Dodaj do ulubionych

wróciliśmy:)-wakacje średnio udane:(

13.07.06, 21:12
pierwszy tydzień minął nam całkiem fajnie.Siedzieliśmy nad morzem u mojej
cioci w gdyni.Codziennie plaża i słóńcesmile.Julka całkiem dobrze znosiła upały
jednak z morzem się nie polubiła i do wody nie chciała wejść.potem
pojechaliśmy z mężem i Julką do teściowej.Podczas jednej z imorez rodzinych
teściówka wypiła kilka kieliszeczków i rozkręcił się jej język,a jako że my z
moim mężem nie piliśmy to zostaliśmy kierowcami cudzych samochodów.Julka
jechała ze mną i była przypięta w foteliku.Nie widząc mamy zaczęła płakać no i
teściówka się rozkręciła że co ze mnie za matk, że tresuję dziecko ,że
powietrza nie ma i ogólnie że jestem najgorszą matka jaką znała.Do tego dodała
jeszcze troszkę innych epitetów.I tak następnego dnia weszła do pokoju i
powiedziała "przepraszam ale mi sie wymknęłó"- rozwaliła mnie tym tekstem więc
postanowiłam że jadę do domu.No i tak po tym całym incydencie został
niesmaczeksadwyjechałam bez pozegnania z nią i mam nadzieję że długo nie będę
musiała jej oglądać!!!Dobrze że mieszka 120 km od nassmile
Obserwuj wątek
        • paulinka84 Re: wróciliśmy:)-wakacje średnio udane:( 14.07.06, 18:51
          My jedziemy w góry z moimi rodzicami na początku sierpnia. Póki co....
          codziennie awanturuję się z mężem przez jego rodziców. Jego mama już mnie raz
          wyzwała od "baby jagi", bo nie chciałam z nią zostawić synka na godzinę.
          Jakoś tak z dnia na dzień nie lubię teściów coraz bardziejsad Jestem nerwowa jak
          musimy ich odwiedzić, albo gdy oni dzwonią, że zaraz przyjadą.
      • alfa36 Nie wiem, co lepsze... 16.07.06, 13:37
        Trochę od tematu odbiegnę, bo napiszę o teściowej. Moja mieszka kilka ulic dalej, ale odwiedza nas bardzo rzadko. Powiedzialabym nawet, że tylko na specjalne okazje, no i czasem coś z działki przywiezie. Ewentualnie jak ją poproszę, że muszę wyjść, ale muszę to wczesniej ustalić. I wcale mi z tym nie tak dobrze. Marzy mi sie tesciowa nie wtrącająca się (moja taka jest), a jednocześnie interesująca się (moja taka nie jest).
        • aisza24 Re: Nie wiem, co lepsze... 16.07.06, 13:51
          Moja sie nie interesuje, nie wtraca tez....tesciowe to potrafia byc zołzami
          niezłymi, ale znam tez przypadki, ze bardzo pomagaja przy dzieciach, ja mojej
          tez nie zostawialbym synka na godzine, po prostu boje sie, czy ktos obcy (maly
          kontakt z dzieckiem, wiec pisze obcy) umialby upilnowac i zajac sie tym zywiolkiem.
          U nas niestety odpoczynek odpada,maz haruje jak woł, zebysmy troche podniesli
          sie z dolka finansowego, ktory nam obecnie dopadl, ja siedze sama z Malym w
          miescie, czasem jade z mama na wies, Maly mnie wykancza, brak mi sil i
          cierpliwosci do niego czasem, Krzys jak wraca z pracy to chce odpoczac, a ja
          chce podgonic troche obowiazkow domowych, wiec sie klocimy kto sie zajmie
          Malym.....i tak upływa nam czas

          gg 1493654
    • pati775 Re: a propos tesciowej 16.07.06, 21:45
      na poczatku na babe (tesciowke) narzekalam ale to chyba przez stres okolo
      porodowy smile

      ale teraz moge smialo napisac ze jest wlsnie taka
      nie wtracajaca sie ale interesujaca sie tesciowa czyli jest wtedy kiedy musi
      byc a jak sie czasami zapedzi i jest czesciej to grzecznie ale stanowczo
      oponuje i ona to rozumie

      mieszkamy razem my na gorze tescie na dole poki co sie dogadujemy

      ale to wymaga pracy i chceci z obydwoch stron

      ps. ale jakbym miala z moja mama mieszkac to mimo ze sie bardzo kochamy to
      bysmy sie chyba pozabijaly - no po prostu wspolne zycie nam nie wychodzi teraz
      kiedy obydwie mamy juz swoje domy i rodziny wiec z teciowa jest mi lepiej
      _______________________
      Licznik synka smile
      wrzesniowa mama 2005 smile
      • sdomitrz Re: a propos tesciowej 17.07.06, 11:23
        A ja mam teściową daleko (mamę jeszcze dalej) i częśto brakuje mi jakiejkolwiek
        pomocy czy zainteresowania ze strony "pokolenia babć". Synek przepada za babcią
        (rozpieszcza go pozwalając na to, czego u mnie nie może), ale widuje 3-4 razy
        do roku.
        Kiedyś powiedziała mi, że jak ma mi pomagać, to muszę przyjeżdżac i siedzieć u
        nich w domu, bo ona to do Warszawy nie pojedzie. Śmieszne to, bo jednak
        potrzebuję pomocy tu u siebie w domu od czasu do czasu a nie tak
        że "przyjechałam, usiadłam wam na głowę i pomagajcie mi"... I co to za pomoc,
        jak ja mam się pakować i siedzieć z dziećmi na obcym... Bardziej się zmęczymy
        wszyscy...
        Stosunki między teściową i synową zawsze są trudne i zawsze jest coś co nie
        jest tak jakby się chciało....
        Ja np. nie potradfię jej nazwać mamą i ona mi tego wybaczyć nie może, inna
        synowa nazywa i ma o niebo lepsze stosunki przez to, ale co zrobić - ja udawać
        nie potrafię, a takie "mamusiu mamusiu" wydaje mi się nieszczere, zakłąmane,
        udawane... Nie wyobrażam sobie, żebym musiała tak ja nazywać
        Jednak chciałabym, żeby tescie mieszkali gdzieś niedaleko i zebyśmy mogli np.
        pojsc do nich na wieczór (albo oni do nas), ale żeby nie trzeba było nocować w
        obcym domu ani pakować torb do wyjazdów-odwiedzin...

        Już teraz zaczynam myśleć, jaka to ze mnie będzie teściowa i chyba też nie będę
        taka słodka, bo jestem uparta i zaborcza jeżeli chodzi o dzieci...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka