Dodaj do ulubionych

Mąż przy porodzie...

17.01.06, 12:17
czy musimy chodzić do szkoły rodzenia żeby mąż był przy porodzie? Bo
słyszałam, że musi i nie musi. Jak to w końcu jest?
Obserwuj wątek
    • anja.t Re: Mąż przy porodzie... 17.01.06, 12:22
      Ja chodziłam sama do szkoły rodzenia i mąz byl przy porodzie. Przekazałam mu
      wcześniej informacje, które uzyskałam na kurskie. Swoją drogą polecam obecność
      męza przy porodzie. Mnie to niesamowicie pomogło.
        • o_tuska dawida ja znalazłam spoób na męża 17.01.06, 12:43
          tez nie bardzo chciał być przy porodzie obawiając się że zmieni do mnie
          stosunek i do dzicka.
          Ustaliliśmy kompromisowo, że będzie w pierszej fazie-tej najdłuższej
          aby pogadać , pomasować plecki itp. a jak stwierdzi że to ponad jego siły to w
          każdej chwili będzie mogł wyjść. Ostatnio doszliśmy do wniosku że jego obecność
          będziee też cenzurą i zawsze moze mnie obronić i być świadkiem wydarzeń z
          aparatem oczywiście hihihi
          Chyba mu sie ta rola najbardziej spodobała - obrońca żonki smile
          A ostatnio to nawet stwierdził że może zostnie do końca smile chyba sie przekonał
          że będzie m raźniej. Kochany jest!!!
          • sylwia.ax Re: dawida ja znalazłam spoób na męża 17.01.06, 13:24
            Jesli nie jest do konca przekonany, to szkoda, ale raczej nie naciskaj. ALe
            jesli jednak zdecydujecie się ze będzie przy porodzie, jesli nie całym, to na
            poczatku, to jednak polecałabym Wam obojgu szkolę rodzenia. Przynajmniej mąz
            będzie wiedział czego moze się spodziewac w czasie porodu (np. nie wezmie do
            siebie paru "ciepłych" słow które zawsze mogą paść przy porodzie wink i moze
            jednak zdecyduje się. Natomiast nie ryzykowałabym brania takiego zielonego i
            srednio chętnego męża do porodu.W koncu nie kazdy swietnie na to reaguje. CHOć
            mój akurat od razu chciał być i nie stał przy głowie bo chciał wszystko
            widzieć, co w sumie dziwne wydawało się mnie a nie jemu.
            pozdrawiam
    • megan7 Re: Mąż przy porodzie... 17.01.06, 12:38
      też bym bardzo chciała, żeby mąż był przy porodzie, a kiedyś miałam inne zdanie..
      właściwie to mąż mnie do tego przekonał, on nie wyobraża sobie, żeby było inaczej.
      Masz jeszcze trochę czasu, żeby "popracować" nad mężem smile)
      Jak powiesz,że będzie Ci potrzebna jego pomoc i będziesz czuła się bezpiecznej
      to może podejdzie do sprawy inaczej. Powoszenia!
      • larakrofft Re: Mąż przy porodzie... 17.01.06, 14:00
        mój jest zbyt wrazliwy i niestety nie bedzie ale js
        bym bardzo chciała
        no ale coz jak ma zemdlec i o niego mama sie jeszcze martwic
        to lepiej niech zostanie na zewnatrz.
        zazdroszcze tym z którymi maz bedzie przy porodzie
        a moze któras pozyczy swojego meza?na czas porodu smile ?
        • o_tuska a moze nie mąż 17.01.06, 14:26
          A nie masz kogoś bliskiego, kto może i chce Ci towarzyszyć : mama, siostra,
          przyjaciel/ółka albo ktoś taki???
          Mąż to nie jedyne wyjście wink
        • floraservice Re: Mąż przy porodzie... 17.01.06, 14:54
          Ależ Ci nasi faceci są... no, no... kręcą nosami kiedy w naszych brzuszkach
          zamieszak ktos inny niż oni by chcieli, sa tak wrażliwi, że musimy sie o nich
          martwic - kurka, przecież to oni maja byc dla nas oparciem, szczególnie w
          takich trudnych chwilach. Usłyszalam dziś bardzo ładne zdanie, że wtedy, kiedy
          my oddalimy sie na "inną planetę" (podczas porodu znaczy, to naprawdę tak mozna
          odczuwać wink)i bedziemy skupione na WIELKIM, oni powinni zapewnic rzeczową
          troskę i dbać o nas. Mój mąż był ze mną przy drugim porodzie, to on trzymał
          naszą córcię pierwszy w ramionach, głaskał mnie po głowie i gadał z lekarzem,
          który nas starał się "zabawiać" rozmową, wtedy kiedy ja z oksytocyną w żyle
          zwijałam sie z bólu. Zaznaczyc muszę, że panicznie boi się widoku krwi i takich
          tam medycznych spraw, ale po pierwsze nie zemdlał, po drugie był naprawdę
          bardzo mi potrzebny. Choć potem opowiadał, że mój trwajacy kilkanaście godzin
          poród to było takie "plum... i już, po wszystkim". Przy pierwszej córce nie
          było nas stać na poród rodzinny, bo kosztował więcj niz moja miesieczna pensja,
          a wcale źle nie zarabiałam, wiec byłam sama, co wspominam bardzo źle.
          Kilka dni temu zapytałam go czy teraz chce byc ze mną przy porodzie - a on z
          usmiechem odpowiedział, ze oczywiscie, bo nie wie czy jeszcze kiedykolwiek
          trafi mu sie taka okazja. I nie chce niczego przegapić.
      • agness25 Re: Mąż przy porodzie... 17.01.06, 15:57
        mój mąż bardzo chce być ze mną przy porodzie, ja natomiast mam pewne
        obawy..Też bardzo chcę, żeby był na początku, ale nie jestem pewna czy w
        ostatniej fazie porodu jego obecność nie będzie mnie troszkę krępować..W każdym
        bądz razie, na pewno chcę, żeby był z przodu, przy mojej głowie i za bardzo nie
        zaglądał w "dół"smile
      • larakrofft Re: Mąż przy porodzie... 17.01.06, 15:58
        ale mama czy siostra to nie to samo
        najblizsza mi osoba jest mąż i nikt inny tak nie pomoze jak on
        dlatego nie planuje wziac mamy lub kogos innego,
        jesli nie z mezem to bede sama i dzielna smile
        ale to zawsze jakies wyjscie wiec warto równiez rozwarzyc.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka