Czerwiec 2004 - część V

    • manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 07.09.07, 17:16
      Czesc Wam

      Nazywam sie Manuela i jestem mama malej rozrabiaki co ma na imie
      Julia. Julka jest urodzona w wyjatkowy dzien "Dzien Ojca", 23
      czerwca 2004. To dla nas byl szczegolny dzien, tak jak dla karzdych
      rodzicow co oczekoja swoich pociech.

      Julka chodzi do przedszkola i od poczatku bardzo lubi, nie bylo z
      nia zadnego problemu. Ladnie je i spi, dzis troche plakala, ale
      tylko z tego powodu ze ja obudzili ze snu,ale pozatem jest dzielna
      dziewczynka, i mam nadzeje ze tak zostanie. To tyle o nas.

      Mam nadzeje ze przyjmiecie nas do waszego grona.

      Podaje link gdzie mozecie sie zapoznac z Julka.

      Pozdrawiam Manuela i Julka
      • manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 07.09.07, 17:21
        A tu Julka

        community.webshots.com/user/julicia101
    • manu0001 Re: Link do zdjec 07.09.07, 17:19
      community.webshots.com/user/julicia101
    • manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 07.09.07, 17:23
      A tu moja mala Julka

      community.webshots.com/user/julicia101
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 08.09.07, 21:09
        Witaj manu w naszym groniesmile))))) Niestety jakoś nie mogę Twoich zdjęć zobaczyćsad((( Ale może moja przeglądarka nawala?

        Ja teraz biegam na 4 fronty!!!!!! Moje mieszkanie dom siostry remont u teściów i praca!!!! Jeszcze przedszkole i Oleczka, która dzielnie znosi wszystkie trudy!!!!! Wczoraj w ostatniej minucię ją odebrałam. Została bidula już jedna, wszystkie dzieci poszły ale nie płakala, tylko taka troszkę smutna i zagubiona była!!!! Pózniej mi powiedziła: Ola bojała!!!!! Przeżyła bidula stres, ale goniłam jak szalona z Białegostoku, żeby zdążyć, a tu korki po drodze i remonty dróg. Teścia ze szpitala zabraliśmy i on też się kiepsko czół, a tu jeszcze taka nerwówka!!!! Dzisiaj Ola była bardzo rozczarowana, że przedszkole zamkniete!!!!!! To chyba mimo wszystko dobry znak???
        Zharałam sie dzisiaj jak osioł!!!! A to za sprawą remontu u teściów. Pojechałam trochę posprzątać, jak zaczęłam to cały salon wyszorowalam!!! Teściowa jest też trochę zmęczona, a to śmierć matki, a teraz teść w stanie bardzo poważnym!!!!! Nie wyrabia się ze wszystkim i też jej sił brakuje. A ja z kolei jak coś zaczynam, to chcę, żeby to dobrze wyglądało. Wiec poleciałam sama się za pożądki wziąć!!! Kolana mnie bola jak diabli!!! A jeszcze dekoracje muszę jakieś solidne porobić, bo już dawno były potrzebne, ale przy okazji odnowienia chaty, to już sie muszę za to zabrać!!!
        Brakuje mi czasu na cokolwiek!!!!! Już nie mam siły się nawet zmęczyć!!!! Teraz jeszcze pranie robię, ale daruję sobie mycie czegokolwiek!!!!

        Pozdrawiam wszystkich i piszcie co u waś??????

        Marto, dostałaś meila ode mnie????

        Papapapa
        • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 08.09.07, 23:35
          cześć Manu! czesć dziewczyny!
          wszystkie piszecie o wrażeniach z przedszkola. a jak wasze dzieciaki
          śpią? zasypiają wcześniej? w przedszkolu spią? . nie iwem co robię
          źle ale moja mała ma trudności z zasypianiem . własciwie ciągnie sie
          to od zawsze. ale były juz całkiem dobre okresy. coraz gorzej jest
          od urodzenia aleksa. a juz ostatnio to kosmos. kładziemy sie tak
          kolo 20 tej a zasypia kolo 22 czasem nawet o 23. wymysłiłam nawet ze
          jak nie chce spac to niech "czyta" sobie ksiazeczki. ale ona nie
          chce. chce żeby koło niej siedzieć a ostatnio to nawet położyć sie z
          nią.aaa ona sie boi petard, czasem u nas w miescie organizowane sa
          pokazy. jak chce wyjsc to mowi mamo a jak będą petardy. juz sił mi
          brakuje bo chciałąbym miec wieczór dla siebie, coś zrobic np
          podgotować obiad na drugi dzień. a o 22 to mi sie nic nie chce. no
          i poza tym przeciez jeszcze aleks niestety budzi sie co chwila. co
          wiecej corka przychodzi do mnie w nocy, tak gdzies w połowie i nie
          mam sil ja odprowadzac z powrotem. macie jakieś sugestie co robić?
          aaa jakie ksiazki teraz czytacie z dziecmi? u nas ciągle brzechwa.
          ale nie tylko. ostatnio kupiłam Joanny papużińskiej Moja mama
          czarodziejka. bradzo sie nam spodobała.
          • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 15:06
            a propo spania to ja chyba odkryłam przyczynę złego humoru Julci
            wieczorami- wczoraj po poludniu spała i wieczór był zupelnie inny,
            spokojniejszy i o wiele mnej było NIE.
            od poniedziałku maja probować leżakowć w przedszkolu i chyba bym
            jednak chciała żeby było, bo wychodzi że julka nie jest jednak
            gotowa...

            co do zasypiania nie pomoge- Julka też cuda wymyśla żeby z nią być
            (ale tylko mama) a ja po prostu już późneij nie wstaje bo nie mam
            siły.

            a tak wogole to załapała w piątek katar i nie wiem co będzie z
            jutrzejszym przedszkolem
            • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 19:40
              Cześć
              Mam dwa stresy
              1. Szymon w przedszkolu jest niegrzeczny! Bada sobie grunt
              i "ustawia" dzieci. Niestety, zaczyna gryść!! Przed jutrzejszym
              dniem mam nerwy strasznesad
              2. Szymon ma katar;/ Dzwoniła koleżanka że jej syn jutro nie idzie
              bo kaszle. No więc się zaczyna. Nie myślałam że tak szybko!

              Zamieściłam nowe zdjęcia na linku Madzi. Zapraszam.

              A co do spania - Szymon usypia szybko i bezproblemowo. Madzia to
              samo.
              W przedszkolu mają leżakowanie czyli leżą na leżakach lub podłodze
              ale nie śpią. Słuchają muzyki klasycznej lub bajek. Są dzieci które
              zasną ale Szymon do nuch nie należy.
              • leefka gryzienie 10.09.07, 12:39
                A, Iwonko, odnośnie gryzienia T. właśnie przed chwilą (tj. w czasie
                gdy pociłam się nad poprzedni postem) ugryzła M. w policzek, bo ta
                jej "zepsuła domek z koca". Niestety, wspólna zabawa ma też swoje
                ciemne strony i to zazwyczaj T. jest stroną atakującą. Tj. M. nie
                jest bez winy, bo często po prostu bezpardonowo T. wyrywa zabawki,
                albo niszczy misternie sporządzone konstrukcje z klocków, ale to T.
                wali po głowie czym popadnie, gryzie itp. Mam nadzieję, że w
                przedszkolu nie będzie się tak zachowywała...

                M. jakieś dwa tygodnie temu wreszcie nauczyła się korzystać z
                nocnika i właśnie przed chwilą usłyszałam "Mama, włąć mi światło w
                ubikacji. Chcę kupę", a kiedy przyszła "Gazietkę daj" (u nas w WC
                jest stojak na gazety) i jeszcze "Nie cieśkadziaj". Posikać się
                można z jej tekstów smile
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 19:40
              Ola kładzie sie samasmile))) Przez cały czas!!!! Jakoś nigdy nie musiałam jej usypiać, tak jakoś od początku ją przyzwyczailam. Nigdy nie spała przy cycu i chyba to zaważyło. Tera jak jest zmęczona, to bierze sobie ręcznik złazienki i kładzie się na kanape i zasypia! Nawet nie czeka na pójście do łóżeczka na górę.
              Zgodzę się z Toba Kata, ze sen w czasie dnia, jest jeszcze bardzo potrzebny naszym maluchom. ola nie zawsze śpi w dzień, i wtedy jest trochę bardziej grymaśna i jakieś humorki miewa. A jak se pośpi z godzinkę, to zupełnie co innego!!!!!!

              Joasi, przed przedszkolem, Ola nie spala barzdo długo!!!!!!! nawet do 23 czasami, ale w dzień potrafiła spać nawet 3 godziny, a ja wracałam bardzo pózno, więc dla mnie to nie przeszkadzało, że kładzie się tak pózno, bo i tak mało czasu z nią spędzałam w dzień.
              No sama nie wiem, może po porostu pozwól jej pobiegać aż sama padnie????

              No w kominku mi sie nie chce palićsad(((((((( Nie mam pojęcia dlaczego???? A ta smerfica moja oczywiście na boso lata!!!!!
              • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 21:23
                Hej.

                Meila dostałam, paczkę zapakowałam. Jutro wyślęsmile

                U Oli w przedszkolu 3/4 dzieci choruje. Julka już lepiej Ola w zasadzie tylko
                lekko przytkana. Obie dzisiaj były na basenie. Julkę siła zabierałam tak jej się
                super chlapałosmile Macha skubana łapkami ale tak na boki i do tego nóżkami super
                się czuje na basenie.

                Ja ten tydzień też mam szalony. BO ja w pracy jutro jeszcze zebranie teściówka
                ma przyjść dziewczyn popilnować. Dobrze, że opiekunka chodzi po Olę. A i jeszcze
                jutro Ola z tatą do dentysty.

                Co do spania to nie jest najgorzej ale...
                Najlepiej jak mama usypia obie na raz...
                Julka łaskawie może być przez tatę ale po 23 już śpi tylko przytulona ze mną,
                przynajmniej nie wstaję. No i czasem w nocy wodę pije.

                Ola musi się do mnie przytulić przy zasypianiu. Wie, że nic nie wskóra typu
                (bajki, jedzenie itd.) wodę ma przy łóżku. Ja ją pacyfikuję co by nie gadała to
                wtedy usypia szybko no i że dziewczyny śpią w jednym pokoju to musi być cisza i
                ciemno.
                Zasypiają tak między 20-20.30
                Czasem Julka gorzej zasypia, na szczęście Ola ładnie śpi do rana u siebie w łóżku.
                Teraz szykujemy się do oddania im swojej sypialni ale i tak zastanawiam się czy
                nie zrobić im tam sypialni a dotychczasowy pokój zostawić na zabawy.
                Przyzwyczaiły się, że sypiają w jednym pokoju.

                A Ola nie śpi w dzień odkąd skończyła 1,5 roku. Jak przychodzi z przedszkola to
                chce bajkę bo na nic innego nie ma siły. Leżakowanie mają ale (kocyki i poduszki
                na podłodze) zabierałam ją ten tydzień wcześniej.

                No i jak Ola sypia mi w ciągu dnia to zdecydowanie ma wtedy kłopoty z
                zasypianiem wieczorem. Śpi tak do 7 - 7.30

                Ciekawe jak ten tydzień będzie w przedszkolu?

                Zdrówkasmile
                • leefka po latach ;-) przedszkolnie i nie tylko 10.09.07, 12:13
                  No, ciekawa jestem kto nas tu jeszcze pamięta smile
                  Cóż, sama jestem sobie winna, zamilkłam na dość długi czas.

                  Na początku - Mamozuzinki ogromne dzięki za namiary na Jastarnię -
                  mimo iż pogoda była do bani (przełom czerwca/lipca), to dziewczyny
                  zachwycone, a kobitka traktowała nas jak własną rodzinę, normalnie
                  przy pożegnaniu się poryczałam.
                  Od wyjazdu nad morze, a dziewuchy wyjeżdżały z drugim już w tym roku
                  zapaleniem oskrzeli i kolejny raz na antybiotykach, przez całe
                  wakacje spędzone zresztą poza Warszawą, nawet najlżejszy katar ich
                  nie gnębił. I co? Wróciłyśmy do domu w ubiegły weekend, a w czwartek
                  M. trafiła do lekarza z rozpoznaniem ... szkarlatyny. Zatem trzeci
                  raz antybiotyk (od maja). T. w piątek nie poszła już do przedszkola
                  i jest na domowej obserwacji. Wczoraj zaczęła narzekać na gardło,
                  lekka gorączka (do 38), lekki katarek, dziś po katarze nie ma śladu,
                  gardło wciąż boli, ale wysypki brak. Może to coś innego? Póki co,
                  siedzą ze mną w domu, a za oknem szaruga. Szkoda, że lato tak
                  gwałtownie od nas odeszło...

                  Jeśli chodzi o przedszkole, nasze jest dosłownie pod blokiem (z okna
                  mogę obserwować T. jak hasa po placu zabaw wink) i dziewczę od czasu,
                  kiedy poszła tam ze mną pierwszy raz po informacje tak w okolicach
                  marca o niczym innym nie mówiła. Odprowadza ją tata w drodze do
                  pracy i tylko pierwszego dnia był płacz, bo na obiad było mięso
                  (znaczy sztuka mięsa w sosie), a "ja takiego nie lubię".
                  Histeryczka. Następnego dnia było lepiej, bo były naleśniki, a na
                  pytanie jakie ma koleżanki odpowiedziała: No, Damian... i jeszcze
                  Mikołaj. Mój mąż chyba jednak doczekał się syna wink
                  Generalnie z przystosowaniem się raczej nie miała problemów. Trochę
                  się obawiam leżakowania. W ubiegłym tygodniu panie od środy
                  rozkładały leżaki dla tych dzieci, które chciały się położyć, ale od
                  tego tygodnia już wszystkie dzieci mają leżeć. Nie muszą spać, ale
                  powinny leżeć. Puszczają im wtedy kołsanki, albo muzykę klasyczną. W
                  środę T. podobno leżała, a w czwartek siedziała i słuchała muzyki
                  (tak sama powiedziała). Ona od ubiegłych wakacji nie sypia już w
                  dzień, zdarzało jej się to sporadycznie jeśli wyjątkowo późno poszła
                  spać, albo wcześnie się obudziła. U nas problem jest nie tyle z
                  zasypianiem co z budzeniem, bo T. ma zwyczaj spać (a nawet bardziej
                  wylegiwać się) do 9, a nawet 10 rano. Na razie do przedszkola jej
                  jakoś wcześnie nie zrywaliśmy, przychodziła już po śniadaniu, ale
                  pewnie wkrótce trzeba to będzie zmienić.
                  Co do spania, dziewczynki nadal śpią oddzielnie, ale dojrzewamy do
                  zmiany, bo M. zajmuje nasz tzw. salon, więc całe życie wieczorowe
                  ogranicza nam się do sypialni i kuchni. Ostatnio M. zasypia
                  wprawdzie na naszym łóżku i potem ją przenosimy, ale to rozwiązanie
                  tymczasowe. Do tego, żeby lalki spały razem musimy im pokój
                  przystosować, mieliśmy to zrobić latem, ale mąż zdecydował się w
                  końcu zrobić zabieg na palcu u stopy i był przez dobry miesiąc
                  unieruchomiony). Znając życie prowizorka przetrwa jeszcze spokojnie
                  do kolejnych wakacji, kiedy znowu uciekniemy z miasta.
                  Dziewczyny kąpią się ok. 20.30 - 21.00, T. zasypia po obowiązkowym
                  czytaniu bajki (kładzie się do łóżeczka i góra 5 minut później śpi),
                  a M. jeszcze bardzo różnie: albo zaśnie sama, albo trzeba jej
                  śpiewać kołysanki, albo czytać książeczki, tj. raczej opowiadać co
                  jest na obrazkach.
                  Jeśli chodzi o książeczki, to u nas hitem są opowieści o Franklinie
                  (wydawnictwo Debit), seria bajek z GW i parę innych otrzymanych na
                  różnorakie okazje.

                  Co jeszcze? Teraz mam już trochę łatwiej, bo dziatwa coraz dłużej
                  potrafi się zająć sama sobą, bawią się w gotowanie, leczenie,
                  wychowywanie dzieci, plac zabaw (do tego demolują stary narożnik w
                  pokoju T.) itp. Miśka już świetnie mówi, więc i dogadują się nieźle,
                  T. zaczęła wymawiać "r".
                  Żeby tylko zdrowsze były... Już sama nie wiem, może powinniśmy się
                  wyprowadzić z miasta gdzieś na wieś? Może nam ta Wawa nie służy?

                  Postaram się bywać tu czasem, teraz mam jesczze luzik, bo zajęcia na
                  uczelni zaczynają się dopiero w ostatnim tygodniu września, ale i
                  tak mam nadzieję, że czasem zajrzę.

                  Bużka !
                  • evita33 no i ja witam po długim czasie 10.09.07, 21:54
                    Dawno nas nie było. Witam wszytskie razem i każdą oddzielnie.
                    Odczytałam dzisiaj bardzo...bardzo ... bardzo duzo waszych
                    postow.Widze , ze dzieciaki przybyły , jedne poszły do przedszkola,
                    drugie malutkie, i jeszcze mniejsze.
                    Pozdrawiam mojego ulubieńca Szymka ... a to chyba dlatego mi sie
                    utrwalił w pamięci bo jest z ego samego dnia co mó j MAciek . No i
                    oczywiscie jego śliczniutka rozkoszną siostrę.
                    Pozdrawiam równiez Mamamuzinke - a to tez dlaego że jej córki są w
                    wieku moich dzieciakow ( Agta do II klasy ) .
                    U nas - Agata w II klasie - klasa sportowa o profilu tańca
                    towarzyskiego juz 2 rok. Idzie nieżle , występowali juz na
                    tuniejach.Narazie podstawowe kroki no ale Taniec z gwiadami oglądany
                    koniecznie.
                    NAuka dobrze, czytanie super, dodatkowo angielski prywatnie.
                    Gaduła straszna, dominujący chaakter przez co ma zatargi z równie
                    podobną z charakteru kolezanka z klasy.
                    Maciek - oj oj oj....duzo by pisac. Jest cudowny do bólu ....ale
                    upier straszny. Kłótnie straszne z Agata i to po jego
                    prowokacjach.Ostatnio ja bije. I własnie jak to u was
                    Mamazuzinki.Jak sobie radzisz ze skupieniem Julki nad lekcjami przy
                    Zuzi.
                    Maciek w przedszkolu juz od stycznia takze wrzesien dla niego
                    pestka. W tyczniu tez zaklimatyzował sie od razu. Tesknil w ciagu
                    dnia ale nie płakał.
                  • marta.28 Wieki super że się odezwałaś. 10.09.07, 22:00
                    Poproszę o zdjęcia dziewczyn na meilasmile)

                    U nas dzisiaj było zebranie w przedszkolu - prawie 2 godziny. Pani pozbierała
                    pieniądze na zakupy różności do zabawy, wypełniłam tonę formularzy i zostawiłam
                    melia. Ważne informacje będą mi wysyłane, to się nazywa technika, przypomnienie
                    o pieniążkach równieżsad

                    No i Ola dzisiaj na gardło narzekała. Zobaczymy jutro chyba nam też zaczyna się
                    chorowanie. Ech... mnie też coś bierze. Dzisiaj w pracy tak przemarzłam, że
                    teraz powinnam wziąć coś na rozgrzewkę.

                    Młoda będzie miała angielski codziennie po 30 minut, raz w tygodniu plastykę i
                    raz w tygodniu gimnastykę korekcyjną.

                    Ta pogoda mnie dołujesad
                    • kata74 Re: Wieki super że się odezwałaś. 11.09.07, 10:39
                      dziewczyny jak miło Was widzieć.

                      ja właśnie wulądowalam na L-4, prozaiczna grypa/przeziębienie nibi
                      nic a czlowiek rozlożony na maxa. ale stwierdzilam że siedzienie w
                      pracy w takim stanie nie ma sensu to poszlam do lekarza

                      ide się zapakować w łóżko bo choruję dopoki julka nie wroci
    • manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 11.09.07, 14:54
      Julka usypia dosyc szybko, nieraz ma humory i nie bardzo chce, ale
      to sie zadko zdarza. W przedszkolu tez ladnie spi. Wiec z tym nie ma
      zbyt wielkiego problemu. Dzis siedzi w domu poniewaz zlapala maly
      katarek, zadko jej leci z noska, ale ja wole dmuchac na zimno. Dzis
      w poludnie nie spala, ale napewno wieczorem padnie. W przedszkolu
      nie ma z nia problemy, no wczoraj miala taki maly dolek i poplakala
      sobie troche, ale Pani powiedziala ze to normalne. Dobrze ze chce
      chodzic.
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 11.09.07, 21:10
        Moja Olcia na szczęście nie płaczesmile)) Dzielną mam dziewczynę i sama trzymam kciuki, żeby tak zostało!!!!!!!! Teraz już normą jest, że wychodzimy ostatnie z przedszkola!!!!! Ale Ola już się nie boi i jak wchodzę to zawsze jest czymś zjętasmile))) dzisiaj jek towarzystwa dotrzymywała 5-latka, aż żal było mi ją zostawiać, wiec porozmawiałam trochę z Panią a dziewczynki jeszcze się chwilę pobawiły razem. Moze kiedyś jakaś mama mi się zrewanżuje i poświęci trochę więcej czasu, żeby dziecko samo nie zostało????

        Witajcie dawno niewidziane mamuśki!!!! Cieszę sie, że macie się dobrze i zaglądajcie częściej do nassmile))))

        Ja ciągle w młynku strasznym jestem!!!! Teraz pożądki w domu, do teściów też trzeba polecieć, bo tam remont totalny!!!!! Praca i przedszkole!!!! Już sobie alarmy w tele nastawiłam, żeby czegoś nie przeoczyć, albo się nie spóznić!!!!! Kocioł straszny!!!!!
        Nadal szukam gosposi, jakos nikt się nie zgłaszasad((( Na razie rozpóściłam wieści po znajomych. Jeszcze trochę poczekam. Może się coś wyklaruje?????????

        A mnie znowu dopadają jakieś dolegliwości z krataniąsad(((( ło matko!!!! po tych migdałkach ciągle jakieć komplikacje!!!!!!

        A dzisiaj z podwórka wróciłyśmy z kolejną miską maślakówsmile)))) Tylko kto je wyczyści??? Ale fajnie tak sobie na własnym podwórku grzybki zbieraćsmile))))

        Pozdrawiam wszystkichsmile)))))
        papappapa
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 12.09.07, 12:27
          Cześć
          A ja w proszku jestem. Wczoraj pojechała mama i zostałam sama.
          Normalnie nie wyrabiam. Najgorzej i właściwie o to chodzi jest z tym
          że nie umiem zgrać Madzi z Szymkiem z jego
          odprowadzaniem/przyprowadzaniem z/do przedszkola! Dziś rano sajgon -
          jedno jeść, drugie qpa, jedno ubrać, drugie sie właśnie rozebrało!
          Magda wstała o 6 rano więc o 8 była gotowa do spania a nie do
          wychodzenia z domu. Jak zaprowadziłam Szymka była 9. Magda usnęła w
          wózku. Miałam nadzieję że się wyspała i uda mi się ja przetrzymać do
          14-tej. Nie udało się! Właśnie mi zasnęła a ja mam iść na 14-tą do
          przedszkola. Będę ją musiała obudzić.
          A tak fajnie było jak była mama!!!!!!

          Mój syn to cwaniak cholerny! Od kiedy ugryzł chłopca w przedszkolu
          to cały czas wałkujemy temat nie bicia i nie gryzienia dzieci.
          Szymon pare dni temu oglądał bajkę o Kreciku. Krecik wdząc jak lis
          chce zabrać z gniazka jajka zrobił podkop i zabrał jajka. Lis włożył
          łapę do dziury a wtedy Krecik go walnął po łapie. Szymon stwierdził
          że skoro Krecik mógł i nie miał kary!!!! to on przecież też może!
          Już mi argumentów brakuje;/ Wzięłam się więc na inny sposób i
          przekupuje go. Za każde dobre zachowanie czyli jeśli pani powie że
          nie bił dzieci i nie gryzł to dostanie nagrodę. Działa! Panie mówią
          że jest dużo grzeczniejszy choć zabierze komuś zabawkę ale inne
          dzieci jemu też zabierają.
          Mam nadzieję że nie zapeszyłam i dziś też będzie ok. Puk puk puk.....

          Wstawiłam na linku Madzi jeszcze kilka nowych zdjęć...
          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 12.09.07, 21:23
            Tak oglądam te zdjęcia Madzi i Szymka. Od razu widać, że to rodzeństwo. A moja
            takie różne i charakterem, i wyglądem, prawie jak Wenus i Mars.
            No i zmieniają się w marudzeniu. Jak jedna ma dzień rączkowy bo zęby idą to
            druga się ładnie bawi, a dzisiaj Julka super a Ola maruda bo jej obiad nie
            pasuje i ona takiego nie zje i tak przez 3 godziny. Muszę na jutro zupę
            pomidorową ugotować. Życzenie starszej.

            Zauważyłam, że Ola po tym pobycie w przedszkolu już zaczyna się inaczej bawić.
            No i mam problem bo Julka jej psuje. Nieumyślnie bo ona też chce się bawić np
            karmić lale i czasem ta lala się przewróci no i Ola w płacz, że Julka jej psuje.
            No i czasem tak na okrągło. Albo Julka się przewróci na coś czy potknie i też
            awantura.

            Mamozuzinki ty miałaś podobny problem i jak to rozwiązałaś. U nas o tyle
            problem, że dziewczyny mają wspólny pokój przynajmniej jeszcze przez pół roku.
            Potem je rozdzielimy.
            • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 09:26
              Leffka, Evitka jak super ze się odezwałyściesmile

              Ja z tej kwaterki w Jastarni też byłam super zadowolonasmile Jeśli
              jeszcze kiedykolwiek będę tam jechac to napewno do tej kobitkismile)

              Ja tez mam problem Evitko ze spokojem przy odrabianiu lekcji Julki.
              Jezeli Julka daje sonbie radę sama to pół biedy bo wyłazimy z pokoju
              i ma spokój. Gorzej jak musze Julce w czyms pomóc to wtedy
              oczywiście ogon Zucha lezie za mną i przeszkadza.

              Zucha chodziła do przedszkola tydzień i jeden dzień. W poniedziałek
              odebrałam ja z glutem. WOda jej sie ciurkiem lała z jednej dziurki.
              Siedzimy w domu nie posuneło sie bardziej cały czas jej siedzi w
              nosie tylko na szczęscie.

              Ja się mało odzywam bo sie do życia nie nadajęsad Namnówiła mnie
              ginekolog 3 miechy temu na branie tabletek antykoncepcyjnych
              Yasmine. Od tamtej pory czuję sie coraz gorzej.Stany depresyjne
              naprzemian z atakami furii dzikiej. Najgorsze jednak jest to ze
              zwariowało mi ciśnienie. Miewam teraz tak po 140/100 i przez to tak
              mnie baniak boli że nie moge wytrzymac a co gorsze nie pomagaja
              żadne proszki. Wczoraj byłam u lekarki która kazała mi jak
              najszybciej iść zrobić EKG i iść do kardiologa. Jest masakra
              normalnie nie nadaje sie do życia w rodzinie.............
              • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 12:32
                Witajcie
                No, my też już się nachodziliśmy do przedskzola;/ Dziś rano Szymon
                wstał z kaszlem krtaniowym, Madzia w nocy też jakoś dziwnie
                oddychała. Poszłam od razu do lekarza. Oboje czyści, Szymon tylko
                lekko czerwone gardło a Madzia ma chrypke. Dostali na wszelki
                wypadek antybiotyk bo weekend przed nami. Obstawiłam ich taką
                ilością leków że byka powalasmile Głównie eurespal, mukosolwan,
                duuuuuuuuuuuża dawka wit C i spreje do nosa. Szymkowi wieczorem
                robię inhalacje - siedzi z nogami w ciepłej wodzie z dodatkiem
                amolu.
                Mam nadzieję że Magda się nie rozłoży bo za tydzień mamy tomograf i
                ona musi być zdrowa.

                Szymon i Magda są wizualnie bardzo do siebie podobni, charakterkiem
                też się do siebie zbliżają.
                Szymon niedawo powiedział że Madzia jest beznadziejna i brzydka!smile
                Był na nią zły że mu przeszkadza w zabawie. Ona bardzo lubi być w
                jego pokoju, bierze jego zabawki i coraz częściej są konflikty
                właśnie przez to że coś mu zburzy, zniszczy....
                • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 21:12
                  He he Iwonko to wiesz co ja przeżywam.
                  Np ciastoliną Ola bawi się jak Julka śpi bo inaczej jest zjadana.

                  No Julka mi się trochę rozkłada, więc wzywam jutro lekarkę.
                  No w sumie Ola też chodziła do poniedziałku więc podobnie. No i przez te choroby
                  Ola dostaje mega gorączkę w nocy i wybudza Julkę no i wtedy mamy przechlapane bo
                  zanim z powrotem usną mijają godziny. Od wtorku chodzę na rzęsach.

                  Mamozuzinki ja właśnie zaczęłam brać te tabletki. Oby te tabletki na mnie
                  inaczej zadziałałysmile
                  Właściwie ja bez tych tabletek a za to po zarwanych nockach czuję się nie
                  rodzinna. A do tego w tym tygodniu pracuję więc już w ogóle na nic czasu. Ech...
                  • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 22:47
                    Ja jeszcze też o przedszkolu skrobne! Dzisiaj Ola miała pozakładane na odwrót buty!!!!!! ło matko!!! Czy żadna Pani tego nie zauważyła??? Jeśli nawet włażyła je sama po leżakowaniu to chodzila tak od około 14 do prawie 17!!!!! W domu jeszcze raz utrwalałyśmy prawa - lewa!!!! Poza tym teraz w przedszkolach jest strasznie zimno!!!! Nie grzeją. A dzieciaki jak chodzą na sisi, to się same poubierają Bóg wie jak! Oczywiście koszuje nie powkładane w gatki i plecy na wierzchu!!!! dzisiaj się baaaardzo sprawdziła tuniczka, którą nam kupiłaś Marto!smile)))) Dlatego tak bardzo mi zależy, żeby bluzki były w miarę długie. Muszę jutro z Panią porozmawiać i powiedzieć jej o tym!!!! Nie dzxiwie sie wcale, że po pierwszym tygodniu wszystkie dzieciaki nagle mają katar!!!! Ola troche kicha, ale daje jej wit C i tran zaczęłyśmy pić. Moze to wzmocni trochę i uodporni????

                    Do Marty: Jeszcze raz dzieki za zakupysmile))) Pieniądze w drodze. Dzisiaj już przetestowałam bluzke z tuniką i już nawet po praniu! Świetnie się pierze i wszystko na swoim miejscu. Wklej proszę jeszcze raz linka bo cos mi nie działa i jakoś śmiesznie mi ta poczta chodzisad((((
                    Ostatnio faktycznie cos się potykam o ludzi, ale nadal patrzę z nadzieją, że są jeszcze tacy w których warto wierzyć, choćby nasze forum!!!! Dla mnie to baaardzo duża ostoja i oparcie.
                    Fotki wkleje jak tylko chwile znajdę???

                    Pozdrawiam wszystkich gorąco!!!!!
                    pappa
                    • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 14.09.07, 09:47
                      Wcześnie pracę ostatnio zaczynam, więc znalazłam chwilkę by
                      zamieścić trochę fotek olismile))))
                    • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 14.09.07, 22:09
                      Hej penie ci chodzi o link TCHIBOsmile
                      www.systemtchibo.pl/?nodeid=strona_glowna&aph_zawartosc_cmt_id=281
                      A my mamy za sobą kolejną nockę z gorączką i z marudzeniem. Ech lekarka
                      zastanawia się na zmianą antybiotyku.
                      Julka została dzisiaj przetrzymana z drzemką na przyjście p. doktor i ogólnie
                      poszła spać o 13 (zasnęła podczas badania) a wstała o 16 no i potem koszmar
                      wieczorny. Teraz Julka śpi w łóżku Oli a Ola w naszym. Ciekawe gdzie my będziemy
                      spać. Coś czuję, że się Julka powoli wyprowadza z łóżeczka i czeka nas wydatek
                      dwóch łóżek. Ech + do tego buty, kombinezon dla Julki.
                      My mamy dwa ciągle psujące się mercedesy a może volvo nie wiem które mają
                      droższe częścismile

                      Joasi moja Ola ma pokupowane długie podkoszulki na ramiączka i zazwyczaj je
                      wpuszcza w rajtuzki. A jeżeli nie to jej tunika zostaje. Chociaż ja nie
                      zauważyła, żeby dzieciaki łaziły z powyciąganymi podkoszulkami. U Oli w
                      przedszkolu jedna z pań chodzi z grupką do toalety więc pewnie je tam ogląda po
                      ubraniu no i pomaga myć łapki.
                      • kata74 pierwszy kryzys 15.09.07, 08:53
                        wychodzi mi że mamy pierwszy kryzys przedszkolny. juz 2 raz Julka
                        mówi że nie chce iść do koszałka

                        przypuszczam tez że znalazłam powód sad,

                        Julka szybko zaakceptowała fakt, że dzieci się nie bije, nie
                        popycha, nie gryzie... ona tego po prostu nie robiła i nie robi,

                        a w przedszkolu dzieci ją popychają, wczoraj opowiadala że
                        dziewczynka podeszla do niej chwyciła ją za szyje jedną ręką i
                        ścicneła

                        czy ja mam ją uczyć jak się bronić? ale czego ja mam jej uczyć

                        szkoda że życie musi modyfikowac nasze zachowania w taki sposób

                        smutno mi bardzo z tego powodu... a to dopiero poczatek,
                        • joanzac Re: pierwszy kryzys 17.09.07, 09:15
                          My też!!!! Dzisiaj Ola się rozpłakała w przedszkolu!!!! Musiałam z
                          nia trochę pobyć, bo jakoś nie mam serca jej wrzeszczącej zostawiać,
                          jak się juz trochę uspokoiła, tyo dała mi buzi i poszłam. Na dodatek
                          kaszel ją meczy!!!. Nic poza tym, tylko kaszle, ale pójdę dzisiaj
                          jeszcze do lekarza się osłuchać!!!! Mam nadzieję, że nic poważnego,
                          bo nie chciałabym jej teraz fundować przerwy od przedszkola, bo
                          pózniej będzie gorzej. Chyba każde dziecko musi w jakis sposób,
                          porędzej, czy pózniej odreagować swoje. Wczoraj jak zasnęła o 18, to
                          spała do 7 rano dzisiaj, ale to chyba i zmęczenie i ten kaszel
                          trochę ja osłabił?
                          Na dodatek Tatuś nam wyjeżdza na dniach i pewnie też porzeżyc nie
                          zabraknie? Znowu się wrażenia skumulują na jedną chwilę!!!! Jak ja
                          to wszystko wytrzymam sama juz nie wiem?????/
                          pozdrawiam
                          Pappa
                        • joanzac Re: pierwszy kryzys 17.09.07, 09:18
                          A i zapomniałam jeszcze dodać, że Pani się dzisiaj pytała o sen
                          Oli???? W domu śpi spokojnie, nie budzi się wogóle, chybaże się dużo
                          napije przed snem, top na sisi. A w przedszkolu od 2-3 dni krzyczy
                          przez sen!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I pochlipuje!!!!!!!!!! Nie mam
                          pojecia co to znaczy??????? Zapytam się dzisiaj naszej dokturki,
                          może coś pomoże?????
                          • zosia-grafik Re: dluuuuga nieobecnosc 17.09.07, 10:05
                            Cześć dziewczyny!
                            Pamietacie mnie jeszcze? Ostatnio pisałam, ze wybieram sie na usg, żeby
                            sprawdzić, czy wszystko w porządku z moja ciążą. Niestety nie było - dostałam
                            skierowanie do szpitala i zwolnienie na tydzień.
                            Po tygodniu dostałam antybiotyk i zwolnienie na drugi tydzień, a potem przyszłam
                            w poniedziałek do pracy (11.09), zaczęłam czytać Wasze posty - dostałam gorączki
                            39,5'C i ... poszłam na tydzień zwolnienia z powodu przeziębienia. A ponieważ w
                            domu nie mam dostępu do internetu - wiele ciekawych dyskusji mnie ominęło.

                            Przede wszystkim z ciekawością przeglądałam reakcje Waszych dzieci na
                            przedszkole. Z przykrością muszę stwierdzić, ze Antek chyba zniósł pójście do
                            przedszkola najgorzej - z naszego forum.

                            Kazdego dnia płacze i prosi: przed, po i wieczorem "żeby już nigdy nie iść do
                            przedszkola". Mowi, ze tam jest za głośno, ze dzieci płaczą i krzyczą, ze nie
                            może tego wytrzymać. Na zajęciach z rytmiki wszystkie dzieci śpiewały i
                            tańczyły, a on jeden stal z zatkanymi uszami przez cale zajęcia "bo było za
                            głośno".
                            Pani wychowawczyni twierdzi, ze poza rytmika, Antek bawi sie dobrze i nie płacze.

                            Przedszkole i choroby to temat baaardzo ciekawy. Antek poszedl do przedszkola 3
                            wrzesnia i po 4 dniach przyszedl juz do domu z goraczka 39,5. Zadzwonilam do
                            przedszkola, zeby powiedziec, ze synka nie bedzie, a wychowawczyni mowi: a tak,
                            dzis juz polowy dzieci nie ma z powodu goraczki, przyszlo tylko siedmioro!

                            Na szczęście było to przeziębienie bez powikłań. Tradycyjnie w takich wypadkach
                            Antek dostawał wit. C, Eurespal, oraz sok z cebuli z czosnkiem. A potem ja sie
                            od niego przeziębiłam... ale Antek już po 6 dniach był zdrowy i poszedł (z
                            płaczem) do przedszkola. Bardzo ten jego stres i płacz przezywam. Chce mieć
                            jednak absolutna pewność, ze Antek naprawdę sie tam źle czuje, na dłuższą metę -
                            a nie po prostu w ten sposób komunikuje zwykły stres towarzyszący nowym
                            doświadczeniom. Jeśli przez najbliższe 2 tygodnie Antek będzie, tak jak obecnie,
                            zalewał sie łzami każdego ranka - (a zostaje tylko do obiadu), to chyba będę
                            musiała sobie przedszkole podarować w tym roku. Szkoda, bo to już duży człowiek
                            i miałby cały rok siedzieć z babcia w domu? A wszystkie dzieci w przedszkolu i
                            nikogo w wieku Antka na placu zabaw? Zobaczymy. Rzucam sie teraz na czytanie
                            Waszych postów z przeszłości, bo dużo muszę nadrobić, a w pracy jeszcze nic nie
                            dostałam do roboty, bo sie dopiero decydenci budzą, ze już w pracy jestem.
                            • leefka Re: dluuuuga nieobecnosc 17.09.07, 11:45
                              Fajnie, dziewczyny, że nas jeszcze pamiętacie smile
                              Tosia dziś pierwszy dzień w przedszkolu po infekcji wirusowej. Na
                              szczęście nie złapała szkarlatyny od M., ale za to sprzedała swój
                              katar młodszej i reszcie rodziny i my teraz jeszcze pociągający
                              mocno, a Stara już jak rybka. Wszystkiego do tej pory była w
                              przedszkolu 4 dni, więc dziś jakoś ciężko jej się było zebrać, tym
                              bardziej, że od tygodnia jest u mnie mama i sporo się dziewczynkami
                              zajmuje. Zadzwonię przed leżakowaniem i zobaczę jak jej się wiedzie.
                              Póki co, nadrabiam zaległości towarzyskie i dogadzam sobie - mama
                              wyjeżdża w piątek, a od przyszłego tygodnia - back to school smile
                              czyli do roboty. Nadal tylko dwa dni w tygodniu, bo liczę się z tym,
                              że dziewuchy wirusy i zarazy wszelakie do domu mi będą znosiły.

                              Marto, zdjęcia podeślę jak ściągnę z karty, choć tym razem mam
                              sporo "analogowych", autorstwa mej matusi, a skanować jakoś mi się
                              nie chce, wybacz.

                              Kasiu (mamozuzinki), Jastarnia faktycznie w dechę i pewnie za rok
                              też się tam wybierzemy jeno na dłużej. Choć może coś innego
                              wartałoby sprawdzić? Fajnie myśleć o wakacjach, gdy w najbliższej
                              przyszłości czeka nas szaruga i chłód smile

                              Jeśli chodzi o zabawy dziewczynek, to i u nas jest problem z mniej
                              lub bardziej nieumyślnym niszczeniem/ingerowaniem w zabawę przez
                              Młodą. Coraz częściej potrafią się wprawdzie zgodnie bawić razem,
                              ale są zabawy, do których Stara nie chce Młodej dopuścić. Np. kiedy
                              buduje z klocków, a M. jej burzy, bo chce "identyczny" klocek. W
                              ogóle słowo "identyczne" to jedno z podstawowych w kłótniach. Bo
                              żeby zaspokoić żądania, to wszystko musi być identyczne właśnie. Jak
                              zapewne jesteście sobie w stanie wyobrazić niewiele mamy rzeczy,
                              które byłyby dokładnie takie same...

                              Dobra, śmigam do sklepu po kurze cyce na obiad, a Wam buźka!
                              • s.ivona Re: dluuuuga nieobecnosc 17.09.07, 13:56
                                Cześć
                                Szymek w domu. Nie poszedł do przedszkola bo nadal ma katar i trochę
                                pokasłuje. Madzia też zakatarzona.
                                Może jestem dziwna ale duuuuuuuuużo łatwiej mi jest gdy Szymek jest
                                w domu. Nie mam stresa z organizacją jak i o której go
                                zaprowadzić/przyprowadzić. Jak do tej pory to naprawdę
                                organizacyjnie świetnie sobie radziłam z dwójką. Teraz jednak czuję
                                że nie umiem temu wyzwaniu sprostać!
                                Szymek widzę jakoś strasznie za przedszkolem nie tęskni, choć nie
                                przeczuwam też płaczu gdy go zaprowadzę, chyba w środę pójdzie.
                                Teraz mamy świetną pogodę więc spacerujemy sobie....

                                Kata, Są dzieci takie wrażliwe jak twoja Julka i wierzę że takie
                                agresywne zachowanie może je zniechęcić do przedszkola. Kiedyś na
                                forum wychowanie przeczytałam że jedna z mam w taki oto sposób
                                uczyła swoją córkę reagować na zaczepki - otóż gdy ktoś jej coś
                                zabrał, popchnął itd ona miała GŁOŚNO krzyczeć "Tak nie wolno! Nie
                                wolno bić/ zabierać/ popychać"! Ponoć to działało a jednocześnie
                                dziecko nie uczyło się negatywnych zachowań.

                                Zosiu, trzymaj się! Przesyłam mnóstwo ciepłych uścisków i
                                pozytywnych myślismile
                                • zosia-grafik Re: dluuuuga nieobecnosc 18.09.07, 09:56
                                  No, już przeczytałam zaległe posty i odpowiadam:

                                  Kata74: opisałaś sytuacje jak Twoja córka położyła coś na podłodze i skłamała,
                                  ze to tata, żeby ciebie zabolało. A może to był taki jej przekaz nie wprost,
                                  wynikający z kompleksu Edypa (Elektry?), który dzieci przeżywają w tym wieku?
                                  Chciala Ci powiedzieć: tatuś chce żeby Cie bolało, tatuś cię już nie kocha,
                                  tylko mnie - lub coś w tym stylu. Czy jak byłaś mała to nie chciałaś ożenić sie
                                  z tatusiem? Ja chciałam. Wiele dziewczynek przezywa zazdrość wobec matek i
                                  konkuruje z nią. W takiej sytuacji trzeba pamiętać, żeby nie zranić uczuć
                                  dziecka, bo ono właśnie sie uczy jak kochać i te doświadczenia pierwsze zabierze
                                  w przyszłość. Tak wiec ojciec dziewczynki nie powinien jej wyśmiewać ani
                                  "odtrącać" jej miłości, tylko spokojnie wyjaśnić, ze to mama jest jego zona, ze
                                  ja kocha, nie chce żeby ja bolało i tak zostanie. Jeśli wasza córeczka
                                  zobaczyła, ze po tej "akcji" pokłóciliście sie, to w zasadzie osiągnęła swój cel
                                  i może próbować robić tak częściej.

                                  Moze to nadinterpretacja tego, krotkiego incydentu z Twoja córką, ale wygląda ze
                                  wszyscy to bardzo przeżyliście. A przypomniało mi sie to dlatego, ze Antek raz
                                  na 2 dni mówi do mnie: choć tu, przytul sie do mnie moja zono. Ale ja jestem
                                  Twoja mama! Nie zona!

                                  Mamazuzinki: pytałaś do jakiego lekarza chodzę? Dok. Andczak-Judycka, w
                                  przelocie dok.Kwasniewski. A polecasz mi może kogoś?

                                  S.ivona: dziekuje za zyczenia i usciski. Zastanawialam sie nad tym co napisalas
                                  o wizycie u lekarza i psychologa. Ta lekarka rzeczywiscie nie byla ani
                                  kompetentna ani empatyczna.
                                  Jednak wiele rodzin ma trudności w zachowaniu równowagi rodzinnej, gdy jedno z
                                  dzieci wymaga nadzwyczajnej troski i czasu. Często chcąc tym dzieciom
                                  wynagrodzić cierpienie - pozwala im sie na zbyt wiele. A przecież najlepiej jest
                                  gdy dziecko mimo swej choroby jest traktowane "normalnie". To taki efekt
                                  psychologiczny, ze jak komuś ustępujesz nadzwyczajnie to niby mu jest lepiej,
                                  ale zarazem to najbardziej podkreśla ta jego "ułomność" i dziecko zaczyna o
                                  sobie myśleć źle, ze jest za słabe, za głupie itp. Oczywiscie to co teraz
                                  napisalam to bardzo przesadzony obraz sytuacji jaka czasem sie w rodzinie tworzy
                                  po wielu latach takiego traktowania dziecka.
                                  Jak jest u Ciebie? Mi jest trudno czasami utrzymać rownowage i rozgraniczyc
                                  dodatkowe porcje milosci i czulosci, ktore sie choremu (np. przeziebionemu)
                                  dziecku naleza od pozwalania "wejsc sobie na glowe".
                                  Jeśli to jest mądry psycholog to na pewno będziesz mogla z nim porozmawiać o
                                  sytuacji i wyjaśnić ewentualne wątpliwości. Ten komentarz o niedostosowaniu
                                  Madzi to kompletna bzdura. Jeśli cokolwiek w zachowaniu dziecka w tym wieku jest
                                  niepokojące, to wystarczy jak rodzic zmodyfikuje swoje zachowanie, dziecka nie
                                  trzeba "leczyć" u psychologa.
                                  No ale jeśli ten psycholog jest głupi to wtedy stracisz czas niestety...

                                  Polecam goraco ksiazke: Francois Dolto "Zrozumiec dziecko"
                                  www.gazetawyborcza.pl/1,75517,967913.html
                                • zosia-grafik Re: dluuuuga nieobecnosc 18.09.07, 10:01
                                  No, już przeczytałam zaległe posty i odpowiadam:

                                  Kata74: opisałaś sytuacje jak Twoja córka położyła coś na podłodze i skłamała,
                                  ze to tata, żeby ciebie zabolało. A może to był taki jej przekaz nie wprost,
                                  wynikający z kompleksu Edypa (Elektry?), który dzieci przeżywają w tym wieku?
                                  Chciala Ci powiedzieć: tatuś chce żeby Cie bolało, tatuś cię już nie kocha,
                                  tylko mnie - lub coś w tym stylu. Czy jak byłaś mała to nie chciałaś ożenić sie
                                  z tatusiem? Ja chciałam. Wiele dziewczynek przezywa zazdrość wobec matek i
                                  konkuruje z nią. W takiej sytuacji trzeba pamiętać, żeby nie zranić uczuć
                                  dziecka, bo ono właśnie sie uczy jak kochać i te doświadczenia pierwsze zabierze
                                  w przyszłość. Tak wiec ojciec dziewczynki nie powinien jej wyśmiewać ani
                                  "odtrącać" jej miłości, tylko spokojnie wyjaśnić, ze to mama jest jego zona, ze
                                  ja kocha, nie chce żeby ja bolało i tak zostanie. Jeśli wasza córeczka
                                  zobaczyła, ze po tej "akcji" pokłóciliście sie, to w zasadzie osiągnęła swój cel
                                  i może próbować robić tak częściej.

                                  Moze to nadinterpretacja tego, krotkiego incydentu z Twoja córką, ale wygląda ze
                                  wszyscy to bardzo przeżyliście. A przypomniało mi sie to dlatego, ze Antek raz
                                  na 2 dni mówi do mnie: choć tu, przytul sie do mnie moja zono. Ale ja jestem
                                  Twoja mama! Nie zona!

                                  Mamazuzinki: pytałaś do jakiego lekarza chodzę? Dok. Andczak-Judycka, w
                                  przelocie dok.Kwasniewski. A polecasz mi może kogoś?

                                  S.ivona: dziękuje za życzenia i uściski. Zastanawiałam sie nad tym co napisałaś
                                  o wizycie u lekarza i psychologa. Ta lekarka rzeczywiście nie była ani
                                  kompetentna ani empatyczna.
                                  Jednak wiele rodzin ma trudności w zachowaniu równowagi rodzinnej, gdy jedno z
                                  dzieci wymaga nadzwyczajnej troski i czasu. Często chcąc tym dzieciom
                                  wynagrodzić cierpienie - pozwala im sie na zbyt wiele. A przecież najlepiej jest
                                  gdy dziecko mimo swej choroby jest traktowane "normalnie". To taki efekt
                                  psychologiczny, ze jak komuś ustępujesz nadzwyczajnie to niby mu jest lepiej,
                                  ale zarazem to najbardziej podkreśla ta jego "ułomność" i dziecko zaczyna o
                                  sobie myśleć źle, ze jest za słabe, za głupie itp. Oczywiście to co teraz
                                  napisałam to bardzo przesadzony obraz sytuacji jaka czasem sie w rodzinie tworzy
                                  po wielu latach takiego traktowania dziecka.
                                  Jak jest u Ciebie? Mi jest trudno czasami utrzymać równowagę i rozgraniczyć
                                  dodatkowe porcje miłości i czułości i ustępstw, które sie choremu (np.
                                  przeziębionemu) dziecku należą od pozwalania "wejść sobie na głowę".
                                  Jeśli to jest mądry psycholog to na pewno będziesz mogla z nim porozmawiać o
                                  sytuacji i wyjaśnić ewentualne wątpliwości. Ten komentarz o niedostosowaniu
                                  Madzi to kompletna bzdura. Jeśli cokolwiek w zachowaniu dziecka w tym wieku jest
                                  niepokojące, to wystarczy jak rodzic zmodyfikuje swoje zachowanie, dziecka nie
                                  trzeba "leczyć" u psychologa.
                                  No ale jeśli ten psycholog jest głupi to wtedy stracisz czas niestety...

                                  Polecam gorąco książkę: Francois Dolto "Zrozumieć dziecko"
                                  www.gazetawyborcza.pl/1,75517,967913.html
                                  czytałam tez: Pierwsze dwa lata, Cramer Bertrand i tez bardzo polecam.
                                  • kata74 Re: dluuuuga nieobecnosc 20.09.07, 21:39
                                    Zosiu ciesze się że się odezwałaś,trzymaj się dzielnie!!!
                                    no i widze że ostro nadrobiłaś forumowe zaległości. co do mojej
                                    sprawy to może się ma coś na rzeczy że jest "drugie dno" z tym że u
                                    nas to raczej jest sytuacja że to julka ma być najważniejsza dla
                                    mnie a nie kto inny (czyli tatuś)

                                    no i chyba masz dużo racji w tym że niekiedy zupełnienie zdajemy
                                    sobie sprawy jak pewne rzeczy nasze dzieci sobie tłumaczą i że ich
                                    zachowanie nie zawsze jest takie oczywiste

                                    my startujemy II raz do przedszkola, jednak znów na krócej, teraz
                                    julke odbiera babcia, generalnie wyjście do przedszkola nie jest
                                    najłatwiejsze ale dajemy rade odpukać

                                    Ivonko ja doprawdy nei wiem jak ty dajesz sobie rade z 2 maluchów,
                                    ja mam problem zorganizować się z jednym, musze być maksymalnie
                                    spięta rano żeby wyjść na czas, no bo musze zdążyć do pracy

                                    trzyjmajcie się...
                • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 21.09.07, 00:03
                  Iwona co znaczy że nie wyrabiasz organizacyjnie? ja właśnie dlatego
                  bałam sie posłać zuzię do przedszkola. bo myśłałam ze nie poradzę
                  sobie, z "transportem" tam i spowrotem. bo mieszkam daleko od
                  centrum i brak mi prawa jazdy( właśnie jestem w trakcie kursu) cały
                  czas sie zastanawiam jak by to było gdyby zuzia chodziła do
                  przedszkola. ogólnie to coraz mi ciężej. może tak odczuwam bo teraz
                  nikt mi nie pomaga. bo nie znalazłam jeszcze żadnej kobity do
                  sprzatania , nie mówiac o opiekunce. musze dac ogłoszenie, bo wici
                  nic nie dały. mam strasznie ogromny dom, ufffffffff tyle tu roboty.
                  nie nadązam z 2 małych.
                  a zuzie zapisze do szkoly jezykowej . bedzie chodzila 2 razy w
                  tygodniu na niemiecki. zawsze to coś. szukalam wolnych miejsc w
                  przedszkolach ale niestety, musztarda po obiedzie. jestem zapisana
                  na rezerwowej liscie jako 10. to chyba marne szanse. w niemieckim
                  przedszkolu na 20. jeszcze gorzej.
                  • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 21.09.07, 13:24
                    Cześć
                    Najpierw chciałam wam powiedzieć że mam bardzo ale to bardzo dzielną
                    córkę! Ja nie wiem skąd ona czerpie siły i.....mądrość. Dziś miałam
                    umówioną tomografie. Już był nastawiony anestezjolog do uśpienia
                    Madzi, ja cała w nerwach prawie z płaczem jechałam do szpitala. Na
                    oddziale panie zaproponowały że spróbujemy bez usypiania. UDAŁO SIĘ!
                    Madzia płakała ale była dzielna. Pozwolili mi być z nią cały czas.
                    Ona leżała przywiązana do takiego specjalnego stołu - ręce i głowe.
                    Ja musiałam jej trzymać głowę na lini szczęli żeby nie ruszała się.
                    Cały czas patrzyła mi w oczy, ja do niej mówiłam i była spokojna
                    choć bardzo zestresowana.
                    Z wynikami idę we wtorek do lekarza.
                    Ulżyło mi!

                    Udało się jeszcze iść na wizytę do antropologa. Zmierzyła Madzie,
                    zważyła (niestety, trochę spadła z wagą) i powiedziała że wszystko
                    jest dobrze. Madzia rozwija się dobrze. Ma 73cm i 2mm oraz waży 9 kg
                    i 35 dkg. Biorąc wzrost do wagi to ma...nadwagęsmile

                    Nie wyrabiam organizacyjnie bo - rano jak wychodzimy do przedszkola
                    to jest sajgon. Nakarmić i ubrać obydwoje. Wczoraj już ubrani stoimy
                    w drzwiach i nagle Szymon stwierdził że chce qpe! No i zamieszanie.
                    Jak wychodzę to Magda jest śpiąca ale ona w wózku nie uśnie. W
                    przedszkolu muszę wdrapać się na piętro, rozebrać obydwoje (jest
                    strasznie gorąco), przebrać Szymka w dresy, oddać go paniom, ubrać
                    Magdę, zapakować do wózka i wracam do domu. Wychodzę spocona jak
                    mysz! Magda w domu idzie spać (jest 9 rano). Potem wychodzimy na
                    spacer. Szymka odbieram generalnie o 12:30. W domu jesteśmy na 13.
                    Obydwoje nakarmić i położyć spać. Opadam z sił. Czasem odbieram
                    Szymka później więc Magdę muszę przestawić na inne pory spania i
                    jedzenia co znów wprowadza zamieszanie. Szymek w przedszkolu spać
                    nie chce ale po powrocie do domu pada jak kawka więc dlatego
                    odbieram go wcześniej. Raz w tygodniu w przedszkolu jest teatrzyk
                    więc wtedy odbieram później więc znów zmiana dla Magdy. Uffff,
                    ciężko mi to wszystko zgrać.

                    Jak wygląda jedzenie waszych dzieci w przedszkolu? Szymon niby je a
                    głodny wraca;/ Jak tylko wpadnie do domu to od razu wyjada lodówkę.
                    On ma w przedszkolu od razu zupę i drugie danie i nie jest w stanie
                    zjeść obu więc tu dziubnie tam dziubnie. Potem w domu chce kolejny
                    obiad. U nas w domu zawsze jest obiad ok 16.

                    Kolejna sprawa - w przyszłym tygodniu mają wyjazd do groty solnej.
                    Zapisałam Szymka ale się trochę martwię bo jak wygląda sprawa
                    zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa w autobusie? Mamozuzinki - jakie
                    masz w tym temacie doświadczenia z Julką?

                    A właśnie Mamozuzinki gdzie się podziewasz? Jak się ma Zuzia?

                    gryzę się z myślami czy zrezygnować z basenu czy nie;/ W sumie to
                    prawie 200zł za 9 zajęć. Już nie byliśmy na jednych, dziś niby mam
                    iść ale Szymon ma nadal gdzieś tam katar choć z nosa mu się nie
                    leje. Sama nie wiem.....

                    Co ciekawego robią wasze dzieci w przedszkolu? Szymon wczoraj zrobił
                    naszyjnik z makaronu, pokolorował go farbamismile Dużo malują i dużo
                    ćwiczą. Codziennie pokazuje mi jakieś nowe "pajacyki". Są też
                    konflikty. Wczoraj przyszedł z sinym nosem bo oberwał od kolegi.
                    Właściwie wiele się tym nie przejął, widać uznał że zasłużył;/
                    Pewnie chciał tamtemu coś zabrać;/
                    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 21.09.07, 19:24
                      Ivonko jak ja sie ciesze że tak wam ładnie poszło na tym tonografie

                      Buziaki wielkie dla Madzi
                      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 23.09.07, 12:43
                        jestem .........czytam.......nie chce mi sie pisac bo mam doła.
                        Nienajlepiej dzieje sie w moim małżeństwie ale pozwolicie że nie
                        będę się wywęnętrzać........powiem tylko tyle że chłopy są
                        beznadziejni..........

                        Zosiu bardzo Ci współczuję poronieniasmile Musisz teraz się wzmocnić ,
                        odpocząć potem wybadac i za pół roku spowrotem do robotysmile))
                        Przeszłam przez to i Tobie również sie udasmile
                        Dosłownie dzień przed napisaniem przez Ciebie postu dowiedziałam sie
                        od kolegi że jego mama przeniosła sie z Damiana do Limu do Mariota
                        więc napewno u niej sie nie leczyłaśwink

                        Iwonko masz dzielną córcię i sama jesteś super dzielna bo to dzięki
                        Twojemu spokojowi Madzia to zniosła. Co do wyniku to rozumiem że
                        jeszcze nic nie wiesz??? To badanie to w związku z tymi
                        powiększonymi komorami???

                        Szcerze mówiąc Iwonko to ja raczej nie wyobrażam sobie jazdy z grupą
                        trzylatków autobusem. Ja takich doświadczen nie mam. U nas w
                        pierwszej grupie nie ma wycieczek a jeśli juz to pod koniec gdzieś w
                        okolicę albo autokarem jeśli był to np. jakiś teatrzyk. Znasz
                        swojego synka i wiesz że on ma przeciąg w dupskusmile Zakładając że
                        jest kilku takich Szymonków to niewyobrażam sobie żeby ich
                        upilnować. Ja chodziłam przez cały poprzedni rok z klasą Julki na
                        wycieczki i uwież mi że mimo że to 8-latkowie to jazda autobusem to
                        zawsze był najgorszy koszmar. Oni mają pomysły niesamowite jak chcą
                        sie popisywać przed sobą.
                        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 23.09.07, 12:51
                          Zapomniałam jeszcze napisać że obie moje baby są prychające. u Zuzi
                          właściwie trwa to juz 2 tyg , wczoraj miała gorączkę jutro znów bedę
                          musiała do lekarza. Julka też kaszle i narzeka na gardło ale poszła
                          z babcią do kościoła bo przeciez komunia przed nami.Opuszczac szkoły
                          tez już teraz tak za bardzo nie można więc duzo dzieci łazi właśnie
                          takich zasmarkanych póki może.
                          • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 24.09.07, 17:25
                            czesc
                            jestem chora, zalapałam jakis wirus. do tego bardzo boli mnie lewa
                            pierś. nie iwem co sie z nia dzieje. ciagle karmie malego, bo on
                            tylko tak zasypia. odkad ma zeby to co rusz mnie gryzie. a teraz to
                            mnie boli nie tylko sutek ale i cala piers. dzwonialam do doradcy
                            laktacyjnego . poradzila okłady z kapusty i przemywanie roztworem
                            genicjany. wiecie jak sie to robi, rozcieńcza sie ją ??
                            no i dlatego ze mam leżeć, wpadłam na forum bo mąż wspaniałomyślnie
                            wziął dzieciaki na spacer. znaczy ja mu to podpowiedziałam.
                            mam jeszcze jedno pytanie do iwony: to kiedy ty robisz porzadki ,
                            gotujesz prasujesz, bo to wydaje mi się niemożliwością.
                            aaaa i jak sie robi takie korale z makaronu? moze zrobie z zuzia w
                            domu.
                            • marta.28 Zabawy z dziećmi w domu 24.09.07, 21:03
                              www.inspirander.pl/ngmc/inspiracje.php
                            • marta.28 Zabawy z dziećmi w domu 24.09.07, 21:07
                              program.aupair.fm.interia.pl/gdy_talent_wielkanoc.htm
                            • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 24.09.07, 21:16
                              Hej a ja zagoniona, że na nic czasu.
                              Mam nadzieję, że wyniki Madzi będą OK.
                              Moja ma kupki OK. Więc niestety lekarze będą szukać dalej. Ech nikt nie
                              przyjmuje do wiadomości, że ten typ tak masad

                              A tak z innej beczki to już nie mogę patrzeć na te przedwyborcze przepychanki.
                              Najchętniej bym cały rząd zwolniła i nie powoływała innego ale coś trzeba będzie
                              wybrać a wybór niewielki.

                              Moje dziecko już nie płacze w przedszkolu ale za to ciągle kiepsko z jedzeniem.

                              A no i już mąż wymyślił i robotę. Może jeszcze coś skrobnęsmile
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 27.09.07, 18:45
      hej co Was tak wymiotło??? smutno...
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 27.09.07, 22:24
        Oj czasu jak na lekarstwo. Dziewczyny znowu chore i marudne. Rozkopują mi
        ogródek i muszę przekopywać i sprzątać. Zaraz kopara wjedzie i mam nadzieję, że
        nie zrujnuje do reszty ogrodu. Ja nie wiem jak ja tą budowę przeżyję?
        Cały czas jeżdżę i coś załatwiam. Oli przez choroby się żołądek skurczył i jest
        histeria przed obiadem. W przedszkolu nic nie chce jeść. Jakiś horror jedzeniowy
        mamy. Nawet słodkości nie chce jeść. Ech ciężko.
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 28.09.07, 09:28
          Cześć
          A ja jeżdźe od lekarza do lekarza.
          We wtorek Madzia skończyła rok!
          We wtorek byłam u hematologa - wyniki marne ale lekarz powiedział że
          w takim dniu to on nie będzie Madzi kładł na oddział i przetaczałsmile
          Mamy przyjechać za tydzień.
          We wtorek byłam u psychologa. Wizyta była naprawdę sympatyczna.
          Najpierw wywiad odnośnie choroby i rozwoju Madzi a potem Magda miała
          wykonać testy np włożyć klocki do kubeczka, wyciągnąć coś z czegoś,
          wyciągnąć klocka zza szyby, postukać, opukać itp itd. Wykonała
          prawie wszystkie próby dla dzieci do 12m i jedną dla dziecka 14m!
          Wynik - jest świetnie rozwinięta, rozwój harmonijny. Przy okazj
          psycholog powiedział że parząc na małą widzi ogromną pracę mamy nad
          rozwojem dziecka! Stwierdził to na podstawie rozumienia komunikatów
          werbalnych przez Magdę. Miło mi się zrobiłosmile)

          Wczoraj byłam z wynikami tomografu. Wyczekałam się 4 godziny i
          dowiedziałam się że mam przyjść na kontrol za 2 miesiące! Właściwie
          na podstawie wyniku niewiele można powiedzieć bo, owszem, komory są
          powiększone ale nie ma żadnych zmian w mózgowiu i co najważniejsze
          nie ma cech nadciśnienia tętniczego. Trzeba to kontrolować.

          U Szymka wszystko dobrze. Wczoraj zaliczył pierwszą przedszkolną
          wycieczkę - pojechali do groty solnej. W planach mają takie
          wycieczki co miesiąc a dodatkowo ekstra wycieczkę do kopalni soli w
          Wieliczce.
          Szymkowi coraz bardziej się podoba w przedszkolu, nie chce do domu
          iść. Codziennie przynosi jakieś nowe piosenki (wczoraj śpiewał Hej
          ho hej ho do pracy by się szło). Jak go wczoraj odbierałam i już
          ubieraliśmy sie w sztani to na sali pani włączyła tę piosenkę.
          Szymon jak ją usłyszał to się rozpłakał że dzieci się bawią a on do
          domu idzie!!

          Asiu, korale robi się z makaronu rurki. Nawlekasz je na sznurek
          (makaronu nie gotujesz!smile) a potem możesz makaron pomalować farbami.
          Proste i fajne.
          Ja jak wracam rano do domu po tym jak odprowadze Szymka to kładę
          Magdę spać. Ona śpi ok 1,5 godziny więc mam czas wtedy żeby w domu
          coś zrobić np posiedzieć na forumsmile)), uprasować, przygotować obiad.
          Potem idę na spacer, odbieram po drodze Szymka. Potem idą oboje spać
          i ja mam znów czas na coś tam. Już Magda się wpasowała w rytm więc
          jest coraz łatwiej.
          Natomiast ja latam jak fryga, jestem niedożywiona, troche schódłam
          (co oczywiście mnie cieszysmile) i czuje się ogólnie osłabiona.

          Byłam na filmie Katyń. Całkiem fajny (o ile taki film może być
          fajny), końcówka jest porażająca. Myślę że warto zobaczyć.

          Widzę że pobyt Szymka w przedszkolu dobrze mu robi na relacje z
          Madzią. Widać że za nią tęskni a po powrocie chętniej się z nią
          bawi. Kilka dni temu wziął ją do pokoju i mówi - Madzia, poczytam ci
          bajeczki. Wziął "Kłamczuche" i przeczytał (albo raczej opowiedział,
          bo zna na pamięć) całą, łącznie z pokazywaniem obrazków. Madzia
          siedziała i słuchała.
          Fajne to było.

          A co do jedzenia w przedszkolu, to ogólnie je ale i tak wracając do
          domu wyjada pół lodówki.
          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.09.07, 21:14
            Hej

            Madziu Sto lat. Zupełnie mi umknęło. Jak ten czas szybko leci. Super dziewczyna
            się z niej robi. Tak trzymaćsmile) Buziaki od cioci.

            u nas załamka. Ola ma lekkie zapalenie ucha, i mega temperatury. No i znowu
            antybiotyk. Ja nie wiem jak tak dalej pójdzie to więcej będzie siedzieć w domu
            niż w przedszkolu.
            Odwołałam wizytę Julki na szczepienie MMR.
            Dlaczego ta moja Ola tak choruje. Julka ma tylko katarek.

            Ech do tego nocki przechlapane bo mamusia najlepiej jak trzyma za rączkę i tuli
            w tych trudnych chwilach. A że obie chcą mnie to łażę od jednej do drugiej. Mąż
            ma luzik.

            Ja zaraz zacznę sobie powtarzać "byle do lata" sad((
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 28.09.07, 22:15
              Cześć babeczki!!!!
              ja oczywiście zatyrana na calegosad((( szwagier przyjedzie w poniedzialek, ale pewnie mi sie szykuje wyjazd do W-wy na lotniskosad(( Wcale nie mam ochoty ani czasu na taką drogęsad(((

              Madziulku, wszystkiego naj, naj dla Ciebie i trzymaj się dalej!!!! DUUUUŻO zdrówka dla Ciebie!!!!!!!!!
              I gratulacje dla dzielnej mamy!!!!!! Iwonko, jesteś super mamą!!!! Ja ciągle mam wyrzuty, bo czasu brak na wspolne zajecia z dzieckiemsad(((( Za to dzisiaj sobie male disco zrobiłyśmysmile)))))

              Dla mnie szykują się pewnie chrzciny!!!!! A to za sprawą mojej sąsiadki. Kiedyś trzymalam ją za ramię do bierzmowania, a teraz szykuje się, że będe chrzestną dla jej dzieciny malusiejsmile)))) Trochę sie tych chrześniaków juz nazbierało, ale napewno nie odmówię a dziewczynka jest przeslodka!!!!!!
              O matko!!!! Już zapomnialam jak takie noworodki wyglądają!!!! Taka malusia i leciutka!!!!

              ola ciągle nosem pociągasad((( I trochę jescze kaszlesad(( Wszyscy dookola chorują!!!! Ja też mialam mały kryzys, ale juz jest oki. Do tego wszystkiego nie wiem co jutro zrobie, bo przedszkole zamknięte, a ja do pracy iść muszę???????
              W przedszkolu całkiem spoko, chociaż Ola ciągle ma jakieś humorki przy zostawianiu??? Nie jest żle, ale .... ????

              Pozdrawiam wszystkich i nie chorujcie dzieciaki!!!! Trzymam kciuki za wszystkich, żeby jak najłagodniej do zimy się przystosować.
              pappa
              • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.10.07, 17:46
                Julka nie chce spać w przedszkolu. Staram się wieczorami
                konsekwentnie działać -kolacja między 18-18.30, mycie, bajka, spać
                śpi całą noc, problem z pobudką rano. Potem rankiem nielada
                działania żeby umyć, ubrać i wyjść tak żebym zdążyła do pracy 

                Mamozuzinki jak tam sprawy? Lepiej już? Trzymam kciuki żeby było!!!

                Joanzac moja Julka też podkaszlnie, ale nie ma kataru, ani innych
                objawów

                Marto jak tam dziewczyny? Wyzdrowiały? Antybiotyk pomógł? Kurcze jak
                to źle jak dzieci chorują

                Ivonko- ciesze się że wyniki Madzi nie budzą zastrzeżeń. Oby tak
                dalej. No i zazdroszcę Szymkowi zadowolenia z przedszkola.
                Oczywiście Twoje zabawy z makaronem – super pomysł.
                No i napisz jak tam było na roczku!!! Buziaki dla Jubilatki
                • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.10.07, 21:28
                  Cześć.
                  Padam na pyszczek.
                  Ola w poniedziałek wstała 6.20 i oglądałyśmy tęczę (wschód słońca) bo ona była
                  bardzo głodna i musiała natychmiast jeść. Potem o 6.30 weszła ekipa do ogródka -
                  rozbudowujemy się a już o 10 kopara utknęła.
                  Moja opiekunka z zapaleniem płuc i zapaleniem gardła w domu.
                  Ja sama z dwójką dzieciaków i problemami z budową. Ech teściowie musieli zacząć.
                  Dziewczyny marudne, znudzone i rozrabiające. A tu jeszcze obiad trzeba ugotować.
                  Jutro dziewczyny zawożę do teściowej bo będą lać fundamenty.
                  A do tego mąż chory i go korzonki bolą. No normalnie porażkasad
                  • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 03.10.07, 13:18
                    Cześć
                    Czuję się tak jakbym w jakimś kołowrotku żyła. Ciągle jestem w biegu
                    czego wcześniej nie było.
                    Wczoraj Madzia dostała krew a ja dostałam kolejną porcję nerwów,
                    stresu. Znów minie kilka dni zanim wrócę do równowagi psychicznej.
                    Wiecie co jest najgorsze? Wcale nie choroba dziecka ale brak
                    diagnozy i ruchy na oślep, po omacku. Lekarze łapią się czego mogą
                    żeby "ugryść" chorobe Madzi. Ja wczoraj poznałam panią. Ma
                    13letniego syna. 13 lat na transfuzjach!!!! Też ma anemie
                    hemolityczną. Znają rodzaj tej anemii a że anemie są podobne do
                    siebie więc ja już, po tym co mi powiedziała, wpadłam w panikę.
                    Oczywiście, nie musimy mieć tej samej anemii, ale wiecie jak
                    wyobraźnia pracujesad Boję się, tak bardzo się boję.....

                    Dziś też byłam w szpitalu. Lekarka od rehabilitacji powiedziała że
                    wszystko pod względem fizycznego rozwoju jest ok. Madzia nie chodzi
                    jeszcze ale ma na to jeszcze czas. Madzia tej lekarki chyba nie
                    lubi, cały czas marudziła w gabinecie (to była ta lekarka od
                    niedostosowania społecznego). Przy wyjściu Madzia się na koniec
                    uśmiechnęła a lekarka na to - o! jaki ładny uśmiech społeczny!

                    Szymek całkiem nieźle się trzyma. Ma tylo cały czas nos zatkany.

                    Wczoraj poszedł z tatą do piwnicy. Zobaczył tam stare swoje zabawki.
                    Przyszedł do mnie i pyta czy może je zabrać do domu. Byłam już tak
                    zmęczona że machnęłam ręką i mówię - a róbcie to chcecie. Szymon
                    poszedł do piwnicy, wrócił z workiem najgorszego badziewia jakie
                    powynosiłam. Ręce mi opadły i pytam - po co ci to? a Szymon na to -
                    przecież mówiłaś, róbcie co chcecie!!!!smile

                    Co ze mnie za matka! Nawet Madzi urodzin nie zrobiliśmy! Chrzestny
                    chory, Szymon był zakatarzony więc nikogo nie zapraszaliśmy. Może w
                    ten weekend uda się coś zrobić....Nawet Madzi prezentu nie
                    kupiliśmy! Dziś chrzestna przysłała jej pierwszą lalkę. Szymon już
                    sobie na nią ząbki ostrzysmile) Powiedział że lalka będzie spała w jego
                    ciężarówcesmile))
                    • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 04.10.07, 11:19
                      wszystkiego najlepszego dla Madzi, przede wszystkim zdrówka. jak
                      czytam co piszesz Iwona to czuje że mam wielkie szczęscie bo mam
                      zdrowe dzieci. i chciałabym żeby wszystkie dzieci nie miały takich
                      kłopotów. a pani doktor jest "rewelacyjna", nie dziwie sie Madzi że
                      tak na nią reaguje. jak sie nauczy mówić to jej jeszcze powinna cos
                      powiedzieć.
                      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 04.10.07, 23:17
                        Jestem wreazcie cos musze skrobnąc bo wkońcu opier......zbiorętongue_out

                        W domu sytuacja z chłopem sie wyklarowała i póki co jest spokój.

                        Zaczął sie natomiast mój "ulubiony " sezon jesienno zimowy......

                        Zucha w przedszkolu była tylko 1 tydzien wrzesnia i cały czas jest
                        chora.W niedziele skończyła brać antybiotyk i juz myslałam że
                        zacznie wychodzic na prostą..........nio i tak wyszła że wczoraj
                        przed północa wzywałam karetke bo miała taki atak duszności. Teraz
                        zapalenie krtani..... nie zostawili nas naszczescie tylko dostała
                        czopa z hydrokortizonem i do domu przed 2 wróciłysmy. Teraz przez 2
                        dni bedzie jeszcze na sterydach ogólnych i zobaczymy jak dalej.
                        Szlak mnie trafia bo pogoda taka ładna a ja siedze w chałupie,,,,,,,,

                        Tysiace całusków dla Madziunikiss** w szoku byłam że juz roczek
                        strzelił .

                        Zdrówka chorowitkom zycze i obiecuje częsciej pisactongue_out
    • s.ivona Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 15:57
      Cześć
      Wiecie co, mam dylemat odnośnie przedszkola.
      Nadal nie mogę wpaść w rytm, organizacja dnia wali mi sie na głowę.
      Dziś przyszłam po Szymka do przedszkola, otwieram drzwi sali a on
      grzecznie siedzi na krzesełku i coś koloruje w grupie dzieci. Żal mi
      się go zrobiło że do domu mam go zabrać. Poprosiłam więc panią na
      rozmowę. Dowiedziałam się że Szymon jest grzeczny, ładnie się bawi,
      jest bardzo chętny do zabaw i ćwiczeń. Nie widać po nim oznak
      zmęczenia. Jak coś przeskrobie to idzie na krzesełko, siedzi tam
      grzecznie aż kara się skończy. Ogólnie pozytywnie. Jak chcę go
      zabrać do domu to płacze że nie chce iść.
      Czyli właściwie nie powinnam się martwić a jednak.....
      Martwi mnie to co się dzieje po przedszkolu. Szymon wraca do domu i
      od razu zasypia, a przecież niby nie jest zmęczony! Po tym jak się
      obudzi (śpi dwie godziny między 13 - 15 max do 15:30) jest strasznie
      płaczliwy, marudny, wszystko go wkurza. Zasypia wieczorem ok 21.
      No i zaczęłam się zastanawiać czy nie zostawiać Szymka dłużej i tym
      samym zredukować mu spanie w dzień.
      Zostawianie go dłużej bardzo by mi ułatwiło życie, szczególnie
      odbieranie go razem z Madzią.
      Martwie się czy odebranie mu spania (tylko nie wiem czy słusznie?)
      odbiłoby się jakoś na jego samopoczuciu, odporności organizmu itp.

      Nie wiem co robić?
      • kata74 Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 17:52
        Ivonko a Szymek nie ma leżakowania?

        U nas jest podobnie, były ataki histeri właśnie wtedy gdy Julka była
        odbierana wcześniej teraz jest lepiej no i
        albo już się trochę przyzwycziła, albo jednak ją relaksuje
        leżakowanie (chociaż podobno nie śpi)

        Nadrabia w weekend spanie- wtedy wyrabia normę za cały tydzień.

        Teraz odbera ją babcia ok 15, ja wracam ok 16.30, dwa razy w tygodni
        mamy MDK.

        Po 18 zbieramy się do kolacji, spania i zasypia około 19.30 i wstaje
        ok 6-6,30

        Ivonko ja też sie strasznie stresowałam że może to niespanie jej na
        dobre nie wyjdzie, ale nie narzekam
        Także nie stresuj się na zapas.
        • s.ivona Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 18:09
          Kata, dzięki Kochanasmile
          Szymon nie ma leżakowania, po obiedzie jest albo słuchanie muzyki
          klasycznej albo czytanie przez panie bajek. Jakoś szczerze powiem
          nie widzę w grupie dzieci które by leżakowały. Siły mają
          niesporzyte, czy co?smile

          Całe popołudnie myślę o tym co zrobić i chyba go zostawię na próbę
          dłużej przez tydzień. Zobaczymy jak będzie.
          • marta.28 Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 20:52
            Ola też bardzo choruje.

            U Oli w przedszkolu jest właśnie muzyka relaksacyjna i dzieciaki leżą na
            kocykach i poduszkach na podłodze. Pani się śmiej, że im głowy poprzyklejasmile Tak
            sobie leżą minimum 15 minut. Są dzieci co zasypiają i sobie śpią nawet jak inne
            dzieci się potem bawią. Nic na siłę. Organizm musi się przyzwyczaić.

            Ja mam za to inny problem bo Ola odzwyczaiła się od przedszkola i mam bunt. No a
            że teraz jestem sama z dwóją to czasem Ola się nudzi. Mówię jej wtedy, że w
            przedszkolu by się nie nudziła. Nie wiem jak ją przekonać. No i jak ją namówić
            do jedzenia. Niby mówi, że będzie jadła no ale ...

            Zazdroszczę ci Iwonko, że Szymek się tak ładnie zaaklimatyzował. A czy w weekend
            też tak długo śpi. Dzieci w przedszkolu do południa mają bardziej intensywne
            zabawy a po objedzie się już wyciszają. Myślę, że powinnaś spróbować zostawić go
            na dłużej.

            A pomyślcie do tego moja Julka nie przespała jeszcze ani jednej nocysad
            • joanzac Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 21:41
              No to ja jestem szczęśliwą posiadaczką przedszkolaka!!!!! Ola dzisiaj nawet nie zdążyla sie pożegnać ze mną!!!! Idziemy około 8,20 żeby zdazyć na sniadanie i zabieram ją około 17!!!!!!!!!! Ola zazwyczaj już sama jest i czeka tylko na mnie!!!!!!!!!! Ale dzielna jest i podziwaim ją za jej odwagę!!!!!!
              Jest cały dzień w przedszkolu już od 3-go dnia!!! Na szczęście nasze problemy zdrowotne nie eliminują nas z uczestnictwa w przedszkolusmile))))
              Ja jestem strasznie zatkana przez moje zatoki sad(((((
              Może warto zostawić dzieciaki do końca dnia???? Spróbujcie, szczególenie ty Iwonko!!!!? Jeśli Szymek sie dobrze bawi, to może warto spróbowac????
              i dzisiaj moglam sobie popatrzeć na wystawę prac zajączkówsmile)) Tzn grupy Olismile)))))))) Ładnie namalowała liść jesienny farbami, oczywiście łapkamismile)))))) Co widać było na ubraniusmile)))))
              Pozdrawiam pappaap
              • marta.28 Witajcie poniedziałkowo 08.10.07, 13:24
                Ola dzisiaj poszła niezbyt przekonana do przedszkola.
                Julka sobie śpi - padła po zakupachsmile

                Joasiu w Macdonld's do zestawów dla dzieci dodawane są drobiazgi z hello kitty smile

                Moja opiekuna ma zachłystowe zapalenie płuc, leży w szpitalu i no właśnie jestem
                sama z rozpoczętą budową. Materiały zwieźli a murarze przyjdą w środę. Ech ten
                dział jakoś taki nieterminowy. Jutro muszę się przejechać za oknami.

                Mamy z dwójką jak wy sobie dajecie radę organizacyjnie znaczy się - moje
                dziewczyny preferują inne zabawy. Jedno co uwielbiają wspólnie robić to malować
                farbami ale wtedy to ja mam całą kuchnię w farbach włącznie ze na szczęście
                plastikowymi meblami.

                Ola bardzo by chciałaby grać w gry na kompie ale jest mało samodzielna - ma
                czasem problemy z myszką i włączają jej się inne aplikacje. Czy wy pozwalacie.
                My nieprzerwanie Puchatkowe i Teletubisiowe.

                A co u was słychać???
                • s.ivona Re: Witajcie poniedziałkowo 08.10.07, 14:33
                  Cześć
                  Ja dziś odstawiłam syna na cały dzień do przedszkola. I tak do końca
                  tygodnia jak się po drodze coś nie podzieje (puk puk). W tym
                  tygodniu mają tyle atrakcji że ło matko, mogliby obdzielić ze dwa
                  przedszkola: spotkanie z policją (nie wiem jak to przeżyje Szymon bo
                  on się panicznie boi policji!!), spotkanie ze strażą miejską,
                  spotkanie z strażą pożarną, wyjazd do groty solnej, teatrzyk.
                  Ja dziś cały dzień sprzątam i prasuje. Straszne miałam zaległoścismile)

                  Marta, a jaki remont rodzicie tzn się czego? Domu?

                  Ja mam jutro wyjazd do neurologa. Trzeba podjąć decyzje odnośnie
                  szczepień;/ Nasza neurochirurg rozkłada ręce i mówi że nie wie czy
                  szczepić czy nie i każe wypowiedzieć się neurologowi. Szczerze
                  powiedziawszy to strasznie się boję szczepić!!!

                  A i jeszcze niestety muszę wam powiedzieć że od kąd Szymon poszedł
                  do przedszkola zrobiłam się strasznie nerwowa tzn zawsze byłam ale
                  teraz to chwilami świruje. Cały czas się martwie chorobami, trzęsę
                  się nad nim bardzo, co rusz pakuje w niego coś na uodpornienie.
                  Paranoja normalnie!!!

                  Niestety ;/ mam bardzo przemądrzałe dziecko. Wczoraj poszliśmy na
                  spacer na Wawel. Kiedyś kupiliśmy tam pistolet do baniek. Ja często
                  przekupuje Szymka żeby dał sobie zrobić zdjęcie. Najczęściej mambą.
                  No i wczoraj Szymon wypalił " Mamusiu, jak mi kupisz pistolet do
                  baniek to pozwolę zrobić sobie zdjęcie"!!!! Pistoletu nie kupiłam
                  więc zdjęć też nie było tzn są ale prawie wszystkie poruszone lub
                  zrobione z zaskoczeniasmile) Mamusia wpadłą we własne sidłasmile)
                  A to co udało mi się zrobić to zamiesciłam na linku Madzi.

                  Marta a jakie gry masz na myśli? Parę dni temu kupiłam
                  gazetę "Przedszkolak". Tam była dołączona płytka z grami. Wszystkie
                  właściwie dla dzieci starszych. Tylko jedna w miarę na teraz.
                  Chodziło o wybranie figury i pokolorowanie odpowiednią farbą. To
                  jest jedna i jedyna gra na którą pozwalam.
                  Szymon za to bardzo chętnie pisze literki.
                  Ogólnie rzecz ujmując nie pozwalam na gry.
                  • marta.28 Re: Witajcie poniedziałkowo 08.10.07, 22:12
                    Iwonko oto linki Olismile
                    www.bbc.co.uk/cbeebies/teletubbies/funandgames/
                    disney.go.com/characters/pooh/html/hunny/clouds.html
                    disney.go.com/characters/pooh/html/merry/index.html
                    disney.go.com/disneyvideos/animatedfilms/pooh/flashcards/index.html
                    Są tam łatwiejsze i trudniejsze gry, przy trudniejszych siedzimy razem. Jak jest
                    angielski to ładnie powtarza za lektorem. My monotematycznie, na inne gry nawet
                    nie chce spojrzeć.
                    • s.ivona Re: Zmiany zmiany zmiany... 09.10.07, 14:21
                      Cześć
                      U nas dupa!!! Szymon chory!!! Wczoraj wrócił z kaszlem krtaniowym i
                      gorączką. Dziś już lepiej sie czuje, kaszle mniej ale chrypi
                      strasznie. zaraz idę z nim do groty solnej.

                      A Madzia? No lekarka u której dziś bylismy powiedziała (co mnie juz
                      dawno chodziło po głowie) że Madzia ma wodogłowie stacjonarne!
                      Wiedziałam to, właściwie nic to nie zmienia, tyle tylko że wiem jak
                      się nazywa. Chodzi oczywiście o te komory powiększone. Pod względem
                      neurologicznym Madzia rozwija się świetnie. Jest więc szansa że te
                      komory nic złego nie zrobią. Oczywiście musimy się kontrolować. Do
                      póki Madzia ma ciemię to usg, potem jak zarośnie to dno oka i ewe.
                      rezonans magnetyczny.
                      Pozwoliła Madzie szczepić. Jutro jadę do szpitala na konsultacje ds
                      szczepień. Ech....

                      Ale i tak nie mam najgorzejsmile)
                      • joanzac Re: Zmiany zmiany zmiany... 09.10.07, 23:05
                        no i u nas komplikacje!!!!!
                        Ola ma zapalenie ucha i poraz pierwszy muszę jej podawać antybiotyk!!!!! Dostałyśmy ospamox jakaś smieszna zawiesina i atekortin do ucha. Jeśli ktoś ma doświadczenia z tymi lekami to proszę o opinie. Już po pierwszym podaniu znaczna poprawa i ucho nie boli. No już muszę iść bo cos mi tam kwilisad(((
                        papa
                        • marta.28 Re: Zmiany zmiany zmiany... 10.10.07, 11:38
                          Ola na zapalenie ucha brała antybiotyk zinat i do tego kropelki otin, przeszło
                          po 3 dniach ale trzeba potem na ucho uważać co by się nie zamoczyło. A czy Ola
                          nie miała katarku, nawet takiego głęboko. U tak małych dzieci zapalenie uch
                          podobno najczęściej wynika z nieumiejętności smarkania nosa. My się musimy
                          uczyćsad Dmuchać np mąkęsmile
                          • joanzac Re: Zmiany zmiany zmiany... 10.10.07, 20:13
                            No oczywiście, że miała!!!! Smarka się od jakiegoś czasu a nosa nie wydmucha!!!!!!!!
                            Ucho już nie boli, temperetury też nie ma.
                            Ale kicha i kaszlesad(((((((
                            Narazie w domku posiedzimy.
                            No nie mam kiedy popisać, bo ciągle cos się dziejesad((((
                            pappa i pozdrawiam
                            • kata74 Re: Zmiany zmiany zmiany... 11.10.07, 20:56
                              no tp mnie przeraziłyście z tym uchem. julka za chiny ludowe nie
                              chce smarkać- na każdą prośbę reaguje - buuuu ja nie chcę...

                              Ivonko- trzymam kciuki za Madzie!!!

                              Julka coraz cięzej zostaje rano w przedszkolu... a ja mam stresa.
    • ekasia1 Chcę się wyżalić... 11.10.07, 23:48
      Cześć dziewczyny,
      Długo się nie odzywałam, bo najpierw całe wakacje mieliśmy popsuty
      komputer. A we wrześniu Kamil się bardzo rozchorował. Cały miesiąc
      leżał w szpitalu, a ja byłam dzień i noc przy nim. Jedynie na 2-3
      godziny wracałam do domu, żeby choć trochę pobyć ze starszą córcią.
      Ciężkie to były dla nas dni, a ja potrzebuję się trochę wyżalić,
      dlatego piszę. Kamil bardzo przeżył ten pobyt w szpitalu, jak teraz,
      w domu, zasypia to płacze i w nocy też budzi się z płaczem. Powiem
      Wam, że nigdy bym się nie spodziewała, że dziecko, które do tej pory
      było zdrowe, może się tak poważnie rozchorować. W ciągu miesiąca
      Kamil miał wielokrotnie przetaczaną krew i płytki, miał zakładane (w
      znieczuleniu ogólnym) cewniki do dużych żył i był dializowany, bo
      nerki mu przestały pracować. Gdyby nie współczesna medycyna, to już
      bym go chyba straciła. Teraz jesteśmy w domu (od tygodnia), ale
      nadal nie wiadomo w jakim stopniu nerki wrócą do swojej sprawności.
      W listopadzie mamy kontrolną wizytę w szpitalu, to się okaże.
      Strasznie się o niego boję i tak mi go szkoda, że musi się tyle
      wycierpieć. On do tej pory był taki ufny, nie bał się obcych. A
      teraz tylko mamusia i mamusia.
      Do tego Kinga też bardzo przeżyła tą całą sytuację. Płakała, że chce
      żebym ja była z nią w domu, nie chciała chodzić do przedszkola, bo
      ja nie mogłam jej odbierać. Babcie się nią zajmowały. A teraz, mimo
      że wszyscy już jesteśmy w domu ona nie chce wracać do przedszkola.
      No i jeszcze na dodatek nasza niania od nas odeszła. Tak więc teraz
      moja mama mi pomaga, a później trochę teściowa obiecała pomóc. Ale i
      tak ktoś na stałe by się przydał. Tylko, że Kamil może się bać
      zupełnie obcej osoby, a ja na razie nie mam siły, żeby szukać nowej
      opiekunki i to do chorego dziecka. Na jakiś czas mogę wziąć urlop
      lub opieką, ale na dłuższą metę i tak będę musiała coś wymyśleć.
      Na razie jednak czekam do listopada, kiedy to okaże się jak pracują
      nerki Kamila. Tak bardzo się o niego boję. A on jest taki kochany,
      przychodzi i pociesza mnie "nie pać (czyt. płacz) mamusiu, bedzie
      dobźe".
      Dzięki, że mogłam się wyżalić, bo w domu staram się jakoś trzymać.
      • s.ivona Re: Chcę się wyżalić... 12.10.07, 08:54
        Kasia, jedno co mogę Ci poradzić to weź ten urlop. W ten sposób choć
        jedna sprawa będzie załatwiona. Teraz dzieci muszą mieć poczucie
        bezpieczeństwa. Przedszkole możesz sobie jeszcze odpuścić na 1 - 2
        tyg. ale Kinga musi wiedzieć że do niego wróci! Rozmawiaj z nią o
        tym!
        A możesz powiedzieć, na co Kamil zachorował? Co się stało?
        Trzymaj się! Jesteśmy z Wamismile
        • marta.28 Re: Chcę się wyżalić... 12.10.07, 11:13
          To rzeczywiście bardzo trudna sytuacja. Ja myślę, że musisz teraz trochę czasu
          poświęcić starszej. Niech mąż za to nacieszy się młodszym. A jak trafi się fajna
          opiekunka to młody może ją szybko zaakceptować. Na pewno urlop musisz wziąć co
          by z dzieciakami posiedzieć na spokojnie. Może posyłaj małą na bardzo krótko.

          Moja Ola dzisiaj poszła bez płaczu do przedszkola. A to dlatego, że poszłyśmy po
          śniadanku na 9 i mam ją zabrać przed obiadem około 13. Zje wtedy spokojnie w
          domu. Pani ją dzisiaj nie poznała.

          A ja się rozłożyłam. Całe szczęście, że idzie weekend to moi rodzice trochę się
          dzieciakami zajmą.
          Ja ciągle bez opiekunki ale łatwiej jest jak Ola chodzi do przedszkola. Z samą
          Julką łatwiej urzędowe sprawy pozałatwiać.
          Zaczęłam podawać Oli "cerutin junior" na wzmocnienie mam nadzieję, że dziewczyny
          się ode mnie nie zarażą, bo właściwie mąż mnie zaraził więc z tym paskudztwem
          miały już kontakt.

          Trzymajcie się cieplutkosmile
          • ekasia1 Historia choroby Kamila 13.10.07, 13:49
            Cześć dziewczyny,
            Dzięki za wsparcie. Chyba rzeczywiście od poniedziałku zacznę
            posyłać Kingę do przedszkola, tylko na kilka godzin, np.do 12. A na
            spanie będę ją zabierać do domu. Może jakoś na nowo się przyzwyczai.
            Bo jak na razie to mówi, że nie pójdzie do żadnego przedszkola.
            Chociaż na początku września chodziła w miarę chętnie.
            A mój Kamil miał zespół hemolityczno-mocznicowy. Zaczęło się od
            zwykłej biegunki w sobotę, a w niedzielę robił już kupy z krwią i
            śluzem. Ogólnie był w dobrej kondycji, ale zaniepokoiła mnie ta
            krew, więc pojechałam z nim do szpitala i tam nas już zatrzymali. W
            poniedziałek z rana miał robione badania z krwi (różne) i wszystko
            wyszło w normie, ale jego stan ogólny był gorszy, bo nie miał już na
            nic sił, tylko leżał. Nic nie jadł i nie pił, wymiotował żółcią i
            robił mnóstwo kup. We wtorek stan się nie poprawiał. Wszyscy
            myśleli, że to będzie Salmonella, ale we wstępnych wynikach badań
            nie potwierdziło się to. No więc poszedł na usg brzucha i tam pani
            doktor stwierdziła, że nerki jej się nie podobają i żeby mu zrobić
            diagnostykę w tym kierunku. Tak więc miał zleconą dobową zbiórkę
            moczu. Od wtorku po południu zbierałam mu mocz do woreczków. Dwa
            razy zrobił ładnie siusiu, a potem przestał sikać i tak do środy
            rano już nic nie zrobił. W środę rano już był cały obrzęknięty, a w
            kontrolnej morfologii miał bardzo niskie płytki krwi, hemoglobinę i
            czerwone krwinki. To bardzo wszystkich zaniepokoiło. Nikt nie
            wiedział, co się dzieje, a z nim było coraz gorzej. Miał zleconych
            mnóstwo badań i różnych konsultacji. Na szczęście byliśmy w Klinice
            Pediatrii, więc wszystko miał robione na miejscu. W końcu jak
            zaczęły przychodzić wyniki badań, to okazało się, że bardzo mu
            narosły mocznik i kreatynina (świadczą o pracy nerek), miał wysoką
            bilirubinę (świadczy o rozpadzie krwinek czerwonych). Po jeszcze
            kilku innych badaniach pani nefrolog rozpoznała u niego ten zespół.
            I został przeniesiony na nefrologię. Tam miał przetaczaną krew i
            był leczony, ale do soboty jego stan bardzo się pogorszył i wtedy
            miał robione dializy. Trwało to 13 godzin. Koszmar. Bo musiał leżeć
            na wznak, a on mimo podania wielu leków uspakajających nie chciał
            tak na dobre usnąć. Wiercił się i popłakiwał. Po dializach miał w
            miarę oczyszczony organizm, ale nerki nadal nie chciały pracować i
            znowu z dnia na dzień rosły mu poziomy mocznika i kreatyniny. Wtedy
            profesor stwierdził, że jak ten proces się nie zatrzyma, to wymienią
            mu całe osocze na nowe (plazmafereza). Strasznie się tego bałam, ale
            chyba jakoś się wymodliłam i wieczorem jego wyniki się nie
            pogorszyły i później z dnia na dzień było o troszkę lepiej. Nadal
            tracił dużo krwi, więc cały czas miał przetaczaną, ale za to nerki
            zaczynały pracować. Żeby nie było za dobrze, później dołączyło się
            pokrwawianie do przewodu pokarmowego i zapalenie płuc. Ale po prawie
            trzech tygodniach udało nam się to zwalczyć i teraz jesteśmy w domu.
            W moczu Kamil nadal ma sporo białka i ma nadciśnienie, ale dostaje
            leki na stałe i mam nadzieję, że z czasem i to mu przejdzie. A całe
            to spustoszenie w jego organizmie wywołała bakteria E.coli 0157:H7
            wytwarzająca werotoksynę. Nie mam pojęcia, jak doszło do zakażenia i
            pewnie już się tego nie dowiem. Mam tylko nadzieję, że Kamil wróci
            do zdrowia.
            Pozdrawiam i życzę miłego weekendu. My już po spacerku. Kamil śpi a
            Kinga bawi się w szpital.
            • joanzac Re: Historia choroby Kamila 13.10.07, 16:45
              O matko!!!!! To przeżyliście KOSZMAR!!!!!!
              Bardzo Ci współczuje!!!!!! Ale chyba też mieliście sporoszczęścia, że trafiliście we właściwe miejsce?
              Duuuużo zdrowia dla Kamila i Tobie również!!!!
              Trzymaj się.
              • mamazuzinki Re: Historia choroby Kamila 13.10.07, 20:02
                Kasia jestem w szoku.........przeżyłaś koszmar....... trzymam kciuki
                żeby Kamile kwrócił w 100% do zdrówka....

                Po takiej historii to chyba nie powinnam nażekać ale też juz jestem
                bliska obłędu........
                Ja już nie wiem co jest Zuzi.......... czy to zapalenie krtani czy
                top zapalenie oskrzeli czy może zapalenie płuc czy może zaostrzenie
                objawów astmy............ona kaszle cały czas ..........ja już
                dostaję świra........ od wczoraj bierze trzeci antybiotyk a ja póki
                co poprawy nie widzę....... Ja już nie chcę krakać ale normalnie
                wisi nade mną widmo szpitala chyba........zaczynam w panikę
                wpadać.........a ona kaszle ........normalnie tak jakby żadne leki
                na nia nie działały.......... dzisiaj w nocy spałam na raty może 4
                godz tak ja męczyło........dodatkowo ona jest oczywiście juz tak
                zmęczona i rozdrażniona tą chorobą że jest nie do zniesienia
                normalnie.
                • marta.28 Re: Historia choroby Kamila 14.10.07, 12:27
                  No to się biedny Kamilek nastresował.

                  A moje dziewczyny obie w nocy dostały wysoką temperaturę. I nic poza tym, jak
                  zbiłam to hasały. Nie wiem co im jest, Ola mówi, że nic ją nie boli? Czyżby 3
                  dniówka? Ja już też nie mam siły z chorobami a to dopiero początek sezonu
                  chorowaniasad(((
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 14.10.07, 13:04
      Cześć
      EKasiu, z całego serca wierzę że będzie dobrze! Wyjdziecie z tego
      szczęśliwiesmile) Trzymam kciuki.

      U nas tak sobie. Madzie coś łapie od Szymka. Właściwie nie kaszle
      tylko w głosie słychać coś takiego krtaniowego. Szymon już lepiej
      się czuje. Jutro idziemy na kontrol do pediatry.
      Ja podaje do picia len mielony. Działa super ochraniająco na gardło.
      Nie jest to najlepsze w smaku więc mieszam z sokiem malinowym.

      Mamozuzinki - może Zuzie powinien ktoś bardzo dokładnie
      zdiagnozować? Ja wiem że masz alergie na lekarzy ale może jakiś
      immunolog by się przydał...no nie wiem....

      Trzymajcie się cieplutko!
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 15.10.07, 18:17
      Cześć
      Szymon już jest zdrowy. Za to Madzia ma zapalenie oskrzeli.
      A ja mam problem bo nie mogę z nią wychodzić a Szymon do przedszkola
      może iść.
      Myśl o kolejnym tygodniu siedzenia w domu z dwójką doprowadza mnie
      do szaleństwa.

      A co u was?smile
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.10.07, 20:55
        Hej.

        A ja dzisiaj oszalałam. Mają lekką infekcję taką która mi się kończy. A nie wiem
        czy męża nie łapie też coś. Dostały bactrim i już. Julka ma katar a u Oli znowu
        siedzi głęboko. No i mam jutro gastrologa Julki. Ale chyba wybiorę mniejsze zło
        i Ola jednak pójdzie do przedszkola. Bo właściwie jej już nic nie jest -
        przestała gorączkować i nie kicha. A w przychodni przyszpitalnej wcale nie
        będzie lepiej.

        No ja już nie mam siły do Oleńki, wszystko jest na nie. Albo ona coś bardzo chce
        zjeść a jak jej zrobię to ona już nie będzie jadła.
        Ale tylko mama tuli, usypia.

        Iwonko ja do tego mam jeszcze rozbudowę domu. Kończą fundamenty. Dziadkowie mają
        czas wieczorem a mężuś sobie wyjeżdża w środę na otwarcie kina i wróci w
        czwartek. Ech ja się muszę zwolnić z posady mamy bo normalnie oszaleję.

        Słucham debaty i ten rząd który powstanie też będzie kulał bo niema
        koalicjantów. Ech ..d...d...
        Ale przynajmniej stoją jak w debatach europejskich, idziemy do przodu.

        A nie wiem czy pisałam wam, że moja opiekunka leżała cały tydzień w szpitalu na
        zachłystowe zapalenie płuc i dostała do tego sepsę.
        Nie wiem kiedy będzie miała siłę do nas przyjść. A ja miałam wrócić do pracy i
        nie ma jak.

        No i jeszcze mi się przypomniało, że jak zaczyna się zapalenie ucha lub coś z
        uchem to laryngolog polecił rozgrzaną sól wsypać do lnianego (bawełnianego)
        woreczka i położyć za uchem. Też może szybko przynieść ulgę.

        A co u was. Mam nadzieję, że dużo lepiej.
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 15.10.07, 22:52
          poszłam dzis znowu z Zuchą do lekarza.......osłuchała opukała nic
          niepokojacego nie słychac ............. a ona kaszle. póki co todo
          środy czekam jeśli sie nie poprawi będzie miała zdjęcie płuc robione
          i sie okarze co dalej..Juz myślałam o krztuścu i mykoplaźmie tak jak
          rok temu ale lekarka twierdzi że te antybiotyki które zjadła to
          powinny wytłuc juz tą zarazę.
          kazała mi ja troche zacząć wietrzyc......... Zucha przeszczęśliwa bo
          juz w tej chacie świra dotawała a ja z nią.......byłyśmycałe 40 min
          w parku puszczać łódkę..... zawsze to coś
          Marzę o spokojnej nocy.......

          Asia jak Oleńka??? Opamox brała kiedys julka na anginę........Mam
          nadzieję że to będzie pierswzy i oby ostatni antybiotyk ,może nie w
          życiu, ale na długo długo...

          Marta a opiekunka Twoja to jakie miała objawy tego zapalenia płuc????
          mnie sie dzisiaj lekarka tez pytała czy się Zucha przypadkiem nie
          zakrztusiła??? Jakie były objawy???? ja sobie nie przypominam zeby
          Zucha się zakrztusiła ale cholera wie moze to jest powód jej
          kaszlu...........
          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.10.07, 20:36
            No nie miała typowych objawów tylko wyszło na prześwietleniu i nie działały
            antybiotyki. Miała kłopoty z oddychaniem i sercem. Ale ja bym małej zrobiła też
            USG przełyku. Bo u opiekunki zastawka przełyku zaszwankowała.

            Zachłystowe zapalenie płuc może wystąpić u każdego nieprzytomnego chorego, a
            szczególnie łatwo u osób reanimowanych i nieprzytomnych, u których wykonuje się
            płukanie żołądka.

            Objawy chemicznego zapalenia płuc
            Objawami zachłystowego zapalenia płuc są: sinica, tachykardia, obustronne
            rzężenia, głównie u podstawy płuc. Objawy radiologiczne sugerują obrzęk płuc.
            Badanie gazometryczne sugeruje hipoksemię. W okresie późniejszym może dołączyć
            się gorączka, kaszel z wykrztuszaniem resztek pokarmowych lub ropnej plwociny.
            Rozpoznanie

            Wymienione wyżej objawy, które wystąpiły u nieprzytomnego chorego, nasuwają
            podejrzenie zachłystowego zapalenia płuc.

            Leczenie chemicznego zapalenia płuc
            Leczenie polega na zaintubowaniu chorego, odessanie zachłyśniętej zawartości
            żołądka, stosowaniu tlenu o wysokim stężeniu, podawanego często w warunkach
            naprzemiennego ciśnienia dodatniego (wskazaniem do jego stosowania jest
            niedotlenienie nieustępujące po zwykłej tlenoterapii), hormonów kory nadnerczy
            (zmniejszają odczyn wysiękowy) i dla zapobieżenia powikłaniu bakteryjnym
            zapaleniem płuc – antybiotyków o szerokim spektrum.

            Zapobieganie zachłystowemu zapaleniu płuc
            Zapobieganie zachłystowemu zapaleniu płuc polega na stosowaniu antybiotyków o
            szerokim spektrum z uwzględnieniem dodatkowo penicyliny (możliwość zakażenia
            beztlenowcami) oraz na odpowiednim ułożeniu chorych nieprzytomnych (nigdy na
            wznak, zawsze na boku z głową płasko), niewykonywaniu zabiegów mogących
            spowodować zachłyśnięcie nieprzytomnego chorego i właściwym postępowaniu u
            chorych z upośledzonym odruchem połykania.

            Rokowanie
            Rokowanie jest poważne. Często zgon następuje w pierwszym okresie choroby,
            czasem dochodzi do ciężkiego bakteryjnego zapalenia płuc.
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 17.10.07, 09:14
              Witajcie kobitkismile))
              Ola czuje się juz dobrze, ucho przestało boleć po pierwszym podaniu
              antybiotyku, teraz kaszle strasznie, ja teżsad(((
              Byłyśmy w poniedziałek na kontroli, ucho oki, więc zapalenie
              zdławiłyśmy w zarodkusmile))))))) Ale ten kaszel u mojej Oli utrzymuje
              się już dość długo!!!!! Więc yeż sie martwie??? A osłuchowo wszystko
              dobrze!!! Nie mam pojecia co to moze3 być???? Moze przejściowe, po
              przeziebieniu????
              Ja końcówkę tygodnia i cały weekednd przechorowałam okropnie!!!!!!
              Mega przeziebienie!!!!! Jeszcze nie czuję się zbyt dobrze. ale
              pracować niestety trzeba.
              Czasu mi brakuje, bo jeszcze z teściem do szpitala jezdzę. Jego stan
              też kiepski.
              Poza tym Marto, moja Olka też jest na nie!!!!! We wszystkim!!!!
              Cokolwiek nie powiem to słyszę tylko: nie nie nie nie I tak
              kilkanaście razy!!!!!! No cóż trzeba to przejść z cierpliwościąsmile)))
              Do przedszkola też ostatnio z niechęcią chodzi, po przerwie.
              Oczywiście słyszę w kólko nie nie nie.
              A mnie jescze dentysta dzisiaj czeka!!!! O ile zechce mnie taką
              posmarkaną przyjąć????
              Pozdrawiam i zabieram się za papierkową robote.
              papap
              • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 17.10.07, 13:03
                Cześć
                Czuję sie jakbym była na pierwszej lini frontusmile Wczoraj wieczorem
                uzgodniłam z koleżanką, której synek chodzi z Szymkiem do grupy, że
                dziś rano zabierze Szymka do przedszkola. Już sobie znalazłam osobę
                do odebrania Szymka.
                A tu dziś rano koleżanka dzwoni że jej synek jest zakatarzony i nie
                idzie! No więc mój też nie poszedł!
                W sumie nie tak źle bo przyjechała moja przyjaciółka którą Szymon
                uwielbia więc dobrze się bawiliśmy.
                Nie wiem co z kolejnymi dniami;/ Ja uziemiona jestem z Madzią.

                Ja już dawno temu przestałam z Szymkiem dyskutować i przejmować się
                jego NIE. Jak mówi że np NIE idzie gdzieś-tam to ja na to "ok, to
                nie idź. Pójdziemy bez ciebie". Szymon natychmiast zmienia zdaniesmile
                Nie przekonuje, nie dyskutuje. I powiem wam że to przynosi efekt.

                Dzieci teraz śpią więc idę poczytać "Wyznania gejszy".

                p.s. Ekasiu, a co u Was? jak sie macie?
                p.s. Kata, gdzie jesteś????
    • ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.10.07, 21:23
      Cześć dziewczyny,

      U mnie na razie wszystko ok. Kamil tak ogólnie wygląda dobrze,
      apetyt ma. A o pracy nerek przekonam się w listopadzie. Mam
      nadzieję, że będzie dobrze. Oprócz tego, że bardzo schudł w
      szpitalu, to nie widać po nim choroby. Nawet już nie budzi się w
      nocy z płaczem. Czasami się przebudza, ale woła pić i śpi dalej. Mam
      nadzieję, że jakoś powoli wszystko wróci do normy.

      Kinga od wtorku chodzi do przedszkola. Generalnie wraca zadowolona,
      ale rano płacze, że chce jeszcze spać i siłą muszą ją ściągać z
      łóżka. Tak ją zmęczył to poranne wstawanie, że dziś zasnęła już o
      20. A narmalnie to zasypiała nie wcześniej niż o 22. W przedszkolu
      podobno dziś trochę spała, ale najwidoczniej za krótko.

      Jak wiecie, nie mam niani. I do połowy listopada jestem na
      zwolnieniu. A później muszę coś wymyślić. No i pomyśleliśmy z mężem,
      że może zapiszemy dzieci do prywatnego przedszkola. Mogłyby wtedy
      chodzić razem, byłoby im raźniej. Udało mi się nawet znaleźć takie
      przedszkole (nie było to łatwe), gdzie przyjmą mojego Kamila
      (niespełna 2 lata). Do piątku muszę podjąć decyzję. I chyba
      spróbuję. Kamil przy Kindze się czuje bezpieczniej i tak nie płacze
      za mną. A i Kindze będzie raźniej, mimo że będzie musiała zmienić
      przedszkole. Poza tym jest to małe przedszkole. Tylko 22 dzieci
      podzielone na 2 grupy. Mam nadzieję, że dobrze im tam będzie.

      No i jeszcze muszę wspomnieć, jaka ze mnie gapa. Dziś chciałam
      pojechać z Kingą na basen. Już miesiąc nie chodziła przez ten pobyt
      Kamila w szpitalu. Pojechałam odwieźć Kamila do teściowej. A stamtąd
      miałam pojechać po Kingę do przedszkola i wtedy na basen. Ale jak
      wyciągałam wózek z samochodu, to zamknęłam bagażnik a kluczyki
      zostawiłam w samochodzie. A samochód był zamknięty. A że nie mam
      zapasowych kluczyków, to musiałam wzywać ślusarza no i on mi dopiero
      otworzył samochód. Oczywiście na basen już nie zdąrzyłam, a po Kingę
      do przedszkola jechał mąż - musiał się zwolnić z pracy. Ale byłam na
      siebie zła, zwłaszcza o ten basen.

      U nas to tyle. Pozdrawiam.
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 18.10.07, 08:59
        Cześc
        Kasiu, super że już słoneczko widać u Wassmile)) Będzie dobrzesmile Bardzo
        się cieszę.

        Ja dziś wypchnęłam Szymka do przedszkola. Poszedł z innym kolegą i
        jego mamą. U nas na osiedlu jest dużo dzieci z przedszkola
        (niekoniecznie z grupy) więc jakoś mi się udało. Szymon nie był za
        bardzo zadowolony że ja nie mogę iść ale poszedł.

        Martwię się bo Szymon w przedszkolu nie chce jeść obiadów. Drugie
        śniadanie czy podwieczorej zje bez problemu. Na nic tłumaczenia,
        zakaz jedzenia mamby czy jajka niespodzianki;/ Martwie się bo Szymon
        troche schódł. Samo niejedzenie mnie nie martwi tylko właśnie to że
        chódnie. Ja w domu daje mu obiad po południu ale cóż z tego jak on
        pól dnia jest o drożdżówce czy kanapce z szynką.
        Myliłam się mówiąc że dzieci w przedszkolu jedzą patrząc na inne;/
        Inne jedzą a on nie;/
        • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 18.10.07, 09:13
          przepraszam, już trzy razy podchodziłam, do wpisu ale....
          Julka chora, nie chce mi brać tabletek
          moja mama (opieka nad Julką) chora
          mnie coś trzasneło w kark i boli (chociaż już lepiej)
          jestem na zwolnieniu
          za ścianą remont, który się ciągnie jak flaki z olejem
          a ja się nie umiem zorganizować
          • mmamamax witam po przerwie, w dwupaku:) 18.10.07, 09:31
            5 miesiąc, dorobiliśmy Maksowi brata, ekshibicjonistę, na usg nic
            tylko siuraka pokazywał, młody przedszkolem wzgardził więc siedzimy
            leniwie w domu, ciekawe co będzie jak sie urodzi drugi, problem mam
            tylko z imieniem, miała być natasza, a tak?
            • zosia-grafik Re: witam po przerwie 18.10.07, 14:49
              Czesc!
              Jak zwykle, bywają u mnie w pracy takie tygodnie, ze nie mam nawet czasu zajrzeć
              do netu i poczytać, a co dopiero napisać. Dziś robie sobie wolne. Duzo
              pisałyście od ostatniego mojego logowania. Prawie wszystkie dzieciaki chore
              i/lub zakatarzone. Najbardziej przejęłam sie choroba Kamila eKasi. Bardzo
              współczuję małemu i Tobie Kasiu! To tak trudno patrzeć na cierpienie dziecka i
              bezradność lekarzy. To cudowne, ze udało sie Wam wyjść z tej ciężkiej sytuacji.
              Myślę, ze Twój synek z czasem nabierze znowu zaufania do ludzi.
              Co słychać u mnie? Pracuje i czekam, kiedy znów będę mogla z mężem starać sie o
              dziecko (jeszcze miesiąc). Antos od kiedy rozchorował sie po pierwszych 3 dniach
              przedszkola - ciągle chodził kaszlący i z katarem. Po paru dniach (u lekarza
              -żadnych zmian w płucach) posłałam go do przedszkola, a po tygodniu zaczął
              zostawać na cały dzień. Prawdopodobnie z emocji i stresu lub braku snu w ciągu
              dnia - zaczął kaszleć koszmarnie. Zostawiłam go w domu, postawiłam bańki, po 2
              dniach kolejne bańki - żadnej reakcji, taki sam kaszel. Więc udałam sie do
              lekarza z absolutna pewnością, ze Antek ma zapalenie płuc, a ja go chce wpędzić
              do grobu, stosując jakieś archaiczne, nieskuteczne sposoby leczenia. Jednak
              okazało sie, ze kaszel cały czas przeziębieniowy jest. żadnego antybiotyku nie
              dala, bo nie było na co. Antka trzymałam przez cały tydzień w domu: herbatki z
              lipy i bzu, nacierania, masaże kamfora, syrop z cebuli i prawoślazu itp.
              Nic,cały czas kaszel i katar. W końcu sie wkurzyłam i posłałam go do
              przedszkola.Niech już sie porządnie rozchoruje, bo ile można tak na pół gwizdka
              chorować 3 tygodnie? A poza tym sam Antek juz głupawki w domu zamknięty dostawał.

              Wczoraj w przedszkolu było pasowanie na maluszka. Byla to jak do tej pory jedyna
              znana mi atrakcja dla dzieci. Jak słucham Iwono o planach zajęć w Twoim
              przedszkolu to nadziwić sie nie mogę. Antek cały czas dostaje do pokolorowania
              odbijane na ksero rysunki. żadnego malowania farbami, makaronu, plasteliny...
              żadnych wycieczek, spotkań ze strażakami... będę musiała porozmawiać o tym z
              wychowawczynią. Dziś była jakaś nowa, młoda osoba na zastępstwo, bo Pani Basia
              sie rozchorowała. Ciekawe jak Antek zareaguje na zmianę?

              Na fotoforum zamiescilam zdjęcie Antka z pasowania > dyrektorka położyła każdemu
              na ramieniu gigantyczny, czerwony ołówek i każde dziecko dostało po misiu. Antka
              to wogole nie zainteresowało, najbardziej wspominał wieczorem landrynki, którymi
              mógł sie wtedy poczęstować...

              No i oczywiscie gratulacje wielkie dla Mamy Maxa! Jesli wczesniej
              poobwieszczałaś te nowinę - to jakoś mnie ominęła - dlatego gratuluje Ci dzis
              pierwszy raz. Bedziesz miec trzech facetow w domu...
              • joanzac Re: witam po przerwie 18.10.07, 19:23
                Mamo Maksa!!!!! Wielkie gratulacje!!!!!!!!!!!!!!
                A dla Zosi sukcesu w kolejnej próbiesmile)))))

                Ja się z kaszlem borykalam bardzo długo i..... w końcu zaczęłam Oli podawać clemastin! Syrop dla dzieci ze wskazaniem alergii, no i pomogło!!!!! Ola przestaje już kaszleć!!!! A kaszlala mi tak prawie od 2 tygodnia września! Wiec moze ten kaszel to jakaś reakcja alergiczna???? Na razie jest dobrze i coraz lepiej, czego nie mogę powiedzieć o sobiesad(((( Ja ciagle żle sie czujesad(( dzisiaj też miałam niezłą jazdę!!! Bo teścia ze szpitala przycholowałam!!!! O matko, stan poważny, żadnej nadziei, tylko można jedynie dbać o jego kondycje, by wytrzymał jak najdłużejsad(((((( Bardzo przygnębiająca perspektywasad(((( Święta pod znakiem zapytania, noe rezerwuję sobie nawet biletu, bo jeśli nawet będzie dobrze, to chyba l;epiej dla niego będzie jak my będziemy w pobliżu?
                Sama nie wiem, bo scenariusz rysuje sie bardzo pesymistycznie pod każdym względemsad((( Jeśli pojedziemy do Hiszpani, dziadkowie zostaną sami, jeśli zostaniemy, my zostaniemy samesad((( Cokolwiem nie zdecyduję nie będzie tak jakbym sobie wymarzyłasad(((
                Ech te życie!!!!!!! Chwila jedynie!!!!
                Cokolwiek sie stanie postaram się zrobić wszystko, by Ola miała frajdę. Już planuję lampki i choinkę i jeszzcze wiele innycg rzeczy....... Może to śmieszne ale ja juz myślę o świętach...

                Widzę, że większośc złapało przesilenie jesiennesad((( No taki czas!!!! Trzeba to jakos przetrzymać i sie do nowej pory roku przystosować! Mama nadzieję, że zbyt szybko nie przyjdzie. Uwielbiam zimę, ale tylko na natrtach!!!!!!

                Pozdrawiam i wszystkkim zdrówka życzę!!!!!!! Trzymajcie się babeczki i dzieciaki też!!!!!!
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 19.10.07, 11:46
      Cześć
      Mamo Maxa - wielkie gratulacje! Trzymajcie się cieplutkosmile

      U nas nastał kryzys. Szymon odmówił pójścia do przedskzola!
      Normalnie szok, po tych wszystkich "ochach" i "achach"! Dziś
      normalnie wył w przedszkolu! Pani pomogła mi go jakoś zagadać, dała
      mu książeczkę i jakoś poszedł. Na sali się szybko uspokoił.
      Poprosiłam wychowawczynie o rozmowę. Ona przez ostatnie dnie nie
      widziała zmian w zachowaniu Szymka, jak przychodził do przedszkola
      to był uśmiechnięty. Z dziećmi bawi się ok poza jednym chłopcem
      który go bije choć Szymon nie jest mu też dłużny (trafił swój na
      swego!). Ja sobie myślę że ten kryzys wynikł z ostatnich zmian u nas
      w domu. Codziennie wałściwie inny scenatriusz. Codziennie ktoś inny
      brał Szymka z/do przedszkola. Codziennie zabierany był o innej
      godzinie. Chyba poczuł się przez mnie opuszczony;/
      Problem się niestety zaostrza bo u Madzi nie ma poprawysad Dziś
      lekarka chciała jej przepisać kolejny antybiotyk ale się nie
      zgodziłam. Zobaczymy co będzie w poniedziałek. Czekam też na wyniki
      morfologii. Pewnie będą niskie więc z labolatorium szybko zadzwonią;/

      We wtorek jest pasowanie na przedszkolaka. Jakoś trudno mi sobie
      wyobrazić występującego na scenie Szymka. Słyszałam że dzieci i
      panie przygotowują jakiś pokaz.
      A dziś jechali do kina na "Ratatuj" ale myślę że to film dla
      starszych więc Szymon nie pojechał.

      Marta, byłaś u tego gastrologa? Co powiedział?
    • s.ivona Re: Kata i Joanzac 19.10.07, 11:48
      Trzymajcie się Kochane!!! Przesyłam dużo ciepłych uścisków!smile
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 19.10.07, 13:42
      Wygląda na to że 99% to choruchy., strasznie nieciekawy klub nam się
      stworzył.

      Ivonko- dzięki za pozdrowienia, trzymamy się jak możemy.

      Problem z tabletkami, polegał na tym że Julka odmówiła ich jedzenia.
      Ale wpadłam na pomysł przemycałam w jabłuszkach jabłuszkach kompotu.
      Dobrze szło 4 dnibo się Julka skapneła, potem zaczeła się walka. Mój
      mały detektyw wyszukiwał „dodatków” i urządzał histerie. Potem
      zaczeły się pytania: czy to jest do gryzienia czy do połykania, bo
      jak do połykania to je nie chcę.
      Teraz przemycam w kinderbłeno- zupełnie wbrew moim zasadom, ale cóż
      cel uświęca środki…

      EKasiu- straszne te wasze przeżycia, ciesze się że choć troche się
      sytuacja u was normalizuje.
      Historia z basenem rzeczywiście koszmarna, współczuję nerwów.

      Gratulacje dla kolejnych mamuś!!!

      A tak całkiem z innej beczki. Czy lubicie Nigdy w życiu?? Bo ja
      uwielbiam ale tylko I część. Z całym szacunkiem dla p. Wolszczak i
      serialowej Jungowskiej- nie cierpie ich.
      Strasznie żałuję że para żmijewski/stenka nie pojawiają się w każdej
      części, dla mnie byli rewelacyjni.


      Ivonko czy zupełnie nie ma możliwości ustrzelić męża na zawożenie
      Szymka do przedszkola?

      Joanzac faktycznie narobiło ci się w domu. Zdaje sobie sprawę z
      ciężkości dylematów. Ale w obliczu rzeczy ostatecznych trudno jest
      sensownie wybierać.

      Co do opnii Zosi na temat przedszkola to tak samo jest w naszym. I
      jak słucham informacji od Ivonki no to jestem w dużym szoku.

      No odrobiłam trochę to lece się za obiad szykować.

      PS. a przy okazji strasznie mi dobrze w domu., no i nie chce mi się
      wracać. A z ostatnich rewelacji pracowych – to pani pełniąca
      obowiązki dyrektorki zabroniła nam rozmów prywatnych (siedzimy nią ,
      we 4 na jednym piętrze), gdyż ją to rozprasza i denerwuje…
      Czy ktoś się jeszcze zastanawia dlaczego ja narzekam na prace?
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 21.10.07, 20:17
        Ja już mam schizę , wpadam w paranoję normalnie.......... Zuzi
        kaszel nasilił się znowu........W piątek pojechaliśmy z męzem na 50-
        tke wujaszka na wieś, została tesciówka z dziewczynami i oczywiście
        wczoraj musielismy wracac bo Zucha dała babci popalis w nocy z
        piatku na sobotę. Wczorajsza noc tez była koszmarna.......... kaszle
        tak że mało jej oczy z orbit nie wyłażą........... oczywiście jest
        na lekach wziewnych na non stop plus sterydy........... ryczec mi
        się chce normalnie
        2 godz temu juz nie wytrzymywałam psychicznie spakowałam torbę i
        pojechałam na swiąteczny dyżur pediatryczny prosic o skierowanie do
        szpitala albo chociaz na rentgen. Wróciłam z kwitkiem doktórka ją
        niby osłuchała stwierdziła ze jest czysto i nie ma powodu do
        robienia rentgenu na cito....qrwica mnie szarpła bo kazała jej dawac
        STODAL homeopatyczny delikatny syropek ........ no żart normalnie.
        Oczywiście złośliwe moję dziecię całą drogę w samochodzie kasłała
        tak ze bałam się że pawia bede z pleców sobie sciągac a jak weszła
        do przychodni to zapomniała kasłać............
        Jutro w kazdym razie uderzam z rana do sanepidu robić badania w
        kierunku krztuśca i może mykoplazmy ik napewno będziemy prześwietlać
        płucka.....

        Mamomaxa gratuluje kolejnego siurka w rodziniesmile)))
        • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 22.10.07, 10:42
          NO tak, bardzo wspolczuje ci Mamo Zuzi. Wydaje sie, ze nie masz dobrego lekarza,
          ktoremu moglabys zaufac. Sama musisz stawiac diagnozy i organizowac leczenie. To
          bardzo smutne. Jednak moja rada jest taka, bys sprobowala spojrzec na chorobe
          coreczki calosciowo. Np. Antek dlugo i mocno chorowal po moim powrocie do pracy
          z urlopu wychowawczego, a teraz jest drugi raz: gdy poszedl do przedszkola. Duza
          zmiana = dluga choroba, przynajmniej tak jest u mnie. Raz, dlugotrwaly kaszel
          (po przebadaniu na alergie, zapalenie pluc i wszystko inne) wyleczylam dajac
          tusipekt - przeciwkaszlowy i tyle. Z innych lekow polecam taki srodek, ktorego
          nazwy nie pamietam (ale moge sprawdzic jesli chcesz). Dziala silnie
          przeciwkaszlowo, uspokajajaco i przeciwwymiotnie. Nie leczy, ale pomaga
          spokojnie przespac noc - co jest dla dziecka bardzo wazne, zeby nabralo sil.
          Bardzo sie sprawdzil mojej kuzyne przy zapaleniu krtani u synka.

          Moj synek obecnie tez caly czas kaszle, a dzis doszlo do tego ropienie oczu,
          czyli od 4 wrzesnia Antek jest non-stop chory, przy czym jest to
          "przeziebienie", na ktore nie dostaje zadnych lekow, tylko wit. C itp. Lece dzis
          z nim do okulisty. A wogole to ja juz nie mam cierpliwosci do panstwowej sluzby
          zdrowia i wszystko zalatwiam prywatnie. A jesli Twoja coreczka czesto choruje to
          moze oplaca sie wykupic abonament w ktorejs z lecznic? Czesto jest to oplata
          rzedu 100zl, a badania i wizyty u lekarzy sa nieograniczone. NO a jesli zuzia ma
          alergie - to wiecie na co? bo to chyba najwazniejsze, zeby alergen wyeliminowac.
          Ja w sobote odkrylam, ze Antka caly zbior kasztanow splesnial - wszystko
          wywalilam i umylam, a moze to powodowalo u niego podraznienie i ten kaszel z
          wymiotami?
    • marta.28 poniedziałkowo:) 22.10.07, 10:37
      Julka śpi, Ola w przedszkolu, teściowa obiad przywiezie. Żyć nie umierać. Mam
      chwilę czasu.

      U gastrologa byłyśmy mimo kataru.
      Pani powiedziała, że wynik są OK i widzimy się w grudniu na kontroli. Julka ma
      więcej odpoczywać po posiłkach co by ich tak szybko nie spalałasmile Hm tylko jak
      ją utrzymać, a drzemkę ma przed obiadem.
      Zęby gadzinę męczą więc i nocki różne. Choć zdarzyły się takie w miarę sensowne,
      że przespała u siebie do rana.

      Ola lepiej chodzi do przedszkola. Ale warunek, że przychodzi po śniadaniu a
      wychodzi przed obiadem. Może z czasem zacznie jeść obiad. Na razie czasem zje
      drugie śniadanie, no i bawi się więcej z dziećmi.
      A i tylko mama zaprowadza i mama odbiera i mama usypia i mama ogółem. Julka
      przez to też mama i mama.

      M wyjeżdża od środy do piątku ech.... Mam nadzieję, że Ola trochę pochodzi do
      przedszkola. Tak mi się marzy co by dziewczyny na weekend do rodziców wysłać.
      Julka już dojrzałą. Ale Ola bez Julki się nie rusza. Takie dwie papużki się zrobiły.

      Gratuluję ciąży i życzę szybkiego rozwiązania.

      Buziaki i piszcie.

      Mamozuzinki a czy to nie astma ją tak dusi, co na to alergolog. Może jakieś
      alergeny masz teraz w domu i ją podrażniają. Albo może to na tle nerwowym jak
      kaszle to nie idzie do przedszkola. Ola czasem mówi, że nie chce iść do
      przedszkola, bo się źle czuje???
      • s.ivona Re: poniedziałkowo:) 22.10.07, 11:58
        cześć
        szymon nadal płacze przy wychodzeniu do przedszkola! Zraził się tym
        że był w tamtym tygodniu tak długo. Chyba spotkała go u starszaków
        jakaś przykrość bo teraz cały czas mówi żeby go tam nie zostawiać.
        Madzia w miarę ok. Moefologia całkiem dobra (Hb8,8), nie dostała
        kolejnego antybiotyku tylko eurespal. Jeszcze siedzę z nią w domu
        tzn wychodzę tylko po Szymka.
        Szymon podobnie jak twoja Ola, Marto, też mówi że jest chory i nie
        może iść do przedszkola. Szczerze powiem to nie wiem jak na to
        reagować, jakich argumentów używać. Szymon twierdzi że on woli się
        nudzić w domu niż iść do przedszkola. Zachodzę w głowę co mogło
        zajść że aż tak to wszystko przeżywa.

        Na forum o alergiach wynalazłam wątek o sposobach leczenia
        stosowanych przez babcie.
        Link poniżej. Może się przyda. Ja codziennie obkładam Madzie liśćmi
        kapustysmile
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=55728864
        • ekasia1 Re: poniedziałkowo:) 22.10.07, 18:32
          Cześć,

          My dzisiaj byliśmy z Kamilem na badaniach. Wyszły nie najgorzej. W
          moczu nie ma już białka, ale mocz nie jest zagęszczony prawidłowo.
          We krwi hemoglobina mu spadła przez te dwa tygodnie od wyjścia ze
          szpitala; teraz ma 9,0, a w szpitalu miał 10,3. A mocznik i
          kreatynina we krwi wyszły w normie, co mnie cieszy, bo jak
          wychodziliśmy ze szpitala to były podwyższone. Kamil oczywiście cały
          czas bierze leki, no i zobaczymy co powiedzą w szpitalu w
          listopadzie.

          Kinga nie chce chodzić do przedszkola. Dziś jej nie posłałam, bo w
          nocy dostała straszny katar, że ledwo oddychała. Nie poślę jej do
          końca tego tygodnia na pewno. A w ogóle to zrezygnuję z tego
          przedszkola. Bo, tak jak pisałam wcześniej, chcę dzieci posłać razem
          do nowego przedszkola. Mogą tam zacząć chodzić od listopada. Przez
          pierwsze dwa tygodnie będę chodziła z nimi, a później mam nadzieję,
          będą zostawać już sami. Mam nadzieję, że jakoś wszystko dobrze się
          ułoży.

          Mamo Maxa gratuluję kolejnego chłopaka w rodzinie.

          Pozdrawiam Was wszystkie i życzę dużo zdrowia wszystkim dzieciaczkom.
          • marta.28 Re: poniedziałkowo:) 22.10.07, 20:09
            A no moja Ola też dokładnie to samo.
            "Szymon podobnie jak twoja Ola, Marto, też mówi że jest chory i nie
            może iść do przedszkola. Szczerze powiem to nie wiem jak na to
            reagować, jakich argumentów używać. Szymon twierdzi że on woli się
            nudzić w domu niż iść do przedszkola. Zachodzę w głowę co mogło
            zajść że aż tak to wszystko przeżywa."

            Jak coś wymyślisz to mów. Ja na razie na zasadzie marchewki. Skróciłam pobyt od
            9 do 13.30 bo o 14 jest obiad.
            W przedszkolu dostaje niespodzianki, ale ostatni za to że płacze i nie sprząta
            nie było no i już jest gorzej. No normalnie nie mam już pomysłów. Ale już się
            jedzeniem tak nie stresuje. W zeszłym tygodniu niby było ok. Ja myślę, że
            dzisiaj ją ta gimnastyka korekcyjna zraziła. Chyba ją muszę wypisać a tak
            chciałam żeby chodziła bo ma krzywe pięty.
            U ciebie myślę, że niestety winne jest to, że to nie ty odprowadzałaś Szymka do
            przedszkola. Ja odprowadzałam pierwszy tydzień, potem odprowadzał tata i było
            gorzej, teraz odprowadzać mogę tylko JA.
            Ech... Musimy się z Julką wszystkie szykować...
            Mam z tego powodu doła...
            • joanzac Re: poniedziałkowo:((( 22.10.07, 21:30
              A u mnie od poniedziałku kiepsko się zaczęłosad(((
              Ja jestem chora, i nie mam pojęcia co jest??? Poszłam do lekarza, ale ludzi tyle było, że zapisałam sie na jutro rano!!!! Może wkońcu się czegoś dowiem??? Mnie też straszny kaszel męczy!!!!!! I nic nie pomaga!!!!
              Nie mam przy tym żadnej temperatury, ale pojawia sie ni stąd ni zowąd katar!!!! Juz zaczynam jakąś alergię podejrzewać???? Sezon grzewczy się zaczął, więc roztocza mają pole do popisu!!!!

              Ola na szczęście sdrowa i z przedszkolem wiekszych problemów nie mamsmile)) Zostaje, chociaż musi się troche popieścić przed moim wyjściem i buziaki mi daje ze 100razy!!! Zostaje na cały dzień i zabieram ja przeważnie juz ostatnią!!!! Jest dzielna i chociaż czasami marudzi, to jakoś się dogadujemy w tej kwestiismile))

              poniedzialek przyniósl jeszcze więcej złych wiadomości!!!! Zmarła mama mojego szwgra!!! Bardzo się lubiłyśmy i jakoś tak mnie to wszystko przygnębiłosad(((

              Idę chyba spać zaraz, bo ostatnio mam problemy z organizacja i własną koncentracjąsad((( Czasu barak na wszystko, a jak coś nie zrobione to jeszcze bardziej mnie to roztraja.

              Pozdrawiam i zdrówka Wam i dzieciakom życzę!!! Trzymajcie sie
              papa
              • mamazuzinki to ja na wtorkowo:(( 23.10.07, 16:42
                Stało się od wczoraj jesteśmy w szpitalu na oddziale alergologiczno-
                pulmunologicznym.
                Sprawa wygląda w ten sposób ze lekarza mam dobrego tylko dziecko
                nietypowe jeśli mozna tak powiedzieć albo cięzki przypadek poprostuwink
                Nawet lekarz w pierwszym szpitalu do którego trafiłam odesłam mnie z
                kwitkiem..........Dostałam skierowanie z przychodni rano i pognałam
                do Instytutu Matki i dziecka tam lekarka osłuchała(oczywiście akurat
                ataku nie miała kaszlu)oskrzela w których jak zwykle nie było nic
                słychac. Zrobili rentgen płuc w którym nic nie wyszło i pani doktór
                zmodyfikowała lekko leczenie które Zuzia miała prrzez cały czas i
                stwierdziła że to nasilenie astmy poinfekcyjne i że nie ma powodu do
                hospitalizacji. Mnie to niesatysfakcjonowało więc tel skontaktowałam
                sie z naszą alergolog która była w szoku że nie zrobili jej
                morfolofgii. Wziełam Zuchę i pojechałam robić morfologie prywatnie w
                której wyszły ponoć jakies wskaźniki zapalne. Alergolog zapisała mi
                jeszcze jedno lekarstwo ale Zucha juz odmówiła współpracy i żygała.
                Nie czekałam na kolejny atak tylko sie zapakowałam i pojechałam do
                innego szpitala. Celowo nie robiłam jej zadnej ihalacji i dobrze bo
                na izbie przyjęć wreszcie pokazała swoje ja. Po 20 min kaszlu bez
                przerwy zrobili jej inhalację z Ventolinu która pomogła jej może na
                5 min i atak zacząl się na nowo i trwał następpne pół godz ciurkiem
                aż żygneła. Wreszcie lekarz mógł zobaczyć jak to wyglada w domu, jak
                jej oczy z orbit wyłażą przez ten kaszel.
                Oni nie wiedzą co jej jest w 100% : czy to żeczywiście astma czy
                jakiś wiruś, jutro bedą jej robić badania z krwi w tym kierunku.
                Dziś badał ją laryngolog który twierdzi że jest ok.
                A ONA KASZLE NADAL................
                cdn..........
                • kata74 Re: to ja na wtorkowo:(( 23.10.07, 18:25
                  ojej Kasia- jakże ja wam współczuję
                  Biedna Zuzinka ileż ona się nastresuje. Tak mi Was szkoda...

                  no i kurde nie od zawsze się mówi że 90% sukcesu to prawidłowa
                  diagnoza...


                  Julka powoli wychodzi ze swojego kaszlu, ale pewnie do końca
                  tygodnia posiedzi w domu. a ja mam się zgłosić po leki uodparniające
                  do lekarki. wypisze w czwartek.
                • joanzac Re: to ja na wtorkowo:(( 23.10.07, 18:51
                  Ło matko!!!!!! Współczuje ci Kasiu!!! I dla Zuchy!!!! Ale moze wkońcu badania jej porobia i cos się wyklaruje??? Najgorzej jak nie wiadomo na co leczyć??? Zdrówka!!!

                  Ja juz dzs\isiaj posta skrobnęłam z pracy, ale niestety gdzieś go wciełosad(((((
                  Wkońcu się sama do lekarza wybrałam i skończyło się antybiotykiem!!!! O rety, czuję się okropniesad((((
                  Ale mam nadzieję, że mi cos też w końcu pomoże???
                  I wspomagam się mlekiem z miodem i czosnkiem.
                  Pozdrawiam, idę kasi robić dla Oleczki.
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 23.10.07, 19:49
      Cześć

      Kasiu - trzymaj się! Uściskaj mocno od nas Zuzie! Naprawde mam
      nadzieję że w końcu powiedzą co się dzieje....

      Ekasiu - a ta hemoliza krwi to przez tą e-coli? To się unormuje? A
      robili Kamilowi reticulocyty?


      Dziś było "pasowanie na przedszkolaka". Panie wraz z dziećm
      przygotwały program muzyczno-artystyczny. Dzieci śpiewały
      piosenki "Jestem sobie przedszkolaczek", "Krasnolódki" i tańczyły do
      muzyki celtyckiej. Na końcu wszyscy i dzieci i panie i rodzice
      tańczyli do "Kaczuszek"smile) Było fajowo choć oczywiście program na
      pewno nie wypadł tak jak sobie to panie zaplanowały bo dzieci jak
      tylko zobaczyły rodziców swych to jedne w płacz (grupa Szymka czyli
      3latki była połączona z grupą maluszków 2,5latków), inne zapomniału
      co mają śpiewać ale co tam....i tak było śmieszniesmile
      Szymon był bardzo przejęty i cały dzień nic nie jadł! Trochę płakał
      i w końcu nie zgodził się przebrać za krasnala. Coś tam śpiewał
      (choć wszystkie piosenki umie naprawdę dobrze bo w domu mi śpiewał),
      ruchy pokazywał....
      W nagrodę dostał od nas samochodzik. Marta, ja niestety, przyznaję
      się, przekupuje Szymka.....

      Jest też coś co mnie bardzo martwi...Szymon notorycznie ogryza
      pazury a teraz jeszcze dubie w nosie!!! No szlag mnie trafia!!!
      Cholery dostaje!! Nie macie pojęcia jak mi dziś było przykro i wstyd
      na tym przedstawieniu za Szymka;/ Właśnie za to ogryzanie pazurów.
      Panie w przedszkolu zwracają mu uwagę i twierdzą że to z nadmiaru
      emocji, z tego że jest taki ruchliwy....Możecie coś poradzić?
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 23.10.07, 20:32
        Hej.

        Kasiu mam nadzieję, ze Zuzia teraz już przynajmniej zostanie dobrze
        zdiagnozowana. Może poradzą coś na przyszłość a i wirusów już mniej jest w
        powietrzu.

        Joasiu trzymaj się i nie zarażaj Oleńki. Jak ja ci zazdroszczę, że Ona tak
        ładnie chodzi do przedszkola.

        U mnie nic nie skutkuje. Dzisiaj sobie pogadałyśmy, że ją Lawinia i Kuba biją i
        jakieś dziecko łopatką walnęło na podwórku. A ona nie umie się bronić. No i że
        dzieci ją szturchają. I ona będzie chodzić do przedszkola jak nie będzie
        Lawinii. No i ja jej na to, że może Lawinię trzeba uczyć tak ja my uczymy Julkę.
        Ja ją dziecko uderzy to ma wołać " au to boli" głośno co by Panie słyszały.

        Nagrody na niewiele się zadają. Ona tęskni za mną. No to jutro po objedzie (w
        domu) jedziemy do sklepu kupić dynię do przedszkola. No już mi pomysłów (tanich)
        brakuje. A jak ty Szymka przekupujesz.

        Julce dolne 3 lub 4 idą i strasznie marudna. Nocki kiepskie bo popłakuje. No i
        na dodatek sama będę aż do piątku. Jak ja tego nie lubię.

        Ech ciężko mi ostatnio z moimi marudami i przylepami.

        Trzymajcie się zdrowiutkosmile
    • marta.28 hej hej. 25.10.07, 20:35
      Dziewczyny co tam u was słychać.

      Ja sama z dwójką dzieciaków - teraz smacznie śpią ale nie wiem jak długosad
      Ciągle lekko podziębione chodzą. Ola nawet miała dzisiaj stan podgorączkowy. To
      przedszkole mnie dobija. A ona do tego ciągle nie może się przekonać. Dzisiaj
      zaniosłyśmy dynię a jutro niesiemy mambę.
      Mówi rano, że chce iść i kiedy wychodzimy, a jak dojdziemy to płacz.
      Wychodzi cała w skowronkach.
      Rozmawiam z Paniami ale nie mamy pomysłów. Teraz zmiana taktyki z niezmuszania
      na zmuszanie.
      Julka piszczy jak wychodzimy po Olę. Widać, że tęskni.
      Dziewczyny ładnie się bawią, ale Julka burzy Oli jak sobie coś poukłada.
      Jak ja się cieszę, że zbliża się weekend.
      • s.ivona Re: hej hej. 26.10.07, 09:44
        Cześć
        Ja też odpadam. Od rana mam zawroty głowy i mnie mdli. Nie jestem w
        ciąży hihihi tylko jestem przemęczona. Znów trace na wadze.

        Szymon mnie wkurza! To jego marudzenie że nie idzie do przedszkola
        normalnie krew mi się burzy. Bo to jest takie marudzenie "nie bo
        nie". Jak już jest w tym przedszkolu to jest ok. Choć z drugiej
        strony Szymon sam nie wie czego chce np było to pasownie. Najpierw
        płakał że on nie wystąpi a teraz po kilku dniach o niczym innym nie
        mówi tylko o tym że CHCE występować! Normalnie kota można dostać.
        Dziś np płakał że w przedszkolu jest fotograf i będzie robił zdjęcia
        w strojach krakowskich. On oczywiście nie wystąpi! Przeryczał w domu
        a w przedszkolu to już pani go wręcz siła wzięła do sali. Po minucie
        się uspokoił.
        Szymon nie lubi za dużo zmian a w tym przedszkolu prawie codziennie
        coś się dzieje nowego. To chyba nadamiar szczęścia więc może nie
        zazdrośćcie że u nas tyle atrakcjismile))
        Ja też rozmawiałam z paniami i w jednym się zgadzamy że bez względu
        na wszystko tzn jak jest zdrowy, idzie do przedszkola. Nie ma odpuść!

        Madzia już jest zdrowa. Szymon trochę kaszle i smarka. Lekarka go
        wczoraj osłuchała, oczywiście jest czysto. Powiedziała że to reakcja
        organizmu na nowe środowisko. Musi się po prostu uodpornić.

        Szymon ma w niedzielę imienimy, chciałam mu coś kupić ale nie mam
        pomysłu tzn moje oczekiwnia nie bardzo pokrywają się oczekiwaniami
        Szymka. On chciałby kolejny samochód a ja gry czy układanki.

        Madzia i Szymon też za sobą tęsknią ale coraz częściej dochodzi do
        spięć - głównie o zabawki. Niestety, Szymon rości sobie pretensje do
        wszystkiego co jest w domu. Madzia nawet nie ma prawa pobawić się
        zakrętką od butelki! Czasem, w przypływie dobrego humoru, może się
        pobawić w jego pokoju ale zaraz jest awantura bo coś zrzuci,
        przewróci itd. Zazwyczaj obrywa się Szymkowi, jest proszony żeby
        ustąpił, oddał, dał, pożyczył.....Marta, a jak ty łagodzisz takie
        konflikty? Madzi trzeba przyznać że charakterek to ona też ma i
        walczyć o swoje umiesmile
        • joanzac Re: hej hej. 26.10.07, 11:40
          Witajcie babeczkismile))
          Wczoraj miałam okropny dzień!!!!!!!! Nie miałam siły stać na nogach
          a pojechałam na pogrzeb zmarłwm matki mojego szwgra. Ledwo
          wytrzym,ałam w kościele, ale do tego wszystkiego polazłam na
          cmantarz!!!!! A tam, ku mojemu zaskoczeniu, piękne słońce i
          ciepełko!!!!! Pózniej stypa. Już byłam tak zmęczona, że myślałam że
          padnę tam na stół!!!!! Wytrwałam obiad i 1 część różanca, i
          pojechałam po Ole . Kiedy wróciłam do domu to poprostu padłam na
          łóżko i już nie wstałam!!!!!!!! A moje dziecię chodziło samopaś.
          Kiedy ocknęłam się około 22 zobaczyłam, że wszystkie światła
          pogaszone, drzwi zamknięte a moja Olcia śpi w opakowaniu za moimi
          plecami!!!!!!! Nie mam pojęcia co robiła????? nawet jej kolacji nie
          dałam!!!!!!! Wstałam ledwo trzymając się na nogach, wzięłam kolejną
          dawkę antybiotyku i postanowiłam, że dzisiaj pójdę do lekarza, bo
          coś musi być nie tak!!!!?????Skoro z nóg mnie zwala!!!!! Może trzeba
          antybiotyk zmienić????
          Poszłam spać dalej, i ku mojemu zaskoczeniu rano odzyskałam
          siły!!!!!!!!!!!!!!!!! Ło matko!!!!!! Sama nie mogłam uwierzyć, że
          się tak dobrze czuję!!!!!!! Oczywiście inne dolegliwości zostały,
          ale teraz pion trzymam !!!!!! Chyba zmarła Zosia sie mi odwdzięczyła
          za moje poświęcenie???? Nie mogłam sobie wyobrazić, że mnie nie
          bedzie, bo bardzo kobiete szanowałam!!!!!!
          mam nadzieję, że idzie ku lepszemu, że nastąpił jakiś przełom????
          Ale kolejna seria antybiotyku nieunikniona!!!!!!

          Ola niby jest grzeczna, ale zauważyłam ostatnio, że niezbyt ładnie
          się do mnie odnosi!!!! Mam wrażenie, że mi rozkazuje i rząda
          wszystkiego!!!!!! Albo jest wrzask. I mam też wrażenie, że robi mi
          na złość????? A kiedy chcę jej coś wytłumaczyć ona o czym innym!!!!
          Jakby wogóle nie słyszała co do niej mówie!!!! Juz 2 dni miała zakaz
          bajek, bo w tym czasie mówiłam jej, żeby sobie przemyślała wszystko.
          Raz nawet klapsa zaliczyła!~!!!! Zobaczymy co będzie dalej???? Ale
          muszę ją trochę utemperować!!!! Rodzic to nie koleżanka z
          przedszkola!!!!!

          Iwonko, cieszę się, że Madzia juz jest zdrowa. Teraz powinnaś też
          troichę odpocząć!!! Bo ja przez brak snu i nadmiar pracy i przez ten
          ciągły ped i zaniedbywanie siebie, doptowadziłam sie do takiego
          stanu!!!!!!! Teraz planuje jeszcze wizyty u fizykoterapeutysmile))))
          Czas najwyższy zrobic coś dla siebie!!!!!

          Trzymajcie się i pozdrawiam
        • evita33 przedszkole leki, nosek 26.10.07, 12:19
          pozdrawiam wszystkie z Was , współczuję tych beznadziejnych
          choróbsk. Człowiek wkurzony jest na maksa jak dziecko chory.NIc sie
          przez to nie chce.
          U nas jakos pomału , Maciek ogólnie z nosem lekko zakatarzonym
          ciągle chodzi .
          Miesiąc temu od długiego czasu miał oskrzela i niestety nie dało
          zbic sie inhalacjami.Dostał Klacid.
          Teraz dała mu jakies lekarstwo uodparniające któe sie bierze po 4
          szt. w miesiącu przez pół roku. Ribumol czy jakos tak- niepamietam
          teraz nazwy. Faszeruje go codzinnie rutinoscorbinem, tran - na
          szczescie tabletki łyka chętnie.
          Nosa tez go nauczyłam smarkać - kazałam mu nabierac powietrza do ust
          i z zamknieta buzi dmuchac nosem- i jakos załapał.
          Do przedszkola chodzi chętnie, codziennie opowiada co robili, ze był
          teatrzyk i tp.
          Pani ich motywuje do wszystkiego w przedszkolu rozdawaniem medali z
          papieru. Wypisuje - Dzisiaj byłeś Maciusiu grzeczny- bravo itp.
          W koncu tez nauczył sie chodzić za rękę po ulicy bo to był dla mnie
          tez koszmar- a przyczynił sie do tego wierszyk z przedszkola:
          Po ulicy ida dzieci
          gdy zielone światłoświeci
          Gdy zobaczysz zas czerwone - czekaj grzeczniena zielone
          Trzymaj rękę dorosłego i na światła patrz kolego.

          Agatkai MAciuś
          • marta.28 Re: przedszkole leki, nosek 26.10.07, 13:27
            Hej.
            Ja patrzę która zawiniła, czasem jak Ola zabiera to ja wychodzę z Julką i
            idziemy bawić sie same. Ola wtedy taka skruszona przychodzi i już się ładniej
            bawią. Ale staram się Oli tłumaczyć, że musimy Julę nauczyć bo ona jest malutka.
            No i jak są same to słyszę jak Ola ją poucza. Czasem jak się bawią to Ola
            traktuje ją jako małą zabawkę i np. kładzie na łóżku zbudowanym z puzzli i każe
            leżeć, przykrywa kocykiem. Generalnie największy problem jest wtedy, gdy Julka
            chce coś co Ola właśnie ustawiła sobie na tacy a ona przewala jej wtedy
            wszystko. Zdarza się, że Ola wtedy Julkę popchnie i Ola ląduje w kącie. Potem
            przeprasza Julkę i razem się bawią, ale już w coś innego. Cierpliwości muszą
            dorosną.

            Julka dzisiaj nie spała od 2 do 5 w nocy (pełnia, ech..), potem odsypiała do
            8.30. A na drzemkę padła zamiast o 10 i spać do 11.30 to dopiero o 11.40 i do
            teraz śpi. Muszę ją obudzić bo po Olę do przedszkola musimy iść. O 14 obiad i
            będzie płacz. Ech a opiekunka dopiero 5 listopada będzie.

            Idę ją budzić.
            • joanzac Re: przedszkole leki, nosek 27.10.07, 08:46
              A Oli oczko ropiejesad((((((( Jak się pogorszy to pewnie do pogotowia z nią pojadę, bo w weekend trudno o jakiegokolwiek lekarzasad(((
              Na razie uzyłam atekortinu 1 kropelkę.
              Ja już zdecydowanie lepiej się czuje, ale dla odmiany mam suchy kaszel i juz przepona mnie boli od tego kasłaniasad(((
              I mam skoki temperatury!!! Raz wzrasta pod 39 a pózniej spada do 35,5. Przy tym jest mi zimno jak diabli!!!! Ale chyba wkońcu organizm zaczął się bronić????
              Weekend spedzamy w domku, odpuściłam sobie pracę na dzisiaj. Wczoraj tak się dobrze poczułam rano, że chyba przecholowałam w czasie dnia z lataniem i nadrabuaniem wszystkiego!!!!!! Lepiej se odpuszczę.
              Świay sie w końcu nie zawali!!!! Trzeba odpocząć i nabrać nowego spojrzenia na wszystko. Na dodatek szykują sie nowe problemysad(((( Więc jasny umysł będzie mi bardzo potrzebny!!!!!
              Pozdrawiam i się pewnie jeszcze odezwę, bo co ja będe robić cały dzień w domu??smile))))
              • joanzac Okłady z kapusty 27.10.07, 10:56
                Iwonko, pisałaś, że stosujesz takie oklady dla Madzi. Napisz proszę więcej na co pomagają?????? Nie przeczytałam całego watku, który nam podesłalaś, moze tem była odpowiedż?
                • s.ivona Re: Okłady z kapusty 27.10.07, 16:08
                  Cześć
                  Okłady z kapusty pomagają na choroby dróg oddechowych, u nas
                  konkretnie to było zapalenie oskrzeli. Liście kapusty białej
                  wkładałam do gara, tochę podgrzałam żeby były ciepłe, rozbiłam te
                  grube końce i kładłam Madzi na piersi jak spała.

                  Szymon też dostał ten Atecortin, tyle że on ma taki zółtawy katar.

                  A w ogóle ja zdychamsmile Dostałam @@@@ i mnie powaliło. Na zmiane
                  łykam no-spe i ibuprom.

                  Poza tym w domu ARMAGEDON! No mówie wam, nie wiem czy to pełnia, czy
                  pogoda (leje deszcz) czy co....ale na zmiane jak nie Madzia ryczy to
                  Szymon. Do tego dziś Szymon nie chciał spać i chodzi marudny. Madzie
                  obudził wcześniej tymi rykami i efekty widać;/

                  Wczoraj pojechaliśmy kupić Szymkowi prezent. W Smyku odstawił scene
                  bo chciał śliczną, różową!!! kasę sklepową!!!! Udało nam się go
                  przekonać i wybrał lawete z koparąsmile)

                  Madzia ma niesamowity apetyt. Pochłania wszystko jak leci, na
                  słoiczki już patrzeć nie chcesmile Na razie nie widzę żeby miała jakieś
                  zmiany alergicznesmile

                  Trzymajcie się zdrowo.

                  p.s. czekam na dostawe pizzy bo mi się gotować nie chciałosmile
                  • joanzac Choróbsko:(((( 29.10.07, 17:41
                    No niestety mnie nie opuszczasad((((
                    Poszłam dzisiaj się do lekarza zapisać a pielęgniarka mi mówi, że nie numerków!!!!! Wiec ja do niej, to proszę domalować!!!!!!
                    Myślałam, że mnie tam coś trafi!!!! Poczekalam na dokturkę, oczywiście obiecała, że mnie przyjmie, ale żebym około 16 przyszła. Więc poszłam i ku mojemu zaskoczeniu, ludzi masa!!!!! a z gabinetu słyszę swoje nazwisko!!!!!!! Nawet 5 minut nie czekałam!!!!!!
                    Leków mi nie odstawiła, żadnych zmian do jutra, bo mam zrobić prześwietlenie!!!! No to może wytrzymam do jutra?!

                    Oli dziś lekko 2 oczka zaropiało, ale po kropelce przeszło. Nie panikuję, bo nic poza tym sie u niej nie dzieje, na szczęście!!!!
                    A co u was?????????????????

                    Pozdrawiam
                    • kata74 Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 19:54
                      ASIA trzymaj do jutra!!!! trzymam kciuki z trafną diagnoze i szybkie
                      wyleczenie

                      ja gonie w piętke- malujemy mieszkanie, ale fachowcy chodzą w kratke
                      i sie wszytsko przedłuża, jutro będa szlifowane podłowgi w nowej
                      cześci, w środe malujemy kuchnie, a w przyszłym tygodniu wykuwamy
                      drzwi i łączymy starą cześć z nową (już się nie moge doczekać)

                      Julka śpi u moich rodziców.w piątek tak wywijała że zrobiła takiego
                      orła z kanapy to znaczy przeleciała przez około 1,5metra rant kanapy
                      głową w dół. myślałam że oszaleję
                      na szczęście nic się nie stało

                      oprócz tego w pracy kolejne stresiory sad(, sympatycznie jest jak w
                      rodzinnym grobowcu

                      Choruchy duże i małe prosze się szybko wyleczyć!!!!
                      • mamazuzinki Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 21:20
                        nio wreszcie się zebrałam............
                        moje dziecię to poprostu nie może chorowac jak inne dzieci.........
                        Ona ma katarz zanosowy......normalnie dzieciom wisi szpik do połowy
                        brody a moje wisi ale do gardła.......dzieci nie maja jeszcze
                        wykształconych zatok i nie wiem o co tu chodzi naprawde.....
                        Grunt że zastosowali inny lek wziewny-efedryne -która w końcu ją
                        rozkurczyła i widac było poprawę zdecydowaną. Robili jej różne
                        badania i wyszło że to jakis wirus RSV ja zaatakował. Dziś odebrałam
                        niby wypis ale cały czas nie mogę powiedzieć że jest dobrze. Nos
                        przypchany gdzies tam głęboko i kaszle cały czas tyle że już ślipia
                        na wierzch jej nie wyłażą.16 listopada idziemy na testy skórne bo
                        trzeba zdiagnozowac czemu sie to tak przewleka.
                        Ja mam schizę............cały czas sie w nią wsłuchuję i chyba
                        chciałabym żeby juz wiosna przyszła buuuuuuuu

                        Asia trzymaj się...... oby to nie nie ten sam wirus co miał Zucha
                        bo jej 3 antybiotyki nie pomogłysad(((

                        pozdrowionka
                        • marta.28 Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 21:34
                          Kasia fajnie, że się odezwałaś. Mojej Oli też katar leci do gardła i potem zaraz
                          infekcja gardła idzie. Julce szybko wychodzi na wierzch i na katarze się kończy.
                          No i Ola dzisiaj coś zaczęła lekko pokasływać. A taki zapchany nos ma już od
                          dwóch tygodni ale dzisiaj jakby gorzej, na szczęście nie ma temperatury i innych
                          objawów. Taki wirus, ja też mam katar od dwóch tygodni. Ech czekam z tobą do
                          późnej wiosnysmile)
                          • joanzac Re: Choróbsko:(((( 30.10.07, 09:10
                            Ło matko, to strasznie się komplikuje taki cieknący w 2 strone
                            katar!!!!! Mam nadzieje, ze teraz bedzie u was lepiej???

                            Marto, ja też chodziłam około 2 tyg z takim ciągnącym nosem i nic z
                            tym nie robiłam!!!!! Katar leczony, czy nie powinien trwać 7 dni,
                            jeśli się przedłuża idż do lekarza, bo jeszcze sie nabawisz tego co
                            ja!!!!!Lepiej nie zwlekać, ja się okropnie teraz męczęsad(((( Domowe
                            sposoby zawiodłysad(((
                            Fotkę juz zrobiłam, ale pójdę za około 1,5 godz po odbiór i od razu
                            do lekarza.
                            Biorę sie do pracy, może zdołam coś jeszcze zrobić???
                      • marta.28 Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 21:29
                        Ola moja chrypi. Napsikałam tantum verde może ja nie rozłoży. Ech ja mam dość
                        jesieni, zimy i wczesnej wiosny. Chcę ciepełka.
                        A na dodatek ją coś pogryzło i chyba w przedszkolu. Ma dwa bąble swędzące na
                        nodze. Zresztą ja też nie czuję się najlepiej.

                        Ale uwaga Ola po raz pierwszy poszła z uśmiechem na twarzy do przedszkola i
                        wszystko ładnie zjadła. Już mi lepiej, no i Panie też już się cieszą. Ładnie się
                        bawi i zabieram ją później. Zostaje nawet na spaniu tak jej dobrze. Mnie zresztą
                        też. A Julka dzisiaj dzielnie asystowała na zakupach w Ptaku a ja sobie kupiłam
                        kurtkę, była po prostu małym aniołkiem, jak jej się znudziło w wózku to szła za
                        rączkę nie uciekała i nie biegała. Patrzy jak łanie Ola chodzi i papuguje. Na
                        korzyść.

                        A jak Madzia, już zdrowa.

                        Kasia a jak Zuzia, jeszcze jesteście w szpitalu???
                        Odezwij się jak możesz.
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 14:31
      Cześć
      Kata, tekst o rodzinnym grobowcu jest the best!! Wpisałam go sobie w
      opos ggsmile))
      A jakie lekarka przepisała Julce leki uodparniające?

      Ja dziś kupiłam Ehinacee. Zobaczymy....

      Ręce mi opadają z tym moim synem. Dziś wylądowałam na dywaniku u
      dyrektorki bo Szymon pluł po ścianach, i dziewczynce do kubeczka!
      Tak myślę że to jest efekt plucia Madzi! Ona się tego niedawno
      nauczyła i ma wielką radochę jak razem z Szymkiem plują!
      Pytam Szymka - czemu plułeś po ścianie? A on mi na to - nie plułem
      tylko lizałem żeby była czysta!!!
      Z jednej strony śmiać mi się chce ale z drugiej.....Czasem mnie to
      osłabia. Wczoraj też tak się zachowywał w przedszkolu. Miał kare.
      Dziś obiecał że będzie grzeczny. I efekt jak wyżej;/
      O ironio, a matka nauczycielka!!!

      Madzia zdrowa.
      • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 17:37
        wiecie co ja juz wysiadam z tą moją Zuchą.........dzisiaj rano był
        znowu prawie godzinny koncert kaszelkowy......... juz mi wszystko
        opada nie tylko ręce.....
        poleciałam do mojej lekarki w przychodni bo ona ma wielką
        cierpliwość i zaspakaja moja medyczną ciekawość..... To co oni myślą
        że Zucha ma to katar zanosowy jak pisałam albo inaczej mówiąc zespół
        zatokowo-oskrzelowy.......... dostałam skierowanie do polikliniki
        przy szpitalu w Dziekanowie Leśnym bo tam ponoć są rozsądni
        laryngolodzy..... teraz w szpitalu laryngolog ją oglądał i nie
        widział żadnego problemu bo akurat gluta z gardła wykasłała a
        dzisiaj nawet ja jak jej do gardła zajrzałam to widziałam żółtego
        fluka............
        najbardziej to mi szkoda że do tego przedszkola nie chodzi.
        Rozleniwiła sie na maxa teraz przez ta chorobe bo wiecznie jest nie
        skacz , nie biegaj, usiądz ........żeby tylko nie kasłała.

        Ja będę dla Zuchy kupowała Buccaline na uodpornienie i juz mam nawet
        receptę tylko musze wyczaić kiedy kolega do Włoch będzie jechał żeby
        mi kupił.
        • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 18:25
          oj, Kasiu!!!! Współczuję tobie a jeszcze bardziej Zuzi!!!!! Ja też miałam maraton kaszlowy, teraz tylko kilka minut na szczęście i potrafi mnie to tak wykończyć, że nie mam siły stać na nogach!!!! Co dobiero Zucha!!!!!! Oby do wiosny!!!!!!!!

          Iwonko, no Szymek twój zawsze miał pomysłów masę! Na szczęście z Olą nie mam takich problemówsmile Ale odkąd soboty spędza u szwagierki, gdzie jest młodszy o rok brat, to widzę, że też próbuje coś od niego przejąć! Teraz mi cały czas o cycusiu mówismile)))))))

          Z moich przejść chorobowych niestety nie mogę pochwalić się poprawąsad(((( Zdjecie oki, ale jednak jakieś szmery mam w płucach!!!! 3 lekarzy mnie dzisiaj badało!!! Okazuje się, że mam początki zapalenia płuc!!!!! Zastanawiam się co miałam tydzień temu???? Skoro po tygodniu przyjmowania antybiotyku, taka diagnoza??? Wkońcu zdecydowali dać mi jeszcze 1 antybiotyk w zastrzykach, przy czym obecny mam kontynuować!!!!! ło matko, jak ja to wytrzymam????? Najgorsze jest to, że wieczorem muszę do pogotowia jezdzić!!! No i niestety z Olą!!! Na kaszel jeszcze jakies tabletki dostałam, ale niestety w czasie dnia ich przyjmować nie mogę, bo autem jeżdzę!!!! A już i tak mam opóznione reakcje!!!! I czuję się oszołomiona. Zapominam co gdzie położylam i wogóle.....
          Marto, jeśli masz ten cholerny katar jeszcze to idz proszę do lekarza, bo naprawdę nie wiadomo co sie może przyplątać!!!!!!

          Pozdrawiam

          ps, Kata, a co za remont robicie???? Czy tylko domek się powiększy???? Czy może też rodzinka???smile))))
          • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 19:18
            Ivonko napisze ci te nazwy leków na uodpornienie, ale wszystko mam u
            mamy a nie pamiętam

            Mamozuzinki- tak mi żal Twojej malutkiej. może ta wizytau
            arelgologów da w końcu efekt?


            Joanzac- przebijamy ściane i będziemy mieć nową sypialnie i
            garderobe, a w starej sypialni julak będzie miała pokój. na razie
            powiększamy mieszkanie...

            ide oklejać szafy- jutro malujemy kuchnie
            • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 20:07
              Hej. Olcia tak sobie ale faszeruję ją lekami i mam nadzieję. Dostaje Ceruvit
              Junior - on jest z Jerzówką + bez czarny + rutyna + takie tam jeszcze dobrocie.
              Do nosa krople euforbium i na gardło tantum verde.
              Mnie się katar skończył ze dwa dni temu, Julci też ale w 4 mamy znowu jakieś
              problemy z gardłem. Płucze i sse tabletki + skorbolamid - zobaczymy czy się uda.
              Na szczęście nikt nie ma temperatury (odpukać)
              M. poszedł się uodparniać przepalankąsmile))

              A ja z Julką jak wyszłam z domu po dziewiątej tak wróciłyśmy po 13.
              Biedna padła na koniec w samochodzie i spała aż do 14.30 prawie.

              Jutro jeszcze też nas czekają małe zakupy.

              Oleńka zdecydowanie lepiej chodzi do przedszkola, ładnie się bawi z dziećmi i
              ślicznie je. Dzisiaj zjadła pierogi z mięsem, a do tej pory grymasiła. Normalnie
              rewelka. Ale niestety warunek, że mama musi odprowadzać. Dzisiaj tata został z
              Julką a ja odwiozłam Ole. A ile Julka się na odwiedza przedszkole. Jak tylko
              słyszy idziemy po Olę to pędzi zakładać buty.
              Ola teraz jak wychodzi na spacery to z zafascynowaniem zbiera liście.

              Trzymajcie się zdrowiutkosmile)
            • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 20:26
              Hej. Olcia tak sobie ale faszeruję ją lekami i mam nadzieję. Dostaje Ceruvit
              Junior - on jest z Jerzówką + bez czarny + rutyna + takie tam jeszcze dobrocie.
              Do nosa krople euforbium i na gardło tantum verde.
              Mnie się katar skończył ze dwa dni temu, Julci też ale w 4 mamy znowu jakieś
              problemy z gardłem. Płucze i sse tabletki + skorbolamid - zobaczymy czy się uda.
              Na szczęście nikt nie ma temperatury (odpukać)
              M. poszedł się uodparniać przepalankąsmile))

              A ja z Julką jak wyszłam z domu po dziewiątej tak wróciłyśmy po 13.
              Biedna padła na koniec w samochodzie i spała aż do 14.30 prawie.

              Jutro jeszcze też nas czekają małe zakupy.

              Oleńka zdecydowanie lepiej chodzi do przedszkola, ładnie się bawi z dziećmi i
              ślicznie je. Dzisiaj zjadła pierogi z mięsem, a do tej pory grymasiła. Normalnie
              rewelka. Ale niestety warunek, że mama musi odprowadzać. Dzisiaj tata został z
              Julką a ja odwiozłam Ole. A ile Julka się na odwiedza przedszkole. Jak tylko
              słyszy idziemy po Olę to pędzi zakładać buty.
              Ola teraz jak wychodzi na spacery to z zafascynowaniem zbiera liście.

              Trzymajcie się zdrowiutkosmile)
              • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 09:26
                pewnie już śniadanko jecie i szykujecie się na cmentarze........
                echhhhhhhh......ja jestem uziemniona niestety........Mój Tomek
                pojechał ze swoją babcią na groby a ja nie odwiedze dziś grobów
                niestety............
                Julka mi sie zasmarkała też, czemu się w zasadzie nie dziwię bo w
                szkole jest pozoga normalnie. We wtorek na basen poszło tylko 6
                dzieci z 21, bo cześci albo nie było albo zaflukani fest.

                Z Zuchą mam perspektywę kolejnego leżenia w szpital;u niestety.
                Wczorajszy wieczór i noc była znowu tragiczna mimo oczywiście cały
                czas branych leków. Mam nadzieję tylko że psychicznie wytrzymam
                chociaż do niedzieli bo kłaść się teraz przed weekendem to bez
                sensu bo i tak jej żadnych badań nie zrobią. Muszą się w końcu
                określić co to jest w 100 % i jak to leczyć bo przecież dzieciak nie
                może chyba dusić się do końca życia..........
                • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 13:55
                  Mamozuinki- ja teś się nie szykuję bo Julka śpi. o ile się obudzi do
                  15 to może pójdziemy, ale później to dopiero wieczorem. Mam
                  nadzieję, że w końcu ktoś wam w tym szpitalu pomoże, no bo do
                  choinki ile może się Zuzinek męczyć.

                  Ivonko podaje ten zestaw leków na uodpornienie- saszetki do pica
                  nadczo Ribomunyl, do ssania Engystol i Thymuline, te do ssania to
                  mam całą rozpiske jak je brać- generalnie mam je skońcyć w kwietniu.

                  pozdrawiamy
                  • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 14:32
                    Cześć
                    My to nie wiem czy sie wybierzemy na cmentarz. Dzieci śpią, potem to
                    już szarówka a cmentarz jest malutki i dziś to tam ciężko by było z
                    dziećmi chodzić.

                    Ja podaje Szymkowi taki napój na czczo - przepis ściągnęłam z forum
                    jakiegoś.
                    3 cytryny wycisnąć
                    2 ząbki czosnku posiekać
                    5 łyżek miodu
                    to wszystko wymieszać w szklance przegotowanej wody.
                    postawić w ciemne miejsce na 24 godziny, potem przecedzić i pić
                    codziennie rano po łyżce aż do dna (ma to stać w lodówce).
                    Taki napój to zawsze rano robił sobie mój tato, u mnie w domu to
                    była norma ale ja tego nigdy nie piłam bo w smaku okropne. Szymon to
                    wypije wszystko co mu się da więc problemu nie mam.
    • ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 15:51
      Cześć dziewczyny,

      My już po wizycie na cmentarzu. Byliśmy dziś z samego rana.
      Wyjechaliśmy o 8, a na cmentarz dotarliśmy po 9, takie były korki.
      Ja to wolę z rana, bo później korki są jeszcze większe, a poza tym
      po południu dzieci śpią i trudno jest się wyrobić.
      Wczoraj też byliśmy na cmentarzu, ale mniejszym i bliżej domu, żeby
      już dzisiaj nie jechać. Tak więc wszystkich udało nam się odwiedzić.

      Mamozuzinki współczuję choroby Zuzi. Mam nadzieję, że w szpitalu
      postawią wreszcie trafną diagnozę, bo najgorzej to chyba nie
      wiedzieć, co leczyć. My po weekendzie też idziemy do szpitala i mam
      nadzieję, że tylko na jeden dzień. Kamil ma niską hemoglobinę, ale
      na razie lekarz kazał podawać żelazo. Nie wiem dlaczego ta
      hemoglobina tak mu idzie w dół i lekarze na razie też się nie
      wypowiedzieli, co do przyczyny. Mam tylko nadzieję, że nie będzie
      konieczne przetaczanie krwi w poniedziałek. A tak ogólnie, to Kamil
      dobrze wygląda, nie jest jakiś apatyczny. Energii ma dużo i ciągle
      biega z Kingą. Apetyt też ma bardzo dobry, zdecydowanie je więcej
      niż Kinga i chyba trochę przytył wreszcie.

      A Kinga ostatnio złapała jakiś katar, ale żadnych innych objawów.
      Niestety ona nie weźmie do ust niczego z lekarstw, więc czekamy aż
      samo przejdzie.

      A co do wspólnych zabaw, to różnie to u nas bywa. Jak się bawią
      jakąś konkretną zabawką, to najczęściej jest o nią kłótnia. No i to
      Kinga zabiera zabawkę, bo jest starsza i silniejsza. Wtedy albo każę
      jej tą zabawkę oddać (jeśli Kamil bawił się nią pierwszy), albo każę
      Kindze znaleźć dla Kamila inną zabawkę (jeśli jednocześnie
      zapragnęli jakiejś zabawki).
      A jeśli chodzi o wspólną zabawę bez zabawek, np. bieganie po domu,
      skakanie po łóżku, to są zgodni i razem rozrabiają, tylko ja nie
      chcę im na to pozwalać. Ale potrafią też razem bawić się klockami
      Lego (mają ładne zoo i domek dla lalek). Jest to na razie taka
      zabawa obok siebie, ale nie kłócą się wtedy.

      Pozdrawiam Was wszystkie i życzę dużo zdrówka dla dzieci i mam.
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 19:04
        Kasiu, trzymajcię się dziewczymy!!!!! A ja zaciskam pięści i trzymam kciuki!!!!

        My dzisiaj też od rana w terenie!!! Niestety poleżeć mi nie danesad((( Rano na pogotowie na zastrzyk, wiec wstać trzeba było. Pojechałyśmy od razu na cmentarz i do dziadków. dziadek kiepsko się czuje od 3 dni nie wstajesad((((
        Tam też groby odwiedziłam, ale juz sama, Ola z babcią posiedziała.
        Przyjechałyśmy do domku i razem sobie pospałyśmy dopierosmile)) A jak sie razem kładziemy, to 3 godziny nas nie masmile))))))
        Zaraz też muszę jechać na zastrzyk i trochę sie bać zaczynam, bo jutro mam iść na kontrolę a nadal jakos kiepsko sie czujęsad((((
        Na dodatek wczoraj mi sarny przed auto wyskoczyły wieczorem!!!!! Ledwo wychamowałam!!!!!!!!!!! Wystraszyłam się jak diabli!!!!

        Ola się strasznie gadająca zrobiłasmile))))
        Cały czas jakieś rozmowy, dyskusje, do taty ciągle dzwoni i cały dzień mu opowiada, oczywiście trzymając rękę przy uchusmile)))
        A jednego dnia, kiedy się bardzo zle czułam i padłam na łóżko i wogóle sie ruszyc nie mogłam to moja córka nie wiedząc co ma zrobić i jak mi pomóc wpadła na pomysł, że pójdzie zaraz loda mi kupi, bo "cieba mamę wykończyć"!!!!!!! Ot se chowam!!!!!! Zaraz się jednak zreflektowała, że coś nie tak powiedziała i zaczęła próbować poprawiaćsmile))) No całe szczęście, bo tak naprawdę chciała mi bardzo pomócsmile)))) Teraz mi chusteczki nosismile))

        Pozdrawiam
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 20:34
          Och a moje dziewczyny dzisiaj maraton miałysmile Ale ładna pogoda była i miły
          spacerek. Dziewczyny pospały trochę w samochodzie a potem Julka dospała w wózku
          jak szliśmy do grobów. (mieliśmy dwa cmentarze ale z przerwą na deserek). W
          sumie one przyzwyczajone do takich różnych maratonów. A szczególnie Julka
          ostatnimi czasy jak musimy załatwiać urzędowe sprawy czy biegamy po sklepach.
          Wczoraj stałyśmy w kolejce po kapustę na kapuśniak i mała się pruje. Babki w
          sklepie zauważyły dziecko ale ja mówię spokojnie, że poproszę pączka i postoimy.
          Przynajmniej mi nie kruszyła w samochodzie a jak grzecznie stała. Całego zjadłasmile

          Teraz dziewczyny śpią u moich rodziców a my będziemy spokojnie oglądać filmsmile
          • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 03.11.07, 15:21
            To labe z mężem mielisciesmile)))) Fajnie tak czasami odpocząćsmile))

            A my w piątek obydwie na zastrzyku wylądowałyśmy!!! Ola zaczęła w przedszkolu wymiotować, pózniej w domu, kiedy pojechałyśmy na pogotowie, wdepnełam do pediatry. Jakis wirus żołądkowo- jelitowysad(( ola dzielnie zniosła zastrzyk, nawet nie pisneła!!!!! I juz było okismile))) Troche słabo je dzisiaj, ale nie ma się co dziwić. Dobrze, że pije dużosmile))

            Ja dla meża lot powrotny rezerwuję, i sama nie wiem czy cieszyć się czy nie???? A wszystko za sprawą teścia. Z dnia na dzień jest coraz słabszy stąd ta decyzja o szybkim powrocie mojego mężasad((((

            Mnie jeszcze trochę zastrzyków czeka, pani doktor dolożyła jeszcze troche i w poniedziałek może juz będzie koniec????? Jeszcze sie mam na wizyte stawic.

            Idziemy chyba sobie pospać, strasznie zimno i wieje u nas jak diabli!!!!!!
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.07, 12:29
      Cześć
      Chyba jestem złą matką;/ Nie radzę sobie z Szymkiem.
      Pare dni temu rozmawiałam z panią pedagog w przedszkolu. Pytałam czy
      może jej zdaniem Szymon jest nadpobudliwy, może ma cechy
      ADHD....Powiedziała że absolutnie nie! Powiedziała że Szymon
      faktycznie jest ruchliwy ale to raczej niedojrzałość układu
      nerwowego. Powiedziała (i potwierdzają to panie wychowawczynie) że
      Szymon umie się skupić na zadaniach, rozumie polecenia i w ogóle
      jest ok.
      No fajnie ale ja wymiękamcrying Dziś w kościele to porażka co wyprawiał -
      nie był niegrzeczny, po prostu w ciągłym ruchu - bieganie dookoła
      nas, wchodzenie/schodzenie z wózka, kucanie/wstawanie, itd itd.
      Dzieci w jego wieku stały w miare spokojnie a on ciągle w ruchu.
      W domu też go rozsadza ale to akurat nie problem bo umie sie zająć
      zabawą. Tam w kościele to zupełnie inny rodzaj tego ruchu (nie wiem
      czy jesteście w stanie mnie zrozumieć).

      Drugi problem to realcje z Madzią. Jest coraz gorzejcrying Ogólnie ją
      akceptuje, lubi, dba o nią ale za nic w świecie się z nią niczym nie
      podzieli! Nic jej nie da! Wszystko zabiera. Dziś awantura była bo
      Madzia płakała więc maż zrobił na szybko zabaweczke - do słoiczka
      włożył jakiegoś ludzika. Szymon od razu, że to jego, że on chce to
      mieć, że Madzia nie może....Słoiczek był po koncentracie pomidorowym
      a ludzik wygrzebany prawie że ze śmieci! To jest właśnie typowa
      sytuacja - Madzia nawet śmieci nie może ruszyć bo WSZYSTKO jest
      Szymka!
      Kolejna sprawa - nie można powiedzieć Szymkowi że ma czegoś mało np
      dam ci pare paluszków. Nie! bo zaraz jest płacz bo on chce mieć
      DUŻO!! Jeszcze nie zjadł/ nie wypił tego co dostał a już chce więcej.
      Szymon jest egoistyczny, zachłanny choć np powie że czymś podzieli
      się z kolegami i podzieli się ale to musi nastąpić już, w chwili gdy
      ma się czym podzielić bo nie ma takiej możliwości żeby np zatrzymał
      coś (najczęściej słodycze) na później. Nie ucieszy się z jednej np
      mamby tylko od razu całe opakowanie chce.
      Oczywiście z nim rozmawiamy, tłuamczymy ale on jest po prostu
      zawzięty.

      Mam dość tych ciągłych awantur, płaczu o wszystko jak nie Szymka to
      Madzi.

      Nie wiem co robić bo czuje że robimy coś źle.....
      • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.07, 16:39
        Ivonko – chciałabym ci coś sensownie poradzić, ale cóż… nie wiem
        jak. Mogę jedynie powiedzieć że Julka też mimo wielu tłumaczeń i
        napomnień nie chce się dzielić. W czasie wakacji spotykamy się
        często z o pół roku młodszą sąsiadką no dziewczyny walczą po prostu
        o każdą najmniejszą pierdołę- o łopatke, o kamyczki itp.

        U nas godzenie polegało na tym że informowało się dziewczynki, że
        najpierw pobawi się jedna a za chwile dostanie to druga i tak na
        zmiane. Nie zawsze się udawało zrobić to bez protestu (częściej tą
        obrażoną stroną była Julka), jednak często dawało to rezultaty i po
        kilku razach dziewczyny wiedziały jakie są zasady, aż do następnej
        sprzeczki o coś.

        Wydaje mi się że w takich przypadkach musisz być szalenie
        konsekwentna niestety.

        Co do siedzenia na miejscu Juleńce się to raczej nie zdarza. Ona
        nawet jak siedzi to skacze. Interesują ją tylko bajki- wtedy potrafi
        posiedzieć ciut dłużej. Sama się raczej nie bawi.

        Joanzac – smutno mi że was takie kłopoty nawiedzają. I
        prawdopodobnie ciężkie chwile czekają. No i jeszcze choróbska te
        wstrętne.

        Jutro zamiarujemy iść do przedszkola po 2 tygodniowej przerwie…
        doprawdy nie wiem jak będzie… no i oczywiście stresa już załapałam z
        tego powodu.

        Mamozuzinki jak Zuzinek? Bezwzględnie szpital???
        • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.07, 18:22
          To ja Olę też zapisuję do klubu małych egoistów!!!!! Niestety, wszystko Oli!!!!! Albo, to moje!!!!! Tylkże my nie mamy młodszego rodzeństwa, wiec w domu spokuj, wszystko Oli!!!!
          Ale czasami spotykamy się z młodszym bratem i czasami dochodzi do draki, ale i tak jestem pełna podziwu, bo wspaniale umią sie razem pobawicsmile)))) Ale moze tak Ola się zachowuje tylko u kogoś??? Bo w domu i u babci, to juz inaczej i jest walka o każdą pierdułe!!!!

          Ja jutro na kontrole do lekarzasad Moze się wkpońcu skończą te zastrzyki???? Już mnie 4 litery bolą!!!!

          Małżonek w środę przylatuje, ale w takich okolicznościach to ciężko się cieszyć. Byłam też u dziadka, i ... nie jest dobrzesad(((

          Uf!!!! Ale mam rok!!!!!!! A na finiszu to nieżle daje mi w kość!!!!! Ciężko będzie o nim zapomnieć!!!!

          Pozdrawiam
          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.07, 14:26
            Iwonko moja Ola podobnie. Jak się Julka czymś bawi to Ola podchodzi i jej
            zabiera. A ostatnio oddając Julce za to że ta ją pogryzła to kilka dni Julka
            nosi na sobie jej ząbki. Ja wiem, że tu akurat Julka zaczyna ale jej się
            bardziej obrywa. No i staram się interweniować jak któraś płacze. A no i Julka
            też potrafi już zabawki swoje odbierać.
            A w kościele to on się po prostu nudzi. A nie ma mszy, że by dzieci śpiewały
            albo coś bardzie dla dzieci. Moja Ola za to siedzi i na głos mówi, że się nudzi
            i wychodzimy.
            Generalnie mam wrażenie, że jak się dzieciom nudzi to rozrabiają.

            Joasiu a twój mąż to gdzie pracuje. Ja bym nie mogła tak żyć na odległość.
            Bardzo cierpię jak mąż wyjeżdża na kilka dni. Pewno, gdyby sytuacja nas zmusiła
            to bym się przyzwyczaiła ale na razie nigdzie go nie puszczam.

            A no i od dzisiaj mam opiekunkę.

            Czy wy wydajecie zabawki i robicie miejsce na następne. Nas chyba czeka przegląd
            przed gwiazdkę bo już nie mam miejsca. Można powiedzieć, że zabawki wypływają z
            pokoju dziewczyn.

            Trzymajcie się zdrowiutko, bo grypka znowu szaleje.
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.07, 20:29
              Hej kobitkismile)))
              Ja po kolejnej wizycie u lekarza. O ile juz sie dobrze czuję i nic nie słychać, to mam jednak kaszel i kolejną serie antybiotyku!!!!! Tym razem tabletki i 1/3 dawki. Jak to pani doktor powiedziała, żeby wyleczyc do końca!!! Pośladki mnie juz bolą, wiec jestem wdzięczna, ze nie muszę już ganiać na pogotowie na wieczorne zastrzykismile)))
              Marto mój małżonek obecnie w Hiszpani przebywa, tam też mieszka moja siostra z mężem i synem, wiec ma się gdzie zatrzymać i przede wszystkim ma meldunek do normalnego zatrudnienia.
              Ja się raczej przyzwyczailam, a raczej odzwyczaiłam od mężasmile)) hahaha już dosyc dawno, bo my nawet na miejscu to w różnych domach mieszkaliśmy. Ale tak bywa, może za jakiś czas znajdziemy środek????
              na razie jest pokręcone wszystko!!!!!
              Marto, a kiedy się po zakupy wybierasz???? Mogę mieć jakieś życzenia???smile)))) Juz coś tam sobie a raczej Oli wypatrzyłamsmile)))
              Przy okazji chętnie skorzystam z Twojej uprzejmoścismile)))

              Pozdrawiam
              • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.07, 22:22
                Na takie zakupy może się wybiorę w czwartek.
                Jutro mam alergologa, może powie jak tę moją Olę wyleczyć z tego kataru.
                Zakażenia bakteryjnego nie ma więc mam nadzieję, że obejdzie się bez
                antybiotyków. Najbardziej mnie martwi to, że jak przyjmuje leki typu zyrtek to
                szybciej wychodzi uczulenie pokarmowe i gorzej je zaleczyć. Najlepsze byłyby
                krople.

                Julka coś niespokojnie śpi. Mam nadzieję, że to tylko ząbki.

                Dobranocsmile
                • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 06.11.07, 14:43
                  Cześć
                  A ja dziś po wizycie na hematologii. Nie jest źlesmile

                  Wczoraj w tajemniczych okolicznościach, w domu, zginął Madzi
                  smoczek. W aptece na osiedlu nie było. Dwa razy w ciągu dnia kładłam
                  Madzie spać bez tego smoczka. Dwa razy płakała ok 20min po czym
                  zasypiała. Wieczorem nawet nie jęknęła. Zasnęła bez bólu a ja głupia
                  jako że byłam w Tesco to kupiłam nowy i dziś jej dałam!!!!!!
                  Wszystko przez to że byłyśmy w tym szpitalu. Troche tam płakała więc
                  się ulitowałam;/ Chyba źle zrobiłam....a już tak blisko było żeby go
                  odstawić;/

                  Madzia nauczyła się schodzić tyłem z wersalkismile))

                  Dzieci z przedszkola mają w przyszłym tygodniu wyjazd do kopalni
                  soli w Wieliczce. Po rozmowie z panią wych. chyba jednak Szymek nie
                  pojedzie. Pani twierdzi że 3latki (nie chodzi konkretnie o Szymka)
                  mogą sie bać (ciemno w windach kopalnianych, zimno), poza tym to
                  tylko 3latki. A wy póściłybyście?
                  • joanzac :((( 06.11.07, 21:15
                    no ia tak sie szybko stało, że teściu mój już odszedł!!! Żałuję tylko, że mój mąż nie zdążył się z nim zobaczyć, przylatuje jutro wieczorem więc pogrzeb na piątek odłożyliśmy.
                    Zaganiałm się dziaij z tym wszystkim i tak dobrze, że większość spraw organizacyjnych mój szwagier załatwił.
                    Ale do końca tygodnia, raczej nastroje smutne będą.
                    Próbowałam Oli wytłumaczyć co się stało, ale nic nie rozumie. Może jak zobaczy dziadka to troche da jej do myślenia. Przygotowuję ją, bo będzie z nami uczesniczyć w uroczystościach pogrzebowych w piątej i jutro pojutrze wieczorami. Nie mam pojęcia jak zareaguje????
                    Na wsi to zawsze cała masa ludzi i wogóle....
                    Mam nadzieję, że nie bedzie rozrabiać???
                    Pozdrawiam

                    Ps, Marto, chyba muszę odłożyć te zakupysad((
                    Iwonko, ja chyba też bym miała obiekcje do takiej wycieczki. Z rodzicami to jednak inaczej.
                    • mamazuzinki Re: :((( 06.11.07, 21:41
                      Bardzomi Asiu przykro z powodu śmierci Tesciasad(( Dużo spada na
                      Ciebie ostatniosad((
                      Odnośnie uczestniiczenia dzieci w takich żałobnych uroczystościach
                      to powiem szczezre że nei jestem za ale to moze wynika z
                      moich "mieszczańskich " nazwijmy to, nawyków. Wiem że na wsiach
                      zawsze schądzi się wiele osób i modla sie razem przy zwłokach.
                      Wydaję mi się jednak że czy tak czy owak takie 3 latki sa jeszcze za
                      małe zeby ogarnąc temat śmierci.

                      Nie jestem w szpitalu jak widaćsmile) Sytuacja nie jest super bo cały
                      czas kaszle ale intensywność zmalała więc czekam do 16 -ego i wtedy
                      jedziemy na testy. Sama od czwartku zaczełam jej ładowac do nosa
                      taka robiona maść którą kiedyś dostałam ood laryngologa i to chyba
                      jej pomogło trochę. Żeby mi nie było przykro to do Zuchy dołączyła
                      Julka i teraz jak je łapie to mam kaszelek w stereo.

                      Iwonko w sobote nawiedzam Krakówsmile)))Jedziemy z mężem pociagiem
                      raniutko. On musi sobie pozałatwiac służbowe sprawy potem trochę
                      pozwiedzamy a z wieczora pewnie gdzies zabalujemy w knajpce. Mieszka
                      w Krakowie gościu z Którym Tomek współpracuje i on ma nas
                      oprowadzaćsmile) Mieszkac bedziemy w jakimś hoteliku chyba w Wieliczce
                      nie wiem dokładnie. AAAAAAA no najwazniejsze......... młode zostaja
                      z teściówkąbig_grin

                      • s.ivona Re: :((( 07.11.07, 14:24
                        Cześć
                        Asiu, współczuje bardzo! Trzymajcie się!
                        Ja też jestem przeciwna i ja na pewno nie zabrałabym Szymona na
                        uroczystości pogrzebowe. Pomyśl o opiekunce....tak sądze....

                        Mamozuzinki - a nie miałabyś choć godzinki czasu wolnego wtedy jak
                        Tomek będzie załatwiał te sprawy służbowe? Może byśmy się zobaczyły
                        na Rynku? Jakby co to masz mój nr telefonu....smile Ty to masz fajnie z
                        teściową...mmmm..... marzenie
    • marta.28 **** 08.11.07, 16:16
      Oj bardzo Ci współczuję Joasi. Trzymajcie się.

      Byłam dzisiaj u Prof. Kaszuby, dermatologa dziecięcego i powiedział mi, żebym
      Oli normalnie mleko dawała ale odstawiła wszystkie kwaśne zupy. Poza tym
      standardowo orzechy, kakao, czekoladę, cytrusy z wyjątkiem mandarynek.
      Dziewczyny dostały zatem do jedzenia budyń bananowysmile Czekam na efekty.

      No i w tym miesiącu wydałam majątek na lekarstwa dla całej rodziny. Moje budy
      poszły do aptekismile

      Czy budowlańcy muszą robić 10 budów na raz i ciągle ich nie ma. A jak są to coś
      się im nie zgadza i potrzebna konsultacja z architektem to się potem na niego
      czeka i czas ucieka. Ech, co chwila coś.
      • mamazuzinki Re: **** 09.11.07, 10:59
        u nas pogoda barowa ...pfeeeeeeee.....
        mimo wszystko jutro o 6 mamy pociag i jedziemy do
        Krakowa .......ehhhh....chyba ze jakiś numer wywinę...............
        wczoraj miałam dziką jazdę bez trzymanki ale tym razem ze
        sobą......... gadałam sobie spokojnie rano przez telefon z teściówką
        i w trakcie czuję ze mi usta zaczynaja puchnąc ale mało tego to
        jeszcze zaczełam czuć klucha w gardle......... tesciowa wystrasznona
        zaraz przyleciała bo przeciez samam byłam z zuchą......... naćpałam
        sie leków p/alergicznych, mama moja w międzyczasie zadzwoniła do
        znajomej lekarki i gnałam do przychodni do niej. Dostalam salwę w
        żyłę strydów, clemastin w dupsko nasiedziałam sie az mi ta
        opuchlizna zacznie schodzić. Teraz musze byc na diecie bo nie
        wiadomo co spowodowało tak silną reakcję uczuleniową. Mam pewne
        podejrzenia co do aspiryny którą wczoraj sobie rozpuściłam bo jakby
        mnie coś rozbierało. pierszy traz miałam podobną reakcję z miesiąc
        temu , powiązałam ją z perfumami które dostałam od znajomych.
        Perfumy odstawiłam na szafkęi ich nie dotykałam od tamtej pory więc
        to nie to napewno. Jesli atak by sie powtórzył mam skierowanie do
        szpitala. Wogóle to jestem w szoku bo mi od razu staneła przed
        oczami Ewa Sałacka która udusiła sie przeciez po ugryzieniu osy.
        Bedę prosiła ta lekarkę zeby mi przepisała ampułkę adrenaliny żebym
        miała to przy sobie w razie czego cały czas. Ehhhhhhhhhh znowu
        nasmuciłam............ i ja się dziwię że mam herlawe dzieci.....

        Iwonko mysle niestety ze będziemy zalatani bardzo i się nie uda
        nasze spotkaniesad(( ędziemy w Krakowie o 9 i od razu z Tomkiem jade
        do jakiejś firmy załatwić sprawę a potem będziemy zwiedzać. Jak jest
        plan zwiedzania nie wiem bo to miał chłopak do którego jedziemy cos
        wymyślić. Jeśli bedę wiedziała co jak o której i gdyby była szansa
        na spotkanie z Toba to napewno będe dzwobnić. To bedzie dzien
        wariata napewno........
        • joanzac Re: **** 11.11.07, 09:46
          Kasiu, bardzo ci współczuje!!!!!! Z alergią jak widać nie ma żartów!!!! Najgorzej jak nie wiadomo co uczula???? Ale widze, że nie tylko dziewczynki, ale również ty masz baaardzo duży problem z tym dziadostwem, i mam nadzieję, że szybko to zlokalizujesz!!!!

          My po wszystkich uroczystościach. Uf, cieżko było i nerwowo!!!
          Ola chodzila do przedszkola, popłudniami ją zabieralam. Ciało dziadka nie zrobilo na niej większeko wrażenia. Powtarzała, że dziadek śpi a jak się obudzi, będzie juś zdjowy!!! I życzyła mu miłych snów. Ale całe zgromadzenie trochę ją wytrącało z równowagi. Generalnie było oki, była grzeczna. Na sam pogrzeb jej nie zabrałam, została w domu z ciocią i swoim młodszym bratem.
          Za to wczoraj dostała temperatury!!!! Małżonek spanikował około 14 i przywiózł ją do mnie, więc pojechaliśmy na pogotowie, bo słaniała sie na nogachsad(((((((((((((
          Pani doktor nie stwierdziła poważnej chorobysmile))) osłuchowo oki, chociaż Ola wogóle odmówiła współpracysad((( Skończyło sie na lekach przeciwgorączkowych i od kaszlu. Dzisiaj jest lepiej, nie gorączkuje, ale pokasłuje.

          Iwonko, właśnie wczoraj zrobiłam te miksturę z czosnku, cytryny i miodu. dzisiaj Ola połknęła 1 łyżeczkę bez większych problemów.
          Do menu Oli dodałam jeszcze syrop z cebuli.
          A Szymkowi też już ją podajesz??? Jak reaguje???
          Mam nadzieję, że trochę to wzmocni nasze małe ciałka??smile)

          Ja z tego wszystkiego zapomniałam o swoich lekach i w czwartek nie wziełam antybiotykusad((( Zostały mi jeszcze 3 dawki, ale skoro juz przerwałam, to trudno. Pewnie w poniedziałek mnie wizyta u lekarza czeka???

          Z mężem nawet nie miałam kiedy porozmawiaćsad((((( Wczoraj, żeby zamienić z nim słówko, dzwoniłam do niego z pracy!!!!!
          Po prostu sajgon!!!!!
          A na czwartek juz lot zarezerwowany!!!!!!!

          Pozdrawiam wszystkich i piszcie co u was?????????
          • joanzac Re: **** 11.11.07, 09:51
            No a za oknem mamy troszke śniegu!!!!! Ola strasznie przeżywa, że nie ulepi bałwanka, bo jest chorasad((( Ale i tak za bardzo nie byłoby z czego!!!
            Mam nadzieję, że tej zimy go za dużo nie będzie!!!!! Bo jak pomyślę o odśnieżaniu, to włosy mi się jezą!!!!!!!
            A ja nadal na letnich oponach!!!!! Mój termin przepadł i teraz muszę czekać!!! Ale może małżonek to załatwi??smile)))
            • kata74 Re: **** 11.11.07, 21:56
              Asiu- współczuję ostatnich przeżyć. nie przypuszczałam że może się
              Wam tak szybko potoczyć.Dobrze że Ola spokojnie to zniosła.

              Ja aktualnie wyemigrowałam do mamy. Julka po 3 dniach przedszkola
              dostała nawrotu choroby. Tym razem zatakowane są Jelita + gorączka.A
              ja wziełam opieke na Julke- i będę z nią w domu.

              Te cholerne fachowcy od podłogi nie skończyli na czas, a jutro
              wchodzą malarze. nie wiem co to będzie ale malarzy nie odwołuję. w
              tym tygodniu czeka nas wielkie łączenie nowej i starej części domu

              Kasiu(Mamozuzinki) jak weeekendzik? chorobsko uspokoiłaś?
              • s.ivona Re: **** 12.11.07, 09:51
                Cześć
                Szymka odstawiłam do przedszkola. Troche marudził ale pani od
                logopedii go wzięła i poszedł. Zapomniałam wam powiedzieć że Szymon
                chodzi na zajęcia logopedyczne bo nie wymawia K i G.
                Szymek nie bardzo chce chodzić na przedstawienia teatralne. Co
                tydzień przyjeżdżają aktorzy (dziś też będą i właśnie dlatego nie
                chciał iść) i robią przedstawienia. Dziś ma być Kopciuszek. Fajne są
                te przedstawienia. Mam nadzieję że z czasem będzie chciał chodzić.

                Szymek bez problemu łyka wszystko co mu dam, Madzia teżsmile
                Mnie niestety martwi to że Szymon ciągle kaszle;/ W piątek byłam go
                osłuchać ale oczywiście jest ok. On kaszle tylko rano, po spaniu.
                Lekarz Madzi powiedział że to może trwać nawet do wiosny!

                U nas też śnieg ale już robi się chlapa. Wczoraj wieczorem Szymon
                poszedł z mężem na spacer. Wrócili przemoczeni ale na szczęście
                Szymek ma świetny kombinezon więc nie ma obawysmile

                My wczoraj mieliśmy chrzciny w rodzinie. Impreza myślę się udała.
                Szymon był zachwycony że byli wszyscy jego wujkowie. Madzia,
                niestety, źle sie czuła w tym towarzystwie;/ Dużo marudziła, nie
                dała się nikomu dotknąć, cały czas siedziała mężowi na rękach. Za to
                ja miałam całkowity luzsmile)

                Teraz muszę obmyślić przebranie dla Szymka. W przedszkolu mają być
                andrzejkismile

                Znalazłam sposób na Madzie żeby się nie wykopywała spod kołdry -
                kupiłam śpiworek! Rewelacja! Pakuje ją w niego, zamykam i nie trzeba
                już kołderki. Madzia śpi spokojnie a przede wszystkim jest jej
                ciepłosmile
                • joanzac Tego juz za wiele! 12.11.07, 20:09
                  Mam mega katar!!!!!!! Z nosa leci i oczu też i jeszcze mnie krew zalała!!!!! Ja się chyba wykończę!!!!!!!!!
                  Z Olą też poszłam do lekarza, bo w czoraj w nocy przez 2 godziny walczyłam z temperaturą!!!!!! Skoczyła jej do 39,5!!!!
                  Robiłam okłady na nóżki i czoło i co 15 min mierzyłam temperaturę. Spadała powoli, aż wkońcu okolo 2 w nocy poszłam spać.
                  Lekarka przepisała dzisiaj antybiotyk. A mnie kazała się kurować.
                  Tylko kiedy?????? Terminy mam zarwane, ludki się zaczną niecierpliwić.... ło matko!!!!! już nie wyrabiam!!!!!
                  Tera się grzanym piwem kuruję. Albo się wyleczę, albo się upije!!!!
                  Przynajmniej ciepło mi się zrobilo!!!!!

                  Iwonko, widzę, że w Szymka przedszkolu strasznie dużo się dzieje!!!!! Aż mam wrażenie, czy nie za dużo!!! Straszne tempo jak na 3 latki.

                  Mamozuzinki, co słychac?????? Jak się czujecie?????

                  O jety, ledwo na oczy widzęsad(((
                  kata, nie denerwuj się , z majstrami to zawsze są jakieś problemy i opóznieniasad(((( Najgorzej, że Juleczka znowu się pochorowała, a to wcale nie pomaga w organizacji czegokolwieksad((((

                  Pozdrawiam wszystkich i zdrówka życzę!!!!!!
                  • joanzac Puk, puk!!! 13.11.07, 23:26
                    Odpukuję, bo dzisiaj poprawasmile)))) ja swój katar wczoraj w piwie grzanym utopiłam a Ola przestała gorączkowaćsmile))))
                    No mam nadzieję, że idzie ku lepszemu?????
                    Ale pracy nadal masa i jeszcze nie nadrobilam wszystkiegosad(((
                    Może jutro będę mogła trochę dłużej popracować, bo jeszcze męża będę miała, więc się Olą zajmie.
                    Pozdrawiam i czekam na wieści od Was????
                    • mamazuzinki Re: Puk, puk!!! 14.11.07, 08:13
                      jestem jestemsmile))
                      Wróciłam z Krakowa cała ale nie zdrowa niestety. Teraz mnie dopadła
                      zaraza i ja kaszle jak dziki osioł......... W Krakowie było super
                      ale wszystko w stasznym tempie załatwialiśmy. Udało nam sie
                      pozwiedzaćsuper ale popołudniu w sobotę to myslałam że mi nogi w
                      tyłek wejdąsmile)
                      Asia bidaku nie masz kiedy tego choróbska wyleżeć to nie dziwne że
                      tak wraca jak bumerang. Życzę Ci więcej czasu dla siebie........

                      Dzisiaj w nocy znowu miałam godzinny koncert kaszelkowy Zuzi. Juz
                      mnie szlak trafia....... w piatek jedziemy na testy do szpitala i
                      bede się tam prosić żeby ja jeszcze bardziej diagnozowali bo to
                      przecież juz przegięcie tyle czasu......

                      Byłam u mojej alergolog i na kazała mi dokupić do nebulizatora
                      jeszcze jedną końcówkę do terapii zatok. Jak tylko mi przyślą to
                      będziemy 2 razy dziennie płukac nos. Moze wreszcie coś na nią
                      zadziała ale wkurza mnie to eksperymentowanie.........
                      • s.ivona Re: Puk, puk!!! 14.11.07, 09:15
                        Cześć
                        Mamozuzinki, ja sie wcale nie dziwię że wróciłaś z Krakowa niezbyt
                        zdrowa - jeśli w taką pogodę jak była w sobotę łaziliście po
                        mieście....
                        Gdzieś na forum czytałam że dziecko jednej z mam kaszlało tak 2
                        lata! W końcu zrobili tomograf komputerowy zatok i się sprawa
                        wyjaśniła....hmmmm może o to zapytaj....

                        Czy w przedszkolu u waszych dzieci będzie Mikołaj? U nas ma być,
                        rodzice ponoć mają zrobić zrzute na prezenty żeby wszyscy mieli
                        takie same.....

                        A ja nie wyrabiam z porządami w domu. Po prostu kataklizm mam a nie
                        dwoje dzieci;/ Już nie mam sił patrzeć na ten armageden nie mówiąc
                        już o sprzątaniu;/ dlatego siedzę od rana na kompie (Madzia śpi).

                        Wczoraj zakupiłam prezent dla Madzi - zamek do którego wrzuca się 4
                        piłeczki i one spadają. Fajna zabawka. Szymon oczywiście chciał ją
                        sobie przywłaszczyć. Wytłumaczyliśmy mu że on ma swoje zabawki a
                        Madzia swoje. Myślałam że dotarło ale po jakimś czasie przychodzi i
                        mówi - "przemieniłem zamek. Zamkami mogą się bawić tunewny (czyt
                        królewny). Ja jestem tunewna i ty mamusiu tez jesteś tunewna. Madzia
                        nie jest tunewna więc nie może się bawić". Normalnie ręce mi opadają.
                        • kata74 Re: Puk, puk!!! 14.11.07, 19:57
                          Joanzac - czy ty jesteś jakaś Wróżka....!!!
    • ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 14.11.07, 22:30
      Cześć dziewczyny,

      I ja się odzywam po dłuższej przerwie. A u nas całkiem dobrze. Na
      początku listopada byłam z Kamilem w szpitalu na kontroli i
      właściwie wszystko wyszło ok. Hemoglobina mu wzrosła (10,5) i mocz
      jest lepiej zagęszczony. To zresztą łatwo było mi zauważyć, bo Kamil
      już tak dużo nie siusia w nocy i pieluchy już nie przesiąkają.
      Jedynie w obrazie usg są jeszcze widoczne zmiany w nerkach, ale same
      nerki wróciły do poprzednich rozmiarów (były znacznie powiększone) i
      inne narządy też już nie są powiększone (wątroba, śledziona). Nadal
      Kamil dostaje leki, ale zmniejszyli nam dawkę o połowę. No i
      następna kontrola już w poradni a nie w szpitalu.
      Z tej radości, że wszystko jest na dobrej drodze pojechaliśmy na
      weekend do mojej rodziny do Gorzowa. Rodzinka się ucieszyła, bo też
      wszyscy bardzo się martwili o Kamila.

      A moje dzieci w zeszłym tygodniu zaczęły chodzić do nowego
      przedszkola. Na początku cały czas z nimi byłam, ale wczoraj i dziś
      zostali już sami na 3 godz. (wczoraj) i 4 godz.(dziś). Kamil trochę
      płakał przy rozstaniu. Ale w domu wytłumaczyliśmy mu, że mamusia
      idzie do pracy, a po pracy kupi princeskę kokosową i przyjdzie po
      Kamilka i Kingę. I on to dobrze zapamiętał. Bo jak poszłam, to panie
      mówiły, że on powtarzał, że mamusia przyniesie princeskę. I nie
      płakał. Bawił się ładnie z dziećmi. Brał udział w angielskim i
      ćwiczył na gimnastyce. Nawet panie mówiły, że są mile zaskoczone, że
      on to tak dzielnie znosi. Z Kingą nie ma problemów, ona chętnie
      poszła i już pierwszego dnia wyganiała mnie do pracy. Na razie są w
      jednej grupie w maluchach, ale panie chcą przenieść Kingę do
      średniaków, jak Kamil się bardziej zaaklimatyzuje.

      Przedszkole jak na razie bardzo mi się podoba. W maluchach jest
      dziesięcioro dzieci, a w starszych grupach chyba jeszcze mniej.
      Panie dużo z dziećmi śpiewają i wymyślają różne zabawy. Codziennie
      są jakieś zajęcia dodatkowe (ang, gimnastyka, rytmika, tańce). A
      jutro dzieci jadą do teatru (ja też jadę).

      Mam nadzieję, że dzieci będą chętnie chodzić do przedszkola, no i że
      nie będą chorować. Bo to chyba najważniejsze. A co do Mikołajek, to
      chyba jakieś będą. Bo jak na razie to w piątek był Bal Pani Jesieni,
      a pod koniec listopada będą Andrzejki. Więc pewnie i Mikołajki będą.

      Pozdrawiam Was wszystkie i dużo zdrowia życzę dla dzieci i mam.
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 14.11.07, 23:22
        Witajciwe kobitki.
        Ja czekam na męża, ale dzisiaj w nocy już wyjeżdzasad((((((
        Już się zaczyna,m denerwować, że go nie ma jeszcze?????

        Ekasiu, bardzo sie cieszę z poprawy u Kamila!!!!! Oby tak dalej!!!

        U nas w przedszkolu nie mam pojecia jakie są plany, bo teraz Ola nie chodzi i do końca tygodnia pewnie se odposcimy. Ale napewno cos Mikołajowego będziesmile)))
        Mamozuzinki, dla mnie też by sie coś takiego na zatoki przydało!!!! Dzisiaj mnie dopadł zatokowy ból głowy!!!! ło matko, myślałam, ze czaszke mi rozerwie!!!!!! Też muszę cos z tym zrobić???

        Kata, a co wywróżyłam Tobie????smile)))))))))
        Czy to przy tym powiększeniu domku coś jednak więcej?????????????
        Umieram z ciekawości!!!!!!!

        Mój małożek to mnie ostatnio prawie czarownicą nazwał!!!!! jak zobaczył te wszystkie mikstury, zapach czosnku dookoła...... a na koniec jak robilam inhalację z majeranku, to już wymiękł do reszty!!!!smile))))) No czary-mary prawdziewesmile)))))) Najważniejsze, że pomagasmile))))

        Pozdrawiam i czekam na wieści!!!!!!!!!!
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.07, 20:58
          Hej.
          A u nad M z dziewczynami mają zapalenie gardła + katar. Ja jeszcze na razie cała
          i zdrowa oby tak dalej.

          Kupiliśmy sobie z mężem już prezent urodzinowy wspólny bo on młodszy ode mnie o
          3 dnismile a my strzelcesmile Postanowiliśmy kupić nowy aparat cyfrowy. Szybciej robi
          zdjęcia i łatwiej uchwycić minki dziewczyn. Ma możliwość podłączenia zew. lampy
          błyskowej więc może za jakiś czas się dokupi i w nocy będzie można robić ładne
          zdjęciasmile

          Zastanawiam się nad kupnem dla dziewczyn stolika do rysowania lub inne prezenty
          co wy na to?
          www.allegro.pl/item266649109_hit_tablica_magnet_z_literkami_cyferkami_krakow.html
          www.allegro.pl/item267197895_przekladanka_kubus_w_ogrodzie_fisher_price_2007.html
          www.allegro.pl/item268454332_4_w_1_tablica_2_stronna_projektor_stolik_lawka.html
          www.allegro.pl/item268669845_biurko_malucha_7462_od_step_2_nowosc_.html
          A co wy kupujecie. Już sama nie wiem. Tyle tego ale nie chciałabym aby to była
          następna lalka, pluszak lub układanka. Myślę o czymś rozwojowym. A z drugiej
          strony wiem, że dziewczynom brakuje czegoś do rysowania.
          A wy jak.

          Ola miała iść w ten wtorek do figloraju i co dzień słyszę, że on dzisiaj idzie
          do przedszkola. W przyszłym tygodniu mają wypad do teatru. Mam nadzieję, że się
          do tego czasu wykuruje. A co do dalszych planów to zobaczymy. Panie mają dużo
          pomysłów.

          I trzymajcie się cieplutko. A tak swoją drogą znacie jakieś pomysły na chrypkę i
          podrażnione gardło. Ola z M. tak mają ale ich gardła nie bolą. M. pokasłuje jak
          za dużo mówi. Brakuje mi pomysłów. Nic nie działa.
          • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.07, 09:20
            ło matko, u nas zima na całego. Śniegu tyle że ho ho! Tzn Szymon
            chyba tylko szczęśliwy z tego powodusmile Ja mniej bo jak rano szłam z
            wózkiem i Szymkiem po tych nieodgarniętych zaspach to wcale mi nie
            było do śmiechu.....

            Marta, na chrype to dobre jest siemie lniane lub normalny kisiel
            tyle że jak wyczytałam siemie lniane ma jeszcze właściwości
            uodparniające, podobne do tych jakie ma tran!
            Trzeba kupić takie które wystarczy tylko zalać wrzątkiem, nie trzeba
            już gotować. Polecam z dodatkiem np soku malinowego.

            Szymon ciągle kaszle. Wczoraj byłam go osłuchać. Czysto tylko
            słychać że wydzielina jest w krtani.

            Co do prezentów to ja wczoraj w Carrefourze (właśnie od wczoraj do
            24 grudnia są w Carrefourze super promocje na zabawki a w Tesco od
            dziś do niedzieli - 20%) kupiłam dla Szymka wielki dźwig sterowany
            pilotem i gre z Trefl "Magic Pen". Chciałam mu jeszcze kupić jakiś
            tor wyścigowy z Hot Wheels ale na razie bije sie z myślami bo uwaga!
            Szymon chce żeby mu kupić....piekarnik!smile No i gdzie ja mam to kupić?
    • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.07, 22:24
      Hej.
      U nas zimno ale śniegu brak.

      Julka dzisiaj cały dzień popija siemię lniane, zobaczymy jutro. Osłuchowo OK był
      lekarz. Ola chrypi dalej mamy czekać.

      A co do piekarnika, to taki mały ale wydający dźwięki pieczenia i świeci jest
      firmy AGATA fakt, że różowy ale naprawdę fajny. Pierwszy Oli i hit do tej pory.
      Dość trwały bo już przeżył bycie krzesełkiem i upadkismile Jak znajdę linka to
      wrzucę, kiedyś były w KDC.

      Jutro piszemy list do Świętego Mikołajasmile
      • joanzac Nasz pierwszy raz!!!! 16.11.07, 22:33
        A ja dzisiaj Oleczkę do babci zawiozlam!!!!! I mam zamiar odebrać ją dopiero jutro wieczorem!!!!!!!!!!!!!
        Dla mnie o pierwszy raz, że zostaję sama w domu!!!!!!!
        Ciągle spoglądam na kanapę!!!!! Ale już nie chcę dzwonic bo napewno śpią!!! Jeszcze 2 godz. temu Ola się swietnie bawiłasmile))) No musiałam podjąć w końcu tę decyzje, bo ciężko mi jak diabli i jazda po nocy ani dla mnie ani dla Oli nie jest taką frajdą!!!!!!
        Siedzę teraz sama i tak mi srasznie ....pusto.......
        Już sama nie wiem co się dzieje????? Wszystko na głowie stoi!!!!!!
        • marta.28 Re: Nasz pierwszy raz!!!! 16.11.07, 22:40
          Dobrze cię rozumiem. Człowiek, chce stara się co by dzieci podrzucić do rodziców
          a jak już ich nie ma to pusto i jakoś tak dziwnie. Ale najbardziej brakuje
          porannych pobudek. Za każdym razem jest dziwnie, nie mija. A dzieciaki świetnie
          się bawią. Chyba my bardziej to przeżywamysmile Wyśpij się spokojniesmile
    • marta.28 Iwonko 16.11.07, 22:35
      A może coś takiego
      www.sklepzabawka.pl/catalog/product_info.php/products_id/3982
      A moje dziewczyny mają taką, dwa palniki i piekarnik.
      bajkowo.pl/Agatka_Kuchnia_z_dzwiekiem_i_swiatlem.html
    • s.ivona Re: Prezenty 17.11.07, 16:56
      Plisss, podpowiedzcie co kupić Madzi...Co wasze dziewczynki dostały
      na ok 12-18m
      Madzia ma dużo po Szymki np zabawki z Fischer Price, chodziki,
      Dajcie jakiś pomysł!smile
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.07, 17:10
      Cześć Kochane

      odpisuję szybciutko - po pierwsze w zawiązku z remontem nie mam
      dostępu do neta po drugie...

      po drugie Wróżko Joanno powiększy się nam nie tylko mieszkanie...
      termin mam na 3.07,smile)) w czwartek byłam u lekarza.
      dziś jednak moja radość została zachwiana- plamienie z rana.
      dosatałam nakaz calkowitego leżenia. i strasznie się zestresowałam
      Trzymajcie kciuki.
      a ja staram się o niczym nie myśleć i wracam leżeć

      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.07, 18:03
        O rety!!!! Kata!!!! No czułam to, sama nie wiem jak???!!!!!
        Ale trzymam teraz kciuki!!!!! Oby było oki i leż i odpoczywaj!!!!!
        Wielkie, wielkie gratulacje!!!!!smile))))))
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.07, 20:18
          Oj widzę, że niektórzy już sobie robią prezenty pod choinkęsmile) Trzymamy kciukismile
          I odpoczywajsmile)

          Ja mam duży problem z Julką. Gro zabawek ma po Oli ale najbardziej interesują ją
          te, którymi Ola akurat się bawi. Chyba kupię jej coś z grupy wiekowej powyżej 2+.


          Chociaż w twoim przypadku masz większe pole do popisu bo masz całą gamę zabawek
          typowo dziewczęcych. Julka już zasuwa z wózkiem i lalkami, a może kuchnię kup
          Madzi i Szymon będzie musiał się z nią dzielić. Ola dostała na 18 miesięcy
          kuchnię i już się bawiła.

          merlin.pl/frontend/browse/product/206,558599.html
          merlin.pl/frontend/browse/product/206,542316.html
          merlin.pl/frontend/browse/product/206,465278.html
          merlin.pl/frontend/browse/product/206,511697.html
          merlin.pl/frontend/browse/product/206,459343.html
          merlin.pl/frontend/browse/product/206,558291.html
          Ale moim zdaniem powinnaś jej kupować typowo dziewczęce zabawki. Lalki, wózek,
          kuchnia. Może skoczek no koń RODYY.
          • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.07, 15:18
            Miałam nie marudzić.......ale nie mam innego wyjścia <_< sad Zucha
            ma znów mega nawrót....... kaszle poprostu cały czas bez przerwy
            zaraz OSZALEJE!!!!!!
            W piatek byłam z nia w szpitalu bo miała robione testy
            skórne......... qrdee blaszka nic nie wykazały............mozna
            zgłupiec..........
            Wczoraj gnałam do laryngologa bo juz tak kasłała że pół nocy było z
            g lowy, kazał jej psikac do gardła i nosa Bioparoxem po którym nie
            ma zadnego efektu tylko chyba ja bardziej podrażnił............
            jedyne co dobre z tej wizyty ze pobrali wymaz z gardła i moze tam
            coś wyhodują........
            Jutro z rana gnam do przychodni niech decyduje lekarka czy nie
            trzeba się znowu do szpitala kłaść, ...............według mnie
            trzeba............

            Ja narazie kupiłam dla Julki prezent , wypatrzyłam Mate do tańca
            moga być z tym niezłe jajasmile
            www.allegro.pl/item267759407_promocja_mata_do_tanca_gra_na_cd_170_utworow_.html
            Dla Zuzi myslałam o piaskolinie.....
            www.allegro.pl/item266376397_bb_moon_sand_piaskolina_zamek_cobi_rekl_tv.html
            • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.07, 15:20
              Kata wielkie gratulacjesmile)))) Jak każą to leż i sie nie ruszajsmile))
              Trzymam kciuki zeby było wszystko dobrze. Odzywaj się w miare
              mozliwoścismile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja