Dodaj do ulubionych

bedziecie rodzić z M

02.11.06, 09:43
no my na pewno razem, przy pierwszym porodzie bardzo sie przydał, mimo, że
miał wielkie opory i mówił poczatkowo że nie da rady, tak teraz nie ma nawet
tematusmile) napiszcie jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • polka_80 Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 10:03
      my jeszcze o tym nie rozmawiamy, ale ja mam nadzieję, że tatuś jednak się
      zdecyduje razem ze mna powitać naszego synka

      pozdrawiam
    • misia9944 Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 10:19
      Ja sama bede rodzic, jakos nie chce tam meza, poza tym on by chyba umarł
      <haha>nienawidzi krwi itd smile ale mi to nie przeszkadza jak jeszcze w ciazy nie
      bylam to zawsze mowilam ze chce SAMA smile
      • magalik Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 10:25
        Tak, tak, tak!
        przy pierwszym porodzie bardzo pomogl i pewnie teraz tez tak bedzie. zreszta
        stosunek lekazy, poloznych tez jest z pewnoscia inny jak widza ze ktos trzezwo
        myslacy jest obok a nie kwiczaca z bolu kobieta z ktora tak na prawde wszystko
        mozna wtedy zrobic.
        • dakota123 Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 10:55
          Ja przyznam że nie wiem do tej pory!!Przy pierwszym porodzie nie było męża,to
          był nasz świadomy wybór.I jeszcze do niedawna byłam przekonana że i tym razem
          będę sama rodzić,że to sprawa wyłącznie babska.Ale powoli coś w głowie mi
          zaczyna dojrzewać że może jednak a i mąż zapodał ostatnio ten temat.A więc kto
          wie,pewnie wszystko okaże się tuz przed porodem!!
          • marti_ka82 Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 11:07
            zanim zaszlam w ciaze, juz o tym rozmawialismy, ja wowczas podchodzilam do tego
            pomysly sceptycznie... a moj m.. upieral sie, ze chce i koniec.. z czasem
            dojrzalam do tego, by zrozumiec, ze bedzie mi wowczas latwiej... tym bardziej,
            ze wiem, iz mojego krew i inne takie sprawy nie brzydza... poniewaz nieraz
            musial ratowac kogos w wypadku... no a ja sie bede czula pewniej... bo bedzie
            chociaz jedna dobrze mi znana osoba przy mnie smile no i jakby co moge sie na nim
            wyzyc tongue_out
            • shemsi1 polecam :) 02.11.06, 11:16
              mój poród trwał paręnaście godzin, więc bardzo sobie chwaliłam jego obecność.
              Dostalismy przytulny pokoik, i szło rozmawiać, mogłam się na nim wyżyć smile raz mu
              nawet przyłożyłam że okulary mu spadły big_grin (no co... nie zrozumiał terminu SKURCZ)
              Bo było tak:minuta spokoju, bezskurczowo i nagle juz czuje ze zbiera mnie skurcz
              i mówię iiiidzie.... a prawie było w korytarzu kroki słychać, a mój małż na
              to:Ale chyba tu nie wejdzie, bo drzwi zamkniete...
              A ja już go miałam w pełni tego skurcza, więc biednemu się oberwało, jak może
              nie rozumieć rodzącej...
              Na sali ogólnej (tam sie idzie na skurcze parte u nas), leżała tez dziewczyna
              która była sama i żal mi jej było strasznie. Jeszcze to była noc.
              On sobie strasznie chwali, twierdzi że może bardziej jest z małym związany i wie
              juz, że to nie jest takie HOP, urodzić dziecko.
              Wspomina najmilej chwilę, gdy jego syn wychodził z kanału rodnego, mówi, że to
              jak cud jest smile nareszcie widzisz swoje dziecko smile
              mały był sliczny, donoszony, krwi nie było, ani zadnych innych takich. Duzo
              czasu spedziłam na kibelku, praktycznie na nim rodziłam smile
    • nekokoneko Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 11:36
      mój mąż chce być z nami w tej ważnej chwili. cieszę się z tego bardzo, bo sama
      bym się czuła na pewno gorzej- z nim to tak jakoś bezpiecznie i w ogóle
    • minka2403 Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 11:38
      Powiedzcie, a jak to jest - czy do porodu rodzinnego konieczne jest ukonczenie
      szkoly rodzenia? Tzn. gdybysmy np. takiej szkoly nie skonczyli, a potem chcieli
      razem urodzic, to moga mi powiedziec: mezowi tu wejsc nie wolno?
      • shemsi1 u nas nawet nie pytali 02.11.06, 11:40
        a my żeśmy nie chodzili na szkołę rodzenia
      • mikaa25 Re: bedziecie rodzić z M 02.11.06, 11:57
        szkoły nie ale badania mąż musi zrobic - takie jakie wymagaja w danym szpitalu
        • shemsi1 musisz zapytać w swoim szpitalu 02.11.06, 12:11
          bo różnie wymagają, każdy szpital ma swoje zasady
        • marysiowamama badania? 02.11.06, 22:20
          To chyba zależy od szpitala o badaniach nie słyszałam nigdy, mąż musiał tylko
          zakupić ubranie ochronne i opłacić poród rodzinny.
    • marysiowamama RAZEM !!!!!!!!! 02.11.06, 22:29
      Przy pierwszej ciąży sprawę postawiłam jasno: "zacząłeś robotę i skończysz ją
      razem ze mną !". Nie miał wyboru za to kupe oporów. Przy czym już po, sam
      wszystkim opowiadał że następnym razem nie da sie prosić.
      Wpienia mnie takie gadanie że mąż nie chce bo brzydzi się krwi i może zemdleć.
      Kobity poczytajcie sobie jak postępuje poród. Najpierw najdłuższa część to
      rozwieranie szyjki. To najbardziej męcząca, boląca część, kiedy NIE MA KRWI a
      dobrze jest jak ktos może nas złapać za rękę lub pogadać. U mnie ta faza trwała
      kilkanascie godz.do tego w nocy. Umarłabym gdybam była tam sama.
      I umowe z mężem mieliśmy taka że jak zacznie się ta mniej przyjemna wizualnie
      część porodu(na szczęśćie najkrutsza), czyli wychodzenie dziecka może sobie
      wtedy wyjść, zrozumiem to, lub siedzieć tyłem do akcji. Skończyło sie tak że
      siedział przodem, wszystko widział, nie zemdlał, odcinał pępowinę o czym mi
      potem dokładnie opowiedział bo ja lekko odleciałam ze świadomoscią.
      • kania_kania Re: RAZEM !!!!!!!!! 03.11.06, 08:52
        A ja nie rozumiem podejmowania decyzji defaultem za kogos. Moj M od poczatku byl
        sceptycznie nastawiony. Ja sie nie upieralam, pokazywalam mu tylko, ile to daje
        matce i dziecku. Ostateczna decyzja nalezy do niego.

        Nie chodzi przeciez o to, zeby facet po PRZYMUSOWYM porodzie wyszedl i wrocil
        dopiero po odebranie zony z dzieckiem ze szpitala (przez kilka dni musi
        odreagowac szok, na ktory nie byl przygotowany). Tutaj nie ma kwestii tylko
        obawy przed widokiem krwi.

        Wiele kobiet odradza wspolne porody, bo od nia porodu nie bylo juz seksu a kilka
        miesiecy pozniej rozwod. Nie kazdy facet ma na tyle silna psychike, zeby takie
        wydarzenie nie odbilo sie na nim negatywnie. I dobrze, jesli umie zaprotestowac
        glosno.

        Mamy demokracje. Jesli kobieta nie chce rodzic sama, musi to uzgodnic z facetem
        PRZED poczeciem. I jesli on nie ma ochoty na uczestnictwo w porodzie (a ma do
        tego pelne prawo) to niech sie nie decyduja na dzieci.

        Moj, po przeczytaniu literatury, doszedl do wniosku, ze w sumie, przy porodzie
        moze byc. Jest swiadomy urazu, jakiego moze doswiadczyc (choc nie musi) i
        dlatego wolaby w ostatniej fazie umknac z pola widzenia. Na dzis dzien chce byc
        ze mna, zeby mi pomoc, fakt ogladania narodzin dziecka nie jest dla niego wazny.
        Byl ze mna w szpitalu, zapoznal sie z wygladem sali do porodow rodzinnych. Znam
        go i wiem, ze lubi miec wszystko zapiete na ostatni guzik. Wyglada na to, ze
        decyzje podjal, choc jeszcze oficjalnie mnie o niej nie poinformowal.

        Caly czas licze sie z faktem, ze moze spanikowac i ma do tego prawo.
        Uswiadomilam go, ze po takiej naglej panice moze zalowac decyzji nie
        uczestniczenia w porodzie do konca zycia. Tym bardziej, ze kolejne dziecko
        raczej nie wchodzi w gre.

        Tyle, ze ja mam zaciecie psychologiczne (wyksztalcenie kierunkowe do czegos
        zobowiazuje). I z M rozmawiam wprost. Mowie mu czego ja oczekuje i na sile
        wyciagam jego obawy i oczekiwania. Majac swiadomosc jego obaw wiem, na co moge
        sobie pozwolic.

        Ale chyba najbardziej cenie sobie fakt, ze 5 lat studiow wycisnelo na mnie
        pietno swiadomosci, ze KAZDY JEST INNY i nie da sie wszystkich podciagnac pod
        linijke. Splodzenie dziecka to cos innego, niz jego urodzenie. I o ile kobieta
        przygotowuje sie od obu wydarzen przez cale swoje zycie o tyle facet nie ma ani
        odpowiedniej konstrukcji psychicznej ani fizycznej, zeby uczestniczyc, w tym
        drugim. Moze pomoc, ale zmuszanie czlowieka, zeby robil cos wbrew swojej woli i
        przekonaniom... to IMO cios ponizej pasa.

        Kania
      • jusi82 Re: RAZEM !!!!!!!!! 03.11.06, 13:06
        zgadzam sie z toba marysiowamama!
        uwazam za żart jak mężczyzna twierdzi że on się boi porodu, brzydzi krwi czy
        nie wie czy da radę!!!!!!!!!!!!!!
        przepraszam to co on jest stworzony do seksu i podziwiania ładnego,umytego i
        ubranego maluszka.

        jak mój mąż powiedział kiedyś że sie trochę boi jak to będzie to powiedziałam
        że niech pomyśli co ja czuję-i wiecej nie było tematu, wszystkim od razu mówił
        że idzie ze mną.
        teraz jeszcze nawet nie poruszyliśmy ani razu tego tematu, ale myślę że mu sie
        nie zminiło.

        wiem ze moje poglady sa dość ostre ale naprawde tak uważam!
        pozdrowionka
    • reninka72 Re: bedziecie rodzić z M 03.11.06, 01:31
      Oczywiscie, nawet nie bylo takiej rozmowy. Przeciez to nasze wspolne dziecko,
      dlaczego maz ma czekac, zeby ja zobaczyc? Poza tym pomoc zawsze sie przyda, ma
      kto przynajmniej skarpetki podac. Moj maz jest tak zaangazowany, ze prawie sie
      obrazil, ze zapisalam sie sama na kurs karmienia piersia. On tez chcial smile
    • marganda Re: bedziecie rodzić z M 03.11.06, 02:32
      Tylko z M. Nawet namnie przychodzi do glowy inna ewentualnosc.
    • kania_kania Re: bedziecie rodzić z M 03.11.06, 08:58
      Dwoje dzieci urodzilam sama, na sali ogolnej. Wtedy porody rodzinne kosztowaly
      majatek i wymagana do nich byla szkola rodzenia (tez pieniadze niemale). Nie
      bylo nas stac, wiec sobie odpuscilismy.

      Co prawda jestem niereprezentatywna i czasy i byly inne, ale nie mam
      traumatycznych wspomnien. Urodzilam szybko, zszyli mnie porzadnie, nie bylo
      zadnych problemow.

      Nie mam oporow przed porodem sama, choc wolalabym w osobnej salce (w moim wieku
      jakies minimum intymnosci sie juz nalezy). Zanim zaszlam w ciaze rozmawialam z
      mezem, opowiadalam mu o poprzednich porodach. Wie, ze ma prawo wyboru. Chetnie
      czyta literature mowiaca za i przeciw. Ma swoje obawy, ktore znam i ktore biore
      pod uwage, bo sa wazne dla nas obojga.

      Chialabym rodzic z nim, ale wazne jest dla mnie, zeby to byla jego decyzja, zeby
      on tez chcial a nie byl tam na sile i wbrew sobie. Na dzis dzien wyglada, ze
      chce. Nawet ewentualny kontrakt za granica rozwaza w kategoriach mojej ciazy,
      porodu i pologu.

      Jak bedzie - zalezy od niego. On wie, ze mnie na tym zalezy, ale wie rowniez, ze
      zalezy mi na jego wlasnej decyzji. W razie czego mam zaklepana polozna, wiec
      sama nie bede. Nikogo innego (poza polozna i M) nie wyobrazam sobie przy porodzie.

      Kania
      • dakota123 Kania 03.11.06, 10:52
        Jesteśmy w mniejszości ale poglądy i doświadczenia mamy takie same.Julkę też
        urodziłam dość dawno (ma skończone 8 lat) i tak jak pisałaś porody rodzinne
        wtedy były luksusem na który my w danym momencie nie mogliśmy sobie pozwolić.Ale
        nie tylko o kwestię finansową chodziło.Świadomie oboje podjęliśmy decyzję że
        urodzę sama i nigdy żadne z nas jej nie żałowało.Poród miałam ekspresowy,położna
        (nieopłacona) b.dużo mi pomagała i naprawdę nie mam na co narzekać.
        A teraz powoli coś w nas pęka choć ja jeszcze na początku ciąży zakładałam że
        znowu rodzę sama.Ale może by tak...Mąż też dużo o tym nie mówi ale podczytuje mi
        książki i gazety n/t porodu,wypytuje.Oczywiście decyzję podejmiemy wspólnie,oboje.
        P.s.A z tym wiekiem tak nie przesadzajwink)Z tego co pamietam ten sam rocznik
        jesteśmy a ja czuję się dalej jak 18-tkawink))
        • kania_kania Re: Kania 03.11.06, 15:08
          Najbardziej przydatny przy porodzie jest facet, ktory ma motywacje i chec zeby
          tam byc. I nic tego nie zmieni... Dlatego ciesze sie, ze moj M wykazuje
          zainteresowanie, ze wazne sa dla niego szczegoly, ze pilnuje terminow, bo to
          znak, ze motywacje ma.

          Ciesze sie, ze sie czasy na tyle zmienily (jak rowniez moj status majatkowy), ze
          moge sobie pozwolic na pewne "fanaberie" smile))

          Szczerze mowiac, to juz sie nie moge doczekac, choc wiem, ze pozniej bede
          marzyla, zeby znow byc w ciazy tongue_out

          Kania
    • novinka_78 Re: bedziecie rodzić z M 03.11.06, 13:20
      Tak, małżowinek mój chce być przy porodzie, mówił o tym od zawsze, tzn długo
      zanim nawet bobas był w planach. Cieszę się z tego, bo chyba będę czuła się
      bezpieczniej. Nasi znajomi tatusiowie, którzy byli przy narodzinach swoich
      pociech bardzo sobie chwalą to przeżycie choć wiem, że są osoby, które mają
      inne opinie.
      • niunka24 tak:-) 03.11.06, 18:51
        Chociaż mąż się trochę obawia, to wiem,że chce być ze mną,a mi także bardzo
        zależy na jego obecności!
        pozdrawiam,
    • annazmaria Re: bedziecie rodzić z M 03.11.06, 22:02
      w sumie chyba oboje nie wyobrażamy sobie inaczej niż razem - zanim jeszcze
      byłam w ciązy, mój mąż zawsze powtarzał że 'jak tylko będe chciała' to będzie
      ze mną - on nie czuje się pod presją, a ja wiem że go do niczego nie zmuszamsmile
      • gitara13 Re: bedziecie rodzić z M 04.11.06, 00:06
        Oczywiscie smile
        Maz byl ze mna przy narodzinach pierwszej corci i pieknie to wpomina smile
        teraz tez chcemy przezywac to razem smile

    • aniulka-c Re: bedziecie rodzić z M 04.11.06, 14:21
      Jasne że tak, gdyby nie mąż ciążko byłoby przy pierwszym porodzie, bardzo mi
      pomógł. Teraz nie wyobrażam sobie innej opcji.
    • bocianowa Re: bedziecie rodzić z M 05.11.06, 22:35
      My oczywiście Razem smile
      Przy pierwszym porodzie mąż uczestniczył, to była jego własna decyzja, był
      wzruszony i szczęśliwy. Od momentu, kiedy dowiedział się, że jesteśmy w ciąży
      oczywistym było dla niego, że będziemy rodzić razem.
      Mój M, od pierwszych dni ciąży, jednej i drugiej, "czynnie" w niej uczestniczy,
      jak i od pierwszych dni pojawienia się na świecie córki, "czynnie" uczestniczy
      przy jej opiece i wychowaniu, za co go baaaaardzo cenię i kocham...Buźka dla
      Niego WIELKA..!!!! Mam nadzieje, że będzie tak zawsze.smile
    • mo1717 JAK NAJBARDZIEJ TAK!!! 06.11.06, 10:31
      Przy pierwszym porodzie był, przy tym oczywiście też będzie smile
      Małż uważa ze gorsza i bardziej stresująca jest nieobecność przy porodzie, więc na pewno bedziemy rodzić razem smile
    • mikaa25 Re: bedziecie rodzić z M 06.11.06, 10:43
      kurcze uraz psychiczny - czemu od razu tak ostro. Przeciez facet moze byc tylko
      przy skurczach nie musi byc od razu przy samym porodzie, moze nie zobaczyc ani
      deka krwi- a przeciez wtedy jest kobiecie najbardziej potrzebny. Przy parciu ma
      przy sobie calą brygade. A intymnosc nalezy sie kazdemu bez wzglegu na wiek...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka