Dodaj do ulubionych

lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D

27.09.06, 22:39
witam dziewuszki.
zastanawia mnie czy ktoras z was ma to szczescie i jest nauczycielka??? smile
to znaczy czasem szczescie czasem nie smile

pracujecie czy jestescie na L4?
czy lekarz proponowal wam L4 ze wzgledu na wysoki poziom stresu w pracy?
jak dzieciaki reagują na brzuszki?
jak dyrekcja podchodzi do waszego zaciazenia?


u mnie
dyrekcja i kolezanki ciesza sie razem ze mna i kibicuja szczesliwemu
przebiegowi ciazy.
dzieciaki patrza podejrzliwie smile jedna uczennica ostatnio przyszla do mnie i
zagaduje:
- a prosze pani a ja mam trzy siostry i takiego malutkiego braciszka.
ja na to - no to bardzo wesolo w domu musi byc i rodzinnie.
- no, tak, fajny jest ten moj braciszek. a pani tez bedzie miala?
ja na to - co, braciszka?? smile
- nie, dzidziusia.
ja na to - tak smile
- jeła, no to fajnie.

hehe generalnie niezle podchody wyczyniaja i nie pytaja wprost smile

wlasnie koncze L4 z okazji zapalenia gradla i zastanawiam sie czy wrocic do
roboty czy dac sobie spokoj.
napinkala mnie nera i lapie mnie ten bol znienacka i ciekawa jestem jak tak
na lekcji mnie zlapie to co?? mam sie na lawce polozyc zeby przeszlo?? smile

ehhh, zobacze co gin powie w piatek.

a propos, wszystkie moje gronowe kolezanki radza zebym sobie dala spokoj i
juz sobie odpoczywala do konca ciazy bo potem to jest zapinkalanka smile

no i nie wiem...

a jak tam u was drogie belferki???

pozdr
a.
Obserwuj wątek
    • amelka333 Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 28.09.06, 16:14
      Witaj.U mnie narazie wszystko przebiega spokojnie i chodze do pracy.Zamierzam
      tak to świąt.Pracuje w malutkiej szkole,uczę maluszki(teraz mam pierwszą klase
      )a w tym roku mam dodatkowo nauczanie indywidualne.W pażdzierniku wybieram się
      na podyplomówkę- mam nadzieję, że maleństwo pozwoli mi się spokojnie uczyć i oby
      starczyło mi na to wszystko sił.Koleżanki bardzo życzliwe, dzieci jeszcze nie
      zaskoczyły bo mam mały brzuszek i nic nie widać.Pozdrawiam
    • dagbaggins Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 28.09.06, 16:40
      Hej! No ja właśnie od soboty 23.09. jestem na zwolnieniu i zapowiedziałam, że
      nie wrócę do końca roku. Pracuję w gimnazjum, praca jest o tyle ciężka, że
      młodzież jest w trudnym wieku. trzeba mieć oczy z przodu i z tyłu. Męczące było
      najbardziej to, że musiałam sprawdzać prace po nocach. Nie potrafię nic
      zadawać, zresztą język polski tego wymaga. Senność, bóle krzyża i ogólne
      zniechęcenie - brak motywacji i wyczekiwanie na synusia Bartka - zdecydowały,
      że posiedzę sobie do lutego w domu i będe cieszyć się spokojem.
      W pracy wszyscy sie cieszą, młodzież jest życzliwa. Ale teraz najważniesze są
      dla mnie spokój, odpoczynek i bliskość z mężem. Tak bardzo się cieszy, gdy
      przychodzi do domu, w którym czeka żona.
      Pozdrawiam. dag
    • rengur Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 28.09.06, 19:22
      Ja pracuję z 6-cio latkami - grupa integracyjna. Mam zamiar pracować do świąt,
      ale to się jeszcze okaże, bo te maluchy tak szybko biegają... ciągle muszę
      uważać na mój rosnący z dnia na dzień brzuszek. W pracy baaardzo życzliwie
      podchodzą wszyscy, a najbardziej koleżanka z któą dzielę grupę, ciągle mnie
      pilnuje żebym nie robiła niektórych rzeczy (np. krzyczy na mnie gdy próbuję
      zdjąć coś z najwyższej półki przy pomocy krzesła smile). "Klasowe" dzieciaczki
      nic nie zauważyły, bo jeszcze chyba są za małe, ale z tego co mi donoszą
      koleżanki to byłam tematem nr1 dla starszych smile - "jak to jest pani z
      przedszkola przed wakacjami taka szczupła a po wakacjach z brzuszkiem
      przyszła smile))" nie wiem może nie wiedzą że on tak stopniowo rośnie wink
    • annazmaria Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 28.09.06, 20:16
      ja co prawda nie jestem typowa nauczycielka ale pracuje na uczelni - z racji
      roznych klopotow moja gin proponowala zwolnienie juz w 6 tyg (!) wtedy
      podziekowalam, zapytala tez pod koniec sierpnia - ale stwierdzilam ze 'kampania
      wrzesniowa' nie jest az tak uciazliwa, ale teraz od wczoraj jestem juz na
      zwolnieniu - pomijajac wszystko inne uslyszalam ze 'lepiej zeby z gory wiadomo
      bylo ze mnie nie ma niz nagle z piatku na poniedzialek trzeba byloby szukac
      zastepstwa na 20 godzin'.
      Moj klopot polega na tym ze ciagle mocno trzymaja sie mnie mdlosci i wymioty, a
      nie powiem przeciez studentom 'to panstwo grzecznie piszcie kolokwium a ja
      zaraz wroce z toaletysmile'. Klopotem (szczegolnie przy czestych skurczach lydek)
      jest tez prowadzenie zajec na stojaco - a z racji niskiego wzrostu i dosc
      drobnej postury po prostu inaczej nie umiem...
      Troche trudno mi sie przyzwyczaic do mysli ze nie pojde od 3 pazdziernika do
      pracy - chyba jestem pracoholiczka - no ale wszystko dla dziecka...
      No i jeszcze srednia wieku w pracy - chyba oscylujaca w granicach wieku mojej
      mamy smile - i fakt ze od wielu wielu lat nie bylo 'pracowego' dziecka...
      Pozdrawiam, i mysle sobie ze lepiej pracowac o tydzien / miesiac za malo niz o
      jeden dzien za dlugo - nigdy bysmy sobie przeciez tego nie darowaly, prawda?
    • aminka70 Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 29.09.06, 08:18
      cześć dziewczyny, aż mi głupio po tym co przeczytałam. Przez wrzesień pracowałam
      uczicwie, mimo przeziebienia chodziłam do szkoły i właśnie wczoraj wymiękłam.
      Okazało się, ze nieprzespane noce, długie jazdy do pracy, nawet niewielki stres
      i wyladowałam na zwolnieniu. Zamierzam teraz zabrać się za siebie i mieszkanie.
      Nie chciałabym tylko lezec i pachnieć, ale nie zamierzam też wcale się przemeczac.
      • mgosz Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 29.09.06, 20:20
        hej,
        to ja chyba jestem rekordzistka, jestem juz na zwolnieniu od lipca...
        z kilku powodow, po pierwsze odbiore sobie urlop po macierzynskiem, po drugie
        moj synek poszedl do przedszkola i tak jak przeczuwalam juz choruje, a ja sie
        nie stresuje co mam zrobic no i pierwsza ciaze duzo chorowalam...
        stwredzilam, ze lepiej niech od razu znajda kogos na caly etat, niz jesli co
        chwile bylabym na L4. W moim przypadku bardzo bym sie stresowala tymi L4 bo
        mialam 3 klasy maturalne, a matematyka wymaga duzej systematycznosci.
        Dyrektora na szczescie mam "normalnego" i wrecz przyznal mi racje ze tak bedzie
        lepiej. Lekarz prowadzacy rowniez nie robil mi klopotow, prowadzil moja
        pierwsza ciaze i pamieta jak sie tresowalam kazdym L4.
        pozdrawiam
        Magda
    • gocha_sz Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 02.10.06, 11:37
      No to i ja dołaczam. Jestem na L4 od 22 września. Planowałam popracować
      przynajmniej do końca października, wyszło inaczej. Pierwszy tydzień w pracy
      szef (z-ca) kazał mi stać na dyżurach (135 minut), chociaż głowna wiedziała
      odpowiednio wcześniej o tym że jestem w ciąży. Potem byłam a 10 dni w Niemczech
      na szkoleniu i tam dostałam w kość. Wróciłam obolała, spuchnięta, że nawet nie
      protestowałam jak lekarz zalecił mi"odpoczynek" z nogami u góry.I dobrze. Przez
      ostatnie dni miałam bóle podbrzusza i w krzyżu mnie łupie, że trudno mi by było
      wytrzymac tyle godzin w szkołach (2 gimnazja, 1,5etatu). Nie wiem co dalej. Jak
      lekarz powie że mam pracować to może pójdę, chociaż ten kto pracuje w gimnazjum
      wie jaka tam jest "atmosfera" W pierwszych dniach mało co bym dostała z nogi w
      brzuch. Dzieciaki nie zauważyły mnie w tłumie jak zaczęli się bić, a ja
      próbowałam ich rozdzielić.Czasem tęsknie za pracą, ale wiem, że w domu jest
      spokojniej.
      • anntenka Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 02.10.06, 18:59
        gocha z tym dyzurem to powiedz ze zartujesz!!!

        ja jak przyszlam we wrzesniu to mi od razu wice powiedziala ze zdejmuje mnie z
        dyzurow bo ciaza juz jest lekko widoczna i dyzury sa niebezpieczne wlasnie ze
        wzgledu na biegajace bez opamietania dzieciaki i bojki ktore trzeba niestety
        lagodzic i rozdzielac.

        w tamtym roku jeden z moich uczniow w wadze ok 70 kg (5ta klasa podstawowki!!!)
        biegl ze schodow i mnie nie zauwazyl. jak mi przywalil plecakiem to sie odbilam
        od sciany i wyladowalam na posadzce. kolezanka mnie pozbierala. ehhh

        a w tym roku popracowalam dwa tygodnie i mnie dorwalo zapalenie gardla=L4 potem
        nerka=L4 i tak do teraz sie z ta nerka bawie.

        moja wice powiedziala zebym lepiej poszla na L4 do konca ciazy juz bo im wtedy
        lepiej organizowac prace i jakies stale zastepstwo za mnie. a tak to nie
        wiadomo ile popracuje i kiedy znow na L4 wyladuje. wiec siedze i odpoczywam.
        a jak powiedzialam kolezankom ze mam wyrzuty sumienia ze siedze na L4 to mi sie
        kazaly w glowe popukac i nie szalec i sie cieszyc ze moge odpoczac.

        wiec juz sie wiecej nie rzucam i lecze z wyrzutow sumienia smile

        pozdr
        a.
        • gocha_sz Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 03.10.06, 18:23
          z tym dyżurem nie żartuję. Jak przyszłam mu zwrócić uwagę, to powiedział że i
          tak musi zmieniać plan więc kilka dni mnie nie zbawi. Ostatecznie raz szłam na
          dyżur raz nie, bo kiedy miałam skorzystać z wc, jak dyżury dziennie i pod
          rząd???
          Ostatnio dzwonił do mnie, żeby się dowiedzieć czy jeszcze będę pracowac. Skąd
          ja mam to wiedzieć, powiedziałam, że wszystko zależy od gina. Ale patrząc na
          siebie, brzuch większy niż ustawa przewiduje, obolałe nogi i ciągłe bole krzyża
          w dole, to nie uśmiecha mi się wracać. Ale to tylko zrozumie nauczyciel, bo
          inni mi by już zwymyślali od kombinatorów. smile
      • dagbaggins Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 05.10.06, 14:11
        gocha_sz, też pracuję w gimnazjum. Wypoczywaj ile się da, bo faktycznie na
        korytarzu bachory zachowują się skandaliicznie (właśnie w gimnazjum). dziwię
        się, że wice kazała Ci dyżurować. Ja pracowałam do 22. 09. ale od początku
        zdjęto mi dyżury. I tak powinno być. Nie przejmuj się, że nie ma Cię w szkole.
        tak naprawdę, to nikogo to nie obchodzi, czy ty uczysz w danej klasie czy ktoś
        inny. Nam się wydaje, że jesteśmy niezastąpione, że dzieci i dyrekcja ubolewają
        nad tym, iż idziemy na zwolnienie. Tak jednak nie jest. Wiele moich koleżanek
        chodziło do szkoły dokąd się da, ale nikt im nie podziękował. Nie jesteśmy
        niezastąpione - co nie znaczy, że jesteśmy dobre, nawet bardzo dobre w swoim
        fachu. czy ty uczysz, czy ktoś inny - kogo to obchodzi? Czy moja wice miała
        sobie za złe, że nie zwolniła w 2 miesiącu ciąży koleżanki z dyżurów, choć ta
        własnie przez te dyżury poroniła? Nie, nie miała sobie niczeego za złe, bo
        prawo mówi, że nauczycielka może być zwolniona z dyżurów dopiero po 3 miesiącu
        ciąży. Ustawy, paragrafy, prawo - jest wazniejsze od Twoich potrzeb.
        Odpoczywaj spokojnie, zdeklaruj się, że nie przyjdziesz już (przecież to 6
        miesiąc), a kogoś na Twoje mijsce zatrudnią. Ja nie wracałabym do pracy - tym
        bardziej, że pracujesz w dwóch szkołach. Ja też miałam 1,5 etatu - ale na
        szczęście w jednej.
        Pozdrawiam. dag
    • picassa Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 05.10.06, 14:21
      Witam!!!
      Ja bardzo dobrze znosilam poczatkowe miesiace, jednak od 13 wrzesnia jestem na
      L4 i nie wiem czy przed porodem wroce do pracy. Ucze w klasie "0" a tu
      sprawnosc fizyczna jest jednak bardzo potrzeban wink
      Ze strony pani dyrektor nie mam przykrosci,nakazala wypoczywac i dbac o
      przyszle maleństwo smile
      Pozdrawiam!!!
    • annazmaria Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 06.10.06, 16:39
      Wiem, wiem, pamietam swój niedawny post ale szczerze mówiac po pierwszym
      tygodniu w domu czuję się fatalnie - najgorzej ze świadomością że wszystko
      kręci sie poza mną. Dobijające jest też bycie samemu - na codzień mamy przecież
      do czynienia ciągle z naszymi uczniami / studentami a tu nagle taka cisza...
      Wiem że trudno byłoby ułożyć dla mnie plan abym jak najmniej musiała biegac po
      kampusie (jako jednostka pozawydziałowa prowadzimy zajęcia w wielu budynkach,
      rozrzuconych po całym terenie) i ciągle słyszę że 'to po prostu moment na
      zmianę priorytetów' ale nie jest lekko - a do tej pory żartem wspominany
      pracoholizm wydaje się nie być taki śmieszny...
    • lilka1133 Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 18.10.06, 10:28
      Hej, ja jestem pedagogiem, ale pracuję jako wychowawca w domu dziecka. Na l4
      poszłam w 3 miesiącu ciąży, bo bałam się o nas, gdyż pracuję z dziećmi
      trudnymi, z zaburzeniami psychicznymi i to w dodatku trybem ciągłym, czyli 17
      godz non stop, więc męczennicą nie jestem i po co sobie kiedyś w gęgą pluć...
    • picassa Re: lutówki NAUCZYCIELKI - dekonspiracja :D 18.10.06, 19:53
      Witajcie!!! niestety u mnie dalej nie jest dobrze i dostalam kolejne zwolnienie
      - teraz d0 10 listopada. Martwie sie malenstwem sad , dodatkowo ta "cisza" z
      braku pracy w szkole przytlacza- ile mozna czytac ksiazkiwink.
      Mam do Was pytanie kolezanki nauczycielki...planowalismy z mezem wziac w lutym
      kredyt na wlasny dom ( bo teraz we dwoje mamy ciasno w jedym pokoju a jakbedzie
      nas troje sad ) ale martwie sie ze nie dostaniemy tych pieniedzy z banku. Od
      wrzesnia jestem nauczycielem kontraktowym,mam mgr ale bedac teraz na zwolnieniu
      iestety dostaje pensje jak nauczyciel stazysta ... tu zaczyna sie problem. Mamy
      z mezem maly dochod i liczylismy ze moze uda sie chociaz wykazac zarobki rzem z
      13-tka. Tylko czy ktoras z Was wie czy bedac na zwolnieniu przysluguje nam 13
      wyplat?
      Prosze nie odebac mnie zle, nie jestem pazerna na pieniadze ale to jest nasza
      jedyna szansa by moc zamieszkac na swoim a w dzisjaszych czasach to okazuje sie
      ze ten kto makase to dostanie kredyt a kto nie ma to niema co liczyc nawet na
      pozyczke.
      Pozdrawiam
        • anntenka zaraz zaraz 18.10.06, 21:19
          ja czegos nie rozumiem...
          bedac na zwolnieniu ciazowym dostaje sie 100% naleznego wynagrodzenia, stawki
          ktora obowiazuje wg karty mauczyciela za dany poziom awansu zawodowego, czyz
          nie?
          gocha a z twojego postu wynika ze to jest srednia za zeszly rok.

          czyli mimo iz w tym roku zrobilam mianowanie to i tak dostane kase jak na
          kontrakcie???
          cos mi sie to malo mozliwe wydaje...
          skoro zrobilam mianowanie to kasa sie nalezy jak mianowanemu, nie????
          zglupialam...

          jak to wkoncu jest???
          • picassa Re: zaraz zaraz 18.10.06, 21:53
            to przykre ale tak...ja zrobilam kontraktowego a mam placone na zwolnieniu
            lekarskim 100% ale jak u stazysty bo naliczanie na chorobowym jest jak przez
            ostanie 12 mies. sad ( sama podstawa bo dodatki typu wiejski, mieszkaniowy itd.
            nie wchodza do chorobowego)....no i teraz jeszcze dowiedilam sie ze nie bedzie 13 sad
            • gocha_sz Re: zaraz zaraz 19.10.06, 10:26
              W moim przypadku wyszłam na plus, w zeszłym roku miałam mnóstwo nadgodzin, a w
              tym już nie. Na 100% jest to średnia z 12 miesięcy ale nie sama podstawa ale
              także nadgodziny. Następna 13 będzie mała, bo liczą się tylko dni przepracowane.
              To tyle jeśli chodzi o L4 w ciąży.
              A macierzyński to (za sekretarką podaję)
              (suma wynagrodzenia z ostatnich 12 miesięcy + 1/12 trzynastki): 30= mac. brutto

              a netto: (suma wynagrodzenia z ostatnich 12 miesięcy + 1/12 trzynastki)-ZUS 18,
              71%
              Pozdrawiam
              • amelka333 Re: zaraz zaraz 26.10.06, 19:48
                Dziewczyny czy wy dałyście w pracy zaświadczenie od ginekologa ,że jesteście w
                ciąży?ja tylko poinformowałam dyrektorkę a teraz jestem na L4 i niewiem czy
                wypłacą mi 100%pensji czy jak normalne L4.
                • anntenka hmmm 26.10.06, 20:11
                  wiesz co, ja dalam zaswiadczenie bo mnie o to sekretarka poprosila
                  powiedziala ze im w szkole to nie jest potrzebne i wyplaca mi 100%
                  ale zus lubi sie o to zaswiadczenie domagac
                  wiec na wszelki wypadek zanioslam i mam spokoj
                  • amelka333 Re: hmmm 26.10.06, 20:49
                    Dzięki za odpowiedz.Mnie nikt o te zaświadczenie nie prosił ale nA wszelki
                    wypadek poproszę lekarza i zawioze je do szkoły.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka