Kwiecien 2004, cd.7:)

    • inia25 Poniedziałek 19.09.05, 09:55
      Jagna monikaps ma racje SMYK na Kruczej to najlepszy wybór w okolicy. Ubrania,
      buty i wszelkie rzeczy "okołodzieciowe"

      Lidka dobrze, ze się wybawiłaś. Szkoda ze nie powiedzialaś że do Wrocławia
      jedziecie, ja jak tam jechałam to leciałam przez Opole i zero korków miałam.

      Mag-da zapomniałam o najważniejszym - serdeczne gratulacje od Dąbrowianki!

      wiecie co martwie się co z ja_sylwia. Ona miała dołek, a teraz sie nie
      odzywa... Oby wszystko ok było!

      Moje dziecko zadebiutowało dziś w żłobku. Zaprowadziliśmy ją oboje. Na sle nie
      chciała wejść z panią, więc Adam ją zaprowadził. Jak zobaczyła dzieci, to dała
      buziaka Adamowi i zero stresu. Pobiegła się bawić. Mam nadzieję, że tak będzie
      codziennie. Zaraz zadzwonię do żłobka zapytać się jak tam Olcia.

      Pozdrawiam
      Kinga

      p.s. lgosia też liczyłam na nowe rozdziały w blogu!!
      • malilka Re: Poniedziałek 19.09.05, 11:38
        Pozdrowionka dla debiutującego żłobkowicza smile No ciekawa jestem, czy możliwe
        jest bezkryzysowe pójście do żłobka, mam nadzieję, że Inia nam to wszystko
        dokładnie opisze.

        Eklon, napisz mi proszę na maila objazd do Wrocławia, jeśli to inna trasa niż
        przez Opole. Jadę w przyszły czwartek, a nie sądzę, by "8" do tego czasu
        naprawili.

        Mój synuś po raz kolejny zmienił sobie porę wstawania i niestety ale od paru
        tygodni wypada ona koło 6.20, co dla mnie jest środkiem nocy, a za chwilę to o
        tej porze będzie w ogóle ciemno i wtedy dopiero będzie trudno się podnieść.
        Teraz czekam tylko na zmianę czasu i zastanawiam się, czy by nie zmienić w
        związku z tym małemu snu nocnego z 20-6.20 na 21-7.20, ale przyznam, że fajnie
        jest jak dziecko już o 20 śpi, bo ciągle mogę dużo zrobić. Zobaczymy jak będzie.

        Magda, nie mogę się doczekać na relacje jak sobie radzisz z dwójką dzieci, jak
        np będziesz wychodziła na spacery???
        • eklon Re: Poniedziałek 19.09.05, 13:13
          Malilka napisałam na priva. Trasa inna niż Opole i sprawdzona wielokrotnie.

          Mag-da pewnie przechodzi pierwszy szok związany z dwójką szkrabów w domu!

          Inia napisz co w żłobku?!
          • eklon Do Jagny 19.09.05, 13:16
            Nie wiem dlaczego ale nie mogę otworzyć załączników! Czy ktoś może powiedzieć
            dlaczego?
            • jagna.04 Re: Do Jagny 19.09.05, 13:22
              Eklon, nie mam pojęcia. Ale jestem atechniczna. Zdjęcia są wielkie po zbóju,
              ale nie wiem czy to to. Wiem za to na pewno, że do wielu z Was w ogóle nie
              dotarły. Może jak Niko wieczorem pójdzie spac to popróbuję ze zmniejszaniem bo
              coś mi nie szło wink
              Dzięki za namiary sklepów!
              Aaaa a u nas sytuacja chorobowa zaostrzona. I u Niko i u mnie, a buuu! No i
              jesteśmy z tym sami sad
              • eklon Re: Do Jagny 19.09.05, 14:04
                Jagna musiałam je zapisać na twardzielu, bo tak niestety nie dały się otworzyć.
                Niko jest boski! szczególnie na plaży w bejzbolówce z tą klatą w piasku, jakby
                już miał zarost smile))
                A zdjęcia na krzesełku dostaliśmy nawet dwa razy!
                • inia25 Re: Do Jagny 19.09.05, 14:43
                  ja zadnych zdjec nie dostałam!!!!
        • inia25 złobek 19.09.05, 14:53
          duma mnie rozpiera! Panie powiedziały że Ola nie płakała, bardzo łądnie się z
          dziećmi bawiła. Jak przyszła po nią babcia, to dzieci jadły obiadek. Panie
          poprosiły babcie żeby weszła i pokarmiła ole. No jak mała zobaczyłą babcie,
          krzyknęła "babuba" co oznacza babunia i wtedy ze szczescia sie popłakała.
          Dokończyła obiadek i poszły do domu. Dziecko szczesliwe, usmiechniete. Jutro
          dopytam rano dokładniej co i jak, to zdam wam relacje. Ale nie ukrywam, ze
          jednak dumna jestem! Mam nadzieje, ze jutro też pojdzie sprawnie.

          A z nowinek językowych, na pytanie "czyja Ty jesteś" Ola odpowiada "tatunia".
          Czy nie jest to słodkie ale zarazem smutne, ze nie odpowiada "mamuni"?

          Uciekam, bo mam zwariowany dzien. Samochod na przegladzie, tira z towarem nam
          okradli a ja kursy biuro-magazyn robie jakims gratem, co skrzypi przy zakretach!
          • gosiak05 Re: złobek 19.09.05, 15:46
            Hej!!!
            Dawno nie pisałam bo najpierw urwanie głowy w pracy przed urlopem potem urlop
            przeznaczony na adaptację Julki w żłobku i dziś pierwszy dzień w pracy.

            Moja Julka pierwszego dnia też super weszła na salę ,świetnie się bawiła,
            zjadła obiadek i myslałam, że tak juz będzie zawsze. Drugi dzień był gorszy ale
            też nie było płaczu. Natomiast przełom przyszedł w drugim tygodniu, przy
            rozstaniu Julka dostawała histerii, a na powitanie po raz drugi ryczała chyba
            ze szczęścia, że już idzie do domciu.
            Ciapków do dzisiaj nie pozwala zostawić w żłobku.
            Jak pytam czy jej sie podoba w żłobku, to mówi, że tak i ciocie są fajne i
            dzieci też i, że jutro juz nie będzie płakała. Dzis zaczęła już trzeci tydzień
            oczywiście z płaczem ale panie powiedziały, że jest poprawa i w śrdę spróbuje
            już zastać na spanie.
            Dziś rano siedziała na łóżku sama w pokoju i mówiła do siebie tak: dzieci nio
            nio, to Juli picie, czyli przygotowywała sie do obrony, tak na wszelki wypadek.

            Mam nadzieję, że teraz juz pójdzie z górki i każdy dzień będzie mniej
            stresujący i dla niej i dla mnie (schudłam przez te dwa tygodnie 5 kg).

            Oli życzymy, żeby zawsze chętnie i z usmiechem szła do żłobka.

            Pozdrawiam Gośka i Julka
            • winia5 Re: złobek 19.09.05, 16:01
              madziu, nasze gratulacje, Lideczka jest prześliczna, a Henryś jak się
              zmienił, "wydoroślał", z tymi białymi włoskami wygląda jak aniołek.
              Pozdrawiamy całą rodzinkę

              U nas nic nowego, Szymek od kilku dni ma katar, dzisiaj troszke pokasłuje,
              chyba jutro przejdziemy się do pediatry dla spokoju.
              Chyba tez ida mu 5 bo nocka z piątku na sobotę to był koszmar, dwie pobudki po
              dwie godzinki koncertowania
              wczoraj dałam mu zapobiegawczo Panadol i posmarowałam dziąsła Bobodentem, i
              było spokojnie
              trzymamay kciuki za debiutujęce panienki w żłobku

              bebicka trzymaj się, mam nadzieję, że pech cie opuści
              • jagna.04 Mam nadzieję, że do dwóch razy sztuka 19.09.05, 17:23
                Hmmm,wygląda na to, że je zmniejszyłam. Nie zabijcie mnie babeczki za moje
                eksperymenty, ale jakos nigdy wcześniej nie musiałam tego robic. Mam nadzieję,
                że teraz będzie już wszystko działac. Oby.
                Gratulacje dla Olki!
                Gosia, miło, że się odezwałaś. Ależ masz mądrą małą. Dopiero Twój post
                uświadomił mi jak dużo już rozumieją nasze maluchy i jak po swojemu próbują się
                uporac z trudnościami. Niko jeszcze nie mówi ale przypuszczam, że rozumie i
                przeżywa np. żłobek podobnie. Wygląda na to, że uwielbia tam chodzic bo już w
                drzwiach o mnie zapomina ale jednocześnie niesamowicie cieszy się jak go
                odbieram. Jak jeszcze był zdrowy (bo teraz siedzimy w domku) to pani na
                pożegnanie mówi do Nika "cinco" i przybijają sobie piątkę. Pani kazała mi
                powiedziec "cinco" ale Niko nie zareagował. A jak powiedziałam "przybij piątkę"
                to przybił. Moja mała bystrzacha!
                Szymku i Michasiu nie rozkładajcie się!
                Opolanko, jesteś strasznie kochana!
                • inia25 Re: Mam nadzieję, że do dwóch razy sztuka 19.09.05, 21:40
                  jagna.04 napisała:

                  Jak jeszcze był zdrowy (bo teraz siedzimy w domku) to pani na
                  > pożegnanie mówi do Nika "cinco" i przybijają sobie piątkę. Pani kazała mi
                  > powiedziec "cinco" ale Niko nie zareagował. A jak powiedziałam "przybij
                  piątkę"
                  >
                  > to przybił. Moja mała bystrzacha!



                  no i tym mnie rozwalił mały poliglota! Super!


                  Gosia fajnie że znowu jesteś.
                  • bebicka Jest ktos jeszcze??? nieszczesc ciag dalszy... 19.09.05, 22:21
                    Chyba mam juz dosc i wypisuje sie z tej bajki. bardzo prosze o zmiane scenariusza...
                    dzisiaj wprawdzie nic nie rozwalilam ani nic nie przestalo przy mnie dzialac,
                    ale za to nie wiem jakim cudem, Mlody wysunal mi raczke z reki iw rymsnal na
                    glebe. na chodnik znaczy sie. Poryczal sie, ja prawie tez... a teraz ise kurcze
                    denerwuje, bo sie boje czy nic mu sie nie stalo. ma lekko obtarte, ale sie boje
                    czy przypadkiem jakiegos w3strzasnienia mozgu...rany ta biedna moja ukochana
                    malutka glowka...
                    nie zachowywal sie pozniej inaczje, bawil sie biegal, gadal po swojemu.. nie
                    mial wymioto, nie lapal sie za glowke, nie starcil przytomnosci ani nic z
                    objawow. A ja sie denerwuje.
                    Teraz sobie spi i nie wiem moge tez isc spac spokojnie?????? Pomocy bo zaraz
                    zwariuje. niech juz bedzie rano!!!!!! zagldam do niego co chwila.. a on sobie spismile
                    Jest tam ktos jeszcze???? Pomozcie spanikowanej matce-idiotce co wlasnego
                    dziecka nie potrafi utrzymac...
                    Maraska
                    ide na niego popatrzec...
                    • kamiba Re: Jest ktos jeszcze??? nieszczesc ciag dalszy.. 19.09.05, 22:32
                      Mój Jasiek juz dwa razy tak porządnie wyrżnął o chodnik, za każdym razem gdzieś
                      sie bardzo spieszył... Najpierw miał wielkiego guziola po lewej stronie, a
                      misiąc póżniej po prawej. Wyglądał oto groźnie, łeż było dużo ale na szczęście
                      nic sie nie stało. Co kilka dni guz zmieniał kolorki i powoli się zmniejszał.
                      Znikały też małe stupeczki które na nim były. Przykładałam zimnym ale więcej
                      było protestów zeby nie dotykać niż ulgi dla niego.
                      Nic się nie martw, najważniesze że nie zwracał i nie stracił humoru...
                      Przez kilka dni będziesz miła ślicznego guziolka i już...
                      pozdrawiam...
                      • bebicka Re: Jest ktos jeszcze??? nieszczesc ciag dalszy.. 19.09.05, 23:07
                        dzieki kamibasmile
                        od razu mi lzej zreszta jak zawsze jak sie tu wyzale..to forum dziala jak
                        najlepsza poradnia czy gabinet psychoanalitykasmile
                        takze witamy i zagladaj do nas czesto...
                        pozdrawiam
                        Maraska
                        ale i tak ide sprawdzic jak spi...zaraz wracam
    • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 19.09.05, 22:25
      KOchane dziewczyny (chyba mogę tak pisać?!
      Chociaż Wy mnie nie znacie to mam wrażenie że ja Was doskonale znam od 2
      tygodni. Bo od tylu właśnie czytam Kwietnowe mamy 2004.
      Ile razy się uśmiałam, wzruszyłam , zdziwiłam...to nie zliczę. Czasami mam
      wrażenie że któras z Was opisuje sytuacje z mojego domu, że zna doskonale moje
      obyczaje i doskonale zna BOBKA - czyli Jasia(mój pierworodny - 22.04.2004.
      I choś troszkę jeszcze mi się myli czyje dziecko jak ma na imię to uważnie
      oglądam zdjęcie i juz coraz więcej wiem.
      Tak naprawdę to gdy usiadłam 2 tyg temu do kompa i zaczełąm wszystko czytać to
      wpadłam zupełnie! Teraz ja tylko odpale komputer to czekam i czytam Wasze
      newsy. To lepsze, zabawniejsze i prawdziwsze niż pamiętniki Brigit!
      Jak pozwolicie to nadal będę Was podglądać, a może nawet podzielę się własnymi
      spostrzeżeniami o tym jak dorastaja "kwietniaczki 2004"
      pozdrawiam Was cieplutko.


      • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 20.09.05, 07:37
        Bebicka, ja to mam od kwietnia. Igor przywalił głową w kwietniu , były 2 guzy
        i trochę płaczu, a ja do dzisiaj myślę czy wszytsko ok, no taki już los matek-
        nigdy nie przestają się martwić.

        Inia napisz koniecznie jak Olcia!!!!!

        Duzo zdrówka dla wszytskich chorowitków.

        No i witamy Jasia z Mamą
        • inia25 wtorkowo 20.09.05, 08:47
          na początku witam kamibe z Jasiem! Pisz do nas często i dużo. Troszkę dziewczyn
          się wykruszyło, więc nowe siły nam potrzebne!

          Bebicka po każdym nieszcześciu przychodzi wiele szczęścia, więc coś mi
          podpowiada, że po paśmie nieszczęść trafisz w najbliższą środę szóstkę w totka!

          Ola dziś poszła do żłobka bez najmniejszych problemów. Nie dała się w szatni
          rozebrać bo nie miała na to czasu - przecież dzieci na nią czekały. Znikła mi
          za drzwiami w takim biegu, że nawet nie miała czasu buziaka mi dać. Mam
          nadzieję, że bezproblemowe żłobkowanie nas nie opuści.

          pozdrawiam
          • eklon Re: wtorkowo 20.09.05, 09:02
            Witamy nową mamę. Pisz często!

            Ola mnie po prostu rozbraja! Mam czasami wrażenie, że Ty Inia piszesz o dziecku
            starszym co najmniej pół roku od mojego Michała.
            Michał płacze praktycznie za każdym razem jak go zawożę do mojej mamy i nie
            daje się wyjąć z samochodu. Na szczęście jak już wejdzie do domu i babcia go
            trochę zajmie od razu wszystko jest w porządku i daje mi buzi i robi papa.

            Bebicka, to już na pewno koniec czarnej serii. Myśl pozytywnie, bo Ty twoimi
            fatalistycznymi myślami chyba ściągasz takie wypadki smile))

            Byliśmy wczoraj u pani doktor, żeby osłuchała naszego małego Kaszlaczka. Na
            razie nie wygląda to niebezpiecznie. Przepisała nam dodatkowo poza Eurespalem
            jeszcze Salbutamol i jeśli się zacznie nie daj Boże pogarszać mamy podać
            Sumammed w zawiesinie. Mam nadzieję, że nie będę musiała podawać.

            Wszystkim małym Choróbkom, życzę szybkiego powortu do zdrowia
            • bebicka Re: wtorkowo 20.09.05, 09:51
              Dzieki Wam Dziewczyny za pocieszenie...ale spalam dzisiaj jak mysz pod miotla,
              nie mowiac juz o tym, ze poszlam spac strasznie pozno, zagladalam do niego i
              jak glupia matka doprowadzilam do tego ze sie rozbudzil w nocy, poplakal sobie,
              ale w koncu usnal...ja tezsmile ale nawet sms mnie obudzil w nocy, takze czujna
              bylam.
              Moja szwagierka urodzila synka, Maksiasmile A jeszcze wczoraj z nia rozmawialam i
              nic kolo 9 jej nie bylo. A o 3 w nocy Mlodziak juz byl. Fajnie co?smile Ale to
              juz jej trzecie dziecko i ze wszystkimi tak bylo.

              Inia Ola mnie tez rozbraja, az zaczynam sie zastanawic nad idea zlobka, chociaz
              Mati odwazny i garnie sie do ludzi, ale jak go odwoze do opiekunki to roznie
              bywa.

              A co do mojego pecha to mowie mu spadaj!!! do widzenia!!! Juz wystarczy.
              Szostke mowicie...hmmmm

              pozdrawiam
              uciekam wyciagac zimowe rzeczy z szafy, ech jak ja tego nie lubie...
              Maraska
              • inia25 Re: wtorkowo 20.09.05, 10:14
                przypomniałam sobie - moje dziecko jak się uderzy, to leci do kuchni, wyciąga
                łyżkę z szuflady i przykłada sobie do głowy. I zaznaczam, że nie jest istotne
                czy uderzy sie w noge, glowe czy reke, łyzka zawsze jest przykladana do czoła!
                • malilka Re: wtorkowo 20.09.05, 12:36
                  Mój synuś jak się uderzy to leci do mnie, żebym go pocałowała w bolące
                  miejsce smile
                  A tak w ogóle to też podziwiam zdolności adaptacyjne Oli, no Maciek na pewno po
                  dobroci nie da się zostawić w żadnym żłobku...

                  Ostatnio u nas hitem spacerowym jest "naprawianie" koszy na śmieci, więc nasz
                  spacer wygląda tak, że idziemy od kosza do kosza, a przy każdym mój synuś
                  dłubie patykiem z 15 minut. Złota jesień, słońce, trawa, park, las, a moje
                  dziecko tego nie zauważa, tylko patrzy gdzie widać kolejny śmietnik, super!

                  ps. ma ktoś jeszcze "Język niemowląt" T.Hogg w wersji elektronicznej? Byłabym
                  baaardzo wdzięczna za podesłanie.
                  • inia25 język niemowląt 20.09.05, 12:37
                    mam wysle ci wieczorkiem z domu
                    • jagna.04 Re: język niemowląt 20.09.05, 15:29
                      Iniu, ja też poproszę.

                      Maraska i Mamaaga trzymam kciuki za kolejny tym razem super szczęśliwy
                      tydzień smile

                      Miło, że mamy nową forumową koleżankę. Pisz ja najczęściej!

                      U nas dziś jakby zdrowotnie ociupinkę lepiej. Niko wariuje jak całkiem zdrowe
                      dziecko. A ja rano nie miałam głosu wcale, teraz wraca no i wreszcie łatwiej mi
                      się oddycha.

                      Hmmm, czy zdjęcia, które wczoraj z takim poświęceniem wysyłałam dotarły tylko
                      do Eklon? Babki nie chwalcie Nika bo dla mnie i tak to istne cudo wink)), ale
                      napiszcie czy dotarły? Bo ja dostałam jakiś dziwny raport, że niektóre z Was
                      mogły ich nie otrzymac...
                      Słoneczne buziaczki dla wszystkich spragnionych słońca.


                • mamaaga1 Re: wtorkowo 20.09.05, 12:46
                  Hej dziewczyny. Witamy nowa mamusie z Jasiem smile)
                  Co do pecha to mogę sobie podac reke z Bebicką ale zawezme sie i nie bede o tym
                  pisała ...

                  Jutro mija tydzień jak Matylka chodzi do żłobka ... Własciwie nie mielismy
                  pełnego okresu adaptacyjnego ze względu na to, ze mąż nie mógł wziąć urlopu a
                  ja jestem uziemiona ... Pierwszy dzień była godzinke, zero płaczu, radocha na
                  widok dzieci a jak Robert po nia poszedł to uciekła do zabawek hehe. Drugiego
                  dnia była 3 godzinki tez bez płaczu tyle, ze panie dzwoniły zeby ją odebrac bo
                  nie dały rady jej połozyć i stwierdziły, ze wystarczy jej wrażeń jak na drugi
                  dzień, jak tatus po nia pojechał to biegala miedzy łóżeczkami -tylko biały łeb
                  smigał. Kolejne dni to juz pełnoetatowy żłobek, żadnych problemów z jedzeniem,
                  śpi ładnie i bawi sie z dziecmi. Chwilami wczoraj popłakiwała ale to podobno
                  normalne, wszyscy mi tłumacza , ze w domu tez przeciez płacze więc w czym
                  problem. Opieka dobra, dzieci czyściutkie, przewiniete ... mam nadzieje, że
                  kryzys nie przychodzi po kilku tygodniach.

                  Acha nie pisałam wam, mała z tatusiem chodzi na angielski, zapiasałam ją żeby
                  miała kontakt z dziecmi i żeby przekonac sie lub nie do metody Helen Doron ...
                  a teraz okazuje sie, że bedzie miała baaardzo duzo kontaktu z dziecmi ... mniej
                  z mamusią sad(( ... Słuchamy codziennie płytek i juz mi uszami wychodzą wink

                  Życzymy duzo zdrówka Michasiowi, Nikiemu i jego mamusi.
                  Duzo sił i wsparcia zewsząd dla Taty Opolanki ... najbliższe dni moga byc
                  ciezkie, dobrze, ze ma kochajaca rodzinkę wokół siebie.

                  Bebicka głowa do góry ... w końcu limit nieszcześc się skończy ..na co i ja
                  liczę.

                  Olka i Julka Matyldzia łaczy sie z wami i trzyma kciuki żeby wasza nowa
                  złobkowa przygoda okazała się udaną, pierwszą lekcja prawdziwej samodzielności.

                  Madzia jak sobie radzisz??? Ja miałam okazje obserwowac koleżankę, która ma
                  dwójke dzieci i musze przyznac, że z tym drugim radziła sobie o wiele lepiej ni
                  ż jako mama-debiutantka. A spacery sa chyba do opanowania ... chociaz nie
                  ukrywam , ze chętnie skorzystam z twoich doświadczeń.

                  Ok, wracam do łóżeczka, jak leżakowanie to leżakowanie ...
                  Aga
                  • eklon Re: wtorkowo 20.09.05, 14:23
                    Mamaaga a jak w ogóle samopoczucie? Dzidzia w brzuszku już się nie buntuje?

                    Ja jutro będę w Warszawie ale niestety nie dam rady się spotkać z
                    Warszawiankami, bo u mnie w firmie ustala się spotkania w godzinach od 11 do 19-
                    tej a ja chcę jeszcze o normalnej porze wrócić do domu!

                    Sama już się zaczynam smarać. Qrcze ta pogoda mi nie służy. Nie wiem jak u Was
                    ale u mnie pod blokiem od dwóch dni już skrobią szyby w samochodach!

                    Dobra śmigam, do przeczytania w czwartek!
                    • monikaps Re: wtorkowo 20.09.05, 15:00
                      Eklon, to warszawska pogoda powinna Ci dobrze zrobić - cieplutko i słoneczko, na krótki rękawek. A jutro ma być jeszcze ładniej. Może się trochę wygrzejesz.
                      Olka bardzo dzielna, jak należało się spodziewać! Podziwiamy!
                      Witamy nową mamusię z Jasiem, skąd jesteś?
                      Pozdrawiamy ze słonecznej Warszawy
                      Monika i Ewa
                      • anitkashe już jestem... ;O) 20.09.05, 16:30
                        hej, hej babeczki.
                        Trochę mnie nie było, a tu niespodzianka ... Mag-da gratulacje i uściski z
                        całego serca... fajnie taką kruszynkę trzymać na rekach...no i Henryś awansował
                        na odpowiedzialne stanowisko starszego brata...

                        pozdroofka dla nowej mamusi z Jasiem

                        nie było mnie tak długo bo czekałam na nowy komputer dłużej niz myślałam, a
                        potem na to zeby radek podłączył mi neostradę, a potem to już tylko aż radek
                        się znudzi nowym kompem... i już jestem...

                        fajnie było się spotkać z Eklon i Michasiem, natalka zaprezentowała swoje
                        możliwości w całej okazałości, ale spacerek był suuuper i tak fajnie się
                        gadało. w nowym dziecku czytałam o zlocie lutówek 2004. może by tak też...
                        a łódź jest pośrodku Polski hihihi...

                        dobra , kończę i wracam do lektury dokładniejszej postów no i do pracy (ojojoj -
                        no nie chce mi się po prostu)

                        papatki z centralnej polski - Anita i rozbrykana Natalka
                        • inia25 jagna 20.09.05, 16:42
                          fotki nie doszly do mnie i ten raport to ode mnie, bo mamy problemy z serwerem,
                          ale to wam opowiem pozniej. prosze wyslij jeszcze raz te fotki ale wieczorkiem,
                          bo serwer dopiero za jakas godzine bedzie na chodzie
    • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 20.09.05, 18:59
      dzieki za miłe powitanko! Moje dziecko ninawidzi fryzjera! Oczywiście tata w
      pracy i nie ma mowy żeby urwał sie wcześniej, babci akurta coś wypadł oa ja na
      16 byłam umówiona u fryzjera...w końcu trzeba coś ze sobą zrobic bo niedługo
      zacznę straszyć...
      Skoro się umówiłam, to Jasia pod pachę i do fryzjera. Pierwszy bunt był gdy Pani
      założyła moi na głowę dziwny czepek do pasemek...."Co Tyu robisz mojej mamie,
      zostaw ją... - tak mniej więcej brzmiało zawodzenie mojego dziecka, później juz
      tylko było baczne przyglądanie się i niechętne miny do Pani fryzjerki. Kiedy
      włosy sie ozjąśniały mieliśmy godzinkę dla siebie i mogliśmy podlogę u fryzjera
      zamienić w mini autostradę. Mycie głowy jakoś z dziwną miną zniósł, ale
      podcięcie odbywało się juz z synkiem na kolanach i przy bacznej uwadze by mu
      nożyczek nie wsadzić do oka, ale histeria nastąpioła w momencie wlącvzenia
      suszarki... do domu wróciłam z mokrą głową i teraz chyba łapie mnie katar, ale
      takie są uroki wizyty u fryzjera z dzieckiemj.
      Idę się kurować zajrzę jak Bobek będzie spał...czyli po 21.
      pozdrawiamj

      • bebicka Czy mnie jeszcze pamietasz...? 20.09.05, 22:16
        Ech nostalgicznie mi sie zrobilo...
        www.aiw.cad.pl/kultowa.html
        pare hiciorow zanlazlam... milej lektury.

        My tez bylismy dzisiaj u fryzjera, po kilku probach wsytrzyzenia Mlodego tepawa
        maszynka trzeb abylo zrobic porzadek na jego lepetyniesmile Ale nasz nie zwraca
        jakos szczegolnej uwagi co tez ciocia fryzjer z nim robi byle by mu tylko nie
        przeszkadzac w ogladaniu widokow za oknem czyli przejezdzajacyh trmawajow ( czy
        tmawaji, kurcz ejak to sie pisze...?smile)
        Dobijaja mnie te trmawaje, nie wiecie gdzie dostne taka zabawke???

        potem jeszcze w biegu wycieczka do Selgrosa po znikopis i chyba to bedzie hit bo
        Mlody w ogole zapomnial o kolacji (pobudka w nocy??) tylko mazal,
        pieczatkowal... no zobaczymy...
        a poza tym po staremu.
        pozdrawiam
        maraska
        • lidszu Re: Czy mnie jeszcze pamietasz...? 21.09.05, 00:01
          Cześć,

          Witam nową mamusię z Jasiem - pisz często. Fajnie będzie się wymienić
          doświadczeniami.

          Jestem dzisiaj w okropnym humorze. Pokłóciłam się z mężem i się do siebie nie
          odzywamy. Jutro są moje urodziny i pewnie spędzę je sama (z Ingą), bo na
          obecność męża raczej nie liczę. W ogóle ostatnio mamy gorzy okres, ponieważ
          jemu wszystko się nie podoba, a ja już nie mam siły się starać. Muszę szybko
          znaleźć sobie pracę, to może odżyję i nabiorę do wszystkiego dystansu.
          Dobrze, że jesteście, bo przynajmniej mam się gdzie wyżalić.

          idę spać. Może jutro będzie lepszy dzień.
          pozdrawiam,
          • monikaps Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 07:52
            Lidka, wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! Dużo radości z maluszka, znalezienia fantastycznej pracy w której będzie Ci dobrze, ale takiej, żebyś miała dużo czasu dla Ingi!
            Wszystko się jakoś ułoży! Przy małym dziecku pewnie jesteś przemęczona i przereagowujesz. W każdym razie ja tak mam. Na szczęście mój mąż ma niespożyte pokłady cierpliwości. Gdyby nie to, to nie wiem co by było.
            Idziemy dziś do ZOO, ciekawe jak się Ewuni spodobają żyrafy.
            Słonecznego dnia wszystkim
            Monika i Ewa
            • inia25 Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 08:49
              Lidziu wszystkiego naj naj w dniu nastych urodzin! Dużo radości z Ingi, pogody
              ducha i szybkiego powrotu do małżeńskiej harmonii!

              Lidka jeśli masz ochotę na spotkanie w celu poprawy humoru, to możemy jakoś się
              umówićsmile
              • jagna.04 Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 11:36
                Lidka, sto lat, sto lat i to w zgodzie i miłości z mężem! No i znajdź sobie
                jakąś super ciekawą, dobrze płatną i niezbyt pochłaniającą czasowo pracę smile
                Zobaczysz, że dziś się pogodzicie i zapomnisz o całym zajściu.
                Buziaki ode mnie i Nikusia
                • opolanka1 Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 11:57
                  Hej dziewuszki!!!!

                  Lidka, wszystkiego co kobieta najlepszego w zyciu moze sobie wymarzyć....!!!!

                  W opolu iście wiosenna pogoda, cieplutko, słonecznie, jakby jesienni miało nie
                  być. mała z wujaszkiem i babcią jedzie nad staw, a ja wyruszam na spotkania ze
                  znajomymi....oprócz tego, każdego dnia odwiedzinki u taty. On leży wpokoju dwu
                  osobowym, z takim panem, ze jak zaczełam wczoraj z nim rozmowe , to 2 godizny
                  przeleciały jak nic. Super towarzysz, pełen optymizmu, a to wazne w takich
                  przypadkach. Jeszcze ciężej chory niż mój tatulek, ale chyba wpływa, napewno
                  wpływa pozytywnie na mojego ojczulka...mówię Wam, po wczorajszej rozmowie,
                  byłam taka lekka, unosiłam sie....wspaniale jak trafia sie na takich ludzi.

                  Zuzia zadowolona, bo w centrum zainteresowania, zabawiana, rozpieszczana. tatuś
                  tęskni i każdeog dnia rozmawia z nami po kilka razy....

                  Ja czuje sie dobrze, dopinguje mamę, nie pozwalam jej sie dołowac ani
                  płakać...chociaz tyle moge.

                  buziaczki dla was kobitki.
                  Miłego dnia
                  • bebicka Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 14:07
                    Lidak dolaczamy sie do zyczen. Wszystkiego najlepszego i samych slonecznych
                    dni!!!! A do meza to sie nie da inaczje jak z dystansem..tacy to juz oni sa te
                    nasze chlopysmile
                    A my dzisiaj tez wietujemy, zachcialo mi sie imieniny Mlodego wyprawiacsmile
                    Ech...
                    u nas taka pogoda ze tylko polozyc sie spac... czasami mam wrazenie ze piszecie
                    z innego kraju o tym sloneczku i wiossenej aurze. Ale nic dobrze chociaz ze nie
                    pada. W koncu zawsze moze byc gorzejsmile
                    pozdrawiam
                    maraska
                    • izabela_p25 Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 14:18
                      Witam po przerwie w pisaniu bo z czytaniem jestem na bierzącosmile

                      Lidko wszystkiego najlepszego spełnienia marzeń zwłaszcza tych najskrytszych i
                      bezproblemowego wychowywania Ingusi.

                      Zdjęcia Nikiego wspaniałe fajny facecik z niego.

                      Witam nową mamusię z Jasiem

                      Opolanko jesteś wpaniała i masz dobrego męża że was przywiózł do Polski.
                      Trzymam kciuki za twojego tatę a towarzystwo w pokoju jest niezwykle ważne bo
                      może człowieka podnieść na duchu.

                      Miałam napisać o tylu sprawach ale połowy zapomniałam

                      Jestem chora -zapalenie zatok, mam spuchnięte oko iwyglądam jakby ktoś mi
                      przywalił i siedzę w domciu .Do Martynki przychodzi niania i zabiera ją na
                      spacerki a ja w tym czasie mogę się wylegiwać. Jednak chyba głupia jestem bo
                      zawsze znajduję coś do roboty a zaległych spraw domowych jeste wiele i koniec
                      końcem wcale nie wypoczywam. Dodatkowo cały czas myśle o pracy bo tak też jest
                      wiele zaległych spraw i zastanawiam się w co ręce wsadzić po powrocie.
                      Martynka zdrowa (co prawda był kaszelek ale zniknął po pojawieniu się dolnej
                      dwójeczki) W ciągu dwóch dni wyszyły Martynce dwa ząbki dolna 2 i górna 4.
                      Nadal czekamy na więcej(ma dopiero 8 zęboli).
                      W sobotę odwiedziliśmy znajomych z córeczką w wieku Martynki i byłam bardzo
                      mile zaskoczona zachowaniem mojej córci. Mianowicie koleżanka miała 2 klocki i
                      nie chciała oddać jednego Martynce żadne tłumaczenia ze strony jej tatusia
                      nieskutkowały więc tatuś jej zbrał a ona w tym momencie rzuciła drugi i poszła
                      do drugiego pokoju płakać. Nikt na to nie zwracał uwagi a Martynka po chwili
                      namysłu poszła za nią i po 5 minutach przyprowadziła za rączkę uśmiechniętą już
                      Anie. Dla mnie rewelacja.
                      I jeszcze chciałam dodać że Ania mówi o wiele więcej od Martynki np. dziura,
                      oko, pisze (w książce), picie, ciocia. Taka mała z niej gaduła.
                      Martyna mówi na razie tylko jajo, lala, kaka (kaczka), sisi (ale zazwyczaj nie
                      chce robić na nocnik zabawniej jest na podłogę obok), pokazuje palec i mówi ka
                      tzn. że chce paluszka,

                      Acha zapomiałabym gratulacje dla mayłych dzielnych dzieciaczków które chodzą do
                      żłobka. Życzę im uśmiechniętych pań i wspaniałej zabawy z rówieśnikami.

                      Lidka ja tez mam podonie z mężem a urodziny jakie mi sprawił w tym roku to
                      chyba nie zapomnę do końca życia (prawie całe przepłakałam)
                  • eklon Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 15:02
                    Ja również przyłączam się do życzeń!

                    Siedzę na spotkaniu ale mam już trochę dość! Odezwę się jutro!
                    • kamiba Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 16:21
                      Lidka - Ode mnie i Jaśka też wszystkiego naj... dużo słoneczka!

                      Jesteśmy na etapie - Wszystko na nie!
                      Wózek - nie! Dziewczyny co robić? Przecież idąc gdziekolwiek trwa to 8 razy
                      dłużej, nóżki się szybko męczą a potem do mamy na rączki! Trochę nie mam już
                      siły dźwigać 12.400 kg (dane z 2 września).Jak go przekonać by wsiadł do wózka?
                      Jest płacz, ryk , histeria. Serce się kraje z jednej strony a z drugiej jestem
                      na skraju cierpliwości...
                      Generalnie napady złości są coraz częstsze a już poleżeć chociaż raz w czasie
                      spaceru na ziemi i płakać staję się codziennym rytuałe.
                      Najlepsze jest to, ze tylko mnie robi takie numery, ukochanej babci oszczędza
                      tych scen rozpaczy. Codziennie po pracy pytam: - Jak Jasio? Grzeczny?
                      Najgrzeczniejszy na świecie! To tylko mnie tak robi? A z drugiej strony jest
                      tylko ukochana mama! tylko ja mam kąpać, usypać...tata fajnie że jest ale
                      wszystko ma robic mama. No to skoro jestem taka fajna to dlaczego robi mi takie
                      numery?!
                      Jesteśmy na etapie winogron, sprzedac by się dał za te "zielone kuleczki"
                      Zjada nieprawdopodobną ilość, a ja jestem w trakcie ustalania jaka ilość może
                      być szkodliwa...jak na razie nie ma takiej
                      I rośnie mi mały złodziejaszek! Ulubiony sklep warzywniak bo zawsze można ze
                      skrzynki wyjąć jabłuszko albo pomidorka i jest super!
                      pozdrawiam cieplutko
                      Acha... wszystkim chorym , zakatarzonym i zakaszlonym dużo zdrówka!
                      • mag-da Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 16:32
                        Cześć dziewczyny, Lidszu widzę że masz dużo wspólnego z moją córeczką to samo
                        imię, ten sam miesiąc urodzenia. Zyczę ci dużo miłości i radości z okazji
                        urodzin.
                        Pytałyście jak ze spacerami. Narazie jest u mnie mama i mamy dwa wózki, więc
                        nie ma problemu. Później Tomka rodzina składa się na podwójny wózek Graco
                        dzieci siedzą jedno za drugim. Jak to będzie wyglądac jak mama pojedzie, nie
                        wiem. Na pewno będę miała problem z karmieniem. Henryś wchodzi na mnie w czasie
                        karmeinia Lidki i też chce się przytulać, niestety nie patrzy na siostrę tylko
                        pcha swoją dupeczkę jak najbliżej mnie. To jak narazie jedyne objawy
                        zainteresowania siostrą, wie że jest dzidzia( ładnie mówi ten wyraz) pokazuje
                        gdzie jest dzidzia i tyle. Bawi się i nie zwraca na nią uwagi.
                        Pozdrawiam serdecznie
                        M
                      • kamiba Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 16:34
                        Acha mam jeszcze jedno pytanie. Mojej koleżanki córeczka ma teraz rok i od 2
                        miesięcy nie przybiera na wadze. Lekarz stwierdził anemię i zapisał żelazo. Ona
                        się bardzo martwiże po żelażie malutkiej zrobią się czarne ząbki - czy to prawda?
                        A może wiecie jak temu zapobie?
                        pozdrawiam
                        • male_co_nieco Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 20:33
                          My też przyłączamy się do życzeń ( choć to dopiero jutrosmile) Wszystkeigo naj,
                          naj ,najlepszego!!!!!

                          Jagna zdjęcia doszły, ale masz fajnego facetasmile


                          Inia , Mamaaga super, że Wasze Dziewczyny dobrze czują się w żłobku.

                          Mamaga napisz coś więcej o lekacjach angielskiego , jak to wyglada itp.

                          Kamiba my od kilku dni też jesteśmy na etapie NIE!! Jak Igor coś chce a nie
                          może dostać , czy nie może gdzieś iśća bardzo chce jest ostrosmile nie wiem
                          mozętow ina rozdrażanienia przy ząbkowaniu , bo na bunt dwulatka to raczej
                          chyba za wcześnie???

                          Co do środków przeciwbólowych u nas jest całus, jak Igor się gdzieś uderzy od
                          razu przylatuje po buziaka. Czasami specjalnie gdzieś się niby uderza, robi
                          minkę" oj, jak boli" i podsatwia rączkę do całownia i potrafi tak kilka razy
                          pod rząd.

                          Co ja jaescze chciałam napisać....

                          Czy podajecie dzieciakom jakieś preparaty witaminowe???
                          • mamaaga1 Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 21:23
                            Lidka my również życzymy ci wszystkiego naj naj, spełnienia najskrytszych
                            marzeń , zawieszenia broni z meżem i samych radosnych dni smile)

                            Ja daje Matyldzie kinderbiovital w żelu, witaminke c i esberitox na
                            uodpornienie (troszke chorowała, kilka antybiotyków nieźle ja osłabiło) a teraz
                            wyskoczył żłobek i panicznie boje sie , że nam sie niunia rozchoruje.

                            musze kończyc, mała płacze a ja jestem sama, maż na targach w Poznaniu
                            o angielskim napisze jutro
                            pa
                            • inia25 żelazo 21.09.05, 21:40
                              żelazo może barwic ząbki, trzeba podawa strzykawką głęboko omijając zęby. Poza
                              tym kontakt żelaza z zebami jest potwornie bolezny, trzeba na to uwazac. W
                              aptekach jest homeopatyczne zelazo w granulkach ktore nie barwi zebow. Moge
                              zapytac znajoma o nazwe!
                            • kamiba Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 21:42
                              Ja daję Jaśkowi przed wieczorną butlą 7 kropli Cebion Multi i to wszystko!
                              Jak do tej pory to tylko raz złapał mały katar, reszta w porządku
                              Chociaż nie wiem jak to dalej będzie bo na dworzu caraz chlodniej a noszenie
                              czapki jest na wielki NIE! Chyba kupę taką mocno zawiązywaną żeby bie mógł sam
                              zdjąć...
                              • mag-da Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 22:11
                                Hej, ja Heniaskowi nic nie podaję.
                              • malilka Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 21.09.05, 22:23
                                Lidka, wszystkiego najlepszego z okazji wiecznie 18 urodzin smile))))))))))

                                Ja na razie niczego nie podaję małemu, ale od października chyba zacznę znowu
                                dawać D3. Dzisiaj byliśmy na szczepieniu i pediatra kazała dawać do 2 r.ż. Mały
                                wyjątkowo zapłakał przy każdym ukłuciu (a dziabnęli go aż 3x), wcześniej nie
                                zauważał szczepień, no ale na szczęście następne szczepienie dopiero w piątym
                                roku życia, hurrrrra! Według dzisiejszych pomiarów mały waży równe 12kg i
                                mierzy 85cm, ale przy mierzeniu się wyrywał, żeby popsuć wagę, więc pomiar nie
                                jest do końca rzetelny.

                                Pogoda cały czas piękna, mały ciągle biega w krótkim rękawku na spacerach, ale
                                w związku z nadchodzącą jesienią kupiłam mu już czapkę. Sama przymiarka
                                spowodowała atak szału, więc nie wiem jak będzie ją nosić, ale jak temperatura
                                spadnie do 10 stopni to zacznę z czapką walczyć, nie ma wyjścia. Aaaa,
                                zamierzacie nakładać dzieciom body jesienią i zimą? Bo ja się zastanawiam czy
                                kupić małemu jakieś czy nie. Ogólnie mały body w ogóle nie nosi, bo mu wiecznie
                                za gorąco, no ale może zmieni zdanie w takim na przykład zimnym listopadzie.
                                • lidszu Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 22.09.05, 00:01
                                  Dziewczyny, naprawdę jesteście kochane. Bardzo wam serdecznie dziękuję za
                                  wszystkie życzenia, które mnie podniosły na duchu.

                                  Mąż dzisiaj już się nie wściekał, przeprosił, przyniósł kwaity i prezent.
                                  Porozmawialiśmy o tym, co nam leży na wątrobie i atmosfera się poprawiła.
                                  Marcin wbrew pozorom jest bardzo cierpliwym i wyrozumiałym facetem i chyba
                                  jedynie to sprawia, że jeszcze nie zwariował ze mną i ciągle chce ze mną być.
                                  Tak więc znów jesteśmy na etapie czułości i kochania się. Oby jak najdłużej,
                                  ponieważ strasznie nie lubię się z nim kłócić.

                                  Inia - dzięki za propozycję, jestem jak najbardziej za (może po następnej
                                  kłótni z mężemsmile. A może udałoby się nam zorganizować jakieś spotkanie
                                  Warszawianek ? Dziewczyny co wy na to ? Już dawno się nie widziałyśmy !

                                  Inga dzisiaj nauczyła się mówić: muuu na krowę. Teraz biega po całym domu z
                                  rysunkiem korwy i krzyczy: muu, muu.

                                  idę spać
                                  • monikaps Re: Lidka - wszystkiego najlepszego! 22.09.05, 00:32
                                    Lidka! To fajnie, że już jest dobrze!
                                    A my dziś spędziłyśmy z Ewunią i moją mamą wspaniały dzień w zoo. Ludzi nie było zbyt wiele, pogoda wyśmienita, bawiłyśmy się świetnie. Ewuni bardzo się podobały zwierzęta, chyba najbardziej małpki i małe zwierzątka w baśniowym zoo dla maluchów. No i bardzo interesowały ją inne dzieci oraz traktory obsługi technicznej. Ja jej lwa pokazuję, a ona patrzy tylko na traktor.
                                    Mam nadzieję, że w nocy dobrze pośpi.
                                    Co do spotkania, ja jestem za!
                                    Oj, chyba mi się Ewcia odzywa
                                    Spokojnej nocki wszystkim
                                    Monika i Ewa
                                    • eklon chorobowo 22.09.05, 08:05
                                      Dziewczyny smaram się jak nie wiem, tak się beznadziejnie czuję, że szok a
                                      jutro 1000km przede mną ;-(((
                                      Chyba zaraziłam się od Michała albo pogoda mnie dopadła.

                                      Inia i Kamiba z żelazem nie jest tak do końca. Michał miał obniżony poziom
                                      żelaza i niską hemoglobinę jak miał już pierwsze zęby i podawaliśmy mu syrop
                                      ferrum lek (wcześniej jak nie miał jeszcze zębów dostawał hemofer). Podobno on
                                      jako jedyny nie barwi zębów i tak jest faktycznie, bo jego ząbki są nadal
                                      białe. Fakt, że jest dużo droższy niż hemofer, bo butelka kosztowała coś koło
                                      30zł a hemofer chyba 8zł. Kamiba jeśli Twoja koleżanka będzie zainteresowana,
                                      to mam jeszcze dwie zaczęte butelki tego syropu mogę jej go przesłać. Podaj mi
                                      adres na priva. Postaram się tak zapakować, żeby się nie wylał. Mam też resztkę
                                      hemoferu ale jego musiałaby mała pić najlepiej przez słomkę (podobno wtedy jest
                                      najmniejszy kontakt z zębami).

                                      Poza tym u Michała zdrowotnie bez zmian. Tzn. Kaszle ale na razie odpukać nic
                                      się dalej nie rozwija. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego bez antybiotyku.

                                      Magda jak powiedziałam mojej mamie, że masz już drugie dziecko i zastanawiamy
                                      się jak sobie radzisz, moja mama mnie uświadomiła, że pomiędzy moimi starszymi
                                      siostrami jest 1 i 3 miesiące różnicy a pomiędzy mną i bratem 1 i 7 miesięcy!
                                      Moja mama lubiła chyba wychowywać parami smile)) Niestety jak byliśmy młodsi
                                      ciągle darliśmy koty z siostrami, bo różnica wieku pomiędzy nami niby niewielka
                                      bo 6 lat ale i tak za duża.

                                      Miałam jeszcze coś napisać ale zapomniałam
                                      • jagna.04 Re: chorobowo 22.09.05, 10:24
                                        Tak, tak potwierdzam słowa Eklon, ferrum lek nie barwi ząbków!

                                        A co do body, to i ja i Niki (mam nadzieję też) lubimy. I jestem zaopatrzona w
                                        kilka sztuk większych. Dla mnie jest to pewnośc, że małemu, ruchliwemu dziecku
                                        nie wylezą na wierzch plecki i nie owieje ich. Niko nosił nawet latem. Np., na
                                        zimne, jesienne czy zimowe dni używamy body bez rękawków i na to dopiero
                                        bluzeczkę. Nie wyobrażam sobie zimy bez body smile

                                        Nie wiem czy to wpływ nadchodzącej jesieni czy choroby ale od tygodnia Nikodem
                                        znów śpi dwa razy! Hmmm.

                                        Dziś za oknem coś pochmurno i chłodno. Ale tu potrafi się to szybko zmieniac i
                                        za parę godzin może byc plażowa pogoda smile
                                        Pozdrawiam
                                        • inia25 Re: chorobowo 22.09.05, 10:31
                                          o jejku ja też się smaranm niemiłosiernie. Do tego Olka pół nocy mi wymiotowała
                                          ech...

                                          jeśli chodzi o body, to ja także nie wyobrażam sobie zimy i jesieni bez body.
                                          Tym bardziej teraz jak ola chodzi do żłobka. W body oczywiscie jestesmy
                                          zaopatrzeni i na cała zime mamy zapas, chyba ze sie okaze ze olka nagle urosnie
                                          i wszystko bedzie za male!

                                          pozdrawiam
                                          uciekam do domu sie kurowac.
                                          • mamaaga1 chorobowo ... wazne pytanie 22.09.05, 11:01
                                            Dziewczyny wiem , z eto było wałkowane juz kilka razy ale nie chce mi się
                                            szukać, przez nasza rodzinkę, poczawszy ode mnie przeleciał jakiś wirus
                                            (mysle , ż enie rota) ... poszło niby łagodnie (chociaz bo ja wiem) ale mała
                                            jeszcze chwilami robi paskudnie rzadkie kupi, własciwie sama woda, nawet
                                            specjalnie zapachu nie mają, nic innego jej nie dolega, humorek dopisuje,
                                            apetycik tez...ale pamietam, ż episałyscie zeby nie podawac wtedy mleka. Dobrze
                                            pamietam??? Mama mnie wczoraj zapytała, podobnie koleżank że skąd to wziełam bo
                                            pierwszy raz słyszą żeby mleka nie dawac a ja w zaparte. Co mogę o czego nie
                                            jej dawac??? Panie w żłobku musza dostac wytyczne ... wiedza tylko, że nie
                                            dawac warzyw i owoców ... Czekam na odpowiedź
                                            Aga
                                            • eklon Re: chorobowo ... wazne pytanie 22.09.05, 11:15
                                              Na pewno lepiej nie podawać mleka. Dlaczego nie wiem ale pewnie Inia będzie
                                              wiedzieć, bo Ola miała rotawirus z tego co pamiętam.

                                              Co do body (właśnie o nich miałam napisać w poprzednim poście) my mamy ich
                                              mnóstwo, bez rękawków, z krótkimi z 3/4 i z długimi rękawkami. Bez nich nie
                                              wyobrażam sobie ubierania Michała. Latem chodził wprawdzie w samych koszulkach
                                              i pampersie ale też często zamiast w spodenkach i koszulce w body na ramiążkach.
                                              Super bawełniane body kupuje mi siostra w Niemczech. Tam jakość bawełny jest
                                              trochę inna (czyt. lepsza). W Polsce kupuję w firmie, która szyje dosłownie
                                              25km ode mnie. Może wzornictwo nie jest odlotowe ale przynajmniej mi nie żal
                                              jak Michał poplami takie cudo za parę złociszy!
                                          • mamaaga1 Re: chorobowo 22.09.05, 11:16
                                            Inia, Eklon duzo zdrówka.

                                            Jagna zdjęcia NIkiego dotarły do mnie, ale przystojniacha rośnie, sliczny
                                            chłopczyk, musze go podsunac Matyldzie hehehe

                                            O Ferrum lek też tak słyszałam, Mała dostawała go jak była zupełnie maleńka i
                                            nasz pediatra zapewniał nas, ż enie będzie to miało wpływu na zabki...i nie
                                            miało.

                                            Angielski - chyba male_co_nieco pytała jak to wyglada... Grupki sa malutkie 5-6
                                            osobowe, dzieci od roku do 3. W grupie Matyldy jest jej koleżanka w jej wieku i
                                            dzieci kolo 2 lat. Lekcja trwa 30 minut (wystarczy hehe)a właściwie powinnam
                                            napisać zabawa nie lekcja, to jeszcze nie jest nauka a zabawa w angielski,
                                            która mam nadzieje zaprocentuje w przyszłości. Pani śpiewa, puszcza piosenki,
                                            dzieci rysują, np opanowuja liczenie do trzech ... to na każdych zajęciach
                                            licza inne przedmioty, buduja wieże z 3 klocków , maja powtarzać ale wiadomo
                                            jak to wyglada ... Matylda uparcie mówi trzi ... Każde dziecko pokolei wykonuje
                                            dana czynnośc , samo lub z pomoca rodziców ... nie wolno mówic po polsku.
                                            Mała jest naprawde bardzo grzeczna na tych zajęciach ... wogle w porównaniu z
                                            niektórymi dwulatkami, które wchodza chyba w okres negacji i na wszystko
                                            reaguja głośnym NIE, NIE ... jest tez w grupie chłopczyk, który ma 2 i 4
                                            miesiace, ten kuma juz duzo, powtarza i uczestniczy naprawde w zajęciach.... tu
                                            widac juz efekty.
                                            Zastanawialam sie, czy to aby jednak nie za wcześnie ale niby im wczesniej tym
                                            lepiej, kjak nie spróbuje to sie nie przekonam, podobno opanowuja język
                                            intuicyjnie tak jak polski, najpierw rozumieja , póxniej zaczynaja mówić ...
                                            zobaczymy.
                                            Acha bardzo ważnym elementem jest puszczanie dziecku dwa razy dziennie w domku
                                            płyt (po 15 minut), moga lecieć w tle jak dziecko sie bawi, bylenie było
                                            marudne czy spiace ....
                                            Jesli bedziecie chciały wiedziec cos więcej, chetnie napisze bo chyba troszke
                                            chaotycznie mi wyszło
                                            Aga
                                            • eklon Re: chorobowo 22.09.05, 11:29
                                              z językiem jest faktycznie tak jak pisała mamaaga. Mózg człowieka jest
                                              strasznie pojemny a dziecka do tego strasznie chłonny, sprawdziliśmy to
                                              doświadczalnie na dzieciach koleżanki. Koleżanka jest Polką, wyszła za mąż za
                                              Francuza z którym mieszkają na stałe w Niemczech. Mały Jaś póki jeszcze nie
                                              mówił ( a nie mówił długo), jeśli rodzice dawali mu polecenia w swoich
                                              ojczystych językach wykonywał je bez problemu, podobnie w przedszkolu (po
                                              niemiecku). Teraz mały szkrab potrafi już mówić i porozumiewa się podobno
                                              (niestety z powodu narodzin Michała dawno się z nimi nie widziałam) bez
                                              problemu w tych 3 językach + angielski, którego uczą w przedszkolu!!!

                                              Michał na razie nie mówi nawet po polsku ale jeśli mówię do niego po niemiecku,
                                              gdzie jest nosek, pokazuje bez problemu. Niestety zbyt wiele jeszcze nie
                                              rozumie, ale to dlatego, że matka jest leniwa i mało konsekwentna! Chyba
                                              zaczniemy w domu mówić po niemiecku, tym bardziej, że przyda się to też mojemu
                                              mężowi, który ostatnio trochę sobie odpuścił naukę języka!
                                              • malilka Re: chorobowo 22.09.05, 12:28
                                                Widzę tu silną ligę pro-bodową smile) więc chyba kupię młodemu parę sztuk. Mały
                                                jest ogólnie zimnolubny, zdrowy więc jak w chłodny dzień wyjdą mu plecki na
                                                wierzch to nic się nie dzieje, zresztą i tak go muszę rozbierać na spacerach,
                                                bo mu zawsze bardzo ciepło, no ale śnieg na nagich pleckach nie jest już chyba
                                                fajny, hahaha smile
                                                Ale Inia zastrzeliłaś mnie tym, że Ola musi chodzić w body, bo do żłobka-
                                                zwykle w żłobkach jest bardzo ciepło, żeby nie powiedzieć gorąco i tym bardziej
                                                ciężko w body wytrzymać smile Przynajmniej tak było w dwóch, które ja odwiedziłam.

                                                Eklon, wczoraj u pediatry znowu dostałam ulotkę z rozpiską ile wapnia jest w
                                                czym, jeśli jesteś nadal zainteresowana to mogę Ci tu wrzucić te dane.

                                                Mój synuś jest chyba największą niemową z kwietniowych dzieciaczków, jak się
                                                tak zastanawiam, to właściwie jego słownik "ludzkich" wyrazów nie zmienił się
                                                od od jakichś 8 miesięcy, w repertuarze zaledwie "mama, tata, baba, dziadzia,
                                                lala, niania" i to chyba tyle. Ale spoko, nadrabiamy wyrazami
                                                dźwiękonaśladowczymi, tych mały zna tyle, że nawet ich nie spamiętam, żeby tu
                                                wypisać, najbardziej mi się podoba jak pokazuje jak ryczy lew, bo do tego
                                                groźnie potrząsa głową smile
                                                • eklon Do Malilki 22.09.05, 12:48
                                                  Jak możesz to wrzuć mi na pocztę tą informację. Na pewno mi się przyda, bo w
                                                  listopadzie chcemy jechać na narty do Austrii i będę musiała definitywnie
                                                  odstawić juniora od piersi, no i trzeba mu zacząć podawać odpowiednią ilość
                                                  zamienników!
                                                  • inia25 body a żłobek 22.09.05, 13:07
                                                    Malilka w poprzednim swoim poście napisałam skrót myślowy. Nie chodziło mi o
                                                    to, ze w złobku jest zimno itp. Chodziło mi o to, ze jak bedzie na dworzer
                                                    zimno a dzieciaki beda na dwor wychodzily, to trudno bedzie 3 paniom co chwila
                                                    patrzec czy ktores z 30 dzieci nie ma pleckow na wierzchu. Wiesz chodzi mi o
                                                    to, ze ja bym dopilnowala, a w żlobku niekoniecznie. Wiec wole małej body
                                                    zakładać jak będzie chłodniej. No i poza tym kupuje jej ogrodniczki, zeby była
                                                    podwójna ochrona. W sali biega w rajstopkach i bodziaczku.
                                                  • inia25 biegunka a mleko 22.09.05, 13:15
                                                    już szybciutko odpowiadam:
                                                    w przypadku zatruć pokarmowych które kończą się biegunką nie powinno się
                                                    podawać dziecku (i dorosłemu też) mleka, gdyż jest ono nośnikiem bakterii.
                                                    Białko sprzyja rozwojowi tych cholerstw i dlatego żeby skrocić czas trwania
                                                    biegunki należy ograniczyć lub wyeliminować je z diety.

                                                    To tak po krótce.
                                                  • lgosia1 Re: biegunka a mleko 22.09.05, 13:24
                                                    dodam, że przy stanach biegunkowych dobrze jest jeść:
                                                    1. pieczone lub gotowane jabłko np z ryżem;
                                                    2. gotowane warzywa;
                                                    można jeść białe pieczywo, ziemniaki, makarony
                                                    oczywiście polecana jest marchwianka, jako środek zapobiegający biegunce

                                                    nie powinno się jeść przetworów mlecznych w ogóle;
                                                    nie powinno się jeść kasz, ciemnego pieczywa, surowych owoców, surowych warzyw,
                                                    nie powinno się pić soków owocowych, ale można kompocik z suszonych jagód (do
                                                    kupienia w zielarskich).
                                                  • male_co_nieco Re: biegunka a mleko 22.09.05, 13:35
                                                    ale się chorobowo zrobiłosad( zyczę szybkiego powrotu do zdrowia chorującym
                                                    mamusiom i maluchom.

                                                    Igor dzis zastraikował i nie śpi, kurde a tak liczyłam na te 2 godzinki. jutro
                                                    mamy " małą" ( 14 osób) imprezkę a w domu sajgon , chyba w nocy będę porządki
                                                    robić. Syn dał mi kwadransik,bo narazie samochodami po mieszkaniu zasuwa, ale
                                                    porządków przy małym to ja nie zrobię napewno, więc w ramach relaksu forum
                                                    oczywiściesmile
                                                    Mamaaga dzięki zai nfo.Tak sobie właśnie myślę idzie zima , spotkań w
                                                    piaskownicy nie bedzie, póki co do żłobka , przedszkola młody nie pójdzie a
                                                    towarzystwo by się przydało, więc może..... ot, przyjemne z pozytecznymsmile


                                                    No właśńe Igor ropzoczął porzadkowanie płyt - rąbnął cały stojak
                                                    uciakma

                                                    Co do bodziaków to ja jestem zdecydowanie za.Latem Igor śmigał głownie w
                                                    koszulkach ale jesienią i zimą póki co wolę zakładać body. niestety zostało nam
                                                    jakieś 5 sztuk , z których młody i tak już niedługo wyrośnie więc trzeba
                                                    siębezie w coś zaopatrzyć .
                                                  • dabrowianka Re: biegunka a mleko 22.09.05, 19:09
                                                    Witajcie babeczki!

                                                    Ja tak na chwilkę i niestety nie jestem na bieżąco. Chciałam się przywitać
                                                    korzystając z okazji chwilowego dostępu do internetu.
                                                    Ma-gda gratuluję córeczki, a Opolanko ciąży. Nasze dzidzie będą prawie w tym
                                                    samym wieku, bo ja mam termin na 29 stycznia. Tyle z niusów, które mi
                                                    dostarczyła Inia.
                                                    Kochana Inio pozdrawiamy Cię i Twoją Olcię. Niestety nadal nie bardzo nadaję
                                                    się na spotkanie. Gutka już jest zdrowa, a ja nie mogę pozbyć się uporczywego
                                                    kaszlu. Tak więc i do Pearl się nie odzywam. (Warszawianki może znacie jakiegoś
                                                    sensownego laryngologa?)

                                                    Byliśmy dziś na USG połówkowym i nasza dzidzia jest podobno zdrowiusieńka. A i
                                                    będzie na 100% chłopak! Ma pięknego siusiaczka smile Trochę się stresowałam, bo
                                                    już od miesiąca męczyły mnie dosyć częste skurcze. Na szczęście z szyjką jest
                                                    wszystko ok, więc staram się nie stresować.

                                                    A tak to jakoś żyjemy. Gutka przeszła trzydnówkę, a teraz niedawno złapała
                                                    infekcję wirusową, które mi sprzedała.

                                                    No nic kończę. Całuję Was mocno i mam nadzieję, że niedługo będzie mi dane
                                                    powrócić do Was.

                                                    Dabrowianka, Jagódka i może Jędruś (22tyg.)
                                                    ________
                                                    moje Szczęście
                                                    www.jagodka.go.pl
                                                  • kamiba Re: biegunka a mleko 22.09.05, 20:02
                                                    Co do body to zdecydowanie Tak!
                                                    My przechodzilismy rota wirusa w marcu i to dość poważnie, bo wylądowaliśmy w
                                                    szpitalu na kroplówka, były obawy że Jasiem może sie odwodnić bo leciało z niego
                                                    górą i dołem. Generalnie mały wtedy nic nie chiał jeść, a to na co pozwalili w
                                                    szpitalu to kleik ryżowy i ewentualnie bułka. Jasiek brał wtedy niforuksazyd -
                                                    taka dość słodka żółta zawiesina. Mleka kompletny zakaz, chociaz Jasiek jak nie
                                                    był podlączony do kroplówki to jedyne na co miła ochotę teo duźdać cycuszka.
                                                    Wtedy miał 10 misięcy i jeszcze go karmiłam.
                                                    Jagna dzieki za fotki!
                                                    Jaki dorosły ten twój mężczyzna!

                                                    Ja dziś wysłałam Jasia z babcią do Akademii Zdrowego Rozwoju Instytutu Pampers,
                                                    i sama się urwałam z pracy na pół godzinki i tez pobrykałam na ogromnych
                                                    krzesłach i fotelach. I widziała świat oczami dziecka!
                                                    Oj nie mają te nasze maluchy lekko - wszystko takie wielkie.
                                                    Fajnie tak wszystko zobaczyć i innej perspektywy!
                                                    Pozdrawiam
                                                  • lidszu Re: biegunka a mleko 22.09.05, 23:43
                                                    Wszystkim chorym życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

                                                    Jeśli chodzi o body, to ja też jestem zdecydowanie za, szczególnie teraz w
                                                    okresie jesienno-zimowym. Koszulki często się podwijają i ściągają i nawet
                                                    najlepsze rajstopy chyba nie będą w stanie ich utrzymać na miejscu. W body
                                                    natomiast mam gwarancję, że Ingi nie przewieje. Muszę się teraz zaopatrzyć w
                                                    jakieś nowe, bo ze starych młoda zaczyna już wyrastać.

                                                    Byłam dzisiaj z Ingą na ostatnim szczepieniu. Zniosła je dość dzielnie, chociaż
                                                    trochę płakała. Pielęgniarka zabawiła ją jednak bączkiem i szybciutko
                                                    zapomniała o zastrzyku. Szkoda tylko, że takich pielęgniarek nie ma w mojej
                                                    rejonowej przychodni.

                                                    pozdrawiam,
                                                  • opolanka1 Opolskie pozdrowienia 23.09.05, 09:19
                                                    Cześc dziewczyny!!!!

                                                    Ja tak króciutko, bo biegam z mała, z rodzinką, do taty do szpitala,...jeszcze
                                                    chemii nie zaczął ale lada chwila. Zuzia pogodna, zadowolona, w centrum
                                                    zainteresowania wszystkich i wszystkiego....Pogoda wspaniala.

                                                    Co do ubranek nakupowałyśmy duża ilosc body, bo z wszystkich powyrastała...z
                                                    zakupów jestem bardzo zadowolona, jeszcze tylko buciki i mamy wszystko....no i
                                                    moze jakiś kombinezon na zime.....

                                                    buziaczki dla Was...sledze pilnie posty, ale na pisanie szkoda mi czasu, kiedy
                                                    wiem, ze za chwilkę wyjade znów....

                                                    Miłego dnia
                                                  • jagna.04 Re: Opolskie pozdrowienia 23.09.05, 17:06
                                                    Ale dziś spokojnie i cicho. Chyba wszystkie wyjechałyście już na weekend.

                                                    Kamiba, strasznie fajny ten Twój Jasiek, szczególnie podoba mi się w ogrodzie i
                                                    w lesie smile

                                                    A u nas dziś jakby ociupinkę lepiej i nawet odstawiłam mu berodual. Ale i tak
                                                    od paru godzin biję się z myślami iśc do lekarza czy nie? I chyba jednak
                                                    pójdziemy, bo w nocy strasznie kaszlał a nie wybaczyłabym sobie gdyby okazało
                                                    się że coś zaniedbałam.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kamiba Re: Opolskie pozdrowienia 23.09.05, 17:23
                                                    Tak strasznie spokojnie....
                                                    Nareszcie weekend. Całe dwa dni z Bobkiem i nie trzeba iść do roboty. Ma być
                                                    ładny i ciepły weekend. Może wybierzemy się do ZOO. Cos trzeba wymyśleć żeby
                                                    wykorzystac ostatnie promyczki słońca.
                                                    U nas na szczęści bez smarkania i kaszlu, ale Jasiek ma strasznie szorstkie uda
                                                    i łydki z tylu, a cała reszta ciałak ok. Zastanawiam się czy to jakaś reakcja
                                                    alergiczna na jedzenie a może spodenki mu żle wypłukałam i to od proszku, a może
                                                    jeszcze coś innego. Nie jest zaczerwienione ani nic więc może poczekam do
                                                    poniedziału i zajrzę do lekarza. Nie wiecie od czego robia się takie szorstkie
                                                    miejsca?
                                                    Dzisiaj chyba jeszcze wyskoczymy do Geana na zakupy... jakieś pychotki dla Jasia
                                                    i czekoladę dla mamy! A co!
                                                    pozdrawiam cieplutko
                                                  • lgosia1 Re: Opolskie pozdrowienia 23.09.05, 22:37
                                                    takie szorstkie placki u nas są od alergii "niewiadomonaco". Może być i proszek
                                                    i białko jaja i białko mleka krowiego lub krowy w ogóle, albo i pomidor itp.
                                                    itd. Już rok czasu marnuję na diagnozowanie szorstkich niezaczerwienionych
                                                    plackówsad(((
                                                  • bebicka do Igosii 23.09.05, 23:19
                                                    Igosiu molgabys jeszcze raz podac linka do swojego bloga???? bo jak widac mnie
                                                    pech nie opuszcza chcociaz coraz rzadziej dziala. Dzisiaj jak wlaczylam komputer
                                                    to wszystkie zapisane w pamieci adresy moich ulubionych www poszly sie...ech.
                                                    Nawet o tym wole nie myslec... o tym co tam bylo...
                                                    A szorstkie placki na udach i ramionach to tez mamy...tez podejrzewam alergie na
                                                    "niewiadomoco". Ale maz twierdzi ze to Mlody w genach ma po nimsmile
                                                    dzisiaj bylismy sie szczepic...jak na razie jest spoko, chociaz szczepienie
                                                    hurtowe, mlody dwa klucia, maz dwa i ja jednosmile
                                                    A w ogole to niesamowity spokoj tu dzisiaj na forum, chyba juz zaczal sie
                                                    weekedn, ale to dobrze trzeba korzystac z pieknej pogody, ktora w koncu dotarla
                                                    i do nas.
                                                    Dobra uciekam spac
                                                    Igosia czekam na www
                                                    Maraska
                                                  • lgosia1 Re: do Igosii 23.09.05, 23:33
                                                    a proszę cię bardzosmile mamamateusza.blox.pl
                                                    miło, że ktoś czyta moje wypocinkismile Miło, gdy anonimowo, natomiast tak w realu
                                                    później się spotkać - to chyba umrę ze wstydu. No choć po spotkaniach z pearlą
                                                    czy z inią jakoś nie umarłam. Bo tak naprawdę ja nie jestem taka głupia na jaką
                                                    się piszęsmile))
                                                  • bebicka Re: do Igosii 24.09.05, 14:37
                                                    Igosiu dzieki bardzo. Poczytalam sobie zaleglosci a widze ze caly wrzesien
                                                    musialam nadrobic. I powiem Ci ze najpierw sie wzruszylam czytajac o Twoim dniu
                                                    i wrazeniach nad Zalewem, bo mam tak samo, ale chyba nie tylko jasmile a potem
                                                    usmialam do lez jak zreszta czesto czytajac o wpadkach... i wypadkach. Pisz
                                                    dalej i anwet nie mysl o zadnych tajnych sekretarzykachsmile
                                                    pozdrawiam
                                                    maraska
                                                  • bebicka Re: do Igosii 24.09.05, 14:39
                                                    A co do realnych widzen...wiesz ja kolo tego weekendu 7-10 pazdziernika bede
                                                    jechala do berlina na kilka dni, oczywiscie przez Szczecin... ja to bym chetnie
                                                    sie umowial na kawke ale zdaje sobie sprawe ze to nie takie proste bo bede tam
                                                    tylko przejazedm i jeszcze nawet nie wiem o ktorejsmile
                                                    pozdrowka
                                                    Maraska
                                                  • monikaps Fajny dzień 24.09.05, 20:18
                                                    Ależ dziś mieliśmy fajny, rodzinny dzień. Po zaganianym tygodniu (mój mąż pomagał przygotowywać konferencję, która szczęśliwie już się zaczęła) dziś trochę odpoczynku. Pojechaliśmy na wesołe miasteczko - Ewunia pierwszy raz siedziała na karuzeli. Wybraliśmy jej ulubione brum-brumy. Najpierw był problem, żeby wpuścili ją z tatą, ale w końcu się zgodzili. Chyba jej się podobało, bo jak zeszła z karuzeli to od razu chciała wracać. Potem spacerowaliśmy po parku Skaryszewskim i tam była jeszcze inna karuzela również bardzo odpowiednia dla bobasów. Tym razem wybrała słonia. A potem byliśmy na obiedzie u dziadków i z dziadkami na spacerze i na lodach. No ja odpoczęłam.
                                                    Lgosiu - przypalił ci się ten bigos, który gotowałaś pisząc bloga? Ja też mam problemy z organizacją czasu, ale podejrzewam, że wiele mam tak ma crying I podziwiam odwagę i sfinansowanie nowego lakieru koledze. Też nie miałam pojęcia, że coś takiego może się utrwalić. Człowiek uczy się całe życie.
                                                    Kamiba - mojej koleżanki córeczka (2lata) też miała szorstkie miejsca na skórze. Okazało się, że to uczulenie na mleko. Teraz nie dostaje żadnych danonków, bakusiów itp. tylko mleko modyfikowane. Lepiej to sprawdzić.
                                                    Pozdrawiamy słonecznie, oby taka pogoda jeszcze długo nam towarzyszyła
                                                    A wszystkim chorującym dużo zdrówka
                                                    Monika i Ewa
                                                  • kamiba Re: Fajny dzień 24.09.05, 22:16
                                                    Dzień bardzo fajny... postawiliśmy w piaskownicy miliony babek, tak naprawdę ja
                                                    stawiłam a Jasio z dziką rozkoszą je rozwalał. Później wycieraliśmy dziurę w
                                                    spodniach na zjeżdzalni. Ale było fajnie... Mąż prawie jak nieobecny bo
                                                    odsypiał i odchorowywał wczorajszą firmową imprezę, na szczęście na troche się
                                                    zwlókł i obiad zrobił (gotuje lepiej ode mnie, chociaż i ja noga w gotowaniu nie
                                                    jestem).

                                                    Te szorstkie miejsca trochę znikają bo wielokrotnym nabalsamowaniu. Może to
                                                    tylko chwilowa reakcja na jakiś owoc, albo co...?
                                                    Mój Jasiek generalnie ostanio jadłby tylko bułę, owoce (jabłuszko, winogono i
                                                    nektarynki lub brzoskwinie), no i jeszcze mleko raniutko i do snu. Reszta rzeczy
                                                    może nie istnieć. Taki jakiś pszenno - owocowy.

                                                    Jakie mleka piją Wasze brzdące?

                                                    Nareszcie trochę czasu dla siebie, kąpiel, a może jakąś maseczkę sobie zrobię?

                                                    A jutro wybory i jedziemy do babci bo ja tam jestem zameldowana. Nic nie piszę
                                                    co i na kogo bo przecież cisza wyborcza trwa...

                                                    pozdrawiam cieplutko, żeby tylko jutro było tez dużo słoneczka bo w planach
                                                    oprócz wizyty u babci mamy spacer po Ogrodzie Botanicznym

                                                  • mamaaga1 Re: Fajny dzień 24.09.05, 23:10
                                                    Kamiba Matylka tez miała takie szorstkie miejsca, własciwie placki ... w końcu
                                                    doszłam od czego, może u ciebie jest podobnie, uczulały ja nektarynki,
                                                    brzoskwinie , morele ... po kompletnym ich wyeliminowaniu szorstkosci znikneły.
                                                    Długo nie mogłam dojśc od czego to, zaczeły jej sie robić "ranki" na stopach
                                                    jak dostała te owoce "prosto ze sklepu" i olśniła mnie szwagierka. Wczesniej
                                                    mała piła soczki i jadła deserki ze słoiczków (w tym tez bakusie) z tymi
                                                    owocami i szorstkie placki tez były ale mniejsze. Żal mi troche małej bo
                                                    uwielbia owoce ale musi zadowolic sie krajowymi.

                                                    Mój mąz w Warszawie na Stingu a ja jednym okiem oglądam transmisję, a drugim
                                                    wodzę po forum hehe ... troszke było mi żal , że nie mogłam tam jechac z nim
                                                    ale jak widze ten tłum to ... dobrze , że jestem w domku ...

                                                    Byłam w czwartek u lekarza ... widziałam moja dzidzię, chociaz nadal nie wiemy
                                                    czy to chłopczyk czy dziewczynka ... smile) Niestety nadal mam prowadzic
                                                    oszczedzający tryb zycia ... i to do 35 tygodnia sad( ... ale lepsze to niz
                                                    szpital ...

                                                    A póki pamiętam, dziewczyny czy wasze dzieci w żłobku dostaja mleko krowie????
                                                    Ostatnio zszokował mnie jadłospis, niby tylko dzieci do roku nie dostaja
                                                    normalnego mleka, jesli dziecko jest uczulone to trzeba dostarczyć
                                                    zaświadczenie od lekarza, no i jeśli wyraźnie sobie nie zycze to oczywiscie nie
                                                    bedzie dostawała ale bedzie to problem. Ja nie toleruje mleka ... więc może i
                                                    mała a ja upatruje sie przyczyn biegunki, męcze dziecko herbatka a ona w
                                                    najlepsze mleczko w żłobku dostaje...Zobacze jak jutro beda wygladały kupki po
                                                    weekendowym jedzonku domowym ...

                                                    Poza tym mała chyba zaaklimatyzowała się, panie ja chwalą, że ładnie się bawi,
                                                    nie płacze ... nawet sama ostatnio zasneła. Pojękuje tylko (ale to podobno
                                                    robia wszystkie dzieci) kiedy pojawiaja sie rodzice ...ale nie po nią. Serio
                                                    widok tych patrzących w drzwi dzieciaczków jest rozbrajajacy, widac , że kazde
                                                    czeka na swojego ...

                                                    Ale sie rozpisałam ... wracam do łózeczka posłuchac Stingusia
                                                    papa
                                                    Aga
                                                  • kamiba Re: Fajny dzień 24.09.05, 23:34
                                                    Dzięki bardzo mamaaga, czyli chyba zrezygnujemy na jakis czas z owocków... jak
                                                    Bobek vek Jasiek to przeżyje? My z mężem początkowo też mieiśmy jechać do Wawy
                                                    na Stinga, ale trochę plany firmowe nas powstrzymały.
                                                    Powoli idę spać...
                                                  • lgosia1 Re: Fajny dzień 25.09.05, 01:58
                                                    monikaps całe szczęście nic nie przypaliłamsmile
                                                    Bebicka nie ma nic prostszego niż po drodze do Berlina wpaść na kawkę do
                                                    nas!!!! Po prostu jedzie się do Polic (15 min od Szczecina) skręca się na ulicę
                                                    (podam ci na priv), dzwoni się domofonkiem pod właściwy numerek i wchodzi się
                                                    na drugie pięterko. No chyba że domofonek wyłączony - bo mały śpi, to wtedy
                                                    dzwoni się na komóreczkę i się czeka na dole. Po chwili schodzi cud piękności
                                                    blondyna (to o mnie oczywiście) z cud piękności wyżłem niemieckim krótkowłosym
                                                    (przypominam, że ma medal złoty z międzynarodowej wystawy) - by Borysek się
                                                    nacieszył wyrażając swe ochy i achy nad gośćmi nie budząc przy tym małego - i w
                                                    ciszy wchodzimy razem na drugie pięterko, by nie budzić małego. Zatem każda
                                                    pora nam odpowiada!!!!!
                                                    ... No chyba, że nie daj Boże coś się dziejesad((( tak jak przy okazji
                                                    umawianego spotkania z asik-w - że sobie w szpitalu wylądowaliśmy i spotkania
                                                    nie było. Ale takiej ewentualności nie przewidujęsmile
                                                    Fajnie by było. Mateusz się na pewno ucieszy, jak mu jutro powiemsmile
                                                  • lgosia1 Re: Fajny dzień 25.09.05, 02:07
                                                    kamiba mój pierworodny pije bebilon pepti aktualnie.... ale pewnie wrócimy do
                                                    NAN HA 2, bo bebilon pepti jest bajecznie drogi, a lekarze nie chcą wypisywać
                                                    recept na zniżkę, bo są dupy a nie lekarze. Moje dziecko ma zalecenie w wypisie
                                                    szpitalnym pić to mleko, ma zalecenie od alergologa przynajmniej miesiąc pić to
                                                    mleko, ale ani lekarze ze szpitala, ani alergolog nie chcieli dać na to mleko
                                                    recepty... Dlaczego? Bo rzekomo mogą mieć problemy z rozliczeniem tych recept,
                                                    w sytuacji gdy dziecko nie ma zdiagnozowanej badaniami alergii na mleko. A nie
                                                    ma tej diagnozy i mieć nie będzie, gdyż testy z krwi wykazują alergię tylko w
                                                    przypadku Ige zależnego (albo na odwrót - niezależnego - coś tam takiego, czego
                                                    nie douczyłam się jeszcze, ale lekarz potwierdzał) więc testy u tak małych
                                                    dzieci są "o kant dupy rozbić".
                                                    Lekarka ze szpitala kazała mi iść do alergologa by wypisał receptę, a gdyby nie
                                                    chciał, to miałam pokazać wypis ze szpitala z zaleceniem. Alergolog z tym samym
                                                    przykazaniem kazała mi iść do pediatry. A pediatra powiedziała w grzeczny
                                                    sposób "że ma głęboko w d... moje zachciewajki i że od alergii na mleko się nie
                                                    umiera i jak chcę bebilon pepti to mogę sobie płacić pełną stawkę - ona
                                                    ryzykować nie będzie". Zatem jesteśmy na etapie poszukiwania nowego pediatry i
                                                    alergologasad
                                                  • lidszu Re: Fajny dzień 25.09.05, 13:29
                                                    kimba - moja Inga też pije bebilon pepti, ponieważ jest uczulona na mleko. Pije
                                                    prawie od urodzenia i kiedyś nie miałam problemów z otrzymaniem recepty. Teraz
                                                    jest tak jak pisze lgosia. Zrobiłam małej testy z krwi i wyszła jej
                                                    niewykrywalna alergia na mleko, ale całe szczęście mój alergolog wypisuje mi
                                                    recepty. Pediatra niestety robi to już niechętnie, ponieważ na taką alergię
                                                    właściwie Inga nie powinna dostawać tego mleka. Cholera mnie bierze, że muszę
                                                    czynić takie akrobacje, aby to mleko dostać.

                                                    Wczoraj byliśmy na koncercie Stinga i ja osobiście bawiłam się świetnie. Bardzo
                                                    lubię Stnga i cieszyłam się na jego koncert. Wejście na wyścigi było
                                                    makabryczne. My wchodziliśmy wejściem dla pracowników, które nie było w żaden
                                                    sposób oznakowane i tłum był niemiłosierny. Jeśli chodzi o organizację, to
                                                    Orange (a raczej firma przez nich wynajęta) niestety się nie spisał. Na
                                                    internecie czytałam, że niestety było również kiepskie nagłośnienie i większość
                                                    ludzi stojących na końcu nic nie słyszało i już w czasie koncertu Stinga
                                                    wychodziło. Szkoda, bo miało to być wydarzenie roku. Do domu wracaliśmy prawie
                                                    1,5 godziny, bo takie były korki.

                                                    Inga nauczyła się dzisiaj wymawiać nowe słowo: buzia. Wychodzi jej mniej
                                                    więcej: "budza". Zauważyłam, że coraz więcej mówi i łapie nowe słówka. Tak więc
                                                    musimy zacząć uważać na to co się przy niej mówi.
                                                    pozdrawiam,
                                                  • kamymama Re: Fajny dzień 25.09.05, 15:34
                                                    Hej kochaniutkie!
                                                    Jak ja dawno do Was nie zaglądałam:o( Brakuje mi neta w domku, czuję się bez niego jak bez ręki.
                                                    My już się urządziliśmy w nowym domu. Jest super, dużo wolnej przestrzeni, klausrtofobia zniknęła:o) Kamcia szaleje, biega, robi fikołki i nie potyka sie już o meble. Ja sobie siedzę na fotelu, nogi wyciągam, piję kawkę i się delektuję widokiem nowego gniazdka. Dziś niemąż wraca z turnieju, to będzie nasza wspólna pierwsza noc w tym mieszkanku więc trzeba ją będzie uczcić;o)
                                                    Kamcia już się całkowicie przestawiła na spanie w naszym łóżku. Zasypia ze mną, potem ją przenoszę, po czym się budzi i wraca do nas. Zastanawiam się, czy jej nie kupić łóżeczka skoro woli spać na większej przestrzeni. Może wkońcu zacznie przesypiać nocki jak poczuje większe łóżko pod sobą?

                                                    Znów zaglądnę do Was za jakiś czas więc nazapas dużo zdrówka wszystkim:o)
                                                  • eklon Wróciłam 25.09.05, 17:00
                                                    Hej Dziewczyny!
                                                    Wróciłam dziś w nocy po drugiej i cieszę się, że wycieczka się udała i
                                                    wróciliśmy zdrowi i cali, bo początek był jak u Bebickiej.
                                                    W czwartek byłam u mojej mamy, bo tam zostawiałam Małego, w piątek miał tam
                                                    dojechać Hubert i zająć się nim do mojego powrotu. No i w ten czwartek ponieważ
                                                    miałam mnóstwo rzeczy do zrobienia, ciągle gdzieś jeździłam samochodem. Jak już
                                                    wieczorem chciałam wszystko pozanosić sobie do samochodu. Zorientowałam się, że
                                                    nie mam kluczy od samochodu! Nie pamiętałam gdzie je położyłam i czy
                                                    przypadkiem nie dorwał się do nich Michał. Przeszukałyśmy z moją mamą całe
                                                    mieszkanie, garaż, chodnik przed domem ale kluczy nie znalazłyśmy! A samochód
                                                    stał sobie spokojnie zamknięty. Zapasowe kluczyki oczywiśie w Wieruszowie, więc
                                                    umówiłam się szybciutko z moim szwagrem, żeby rano zawiósł mnie po kluczyki!
                                                    Niestety do dziś nie znalazł się pierwszy komplet i obawiam się, że spłynęły
                                                    kanałami, bo Michał lubi wrzucuać niektóre rzeczy do kibelka!
                                                    Moja mama od razu mnie nastraszyła, że to znak, żebym nigdzie się nie wybierała
                                                    a ja już obiecałam kuzynowi, że go zawiozę!
                                                    Na szczęście zajechaliśmy szczęśliwie. Wystawa była super (nie pamiętam, czy
                                                    Wam dokładnie pisałam, ale byliśmy na salonie samochodowym we Frankfurcie),
                                                    nawet dla takiego laika jak ja było wiele ciekawych rzeczy no i wróciliśmy
                                                    bardzo zadowoleni. W przeciwieństwie do koncertu Stinga, tam wszystko było
                                                    super zorganizowane. Policja na każdym kroku, służby porządkowe pilnowały żeby
                                                    wszystko przebiegało sprawnie i szczerze mówiąc byłam nawet zdziwiona, że
                                                    wyjeżdżająć nie natrafiliśmy na żaden korek, bo na wjeździe musieliśmy postać w
                                                    korku jakieś 20min, ale to i tak pikuś!

                                                    Michał zniósł rozstanie ze mną bez problemu. Gorzej moje piersi, bo już
                                                    wieczorem jednak je czułam, mimo tego, że karmię już tylko raz dziennie.

                                                    Na szczęście zdrowotnie u nas troszkę lepiej i to jak na razie bez antybiotyku!

                                                    Dobra śmigam trochę ogarnąć chatę, bo mam straszne zaległości!
                                                  • inia25 weekendowo 25.09.05, 19:19
                                                    witam panie!
                                                    przecudowny weekend za nami, ale opisze go jutro, bo dzis padam i nie mam za
                                                    bardzo czasu.

                                                    Napiszę tylko tyle: mamaaga - moja olka tez ma mega biegunke. Pani doktor
                                                    powiedziała ze moze to byc od mleka krowiego, wiec jutro poprosze w zlobku,
                                                    zeby jej mleka nie dawano. Nie wiem co te panie na to powiedza, ale mam to w
                                                    nosie. Olka nie musi jesc mleka w zlobku bo w domu dostaje 2 x 240ml, wiec na
                                                    pewno jej styknie taka ilosc.

                                                    Na koncercie stinga nie byla, bo odeszla mi ochota, jestem podziebiona i nie
                                                    usmiechalo mi sie stanie w srodku nocy na dworze. Moj maz ze znajomymi byl i
                                                    swietnie sie bawilismile

                                                    Ok napisze cos jutro z pracy, bo teraz ide usypiac ole.

                                                    pozdrawiam
                                                  • mamaaga1 Re: weekendowo 25.09.05, 19:47
                                                    Inia dzieki za informacje ... mysle , że u nas jest podobnie ... kurcze, ze
                                                    wcześniej na to nie wpadłam.

                                                    Eklon a pytałyscie Michała gdzie sa klucze??? Kiedys mała bawiła sie moimi
                                                    kluczami od mieszkania, nie mogłam ich zlokalizaowac a jak ja zapytałam to mnie
                                                    do kluczy poprostu zaprowadziła smile))

                                                    Kamymama ciesz się nowym mieszkankiem ... fajnie masz, nam bedzie brakowało
                                                    jeszcze jednego pokoiku ale narazie zmiana mieszkania to marzenie ściętej głowy.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Aga
                                                  • eklon Re: weekendowo 25.09.05, 20:47
                                                    Mamaaga pewnie, że pytaliśmy. Nawet na tyle często, że umie powtórzyć "klucyki"
                                                    no może nie aż tak dobitnie, ale brzmi to podobnie smile))
                                                    Niestety nie powiedział, gdzie są. Nie pamiętam, czy Wam pisałam, ale mniej
                                                    więcej miesiąc temu szukaliśmy tak karty od cyfry. Ona na szczęście się
                                                    znalazła, po dwóch dniach. Może teraz też tak będzie. Chociaż już straciłam
                                                    nadzieję! Niestety mam coś szczęście do szukania, bo obrączkę też już raz
                                                    szukałam!
                                                  • eklon POLKI WYGRAŁY ME!!!! 25.09.05, 20:49
                                                    Pisałam ostatniego posta, bo już z nerwów, nie mogłam wytrzymać ostatniego seta
                                                    ale na szczęście im się udało. Zwątpiłam po przegranym trzecim secie ale
                                                    niepotrzebnie smile)))
                                                  • eklon Re: POLKI WYGRAŁY ME!!!! 25.09.05, 20:53
                                                    Aha jeszcze miałam napisać, że Jaś Kamiby bardzo przypomina mi naszego Michała.
                                                    Blond włoski i niebieskie zawadiackie oczy! Śliczny chłopczyk!
                                                  • kamiba Re: POLKI WYGRAŁY ME!!!! 25.09.05, 21:28
                                                    Wygrały!!!!!!!!!!!!!
                                                    U mnie w domu tez przed telewizorem i emicje wielkie!
                                                    Gratuluje naszym siatkarkom!!!
                                                    Eklon ja kiedy oglądałam zdjęcia naszych kwietniaczków to tez zwróciłam uwagę że
                                                    te nasze chłopkai takie podobne!!!
                                                    Nawet moja mama stwierdziła jak jej pokazała -"O jaki szkrab podobny do Jasia" -
                                                    może uda nam sie kiedyś skonfrontowac na żywca chłopaków.
                                                    Acha ja chyba jeszcze nie napisałm że jestem z Łodzi!
                                                    pozdrawiam cieplutko wszystkie mamy...
                                                  • lgosia1 Re: POLKI WYGRAŁY ME!!!! 25.09.05, 21:31
                                                    buuu a gdzie ja Jasia mogę zobaczyć?????
                                                  • malilka Re: POLKI WYGRAŁY ME!!!! 25.09.05, 21:36
                                                    Kamiba, no jesteś z Łodzi i dopiero teraz o tym piszesz!!!!!!!!!! Jeszcze jak
                                                    się okaże, że mieszkasz w bloku obok mnie, a Jaś to kolega Maćka z piaskownicy
                                                    to padnę smile)) I ja też nie dostałam zdjęć Jasia, buuuu
                                                    Jak tylko uporam się ze swoją rozmową to też Wam wyślę zdjęcia, bo chyba od
                                                    początku wakacji nic nie zdziałałam w tym temacie, ech...
                                                  • kamiba Re: POLKI WYGRAŁY ME!!!! 25.09.05, 21:44
                                                    Fotki zaraz wyślę Wam na pocztę! Bo ja nie wiem jak się to robi żeby mi sie na
                                                    czerwono podświtlało pod tekstem i żyby można było kliknąć i już...
                                                    ale może się nauczę albo ktoras z Was w wolnej chwoli powie mi co i jak
                                                    Malilka ja mieszkam w Śródmieściu - niedaleko Teatru Wielkiego.
                                                    A Ty gdzie? Napisz mi na priv
                                                  • inia25 Re: POLKI WYGRAŁY ME!!!! 25.09.05, 21:50
                                                    hahahah jak przeczytałam że kamiba jest z łodzi, to sobie pomyślałam "ale się
                                                    malilka ucieszy" no ni sie nie zawiodłam!
                                                    a druga sprawa - miałam prosic wlasnie o aktualne fotki macka!
                                                  • eklon Do Kamiba 26.09.05, 08:14
                                                    W którymś ze starych wątków tłumaczyła mi to już Inia, więc mogę się teraz
                                                    podzielić wiedzą. Może mi się uda za pierwszym razem.

                                                    Klikasz na "Moje forum" (jest w liście poniżej migającej reklamy na tej stronie)
                                                    Pojawi Ci się strona Twojego forum. Na samym końcu tej strony jest zakładka
                                                    sygnaturka i tam wklejasz właśnie linka do strony na której masz zamieszczone
                                                    zdjęcia Jasia.
                                                    Jeśli na przykład chcesz, żeby Twoja strona pojawiała się jako aktywny link pod
                                                    hasłem JAŚ. Piszesz tak jak poniżej, tylko wyrzuć gwiazdkę.
                                                    <a *href="tu podajesz Twojego linka">JAŚ</a>
                                                  • eklon Re: Do Kamiba 26.09.05, 08:15
                                                    Aha zapomniałam napisać, że po wprowadzeniu zmian musisz się ponownie zalogować!
    • jaworka Re: Poniedziałek 26.09.05, 08:27
      Witam!!!
      Dziewczyny od czego tu zacząć. nie było mnie w zeszłym tyg, bo nie miałam netu.
      Te głąby od których mamy net dzierżawili łacze od tepsy i chyba się im
      odechciało. Oddaja nas w ręce jakiś radiowców, którzy mieli przyjść do dzisiaj
      zainstalować antenę. No ale nic, ważne ze chodzi.

      Wszystkim zakatarzonym MAmom i Dzieciaczkom dużo zdrówka. Mnie złapało w zeszły
      weekend i kiedy mogłam coś napisać, to nic a nic nie miałam siły. Chyba nie
      muszę mówić,że ode mnie zraził się Albert. Bidulka mi piskała, smarkała, ale
      już jest po. I zostało mu trochę katarku.

      Cieszę się ze zwycięstwa Polek, widze moja mamę i mojego tatę jak przeżywali
      mecz, są fanami i palakat z reprezentacją Polski mężczyzn wisi na ścianie koło
      kuchnismile

      Witam nową mamę i Jasia serdecznie!!

      A jak nie miałam netu, to byłam ściekła, bo nie mogłam wysyłac CV, jak na złość.

      Byłam na Stingu moim ukachanym od lat nastoletnichsmile i niepodwarzalnym
      aryśice, którego droga i wybory muzyczne stanowią dla mnie niezwykłą podróż od
      tylu lat!!!
      Fakt organizacja, do bani. Złe nagłośnienie, za małe telebimy. Kark mnie boli
      od patrzenia w górę, ale warto było. I jeszcze to zabieranie wody.

      Dobra narazie kończe, bo jestem jeszcze w piżamie. A na 11 pędzę na areo.
      Napisze później, pa.
      • kordula3 Re: Poniedziałek 26.09.05, 08:55
        witamy i my,
        u nas strasznie chorobowo ostatnio. mały zasmarkany, do tego kaszle. mnie
        gardło boli i też kaszlę jak najęta, ale do pracy chodzę. w pracy ok, początki
        były okropne, ale teraz jest juz ok, tym bardziej, że dzień wypłaty się
        zbliża smile))
        z informacji bieżących jeszcze to tyle, że mały waży 11,9kg i mierzy 84cm,
        buciki 22. mówi coraz więcej i w ogóle jakiś taki ostatnio mega kumaty się
        zrobił smile)
        czytam was na bieżąco cały czas, ale z pisaniem gorzej, chociaż mam nadzieję,
        że to się zmieni, bo moja organizacja jest coraz lepsza - ale sie chwalę, co?
        witam nową mamusię i mam nadzieję, że jakieś zdjęcia do mnie też dotrą.
        ja mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi sie zrobić porządek ze zdjęciami,
        więc może... ale nie obiecuję.
        to chyba narazie tyle,
        miłego dnia!!!
        • monikaps Książeczki promocyjne pampers 26.09.05, 09:55
          Właśnie zamówiłam książeczkę promocyjną pampers. Kody mamy to warto spróbować, może coś z tego będzie. Jakby ktoś jeszcze chciał i nie widział informacji na forum Zakupy to trzeba dzwonić na numer (22) 5120112.
          My w zasadzie przeszliśmy na Rossmany, ale kody zbieraliśmy już jakiś czas.
          Miłego tygodnia
          Zdrówka dla wszystkich
          Monika i Ewa
          • kamiba wklejanie zdjęć 26.09.05, 11:05
            Eklon bardzo Ci dziekuje, pokombinowałam ale nie wiem czy dobrze...ja w takich
            rzeczach nie do końca biegła jestem! Ale próbuję!
            • kamiba Re: wklejanie zdjęć 26.09.05, 11:09
              Pierwsza próba nie udana ale później jak bedę miała więcej czsu to przysiąde i
              musi sie udać!
              • kamiba Re: wklejanie zdjęć 26.09.05, 11:12
                Ha udało się , jeszcze tylko popracuję nad tym żeby ten link ładnie nazwać!!!!
                Uciekam bo mi w robocie głowę urwą, chociaz i tak zaraz spadam do domu!
                • eklon Re: wklejanie zdjęć 26.09.05, 11:21
                  Kamiba, za pierwszym razem było ok, tylko musisz wyrzucić tą gwazdkę.
                  • kamiba Re: wklejanie zdjęć 26.09.05, 11:31
                    Eklon to ja źle przeczytałam, cały czas głupia widziałam wrzuć, a nie wyrzuć!
                    Chyba od tego kompa wzrok coraz gorszy!I cały czas szukałam gdzie ja tej
                    gwiazdki nie wpisałam!!!
                    Ale jeszcze raz dziekuję
                    --
              • pearl24 pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 11:21
                To tak jakby któraś nie wiedziła
                My kurcze zbieramy te kody ale większość jest z 4+
                No ale książeczke zamówiłam

                Jokoś nie mam weny zeby cos pisac ale jak mnie najdzie to napiszę dłuuuugiego
                posta.Sciskamy was wszystkich mocno
                pozdr
                • jagna.04 Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 11:43
                  Kamiba, to zdjęcie w scenerii zimowej to z Tobą? Piękne zdjęcie i pięknie
                  ludzie smile))

                  U nas sprawę mleka w żłobku rozwiązałam przynosząc własne z wielkim napisem
                  Nikodem i przestrogą o silnej alergii. Alergia stopniowo ustępuje ale wolę żeby
                  nie był jeszcze pojony krowim mlekiem bo w domu nadal dostaje mieszankę Nan HA
                  2 z Bebilonem Pepti, przy czym większośc stanowi już Nan!

                  A u nas pojawiły się nowe słowa: kitek (czyt.: kotek) i kiki (czyt.: a kuku).
                  Ale dzis rano jak Niko zobaczył swoje odbicie też powiedział kitek. Spytałam
                  gdzie jest kotek a on pokazał paluszkiem na siebie. Czy to dla tego, że mówię
                  do niego niekiedy kotku, czy może kitek będzie kolejnym wieloznaczącym słowem wink
                  Zdrowotnie wreszcie jest poprawa. Do lekarza prywatnie (w piatek) nie udało nam
                  się dostac. Ale na szczęście Niko mniej kaszle, ładniej oddycha, znów śpi tylko
                  raz dziennie i widac, że jest zdecydowanie silniejszy.

                  Lgosiu, czy u Matiego sprawa kupek jest już zamknięta? Znasz powód? Daj jakiś
                  znak, bo nie daje mi to spokoju i ciągle o Was myślę smile

                  Pięknego dnia.
                  • lgosia1 Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 12:01
                    jagna kupki są jak najbardziej prawidłowe. I zastanawiam się co dalej robić?
                    Mam "poleconą" na moje żądanie listę badań. I już nie pamiętam czy mam te
                    badania robić, jeśliby małemu nie przeszło? Czy zrobić je w każdej sytuacji? A
                    może zrobić po zakończeniu dietek? Dzisiaj kończymy dietkę bezglutenową, za dwa
                    tygodnie wracamy do NAN HA 2 a za dwa miesiące popróbujemy z pomidorem.
                    Na liście badań są takie badania, że głowa bolisad((( I po prostu boję się tego
                    tematu ruszać tłumacząc, że skoro jest dobrze... a te kupki były tylko
                    jednorazowym - choć długim wybrykiem.... no i sama zażądałam wskazania różnych
                    badań... No nie wiem co robićsad Boję się, że jak ruszymy te różne dziwne
                    badania, to się okaże, że mamy jakieś wątpliwe wyniki, które trzeba będzie
                    poobserwować np w szpitalu itp. itd. Na liście jest próba potowa a to podobno
                    badanie w kierunku mukowiscydozysad(((((
                    Aj chyba pójdę jeszcze do następnego lekarza na spokojnie pogadać, czy mam coś
                    robić skoro już jest dobrze, czy nie.
                    • jagna.04 Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 12:08
                      Dzięki Lgosiu, idź do kogoś sensownego bo może faktycznie nie będzie trzeba
                      chlopczyka tak męczyc. A próbę potową też Niko miał robioną i też byłam
                      przerażona. Mam nadzieję, że to już koniec stresu i że winowajcoą był np.
                      pomidor smile
                      Buziaki
                    • lgosia1 Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 12:10
                      powodu kupek nie znamsad Mogły być zęby+ pomidor + mleko + jakieś niewiadomoco
                      np lamblie może? albo jakieś inne dziwne pasożyty, albo wirus? albo bakterie
                      jakieś? Badania w szpitalu wyszły ok, ale studiując po drodze temat okazało
                      się, że takie wyniki badań otrzymane po 3 dniach można sobie o kant d...
                      rozbić. Więc może mieć wszystko.
                      Tak czy siak powinnam chyba chociaż część badań zrobić. Może się okazać, że
                      przyczyną naszych w ogóle alergicznych problemów są jakieś lamblie albo
                      patologiczne ilości grzybów w organizmie, albo jakieś inne niewiadomocosad
                      Gorzej, że ciężko znaleźć lekarza, z którym by się normalnie na ten temat
                      pogadało. Jestem strasznie niewygodnym dla nich "pacjentem", bo za bardzo
                      wnikam w to co mówią - a tego zauważyłam oni nie cierpią!
                      • jagna.04 Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 12:13
                        Ha, już mój gin od ciąży powiedział, że najtrudniej prowadzi się światłe
                        pacjentki! Nie daj się! Na pewno znajdziesz kogoś mądrego.
                      • lgosia1 Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 12:14
                        jagna a wiesz coś więcej na temat tej próby potowej? Czemu ją zalecają? W
                        związku z alergicznymi skłonnościami? Czy po prostu dziecko jakoś "wygląda" na
                        kandydata do próby potowej? I w ogóle szukałaś coś na temat tej mukowiscydozy?
                        Ja jeszcze nie ruszyłam tematu, bo się boję. A boję się bo nic na ten temat nie
                        wiem, a nie wiem, bo się boję ruszyć tematu... Porąbana jestem po prostu.
                        Ach... i tak będzie do końca życia. Nieustający strach w trosce o dzieckosad(((
                        Zachciało mi się macierzyństwasad((
                        • jagna.04 Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 12:24
                          Lgosiu, wiem niewiele, bo wtedy siedziałam z Nikiem w szpitalu i nie miałam
                          dostępu do netu wink A potem szybko okazało się że nas to nie dotyczy uff. Ale
                          jest to choroba genetyczna w której gęsty śluz zatyka oskrzela i przewody
                          wyprowadzająca niektórych gruczołow np. trzustki to z kolei może powodowac
                          problemy z trawieniem. U nas pod obserwacją były oskrzela, bo nie mogli sobie
                          poradzic z diagnozą krztuśca. Ale nic. Wierzę, że Was to nie dotyczy! A samo
                          badanie nie jest ani bolesne ani kłopotliwe.
                  • kamiba Re: pampersy tylko do rozmiaru 4 26.09.05, 13:15
                    Tak Jagna na zdjeciu to są my - dokładnie w lutym, w moje 30 - te urodziny!
                    • inia25 kamiba 26.09.05, 13:40
                      po pierwszym a w sygnaturce zrób spacje
                      • kamiba Re: kamiba 26.09.05, 14:05
                        Dziękuje! Jak się teraz nie uda to widocznie tak musi być!
          • anitkashe Re: Książeczki promocyjne pampers 26.09.05, 11:32
            hej - wlasnie nadrobilam zaleglosci w czytaniu i sprobuje nadrobic w pisaniu.
            przede wszystkim chorowitkom duzym i malym zdrowka.
            Kamiba - fajnie ze jest lodzianka kolejna, do teatru to ja mam bezposrednio
            busa z pabianic i wpraszamy sie na spacerek, zwlaszcza ze mam sentyment do tych
            okolic(chodzilam do podstawowki do 1, i do XII Lo).

            u nas nadal duzo spraw organizacyjnych sie przewala i nia mam na nic czasu, ale
            sie ciesze- niech sie firma kreci...

            u Natalki tez sucha skorka na plecach, ale nie wiem na co to uczulonko, trzeba
            bedzie eliminowac podejrzanych z diety

            natalka nam robi nocne apele ok. 3 w nocy, budzi sie i chce sie bawic. potem
            ok. 4-4.30 zasypia. co robic?? przeczekac ???? ona wlasciwie nie placze, tylko
            miagwi... ratunku...

            ojej, juz musze konczyc... trzymajcie sie cieplutko, aha sorry za brak polskich
            liter ale cos mi chyba szwankuje w kompie - anita i natalka
            • kamiba Uwaga Łódź i okolice!!! 26.09.05, 11:39
              Dziewczyny w dniach 5 - 7 pażdziernika w hali EXPO odbędą się Targi Usług i
              Arytykułów dla dzieci
              szczegóły www.childrensdreams.pl
              ja się wybieram, chociaż oni piszą że to impreza zamknięta tylko dla
              profesjonalistów, ale dowiadziałam się od dziewczyn z Międfzynarodowych Targów
              Łódzkich - współorganizatora, ze bilety maja byc po 8 zł więc chyba bedzie można
              wejść. jakby był problem z wejściem a macie ochotę to dajcie znać , załatwię
              wejściówki.

              Anitkashe - przyjeżdzaj koniecznie!
              Ja chodzę z młodym do przychodni przy XII LO, a do SP nr 1 mam 5 minut drogi i
              to tez moje okolice.
              A z XII mam sporo znajomych, nawet byłam kiedyś na studniówce z kolegą z XII, a
              z innym sie spotykłąm przez jakiś czas... ale to było dawno
              Który jesteś rocznik?
              • eklon Znalazły się kluczyki!!!! 26.09.05, 12:51
                Uffff kamień spadł mi z serca, bo już widziałam oczami wyobraźni walkę z
                ubezpieczalnią i rachunki z salonu za dorabianie kluczy, ewentualnie wymianę
                zamków!
                A tymczasem okazało się, że moje dziecko zapobiegawczo włożyło je sobie do
                paluszków a ja nieświadoma niczego włożyłam do szafki! Powoli zastanawiam się
                nad założeniem telewizji przemysłowej w mieszkaniu, no bo skoro mam małego
                złodzieja, muszę mieć ciągle na niego oko smile)))
          • winia5 Re: Książeczki promocyjne pampers 27.09.05, 00:26
            monia dzięki za tę informację, też kiedyś zbierałam kody, mam nadzieję, że będą
            dobre, głównie z 3 i 4
            rano dzwonię po broszurkę, mam nadzieję, że się załapię

    • jaworka Re: Zdjecia Kwietniaczków 26.09.05, 15:17
      Witam!
      Jagna dziękuję za zdjęcia!! Niki to cudny chłopak, już widac meską sylwetę.
      Cieszą mnie każde zdjęcia na skrzynce, bo wiem jak maluchy wyglądają.

      Kamiba prosze o zdjęcia Jasia:_)

      Ja dzisiaj cierpiena potwory ból głowy, a do tego pierwszy dzień na diecie.
      Echh...
      • kamiba Re: Zdjecia Kwietniaczków 26.09.05, 18:54
        Jeżeli jeszcze ktoś nie widział Jasia - to proszę bardzo! Z pewnymi trudami ale
        udało się wkleić...(dzięki Eklonowi w dużej mierze... choć nie tylko ona mi
        pomagała)
        • eklon Re: Zdjecia Kwietniaczków 26.09.05, 20:30
          Kamiba po obejrzeniu kolejnych zdjęć Jasia zaczynam się zastanawiać, czy nie
          miałaś coś wspólnego z moim mężem, bo Jaś jest niesamowicie podobny do
          Michała smile)) A tak poważnie to słodki jak cukiereczek! A zdjęcie z mamą w
          zimowej scenerii piękne!
          • kamiba Re: Zdjecia Kwietniaczków 26.09.05, 22:27
            Ha, ha aż ten wpis pokazałam mojemu mężowi(że niby ja z Twoim) i sie uśmiał ....
            Ciekawe czy jak będą dorastać to nadal będą podobni? Ja mam ciemne oczy i ciemne
            w łosy (chociaz teraz jestem blondynką), a Jasiek to podobny do mojego męża, a
            do mnie wcalesad((((. Mąż się nawet śmieje, że zrobiłam się na blondynkie żeby
            nie było że z obcym dzieckiem chodzę!
            • malilka Re: Zdjecia Kwietniaczków 27.09.05, 07:42
              A mnie dopadło jakieś przeziębienie, mam nadzieję, że sobie pójdzie zanim się
              rozwinie na dobre, ale na razie mam katar do pasa, bolą mnie kości, głowa, no
              załamka. Mam tylko nadzieję, że mały się nie zarazi, przedwczoraj trochę
              kichał, ale póki co trzyma się dobrze.

              Mój mało mówiący synuś mówi kolejne słowo! "Dina"-tak wabi się owczarek
              niemiecki moich rodziców, z którym Maciuś jest bardzo zaprzyjaźniony. A poza
              tym w słowniku króluje "dan!", które zastępuje wszystkie czasowniki, prośby i
              polecenia, dobrze, że mamusia wie, co które "dan!" znaczy smile)) Ale ogólnie
              komunikacja z małym jest super, bo chociaż nie mówi, to na wszystkie pytania
              odpowiada kręcąc głową na tak i na nie i właściwie jedyne pytanie na które
              dostaję niewłaściwe odpowiedzi to "chcesz siusiu?" albo "chcesz kupkę?" smile))
              Oczywiście u mojej mamy dziecko przez większość czasu biega bez pieluchy, woła
              na nocnik, czasem zdarzy mu się wpadka i się posiusia, ale bardzo rzadko. W
              domu moje słoneczko dostaje amnezji smile))) Nawet posadzony na nocnik, kiedy niby
              chce (oszukuje!) nic nie robi, ech...
              • eklon Re: Zdjecia Kwietniaczków 27.09.05, 09:41
                Malilka nie martw się, jego czas na pewno przyjdzie. Michał też się buntował a
                teraz codziennie rano jak tylko wstanie załatwia swoje potrzeby w nocniku.

                Mój Michał za to nie daje sobie za żadne skarby myć zębów;-(((
                Nie wiem już co mam robić, bo jak mu daję samą szczoteczkę, to zaciska tak
                zęby, że nie da się nic zrobić a jak daję z pastą, to pastę wysysa i już po
                myciu. Gdybym tylko próbowała poszczotkować od razu się wyrywa, pręży... po
                prostu tragedia!!! Co mam robić?
                Już sobie trochę odpuściłam to mycie ale wizja próchnicy nie daje mi żyć!
                • jaworka Re: Zdjecia Kwietniaczków 27.09.05, 12:23
                  Witam!
                  Oj słonecznie u nassmile Zapowiada mi się ze babcia weźmie Alberta, a ja myk do
                  sprzatania i gotowania. mój mezus ma urodziny, więc coś ekstra upitraszę. I
                  jakieś winkosmile)))

                  Malika mój smyk też nie rozumie po co nocnik. Wczoraj przed bajka był w
                  majteczka i jak się zlał, to szybko po tetrę i zaczął wycierać. A jak pokazuję
                  i tłumacze z nocnikem to tylko wkłada tam tetrę.

                  Eklon, u nas mycie zębów to przede wsystkim wkładanie szczoteczki do kubka z
                  wodą, i wyrywanie mojej szczoteczki. Jak próbuje mu umyć to też nerwy i
                  pręzenie.

                  Poza tym byliśmy kontrolnie u laryngologa i wszystko ok.
              • winia5 Re: Zdjecia Kwietniaczków 27.09.05, 12:18
                malilko w słowniku Szymka słowo "dan" oznacza daj, czasami uda mu sie
                powiedziec wyraznie, ale i tak wszyscy wiemy o co chodzi
                ostatnio hitem jest żółta rybka z Mini-Mini, na którą mały woła Pyta i jak ją
                widzi to aż piszczy, a po 20 to może gapić się na tę śpiącą rybkę, tak na nią
                patrzy i mówi, "Pyta, aaa"
                wogóle ma dziwen sownictwo, np. beba- gąbka, babon-balon, pi albo apić -pić,
                bebek-chlebek, nun-nóż, non-nos długo bym tak mogła wymieniać
                acha, a na siebie mówi Amonsmile
                • male_co_nieco Re: Zdjecia Kwietniaczków 27.09.05, 14:17
                  Ale sobie poczytałam , przez ostatnie dni postó przybyło że ho, ho....

                  Nocnik nadal niezbyt, siku najlepiej pod balkonemsmile a sygnalizować Igi
                  sygnalizuje ale po fakcie, ale tak sobie myślę , że to już i tak dobrze i
                  wkrótce załapie, że ma to robić przedsmile

                  Z nowych słówek przed godziną pojawiła się " bomba" , tak mi się powiedziało
                  przy przwijaniu na zalaną na maksa pieluchę i Młody podłapał, strasznie go to
                  ubawiło i zaczął mówić bomba.Z ostanich dni ka- kask, kok- Koks no i Bob czyli
                  Bob Budowniczysmile

                  Z myciem zębó nadal problem, ale myjemy.... jeśli to można nazwać myciem.
                  Najlepiej idzie jak matka śpiewa jakieś dziwne pieśnismile

                  Ostanio najlepsza zabawa to pchanie taczki , hipcia bądź jeździka , nawet na
                  spacer chce chodzić z tego typu sprzętem. Wspołczuje sąsiadom na dole, od 6- 7
                  rano Młody zapuszcza silniksmile teraz jeszcze spoko bo przy tej pogodzie
                  większośc czasu spędzamy poza domem ale jak zacznie się plucha to da im
                  popalić.

                  A Jasio z Mamą , w tej zimowej scenerii, rzeczywiście supersmile

                  • kamiba Re: Zdjecia Kwietniaczków 27.09.05, 15:12
                    Mycie zębów - proszę bardzo - o każdej porze, nawet jak ma buzie pełną jedzenia
                    to chętnie tam jeszcze szczotkę wepchnie...a nocnik...tu spuszczam zasłone
                    milczenia, nie wiem czy to ja taka kiepska nauczycielka czy Jasiek sie na ten
                    sprzęt obraził. Gadać gada non stop ale we własnym języku, głownie mówi gila -
                    gila co oznacza dosłownie wszystko. Oczywiście jest mama, tata lub tata -
                    śśśśśśś - czyli tatuś, baba, da - daj, pa - pa i bardzo wyraźne NIE. Mnóstwo
                    dźwiękonaśladowczych, które uwielbia i nie wiem juz jakie zwierzątka wymyślać,
                    bo chyba wszystkie, które coś tam mówią to powtarza.
                    Rybke z MINI MINI pokochał miłościa pierwsza i jedyną - rybka to arrrrrr(?),
                    cieszy sie jak ja widzi ogromnie.
                    Troche wczoraj się przeraziłam i przy siódmej rzadkiej kupce poszliśmy do
                    lekarza. Jasiek ma dietę (zero owocków tylko jakies ryżowe paskudztwa). Łyka
                    smektę i niforuksazydi jeszcze lacid - i jest dziś juz coraz lepiej. Pije
                    napar z czarnych jagód. Oprócz tego że częściej zmieniamy pieluchę to zachowuje
                    się jakby mu nic nie było. Bryka cały czas i humor dopisuje.
                    Pan doktor powiedział że musiał zjeść coś co go trochę struło. ale na szczęście
                    żadnejinfekcji nie wybadał. Trochę sie bałam po marcowych pobytach w szpiotalu z
                    ROTAWIRUSEM. Brrrrr....
                    Się rozpisałam, a zupa kipi!
                    pozdrawiam
                    • kamiba Re: Zdjecia Kwietniaczków 27.09.05, 15:15
                      Acha - czym smarujecie podrażnioną pupę, bo przy tej ilości kupek niestety nie
                      udało nam sie tego uniknąć...(S)CUDOKREM mało pomaga, inne specyfiki Ziaji czy
                      Nivea też nie bardzo sie sprawdzają...
                      • inia25 wtorkowo 27.09.05, 15:57
                        cześć

                        podrażniną pupke smaruje albo alantanem albo mascia robiona w aptece wedlug
                        recepty lekarza.

                        rybka z mini mini jest takze u nas nieprzerwanie hiciorem, a po 20 jak ona spi
                        to ola momentalnie takze usypia. tak wiec moje dziecie idzie spac z rybkami o
                        20smile a mama ma wieczor free - pamietacie ze ola chodzila spac po 22smile) wiec
                        rozumiecie moja radosc co?

                        dobra uciekam bo oferte musze robic
                        • mag-da Re: wtorkowo 27.09.05, 16:49
                          Hej czytam was regularnie ale na pisanie brak mi czasu a i na krześle ciężko
                          wysiedzieć. Zapomniałam ile jest roboty z noworodkiem ciągle go trzeba karmić i
                          przewijac, nawet w nocy. Już się nie moge doczekać aż Lidusia podrośnie.
                          Z Henrysiem ok, jego ulubione słowo to siiii, siii to głównie samoloty i
                          wszystko czego nie może dotykać. Z nocnikiem porażka na całego. NIe mamy mini
                          mini ale oglądamy codziennie teletubisie na cbeebies i Henryś najbardziej
                          uwielbia słoneczko, śmieje się w głos i krzyczy dzidzia.
                          Malilka dużo zdrowia
                          Pozdrawiam
                          M
                          • opolanka1 Re: wtorkowo 27.09.05, 19:06
                            Hej dziewuszki

                            chce tylko napisac, ze żyjemy...ja krąże miedzy szpitalem, Zuzią, spotkaniami.
                            Tatuś w końcu zaczął chemię

                            pozdrawiam
                            milego dnia
                            • eklon i już środa 28.09.05, 07:31
                              Hej, mam mnóstwo do roboty w pracy a w domu jestem sama, bo mąż w domu tylko
                              śpi, chociaż jakby się kto pytał, to w domu jest cały tydzień. A dzisiaj
                              chciałam iść na aerobik a wygląda na to, że nie będę miała z kim zostawić
                              juniora buuuu...

                              Michał nadal pokasłuje ale ten kaszel mu się urywa i odstawiłam już eurespal,
                              może sam to zwalczy a jutro może pójdę do kontroli.

                              Michał śpiącą rybkę z minimini zobaczył dopiero wczoraj... Zazwyczaj o tej
                              porze nie oglądamy kanału dziecięcego, królują wiadomości.

                              Qrcze będę chyba dziś myć okna, bo mam strasznie brudne a zapowiadają
                              pogorszenie pogody.
                              • kamiba Re: i już środa 28.09.05, 09:22
                                Eklon - Ty strasznie wczesnie wstajesz! U mnie 7.30 to środek nocy, a Ty juz
                                wpisu na forum dokonałaś! U mnie teraz 9.17 i stukam cichutko w klawiaturę żeby
                                moich chłopaków nie obudzić! Chociaż Jasiek pewnie zaraz wstanie - bo to jego
                                pora, a mąż gdyby mógł to spałby do południa albo dlużej.
                                Też miałam być okna ale wczoraj Jasiem opiekowała się moja kochana mama i jak
                                Jasio usnął to pomyła okienka - " bo przecież nie będę tak siedzieć bezczynnie i
                                patrzeć jak Jasio śpi", ugotowała tez pyszną botwinkę!!!! Moja mam to skarb, a
                                młody ją uwielbia.
                                Jasiek się budzi, idziemy zrobić popranna toaletę i ja zmykam do pracy!
                                pozdrowienia
                                • eklon Re: i już środa 28.09.05, 10:03
                                  Kamiba Michał wstaje teraz`tak ok.6-tej, razem ze mną. Ja śmigam szybciutko do
                                  pracy, żeby jak najszybciej wrócić, czasami udaje mi się już o 14-tej. Jeszcze
                                  karmię (wprawdzie tylko raz dzienniesmile, ale w kodeksie pracy nie jest napisane
                                  ile razy trzeba smile)), więc obowiązuje mnie 7godzinny dzień pracy. Czasami
                                  niestety muszę posiedzieć dłużej a nawet wyjechać w delegację ;-(
                                  Michał wstawał kiedyś trochę później, bo ok. 7;30, nawet 8;30 ale od czasu jak
                                  sypia tylko raz w ciągu dnia przez 2-2,5godziny ustawił sobie pobudki o 6-tej a
                                  zasypianie o 20-tej. Przynajmniej mam wieczór dla siebie, chociaż czasami tylko
                                  w teorii, bo często idę spać razem z Michałem, bo jestem po prostu padnięta ;-(
                                  • male_co_nieco Re: i już środa 28.09.05, 10:41
                                    Kamiba pobudki około 9 - marzenie , jak ja Ci zazdroszczęsadIgor jak Michał
                                    wstaje około 6-6:30.A to, zgodzę się z Tobą środek nocy, niestety Igi nie
                                    przyjmuje tego do wiadomości. No chociaz muszę przyznać , że przez ostatnie dwa
                                    dni pospałam bo mąz wstawał rano i zajmował się Młodym i tak wczoraj wstałam o
                                    8:30 a dzisiaj o 7:30 smile Pociesza mnie tylko mysl, że może to i lepiej bo jak
                                    zaczniemy wstawanie do przedszkola , szkoły to nie będzie problemu , no chyba
                                    że się coś poprzestawia. Ja do dziś pamiętam jaką katorgą było dla mnie
                                    wstawanie o 7 do szkoły, koszmar.

                                    Wczoraj moi Panowie byli na rowerku pojździć , po drodze kupili chlebek i
                                    przynieśli tego chelbka 3/4, bo Igi siedział z tyłu w foteliku z tym bochnem w
                                    rączetach i wsuwał, nieźle to musiało wyglądać.

                                    Opolanko dużo zdówka dla Taty..

                                    Spadam bo czeka mie kolejna rozmowa w sprawie pracy i musze się jescze
                                    przygotowac.
                                    • jagna.04 Re: i już środa 28.09.05, 10:54
                                      Nika, powodzenia!
                                      Kamiba z którego lutego jesteś?
                                      Czytam Was babeczki ale nie mam sily pisac, dołuje i tęsknię sad
                                      Pozdrawiam
                                  • pearl24 Re: i już środa 28.09.05, 11:05
                                    No dzis to juz cos napiszę więcejsmile

                                    kamiba-jak przeczytałam o twojej mamie to zaraz zatęskniło mi się za moją
                                    (mieszka 500km od nas)Jak do nas przyjedzie to jest podobnie-nie dosc że Mają
                                    sie zajmie,to obiadek zrobi,poprasuje,posprząta.I zazwyczaj mówi " a co ja tak
                                    bezczynnie bede siedzieć jak mała spi"smile) kochane sa te mamy.Tylko nadal nie
                                    wiem czemu ja na to wszysko nie znajduję czasu i zaorganizować się nie umiem.

                                    No i jest kilka tematów które chciałabym z wami omówić ale myślę że miałybyscie
                                    mnie dosyć serdecznie jak bym sie rozpisała.Więc tylko zasygnalizuję i co jakiś
                                    czas może coś mi doradzicie.

                                    spanie-jak ja zazdroszcze tym mamom których dzieci chodzą spac przed 21sad(
                                    Maja ostatnio jakos zmęczona jest juz po 20 ale zasypia 22-23.Spimy razem ale to
                                    mi nie przeszkadza( kupilismy sofke dzieki radzie ini i czasem młoda śpi sama
                                    część nocy)No mam dosyć ale licze ze sie to zmieni jak zaczniemy konczyc
                                    karmienie,no właśnie...

                                    karmienie-czy ktos karmi tak ja ja??czy tylko ja taki typ jestem,nienormalny że
                                    się tak nazwe.A proszę jak wygląda nasze "cyckanie":koło 14 do spania(no nie
                                    wiem jak zrobic zeby zasnęła bez) po przebudzeniu tez najlepiej wymusic mizianie
                                    mamy biustu głośnym rykiem,potem jak juz jest zmęczona to domaga się przed
                                    kolacją po kolacji-jak jej się zachce to koniec czasem uda sie ją przetrzymać i
                                    dostanie po kąpieli.No i do spania wieczornegfo ale ostatnio nie zasypia tylko
                                    potem sie jeszcze bawi,więc poźniej mimo straaasznego lamentu leżę z nią i
                                    usypiamy się bez piersi(Jezu jak ja nie lubie jak ona tak rozpaczliwie
                                    płacze,miauczy)
                                    No i jeszcze noc-jak sie przebudzi to nie ma zmiłuj,ponownie uśpi ją tylko
                                    pierś.Nad ranem gdybym jej nie dała ciamkac to wstawałaby chyba o 6 a tak spi
                                    podjadając do 9.No i mam problem i mam dosyć też,no.
                                    Na dodatek należę do typu mam,jak to mówi lgosia,tych którym sie wielu rzeczy
                                    nie chce.No i wszsytko sie na siebie nakłada.Nie chce mi się wczesnie
                                    wstać,próbować jej uśpić w dzień-bo bedzie płakać.Ludzie ja sobie potworka wychowam.

                                    wychowanie-to kolejna sprawa,bo ja taka miękka matka jestem...czasem mam
                                    wrażenie że małej wszystko wolno...kurcze same problemy

                                    No wiem że lada dzień przestanę dawać małej pierś nad ranem,pobudki o 6
                                    przerazają mnie,ale ok.Może wtedy pójdzie spac wczesniej niż o 14 i szybciej
                                    bedzie zmeczona wieczorem,Ale jak ją uspić w nocy jak się przebudzi.

                                    Ale ja wam ględzę.Mogłabym tak o wielu sprawach,a jeszcze jak bym o moim życiu
                                    rodzinnym zaczeła,rany.Jak bym miała takie zdolności jak lgosia to bym bloga
                                    zaczeła pisać ale mimo warsztatu polonisty talentu brtak.

                                    Konczemścisamy maluchy serdecznie

                                    magda-dużo siły przy maluchach
                                    opolanko-zdrowia dla taty

                                    Gosia
                                    • eklon Re: i już środa 28.09.05, 11:20
                                      Gosia, my jeszcze cyckamy ale na szczęście nie tak często jak Wy, ale nie
                                      ukrywam, że kosztowało nas to trochę pracy.
                                      Po pierwsze musiał pomóc mąż i walczyliśmy parę nocek. Z lepszym lub gorszym
                                      skutkiem, ale było to tak. Hubert kąpał, ubierał i usypiał Michała a ja w tym
                                      czasie znikałam im z pola widzenia. Michał oczywiście darł się w niebogłosy,
                                      ale do picia dostawał niekapka z wodą i po 2 takich nockach się uspokoił.
                                      Trzecia była już mniej płaczliwa i zasnął bez problemu. Hubert usypiał go na
                                      naszym łóżku i tylko się nabijał, że tak wymasowanej klaty nie miał nigdy w
                                      życiu smile)) W nocy dostawał do picia też niekapka z wodą. W ciągu dnia zamiast
                                      piersi dostawał niekapka z rozcieńczonym soczkiem i jakoś sam o cyckaniu
                                      zapomniał. Teraz pije tylko nad ranem, przed samym wstaniem z łóżka.
                                      Niestety usypianie Michała w naszym łóżku miało też swoje minusy, mianowicie
                                      musieliśmy teraz Michała uczyć zasypiania w łóżeczku. Jest już dobrze, ale jak
                                      tylko się to udaje, to ładuje się do mnie na ręce, żeby tam zasnąć. Śpi w
                                      łóżeczku generalnie do pierwszej pobudki i później ląduje u nas w łóżku. Muszę
                                      też stwierdzić, że od czasu jak nie cyckuje w nocy lepiej (i dłużej) śpi w
                                      swoim łóżeczku. Chociaż ostatnio potrafi się obudzić z krzykiem ale chyba po
                                      prostu bardzo przeżywa dzień.

                                      Wszystkim mamom poszukującym pracy (bo widzę, że jest ich coraz więcej) życzymy
                                      powodzenia !!!!
                                      • lgosia1 Re: i już środa 28.09.05, 11:49
                                        pearl, po prostu dawno cię u nas w Policach nie było. Jak przyjedziesz to
                                        zobaczysz że innym okiem na swe dziecko i rodzinkę spojrzyszsmile)) My tam
                                        ciągniemy z butli, nic nie mówimy, nie siuramy do nocnika, kupy też walimy w
                                        pieluchy i UWAGA!!!!: CIAMKAMY nałogowo palucha. Krzywy zgryz nam się pewnie
                                        robi, a że myjemy zęby bez pasty próchnica za rogiem czeka i wyglądamy na
                                        dodatek mało męsko bo ciągle w śliniaku rodem z pod babcinej igły z nitką
                                        (czytaj: śliniaki nie pasują nam ni w gruchę ni w pietruchę do reszty
                                        garderoby - o cudności śliniaka na kurtce nie wspomnę).
                                        Burczymy ciągle na biednego męża, bo biedny mężu ciągle daje powody do
                                        burczenia. Jesteśmy na etapie przemyśliwania konieczności psychoterapii i kursu
                                        dobrej organizacji pracy. Poza tym osobiście przyczyniam się do wprowadzania
                                        swego dziecka w nerwicę zostawiając go co dzień u babć. Sama zresztą już w
                                        takiej nerwicy tkwię, że mnie cholera bierze na wszystko co się wokół mnie
                                        dzieje.
                                        Ach. Kończę już. Pa
                                        • malilka Re: i już środa 28.09.05, 13:42
                                          No tak, u Igosi to jak zawsze wesoło smile))))
                                          Kamiba, ja też Ci zazdroszczę tak późnego wstawania! U nas ostatnio ciut
                                          lepiej, bo pubudki z 6.20 przesunęły się na 7.00-7.15, więc dramatu nie ma, ale
                                          wstaje się ciężko, nie ma co kryć. W dzień drzemka w południe, trwa zwykle
                                          1h40min i wieczorem już koło 19 mały jest padnięty i zasypia najpóźniej o 20,
                                          zwykle koło 19.45. Jakiś czas temu się Wam żaliłam, że usypianie mnie wykańcza,
                                          bo muszę siedzieć 30-40min przy łóżeczku, ale teraz mały tak jest zmęczony w
                                          porach spania, że zasypia w 10min i jest super. Nawet się wczoraj zdarzyło, że
                                          położyłam go do łóżeczka i wyszłam do kuchni na chwilę i jak wróciłam to
                                          usłyszałam, że mruczy "aaa" i zanim do niego weszłam to już zasnął. A
                                          przypominam, że obecność rodzica jest do usypiania niezbędna, można milczeć i
                                          nic nie robić, ale trzeba być w zasięgu wzroku mojej pociechy, ech. Oczywiście
                                          nie u babci, u babci dziecko zawsze zasypia samo w 3 minuty, biega bez
                                          pieluchy, woła na nocnik i najgorsze, że to wszystko prawda smile
                                          Gosia, no ja Cię podziwiam, że tyle razy na dobę dajesz się wycyckać smile)))
                                        • monikaps Re: i już środa 28.09.05, 13:47
                                          Dzięki, eklon, za instrukcje jak odzwyczaić małego ssaka od nocnego ssania. Ja miałam takie koncepcje już przed wakacjami, ale męża mi się jeszcze nie udało zmobilizować. Aha, Franklina nigdzie nie mogę dostać, ale jeszcze będę próbować.
                                          A Ewa już od dawna w dzień ssie tylko raz, albo przed drzemką albo na podwieczorek, jeśli pośpi się na spacerze. No, przyznam, że ja też nie potrafię jej bez cyca uśpić. Mam nadzieję, że kiedyś obie się tego nauczymy. No i oczywiście ssie na dobranoc, na dzień dobry, a w nocy ile się da. Którejś nocy usiłowałam ją uśpić bez cyca metodą podnieś-połóż, ale porażka - wymiękłam po godzinie. Może jeszcze kiedyś do tego wrócimy, ale to za jakiś czas. Na razie tylko staram się pilnować, żeby Ewy w nocy do łóżka nie zabierać, bo ona wtedy śpi w poprzek i cały czas najchętniej z cycem w buzi, a jak jej wypadnie to awantura, więc to dla mnie żadne spanie. A jak ją odkładam do łóżeczka, to tam śpi i budzi mnie rzadziej. No, tak że z nami też jeszcze nie najlepiej.
                                          Za to z nocniczkiem coraz lepiej: coraz częściej zdarza się, że Ewunia albo mówi "sisi" albo prowadzi na nocnik i wtedy z miną "mama, a ja ci pokażę!" robi siku. A czasami tylko chce posiedzieć... Bo lubi siedzieć na nocniczku.
                                          Mówi niewiele, ostatnio na topie jest "blum", choć nie mamy pojęcia co to znaczy. Uwielbia śpiewać, oczywiście po swojemu, jak ją poprosić "Ewa pośpiewaj" to zaczyna nucić jakąś własną melodię i tańczyć do tego.
                                          No i na topie są wszelkie brum-brum: samochody, samoloty i helikoptery. Chyba pójdziemy kupić dziś mały samolocik.
                                          Oby taka pogoda trwała jak najdłużej i jutrzejsze prognozy się nie sprawdziły.
                                          Zdrówka wszystkim i dobrego humorku.
                                          Pozdrawiamy ze słonecznej Warszawy
                                          Monika i Ewa

                                          PS. Wszystkiego najlepszego dla Zuzi, która dziś końcy 1,5 roku!!!! Ucałowania od Ewuni!!!!
                                          • eklon wszystkiego najlepszego... 28.09.05, 14:35
                                            dla Zuzii!!!
                                            Faktycznie ta mała kobietka jest już na świecie dwa razy dłużej aniżeli w
                                            brzuchu Opolanki!
                                            Qrcze jak ten czas przeleciał!

                                            Monika jak Ci się nie uda, to ...mówi się trudno smile))

                                            U nas ostatnio najlepszą zabawką jest wózek dla lalek sąsiadki z góry! A
                                            przypominam, że mam syna nie córkę smile)) Ale jak widzę, niektóre dziewczynki
                                            wolą bardziej męskie zabawki, więc nie jest z nami jeszcze najgorzej!

                                            Wściekam się, bo chciałam już uciec do domu ale muszę czekać na maila od
                                            takiego jednego gościa, który od samego rana mówi mi przez telefon, że już
                                            wysyła!!!
                                            • kamiba Re: wszystkiego najlepszego... 28.09.05, 14:53
                                              A ja jestem 16 luty!
                                              My już nie cyckamy,Jak Jasiek skończył rok to powoli go odstawiałam, więcej
                                              butli mniej cyca i jakoś bez wielkiego bólu się udało. Chociaz czasami tęskno mi
                                              do tego... Młody jak zobaczy pierś to tak sie haha, musi przyjść pomiziać,
                                              przytulić, ponaciskać - widać sentyment pozostał.
                                              Jasiek owszem śpi do tej 9 ale chodzi spać ok 21.30 - 22.00. Wcześniej nie ma
                                              mowy! My z mężem też mamy trochę przestawione godziny funkcjonowania bo nie
                                              musimy tak rano wstawac do pracy i więc i młody trochę z czasem na opak.
                                              Z usypaniemjest tak: kapiel, mleczko potem Jasiek wyłacza telewizor(oczywiście
                                              babcia go tego jaoś nauczyła), nadstawia tatusiowi głowę na całuska i krzycząc
                                              mama (żeby broń Boże tata nie pomyślał że ma z nim iść) biegnie do naszej!
                                              sypalni gdzie układa się na naszym! łóżku, na naszej! pościeli. Ja muszę sie
                                              położyć koło niego i wtedy w zależnośćiod stopnia zmęczenia nastepuje 10, 15
                                              ...40 minutowe miznianie mamy po twarzy, szyi, sprawdzanie czy cycuszki są na
                                              swoim miejscu i czy można je pomiziać, kręcenie sie z boku na bok, kładzenie w
                                              poprzek, czasami marudzenie, opowiadanie w swoim języku co robił przez cały
                                              dzień itd. a póżniej śpi a ja go obkładam kołdrą i poduszkami żeby nie spadł
                                              (zdarzyło się 2 razy) i po cichu opuszczam sypalnię. I tak sobie śpi czasami do
                                              rana, czasami budząc się około 6 i domagając się mleka (po którym natychniast
                                              usypia)a czasami budząc się z płaczem co jakiś czas(nie ma reguły).

                                              Z kupami juz lepiej u nas, Jasiek nie robi już 7 - 8 tylko 2 - 3, ale po tych
                                              lekach są tak śmierdzące że mój mąż mówi "wali w całym domu jak z pupy
                                              tatrzańskiego misia".

                                              pozdrawiam Kamila
                                              • jagna.04 Kamiba 28.09.05, 14:58
                                                Tak myślałam, ja też z 16 i też 75 smile
                                                • kamiba Jagna 28.09.05, 15:08
                                                  Kochana to my siostry astrologiczne jesteśmy!!!!
                                                  Trzeba to uczcić! Może 31 wyprawimy wspólnie?
                                                  • jagna.04 Re: Jagna 28.09.05, 15:44
                                                    Niewykluczone! Choc będzie to dośc trudne smile
                                                    Buziaki
                                                  • kamiba Marzy mi sie brzuch! 28.09.05, 22:16
                                                    A tak, marzy mi sie brzuch! A wlaściwie to czasami nie wiem czy chciałabym żeby
                                                    Jasio miał rodzeństwo czy tylko marzy mi się brzuch. Ciąże wspominam jako jeden
                                                    z najfajnieszych, najpiękniejszych okresów w moim zyciu. Było super! Mogłam jeść
                                                    do woli(az moja mama twierdziła że jak dalej tak będzie to "pójdziemy z
                                                    torbami"! Mąż wiązał mi buty, przynosił śniadanie do łóżka(no nie codziennie!),
                                                    w pracy wszyscy tacy mili...pracowałam do 7 miesiąca, miejsca w autobusie
                                                    ustępowali... taka księżniczka przez moment byłam! Ale tak naprawdę to coraz
                                                    bardziej chce mi się "jeszczce raz bawic się w pieluchy, nieprzespane noce,
                                                    bolące piersi nie dające sie zmieścic w żaden stanik itp, itd
                                                    W pracy o moim kolejnym macierzyństwie chyba nie bardzo chcą słyszeć (mimo że
                                                    wróciłam do roboty jak Jasio skończył 5 miesięćy) a i mąż chyba nie jest na to
                                                    gotowy. Czasami zastanawiam sie czy w ogóle by chciał? Trochę trudno sie o tym z
                                                    nim gada... Ja jestem jedynaczką i chyba bym nie chciała żeby Jasio nie miał
                                                    rodzeństawa, ale kto to wie... Chociaż z drugiej strony kiedy teraz patrzę na
                                                    Jaśka i bawie się z nim i jestem cała dla niego a miałabym ten czas poswięcać
                                                    drugiemu maluszkowi to trochę mi Jaśka szkoda. Co ma byc to będzie, może trzeba
                                                    jeszcze trochę poczekać
                                                    pozdrawiam cieplutko i życzę miłej nocki
                                                  • lidszu Re: Marzy mi sie brzuch! 29.09.05, 00:01
                                                    Cześć,

                                                    Moja Inga śpi do godz. 10 rano i naprawdę podziwiam was wszystkie, że tak
                                                    wcześnie wstajecie. Ja jestem z tych lubiących spać i cieszę się, że Inga
                                                    również. Co do usypiania, to jest nieco gorzej jeśli nawet nie fatalnie. W cągu
                                                    dnia Inga usypia w przeciągu 10-20 min., natomiast wieczorem jest horror.
                                                    Oprócz wymogu siedzenia przy łóżeczku i trzymania za rączkę, dochodzi obowiązek
                                                    siedzenia przez 40 min, a czasami nawet i godz. Postanowiliśmy kłaść Ingę
                                                    wcześniej, aby też wcześniej wstawała, ale to niestety nie zdaje egazminu.
                                                    Myślałam, że jak będzie wstawać wcześniej to wieczorami będzie bardziej
                                                    zmęczona. Jednak moje dziecię NIGDY nie jest zmęczone i nie pada wieczorami.
                                                    Już nie wiem jak mam ją zmęczyć, że by to usypianie szło bardziej sprawnie.
                                                    Chciałabym też nauczyć ją samodzielnego uspypiania, ale to na razie jest w
                                                    sferze marzeń.
                                                    Teraz jak dzień jest coraz krótszy i pogoda też zacznie być gorsza, to nie wiem
                                                    co będę robić z Ingą popołudniami. Chyba zacznę chodzić do jakiegoś centum
                                                    zabaw, aby moje dziecko się wychasało.

                                                    Moje dziecko ostatnio zaczęło się bawić w kaskadera. Na placu zabaw upatrzyła
                                                    sobie drabinki po których namiętnie się wspina. Czynność tę już w znacznym
                                                    stopniu opanowała i w tej chwili ćwiczy schodzenie.

                                                    Ostatnio nasz słownik powiększył się następujące słowa: "bam" -
                                                    samochód, "budzia" - buzia,
                                                    pozdrawiam,
                                                  • eklon Re: Marzy mi sie brzuch! 29.09.05, 08:38
                                                    Lidszu, znakomicie Cię rozumiem, bo ja też się zastaanawiam co będziemy robić z
                                                    Michałem jak pogoda będzie pod psem?! Chyba kupimy porządne kalosze, jakiś
                                                    kombinezon nieprzemakalny i będziemy chodzić w pluchę na spacery. Najgorsze, że
                                                    Michał nawet jak jest ładna pogoda po kilku minutach na dworze, wygląda jak
                                                    ostatnie dziecko stróża, umorusany po pachy! Nie wiem jak będzie wyglądał jak
                                                    wokół będzie wielkie błoto i kałuże!!!!!

                                                    U nas zasypianie wieczorem jest najlepsze, jak Michał się wychasa na dworze.
                                                    Wczoraj było trochę gorzej, bo po południu padał u nas deszcz i byliśmy na
                                                    dworze tylko do ok.16:30. Później walczył w domu z koleżanką ale generalnie
                                                    zabawiali się we wzajemne wyrywanie zabawek ;-(

                                                    Dzisiaj w nocy przyjechała moja siostra z Niemiec, której Michał nie widział
                                                    już kilka miesięcy. Jak ją rano zobaczył miał co najmniej zdziwioną minę! Co
                                                    najgorsze następnym razem zobaczy ją pewnie dopiero latem przyszłego roku, bo
                                                    siostra ma termin na 17.marca i chyba wcześniej się do Polski nie wybiorą a my
                                                    do niej pewnie też nie pojedziemy, chociaż kto wie...

                                                    Dobra śmigam popracować, bo roboty multum a chcę wyjść dziś o normalnej porze.
                                                  • jaworka Re: Marzy mi sie brzuch! 29.09.05, 09:25
                                                    Witam!

                                                    U nas pobudki przed siódma. Rzadko kiedy 7.30, ale wtedy pędem na teletubisie.
                                                    Raz wstaliśmy 8.15 i cały dzień nie mogłam dojść do siebie z wyspania. A
                                                    wiczorem usypianie się zmieniło. Teraz Robert karmi małego w pokoju i tam go
                                                    kładzie do łożeczka. A czsami jak nie jest padniety, to musi przyjśc do nas, i
                                                    pada na kanpaie po 21.

                                                    Napiszę później, bo mam taki nerwowy dzień, że jak coś się wyjaśni, to napisze.

                                                    pa u nas pochmurnosad
                                                  • opolanka1 to ja... 29.09.05, 10:42
                                                    Hej dziewczyny!!!!

                                                    Super sie wraca na forum i podczytuje, .....

                                                    Eklon, wspaniałą pamieć, dziękuję za życzenia dla Zuzi...faktycznie wczoraj
                                                    strzeliło jej półtora roczku, i kiedy to zleciało, nie pytajcie się ..nie
                                                    wiem...Małą sama chodiz, biega, je...a najnowsze osiągnięcie, dzięi mnie, musże
                                                    sie pochwalić, to to, ze mała mówi siu, siu i ja ją sadzam na normalną ubikacje
                                                    dla dorosłych i robi kupke, no cóż dziwne wołanie na tę okolicznośc, ale
                                                    ważne , ze nauczyła sie...hura!!!!

                                                    Ma teraz czas, ze wsyztko chce sama, pić z kubka, jeśc, otwierać, wyrzucać
                                                    pampersy, myc zęby..itd.

                                                    W Opolu nastał chłodniejszy dzięń...idę z małą na zakupy, musze w końcu kupić
                                                    pełne buciki, bo jak dotad latała w sandałach, pryz takich wysokich
                                                    temperaturach.

                                                    jeszcze do wtorku jestem w opolu, a potem [powrót do Niemcowni, i pakowanie, do
                                                    końca październikas będziemy an nowych włościach, z czego się ciesze.

                                                    a u taty mego jestem każdego dnia, szpital nie jest aż tak dołujący, mam nadal
                                                    wiele optymizmu w sobie i staram sie go przelac na rodzinke

                                                    ok mięłgo dzionka babeczki

                                                    no i najwazniejsze w nocy z piątku na sobotę męzuś przyjeżdza...hura!!!
                                                  • jaworka Re: Nie udało się:(((((((((((((( 29.09.05, 14:51
                                                    Witam!
                                                    Tak napisalm rano enigmatycznie, ze coś się może dzisiaj wyjasni. I wyjaśniło.
                                                    ByłAM na rozmowie i zadzwonili, że mnie nie chcąsad(((((
                                                    Szkoda, bo to byłaby fajna praca i już myślałamm, ze sie wreszcie uda.
                                                    No nic, u nas pada i nawet na spacer isc nie można.
                                                    Albert jest dzisaj słodki i daje mi buzi, więć mam pocieszyciela.


                                                    Opolanko zdrówka dla taty i napisz jak w Opolu, bo to moje ukochane miasto
                                                    studenckiesmile))
                                                  • winia5 Re: Nie udało się:(((((((((((((( 29.09.05, 15:37
                                                    Aniu, nie martw się, nie ta to inna, nie wiedzą, jakiego pracownika tracą

                                                    Ja wczoraj też złożyłam CV i przyznam, że liczę na jakiś odzew, ale zobaczymy,
                                                    czas pokaże
                                                  • jaworka Re: Nie udało się:(((((((((((((( 29.09.05, 17:25
                                                    Witam!
                                                    Dzięki Winiu5 i male_co_nieco smile Jakoś to znoszę, normalnie. przestałam sie
                                                    zamartwiać bo szkoda zdrowia.

                                                    Z tego wszystkieo Opolanko nie zlożyłam Zyczeń Zuzi, wszystkiego najjjjjj!!!

                                                    U nas zasypianie tak ja opisałam. Dzisaij jak byłam na rozmowie, to padł u
                                                    babci na rękach, kiedy siedzieli na kanapie. babcia nawet nie wiedział, ze Alni
                                                    usypiasmile
                                                  • pearl24 Re: to ja... 29.09.05, 15:13
                                                    Jeju jak ja się czasem podbuduję jak tu zajrzęsmile)Że nie ja jedyna...

                                                    monikaps-witam w klubie "wycyckanych" mam.Rany jak ja lubie i nie lubię
                                                    jednoczesnie tego cyckania.

                                                    lidszu-nasza Majka tez NIGDY nie jest wieczorem wystarczająco zmęczona żeby
                                                    mogła iśc wczesniej spać,lub żeby spróbowała sama zasnąć bez mojej obecności

                                                    kamiba-czy aby opis zasypiania twojego synka nie jest opisem mojej Majki?Skąd ja
                                                    to znamsmile)

                                                    U nas ostatnio na topie słowka "tam,tu,tom" i tresowanie rodziców(czyt:mamy)
                                                    -Gdzie chcesz spać?-Tam.(pokazuje gdzie)Jak już "tam"(na jednym łózku)
                                                    jestesmy,słyszę: -Mama,tam(i znowu pokazuje).Więc przechodzimy do drugiego
                                                    pokoju,wiąze sie to z zabraniem poduszki i kołderki,które sama próbuje
                                                    przetargać(komiczny wygląd).W połowie drogi przypomina sobie że zostawiła "tam"
                                                    kilka rzeczy i zazwyczaj słyszę:-mama jaja(lala),mama mii(miś) mama kaka(królik)
                                                    I tak sobie wędrujemy kilka razy.Oczywiscie tata tez bo dziecko musi miec mamę
                                                    na poduszce obok siebie:-mama tu.Tatę w zasiegu ręki:-mama tata i zawsze
                                                    pokazuje gdzie kto ma lezec,treserka jedna.

                                                    uciekam
                                                    pozdrawiam
                                                  • winia5 Re: to ja... 29.09.05, 15:42
                                                    u nas z zasianim też jest koszmar, tzn.godziną wieczorngo zasypiania.
                                                    Mały śpi rano do 9-9.30, potem zasypia między 14-14..30, śpi dwie godzinki, a
                                                    potem bryka do wieczora, wczoraj zasnął o 22.20, a to tylko dlatego, że się
                                                    zwyczajnie wkurzyłam, pogasiłam światła, telewizor i położyłam się z nim do
                                                    naszego łóżka.
                                                    samo zasypianie jest ok, ja Szymek jest zmęczony to porafi zasnąć w każdym
                                                    miejscu w kilka sekund, to ma po tacie
                                                  • winia5 Re: to ja... 29.09.05, 15:43
                                                    miało byc "u nas z zasypianiem" smile
                                                  • male_co_nieco Re: to ja... 29.09.05, 16:23
                                                    Jaworka głowa do góry, chociaz wiem( z doswiadczenia niestety) ,że szukanie
                                                    pracy jest stresujace i frustrujące.

                                                    Po rozmowie. No cóz..... cv wysyłałam na zupełnie inne stanowisko, no ale
                                                    wpadło w ręce panu kóry do mnie dzwonił i zaprosił mnnie na rozmowę, sama
                                                    rozmowa bardzo fajnie nie powiem , na cuda nie liczyłamm, na oszałamiajacą
                                                    kwotę też nie, ale 3/4 etatu , praca na trzy zmiany, zarobki trochę ponad 700
                                                    minus ponad stówa na dojazdy i minimalne szanse jakiegokolwiek awansu - co
                                                    najbardziej mnie zniechęca, bo gdyby chociaż była jakieś perspektywy a
                                                    ak...Wiem ,że pewnie są teacy , którzy i tak by chcieli, ale... jutro mam dać
                                                    odpwiedź no i zdecydowałam że odpuszczam i szukam dalej.

                                                    Co do zasypiania to Igor wymyślił nowe tortury , przy zasypianiu wbija pazurki
                                                    pod skórki przy paznokciach i je zdrapuje, oczywiście nie swoje ale dręczy tak
                                                    osobę która go usypia.
                                                  • male_co_nieco Re: to ja... 29.09.05, 16:25
                                                    no i wszytskiego naj dla Zuzi!!!!! półtoraroczku smile kurcze, Dziewczyny ale ten
                                                    czas leci....
                                                  • mamaaga1 Re: to ja... 29.09.05, 17:26
                                                    Wszystkiego naj naj dla Zuzki-naszego pierwszego półtoraroczniaka smile)
                                                    Duza buźka dla Michasia bo chyba...obchodzi dzisiaj imieninki smile))

                                                    Jaworka, głowa do góry ... widocznie tak miało być... moze jutro sypną się
                                                    super oferty.

                                                    U nas zasypianie jest ok, tzn.mała zasypia własciwie sama poprostu odłozona do
                                                    swojego łózeczka, nasza obecnośc raczej ja rozprasza, wtedy miałczy a jak
                                                    zostaje sama pada odrazu albo spiewa sobie aaa i tuli do swojej poduszki w koty.
                                                    Teraz odkąd chodzi do żłobka wstaje bardzo szybko (koło 6 , czasami wczesniej)
                                                    i pada z nóg juz o 18-19. Jesli zaczynamy ją kapać koło 19 jest już
                                                    tak "przeterminowana", że kapiel to jeden wielki krzyk a mała śpi już na
                                                    ręczniku. Nie ma mowy o czytaniu bajeczek do snu itp.

                                                    Nocnik, mała czesto woła juz po fakcie, teraz mam bardzo mało okazji żeby ją
                                                    przypilnować bo własciwie tylko popołudniu i wieczorkiem jest w domu. W żłobku
                                                    nocnikuja ale narazie nie widzę efektów. Także chyba będziemy najdłuzej z
                                                    kwietniaczków zasuwac z pieluszką...

                                                    Mycie zębów-próchnica śni mi sie po nocach ,,, Niby myjemy zabki z lepszym lub
                                                    gorszym efektem ale co z tego skoro mała pije potem mleko a nastepne nad
                                                    ranem sad(( ...

                                                    Do dziewczyn, które jeździły lub jeżdża trójkołowcami ... czy mozecie mi
                                                    powiedziec jak sie taki wóz sprawuje??? Niestety bedziemy musieli zakupic nowy
                                                    wózek dla maluszka bo nasza inglesinka bardzo się komus spodobała, jeszcze
                                                    teraz krew mnie zalewa jak pomysle o tych złodziejach ... Nie powiem żeby
                                                    kupowanie nowego wózka było mi na ręke, owszem chciałabym cos fajnego i nowego
                                                    ale to kosztuje ... Spodobal mi się trójkołowy casualplay ale nie mam zielonego
                                                    pojęcia jak takie wózki sparwuja sie w praktyce ... a maz uparcie twierdzi, że
                                                    to jeszcze czas, że w lutym sie pomysli wink

                                                    pozdrawiam
                                                    Aga
                                                  • lgosia1 :(((((( 29.09.05, 21:57
                                                    wiecie co.... ręce opadająsad(((
                                                    Wróciłam roztrzęsiona od lekarzasad W końcu moja dociekliwość i mój upór w
                                                    forsowaniu intuicyjnie odczuwanej diagnozy problemów kupkowych mojego dziecka,
                                                    diagnozy forsowanej wbrew całemu otoczeniu - i rodzinie i lekarzom - naszej
                                                    pediatrze i wbrew pani alergolog u której już pięć wizyt zaliczyliśmy i wbrew
                                                    lekarzom ze szpitala - zostały docenionesad((((
                                                    Przeraża mnie jak dużo może zależeć od nas mamusiek. Od naszego uporu, robienia
                                                    z siebie natrętnego głupa itp.
                                                    Byłam sobie na wizycie u pani która ma specjalizację z pediatrii, alergologii i
                                                    gastroenterologii i pierwszy raz w życiu poczułam się normalnie. Nie jak
                                                    hipochondryczka "...co to siedzi za dużo w internecie i dziecku tylko choroby
                                                    wymyśla" tylko jak normalnie wysłuchana mama pacjenta, który pierwszy raz miał
                                                    podjętą próbę porządnego diagnozowania.
                                                    Mam wrażenie, że poprzedni lekarze słuchając mnie przez chwilkę wkładali mnie w
                                                    szufladkę przewrażliwionych mamusiek i wyciągali z tej samej szufladki
                                                    instrukcję odpowiednich zachowań w obronie przed mamuśką natrętem i tak się na
                                                    wypełnianiu tej instrukcji skupiali, że zapominali, że mają małego pacjenta z
                                                    problemem, któremu trzeba jakoś pomócsad

                                                    Przepraszam za tak długi wstęp, ale musiałam sobie ulżyć. Rozwinięcie i
                                                    zakończenie jest następujące. Mam po prostu dużego alergika w domu. Ma
                                                    zdiagnozowane uczulenie na razie na kilkanaście alergenów pokarmowych
                                                    (oczywiście i na mleko ale i np na jabłko), ma postawioną rzeczowo i bardzo
                                                    pewnie diagnozę kupkowych problemów, ma przedstawiony plan działania na
                                                    przyszłość, ma zdiagnozowany bilans strat tak późnego postawienia diagnozy, ma
                                                    złożone wyrazy współczucia na pecha trafienia na niekompetentnych lekarzy, ma
                                                    złożone wyrazy ubolewania nad za późnym zabraniem się za problem. I to wszystko
                                                    z wielkim żalem, że diagnoza wcale nie była taka trudna. Gdybyście widziały jak
                                                    pani doktor pąsowieje na twarzy i jak się denerwuje słuchając moich opowieści
                                                    (półtorej godziny), patrząc na wyniki badań, na różne zapiski poczynione przez
                                                    różnych lekarzy. Dla niej było wszystko takie oczywiste. W pół godziny
                                                    zreferowała mi dokładnie co sądzi i dlaczego tak sądzi i jeszcze nie mogła się
                                                    powstrzymać od uwag tak oczywistych, o których w każdej gazecie piszą, o
                                                    których ja ciągle wspominałam na wizytach u tych pieprzonych konowałów,
                                                    posilając się wiedzą z gazetek i z forum i z własnych obserwacji.... I tylko
                                                    jej żal było, że podtruwaliśmy dziecko od kilku miesięcy podsuwając mu silnie
                                                    alergizujące mego pierworodnego produkty, a przecież skoro oboje rodzice są
                                                    alergikami, to dziecko ma aż 75% szansy na bycie też alergikiem, skoro badania
                                                    ze szpitala wyszły takie i takie a kupki miał takie i owakie, to oczywiste, że
                                                    to zapalenie jelita grubego spowodowane tym i tym....i.... ach szkoda pisać.
                                                    Wszystko co mówiła zgadzało się z moją wiedzą opartą na intuicji po prostu.
                                                    Wszystko było jasne i proste. I wszystko udowodniła po chwili testami skórnymi,
                                                    a reakcję widziałam na plecach pierworodnego na własne oczy. Oczywiście
                                                    dokładnie wyjaśniła mi poziom wiarygodności testów w naszym konkretnym
                                                    przypadku.
                                                    I już nie wiem czy cieszyć się czy martwić, że tak jak myślałam, była to tylko
                                                    lub aż (a właściwie nadal jest) silna alergia. Szkoda tylko, że zdiagnozowana
                                                    dopiero po 12 miesiącach od mojej pierwszej prośby o ewentualną diagnozę
                                                    alergiisad(((((((( I szkoda że jest tak silnasad((( Mogłaby być słabsza gdybym te
                                                    12 miesięcy temu trafiła na tę lekarkę. Ale kto wiedział, że ordynatorka
                                                    oddziału gastroenterologii szpitala X jest o niebo lepsza od ordynatorki
                                                    alergologii szpitala Y do której do tej pory chadzaliśmy??? Chociaż ja to
                                                    czułam, że ta druga jest do d. Ta druga właśnie bardziej skupiała się na
                                                    robieniu ze mnie przewrażliwionej mamuśki niż na oglądaniu i przepisywaniu
                                                    badań dzieckusad(((

                                                    Przepraszam was za długaśny post, ale jestem dziś cholernie roztrzęsiona i
                                                    musiałam się wypisać. Nie chciałam tu zaśmiecać, w końcu mam bloga, ale na
                                                    blogu mnie odcięłosad(((
                                                  • malilka Re: :(((((( 29.09.05, 22:09
                                                    Igosia, najważniejsze, że w końcu trafiliście na lekarza z prawdziwego
                                                    zdarzenia! Powodzenia i uciekam spać.
                                                  • kamiba Re: :(((((( 29.09.05, 23:27
                                                    Jak przeczytałam to aż mna zatrzęsło. to po co Ci cholerni lekarze tyl;e lat się
                                                    uczą, skoro jedyne co potrafią to wmawianie kobiecie że jest rozhisteryzowaną
                                                    matką. Do tego nie trzeba studiów!
                                                    Igosia dobrze że wreszcie trafiliście na jakąś porządną kobietę a nie na
                                                    kolejnego konowała!
                                                    Z tej Twojej całej historii wszystkie mamy nauczkę na przyszłość...zdrążyć i nie
                                                    bać się zmianiac i szukac innych lekarzy. w końcu nie wszyscy są niedouczeni.
                                                    Dobrej nocki, choć pewnie większość już śpismile
                                                  • malilka Re: to ja... 29.09.05, 22:06
                                                    Jaworka, nie martw się, może Cię pocieszy, że nie Ty jedna szukasz pracy i
                                                    przeżywasz podobne chwile, ja mam tak samo. Nie ten pracodawca to inny, uszy do
                                                    góry smile)
                                                    A sama byłam dzisiaj na rozmowie, która kompletnie mi nie poszła, przez 3
                                                    tygodnie zakuwałam dniami i nocami słownictwo biznesowe (efekt naprawdę
                                                    oszałamiający), a trafiłam na dwóch Niemców i jeden milczał, a drugi z kamienną
                                                    twarzą zadawał mi wydumane i kompletnie abstrakcyjne pytania (względem
                                                    ewentualnej pracy), w stylu co Sołżenicyn miał na myśli tu czy tam, no
                                                    wymiękłam kompletnie pod względem językowym, że też musiałam trafić na haerowca-
                                                    filozofa smile)) Ale traktuję to jako ciekawe doświadczenie, a ogólnie jestem im
                                                    wdzięczna za kopa do nauki, gdyby nie ta rozmowa to pewnie nie zapisałabym się
                                                    na ten intensywny kurs na który chodzę, więc ogólnie jestem im wdzięczna smile
                                                  • monikaps Re: to ja... 30.09.05, 00:09
                                                    Lgosia, trzymajcie się! Rozumiem twoje nerwy, każdy by się wściekł. Dobrze, że wreszcie trafiliście na kogoś sensownego. Teraz będzie już z górki, przynajmniej wiadomo co to jest.
                                                    Co do lekarzy, to przecież nie dla wszystkich to powołanie, wielu jest też takich, którzy to robią na "odwal się", tak jak w każdym zawodzie, tylko że akurat w tym to może być i bywa groźne. Każdy lekarz był kiedyś studentem, a jak wygląda studiowanie i ściąganie na naszych uczelniach to wiadomo. No ja mam z tym do czynienia na codzień to wiem. No i jak się trafi na takiego, co to chciał mieć stanowisko i je jakoś sobie załatwił, ale egzaminy zaliczał za niego ktoś inny, no to potem nie wie jak leczyć, bo skąd. Mój dziadek miał parę lat temu zawał, a lekarz zdiagnozował przeziębienie i kazał nogi śniegiem nacierać.
                                                    Pozdrawiamy szukających pracy. Dużo cierpliwości i samozaparcia. Uda się!
                                                    Spokojnej nocki
                                                    Monika i Ewa
                                                  • opolanka1 Re: to ja... 30.09.05, 09:52
                                                    Igosia, doskonale Cię rozumiem, chociaz nie przeszłam niczego takiego...ale
                                                    moge sobie wyobrazić jak się czułas....Wspaniała mama z Ciebie, która nie dałą
                                                    sie tym lekarzom, nie wiadomo jak zdobyli tytuły, wierzylaś intuicji i dzięki
                                                    swej uporności, w końcu wiesz co i jak. Masz już odpowiedniego lekarz, więc
                                                    teraz jest dobrze.

                                                    Pozdrawiam Was piątkowo

                                                    Idę dzisiaj z mamuśką do kina, aby ja trochę odprężyć od złych myśłi, dołków,
                                                    chandry i takich tam....wybieramy sie na komedię, o tych gościach, co wkręcaja
                                                    sie namolnie na wesela, mam nadzieję ze usłysze nie raz, jak moja mama się
                                                    smieje, zajadając przy tym popcorn.

                                                    no i dzisiaj wielki dizęń przyjazd męża, bardzo sie ciesż,e ale on to chyba juz
                                                    fruwa, bo tak sie stęsknił, na
                                                  • opolanka1 Re: to ja... 30.09.05, 09:54
                                                    o..Zuzia cosik wcisneła....

                                                    chciałam napisac, ze najbardziej to sie stęsknił za córeczką

                                                    teraz to juz koniec, wracam do małej

                                                    Miłego weekendu
                                                  • eklon Re: to ja... 30.09.05, 10:35
                                                    Lgosia, no to teraz biesz się do pisania bloga! Twoja dociekliwość została
                                                    wynagrodzona, wreszcie wiesz co Wam dolega. Ja żałuję tylko, że mieszkamy tak
                                                    daleko od siebie, bo czasami też chciałabym się wybrać do porządnego lekarza.
                                                    Chociaż u nas ostatnio odpukać, wszystko w porządku smile) Uff na szczęście!

                                                    Malilka na serio pytali o Sołżenicyna??? Czy ich pogieło? Ja rozumiem, że firmy
                                                    mają teraz wyszukane sposoby na wybieranie właściwych współpracowników, ale
                                                    jakby mnie pytali o Sołżenicyna, to pewnie bym im powiedziała, że humanistka ze
                                                    mnie cieńka i lepiej żeby mi dali jakąś całkę do rozwiązania, bo czytam co
                                                    najwyżej jakieś sensacje a to ostatnio też nieczęsto... no po prostu
                                                    wymiękłam... Chyba nie będę zmieniać pracy, buuu

                                                    Opolanka jak ja bym poszła chętnie do kina...

                                                    Mamaaga dziękujemy za życzenia. Faktycznie Michał miał wczoraj imieniny. Był
                                                    torcik ciasto no i oczywiście prezenty...

                                                    Mój mąż mnie w tym tygodniu maksymalnie wkurza. W niedzielę powiedział, że jest
                                                    cały tydzień w domu a tymczasem w poniedziałek wrócił z pracy ok 16.30, we
                                                    wtorek o 21.30, środę nie wiem o której, bo już spałam. Wczoraj jak już
                                                    odpowiednio zaintonowałam przez telefon, zdążył na 18-tą, bo przyjeżdżał na
                                                    kawę imieninową jego brat (chociaż później się zastanawiałam, czy nie
                                                    przyjechał tak wcześnie ze względu na mecz?!) a dziś rano nie mógł Michała
                                                    zawieźć do mojej mamy, bo się spieszył do pracy!!! No i dziś najprawdopodobniej
                                                    nie wróci do domu w ogóle, bo jest umówiony na popołudnie w Poznaniu z klientem
                                                    i nie wie, czy będzie mu się chciało wracać... Po prostu bez komentarza...
                                                    Chyba potrzebuję chwilę odpoczynku od mojego męża.

                                                    A w pracy mam oczywiście zapieprz i przez to nic mi się nie chce, bo nie wiem
                                                    od czego zacząć, buuuu.... ja chcę urlopu...

                                                    Dobrze, że to już dziś weekend, chociaż jeszcze nie wiem, czy nie będę musiała
                                                    siedzieć w domu przed laptopem...
                                                  • malilka Re: to ja... 30.09.05, 13:07
                                                    Eklon, naprawdę pytali o Sołżenicyna, choć jak się domyślam chodziło nie tyle o
                                                    odpowiedź na temat, co o bystrą odpowiedź zdradzającą zainteresowania
                                                    kandydata. Ale najlepsze jest to, że literatura to mój konik i że o
                                                    Sołżenicynie, którego uwielbiam, mogłabym opowiadać godzinami, ale nie
                                                    potrafiłam po niemiecku sad((( Niestety, człowiek się uczy praktycznej
                                                    znajomości języka i odpada na poziomie filozoficznych rozważań, ech.... Ale za
                                                    rok to zobaczycie- "Myśli" Pascala będę referować po niemiecku, taki mam plan!

                                                    A tak w ogóle to dziecko mi dzisiaj wstało o 6.00, krew mi leci z nosa i ucha,
                                                    grypa zwala z nóg, mam gorączkę i dreszcze i nie idę dzisiaj z małym na spacer,
                                                    nie ma mowy.
                                                  • kamiba Re: to ja... 30.09.05, 16:40
                                                    Nie chorować!!!! Taki apel mam do mam i dzieci!

                                                    U mnie dzisiaj w pracy totalny zapieprz, ledwo dowlokła sie do domu, całe
                                                    szczęście że wieczór mam wolny, bo generalnie to zawsze w piątki pracuje do 22

                                                    co do wózka trójkołowca to samam nie poisdałam, ale koleżanka - mama 3 -
                                                    miesięcznego bobaska takowy zakupił ai troche narzek aże przy podjeżdżaniu na
                                                    chodnik trzba uważać się troche na boki przechyla. Ona kupił Queeny czy coś
                                                    takiego. I marudzi ze cięzki jest - a przeciez jedno koło mniej to lżejszy
                                                    powinien być, no nie?

                                                    Młody oszalał na punkcie wędlinki - schab pieczony i nic innego nie chce.
                                                    Jaka ilość może mu zaszkodzić? Chyba jest taki wygłodniały po ostatniej diecie
                                                    (ryż i marchewka).

                                                    U nas w Łodzi jakoś tak pochmurno choć momentami się przejaśniało i troszkę
                                                    słoneczka było.

                                                    Jasiek majstrował przy komputerze okropnie i teraz listwę (z napisem start) co
                                                    to zawsze jest na dole mam z boku i nie umiem przestawić...

                                                    zajrze później idę obiad przygotowywać...
    • jaworka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 30.09.05, 17:04
      Witam!!
      Dziweczyny popieram- nie chorować!!

      Ja dzisiaj bez ofert, miałam jechac do jednej szkoły, bo mógłby być etat, ale
      pani jednak wraca z urlopu.

      Lgosiu, życze teraz zdrówka dla małego. ja do tej pory nie znalazłam dobrego
      alergologa, sama jakoś walczę. A wizytę u podobno dobrej kobitki mamy na 18.
      listopada.
      Moja mama przyjdzie obmyc i napoić mlekiem Albeta, a ja w tym czasie z siostrą
      na areo. A po tem tez z siostrą pooglądamy coś na kompie. mąż wychodzi zawsze w
      piątki, także pełen relaks.

      Dzisiaj wprowadziłam Albertowi biały ser w leniwych i zjadł 12 kopytek> A wasze
      dzieciaki jak jedza??

      Narazie kończę, bo musze wyjaśniac synkowi wszelkie obrazki w książeczkach(to
      jest teraz u nas na pierwszym planie).
      • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 30.09.05, 17:08
        jaworka przyjemność znalezienia dobrego alergologa kosztowała nas 200 zł i
        następne wizyty nie będą raczej kosztować mniej. No coż...ale za te 200zł
        widać, że pani się bardzo stara i ma wyniki
        • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 30.09.05, 20:47
          cześć laski,

          a my w mroźnym zakopanem sobie siedzimy. Ola troszkę marudzi, ale moze jutro
          jej przejdzie.
          Na Kasprowym śnieg lezy!
          Dobrze ze wzielam Olce zimowa kurtke! Tu sa temperatury odczuwalne MINUSOWE!
          Fajnie kilka dni wolnego - wtym roku to ja sie len zrobilam.

          Malilka - proponuje spacer do lekarza, nie lekcewaz lecacej krwi z ucha, to
          moze byc niebezpieczne.

          lgosia - podziwiam Cie kobieto, ja to taki furiat jestem, ze chnyba bym kupila
          pistolecik (na gumowe kulki) i poszlabym tych "specjalistow" obstrzelala!
          Dobrze, ze chociaz juz wiecie co jest!

          Eklon - Ciebie tez podziwiam. Ja to juz bym mojego meza o zdrade na twoim
          miejscu podejzewala........ hihihihih

          Dziewczyny wracac do zdrowia! Zima idzie.
          • malilka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 12:39
            Dziecko z niemężem wyekspediowałam do teściowej, a sama próbuję odpoczywać i
            się kurować. Moje prawie niemówiące dziecię opanowało kolejne słówko "ciocia"-
            tak mówi na moją siostrę, z którą jest bardzo blisko. Poza tym mały niezmiernie
            polubił literki A, B i C, które mu kiedyś pokazałam na znikopisie i teraz
            wszystkie literki to te trzy, więc jak znajdzie kawałek gazety to siada i
            czyta: a, b, c smile)) A każda pojendycza literka to dla niego A, bez względu na
            wygląd, oj śmieszny jest.
            Robi się coraz chłodniej i już nawet kupiłam małemu rajstopki, ale mam
            nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas uda się ich nie zakładać. Nie cierpię
            tego ustrojstwa, brrrr. No i jak to zwykle bywa, swoją niechęć przekładam na
            dziecko i naprawdę mi się wydaje, że on też nie znosi rajstopek, zwłaszcza że
            to przecież facet smile))) Na razie jak jest bardzo zimny poranek to zakładam
            małemu podkolanówki. Kupiłam też Maćkowi rękawiczki na zimę i tak się
            zastanawiam, czy on w ogóle będzie w nich chodził. Mały uwielbia zbierać
            patyki, kamyczki, udaje że robi z nich śrubokręt, młotek i inne narzędzia,
            naprawia kosze na śmieci i drzewa itd., co on bidulek da radę zrobić w ciepłych
            rękawiczkach? Słabo mi się robi na myśl o tym, ile to walk trzeba będzie
            stoczyć, żeby dziecko wcisnąć w te wszystkie kombinezony, czapki, szaliki,
            rękawiczki, ciepłe buty....
            • vallyh Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 15:33
              Malilka kuruj się , kuruj, bo ten opis objawów faktycznie zabrzmiał groźnie.
              Duzo zdrówka Tobie i wszystkim chorującym.

              Inia a właśnie zastanawiałam się , co Ty tak cichutko ostatnimi czasysmile Miłego
              urlopowania w dalszej części pobytu!!!

              Z rozważanań odzieżowych.
              Widzę ,że my jescze w lesie. Kombinezonów oglądałam duzo, ale nie było
              takiego , któryby mi odpowiadał. Macie jakies konkretne typy??? Chodzi o
              dwuczęściowe, bo te biorę pod uwagę.Pochwalcie się jesli kupiłyście coś
              fajnego smile
              Rajstopki tych trochę mamy bo w zeszłym roku dostaliśmy takie przyszłośćiowesmile
              bodziaki zdecydowanie do kupienia, buty, kaloszki, rękawiczki - też, czapki
              mamy bo w zeszłym roku zanadto ufałam metkomsmile
              Malilka Twoje obawy co do ubierania są mi dziwnie bliskie, zwłaszcza jeśi idzie
              o czapki. Już teraz mam przerąbane, bo Igor nie pozowli sobie założyć innej niż
              cienka( typowo letnia) czapka typu bejsbolówa ( to tak po polskiemusmile)
              Rękawiczki - no jakoś tego nie widzę.

              Co do nocnika , Igor nadal sygnalizuje po fakcie ,ale już przynajmniej siada na
              ten nocnik.

              A tak wogóle to chyba mi mały czyścioch rośnie. W południe poszedł spac , no i
              matka zostawiła na ławie papierek, wstał wszedł do pokoju i pierwsze co -
              złapał papierek i poszedł wyrzucic go do koszasmile

              nic uciekam,Igor "sugwruje" że koniec przerwysmile
              • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 15:37
                Śpieszę wyjaśni iż poprzedni post jest mójsmile) ale tak to jest jak sie z kimś z
                jednego kompa korzysta, zalogowany to zalogowany nie sparwdziłam tylko ktosmile
                • monikaps Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 17:03
                  No właśnie się zastanawiałam, któż to nowy nam się pojawił, ale jak zobaczyłam "Igor" to wszystko było jasne.
                  Spieszę donieść, że miało dziś miejsce nieplanowane i z zaskoczenia spotkanie forumowe. Dokumentacji fotograficznej brak.
                  Byłyśmy dziś z Ewunią pierwszy raz na basenie (wybieraliśmy się od dawna, ale ciągle coś wyskakiwało) no i spotkałyśmy Ingę z rodzicami. Inga już właściwie sama pływa, w każdym razie w wodzie czuła się jak rybka i instruktor często pokazywał nowe ćwiczenia właśnie z nią. Ewunia natomiast była mocno onieśmielona, zwłaszcza panem instruktorem. Jak trzymał się od nas z daleka było zdecydowanie lepiej. No i zapewne takie spotkania będą miały miejsce co tydzień. Kinga, a wy jeszcze chodzicie na basen?
                  Ja też czarno widzę, jak będą wyglądały spacery jak zrobi się zimno. Wczoraj nie udało mi się utrzymać Ewy z daleka od piaskownicy. Szczęśliwie mamy taką podkładkę z karimaty i Ewa chętnie na niej siedzi, więc w piaskownicy bardzo nie zmarznie. No, jakoś to będzie, byle do wiosny.
                  Pozdrawiamy cieplutko
                  Monika i Ewa
                  • opolanka1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 19:16
                    ....

                    ......

                    Mój tatus jest juz w niebie
                    • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 19:42
                      Tak mi przykro Opolanko... współczuję ci z całego serca...trzymaj się jakoś.
                      M
                      • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 20:40
                        opolanko strasznie mi przykro i bardzo współczuję. Nie ma właściwych słów w
                        takich momentachsad*)
                      • mamaaga1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 20:50
                        Opolanko ... strasznie nam przykro ...
                        Myślami i modlitwą jesteśmy z Tobą ...
                        • monikaps Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 21:13
                          Opolanko okropnie nam przykro!!! Ale popatrz: nic Go już nie będzie boleć, nie będzie cierpieć, a stamtąd, gdzie teraz jest będzie na Was patrzeć i cieszyć się dorastającą Zuzią i drugim wnuczątkiem. Dobrze, że chociaż Zuzią mógł się trochę nacieszyć... Mama mojego męża zmarła na dwa miesiące przed naszym ślubem, na raka mózgu, nie zdążyła poznać Ewuni....
                          Trzymaj się i wspieraj Mamę
                          [*]
                          Monika i Ewa
                          • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 21:59
                            Całym secem jesteśmy z Tobą...
                            • lidszu Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 22:23
                              Opolanko, tak strasznie mi przykro. Jesteśmy z tobą i łączymy się w modlitwie.
                              Wiem, że to trudne, ale nie denerwuj się za bardzo i uważaj na dzidzię w
                              brzuszku.
                              Zapalam światełko dla twojego taty.
                              (*)(*)
                              • pearl24 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 01.10.05, 23:31
                                opolanko bardzo mi przykro
                                myślami jesteśmy z tobą
                                nie ma rzeczywiście słow w takiej chwili..
                                • jaworka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 02.10.05, 09:40
                                  Witam!
                                  Opolanko współczuję Ci straty, ale tak jak któraś z mam już pisała, Twojemu
                                  tacie jest już lżejsmile Trzymaj się w tych chwilach, jesteśmy z Tobą. Nie umiem
                                  napisać, czegoś sensownego, w takiej chwili, to trudne....
                                  • malilka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 02.10.05, 14:13
                                    Opolanko, jesteśmy z Tobą.
                                    • izabela_p25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 02.10.05, 15:13
                                      Opolanko jestesmy z Toba. Trzymaj sie
                                      (*)(*)
                                      • bebicka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 02.10.05, 15:22
                                        Opolanko najszczersze wyrazy wspolczucia. Trzymjacie sie
                                        Maraska
                                        • opolanka1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 02.10.05, 17:59
                                          Dziewuszki jesteście wspaniałe,
                                          dziękuje za ciepłe słowa od Was
                                          ja trzymam sie najlepiej z rodzinki, wspomagam mamę i brata

                                          ciesze się, że Zuzia widziała go, a on ją, że chodził z nia po szpitalnym
                                          korytarzu trzymajac się za rękę....zdjęcie wnuczki stało u niego na szawce, tak
                                          mocno ją kochał...moja córka ma wielkiego opiekuna tam w chmurach
                                          i że w swoim życiu, zdążył być wspaniałym mężem, ojcem i dziadkiem.
                                          • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 02.10.05, 18:59
                                            opolanko jesteśmy z Tobą.....

                                            [*]
                                            • eklon (*) 03.10.05, 07:37

                                              • eklon Re: (*) 03.10.05, 07:38
                                                Opolanko, Twój post mnie dziś po prostu dobił!
                                                • male_co_nieco Re: (*) 03.10.05, 07:52
                                                  Wyrazy współczucia i dużo siły,trudno napisać więcej w takiej chwili ....

                                                  i my zapalamy świeczkę [*]
                                                  • eklon Re: (*) 03.10.05, 09:53
                                                    Opolanko głowa do góry! Wiem, że łatwo tak pisać gorzej z wykonaniem ale
                                                    pomyśl, że Twój tatuś jest teraz szczęśliwy, bo nie musi już cierpieć! A Wami
                                                    będzie się cieszyć patrząc na Was z nieba!

                                                    Szczerze Wam współczuję!
                                                    Miałam na prawdę nadzieję, że uda mu się z tego wybrnąć!
    • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 03.10.05, 10:22
      ta sobota była pechowa.... zmarł także na raka brat mojej koleżanki - chłopak
      21 lat....
      • winia5 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 03.10.05, 11:50
        [*]
        Opolanka szczere wyrazy współczucia z powodu śmierci taty, trzymaj się i
        wspieraj mamę
        • jagna.04 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 03.10.05, 16:13
          O Boże, dopiero odpaliłam kompa. Opolanko, zryczałam się jak po stracie
          bliskiego. Bo w pewnym sensie po Twoich postach był to dla nas bliski człowiek.
          Mimo wszystko opatrznośc czuwała nad Wami, bo byliście wszyscy razem, blisko...
          Strasznie mi przykro!
          • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 03.10.05, 19:27
            no ja też się zryczałam, jak czytałam posta w samochodzie jadąc z zakopanego i
            ryczałam nad laptopem, to mąż patrzył na mnie jak na idiotkę troszkęsad(

            Opolanko mam nadzieję, że się trzymacie dzielnie!
    • inia25 wrzuciłam kilka fotek na zobaczcie 03.10.05, 21:48

      • eklon wtorek 04.10.05, 10:04
        dziś w miarę normalny dzień, tzn. mnóstwo roboty w pracy, ciężka nocka, bo moje
        dziecko nie potrafiło się wczoraj oprzeć świeżo uwędzonej swojskiej kiełbasce,
        no i na szczęście piękna pogoda! Ta jesień jest piękniejsza niż tegoroczne
        lato.

        Wczoraj moja mama zostawiła Michała na ok. godzinę w przedszkolu, które jest
        obok jej domu. No i Michał po tej godzinie nie chciał iść do domu. Darł się w
        niebogłosy! Panie przedszkolanki stwierdziły, że jeśli tylko przestałby sikać w
        pampersy nadawałby się idealnie do przedszkola, bo bawi się grzecznie z
        wszystkimi dziećmi i słucha poleceń (co najbardziej mnie zdziwiło). U nas nie
        ma niestety nie ma żłobka a w przedszkolu jest grupa wczesnoprzedszkolna,
        warunek dziecko musi panować nad fizjologią ;-( Moja mama ponieważ ma znajome w
        przedszkolu, umówiła się, że będzie go tak sporadycznie podrzucać. Najbardziej
        zazdrosna o Michała jest moja siostrzenica, która też chodzi do tego
        przedszkola, no bo Michał nie chciał się z nią bawić, tylko chodził własnymi
        drogami, no i wszystkie dzieci chciały się bawić z Michałem a z nią nie!
        Taką furorę zrobiło moje dziecko. Kto by pomyślał, że mu się tak spodoba? Ja z
        przedszkola ciągle uciekałam do szkoły (były w jednym budynku) na lekcje mojej
        mamy. Taki miałam pęd do wiedzy smile))
        • inia25 Re: wtorek 04.10.05, 10:29
          u nas ze żłobkiem lepiej./ W zeszłym tygodniu były małe histerie, ale od
          poniedziałku jest wzorowo. Ola z uśmiechem na ustach pedzi do żłobka. Cieszę
          się ze tak to przeszło... Przeszła nam także biegunka, która wywołana była
          krowim mlekiem. Poprosiłam żeby jej mleko odstawić no i pomogło. Kupska w
          normie znowusmile

          Na weekend byliśmy w zakopcu, przetestowalismy cieple kurtki, buty, rajstopy.
          Zimno bylo nieziemsko ale za to super! Kwatere mielismy rewelacyjna, za male
          pieniadze. Na kasprowym snieg! Oj fajnie bylo.

          Monikaps my na basen na razie nie chodzimy. Zaczniemy od tego tygodnia no i juz
          nie na zajęcia dla niemowlaków, tylko normalnie na basen duży. Bedziemy chodzic
          w miare wolnego czasu. Na zorganizowane zjecia nie chce chodzic gdyz: nie ma
          odpowiadajacych nam godzin, w weekendy nie chce chodzic, bo czesto wyjezdzamy,
          na basenie na kasprzaka wiecznie w naszej grupie byl tlok i nie dalo rady
          plywac.

          uciekam do pracy, pozdrawiam
          kinga
          • jagna.04 Re: wtorek 04.10.05, 11:03
            Lgosiu, przykro mi, że Wasze problemy jeszcze przez jakiś czas się nie skończą.
            Cieszę się jednak, że wreszcie ktoś postawił diagnozę i że ma wiedzę i praktykę
            jak z tym walczyc.
            Iniu, Ola śliczna jak zawsze, Niko głośno wyrażał swoje zachwyty smile A ubrana
            rzeczywiście jak na zimę. Ale Niko w ten weekend wyglądał podobnie, gdyż
            wybraliśmy się w góry podziwiac zacmienie słońca. I bylo tylko 10 stopni. No i
            niestety od wczoraj znów bardziej kaszle a od dziś jest katar.
            Tak więc z przedszkola znów nici a i z mojego kursu także! Coś czuję, że jak
            dalej tak pójdzie to zrezygnujemy z przedszkola. Bo płacic 200 euro misięcznie
            tylko po to żeby dziecko parę razy w miesiącu pobawiło się z rówieśnikami mija
            się z celem. No i szczepienia nam się odsuwają, a i tak mamy duuuże opóźnienie.
            Od wczoraj już sama podaję dziecku bactrim. Nie wiem czy dobrze robię ale mam
            wrażenie, że lekarze którzy Nika nie znają też będą działac po omacku. Tu
            widziało go juz trzech: jeden rozlożył ręce i wysłał do szpitala, w szpitalu
            dobrali mu za małe dawki leków, i i tak je sama regulowałam, a trzeci
            stwierdził, że dziecko jest zdrowe a kaszel jest zapewne wynikiem alergii. Ale
            ani nie dociekał na co ani nie zapisał Nikowi nic co pomogłoby mu ulżyc.
            Lekarka w Polsce powiedział mi kiedyś, że niebawem sama nauczę się z tym
            walczyc w domu. Mam nadzieję, że ta chwila nadeszła i że nie robię krzywdy
            mojemu maluszkowi. A tak w ogóle to chyba za parę tyg. wybiorę się do Polski i
            też go poddam testom. Strasznie mi go żal bo okropnie maleństwo się męczy.
            pozdrawiam
            • malilka Re: wtorek 04.10.05, 12:20
              Wiem, że moje smutki są kompletnie niewspółmierne do tragedii Opolanki, ale
              muszę się Wam pożalić, bo mam takiego doła, że aż nie chce mi się żyć. Trzeba
              było uśpić mojego psa, był z nami przez 15 lat i był członkiem naszej rodziny,
              od wczoraj siedzę i płaczę, a dopiero co Wam pisałam, że Maciuś zaczął wymawiać
              jej imię...
              Do tego przedwczoraj w nocy coś małego ugryzło w powiekę, rano miał
              zaczerwienienie, a jak się obudził po drzemce to już oka prawie nie było widać,
              tylko wielkie, czerwone opuchnięcie. Pojechaliśmy z nim do szpitala do
              okulisty, ale ponoć tak ma być i samo zejdzie po 3 dniach. A jeszcze mały rano
              się przewrócił i rozciął sobie wargę i nie wiedzieć czemu spuchła mu na
              wielkość małej śliwki, więc biedaczek wyglądał jak ofiara pobicia- podbite oko
              i rozwalona buzia.
              No i ci Niemcy mi podziękowali, więc dodatkowo nie mam żadnej perspektywy na
              zatrudnienie w najbliższej przyszłości, a z niemężem się chyba będziemy lada
              chwila rozstawać, no chce mi się wyć i nic więcej sad((((((((((((
              • inia25 maliko 04.10.05, 12:49
                wiem co czujesz, ja przezywałam takie rozstanie z moją psinką 3 lata temu. Adam
                ją zawióżł na uśpienie, on ją pochował.....

                Jeśli chodzi o maćka, to się nie martw, bo na dzieciach to wszystko się goi
                momentalnie, więc zaraz będzie wyglądał jak dziecko a nie jak maltretowane
                dzieckosmile)

                A co do niemęża.... ja ostatnio ze swoim też się co chwila chcę rozwodzić!
                Chyba przesilenie zimowe tak na mnioe działa!

                Zapraszam więc na wypad do Warszawy w celu poznania forumowych mam i
                dzieciaczkó tak na poprawę humoru.
                • lgosia1 Re: maliko 04.10.05, 13:14
                  malilka! Ja ze swoim rozwód brałam już kilka razy. Tak na poważnie. I jednak
                  wracaliśmy do siebiesmile
                  A co do psiuni. Współczuję. I nie chcę tu herezji siać ale współczuję równie
                  mocno jak wtedym, gdy ktoś traci członka rodziny. W końcu pies to człowiek
                  rodziny i jest to jedyne stworzenie, które zawsze i bezwarunkowo cieszy się na
                  twój widok. Np mój mąż cieszy się na mnie zawsze za coś. A pies po prostu
                  bezwarunkowosmile
                  Co do wypadków Maćka... przecież mogło być gorzej nie?
                  • bebicka do maliki i Igosii 04.10.05, 14:15
                    Maliko w pelni Cie rozumiem i szczerze wspolczuje. Moj pies wrpawdzie mieszka u
                    mamy, ale zzyta tez jestem bardzo, a jakis czas temu po raz pierwszy podczas
                    swojego psiego 13-letniego zycia, zwial ze spaceru na panny, nie bylo go do rana
                    i moja amam przezywala koszmar. Ech tyle nerwow... do tego wiem ze on juz tez
                    wiekowy...
                    Co do macka to wiem ze ciezko patrzec jak maluch poobijany...ale to fakt ze na
                    nich sie wszystko dobrze goi, wiec musi byc oksmile
                    o mezach to juz nawet nie bede pisac bo ja sie srednio rozwodze raz na dwa
                    tygodnie... szkoda gadac
                    Ale widac cos musi byc w powietrzu skoro nawet inia...hmmm

                    Igosiu a co bys powiedziala na spotkanie w piatek przed poludniem?

                    pozdrawiam
                    maraska
                    • lgosia1 Re: do maliki i Igosii 04.10.05, 14:27
                      no pewnie!
                      bebicka ruszaj zatem na Police
                      Ja se zatem robię wolne na piątek
                      napisz mi na priv jakiś telefon do ciebie - ja ci też napiszę
                      • bebicka Re: do Igosii 04.10.05, 14:37
                        Igosiu napisze napisze...ale jeszcze Ci potwierdze ostatecznie, ok?
                        bo w ogole to jestem starsznie zla, ale czuje jakby mnie cos w kosciach lamac
                        zaczynalo, glowa boli...JA NIE CHCE CHOROWAC..buuuuu
                        a dwa tygodnie temu sie szczepilam przeciwko grypiesad
                        maraska
                        • lgosia1 Re: do Igosii 04.10.05, 14:42
                          ok
                        • lgosia1 Re: do Igosii 04.10.05, 14:44
                          pearl, jak przyjedziesz to całą flachę obalimy!
                          nocleg zapewniam, żeby matka z dzieckiem po pijaku do domu nie wracała
                  • pearl24 Re: maliko 04.10.05, 14:37
                    Kurcze siadłam i juz miałam pisac jaka jestem zdołowana...i patrze a tu podobne
                    problemy jak u ciebie malilko-może coś jest w powietrzu?? Na szczeście Majka cała.

                    Przedwczoraj się dowiedziałam że odszedł nasz psiak-w szczecinie mieliśmy trzy
                    takie mieszane owczarki-najstarszą mamuśkę i jej dzieciaki.Ta suka była
                    najkochańsza,miała chyba z ze 13lat,nie widziała prawie,nie słyszła ale była
                    cudowna.Tylko przy niej ne bałam sie zostawiać Majki-kładła się koło piaskownicy
                    i pilnowała małej.Do tych młodych zaufania nie mam.Zmarła chyba ze starości.Po
                    prostu poszła ostatni raz na spacer,położyła sie koło budy i zasnęła.Kurcze
                    dziwnie jakos bedzie jak teraz pojade do domu.

                    mąż-no tu bym sie mogła rozpisac nieziemsko.osiągnęliśmy szczyt kłótni i
                    niemożności porozumienia się.No teraz to albo wóz albo przewóz albo jak to
                    czasem bywa(co nie jest najlepszym wyjsciem)znowu nam "jakoś"przejdzie,co i tak
                    problemów nie rozwiązuje.Ja jestem na granicy totalnej nerwicy,Majka coraz
                    bardziej zauważa ze tata z mamą to normalnie nie rozmawiają tylko sie drą-i o to
                    jestem najbradziej wściekła.Przykro mi ze już kilka razy była świadkeim bardzo
                    ostrej wymiany zdań,mojego płaczu i nerwów męża do tego stopnia że omal boazerii
                    nie rozpieprzył w przedpokoju.Moje prośby o spuszczenie tonu nic nie dają i
                    ogólnie jest gów.... i do d...y.

                    malilko-jesli chodzi o Macka to czasem takie rzeczy chodzą parami-my w lipcu
                    mieliśmy taki pechowy tydzień że Maja co najmniej wyglądała jak po cięzkim
                    wypadku.Miała rozwalona wargę na dole-potknęła sie i górny ząb wbił sie w
                    wargę,dobrze ze szyć nie musieliśmy,broda cała w strupach a po kilku dniach
                    załatwiła górną warge i zrobił jej się siny krwiak bo warga nie pękła tylko była
                    stłuczona.No najbardziej komicznie wygladała jak się śmiała.
                    Za kilka dni nic nie bedzie widać,zobaczysz.

                    Dobra to moje żale się skończyły.

                    lgosiu-za dwa tyg bede już w policach,co byś powiedział na butlę wina i
                    pogaduchy??No bo normalnie siąde i do lustra zacznę pić...a coś mi sie wydaje że
                    żadna z moich niedzieciatych kolezanek nie bedzie w stanie towarzyszyć mi w moim
                    "bólu" mężowo-dzieciowo-rozwodowym.
                    • kamiba wtorkowo popoludniowo 04.10.05, 16:17
                      U nas dzisiaj dość ciepło i słonecznie...tylko wiatr trochę wieje a młody jak
                      nie chce tak nadal jakiejkolwiek czapce mówi NIE. Juz samam nie wiem czy lepiej
                      z nim nie wychodzić czy tez lepiej zeby go trochę przewiało.
                      Jutro wybieram się na targi artykułow dla dzieci i mam nadzieje donieść Wam co
                      sie nosi, w czym sie wozi, czym smaruje, czym karmi...i takie tam. Będę na bieżąco.
                      Spadam do sklepu zapłacić zaliczkę na meble do kuchni
                      Zajrze wieczorkiem
                      pozdrawiam cieplutko
                      Kamila
                      • anitkashe Re: wtorkowo popoludniowo 04.10.05, 18:22
                        właśnie skończyłam czytać wasze posty, ojej, jak się smutno zrobiło...
                        opolanko - tak mi strasznie przykro....(*)

                        u nas nadal roboty huk, ale sa widoki, że już ten organizacyjny melanż ma się
                        ku końcowi.
                        Natalkę w wolnych (nielicznych ) chwilach obkupiłam w ciepłe ciuszki i buciki
                        na jesień, siebie też w swetry. Nasi przyjaciele produkuja super swetry więc
                        wpadłam do zakładu i sobie wybrałam... jeszcze muszę sobie buty kupić, ale z
                        tym już będzie trudniej...

                        kamiba na łódzkich mamusiach pytałaś o wapienna, my tam już od poniedziałku od
                        10.30-11 będziemy... jest super, dzieci się bawią, mamy gadają. to jest koło
                        makro.

                        a jutro może też wyskoczę na targi, lub pojutrze (bo jutro mam wizytę u gina -
                        nie, nie jeszcze nic się nie dzieje ;O)))

                        lgosia - nóż się w kieszeni otwiera jak sie to czyta, ja na szczęscie mam wujka
                        lekarza (śmiem twierdzić, że dobrego, ale opinie pabianiczan to potwierdzają)i
                        zawsze wybór lekarza konsultuję z nim. mamy dobrego pediatrę dla Natalki i
                        jestem super zadowolona, ale do gina jeżdzę do łodzi, w pabianicach są
                        beznadziejni.

                        wracam do roboty, mam nadzieję, ze od przyszłego tyg. będę częsciej zaglądać...

                        aha, zyczenia imieninowe dla Michasia i dla półtoraroczniaków - rosnijcie
                        zdrowo i miejcie zawsze uśmiechnięte pysie ;O).

                        a Natalka dziś też kończy półtoraroczku , co zmusza do refleksji...
                        półtoraroczku temu nie skakała na główkę z łóżka rodziców (lgosia, po ile ten
                        kask????)

                        trzymajcie się dziewuszki i nie dajcie jesiennym smutkom, w końcu to czas "pół-
                        urodzinek" naszych pociech surprised)))
                        Anita i półtoraroczniak Natalka

                        aha w prezencie dla rodziców Nati dziś załapała o co chodzi z niekapkiem,
                        żegnajcie butelki i zegnajcie wiecznie lepiące się od soczków podłogi...
                        ciekawe kiedy zrozumie, że nocnik nie jest oryginalną w kształcie półeczką na
                        zabawki...
                        • kamiba Re: wtorkowo popoludniowo - do anitkashe 04.10.05, 18:59
                          To ja postaram sie wszystko zrobić żeby tam w poniedziałek dotrzeć, jedyne co
                          mnie moze powstrzymać to pogoda. Postaram się być na 11.
                          Chyba trafię. Wapienna ile?
                          ha juz się cieszę!
                      • male_co_nieco Re: wtorkowo popoludniowo 04.10.05, 18:25
                        u nas też cieplutko, właśnie czekam aż panowie wrócą ze spacerkusmile

                        U nas czwwarta czy piąta noc jak Igor budzi się z płaczem, uspokajanie trwa
                        dobre pół godziny i minimum tyle samo ponowne usypianie, nie wiem czy to dalej
                        te zęby, czy coś innego? w ciągu dni wszytsko w miarę ok, ślinienie + ręcę w
                        buzi ale nie ma płaczu, marudzenia, tylko te noce....

                        Mamaaga pytała o trójkołowca. My mamy quinny fashion, wprawdzie teraz używamy
                        lekkiej spacerówki ale na zimę przesiadamy się do quinny, bo zimą nie wyobrażam
                        sobie małych kółek. Co do opini, generalnie ok, ale fakt bywa niestabilny przy
                        wjeżdzaniu na krawężnik.

                        Kupkę Igi sygnalizuje już przed ale za diabła nie chce zrobić do nocnika , czy
                        kibelka, hm...

                        Malilka, Pearl z facetami to już chyba tak jest raz, lepiej raz gorzej , chyba
                        już każda z nas pisała, że bierze rozwód i jakoś się ułożyło, mam nadziję ,że
                        się dogadacie.
                        Co do psików Dziewczyny współczuję ,pamiętam jak przeżywałam jak w niecały
                        tydzień po tym jak urodizł się Igi, dzień przed wielkanocą , zdechł mój pies:
                        (


                        Dobra spadam Panowie wócili.

                        Zyczę porpawy nastrojów.
                        • anitkashe Re: wtorkowo popoludniowo 04.10.05, 23:45
                          Kamiba -
                          Wapienna 29, zlobek Nr 15 (tel 651 36 43).mam nadzieję, że znajdziesz, bo nawet
                          nie próbuję tłumaczyć - nie mam do tego daru. Tam naprzeciwko jest ryneczek i
                          jakoś po staropolsku nazwana restauracja, do której są drogowskazy.

                          już się nie mogę doczekać, będziesz trzecią mamą z tego forum, ktorą poznam
                          osobiście. Znam już Malilkę i Eklon, aha i Madziki oczywiście - czyli czwartą
                          jednak.

                          Małe_co_nieco - przede wszystkim życzonka dla półtoraroczniaka Igiego. Nati
                          dziś miała przyjęcie niespodziewane. Przyszli dziadkowie i chrzestny (mój brat)
                          z dziewczyną. Natalka powalona prezentem- dostała magiczny telefon.
                          Natalka też miała takie akcje w nocy, ja stawiam na szalone zabawy z dziadkami
                          przed snem i tęsknotę za nami. fakt firma w domu, ale my cały czas w pędzie,
                          natalce tylko śmigaliśmy przed oczami, a ona cały czas z opiekunką albo
                          dziadkami. Myta i usypiana była przez nich i jak z zegarkiem w ręku, 3 nad
                          ranem wrzask, a potem zabawa i tak do 4-4.30. teraz ja ją myję i kładę spać, a
                          tak od 18 zabawy "wyciszające" i jest ok (tfu, tfu ).

                          papatki z pabianic - anita & Nati
                          • eklon i już środa 05.10.05, 10:40
                            A my śpieszymy z zaległymi życzeniami dla Natalki i Igora!

                            Dla Natalki dodatkowe gratulacje z okazji załapania do czego służy niekapek smile

                            U nas kolejna ciężka noc ale chyba znalazłam winowajców, bo chyba wychodzą nam
                            dolne trójki.

                            Malilka na temat okaleczeń Maćka nic nie będę pisać, bo Michał też nie jest
                            lepszy, wystarczy zajrzeć do poniższego linka, żeby popodziwiać jak wyglądał po
                            upadku ze schodów!

                            A mąż..., czy niemąż... ja mojego tak średnio raz w tygodniu wysyłam z torbami
                            (a raczej on mnie, bo mieszkam oficjalnie u niego) i to dobrze, że go prawie
                            cały tydzień nie ma, bo robiłabym to pewnie znacznie częściej!

                            Widzę, że ładna pogoda sprzyja spotkaniom. U nAs dziś trochę mgliście ale
                            wczoraj było przepięknie! I oby tak pozostało jak najdłużej, bo my jeszcze bez
                            kaloszy i butów zimowych!

                            Magda co u Was?
                            Asik też się już całą wieczność nie odzywała, że nie wspomnę o Sylwi i reszcie
                            dziewczyn!
                            • mamaaga1 Re: i już środa 05.10.05, 11:25
                              Hej dziewczyny, czytam was codziennie ale z pisanie to jestem na bakier.

                              Male_co_nieco dzieki za informacje o trójkołowcu, ten który mi sie podoba ma w
                              zasadzie cztery kółka bo przednie jest podwójne ale sama jeszcze nie wiem ...

                              Eklon w końcu spokojnie poogladąłm sobie Twojego Michasia smile))Śliczny
                              blondasek i faktycznie wyluzowany mały facet ... I tak patrze na niego i juz
                              sama nie wiem co bym chciała drugą córcię czy synusia ...

                              Malilka Maciek dojdzie do siebie, ja mimo, że mam dziewczynke tez nieraz juz
                              zastanawiałam sie nad kaskiem ... teraz zaliczamy juz mniej wypadków ale ślad
                              po zderzeniu z progiem balkonu nadal pozostał (zgrubienie-włókniaczek)...
                              A z niemężem wszystko sie z pewnościa ułoży, może poprostu trzeba spokojnie
                              porozmawiać ...
                              To ja się chyba do wyjatków zaliczam bo sie jeszcze nie rozwodziłam hehe ...
                              chyba mamy za mało czasu na kłótnie ... no i nie wyobrażam sobie życia bez
                              niego smile))

                              Mój żłobkowicz zaaklimatyzował sie na całego , jest grzeczna, cieszy sie, że
                              idzie do dzieci, ma tam super opiekę a ja się śmieję, że taka czysta to ona w
                              domu nie chodzi... pupa nigdy nie jest nawet zaczerwieniona smile))... jednym
                              słowem chyba się udało... albo prawie sie udało bo ja nie moge sie jeszcze
                              pogodzic z tym , ze tak mało ją widzę, że oddałam ją do żłobka, że siedze w
                              domu bez niej i takie tam sad((

                              Duża buźka dla naszych półtoraroczniaków!!!!

                              Pozdrawiam i życze miłego dnia
                              Aga
                              • male_co_nieco Re: i już środa 05.10.05, 11:48
                                Igor wstał dziś z gorączką sad poza tym wszytsko ok , zero kataru, kaszlu,
                                humorek dopisuje, chyba zęby. Dostał panadol, teraz śpi , zoabczymy co będzie
                                popołudniu. Pogoda super i teraz nie wiem zostać w domu czy nie...

                                Aga super ,że Matyldzia tak zaklimatyzowała się w złobku. A Ty nie miej
                                wyrzutów sumienia, lepiej ,że Mała spędzi parę godzin w złobku, gdzie co
                                najwżniejsze lubi przebywać , niż Ty w szpitalu. Teraz odpoczywaj i się nie
                                stresujsmile Poza tym jak będzie miała kontakt z dziećmi to może łatwiej jej
                                będzie zaakceptować fakt pojawienia sie w domu maluszka.

                                Dziekujemy za życzniasmile Igor sle dużą buźkę dla rówieśnicy Natalkismile
                                No i życzenia dla dzisiejszych płtoraroczniaków Mai i Maciusia.
                              • eklon kolejne życzenia dla półtoraroczniaczków! 05.10.05, 11:52
                                Dziś świętuje Maja Pearl i Maciek Malilki! Wszystkiego naj!!!

                                Malilka może okazja do poprawy humoru! Zjedzcie z niemężem i Maćkiem jakiegoś
                                dobrego torta, to może nastawienie do życia się od razu zmieni!

                                A tak nawiasem mówiąc, to ja poproszę zdjęcie poobijanego Maćka z "podbitym"
                                okiem smile))
                                • male_co_nieco Re: kolejne życzenia dla półtoraroczniaczków! 05.10.05, 12:42
                                  wrzuciłam nowe zdjęcia, jakby ktoś miał ochotę obejrzeć to klikać na "Igor" smile
                                  • kamiba Re: kolejne życzenia dla półtoraroczniaczków! 05.10.05, 18:02
                                    male_co_nieco - Jakie Igor ma super pucki! W w sensie że słodkie policzki!
                                    Cudo!

                                    My zaraz wychodzimy na 2 urodziny Weroniki( córcia moich znajomych). Ciekawe jak
                                    Jasiek sie odnajdzie ze starsza koleżanką. Trchę się boję bo zaprosili dopiero
                                    na 19 a młody dzisiaj wcale nie spał i pewnie cała wizyta skończy sie tym że
                                    będzie wielkim marudą albo uśnie z zzabawy nici.
                                    Ale co tam. Zaraz się szykujemy.
                                    Byłam na tych łódzkich targach dla dzieci ale nic bardzo ciekawego nie było.
                                    Może w przyszłości sie rozwinie ale teraz to mała impreza. Troche wózków, sporo
                                    ubranek (nawet fajnych) ale kupić będzie można coś w piątek tuz przed
                                    zamknięciem targów.
                                    Jedyne co było super to milutkie maskotki i super czapeczki - tak dla chłopców i
                                    dla dziewczynek. i żadna jakaś super firma tylko kobitka sama projektuje i
                                    wykonuje. Cena tez ok - około 15 zł. Dwie sobie zamówiłam i w piątek ide
                                    odebrać. Sprezedawczyni nawet nie ma jakiegoś specjalnego sklepu tylko handluje
                                    na takim wielkim rynku pod Łodzią. Szyje też sukieneczki dla dziewczynek.
                                    Łodzianki jak chcecie to wam na kobitke namiary.

                                    Anitkashe - Tobie wszystkie opowiem osobiąście już w poniedziałek na Wapiennej -
                                    juz sie nie moge doczekać.
                                    Acha - w pasażu Łódzkim w niedzielę miesięcznik dziecko organizuje wybory
                                    najmilszego brzdąca w Polsce. Oprócz zdjęć ma byc sporo atrakcji dla maluchów.
                                    Kto sie wybiera i o której?

                                    ściskam mocno i juz wieczorkiem po przyjęciu napisze (jak nie padnę) jak było na
                                    urodzinkach.
    • bebicka do Igosii 05.10.05, 15:09
      Wyslalam Ci maila, mam nadzieje ze dojdzie
      pozdrawiamsmile
      Maraska
      ps najserdeczniejsze zyczonka dla 1,5-roczniakczkow.
      buziaki od Mateuszka
      • mag-da Re: do Igosii 05.10.05, 20:02
        Cześć dziewczyny, ja już doszłam do siebie. Wreszcie mogę siedzieć normalnie.
        Niestety dupa jak szafa i w żadne spodnie jeszcze nie wchodzę. Biust też mi się
        w moje ukochane bluzki nie mieści. PO henrysiu zaczełam normalnie wyglądac po 3
        miesiącach, mam nadzieję że teraz nie będzie to trwało dłużej. Lidusia jest
        grzeczna, ładnie śpi i je. Niestety gorzej jest z moim pierworodnym, odkąd
        przestaliśmy chodzi dwa razy dziennie na spacery jest w domu nie do
        wytrzymania.
        Dziewczyny, to do Lgosi i Pearl, nie piszcie nic o alkoholu, ja już nie wiem
        jak to smakuje i przez najbliższe pół roku się nie przekonam. A tak mi się
        chce....
        Pozdrawiam serdecznie
        Magda - mama całą gębą
        • mamaaga1 Re: do Igosii 05.10.05, 21:36
          Madzia super, ze czujesz się juz lepiej smile)) ... a jak wygladają Twoje
          nocki??? Nadal spicie wszyscy razem???
          A w ciuchy w końcu wejdziesz, bez obaw ...Ja też mam ochote na jakies winko
          albo drineczka ale niestety tez nie jest mi dane wink

          Igor jaki przystojniak, wydoroślał ... fajne te kwoetniowe chłopaki smile))

          pa do jutra
          Aga
    • jaworka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 05.10.05, 21:56
      Witam!
      Madziu cieszę się ze doszłaś do siebie, całuskismile

      I wszytskie połtroaroczniaczki też mają całuskismile

      I wogóle byłam dzisiaj z Albertem i moja moma, Karczmie, w której mieliśmy
      ślub i tak się rozczuliłam. Boże, jaka to była cudowna noc. Ach idę spac
      kochane, pa.
      • lidszu Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 05.10.05, 23:37
        Na wstępie najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich półtoraroczniaków:
        Natalki, Igora, Maćka i Mai.

        Malilko - doskonale cię rozumiem, że opłakujesz swojego psa. Ja jak musiałam
        uśpić swojego, to przez tydzień po nim płakałam. Byłam z nim bardzo związana i
        nigdy nie miałam tak oddanego i fajnego pasa.

        W niedzielę byliśmy z Ingą w ZOO. Pogoda dopisała i małej bardzo się tam
        podobało. Nawiększą furrorę jednak zrobiły leżace na ziemi liście, które moje
        dziecko z zapałem na każdym kroku zbierało.

        Wstawiłam parę nowych zdjęć w sygnaturce "Ingusia" - zapraszam.

        Mag-da- fajnie, że dochodzisz do siebie i że wszystko dobrze się układa.

        O mężu nie będę się wypowiadać, bo rzeczywiście najwyraźniej jakieś przesilenie
        jest, bo ja też się nie mogę dogadać i ciągle są jekieś kłótnie.

        uciekam spać.
        • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 06.10.05, 10:07
          Aga, my nie śpimy we czwórkę. Raz tak się zdarzyło że oboje płakali i
          spaliśmy razem ale tylko przez jakieś 3 godziny, póżniej poprzenosiłam każde do
          swego łóżeczka.
          Nocki nie są złe, Lidusię karmię tak co 3 godziny, zdarza jej się nie móc
          zasnąć około 4-5 nad ranem. Ale ja ostatnio chodze spać o 9, także o 5 rano
          jestem w miarę wyspana. Już widzę Malilki zdziwione oczy.
          Co do naszego małżeństwa to jest super, a zawdzięczamy to oczywiście naszej
          córeczce.
          W Lądku dziś strasznie pochmurno, 9 rano a za oknem jakby była 17.
          Pozdrawiam
          M
          • eklon Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 06.10.05, 10:25
            Mag-da, z tego Lądka musi być strasznie blisko do Wieruszowa, bo u nas pogoda
            podobna, mgliście i istnie jesiennie smileGdzie jest złota polska jesień???

            Ja mam strasznie dużo roboty w pracy a przez cały tydzień jestem u mamy, więc
            nie mam dostępu popołudniami do netu. Dlatego z moją aktywnością kiepsko!

            śmigam popracować
            • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 06.10.05, 10:34
              na złotą polską jesień zapraszam do stolicy! iękne słonko, ciepełko, świerzy
              wiaterek. Rewelacja. A ja siedze w pracy i sie nudze. zaraz uciekam do
              klientów. Musze tez olke do kliniki przepisac, bo nasza pediatra zmienila prace
              z panstwowej na prywatna klinieke. Troszke jest mi to nie na reke ale czego sie
              nie robi dla bachorkasmile))
              • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 06.10.05, 10:50
                bebicka napisałam na priv instrukcję dojazdusmile
                Magda - szczerze podziwiam twoją siłę uśmiechu przy dwójce dziecismile Chodzi mi o
                niewyspanie oczywiściesmile
                Inia uważaj z tym zaproszeniem, bo jeszcze zrobię puk puksmile))
                A u nas totalne załamanie po następnej diagnozie następnych alergenów. Roztocza
                też. Także jesteśmy zagrożeni astmą między 4 a 7 rokiem życia. I to od nas
                będzie zależeć czy ta astma się rozwinie czy nie. No i nawet ziemniaka nie
                możemy jeśćsad((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                sad(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                sad((((((((((((((((((((((((((((((((((
                sad(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                • jaworka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 06.10.05, 11:25
                  Witam!
                  Dzisaj jestem podwójną mamą, bo pilnuje synka koleżanki. W tej chwili oboje
                  śpią, więc mam chwilę na neta.
                  W Czwie pochmurno, ale w tej chwili przebija słońcesmile
                  Lgosiu, nie martw się dietą, nawet z kilku składników coś wykombinujesz, a
                  ziemniak i inne kiedyś dojdąsmile
                  Ja po cichu licze, ze wreszcie ser biały przejdzie.
                  Idę zajrzeć, czy nie wstali, pa.
          • mamaaga1 juz czwartek :-)) 06.10.05, 11:22
            Madzia nie sądziłam, że śpicie nadal w czwórke wink ... fajnie , że wszystko
            sobie poukładałaś smile)) Zawsze wypatruje Twoich postów i jestem żądna wieści,
            twoja postawa utwierdza mnie w tym, że ja też dam sobie radę ... Ukochaj swoje
            skarbki smile))

            Lgosia głowa do góry, znajac Ciebie zrobisz wszystko zeby do astmy nie
            dopuścić .. ale fakt życie z takim alergikiem na pewno nie jest proste a ja
            moge sobie tylko wyobrażac jak to wygląda na codzień.

            Ingusia śliczna smile)) ..jeju jak rosną te nasze szkraby a niby mają dopiero
            półtoraroczku ...

            Dziewczyny jakie kupujecie lub kupiłyscie buciki na zimę??? Ja nie wiem na jaki
            nr sie zdecydować ... teraz mała nosi 20, w butkach 21 róznych firm jeszcze
            pływa ale zastanawiam sie czy nagły skok nie spowoduje , ze bede kupowała nowe
            butki w środku zimy, z drugiej strony za dużych też nie ma co kupować.

            Postaram się przesłać jakies fotki Matyldy ... tymbardziej, że musze zrobic
            porzadek w zdjęciach ... komputer idzie do naprawy gwarancyjnej, siadła bateria
            w laptopie am obudziała się, że 17 kończy się gwarancja ... będę odcięta od
            forum sad

            Wczoraj odbierałam małą ze żłobka ( w obstawie szwagierki bo ja małej nawet nie
            mogę wziąć na ręce) ... i panie opiekunki zaskoczyły mnie pozytywnie ... Co
            jakis czas dzieci rytynowo bada lekarz i wczoraj poinformowały mnie bardzo
            delikatnie "Miałyśmy przekazac , że Matylda ma malutki szmerek nad
            serduszkiem ..." Wiemy o tym, mała jest pod kontrolą kardiologa ale zadziwili
            mnie tym, ze wogle zauważyli, niejeden pediatra wcale nie zwrócił na to uwagi,
            a troche tych lekarzy sie juz przewineło ...

            Acha niedługo przeprowadzka na normalny tapczanik smile)) Matylda w żlobku spi na
            tapczaniku smile)) i nic złego sie nie dzieje ...

            pozdrawiam i życze miłego dnia
            Aga
            • jagna.04 Re: juz czwartek :-)) 06.10.05, 11:51
              Inga, Matrynka i Igorek są śliczni! No ale to żadna nowośc! Bardzo dorośleją te
              nasze kwietniaczki wink

              Madzia, cieszę się, że u Was wszystko dobrze i że Ty już czujesz się lepiej.

              Lgosiu, ta diagnoza jest wyłącznie na podstawie testów skórnych?

              Oj płacze moje małe, uciekam
    • inia25 lgosia 06.10.05, 13:08
      rozumiem ze maskotki, dywany i wykładziny musisz usunacsmile
      a maly jest na grzyby uczulony? boi moze i kwiatki z domu tez bys musiala
      wywalicsmile
      zycze zeby wszystko sie poukladalo

      a do warszawy zapraszam!!!! jakbys przyjezdzala daj znac koniecznie.
      • jagna.04 Re: lgosia 06.10.05, 20:33
        No i niestety Nikodem ma zapalenie oskrzeli. Lekarz nie zapisał mu nic. Mam
        podawac to co dotychczas tylko w dwukrotnie większej dawce. No i kręcił głową
        jak przyznałam się do bactrimu. Pouczał, że to antybiotyk i że nie powinnam...
        ale jak powiedziałam, że dziecko mniej kaszle i jest lepsze to kazał do wtorku
        dalej podawac w zdwojonej dawce. Dawki przeliczyłam dobrze tylko, że byłam
        pewna, że mała łyżeczka to 5 ml a tyle podobno ma duża. Ale sprawdzę to
        jeszcze, bo nie daje mi to spokoju wink
        Aaaa i waży 12.600g a mierzy 86cm.
        Spokojnej nocy.
        • mamaaga1 do Jagna04 06.10.05, 20:44
          Jagna bardzo ci współczuje , duzo zdówka dla Nikiego.
          Ja tez dam się pociąć, ze łyżeczka , taka od herbaty to 5 ml ...specjalnie
          kiedyś mierzyłam strzykawką ... wiadomo łyzeczka, łyżeczce nierówna ale to jest
          5 ml...kurde ja tez sie mylę??
          pozdrawiam i zycze spokojnej nocki
          Aga
          p.s. A nasza Matylda dzisiaj po kapieli dostała jakiegos speeda i jak normalnie
          wykończona żłobkiem pada o 19 tak dzisiaj jeszcze jest na chodzie.
          • inia25 Re: do Jagna04 06.10.05, 21:02
            jagna taka łyżeczka do leków ma pojemnośc jak jest pełniutka - 5 ml, ale te
            łyżeczki sa dosyc duze i moze byc prawda ze taka od herbaty moze miec 2,5 ml....
            • malilka Re: do Jagna04 06.10.05, 21:27
              Jana, ja kiedyś mierzyłam i żadna z moich łyżeczek do herbaty nie ma więcej niż
              3ml, nawet jak jest pełniutka.
              • jaworka Re: do Jagna04 06.10.05, 21:37
                Witam!
                Jagna dużo zdórwka dla synusia. A propos miar - do Ibufenu dodawana jest
                łyżeczka z miarką, i tam 2,5ml to połowa tej łyżeczki. Także myślę, że płaska,
                (no taka z której się nie wylewa) łyżeczka od herbaty bedzie tak 2,5smile
                Miłej nocy.
                • anitkashe Re: do Jagna04 06.10.05, 22:20
                  Nalepsze zyczenia pół-urodzinkowe dla Majeczki i Maciusia, a dla Nikiego dużo
                  zdrówka.
                  Lgosia trzymaj się,na pewno sobie poradzisz z dietką...uściskaj Mateuszka od
                  nas.
                  Kamiba - nic nie wiem o pasażu niedzielnym, skrobnij coś więcej pliiiiz!!!
                  Eklon - dzięki za niekapkowe zyczenia, jakie to cudowne uczucie nie lepić się
                  do podłogi...
                  Natalka dziękuje za zyczenia ;O) w niedziele bierzemy babcie i dziadka i
                  jedziemy świętować do zoo - to wersja na ładną pogodę a na brzydszą może pasaż
                  łódzki z tym festynem - zobaczymy...

                  trzymajcie się cieplutko - Anita i Natalka
                  • izabela_p25 Re: do Jagna04 06.10.05, 22:48
                    Witam
                    Niestety często wieczorami padam na pysk i nie jestem w stanie odpisywać.

                    Jagna dzisiaj podawałam syropek Martynce i łyżeczka z tych dużych po przelaniu
                    ze strzykawki 3,5 ml była pełniusieńka. Nikowi życzę dużo dużo zdrówka.

                    Martynka również jest chora ma kaszel suchy "krtaniowy" "szczekający" tydzień
                    już się męczymy z katarem a od 2 dni doszedł jej ten kaszel który nawet nie
                    pozwala jej spać. Byliśmy u lekarza i wszystko w porządku i oskrzela i gardło
                    więc nie wiadomo co to jest. Na razie mamy difergan i wapno.

                    Malilka współczuje mąż nie dalej jak tydzień temu uspał swojego psa który od
                    ślubu mieszkał z rodzicami. On przyjął to na zimno i powiedział że kupując psa
                    trzeba się z tym liczyć. Natomisat ja dowiedziałam się o tym przy obiedzie
                    którego już nie dokończyłam i się popłakałam. Psinka miała 14 lat i trzeba było
                    ją uspać bo miała niewydolność nerek. Dodam że miesią wcześniej miała operację.
                    Malilka ja też nadal ma kłopoty z męzem które trwają od czerwca z większym lub
                    mniejszym nasileniem. Obecnie tylko żyjemy pod wspólnym dachem ale nic więcej
                    nas nie łączy. Mąz nawet nie chce ze mną rozmawiać choć ja się bardzo staram. I
                    tym jestem już zmęczona. Dodatkowo dochodzą kłopoty w pracy ważą się moje losy
                    być albo nie być. Czyli zrobię albo nie zrobię doktoratu w tak krótkim czasie
                    (tylko 2 lata) a jestem praktycznie na początku. Dodatkowo strasznie się
                    stersuje sytuacją "domową" zależy mi na męzu i spokojnych przespanych nockach
                    ale nie potrafię znależć złoetgo środka. Jestem powoli tym zmęczona i coraz
                    realniej myślę o rozwodzie.
                    Dodam że mąz mi ostatnio powiedział że jestem gruba (wchodzę we wszystkie
                    rzeczy sprzed ciązy) więc nie wiem co już mam o tym myśleć. Po co mi człowiek
                    który na każym kroku sprawia dużo przykrości i nie daje nic w zamian???

                    Malilko i Peral musimy być silne na penwno czas pewne sprawy sam rozwiąże to
                    jest ostanio moje motto.

                    Mag-da ciesze się ze wszystko się układa tak trzymać i ucałuj swoje słoneczka.
                    Iza
                    • izabela_p25 Re: do Jagna04 06.10.05, 22:50
                      Dziewczyny zapomialam wyslalam zdjecia Martynki.
                      Kto nie dostal czekam na reklamacje
                      • male_co_nieco Re: piątkowo 07.10.05, 06:19
                        Hej Dziewczyny,

                        Na wstępie dużoooooo zdówka dla Nikiego i Martynki. My wczoraj byliśmy u
                        lekarza i ta gorączka to najprawdopodobniej zęby, bo dziaśła bardzo
                        zaczerwienione i spuchnięte, innych obbjawów brak, dziisja mamm zrobićbadanie
                        moczu i stawić się ponownie zobaczymy. mieliśmy mu dawać ibufeen, jakis spray
                        na dziaśła ( teraz nie pamiętam nazwy) i viburcol , no i wieczorem już było
                        lepiej , zbaczymy jak dzisija wstanie. Chol...,ż et piatki muszątak długo iść,
                        przecież tojuż trwa i trwa...

                        Dobra uciekam bo za jakieś 40 miinut muszę wyjść - kolejna rozmowa. A jak Igi
                        wstanie w mięzdyczasie to jeszce czeka mnie łapanie moczu. No a ajk nie wstanie
                        to mężowi życze pwoodzeniasmile)


                        Magda super, ż eu Was wsztsko sie układa i że sobie radzisz.

                        Jeszcze raz dużooo zdrówka dla wszytskich chorych.

                        Zdjęcia Martynki obejrzę wieczorkiem

                        Kamiba te pućki to po mamie smile)


                        dobra już uciekam
                        • male_co_nieco Re: piątkowo 07.10.05, 06:21
                          przepraszam za byki ( zgroza) na usprawiedliwienie mam ciężką i co najgorsze
                          bardzo krótką nockę
                          • eklon Re: piątkowo 07.10.05, 07:21
                            Qrcze Nika mnie przebiła w porannym pisaniu!

                            Jeśli chodzi o łyżeczki, to podaję codziennie Michałowi 5ml Alertecu i mam już
                            przemierzone wszystkie łyżeczki w domu. Taka totalnie pełna (masło maślane)
                            prawie z czubkiem smile)) ma 3ml. A ponieważ nalewam zawsze niepełne, żeby nie
                            rozlać, jak nie chce mi się używać miarki podaję dwie.
                            Jagna więc niestety lekarz miał rację!

                            Iza a Twój mąż jest jakich kabarytów? Mój jak się mnie czepia, że nie wróciłam
                            jeszcze do figury sprzed ciąży, od razu mu odpalam, że jemu też wiele brakuje!
                            Mój mąż jak go poznałam ważył 86kg, teraz ok. 105! A nie poznałam go w
                            podstawówce smile) Na szczęście ma 190cm wzrostu, więc jeszcze nie wygląda
                            tragicznie, ale do ideału dużo mu brakuje. Mi zresztą też co może poświadczyć
                            Anitkashe ;-(

                            U nas dziś będzie znowu pięknie, wczoraj wypogodziło się dopiero po dwunastej
                            ale było za to 21 stopni. Michał cieszy się z takiej pogody razem ze mną!

                            Wszystkie choróbki wracajcie szybciutko do zdrowia, bo taka piękna jesień nie
                            będzie trwała wiecznie!

                            Dobra śmigam popracować, bo zaległości ciąg dalszy a od przyszłego tygodnia
                            będę musiała chyba co tydzień jeździć do naszego drugiego zakładu na Mazury,
                            czyli w poniedziałek 500km i we wtorek z powrotem znowu 500km! po polskich
                            drogach...
                            • inia25 Re: piątkowo 07.10.05, 08:53
                              witam

                              kurcze ale sie z tymi chłopami porobiło! U nas już dobrze, ale u nas szybko
                              wszystko mija zawsze!

                              Co do kilogramów, to ja wciąż mam nadzieję, że jakieś 5 jeszcze zrzucę, ale i
                              tak waże mniej niż przed ciąża! A mój mąż za to się odchudza, bo mu się
                              mikroskopijny brzuszek pojawił - jejku on jest gorszy niz baba w tym wzgledzie.

                              Olka w żłobku super. Dzis przed wyjsciem, jak konczylam sie ubierac ola zaczela
                              plakac. mowie co jest? a ona placze i placze to pytam " chcesz do żłobka" a
                              ona "TAAAAAAAAAAAAAAAAAAK". bez komentarzasmile)))))

                              Od przyszłego tygodnia może już bedzie spala w złobku. Pani psycholog jest
                              zachwycona, powiedziala ze ola jest super sprawna i super rozwinieta. Jak tylko
                              uslyszy muzyke, to tancz, dzieli sie zabawkami, ladnie je sama (szkoda ze w
                              domu zapomina jak to sie robi), zdejmuje sobie buciki po spacerku.... Musze
                              przyznac ze troszke urosłam z dumysmile)


                              pozdrawiam
                              kinga
                              • jaworka Re: piątkowo 07.10.05, 12:05
                                Witam!
                                Dużo, ale to dużo zdrówia dla Martynki i Nikiego!!!!

                                U nas gabarytowo, to mąz się nigdy nie zmieni, chudzian i tyle. Waży tak 68-70
                                przy wzroście 178. A ja trochę krąglejsza, ale figurę mam lepszą niż przed
                                ciążą, choś jeszcze 4 kilo więcej.

                                U nas od rana słońce, także zaraz na sapecer, jak Magda wróci od fryzjera. To
                                moja koleżanka, któerj wczoraj i dzisiaj pilnuję synka. Także mam ich dwóchsmile
                                Myśłel, ze pamiętacie, wczoraj pisałam ze u u niej jestem.

                                Dobra, narazie kończę, buziaki
                                • jagna.04 Re: piątkowo 07.10.05, 14:00
                                  Zdaje się, że wczoraj rozpętałam łyżeczkową burzę wink
                                  Faktycznie też zrobiłam pomiary i mała to za mało ale duża to za dużo wink

                                  Nika mam nadzieję, że dobrze Ci poszło. Fajnie, że chociaż ktoś na rozmowy
                                  zaprasza. Najgorszy jest totalny zastój.

                                  Malilka, jak u Ciebie? Lepiej?

                                  Babki, a kilogramami się nie martwcie! Ja mogłabym miec pare do przodu gdyby w
                                  zamian ktoś dałby mi chociaż troszkę większy biust wink
                                  • inia25 Re: piątkowo 07.10.05, 14:07
                                    jagna z chęcią oddam ci trochę mojego biustu....
                                    • kamiba Re: piątkowo 07.10.05, 16:33
                                      Ja tez chętnie biustem sie podzielę.
                                      W Łodzi ślicznie i słonecznie, byliśmy na maga spacerze i teraz ja odpoczywam bo
                                      się troche zmachałam pchaniem wózka i ganianiem młodego,

                                      Anitkashe - jak odpalasz stronę edziecko to po prawej stronie jest takie okienko
                                      zobacz - i tam 3 od góry jest Eliminacje "Najmilszy brzdąc w Polsce" i jak w to
                                      wejdziesz to jest harmonogram eliminacji i 9.10 - to Łódź Pasaż na Włókniarzy.
                                      My się chyba wybierzemy, choć też rozpatrywaliśmy ZOO.
                                      Mam nadzieje że nasz poniedziałek aktualny!

                                      Wszystkim chorowitkom dużo zdrówka !!!!!!!!!

                                      Ja do swojej wagi sprzed ciąży 59 kg przy 174 też nie wróciłam - troszke mi
                                      zostało a do tego mam nieziemski apetyt. Twix - y zjadam nałogowo.

                                      W środe byliśmy na super imrezce - 2 urodzinki Weroniki. I był Filip - 3 lata,
                                      mój Jasiek 1,5 roku, Karolinka 4 miesiące i Jowita 3 tygodnia. Przekrój
                                      nieziemski. Jasiek z Weroniką i Filipem załatwili parkiet mazakami na całego.
                                      Nie wiecie czym domyc śladyu mazaka i kolorywch stempelków na ciele?
                                      Męcze sie juz z tym 2 dzień. Jaśkowi maluchy ostęplowały ucho i teraz wyglada
                                      jakby przeszedł jakieś badania i dotsał znak jakości albo cos podobnego. Ha ha

                                      Ja nie dostałam żadnych zdjęć i składam reklamację!

                                      Pozdrawiam
                                      Kamila
                                      • jagna.04 Re: piątkowo 07.10.05, 17:28
                                        Ale mam super forumowe koleżanki! Nawet jak od obu węzmę po rozmiarku to i tak
                                        nie będzie za dużo wink
                                        Dzięki!
                                        • jagna.04 Iza 07.10.05, 23:08
                                          Ależ piękne zdjęcie! Pięknie się całujecie smile
                                          • kamiba Re: Iza 08.10.05, 00:15
                                            zdjęcia słodkie, a to w czerwonych kwiatkach - dla mnie bomba! - cudo
                                            • jaworka Re: Sobota 08.10.05, 09:34
                                              Witam!
                                              Iza piękne zdjęcia, pocałunek rewelacyjny!!

                                              Relacjonuje ze u nas sobota bardzo słoneczna. Robert w pracy, więc sami
                                              sprzątamy. A zaraz idziemy do sklepu.
                                              bbAn Albertprzeszkadza mi pisać, więc papa.

                                              PS Dałam radę wczoraj z płaczacymi na raz dzieciakami
                                            • lgosia1 xxxx 08.10.05, 10:03
                                              dziewczyny oglądałyście ten program co był przed chwilą w TVP 2? Zaczynał się
                                              jakoś przed 9.
                                              To jest jakiś cykl, akurat dziś było o emocjach i temperamencie dzieci. Niby
                                              sprawy oczywiste ale jednak oglądałam z otwartą gębą. Nie zdawałam sobie
                                              sprawy, że sposób radzenia sobie z emocjami, czy sposób wyrażania emocji
                                              dzieciaczków jest prawie w 100% zdeterminowany przez temperament dziecka.
                                              Oczywiście mamy tam jakiś wpływ na modyfikowanie różnych zachowań, ale czasami
                                              właściwie rola rodzica musi się ograniczać do szukania jedynie możliwego
                                              sposobu na modyfikacje, bo nie każda metoda się sprawdzi u każdego dziecka.
                                              Było sobie doświadczenie z "zakazaną zabawką" i jednym dzieciom wystarczyło, że
                                              mama zabroni zabawy tą zabawką, przy innych dzieciach jedyną możliwością było
                                              zabranie zakazanej zabawki z zasięgu ich wzroku.
                                              Szukałam w tym programie jakiś aspektów pocieszających dla mnie, bo wczorajsza
                                              wizyta Mateusza Bebickiej skończyła się dla nas emocjonalną porażkąsmile)))))
                                              Moje rzekomo kaskaderskie, najinteligentniejsze na świecie dziecko powitało
                                              gości najpierw ucieczką, później płaczem przechodzącym w spazmy, później jak
                                              się uczepiło matki czyli mnie, tak przez całą wizytę nie zlazło z moich rąk.
                                              Moje dziecko nie ruszało się, nie uśmiechało się, nie wydzielało żadnych
                                              dźwięków. Moje dziecko w czasie wizyty jedyne na co się zdobyło to na otwarcie
                                              3 razy buzi w celu skonsumowania jedzenia. Na koniec wizyty moje dziecko
                                              zmuszone zejść z rąk pozwoliło się z tych rąk opuścić na ziemię, uczepiło się
                                              swojej ciężarówki stojącej na podłodze i znowu zastygło w bezruchu w pozycji
                                              pomnikowej. Żadne namowy nie pomagały. Nie pomagały żadne zabawkowe prowokacje.
                                              Nawet wyjście na spacer z ukochaną ciężarówką, z którą zazwyczaj biega moje
                                              dziecko po podwórku z wywieszonym jęzorem zaskutkowało tylko usadzeniem w wózku
                                              z ciężarówą na kolanach. Bebicka to chyba nawet nie uwierzyła, że moje dziecko
                                              potrafi już chodzić.
                                              Za to drugi Mateusz (bebickowy znaczy się) od samego początku bombardował
                                              uśmiechami. Na powitanie podbiegł bez skrępowania do ciotki (ciotka znaczy się
                                              ja miała przy nodze Borysa, więc może było to podbiegnięcie do Borysa a nie do
                                              ciotki) tak czy siak dał się nawet wziąć na chwilę na ręce, sprzedał w czasie
                                              wizyty ciotce z 3 buziaki, biegał, skakał, gadał, rozmawiał, wyrażał swoje
                                              złości przez kilka sekund jak jego wyrodni rodzice stwierdzili, że nie dadzą
                                              dziecku ciastka, bo musi zjeść najpierw obiadek. Ponieważ ciastko piekła ciotka
                                              (czyli ja) i było najlepsze na świecie - więc w końcu Mateusz dostał ciastko,
                                              które ze smakiem ku uciesze ciotki zjadł. Zajął się Mateusz też kilkoma
                                              zabawkami naraz wykazując swą podzielność uwagi, przy bawieniu się lwem ryczał
                                              jak lew, w przerwach zabawy biegał Mateusz pod ciotki nowym stołem, waląc się
                                              łebkiem o ten stół co najmniej z 10 razy (nie muszę wspominać, że ani razu nie
                                              jęknął).... W czasie tych wszystkich wyczynów moje dziecko..... tkwiło bez
                                              ruchu i bez dźwięku uczepione w matkę, lub w ojca, który dzięki Bogu urwał się
                                              z pracy na chwilę, by potrzymać swoje dziecko, by matka mogła cokolwiek zrobić.

                                              Zanim ojciec przyszedł w celu trzymania nieruchliwego i bezdźwięcznego
                                              Mateusza - ograniczona ruchowo matka była zmuszona zaprzęgnąć do roboty gości.
                                              I tak na przykład bebicka musiała u mnie umyć gar, pognieść warzywka na
                                              obiadek, zastawić stół itp.
                                              NO! Spotkanie było super sympatycznesmile Szkoda tylko, że moje dziecko sympatii
                                              za wiele nie wykazywało, że już o psie nie wspomnę, który to w pierwszych
                                              sekundach powitania na dworze, zrobił siku następnie urwał się ze smyczy i
                                              pobiegł w siną dalsad((( Słyszałam później jedynie przez okno 3 radosne
                                              szczeknięcia mojego psa - na widok mojego ojca jak się okazało, który to
                                              przyjechał zabrać psa na polowanie.

                                              I kto mi teraz uwierzy, ze w domu mam najbardziej inteligentne i elokwentne
                                              dziecko z zapędami kaskaderskimi na świecie? Temperament to czy brak kontaktu z
                                              rówieśnikami? Achsad(((( A tak się przygotowywaliśmy na przyjazd gościwink
                                              Porządek trzeba było zrobić, najładniejsze ubranka z szafy wyciągnęliśmy,
                                              gościnny śliniak, zestaw uśmiechów i wyczynów kaskaderskich był przećwiczonysmile
                                              Nawet pies nie dostał swej ulubionej kaszany, po której puszcza bąki, żeby tych
                                              bąków nie puszczał. Goście niestety zastali nas w samych rajtach, w śliniaku
                                              spod babcinej igły (bo gościnny gdzieś się zawieruszył), a pies sobie gości
                                              olał i zwiał i nawet nie miał okazji nie puścić bąka.
                                              Mamy nadzieję jeszcze małą, że goście się całą sytuacją nie przejęli i wracając
                                              z Berlina może jeszcze do nas zajadą i może wtedy będziemy mieli okazję wykazać
                                              się bardziej żywiołowym temperamentem.
                                              • lgosia1 Re: xxxx 08.10.05, 10:23
                                                ach zapomniałam jeszcze dodać, że porażki dopełniło to, że przejęta swym
                                                pomnikowym dzieckiem matka zapomniała zrobić gościom kawy czy nawet herbaty i
                                                zapomniała podać sałatki, którą to wcześniej w znoju wielkim robiłasad
                                                • inia25 Re: xxxx 08.10.05, 11:06
                                                  lgosiu własnie po raz kolejny poprawiłas mi moj wisielczy humor! wlasnie bylam
                                                  na etapie mordowania mojego meza, a teraz to mu nawet odpuszcze!!!!!
                                                  • kamiba Re: xxxx 08.10.05, 11:23
                                                    Hi hi hi
                                                    Lgosia proszę co rano siadaj do komputera i pisz dokładnie co u Ciebie, a mnie
                                                    juz niewiele do szczęścia będzie potrzebne...
                                                  • izabela_p25 Re: xxxx 08.10.05, 13:32
                                                    Program oglądam również z zapartym tchem i przekonałam się że moja intuicja co
                                                    do wychowywania Martynki jest jak najbardziej prawidłowo z czym nie zgadza się
                                                    cała reszta.

                                                    Opis wizyty super i też poprawił mi humor choć ostatnio strasznie zestresowana
                                                    i zadręczona jestem i dużo wysiłku mnie kosztuje aby moje dziecko tego nie
                                                    dostrzegało.

                                                    Martynka śpi więc uciekam posprzątać
                                                  • monikaps Re: xxxx 08.10.05, 19:17
                                                    Lgosia! Popieram dziewczyny - pisz często!
                                                    Ale też nie przejmuj się za bardzo głupstwami, przecież wszystkie wiemy, że twój Mateusz to super-kaskader i super-inteligentny berbeć! Bebicka też to wie.
                                                    Po prostu Mateusz potrzebuje trochę czasu, żeby się oswoić z nowymi osobami. Moja Ewa też obecnie tak ma, tydzień temu płakała na basenie głównie z powodu pana instruktora, dziś, jak pan instruktor trzymał się od niej z daleka, bawiła się świetnie. No i pozwolę sobie wspomnieć pierwsze spotkanie forumowe, gdzie reszta dziewczynek ładnie się bawiła, a Ewa głównie pokazywała jak ładnie potrafi płakać łzami wielkimi jak grochy. Co do sałatki, to u mnie i mojej mamy to norma, że zawsze się o czymś zapomni. Jak goście wychodzą to okazuje się, że w lodówce jeszcze są jakieś smakowitości.
                                                    Całusy dla wszystkich półtoraroczniaków, tych już i tych wkrótce!

                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    i idę budzić Ewę - o tej porze to już powinna wstać z drzemki.
                                                    Monika
                                                  • mamaaga1 dwie dziewczynki :-))) 08.10.05, 21:38
                                                    Hej dziewczyny, ja tylko na momencik ...wczoraj nie miałam już czasu ani siły
                                                    siedziec przed komputerem. Chiałam się tylko pochwalić, że bedę miała drugą
                                                    córeczkę!!!!! Odromnie sie cieszę, że Matylka bedzie miala siostrzyczke i jak
                                                    zakładam przyjaciółkę smile)). Tatuś też szczęśliwy ... przecież córeczki są
                                                    takie tatusiowe. Z dzidzią wszysko w porządku, zdrowa i rozwija się dobrze,
                                                    humorek mi sie poprawił ... smile))Teraz na tapecie pojawi się kwestia
                                                    imienia ... Dla mnie narazie do Klementynka ... ale ta wersja raczej nie
                                                    przejdzie hehe.

                                                    Lgosia ja tez mogłabym cię czytać i czytać ... a Bebicka z całą pewnością jest
                                                    zadowolona z wizyty i jej wersję wydarzeń poznamy po ich powrocie hehe. A , że
                                                    kawy nie dostała ... wink... szczegół, na pewno sie dobrze bawiła ...

                                                    Martynka w kwiatkach to poprostu rewelacja ...

                                                    A Matylda znowu ma rozwolnienie, w nocy obudziła nam sie z takim krzykiem
                                                    jakiego nie pamiętam ... Tatuś dzielnie ją nosił i uspokajał (że też nie mogę
                                                    jej brać na ręce sad ...) Puszczała baki i przeraźliwie krzyczała (moje dziecko
                                                    nie płacze łazami ...) Nawet nie wiem co jej w takiej sytuacji podać ... no i
                                                    nie wiem od czego te dziwne kupy od 18 wrzesnia ... Chyba bedzie trzeba porobić
                                                    badania ... niby tego mleka krowiego nie dostaje w żłobku dużo ale to według
                                                    mnie główna przyczyna ... muszę to zgłębić, co nie jest proste bo to nie ja
                                                    zawożę i odbieram małą ze żłobka a tatuś nie potrafi zamamiętac jadłospisu ...
                                                    dla niego to szczegół ...

                                                    No to sobie popisałam, mąż ogląda mecz i skacze po kanałach więc nie mam szans
                                                    na żaden film ...
                                                    pozdrawiam
                                                    Aga
                                                  • lgosia1 UWAGA!!!! 08.10.05, 21:46
                                                    Uwaga - mój pierworodny ma stronę www. Zapraszam do oglądania stworzonych
                                                    zdjęciem na pachnącej jeszcze nowością stronie. Mamaaga, jak ja ci zazdroszczę
                                                    tej dzidzi. I Magdzie zazdroszczę. I reszcie zaciążonych też, ach w ogóle to ja
                                                    zazdrosna z natury babka jestem.
                                                  • lgosia1 Re: dwie dziewczynki :-))) 08.10.05, 21:46
                                                    no a o linku do strony zapomniałamsmile))
                                                    tu oto me dziecię:
                                                    republika.pl/lgosia1/
                                                  • kamiba Re: dwie dziewczynki :-))) 08.10.05, 22:02
                                                    Faktycznie ach pachnie nowością ta Twoja strona!
                                                    Śliczna taka! A przystojniak Ci rośnie!!!! A dlaczego mamy na zdjęciach brak?
                                                    pozdrawiam
                                                    Ja tez zazdroszcze wszystkim ciężarnym, zresztą już kiedyś pisałam że "marzy mi
                                                    się Brzuch".
                                                    A mąż od jakiegoś czasu nie mówi na mnie inaczej jak emama.
                                                  • lgosia1 Re: dwie dziewczynki :-))) 08.10.05, 22:08
                                                    bo mama gębę ma taką, że lepiej, żeby na niej siedziałasmile)))
                                                  • lgosia1 Re: dwie dziewczynki :-))) 08.10.05, 22:14
                                                    mamaaga strasznie mi się podoba pomysł z Klementynką. Forsuj te imięsmile
                                                  • kamiba Re: dwie dziewczynki :-))) 08.10.05, 23:03
                                                    Klementynka jest super!

                                                    A tak przy okazji to wkleiłam nowe foto Bobka vel Jasia!
                                                  • malilka Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 10:56
                                                    U mnie trochę lepiej, w dzień biegam za małym i nie mam czasu na smutki, ale
                                                    jak się kładę wieczorem, to nie mogę zasnąć i leżę i płaczę za moim psem. Albo
                                                    jak zobaczę takie zdjęcia jak Mateusza z Borysem, to też płaczę, ech...
                                                    Igosiu, moje dziecko też się podobnie zachowuje względem obcych, moja sąsiadka
                                                    wczoraj po raz pierwszy zobaczyła jak mały się uśmiecha (po półtora roku!), a
                                                    mały jest naprawdę bardzo radosnym dzieckiem. Nie ma absolutnie mowy, by
                                                    pocałował jakąś nowo poznaną ciocię, do mojej teściowej przekonywał się przez
                                                    ostatnie pare miesięcy i po tym jak spędził tam parę weekendów z tatą i sam
                                                    parę dni (nigdy u nich nie został na noc) jak ja gdzieś wyjeżdżałam to teraz
                                                    zdarza się mu spontanicznie wydzielić jej buziaka. W ogóle to przy nowych
                                                    osobach nie mówi, nie śmieje się, tylko patrzy poważnym wzrokiem, o prezentacji
                                                    jakichkolwiek umiejętności zapomnij, no zresztą to nie małpka. Czasem ktoś nowy
                                                    mu się spodoba, ale naprawdę baaardzo rzadko. Więc nie widzę w zachowaniu
                                                    Mateusza niczego dziwnego smile)))

                                                    A moja pociecha włączyła do słownika kolejne słowo- "bomba". Chodzi i
                                                    mówi "wow! bomba!" smile)) Aaaa, i jeszcze mówi "ja", jakby ktoś chciał się
                                                    upewnić, kto zrobił kupę do pampersa smile))

                                                    Z niemężem bez zmian, to nie jest "kolejny rozwód", tylko raczej początek
                                                    końca, nawet nie chce mi się pisać, jak wygląda nasze życie teraz, najbardziej
                                                    przypomina chyba to co się dzieje u Izabeli, tylko że ja się już dawno nie
                                                    staram, a niemąż też przestał parę tygodni temu. To wszystko trwa już od lipca,
                                                    długo...

                                                    A dla "rozrywki" postanowiłam przystąpić do pewnych bardzo trudnych egzaminów i
                                                    mam przed sobą półtora roku (!!!) zarwanych wieczorów, nocy i weekendów i
                                                    bardzo się cieszę- nie mam sił i czasu by rozmyślać o rozpadzie swojego
                                                    związku, a poza tym ja się już chyba nie potrafię przestać uczyć, ciągle coś
                                                    wynajduję.

                                                    Ale codziennie znajduję chwilkę, żeby Was poczytać, to miód na moje zbolałe
                                                    serce smile
                                                  • male_co_nieco Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 11:30
                                                    Ale jestem wkurzona już drugi raz z uwagi na to,że nie było naszej pani doktor
                                                    trafiliśmy do innej, i drugi raz powtarza sie scenariusz ,że bada młodego,
                                                    przepisuje leki a po dwóch dniach jest jeszcze gorzej. Poprzednio dała mu jakiś
                                                    antybiotyk który nie poskutkował , zaczęło być gorzej i w rezulatcie wysłała
                                                    nas do szpitala. Teraz byliśmy w czwartek, nic nie stwierdziła dała panadol na
                                                    obniżenie gorączki plus leki na bolesne żabkownanie , a wczoraj wieczorem młody
                                                    zaczął kaszleć sad dzisiaj gile do pasasad wiem ,że u dzieci choroba potrafi
                                                    szybko się rozwijać ale kurde w trakcie badania nic , a po dwóch dniach
                                                    kaszel, katar..?nie wiem zraziłam się do tej kobity , jutro na szczęście będzie
                                                    nasza.
                                                    Mnie wczoraj też połamało, wszystko mnie boli, nos zapchany, w gardle drapie,
                                                    zimno mi niemiłosiiernie...

                                                    Z łapaniem moczu wielkia klapa , lataliśmy za nim ponad dwie godziny i nic , w
                                                    rezultacie ja musiałam jechać na rozmowę , mąż do pracy, młody do babci i z
                                                    badania du... blada. Oczywiśćie mogliśmy założyć woreczek, ale będąc 2 razy w
                                                    aptece tatuś zapomniał kupić ...

                                                    Wrażenia po rozmowie, no cóż myślę ,ze ni było najgorzej, do środy mają się
                                                    kontaktować , ale mnie warunki niezbyt odpowiadają , więc nawet jeśli to nie
                                                    wiem czy coś z tego będzie. No ale jutro znów Wyborczasmile


                                                    Co do wagi to nic się nie zmieniło nadal grubo ponad 10 na plusiesad(( a co do
                                                    biustu to jakby te mamuśki co chcą oddać robiły zapisy dla chętnych to proszę
                                                    mnie wciągnąć na listęsmile


                                                    Mamaaga gartulacje smile))

                                                    Malilka dobrze,że jakoś sobie radzisz, mam nadzieję że z każdym dniem będzie
                                                    coraz lepiej.

                                                    Iza - zdjęcia super,Martynka śliczniutka.
                                                    A wałściciel strony - Mateusz przystojniak jak się patrzysmile

                                                    Kamiba jak klikam na "Jaś " zdjęć nie masad
                                                  • jaworka Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 11:56
                                                    Witam!
                                                    w niedzielne wyborcze południe.
                                                    Albert własnie wstał i spał tylko godzine co równa sie płaczowi i marudzeniu
                                                    juz od 18. Miał nas odwiedzioc kolega z Wrocławia i nic, cos sie wujek nie
                                                    starasmile
                                                    Wczoraj z mezem spedzilismy wieczór na ogładaniu filmów i piciu piwka. I juz
                                                    starzy jestesmy, bo nas strasznie znuzyło.

                                                    małe_co_nieco duzo zdrówka zycze i pomyslnych ogłoszeń w "Wyborczej", ja tez
                                                    jutro wertujesmile

                                                    Gratuluje mamieadze córeczki (tak odmienione to dobrze, ale dziwnie wygląda).

                                                    Strona przystojniaka Mateuszka jest świetna, i myśle,że mama nie musi się
                                                    ukrywać (na pewno nie ma powodów).

                                                    Kamiba ja również nie moge zobaczyć zdjęć, nie am ichsad

                                                    Zapraszma do obejrzenia nowych Alberta, wrzuciłam w sygnaturkę.
                                                  • lgosia1 Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 11:57
                                                    ech jakaś infekcja mnie dopadła. Strasznie się boję, że zarażę małego.
                                                    Podzieliliśmy się z mężem obowiązkami i mi w związku z infekcją przypadł Borys
                                                    i gary - mężowi Mateusz i cała reszta z nim związana.
                                                    Malilka mój najdłuższy rozwód psychicznie trwał kilka miesięcy. Szalenie ci
                                                    zazdroszczę tego pędu do nauki, bo nie ma nic w życiu lepszego niż inwestycje w
                                                    siebie. Jakby mi się przytrafił prawdziwy rozwód z mężem, to zostałabym sama
                                                    zdołowana, nieporadna życiowo baba bez naukowych aspiracji. Ciekawa jestem jak
                                                    byśmy podzielili dziecko, Borysa i firmę?
                                                    Małe_co_ nieco ja o lekarzach dobre zdanie już dawno straciłam. Nawet na tej
                                                    nowej naszej alergolog już bym mogła się uczepić.
                                                    Kamiba a link do Jasia faktycznie nie działa.
                                                  • lgosia1 Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 12:01
                                                    no Albert to chyba rajdowcem będziesmile Mój Mateusz też szaleje za kierownicąsmile
                                                    Iza ciągle zapominam się spytać jak to się robi, żeby dziewczynka taaakie
                                                    piękne oczy miała? Bo jakbyśmy się zdecydowali na drugie dziecko to ja chcę
                                                    dziewczynkę z taaakimi oczami właśnie
                                                  • eklon Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 18:14
                                                    Ja tylko na szybciutko, bo mąż mnie goni a w domu mamy tylko jedno łącze!

                                                    Mamaaga gratuluję drugiej córeczki, ja też bym chciała mieć drugą córkę, bo
                                                    Michał mnie już po prostu momentami rozbraja.
                                                    Wczoraj byliśmy na parapetówie u znajomych i jestem dziś trochę nietomna!
                                                    Śmigam trochę poprasować, bo nie mam już w czym chodzić, że nie wspomnę o
                                                    Michale,\może zajrzę później!
                                                  • kamiba Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 19:25
                                                    Ja wiem że nie dziuała i nie wiem dlaczego. Testuje i nic! Jakaś lewa jestem.
                                                    Ogólnie dzień taki jakis nie halo...
                                                    Jasiek obudził się z gilem do pasa, a postanowiliśmy że dzisiaj jedziemy na
                                                    imprezę "Dziecka" i damy się sfotografować do Najmilszego brzdąca w Polsce.
                                                    Zdjęcie zrobiliśmy, Jasio morlinej z promocji pojadł , gila wytaliśmy i jazda do
                                                    babci na obiad i głosować... i tu zaczął się mój koszmar. Przez całą drogę moje
                                                    dziecko ryczało (bo inaczej tego nie da sie nazwać). Ludzie w autobusie
                                                    patrzylina mnie jak na wyrodna babę co to nie umie sobie z dzieckiem poradzić.
                                                    Jasio płakał io krzyczał mama (zupełnie jakbym była obca kobietą , która go
                                                    komuś wykradła i teraz ma za swoje) Także wychodząc z konkursu "najmilszy brzdąc
                                                    w Polsce mój brzdac stał się najbardziej niemiłym...
                                                    Cała zasmarkana (bo wszystko wycierał w moją pierś) dotarłam do mamy i tam
                                                    nareszcie Jasio usnąłjak się okazało z wysoka gorączką. Dostał Apap i teraz jak
                                                    przyszliśmy do domu jest jak nowonarodzony...
                                                    O co chodzi?
                                                    Anitkashe jak mały jutro od rana też będzie taki niewyraźny to nie wiem czy sie
                                                    wybiorę na Wapienną no bo nie wiem co mu jest, czy przejdzie...
                                                    i jeszcze ta sygnaturka nie działa
                                                    jakiś pech
                                                    pozdrawiam
                                                    zajrzę po 22
                                                  • monikaps Re: dwie dziewczynki :-))) 09.10.05, 20:02
                                                    Kamiba - może to po prostu zęby? Ewa w środę miała spory katarek, też trochę gorączki i była bardzo zmieniona. Dałam po południu Apap i potem już przeszło.
                                                    A my dziś poszliśmy głosować we trójkę a potem na pobliski plac zabaw i tam Ewa nam się krwią zalała. Poślizgnęła się na metalowej rurce i w drugą taką rurkę uderzyła brodą, no i wykrzywił jej się ząbek a z dziąsła polała się krew. Szczęśliwie dość szybko przestała, ale mężowi to chyba całą garść nakapało. Byliśmy u lekarza, ale nic Ewie nie jest, tylko ten ząb się rusza. Radziła ewentualnie przejść się jutro do dziecinnego stomatologa. Pewnie pójdziemy. Mam nadzieję, że Ewa nie będzie "dziewczyną bez zęba na przedzie" jak w piosence Kazika... Czy ktoś może wie, czy to dziąsło może się samo zagoić i ząb przestanie się ruszać?
                                                    Mamaaga - gratulacje. Pamiętam jak jeszcze "w oczekiwaniu" któraś z dziewczyn dowiedziała się, że będzie miała drugą córeczkę to napisała: "co za oszczędność, wszystkie kurteczki i sukieneczki się przydadzą!"
                                                    Pozdrawiam i zmykam posłuchać, kto będzie prezydentem
                                                    Monika i Ewa
    • inia25 wrzuciłam fotki z parku jurajskiego 09.10.05, 21:23
      w którym dzis bylismy na wycieczce. opisze jutro jak bylo, bo dzis padam
      • lidszu Re: wrzuciłam fotki z parku jurajskiego 09.10.05, 22:10
        Iza - dziękujemy za zdjęcia. MArtynka jest super.

        Inia - zainspirowałaś nas tym parkiem jurajskim, że może my też się tam
        wybierzemy.

        Inga wzbogaciła swój słownik o kilka nowych słówek: woda, koń, czesc, buja buja
        (buju, buju), buta (but), myj myj, jak jej coś podoba to klaszcze i krzyczy
        brawo.

        Ja dzisiaj miałam dzień odpoczynku ponieważ tatuś zajmował się swoją córcią.
        Najpierw poszedł z nią na głosowanie, później na spacer do parku i nawet zajął
        się popołudniowym usypianiem. W tym czasie ja pojechałam głosować (jestem
        zameldowana u rodziców, więc to wyprawa na drugi koniec W-wy), a potem
        wylegiwałam się na kanapie z książką w ręku.

        Ach, no i najważniejsze. Moje dziecię skończyło dzisiaj półtora roku. Jak ten
        czas niesamowicie szybko leci. Kochanie chciałabym abyś przez całe życie była
        taka śmiechnięta.

        pozdrawiam,
    • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 09.10.05, 21:50
      po wielu zmaganiach zapraszam na trochę inny album Jasia, choć nadal cos mi nie
      działa...
      Tam są m.in fotki z ostatniego spotkania z moimi koleżankami mamami oraz Jasiek
      kilka dni temu

      A w tym parku jurajsku to bajecznie!
      • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 09:05
        no to rozpocznę nowy tydzieńsmile
        Igor własnie śpi, normalnie idzie spać około południa a dzisiaj padł.Ja
        próbuje dodzwonić sie do przychodni, żeby go zarejestrować ale cały czas zajęte.
        Łapania moczu ciąg dalszy , tata przykleił woreczek, poszedł do pracy, po czym
        Igi zlał body, spodnie a w woreczku nicsad jak tak dalej pójdzie to tego badania
        przed 2006 nie zdążymy zrobić. Młody cały czas pokasłuje, ale daje mu ssyrop i
        nie jest już ten kaszel taki "brzydki"

        Ja nadal się czuję jak z krzyża zdjętasad

        Monika , mam nadzieję że z Ewunią lepiej, daj znać jak wróćcie od dentyty co u
        Was. Kurcze, ja to bym chyba w starszną panikę wpadła, starsznie się boję
        takich sytuacjii tzn. głównie tego że nie będę umiała właściwie zareagować. Po
        wizycie napisz koniecznie co u Ewuni.

        Kamiba a jak Jaś ???? Na zdjęciu przy kanapie wygląda tak dorosłosmile)
        przystojniaczeksmile

        Zdjęcia z parku jurajskiego supersmile
        • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 09:54
          małe oc nieco w szpitalu Mateuszowi jak zakładali woreczek, to na ten woreczek
          jeszcze założyli standardowo pieluczę - tzn na dupkę z woreczkiem pielucha - no
          i ta pielucha podtrzymywała ten woreczek w miejscu i było wszystko ok
          • eklon Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 10:30
            Hej,
            no to my z zaległymi życzeniami dla Półtoraroczniaków wczorajszych, czyli Ingi
            i Nikiego. STO LAT!
            A dziś życzenia dla Mateusza. Rośnij przede wszystkim zdrowo, bo ostatnio z tym
            u Ciebie kiepsko!

            Monika co u Ewuni? Wyobrażam sobie jak się wystraszyliście! Ja za każdym razem
            jak Michałowi leci krew (a niestety jest to dość często) przeżywam tragedię, bo
            zaraz myśli się o najgorszym!

            U nas dziś ciąg dalszy pięknej pogody i strasznego zabiegania w pracy, więc
            śmigam...
            • opolanka1 Powrót do Niemcowni... 10.10.05, 10:49
              Cześc dziewczyny!!!!

              Dziekuję, za Wasze słowa otuchy i pocieszenia, za myśl i modlitwe za mego
              tatusia, teraz patrzy on na mnie i mą rodzinkę tam z nieba, bawi sie błękitem,
              ma wspaniałe widoki.....

              Jestem już w Niemcowni i wzielam sie za pakowanie, w następny weekend
              przeprowadzka...

              Zuzia bryka po pokojach, między kartonami, jet bardzo spokojna i rozgadana...

              Przepraszam ale nie mam weny do pisania
              czytam was cały czas
              a dzisiaj o 18.00stej wizyta u ginekologa, fajnie czuje ruchy dzieciaczka,
              kopie maleństwo....hihi...to takie niesamowite uczucie

              miłego dnia

              u nas takze słoneczko

    • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 11:14
      Jasiek gorączkował całą noc, o 2.30 dałam mu apap i było trochę lepiej.
      Taki jakiś spokojniejszy jest. Ta gorączka ścięła mu katar i teraz już nie leje
      mu sie z nosa tylko katar zgęstniał i łatwiej go opanować, Jak do jutra nie
      zbijemy gorączki to lecimy do lekarza.
      Pozdrawiam wszystkie półtoraroczniaczki.
      Trzymajcie sie cieplutko.
      Kamila i zakatarzony Jaś
      • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 11:17
        kamiba obawiam się, że to nie gorączka ścięła mu katar, tylko bakterie. Bardzo
        często przy wirusowych katarkach następuje nadkażenie bakteryjne i wtedy
        właśnie katar zamienia się z lecącej wody (wirusy) w zielonkawe gęste gile
        (bakterie). A jak weszły bakterie to bez leków może się nie obyćsad
        Życzę zdrowia. Nam też by się przydało. Niestety zaraziłam małego i ma już
        katarsad((((
        • pearl24 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 11:37
          Witamsmile
          lgosia-ty sobia jaj nie rób z tym chorowaniem,bo widze że jak tylko my podążamy
          w strone polic to wy chorujeciewink i znowu bedziemy przez dwa tyg a nam może raz
          uda się spotkać? kurujcie sie, kurujcie, koniecznie.
          Aaa i musze dodać że nie przypominam sobie żeby Mateusz był taki onieślmielony w
          towarzystwie Majki-no ale co kobieta to kobieta,pokazać się trzeba.

          inia-dziewczyno zdradzaj gdzie ten park jurajski bo z zadrości to nie wytrzymam,
          a moje dziecko takie spragnione atrakcji.

          Byłam dzis rano na rozmowie w sprawie pracy,kurna jaka jestem
          podekscytowana.Niby nic wielkiego, no ale od czegos trzeba zacżac.
          jaworka-ja jestem tez polonistka,ale tu totalna porażka w poszukiwaniu.
          jestem też logopedą i to byłaby właśnie taka praca w niepublicznym
          przedszkolu-takim domowym, z góra 12 dzieciaków,tak ze 3xw tygodniu po 2-3
          godz.POd etat się tego nie da podciągnąc ale na umowe zlecenie może być.
          Kurcze tylko nie wiem czy opiekunkę uda mi się zatrzymac do konca roku a potem
          to babcia bedzie juz emeryturze.
          No i czy sie babka na mnie zdecyduje-ale tak bym chciała,mam zrobic pokazowe
          zajęcia,ustalic cene za godz i zobaczymy.

          aha-i byłyśmy na zajęciach musicalbabies-całkiem fajne, Maja zachwycona,bedziemy
          jeszcze chodziły na zajecia Małe misie, bo młoda wśród rówiesników czuje sie jak
          ryba w wodzie.

          pozdr
          choruszkom ślemy życzenia szybkiego zdrówka
          • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 11:47
            pearl trzymam kciuki za twoją pracę. To by było coś. Kilka godzin, a forsa
            wpadasmile Co do kurowania się - biorę 10 tabletek dzienniesmile Małemu tylko daję
            Cebion, bo nie mam pojęcia jak mu jeszcze pomóc oprócz standardowych środków
            typu maść majerankowa, woda morska????
            A do lekarzy mam na razie awersję.
      • anitkashe Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 12:04
        Hej,
        po pierwsze - Lgosiu, ja chcę do ciebie w gości!!!!!!! chcę zobaczyć dziecko,
        które robi dokładnie na odwrót niż wynika to z opisów rodziców. Wczoraj
        zabralismy nati do zoo z babciami i dziadkiem. Z opisu sprzedanego przed
        wyjazdem dziecko miało szaleć, tryskać intelektem, nazywać zwierzątka po polsku
        i łacinie , imitować odgłosy, w mini zoo nie odrywać się od głaskania kózek,
        owieczek i innych udomowionych okazów fauny polskiej. i co.... i nic....
        dziecko w niemym podziwie, z otwartą buźką objechało ogród zoologiczny, bez
        fajerwerków intelektu, bez imitowania odgłosów (na szcęście zakochani we
        wnuczce dziadkowie uwierzyli na słowo, że dziecko zoologię ma w małym
        paluszku). a w mini zoo zwierzątka - cwaniaki dawały się głaskac tylko nabywcom
        karmy po złotówce za garsteczkę. (10 zł nas kosztowała karma, żeby Nati wyszła
        na zdjęciach na szlejącego w mini zoo sympatycznego brzdąca).
        Kamiba - z wyżej wymienionych powodów nie byliśmy w pasażu na konkursie ....

        wylewania żalów cd. - na imprezach rodzinnych nasze rozrywkowe, nastawione
        przyjaźnie do świata dziecko, oswojone z ludzmi, witające się przez podanie
        rączki i powiedzenie uroczego "cześć" ,mówiące "ciocio" do pań na ulicy i w
        urzędach, "wuo" do panów wszelkiej maści, przywożących panele z castoramy, a
        nawet do lejących po bramach- niemieje, kamienieje, poszukuje mamy lub taty i
        robi za małego dzikuska nie przystosowanego do zycia w społeczeństwie...

        Z kolei próba pokazania Eklon i jej Michasiowi młodej, eleganckiej damy
        wytwornie poruszającej się w wózku po głównych arteriach łodzi również spełzła
        na niczym... Eklon z Michałkiem poznali małego potwora bez trudu wysupłującego
        się z szelek i próbującego forsować kierunek spaceru i jej matkę ( o figurze
        również pozostawiającej wieeeele do życzenia) z rozwianym (dawno nie widzącym
        fryzjera) włosem i mordem w oczach...

        aha, Lgosiu a może goście to najlepszy sposób na pozbawienie dziecka
        kaskaderskich zapędów, i popatrz - oszczędzasz nerwy, nie latasz za Mateuszem,
        nie zbierasz z podłogi nie drżysz a koszty nieduże - kawa i sałatka do
        przodu ;O)

        anita i nati (dziewczyna na opak)

        ps Kamiba : uściski dla Jasia, nas też nie ma na wapiennej - remont wrrrrrrrr...
        • inia25 park jurajski 10.10.05, 12:19
          szczegóły na www.baltowskipark.pl poźniej napisze wiecej, na razie mnie czacha
          tak boli ze nie mam sily nic robic.
        • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 12:19
          anitkashe - Ja chcę takich goścismile!!!!! A w ogóle to może byśmy jakiś zlocik
          gdzieś na lato zorganizowały wszystkie. Wynająć jakiś ośrodeczek, wziąć
          mężusiów do opieki nad dzieckiem. Albo same nawet -by odpocząć od mężusiów i
          niemężusiów. Pomysł uważam w dechę. Gorzej będzie z chętnymi do organizacji. Bo
          ja to kiepska w organizacjach jestem. Jedynie umiem mężusiowi organizować czas -
          a tak to porażka
          • jagna.04 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 12:58
            Oj jestem na tak za zlotem i proponuję słoneczną Portugalię! Której chwilowo
            nie dzierżę ;-(
            Chorowitkom dużo zdrówka!
            Kamibka, moja astrologiczna siostro, nie czekaj z tym lekarzem do jutra!
    • jaworka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 12:26
      Witam!
      Dzisiaj moje słońce nie śpi. Może top dlaatego, że Pan obudził sie o 8!!!!. No
      ja wstaąłm pół godziny wcześniej, aby przygtoać siebie i śnaidanie. A potem do
      Auchan z ciocią i po babcię. I był dzisiaj taki marudny, że szok. W samochodzie
      non stop się pręzył i niby chciał spać, akle nie usnął. A w domu próbowałam go
      uśpić w wózku, ale nic z tego. Ryk!! W łożeczku, tez ryk, no i pójdziemy spać
      później.

      Pogoda cudowna, podszykuję obiad i marsz na spacer.
      Pearl gratuluję rozmowy, oby pani oddzwoniłasmile A dzisiejsza "Wyborcza" jakaś
      bezowocna dla mnie.

      Inia zdjęcia Oli są świetne, szkoda, ze mnie tak daleko do parku.

      Kamiba zdrówka dla Jasia. U nas też był katar, ale tylko wodnisty i jakoś
      przeszłóo. Ale górne trójki idą okropnie.

      Chwilowo kończe, bo mi się kawusia parzysmile
      • monikaps Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 13:12
        No nareszcie udało mi się dziecko o przyzwoitej porze położyć na drzemkę smile Może wstanie przed 19-ą.
        Byłyśmy u dentystki. Powiedziała, że ząbek rusza się tylko troszeczkę i żeby tego nie ruszać. Przez jakiś tydzień nie dawać nic twardego do gryzienia, zupki miksować, jabłuszko trzeć, nie dawać gryzaków (ja nie daję, Ewka sama się bierze do obgryzania biurka wink, i powinno samo się umocnić. Przemywać odkażająco rumiankiem. Na forum Zdrowie odpowiedziała mi dziewczyna, że jak koleżanki synkowi obruszały się obie górne jedynki, to dentysta założył taki specjalny drucik i po tygodniu samo się zagoiło. Dobrze wiedzieć, że są takie sposoby, ale lepiej, żeby ta wiedza się nie przydała.
        Ja ogólnie to jestem histeryczka i nerwus, ale jak Ewie się coś dzieje to szczęśliwie potrafię się opanować. Dziecku to potrzebne, bo inaczej matki nerwy udzielają się maluchowi. Poza tym byliśmy oboje z mężem, a we dwoje to zawsze łatwiej. Utuliłam Ewę i szybko przestała płakać.

        U nas też katarek, dlatego mimo pięknej pogody na dworze byłyśmy krótko. Mam nadzieję, że po południu jeszcze trochę na powietrze wyjdziemy. Lgosia, a może spróbuj podać Mateuszowi Nasivin, na Ewę działa nieźle, a jak się kupi w atomizerze, to bardzo łatwo podać. Kamiba, ty lepiej z Jasiem przejdź się do lekarza. Jak temperatura nie mija, to lepiej sprawdzić co się dzieje.

        Pearl, gratulujemy znalezienia ciekawej pracy i oby się udało ją zdobyć.
        Wszystkim czytającym dzisiejszą "Wyborczą" owocnych poszukiwań!

        Kinga, ten park jurajski wygląda faktycznie nieźle. Zdjęcia super. W tym roku to już chyba nie damy rady tam się wybrać, ale na wiosnę pewnie tak. Mój chrześniak ma świra na punkcie dinozaurów, muszę im podpowiedzieć, ża mają dość blisko taką atrakcję.

        Opolanka, dużo pogody ducha i radości z dzisiejszego podglądania maleństwa. Uściski dla Zuzi.

        Zdrówka wszystkim chorującym
        a wszystkim jak najwięcej słoneczka
        Monika i Ewa
        • eklon Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 14:01
          Monika dobrze, że wszystko się skończyło pomyślnie i faktycznie lepiej nie mieć
          okazji korzystać ze sposobów wymienianych na forum zdrowie, obojętnie jakie one
          by nie były.

          Widzę, że wiele z nas coraz częściej myśli o pracy...a ja już tylko o urlopie,
          mam chwilowy przesyt pracy! Ja chcę do ciepłych krajów, na narty... byle gdzie,
          byle by się oderwać od codzienności!

          Anitkashe i Lgosia, ja myślę, że to my po prostu przesadzamy, z tą chęcią
          pokazania się z jak najlepszej strony. Nasze dzieci są po prostu w takim wieku,
          że chyba każde zachowanie im uchodzi, więc nie ma się co stresować. No chociaż
          ja nie zniosłabym widoku, mojego dziecka zdejmującego spodnie na ołtarzu w
          kościele, a to podobno było jedną z atrakcji wczorajszej mszy dla dzieci w
          naszej parafii smile)) Spaliłabym się chyba ze wstydu smile))

          Opolanka pisz koniecznie jak maleństwo! Wiadomo, czy to siostrzyczka, czy
          braciszek dla Zuzi?
          • eklon Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 14:04
            Aha miałam jeszcze napisać, że spotkanie/zjazd jak dla mnie rewelacja! A gdyby
            miałby być w Portugalii to jestem po prostu obiema rękami i nogami za, bo nigdy
            tam jeszcze nie byłam w obecnej sytuacji kryzysu urlopowego, po prostu zazdrość
            mnie zżera, jak czytam o jakichkolwiek wypadach.
            Ja wczoraj zamiast roszkoszować się pogodą, siedziałam przed laptopem ;-(
            • izabela_p25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 14:13
              A je nie bardzo mam dostęp do netu bo wyprowadziłam się z domu. Nie mogłam już
              dłużej znieść takiej sytuacji a poza tym znów jestem chora a nie moge sobie
              pozwolić na L4. Trzymajcie za mnie kciuki
          • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 14:57
            Poszliśmy do lekarza. Jasiek oczywiście za nic w świoecie nie dał się zbadać,
            płaczu i krzyku było sporo. Gardło czyste, mamy apap na zbicie gorączki, wapni
            pic i witaminke C brac i obserwować. Jakby nie przechodziło to przyjśc jeczcze
            raz.
            Jasio chyba wie że był u lekarza i ze po wizycie trzeba sie czuć lepiej bo i
            gorączka mu spadła i rozruszał się bardzo i broić zaczyna! A taki był od rana
            spokojniutki... nadrobiłam zaległości w prasowaniu.
            A dobrze niech rozrabia, byle zdrowy był.
            Zobaczymy jak będzie wieczorem bo wtedy gorączka najwyższa Do nosa mamy Sterimar
            z miedzią

            Tylko troche szkoda mi pogody, ze na spacer nie pójdziemy a to może ostatnie
            takie słoneczne piekne dni....ale babcia przyniosła dzisiaj Jasiowi taką ilość
            kasztanów że mamy w pokoju jak w parku.

            A tak sobie myślę że to przeziębienie to chyba z tej niemiłości Jasia do czapki.
            A co będzi jak już zupełnie zrobi się zimno? Już się boję...
            Chyba mu kupię taka zawiązywaną pod brodą żeby nie mógł ściągnąć!

            W naszym domu obowiązuje nowa zasada - jeżli czegoś nie możesz znaleźć to z
            pewnościa znajduje się to za telewizorem (no chyba że się nie zmieści)

            Spotkanie - tak koniecznie - juz myślę nad miejscem...
            a w Portugalii - Jagna zawsze - to kraj marzeń mojego męża
            • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 15:04
              izabela trzymam kciuki za opamiętanie męża!
              • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 10.10.05, 15:58
                trzymam kciuki mocno żebyś zdrowa była i żeby sytuacja się uzdrowiła też... na
                wszystko jest jakieś lekarstwo
                • male_co_nieco Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 11.10.05, 08:55
                  a ja znowu pierwszasmile

                  byliśmy u lekarza, to podobno jakiś wirus, no i z tego co widzę dzisiaj u
                  młodego po wirusie prawie sladu nie ma ( zero kataru, kaszlu, humorek dopisuje)
                  za to ja....jak mnie wszytsko boli , nos mi rozsadza, kicham, prycham , gardło
                  mnie boli, głowa mnie boli...

                  Monika bardzo sie cieszę ,że z Ewunią dobrze. Całe szczęście ,że ząbka nie
                  trzeba usuwać.

                  Opolanko anpisza jak po usg, wiesz już czy Zuzia będzie miała brata czy
                  siostrę ????

                  Iza trzymaj się,życzę zdrówka, no i żeby jakoś się ułożyło z mężem, może
                  chwilowa rozłąka pomoże, każde z Was będzie miało czas na przemyślenie paru
                  spraw.

                  Jaworka Wyborcza dla mnie też niezbyt szczęśliwa, tez nie znalażła nic
                  interesującego.
                  Pearl mama nadzieję ,że Tobie sieuda, trzymam kciuki.


                  Spadam , bo mnie Igi " napastuje"
                • jaworka Re: Halo już wtorek:-) 11.10.05, 08:57
                  Witam!
                  Witam kochane porannie, choć wiele z Was juz pewnie na nogach. My od 7, a teraz
                  usilnie uzyłam nocnikowania i nic, kompletnie nie wiem jak małemu tłumaczyc. No
                  nic jeszcze trochę porujnujemy sie na pampersy

                  Wczoraj na areo była jakaś nowa instruktora i dała nam czadu. I dobrze ostatnie
                  słodycze wyjdą mi z ciałak.

                  A poza tym jest ostatni dzień takiego słońca, więcżyczę nam wszytskim miłeog
                  dnia. Smutnym więcej słońca. Chorym więcej zdrowia. Nieuśmiechnietym uśmiechu.

                  A i ide sie ubrać, bom w piżamce.
                  • jaworka Re: Halo już wtorek:-) 11.10.05, 09:00
                    Witam!
                    małe_co_nieco ściągnełysmy się myślami. A "wyborcza" fatalna, moze za tydzień.
                    • kamiba Re: Halo już wtorek:-) 11.10.05, 09:40
                      male_co_nieco początek Twojego postu to też początek majego, u lekarza byliśmy
                      wczoraj, to podobno jakis wyrus, młody jeszcze w nocy troszke gorączkował ale
                      mniej niż wczoraj i dzisiaj wstał i nic... zero kataru, humor podwójny (nadrabia
                      zaległości z wczoraj), goraczki tez nie ma.. ale nie mówmy hop, poczekamy co
                      dalej dzień przyniesie. W każdym bądż razie ze spaceru chyba jeszcze nici.
                      Ja na szczęście czuje się dobrze...chociaz mąż coś przebąkuje że go strzyka tu
                      czy tam. Na ostatnie noce jak mały gorączkował to wyrzuciłam męża z sypilani
                      żeby się nie zaraził...same wiece chory facet w domu to gorzej niz tuzin chorych
                      dzieci.
                      Chyba czas na śniadanko bo Jasiek już najedzony a mnie zaczyna ssać
                      pozrawiam cieplutko o zaraz zmykam do pracy
                      • male_co_nieco Re: Halo już wtorek:-) 11.10.05, 12:41
                        Właśnie wróciliśmy ze spacerku, Igi śpi a ja kawasmile) W aptece zostawiłam prawie
                        60 złsad

                        Kamiba dobrze ,że Jaś czuje się już dobrze, ale Tobie nie zazdroszczę chory mąż
                        to faktycznie gorzej niż chore przedszkolesmile) Co do wirusa to u nas przebiegało
                        to podobnie , gorączka a po 2 dniach katar + sporadyczny kaszel , któr to
                        trwały 2 dni i cisza. Mąż na szczęście się trzyma, nic go strzykasmile

                        Jaworka miejmy nadzieję, że w nastepnej wyborczej coś będzie, jak dla mnie
                        poprzednia była ok- dość dużo fajnych ogłoszeń ( niestety odzew tylko jeden:
                        () , ale ten poniedziałek cieniutko i to bardzo.
                        • winia5 Re: Halo już wtorek:-) 11.10.05, 17:14
                          witam,
                          widzę, że sporo z nas rozgląda się za pracą. Ja też od jakiegoś czasu kupuję
                          Wyborczą, śledzę ogłoszenia w internecie i na naszych regionalnych stronach no
                          i czekam na jakiś odzew.

                          Szymek broi na maksa, ma lekki katarek, który utrzymuje się już chyba z dwa
                          tygodnie, ale byliśmy jakiś czas temu u pediatry, mam podawać cebion i
                          ewentualnie syropek, jakby kaszelek się pojawił.

                          Wogóle to mały zwariował na punkcie Mni-Mini, teraz na tapecie jest Elmo, Pat i
                          kot i Stinki i Jake, nie wiem, czy dobrze napisałam, ale mam nadzieję, że
                          wiecie o jakie zwierzaki mi chodzi. Chciałam małemu kupić coś z tych zabawek,
                          ale u nas nic nie ma, jedyne co znalazłam to tylko książeczke Listonosz Pat, a
                          cy można wogóle gdzieś kupić te zabawki z Mini-Mini, Inia, ty pewnie będziesz w
                          tamcie. Oczywiście inne mamy też proszę o pomoc.

                          Aga cieszę się, że z ząbkiem w miarę w porządku

                          Iza wytrwałości, może faktycznie ta rozłąka zarówno mężowi, jak i Tobie coś
                          uświadomi, da do myślenia, i jakoś wszystko pomału sie ułoży

                          a wszystkim chorowitkom szybkiego powrotu do drowia życzymy
    • bebicka Jak to z ta wizyta u Igosii bylo... 11.10.05, 17:19
      No tak... wlasciwie wszystko nie tak. jak zawsze usmialam sie do lez czytajac
      to co lgosia napisala. Ale neistety z kilkoma rzeczami nie moge zgodzic.
      Bo to bylo tak.
      Nie dosc ze do ostatniej chwili trzymalam biedna kobiete w niepewnosci (coz na
      wyjazd zalapalam sie na dostawke niejako, decydowal pan i wladca, czyli maz, w
      kocnu stwierdzil, ze ok na godzine mzoemy, skoro tak bardzo mi zalezy...a
      zalezalo bardzo). Jak juz wpadlam, to jeszcz nawiozlam dobytku w postaci meza,
      brata meza, ktory jechal z nami + ja i dziecko> Jak widac juz nawet pies jak
      nas zobaczyl to sie wystraszyl i ucieklsmile. Do tego oczywiscie wyrwalismy z
      popoludniowej drzemki Mateusza a lgosie narazilismy na kupe roboty. kurcze do
      dzisiaj mam mega wurzyty sumienia, ktore sie jescze poglebily bo to na pewno ja
      sprzedalam jej jakiego wirusa. jeszcze w czwartek zle sie czulam i
      katarzylam... ale w piatek ju mi nic nie bylo, mialam nadzieje ze to nic
      powaznego a za nic nie chcialam stracic okazji poznania lgosii. No i tak
      chcialam zeby sie mateusz pobawil z mateuszemwink Z tego to juz wiecie co
      wyszlo. Do tego przywitala mnie super siwetnie zorganziowana mama, ktora nie
      dosc ze firme prowadzi do tego jeszcze dziecku obiady gotuje takie, ze moj
      nigdy w zyciu nie widzial na oczy... i pewnie nie zoabczy. Ja nie wiem kiedy
      ona ma na to czas. Do tego byly rewelacyjne ciastka wlasnego wypieku!! Ja juz
      nie wiem kiedy sama cos upieklam, na razie mam wytlumaczenie ze piekarnik nie
      dziala...ale kiedys sie w koncu naprawi, czego oczekuje z drzeniem serca. Do
      tego byl dla nas obiad. taki ze jeszcze dzisiaj mi slinka cieknie a my
      rzucilismy sie jakw yglodnaile sepy, zjedlismy... i pojechalismy bo pan i
      wladc..aaa
      I do tego poganiana przez tego PiW, nic ciotka nie przyniosla dla Matiego,
      tylko jhakies marne skarpetki... i ciasteczka, ktory bidulek nie moze jesc bo
      alergia...
      Do tego moje dziecko w ogole sie nie przejmujac ze przyszlo w gosci i jakis
      szacunek sie nalezy, rzadzil sie jak we wlasnym mieszkaniu, balaganil, panoszyl
      wsrod zabawek. Nic dziwnego ze lgosiowy Mateusz wolal sie temu z rozsadkiem
      przygladac z daleka. W koncu nie wiadomo co to za czlowieczek tak szaleje po
      JEGO mieszkaniu. Dobrze ze jeszcze lgosii stolu tym swoim lbem nie rozwalil.
      echhh
      A do tego kurcze otworzyla mi drzwi jakas fajna laska szczupla i zgrabna, gdzie
      tam moje oponki na brzuszku, ktory zreszta staralam sie wciagac ale na niewiel
      sie to zdalo przy takich pysznosciach. no w ogole totalna porazka...
      A swoja droga to moje dziecko mnie tez zadziwilo, bo chociaz jrest dosc otwarty
      do ludzi, to jednak ostatnio sie z niego zrobil przylepeic i nawet jak do
      swoich kuzyenk wedruje to niezbyt chetnie nam z rak schodzi a akurat tu
      wszystko co opisala lgosia jest zgodne z prawda. Widocznie od razu poznal sie
      na ludziachsmile
      No nic musze uciekac pomeczyc studentow.
      Tak naprawde to sie super bardzo ciesze ze pzonalam kolejan forumowa mame, mam
      nadzieje ze jej maluch nie zawsze jest taki spokojny, bo przeciez to ona pisala
      o kasku a w takim razie dla mojego to vchyba jakis nie wiem caly kombinzeon
      ochronny by trzeba bylo czy co...
      Echchchchchchch
      Lgosiu bardzo Ci dziekujemy za przyjecie. Rewelacyjne. Super. i tylko nie wiem
      czy moge Cie polecac innym mamom, bo zaraz sie od nas nie opedziszsmile Zapraszam
      oczywiscie do gdanska i koniecznie prosze o zdjecia i przepisy na CIASTKA!!!! i
      chinszczyzne koniecznie tez.
      I kurujcie sie bo okropnie sie czuje ze swiadomoscia roznosiciela zarazkow.
      maraska
    • pearl24 Maja zwariowała na punkcie... 11.10.05, 22:38
      Teletubisów oczywiście, a jak...

      No do tej pory jak oglądała inną bajkę to przez chwilę była zainteresowana,coś
      robiła, normalnie można było z nia "porozmawiać"
      Ale oczywicie mądra matka kupiła gazetę z płytą-na próbę,ba, no zeby zobaczyć o
      co w ogóle halo z tymi stworkami. No nigdy nie widziałyśmy programu w tv bo to
      nie nasza pora na wstawanie.Więc czemu dziecku nie pokazać.Aha.

      No i od kilku dni jest amok.Widziała bajkę kilka razy na komputerze i wczoraj
      pierszy raz w tv i ja jestem w szoku.
      Nic do niej nie dociera,gębula rozdziawiona w zachwycie, błysk w oczach, radośc
      na twarzy, a jaki płacz po skończeniu.

      No i ja, jak to ja, mam teraz dylemat co w takiej sytuacji robić.
      pierwsze primo-czy w ogóle dalej jej te bajke puszczać-no uzależnienie na maxa.
      Czy zaszkodzi jej to czy nie-głupie jakies to pytanie :-0
      drugie primo-jak juz puszczac, to wiem że max raz dziennie,ale jak mi włączy te
      swoje błagalne mamamamamama i pokazowy koncert z leżeniem na podłodze i łzami
      to co? mogę częściej??

      czekam na wasze rady

      pozdrawiam koncze bo płacze
      • malilka Re: Maja zwariowała na punkcie... 12.10.05, 07:47
        Gosiu, ja w końcu puszczam małemu parę razy w tyg teletubisie, te telewizyjne,
        bo nam niestety rzadko kiedy zdarza się przespać ich porę, ech... Też ogląda z
        rozdziawioną buzią i radosnym komentowaniem działań stworków, albo ulubionego
        pana odkurzacza, ale jak się bajka kończy to nie protestuje, no czasem lekko
        zamarudzi, ale żadnego płaczu nie ma.
        I jedna bajka dziennie na pewno wystarczy, odcinek w tv trwa chyba z 25 minut,
        to i tak według mnie dość długo. Trenuj nie uleganienie podłogowym histeriom i
        fontannom łez, za chwilę się przyda smile)))
        • inia25 dawno mnie nie było... 12.10.05, 09:10
          czytam Was a jakże, codziennie. Jednak o pisaniu po prostu zapominam. Jak
          przeczytam Wasze posty, to zaraz zamykam explorera.... Tak więc w dniu
          dzisiejszym postanowiłam naprawić się troszeczkę. Zaczynam

          teletubisie - u nas także fascynacja tubisiowa na maksa choc, ostatnio troszkę
          zelązła, bo pora tubisowa nas omija, gdyz wtey jestesmy juz w złobie. Za to te
          z gazety Tubisie, to najlepszy zabijacz czasu w podróży samochodem. Włączamy
          tubisie, a pozniej piosenki z mini mini i dziecka nie ma, a ostatnio ten
          wspomagacz w podróżach jest niezbedny, bo olka nienawidzi swojego fotelika.
          Wyplatuje nam sie z pasów. No mały horror.

          histerie - obace nam nie są. Fontanny suchych łez i pokazowe tarzanie sie po
          podłodze, znam! Reaguje najpierw tlumaczeniem, potem obojetnoscia. Przechodzi i
          to dosc szybko, jak tylko publika w postaci rodzicielki znika.

          złobek - jest płącz straszny, jak trzeba wychodzić.... myślę, że to czas
          najwyższy zeby olka zostawała juz na spanie! choroby (tfu tfu) nas omijaja,
          wiec jest jak na razie super!

          papu - jakis czas temu olka przestala jesc, martwilam sie, a teraz wrocila do
          swoich przyzwyczajen i gebula jej sie nie zamyka. W zlobku odejdzie od stolu,
          babcia ja do domu zabiera, to w drodze juz musi kajzere opedzic, pozniej zupe w
          domu, po spaniu jablko i banan i znowu kanapki, pozniej parowek zastraszajaca
          ilosc, mleko na noc i o 6 pobodka z krzykiem na ustach "papu". jestem
          podlamana, bo nie chce wychodowac grubasa!!!

          przyjaciele - moje dziecko ma nowych przyjaciol. po rybce jaka ostatnio
          mielismy, po tym jak popelnila samobojstwo wyskakujac z akwarium , maz
          kupil "dziecku" rybki. 3 piranie. no i ta od akwarium nie odchodzi tylko wlepia
          swoje galki w te rybki - brzydkie z reszta jak cholera

          Park Jurajski - no i bylismy. Pogoda nam dopisala. Slonce, upal 22 stopnie i
          pomyslec ze to pazdziernik! Z warszawy do tego parku jest jakies 170 km.
          Kawalek drogi, no ale oplacalo sie. Najlepiej to tam w ogole jechac na weekend.
          Okolica cudna, slicznie wszystko zadbane. Latem sa splywy tratwa, kajakami
          organizowane. Super - widac ze nastawienie na turystow. W samym parku dinozaury
          imponujace. Olka tylko latala i krzyczala "dino, dino". Szok. Wydawala z siebie
          okrzyki radosci, zdumienia... Po prostu taka mieszanka emocji... Na terenie
          jest tez plac zabaw na ktorym ola tez poszalala. Byl z nami synek kolezanki (9
          miesiecy starszy), wiec raj mieli nieziemski. Najlepsi byli, wszyscy padali ze
          smiechu, bo po parku chodzili za rączke - no czad.

          Dobra na razie uciekam, bo musze leciec do klienta.

          Pozdrawiam
          • opolanka1 Re: dawno mnie nie było... 12.10.05, 09:25
            Hej Kobitki!!!!

            Opowieści ze spotań są tak wspaniale i tak powodują mega zazdrośc u mnie, ze
            ho, ho....tym bardzije, chęc wychodzenia do ludzi jest duża, u Zuzi takze, pała
            namiętnością prawie do każdej napotkanej dzidzi...jak to sobie mówi. Bajki dla
            niej sa mało interesujące, co prawda chwilka ogląda i na tym koniec, więcej
            czasu wytzymała patrząc na mecz tenisa....ma to po mamusi. Już kupki robimy do
            ubikacji, nie wiem jak to się stało dwa dni i załapała...wieć mnej babrania sie
            przy przewijaniu....o tyle dobrze.
            Sterta kartonów rośnie, rzeczy ubywa z półek ale i tak nie ma końca
            pogoda jakby ostatki dogorywającego lata
            Zuzia namiętnie mówi tatuś i mamuś....bardzo podoba jej sie wymawianie ś
            U gina wsio ok, dziidzia wspaniała, chociaż trochę większ aniz przecietnie,
            zdjecia usg zrobione, moje wyniki dobre, nie miął sie doktorek do czego
            przyczepić, wiec ja takze jestem szcześliwa
            Mysli me przy tatcie wciąż..ale takie pozytywne....łzy się pojawiają.....

            uciekam spokojnego środowego dnia
            • lgosia1 Re: dawno mnie nie było... 12.10.05, 12:35
              same zobaczciesad
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2963668.html
              Bebicka z twoim opisem nazbyt przesadzonym rozprawię się jak przejdzie mi
              jakieś chyba zatrucie pokarmowesad(( A co do nosicieli zarazków - to mam dwóch
              chorych w pracy więc ty się nie przejmuj.
              Ech po tym linku wszystkiego mi się odechciałosad
              • inia25 Re: dawno mnie nie było... 12.10.05, 13:14
                slyszalam o tym! dzis kolega mi mowil! szok co? ale glupie kur... bo nic innego
                mi slina na jezyk nie przynosi
                • opolanka1 Re: dawno mnie nie było... 12.10.05, 13:39
                  ja bym te babsztyle to za mordę i o ścianę...nawet nie rpzeczytałam tego co tam
                  było napisane, bo same zdjecia zmroziły mą krew...głupie dziwki
                  • bebicka co za koszmar!!!!! 12.10.05, 14:12
                    tak ja tez o tym najpierw slyszalam w radio, to nie moglam uszom uwierzyc, teraz
                    jak czytam i patrze tez trudno uwierzyc oczom. Noz sie w kieszeni otwiera.
                    Normalnie to ja jestem spokojna ale jak widze takie cos to na poczatku bym po
                    pysku tak sprala zeby sie nie pozbieraly...ech juz wiecej nie bede. Cale
                    szczescie ze ten pracownik zaniosl zdjecia gdzie trzeba. Biedne maluszki...

                    U nas dzisiaj pojaiwl sie kaszel...wlasciwie wczoraj, taki niewiadomoco bo poza
                    kaszlem nic nie mamy, zadnych objawow. Zastanawiam sie czy to moze nie jakies
                    astmatyczne...brrr
                    A do tego jak sie dzisiaj Mlody na wyrodna matke wkurzyl i odstawil swoje
                    histerie czyli bieg z wrzaskiem w jak najdlaszy kat mieszkania, to nie wyrobil i
                    grzmotnal w szafke kuchenna tak ze mi sie czarno przed oczami zrobilo...jemu
                    chyba tez. nos spuchniety jak bania. To mialam dwa powody zeby pogonic do
                    lekarzasad na szczescie wszystko ok, dzieci sa jendak wytrzymale
                    A Tubisie to najwieksza milosc Mlodego, moglby chyba w domu na okraglo leciec.
                    Staram sie mu ograniczyc do dwoch filmikow dziennie, mniej sie nie dasad
                    korzystam wtedy, ubieram go, przynajmniej mi nie wyje, jakies zmiany pieluch itp.
                    Wlasnie czy Wasze dzieciaki tyez sie tak nie lubia ubierac? Mati sie wykreca,
                    wije i do tego wrzeszczy. A do zmiany pieluchy to najlepiej jak sa dwie osoby,
                    jednak trzyma jak w imadle...albo teletubisie...to juz wole te teletubisie.
                    pozdorwka
                    I obysmy wiecej o takich historaich nie musialy czytacsad
                    Maraska
                  • pearl24 Re: dawno mnie nie było... 12.10.05, 14:13
                    no ku..a!!!
                    zatkało mnie
                    i w tym przypadku lincz jak najbardziej wskazany

                    publicznie powinni podac ich personalia
                    Jakaś paranoja!!!
    • bebicka inia - park juraski 12.10.05, 14:14
      Wiesz co nie moge otwotzyc tego linka, ktory podalas???sad(((
      maraska
      • inia25 Re: inia - park juraski 12.10.05, 14:28
        sprawdz www.baltowskipark.pl/ lub www.jurajskipark.pl
        • bebicka Re: inia - park juraski 12.10.05, 15:38
          kurna nie dzialasad((((((
          Maraska
          • lgosia1 Re: inia - park juraski 12.10.05, 15:56
            w tym wątku (inia jeśli pozwoliszsmile jest link, który działasmile
            • bebicka Re: inia - park juraski 12.10.05, 16:06
              Ha!! Genialna jestem, wlasnie wpadlam na mysle ze moze musze zmienic
              przegladarke www. Mamy Mozille i juz kiedys nie moglam otworzyc stony, zmianilam
              dzialasmile
              dzieks
              Maraska
              • jaworka Re: inia - park juraski 12.10.05, 16:40
                Witam!
                Kochane o tych dwóch jędzach nie chce nawet myśleć. Zmaurowało mnie jak
                słyszałam w radio, a teraz jAK zobaczyłam te zdjęcia to bym udusiła.

                No to na wstepie trochę nerwów. A teraz napiszę, że jakoś mi dzisiaj cudownie.
                Tak słońce świeci, i jestem jakaś pełna optymizmusmile
                Moze tak na przekór wszytskiemusmile))))))))))))))))

                U nas tęz mega nerwy i krzyk ze strony Albert, jak coś jest nie po jego myśli.
                Więc ja spokojnie tłumacze, a potem nie reaguję. I naprawe jest mic ięzko, bo
                sama jestem nerwus i choleryk.

                W nocy pan się budzi i jęczy. Ja wstaję biorę go na rece i on pokazuje na nasze
                łozko palcem i już sienawet nie staram tego zmieniać.

                Z nocnika nicisad(

                Teraz Albiś u mamy, ja z siostra na areo, męzuś ma obiadek, no pasmile
                • kamiba środowo popołudniowo1``1 12.10.05, 17:17
                  No i stało się!
                  Mąż rozchorwał się na dobre. Karamba! Dysk przenośny dzięki któremu przenosze
                  zmontowane programy z domu do roboty i odwrotnie - zepsuł się! Mąż zepsuty,
                  dysk zepsuty... dobrze że młody się naprawił i juz tylko trochę tylko nos mu
                  przecieka.
                  Z chorym mężem jest tak - trzeba na obiad zrobić urubione faszerowane rurki -
                  canelloni, noi bo przecież taki chory to przyjemności trzeb arobić, i skakac
                  koło meża i pytać czy przypadkiem jeszcze na coś ma ochotę i czy wziął leki.
                  I okna jak się wraca z pracy trzeba szeroko otwierać, bo mąż myśli że jak
                  chorzy to juz i świeże powietrze może leżącym w domu może zaszkodzić. I ptanie
                  trzeba wstawić, bo chory nawet trzech guzików w maszynie nacisnąc nie może
                  ufffff........

                  Ja tez chce być chora!!!! tak na jeden dzień! leżeć i już! i niech mnie nawet
                  siódme poty oblewają!

                  a jeśli chodzi o Teletubisie to kocham je bardzo (mamy 3 płyty) To dzieki nim
                  mogę co rano wykonać toaletę, zrobić śniadanie i kilka innych rzeczy

                  zajrzę wieczorem
                  pozdrawiam

                  Na mecz mój mąż oczywiście troszkę wyzdrowieje, no może nie na tyle żeby piwko
                  wypić ale z pewnością będfzie prawie w pełni sił!
                • monikaps telewizja 12.10.05, 17:37
                  Wła?nie dostałam listopadowe "Dziecko". Jest tam artykuł o oglšdaniu telewizji przez dzieci. Piszš, że dwulatek nie powinien spędzać przed ekranem więcej niż 20 minut dziennie. Piszš o złych stronach telewizji ale też o dobrych - że można zobaczyć to, czego bez telewizji by się nie zobaczyło (programy przyrodnicze, podróżnicze itp.) Bardzo chwalš Mini-mini.
                  My tego problemu nie mamy: Ewuni puszczamy bajeczkę na dobranoc i tyle. Ostatnio o Żwirku i Muchomorku. Na koniec robi im papa na dobranoc. Teletubisie podobały jej się jak była muzyczka, potem jej się znudziło. My?lę, że nie warto ulegać żšdaniom dzieci. U mojej koleżanki teletubisie lecš praktycznie na okršgło bo jej córeczka tak chce.
                  Ewcia też czasami bardzo protestuje przy ubieraniu. Często pomaga jak pozwolić jej samej wybrać ubranko albo zapytać na którš nóżkę założyć skarpetkę. Nasze dzieci coraz więcej chcš robić same.
                  Pearl, zainspirowała? mnie i też w poniedziałek idziemy na zajęcia Musical Babies. Ewunia uwielbia muzyczkę, tańczy i ?piewa po swojemu (ostatnio słowa to głównie koko koko), zobaczymy jak jej się spodoba. Fajnie, że próbne zajęcia sš bezpłatne.

                  Pozdrawiamy
                  i zdrówka wszystkim chorujšcym
                  Monika i Ewa
                  • bebicka musical babies 12.10.05, 21:08
                    No dobrze to ja poprosze o szczegoly, coz to takiego te zajecie??? i gdzie mozna
                    sie na nie wybrac??? Juz nie pierwszy raz przywija sie watek chodzenia na
                    zajecia muzyczne. My tez chcemy, ale nie wiem gdzie tego szukac.
                    Bardzo cchemy wiec podpowiedzcie
                    pozdrawiam
                    maraska
                    Kamiba nie dziwie sie ze maz na mecz wyzdrowial, moj na pewno tez bylby
                    zdrowiutenki, ech Ci faceci. Kochana duzo spokoju i cierpliwosci. mi zazwyczja
                    starcza na 1-2 dni choroby meza...
                    • lidszu Re: musical babies 12.10.05, 23:13
                      Cześć,

                      Moja Inga jakoś nadzwyczaj nie przepada za Teletubisiami. Podoba jej się bajka,
                      ale przez jakieś pierwsze 10-15 min. później zaczyna się nudzić. Dla niej chyba
                      mają za mało akcji. Lubi również końcówkę filmu, jak Teletubisie robią papa.
                      Tak więc nie mam problemu, aby ją od telewizora oderwać.

                      Mam ostatnio problem z Ingą. Do tej pory kiedy jakieś dziecko opuszczało plac
                      zabaw, to mówiła papa i bawiła się dalej. Teraz dostaje histerii i żadne
                      argumenty do niej nie trafiają. To samo się dzieje, jak jakieś dziecko pójdzie
                      na np.huśtawkę. Dzisiaj to mnie już rozbroiła, ponieważ zaczęła płakać za
                      przelatującym samolotem. Mam nadzieję, że jej to po jakimś czasie przejdzie, bo
                      jakoś sobie nie wyobrażam dalszego postępowania. A może macie jakieś propozycje
                      aby to zmienić ?

                      Uciekam, ponieważ od godziny próbujemy uśpić małego potwora bez rezultatów. To
                      też jest nas następny problem. Już od jakiś 3 tygodni nasze dziecko wieczorem
                      usypia 1-1,5 godz. Tu też nie mam żadnych pomysłów dlaczego tak się dzieje.
                      Staram się aby spała w ciągu dnia wcześnie i nie więcej niż 1,5 godz. Zresztą
                      popołudniowe usypianie zajmuje 10-20 min. Macie może jakieś pomysły ? Jak się
                      to szybko nie zmieni, to razem z mężem zwariujemy. Najgorsze jest to, że musimy
                      przy niej cały czas siedzieć.

                      pozdrawiam,
                      • inia25 Re: musical babies i usypianie 13.10.05, 08:49
                        lidka moze inga ma za duzo wrazen i emocji w ciagu dnie i dlatego wieczorem
                        jest taka "chetna" do spania? Może wieczorkiem tak od 17-18 wprowadzaj jej
                        zabawy wyciszające? Zamiast rozrabiania po całym domu, moze porysujcie albo
                        malujcie? Kupiłam ostatnio farby do malowania palcami, no i moje dziecko
                        wpadło! Maluje obrazki dla wszystkich, chodzi i obdarowuje a babcie sa
                        wzruszonesmile Super atrakcja i bardzo uspokaja.

                        zajecia musical babies prowadzone sa chyba tylko w Warszawie. My bylismy kilka
                        miesiecy temu na tych zajeciach, ale srednio mi sie podobało. moze teraz jak
                        ola starsza byloby lepiej? no ale mam problem bo zajecia sa tylko rano w
                        tygodniu albo w weekendy. w tygodniu odpada, a w weekendy nie zapisuje sie na
                        zadne zajecia bo nie lubie miec zadnych zobowiazan. Wiecie czesto wyjezdzamy,
                        wiec szkoda zeby przepadaly nam zajecia, bo tanie to one nie sa.

                        kamiba - lacze sie w bolu posiadania chorego meza! mojego wczoraj zawiala, m
                        sztywna szyje, a zachowuje sie jakby go walec przejechał! no załamka!

                        U nas damko meskie sprawy na bardzo dobrej drodze, maz zrozumial o co mi chodzi
                        i podjal pewne kroki zeby rozne sytuacje zmienic. Widac ze mu zalezy, wiec
                        warto bylo sie dasac! Mam nadzieje, ze u was tez lepiej.

                        Martwie sie o sylwie, ona miala problemy z mezem i tak dlugo sie nie odzywa....
                        nie wspomne o korduli ktora sie chyba utopila w pracy! a godiva? czy pamietacie
                        kiedy sie ona ostatnio odzywała? no i kamymamam moglaby sie do kompa dorwac,
                        zeby cos skrobnac!!!
    • kamiba Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 12.10.05, 23:07
      Poszłam uśpic małego i usnęłam. Mąż zawsze mnie budził ale dzisiaj jest
      przecież chory i ogladał mecz i wstałam niedawno (22.43)... nie wiem co robic
      czy iść dalej spać czy wstawać...kretyńska sytuacja.
      A miałam takie piękne plany. On mecz - ja zaległości w lekturze. I nic .
      Wsciekła jestem. I zmywanie zostało. Przecież nie chce mi sie o 23.00 zmywać.
      I jeść mi się chce ale tak późno to sie już nie powinno.

      Kolorowych snów mamuśki!
      • mag-da Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 09:33
        Cześć, ja dziś pierwsza jaki nigdy. Też ostatnio myślałam o dziewczynach, które
        się dawno niie odzywały np Asik. Hej dajcie znać.
        Ja mam staszne problem z usypianiem Henrysia, chciałam żeby nauczył się sam
        zasypiać. Zostawiałam go w łózeczku a on oczywiście wył i w efekcie boi się że
        go zostawię i muszę siedzieć z nim i czekać żeby usnął czsami nawet około
        godziny. Niby już śpi, powoli wychodzę a on się po chwili budzi i panicznie
        płacze. Efekt kompletnie inny niż miał być.
        Moja mama ciągle jest u mnie i bardzo mi pomaga, niestety w środę wraca do
        Polski. Zobaczxymy jak to usypianie będzie wyglądac. Lidka wieczorami jest nie
        śpi.
        A teraz idę zaszczepić mnego pierworodnego.
        pozdrawiam
        M
        • pearl24 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 10:07
          No tak i pogada sie zepsuła, szkoda.

          zajęcia- inia z tego co mi wiadomo to są juz zajęcia popołudniowe,mi te zajęcia
          też średnio sie podobały, ale widziałm że Majce sprawiły dużą frajdę.

          Są też jeszcze na Ursynowie zajęcia w żłobku czy przedszkolu prywatnym, takie
          popołudniowe, coś jak adaptacyjne.Można przychodzić na g.16.30 do 18 i dzieciaki
          bawią sie, maja rytmikę, zajęcia itd. dzis idziemy na pierwsze zajęcia.A że
          popołudnia coraz brzydsze to może czasem się wyubierzemy,choć tanie tez nie są.
          musicalbabies kosztują 12zł a te 20zł.

          usypianie-Lidka u nas tez czasem wieczorem usypianie trwa bardzo długo.Kiedys to
          kładłam się z Maja przed 21 i tak lezałyśmy i leżałyśmy i tylko sobie nerwów
          napsułam,na dziecko się nawsciekałam,czasem aż potem ryczałam że cos jej
          nagadałam albo podniosłam głos i dałam spokój.
          W dzień Maja śpi długo i ja mam taką zasadę że nigdy jej nie budzę,widocznie
          tyle snu potrzebuje.Nic dziwnego że potem wieczorem zmęczona nie jest więc
          czytamy, rysujemy, wygłupiamy się.Już mała niby chce spać,światła wyłaczone a tu
          znowu zaczyna gadać, coś jej się przypomni, coś nam pokazuje.
          Czasem troche się złośzczę ale wychodzę z założenia że, tak jak pisała Inia,
          miała dużo wrażeń w dzień i trudno jej zasnąć.
          Przeszło mi narzekanie że nie mam dziecka co to o 20 spi a ja nie mam wieczoru
          dla siebie.
          No ale mi to specjalnie nie przeszkadza,moze inaczej byłoby jakbym pracowała.
          Choć czasem to strasznie zazdroszcze np malilce że ma wieczór dla siebie,ale
          zawsze można się jakos zorganizować.

          Poza tym zauważam że chyba jestem mało wytrzymała na Majki placz,narzekania.Dużo
          zrobię aby była zadowolona-w granicach rozsądku oczywiście.Może wychowuję małą
          terrorystkę ale tak czuję Niewiele jest rzeczy których jej nie wolno,rzadko
          słyszy ode mnie to słowo, o ile nic jej nie grozi gdy cos chce zrobić.
          No i pewnie dlatego tak 'ocięzale' zabieram się do definitywnego końca z piersią
          bo wiąze się to z płaczem,achh.Ale postępy są.

          No to się rozgadałam.
          Uciekam bo mała zaczyna mi sie wdrapywac na kolana.
          Pa
          • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 10:20
            pearl kiedy ty dokładnie przyjeżdżasz w nasze słoneczne strony? Bo u nas piękne
            słońce!
            • eklon Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 10:39
              Lgosia no to ja poproszę o przepis, jak być tak super zorganizowaną kobietą jak
              Ty???

              Roboty w pracy mam tyle, że nawet już nie biorę się za bieżące sprawy, bo nie
              ma sensu, bo i tak się przedawnią... Nowego pracownika mamy mieć od
              2.listopada, ale zanim się wciągnie...

              W domu załamka, gdyby nie moja mama nie miałabym co jeść i w czym chodzić, bo
              czasu nie mam na nic.

              A mój mąż ma czas żeby sobie na mecz do Anglii pojechać, no bo przecież w domu
              tak często bywa...

              Ehh chyba ta pogoda mnie dołuje, bo cosik gorsza niż wczoraj, nie wiem co
              zrobię jak zacznie padać.

              Inia nie pisz mi o wyjazdach w weekendy, bo ja nawet na to nie mam czasu. Mój
              mąż ma w przyszłym tygodniu zarząd wyjazdowy, czyli wróci do domu w niedzielę.
              Marzę już żeby był 9 listopada, bo wyjeżdżamy wtedy na narty do Austrii i może
              chociaż trochę odpocznę...

              Dziewczyny jak mam przekonać Michała do mleka modyfikowanego? On uznaje tylko
              krowie a nie chcę przesadzać z ilością.

              Magda nie zazdroszczę pozostania sam na sam z dwójką małych szkrabów, ja w
              obecnej sytuacji chyba bym się załamała, ale znając Twoje optymistyczne
              podejście do życia na pewno wszystko będzie ok!

              Opolanka nie chcesz pisać, czy Zuzia będzie miała brata, czy siostrzyczkę, czy
              jeszcze po prostu nie wiesz (a może jak nie doczytałam).

              Lgosia albo Bebicka, któraś z Was miała chyba namiary telefoniczne do Asik?
              Wiecie co u niej?
              A ktoś miał inny kontakt z Sylwią?

              Iza głowa do góry! Mam nadzieję, że mąż jednak pójdzie po rozum do głowy.

              Coś miałam jeszcze napisać, ale zapomniałam.
              Po prostu za dużo spraw na głowie...
              Ja chcę urlopu buuuuuuuuuuuuuuuuu
              Ewa
              Nasz Michał
              Nasz Michał ma dziś
              Dyżurka dla lekarzy i pacjentów
              • eklon Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 10:42
                Aha a czy któraś z Was wie jak się czuje Dabrowianka? Dawno się nie odzywała! A
                Jagódka skończyła wczoraj półtora roku. Wszystkiego naj!!!
                • inia25 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 10:53
                  ja mam kontakt z dabrowianka, zaraz do niej napisze sms co tam slychac i dam
                  znac!
                  • lgosia1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 11:13
                    eklon do asik_w napisałam sms-a przed chwilą, więc może odpowie? Pearl pogodę
                    będę trzymać, a w razie co polecam naszą piaskownicę na balkoniku.
                    Eklon wcale zorganizowana nie jestem. Podobnie jak ty bieżących spraw nawet nie
                    ruszam, by się za bardzo nie denerwować. W szafce jeszcze od czasów ciąży leży
                    ogromna teka spraw bardzo ważnych do załatwienia od zaraz. Nie muszę wam chyba
                    mówić jak dawno byłam w ciąży. W firmie się za często nie pokazuję, bo tam w
                    panikę wpadam. Nowi pracownicy nie przeszkoleni marketingowo, nawet nie wiem,
                    jak się nazywają. Za starego pracownika od marca zalegam z Zusem, bo dopiero
                    wczoraj odkryłam, że w marcu skończył 25 lat. O wyniki kontroli podatkowej,
                    która nawiedziła nas tydzień temu nawet się nie pytamsad Generalnie stosuję od
                    ciąży zasadę, że lepiej się męża nie pytać co w firmie, by się nie denerwować.
                    Zrobiłam sobie stanowisko pracy w domu, mam połączenie z kompami w firmie i
                    robię na razie naprawdę tylko niezbędne sprawy np puszczanie przelewów i
                    kontrolowanie grubszych finansowych spraw. Wszystkie pomniejsze zostawiam na
                    czas, gdy sytuacja się unormuje. Ale z tego co widzę, SYTUACJA już się nigdy
                    nie unormujesad. Zamiast pilnować biznesowych spraw ja aktualnie studiuję
                    zagadnienia lambliozy, kandydozy itp ewentualnych przyczyn alergii.
                    Właśnie mi ASIK_W odpisała, że wszystko ok, że za nami wszystkimi tęskni i że
                    niedługo będzie miała stałe łącze i się odezwie - i oczywiście pozdrawia nas
                    serdecznie.
                    Ja z kolei martwię się o ja-sylwięsad
            • pearl24 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 10:41
              Gosiu miałyśmy być już w poniedziałek wieczorem ale chyba dotrzemy jednak we wtorek.
              zadzwonie jak tylko bedziemy w domku.
              Trzymaj taką pogode do naszego przyjazdusmile)
              do zobaczenia
              • malilka Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 12:09
                Izabela, napisz co u Ciebie, jak sobie dajesz radę. Mam nadzieję, że wszystko
                ułoży się po Twojej myśli.

                U nas z usypianiem było kiedyś ciężko i też trzeba było 40-60min siedzieć przy
                łóżeczku (niemąż był w tym lepszy, ja po 20min tracę cierpliwość), ale teraz
                jest naprawdę w porządku, mały zwykle zasypia koło 20, w 10-15 minut, no i
                można teraz już czasem wyjść z sypialni, a on zostaje sam, coś tam sobie
                mruczy, śpiewa i sam zasypia. Nie zawsze, ale coraz częściej. Mnie za to dołują
                poranki, ostatnio znowu młody wstaje koło 6.15, a ja się uczę do 24-1 i rano
                jestem nieprzytomna. O 18 muszę pić kawę, żeby przetrwać wieczór, no i raz na 5-
                6 dni zasypiam już o 22, a mi tak szkoda wieczoru!
                Z jedzeniem różnie- jednego dnia je więcej ode mnie, następnego żyje na mleku i
                jogurcie naturalnym, kolejnego nie chce jeść obiadu, następnego nie chce
                kolacji, następnego mleka i tak w kółko. Ale ja też nie mam codziennie apetytu,
                więc traktuję to jako normę.
              • jagna.04 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 12:22
                Ja też martwię się o dziewczyny,które od dłuższego czasu milczą.
                Jeśli nas podczytujecie, to chociaż krótko napiszcie co u Was. Fakt, Sylwia i
                Godiva nie odzywały się całe wieki a obie były w nienajlepszych nastrojach.

                Zasypianie: nie chcę nikogo zdenerwowac ale Niko od zawsze zasypia sam. Owszem
                czasem, od wielkiego dzwonu ma z tym problem, ale wtedy kilka minut z mamą na
                łóżku z reguły wystarcza. A tak na codzień (od pierwszych dni życia) odkładam
                go do łóżeczka, dziecko się chwilkę wycisza w samotności i zasypia. Bez płaczu,
                krzyku ani marudzenia. Mówię mu, że jest pora snu i że czas odpocząc, daję
                buźki a dziecko robi mi "pa pa" i wychodzę z pokoju. Wieczorem zasypia ok 19.30
                i śpi do ok 7.30. W dzień śpi godzinkę. Tak więc ja niestety nikomu w tej
                kwestii pomóc nie mogę bo u nas problem z zasypianiem nigdy nie istniał smile

                Mycie zębów: Niko myje bardzo chętnie ale bardzo krótko i niestety widzę efekty
                w postaci brzydkiego nalotu. Wczoraj jak mu powiedziałam, że ząbki są "fa" (bo
                tak rzeczy brzydkie, brudne czy śmierdzące określa moje dziecko) to nawet dał
                sobie umyc gruntownie smile

                Nocnik: Owszem sadzam Nika. Czasem są efekty a czasem nie. Ale chyba trochę
                zaczyna kumac bo jak zrobi siusiu na nocniczku to pokazuje między nóżki
                paluszkiem. Nawet mówi czasem kupa, sziszi ale nigdy w związku z czynnościami
                które robi bądź zamierza zrobic.

                Zdrowie: Nadal ma katar, kaszel, kicha i niestety poświstuje mu w oskrzelach.
                Lekarz twierdzi, że jest lepiej. Oby miał rację.

                Mój portugalski: leży odłogiem. Kuruję dziecko i w związku z tym już nie
                pamiętam kiedy ostatnio byłam na kursie. Martwi mnie to, bo siedząc w domu z
                dzieckiem nie nauczę się go nigdy...

                A na koniec napiszę Wam o wytrzymałości komórek firmy nokia. Moja trafiła
                wczoraj do pralki. Zanim zorientowałam się, że tam jest, pralka zdążyła
                napełnic się wodą i wykonac parenaście obrotów...Gdy odpompowywałam wodę i
                patrzyłam z przerażeniem na zawartośc bębna Niko był obok mnie. I mówię mu, że
                mama jest gapa bo telefon jest w środku. Dziecko przysiadło przy mnie i
                zmartwione mówi "aja aja" co określa telefon, halo, cześc. Wyjęłam, rozebrałam
                i wysuszyłam. Dziaaaaała!!!!!!!!!
                • opolanka1 Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 13:21
                  Hej...

                  po pierwsze co do rodzeństwa Zuzi, to chcemy miec niespodziankę, taka jak było
                  to przy niej, wiec nie wiemy jaka płeć buszuje w mym brzuszku, który z dnia na
                  dzień jest większy i większy...ta druga ciaża to inaczej u mnie rpzebiega,
                  wiecej kilo na wadze, wieksze wymiary...ale poczucie takie samo, czyli super.
                  Pogoda iście ciepławo jesienna, wiec pokarmiłysmy parkowe kaczuszki....za
                  chwilkę rpzypada pora spania...
                  Co do łóóżeczka, to znowu mała śpi z nami, ale nie będę forsowac jej, teraz
                  tylko jak się przeprowadzimy i coraz bardziej myslę o kupieni zwykłego łóżka
                  dla dziecka, bo ona strasznie sie wierci, kręci przemieszcza i te łóżeckzo
                  wydaje mi sie, ze ma za mało jak dla niej przestrzeni, ale to na nowe
                  mieszkanko.
                  Wczoraj tam byliśmy pomierzyć i mam orzech do zgryzienia bo meble są ale jak je
                  ustawić aby było fajnie i przytulnie, to mi teraz spędza sen z powiek
                  ale ogólnie to poczucie dobre....

                  miłego dzionka

                  i chyba pisałam że Wam zazdroszcze tych spotkań, oj jak bardzo....uuuuu...nawet
                  nie wiecie, jakbym chciała w nich uczestniczyć

                  buziaczki dla chorusków





                  • monikaps Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 13.10.05, 14:45
                    Szkoda, że pogoda się popsuła, ale jutro ma być lepiej. Mam nadzieję!
                    Jagna, jak ja ci zazdroszczę zasypiania Nika. No i te 12 godzin to śpi bez przerw? Ja jak prześpię 4 godziny ciurkiem to się cieszę. Mam nadzieję, że jak Ewę odstawię od piersi to się wreszcie wyśpię, ale mogę jeszcze trochę poczekać.
                    U nas też z zasypianiem trudności i Ewa wieczorem zasypia bardzo późno. Spróbuję tego o czym pisze Inia, zabawy wyciszające. Wczoraj bawiłyśmy się masą solną - Ewie bardzo się podobało, trochę próbowała brać do buzi, ale niewiele.
                    Wrzuciłam w wyszukiwarkę Sylwię: znalazło posta z 5.10, pisała, że pisze z nieswojego kompa i pytała o stulejkę. Mam nadzieję, że jak znajdzie chwilę to nam napisze co u niej. Godivę też szukałam, ostatni post był w naszym wątku. Ale Marcówki przeniosły się na forum zamknięte, więc tam może się udziela. Wyszukałam też Contrarię, znalazłam na Majowych staraniach z dobrymi wieściami!
                    Tak więc apeluję: Dziewczyny, które dawno się nie odzywałyście - skrobnijcie chociaż kilka słów!!!!!!

                    Pozdrawiamy
                    Monika i Ewa
    • bebicka Igosiaaaaaa 13.10.05, 15:18
      beczelnie sie przypominam o przepisy!!! Cistka i chinszczyzna. Widzisz nie mam
      co dzisiaj na obiad zrobic byloby jak znalazl... ale juz kupilam skladniki na
      makaronowe szalenstwo...ciekawe tylko czy Mlodemu to podpasuje. Wczoraj
      oczywiscie wzgardzil obiadem echchch
      tez sie zastanawiam co slychac u dziewczyn, czyzyby zupelnie przestaly nas
      czytywac... moze sie jeszcze odezwa.

      A co do zasypiania u nas tez Mlody zasypia sam, dostaje mleko, potem zazwyczja
      maly horror z myciem zabkow, na szczescie maz w nim uczestniczy, nie ja i potem
      mietolac swoja zasmierdziala, pomimo czestego prania maskotke i gadajac po
      swojemu po dlyzszym lub zazwyczja krotszym czasie pada.
      A poza tym u nas jeszcze piekne slonce o czym speisze doniesc bo zazwyczja to ja
      biedna musze sluchac jak u Was cieplutko i milo a u mnie szarzyzna.

      Acha i przy okazji od kilku dni mysle tez ze kordula chyba zapracowana tez
      bardzo, a moze jakies spotkanko w te ostatnie piekne dni???
      odezwij sie
      pozdrowka
      Maraska
      • lgosia1 Re: Igosiaaaaaa 13.10.05, 15:36
        ciastek nie zrobisz jeśli nie robisz masła klarowanego. A masło klarowane wam
        chyba niepotrzebne. Bo ciastka to produkt uboczny klarowania masła - żeby się
        piana nie zmarnowałasmile))) - Ciastka to uroki rodziców uczulenia ich dziecka na
        białko mleka krowiegosmile

        Cała tajemnica chińszczyzny natomiast tkwi w marynowaniu kilkugodzinnym mięsa w
        odpowiednich przyprawach: sos sojowy ciemny, olej sezamowy i przyprawa chińska
        5 smaków (np z Kamisa) i pieprz i sól. Mięso się marynuje a później smaży.
        Marynatę robię na okosad Dodaje się smażone paprykę i cebulę i ketchup - trochę
        wody - i wszystko się bełta.
        Jezu! Więcej nie napiszę, bo mi od 2 dni jest niedobrze jak cholera i chyba
        zaraz.....
        Jak mi przejdzie jakieś to zatrucie czy wirus to wtedy mogę więcej popisać
        • inia25 Re: Igosiaaaaaa 13.10.05, 15:41
          lgosia a może ten wirus ma już kilka tygodni i okaze sie byc bratem lub siostra
          dla mateusza??????????????????//
          • lgosia1 Re: Igosiaaaaaa 13.10.05, 15:49
            ach wolę nie myśleć teraz o choróbskachsad((
            Zrobiłam Mateuszowi (szukając genezy alergii) powtórne badania na lamblie,
            pasożyty i candidę a przy okazji sobie na candidę no i Mateusz jest czysty a ja
            za to tak jak podejrzewałam od 15 lat mam patogenne ilości grzybów w całym
            organiźmie. Stąd moje depresje, permanentne zmęczenie, rozdrażnienie, trudności
            w koncentracji, zapamiętywaniu itp. Ale jak od 15 lat co jakiś czas sugerowałam
            to lekarzom, to mnie wyśmiewalismile A teraz mam kwit z badań w ręku i wypadałoby
            przejść się po tych lekarzach i im wcisnąć ten kwit w oczy!
            Najgorsze jest to, że ja bym wolała, by Mateusz miał tę kandydozę a nie ja. Bo
            to by znaczyło, że "wystarczy" pozbyć się drożdży i wszystko będzie ok. A tak
            nadal nie wiem co z tą alergią u niegosad
            No a przede mną drakońska dieta, której w życiu nie zrobię, skoro przeżyłam 15
            lat w permanentnym braku energii to może i przeżyję następne kilkadziesiąt lat
            co? No nie wyobrażam sobie być na diecie likwidującej candidęsad(((
            • monikaps eklon 13.10.05, 17:14
              Eklon, napisałam na priv.
              Monika
    • bebicka Igosiaaaaa odslona druga! 13.10.05, 21:23
      Kochana zalamalas mnie calkowiecie i kompeltnie i na calej linii. Bo tak
      najpierw sobie wyobrazilam jak to ja robie cos co musi swoje odlezec
      marynowane... a dodam ze nie robie przepysznych, zdrowych obiadkow dla mojego
      syna, ktory dzisiaj rowniez daniem obiadowym matki wzgardzil. Ale no dobrze,
      jeszcze bym przezyla...
      Ale te ciastka....ja sie tak nie bawie. To znaczy sie co nie moze byc taka
      zwykla piana z jajek? Czeumu musi byc jakas specjalna??? Bo jak sie inaczej nie
      da to ja moge zrobic to maslo, tylko poweidz jak, trudno chlopaki zjedza... a ja
      bede miala ciastka. No bo nie bede przeciez jechac do Policsmile
      A te grzyby to tez brrr, ale powiedz skad Twoje przypuszczenia ze masz takie
      swinstwo w organizmie? Jakies szczegolne objawy? Ja w ogole nie w temacie, ale
      nie mozna ich antybiotykami? musi byc jakas specjalna dieta??? Kurcze ciekawska
      jestemsmile

      I chyba nienormlana do tego. Sluchajcie zmieniamy mieszkania, znalezlismy cos
      fajnego, maz w ogole prawie o niczym innym nie moze myslec. Mieszkanie ma
      wlasciwie wszystko to o oc nam chodzi, super lokalizacja, swietna cena. Cena
      bajkowa!! A ja coz caly czas jestem sceptyczna. W sobote idziemy podpisywac
      umowe przedwstepna... czemu sie nie ciesze?? Do tego dzisiaj wybralismy sie
      jeszcze obejrzec jedno mieszkanie...ktore mnie powalilo. Bo powiedzcie jak
      czesto zdarza sie ze wchodzisz do urzadzonego mieszkania na sprzedaz i wiesz z
      emoglabys je brac takie jakie jest, nic nie zmieniac, bo ono jest w twoim stylu.
      No jak czesto??smile To mieszkanie to bajka..tylko przy niewiele wiekszej
      powierzchni prawie dwa razy drozszesad((( no i lokalizacja gorsza bo przy
      glownej przelotowej ulicy Trojmiasta.
      Czy ja jestem nienormalna...?
      buuu
      no nic pozdrawiam
      Maraska
      • lgosia1 Re: Igosiaaaaa odslona druga! 13.10.05, 21:50
        bebicka co do tych mieszkań może ci się jakiś instynkt włączył? A ja ciągle się
        zastanawiam, czy czekać na budowę domu czy wymieniać mieszkanie na większe i
        następne dziecko poczynać. No ale nie opłaca się tracić forsy i energii na
        przeprowadzki z mieszkania do mieszkania jak w planach dom... no ale ten dom
        tak znów szybko nie powstanie a latka lecą....
        A propos kandydozy (czyli przerostu candidy - drożdży w organizmie)
        niezdecydowanie i wieczne niezadowolenie jest jednym z jej objawówsmile)))
        A tak na serio - zaczęłam ją u siebie podejrzewać z 15 lat temu po oglądnięciu
        programu telewizyjnego na ten temat. Wszystkie objawy mi pasowały - a głównie
        permanentne niewytłumaczalne zmęczenie - 15 lat temu wchodząc na 2 pięterko
        musiałam odpoczywać na każdym półpiętrze po 15 min. Latałam po lekarzach i
        patrzyli na mnie jak na wariatkęsmile
        Antybiotyk powali grzyba na chwilę - jakieś może na 2 tygodnie - a później
        grzybek się uodparnia i zaczyna się odbudowywać (nawracające grzybice pochwy,
        rzekome alergie, zatkany nosek itp.)
        Trafiłam na ten temat candidy przy okazji alergii. Wg niektórych zwolenników
        teorii nie ma alergii jako takiej - są albo grzyby, albo pasożyty albo lamblie.
        Wszystkie te świństwa powodują alergię. No ale Mateusz w pierwszych badaniach
        czysty. Zobaczymy co przyniosą powtórkisad

        Szczerze mówiąc mam dość tych pieprzonych alergii, grzybów, mojego zatrucia,
        katarków itp, itd.
        A co do ciastek założę się, że jest mnóstwo przepisów na "normalne" ciacha. Ja
        akurat robię te, bo muszę Mateuszowi klarować masło, by nie miało białka mleka
        krowiego. No i po tym klarowaniu zostaje piana z masłasmile
        Dla zainteresowanych candidą daję linksmile
        www.zdrowie.klips.org/cichy_zabojca_nowy.htm
        • malilka Re: Igosiaaaaa odslona druga! 14.10.05, 07:50
          Dzisiaj mały obudził się dopiero o 7.00, co za radość! Jego spanie to dla mnie
          zagadka, bo dobowego zapotrzebowania na sen nie da się uśrednić- potrafi przez
          kilka dni spać 20-6 i 1h10min w dzień, a potrafi przez tydzień 20-8 i 3h w
          dzień. Związku z poziomem aktywności fizycznej/ wrażeń w ciągu dnia brak.
          Wczoraj po południu pojechaliśmy do figloraju, bo pogoda była brzydka, małemu
          bardzo się podobało, a że ja musiałam razem z nim działać w różnych labiryntach
          i wspinaczkach, to nieźle się zasapałam przeraczkowując setki metrów (!).

          Rany, co za ciekawostki można na forum przeczytać- candida przyczyną wiecznego
          zmęczenia, jestem w szoku!

          Opolanka, jakie imiona obstawiacie tym razem? Więcej kilo na wadze w drugiej
          ciąży??? Mam nadzieję, że da się to jednak potem zgubić. Chociaż moja
          doświadczona koleżanka twierdzi (na pdst obserwacji siebie i wielu innych
          babek), że pierwsza ciąża nie zostawia żadnego śladu, po drugiej już niestety
          zostaje jakiś kilogramik, jakaś fałdka albo zwis, za to po trzeciej to już
          bardzo trudno się pozbierać, a brzuch zostaje na dłuuugo. Mam nadzieję, że to
          nieprawda smile))))
          • eklon Re: Igosiaaaaa odslona druga! 14.10.05, 08:41
            Malilka no to mnie załamałaś, bo u mnie po pierwszej ciąży zostały kilogramy a
            po drugiej to chyba będę potrzebować dzwig, który wciągnie mnie na nasze parę
            schodków!

            Od kilku dni boli mnie brzuch, mam jakieś dziwne skurcze niby jelit niby
            żołądka. Miałam już kiedyś robioną gastroskopię ale nic nie wyszło. Zastanawiam
            się, czy to nie na tle nerwowym, bo pracy mnóstwo a ja w powijakach.

            Dziś wraca małżonek. Ale powiem Wam szczerze, że jakoś się nie cieszę, bo
            ostatnio przyjeżdża do domu chyba tylko po to, żeby mnie wkurzyć. Może ja też
            mam jakiegoś grzyba, tylko ten mój ma dwie nogi, dwie ręce i jakieś 15kg
            nagwagi :-0

            Monika napisałam na priva.

            Śmigam pracować...
    • godiva Re: Kwiecien 2004, cd.7:) 14.10.05, 11:02
      No nie! Jestem w szoku, że ktoś mnie tu jeszcze pamięta! Jagna!! Dzięki.
      No cóż, ja nie piszę już dłuuuugo, ale czasem wpadam Was podczytać - czasem, bo
      czasu nie mam na nic. Pewnie niektóre z Was zauważyły, że jak raz wypadnie się
      z obiegu, bardzo trudno potem wrócić. I u mnie tak właśnie jest. Parę tygodni
      bez Was i ciężko odbudować kontakt. Zatem siedziałam sobie cichutko i tylko po
      cichu Wam gratulowałam (Opolanko Tobie i wszystkim innym podwójnym mamuśkom),
      współczułam bolesnych strat..., rozpadów związków....
      Inia - nie udało mi się Ciebie upolować w TV (będą powtórki??).

      Zatem, moje drogie - pewnie rzeczywiście miałam podły nastrój, kiedy pisałam
      ostatnio, ale teraz to już nawet nie wiem, z jakiego powodu smile
      Melduję posłusznie, że u nas wszystko w porządku. Ewa jest małym, kochanym
      łobuzem, rozrabiaką i cwaniarąsmile Cieszymy się z każdego dnia razem, uczymy się
      nowych rzeczy, wymyślamy nowe zabawy i raczej nie rajcuje nas wizja
      nadchodzącej zimy... Takie krótkie było to lato... Nie kupiłam małej jeszcze
      bucików na zimę. Ale da radę smile
      No to dałam znaksmile Miło, że ktoś o mnie jeszcze pamięta smile
      • inia25 godiva!!! 14.10.05, 11:26
        nareszcie!!!!!!!!!!!!!! pisz kobieto częściej co?

        i zaznaczam, że nie tylko Jagna o Tobie pamięta!!!
        • jagna.04 Re: godiva!!! 14.10.05, 12:23
          To prawda! Wszystkie tu o Tobie i innych milczących mamach w ostatnich dniach
          myślałyśmy i pisałyśmy. Cieszę się bardzo, że u Ciebie wszystko w porządku. I
          jak już odświeżyłaś kontakt to odezwij się chociaż raz w miesiącu smile

          Moniko, Niko faktycznie śpi całą noc. Z reguły przebudzi się z powodu kaszlu,
          złych snów czy innych niedogodności ale po minucie, dwóch sam zasypia. Tak więc
          nawet do niego nie wchodzę, żeby go nie drażnic. Wcześniej jak leciałam na
          każde mruknięcie to efekt był taki, że dziecko się wybudzało i zmęczone nie
          mogło zasnąc. Teraz interweniuję dopiero jak płacz jest konkretnie mnie
          wzywający wink

          Lgosiu, strasznie mi przykro z powodu Twoich dolegliwości ale wierzę, że i z
          tym dasz sobie radę i niebawem ukatrupisz "gada". A co do Matiego, to bardzo
          się cieszę, że on jest czysty!

          Pozdrawiam
          • eklon Re: godiva!!! 14.10.05, 12:35
            Może jak tak myślami będziemy wzywać pozostałe mamy to i one się odezwą!

            Godiva miło Cię poczytać! Pisz częściej.

            No to ja czekam na stałe łacze Asik, bo jestem ciekawa, czy jest w Polsce, czy
            też jednak w Irlandii z mężem?

            U mnie dziś nastrój weekendowy, nie chce mi się nic a za oknem robi się znowu
            przepiękna pogoda.

            Jagna ja Cię kobieto proszę, nie pisz mi o przespanych nockach, bo ja mam tak
            zakodowane wstawanie, że nawet jak śpię poza domem, to budzą mnie wszystkie
            podejrzane dzwięki i nie potrafię się wyspać.
            Zaczynam tak w ogóle definitywne odstawianie od piersi, no bo wyjazd się zbliża
            a z drugiej strony przecież do końca życia nie będę cierpieć tylko dlatego, że
            mojemu synusiowi raz dziennie nad ranem przypomina się o istnieniu mamy-
            mleczarniI!

            Muszę się poza tym pochwalić, (chociaż nie wiem, czy magia forum znowu nie
            zadziała), że dziś wypił aż 70ml mleka Nestle. Ciekawe, czy to taka chwilowa
            chętka, czy jednak trwała miłość.
            • jagna.04 Eklon :-) 14.10.05, 12:53
              Ja zaczęłam przesypiac noce odkąd wpakowałam Nika w śpiworek smile Wcześniej, to
              nawet jak on spał, ja wstawałam kilka razy przykrywac go. A teraz wiem, że jest
              mu ciepło i śpię spokojnie smile
              A co do cyckania, to podziwiam! Moja chęc odstawienia na szczęście połączyła
              się z niedoborem mleka i właściwie to Niko się na mnie obraził i mnie
              odstawił ;-(
              • eklon Re: Eklon :-) 14.10.05, 14:20
                Michał śpi w śpiworku już bardzo dawno, latem tylko spał prawie nago!
                Teraz jęczy czasami bez powodu, podejrzewam, że przeżywa dzień no i to że mama
                nie chce mu dać się przytulić!
                • lgosia1 Inia!!!! 14.10.05, 18:12
                  Inia medialna kobieto! Idź tam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                  f=567&w=30431923 koniecznie reprezentować nasze interesysmile Ja poproszę o
                  delikatne lobbowanie za tematem alergii i candidy w jakimś konkretniejszym
                  artykulewink
                  • opolanka1 Re: Inia!!!! 14.10.05, 18:16
                    dziewuszki dzisiaj tylko pozdrowionka dla Wa si szkrabków kochanych, nie mam
                    weny, ani siły, ani ochoty...jakoś dołujacy dzionek
                    spoojnej nocy i kolorowych snów
                    • kamiba spokojnej nocy nocnym markom 15.10.05, 01:05
                      Ja od wczoraj mam taki nawał wszystkiego ze prawie nie wie jak sie nazywam.
                      Wczoraj to nawet nie zajrzalam. Dzis mialam tylko sile na nadrobienie lektury i
                      ide spać.
                      pozdrawiam i życze spokojnej nocy
                      Kamila
    • jaworka Re: Sobota 15.10.05, 10:34
      Witam!
      Kochane my już odkurzylismy, wytarliśmy kurze, zaraz wywieszamy pranie i do
      sklepu marsz. Mąż w pracy, a są imieniny szefowej, więc wróci lekko na banismile
      Ostatnio jestem zaganiana wczoraj tylko czytałam posty.

      Jakoś mnie oczy pieką, coś się nie wysypiam. No bo Albert ciągle się budzi. Ale
      juz dwa razy udało mi się go odłożyć do łózeczka, a nie spał z nami.
      Z nocnika nadal nici.

      A jedno musze napisać, nie wioem jak reszta Kwietniaczków, ale Albert jest
      ogromnym żarłokiem. Cały czas słysze amamam. No szok. Budzi się jest butla,
      potem wstajemy kanapka z herbatka, potem soczek i owoce i idzie spac. Potem
      zupa, potem drugie danie (nawet6 placków, a inne dania też spore), potem
      kisielek lub kanapka, no i butla na dobranoc.

      A Wasze też tak jedzą??
      Lgosiu daj przepisa na te pyszne cisteczka, plizzzz. Bo mój też alergik, to
      może..A podawała link stronysmile))
      pa
      • malilka Re: Sobota 15.10.05, 12:04
        Mój synuś miał wczoraj dzień śpiączki- wstał o 7.00, o 12.00 zasnął na 3,5h i
        nic go nie wzruszało, dzwoniły telefony, domofon, sąsiad wiecił, a on spał i
        spał i o 20.00 wymagał natychmiastowej ewakuacji z wanny, bo omal w niej nie
        zasnął, biedaczek.
        I rośnie mi strasznie porządnicka istotka- nie ma mowy, żebym sobie usiadła na
        kanapie zostawiając kapcie na dole, mały natychmiast przybiega i zakłada mi
        kapcie, bo kapcie muszą być na stopach i koniec. Sam nie może zjeść obiadu ani
        zasnąć, jak ma np niesymetrycznie podwinięte nogawki albo rękawki, jest bardzo
        czuły na tym punkcie, na spacerze ciągle otrzepuje łapki, co się robi
        przekomiczne, bo jak mu jakiś patyczek (namiętnie zbiera patyczki, kasztany się
        nie umywają do wiązki patyków w jednej i drugiej rączce) upadnie na piasek, to
        go podnosi, zauważa piasek na łapkach, zaczyna otrzepywać łapki, w tym czasie
        patyczek wypada, podnosi go, otrzepuje łapki i tak potrafi z 5x smile)) Oczywiście
        ciągle biega do kosza na śmieci w wszelkimi paproszkami, nawet znajduje włosy,
        których niestety trochę jest, bo ja przez całe życie linieję...
        Uciekam do nauki, dziecko u dziadków, trzeba wykorzystać "wolne".
        • lidszu Re: Sobota 15.10.05, 17:33
          Dzięki dziewczyny za rady. Wypróbuję te zabawy z wyciszeniem, może poskutkują.

          Malika - moje dziecko też rośnie na niezłego czyściocha. Jak znajdzie jakiś
          okruszek na podłodze, to od razu biegnie mi go podać. Po jedzeniu bierze
          chusteczkę i wyciera sobie buzię. Na dworze jak ma piasek na rączkach, to też
          od razu je otrzepuje. Moje dziecko również ma manię zakładani mi butów na nogi.
          A jeśli chodzi o ubrania, to też wszystko musi być na swoim miejscu. Jak ma
          podciągnięte rekawy do mycia rąk, to natychmiast muszę jej je opuszczać.

          Wczoraj byłam z Ingą odwiedzić koleżankę i jej 2 miesięcznego synka.
          Zapomniałam już, że dzieci mogą być takie małe i niekontaktowe. Jednak fajnie z
          znwou było wziąć na ręce takiego szkraba, który tak charakterystycznie pachnie
          noworodkiem.
          pozdrawiam,
    • bebicka Ptasia grypa:-((( 15.10.05, 20:37
      Sluchajcie ja ze swoja panika chorobowa, teraz zaczynam sie bac tego swinstwa.
      Zarty na temat grypowych kurczat kupowanych w sklepie sie skonczyly. Jeszcze
      troche a zaczne panikowacsad Kurcze przesadzam???
      A poza tym to nawet nie myslalam, zeby szczepic przeciwko grypie Mlodego, my sie
      zaszczepilismy a teraz czytam to:
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2931266.html
      i nie bardzo wiem co robic. Walczyc o szczepionke??? Czy ktoras z Was szczepila
      malucha??? Czy takie dzieci sie szczepi??? rozmawialyscie o tym ze swoimi lekarzami?
      o ranyyyyyyy
      najgorzej ze nigdzie nie moge przeczytac co robic zeby unikac zarazenia. Nie
      kupowac drobiu?? nie dotykac zadnych ptakow?? Podobno w temperatzurze wrzenia
      wirusy gina, ale juz niczego nie ejstem pewna???
      Czy ja juz swirujesad((
      Maraska
      • malilka Re: Ptasia grypa:-((( 15.10.05, 20:55
        Bebicka, wirus ptasiej grypy ginie już w 50 stopniach:
        www.medicover.com/pl/pl/Zdrowie/Default.aspx?TabId=540&Action=Load&lsn=000F-0001&ModuleId=24&ShowAnnId=677
        Ja z kurczaków i jajek nie będę rezygnować, ale nad szczepionką przeciw grypie
        się zastanowię, po tym co przeczytałam. Ogólnie jestem przeciwna wszelkim
        nieobowiązkowym szczepieniom, ale w tej sytuacji rozważę zaszczepienie, o ile
        oczywiście nie jest za późno.
      • monikaps Re: Ptasia grypa:-((( 15.10.05, 21:05
        My rozmawialiśmy z naszą pediatrą i szczepienie Ewy odradzała.
        Nie panikujmy, co ma być to będzie.
        Nas wczoraj o mało samochód nie rozjechał na pasach.
        To pewnie jest bardziej prawdopodobne, niż że będzie pandemia sad((

        Pozdrawiamy
        Monika i Ewa
        • inia25 Re: Ptasia grypa:-((( 15.10.05, 21:14
          rozmawiałam z koleżanką która pracuje przy produkcji leków, powiedziała, żeta
          panika ze szczepiwniem, to kolejna akcja na napędzenie sobie klientów!
          Zdecydowanie powiedziała, że te szczepionki to nawet na zwykłą grypę nie bardzo
          pomagają, bo grypa bardzo się mutujesmile Tak więc odradzam panikę!
        • kamiba Re: Ptasia grypa:-((( 15.10.05, 21:23
          Ja się szczepię w pracy...mamy zbiorowe szczepienie na koszt pracodawcy.
          A co do młodego to nie wiem. Na razie juz kataru prawienie ma, ale delikatnie
          pokasłuje zwłaszcza wieczorami, poczeklam aż będzie zupełnie zdrowy i zapytam
          pediatrę. Chcę namówic męża na szczepinie bo może wtedy będzie odporniejszy i
          nioc juz nie złapie. Już jest prawie zdrowy ale jego tygodniowe chorowanie,
          mimoże chodził do pracy, wykończyło mnie zupełnie.
          uffffffffffffffffff

          Co do jedzenie to Jasiek ma określone dni na coś
          Dziś na topie były jogurty, wczoraj owoce, innego dnia tylko wędlinka a
          wszystko inne be.
          Jedyne co niezmienne to mleczko, o każdej porze i w każdej ilości (pije Humanę i
          Nestle)
          Nie wiem czy to zdrowe ale naprawdę jak się jednego dnia uprze to nie ma mowy
          żeby zjadł cos innego. Na marchewki, które tak kochał chyba się zupełnie
          obraził. Uwielbia makaron, rureczki a juz najlepiej spagetti. Takie prosto z
          wody bez niczego. I dzisiaj pierwszy raz spóbował czekolady - ukradł ze stoły
          (ale tylko jedną kosteczkę!) widac było żemu smakuje aż się zaślinił z radości.
          Myślę że jeszcze nie czas na słodycze i raczej nie będę go częstować (choć sama
          uwielbiam).
          dzisiaj znów musiałam iść do pracy, ale jutro zupełnie wolne, tak bym chciała
          poleżeć choć do 12.... (marzenie) bo ten tydzień mnie wykończył.
          Spokojnej nocki
          Kamila
          • bebicka Re: Ptasia grypa:-((( 15.10.05, 21:54
            Dzieki troche mnie supoilyscie...
            Ale ja juz tak chyba bede jesli chodzi o chorowanie Mlodego to bede panikowac.

            Z tego wszystkiego zapomnialam napisac, ze dzisiaj Mlody bedac pod opieka taty u
            kyzyna na urodzinach podobno zjadl kawaleczek szklasad Maz nie jest pewien, ale
            cos malemu chrupnelo w zebach a wczesniej rozbila sie jakas szklanka..ech.
            papatki
            Maraska
    • inia25 niedziela 16.10.05, 10:31
      czesc

      moje dziecko zasmarkane, zakaszlane! szok! Normalnie leci jej z nosa na maksa,
      zielone gile (to chyba dobrze?). Jedyny plus tego przeziebienia - nauczyłą się
      smarkać nosek! Już nie muszę co chwila ganiać za nią z gruszkąsmile))

      Słownik Oli z dnia na dzień wzbogaca się o nowe słowa. Postępuje to tak szybko,
      ze juz nawet nie nadazam zapamietywac, ktore slowo jest z tych najnowszych! Ale
      najlepsza jest ryba w słowniku Oli to blablabla! Nieźle co?

      Już z Olką daję radę komunikować się na prawdę super. Na zadawane pytania
      odpowiada, albo pokazuje no. gdzie schowałaś mamy kluczyki - pokazuje miejsce
      mówiąc "tam"smile)

      Dziś oglądaqłam ten serial o dzieciach, co pani psycholog radzi jak postępować.
      Wiecie o czym mowie? Dzis byl odcinek o tym, ze rodzice nie daja rady 3 letniej
      terrorystce, ktora bije rodzicow, szaleje, nie spi... Niezle! No ale rady
      skuteczne, generalnie w napadach zlosci u oli dzialam podobnie! No i skutkuje!

      Wysłałam wiadomosc do dabrowianki, ale mi nie odpisała. Dzis wysle jeszcze raz,
      jesli nie odpisze, to zadzwonie do niej moze jutro.

      Pozdrawiam i uciekam, bo zaraz na imieniny mojej mamy jedziemy.

      Aha dziewczyny czy myslalayscie juz nad prezentami na gwiazdke dla maluszkow?
      Ja kupilam oli mate AQUADOODLE. Fajna sprawa, no i przecena z 90 zł na 40zł.
      • eklon Re: niedziela 16.10.05, 16:29
        Inia a oświeć mnie co to takiego, bo nie mam czasu ani ochoty szukać!

        A ja mam chwilę wolnego, bo mąż pojechał do teściów z Michałem i mogę trochę
        popracować!
        • monikaps Re: niedziela 16.10.05, 17:12
          To ja wyręczę Kingę.
          www.tanimarket.pl/go/_info/?id=2157&sess_id=929e442e133aa23165e7d4c745172488
          Też się nad tym zastanawiałam, ale chyba na razie pozostaniemy przy kredkach wink.
          Pozdrawiamy
          Monika i Ewa
          • inia25 Re: niedziela 16.10.05, 17:54
            to jest to, co wkleiła monika. Sprawa fajna, bo na tej macie rysuje sie albo
            flamastrem wodnym, albo mokrymi łapkami. A ze u nas i kredki i farby sa wciaz z
            wielka ochota uzytkowane, to i z tym sprobujemy. Ostatnia pasja mojego dziecka
            to malowanie farbami fingers painting. Rewelacja! Ola maluje całą sobą -
            dosłownie.
            • malilka Re: niedziela 16.10.05, 18:47
              Inia Ty mnie zawsze rozbrajasz swoim wyprzedzaniem w kwestii zakupów smile))))
              Mnie jeszcze do głowy nie przyszło, żeby pomyśleć o prezentach, ale pewnie
              kupię zestaw Lego, bo mały uwielbia klocki, pewnie zestaw "zabawa w dom", czy
              jakoś tak.
              • kamiba Re: niedziela 16.10.05, 23:06
                Ja tez jeszcze kompeltnie nie mysle o prezentach świątecznych. Zreszta musze
                wszystko kupować w ostatniej chwili bo nie umiem miec cos dla kogoś i nie dać.
                Gdybym teraz kupiła zabawkę to pewnie Jasio zaraz by ja dostał bo byłoby mi
                przykro że takie fajne coś jest schowane a przecież pewnie by się tak fajnie
                bawił. Podobnie jest z upomnikami dla męża, juz wie że w tej kwestii jestem
                "słaba" i zawsze mnie wypyta czy juz coś dla niego mam i ze tylko zerknie...
                Ostatniego roku wszystkie upominki dla niego schowałam u mamy, zeby mnie nie
                korciło i żebym nie chciała zrobic mu niespodzianki wczesniej. Ja w ogóle
                kupuje często różnym znajomym i rodzinie drobiazgi bo strasznie lubię dawac i
                mam frajdę jak się ludzie cieszą.
                Pomysłu nie mam na prezent bo przez to ciągłe kupowanie mam wrażenie że mały juz
                wszystko ma.
                Jak będziecie coś kupować nowego dla pociech to zawsze piszcie a ja chętnie
                spokrzystam z pomysłów.
                Spokojnej nocki!
                Kamila
                • inia25 poniedziałek 17.10.05, 08:37
                  Witam!

                  malilka ja po prostu lubię mieć kwestie prezentów jak najszybciej "z głowy".
                  Dla całej rodziny prezenty kupuję już od stycznia, jeśli tylko zobaczę coś
                  fajnego. No i mniej boli takie kupowanie, niż jednorazowe wydanie kupy kasy. A
                  rodzinę to mamy licznąsmile No i kumulacja swiąt w grudniu. Olka, Adam, Ewka
                  (adama siostra) imieniny, mikołajki, gwiazdka i od tego roku jeszcze dojdzie
                  jedna okazja - urodziny siostrzenicy męża, przewidziane na 18 grudnia!
                  A jesli chodzi o pozostałe zakupy, to np w kwestii ubraniowej - dobrze ze
                  wczesniej kupiłam to co mi sie podobało, bo teraz w sklepach wszystko juz
                  przebrane. Jedyny zakup jaki mi został to kupienie czapki, szalika i
                  rekawiczek, ale to już zleciłam znajomej w stanach, bo u nas nie znalazłam nic
                  ciekawego.

                  Dzis pierwszy raz olka zostaje w żłobku na leżakowanie. Jestem cała w nerwachsmile

                  pozdrawiam, wpadne pozniej
                  • opolanka1 Re: poniedziałek 17.10.05, 09:44
                    Hej dziewuszki

                    Nie wiem czy to nie przypadkiem mój ostatni post do was, ze starych kątów, za
                    chwilkę mężuś przyjdzie i spakuje komputer, no chyba, ze ejszcze z dwa dni mi
                    pozwoli sie bawić przy klawiaturce...czytajcie=zagladac na forum.
                    Większośc spakowana, oczywiście cała kuchnia jeszcze została, bo trzeba cos
                    gotwac, na czyms jesc, no i ciuszki....Teraz pogoda jest poprostu
                    nieprzewidywalna, jeszcze wczoraj było prawie 23 stopnie w słońca, a dzisiaj na
                    termometrze zaledwie 6....

                    Co do jedzenia, Zzuzia także jest żarłokiem, wcieła sobie wczoraj 10 pierogów
                    uskich na obiadek....hihi. Co do czyściocha, to jeszcze nie ma takiej fazy jak
                    Macius Malilki, ale buty tatusiowi na wejściu chce ściągac.

                    Co do spania, to mamy mały remanent, bo mała zasypiała oołlo 16, 17...spała
                    dwie goiznki, potem szła o 22.00 do spania, i zawsze...tzw od trzech nocy
                    budziła sie po 4.oo i nie spaął do 6.00 potem w końcu zasypiała...wiec
                    pomyslaąłm, ze rpzerwa miedzy spankiem popołudniowym a nocnym jes za krótka.
                    Wczoraj wstała o 9.30...nie spała w ciagu dnia, ale takze nie marudiząl, poszła
                    spać około 22.00 i nie obudizął sie w nocy...teraz jeszcze śpi. zastanawiam sie
                    czy to nie zmiana pory roku ma na nią taki wpływ...ale napewno jak sie oudzi,
                    to jej dzisiaj nie położe w ciągu dnia, tym bardziej, ze jest ona dzieckiem
                    długodystansowcem...

                    Z nowości, dziisaj tatuś poczuł kopnieczki dziecka, bardzo wyraźne....malenstwo
                    figluje już sobie od kilku tygodni.

                    pozdrawiam was babeczki z chłodnej niemcowni

                    A co do prezentów, to ja maniaczka niespodzianek, mogłabym poszukiwac, paowac i
                    rozdawać podarki przez kilka tygodni swiątecznych...już myslę, jka pięknie będą
                    udekorowane sklepy, bo trzeba przyznać Niemcy mają to do siebie, ze pięknie
                    zawsze na wystawach i w miastach jest przed swietami...tylko jak dla mnie
                    trochę za wcześnie,b o choinki pojawiają sie prawie po 1 listopada.....hmmmm

                    ok uciekam

                    • eklon Re: poniedziałek 17.10.05, 10:42
                      Inia i Monika, ale rozumiem, że rysunki tylko jednokolorowe?

                      Dzisiaj u nas świeciło słońce a teraz zrobiło się tak nijak, niby świeci ale
                      zza jakiejś mgiełki.

                      Znowu wyjeżdżam na drugi koniec Polski ale tym razem bez jednego zmartwienia.
                      Nie chciałam zapeszyć, ale teraz już chyba mogę napisać, że Michał zaakceptował
                      mleko Nestle. Wypija rano i wieczorem prawie po 250ml a nasze cyckanie odchodzi
                      w niepamięć. Niestety nocki jeszcze niespokojne, po w sennym amoku, szuka
                      jeszcze piersi, ale dziś chyba dam mu na noc Melisal, żeby spał spokojniej. A
                      właśnie czy Melisal działa, przy jednorazowym podaniu, czy też trzeba podawać
                      systematycznie.
                      Teraz jeszcze tylko obserwuję czy nie wychodzą mu oznaki skazy, bo niby się z
                      nią pożegnaliśmy ale z drugiej strony, nigdy nie dostawał takich ilości białka
                      na raz.

                      Nadal mam dużo pracy, więc śmigam...

                      Aha Opolanka rozumiem, że w tym nowym mieszkaniu macie sieć?
                      • jaworka Re: poniedziałek 17.10.05, 11:41
                        Witam!
                        Dziewczyny u nas paskudnie, szarop, zimno. To miesjsce w środku Europy nie jest
                        dzisiaj miłe. I mnie jakoś tak smutno i łzawo.

                        Opolanko zyczę bezstresowej przerowadzki.
                        Eklon z mlekiem bedzie dobrze. U nas jakoś ta skaza nie chce minąćsad

                        Iniu podsunęłaś mi pomysł z prezentem, dzięki. Myśleliśmy o komputerku, ale raz
                        że drogi, a dwa że Albert rozwaliłby go na 100%.

                        A w ogóle musze napisać do moderatopra, bo jak ostatnio zaglądałam na forum, to
                        coś Albert nacisnął i chyba skasowałam/ał jakiś post. No szok.

                        Dostałam wiadro gruszek od rodziców i zaraz bede wsadzć do słoików. Nie mam
                        pomysłu jak, chyba w syropie (woda+cukier). Już pisałam o moim żarłoczku, nie
                        wiem może nie doczytałyście mojego postusad( Wasze Skarby też tak wsuwają??
                        No Zuzia z pierogami jest niezłasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja