Dodaj do ulubionych

Do klubu leżących – znowu chandra

29.09.05, 20:04
Boże znowu mam chandrę. W czasie ciąży wszystkie malutkie problemy wydają nam
się wielkimi problemami nie do przejścia. Cały czas ryczę. Czy kiedyś ta
chandra odejdzie ode mnie? Zaczynam się martwić już o maleństwo, bo przecież
biedactwo czuje moje zmienne nastroje.
Obserwuj wątek
      • asia228 Re: Do klubu leżących – znowu chandra 29.09.05, 22:23
        Po prostu jestem przewrażliwiona, płacz nadchodzi sam od siebie. Przejmuje się
        rzeczami, którymi do tej pory nie przejmowałabym się. Mam za dużo czasu do
        myślenia. Wyolbrzymiam pewne sprawy. Smutek nadchodzi sam od siebie a to
        jeszcze bardziej dobija człowieka.
    • gomaz Re: Do klubu leżących – znowu chandra 30.09.05, 12:25
      Mimo że nie jestem leżąca a "polegująca" i może nie potrafię do końca zrozumieć
      co przechodzicie to może jednak podzielę się tym co mi zawsze pomaga. Jak tylko
      za dużo myślę i zaczyna mi się zbierać na bek to muszę zająć czymś głowę i tak
      na przykład biorę gazetę lub książkę zupełnie nie związaną z dziećmi i ciążą i
      czytam, słucham aktywnie (tzn. głową a nie tylko uszami smile) radia a tam
      przecież zawsze coś zajmującego leci (albo fajna muza, albo wiadomości, albo
      któryś "interesujący" kandydat na prezydenta się wypowiada), łażę po necie po
      zupełnie "niedzieckowych" stronach, ostatecznie robię wypad do kuchni i
      funduję sobie coś pysznego (tzn. słodkiego i kalorycznego w moim przypadku).
      Asiu, spróbuj nie myśleć za dużo, może się uda, choć na chwilę smile)))
      Będę trzymała kciuki !
      Gosia
      • r.kruger Re: Do klubu leżących – znowu chandra 30.09.05, 13:15
        od początku pierwszej ciąży towarzyszył mi stres. Dużo łez i chyba jeszcze
        więcej wybuchów radości. Ale nie o tym- zrobiłam się wrażliwa,zmiękło mi serce
        i złagodniał język. Z subtelności sztotki drucianej przeszłam chyba na
        delikatny papier ścierny smile Wzruszają mnie dzieci, zwierzęta-nie tylko jeśli
        temat dotyczy nieszczęścia. Potrafię się wzruszyć do łez oglądając "zakochanego
        kundla" bo to takie piękne...
        Jak już mi źle i głośno wyję w poduszke, przychodzi do mnie mały smyk,
        obśliniona buzia i lepkie rączki, całuje mnie, wbija kolana w brzuch...i
        odgarnia włosy z twarzy. Koniec czasu na płacz...
        A kiedy jeszcze na niego czekałam, w szpitalu wstyd mi było płakać. Zamykałam
        oczy i wyobrażałam sobie śmieszne sytuacje z dzieckiem...czasem było trudno ale-
        udawało się
        A dla rozweselenia :
        Sylwester 2003r boli mnie brzuch i jest mi "ciężko" ale mąż zrobił mi dredy z
        brokatem, pomalowałam się...
        pojechaliśmy na sylwestra do rodziny, ponieważ spóźniliśmy się dużo osób
        myślało że rodzę smile Pyszne jedzonko, sztuczne ognie
        życzenia: spełnienia marzeń w Nowym Roku, łatwego porodu...
        Nowy Rok około południa, jestem zmęczona i głodna. Nic mnie nie obchodzi ani
        make up ani fryzura
        śniadanie-"kochanie albo się zesikałam albo odchodzą mi wody"
        chwila paniki (wszyscy biegają bezsensu po domu) zaraz potem ja z ręcznikiem
        ala pielucha, moi rodzice i mąż pakują torbe do szpitala
        hmm, izba przyjęć-o troszkę się pani denerwuje smile
        Dostałam kusą KUSĄ koszule, przyszedł zabawny lekarz-wchodzi(ja za parawanem) a
        gdzie ta rodząca (głos niecierpliwy i mało przyjazny) wychodzę zza parawanu-
        lekarz z uśmiechem-o, to pani smile do położnej-trzeba było mówić że to ta wesoła
        z patologii
        ok, czego nie zapakowano mi do szpitala? SZLAFROKA, więc z izby przyjęć na
        porodówke idę sobie prosta jak struna bo mi pośladki prawie wystają no i jak
        pingwin bo majtki zabrali a dostałam duuuży kawał ligniny....
        łóżko na zabiegowym jest tak wąskie że nie wiem czy mi pośladki nie wisiały po
        obu stronach smile
        Więc leżałam na tym łóżku z błyszczącymi dredami i sylwestrowym make-up nie
        mogłam być przerażona bo zespół żartował ze mną
        do pewnego momentu ale na dziś to koniec historii

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka