3211 Zupki własne 04.07.05, 12:17
                  Jak gotuje Krzysiowi zupki to jet tak: gotuje włoszczyznę plus ziemniak, potem
                  traktuje warzywa mikserem dodaje łyżkę oliwy z oliwek i kaszkę kukurydzianą dla
                  zageszczenia. Jako że Krzys ma już ponad 7 miesiecy to dodaje na koneic żółtko.
                  W osobnym garnuszku gotuje mięsko miksuje je dokładnie i dodaje do zupki. I
                  wychodzi taka sobie zupka, ostatnio młody tak sie nią zajadła że aż mu sie uszy
                  trzęsły!! Dobra mi wyszła boo na koniec zjadłam resztę....
                  • matczukewa Re: Zupki własne 06.07.05, 19:31
                    ja gotowałam Antosiowi dopiero 2 razy własną zupkę, tyle że ze
                    zwykłych "kupnych" warzyw. Dodałam do niej też żółtko. Bardzo mu smakowała -
                    zjadł całą miseczkę. Testowaliśmy też raz zmiksowane jagody i jeżyny - zdaniem
                    Antka - lux! smile
          • roxi_hart Re: Roxi 04.07.05, 18:14
            Mloda marchewke kupuje u dzialkowcow na targu a reszte w warzywniaku.
            • dorotkaf1 Re: Roxi i łózeczko turystyczne 04.07.05, 21:21
              dzięki Roxi
              spróbuję zrobić młodemu i zobaczymy co z tego wyjdzie
              a co do łózeczek turystycznych: my kupiliśmy na aalegro łózeczko/kojec frmy
              HAuck model podstawowy (tj bez zbędnych gadżetów) ale za to z otwieranym bokiem
              (bo na tym mi zależało) i łózeczko jet super
              tak wygląda
              www.allegro.pl/show_item.php?item=56528344pozdrawiam
              d
    • musztarda_ziolowa Nowe fotki 04.07.05, 22:12

      Pokazujemy się na Zobaczcie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=20303994&a=26024101
    • sylwiado Pół roczku Kacperka Tufinkowego 04.07.05, 23:18
      Tufinko,
      Wszystkiego najlepszego dla Kacperka z okazji półroczkowych urodzin od
      rówieśniczki Helenki i jej mamy smile
      Sylwia
      • aguszak Re: Pół roczku Kacperka Tufinkowego 05.07.05, 08:51
        To i my się przyłączamy do życzeń - wszystkiego słonecznego dla Kacperka od
        Matiego z mamą smile))
        • tufinka Re: Pół roczku Kacperka Tufinkowego 05.07.05, 11:07
          Bardzo dziekujemy za zyczeniasmile I skladamy nieco spoznione, ale szczere dla
          Helenki - duzo zdrowka i usmiechu! Przesylamy buziaka w stopeczkekiss
          Juz prawie wszystkie forumowe dzieciaczki przekroczyly te magiczne pol roku, a
          kolejne pol pewnie minie tak samo szybko, albo i szybciej! I wtedy dopiero
          bedzie swietowaniebig_grin
          A my wczoraj mielismy w domu mala imprezke i dzis padam. Przyszli znajomi i tak
          im sie dobrze siedzialo, ze calkiem nie mysleli o czasie. Dzis chodze na
          rzesach - dopiero posprzatalam, a oczy szczypia i spac sie chce. Na domiar
          wszystkiego maly buszuje juz od samego rana!
          Wczoraj z okazji pol roczku Kacperek dostal obiadek z kurczaczkiembig_grin Oczywiscie
          zjadl wszystko, a na koniec stwierdzil, ze malowink No i jeszcze jedna atrakcja
          dla Kacperka bylo ciacho (wyszukalam jakie w regalach dla bobasow od 4 m-ca,
          bylo napisane, ze to herbatniki, ale jak sprobowalam to w niczym nie
          przypominaly herbatnikow, ale Kacpekowi odpowiadaly). Wyraznie byl zaskoczony i
          zdziwiony, ale pchal do buziaka jak tylko sie dalo i mamlal sobiesmile Swietny
          widok! Porobilam oczywiscie fotki i przy kolejnej aktualizacji stronki na pewno
          sie pojawia!
          Sylwia sciskam Was mocno - trzymaj sie, niedlugo wakacje, a chorobsko mam
          nadzieje wkrotce minie. Jestem pewna, ze z cwiczeniami Helenki sobie pradzisz i
          bedzie dobrze - musi byc!
          Pozdrawiam
          Kasia - mama polrocznego Kacperkabig_grin
          • niunia071 Re: Pół roczku Kacperka Tufinkowego 05.07.05, 11:50
            My oczywiście również dołączamy się do życzeń!

            Starszy kolega Mati i jego mamusia : )
    • sylwiado Znowu choroby 04.07.05, 23:48
      Helenka skończyła dziś pół roczku!
      Jednak nie miałam nawet czasu cieszyć się tymi "urodzinami", bo starszy Michał
      chory sad(( Ma tak niestety popularne na naszym forum wśród starszych dzieci
      zapalenie ucha. Mimo leków przeciwgorączkowych temperatura praktycznie nie
      spadała mu poniżej 38 stopni. Był bardzo biedny ale i bardzo dzielny, wesoły,
      nie marudził. U laryngologa miał spuszczaną ropę z uszka biedaczek...
      W piątek byłam też z Helenką u rehabilitantki i też mnie raczej nie pocieszyła.
      Sporo nowych ćwiczeń, w tym 2 nowe Vojty, jeszcze się ich uczę. Na poprzedniej
      wizycie postępy zapowiadały się lepiej, a tu okazuje się, że jeszcze sporo
      pracy przed nami... Mam nadzieję, że uda mi się małą wyprowadzić przez
      najbliższe 1,5 miesiąca bo muszę wrócić do pracy 22 sierpnia. A ćwiczymy 4 razy
      dziennie, więc po powrocie do pracy byłoby to bardzo trudne.
      Mam paskudny nastrój, więc już nie smęcę, chyba pójdę spać, bo nie wiadomo jaka
      noc mnie czeka...
      Nowe zdjęcia obejrzałam, cudnie rosną dzieciaczki. Może na pociechę też wstawię
      jakieś nowe fotki smile
      Sylwia
      • aguszak Re: Znowu choroby 05.07.05, 08:54
        Sylwia, nie załamuj się proszę. Wszystko się jakoś ułoży. Niekiedy trzeba
        niektóre rzeczy zostawić czasowi - on wszystko rozwiąże. Synek wyzdrowieje, a
        Helenka dojdzie do swojego w swoim czasie.
        Mocno ściskam i czekam na zdjęcia smile))
        Pozdrowionka
      • mamazosi7 Do Sylwido 05.07.05, 10:41
        wyslalam mejla na gazetowego smile
      • sylwiado Re: Znowu choroby 06.07.05, 02:20
        Dziewczyny,
        Dzięki za słowa otuchy, można na Was liczyć smile
        Ja niestety mam ostatnio lekką deprechę związaną własnie ze zdrowiem dzieciaków
        i postępami rozwojowymi Helenki (nie będę się wdawać w szczegóły...). Mała dziś
        też gorączkowała, więc w domu pomór sad. Jutro muszę jakimś cudem zebrać jej
        mocz na posiew, oj nie będzie prosto.
        Cieszę się, że pojawiły się znowu stałe bywalczynie forum. I że Mati Aguszakowy
        zdrowy!
        Nowe zdjęcia już są, zapraszam do obejrzenia.
        Sylwia
    • aguszak Krótko o wszystkim 05.07.05, 09:02
      Ta moja pocieszka, Matueszek jest niesamowity smile)) Kiedy wracam z pracy to
      wynagradza mi czas rozłąki pięknymi uśmiechami i opowiadaniem, co on dzisiaj
      robił z babcią. Wszystkiego wysłuchuję i wszystkiemu się dziwuję, a potem
      następuje czas wycałowywania i śmiechów-chichów smile))
      EEG wyszło w porządku i uffff... Trochę to było traumatyczne przeżycie (wcale
      nie takie lightowe, jak w opisie zacytowanym przez Sushi), choć samo badanie
      niebolesne, jednak okoliczności sprawiły, że długo tego nie będę mogła
      zapomnieć sad((
      Wczoraj także byliśmy u chirurga z rzekomą przepuchliną pępkową Mateusz, ale
      też okazało się, że to były strachy na lachy i kolejna zapobiegliwość naszej
      pediatry, żeby wszystko skontrolować.
      Mati w niedzielę, podpierając się na rączkach, wspiął się na kolanka i przez
      chwilę tak się gibał w przód i w tył - rewelacja! Na razie tego nie powtarza,
      ale fajowe to było smile))
      To tak w skrócie o wszystkim. Planuję zamieszczenie świeżych zdjęć dziś
      wieczorem smile
      Za koleżankę moją trzymajcie kochane dzisiaj mocno, bo testuje betę HCG - dowie
      się, czy będzie mamusią... trudny okres dla niej i dla mnie, jako przyjaciółki.

      Buziorasy dla wszystkich milusińskich i mamusiek smile))
      • niunia071 Re: Krótko o wszystkim 05.07.05, 10:13
        Doskonale wiem o czym mówisz... Ja też jak wracam z pracy to jest u nas czyste
        szaleństwo. Mateusz cieszy się strasznie jak mnie zobaczy i też "opowiada" co
        robił cały dzionek : ) To jest fantastyczne : )))

        Cieszę się bardzo, że badania wyszły ok.

        Trzymamy mocno kciuki razem z Matim za Twoją przyjaciółkę!!!

        pozdr. niunia + Mati
        • joa8 już wróciłam 05.07.05, 10:48
          ufff, już jestem w domu!!! ale fajnie, lubię wracać do domu
          a wakacje były...trudne, przyjechałam bardziej zmęczona, niż wyjechałam wink,
          Antoś się oczywiście rozregulował, wymagał dużo uwagi, z mężem za bardzo się
          nie widziałam sam na sam wink
          ale były też cudne chwile - w trójkę na kocyku, Antoś śpi, my przytuleni
          czytamy zaległe książki.
          a Beskid przepiękny, przenikający, wzruszający, stare cerkwie wśród zielonych
          buków, spokój, słońce, zapach, coś nieporuszonego...

          a w niedzielę jadę do moich rodziców, no i wtedy to naprawdę odpocznę!!!

          a jutro brygada kinowa się zbiera, grają "Karola..."

          a i przeczytałam super książkę "Jak ona to robi",Alison Pearson, angielską, o
          mamie, która ma dwoje dzieci i ukochaną pracę, no i generalnie dużo kłopotów i
          sprzecznych uczuć, po angielski zabawna, błyskotliwa, trafna, na wakacje dla
          NAS idealna.

          a i pozdrawiam wszytskie Mamy,(Aguszak ściskam mocno, myślałam o Tobie,
          stęskniłam się smile) i dzieciaczki, mój jedyny już na liscie pięciomiesięczniak
          macha do was.
          • aguszak Re: już wróciłam 05.07.05, 11:41
            ojejeku!!! Jak się cieszę, że już jesteś smile) Chociaż dla Ciebie to oznacza
            koniec wakacji we trójkę, ale dla mnie to jest nadzieja na jakieś ożywienie na
            forum smile Ja też kombinuję, jakby tu się z Tobą i Antosiem zobaczyć może...?
            Może przyjedziecie któregoś dnia do Parku Sakiego, to wyjdę do Was na
            lunchyk...?
            Piękny jest ten Twój króciutki opis Bieskdów. Mogłoby trafić na folder
            reklamowy smile))
            Buziorasy dla najmłodzego naszego kochaniutkiego Antoniego smile))
          • sushi_1 Re: już wróciłam 05.07.05, 11:42
            witajcie!!!!
            ta ksiazka to chyba cos dla mnie...
            Oczywiscie bedziemy jutro w kinie. DO zobaczenia!
            s.
          • mama_nati Re: już wróciłam 05.07.05, 13:45
            Wróciłam i ja. Odczucia na temat wyjazdu mam podobne, za dużo zamieszania, za
            mało odpoczynku, Natalia po pobycie u dziadków rozbestwiona i też
            rozregulowana. Może dlatego tak się czuję, że wyjazd był bez męża i bardzo mi
            go brakowało! Dobrze być w domu...

            A tymczasem Natalia parę dni temu skończyła 7 m-cy, raczkuje, siada z czworaków
            (podpierając się oczywiście), jest rozkoszna i przeurocza i kocham ją bardziej
            z każdym dniem.

            Co do wózków, to my ostatnimi dniami kupiliśmy spacerówkę-parasolkę Everflo
            Travel. Wózek wygląda identycznie jak Pliko3, wyjeżdżają z tej samej fabryki
            pod różnymi nazwami, tyle że Everflo jest dwa razy tańszy. Nie polecam jednak
            do jazdy terenowej (tu najlepiej sprawdza się Emmaljunga).
            • franula Re: już wróciłam 05.07.05, 15:58
              Ja tez sie melduje po kolejnym krotkim pobycie u siostry. Dziękuujemy za
              wszystkie 7 msc życzenia. Pzrepraszamy że nie zawsze pamiętemy o wszystkich
              miesięcznicach - wpoprzednim wątku była lista na samym wierzchu i łatwiej było
              pamiętaćsad

              W czasie pobytu u mojej siostry Kasia nie sypiala w nocy za dobrze, więc dałam
              jej dwa razy (na dwie noce) Viburcol, działa super, obudziła się tylko 2 razy
              na jedzenko i kimać dalej. A to jak na nia bardzo mało razy. W każdym razie
              okazało się że powodem niepokoju były ząbki, które wykryła moja siostrasad nie
              ja - ja jeszzce dwa dni nic tam nie widzialam. No nie wiem -spodziewałam sie
              czgeos bialego a to było- takie dziwnesmile ale stukało więc zębysmile

              Co jeszcze? No roziwja się - dopiero teraz zaczęła brać stópki do buzi,
              protestuje juz przy zabieraniu zabwki, turla się jak szalona, próbuje pełzać.
              Gada pochińsku zcasme jej się wymsknie ma-ma ta-ta akle genralnie króluja
              odgłosy zwierząt: muuu, me-me, gę gęsmile

              Bestia oprotestowała zupki z mięskiem (takim dokłada osobno ze soiczka). A
              niestety mie juz protestować - wypycha językiem, wkalda palce do buzi jak tam
              jest jedzenie, przechwytuje łyżkę i wydziera się wnieboglosysmile NAwet jak
              smakuje to sa cyrki... Na topie sa nadal jabluszka ew. z gruszką (taki mus
              bobowity w jogurtowych kubeczkach a nie w słoiczklach, sprzedawany w
              czteropakach.)

              Aguszak- STRASZNIE sie ciesze że wszytsko jest ok, głupio mi było bobmardowac
              Cię smsami ale najpierw (chyba) napisałas że wyniki w piatek, potem że w
              poniedziałek, a napisałas dopiro dziś niedobra Tysmile buziaki - ściskam mocno i
              może w czwrtek zajrze do Ciebie do Saskiego

              Joa - ciesze się ze wróciłaś, ach jak zatęskniłam za górami po Twoim opisie-jak
              tam kuchnia wegetraianska?

              Opienku - fajnie ze sie odezwałaś - juz listy goncze chcialam rozpisywac,
              kiedys pytalam o Ciebie ale bez odzewu

              Mozlwie ż enie będzie mnie jutro w kinie, zdaje się że dostanę siostrzenicę pod
              opiekię.

              A dzis nie wytrymałam i kupiłam bób, nie wiem co będzie jak go zjem...

              Buziaki
              Franula
      • sushi_1 Re: Krótko o wszystkim 05.07.05, 11:39
        To i nam kamień z serca że wszyskto w porządku z Matim!!!

        Swoja drogą pocieszacie mnie dziewczyny że wasze dzieciaczki tak
        entuzjastycznie reagują na wasz powrót z pracy. Moja przyjaciołka skarżyła się
        w marcu że jej synek zostawiony z nianią po powrocie mamy z pracy tylko się
        ogladął ze nowa osoba przyszła i wracal do swojej zabawy. Bardzo mi się to
        wydalo smutne i myslałam ze wszystkie dzieciaczki tak szybko zapominaja o
        mamie. Ale moze jednak nie?
        • aguszak Re: Krótko o wszystkim 05.07.05, 11:45
          Tak jest na początku, ale potem maluch już zupełnie inaczej reaguje na Twoje
          wyjścia i powroty. Wyobraź sobie, że ten malutek mój, to wygląda rano zza
          ramienia taty, co ja tak się krzątam w tym przedpokoju i gdzie to ja wychodzę,
          pokrzykuje co jakiś czas na mnie, a jak zajrzę do pokoju, to obdarza mnie
          taaaakim uśmiechem, że mam zapas na cały dzień. Tego się trzymam i to mi
          pozwala funkcjonować smile))
          Pozdrowionka smile
    • opieniek1 jestem i ja 05.07.05, 14:47
      nie udzielam się ostatnio, bo nie mam nic do powiedzenia.
      Cały ubiegły tydzień leżałam w łóżku i nadal nie jestem zdrowa, nie mam juz co
      prawda kataru, ale gardło...
      Dzieci powoli się kurują (z naciskiem na powoli sad( ale ogólnie fajnie nie jest
      siedzę z nimi dwoma, wiadomo- wakacje w przedszkolu. Wczoraj udawaliśmy, że
      pojechalismy nad morze i cały dzień spędziliśmy w piaskownicy.
      nadrabiam zaległe lektury, w weekend przeczytałam "Kod Leonarda" jednym tchem.
      Nie spoczęłam, póki nie skończyłam. Teraz pożeram I.Allende.
      W sobotę mam zjazd rodzinny i moje babcie, dziadkowie, ciotki będą chcieli
      pewnie brać Lusię na ręce, całować a ona ma taką niską odporność, że boję się,
      że znowu się jej pogorszy. Humor mam wisielczy.
      W dodatku w tym tygodniu w moim cudownym bloku robią coś przy wodociągu i mamy
      wodę tylko od 20 do 8 rano. W dzień posuchasad
      znikam, pojawię się niedługo, jak mi humor wróci. Na razie się do niczego nie
      nadaję.
    • mama_nati Zdjęcia 05.07.05, 15:47
      Polecam zdjęcia, zapraszam do oglądania
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=25480663&a=26057378&wv.x=1
    • hell1 Do DOROTKAF 1 05.07.05, 20:46
      Przepraszam , że dopiero teraz odpisuje , ale ostatnio nie mam czasu a forum.
      Odnosnie zupek. Moi rodzice maja działke wiec warzywa mamy swoje niepryskane.
      Gotuje w niewielkiej ilości wodyżywiec jednego małego ziemniaka, na oko dwie, 3
      marchewki małe, pietruszke, kawałek pora, wszystko miksuje i dodaje odrobine
      oliwy z oliwek, w osobnym garnku gotuje miesko z kurczaka dodaje. Nie gotuje
      według jakichś proporcji wszystkie warzywa daje według uznania, mozna dawać
      buraczka, kalafiora, cukinię, kabaczka, seler, jeśli chcesz mozna zageszczać
      kleikiem ja jednak tego nie robię.
      Swoja droga ukazuje sie takie pismo Karmienie dzieci wydawane chyba przez TWOJE
      DZIECKO< jest tam sporo przepisów właśnie zbieram sie do zrobienia kisielu
      mlecznego, nie pamietam teraz proporcji ale daje sie mleko modyfikowane, troszkę
      mąki ziemniaczanej,sok, albo owoce wszystko sie zagotowuje.
      Jak znajde chwile to napizsze Ci jakieś przepisy.
      Choc ja nimi sie nie sugeruję patrzyłam na skład słoiczków które dawałam córci i
      sama te same warzywa gotowałam. Powodzenia i pozdrawiam. Ola
      • dorotkaf1 Re: Do DOROTKAF 1 06.07.05, 09:20
        dzięki OLu za odpowiedź, muszę się w końcu spiąć i ugotować taką zupkę smile
        mam jeszcze jedną wątpliwość ? jak ją podajesz ?? przez smoczaek czy łyżeczką?
        pozdrawiam
        dorota
      • franula re re kum kum 07.07.05, 10:42
        jestem w szale pakowania sie na trzy tygodnie, jak to zrobic??? Jedziemy w
        sobite, dzis chcialabym sie jeszce zobaczyc z Aguszak, poza tym musz epojsc do
        bblioteki, zrobic zapas pieluch, pojsc an poczte - nie wiem jak toz miescic i
        jescze sie fizycznie spakowac...

        iwoku -s erdeczne buziaczki wakacyjne, super ze sie Wam udalo doprowadzic wypad
        tatrzanski do skutku!

        Mamamegi- mnie trzęsie jak widze takie sytuacje a potem jestem zła na siebie ze
        nie umiałam nic powiedzieć do sluchu takiej wstretnej babie. Zmien lekarza, co
        sie masz 18 lat męczyćsmile
        Beatko - znam ten bol! Teraz jezdzimy spaecerówka i zawsze w pasach.

        Co do ejdzenia- na razie ajde nad morze i bede tam ejchac na słoiczkach (tylko
        żółtko mam dodawać). Potem może zaczne eksperymenty własne. Acha gerbera zupka
        jarzynowa z mięskiem jakos wchodzi (pluła Bobowita z dodawanym osobno mięskiem).

        Tufinko- ja sie zgadzam z Sushi - jak ziecko palzce to daję piers i tyle anwet
        jesli to jest 20 miut od ostatniego karmienia. CZasem jak jest barzdo senna to
        chwile nosze i to wystarcza. To chyab glownie lenistwo bo wole spac z nią przy
        piersi niz chodzic 2 h.
        Ale to wyglada na klasyczne zabki, wzglednie brzuszek jesli cos go wzdęło.
        Viburcol powienien pomóc? A jak dzisiejsza noc?


        No lece sie pakowac poki Kasia spi
        F
        • sushi_1 Re: re re kum kum 07.07.05, 12:18
          bawcie sie wspaniale i wypoczywajcie! 3 tygodnie to baaardzo długo. Pewnie
          Kasia juz bedzie nosic warkoczyki jak wrócicie smile
          s.
        • tufinka Re: re re kum kum 07.07.05, 21:50
          Franulo ja wlasnie tez daje w nocy piers jak tylko sie obudzi, bo nie chce miec
          calkiem rozbitego spania. Od kilku dni po pierwszym wybudzeniu maly pije
          herbatke, wiec skoro sie opil, to nie dawalam mu od razu piersi tylko stralam
          sie uspokoic, no i sie nie udalosad Jak juz dalej napisalam osttania noc byla
          spkojna, zobaczymy co bedzie dzis.
          Udanego wypoczynku zyczymy! Bawcie sie dobrzesmile
          Pozdrawiamy i czekamy na powrot
          Kasia i Kacperek
    • iwoku Tak na szybko 06.07.05, 09:45
      Kochane,
      Melduje sie tuż po powrocie z naszej Wielkiej Rodzinnej Wyprawy Tatrzańskiej
      Niesamowicie się za Wami stęskniłam!!!!
      Po tych kilku dniach w Tatrach czuje się znów silniejsza, spokojniejsza i
      szczęśliwsza. Chłonęłam tam każdą sekundę

      Wracam na krótko- w okolicach weekendu znikam znowu na ok 2 tyg- tym razem
      będziemy duzo bliżej Krakowa, ale niestety też bez łączności z Wami sad(

      Na razie nie mogę wydostać sie spod sterty prania, obowiązków domowych mam moc
      (mąż znowu w delegacji, ale wspiera mnie mama), ale spróbuję jeszcze się odezwać

      Sciskam wszystkie Maluszki i ich Mamy, zwłaszcza te zmartwione i zmęczone- z
      Sylwiado, Ewt i Opieńkiem na czele. Bedzie lepiej!Musi!
      • aguszak Re: Tak na szybko 06.07.05, 10:19
        Isiu smile))
        Fajnie, że znalazłaś dla nas choć chwilkę smile)) Z Twojego postu bije energią na
        odległość - musiałam się aż od monitora odsunąć, żeby mnie nie poraziło wink
        Cieszę się, że u Ciebie wszystko w porządku.
        Pozdrawiam,
        Agnieszka na posterunku wink))
      • sylwiado Re: Tak na szybko 06.07.05, 22:47
        Iśka,
        Fajnie że się odzywasz smile
        Wyjazdu w Tatry zazdroszczę, kiedy ja tam ostanio byłam... Ale cieszę się
        przede wszystkim, że jednak doszedł do skutku i że tak cię pozytywnie naładował.
        Sylwia
    • opieniek1 prezent na imieniny 06.07.05, 11:21
      dzis Łucji smile
      w zwiazku z tym wyjelismy wysokie krzeselko i Lusia sobie w nim siedzi i sie
      rozgladasmile taki ma fajny prezent. Bo z lezaczka juz wylazila, nawet przypieta.
      Ale duze to moje malenstwo
      • sylwiado Re: prezent na imieniny 06.07.05, 23:07
        Wszystkiego najlepszego dla Lusi smile
        Sylwia
    • mamamegi Re: Ale sie nabuzowałam :(( bardzo dłuugie 06.07.05, 11:49
      Dziś z rana bylismy z Igorkiem na szczepieniu przeciwko WZW. Muszę wam opisac
      jak wygląda wizyta w moim ośrodku zdrowia.
      Więc najpierw czekałam z godzinę pod gabinetem co nie było dla mnie jakoś
      specjalnie denerwujące, bo przecież nikt nie przychodzi do lekarza z dzieckiem
      dla sportu czy rozrywki.Słychac było z gabinetu rozmowe o karmieniu piersia
      itd.Jak sie okazało do przychodni przyszła początkująca mamusia z
      dwutygodniaowym maluszkiem która miała problemy z przystawianiem
      malucha.Położna jej pokazywała jak przystawiać i kobitka skoro juz udało jej
      sie przystawić malucha chciała skorzystać żeby sie najadł.W końcu wyszła
      uchachana od ucha do ucha bo dziecko jej sie w końcu najadło.No i dla mnie to
      było spoko.Ale nie dla mojej pani doktor.Babka miała takie nerwy ze mamuska
      karmiła tyle malucha ze mnie poświeciłą zaledwie 2 min! A fukała a gadała do
      pielęgniarki na biedna mamusię, że nieumiejok, że jak taka dziecko wychowa
      skoro cycka nie umie dawać A cała wizyta moja przebiegła tak
      -O jaki duży chłopak-mówi pani, Co on je ?
      -Pierś i zaczełam podawać zupki i jabłuszko-odpowiedział
      -No to na wage go-powiedział , obsłuchała stetoskopem po czym wyszła
      Świetnie prawda???Zawsze jak tam chodzę to sie tak wkurzam ostatnio jak
      spytałam czy mogę zacząc podawac zupki to powiedzieli mi "JAK PANI UWAŻA" i tak
      jest ze wszystkim.Dziś chciałam sie też popytać o pare rzeczy choćby tylko dla
      zasady żeby zobaczyc jej reakcję, bo o stosowanie sie do jej zaleceń to cieżko,
      bo zalecenia czy wskazówki jako tako nie istnieją. Tak samo było ze szczepionką
      przeciw HIB nikt mi nie powiedział że istnieje coś takiego, ja nie miałam
      interku a specjalnie nie szukałam po ksiazkach informacji o zalecanych
      szczepieniach bo nawet nie wiedziłąm ze coś takiego istnieje ( w końcu nie
      musze o wszystkim wiedzieć, choć do dziś pluje sobie w brode!).I taka włąśnie
      opiekę medyczną ma mój syncio.Na szczescie nie chorował, a jak mieliśmy problem
      z przepukliną pępkową i spadkiem wagi to jeżdziliśmy prywatnie do lekarza.
      Teraz nic sie nie dzieje a ja robię wszystko na czuja tzn wprowadzam nowe
      posiłki, po mału odzwyczajam od cyca, jak dobrze ze jestem z wami na forum bo
      sama bym chyba dostała świra
      Pa ale popisała, sorka pewnie nie przebrniecie
      • aguszak Re: Ale sie nabuzowałam :(( bardzo dłuugie 06.07.05, 12:21
        Jak możesz myśleć, że nie przebrniemy..??!!? Przebrnęłam i wcale nie było tak
        trudno.
        A jeżeli chodzi o przydatność forum, to mogą sobie lekarzyny mówić, co chcą,
        ale gdyby nie Wasze porady i sugestie, to wiele rzeczy także mnie by umknęło, a
        lekarz zapytany czasem czy robić tak czy tak, z tym czy z tym, odpoiwedział mi
        kiedyś: A to ja pani nie mówiłem tego na ostatniej wizycie?? NO JAKOŚ NIE
        MÓWIŁ!!!

        Pozdrowionka smile))
      • tufinka Re: Ale sie nabuzowałam :(( bardzo dłuugie 06.07.05, 21:18
        Nie dziwie sie, ze sie zdenerwowalas. Co za babsko Wam sie trafilo - przeciez
        po to jest aby tlumaczyc i uswiadamiac, a nie zbywac. Moze faktycznie zmien
        lekarke, badz przychodnie, to chyba najlepsze wyjscie.
        Pozdrawiam
      • sylwiado Re: Ale sie nabuzowałam :(( bardzo dłuugie 06.07.05, 22:50
        Ja bym jednak poszukała innego lekarza...
      • sushi_1 Re: Ale sie nabuzowałam :(( bardzo dłuugie 06.07.05, 23:27
        oczywiście że przebrnęłyśmy!!!
        Oj wspólczuję takiego doktora...
    • beata3211 Niedzielny horror 06.07.05, 13:15
      Pisze dla przestrogi, o swoim gapiostwie. Nareszcie doszłam do siebie i moge
      spokojnie opwiedzieć

      Wczoraj omal nie doprowadziliśmy do okropnego wypadku. Krzyś prawie wypadł nam
      z wózka na chodnik, a było to tak.
      Wracalismy do domku autobusem niskopodłogowym ze spacerku, wysiadaliśmy na
      pl.Willsona mój mąż wyjeżdzał z autobusu i co sie okaało że chodnik jest dość
      nisko wózek zawisłm nam na stelażu ani wciagnąć ani popchnąć jeszcze torby spod
      wózka przeważyły i wózek leci pionowo w dół, dobrze że na przystanku byli
      ludzie to się żulili żeby złapać wózek i dobrze że budka była postawiona to
      Krzysiek wylądował pomiedzy budką a gondolą wciśnięty w óg. Rozryczał sie w
      niebogłosy ale to tylko dlatego że się przestraszył rwetesu. Rany widziałam to
      wszystko w zwolnionym tempoie i ta świadomość że nie moge nic zrobić tylko
      patrzeć.......okropieństwo
      • dorotkaf1 Re: Niedzielny horror i sprawie lekarzy 06.07.05, 13:23
        dobrze że to tak sie skończyło....uwagi nigdy za wiele...a co do lekarzy -
        milczków którzy nic nie powiedzą, nic nie doradzą...ja miałam identyczną
        sytuację i po pół roku nerwów poprostu zmieniłam lekarza (czyli przychodnie) i
        teraz jest ok
        polecam ten sposób po co sie denerwowoać podczas każdej wizyty....(ja np tez
        chciałam sie dowiedziec co i jak z dokarmianiem maluszka...to dostałam poradnik
        nt karmienia ale piersią...sad żenada
        zmień przychodnię i tyle
        d
      • aguszak Re: Niedzielny horror 06.07.05, 13:42
        ojojoj! To rzeczywiście był horror. Ale jak to? Z niskopodłogowego...?
        • beata3211 Re: Niedzielny horror 06.07.05, 13:46
          no włąsnie, niestety na pl.wilsona na przystankach krawężnik jest niziutki i
          dlatego. Bo naprzykład z tramwaju niskiego wyjeżdza sie spokojnie bez problemów
          ale z autobusu brrr wole nie myśleć.
          Jeszcze wtedy mieliśmy ciężki plecak pod wózkiem i on dodatkowo przeważył tak
          że Seb nie miał już możliwości cofnięcia ani na żadną reakcję...
          • niunia071 Re: Niedzielny horror 06.07.05, 14:11
            aż mnie zmroziło jak przeczytałam...
            Cieszę się, że wszystko w porządku i Maluszkowi nic się nie stało.
      • tufinka Re: Niedzielny horror 06.07.05, 21:26
        Dobrze ze nie wypadl, uff. Biedactwo pewnie niezle sie wystraszylo. Pomyslalam
        przez chwile o szeleczkach, ale w gondoli to raczej ich nie ma, prawda? My
        jezdzimy juz w spacerowce i Kacperek jest przypiety. A moze dokup takie zwykle
        szeleczki i przypnij do wozka? Bedziesz spokojniejsza o malucha w razie
        naglych, nieprzewidzianych sytuacji.
      • sylwiado Re: Niedzielny horror 06.07.05, 22:54
        Horror faktycznie, dzięki Bogu że nic się nie stało.
        Może faktycznie dobrym pomysłem jest zamontowanie szeleczek? Ja mojej mamie w
        wieku ok. pół roku wypałam z gondolki, ale było to na szczęście zimą i wpałam w
        śnieg, więc nic się nie stało smile
        Sylwia
      • sushi_1 Re: Niedzielny horror 06.07.05, 23:34
        Szczęście że nic się nie stało!
        Swoją drogą Krzyś się jeszcze mieści w gondoli? Oj długo wam ona słuzy. My juz
        od 2 miesięcy jeszimy spaceówką i bardzo ją sobie chwalimy. (Z tego co pamiętam
        mamy takie same wózki.)

        Miałam zawsze wrażenie że ta gondola jest bardzo wysoka a przez to mniej
        stabilna. Za to spacerówka jest bardzo nisko zawieszona i czuję się z nią o
        wiele bezpieczniej zwłascza w komunikacji miejskiej gdzie trzeba czasem szybko
        wykonac jakis karkołomny manewr.

        pozdrawiam,
    • hell1 do Dorotkaf 1 06.07.05, 19:47
      Cześć Dorota , jeśli chodzi o podawanie zupki to oczywiście łyżeczka, przez
      butle nie da rady i nawet lepiej bo nasze maluch naucza sie jeść z łyzeczek. A
      propos butli moja mama zrobiło dość gestą kaszkę i próbowała dać mojej Poli, o
      mało jej oczy nie wyskoczyły bo smoczek nie taki i moja córcia nie lubi jeść z
      butli.Ale najwidoczniej zassała.

      Pozdrowienia dla wszystkich mam.
      • tufinka Jak sie Kacperek meczyl 06.07.05, 21:43
        Nie wiem co sie dzieje, czy to zabki czy nie zabki. Juz kiedys Kacperek byl
        troche bardziej marudny i myslalm ze mu wychodza, ale nie wyszly. No ale do
        rzeczy. Wczoraj w nocy maly sie zbudzil, byla godz 00.30, jak zwykle po
        pierwszym przebudzeniu dalam mu herbatke. Herbatka sie sonczyla i placz, no
        raczej ryk. I tak 2 godzsad Tulilam, spiewalam, lulalam , szeptalam, glaskalam,
        calowalam.....nic. Jak juz prawie zasypial, to znowu zaczynal plakac. W koncu
        go nakarmilam i zasnal, nawet niewiele pociagnal, bo taki uz byl zmeczony.
        Obudzil sie o 6, nakarmilam go i znowu marudzenie i placzsad No i tak do 12,
        zbudzilam meza, bo juz nie wyrabialam. Wogole w nocy juz mi cierpliwosci
        zaczynalo brakowac, mialam wrazenie ze nie wytrzymam tego placzu. Nigdy tak
        jeszcze nie bylo. Nie wiem czy nie mogl zasnac i domagal sie piersi, czy go
        bolaly dziaselka? Wymeczyl sie bidulek i mame przy okazji tez wymeczyl. W dzien
        tez byl marudny no i znowu nie wiem czy ze zmeczenia czy przez dziaselka. Mam
        tylko nadzieje, ze dzis sytuacja sie nie powtorzy, ale jesli tak to chyb aod
        razu dam mu piers, bo nie mam sil na kolejna zarwana nocke. tylko co bedzie jak
        po piersi zacznie plakac? I powiedzcie mi prosze: 1) jak odzwyczaic od nocnego
        jedzenia skoro budzi sie i placze i nijak nie chce zasnac? 2) jak nie usypiac
        malucha na rekach skoro placze? Nie powinno sie niby przyzwyczajac do
        zasypiania na rekach, do lulania. A jesli tak placze to co zrobic, rzucic do
        lozeczka i czekac na cud? Tak mnie naszly te pytania po wykanczajacych nocy i
        dniu. Oby dzis bylo lepiej...bo brak mi sil i to nie tylko fizyczniesad
        • sylwiado Re: Jak sie Kacperek meczyl 06.07.05, 23:07
          tufinka napisała:

          > Nie wiem czy nie mogl zasnac i domagal sie piersi, czy go
          > bolaly dziaselka?

          Skoro to takie nietypowe zachowanie, to pewnie jednak coś dolegało Kacperkowi.
          Może warto spróbować homeopatyczny Viburkol w czopkach (ktoś już go też
          polecał), nie zaszkodzi a może jakoś ulży Kacperkowi? I ewentualnie jakiś
          znieczulający żel na dziąsełka?

          > 1) jak odzwyczaic od nocnego
          > jedzenia skoro budzi sie i placze i nijak nie chce zasnac?

          Wydaje mi się, że w takich trudnych momentach dziecka lepiej odłożyć naukę na
          trochę później i przede wszystkim jakoś ukoić maluszka.

          > 2) jak nie usypiac
          > malucha na rekach skoro placze? Nie powinno sie niby przyzwyczajac do
          > zasypiania na rekach, do lulania. A jesli tak placze to co zrobic, rzucic do
          > lozeczka i czekac na cud?

          Oj, nie oczekiwałabym raczej cudu... Moja Helenka zwykle zasypia sama, ale jak
          jej jest naprawdę źle to oczywiście nie pozwalam jej płakać i ją lulam.

          Tufinko, trzymaj się dzielnie, korzystaj z pomocy męża jeśli tylko się da. I
          mam nadzieję, że to tylko przejściowe trudności i Kacprerek szybko wróci do
          swojego normalnego rytmu smile
          Pozdrawiam,
          Sylwia
        • sushi_1 Re: Jak sie Kacperek meczyl 06.07.05, 23:45
          Tufinko, a dlaczego chcesz odzwyczaić od nocnego jedzenia?

          Ja wyznaję zasade że z takimi maluchami jak nasze to jeszcze nic na siłę.
          Jeśli się budzi i chce pierś w nocy to mu ją dać. Jeśli chce lulania to lulać.
          Chce byc noszony - nosić. Jeszcze parę miesięcy i nie będą się dali brać na
          ręce bo będą mieli ciekawsze rzeczy. A za parę lat to największą czułościa
          bedzie zmierzwinie im czupryny bo dać się mamie pocałować to dla chłopca
          obciach.

          Nie każdy musi wyznawac moją zasadę i nie krytykuję jeśli któraś mama już
          teraz "wychowuje" swoje dziecko. Ja jednak na razie biore wszelkie zakazy na
          luz dzięki czemu moje najedzone dziecko śpi w nocy 12-13 godzin. Zazwyczaj
          wstajemy o 9.30 ale zdarza nam się i pospać do 11.30. (A potem w nocy nie chce
          mi sie spac tylko buszuję po Internecie smile))

          sushi
          • sylwiado Re: Jak sie Kacperek meczyl 07.07.05, 00:00
            Sushi,
            Na pocieszenie zdradzę Ci, że dla mojego prawie czteroletnego Michałka danie
            buzi mamie to wcale nie obciach smile. Ba, jako maluch nie lubił zbytnio
            przytulania i czułości i dopiero potem mu się odmieniło. Na razie więc nie
            muszę się zadowalać li i jedynie mierzwieniem czupryny wink Ciekawe tylko jak
            długo...
            Sylwia
        • mama_nati Re: Jak sie Kacperek meczyl 07.07.05, 12:59
          Skąd ja to znam??? U nas podobnie od dwóch dni. chodzę na rzęsach, jestem
          wykończona psychicznie, fizycznie i nie wiem co mam robić. Natalia przysypia
          jedynie przy piersi, ew na rękach, jakiekolwiek próby odłożenia do łóżeczka
          kończą się histerią. Dziś np usypiałam ją dwie i pół godziny! To dla mnie
          bardzo nietypowe, bo do tej pory większych problemów za spaniem nie było, gdyby
          Nati przyzwyczajała mnie do takich zachowań od początku to pewnie byłabym
          uodporniona i nie robiłabym sensacji, ale w tej sytuacji JUŻ NIE MOGĘ! Dodam że
          cały dzień jestem sama, mąż albo zdąży na kąpanie, albo nie, znikąd żadnej
          pomocy, w domu bałagan, sterta prasowania (z trzech prań)... Uff, to sobie
          ulżyłam, a i do tego absolutnie nie mam prawa zniknąć Natalce z horyzontu nawet
          podczas zabawy, natychmiast jest wrzask. No, póki śpi idę wymopować podłogę, bo
          ta mała wiercipięta wchodzi teraz w każdy zakamarek. Przepraszam za
          przynudzanie, ale naprawdę czuję się ześwirowana i pierwszy raz od początku
          macierzyństwa pojawiła mi się myśl, że dobrze byłoby już wrócić do pracy. Mam
          nadzieję, że mi przejdzie...
          • tufinka Re: Jak sie Kacperek meczyl 07.07.05, 21:42
            Dzisiejsza noc byla spokojna, ufff. Maly tylko jadl i spal. W dzien tez bylo
            lepiej - Kacperek mial zdecydowanie lepszy humor. Czy wiec zabki rosna "na
            raty"? No chyba ze to nie zabki? Dopiero wieczorem znowu naszlo go marudzenie,
            ale przez caly dzien nasycilam sie jego usmiechem i jakos to znioslam. Mamonati
            trzymaj sie i ty! Wierze, ze za kilka dni minie to zachownie naszych maluchow i
            wroca do normy, bo inaczej chyba nie da rady. Dzis Kacperek usypial oczywiscie
            przy piersi, kiedy usnal to chcialam go odlozyc - oczywiscie obudzil sie i
            placzsad Wzielam go wiec ponownie, zeby sobie possal i siedzialam z nim tak
            chyba kolejne 15-20min! W koncu udalo mi sie go odlozycsmile A moj kregoslup
            doslownie mi pekasad Mam nadzieje, ze jutro nie bedzie tak mnie bolal, bo.....,
            (a co tam pochwale siewink ide na lekcje jazdy konnejbig_grin Maz zrobil mi prezent, bo
            mam jutro urodzinki, no i calkowicie mnie zaskoczylsmile
            A jeszcze jedno - dziewczyny ja sie nie zgadzam na ograniczenie czulosci
            matczynej sprowazdajacej sie do targania lebka! Ja bede chyba namolna mamuska,
            hihi - bede calowala i juz!big_grin I przytulala!!! Pewnie to mam po mojej mamiesmile
            Ona do dzis sie rzuca i na mnie na moja siostre! My glosno protestujemy i jest
            ubaw, zawsze na wesolo, a ona mowi, ze co swoje to musi wziac i nas zawsze
            wycalujesmile I fajnie, ze jest jak jestsmile
    • kuczynska78 problemy z plamami z marchewki 06.07.05, 21:54
      hej!
      Dziewczyny ratujcie !
      Ja już nie moge. Plamy z marchewki są wszędzie. Hania przy jedzeniu pluje,
      czasem włozy łapke i cap za ubranie. Nie moge tego niczym usunąć. Moczę ubrania
      po 24 godziny w Vanishu, później robie pranie tez z jego dodatkiem i nic. Znów
      mam kolejne ubranko nie nadające się juz do założenia. Jak sobie z tym
      radzicie? Wasze rady są niezbędne.

      Pozdrawiam Aga
      • tufinka Re: problemy z plamami z marchewki 06.07.05, 22:05
        Niestety ja tez nie znalazlam nic skutecznego na marchewke. Postanowilam wiec
        przebierac malego w jedno przeznaczone na "odstrzal" ubranko jesli je obiadek z
        dodatkiem marchewki, albo deserek z jagodami. Do konsumpcji pozostalych
        posilkow nie przebieramwink
      • sushi_1 Re: problemy z plamami z marchewki 06.07.05, 23:25
        Nie mam patentu na plamy z marchweki, a też mi Julo 2 najładniejsze body
        zabrudził. Jedyne co mnie pociesza to fakt że Julek nie lubi marchwii wiec nie
        dostaje jej za często.


        Zauważyłam że moje dziecię oprócz marchwii nie lubi także ani ziemniaków, ani
        jabłek, ani gruszek, ani dyni. Za to bardzo lubi morele i brokuły. Musze
        znależć w tych mądrych tabelach IMiDZ od kiedy można zacząć wprowadzać kawior i
        szampana.

        Oraz, o dziwo, nic nie może być podgrzane. Zimna breja z brokułów? A jakże!!

        sushi
        • aguszak Re: problemy z plamami z marchewki 07.07.05, 08:58
          ... a może szampana z truskawkami też przy okazji sprawdź wink))
      • matczukewa Re: problemy z plamami z marchewki 07.07.05, 23:14
        Mnie jakoś, dziwnym trafem, czasem się spierają, a czasem nie. Też staram się
        od razu moczyć w Vanishu (oxy action- w proszku) i w proszku, a potem dopiero
        piorę w pralce w Lovelli.
        Do tej pory Antoś generalnie jadł ładnie i bardzo nie brudził, ale dziś odkrył,
        że można robić brrrr jedząc, a wtedy to już plamy murowane na wszystkim
        dookoła. Muszę chyba wypróbować ten fatruszek wg patentu Vievioory, bo
        przebieranie do jedzenia nie bardzo wchodzi w gre (Antek zaczął tego
        nienawidzić szczerze i wystawia niezłe cyrki przy próbie zmiany ubranka) wink
    • kuczynska78 Co z Oliwką 06.07.05, 21:57
      Hej!
      Nieodzywałam się trochę bo albo pracowalismy z mężem nad sklepikiem, albo
      biegalismy z Oliwka po lekarzach. Stanęło na tym, że jej problemy ze słuchem są
      spowodowane przerostem trzeciego migdała. Okazało sie, że jest tak duzy, że
      żadne leczenie farmakologiczne nie wchodzi w gre. Pozostaje tylko zabieg
      wycięcia trzeciego migdała. Jutro dzwonię do szpitala, żeby sie umówic. Mam
      nadzieję, że nie uslyszę tesktu: skończyły sie limity, bo w prywatnym gabinecie
      tez zabieg kosztuje 1000 zł. Czy któras z Was słyszała cos o tym zabiegu, zna
      takie dziecko/ Jesli tak to opowiedzcie co sie z nimi działo, jak się
      zachowywały, czy były jakieś komplikacje.

      Pozdrawiam Aga
      • sylwiado Re: Co z Oliwką 06.07.05, 22:44
        Aga,
        Wśród moich znajomych kilkoro dzieci miało usuwany trzeci migdał, chyba jest to
        dość popularny zabieg (i być może czeka też mojego synka...). Może być
        przeprowadzany w szpitalu - wtedy dziecko przebywa w szpitalu chyba ok. 2-3 dni
        albo ambulatoryjnie - wtedy po kilku godzinach dzieciaczek jest już w domu (w
        Poznaniu ambulatoryjnie też się usuwa na NFZ, terminy nie są bardzo odległe).
        Szpital jest bezpieczniejszy jeśli pojawiłyby się jakieś komplikacje (które
        chyba nie są bardzo częste) ale dla dziecka przyjemniej jednak ambulatoryjnie.
        Jak lepiej w waszym przypadku nie wiem, musielibyście poradzić się lekarza.
        Zabieg wykonuje się chyba w znieczuleniu ogólnym, przynajmniej tak miało to
        robione ostatnio znajome dziecko. Po zabiegu dziecko przez co najmniej tydzień -
        10 dni musi się bardzo oszczędzać, nie może się wysilać fizycznie, najlepiej
        jeśli przebywa w domu, musi unikać kontaktu ze zbiorowiskami ludzkimi, pokarmy
        muszą być rozdrobnione. Córeczka sąsiadki (6 lat) miała ostatnio usuwany 3
        migdał i na początku trochę wymiotowała, ale już po kilku dniach była w niezłej
        formie. Podobno zdarza się, że 3 migdał odrasta. Jeśli się nie mylę, to
        widziałam trochę postów na ten temat na forum Zdrowie, może wrzuć temat w
        wyszukiwarkę.
        Trzymam kciuki, żeby Oliwka zniosła zabieg jak najlepiej i oczywiście bez
        żadnych komplikacji smile
        Sylwia
      • martolina77 Re: Co z Oliwką 07.07.05, 18:28
        mojej znajomej cora (4 latka) niedlugo bedzie tez miala taki zabieg tylko
        laparoskopowo. W warszawie mozna to zrobic tylko prywatnie za 3500 zl (!!!!).
        A innej znajomej synek mial...i jest wszystko w porządku. nie martw sie.Dobrze,
        ze znamy juz przyczyne gorszego sluchu.

        a my....byczymy sie nad jeziorem.wlasnie przyjechalismy na noc do dziadkow na
        kąpiel i jutro wracamy! ale jest super!. woda w jeziorku cieplusienka,
        sloneczko swieci... az mi dziecko lepiej spi.

        caluje z wlodawy
    • titimalunio Jak sobie radzicie. 06.07.05, 22:37
      Odkąd Huberek zaczął raczkować i penetrować wszystkie obszary naszego małego
      apartamentu nie moge się zorganizować. Nie mówiąc już o robieniu obiadu, bo
      mały jak śpi to tylko pół godzinki zazwyczaj i nie wiem w co ręcę włożyc przez
      ten czas. Poza tym przestawił się na ranne wstawanie i o 6 mam pobudkę, nie
      mowiąc już o ciągłym budzeniu w nocy, ale to chyba przez ciągłą zmianę miejsc,
      raz u teściów, raz u moich rodziców, raz w domu. Tęsknie za naszym spaniem do
      11 w dzień, chlip, chlip.

      Poza tym dokarmienia nadal nie idzie, kupiłam kaszkę może z nią pójdzie lepiej
      bo słodka.

      Oczy mi się już zamykają więc brykam do ciepłego łóżeczka.
      Pozdrawiamy
      A+H

      Zapraszamy również do galerii zdjęć czerwcowych na stronie smile
      • sushi_1 Kino 06.07.05, 23:47
        Dzisiejsza lista obecności: Delfinlex z Kacperkiem, Joa z Antkiem i my.
        Film ("Karol") długi i słaby. Kto nie był nic nie stracił.
        s.
      • martolina77 Re: Jak sobie radzicie. 07.07.05, 18:29
        to Hubek juz raczkuje????? O Matko! Co sie tu dzieje. Czlowiek przez tydzien
        nie zajrzy a tu dzieci juz niemal chodzą. Zaraz sie dowiem, ze wszystkie
        gadają ... hihihi... my lekko pełzamy do przodu wink))
        • franula Re: Jak sobie radzicie. 07.07.05, 18:45
          to zajrzyj na zdjęcia Tusi - Ala stoi!!!
          • tufinka Re: Jak sobie radzicie. 07.07.05, 21:19
            No wlasnie! Calineczka stoi! Mi szczeka opadla ze zdziwieniasmile Kacperkowi dzis
            poraz pierwszy udalo sie stanac na czworaka! Ale za chwile bam na dupcie i na
            boczeksmile No i stojki robi na glowiebig_grin Szalone dzieciesmile
    • vievioora Tusia i Alicja 07.07.05, 09:36
      Tak na szybko wpadłam, bo dostałam wczoraj pozdrowienia od Tusi i Alicji:

      "Przesyłamy pozdrowienia z Kaszub. Ala ma już 2 zęby i sama siada z czworaka i
      stoi trzymając się moich dłoni dla równowagi. Zjada ogromne ilości, żadne
      słoiczki nie są w stanie zaspokoić jej apetytu."

      Wrzuciałam też na wątek Tusi 'Zobaczcie' parę zdjęć:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=22514334&v=2&s=0
      pozdr i miłego dnia - pracująca (buuu ) vievioora
      __
      zrobiłam stronkę smile
      :: www.vievioora.com ::
    • vievioora Tak ot krótko 07.07.05, 10:01
      Ha, a jednak cisza... Chwilowo nic się nie dzieje, więc szyvko przeleciałam
      oczami po ostatnich postach.
      Jakoś tak wakacyjnie w naszym wątku - stanowczo mniej czasu/możliwości pisania
      chyba nas męczy.

      U mnie też praca (już się rozkręciłam) + expresowe powroty do domu. Na ulicach
      W-wy pusto, więc nawet rozsądnie wracam. Nawet pozwoliłam sobie ostatnio
      samochód po drodze umyć (tak normalnie to szkoda mi czasusmile. Gaba mimo, że
      wykluły jej się dwa dolne ząbki, jakoś ostatnio bardziej marudna, wszystko bez
      wyjątku pakuje do buzi. W poniedziałek załatwialiśmy trochę formalności w
      banku. Jak wyszliśmy to się okazało, że nie mogę Gabie czapki na głowę założyć
      (a wiało jak nie wiem), bo dorwała ją i wkładała do buzi. Czapkę można było
      wyżymaćsmile

      Nie zauważyłam u Gaby chęci pełzania, raczkowania ani nawet obracania się na
      brzuszek. Chwilowo świetnie sobie radzi kręcąc się dookoła własnej osi i
      wyginając na boki. Czasami pomaga sobie nóżkami, jak czegoś nie może dosięgnąć.
      Przeprosiłyśmy się z zupkami, ale nadal marchewkowa (te plamy!) z jarzynami
      Gerbera wygrywa. Soczki są nieciekawe. NanHa zmieniłam na zwykły Bebilon i
      świetnie nam wchodzi. Do tego oczywiście pierś, ale głównie jak jestem w domu.
      Laktator w pracy tak mnie stresował (bo mało mi się udawało odciągnąć), że
      przestałam go ze sobą ciągać (pustego prawie) w te i we wte. Za to zdarza mi
      się, że jak wracam do domum to Gaba nie jest głodna i wtedy odciągam (o dziwo
      spore iloścismile a potem jeszcze ją karmię (hmm i jakoś starcza - nie rozumiem za
      bardzo jak to funcjonuje, ale ważne że jakoś).

      Z plamami marchewkowymi na szczęście ostatnio walczy Niania - moczy od razu
      ciuszki w wodzie z Lovelą (proszkiem) i chwilę później zapiera. Jak na razie
      jest ok. Ja karmiąc Gabę zużywam mega ilości chusteczek (trzymam je pod ręką) i
      jakoś mi się udaje powstrzymać zapędy artystyczne Gaby. Moja Gin sprzedała mi
      inny patetent - okazało się że fartuszki do malowania farbami dla starszego jej
      synka są super jako fartuch anty marchewkowy )jest długi - do kolanek i ma też
      rękawki. Ten polecany był akurat kupowany w MotherCare, ale obie podejrzewamy,
      że w innych sklepach też będzie do znalezienia.

      I jeszcze w kwestii karmienia - Gaba powoli sama zaczyna przesypiać noce (z tym
      że u niej noc trwa od 20.00 do 5-6 nad ranem). Próbowaliśmy kąpać/kłaść ją spać
      później ale godziny pobudki to nie zmieniało. Ale nie stosowałam ku temu
      żadnych zabiegów. Jeśli budzi się w nocy to ją karmię wychodząc z założenia, że
      gdyby nie była głodna to by się nie budziła (ok czasami chodzi tylko o to że
      smoczek wypadł itd)

      __
      zrobiłam stronkę smile
      :: www.vievioora.com ::
    • aguszak Z tych smutniejszych wieści... 07.07.05, 11:51
      ... mojej przyjaciółce się nie udało (in vitro)... znowu... ale wierzę w nią,
      podniesie się i spróbuje znowu... a ja będę przy niej, mimo, że mnie teraz od
      siebie odsunęłą sad((
      Dziękuję Wam za ciepłe myśli wysyłane w jej kierunku...

      Pozdrowionka
      • beata3211 Re: Z tych smutniejszych wieści... 07.07.05, 12:12
        Wielka szkoda. Nadal będe trzymać kciuki. Napewno się uda. To takie
        niesprawiedzliwe że czasem ktoś bardzo bardzo pragnie dziecka i nie może go
        mieć a ktoś kto nie chce od razu zachodzi w ciaże a potem....
        Ach bardzo to niesprawiedliwe!!!
      • sushi_1 Re: Z tych smutniejszych wieści... 07.07.05, 12:18
        Szkoda. Ale nadal trzymamy kciuki!
      • mama_nati Re: Z tych smutniejszych wieści... 07.07.05, 12:44
        Bardzo mi przykro, wierzę że się uda następnym razem, będę się o to modlić,
        musi się udać. A przyjaciółce musisz dać troszkę czasu, to dla niej trudne i z
        pewnością nie jest jej łatwo widząc Twoje małe szczęście (wiem coś o tym).
        • niunia071 Re: Z tych smutniejszych wieści... 07.07.05, 13:54
          Będzie dobrze! Moja bliska znajoma też miała podobną sytuację... udało się za
          czwartym razem i teraz jest w trzecim miesiącu z bliźniakami : )

          Trzymam mocno kciuki za Twoją przyjaciółkę!
      • delfinlex Re: Z tych smutniejszych wieści... 07.07.05, 19:06
        ..przykro mi..
        Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej...
        Aga, bądź przy niej - choćby w swoich myślach smile
        • tufinka Re: Z tych smutniejszych wieści... 07.07.05, 21:17
          sad No to ciezkie chwile przezywaja, ale jesli beda na tyle silni by probowac
          dalej to na pewno sie uda. Mam nadzieje, ze w koncu maluszek zamieszka u niej
          brzuszku wynagradzajac jej te wszystkie smutne dni. Mam znajoma, ktora przez 4
          lata starala sie o maluszka i kilka razy tracila kolejne ciaze, ale nie poddali
          sie z mezem. W koncu udalo sie! A potem jeszcze raz i jeszcze kolejny! Teraz ma
          trzech szkrabow z bardzo mala roznica wiekusmile Tak jej los wynagrodzil
          wczesniejsze cierpienia. Mam nadzieje, ze Twoja kolezanka tez wkrotce spotka
          wielka radosc.
          • aguszak Dziękuję, kochane, za ciepłe słowa :) n/txt 08.07.05, 08:42

    • delfinlex I znowu dramat... 07.07.05, 19:04
      ..tym razem Londyn...
      Ja tego nigdy nie zrozumiem....

      Tufinko!
      Jesteś najbliżej tego koszmaru!Trzymaj się dzielnie!
      • tufinka Re: I znowu dramat... 07.07.05, 21:23
        No wlasnie za tydzien mielismy jechac do Londynu - to niecala godzina drogi od
        nas. Ale teraz to nie wiem czy sie wybierzemysad Zawsze zostawialismy auto na
        parkingu przy pierwszej stacji metra i poruszalismy sie wlasnie metrem, bo tak
        najwygodniej. Ciesze sie, ze mieszkamy tu a nie w Londynie, bo bym chyba umarla
        ze strachu. A rodzina i tak do nas wydzwania i pyta co u nas.
      • aguszak Re: I znowu dramat... 08.07.05, 08:33
        ... nie mogę się otrząsnąć i pojąć... tej tragedii... i o co w tym wszystkim
        chodzi.... chyba wszyscy już potracili rozum!!!
    • delfinlex Potrzebujemy kciukasów!!! 07.07.05, 19:04

      • delfinlex Re: Potrzebujemy kciukasów!!! 07.07.05, 19:07
        poszło za szybko

        Jutro jadę (i to sama!!!) z Kacperkiem do Centrum Zdrowia Dziecka - oczkowe
        kłopoty wróciły i jutro się dowiemy, czy czeka nas przetykanie kanalików uncertain///

        Strasznie się boję...
        • franula Re: Potrzebujemy kciukasów!!! 07.07.05, 19:11
          nie wiem jak sie mam pakowac z zacisnietymi kciukami, ale będę!
          kciukasy zaciśniete - nawet u nóg!
          • delfinlex Re: Potrzebujemy kciukasów!!! 07.07.05, 19:22
            Dzięki Kochana!!!
            Strasznie będzie tu Ciebie brakowało!
            Bawcie się cudnie i wypoczywajcie!
            No i czekam na sygnał w Białogórze!
            Do zobaczenia!

            Karina
        • joa8 Re: Potrzebujemy kciukasów!!! 07.07.05, 19:23
          Karina, trzymajcie się, będzie dobrze, a w Centrum uzbrój się w cierpliwość,
          trzeba się tam trochę nachodzić, jest dość obskurnie, ale wszyscy raczej mili.
          Trzymam kciuki i daj znać co i jak.
          • tufinka Re: Potrzebujemy kciukasów!!! 07.07.05, 21:25
            Ja tez juz zaciskam kciuki, zeby wszystko bylo dobrze!
            • martolina77 Bedzie dobrze. trzymamy kciuki 07.07.05, 22:01

        • aguszak Re: Potrzebujemy kciukasów!!! 08.07.05, 08:35
          Masz moje i mateuszkowe kciukasy zapewnione!!! Trzymaj się, będzie dobrze!
          Ściskam serdecznościowo smile))
          • delfinlex Re: Potrzebujemy kciukasów!!! 11.07.05, 10:13
            Kochane,dzięki za kciukasy - czułam ich moc smile

            Joa, miałaś rację - to dosyć smutne i miejscami obskurne miejsce.
            A kilometrów to zrobiłam tam chyba z 650...

            Kacperek dostał kolejny antybiotyk, pobrano wymaz, wyniki jutro.
            Ale - na 90% - bez zabiegu się nie obędzie...Tylko u takiego dużego (!!!)
            maluszka ten zabieg jest w narkozie...W sierpniu....
      • alcantra Wpadam i wypadam ;-) 08.07.05, 00:23
        Szybciusieńko, bo trzeba spać:

        1) byłam dziś pierwszy dzień w pracy. Straszne przeżycie, kiedy trzeba wszystko
        sobie od nowa organizować. Jeden kolega stwierdził, kiedy wychodziłam po 5
        godzinach (o godzinę za późno, bo pół etatu), ze mu demoralizuję zespół;

        2) Niuńka nianią zachwycona, bo wreszcie znalazł się ktoś, kto potrafi bite 6
        godzin poświęcić tylko i wyłącznie JEJ nonstop do Niej zagadując. Jak dla mnie
        - takie trajkotanie jest niewykonalne, więc podziwiam Nianię, że ma siły i wenę.
        W każdym razie moja nieobecność traumatycznym przeżyciem dla Króliczynki nie
        byla, aczkolwiek miło mi było, kiedy dziecię omal nie wyskoczylo ze skórki z
        radości jak mnie zobaczyło... chlip...

        3) kupiłam krzesełko do karmienia, z którego jesteśmy baaaaaaardzo zadowoleni, a
        najbardziej Niuńka: kosztowało 323 zł i ma: regulowane oparcie i podnóżek,
        podwójną tackę z dwoma wgłębieniami na kubeczki, koszyczek pod siedzonkiem,
        wkładkę redukcyjną, kółeczka, ładne kolorki (akurat pszczółko-króliczki - tak
        pod Maję), przyzwoite wykonanie, regulowaną wysokość no i nie jest grzmotem pod
        względem wymiarów (chyba było najwęższe z tych, które oglądaliśmy, choć
        siedzisko miało jedne z najszerszych). Jakby ktoś nie mogł sie zdecydować, to
        polecam obejrzeć. Model Bambi firmy Baby Dreams. Mają na Solidarności w W-wie,
        ja kupowałam w Smykatesach w Częstochowie (po drodze na koncert U2)

        4) koncert... Ach... 8 lat czekania, kilka godzin stania w ścisku po to, aby z
        wyskoku dojrzeć figurki muzyków. Ale czego się nie robi dla ulubionego zespołu.
        natomiast Niuńka została z Mamą i wyszło, ze za Chiny nie da się przekonać do
        picia mojej mrożonki z butelki albo niekapka. Jestem w totalnej kropce, nie wiem
        co robić, żeby jednak Dziecinę przekonać. Ktoś ma sposoby?

        5) Maja kończy jutro 7 miesięcy... Kawał niemowlęcia z Niej. Już nie tak
        słodziuśki miluśki bejbuś jak kiedyś. Teraz to kawał łobuza i manipulatora. Ale
        jakiego słodkiego... Ech...

        6) Jak ten czas leci, Matko jedyna!
        • aguszak Re: Wpadam i wypadam ;-) 08.07.05, 08:40
          No to kolejna pracująca już mama. Powodzenia Ci życzę na tym polu, bo to nowej
          organizacji wymaga. Ale kto, jak kto - Ty potrafisz się chyba zorganizować
          najlepiej z nas wszystkich.
          Zazdroszczę koncertu i tych "figurek" wink)) Ech!
          Pozdrowionka smile))
          • alcantra Re: Wpadam i wypadam ;-) do Agi 08.07.05, 09:35
            O tak, Kochana. Ja i ORGANIZACJA... Taaaaa...
            wink Moja Mama do tej pory nie może zrozumieć, jak ja trwam przy totalnym braku
            planowania, że o organizacji nie wspomnę. wink)))
            Buziaki smile
            • joa8 do Aguszak 08.07.05, 10:09
              Aga, Kochana,
              zajrzyj na mejla gazetowego smile
              • franula o rety 08.07.05, 10:31
                wlasnie sobie uświadomiłam, że nie mam oslonek na okna w samochodzie? Gdzie sie
                takie kupuje? na stacjach benzynowych jest szansa dostac?

                wolałabym nie sztukowac pieluchą....
                F
                • joa8 Re: o rety 08.07.05, 10:36
                  ja kupiłam w tesko, 9 zł za komplet - dwie na boczne szyby, jedna duża na
                  tylną, przydały się, szczególnie te boczne. Na stacjach powinny być.
                • aguszak Re: o rety 08.07.05, 10:51
                  Na stacjach może być problem, bo my chcieliśmy takie zakupić gdzieś na stacji,
                  jak wracaliśmy z długiego weekendu majowego i nie było (!!!) Kupiliśmy dopiero
                  w Tesco, ale w sklepach z art. motoryzacyjnymi też napewno są. Swoją drogą
                  pielucha "przypięta" szybą samochodową też nie jest złym rozwiązaniem wink
    • iwoku Chrzciny w restauracji 08.07.05, 09:48
      Wreszcie i ja przed tym wyzwaniem stanęłam i stresuje się okropnie. Muszę to
      zorganizować minimalnycm nakładem energii i czasu- bo niewiele ich zostaje po
      wypełnieniu codziennych powinności. Chcę je zrobić w "lokalu"- tzn. obiad, a na
      słodki poczęstunek (ciasta z zaufanej cukierni, może lody?), soki, trunki
      zaprosić do domu. To będzie w tydzień lub dwa po naszym powrocie z wakacji, na
      przełomie lipca i sierpnia, nic na razie nie przygotowalismy- zdążymy????
      Podpowiedźcie mi w szczegółach jak to przygotować, zwłaszcza od strony menu (co
      się "sprawdza" na obiad najlepiej, co zamówić poza głownymi dwoma daniami?)
      Problemem na poziomie knajpki będzie pewnie duża ilość niemowlaków (prócz mojej
      dwójki jeszcze 2- dzieci chrzestnej i szwagierki i dodatkowo dwulatek). Nie
      sądzę,abym znalazła miejsce, gdzie mają tyle krzesełek dla maluchów, zresztą nie
      ma dużego wyboru, bo to musi być któras z pobliskich restauracji. Pewnie trzeba
      szukać przestronnej sali, gdzie mozna zmieścić choć jeden wózek no i liczyć na
      kolana rodziców. Czy wynajmowałyście osobne sale na takie przyjęcia, czy tylko
      kilka stolików? Jak długo trwało przyjecie? Czy łaczyliscie stoły? Jak ubrać
      malucha na taka uroczystość- na zewnatrz upał, w kosciele chłodno...No i pogoda
      super zmienna.
      Et cetera, et cetera...
      Dzięki za każdą podpowiedź
      Słoneczne pozdrowienia!
      Iśka
      • iwoku Re: Chrzciny w restauracji 08.07.05, 09:53
        Aha...Jakich kosztów spodziewać się w restauracji?Czy zwyczajowo płaci sie
        zadatek przy rezerwacji i na ile wcześniej bezpiecznie rezerwować?
        • iwoku Re: Chrzciny w restauracji 08.07.05, 11:14
          I jeszcze jedno: Czy zostawiłyście gościom pełny lub ograniczony wybór dań z
          karty czy też narzuciłyście konkretne menu?
          • dorotkaf1 Re: Chrzciny w restauracji 08.07.05, 11:38
            u mniw to wyglądało tak:
            1 impreza na 13 osób, na zadaszonym tarasie restauracji, menu standard (polecał
            kierownik i mu zaufaliśmy i było ok - rosół, drób, suróweczki,owoce, ciasto,
            lody i kolacja)
            2 impreza trwało do ok 20 smile i było naprawdę suoer
            3 kubuś większośc przespał bo był na powietrzu
            4 ubrany był w ubranko z weluru (teraz to chyba juz by było nan nie za ciepło)
            do kościola załóz coś cieplejszego
            5 ciasto , torty, zamawialiśmy w ulubionej cukierni
            6 z alkoholu tylko szampman i winko
            7 my rezerwowoliśmy specjalnie taras tylko dla nassmile
            powodzenia
            nie bedzie na pewno tak źle
            d
            • niunia071 Re: Chrzciny w restauracji - W-wa jakie ceny 08.07.05, 11:58
              No właśnie mnie też to czeka...
              Czy mogę liczyć na Waszą pomoc??? Ciekawa jestem jakie są ceny w Warszawie (za
              osobę np obiad plus desery i jakieś picie). Czy polecacie jakieś miejsca
              szczególnie?
              Będę ogromnie wdzięczna za Wasze rady.
              niunia
              • onikat Re: Chrzciny w restauracji 08.07.05, 20:38
                My też przed tym dylematem. Oczywiście dylemat dotyczy miejsca. I niestety nie
                będę taka dobra i menu narzuce gościom.
      • sylwiado Re: Chrzciny w restauracji 08.07.05, 23:37
        Chrzciny w restauracji już za nami, więc pokrótce napiszę jak było.
        Rezerwowałam gdzieś miesiąc wcześniej, ale tylko na wpis w kalendarzu,
        ustalanie menu i wpłata zadatku 200 zł odbyły się chyba tydzień przed imprezą.
        Przyjęcie odbyło się w niedużej okolicznej knajpce, nie rezerwowałam jej całej
        bo wiązało się to z dodatkowymi kosztami, ale zajmowaliśmy całą główną salę i
        tylko w jej "odnodze" były 2 albo 3 stoliki dla osób spoza imprezy, nie
        przeszkadzało nam to zupełnie. Stoły mieliśmy połączone, ustawione w literkę L.
        Miało być 18 osób, ostatecznie było 15. W wolnej części sali był ustawiony
        dodatkowy stolik dla dzieci, gdzie mogły się bawić i rysować - kredki zapewniła
        knajpka, poza tym sporo miejsca więc można było wjechać wózkiem z małą. Menu
        wybierałam sugerując się radami pani z restauracji. Składało się z: zupy - dwie
        do wyboru (barszcz dla tradycjonalistów i szparagowa - akurat wtedy sezonowa),
        drugiego dania serwowanego na półmiskach (1,5 porcji na osobę, 3 rodzaje mięs,
        chyba 2-3 rodzaje dodatków - na pewno kluseczki i ziemniaki zapiekane z
        ziołami, chyba 4-5 rodzajów surówek i sałatek), kawy, herbaty i 2-3 rodzajów
        ciast na deser. Cały czas dostępne były soki, woda, wino. Nie zamawiałam
        kolacji. Impreza trwała od 16 do 18.30, dla mnie i małej optymalnie, chyba
        Helenka nie wytrzymałaby dłużej tego obściskiwania przez wszystkich gości.
        Koszt w granicach 1100 zł (dla planowanych 18 osób), to co zostało - a zostało
        sporo - zapakowano nam do domu. Organizowałam imprezę minimalnym nakładem sił i
        czasu - ustalanie menu może pół godz. albo i szybciej, wcześniejsza wizyta w
        knajpce 2 min., później jedynie ustalenia telefoniczno-mailowe w celu
        potwierdzenia menu i kosztów. Sądzę więc, że na pewno zdążycie. Radzę teraz
        wybrać knajpkę i zarezerwować, menu można ustalić parę dni przed imprezą.
        Życzę powodzenia,
        Sylwia
        • franula papa 09.07.05, 01:58
          Dziewczyny własnie uspilam dziecko (normalnie chodzi spac o 22 dzis wyczula
          atmosferę i zabalowała...- będzie jutro spac w samochodzie) i skończyłam
          pakowanie.

          Jade z rańca. 3 tygodnie bez Was, nie wiem jak to wytrzymam!

          zycze Wam miłych wakacji!
          Franula z Kasią
          • iwoku Re: papa 09.07.05, 04:10
            Franulko, słonecznych wakacji!
            Będzie mi Ciebie bardzo brakowało!
            Iśka
          • miedzymorze Re: papa 10.07.05, 21:05
            Co prawda wybywamy dopiero we wtorek bladym świtem, ale pewnie jutro będę zajęta pakowaniem i upychaniem pakunków do naszego niezadużego autka winkNie wiem jak u Was, ale z moich pobieżnych szacunków wynika, że bierzemy głównie wózek Krzysia, łóżeczko turystyczne Krzysia, ubranka Krzysia, pieluchy Krzysia, zabawki Krzysia, kosmetyki Krzysia, jedzonko Krzysia, nadmuchiwany basenik Krzysia...cud będzie, jeśli uda mi się upchnąć ze dwie pary gaci na zmianę dla mnie i męża ;D W piątek było kolejne mierzenie i szczepienie, 68 cm i 7550, co oznacza, o ile dobrze rozumiem zjawisko zwane siatkami centylowymi że jesteśmy z grubsza w centrum ;D
            Pozdrawiam wakacyjnie,
            mi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja