Czerwiec 2004 - część V

    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 06.07.07, 13:07
      Cześć
      Po raz pierwszy od dawna cieszę się że dziś pada....W końcu bez wyrzutów
      sumienia mogłam posprzątać mieszkaniesmile Szymka posadziłam przed kompem,
      włączyła bajki o Franklinie (w miesięczniku Moje dziecko były 2 płytki z
      przygodami Franklina, w sumie 8 bajek), Madzia spała. W końcu wyszłam na
      prostąsmile

      Zamieściłam zdjęcia Madzi w czapeczce od Joanzac.

      Anoosia, fajnie że się odezwałaś...Jak ja zazdroszczę Ci tej plażysmile
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 07.07.07, 11:28
      Cześć
      Zamieściła kolejne zdjęcie w czapeczce od Joanzac (innej czapeczcesmile) Ciocia
      Asia się trochę naprodukowałasmile

      Idę dziś do kina na Piratów. Już nie mogę się doczekaćsmile

      Buziaki
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 07.07.07, 18:18
      Film był zajefajnysmile Moim zdaniem była to najlepsza część choć dość długie były
      wprowadzenie w akcje. Marta, zmykaj do kina jeśli jeszcze nie byłaś....
      Ciekawe kiedy będzie kolejna część...bo że będzie to nie budzi wątpliwości....
    • s.ivona Re: Tekst Szymka 07.07.07, 21:32
      Co wieczór, przed spaniem Szymon wspólnie ze mną odmawia Aniele Boży z twarzą
      zwróconą do obrazka z chrztu. Powiedzieliśmy Szymkowi że tam na obrazku jest
      aniołek który go codziennie pilnuje.
      Szymek - Dziś nie mogę powiedzieć. Ty powiedz mamusiu
      Ja - ja nie mogę, bo to twój aniołek....
      Sz - A gdzie jest twoj?
      j - Ja mam swojego tam w pokoju u Madzi
      Sz - to Madzia pożyczyła ci swojego?smile)
    • s.ivona Re: Gdzie jesteście.....? 10.07.07, 18:07
      SMUTNO MI BEZ WAS! ODEZWIJCIE SIE!

      Ja jutro idę z Madzią do neurologa. znów kontrol tych komór....

      Poza tym jakoś leci. Szymon daje mi nieźle popalić. Zrobił się też niedobry dla
      Madzi. Cały czas ją bije, zabiera jej wszystko co tylko wpadnie jej w ręce.
      Rozmawiałam ostatnio z koleżanką która ma dokładnie identyczną różnicę wieku i
      u niej starszy reaguje dokładnie identycznie więc może to chwilowe. Widzę że i
      Szymon ale też i Madzia są o siebie na wzajem zazdrośni. Jak tato trzyma Madzie
      to Szymon świruje i na odwrót. Bardzo mnie to męczy.

      Madzia nadal nie nauczyła się sama siadać ale za to zaczyna wstawać.

      Idę robić obiad na jutro żeby mi chłopcy nie pomarli jak zostaną samismile
      • kata74 Re: Gdzie jesteście.....? 10.07.07, 18:49
        Ivonko ja jestem w Dąbkach.. wink))))

        odpoczywam od Tv bo okazło się że nie ma w pokoju tylko na korytarzu i nikomun
        się nie chce chodzić, odpoczywam od komorki która się wyładowała a mnie się
        niechce jej naładować.
        oczywiście nie zrezygnu\owałam z neta i jak tylko wsyałałam pozostałych do
        cyrku ( bilet dla dorosłego 40 zeta) ro zaraz poleciałm do kawiarenk smile)

        jest średnio ciepło ale nie zimno, nie pada to duży plus, było bardoz
        słonecznie w niedzielę i w poniedziałek ale był taki silny wiatr że z plaży
        nici, wieczorem poszliśmy nda morze julka szcąeliwa latała na bosaka i
        oczywiście tak uciekała przed falami, że ostatczenie raz a dobrze się nie udało
        i juleńka pięknym szczupakiem wylądowała w wodzie. teraz jestem przezorna w
        placeku mam zawsze zmianę ciuchów i różne akcesoria...

        ja nie narzekam - odstersowuję umysł i ciało problemami dnia codziennego, z
        przyjemnością spaceruję, cieszę się że nie muszę gotować, dużo i z
        przyjemnością śpię jak tylko się da... za to mój mąż wymyśla co raz to nowe
        rzeczy do marudzenia czym doprowadza mnie to wrzenia.... marzę żebyśmy
        poszukali jeszce pokoju do przyszłej środoy ale czuje ze będzie trudno,
        zobaczymy....

        IVONKO- zakupiłam polecaną przez ciebie książkę. przyznam bez bicia że po
        odczytaniu okładki podeszłam do niej z pewną rezerwą. stwierdziłam że 1. cena
        przystępna, 2. a jest gruba to starczy na cały tydzień 3. więcej wydam na
        kolorowe gazetki ICO IVONKO??? wsiąkłam jak głupia czytałam nocami, czytałam
        podczas kąpieli julki, wszędzie i wciąż żeby sie tylko dowiedzieć... skończyłam
        po 2 dniach te marne 400 stron DZIĘKI POSTOKROĆ gdyby nie Twoja podpowiedź
        pewnie bym jej nigdy nie przeczytała

        pozdrawiam serdecznie i dziękuję naszej koleżance że się na forum udziela bo
        inaczej nic bym nie przeczytała

        trzymam kciuki za badania Madzi...

        ps teksty Szymka jak zwykle rewelka smile),
        • aniazm Re: Gdzie jesteście.....? 11.07.07, 10:10
          ja jestem w domu, ale mi się nie chce pisać... ostatnio tylko czytam.
          chłopaki, a szczególnie Antoś, dają mi popalić. wczoraj, to myślałam, że wyjdę z
          siebie i stanę obok, przedtem ukatrupiwszy swego pierworodnego. jestem już nimi
          bardzo zmęczona, a perspektywa wyjazdu nad morze na dwa tygodnie mnie nie
          pociesza...

          Antek zrobił się nieposłuszny, ma słuch wybiórczy i dociera do niego dopiero za
          15 razem to, co powiem. oprócz tego jest na NIE, wszystko na odwyrtkę, np.
          ja- idziemy na ciacho?
          a- ja nie chcę ciacha, ja chcę spać!!! (ryk...)
          ja- no to idziemy spać.
          a- ja chcę ciacho, nie chcę spać!!! (jeszcze większy ryk...)

          przed snem codziennie są awantury, ryki, płacze, histerie... i oczywiście robi
          wszystko, co tylko może wymyślić, łącznie ze sprzątaniem pokoju.

          Stacho tez już nie raz i nie dwa przez Antka płakał...

          także Iwonko, możemy sobie ręce podać...

          mam nadzieję, że to przejściowe.

          Ze swojej strony postaram się być bardziej spokojna (meliska zakupionawink)) ),
          mniej krzyczeć na Antka (może to dlatego...???) i poświęcać mu więcej czasu,
          tylko już nie wiem kiedy... no coś się wmyśli.

          ostatnio oglądałam na tvn style "i ty możesz mieć jakieśtam dziecko" z
          Zawadzką. było o rodzeństwie. i cóż, prawie wszystkie wytknięte tam błędy
          popełniam...
          największym błędem, jaki robimy, jest zrzucanie na Antka opieki nad Stasiem,
          oczywiście nie zostaje sam z nim w domu smile) ale, jak wychodzę z pokoju proszę
          Antka, żeby popatrzył na Stasia itp. tak bardzo chcę pomocy przy dzieciach, ze z
          jednego zrobiłam "opiekunkę"... myślę, że tu jest pies pogrzebany, bo on wcale
          nie chce pilnować Stacha, on ma swoje sprawy do zrobienia.

          no i proszę, jesteście wspaniałe - tylko wysłuchałyście, a jak mi pomogłyście big_grinDD

          kurczę, muszę nad sobą popracować...
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 12.07.07, 12:57
      Cześć
      Po wczorajszej wizycie u neurologa....na przełomie sierpnia/września będziemy
      robić tomografie głowy. Zanosiło się na to od dawna....No i dobrze, może ona
      wykarze co się dzieje. Dobra wiadomość to taka, że przez ostatni miesiąc komory
      nie powiększyły się, obwód głowy też nie....Na moje pytanie czy mamy "szanse"
      na wodogłowie pani tylko rozłożyła ręce. Trzeba czekać - usłyszałam.

      Kata - miło mi że książka ci się spodobałasmile Ja teraz czytam Czarownice z
      Portobello Coelho a w oczekiwaniu jest ponoć równie świetna jak Cień wiatru -
      Historyk. Przeczytam, to zdam relacje.

      Ja nie staram się Szymkiem wyręczać. Wystarczy że robi to mój mąż. Kiedyś
      zostawił Szymka z Madzią (Szymek pilnuj Madzi - powiedział). Efekt - Madzia
      spadła z wersalki.
      Ja raczej zachęcam Szymka żeby pobawił się z siostrą. Kończy się to na tym że
      ciągnie ją do swojego pokoju, daje zabawki a sam się czymś zajmuje. No ale
      liczy się intencjasmile

      Powiem wam szczerze że mam trochę wyrzutów sumienia względem Madzi. Poświęcam
      jej dużo mniej czasu niż Szymkowi. Szczególnie jeśli chodzi o np taki czas
      TYLKO dla jednego. Dla Madzi mam go mało, prawie w cale dla Szymka codziennie
      wieczorem. W łóżku się tulimy, śmiejemy, opowiadamy różne "głupoty" (jak to
      mówi Szymek). A Madzie wkładam do łóżeczka i wychodzę. Mam nadzieję że jak
      podrośnie to też tak będzie jak z Szymkiem. Tylko co? Rozdwoje się? Mają osobne
      pokoje przecież.....

      A jak to jest z tym czasem u was podwójne mamusie?smile
      • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 12.07.07, 18:42
        Iwona - trzeba będzie kłaść spać o różnych godzinachsmile

        co do książek - czytałam cień wiatru i historyka - fajne, mroczne, historyk aż
        tak mocno mnie nie wciągnął. polecam Dana Browna, Arturo Perez-Reverte, no i
        oczywiście klasykę - Pratcheta i Sapkowskiegosmile) ja lubię fantasy, więc ostatnio
        wyciągnęłam DragonLance i wałkuję przygody magów i wojowników.
        lecę do dziecismile
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 13.07.07, 15:12
          Co zaczynam pisać to mi forum siada i lisy giną. Albo coś w domku przeszkadza.
          Dziewczyny poszły na spacer a ja miałam takie plany i co komp....
          Mnie alergolog wysyła Julkę do szpitala. Bo się źle rozwija bo, że za chuda.
          Powiedziałam, że się nie zgadzam i czekamy na koniec strajku i wizytę u
          gastrologa. Moim zdaniem jest OK ale nie ma siły przebicia u lekarzy. Oni nie
          patrzą na dziecko całościowo tylko wagowo. A że cała jest malutka i z ich wagą
          wyglądałaby jak piłka to już się nie liczy. MAM DOSYĆ strajku lekarzy a
          pozostali są niezadowoleni. Ech mam nadzieję Iwonko, że tobie przeprawa z
          lekarzami jakoś lepiej wychodzi.

          Wróciliśmy z wesela i jak znajdę chwilę czasu to wam zdjęcia prześlę ale proszę
          o cierpliwość.

          Teraz wyjeżdżamy na tydzień ale dopiero za tydzień jak już się pogoda popsuje z
          powrotem. Ech kiepska w tym roku nijak coś zaplanować. Pewno jak sobie coś za
          granicą na przyszły rok upatrzę to u nas będzie żar tropików.

          Dziewczyny śpią razem w jednym pokoju więc jest łatwiej ale już powoli szykujemy
          drugi pokój. U nas do zasypiania i kąpieli jesteśmy we dwoje i po prostu
          dzielimy się dziewczynami. W dzień robimy dużo we trzy albo dziewczyny same
          przychodzą się poprzytulać. No i jak Ola gotuje to Julka też sobie coś tam
          miesza łyżką w garnku. Dwie dziewczynki przynajmniej takie same zabawki mają. A
          hitem dla Julki jest tablica magnetyczna do rysowania. Teraz będzie miała
          imieninki to może jej kupię nową bo o tą to walka jestsmile Generalnie Julka woli
          zabawki Oli i na szczęście tak nie bierze do buzi już.
          Ola za to siedzi w ciastolinie godzinami.
          Jak pogoda dopisze to pójdziemy do ZOO. Ola potrafi nazwać zwierzątka ale
          pozapominała jakie odgłosy wydają. Uczymy się więc z Julką od nowa. Namawiam Olę
          żeby właśnie to ona uczyła Julkę jak robią zwierzątka. A no i muszę Julkę
          pochwalić bo super robi hopa hopa na gumowym koniu Oli. Trochę tylko konia się
          trzyma a Julka super utrzymuje równowagę, no i jak chodzi to już też mniej
          upadków. www.allegro.pl/item210610314_konik_na_biegunach_rock_n_rody.html
          myśmy tylko kupili beż biegunów.
          No dobra dziewczyny przyszły spadam.
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 16.07.07, 13:08
      Cześć
      Miałam dziś w planach wyjście na spacer już o 8 rano. Miałam wyjść tylko na
      godzine - dwie...Nie sposób było Szymka wciągnąć do domu! Ten żar tropików w
      ogóle mu nie przeszkadzał. Wróciłam o 12! Teraz oboje śpią.

      Szymek strasznie obgryza pazury! Już mnie normalnie krew zalewa! Miałyście może
      taki problem? Co zrobić?

      W środe mam kontrol u hematologa. Strasznie jestem ciekawa wyników bo Madzia
      wygląda jakoś tak inaczej niż wcześniej. Nie jest już w ogóle żółta, tylko
      delikatnie bladawa ale różnica jest widoczna....Zobaczymy...
      W tym całym strajku powiem wam że mamy dużo szczęście. Hematologia w ogóle nie
      strajkuje a nasza neurolog przyjmuje swoje dzieci zapisane w terminarzu. Jest
      ok ale wiem że inni nie mają tyle szczęścia. Jedyne co, to fakt że nie mogę się
      dodzwonić na szczepienia ale to akurat zlewam bo w stanie aktualnym (czyt
      powiększające się komory) nie odważe się zaszczepić Madzi.

      A mam jeszcze pytanie - dziewczyny, przygotowujecie jakoś dzieci do pójścia do
      przedszkola? Chodzi mi o np szczepienia, coś na odporność itp czyli bardziej od
      tej strony zdrowotnej.
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.07.07, 21:56
        Od dzisiaj Ola zaczęła łykać tran w kapsułkach (dobrze, że umie łykać tabletkismile)
        Jeszcze muszę pogadać z lekarzami Julki co jej na podniesienie odporności bo mi
        ją Ola przecież będzie zarażać. Jak możecie coś podpowiedzieć co dla roczniaka
        to słucham. Tak właściwie to ostatnio właśnie Julka nas zaraża.

        My dzisiaj piaskownica i basenik pod parasolem. Ech nie lubię takich skrajności
        ja wolę tak 25-26 stopni. Nie mieszkam w tropikach ale z drugiej strony dzieci
        się nie nudzą a zapowiada się następna fala deszczów a w śród nich nasz urlopiksad

        Iwonko proszę o wieści z placu boju a ja ciągle czekam na gastrologa aż
        przestanie strajkować. Ech CZMP to chyba skończy na końcu.
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 17.07.07, 13:10
          Jessssu, dziś to już przegięcie z tą pogodą...Wyszłam o 8 rano i już nie dało
          się oddychać. Ja nie mam pojęcia jak Szymon to wytrzymuje ale on jest w siódmym
          niebie. wołami nie idzie go do domu zagonić. Madzia dziś wymiękła. Na spacerze
          zrobił się nagle blada strasznie więc te pędy do domu. Wykąpałam oboje, od razu
          im się humory poprawiłysmile Teraz śpią a ja milion spraw w domu robię.

          Na samą myśl że jutro mam jechać AUTOBUSEM!!!! do szpitala bo słabo mi się
          robi. Rano (6:30) jakoś będzie ale powrót.....

          Spadam bo na poddaszu mojego mieszkania (tu mam kompa) jest chyba ze 100 stopni.
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 17.07.07, 13:12
          zapomniałam z tego gorąca...Marta a to nie o właśnie tym Instytucie Matki Polki
          mówili wczoraj w wiadomościach że grozi mu upadłość? Religa coś mówił o
          zamknięciu szpitala.....
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 17.07.07, 14:24
            No witajcie kobitkismile)))
            Ufff, strasznie gorąco!!!! A mnie dzisiaj jeszcze jazda autem do klienta
            czeka!!!!! Ale wolę to dzisiaj załatwić niż zrywać się rano.
            W pracy się wkońcu zaczyna normowaćsmile)))) Mam nowych ludszi, póki co ich
            sprawdzam, ale chyba się nadadząsmile)))) Ja też mogę trochę odetchnąć, ale nowe
            zamówienia przychodzą a jeszcze mam zaległości!!!!
            Na dodatek szykujemy się do ślubu mojej niani!!!!Ale atmosfera bardzo gęsta się
            ostatnio zrobiła wokół młodych i jeszcze różnie może być??? Ja osobiście bym
            jej odradzała, ale to jej życie.
            Zrobiłyśmy już stroiki na stół, girlandy i jeszcze parę pierdół do dekoracji.
            Tort na rowerze zamówiony i wszystko na włosku wisi???!!!!! Trudna sprawa!!!

            Poza tym trzymamy się całkiem okismile)))Czego Wam wszystkim życzę!!!!
            Buziaki i pozdrowienia!!!!!
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 17.07.07, 14:26
              wiadomosci.onet.pl/1573316,11,item.html
              piszą o centrum
              • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 18.07.07, 12:48
                Cześć
                Ja już po wizycie w szpitalu. Wyniki Madzi marność nad marnościamisad Liczyłam
                że będzie dużo lepiej tym bardziej że dopiero 3 tyg po transfuzji jest. Lekarz
                powiedział że to wynik upałów, że teraz dużo dzieci takich jak Madzia
                przychodzi. Za tydzień pewnie transfuzja będzie.
                Problem z Madzią jest też taki że po transfuzjach szpik nie pracuje, odpuszcza
                sobie, bo przecież krew dostał z zewnątrz. Następuje hemoliza, szpik zaczyna
                pracować ale już nie daje rady wyjść z dołka i znów trzeba toczyćsad I tak w
                kółko dlatego więc nie możemy wyjść z tych transfuzji.

                Pytałam też o przedszkole Szymka. Powiedział że warto zaszczepić na pneumokoki,
                meningokoki i grype. Natomiast co do środków uodparniających to niestety ale
                jakiś rewelacyjnych efektów to nie ma się co spodziewać.

                I jeszcze poranny Szymek
                Po przebudzeniu wpadł do pokoju gdzie spał jeszcze ojciec (poza nim wszyscy już
                byli na nogach bo ja szykowałam się już z Madzią do szpitala).
                _ Tatusiu, skończył się już twój czas na spanie? zapytał Szymek budząc go
                Mąż zaspany, ledwo oczy mógł otworzyć mówi - Nie, jeszcze nie!
                A Szymon na to
                _ Mój sie juz skończył! Idę malować farbami.
                Była dokładnie 5:45!!!!
                • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 18.07.07, 20:26
                  He he he dobry ten twój pierworodny.

                  Ola jak tatuś czytał baję o świnkach i wilku.
                  -Tato a dlaczego wilk chce zjeść świnki.
                  -Bo jest głodny. (i tu myślał, że koniec pytań)
                  -(Ola) A kto zrobił wilka głodnym?

                  No i my chyba zaczniemy się rozglądać prywatnie za gastrologiemsad Porażka z
                  ICZMP - ciekawe co to teraz z tego wyjdzie. Ja bym ten nasz rząd jednak
                  rozwiązała. Mają zbyt głupie pomysły. Ja bym może tylko trochę pediatrii
                  przeniosła do głównego budynku bo mały.

                  Joasiu a widzisz nie ma tego złego. A jak się mieszka. No i jak będzie Olcia
                  chodzić do przedszkola.

                  Miałam męczący dzień i nie mam siły zebrać myśli. Iwonko podziwiam Cię i trzymam
                  kciuki za Madzię. Jest silna.
                  • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 20.07.07, 13:17
                    Witajcie kobitkismile
                    No fajne gadki wstawiają już nasze maluchysmile))) A pyskują czasami???? Bo moja
                    Olcia potrafi!!!sad((((( Nie zabardzo pamięta co i z czym, więc poskładała sobie
                    kulde mać!!!!! Ło matko, jak ojciec przyjedzie, to się zdziwi!!!! A do mnie
                    ostatnio powiedziała:
                    mamusiu! małpećko ty moja!!!!!!smile)))))
                    No pękałam ze śmiechusmile)))

                    Mieszka się świetnie, ale dzisiaj urwanie głowy!!!! Praca, dostawy, zamówienia
                    a jeszcze fryzjer kwiaty i tort odebrać muszę!!!!!
                    Do przedszkola to nie ma problemu, bo bnędziemy razem jeżdzić z Olcią a na zimę
                    jeszcze zobaczę, jak będzie żle, to przezimuję w mieście.

                    Ja w naszym rządzie tez bym tylko bombę spóściła!!!! Szkoda słów!!!!
                    I nic się na lepsze nie zapowiada!!!!

                    Lecę dalej.
                    Pozdrawiam i zdrówka wszystkim. Madziulku nie dawaj się!!!!
                  • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 20.07.07, 13:17
                    Witajcie kobitkismile
                    No fajne gadki wstawiają już nasze maluchysmile))) A pyskują czasami???? Bo moja
                    Olcia potrafi!!!sad((((( Nie zabardzo pamięta co i z czym, więc poskładała sobie
                    kulde mać!!!!! Ło matko, jak ojciec przyjedzie, to się zdziwi!!!! A do mnie
                    ostatnio powiedziała:
                    mamusiu! małpećko ty moja!!!!!!smile)))))
                    No pękałam ze śmiechusmile)))

                    Mieszka się świetnie, ale dzisiaj urwanie głowy!!!! Praca, dostawy, zamówienia
                    a jeszcze fryzjer kwiaty i tort odebrać muszę!!!!!
                    Do przedszkola to nie ma problemu, bo bnędziemy razem jeżdzić z Olcią a na zimę
                    jeszcze zobaczę, jak będzie żle, to przezimuję w mieście.

                    Ja w naszym rządzie tez bym tylko bombę spóściła!!!! Szkoda słów!!!!
                    I nic się na lepsze nie zapowiada!!!!

                    Lecę dalej.
                    Pozdrawiam i zdrówka wszystkim. Madziulku nie dawaj się!!!!
                    • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 20.07.07, 15:28
                      Czołem wszystkim po długiej nieobecności. Chyba przed urlopem czerwcowym ostatni
                      raz na forum sie odzywałam.

                      Podłączam na fotoforum pare zdjatek z wakacji rowerami po Jurze.
                      Okazało sie, ze urlop przebiegał inaczej niż sobie wyobrażaliśmy. W trakcie
                      pakowania, niepilnowany Antek wylał na siebie prawie wrzątek. Poparzył mu na
                      szczęście tylko czubeczki palców u nóg, ale było to jednak poparzenie II
                      stopnia. Musiał nosić 2 tygodnie bandaż na nodze, nie można było go kąpać i co
                      parę dni musieliśmy udać sie do szpitala na konsultacje do chirurga (a było to w
                      trakcie strajku). Nie wiem komu mam dziękować, że przygoda z wrzątkiem nie
                      skończyła sie gorzej...
                      A poza tym wyjazd był super udany. Codziennie padał deszcz lub była burza...
                      Pierwszego dnia na rowerach tak zmokliśmy, ze chlupała nam woda w butach. Antek
                      nie wytrzymywał długo w przyczepce rowerowej, wiec jeździliśmy rowerami co 2-3
                      dzień, a poza tym uprawialiśmy turystykę samochodowa... NO i okazało sie, ze
                      Antek bardzo źle znosił przenosiny z jednego miejsca noclegowego na drugi i
                      zanim sie przyzwyczaił - ciągle płakał- nie zje, nie pójdzie, nie wstanie itp.
                      Poza tym ugryzł mnie kleszcz, a w trakcie wyjmowania urwał sie... Sama nie wiem,
                      czemu uznaje ten wyjazd za udany? Chyba z powodu pobytu w Ojcowskim Parku
                      Narodowym. Tak cudownego miejsca, pełnego spokoju, zieleni i strumyczków, już
                      dawno nie widziałam.

                      Jeśli chodzi o śmieszne powiedzonka Antosia to najbardziej śmieszy mnie, że
                      uznał z jakiś względów określenie "masz Ci los" za wulgarne i wymawia je czasami
                      zaśmiewając się do rozpuku! Woli je nawet od "kurde".

                      Byliśmy z Antkiem w tym roku już na 3 weselach. Całkiem dobrze się bawił do
                      jakiejś 22 -23. Jednak po ostatnich 2 weekendach (jeden w Kielcach, drugi w
                      Ostródzie) chyba jednak jego układ odpornościowy nie wytrzymał i Antek
                      rozchorował się. Wymioty, ropa z oczu, wysoka gorączka... Po raz pierwszy
                      zaliczył antybiotyk, po którym już następnego dnia w zasadzie był zdrowy!
                      Czekają nas jeszcze 2 wesela w te wakacje, i chyba już go na nie nie
                      zabierzemy. A jakie są Wasze doświadczenia w tym względzie?
                      • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 20.07.07, 15:55
                        a tak wogóle to moje fotoforum zostało zarchiwizowane i teraz nie umiem do niego
                        dodawać zdjęć. Czy muszę założyć nowy wątek na forum Nasze dzieci? sad
                        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 20.07.07, 21:27
                          Do zarchiwizowanych nic nie dodaszsad

                          A ja drugi dzień bez opiekunki bo chora a teraz serialik będę z mężem oglądaćsmile

                          A przyszły tydzień urlopik. No to papatki na dłużejsmile
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 21.07.07, 21:31
      Cześć
      Właśnie skończyłam usypianie Szymka. Nudził mnie o bajkę o kotku który nie jest
      chory. Pojęcia nie mam o co mu chodziło więc mówię
      _Ja znam tylko o chorym kotku
      _Ale ja chce o takim który nie jest chory
      Więc wymyśliłam
      _Pan kotek nie był chory i leżał w łóżeczku i.....
      A Szymona na to
      _ Jak nie był chory to nie mógł leżeć w łóżeczku! Idź już, tata teraz
      przyjdziesmile)

      Ciekawe jaką bajkę tata opowiesmile

      Tak Joanzac, Szymon też pyskuje a raczej odpowiada takim niegrzecznym tonem i
      jeszcze tupie nogami. Strasznie tego nie lubię! Aż czasami się boję co to
      będzie po pójściu do przedszkola;/

      Miałam tego nie robić ale nie wytrzymałam i przeczytałam spoiler ostatniej
      części Harrego Pottera;/ Teraz to już naprawdę nie będę mogła wytrzymać do
      polskiej premiery....
      • kontaminacja Re: Czerwiec 2004 - część V 22.07.07, 20:08
        Sprawdz gazetowego smile.
      • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 23.07.07, 21:18
        hello kobitki, nie mam czasu poczytać a co dopiero odpisać, ale mam jeden
        problem i pomyślałam,że może wy pomożecie- skąd ściągnąć odcinki "chirurgów",
        czy któraś wie? ma? oddam wszystko za informację.... pozdrawiam serdecznie i
        życzymy zdrówka tym, co go potrzebują a całej reszcie uśmiechówsmile
        • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 24.07.07, 15:11
          aklimatyzuję się na powrot w domu i w pracy wrrrrrr
          ja chcę jeszce na wakacje...


          Julka złapała katar na sam koniec pobytu. jak mi się uda to powysyłam na
          gazetowe meile- nasze zdjęcia- podpatrzylam od Marty smile

          wśieklam się na swój wygląd i obciełam wlosy z pół dlugich zapinanych stale w
          kitke na takie za ucho, lepiej się czuję


          liczać na waszaą przeogromną wiedze prosze o rozstrzygnięcie sprou
          ideologicznego ktory mi się trafił z koleżanką- czy urodzenie pierwszego
          dziecka przez cc, powoduje że kolejne MUSZĄ być przez cc czy kolejny poród
          może odbywać się naturalnie
          • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 24.07.07, 15:53
            Cześć
            Dziś wyruszyłam z moją dwójką, koleżanką i jej 4latka autobusami (dwoma) do
            koleżanki w stanie błogosławionymsmile Przyjechały jeszcze trzy kolejne baby z
            dzieciakami i było super. Podróż to było niezłe przedsięwzięcie logistyczne ale
            warto było. Teraz moje dzieci już padły, ja zamówiłam sobie pizzęsmile

            Kata, odpowiadając na pytanie - to chyba zależy od tego DLACZEGO przy pierwszym
            było cc. Oto przykłady
            1. koleżanka urodziła pierwsze przez cc bo przy porodzie (zaczęła rodzić
            normalnie) okazało się że nastąpiła niezgodność tzn ona miała za wązki kanał
            rodny i dziecko nie było w stanie przejść. Teraz jest w drugiej ciąży i będzie
            cc. Odstęp między porodami 2 lata 6m
            2. szwagierka pierwsze urodziła przez cc bo dziecko było ułożone pośladkowo.
            Teraz rodzi na dniach, w planach jest poród naturalny. Nie ma podstaw do cc,
            odstęp między porodami 2 lata 4m.
            3. nasza Marta, urodziła Ole przez cc a Julke przecież naturalnie. Jak wróci z
            urlopu to pewnie się wypowiesmile)
            4. koleżanka - dwa porody, dwie cesarki ale ona w obu przypadkach miała
            wskazania medyczne.
            5. koleżanka - pierwsze urodziła przez cc (zaczęła normalnie ale zaczęło
            zanikać tętno dziecka), drugie urodziła też przez cc bo nie chciała komplikacji
            a lekarz zgodził się na wykonanie cc, więc to było niejako na życzenie.
            6. koleżanka - pierwszy poród naturalnie, drugi przez cc ze względów medycznych
            (trudna ciąża), odstęp 7 lat

            No i tak dalej i tak dalej....przykładów można mnożyć ale nie zawsze po
            pierwszej cesarce MUSI być drugasmile

            Ja też przeżywam kryzys swojego wyglądusad W sobotę poszłam poszaleć na
            wyprzedażach. Załamka - nie jestem gruba, wchodzę w 34-36 ale coś mi się
            porobiło z biodrami i tyłkiem na ciążach i mam problem z kupieniem spodni. Ja
            do tego jestem niska więc też beznadziejnie wyglądam w spódnicach.
            Nie mogę sobie też dobrać kremu do twarzy. Twarz mam wrażliwą, alergiczną a do
            tego "świeci się" i trochę mam zaczerwienione policzki;/
            Ogólnie nie czuję się za dobrze, biorę witaminy ale mam częste zawroty głowy i
            strasznie bolą mnie kolana. normalnie się sypiesmile

            Trzymcie kciuki za jutrzejszą transfuzje Madzi. niech to szybko pójdzie...
            • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 26.07.07, 10:45
              Ivonko za wyjaśnienia serdecznie dziękuję- na Ciebie mozna liczyć!!! i to jak
              szybko

              za wyprawę z 2 maluchów jestem pełna podziwu!!!!
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 26.07.07, 08:41
      witajcie

      kto tam jeszce wakacjuje? a kto juz po jak ja sad((?

      w sobotę ide sobie zrobić badania pod kontem tarczycy, wiecei ja ciągle jestem
      zmęczona, zniechęcona, bez zycia
      po drugie znalazlam w gazecie jakąś 2 dniową kurację oczyszczającą- więc tez
      zamiarzam sróbować, podobno nagromadzenie toksyn w organixmie tez daje taki
      efekt, chociaz teraz wszytscy trabią na temat odtoksyczniania- sa nowe kuracje
      tabletkami i płynami w aptece, więc może ten gazetowy artykuł to też ma
      byc "trendy"

      w domu będize reomont- i to nie byle jaki!!!! zwiękaszmy mieszkanie o doadtkowy
      pokój z którego będzie sypialnia dla nas i drugi na garderobę. niesttety te
      pomieszczenia są w fatalnym stanie i właśiwie trzeba gruntownego remontu, już
      amówililiśmy okna, skuliśmy stery tynk, terazszukamy fachowców to prac
      murarskich, grzewczych i malarskich...
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 26.07.07, 13:11
        cześć
        My już po transfuzji. Wczoraj poszło błyskawicznie. Wiecie, za każdym razem jak
        Madzi leci ta krew to ja doświadczam różnych uczuć. Ostatnim razem byłam zła,
        smutna że nie udało się wytrzymać. Wczoraj chyba się cieszyłam. Po raz kolejny
        życie pokazało że ma nad nami przewagę. Pamiętacie może, pisałam wam o pewnej
        matce która 3 lata czekała na to żeby zrobić badania córeczce. Krew pobrali
        ale...nadal nic nie wiedzą. Badania nie wyszły, nie udało się nic ustalić!
        Lekarz powiedział że tak może być i u nas choć to mało prawdopodobne ale
        może...No więc skoro tak, to po co ja mam się zadręczać, liczyć i łudzić się.
        Chyba lepiej odpuścić i żyć tym co jest teraz.
        Najważniejsze że krew Madzia dostała, że już wygląda lepiej i czuje się lepiej.
        Teraz prowadzę wśród znajomych agitację żeby oddawali krew dla Madzi. Moja
        wampirzyca bardzo uszczupla zapasy w centrum krwiodawstwa.

        Kata, my nigdzie nie jedziemy na wakacje. Mąż nie ma urlopu tzn ma ale mało i
        trzyma go na awaryjne sytuacje gdy trzeba będzie zostawać z Szymkiem gdy ja
        będę w szpitalu z Madzią.

        Ja kupiłam sobie dziś witaminy i magnez. Mam nadzieję że poczuje się lepiej.

        Anoosia - wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Bawisz się dobrze?smile Może
        jakiś babski wieczór?....
    • s.ivona Re: kontaminacja - poczta n/t 26.07.07, 13:22
      • kontaminacja Re: kontaminacja - poczta n/t 28.07.07, 23:57
        Przeczytalam smile! Czekam na ciag dalszy, jak tylko bedzie osiagalny smile. Dzieki raz jeszcze.
        • marta.28 już po wakacjach:(( 29.07.07, 20:53
          Dzisiaj wróciliśmy. Dziewczyny się wypluskały w jeziorku, wybawiły w piasku,
          pojeździły na kucykach a wczoraj wyprawa na rowerze wodnym. Huśtawki na placu
          zabaw obowiązkowe przed snem. Jednym słowem sielankasmile szkoda tylko, że tak
          krótko. Mąż ma dużo urlopu ale nie ma czasu go wykorzystać.

          Z cc jest tak, że jeżeli pierwsze związane było bezpośrednio z akcją porodową to
          jest duża szansa, że drugie może być naturalnie rodzone jak u mnie. Można też
          USG sprawdzić czy blizna jest OK znaczy dobrze zrośnięta. Jeżeli natomiast cc
          było spowodowane problemami zdrowotnymi to następne też raczej jest cc.

          Madzia jest silną dziewczynką. My też łazimy po lekarzach, trzeba to wpisać w
          codzienność jak wizyta towarzyska i jakoś inaczej już na to patrzy.
          • kata74 Re: już po wakacjach:(( 30.07.07, 19:48
            Marta a gdzie byliście bo z opisu wygląda smakowicie wink

            a ja walcze z remontem, brrrr zgrywam fachowców, okazuje się że wolne terminy
            dopiero na listopad/ grudzień buuuu, a ja myślałam że szybciej pójdzie

            u nas dziś 15 stopni. ulewa, potem gorączka bo słonko wyszło- powśiekać się
            idzie z tą pogodą....
            • marta.28 Re: już po wakacjach:(( 30.07.07, 21:41
              Byliśmy w OSiR Wawrzkowizna www.wawrzkowizna.com.pl/ polecam dla dzieci
              super.

              Teraz za to tonę w praniusmile) Ale warto byłosmile)
              • mamazuzinki Re: już po wakacjach:(( 30.07.07, 23:06
                i ja też jestem przelotem:d Właściwie powinnam być z dziećmi u teściówki na
                działce ale sie wyrwałam na trzy dni pranie mega porobić. Oststni tydzień
                bylismy na wsi i było super. Przyjechało troche znajomych z dzieciakami także
                było zero nudy.
                teraz Julka znowu jest na koniach do niedzieli i myślę że w poniedziałek znowu
                sie z nimi przemieszczę na wieś. mam cichy plan od 18 sierpnia zostawić młode
                na tydzień teściówce i samej sobie wrócić do wawy pobyczyc się i zrobic
                generalne porządki. Mój chłop w tym czasie wyjeżdza na łódke więc byłabym
                naprawde samabig_grin
                Zucha wreszcie sie odblokowała i gada coraz więcej chociaz daleko jej do
                tekstów jakie sypie z rękawa np Szymekbig_grin
                Marta Wawrzkowizna super ale ceny tez super;P ja moge z czystym sumieniem
                polecic na mazurkach osrodek Łoś www.kobylocha.pl . Też dla dzieciaków
                rewelacjasmile)
                pozdrawiam i całuję Was a szczególnie gorąco Madziulka Iwonkikiss**
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 31.07.07, 13:18
      Cześć
      U nas dobrze. Madzia po toczeniu odzyskała siły i koloryt na buzi. W ciągu tych
      paru dni nauczyła się sama siadać!!! oraz zaczęła mówić coś pośredniego między
      ma-ma a me-me!! ale zawsze ewidentnie zwraca się wtedy do mniesmile) Bardzo się
      cieszę z tych jej osiągnięć a jednocześnie tak mi żal że chorobą ją troche
      stopuje w rozwoju bo faktem jest że zawsze po transfuzjach jej rozwój
      przyspiesza.

      Przez kilka dni był u nas mój tato. Czułam się jakbym miała wakacje bo Szymek
      bawił się, spacerował i zasypiał z dziadkiem. Ja zajmowałam się Madzią.
      Madzia ma niestety okres strachu przed obcymi. Jest to wprost przerażające i
      nowe dla mnie. Szymon nigdy się nie bał obcych, chętnie ze wszystkimi się
      bawił. Może u Madzi ten strach wynika z doświadczeń szpitalnych a może taka już
      jest bo pomijając chorobę jest baaardzo różna od Szymka. No więc przez ten
      strach jej spacery stały się z dwójką bardzo męczące. Do tego stopnia się boi
      że nie mogę nawet od wózka odejść na krok (w dosłownym znaczeniu). Nie daj boże
      ktoś jak mnie przy niej nie ma, podejdzie, zagadnie, wyciągnie rękę - histeria
      na całe osiedle. Koleżanki już się nauczyły i nie zwracają uwagi jak ona
      płacze. A ja przecież muszę czasem podejść do Szymka żeby zainterweniowaćsmile
      Mam nadzieję że jej przejdzie.
      Wyobraźcie sobie że jak mój tato przyjechał w sobote to Madzia pozwoliła mu się
      dotknąć w poniedziałek!

      Od jakiegoś czasu pobolewają mnie zęby. Poszłam do dentysty i okazało się że to
      nie zęby a dziąsła! Mam początki paradontozy. Pięknie, rozsypuje sięuncertain
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 31.07.07, 14:29
        witajciesmile
        Ja nie tylko po ale nawet nie przed wakacjami jestemsad((((
        Siedzę w pracy, co prawda juz się trochę upożadkowuje, ale nadal przywiązana
        jestem jak na smyczy.
        To trochę męczące dla mnie, bo zawsze mogłam decydować o swoich godzinach to
        teraz muszę więcej czasu poświęcać, żeby już ze sklepu w czasi dnia nie
        wychodzić, bo ciągle ktoś, coś ode mnie chce!!!!

        Cieszę się Iwonko, że trochę wytchnienia miałaś, czasami nawet tylko obecność
        kogoś bliskiego jest bardzo pomocna.
        Ja już czekam na małżonka, przylatuje w piąteksmile))Ola się też tatusia doczekać
        nie może. Teraz się pewnie znowu zacznę rozrywać pomiędzy 2 domy, bo jeszcze
        teściom chatę trzeba odnowić, a to też zajmuje czasu. Kolory itp rzeczy spadną
        na mnie, więc czeka mnie mnustwo latania.
        Ola miewa się całkiem dobrze, ale właśnie muszę iść, bo mnie wołają
        pa
        • s.ivona Re: Tekst Szymka 31.07.07, 18:52
          Mój tato już dziś pojechał do domu ale po drodze wstąpił jeszcze do swojej mamy.
          Zaczęłam tłumaczyć Szymkowi że jego dziadziuś pojechał do mojej babci a jego
          prababci. Mówię do niego
          - Ja mam babcie i ty też masz babcie. Dziadziuś pojechał do mojej babci a
          twojej prababci
          - Nie! Tylka ja mam babcie. To nie twoja babcia a ja ci swojej babci nie
          pożycze!!!smile
          • marta.28 Re: Tekst Szymka 31.07.07, 22:03
            He he he dobre.
            Oli często się zdarza tłumaczyć Julce czy kuzynce, coś co my jej wcześniej
            tłumaczyliśmy. Np: nie skacz bo uderzysz główką i będziesz miała guza itd. Sama
            niestety nie słuchasad
            Julka dostała na imieniny jeździk-samochodzik z Kubusiem Puchatkiem,
            melodyjkami. Pełen wypas ale nie może się nim bawić bo Ola jeździ. Często się
            zdarza, że Julka zaczyna bawić się jakąś zabawką i Ola jej zaraz zabiera, bo ona
            też właśnie musi. Julka idzie do innej Ola pędzi za nią. Ale najbardziej lubię
            jak obie wariują w "chałasie"smile
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 03.08.07, 08:02
      czy wam tez czas tak zaiwania? mnie tygodnie przelatują jak wściekłe, zupełnie
      jakby czas szybciej płynął

      w sobotę mamy wielką impreze okraglutkie urodzinki mojego taty. zjeżdża rodzina
      i będzie bal jak mówi Julka.

      po wczorajszym nawet dośc ciepłym dniu dziś u nas chmurno, burno i pada- kręćka
      idzie dostać


      Ivonko ciesze się że Madzi transfuzja pomogła, i niech juz tak zostanie!!!!
      Tekściory Szymka fajne

      U nas Julka ... namiętnie wychodzi za mąż....
      Leży wieczorem w łóżku i nagle mówi O nie..., co się stało?
      zapomnialam wyjść za mąż , ale to nic jutro wyjde...

      Albo umawia się z koleżanką w parku na spotkanie- Julka mówi nie moge jutro,
      musze być sama bo wychodze za mąż

      I ostatnio się jej pytam i jak tam z tym ślubem? Nie było mamo ślubu, był
      zamknięty.....
      • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 03.08.07, 17:27
        No tak, z tym wychodzeniem za maz to bardzo ciekawa sprawa!
        Antos ostatnio za to duzo mowi o malych dzieciach. Pare tygodni temu pytal czy
        mam w brzuchu taka mala dzidzie - bo on ma i moze mi pozyczyc... a teraz od 2
        tygodni naprawde mam mala dzidzie w brzuchu. Jestem bardzo ciekawa jak Antek
        zareaguje na brata lub siostre - podobno 3-4 lata to najgorszy wiek na
        powiekszanie rodziny, zobaczymy.

        Ivono, ciesze sie, ze transfuzje Madzi pomagaja. Zastanawiam sie czy jej to nie
        boli? Czy takie transfuzje robi sie w znieczuleniu, uspieniu? To ciekawe, ze
        widzisz jak Madzia rozni sie od Szymka, a czym dokladnie? (poza niechecia do
        nowych osob?)
        • marta.28 Gratulacje:) niech rośnie małe maleństwo:) nt 03.08.07, 21:53

        • marta.28 hej. 03.08.07, 22:00
          Te pogody mnie wykończą. Padam, zasypiam na stojącosad do tego Julka bardzo źle
          sypia bo idą jej zęby. Już wymiękam. Najlepiej śpi wtulona we mnie a ja się nie
          mogę ruszać i drętwieje. Ale czego się nie robi dla dzieci, zresztą one tak
          szybko dorastają, żeby się chciało je tulić non stopsmile

          Coś nam forum pada. Piszcie coś.


          No ciekawi mnie faktycznie czy Madzia jakoś nie jest negatywnie nastawiona do
          tych transfuzji. Jak Julcia ma pobieraną krew to popłakuje ale to inaczej
          wygląda. Nigdy nie miałam transfuzji więc nie wiem nawet jakie to uczucie.


          Oglądacie jakiś fajny serial teraz. Nie ograniczam się do telewizji bo posiadam
          tylko 6 kanałów w których nie ma nic więc...

          Idę poczytać książkę bo już na nic nie mam siłysmile
        • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 05.08.07, 22:36
          Zosia - gratulacjesmile Dla Antka również, może on wróżem zostanie? Co za intuicja
          smile) A może to była samospełniająca się przepowiednia...???
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 04.08.07, 20:11
      Cześć
      Zosiu to wspaniała wiadomość! Serdeczne gratulacjesmile)

      W piątek w trybie pilnym udało mi się załatwić wizyte w szpitalu na
      szczepienie. Nasza lekarka jest na urlopie więc termin nam wyznaczyli na
      wrzesień. Podłamałam się bo skąd ja mam wiedzieć w jakim stanie będzie Madzia?
      No ale okazało się że w tym szpitalu zaczęła pracować lekarka która prowdziła
      Madzie zaraz po urodzeniu. Zadzwoniłam do niej, ona nas pamiętała i kazała
      przyjechać! Z tej radości pomyliłam ulice w Krakowie! Fuksem miałam spory zapas
      czasu a nasza ulica była niedaleko od miejsca gdzie wylądowałam...smile Udało się
      Madzie zaszczepić ostatnią dawką żółtaczki. Cieszę się bo przy tych
      transfuzjach to zawsze się denerwowałam czy aby jej pozom przeciwciał jest
      wystarczający. Wiecie, tak naprawdę to nigdy nie myślałam aż tak bardzo czy
      mogą jej "coś" przetoczyć....Wolałam o tym nie myśleć.

      Sama transfuzja to pikuś. Naprawdę. Nie jest to nic strasznego i nie wygląda
      przerażająco. To tak jak zwykła kroplówka. Całe toczenie trwa ok godziny.
      Dłużej za to czeka się na samą krew ale dzięki temu że nawiązałam znajomość z
      panią pracującą w stacji krwiodawstwa to dzięki niej przygotowywanie krwi dla
      nas trwa maksymalnie krótko. Przy samej transfuzji trzeba tylko baaardzo uważać
      na Madzie bo ona jest zainteresowana wenflonem i jesli ma go założonego w ręce
      to od razu bierze do buzi. Jak ma w nodze to jest lepiej bo szybko o nim
      zapomina.

      Szok....Szymon je właśnie kolacje. Oto co je - trzy łyżki sałatki (ryż z
      róznymi dodatkami) + kromka chleba, pół dużej brzoskwini i ....talerz makaronu
      z zupą pomidorową! Gdzie on to mieści? Pojęcia nie mam a waży 14 kg!

      W czym różni się Madzia od Szymka?
      1. Szymon był bardzo towarzyski. Zawsze uśmiechnięty. Madzia jest bojaźliwa ale
      uśmiechnięta.
      2. Szymon płakał często i nie wiadomo z jakiego powodu. Madzia płacze gdy chce
      spać, gdy Szymon jej zabawki zabiera i gdy ja wychodzę z jej pola widzenia.
      3. Szymon był/jest jak tornado. Gdy leżał na macie to wszystkie zabawki fruwały
      bądź zostały z niej zerwane. Madzia gdy leżała na macie to w jednej pozycji a
      jak dotykała zabawek to jednym palcem i bardzo ostrożnie.
      4. Szymona trzeba było usypiać godzinami. Madzie wkładam do łóżeczka i wychodzę.
      5. Szymka trzeba było zabawiać. Madzia umie się sama sobą zająć (wiadomo, w
      granicach rozsądku).
      6. Szymon to "cygańskie dziecko". Madzia raczej nieśmiała.
      7. Szymon to typ ekstraweryka. Madzia introwertyk.
      8. Szymon uwielbiał słuchać bajek gdy mu czytałam (nadal to lubi). Madzie to
      nudzi (mam nadzieje że jednak to polubismile)
      W/w cechy porównuje gdy Szymon był w wieku Madzi oczywiście.

      Marta, a co czytasz? Ja skończyłam "Historyka" Elizabeth Kostova ale średnio mi
      się podobał. Skończyłam też czytać Coelho "Czarownica z Portobello" ale
      strasznie ciężko mi się ją czytało. Po raz pierwszy chyba bo Coelho bardzo
      lubię. A Wy? Chwilowo nie mam nic do czytania;/
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.08.07, 22:17
        Ech ja czytam takie do poduszki na rozluźnieniesmile

        Wczoraj moje młodsze dziecko zasnęło o 19.30 ale Ola obudziła ją o 20 no młoda
        buszowała do 11 a i tak poszła z płaczem i próbami powrotu do zabawy. A na
        dodatek bida ma katar i po 20 miała cudowne ozdrowienie i genialny humor na
        psoty. A rodzice wieczór z głowy, ale uśmiałam się do łezsmile)
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 06.08.07, 13:06
      Cześć
      Dzień ten chyba zapisze złotymi zgłoskamismile Normalnie jak dzieci śpią to ja za
      ścierę i latam po domu. A dziś? A dziś zrobiłam sobie pięknie paznokcie i mam w
      d....bałagansmile))
      • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 06.08.07, 17:12
        Dziewczyny, bardzo dziekuje za mile slowa i gratulacje.
        Ciesze sie bardzo z "Nowego" w brzuchu, ale jestem tez pelna obaw, patrzac na
        Wasze perypetie z maluchami. Wczoraj, zeby uspokoic sie troche zrobilam dokladny
        plan dnia, zakladajac, ze maly bedzie jadl co 4 godziny, a Antek chodzil do
        przedszkola, ze bede miala czas na spacer, sprzatanie, gotowanie obiadu...
        zostalo mi 30 min. dla siebie - smieszne, ze mam nadzieje, ze uda mi sie jakos
        tego planu trzymac, choc przeciez powinnam juz wiedziec, ze dzieci robia same
        nieprzewidziane rzeczy...
        Ivono, mysle, ze fajnie jest czasem miec balagan!
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 06.08.07, 20:33
          Cześć
          Zośka, normalnie mi mowę odjęło więc pisze.....JUŻ zrobiłaś PLAN
          dnia?! Rany, to ty jesteś gorsza pedantka niż ja, a myślałam że
          kogoś takiego nie ma!!smile

          Trzymam kciuki za ten plan!

          A wy mnie jakoś wesprzyjcie bo padam ze zmęczenia...Magda mnie
          wykańcza. To jej ciągłe marudzenie, płakanie jak tylko zniknę
          doprowadza mnie na skraj załamania. NIC się nie da zrobić w domu,
          nie da się wyjść na zakupy, nie da się na placu zabaw sposiedzieć bo
          ona ciągle "skwierczy"!!! Jedynie tato może (oprócz mnie)
          dotrzymywać jej towarzystwa. Strasznie się tym martwie bo za 3 tyg
          mają przyjechać moi rodzice żeby mi pomóc jakoś Szymka zaadaptować w
          przedszkolu ale jak tak dalej pójdzie to fizycznie Magdy nie będę
          mogła z nimi zostawić!
          RATUNKU!
          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 06.08.07, 21:01
            Och jakbym czytała o swojej Julci. Dzisiaj histeria aż jej bródka latała bo Mama
            chciała być chwilkę sama w toalecie. Ale jak mnie nie ma to niania nie może być
            nigdzie sama. Zdecydowanie lepiej jest jak mnie nie ma w pobliżu i nie czuje też
            mojego zapachu.

            Co do dnia to mąż sprzątał jak Julcia była mała (teraz robi to opiekunka wraz z
            dziewczynkami - takie czyścioszkismile )
            A ja zawsze jak dziewczyny się ode mnie odczepią to czas staram się poświecić
            sobie. Chociaż, jak Ola zobaczy że się depiluję to natychmiast mi pomaga. Jak
            malowałam paznokcie to chociaż lakier potrzymać. No i przy gotowaniu też pomaga.
            Jak robiłyśmy ciasto to wbiła jajko do środka. Tata potem jej mył łapki a ja
            wyławiałam skorupki. Kotlety mielone obtaczała w bułce. Gosposia mała mi rośniesmile

            Niestety teraz obie mają katar. Te pogody jednak są wrednesad(

            A co u innych jak wakacje.
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 07.08.07, 09:29
      moze jestem marudna ale ja tak nie lubie jak sie z nienacka zmienia
      coś na formum, coś dodają, coś zmieniają.... cięzko idzie mi się
      przestawić

      jak sie robi ciepło to ja siedze w robocie i jeszcze na 2 etatach,
      już myśle że jak tylko koleżanka wróci to zaraz ze dwa dni wolnego
      biore

      jak wasze maluchy idące do pzredszkole przeżywają? cieszą się?
      my cały czas mówimy jej kiedy pojdzie, kto ją będzie odprowadzał
      itp. nie wiem czy to dobra metoda, ale chyba niedobrze byloby
      wrzucić ja tak na głęboką wodę

      startuję do roboty i życze miłego dzionka
      • zosia-grafik Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 07.08.07, 10:23
        O tak, popieram, ja takze zle sie czuje jak zmieniaja uklad graficzny stron bez
        uprzedzenia. Dlugo musze szukac ulubionych zakladek i przyciskow. Ale obecny
        uklad jest chyba calkiem fajny, czytelny i poreczny.

        Jesli chodzi Ivono o zachowanie Madzi - to z opisu, bardzo przypominalo mi to
        zachowanie Antosia jak byl maly. Do szalu mnie to doprowadzalo. Niestety nie
        znalazlam wtedy dobrej metody. Na pocieszenie jednak dodam, ze Antek z tego
        stopniowo zaczal wyrastac - po pierwsze jak zaczal chodzic, to udawal sie ze mna
        wszedzie, gdzie mogl - do toalety tez. A jak wrocilam do pracy, jak mial poltora
        roku - to nauczyl sie, ze ludzie znikaja i pojawiaja sie i takie jest zycie.
        Dopiero potem wpadla mi w rece ksiazka Tracy Hogg "Jezyk dwulatka". Zastosowalam
        sie do wielu jej wskazowek, zawsze byly skuteczne. Opisuje tam m.in. jak
        przyzwyczajac nieufne dziecko do chwil "samotnosci". Czytalas?

        Jesli chodzi o przygotowania do przedszkola to:

        1.Antos chodzil do przedszkola na miniwizyty przed wakacjami (zajec
        adaptacyjnych nie bylo, a w wakacje wogole jest zamkniete),
        2. co 2 dni jak jestesmy w poblizu na spacerze - sam mi pokazuje, ze tam bedzie
        chodzil do przedszkola!
        3.chce mu kupic ladna wyprawke (w samochody?) czyli posciel, recznik, kapcie,
        worek na buty...
        4.chce wziac 2 dni wolnego w pracy na pierwsze dwa dni Antka w przedszkolu, zeby
        go osobiscie zaprowadzac i odbierac
        5. kupilam mu ksiazeczke opisujaca jeden dzien z zycia przedszkolaka "Pan
        czekoladka i Lulaki" - bardzo ladnie ilustrowana, historia podzielona na
        rozdzialy pt: pobudka, droga do przedszkola, sniadanie, zabawa, obiad,
        lezakowanie itp.
        6. kupilam sobie ksiazke o tym jak dzieci chodza do przedszkola, jake sa z nimi
        problemy itp. Podstawowa sprawa - dziecko musi nabrac pewnosci, ze je zawsze
        odbierzemy - a wiec nie wolno sie spozniac z odbiorem!
        7. kolezanka uswiadomila mi, ze koncentruje sie na tym, zeby Antos tego nie
        przezywal negatywnie, zeby nie plakal... a to ja mam problem z placzem! Gdy
        pomysle, ze go tam bede musiala zostawic na te 4 godziny, to juz teraz mi sie
        chce ryczec - nie wiem czy sie nie rozplacze, jak go bede zegnac - a to przeciez
        najgorsze co moze byc!

        Macie moze jakies fajne pomysly co mozna zrobic jeszcze zeby siebie i dziecko
        przygotowac na to wielkie wydarzenie?
        • s.ivona Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 07.08.07, 13:06
          Cześć
          Po raz drugi mi szczęka opadła! Zosia, jesteś super zorganizowana!
          Rewelacja!
          U nas z tym przedszkolem to...sama nie wiem....Szymon mówi że on nie
          pójdzie, nie ma szans, choć dziś jak przechodziliśmy obok budynku
          (jest w trakcie remontu) to powiedział że właśnie tu jest jego
          przedszkole. Nie wiem jak to będzie. Wymyśliłam sobie że na początek
          września przyjadą moi rodzice - mama miała zajmować się Madzią, tato
          miał malować pokój, Szymon w przedszkolu a ja miałam go tam
          zaprowadzać i odbierać i ewentualnie siedzieć tam na początek. Teraz
          już tak przyjemnie tego nie widzę. Magda?...to już pisałam a jak
          Szymon zobaczy "imprezę" w domu pt MALOWANIE to na pewno nie będzie
          chciał iść. Myślałam że wobec tego rodzice przyjadą tydzień później
          ale dziś koleżanka mi uświadomiła że po pierwszym tygodniu
          przychodzi pierwszy kryzys...Póki co, zobaczymy....pożyjemy...

          Też chcę się wybrać z Szymkiem na zakupy wspólne. Ma już dresy bo to
          najwygodniej do chodzenia ale przede wszystkim do samodzielnego
          ubierania sie i rozbierania w wc. Potrzebny nam plecak i...nie wiem
          co jeszczesmile Pod koniec sierpnia będzie zebranie to się dowiem.

          Zosia, a gdzie można kupić tę książkę? Masz może linka do jakiejś
          księgarni? Ja widziałam "Tubcio Chrubcio idzie do przedszkola". Mam
          inna z tej serii i są całkiej niezłe ale tej o przedszkolu to nie
          czytałam. Jest też "Franklin idzie do szkoły". Też nie widziałam ale
          może tematyka jest zbliżona? Chyba się tym zainteresujesmile
          • zosia-grafik Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 07.08.07, 14:46
            Hej,
            Ivono, uwazam ze kazda ksiazka ktora mowi o przedszkolu - pozwala sie dziecku
            oswoic z nowa sytuacja. Mysle, ze Franklin czy Tubcio Chrubcio jest rownie fajny
            co Pan Czekoladka. Ja akurat znalazlam w ksiegarni ta ksiazeczke. Natomiast
            przesylam Ci link

            www.badet.pl/go/_info/?id=24722
            W ksiazkach pisza, zeby w okresie adaptacji w przedszkolu tzn. nawet i 2
            miesiace, nie przeprowadzac żadnych innych zmian w zyciu dziecka. Malowanie to
            duze wydarzenie, sama bym nie chciala isc wtedy do przedszkola! A kryzysow w
            zwiazku z przedszkolem to mysle bedzie jeszcze sporo (klotnie z kolegami,
            obrazanie sie na Pania itp). Wiec rzeczywiscie i ja stoje na stanowisku
            pozyjemy, zobaczymy...
            • joanzac Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 07.08.07, 16:28
              Witajciesmile))
              Wpadłam na chwile, dać znak, że jestem i czytam trochę, ale mam
              nadzieję, że już wkrótce będę mogła czynniej uczestniczyć.
              Właśnie zmontowałam sobie zprzęt na wiosce, net trochę jeszcze
              szwankuje, ale chyba już wszystkie usterki dzisiaj pousuwałam, mam
              nadzieję?smile))
              Zosiu serdecdznie ci gratulujęsmile))))))))!!!!!! I trzymam kciuki za
              prawidłowy i bezkolizyjny przebieg i takież samo roizwiązanie.
              U nas wszystko okismile))) tatuś przyjechał, więc Oleczka nie posiada
              się z radoścismile)))) Do tego jeszcze auto dostała!!!!!! Może znajdę
              chwilkę to fotki załączę, a nazbierało się trochę.

              Pozdrawiam wszystkich
              papa
            • marta.28 Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 07.08.07, 22:42
              Co do forum to trzeba się przyzwyczaić.

              Co do przedszkola to się powoli przyzwyczajamy... Chyba jednak mamy bardziej
              przeżywają.

              A co do pomocy to podaję linkasmile
              www.inspirander.pl/ngmc/wychowanie/wychowanie_20.php
              No i idę spać. Książki ostatnio wygrywają z internetem (ale są połączone z
              ogrodem i huśtawką ogrodowąsmile)
              • joanzac Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 08.08.07, 22:38
                Zupełnie przypadkowo na to forum trafiłam:
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47465
                Jeszcze sama nie poczytałam wiele, ale juz domowe przedszkole sobie pooglądałyśmy. Są też fajne wierszyki i pewnie wiele innych rzeczy. Mam nadzieję, że się przyda?smile
                Pozdrawiam
                • joannamamazuzi Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 09.08.07, 23:41
                  czesc
                  ciekawe czy mnie jeszcze kto pamięta?
                  wróciłam po urlopie, to znaczy w sumie to juz półtora tygodnia
                  jestem w domu ale dopiero dzis siadam i czytam, te ostatnie
                  wypowiedzi. jakos nie umiem sie odnaleźć w tej nowej szcie. nie wiem
                  jak przejsc do najnowszych postów.
                  czytam o przygotowaniach do przedszkola i tak mi jakos, hmmmm bo ja
                  swojej zuzi nie zapisałam. jest tu jakas mama która zostanie jeszcze
                  ze swoja pociecha??
                  co do powodów dlaczego nie, to głownie dlatego że nie pracuje, mam
                  jeszcze 9 miesiecznego alka i nie znalazłam pracy od września
                  (przypominam jestem nauczycielką}. po drugie od nas daleko do
                  przedszkola i nie wiem jak sobie poradzic, co najmniej 30 min
                  pieszo, autobusy słabo kursuja , ja jeszcze bez prawka. trzeba by
                  zabierac w te droge jeszcze alka. nie wyobrazam sobie tego.
                  szczególnie zimą.
                  mialam nadzieje ze zdąze i zrobie prawo jazdy, na razie przeszłam
                  przez wykłady. ciezka sprawa, nie mam z kim zostawiać dzieci.
                  no i w sumie powod o którym staram sie głośno nie mówić, jest taki
                  ze ja sama chciałabym córkę mieć jeszcze małą, ja nie jestem
                  jeszcze gotowa do rozłaki. tylko nie iwem czy to dobrze tak.
                  przeciez ona potrzebuje rówieśników, a u nas na osiedlu jakos brak i
                  dzieci w jej wieku i placu zabaw. tam sie bedzie rozwijać, bawic i
                  uczyc co myslicie o tym co pisze
                  mam jeszcze klopot. od pol roku 4 razy w tygodniu na 4 godziny
                  przychodzila do mnie pani i pomagala mi w domu, opiekowała sie tez
                  dziecmi, szczegolnie gdy musialam gdzies wyjsc. po urlopie uraczyla
                  nas wiadomoscia ze odchodzi bo obiecala kolezance ze bedzie niania
                  jej dziecka. trudno mi sie pogodzic z faktem ze tak mnie
                  potraktowala, mialam do niej calkowite zaufanie, traktowalam ja jak
                  kogos bliskiego, nie spodziewalam sie, ze tak mnie wystawi do wiatru
                  bez uprzedzenia. boje sie co na to zuza bo tez uwielbia pania
                  Krysie. najgorsze ze ona mowi ze to sprawa honoru, ze tamtej
                  obiecala wczesniej. narazie nie mam zadnego zastepstwa, u nas
                  wiekszosc ludzi powyjezdzala. a ja tu wlasnie mialam robic prawko,
                  zapisac sie na joge.
                  no dobra lece spac, jutro bedzie lepiej...
                  • s.ivona Re: zmiana graficzna forum i przedszkole 10.08.07, 07:19
                    Cześć
                    Joasiu, ja bym się tam przedszkolem tak nie przejmowała. Dużo dzieci
                    nie chodzi i jakoś się rozwijają, żyją i mają się dobrze.
                    Przedszkole to nie obowiązek! Poza tym nie wszystkie 3latki są
                    gotowe do pójścia, jako nauczycielka powinnaś to wiedziećsmile))
                    Powiem jeszcze tak - ja Szymka zapisałam ale jeśli tylko będzie
                    chorował i przenosił na Madzie od razu zabieram!

                    A co do opiekunki - tak to już bywa;/ Czeka cię szukanie kogoś
                    następnego. Będzie dobrze! Spokojnie i głowa do góry.
                    • joanzac Teledyski:) 12.08.07, 19:04
                      Olka nie może oderwać oczusmile))
                      www.youtube.com/watch?v=TgMzmcejKig&mode=related&search=
                      teledyski.onet.pl/10172,2208559,teledyski.html
                      można tam znależć jeszcze iine piosenki dla dzieci, również z filmów.
                      Miłego słuchaniasmile)))
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 13.08.07, 09:34
      wczoraj po raz kolejny raz ogladałam Czułe słówka, jednak po raz
      pierwszy ogladałam go jako mama. film nie zawsze poruszał, ale
      wczoraj mnie powalił, oj ciężko mi było się upokoić.

      na weekend wyjechaliśmy za miasto. rodzice mają dzizłke, około 100 m
      dalej jest ogólno dostępne jezioro. wziełyśmy z sąsiadką dzieci,
      żeby poszły się ciutke popluskac, niestety woda nie była
      najfajniejsza (czysta) ale babrały się w piachu. po kilku minutach
      do wody wskoczył duży , włosiasty pies. właścicielka wrzucałam mu
      patyczki... tablicę z informacją, zeby nie kąpać zwierząt ktoś
      zerwał. koleżanka poprosiła uprzejmie pania cyt. "czy można by było
      iść się kapac z pieskiem troszke dalej?" odopwoiedź: jak dzieci
      sikają do wody to mnie nie przeszkadza i nikomu nie zwarcam uwagi..
      no i osłabłam... a zaraz potem zgupiałam. czepiałam się ?
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 14.08.07, 13:30
      Cześć
      Jak się macie? Mam nadzieję że dobrzesmile Ja szczerze powiem, trochę
      jestem rozbita. Czas ucieka mi przez palce, z niczym nie mogę się
      wyrobić...
      W niedzielę było małe zamieszanie bo Szymon na boisku rozwalił
      głowę. Mąż z nim pojechał na ostry dyżur i ranę trzeba było szyć.
      Dobrze że ja nie pojechałam bo chyba nie byłabym w stanie utrzymać
      Szymka. Trzy osoby go trzymały tak wrzeszczał - głównie ze strachu.
      Po powrocie do domu powiedział "Mamusiu, ja nigdy ale to nigdy,
      niegdy, nigdy nie pójdę spać"!!! Bidok, bał się położyć z
      opatrunkiem na głowiesmile Ale jak tylko przyłożył głowę do poduszki to
      padł jak kawkasmile)

      A ja wczoraj zaszalałam jeszcze z koleżanką na wyprzedażach i
      kupiłam 3 pary butówsmile Strasznie się cieszę bo naprawdę to
      śmiesznych cenach.

      Szymon powoli przestaje spać w dzieńuncertain Tak średnio co 2-3 dni
      jeszcze śpi ale myślę że od września już całkiem przestanie.
      Przyznam że mi to nie na rękę bo nie mam chwili spokoju w domu.
      Teraz akurat śpismile Jeszcze....

      Poza tym widzę że zmienia się podejście Szymka do Madzi. Coraz mnie
      chętnie z nią się bawi, nie daje jej zabawek. Widać że ma jej dość.
      Kiedyś jak np płakała to od razu biegł do niej, zabawiał a teraz
      widać że go denerwuje. Madzia robi się coraz bardziej absorbującą,
      jak tylko nie śpi to od razu do pokoju Szymka idzie, chce się bawić
      tym co on i problem gotowy. Oczywiście są też dni że Szymek ma gest
      i jest dla niej dobry.
      Czasem mam wrażenie że trochę w tym mojej winy. Chyba z dużo od
      Szymka oczekiwałam - pobaw się z nią, podziel się zabawkami, daj,
      ustąp itd - ;/

      Kupiłam wczoraj książeczkę Kamyczek i przedszkole. Szymon się
      zdenerwował i wyrzucił ją do kosza! Czyżbym znów przekombinowała?
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 14.08.07, 15:13
        cześć cześćsmile))))
        No przykro mi bardzo z powodu rozbitej głowy Szymka. Ale z
        dzieciakami niestety nie ominie się kontuzji. Olka za to posiniaczoe
        nogi ma naokrągło!!!!! A tarza się po podłodze jkak piłka.
        My ostatnio najlepszą zabawę mamy z wyklejankamismile Czytamy sobie
        tekst który trzeba uzupełnić naklejkami. Ola sama wynajduje
        potrzebne elementy i przyklejasmile))) Trochę różnie z precyzją, ale
        całkiem fajnie jej idzie.
        A dzisiaj jej jakieś szlaczki do malowania kupiłam, zobaczymy jak
        pójdziesmile)) Ostatnio wogóle zasmakowała w rysowaniu i wszystjkich
        obdarowuje swoimi malunkamismile)))
        Pogoda u nas kiepska. Na przemian duszno i burze!!!! Ło matko,
        ciężko wytrzymać.
        Ja już bym chętnie do domku pojechała, ale małżonek mi auto zabrał,
        więc muszę czekać na niego.
        pozdrawiam
        papa
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.08.07, 12:12
          Chwila spokoju bo dzieciaki i dziadków.

          Ja Oli ostatnio pokazywałam stronę internetową ze zdjęciami z jej przedszkola i
          też chciała robić to co dzieci. W szczególności przebrać się za królewnęsmile
          www.pm86.pl/index.htm
          Teraz już nie może się doczekać. Kupiłam jej i kuzyneczce piórniki pluszowe. Dla
          Oli Puchatka a dla Nataszy Kłapouszka. Dostanę w pierwszym dniu przedszkola.
          Niby nie maskotka ale można się przytulić.

          Niby wiem co kupić do przedszkola ale jak ktoś ma konkretną listę to poproszę.

          Zapisałam dziewczyny na basen - zobaczymy jak przedszkole wpłynie na frekwencję.
          Teraz obie jeszcze pociągają nosem ale nie trzymam ich w domu.

          U nas dzisiaj upał. Tak mi się marzy popluskać w jakiejś wodzie.....


          Mam do was pytanie. Młoda teraz ząbkuje i w związku z tym wybudza się w nocy i
          nie może zasnąć wierci się chodzi po nas tak od 12- 3 rano. Totalna porażka.
          Dzisiaj po nurofenie jakoś usnęła. Też tak wybudza się na zmianę pogody jak ma
          padać. Meteopata mi rośnie. Czy wy też miałyście takie problemy?


          Ola zazwyczaj zabiera Julci zabawki. Znaczy się żeby się nimi pobawić a jak
          Julka znajdzie sobie coś nowego to traci zainteresowanie swoją i znowu zabiera.
          Puki się Julka nie wkurzy i ją nie ugryzie lub uderzy. Mają pare zabawek typowo
          wspólnych jak samochodzik dmuchany z piłeczkami i wtedy razem świetnie się
          bawią, czy też razem zjeżdżają ze zjeżdżalni. Myślę, że to taki etap. No i to
          dwie dziewczyny więc i zainteresowania podobne inaczej jest chyba jak jest
          parka. No znaczy się inne zabawki. Tu samochody a tu lalki.

          Julka jest bardzo za Olą. Jak dzisiaj Ola spała u dziadków to Julcia już nie
          mogła się jej rano doczekać. Zresztą Ola wytrzymała do 9 i kazała się przywieść
          a potej jeszcze z pół godziny jej radość poprzez skakanie i gadanie wychodziła.
          A Julka piszczała. Ech te moje dziewczyny. Ale fajnie, że tak żyć bez siebie nie
          mogąsmile
          • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 15.08.07, 14:19
            Cześć
            No, ja miałam dziś wielkie plany. W Krakowie jest fajna impreze pod
            Wawelem. Chciałam więc pokazać Szymkowi motorówke wyścigową, samolot
            i bolida F1! No i nici bo Szymon wstał dziś o 6 rano i już w połudne
            był nieprzytomnyuncertain Poza tym u nas upał i trochę się obawiałam też o
            Madzie więc jesteśmy w domu;/ Za to jak wstaną to po południu
            pojedziemy tyle że już po imprezie będzie....

            Co do spania - ja podobnie miałam z Szymkiem. Też się budził ok
            północy i miałam z głowy spanie do rana. Tyle że u nas to raczej
            wynikało z nieumiejętności samodzielnego zasypiania. Ja go nauczyłam
            wtedy brana do siebie, bo niby miałam mieć lepiej a było jak było. Z
            Madzią konsekwentnie jak się budziła w nocy to kładłam z powrotem,
            coś jak Tracy Hogg i teraz mam spokój. Madzia też cały czas ząbkuje.
            Wczoraj wyszła kolejna czwórka. Ma już 10 zębów!

            Jutro biorę Szymka do ortopedy. Wkładki nam się pewnie szykują i mam
            nadzieję że zdąże je zamówić do przedszkola. Myślę żeby zabrać też
            Madzie. Co prawda mam z nią kontrol u jej lekarki za tydzień ale nie
            zaszkodzi jak ją zobaczy jeszcze lekarka Szymka. Martwię się trochę
            bo Madzia cały czas podwija palce u nóg;/ Chce już stawać sama a mam
            wrażenie że jakoś dziwnie układa jedną stopę.

            Czy wiecie może gdzie kupię takie coś do nauki prawidłowej techniki
            trzymania kredki? To jest takie coś co się zakłada na kredkę lub coś
            innego do pisania i dzieko trzymjąc to coś wie jak ułożyć prawidłowo
            palce.....

            Marta, byłaś u tego gastrologa? Jak tam gabaryty Juleczki?smile
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 15.08.07, 16:26
              U nas też dzisiaj upalnie, więc latamy z Olą na "golasa"smile))))
              Dla Oli plac zabaw zrobilam, wychlapala się w wodzie wyskakała na zjeżdzalni i poobdzierała sobie kolana w pogoni za psem!!!!!
              Ja mam zamiar się jeswzcze trochę posmażyćsmile)))Przy okazji ogródki czyszczę z zielska!!!! Ale fajnie tak mieć wolny dzień tylko dla siebiesmile)))) Lecę na słoneczkosmile))
              pozdrawiam
              • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.08.07, 20:57
                No i jak tam wolny dzień.
                Myśmy mieli grilla i dziewczyny tak szalały, że padły już o 19.30
                Myślę, że spadek ciśnienia na jutrzejszą zmianę pogody też miał na to wpływ.

                Jak Julka była mała to ją odkładałam do łóżeczka gasiłam światło i wychodziłam,
                zasypiała sama. Teraz bardzo potrzebuje mojej bliskości. No i nie ma żadnej
                reguły co do tych nocnych harców. No może właśnie z obserwacji to częściej jest
                to przy pełni księżyca i na deszcz????

                Gastrolog strajkuje i chyba czeka nas prywatna wizyta. Ja kiedyś pogryzę naszą
                służbę zdrowia za zmarnowany czas, pieniądze i humorzastych lekarzy. Czasem mam
                ochotę olać to wszystko ale potem mogę żałować i tak się włóczę. Ech.. póki mam
                czas to państwowo ale jak wrócę do pracy to trzeba będzie prywatnie, ech... JA
                CHCĘ ZMIAN ...

                Idę poczytać książkę.
                DOBRANOCsmile))

                Gdyby tak jeszcze młoda nocki przesypiałasad
                • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 16.08.07, 12:02
                  Myśmy poszli na paradę z okazji święta wojska... rodzice zabierali mnie pod Grób
                  Nieznanego Żołnierza w dzieciństwie. Kojarzyło sie mi to z nuda, gorącem i
                  tłumem ludzi. Tak tez i było teraz... pod grobem staliśmy bardzo daleko, także
                  Antos jedyne co "widział" to 12 potwornie głośnych wystrzałów z armat. Bawił sie
                  tez w fontannie. Później poszliśmy przez Krakowskie Przedmieście, plac Trzech
                  Krzyży aż do Alej Ujazdowskich. Były tam zdezorientowane tłumy, nikt nie
                  wiedział z której strony i od której ulicy zacznie sie przemarsz wojsk i
                  sprzętu. Kiedy już, już dochodziliśmy do transporterów opancerzonych Antos
                  zasnął... Przy pl. na Rozdrożu były takie tłumy, ze wszyscy stali w miejscu i
                  nic nie widzieli. Kolo 16.00 udało nam sie dopchać do bocznej uliczki i uciec
                  stamtąd... potem jeszcze szukaliśmy autobusu, który zabierze nas do domu, bo
                  wszystkie jeździły objazdami, ale na żadnym przystanku nie było to oznaczone. W
                  końcu wróciliśmy taksówką...

                  Pamiętacie jak cieszyłam sie, ze sie nam rodzina powiększy? Byłam na usg i
                  lekarz powiedział, ze dzidziuś ma 6 tygodni, 1 dzień i ze nie widzi bicia serca,
                  ze mam przyjść za tydzień, czy ciąża jest żywa czy martwa. Czekam teraz do
                  najbliższej środy z dziwnymi uczuciami... nie wiem jak to określić. W każdym
                  razie widać, ze nie opłaca sie niczego planować, bo życie jest zaskakujące.
                  • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 16.08.07, 13:10
                    Zosiu, a nie możesz już iść gdzieś indziej np prywatnie? Ja bym
                    chyba nie wytrzymała tego tygodnia. Nie trać wiary ani nadziei!
                    Czasem w tak wczesnej ciąży może nie da się wszystkiego zobaczyć.
                    Ściskam bardzo mocno i przesyłam mnóstwo pozytywnej energii! Buziaki!
                    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.08.07, 20:58
                      Zosiu ja też bym poszła gdzie indziej.
                      Trzymaj się a ja trzymam kciuki za Was!!!!!!!
                      • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 16.08.07, 22:16
                        o wpisałam sie i wyszło na górze. smile
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 18.08.07, 13:08
      Cześć
      Dlaczego dzieci zawsze zaczynają chorować w weekend? Madzia od nocy
      ma gorączke. Qrcze, niczym nie moge jej zbić! Poza gorączką nic jej
      nie jest, nie kaszle, je całkiem dobrze. Prawie cały czas śpi. Coś
      mi się widzi że w poniedziałek wylądujemy na transfuzji;/

      Byłam w czwartek u ortopedy z dziećmi. Szymon ma nosić buty
      ortopedyczne.
      A co do Madzi to lekarka powiedziała że powinna jeszcze przez
      dłuższy czas chodzić na rehabilitacje bo ma wzmożone napięcie
      mięśniowe (Madzia ma prawie cały czas podwinięte palce u stóp). Poza
      tym ma nadal kłopoty z pełną kontrolą utrzymania równowagi i
      powinnam się z nią udać do neurologa. Tak też myślałam więc ciesze
      się że ktoś obcy jeszcze na nią popatrzył i potwierdził moje
      obserwacje.
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 18.08.07, 22:54
        Hej kobitkismile))
        Ja się urobiłam po pachy i kolana czyszcząc podjazd z mchu!!!!! A jeszcze mi parę metrów zostało!!!!
        Joasiu ja też cały czas myślę, że moja Ola się już w domu nudzi i stać ją na więcej ale ja zaharowana po pachy nie mam kiedy wprowadzać wszystko co bym chciała a z nianią to najlepiej wychodzi im opalanie!!!! Już mam dosyć czsami tego wszystkiego! Chcę, żeby Ola miała kontakt z dziećmi i czegoś więcej się nauczyła niż ja jej mogę dać wieczorami!! Ola bardzo chętnie słucha bajek, sama pózniej je fajnie opowiadasmile))) Podśpiewuje piosenki a rysuje też głównie jakieś kręciołki!!!!! I jak sama mówi śnulecieksmile))))) Kupiłam książkeczkę ze szlaczkami, ale jakoś niebardzo jej wychodząsad(( Może kredki ją trochę zniechęcają??? Woli mazaki, ale za to ja boję się o ściany!!!!!
        Ostatnio też mi mówiła że nie chce do przedszkola!!! Ale zaczęłam jej czytać bajkę o Pinokiu i ??? chyba zaczęło działać?!!! Teraz mówi, że chce iść i że nie będzie nie grzeczna jak Pinokio itp.... i coś tam po swojemu tłumaczysmile)))) Zawsze jak coś jej czytam, to pózniej sobie jeszcze dyskutujemy o tej bajce i jakieś wnioski próbuję, żeby Ola sama wyciągała. Z różnymi efektami, ale zaczyna bardziej się angazować w treść.

        Zosiu!!!!! Zmroziła mnie ta wiadomość!!! Mam nadzieję, że to wina sprzętu lekarskiego i następne badanie będzie już oki. Trzymam kciuki i czekam na wieści.

        A z lekarzami to ja nigdy nie mialam do nich cierpliwości i chodzenie po przychodniach, czekanie itp doproe\wadzalo mnie do szalu. Fakt, że nie narzekam na nadmiar czasu tym bardziej sklania mnie do wszystkich wizyt raczej prywatnie!!! Tym bardziej szlag mnie trafia, bo z jakiej paki zmuszają nas do płacenia skoro jesteśmy ubezpieczeni????!!!!! Każdy składkę buli, a jak jakiś problem, to oni sobie strajkują, ale prywatnie gabinety otworem stoją!!!!!
        Na szczęście nie mam problemów z Olą ale szczerze Wam współczuję tego ganiania i urzerania się za każdym razem!!!!.

        Trzymajcie się babeczki, ja sobie czerwonym winkiem wznoszę toast za wszystkich!!!!!!smile)))))))
        • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 18.08.07, 22:55
          Iwonko, a jaki jest powód, ze Szymek będzie nosił wkladki ortopedyczne????
          • kinlin Kto może polecić dobrą nianię w Warszawie? 19.08.07, 11:58
            Witam! Ja jestem co prawda z forum Styczniówek 2007, ale w pilnej
            potrzebie proszę o pomoc "starsze roczniki". Szukam dobrej niani
            (Warszawa Mokotów). Może któraś z Was rozstaje się właśnie z dobrą
            nianią w związku z pójściem malucha do przedszkola i mogłaby mi
            polecić jakąś dobrą opiekunkę.

            Będę bardzo wdzięczna.

            Pozdrawiam,
            Kinga

            Mój mail - kinga.hyska@gmail.com
          • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 19.08.07, 13:24
            Cześć
            Madzia nadal gorączkuje i ma coś jak biegunke tylko ze śluzem.
            Ewidentnie to z powodu zębów bo już je widzę pod dziąsłami. Niech ta
            niedziela sie już skończy tyle że ja naprawdę się boje i nie wiem co
            robić jutro....Mam wyznaczony termin do Prokocimia na rehabilitacje.
            Jak będzie miała nadal gorączke to co mam zrobić? Jechać? Odwołać?
            Poszłabym też na hematologie ale wiem że przy gorączkach nie
            przetaczają krwi więc pewnie nas zostawią w szpitalu a ja tego nie
            chcę bo trafimy na inny odział a tam jest OKROPNIE!
            Jestem kłębkiem nerwów. Od wczoraj chodzę i płaczę.....

            Szymon będzie miał buty ortopedyczne bo ma stopy i pięty koślawe
            tzn stawia je do środka. Przez co baaardzo często np się przewraca.
            Wyobraźcie sobie że Szymon zawsze jak sam ubiera buty to zakłada
            prawy na lewy. Poprawiałam go ale on nie i nie. Mówiłam o tym
            lekarce i okazało się że on tak chodzi bo tak mu wygodniej!

            Jutro mamy jeszcze do ściągnięcia szew i szczepienie na meningokoki.
            Znowu będzie afera;/

            A co do malowania to Szymek mało maluje kredkami czy pisakami a jak
            już to spirale co na ten wiek jest jak najbardziej ok. Szymon za to
            uwielbia malować farbami. Najpierw malował tak że cała kartka
            musiała być zamalowana jednym kolorem tzn czarnym. Innego nie
            uznawał. Jak się czarna skończyła to wtedy zauważył inne kolorysmile
            Teraz uczy się malować w konturach. Robie tak że na kartce maluje mu
            duży kwadrat, prostokąt, trójkąt, koło w różnych kolorach a Szymon
            ma w danym kolorze zamalować figurę. Idzie mu bardzo dobrze. Polecam
            taki rodzaj zabawy.

            spadam
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 19.08.07, 22:44
              Łał!!! To Szymon już sam buty wkłada!!!???? Ola co prawda próbuje, ale kiepsko jej idzie, prawie wcalesad((( A z rozróżnianiem który but na którą nogę zupełnie nie ma pojęcia. Chociaż jak jej mówię żeby skręciła w prawo lub l;ewo to już co innego. Martwię się natomiast z jedzeniem. Ola co prawda potrafi sama operować sztuyćcami, ale nasz błąd chyba polega na tym, że my ją ciągle karmimy i obawiam się jak będzie w przedszkolu??? Dziecko jest wygodne i skoro nie musi wkładać w coś wysiłku to tego nie robi i wykorzystuje dorosłych. Mało czasu już zostało do przedszkola (ło matko to już prawie koniec lata!!!!). Muszę jeszcze teraz coś z tym zrobić?
              dzisiaj byłyśmy u babci i Ola mogła sobie popatrzeć jak teraz żniwa wyglądająsmile))) Dzień obfity w przerózne doznania, więc w drodze powrotnej Oleczka spala w aucie. Teraz coraz częściej się zdarza że wogóle nie śpi w dzień. I pomimo tego kładzie się około 23 i wstaje około 7-8.

              Iwonko, nie denerwuj się tak, to na nic. Cokolwiek się stanie musisz być "na chodzie" ! Jak tylko mogę najmocniej wspieram cię wirtualnie i duchowo!!!!!

              Pozdrawiam
              papa
              • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 20.08.07, 08:26
                Kurcze Ivonko współczuję takiego weekendu. wiem jakto jest jak
                dziecko ma nawet coś nieiwlkiego, jak sie zaraz psychika skopie, a
                jak się coś poważniejszego dzieje, to przeciez idzie oszaleć

                Joanzac- nie wiem jak ci poradzić bo Julka na łyżke i widelec
                rzuciiła się w wieku 2 lat, teraz ją męczy nóż- żeby sobie umiała
                pokroić.ale fakt faktem, moja mama bardzo dużo jej pokazuje,

                a ja mam jeszcze inny dylemat odnośnie przedszkola.
                1. dawać od razu na 8 godzin
                2. czy przynajmniej przez klika dni posyłaś na pół dnia i czekac aż
                się dziecko troche oswoi.

                cały czas myślalam o 2 rozwiązaniu, ale kuzynka mowi, że nie ma co
                dziecka przyzwyczjać i mieszać tylko od razu tlumaczyć że np. mam
                przyjdzie po obiadku to wtedy dziecko nie starci rachuby, a jak się
                przyzwyczai że mama przychodzi wcześniej a potem nastąpi zmiana to
                się potem mu trudno będzie przyzwyczaić.
                stwierdziałam ,że najpierw zobacze jak sie po pierwszym dniu moje
                dziecko zachowa, ale jakoś nie mam przekonanie żeby julkę na taką
                głęboką wodę od razu rzucać
                jednak zaczełam się zastanawiać co lepsze...
                • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 20.08.07, 13:38
                  Tak w przelocie.
                  Ola na początku będzie chodzi krócej. Opiekunka z Julką będzie chodzić po nią po
                  obiedzie. Zobaczymy jak będzie się przyzwyczajać. Problemem są zajęcia dodatkowe
                  po obiedzie zobaczymy w jakich godzinach będą. Nie chciałabym, żeby Julka była
                  sama przez cały dzień będą się później martwić jak ten czas wydłużyć. A może Ola
                  nie będzie chciała wracać do domu. No i jak dziewczyny będą chorować to Julka
                  jest w domu z opiekunką i na razie przez 2 lata będzie OK. Problem pojawi się
                  jak Julka pójdzie do przedszkola ale to się będę martwić później. Fajne jest
                  pisemko "Przedszkolak"

                  Mam nadzieję, że Madzia już się lepiej czuje.

                  Spadam dzieciom obiadek daćsmile Dzisiaj krupniczek.
                  • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 20.08.07, 14:36
                    No kurczę Kata faktycznie to mo.że być problem z tym puszczaniem na
                    trochę???? No nie mam pojecia co jeszcze zrobię?????
                    A coś szykujecie specjalnego dzieciakom?????? Ja ciągle w obłokach
                    bujam!!!!

                    Za to nowe fotki dodałam!!!!smile))))) O rety, straszne zaległości mamy:
                    (((
                    • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 20.08.07, 15:21
                      cześć dziewczynkismile)
                      Jakoś tak tu jakby inaczej??? szata graficzna się zmieniła czy jak???

                      Kilka postów w tył przeczytałam ale całych zaległości obawiam sie że
                      nie dam rady nadrobićsmile
                      Zjechałam juz na dobre wczoraj ale sama bo dzieci zostały u
                      teściówki a chłopina mój na łódce z moim bratem. Mam więc tydzień
                      mega luzu.............
                      W zeszłym tygodniu miałam niemiłe przezycie bo musiałam uśpić
                      pieska , którego przygarnełam 14 lat temu i który został się na
                      pamiątkę rodzicom. Padło na mnie bo ani rodziców ani brata mojego
                      nie było i musiałam Kapselka uśmiercić Strasznie to przeżyłam
                      brrrrrrrrrr
                      Przedszkole to teraz mój najbliższy horror......... my zaczynamy
                      juz od poniedziałku bo są spotkania integracyjne z rodzicami. Zucha
                      twierdzi że do przedszkola nie pójdzie bo się boi i nie ma wogóle
                      dyskusji.......... Znaczy sie mówi że pójdzie ale z Julką......
                      Nie uśmiecha mi się znowu taki stres jaki był z Julką ale cóż liczę
                      na cudsmile)

                      Zosia powinnaś koniecznie pójśc gdzieś prywatnie na USG bo to nie ma
                      na co czekać , jeżeli faktycznie serduszko nie bije trzeba jak
                      najszybciej coś z tym zrobić. Może jestem brutalna, ale przeżyłam
                      poronienie, które z winy niekompetentnych lekarzy nastąpiło za późno
                      i potem miałam spore problemy z zajściem w ciążę z Zuchą.......
                      Mimo wszystko jestem dobrej mysli i mam nadzieję że będzie wszystko
                      w porządku.
                      • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 20.08.07, 18:18
                        Hej, dziewczyny,
                        czasami problem polega na tym, ze pieniądze niczego nie przyspieszają...
                        piszecie, żebym poszła prywatnie na USG. Problem polegał na tym, ze ja chodzę
                        prywatnie (firma opłaca mi Centrum Damiana). Odczekać tydzień musiałam, żeby
                        zobaczyć, czy płód sie rozwija i rośnie, i czy brak serca jest wynikiem tego, ze
                        dzidziuś był podczas pierwszego badania za mały - czy nie. Idę dziś na to drugie
                        USG (a nie w środę), trzymajcie kciuki.

                        Ivono, ja tez wiele razy przekonałam sie, ze dzieci chorują w weekendy
                        najchętniej i to najlepiej już wieczorem, kiedy naprawdę nie ma szans na lekarza...

                        Jeśli chodzi o dziecięce malarstwo - to myślałam, ze tylko mój synek bazgrze bez
                        sensu, a inne dzieciaki to już "głowonogi" rysują. Z tego co piszecie - jest
                        inaczej. Podoba mi sie Twój pomysł Ivono z wypełnianiem figur - sprobuje z
                        Antkiem. Zeskanowałam i umieściłam na forum 3 jego rysunki. Maja naprawdę
                        oryginalne tytuły...

                        Jeśli chodzi o Antka umiejętności - to dzięki mojej mamie, która go karmi - nie
                        chciał nam jeść samodzielnie. Ale kupiliśmy mu nowe, śliczne sztuce - magiczne -
                        specjalnie dla niego, do których rodzice nie mogą sie dotykać - i zadziałało.
                        Buty - botów nie chciał nawet sam zdejmować, ale pomagają zawody "oj chyba mama
                        zdejmie buty szybciej niż ty" - "o brawo, wygrałeś z mama!"
                        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 20.08.07, 20:36
                          Napisz Zosiu koniecznie jaki wyniksmile) Do jakiego lekarza chodzisz w
                          Damianie???? Tam pracuje mama mojego kolegi może akurat do niej
                          chodziszsmile))

                          Zużka buty zakłada ale oczywiście bardzo często naodwrót.
                          Ona jest bardzo skrupulatna i szczególowa co mnie nawet trochę
                          przeraża bo boje się że będzie zawsze z tyłu za innymi dziećmi. Ona
                          jak cos koloruje to nawet za kreske nie wyjdzie dziubdzia sie tak
                          żeby było jaknajdokładniej a to oczywiście zajmuje jej duzo czasu.

                          zaczeła więcej mówić ale cały czas mówi bardzo niewyrażnie i zmienia
                          spółgłoski. Logopeda będzie w przyszłości niezbędny

                          Asia Ola strasznie wyrosła. Sliczna z niej panieneczkasmile))

                          Ja tez wkleiłam pare nowych foteksmile))
    • s.ivona Re: Diagnoza lekarki odnośnie Madzi! Co myślicie? 21.08.07, 09:26
      Cześć
      U nas sytuacja opanowana! Madzi gorączka przeszła w niedzielę po
      południu więc wczoraj spokojnie już pojechałam do szpitala.
      Oczywiście na transfuzje bo wyniki miała fatalne. Teraz czuje się
      dobrze choć wczorajsza transfuzja była najcięższą jak do tej pory.
      Oj, było ciężko;/

      Słuchajcie, wczoraj też byłam z Madzią u lekarki która w Prokocimiu
      decyduje o przyznawaniu rehabilitacji. Badanie wyglądało następująco;
      Weszłam do gabinetu z Madzią na ręku. Gabinet duży, mnóstwo zabawek.
      Pani siedziała przy biurku i przez całą wizytę nie ruszyła się z
      miejsca. Madzie posadziłam na podłodze. Ona w płacz. Zaczęłam ją
      zabawiać pokazując zabawki. Trochę się bawiła trochę marudziła,
      trochę płakała. Głównie wtedy go ja zmieniałam swoją pozycję chcąc
      przejść pare centymetrów dalej by skłonić Madzie do ruchu. Lekarka
      się nam przyglądała, rozmawiała ze mną ale nie ruszała Madzi.
      Wnioski lekarki: Madzia na swój wiek rozwija się bardzo ładnie. Nie
      potrzeba jej więcej rehabilitacji ale zapisała nas jeszcze za
      miesiąc a w razie gdyby w ciągu tego miesiąca Madzia nic nowego nie
      nauczyłą się to mam przyjść. Z tymi paluszkami u nóg to pikuś, nie
      ma żadnego napięcia mięśniowego po prostu Madzia te paluszki
      podkurcza w sytuacji gdy chce złapać równowagę.
      A teraz, uwaga, hicior - pani doktor powiedziała że Madzia jest
      NIEDOSTOSOWANA SPOŁECZNIE i wysyła nas do psychologa! Stwierdziła to
      na tej podstawie że Madzia znajdując się w nowej sytuacji (czyli w
      gabinecie), w sytuacji gdzie niekt jej krzywdy nie robił (pani
      siedziała obok, nie dotyklała jej), w sytuacji gdy miała dużo NOWYCH
      zabawek - Madzia zamiast się ładnie bawić ona marudziła, płakała i
      tym płaczem wymuszała na mnie stałą obecność. Po części zdaniem
      lekarki ja jestem temu winna bo za bardzo ją rozpuściłam, za bardzo
      jej ulegam. Powinnam się więc skonsultować ze specjalistą!
      Co wy na to?
      Z jednej strony jest to sytuacja o której już wam pisałam (ciągłe
      marudzenie Madzi) ale z drugiej to chyba jest przegięcie z tym
      psychologiem? Czasem to już nie wiem czy jakby Madzia była CAŁKIEM
      zdrowa i też się tak zachowywała czy wtedy moje myślenie byłoby inne
      o zachowaniu jej.
      Jakie jest wasze zdanie?
      • kata74 Re: Diagnoza lekarki odnośnie Madzi! Co myślicie? 21.08.07, 13:06
        czy ja dobrze rozumien- jeśli dziecko ma pełno zabawek a jest w
        nowym miejscu to powinno zaraz się bawić i na nikogo nie zwaracac
        uwagi. a jak się n ie bawi to jest niedostosowane spolecznie?
        • s.ivona Re: Diagnoza lekarki odnośnie Madzi! Co myślicie? 21.08.07, 13:09
          no. mniej więcejsmile
          • mamazuzinki Re: Diagnoza lekarki odnośnie Madzi! Co myślicie? 21.08.07, 21:09
            ja myślę że to tej pani doktor jest potrzebny psycholog albo i
            psychiatra.............. Olej głupią babę..... dosyć macie stresów i
            Ty i Madzia..... Madzia po swoich przejściach szpitalnych to powinna
            rteagować histerycznie na sam widok białego fartucha i ma do tego
            100% prawo. Ja bym nie poszła...........

            Ja tez Zuchę bedę zaprowadzać na 8.30 bo tak mniej więcej jest tam
            sniadanko. Myślę że przez miesiąc pierwszy raczej będzie do obiadu
            ale tak naprawde wszystko wyjdzie w praniu.

            Ale była u nas burza..........matoooooooo...........a udało mi sie
            przed nią uciec dosłownie w oststniej chwili bo z kina wracałam.
            Oczywiście się zestresowałam straszliwie jak się dowiedziałam jaka
            nawałnica była na mazurach że tyle łódek poprzewracała wichura ,
            kilka osób zabitych i wiele jest oposzukiwanych. Mój stary jest na
            łódce ale dzięki Bogu u nich w porządku chociaż mówił mi że było
            strasznie......
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 21.08.07, 13:09
      Witam ponownie

      Odnośnie przedszkola - Szymona będzie chodził na ok 8:30 czyli zje
      śniadanie w domu a będę go odbierała po obiedzie ok 13. Nie wiem jak
      ze spaniem bo jeśli nie będzie chciał spać w domu to go pewnie
      zostawię jeszcze w przedszkolu. Jakoś muszę to zgrać ze spaniem
      Madzi bo ja będę odbierać Szymka.
      Co do jedzenia - Szymka też karmie i szczerze powiedziawszy nie
      przejmuję się tym. Szymek umie sam jeść, karmie go dla własnej
      wygody. Myślę że dzieci spokojnie sobie poradzą w tym zakresie.
      Jeśli chodzi o ubieranie to Szymon ubiera się sam od góry do dołu.
      Ma problemy tylko z guzikami dlatego do przedszkola będzie chodził w
      dresach.

      I jeszcze o malowaniu - wbrew pozorom malowanie po śladzie wcale nie
      jest łatwą sztuką. Raz dlatego że szlaczki są małe, kropki małe i za
      blisko siebie. Dzieci często mają problem z utrzymaniem prawdłowo
      kredki więc łączenie elementów jest dla nich trudne. Ja proponuję
      łatwiejszą wersje - na kartce maluje np cztery kropki jako
      wierzchołki kwadratu i Szymon łączy je. Wiadomo, na początku jest to
      linia prosta ale poczucie sukcesu jest. Kropki powinny być duże i
      nie blisko siebie. Z czasem można rysunek utrudnić dodając po
      jednej/dwóch dodatkowych kropkach w linii.

      I jeszcze jedna moja propozycja - kartke z bloku malujemy kredkami
      świecowymi w różnych kolorach. Trzeba całą kartke zamalować ale
      warstwa kredki powinna być dość gruba. Potem trzeba na to wysypac
      talk lub zasypke dla dzieci i dobrze zatrzeć kredke. Na koniec
      malujemy kartke tuszem. A jak wyschnie to malujemy a raczej
      zdrapujemy za pomocą zapałki lub wykałaczki. Zapałka zdrapie tusz
      pozostawiając po spodem kredka - naprawdę super efekt.
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 21.08.07, 21:13
        Ja też ma dziecko nie dostosowane społecznie, bo w stresujących sytuacjach
        (widok lekarza) nie pozwoli mi odejść, mało tego źle jest je nawet u taty.
        Olewka. To tak jak alergolog powiedziała, że Julka źle się rozwija bo nie
        przybiera na wadze. No nie wiem co ma jedno z drugim wspólnego bo starsza w tym
        okresie miała spadek wagi a o niej tak już nie mówiła i nie mówi. Ech nie każdy
        lekarz jest z powołania.

        Za to moje dziewczyny ostatnio przechodzą same siebie. Niestety jak są same z
        opiekunką. Przyprawiając ją o zawał sercasmile

        sytuacja pierwsza.
        Ola krzyczy, że Julka ma kupę.
        Niania - dobra już idę - sprzątała w łazience.
        Słyszy, że dziewczyny się bawią i śmieją. Po jakiejś minucie do łazienki wpada
        Ola i mówi, że Julką ją ubrudziłasmile
        Niania wpada do pokoju a tam ..... kanapa, Julka, świeżo umyta podłoga w kuchni,
        Ola (ręce i ubranie) ... wszystko w kupie.
        Aż bidna musiała usiąść. A dziewczyny miały przyjemną kąpiel w wannie. Potem
        siedziały na fotelu i nawet nie drgnęły jak sprzątała.

        sytuacja druga dzisiaj.
        Ola ostatnio podpatrzyła że jak popchnie Julkę to może jej coś zabrać lub czegoś
        nie dać bo ta się przewraca płacze i właściwie już nie wie co chciała. (Tak
        myśli Ola a Julka pamięta i ją potem gryzie w wolnej chwili znienacka, zresztą
        nie tylko Olę)

        No i Ola dzisiaj popchnęła Julkę ta wpadła na krzesło i się krew z buzi i nosa
        lała. Pociamkała kostkę lodu i jakoś przeszło, jeszcze w ciągu dnia parę razy
        leciała jak podskakiwała. Za to Ola dostała reprymendę i widzę, że patrzy żeby
        Julki nie szturchnąć. Myślę, że niestety negatywne zachowania z przedszkola
        będzie przenosić na Julkę.

        Bida co i rusz ma jakiegoś siniaka. Czasem chce fizycznie robić to co Ola i ...
        Ech czasem mi oczu brakuje...

        Olcia Joasi cudo smile) Pannica, że ho ho. Jaki rozmiar ubranek nosi.
        Ola jest w rozmiarówce 98/104
        Julka 74/80
        Drobniutkie są obydwie.

        Sprawdźcie melie gazetowe wysyłam zdjęcia.
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 23.08.07, 08:53
      Pytanie : czy wasze dzieci dobrze wymawiają już „R”, czy któraś wie
      jakie są ćwiczenia pomagające wykształcenie tej literki.


      Wczoraj Jurka zrobiła taki „numer” sad
      Poszłam się kąpać i jak wróciłam, mąż mi mówi że Julka wzięła
      opakowanie od płyt, położyła przed sypialnią i powiedziała jak mama
      pójdzie to się ukłuje w noge.

      Wyszłam z pokoju, wróciłam udawałam że się faktycznie ukułam w nogę,
      mówiłam ale mnie to boli, kto to tam zostawił…

      Na co moje dziecko powiedział _ Tata ci zostawił, żebyś się ukuła

      1. skąd takie rzeczy przychodzą małej do głowy
      2. strasznie się zestresowałam jej kłamaniem, chociaż słyszałam
      ze dzieci chyba właśnie w tym okresie zaczynają zmyślać,
      3. zawsze w takich sytuacjach zetnę się z mężem, ja chciałam
      porozmawiać, wytłumaczyć, on na nią wrzasnął że kłamie i że pójdzie
      do piekła ( dobił mnie tym tekstem), Julka się rozryczała, że się
      nie che upiec (skąd ona to wie) i się zrobiła ogólna chryja
      4. czy macie pomysł jak reagować ?


      Marto28 ja tez się boję przenoszenia złych zachowań od innych
      dzieci, a widzę że jest szalenie podatna na takie „nowości”:

      Joanzac- Twoja Ola tak śmigła w gór, że jestem powalona. Super!!!

      Mamozuzinki- dobrze że u was wszystko ok.

      Ivonko czy to malowanie kredkami świecowymi, wysypanie talku to
      ma być jako zabawa dla dzieci? Bo to chyba tudne jest?

      i znów pozmieniali ukałd forum wrrrrrrrr
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 23.08.07, 13:24
        Kata, oto przykładowe ćwiczenia przygotowujące do realizacji głoski R
        1. Ćwiczenia usprawniająca artykulacje
        - wysywanie języka do przodu; język wąski (taki w rulonik)i szeroki
        - unoszenie szerokiego języka za górną wargę
        - unoszenie szerokiego języka za górne zęby
        - klaskanie językiem, mlaskanie, ssanie cukiekra
        - masaż języka przez wysuwanie i wsuwanie go między lekko rozwarte
        zęby
        2. Ćwiczenia przygotowawcze
        -szybkie wymawianie głosek; ttt, ddd, tdtdtd, tdntdntdntdn, tede,
        tede tede, tedo tedo, tedu tedu, Ćwiczenia prowadzimy przy otwartych
        ustach!
        3. Ćwiczenia w dmuchaniu
        - wąski pasek papieru umieszczamy na czubku języka za górnymi zębami
        (wargi rozchylone) i polecamy dmuchać na język energicznie
        wymawiając T a następnie TRR. Wówczas papierek odskoczy.
        4. Ćwiczenia w postaci drobnych ruchów języka po podniebieniu,
        wymawiając przy tym trl trl trl, trla, trlo, trlu

        Gdybyś widziała że Julka nie bardzo wie gdzie np do podniebienia
        powinien dotykać język to możesz w tym miejscu dotknąć patyczkiem,
        czymś słodkimsmile Takie metody stosują logopedzi lub np jej palcem
        wskaż w swojej buzismile
        I spokojnie, dzieci nawet do 4 r.ż mogą nie realizować głoski r.
        Jeśli coś jeszcze znajdę (a znajdę na pewno) to napisze później bo
        materiały mam w pokoju Szymka a on teraz śpismile

        Ta moja propozycja z talkiem to oczywiście robota dla rodzicówsmile
        Dzieci mają tylko zdrapywaćsmile

        Szymon jak na razie nie kłamie, jak coś "zmaluje" to od razu się
        przyznaje choć np kiedyś była taka sytuacja - w piaskownicy Szymon
        bawił się walcem jakiegoś chłopca. Inny chłopiec chciał mu to
        zabrać. Zaczęła się awantura. Mama tamtego podeszła i zapytała -
        Czyje to? Szymon powiedział że jego. No i tamta mama powiedziała że
        kłamie bo przecież to nie jego a wg Szymka było to jego bo się tym
        bawił! To było jego w tym momencie.

        Kata, dzieci wiedzą więcej niż nam się wydajesmile (to odnośnie
        piekła). A co do tekstu, to ja bym się tak nie denerwowała. Jasne,
        chcemy wychować dzieci na uczćciwych ludzi ale to dopiero 3latki.
        Spokojnie, bez emocjismile Gdzieś miałam artykuł o kłamaniu u 3-4
        latków. Poszukam i napiszę co tam za mądrości wypisali.



        Szymon od kilku dni mówi r, jeszcze w niektórych tylko wyrazach ale
        już nieźle mu to idzie. Zaczął też w niektórych realizować SZ.
        • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 23.08.07, 20:14
          cześć kobitki!
          Mnie głowa boli!!!! Tak duszno jest u nas, że wytrzymać nie możnasad(((( Pewnie burza się szykujesad(( Kasiu, cieszę się, że Twojego małżonka ominęły kłopoty, bo co się działo na Mazurach wszystkich nas poruszyło. To od nas kilka kilometrów. Ja byłam też w terenie, ale na szczęście w przeciwnym kierunku jechałam, ale bałam sie jak diabli co sie dzieje w domu???? Na szczęście nic się u nas nie stało, spokojnie wszystko przeszło.

          Moja Ola to teraz nosi rozmiar 104-110. Jest dosyć wysoka, ale niestety nie mam jak jej ostatnio zmierzyćsad((((
          Rosną nam dzieciaki, że ciężko je poznać. Marto, Twoja Ola bardzo spoważniała!!!!! Zmieniają nam się dzieciaki nie wiadomo kiedy????

          Moja Olcia też lubi sobie pofantazjować, ale robi to z diabelską iskierką w okusmile))) od razu widać, że coś zmyslasmile)))
          A poza tym ostatnio bardzo często mi mówi:
          Kocham Cię badzio!!!!!!!!!Mamusiu!!!!!!!
          Przesłodka!!!!!!!!
          Teraz jakis katar ją dopadł, ale nie jest zle, tylko nochalkiem pociąga
          R nadal nie wymawiasad((( Zastępuje je L.
          Ale rozgadana juz jest na całego.
          Ide kasi robić. No właśnie, czy wasze dzieciaki, jeszcze kaszke piją???
          Pozdrawiam
          pappap
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 24.08.07, 22:56
            No i była burza w nocy!!!! Ło matko!!!! Straszna!!!!! Bałam się tak, że nawet siku nie wstałam!!!!!! A pieseczek nasz skrobał do drzwi ze strachu, ale też nie byłam wstanie się podnieść by ją wpóścić!!!!!
            O rety, co się porobiło!!!!????? Ja sie strasznie burzy boję! Ola trochę niespokojnie spała, ale generalnie się nie obudzila. Zlokalizowalam też swój ból głowy!!!! To wcale nie pogoda, ale moje zatoki!!!! Pogoda pewnie też nie pomaga, ale mam też inny problemsad((( Po usunięciu migdałków, ciągle mam jakieś problemy. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy też to naprawdę ma jakiś związek???? Nie mówię juznawe o swoich problemach z krtanią!!!! Ciągle mnie drapie..... i bóg wie co jeszcze???? Ola teraz pokasłuje mi po tym katarze!!!! I poci się strasznie! Ja zresztą też, ale warunki klimatyczne u nas takie, że ciężko wytrzymać.
            Chciałoby mi się trochę urlopu, ale jeszcze załoga nie jest w pełni gotowasad((( Mam nadzieję, że do świąt jakos się wszystko ułoży i będę mogła pojechać do siostry?smile
            Jeszcze pytanko na koniec: Ile ważą wasze dzieci???? Ola 15,5kg. Szczupła jest, tak mi się przynajmniej wydaje, ale jeszcze jej nie zmierzyłam, chociaż ubranka, jak pisałam wcześniej 104-110.
            Pozdrawiam
            papapapa
          • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 25.08.07, 22:56
            moja zuzia coraz rzadziej ja kaszke. pic nigdy nie pila. zastanawiam
            sie wlasnie jak urozmaicic posilki. szczegolnie wieczorne. bo ciagle
            jemy akanapki. zuzia ni amowi r ale jakos to mnie nie razi bo reszte
            mowi wyraznie i mowi juz mnostwo slow , niektóre nie znajac znaczen.
            jeszcze nie klamie ale mowi cholera i to calkim wyraznie dzis
            powiedziala i to chyba nawet z r. musze sie przyznac ze mi sie
            czasem wypsnie. jest moim zdaniem ze tak sie wyraze grzeczna i
            dlatego wkurza mnie fakt ze moj mąż uparł sie ze bedzie wobec niej
            stosowal dyscypline. to znacyz on to tak nazywa, jak sie mu cos nie
            podoba to na nia krzyczy. nie ma cierpliwosci. mowi podobne rzeczy
            jak te o piekle. ostotnio caly czas sa miedzy nami o to spiecia.
            a propo tej lekarki małej Madzi to uważam ze ona jest niedostosowana
            społecznie.
            pozdrawiam
            • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 26.08.07, 18:05
              siemanko

              Ja już mam cały komplet domowników od wczorajsmile Panowie zjechali z
              mazur a po drodze odebrali dzieci od teściówki smile Tydzień laby
              przeszedł do historii tongue_out

              Moja Zucha r nie mówi zmienia też spółgłoski k na t i g na d.....
              nie przejmuje się tym na razie specjalnie bo ona z mową opóźniona
              niestety. Dopiero co zaczeła gadac wogóle więc teraz musi sie
              rozkręcićsmile

              Zucha nad ranem pije mlesio czyli Bebilon 3 . normalnego mleka nie
              pija.

              Zucha waży 20 kg i ma jakieś 106 cm. Taka wielka baba z niej po
              mamusi;P Generalnie to zamiezam jej zrobić jakos badania w kierunku
              cukrzycy bo na to co ona je nie powinna tak wyglądać. Dla niej
              potrzebuje spodenki na 116 a oststnio kupiłam jej taką cienką
              dzinsową kurteczkę na 122 z myślą o przyszłej wiośnie i ona jest
              teraz na nia na styk.

              Jutro idę na 10 do przedszkola na spotklanie integracyjne...........
              brrrrrrrrrrrrrrrr coraz bardziej sie stresuje............
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.08.07, 11:47
      Bardzo bym chciała ponarzekać na temat mojej pracy ale jestem
      zdołowana więc nawet mi się nie chce

      Ciągle remontujemy nasz nowy pokój + garderobę już widziałam koniec
      tych „brudnych prac” okazuje się że podłoga w jednym miejscu jest do
      całkowitej wymiany więc czeka nas jeszcze to, a musimy bo za chwile
      może to komuś na głowę spaść. Tak to jest gdy remont jest w kamienicy

      Zosia co u Ciebie? Cały czas o Was myśle


      Julka już dawno nie pije mleka bebilon. Je za to kartonikowym
      mlekiem chrupki mocy

      Waży 17 kg. Rozmiary ma różne od 104-122, ale generalnie to teraz
      110 byłoby aktualne.

      Mamozuzinki jak spotkanie integracyjne?

      Ja chciałabym się dowiedzieć o imiona pań opiekunek żeby jeszcze
      bardziej przybliżyć Julce temat przedszkole ale mają urlop i nikogo
      nie ma. Kartka jakaś na drzwiach jest jednak, furtka jest zamknięta
      więc nic nie mogę zobaczyć sad
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 28.08.07, 12:57
        Cześć
        Czasem mam wrażenie że przez życie jadę expressem! Dni mi tak
        uciekają że nawet "zgubiłam" rocznicę ślubu!!!!!

        Kata - nic nowego nie znalałam odnośnie ćwiczeń na r. W pozostałych
        moich materiałach wszystko się powtarza.
        A jeśli chodzi o kłamanie to w artykule napisali że dzieci 3-4
        letnie nie wiedzą co to kłamstwo. Nie kłamią świadomie. Robią to 5-6
        latki przede wszystkim dla uniknięcia konsekwencji jakiegoś czynu.
        W sumie jakiś sensownych rad nie podali - tylko żeby spokojnie z
        dzieckiem rozmawiać i drążyć temat czyli np w waszym wypadku
        dowiedzieć się czemu tato a nie Julka to zrobił. W rozmowie pewnie
        Julka by wyjaśniła (na swój pokrętny sposób czyli myślę że w danej
        chwili coś sobie wymyśliła i już) o co chodzi. Mam nadzieję że
        zrozumiałaś mój pokrętny wywódsmile))

        Szymon w czwartek idzie na dzień otwarty. Na razie jest radosny bo
        przez okno zobaczył....wózki i lalki. Od niedzieli o niczym innym
        nie mówi tylko o tym że będzie się bawił lalkami! Dziś poszłam z nim
        do kego koleżanki i od razu lalką się zająłsmile

        Szymon to drobnica - 14 kg i ok 98 cm. Ubrania nosi różne ale
        ostatnio to "zaszalałam". W C&A wypatrzyłam superowe spodnie z
        odpinanymi nogawkami. Teraz spodnie z C&A nosi na 104 i za rok
        pewnie też będą dobre więc tamte chciałam kupić z myślą o przyszłym
        roku więc wzięłam 104. Jakieś małe były. Wzięłam 110. Bez różnicy.
        No to kupiłam 116. W domu Szymon przymierza - qrcze, przed kostkę!!!
        Dokładnie przyjżałam się spodnom i wydumałam że to...rybaczki na 5
        latka!!!!!smile w ten sposób zainwestowałam w spodnie na pare latsmile

        Kata, a czym ty się zajmujesz że tak ciągle narzekasz na pracę?
        domyślam się że coś z ludźmi nie teges???
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.08.07, 14:23
        Hej a może twoje przedszkole ma stronę internetową? Ja moje pokazywałam właśnie
        w ten sposób.
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 29.08.07, 09:03
          My jesteśmy po dwóch dniach integracji z przedszkolem. W
          poniedziałek byłam i ja i Julka i Zucha oczywiście za nami jak cień.
          Wczoraj zostawiłam je same z Julką i było super tylko że była
          jeszcze koleżanka Julki ze szkoły ze swoją siostrzyczką . Stare za
          bardzo małpowały dzieciaki małe ich nasladowały i pani powiedziała
          że juz dziś Julka nie moze zostac Także dziś tak naprawde bedzie
          chrzest bojowy bo bedę starała się ja zostawić. Ciuchy na zmiane
          wezmę jakby żyganie z histerii było i jakos może przezyjemy
          • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 29.08.07, 14:25
            ło matooooooooooo

            ale była histeria :blink: nie na moje to nerwy nio ale cóż trzeba
            było............ Poszłam z nią sama i oczywiście nie chciała ode
            mnie na krok odejść, jak ja przy stoliku to i ona i nawet na metr
            nie odeszła. Nie dała sie ściemnić na zabawę żebym mogła czmychnąc,
            w końcu pani jedna się nią zajeła a właściwie przytrzymała i
            wyszłam.......... zostawiłam ja tak naprawde na godzinke tylko, pani
            mówiła że dosyć długo płakała i że nie dawała sie zabawić. Jak po
            nia przyszłam to byłi na dworku i bawiła się. Oczy zatarte od płaczu
            ehhhhhhhhhhhh

            Mówi ze jutro pójdzie i że nie będzie płakać.......Jakos czarno to
            widze nio ale zobaczymy
            • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 29.08.07, 15:49
              Marto- dziękuję za podsunięcie pomysłu. Faktycznie znalazłam
              przedszkole w Internecie i troche pooglądałyśmy. Julce spodobały się
              zdjęcia i ona tez chce być krasnoludkiem

              Ojej Mamozuinki szkoda że mała tak przeżywa  ale czuję że da sobie
              szybko rade!!!

              Ivonko- robota jak robota wszędzie jest, ale stosunki personalne są
              okropne. Ja jestem ze „starej” kadry a rządy są nowe. Aktualnie
              komuś spodobało się moje miejsce więc mi przekazano że nie będę już
              tam siedzieć, mam się przenieść. To trudno jest powiedzieć i opisać.
              Najgorsze jest to że mieszkam w stosunkowo małym mieście a
              najbliższy większy ośrodek jest 30 km. Dojazd autobusem raz na
              godzinę, który jedzie tam ponad godzine i nawet gdybym znalazła tam
              prace to chyba bym się już wcale z Julcia nie widziała.
              A że dodatkowo zdarzy się warczący klient to też norma dnia
              codziennego.

              Dziękuję za ćwiczeni na R.

              Z bólem dostałam urlop i mam zamiar przez pierwszy tydzień odbierać
              Julke z przedszkola ok 13.
    • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.08.07, 20:43
      No powoli ruszamy z budową, ja powoli szykuję się do powrotu do pracy, Ola do
      przedszkola, czasu mi brakuje. No dopiero teraz mam czas poczytać. Dziewczyny na
      szczęście ładnie o 20 chodzą spać. Nie mam pojęcia jak ja się zorganizuję ze
      wszystkim. Do tego jeszcze tona wizyt u lekarzy niestety państwowo - znaczy się
      czas oczekiwania nieokreślony. Najgorzej jest u hematologa bo na czczo. Niestety
      nie przepuszczają w kolejce bo przecież taki 14 latek umiera z głodu. Ech już na
      samą myśl mam dosyć.

      JA CHCĘ REFORMY - no bo jak wrócę na dobre do pracy to nie będę miała czasu
      wysiadywać i trzeba będzie chodzić prywatnie. NO i ja bym za te strajki z zawodu
      wyrzuciła. Wizytę miałam na 26 czerwca i idę 4 wrześnie mam nadzieję, że
      popatrzy i się nie przyczepi bo z wynikami badań na 6 do hematologa nie zdążę.
      Ech podziwiam cię Iwonko. Masz tyle siły w sobie.

      U nas na forum czerwcowym 2006 jest malutka u której wykryto guzy mózgu i jest
      już po operacji, niestety stan ciągle jest ciężki. Znałam ją bo z Łodzi i się
      spotykałyśmy. Jakoś tak patrzę na Julkę i podświadomie cieszę się że na razie
      lekarze nie mają się do czego przyczepić. Wtedy już wolę sobie pochodzić i nic
      już nie marudzić.

      Tak z perspektywy chyba najważniejsze jest zdrowie.
      Więc trzymajcie się zdrowiutko, cieplutko, a Magdusia niech ma siłkę z tym da
      się żyć i normalnie funkcjonować, niech to będzie jej mottosmile
      Dobranocsmile)
      • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 30.08.07, 23:36
        o jesli chodzi o pozegnania to mam doświadczenia. moja mama wlasnie
        czmycha" i to jest bardzo złe. najlepiej po prostu sie pozegnac,
        wtedy jest płacz ale za to jest to naturalne.trzeba powiedziec ze
        mama wroci i kiedy to nastapi.bo tak dziecko ma zamet, nie wie gdzie
        zniknela mama. sorki ze sie tak wypowiadam ale mam uraz z
        dziecinstwa. a mojaa mama to samo teraz robi jak sie zegna z zuzia.
        znaczy zabawia i potem jak zuzia nie patrzy ucieka. i wtedy jest
        dopiero histeria. jak przyjechalam z katowic . to zuzia wyprawiala
        takie histerie ze kazdym razem gdy ktos wychodzil, i tak przez
        tydzien
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 31.08.07, 11:15
          nio ja właśnie nie mogłam czmychnąc bo Zucha nie odstepowała mnie na
          krok.Ja jej tłumacze i co z tego........... W domu a nawet jeszcze
          po drodze twierdziła że zostanie sama w przedszkolu i sie bedzie
          bawic a jak juz załozyła kapcioszki i doszła do sali to jej sie
          odwróciło. Zadne tłumaczenia wtedy nie trafiaja bo wpada w histerie
          i nie pozostaje nic innego jak szybko sie zmywać. Wczoraj było z
          odrywaniem jej ode mnie i od futryny. Takie cyrki urządza Zucha i
          jeszcze jedna dziewczynka pozostałe dzieci przechodzą łagodniej.
          Takie to juz chyba typki niepokorne z moich dzieci bo z Julką było
          to samo. Czy gorzej to dopiero porównam za jakiś czas.
          Dzisiaj przedszkole zamknięte zaczynamy znów od poniedziałku ale juz
          dojdzie jedzenie. Póki co bede ja odbierała po obiadku , nie będzie
          leżakować. Zobaczymy..............

          Julkę też ode mnie odrywali i nie ma traumy z tego powodu. Wrecz
          przeciwnie mówi że głupia była bo potem z przedszkolem rozstawać sie
          nie chciała.........

          Marta racja racja racja. Zdrówko jest najważniejszesmile))
          • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 31.08.07, 14:37
            Cześć
            No więc my już po jednym dniu w przedszkolu. Najpierw wypowiem się
            słowami Szymka - było pięknie. Tak Szymek określił przedszkole. Był
            zachwycony! Fakt, że to iż ma tak kolegów nie pozostaje bez
            znaczenia. Owszem, płakał ale...jak trzeba było wychodzić do domu!
            Był tam razem z tatą. W poniedziałek już pójdzie sam bo panie
            nauczycielki nie przewidują obcji przebywania w przedszkolu
            rodziców. No ciekawa jestem jak będzie.
            A co do moich odczuć to w sumie nie powinnam wybrzydzać bo innej
            alternatywy nie miałam więc lubie co mamsmile Dzieci niestety dużo bo
            27 (dwoje dzieci przeniosło się z młodszej grupy 2,5 latków),
            miejsca na zabawe nie za dużo ale za to dzieci mają 4 panie
            wychowawczynie, mają dwie oddzielne sale do zajęć dydaktycznych więc
            będą dzieleni na grupy, co akurat mnie bardzo cieszy, mają własną
            łazienke. I tak wsyztko wyjdzie w praniusmile

            Ja we wtorek jadę z Madzią do Prokocimia. Mamy hematologa, pediatre
            i musimy też ustalić termin na tomograf głowy. Bardzo się boję bo
            trzeba będzie Madzie usypiać do badania i martwie się czy pozwolą
            nam wobec tego wyjść w tym samym dniu do domu. No ale jakoś
            przeżyjemy....
            • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 31.08.07, 15:49
              Jak ja Ci Iwonko zazdroszcze tego płaczu dopiero przy wychodzeniu do
              domubig_grinbig_grintongue_out
              Szymek jest raczej z takich dzieci otwartych i przebojowych( znaczy
              się tak mi się wydaje po tym co opisujesz) Zucha jest bardzo
              nieśmiała, wystarczy że nawet nie widzi kogoś dłużej to straszliwie
              się wstydzi. Na placu zabaw bawi się sama albo ze mną chce bo dzieci
              się wstydzi........nio chyba zże jest z Julka wtedy jest spoko. Ona
              poprostu musi miec plecytongue_out
              • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 01.09.07, 16:51
                wczoraj się tak naprodukowałam a mi posta wcięło!!!!
                Może dzisiaj się uda?
                Sprawy znowu zaczynają przybierać niekorzystny tok!!!!! No nigdy nie jest tak dobrze, żeby trwało dłużej!!!!!! Ciężki tydzień miałam i nie zapowiada się lekko. Pochowaliśmy prababcie Oli i chociaż kobita wiekowabyła i chorowała, to jakoś ciężko to wszycy przeżylisad((((( Do tego wszystkiego stan zdrowia teścia się bardzo pogorszyłsad((( Teraz jest w szpitalu, ale rokowania są raczej kiepskiesad(((( Małżonek w kropce, bo 12 ma wylot z Polski i nie wiadomo co zrobić?????? Sama nie wiem co mu doradzić, bo w takiej sytuacji ciężko cokolwiek powiedzieć?????
                Na dodatek jakoś wszystko wymyka mi się spod kontroli. Mam wrażenie, że chyba wkrótce nastąpi coś, czego bym nie chciała. I chyba zaczynam mieć wątpliwości do ludzi, których do tej pory określałam za niezawodnych!!!!!!!!! Widzę, że wszystko kręci się wokół kasy!!!!! Każdy kalkuluje na swoją "modłę". Nie mam pojecia gdzie podziały sie inne wartości?????? Czy teraz naprawdę pieniądz żądzi ludzmi!!!!??????
                Do tego wszystkiego jakieś sny mnie nękająsad((( Może ktoś sie zna na tym?????? I pomoże mi rozszyfrować znaczenie, chociaż żadko w ten sposób myślę? Otóż śniło mi się ostatnio, że nasze kochane psisko, który jest teraz naszym opiekunem podwórga, gryzło mnie za ręce!!!!! Gdziekolwiek chciała się przed nim schować, on już czekał na mnie z wytrzeszczonymi kłami!!!!!!! Ło matko!!!!! Mi tak naprawdę prawie nic sie nie śni. Może to stres przed zmaną???? Ola idzie do przedszkola i też ciągle o tym myślę. To w końcu duża zmiana i dla niej i dla mnie.
                Na razie czekam do poniedziałku. W całym tym zamieszaniu, nawet nie poszłam do przedszkola, czy są jakieś ustalenia itp..... Pójdziemy w poniedziałek na zapoznanie a pózniej na zakupy. Jak to wszystko zorganizuję sama nie wiem jeszcze??? Jak długo Ola będzie spędzała czasu dziennie w przedszkolu, teżnie wiem. Po prostu zobaczę w trakcie. Póki co nie muszę jej zmuszać, ale wolałabym, żeby byla cały dzień w przedszkolu.

                trzymam kciuki za wszystkie maluszy, żeby każde tak reagowało na przedszkole jak Szymon!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Papapapa
                Moze sie jescze odezwę?
    • s.ivona Re: Kata 02.09.07, 08:29
      Cześć
      Joanzac, ja tam się nie snach nie znam ale mnie jak się śnią zęby to
      zawsze coś niemiłego potem się stanie;/ Trzymam kciuki za to żeby
      wszystko ci się ułożyło oraz za zdrowie Teścia!

      Kata, pisałaś kiedyś że jak Julka była mała to w nocy się
      rozkopywała, nie chciała się przykryć....Moja Madzia to ten sam typ.
      Efekt jak taki jak u ciebie - katar! W nocy non stop do niej wstaje
      bo choć ma na sobie rampers to i tak jest wychłodzona. Jak sobie z
      tym radziłaś?
      • kata74 Re: Kata 02.09.07, 21:00
        Ivonko – walcze z tym rozkopywaniem ciągle i nie ma poprawy, zimą
        generalnie ma ciepłe piżamki/dresiki. Założyłam jak kiedyś takie
        zaczepy w rogach, żeby kołdry z siebie nie zrywała, ale jak się nie
        mogła wykopać tak wrzeszczała że dałam sobie spokój
        mąz za to regularnie podnosił temperaturę grzania, z czym ja sie nie
        zgadzałam...

        Joanzac- takie sny to generalnie tez niedobre jak te z zębami, pies
        to przyjaciel, gryzienie to ogólnie że cię z jego strony spotka
        zawód, mówi się też że może oznaczać kłótnie o pieniądze…

        Ja tez jutro ide na rekonesans do przedszkola a resztę co do
        ewentualnych zakupów zobaczymy . nie jestem zwolennikiem czmychania
        ale czasami nie ma rady.
        • marta.28 sny 02.09.07, 21:13
          Pies - wierny przyjaciel wściekły - przyjaciel w niebezpieczeństwie bawić się -
          pogodzenie szczekający - radość być napadniętym - niebezpieczeństwo być
          ukąszonym - kłótnia z powodu pieniędzy polujący - pilność przyniesie ci zyski na
          smyczy - nieprzyjaciel na łańcuchu - strzeż się złodzieja gryzący się - kłótnia
          w rodzinie


          www.sennik.forall.pl/szukaj,pies.html

          Wiecie co chyba ja się bardziej denerwuje niż Ola jutrzejszym pójściem do
          przedszkola. Razem spakowałyśmy plecak, dałam jej frutapurę w tubce i
          nektarynkę. No zobaczymy jutro.

          Julka coś popłakuje coś widzę, że nocka z głowy.

          Jutro zdam relację z pierwszego dniasmile
          • joanzac Re: sny 02.09.07, 21:45
            No nasz Boom, to sznaucer olbrzym, czarny jak smoła, a czarny pies, jak wyczytałam w necie to zdrada przyjacielasad((((!!!!!!! A gryzienie tez nie wróży nic dobrego, obmowa itp....sad(((((((((( No nie chcę prorokować, ale juz chyba mam trochę dowodów????? No zobaczymy jeszcze, ale jakoś czarno to widzę..... z tą przyjażnią!!!!! Chyba coś w tym jest!!!!!!!???????? A miałam mieć tu towarzystwo niezawodne!!!!!!!! Chyba się wszystko wyjaśni wcześniej niż myślalam. Jeszcze tylko rozmowa przede mną! Jak tylko się wszystko wyklaruje dam znać, bo sprawa wydaje mi się sztandarowa!!!! Komu, na ile można zaufać????

            My z Olą zupełnie nie uświadomione do przedszkola idziemy!!!!! Zobaczymy co i jak?????? Sama nie wiem???????
            • aniazm Przedszkole 03.09.07, 09:52
              odprowadzał tata. Antek nie chciał się przywitać z panią, przedstawić, trochę
              się zawstydził. pani zaprowadziła go do zabawek i się poszedł bawić. nie płakał
              i nie chciał wracać do domu. zobaczymy, jak po śniadaniu, bo wtedy będą zajęcia.
              idę po niego na 12.

              oby zawsze tak bezstresowo było, czego i wam życzęsmile
              • s.ivona Re: Przedszkole 03.09.07, 13:24
                Cześć
                Wczoraj przyjechała moja mama a mój mąż pojechał w delegacjesmile
                Dziś rano zaprowadziłam z mamą Szymka do przedszkola. Przyszłam ok
                9. Już z daleka słychać było taki płacz że aż dziw że ludziom w
                oknach szyby nie wypadły! Najbardziej płakała ta grupa Szymka! W
                szatni pokazałam Szymkowi gdzie jego szafeczka, przebrałam go i
                oddałam pani. Pani mi drzwi przed nosem zamknęła. Nie mam pojęcia co
                się tam działo bo poszłam na spacer. Jak wróciłam po 3 godzinach to
                dzieci nadal płakały! Wzięłam Szymka po obiedzie. Jak mnie zobaczył
                to wypadł z sali ale nie płakał wcale. Raczej był zadowolony choć
                widać było że był bardzo przejęty. Pod okiem miał limo! Od pani
                dowiedziałam się że wyrwał dziewczynce klocka więc ona mu tym
                klockiem przyłożyłasmile Wydaje mi się że nie jadł obiadu, zupy na
                pewno nie tylko jednego racuszka. W domu widać było że głodny. Bez
                problemów poszedł spać.
                Właściwie z mojego (tzn rodzicielskiego) punku widzenia wyglądało to
                tak że oddałam dziecko i po 3 godzinach je dostałam z powrotem.
                Ciężko było od pani się czegokolwiek dowiedzieć. W sumie się nie
                dziwię bo dziś był tam naprawdę ciężki dzień dla nich. Mam nadzieję
                że jutro na zebraniu uda się jakieś informacje uzyskać.

                W związku z przedszkolem Szymka to Madzia ma kompletnie rozwalony
                dzień. Nie spała rano o swojej ustalonej porze, zasnęła wobec tego
                na spacerze. Obiad dostała godzinę później a teraz spac w domu nie
                chce. Chyba znów minie pare dni zanim się to wszystko unormuje.
                • kata74 Re: Przedszkole 03.09.07, 16:23
                  u nas odpukać jakoś tez poszło

                  byłyśmy ok 8.30, akurat byłosniadanie, julka była zaaferowana i
                  przejęta. ja i tata jeszcze bardziej. przywitałyśmy się z panią,
                  powidziałam Julce to twoja pani ivonka. poczym spytałam się łasuszka
                  czy chce śnaidanko, ona ze oczywiście, dała po buziaku pani ją
                  wzieła i już. o 13 ją odebrałam. pierwsze zdanie: mamo nie było
                  leżakowania..., potem, że jacyś chłopcy nie pozwolili jej ze sobą
                  tańczyć. a na końcu pytania a kiedy ja tu przyjdę.. ja że jutro no
                  to super odparło dziecko...uffff

                  oby tak było zawsze
                  • aniazm Re: Przedszkole 03.09.07, 16:49
                    Antek rozryczał się, jak po niego przyszłam - "ja nie cę do domu! ja cę zostać w
                    psiećkolu!!!"
                    tak, to chyba dobrze wróży na przyszłośćsmile
                    • mamazuzinki Re: Przedszkole 03.09.07, 18:45
                      Nio wogóle nie wiem jakim cudem to zrobiłam ale wystosowałam posta
                      na ogólnej stronie rówieśnikóbig_grin Chyba jednak jestem
                      zestresowana....... tam zgłosiłam do skasowania więc przeklejam
                      tutaj big_grin
                      Nio to wychodzi na to że tylko moje dziecko jest dzikie............
                      U mnie histeria była juz przy ubieraniu sie rano. Z przedszkola to
                      uciekłam bo mi mało serce nie pekło tak sie darła i na mnie patrzyła
                      jak ja pani ode mnie odrywała......... śniadania nie tkneła wcale, z
                      dziecmi sie nie bawiła tylko łaziła przyklejona do pani, na obiad
                      zjadła 4 łyzki zupy i ją zabrałam.......... ehhhhhhhhhhh..........
                      przeżyłam Julkę to i ja przeżyje mam nadziejęsmile
                      Jak wróciłam do domu to od razu zmeczona poszła spać chociaż naogół
                      w dzień nie sypia......
                      Oby do wakacjitongue_out
                      • kata74 Re: Przedszkole 03.09.07, 19:33
                        Mamozuzinki ja też już wkleiłam odpowiedź na nasze posty na forum
                        ogólnym. jak odpowiadałam to się zdziwiłam że nie pojawil się temat
                        Re: czerwcóweczki 2004 tylko było zupełnie pusto...i też czkam na
                        skasowanie wink)

                        szkoda że Zuzia tak źle reaguje na przedszkole, stres to jak nie
                        wiem co dla Ciebie. Kiedy Julcia się przełamała do przedszkola?

                        A moja Julka ma dziś po południu jakiegoś schizola dostała - o
                        wszytko wrzeszczy i się ciska, nie słucha- czyżby nawyki innych
                        dzieciprzejęła? ale po jednym dniu?
                        czy wasze dzieciaczki też się może inaczej zachowują?
                        • marta.28 Re: Przedszkole 03.09.07, 20:28
                          No u nas z zostaniem nie było problemu, buzi papa i już. Ale Pani nie
                          powiedziała, że dobrze by było jednak przyjść wcześniej. Obiecałam jej po
                          obiadku i o 13 się rozżaliła, bo inni rodzice zaczęli odbierać dzieci. Obiadu
                          nie zjadła w przedszkolu dopiero w domu. Ale w drodze do domu już lepiej się
                          poczuła i mam nadzieję, że będzie dobrze. Myślę, że się rozkleiła, że ja też już
                          po nią nie przychodzę. A już chciałam lecieć. No i te Panie też nie miały tak
                          czasu dla wszystkich bo jak przyszłyśmy już dwie młode damy wyły za mamami. Mam
                          nadzieję, że będzie OK. Jutro opiekunka pójdzie przed obiadem i zostanie na
                          obiad, co by się gadzina przekonała, że to jedzenie jest dobre. No bo jak
                          przyszłam to już jej było lepiej i chciała zjeść obiad ale wiadomo już
                          posprzątane było. A no i pomalowaną królewnę dostałam, i ma już jakąś koleżankę.
                          Zobaczymy jutro....
                          • joanzac Re: Przedszkole 03.09.07, 22:05
                            o ho ho!!!!!!Widzę, że dzień pelem wrażeń wszędzie!!!!!!!!!My też już mamy to za sobąsmile)))) Pojechałyśmy rano, Ola bardzo ochoczo, ale kiedy weszła do sali, to już sie trochę speszyla i schowała za moje nogi. Pózniej pochodziła z nia po sali, pokazałam to i owo, Gabrysia przybiegla sie od razu do nas przywitać, ale Ola nawet ust nie otworzyłasad(((( pozsiedzialam z nią jeszcze kilkanaście minut na ławeczce, popatrzyłyśmy na zabawki, co dzieciaki robią i kiedy zapytalam czy już Ola zostanie sama, przytaknęla. Więc Pani podeszła do nas, wzięla ją za ręke i poszły!!!! Ale jeszcze przywołałam ją, żeby buziaka mi dała i noska eskimoska i tulimy tulimy!!!!!smile))))) Poszła z panią do dzieci a ja na zewnątrz i sama w ryk!!!!!!! Ło matko!!!!! Ja to chyba bardziej przeżyłam jak Ola???!!!!! Zaszłam jeszcze przed obiadem, Ola siedziala z dziećmi zasłuchana w Panią. Zauważyła mnie po jakimś czasie. Ale jeszcze sobie poszłam na zewnątrz, żeby zjadła obiad. Ostatnia od stołu odeszła, ale chyba się za dużo nie najadła??sad(((
                            No zle nie było, ale widzę, że przeżywa też tą zmianę i trochę jakby rozkojarzona
                            Poza tym zaraz po przedszkolu pojechałyśmy do Białegostoku, więc zmęczone już teraz jesteśmy, ale ciągle temat przedszkole!!!!!! To chyba dobrze???smile)))
                            Zrobiłyśmy sobie zakupy, ale i tak jeszcze cała fura do kupienia zostałasad(((( Lista życzeń z przedszkola zastraszająco długa!!!!!!
                            Teraz Oleczka swoje zakupy rozkłada i wszystko chce do przedszkola zabraćsmile)))))))
                            Marto, jak tylko trochę czasu znajdę, pewnie też do Ciebie się będę uśmiechaćsmile))))))) Już mam kilka rzeczy na oku, ale muszę jeszcze zweryfikować nasze potrzeby. Oczywiście przy okazji, jak będziesz zakupy Swoim dziewczynkom robiła.
                            No brak mi czasu na wszystko!!!!!!! A jutro jeszcze stanę sie szczęślwą posiadaczką mieszkania po moich rodzicachsmile))))))
                            Pozdrawiam i wszystkim dzieciakom życzę łagodnej adaptacji w przedszkolu!!!!!!! Trzymam kciuki!!!!!
                            • joanzac Re: Przedszkole 04.09.07, 09:09
                              o rety!!!!!!! Dzisiaj wszystkie dzieciaki, prawie, się darły w tym
                              przedszkolu!!!!!!! Olka od razu chciała wyjść stamtąd!!!!!! A nawet
                              sama się obudziła wcześniej i od razu pyta, czy idziemy do
                              psiećkola??? A tu taki sajgon, że szkoda gadać!!!!! Jak si.ę
                              zniechęci, to przez ten totatalny wrzask!!!!! Zostawiłam ją, ale
                              bardzo niechętnie!!!! Sama się zblokowała i wszystko na nie!!!!!
                              • anoosia2 Re: Przedszkole 04.09.07, 10:06
                                Witam, my też po wrażeniach pierwszego dnia w przedszkolu dziś już
                                jest na miejscu znowu.
                                Wczoraj weszła niepewnie do sali, była pozytywnie nastawiona od
                                rana,troche się speszyła, bo ona raczej potrzebuje czasu na
                                rozkręcenie się. JA chyba jako jedyna z was poszłam na całość, po
                                wejściu do sali przedstawiłam sytuacje, to jest pani Wiola, tu jest
                                twoja koleżanka Oliwia (znajoma z piaskownicy) weż ją za rączke daj
                                mamie buziaka i papa maleńka, ona troche niepewnie, ale zrobiła to i
                                ja wyszłam. Zadnego cackania, posiadywania i tłumaczenia, tak mi
                                radziła wieloletnia przedszkolanaka i miała racje. Poszłam po nią o
                                14-tej, chciałam, żeby wiedziała, że jest plan dnia i mama
                                najwcześniej przyjdzie po obiedzie. Ogólne wrażenia mała miała oki,
                                zadowolona, najedzona, radosna-do tego stopnia, że się zapomniała i
                                posiusiała prawie w tym momencie kiedy ja weszłam na sale po nią,
                                taka była zaapsorbowana. NAwet sprawdziłam, czy przypadkiem nie
                                chodziła zlana cały dzień, ale jeszcze ciepłe było wink. JAk
                                wychodziłyśmy to powiedziała wszystkim papa i od razu" ale jutro
                                znowu mnie przyprowadzisz?"
                                Więc narazie jest oki, dziś poszła już śmielej zobaczymy co będzie.
                                W grupie sa dzieciaczki płaczące,ja tego też się spodziewałam,
                                pracowałam z nią całe wakacje, żeby oswoić temat, zachęcić
                                zainteresować, nie wiem jak inne mamy w naszej grupie. Jak ma się
                                dziecko nie denerwować jak matka nerwowa, przenosi swoje emocje lęki
                                na dziecko. Uważam, że rodzice powinnni przechodzić kurs jak
                                przygotować się na rozstanie z dzieckiem. Jak powiesz dziecku "nie
                                bój się tam ci się nic nie stanie" to logiczne, że zacznie się bać.
                                My nigdy nie rozmawialiśmy o przedszkolu jako o miejscu gdzie jest
                                dyscyplina i zobaczysz jak pójdziesz do przedszkola:to już nie
                                będziesz tak mogła:to czy tamto, a trzeba będzie robić to czy tamto.
                                Opowiadaliśmy o zabawach z dziećmi,że będzie miała kredki i farby,
                                swoje zakupy do przedszkola wybierała sama, kolor szczoteczki, czy
                                rajstopki.
                                JEdyne co mała pamięta co było w przedszkolu to piosenke "Jedzie
                                pociąg z daleka", nie pamięta co było na obiad, jak mają koleżanki
                                na imię, za to śpiewa "jedzie pociąg z daleka" pięknie, a jak ja
                                chciałam ją nauczyć to nie chciała powtórzyć słów. Więc uznaje
                                przedzszkole za dobry pomysł.
                                • marta.28 Re: Przedszkole 04.09.07, 12:31
                                  Nio ja też ją wczoraj zostawiłam i do 13 było ok ale się jednak zraziła. Dzisiaj
                                  już gorzej było, no i zostałam na śniadanie co by choć trochę zjadła. Potem był
                                  płacz ale nie trzymała się mnie i raczej taki wymuszany bo wszystkie dzieci
                                  płakały. Poszłam po 12 ale bajki oglądały więc polecę teraz tak na 13. Bo to
                                  była wczoraj krytyczna godzina.

                                  Joasiu na razie wygląda na to, że jutro będę w H&M i C&A bo muszę pokupować
                                  prezenty. Przyszły tydzień odpada bo w pracy.

                                  A tak poza tym to byłam z Julką u lekarki i pierwsze słowa to, że hospitalizacja
                                  co by zrobić badania, ja na to, że się nie zgadzam. A on, że jak to tak, to te
                                  badania będą bardzo długo trwały i z kupą będę latać. No ja nie wiem ci lekarze
                                  po prostu mnie dołują. No i lekarka już całą wizytę wrogo potraktowała. Na
                                  obchód się spieszyła. Ech pojutrze hematolog zobaczymy jak ona mnie obświergoli.
                                  Dajcie mnie siły bo ja ich chyba bym zwyzywała. Np moja pediatra jak ją
                                  poprosiła o zaświadczenie dla dziewczyn na basen to nawet w uszy nie zajrzała.
                                  Czy naprawdę trzeba chodzić prywatnie, żeby lekarze byli normalni, uprzejmi i
                                  nie robili dziecku nic na siłę, żeby zebrać kasę. Bo wiadomo jak leży to jest
                                  bardziej rentowne. Ech ciężko mi.

                                  Odezwę się wieczorkiem. Joasiu jak coś to zadzwoń lub meila napisz.
                                  • s.ivona Re: Przedszkole 04.09.07, 15:42
                                    Cześć
                                    Dziś Szymon poszedł do przedszkola z babcią. Ja byłam w szpitalu.
                                    Mama mi opowiedziała że rano Szymon histeryzował w domu, że nie
                                    chciał iść. Jakoś go przekonała. Poszli. W drzwiach przedszkola
                                    spotkali się z mamą kolegi więc jak tylko Szymon zobaczył ciocię
                                    Madzie to popędził do swojej sali a tam już był Mikołaj. Jak mama
                                    przyszła po niego to był w świetnym nastroju. Mówił że zjadł obiad!
                                    Teraz śpi więc czekam na jego relacje. No i jeszcze mama rozmawiała
                                    z wychowawczynią i ta jej powiedziała że są zachwyceni Szymkiemsmile Ze
                                    taki rozgadany, wesoły, otwarty, że ciągle się o coś pyta....Bardzo
                                    się cieszęsmile
                                    Joanzac, po wczorajszym dniu Szymon też chodził jak nakręcony,
                                    normalnie korkociąg. Inne znajome dzieci też więc to pewnie nadmiar
                                    bodźców i wrażeń.

                                    Marta, współczuje tych niemiłych doświadczeń z lekarzami. Ja mam
                                    szczęście w całym tym bałaganie z Madzią. Lekarze sądla nas mil,
                                    dziś udało mi się wszystko załatwić czyli ustalić neurologa,
                                    tomograf i....psychologasmile Okazało się że z tym psychologiem to jest
                                    tak że każde dziecko ma taką wizytęsmile

                                    Mamozuzinki - trzymaj się ciepło! Będzie dobrze!
                                    • mamazuzinki Re: Przedszkole 04.09.07, 15:51
                                      U mnie masakry ciąg dalszy niestety sad Do ogólnej niechęci doszła
                                      niechęć do jedzenia........ dziś było bez odrywania ale był płacz od
                                      rana, ale musiałam powiedzieć żeby jej do jedzenia nie zmuszali. Jak
                                      po nią przyszłam to wyszła strasznie zapłakana sad Podobno z dziećmi
                                      sie nie bawi tylko chodzi przyklejona cały czas do jednej z Pań.
                                      Zucha twierdzi że to dzieci sie nie chcą z nia bawić ale jak ją znam
                                      to sama nie chce. Zero u niej przebojowości.........
                                      Julka to twarda sztukatongue_out Wyła przez dwie pierwsze grupytongue_out Oczywiście
                                      duzo winy było w tym ze wiecznie chora była i wiecznie jej w tym
                                      przedszkolu nie było. Chętnie zaczeła chodzić dopiero do 3 gfrupy.
                                      Mam nadzieję że Zucha jej nie pobije bo sie nerwowo wykończę.

                                      Marta na ta naszą słuzbę zdrowia to poprostu słów brakuje.........
                                      • marta.28 Re: Przedszkole 04.09.07, 20:21
                                        No Ola siedziała sobie na krzesełku jak przyszłam i patrzyła jak dzieci się
                                        bawią. Jak przyszłam to się rozkręciła i pobyłyśmy razem jeszcze godzinkę. Potem
                                        ukochała i ucałowała obie panie, powiedziała do zobaczenia do jutra i wyszłyśmy.
                                        Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie lepiej.
                                        Z jedzeniem tak sobie.
                                        • joannamamazuzi Re: Przedszkole 04.09.07, 22:55
                                          a mnie smutno bo moja zuzcha w domu została. spotkałyśmy znajomą
                                          mojego zbycha, dyrekorke przedszkola i ona powiedziala ze za późno,
                                          że nie ma miejcs w całym zgorzelcu , nie tylko w jej przedszkolu.
                                          ze moze na s wpisac na liste rezerwową a moja zuzia mowi do niej ale
                                          ja chce do przedszkola. nie wiem moze jak by tak naprawde poszla to
                                          by tez plakala. cos mialam Was pytac ale zapomnialam. net mi wolno
                                          chodzil i powoli wszystko czytalam.no i zapomnialam
                                          • s.ivona Re: Przedszkole 05.09.07, 10:24
                                            Cześć
                                            Na zebraniu udało mi się uzyskać od pani więcej informacji nt
                                            Szymka. Okazało się że w pierwszy dzień skakał po stołach!!!!
                                            Wczoraj już nie więc panie uznały to za sukcessmile) Za to wczoraj
                                            bardzo nieładnie bawił się samochodem więc mu go zabrały. Po jakimś
                                            czasie Szymon przyszedł, przeprosił i zapewnił że będzie grzeczny.
                                            No i słowa dotrzymał! Za to z jedzeniem nie miał problemów, cały
                                            obiad zjadł a panie nie musiały mu pomagać i jeszcze go pochwaliły
                                            że sam sobie poradził z kotletem! Dla mnie to szok bo Szymon nie je
                                            mięsa no ale jak widać w przedszkolu wszystko możliwe.
                                            Zapisałam go na dwa języki obce hiszpański i francuski, angielski
                                            jest obowiązkowy. Wszystko jest w cenie czesnego, co prawda nie
                                            obowiązkowo ale tak sobie pomyślałam że jak ma się bawić w czasie
                                            gdy dzieci słuchają np muzyki hiszpańskiej to niech też posłucha.
                                            Nie płace ze to więc niech korzysta.
                                            W tym miesiącu ma być w przedszkolu lekarz i ma badać dzieci po
                                            kątem wad postawy. Potem (jak będzie trzeba) to dzieci będą miały
                                            ćwiczenia korekcyjne. Fajnie, prawda?
                                            Wasze dzieci boją się masek, przebierania? Szymon bardzo. Trochę się
                                            martwie bo jutro mają przyjechać aktorzy z teatrzykiem i nie wiem
                                            jak on zareaguje. Próbowałam go jakoś przygotować ale płacze i mówi
                                            że nie pójdzie;/

                                            Od wczoraj daje Szymkowi Bioaron C na uodpornienie ale lekarz się
                                            tylko ze mnie śmiał i powiedział że jak podaje to żebym jeszcze
                                            wierzyła że pomożesmile))

                                            Dziś znów Szymka zaprowadziła babacia (ze mną nie chciał iść).
                                            Poszedł chętnie, w szatni sam się przebrał (zostawiam mu tam dresy i
                                            w nie się przebiera), zabrał swoje przybory papiernicze, wziął panią
                                            za rękę i poszedłsmile

                                            U nas w przedszkolu panie zapowiedziały że nie wolno żeby dzieci
                                            przychodziły ze słodyczami, napojami (te są w nieograniczonych
                                            ilościach dostępne tzn napoje) i własnymi zabawkami. Zabawki są
                                            spania oczywiście dostają ale przed i po spaniu są odstawiane do
                                            szatni.
                                            A i jeszcze, Mamozuzinki - jak u Julki była rozwiązana sparawa
                                            urodzin dzieci? Dziecko coś przynosiło np słodycze? Inne dzieci
                                            składały się na np prezent? Wczoraj jedna z mam była tym
                                            zainteresowana, pani powiedziała że wszystko zależy od tego jak
                                            rodzice się dogadają....Masz jakieś sugestie?

                                            A i jeszcze, dzieci będą miały podręczniki. U was też?
                                            • mamazuzinki Re: Przedszkole 05.09.07, 11:23
                                              Iwonko powiem szczerze że ja w tym wieku to jeszcze nie wyprawiałam
                                              Julci urodzin w przedszkolu. Dzieci, które miały urodzinki
                                              przynosiły poprostu cukierki i częstowały wszystkie panie i
                                              dzieciaki. Czasami rodzice przynosili torcik ale to też w starszych
                                              grupach. Od 3 grupy zaczeło sie zapraszanie i wyprawianie urodzinek
                                              ale juz poza przedszkolem. W pizzerii albo w McDonaldzie bądz tez na
                                              tych "kulkowych"placach zabaw. Co poniektórzy rodzice samobójcy
                                              zapraszali szarańczę do domówbig_grintongue_out
                                              • joanzac Re: Przedszkole 05.09.07, 19:42
                                                hej!!!
                                                U nas na szczęście bez sensacji, płaczu itp.... Ola co prawda ochoczo się do przedszkola zbiera, ale w drzwiach jeszcze ją trochę paraliżuje!!!! Dzisiaj trafiłyśmy prawie od razu na śniadanko, zaprowadzilam Olę na krzesełko i po kilku buzuakach poszłam.
                                                Dzisiaj też ola została na leżakowanie a zabrałam ją dopiero po 16-tej. Grupa była już łączona, i zaledwie kilka dzieciaków w tym Ola najmłodsza. I już czekała na mnie!!!! Już teskniła!!!! Ale bez marudzenia i beku, cierpliwie czekałasmile))))))))
                                                Zaniosłam rano też całą wyprwekę!!!! Cała lista tego była około 30 pozycji!!!!!!! Cały wielki kosz zapakowałam!!!!!!! Poza pościelą i rzeczami osobistymi, trzeba dostarczyć bloki, całą furę, ryzę papieru, kredki, plastelinę, farbyn nożyczki temperówkę, klej, mydło, papier, ręczniki poapierowe, chusteczki...... grę edukacyjną, kolorowanki, wycinanki.... o rety, już sama nie pamiętam!!!!!
                                                Do tego jeszcze jakąś książeczkę w przedszkolu Ola ma dostać i ubezpieczenie. Jest tego cala masa, ale wszystko skompletowałam i w 1 dzień zanioslam, żeby mieć z tym spokój!!!!
                                                Już zaczyna opowiadać co robila i ma już ulubioną koleżanke Małgosię i dziwi się, że dzieciaki beczą!!!
                                                No jestem zadowolona, ale nadal sie sama denerwuję!!!!
                                                Przeżywam to wszystko strasznie, tym bardziej, że sprawy domowe sie też skomplikowałysad((((
                                                Pozdrawiam
                                                papapap
                                                • joanzac do Marty:) 05.09.07, 20:32
                                                  Trochę się rozpisałam w meilu!!!! Poczta Martosmile)))
                                                  • marta.28 Re: do Marty:) 05.09.07, 21:45
                                                    Hej odpisałam na meila i powysyłałam wam zdjęcia. Odbierzcie gazetowego.

                                                    Olę dzisiaj tata zaprowadził i Pani powiedziała, że najbardziej Olę martwiło to,
                                                    że tata zabrał fotelik i jak ona z mamą wróci. (Mamy dwa samochody), hmm.
                                                    Niedługo Panie będą znały całą historię naszego życia. Ola przyniosła dzisiaj z
                                                    przedszkola brzydkie słówko. A jak u was z tym?
                                                    No i była bardzo grzeczna i spokojna póki nie usłyszała słowa sprzątać bo obiad.
                                                    Ale ja przyszłam i już było lepiej. Pamiętała nawet co by oddać z piórnika
                                                    zabawki figurki, bo dziewczynka jej włożyła. Ja zebranie mam dopiero w
                                                    poniedziałek o 17, zobaczymy co powiedzą.

                                                    Jutro mam hematologa. Ciekawe jak to mój mały łakomczuch przeżyje.
                                                    Julka płacze głównie wtedy gdy chce jeść i robi to na okrągło. A w kolejce takie
                                                    starsze dzieci są tak głodne, że nie przepuszczają. Kiedyś mama 16 latki
                                                    powiedziała mi, że dziecko jest bardzo grzeczne mimo, że do 11 jeszcze nic nie
                                                    jadło ale w kolejce nie przepuściła. Ech i to mnie najbardziej przeraża jutro.
                                                    Trzymajcie kciuki.
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 06.09.07, 18:51
      dziś zostałam wyproszona z przedszkola przez Julke. poszlam po nią
      ok 14 ta się teatralnie rozryczała, potem wyjąkała ze ona dziś
      cchiala dlugo być, no to poszłam do miasta. wróciłam po godzinie...
      zjadła wątróbke której w domu nie chciała tknąć

      joanzac- lista produktów do przedszkola imponująca

      ivonko- ależ macie atrakcji w tym przedszkolu, zazdroszcze

      Pani powiedziała że julka jest bardzo samodzielna, a zebranie mam we
      wtorek
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 06.09.07, 19:04
        Cześć
        Dziś Szymon w przedszkolu się rozpłakał bo nie chciał wracać do
        domu! Więc ja też go zostawiłam jeszcze i poszłam na spacersmile Jak
        wróciłam to nadal nie chciał iść ale go przekupiłam mandarynką więc
        poszedł.
        Wiecie co, mam zgryza - nie wiem czy brać Szymka do domu zaraz po
        obiedzie i kłaśćgo w domu spać czy zostawiać dłużej? Nie wiem, bo w
        domu śpi od 14-16 a potem normalnie korkąciąg straszny ale dziś np
        nie spał i też korkociąg ale ze zmęczenia;/
        Dziś w przedszkolu był teatrzyk i prawdziwi aktorzy - Królewna
        Śnieżka i 7 krasnolódków. Szymkowi bardzo się podobało.

        No i rewelacja od wczoraj - Madzia zaczęła raczkować! Czasem jeszcze
        przechodzi na brzuszek pełzając ale i raczkuje. Cieszy mnie to
        ogromnie.

        Wczoraj też byliśmy w grocie solnej. Wyremontowali ją przez wakacje
        i teraz jest rewelacyjnie ale niestety ceny też poszły w górę. Bilet
        rodzinny dla 1 osoby dorosłej i dwojga dzieci to 36zł za 45 min.
        Trochę mnie to zmartwiło bo miałam nadzieje chodzić bo przed
        wakacjami dzieci do lat 3 wchodziły za darmo a teraz za Szymka muszę
        płacić 15 zł! za Madzie 5zł a za siebie 19zł! W karmecie teniej ale
        i tak to dużo.

        Joanzac - ja musiałam zakupić tylko blok, nożyczki, papier kolorowy
        i kredki. Będzie tak że zapłacimy 35 zł na rok i panie z tego będą
        dokupywały co trzeba.
        • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 06.09.07, 23:12
          My dzisiaj w przedszkolu caly dzień prawie, tzn, Ola. Na początku trochę zakwilila, ale chyba tylko dlatego, że przybiegla do mnie zapłakana dziewczynka i przytuliła się!!!!!! Ola sie chyba bardziej zazdrosna poczuła, niż nie chciala zostać. Mam nadzieję, że się jej podoba, bo już zaczyna opowiadać co się dzieje w przedszkolusmile))))
          Zostaje już na cały dzień i tak zostanie, bo ja nie mam innego rozwiązania, na raziesad(((( Moje sprawy domowe, o których wspominałam wcześniej, bardzo się skomplikowały!!!!
          Serce mi pęka z zawodu, jaki przeżyłam!!!!!!
          Pisałam też wcześniej o swojej niani!!!!! Uwielbiałam tę dziewczynę i wszyscy dookoła nawet mówili, że to moja córkasmile)))
          Od czarwca mieszkałyśmy razem, w lipcu wzieła ślub, na którym ja byłam świadkiem, zrobilam jej więcej niż jej własna matka!!!!! I.....teraz okazało się, że od jakiegoś czasu mnie szpieguje!!!!! Czyta moje wiadomości, te na scypie, wszystko o czym dyskutuję z moją sistrą!!!!!!!! Bardzo mnie to ubdło!!!!!!! Uważam, że moje ploteczki z siostrą, to moja prywatna sprawa!!!!!!!! Jeżeli zdolna jest to wygrzebywania moich wiadomości, to nie wiadomo co jeszcze!!!!?????? Poprosiłam ją, żeby sie wyprowadziła. Nawet nie dyskutowała i nie pytała o przyczynę? Doskonale wiedziała!!!!
          Ja nawet nie starałam się porozmawiać, ani niczego wyjaśniać!!!! Nie wyobrażam sobie, żebym pod własnym dachem miała się ukrywać.
          Teraz nadal to przeżywam i zastanawiam się na ile można ludziom zaufać, których się do domu wpuszcza???????
          Ech, cała sprawa wygląda znacznie gorzej, ale już nie mam siły o tym pisaćsad((( A piszę ku przestrodze dla wszystkich.
          "Boże chroń mnie od przyjaciół, bo od wrogów się sam obronie!"
          pozdrawiam i życzę wszystkim znacznie zdrowszych kontaktów!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja