Czerwiec 2004 - część V

    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 25.01.08, 10:52
      Cześć
      Ręce mi opadły jeśli chodzi o naszą służbę zdrowia. Szpitale są
      jakie są ale żeby w XXI wieku lekarz nie mógł postawić diagnozy to
      się w głowie nie mieści.
      Pojechałam z Szymkiem w piątek do szpitala. Najpierw był leczony w
      domu niby na angine ale dwa antybiotyki mu nic nie dały, gorączka 40
      stopni nie dająca się zbić więc w piątek poszłam do rodzinnego a ona
      do mnie że może faktycznie to mononukleoza jest. W szpitalu szybko
      nas przyjęli, obmacali go na izbie przyjęć i zanim jeszcze przyszły
      wyniki badań zadecydowali o podaniu dwóch antybiotyków dożylnie.
      Trochę się zdenerwowałam bo nikt mi nic nie chciał powiedzieć i
      dopiero jak odmówiłam zgody na podaniu leków! to lekarka łaskawie do
      mnie przyszła żeby porozmawiać. Miała już wstępne wyniki i
      powiedziała że to wygląda na angine bakteryjną. Ja do niej że dziń
      wcześniej robiłam wymazy i że wyszły jałowe. No to powiedziała że
      wobec tego to może być mono i cytuje "z ich doświadczeń wynika że
      proponowane dwa antybiotyki są najbardziej skuteczne". Nie
      dowiedziałam się tylko na co! Tak więc na oko podali mu i faktycznie
      gorączka już po kilku godzinach spadła i nie wróciła. Ogólnie też
      poczuł się lepiej. Jak nas przyjmowali to Szymon miał bardzo złe
      wyniki - głęboka anemia, bardzo podwyższone wzkaźniki zapalne OB,
      ASO, CRP. Miał czerwone gardło, nalot na migdałach i powiększone
      węzły przyuszne.
      Właściwie do wtorku nie bardzo wiedzieli co mu jest, raz mówili że
      angina to znów że mono. W końcu we wtorek zrobili kontrolne badania
      i wykluczyli mono (choć jeszcze na wizycie lekarka nie byłą sama
      pewna tego co mówi ale druga jakoś ją przekonała!!!!) i powiedzieli
      że to ostra angina bakteryjna. Teraz, do końca miesiąca ma
      antybiotyk doustnie i kontrol w szpitalu za 10 dni. Do przedszkola
      na pewno nie pójdzie przez luty.
      Wczoraj jak wróciłam do domu to ledwo się przebrałam a już musiałam
      lecieć z Madzią na kontrol bo ona przez tydzień jeszcze była na
      antybiotyku. Na szczęście już wszystko dobrze.
      Dziś z samego rana jechałam z Madzią do Prokocimia na rehabilitacje!
      Z 12 zajęć jakie miałyśmy zaplanowane byłyśmy na 3!!! Dziś byłam
      ostatni raz bo to nie ma sensu. Wydałam dziś 60 zł na taxi tylko po
      to żeby podpisać papierek i wyjść bo Madzia tak się darła że nie
      szło zrobić nic!!! Umówiłam się na kontrol za miesiąc.
      Nie widziałam Madzi tydzień i tak naprawdę teraz mam możliwość oceny
      jej - jest dużo lepiej z rozwojem ruchowym, jest bardziej stabilna,
      chętniej chodzi przy meblach i nawet zrobiła dwa kroczki sama! Może
      ta rehabilitacja wcale nie była jej potrzebna?

      Przez ten tydzień Madzią zajmował się mąż. Po raz pierwszy moja mama
      nie mogła przyjechać więc byliśmy zdani tylko na siebie. Ja w
      szpitalu byłam uziemiona - nikogo do nas nie wpuszczali bo to niby
      oddział zakaźny ale powiem wam że brudno tam było okropnie i z tego
      brudu już można było coś złapać a nie z tego że ktoś wejdzie na
      sale! Mąż więc musiał sobie radzić sam. Dobrze mu to szło i na dobre
      wyszłosmile)) Teraz docenia moją pracę w domusmile)))

      Buziaki
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 25.01.08, 19:40
        Iwonko!!!!! No teraz to już sie tylko cieszyc, że masz to za sobą!!!!!! Co do służby zdrowia???? no zal sie wypowiadać!!!!!!

        Marto, jak najbardzij na naprasowanki reflekruję, te kocurkowesmile)))))) Ja wogóle kocham te serię kocurkową!!!!!! Na allegro mało rzeczy jestsad(((( Ale jak tylko będziesz to się odezwij. Już się napaliłam na zakupy z Tobąsmile)))))))

        A ja dzisiaj 10 i pół godziny w pracy byłam!!!!! Jak na koniec tygodnia, to troche dużo i cieżko!!!! A dzień szalony jak nigdy!!!!! Przy okazji całą masę spraw załatwilam, ale zapomniałam 1 telefon wykonacsad(((( Troche niedobrzesad(((

        Ja dzisiaj z katarem juz sie lepiej czujęsmile))))
        Ale u nas pogoda jak z horroru!!!!!!
        Leje i wieje!!!!!!!!!
        Chociaż w dzień były przebłyski słoneczkasmile))))
        No tak na przemian wiosne i jesień mamy!!!!!

        Mimo wszystko czuję się świetniesmile)))))))) Dzień ciężki i nerwowy czasami, ale jakos tak wszystko poszło supersmile))))

        Pozdrawiam i zdrówka wszystkim życzę!!!!!!!!
        • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 27.01.08, 12:39
          No ładną mieliśmy wichurę wczoraj!!!!!! U nas prąd sie wyłączyłsad((( Wiec poszłam szybko spać, ale tak dudniło, że cieżko byłu usnąć!!!! Oli na szczęście to nie przeszkadzało. Rano mielismy trochę zimy ze śniegiem, a teraz świeci słoneczko!!! Wiosna prawie!!!
          I jak tu być zdrowym w taką pogodę????
          Oby szybciej ta ciepła wiosna przyszła!!!!!
      • leefka Re: Czerwiec 2004 - część V 29.01.08, 10:36
        Witajcie, dziewczynki smile

        Marnotrawna koleżanka się zgłasza. Przeczytałam tylko kilka
        ostatnich postów, więc pozwólcie, że pogratuluję Marcie (egzaminu) i
        Iwonce (wyjścia na wolność), a reszcie - ogólnie (może, np. Nowego
        Roku?).
        Nie odzywałam się koszmarnie dawno, rzadko teraz korzystam z sieci,
        w zaasadzie tylko do sprawdzania poczty, sporadycznie do pracy.
        Widzę, że u Was też choroby różnorakie grasują - taki urok wieku
        naszych maluchów...
        U mnie już rok mam pod hasłem "Miśka wiecznie chora" - dwa tygodnie
        temu dostała szósty od kwietnia antybiotyk (nie licząc Bactrimu raz)
        i w zasadzie nie wiadomo czy nie na wyrost. Do tej pory pomijając
        pomniejsze infekcje, z którymi nie chodziłam do lekarza, bo nie
        przebiegały jakoś dramatycznie miała zapalenie oskrzeli
        (trzykrotnie), zapalenie ucha (dwa razy), zapalenie gardła (dwa
        razy) i szkarlatynę, z czego ostatnio gardło + ucho na raz, a po
        tygodniu gorączki 39.5 i 5 dniach antybiotyku lekarka stwierdziła,
        że właściwie to chyba jest mononukleoza (Iwona, witaj w klubie).
        Wyniki krwi nie wyszły jednoznaczne, wymaz z gardła jałowy - w sumie
        nie wiadomo o co chodzi. Obyło się bez szpitala, ale byłam już na
        granicy wytrzymałości, bo mi dziecię nic jeść i PIĆ nie chciało. Z
        tego wszystkiego dostała jeszcze zapalenia jamy ustnej i kiedy już
        chciała jeść to nie mogła. Bidula.
        Lekarka sugerowała ostatnio, że ona tak może reagować na mleko, ale
        kazała najpierw odżywić, a potem wyeliminować na dwa miesiące.
        Wy jesteście oblatane w tych sprawach: kiedy się dzieciakom robi
        testy w kierunku alergii? I jakie?
        Poza tym nie jest źle. W tym wszystkim Tosia się nawet trzyma,
        ostatnio padła przed Świętami, na gardło, a wcześniej tylko
        drobiazgi. Aż się boję pomyśleć co będzie jak M. pójdzie do
        przedszkola... A ja do pracy na pełny etat mam wracać od września...
        Ech...
        Jeszcze jedno, czy któraś z Was wie coś może o skierowaniach do
        sanatorium? Jakie są procedury, żeby takowe dostać? Może jakiś
        dłuższy wyjazd klimatyczny coś da?
        Całuję i pozdrawiam,
        Ola
        • leefka jeszcze raz 29.01.08, 13:06
          doczytałam w dół do posta Katy - widzisz, jednak Twój apel dotarł do
          mnie telepatycznie wink Z opóźnieniem, fakt, ale to akurat dla mnie
          typowe.
          Nie obiecuję, że będę często, ale postaram się raz na czas jakiś
          zajrzeć.
          Jutro jedziemy do teściów po Tosię (mąż ją wywiózł, jak Miśka była w
          takim kiepskim stanie, na wypadek, gdyby miała trafić do szpitala,
          żeby Tosia była zaopiekowana. A jako że tam teraz ferie, to i
          kuzynka z kuzynem za płotem siedzą smile Tyle, że potem się okazało,
          że szwagierka tak się tej momonukleozy wystraszyła, że nie pozwala
          dzieciakom się z Tosią bawić. Na szczęście po sąsiedzku ma jeszcze
          jedną koleżankę, której mama wychodzi z założenia "jak się ma
          zarazić to i tak jej nie uchronię". W zasadzie przyszły tydzień mam
          wolny, więc może zostaniemy do przyszłego weekendu i trochę
          dzieciaki na świeżym powietrzu dotlenię? Mam nadzieję, że M. nic mi
          znowu nie złapie, bo teraz jest tak wyjałowiona po antybiotykach, że
          nie ma żadnej własnej ochrony. Wczoraj byłyśmy pierwszy raz na
          spacerze od trzech tygodni (wcześniej tylko wizyty w przychodni, a
          potem prikaz siedzenia do końca kuracji - Zinnat, a później Heviran).
          Dzisiaj obudziła się z płaczem o 6.30 (od tygodnia z hakiem moje
          dziecię znowu budzi się najwcześniej o 8 rano smile) i mówiła, że ją
          ucho boli. Gorączki nie ma, ale to to samo ucho, co ostatnio.
          Fuj, znowu o chorobach piszę! Matka, weź się za siebie!
          A miało być o tym, że wiosna za pasem (znaczy już bliżej niż dalej :-
          ))
          A, i moja mama wychodzi za mąż w Poniedziałek Wielkanocny.
          Dziewczynki będą miały nowego dziadka (były już z nim nad morzem),
          mój Tato niestety nie doczekał ani mojego ślubu, ani wnuczek...
          Całusy,
          O.
          • joanzac Re: jeszcze raz 29.01.08, 19:04
            Cześć Leefkosmile))) Miło cię widziećsmile)))
            I gratulacje dla mamysmile)))))

            My dzisiaj po wizycie u lekarza wylądowałysmy w domu z antybiotykiem!!!!!!! Kaszel powrócił, katar też!!!!!!
            Tylkoże ja nie mam z kim Ole zostawićsad((((
            A w pracy sajgon!!!!!!
            Nie mam pojecia co jeszcze zrobię???????
            Do teściowej jej zawieść nie mogę, bo ona z dawkowaniem leków to na bakier!!!!! A poza tym jak Ola choruje, to ona zazwyczaj ma jakieś ważne sprawy!!!!!!!! e, szkoda gadać!!!!!! I tak nie mogę na nia patrzeć!!!

            No wiec norma u mnie???!!!!

            pozdrawiam
            • ekasia1 Re: jeszcze raz 29.01.08, 20:30
              Cześć,

              My też chorzy w domu siedzimy już od zeszłego tygodnia. Tydzień
              temu w sobotę Kinga zaczęła gorączkować, więc ją zatrzymałam w domu
              z nadzieją, że jej się poprawi. Ale niestety po tygodniu w piątek
              już było fatalnie, bo cały czas 39 st i nie ustępowało nawet po
              lekach przeciwgorączkowych. Więc poszłyśmy do lekarza, okazało się,
              że to zapalenie gardła, no i antybiotyk. A że moja Kinga nie waźmie
              do ust żadnego syropu ani generalnie niczego z lekarstw, więc
              dostała zastrzyki. Teraz już kończymy kurację, jutro ostatni
              zastrzyk. Później do końca tygodnia posiedzimy jeszcze w domu, a od
              pon. znowu do przedszkola. Muszę przyznać, ze Kinga bardzo dzielnie
              znosi zastrzyki, trochę płacze, ale tylko w samym momencie
              podawania. Na pewno dużo lepiej to znosi niż próbę podania jej
              czegoś doustnie. Taki dziwny z niej typ. Dziś nawet narysowała
              rysunek dla pani pielęgniarki, która przychodzi jej robić zastrzyki.

              Kamil na szczęście czuje się dobrze, mimo że oprócz Kingi w domu
              jeszcze jest chory mąż (angina i też antybiotyk) i ja też byłam
              chora, ale wyleczyłam się sama na szczęście.

              Pozdrawiam i zdrowia życzę. Aby jakoś dotrwać do wiosny.
              • s.ivona Re: jeszcze raz 31.01.08, 13:25
                Cześć
                Od powrotu ze szpitala nie mogę wpaść w rytm, normalnie wszystko mi
                się wymyka z rąk - nie ogarniam domu, nie wyrabiam z zakupami,
                gotowaniem! Nie czuje się źle, po prostu coś w moim wrodzonym
                mechaniźmie szwankujesmile

                Ogólnie wszystko u nas dobrze.
                Szymon po szpitalu stał się jakiś taki ugrzeczniony! Tylko w nocy
                bardzo płacze i nie chce spać sam ale z czasem powinno wszystko
                wrócić na swoje tory.

                Madzia zaczyna chodzić!smile)) Coraz śmielej stawia kroczkismile

                Szymon robi się za to coraz bardziej przemądrzały. Niesamowicie
                podchwytuje moje teksty i używa ich praktycznie non stop.
                Np
                Ja się kąpałam, mąż pracował. Dzieci same się sobą zajmowały czyt
                łaziły bez celu. W końcu Szymon mówi
                - Tatusiu, ręce mi opadają! Zajmij sie w końcu swoimi dziećmi!
                Mało się nie utopiłam ze śmiechu. Jakbym siebie słyszała.
                Albo
                Sz - tatusiu, zaświeć mi światło w pokoju
                M - Sam sobie zaświeć, przystaw sobie krzesło
                Sz - Rodzice są po to żeby zaświecać!!!
                A oto dzisiejszy tekst
                Szymon przygląda mi się i mówi - Mamusiu, jesteś taka mała i chuda!

                Tak więc samcznego, idę po kolejnego pączkasmile))
                • joanzac Re: jeszcze raz 31.01.08, 21:24
                  No i czy nie warto żyć dla takich chwil?????? jak nasze dzieci "dorastają"???smile))))))
                  Iwonko, jakoś sie wszystko ułoży!!!!!! Trochę czasu trzeba!!!!

                  My ciągle z domku, tzn podrzucam Ole do wujostwa!!!!!! Bo na babcie raczej nie mam co liczyć!!!!!!

                  A dzisiaj tłusty czwartek!!!!! O matko!!!! Jak wczesnie!!!!!
                  No wszystko jakos za szybko mi leci!!!!!

                  No i dzisiaj też jest nasza 10 rocznica ślubu!!!!!!!
                  Też nie mam pojęcia jak to zleciało????????
                  A ja sama z Ola i sie do małżonka dodzwonić nie mogesad((((
                  No cóż??? Buzi mu smesem poslalamsmile)))))

                  Pozdrawiam
                  • marta.28 .... 31.01.08, 22:51
                    A ja właśnie postanowiłam skończyć pracę na dzisiaj bo mi oczy od kompa
                    wysiadły. Ale jeszcze musiałam do was zajrzeć. Moje biedne dziewczyny mamy
                    prawie nie maja cały tydzień, a i przyszły zapowiada sie na zasadzie zamknięcia
                    w pokoju nad papierzyskami. Ech życie.

                    Ja też organizacyjnie sie nie wyrabiam. Zakupy robię mega szybkie byle na
                    przetrwanie. W weekend zrobię sobie wolne to zrobimy większe zakupy. A do tego
                    rozpoczęli kłaść dach więc i tu trzeba dawać szybko odpowiedzi. Sama nie wiem
                    jak ja tak dalej pociągnę a do tego Julka wstała dzisiaj o 5 i do 6.30 leżała na
                    mnie z przytulonym policzkiem do mojego i wiercąc sie niemiłosiernie. Padam ze
                    zmęczenia a i tak zrobiłam pełna mobilizacje co by coś skrobnąćsad(
                    • joanzac Re: .... 01.02.08, 17:53
                      No ja z zakupami też na bakiersad((((( I jeszcze ciagle o czymś zapominamsad((((
                      To troche dla rozrywki:
                      www.joemonster.org/art/8612/Instrukcja-obslugi-dziecka
                      A u nas śnieg znowu pada i biało się zrobilo!!!!!!
                      Na dodatek telefon mi szwankuje!!! Tutaj linia jakaś porypana!!!!! Nikt sie do mnie dodzwonić nie może!!!!
                      • joanzac Zagłosuj na Katyń! 01.02.08, 18:13
                        zagłosujmy na Katyń

                        na stronie
                        www.nytimes.com

                        po lewej jest Arts a na szaro Movies

                        potem jest zdjęcie Oscarów i pod spodem:
                        Interactive Oscar Ballot

                        trzeba wejść i zagłosować!!!!

                        z każdego komputera można raz więc przekazujemy
                        wiadomość dalej!

                        Link wyszedł mi nieaktywny wiec wklejciesmile)))
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.02.08, 09:22
      wczoraj przed 23 dostalismy od kolegi sms treści

      Pilnie potrzebna krew grupy A Rh- dla umierającego dziecka-
      M.Pawłowski i nr telefonu

      podeszłam do sprawy nieufnie, dzonie do kolegi i pytam się kto to

      Kolega kolegi...no dobra myśle i zastanawiam się słać dalej czy nie.
      dzwonie do mamy i mówie jej o sprawie- ona mnie informuje że też
      odstała tego sms od koleżanki

      pytam się czy tata się zdecyduje? mama mnie informuje że tata ma
      przezież grupe AB. na co mnie się włosy zjerzyły - mama ma 0 a ja
      A....

      mówie matak tylko mnie nie denerwuj po 33 latach... ;;;---))))))

      tata sprawdza grupe okazuje się A Rh-...ufff, i pomimo wielkiego
      stresu związanego z oddawaniem krwi, bo oststnio się strasznie źle
      poczuł decyduje się zadzonić pod podany numer... a tam informacja że
      numer jest nieprawidłowy

      oddzwaniam do kumpla, ona do swojego i cisza

      wyjścia są dwa albo ktoś z nerwów pomylił numer telefonu albo to
      kolejny chory łańcuszek, i jeśli ktoś faktycznie się tak "zabawił"
      to niech go szczyści na maxa

      a wścieka mnie fakt że ta zabawa to może zaszkodzić komuś kto tej
      pomocy faktycznie by potrzebował w przyszłości- no bo pomysł na
      szybką informację nie budzi moich zastrzeżeń
      • ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.02.08, 18:29
        Cześć,

        U nas już wszyscy zdrowi, na szczęście. Mąż jest w Warszawie na
        kursach przygotowujących do egzaminów na biegłego rewidentu. I tu
        muszę przesłać spóźnione, ale bardzo gorące gratulacje dla Marty za
        zdanie egzaminu na biegłego. Wyobrażam sobie, że łatwo nie było.
        Zwłaszcza przy dwójce dzieci. Ja sama muszę się teraz intensywnie
        uczyć, bo w kwietniu (11-go) czaka mnie LEP (Lekarski Egzamin
        Państwowy) i ciężko mi znaleźć czas. A muszę go zdać, bo inaczej nie
        dostanę prawa wykonywania zawodu. Tak więc stresuję się i
        jednocześnie staram się jakoś zmobilizować do nauki.

        Dziś byłam z Kingą w kinie. Ona była pierwszy raz. Poszłyśmy na
        film "Wyspa dinozaura". Kindze w kinie się podobało, ale na filmie
        trochę się bała, mimo że nie był jakiś szczególnie straszny. Ale ona
        jest taka wrażliwa, nawet jak ogląda bajki na Mini Mini to czasami
        zasłania oczy, albo wyłącza telewizor, bo się czegoś boi.

        A dziś Ostatki, ale ja siedzę z dziećmi w domu. Położę ich spać, a
        sama coś poczytam albo obejrzę, jak będzie coś ciekawego.

        Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.02.08, 21:18
          Co do potrzeby krwi to popatrzcie tutaj.
          atrapa.net/chains/krew.htm
          Męża coś rozkłada a jutro mamy zdemolować garderobę bo trzeba przenieść meble.
          Ech a tu budowa się rozciąga w czasie.

          Myślę, że LEP jest dużo bardziej stresujący.

          Ja ostatnie 3 dni spędziłam po kilkadziesiąt godzin nad kompem więc dzisiejszy
          dzień to luksus dla oczu. Niestety jutro też będę musiała posiedzieć. Ech
          ostatnio mam dosyć pracy chcę z powrotem błogiego lenistwasmile
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 02.02.08, 21:37
            A jak tam ostatki obchodzicie????? W końcu to ostatnia sobota karnawału!!!!
            Ja oczywiscie w domku z Oleczka!!!!!
            Za to męża mam na scypiesmile))))
            Bałagan mam straszny w domu i wcale nie mam ochoty na sprzątaniesad((( Ale też nie mam ochoty siedzieć w tym bajzelku!!!
            Jakoś na nic nie mam ochotysad(((
            • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.02.08, 23:21
              miłej zabawy dla wszytkich w ostatkową sobote
              • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 03.02.08, 20:35
                po weekendzie czuję się jakby mnie ktoś przepuścił przez wyżymaczkę. Mieliśmy
                małe przemeblowanie i czuję każdą kośćsad

                Mąż lekko przeziębiony - czytaj umierający. Ech jakoś tak kiepsko balujemy.
                • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 04.02.08, 17:24
                  Oj, Marto!!!!! Remonty zawsze wykańczają!!!! Ale za to pózniej jest fajniesmile))0

                  Ja mam tu znowu problemsad(((((( Jutro chyba będę asystować przy operacji psiskasad((((( Cos mu się w pyszczalu narosło!!!!!! Wczoraj jeszcze jadł, a dzisiaj.... dobrze, że chociaż pic chce!!!
                  Strasznie sie martwie tym naszym psiskiem!!!!!! Ma juz 10 lat!!!!
                  I już się jutra nie mogę doczekać, żeby dowiedzieć się co to jest??????????????
                  No co się polepszy, to..........
                  Idę lepiej pomarudzic gdzieś w kąt!!!!!
                  • joanzac Chyba ja potrzebuję Egzorcysty!!!!! 05.02.08, 19:07
                    Siedzę i beczę bo już nie wiem co mogę zrobic?????
                    Psisko ma NOWOTWÓR!!!!!!!!!!!!! No jeszcze mi tego brakowało!!!!!
                    Już zwątpiłam!!!! Nie mam pojęcia w co popadłam, ale ciągle cos mnie przygniata!!!!!!!
                    Sory, ale muszę się jakoś wygadaćsad((((
                    • s.ivona Re: Chyba ja potrzebuję Egzorcysty!!!!! 05.02.08, 20:35
                      Joanzac, współczuje! A ta choroba jest wyleczalna? Ja nawet nie
                      wiedziałam że psy mogą mieć nowotwory! A może go uśpić? Sorry że tak
                      prostu z mostu ale jakby miał się męczyć.....A lekarz to tak po
                      jednej wizycie stwierdził?

                      Ja od wczoraj do piątku jestem sama z dziećmi. Mąż pojechał do
                      Austrii ale nie na nartysmile tylko do pracysmile. Wzięłam się za wiosenne
                      tej zimy porządki. Pomyłam okna ale jak patrze po domu to się
                      załamuje bo jakoś nie widać efektów mojej pracy. Wszędzie dzieci
                      roznoszą zabawki (jak sobie radzicie przy dwójce z zabawkami i
                      porządkiem?), ogólna demolka. Już troche zabawek wyniosłam do
                      piwnicy ale niewiele to pomogło.

                      Po tym jak na opisie gg napisałam tekst Szymka że jestem mała i
                      chuda, zadzwonił do mnie tato i powiedział że właśnie do Krakowa
                      jedzie nasz sąsiad i mama nagotowała dla nas gołąbków, kotlecików
                      itp. No i mam pyszną wałówkęsmile)))

                      Trzymajcię się! Buziaki
                      • marta.28 Re: Chyba ja potrzebuję Egzorcysty!!!!! 05.02.08, 22:46
                        Asiulek współczuję ale i tak psisko było z wami długo. Jeden mój pies zwiną się
                        w ciągu tygodnia i podejrzewam też raka a drugi po roku leczenia wątroby też
                        zdechł w wieku 3 lat więc wiem co przeżywasz. Pogadaj z lekarzem o wszystkich za
                        i przeciw uśpieniu, jak długo może się jeszcze w miarę czuć i czy nie ma
                        możliwości operacji. Moje psiska generalnie widać było że boli.

                        A ja już mam koszmary senne bo od rana do późnych godzin siedzę. Dzisiaj bunt
                        zrobiłam już o 22 więc zajrzałam.

                        Iwonko co do zabawek to jakoś tak same wypływają. Ja mam dużo pojemników i wtedy
                        optycznie jakby ich mniej. Co wyniosę jakieś to przybywają następne więc porażka
                        na całej linii. Jedno co to dziewczyny same sprzątają po sobie zabawki i staram
                        się żeby robiły to także w trakcie zabawy. Staram się za nie nie sprzątać i jest
                        w miarę OK. Taki urok.
                        • mamazuzinki Re: Chyba ja potrzebuję Egzorcysty!!!!! 08.02.08, 08:55
                          Asia jestem w szoku!!!!! Egzorcysta chyba naprawde by Ci sie
                          przydałsmile Bardzo Ci współczuję z powodu psiaka ...........ja mojego
                          musiałam po 14 latach uśpic w poprzednie lato niestety. Pogadaj
                          szczerze z lekarzem bo ja wiem jak to cięzko ale jeśli psina ma się
                          meczyć i Wy na te cierpinie macie patrzeć , to naprawde lepiej to
                          skrócić.

                          U mnie cisza i spokój odpukaćsmile)Mało czasowa jakas tylko jestem
                          chyba słabo zorganizowana.........w piątek zaliczyłyśmy bal w szole
                          u Ju;lkismile)) Zucha była księżniczką a Julka karateką. Postaram się
                          zaraz wkleić jakieś fotki nowe wreszciesmile)))

                          Dziś uidziemy do knalpy na 35-te urodziny kumpeli........ boszeeeeee
                          jaka ja stara dupa juz jestembig_grin Nawiedza mnie również rodzinka ze
                          wsi także znowu w wikenda nie odpocznesmile)

                          Szykuje sie też juz powoli do wyjazdu bo za tydzien dokładnie
                          jedziemy na podbój Włoch.......Najarana jestem strasznie na ten
                          wyjazd ale straszliwie przeraża mnie perspektywa conajmniej 16-stu
                          godz w samochodzie....
                          • joanzac Re: Chyba ja potrzebuję Egzorcysty!!!!! 08.02.08, 09:14
                            Ech, szkoda gadać!!!!!!
                            to jakieś fatum!!
                            Moja 1 dziewczyna z pracy była w ciąży! No cóż, mogę napisać była,
                            bo dzisiaj ma zabiegsad((((((((((( A wczoraj jeszcze sama ją na usg
                            zawiozłam, żeby się autobusami nie tłukła!!!! Muszę też dla niej
                            jakoś pomóc??? Wiadomo co przeżywa!!!!

                            Kasiu, jak ja ci zazdroszczę tych włoch!!!! Tzn, odszczekuję!!!!!!
                            Żeby się powiódł wyjazd w 100%!!!!!!
                            Przydałoby mi sie jakieś mały wypad na narty!!!!!

                            U weterynarza jestem prawie codziennie. Psina se część tego świństwa
                            odgryzł!!!!!!! O rety!!!!
                            Olka ma zakaz zbliżania się do psów!!!!! Najghorzej, że małą suczynę
                            też od niej izoluje i cierpią obydwie!!!!!
                            Los psiny jeszcze nie przesądzony, jest silny, je i biega.....

                            Wczoraj zamówiłam szczepionkę dla Oleczki od kleszczowego zapalenia
                            opon mózgowych. Wkrótce się wylęg tego dziadostwa zacznie!!!!!!!! Bo
                            ciepło jest!!!!! Zastanawiam się jeszcze czy ja nie powinnam?????
                            Teraz siedzimy na wsi, wszędzie trawa, drzewa itp..... Chyba nie
                            warto zaoszczędzać na tej szczepionce. Jeszcze z lekarzem o tym nie
                            rozmawiałam, jedynie z weterynarzemsmile))) No moze to trochę śmieszne,
                            ale to on mnie do tego nakłonił. W ubiegłym roku obie psiny od tego
                            chorowały!!!!!

                            Poizdrawiam i biorę sie do pracy!!!!!
                            Marto, ja też po nocach siedzę przy kompie i jeszcze papierkową
                            robotę robie!!!!! Oczy się same zamykają czasami, wiec współczuję
                            tego ślęczenia i Tobie!!!!!

                            Życzę wszystkim lepszego farta niż ja mam.

                            Ps. Iwonko, dopiero wczoraj poczte przeglądałam!!!!! Dzieciaki
                            super!!!! Madzia jest urocza!!!!!
                            • mamazuzinki ??? 08.02.08, 09:57
                              wiecie co nie wiem o co chodzi ale nie mogę wkleić fotek. Znaczy sie
                              załadował mi na te foto forum ale jak chciałam dodac tam gdzie mozna
                              wejś cprzez skrót w mojej sygnaturce to nie mogesad(( Nie wiem moze
                              dlatego ze dawno ten wątek był nie uzywany to mi go zarchiwizowali i
                              nie mozna juz tam odpowiadac. Chyba musze nowy zrobić nie???? nie
                              kumam. Wy mozecie na tym foto forum obejrzec m oje fotki???
                              • s.ivona Re: ??? 08.02.08, 14:09
                                Kasiu, wątek jest zarchiwizowany więc pewnie będziesz musiała
                                założyć nowy.

                                Ja odliczam godziny do przyjazdu męża. Mam już dość. Ten tydzień dał
                                mi max w kość. Po południu idę do kosmetyczki ale jestem tak
                                zmęczona że chyba tam zasne!

                                Wyobraźcie sobie że wczoraj będąc na spacerze znalazłam telefon.
                                Stara Nokia. Odblokowałam, przejżałam książkę adresową i zadzwoniłam
                                pod numer o opisie "ojciec". Odebrał jakiś gość z którym ciężko było
                                • marta.28 Iwonko mam nadzieję, że znajdziesz czas dokończyć 08.02.08, 21:40
                                  A ja jestem po nieprzespanej nocy bo Julę brzuch bolał i miała wysoką gorączkę.
                                  Ola coś podobnego miała w zeszły weekend więc pewniakiem jakiś wirus. Ola znowu
                                  pociąga nosem (wychodzi przedszkole, ale chodziła ciurkiem 2 tygodnie).
                                  Jak znajdę odrobinę czasu to powysyłam fotki.

                                  Iwonko fajne zdjęcia.
                                  Mamozuzinki wypoczywajcie i czekamy na relacje.

                                  Asia tfu tfu odpukać. Jakieś czary mary zraz wspólnie na forum zrobimy. A co do
                                  szczepionki to jesteście w obszarze zagrożonym i szczepcie się obie.
                                • s.ivona Re: co sie stalo?:) 09.02.08, 20:41
                                  qrcze, zjadlo mi w połowie postu wrrrr

                                  No więc kończe
                                  Ciężko było się z gościem dogadać ale zakumał że ktoś z jego rodziny
                                  ten telefon zgubił i że ja chcę go oddać! Zapisał mój nr telefonu i
                                  adres a po chwili tamten telefon się rozładował! Pół godziny poźniej
                                  zadzownił już na mój nr i powiedział że to jego żona zgubiła.
                                  Pracuje na osiedlu obok jako opiekunka i że się na następny dzień ze
                                  mną skontaktuje. Przez cały wczorajszy dzień ani widu ani słychu! W
                                  końcu wieczorem przyszła do mnie. Starsza osoba. Dostałam czekolade
                                  w podziękowaniusmile))


                                  Wczoraj wybrałam się do kosmetyczki! Wow to taki prezent z okazji
                                  urodzin 30..............+1smile)) To była wizyta wstępna. Chciałam żeby
                                  mi zbadała stan skóry na twarzy bo ostatnio to mam normalnie
                                  sieczke. No więc dowiedziałam się że mam bardzo przesuszoną i
                                  naczynkową. A jak jej powiedziałam że używam tylko mydła i wody to
                                  się za głowę złapała. Kazała mi kupić
                                  1. mleczko
                                  2. tonik
                                  3. krem
                                  4. serum
                                  5. podkłam
                                  !!!!!!!!!
                                  ło matko, kiedy ja będę miała czas żeby to wszystko ponakładaćsmile)
                                  Dzisiaj pobuszowałam po sklepach i kupiłam z linii AA Help. I po
                                  wieczornym użyciu punktów 1-3 już mnie tak nie piecze. Na serum już
                                  mi nie starczyło kasy i podkłądu nie kupiłam bo nie używam w ogóle.
                                  A wy używacie? Ja nie wiem jaki kolor wybrać, nie umiem tego
                                  nakładać bo szyja mi się odróżnia od resztysmile) i brudzi ubrania.
                                  Co zamiast podkładu można by użyć?
                                  A za tydzień się zapisałam na jakieś zabiegi na twarz, coś z algami
                                  ma być.
                                  • joanzac Re: co sie stalo?:) 10.02.08, 11:38
                                    Iwonko, wizyta u kosmetyczki to fajna sprawa!!! Ja się zawsze przy tym odprężamsmile))) Ale jakos nie mam czasu teraz pójść, chociaż mam gabinet za ścianą w pracy!!!!
                                    A podkład trzeba tak dobtać, żeby sie w sumie zlewał z Twoją cerą!! Nie może być za ciemny, bo wtedy sie odznacza!!!!
                                    Ja też niedawno sobie w kosmetykach pobuszowałam, ale u mnie okazja była innasmile))) Nasza 10 rocznica ślubu!!!!!!!
                                    Oleczka mnie do kibelka goni!!!!
                                    Zara wracamsmile))
                                    • joanzac Re: co sie stalo?:) 10.02.08, 11:50
                                      A dzisiaj przy niedzieli piorę sprzątam, gotuję, nawet auto odkurzyłamsmile)))) I do tego wycinamy kwiatuszki do przedszkolasmile)) Tam juz szykujemy wiosnęsmile))) No świeta tuż tuż!!!! Strasznie szybko w tym roku!!!!!!
                                      Oleczka mi sie strasznie rozgadała!!!! Ciągle cos opowiada!!!!!

                                      A w pracy zostałam bez 1 pracownicy!!! Niestety po zabiegu czuje się strasznie zle!!!!! I jest okropnie słaba!!!! Martwie sie o niasad(((((( Może jak psychika dojdzie do siebie to też fizycznie lepiej sie poczuje??? Napewno potrzebuje jeszcze trochę czasu!!!!

                                      A mój pieseczek na razie bez zmian!!! Jednak nadal izoluję Ole od psów!!!!! A tym bardziej od tego chorego!!!!
                                      I jutro wytuszamy do lekarza na osłuchanie i badania i może od razu sie zaszczepimy od tych cholernych kleszczy!!!!

                                      Pozdrawiam i lecę dalek kwiatki wycinaćsmile))
                                      • joanzac Na poprawę nastroju:))) 10.02.08, 12:21
                                        cyt.Z pamiętnika dojrzałej mężatki

                                        Dzień 1.
                                        Dzisiaj była 10 rocznica naszego ślubu.
                                        Świętowania to tam za dużo nie było.
                                        Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć naszą noc poślubną,
                                        Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.
                                        Dzień 2.
                                        Zdzisław wyznał mi swój największy sekret.
                                        Powiedział, że jest impotentem.
                                        Też mi odkrycie!
                                        Czy on naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam już pięć lat temu?
                                        Dodatkowo przyznał się, że od paru miesięcy bierze Prozac.
                                        Dzień 3.
                                        Chyba mamy małżeński kryzys.
                                        Przecież kobieta też ma swoje potrzeby!!!
                                        Co mam robić?
                                        Dzień 4.
                                        Podmieniłam Prozac na Viagre, nie zauważył... połknął...
                                        czekam niecierpliwie.....
                                        Dzień 5.
                                        BŁOGOŚĆ!
                                        Absolutna błogość!
                                        Dzień 6.
                                        Czyż życie nie jest cudowne?
                                        Trochę trudno mi pisać, gdyż ciągle to robimy.
                                        Dzień 7.
                                        Wszystko mu się kojarzy z jednym!
                                        Ale muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne -
                                        wydaje mi się, że nigdy przedtem nie byłam taka szczęśliwa.
                                        Dzień 8.
                                        Chyba wziął zbyt dużo pastylek przez weekend.
                                        Jestem cała obolała.
                                        Dzień 9.
                                        Nie miałam kiedy napisać...
                                        Dzień 10.
                                        Zaczynam się przed nim ukrywać.
                                        Najgorsze jest to, że popija Viagrę whisky!
                                        Czuje się kompletnie załamana...
                                        Żyję z kimś kto jest mieszanką Murzyna z wiertarką udarową..
                                        Dzień 11.
                                        Żałuję, że nie jest homoseksualistą!!!!
                                        Nie robię makijażu, przestałam myć zęby, ba - nawet
                                        już się nie myję.
                                        Na nic!! Nie czuję się bezpieczna nawet kiedy
                                        ziewam...
                                        Zdzisław atakuje podstępnie! Jeśli znów wyskoczy z
                                        tym swoim "Oops,
                                        przepraszam",
                                        chyba zabiję drania.
                                        Dzień 12.
                                        Myślę, że będę musiała go zabić.
                                        Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym usiądę.
                                        Koty i psy omijają go z daleka, a nasi przyjaciele
                                        przestali nas dwiedzać.
                                        Dzień 13.
                                        Podmieniłam Viagrę na Prozac, ale nie zauważyłam
                                        specjalnej różnicy...
                                        Matko!!! Znów tu idzie!!!!!!!!!!!
                                        Dzień 14.
                                        Prozac skutkuje!!!!
                                        Przez cały dzień siedzi przed telewizorem z pilotem
                                        w ręce, zauważa mnie tylko kiedy podaje jedzenie lub piwo.....
                                        BŁOGOŚĆ!! Absolutna błogość!!!
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 10.02.08, 12:43
      Ja miałam straszną latanke w ten tydzień. Koleżanka na urlopie,
      urlopie sobote poszłam do pracy żeby choć trochę nadgonić
      zaległości. Ło matko jak inaczej się pracuje jak możesz coś
      spokojnie i bez przeszkadzania robić

      Napaliłyśmy się z kumpelami na weekend w SPA, urabiam chłopa żeby
      mnie puścił trzymajcie kciuki wink))

      Ivonko jak byłam w Twoim wieku to też nie używałam podkładu, teraz
      coraz częściej musze bo z rana wyglądam jak upiór. Ale czasami
      ratuję się tylko nałożeniem pudru w kuleczkach takiego brązującego
      Brązującego podkładu trzeba się naszukać, ale na pewno znajdziesz
      taki którego kolor nie będzie się odróżniał od skóry

      Asia zadrosze relaksu u kosmetyczki bo dla mnie wizyta u kosmetyczki
      pt. oczyszczanie jest dla mnie tak nieprzyjemna, boląca i stresująca
      że wole nie myśleć

      Z pamiętnika dojrzałej mężatki…. Puszczam dalej hehehehhehh

      Właśnie skończyła mi się kawka i mineło 10 minut tylko dla mnie, ide
      przygotowywać obiad i o garnąc chałupe
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 13.02.08, 10:47
        a ja jestem wściekła do granc możliwości!!!!!!!! Wyjeżdzamy w piątek
        a moje dziecko ma gorączkę...............zajebiście...............
        co za posrane szczęście ............. jeszcze się nie zdażyło żebym
        mogła spokojnie wyjechać gdziekolwiek..........

        idę z nią na 13 do lekarza.......... ona póki co wyje i szlocha bo
        jej zasugerowaółam ze duże prawdopodobienstwo jest że zostanie w
        domu............
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 13.02.08, 12:26
      Cześć
      Jak długo można wybierać między dobrem jednego dziecka a drugiego?
      Całe życie? Ja już nie mam do tego sił.
      Szymon mógłby pójść już do przedszkola ale siedzi w domu bo wczoraj
      hematolog powiedział że przez najbliższe 2-3 tyg mamy się obchodzić
      z Madzią jak z jajkiem. Znów stoimi przed szansą na badania
      genetyczne. Może tym razem się uda?!

      A my w domu świrujemy tzn chodzimy na spacery ale same wiecie jak to
      jest. Mnie już się płakać chce ze zmęczenia a do tego jeszcze
      spięcia z mężem. Chciałam iść dziś do lekarza po leki antydepresyjne
      ale nawet tego nie mogę brać bo chcę zacząć kurs jazdy.

      Mamozuzinki - a może to nic takiego tylko "gorączka" przed
      wyjazdem!? Trzymaj się!

      Szymon to gada non stop! Ja nie wiem skąd to dziecko ma taki
      słowotok. Opowiada, wymyśla, zmyśla, rzuca takimi hasłami że szok.
      Świetny jest sposób rozumowania 3,5latka. Kiedyś go pytam jakie woli
      spodnie; zwykłe sztruksy czy ogrodniczki. A on na to - ogrodniczki,
      to będę ogrodnikiem!!
      Za ścianą urodziła się nam sąsiadeczka więc mówie Szymkowi że za
      pare dni pójdziemy ją odwiedzić i wtedy zaniesiemy prezent. Na to
      Szymon - dobrze. kupmy jej betoniare!

      Czy wasze dzieci grają z wami w gry planszowe? Jeśli ta, to co
      możecie polecić?
      • marta.28 Normalne że z dziećmi nic nie zaplanujesz 14.02.08, 10:36
        Julka miała mieć dzisiaj szczepienie ale Ola ma zapalenie oskrzeli i już dzisiaj
        Julka zaczęła smarkać nosem. Dzwonie i odkładam. No nic mamy robić testy
        odporności 20 lutego a ewentualnie szczepienie 4 marca bo zrezygnowałam z Pani
        profesor więc nie czekamy 3 miesiące. I tak nie miało to wpływu więc mi rybka
        kto zaszczepi.

        A może właśnie zmiana klimatu Twoje pomoże mnie kiedyś jak wyjechałam z
        rodzicami pomogła.

        A ja doszłam do wniosku we wtorek jak Julka była zdrowa (teoretycznie) że nie
        będę dawała Oli na zesłanie bo i tak na nią już w nocy na chuchała. Ja też
        jestem chora więc i tak Julka nie miałaby szczepienia ze względu na zbyt dużo
        zarazków w domu. A to świnka, różyczka i odra więc musi być super zdrowa.
        Iwonko jednak w twoim przypadku to dobrze, że Szymka trzymasz w domu bo ja
        widzę, że teraz to wszyscy chorują. Nawet moja mama - okaz zdrowia.
        Iwonko a nie myślałaś co by jednak jakaś studentka do ciebie przychodziła
        pobawić się z dzieciakami, lub po to aby zająć się jednym a ty w tym czasie byś
        mogła zając się drugim? Tak na spokojnie. Fakt, że moje dziewczyny bardzo lubią
        się razem bawić, a Ola często bawi się już sama.
        • joanzac Re: Normalne że z dziećmi nic nie zaplanujesz 14.02.08, 20:20
          kasiu mam nadzieję, ze jednak planów nie bedziecie musieli zmieniać??!!!!! A dzieciaki to zawsze chorują jak nam nie pasujesad((( Ale cóz można zrobić?????
          A ja tu dzisiaj walentynkowo i z Oleczka siedzę!!!!!
          Najpierw poczty kwiatowej wypatrywałam po cichutku...... ale nie przyjechałasad(((( Teraz telefonu nasłuchuję.... ale nie dzwonisad(((((((((((
          Chyba se dam spokój i pójdę spać!!!!!!
          No jakoś tak liczylam na pierwszy gest od małżonka??????
          Miłego wieczoru!!!!!
          • aja4 Re: Normalne że z dziećmi nic nie zaplanujesz 15.02.08, 11:20
            tak sie zastanawiam czy sie moge wkrecic do wassmile
            moje blizniaki takie majowo-czerwcowe sąsmile Z terminem na czerwiec
            urodziły sie w maju. I tak sie zastanawiam czy to nietakt wpychac
            sie do czerwcasmile
            • leefka i jeszcze trochę 15.02.08, 12:16
              kurczę, ale się rozpisałam.
              Ja to już tak mam - jak coś robię to na maksa, a potem - odwyk.
              Przepraszam za słowotok i błędy wynikłe ze zbyt pobieżnego
              sprawdzenia. Mam obsesję, że nie zdążę napisać i wysłać posta i mi
              go zeżre.

              Na początek - fajnie widzieć nową twarz na forum - witaj aja4. Ja
              osobiście nie widzę problemu w tym, że według metryki Twoje
              bliżniaki są ciut starsze smile Napisz coś o sobie i dzieciakach. Jak
              to jest być mamą bliźniąt? Mam nadzieję, że nikogo nie zapomniałam,
              ale my tu chyba jeszcze bliźniaków na forum nie miałyśmy smile

              Jeszcze do Iwony - odnośnie bałaganu i wszędobylskich zabawek. Ja
              się już pogodziłam z tym, że gdy dziewczyny są w domu to zabawki
              można znaleźć dosłownie wszędzie, włacznie z piekarnikiem i pralką.
              Na szczęście pod koniec dnia, a także czasem w trakcie, jeśli
              zarządzę międzysprzątanie raczej nie ma problemów z układaniem, choć
              Tosia czasem używa wykrętów typu "Moje rączki mówią, że się zmęczyły
              i muszą odpocząć".
              Zawsze sobie powtarzam - jeśli czegoś nie możesz zmienić to to
              polub smile

              e-kasia1 - trzymam kciuki za LEP, na pewno dasz radę smile A potem, w
              czym się zamierzasz specjalizować?

              I na koniec jeszcze tylko z cyklu "powiedzonka". Na wtorkowym
              bilansie M. dostała od pani doktor naklejki, zachwycona zapomniała
              podziekować, więc ja, belfersko, zagadnęłam dziecię "No, Misiu, co
              się mówi?" A na to ona: "I jeszcze dla Tosiuni" smile Warto mieć
              dwójkę maluchów, co to za sobą w ogień, albo jedno drugie tam
              wepchnie wink
              • s.ivona Re: i jeszcze trochę 15.02.08, 12:26
                Szymon też jak tylko dostaje naklejki od pani doktor to mówi że
                jeszcze jedną dla Madzismile Hehehe to takie na pokaz bo tak naprawdę
                to bardzo nie lubi się z nią dzielić, niestety....
                • mamazuzinki Re: i jeszcze trochę 15.02.08, 15:38
                  Ja si melduję jeszcze szybciutko........

                  Mam jeden wielki metlik w głowie. Wczoraj już wzasadzie
                  zadecydowaliśmy że Julka nie pojedzie bo ja męczyła gorączka.
                  Przeryvczała całe popołudnie pół nocy......... mnie serce mało co
                  nie pękło............. nio i jest tak ze rozsądek nakazuje żeby
                  została a serce żeby jechała.......... poszłam z nia dzisiaj do
                  naszej lekarki ona ja osłuchała , obejrzała gardło, stwierdziła że
                  jest o niebo ładniejsze niż wtedy. Kazała nam jechać tylko uwazac
                  chuchać i dmuchać zwłaszcza w czasie podróży............

                  Jedziemy ...... chociaz wątpliwości mi nie brakuje..........
                  trzymajcie kciuki żebym jej nie dorobiła......... strasznie ciężki
                  to dla mnie orzech do zgryzienia...... którko mówiąc jestem wqrw@@@@
                  na maxa bo cobym nie zrobiła byłoby żle.........wrrrrrr.....nie
                  zdażyło sie jeszcze żebym mogła się wpełni cieszyć wyjazdami bo
                  zawsze cos sie przyplątuje..........

                  Pozdrawiam Was wszystki i całuję, wracamy za tydzien w niedzielę .
                  Trzymajcier kciuki

                  Witam nową mamuśkęsmile)) Napisz więcej o sobie poczytam sobie chętnie
                  po powrociesmile)))
                  • joanzac Re: i jeszcze trochę 15.02.08, 17:10
                    kasiu, trzymam mocno kciuki za udany wyjazd!!!!! I oby Julinka sie trzymała!!!!!

                    Witam nową mamusiesmile)))) Blizniaków tu jeszcze nie mamysmile)))))
                    Sadaj i pisz ile wlezie!!!!!!!

                    Lefko, miło cie znów widziećsmile))))))

                    A u nas zadyma straszna dzisiaj była!!!!!! Auta ślizgały sie po ulicach!!!!!!! Ja ledwo do domu przyjechalam!!!!!!!
                    A mój pieseczek skamlesad(((((( Chyba strasznie cierpi????? Tak mi go szkoda!!!!!!! Na dodatek muszę teraz te psiuki od Olki izolować!!!!! I wszystkim żlesad((((

                    Pozdrawiam i ;lecę rybke wcinaćsmile)))
          • leefka Wot, żyzń... 15.02.08, 11:24
            Wczoraj wyłam przyjaciółce w słuchawkę, że słońca pragnę i - proszę!
            Świeci od rana jak w lipcu. Temperatura wprawdzie lekko na minusie,
            ale i tak już prawie słyszę morza szum, ptaków śpiew smile Nie, nie
            niestety nie wybieram się na żadne kanikuły, ale nastrój mam iście
            wakacyjny. Pewnie dlatego, że wciąż byczę się w przerwie
            międzysemestralnej, ale długo się już nie pobyczę, bo od wtorku
            powrót do pracy smile
            Półtora tygodnia spędziliśmy na wsi u teściów, dziewczyny oczywiście
            się zasmarkały, ale odpukać na katarze się skończyło. Miśka od dwóch
            tygodni jest na Ribomunylu, ciekawa jestem czy to coś pomoże. We
            wtorek byłyśmy na ... bilansie dwulatka, który wiecznie nam
            przepadał, bo M. w kółko chorowała. No i nasza pediatra trochę nosem
            kręciła na ten Ribomunyl (przepisała ją inna lekarka, ta co ostatnio
            ją leczyła), ale kazała kontynuować, a potem w przerwie między
            dawkami doszczepić na pneumo-, a przed wakacjami na meningokoki.
            Tosia była szczepiona na to pierwsze jak skończyła 2 lata i
            faktycznie trochę rzadziej choruje, a jeśli nawet to lżej. Bo ja
            wiem, może to dzięki temu?
            No, dobra, nie będę w kółko o chorobach. MOże jeszcze tylko napomknę
            o sanatorium, o które Was pytałam. Lekarka stanowczo mi ten pomysł
            odradziła, tłumacząc, że to wylęgarnia chorób i lepiej samemu z
            dzieckiem pojechać na wakacje, jeśli się ma pieniądze. Głupio bylo
            mi mówić, że u nas z kasą ostatnio krucho, no bo niby biedni nie
            jesteśmy, ale taki 3-4 tygodniowy wyjazd (bo tyle co najmniej
            powinno dziecko spędzić na takiej klimatycznej kuracji) dla 4
            osobowej rodziny nieźle kosztuje w sezonie. Ech...
            Zaraz wrócę, pasibrzuchowi dam jeść.
            • leefka Re: Wot, żyzń... 15.02.08, 11:57
              Końtynuuję smile
              Coby nie pisać tylko o sobie - kilka odniesień do Waszych postów
              (dziś odrobiłam lekcje wink)

              Mamozuzinki - mam nadzieję, że wyjazd doszedł do skutku, a gorączka
              okazała się niegroźna i bezskutkowa smile My mieliśmy pierwotnie moją
              przerwę w pracy spędzić na nartach w górach, ale po tym jak M. nam
              się pochorowała, odżałowałam stratę. Swoją drogą ciekawe czy przed
              osiągnięciem przez moje panny pełnoletności uda mi się jeszcze
              pojeździć na nartach. Ostatni raz jeździłam przed ślubem, a dodam
              tylko, że w sierpniu stuknie nam 5 lat...

              Joanzac - kurczę, rzeczywiście przydałoby się jakieś magiczne
              zaklęcie ściągające z Ciebie te kłody. Bo rzeczywiście, nieszczęścia
              wcale nie chodzą parami, ale całymi stadami. Możesz tylko mieć
              nadzieję, że jak to stado wreszcie przeleci, to potem już tylko
              spokój, spokój... Może to te biblijne 7 chudych krów?
              A co do Walentynek, jakoś nie mogę się do tego święta przekonać.
              Drażni mnie ta komercyjna otoczka. Dziwna jakaś jestem. Może Twój
              mąż też ma awersję?

              kata74 - i jak ze SPA? udało się? gdzie byłaś? jak było? W życiu w
              takim wynalazku nie byłam, ale kusi mnie także i mam ochotę w lecie
              przy okazji odwiedzin rodzinnych stron namówić moje przyjaciółki-
              czarownice na wspólne SPAwanie wink Warto?

              s.ivona - dziewczyno, jesteś moją idolką. To jak Ty sobie dajesz
              radę z dwójką dzieciaków, z których każde jest w jakiś sposób
              szczególnej troski (bo na Madzię musisz chuchać, a Szymka też
              przecież ma swoje potrzeby) i z domem jest dla mnie
              arcymistrzostwem. I ten Twój ostatni tekst o myciu okien w ramach
              wiosennych porządków zimą... Skąd Ty, kobieto, czerpiesz na to siły,
              to raz, i ochotę, to dwa. Ja siły to może i sporo mam, ale z ochotą
              jest gorzej. Odkąd się tu wprowadziliśmy niespełna 4 lata temu,
              żyjemy w prowizorce. Niewiele zmieniliśmy po poprzednich
              właścicielach, ale już właściwie teraz trzeba by zrobić
              gruntowniejszy remont, bo zarastamy brudem po kątach i
              niepotrzebnymi rzeczami w szafach. Ale właściwie kupując to
              mieszkanie traktowaliśmy je jako przejściowe, tak żeby za 5-6 lat
              (czyil rok-dwa od teraz) wymienić je na większe i to dopiero
              urządzić po swojemu. Niestety rzeczywistość jaka jest każdy widzi,
              ceny oszalały i nie bardzo wiemy, w którą stronę ruszyć. Ech,
              decyzje...

              Jeszcze Iwonko, w kwestii kosmetyków - ja też mam problem z
              naczynkową cerą, ale w odróżnieniu od Ciebie mam skłonność do
              wyprysków trądzikowych, więc kremy dla cery naczynkowej są dla mnie
              za tłuste i nie umiem trafić w odpowiedni. Za to jeśli chodzi o
              podkład, używam takiego, który poleciła mi kosmetyczka przed ślubem
              (aż wstyd się przyznać, ale wciąż używam tego, który kupiłam prawie
              5 lat temu) Nazywa się Hydralight firmy IsaDora. Nie wiem jaką masz
              karnację, ale ja używam 61 Classic Beige. To jest beztłuszczowy
              podkład, bardzo delikatny, choć może dla Twojej cery odpowiedni
              byłby inny? W zasadzie używam go tylko, gdy idę do pracy, bo, cóż,
              latka lecą i rano wyglądam upiornie. Do tego jeszcze te wory pod
              oczami - ma któraś jakiś skuteczny lek?
              • s.ivona Re: Wot, żyzń... 15.02.08, 12:24
                Witamy nową koleżankę i zapraszamy do anszego grona! Pisz co u Was!


                Leefka, ja cie tak bardzo prosze, pisz częściej...strasznie lubię
                twój sposób pisania i zawsze poprawie mi nastrójsmile))
                Fajnie, że u was wszystko dobrze.
                Moja koleżanka rok temu była w Rabce, ale to było zimą. Pojechała
                tak na własną rękę i była bardzo zadowolona a mały potem juz nie
                chorował tak strasznie.

                Ja czasem mam takie fazy że coś mi się chce zrobić w domu ekstra. My
                też mamy lekką prowizorkę w domu a meble głównie zdobyczne od
                znajomych lub rodziny. Regał do Szymka pokoju zamawiamy już ponad
                rok i wciąż nie możemy z mężem dojść do porozumienia jak ma
                wyglądać! Dziś nawet poszłam z dziećmi do sklepu żeby zapytać o
                możliwość zrobienia na zamówienie ale był jeszcze zamknięty. A była
                już 10:30!!

                Szymon widać że bardzo pragnie mojej akceptacji, bardzo się ostatnio
                zmienił, na lepsze. Dziś np przy obiedzie Madzia wybrzydzała, co
                naprawde jej się nie zdaża. Wysadziłam ją więc z fotela i zaniosłam
                do łóżka spać z tekstem że jak nie chce jeść to nic innego nie
                dostanie. A Szymon na to - mamusiu, zobaczy jak ja ładnie jem!
                Pochwaliłam go oczywiście ale......to mi uświadomiło jak źle z nim
                postępuje.
                Dziewczyny, ja naprawdę jestem tak bardzo niesprawiedliwa względem
                niego!!! Madzie rozpiszczam a Szymka krytykuje. Madzi na wiele
                pozwalam a od Szymka oczekuje że będzie jej zawsze ustępował,
                wszystkim się dzielił. Mam klapki na oczach. Nie mam w swoim
                otoczeniu nikogo z podobnym problemem zdrowotnym jak u nas tzn
                chodzi mi o to że wszyscy mają zdrowe dzieci a ja ciągle wszystko
                tłumacze chorobą Madzi. Robie krzywde i Szymkowi i Madzi. Zawsze
                sobie obiecuje że to zmienie ale teraz, przez te dni które nas
                dzielą do następnej kontroli czuję jak we mnie wzbiera znów stres,
                strach. Nakręcam się ciągłym myśleniem o tym czy uda się czy nie i
                myślę że wpadłam w jakiś głupie myślenie że np jak ona popłacze,
                pomęczy się to sie szybciej zanemizuje! Rozumiecie to? wpadłam w
                myślenie że jak będę z jej drogi usuwać wszelkiego rodzaju
                przeszkody to ona będzie spokojna, radosna a przez i zdrowsza! Rozum
                podpowiada mi że to absurd ale strach jest chyba silniejszy.

                Po południu idę do kosmetyczki na zabiegi, coś tam z alg ma mi
                robićsmile

                No i muszę z mężem obgadać strategie działania bo chcę zapisać się
                na prawko. Ja mam prawko ale nie jeździłam o ho hoho ile lat i
                trzeba coś sobie przypomnieć i .....kupić auto, o które Szymon sie
                ciągle dopomina!smile

                A wczoraj Szymon stwierdził że jemu wystarczy jak mu kupimy; miecz,
                pistolet, piłe motorową i siekiere. on będzie piłował i
                siekierował!! Hmmmm a ja myślałam że jesteśmy normalną rodziną, co
                prawda z przejściami ale normalnąsmile)
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 17.02.08, 13:53
      Cześć
      W piątek zafundowałam sobie pełny relaks. Poszładm po razp pierwszy
      do kosmetyczki. Hehehe to taki prezent w ramach urodzinsmile Miałam
      chyba full serwis - maseczki min algi (brrrr ależ to zimne!!!),
      oczyszczanie, jakieś pary na twarz. Teraz jestem super piękna. Buzie
      mam gładką, mniej zaczerwienień i jestem super odchudzona w
      portfelusmile. A wczoraj poszłam, tak zupełnie przypadkiem będąc w
      Galerii, do wizażystki i pani mnie pięknie wymalowała. Zakupiłam
      sobie podkład, puder sypki i jeszcze zainwestowałam w pędzelek do
      nakłądania podkładu! Naprawdę jestem zadowolona i aż miło mi się
      robi jak patrze na siebie w lustrzesmile)))

      W planach mam jeszcze oczyszczanie twarzy kwasami ale chyba najpierw
      wyślę męża na delegacje!!smile Choć przy obecnym kursie euro to taki
      wyjazd średnio się niestety opłaca;/

      Wyczytałam wczoraj na forum zakupy że w C@A są fajne kombinezony za
      17,90!!! Pojechałam ale oczywiście w Krakowie jak zwykle nic nie
      ma!!!
      www.allegro.pl/item314302533_zima_wiosna_kurtka_spodnie_c_a_nowy_kombinezon.html
      Na allegro ktoś wystawił za prawie 50 złsad
      Szkoda bo wyglądają ładnie ale nie wiem czy rozm 98 nie byłby za
      duży na Madzie za rok.
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 17.02.08, 15:06
        gdybyście widziały u siebie w mieście takowe kombinezony to dajcie
        znać. Kupię w rozm 92.
        • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.02.08, 16:19
          Leffko ja w SPA jeszcze niestety nie byłam dopiero planuje. I modle
          się żeby coś z tego wyszło. A napalona jestem

          Ivonka fajnie że ci się udało z kosmetyczką i makijażem- zazdroszcze
          Ci zwłaszcza tej gładziutkiej buźki. Ja byłam u fryzjera i też dość
          jestem zadowlona

          Kasia mam nadzieje że wyjazd się uda i fizycznie i psychicznie. A
          zmiana klimatu wypędzi złe choróbska.

          A ja coś jestem leniuch, mało zorganizowany , zmęczony i w ogóle tak
          jakoś na nie jestem- przesilenie wiosenne chyba mi się przedwcześnie
          zaczęło…
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 17.02.08, 17:54
            U nas przesilenia nie będzie, bo zima w pełni!!!!!!
            Iwonko, co tam portfel!!! Masz wkońcu lepszy nastrójsmile)0 Należało ci sie!!!!!

            ja weekendowo- sprzątająco!!!! I jeszcze ścianę pomalowałam, bo od kijów bilardowych cała popisana kredąsmile)) Efekt zadowalajacysmile)))) Ale sprzątania!!!!

            Oleczka dzisiaj nic nie je!!!!!!
            Rano nieciekawie sie skupciała!!!!!! A jak jej na siłe 1 łyżkę z zupą do buzi wpakowałam, to mi do talerza zwymiotowała!!!!! Teraz jej nie namawiam do jedzenia!!!! Cos jej chyba na zołądku leży????? Dobrze, że krochmal pije1!!

            Ide jeszcze meble polerowac!!!
            • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.02.08, 20:35
              Hej.
              Ja z chorobami młodych wyjść nie mogę. Teraz Julka pokasłuje. Zobaczymy co na to
              powie P. doktor.
              Mnie coś głowa boli ale chociaż katar się kończy. Dobre i to.

              Zazdroszczę kosmetyczki, a ja za to z mężem byłam na Leidis i polecam.
              Uśmialiśmy się - pełna sala była, siedzieli nawet w pierwszym rzędzie. Potem na
              pizzy. Miło było sie wyrwać bez dzieciaków.

              A jutro do roboty, ech.....

              Co do C&A to ja pewno czas znajdę jak się wszystko pokończy. A Iwonko oni mają
              zawyżona numeracje, pamiętaj.
              • s.ivona Re: Marta 18.02.08, 08:27
                zawyżona numeracja? tzn że 98 jest jak 92? czy 92 jak 98?smile W sumie
                mnie zaskoczyłaś bo do tej pory kupowałam sporo i jakoś tego nie
                zauważyłam. Co prawda mam wieczny problem ze spodniami dla Szymka bo
                98 jest na styk a 104 za duże. W końcu kupiłam takie spodnie w roz
                98 któe fabrycznie miały powiniętą wysoko nogawkę więc ją odprułam i
                w końcu spodnie na Szymka są idealne, czyli z lekkim zapasemsmile
                • joanzac Rotawirus: 18.02.08, 09:38
                  (((( Chyba nas dopadł???sad(((
                  Ola od wczoraj miała rozwolnienie straszne, raz zwymiotowała, w nocy też wstawała, rano podobnie, na luzno!!!!! Nic nie jadła prawie cały dzień wczoraj, dzisiaj tylko pije!!!
                  Idziemy do lekarza ale dopiero okolo14.
                  Pierwszy raz to dziadostwo nas dopadło!!!!!
                  Ile czasu może to potrwać????????? I co dawać jej do jedzenia????
                  Jak zapytałam czy jest głodna, to oczywiscie nie!!!!
                  Buuuu, dziadostwo!!!
                  • s.ivona Re: Rotawirus: 18.02.08, 10:36
                    najważniejsze żebyś ja dopajała, może np Gastrolit? Słone to jest i
                    może nie chcieć pić ale to sole min, może ORS 2000? do kupienia w
                    aptece bez recepty.
                    A z jedzenia, może lekki kisielek? może rosołek. Jeść nie musi, oby
                    tylko piła!
                    Może smecte do picia jeszcze?
                    • aja4 Re: Rotawirus: 18.02.08, 13:05
                      TO jak nie ma blizniaków to juz sasmile

                      moje kulkukrotnie przeszły rota. i faktycznie pic duzo!! Nam nawet
                      zalecono podac kilka łyzeczek wygazowanej coli. Oczywiscie wszelkie
                      prebiotyki mile widziane typu lakcid , acidolac itp... coz z
                      grzybkami tez moze byc nazwe mam na końcu jezyka... w kapsułkach lub
                      saszetkach takie zielono -białe ech......... skleroza. Do jedzenia
                      kleiczki ryzowe ale jak dziecko juz samo zachce , nie ma co wmuszac.
                      Najwazniejsze zeby sie nie odwodzniło. A trwac moze róznie max
                      tydzień ale z reguły po 3 dniach całkiem przechodzi
                      • joanzac Re: Rotawirus: 18.02.08, 16:07
                        Uf!!! No nie jest tak zlesmile))) Nie jest odwodnionasmile))))) Dalej jeść niebardzo, ale parę łyzeczek kaszki jęczmiennej na sypko zjadłasmile)) Gastrolit i smekta też juz były i mam lakcid w lodówce. Ale kupki nadal bzidkiesad(((((( Jeszcze ta temperatura!!!!!
                        Dokturka nam jeszcze jakis specyfik przepisała. I dla mnie też już kazała przyjmować!!!! Ja na razie mam jakieś bóle zołądkowo - jelitowe!!!!
                        Ale oczywiscie każde choróbsko wybija mnie z rytmu i równowagi!!!!!
                        • kata74 Re: Rotawirus: 18.02.08, 18:04
                          Asia - współczuję bardzo, straszne to jest

                          my 2 dni byłyśmy na paluszkach slonych i na gazowanej nałęczowiance
                          pitej małymi łyczkami,i coca-coli ( dla mamy)

                          mnie też na 2 dzień strasznie w nocy bolał brzuch także się
                          zwijałam, przeszło mi dopiero po nospie forte

                          mam nadziej ze to u was to tylko 1 dnioówka a nie więcej
      • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 04.03.08, 12:34
        no to widze ,że moge sobie z niktórymi tutaj podac rekewink

        Ja to jestem mega pechowiec! niechce mi sie opisywac ale na prawde
        ci którzy znaja moja historie to mnie wysyłaja jakies uroki odczynic
        bo to co mi sie zdarza to az niewiarygodne jest po prostu.
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 04.03.08, 20:35
          ja się melduję.
          Jakby się ktos trafił do odczyniania uroków to ja bardzo
          proszę........ zwłaszcza jeśli chodzi o zdrowotne kwestie....
          Zucha mi sie qrde blaszka znowu rozłozyła Wyczuła piczka bo miałam
          ją od poniedziałku spróbowac do przedszkola wysłać. W końcu mnie
          wypiszą ....... a tu juz nowe zapisy teraz trzeba składac
          podania.........Jak zwykle zatoki jej zawaliło katar spływa po
          gardle i kaszelek jest odpowiedni...... łażę jak śnięta bo nocke
          miałam poszarpaną............ wisiałam nad nia z miską w ręku
          przygotowana na pawika..............

          trzymajcie kciuki jutro jadę z teściówka sprzedawać jej
          chałupę........... oby sie udało bo ona z kolei kupuje chałupę od
          nas a my musimy zapłacic niebawem za ta co nam sie budujesmile)

          Iwonko dzis wtorek .........kal tam ..........ja juz o Was
          myslę....... odzywaj sie jak najszybciej!!!!

          Asia moja Zucha oststnio właśnie przejawia jakieś strasznie duże
          zainteresowanie zakładaniem torebek foliowych na głowę......nie mam
          pojecia skąd jej sie to wzieło.........
      • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 10.03.08, 13:20
        Ja szczepiłam i na menigo i na pneumo. Miałam takie zalecenie
        lekarskie z uwagi na czeste pobyty Macka w szpitalu.
    • s.ivona Re: kłamstewko Szymka 18.02.08, 19:57
      Bałagan z zabawkami mnie przerasta, tym bardziej jak Magda z
      Szymkiem razem się bawią tzn każde osobno ale w jednym pokoju. Jak
      weszłam po jakimś czasie zobaczyć co robią to "zemdlałam". Dokładnie
      wszystko było wywalone z półek!!! Puzzle pomieszane chyba ze
      wszystkich możliwych kompletów, klocki też, książki....Wkurzyłam się
      na maksa i palcem nie kiwnęłam żeby pomóc sprzątać. Jak mąż wrócił
      to też się zdenerwował ale pomógł posprzątać. Przy okazji zrobiliśmy
      czystki.
      No ale do czego zmierzamsmile Otóż mąż pyta Szymka
      - kto powyrzucał książki z półek?
      Szymon - Madzia!!!
      Mąż - taaaa, a te z samej góry, to kto?
      Szymon - duch święty!!!!!
      W tym momencie głos mężowi lekko się zatrząsł ze śmiechu ale pyta
      dalej.
      Kto?
      Szymon - przecież ci mówie że duch święty!!!!
      a jak tu wszedł? pyta mąż
      przez to okno!!!!
      - a jak wygląda duch święty?
      - jest biały!!!

      W końcu Szymon sam zabrał sie za sprzątanie!
      Ale widzisz, Kata bo to w sumie piszę dla Ciebiesmile)) Szymon też ma
      małe kłamstewka. Wiadomo po co....żeby uniknąć kary.
      • marta.28 Re: kłamstewko Szymka 18.02.08, 20:40
        Myśmy raz z rota wylądowały w szpitalu a zarażona była cała rodzina. Więc Joasiu
        jak nie chcesz mieć zespół cały to się z dala od nich trzymaj.
        Ivonko ja jak kupuje w H&M czy C&A to te rzeczy są zawsze za duże o rozmiar.
        Choć jak wszędzie zdarzają się wyjątki.
        A u nas przyszła lekarka i że Julka ma zapalenie oskrzeli ale może bez
        antybiotyku się leczyć tylko wziewy mam brać nadal bo ją pasę już od niedzieli
        przez ten kaszel. No i tak się zastanawiam gdzie to zapalenie oskrzeli, bo
        według mnie to raczej coś astmatycznego. Ech a Ola na antybiotyku. No i niby jej
        ciągle rzęzi ale antybiotyk jutro kończy. Szkoda, że na tym moim zadupiu ni mam
        naprawdę dobrej lekarki, która by do domu przyjeżdżała. A do tego dzwonie 8.20
        żeby zamówić wizytę domową. Pani mi że już nie ma wolnych miejsc i żebym
        dzwoniła o 9, ja że wtedy będę już w pracy, na to ona, że opiekunka może
        zadzwonić, a ja na to, że wtedy już dziewczyny się z domu nie ruszą bo nie mają
        samochodu. Zadupie takie, żeby musiały iść z pół godziny na piechtę. No to
        łaskawie zapisała na wizytę domową. No i pomyśleć, że to moja sąsiadka, kilka
        domów dalej. Taka jakaś mało przyjemna.
        Ja nie wiem kiedy my się wykurujemysad(

        Ciekawe jak tam dziewczyny na nartach.

        Witaj mamo bliźniaków i opisz nam ich charakterkismile)

        Moje młode też robią bałagan ale Julka należy do czyścioszków i często sprząta
        za Olę. Ona jakaś okropna pedantka jest już nawet do przesady. Terror czystości
        mam w domu. Jak jakąś plamę znajdzie to tragedia, od razu trzeba czyścić. Klocki
        nie wrzuca do pudła w postaci całych budowli lecz rozkłada na części pierwsze.

        Ivonko a czy ty lub mąż nie mówicie czasem, że "duch święty" coś zrobił. Pomyśl,
        jak najczęściej do siebie mówicie. Dzieci najczęściej mówią to co my już mówimy
        do siebie nieświadomie.

        Papatki. M.
        • s.ivona Re: kłamstewko Szymka 19.02.08, 08:46
          a oczywiście że mówimy! ileż to razy Szymon podłapuje to co mja
          mówię. Ale chyba nikt nie jest w stanie zawsze wypowiadać się
          wzorcowo. To jest po prostu nierealne!
    • aja4 Maciej z Iśką 19.02.08, 11:58
      Łomamo w zasadzie to ja nie wiem jacy sasmile serio
      no zupełnie nie wiem co napisac. Na pewno wstydliwi oboje niestety.
      Isia przechodzi teraz okres lęków.
      Mamooooooooooo , maaaaaaaaaaaamoooooooo boje sie. Bedziesz ze mna
      spała. Mamoooooo w bajce jest zębol usiadz obok mnie bo sie boje.
      mamooooo chodz ze mna do pokoju zapalic mi swiatło itd....Isia
      niejadek 14 kg ledwo ledwo za grzeczna , Maciek znacznie lepiej z
      zarełkiem ponad 17 na liczniku 9 byłoby znacznie wiecej ale
      przeszedł kilka operacji) ale za to znacznie mniej karny jestsmile Ona
      lubi kolorowac , uczyc sie, on szybko sie nudzi , leniuszek za to
      odwazniejszy.

      a tak wogóle wypadałoby cos o sobie jestesmy z Warszawy i tu
      mieszakmy jeszcze chwilke. W najblizszej przyszłosci wynosimy sie na
      wies, pod Warsiawke. Ja pracuje, dzieci chodza do przedszkola choc
      to za duzo powiedziane bo po 2,5 miesiaca nieobecnosci sa dzis 2
      dzień. Swiezo szczepione na pneumo bo łapali mega katary i zapalenia
      uszu non stop. Macka własnie zakwalifikowali do wyciecia migdała.Na
      karku lekko po 30-tce. Munsz i jamnik do kompletu.

      W kwestii zyciowo-poradowej jeszcze zagadnesmile Moje młode śpia
      jeszcze w pieluchach z wzgledów których nie chce mi sie opisywac bo
      dłuuuga to historia. Spia w nocy tylko w dzien bez. I powiedzcie mi
      jak odzwyczaic od sikania w nocy? Juz raz latem próbowałam ale bez
      wysikania w srodku nocy nie dawało rady a to bez sensu podobno.
      Naczytałam sie ,że jak pieluszka po nocy sucha to sie zdejmuje i juz
      ale co jak ów moment nie nastepuje? Zdejmuje im pieluchy na noc i
      Iska zsikóje sie po 2 razy w nocy. Wymiekam po prostu.
      • s.ivona Re: To ja się przedstawie:) 19.02.08, 12:36
        To może ja się po krótce przedstawie: )
        Iwona, mama Szymka i Madzi. Szymon to taki forumowy i realny
        łobuziak. Dziecko z mega temperamentem, odważne, pyskate, niestety
        dające mocno w kość. Szymon też śpi w pieluchach. Tak szczerze to
        czekam na cud aż sam zacznie przesypiać noc na sucho bo nie mam sił
        wstawać do niego w nocy. Leniwa jestem. Szymon chodzi do
        przedszkola, z chorobami ostatnio gorzej. Od stycznia siedzi w domu
        bo miał chyba mononukleoze. Byliśmy w szpitalu i teraz ja mam schizy
        żeby go wysłać ponownie bo mam córeczkę z poważna chorobą ukłądu
        krwionośnego więc jestem mega przewrażliwiona. Szymon też waży mało -
        ledwo 14 kg.
        Madzia ma 16m. Jest bardzo pogodna, spokojna, zupełne przeciwieństwo
        brata. Niedawno zaczęła chodzić co jest dla mnie powodem do wielkiej
        radości bo ona ze względu na swoją chorobę + inne jeszcze problemy
        ze zdrowiem rozwija się dużo wolniej niż rówieśnicy.
        My mieszkamy w Krakowie. Ja jestem nauczycielką ale akutalnie jestem
        na wychowawczym.

        A imię Isia, to zdrobnienie od......?
        • evita33 To ja się przedstawie.Witam po długiej przerwie 19.02.08, 13:56
          Witam. Mama Macka 3,5 roku i Agatka prawie 9 (KOmunia w maju).
          Iwonka no mój to chyba też forumowy i realny łobuziak. Temperament
          straszecznie wielki - do zabawy średni- nie potrafi zajac sie niczym
          sam.No chyba ze te głupawe bajki , ktorych mam po dziurki w nosie.
          Scooby Doo i Spider man krolują. Ale ograniczam ogladanie. Maciek
          apetyt ok.Waży prawie 19 kg, i juz w zasadzie dawano spi bez
          pieluchy.Ale nieraz go wysadzam w nocy a czasem sam sie przebudzi.Ma
          za to kolejną schize i przychodzi do nas w srodku nocy dpo łóżka. W
          przedszkolu ok.Ładnie zapamietuje wierszyki ale nie wymawia
          dobrze "r" - zamiast "r" mówi "l".

          No i ogolnie w domu mam jeden wielki szum gwar- kłoca sie o byle co
          z Agata,o skupieniu nad lekcjami można pomarzyć.
          Nieraz mam po dziurki w nosie wieczorem tego hałasu i nie słysze juz
          własnych myśli.
          Ale w przedszkolu ok - panie chwala. Czyli co?? chyba ja nie
          konsekwentna??
          • s.ivona Re: To ja się przedstawie.Witam po długiej przerw 19.02.08, 14:11
            a nic Evita, po prostu gdzieś się musi wyszumieć. Jak nie w
            przedszkolu to w domusmile

            Ja mam dość. Dziś jestem padnięta. Oczy mi się zamykają same, nie
            mam na nic sił więc siedzę sobie na poddaszu i mam wszystko w.....

            Taka jestem dziś zamroczona że pomyliłam butelki i zamiast
            polakierwoać włosy to potraktowałam je....dezodorantem do stóp!!!!smile
          • aja4 Re: To ja się przedstawie.Witam po długiej przerw 19.02.08, 14:16
            Isia od Weronisi ale częsciej w uzyciu Bebusia jest chyba albo
            Weroniśta bo Maciek tak mówi na siore. Ona mówiła na niego Kebik ale
            juz przestała. Isia czasem wymawia r czasem nie. MAciej za to ma
            regularna wade wymowy na k mówi t typu tot zamiast kot i wogóle mówi
            dosc niewyraznie. Powinnam z nim ćwiczyc ale nie mam siły, jak nawet
            próbuje to Iska ze mna powtarza te cwiczenia a mały ma to w d......
            Myslałam ,że tylko moja córka bije rekordy szczupłosci ma przy tym
            cos koło 100 wzrostu MAti jakies 104.
            No i widze ,że nie jestem jedyna mausia chorego dziecka tutaj
            niestety. Macius ma orzeczona niepełnosprawnosc do 6 r.ż. a dalej
            zobaczymy.
            • s.ivona Re: To ja się przedstawie.Witam po długiej przerw 19.02.08, 17:10
              Szymon też nie mówi k ani g. Za to r mówi bardzo ładnie, czasem aż
              do przesady bo nawet tam gdzie nie trzeba to wstawi r zamiast np l.
              Mnie też się nie chce z nim ćwiczyć. Szymon tego nie lubi. W
              przedszkolu ma jakieś zajęcia logopedyczne ale tak naprawdę efekty
              to praca w domu;/

              Moja Madzia nie ma orzeczenia. Jakoś cały czas mam nadzieję że ona
              wyzdrowieje więc nie staram się. Co prawda mamy podstawy aby się o
              nie ubiegać. Madzia ma wodogłowie stacjonarne czyli nie pogłębiające
              się oraz ma od urodzenia transfuzje krwi bo jej organizm niszczy jej
              krew. Od urodzenia czekamy na to żeby Madzia wytrzymała nim 8 tyg
              bez toczenia. Wtedy zrobią jej badania w Warszawie. Na razie tylko
              diagnoza "na oko".
              A co jest Maćkowi? Jeśli można spytać?

              W przyszłym tygodniu mąż jedzie zarabiać "na waciki"smile)) Ściągnęłam
              na ten czas mame bo we wtorek szykuję się na transfuzjesad Jakoś nie
              mam nadziei że wytrzyma kolejny tydzień. Znów nam zabraknie tego
              tygodnia do badań diagnostycznych.

              Czy Wy też dziś jesteście śpiące i ledwo przytomne? Czuję się jaby
              mnie przemielili.
            • marta.28 Re: To ja się przedstawie.Witam po długiej przerw 19.02.08, 21:39
              Hm my też szczuplaki. Ola 14 kg. Julka przekroczyła magiczne 9 (chociaż buzia
              jej się nie zamyka i to same konkrety)
              Też się moje gadziny kłócą.
              Ja już z tym katarem mam dość. Obie z Julką świszczymy i to mnie utrzymuje w
              przekonaniu, że nie mamy zapalenia płuc ino jakieś podrażnienie astmatyczne.
              Robimy inhalacje i z dnia na dzień lepiej. Ech czy te choroby kiedyś miną?
              Może jak ciepełko przyjdzie.....

              aja4 - ale chyba aż tak źle z Maćkiem nie jest. Mój kuzyn nie wymiał k i
              pamiętam zawsze mówił tutułta (kukułka) czy tutu (kuku) a teraz pięknie gada,
              wyraźnie. To mija. Moja Julka na razie bardzo mało gada w powiedzmy zrozumiałym
              języku. Bo po swojemu to nawet lalunia śpiewa.Ino gadać nie chce mimo, że mówię
              że ją nie rozumie. Nic cierpliwie czekam.

              A co do nocnika to myśmy wysadzali (gdzieś koło 11 przed pójściem spać) ale
              patrzyliśmy jak dużo sika. Z czasem coraz mniej, wiec próbowaliśmy nie wysadzać.
              Z czasem Ola zaczęła wstawać w nocy a potem załapała już. Teraz jak sie zsika to
              znaczy, że będzie chora bo ma temperaturę. Latem poćwiczymy nad Julką, z tym, że
              ona przynajmniej wie do czego służy nocnik. Ba nawet papier toaletowy i że potem
              trzeba wylać do sedesu (w jej wykonaniu przerzucić papier)ale nie woła.

              Joasiu a jak tam wy, żyjecie?
              • aja4 Re: To ja się przedstawie.Witam po długiej przerw 20.02.08, 08:42
                Maciek ma od urodzenia chorobe jelit . Miał kilka powaznych operacji
                (miesiace w szpitalu) , w tym wyciety fragment jelita grubego. Jakis
                czas chodził z przetoką czyli sztucznym odbytem. Wodogłowie tez
                zaliczalismy. Poniewaz urodzili sie jako wczesniaki i Macius od razu
                miał komplikacje z brzuchem, makabryczna anemie wczesniacza.
                anemizowali nam sie w ciagu dosłownie kilku dni z poziomu
                hemoglobiny 10 do 7. I chyba to wszystko spowodowało ,że mały tez
                miał kłopoty z łepkiem.Podobno obciązenia we wczesnym dzieciństwie
                moga spowodowac takie skutki. Miał stwierdzone poszerzenie
                przestrzeni podtwardówkowej i pnia mózgu ale na szczescie max do 9mm
                a chyba powyzej 12 dopiero trzeba by było myslec o operacji.
                Pamietam ,że latałam co chwila z nim na to usg przezciemiączkowe i
                miedzy jednym a drugim dostawałam zawału czy nic nie przyrosło.
                brrrrrrrrrrr. A jak czekałam pod gabinetem neurochirurga to prawie
                zeszłam na zawał. Na szczescie nic sie nie pogłebiło i juz dawno
                tego nie monitorujemy.
                A co do sikania nocnego wymiekam. Dzis nawet próbowałam ich wysadzac
                ale wrzewszczeli ,że chca spac i nie chca siku. oczywiscie
                zaliczyłam 3 krotna pobudke do jednego zasikanego człowieka i 3
                krotna do drugiej zasikanej istoty. wrrrrrrrrr Chiałam ich
                odpieluszyc na noc juz bo zaraz sie przeprowadzamy , beda mieli nowe
                łózka i chiałam zeby juz nie sikali w nowa posciel , nowe materace
                ech....... chyba sie poddam Niech łaza w pieluchach na noc do 18-tki
                co mi tam
                • aja4 Re: To ja się przedstawie.Witam po długiej przerw 20.02.08, 09:12
                  aaaaaaaaaa jeszcze mi sie przypomniało logopedzi twierdza ,że nie
                  wymawianie k i g dla 3 latka to juz wada i jesli sie nie bedzie tego
                  cwiczyc moze tak zostac. Ale wez tu człowieku cwicz z kims kto nie
                  chce. Na siłe mu tego jezyka miedzy zeby nie wsadze
    • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 20.02.08, 15:47
      witajcie nowe nowe i nowe stare smile
      ja rzadko tu zaglądam, ale też się przedstawię - Ania, mama Antosia, Stasia i
      trzeciego łobuza w drodze (tak, tak chłop będzie), mieszkamy w W-wie, nie mamy
      zwierząt. Antoś chodzi do przedszkola, też ma problemy z wymową (w, f, s, z, h),
      mobilizuję się już jakiś czas na zajęcia logopedyczne go prowadzać, ale...taak,
      ciąża rozleniwia.

      no i zapraszam do obejrzenia zdjęć chłopaczków, właśnie zamieściłam nowesmile
      • marta.28 Asia a co u was żyjesz z rym ROTA? 20.02.08, 23:00
        A mnie dzisiaj odpadło kawałek zęba i jutro rano zamiast do pracy lecę do
        dentysty. No jakiś koszmar, jakiś czas temu pękł mi inny a ten wygląda jakby
        psuł się od środka i mam mega dziurę. No i zaczyna ćmić.
        Ech dlaczego te żeby ludziom muszą się psuć.

        Byłam dzisiaj w C&A i HM& w Łodzi i już niestety zimowych rzeczy Iwonko nie
        było. A tak poza tym poproszę stałe wieści o Madzi bo z jednej strony trzymam
        kciuki bo może się teraz uda ale z sama rozumiesz z drugiej strony wszystko dla
        dobra małej a badania zdąży się zrobić. Myślę cały czas o niej.

        Joanzac jak się czujecie.
        • joanzac Re: Asia a co u was żyjesz z rym ROTA? 21.02.08, 18:27
          Jestem, jestemsmile)))) No dzisiaj cieżką nocke miałyśmy z Olą!!!!!! Oleczka sie nie przebudziła, czego skutkiem było ..... ufajdolone łóżko, piżamy i wogóle!!!!! Musiałam wszystko w nocy zmieniać, Oleczke myć i wietrzyć sypialnie!!!!! Teraz usuwam skutki, piorę wszystko, ale piżamka jakoś nie chce sie odpraćsad((((((

          Moze nie jest aż tak zle, bo ola potrafi kilka godzin przechodzic bez sensacji. I woła kiedy chce: bzitkie sisi!!!!!! Wymiotuje po smekcie, wiec jej nie daje!!!! Ale dużo pije, słabo jesad(((
          Ja sie czuję dobrzesmile))) Na poczatku miałam jakieś mdłosci i skręt kiszek, ale bez rewolucjismile))))

          Do przedszkola wiadomo, ze nie chodzi, ale za to dotrzymuje mi towarzystwa w pracy!!!! Dobrze, że mam kanape w biurzesmile))) Jak sie czuje zmeczona to sobie śpismile))

          No wiec jeszcze raz podkresle, ze nie jest tak tragicznie, ale niestety ciezko!!!! Nie mogę jej do kogoś podrzucic na pilnowanie, bo moze pozarażac wszystkich!!! Wiec tak turlamy się razemsmile))

          Marto, a co w nowych kolekcjach dla dzieci????? Ja mam alnietą komę i przeważnie zostawiam ją w domu, ale jak cos to nadawaj, kiedy sie na zakupy wybierasz??? Chętnie pobuszuję z Tobąsmile))))

          Aja, to też nie brakowało ci przeżyć od samego początku!!!!! Bardzo współczuję i mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze!!!!!!

          O matko, Olka dorwała sie do szuflad!!!!! idę interweniować, bo będę sprzątać kolejne popołudnie!!!!!
          pa pozdrawiamsmile))

          Ps, Aniazm, chłopaki super!!!! I gratuluje 3smile))))
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 22.02.08, 08:25
        Witajcie o porankusmile))
        Buu, słaby ten poranek dzisiaj!!!! pochmurno i deszczowo!!!!!!
        A Oleczka jeszcze śpi!!!! Więc ja siedzę i czekamsmile)))
        Przypomniało mi się z tym K. Mojej szwagierki córka mówiła t zamiast k prawie do 5 roku życia!!!! A teraz mówi poprawną polszczyzna!!! Tak wiec nie wiem gdzie są granice????
        ola ciągle nie wymawia rsad((
        Pozdrawiam i miłego dnia!!!!
    • s.ivona Re: O wymawianiu k i g + inne 21.02.08, 08:20
      Jak wiecie Szymon nie wymawia k i g. No i wczoraj była niezła zadyma
      w domu. Przyjechała teściowa więc Szymon zaczął opowiadać co robi w
      przedszkolu, jakie są panie itd A że on mówi bardzo szybko i
      zamienia te głoski na t i d więc czasem ciężko go zrozumieć.
      No i Szymon opowiada (piszę jak mówi żeby było wam łatwiej zrozumieć)
      - ...pani Asia jeśt zi dziwtom!!!
      Jak to usłyszał mąż i teściowa to o rany, zaczęli mówić że tak nie
      wolno mówić, że to brzydki wyraz, że tak nie ładnie. Mąż go za kare
      wyprowadził do kuchni a Szymon w płacz i ciągle powtarza "jeśt zi
      dziwtom"!!!!
      Przyszłam do kuchni słysząc te płacze i pytam o co chodzi. Na to
      teściowa że on nie chciał tak powiedzieć, że nie rozumie...Mąż że
      przeklina a Szymon płacze! W końcu Szymon wydusił o co chodzi a ja
      się popłakałam ze śmiechu bo to miało być - pani Asia jest z
      grzywką! a oni słyszeli "jest dziwką"!!!!
      Biedne dziecko sie tylko nastresowało!

      Dziś idę robić i Szymkowi i Madzi badania kontrolne. Szymon dostał
      mega zestaw - morfologia, żelazo, ASO, OB, mocz a Madzia tylko
      morfologia.
      • aja4 Re: O wymawianiu k i g + inne 21.02.08, 08:50
        No u nas tez nie najlepiej z rozumieniem Macka. Ale nigdy jeszcze
        nikogo od grzywek nie nawyzywałsmilesmilesmile
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 22.02.08, 13:40
      Ech, nerwy mi dziś puściły rano. Tylko czekałam na telefon z
      przychodni lub labolatorium. W końcu zadzwoniła pediatra rodzinna że
      mają wyniki Madzi. Kiepsko ale po konsultacji z hematologiem
      zdecydowaliśmy że czekamy! Gdyby Madzia miała takie wyniki tydzień
      temu to byłaby transfuzja a skoro od badań dzieli nas tydzień więc
      czekamy.
      Po głosie hematologa poznałam że raczej jest optymistą i że Madzia
      będzie za tydzień w naprawdę kiespkim stanie to jednak czekamy.
      Z jednej strony się cieszę ale nerwy mnie zjadają. Wczoraj dostałam
      leki antydepresyjne! Mam je brać do lata! Poprawa ma być za jakiś
      miesiąc.
      Teraz chciałabym żeby mnie ktoś uśpił na tydzień a Madzie wsadził w
      kloszsmile

      Nasz lekarz ma doświadczenie, zna się na rzeczy ale mnie przerażają
      takie niskie wartości krwi. Magda ma teraz Hb 6,9. Zazwyczaj
      przetaczamy się przy 6,2 - 6,3 a za tydzień to ona będzie miała
      poniżej tej dolnej granicy. Boję się chyba właśnie tego że nigdy nie
      było tak nisko.

      Teraz czytam całkiem fajną książkę Ostatnie lato w Arkadii. Oto
      fragment"...W duchu pomodliłam się o wsparcie do świętego
      Laawrence'a O'Toole. To patron Dublina i mój ulubiony święty: mało
      kto o nim słyszał , więc z pewnością dysponuje wolnym czasem..."

      Ja też powinnam znaleść sobie świetego dysponującego wolnym czasemsmile
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 23.02.08, 18:51
        Iwonko!!!! Trzymaj sie kobito!!!! Jesteś silna i baaardzo dzielna!!!!!! A ja za Madzie trzymam kciuki!!!!!
        Jesteście tak blisko tych badań!!! Trzeba to wytrzymać!!!
        • marta.28 Ivonka !!!! 23.02.08, 20:34
          Najlepiej jakbyś postarała się odpuścić. Ja też im bardziej się martwię tym
          bardziej dzieciaki pytają co jest i to też odczuwają.
          Co ma być to będzie. Zacznij robić plany wakacyjne, generalnie pomarz sobie "w
          miarę realnie". Mnie to zazwyczaj poprawia humor.
          A ja byłam wczoraj w kinie na filmie "Wojna Charliego Wilsona" naprawdę daje do
          myślenia. Prawda w oczy kuje. Ech moje problemy po obejrzeniu tego filmu są
          niczym. To też sposóbsmile
          Mieli mi dzisiaj ścinać drzewo ale za bardzo wiałosad muszę się umówić na za
          tydzień i znowu sobota w chałupiesad Dziewczyny chore znaczy się jakoś wyjść
          ciągle nie mogą i Julka od wczoraj na antybiotyku.
          A w poniedziałek ja jadę na przysięgę do Warszawy a mąż z młodymi do alergologa.
          Muszę zrobić mu list do P.Doktorsmile)

          Trzymajcie się Wiosna idziesmile)))))))))))))))
    • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 25.02.08, 11:18
      A jakie Madzia ma prognozy na przyszłosc? Z wiekiem to sie jakos
      unormuje? Pamietam jak moje sie tam makabrycznie anemizowałysad w
      ciagu tygodnia potrafiły spasc z hemo 10 na 7 brrrrrrrrrr. Przy
      wartosciach ponizej 7 juz nas nie chciano wypuszczac ze szpitala w
      trosce o zycie małych ale oni byli wczesniakami i to wszystko miało
      miejsce do 3 miesiecy po urodzeniu. potem sami zaczeli wytwarzac
      erytropoetyne i juz było dobrze.
      Jak Madzia sie zachowuje przy takiej hemo? Maciek jak spada do 7 to
      nie je nic , siedzi tylko, nie chce sie bawic, cały czas by spał.
      Ciagle łapie infekcje. brrrrrrrrrrr
      trzymam kciuki!
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 25.02.08, 12:01
        Cześć
        Aja, a czy w tej chwili Maciek na nadal problemy z hemolizą? Macie
        transfuzje?
        Madzia jak była mała to przy takich wartościach też spała, nie
        jadła, była apatyczna. Teraz jest blada lub żółta. Je normalnie, spi
        normalnie, jest pełna humoru. Może troche szybciej się męczy ale i
        tak radzi sobie dobrze. Magda łapie wszystkie infekcje od Szymka. Do
        roku w ogóle nie chorowała, zaczęła jak Szymon poszedł do
        przedszkola.
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 25.02.08, 12:02
        a co do prognoz na przyszłość to właśnie dowiemy jak jak zrobią te
        badania w Warszawie. Na razie wiadomo niewiele. Lekarz jest
        optymistą ale pewności nie ma.
        • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 25.02.08, 14:28
          Iska przestała sie anemizowac równo po skończeniu 3 miesiecy to była
          tzw anemia wcześniacza. Maciek nam sie systematycznie anemizował po
          cyklu 2 duzych operacji dosłownie z miesiaca na miesiac było gorzej.
          Nie jadł itd.... juz pisałam, masakra. Ładnie reagował na leki
          krwiotwórcze ale problem w tym ,ze od razu powodowały problem z
          jelitami. Teraz juz jest znacznie lepiej mały ma anemie w granicach
          normy hemoglobine tak w okolicach 10-11 wiec nie masakrycznie.
          Własdciwie to dawno go nie badałam , ale sama widze ,że nie ma
          potrzeby. Ostatnie transfuzje miał ze 3 lata temu
          • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 25.02.08, 20:30
            witajcie dziewczynki melduję sie cała, zywa i wściekła.......
            Ten wyjazd od poczatku był problematyczny i tak juz zostało
            niestety. Najpierw pomarudze a potem zaczne sie zachwycaćbig_grin Julka
            jechała chora jak wiecie i dobra wiadomośc to taka że na sumieniu
            jej nie mam alpejskie powietrze jej zrobiło dobrze. Za to mnie nie
            oszczedziło ZNOWU!!!! koljny wyjazd na narty a Kasiunia chora. Ja
            juz tradycyjnie musze zawsze w każdym miejscu zwiedzić gabinety
            lekarskie. W nocy z pon na wtorek siekneła mnie gorączka około 40
            stopni , lekarza znalazłam , była gorąca linia az kolega z Polski
            który zna dobrze włoski. Ja tłumaczyłam koledze on przekazywał
            wszystko doktorowi bo dogadac sie z makaronami jest straaasznie
            ciężko( tylko włoski albo niemiecki , angielski jakby nieistniał).
            Diagnoza GRYPa i leżec 5 dni hehe....... leżałam do czwartku
            włącznie bo mni scieło i nie miałam na nc siły. Tak to własnie sobie
            zwiedziłam Italię ........... jedyne co to jak mi gorączka mineła to
            sie na leżak na balkon wywalałam w kołdrze i buziaka smarzyłam.
            Chyba im najbardziej tego słońca zazdroszczęsmile))) Dzień w dzień
            błękitsmile)) Na stokach zajebiście lużno, szeroko , śniegu full
            chociaż tylko w górach na dole gdzie mieszkaliśmy nie było sniegu
            wcale. Lażaczki na tarasie widokowym zaliuczyłam chociaż raz więc
            wiemsmileOkoo południa tem wzrastała doo jakiś 20-25 stopni... Cenowo
            bez szoku....... owszem na stoku było drogo bo np. cola czy herbalka
            to było około 2 euro a browarek 5 . Karnety też drogie jak cholera
            bo na 3 osobową rodzinę dziennie około 100 euro. Poza tym uważam
            ceny takie jak u nas mniejwięcej, zależy co oczywiście. W pizzeri
            pizza pysznościowa kosztowała około 6-7 euro więc tak porównywalnie.
            Widoki niesamowite takie nasze tatry razy 2 conajmnij. Wjeżdzało sie
            kolejka na górę a pod nami z 200 metrowa przepaść wśród
            skał......sranie w nachach miałamtongue_out Super żeby tylko bliżej
            było..... podróż masakra w tamta stronę 18 godz (z przygodami bo nam
            sie zepsuł samochód) powrót ekspresowo bo w 15 godzsmile)
            nio i tyle troche chaotycznie..........

            Ja sie wykurowałam ale sprzedałam syfa męzowi i teraz on bidny
            walczy z grypką......... modlę się zeby mi Zuchy nie zaraził bo
            chciałam ją do przedszkola od marca znowu posłac ale cos czarno to
            widzę......
            • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 25.02.08, 23:16
              Ech 5 minut przerwy w pracy.
              Z tymi chorobami to tak jest. Moje dziewczyny dzisiaj były z mężem u alergologa
              i wymagana była jakaś książeczka przynależności rodziny. No ale, ze nic nie
              poinformowali to sie wykłócił i wizyta się odbyła. Pianie zachwytów nad skórą
              Julki. Dobrze trzymana dieta. Ola jak cię mogę wyszły kwaśne zupy. Generalnie
              nieźle i nic nie świszczą.
              A ja byłam dzisiaj na ślubowaniu na Biegłego Rewidenta w Warszawie i czekając
              potem na pociąg pobuszowałam po złotych tarasach. Podreptałam do NEXTA ale
              zeszłoroczna kolekcja dużo fajniejsza i za całkiem przystępne ceny ale niestety
              nie w tym rozmiarzesad Za to kupiłam sobie spódniczkę w Van Grafie. A co tam
              ostatnio nie mam czasu na latanie po sklepach a tu miałam przymusowe 1,50 godziny.
              Spadam dalej do pracysad((((
              • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 26.02.08, 06:47
                Oj Kaśka!!!!! To współczuje!!!!! takie atrakcje i widoki, a Ty chora!!!!!!!
                Marto, a dla Ciebie wieeelkie gratulacje!!!!!! Ale roboty nie zazdroszcze!!!! Sama mam po uszysad(((

                A ja spać nie mogęsad(((
                Chyba przez psisko ???/ Znowu jest gorzejsad((
                W poniedziałek przylatuje mój szwagiersmile)) W końcu nie bedę tu samasmile)) I może zdecydujemy sie na operację???? Albo nie wiem co???? Ale napewno nowy domownik do nas zawitasmile)) Bo siostra z męzem będą napewno chcieli nowego czworonoga zakupić!!!

                Oleczka wykurowana i od wczoraj w przedszkolusmile)) Ale niechętnie jakoś zostałasad(( Zobaczymy jak będzie dzisiaj???

                Pozdrawiam i miłego dzionka życzęsmile))))

                ps. Iwonko, jak sie Madzia czuje????? Mam nadzieję, że wytrzymacie!!!!
    • ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 26.02.08, 08:35
      Cześć dziewczyny,

      Dawno się nie odzywałam, bo jakoś czasu mi brakuje. Ale w tym
      tygodniu mam tydzień wolnego, więc do Was zaglądam, a później siadam
      do książek i się uczę. Z końcem lutego kończy mi się umowa o pracę
      (bo kończę wreszcie staż), i później aż do kwietnia siedzę w domu. Z
      jednej strony dobrze, bo będę mogła się pouczyć, no a z drugiej to
      wiadomo, że bez pracy kiepsko, bo żyć z czegoś trzeba. No ale mam
      nadzieję, że zaraz po LEPie uda mi się gdzieś zatrudnić.

      U nas tak sobie. Zwłaszcza jeśli chodzi o Kamila. Byłam z nim
      ostatnio na wizycie u nefrologa. Więc ciśnienie ma ok i białka w
      moczu też nie ma. Ale za to miał za dużo leukocytów, co mogłoby
      świadczyć o stanie zapalnym. Na razie nie dostaliśmy na to żadnych
      leków, żeby niepotrzebnie nerek nie obciążać. Ale mam mu codziennie
      robić nasiadówki i co 2 tyg, bad moczu. Jak mu się nie poprawi, to
      wtedy dopiero leczenie, ale też i diagnostyka układu moczowego
      (czyli pobyt w szpitalu). Mam nadzieję, że jednak nas to ominie.
      Inny problem to to, że Kamil robi kupy z krwią. W styczniu zrobił
      takie dwie, później mu dawałam Acidolac, to mu przeszło. No a kilka
      dni temu znowu to samo. Lekarz był tym najbardziej zmartwiony, bo
      niestety Kamil może być nosicielem tych patologicznych bakterii,
      które kiedyś wywołały u niego biegunkę i ten zesp. hemol.- mocznic.
      No i niestety istnieje ryzyko, że to może się powtórzyć. Dostałam
      skierowanie na badanie kału w tym kierunku. Wyniki dopiero ok. czw-
      pt. Jeśli wyhodują się te bakterie, to nie wiem, jakie są plany
      lekarzy, co do leczenia. Natomiast jeśli się nie wyhodują, to czeka
      nas pobyt w szpitalu w celu wyjaśnienia dlaczego jest ta krew w
      kupie. Czyli generalnie żyję w stresie i nie bardzo potrafię się
      skupić na nauce. I w ogóle na niczym nie potrafię się skupić, tylko
      ciągle myślę o Kamilu. Sama myśl o pobycie w szpitalu mnie przeraża.

      No a tak poza tym, to dzieci czują się dobrze. Po Kamilu nie widać
      tych jego problemów. Obydwoje chodzą do przedszkola. Kamil nauczył
      się korzystać z nocnika, i w przedszkolu też już jest bez pieluchy.
      Tak więc jestem zadowolona.
      Kinga ostatnio bardzo interesuje się literkami. Nauczyła się pisać
      kilka wyrazów i w ogóle cały czas mnie męczy o te literki (a jak się
      pisze L, a jak się pisze W, a co to za literka, itp). A co do mowy,
      to mówi wyraźnie i nie ma z tym problemów, jedynie nie wymawia
      jeszcze R i mówi L. Ale nie martwię się, bo ja sama zaczęłam mówić R
      jak miałam chyba 5 lat.

      To tyle, co u nas. Życzę Wam i dzieciom dużo zdrowia, bo samo
      chodzenie po lekarzach jest strasznie wyczerpujące. No a Madzi
      życzę, żeby wytrzymała do tych badań i żebyście wreszcie się
      dowiedzieli, co jej jest.
    • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 26.02.08, 08:54
      Choroby brrrrrrrrrrrrrr. Moje przedszkolaczki w zasadzie od grudnia
      nie chodziły do kola bo zapalenie oskrzeli, płuc, oskrzeli, i potem
      ze 3 razy ucho, jakas zołądkówka itp... Poszły w zeszłym tygodniu i
      chodziły CAŁY tydzienwink i od poniedziałku od nowa zabawa Maciek w
      sobote goraczka w niedziele juz nie miał wieczorem , za to Wika w
      poniedziałek wieczorem 39 wrrrrrrrrrrrrrr. No niezły mamy bilans
      prawie 3 miesiace w domu i tydzien w kolu i tak wkoło. A ja tak
      lubie jak chodza do przedszkola!!! ech.
      Zazdroszcze wyjazdu! Pracowałam kiedys jako pilot i jezdziłam duzo
      od czasu urodzenia dzieci nie ruszylismy sie poza Polske i strasznie
      ni tego brakujesad
      • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 26.02.08, 17:14
        a ja się obraziłam na forum...

        ...bo mi zeżarło posta w ubiegłym tygodniu... i jakoś się nie moge
        odbrazić. podczytuję jedynie

        pod drugue jakaś zaganiana jestem w pracy. odrazbiam zaległości
        jeszce ze zwolnienie. cały czas dopływ świezych spraw, co chwila
        jakieś nowe wymagania... ech


        Kaśka- ty po prostu musisz siedzieć na du... ewen. działka u
        teściówko.. widzi mi się alergicznie to ty na wyjazy reagujesz wink
        oczywiście żale mi ciebie bardzo, szkoda że zawsze cie taki pechozol
        dostanie

        ja się właśnie zsatanawiam czy jeszce Julke potrzymać w domu czy już
        nie. ostatnia choroba w styczniu...nie mam sił na kolejne katary.
        kaszle itp.

        pozdrawiam

        ps. jestem w desperacji od jutra zaczynam post owocowo -warzywny.
        • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 29.02.08, 12:44
          Oj chyba wiecej osób sie obraziło bo cisza.

          moje były 5 dni w przedszkolu i dupa chore na calego , katar ,
          kaszel ale goraczki niet. Puszczacie zasmarkańce do przedszkola?
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 29.02.08, 19:01
            Aja, no ja to napewno nie powinnam pisać na forum!!!!!
            Serii niefortunnych zdarzeń cd....
            I nie potrafie o niczym sensownie myślećsad(((((
            Muszę, a może bardziej powinnam, Uśpić Boomisiasad((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
            Nie ma to lekarstwasad((( Operacje, to męczarnia i dla psa i dla nassad((((( Każde rozwiązanie jest złe!!!!!!!!

            Olka mi się posmarkałasad((((

            A ja chodze i beczę!!!!!!!!
            I nie mam pojecia, czy będę gotowa, żeby wszystko przebiegło w miare bezboleśnie?????

            Pozdrawiam i mam nadzieję, że macie o wiele lepsze nastroje??
            • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 29.02.08, 20:52
              bidnaś Joasiu, szkoda mi serdecznie że jeszcze dodatkowo z takim
              stresem przychodzi ci się zmierzyć. wiem że zrobiłaś wszytsko co
              można a nawet jeszcze więcej.trzymaj się dziwczyno

              ja własnie zamierzałam puścić julke od poniedizałku do przedszkola
              zeby jątroche przyzwyczaić, ale za tydzień wyjeżdzą moja mama i
              jakby się tfu tfu coś przyplątało to akurat na okres kiedy jej nie
              będzie a tego bym nie chiała. spotakałam wczoraj panią
              przedszkolankę no i ona właśnie mówi że dzieci około pół grupy a co
              drugie pociągające...

              a ja mam dziś dobry humor, pomimo zmordowania bo byłam w pracy od 7
              potem na 6 gdzin wyjechałam w teren ok 100 km do objechania,
              wróciłam do roboty odepchełam troche starych zaległości, schudłam na
              diecie 1 kg i jest weeekend ...i jest ok


              Kaśka co ty tyle pierzesz po tych wakacjach że się nie ujawniasz?

              Ivonko- jak tam mąż zapracował na te waciki? bardzo dostajesz w kość
              sama?

              jutro lece na zakupy... z mamą w roli doradczyni.. czuję że coś
              wyszperam
              • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 29.02.08, 21:14
                Asia myślę, że uśpienie psa jest dla niego najlepsze. Nie będzie cierpiał. Przy
                raku to moje dwa psy nie mogły chodzić. Teraz już bym się zdecydowała na
                uśpienie. Wtedy wszyscy mi kit wciskali, że po leczeniu wyzdrowiej byleby kasę
                wyciągnąć.

                A ja jestem sama. Dzieciaki u dziadków, mąż na otwarciu kina w Białymstoku. Idę
                sobie ciepłą kąpiel wziąć. Może jakaś maseczkasmile))

                Iwonka jak tam Madzia z Szymkiem.

                Ola dzisiaj została w domu bo zaczęła pociągać. Dostała groprinosinę i czekam
                czy się choróbsko zwinie czy rozwinie. Chcieliśmy iść w niedzielę do cyrku.

                Niech to ciepełko przyjdzie na całego.......bez wiatrów, bez powodzi....
                • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 01.03.08, 08:28
                  Cześć
                  Asiu, trzymaj się kochana! Ja co prawda nigdy nie miałam zwierzaka
                  ale wyobrażam sobie że to musi być przykresad Mocno cie ściskam!

                  Mąż zarobił na wacikismile)) Jeszcze tylko do kosmetyczki się musze
                  umówić.

                  U nas nie ma lekko. Dwa dni temu Szymon zaczął gorączkować. A ja
                  zasłabłam! Z nerwów! Gorączka trwała dobe, potem minęła a potem znów
                  wróciła. Lekarka powiedziała że to angina! Dostał antybiotyk i już
                  czuje sie lepiej.
                  Madzia prawie przezroczysta ale jakim cudem ma siły żeby chodzić, to
                  ja nie wiem!!!! Z naszym lekarzem już wszystko ustalone - czeka na
                  nas we wtorek a ja odliczam wręcz godziny! Ze stresu prawie nie jem,
                  tylko łykam antydepresanty i pije kawe. Niezłe połączenie!

                  Mama dziś wraca do Stalowej.

                  Wczoraj poszłam do przedszkola żeby porobić opłaty. Miałam nadzieję
                  że Szymon już pójdzie ale teraz to wiadomo że nie. Na domiar złego
                  po rozmowie z panią wych. się załamałam bo od kszlów w przedszkolu
                  aż dudni! Mało tego, rodzice przyprowadzają wręcz chore dzieci!!!!
                  Mało tego, mają do pań pretensje że te dzwonią i mówią że dziecko
                  się źle czuje i wypadałoby je zabrać do domu!!!! Po prostu załamka!
                  Chyba część rodziców traktuje to przedszkole jak przechowalniesad
                  • joanzac Co za dzień!!!!! 01.03.08, 16:38
                    Rano psisko zjeść nie chciało!!!! Po jakimś czasie zadzwonilam do weterynarza!!!!!! Umówilam się na 11. Pojechałam po wujka, żeby mi pomógł!!! Do tego Olka w domu!!!!!
                    Już byłam zdecydowana i przygotowana!!!!
                    Przyjechał pan doktor, dał mu zastrzyk, taka mieszanka znieczulenia i głupiego jasia. Jak zasnął..... To sie dopiero zaczęło!!!
                    Obejrzał go dokladnie!!!! Góz się zmniejszył i jakby stulił!!!!! I mówi do mnie: To jest do usunięcia!!!!!!!!
                    O matko!!!!!!!
                    Drugiego zastrzyku oczywiscie nie było!!!!!!!smile)))))))
                    Teraz bidulek leży w wiatrolapie, bo deszcz pada i żal mi było tam go zostawicsad(((
                    W przyszłym tygodniu umowie sie na zabieg!!!!
                    Będzie już szwagier, więc bedzie mi lżejsmile)))
                    Ale już jestem lepszej myslismile))) Co prawda jeszcze nic nie wiadomo na 100%, ale jest baaardzo duża szansa!!!!!!!

                    Końca atrakcji jeszcze nie było!!!!
                    Odwiozłam wujka do domu, po drodze zakupy itp.... I taka zupełnie zamyslona, zdenerwowana na maxa wracałam do domu!!!! W wiadomościach ostrzezenia przed orkanem!!!!!! wiec spieszylam sie!!!!!!
                    Oleczka na tylnym siedzeniu, obok jakieś zakupy..... Wjeżdzamy na podwórze, psisko słania się na łapach(po tym zastrzyku), zapatrzyłam sie troche na niego dopuki nie wjechałam do garażu!!!!!
                    Wysiadam z auta.... otwieram drzwi z tyłu.........
                    A moja Olka owinieta torebką foliową!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    Oczywiście głowa!!!!!!!!!!!!!!! Zerwałam to szybko!!!!! A ona mi ledwo oddech łapie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    O matko!!!!! Jak ja złapałam!!!!!!!! No w sumie w porę, bo nie zdążyla sie przydusic, ale....!!!!!!! O Boże jak zobaczyłam już że wszystko z nia oki, to tak ją skrzyczałam!!!!!!!!!!!!
                    No tak, ale to ja zostawilam na siedzeniu z boku torbę z różnosciami!!!!!!!!

                    Już o 13,30 miałam dosć!!!!!
                    Do pracy przez to wszystko nie pojechałam, za to praca sie sama odezwała!!!!!!
                    Tuż przed 14 zaczęlo nam sklep znowu zalewać!!!!!!!!!!!
                    No cale szczęście, że jeszcze w godzinach pracy!!!!! Przyjechali ze spółdzielni i mieli główny zawór zakręcić! Już nawet tam nie pojechałam!!!!!!! Powiedziałam tylko co mają zrobić!!!!!!

                    Teraz jest cicho i podejrzanie spokojnie!!!!!
                    Az się boję myśleć o czymkolwiek!!!!!

                    A ta mala psina to mi pożarla 2 porcje tramalu!!!1 przeznaczone dla tego duzego!!!! Ale weterynarz mnie uspokoił, że nie powinno nic jej sie stać!!! Najwyżej se pospi trochę!!!

                    jestem wykończona!!!!!!!
                    Już prawie uspiłam psa, drugi mi sie tabletek narzarł, Olka omal sie nie udusiła!!!!!! I sklep zaczęło zalewać!!!!! I to wszystko do 14!!!!!!!!

                    A mój mąż w casynie się bawi!!!!! No jak worek euro z tego bedzie, to jestem skłonna wybaczyćsmile))))

                    Iwonko!!!!! Już do wtorku tak blisko!!!!!!!! WYTRZYMAJCIE!!!!!!!!!

                    Papa, pozdrawiam
                    • marta.28 Re: Co za dzień!!!!! 01.03.08, 21:18
                      Iwonka fajne zdjęciasmile

                      Może jak mi mąż zgra z aparatu to też wam po przesyłamsmile

                      U nas leje i wieje. Mąż dzisiaj wrócił i już lepiej się czuję. Nie lubię
                      zostawać sama.

                      Asia już jest prawie dno odbijaj się. Psina się już odbija. A co do Oli to nie
                      miej sobie nic do zarzucenia. Nie upilnujesz, moja tak raz zrobiła Julce na
                      sekundę i ta mała sama potem robiła. To się nazywa ciekawość. Najważniejsze,
                      żeby zrozumiała na przyszłość. No i pamiętaj, że dzieci uczą się na swoich
                      błędach. Ile razy ja coś mówię Oli, że nie wolno bo.. a potem a widzisz nie
                      mówiłam. Mama ma zawsze racjęsmile) No ale też sporadycznie jej mówię, że nie
                      miałam co by nie myślała, że tata nie ma racjismile))

                      To niskie ciśnienie mnie dobijasad((
              • joannamamazuzi witam po dłuuuuuugiej przerwie 07.03.08, 23:07
                pozdrawiam nową mamę i stare "forumki" (hmm poprawnie to nie brzmi)
                dawno się nie odzywałam bo czasu wciąż brak. dużo zmian u mnie moja
                zuzia , ta starsza chodzi do przedszkola. pamietacie jak mi smutno
                było kiedy wasze pociechy we wrzesniu hurtem poszły wszystkie do
                przedszkola. w sumie to dlatego ze mi było żal czytac o
                pzedszkolnych historjach, zagladałam coraz rzadziej. najpierw w
                styczniu chodzilam z nią, luty opusciliśmy a teraz w marcu w sumie
                była 1. to tyle jesli chodzi o chodzeniesmile do przedszkola. zuzia nie
                płacze i dobrze sie czuje w przedszkolu , hmmmm ppo tym 1 dniu.
                teraz jest przeziebiona. i zostaje w domu z opiekunką Alka mojego
                młodszego, który ma teraz rok i 4 miesiace. ja wróciłam do pracy.
                jestem nauczycielką, i pracuje w gimnazjum. o wrócił moj mąż , po 2
                dniach wiec ide sie przywitać. dokończe jutro
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 05.03.08, 08:59
      Cześć
      Ja się czuję jak na karuzeli. Mam takie wahania nastrojów że szok.
      Wczoraj zrobili te badania tzn utoczyli Madzi krew, wysłali kurierem
      do Warszawy. Właśnie w tym momencie powinny być już w labolatorium!
      Wyniki mają być za tydzień. Zrobią Madzi badania w trzech
      kierunkach; 1. na sferocytoze a jak nie wyjdzie to 2. mają badać
      jakiś tam enzym którego dość często nie ma w organiźmie a jak nie
      wyjdzie to jakiś inny enzym. A jak to nie wyjdzie to wtedy będą się
      zastanawiać co dalej;/ Lekarz jednak jest zdania że z tych badań coś
      MUSI wyjść. Dobra wiadomość jest jeszcze jedna - Madzia była w
      stanie wytrzymać kolejny tydzień! Gdyby wczoraj nie pobrali tych
      badań to nie byłoby transfuzji a więc rekord! Musieli wczoraj dać
      jej krew bo wzięli od niej naprawde dużo krwi i widać było
      że "poleciała".

      A ja muszę Szymka mega pilnować bo ten ma faze na zakładanie czegoś
      Madzi na szyje najczęściej pasków!! W ten sposób "bawi się" z nią w
      pieska!
      Nadal Szymon bardzo Madzi dokuczasad Już nie mam do tego sił.
      wszystko jej zabiera, drażni się z nią, niczym się nie podzieli.
      Ech....
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 05.03.08, 21:29
        Iwonko, to naprawdę super, że dotrwaliście do tych badań!!!! Chociaż teraz bardzo ci wpółczuję tego czekania na wyniki!!!!! Trzymaj sie i niech sie wkońcu coś konkretnego okarze, żeby możnabylo Madzię należycie dalej prowadzić!!!!

        A my dzisiaj zoperowalismy piesosa naszegosmile))))) Jest okismile))))) Na jakis czas napewno??? Na jaki??? Nikt nie wie????
        Ale sie cieszęsmile)))

        Ja zaczynam nosem pociągać i dopatrywać sie w tym jakiejś alergiisad(( Bo strasznie śmieszne mam napady kataru????

        idę se cos zakroplic!!!

        trzymajcie sie i pozdrawiamsmile)))
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.03.08, 21:45
          Iwonko ja mam odwrotną sytuację, że to Julka dokucza Oli. Hm i co ty na to.
          Owszem zabierają sobie na wzajem ale moja mała mysza nie pozostaje dłużna i
          bardzo starszą naśladuje.
          A mnie Joasiu złapało przeziębienie ze śmiesznym katarem. Taki kichająco lecący.
          Pozostało mi jeszcze kichanie. Ładnie przechodziło po nurofenantygrip.

          Iwonko czekamy na wieści i gratulacje dla Madzi, zuch dziewczynasmile)

          Buziaki i wracam do pracysad( Ciężki okres. Padam na pysksad
          • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 06.03.08, 18:23
            Ja tez padam na pysk. Wczoraj zasnełam na TV ok. 21.30- a na TV nie
            śpie wcale. Przedwczoraj zasnęłam przy usypianiu Julki

            Ivonko jak ja się ciesze że udało się zrobić badania Madziulkowi. I
            życzę żeby w końcu było wiadomo co i jak, bo mimo wszystko taka
            niepewnośc to chyba najgorsza jest.

            Joanzac- dobrze że opracja pomogła. Może przerwiesz tą złą passę?

            Kaśka a jak sprzedacie teściówki dom to gdzie wy wszyscy będziecie
            mieszkać?

            A u nas Julak dokucza tacie i nic nie chce z nim robić. I tez nie
            wiem jak reagować. Nie mogę się dogadać ani z dużym ani z małym.

            Ja tez chciałam posłać Julke od poniedziałku do przedszkola. W
            niedziele dostał mega katar, dziś doszło kasłanie.. w przyszłym
            tygodniu mają mieć zajączki i występy echh tez nie wiem co z tym
            wszystkim zrobić
    • ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 08.03.08, 09:58
      Cześć dziewczyny,

      Cieszę się Iwonko, że Madzia dotrwała do tych badań, z Ty z nią.
      Mam nadzieję, że wkrótce poznacie wyniki i będziecie wiedzieć, co
      jest Madzi, bo najgorsza jest chyba niepewność.
      Joasiu, jak przeczytałam o tym worku foliowym na głowie Oli, to aż
      się przeraziłam. Najważniejsze, że nic jej się nie stało. Ja się
      zawsze o to boję, bo moje dzieciaki też mają takie pomysły i jedno
      zakłada worek drugiemu. Nie pozwalam im oczywiście na to, no ale nie
      zawsze mnie słuchają. Cieszę się, że z Twoim psem już lepiej. Może
      wyczerpałaś już limit na nieszczęścia i teraz będzie już tylko
      lepiej.
      U nas nie najgorzej. Odebrałam wyniki posiewu Kamila. Wyszła mu co
      prawda patologiczna E.coli, ale nie ta H157 co wywołuje zesp.
      hemolityczno-mocznicowy, tylko inna O86. Może być ona powodem krwi w
      kupie, więc mam dawać Kamilowi przewlekle probiotyki i powtórzyć
      posiew za miesiąc.
      A wczoraj w przedszkolu u moich dzieci był dentysta i oglądał ząbki
      maluchom. Kinga niestety ma próchnicę na piątkach i czwórkach, mimo
      że już miała te ząbki plombowane. Musimy znowu wybrać się do
      dentysty. A Kamil ma wszystki ząbki zdrowe. Taki to trochę dziwne,
      bo Kamil gorzej myje ząbki od Kingi, nie bardzo daje po sobie
      poprawić. A Kindze zawsze szoruję dokładnie. No ale najwidoczniej
      Kinga ma po prost słabsze ząbki.
      A tak ogólnie to nic ciekawego, ja uczę się do egzaminu. Mama
      przyjechała, żeby mi pomóc w domu, więc dzieci zachwycone babcią. A
      no i chcę zaszczepić Kingę na meningokoki. Szczepiłyście swoje
      dzieci?
      Pozdrawiam,
      Kasia.
    • s.ivona Re: Miała być nadzieja 11.03.08, 12:50
      a jest niepweność, jeszcze większa niż wcześniej! Nie potwierdziła
      się sferocytoza! Nie potwierdziły się niedobory enzymów! Tak więc
      wiemy już że Madzia ma jakąś bardziej skomplikowaną i rzadką postać
      anemiisad I znów trzeba czekać na kolejne 8 tyg żeby robić kolejne
      badania. Lekarz powiedział że nie jest mi w stanie powiedzieć teraz
      co to za badania będą. Ma się kontaktować z jakimiś lekarzami z
      Warszawy. Będą się zastanawiać jak leczyć, jak prowadzić Madzie.
      Nawet nie wiem czy jest szansa żeby wyszła z tych transfuzji. Te
      wyniki odebrały mi tę nadziejesad(((((
      • kata74 Re: Miała być nadzieja 11.03.08, 13:33
        azeby to pogieło. cholera jasna

        przykro mi Ivonko, bardzo

        • aja4 Re: Miała być nadzieja 11.03.08, 14:27
          O matkosad Wiem co to znaczy czekacsad

          Bardzo, na prawde bardzo mocno trzymam kciuki!
          • ekasia1 Re: Miała być nadzieja 11.03.08, 16:05
            Przykro mi Iwonko, że nadal nie wiecie, co jest Madzi. Ta niepewność
            jest chyba najgorsza. Nie wiem, co mogłabym Ci jeszcze napisać.
            Jesteś bardzo dzielna, przytulam i pozdrawiam.
            • mamazuzinki Re: Miała być nadzieja 11.03.08, 20:22
              żesz jasna cholera..........ręce mi opadły............bardzo Ci
              Iwonko współczuję..... gdybym mogła Ci w jakikolwiek sposób pomóc tu
              w W-wie to wal jak w dym jakby co......

              Kasia my sprzedajemy teściowej mieszkanko żeby oni mogli kupic od to
              w którym teraz mieszkamy.Oni przez rok beda się męczyć w mniejszym,
              wcześniej wynajmowanym , mieszkaniu córki chłopa mojej tesciówki. My
              dzięki temu nie będziemy juz musieli sie gdzies poniewierać i
              wynajmowac bo od razu wskoczymy na to nowe. W pierwszej opcji miało
              byc poprostu to nasze sprzedawane żeby opłacic tamto a my mielismy
              wynajmować. Teraz skorzystamy wszyscy: my sie nie będziemy z
              dzieciakami tułac a Teściówka zyska jakieś 14 m powierzchnismile

              Zucha mi sie wykurowała i od jutra startujemy znowu z
              przedszkolem........ ciekawe jak długo pochodzi.........ciekawe czy
              bedzie histeria......
              • marta.28 Re: Miała być nadzieja 11.03.08, 21:36
                Ivonko a może warto porozmawiać, czy nie udałoby się wysłać krwi do badań
                gdzieś za granicę? A może to jest nadzieja, że właściwe leczenie pomoże trzeba
                tylko być cierpliwym.

                Joasiu ty pisałaś o psie a moi rodzice musieli uśpić bidulkę bo już była w
                połowie sparaliżowana, jakiś miesiąc temu miała wycinane gruczolaki.
                Podejrzewamy, że to był rak z przerzutami.

                Ola ma zapalenie oskrzeli więc do świat siedzi w domu, znowu bierze antybiotyksad
                Julka zakatarzonasad Ech....

                Ja zabiegana na maxa i też pociągająca. A o 22 to oczy same mi się zamykają. A
                za 2 tygodnie święta - jakoś tego nie czujęsad
                • joanzac Re: Miała być nadzieja 11.03.08, 22:57
                  No wieści Iwonko, powalają nas wszystkich!!! Az sie boję pomyśleć jak Ty sie z tym wszystkim trzymasz!!!!!! Nawet nie wiem jak cię wesprzecsad(((( Napewno bedę mocno trzymać kciuki!!!!

                  U mnie cała masa roboty!!!! Nie wyrabiam się na zakrętach!!!! Na szczęście małżonek już wrócił, wiec może mnie troszke wyręczy z odbieraniem Oli. Za to dla mnie sie dzień pracy wydłuża już do 10 godzin conajmniej!!!!!

                  Psisko po operacji dostało anginy!!!!! Teraz aplikuję mu zastrzyki!!! niedługo zostanę asystentka weterynarzasmile)))))

                  Pozdrawiam wszystkich i zmykam do łóżka!!
                  • marta.28 Asiunia a mąż wrócił już na stałe? 12.03.08, 21:41
                    A moją Olę usypiałam dzisiaj godzinę. W miedzy czasie młodsza usnęła bez
                    szemrania, ja już nie mam cierpliwości do dzieciaków. Zamknięte w domu cały
                    dzień wieczorami go roznoszą. Julka strasznie gryzie. Nie wiem jak ją tego oduczyć.

                    Mąż ma dzisiaj imieninki i jakoś musimy jeszcze dzisiaj to uczcić wiec zaraz
                    zmyka od kompa. Zresztą po całym dniu ślęczenia nad nim mam go dosyć ale
                    przywiązanie do was jest silniejszesmile

                    PISZCIE co u was bo się martwię..... Iwonka jak Magda i czy Szymek nie roznosi
                    ci domu?

                    A jak Zuzia w przedszkolu.

                    A bliźniaki zdrowe? Też rozrabiają.

                    Ja już nie mogę się doczekać jak będą rozrabiać na podwórku a nie roznosić domsmile
                    • mamazuzinki Re: Asiunia a mąż wrócił już na stałe? 13.03.08, 08:33
                      Moja dzielna Zuzinka chyba już dojrzała do przedszkolasmile))Wynudziła
                      sie całą zimę z matka w chacie to nie ma sie co dziwić że chetnie
                      poleciała do dzieci. Wczoraj płakała tylko przy śniadaniu bo była
                      kanapka z pomidorkiem i ogórkiem nio a ona zieleniny nie tyka. Poza
                      tym była zadowolona. Musze nad nia popracowac zeby ją zostawiac na
                      cały dzień z lezakowaniem bo póki co to ja odbieram po obiadku.
                      Zobaczymy tylko jak będzie z tymi chorubskami nieszczęsnymi.

                      A ja jestem słomiana wdowa bo mój małż pojechał z kolega jeszcze się
                      dobic na nartach i wraca w niedziele. Jakieś babskie party musze
                      zorganizowac w piątekbig_grin
                      • joanzac Re: Asiunia a mąż wrócił już na stałe? 13.03.08, 09:11
                        A ja się w pracy dobijam!!!! Dzisiaj mnie chyba, a raczej napewno
                        pózna noc zastaniesad( Póki co zbieram siły przy kawie i pączkusmile))))
                        I w papierach siedzęsad(((
                        A mój szanowny to napewno do świąt będzie. Po swiętach leci jeszcze
                        raz do hiszpani, ale na krótko i zmienia firmę bliżej domusmile)) Więc
                        napewno będzie my się częściej widywaćsmile))
                        A teraz mieszkam ze szwagremsmile))))))))))
                        No tak się jakoś zagmatwało wszyskosmile))))))))))))))) Za to mam
                        ciepłe obiadkismile)))))))
                        Szwagier też w maju wylatuje, więc nie chce mi sie na 2 miesiące
                        przeprowadzać w te i spowrotemsmile)))
                        Mój humor zdecydowanie się poprawił, kiedy sobie i oli bilety
                        zarezerwowałam na przełom czerwca i lipcasmile))) Więc lecimy prawie na
                        2 tygodnie, żeby się wynudzic, rozerwać i spiec jak krewetki w
                        Sródziemnomorskim słońcusmile)))))

                        Ola dzis z tatusiem po przedszkolu jedzie na imieniny do babcismile
                        Dobrze sie składa bo kiermasz mamy w przedszkolu, więc babci jakaś
                        praca Oleczki wpadniesmile)) O ile tatuś bedzie chciał ją
                        wykupicsmile))))))))
                        Za to ja bedę mogła poswiecic sie pracy do oporu!!!!!
                        Mam nadzieje, że do 21 wytrzymam??????? Ale to 12 godzin!!! Ciężko
                        będziesad((((

                        wszystkiego najlepszego dla małżonka Martosmile))))))

                        Kasiu, ja w piątek pewnie se trochę odpuszczę, więc wieczorkiem
                        dołączę do partysmile)))))))

                        Trzymajcie się i pozdrawiamsmile)))))

                        Ps: Gdzie ta wiosna??????????????? Wczoraj tak mocno u nas
                        zagrzmiało, że usiadłam z wrażenia!!!!!!
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 14.03.08, 16:57
      Cześć
      Qźwa, wymiękam...mam zapalenie tchawicy! Znowu, znowu antybiotyk!
      Madzia ma zapalenie gardła i krtani. Antybiotyk, znowu! Szymon jakoś
      się trzyma choć wszyscy mamy straszny katar. Właśnie od tego
      wszystko się zaczęło. Dlaczego u Magdy każdy katar przechodzi w
      oskrzela, gardło......?

      Udało mi się pare dni temu zaszczepić Madzie na pneumo i mam
      podejżenie że właśnie po tej szczepionce ją osłabiło bo kiedyś było
      tak samo. Zaszczepiłam 1 dawką a po paru dniach oskrzela! Myślałam
      że to przypadek ale teraz już tak nie myśle. Pocieszające że to była
      ostatnia dawka!!

      Na jutro umówiłam się na picie z koleżankami więc antybiotyk zaczne
      brać od niedzielismile))
      • kontaminacja Re: Czerwiec 2004 - część V 16.03.08, 22:15
        Czesc! Probowalas robic Magdzie inhalacje? Mojemu synowi tez kazdy katar schodzil na oskrzela, a teraz jak tylko cos sie zaczyna, robie inhalacje z leku, ktory uniemozliwia splywanie wydzieliny na drogi oddechowe i od roku maly mial tylko 1 raz antybiotyk, choc katar ma wlasciwie non stop.
        • s.ivona Re: a jakie te inhalacje? 17.03.08, 08:04
          Ja nie mam w domu inhalatora wiec nie robie. A z czego te inhalacje,
          tzn co to za lek? I jaki ewentualnie kupić inhalator?
          Kiedyś pytałam o to lekarke w szpitalu ale ona powiedziała żeby nie
          robić, że powinno wystarczyć np inhalowanie powietrza np olbasem. No
          ale sama już nie wiem bo ten katar u Madzi to zawsze jest problem.
          • kata74 Re: a jakie te inhalacje? 17.03.08, 11:28
            mnie kmoleżanka też kiedyś namawiała na inhalacje inhalatorem. ona
            nawet mówiła o inhalowaniu solą morską jak tylko zaczynały się
            objawy czegokolwiek. ciągle się nad tym zastanawiam

            w kwietnu mamy umówioną wizytę do alergologa z Julką to się podpytam

            a ja aktualnie na L-4. powiedizałam dośc po 1.5 tygodniowej
            męczarni. co jeden dzień lepiej to nocka do luftu. generalnie bolące
            gardło i katar ale to mnei rozwala. a w pracy taryfy ulgowej nie ma


            dziś Julka w przedszkolu pierwszy raz po 1,5 miecha. mają mieć dziś
            przedstawienie to poszła dość chętnie.. zabaczymy co będzie jutro

            spadam do łózka coby się ciut wygrzać

            a potem może będę aktywniejsza na forum...zobaczymy
            • kontaminacja Re: a jakie te inhalacje? 17.03.08, 20:34
              Olbas jest za silny dla dzieci w wieku Madzi i mojego Jedrka, a sadzac po starszej corce tez chyba malo skuteczny. Inhalatorow jest na rynku duzy wybor. Nasza pediatra - alergolog podpowiadala nam, zeby nie kupowac takiego ponizej 180 zl i zeby zawsze pytac o dostepnosc czesci wymiennych. My inhalujemy sola (jesli tylko jest nosek przytkany), Atroventem (kiedy katar zaczyna schodzic do gardla) i Mucosolvanem do nebulizacji (na kaszel). Inhalator chwalimy sobie baaaardzo, czasami wystarczy tylko kilka seansow i jest po chorobie. Najlepiej o jego skutecznosci swiadczy to, ze do 6 miesiaca zycia mlody mial 2 zapalenia oskrzeli od malutkich katarkow, a od tego czasu, czyli od ponad roku (cora poszla wtedy do zarazkogennego przedszkola), dostal tylko raz antybiotyk, dlatego ze infekcja ciagnela mu sie zbyt dlugo. Ja polecam!
              • mamazuzinki Re: a jakie te inhalacje? 19.03.08, 16:04
                Boszeeeeeeeee wreszcie mnie zalogowało i daje pisac.....ciekawe
                jeszcze czy wysłać da hehe..........tydzien prawie mogę czytać a to
                i tez nie zawsze i nie dawało mi zalogwać wogóle.........

                Inhalator (Nebulizator) Iwonko to jest moje błogosławieństwo
                www.allegro.pl/item330482892_inhalator_blue_dream_terapia_zatok_poznan.html

                polecam ten konkretnie i od tego sprzedawcy bo ga przetestowałam.
                Jest to komplet z końcówką do inhalacji lekami oraz z dodatkową
                końcówka do terapii zatok Rino Clean. Ten rino clean to przy katarze
                jest rewelka. Moja Zucha właśnie ma taki katar którego z przodu nie
                widac tylko jej tam po tylniej scianie gardła spływa, po takim
                płukanku smarka a jak nie daje rady to jej frida wyciagam i wyłażą
                wszystkie gluty. POLECAM !!!!
                CO do leków stosowanych to u mnie jest to Pulmicort, Ventolin,
                Cromoxal, Mucosolwan albo poprostu sół fizjologiczna.
                KUPUJ w ciemno, w razie by co to sie zdzwonimy i Ci dokładnie
                wszystko wytłumacze
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 20.03.08, 17:37
      Padam na twarz....Od jakiegoś czasu Madzia i Szymon rywalizują
      między sobą o mój czas. Nie mam w ciągu dnia możliwości
      indywidualnej zabawy z nimi. Mąż jest śmiertelnie obrażony i w
      ramach protestu wraca do domu wieczorem kiedy dzieci właściwie już
      idą spać. Tak więc ja sama jestem przez cały dzień. Szymon i Madzia
      śpią w tym samym czasie. Jak chcę się pobawić z Madzią to Szymon
      płacze, jak bawię się z Szymkiem to Madzia marudzi. Szymon nie bawi
      się sam, ani przez moment a jak juz się zajmie sam sobą to na efekty
      nie muszę długo czekać np zabrał się za święcenia kwiatków (to chyba
      nawiązanie do świąt) i efekt taki że podłoga cała w wodzie bo się
      woda przelała z doniczek! Zabrał się za malowanie....ścian! Trochę
      mu się ręka ześlizgnęła z kartki! Na każde takie zachowanie ma
      wytłumaczenie - kwiatki musiał poświęcić żeby lepiej rosły a ściany
      pomalować (na czarno) bo lubi czarny kolor a ten co ma na ścianie
      czyli żółty już mu się znudził! Po prostu ręce mi opadają. Ze
      zmęczenia to ja już nawet nie mam sił na niego krzyczeć choć ręka
      mnie świeżbi żeby mu przylać! Mam wrazenie że to wszystko robi na
      przekór, na złość z uśmiechem na twarzy!

      I dzisiejszy tekst Szymka.
      Cały dzień jakieś pierdy go męczą. Po kolejnej serii mówie
      - Szymon, to sie dzieje? Co to za pierdki?
      - No ej!!! Chciało mi się pierdzieć to wypierdziałem!!!!!!!smile)))
      Boże, chroń mnie od takich tekstów w towarzystwie!!!!

      A wieczorem idę do kosmetyczki. A co.....

      A jak u was?
      • anoosia2 Witam po przerwie :) 20.03.08, 20:30
        Witam serdecznie, długo nie pisałam, bo i czasu mało, a leniwa
        jestem do tego.
        Witam nowe dziewczyny, ja jestem Ania moja córka Oliwia to czerwcowy
        trzpiot smile
        Oliwia chodzi od września do przedszkola, całkiem dobrze jej idzie,
        umiarkowanie mało choruje, nie licze ciągłego kataru. Ostatnio cały
        czas bierze zyrtek, jakby się wyciszyło, ale nie zapeszam.
        NAsze życie szybko płynie między przedszkolem, moją pracą i tak w
        kółko. Zasadniczo nie marudzimy smile
        Przyznam szczerze, że podczytuje forum regularnie, ale na pisanie
        jakoś mi ciężko się zagonić. Dziś pewnie też bym, poczytała, bo
        lubie to forum, ale przez przypadek, doszłam do jednego forum o
        poparzonych dzieciaczkach i niestety znalazłam jeden znajomy nick,
        pamiętacie Anie i Małgosie - Bioo?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35623&w=76076131 poryczałam
        się, Aneczko jeżeli przeczytasz ten post to wiedz, że modle się o
        zdrowie i szybkie, pomyślne wyleczenie i uniknięcie blizn.
        Ciężko mi jakoś, bo dawno nie pisałm i to jeszcze przynosze złe
        wiadomości, mam jednak nadzieje, że MAłgosia jednak wyjdzie z tego
        obronną ręką.
        • kata74 Re: Witam po przerwie :) 20.03.08, 22:17
          cholera jasna to faktycznie nasz Bioo
          przestała się tak nagle odzywać a tu teraz taka historia
          biedna Małgosia co też jej sie bidulce prztrafiło
        • mamazuzinki Re: Witam po przerwie :) 20.03.08, 22:21
          nio właśnie........ Ja mam Anię na gg.........wprawdzie nie
          gadałyśmy całe wieki, myslę że jeśli bywała to jako niewidoczna i
          własnie kilka dni temu zauwazyłam opis , który nie powiem ściłął
          mnie z nógcytuje" po zmianie opatrunków w niedzielę będzie decyzja o
          ewentualnym przeszczepie"........... pisałam do niej na gg nie
          odpowiedziała....teraz się wyjaśniło.......
          Jeśli podczytujesz nas jeszcze Aniu napisz jak Małgosia sie czuje i
          jak sobie radzicie.... Pozdrawiam cieplutko trzymajcie się
          • bioo Małgosia 21.03.08, 09:00
            hej hej
            jestem dziewczynki
            ale teraz bardziejaktywna na forum "oparzone dzieci" jak pisala
            anoosia. Dziekuje aniu ze mnie tam znalazłas, odpisalam yu tez
            naoisze co u nas...
            Małgosia w niedziele 03.02.2008 uległa poparzeniu wrzącą wodą z
            czajnika elektrycznego (ok.1,5 litra wody). Natychmiast została
            przewieziona karetką do szpitala im. Prof.J.Bogdanowicza w Warszawie
            na ul. Niekłańskiej. Rozpoznanie oparzenia II/IIB/III stopnia klatki
            piersiowej, brzucha, lewego uda przód i tył, lewy pośladek, lewa
            ręka; drobniejsze na prawym udzie i prawej ręce. W 5-tej dobie
            8.02.2008 przeszła operację przeszczepu skóry i wycięcia martwicy z
            okolic klatki piersiowej, brzucha, lewego uda, lewej ręki (ramię i
            przedramię). Skóra do przeszczepu pobrana była z główki. Konieczna
            była transfuzja krwi ze względu na duży ubytek krwi podczas
            operacji. Co 2-3 dni Małgosia potem miała zmieniane opatrunki, na
            które jeździliśmy do przychodni chirurgicznej przyszpitalnej. Jednak
            ręka lewa i okolice lewego boku i brzucha nie goiły się poprawnie,
            zaczęły się "babrać". Dnia 9.03.2008 (5 tygodni od oparzenia)
            zapadła decyzja o kolejnej operacji-przeszczepie, którą Małgosia
            miała 10.03.2008; skóra do przeszczepu została pobrana ponownie z
            główki, przeszczepiono ją w kilku miejscach (3 na lewej rączce, nad
            i pod zgięciem łokcia od wewnętrznej i zewnętrznej strony oraz
            kilka „łatek” na lewym boku, okolice piersi), po operacji dotaczano
            krew 300ml ze względu na osłabienie organizmu i niezadowalające
            wyniki morfologii.
            Dnia 14.03.2008 Małgosia miała zmieniane opatrunki na rączce
            i brzuchu (tam, gdzie był robiony przeszczep) i niestety okazało
            się, że nie wszystkie przeszczepione miejsca się przyjęły
            pozytywnie, tzn. na rączce nad i pod zgięciem łokcia przeszczep-
            doszczep nie przyjął się, ręka krwawi nadal. Będziemy leczyć to
            opatrunkami robionymi w szpitalu, ale jak mówią lekarze teraz
            powinno pójść juz lepiej, bo rany podczas operacji zostały
            oczyszczone. Ufamy, że teraz będzie już tylko lepiej...
            Przed nami długa rehabilitacja, nie wiadomo jak sprawna
            będzie lewa ręka, szczególnie zginanie w łokciu, i długie i
            kosztowne leczenie miejsc oparzonych, potem blizn ze względu na
            bardzo dużą powierzchnię oparzenia.

            to tak wyglada, powiem jedno szok!!!!
            ja stalam obok zaczynalam robic zupe, obok M przy stole siedizla
            moja kolezanka, ktora przyszla na kawe, dziewczyny zaczynaly grac w
            piotrusia, i M pociagnela kabel chyba... nikt nie wie jak..M zawsze
            b ostrozna az do przesady. Fakt - mialam na stole czajnik
            elektryczny, al eodsc daleko od rak i zawsze tam stal!!! i polecialo
            usłyszalam malej krzyk- wlozylam ja do wanny i polewalam zimna
            woda!!!!
            ale M stal taka skulona w wannie z raczkami przy brodzie i ta raczka
            ramie z przedramieniem i bok lewy sie przytopiły - stopily ze sobai
            dlatego tak powazne bylo to oparzenie.
            dzie jesdziemy na zmien opatrunkow, w srode robilam jej sama, i
            niestey ta lewa reka wyglada pskudnie....mam wraznie z egorzej niz
            pred 2-ga operacja sad(((((((((((((
            ALe M jest bbbb dzielna, usmecha sie , bawi, sporo odpoczywa ale
            czeka na wyjsci ena rower - dzielna kobieta...
            zapisana jest do fundacji dzieciom "zdązyc z pomoca", ale na stronie
            nas jeszcze nie ma...
            jesli ktoras chce moge podeslac zdjecia, ale uprzedzam-
            wstrzasajace...
            uwazajcie KOCHANE NA WRZATEK I GORACE!!!! teraz sa swieta duzo si
            egotujri piecze, a oparzenia sa najwredniejsze w leczeniu i
            zostawija slad na cale zycie...
            pozdrawiam swiatecznie - jutro z kolorowymi jajeczkami i kilkoma
            chyba koszyczkami pojdziemy, bo M kazdego z 4 koszyczkow chce wlozyc
            jajeczka pokolorowane i poobklejane smile
            Ania
            • anoosia2 Re: Małgosia 21.03.08, 16:01
              Aneczko, podaj numer, który trzeba wpisać do formularza pit. Ja się
              juz rozliczyłam, ale podpowiem znajomym. Wydaje mi się, że możesz
              należeć do kilku fundacji, leczenie wymaga ogromnych kosztów, a NFZ
              czasami zawodzi z refundacją, trzeba jakoś sobie radzić. Ciesze się,
              że jesteście pogodnie nastawione, to połowa sukcesu. JA wiem, że to
              trudne, ale nie obwiniaj się za to co się stało to nic nie zmieni, a
              dołowanie siebie pogorszy twoje nastawienie.
              Tort już był? Jeszcze raz wszsytkiego najlepszego z okazji urodzin,
              rewelacja mieć urodziny w dzień wagarowicza wink
    • s.ivona Re: Bioo 21.03.08, 09:51
      Od rana, od chwili gdy przeczytałam post Ani nie mogę przestać o Was
      mysleć! Mocno Was ściskam!
      A czy Ty przez tę fundację zbierasz pieniądze na rahabilitacje? Masz
      tam jakieś swoje konto? Ja jeszcze nie rozliczyłam się z podatku
      więc mogę i chcę przekazać 1% dla Was. Daj znać jak mogłabym pomóc!

      Ściskam mocno! Bardzo mocno Was obie! Wierzę że wszystko będzie
      dobrze. Moja bratowa uległa poparzeniu w dzieciństwie - gorący olej
      wylała sobie na ręce i klatkę piersiową. Co prawda ma teraz w tych
      miejscach blizny ale jest zdrowa, jako dziecko rozwijałą się dobrze.
      U Was też tak będzie! Nie trać wiary!
      • mamazuzinki Re: Bioo 21.03.08, 13:04
        Ania ciary mi po plecach łażą......... Biedna Małgonia......... jaki
        to ból o mato nawet nie chce myśleć ..............Mam nadzieję i
        trzymam kciuki żeby ta łapinka zaczeła się lepiej goić!!!!!Mnie
        zdjęci mozesz wysłać...... ku przestrodze.......
        Jak będziesz maiała juz info jaki jest wasz nr konta w fundacji to
        koniecznie nam tutaj wklej!!!!!!
        • bioo Re: Bioo 21.03.08, 23:43
          witajcie
          podam na prywatne e-maile nr do PIT-a, bo nr konta mamy itd. ale
          czekam z akceptacja apelu-prośby ze strony fundacji. Apel wyglada
          jak to, co tam czytalyscie wyzej + prosba o 1% podatku, ale wszelkie
          apele-prosby musza byc zaaprobowane przez fundacje a ta milczy d
          srody, pewjnie przedswiateczny czas. podam jak juz beda wszelkie
          akceptacje, oki? mam nadzieje, ze po swietach....
          NFZ refunduje tylkko pobyt w sazpitalu, operacje ale nie leki po ,
          masci, silikony itp... sad((((((((
          u mni ew pracy juz robia zbiorke, no i ten 1%, ale kiedy US to nam
          przsle - zobaczymy...
          dzis po zminei opatrunkow pani dr powiedzila, ze jesst lepiej, ja
          tam zmiany nie widze, mam wrazenie, ze jest tak samo jak przed druga
          operacaj.... nawet pan dr, ktory robil drugi przeszczep dzis
          stwierdzil, ze ta reka uparta strasznie smile bo nic sie ni erusza...
          stoi w miejscu a jak stoi tzn sie cofa sad(((( ale kolejnego
          przeszczepu byc nie moze, bo skoro organizm odrzucił 2, to 3 na 100%.
          teraz z M juz jest oki, al ena poczatku byl problem ze wszystkim ,
          na nowo uczyla si echodzic, siadac-poparzony posladek, problelmem
          bylo siusiu, wiec na pewnien czas wrocilysmy do pampersa, ale z tym
          tez nie bylo ok, bo obcierał pupe sad
          kazdy kes byl zbawieniem, kazdy łyk wypity itp... od nowa wszystkood
          poczatku... jak mi ja przywiezli wtedy jak zabrala ja karetka to
          byla CAŁA ZABANDAZOWANA... wystawala tylko główka z kręconmi lokami
          koncówki paluszków.... i tak przez 5 dni co chwila kroplowka, by ja
          wzmocnic by mozna bylo zrobic operacje, bo za wczesnie nie dalo
          rady, M by nie przezyla...
          cały czas na morfinie, czasami otwierała oczka i m owiła "kocham cie
          mamusiu", "mamusiu boli" aja obok wyłam przez tydzeiń.... teraztez
          nie moge jak sobie przypomne....
          wiem,ze nie moge sie obwiniac, ale tak trudno jest nie jak bylam
          obok w niedzielne poludnie , 1 metr obok, obok kolezanka z pracy,
          ktora przyszła na kawke niedzielna...
          teraz jak M jest taka usmiechnieta, bawi sie to jest łatwiej...ale
          nie chce M ubrac podkoszulki na krótki rekaw, pipzamki z
          krotkim, "mamusiu ja nie chce tego widziec..."... jak jest film a
          tam babeczki w strojach to mowi "mamusiu ja nie bede juz takiego
          mogla nosic, bo jestem poparzona".
          codziennie rozmawiamy o szpitalu, o oparzeniue, zreszta co kilka dni
          jestesmy w sszpitalu, wszysktie lale sa zabandazowane, tak M
          odreagowuje...
          dzis zajaczek przyniosł jej paczke z lala chou-chou learning taka z
          ksiazeczka, gadajaca, fajna, M zadowolona bo wie, ze to dlatego,ze
          jest bbbbbbbbbbb dzielna smile

          pozdrawiam przedswiatecznie
          • joanzac Re: Bioo 22.03.08, 11:52
            Bardzo mnie zszokowała i zmartwiła ta wiadomośćsad((((((
            Trzymam kciuki za Małgosie i oby nadal była taka dzielna i
            mądra!!!!! Zdrówka Wam życzę!!!!!
            Ja się jeszcze nie rozliczyłam z US więc podeślij mi nr.

            Jestem jeszcze w pracy, więc krótkosad(((

            Pozdrawiam Wszystkie foremki i dzieciaki i dużo dużo zdrówka i
            Wesołych Swiąt życzę!!!!!!

            Moze po świętach odetchnę trochę bo teraz nie mam kiedy kompa
            włączyczsad((((

            Pozdrawiam
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 22.03.08, 21:34
      Bioo współczuję Małgosi i Tobie tych wszystkich przeżyć, problemów i
      stresów. Cały czas o Was myśle i żałuję że to niczego nie zmieni ani
      w niczym nie pomoże

      Dawaj szybko namiary na fundację.

      Trzymam kciuki za Małgosie bardzo mocno

      *******
      A ja ostatnio przechodziłam koło gotujących się garnków i przemknęła
      mi myśl że „jak to dobrze że Julka jest taka rozważna i nie musze
      się o to bać bo żadnego garnka nie ściągnie”. Widać jednak ze nie
      tylko świadome działanie ale w gruncie rzeczy wypadki, przypadki
      mogą spowodować nieszczęście no i trzeba mieć oczy naokoło głowy

      Chociaż drugiej strony pomimo tego że ciągle uważałam na Julke
      wystarczył moment niefortunnego zsuniecia się z krzesełka, kiedy
      rozbiła sobie głowę na innym krzesełku i blizna na środku czoła
      pewnie jej zostanie.

      Także możemy pilnować, czuwać, chronić a pewnych rzeczy nie
      wyeliminujemy….

      ******
      Ja wczoraj w qpe małej zobaczyłam jakieś czerwone plamki, nie
      przypominały „tradycyjnego” jedzenia. Oddałam do analizy okazało
      się że to jest krew. Na razie mamy powtórzyć wynik, jeśli będzie
      ponownie dodatni zrobi się problem…

      *******
      Jutro święta i nadzieja że jest szansa na lepsze dni czego Wam i
      sobie z całego serca życzę
      • bioo malgosia-fundacja 23.03.08, 00:24
        kochane, podaje namiary co i gdzie wpisac w PIT, nas na razie nie ma
        na stronie fundacji, ale jestesmy pewne ze niedlugo bedziemy tam...
        jak sobie pczytalam jakie sa nieszczesica, jak dzieci choruja, to
        Bogu dziekuje ze u nas"tylko" tak sie to zakonczyło... choc wiadomo,
        lepiej by bylo gdyby nic sie nie zdarzyło... Uwazajcie - moment
        nieuwagi, a wlasciwie jak to mowia" diabeł zakreci ogonkiem" i
        nieszczescie gotowe moze byc...

        DZIĘKUJĘ ZA WSZYSKRI DOBRE SŁOWA I DOBRE MYŚLI KIEROWANE DO NAS smile
        TO POMAGA!!!!
        A M jest po dzisiejszej wyprawie z 2 koszyczkami zachwycona, mam
        nadzieje, ze jutro choc zje kawaleczek jajka, bo ona niejajeczna i
        niemiesna jest sad
        a miesko musi, bo to białko-budulec ...
        już świątecznie WAS pozdrawiam
        Ania i Malgosia


        1. Wpłaty można dokonywać na konto Fundacji Dzieciom „Zdążyć z
        pomocą”:
        Bank Pekao S.A. I O/Warszawa:
        50 1020 1156 0000 7902 0007 7248
        z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Małgosi Seta

        2. Można również przekazać 1% podatku:

        • W rubryce Wniosek o przekazanie 1% podatku należnego na
        rzecz organizacji pożytku publicznego (OPP):

        Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
        ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

        • Numer KRS: KRS 0000037904

        • W rubryce – Inne informacje, w tym ułatwiające kontakt z
        podatnikiem
        (poz. 135 – PIT-28, poz. 311 – PIT-36, poz. 107 –PIT-36L, poz. 123 –
        PIT-37, poz. 59 – PIT-38):

        Małgosia Seta – leczenie i rehabilitacja
        • s.ivona Re: malgosia-fundacja 24.03.08, 10:05
          Cześć
          Ok, Bioo ja wpłacam ten 1%smile Nie będzie tego dużo ale zawsze cośsmile

          Ja marzę żeby już było po świętach! Od piatku Madzia ma stan
          podgorączkowy, skacze jej tem od 36,2 - 37,8 w uchu a pod pachą do
          37,5. Mam tego dość. Widać że jest jakaś taka niewyraźna a przecież
          w środe skończyła antybiotyk! No ludzie, kiedy to się skończy! W
          piątek rano byłam z nią jeszcze u kontroli bo kaszlała ale osłuchowo
          i gardło było ok.
          Dziś już nie kaszle ale martwi mnie ta zmienna temperatura.

          Trzymajcie się zdrowosmile!
          • marta.28 Re: malgosia-fundacja 24.03.08, 11:50
            Hej.
            Myśmy się nie polewali. Jakoś nie chce mis się dziewczyn uczyć zalewania
            pościeli, zresztą pogoda jakaś taka mało sprzyjająca no i jak zwykle pobudka o
            6.10 no i wymiękamy.

            No i pokłóciłam sie z M. Że zrzędzę, że każe mu wykonywać prace do końca. Znaczy
            się ja też przestanę sprzątać w domu, zwracać uwagę na dzieciaki i szykować
            wszystko do wyjścia. No ale za to mam więcej czasu na kompa. Wszystko robi na
            odwal się. Ech na złość. A najlepiej dziewczynom bajkę puścić i ma je z głowy.
            Olewam od dzisiaj.

            Ciekawe jak je ubierze na świąteczny obiad. A i pewno się spóźnimy ale co tam.
            No i nareszcie zjem ciepły obiad. Ale dzisiaj idziemy do jego rodziców. Ech
            życie.....
            • joanzac Już po Świetach:((( 24.03.08, 21:37
              krótko i wcale mało ciekawiesad((( Wynudziłam się i przesiedziałam przed tv!!! nadrobiłam zaleglości w ogladaniu czegokolwiek za wszystkie czasy i pewnie na jakiś czas mi wystarczy!!!!
              poza tym jadąc na śniadanie do teściowej zachaczyłam o pogotowie z Oleczką z podejrzeniem zapalenia uszu!!!! No i potwierdziło sie!!!! Dobrze, że szybko się wydało, co się kroi!!!!
              A śniadanie zjedlismy prawie w południe, po wizycie na pogotowiu i poszukiwaniach czynnej apteki po mieście!!!!
              Jutro jedziemy do laryngologa!!!

              Poza tym jutro przyjedzie weterynarz!!!! Do 3 razy sztuka!!! Ale już chyba ostatni razsad((((((((((((((((((((((
              Musimy się z pieskiem pożegnaćsad(((((((((((((((((((

              I tak mi jakoś wcale humor nie dopisujesad(((

              Planuję też przeprowadzkę do swojego starego mieszkanka i pewnie niezłe pożadki mnie czekają???
              Muszę też kompika jakiegoś nowego kupic, bo nie chce mi się juz tej padliny ciagnąć ze sobą!!!!! Oddam teściowejsmile)) Niech sobie pocwiczy trochesmile))0
              Pewnie przez jakiś czas od netu będę odłączona, dopuki se kompa nie zorganizuje i nie podłączę do sieci????

              Chyba zapracowany tydzień a nawet 2 mnie czekają???

              Pozdrawiam wszystkich!!!
              • joanzac Pneumokoki!!!??? 24.03.08, 21:43
                No wiec zastanawiam się nad szczepieniem?????
                Ola ma 3 zapalenie ucha w ciagu pół roku!!!!!
                To trochę dużo!!!!
                Lekarz na pogotowiu zasugerował mi szczepionkę Prevenar.
                Wiem, że niektóre z Was szczepiły swoje dzieci. Jesli możecie napiszcie prosze jaką szczepionką, i wogóle wszystko co o tym wiecie?????? Jak reakcja, i czy są jakieś tego efekty????
                ja w necie znalazłam coś takiego:
                www.forumpediatryczne.pl/txt/print,2588,0
                No wiec jak się okazuje zapalenie uszu wuwołuja pneumokoki!!!!!

                Ach te choróbska!!!! Jesli można zapobiec, to chyba warto sie skusic????
                • marta.28 Joasia 24.03.08, 22:59
                  A czy Oleńka nie miała ostatnio kataru. Jak ona sobie radzi z dmuchaniem nosa.
                  Odkąd moja Ola nauczyła sie ładnie smarkać to już nie mamy takich problemów.

                  Asia jak będziesz chciała dać znak na forum to napisz SMS do mnie to przepisze
                  na forum.
                  A nie myślałaś nad laptopem są teraz stosunkowo tanie i w twoim mieszkaniu nie
                  zagraci ci dużo miejsca.

                  A mam takie małe pytanie - co zrobić aby moje młodsze dziecko nie wstawało o 6.10
                  Ja już wymiękam.

                  A my teraz bierzemy szczepionkę uodparniającą LUIVAK czy coś takiego tam są
                  zabite bakterie. Także teraz przynajmniej ten tydzień Ola posiedzi jeszcze w
                  domu, co by się w tym czasie nie zarazić. Ech...

                  Może za to wypali Julki szczepienie MMR albo dopiero latem na 2 latka. Hm roczny
                  poślizg...

                  Szkoda, że już jutro trzeba do robotysad( Jakoś taka przemęczona i niewyspana
                  jestemsad( Może przesilenie zimowesad( bo tej wiosny jakoś nie widaćsad(
                  • s.ivona Re: Joasia 25.03.08, 10:37
                    Cześć
                    Po świętach moja Madzia cudownie ozdrowiała! Byłam z nią u lekarza -
                    nic jej nie jest! Temp teżok. Zrobiłam tylko badanie moczu.

                    A ja przez te święta znów schódłam! Wszystko przez nerwy!

                    Ja szczepiłam Prenevarem i Szymka i Madzie. Szymka jeszcze przed
                    przedszkolem. Wszystko bez komplikacji. Nie było problemów. Madzie
                    szczepiłam dwa razy i za każdym razem potem była chora ale ona to w
                    ogóle jest "inna" smile

                    Szymon nadal siedzi w domu. Nie mam odwagi go póścić do przedszkola.
                    Dzwoniłam dziś to pani powiedziała że frekwencja jest bardzo niska.

                    Kata - czytałam że przy takich problemach z krwią w qpie można
                    podawać probiotyki. Może pomogą?
    • s.ivona Re: Tekst Szymka 25.03.08, 16:11
      Szymon malował farbami, oparł się o kartke i wybrudził bluzke. Mowi
      do mnie
      - Zobaczy, pobrudziłem!
      - No świetnie, nie ma co - mowię z przekąsem
      - Nie mów tak, wcale nie świetnie że pobrudziłem1
      - no nie właśnie nie świetnie. Nie słyszysz tej ironii w moim głosie?
      - nie, bo masz chrypke!!!!smile)))
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 25.03.08, 20:41
      Witojcie po świętach… u mnie na 1000% grubiej, ciasta mojej mamy
      mnie powaliły

      *
      W niedziele Julik pokosaływał, w poniedziałek kaszlał, w nocy z
      pon/wtorek dostała temperatury i zaczeła szczekać oraz katarzyć …
      rano już byłam u lekarza, gardło czyste. Jak za 3 dni nie przejdzie
      od specyfików ma wskoczyć antybiotyk. Jednak planuję się umówić do
      homeopaty- koleżanki sobie chwalą i mowią że w ich przypadku nie
      zaszkodzi. Spróbować warto uważam.

      Ponadto pani doktor uspokoiła w sprawie krwi w qpe- mówi że się
      zdarza, zwłaszcza przy zaparciach.

      No i ponieważ jest troche niepokojących objawów w julczynym
      zachowaniu, od jutra rodzina bieże tablety na owsiki, wprawdzie
      badanie nic nie wykazło- ale podobno nie zaszkodzi zaszkodzi
      profilaktycznie raz na jakiś czas można podać

      **
      Ivonko ciesze się że Madzula ozdrowiała. A maż dalej wkurzony? Czy
      już mu przeszło?

      ***
      Mój ostatni dziwnie spokojny jest aż jestem podejrzliwa. Oczywiście
      w I dzień świętował i mama latała za dzieckiem, a w drugim dniu
      nie miał sił na świętowanie ;;wink))więc znów wszystko spadło na mnie.
      A w piętek dał się namówić bez szemrania na kino, więc naprawde
      jestem w szoku

      ****
      Marta w sprawie wstawania rano nie poradze. Mojej się poprzestawiało
      i całe święta wstawała ok. 6.15-6.30. dziś na nogach była przed
      piątą. Doprawdy nie wiem dlaczego.

      *****
      Asia a czemu ty się znów przeprowadzas? Żel ci tam? Szkoda że z
      psiakiem znów masz problemy..
      Tylko się szybko loguj bo tu smutni będzie bez Ciebie.

      ******
      Tekst Szymka tradycyjnie fajowy.

      A nam się przytrafiła taka sytuacja w której matka dała
      pedagogiczną plamę.

      Przed świętami mąż skręcał szafę nabytą w Ikei.
      Mamy taką wybudowaną ściankę rozdzielającą pokój na pół i tam w
      przejściu stała półka gotowa do włożenia do szafy.
      A Julka się tam kręcila non stop
      Mówie jej: nie chodź tu bo zaraz się ta półka wywróci. Oczywiście
      łazi
      W końcu półka się wywróciła i przywaliła w ściane i ją konkretnie
      odrapała.
      Najpierw warknęłam, ale zwołałam ją i spokojnie tłumacze:
      Jak tu wygląda, była taka ładna ściana a teraz brzydka, odrapana…
      A ona się tak na mnie patrzy wnikliwie i mówi…
      NO ALE PRZECIEŻ SUFIT JEST CAŁY

      I wybuchnełam taki śmiechem że się nie mogłam opanować
      • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 27.03.08, 12:06
        To i my witamy po swietach. Moje twinsy tez zakaszlane. Dodatkowo
        stwierdziłam ,że dosc tego czas wreszcie wyprowadzic Macka z
        choroby. Wiele wyrzeczen przezd nami i pracy ale moze sie uda diety,
        diety , diety i lewatywy i ciagłe zmuszanie uh............ Nie mam
        nawet bladego pojecia jak to wszystko wpływa na jego psychike ale
        chyba lepiej go pozmuszac i poszantarzowac niz miałby przejsc
        kolejne 3 powazne operacje.
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 27.03.08, 12:26
          Cześć
          Aja, a do czego zmuszasz Maćka? Na czym polega jego leczenie?

          Madzia ma mocz ok, więc ciekawe skąd ta gorączka była? Przemęczyło
          ją bardzo, jest blada jak ściana, słaba i pewnie we wtorek będzie
          transfuzja. A to nawet miesiąca nie ma od poprzedniej;/ Po woli
          godzę się z myślą że tak już będzie zawsze. Dostałam podwójną dawkę
          leków, czuję sie lepiej tzn jestem bardziej spokojna, mniej się
          denerwuję np na Szymka ale jestem też bardziej śpiąca. Przestałam
          pić kawe i widzę że lepiej jest.

          Kata, chyba Julce przyświeca zasada "to nic że szklanka jest do
          połowy pusta, ważne że jest do połowy pełna"smile)) Bardzo dobre
          podejście życiowesmile
          A co to znaczy że zmieniło się jej zachowanie i stąd to leczenie na
          pasożyty?

          Dziewczyny, czy 1,5roczne dziecko może mieć sapke? Cały czas
          obserwuję Madzie i widzę że ona w dzień często oddycha buzią, oddech
          ma taki jakby urywany, często jakby wstrzymuje oddech, preży się. W
          nocy oddycha raczej spokojnie przez nos ale ma też takie momenty
          jakby oddech stawał się bardzo płytki, jak przy szlochu. Nie wiem co
          to jest. Próbowałam to zgrać z jej cięższymi momentami np przed
          transfuzją ale nie bardzo się to zgrywa. Ona ma też cały czas szmer
          nadsercowy - wszystko przez anemie.
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 27.03.08, 12:16
        I ja witam po świętachsmile)) Ja to się na temat mojej tuszy czy przed
        czy po świątecznej rozpisywała nie będę bo lekarz zabronił mi sie
        stresowacbig_grin
        No właśnie na moje wszelkie dolegliwości astmatyczne i alergiczne
        zalecony mam brak stresubig_grin Koleżanka poleciła mi zakupić trawę i
        zacząć jarać albo umówic sie z wizytą u psychiatry żeby mnie
        jakies "tabletki szczęscia" przepisał. Innej opcji odstresowania
        jakos nie widzebig_grinbig_grintongue_out



        Moja Zucha przed świętami do przedszkola nie chodziła bo kasłała jak
        zwykle. Oczywiscie tylko w domu bo u lekarza to po co!!!! Osłuchowo
        jest ok a ona kaszle. Byłam z nia nawet we wtorek bo poniedziałek w
        ciągu dnia i w nocy było fatalnie.... We wtorek juz git można
        zgłupiec...... Jest cały czas na inchalacjach z Pulmikortu i kichawe
        jej płuczę i łazi od wczoraj do przedszkola. Ona już fisia w tym
        domu dostaje i chce chodzic więc niech chodzi obaczymy jak bedzie
        dalejsmile))
        Tekst Szymka jak zwykle powalający a i Julka tez dobra aparatka
        jestsmile))

        Asia co Ty tak te chałupy zmieniasz???? Współczuję bardzo że z psiną
        nie jest dobrzesad((

        Iwonka zakupiłaś nebulizator????

        Marta ja doświadczenia z wcześnie wstającymi młodymi nie mam za
        bardzo niestety. U mnie w druga strone..... co zrobić zeby chodziły
        wczesniej spać!!!!Nierealne dopóki nie będą miały po pokoju chyba....

        ale napłodziłam .........
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 27.03.08, 21:35
          Hej.
          A moje obie maja permanentny katar. Muszę się wybrać do laryngologa.

          Dziewczyny dzisiaj poszły sobie na 1,5 godzinny spacerek. Już z powrotem wiosnę
          czuć i więcej słoneczka jest.

          A ja mam przesilenie wiosenne i najchętniej pogniłabym w łóżku.
        • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.03.08, 11:20
          Maciek ma dosc dziwna chorobe po prostu nie robi kupy.Brzmi
          trywialnie ale moze doprowadzic do uposledzenia umysłowego i smierci
          nawetsad Tak wiec zmuszam go do wypróznien co niestety nie koniecznie
          mi wychodzisad
          Moje tez miały szmery anemiczne u Isi dodatkowo okazało sie ,że ma
          nieoperacyjna wade serduszka.
          • bioo Re: Czerwiec 2004 - część V 28.03.08, 19:13
            hejka,
            u nas spoko, tzn ręka nadal sie babrze, juz 4 lasery byly...
            wczoraj sie jakby zasklepiło a dzis ...znów leci z łapki...
            i "głupia baba" robila laser... tzn M ma smarowana łapke masciami
            roznymi, smarujemy sporo, by rano na laserach latwo mozna było to
            zerwac (sama robie opatrunki a na rehabilitacji nie ma sali
            opatrunkowej, wiec jakos tak przy laserze wiec musi byc napackane
            masciami sporo, by łatwo m dalo sie zdjac, ida masci na raz, wiem,
            z esporo, ale nie mam sumienia klasc mniej, by to zrywac na zywca i
            dzis baba sie drze...trzeba masc zdjac, mowie, ze to nie takie
            proste, bo masc klejaca jest to ona rano to umyc SPIRYTUSEM i z taka
            odbandazowana łapka przyjechac.Pytam jak ona sobie to w srodku zimy
            z "mięchem i krwią" na wierzchu wyobraza jechac? albo jak to zywe
            miesko sączące sie smarowac spirytusem? mialam chec jej powiedziec,
            zeby raczej sobie w gardło wlała, bo na taka niedopita wygladała.
            Moj tato - bo byl z nami, tak sie wkurzył, ze hej... mam nadzieje ze
            w poniedizłek ktos inny bedzei....
            w niedizele bedzie 8 tyg. po... a łapa nadal krwawi pomimo 2
            operacji i przeszczezpów... bleeeee
            buziaki
            A
            • marta.28 Małgosiu trzymaj się. 28.03.08, 22:30
              Bioo trzymamy kciuki w rodzinie.

              Podczytałam sobie twoje posty na poparzonych i pierwsze co zrobiłam to
              instrukcję w razie nieszczęścia. Ba nawet zrobiłam przemeblowanie w kuchni.
              Powiem wam jedno, że generalnie jestem nadwrażliwa na krzywdę dzieci i to
              szczególnie małychsad
              Młode dzisiaj u teściów śpią a ja jutro idę do fryzjera.
              Zaszaleję wiosenniesmile
            • aja4 Re: Czerwiec 2004 - część V 03.04.08, 09:57
              Współczuje wiem jak to jest tyle zabiegów, lekarzy, szpitali i
              strach o dziecko. Nie mogłam patzrec jak Maciek sie meczył , zreszta
              wciaz nie moge.
              uh...... mnie pewnie łatwiej bo wiem ,ze nijak nie mogłam jego
              chorobie zapobiec.
    • s.ivona Re: To wcale nie był Prima Aprilis 01.04.08, 17:23
      Cześć
      My po transfuzji;/ Dziś Madzia dostała krew w iście rekordowo
      szybko. Ironicznie się śmiałam że z przyczyn życiowych bo tak źle
      jak dziś to nie było nigdy. Jak lekarz zobaczył wyniki to spadł z
      krzesła, z labolatorium dzwonili w trybie natychmiastowym nawet nie
      zrobiwszy kompletu badań! A Madzia o własnych siłach i uśmiechnięta
      weszła do gabinetu!
      Udało mi się jeszcze dostać do neurologa, zrobiłam badania dna oka.
      Na szczęście jest ok.

      Nasz hematolog powiedział że trzeba się przygotwać na to że choroba
      Madzi jest powarzna, że te transfuzje mogą jej tak zostać już na
      zawsze choć trzeba mieć nadzieje.....Warszawa chce żeby Madzia
      wytrzymała 3m!!!! bez transfuzji. Dla nas to nierealne więc na razie
      dalsza diagnoza w lesie...
      A obecnie jedyna słuszna decyzja jaką powinnam podjąć to zabranie
      Szymka z przedszkola!

      Szymon od wczoraj jest znów w przedszkolu, postanowiłam że jeśli coś
      złapie a Madzia od niego to rezygnujemy. Złożyłam podanie do
      państwowego, niby wczoraj jeszcze dyrektorka powiedziała że są
      sznase na przyjęcie....zobaczymy.....

      a co u Was?
      • marta.28 Re: To wcale nie był Prima Aprilis 02.04.08, 21:36
        Iwonko pomyśl, że są ludzie, którzy systematycznie oddają krew a Madzia za to
        systematycznie przyjmuje krew, myślę że z tym da się w miarę normalnie żyć i
        tego masz się trzymać.

        Ja za biegana, teraz iPulas korzystam bo mamy awarię telefonów w okolicy. Ech
        coś też ostatnio pod górkę mam.

        M. był z Olą u laryngologa bo ten katar jest w fazie ciągłej niezaleczalnej.
        Szczepionka na razie jakoś tak bez wpływu a może właśnie ma bo nic nie ma.
        Czekam na ciepełko to może jej ten katar przejdzie jak się wygrzeje.

        W domu totalny bajzel przez ta rozbudowę jak zwykle wszystko się opóźnia i są
        problemy. Ech nawet nie mam kiedy odebrać okularów bo wzrok sobie jednak
        zaszalał i trza było sobie nowe zrobić. Pocieszające jest że to "-" więc na
        starość nie będą potrzebne "+"

        A no i załatwiliśmy sprawę paszportów za miesiąc do odbioru. Dziewczyny sobie
        popisały tak ja Pani i wynudziły strasznie ale i tak urzędu nie rozniosłysmile

        No i koniec pisania bo muszę pospułkować internetsad
      • aja4 Re: To wcale nie był Prima Aprilis 03.04.08, 10:02
        O rety pamietam jakim ogromnym , mega stresem było dla mnie info ,że
        Ika ma miec przetaczana krew to było cos w 7 dobie po urodzeniu.
        musiałam wyrazic zgode na toczenie i wtedy wydawało mi sie to tak
        mega powazna sprawa! Potem mieli jeszcze toczenie krwi oboje kilka
        razy i wtedy juz znacznie lepiej to zniosłam.
        Jakie wyniki hemoglobiny miała Magda jak lekarze tak na cito
        dzwonili? Czy w zwiazku z jej niezidentyfikowana choroba poza tymi
        ciagłymi problemami z krwią sa jeszcze jakies inne dolegliwosci?
        Wiecie skad u Madzi taka choroba?
        Maciek najprawdopodobniej ma chorobe genetyczna ale go nie badalismy
        w tym kierunku.

        pozdrawiam wszystkich!
        • s.ivona Re: To wcale nie był Prima Aprilis 03.04.08, 12:43
          Cześć
          Madzia miała hemoglobine 5,3. Hematokryt 16. to najgorsze wyniki w
          historii.

          Lekarz powiedział że sprawa z badaniami wygląda tak, że na dzień
          dzisiejszy Magda ma zrobioną diagnostykę a że nie wyszło nic tzn
          wyniki wyszły w normie to już inna kwestia. Ujmijmy to tak, te
          badania które miała to było szukanie podstawowych, najczęściej
          występujących przyczyn anemii hemolitycznej. Teraz jak będą robić
          badania to będą szukać MIKRO USZKODZEŃ. Niestety, na wszystkie mikro
          uszkodzenia nie ma fizycznie testów! Nie wynaleźli jeszcze! Tak więc
          nawet jak zrobią badania to test może coś przeoczyć, coś może
          umknąć. Jest wiele takich chorób hemolitycznych gdzie nie udało się
          ustalić przycyzny. Określa się je mianem chorób wrodzonych i na tym
          koniec.
          Oprócz anemii Magda ma jeszcze wodogłowie stacjonarne. Wczoraj
          badanie dna oka niczego nie wykazało tzn nie ma zmian więc mimo że
          głowa nadal rośnie (powoli ale rośnie) to trzeba przyjąć że jest ok.
          Magda ma wolniejszy rozwój fizyczny.
    • s.ivona Re: Powtórka z rozrywki 06.04.08, 15:38
      Hej
      Szymon po tygodniu w przedszkolu już kaszle i ma katar. Generalnie
      jest taki "zatkany" z chrypką. Intensywnie inhaluje go solą
      fizjologiczną ale poprawy nie ma ale nie ma też pogorszenia. Pewnie
      posiedzi w domu ze dw tyg bo mają przyjechać moi rodzice więc niech
      będzie zdrowy. Jest plan malowania pokojów dzieci więc nie chce mieć
      niespodzianek.

      Poza tym dobrze. Ja po kolejnych seansach u kosmetyczki piękniejesmile
      Czeka mnie jeszcze 1-2 zabiegismile

      Dziś wzięłam Szymka na zakupy do galerii. Weszliśmy do drogerii.
      Oglądam perfumy dla męża gdy nagle Szymon krzyczy i biegnie przez
      sklep - Mamusiu, kupimy to dla ciebie a to dla tatusia. A w ręce
      trzyma dwie paczki prezerwatyw!smile))
      Nic, tylko brać dzieci ze sobą na zakupysmile))
      • joanzac Re: Powtórka z rozrywki 06.04.08, 22:25
        No fajne te zakupy Iwonkosmile)))
        Zdrówka dzieciakom życzę!!!!
        ola też po kuracji antybiotykowejsad(( Znowu ucho i zapalenie gardła!!!! Zawiozłam ją do babci na kilka dni!!! Strasznie tęskniłam sama i smutno mi bez niej byłosad(( Ale juz tatus wraca, wiec od jutra będzie Olę zabierał z przedszkolasmile))
        Ja mieszkam sobie to tu to tam!!! Sama nie wiem gdzie?????
        Napewno wiem gdzie pracuję!!! A pracy masa!!! Mam kompa w pracy, ale czasu nie mam do niego usiaść!!!!! Więc żadko zaglądamsad((
        Teraz siedzimy na wsi i małego pieska niańczymy!!!!! Ale jaki słodki i śliczniutkismile))))) A leje gdzie popadnie!!!!!!!!
        No jest wesoło!!! Nie ma co!!!! Wczoraj całą noc przez piesosa nie spałam tak śpiewał!!!! Mam nadzieję, ze dzisiaj będzie lepiej??? Juz mu swoja kamizelke oddałam, bo mu strasznie spodobała i ciągle na niej leży!!!!!
        Od jutra kołowrotek sie zaczyna, wiec pewnie odezwe się około weekendusad(((((
        Pozdrawiam wszystkich gorąco!!!!!!
        Trzymajcie sie z zróweczka !!!!!!
        • kata74 Re: Powtórka z rozrywki 07.04.08, 10:41
          Witam

          Co u mnie:
          - w piątek „wypożyczyła mnie sobie” pani dyrektor pełniąca swoje
          obowiązki do dziś, bo od dziś wróciła „stara”, usłyszałam wszystko
          co można, oprócz zarzutów rzekomo merytorycznych ważniejsze były te
          inne- że chodze z koleżanką na śniadanie, że zbyt długo udzielam
          klientom wyjaśnień, że rozmawiam w biurze na tematy nie biurowe, a
          jak na biurowe to mówie za głośno, że generalnie się nie nadają do
          niczego, wiedziałm ze taki wybuch nastąpi ale sądziłam że w
          takiej formie. Od tygodni mnie podłuchiwała, ewidentnie podglądała.
          Jak mówiłam za cicho szła coś koniecznie załatwić przy sąsiednim
          biurku…
          już ostatnio myślałam że mi się szykuje nowa praca ale nic nie
          wyszło :- ((((((
          ciągle szukam, ale u nas nawet ofert nie ma

          - w weekend byliśmy na weselu, noclegu i poprawinach, było bardzo
          fajnie, zabawnie i smacznie, ale okazło się w niedziele że mnie
          zawiało i boli mnie ucho. Teraz się lecze, oprócz tego mam chyba
          zawalone zatoki, przecież trzyma mnie już 2 miesiąc, ide dziś na
          zdjęcie i do laryngologa.

          Dziś mam urlop, robie PITA, (BIOO pamiętam o Was) i mam jeszcze
          mnóstwo spraw ale chyba ciężko będzie wszystko zrobić co
          zaplanowałam..

          Ivonko musisz uważać na zakupy z Szymkiem ;- ))))a co sobie dziłasz
          u kosmetyczki? zabiegi na ciało czy twarz? ja chyba spróbuje jakąś
          maszyne Vacu-line- chociaż raz ...

          Marta dobrze że przypomniałaś o paszporcie, zaraz lece po wniosek do
          urzędu

          Wracam do roboty, papappapa
    • s.ivona Re: Zabawy z dziećmi 07.04.08, 14:05
      Hej
      Jak u was wygląda zabawa waszych dzieci...
      1. czy bawią się same?
      2. jeśli tak, to czym? w co?
      3. mają ulubione zabawki? układanki? gry? puzzle?
      Pliss, piszcie bo ja mam z tym problem. Szymon W OGÓLE nie umie się
      bawić sam. Mało tego, nie ma NIC ulubionego czym chciałby się bawić.
      Wszystkie zabawki są na 5 min po czym lądują gdzieś w kącie.
      Zabawa indywidualna Szymka polega na zrobieniu ogólnego bałaganu w
      domu czyli wyrzuceniu zabawek na środek pokoju i zostawieniu ich tam
      albo na bawieniu się śróbkami itp rzeczami ojca. Fakt, zarówno
      Szymon i Madzia wtedy bawią się zgodnie, cicho ale mąż im nie
      pozwala ruszać swoich rzeczy.
      Wszelkie ręczne zajęcia typu malowanie, wycinanie to odpadają bo
      tego nie lubi.

      Kiedyś poszłam do koleżanki. Jej syn chodzi z Szymkiem do grupy.
      Mały siedział SAM w pokoju i najpierw malował szlaczki (!!!!!!
      pięknie mu to wychodziło) potem bawił się samochodami. Nikt mu nie
      mówił co ma robić, czym się bawić. Sam sobie zorganizował zabawe.
      Szymon tego nie umie a ja nie wiem jak go nauczyć.

      Nawet jak usiąde z nim żeby pograć czy poukładać coś to za chwile on
      się nudzi, rozwała albo w ogóle nie słucha instrukcji jak i co
      trzeba zrobić.

      Kompletnie nie wiem jakiego rodzaju zabawki/gry/układanki kupić.

      Podzielcie się doświadczeniem
      • kata74 Re: Zabawy z dziećmi 07.04.08, 18:07
        1. jak jest cicho to znaczy że julka próbuje coś zmalować
        2. czasami pomaluje, lub porysuje przez chwile ale generalnie nigdy
        sama
        3.najlepsze zabawy to "przedstawienia", albo odgrywa jakieś role z
        bajek, albo bawi się w dziadków, rodziców lub jak była mała
        jeśli ten drugi wariant bierze jakiegoś delikwenta ona jest mamą,
        delikwent tatą, dziecko w wózku Julką i scenki rodzajowe jako
        przedstawienie
        4. sama nie lubi i nie chce się zajmować
        • mamazuzinki Re: Zabawy z dziećmi 07.04.08, 21:26
          melduję się

          W zeszłym tygodniu walczyłam z gorączką u Zuzi. Dawałam jej
          szczepionkę uodparniająca i według mnie ta gorączka była przez to.
          Nigdy wcześniej nie wykaraskała sie z prawie 40 stopni bez
          antybiotyku a teraz jakoś poszło.

          Musze się pochwalić jaką mam zdolną starszą córcięsmile) Uwaga dumna
          jest em jak paw !!!!!! Normalnie powaliła mnie z nógsmile)) W czwartek
          byliśmy na wernisażu smile)) Praca mojej Julki zajeła I miejsce w
          powiecie warszawskim w jej kategori wiekowej. Jest to konkurs
          ogólnopolski na temat "112 w ważnej sprawie nie używaj przy
          zabawie". Teraz jej praca przeszła do etapu wojewódzkiegosmile)) W
          życiu jeszcze nie byłam tak dumna przysięgamsmile)) Wogóle ona jest
          genialnasmile)) Dziś sie zakwalifikowała do III etapu konkursu
          ortograficznego smile))

          Bioo rozliczałam Tatę i przekazałam dla Małgosi pieniążki mam
          nadzieje że dojdą bo wszystko wpisywałam zgodnie z tym co pisałaś.

          Maja Zucha najchętniej to robi wszelkie prace plastyczne( następna
          artystka rośnie). Puzle i inne układanki to jest zabawa na 5 min.
          Oststnio (a to oczywiście zasługa Julci) na chopla na punkcie
          komputera. Jul;ka ją wyszkoliła jak wcghodzić w gierki dla dzieci i
          małolata radzi sobie, ubiera jakieś lale, maluje itp. generalnie to
          dłuzej to sie chyba tylko potrafi skupić na bajce niestety.

          Jak tam Iwonko udały się testy nebulizatora???? Szymek nadal
          chętny???
          • bioo Re: Zabawy z dziećmi 07.04.08, 22:56
            hej hej
            DZIEKUJĘ ZA WZSELKIE WPŁATY!!!
            ale wieci eco mi powidziła znajoma z Urzedu Skarbowego, ze US usi
            przekazac 15 jesli jes twpisany na dana Fundacje, ale to od Pani w
            okienku zalezy, zczy spojrzy w inne okienko, z etam jest np
            napisane, ze to dla M; czyli w praktyce moze byc tak,z e owszem
            pieniazki z PIT-ow pojda na Fundacje (bo wpisany jest KRS), ale juz
            niekoniecznie np dla nas... wszystko zalezy od decyzj PAni, bo z 1%
            muzi sie rizliczyc, ale juz z przypisania do konkretnej osby to
            nie!!! wkur.. sie mocno, bo moze byc tak,z e dostaniemy z co 10-20
            PIT-a przy dobrych wiatrach...
            ale dobra wiadomosc- M nie ma juz bandazy!!! lasery te lewa raczke
            podgonily, podsyszyłu. ze M wreszci enormalne ciuchy moze zakladac,
            z czego jest zadowolona bardzo smile ze o mnie nie wspomne smile
            zabawy:
            Najlepsza jest zabwa wisiec na mamie smile albo na jej kolanach, głowie
            i itp. smile M jest do mnie przyklajona....
            ale potrafi tez sam asie bawic, przychodzi by je porozkładac
            kuchenke, lalki i tam jakos z nimi sie bawi, gotuje, ubiera,
            przebiera, gada do nich no i oczywiscie zabwa w leakrza, wszystkie
            lale sa oparzone i maja bandaze, plasterki itp. potrafi sama , ale
            wolijak jej sie w zabawie pomaga.
            Puzzle, układanki- nie ma zainteresowania, niestety i nie wiem, jak
            ja zachecic
            malowanie, plastelina, rysowanie - ok, ale raczej mazaje rózne, M
            jest leworeczna a ta lewa poparzona najbardziej
            lalki- hit, ciagle
            kuchenka- nadal hit
            a najlepiej ze mna w kuchni smile
            ale ona za to ciagle gada nawet jak jest sama , gaduła straszna smile
            ma to po mamie

            pozdrawiam
            Ania
            • aja4 Re: Zabawy z dziećmi 08.04.08, 11:51
              Babki a jak tam z rysowaniem u waszych maluchów? Iska cudnie
              koloruje, nie wyjezdza za linie , bosko! Co prawda wszystko no 90%
              na rózowowsmile Za to Maciek bierze kolorowanke maznie 3 krechy po
              srodku i zostawia.
              • marta.28 Re: Zabawy z dziećmi 08.04.08, 22:42
                Hm dziewczyny bawią sie trochę razem ale i kłótni przy tym nie brakuje,
                najczęstszej gotują dla lalek. Ola raczej malowanie, rysowanie czy
                ciastolinowanie robi wtedy gdy ma na to ochotę, nie powiem nawet się wtedy
                skupia ale są dni, że nie potrafi na niczym. A szuflady pełne różności to
                zdecydowanie najlepsze i najciekawsze zajęciesmile
                Niestety najczęściej bawią się w zgodzie jak coś łobuzują lub robią bałagan. Co
                do sprzątania to różnie ale nie jest źlesmile

                Pytam się dziewczyn co robimy i w co się bawimy. Czasem chcą po prostu usiąść i
                czytać książeczki. Julka czyta na głos namsmile Nic na siłęsmile
                • mamazuzinki Re: Zabawy z dziećmi 09.04.08, 09:01
                  Moja Zucha wszelkie plastyczne zajęcia uwielbiasmile)) Chodzimy 1 w tyg
                  na zajęcia plasyczne i tam ona sie bardzo dużo uczy i widac że to
                  lubismile)) Ona jest dosyć wolna ale strasznie dokładna.

                  Przyjdzie zwwariować z tą pogodą............. wczoraj wygwizdów był
                  straszliwy i zimnica a dzisiaj zapowiada sie znowu ciepły dzionek.
                  Już mam zamówiony rowerek przez Zuchę na powrót z przedszkola.

                  Ufff zaczeła mi się już jazda komunijna. Wczoraj na zebraniu w
                  kościele spędziłam czas od 20 do 22. Spory, dyskusje jaką ofertę
                  zdjęc i kamer wybrać.........żenuaaa.......... ale tak to jest......
                  100 osobom trudno dogodzić. I tak na szczescie u nas w parafii jest
                  raczej lajtowe podejście., nie katują tych dzieci za bardzo.
                  Moja Julka idzie w albie, już udało mi się jej kupić buty( po 3-ch
                  godz łażenia po galerii) a poza tym to jeszcze nic nie mam. Chyba
                  trzeba sobie kopa dacsmile
                  • mamazuzinki Re: Zabawy z dziećmi 11.04.08, 08:26
                    Żyjecie baby????

                    U nas zapowiada sie dzis sliczny dzionek co mnie bardzo cieszy bo
                    przyjezdzają do nas na weekend znajomi z Krakowa(niestety nie
                    Iwonkasmile. Czeka nas więc dużo latania i zwiedzania. Musiałam się
                    podszkolic trochę bo to sie niby tu w Warszawie mieszka, a tak
                    naprawde to niewiele co potrafiłabym powiedzieć nie mamy co zrobić
                    z młodymi także słoneczko mile widziane , bo z nami będa zwiedzać

Inne wątki na temat:
Pełna wersja