aniazm Klebsiella oxytoca - 21.12.06, 22:42 takie coś ma Antek w nosie, z gardła jeszcze nie mam wyników (powtórzone badanie w poniedziałek). Doktor powiedziała, że dopóki nie ma kataru, to nic nie robimy, dała receptę na maść robioną do nosa z antybiotykiem, jak będzie miał katar, to stosować. Najprawdopodobniej Staś też ma te bakterie, bo zaraził sie od Antka katarem. To tyle z pola bitwy bakteriologicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
leefka Spokojnych i dobrych 21.12.06, 23:10 Wstyd mi, bom dawno tu nie zaglądała, a sama jakiś miesiąc już pewnie temu zasypywałam Was tonami pytań. Szkoda gadać. Na szczęście u nas nic złego, po prostu nie umiem dojść ze sobą i całą resztą świata do ładu, ale o tym innym razem, mam nadzieję, że już niedługo, może jakoś tak tuż po Świętach, bo będę miała pomoc w osobie Mamy. Jestem tu dziś po to, żeby złożyć Wam i naszym forumowym dzieciaczkom małym i dużym, najpiękniejszych Świąt: takich wymarzonych, wywąchanych i smakowitych. Takich szczęśliwych, trochę refleksyjnych i dobrych dobrocią z Bożego Narodzenia wynikającą. Takich niepowtarzalnych, mimo powtarzalności obrzędowych tradycji. Po prostu - spokojnych rodzinnych Świąt Całujemy, Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Różności 22.12.06, 08:44 Aniu sweterki faktycznie fajowe ale moja Julcia z tych większych i ja jej juz na 140 kupuję bluzki Dzieki za pamięc w kazdym razie)))Jakby co to dla niej po jakiejś 10-latce i to nie za chudej Iwonko ciesze się bardzo że Madzi wyniki są dobre. Mam nadzieję że wreszcie "zaskoczyła" i że już krewka bedzie w porządeczku. Bursz moja przyjaciólka karmiła swojego synka do prawie 3 lat i odstawiła tylko z tego powodu że zaszła w kolejną ciążę. W tej chwili Kubus ma 5 lat i nie ma jakichś emocjonalnych odchyłów od normy. Jest normalnym chłopaczkiem. Jak dla mnie osobiście to juz było za długo ale nigdy jej nie potępiałam. Fakt faktem jej to na zdrowie za bardzo nie wyszło bo tak długie karmienie, kolejna ciąża i znów karmienie mocno ją odwapniły. ja jeszcze życzonek nie składam odezwe się napewno))) Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Różności 22.12.06, 09:01 A u nas szpital i apteka w jednym Właśnie wróciliśmy całą rodzinką od lekarza. Szymon dostał klacid a Madzia eurespal(( Ja mam też coś z gardłem, mąż też kicha i smarka...Super święta się zapowiadają, nie ma co. Bursz, chłopczyk jak nabardziej w porządku, intelektualnie w normie Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax śniadanie 22.12.06, 09:14 witam przedświątecznie, wiem, że nie czas na takie pierdółki, ale napiszcie co robicie na śniadanie? ja z pomysłów wyprana już jestem pomóżcie, mój mały choć ma 2,5 roku to je najchętniej cebulę i czosnek więc wszystko przejdzie prócz jajecznicy, bo za śliska, na twardo lubi tylko obierać... heeeeeelp! u nas zdrowo póki co, przykro mi iwonko, że u was odwrotnie ale świąt nie czuję mimo że ch..anka ubrana... śniegu dajcie Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: śniadanie 22.12.06, 12:26 Nio współczuję Ci Iwonko....... Oby się tylko Madzia wybroniła przed antybiotykiem............. mucosolvan to lek wykrzusny na kaszel moje piją litrami naogół, Eurespal na moje nie działa wcale. Ja to sie w sprawie urozmaicania diety wypowiadacnie mogę bo moja do wyżygania naokrągło je tylko albo parówkę albo zapiekankę lub tosta, albo kanapke z szynką i ogórkiem kiszonym. Finito...więcej nic do paszczy nie bierze Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: śniadanie 22.12.06, 12:56 Rany Kamila a toś mnie zaskoczyła kompletnie pytaniem...Szczerze powiem że nie wiem i jakoś się tym nie przejmuję pewnie dlatego że świąt nie czuję, nie lubię i w ogóle...blee W sumie to chodzi mi po głowie barszcz biały...choć to chyba nie te świąta ale ja barszcz biały uwielbiam...Dziś lub jutro będę robiła ze dwie sałatki więc pewnie i one wylądują na stole. A tak poważnie to zastanawiam się co Szymek będzie jadł z wigilijnego stołu - grzyby raczej odpadają, więc pewnie ryba i barszcz czerwony. Nie mam do niego uszek tylko krokiety z kapustą no ale kapusta to chyba też na noc nie bardzo?! Pierogi też chyba odpadają z kapustą i grzybami...O, wiem, dostanie kawałek makowca - wiecie że mak to pieniądze ma przynieść w Nowym Roku więc musi być Bardzo bym chciała żeby dzieciaki wyzdrowiały bo chętnie bym poszła w święta na rynek zobaczyć szopkę z żywymi zwierzętami. Szopka jest tylko w poniedziałek i wtorek. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Wesołych Świąt 23.12.06, 14:46 Kochane Dziewczynki wraz z Rodzinami - składam najlepsze, najcieplejsze życzenia świąteczne; duuuuuuuużo zdrowia, radości a w Nowym Roku aby każdy dzień był tylko przyjemnością! Ściskam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax Re: Wesołych Świąt 23.12.06, 20:29 Kochane, życzymy Wam z moimi facetami spokojnych, zdrowych, radosnych i rodzinnie szalonych Świąt, zero smutków, wiele uśmiechu, aby dzieci grzeczne były a mężowie najkochańsi, by choroby odeszły a uśmiech pozostał, byście odpoczęły i nacieszyły się rodzinką w komplecie, całusy Kamila Maks i Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Wesołych Świąt 24.12.06, 14:27 Czarodziejskich chwil, ciepłej, rodzinnej atmosfery, umiechów, zdrówka, pyszności na stole, cudownych prezencików, spełnienia marzeń, wyjątkowego Sylwestra i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 24.12.06, 14:35 Kochane moje Mamy Czerwcóweczki - życzę ZDROWIA dla Was i Waszych pociech, - jak najmniej zmartwień, - jak najwięcej szczęśliwych dni, przepełnionych radością i miłością WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO *************** My już po pierwszej Wigili/przed/Wigilią, wczoraj byliśmy u moich rodziców, dziś lecimy do Teściowej. Julka dostała wymarzony „jowejek”- najbardziej spodobał jej się bidon z całego zestawu musze się pochawlić: wczoraj okazało się że Julka z moją mamą uczą się wierszyków w najgłebszej tajemnicy. z racji dobrego humoru julka zaprezentowała się nam w całej okazałości- wyrecytowała z niewielką podpowiedzią babci- cały!!! mam trzy latka, trzy i pół, wierszyk o zsiadłym mleku i coś jeszcze o urwanych uszach Konieczne musze ją złapać na kamerę. była rewelacyjna dodam nieskromnie Dziękujemy za wszystkie życzenia i uciekem się szykować.... pa Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 24.12.06, 16:16 Niech ta Gwiazdka Betlejemska, ktora wschodzi tuz po zmroku, da Wam szczescie i pomyslnosc, w nadchodzacym Nowy Roku.. KOCHANE moje Dziewczynki życzymy Wam przede wszystkim dużo dużo zdrówka!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 24.12.06, 19:36 Cześć My już po...cóż mam napisać, widzę ogromne błędy wychowawcze bo normalnie Szymek to ....ech....no ale może żeby nie psuć nastroju świątecznego to wszystko opiszę po świętach. Kata, ja nie uczę Szymka wierszyków, my czytamy książeczki a on jakoś sam się uczy. Ostatnio wyrecytował mi Lokomotywę (niewiele mu pomagałam). Za to Szymek bezbłędnie umie popsuć niespodziankę. Gdy mąż był rano w kościele to ja pakowałam dla niego prezent - sweter. Szymon zobaczył, zapytał co to i dla kogo. Gdy mąż wrócił już w drzwiach krzyczał "mama tupiła swetel"!! ) Szymon w końcu dostał prezent od rodziców Kupiliśmy mu "Franklin ma zły dzień" (uwielbia Franklina więc może pomoże nam i tym razem w kwestii buntu), oraz książeczkę która zawiera puzzle wyd. Book House. Naprawdę polecam to wydawnictwo bo książki pięknie wydane. Co do układania puzzli to jakoś opornie nam to idzie. Nie jest za bardzo chętny. Teraz z bólem (bo szybko się nudzi) układa puzzle z ......6 elementów (Marta, proszę się nie śmiać)) Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 25.12.06, 00:20 A ja juz jestem po 3 wigilii Pierwsza robiłam w piatek dla znajomych , wczoraj była u teściówki a dzisiaj u moich rodziców. Powiem szczerze że postnego zarła mam po dziurki w uszach;P Teraz sobie własnie korzystam z kompika braciszka bo u mamy zostałam na noc z młodymi a mój Tome4k pojechał do rodzinki swojej na 4 wigilię(ja nie moge bo tam grzyb po scianach łazi i moje kaszla od razu) Jak ja czytam o wierszykach jakie Wasze ludki recytuja to mnie krew zalewa Wprawdzie Zucha juz sie troche rozkręciła ale zeby wierszyki mówic to jeszcze mysle długo trzeba będzie poczekać. Za to Iwonko mam ten luz że żadnej tajemnicy nie wypepla Zucha mi sie zakatarzyła troche niestety wczoraj............mam nadzieję że sienie rozkreci. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 25.12.06, 16:08 A ja na boso po morzu biegam!!!!!))))))) Jest piękne słońce i cieplutko! Palmy czarują swym wdziękiem, Barcelona jest piękna!!!! Dzisiaj się w słońcu kąpiemy, Ola na plaży się bawi i wkońcu padła spać po 3 dniach latania od rana do północy!!! Mikołaje tu łażą po balkonach i strasznie śmiesznie wyglądją)))))) Ola się rozgaduje na całego. Ostatnie ulubione powiedzenie to: Mama dyzio kasi mniam mniam!!!!!!! Pozdrawiam Was serdecznie, mam już milion zdjęc i postaram się je pokazać, ale po powrocie. Buziaki i WESOZCH sWIaT!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 25.12.06, 21:18 Hejka My mieliśmy jedną wigilię ale za to cała rodzinka w komplecie Ola z Julką zasypane prezentami, zupełnie nie wiem jak to wszystko poukładać w ich pokoju. Jakieś dodatkowe półki trzeba będzie szykować Ola posiedziała św. Mikołajowi na kolanach, i zaśpiewała kolędę. Zacytuję ją R takie zmiękczone "Chrystus się rodzi , oswobodzi. anieli grają pastezie śpiewają, by klękają, cuda ogaszją" A tak poza tym Julka miała dzisiaj chrzest. Było prześlicznie. Teraz już dziewczyny padły Jutro jeszcze mamy zaproszenie na świąteczny obiad A co do puzzli Iwonko to my też zaczynaliśmy od 6. Taka książeczka z puzzlami. Potem Ola je mieszała i starała się układać poszczególne obrazki. Ale teraz jak wysypie wszystkie puzzle z pudełek to wychodzi ich już 1000 i to dopiero jest sztuka ułożyć obrazki. Tutaj jednak ja bardziej dążę do tego co by w układankach był porządek. Zastanawiam się jednak czy nie pochować choć części zabawek tych nowych to radość z ich odkrywania będzie trwałą dłużej? A jak wy postępujecie? Mamo Zuzinki czy Zuzia nie niszczyła Julce zabawek? Jak ją przed tym uchroniłaś. Ja zastanawiam się nad jakąś wysoką półką na książeczki i puzzle. Jutro jeszcze szopkę sobie pojedziemy obejrzeć Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 26.12.06, 09:19 Cześć Już prawie po świętach...w sumie się cieszę bo można doznać zwapnienia mózgu siedząc tyle w domu. Szymon nadal kaszle choć już duzo mniej ale jeszcze ten dzień posiedzimy. Jutro do kontroli. Moja Madzia to jest dopiero artystka...głodna ale jeść nie będzie bo mleko nie posłodzone glukozą! Glukoza mi się skończyła a apteki pozamykane! No mówię wam, ręce opadają. Co do zabawek, to ja od czasu do czasu zbieram część, chowam. Potem daję i widzę że Szymek wcale nie pamięta że je kiedyś miał i bawi się nimi fajnie. Widzę też że nie na długo będę go jeszcze tak oszukiwać - czasem pamięta i widzi że mu czegoś brakuje! Myślę Marta że póki zabawki są nowe i niewiele Ola się nimi bawiła to warto je pochować i dać za jakiś czas. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 27.12.06, 17:27 Cześć Nosi mnie Jutro znów jadę na badania do Prokocimia, na hematologie...Madzia mniej je, więcej śpi i znów panikuję...(( Szymek nadal na antybiotyku, jeszcze do piątku, potem znów kontrol. Niech ten rok już się skończy a z nim wszystkie i wszystkich problemy! Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 08:52 Ivonko mam nadzieję, że będziesz mieć dobre wieści. Bardzo Ci tego życzę A mnie cholendrum bieże chyba grypa. Nienawidze być chora i jeszce siedziec w pracy- jakiś koszmar wrrrr. Echh ale mi się trafiło na koniec roku Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 11:21 Iwonko nie panikuj!!!!!!! Jak tylko bedziesz miał chwilke to daj nam znać!!! Czekamy na wieści Musisz jeszcze opisać co w święta wymyślił Twój Szymonek bo obiecałaś Joasiu...........boso......po plaży........buuuuuuuuuu ja tez tak chce Ale superancko!!!! A jak Olcia zniosła podróż jak się czuje na obczyżnie???? Zostajecie tam jeszcze na nowy rok czy juz wracacie???? Kata jeszcze tylko dziś i jutro i dopiero za rok pójdziesz do pracy Małżonka poproś z wieczora żeby Cie dobrze rozgrzał weż pigułkę i do wyra Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 13:04 Kasiu (mamozuzinki), odbierz pocztę gazetową Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 13:35 Niestety wyniki Madzi znów są złe ale jeszcze nie na tyle żeby ją toczyć. 3 stycznia idziemy do szpitala. Utrzymuje sie tendencja spadkowa więc transfuzja na pewno będzie. Niestety lekarze są coraz bardziej pewni że przycyzną anemii nie jest wirus ale wrodzona choroba krwii, jakaś wrodzona postać anemii. Jaka, tego jeszcze nie wiedzą. Jak pójdziemy do szpitala to zrobią jej pogłębioną diagnostykę. Problem polega na tym że Madzia powinna wytrzymać bez transfuzji 6 tygodni, wtedy badnia będą najbardziej wiarygodne. Teraz tak naprawdę w jej organiźmie prawie w ogóle nie ma jej własnej krwii, tylko krew dawcy. Dziś zrobili jej badania i okazało się że szpik niestety nie podejmuje pracy. Wybaczcie ale nie mam sił.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 14:10 Iwonko tak mi przykro...........Nie wiem co mam Ci napisac ......juz naprawde miałam nadzieję że teraz juz ten koszmar sie skończy........ Musisz sie trzymac dzielnie, nie załamywać. Wiem że łatwo mi mówić ale teraz najważniejsze żeby ją dobrze zdiagnozowali i trzeba podjąć wszelkie możliwe kroki żeby Madziunię wyleczyć. Główka do góry !!! Jesteśmy z Tobą i całujemy**** Aniu odpisałam) Zamieściłam wreszcie nowe fotki moich dziewczynek) Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 14:38 musze sprawdzic sygnaturkę bo ze starej jak sie wchodzi zdjęć nie widac.... ale obawiam sie ze coś pokręciłam Odpowiedz Link Zgłoś
anoosia2 MAgdalenko trzymamy kciuki 28.12.06, 20:13 Ivonko strasznie mi przykro, że wyniki nie są oki. Modlimy się za zdrowie dla tej waszej kruszynki. Trzymajcie się oby do lepszego Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax Re: MAgdalenko trzymamy kciuki 28.12.06, 20:19 My z maksem też tzymamy kciuki, musi być dobrze, jak będziesz miała siłę to pisz, a jak nie to i tak zrozumiemy, jesteśmy z wami, głowa do góry masz silną córeczkę, która da sobie radę z problemami i wyrośnie na super kobitkę, zobaczysz Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 14:44 jeszcze jedna próba...... jak będzie żle to niech mi któras pomoże jak to z tą sygnaturką ma być wpisane bo mnie jakaś pomroczność dopadła Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Ivonko 28.12.06, 15:54 och Ivonko zasmuciły mnie wieści od Ciebie. pozostaje mieć nadzieję, że szybko małą zdiagnozują i szybko podejmą odpowiednie leczenie. Trzymajcie się dzielnie!!! A ja trzymam kciuki za Was sciskamy Was mocno Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:16 Kasia, wklej sobie to <a href="http://tiny.pl/wh58>Zuzełka perełka</a> tylko po 58 zamknij " i będzie tak Zuzełka perełka Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:31 albo cała sygnaturka: Kasia mama <a href="<a href="http://by.lilypie.com/MLrjp1.png>Julki</a> (08.01.1999.) i <a href="http://b3.lilypie.com/kSv4p1.png>Zuzi</a>14.06.2004.) GG8987321 <a href="http://tiny.pl/wh58>Zuzełka perełka</a> musisz pozamykać " przed >Julki, >Zuzi i >Zuzełka a będzie tak: Kasia mama <a href="Julki (08.01.1999.) i Zuzi (14.06.2004.) GG8987321 Zuzełka perełka Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 16:32 no, oczywiście to pierwsze <a href=" wykasowac... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.12.06, 21:11 Trzymamy kciuki za Magdalenkę. Jest śliczną, dzielną dziewczynką. Nie potrafię sobie wyobrazić co przechodzisz. Mogę tylko pomodlić się aby wreszcie lekarze dobrze ją zdiagnozowali aby można było podjąć leczenie. A może trzeba by zmienić lekarza prowadzącego. Może jakiś specjalista, jeżeli tylko jakoś można Ci pomóc to pisz. No i co takiego wymyślił Szymcio??? Cały czas o nim myślę. My na razie już tylko walczymy z alergią. Po chorobie Oli już skóra się poprawiła ale Julka wygląda koszmarnie Moje życzenie Noworoczne - to wyspać się i żeby dzieci i rodzina nie chorowała - i wam tego życzę Buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.12.06, 15:03 no i prosze za chwile będziemy mieć nowy roczek, a naszym czerwcowym dzieciaczkom w tym 2007 stuknie 3 roczek szybko ten czas leci... Anoosiuu jak tam? trema cię aby nie zjada?? u nas dziś piękne słońce - mam nadzieję, że i Wam dziś ładnie świeci prosimy o szybką relację z tego Big Dnia a ja dalej grypuję- psikam gardziołko,łykam tablett ale mało to daje poprawy. najbardziej się siesze że od samego poczatku nie pisałam się na żadną zabawe sylwestrową bo teraz to bym się chyba pochlastała najgorzej mi tylko z tym że nie umiem zasnąć w nocy- przewalam się do 2-3 w wyrku a rano nie wiem gdzie skręcić pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki życzonka 31.12.06, 12:41 Stary Rok odchodzi wielkimi krokami, niech więc wszystkie złe chwile zostaną za Nami. Nowy niech Wam przyniesie dużo zdrowia, wiele radości a przede wszystkim szczęście w miłości SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! Iwonko dla Ciebie dodatkowo dużo siły i wytrwałości !!!!!! Buziczki Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: życzonka 31.12.06, 14:13 Stary Rok odchodzi wielkimi krokami, niech więc wszystkie złe chwile zostaną za Nami. Nowy niech Ci przyniesie dużo zdrowia, wiele radości a przede wszystkim szczęście w miłości SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! Odpowiedz Link Zgłoś
betty761 Życzenia 31.12.06, 14:50 Rzadko tu ostatnio zaglądam, ale pamiętam o Was i Waszych Pociechach. Na nadchodzący coraz szybciej Nowy 200& Rok, życzę wszystkim dużo zdrowia, dużo cierpliwości i radości. Pozdrawiam Beata Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Życzenia 31.12.06, 16:53 Dziewczynki i chłopczyki: dużo ZDROWIA życzę i całej re4szty po trochu Odpowiedz Link Zgłoś
anoosia2 Re: Życzenia 31.12.06, 19:20 W tym nadchodzącym nowym roku życzę wam wszystkiego naj naj najlepszego )) Dodałąm do OLiwii galeri zdjęcia ze ślubu Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 31.12.06, 19:49 Witajcie kobitki)) Ja już w domku. Drogę powrotną miałam dość ciężką, bo z W-wy do domu jeszcze samochodem musiałam pokonać parę ładnych kilometrów! W nocy dość ciężko było i dotarłyśmy z Olą około 2 w nocy do domu. Bidula zmęczona była strasznie i ja też. O ile lot przebiegł gładko i bez problemów to na lotnisku nie zabrakło niespodzianek!!! Wcięło bagaż nie tylko mój ale prawie połowy lecących z Barcelony. Jeden wielki koszmar! Całkowity chaos i brak kompetencji pracowników LOT!!! Siedziałyśmy jeszcze około 2 godzin po wylądowaniu i kiedy już byłam w samochodzie, zadzwonili, że się walizka znalazła! I kolejną godzinę musiałam latać po terminalach!!! Barcelona potrafi oczarować swym pięknem!!! Trochę mało czasu niestety, ale pewnie wkrótce polecę jeszcze raz!))))) Trafiłyśmy na "zimową" pogodę, jak twierdziła moja siostra, na najchłodniejsze dni, ale i tak biegałam na boso po plaży w samej koszulce Ola oczywiście się w piachu tarzała!!!! Mamy całą furę zdjęć, ale część jeszcze w komputerze cioci Oczywiście nie omieszkam się pochwalić)) Dzisiaj w domku odpoczywamy i jakoś wcale nie czuję atmosfery nadchodzącego Nowego Roku(( Pogoda u nas przeokropna, strach nos za okno wysadzić(( Zresztą przespałyśmy całe popołudnie, więc może teraz uda nam się dotrwać do fajerwerków? Kobitki kochane, jeszcze raz składam Wam najserdeczniejsze Zyczenia, szczęśliwego Nowego Roku!!! Niech wszystkie problemy znikną, zdrowia dla dzieciaków i dla Was, Dla Madzulka samych dobrych wynoków, a dla Anoosi szczęścia na nowej drodze!!!)) Idę popayrzeć na program, będziemy z Olą muzyki wyszukiwać i pewnie spędzimy ten wieczór w dresach?)) Ale makijaże jakieś pewnie zaraz sobie zrobimy)) Papa Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax Re: Wszystkiego naj:) 01.01.07, 09:26 wszystkiego co najlepsze, dużo radości, uśmiechów maluchów, czułości tatusiów, zdrówka dla wszystkich, spokoju, cierpliwości, po prostu wszystkiego co najlepsze:0 maksiorek przespał fajerwerki martwym bykiem, a my nawet nie stuknęliśmy się szampanem, po po pierwsze staliśmy nad maksem, gdyby się obudził, a po drugie film był dobry i szybko chcieliśmy wrócić do oglądania, ot szalony sylwester! Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Wszystkiego naj:) 01.01.07, 12:03 ja też drzucam od siebie wszystkeigo naj... jak tam postanowienia i bilanse noworoczne..? ja jestem w trakcie.. joanzac- cieszę się że szczęśliwie wróciłyście... anosiu- proszę o info na temat ślubu..i więcej zdjęć wieczór sędziliśmy z TVdwójką- słuchaliśmy sylwestrowego koncertu a Julka zagrzewała nas do skakania i tańczenia. Padła około 23 i żadne fajerwerki jej nie ruszyły. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.01.07, 20:53 A nam Nowy Rok rozpoczął się z kłodami pod nogami. Niania była dzisiaj ostatni raz, króciutko. Od jutra zaczyna nową pracę. Ola jakoś nie może tego przyjąć do wiadomości A ja nie wiem jak jej wytłumaczyć, na razie stanęło na tym, że Ciocia chodzi do pracy tak jak Tatuś Na szczęście Teściowa dysponuje czasem i mamy pomoc. Julka jednak wpada w dziką rozpacz u innych poza Mamą, Tatą i Ciocią. A myślałam, że może już do pracy na krótko pozaglądam. Ech muszę zweryfikować swoje plany bo na razie ciężko z opiekunką. A na dodatek Julcia budzi się w nocy co godzinę. Czuję się jak przeciągnięta przez wyżymaczkę. Joasiu fajnie, że wyjazd się udał. Mnie też się marzy taki odpoczynek Poprosimy o fotki. Zdjęcia ze ślubu oglądałam i widać, że humorki dopisywały. Aniu wyglądałaś na bardzo przejętą. Córcia również A jakie wrażenia. Czekamy na ciąg dalszy wzruszających opowieści Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 02.01.07, 22:03 Hej dziewczynki Dla mnie nowy roczek rozpoczął się nie najlepiej niestety( A lbo moze powinnam powiedzieć ze to normalka.............. Zucha właściwie od Wigilii była trochę pociągająca ale właśnie w sylwka rozkręciła się z kaszelkiem na maxa i od wczoraj bierze znów antybiotyk((( Chodzę na rzęsach bo w sylwka nieźle zabalowaliśmy a wczorajszą noc miałam znów zarwaną przez kaszelek........ dziś nie zanosi się na lepszą(( Najlepszy numer jest taki że na sobotę mamy zaplanowany wyjazd w góry (przesuniuęty z grudnia)i niby Zucha zostaje w domu ale wiadomo że ją w takim stanie nie zostawie........ mam nadzieję że ten antybiotyk zadziała. Julkę odizolowałam , jest u babci , która ją codziennie teraz wozi do szkoły. Zawsze się qż$##$! musi coś przyplątać w najlepszym momencie:[ wrrrrrrrr Odpowiedz Link Zgłoś
zosia-grafik Re: Zyczenia Noworoczne 03.01.07, 17:52 Czesc, w ferworze swiatecznych przygotowan nie zdarzylam zlozyc Wam wszystkim zyczen swiatecznych. Robie wiec to teraz. Wielu cudownych, rodzinnych chwil, okazji do wspolnych spotkan, zabaw i spacerow z dziecmi, malych i wielkich radosci oraz duzo zdrowia dla Was i Waszych pociech. Dodatkowo chcialabym zyczyc s.ivonie jak najwiecje sily by zniesc ten trudny czas oraz by spotkala jak najwiecej zyczliwych ludzi i kompetentnych lekarzy, ktorzy pomoga Madzi. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 03.01.07, 23:40 No tak, początki zawsze są trudne, nawet jeśli trzeba Nowy Rok zacząć! Mnie od razu przywaliła robota. Po pierwszysm dniu miałam nornalnie zakwasy!!! Teraz borykam się ze zmianami, szczególnie spowodowane przez kolejne pomysły naszego genialnego rządu!!!!!!!!! Iwonko, jak Madziulek??? Trzymam za wszystkich kciuki i zdrówka. Ps. Moja gwiazda jeście nie śpi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 04.01.07, 10:44 No to dołączamy do "słonikowych" dzieci... Antek ma znowu infekcję kataralną (mokry kaszel, gęsty katar) i lekarz kazał zakupić nebulizator (kupuję taki kuzdrowiu.com/product_info.php?products_id=207 - w porządku jest?). No i się będziemy inchalować - ja też, bo mam katar ropny, niestety... dostałam na nas dwoje 5 recept, czekam na teściową i lecę stracić majątek w aptece a do tego Antoś ma płyn w lewym uchu i po wyleczeniu infekcji bierzemy się za ucho... czeka go kilkumiesięczne leczenie Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 04.01.07, 16:33 a ja na słówko znów się pożalić........ Zucha daje czadu.......... trzecia doba antybiotyku a ona kaszel max i pół nocy żygania. Dzisiaj była w domu prywatnie pielęgniarka i dawała jej kroplówke z plynami nawadniajacymi............. Jeszcze dzis około 22 bedzie ją badała nasza lekarka, mozliwe ze da jej coś mocniejszego. Q%$%&%#% wyjechałam w góry........... Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 13:27 o matko jak ja wam współczuję Kasiu naprawde musisz poczukać egzorcysty. Nie dość że maleńka chora to jeszce wszystkie oczekiwane plany wzięły w łep.. Bardzo mi Was żal dziewuszki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 17:01 Cześć Wiecie co, jak przeczytałam posty to się załamałam....kurcze, co się dzieje? Przecież to jakiś szok że u was też takie problemy Mamozuzinki - trzymaj się! Ucałuj mocno Zuzie! Aniazm - mam nadzieję że szybko sobie poradzicie z leczeniem Antosia. Ja już jestem z Madzią w domu. Pobrali jej krew, zlecili mnóstwo badań. W końcu...Jest już wynik z biopsji szpiku - szpik pracuje bardzo dobrze! Jest też wynik mówiący o tym że ilość erytroblastów czyli takich komórek które produkują krew jest w normie! Pytanie - dlaczego więc się anemizuje pozostaje nadal bez odpowiedzi bo nie ma jeszcze kompletu badań. Czekamy teraz na badania genetyczne mówiące o budowie krwi oraz na jakieś badania mówiące jak funkcjonuje cały układ czerwonokrwinkowy. Jesteśmy też umówione w przyszłym tygodniu ze specjalistą zajmującym się niedokrwistościami u niemowląt. Mam nadzieję że we wtorek już będą jakieś wyniki badań i lekarz będzie mógł coś konkretniej powiedzieć. W szpitalu było ciężko, najgorzej było we wtorek bo strzelały małej żyły i nie mogli w ogóle jej pobrać krwi ani założyć wnflonu. Godzine się męczyli. Madzia była wyczerpana, prawie sina. W końcu dali jej leki uspakajające i pozwolili żebym była przy tym wszystkim. Fakt, Madzia od razu lepiej wszystko zniosła i udało się. Potem ja jechałam z krwią taxówką przez pół Krakowa do innego szpitala zawieść tą krew na badania. Wczoraj Madzia miała biopsje, dostała morfine - odlot totalny. Potem była strasznie niespokojna, nie chciała jeść. Mam nadzieję że teraz w domu dojdzie do siebie. Ja też jechałam na uspokajaczach. Jak zawiozłam tą krew to byłam w takim szoku że nie miałam nawet sił myśleć. Weszłam do apteki, kupiłam coś na uspokojenie, wzięłam od razu dwie tabletki a potem wszłam w drzwi obok do cukierni i zamówiłam dwa duże ciastka tortowe. Zjadłam i zemdliło mnie bo od 8 rano nic nie jadłam a była już 17 sta! A Szymek był w domu z tatą. Też nie obeszło się spokojem. Wczoraj spadł ze schodów (na szczęście tylko z trzech schodków, zatrzymał się na zakręcie) a potem kopnął go prąd bo chciał zaświecić światełka na choince. Jak dziś przyjechałam to dziecko chodziło w tych samych ubraniach w których widziałam go we wtorek rano Dobrze że przed wyjazdem im ugotowałam bo nie wiem co bym zastała No szok. Dziewczynki, na koniec tego przydługiego postu życzę wam żeby 2007 rok był gorszy od 2008 i lepszy od wszystkich poprzednich! Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 17:12 Dziewczyny bardzo Wam współczuję tych problemów zdrowotnych Pozostaje mieć nadzieję, że dal;ej już będzie tylko lepiej! Tego Wam z Całego serca życzę!!! U mnie na razie spokój, chociaż zamęt w pracy. Najchętniej wróciłabym d0o Barcelony!!! Tam przynajmniej jest ciepło!!! A tutaj... od samego rana ochydna pogoda. Dzisiaj niania nas obudziła!!! Pewnie spałabym do południa. Ola też baardzo długo śpi ale też kładzie się około 23!!! Dzisiaj niosę pracę do domu i cały weekend spędzę przy kompie pewnie, ale ciężko będzie forum odwiedzić, bo teczka jest tak pojemna, że pewnie i tak nie zdąże wszystkiego zrobić. Pozdrawiam wszystkichi i jeszcze raz zdrówka dzieciakom i sił dla mam. Papa Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 21:10 o rety, już nie wiem pod kim pisać, i tak pisze do wszystkich, iwonko- cieszę się że koszmar wykluczony, trzymamy dalej kciuki, a co do reszty chorowitków, to współczuję serdecznie, jezu jakie wy jesteście dzielne, ja załamuję się prz y byle gó..e, eh nawet nie wiem co pisać, oprócz tego że ciepło o was wszystkich myślę, pozdrawiamy z maksem Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 22:17 usiadłam, żeby coś napisać, ale mi się nie chce... powklejam tylko zdjęcia chłopaków... Ivonko - z Madzią będzie coraz lepiej, zobaczysz ale to, co przeżyłyście w szpitalach - bardzo jesteście dzielne! Trzymajcie się Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 05.01.07, 22:26 pozdrawiam w Nowym Roku. mało czytam, na nic mi nie starcza czasu. szkoda, brakuje mi Was. w przyszłym tygodniu wyjeżdza moja babcia. była ponad miesiąc i była niezwykle pomocna. kobieta ma 86 lat. kiedyś to były roczniki, okazy zdrowia. no po prostu nie wiem co bez niej pocznę. szczególnie że mąż teraz ma urwanie głowy, co rusz wyjeżdza i to na kilka dni. na szczęscie, odpukać, oprócz przeziębień, ze zdrowiem u nas jest oki. dlatego życzę przede wszystkim zdrowia. trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 06.01.07, 09:00 Przed 4 wyprawiłam Tomka z Julką w podróż ............ mnie żal za dupę ściska.............Teraz wiem że już mają podróż z górki bo wjechali na Zakopiankę(właściwie pod górkę) Zucha po kroplówkach które miała w czwartek i piątek ,uspokoiło sie sranko i żyganko, dzisiejsza noc też spokojniejsza kaszlowo wresscie. Mam nadzieje że to dobrze wróży.....Wreszcie może sie dzieciaczyna przespać spokojnie i będzie miała lepszy humor bo ostatnio takie histerie urządza że sie boję że sąsiedzi naśla na mnie kogoś.......... Jadę z nia jak sie obudzi na badania krwi bo lekarka stwierdziła że musi zorientowac się jakie są wskaźniki zapalne i czy ewentualnie nie należy wprawadzic jeszcze drugiedo antybiotykumam nadzieję ze nie bedzie trzeba) Iwonko kamień spoadł mi z serca jak napisałaś że szpik Madzi pracuje prawidłowo. Czekam z niecierpliwościa na dalsze badania i naprawde mam nadzieję że ta zła passa Wam wkońcu odpuści. Żebyśie juz nie musiały przeżywać traumy szpitalnej ........... Tak z ciekawostek to chciałam powiedziec ze mam pomysł na prezent dla naszych prawie trzylatków.........heheheh trochę spóźniony pomysl ale to własnie wszystko wyszło po gwiazdcve)) Julka chciała strasznie gre Spadające małpki( może widzizałyscie reklamy) nio i dostała tylko tak naprawde zagrała raz za to Zucha jest zafascynowana. Jest tam kostka z trzema kolorami i odpowiedznio trzeba dany kolor patyczka wyjmować zeby małpki z drzewa spadły. Chdzi o to zeby ich spadło jak najmniej ale oczywiście Zucha cieszy się jak ma najwiecej Także jakby co to nie dla 8-latki taka gierka tylko dla naszych smrodków Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 06.01.07, 16:31 Kasiu, góry sobie jeszcze odbijesz i to nie raz! Tak jak ja żagle i narty <co prawda ostatnio mam wrażenie, że będzie to za 20 lat, ale zawsze lepiej później niż wcale...> Antek wykasłuje sobie oskrzela bądź płuca, nie znam się nos ma zatkany, ale nic nie daje się wyciągnąć fridą, nawet po "namoczeniu" sterimarem... w nocy nie może spać, bo mu kaszel i zatkany nos przeszkadza, teraz się trochę pokłada - znowu nie będzie do północy spał ciągle jest na przeciwgorączkowych, bo ma 39 stopni (i to daję mu połowę pyralginy 750 dodupnie...). Ale muszę go pochwalić - wszystkie leki przyjmuje prawie bez jęknięcia już nawet inhaluję go w maseczce, bo na początku nie dał sobie jej założyć i ustnikiem jechaliśmy I jeszcze Staś, który już dużo czuwa i raczej mamusia jest ta dobra, u tatusia się popłakuje... ale co tam. Także chodzę nieco niedospana, na dwóch mocniejszych kawach (na szczęście Stacho po nich śpi...) no i to wysiękowe zapalenie ucha Antka... dobrze, że go nie boli. lekarka zasugerowała za jakiś czas obejrzenie u niego trzeciego migdała, ktoś coś na ten temat wie? Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 06.01.07, 21:56 Udało mi się znależć trochę czasu i fotki zamieścić)) Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 08.01.07, 13:28 Już wiem, że to, co miał Antek, to to samo, co miały dziewuszki Kasi, mamyzuzinki - mykoplazmę bądź parakrztusiec (lekarze nie są w stanie na oko rozróżnić). No i teraz ma to Staś Antek wczoraj cały dzień przespał, rano była lekarka i przy niej sie tak porzygał wydzieliną śluzową, że hej. Dostał antybiotyk - Klacid. Teraz juz jest o niebo lepiej, mało kaszle, nie rzyga - odbija sobie własnie ostatnie dni) na szczęście jest babcia, mogę się Stachem zająć... A ten na razie raz rzygnął tą wydzieliną, niedługo lekarz przyjedzie go obejrzeć i zobaczymy. Najgorszy scenariusz to antybiotyk dożylnie (szpital), mniej gorszy to antybiotyk doustnie, a najlepszy, że samo przejdzie... oklepuję, odciągam, inchaluję solą fizjologiczną, cycam, trzymam w pionie i czekam na rozwój sytuacji... Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 07.01.07, 14:59 Cześć Pooglądałam sobie zdjęcia - Aniazm - super Bardzo mi się podobają...Joanzac - plaża boska, tylko prosze wytłumacz co znaczy ten podpis "w szkole u brata"? czyjego brata i jaka szkoła? U nas jakoś leci. Szymek się uwstecznia Zaczął robić kupe tylko do pieluchy Nawet jak go posadzę na nocnik, to posiedzi i zaraz mówi że kupa nie chce wyjść. Jak mu założę pieluche do spania to jakoś zawsze wychodzi Poza tym przejawia chęć ssania smoczka! Zaczął obgryzać też paznokcie! Nie wiem czy reagować, czy przeczekać, czy co robić.... Szymka stwierdzenie egzystencjalne: szliśmy razem do sklepu. Pytam go, co kupimy. Szymek odpowiada "Tupimy chlep i bułe. Tata jest w domu, Madzia jest, wsiści siom"!!! U nas hitem ostatnich dni jest przywieziony od rodziców, z dawnych dziecięcych lat męża, projektor filmów na ściane. Miałyście coś takiego? Szymek jest zachwycony bajkami z okresu PRL-u i po dawnym ZSRR!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 07.01.07, 17:40 Iwonko, nie mam pojęcia co ci doradzić na sprawy kibelkowe Szymka(( Oli pielucha i to tetrowakojaży się tylko ze spaniem. Zawsze musi mieć chociaż 1 przy sobie. Może to reakcja na widok Madzi, kiedy ją przewijasz??? Co do pobytu naszego w Barcelonie, to mój siostrzeniec, który niedawno skończył 16 lat, już od 2 lat mieszka w Barcelonie i chodzi do akademii tenisowej Sanches-Casal. Mam nadzieję, że kiedyś będzie i nim głośno. Świetnie się chłopak zapowiada i już myśli o wyleżdzie do Kaliforni... bo tam mu za zimno?))) Rano rzeczywiście jest chłodno a on zaczyna zajęcia od 7-8. Ale.. może na następne święta polecimy dalej??? Raczej jeszcze nie. Ola ostatnio krećka dostała na punkcie kaszy!!!! Pije ją litrami!!! Czasami ciężko jej wcisnąć cokolwiek innego do buzi Za to też ostatnio bardzo urosła!!! Ma 96 cm ale waży nadal około 14-15kg. A jak Wasze dzieciaki??? Buty jesienne mamy rozmiar 25 a zimowe 26. Pozdrawiam Papa Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 07.01.07, 20:26 Jutro rano wiadomo juz że jadę w góry ale........qw$@^$@^$@ mac wcale się nie ciesze...... Zucha lepiej chyba odpukac........noc była pierwsza bez leków p/kaszlowych Musze koniecznie jechac jutro bo Julka strasznie przeżywa że mnie nie ma i ponoć pół nocy ryczała do tego miała ze 4 krwotoki z nosa( qw$#@#$@ mac) i jeszcze do tego zaczeła kasłać(qw#@$#@@#$ mac). A żeby tego było mało to mój małż się przeforsował i mu w kolanie tak coś strzykło że wogóle go nie może zginać( to juz jest w sumie jego zaniedbanie bo juz tak miał i olał). Także jadę sobie jutro ale nie odpocząć tylko doglądać następnych............... poza tym niestety robi się coraz cieplej i warunki narciarskie , mimo ich strasznego wysiłku wkładanego w naśnieżanie, sa fatalne. Niewykluczone więc że poprostu zawiniemy sie stamtąd szybciej niż planowaliśmy. tak odnośnie cofania się starszych dzieci w rozwoju przy młodszym rodzenstwie to i u mnie tak jest niestety chociaż wydawałoby sie że julka jest już stara dupa. Czasami zachwuje sie poprostu jak 3-4 latek......... Zucha moja miała z miesiąc temu 98 cm i ważyła około 18 kg teraz jej nie mierzyłam. buciki tez mamy zimówki w rozmiarze 26. Całuję Was gorąco do zobaczonka Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 08.01.07, 13:48 Ivonko- cieszę się że szpik pracuje. Przecież to rewelacyjna informacja. Trzymam ciągle kciuki żeby kolejne badania, tez niosły za sobą dobre informacje. Kurcze ja się ostatnio zjeżyłam na męża bo powiedział, że nie powinnam Julce pozwalać włączać lampek na choince. Widzi mi się miał rację, na przykładzie Twojego Szymka. Co do jego uwsteczniania- to mi wychodzi na klasyczne stawanie się dzidziusiem? Nie wiem jak się na to reaguje. A projektor z filmami pamiętam, a jakże… bardzo to lubiłam jako dziecko Joanzac- zdjęcia fantastyczne- i ciągle jeszcze mimo ostatniej aury przynajmniej dla mnie zupełnie egzotyczne- te lampki na palmach. Julka waży 16,5 kg- 17, a wzrostu nie powiem...nie mierzyłam ostatnio Mamozuzinki- ty to masz dziewczyno z tymi choróbskami i wypadkami.Ciesze się, że z Zuzią chociaż ciut lepiej. Daj namiar na te małpki- jaka firma, jaka nazwa? My powoli wychodzimy z katarku. To znaczy mnie akurat jeszcze ciągle trzyma- ale co to za katar raz na pół godziny … ) Nie wiem co się dzieje- fatalny ten 2007- od małych do dużych ale u większości choróbska- a może ten brak mrozu wychodzi? Mówią że przynajmniej wtedy zarazki się wykańczają… Kupiłam sobie książke D.Zawadzkiej „I ty możesz mieć super dziecko”. czytam Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 08.01.07, 19:41 Cześć Ja jutro jadę na konsultację z Madzią, na wszelki nie-wypadek spakowałam się.... Kata - gra Spadające Małpki jest z firmy Mattel. Przeszukałam neta ale w sklepach internetowych nie ma (cena ok 50 zł). Na allegro były po ok 80zł ale hitem (hehehe cóż ta reklama robi z ludzi) była ostatni sztuka na allegro - poszła za ponad 100zł!!! Byłam dziś z Szymkiem u koleżanki. Moje dziecko - istny anioł! Bawił się super grzecznie, ładnie prosił o zabawki...Na koniec tylko się zdenerwował bo nie chciał iść jeszcze do domu Chyba powinnam go puścić między ludzi tzn do przedszkola ale boję się że zacznie chorować a z nim Madzia.... Na koniec (może nie powinnam ale nie mogę przestać o tym myśleć) chciałam wam opisać pewne dziecko które poznałam ostatnio w szpitalu. Chłopczyk, obecnie w wieku naszych dzieci, jak miał ok 3m to rodzice zauważyli że na zdjęciach jego oczy nie wychodzą pod wpływem lampy błyskowej na czerwono tylko na biało i w ciemnościach oczy się świeciły jak u kota. Poszli z tym do lekarza tzn nie powiedzieli że to zauważyli tylko poszli bo dziecko zezowało. Lekarz zbadał i postawił diagnozę - nowotwór w oku. W zdrowym oku źrenica pochłania światło a u niego światło się odbijało. Pierwszy raz w życiu słyszałam o czymś takim. Trzymjcie kciuki. Jak nas wypuszczą do domu to się jutro odezwę... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Co tu taka cisza. 09.01.07, 22:29 Wiem, że Ivonka może nie mieć czasu. Mamazizinki jest w górach. Ja się zaraz wytłumaczę ale inne????? No ja bez opiekunki więc w ciągu dnia mam mało czasu. A jeszcze dzisiaj wieczorem rozebrałam choinkę No dzisiaj to w ogóle przegoniłam swoje dziewczyny. Spędziłyśmy 2 godziny u arelgologa bo było ponad godzinne opóźnienie. A byłam umówiona na konkretną godzinę. No ale dziewczyny były bardzo grzeczne właściwie to Julka najpierw posiedziała sobie u mnie na kolanach a Ola się posiliła i popiła a potem Ola woziła Julkę w wózku na korytarzu. Obie zadowolone z życia. Potem wpadłyśmy na obiadek do kuzyneczki, dziewczyny się pobawiły a potem jeszcze był ksiądz po kolędzie i koleżanka z synkiem Ola padła a Julka niestety męczy się z wyżynającymi ząbkami. Znaczy się ich brakiem Skończone 7 miesięcy a tu nic. Wygląda, że będą lada moment górne dwójki ale ciągle się nie mogą przebić Jutro sobie wypad do Manufaktury zrobimy, ale to już z babcią. Dzisiaj byłam sama. Jedynie co to Julka w wózku już trochę ciężkawa jest a alergolog była na pierwszym wysokim piętrze A ja się potem dziwię, że coś mnie pobolewa. Ivonko a jak tam dalsze wyniki badań Madzi. A jeszcze się pochwalę, że dziewczyny już coraz częściej się razem bawią. Dzisiaj bawiły się garnuszkiem na klocuszek FP w łóżeczku Julci a ja sobie obok czytałam książkę Znaczy się Julka obgryzała klocki a Ola sprawdzała czy paluszkiem jak przyciśnie też będzie grało i zamieniała klocki Julci do gryzienia. Jednym słowem nie tak źle Sajgon się zrobi jak zacznie raczkować. Muszę szybko jakiś zakątek dla Oli wybudować (wysokie półki) na jej ulubione zabawki. Nie myślałam, że znalezienie opiekunki w Łodzi to taki duży problem. Chyba wszyscy wyjechali na zachód(( No i jak ja mogę myśleć o powrocie do pracy. A Julka jest teraz bardzo do mnie przywiązana. Znaczy się mama niezbędna do uspokojenia z histerii. Z stara opiekunka już była zaakceptowana i Julcia też już się u nie uspokajała. No bo właściwie potrzebuję teraz opiekunki do Julci bo Ola od wrześnie do przedszkola. Ech no nie wiem jak to będzie. Teściowa może przychodzić do pomocy tylko do połowy lutego. No i załamuję się tym, że moje dziecko wciąż w nocy JE co godzinę lub dwie. Ale ponieważ do grubasów nie należy to (obecnie waży 7 kg) więc chyba tego potrzebuje. Piszcie coś wieczorem jak mam czas to chociaż przeczytam. W dzień jak już włoczę to Ola szalej na stronie z teletubisiami. pbskids.org/teletubbies/teletubbyland.html - tu jest dużo z różnych bajek i uczymy się przy okazji angielskiego Jak Ola potem ogląda po polsku to już wie jakie czynności są po angielsku. Powolutku do przodu A i hitem u nas są stempelki Trzymajcie się cieplutko i zdrowiutko!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Co tu taka cisza. 10.01.07, 08:32 o przepraszam- aj się udzielam ja mam malowanie w pracy i totalny sajgon, nic znaleść, nic posprzatać- bo malowanie na 3 raty. od wczoraj mam dopiero kompa. przesyłam wam scenke z życia rodzinnego Pt. "Czego nie należy mówić przy dziecku" (o czym oczywiście notorycznie się zapomina) jedziemy samochodem, i dyskutujemy z mężem na temat jednej osoby. Mówię, że : on to się zachowuje jak skończony.... (nie chcę dokończyć, żeby Julka usłyszała). Na co mój mąż kończy- no wiem, jak gó..arz Na co z tyłu: gó..., gó..arz Pytam się julki: julciu kto jest gó..arz? Mama!! Na co ja mówie do męża- dziękuję ci bardzo Wtedy julka: nie ma za co!! Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Co tu taka cisza. 10.01.07, 08:40 Cześć Jesteśmy w domu, nie zostawili nas Trafiliśmy do naprawdę fajnego lekarze. Młody ale widać że jeszcze nie wypalony pracą z trudnymi chorobami. Wyniki Madzi są oki, tzn nie spadły ale może to jeszcze za wcześnie od czwartowej transfuzji. Lekarz przypadl mi do serca, w końcu ktoś kto spokojnie odpowiadał na wszystkie moje pytania i to tak że mogłam go zrozumieć Okazało się że ja źle zrozumiałam wcześniejszych lekarzy (wrrr efekt łażenia od jednego do drugiego?) i nie było i nie będzie więcej badań. Przynajmniej nie teraz. Te badania które jej zrobili (jeszcze nie ma wyników) to i tak niewiele w tej chwili mogą powiedzieć bo za mało czasu upływa między transfuzjami. Musi upłynąc min 2 miesiące wtedy badania będą wiarygodne. Lekarz powiedział że teraz nie jest ważne żeby ustalić przycyznę anemii ale żeby nie dopuścić do zahamowania wzrostu i rozwoju Madzi. Każdy spadek wartości krwi, czyli anemizacja i nie uchwycenie tego powoduje że rozwój może się zahamować. Trzeba więc póki to konieczne toczyć ją tak długo jak będzie trzeba i nic się na to nie poradzi. Lekarz powiedział że może to być i nawet kilka miesięcy. Po cytomegalii i tej reszcie ona jest jeszcze zbyt słaba i nie daje rady ale z czasem transfuzje powinny być coraz rzadsze. Stan taki może się utrzymywać nawet rok! Powiedział że mam włączyć na luz, więcej się uśmiechać mniej martwić bo to niczego nie zmieni, niczego nie przyśpieszy. Powiem wam że po raz pierwszy wychodząc wczoraj ze szpitala, wyszłam taka uspokojona, nawet z uśmiechem.... W poczekalni poznałam młodą dziewczynę z 10m córeczką. U dziecka lekarze podejrzewają chorobę sferrocytozę. To choroba genetyczna. Ojciec dziewczynki ma i jego matka. Wygląda to tak jak u nas - spadek wartości krwi bo krew jest nieprawidłowo zdbudowana i przez to szybciej się rozpada. Dziewczynka miała też częste transfuzje - co 2-3 tyg, potem co miesiąc a teraz już co 2 miesiące albo i rzadziej. Z czasem organizm już nie potrzebuje transfuzji bo sam sobie radzi. Rozmowa z tą dziewczyną dobrze mi zrobiła Nie wszytko jest takie beznadziejne jak się na początku wydaje. Noszę się z zamiarem zapisania Szymka od lutego do przedszkola na 2-3 godziny. Wczoraj byliśmy się dowiedzieć, są miejsca a Szymek ze skóry mało nie wyszedł tak bardzo chciał tam zostać. Chyba warto spróbować. Marta, co to jest Manufaktura? Rozmowa z Szymkiem: wieczorny spacer po osiedlu, mnósto pytać typu co, kto po co? Nagle usłyszał jak w domu ktoś wiercił w ścianie. Znów pytania kto, po co, co? Odpowiadam i mówię "A ty mi wiercisz w brzuchu dziurę tymi pytaniami!" Na to Szymek zatrzymał się i mówi "Ale ja nie mam wieltaly"!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Witojcie 10.01.07, 09:40 dziewczynki spod samiutkich Tater Nio i ładnie faktycznie to cicho jakoś.......nio jak ja już się z tak daleka dałam radę odezwać to możew i inne się zmobilizują U nas niestety kiszka i to nawet nie taka mała( W zasadzie to wogóle nie powinno nas tu z Julką być. Mnie tak kaszel szarpie ,że mam wrazenie że mi przednie płąty mózgu sie odkleją. Przez 5 dni brałam antybiotyk pod tytułem Klacid teraz już biorę Duomox(inaczej Augmentin) więc jak się domyślacie o nartkach to sobie mogę pomarzyc a nawet jak marze to sie męczę..........psia mac nawet sie browka na rozluźnienie napić nie mogę wrrrrrrrr Julka też kaszle niestety i do tego ma jakieś zap. spojówek( Wczoraj byłam z nią u lekarza i narazie jest bez antybiotyku ale jak bedzie trudno przewidziec. Tomkowi na szczescie kolano wskoczyło na swoje miejsce i troche powoli jezdzi ale barardzo uważa i napewno czeka go wizyta u ortopedy. Ale i tak mimo wszystko ciesze sie ze tu jestem)) Widoki są przepiękne, z okiem widać Tatry nio bajka poprostu. tylko śnieżku brakuje i cuda na kiju robią żeby te stoki jakoś sie do jazdy nadawały Iwonko ale super wiadomość.))))) Dobry kontakt z lekarzem to połowa sukcesu))Powinnaś się go teraz trzymac)) Aniu jak chłopaki??? a zwłaszcza Staś bo Antoś mam nadzieję juz po antybiotyku dochodzi do siebie??? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Pogaduszki:) 10.01.07, 21:04 Manufaktura manufaktura.com/PL/index.asp - to jest gigant. Warto przyjechać i posiedzieć. Spędziłyśmy dzisiaj ze 4 godziny. Ola się pobawiła. Pochodziłyśmy sobie po rynku. Mam pozaglądała do sklepów i dała się namówić na nowy fartuszek do malowania i korale w H&M, zjadłyśmy sobie obiadek, Julcia też bo mają krzesełka a miły pan podgrzał mi dla niej obiadek. No i jakoś dzionek nam miło upłynął Teraz dziewczyny padły a jak mam trochę wolnego Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Pogaduszki:) 11.01.07, 08:37 AAa to już wiem U nas w Krakowie też nie dawno otworzyli takie centrum. Jest ich już kilka i zawsze mam dylemat gdzie pojechać Tyle że ja nie zabieram tam Szymka, wolę sama. Właśnie w sobotę chętnie bym się wybrała. Marta a w HM są jakieś ciekawe wyprzedaże dla dzieci? Szukam kurtki dla Szymka na przyszły rok. Tylko mam dylemat, bo nie wiem jaki rozmiar.... Nie mogę sie ostatnio wyspać tzn nie mogę zasnąć. To dziwne ale jak mam wstać do Madzi to jakoś nie mam z tym problemów. Szymek bez problemu przesypia noc, tylko jak wracam po szpitalu do domu to się wtedy budzi. Pewnie odreagowywuje... Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Aniazm 11.01.07, 21:37 Prosze cie, napisz co to jest ta mykoplazma? Skąd to się bierze, jak się leczy? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Ciężki dzień. 11.01.07, 22:10 Ivonko w H&M wyprzedaże były raczej marne. W kophahall i C&A były fajniejsze rzeczy. Ponieważ Ola chodzi w kurtkach z zeszłego roku to w sumie nie wiem jaki jej rozmiar kupić no i może jak kupię 2 częściowy kombinezon to wystarczy. Jest drobniutka. Ja myślę, że jak teraz nosi 92/98 to latem będzie to już typowe 98 to jesień powinna być 104, buciki na nr 24 i waży 12 kg. Dzieci już teraz tak nie rosną. Mnie się ostatnie kolekcje H&M nie podobają. Fajne są NEXT. Myślę jednak, że za rok coś fajnego wypatrzę na allegro lub u nas w halach w Rzgowie. Są tam na przykład nowe ubranka NEXT w bardzo przyzwoitych cenach i kupiłam też H&M taniej niż w sklepie a mam do nich rzut beretem A ja dziewczyny zabieram wszędzie no i że od maleńkości to się ładnie zachowują. A jak Ola przeglądała rzeczy do ubrania dla mamuni to pokazywała na bluzkę i mówiła, że pasuje albo ja jej coś pokazywała i było pasuje lub nie pasuje Też miałam zabawę. A dzisiaj byłyśmy w markecie i potem na poczcie i na szczepieniu. Moja lekarka nie chciała mi zaszczepić Julki bo ostatni miejsce było zaczerwienione i znowu się będę tułać po przychodniach przyszpitalnych. No mam już dosyć. A że nie mam opiekunki to będę się włóczyć z dwiema w bliżej nie określonej przyszłości bo kolejki. Ech ..... A pediatry za bardzo zmienić nie mogę, bo musiałabym przychodnie a reszta też nie jest lepsza. Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
aniazm Re: Aniazm 12.01.07, 11:57 tu do poczytania www.dbamozdrowie.pl/index.php?co=6&akcja=artyk&var=192 mykoplazmę można od innych chorób typu zapalenie oskrzeli i innych takich (krztusiec i parakrztusiec) odróżnić przez badanie serologiczne, więc nie mamy pewności, że to to. leczy się to tak samo, jak tamte świństwa, więc różnicy nie ma (Klacidem). u chłopaków wyglądało to tak: Antek - serie suchego kaszlu, czasem kończące się wymiotami (a tam śluz), podduszał się trochę, bo nie mógł zaczerpnąć powietrza; śluz spływa po tylnej ścianie gardła do oskrzeli i żołądka (połyka), przez nos niewiele można wyciągnąć. Potem był już mokry kaszel - wykrztuszał świństwo. Staś - kaszel, na początku suchy, później mu aż furczało, jak oddychał (czuć było pod ręką drgania), kilka razy wymiotował śluzem, teraz pokasłuje mokro, nie furczy, spływa przez nos. Obaj dostali Klacid (na 10 dni) i zadziałał nad wyraz dobrze (lekarz był baaaardzo zadowolony z dużej poprawy u Stasia), Antek dodatkowo miał stawiane bańki (kupiliśmy próżniowe), oprócz tego inchalacje Staś z soli i mukosolwanu, Antoś berodual, pulmicort i mukosolwan. No i niestety, panuje takie świństwo teraz, dużo znajomych takie cuś miało (i dorośli i dzieci). A ja od początku roku walczę z ropnym katarem wczoraj Piotrek postawił mi bańki i trochę pomogły odczuwalna poprawa w oddychaniu, ale katar nadal ropny... No, mam nadzieję, że te przeciwciała, które teraz wytworzę, pomogą też Stasiowi Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Aniazm 12.01.07, 13:50 Nio ja włąśnie od razu w poniedziałek mam zamiar lecieć do sanepidu rano i zrobić sobie badania w kierunku mykoplazmy i krztuścia dla zaspokojenia własnej ciekawości bo mnie kaszel wyszarpał na maxa. Jeśli wyjdzie u mnie będzie to jednoznaczne z tym że i Zucha teraz to miała, chcę jej teraz juz poprostu zaoszczędzić"przyjemności" kolejnego kłucia. Przy poprzednim maratonie chorobowym 2 miechy temu u moich obu bab badania potwierdziły mykoplazmę. Zucha miał myhkoplazmatyczne zap. płuc potwierdzone przez rentgen ale niestety Klacid nie pomagał. Wterdy była seria czterech antybiotyków pod rząd. TGeraz poszła na Augmentinie zresztą i mnie teraz Klacid nie pomógł , dopiero po augmentinie zaczełam oddychac jak człowiek. Dzisiaj jest tu w góraach pogoda porażka. Wszyscy pojechali do Zakopca ale ja z Julką zostałam na kwaterce bo wieje koszmarnie i jeszcze co chwila deszcz ze śniegiem pada. W miarę doszła do siebie i nie chce jej dorobic. utro już wracamy i dobrze byłoby żeby ta pogoda sie poprawiła na podróż bo bedziemy długo jechać... Iwonko ale mnie zszokował przypadek tego maluszka z nowotworem w oczkach!!!! Jakie on ma szanse??? W jaki sposób jest leczony??? Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 12.01.07, 10:12 Cześć Co, wywiało was? Anoosie, to jeszcze rozumiem...możliwości są dwie - albo wiatr ją porwał bo na wybrzeżu ponoć nieźle dmucha albo mąż nie puszcza jej z sypialni) Aniu, jak tam po weselu? Zmieniło się coś? Ja usypiam. Pogoda taka że tylko do łóżka się schować.... Chciałam na allegro kupić Szymkowi zestaw ciastoliny Dinozaur. Wynalazłam niezłą ofertę, do licytacji ale koszty przesyłki to 12zł. No szok. Przejżałąm inne i za takie same pudełko ludzie chcą 7-8zł więc jest różnica. Napisałam do gościa czemu tak drogo a on mi "bo tyle powie pani w okienku". Zrezygnowałam z zakupu. Jak gość jest taki niemiły to ja dziękuje ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax ku pokrzepieniu serc i wypróżnieniu pecherza:) 12.01.07, 16:37 JAK ZAAPLIKOWAC KOTU TABLETKĘ... Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej reki po obu stronach pyska i naciśnij lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej reki. Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną juz tabletkę. Wyjmij nowa tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie trzymając lewa ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej reki wepchnij tabletkę tak głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy. Przyduś kota do podłogi klinując go miedzy kolanami jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylnie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech zona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę miedzy zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia. Ściągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nowa tabletkę. Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać później. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedna butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie rozdrapane ramie, a następnie przy pomocy zimnej wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki "recepturki" strzel tabletka miedzy rozwarte zęby. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódka w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek aby ukoić ból. Podarta koszule możesz juz wyrzucić. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pier... kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w plot próbując ominąć kota przebiegającego przez ulice. Wyjmij kolejna tabletkę z opakowania. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny związując razem przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Juz nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła żeby spłukać tabletkę. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól zonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł opatrzyć ci ramie i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i sprawdź, czy pobliskim sklepie zoologicznym nie maja chomików. JAK ZAAPLIKOWAC PSU TABLETKE... 1. Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 13.01.07, 18:18 Co za szczęście, ze nie mam kota!! Mamozuzinki czy już się rozpakowaliście? Jak droga powrotna? jak się czują dziewczyny? Ja dziś wyszłam z Julką po raz pierwszy od trzech dni. Wprawdzie wiało ale nie aż tak mocno. Miałam dylemat czy wychodzić ale troszkę mnie sytuacja zmusiła Aniazm no to u was niezły szpital. Wracajcie szybko do zdrowia Za tydzień mam imieniny męża + moje zaległe. Chyba od którejś z was będę robić ryż po arabsku już wypróbowałam i jest pycha. Szukam jeszcze sałatek- najlepiej żeby była bez kurczaka i ananasa- bo wszystkie mam takie. Macie jakieś sprawdzone, i godne polecenia przepisy?? Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 13.01.07, 20:35 Cześć Kata, wysłałam ci przepisy na gazetowy My od wczoraj siedzimy w domu. wieje tak że nie da się wyjść. Koszmar. Dziś tylko poszliśmy dwa kroki od naszego bloku do groty solnej bo Szymek już świra dostawał, a my razem z nim Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Układanki polecam! 14.01.07, 17:54 Cześć Zakupiłam dziś dla Szymka pare układanek. Polecam wam układanki z firmy Educa. Ja je kupuje w Smyku. Troche drogie (od 20 do 50zł) ale warto. Dziś kupiłam puzzle progresywne składające się z 6-9-12-16 elementów. Wybrałam takie żeby na każdym obrazku był samochód i Szymek z radością je układał)! Kupiłam też takie puzzle 5elementowe z kótrych tworzy się historyjki obrazkowe. Dziecko uczy się myślenia przyczynowo-skutkowego. Oprócz tego mamy jeszcze puzzle 3elementowe. Do postaci zawodu dobiera się po dwa pasujące elementy np pilo - samolot - wieża kontrolna: strażak - samochód - gaśnica... Szymek uwielbia ten rodzaj puzzli. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Wielka Orkiestra!!! 14.01.07, 19:35 Poraz kolejny zagrała! I my z Olą również!!! Pomimo okropnej pogody poszłyśmy do parku miejskiego, gdzie w tym roku jest centrum Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy Zasiliłyśmy kilka puszek min w kieszonkowe Oli, wcale nie protestowała, pobawiłyśmy się przy progrmie dla dzieci, poskakałyśmy, najadłyśmy się wojskowej grochówki, do tego 2 razy zmokłyśmy, bo złapała nas niezła ulewa a teraz już w domku czekamy na światełko. Z mojego okna wszystko doskonale widać, więc oszczędzę Oli wyprawy w deszcz i wiatr, popatrzymy sobie spokojnie p[rzez okno. Zawsze lubię ten dzień, jaki by nie był i pogoda mi humoru nie popsuje! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 08:00 hejjj melduje że u nas przymroziło uszki mam czerwoniaste i obszczypane w drodze do pracy- tak wiem "trza" byłao zabrać czapke... pozdrawiam was mrozowym oddechem )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 10:05 cześć dziewczynki dotarliśmy z gór w sobotę i sie wogóle nie moge odnaleźć w tej chałupie. Zucha po powrocie strasznie się do mnie przykleiła i wogóle chciałaby żebym tylko z nia sie bawiła od kompa mnie odciąga zmora mała Tak wogóle to się nie pochwaliłam jak zdolna ze mnie bestia Jechałam do nich pociagiem nio i mieli mnie odebrać w Nowym Targu. Ja byłam tak koszmarnie chora i tak kasłałam że dopłaciłam i sie przesiadłam do I klasy żeby móc sobioe spokojnie kasłac i być sama w przedziale. Nio i super tylko w tym Nowym Targu jak sie zatrzymaliśmy to żywej duszy oprócz mnie w tym wagonie nie było. Nio i co ................gamonica jedna nie mogłam drzwi otworzyć ...........i qż$#$# nie wysiadłam ........i se pojechałam do Zakopanego...........hej nio trzeba było Kasieńko czapeczkę założyć ja mam zamiar dzisiaj wreszcie troszkę z Zuchą wyjść bo praktycznie od sylwestra to ona nie spacerowa jest. Cały czas jeszcze kaszel od czasu do czasu męczy. Ja ostatecznie wziełam 2 antybiotyki bo myslałam ze płuca wypluje tam w górach. Wczoraj zrobiłam w sanepidzie sobie badania w kierunku krztuśćca i mykoplazmy, wyniki bedę miała w piątek. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 13:30 Mamozuzinki - super ja byłam lepsza. Jechałam z bratem ze Stalowej do Lublina pociągiem. Pociąg na stacji za Stalową rozdzielał się na dwa składy. Jedziemy, jedziemy...patrzę na zegarek...kurcze, już powinniśmy być w Lublinie a tu jakieś szczere pola...Wyjżałam za okno i zobaczyłam tabliczkę z napisem "Lublin" i strzałką w przeciwnym kierunku!! Popędziłam do przedziału obok (też byliśmy z bratem sami w przedziale) i pytam gdzie jestem, co to za pociąg?....Okazało się że zostaliśmy nie w tym składzie co trzeba. Wylądowaliśmy w jakimś zadupiu (pociąg jechał do Warszawy). Mało tego żeby dostać sie do Lublina trzeba było wrócić do Stalowej! U nas też lekki mrozik ale słoneczko cudnie świeci. Po południu będzie wizyta księdza....Aż się boję bo zachowanie Szymka ostatnio jest straszne.... A ja biorę znów leki uspakajające bo nie mam już sił do Szymka. Poszłam dziś z dwójką do lekarza, po recepty dla Madzi. Szymek o mały włos nie zdemolował gabinetu. Potem na placu zabaw ni z tego ni z owego prosto w twarz rzucił dziecku piachem. Nie wiem co robię źle, mam dość mojego dziecka! Cały czas jestem na niego zła, on też cały czas robi na złość, ciągle o wszystko ryczy, spokojnie nie poczeka tylko od rana wrzaski i płacze bo to chce, tamto musi mieć. Ja spokojnie nawet siku nie mogę zrobić. Jak go skarce to zaraz przeprasza, mówi że będzie grzeczny po czym za minute sytuacja się powtarza. Jestem zmęczona tym jego płaczem. W ciągu dnia nie ma szans żeby się sam pobawił a jak już jest w pokoju to na bank coś zniszczy, rozwali, popsuje. A najgorsze że jak mu się coś nie podoba to zaczyna pluć; w domu, w sklepie, na spacerze, wszędzie.... Powiem szczerze mam wielką ochotę go zlać, porządne lanie mu sprawić.... Nie mogę spokojnie dwóch zdań zamienić z kimś bo od razu się wścieka, krzyczy, kopie. Zazdrosny czy co? Wstyd mi z nim gdziekolwiek wyjść.... Wczoraj poszłam z nim do przedszkola żeby go zapisać. Tam był bardzo grzeczny. Pani aż go pochwaliła. Nie chciał się bawić z dziećmi, nie chciał robić tego co proponowała pani. Sam się bawił w kąciku. Był troszkę nieśmiały bym powiedziała. Wzięłam formularz i chyba go zapiszę choć powiem że lekko się zdygałam bo było 8 dzieci i wszystkie smarkające;/ Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 14:44 Czyli razem Iwonko jesteśmy zdolne bestie Nio Szymonek ma charakterek trzeba przyznać........ chyba supernianię musisz zamówić Tak poważnie to odpukać takich problemów nie miałam. Julka była szalona ale na szczęście przynajmniej w kontaktach z innymi dziecmi grzeczna. nigdy tez mi zadnego obciachu w sklepie czy u lekarza nie nastrzelała bo zwyciezała jej nieśmiałośc, tylko w domu przy swoich odwalala. Nio ja mam straszny dylemat czy Zuche wogóle do przedszkola zapisywac własnie ze względu na te chodzące tam zasmarkańce. Ona i bez przedszkola wiecznie na antybiotyku więc się nawet boję pomyslec co bedzie jak pójdzie. Zapisac ja pewnie zapisze zeby miała miejsce w razie czego ale napewno nie wczesniej niż od września. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.01.07, 17:49 hahhaha to ja też miałam podobną przygodę, ale mnie zagadali żołnierze, którzy wracali do jednostki po pierwszej przepustce. tak gadali, tak gadali ze zamiast na pierwszej stacji we wrocłwiu dojechałm do głównego ivonko własnie za rada super niani ja bym ci poradziła tak- jesli idziecie do piaskownicy - powiedz szymkowi wczesniej że idziecie, i czego niewolno zrobić, a jesli pókdziecie i on cie nie usłucha- musisz go stamtąd zabrać. podobno za ktorymś razem zadziała, niestety tylko musisz ćwiczyć konsekwencje mnie skolei do szału doprowadza uciekanie julki kiedy mamy gdzieś wyjść a ona nie chce się ubrać, czasami jak bardzo chce iść to na hasło że w takim razie nigdzie nie idziemy- jednak poslusznieje ale generalnie, się nie poslucha a ja wtedy najszybciej wybucham chorowitków to ja bym też na zime.jesień nie zapisywała do przedszkola tylko raczej na wiosne Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Ma któraś program tv na nast. tydzien? 16.01.07, 20:36 Dziewczyny, macie gazete z programem na następny tydzień? Potrzebuję wiedzieć czy w następnym tygodniu będzie na Polsacie powtórka Gotowych na wszystko. Od tej niedzieli zaczyna się kolejny sezon i chcę wiedzieć czy niedzielny odcinek powtórzą w tgodniu... Kata, ja jak zdarta płyta powtarzam, uprzedzam, napominam i jak grochem o ścianę A co do ubierania, to ja jak mysz jestem spocona jak mam ubrać siebie, Szymka i Madzie i wyjść...To jest niezły wyczyn... Ksiądz już poszedł. Szymek dostał obrazem którym rąbnął o ziemie i stwierdził że takiego nie lubi! Buuuuu....Poza tym incydentem był grzeczny. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Ma któraś program tv na nast. tydzien? 17.01.07, 09:59 Ivonko - przepraszam za uporczywe nawracanie do tematu- za dużo powtarzsz, uprzedzsz, napominasz. mnei bardziej o ostatni etap chodzi- źle się zachowałeć, idziemy z piaskownicy. ja zupelnie nie wiem czy to może zadziałać, ale próbuję głosno myśleć. co do ubierania twojej dwójki to faktycznie jesteś wyczynowiec!!! gazety nie mam jeszce ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Ma któraś program tv na nast. tydzien? 17.01.07, 10:21 Wątpię, żeby były powtórki. Poprzednio chyba też nie było. Będę nagrywać więc jak coś to pisz, zresztą właściwie można by ściągnąć wszystko z netu. A co do Szymka. To pomyśl sobie Iwonko tak. Madzia płacze i mam zaraz do niej przybiega, jak ja będę płakał to mama też zwróci na mnie większą uwagę. Może on w ten sposób próbuje zwrócić na siebie swoją uwagę. Ola tak miała jak Julka miała 3-4 miesiące. Nie mogła się jeszcze z nią bawić a Julcia potrzebowała wciąż dużo mojej uwagi. Teraz dziewczyny się już razem bawią i już jest lepiej. Mniej płaczu ze strony obydwu. Julka też już płaczem tak nie wymusza. Myślę, że jeżeli to się nie poprawi po 2-3 miesiącach to znaczy, że Szymek się przyzwyczaił i trzeba nad nim popracować. No i młoda płacze.... Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Źle mnie zrozumiałyście 17.01.07, 14:02 ja napominam Szymka zanim pójdziemy do tej piaskownicy, jeszcze w domu a z piaskownicy jak coś zrobi źle to od razu go zabieram. Marta, wiem, ja to wiem ale czasem sił mi brak Coraz mniej cierpliwości mam. Ostatnio rozmawiałam o tym z koleżanką i niestety uświadomiłam sobie że patrzę na Szymka przez pryzmat Madzi. Jak jej nie było to Szymek wydawał mi się jeszcze taki mały, miał prawo tego czy tamtego nie wiedzieć, nie rozumieć a teraz jak patrzę na nich obojga to mi się wydaje że Szymek już taki duży i że to Madzia jest malutka. Rozumiecie? Tak naprawdę to on też jest mały. No, w teorii to ja jestem biegła, gorzej z praktyką Dziś po południu będzie u mnie koleżanka - psycholog. Może rozmowa z nią mi pomoże. Poza tym Szymek zrobił się strasznie pyskaty. Ma takie odzywki: zwracam mu uwagę i mówię "rozumiesz"? na co on "nie rozumiem"! i bezczelnie się śmieje.; moje "słyszysz, posprzątaj pokój", jego "nie słysze, zatkałem uszy"! A dziś koleżanka mnie zastrzeliła - pyta czy o 13tej pójdę do kina! Jej fajnie bo ma babcię do dzieci a ja? Szkoda gadać;/ Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Źle mnie zrozumiałyście 17.01.07, 16:16 No niestety Iwonko Szymek cię ma w swoim małym palcu No pomysł z klepsydrą lub minutnikiem zaczerpnięty z superniani byłby dobrym pomysłem na początek. Nastawiasz a potem konsekwencje. Ja już wiem, że wdawanie się w dyskusje z naszymi prawie trzylatkami jest bezcelowe. A i bardzo chwalę jak Ola coś zrobi tak jak proszę. A i jak coś się stanie jak mówiłam, że nie wolno to powtarzam, że mama ma zawsze rację i jest konsekwentna. Nie ma zmiłuj się. No i staram się nie nadużywać moje przewagi. Jak coś widzę, że zaczyna ją ponosić to biorę na ręce i sobie gadamy - skutkuje - znaczy się opowiadam jak nas teraz widzą inni i co mogą sobie o nas myśleć. Np, że ta Pani to pewno byłaby zła, że zrzuca rzeczy, że będzie musiała posprzątać, to może my po sobie posprzątamy i Ola podnosi i podaje mi rzeczy zrzucone z wieszaka. No ona należy do nieśmiałych w miejscach publicznych. Jak zaczyna w domu rozrabiać to wiem, że jej się nudzi. Proponuję jakąś zabawę a jak jestem bardzo zajęta to bajkę. No i np mówię jej że płaczem nic nie wskóra. A jak Julka płacze to staram się przetłumaczyć to np "zmieńcie mi pieluchę", "nudzę się" idt. Ola wtedy pędzi i zasypuje małą zabawkami lub się turlają po podłodze. Obie są zajęte. A i jak mówię że coś będziemy robić to nie określam minutowo tylko np po objedzie, jak umyjesz rączki. Czyli po jakiejś czynności. Jak bardzo nabroi to idzie sobie przemyśleć swoje zachowanie do kąta. Zazwyczaj idzie i od razu jej się chce siusiu więc pędzi do łazienki, a potem przeprasza. Ale ja się nie daję i jak kara była wyjątkowo słuszna (ugryzienie Julki w palec - nie wiem co ją opętało) to wraca ponownie. A może jesteś za mało groźna i Szymek wie, że i tak kara nie będzie taka dotkliwa. A kupowałaś książki z serki KAMYCZEK. One są bardzo pouczające z morałem. superniania.onet.pl/ I DUŻO CIERPLIWOŚCI. Jak się buzuje we mnie to i Ola bardziej szalej. Jak jestem wyluzowana to i gazetę do śniadania poczytam i dziecko samo zje zabawiając młodszą Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 artykuł - mały tyran w rodzinie 17.01.07, 16:18 www.vulcan.edu.pl/rodzice/dom/rodzic/maly_tyran.html Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Takie tam.. 17.01.07, 16:37 Młoda śpi 25 minut więc mam jeszcze Byłyśmy dzisiaj w poradni do spraw szczepień co by pogadać i wyznaczyć termin. Znaczy się faktyczne szczepienie za trzy tygodnie 8 lutego a już jesteśmy w plecy czasowo ponad 2 miesiące. Dziecko zdrowe brak przeciwwskazań ino nasza służba zdrowia szwankuje. Mam nadzieję, że mróz przyjdzie i dziewczyny będą nadal zdrowe. A ponieważ szczepimy się Infanrixem 5 w 1 to jak lekarka orzeknie, że można szczepić to się ubierzemy i popędzimy do apteki go zakupić. No normalnie paranoja. A to dlatego, że było zaczerwienienie przy poprzednim szczepieniu i moja pediatra odmówiła szczepienia nawet na moją prośbę. Ech..... I się tak tuła po tych lekarzach, jak nie arelgolog, to dermatolog i teraz szczepienia Julki. A jutro idę zaszczepić Olę na ospę wietrzną. Podpytani znajomi pediatrzy mówią, że warto wydać 140 zł. Julka jak będzie miała 13-14 miesięcy też będzie zaszczepiona (znaczy się mam taką nadzieję). Ola była dzisiaj z Babcią na godzinnym spacerze i stwierdziła po nim, że się zmęczyła i wsunęła talerz zupy. Co do przedszkola to trzeba by do 2-3 w okolicy się zapisać. Jedno bardzo oblegane, a na inne nie mam pomysłów. Ponieważ szukamy opiekunki do Julci (dzisiaj przychodzi na rozmowę) to liczę się z tym, że jak Ola będzie w przedszkolu to i czasem w domu ale to to nie powinno być problemów. Zastanawia mnie jednak to, czy Julka nie nabierze szybciej odporności jak ją Ola będzie zarażać. Tak się kochają, że o izolacji mowy nie ma i do tej pory chorowały razem. Ivonko oglądałam zdjęcia i Madzia wygląda super. Mała strojnisia A Szymek wygląda na bardzo grzeczne dziecko (ale silnie stąpające po ziemi). Jak teściowa patrzy na co Oli pozwalam to oczom nie wierzy, to nic że czasem mam trochę sprzątania ale ile radochy a i Ola staje się bardziej samodzielna. Jak zaczyna robić na złość to kończymy (czasem już za długo dla niej). No i skończyło się rumakowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Takie tam.. 17.01.07, 19:20 ja bardzo często analizuję swoje postępowanie w stosunku do julki, no i wydaje mi się że popelniam błędy ale nie umiem ich "zlokalizować" ale zgadzam się z Martą- widze że kiedy jestem zdenerowowana/zmęczona to nie mam cierpliwości, zloszcze się i nie umiejąc trafić do Julki szybciej się wnerwiam. no ale często nie potrafie się opanowac dlatego z zainteresowaniem czytam wasze doświadczneia i porady, bo czasmi uda się coś wlaściwego dla siebie uchwycić Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Takie tam.. 17.01.07, 20:34 He he... Jak mąż w domu to młodą wysyłam do niego i jakoś łatwiej wtedy się opanować. Ale pomaga mi myśl, że to że np bałagani i nie słuch mnie niczym w stosunku do tego co przeżywają rodzice chorych dzieci. Zbyt często ostatnio odwiedzam szpitale. No i zaczynam jej spokojnie tłumaczyć i to uspokaja mnie wewnętrznie. No i jak sobie pooglądałam tą nianię to też mnie bardziej wyluzowało. Nie mówię, że mnie nie .... ale staram się opanowywać a przynajmniej nie pokazywać jej. A no i zauważyłam, że jak zignoruję coś to ją to nudzi i więcej nie robi. A i jak mu ciągle Iwonko tak gadasz to moim zdaniem On już tego nie słucha. Zmień to, bądź bardziej groźna. Niech wie, że nie żartujesz. No była opiekunka. Dziewczyna ma 27 lat i jest po szkole medycznej, ma na imię Maja. Zobaczymy jaka będzie dla Oli i Julki. Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: Takie tam..muszę się wyżalić 20.01.07, 16:50 no poszło... może to znak, żeby jednak nie? eeeee, po prostu musze, bo nie mam komu. mój mąż wrócił wczoraj , nie było go dwa dni i od razu sie okazało że chory, dziś ma 39,8. bierze rutinoscorbin i polopiryne. nie wiem jak mam mu pomóc. a wyzalić się w sprawie zuzy. opowiem co sie zdarzyło. dziś wybrałam sie 1 raz od 3 dni na spacer , najpierw zrobiliśmy zakupy a potem prawdziwy spacer wkolo osiedla, potem zuza bawiła sie jeszcze wkolo domu. rzucała kulkę i goniła ją po spadzie garażowym, łapała i tak na okrągło. w końcu uzanałam ze juz dosc. kilka razy było to już ostatni rzut. i potem wzięłam ją opierającą sie do domu. a w domu wrzask. nie chciała sie rozbierać i koniecznie chciaa wracać. spojrzałam na zegar , jak na moją core było późno. co oznacza że była śpiąca. cały czas starałam sie być spokojna. własciwie to powiedziałam raz ze pójdziemy jeszcze raz na spacer po obiedzie i ze nie będę zwracać uwagi na jej krzyki póki sie nie uspokoi. no i poszłam. wydawalo mi się ze jak ją zignoruje to bedzie efekt. no i nie doczekałam sie. cały czas krzyczała, potem chciała sie przytulić. wtedy udało mi sie ją rozebrać i zaniesc do łóżeczka.niestety w tym samym momencie obudził się mały i zaczął płakać. mówię do niej że zaraz wróce, że muszę go wziąć i tu dopiero zaczęła się jeszcze wieksza histeria. długo by opowiadać. w koncu ze złości w mojej sypialni powyrzucała wszystkie bety z łóżka i zasnęła. przezywacie takie akcje? co w tej sytuacji pomaga? mąż mówi ze najlepiej nastepnym razem dac jej klapsa wtedy zapamieta i wiecej tak nie zrobi. dla mnie to żadne wyjście. zaznaczam że, tym razemc stosowałam sie do poradników i byłam spokojna. wsadzacie dzieciaki do przysłowiowego kąta? moja zuza natychmiast by sobie z niego wyszła. no to własnie sie obudziła lece.... Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 18.01.07, 11:27 witajcie iwona ja mam dokładnie to samo, oki nie miałam aleksa, to zuzia była malutka. miałam dużo cierpliwości, choć przyznaje ze tez nie zawsze. ale miałam czas. a teraz jestem niewyspana i ciagle coś mam do roboty w domu, nie mam czasu zeby usiąść. w domu praktycznie sama. tez nie mam babci do opieki a męża ciągle nie ma, (musze przyznać ze jak jest to mi bardzo pomaga, stara się jak nigdy, musze go chwalić). no i to chyba jest wyczerpanie materiału. mam straszne wyrzuty sumienia. bo nigdy tak wiele nie krzyczaam po dziecku. a jej zachowanie wynika ze zmian jakie zaszły w domu, jest to chyba zazdrość. też na wszystko reaguje płaczem i to takim że czasem trudno ten płacz uspokoić. czesto mam wrażenie ze specjalnie halasuje, choć tłumaczę że mamy teraz czas dla siebie i ze jak obudzi brata to bedę musiała się nim opiekować. wieczorem robię sobie postanowienia że nie będę się tak denerwować, że nie będe krzyczeć. a nastepnego dnia dzień zaczyna się od "rozróby". najgorsze ze jak porównuje to co pisze Iwona to moja córa wypada na anioła. no to koniec już, muszę lecieć.... Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 wiało... 19.01.07, 13:27 Czy u was w nocy też powiało??? u nas lało wiało i była BURZA Z PIORUNAMI w styczniu!!! to mi się w głowie nie mieści... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: wiało... 19.01.07, 13:57 Nooo Przestawiłam aż łóżeczko Julci bo pod kominem stało i tak mocno wiatr wpychał powietrze, że aż mnie było zimno. No i mamy piękną wiosnę tej zimy jeszcze do poniedziałku, ciekawe czy potem wiosna szybko przyjdzie, czy zima będzie trzymać? No i ja poproszę śnieg Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: wiało... 19.01.07, 15:03 właśnie przeczytałam, że ma być zima od przyszłego tygodnia. może w końcu się uda i będzie śnieżyć. bo już dość mam zaklinania pogody, a ta nic... chcemy z zuzą lepić bałwany i jechać na narty. jak myślicie, już czas żeby niepełnym trzylatkom zakładać narty, nie na zjazdy oczywiście, ale żeby oswoić? ja kiedyś widziałam na stoku bardzo małe dzieci które sobie rewelacyjnie radziły. takie dzieci chyba nie mają problemu strachu. a nawet jak nie narty to sanki też mogą być. tego roku zima w ogóle jest wietrzna, pomijając taki wiatr jak wczoraj i dziś, wychodzicie na dwór w taką pogodę? ja mam dylemat, bo mnie sie chce , zuza też by poszła, ale martwie się o aleksa bo ma 2 miesiace, a nasz wózek nie ma porządnej osłony. wszędzie w tv bębnią o choróbskach. ans na razie omijają. pomijając lekkie przeziębienie sprzed 2 tygodni. ale my nie mamy za wiele kontaktu z innymi dziecmi, moze to nas chroni . w sumie to musze poszukać dla zuzi takich kontaktów. na razie nie mysle o przedszkolu. no juz woła, obudziła się. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 A propo wrzasku... 20.01.07, 21:02 Nie wiem czy któraś z was przeżyła bunt przy wychodzeniu po szczepieniu z gabinetu. Lekarka miała taki pierwszy przypadek. To a propos joannamamazuzi. Od 12 do 16.40 byłyśmy w manufakturze i Ola wyszalała się za wszystkie czasy - nóżki ją bolały, spocona ale szczęśliwa. A potem 17.15 szczepienie Olci na ospę. Płakała jak poczuła zimno i spokój zaraz. Ale histeria zaczęła się jak Ją zaczęłam ubierać a tu wrzask ona zostaje ona chce pomagać Pani doktor i nie wychodzi. Julka na rękach u pielęgniarki wrzeszczy bo to obcy No normalnie załamka. Na korytarzu już czekają następni. Nie mam czasu aby ona sobie tak postała w samych rajtuzach. Siłą ją ubrałam no i wychodzę z gabinetu po kurtki. Ubrałam Julkę i do nosidełka. Wchodzę do gabinetu a tam Ola grzecznie stoi w samych rajtuzach a Pielęgniarka ze skruchą do mnie "sama się rozebrała" Ja się pocę już w kurtce ludzie się głupio gapią bo moje tłumaczenia wydają się bezsensowne. Więc znowu siłą ją ubrałam i wychodzimy a ona ryczy i do gabinetu chce wrócić. 10 minut ją wpinałam do fotelika pomagając sobie kolanem - była jak w transie nic do niej nie docierało. A na ulicy w deszczu ciężko dziecku pozwolić się wykrzyczeć. Na szczęście Julka była spokojna. Jak dojechałyśmy do domu to znowu nie chciała wysiąść z samochodu dobrze że mąż już był i zaczął pertraktacje. Ale najlepiej pomogło jak posadził ją sobie na kolanach i zaczęliśmy spokojnie ze sobą rozmawiać Ola się wyciszyła i dołączyła do rozmowy. Groźby i krzyki tylko pogarszają sytuację. Mnie właściwie chciało się śmiać a ludzie patrzyli jak na idiotkę. Bo właściwie Ola w tych rajtuzach była grzeczna ino wyjść nie chciała Myślę, że to właśnie ze zmęczenia. Raz nam urządziła taką scenę przed kąpielą po męczącym dniu. Muszę teraz o tym pamiętać i mam nadzieję, że się to nie powtórzy. A co do wiatru to teściowa od czwartku nie ma prądu bo drzewa połamały betonowe słupy i pozrywały linie... Ech co to za zima... Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: A propo wrzasku... 20.01.07, 22:17 no coś mi to żywcem przypomina. a tak poza tym to sama siebie muszę czytać, gdzie Was dziewczyny wywiało. jescze coś dorzucę z mojego podwórka. jak zuza była mała to zainstalowałam w całym domu zabezpieczenia, tzn bramki na schodach, w gniazdkach elektrycznych, szafki skleiłam taśmą klejącą lub zbyszek zainstalował pastikowe skoble takie specjalne. wszystkie cenniejsze "skarby" przeniosłam na wyzsze pólki. no i teraz zuza umie zrywać taśmy i potrafi sie dobrać do skobli. i dziś np otworzyła szafkę w kuchni z elektrycznymi urządzeniami. no i chciała sie mikserem pobawić. no i dla mamy klops. na razie udało mi sie przetłumaczyć, ze to nie do zabawy, ale czuje ze na tym sie nie skończy. przeczytałam niedawno w jakiejś uroczej książce, że podobno jak się wpaja rocznemu dziecku, ze pewnych rzeczy ruszać nie wolno, bo należą do rodziców bądz sa niebezpieczne, to się ma potem spokój. czyli przegapiłam ten właściwy moment a tak poważnie to ja na wiele pozwalam swojemu dziecku, nie przypuszczam żeby moja mama na takie rzeczy mi pozwalała. zresztą mówi mi że zuza się szarogęsi. np jak robie omlety to sama przynosi olej z lodówki, dosypuje mąki, miesza. staram sie zeby pracowałą ze mna. tylko ze teraz coraz częsciej jest tak ze ona sama sobie wynajduje zajęcia. i nagle znajduje ją jak wyciaga wszystko z lodówki a i przypomnialo mie sie jeszcze zdarzenie z dziś: mówię do niej pozbieraj te zabawki a ona na to : ja nic nie rozumiem. i jeszcze mam problem z małymi robaczkami. takie czarne z pancerzykami, wygladają z daleka jak siemie lnu, latające są. znajduje je tylko w kuchni, najpierw pojedyncze sztuki a dziś, o zgrozo około 30(przez cay dzień). zaznaczam ze mam czysto w miarę. generalne porządki robiłam pod koniec października, przed urodzeniem małego, wszystkie stare rzeczy powyrzucałam. co to moze być i jak bezpiecznie się tego pozbyć?? pozdrawiam i życzę dobrej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Zabezpieczenia. 21.01.07, 12:42 Ola już dawno zabezpieczenia z Ikei otwiera a te canpolu ciągle górą i szafka z ciastkami A też np Ola pomagała mi wykrawać pierniczki na święta. Podaje sól do jajecznicy. Razem sprzątamy i myjemy naczynia. No i pomaganie sprawia jej frajdę. Teraz śpi po basenie a tatuś walczy z młodszą bo od rana jest na NIE, no może poza czasem spędzonym w basenie. Tak mała macha nóżkami i rączkami, że wzbudza sensację. No dziewczyny pewno dopiero wieczorkiem lub w poniedziałek się odezwą. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki różności 21.01.07, 20:58 hej dziewczynki jakaś taka rozlazła jestem ...nic się nie chcieć.........a do tego jeszcze wściekła bo znowu chorubsko u nas......... i żeby było weselej to znowu ja......... w zasadzie to w poniedziałek skończyłam brać 2 antybiotyk a juz z czwartku na piatek znów mnie tak głeboko w gardle zaczeło drapać.teraz kaszlę na maxxa znów i do tego strasznie boli mnie krtań i mam zielonego gluta zwłaszcza rano.........julka też kaszle ale bez tragedii do szkoły chodzi ale jak długo to nie wiem../. Qrna chyba ja se teraz będę musiała szczepionkę na uodpornienie zafundować......... jutro ide do lekarza pewnie mi sieknie znów antybiotyk..... Iwonko nie odzywasz się , mam nadzieję że wszystko u Was w porządku????? Ja u mojej Zuchy jak wpada w histerie bądź cos przeskrobie stosuję metodę Super Niani czyli karną poduszkę. Napoczatku oczywiście uciekała i nie siedziała na niej ale teraz juz wie że jak sie będzie podnosic to ja tam będe odkładac do skutku więc siedzi i trzepie łapami i nogami ale juz nie ucieka. Zucjha jak jest sama to jest złote dziecko natomiast jak sa z Julka to obu im odpala i wtedy sa wojny Ja osobiscie Zuchy mojej na narty jeszcze nie biore . Ona się zupełnie nie nadaje, ona taka pierdółka straszna jest, ale jak patrze z perspektywy czasu to Julka spokojnie by sobie w tym wieku dała rade. Zawsze była sprytna i zwinna , jak miała 3,5 roku to smigała juz na dwóch kółkach, u Zuchy nie licze nawet na cztery hehhehe Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: różności 21.01.07, 21:03 No dobra a co byście zrobiły w mojej sytuacji. Znaczy się wyprowadzenia z gabinetu. Do dzisiaj Ola prosi o wizytę u Pani doktor Iwonko odezwij się co u was.... Odpowiedz Link Zgłoś
anoosia2 Re: różności 22.01.07, 09:00 Cześć Witam po prerwie, leniaw jestem i nie chciało mi się logować , b nawet bym coś napisa, ale co ja się będe tłumaczyć, leniwa jestem i tyle. CO do twojej przygody MArto z Olą w gabinecie to jestem pod wrażeniem u nas zawsze kończy się płaczem czy trzeba czy nie. A twoja to chyba będzie pielęgniarką. Co do samego powodu wizyty w gabinecie, ja małej na ospe nie szczepiłąm bo nie zdąrzyłyśmy dokładnie rak temu byłą chora. ZAstanawiam się znowu nad pneumokokmi, jedna dziewczyna na innym forum pisała, że teraz po 3 roku życia jest dużo tańsze, a ja planuje OLiwie dać do przedszkola, wię chyba miało by ono sens. Ivonko jak tam u was, jak Szymek i MAdzia? Odpowiedz Link Zgłoś
anoosia2 Re: różności 22.01.07, 09:03 POniższy post jest dowodem na mój wtórny analfabetyzm i tym, że mam za długie paznokcie, a nimi ciężko się pisze, hi hi jak sama siebie przeczytałam to się dobrze uśmiałam, sorki. Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax Re: różności 22.01.07, 11:27 siem przemogłam, bo też leniwiec mnie złapał.... marto- kup ( jeśli nie masz) zestaw lekarza i bawcie się w domu do upadłego, może się jej przeje? zrób jej fartuch ze starego podkoszulka, recepty i pieczątkę, może zadziała. też się martwię o iwonkę, co się dzieje? Odpowiedz Link Zgłoś
mouse1001 Re: A propo wrzasku... 07.02.07, 22:10 Potwierdzam, że najlepszym sposobem nie jest zabezpieczanie szafek i szuflad, ale uczenie dziecka, że nie wolno do nich zaglądać. My nie zaklejaliśmy, bo 5 minut po zaklejeniu okazywało się, że pilnie czegoś potrzebujemy właśnie z zaklejonej szafki. Z początku był kłopot, bo mały buszował wszędzie, ale oddaliśmy mu dolną szufladę w regale do dyspozycji, a ja pozwoliłam wywalać ciuchy z jednej swojej szafki i on ten układ zaakceptował. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 22.01.07, 13:30 Cześć Zyjemy Nie pisałam bo hehehe nie mam czasu....Kompletnie przez ostatnie dni jestem rozbita, nie mogę sie pozbierać i jestem strasznie niezorganizowana. Co u nas? Szymek jak Szymek daje czadu prawie każdego dnia. Dziś w sklepie zrobił rozrube bo mu nie kupiłam jajka niespodzianki. Ugryzł mnie w rękę. W takich sytuacjach ja nie reaguje, mój mąż się wkurza że pozwalam mu się wydzierać ale ja wiem że nie da się z nim romawiać (tzn Szymkiem) więc nawet nie próbuje. Dopiero jak wyjdziemy to mu tłumaczę. Wiem i rozumiem że takie krzyki mogą ludzi denerwować, przykro mi ale co mam zrobić?...szarpać się z nim? Bez sensu. Może za którymś razem zrozumie że jak mówie Nie to Nie i koniec. No tak, Marta mnie rozszyfrowała Nie jestem chyba zbyt groźna dla Szymka i może dlatego mnie nie słucha? Ale ja nie umiem być dla niego groźna Wiem że źle robię ale od tej całej sytuacji z Madzią to mi mózg wyprało. Jak tylko Szymek zaczyna płakać to mnie się żal go robi, no bo przecież takie ciężkie chwile przechodził, bo mnie nie było itd więc się nad nim użalam. Oczywiście w duchu. Kiedyś jego fochy nie robiły nam nie wrażenia a teraz jak tylko zaczyan przepraszać i mowić "kocham cie" no to wymiękam. On chyba mną manipuluje. Poza tym go rozpuściłam. Kiedyś np zasypianie trwało góra 10 min a teraz...i godzinę. A to jeszcze jedno buzi a to jeszcze jedno przytulenie i jeszcze jedno i jeszcze...Nie mam serca mu odmówić. On krzyczy jak wychodzę, że chce tylko jedno buzi i tak schodzi. Ja się za 100 buziakiem wkurzam bo już nie mam sił go usypiać i tak w kółko. Teraz się zrobił strasznie mamusiny, trochę przez sytuację a trochę przez ojca (pisałam wam już o tym). No i nie wiem co zrobić...tzn wiem ale nie mam sumienia? sił? no nie wiem.... Co do Madzi - kilka dni temu wyglądała strasznie. Już miałam jechać do spzitala ale przeczekałam i na drugi dzień już było oki. Potem przeanalizowałam dzień i wyszło mi że to przez wiatr i brak snu. Szymek tamtego dnia też był nie swój. Zaczęłam z Madzią rehabilitację od piatku. Pani pokazała nam pare ćwiczeń, głównie chodzi o to że Madzia ma nierówne strony, bo to nawet nie jest asymetria. Rączki Madzia zostawia jakby w tyle, dlatego trzeba ją tak zabawiać, nosić, ukłądać żeby rączki wychodziły do przodu. Powolutku sama widzi że tak jest lepiej i jest chętna do współprawcy. Wracajać jeszcze do Szymka - koleżanka psycholog która byłą ostatnio u nas, jakby potwierdziła to co ja już dawno mówiłam, Szymek ma cechy dziecka z ADHD. Teraz i tak to ciężko stwierdzić ale jednak....Pożyjemy zobaczymy. A co do mnie - za kilka dni mam urodziny, 30te! Wybrałam się na poszukiwanie prezentu Wróciłam z niczym (no poza kosmetykami któe zawsze kupuję takie same) i wróćiłam z podłm nastroju. Nic mi się nie podobało a jak już mi się podobało to cena...ech.... Pomysł z zestaem lekarskim jest fajny ale u nas się nie sprawdził tzn w tym znaczeniu że wytrzymał w całości godzine! Szymek rozniósł go w proch! Marta, może Ola była już włąśnie tak zmęczona że nie miała siły wyjść Spokojnie, ja następnym razem zrobi ci taką awanturę to sie bedziesz martwiła. Okoliczności były dla niej łagodzące Wczoraj się wnerwiłam. Do 22giej czekałam na Gotowe na wszystko. Już normalnie o tej porze to ja śpie! Kiedy się doczekałąm okazało się że to powtórka odcinka z I serii! Myślałam że mnie trafi! Dziewczyny, oglądałyście? Ja wyłączyłam po paru minutach no w sumie mam nadzieję że to była powtórka....hmmm...bo jak nie....wrrr A co do szczepień...ja na początku lutego mam wizytę w poradni szczepień. Nie wiem czy będę mogła zaszczepić Madzie i na co? Też się zastanawiam nad pneumokokami/meningokokami. Szymka też chyba przed przedszkolem powinnam szczepić...Zapytam i dam wam znać. Jak oduczyć picia mleka z glukozą? Madzia pije tylko słodkie Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 14:50 Kasiu, to chyba ty kiedyś pisałaś iż Julka bawi się PUSami? Mam pytanko - jeśli masz je to czy Zuzia jest nimi zainteresowana? Bawiła się? Zastanawiam się czy nie kupić Szymkowi ale nie wiem czy nie jest jeszcze za mały i od jakich książeczek zacząć... A może słyszałyście o Logico primo? Odpowiedz Link Zgłoś
anoosia2 Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 18:19 A co to są PUSy? Co do odstawiania glukozy to może sukcesywnie dodawaj coraz mniej, rozłóż to na długi okres to nie zauważy. Odpowiedz Link Zgłoś
anoosia2 Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 18:21 A gotowe na wszystko to faktycznie była powtórka, ja przypadnkiem przełączyłąm i się ucieszyłam, że są znowu, a tu figa stare odcinki i to od początku, bo 2 serie to mało oglądałam i nawet było by miło nadrobić zaległości Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax Re: pytanie o PUSy 22.01.07, 21:05 hej Iwonko, poczytałam o tych PUSach i logicach, fajne zakupię jak tylko wznowią. ja mam zabawy edukacyjne, tyle że się kurzą, ciągle zapominam do nich zajrzeć maks ma swoje ulubione zabawki i zabawy więc nie szukam nowych bo mamy cały skład, ale te są fajne. a tak z innej beczki, to czy wy też tak macie że ciągle chcecie coś zmieniać w domu? ja tak. teraz zmieniam się- to znaczy się odchudzam, już 2,5 kilo w 10 dni poszło, ale przede mną jeszcze hohoho ze 20 kilo, ale zaczęłam i się zawzięłam, a poza tym mieszkanie, ciągle coś bym zmieniała, meble kolory dodatki, fisia mam. o może któraś z was chce kupić nową szafę mamut z ikea- niebieską 2 drzwiową- już ich nei ma w sklepie, są tylko pojedyncze, według mnie brzydsze, bo mi się koncepcja zmieniła...i spzredaję. eh wariatka, lubicie swoje mieszkania? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 różności 22.01.07, 21:36 Co do lekarza to mamy i już Ola od jakiegoś czasu się nim bawi. Myślę że to jednak zmęczenie. Gotowe na wszystko nagrałam i nie oglądałam. Nie mam czasu i siły. Julce tak mozolnie wychodzą zęby, że niedługo ja swoje stracę Ech co 20 minut wstawałam bo popłakiwała i się wierciła. Jak były te wichury to dziewczyny też były bardzo marudne. Ola dzisiaj babci zrobiła niezłą szkołę pozlową Zmieszała ze sobą - uwaga - 4 układanki 30, 2 układanki 60 i jedną 100 elementową. No nie sama układała ale w tej kupie wyszukiwała klocki. Mama musiała pomóc. Babcia się poddała Oj Iwonko ja bym tak szybko go nie zakwalifikowała. Kuzynka robiła badania do pracy magisterskiej na temat dzieci z ADHD i wszystkie przypadki,które jej były przedstawione znaczy się dzieci nie miały ADHD a tylko były tak zwane żywe. Musiała zmienić temat pracy magisterskiej. Jest magistrem psychologii. Jedno co stwierdziła to najłatwiej powiedzieć ADHD aby rodzice poczuli się usprawiedliwieni. Ola też ma dni, że jest grzeczna pod warunkiem, że poświęcam jej cały swój czas. A i nigdy nie ulegam. Wie, że i tak nie to nie. Jak zaczyna coś histeryzować to udaje mi się odwrócić jej uwagę. ALE tatę naciąga na wiele rzeczy bo ma go owiniętego wokół palca tak jak Szymek ciebie i tu wystarczy tylko podkówka. Synek mamusi a córeczka tatusia Odpowiedz Link Zgłoś