Porozmawiajmy o dwulatkach...

21.06.05, 00:26
Temat rzeka...

Mój synek Maciek w lutym skończył dwa lata i czasami mam wrazenie że ktoś go
odmienił smile Z przemiłego mamuśnego dzieciatka w jednej chwili przemienia się
w agresywnie wyjącego koczkodana. "Książkowe" rzucanie się na ziemię z
przenikliwym piskiem "w sklepie o lizaka" stało się codziennością. Rzucanie
się na brata z pięściami o każdy drobiazg stało się rutyną. Przy czym brat
jest wszystkowiedzącym czterolatkiem co też nie ułatwia sprawy. Jednym słowem
żyjemy chwilami jak na beczce prochu surprised A jednocześnie Macius potrafi być
uroczym mruczącym i przytualjacym sie słoneczkiem z serduszkiem na łapce :0
Jakież bogactwo nastrojów confused

Może napiszecie coś o Waszych dwulatkach?
Pzdr.
Karina
    • marikas Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 21.06.05, 12:43
      Witam

      Ja w domu mam 2- latka (24.04.03r.), od okolo tygodnia mam zbuntowanego
      dwulatka. Córka nie ma rodzeństwa i swoje emocje wyładowuje na rodzicach, tzn
      przeważnie na mnie- poprostu podchodzi i mnie "bije", czasem odbywa się to w
      sytuacjach gdy sie bawimy, a czasem gdy w danej sytuacji nie zwracam na Nią
      uwagi. "Agresja" 2-latka jeszcze u nas wykazuje się tym, że chce cos w tej
      chwili i ani minuty później. Czytałam w "mdrej" książce, że zachowanie takie 2
      latków jest spodwodowane brakiem zdolności panowania nad swoimi emocjami...zwał
      jak zwał, trudny okres dla dziecka i rodzinysmile

      Pozdrawiam wszystkich rodziców zbuntowanych 2-latków smile
      • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 21.06.05, 13:03
        Witajcie Mamy zbuntowanych 2-latkow.
        Moj Michael za 2 tyg. bedzie obchodzic swoje dwa latka (02-07-2003).
        Robi sie uparty jak koziol.
        Ile musze sie naprosic....pogrozic by zrobil to o co go sie prosi.....!!!!
        A i tak nie zawsze mi sie to udaje.
        Mam jeszcze starsza Sandy wlasnie obchodzila w Dzien Matki swoje trzecie
        urodzinki.
        Czesto sa klotnie pomiedzy nimi.....jedno nie chce ustapic drugiemu...!!!
        Czesto zabawy koncza sie krzykiem i wrzaskiem......

        Czasem wieczorem padam na lozko jak kloda z'' bolacym gardlem''i nie mam sily
        na nic....chyba znacie to uczucie.....hahaha.

        No coz Mamy pocieszmy sie z tym ze nasze nisworne choc kochane 2- latki ROSNA i
        niebawem bedziemy pisac o trzech latkach...hahaha

        Pozdrawiam Was i glowa do gory.
        Karina, jak Ty sie czujesz w ktorym tyg. Jestes?!
        Pozdrawiamy pa Zaneta

    • karen28 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 21.06.05, 15:01
      Cześć dwulatkowe mamy! Witajcie! Mam nadzieje że nasz temat "chwyci" i jeszcze
      nie raz sobie pogadamy smile Na razie wpdadłam tylk na moment czego zupelnie nie
      planowalam :-o Odezwę się wieczorkiem. Pozdrowienia dla dwulatków i mam. Siły i
      cierpliwości życzę!

      ZANETA - według moich wyliczeń mogę być w 5/6 tygodniu. Wszystkiego dowiem się
      po wizycie u lekarza ale nadal mam nadzieję że może jednak nie.... A skąd wiesz
      o ciąży wink Czyżbys odwiedziła moją żałosną stronkę surprised Trzebaby nad nią
      popracować wink
      Pzdr.
      • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 22.06.05, 11:37
        Hej mamy dwulatkow!!!
        Moj Michael od jakiegos czasu zaczal rowniez bunt jedzenia.
        Najgorzej jest z obiadkiem, ktory jest rowniez najwazniejszy z posilkow lub
        raczej najtresciwszy....!!!!
        Moze to wina panujacych upalow?-mam nadzieje ze to mu wszybko minie.

        Karina jak to bylo u Ciebie masz juz troszke strarsze dzieciaczki....czy tez od
        2 lat zaczelo sie tyle problemow i jak sobie z nimi poradzilas?

        Gdybys byla w ciazy byla by rowniez taka sama roznica wieku miedzy Twoimi i
        moimi maluchami....
        Gdy Sandy miala jakies 6 miesiecy stwierdzilam ze jestem ponownie w
        ciazy...hahaha
        Powiem Ci szczerze ze bylam bardzo przerazona....jak sobie dam rade tylko 15
        miesiecy roznicy.!!!
        A na domiar tego Michael urodzil sie w 34 tyg. wiec roznica wieku jeszcze
        zmalala....
        W tej chwili Sandy ma 3 latka Michael za 2 tyg. 2 i jakos sobie poradzilam...

        To ze Jestes moze w ciazy przeczytalam rzeczywiscie z Twojej strony....a czy
        jest zalosna? NIE !
        Poczekaj na odzew...przeciez dopiero co te strone otworzylas !!!
        Pozdrawiam Cie serdecznie i Twoja Gromadke pa Zaneta
        • goos2 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 22.06.05, 14:18
          Witam was dziewczyny.
          Widać bunt dwulatka to norma. Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie zachowują
          się tak samo - krzyczą, biją, wymuszają płaczem itd. Mój synek Natan
          (11.06.2003) robi to samo co wasze pociechy. Bije mnie, tatę, babcię, dziadka -
          w zabawie i złości. W zależności od rodzaju uzależnia siłę uderzenia.
          Oczywiście jest za to karcony, ale bez rezultatów. Nie rzuca się na ziemię,
          ale ze złości po prostu siada na pupę tam gdzie stoi.No i oczywiście krzyczy -
          to chyba jego ulubiona forma wyrażania złości. Z jedzeniem nie mamy żadnych
          problemów. Problemem natomiast jest nocnik, na który ewentualnie Natuś robiu
          siusiu, a i to nie za często. Pierwsza - codzienna reakcja jest jak u "diabła w
          kontakcie ze święconą wodą", potem moment przekonania i chwila posiedzenia. Jak
          ma przypływ dobroci dla mamy lub babci, to robi siku, jak nie - po chwili
          ucieka. Ciekawe jak długo to potrwa.
          A jak wasze pociechy - jeszcze w pieluchach ????
          Pozdrawiam
          Gosia
          • marikas Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 22.06.05, 16:04
            hej
            Moja zbuntowana 2 latka (24.04.2003) buntuje sie równiez i na nocnik, czasm jak
            jej pokazuje i mówie, ze ma tu robić to i bije nocnik. Czasem jest tak , ze
            sama zrobi siusiu na nocnik(bardzo rzatko)- w tedy wszyscy domownicy sie
            ciesząsmile

            pozdr
          • karen28 Witaj Gosiu! 22.06.05, 16:28
            Co u nowej dwulatkowej mamy słychać. Wiem że to nie zręcznie zaczynać znajomość
            w taki sposób ale ja w 'tej' materii wink U nas przydaje się bardzo przykład
            starszego rodzeństwa. Dla Macka nocnik był i jest oczywistością, bo starszy
            brat Stasiek korzysta już z kibelka. Oczywiscie pieluchujemy Maciusia na noc
            ale bywa że trafiają mu się już suche noce. Oby tak dalej -może przynajmniej
            ten problem nas ominie! A dla Robercika (najmłodszego) - Maćkowy nocnik stał
            się przedmiotem wręcz upragnionym. Bywało już że się nim bawił... surprised
            Pzdr.
            Karina
            • goos2 Re: Witaj Gosiu! 24.06.05, 11:12
              Witam cie Karino,
              Niestety u nas nie ma przykładu starszego rodzeństwa, w związku z czym musimy
              sami oswajać się z nocnikiem i kibelkiem. Mam nadzieję, że stanie się to w
              miarę szybko, szczególnie teraz gdy jest już ciepło i będę mogła
              Natanka "puszczać" bez pieluchy - tylko w gatkach.?????? smile Dwa dni
              temu "porzuciliśmy" smoczek, który to Natanek sam wyrzucił do kosza na śemici
              mówiąc, że "puta" - bo tak sobie nazwał smoczek - jest be, ma du -czyli dziurę -
              i wrzucił ją do kosza. Jest przy tym strasznie dzielny, bo jak czuje potrzebę
              possania puty i przypomni mu się, że przecież ją wyrzucił, przechodzi nad tym
              do porządku dziennego i już. Robi postępy...... to niesamowite.
              Rozumiem, że Ty i Żaneta nie pracujecie - jesteście szczęściarami. Ja niestety
              pracuję i ucieka mi pół dnia z życia mojego dziecka - nad czym ubolewam.
              Dobrze, że jest "instytucja Babci" , bo gdybym miała zostawić Natanka z nianią,
              umarłabym ze starchu - gdzie tam - rzuciłabym pracę nie zważając na przyszłość.

              Wracam do pracy,
              pozdrawiam
              Gosia
          • basiadahl Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 27.06.05, 08:10

            Witam cierpliwe mamy. No coz, moj Antos (14.07.03) absolutmie nie odbiega od
            normy. Wszystko jak wyzej, ale chyba czescie slodziutki anioleczek. Chodziaz
            nie wiem. Czy wasze pociechy robia siusiu do nocniczka? Mojemu sie nie spieszy.
            Wlasnie maly wyszedl z 2tygodn przeziebienia (bral penicyline, pierwszy raz w
            zyciu) i dzisial poszedl do zlobka. Od kwietnia tam chodzi i czesciej jest
            chory niz zdrowy.
            Pozdrawiam
            basia
        • karen28 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 22.06.05, 16:52
          Zaneto jesteś nieoceniona! Taka masa ciepłych słów jeszcze nigdy nie napłynęła
          pod moim adresem! smile

          Muszę ci się przyznać że bunt Macka jest moim pierwszym zetknięciem się z
          klasycznym dwulatkem. Staś i Maciek są moimi pasierbami. Stasia przyjęłam 'z
          dobrodziejstwem inwentarza', Maciusia wychowuję niemal od kołyski. W
          perspektywie Roberta 'dwulatkostwo' rysuje się kusząco surprised dodając do tego małą
          różnicę wieku z ewentualnym następnym dzieckiem - może być fajnie sad
          Dzięki za słowa otuchy!

          Pozdrawiam i postaram się odezwac wieczorem
          • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 23.06.05, 13:27
            Witajcie !!!
            Dzis tylko na chwile musze jeszcze ugotowac zupe moim brzdacom.

            Jest goraco dzis ponad 30'C.Taka temp. trwa juz prawie tydzien.
            Nie chce jesc wiec zrobie choc dobra zupe.

            Sandy ma od wczoraj biegunke.Dzis byla w mini-przedszkolu(3 godz.)tak bardzo
            chciala isc.
            Uprzedzilam panie gdyby byly problemy z nia nich dzwonia, odbiore ja.
            Wszystko bylo dobrze lecz przed chwila znowu zrobila bardzo zadka....
            To chyba te upaly....Mam nadzieje!
            Michael tez ma troszcze problemow.

            Karina kiedy masz spotkanko u lekarza?
            I jak sie czujesz?
            Ja z MIchaelem mialam straaaaaaaszne mdlosci prawie 3 miesiace.
            Z Sandy jedynie 2 tyg. troche!

            Kazda ciaza jest inna....
            Pozdrawiam pa Zaneta

            • karen28 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 23.06.05, 14:09
              Zaneta gdzie mieszkasz? Pożycz trochę tego ciepełka może? big_grin
              Strasznie mi szkoda że Twoje Małe takie chore... Co do przedszkoli to
              przypomina mi się historia gdy Staś rozciął sobie paskudnie brodę na zjeżdzalni
              i cały dzień/!/ przesiedział z jakąś pielucha przy buzi - bo panie uznały że
              nie warto zawiadamiac rodziców - bo przecież nic się takiego nie stało...
              Broda była do sklejenia - czyli - za naszych czasów mówiono- DO SZYCIA!
              stare dzieje ale pozostał mi uraz do przedszkoli i 'odpowiedzialności' pań

              Pozdrawiam i zdrowia życzę!

              ****
              > Karina kiedy masz spotkanko u lekarza?
              > I jak sie czujesz?
              > Ja z MIchaelem mialam straaaaaaaszne mdlosci prawie 3 miesiace.
              > Z Sandy jedynie 2 tyg. troche!
              >
              > Kazda ciaza jest inna....
              *********

              Nie wytrzymałam i zamówiłam prywatną - i pełnopłatną- wizytę na JUTRO!
              Czuję się hmmmmmmmmmm.
              Bezsenność jak przy Robercie - a rano NIE=DOshockBUDZENIA
              Apetyt także
              Zachcianki - chyba jeszcze bardziej wyszukane
              Mdłości? - a co to jest????? wink
              ******8

              wierzę że masz rację co do 'każda ciąza jest inna'
              Robertowa była ...
              ...
              ...
              !!!
              BLECH

              Ta moze być tylko lepsza, prawda?

              POZDRAWIAM!
              • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 23.06.05, 17:17
                Hej Karina,
                To ciepelko dojdzie i do Ciebie juz niebawem.....hahaha
                Poczekaj jeszcze bedziesz wzdychac i tesknic kiedy sie troszeczke ochlodzI.....
                Fajnie jest na dworku lecz pod warunkiem gdy w domciu jest chlodno.
                W naszym przypadku tak nie jest na dole w pokoju temp.wynosi 27'C-30'C.
                Jest goraco przez co maluchy nie chca spac w nocy, budza sie , marudza....

                Wlasnie maluchy pluszcza sie w wannie, mamy w lazience wyjscie na balkon,
                otworzylam je.
                W tej chwili jest naprawde fajnie.Dzieciaki maja radoche a ja chwilke na
                POGADUCHY...HAHAHA

                Och Karina koncze...hahahaha nie pogadalm za dlugo...dzieciaczki znalazly sobie
                zabawe by wode wylewac za balkon za pomoca kubka.....
                Lece, hahaha
                Trzymaj sie Zaneta
                P.S. Wysylam Ci sloneczko, zamowienie dotrze do Ciebie juz wkrotce.
                pa pa
                Ale prosze mi nie marudzic ze jest za goraca....hahahahaha pa
                • natalia433 Re: to i ja sie dolacze:-) 24.06.05, 14:50
                  witam! jestem mama Dawidka ktory co prawda za miesiac bedzie dwulatkiem ale
                  tzw."bunt dwulatka" juz go niestety dopadl od niedawda i z mojego bardzo
                  spokojnego i radosnego synka zrobil sie malutki potworeksmile ktory wiekszosc
                  rzeczy wymusza histerycznym placzem i rzucaniem sie na ziemie. oczywiscie
                  potrafi byc tez nie zwykle pieszczotliwy i kochany ze az serce mieknie. Na
                  dodatek za nie dlugo ma sie pojawic w domu siostrzyczka i az sie boje jego
                  reakcji choc kiedy mu tlumacze ze w btzuszku jest dzidzia to glaszcze brzuch i
                  caluje, zreszta jest bardzo opiekunczy jesli chodzi np. o jego misie i maskotki
                  z ktorymi zawsze obchodzi sie jak z jajeczkiem.

                  na szczescie pieluchy pozegnalismy juz dosc dawno i nie uzywamy ich wcale nawet
                  w nocy nie ma problemu bo maly spi bez pieluchy az do rana i dopiero po
                  przebudzeniu robi siusiu do nocniczka, jedyny problem jest na dworze bo tez
                  musimy zabierac nocnik co w nie ktorych miejscach smiesznie wyglada bo maly nie
                  bardzo chce robic np. na trawe.

                  no to moze tyle narazie, ciesze sie ze znalazlam Wasz watek bo widze ze jesli
                  chodzi o takie zachowania to moj synek nie jest wyjatkiem i ja rowniez nie
                  jestem sama z tymi typowymi dla tego wieku problemami.

                  pozdrawiam serdecznie.
              • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 24.06.05, 21:45
                Hej Karina !!!
                Jak tam udala sie wizyta u lekarza?-daj znac.!!!
                Pa Zaneta
        • monika.dk Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 29.06.05, 15:58
          no to ładnie!
          czytam, co napisałyście i .... to wszystko jeszcze mnie czeka!
          moja Klaudia skończy 2 latka we wrześniu
          jest uparta, to fakt, nawet pyskata na swój sposób (we własnym języku)
          ale jeszcze nie agresywna, chociaż zdarzyło jej się ugryzienie mamusi "z
          miłości"
          poczytam i nabiorę waszego doświadczenia

          pozdrawiam
    • formelka1 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 25.06.05, 00:43
      hey hey!!!!!!Jestem mama Fila 25 miesiecznego...krzyk mamy co 5 min,cokolwiek
      mu sie nie udaje krzyk,cokolwiek chce krzyk,w nocy krzyk-siada i nie wie gdzie
      jest smile , krzyk,krzyk...a ja zalamuje rece,bo mam ochote czasami temu
      mezczyznie glowke ukrecic.Filiuszk nas nie bije,ale wali w pampersy i nie
      widze,aby mial zamiar przestac,bo jak zdejmuje mu pieluche to moze chodzic
      zasikany i zafajdany po pachy smile, dodatkowo uzywa smoczka a to u nas temat
      rzeka,a najciekawsze,ze uwielbia nadal jesc w nocy i jak sie budzi z krzykiem
      to wola:mama mniam mniam...oszukiwanie ciepla woda,herbatka lub czymkolwiek
      konczy sie mega histeria...jesli bedziecie cos slyszec o miejscu w domu
      wariatow dla mamy dwulatka to prosze dajcie info smile

      pozdrawiam goraco,
      justysia,Fil 26 m-cy,Oti 8 m-cy
      • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 25.06.05, 17:57
        Hej Mamy dwulatkow....

        Choc jestem padnieta i z odleglosci widac moje podkowy pod oczami.....wybieram
        sie dzis na wieczor panienski....!!!!
        Mam nadzieje ze nie usne przed 24:00......hahahaha

        Mam nadzieje ze moj kochany dwulatek da troszke jutro mamie odespac i nie zjawi
        sie przed moim lozkiem o 05:00 rano jak to bylo dzisiaj i jak to jest ostatnimi
        czasami.........

        Dobrze lece mam byc miedzy 18:00-19:00 u przyszlej ''panny mlodej''....
        Pa i do uslyszenia
        Zaneta
        P.S. Justysia, skad ja znam te opowiadania......u mnie to samo !!!!
        • sek_unda Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 25.06.05, 21:58
          Wcale mnie nie pociesza fakt, że inne mamy mają tak samo zbuntowane dzieci. Ja
          się po prostu wykańczam!!!!! Jestem na granicy załamania nerwowego! Ba, ja się
          już załamałam i popadłam w depresjęsad Mój synek ma rok i 8 mies. i wyje
          praktycznie od samego urodzenia. Najpierw była kolka, potem zęby, a od roku ma
          bunt dwulatka, który się już chyba nigdy nie skończy. Jego krzyk słychać 3
          piętra niżej, nie wiem jak sąsiedzi długo z nami wytrzymają, dziś zaczął
          nadawać o 4.30. Nic nie działa, ignorowany może tak drzeć się godzinę i nawet
          nie zachrypnie. Przytulany drze się jeszcze bardziej. Odwrócenie uwagi skutkuje
          na chwilę - zaraz i tak przypomni sobie , że chciał się bawić nożem albo
          chodzić po parapecie. I wyje od nowa. Jestem szczęśliwa kiedy wychodzę do
          pracy - chociaż 8 godzin bez tego wrzasku! Brak mi cierpliwości, ciągle jestem
          niewyspana i zmęczona. Pewnie dlatego , że jestem w ciąży. Lekarz z uśmiechem
          mówi, ze powinnam odpocząć. Nie wiem jak! Byle co wytrąca mnie z równowagi i
          zaczynam się bać że kiedyś mój syn dostanie porządnego klapsa. Wreszcie będzie
          miał o co tak wyć. Na razie w nerwach drę się razem z nim i o dziwo, czasem
          wtedy milknie. Błogosławiona niech będzie cisza.
          • formelka1 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 25.06.05, 23:37
            gratuluje ciazy to po primo smile po secundo,kiedy chodzilam w ciazy to tego
            mojego rozkrzyczanego synka widzialam w najczarniejszych barwach smile klapsa
            dostal i to nie raz,a co do ciszy...to najpiekniejsze co moze byc smileJa marze o
            pojsciu do pracy ,aby uciec z tego balaganu, a tak naprawde chce tez miec czas
            na odpoczynek...dbaj o siebie,staraj sie usmiechac,a teksty lekarzy -prosze
            wypoczywac traktuj z przymrozeniem oka,bowiem majac jedno malutkie dziecko w
            domu jest jeden ze smieszniejszych tekstow jakie mozna uslyszec w ciazy smile

            pozdrawiam brzuszek smile
            justysia,Fil 26 m-cy,Oti 8 m-cy
            • sek_unda Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 26.06.05, 13:02
              Dzięki formelka, za słowa pocieszenia. Dziś synek jak nie to dziecko. Czyżby
              wiedział , co o nim powypisywałam? Od rana pogodny, zgodny i nie wrzeszczy
              (przynajmniej nie dotkliwie). Ale jak są te gorsze dni , to aż boję się myśleć
              co będzie jak będę mieć w domu dwa takie diabły rogate. Przecież oni mnie
              wykończą! Pewnie jeszcze mi się zbiegnie bunt dwu- i czterolatka... Świetna
              perspektywa...
    • milewicz1 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 27.06.05, 15:42
      Karina,
      u nas jest etapami: jak widze, ze moja Helenka (2 lata w kwietniu) jest milusia
      i kochana, to tylko czekam na etap malego zlosnika i awanturnicy. Zazwyczaj taki
      etap to kwestia kilku miesiecy. Pozaetapowo jest rozpieszczona przez swojego
      Tatusia, teraz wlasnie jestem na etapie odzwyczajania od smoczka, tylko ze
      najpierw musze przekonac jej Tatusiawink
      pozdrawiam i zycze wytrwalosci
      Monika
    • natalia433 Re: co dzis powiedzial moj synek.... 28.06.05, 21:55
      witam!
      pomijajac fakt ze wlasnie trwa "bunt dwulatka" ze czasem mam ochote podejsc do
      synka i go rozszarpac albo przynajmniej dac pozadnego klapsa a jego histerie
      wychodza mi juz bokiem to jak dzisiaj moj maly szkrab podszedl do mnie objal i
      powiedzial" kocham mamusie" powiedzial to po raz pierwszy w zyciu to az mi sie
      lezka w oku zakrecila ( nawet teraz mi sie kreci kiedy to pisze)i poczulam taka
      radosc z tego iz jestem jego mama i mysle ze byla to zdecydowanie najwieksza
      nagroda za to ze ostatnio daje mi tak popalic.
      no coz chcialam sie z wami podzielic ta radoscia ktora mnie dzis ogarnelasmile

      pozdrawiam!!! przepraszam za bledy ale nie mam polskich litersmile
    • izia30 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 29.06.05, 09:39
      jestem mama 2 latki + 1 mc.
      moja pociecha wszystko musi sama, a poniewaz wielu rzeczy jeszcze po prostu nie
      potrafi np wiazac sznurowadel, to sie wscieka, nie pozwoli sobie pomoc,
      wrzeszczy i dostaje histerii, tylko czekam az zacznie sie rzucanie na podloge
      tudziez inne ciekawostki.
      na domiar zlego zaczela w nocy urzadzac sobie wycieczki do naszej sypialni,
      przedwczoraj nakryla nas na malym "conieco".
      no i budzi sie o 5 rano!
      zastanawiam sie jak dlugo jeszcze wytrzymam, teraz jade na 2 kawach dziennie,
      ale powaznie zaczynam sie zastanawiac nad trzecia.
      dodam ze jestem mama pracujaca i po powrocie do domu konam do wieczora na
      popoludniowym spacerze na placu zabaw....
    • karen28 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 29.06.05, 13:52
      Dziękuję za przyjęcie zaproszenia i przepraszam za to ze ostatnio Was tak
      zaniedbałam. Ostatni weekend miałam bardzo intensywny - po prostu
      przyzwyczajaliśmy się do nowej ciąży z przyszłym tatą big_grin Nie powiem - było
      miło smile Tyle że świętowanie nieco się przeciągnęło i powstały zaległosci w
      pracy.
      Ale wystarczy o mnie...
      Pisujcie jak najczęściej! Co u Was słychac na początku wakacji?
      U nas Staś skończył przedszkole, pojutrze mam wizytę u lekarza ciążowego -
      nadzieja na nowe usg-, w sobotę jedziemy nad morze (niestety tylko na
      tydzień...), a nasz dwulatek biegał z patykiem od balona w buzi i zadrapał
      sobie solidnie podniebienie wpadając na szafę... na szczęście nie poszło w
      gardło - może to go czegoś nauczy!


      Pozdrawiam i zapraszam do pisania!

      Karina
    • kjj Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 30.06.05, 20:53
      WitajcieW
      Zegar robi "tik-tak, tik-tak" , mojej małej do 2 lat został tydzień.Do tej pory
      -fajna mała wiercipięta, raczej rozsądna. Czekam na ten gejzer co wybuchnie. Z
      pewnością pośpieszę sie Wam wyżalić. A co do nocnika...hmmmmmmmmm. Powiedzmy -
      mało atrakcyjny.
      pozdrawiam
      • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 01.07.05, 11:28
        Witam !!!
        Chce sie pochwalic ze jutro moj Michael oficjalnie rozpocznie zycie dwulatka!!!!
        Wiem to dopiero jutro lecz jako dumna mama juz dzis rozpiera mnie radosc.

        Dopiero co sie urodzil byl taki maciupenki(40 cm i 2360g)a juz jutro bedzie
        mial:::! 2 !::: latka !!!!.Ach ten czas leci !!!
        Pozdrawiam Was mamy!
        Ciesze sie ze wciaz dochodza nowe mamy....
        Zaneta
        • basiadahl Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 02.07.05, 10:10

          Duzo buziakow dla Michaela. To juz duzy facet. My swietujemy za 12 dni.
          Caluski.
          basia
          P.S. a o ktorej sie urodzil?
          • zaneta9 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 02.07.05, 17:16
            Hej Basia!!"!
            Dziekujemy za zyczenia, tak milo ze ktos pamieta.....
            O ktorej sie urodzil? okolo 06.30 wiesz dokladnie nie powiem gdyz sama
            odebralam porod...!!!
            Nie spojrzalam na zegarek mielismy troszke z Michaelem strachu....lecz podaje
            ±06:30.
            A Wy dolkadnie ..? 14 lipca?
            Moje urodziny sa 13 lipca..hahaha
            Pozdrawiamy i dziekujemy za zyczenia pa Zaneta
            • basiadahl Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 04.07.05, 13:37
              Maly urodz sie o 16 godz, po dwoch dniach wywolywanego porodu ( niedziela).
              Maly przyszedl po czasie ok 5dni.
              A ty sama odbieralas porod? TO znaczy sama rodzilas? Zdolna dziewczyna!!
              Caluski
              basia i antos
    • kasia_cichawa Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 04.07.05, 14:12
      O rany, dziewczyny, jak czytam Wasze posty, to zaczynam się zastanawiać, czy
      mój dwolatek (a właściwie prawie - urodziny 27.07) to jakiś wyjątkowy
      aniołek? smile
      Ale pewnie wszystko zalezy od podejścia, każdy inaczej przecież reaguje i
      odbiera.
      Szymek histerii nie praktykuje, czasem próbuje postawić na swoim, ale chyba
      zrozumiał, że wymuszanie nie jest zbyt dobrym pomysłem - mówię mu, że w takim
      razie będzie płakał - trudno. Fakt, że na dużo mu pozwalam, ale można mu
      wszystko wytłumaczyć i przekonać do zrobienia czegoś innego, jeśli się na coś
      akurat uprze.
      Do nocnika robi barrrdzo chętnie w domu i tylko w ciągu dnia (na noc pielucha).
      Będziemy musieli chyba nocnik ze sobą na spacery targać, oprócz hulajnogi,
      kasku, zabawek do piasku, 3 ciężarówek, itd. smile, żeby się przekonał, że na
      dworzu też się da.
      Jestem mamą pracującą (od kiedy skończył się macierzyński 3,5 m-ca) sad, więc w
      pracy tęsknię za nim nieprzytomnie (możemy z koleżankami o dzieciach na
      papierosku gadać w nieskończoność) i wracam prześczęśliwa do synka. Czasem się
      zastawiam skąd we mnie takie pokłady cierpliwości, bo barrrdzo rzadko ją tracę,
      inna sprawa, że nie mam zbyt dużo okazji, do jej utraty.
      Smoczek wczoraj wrzucony komisyjnie i widowiskowo do Wisły.
      Przesypia u siebie całe noce. Budzi się między 6.30 a 8.00, więc uważam, że
      bardzo w porządku. Zasypia w moim towarzystwie - staram się łapać każdą
      minutkę, kiedy tylko z nim jestem (wszystko przez tę pracę), więc nie odczuwam
      na razie potrzeby, żeby uczyć go samodzielnego zasypiania.
      Je chętnie, nie choruje, słucha się.
      Absolutnie zakazane jest w domu krzyczenie na dziecko, o biciu czy nawet
      klapach nie wspomnę. Zaobserwowałam, że jak tylko trochę okazuję nerwy na
      jakieś nie do końca w porządku zachowanie Szymka, to on od razu staje się
      nerwowy 3 x bardziej niż ja i zaczyna robić na złość, więc za wszelką cenę
      zachowuję spokój.
      Agresji w nim nie ma żadnej, zabawkami dzieli się w piaskownicy, dumny z
      siebie, że dał ją jakiemuś dziecku. Ale są ulubione rzeczy, którymi się nie
      podzieli za żadne skarby.
      Gada jedynie "po chińsku", bo szczerze mówiąc do żadnego innego ludzkiego
      języka podobne to to nie jest smile My go co prawda rozumiemy.
      Fakt, że muszę pracować i mam tak mało dla niego czasu (wracam o 17.30 do domu)
      działa na mnie dodatkowo w ten sposób, że szkoda jest mi iść nawet do kina, o
      bardziej ambitnych rozrywkach nie wspominając, bo wieczór bez kąpieli i
      usypiania Szymona, to wieczór stracony.
      Opadamy czasem tylko z sił po bardziej atrakcyjnych weekendach, tak jak
      wczoraj, kiedy po całodziennej wyprawie, fizycznie wykończeni, zdumieni
      obserwowaliśmy wciąż pełnego energii Szymka biagającego od mamy do taty,
      wpadającego w ramiona raz mi, raz tacie. A my szczerze nie mieliśmy siły na nic
      innego niż leżenie plackiem, gdzie popadnie. Skończyło się na przytulasach na
      leżąco.
      Czasem się śmieję, że z takim podejściem powinnam raczej szukać pomocy
      psychologicznej. Ale w sumie, jesli nikomu to nie przeszkadza, to może nie ma
      potrzeby, hihi.
      Mam tylko mały (choć dla mnie ooogromny problem) - myślę o drugim dziecku, ale
      siedzi we mnie takie przekonanie, że zabiorę w ten sposób duzy kawał siebie
      Szymkowi i że straci na tym sporo, przynajmniej w pierwszych miesiącach życia
      swojego ewentualnego rodzeństwa. Oczywiście po pół roku czy roku życie będzie
      wygłądać inaczej, ale te pierwsze miesiące z lekka mnie przerażają. Szymek jako
      niemowlę był bardzo spokojny, ale dość wymagający - ciągnące się godzinami
      karmienia itp. uroki wczesnego niemowlęctwa.
      Bardzo się cięszę Karino, że założyłaś to forum (o mamach chłopaków też
      czytam smile)
      Pozdrawiam Cię wraz z rosnącą gromadką (gratulacje!!!) i oczywiście wszystkie
      mamy dwulatków.
      Jeśli nie jest to potworną niedyskrecją (chociaż z całą pewnością jest...), to
      czy mogłabym Cię prosić, abyś uchyliła rąbka tajemnicy swoich losów i
      opowiedziała, jak życie uczyniło Cię jedyną kobietką wśród tylu małych i
      większych chłopaków?
      Z góry przepraszam za tę prośbę. Jeśli Cie urazi, przepraszam i zapomnij o tym.
      Kasia z Szymkiem (27.07.2003)
      • goos2 Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 07.07.05, 11:36
        Witam Was dziewczyny,
        widzę, że grono mam dwulatków robi się co raz większe. Dobrze !!! Więcej mam,
        więcej doświadczeń.
        Kasiu, doskonale cię rozumiem, bo robię dokładnie to samo. Po powrocie z pracy,
        staram się każdą chwilę poświęcać Natankowi. Usypiamy się przytuleni,
        opowiadamy bajki, śpiewamy kołysanki i nie potrafię sobie wyobrazić, że to się
        niedługo skończy, bo synuś rośnie sad( Ale dopóki chce zasypiać wtulony w
        mamę , to tak będzie i już.!
        Natuś wszedł w etap powtarzania wyrazów, dzięki czemu zaczyna mówić co raz
        bardziej zrozumiale - dla otoczenia, bo my rozumiemy go doskonale. Niesamowitym
        jest, to jak szybko taki maluch się uczy....

        Gosia
        • basiadahl Re: Porozmawiajmy o dwulatkach... 28.07.05, 15:31
          Dziewczyny
          musze sie pochwalic- antus zaczal zwracac sie do mnie "mamus". Serce mi
          wymieka...
          A jak wasze 2letnie pociecy i pioeluchy? Moj maly zrobil pare razy siusiu do
          nocniczka ale do pozegnania z pieluchami droga daleka.
          Caluski
          basia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja