Dodaj do ulubionych

Jestem już Mamą !!!

16.08.05, 18:20
Kochane Wrześnióweczki,
no i stało się - w środę 10.08 zakończyłam 37 tydzień, a w piątek 12.08
przyszła na Świat moja córeczka Maja!!! Mała waży 3230 i mierzy 53 cm. Jest
zdrowiutka, śliczna i przesłodka smile)
Czułam, że nie będę Wrześniówką - ale nie wiedziałam, że Malutka aż tak się
pospieszy smile)
pozdrawiam wszystkie Brzuchatki i trzymam kciuki za lekkie i szczęśliwe
porody.
Ewa z Mają (już nie w brzuszku)
Obserwuj wątek
    • mloda25 Re: Jestem już Mamą !!! 16.08.05, 18:25
      Moje gratulacje!!!Ale ci fajnie i ci zazdroszcze.Rowniez ciesze sie razem z
      toba.Super ze mozesz juz tulic swoja coreczke.Trzymajcie sie.
      Jak bedziesz miala czas to moze napisz jak zaczal sie twoj porod i wogule jak
      bylo.
    • aneczka8 Re: Jestem już Mamą !!! 17.08.05, 09:10
      no nieeeeeeeee, miałyśmy o ile pamiętam ten sam termin smile))
      Szczerze Ci gratuluję ślicznej córeczki i zyczę dużo zdrówka dla Ciebie i Małej.
      Napisz proszę jak się wszystko zaczęło i jak sobie radzisz teraz.
      Kurczę kolana mi zmiekły bo widze, że mojej Kruszynki też mogę spodziewać się
      lada chwila smile
      Usciski dla świeżo upieczonej Mamusi i Majeczki.
    • e.kadziela Re: Jestem już Mamą !!! 17.08.05, 19:54
      Kochane,
      mam właśnie chwilkę, więc postaram się opisać mój poród. Rodziłam na Ujastku w
      Krakowie (naprawdę szczerze mogę polecić Mamusiom - Krakowiankom !!!).
      Wszystko zaczęło się w piątek 12.08 około godz. 7.00 rano. Po porannej wizycie
      w toalecie i położeniu się do łóżka poczułam, że jest mi dziwnie mokro.
      Wróciłam więc z powrotem do łazienki i już zaczęłam coś podejrzewać, ale
      pomyślałam, że to przecież jeszcze za wcześnie (właśnie od tego dnia planowałam
      rozpocząć picie herbatki z malin smile) No więc położyłam się jeszcze raz i ...
      jak chlusnęło - nie miałam już wątpliwości, że to wody ! Były na szczęście
      czyste, więc postanowiłam poczekać troszkę na rozwinięcie akcji skurczowej, bo
      zupełnie nic nie odczuwałam. Wstałam i zaczęłam prasować ciuszki dla Maluszka
      do szpitala i pakować swoję torbę (bo niestety jeszcze nie byłam przygotowana).
      Wytarłam jeszcze raz kurz z półek dla Małej żeby rozmieścić tam Jej rzeczy.
      Dodam, że właśnie w piątek lub w sobotę mieliśmy odbierać ze sklepu łóżeczko,
      materacyk, zakupić przewijak, pościel, wannę i rożek - to były ostatnie rzeczy,
      których nam brakowało - gdyby Mała poczekała jeszcze 2 dni wszystko byłoby
      gotowesmile) Zjadłam jeszcze śniadanko i wzięłam prysznic, wiedząc że resztę
      będzie już musiał załatwić mój Mąż (stanął na wysokości zadania - po powrocie
      ze szpitala wszystko było posprzątane i przygotowane - jest wspaniały !!!).
      Około 12.00 pojawiliśmy się w szpitalu, a skurczy wciąż nie było. Przed 15.00
      położna podłączyła mnie do oksytocyny i dopiero po jakiejś godzince zaczęłam
      odczuwać lekkie skurcze. Były jednak mało bolesne, a w pozycji stojąco -
      chodzącej całkowicie do wytrzymania. Około 17.00 podłączono mnie do KTG i tu
      okazało się, że podczas prawie godzinnego "seansu" pojawił się jakić dziwny
      spadek w tętnie Dzidziusia - poobserwowano mnie chwilkę i odłączono. W
      międzyczasie zbadało mnie jeszcze 2 lekarzy i okazało się, że rozwarcie mam na
      3 cm. Czekałam więc dalej na przynajmniej 5 cm, bo od tego momentu mogłabym
      wejść do wody (planowałam poród w wodzie), nie brałam też ZZO, bo w wodzie nie
      można. Po kolejnej godzince okazało się, że skurcze owszem nasilają się (ale
      jeszcze były do wytrzymania), natomiast rozwarcie niestety nie postępuje sad
      Zwiększono więc dawkę oksytocyny i ponownie podłączono mnie do KTG, tym razem
      pod czujnym okiem dwóch lekarzy. Tu, po jakiejś godzince, znowu wyszły spadki
      tętna u Dzidziusia, więc przedłużono zapis o kolejne pół godzinki. Zrobiła się
      20.30, skurcze stały się już silne i przestało mi już być do śmiechu, tym
      bardziej, że z tym ustrojstwem na brzuchu mogłam tylko leżeć. Po kolejnym
      spadku tętna zrobiono mi USG - widziałam, że lekarze nie chcieli mnie martwić,
      niewiele mówili i starali się uśmiechać, ale zauważyłam, że coś niedobrego się
      dzieje. Potem okazało się, że Mała jest owinięta pępowiną i prawdopodobnie te
      spadki tętna, to dyskomfort, który może odczuwać. Następnie dowiedziałam się,
      że woda odpada i w ogóle prawdopodobnie będzie CC. Załamałam się - w ogóle nie
      byłam na to przygotowana i bardzo chciałam rodzić siłami natury. Lekarze widząc
      więc moją i Męża determinację oraz postępujące rozwarcie postanowili dać nam
      jeszcze jedną szansę. Znowu podłączono mnie do KTG - wiedziałam, że jak tym
      razem będzie wszystko w porządku, to pozwolą mi urodzić normalnie - o wodzie
      już nawet nie marzyłam. Skurcze bardzo się nasilały i przy tej pozycji leżącej
      (dziewczyny jak możecie ruszajcie się jak najwięcej - mniej boli) i braku ZZO
      (okazało się, że na to już za późno, bo rozwarcie było już 7 cm) stawały się
      prawie nie do zniesienia. Malutka chyba przestraszyła się tego CC, bo tętno
      było równiutkie przez jakąś godzinkę, ale lekarze postanowili mnie jednak
      jeszcze poobserwować. Skurcze były już tak silne, że zaczęło mi być wszystko
      jedno. Po 23.00 powiedziałam położnej, że zaczynam czuć potrzebę parcia i że to
      może być już (lekarze 10 minut wcześniej stwierdzili, że KTG nie wykazało aż
      takiej siły sklurczów i że to niemożliwe, ale ja wiedziałam swoje). Położna
      zbadała mnie więc i okazało się, że rozwarcie jest już na 9 cm. Na to weszli
      lekarze i powiedzieli, że jeśli tak bardzo chcę, to na ostatnią fazę będę mogła
      wejść do wody. No to zaczęło się - akcja nalewania wody do wanny rodem jak z
      komedii - okazało się, że woda za wolno leci i możemy nie zdążyć, a ja urodzę
      na łóżku podłączona do KTG. Położna wezwała więc jakieś pielęgniarki i wszyscy
      wspólnie, wraz z moim Mężem, nosili wodę w miskach i dolewali do wanny. Ja już
      miałam 10 cm, ale musiałam się jeszcze chwilę wstrzymywać żeby poczekać na tą
      wannę smile) (to było bardzo trudne przyznam). W końcu weszłam i zaczęło się
      parcie. Po niecałych 15 minutach Malutka pojawiła się na moich piersiach -
      cuuudowne uczucie smile)
      Uff, ale się rozpisałam.
      Jeżeli macie jakieś dodatkowe pytanka, to piszcie na priva.
      Pozdrawiam
      Ewa z Majką
      • kaliaa Re: Jestem już Mamą !!! 17.08.05, 20:11
        no to troche niespodzianek Was nie ominelo i dosyc dlugo to wszystko trwalo,
        ale co tam najwazniejsze ze wszystko juz masz za soba i ze z majeczka wszystko
        ok, usciskaj corunie ode mnie mocno - od cioci, ktora tak jak ona tez jest lwem
        tylko z 11 sierpnia smile
      • aneczka8 Re: Jestem już Mamą !!! 18.08.05, 14:34
        no rzeczywiście przekomicznie z ta wanną choć Tobie pewnie do smiechu w tym
        momencie nie było smile
        Ale najważniejsze, że wszystko zakończyło sie bardzo dobrze.
        Pozdrawiamy dzielną Mamusię i malutka Majeczkę.
      • hanka_hanka Ewo 20.09.05, 15:38
        Droga Ewo, a miałas niciecie krocza ? bo pamietam Cie z tej dyskusji , ja
        niestety nie uniknełam tego i teraz bardzo cierpie, pzdr, napisz jak bylo u
        Ciebie, pzdr.
      • smeagoul Do Świeżo upieczonej Mamusi !!! 18.08.05, 15:23
        Kochana Mamusiu!!! smile
        Powiedz czy Ty miałas ciąże na podtrzymaniu tzn. brałas fenoterol czy inne leki
        podtrzymujące? i urodziłas po odstawieniu czy nie brałaś nic i stało się to tak
        niespodziewanie? smile
        Ja teraz koncze 34 tydz. i bardzo mnie to ciekawismile
        ps: tak przy okazji to jeszcze raz serdecznie pozdrawiam Obie Panie mała i dużąsmile
        Ania
        • e.kadziela Re: Do Świeżo upieczonej Mamusi !!! 18.08.05, 20:26
          Calutka ciąża (pierwsza zresztą) wzorowa, bez żadnych komplikacji i leków.
          Malutka chyba już po prostu była gotowa, ważyła i mierzyła odpowiednio i pewnie
          chciała wyjść szybciej żeby już za dużo nie urosnąć i nie poranić za bardzo
          Mamusi smile)
          • smeagoul Re: Do Świeżo upieczonej Mamusi !!! 19.08.05, 10:08
            ojej to tak jak u mniesmile cała ciąża spokojna, bez komplikacji anemii itp. a z
            leków bralam tylko witaminysmile
            chyba dziś zabiorę się za prasowanie wypranych juz dawno ciuszków- kto wie co
            sie morze zdarzyc po południusmile)
            Dziękuje za odpowiedź!
            Pozdrawiam Ania i dzidzia 34,5 tyg.
            • aniapatryk Re: Do Świeżo upieczonej Mamusi !!! 19.08.05, 18:06
              Opisujesz moja droga jakby moj pierwszy porod identyczny, z tymze, u mnie nie
              chciało im sie nalewac wody do wanny(niestety nie było mojego lekarza)i z porodu
              w wodzie nic nie wyszło sad((((. Teraz znow robie podejscie do porodu w wodzie,
              ale nie wiem czy sie uda bo mam za duze dziecko.
              Do jakiej wielkosci dziecka mozna u was rodzic w wodzie?????, bo u nas do 3700
      • hanka_hanka Ewo 20.09.05, 15:39
        Droga Ewo, a miałas naciecie krocza ? bo pamietam Cie z tej dyskusji , ja
        niestety nie uniknełam tego i teraz bardzo cierpie, pzdr, napisz jak bylo u
        Ciebie, pzdr.
        • e.kadziela Re: Ewo 20.09.05, 16:00
          Cześć,
          ja też Cię pamiętam smile)
          U mnie niestety się nie udało (położna nie chciała, ale lekarz ... sad(
          Na szczęście nacięła mnie minimalnie (wiedziała o mojej ogromnej chęci ochrony
          krocza i po wszystkim nawet prawie że mnie przepraszała za tego lekarza !) -
          założono mi tylko 2 szwy. Dyskomfort czułam tylko pierwszego dnia, a na drugi
          dzień już siedziałam bez żadnych problemów na tyłku smile)
          A jak było u Ciebie?
          No i jak wyglądał Twój poród? Jakie wrażenia? (mam nadzieję, że równie
          pozytywne jak moje!). Jak chcesz, to napisz na priva.
          pozdrawiam
          Ewa

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka