Czerwiec 2004 - część V

    • aniazm Klebsiella oxytoca - 21.12.06, 22:42
      takie coś ma Antek w nosie, z gardła jeszcze nie mam wyników (powtórzone
      badanie w poniedziałek). Doktor powiedziała, że dopóki nie ma kataru, to nic
      nie robimy, dała receptę na maść robioną do nosa z antybiotykiem, jak będzie
      miał katar, to stosować. Najprawdopodobniej Staś też ma te bakterie, bo zaraził
      sie od Antka katarem. To tyle z pola bitwy bakteriologicznej.
      • leefka Spokojnych i dobrych 21.12.06, 23:10
        Wstyd mi, bom dawno tu nie zaglądała, a sama jakiś miesiąc już pewnie temu
        zasypywałam Was tonami pytań. Szkoda gadać.
        Na szczęście u nas nic złego, po prostu nie umiem dojść ze sobą i całą resztą
        świata do ładu, ale o tym innym razem, mam nadzieję, że już niedługo, może
        jakoś tak tuż po Świętach, bo będę miała pomoc w osobie Mamy.

        Jestem tu dziś po to, żeby złożyć Wam i naszym forumowym dzieciaczkom małym i
        dużym, najpiękniejszych Świąt: takich wymarzonych, wywąchanych i smakowitych.
        Takich szczęśliwych, trochę refleksyjnych i dobrych dobrocią z Bożego
        Narodzenia wynikającą. Takich niepowtarzalnych, mimo powtarzalności obrzędowych
        tradycji. Po prostu - spokojnych rodzinnych Świąt smile

        Całujemy,
        • mamazuzinki Różności 22.12.06, 08:44
          Aniu sweterki faktycznie fajowe ale moja Julcia z tych większych i ja jej juz
          na 140 kupuję bluzkibig_grinbig_grin Dzieki za pamięc w kazdym raziesmile)))Jakby co to dla
          niej po jakiejś 10-latce i to nie za chudejtongue_out

          Iwonko ciesze się bardzo że Madzi wyniki są dobre. Mam nadzieję że
          wreszcie "zaskoczyła" i że już krewka bedzie w porządeczku.

          Bursz moja przyjaciólka karmiła swojego synka do prawie 3 lat i odstawiła tylko
          z tego powodu że zaszła w kolejną ciążę. W tej chwili Kubus ma 5 lat i nie ma
          jakichś emocjonalnych odchyłów od normy. Jest normalnym chłopaczkiem. Jak dla
          mnie osobiście to juz było za długo ale nigdy jej nie potępiałam. Fakt faktem
          jej to na zdrowie za bardzo nie wyszło bo tak długie karmienie, kolejna ciąża i
          znów karmienie mocno ją odwapniły.

          ja jeszcze życzonek nie składam odezwe się napewnosmile)))
          • s.ivona Re: Różności 22.12.06, 09:01
            A u nas szpital i apteka w jednymsad Właśnie wróciliśmy całą rodzinką od
            lekarza. Szymon dostał klacid a Madzia eurespalsad(( Ja mam też coś z gardłem,
            mąż też kicha i smarka...Super święta się zapowiadają, nie ma co.

            Bursz, chłopczyk jak nabardziej w porządku, intelektualnie w normiesmile
            • mmamamax śniadanie 22.12.06, 09:14
              witam przedświątecznie, wiem, że nie czas na takie pierdółki, ale napiszcie
              co robicie na śniadanie? ja z pomysłów wyprana już jestemsad pomóżcie, mój
              mały choć ma 2,5 roku to je najchętniej
              cebulę i czosnek więc wszystko przejdzie prócz jajecznicy, bo za śliska, na
              twardo lubi tylko obierać... heeeeeelp!
              u nas zdrowo póki co, przykro mi iwonko, że u was odwrotniesad ale świąt nie
              czuję mimo że ch..anka ubrana... śniegu dajcie
              • mamazuzinki Re: śniadanie 22.12.06, 12:26
                Nio współczuję Ci Iwonko....... Oby się tylko Madzia wybroniła przed
                antybiotykiem............. mucosolvan to lek wykrzusny na kaszel moje piją
                litrami naogół, Eurespal na moje nie działa wcale.

                Ja to sie w sprawie urozmaicania diety wypowiadacnie mogę bo moja do wyżygania
                naokrągło je tylko albo parówkę albo zapiekankę lub tosta, albo kanapke z
                szynką i ogórkiem kiszonym. Finito...więcej nic do paszczy nie bierze
                • s.ivona Re: śniadanie 22.12.06, 12:56
                  Rany Kamila a toś mnie zaskoczyła kompletnie pytaniem...Szczerze powiem że nie
                  wiem i jakoś się tym nie przejmuję pewnie dlatego że świąt nie czuję, nie lubię
                  i w ogóle...blee
                  W sumie to chodzi mi po głowie barszcz biały...choć to chyba nie te świątasmile
                  ale ja barszcz biały uwielbiam...Dziś lub jutro będę robiła ze dwie sałatki
                  więc pewnie i one wylądują na stole.

                  A tak poważnie to zastanawiam się co Szymek będzie jadł z wigilijnego stołu -
                  grzyby raczej odpadają, więc pewnie ryba i barszcz czerwony. Nie mam do niego
                  uszek tylko krokiety z kapustą no ale kapusta to chyba też na noc nie bardzo?!
                  Pierogi też chyba odpadają z kapustą i grzybami...O, wiem, dostanie kawałek
                  makowca - wiecie że mak to pieniądze ma przynieść w Nowym Roku więc musi byćsmile

                  Bardzo bym chciała żeby dzieciaki wyzdrowiały bo chętnie bym poszła w święta na
                  rynek zobaczyć szopkę z żywymi zwierzętami. Szopka jest tylko w poniedziałek i
                  wtorek.
    • s.ivona Re: Wesołych Świąt 23.12.06, 14:46
      Kochane Dziewczynki wraz z Rodzinami - składam najlepsze, najcieplejsze
      życzenia świąteczne; duuuuuuuużo zdrowia, radości a w Nowym Roku aby każdy
      dzień był tylko przyjemnością! Ściskam Was serdeczniesmile
      • mmamamax Re: Wesołych Świąt 23.12.06, 20:29
        Kochane, życzymy Wam z moimi facetami spokojnych, zdrowych, radosnych i
        rodzinnie szalonych Świąt, zero smutków, wiele uśmiechu, aby dzieci grzeczne
        były a mężowie najkochańsi, by choroby odeszły a uśmiech pozostał, byście
        odpoczęły i nacieszyły się rodzinką w komplecie, całusy Kamila Maks i Paweł
        • aniazm Re: Wesołych Świąt 24.12.06, 14:27
          Czarodziejskich chwil, ciepłej, rodzinnej atmosfery, umiechów, zdrówka,
          pyszności na stole, cudownych prezencików, spełnienia marzeń, wyjątkowego
          Sylwestra i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!!!
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 24.12.06, 14:35
      Kochane moje Mamy Czerwcóweczki

      - życzę ZDROWIA dla Was i Waszych pociech,
      - jak najmniej zmartwień,
      - jak najwięcej szczęśliwych dni, przepełnionych radością i miłością
      WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO

      ***************
      My już po pierwszej Wigili/przed/Wigilią, wczoraj byliśmy u moich rodziców,
      dziś lecimy do Teściowej.

      Julka dostała wymarzony „jowejek”- najbardziej spodobał jej się bidon z całego
      zestawu

      musze się pochawlić:
      wczoraj okazało się że Julka z moją mamą uczą się wierszyków w najgłebszej
      tajemnicy. z racji dobrego humoru julka zaprezentowała się nam w całej
      okazałości- wyrecytowała z niewielką podpowiedzią babci- cały!!! mam trzy
      latka, trzy i pół, wierszyk o zsiadłym mleku i coś jeszcze o urwanych uszach
      Konieczne musze ją złapać na kamerę. była rewelacyjna dodam nieskromnie wink

      Dziękujemy za wszystkie życzenia i uciekem się szykować....
      pa
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 24.12.06, 16:16
        Niech ta Gwiazdka Betlejemska,
        ktora wschodzi tuz po zmroku,
        da Wam szczescie i pomyslnosc,
        w nadchodzacym Nowy Roku..



        KOCHANE moje Dziewczynki życzymy Wam przede wszystkim dużo dużo zdrówka!!!!!!!
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 24.12.06, 19:36
        Cześć
        My już po...cóż mam napisać, widzę ogromne błędy wychowawcze bo normalnie
        Szymek to ....ech....no ale może żeby nie psuć nastroju świątecznego to
        wszystko opiszę po świętach.

        Kata, ja nie uczę Szymka wierszyków, my czytamy książeczki a on jakoś sam się
        uczy. Ostatnio wyrecytował mi Lokomotywę (niewiele mu pomagałam).
        Za to Szymek bezbłędnie umie popsuć niespodziankę. Gdy mąż był rano w kościele
        to ja pakowałam dla niego prezent - sweter. Szymon zobaczył, zapytał co to i
        dla kogo. Gdy mąż wrócił już w drzwiach krzyczał "mama tupiła swetel"!! smile)

        Szymon w końcu dostał prezent od rodzicówsmile Kupiliśmy mu "Franklin ma zły
        dzień" (uwielbia Franklina więc może pomoże nam i tym razem w kwestii buntu),
        oraz książeczkę która zawiera puzzle wyd. Book House. Naprawdę polecam to
        wydawnictwo bo książki pięknie wydane. Co do układania puzzli to jakoś opornie
        nam to idzie. Nie jest za bardzo chętny. Teraz z bólem (bo szybko się nudzi)
        układa puzzle z ......6 elementów (Marta, proszę się nie śmiaćsmile))

        Buziaki
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 25.12.06, 00:20
          A ja juz jestem po 3 wigiliitongue_out Pierwsza robiłam w piatek dla znajomych ,
          wczoraj była u teściówki a dzisiaj u moich rodziców. Powiem szczerze że
          postnego zarła mam po dziurki w uszach;P Teraz sobie własnie korzystam z
          kompika braciszka bo u mamy zostałam na noc z młodymi a mój Tome4k pojechał do
          rodzinki swojej na 4 wigilię(ja nie moge bo tam grzyb po scianach łazi i moje
          kaszla od razu)

          Jak ja czytam o wierszykach jakie Wasze ludki recytuja to mnie krew zalewasmile
          Wprawdzie Zucha juz sie troche rozkręciła ale zeby wierszyki mówic to jeszcze
          mysle długo trzeba będzie poczekać. Za to Iwonko mam ten luz że żadnej
          tajemnicy nie wypeplatongue_out

          Zucha mi sie zakatarzyła troche niestety wczoraj............mam nadzieję że
          sienie rozkreci.
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 25.12.06, 16:08
            A ja na boso po morzu biegam!!!!!smile)))))))
            Jest piękne słońce i cieplutko! Palmy czarują swym wdziękiem, Barcelona jest
            piękna!!!!
            Dzisiaj się w słońcu kąpiemy, Ola na plaży się bawi i wkońcu padła spać po 3
            dniach latania od rana do północy!!!
            Mikołaje tu łażą po balkonach i strasznie śmiesznie wyglądjąsmile))))))
            Ola się rozgaduje na całego. Ostatnie ulubione powiedzenie to:
            Mama dyzio kasi mniam mniam!!!!!!!

            Pozdrawiam Was serdecznie, mam już milion zdjęc i postaram się je pokazać, ale
            po powrocie.
            Buziaki i WESOZCH sWIaT!!!!!!!!!!!!
            • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 25.12.06, 21:18
              Hejka
              My mieliśmy jedną wigilię ale za to cała rodzinka w kompleciesmile
              Ola z Julką zasypane prezentami, zupełnie nie wiem jak to wszystko poukładać w
              ich pokoju. Jakieś dodatkowe półki trzeba będzie szykowaćsmile
              Ola posiedziała św. Mikołajowi na kolanach, i zaśpiewała kolędę.

              Zacytuję jąsmile R takie zmiękczonesmile
              "Chrystus się rodzi , oswobodzi.
              anieli grają
              pastezie śpiewają,
              by klękają,
              cuda ogaszją"

              A tak poza tym Julka miała dzisiaj chrzest. Było prześlicznie.
              Teraz już dziewczyny padłysmile

              Jutro jeszcze mamy zaproszenie na świąteczny obiadsmile

              A co do puzzli Iwonko to my też zaczynaliśmy od 6. Taka książeczka z puzzlami.
              Potem Ola je mieszała i starała się układać poszczególne obrazki. Ale teraz jak
              wysypie wszystkie puzzle z pudełek to wychodzi ich już 1000 i to dopiero jest
              sztuka ułożyć obrazki. Tutaj jednak ja bardziej dążę do tego co by w układankach
              był porządek. Zastanawiam się jednak czy nie pochować choć części zabawek tych
              nowych to radość z ich odkrywania będzie trwałą dłużej?
              A jak wy postępujecie?
              Mamo Zuzinki czy Zuzia nie niszczyła Julce zabawek? Jak ją przed tym uchroniłaś.
              Ja zastanawiam się nad jakąś wysoką półką na książeczki i puzzle.
              Jutro jeszcze szopkę sobie pojedziemy obejrzećsmile
              • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 26.12.06, 09:19
                Cześć
                Już prawie po świętach...w sumie się cieszę bo można doznać zwapnienia mózgu
                siedząc tyle w domu. Szymon nadal kaszle choć już duzo mniej ale jeszcze ten
                dzień posiedzimy. Jutro do kontroli.

                Moja Madzia to jest dopiero artystka...głodna ale jeść nie będzie bo mleko nie
                posłodzone glukozą! Glukoza mi się skończyła a apteki pozamykane! No mówię wam,
                ręce opadają.

                Co do zabawek, to ja od czasu do czasu zbieram część, chowam. Potem daję i
                widzę że Szymek wcale nie pamięta że je kiedyś miał i bawi się nimi fajnie.
                Widzę też że nie na długo będę go jeszcze tak oszukiwać - czasem pamięta i
                widzi że mu czegoś brakuje! Myślę Marta że póki zabawki są nowe i niewiele Ola
                się nimi bawiła to warto je pochować i dać za jakiś czas.
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 27.12.06, 17:27
      Cześć
      Nosi mniesad Jutro znów jadę na badania do Prokocimia, na hematologie...Madzia
      mniej je, więcej śpi i znów panikuję...sad((

      Szymek nadal na antybiotyku, jeszcze do piątku, potem znów kontrol.

      Niech ten rok już się skończy a z nim wszystkie i wszystkich problemy!
      • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 08:52
        Ivonko mam nadzieję, że będziesz mieć dobre wieści. Bardzo Ci tego życzę

        A mnie cholendrum bieże chyba grypa. Nienawidze być chora i jeszce siedziec w
        pracy- jakiś koszmar wrrrr. Echh ale mi się trafiło na koniec roku
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 11:21
          Iwonko nie panikuj!!!!!!! Jak tylko bedziesz miał chwilke to daj nam znać!!!
          Czekamy na wieści

          Musisz jeszcze opisać co w święta wymyślił Twój Szymonek bo obiecałaśtongue_out

          Joasiu...........boso......po plaży........buuuuuuuuuu ja tez tak chcebig_grinbig_grin Ale
          superancko!!!! A jak Olcia zniosła podróż jak się czuje na obczyżnie????
          Zostajecie tam jeszcze na nowy rok czy juz wracacie????


          Kata jeszcze tylko dziś i jutro i dopiero za rok pójdziesz do pracytongue_out Małżonka
          poproś z wieczora żeby Cie dobrze rozgrzał weż pigułkę i do wyratongue_out
          • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 13:04
            Kasiu (mamozuzinki), odbierz pocztę gazetowąsmile
            • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 13:35
              Niestety wyniki Madzi znów są złe ale jeszcze nie na tyle żeby ją toczyć. 3
              stycznia idziemy do szpitala. Utrzymuje sie tendencja spadkowa więc transfuzja
              na pewno będzie. Niestety lekarze są coraz bardziej pewni że przycyzną anemii
              nie jest wirus ale wrodzona choroba krwii, jakaś wrodzona postać anemii. Jaka,
              tego jeszcze nie wiedzą. Jak pójdziemy do szpitala to zrobią jej pogłębioną
              diagnostykę. Problem polega na tym że Madzia powinna wytrzymać bez transfuzji 6
              tygodni, wtedy badnia będą najbardziej wiarygodne. Teraz tak naprawdę w jej
              organiźmie prawie w ogóle nie ma jej własnej krwii, tylko krew dawcy. Dziś
              zrobili jej badania i okazało się że szpik niestety nie podejmuje pracy.

              Wybaczcie ale nie mam sił....
              • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 14:10
                Iwonko tak mi przykro...........Nie wiem co mam Ci napisac ......juz naprawde
                miałam nadzieję że teraz juz ten koszmar sie skończy........ Musisz sie trzymac
                dzielnie, nie załamywać. Wiem że łatwo mi mówić ale teraz najważniejsze żeby ją
                dobrze zdiagnozowali i trzeba podjąć wszelkie możliwe kroki żeby Madziunię
                wyleczyć. Główka do góry !!! Jesteśmy z Tobą i całujemykiss****

                Aniu odpisałamsmile)

                Zamieściłam wreszcie nowe fotki moich dziewczyneksmile)
                • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 14:38
                  musze sprawdzic sygnaturkę bo ze starej jak sie wchodzi zdjęć nie widac.... ale
                  obawiam sie ze coś pokręciłamsad
              • anoosia2 MAgdalenko trzymamy kciuki 28.12.06, 20:13
                Ivonko strasznie mi przykro, że wyniki nie są oki. Modlimy się za zdrowie dla
                tej waszej kruszynki. Trzymajcie się oby do lepszego smile
                • mmamamax Re: MAgdalenko trzymamy kciuki 28.12.06, 20:19

                  My z maksem też tzymamy kciuki, musi być dobrze, jak będziesz miała siłę to
                  pisz, a jak nie to i tak zrozumiemy, jesteśmy z wami, głowa do góry masz silną
                  córeczkę, która da sobie radę z problemami i wyrośnie na super kobitkę,
                  zobaczyszsmile
    • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 14:44
      jeszcze jedna próba...... jak będzie żle to niech mi któras pomoże jak to z tą
      sygnaturką ma być wpisane bo mnie jakaś pomroczność dopadłatongue_out
      • kata74 Ivonko 28.12.06, 15:54
        och Ivonko zasmuciły mnie wieści od Ciebie. pozostaje mieć nadzieję, że szybko
        małą zdiagnozują i szybko podejmą odpowiednie leczenie.

        Trzymajcie się dzielnie!!! A ja trzymam kciuki za Was

        sciskamy Was mocno
      • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:16
        Kasia, wklej sobie to
        <a href="http://tiny.pl/wh58>Zuzełka perełka</a>
        tylko po 58 zamknij " i będzie tak
        Zuzełka perełka
        • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:31
          albo cała sygnaturka:
          Kasia mama <a href="<a href="http://by.lilypie.com/MLrjp1.png>Julki</a>
          (08.01.1999.) i <a href="http://b3.lilypie.com/kSv4p1.png>Zuzi</a>crying14.06.2004.)
          GG8987321
          <a href="http://tiny.pl/wh58>Zuzełka perełka</a>
          musisz pozamykać " przed >Julki, >Zuzi i >Zuzełka
          a będzie tak:
          Kasia mama <a href="Julki
          (08.01.1999.) i Zuzi
          (14.06.2004.)
          GG8987321
          Zuzełka perełka
          • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:32
            no, oczywiście to pierwsze <a href=" wykasowac...
    • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:38

    • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:44

      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 21:11
        Trzymamy kciuki za Magdalenkę. Jest śliczną, dzielną dziewczynką. Nie potrafię
        sobie wyobrazić co przechodzisz. Mogę tylko pomodlić się aby wreszcie lekarze
        dobrze ją zdiagnozowali aby można było podjąć leczenie. A może trzeba by
        zmienić lekarza prowadzącego. Może jakiś specjalista, jeżeli tylko jakoś można
        Ci pomóc to pisz.
        No i co takiego wymyślił Szymcio??? Cały czas o nim myślę.
        My na razie już tylko walczymy z alergią. Po chorobie Oli już skóra się
        poprawiła ale Julka wygląda koszmarniesad

        Moje życzenie Noworoczne - to wyspać sięsmile i żeby dzieci i rodzina nie
        chorowałasmile - i wam tego życzęsmile Buziaki.
        • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.12.06, 15:03
          no i prosze za chwile będziemy mieć nowy roczek, a naszym czerwcowym
          dzieciaczkom w tym 2007 stuknie 3 roczek
          szybko ten czas leci...


          Anoosiuu jak tam? trema cię aby nie zjada?? u nas dziś piękne słońce - mam
          nadzieję, że i Wam dziś ładnie świeci
          prosimy o szybką relację z tego Big Dnia

          a ja dalej grypuję- psikam gardziołko,łykam tablett ale mało to daje poprawy.
          najbardziej się siesze że od samego poczatku nie pisałam się na żadną zabawe
          sylwestrową bo teraz to bym się chyba pochlastała
          najgorzej mi tylko z tym że nie umiem zasnąć w nocy- przewalam się do 2-3 w
          wyrku a rano nie wiem gdzie skręcić

          pozdrawiamy
          • mamazuzinki życzonka 31.12.06, 12:41
            Stary Rok odchodzi wielkimi krokami,
            niech więc wszystkie złe chwile
            zostaną za Nami.
            Nowy niech Wam przyniesie dużo zdrowia,
            wiele radości a
            przede wszystkim szczęście w miłości
            SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!



            Iwonko dla Ciebie dodatkowo dużo siły i wytrwałości !!!!!! Buziczki
            • joanzac Re: życzonka 31.12.06, 14:13
              Stary Rok odchodzi wielkimi krokami,
              niech więc wszystkie złe chwile
              zostaną za Nami.
              Nowy niech Ci przyniesie dużo zdrowia, wiele radości a
              przede wszystkim szczęście w miłości
              SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
    • betty761 Życzenia 31.12.06, 14:50
      Rzadko tu ostatnio zaglądam, ale pamiętam o Was i Waszych Pociechach.
      Na nadchodzący coraz szybciej Nowy 200& Rok, życzę wszystkim dużo zdrowia, dużo
      cierpliwości i radości.
      Pozdrawiam Beata
      • aniazm Re: Życzenia 31.12.06, 16:53
        Dziewczynki i chłopczyki: dużo ZDROWIA życzę i całej re4szty po trochuwink
        • anoosia2 Re: Życzenia 31.12.06, 19:20
          W tym nadchodzącym nowym roku życzę wam wszystkiego naj naj najlepszego smile))


          Dodałąm do OLiwii galeri zdjęcia ze ślubu
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 31.12.06, 19:49
            Witajcie kobitkismile))
            Ja już w domku. Drogę powrotną miałam dość ciężką, bo z W-wy do domu jeszcze
            samochodem musiałam pokonać parę ładnych kilometrów! W nocy dość ciężko było i
            dotarłyśmy z Olą około 2 w nocy do domu. Bidula zmęczona była strasznie i ja
            też. O ile lot przebiegł gładko i bez problemów to na lotnisku nie zabrakło
            niespodzianek!!! Wcięło bagaż nie tylko mój ale prawie połowy lecących z
            Barcelony. Jeden wielki koszmar! Całkowity chaos i brak kompetencji pracowników
            LOT!!! Siedziałyśmy jeszcze około 2 godzin po wylądowaniu i kiedy już byłam w
            samochodzie, zadzwonili, że się walizka znalazła! I kolejną godzinę musiałam
            latać po terminalach!!!

            Barcelona potrafi oczarować swym pięknem!!! Trochę mało czasu niestety, ale
            pewnie wkrótce polecę jeszcze raz!smile))))) Trafiłyśmy na "zimową" pogodę, jak
            twierdziła moja siostra, na najchłodniejsze dni, ale i tak biegałam na boso po
            plaży w samej koszulcesmile Ola oczywiście się w piachu tarzała!!!!
            Mamy całą furę zdjęć, ale część jeszcze w komputerze ciocismile Oczywiście nie
            omieszkam się pochwalićsmile))
            Dzisiaj w domku odpoczywamy i jakoś wcale nie czuję atmosfery nadchodzącego
            Nowego Rokusad(( Pogoda u nas przeokropna, strach nos za okno wysadzićsad((
            Zresztą przespałyśmy całe popołudnie, więc może teraz uda nam się dotrwać do
            fajerwerków?

            Kobitki kochane, jeszcze raz składam Wam najserdeczniejsze Zyczenia,
            szczęśliwego Nowego Roku!!! Niech wszystkie problemy znikną, zdrowia dla
            dzieciaków i dla Was, Dla Madzulka samych dobrych wynoków, a dla Anoosi
            szczęścia na nowej drodze!!!smile))

            Idę popayrzeć na program, będziemy z Olą muzyki wyszukiwać i pewnie spędzimy ten
            wieczór w dresach?smile)) Ale makijaże jakieś pewnie zaraz sobie zrobimysmile))
            Papa
            • joanzac Wszystkiego naj:) 01.01.07, 00:56
              najlepszego w NOWYM ROKU!!!!!!!!!!
              • mmamamax Re: Wszystkiego naj:) 01.01.07, 09:26
                wszystkiego co najlepsze, dużo radości, uśmiechów maluchów, czułości tatusiów,
                zdrówka dla wszystkich, spokoju, cierpliwości, po prostu wszystkiego co
                najlepsze:0
                maksiorek przespał fajerwerki martwym bykiem, a my nawet nie stuknęliśmy się
                szampanem, po po pierwsze staliśmy nad maksem, gdyby się obudził, a po drugie
                film był dobry i szybko chcieliśmy wrócić do oglądania, ot szalony sylwester!
                • kata74 Re: Wszystkiego naj:) 01.01.07, 12:03
                  ja też drzucam od siebie wszystkeigo naj...

                  jak tam postanowienia i bilanse noworoczne..? ja jestem w trakcie..

                  joanzac- cieszę się że szczęśliwie wróciłyście...

                  anosiu- proszę o info na temat ślubu..i więcej zdjęć

                  wieczór sędziliśmy z TVdwójką- słuchaliśmy sylwestrowego koncertu a Julka
                  zagrzewała nas do skakania i tańczenia. Padła około 23 i żadne fajerwerki jej
                  nie ruszyły.

    • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.01.07, 20:53
      A nam Nowy Rok rozpoczął się z kłodami pod nogami. Niania była dzisiaj ostatni
      raz, króciutko. Od jutra zaczyna nową pracę. Ola jakoś nie może tego przyjąć do
      wiadomościsad A ja nie wiem jak jej wytłumaczyć, na razie stanęło na tym, że
      Ciocia chodzi do pracy tak jak Tatuśsmile
      Na szczęście Teściowa dysponuje czasem i mamy pomoc. Julka jednak wpada w dziką
      rozpacz u innych poza Mamą, Tatą i Ciocią. A myślałam, że może już do pracy na
      krótko pozaglądam. Ech muszę zweryfikować swoje plany bo na razie ciężko z
      opiekunką. A na dodatek Julcia budzi się w nocy co godzinę. Czuję się jak
      przeciągnięta przez wyżymaczkę.
      Joasiu fajnie, że wyjazd się udał. Mnie też się marzy taki odpoczyneksmile
      Poprosimy o fotki.
      Zdjęcia ze ślubu oglądałam i widać, że humorki dopisywały. Aniu wyglądałaś na
      bardzo przejętą. Córcia równieżsmile A jakie wrażenia. Czekamy na ciąg dalszy
      wzruszających opowieścismile
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 02.01.07, 22:03
        Hej dziewczynki

        Dla mnie nowy roczek rozpoczął się nie najlepiej niestetysad( A lbo moze
        powinnam powiedzieć ze to normalka.............. Zucha właściwie od Wigilii
        była trochę pociągająca ale właśnie w sylwka rozkręciła się z kaszelkiem na
        maxa i od wczoraj bierze znów antybiotyksad((( Chodzę na rzęsach bo w sylwka
        nieźle zabalowaliśmy a wczorajszą noc miałam znów zarwaną przez
        kaszelek........ dziś nie zanosi się na lepsząsad((

        Najlepszy numer jest taki że na sobotę mamy zaplanowany wyjazd w góry
        (przesuniuęty z grudnia)i niby Zucha zostaje w domu ale wiadomo że ją w takim
        stanie nie zostawie........ mam nadzieję że ten antybiotyk zadziała. Julkę
        odizolowałam , jest u babci , która ją codziennie teraz wozi do szkoły.
        Zawsze się qż$##$! musi coś przyplątać w najlepszym momencie:[ wrrrrrrrr
        • zosia-grafik Re: Zyczenia Noworoczne 03.01.07, 17:52
          Czesc, w ferworze swiatecznych przygotowan nie zdarzylam zlozyc Wam wszystkim
          zyczen swiatecznych. Robie wiec to teraz. Wielu cudownych, rodzinnych chwil,
          okazji do wspolnych spotkan, zabaw i spacerow z dziecmi, malych i wielkich
          radosci oraz duzo zdrowia dla Was i Waszych pociech.
          Dodatkowo chcialabym zyczyc s.ivonie jak najwiecje sily by zniesc ten trudny
          czas oraz by spotkala jak najwiecej zyczliwych ludzi i kompetentnych lekarzy,
          ktorzy pomoga Madzi.
        • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 03.01.07, 23:40
          No tak, początki zawsze są trudne, nawet jeśli trzeba Nowy Rok zacząć!
          Mnie od razu przywaliła robota. Po pierwszysm dniu miałam nornalnie zakwasy!!!
          Teraz borykam się ze zmianami, szczególnie spowodowane przez kolejne pomysły
          naszego genialnego rządu!!!!!!!!!
          Iwonko, jak Madziulek???
          Trzymam za wszystkich kciuki i zdrówka.

          Ps. Moja gwiazda jeście nie śpi!!!
    • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 04.01.07, 10:44
      No to dołączamy do "słonikowych" dzieci... Antek ma znowu infekcję kataralną
      (mokry kaszel, gęsty katar) i lekarz kazał zakupić nebulizator (kupuję taki
      kuzdrowiu.com/product_info.php?products_id=207 - w porządku jest?). No i
      się będziemy inchalować - ja też, bo mam katar ropny, niestety...

      dostałam na nas dwoje 5 recept, czekam na teściową i lecę stracić majątek w
      aptecesad

      a do tego Antoś ma płyn w lewym uchu i po wyleczeniu infekcji bierzemy się za
      ucho... czeka go kilkumiesięczne leczeniesad
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 04.01.07, 16:33
        a ja na słówko znów się pożalić........

        Zucha daje czadu.......... trzecia doba antybiotyku a ona kaszel max i pół nocy
        żygania. Dzisiaj była w domu prywatnie pielęgniarka i dawała jej kroplówke z
        plynami nawadniajacymi............. Jeszcze dzis około 22 bedzie ją badała
        nasza lekarka, mozliwe ze da jej coś mocniejszego.

        Q%$%&%#% wyjechałam w góry...........
        • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 13:27
          o matko jak ja wam współczuję

          Kasiu naprawde musisz poczukać egzorcysty.

          Nie dość że maleńka chora to jeszce wszystkie oczekiwane plany wzięły w łep..

          Bardzo mi Was żal dziewuszki!!!
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 17:01
      Cześć
      Wiecie co, jak przeczytałam posty to się załamałam....kurcze, co się dzieje?
      Przecież to jakiś szok że u was też takie problemysad

      Mamozuzinki - trzymaj się! Ucałuj mocno Zuzie!

      Aniazm - mam nadzieję że szybko sobie poradzicie z leczeniem Antosia.

      Ja już jestem z Madzią w domu. Pobrali jej krew, zlecili mnóstwo badań. W
      końcu...Jest już wynik z biopsji szpiku - szpik pracuje bardzo dobrze! Jest też
      wynik mówiący o tym że ilość erytroblastów czyli takich komórek które produkują
      krew jest w normie! Pytanie - dlaczego więc się anemizuje pozostaje nadal bez
      odpowiedzi bo nie ma jeszcze kompletu badań. Czekamy teraz na badania
      genetyczne mówiące o budowie krwi oraz na jakieś badania mówiące jak
      funkcjonuje cały układ czerwonokrwinkowy. Jesteśmy też umówione w przyszłym
      tygodniu ze specjalistą zajmującym się niedokrwistościami u niemowląt. Mam
      nadzieję że we wtorek już będą jakieś wyniki badań i lekarz będzie mógł coś
      konkretniej powiedzieć.
      W szpitalu było ciężko, najgorzej było we wtorek bo strzelały małej żyły i nie
      mogli w ogóle jej pobrać krwi ani założyć wnflonu. Godzine się męczyli. Madzia
      była wyczerpana, prawie sina. W końcu dali jej leki uspakajające i pozwolili
      żebym była przy tym wszystkim. Fakt, Madzia od razu lepiej wszystko zniosła i
      udało się. Potem ja jechałam z krwią taxówką przez pół Krakowa do innego
      szpitala zawieść tą krew na badania. Wczoraj Madzia miała biopsje, dostała
      morfine - odlot totalny. Potem była strasznie niespokojna, nie chciała jeść.
      Mam nadzieję że teraz w domu dojdzie do siebie.
      Ja też jechałam na uspokajaczach. Jak zawiozłam tą krew to byłam w takim szoku
      że nie miałam nawet sił myśleć. Weszłam do apteki, kupiłam coś na uspokojenie,
      wzięłam od razu dwie tabletki a potem wszłam w drzwi obok do cukierni i
      zamówiłam dwa duże ciastka tortowe. Zjadłam i zemdliło mnie bo od 8 rano nic
      nie jadłam a była już 17 sta!

      A Szymek był w domu z tatą. Też nie obeszło się spokojem. Wczoraj spadł ze
      schodów (na szczęście tylko z trzech schodków, zatrzymał się na zakręcie) a
      potem kopnął go prąd bo chciał zaświecić światełka na choince. Jak dziś
      przyjechałam to dziecko chodziło w tych samych ubraniach w których widziałam go
      we wtorek ranosmile Dobrze że przed wyjazdem im ugotowałam bo nie wiem co bym
      zastałasmile No szok.

      Dziewczynki, na koniec tego przydługiego postu życzę wam żeby 2007 rok był
      gorszy od 2008 i lepszy od wszystkich poprzednich!
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 17:12
        Dziewczyny bardzo Wam współczuję tych problemów zdrowotnychsad Pozostaje mieć
        nadzieję, że dal;ej już będzie tylko lepiej! Tego Wam z Całego serca życzę!!!

        U mnie na razie spokój, chociaż zamęt w pracy. Najchętniej wróciłabym d0o
        Barcelony!!! Tam przynajmniej jest ciepło!!! A tutaj... od samego rana ochydna
        pogoda. Dzisiaj niania nas obudziła!!! Pewnie spałabym do południa. Ola też
        baardzo długo śpi ale też kładzie się około 23!!!
        Dzisiaj niosę pracę do domu i cały weekend spędzę przy kompie pewnie, ale
        ciężko będzie forum odwiedzić, bo teczka jest tak pojemna, że pewnie i tak nie
        zdąże wszystkiego zrobić.

        Pozdrawiam wszystkichi i jeszcze raz zdrówka dzieciakom i sił dla mam.
        Papa
      • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 21:10
        o rety, już nie wiem pod kim pisać, i tak pisze do wszystkich, iwonko- cieszę
        się że koszmar wykluczony, trzymamy dalej kciuki, a co do reszty chorowitków,
        to współczuję serdecznie, jezu jakie wy jesteście dzielne, ja załamuję się prz
        y byle gó..e, eh nawet nie wiem co pisać, oprócz tego że ciepło o was
        wszystkich myślę, pozdrawiamy z maksem
        • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 22:17
          usiadłam, żeby coś napisać, ale mi się nie chce...sad powklejam tylko zdjęcia
          chłopaków...

          Ivonko - z Madzią będzie coraz lepiej, zobaczyszsmile ale to, co przeżyłyście w
          szpitalach - bardzo jesteście dzielne! Trzymajcie sięsmile
        • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 22:26
          pozdrawiam w Nowym Roku. mało czytam, na nic mi nie starcza czasu. szkoda,
          brakuje mi Was. w przyszłym tygodniu wyjeżdza moja babcia. była ponad miesiąc i
          była niezwykle pomocna. kobieta ma 86 lat. kiedyś to były roczniki, okazy
          zdrowia. no po prostu nie wiem co bez niej pocznę. szczególnie że mąż teraz
          ma urwanie głowy, co rusz wyjeżdza i to na kilka dni. na szczęscie, odpukać,
          oprócz przeziębień, ze zdrowiem u nas jest oki. dlatego życzę przede wszystkim
          zdrowia. trzymam kciuki.
          • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 06.01.07, 09:00
            Przed 4 wyprawiłam Tomka z Julką w podróż ............ mnie żal za dupę
            ściska.............Teraz wiem że już mają podróż z górki bo wjechali na
            Zakopiankę(właściwie pod górkętongue_out)
            Zucha po kroplówkach które miała w czwartek i piątek ,uspokoiło sie sranko i
            żyganko, dzisiejsza noc też spokojniejsza kaszlowo wresscie. Mam nadzieje że to
            dobrze wróży.....Wreszcie może sie dzieciaczyna przespać spokojnie i będzie
            miała lepszy humor bo ostatnio takie histerie urządza że sie boję że sąsiedzi
            naśla na mnie kogoś.......... Jadę z nia jak sie obudzi na badania krwi bo
            lekarka stwierdziła że musi zorientowac się jakie są wskaźniki zapalne i czy
            ewentualnie nie należy wprawadzic jeszcze drugiedo antybiotykumam nadzieję ze
            nie bedzie trzeba)


            Iwonko kamień spoadł mi z serca jak napisałaś że szpik Madzi pracuje
            prawidłowo. Czekam z niecierpliwościa na dalsze badania i naprawde mam nadzieję
            że ta zła passa Wam wkońcu odpuści. Żebyśie juz nie musiały przeżywać traumy
            szpitalnej ...........

            Tak z ciekawostek to chciałam powiedziec ze mam pomysł na prezent dla naszych
            prawie trzylatków.........heheheh trochę spóźniony pomysl ale to własnie
            wszystko wyszło po gwiazdcvesmile)) Julka chciała strasznie gre Spadające małpki(
            może widzizałyscie reklamy) nio i dostała tylko tak naprawde zagrała raz za to
            Zucha jest zafascynowana. Jest tam kostka z trzema kolorami i odpowiedznio
            trzeba dany kolor patyczka wyjmować zeby małpki z drzewa spadły. Chdzi o to
            zeby ich spadło jak najmniej ale oczywiście Zucha cieszy się jak ma najwiecejbig_grin
            Także jakby co to nie dla 8-latki taka gierka tylko dla naszych smrodkówtongue_out
            • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 06.01.07, 16:31
              Kasiu, góry sobie jeszcze odbijeszsmile i to nie raz! Tak jak ja żagle i nartysmile
              <co prawda ostatnio mam wrażenie, że będzie to za 20 lat, ale zawsze lepiej
              później niż wcale...>

              Antek wykasłuje sobie oskrzela bądź płuca, nie znam sięsad nos ma zatkany, ale
              nic nie daje się wyciągnąć fridą, nawet po "namoczeniu" sterimarem... w nocy
              nie może spać, bo mu kaszel i zatkany nos przeszkadza, teraz się trochę
              pokłada - znowu nie będzie do północy spałsad ciągle jest na
              przeciwgorączkowych, bo ma 39 stopni (i to daję mu połowę pyralginy 750
              dodupnie...). Ale muszę go pochwalić - wszystkie leki przyjmuje prawie bez
              jęknięciasmile już nawet inhaluję go w maseczce, bo na początku nie dał sobie jej
              założyć i ustnikiem jechaliśmysmile I jeszcze Staś, który już dużo czuwa i raczej
              mamusia jest ta dobra, u tatusia się popłakuje... ale co tam. Także chodzę
              nieco niedospana, na dwóch mocniejszych kawach (na szczęście Stacho po nich
              śpi...)

              no i to wysiękowe zapalenie ucha Antka... dobrze, że go nie boli. lekarka
              zasugerowała za jakiś czas obejrzenie u niego trzeciego migdała, ktoś coś na
              ten temat wie?
              • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 06.01.07, 21:56
                Udało mi się znależć trochę czasu i fotki zamieścićsmile))
              • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 08.01.07, 13:28
                Już wiem, że to, co miał Antek, to to samo, co miały dziewuszki Kasi,
                mamyzuzinki - mykoplazmę bądź parakrztusiec (lekarze nie są w stanie na oko
                rozróżnić). No i teraz ma to Staśsad Antek wczoraj cały dzień przespał, rano
                była lekarka i przy niej sie tak porzygał wydzieliną śluzową, że hej. Dostał
                antybiotyk - Klacid. Teraz juz jest o niebo lepiej, mało kaszle, nie rzyga -
                odbija sobie własnie ostatnie dnismile) na szczęście jest babcia, mogę się Stachem
                zająć...
                A ten na razie raz rzygnął tą wydzieliną, niedługo lekarz przyjedzie go
                obejrzeć i zobaczymy. Najgorszy scenariusz to antybiotyk dożylnie (szpital),
                mniej gorszy to antybiotyk doustnie, a najlepszy, że samo przejdzie...
                oklepuję, odciągam, inchaluję solą fizjologiczną, cycam, trzymam w pionie i
                czekam na rozwój sytuacji...
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 07.01.07, 14:59
      Cześć
      Pooglądałam sobie zdjęcia - Aniazm - supersmile Bardzo mi się podobają...Joanzac -
      plaża boska, tylko prosze wytłumacz co znaczy ten podpis "w szkole u brata"?
      czyjego brata i jaka szkoła?smile

      U nas jakoś leci. Szymek się uwsteczniasad Zaczął robić kupe tylko do pieluchysad
      Nawet jak go posadzę na nocnik, to posiedzi i zaraz mówi że kupa nie chce
      wyjść. Jak mu założę pieluche do spania to jakoś zawsze wychodzisad Poza tym
      przejawia chęć ssania smoczka! Zaczął obgryzać też paznokcie! Nie wiem czy
      reagować, czy przeczekać, czy co robić....

      Szymka stwierdzenie egzystencjalne: szliśmy razem do sklepu. Pytam go, co
      kupimy. Szymek odpowiada "Tupimy chlep i bułe. Tata jest w domu, Madzia jest,
      wsiści siom"!!!

      U nas hitem ostatnich dni jest przywieziony od rodziców, z dawnych dziecięcych
      lat męża, projektor filmów na ściane. Miałyście coś takiego? Szymek jest
      zachwycony bajkami z okresu PRL-u i po dawnym ZSRR!!!smile
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 07.01.07, 17:40
        Iwonko, nie mam pojęcia co ci doradzić na sprawy kibelkowe Szymkasad(( Oli
        pielucha i to tetrowakojaży się tylko ze spaniem. Zawsze musi mieć chociaż 1
        przy sobie.
        Może to reakcja na widok Madzi, kiedy ją przewijasz???
        Co do pobytu naszego w Barcelonie, to mój siostrzeniec, który niedawno skończył
        16 lat, już od 2 lat mieszka w Barcelonie i chodzi do akademii tenisowej
        Sanches-Casal. Mam nadzieję, że kiedyś będzie i nim głośno. Świetnie się chłopak
        zapowiada i już myśli o wyleżdzie do Kaliforni... bo tam mu za zimno?smile))) Rano
        rzeczywiście jest chłodno a on zaczyna zajęcia od 7-8. Ale.. może na następne
        święta polecimy dalej??? Raczej jeszcze nie.

        Ola ostatnio krećka dostała na punkcie kaszy!!!! Pije ją litrami!!! Czasami
        ciężko jej wcisnąć cokolwiek innego do buzisad Za to też ostatnio bardzo
        urosła!!! Ma 96 cm ale waży nadal około 14-15kg. A jak Wasze dzieciaki??? Buty
        jesienne mamy rozmiar 25 a zimowe 26.

        Pozdrawiam
        Papa
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 07.01.07, 20:26
          Jutro rano wiadomo juz że jadę w góry ale........qw$@^$@^$@ mac wcale się nie
          ciesze......

          Zucha lepiej chyba odpukac........noc była pierwsza bez leków p/kaszlowych

          Musze koniecznie jechac jutro bo Julka strasznie przeżywa że mnie nie ma i
          ponoć pół nocy ryczała do tego miała ze 4 krwotoki z nosa( qw$#@#$@ mac) i
          jeszcze do tego zaczeła kasłać(qw#@$#@@#$ mac). A żeby tego było mało to mój
          małż się przeforsował i mu w kolanie tak coś strzykło że wogóle go nie może
          zginać( to juz jest w sumie jego zaniedbanie bo juz tak miał i olał). Także
          jadę sobie jutro ale nie odpocząć tylko doglądać następnych............... poza
          tym niestety robi się coraz cieplej i warunki narciarskie , mimo ich strasznego
          wysiłku wkładanego w naśnieżanie, sa fatalne. Niewykluczone więc że poprostu
          zawiniemy sie stamtąd szybciej niż planowaliśmy.

          tak odnośnie cofania się starszych dzieci w rozwoju przy młodszym rodzenstwie
          to i u mnie tak jest niestety chociaż wydawałoby sie że julka jest już stara
          dupa. Czasami zachwuje sie poprostu jak 3-4 latek.........

          Zucha moja miała z miesiąc temu 98 cm i ważyła około 18 kg teraz jej nie
          mierzyłam. buciki tez mamy zimówki w rozmiarze 26.

          Całuję Was gorąco do zobaczonka
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 08.01.07, 13:48
      Ivonko- cieszę się że szpik pracuje. Przecież to rewelacyjna informacja.
      Trzymam ciągle kciuki żeby kolejne badania, tez niosły za sobą dobre
      informacje.

      Kurcze ja się ostatnio zjeżyłam na męża bo powiedział, że nie powinnam Julce
      pozwalać włączać lampek na choince. Widzi mi się miał rację, na przykładzie
      Twojego Szymka.

      Co do jego uwsteczniania- to mi wychodzi na klasyczne stawanie się dzidziusiem?
      Nie wiem jak się na to reaguje.
      A projektor z filmami pamiętam, a jakże… bardzo to lubiłam jako dziecko

      Joanzac- zdjęcia fantastyczne- i ciągle jeszcze mimo ostatniej aury
      przynajmniej dla mnie zupełnie egzotyczne- te lampki na palmach.
      Julka waży 16,5 kg- 17, a wzrostu nie powiem...nie mierzyłam ostatnio

      Mamozuzinki- ty to masz dziewczyno z tymi choróbskami i wypadkami.Ciesze się,
      że z Zuzią chociaż ciut lepiej.
      Daj namiar na te małpki- jaka firma, jaka nazwa?

      My powoli wychodzimy z katarku. To znaczy mnie akurat jeszcze ciągle trzyma-
      ale co to za katar raz na pół godziny … wink)
      Nie wiem co się dzieje- fatalny ten 2007- od małych do dużych ale u większości
      choróbska- a może ten brak mrozu wychodzi? Mówią że przynajmniej wtedy zarazki
      się wykańczają…

      Kupiłam sobie książke D.Zawadzkiej „I ty możesz mieć super dziecko”. czytam
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 08.01.07, 19:41
        Cześć
        Ja jutro jadę na konsultację z Madzią, na wszelki nie-wypadek spakowałam się....

        Kata - gra Spadające Małpki jest z firmy Mattel. Przeszukałam neta ale w
        sklepach internetowych nie ma (cena ok 50 zł). Na allegro były po ok 80zł ale
        hitem (hehehe cóż ta reklama robi z ludzismile) była ostatni sztuka na allegro -
        poszła za ponad 100zł!!!

        Byłam dziś z Szymkiem u koleżanki. Moje dziecko - istny anioł! Bawił się super
        grzecznie, ładnie prosił o zabawki...Na koniec tylko się zdenerwował bo nie
        chciał iść jeszcze do domusmile Chyba powinnam go puścić między ludzi tzn do
        przedszkola ale boję się że zacznie chorować a z nim Madzia....

        Na koniec (może nie powinnam ale nie mogę przestać o tym myśleć) chciałam wam
        opisać pewne dziecko które poznałam ostatnio w szpitalu. Chłopczyk, obecnie w
        wieku naszych dzieci, jak miał ok 3m to rodzice zauważyli że na zdjęciach jego
        oczy nie wychodzą pod wpływem lampy błyskowej na czerwono tylko na biało i w
        ciemnościach oczy się świeciły jak u kota. Poszli z tym do lekarza tzn nie
        powiedzieli że to zauważyli tylko poszli bo dziecko zezowało. Lekarz zbadał i
        postawił diagnozę - nowotwór w oku. W zdrowym oku źrenica pochłania światło a u
        niego światło się odbijało. Pierwszy raz w życiu słyszałam o czymś takim.

        Trzymjcie kciuki. Jak nas wypuszczą do domu to się jutro odezwę...
    • marta.28 Co tu taka cisza. 09.01.07, 22:29
      Wiem, że Ivonka może nie mieć czasu. Mamazizinki jest w górach. Ja się zaraz
      wytłumaczę ale inne?????

      No ja bez opiekunki więc w ciągu dnia mam mało czasu. A jeszcze dzisiaj
      wieczorem rozebrałam choinkęsmile
      No dzisiaj to w ogóle przegoniłam swoje dziewczyny. Spędziłyśmy 2 godziny u
      arelgologa bo było ponad godzinne opóźnienie. A byłam umówiona na konkretną
      godzinę. No ale dziewczyny były bardzo grzeczne właściwie to Julka najpierw
      posiedziała sobie u mnie na kolanach a Ola się posiliła i popiła a potem Ola
      woziła Julkę w wózku na korytarzu. Obie zadowolone z życia.
      Potem wpadłyśmy na obiadek do kuzyneczki, dziewczyny się pobawiły a potem
      jeszcze był ksiądz po kolędzie i koleżanka z synkiemsmile Ola padła a Julka
      niestety męczy się z wyżynającymi ząbkami. Znaczy się ich brakiemsad Skończone 7
      miesięcy a tu nic. Wygląda, że będą lada moment górne dwójki ale ciągle się nie
      mogą przebićsad
      Jutro sobie wypad do Manufaktury zrobimy, ale to już z babcią. Dzisiaj byłam
      sama. Jedynie co to Julka w wózku już trochę ciężkawa jest a alergolog była na
      pierwszym wysokim piętrzesad A ja się potem dziwię, że coś mnie pobolewa.

      Ivonko a jak tam dalsze wyniki badań Madzi.

      A jeszcze się pochwalę, że dziewczyny już coraz częściej się razem bawią.
      Dzisiaj bawiły się garnuszkiem na klocuszek FP w łóżeczku Julci a ja sobie obok
      czytałam książkęsmile Znaczy się Julka obgryzała klocki a Ola sprawdzała czy
      paluszkiem jak przyciśnie też będzie grało i zamieniała klocki Julci do
      gryzienia. Jednym słowem nie tak źlesmile Sajgon się zrobi jak zacznie raczkować.
      Muszę szybko jakiś zakątek dla Oli wybudować (wysokie półki) na jej ulubione
      zabawki.

      Nie myślałam, że znalezienie opiekunki w Łodzi to taki duży problem. Chyba
      wszyscy wyjechali na zachódsad((

      No i jak ja mogę myśleć o powrocie do pracy. A Julka jest teraz bardzo do mnie
      przywiązana. Znaczy się mama niezbędna do uspokojenia z histerii. Z stara
      opiekunka już była zaakceptowana i Julcia też już się u nie uspokajała. No bo
      właściwie potrzebuję teraz opiekunki do Julci bo Ola od wrześnie do przedszkola.
      Ech no nie wiem jak to będzie. Teściowa może przychodzić do pomocy tylko do
      połowy lutego.

      No i załamuję się tym, że moje dziecko wciąż w nocy JE co godzinę lub dwie. Ale
      ponieważ do grubasów nie należy to (obecnie waży 7 kg) więc chyba tego potrzebuje.

      Piszcie coś wieczorem jak mam czas to chociaż przeczytam. W dzień jak już włoczę
      to Ola szalej na stronie z teletubisiami.
      pbskids.org/teletubbies/teletubbyland.html - tu jest dużo z różnych bajek
      i uczymy się przy okazji angielskiegosmile Jak Ola potem ogląda po polsku to już
      wie jakie czynności są po angielsku. Powolutku do przodusmile A i hitem u nas są
      stempelkismile

      Trzymajcie się cieplutko i zdrowiutko!!!!
      • kata74 Re: Co tu taka cisza. 10.01.07, 08:32
        o przepraszam- aj się udzielam wink

        ja mam malowanie w pracy i totalny sajgon, nic znaleść, nic posprzatać- bo
        malowanie na 3 raty. od wczoraj mam dopiero kompa.

        przesyłam wam scenke z życia rodzinnego Pt. "Czego nie należy mówić przy
        dziecku" (o czym oczywiście notorycznie się zapomina)

        jedziemy samochodem, i dyskutujemy z mężem na temat jednej osoby.
        Mówię, że : on to się zachowuje jak skończony.... (nie chcę dokończyć, żeby
        Julka usłyszała).
        Na co mój mąż kończy- no wiem, jak gó..arz
        Na co z tyłu: gó..., gó..arz
        Pytam się julki: julciu kto jest gó..arz?
        Mama!!
        Na co ja mówie do męża- dziękuję ci bardzo
        Wtedy julka: nie ma za co!!
      • s.ivona Re: Co tu taka cisza. 10.01.07, 08:40
        Cześć
        Jesteśmy w domu, nie zostawili nassmile
        Trafiliśmy do naprawdę fajnego lekarze. Młody ale widać że jeszcze nie wypalony
        pracą z trudnymi chorobami. Wyniki Madzi są oki, tzn nie spadły ale może to
        jeszcze za wcześnie od czwartowej transfuzji.
        Lekarz przypadl mi do serca, w końcu ktoś kto spokojnie odpowiadał na wszystkie
        moje pytania i to tak że mogłam go zrozumiećsmile Okazało się że ja źle
        zrozumiałam wcześniejszych lekarzy (wrrr efekt łażenia od jednego do drugiego?)
        i nie było i nie będzie więcej badań. Przynajmniej nie teraz. Te badania które
        jej zrobili (jeszcze nie ma wyników) to i tak niewiele w tej chwili mogą
        powiedzieć bo za mało czasu upływa między transfuzjami. Musi upłynąc min 2
        miesiące wtedy badania będą wiarygodne.
        Lekarz powiedział że teraz nie jest ważne żeby ustalić przycyznę anemii ale
        żeby nie dopuścić do zahamowania wzrostu i rozwoju Madzi. Każdy spadek wartości
        krwi, czyli anemizacja i nie uchwycenie tego powoduje że rozwój może się
        zahamować. Trzeba więc póki to konieczne toczyć ją tak długo jak będzie trzeba
        i nic się na to nie poradzi. Lekarz powiedział że może to być i nawet kilka
        miesięcy. Po cytomegalii i tej reszcie ona jest jeszcze zbyt słaba i nie daje
        rady ale z czasem transfuzje powinny być coraz rzadsze. Stan taki może się
        utrzymywać nawet rok!
        Powiedział że mam włączyć na luz, więcej się uśmiechać mniej martwić bo to
        niczego nie zmieni, niczego nie przyśpieszy.
        Powiem wam że po raz pierwszy wychodząc wczoraj ze szpitala, wyszłam taka
        uspokojona, nawet z uśmiechem....
        W poczekalni poznałam młodą dziewczynę z 10m córeczką. U dziecka lekarze
        podejrzewają chorobę sferrocytozę. To choroba genetyczna. Ojciec dziewczynki ma
        i jego matka. Wygląda to tak jak u nas - spadek wartości krwi bo krew jest
        nieprawidłowo zdbudowana i przez to szybciej się rozpada. Dziewczynka miała też
        częste transfuzje - co 2-3 tyg, potem co miesiąc a teraz już co 2 miesiące albo
        i rzadziej. Z czasem organizm już nie potrzebuje transfuzji bo sam sobie radzi.
        Rozmowa z tą dziewczyną dobrze mi zrobiłasmile Nie wszytko jest takie beznadziejne
        jak się na początku wydaje.

        Noszę się z zamiarem zapisania Szymka od lutego do przedszkola na 2-3 godziny.
        Wczoraj byliśmy się dowiedzieć, są miejsca a Szymek ze skóry mało nie wyszedł
        tak bardzo chciał tam zostać. Chyba warto spróbować.

        Marta, co to jest Manufaktura?uncertain

        Rozmowa z Szymkiem:
        wieczorny spacer po osiedlu, mnósto pytać typu co, kto po co? Nagle usłyszał
        jak w domu ktoś wiercił w ścianie. Znów pytania kto, po co, co? Odpowiadam i
        mówię "A ty mi wiercisz w brzuchu dziurę tymi pytaniami!" Na to Szymek
        zatrzymał się i mówi "Ale ja nie mam wieltaly"!!!smile
        • mamazuzinki Re: Witojcie 10.01.07, 09:40
          dziewczynki spod samiutkich Taterbig_grinbig_grin

          Nio i ładnie faktycznie to cicho jakoś.......nio jak ja już się z tak daleka
          dałam radę odezwać to możew i inne się zmobilizujątongue_out

          U nas niestety kiszka i to nawet nie taka małasad( W zasadzie to wogóle nie
          powinno nas tu z Julką być. Mnie tak kaszel szarpie ,że mam wrazenie że mi
          przednie płąty mózgu sie odkleją. Przez 5 dni brałam antybiotyk pod tytułem
          Klacid teraz już biorę Duomox(inaczej Augmentin) więc jak się domyślacie o
          nartkach to sobie mogę pomarzyc a nawet jak marze to sie męczę..........psia
          mac nawet sie browka na rozluźnienie napić nie mogę wrrrrrrrr

          Julka też kaszle niestety i do tego ma jakieś zap. spojóweksad( Wczoraj byłam z
          nią u lekarza i narazie jest bez antybiotyku ale jak bedzie trudno przewidziec.

          Tomkowi na szczescie kolano wskoczyło na swoje miejsce i troche powoli jezdzi
          ale barardzo uważa i napewno czeka go wizyta u ortopedy.

          Ale i tak mimo wszystko ciesze sie ze tu jestemsmile)) Widoki są przepiękne, z
          okiem widać Tatry nio bajka poprostu. tylko śnieżku brakuje i cuda na kiju
          robią żeby te stoki jakoś sie do jazdy nadawałysmile


          Iwonko ale super wiadomość.smile))))) Dobry kontakt z lekarzem to połowa
          sukcesusmile))Powinnaś się go teraz trzymacsmile))

          Aniu jak chłopaki??? a zwłaszcza Staś bo Antoś mam nadzieję juz po antybiotyku
          dochodzi do siebie???
          • marta.28 Pogaduszki:) 10.01.07, 21:04
            Manufakturasmile
            manufaktura.com/PL/index.asp - to jest gigant. Warto przyjechać i
            posiedzieć. Spędziłyśmy dzisiaj ze 4 godziny. Ola się pobawiła. Pochodziłyśmy
            sobie po rynku. Mam pozaglądała do sklepów i dała się namówić na nowy fartuszek
            do malowania i korale w H&M, zjadłyśmy sobie obiadek, Julcia też bo mają
            krzesełka a miły pan podgrzał mi dla niej obiadek. No i jakoś dzionek nam miło
            upłynąłsmile
            Teraz dziewczyny padły a jak mam trochę wolnegosmile
            • s.ivona Re: Pogaduszki:) 11.01.07, 08:37
              AAa to już wiemsmile U nas w Krakowie też nie dawno otworzyli takie centrum. Jest
              ich już kilka i zawsze mam dylemat gdzie pojechaćsmile Tyle że ja nie zabieram tam
              Szymka, wolę sama. Właśnie w sobotę chętnie bym się wybrała.
              Marta a w HM są jakieś ciekawe wyprzedaże dla dzieci?
              Szukam kurtki dla Szymka na przyszły rok. Tylko mam dylemat, bo nie wiem jaki
              rozmiar....


              Nie mogę sie ostatnio wyspać tzn nie mogę zasnąć. To dziwne ale jak mam wstać
              do Madzi to jakoś nie mam z tym problemów. Szymek bez problemu przesypia noc,
              tylko jak wracam po szpitalu do domu to się wtedy budzi. Pewnie odreagowywuje...
    • s.ivona Re: Aniazm 11.01.07, 21:37
      Prosze cie, napisz co to jest ta mykoplazma? Skąd to się bierze, jak się leczy?
      • marta.28 Ciężki dzień. 11.01.07, 22:10
        Ivonko w H&M wyprzedaże były raczej marne. W kophahall i C&A były fajniejsze
        rzeczy. Ponieważ Ola chodzi w kurtkach z zeszłego roku to w sumie nie wiem jaki
        jej rozmiar kupić no i może jak kupię 2 częściowy kombinezon to wystarczy. Jest
        drobniutka. Ja myślę, że jak teraz nosi 92/98 to latem będzie to już typowe 98
        to jesień powinna być 104, buciki na nr 24 i waży 12 kg. Dzieci już teraz tak
        nie rosną. Mnie się ostatnie kolekcje H&M nie podobają. Fajne są NEXT. Myślę
        jednak, że za rok coś fajnego wypatrzę na allegro lub u nas w halach w Rzgowie.
        Są tam na przykład nowe ubranka NEXT w bardzo przyzwoitych cenach i kupiłam też
        H&M taniej niż w sklepie a mam do nich rzut beretemsmile
        A ja dziewczyny zabieram wszędzie no i że od maleńkości to się ładnie zachowują.
        A jak Ola przeglądała rzeczy do ubrania dla mamuni to pokazywała na bluzkę i
        mówiła, że pasuje albo ja jej coś pokazywała i było pasuje lub nie pasujesmile Też
        miałam zabawę.
        A dzisiaj byłyśmy w markecie i potem na poczcie i na szczepieniu.
        Moja lekarka nie chciała mi zaszczepić Julki bo ostatni miejsce było
        zaczerwienione i znowu się będę tułać po przychodniach przyszpitalnych. No mam
        już dosyć. A że nie mam opiekunki to będę się włóczyć z dwiema w bliżej nie
        określonej przyszłości bo kolejki. Ech .....
        A pediatry za bardzo zmienić nie mogę, bo musiałabym przychodnie a reszta też
        nie jest lepsza. Ech...
      • aniazm Re: Aniazm 12.01.07, 11:57
        tu do poczytania
        www.dbamozdrowie.pl/index.php?co=6&akcja=artyk&var=192
        mykoplazmę można od innych chorób typu zapalenie oskrzeli i innych takich
        (krztusiec i parakrztusiec) odróżnić przez badanie serologiczne, więc nie mamy
        pewności, że to to. leczy się to tak samo, jak tamte świństwa, więc różnicy nie
        ma (Klacidem).

        u chłopaków wyglądało to tak:
        Antek - serie suchego kaszlu, czasem kończące się wymiotami (a tam śluz),
        podduszał się trochę, bo nie mógł zaczerpnąć powietrza; śluz spływa po tylnej
        ścianie gardła do oskrzeli i żołądka (połyka), przez nos niewiele można
        wyciągnąć. Potem był już mokry kaszel - wykrztuszał świństwo.

        Staś - kaszel, na początku suchy, później mu aż furczało, jak oddychał (czuć
        było pod ręką drgania), kilka razy wymiotował śluzem, teraz pokasłuje mokro,
        nie furczy, spływa przez nos.

        Obaj dostali Klacid (na 10 dni) i zadziałał nad wyraz dobrze (lekarz był
        baaaardzo zadowolony z dużej poprawy u Stasia), Antek dodatkowo miał stawiane
        bańki (kupiliśmy próżniowe), oprócz tego inchalacje Staś z soli i mukosolwanu,
        Antoś berodual, pulmicort i mukosolwan.
        No i niestety, panuje takie świństwo teraz, dużo znajomych takie cuś miało (i
        dorośli i dzieci).

        A ja od początku roku walczę z ropnym kataremsad wczoraj Piotrek postawił mi
        bańki i trochę pomogłysmile odczuwalna poprawa w oddychaniusmile, ale katar nadal
        ropny... No, mam nadzieję, że te przeciwciała, które teraz wytworzę, pomogą też
        Stasiowismile
        • mamazuzinki Re: Aniazm 12.01.07, 13:50
          Nio ja włąśnie od razu w poniedziałek mam zamiar lecieć do sanepidu rano i
          zrobić sobie badania w kierunku mykoplazmy i krztuścia dla zaspokojenia własnej
          ciekawości bo mnie kaszel wyszarpał na maxa. Jeśli wyjdzie u mnie będzie to
          jednoznaczne z tym że i Zucha teraz to miała, chcę jej teraz juz poprostu
          zaoszczędzić"przyjemności" kolejnego kłucia.

          Przy poprzednim maratonie chorobowym 2 miechy temu u moich obu bab badania
          potwierdziły mykoplazmę. Zucha miał myhkoplazmatyczne zap. płuc potwierdzone
          przez rentgen ale niestety Klacid nie pomagał. Wterdy była seria czterech
          antybiotyków pod rząd. TGeraz poszła na Augmentinie zresztą i mnie teraz Klacid
          nie pomógł , dopiero po augmentinie zaczełam oddychac jak człowiek.


          Dzisiaj jest tu w góraach pogoda porażka. Wszyscy pojechali do Zakopca ale ja z
          Julką zostałam na kwaterce bo wieje koszmarnie i jeszcze co chwila deszcz ze
          śniegiem pada. W miarę doszła do siebie i nie chce jej dorobic. utro już
          wracamy i dobrze byłoby żeby ta pogoda sie poprawiła na podróż bo bedziemy
          długo jechać...

          Iwonko ale mnie zszokował przypadek tego maluszka z nowotworem w oczkach!!!!
          Jakie on ma szanse??? W jaki sposób jest leczony???
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 12.01.07, 10:12
      Cześć
      Co, wywiało was? Anoosie, to jeszcze rozumiem...możliwości są dwie - albo wiatr
      ją porwał bo na wybrzeżu ponoć nieźle dmucha albo mąż nie puszcza jej z
      sypialnismile) Aniu, jak tam po weselu? Zmieniło się coś?smile

      Ja usypiam. Pogoda taka że tylko do łóżka się schować....

      Chciałam na allegro kupić Szymkowi zestaw ciastoliny Dinozaur. Wynalazłam
      niezłą ofertę, do licytacji ale koszty przesyłki to 12zł. No szok. Przejżałąm
      inne i za takie same pudełko ludzie chcą 7-8zł więc jest różnica. Napisałam do
      gościa czemu tak drogo a on mi "bo tyle powie pani w okienku". Zrezygnowałam z
      zakupu. Jak gość jest taki niemiły to ja dziękuje ;/
    • mmamamax ku pokrzepieniu serc i wypróżnieniu pecherza:) 12.01.07, 16:37
      JAK ZAAPLIKOWAC KOTU TABLETKĘ...

      Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę.
      Umieść palec wskazujący i kciuk prawej reki po obu stronach pyska i naciśnij
      lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej reki.
      Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.

      Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu.
      Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.

      Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną juz tabletkę.

      Wyjmij nowa tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie
      trzymając lewa ręką wierzgające tylne nogi.
      Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej reki wepchnij tabletkę tak
      głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.

      Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.

      Przyduś kota do podłogi klinując go miedzy kolanami jednocześnie trzymając
      wierzgające przednie i tylnie łapy.
      Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota.
      Niech zona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę
      miedzy zęby.
      Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie
      pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia.

      Ściągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nowa tabletkę.
      Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z
      potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.

      Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak,
      żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy.
      Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka
      otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby mocno wdmuchnij
      tabletkę do środka.

      Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie
      wypij jedna butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach.
      Zabandażuj żonie rozdrapane ramie, a następnie przy pomocy zimnej wody z mydłem
      usuń plamy krwi z dywanu.

      Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę.
      Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu
      tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk
      łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki "recepturki" strzel tabletka
      miedzy rozwarte zęby.

      Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce.
      Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij.
      Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony
      na tężec.
      Przemyj policzek wódka w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek
      aby ukoić ból.
      Podarta koszule możesz juz wyrzucić.

      Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pier... kota z drzewa.
      Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w plot próbując ominąć kota
      przebiegającego przez ulice.

      Wyjmij kolejna tabletkę z opakowania. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka
      od bielizny związując razem przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do
      nogi od stołu.
      Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła
      popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej.
      Juz nie musisz być delikatny.
      Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła
      żeby spłukać tabletkę.

      Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól zonie zawieźć się na pogotowie.
      Siedź spokojnie, żeby doktor mógł opatrzyć ci ramie i wyjąć resztki tabletki z
      oka.
      Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.

      Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i
      sprawdź, czy pobliskim sklepie zoologicznym nie maja chomików.



      JAK ZAAPLIKOWAC PSU TABLETKE...
      1. Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa.
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 13.01.07, 18:18
      Co za szczęście, ze nie mam kota!!

      Mamozuzinki czy już się rozpakowaliście? Jak droga powrotna? jak się czują
      dziewczyny?

      Ja dziś wyszłam z Julką po raz pierwszy od trzech dni. Wprawdzie wiało ale nie
      aż tak mocno. Miałam dylemat czy wychodzić ale troszkę mnie sytuacja zmusiła

      Aniazm no to u was niezły szpital. Wracajcie szybko do zdrowia

      Za tydzień mam imieniny męża + moje zaległe. Chyba od którejś z was będę robić
      ryż po arabsku już wypróbowałam i jest pycha.
      Szukam jeszcze sałatek- najlepiej żeby była bez kurczaka i ananasa- bo
      wszystkie mam takie. Macie jakieś sprawdzone, i godne polecenia przepisy??
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 13.01.07, 20:35
      Cześć
      Kata, wysłałam ci przepisy na gazetowysmile
      My od wczoraj siedzimy w domu. wieje tak że nie da się wyjść. Koszmar. Dziś
      tylko poszliśmy dwa kroki od naszego bloku do groty solnej bo Szymek już świra
      dostawał, a my razem z nimsmile
    • s.ivona Re: Układanki polecam! 14.01.07, 17:54
      Cześć
      Zakupiłam dziś dla Szymka pare układanek. Polecam wam układanki z firmy Educa.
      Ja je kupuje w Smyku. Troche drogie (od 20 do 50zł) ale warto. Dziś kupiłam
      puzzle progresywne składające się z 6-9-12-16 elementów. Wybrałam takie żeby na
      każdym obrazku był samochód i Szymek z radością je układałsmile)! Kupiłam też
      takie puzzle 5elementowe z kótrych tworzy się historyjki obrazkowe. Dziecko
      uczy się myślenia przyczynowo-skutkowego. Oprócz tego mamy jeszcze puzzle
      3elementowe. Do postaci zawodu dobiera się po dwa pasujące elementy np pilo -
      samolot - wieża kontrolna: strażak - samochód - gaśnica...
      Szymek uwielbia ten rodzaj puzzli.
      • joanzac Wielka Orkiestra!!! 14.01.07, 19:35
        Poraz kolejny zagrała! I my z Olą również!!! Pomimo okropnej pogody poszłyśmy do
        parku miejskiego,
        gdzie w tym roku jest centrum Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocysmile
        Zasiliłyśmy kilka puszek min w kieszonkowe Oli, wcale nie protestowała,
        pobawiłyśmy się przy progrmie dla dzieci, poskakałyśmy, najadłyśmy się
        wojskowej grochówki, do tego 2 razy zmokłyśmy, bo złapała nas niezła ulewa a
        teraz już w domku czekamy na światełko. Z mojego okna wszystko doskonale
        widać, więc oszczędzę Oli wyprawy w deszcz i wiatr, popatrzymy sobie spokojnie
        p[rzez okno.
        Zawsze lubię ten dzień, jaki by nie był i pogoda mi humoru nie popsuje!
        Pozdrawiam
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 08:00
      hejjj melduje że u nas przymroziło

      uszki mam czerwoniaste i obszczypane w drodze do pracy- tak wiem "trza" byłao
      zabrać czapke...

      pozdrawiam was mrozowym oddechem wink))
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 10:05
        cześć dziewczynki

        dotarliśmy z gór w sobotę i sie wogóle nie moge odnaleźć w tej chałupie. Zucha
        po powrocie strasznie się do mnie przykleiła i wogóle chciałaby żebym tylko z
        nia sie bawiła od kompa mnie odciąga zmora mała

        Tak wogóle to się nie pochwaliłam jak zdolna ze mnie bestia big_grin Jechałam do nich
        pociagiem nio i mieli mnie odebrać w Nowym Targu. Ja byłam tak koszmarnie chora
        i tak kasłałam że dopłaciłam i sie przesiadłam do I klasy żeby móc sobioe
        spokojnie kasłac i być sama w przedziale. Nio i super tylko w tym Nowym Targu
        jak sie zatrzymaliśmy to żywej duszy oprócz mnie w tym wagonie nie było. Nio i
        co ................gamonica jedna nie mogłam drzwi otworzyć ...........i
        qż$#$# nie wysiadłam ........i se pojechałam do Zakopanego...........hej

        nio trzeba było Kasieńko czapeczkę założyćtongue_out ja mam zamiar dzisiaj wreszcie
        troszkę z Zuchą wyjść bo praktycznie od sylwestra to ona nie spacerowa jest.
        Cały czas jeszcze kaszel od czasu do czasu męczy.
        Ja ostatecznie wziełam 2 antybiotyki bo myslałam ze płuca wypluje tam w górach.
        Wczoraj zrobiłam w sanepidzie sobie badania w kierunku krztuśćca i mykoplazmy,
        wyniki bedę miała w piątek.
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 13:30
          Mamozuzinki - supersmile ja byłam lepsza. Jechałam z bratem ze Stalowej do Lublina
          pociągiem. Pociąg na stacji za Stalową rozdzielał się na dwa składy. Jedziemy,
          jedziemy...patrzę na zegarek...kurcze, już powinniśmy być w Lublinie a tu
          jakieś szczere pola...Wyjżałam za okno i zobaczyłam tabliczkę z
          napisem "Lublin" i strzałką w przeciwnym kierunku!! Popędziłam do przedziału
          obok (też byliśmy z bratem sami w przedziale) i pytam gdzie jestem, co to za
          pociąg?....Okazało się że zostaliśmy nie w tym składzie co trzeba.
          Wylądowaliśmy w jakimś zadupiu (pociąg jechał do Warszawy). Mało tego żeby
          dostać sie do Lublina trzeba było wrócić do Stalowej!smile

          U nas też lekki mrozik ale słoneczko cudnie świeci.
          Po południu będzie wizyta księdza....Aż się boję bo zachowanie Szymka ostatnio
          jest straszne....

          A ja biorę znów leki uspakajające bo nie mam już sił do Szymka. Poszłam dziś z
          dwójką do lekarza, po recepty dla Madzi. Szymek o mały włos nie zdemolował
          gabinetu. Potem na placu zabaw ni z tego ni z owego prosto w twarz rzucił
          dziecku piachem.
          Nie wiem co robię źle, mam dość mojego dziecka! Cały czas jestem na niego zła,
          on też cały czas robi na złość, ciągle o wszystko ryczy, spokojnie nie poczeka
          tylko od rana wrzaski i płacze bo to chce, tamto musi mieć. Ja spokojnie nawet
          siku nie mogę zrobić. Jak go skarce to zaraz przeprasza, mówi że będzie
          grzeczny po czym za minute sytuacja się powtarza. Jestem zmęczona tym jego
          płaczem. W ciągu dnia nie ma szans żeby się sam pobawił a jak już jest w pokoju
          to na bank coś zniszczy, rozwali, popsuje. A najgorsze że jak mu się coś nie
          podoba to zaczyna pluć; w domu, w sklepie, na spacerze, wszędzie....
          Powiem szczerze mam wielką ochotę go zlać, porządne lanie mu sprawić....
          Nie mogę spokojnie dwóch zdań zamienić z kimś bo od razu się wścieka, krzyczy,
          kopie. Zazdrosny czy co? Wstyd mi z nim gdziekolwiek wyjść....

          Wczoraj poszłam z nim do przedszkola żeby go zapisać. Tam był bardzo grzeczny.
          Pani aż go pochwaliła. Nie chciał się bawić z dziećmi, nie chciał robić tego co
          proponowała pani. Sam się bawił w kąciku. Był troszkę nieśmiały bym
          powiedziała. Wzięłam formularz i chyba go zapiszę choć powiem że lekko się
          zdygałam bo było 8 dzieci i wszystkie smarkające;/
          • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 14:44
            Czyli razem Iwonko jesteśmy zdolne bestiebig_grinbig_grin

            Nio Szymonek ma charakterek trzeba przyznać........ chyba supernianię musisz
            zamówićwink Tak poważnie to odpukać takich problemów nie miałam. Julka była
            szalona ale na szczęście przynajmniej w kontaktach z innymi dziecmi grzeczna.
            nigdy tez mi zadnego obciachu w sklepie czy u lekarza nie nastrzelała bo
            zwyciezała jej nieśmiałośc, tylko w domu przy swoich odwalala.

            Nio ja mam straszny dylemat czy Zuche wogóle do przedszkola zapisywac własnie
            ze względu na te chodzące tam zasmarkańce. Ona i bez przedszkola wiecznie na
            antybiotyku więc się nawet boję pomyslec co bedzie jak pójdzie. Zapisac ja
            pewnie zapisze zeby miała miejsce w razie czego ale napewno nie wczesniej niż
            od września.
            • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 17:49
              hahhaha to ja też miałam podobną przygodę, ale mnie zagadali żołnierze, którzy
              wracali do jednostki po pierwszej przepustce. tak gadali, tak gadali ze zamiast
              na pierwszej stacji we wrocłwiu dojechałm do głównego wink

              ivonko własnie za rada super niani ja bym ci poradziła tak- jesli idziecie do
              piaskownicy - powiedz szymkowi wczesniej że idziecie, i czego niewolno zrobić,
              a jesli pókdziecie i on cie nie usłucha- musisz go stamtąd zabrać. podobno za
              ktorymś razem zadziała, niestety tylko musisz ćwiczyć konsekwencje

              mnie skolei do szału doprowadza uciekanie julki kiedy mamy gdzieś wyjść a ona
              nie chce się ubrać, czasami jak bardzo chce iść to na hasło że w takim razie
              nigdzie nie idziemy- jednak poslusznieje ale generalnie, się nie poslucha a ja
              wtedy najszybciej wybucham


              chorowitków to ja bym też na zime.jesień nie zapisywała do przedszkola tylko
              raczej na wiosne
              • s.ivona Re: Ma któraś program tv na nast. tydzien? 16.01.07, 20:36
                Dziewczyny, macie gazete z programem na następny tydzień? Potrzebuję wiedzieć
                czy w następnym tygodniu będzie na Polsacie powtórka Gotowych na wszystko. Od
                tej niedzieli zaczyna się kolejny sezon i chcę wiedzieć czy niedzielny odcinek
                powtórzą w tgodniu...

                Kata, ja jak zdarta płyta powtarzam, uprzedzam, napominam i jak grochem o
                ścianęsad A co do ubierania, to ja jak mysz jestem spocona jak mam ubrać siebie,
                Szymka i Madzie i wyjść...To jest niezły wyczyn...

                Ksiądz już poszedł. Szymek dostał obrazem którym rąbnął o ziemie i stwierdził
                że takiego nie lubi! Buuuuu....Poza tym incydentem był grzeczny.
                • kata74 Re: Ma któraś program tv na nast. tydzien? 17.01.07, 09:59
                  Ivonko - przepraszam za uporczywe nawracanie do tematu- za dużo powtarzsz,
                  uprzedzsz, napominasz. mnei bardziej o ostatni etap chodzi- źle się zachowałeć,
                  idziemy z piaskownicy. ja zupelnie nie wiem czy to może zadziałać, ale próbuję
                  głosno myśleć.

                  co do ubierania twojej dwójki to faktycznie jesteś wyczynowiec!!!


                  gazety nie mam jeszce ;-(
                • marta.28 Re: Ma któraś program tv na nast. tydzien? 17.01.07, 10:21
                  Wątpię, żeby były powtórki. Poprzednio chyba też nie było.
                  Będę nagrywać więc jak coś to pisz, zresztą właściwie można by ściągnąć wszystko
                  z netu.

                  A co do Szymka. To pomyśl sobie Iwonko tak. Madzia płacze i mam zaraz do niej
                  przybiega, jak ja będę płakał to mama też zwróci na mnie większą uwagę. Może on
                  w ten sposób próbuje zwrócić na siebie swoją uwagę. Ola tak miała jak Julka
                  miała 3-4 miesiące. Nie mogła się jeszcze z nią bawić a Julcia potrzebowała
                  wciąż dużo mojej uwagi. Teraz dziewczyny się już razem bawią i już jest lepiej.
                  Mniej płaczu ze strony obydwu. Julka też już płaczem tak nie wymusza. Myślę, że
                  jeżeli to się nie poprawi po 2-3 miesiącach to znaczy, że Szymek się
                  przyzwyczaił i trzeba nad nim popracować.

                  No i młoda płacze....
                  • s.ivona Re: Źle mnie zrozumiałyście 17.01.07, 14:02
                    ja napominam Szymka zanim pójdziemy do tej piaskownicy, jeszcze w domu a z
                    piaskownicy jak coś zrobi źle to od razu go zabieram.
                    Marta, wiem, ja to wiem ale czasem sił mi braksad Coraz mniej cierpliwości mam.
                    Ostatnio rozmawiałam o tym z koleżanką i niestety uświadomiłam sobie że patrzę
                    na Szymka przez pryzmat Madzi. Jak jej nie było to Szymek wydawał mi się
                    jeszcze taki mały, miał prawo tego czy tamtego nie wiedzieć, nie rozumieć a
                    teraz jak patrzę na nich obojga to mi się wydaje że Szymek już taki duży i że
                    to Madzia jest malutka. Rozumiecie?
                    Tak naprawdę to on też jest mały. No, w teorii to ja jestem biegła, gorzej z
                    praktykąsad
                    Dziś po południu będzie u mnie koleżanka - psycholog. Może rozmowa z nią mi
                    pomoże.

                    Poza tym Szymek zrobił się strasznie pyskaty. Ma takie odzywki: zwracam mu
                    uwagę i mówię "rozumiesz"? na co on "nie rozumiem"! i bezczelnie się śmieje.;
                    moje "słyszysz, posprzątaj pokój", jego "nie słysze, zatkałem uszy"!

                    A dziś koleżanka mnie zastrzeliła - pyta czy o 13tej pójdę do kina!smile Jej
                    fajnie bo ma babcię do dzieci a ja? Szkoda gadać;/
                    • marta.28 Re: Źle mnie zrozumiałyście 17.01.07, 16:16
                      No niestety Iwonko Szymek cię ma w swoim małym palcusmile
                      No pomysł z klepsydrą lub minutnikiem zaczerpnięty z superniani byłby dobrym
                      pomysłem na początek. Nastawiasz a potem konsekwencje. Ja już wiem, że wdawanie
                      się w dyskusje z naszymi prawie trzylatkami jest bezcelowe. A i bardzo chwalę
                      jak Ola coś zrobi tak jak proszę. A i jak coś się stanie jak mówiłam, że nie
                      wolno to powtarzam, że mama ma zawsze rację i jest konsekwentna. Nie ma zmiłuj
                      się. No i staram się nie nadużywać moje przewagi. Jak coś widzę, że zaczyna ją
                      ponosić to biorę na ręce i sobie gadamy - skutkuje - znaczy się opowiadam jak
                      nas teraz widzą inni i co mogą sobie o nas myśleć. Np, że ta Pani to pewno
                      byłaby zła, że zrzuca rzeczy, że będzie musiała posprzątać, to może my po sobie
                      posprzątamy i Ola podnosi i podaje mi rzeczy zrzucone z wieszaka. No ona należy
                      do nieśmiałych w miejscach publicznych. Jak zaczyna w domu rozrabiać to wiem, że
                      jej się nudzi. Proponuję jakąś zabawę a jak jestem bardzo zajęta to bajkę. No i
                      np mówię jej że płaczem nic nie wskóra. A jak Julka płacze to staram się
                      przetłumaczyć to np "zmieńcie mi pieluchę", "nudzę się" idt. Ola wtedy pędzi i
                      zasypuje małą zabawkami lub się turlają po podłodze. Obie są zajęte. A i jak
                      mówię że coś będziemy robić to nie określam minutowo tylko np po objedzie, jak
                      umyjesz rączki. Czyli po jakiejś czynności. Jak bardzo nabroi to idzie sobie
                      przemyśleć swoje zachowanie do kąta. Zazwyczaj idzie i od razu jej się chce
                      siusiu więc pędzi do łazienki, a potem przeprasza. Ale ja się nie daję i jak
                      kara była wyjątkowo słuszna (ugryzienie Julki w palec - nie wiem co ją opętało)
                      to wraca ponownie. A może jesteś za mało groźna i Szymek wie, że i tak kara nie
                      będzie taka dotkliwa. A kupowałaś książki z serki KAMYCZEK. One są bardzo
                      pouczające z morałem.
                      superniania.onet.pl/
                      I DUŻO CIERPLIWOŚCI. Jak się buzuje we mnie to i Ola bardziej szalej. Jak jestem
                      wyluzowana to i gazetę do śniadania poczytam i dziecko samo zje zabawiając młodsząsmile
                      • marta.28 artykuł - mały tyran w rodzinie 17.01.07, 16:18
                        www.vulcan.edu.pl/rodzice/dom/rodzic/maly_tyran.html
                        • marta.28 Takie tam.. 17.01.07, 16:37
                          Młoda śpi 25 minut więc mam jeszcze smile

                          Byłyśmy dzisiaj w poradni do spraw szczepień co by pogadać i wyznaczyć termin.
                          Znaczy się faktyczne szczepienie za trzy tygodnie 8 lutego a już jesteśmy w
                          plecy czasowo ponad 2 miesiące. Dziecko zdrowe brak przeciwwskazań ino nasza
                          służba zdrowia szwankuje. Mam nadzieję, że mróz przyjdzie i dziewczyny będą
                          nadal zdrowe. A ponieważ szczepimy się Infanrixem 5 w 1 to jak lekarka orzeknie,
                          że można szczepić to się ubierzemy i popędzimy do apteki go zakupić. No
                          normalnie paranoja. A to dlatego, że było zaczerwienienie przy poprzednim
                          szczepieniu i moja pediatra odmówiła szczepienia nawet na moją prośbę. Ech.....
                          I się tak tuła po tych lekarzach, jak nie arelgolog, to dermatolog i teraz
                          szczepienia Julki. A jutro idę zaszczepić Olę na ospę wietrzną. Podpytani
                          znajomi pediatrzy mówią, że warto wydać 140 zł. Julka jak będzie miała 13-14
                          miesięcy też będzie zaszczepiona (znaczy się mam taką nadzieję).
                          Ola była dzisiaj z Babcią na godzinnym spacerze i stwierdziła po nim, że się
                          zmęczyła i wsunęła talerz zupy.

                          Co do przedszkola to trzeba by do 2-3 w okolicy się zapisać. Jedno bardzo
                          oblegane, a na inne nie mam pomysłów. Ponieważ szukamy opiekunki do Julci
                          (dzisiaj przychodzi na rozmowę) to liczę się z tym, że jak Ola będzie w
                          przedszkolu to i czasem w domu ale to to nie powinno być problemów. Zastanawia
                          mnie jednak to, czy Julka nie nabierze szybciej odporności jak ją Ola będzie
                          zarażać. Tak się kochają, że o izolacji mowy nie ma i do tej pory chorowały razem.

                          Ivonko oglądałam zdjęcia i Madzia wygląda super. Mała strojnisiasmile A Szymek
                          wygląda na bardzo grzeczne dziecko (ale silnie stąpające po ziemi). Jak teściowa
                          patrzy na co Oli pozwalam to oczom nie wierzy, to nic że czasem mam trochę
                          sprzątania ale ile radochy a i Ola staje się bardziej samodzielna. Jak zaczyna
                          robić na złość to kończymy (czasem już za długo dla niej). No i skończyło się
                          rumakowanie...
                          • kata74 Re: Takie tam.. 17.01.07, 19:20
                            ja bardzo często analizuję swoje postępowanie w stosunku do julki, no i wydaje
                            mi się że popelniam błędy ale nie umiem ich "zlokalizować"

                            ale zgadzam się z Martą- widze że kiedy jestem zdenerowowana/zmęczona to nie
                            mam cierpliwości, zloszcze się i nie umiejąc trafić do Julki szybciej się
                            wnerwiam.

                            no ale często nie potrafie się opanowac sad

                            dlatego z zainteresowaniem czytam wasze doświadczneia i porady, bo czasmi uda
                            się coś wlaściwego dla siebie uchwycić
                            • marta.28 Re: Takie tam.. 17.01.07, 20:34
                              He he...
                              Jak mąż w domu to młodą wysyłam do niego i jakoś łatwiej wtedy się opanować.
                              Ale pomaga mi myśl, że to że np bałagani i nie słuch mnie niczym w stosunku do
                              tego co przeżywają rodzice chorych dzieci. Zbyt często ostatnio odwiedzam
                              szpitale. No i zaczynam jej spokojnie tłumaczyć i to uspokaja mnie wewnętrznie.
                              No i jak sobie pooglądałam tą nianię to też mnie bardziej wyluzowało.
                              Nie mówię, że mnie nie .... ale staram się opanowywać a przynajmniej nie
                              pokazywać jej. A no i zauważyłam, że jak zignoruję coś to ją to nudzi i więcej
                              nie robi.

                              A i jak mu ciągle Iwonko tak gadasz to moim zdaniem On już tego nie słucha.
                              Zmień to, bądź bardziej groźna. Niech wie, że nie żartujesz.

                              No była opiekunka. Dziewczyna ma 27 lat i jest po szkole medycznej, ma na imię
                              Maja.
                              Zobaczymy jaka będzie dla Oli i Julki.
                              • joannamamazuzi Re: Takie tam..muszę się wyżalić 20.01.07, 16:33
                                • joannamamazuzi Re: Takie tam..muszę się wyżalić 20.01.07, 16:50
                                  no poszło... może to znak, żeby jednak nie? eeeee, po prostu musze, bo nie mam
                                  komusmile. mój mąż wrócił wczoraj , nie było go dwa dni i od razu sie okazało że
                                  chory, dziś ma 39,8. bierze rutinoscorbin i polopiryne. nie wiem jak mam mu
                                  pomóc. a wyzalić się w sprawie zuzy. opowiem co sie zdarzyło. dziś wybrałam sie
                                  1 raz od 3 dni na spacer , najpierw zrobiliśmy zakupy a potem prawdziwy spacer
                                  wkolo osiedla, potem zuza bawiła sie jeszcze wkolo domu. rzucała kulkę i goniła
                                  ją po spadzie garażowym, łapała i tak na okrągło. w końcu uzanałam ze juz dosc.
                                  kilka razy było to już ostatni rzut. i potem wzięłam ją opierającą sie do domu.
                                  a w domu wrzask. nie chciała sie rozbierać i koniecznie chciaa wracać.
                                  spojrzałam na zegar , jak na moją core było późno. co oznacza że była śpiąca.
                                  cały czas starałam sie być spokojna. własciwie to powiedziałam raz ze pójdziemy
                                  jeszcze raz na spacer po obiedzie i ze nie będę zwracać uwagi na jej krzyki
                                  póki sie nie uspokoi. no i poszłam. wydawalo mi się ze jak ją zignoruje to
                                  bedzie efekt. no i nie doczekałam sie. cały czas krzyczała, potem chciała sie
                                  przytulić. wtedy udało mi sie ją rozebrać i zaniesc do łóżeczka.niestety w tym
                                  samym momencie obudził się mały i zaczął płakać. mówię do niej że zaraz wróce,
                                  że muszę go wziąć i tu dopiero zaczęła się jeszcze wieksza histeria. długo by
                                  opowiadać. w koncu ze złości w mojej sypialni powyrzucała wszystkie bety z
                                  łóżka i zasnęła. przezywacie takie akcje? co w tej sytuacji pomaga? mąż mówi ze
                                  najlepiej nastepnym razem dac jej klapsa wtedy zapamieta i wiecej tak nie
                                  zrobi. dla mnie to żadne wyjście. zaznaczam że, tym razemc stosowałam sie do
                                  poradników i byłam spokojna. wsadzacie dzieciaki do przysłowiowego kąta? moja
                                  zuza natychmiast by sobie z niego wyszła. no to własnie sie obudziła lece....
    • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 18.01.07, 11:27
      witajcie
      iwona ja mam dokładnie to samo, oki nie miałam aleksa, to zuzia była malutka.
      miałam dużo cierpliwości, choć przyznaje ze tez nie zawsze. ale miałam czas. a
      teraz jestem niewyspana i ciagle coś mam do roboty w domu, nie mam czasu zeby
      usiąść. w domu praktycznie sama. tez nie mam babci do opiekismile a męża ciągle
      nie ma, (musze przyznać ze jak jest to mi bardzo pomaga, stara się jak nigdy,
      musze go chwalić). no i to chyba jest wyczerpanie materiału. mam straszne
      wyrzuty sumienia. bo nigdy tak wiele nie krzyczaam po dziecku. a jej
      zachowanie wynika ze zmian jakie zaszły w domu, jest to chyba zazdrość. też na
      wszystko reaguje płaczem i to takim że czasem trudno ten płacz uspokoić. czesto
      mam wrażenie ze specjalnie halasuje, choć tłumaczę że mamy teraz czas dla
      siebie i ze jak obudzi brata to bedę musiała się nim opiekować.
      wieczorem robię sobie postanowienia że nie będę się tak denerwować, że nie będe
      krzyczeć. a nastepnego dnia dzień zaczyna się od "rozróby". najgorsze ze jak
      porównuje to co pisze Iwona to moja córa wypada na anioła. no to koniec już,
      muszę lecieć....
    • kata74 wiało... 19.01.07, 13:27
      Czy u was w nocy też powiało???

      u nas lało
      wiało
      i była BURZA Z PIORUNAMI
      w styczniu!!!

      to mi się w głowie nie mieści...
      • marta.28 Re: wiało... 19.01.07, 13:57
        Nooo
        Przestawiłam aż łóżeczko Julci bo pod kominem stało i tak mocno wiatr wpychał
        powietrze, że aż mnie było zimno.
        No i mamy piękną wiosnę tej zimy jeszcze do poniedziałku, ciekawe czy potem
        wiosna szybko przyjdzie, czy zima będzie trzymać? No i ja poproszę śniegsmile
        • joannamamazuzi Re: wiało... 19.01.07, 15:03
          właśnie przeczytałam, że ma być zima od przyszłego tygodnia. może w końcu się
          uda i będzie śnieżyć. bo już dość mam zaklinania pogody, a ta nic... chcemy z
          zuzą lepić bałwany i jechać na narty. jak myślicie, już czas żeby niepełnym
          trzylatkom zakładać narty, nie na zjazdy oczywiście, ale żeby oswoić? ja kiedyś
          widziałam na stoku bardzo małe dzieci które sobie rewelacyjnie radziły. takie
          dzieci chyba nie mają problemu strachu. a nawet jak nie narty to sanki też mogą
          być.
          tego roku zima w ogóle jest wietrzna, pomijając taki wiatr jak wczoraj i dziś,
          wychodzicie na dwór w taką pogodę? ja mam dylemat, bo mnie sie chce , zuza też
          by poszła, ale martwie się o aleksa bo ma 2 miesiace, a nasz wózek nie ma
          porządnej osłony. wszędzie w tv bębnią o choróbskach. ans na razie omijają.
          pomijając lekkie przeziębienie sprzed 2 tygodni. ale my nie mamy za wiele
          kontaktu z innymi dziecmi, moze to nas chroni . w sumie to musze poszukać dla
          zuzi takich kontaktów. na razie nie mysle o przedszkolu.
          no juz woła, obudziła się. pozdrawiamsmile
          • marta.28 A propo wrzasku... 20.01.07, 21:02
            Nie wiem czy któraś z was przeżyła bunt przy wychodzeniu po szczepieniu z
            gabinetu. Lekarka miała taki pierwszy przypadek. To a propos joannamamazuzi.
            Od 12 do 16.40 byłyśmy w manufakturze i Ola wyszalała się za wszystkie czasy -
            nóżki ją bolały, spocona ale szczęśliwa.
            A potem 17.15 szczepienie Olci na ospę. Płakała jak poczuła zimno i spokój
            zaraz. Ale histeria zaczęła się jak Ją zaczęłam ubierać a tu wrzask ona zostaje
            ona chce pomagać Pani doktor i nie wychodzi. Julka na rękach u pielęgniarki
            wrzeszczy bo to obcysad No normalnie załamka. Na korytarzu już czekają następni.
            Nie mam czasu aby ona sobie tak postała w samych rajtuzach. Siłą ją ubrałam no i
            wychodzę z gabinetu po kurtki. Ubrałam Julkę i do nosidełka. Wchodzę do gabinetu
            a tam Ola grzecznie stoi w samych rajtuzach a Pielęgniarka ze skruchą do mnie
            "sama się rozebrała" Ja się pocę już w kurtce ludzie się głupio gapią bo moje
            tłumaczenia wydają się bezsensowne. Więc znowu siłą ją ubrałam i wychodzimy a
            ona ryczy i do gabinetu chce wrócić. 10 minut ją wpinałam do fotelika pomagając
            sobie kolanem - była jak w transie nic do niej nie docierało. A na ulicy w
            deszczu ciężko dziecku pozwolić się wykrzyczeć. Na szczęście Julka była
            spokojna. Jak dojechałyśmy do domu to znowu nie chciała wysiąść z samochodu
            dobrze że mąż już był i zaczął pertraktacje. Ale najlepiej pomogło jak posadził
            ją sobie na kolanach i zaczęliśmy spokojnie ze sobą rozmawiać Ola się wyciszyła
            i dołączyła do rozmowy. Groźby i krzyki tylko pogarszają sytuację. Mnie
            właściwie chciało się śmiać a ludzie patrzyli jak na idiotkę. Bo właściwie Ola w
            tych rajtuzach była grzeczna ino wyjść nie chciałasmile Myślę, że to właśnie ze
            zmęczenia. Raz nam urządziła taką scenę przed kąpielą po męczącym dniu. Muszę
            teraz o tym pamiętać i mam nadzieję, że się to nie powtórzy.

            A co do wiatru to teściowa od czwartku nie ma prądu bo drzewa połamały betonowe
            słupy i pozrywały linie... Ech co to za zima...
            • joannamamazuzi Re: A propo wrzasku... 20.01.07, 22:17
              no coś mi to żywcem przypomina.
              a tak poza tym to sama siebie muszę czytaćsmile, gdzie Was dziewczyny wywiało.
              jescze coś dorzucę z mojego podwórka. jak zuza była małasmile to zainstalowałam w
              całym domu zabezpieczenia, tzn bramki na schodach, w gniazdkach elektrycznych,
              szafki skleiłam taśmą klejącą lub zbyszek zainstalował pastikowe skoble takie
              specjalne. wszystkie cenniejsze "skarby" przeniosłam na wyzsze pólki. no i
              teraz zuza umie zrywać taśmy i potrafi sie dobrać do skobli. i dziś np
              otworzyła szafkę w kuchni z elektrycznymi urządzeniami. no i chciała sie
              mikserem pobawić. no i dla mamy klops. na razie udało mi sie przetłumaczyć, ze
              to nie do zabawy, ale czuje ze na tym sie nie skończy. przeczytałam niedawno w
              jakiejś uroczej książce, że podobno jak się wpaja rocznemu dziecku, ze pewnych
              rzeczy ruszać nie wolno, bo należą do rodziców bądz sa niebezpieczne, to się ma
              potem spokój. czyli przegapiłam ten właściwy momentsmile a tak poważnie to ja na
              wiele pozwalam swojemu dziecku, nie przypuszczam żeby moja mama na takie rzeczy
              mi pozwalała. zresztą mówi mi że zuza się szarogęsi. np jak robie omlety to
              sama przynosi olej z lodówki, dosypuje mąki, miesza. staram sie zeby pracowałą
              ze mna. tylko ze teraz coraz częsciej jest tak ze ona sama sobie wynajduje
              zajęcia. i nagle znajduje ją jak wyciaga wszystko z lodówkismile
              a i przypomnialo mie sie jeszcze zdarzenie z dziś: mówię do niej pozbieraj te
              zabawki a ona na to : ja nic nie rozumiem.
              i jeszcze mam problem z małymi robaczkami. takie czarne z pancerzykami,
              wygladają z daleka jak siemie lnu, latające są. znajduje je tylko w kuchni,
              najpierw pojedyncze sztuki a dziś, o zgrozo około 30(przez cay dzień).
              zaznaczam ze mam czysto w miaręsmile. generalne porządki robiłam pod koniec
              października, przed urodzeniem małego, wszystkie stare rzeczy powyrzucałam. co
              to moze być i jak bezpiecznie się tego pozbyć??
              pozdrawiam i życzę dobrej nocy.
              • marta.28 Zabezpieczenia. 21.01.07, 12:42
                Ola już dawno zabezpieczenia z Ikei otwiera a te canpolu ciągle górą i szafka z
                ciastkamismile A też np Ola pomagała mi wykrawać pierniczki na święta. Podaje sól
                do jajecznicy. Razem sprzątamy i myjemy naczynia. No i pomaganie sprawia jej
                frajdę. Teraz śpi po basenie a tatuś walczy z młodszą bo od rana jest na NIE, no
                może poza czasem spędzonym w basenie. Tak mała macha nóżkami i rączkami, że
                wzbudza sensację. No dziewczyny pewno dopiero wieczorkiem lub w poniedziałek się
                odezwą.
                • mamazuzinki różności 21.01.07, 20:58
                  hej dziewczynki

                  jakaś taka rozlazła jestem ...nic się nie chcieć.........a do tego jeszcze
                  wściekła bo znowu chorubsko u nas......... i żeby było weselej to znowu
                  ja......... w zasadzie to w poniedziałek skończyłam brać 2 antybiotyk a juz z
                  czwartku na piatek znów mnie tak głeboko w gardle zaczeło drapać.teraz kaszlę
                  na maxxa znów i do tego strasznie boli mnie krtań i mam zielonego gluta
                  zwłaszcza rano.........julka też kaszle ale bez tragedii do szkoły chodzi ale
                  jak długo to nie wiem../. Qrna chyba ja se teraz będę musiała szczepionkę na
                  uodpornienie zafundować......... jutro ide do lekarza pewnie mi sieknie znów
                  antybiotyk.....

                  Iwonko nie odzywasz się , mam nadzieję że wszystko u Was w porządku?????

                  Ja u mojej Zuchy jak wpada w histerie bądź cos przeskrobie stosuję metodę Super
                  Niani czyli karną poduszkę. Napoczatku oczywiście uciekała i nie siedziała na
                  niej ale teraz juz wie że jak sie będzie podnosic to ja tam będe odkładac do
                  skutku więc siedzi i trzepie łapami i nogami ale juz nie ucieka. Zucjha jak
                  jest sama to jest złote dziecko natomiast jak sa z Julka to obu im odpala i
                  wtedy sa wojnywink

                  Ja osobiscie Zuchy mojej na narty jeszcze nie biore . Ona się zupełnie nie
                  nadaje, ona taka pierdółka straszna jest, ale jak patrze z perspektywy czasu to
                  Julka spokojnie by sobie w tym wieku dała rade. Zawsze była sprytna i zwinna ,
                  jak miała 3,5 roku to smigała juz na dwóch kółkach, u Zuchy nie licze nawet na
                  cztery hehhehe
                  • marta.28 Re: różności 21.01.07, 21:03
                    No dobra a co byście zrobiły w mojej sytuacji. Znaczy się wyprowadzenia z
                    gabinetu. Do dzisiaj Ola prosi o wizytę u Pani doktorsmile

                    Iwonko odezwij się co u was....
                    • anoosia2 Re: różności 22.01.07, 09:00
                      Cześć

                      Witam po prerwie, leniaw jestem i nie chciało mi się logować , b nawet bym coś
                      napisa, ale co ja się będe tłumaczyć, leniwa jestem i tyle.

                      CO do twojej przygody MArto z Olą w gabinecie to jestem pod wrażeniem u nas
                      zawsze kończy się płaczem czy trzeba czy nie. A twoja to chyba będzie
                      pielęgniarką. Co do samego powodu wizyty w gabinecie, ja małej na ospe nie
                      szczepiłąm bo nie zdąrzyłyśmy dokładnie rak temu byłą chora. ZAstanawiam się
                      znowu nad pneumokokmi, jedna dziewczyna na innym forum pisała, że teraz po 3
                      roku życia jest dużo tańsze, a ja planuje OLiwie dać do przedszkola, wię chyba
                      miało by ono sens.
                      Ivonko jak tam u was, jak Szymek i MAdzia?
                      • anoosia2 Re: różności 22.01.07, 09:03
                        POniższy post jest dowodem na mój wtórny analfabetyzm i tym, że mam za długie
                        paznokcie, a nimi ciężko się pisze, hi hi jak sama siebie przeczytałam to się
                        dobrze uśmiałam, sorki.
                    • mmamamax Re: różności 22.01.07, 11:27
                      siem przemogłam, bo też leniwiec mnie złapał.... marto- kup ( jeśli nie masz)
                      zestaw lekarza i bawcie się w domu do upadłego, może się jej przeje? zrób jej
                      fartuch ze starego podkoszulka, recepty i pieczątkę, może zadziała. też się
                      martwię o iwonkę, co się dzieje?
              • mouse1001 Re: A propo wrzasku... 07.02.07, 22:10
                Potwierdzam, że najlepszym sposobem nie jest zabezpieczanie szafek i szuflad,
                ale uczenie dziecka, że nie wolno do nich zaglądać. My nie zaklejaliśmy, bo 5
                minut po zaklejeniu okazywało się, że pilnie czegoś potrzebujemy właśnie z
                zaklejonej szafki. Z początku był kłopot, bo mały buszował wszędzie, ale
                oddaliśmy mu dolną szufladę w regale do dyspozycji, a ja pozwoliłam wywalać
                ciuchy z jednej swojej szafki i on ten układ zaakceptował.
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 22.01.07, 13:30
      Cześć
      Zyjemysmile
      Nie pisałam bo hehehe nie mam czasu....Kompletnie przez ostatnie dni jestem
      rozbita, nie mogę sie pozbierać i jestem strasznie niezorganizowana.

      Co u nas?
      Szymek jak Szymek daje czadu prawie każdego dnia. Dziś w sklepie zrobił rozrube
      bo mu nie kupiłam jajka niespodzianki. Ugryzł mnie w rękę. W takich sytuacjach
      ja nie reaguje, mój mąż się wkurza że pozwalam mu się wydzierać ale ja wiem że
      nie da się z nim romawiać (tzn Szymkiem) więc nawet nie próbuje. Dopiero jak
      wyjdziemy to mu tłumaczę. Wiem i rozumiem że takie krzyki mogą ludzi
      denerwować, przykro mi ale co mam zrobić?...szarpać się z nim? Bez sensu. Może
      za którymś razem zrozumie że jak mówie Nie to Nie i koniec.

      No tak, Marta mnie rozszyfrowałasmile Nie jestem chyba zbyt groźna dla Szymka i
      może dlatego mnie nie słucha? Ale ja nie umiem być dla niego groźnasad Wiem że
      źle robię ale od tej całej sytuacji z Madzią to mi mózg wyprało. Jak tylko
      Szymek zaczyna płakać to mnie się żal go robi, no bo przecież takie ciężkie
      chwile przechodził, bo mnie nie było itd więc się nad nim użalam. Oczywiście w
      duchu. Kiedyś jego fochy nie robiły nam nie wrażenia a teraz jak tylko zaczyan
      przepraszać i mowić "kocham cie" no to wymiękam. On chyba mną manipuluje. Poza
      tym go rozpuściłam. Kiedyś np zasypianie trwało góra 10 min a teraz...i
      godzinę. A to jeszcze jedno buzi a to jeszcze jedno przytulenie i jeszcze jedno
      i jeszcze...Nie mam serca mu odmówić. On krzyczy jak wychodzę, że chce tylko
      jedno buzi i tak schodzi. Ja się za 100 buziakiem wkurzam bo już nie mam sił go
      usypiać i tak w kółko. Teraz się zrobił strasznie mamusiny, trochę przez
      sytuację a trochę przez ojca (pisałam wam już o tym). No i nie wiem co
      zrobić...tzn wiem ale nie mam sumienia? sił? no nie wiem....

      Co do Madzi - kilka dni temu wyglądała strasznie. Już miałam jechać do spzitala
      ale przeczekałam i na drugi dzień już było oki. Potem przeanalizowałam dzień i
      wyszło mi że to przez wiatr i brak snu. Szymek tamtego dnia też był nie swój.
      Zaczęłam z Madzią rehabilitację od piatku. Pani pokazała nam pare ćwiczeń,
      głównie chodzi o to że Madzia ma nierówne strony, bo to nawet nie jest
      asymetria. Rączki Madzia zostawia jakby w tyle, dlatego trzeba ją tak zabawiać,
      nosić, ukłądać żeby rączki wychodziły do przodu. Powolutku sama widzi że tak
      jest lepiej i jest chętna do współprawcy.

      Wracajać jeszcze do Szymka - koleżanka psycholog która byłą ostatnio u nas,
      jakby potwierdziła to co ja już dawno mówiłam, Szymek ma cechy dziecka z ADHD.
      Teraz i tak to ciężko stwierdzić ale jednak....Pożyjemy zobaczymy.

      A co do mnie - za kilka dni mam urodziny, 30te! Wybrałam się na poszukiwanie
      prezentusmile Wróciłam z niczym (no poza kosmetykami któe zawsze kupuję takie
      same) i wróćiłam z podłm nastroju. Nic mi się nie podobało a jak już mi się
      podobało to cena...ech....

      Pomysł z zestaem lekarskim jest fajny ale u nas się nie sprawdził tzn w tym
      znaczeniu że wytrzymał w całości godzine! Szymek rozniósł go w proch!
      Marta, może Ola była już włąśnie tak zmęczona że nie miała siły wyjśćsmile
      Spokojnie, ja następnym razem zrobi ci taką awanturę to sie bedziesz martwiła.
      Okoliczności były dla niej łagodzącesmile

      Wczoraj się wnerwiłam. Do 22giej czekałam na Gotowe na wszystko. Już normalnie
      o tej porze to ja śpie! Kiedy się doczekałąm okazało się że to powtórka odcinka
      z I serii! Myślałam że mnie trafi! Dziewczyny, oglądałyście? Ja wyłączyłam po
      paru minutach no w sumie mam nadzieję że to była powtórka....hmmm...bo jak
      nie....wrrr

      A co do szczepień...ja na początku lutego mam wizytę w poradni szczepień. Nie
      wiem czy będę mogła zaszczepić Madzie i na co? Też się zastanawiam nad
      pneumokokami/meningokokami. Szymka też chyba przed przedszkolem powinnam
      szczepić...Zapytam i dam wam znać.

      Jak oduczyć picia mleka z glukozą? Madzia pije tylko słodkiesad
    • s.ivona Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 14:50
      Kasiu, to chyba ty kiedyś pisałaś iż Julka bawi się PUSami?
      Mam pytanko - jeśli masz je to czy Zuzia jest nimi zainteresowana? Bawiła się?

      Zastanawiam się czy nie kupić Szymkowi ale nie wiem czy nie jest jeszcze za
      mały i od jakich książeczek zacząć...

      A może słyszałyście o Logico primo?
      • anoosia2 Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 18:19
        A co to są PUSy?

        Co do odstawiania glukozy to może sukcesywnie dodawaj coraz mniej, rozłóż to na
        długi okres to nie zauważy.
        • anoosia2 Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 18:21
          A gotowe na wszystko to faktycznie była powtórka, ja przypadnkiem przełączyłąm
          i się ucieszyłam, że są znowu, a tu figa stare odcinki i to od początku, bo 2
          serie to mało oglądałam i nawet było by miło nadrobić zaległości wink
      • mmamamax Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 21:05
        hej Iwonko, poczytałam o tych PUSach i logicach, fajne zakupię jak tylko
        wznowią. ja mam zabawy edukacyjne, tyle że się kurzą, ciągle zapominam do nich
        zajrzećsad
        maks ma swoje ulubione zabawki i zabawy więc nie szukam nowych bo mamy cały
        skład, ale te są fajne. a tak z innej beczki, to czy wy też tak macie że ciągle
        chcecie coś zmieniać w domu? ja tak. teraz zmieniam się- to znaczy się
        odchudzam, już 2,5 kilo w 10 dni poszło, ale przede mną jeszcze hohoho ze 20
        kilo, ale zaczęłam i się zawzięłam, a poza tym mieszkanie, ciągle coś bym
        zmieniała, meble kolory dodatki, fisia mam. o może któraś z was chce kupić nową
        szafę mamut z ikea- niebieską 2 drzwiową- już ich nei ma w sklepie, są tylko
        pojedyncze, według mnie brzydsze, bo mi się koncepcja zmieniła...i spzredaję.
        eh wariatka, lubicie swoje mieszkania?
        • marta.28 różności 22.01.07, 21:36
          Co do lekarza to mamy i już Ola od jakiegoś czasu się nim bawi.
          Myślę że to jednak zmęczenie.

          Gotowe na wszystko nagrałam i nie oglądałam. Nie mam czasu i siły. Julce tak
          mozolnie wychodzą zęby, że niedługo ja swoje stracęsad Ech co 20 minut wstawałam
          bo popłakiwała i się wierciła.

          Jak były te wichury to dziewczyny też były bardzo marudne.

          Ola dzisiaj babci zrobiła niezłą szkołę pozlowąsmile Zmieszała ze sobą - uwaga - 4
          układanki 30, 2 układanki 60 i jedną 100 elementową. No nie sama układała ale w
          tej kupie wyszukiwała klocki. Mama musiała pomóc. Babcia się poddałasmile

          Oj Iwonko ja bym tak szybko go nie zakwalifikowała. Kuzynka robiła badania do
          pracy magisterskiej na temat dzieci z ADHD i wszystkie przypadki,które jej były
          przedstawione znaczy się dzieci nie miały ADHD a tylko były tak zwane żywe.
          Musiała zmienić temat pracy magisterskiej. Jest magistrem psychologii. Jedno co
          stwierdziła to najłatwiej powiedzieć ADHD aby rodzice poczuli się
          usprawiedliwieni. Ola też ma dni, że jest grzeczna pod warunkiem, że poświęcam
          jej cały swój czas. A i nigdy nie ulegam. Wie, że i tak nie to nie. Jak zaczyna
          coś histeryzować to udaje mi się odwrócić jej uwagę. ALE tatę naciąga na wiele
          rzeczy bo ma go owiniętego wokół palca tak jak Szymek ciebie i tu wystarczy
          tylko podkówka.
          Synek mamusi a córeczka tatusiasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja