Dodaj do ulubionych

WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • enta1 kuba mistrz! 25.01.04, 12:44
      wiecie co bunisław zrobiła przed chwila? usnął przy jedzeniu. niby nic takiego, dzieci tak mają, on też zasypia przy butelce, ale teraz zasnął przy ... łyżeczce!wink zeżarł trochę zupki i normalnie zasnął w trakcie. a myślałam że mam dziecko bez poczucia humoru!wink
      renata
      • katarzyna.br Re: czuję się dołączona 25.01.04, 16:44
        Dziękuje za miłe slowa, czuję się dołączona, chociaż nie jestem na bieżąco. Ja
        nadal karmię swoją dzidzię piersią a tu widzę, że wiele mam wprowadza już nowe
        pokarmy. Lekarz mi powiedział że mogę już w 4 miesiącu podawać soki
        (marchewkowy i buraczkowy)bo dziecko może mieć anemię. Gdzie indziej czytam że
        dzieciom karmionym piersią nie należy wprowadzać zbyt wcześnie innych pokarmów.
        Sama nie wiem.

        Widzę że wiele Mam wraca do pracy, mi też się skończył urlop macierzyński, ale
        nie wracam do pracy, chociaż mam chętną opiekunkę - moja mama straciła pracę i
        z chęcią zajęła by się Niną.
        Na początku ciąży myślałam że wrócę do pracy zaraz po urlopie ale zmieniłam
        zdanie, nie mogę zostawić dzidzi na 2 godziny a co dopiero na cały dzień. Ale
        mogę sobie pozwolić na zostanie w domu, chciałabym pobyć z nią jeszcze parę
        miesięcy. Trochę boję się o swoją pracę (pracuję jako prawnik w jednym z
        Ministerstw)ale mam nadzieję że nadrobię zaległości. Ponadto staram się być na
        bieżąco w temacie którym się zajmuje (osoby niepełnosprawne).
        Niestety nie można robić dwóch rzeczy naraz, bo najchętniej to bym chciała być
        w dwóch osobach żeby jednocześnie i pracować i zajmować dzidzią.

        A tak na marginesie to chciałabym zapytać co potrafią już robić wasze dzidzie,
        mam nadzieję że moja Ninka dobrze się rozwija. Niedawno zaczęła śmiać się na
        glos - co mnie wielce uradowało, przewraca się na boczki ( ale jeszcze nie
        potrafi z plecków na brzuch), zadziera wysoko nóżki a przede wszytskim wkłada
        sobie wszytsko do buziaka - co skończyło się połknięciem kilku różowych nitek z
        kapy - co od razu było wiadać w kupce - ale strachu się najadłam że ją to
        podrażniło - mam nadzieję że już wydaliła wszytskie różowe niteczki.

        Pozdrawiam
        • karolka_1 Wszystko co dobre sie szybko kończy :( 25.01.04, 20:02
          Witajcie,
          z żalem opuszczałam dzisiaj Kołobrzeg sad
          Najchętniej zostałabym jeszcze tydzień. Dominika sprawowała sie świetnie.
          Spacerowałyśmy sobie po plaży - morzy nas nie odstraszyły. Kąpałysmy się w
          basenach solankowych - nie wiedziałam, że tak świetnie zareaguje na wode, wogóle
          sie nie bała. Jednak 40 minut to już dla niej za dużo, póżniej jest ryk w szatni
          i tęskonta do butelki.
          Część Waszych postów już nadrobiłam, zostało mi jeszcze kilka - zaraz będe
          czytała dalej smile
          Magda współczuje Tobie i Stefowi takiej ospy. Dobrze, że macie ją już za sobą.
          Oglądałam w tygodniu dokoment na temat opiekunek w Wlk. Brytanii i zamarłam.
          Rodzice opowiadali o swoich opiekunkach i o tym jak póżno doszli do tego, że ich
          dzieci są bite i gnębione przez nie. Teraz sie boje, za parę dni mam iśc znowu
          do pracy...Na co zwracacie uwagę zatrudniając opiekunkę?? Lepsza studentka
          pedagogiki czy taka ciocia-babcia?? Jak sprawdzałyście te, które
          zatrudniłyście?? Proszę o pomoc bo zostało mi niewiele czasu...sad
          Pozdrawiam
          • jasko_mama Niedzielny wieczór :-) 25.01.04, 22:03
            Hej!
            Fajnie, ze jest nas wiecej – witaj Katarzyno!
            Aneta u nas z kupkami to jest różnie, najpierw do 3miesiąca robiła w każdą
            pieluszkę, potem nagle przestała (aż było dziwnie z taka czysta pieluszką!) i
            robiła co 5-6 dni, i tak zostało (no male wyjatki, np. przed choroba znowu
            często, sluzowato przez parę dni). A jakie smierdziuszki te kupy rzadko
            robione! sad i bączki przy nich tez... i konsystencja tak jak mówi Magda
            pasztetowa zółto-brązowa. Jak byłyśmy w szkole rodzenia na spotkaniu po
            czterech miesiacach to musiałam z małą stać na uboczu jak puszczała bąki, bo
            nikt by nie uwierzył, że potrafi takiego skunksika stworzyć... A co do
            jedzenia to ja jem wszystko praktycznie od poczatku, może stad te odorki?
            Małej nigdy nic nie było, więc powoli zaczęłam zwiększać i róznicować dawki i
            jem bez żadnych ograniczeń. Współczuję mamom, które muszą trzymać drakońską
            dietę bezmleczną. Czy nawet nie możecie posmarować kanapki masełkiem? pewnie
            nie – straszne!!!
            Fajnie Karolka, ze wypoczęłaś. Przynajmniej masz siły do poszukiwania
            opiekunki i do pracy. Ja myślę, że najlepiej znależć jakąś osobę, ktora już
            opiekowała się dzieckiem, np. Twojej znajomej i jest godna polecenia. Chyba
            lepsza ciocio-babcia choć trochę znana niż ktoś obcy. U nas w pracy to
            dziewczynom zawsze udało się znależć zaufaną opiekunkę z polecenia, ale w
            małym mieście to wszystko jest łatwiejsze do ogarnięcia, bo zawsze ktoś coś
            słyszał o tej osobie. W tym przypadku plus życia na prowincji. Trzymam kciuki
            za poszukiwania.
            Brawo za pioseneczki dla dzieci! Opieka nad maluchami rzeczywiście wyzwala
            kreatywność. Amanda uwielbia jak śpiewam, najczęściej wtóruje radiu, chociaz
            Bozia nie obdarzyła mnie słuchem. Ale trzymam Cię Magda za słowo, że
            nadwrażliwość na dzwieki zwiastuje słuch muzyczny. Może ucho zdeptane przez
            słonia nie jest jednak cechą dominującą...
            Wiola, Renata moja córcia ostatnio tez zrobiła się wymagajaca w opiece. Długo
            nie poleży sama, musi kogoś widzieć i to blisko! Mam nadzieję, że przejściowo
            i jak będzie siedziała to sie zmieni. No i już wyraźnie boi sie obcych.
            Odwiedziny cztery miesiace starszego brzdaca naszych przyjaciół wprawiła ją w
            histeryczny płacz prawie nie do opanowania. Az strach pomyślec co będzie za
            chwilę.

            pozdrawiam serdecznie
            Basia

            • martael Re: Niedzielny wieczór :-) 26.01.04, 00:29
              O jeju,
              zdaje się moment mnie tu nie było, a tu tyyyle nowych wiadomości. Ja też miałam
              zabiegany weekend: porządki, goście, goście… A teraz właśnie wróciłam z kina.
              Siostra męża zaopiekowała się Guminiem, a my (tzn. ja i Szymon-mój mąż)
              wybraliśmy się na długo odkładany „Powrót króla”. Hmm. Mnie się podobało. Szymon
              stwierdził – nuda. Ale on jest wielkim fanem Tolkiena. Trzy tomy „Władcy”
              obrócił już ze cztery razy i ogólnie trochę się marszczy na tę całą kinową
              adaptację. Ja niestety (hm, może stety smile) utknęłam w „Dwóch wieżach” i dalej
              ani w ząb, więc dalsze wydarzenia i samo zakończenie były dla mnie po części
              niespodzianką (He, he w sumie happy end i tak przewidywalny…wink . Abstrahując do
              samego filmu: moja dzisiejsza wyprawa do kina była moją największą wyprawą od
              urodzenia dziecka w ogóle. Trzy i pół godziny mnie nie było. Zostawiłam kaszkę –
              zjedzona. Odciągnęłam mleko – wypite. Zuch chłopak. Zasnął sam. Tylko ja mam
              teraz w miejscu cycek dwa kamienie ;-(. No ba, w końcu jest to produkcja
              dostrojona do jego potrzeb – i jego nieustannego ssakowania.
              Wracając do spraw dziecięco-alergicznych: Ja nie jem na razie również ani
              żółtego sera ani jogurtów. Po jogurtach był u nas też wysypkowy Armagedon. Masło
              też obowiązkowo roślinne, nie zawierające serwatki (miałam gdzieś wykaz takich
              maseł skopiowany z forum „Alergie dziecięce”, ale na pewno jest to np. niebieska
              Delma).
              Nie mam pojęcia jak się gotuje takie kleiki. Sinlac można przygotować na lekko
              ciepłej przegotowanej wodzie albo mleku. Po prostu się wsypuje, miesza i gotowe.
              Asia_z – Super, to mamy tu Gucia i Krzysia - astrologicznych bliźniaków. Gucio
              urodził się w Warszawie na Solcu o 6.15 rano
              Jasko_mama – A wiesz, że mój Gumi też tak tarmosi uszko jak Twoja Amandzia. Aż
              się śmiejemy z niego: „Co tam Guciu, masz jeszcze uszko? Może sprawdzisz czy je
              masz. A może już uciekło?” Prześmiesznie to wygląda jak je sobie i tak miętoli
              swoje uszko paluszkami.
              Dzoaśka – Aaa. Wilanowska. A widzisz, na to to bym nie wpadła. Kiedyś mieszkałam
              na Grochowie koło RKS Orzeł. Miłe mam wspomnienia z tego miejsca i okresu (pięć
              lat temu poznałam tam mojego obecnego męża smile) I tak mi się grochowsko ten
              basen „pod orłem” skojarzył.
              Katarzyno – Cześć i czołem. Znam Cię „z widzenia” z innych „forumów”. Miło Cię
              spotkać i tutaj.
              Gagarin-Agnieszko – Mój Gustaw też ostatnio piszczy. „Baba” mu się jeszcze nie
              wymknęło. Ale te piski są po prostu nieziemskie. Jakby się skubany z jakąś obcą
              cywilizacją kontaktował.
              Witka – No i jak czuł się Dimka po tym brokule? Ja próbowałam na Guciu brokułek
              dwukrotnie i za każdym razem wieczorem był płacz i prężenie się. W końcu
              zrezygnowałam i założyłam, że to chyba jednak ten brokuł był podstępnym winowajcą.
              Młodamama – Cześć „biznesłoman”smile Z całego serca życzę Ci powodzenia w
              przedsięwzięciu. Trzymaj się.
              Kończę już dziewczyny, bo głowa mi się zaraz osunie na klawiaturę. Z pewnością
              ominęłam kilka spraw, ale wpadnę tu niebawem i się poprawię.

              PS. A kupy to u nas są po żelazie takiego kalibru, że jak Gustaw narobi, to
              trzeba wietrzyć całe mieszkanie. Trzeba szybko na wdechu pieluchę w dwa wory i
              najlepiej jak ją migiem na dół do śmietnika.Teraz już przywykłam, ale jak po raz
              pierwszy zobaczyłam to czarne cuchnące paskudztwo, które mój synek zrobił, to
              tak osłabłam, że myślałam, że nie dokończę przewijania. Rany jak ja się cieszę,
              że żelazo już tylko trochę i już koniec podawania!

              Jeszcze raz czołem
              Marta

              • gagarin3 Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 09:49
                Cześć Babeczki!
                Jestem bardzo szczęśliwa... Dzisiaj skoro świt mieliśmy umówioną wizytę w poradni rehablitacyjnej. Na termometrze -15, ale co tam... Pani rehabilitantka okazała się przeuroczą i przesympatyczną osobą - to miła odmiana po tych wszystkich przejściach z pracownikami służby zdrowia. No i okazało się, że Piotruś rozwija się znakomicie, a nawet wyprzedza równieśników o jakieś dwa miesiące. Są drobne nieprawidłowości, które zresztą sama zauważyłam - tzn. tendencja do zaciskania piąstek i przechylanie główki w lewą stronę, ale to wszystko jest do skorygowania i to bez większego zachodu. Mamy się zgłosić za dwa miesiące - ale tylko dlatego, że mały jest pod opieką neurochirurga. Ufff... Tak sobie myślę, skoro rozwój jest w porządku i główka rośnie, to może będzie dobrze... Tak mi lekko na sercu, żeby jeszcze badania, które nas czekają za niecały miesiąc tak dobrze poszły...
                MAGDA - noce różne są, czasami niespokojne, choć pobudek z powodu smoczka mniej, bo Piotrek coraz częściej potrafi sam go umieścić w swoim otworze gębowym... Nadal dwa karmienia, czasami zasypia od razu, a czasami o 4 (godzinine samobójców, jak pisała kiedyś Szymborska) przejawia wielką ochotę do zabawy i głośnych monologów...
                KAROLKA witaj w szarej rzeczywistości! I tak jesteś szczęściarą, taki wyjazd z pewnością pozwolił Ci naładować akumulatory na dłuższy czas. Mnie powoli dopada chandra, bardzo niskie temperatury i śnieg po pas - spowodowały, że nie mogę wychodzić z domku, co mnie bardzo frustruje.
                Ja tez oglądałam ten straszny dokument o strasznych brytyjskich opiekunkach. Z pewnością to były same skrajne przypadki, ale dla mnie to kolejny argument "za" żłobkiem... Tyle jeszcze chciałam do Was napisać, ale wszystko wyleciało mi z głowy - to chyba z radości! Może o kupkach?! Hi hi, Piotruś, który od urodzenia je NAN HA robi paskudne zielone kupki. Choć od wprowadzenia jabłuszka coś w tym temacie powoli zaczęło się zmieniać. Próby podania mu jakiejkolwiek kaszki, czy kleiku zakończyły się fiaskiem... Pozdrawiam gorąco z mroźnego południa...
                Agnieszka
                • magda6811 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 11:48
                  GAGARINIE, jaki ładny poranek nam podarowałaś! Jak ja się cieszę...Choć
                  przyznam, że byłam spokojna. Z Twoich opisów jasno wynika, że Piotruś wyprzedza
                  normy o wiele tygodni, a już mówienie "ba,ba,ba..." to naprawdę rewelacja! On
                  po prostu postanowił Ci wynagrodzić te wszystkie przejścia i uspokaja Cię, jak
                  porządny, kochający matkę syn!
                  KAROLKA - jak dobrze, że pojechałaś! Ja też miałam ten sam dylemat - jakiej
                  opiekunki szukać. Zarówno przy Agatce, jak i teraz znajomi polecali mi akurat
                  młode dziewczyny i teraz jestem zwolenniczką takiej opcji. Nasza Lidka bawi się
                  właśnie za scianą ze Stefem (chcę, żeby regularnie się cały czas widywali pod
                  moim okiem zanim jeszcze pójdę do pracy, bo to teraz jest świetny wiek na takie
                  zapoznania) a ja - jak widzicie - "pracuję". Lidka jest akurat studentką
                  pedagogiki, ale to nie miało wielkiego znaczenia przy wyborze. Jest po prostu
                  b.dziewczęca, jeszcze ma w sobie to "coś" z dziecka, tak że jak ją poznała
                  Agatka to ni chciała potm iść do przedszkola tylko z nią grać w różne gry. Ja
                  trochę sę obawiam starszych pań, no chyba że znajdzie si taką trzecią
                  babcię...tylko jak to wyczuć?
                  GAGARINIE - przyszła mi do głowy jedna myśl - piszesz, że Piotruś jest
                  niejadkiem, ale może on ma jakieś kłopoty z trawieniem tego mleka? W jakim
                  stopniu pomaga jabłuszko?
                  BASIU - Stef miał dokładnie takie same śmierdzące objawy załatwiając się raz na
                  tydzień. Przyznam, że to jednak jest najlepsze, co może być - takie kupy (bąki,
                  to już objaw uboczny) to książkowy wzór, pozazdrościć. Może i my wrócimy kiedyś
                  do tych złotych czasów...
                  Odpowiadając, co Stef potrafi - nowość - usilne przewrotki na brzuszek, czasem
                  wychodzi, czasem trzeba pomóc. Znacznie bardziej interesuje go w tę stronę niz
                  z brzuszka na plecki. Przekłada zabawiki, bawi się nawet małymi wiszącymi
                  sznureczkami, ćwiczy wkładanie, ale raczej głównie wyjmowanie smoczka, ktory
                  jest tylko zabawką; wyrywa się do siedzenia i ma już łaskotki. Na głos smieje
                  się najchętniej gdy się go straszy, takie strachy na lachy to jego ulubiona
                  zabawa. Potrafi też zaczepiać - głównie tatusia, który zajmując się nim lubi
                  oglądać telewizję albo czytać - wtedy syn woła go, zagaduje i posyła usmiechy,
                  żeby tylko zwrócić na siebie uwagę. Aha, "uczłowieczył" się już dzieki siostrze
                  (to z "Tytusa...") - ogląda z nią bajki.
                  Pozdrawiam wszystkie wrześniówki
                  • jasko_mama Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 12:13
                    Hej!
                    Witam porannie, wyjatkowo o tej porze.
                    Ciesze sie, że takie miłe informacje od rana-brawo Agnieszko, a własciwie
                    Piotrusiu!!! Wszystko będzie w porzadku, jestem pewna!
                    Mnie tez przygnębiaja te niskie temperatury. Kto to widział minus 15 stopni i
                    to niedaleko morza! Najgorsze to tkwienie w domu – spacerek to jednak swietne
                    odpręzenie w monotoni dnia. No i sen popołudniowy nie tak, wszystko sie
                    rozregulowuje. Brr byle do wiosny.
                    Marta tez chciałam się wybrać do kina w ten weekend, ale jakoś nie wyszło.
                    Trochę rodzinnych spraw i już zabrakło czasu. My zamierzaliśmy obejrzeć „Zmruż
                    oczy” – pewnie będzie jeszcze okazja.
                    Ja na szczęscie nie widziałam tego dokumentu o opiekunkach, ale wyobrażam
                    sobie, ze był okropny. Tak to napewno wyjatkowe sytuacje, bo przecież nikt nie
                    nakręciłby filmu o świetnych nianiach, ciociach, które długo odwiedzają
                    wychowywane przez siebie pociechy i utrzymują kontakt z rodziną – pewnie byłby
                    po prostu nudny. Tak to juz jest, że najbardziej reporterów przyciągaja
                    sensacyjne, drastyczne zdarzenia, bedace najczesciej ułamkiem procenta
                    wszystkich wydarzeń. A nawiasem mówiac to złobek chyba rzeczywiscie nie jest
                    taki zły. Niestety u na w miescie nie ma już takiej placówki... i tylko jedno
                    przedszkole przyjmuje dwulatków. To wada życia w małym mieście. jakoś tak
                    ostatnio co rusz wychodza to wady, to zalety zycia w malej miejscowosci, chyba
                    zaczne pracowac nad bilansem smile

                    pozdrawiam
                    basia
                    • abepe Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 14:12
                      Dzień dobry!
                      Takie poniedziałki rzeczywiście udane.
                      Gagarin – dołączam się do gratulacji dla Piotrusia - Bohatera Dnia, a może
                      nawet Tygodnia. (poprzedni chyba należał do Magdy i Stefa). Nieważna wielkość
                      główki – ważne postępy w rozwoju. Grześ też miał stosunkowo małą- 33 cm przy
                      urodzeniu, a ja miałam powód do niepokoju, bo gdy zaszłam w ciążę miałam
                      końcówkę zachorowania na cytomegalię i musiałam być pod opieką Instytutu
                      Medycyny Morskiej i Tropikalnej (jak nasi żołnierze wracający z Iraku). Jednym
                      ze skutków cytomegalii jest małogłowie. Chciałam USG przezciemiączkowego ale
                      szef neonatologii, bardzo doświadczony i poważany lekarz odradził – stwierdził,
                      że widać po dziecku, że się dobrze rozwija i już. I miał rację – leży tu obok
                      moje maleństwo, które właśnie odzyskało ludzki głos i nadaje „ga-pa-ba-du-pe-
                      ple-da ta” itd. Fajnie, że chce poleżeć choć chwilę, bo poprzednie dwa dni jak
                      tylko czuł, że się go zbliża do pozycji horyzontalnej rozpoczynał protest-song.
                      Fotelik – tez niewygodny. Straszny ostatnio powód do frustracji – brak
                      możliwości złapania za rękę tego chłopca, który odbija się w lustrze (dlaczego
                      tylko stukam w zimna taflę?)
                      Ale teraz wołam mamę – pobaw się ze mną, byłem grzeczny!
                      Aneta
                      • agapolo Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 16:52
                        Cześć Dziewczyny!

                        Ja też kocham takie poniedziałki.
                        Agnieszko- Gagarin tak bardzo się ciesze że u Piotrusia wszytsko dobrze, oby
                        tak dalej a już wkrótce zapomnimy o wszystkich naszych troskach, lękach i
                        żalach.
                        My byliśmy dzisiaj na pierwszej i chyba przedostaniej rehabilitacji!
                        Pani doktor jak zobaczyła Patryka po pierwsze nie mogła się nadziwić że ma
                        dopiero 4 misiące a taki duży i trzy razy się o to pytała. Po drugie nie mogła
                        się nadziwić co ten pajac pan magister rehabilitant z CZDiM powynajdywał u
                        Patulka. Stwierzdiła, że asymtria prawie niwidoczna, dziecko rozwija się
                        idealnie a wręcz potrafi robić rzeczy które ma umieć za 2 misiące i naprawdę
                        doszukiwała się wszystkiego a znalazłyśmy tylko troszkę gorszą pracę prawej
                        raczki od lewej i mamy ją ćwiczyć. Ot tyle! A ja byłam cała w strachu, płaczu
                        i Bóg wie czego jeszcze bo jakiś, nie napiszę kto nastraszył mnie nie wiadomo
                        czym! Ale uwierzcie kamień spadł mi z serca.

                        Od wczoraj jemy a właściwie pijemy kleik ryżowy, butelką przez smoczek do
                        papek. Patuś jest zachwcony i wyraźnie mu smakuje. Poza tym wczoraj po 7
                        godzinnym czuwaniu dzisiejsza noc byla calutka przespana od 23:00 do 6rano,
                        jedzonko i dalej spanie do 9:00. Miło wstać taką wypoczętą, choć niestety
                        wizyta u rehabilitatki bardzo mnie stresowała.

                        Karolka witaj serdecznie! Dobrze że przed pójściem do pracy naładowałas
                        energię. Myślę że w wyborze odpowiedniej opieki dla Malutkiej pomoże ci
                        matczyna intuicja, choć na pewno referencje nie zaszkodzą. Choć z mojego
                        punktu widzenia byłby chyba lepszy ktoś zaprzyjaźniony.

                        Pozdrawiamy was serdecznie.

                        Agnieszka i Patryczek.

                        • martael Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 17:39
                          Cześć,
                          No właśnie: ja też kocham takie poniedziałki! Gustawo fiknął dzisiaj na
                          brzuszek. Dwukrotnie! Nie macie pojęcia jak jestem z niego dumna. I znów ćwiczę
                          z zapałem tak jak na samym początku, bo widzę, że to jednak przynosi efekty.
                          Gagarinie – cieszę się, że z Piotrusiem wszystko w porządku. Nie mogło być
                          inaczej, oczywiście. Ale to miło spotkać na swojej drodze kompetentną
                          rehabilitantkę, która rozwieje Twoje wszystkie wątpliwości, prawda? Wydaje mi
                          się, że ja też mam taką smile
                          Abepe – Guciowi głowa też przy urodzeniu mierzyła 33 centymetry. No proszę, a
                          mnie się taka ona duża wydawała. Aż się przejmowałam. I co ja bym dała, żeby
                          moja Gucina przemówiła w końcu „po ludzkiemu”. A tu ciągle tylko
                          piiiiiiiiiiiiiii, iiiii, miiiiiiii popiskuje nam nasz Gacek Wielkouch
                          Agapolo – Gratulacje dla Ciebie i Patryczka. Zuch chłopak! Smutki precz!
                          Nadchodzi nowa słoneczna Patryczkowa era smile

                          Wydaje mi się, że widziałam kiedyś ten dokument o opiekunkach. Faktycznie,
                          okropieństwo, ale zgadzam się z Basią, że jest to dobry temat do wstrząsającego
                          dokumentu, który tak naprawdę jest jakimś ułamkiem świata wydarzeń. Tak jak i
                          między ludźmi – wszędzie trafiają się dobrzy i źli. Najczęściej mówi się
                          natomiast o skrajnościach: o świętych i o psychopatach. Ja we wczesnej
                          podstawówce (klasy 1-3) miałam wychowawczynię – sadystkę. Lała chłopców po tyłku
                          drewnianą linią aż szedł kurz. Szarpała dzieci za włosy. Naśmiewała się ze
                          słabszych uczniów, krytykowała złośliwie jedne dzieci przy drugich,
                          terroryzowała nas psychicznie tak, że donosiliśmy jej na siebie jak zaszczute
                          pieski. Była straszna i cała szkoła przed nią drżała. Nasi rodzice bardzo
                          liczyli się z jej zdaniem. Nikt nigdy nie ingerował w szkole, że poniżono lub
                          zbito jego dziecko. I szkoda, bo babsko straciłoby może pracę. Traf chciał, że
                          niedawno będąc w domu rozmawiałam o niej ze znajomą i dowiedziałam się
                          przypadkiem, że moja była nauczycielka niedawno zmarła. Dowiedziałam się też
                          sporo o jej życiu prywatnym – życiu kobiety terroryzowanej przez męża,
                          alkoholiczki itd. Ale pomimo to, że dawno już jej wybaczyłam, wcale nie było mi
                          jej żal. Byliśmy przecież tacy mali i tacy bezbronni. A ona pomimo to wybrała
                          nas na swoje ofiary. I katowała nas do upadłego, straszyła i gnębiła. Mam
                          nadzieję, że mojemu dziecku nie będzie dane spotkać na swojej drodze takiej
                          sfrustrowanej baby (albo sfrustrowanego dziada). Jeżeli ją spotka – z pewnością
                          nie pozostanę obojętna.
                          Hm, trochę nasmuciłam
                          Ale i tak kocham takie poniedziałki!

                          --
                          Pozdrawiam,
                          Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
                          • karolka_1 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 21:05
                            Och, jak miło w miłym Towarzystwie rozpocząć nowy tydzień smile
                            Brawo dla Piotrusia i Gagarina smile
                            Abepe Dominika też od kilku dni usilnie stara się zaznajomić z dziewczynką z
                            lustra smile Uśmiecha sie do niej a jak ta odpowie uśmiechem to chowa sie
                            szybciutko w moich rmaionach i udaje, że sie wstydzismile
                            Magda tak jak Stef Domino upomina się o kontakt z tatą, który nie weidzieć
                            dlaczego jak ma zając sie dzieckiem także czyta albo ogląda telewizję - chyba
                            większośc tatusiów tak masmile
                            Tak sobie czytam o tym, że Wasze maleństwa(?) wink przewrotki robią i mi smutno -
                            mąż mi tylko przypomina, że Miśka z całego towarzystwa najmłodsza i nie mam
                            panikować...Mała tylko robi mostek albo wygina głowę i sie zaczyna złościć bo
                            pozycji zmienic nie może. Uwielbia ostatnio siedziec w leżaczku i obserwować
                            świat, najcheniej obserwuje mnie jak coś robię w domu.
                            Jutro przychodzi opiekunka - mam niecałe 4 dni na to, żeby Dominika
                            przyzwyczaiła się do niej. Pocieszam się, że to tylko dwa dni w tygodniu po 4
                            godziny. Pozostałe dni będą należały do babci smile
                            Hm, tak się ostatnio zastanawiałam czy to normalne, czy ja jestem
                            przewrażliwiona - swojej mamie ufam i dziecko z nią mogę zostawić. Jeśli chodzi
                            zaś o teściową to mam do niej brak zaufania i boję sie jej dac dziecko nawet jak
                            jestem obok...sad
                            Norma to czy mam już iść się leczyć?

                            Pozdrawiam smile
                            • b.marta Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:06
                              Hej, dziewczyny
                              ja tak postaram się jak najszybciej, bo Matylda wcina pięści, więc zaraz będzie koncert.
                              Zaglądałam na forum, jednak nie mogłam nic skrobnąć, bo korzystałam tylko z przerw gdy mój mężuś leciał do kibelka. Teraz na szczęście jest w pracy, więc mogę troszkę popisać.
                              Przede wszystkim gratulacje dla GAGARINA i AGAPOLO a w sumie to dla waszych chłopaków. Piotrusiu i Patryczku GRATULUJĘ, jesteście zuch chłopaki, i żebyście jak najwięcej tak cudownych dni darowali swoim mamusiom.
                              Odnośnie małej główki przy narodzinach to moja kruszynka miała 32 cm. I cały czas jej główka sprawia wrażenie małej, każdy kto widzi moją kruszynkę w kombinezonie mówi: "ojejku, jaka ona malusia". Zaraz po zdjęciu kombinezonu słyszę: "jaki fajny pulpecik, ale fajne pusie", a podczas przewijania: "Boże, ona jest naprawdę strasznie tłusta" smile)) A ja i tak kocham moją córę i dla mnie jest najlepsza, najgrzeczniejsza i wogóle naj... na świecie.
                              KAROLKA_1 nie przejmuj się, że mała nie robi przwrotów. W końcu jest najmłodsza, Twój mąż ma rację, a jak znowu będzie Ci smutno to pomyśl sobie, że moja Matylda jest starsza a nawet na mostek nie ma ochoty. Leży jak kłoda, wczoraj zrobiła dziką awanturę, ponieważ nie mogła "siłą woli" złapać misia. Trochę się nad nią "znęcaliśmy", bo nie chce nawet wyciągać łapek po zabawki. Postawiliśmy misia troszkę dalej od niej i czekaliśmy, patrzyła się na niego, tłumaczyła mu coś, nawet poruszała paluszkami (rączka leżała na brzuszku), później zaczęła ostrzej- gadała i gadała a misiek nic, więc w końcu zaczęła na niego pokrzykiwać, ten dale nic, wtedy popatrzyła na rodziców, którzy zwijali się ze śmiechu. Niestety nie spodobało jej się, że się z niej śmiejemy, zaprzestała trenowania "siły woli" (misiek i tak nie przyszedł) rozpoczęła terror - będę się darła, aż ktoś mi go poda nie będą się ze mnie śmieli. No i niestety trzeba było misia podać - leniuch, leniuch, leniuch.
                              Co do męża jak nie jest w pracy to gra (D2, NWN, PoP, i inne diabły), nawet jak muszę wyjść i chcę żeby zajął się dzieckiem (śpiącym) to i tak gra, trzyma na rękach i gra, buja w leżaczku i gra. Co do telewizji nie ogląda tylko dlatego, że nie mamy telewizora. Po prostu tacy są mężowie...
                              A teściowa - też jej nie ufam, kiedyś została z Matyldą jak mała miała 5 dni. Wyszłam z mężem na spacer 30 minutowy, mała w tym czasie spała w łóżeczku, a teściowa oglądała "Kasię i Tomka" na DVD. Teraz stwierdziła, że może zostać z małą, ale jak podrośnie (chyba jej chodziło o jakieś 15 lat). Gdy jej wspomniałam, że idzie na emeryturę wcześniej od mojej mamy i mogłaby zostać z Mati, żebym ja mogła znaleźć sobie jakąś pracę, bo z jednej pensji to ciężko, to stwierdziła, że Matylda będzie miała już półtora roku i można ją będzie oddać do najmłodszej grupy w przedszkolu. Powiedziałam jej, że mając perspektywę zarobku ok. 200zł (góra) miesięcznie, po opłaceniu przedszkola, to ja wolę, żeby dziecko miało mamę jeszcze przez te kilka lat i jakoś sobie damy radę bez tych 2 setek... Cała moja teściowa. Jak ja ją kocham. Tylko wiecie co, żal mi mojego męża, bo mi jest przykro kiedy ona wymyśla takie przyjemności, nie wyobrażam sobie co on musi czuć, przecież to jego mama, w każdym razie jego oczy (zazwyczaj błękitne) robią się strasznie szare i smutne...

                              Przepraszam za ten koniec, lecę robić butlę bo mała ma chyba już tylko trzy paluszki smile)) Ale jestem szybka co??
                              • wiki41 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:36
                                Witajcie,
                                przede wszystkim dziękuję za odzew w sprawie audiologa. No właśnie, mnie też
                                się wydaje, że Patryk świetnie słyszy i dlatego pytałam, czy Wy też robiłyście
                                takie badanie – sądziłam, że to może rutynowa kontrola. A to chyba po prostu
                                zasługa mojej pani pediatry, która na każde moje pytanie odpowiada stosownym
                                skierowaniemsmile
                                MAGDA, podobnie jak Basia, mam nadzieję, że sprawdzi się to, co napisałaś o
                                reakcjach na dźwięki – że to może być przejaw słuchu absolutnego. To by
                                tłumaczyło, dlaczego moje kołysanki raczej rozbudzają Partyka, niż usypiają… Po
                                prostu uszy mu więdną…

                                ANETA i inne Mamy z problemem białek mlecznych – przepraszam, jeśli
                                wprowadziłam Was w błąd, co do sera żółtego. Mam przyjaciółkę, mamę totalnego
                                alergika, który – jeśli dobrze zrozumiałam – też źle reagował na mleko. I ona
                                mówiła, że przez cały okres karmienia jadła tylko bułki z szynką i serem
                                żółtym. Ale może to rzeczywiście nie była skaza białkowa.

                                GAGARIN – super, że wszystko w porządku! Brawo dla Piotrusia!

                                KAROLKA, nie martw się o przewroty. Twoja Dominika przepięknie podpiera się na
                                przedramionach, leżąc na brzuszku! Mój Patryk (5 dni starszy) jeszcze tej
                                sztuki nie opanował. Ale nasz ortopeda mówi, że jest jeszcze czas.

                                MARTA, ubawiłam się tą historią z misiem. Patryk też ma swojego ulubionego
                                misia. Siedział sobie ten miś u niego w łóżeczku jako dekoracja, a tu pewnego
                                dnia Patryk zaczął się do niego uśmiechać. I tak zostali wielkimi przyjaciółmi
                                (Misie lubią Dzieci, Dzieci lubią Misie)

                                AGAPOLO i MARTA – nasze dzieci kończą za dwa dni cztery miesiące! Na „urodziny”
                                postanowiłam kupić Patrykowi jakiegoś marchewkowego albo jabłkowego Gerberka.
                                Spróbujemy zjeść coś nowego.
                                Pozdrawiamy

                                Wiki i Patryk, który właśnie zasnął (dziś już po raz trzeciwink
                              • wiki41 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:36
                                Witajcie,
                                przede wszystkim dziękuję za odzew w sprawie audiologa. No właśnie, mnie też
                                się wydaje, że Patryk świetnie słyszy i dlatego pytałam, czy Wy też robiłyście
                                takie badanie – sądziłam, że to może rutynowa kontrola. A to chyba po prostu
                                zasługa mojej pani pediatry, która na każde moje pytanie odpowiada stosownym
                                skierowaniemsmile
                                MAGDA, podobnie jak Basia, mam nadzieję, że sprawdzi się to, co napisałaś o
                                reakcjach na dźwięki – że to może być przejaw słuchu absolutnego. To by
                                tłumaczyło, dlaczego moje kołysanki raczej rozbudzają Partyka, niż usypiają… Po
                                prostu uszy mu więdną…

                                ANETA i inne Mamy z problemem białek mlecznych – przepraszam, jeśli
                                wprowadziłam Was w błąd, co do sera żółtego. Mam przyjaciółkę, mamę totalnego
                                alergika, który – jeśli dobrze zrozumiałam – też źle reagował na mleko. I ona
                                mówiła, że przez cały okres karmienia jadła tylko bułki z szynką i serem
                                żółtym. Ale może to rzeczywiście nie była skaza białkowa.

                                GAGARIN – super, że wszystko w porządku! Brawo dla Piotrusia!

                                KAROLKA, nie martw się o przewroty. Twoja Dominika przepięknie podpiera się na
                                przedramionach, leżąc na brzuszku! Mój Patryk (5 dni starszy) jeszcze tej
                                sztuki nie opanował. Ale nasz ortopeda mówi, że jest jeszcze czas.

                                MARTA, ubawiłam się tą historią z misiem. Patryk też ma swojego ulubionego
                                misia. Siedział sobie ten miś u niego w łóżeczku jako dekoracja, a tu pewnego
                                dnia Patryk zaczął się do niego uśmiechać. I tak zostali wielkimi przyjaciółmi
                                (Misie lubią Dzieci, Dzieci lubią Misie)

                                AGAPOLO i MARTA – nasze dzieci kończą za dwa dni cztery miesiące! Na „urodziny”
                                postanowiłam kupić Patrykowi jakiegoś marchewkowego albo jabłkowego Gerberka.
                                Spróbujemy zjeść coś nowego.
                                Pozdrawiamy

                                Wiki i Patryk, który właśnie zasnął (dziś już po raz trzeciwink
                                • abepe Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:51
                                  Witam ponownie!
                                  Martael – może Gucio generalnie był mniejszy, (Grześ miał 55 cm, choć ważył
                                  tylko 3150g) i dlatego jego głowa wydawała się duża a może wielkość to rzecz
                                  względna po prostu. My też jesteśmy fanami Tolkiena (mąż 150 razy czytał różne
                                  rzeczy, po polsku i angielsku, zna na pamięć, ja tylko dwa razy „Władcę...”wink.
                                  Tez znamy takiego fana, który nosem kręcił na film, cóż, każdy ma swoją wizję i
                                  biedny Jackson mógł w nią nie trafić. Może tak mężów spiknąć na jakimś
                                  tolkienowskim forum, hihihi? Ale na „Powrót króla” za szybko nie pójdziemy, ja
                                  mam straszny problem z pozostawieniem Grzesia na dłużej niż godzinę – tęsknota
                                  mnie zżera. Cóż pozostanie mi pewnie wersja domowa, choć wiem, że warto na
                                  dużym ekranie. Mogliby dać w Multibabykinie w dwóch częściach.
                                  No i brawa dla Gucia. Grześ znowu nie chce leżeć na brzuchu – zaraz w ryk i
                                  zasysa piąstkę.
                                  Pragnę donieść, że grzesiowa kupa po dwu dniach przerwy była dziś takich
                                  rozmiarów, że kompletnie ozłociła mu siusiaka i jajeczka, a z fałd z przodu
                                  można było wybierać łyżką. Magdo i Basiu – skoro mówicie, że przerwa może być i
                                  dłuższa to przestaje się martwić i podejrzewać dziecko o obstrukcje. I dzięki
                                  Magdo za pocieszenie, że moje dziecko też może pośpi kiedyś w dzień dłużej niż
                                  pół godziny (jak mu się to raz na miesiąc zdarza to jestem zaniepokojona). A
                                  bąki od kiedy kupa rzadziej – uch, jakie intensywne w treści.
                                  Zrobiłam dziś mały teścik. Spożywałam na II śniadanie kleik ryżowy na wodzie
                                  (który niby zastępuje mi jogurty i płatki z mlekiem), gdy zauważyłam utkwione
                                  we mnie synowskie oczęta. Więc zaryzykowałam i podałam małemu odrobinkę.
                                  Przełknął, oblizał się i wziął się za gryzienie łyżeczki! Następna łyżka za
                                  około miesiąc. Może nie będzie źle!
                                  Witko, Renato – na marudę mam ten sam sposób – zamiast brać na ręce próbuję go
                                  przekonać, że tu gdzie leży też może być fajnie. Czasem skutkuje, czasem nie.
                                  Właściwie chętnie nosiłabym Grzesia cały dzień gdyby nie bolące potem plecy i
                                  konieczność wykonania czasem jakiejś czynności bez dziecka na rękach smile
                                  Magdo – nadwrażliwość słuchowa może być dla dziecka w przyszłości nieprzyjemna,
                                  dlatego warto je jak najwcześniej odwrażliwiać przyzwyczajając do pewnego
                                  poziomu hałasu właśnie. Jeżeli radio będzie grało stale, nawet nie będziecie go
                                  zauważać. I Stef po jakimś czasie też będzie bez problemu przy nim zasypiał i
                                  nie będą go budzić inne, względnie ciche dźwięki. A słuch absolutny swoją drogą.
                                  Wiki – właśnie z powyższych przyczyn pewnie pediatra dała skierowanie do
                                  audiologa. Ciesz się, że daje tak chętnie, większość tak nie ma.
                                  Katarzyno.br – fajnie, że zajmujesz się osobami niepełnosprawnymi od strony
                                  prawnej. Mam nadzieję, że będę mogła czasem mieć jakieś pytanie? Ja pracuję z
                                  dziećmi niepełnosprawnymi i ich rodzicami.
                                  Karolka – Grześ chłopca w lustrze wypatrzył z dwa miesiące temu (najpierw
                                  patrzył intensywnie, parę dni potem zaczął się uśmiechać). Byłam w szoku, że
                                  tak wcześnie. Czasem ten widok pomagał przy złym humorze, teraz już nie zawsze
                                  pomaga, bo Grześ czasem po prostu na niego krzyczy. No i próbuje złapać, więc
                                  oba domowe lustra nieprzyzwoicie brudne.
                                  Muszę tu pochwalić tatę Grzesia. Nie czyta przy synku, telewizor absolutnie nie
                                  wchodzi w grę ale za to...ćwiczy na gitarze. Tyle, że mały to uwielbia.
                                  Obojętnie, czy akurat jest to gitara klasyczna czy elektryczna – każda
                                  pociągająca i godna uwagi. Pomagają też na marudzenie. A dziś wieczorem, mimo,
                                  że mąż wrócił do domu po 21, kiedy położony do łóżeczka synek zaczął płakać –
                                  tata wstał od dopiero rozpoczętej kolacji i poszedł go ululać.
                                  Agapolo – kiedyś trafili do mnie rodzice z kilkumiesięczną córką, która od
                                  urodzenia była rehabilitowana a nasi lekarze i rehabilitanci niczego złego się
                                  u niej nie dopatrzyli. Chyba po prostu tamten rehabilitant ich naciągnął
                                  (kilka tygodniowo prywatnych wizyt – niezły dochód). Ci rodzice nie mogli
                                  uwierzyć i trochę się na nasz ośrodek obrazili – myśleli, że ich spławiamy. A
                                  ja akurat naszym specjalistom wierzę. Czasem warto jednak zasięgnąć opinii
                                  kilku fachowców. No i świetnie, że Patryk taki zuch.
                                  Mąż mówi, że nikt nie zdąży tego przeczytać między jednym karmieniem a drugim.
                                  To kończę.
                                  Aneta
                                  • b.marta Re: Abepe 27.01.04, 01:16
                                    Abepe,
                                    możesz powiedzieć mężowi, że ja zdążyłam, Matylda najedzona śpi, kolejne karmienie o 9:00. Teraz muszę napisać kilka pism i ogłoszeń ale wcale mi się nie chce...
                                    Ja także jestem fanką pana John'a Ronald'a Reuel'a i należę do tych którzy zawiedli się na Jackson'ie, postacie i krajobrazy mi odpowiadają, jednak w filmie brakuje mi wiele scen książkowych, które uważam za ważne. Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że nie można wszystkich zadowolić. Matylda była ze mną w kinie na "Dwóch Wieżach" (w zeszłym roku na pokazie przedpremierowym), ona chyba też wyrośnie na fankę Tolkien'a, uwielbia gdy czytam jej na głos "Władcę..." (taka nowa bajeczka dla dzieci smile ).
                                    Odnośnie przerw kupkowych to ja takich przygód długich nie miałam, jednak moja koleżanka miała problem, gdyż jej córa nie robiła kupki kilka dni (coś ok. tygodnia), jeździła z córą po specjalistach Warszawskich i jeden z nich jej powiedział, że dziecko na piersi może nie robić kupki nawet przez 21 dni, jednak gdy kupka nie pojawia się przez 10 dni należy podać dziecku czopek glicerynowy. Ja sobie tego nie wyobrażam, cóż - "słynny Warszawski lekarz"... Kiedyś byłam u takiego jednego, który udziela porad do prasy kobiecej "doskonały ginekolog-położnik", po wizycie byłam wściekła na niego (Matylda była za duża na swój wiek i miała kilka wad wrodzonych), a mój mąż po obejrzeniu kasety (3 minutki nagrania) zapytał się mnie dlaczego ten lekarz nie zrobił mi USG ciąży...
                                    A co do lustra Matylda na początku strasznie ryczała, musiałam nawet zdjąć lusterko z pałąka, w tej chwili troszkę się uśmiecha, jednak później zaczyna wygrażać "koleżance" pięścią i pokrzykiwać na nią. Śmiejemy się z mężem, że chyba jej się nie podoba ten tłuścioch wink
                                    Słuch i spanie przy radiu. Ja byłam wychowywana na radiu, mąż w zupełnej ciszy - rezultat: ja zasypiam bez problemu gdy jestem zmęczona, może się obok mnie walić i palić, mój mąż jeszcze przed trzema laty potrzebował zupełnej ciszy i ciemności. Matylda w dzień chodzi spać w zupełnym hałasie. Sąsiadka zaczęła generalny remont gdy byłam w 8 miesiącu ciąży (burzenie ścian, kucie tynków do żywego, wymiana rur, grzejników, itd.), remont jeszcze trwa - prace wykończeniowe, czasami żeby zagłuszyć ten hałas włączam głośno muzykę. Moje dziecko nie zwraca na to zupełnie uwagi, a mimo to słuch ma doskonały, to chyba po tatusiu, który uczył się w szkole muzycznej i gra na pianinie (szkoda, że tak rzadko bo mała to uwielbia)...
                                    No i najważniejsze Anetko, strasznie zazdroszczę Ci męża, gdzie się takich znajduje wink, moje kochane słoneczko, nadal uwarza, że ja nic w domu nie robię a on biedny musi ciężko pracować 8 godzin na rodzinę, no i jeszcze do tego jak wróci do domu to ja "wredna baba" nie daję mu się zrelaksować, pograć, pospać, tylko każę mu dziecko ponosić na rękach... No ale coż, jak to się mówi - WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY... smile))
                                    • jasko_mama już wtorek :-) 27.01.04, 01:35
                                      Hej!
                                      Śródnocne pozdrowionka dla wszystkich! Hm... widzę, ze nie tylko ja pracuję o
                                      dziwnych porach?
                                      Brawo dla Patryka! To nam chłopaki na P sprawiły radość na dobry początek
                                      tygodnia! Trzymać tak dalej smile
                                      Karolka nie martw się przewrotkami. Moja Amanda jest najstarsza na forum, ale
                                      wcale nie lubi częstej zmiany pozycji. Wczoraj przewróciła się kilka razy z
                                      brzuszka na plecki – sprowokowana grzechotką, która chciała złapać, a dzisiaj
                                      nawet prowokacje nie pomagały. Dobrze jej na brzuszku i juz. A na pleckach
                                      przecież tak fajowo można bawić się nóżkami, ściągac skarpety i je jeść, więc
                                      po co przewracać się na brzuszek? Tak na serio to wiesz, że sie martwię, ale
                                      naprawdę nic nie wskazuje na jakieś nieprawidłowości - to po prostu lenistwo!
                                      No ale przy ponad 8 kilogramach przewracanie się to naprawdę niełatwa sztuka!
                                      Dominika naprawdę ma jeszcze czas smile
                                      A co do strachu opieki osób trzecich nad dzieckiem to jest już u mnie troszkę
                                      lepiej, ale tak naprawdę wciąz ufam tylko sobie i mężowi. Na poczatku to bałam
                                      się nawet dawac ja do potrzymania na rękach w beciku – strasznie sie kłóciłam
                                      o to z mamą, bo ona przeciez wychowała czwórkę dzieci, itd. Mąż mi
                                      przetłumaczył, że wszyscy też bardzo boją się o Amandę i będa robić wszystko
                                      bardzo uwaznie. No i powolutku się z tym oswajam, chociaż pieluszkę oprócz nas
                                      to zmieniała tylko moja siostra może ze dwa razy! Dziwaczka ze mnie co?

                                      pozdrawiam Basia
                                      • gagarin3 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 08:59
                                        Witam! Bardzo wszystkim dziękujemy za gratulacje i miłe słowa... Jak Basia zauważyła jest już wtorek i wracamy do codziennej monotonii nieokraszonej dobrymi wiadomościami (choć pzrewrotki Amandy to jest to!!!). Na temat teściowej wolę się nie wypowiadać, bo to temat długi i jak to mówił pewien góral w sądzie - ogólnie męczący... Mój mąż też uwielbia gry (ma blisko 31 lat, ale jakie to ma znaczenie wobec znakomitej komitywy z jego wewnętrznym dzieckiem...), swoją pracę, treningi (trzy razy w tygodniu), a Piotruś i ja znajdujemy się na na szarym końcu. Ale czasami robi nam niespodzianki, gra nam na pianinie (zdarza się, że nawet coś skomponuje, tak było jeszcze przed narodzinami małego i teraz Piotrek uwielbia tę melodię...), więc czasami bilans win i zasług wychodzi na zero, ale zaznaczam - tylko czasami...
                                        Widzę, że większość naszych dzieciaków jest z Tolkienem za pan brat. Ja też byłam z Piotrusiem w brzuszku na "Dwóch wieżach" i myślałam sobie "za rok jak pójdziemy na ostatnią część, to mały będzie miał cztery miesiące"... No i ma smile Na "Powrocie króla" byliśmy już sami, a synka zostawiliśmy z bratem męża i jego narzeczoną. Spędził z nimi całe pięc godzin (bo wyskoczyliśmy jeszcze na zakupy,) i nawet "uraczył" ich swoją kupką w kolorze oliwkowym... Ja strasznie za nim tęskniłam, ale cała trójka podobno świetnie się bawiła... To "podrzucanie" Piotrusia ma też swój ukryty sens, szwagier i jego kobieta są od nas starsi i w ogóle nie wystepują u nich ciągoty - małżeńsko - rodzicielskie. Mamy nadzieję, że gdy zobaczą, jak to jest rozkosznie mież takiego brzdąca, wreszcie zmienią zdanie w tej kwestii... Pozdrawiam Was serdecznie. U nas zima nadal trzyma, ale postanowiłam odwiesić areszt domowy, bo rehabilitantka "pozwoliła" od czasu do czasu ponosić małego w nosidełku smile
                                        Agnieszka
                                        • enta1 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 09:38
                                          witajcie, witajcie! dokładamy sie do wszelkich gratulacji dla dzielnych panów P! jesteśmy ze wszystkimi leniuszkami (kuba też stwierdza, że lepiej nie miec zabawki niz się po nią trochę obrócić). na nas też kiedyś przyjdzie czas.
                                          no i widzę, że sa moje ulubione tematy: teściowa i mążwinkgeneralnie teściowa nie jest zła, tylko czasem za dużo wie o moim dziecku (no bo jak się przyjedzie raz na miesiąc to się wie co mu jest). co do męża to mi się udało. dobry chłopak z niego. też co prawda zdarza mu się siedzieć przy kompie z dzieckiem, ale dużo się z nim bawi i zajmuje sie nim. teraz to nawet będzie się zajmował bardzo dużo. jeszcze tylko dwa dni laby!!! trwa wielkie odliczanie!!! brr... trochę się boję.
                                          hm... Tolkien. no cóż, ja chyba nie jestem miłosniczką, ale nie wszyscy są. za to jak byłam w ciąży to byliśmy na "terminatorze". myslałam że bunio wyskoczy z brzucha. to mi się powiązało z dźwiękami: cały czas gra u nas radio, sąsiedzi remontują mieszkania akurat wtedy gdy kuba dopiero co zamknął oczy itp. generalnie w dzień mu ni przeszkadza, ale w nocy nie za bardzo lubi jak coś przerywa jego sen (to ma chyba po mnie - nienawidzę jak coś lub ktoś obudzi mnie z cudownego pierwszego snu!).
                                          kupki, ach te kupki. mój mąż jest czasem przerażony ich wielkością. a czestotliwość taka w miarę, 1-2 dziennie, za to ostatnio bardzo intensywne w zapaszku. no i bączki - mniej intensywne, za to głosne. czsem dostaje się tatusiowi.
                                          dzidzius w lusterku - jak si.ę śmieje to budzi wielkie zainteresowanie, jak płacze lub się złości kuba traci nim zainteresowanie. ciekawe dlaczego?
                                          pozdrowienia z "białego " krakowa (kiedy kończy się zima?)
                                          renata i kuba
                                          • witka06 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 10:04
                                            Czesc dziewczyny,
                                            No to mamy nowy tydzien!!
                                            Kasiu, mysle,ze mozesz jeszcze zaczekac z nowym jedzonkiem, jesli nie jestes do
                                            konca przekonana. Ninka jest przeciez z 30.09 a moj Dima z 02.09, wiec jest
                                            miedzy nimi prawie m roznicy dlatego powolutku juz jemy inne rzeczy.
                                            Witaj Karolka, fajnie,ze juz wrocilyscie i w dodatku takie wypoczete. Nie martw
                                            sie tym,ze Dominiczka jeszcze nie robi przewrotek. Dima jest prawie najstarszy,
                                            a z przewrotek to tylko z brzucha na plecy i to tez nie zawsze. Jeszcze troche
                                            i trudno ci bedzie ja upilnowac, zobaczysz!
                                            Marta, ja taki pierwszy wypad mialam 2 tyg temu na 4h.mam nadzieje, ze sie
                                            powtorzy….
                                            Dimce brokul calkiem smakowal. Nic mu po nim nie bylo. Mysle, ze Dima ma mocny
                                            zoladek, bo wcale nie cierpial na kolki, mimo ze jadlam w zasadzie wszystko. A
                                            moze to nie kwestia zoladka. Brokulka przyjal dobrze, zobaczymy jak dalej.
                                            Kupy u nas teraz 1 dziennie lub 1 na 2 dni. Jeszcze nie wykrecaja nosa!
                                            Ja tez mialam w podstawowce takiego nauczyciela terroryste, matematyka. Wielkie
                                            straszne chlopisko. On lal nie tylko chlopcow, ale nas tez. Kilka razy wyrwal
                                            dziewczynkom kolczyk z ucha. Krotko mowiac okropnosci sie dzialy. I tak jak u
                                            ciebie rodzice nic na to nie mowili. A on byl sprytny. Zawsze na wywiadowce
                                            upewnial sie, ze rodzice daja mu na to swoja zgode. Tak potrafil przemawiac,ze
                                            oni wierzyli, ze to tylko dla dobra dzieci. Oczywiscie tak naprawde rodzice nie
                                            mieli pojecia co dzieje sie na lekcjach. Bo on wspominal tylko o bicu po lapach
                                            a nie o uderzaniu glowa o tablice, laniu skorzanym pasem itp. Jak sobie
                                            przypomne to jeszcze mam ciarki. Byl alkoholikiem, a wczesniej opiekunem w domu
                                            poprawczym. Nie wiem jak ktos taki mogl uczyc!!

                                            Agnieszko (gagarinie) to fantastyczne wiesci, cieszymy sie ogromnie. Piotrus to
                                            prawdziwy zuch!!
                                            U nas od dluzszego czasu tylko jedno karmienie nocne o 4 lub ok 6!!!

                                            Agnieszko (agapol) wlasnie mialam zapytac jak rehabilitacja, a tu prosze. Same
                                            dobre wiesci z poczatkiem tygodnia!!!

                                            Co do tesciow to wlasnie odjechali, uff. Moja tesciowa to dobra kobieta, a
                                            przynajmniej chce za taka uchodzic. Tez jej nie ufam (male zatargi z
                                            przeszlosci), na co skarzyla sie w czasie swiat. Ona za to b. chetnie zajelaby
                                            sie malym. W ogole jak wchodzi do nas to najlepiej spakowalaby mi walizki,
                                            oczywiscie dla mojego dobra, zebym sobie odpoczela. Wkurza mnie to bardzo, bo
                                            ona prawie nie pozwala mi dojsc do malego i wyrywa mi go caly czas z rak. Jak
                                            tylko widzi, ze mam zamiar zmienic mu pieluche to od razu pada tekst " o,
                                            babcia zaraz zmieni ci pileuszke". Nawet jak uda mi sie cos przy nim robic to
                                            ona tez twardo stoi i asystuje. To bardzo irytujace. I jeszcze caly czas
                                            wymysla mu jakies dolegliwosci (nie tylko Dimce, wszystkim), ech…

                                            Dimka tez uwielbia lusterka najlepiej takie duuuze! A maz do tej pory po pracy
                                            zajmowal sie synkiem lacznie z kapniem i lulaniem tez (chociaz to srednio mu
                                            wyhcodzi), ale od tygodnia ma jakas gre Fifa czy cos , no i to jest koniec!
                                            Chyba musze ja gdzies schowac, bo gra mi na nerwach!!

                                            troche sie ropzisalam. mam nadzieje,ze przez to przebrniecie
                                            pozdrawiam serdecznie
                                            wiola
                                            • martael Re: już wtorek :-) 27.01.04, 11:37
                                              Rany dziewczyny
                                              Kiedy Wy to wszystko piszecie? No ja się zastrzelę smile))). Ale piszcie,
                                              piszcie...Rewelacyjnie mi się Was czyta. Myślałyście już, żeby to opublikować?
                                              Ja też zazdroszczę Karolce możliwości wypoczynku. Od jakiegoś czasu marzę o tym,
                                              żeby wybrać się do mamy do Białegostoku. Pospacerować po znajomej okolicy,
                                              odwiedzić przyjaciółki. Zostawić Gucia z mamą i pójść na zakupy. I na spokojnie
                                              kupić sobie nowe spodnie. Boże, wyglądam w tych starych ciuchach jak Dziad
                                              Borowy. Chłop na pole się lepiej ubiera sad. Niedzielne wyjście do kina dało mi
                                              sporo do myślenia. Zdziczałam od tego siedzenia w domu. W niedzielę popatrzyłam
                                              na innych ludzi i poczułam, że wyglądam źle, że jestem gruuuba i taka ciężka.
                                              Ewidentnie zmisiałam. Od dzisiaj obiecuję sobie, że tnę racje żywieniowe na pół
                                              i więcej się ruszam. Bo jak przyjdzie wiosna to już w ogóle nie wyjdę z domu…
                                              Co do zostawiania dziecka z teściową i „teściowską” opieką nad Guciem, to mam
                                              podobne odczucia jak Wy. Łatwiej jest mi chyba powierzyć synka mamie
                                              (przynajmniej tak czuję), niż „wszystkowiedzącej” teściowej, która wpada do nas
                                              raz na miesiąc i od razu wie co i jak wink. I nawet wie już jaki kolor włosów i
                                              oczu będzie miał Gucio. „A nieeeee? No przecież Szymon (mój mąż) to był
                                              blondynek i ten też oczywiście blondynek będzie”. Może i będzie. I tak mnie
                                              wkurza taka wszechwiedza i nieustanne porównywanie: „a moje to takiej pupy
                                              czerwonej nigdy nie miały, a moje to uczulone nie były, a moje to kolek nie
                                              miały, a moje to nigdy nie płakały (no w to ostatnie to nigdy w życiu nie
                                              uwierzę)” i tak dalej. Masakra. Wiem oczywiście, że nie wynika to z jej złej
                                              woli i chęci celowego dokuczenia mi, ale jakoś tak mi przykro.
                                              Cześć Marto B – miło mi się czytało Twoje listy. Widziałam kiedyś zdjęcia
                                              Matyldy na „Zobaczcie” i strasznie mi się podobała jej kąpiel w kubełku Tummy
                                              Tub. Jak Wam się sprawdził ten kubełek? Kiedyś też zastanawiałam się nad takim
                                              zakupem.
                                              Abepe – Gucio był wielkoludem – 58cm i 3930. Nie wiem czemu ta główka mi się
                                              wydawała taka duża. Chyba dlatego, że nigdy przedtem nie widziałam tak
                                              malutkiego dziecka i po prostu zaskoczyły mnie te proporcje.
                                              Forum Tolkienowskie dla Szymona to byłoby to. Na razie pisuje non stop na
                                              wszystkie możliwe grupy dyskusyjne dla informatyków, (informel niestety
                                              przebrzydły – dzień noc wiecznie nosem w komputerze. Musiałam sobie kupić swój
                                              komputer, żeby się dostać do Internetu, bo ten albo pisze albo gra: BG, NWN,
                                              albo Need for Speed albo Max Payne albo Prince of Persia i tysiąc innych zawsze
                                              superciekawych.
                                              Enta – Ja też byłam na Terminatorze z Guciem w brzuchu smile))) I na Matrixie
                                              wcześniej. A w przeddzień porodu nieświadoma niczego poszłam na Piratów z
                                              Karaibów. To była niedziela, a w poniedziałek po 6.00 rano Gucio był już z nami.
                                              W ogóle w ciąży non stop chodziłam do kina. Chodziłam też na wykłady prof.
                                              Wójcika do Muranowa. Oglądaliśmy tam „Piknik pod wiszącą skałą”, „Obywatela
                                              Kane’a”, „Barwy granatu” i inne rzeczy. W sumie to pewnie niezły mały kinoman mi
                                              rośnie.
                                              Witka – O rany. Też Ci się trafił nauczyciel sad((((
                                              Gustaw obudził się i patrzy na mnie z takim wyrzutem, że nie mam serca już dalej
                                              pisać.
                                              Pozdrawiam Was serdecznie
                                              Marta
                                            • magda6811 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 12:36
                                              Witajcie dziewczyny, brawo AGAPOLO, brawo dla Patryka, teraz wreszcie
                                              przestaniesz się martwić. To prawda, że początki mieliście traumatyczne, nic
                                              dziwnego, że jeszcze jeden niekompetentny typ, jakiego spotkałaś po drodze mógł
                                              wprawić w dygotki... Koniec, teraz już się nie daj zbić z tropu i przekonania,
                                              że wszystko OK.
                                              Wasze opowieści o nauczycielach-sadystach są przerażające. Ja już znam strach o
                                              to, czy Agatka mówi o swoich największych problemach w przedszkolu, czy nie
                                              ukrywa jakiś niepokojących rzeczy. Zastanawiam się nad jednym - dlaczego Wasi
                                              rodzice nie wiedzieli o tych wydarzeniach, dlaczego wierzyli nauczycielom,
                                              dlaczego nikt nie zaczął drążyć tematu. Przecież bez względu na arumentacje
                                              belfra na wywiadówce fakty były na tyle przerażające, że nie wymagały już
                                              żadnych więcej komentarzy! Wyobraźcie sobie nas za kilka lat, wywiadówki,
                                              rozmowy z różnymi nauczycielami. Czy nie będziecie chciały dowiedziedzieć się,
                                              przede wszystkim od własnych dzieci, co dzieje się w szkole?!
                                              Mężowie - mój w nic nie gra, ale ciągle okupuje kompa bo rzeczywiście dużo
                                              pracuje i widocznie tzw. "czas z dzieckiem" to już taki relaks, że bardzo
                                              pasuje TV, której poza tym nie ma czasu oglądać. Szkoda gadać, dopóki Stef nie
                                              strzeli kilku goli, nie uwierzy, że ma syna. Kiedyś udzielajaca się aktywnie na
                                              Forum-EMAMA "WIECZNA-GOSIA" (aktualnie z piątym dzieckiem w ciąży) napisała,że
                                              pierwsze dziecko jej mąż zauważył dopiero kiedy raczkując ugryzło go w nogę
                                              (jeśli czegoś nie przekręcam). Mój zauważa nieco wcześniej, ale nie est
                                              to "idealny ojciec małych dzieci". Dobrze, że teraz już wiem przynajmniej, że
                                              sprawdza się świetnie przy starszych... Może to pocieszy niektóre z Was, czas
                                              wiele tu zmienia. Są też tacy ojcowie, którzy swietnie dogadują się z maluchami
                                              a gdy dzieci zaczynają przejawiać własne upodobania, mówić nie i -
                                              najzwyczajniej w świecie - oddzielać się od rodziców, buntować, to ni epotrafią
                                              tego zaakceptować i zaczyna się piekło.
                                              Teściowa - mam wyjatkowe szczęście. Kulturalna, obieżyświat, pełna inicjatywy.
                                              Wszędzie była, wszystko widziała - zaliczone wszystkie, wystawy, koncerty,
                                              rzesze przyjaciół. Nie odmawia mi pomocy, ale na pewno nie jest to typ babci,
                                              która "poświęci się" wnukom. Obiecała trzy dni w tygodniu i to jest dla mnie
                                              bardzo dobra wiadomość. Wczoraj została ze Stefem 5 godzin. Nie pierwszy raz. I
                                              nie wiem, jak ona to robi, ale potrafi jeszcze w międzyczasie przeczytać kawał
                                              książki...
                                              B.MARTA - zaintrygowała mnie bardzo Twoja wzmiankao "słynnym warszawskim
                                              lekarzu", co to nie zrobił USG a nagrał kasetę...wyjaśnij, bo nie zrozumiałam a
                                              ciekawość zżera.
                                              WIOLA - ciesz się "pustym" mieszkaniem...Jak w starym kawale. Świetnie zjawisko-
                                              tzw.-teściowej scharakteryzowała anegdotą AGA-GAGARIN - "ogólnie męcząca"
                                              A co do głowy, to moja dwójka miała taką samą przy urodzeniu - 33cm i nie
                                              wydawało mi się to ani za mało, ani za dużo. Skąd pomysł, że to mało, jak to
                                              pewnie średnia krajowa? A może się mylę?
                                              pozdrawiam wtorkowo, dziś czeka nas pierwszy spacer od 2 tygoni!!!! - magda
                                              • abepe BASIU!!!!!!!!!!!!PILNE 27.01.04, 15:21
                                                Basiu, pani Małgosia z naszego Ośrodka załatwiła Ci błyskawiczną wizytę u
                                                neurologa. Jeśli mogłabyś być w czwartek przed 12 w szpitalu na Zaspie - daj
                                                jak najszybciej znać na forum lub na mój adres abepe@tlen.pl. Jeśli nie - też
                                                proszę o kontakt.
                                                Aneta
                                              • aczerk Re: już wtorek :-) 27.01.04, 18:34
                                                Hej babeczki!
                                                Nie mogę coś nad Wami nadążyć. Co siadam i ledwo zdążę przeczytać Wasze posty
                                                to już mnie coś goni. I tak od dwóch tygodni nie zdążę nic napisać. Czy Wy też
                                                macie coraz mniej czasu dla siebie? Oskarek jest coraz bardziej wymagający - a
                                                to śpiewać, a to czytać, huśtać, wygłupiać się itp itd.
                                                Trochę Wam zazdroszczę już tych nowych pokarmów. Ja jednak postanowiłam karmić
                                                tylko piersią do końca 6 miesiąca a to jeszcze prawie 2 miesiące.

                                                Chyba zęby nam idą na potęgę. Oskar się ślini straszliwie, połyka rączki i
                                                wszystko co się w nich znajdzie a gryzie straszliwie! Nie wyobrażam sobie jak
                                                będzie gryzł jak wyrosną pierwsze kiełki!

                                                Magdo! Czytałam Twój post na forum Niemowlę odnośnie zasypiania. Oskar od
                                                miesiąca zasypia tylko przy cycku. Trochę się tym martwiłam, bo czasami mam
                                                wrażenie, że już jest przejedzony, ale inaczej nie potrafi zasnąć. Nie
                                                wyobrażam sobie jednak kłaść go do łóżeczka żeby darł się w niebogłosy. Jak
                                                płacze małą chwilkę to wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju przez kilka godzin.

                                                Czy Wy też oszalałyście na punkcie swoich dzieci?!
                                                Ja mam wrażenie, że z dnia na dzień kocham go coraz bardziej! A jak się do mnie
                                                zawadiacko uśmiechnie to normalnie się potrafię rozryczeć!

                                                Co do nowych umiejętności mojego szkraba to każdego dnia odkrywam coś nowego.
                                                Obraca się już na brzuszek ale rączki zostają z tyłu. Na plecki z brzuszka
                                                pierwszy raz obrócił się jak miał 1,5 miesiąca ale ostatnio coś mu się nie chce.
                                                No i coś mało z nami rozmawia. Ostatnio nową umiejętnością Oskarka
                                                jest "buczenie". Buczy jakby rozmawiał, nawet czasami intonuje, ale oprócz
                                                głoski "uuuu" w różnych intonacjach trudno coś innego z tego wyłowić. smile)

                                                Tyle nas już tutaj że powoli się gubię. Może którejś chciałoby się zrobić
                                                podsumowanie - imię, dzieciaczek, miasto i datę urodzenia? Ja chętnie za to się
                                                wezmę, ale z powodu braku czasu możemy na to czekać jakieś parę tygodni... smile)

                                                No i czekam na tą wiosnę..... Oskarek nie nawidzi ubierania i mi go też żal jak
                                                zakładam mu te wszystkie warstwy w których ledwo się rusza. A biedaczek
                                                chciałby już posiedzieć i poobserwować świat...

                                                No, w końcu udało się coś naskrobać.
                                                Pozdrawiam wtorkowo
                                                • aczerk Re: już wtorek :-) 27.01.04, 20:47
                                                  Skleroza nie boli. Dorwałam się do pisania i oczywiście zapomniałam o połowie
                                                  rzeczy. Przede wszystkim dziękuję za wszystkie imieninowe życzonka! No i
                                                  spóźnione ale szczere - również dla wszystkich Agnieszek - wszystkiego
                                                  najszczęśliwszego!

                                                  Agnieszko - Gagarinie - bardzo się cieszę że z Piotrusiem wszystko dobrze. Ci
                                                  lekarze są naprawdę okropni - zamiast od początku w rodzicach trzymać nadzieję
                                                  na najlepsze to sieją niepewność na najgorsze!

                                                  Jak to jest z tym stawaniem na nóżki? Trochę mnie Czarka przestarszyłaś. Oskar
                                                  bardzo chętnie "stoi", często też pręży nóżki. Czytałam jednak dzisiaj, że to
                                                  normalny tok rozwoju dziecka i skoro to lubi to można go czasami "postawić".

                                                  Ach, no i chodzimy na basen. Już byliśmy na trzech zajęciach - w tym dwa razy
                                                  nurkowaliśmy! Jest super! Oskar jest najmłodszy w grupie i wprawdzie motylki na
                                                  niego są za duże, ale robi postępy i chyba mu się podoba!

                                                  Chyba tym razem wszystko.

                                                  Pozdrawiam ponownie
                                                  • jasko_mama do WSZYSTKICH :-) 28.01.04, 01:04
                                                    Hej!
                                                    UF! Renata ja tez nie jestem miłośniczką Tolkiena i bałam się, że będę
                                                    sama smile Co prawda ogłądałam tylko w domu, a to napewno sie nie umywa, ale i
                                                    tak mnie nie wciągnęło, cóż...

                                                    I ja musze mojego męża pochwalić. Bardzo lubi zajmować się Mała, potrafi nawet
                                                    zrezygnować z ciekawego filmu, co wczesniej przychodziło mu z trudem. Kąpiel
                                                    Amandy należy wyłącznie do niego i to od pierwszego razu, troche miga się od
                                                    przewijania, szczególnie od pojawienia sie kupek smierdziuszek, ale to
                                                    drobnostka. Gry na szczęście go nie wciagają, więc komputer w domu
                                                    zdecydowanie częściej ja okupuję. No i najwazniejsze, że całe sprzątanie i
                                                    znaczną część kuchni bierze na siebie. Do porzadków jest przyzwyczajony z
                                                    domu, bo teściowa pedantka nauczyła go tego, jako najstarszego z dzieci. Jak w
                                                    szkole sredniej chodziliśmy ze soba to nigdy nie moglismy sie spotykać w
                                                    sobote, bo on musiał sprzątac z mama – wtedy się wkurzałam ale teraz jestem
                                                    jej za to bardzo wdzięczna i polecam mamom chłopców, żeby ociążaly swoje
                                                    pociechy pracami domowymi – synowa będzie Wam za to bardzo wdzięczna. smile A w
                                                    kuchni po prostu bardzo lubi „pracować”. Oczywiście w tygodniu nie bardzo ma
                                                    czas, za to weekendy należą do niego- pyszne sajgonki, albo rosół chiński z
                                                    klopiskami, no i wszystko z kuchni włoskiej mniam... A tesciowa – nie jest
                                                    źle, generalnie bez większych konfliktów, ale też lepiej jak kontakty nie sa
                                                    za częste. Troche ma „za uszami”, ale od kiedy jest malutka to poprawiło się
                                                    znacznie!

                                                    Tez się wzdrygałam czytając Wasze opowieści o nauczycielach sadystach. U mnie
                                                    najgorszy bił linijką po palcach, ale to juz trzeba było nieżle przeskrobać.
                                                    Zastanawia mnie ta biernośc rodziców, czy rzeczywiście nie wiedzieli – to był
                                                    aż taki teror, że dzieci bały sie mówić w domu?, teraz przecież to by nie
                                                    przeszło! Wierzę, że nasze pociechy to nie spotka.

                                                    Agnieszko ja też, pewnie jak Wy wszystkie, oszalałam na punkcie córeczki!!!
                                                    Zanim zostałam mamą to nie wyobrażałam sobie, że to takie uczucie.

                                                    Spadam, bo kolejna nocka do tyłu, a w dzień nie zdążyłam odespać jutro może
                                                    być ciężko sad

                                                    papa Basia
                                                  • jasko_mama do Anety :-) 28.01.04, 11:29
                                                    Hej Aneto!
                                                    Zaraz po naszej rozmowie zadzwoniłam do poradni i mam wizyte w piatek o 14.00.
                                                    Super!!! bardzo się ciaszę smile)) I jeszce raz wielkie dzieki za pomoc. W
                                                    piatek zaraz napiszę jak było.
                                                    pozdrowionka papa
                                                    Basia
                                                  • abepe No i mamy środę 28.01.04, 11:29
                                                    Cześć i czołem, jak mówiła Genowefa (jak jej tam było dalej) z „Opium w rosole”!
                                                    Basiu, milo cię było usłyszeć przed chwilą.
                                                    Magdo - średnia krajowa główka przy porodzie to 36, więc 33 to PRAWIE 10%
                                                    mniej, no i pewnie ma się hopla jak się pracuje tak jak ja w Ośrodku Wczesnej
                                                    Interwencji. To + wizja moich pacjentów po cytomegalii + niechęć do ssania i
                                                    jedzenia w ogóle przez pierwsze dni + fakt, że w przeciwieństwie do wszystkich
                                                    innych dzieci na oddziale mój syn musiał zmarznąć tak, że wylądował na
                                                    badaniach na neonatologii (spał tam cały dzień chyba pod wrażeniem 30 stopni,
                                                    które tam panowały)(na szczęście badanie krwi i RTG płuc nie wykazały
                                                    nieprawidłowości)+ to, że jego waga spadła podczas pobytu w szpitalu
                                                    dwukrotnie, tak, że groził nam dłuższy pobyt (ale udało mi się go „utuczyć”
                                                    karmiąc przez całą noc co godzinę odciągniętym pokarmem z kieliszka)=
                                                    histeryczne obserwacje dziecka przez pierwsze tygodnie jego życia. Ja to nic.
                                                    Mój mąż tak się przejął, że jak wróciliśmy ze szpitala to czekał na nas wielki
                                                    grzejnik-dmuchawa oraz waga do ważenia dzieci. I tak przez pierwsze dwa
                                                    tygodnie mały był ważony dwa razy dziennie, aż dotarło do nas, że przybiera
                                                    naprawdę. Ciepło, które dzięki grzejnikowi (i wysokiej temperaturze na
                                                    zewnątrz) panowało w naszym mieszkaniu było tropikalne i przyprawiało mnie o
                                                    ból głowy. Ale na szczęście po tych dwu tygodniach nam przeszło i teraz
                                                    zachowujemy się już rozsądnie. Ja bardziej, mąż mniej – np. podczas wizyty u
                                                    lekarza protestował przeciwko rozbieraniu syna do naga.
                                                    B.Marto – wiedziałam, że zdążycie przeczytać mojego posta, przecież widać, że
                                                    poziom inteligencji na tym forum wysoki a i dyslektyków coś nie widać (chyba,
                                                    że nie są przy okazji także dysortografami). Myślę, że mąż był po prostu o Was
                                                    zazdrosny smile Do czytania dzieciom to z Tolkiena może lepszy „Rudy Dżil i jego
                                                    pies”? a na uśpienie „Silmarilion”? Tak, tak, napisz o co chodzi z tym Twoim
                                                    lekarzem!
                                                    Ja także byłam na „Dwóch wieżach” w 2 miesiącu i musieliśmy iść na seans o 12,
                                                    bo w późniejszych godzinach groziłoby mi zaśnięcie ( a tak zdrzemnęłam się w
                                                    samochodzie gdy wracaliśmy). Co do męża, to on wyobraź sobie wybrał sobie mnie,
                                                    bo uznał, że będę dobrą matką (cały czas uważam, że jedynym tego zwiastunem
                                                    były moje szerokie biodra), więc ojciec z niego urodzony. Synek zrewanżował mu
                                                    się wczoraj mówiąc od samego rana „tatatatata” a, że mąż akurat wrócił na
                                                    chwilę o 10 (taki ma trochę porwany dzień pracy) to akurat na to gadanie
                                                    trafił. I się rozczulił.
                                                    Martael – Gucio urodził się chyba dzień po Grzesiu (bo Grześ jest niedzielny).
                                                    My wprawdzie nie byliśmy w przeddzień w kinie ale za to w sobotę wieczorem
                                                    oglądaliśmy w TV „Dwanaście małp” i ja cały czas się wkurzałam, bo ciągle
                                                    musiałam do WC latać (myślałam, że mnie przeczyszcza po obiedzie a mąż
                                                    twierdził, że to ta gruszka co zeżarłam). Jakoś nie skojarzyliśmy, że termin
                                                    mamy za 3 dni. A 3 godziny później pojechaliśmy rodzić. I potem było dużo
                                                    śmiechu, że po dwunastu małpach urodził nam się syn.
                                                    Co do nauczycieli-sadystów i braku reakcji rodziców to chyba niestety był taki
                                                    schemat – nauczyciel zawsze ma rację a dzieci kłamią albo przesadzają. Albo im
                                                    się należy. Teraz jest zdecydowanie inaczej. Aż do przesady chyba – uczeń jest
                                                    jak święta krowa. Ciekawe, czy da się to kiedyś zrównoważyć? Może jak nasze
                                                    maluchy będą szły do szkoły będzie lepiej i obie strony będą się po prostu
                                                    szanowały.
                                                    Zauważyłyście jacy nasi tatusiowie uzdolnieni muzycznie? Co rusz któryś z
                                                    jakimś instrumentem.
                                                    A ci, co na razie boją się niemowlaków – też pewnie poczują bluesa, jak im
                                                    dziecko wręczy łopatkę i zaprosi do zabawy.
                                                    Co do mojej teściowej (która zresztą kiedyś prosiła, żeby może jej tak nie
                                                    nazywać) to chyba mam szczęście – wnukiem zachwycona ale zawsze podkreśla, że
                                                    fajne to nasze dziecko i ma szczęście, że ma takich właśnie rodziców.
                                                    Opiekowała się nim kiedy byliśmy na weselu mojego brata i wszystko było ok.
                                                    Tyle, że my oczywiście nie mogliśmy wytrzymać i po trzech godzinach wróciliśmy
                                                    do domu, żeby małego położyć spać i pojechaliśmy jeszcze na trzy godziny.
                                                    Więcej było jeżdżenia niż wesela ale chodziło tylko o to, żeby mój brat i
                                                    bratowa wiedzieli, że byliśmy.
                                                    A mój ojciec zażyczył sobie zdjęcia Grzesia, które mógłby nosić w portfelu.
                                                    Miłe, co?
                                                    Wiecie, Grześ dostał wczoraj od Kuby mamy super kocura-poduszkę (są takie fajne
                                                    poduchy w Makro) ale jest na niej napisane, że dla dzieci od 3 roku życia. I
                                                    teraz się zastanawiam, czy jak mu ją dam teraz to zaszkodzę. Jak myślicie co
                                                    może być szkodliwego w takiej poduszce – nie ma tak nic do oderwania, wykonana
                                                    z miłego weluru jak większość zabawek. Co o tym myślicie?
                                                    Pomysł spisu bardzo fajny, kto się podejmie?
                                                    Piszę tego posta od wczoraj i chyba już starczy. Chyba krócej nie potrafię.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich gimnastyków i leniuszków.
                                                    Aneta
                                                  • agapolo Zestawienie wrześniowych mam i ich dzieciaczków 28.01.04, 17:06
                                                    Witam wrześniowe mamy!
                                                    Sporządziłam zestawienie wrześniowych mam i ich dzieci, które zamieszczam
                                                    poniżej:

                                                    Jaskomama czyli Barbara –córka Amanda urodzona 30.08.2003
                                                    Ipis 1 czyli Iwona –syn Stanisław urodzony 31.08.2003
                                                    Czarka 77 czyli Katarzyna- córka Natalia urodzona 01.09.2003
                                                    Witka 06 czyli Wioleta- syn Dymitr urodzony 02.09.2003
                                                    Nika28wawa czyli Monika- córka Barbara urodzona 05.09.2003
                                                    Ese1- córka Audrey urodzona 05.09.2003
                                                    Gagarin 3 czyli Agnieszka- syn Piotruś urodzony 06.09.2003
                                                    Javert czyli Olga- córka Adrianna 06.09.2003
                                                    Abepe czyli Aneta syn Grzegorz urodzony 07.09.2003
                                                    Asia_z czyli Joanna córka Julia 4.10.1999, syn Krzysztof 08.09.2003
                                                    Martael czyli Marta Eliza- syn Gustaw urodzony 08.09.2003
                                                    Mlodamama czyli Katarzyna- syn Mikołaj urodzony 11.09.2003
                                                    Agaga1czyli Agnieszka syn Miszka, syn Bartosz urodzony 12.09.2003
                                                    Gryziaczek –syn Krzysztof urodzony 12.09.2003
                                                    Enta1 czyli Renata syn Jakub urodzony 13.09.2003
                                                    Magda 6811czyli Magda córka Agatka, syn Stefan 15.09.2003
                                                    Anulkag1 czyli Ania- syn Antoni urodzony 15.09.2003
                                                    Joan 77 czyli Asia- syn Jakub urodzony 15.09.2003
                                                    Sabina 74 czyli Sabina- syn Kuba urodzony 19.09.2003
                                                    Mamagabuli czyli Sylwia – córka Gabrysia urodzona 19.09.2003
                                                    Aczerk czyli Agnieszka- syn Oskar urodzony 23.09.2003
                                                    Justakoko czyli – syn Adam urodzony 23.09.2003
                                                    Dzoaska czyli Joanna syn Adaś urodzony 27.09.2003
                                                    B.marta czyli Marta- córka Matylda 28.09.2003
                                                    Wiki 41 mniemam że Wiktoria syn Patryk urodzony 28.09.2003
                                                    Agapolo czyli ja czyli Agnieszka syn Patryk urodzony 28.09.2003
                                                    Katarzyna.br – córka Nina urodzona 30.09.2003
                                                    Dominikal czyli Dominika- córka Katarzyna 30.09.2003
                                                    Karolka mniemam że Karolina- córka Dominika 03.10.2003

                                                    Na forum zawitały również :

                                                    Fobia1 czyli Justyna- syn Sebastian
                                                    Agnes 123 czyli Agnieszka- córka Natalia
                                                    Anma6 –tzw robaczek urodzony 27.09.2003
                                                    Emi 32- syn urodzony 09.09.2003

                                                    Z góry przepraszam za wszystkie pomyłki, jeśli takowe miałyby miejsce, są one
                                                    nie zamierzone.

                                                    Skladam równiez najlepsze, najpiękniejsze, najmilsze życzenia wszystkiego co
                                                    najlepsze dla naszych pociech, które obchodzą dzisiaj 4 miesięcznicę czyli dla
                                                    Matusi, Patusia i Patusia.

                                                    Agnieszka











                                                  • karolka_1 Brawo Agapolo :)!! 28.01.04, 18:31
                                                    Brawo Agnieszko za uporządkowanie wrześniówek i ich dzieciaczków - podziwiam smile
                                                    Uf, minął pierwszy dzień z opiekunką sad
                                                    Wybrałam studentkę pedagogiki - jakoś tak przez sentyment smile Dziewczyna przyszła
                                                    dzisiaj do nas i pod moim czujnym okiem poznawała się z Dominiką. Ja usiadłam
                                                    przed komputerem, żeby poszperać troszke w necie i postanowiłam nie wstawać z
                                                    krzesła, choćby nie wiem co...Udało się, ale było ciężko. Dominika z boku
                                                    płakała, bo mamy nie iwdać, opiekunka starała się ją czymś zająć - działało przz
                                                    5-10 minut. Póżniej znowu płacz. Po godzinie nie wytrzymałam i stiwerdziłam, że
                                                    mała jest śpiąca i może spróbować położyć ją spać. Faktycznie Dominika zaraz
                                                    zasnęła i skończyła się wizyta opiekunki. Kolejna w piątek. Obiecałam, że tym
                                                    razem wyjdę - powinnam była zrobić to już dziś, ale zabrakło mi silnej woli sad
                                                    Dziewczyny przy obwodach główek, które podawałyście to ja powinnam się martwić,
                                                    Dominika miała obwód główki równy 35 centymetrom. Po dwóch miesiącach miała już
                                                    39 cm. Lekarz neonatolog nie uważa, żeby było to nieprawidłowy wymiar...Eh,
                                                    główka, główce nierówna smile
                                                    Hm, za 5 dni mała bedzie miała 4 miesiące...Zastanawiam się cały czas nad
                                                    rozszerzeniem menu. Może by wprowadzić soczek? W literaturze fachowej zdania sa
                                                    podzielone. Na forum Niemowle czytałam, że są mamy, które rozszerzają diete
                                                    dziecka juz w wieku 3,5 miesiąca, inne dopiero po 5 ukończonym...No i mam
                                                    dylemat. Idziemy w tym tygodniu na szczepienie, wiec chyba spytam lekarki co ona
                                                    o tym sądzi...
                                                    Biegnę cieszyć się swym dzieckiem, bo właśnie skończyła drzemkę smile
                                                    pozdrawiam
                                                  • gagarin3 AGAPOLO JESTEŚ WIELKA!!! 28.01.04, 19:09
                                                    Naprawdę! Jestem pełna uznania! Bardzo Ci dziękujemy! Dopiero teraz można zauważyć, że kilka mam gdzieś zniknęło, mam jednak nadzieję, że nie na zawsze...
                                                    ANETA - gratulacje dla Grzesia, no no, pewnie tata bardzo dumny. A swoją drogą złośliwe te chłopaki wink Mam jednak nadzieję, że gdy przyjdzie czas na pierwsze świadome słowa, usłyszymy "mama"...
                                                    BASIU! Powiedz mi proszę, skąd się biorą tacy mężowie?! I takie teściowe?! Widzę teraz, że trzeba było ruszyć w "świat" w poszukiwaniu drugiej połówki, a nie spoczywać na laurach (limanowskich zresztą..smile. Nie chcę ponownie maglować tematu rodzicielek naszych mężów, ale... Moja teściowa należy do tych, które we wszystkim wyręczały swoich synalków. Nie zrezygnowała z tych praktyk, nawet wówczas, gdy przeprowadziła się do innego miasta... Tuszę, iż nie sprawi wam trudności wyobrażenie sobie, jak wygląda życie z takim osobnikiem... Nie tracę nadziei, że kiedyś uda mi się go wyprowadzić na ludzi... Nie mogę dzisiaj się zbytnio rozpisywać, bo zgodziłam się wykonać za mojego męża bardzo żmudną pracę zleconą. On tymczasem wyfrunął na dwa dni do Warszawy (naturalnie służbowo). Dlatego dziewczyny ze stolicy, miejcie na niego oko wink Oczywiście żartuję...
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Agnieszka
                                                  • enta1 Re: AGAPOLO JESTEŚ WIELKA!!! 28.01.04, 21:51
                                                    witajcie piękne! witajcie śliczne dzieciaczki!
                                                    agapolo dzięki ci! jesteś wielka, cudowna i wspaniała! odwaliłas kawał dobrej roboty, super! nareszcie będe mogła pisac po imieniu bez dodatkowych notatek. jesteście wydrukowane i zaraz was sobie gdzies powieszęwink ale do ciebie agapolo chyba bede pisać ;agapolo", bardzo mi się podoba ta ksywka, fajnie brzmiwink
                                                    to juz trzeci liost do was tego wieczoru! dlaczego to cholerstwo wylogowuje?! nieźle się nawkurzałam... mąż się ze mnie śmiej bo wyrażam się do kompawink
                                                    bardzo chcę się z wami podzielić dzisiejszym dniem! był super. po pierwsze wczoraj kuba nareszcie zrozumiał po co są przewrotki. obraca się wtedy gdy tego potrzebuje, wie o co chodzi, nie są to już tylko przypadkowe pzrewrotki. po drugie: bunio przespał dzisiejszą noc bez budzenia się na jedzonko czy picie. spał od 19.30 do 5.30 (hi, hi), potem zjadł sobie, chwilę się pobawił i poszedł jeszcze spać na godzinkę. mam nadzieję, że to już na zawsze! no i jeszcze byliśmy dziś na basenie po raz drugi. kuba nie bał się wody, wszedł z tatusiem bez niczego, nawet nie krzywił się jak go wzięła obca baba (instruktorka). zresztą podszedł do całej s[prawy filozoficznie: jak to on. rozruszał się na koniec, jak pani włączyła falę. obchodziły go tylko własne zębywink idą mu chyba te z tyłu, bo jest bardziej zdenerwowany niż przy jedynkach, gryzie okrutnie całe łapki, a slina mu ciecze jak Obcemuwink a jeszcze na koniec dzisiejszego dnia tatuś go tak rozbawił, że śmiał się na cały głos, co też należy do rzadkości, dlatego cieszę się bardzo! no, dumna jestem z mojego bunisławka!
                                                    aga (aczerk) - masz rację, dzieci są niesamowite. nie wyobrazam sobie teraz życia bez kuby, lubię patrzesć jak rośnie, uczy się codziennie czegoś nowego, robi się coraz bardziej ciekawy swiata i coraz mądzrejszy. jak siobie pomyślę, co by było gdyby przy porodzie nie było lekarzy, szybkiej interwencji... i tak dalej. brr... a najbardziej to mnie rozbrajają jego mięśnie na ramionkachwink))
                                                    basia - mój małżonek też coś pichci po chińsku, ale twój to chyba wyższa szkoła jazdy. moze podeślesz jakiś przepisik (sajgonki?) na adres sadel@interia.pl
                                                    aneta - gienia nazywała się pompke vel bompke vel lompkesmile ja też luibię myusierowicz. mam nadzieję, że będę miała kiedyś córkę, bo kuba to chyba tej literatury nie zdzierży...
                                                    karolka - z opiekunką na pewno bedzie oki. trzymam kciuki. a jesli chodzi o jedzonko, to chyba tylko od ciebie zależy kiedy je wprowadzisz. no i pewnie że poradx sie lekarza.
                                                    uff, ale się spisałam. chyba to już wszystko co chciałam powiedzieć, choć pewnie połowy nie napisałam. zresztą to okropne, że to diabelstwo wylogowuje, najlepsza była pierwsza wersjatego listu. a ta to taka odgrzewana
                                                    a, i jeszcze trzymajcie za mnie kciuki. jutro ide do pracy. 7 godzin bez kuby...biedny bunio, biedny tatuś bunia, biedna jawink))
                                                    dobranoc
                                                    renata
                                                  • b.marta Re: już wtorek :-) 28.01.04, 22:24
                                                    Witam,
                                                    AGAPOLO gratuluję listy, sama się zbierałam do napisania takiej, ale jak widać ciężko mi było się do tego zabrać. Wszystkiego naj naj dla Patryczka. Nie ma mnie na GG ponieważ jestem zawalona sprawami Wspólnoty Mieszkaniowej, muszę zrobić rozliczenia roczne lokatorów, popisać do każdego odpowiednie pisma i porobić projekty uchwał. Wogóle mi się nie chce tego robić, jednak ktoś musi.
                                                    WIKI także wszytskiego naj naj dla Patryczka. Już dawno miałam się Ciebie zapytać, jednak zawsze uciekało mi z głowy w czasie pisania, na której sali leżałaś w św. Zofii?? Może jakoś sobie Ciebie skojarzę, albo może powinnaś zamieścić na Zobaczcie swoje zdjęcia z Patrysiem smile))

                                                    Odnośnie tego badania USG, to zaszło pewne nieporozumienie, jednak za chwilkę postaram się to sprostować. Otóż pan "suer lekarz" wykonał to USG ciąży i nawet wsadził kasetę do magnetowidu, jednak dla zwykłego laika (mój mąż), który niezbyt orientuje się w tym co widzi na ekranie, to nagranie było jedną wielką niewadomą. Lekarz w ciągu 3 minut sprawdził narządy wewnętrzne, struktury mózgu, genitalia, zmierzył i 'zważył' ciążę - to słowa, których użył do określenia swoich poczynań. Nawet naszej córce się ów lekarz nie spodobał, gdy oparł na jej nóżce dłoń dostał takiego kopa, że aż głowicę z ręki wypuścił smile)). Andrzej był wściekły, na szczęście jakiś czas później byłam u mojego prowadzącego i mamy piękny ostatni film z USG na którym jest nagrany nawet obraz 3D buźki naszej córeczki, będzie miała super pamiątkę.

                                                    Co do teściowej to brakuje mi już sił, mój mąż zawsze przeciwny odwiedzania mojej mamy, dzisiaj nagle zaproponawał, żebyśmy się tam wybrali w celu 'odchamienia' smile A gdy wróciliśmy do domu sam z własnej woli wysłał do swojej mamy na GG wiadomość: "przkro mi, że odsuwa się ode mnie moja rodzinka sad" Wiecie co płakać mi się chciało jak to przeczytałam, a jego 'kochana, najlepsza na świecie mamusia' (bo za taką się uwarza) nie odpisała mu nawet pół słowa. Uwarza cały czas, że ona jest ok.
                                                    Przepraszam Was strasznie, że tak gnębię o tej teściowej, ale ja poprostu muszę to jakoś z siebie powywalać, bo jak siedzi to we mnie to robię się strasznie przygnębiona.

                                                    Dzisiaj Matylda dostała pierwszą zupkę, zgodnie z zaleceniami gastrologa. Niestety zupka jej nie smakowała, i każda jedna łyżeczka była przenoszona na moją bluzkę, mała albo odpychała moją rękę swoją rączką (nie wiem skąd ona ma tyle siły), albo pluła w dal do celu (plucie w końcu opanowała do perfekcji - szkoda, że dzięki zupce i kosztem mojej bluzki smile ). Jutro kolejna próba, jak się nie uda zacznę jej sama gotować, bo te papki w słoiczkach są poprostu okropne (przynajmniej dla mnie). Soczki niestety odpadają, deserki też, kwaśne posiłki przyczyniają się do odruchów wymiotnych, co przy reflux'ie Matyldy jest niewskazane. Poza tym mała znowu zaczyna więcej ulewać, a już miałam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Na szczęście jest pogodna, dopóki nie zbliża się do jej otworu gębowego łyżka z tą niedobrą papką.

                                                    No i znowu się rozpisałam, i znowu tylko o sobie. Przepraszam, że pominęłam większość z Was, ale dzisiaj jestem przemęczona i chyba trochę przygnębiona. Po nieprzespanej nocy i od rana na nogach. Chciałabym już się położyć, jednak czeka mnie jeszcze jedno karmienie...
                                                    Kończę, i w najbliższym czasie obiecuję poprawę... smile
                                                  • jasko_mama Re: już czwartek :-) 29.01.04, 00:26
                                                    Hej!
                                                    Brawo Agnieszka, naprawdę jesteś wielka. Jak Ty to zrobiłaś?! Chyba
                                                    musiałaś „przelukać” cały watek?, albo na bieżąco robiłaś zapiski!!! super smile
                                                    Karolka pomiędzy nami i naszymi córkami jest cała grupa wrzesniówek! A
                                                    dziewczyny mimo, że rozpoczynaja i kończą listę nie rzadzą tutaj – jest ich 11
                                                    przeciwko 18 małym mężczyznom!
                                                    Aneta myślę, że z tymi zabawkami od trzeciego roku życia nie ma co przesadzać.
                                                    90% zabawek jest zabronionych w wieku 0-3 i często niewiadomo nawet dlaczego.
                                                    Raczej należy sie kierować zdrowym rozsądkiem, czyli taką oceną jak
                                                    przeprowadziłaś, a nie napisem na metce.
                                                    Agnieszko ja swojego męża też nie szukałam daleko – chodzilismy do jednej
                                                    klasy w szkole średniej i jak zaczęliśmy od czwartej klasy być razem tak
                                                    zostało (z małą przerwą na burzliwy okres poczatku studiów) i trwa już uuu 14
                                                    lat!, w tym 9 „legalnego” związku. Niedługo będzie tak, że więcej zycia
                                                    jestesmy razem niż osobno!!! Nie chciałam pokazać mojego męża jako ideału, bo
                                                    przecież ma też swoje „wadki”, czasami większe, czasami jakby przytłumione,
                                                    albo mój odbiór się zmienia, ale chciałam własnie uczulić mamy chłopaków, żeby
                                                    nie popełniały tych błędów co Twoja teściowa. Łatwo sie mówi co?, ale nie tak
                                                    łatwo zrealizować...
                                                    Renata Trzymaj sie w pracy! I zabierz zdjęcie Kuby, żebys w chwili słabości
                                                    mogła spojrzeć. Będzie dobrze. A przepis na sajgonki to wyciagne, ale nie
                                                    wczesniej niz po weekendzie, bo teraz mąż jest strasznie zawalony robotą.
                                                    Tylko przygotuj sie bo to conajmniej trzy godziny przygotowań, ale naprawde
                                                    warto, w żadnej knajpie takich nie podaja! No i brawo dla Kuby za przewrotki,
                                                    ja ciagle czekam, aż ta mądrość spłynie na Amandę...
                                                    A co do jedzenia to ja jeszcze poczekam - mam teraz przedsmak, bo jest u mnie
                                                    koleżanka z dziewięciomiesięcznym chłopaczkiem, któremu ponoć nieźle idzie
                                                    jedzenie. My obie zaangażowane a i tak wszystko wkoło w zupie smile Niech sobie
                                                    jeszcze pociagnie cycusia, a na te obiadki będzie jeszcze dość czasu! Ale
                                                    oczywiście decyzja nalezy do Was i do lekarza oczywiście.
                                                    papatki i pozdrowionka, znowu nocne!
                                                    Basia
                                                  • agapolo Re: już czwartek :-) 29.01.04, 08:45
                                                    Cześć mamusie,
                                                    Dziękuję za wszytskie pochwały, milutko się robi jak tak człowieka chwalą,
                                                    będę jednak z siebie dumna jak się okaże że nie popelniłam żadnej gafy z
                                                    mamusią i jej maleństwem.
                                                    Jaskomama- robiłam wcześniej zapiski, żeby dziewczyny i dzieciaczki mi się nie
                                                    myliły, wczoraj po prostu dopisałam najświeższe informacje.

                                                    Enta -Brawo dla Kubusia- Bunisławka za obroty, naprawdę super.A jak Twojemu
                                                    wilekoludkowi idzie wkładanie nóżek do buzi, bo nasi chyba będą mieli to
                                                    zadanie troszkę utrudnione z takimi długimi nogamismile

                                                    Martael- wyrazy podziwu dla Gumisławka, również za przewrotki.

                                                    B.marta- już mi się tęskni za rozmową, choć przyznam szczerze ja też czasem
                                                    już mam dosyc.Pat tez niechętnie je zupki, dlatego na razie poprzestałam bo po
                                                    prostu chyba jeszcze nie czas, a nie chcę go do niczego zmuszać. Spróbujemy
                                                    ponownie za kilka dni. Patryk praktycznie nie chce spać w ciągu dnia. 3
                                                    godziny snu to maksimum, dlatego chodze spać jak przysłowiowe niemowlę razem z
                                                    nim czyli we wczesnych godzinach wieczornych bo inaczej nie dałabym rady.

                                                    Z nowości, które przyuwazyłam u Patulka, zaczyna się bawić w a ku ku, czyli
                                                    chowanie i pokazywanie twarzy- wyraźnie go to bawi. Zaczyna odróżniać obcych
                                                    od znajomych i nie pozwoli się nosić przez obcychsad przez co mamusia nie ma
                                                    możliwości na odpoczynek. Ponadto wyraxnie zaczyna obejmować raczkami moją
                                                    szyje i przytulać policzek do policzka co rozczula mnie prawie za każdym razem
                                                    do łez. Jest też tak jak piszecie, codziennie kocham go bardziej, jestem z
                                                    niego bardzo ale to bardzo dumna i nie potrafię już wyyobrazic sobie zycia bez
                                                    niego. Poza tym jestem wręcz pełna podziwu dla niego że mimo tego co już go
                                                    spotakło, między innymi dwa pobyty w szpitalu, operacja, zapalenie oskrzeli z
                                                    serią 15 zastrzyków jest bardzo, ale to bardzo pogodnym chłopcem i wciąż się
                                                    uśmiecha. Kiedy całuję go po brzuszku, lub łaskotam po prostu piszczy z
                                                    zachwytu a ja razem z nim. Zauważyłam też taką prawidłowość, że pomimo wielu
                                                    trosk Patuś dostarczył mi tyle radości, jak nikt i potarfi sparwić, że
                                                    kilkadziesiąt razy dziennie się uśmiecham, a wręcz umieram ze śmiechu. Na tym
                                                    kończę dzisiejszy pościk, biorąc się wreszcie do konkretnych zajęć a nie
                                                    spędzania czasu na forum. Buziaki


                                                    Pozdrawiam was serdecznie
                                                    Agnieszka
                                                  • aczerk Re: już czwartek :-) 29.01.04, 09:47
                                                    Agnieszko! Naprawdę kawał dobrej roboty! W końcu się orientuję kto jest kto, bo
                                                    dołączyłam trochę później i nie umiałam się połapać. Przy okazji - Justakoko,
                                                    nie wiedziałam, że nasi synowie to rówieśnicy!

                                                    Z tymi zabawkami to faktycznie jest tak, że na większości jest napis "od lat
                                                    3". Ja się tym nigdy nie sugeruję i jeśli zabawka jest przyjemna, nie ma
                                                    ostrych części ani małych, które można oderwać to daję Oskarkowi do zabawy.

                                                    Ząbki idą straszliwie. Wczoraj wieczorem zasypianko było ciężkie. Po kilku
                                                    pociągnięciach cycuszka Oskarek zaczynał pocierać policzki, po czym wkładał
                                                    piąstki do buzi, gryzł straszliwie i w płacz. I znowu cycuś. Biedaczek, był już
                                                    tak zmęczony że oczy miał jak szparki, w końcu chyba z płaczu usnął kołysany i
                                                    noszony. Dentinox chyba nie za bardzo mu pomaga, choć smaruję i płynem i żelem.
                                                    Jak często trzeba smarować żeby to pomagało?

                                                    Dziewczyny, jak u Was z zasypianiem? Jak pisałam wcześniej, Oskar zasypia tylko
                                                    przy cycku i miałam zamiar tego nie zmieniać, ale zaczęłam się zastanawiać że
                                                    przecież jak będę chciała iść do pracy czy gdziekolwiek się ruszyć to on beze
                                                    mnie nie zaśnie. Sama nie wiem co mam robić.

                                                    No, kupa zrobiona po ciężkich stękaniach więc idziemy się przebierać i na
                                                    spacerek, nawet dzisiaj sympatycznie.

                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                  • witka06 Re: już czwartek :-) 29.01.04, 10:18
                                                    Czesc mamuski,

                                                    Agapolo, jestes naprawde nieoceniona. Dzieki.
                                                    Dimka tez uwielbia bawic sie w a ku ku swoja kolderka, przytulac sie do mojej
                                                    buzi i oblapiac za szyje. Tyle, ze jak czasami pociagnie mnie za nos albo wlosy
                                                    to zdecydowanie mniej mi do smiechu. Silne to moje dziecitako, bardzo. Ciesze
                                                    sie, bo ostatnio zaczal ladnie wyciagac raczki do zabawek po swojej prawej
                                                    stronie. Ciekawa jestem na ile to wynik tej rehabilitacji. Caly czas cwiczymy
                                                    miesnie brzucha, wiec moze za jakis czas uda nam sie trafic stopka do buzi, ale
                                                    to jeszcze ho ho…
                                                    Tez jestem w siodmym niebie, kiedy patrze jak Dimka tak pieknie sie rozwija,
                                                    smieje sie, kopie nozkami……serce chce wyskoczyc z radosci!

                                                    Renatko, brawo dla Kubusia! Przespana nocka to pewnie z ilosci wrazen, a
                                                    widac ,ze mial ich wczoraj niemalo. Oczywiscie trzymam kciuki, zeby te nocki
                                                    powtarzaly sie co noc!!
                                                    Dima tez przedwczoraj smial sie w glos przeslodko az go nagralismy. Mial
                                                    swietny humor, latwo bylo go rozbawic. Niestety wczoraj juz te same rzeczy go
                                                    nie bawily. I wymyslaj tu czlowieku jakies nowe rozrywki!!

                                                    Moj maz takze radzi sobie w kuchni calkiem niezle, ale do waszych to mu troche
                                                    brakuje. A co do tesciowek, to u meza w domu byl tradycyjny schemat rodziny.
                                                    Matka z dzieckiem w domu i gary, tata utrzymuje rodzine. Posuniete do tego
                                                    stopnia, ze moj tesc to padlby z glodu bez tesciowej. Chyba tylko herbate
                                                    potrafi sobie zrobic. Na szczescie Michal nie jest zwolennikiem takich tradycji
                                                    z czego tesc jest bardzo niezadowolny i niestety nie uwaza mnie za dobra
                                                    gospodynie, no coz…..
                                                    Powodzenia w pracy. Trzymamy kciuki za ciebie i Kubusia!

                                                    Karolka my tez trzymamy kciuki, zeby opiekunka okazala sie trafiona w
                                                    dziesiatke!!

                                                    Ja rowniez nie szukalam meza zbyt daleko. A raczej to on nie szukal daleko.
                                                    Mieszkal w bloku obok. A jestesmy razem od konca 4 klasy LO. W "legalnym
                                                    zwiazku" to nam juz 5 roczek leci.

                                                    Aneto, tez sadze,ze z tymi zabawakmi nie mozna przesadzac. Jesli wyraznie
                                                    widac, ze taka zabawka dziecko nie moze sobie zrobic krzywdy, to chyba nic
                                                    wielkiego jesli sie nia pobawi. A jaka krzywde moze wyrzadzic dziecku welurowa
                                                    poduszeczka??

                                                    Ja tez powinnam juz chyba wziac sie do roboty, bo pozniej to juz nic nie zrobie.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    wiola
                                                  • abepe Re: już czwartek :-) 29.01.04, 12:34
                                                    Cześć! Dzięki za odzew w sprawie zabawek. No, dzięki za poparcie, też myślę, że
                                                    nic ten zakaz. Jedyna rzecz, nad którą się zastanawiałam, to czy materiał nie
                                                    jest farbowany jakąś trucizną. Ale przecież trucizna może też zaszkodzić
                                                    dziecku po 3 roku życia, no nie? Mój małżonek stwierdził po prostu, że chcę
                                                    sobie tego kocura przywłaszczyć i dlatego tak zwlekam. Trochę ma racji, bo
                                                    poducha super wygodna pod głowę do karmienia na leżąco (zawsze muszę kombinować
                                                    jak by tu się umościć, żeby kręgosłup nie zwariował). Ale muszę przystopować,
                                                    bo już trochę kocurowi spłaszczyłam pyszczek. A Kuba kupił synowi zaraz na
                                                    początku zabawny welurowy młotek – grzechotkę i też okazało się, że dla
                                                    trzylatków. Trzylatek to ewentualnie będzie chciał na takiej zabawce usiąść.
                                                    Wtedy już interesujące są tylko prawdziwe sprzęty. Oj, będzie chowanie. Może
                                                    mój mąż nauczy się wreszcie odkładać przedmioty na miejsce. Kochany jest,
                                                    sprząta, gotuje, myje okna, robi zakupy, bawi się z dzieckiem ale nikt tak jak
                                                    on nie rozsiewa dookoła siebie wszystkiego. Już mu tłumaczę, że jak będziemy
                                                    chcieli nauczyć dziecko porządków, to MY musimy dawać mu przykład.

                                                    Ojej, mojemu małemu coś się poprzestawiało w nocnym spaniu – dziś na przykład
                                                    musiałam karmić go około 2, potem przed 5, potem 7 aż wreszcie pospał do 9.45.
                                                    Na dodatek jeszcze obudził się zaraz po tym jak udało mi się zasnąć, czyli
                                                    przed północą ale udało mi się go przekonać do spania smoczkiem. Podczas
                                                    przewijania w nocy też rozpaczał. Nie mówiąc o awanturze w kąpieli i przy
                                                    wieczornym usypianiu. Strasznie mnie takie wieczory stresują, więc potem
                                                    siedziałam koło męża przy komputerze i bezmyślnie żarłam z pudełka musli aż się
                                                    Kuba śmiał, że za dobrze to z tymi płatkami przyklejonymi wszędzie nie
                                                    wyglądam. I jak jestem taka zmęczona to nie mogę zasnąć, potem te męczące noce.
                                                    I już czekam na kolejną migrenę. W związku z tym nie powinnam siedzieć przy
                                                    monitorze ale co tam.

                                                    Kupiłam sobie wczoraj modne zamszowe kozaczki, takie do spódnicy i potem
                                                    zastanawiałam się, kiedy ostatnio miałam na sobie spódnicę. W domu legginsy, na
                                                    spacer z dzieckiem spodnie i traperki a nigdzie indziej nie chodzę. Może czas
                                                    ruszyć? Ale się ze mnie kura domowa zrobiła?! Piszę to bez żalu! Myślę, że dla
                                                    mnie powrót do pracy w okolicach grzesiowego roczku to dobry pomysł – może będę
                                                    już wtedy gotowa na kilkugodzinne rozstanie.

                                                    No tak, słyszę, że Grześ już się wyspał („całe” pół godziny), więc kończę.
                                                    Tylko – Agapolo – gratuluję błyskawicznej akcji z listą i, ponieważ Javert coś
                                                    utonęła w swoim doktoracie, sprostowuję, że jej Adrianka urodziła się 16.09. Pa
                                                  • martael Jeszcze czwartek :-) 29.01.04, 23:44
                                                    Cześć jeszcze we czwartek!
                                                    Witam Was po środowej przerwie. Mój synek stał się ostatnio niemożliwie grymaśny
                                                    i domaga się nieustannie mojej uwagi, lekceważąc przy tym pory snu. Składam
                                                    wszystko na ząbkowanie, które zbliża się wielkimi krokami: ślinienie się,
                                                    podpuchnięte dziąsełka, płaczliwość...No i mieliśmy znów dzień z cyklu:
                                                    Cyc_co_godzina. Ale wreszcie Zawodnik padł i śpi.
                                                    Jako leżąca-karmiąca obejrzałam dzisiaj najsmutniejszy film świata. Przysięgam,
                                                    nie spłakałam się tak od czasów „Psa, który jeździł koleją”. Film (japońska
                                                    manga) nazywa się „Grobowiec świetlików” i jest przesmutny, przestrzegam. (No,
                                                    chyba, że chcecie się mocno wzruszyć.) Jest w nim wojna, dzieci-sierotki, pewna
                                                    rozbrajająca mała dziewczynka. I do tego wszyscy umierają...
                                                    Agapolo – serdeczne dzięki za zestawienie wrześniowych mam. Bardzo przydatna
                                                    rzecz. Dużo pracy w to musiałaś włożyć. Wiem, bo sama próbowałam coś takiego
                                                    napisać smile I mi nie wyszło smile Dzięki za gratulacje Gumisławowych przewrotek.
                                                    Na razie zaprzestał "zbędnych ruchów" i bimba sobie z tego, że powinien poruszyć
                                                    cokolwiek w którąkolwiek ze stron. Wyleguje się na macie jak dobrze wypasiony
                                                    hipopotamek w błocie i tyle.
                                                    Enta – Gustaw też niczym Obcy – mokry cały i obślizgły – obśliniony. Zębów już
                                                    tylko patrzeć. A przynajmniej mam taką nadzieję, że nie potrwa to długo. Do
                                                    buźki wkłada wszystko: obie piąstki naraz, grzechotki, cudze palce...Ostatnio
                                                    chciał nawet chyba włożyć sobie do buzi mnie w całości, bo uczepił się moich
                                                    włosów z obu stron, otworzył buźkę i z głośnym: Aaaaaaaa aaaaaa!! zaczął ciągnąć
                                                    z całych sił. Jak widać z decydującego starcia wyszłam cało. Chodzę, żywa
                                                    jestem, sprawna smile
                                                    Aczerk – Mój synek też nie znosi ubierania. Najgorzej jest zawsze przy
                                                    kombinezonie, a przy czapce histeria sięga zenitu. Nigdy nie wiem kiedy i jak mu
                                                    tę czapkę włożyć. Staram się w miarę szybko jak najpóźniej, ale bez dzikich
                                                    awantur jeszcze się nie obeszło. Też marzę już o wiośnie i spacerach w lekkich
                                                    wdziankach.
                                                    Abepe kochana – wylałaś miód na moje serce. Widzisz, bo ja też nie gotowa jestem
                                                    chyba jeszcze na rozstania z Gumisiem i jakoś dobrze mi się zrobiło, jak
                                                    przeczytałam, że nie tylko ja. A „kurodomowanie” mnie to czasami jednak
                                                    przygnębia, ale nie często. I nie dzisiaj smile
                                                    Pozdrawiam Was wszystkie miłe dziewczęta
                                                    --
                                                    Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
                                                  • gagarin3 A tu piątek znienacka... 30.01.04, 01:24
                                                    Wita Was marek nocny, czyli ja... Siedzę sobie nad tą nieszczęsną bazą danych, którą to podjęłam się wykonać... Z powodów finansowych i z tęsknoty za jakimkolwiek wysiłkiem intelektualnym... Przypomniały mi się zaraz stare czasy, tj. taka na przykład sesja zimowa..., albo trochę nowsze, czyli ślęczenie do rana nad jakimś artykułem... I wcale mi nie żal snu nocy dzisiejszej, bo tak miło słuchać radia i rozkoszować się samotnością... Kontrolowaną rzecz jasna, bo moje chłopaki śpią w drugim pokoju... Pozdrawiam Was, ale bardzo cichutko, żeby nie spłoszyć tej pięknej chwili...
                                                    Agnieszka
                                                  • jasko_mama Re: A tu piątek znienacka... 30.01.04, 02:09
                                                    Hej!
                                                    pozdrawiam wszystkich – szczególnie nocne marki! Mi tez ostatnio dobrze się
                                                    pracuje w nocy, a po pracy skok na forum... W przeciwieństwie do Ciebie
                                                    Agnieszko nie słucham radia, bo komputer stoi w naszej sypialni, więc cisze
                                                    przerywa mi tylko chrapanie męża (straszne i nie do opanowania!!!) oraz
                                                    wiercenie córci od czasu do czasu (bardzo przyjemnie ją obserwować!). No i
                                                    przed chwilą musiałam przerwać, bo Mała zażyczyła sobie pocyckać smile, ale juz
                                                    słodko dalej śpi, więc ja też ide w jej ślady.

                                                    pozdrowionka papa Miłego Weekendu Wam zyczę
                                                    Basia

                                                    P.S Jutro wyjeżdzam na cały weekend i prawdopodobnie będę bez dostepu do
                                                    internetu. Jak ja to nadrobie w poniedziałek?, kolejna nocka w plecy smile
                                                  • karolka_1 Re: A tu piątek znienacka... 30.01.04, 10:00
                                                    Hej,
                                                    jestem wściekła i to od samiuskiego rana. Jak pisąłam wcześniej Miska miała
                                                    zostać z opiekunką dzisiaj sama na 3 godzinki. Żebym nie martwiła się
                                                    zaplanowałam sobie te 3 godziny bardzo aktywnie: bieganie po urzędach,
                                                    zalatwienie chrztu i kilka innych miejsc do których ciężko się dostać z wózkiem.
                                                    Dziewczyna miała przyjśc o 9 rano...5 minut po 9 doostałam od niej smsa, że
                                                    chyba ma grype i nie przyjdzie...Wkurzyłam sie strasznie, bo teraz nie wyobrażam
                                                    sobie jak będzie wyglądala środa. Zostaną pierwszy raz same na 4 godziny, a ja
                                                    nawet nie będe mogła wyjśc z pracy w razie jakiś kłopotów sad
                                                    W sumie to zafundowała mi niezły stres na przyszły tydzień, oj pechowo zaczęła
                                                    sie współpraca z opiekunką sad
                                                    Idziemy dzisiaj na szczepienie, wreszcie sie dowiem ile, to moje dziecie waży smile
                                                    Doliczyłam się, że mała kończy 4 miesiąc więc jednak pora na rozszerzenie diety
                                                    - będe rozmawiać z lekarzem, jak nie to sama podam łyżeczke soku z marchwi i
                                                    poczekam kilka dni. Jak nic nie będzie to dostanie nastepne dwie itd...Bede
                                                    eksperymentować na własnym dziecku smile
                                                    Dziewczyny Dominika ostatnio, też sie starsznie uweilbia przytulac do mnie i
                                                    akceptyuje tylko mamę. Tata ostatnio też poszedł w odstawke - chyba, za rzadko
                                                    go widuje. Jak to mąż stwierdził, usmiechy zarezerwowane są tylko dla mnie smile
                                                    Czekamy na ząb. Dziąsła białe i rozpulchnione, mała marudna, wpycha wszystko do
                                                    buzi a zęba jak nie ma tak nie ma sad
                                                    Może lada dzień...smile
                                                    Pozdrawiam
                                                  • justakoko Re: A tu piątek znienacka... 30.01.04, 10:44
                                                    cześć dziewczyny,
                                                    ale mnie zadziwiacie tempem powstawania nowych postówsmile nie nadążam za wami.
                                                    Mam teraz sesję i maksymalny zawrót głowy.Więc raczej czytam, nie piszę.

                                                    Karolka- też bym się wkurzyła na taką opiekunkę.Niestety to niezbyt dobrze o
                                                    niej świadczy na przyszłość.Jak mogła cię tak załatwić.Chyba brak jej
                                                    wyobraźni.Ja też mam opiekunkę (20 lat), studiuje pedagogikę ale nie w W-wie i
                                                    jak na razie jest ok.Zobaczymy jak będzie później.Dziś płacę jej pierwszą
                                                    pensjęsmileMąż się śmieje że już się nie zjawi smile

                                                    Aga- ta lista wrześniówek to naprawdę super pomysł, nie mówię już o
                                                    realizacji.Super.
                                                    Mój Adaś urodził się 22 września, a pod pseudo Justakoko kryje się po prostu
                                                    Justyna smile

                                                    Fajnie się was czyta.Szkoda że nie możemy się na razie spotkać.

                                                    Dziewczyny czy któraś z was ma może fioła na punkcie wózków?Bo ja np tak.Ciągle
                                                    przeglądam komisy,strony www z używanymi wózkami bo na nowy mnie nie stać.A
                                                    dodam że mój obecny wózek jest w świetnym stanie i wcale nie potrzebuję
                                                    nowego.Jeszcze nawet nie zmieniłam gondoli na spacerówkę, a już zakochałam się
                                                    w innym wózku (i to potwornie drogim).Muszę się jakoś wyleczyć, bo oszaleję.

                                                    pozdrawiam wszystkie mamuśki.

                                                    Justyna.
                                                  • anulkag1 jak dobrze być w domu 30.01.04, 12:39
                                                    tydzień temu w piątek wylądowaliśmy z Antkiem (tzn. Antek wylądował, a ja na
                                                    doczepkę) w szpitalu. Nocowałam przy nim na rozkładanym leżaku ogrodowym i do
                                                    tego zmagałam się z przeziębieniem - chyba Młody mnie zaraził, ale i tak
                                                    uważam, że było warto. Antek już zdrowy, tylko prawdopodobnie jest alergikiem,
                                                    a ja byłam spokojna, że nie płacze gdzieś tam sam. W domu i tak bym nie spała
                                                    spokojnie. Przez ten tydzień wydaje mi się, że Antoś bardzo wydoroślał.
                                                    Uśmiecha się do ludzi, tak mądrze patrzy, na łóżeczku wykręca się na wszystkie
                                                    strony, do wszystkiego wyciąga rączki, no i wciąż jest gadułą...jest cudowny.
                                                    No dobra, wracam do łóżka, muszę odespać, a później nadrobię czytanie zaległych
                                                    postów.
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    Ania
                                                  • agapolo Nieprzespana noc 30.01.04, 13:37
                                                    Cześć dziewczyny,
                                                    Jestem padnięta, Patuś nie spał mi calutka noc, strasznie marudził i teraz
                                                    jestem w bardzo kiepskim nastroju, bo jestem bardzo ale to bardzo zmęczona.
                                                    Chyba ząbkowanie przybiera na sile, aż się boję co będzie dalej bo to przeciez
                                                    dopiero początki... Smaruję mu dziąsełka calgelem ale to chyba niewiele pomaga.
                                                    Karolka- ja na Twoim miejscu powaznie zastanowiłabym się nad tą opiekunka, jej
                                                    zachowanie świadczy o braku odpowiedzialności, uważam że miała prawo się
                                                    rozchorować ale powinna Cię o tym powiadomić odpowiednio wcześniej. Pomyśl co
                                                    by było gdybys miała dzisiaj pójść do pracy?
                                                    Justakoko- przepraszam najmocniej za pomyłkę własnie tego najbardziej się
                                                    bałam sporządzając tą listę, ale chyba było to nieuniknione, być może gdyby
                                                    mamy wyraźnie pisały jak maja na imię, jak maja na imię ich dzieciaczki i
                                                    kiedy przyszły na świat, byłoby dużo łatwiej ale w wielu przypadkach
                                                    informacje te były porozrzucane.
                                                    Podobnie do Ciebie też mam fioła ale na punkcie ubranek, po prostu chodzę,
                                                    oglądam i najchętniej kupowałabym wszytsko co mi się podoba na szczęście
                                                    gdzieś drzemie jescze we mnie zdrowy rozsądek że Patuś tak szybko rośnie, że
                                                    nie ma sensu kupować mu tyle ciuszków.
                                                    Anulkag1- dzięki bogu żeantoś zdrowy
                                                    Martusia.b - nawiązując do naszej rozmowy na gg, Patuś miał pobierany płyn
                                                    mózgowo-rdzeniowy tak naprawde bez mojej wiedzy ja po prostu podpisałam zgodę
                                                    na wszystkie zabiegi ratujące życie i zdrowie mojego dziecka. Poza tym
                                                    uwielbiam z Tobą rozmawiaćsmile))))
                                                    agaga odezwij się tęsknię już za Tobą, jak Twoje chłopaki, wiem że w natłoku
                                                    zajęć ciężko Ci znaleźć chwilkę wolnego czasu ale prosze napisz chociaż czy
                                                    wszystko jest ok.
                                                    Pozdrawiam rownież gorąco dwie nocne mamusie czyli Agę gagarin i Madzię.
                                                    Martael - ansze pociechy mają podobne dni.
                                                    abepe- życzę powodzenia w pracy i umięjętności skupienia się na zajęciach
                                                    związanych z zawodem a nie z Bunisławkiemsmile


                                                    Całusy
                                                    Aga
    • agapolo Wielcy umierają... 30.01.04, 13:44
      Smutno się rozpoczął nowy rok, tyle wielkich ludzi już odeszło...Czesław
      Niemen,mój ulubiony komentator Zdzisław Ambroziak, Aleksander Małachowski...
      Czy macie swoje ideały, jakie sa wasze pasje...

      smutna Aga
      • abepe Re: Wielcy umierają... 30.01.04, 15:05
        Witam!
        Agapolo, autorko spisu, masz ci los w przedostatnim poście podarowałaś mi
        entowe dziecko – Bunisławka oraz powrót do pracy. Nie szkodzi, oczywiście,
        Renata pewnie także się nie obrazi. W końcu jest nas tyle. Poza tym ta
        nieprzespana noc. U nas na nocnym froncie także cały czas kiepsko. Grześ znowu
        budzi się co dwie godziny – ledwo się położyłam o 0.30 i udało mi się zasnąć
        (im bardziej zmęczona tym gorzej) – trochę po 1 obudziło mnie
        słodkie „tatapada”, przeczekiwanie nic nie dało – gadanie wkrótce przerodziło
        się w płacz i tylko cycek tu mógł pomóc. Grześ jadł z 40 min, więc jak po 4
        znowu usłyszałam nawoływanie – wysłałam męża na posterunek z postanowieniem, że
        niech się dzieje co chce ale nie będę karmić. Okazało się jednak, że to jednak
        jakieś zaległe bąki, bo po kilku prawie armatnich strzałach (najpierw tata
        nosił synka jakiś kwadrans) dziecko poszło spać. O 6 już nie byłam taka wredna
        i dziecko dostało w paszczę (wiecie z Musierowicz „kto mlaszcze dostaje w
        paszcze”wink. Nie wyobrażam sobie w tych warunkach powrotu do pracy. Jak sobie
        radzicie pracujące mamusie z niewyspaniem?
        Co do wielkich odchodzących – pamiętam jak strasznie smutno zrobiło mi się jak
        umarła Ella Fitzgerald, tym bardziej smutno, że myślałam, że nie żyje już od
        dawna i w ten sposób ją dla siebie „uśmierciłam”. Z mniej wielkich - boje się,
        że wkrótce odejdzie jedna z moich babć, ma już 84 lata, 4 lata temu pochowała
        dziadka (miał 97) i już nie chce jej się żyć. Mieszka w przemyskim, więc ze
        względu na ciążę nie mogłam jej odwiedzić w zeszłym roku. Przez telefon już źle
        się z nią rozmawia. Chciałabym do jej wieku zachować tyle energii, optymizmu i
        jasności umysłu. Myślę, że, Agapolo, Twoje pytanie o ideały i pasje jest bardzo
        ważne w sytuacji posiadania dzieci i konieczności przekazania im pewnych
        wartości. Pomyślmy.

        Karolka – może ta opiekunka naprawdę dopiero się rozchorowała, chociaż masz
        rację, wysyłanie SMS i to tak późno nie świadczy o niej najlepiej. Chyba jednak
        lepiej ją spławić. Tak by the way ile płacicie opiekunkom?
        Matki oślinionych czy ktoś ma dobry patent na zabezpieczanie ubranek przed
        zamoczeniem. Śliniak-kombinezon?
        Justakoko – ja ostatnio mam fioła na punkcie zabawek, siedzę tylko w internecie
        i grzebię po sklepach typu bobasek. W „Dziecku „ lutowym zachwalali fajne
        książeczki przytulanki ale co z tego , skoro w sklepie Bellony już ich nie ma.
        Anulkag – dobrze, że się odezwałaś, zastanawiałam się czemu zniknęłaś gdynianko-
        sąsiadko. Wszystko już z Wami dobrze? Chyba nie spędziliście w szpitalu całego
        tego tygodnia?! Czy dobrze kojarzę, że zaczęło się od zapalenia oskrzeli?
        U nas na froncie zdrowie wszystko, odpukać, dobrze (nawet nie miałam okazji
        czyścić grzesiowego nosa), tyle, że straszy wizja krzywicy. Minęły już dwa
        tygodnie brania 6 kropli Vigantolu, teraz bierzemy 4 ale główka przy jedzeniu
        dalej tak się poci, że muszę ją okrywać pieluszką, żeby nie przeziębić.
        Na froncie przewrotki – lenistwo do kwadratu.
        Najbardziej w rozwoju mojego dziecka fascynuje mnie rozwój jego świadomości –
        od świadomości własnego ciała przez świadomość wykonywania czynności aż do
        rozwoju woli. To ostatnie właśnie dość silnie się zaznacza – jeżeli JEMU się
        podoba oglądanie kranu i glazury w łazience to MI nie wolno go wynosić na
        korytarz, jeżeli On wyciąga rękę do komórki to JA nie powinnam podawać mu w
        zamian grzechotki. Jeżeli jeszcze tego nie rozumiem – będę słuchać płaczu!
        Aneta
    • zabuniek Gagarin3 30.01.04, 15:11
      Witajcie dziewczyny!
      Jestem nowa, nie jestem w stanie przeczytac wszystkich Waszych interesujacych
      postow. Ale akurat trafilam na gagarina3. Moja Malenka tez sie urodzila 6
      wrzesnia o 18.10. Mame tez mam daleko - tysiace km ode mnie i teściowa tez
      niestety bliżej crying Maz pracuje od switu do nocy (dojazdy zabieraja mu czasem i
      2 h), wiec tez siedze sama calymi dniami. Ciekawa jestem jak tam Twoj Piotrus.
      Daje Ci cos pospac? Nasz kochany Brzdac co 3 godzinki w nocy budzi mnie na
      jedzenie. W dzien spi malo, czasami tylko 2-3 godziny. Ciekawa jest swiata. Z
      brzuszka czasami przewraca sie na plecki. Duzo sie smieje, ale tez bywaja
      oczywiscie gorsze dni.
      JA choc jestem bardzo szczesliwa i Bogu dziekuje ze wszyscy zdrowi, czasem
      marze uleciec daleko stad....
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie eMamy.
      • magda6811 Re: Gagarin3 30.01.04, 22:47
        Gagarinie, Ty masz w sobie poezję! Zawsze jakoś tak ładnie coś podsumujesz,
        nazwiesz, ujmiesz... Ja też niebawem będę nocnym markiem bo w dzień moje dzieci
        nie dadza popracować, ale nie obiecuje równie urokliwych postów!
        AGAPOLO - BRAWO, to wielkie dzieło ta nasza lista... A może ją kopiować
        dopisując jeszcze np. miejsce z jakiego do siebie piszemy? Ja już zawsze widzę
        GAGARINA na tle Limanowej, BASIE z morzem w tle, KAROLKĘ w najpiekniejszym
        mieście Poznan (moja babcia się tam urodziła i wychowała i ja kocham to
        miasto!) JUSTAKOKO z pejzażem ursynowskim a Wiole (nie wiem czy słusznie),
        gdzie na Krakowskim Przedmiesciu, AGAPOLO w zamglonym katowickim, AGAGĘ gdzies
        na czwartym pietrze z widokiem na Wielką Sowe (odezwij sie
        wreszcie!!!).....itd, itp
        BASIU - my tez w tym roku swietujemy 10 rocznice slubu (poniewaz byl to tylko
        cywilny nie chca nam teraz ochrzcic Stefa, teraz kuria odeslala mnie znow do
        proboszcza, zobaczymy...). W dodatku Tolkien jest mi całkowicie obcy - Basiu, a
        moze to sprawa wieku, pewnie jestesmy tu najstarsze????
        Co sie działo z biednym Antkiem? czy to zapalenie oskrzeli, czy cos jeszcze z
        tego sie niestety rozwinelo??? W ktorym byliscie szpitalu, jak tam traktowali
        mamy? Krzysiulo ASI_Z jest teraz na Litewskiej.....
        WITKA - cwiczenia szybko daja rezultaty, juz wiem, ze na Kopernika ten
        wychwalany przez moja przyjaciolke rehabilitant nazywa sie Maciek. Moze go
        kiedys sprawdzisz...
        JUSTAKOKO - trzymam kciuki za sesje. Ja mam fiola na punkcie kupowania ubranek,
        w tym takze z intenetu i tez wozka z ogloszen - szukam madrej spacerowki, wiec
        rozumiem Cie doskonale. Ale tak w ogole staram sie nad tym zapanowac...
        Ja tez nie mog sie doczekac wiosny!!!! Z wielu powodow, ale szczegolnie milo mi
        wyobrazac sobie spacery z dziecmi, wyjazdy na dzialke i Stefa siedzacego w
        spacerowce....
        KAROLKA - wszystko moze sie zdazyc, ale informowanie Cie 5 minut po
        godzinie "W", ze sie nie przyjdzie nie jest dobra prognoza, obym sie myliła...
        Pytacie o stawki opiekunek - ja place 8 zł za godzine, ale pewnie bardziej
        oplaca sie umowic na pensje, tyle tylko, ze ja potrzebuje na dwa dni w
        tygodniu...
        A propos - Kilka razy czytalam na Forum, w tym i na naszym watku, opinie
        typu "ja nigdy nie zostawilabym mojego dziecka z obca baba" - itd, itp.
        Przyznam, ze zawsze mie to zastanawialo i robilo mi sie troche smutno - bo, po
        piewsz: dlaczego to ma byc BABA a nie mila, pelna energii dziewczyna albo pelna
        ciepla "ciocia-babcia", po drugie skad pewnosc, ze zlobki sa lepsze? (czesto
        przeciwstawiacie je opiekunkom, jako lepsza alternatywa, jako cos, co jest
        pewniejsze). Generalnie pewnie mniej skrajnych sytuacji moze zdazyc sie w
        tzw. "publicznych" osrodkach typu zlobek, ale ja z kolei obawialabym sie tam
        przede wszystkim - ciaglych chorob (bo to tak, jak pierwszy rok przedszkola,
        tyle ze dziecko jeszcze bardziej bezbronne) i zachwiania poczucia
        bezpieczenstwa u dziecka, bo trudno maluchowi wytlumaczyc, ze sie po nie wroci
        a traci grunt pod nogami, czyli dobrze znane miejsca, zabawki, lozeczko.
        Oczywiscie, ze sa sytucje, kiedy jest to najlepsze i jedyne rozwiazanie, ale
        nie potepiajmy w czambul "obcej baby", ktora moze byc nieocenionym skarbem dla
        calej rodziny...
        PS - AGAPOLO, kiedys ja tez b.chetnie o idealach i autrytetach...jest mi
        b.smutno, dzis zegnalismy Czeslawa Niemena...naprawde dopoki moge sie ciagle
        zadziwiac jak "dziwny jest ten swiat", dopoty bede soba ta sprzed wielu, wielu
        lat...czasami juz o tym nie pamietam...
        Nocne calusy - magda
        • b.marta Re: jeszcze piątkowo :) 30.01.04, 23:52
          Witam,
          także nocnie (mężuś w pracy, mała złapała drzemkę - komp należy do mnie smile)) ) i postaram się szybciutko, żeby zdążyć przed sobotą wink
          A więc...

          ABEPE Grześ i tak długo śpi, moja córa łapie w dzień 15 minutowe drzemki po posiłkach, na szczęście nocki przesypia cudownie smile

          WITKA06 mój mąż wchodzi do kuchni tylko po to żeby sobie kawę zaparzyć. Ja kawy nie piję i Andrzej twierdzi, że kiedyś po mojej kawie mu serce stanie smile Poza tym ja jestem chyba najkrócej ze swoim małżonkiem. Trzy i pół roku temu poznaliśmy się na dyskotece, po 6 miesiącach znajomości mieliśmy zaplanowane już zaręczyny oraz ślub. W grudniu obchodziliśmy drugą rocznicę ślubu smile

          ACZERK współczuję Wam tych wychodzących ząbków, ja mam nadzieję, że Mati da mi troszkę odsapnąć od marudzeń. Ja strasznie późno ząbkowałam, w pierwsze urodziny miałam całe 2 zębiska smile

          JASKO_MAMA masz rację strasznie mało wiadomości o naszych wrześniowych panienkach, zdecydowanie panowie królują na forum. A swoją drogą także chętnie bym skorzystała z przepisu na sajgonki, może by mi coś z tego wyszło, lubię troszkę eksperymentować w kuchni smile

          MAGDA6811 ja uważam, że nianie są ok, sama przed zajściem w ciążę odchowałam kilkoro szkrabów smile

          KAROLKA przemyśl sprawę z tą opiekunką, napewno nie rozchorowała się w chwili gdy miała wychodzić, więc gdyby była odpowiedzialna to poinformowałaby Cię o tym odpowiednio wcześnie. A to, że miała przyjść tylko na kolejną 'próbę' nie zwalnia jej z tego obowiązku.

          JUSTAKOKO ja cały czas siedzę na Allegro i przeglądam zabawki i ciuszki dla małej, też mam fioła. A wózeczek udało nam się dzięki ogłoszeniom właśnie kupić dużo taniej niż w sklepie mimo, że był nowiutki i nieużywany. Wybraliśmy GRACO Ellipse, ze względu na to, że mała miała termun w zimnym sezonie, a na wiosnę już i tak trzebaby było kupować spacerówkę.

          AGAPOLO ja też bardzo lubię z Tobą rozmawiać smile Bałam się tylko wczoraj, że sprawiłam Ci jakąś przykrość tymi moimi opinniami. Zdaję sobie dprawę jaki świstek podpisywałaś, ja już ich podpisywałam kilkadziesiąt w moim życiu, i wtedy rzeczywiście mało kto informuje pacjenta, jaki rodzaj badań czy zabiegów będzie wykonywany (niestety). A co do spania naszych szkrabików to wyobraź sobie, że Matylda wczoraj nie chcaiała zasnąć po kąpieli i kolacji. Musiałam z nią gadać do 2 w nocy. Gatuneczek, chyba jej się coś w tej małej główce poprzestawiało smile

          Ja nareszcie odzyskałam swój dobry humor, miałam chyba jakiś chwilowy dołek. Na szczęście już przeszło. Teściowa się obraziła chyba na swoje dziecko, bo przestała pisać na GG: "czy mój kochany syneczek się wyspał po pracy, a czy zjadł już obiadek?" Dobrze, że nie pytała go o intymne sprawy smile))

          Do nowych umiejętności Matyldy dodaję: głośny brecht, przezabawne płakałam ze śmiechu gdy usłyszałam jej śmiech. Wszyscy wokoło zawsze powtarzali, że ja mam rozśmieszający śmiech i zawsze poprawiam nim humor wszystkich znajomych, niestety teraz ten 'zaszczytny' tytuł przypadnie chyba naszej córce smile))
          Poza tym Matusia zaczęła czasami chwytać zabawki, już nie trzeba jej ich wkładać do ręki, a nawet raz przełożyła grzechotkę z rączki do rączki, a swojemu ulubionemu misiowi dała buziaka z języczkiem (myślałam, że troszkę później się za to weźmie wink )
          Acha i jeszcze pokochała zupki i marcheweczkę. Gdy już się kończy jej porcja, to siedzi i cmoka przez pół godziny. Cudowny widok. Niestety znowu zaczęła więcej ulewać, słyszałam, że dzieci przyzwyczajają się do mleczek AR i po pewnym czasie znowu ulewają. Postanowiłam sprawdzić jak zareaguje na NAN AR. Mam nadzieję, że gastrolog mi za to głowy nie urwie, kolejna wizyta w marcu, przecież nie mogę tak długo czekać na jego decyzję, a zmieniam tylko firmę produkującą mleko.

          Jak zwykle nie udało się krótko, ale przynajmniej jeszcze piątkowo.
          Życzę miłego weekend'u. Od jutra kompa okupuje Andrzej wink
      • wiki41 Re: jeszcze piatek 30.01.04, 23:19
        Witajcie w piątek!

        AGAPOLO – dzięki za zestawienie, fajnie objąć wzrokiem całą naszą grupę na raz.
        Podzielam Twoje rozczulenie przytulankami. Mój Pat też już to umiesmile Przy
        karmieniu obejmuje mnie rączką w pasiesmile)

        MARTO, chyba mnie nie będziesz pamiętać ze szpitala, bo prawie cały czas
        siedziałam na swojej – dwuosobowej – sali. Chyba, że przypominasz sobie
        brunetkę w różowym szlafroku, ryczącą jak bóbr – to na trzeci dzień, gdy
        okazało się, że Patryk nadal traci na wadze, przekraczając te 10%. Jak ja się
        wtedy beznadziejnie czułam… Na szczęście odkarmiłam czwartego dnia.
        Ja natomiast pamiętam, jak pierwszego dnia, 28.09. wieczorem, pewien mąż bardzo
        przejęty i dumny opowiadał przez telefon o narodzinach córki przez cesarskie
        cięcie. A także, że mąż przyniósł żonie chyba ze dwieście róż, których
        pielęgniarki nie pozwoliły trzymać na sali, więc stały w kilku wazonach na
        korytarzu, m.in. po obu stronach naszych drzwi. To było bardzo miłe!

        AGNIESZKO ACZERK – mam amerykański żel na ząbki Orajel i na nim jest napisane,
        żeby używać nie dłużej niż 7 dni. Amerykanie są b. ostrożni na tych ulotkach,
        ale sądzę, że wszystkie specyfiki działające przeciwbólowo nie powinny być
        stosowane zbyt długo. Ja na razie się wstrzymuję ze smarowaniem, bo Patryk
        całkiem nieźle znosi ząbkowanie, choć też się ślini i gryzie (jeden palec ma od
        tygodnia zaklejony plasterkiem, bo zjadł sobie już całkiem naskórek).

        Co do spania, to Pati też lubi usypiać przy cycu. Ale ja też to lubię. Niestety
        sypia ostatnio nie najlepiej, pobudka co 2-3 godziny (a jako noworodek sypiał
        po 6). Czasem obraca się w łóżku o 90 stopni i oczywiście „klinuje” w poprzek
        łóżeczka, co sygnalizuje nawoływaniem. Raz nawet obrócił się o 180 st. –
        jakież było moje zdziwienie, gdy w ciemności pochyliłam się nad domniemaną
        główką i zobaczyłam nóżki pierworodnego!

        Pozdrawiamy i życzymy dobrych snów!
        Wiki & Pati
        • karolka_1 już sobota :) 31.01.04, 09:41
          Witajcie,
          oj zaczynam szukac nowej opiekunki - choć już wiem, że nie jest to łatwe sad Ta
          musi zostać dopóki nie znajdę nowej. Zresztą jak pierwszy raz się spokałyśmy,
          powiedzialam jej, że luty jest takim okresem próbnym.
          Magda w Poznaniu stawka godzinna dla opiekunki to około 5 zł. Ja swojej płacę
          120 zł miesięcznie - przychodzi do nas 2 razy w tygodniu na 4 godziny, wyszły w
          sumie 32 godziny miesięcznie. Zostawiłam sobie furtkę do ewentualnej podwyżki smile
          b.marta co do mężów to chyba ja mam najkrótszy staż smile. W tym roku w marcu
          będziemy obchodzić pierwszą rocznicę ślubu - choć znamy sie od 6 lat, a parą
          jesteśmy od 4 smile
          Wczorajszy dzień był koszmarem. Szczepienie i ząbki - Dominika płakała w
          niebogłosy i byla strasznie marudna. Dostała drugą dawkę Hiba. lekarka
          oszczegała, ze może się tak dziać bo organizm jest już osłabiony ząbkowaniem.
          Poza tym okazało się, że waży tylko 7kg!!sad Przy jej wadze urodzeniowej 4300 to
          bardzo niewiele - pielęgniarka skwitowała to krótko - pani córka się chyba
          odchudza smile Przez ostatnie 2,5 tygodnia przybrała tylko 210g. No i ta waga,
          przyczyniła się do decyzji o rozszerzaniu diety. Kupiłam wczoraj marchewke
          Gerbera i dałam malej pierwszą łyżeczkę. Robiła wielkie oczy, ale zjadła.
          czekamy teraz na reakcję organizmu smile
          Jabłuszko będzie musiało poczekać, bo miała kolki po nim jak była karmiona piersią.
          Następnym produktem bedzie kleik ryżowy...Już nie mogę się doczekać...Wreszcie
          zaczynam mieć takie duże dziecko smile Śmieje się głośno, zaczepia wzrokiem i
          gaworzeniem. Az miło popatrzeć smile
          Co do żelów na ząbki to my używamy Calgel - nie zawiera salicylanów i jest
          bezpieczny dla maluszków. Jak na razie skutkuje smile
          Hm, znowu się rozpisałam smile
          Pozdrawiam i życze miłego weekendu
          Pa smile
          • aczerk Sobota przed kąpielą 31.01.04, 18:51
            Uff, udało mi się przegonić tatusia z przed kompa i mam 20 minut do kąpieli.
            Kolejna sobota na basienie. I kolejne nurkowanie! Tym razem byliśmy razem pod
            wodą. Oskar ma pod wodą otwarte oczka! Nie lubi tylko za bardzo motylków, chyba
            go uwierają. Trochę był dzisiaj marudny, ale wszystkim dzieciom świeciło słonko
            prosto w oczka i wcale im się to nie podobało.

            Ciężko się robi na sercu jak odchodzi ktoś wielki. Ja strasznie przeżyłam
            śmierć Grzegorza Ciechowskiego. Nawet dzisiaj jak o tym pomyślę to mi jakoś tak
            smutno...

            Dostałam w tym tygodniu z Nutrici i Gerbera broszurki o żywieniu. Gerber się
            nie wysilił, ale Nutricia całkiem, całkiem. Super książeczka z podziałem na
            miesiące, harmonogram żywienia itp. Do tego dwie małe saszetki - Bebiko i
            kaszka ryżowa. Tak się naczytałam, że najchętniej jutro kupiłabym już pierwszy
            soczek. Ale nie, poczekam.

            Ząbkowanie stanęło w miejscu, ślinimy się okrutnie - pieluszka musi być w
            zasięgu ręki zawsze, więc leżą one już w całym mieszkaniu. Ale ząbków nie
            widać. Chyba nie będę tak często smarowała tych dziąsełek. W końcu te maści to
            chemia.

            Ach, wózki też oglądam i to nie tylko w sklepach i na internecie ale oglądam
            się jak wariatka za babkami na ulicach!

            Co do opiekunek i żłobków to i jedno i drugie mają swoje za i przeciw. Kwestia
            indywidualnego wyboru.Ja wybrałabym żłobek. Na szczęście nie muszę wybierać
            póki co.

            No dobra, mała aferka w tle, muszę lecieć do malucha bo chyba się znudził
            tatusiem smile)

            Całuski

            P>S> Jakbyście uzupełniały listę o miejsce zamieszkania to my jesteśmy z Opola
    • katos Re: Chciałabym do Was dołączyć 31.01.04, 19:56
      Witam wszystkie wrześniowe mamy!
      Od niedawna jestem na necie i zauważyłam, że mam wrześniowych jest całkiem
      sporo. Ja chciałabym wam przedstawić swojego brzdąca. Olafek urodził się
      oczywiście we wrześniu, konkretnie 15 - go. Jest całkiem sporym
      chłopczykiem /całe 8,5 kg, 71cm/. Uwielbiam mojego pucusia. A on uwielbia być
      noszony na rękach /nie mam sposobu jak go od tego odzwyczaić, próbuję go
      zabawić ale to skutkuje tylko na 10 min. - gdy ma dobry humor/. Kiedy on
      znajdzie czas żeby próbować przewrócić się na brzuszek ? Uwielbia za to stać
      na nóżkach /gdy jest podtrzymywany pod pachami/ i mam pytanie czy to nie za
      wcześnie? Raz słyszę, że to dobra gimnastyka i zabawa dla dziecka a raz że
      skrzywią mu się nóżki?
      Przesyłam pozdrowienia dla mamy Stefanka Magdy 6811. Twój synek urodził się
      też 15.09. Powiem Ci, że mój mąż też ma na imię Stefan i chciał aby nasz syn
      też tak się nazywał. Stanęło na tym, że Olafek /też tatuś wymyślił/ ma na
      drugie Stefan.
      Pozdrawiam wszystkie mamy
        • witka06 Re: juz niedziela 01.02.04, 13:51
          oj,cos nie wyszlo,

          Czesc dziewczyny,

          I juz niedziela, jak ten czas szybko leci…
          Aniu, bardzo mi przykro, ze musieliscie znalezc sie w szpitalu, oby to ostatni
          raz. Mam nadzieje,ze Antos juz zdrowy jak rybka!

          Magdo droga, dzieki wielkie za informacje. Mialam zadzwonic, ale dopadly Was
          te niesczesne chorobska I nie chcialam przeszkadzac.
          Tez juz tesknie za wiosenka, oby przyszla w tym roku jak najwczesniej!!

          Marto, z tym misiem to dobry numer, dobrze, ze Dima nie bierze sie za misie…..
          Ja tez ostatnimi dniami nieco przygnebiona chodzilam. Wlasciwie nie wiem
          dlaczego. To chyba tak po prostu dopada czlowieka.

          Dimka aktualnie jest na etapie marchewki, nawet mu smakuje, ale chyba ten
          brokul bardziej mu przypadl do gustu. Kaszki tez polubil, ale nie daje mu co
          dzien. Tak raz na 2-3 dni i przygotowuje na wodzie min. to prawda, ze po mleku
          modyfikowanym maga zaczac sie problemy z brzuszkiem??
          Ja juz jakis czas temu musialam pozabierac z przewijaka wszystko co znajdowalo
          sie w zasiegu reki, bo Dima potrafi juz chwycic nawet mala buteleczke do
          zakrapiania nosa, czy tubke z kremem.

          Karolka, nie martw sie tak bardzo waga, Dominisia na pewno to nadrobi. Pewnie
          ta zabkowanie ma w tym swoj udzial. Dzieci czesto mniej przybieraja na wadze w
          tym okresie.

          Dimka ostatnio okropnie marudny. Wczoraj nie dal sie nawet wykapac. Krzyczal
          jakby go ze skory obdzierali. Ciezko bylo mu zasnac, wybudzal sie z placzem co
          kilka minut. Dzisiaj tez nie jest w najlepszym humorze.

          Asiu_z, wracajcie szybko z tego szpitala, duzo zdrowka!!

          Witajcie Katos i Olafku

          Musze konczyc, bo stekajace sie wlaczylo na calego

          Sciskam mocno
          wiola
          • katos Re: juz niedziela 01.02.04, 14:16
            Witam i pozdrawiam
            Ja też miałam przeprawę wczoraj w nocy z moim malutki. Obudził się z wielkim
            piskiem /nawet nie krzykiem/ o godz. 23.30 ledwo udało mi się go uspokoić. O
            drugiej w nocy znowu obudził się z krzykiem a wtedy to było gorzej. Nie wiem
            czy to na ząbki czy może brzuszek. Ale raczej to drugie. Po wielkim masowaniu
            i noszeniu w końcu zasnął. Dzisiaj jest spoko. Mam pytanie czy rzeczywiście
            Viburcol jest najlepszy na ząbkowanie a te żele nic nie działają?
            Pozdrawiamy. Mama Kasia z Olafkiem
            • enta1 Re: juz niedziela 01.02.04, 17:37
              witajcie dziewczyny!
              no i pierwsze koty za płoty. właśnie siedzę w pracy i pozwoliłam sobie na małą
              przerwę. powrót nie był taki zły, choć pierwszego dnia byłam zmęczona i miałam
              kłopoty z połapaniem się co i jak. ale w piątek już jakoś poszło, a dziś
              porządkuję papiery. w sumie to lubię moją pracę, i nie jest ona taka ciężka.
              pracuję w księgarni, ale mam zaszczytną funkcję kierownika zmiany, co wiąże się
              z robotą papierkową i wysłuchiwaniem uwag szefowej odnośnie wszystkich
              pracowników, tudzież rozmów na tematy finansowewink najważniejsze, że jakub
              zniósł bardzo dobrze moją nieobecność, chyba nawet nie zuważył, że mnie nie ma.
              ale jest z tatusiem, a od dziś to nawet jeszcze z babcią (babcia o 4 nad ranem
              stwierdziła, że się będzie z nim bawić). ja też w sumie czuję się nieźle,
              staram się nie myśleć, że siedzę tu dziś do 21sad
              dzięki za trzymanie kciuków i ciepłe słowa
              agapolo - pytałaś o wkładanie nóżek do buzi. w sumie to bunisław sobie jakoś
              radzi, choć poliże tylko paluszka i chyba już więcej nie daje rady. oj, rosną
              nam te dzieci, rosną. jak on będzie dalej w takim tempie przyrastał to będę dla
              niego liliputemwink
              abepe - hm... z lekką konsternacją przeczytałam o twoim synku bunisławku, ale
              oczywiście, że się nie obrażam na agępolowink)) chociaż dziećmi się nie
              zamienięwink)) ja też lubię musierowicz. bardzo. którą książkę lubisz
              najbardziej? ja chyba "brulio bebe b." mam jeszcze taki egz. uzbierany
              z "płomyka". boże, czy istnieje jeszcze taka gazeta?
              marta luiza i nie tylko - widzę, że nie tylko ja mam (miałam ?) problem z
              nagłyą zmianą nastrojów dzieciątka. może to wiek i ząbczyska? buniowi na razie
              trochę przeszło.
              anulka - życzenia zdrowia dla małego adasia
              justyna - powodzenia na egzaminach
              magda - pisałaś o problemach z chrztem. nie wiem czy to nadal aktualne, ale
              jeśli chcesz to może spróbuj w jakimś klasztorze. my braliśmy ślub u
              benedyktynów w tyńcu: było ślicznie, bezproblemowo (ślub musiał być szybki, bo
              bunisław rósł w brzuszkuwink, braciszek stwierdził, że niepotrzebne są
              zaświadczenia o kursie planowania rodziny, bo jesteśmy wyedukowani) i tanio.
              chrzest kuby też się tam odbył, mimo że nie jesteśmy z parafii ani nic. polecam
              klasztory i braciszków!
              karolka - troszkę mnie nastraszyłaś z wagą dzieci. kuba miał wagę początkową
              4100, 12 stycznia ważył 7150, ale mnie nikt nie powiedział,że to mało. kurczę,
              mam nadzieję że teraz na kontroli będzie lepiej i kuba utył.
              no i jeszcze spodobał mi się temat autorytetów i wartości. to bardzo potrzebny
              temat. jeśli macie okazję i czas polecam artykuły na temat wychowania dzieci w
              lutowym "zwierciadle" . po pierwsze okazuje się, że polscy rodzice hodują a nie
              wychowują dzieci, a do tego nawet mało znaczace słowa bardzo ranią takiego
              małego człowieka. nawet zwykłe wydawałoby się "głowa mi przez ciebie pęka" jest
              odbierane jako zarzut, że jestem do niczego i sparwiam ból mamie.
              ja chciałaby,żeby jakub wyrósł na dobrego człowieka. po prostu. na dobrego i
              myślącego. myślącego, żeby nie dał sobie wmówić, że jak wszyscy coś robią to to
              NA PEWNO jest dobre, tzn. że jak wszyscy kradą to tak ma być?
              a co do smutku po odejściu ludzi ważnych, to bardzo przeżyłam śmierć
              kieślowskiego. zresztą zawsze z niepokojem słucham tych wiadomości o śmierci
              wybitnych, bo wtedy zastanawiam się: czy za parę lat najwybitniejszą polską
              piosenkarką będzie kasia kowalska, a aktorem cezary pazura?
              pozdrawiam was wszystkie, a szczególnie nowe dziewczyny.
              ucałujcie swoje dzidziusie
              renata
            • anulkag1 Re: juz niedziela 01.02.04, 17:52
              witam Cię Kasiu z Olafkiem. Mój Antoś też jest z 15. Fajne chłopaki, to jest
              pewne. Odnośnie środków na ząbkowanie, to Ci nie pomogę, to jeszcze przed nami.

              A teraz kilka słów o przeżyciach szpitalnych. Spędziliśmy tam ( szpital w Gdyni-
              Redłowie)6 dni, przy czym ja wyszłoam 2 razy do domu na 1,5 godz. Trafiliśmy
              tam z zapaleniem obturacyjnym oskrzeli i zapaleniem gardła. Dodatkowo Mały ma
              krzywicę (rozmiękczenie po lewej stronie główki), a wit. D3 nie bardzo mu służy
              ze względu na zarastające ciemiączko. Moim zdaniem nie ma tragedii. I jeszcze
              atopowe zapalenie skóry (to ta suchość z którą walczę bezskutecznie).
              Antek dzielnie znosił leczenie - antybiotyk dożylnie i inhalacje. Wszystkim
              mamom chcę powiedzieć, że stres na hasło "szpital" jest większy niż zasługuje.
              Fakt - nie zostawiłabym dziecka samego, ale żałuję, że lekarka nie skierowała
              go 4 dni wcześniej, to krócej pobierałby antybiotyk, a wg. lekarza szpitalnego
              powinna, bo strasznie mu świstało i furczało w tych oskrzelach.
              Odnośnie lekarzy i pielęgniarek - byli ok, jedynie lekarz trochę mnie zirytował
              na początku, gdy zdecydowanie powiedziałam, że karmię piersią i zostanę z
              dzieckiem na noc, usłyszałam , ze moge odciągnąć pokarm i do domu. mój maluch
              nigdy nie jadł z butli i niech tak zostanie. Okazałam sie nawet pomocna, gdy
              umiescili z nami na sali miesięcznego malucha, który wymagał sporej uwagi, a
              jego matka prawie sie nie pojawiała. Straszna kobieta, ale to oddzielny temat.
              Mam nadzieję, ze juz nigdy nie bede musiala doswiadczac uroków szpitala, czego
              i Wam życze.

              Magda - jak sie robi kapiel krochmalowa. Juz wczesniej o tym słyszałam, ale nie
              mam pojecia.

              dobra i tak jak na mnie to sie rozpisałam, wiec na inne tematy później
              buziaki
              Ania
              • abepe Re: juz niedziela 01.02.04, 18:41
                Cześć i czołem! Tylko jedno zdanie, bo mąż od dwu dni okupuje komputer a Grześ
                żyć nie daje. Odezwę się jutro. Tylko chciałam, żebyście zobaczyły dwa nowe
                pocieszne zdjęcia małego.
                Aneta
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=10471506
              • katos Re: krochmal 01.02.04, 19:10
                Zagotować 1 litr wody. W zimnej wodzie rozpuścić 2 łyżki mąki ziemniaczanej.
                Dodać to do gotowanej wody i dobrze wymieszać trochę zagotować i wyłączyć.
                Konzystencja budyniowa. Dodawać do kąpieli. Woda będzie trochę śliska.
                Mojemu pomogło. Pozdrawiamy. Aniu jesteś dzielna z tym szpitalem.
                • karolka_1 nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 20:33
                  Witajcie ciepło,
                  Kasiu i Olafie dobrze, że dołączyliście do nas. Im nas wiecej tym lepiej smile
                  Już od jutra zacznę pracę, praktycznie po rocznej przerwie...Mam nadzieję, że
                  ten pierwszy dzien minie mi w miarę szybko.
                  Oj, dziewczyny miałyście racje co do opiekunki - żeby na nią uważać. Zadzwoniła
                  do mnie dzisiaj i powiedziała, że nie może do mnie przychodzic, bo opiekuje się
                  jeszcze jednym dzieciaczkiem i tam babeczka zaproponowała jej częstsze wizyty.
                  Moja złośc jest tak wielka, że za moment pójde pobiegac wokół bloku, żeby się
                  rozładować...smile
                  Aniu gratuluje tego, że byłaś tak dzielna w szpitalu. Ja reaguję na służbe
                  zdrowia niestety alergicznie...Po ciązy i porodzie mam po prostu jej po dziurki
                  w nosie.
                  No a tak wracając, do tej nieodpowiedzialnej dziewczyny to się, zastanawiam,
                  gdzie ja teraz tak szybko kogoś znajdę dla Miski? Dobrze, że moja mama jest na
                  urlopie i w razie takiej awarii zajmie się mała...Zazdroszcze Wam, trafionych
                  opiekunek sad
                  U nas ząbka, ani widu, ani słychu. Mała ma temepraturę,białe dziąsla i slini się
                  jak wspominany przez Was obcy...Co do radzenia sobie ze sliną (któraś z Was o to
                  pytała) ja przewiązuje Dominice pod szyjką bawełnianą apaszkę. Wygląda to jakoś
                  lepiej niż te nieszczęśliwe śliniaki smile
                  Co do żeli i Viburcolu: jak mala ma temperaturę i bardzo marudzi daję jej
                  viburcol - wycisza ją i ułatwia zaśnięcie. oprócz tego co 4 godziny robie masaż
                  dziąseł żelem i taka specjalną szczoteczką canpola - można też robić tetrową
                  pieluszką zawiniętą na palec. To jak na razie działa. No w między czasie Miska
                  dostaje jeszcze gryzaki schłodzone w lodówce i je sobie wpycha do buźki smile
                  Uf, sie rozpisałam...
                  Wiadomość z ostatniej chwili - nowa kandydatka na opiekunke umówiona smile tym
                  razem dziewczyna z afwu - może okaże sie bardziej trafiona, niż ta po pedagogice...
                  Pozdrawiam
                  • agapolo Re: nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 20:50
                    Dobry wieczór w milutki mam nadzieję dla wszystkich mam wieczór. Na wstępie
                    przepraszam najmocniej Renię, że jej Jakubka przypisałam Anecie- Abepe.Po
                    prostu mi wstyd.
                    Tłumaczę to tylko jednym, że Patuś tak daje mi popalić, że czasem już nie
                    kontaktuję, osiągnął apogeum marudzenia, nie spania i ślinienia się, chodze
                    przez to ledwie żywa, biorąc pod uwagę że Pat jestc chłopcem któremu ciągle
                    trzeba poswięcać maksimum uwagi, ponieważ moment pozostawienia go samego
                    doprowadza wręcz do histerii, zastanawiałam się wręcz czy ja popełniam jakieś
                    błędy wychowawcze już na wstępie że moj synek jest taki rozpuszczony, a może
                    po prostu wszystkie maluszki takie są. Obecnie jesteśmy na etapie czytania
                    nowego Harrego Pottera, bo mamusia jako fanka magii i czarnoksięstwa z
                    utęsknieniem czekała na nowy tom.
                    Dobrze że zaczyna się już nowy tydzień bo z reguły w weekend mamusie mało
                    piszecie na forum, a ja uwielbiam czytać wasze zapiski.
                    witam nowe forumowiczki i zachecam do pisania. Zabuniek, Katos - witajcie
                    serdecznie.
                    Co do pomysłu Madzi z dopisywaniem miast myślę że jeśli każda z was pod nowo
                    napisanym postem dopisze miejsce zamieszkania to ja ja uporządkuję i wpiszę
                    odpowiednie miejscowości- myślę że tym razem uda się bez pomyłek.
                    Karolka trzymam kciuki za nowy w dzień w pracy.
                    Marta.b pojaw się na gg
                    Agaga proszę napisz chociaż słówko.

                    Aga i Patulek który nie chce spać.
                    Pozdrawiam was serdecznie.Miłego tygodnia
                    • katos Re: nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 21:34
                      Witam
                      Jeszcze nie potrafię jeszcze się połapać we wszystkich emamch ale staram się.
                      Agapolo mój synuś też potrzebuje maksimum mojej uwagi. Jest bardzo roznoszonym
                      dzidziusiem. Jak był noworodkiem to miał częste kolki i bardzo się zanosił.
                      Nosiliśmy go często na rękach no i tak już pozostał. Waży jednak coraz
                      więcejsmile) Ma pytanie do mam. Ile wasze dzieci jedzą w ciągu dnia. Mój nadal je
                      6 razy po 150 ml. /bo ja niestety nie karmię już piersiąsad(/
                      Pozdrawiamy Kasia i Olafek
                      • magda6811 Re: nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 22:33
                        Witamy naszego astrologicznego brata - Olafa-Stefana i jego mame! Stef urodził
                        się o 5.20 (rano) - czekamy na szczególy Olafa. Mamy jeszcze z tego dnia
                        biednego Antka, co to się przeleżał 6 dni w szpitalu. Dobrze Aniu, że juz po
                        wszystkim. Przepis na krochmal masz już podany wyzej, ale ja mimo to napisze
                        Ci, jak ja to robilam. Gar wody na gaz i powoli wsypywalam mąkę ziemniaczaną
                        (na oko - kilka dużych łyżek) i mieszałam, to szybko gestnieje i wystarczy, że
                        woda się b.podgrzeje i już jest taki kisielo-budyn. To dodajesz do kąpieli,
                        najlepiej moczyć dziecko ładnych kilka minut. Pomaga! Do smarowania polecam
                        krem Lipobase. Stef po urodzeniu sie łuszczył, jak wąż. ten krem + Oilatum =
                        pomogło.
                        Co do wagi, to dzieci tracą tę początkową wielką dynamikę. Teraz już mają
                        przybierać 400-500g miesięcznie a nie tak, jak na początku po kilogramie. Przy
                        wyjsciowej wadze 3700 Stef ważył kilka dni temu 7500 (ma dokładnie 4 i pół
                        miesiaca). Daje mu od kilku dni marchewkę z kaszką ryżową. Powstaje w ten
                        sposób coś na kształt marchwianki. Jest zachwycony, ja nie nadążam z podawaniem
                        łyżeczki bo już się awanturuje i jak mamie zabraknie refleksu wpycha sobie na
                        pocieszenie łapkę. Widzę wielką różnicę w porównaniu z Agatką -
                        ona "współpracowała" grzecznie przy przewijaniu, karmieniu, nie musiałam łapać
                        latajacej miski z jedzeniem (łobuziak juz trzy razy mi ją wyrwał) ani zabawiać
                        jej żeby prosto poleżała choć przez moment zapinania pieluchy. Stef, jak
                        opetany (albo tarantysta, rzuca sie, wywija nogami, rekami, przewraca na boki i
                        wszystko wokól sciaga albo zrzuca. ponieważ przewijak jest pod kaloryferem-
                        drabinką, zaczał się ostatnio po niej wciagać żeby schwycić wiszące wyżej
                        pranie... Witka, chyba Dimka to ten sam typ...
                        PS.Renato, niestety całkowicie podzielam Twoje obawy co do
                        przyszłych "autorytetów" w muzyce i na scenie...
                        PS.Tez kiedys namietnie czytałam Musierowicz. Na pewno podaruje te książki
                        Agatce, oby załapała!
                    • wiki41 Re: waga i wychowanie 01.02.04, 22:21
                      Witajcie!

                      KAROLKA, RENATA – wydaje mi się, że nie powinniście martwić się wagą Waszych
                      dzieci. Patryk ważył przed dwoma tygodniami 6150g. Mimo, że jest zdrowym
                      dzieckiem, przez trzy miesiące jego tusza spędzała mi sen z powiek. Ale teraz
                      nasza lekarka uważa, że jest w porządku. Dodam, że jak był bardzo aktywny
                      ruchowo, to powoli przybierał na wadze. Poprawiło się, odkąd więcej śpi w dzień
                      (ok. 3 godz.). Badania (robiliśmy już kiedyś morfologię i ostatnio mocz) są
                      bardzo dobre, więc uznałam, że takie ma tempo wzrostu i tyle. Jest
                      superzgrabnym mężczyzną o szczupłych biodrach i długich nogach i wcale nie jest
                      chudzielcem. A tak propos - AGAPOLO – nasi chłopcy mają nie tylko to samo imię,
                      ale chyba podobną wagę i wzrost?

                      A co do wychowania – gorąco polecam książki amerykańskich autorek Adele Faber i
                      Elaine Mazlish. Są cztery tytuły, wszystkie świetne, można zamawiać przez
                      internet: www.mediarodzina.com.pl, ale dostępne też w księgarniach. Naprawdę
                      znakomite podejście, uczą jak rozmawiać z dzieckiem, żeby osiągnąć
                      porozumienie. Myślę, że mają zastosowanie już dla dzieci od dwóch lat (czyli
                      mamy jeszcze trochę czasu, ale przed wprowadzeniem w życie trzeba trochę
                      poćwiczyćsmile Dla mnie te książki były jak objawienie. Filolożki, tylko nie
                      zrażajcie się tłumaczeniem (miejscami toporne). A jeśli czytałyście, ciekawa
                      jestem Waszych opinii.

                      Pozdrawiamy
                      Wiki i Patryk z Warszawy
                      • magda6811 jeszcze cos do listy 01.02.04, 22:38
                        AGAPOLO, jezeli miałabyś rzeczywiście ochotę na uzupełnienie naszych danych, to
                        ja już Ci b.dziekuję.
                        Magda z Warszawy - Żoliborz
                        PS - Warszawianki, podawajcie dzielnice, obmysle najlepszy park na wiosenne
                        spotkanie!
                        PS KAROLKA - jutro trzymam kciuki. Ja też niebawem wracam po rocznej przerwie!
                        • martael O Matko już zaraz po niedzieli :-( 01.02.04, 23:31
                          Hej dziewczyny,
                          Witam, tu niedzielny Klub Obślinionych i Marudnych
                          Trochę mi lżej, kiedy przeczytałam, że u Was też ząbkujące marudy w natarciu. U
                          mojego bezzębnego (jeszcze) terrorysty stosujemy Viburcol N i Calgel. Skutkuje
                          jedynie ten pierwszy. Calgel niestety marudę rozjusza sad. Dziąsła podobnie jak
                          u Karolkowej Dominiki: białe i spuchnięte, ząbka zaś ani widu, ani słychu.
                          Karolko1 – współczuję nieodpowiedzialnej opiekunki i mam nadzieję, że kolejna
                          kandydatka okaże się lepsza.
                          Enta – Ja jestem Eliza smile))), niestety, ale Luiza tyz piknie smile. Przeczytałam
                          właśnie o Twoim powrocie do pracy. Dzielna jesteś. I Bunisław dzielny. Zuch smile
                          Ja też lubię Musierowicz. Chyba „Opium w rosole” najbardziej. Z prześmieszną
                          Genowefą Bompke, Trompke, Zompke...vel nieszczęsną Aurelią (?) Jedwabnicką.
                          Anulkag - Szczerze współczuję szpitala. Wierzę, że nie było źle, ale takie
                          doświadczenia zawsze są przykre sad
                          Witam Kasię z Olafkiem, cześć Zabuniek i jej Maleństwo (ja też lubię Pawlikowską).
                          Padam na nos po dzisiejszych wyczynach Gumisława, dopiszę jeszcze tylko że:
                          1. Gustaw nie chrzczon jeszcze również. Nie mamy z Szymonem ślubu kościelnego i
                          parafia na Natolinie stroi fochy sad Poza tym wydaje mi się, że muszę dojrzeć do
                          chrztu własnego dziecka. Muszę zacząć wierzyć w to, że pójdę z nim do kościoła,
                          kiedy będzie trochę większy i będę mu tłumaczyć rzeczy, których hm... sama na
                          razie nie rozumiem... Takie mam dylematy „grzesznej owieczki”...Rodzina nas
                          napastuje cały czas i wszystkich jakoś nie wiedzieć czemu zniesmacza pomysł
                          ochrzczenia dziecka dużo póżniej (cyt.: „bo jak to, do chrztu na własnych nogach
                          pójdzie?...”wink A ja na razie czekam i dojrzewam. Ciekawa tylko jestem ile jeszcze
                          to moje dojrzewanie potrwa, hi, hi.
                          2. Śliniącemu się Guminiowi jakoś nie zakładamy śliniaków. Już przyzwyczaiłam
                          się, że wszystko jest mokre. Za to do jedzenia zakładamy mu szeleszczący
                          megaśliniak z (uwagasmile rękawami, który siostra mojego męża kupiła nam w H&M.
                          Szkoda, że nie robią takich ze stópkami smile)). Przecież tam też dociera kaszka i
                          marchewka!
                          3. Dołączam się do wózkomaniaczków. A co tam Wam się marzy? Pewnie czerwone
                          Mutsy za ponad dwie paczki ho, ho, ho. Ja też się rozglądam za wózkami jak
                          szalona. Codziennie wpadam na Allegro, żeby zobaczyć czy nie kroi się jakaś
                          okazja. Marzy mi się Raider AT+ Bebecara. Mąż już się tu śmieje, bo ja ciągle
                          tylko gadam o tym wózku jak nawiedzona.
                          4. Ufff, jutro wyjeżdżam na „wakacje”. Jadę z Wawki na moje ukochane Podlasie.
                          Jak wrócę, będę miała czytania, że hej!

                          Pozdrawiam Was serdecznie
                          Marta z Warszawy , z Natolina City smile
                          Bloki nade mną, bloki pode mną.
                          Yo!
                          smile)

                          • abepe Re: O Matko już zaraz po niedzieli :-( 01.02.04, 23:45
                            Cześć Zabuniek, cześć Katos i cześć cała Szanowna Reszto.
                            Duże brawa dla Antka i Ani. Wyspałaś się wreszcie?
                            Tak sobie myślałam w temacie opiekunek i przypomniało mi się, że ja też byłam
                            pod opieką młodej dziewczyny (miała około 18 lat), gdy miałam chyba niecałe 5
                            lat (mój brat 3 lata mniej) i jakoś nic nam się nie stało. Nie mam zbyt wielu
                            wspomnień ale te które mam są miłe – zwłaszcza wspólne spacery. Chociaż moja
                            mama twierdzi, że byłam dla owej Kazi wredna (nie pamiętam). Spytam jeszcze o
                            co chodzi. A dzięki Waszym informacjom o stawkach dla opiekunek wiem, że nie
                            opłaca mi się wracać do pracy i zatrudniać niani, ponieważ z mojej pensji
                            zostałyby marne grosze. Wprawdzie mój mąż cały czas twierdzi, że pracuję
                            głównie dla idei, to jednak ta idea nie jest chyba warta, żeby nie zarabiać
                            wcale?! Jeśli więc nie uda mi się zorganizować jakoś sensownie mężowsko –
                            babcinej opieki – posiedzę jeszcze w domu. Hehe, może ich w pracy szlag nie
                            trafi (obiecałam wrócić we wrześniu). Albo niech dadzą podwyżkę (póki co
                            zlikwidowali dodatki stażowe w momencie, gdy taki dodatek powinnam dostać).
                            Hej, mieszkanki stolicy czy nie ma u Was instytucji małych prywatnych niby-
                            żłobków? Moja wiedeńska przyjaciółka oddawała swojego kilkunastomiesięcznego
                            synka po opiekę takiej babce, która zajmowała się we własnym domu grupką
                            maluchów, serwowała nawet posiłki. Mały był zachwycony. Zastanawiałam się, czy
                            może w dużych aglomeracjach już coś takiego powstaje.
                            Mamy małych pływaków – naprawdę zaczynam Wam zazdrościć. Anulkag – może by tak
                            dołączyć – bobasy mogą pływać w Aquaparku i na Witominie. A właściwie w której
                            części Gdyni mieszkasz? Ja pracuje na Wzgórzu.
                            Katos – chwilkę to dziecko może sobie na nóżkach postać, ale pewnie nie więcej
                            niż pół minutki. Grześ lubi siadać, więc go czasami na chwilkę podciągam do
                            siedzenia i fajnie się rozgląda. Wiem, że dziecku można pozwolić na to, co już
                            umie robić samodzielnie więc, niech Olafek może chwilę poczeka.
                            Co do zainteresowań płcią przeciwną (o ile miś Matyldy to chłopiec) – Grześ
                            ostatnio strasznie chciał łapać mocno nieletnie modelki z katalogu Quelle no i
                            doszło do małego zniszczenia (gust niestety ma słaby, najbardziej rzucił się na
                            taką w kiczowatych pantalonach w kwiatki).
                            Renato – w której to księgarni pracujesz? Ja zwiedzam wszystkie księgarnie na
                            swojej drodze, więc jak jesteśmy w Krakowie – to mamy małą pielgrzymkę. Moja
                            ulubioną był Odeon i żal, że teraz tam Empik, chociaż kanapy mają wygodne. No i
                            lubię jeszcze antykwariat na Szpitalnej. Nie wiem, którą książkę Musierowicz
                            lubię najbardziej, tyle, że zakończyłam chyba na „Dziecku piątku”. Potem byłam
                            za stara, na kupowanie książek dla młodzieży, czy co? Nadrobię, jak Grześ
                            dorośnie do ich czytania. Co z tego, że facet. Nie musi czytać „Ani z Zielonego
                            Wzgórza” ale tak mądre i ciepłe książki jak Musierowicz będzie znał! Fajnie, że
                            mieliście ślub i chrzciny w Tyńcu. Bardzo lubię to miejsce. Byliśmy tam nawet
                            kiedyś na mszy. Liczyłam na benedyktyńskie śpiewy a la „Imię róży”, niestety
                            braciszkowie trochę fałszowali ale było przyjemnie i uroczyście. Z zakonnikami
                            to niestety nie jest tak do końca, że wszyscy liberalni. To właśnie u naszych
                            franciszkanów usłyszałam kiedyś na kazaniu, że rodzice bez ślubu kościelnego
                            nie są w stanie wychować dzieci na porządnych chrześcijan. Bardzo wzburzył się
                            mój mąż, którego rodzice też są po cywilnym (ale im się udało ochrzcić go U
                            redemptorystów w Toruniu, czyli u Rydzyka, hihi). Hej hej oprócz K. Kowalskiej
                            i C. Pazury żyje jeszcze w Polsce paru prawdziwych artystów i trzyma się
                            całkiem dobrze, no nie?
                            A mój mąż bardzo czeka na moment kiedy jego syn włoży sobie nogę do buzi. Mówi
                            o tym chyba od urodzenia Grzesia!
                            Karolka – ja też używam bandanek w ramach śliniaka, przynajmniej są dookoła, bo
                            śliniak tylko z przodu a mały zawsze pluje na boki. Tylko czemu tak szybko
                            przemakają? Mój mąż wymyślił, że powinni produkować śliniaki w formie
                            hutniczych fartuchów.
                            Katos – Grześ je co trzy godziny, ale z piersi (ostatnio jakbym go nie
                            odłączała po 40 minutach to wyssałby ze mnie wnętrze).

                            Faber i Mazlish - faktycznie świetne, już moja teściowa stosowała je na własne
                            dzieci i dobrze im to zrobiło.
                            Grześ też jeszcze nie ochrzczony, myślę, że będzie miał frajdę jak całkiem
                            przytomnie uroczystość zaliczy.
                            Ale dał nam wczoraj popalić – cały dzień tylko na rękach. Na dodatek ja miałam
                            jakiś ból w plecach i zesztywniałam, więc do małego nadawał się tylko Kuba. Ja
                            mogłam jedynie robić wielki szoł, kiedy mąż naprawdę musiał zrobić coś innego.
                            Ale generalnie cały dzień był przepłakany. Niestety skubaniec już wie co lubi
                            (tak jak pisałam niedawno o budzącej się u niego świadomości). Potrafi bawić
                            się sam zabawką i nagle na widok mamy robić straszliwie nieszczęśliwą minę. A
                            że jakiś był rozdrażniony (trochę podejrzewamy nieszczęsne zęby, trochę małe
                            kolki) to tym szybciej i gwałtowniej dopominał się pocieszania. Ale za to jadł
                            w nocy tylko raz (tyle, że po jedzeniu nie mógł zasnąć i tata musiał go kołysać
                            słaniając się na nogach).
                            Uff. Ale się wyżyłam werbalnie korzystając, że mąż musiał nagle wybyć z domu w
                            celu odebrania teścia z podróży i zawiezienia do domu. Pa
                            Pozdrowienia dla dzielnych mam.
                            Aneta (Wejherowo – wszędzie gdzie nie sięgnąć wzrokiem wzgórza morenowe
                            porośnięte lasami)
              • aczerk cieplutki poniedziałek 02.02.04, 16:20
                Witam w nowym miesiącu, tygodniu i dniu!

                Aniu! Jesteś bardzo dzielna! Ja przy każdej szczepionce jestem zdołowana, nie
                wiem jak bym przeżyła pobyt w szpitalu.

                Agapolo! Ja też uwielbiam Harrego - połknęłam wszystkie dotychczasowe części,
                niestety nie mam jeszcze najnowszej. Już się nie mogę doczekać żeby z małym
                przeżywać przygody Harrego!

                Abepe! Super zdjęcia! Szczególnie te w czapeczce! Przepiękniuchny!

                Witka! Przepiękny Twój Dimka! I ile ma włosów! No i chyba podobny do tatusia?

                Dziewczyny! A'propo zdjęć - rozpoczęłam na "Zobaczcie" wątek wrześniówek,
                zapraszam do dołączenia się!:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10482996
                Ach, jak dzisiaj było cieplutko!
                W końcu nie musiałam zakładać trzech swetrów i kombinezonu! I dzisiaj pierwszy
                raz Oskarka posadziłam w wózku - tzn. podniosłam mu trochę oparcie. Był
                zachwycony. Tylko później miałam problem. Był nieprzytomny i nie chciał zasnąć
                i nie było mowy żeby go położyć. Musiałam wracać do domu i zasnął dopiero przy
                cycusiu.

                Nie przesadzajcie że za parę lat zabraknie wszystkich wartościowych ludzi
                kultury i sztuki. Taka jest kolej rzeczy - ludzie odchodzą, ale przecież jest
                wiele barwnych postaci. Na szczęście uczestnicy baru czy big brothera tak samo
                szybko tracą popularność jak ją zyskują.

                Obudził się już mój aniołek, po całych 25 minutach snu i już coś ostro
                dyskutuje. Idę z nim pogadać!

                Pozdrawiam
    • agaga1 a ku ku ;-) 02.02.04, 00:05
      Nooo kobitki! Jeśli i w życiu będziecie tak płodne jak na naszym forum, to
      żaden niż demograficzny nam i ZUSowi nie straszny wink
      Przyznaję się bez bicia, że „przeleciałam” jedynie Wasze posty ;-( Niestety
      moje problemy z oczami nieco się ostatnio nasiliły i jestem przez to trochę z
      boku. Choć myślami zawsze z Wami. A i zmęczenie krwiożerczym przychówkiem robi
      swoje.
      Łącze się z tymi, które mają zarwane noce i marzą o kanapce z żółtym serem...
      U nas bez zmian – 3 nocne karmienia. A po przeprowadzeniiiu przeze mnie
      prowokacji na jajko kurze, Bartka wysypało aż miło sad Mleka i przetworów nawet
      nie marzę wprowadzać, bo jak przypomnę sobie buzię Bartka sprzed kilkunastu
      tygodni to robi mi się słabo.
      Przez ostatnie 3 tygodnr zdołałam utuczyć Bartusia ocałe 140 g i pani doktor
      stwierdziła, że do szpitala nas nie wyśle. Mały waży 6410 ale jest zdrów jak
      ryba. No tylko dotuczać musimy, bo wygląda, że mamine mleko to mało. Bartuś
      wsuwa póki co sinlac i papkę warzywną. Znaczy raz wsuwa, raz nie. Bywają dni
      tylko „na piersi”. Ale to Mu dobrze robi na zatwardzenia. Tak więc kobitki, mam
      chyba najchudszy egzemplarz, i jak się okazuje zdrowy. Chudość i marne
      przybieranie stanowić więc może urodę dziecka wink

      Ja też polecam z całego serca „Dobrą miłosc” !!!
      A jeśli chodzi o żele na bolące dziąsła. Cóż, sama je wypróbowywałam, bo razem
      z Miszą ząbkowałam (ósemki!). Mi znikomo pomagały, najbardziej skuteczny okazał
      się solcoseryl. Choć nic nie zastąpi masarzu dziąseł.

      Agapolo i Magdo! Dzięki za pamięć smile)))))))

      Wiecie co, ja tak na jeden dzień chciałabym znów być w ciąży i rozkoszować się
      urokami sanatoryjnego reżimu.... Wiedziałam, że za te miesiące przymusowego
      odpoczynku trzeba będzie kiedyś zapłacić... Choć szczęście jakie daje sama
      myśl, że JEST i JEST bezpieczny zdrowy mój, sprawia, że ten ciężar zapłaty tak
      lekki jak piórko. No nie?

      pozdrawiam
      aga
      • enta1 Re: a ku ku ;-) 02.02.04, 10:30
        no to pokazałamsmile przepraszam za moje pomyłki, to pewnie dlatego, że pisałam z pracy. przepraszam anulkę, że ochrzciłam jej antosia adasiem. pozdrawiam gorąco obuwink)) marta eliza: przepraszam również za pomyłkę, ale zasugerowałam się tym "el" jak "l" i wyszło mi "luiza". wybaczsmile. no i wspaniałego wypoczynku. trochę ci zazdroszczę.
        agapolo - nie gniewam się na zamianę, ja tylko pośmiałam się z tego, stąd tak drążę temat.
        karolka - mam nadzieję, że w końcu trafisz na własciwą osobę do opieki. nadal trzymamy kciuki.
        kasia - pytałaś o jedzenie. kuba też jest na butelce. je 4 razy mleko, ilosciowo różnie, czasem 150, czasem więcej lub mniej, za to na noc ponad 200. do tego jabłuszko i zupkę, no i soczki lub herbatkę. w nocy nie je, tylko pije, a i to nie zawsze. rośnie zdrowo, choć mało tyjewink)) to tak przy okazji dzięki za słowa otuchy w kwesti wagi. trochę się zdenerwowałam, bo przeczytałam post karolki, a do tego moja teściowa stwierdziła, że kuba ma wystajace żebra. nie mam podstaw do tego,żeby cos tam podejrzewać, ale wiecie jak to jest...
        abepe - widziłam świeżutkiego grzesia, cudowink)) pracuję w księgarni na rynku. to taka firmowa, wydawnictwa zielona sowa. jeśli wiesz gdzie jest music corner, to księgarnia jest dosłownie drzwi obok. zapraszam przy najblizszej okazjiwink wiem, że są jeszcze artyści, nie tylko kowalskie i pazurowie, ale zawsze pojawia się u mnie ta refleksjagdy odchodzi ktoś WIELKI.
        i jeszcze chcę pocieszyc te wszystkie, kórych dzieciaczki zaczęły pokazywać różki. mie wiem czy sobie przypominaciew, ale kilka dni temu też wylewałam żale, że kuba jakis taki marudny, nie mozna gho zostawić, tylko raczki i rączki. jemu przeszło i mam nadzieję, że innym maluchom też przejdzie. no a na ząbkowanie to chyba nie ma rady: trzeba przez to przejść. trzymam więc kciuki, żeby było jak najmniej bolesne. DAMY RADĘ!
        pozdrawiam was cieplutko z bezśnieżnego (nareszcie) krakowa
        renata
        życzenia urodzinowe dla dimki
      • javert Jestem!!! 02.02.04, 11:11
        Uśmiechu na dziś kochane wrześniówki wam życzę!smilesmilesmile
        Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem - tak dużo i tak ciekawie piszecie o
        waszych pociechach i o waszym życiu! Mój doktoracik to przysłowiowy 'pikuś', z
        naszych postów, to by dopiero powstała praca!!!Np. o terapeutycznej roli
        przebywania na forum!Pamiętam jakim wielkim wsparciem psychicznym okazałyście
        sie dla mnie, gdy pare tygodni po porodzie całkiem przypadkowo odkrylam ten
        wspanialy watek!Jestem pewna, ze czytanie postow i mozliwoscia pisania o swoich
        maluszkach i problemach z nimi zwiazanych dodaje nam sily i otuchysmile
        Ostatnio znowu nie mialam czasu pisac, ale dni byly mocno zwariowane. Tydzien
        temu na przyklad pojechalam z mezem na kulig, a Maluszke po raz pierwszy
        zostawilam pod opieka babci (mojej tesciowej, ktora mieszka niedaleko. Dusię
        spoiłam mlekiem do syta, teściowej zostawiłam na wszelki wypadek moje zamrożone
        mleko i ...udało sie! Nie było nas 3 godziny - Mała na koniec podobno zaczynała
        marudzić, ale wróciliśmy na czassmile Starsznie się za nia stęskniłam, ale już
        wiedziałam, ze jest mozliwe zostawienie jej na kilka godzin w dzien. (to bylo
        miedzy 10.00 rano a 13.00). A z kolei w ostatnią sobote poszłam na bal!!! Tylko
        sobie nie pomyślcie, ze nic tylko sie bawie...wink Tak sie złożyło!!Już
        wcześniekj uzgodniłam z moimi rodzicami, ze przyjada popilnowac Małej.
        Denerwowałam sie, czy wszystko sie uda, bo planowałam Dusie połozyc jak zwykle
        o 21.00. Zwykle śpi wówczas do 5-6 rano bez karmienia(hura!), ale ostatnio
        maial bardzo bardzo mocno odparzona pupcie i w nocy "wstawała" co 2 godziny!
        (horror!)Pupcia musiala ja mocno bolecsadAle juz jest dobrze - masc tormentiol
        dokonala cudu! Wracajac do mojego wyjscia... Cały dzień udawałam przed soba
        sama, ze nigdzie nie wychodze wieczorem, aby sie nie spinac. Gdy wiem, ze mam
        gdzies isc, od razu jestem podenerwowana i Mala to czuje... wiec karmilam ja od
        20.00 jak gdyby nigdy nicsmileRodzice juz od godziny czekali w innym pokoju.... No
        i udalo sie! Zasnela o 20.45, a my poszlismy na ten bal. Zostalismy do 1 w
        nocy - padalam juz ze zmecznei (odzwyczailam sie od takich imprez, ale super
        sie wytanczylam w ramionach mezulka!). A Mala tymczasem spala az do 5.20 bez
        karmienia!!! Czyz nie jest grzeczna wrzesniowka????smilesmileTak wiec, wyszalalam sie
        i odtad moge juz sie troche uspokoicsmile Mialam swoj karnawalsmileA jak u was z
        imprezami???
        ps. Z tym zestawieniem dzieciaczkow, to super pomysl!Anetko!dzieki za dokonanie
        korekty daty urodzin mojej Maleńkiej Dusi - 16 wrzesnia, sprostuje jeszcze
        tylko, ze to Adriana przez jedno 'n'winkA moze bysmy tez (skoro nie ma tu panow)
        wyznaly w jakim jestesmy wieku? Ja odwaznie podam - moj rok urodzenia to: 1973
        (dokladnie rzecz ujmujac Ade urodzilam na 4 dni przed swoja trzydziestka!!!
        Fajny sobie sprawiłam prezent urodzinowy, prawda?)
        • witka06 Re: Jestem!!! 02.02.04, 12:41
          Witam serdecznie,

          Renatko, udanego dzionka w pracy. Dziekujemy serdecznie za zyczonka. No tak
          stuknal nam dzisiaj 5 miesiac!
          Karolka, powodzenia z opiekunka.
          Magdo, jak zwykle skrzetnie notuje Twoje cenne informacje nt. medykamentow, a
          teraz dopisze sobie jeszcze te Lipobase. Rzeczywiscie Dimka to ten sam typ. Tez
          musze wykazywac sie refleksem przy podawaniu lyzeczki z tymi "pysznosciami", a
          na przewijaku to szkoda mowic…a niby taki wiotki…

          Ja rowniez ubolewam nad tym co dzieje sie w swiecie kultury, muzyki itp. Mam
          goraca nadzieje, ze uda mi sie nie doprowadzic do tego, ze autorytetm dla
          mojego dziecka bedzie zwyciezca "baru" czy "idola". Oj, ciezka praca przed nami.
          Niestety wielcy ludzie odchodza,a najgorsze jest to, ze jakos nasladowcow
          niezawiele. Po kazdej takiej stracie pada kilka pustych slow i na tym sie
          konczy. Trudno byc kontynuatorem czegos/kogos niedoscignionego, trzeba jednak
          probowac. Ale macie racje, jeszcze zyja wilecy....

          Martael, zapisujemy sie do Klubu Obslinionych I Marudnych

          My palnujemy chrzciny na Wielkanoc. Mielismy problem z ojcem chrzestnym, bo
          oczywiscie musi miec slub koscielny, chyba ze kawaler. Dziwne to,ze odmawia sie
          dziecku tego sakramentu z powodu powiedzmy "osob trzecich". Wydawaloby sie, ze
          kosciolowi zalezy na tym, zeby nie oddalac sie od niego, a w praktyce wyglada
          to zupelnie inaczej, niestety.

          Ja sparawe wozka mam rozwiazana, bo po prostu nasz wozek skalda sie na
          spacerowy i tyle, ale na punkcie ubranek to tez mam fiola! Tyle, ze glownie
          konczy sie na ogladaniu i wzdychaniu.

          Martael, zazdroszcze ci wyjazdu. ja rowniez wybieram sie z malym w polowie
          lutego do rodzicow, tyle ze na czarny slask. A niech pooddycha
          wreszcie "swiezym' powietrzem!

          Sliniak z rekawami, hmmm bardzo spodobal mi sie ten pomysl!!

          Aneto, sa juz u nas takie wynalazki. Moja przyjaciolka znalazla takie miejsce
          dla swego prawie 2 letniego synka. Domowa atmosfera. Dziadek w fotelu bujanym
          czyta bajki, babcia robi dobre jedzonko itp. Jest zadowolona z tego miejsca.

          Kasiu, lepiej poczekaj z tym staniem na paluszkach. Nasza pani rehabilitantaka
          raczej odradza takie 'praktyki'. Olafek ma jeszcze troche czasu na dreptanie. A
          co do jedzonka to my wciaz na cycu. Jemy co jakies 2 raczej 3 godz. Nie wiem
          ile, ale jak 2 tyg temu Dima zostal z moja mama to wciagnal 200ml??!! Moze
          akurat tak zglodnial.

          Pozdrawiamy serdecznie Agago i zyczymy wytrawalosci!!

          Javert, oj, ja tez marze o takim balu, ale szanse niestety znikome, moze za
          rok???Bardzo dobrze zrobilas, ze poszliscie sie pobawic w koncu mamy karnawal!!

          rowniez lubie poezje Pawlikowkiej. swego czasu na studiach udalo mi sie nawet
          zajac 2 miejsce tlumaczac jej utwory na lacine

          Jesli chodzi o urodzinki to ja jestem z 1976 r.
          Pozdrawiam serdecznie i zycze udanego tygodnia wszystkim mamusiom pracujacym i
          nie pracujacym
          Wiola - W-wa, saska kepa (praga pld)
        • zabuniek Re: Jestem!!! 02.02.04, 13:56
          Witajcie. Wszytkie jestescie takie bardzo milesmile Chcialabym tylko miec wiecej
          czasu na czytanie Was. Ciesze sie ze tu trafilam. Z tym tlumaczeniem
          Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej na lacine...uff, chcialabym to przeczytac. Ja
          probowalam niedawno przetlumaczyc na hiszpanki, wlasnie "Cud nietoperza" i
          zdalam sobie sprawe jaka maja trudna robote tlumacze literatury. A Ty mi tu z
          lacina! Niezlewink Mala wlasnie zasnela. 06.02 bedzie miala 5 miesiecy(jak juz
          wczesniej wspomnialam ur. sie jak Piotrus Gagarina 06.09, wazac 3650 i mierzac
          50 cm). Powiedzcie mi mozna juz teraz podac jabluszko tarte? Na razie karmie
          piersia (lekarka mowila - wylacznie pìersia do 6 miesiaca). Ale Malenka tak juz
          sie interesuje wszystkim co jest na stole, ze wydaje mi sie ze chetnie
          zaczelaby juz jesc cos bardziej doroslego. Fakt, ze chuda nie jest. 07.01 byla
          dokladnie wazona i mierzona - miala 65 cm i wazyla 7.2 kg . Ale juz tak mnie
          kusi zeby cos dodac(moze to egoistyczne, mysle ze moze pospi wiecej w nocy?).
          Ciagle duzo gaworzyla, ale od 2 dni tylko mruczy, a nie gada. Codziennie
          probuje inne mozliwosci strun glosowych. Rany - lece troche posprzatac poki
          spi, a potem na spacerek. Buziaczki dla wszystkich.

          CUD NIETOPERZA
          Ja bylem ssakiem, a chcialem latac (...)
          Gdy beznadziejnosc Was ogarnie - myslcie o moich lotach
          <M. Pawlikowska-Jasnorzewska>
    • witka06 Re: zdjecie Dimki 02.02.04, 13:47

      to jeszcze raz ja. w koncu udalo mi sie z tym zdjeciem.
      Szanowne kolezanki i drodzy koledzy witam was serdecznie
      Dimka i moja mam wiola
      pa
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10493681
      ciekawe czy to sie otworzy
      • katos Re: Witam w poniedziałek 02.02.04, 14:22
        Na samym początku witka06 Twój Dimka jest przesłodki, śliczności. Jak w końcu
        mi się uda też pokaże mojego Olafka. Czytam Wasze posty i widzę że mój Olafek
        tylko mój Olafek jest małym pucusiem. Całe 8,5 kg. Jest co nosić - co on
        uwielbia. Bardzo mnie to niepokoiło ale lekarka mówi że niektóre dzieci tak
        szybko przybierają na wadze. Ja też gdy byłam malutka byłam pucusiem a gdy
        zaczełam raczkować to schudłam. Co do stawiania na nóżki staram się tego nie
        robić ale szkrab gdy go podnosze do siedzenia od razu prosuje nóżki, podpira
        się stopkami i chce wstawać.
        Można powiedzieć że Olafek też jest moim prezentem urodzinowym bo dowiedziałam
        sie ze jestem w ciąży 9.01. a urodziny miałam 14.01. Dokładnie jestem rocznik
        1975. Olafek urodził się w poniedziałek 15.09. o godz. 18.30. Jak był w moim
        brzuszku to był wielkim kopaczem i tak mu pozostało. Dalej nie potrafi
        spokojnie poleżeć a na przebieraku to jest istny cyrk. Dołączam się do mam
        które mają takie ruchliwe szkraby. Tutaj moje koleżanki mają takie spokojne
        dzieci że myślełam że mój to taki ewenement. Tylko że ostatnio zrobił się z
        niego straszny śpioch. Śpi po 3 razy dzienni! Jest to dla mnie dziwne bo
        wcześniej to w ciągu dnia wcale nie chciał spać. Jeszcze się pochwalę wczoraj
        powiedział mmmmmmmmm mmmmm to wstęp do mama chyba?
        Co do chcin to chociarz ja jestem wierząca i mój Olafek jest już ochrzczony to
        uważam że wszystko ma swój czas. A to czy rodzice praktykują i wierzą to nie
        powinno miec wpływu na dziecko. Dziecko i tak wybierze własną drogę w życiu.
        My możemy tylko starać sie jak najwiecej zeby wyrósł na dobrego człowieka. Z
        wiloma zasadami kościoła się nie zgadzam. Słyszałam też o przypadkach że nie
        chcieli ochrzcić dziecka dziewczynie niezamężnej. No to jak jest w końcu ? No
        chyba dobrze że urodziła to dziecko i chce je wychowywać w wierze.
        My jesteśmy z Katowic. Pozdrawiam.
        • gagarin3 Re: Witam w poniedziałek 02.02.04, 16:37
          Witam serdecznie... Szczególnie nowe mamy - KATOS I ZABUNIEK... Byłoby miło, gdybyśmy mogły jeszcze poznać Wasze imiona smile Zabuniek - Piotruś je w nocy dwa razy, ale jest karmiony sztucznie... Myślałam, że tylko mój synek jest takim wiercipiętą... Czasami wołam na pomoc jego tatusia, bo nie mogę sobie poradzić z ubieraniem... A to, co wyprawia w łóżeczku przechodzi ludzkie pojęcie, od jakiegoś czasu nosimy się z zamiarem obniżenia materacyka, bo boimy się, że pewnego dnia maluch wyskoczy... Chyba ma to po mnie smile Tyle chciałam jeszcze napisać, a tu pustka w głowie... Acha, Dymitr, ma nie tylko piękne imię, ale równie uroczą powierzchowność... Pozdrawiam i wracam do mojej nieszczęsnej bazy danych. Niby udaję, że wszystko w porządku, ale zaczynam odliczać dni do wizyty u neurochirurga... To już za dwa tygodnie...
          Agnieszka
      • karolka_1 No i się udało :) 02.02.04, 18:51
        Uf, pierwszy dzień w pracy za mną smileUdało mi sie wytrwac i tylko raz dzwoniłam
        do domu. Moja mama poradziła sobie świetnie z mała, a Dominika świetnie
        ustawiła sobie babcie smile
        aczerk super pomysł z watkiem wrześniówek - a Twój Oskar jest sliczny. Za moment
        dołącze tam zdjęcia Miski smile
        Hm, tak sobie myśle, że wątek wrześniowy jest bardzo męski. Dziewczynek jest
        niewiele. Jednak, będzie w czym wybierać, tyle dorodnych i przystojnych panów
        wyrośnie smile
        Dimka jest również przecudnym chłopcem smile Szkoda, ze jestesmy tak po tej całej
        Polsce rozsiane. Będzie duży problem, żeby zorganizowac takie wielkie spotkanie
        mam wrześniowych sad Ale może latem, w jakimś nadmorskim kurorcie, lub lepiej wsi
        zabitej dechami, wszystkie sie spotkamy z naszymi pociechami smile
        Javert tylko pozazdrościc takiego karnawału smile Ja to może za rok sie gdzies
        wybiorę...
        Gagarin, trzymam kciuki juz teraz za kolejna wizytę. Głowa do góry, bedzie
        wszystko świetnie smile
        Agaga jak dobrze, ze sie odzywasz i choc w skrócie piszesz co u Twoich
        chłopaków. Twoje zdanie z ZUsem tak mnie rozbawiło od rana smile
        No, a jutro przyjdzie nowa opiekunka i zobaczymy jak to dalej bedzie. Mam
        nadzieję, że tym razem bedzie już bezboleśni smile
        Co do chrztu to my z mężem nie mamy ślubu kościelnego, i w Poznaniu nie ma
        problemu z ochrzczeniem dziecka. Tylko namawiaja do tego kościelnego, ze mozna
        jedna msze zrobic i ze to tak uroczysciej itp. itd. W koncu tak i tak chrzcza
        tylko trzeba podpisać papier, ze sie deklaruje zawrzeć związek małżeński w
        kosciele....Za bardzo nie wiem po co, ale jak im to starczy to ok.
        Dominika, je marchewke od piątku, od soboty distaje też kleik ryżowy. Na razie
        nowe smaki przyjęła z ochotą i zjada wszystko. Zastanawiam sie co wprowadzic
        teraz nowego...Nie moge sie doczekać smile
        Uf, kończe bo mnie mąż od kompa odgania sad
        Pozdrawiam Mamusie i Dzieciaczki
        Karolina z Poznania
        P.S. No i teraz wyjdzie na jaw, że ja tu najmłodsza smile Urodzona w 1978 roku
        • magda6811 chrzciny.... 02.02.04, 23:33
          No to teraz wyjdzie na jaw, że ja tu najstarsza - 6811 - to kolejno rok i
          miesiąc mojego urodzenia. Tak więc Karolka, jestem równo 10 lat od Ciebie
          starsza. GAGARINIE, prawie cały czas o Was myślę... Mam nadzieję, że tym razem
          wrócisz uspokojona. A co z okulistą? Nie miałaś iść wcześniej?
          MARTAEL i wszystkie dziewczyny poruszające ten temat - co do chrzcin, to ja
          bym też mogła czekać na moją "dojrzałość" w tej sprawie i to pewnie w
          nieskończoność. Chcę to zrobić teraz ze względu na moją ciężko chorą
          mamę...chcę, żeby przy tym była, żeby się tym cieszyła, bo to dla niej bardzo
          ważne. No cóż, w kurii powiedzieli, że to rzecz "do oceny" proboszcza, który ma
          zdecydwać, czy rodzina "rokuje", że wychowa po katolicku dzieci... Kurde mol,
          ja nie rozumiem, co to ma do samego Stefa, który w/g doktryny koscioła
          skończyłby bez tego chrztu teraz w piekle, gdyby co...To dlaczego jemu
          odmawiają bo rodzice żyją w grzechu? W sumie mało mnie to interesuje, ale muszę
          brnąć w to dalej a Stef niech sam zdecyduje. Siostra okazała się "urodzoną
          katoliczką", uwielbia chodzić z babcią do koscioła i śpiewać wszystko, co się
          da.
          JAVERT - piękny pomysł z pracą o terapeutycznej roli Forum. Też o tym myslałam.
          Hmmmmm, może kiedys coś z tym zrobimy?
          AGAGA - trzymaj się, czytaj nas i daj czasem choć mały znak życia. Jesteś
          nieoceniona i niezastąpiona - "nasza matka" z wątku W oczekiwaniu i jakoś ja
          już bez Ciebie ani rusz...
          Aneto, co do tych żłobków w domach myśl świetna, ale niegdy nie słyszałam o
          czymś takim w Warszawie... Może sprawdzę?
          Warszawianki - zacznijmy już knuć w sprawie naszego spotkania, to może
          dziewczyny z innych miast też do nas dotrą? Jak wolicie koniec marca, czy dla
          większej szansy na pogodę początek kwietnia??? Trzeba jeszcze znaleźć najlepszy
          dla nas park z mozliwością ucieczki przed deszczem.
          Miałam jeszcze 105 spraw, ale zapomniałam, więc tylko obiecuję, że zajrze do
          wrześniowych zdjęć na ZOBACZCIE i postaram się Stefa tam wkleic!
          Pa, dobranocka, magda
          • jasko_mama nocne rózności :-) 03.02.04, 01:41
            Hej!
            Tak jak przeczuwałam – trzeba nadrabiać zaległości nocą! Ale jakie to
            przyjemne czytanie smile Oczywiście napewno zapomnę polowy napisać, a czym
            myślałam, żeby się z Wami podzielić, ale od początku...
            W piątek wizyta u neurologa. Więc jest dobrze, ale jednak drobne rzeczy da się
            zauważyć, tzn. pani Doktor powiedziała, ze nie widzi żadnych neurologicznych
            odchyleń, ale jednak drobne dysfunkcje są. Potwierdziły się moje obserwacje,
            co do mniejszej ruchliwości lewej raczki i związanej z tym zaciskaniem piastki
            oraz zauważyła zmniejszone napięcie mięśniowe w obręczy barkowej i biodrowej,
            co ma wpływ na przewrotki. Ale stwierdziła, że „ruchy” w kierunku przewrotek
            są prawidłowe (a to najważniejsze) i jeszcze przyjdzie czas na turlanie.
            Zalecenia: baczne obserwacje i stymulacje oraz dla świętego spokoju USG
            przezciemiączkowe no i kontrola za miesiąc. Aneta jeszcze raz dzięki za
            namiary!!! smile No i muszę się pochwalić, jak zobaczyła Amandę to powiedziała:
            co za śliczne oczęta! Wierzę, że będzie wszystko ok. i Mała wreszcie odkryje,
            że samodzielne turliki to świetna zabawa! Tak jak było z gaworzeniem, od dwóch
            dni przypomniała sobie, że umie mówić i gada jak najęta tak śmiesznie
            intonując smile
            Na froncie zęby walka trwa, a marudy i ślinki przecudne, ale już mogłyby się
            skończyć. A odnośnie jedzenia to Mała jest wyjątkowo wytrwała, znowu musiałam
            wyjechać i ona przez sześć godzin w ciagu dnia nie wypiła nawet kilku ml
            mojego mleka z butelki! Strasznie mnie to stresuje, że ona głoduje jak mnie
            nie ma i zaczynam od jutra dawać jej kaszkę – może coś innego niż mleko chwyci?
            My właśnie dziś obnizyliśmu łóżeczko Amandzie. Zauważyłam podczas naszego
            wyjazdu weekendowego, że ona świetnie czuje się w łóżeczku podróżnym, które
            jest nisko i postanowiliśmy przenieśc to do domu. Oczywiście zasypianie
            opóźnione o pół godziny, bo tyle wrażeń, ale chyba się spodobało, bo nie
            marudziła.
            Dziwią mnie wasze problemy z chrztem dzieciaczków i to w Wawie? Okazuje się,
            że u nas jest wyjątkowo pobłażliwie, wszystkim moim znajomym w podobnych
            sytuacjach poszło bezproblemowo, tylko ksiądz powtarzał, ze szkoda, że nie
            przyjmą komunii w dniu chrztu ich dziecka, itp.. Co do chrzestnych to
            rzeczywiście trudniej, bo rodziców się nie wybiera, ale chrzestnych tak i to
            chyba tak już muszą.
            Śliczne te Wasze dzieciaczki. Już jestem bliska umieszczenia fotek mojej
            córci. I pamiętam też o przepisie na sajgonki, ale mężulek tak zabiegany, że
            prawie nie mamy czasu spokojnie pogadać.
            A za mamy powracające do pracy trzymam kciuki! Będzie ok.
            No i mocno zaciśniete kciuki cały czas tzrzymam za mamy i dzieciaczki chore,
            wychodzace z choroby i oczekujące na badania. Jesteście bardzo dzielne!
            Witam wszystkie nowe wrześniówki. Miło, że jest nas coraz więcej. I fajowo, że
            chociaż od czasu do czasu odwiedzają nas najstarsze wrzesniówki – trzymaj się
            Agago!
            Warszawianki kombinujcie spotkanie, ktos musi ruszyć!
            No i trochę informacji do naszej listy, Basia ze Starogardu Gdańskiego, miło
            Magdo, że umieściłaś mnie na tle morza – tak bym chciała, ale niestety prawie
            za oknem mam farmaceutycznego giganta, tego od scorbolamidu, polopiryny S i
            ranigastu, a druga rubryka – wiek- hm już niedługo stuknie 32 rocznik 72
            ubiegłego stulecia, dzięki Magdzie nie jestem najstarsza, ale na razie druga...

            pozdrawiam znowu nocnie!
            Basia

            P.S. A co do fioła na punkcie ciuchów i wózków i innych akcesoriów dla dzieci
            to świetnie Was rozumiem - też go mam! No i np. calą półkę nieużywanych
            smoczków, butelek, itp. Całe szczęście, że nie zainwestowałam w sterylizator,
            a byłam już bliska. A co do wózka to jeździmy tym wymarzonym czerwonym Mutsy!
            Jest naprawdę świetny!
          • gagarin3 Noc ciemna, deszcz za oknem... 03.02.04, 01:54
            A sen nie chce przyjść... MAGDO, przykro mi z powodu Twoich problemów z chrzcinami Stefana... To kolejny kamyczek do ogródka ziemskich pośredników... U okulisty mamy wizytę w tym samym dniu, co u neurochirurga - jak juz pisałam w naszej przychodni najbliższy wolny termin był w marcu...
            A ja tak sobie siedzę i dumam, skoro spać nie mogę... Myślę o żalu za Niemenem... Tyle mi dały jego piosenki, hmmm... Wdzięczna mu jestem najbardziej za to, że dzięki niemu tyle ludzi, którzy wierszy nie czytają, usłyszało na przykład "Wspomnienie" Tuwima, albo "Jednego serca" Asnyka... Ze "Wspomnieniem" łączy się nieodmiennie moja pierwsza miłość siedemnastoletnia, co się jesienną porą zaczęła, a na wiosnę już śladu po niej nie było. Ale to już inna historia i inna piosenka...
            Co do wieku, bo zapomniałam ujawnić tę kwestię, mam 29 lat skończonych w grudniu ubiegłego roku... Czasami przy okazji nieistotnych wydarzeń zastanawiam się nad granicą poświęceń w miłości... Na przykład w minioną sobotę dałam się zaciągnąć na "Ostatniego samuraja", choć dobrze wiedziałam, że to knot z Holyłudu. I co gorsza Tom Cruise tam gra, a ja za nim okrutnie nie przepadam... Nic trudno, jakoś przeżyłam, choć co dwie minuty myślałam o Piotrusiu, który pod skrzydłami teściowej został... A jeśli chodzi o forum, a przynajmniej nasz wątek, to cóż, jesteśmy po trosze jak jedna wielka rodzina... "Gdzie indziej" ludzie ukryci pod mniej lub bardziej wymyslnymi loginami prześcigają się w złośliwościach i uprzykrzeniach, a nasz wrzesień... Jak plaster miodu na skołatane nerwy... I różne takie nocne marki mają się, gdzie ogrzać... Pozdrawiam.
            Agnieszka
            • anulkag1 szaro i ponuro 03.02.04, 10:45
              Dzień dziś nad morzem niezbyt, ale w domu przyjemnie - cisza i spokój - Antek
              śpi.
              Dziekuję za wszystkie miłe słowa, ale jestem pewna, że każda z Was byłaby
              dzielna na moim miejscu. Najforzej było na świeżo po przybyciu do szpitala -
              szok i łzy, aż pielęgniarka mało co a zapłakałaby ze mną...było minęło

              Dziękuję za krochmalowe przepisy, chwytam sie wszystkiego, żeby wygładzić to
              nasze stworzonko.

              Aneta: W kwietniu rusza nowa grupa pływacka na Witawie i wtedy chcemy zacząć
              naukę. Dokładnie to mieszkam w Orłowie, prawie na granicy z Redłowem, poniżej
              Instytutu Chorób Tropikalnych, czy jak to sie zwie.
              Antek uwielbia kąpiele w wannie, więc chyba basen sprawi mu frajdę (może choć
              to ma po mamusi).

              Magda: 68 to bardzo dobry rocznik - rocznik mojego męża, a ja rodzona 9 lat po
              nim (77).

              Podziwiam wszystkie pracujące mamy - to pewnie b. ciężko rozstawać się z
              maleństwami. Ja cały czas odwlekam...

              pozdrawiam z Gdyni
              Ania
              • witka06 Re: szaro i ponuro 03.02.04, 15:55
                Hej kobitki,

                Agnieszko (gagarinie), my tez caly czas o Was myslimy i trzymamy kciuki. Bedzie
                dobrze!

                Karolka, gratulacje i oczywiscie gratulacje dla dzielnej Dominisi, ktora
                wytrzymala tak dlugo bez mamusi.

                Magdo, pomysl spotkania w parku swietny. Mysle, ze koniec marca jest ok,
                zreszta pogoda to najlepiej zweryfikuje. Tez porozgladam sie za jakims parkiem.
                A! czekam na zdjecie Stefka i wszytskich dzieciaczkow, ktorych mamusie ociagaja
                sie z zamieszczeniem fotek!!

                Basiu, ciesze sie bardzo, ze z Amanda wszystko w porzadku. Na pewno wkrotce
                odkryje, ze przewrotki to niezla frajda. Licze, ze moj Dima tez!

                Basiu, Agnieszko, jak wy to robicie? Jak wytrzymujecie tak dlugo bez snu? Ja o
                22 juz nie moge oczu utrzymac! Chyba jestem ulubienica Morfeusza hihi

                Zabuniek, ja z racji moich studiow bylam poniekad zobligowana do tego rodzaju
                tlumaczen.Z ciekawostek tlumaczylismy tez Elvisa Presley'a, Puszkina, Tuwima
                itd. to bylo tak dla rozrywki. Obecnie probuje przekwalifikowac sie na tlumacza
                j. wloskiego (jak to mawial moj profesor "zepsutej laciny"). I tu zaczynaja sie
                schody, bo w naszym kraju, zeby zostac tlumaczem trzeba ukonczyc filologie z
                danym jezykiem oczywiscie. I nawet ludzie z Towarzystwa Tlumaczy Przysieglych
                nie bardzo wiedza jak to rozwiazac. Bo filologiem jestem, ale nie po
                italianistyce. Stwierdzili, ze musze udowodnic ministrowi sparawiedlowosci, ze
                bardzo dobrze znam jezyk, ot co! a hiszpanski tez bardzo mi sie podoba, nawet
                zaczelam sie go uczyc, tyle ze czasu nie starczylo. Mam jednak nadzieje,ze
                kiedys uda mi sie do tego wrocic. To bardzo przyjemny jezyk.


                Wlasnie wrocilismy ze spaceru, ktory trwal niestety tylko 1h. Dima zaczal sie
                wydzierac (pierwszy raz mu sie to zdarzylo na spacerze). Okazalo sie, ze do
                mamusi nie dotarlo, ze jest 7 stopni. Chociaz wydawalo mi sie, ze jak zalozole
                mu cienszego pajacyka to bedzie ok, ale nie bylo! Gnalismy pedem do domu a tu…
                winda zepsuta. Na szczescie ktos wychodzil z klatki obok I sie zalapalismy.

                Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusie i szkraby
                wiola
                • zabuniek Re: szaro i ponuro 04.02.04, 17:52
                  > Zabuniek, ja z racji moich studiow bylam poniekad zobligowana do tego rodzaju
                  > tlumaczen.Z ciekawostek tlumaczylismy tez Elvisa Presley'a, Puszkina, Tuwima
                  > itd. to bylo tak dla rozrywki. Obecnie probuje przekwalifikowac sie na
                  tlumacza j. wloskiego (jak to mawial moj profesor "zepsutej laciny"). I tu
                  zaczynaja sie schody, bo w naszym kraju, zeby zostac tlumaczem trzeba ukonczyc
                  filologie z danym jezykiem oczywiscie. I nawet ludzie z Towarzystwa Tlumaczy
                  Przysieglych nie bardzo wiedza jak to rozwiazac. Bo filologiem jestem, ale nie
                  po italianistyce. Stwierdzili, ze musze udowodnic ministrowi sparawiedlowosci,
                  ze bardzo dobrze znam jezyk, ot co! a hiszpanski tez bardzo mi sie podoba,
                  nawet zaczelam sie go uczyc, tyle ze czasu nie starczylo. Mam jednak
                  nadzieje,ze kiedys uda mi sie do tego wrocic. To bardzo przyjemny jezyk.

                  Podziwiam szczegolnie za tego Puszkinasmile
                  Ach ta biurokracja...
              • mlodamama Re: szaro i ponuro 03.02.04, 16:14
                Witajcie, ja jak zwykle rzadko ale regularnie.
                Podziwiam Anulkag!Dla mnie już sama myśl o moim maleństwie w szpitalu jest
                niesamowicie przerażająca.Na szczęście,odpukać,chowa się cudownie.Czy jest
                jakiś przepis regulujący to, kiedy matka może zostać z dzieckiem w szpitalu?
                Ja bym umarła, jakby mi kazali się wynosić do domu.A mogliby tak kazać? To co
                pisałaś o tym maleństwie,co leżało obok i do którego mama wogle nie zaglądała
                to też straszne.
                Jak tylko gdzieś jadę, czy tak, jak ty Gagarinie, idę do kina to nie mam wogle
                frajdy, bo cały czas myślę o moim synku. Doszło do tego, że w tę sobotę, co
                była, zrezygnowałam z pojechania na cały dzień do szkoły (choć mam sesję),bo
                po prostu nie mogłam się z nim rozstać.To cudowne ale z drugiej strony dość
                uciążliwe.
                Przeraża mnie wogle ogrom miłości macieżyńskiej. Jestem tak zakochana w moim
                dziecku, że nie mogę po pierwsze - znieść jakiegokolwiek z nim rozstania, a po
                drugie myśli, że coś mu mogłoby się stać.To ostatnie szczególnie mi spędza
                sen z oczu. Nie daje mi do końca czerpać przyjemności z macieżyństwa.Czy wy
                też macie takie irracjonalne lęki?
                A propos chrztu to ja bym też chętnie mojego dziecka nie chrzciła - nie
                wybierała za niego konkretnej wiary lub tego czy wogle ma wierzyć. Wiadomo -
                chrzest o niczym nie przesądza ale denerwuje mnie to, że w pewnym sensie
                jestem do tego zmuszona. Gdyby mój mąż był wierzący, gdybym to choć trochę
                widziała (mówi,że jest ale co to za wiara, jak nawet raz w roku nie idzie się
                do kościoła), to oczywiście zgodziłabym się przez wzgląd na jego przekonania.
                Ale mam wrażenie, że on chce ochrzcić dziecko tylko dla zaspokojenia swoich
                rodziców. To też bym była w stanie uszanować, gdyby moja teściowa nie
                zachowywała się tak, jak się zachowuje w stosunku do mnie czyli osoby
                niewierzącej - z totalnym brakiem szacunku co do moich przekonań. W końcu
                dlaczego tylko w stosunku do wyznających jakąś wiarę trzeba być tolerancyjnym?
                Przekonania tych, którzy nie wierzą nie są ważne...
                No ale dla dobra ogółu będę się musiała zgodzić. Choć pewnie postawię pare
                warunków.Po pierwsze nie zniosę całogodzinnej mszy. Po drugie denerwuje mnie
                ta cała pompa, przyjęcie itd. Najbardziej chciałabym ochrzcić dziecko (jeśli
                już) w jakąś zwykłą niedzielę lub sobotę, bez żadnej mszy, rodziny, tylko my i
                rodzice chrzestni...Ale tak się pewnie nie uda.
                A apropos kina to jutro idziemy pierwszy raz do Multikina z Mikołajkiem. Poza
                tym na basenie jest super.
                Trzymam kciuki za wszystkie mamy i dzieciaczki oczekujące jakiś trudnych
                badań. I wszystkich pozdrawiam.
                Kasia (lat 27) mama Mikołajka (11.09.03), którzy mieszkają na Gocławiu w
                Warszawie.
    • aczerk POMÓŻCIE!! 03.02.04, 16:41
      Dziewczyny, mam dosyć. Normalnie dosyć. Siedzę i wyję.
      Mały od paru dni nie chce spać. Już sama nie wiem co mam robić i dlaczego tak
      się dzieje. Jak był mniejszy, przez pierwsze trzy miesiące zasypiał sam w
      łóżeczku, po prostu go odkładałam i spał. Później tak z dnia na dzień zaczął
      zasypiać tylko i wyłącznie przy cycku. Po kolejnych dwóch tygodniach doszło
      noszenie i kołysanie. Od dwóch dni natomiast w momencie zasypiania, gdy jestem
      pewna że zaraz zaśnie, tzn. zaczyna "odpływać" - zamyka oczka, wywróci białkami
      nagle się zrywa i zaczyna płakać. I wtedy już jest koniec - płacze aż w końcu
      zaśnie z płaczu z reguły na 20 minut i budzi się również lekko płacząc. W
      dodatku ma taki problem gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób zasypia - na
      dworze, przy cycku, ze smoczkiem, w łóżeczku, na rączkach. Tak jakby to
      zasypianie go bolało albo jakby bałby się spać. Teraz byłam już tak bezsilna,
      że położyłam go w wózku. Przestał płakać ale po 10 minutach spokoju już coś
      zaczyna się awanturować. I oczy jak szparki, ledwo przez nie widzi. Sama nie
      wiem co mam robić, może Wy wpadniecie na jakiś pomysł?
      • witka06 Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 17:24

        Agnieszko,

        U nas jest podobnie. Dimka od urodzenia sam zasypial w lozeczku. pozniej doszlo
        spiewanie, bo juz sie buntowal. teraz tylko na rekach lub przy cycku. zasypia
        ok 21 po czym po 20 min budzi sie z placzem i czesto bardzo trudno go utulic.
        to trwa mniej wiecej do 22 lub 22.30. zasypia i budzi sie z placzem. tez nie
        mam na to dobrego pomyslu. przyczyne upatruje w tym nieszczesnym
        zabkowaniu.smaruje wtedy dziaselka i wypijam wieczorem melise 2 torebki na
        kubek. przedwczoraj i wczoraj wybudzil sie tylko 3 razy i szybko zasypial.
        zycze spokojnych wieczorkow i pozdrawiam
        wiola
      • katos Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 17:50
        Agnieszko bardzo Ci współczuję. Mój Olefek odwrotnie. Teraz się poprawił. Ale
        do 4 miesiąca miałam podobne problemy. Bałam się każdego wieczoru a gdy
        wychodziliśmy na spacer to nie obyło się od wrzasków nim nie usnął czasami z
        10 min. Tak dla sprawdzenia puściłam mu raz muzykę poważną /słyszałam że
        uspokaja dzieci/ i usnął mi na rękach!Teraz jak widzę że jest trochę marudny
        to puszczam mu pisenki dla dzieci a mu główka zaczyna lecieć. Wtedy przekładam
        go do wózka i jeszcze jak trzeba to trochę powożę. Trochę z tym ceregieli ale
        pomaga a kiedys był istny cyrk. Ale jeszcze potrafi obudzić sie z płaczem.
        Pozdrawiam. Kasia i Olafek
      • agaga1 Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 20:39
        Aczerku!
        Spróbuj wprowadzić stały i wyciszający rytuał, przynajmniej przed wieczornym
        zaśnięciem. Na przykład: kąpiel lub mycie, masaż, cichutka muzyka lub tylko
        Twój śpiew, nie za ostre światło. Mniej więcej o podobnej godzinie każdego
        dnia. Potem już po ciemku , na leżąco cycuś – w tle pozytywka z jakąś
        kołysanką. Ale jeśli płacze – staraj się ten płacz możliwymi sposobami uciszyć.
        Mów do Niego i zapewniaj, że nawet jeśli nie wiesz o co Mu chodzi i tak jesteś
        przy nim i będziesz.
        Bartek miał taki okres, że zasypiał w ciągu dnia tylko leżąc na pleckach gdy ja
        podkurczałam mu nóżki, rytmicznie dociskałam do brzuszka. Może spróbuj położyć
        go w łóżku na brzuszku lub na swoim brzuszku i lekko się kołysać. Porządnie
        przewietrz pokój. A może jest Mu za ciepło?
        A i Ty sama musisz się wyciszyć i na ile to możliwe uspokoić – Twój niepokój
        na pewno Oskarkowi się udziela.
        Upewnij się, że nic mu nie dolega. W razie wątpliwości idźcie do lekarza, może
        on coś wypatrzy lub poradzi. Przyznm się, żę w razie zwiększonego niepokoju w
        chłopaków, biegnę z nimi do mojej pani doktor i w nosie mam, czy ktoś nie uzna
        mnie za histeryczkę.
        Bartoszek wieczorem zasypia spokojnie, ale problemy są w ciągu dnia. Dziś
        zasnął dopiero po 4 godzinach czuwania, na spacerze, zasypiał płacząc 10 minut.
        Spał całe 20 . Druga drzemka już normalna, czyli 30 minutowa, też z płaczem, na
        rękach. Niestety w ciągu dnia bardzo trudno jest Mi go i wyciszyć i wprowadzić
        jakikolwiek rytuał. Nie jesteś więc odosobniona w bojach o zaśniecie -
        przynajmniej tych dziennych.
        Powodzenia!
        • enta1 Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 21:12
          czesc dziewczyny!
          tak szybko, bo mąż sie steskinił(?)wink
          kochana aczerk - jej... nie mogłam się powstrzymac zeby ci jakos nie pocieszyc. podpisuje sie pod radami agagi i chce powiedziec ze u kuby najlepiej działa zasypianie na moim albo pawla brzuszku. zawsze tak bylo. wydaje mi sie ze jak dziecko slyszy bicie serca to sie uspokaja.
          agapolo i wszystkie mamy, ktorych dzieci nagle stały sie inne : nie wiem czy pamietacie ale kilka dni temu tez skarzyłam sie na kube, że jakis taki marudny i tylko raczki działaja. jemu przeszło, wiec mam nadzieje ze i reszta dziciaczkow tez umormuje swoj tryb zycia. trzymam za to kciuki i jestem z wami
          pozdrawiam was bardzo bardzo ciepluto. bardzo was lubie i chcialbym sie z wami spotkac
          renata -rocznik '76. krakow (zielone wzgorze -hi, hi to moje osiedle)
          • jasko_mama Re: POMÓŻCIE!! 04.02.04, 00:39
            HEJ!
            Dzisiaj wielkie wydarzenie!!! Amanda przewróciła się samiutka z plecków na
            brzuszek!!!! Hurra! smile))) Leżała sobie na kocyku przy niej babcia oglądająca
            wiadomości, ja robiłam coś w kuchni i nagle słyszę, że Mała jest na brzuszku.
            Super, szkoda, że tego nie widziałam. A wiecie do czego tak ją ciągnęło, że aż
            się przewróciła? zwykła metalowa łyżeczka! Czyli potrafi tylko musi chcieć!

            Agnieszko współczuję Ci z tym zasypianiem Małego. To najgorsze, że widać, ze
            jest zmęczony, a nie może zasnąć. To chyba rzeczywiście ząbki, bo inaczej jak
            to wytłumaczyć? Moja Mała też się zrobiła ostatnio wymagajaca w opiece, ciagle
            ktoś musi przy niej być i najlepiej siedzieć tylko na kolanach, a jak probuję
            ją połozyć to marudzenie. Na szczęście ze spaniem nie mamy problemu – u nas
            niezawodny jest spacer i cycus na leżąco. Trzymaj się dzielnie i przykro mi,
            że nie umiem Ci pomóc sad

            Wiola ja wbrew pozorom nie śpię mało. Kładę sie ostatnio bardzo poźno, ale
            śpię do 9.00 minimum, z jedna przerwą na karmienie ok. 6.00. Moja córcia na
            szczęście też nie lubi wczesnie wstawać, więc się jako tako wysypiam, bo 7
            godz. to całkiem przyzwoity wynik. Oczywiście czasami zdarza mi się przysnąć z
            nią po południu, jak na przykład dzisiaj smile więc w ten sposób nadrabiam trzy
            skrócone nocki.

            Tak sobie myślałam jeszcze o tych Waszych problemach z chrzcinami. Przecież na
            logike to kościołowi powinno zależec na każdej owieczce. To w końcu niczemu
            niewinne dzieci. Naprawdę jest to dla mnie niezrozumiałe, jakieś
            zaświadczenia, podpisywanie oświadczeń-czysta fikcja! Ale dużo jest takich
            pozorów w kościele, zdecydowanie za dużo! Współczuję Wam, że musicie z tym
            walczyć, przecież to jeszcze bardziej zraża do tej instytucji zamiast
            przybliżać, a chyba o to powinno im chodzić prawda? Młodamamo taki
            indywidualny chrzest tylko z najbliższą rodziną jest możliwy, przynajmniej u
            nas, to tylko kwestia umówienia z księdzem – byłam już trzykrotnie na takim,
            trwa jakieś 15 min. A tak nawiasem mówiąc to ja bardzo przeżyłam chrzest
            Amandy. Ryczałam jak bóbr w kościele, tak jakoś dotarło do mnie, że ona jest z
            nami, że to wielki cud, że jest w tym ręka boska...

            Agnieszko-Gagarinie świetnie podsumowałaś nasz watek „jak plaster miodu na
            skołatane nerwy” Świetnie, ze jesteście i że mogę z Wami być!!! smile))
            A co do chodzenia do kina na holywoodzkie gnioty to też prawie zaliczyłam
            Matrix rewolucje, ale na szczeście puszczali tylko o 20.00, a wtedy Mała idzie
            spać więc mnie obroniła, a juz na Matrix reaktywacja podczas ciąży nudziłam
            się strasznie..., ale czego nie robi się dla miłości?! smile

            pozdrawiam
            Basia

            P.S. Wysłałam już zdjęcia Duśki, jak tylko sięukażą przyślę Wam link. B.
            • agapolo Wtorek 04.02.04, 11:23
              Cześć Kobiety i Dzieciaczki,

              Katos-odnośnie jedzenia, niestety mój Patryk jest niejadkiem i częstotliwośc
              posiłków praktycznie nie zmieniła się od urodzenia, zresztą ich pojemnośc też
              nie i żadną siłą nie mogę tego zmienić. Próbowałam już wszystkiego włącznie z
              przetrzymywaniem go głodnego, ale to doprowadzało go tylko do płaczu, więc
              Patuś jada 6 razy na dobę po 120ml.

              Magda, Aga- Gagarin, Witka dołaczam do mam łobuzów, Pat jest czasem tak
              niegrzeczny, że wyobrażam go sobie jako małego chuligana z kamieniem w ręku.
              Jego ulubiona zabawa to plucie na przepian z piszczeniem, a dodam że ja i tata
              jesteśmy chyba dośc spokojnymi ludźmi. Nie będę sie rozpisywała o przewijaniu
              i ubieraniu bo jest identycznie jak uwas, ale u mnie dochodzi jeszcze
              karmienie. Wygląda ono mianowiece tak, że ja Patusiowi wkładam butelkę do buzi
              a on ją wyciąga i tak w kółko, zwariowac można smile

              Wiki nie ważyliśmy się ostatnio i nie mierzyliśmy, bo Patuś z powodu choroby
              nie był na szczepionce, ale orientacyjnie ma 74cm i waży jakieś 6,5- 7kg.

              Uściski dla absolutengo równieśnika i oczywiście buziaki dla absolutnej
              równieśniczki Matyldki. A propos Marta gdzie się podziewasz? Brak mi Twoich
              prześmiesznych historii smile

              Co do chrztu, nie jestem zamężna, a ochrzciliśmy Patusia bez większych
              problemów z tą akurat kwestią, mieliśmy za to inne problemy. Mianowicie ojcem
              chrzestnym Patryka jest Francuz i ksiądz żadną miarą nie chciał uwierzyć, że
              we Francji są jeszcze chrześcijanie, musieliśmy więc naprędce dokładnie z
              Normandii sprowadzać wszelkie dokumenty odnośnie chrześcijaństwa, przyjętnych
              sakramentów przez tatę chrzestnego włącznie z tłumaczeniem przysięgłym smile
              Patuś był chrzony w Boze Narodzenie, wiec było ślicznie i donośnie.

              Aczerk- trzymam mocno kciuki za uspokojenie Oskarka, mam nadzieję że jest już
              lepiej. Na pocieszenie dodam, że u nas jest podobnie- ja zwalam to na
              ząbkowanie, bo masaż i smarowanie dziąsełek pomaga. Dodatkowo daję Patusiowi
              dużo płynów to też troszkę pomaga.
              Ciesze się że lubisz Potterasmile My mamy czarodziejki.

              Javert- co do tormentiolu stosowałabym go bardzo ostrożnie, zawiera bowiem
              kwas borny, który jest toksyczny dla małych dzieci przenikając do ich
              oragnizmu przez skórę może spowodować pewne uszkodzenia tkanek, doprowadzić do
              drgawek itd. Kwas borny zawiera również linomag krem- ten z czerwoną nakrętką
              więc lepiej go nie stosowac.

              Mam też obawy co do solcoserylu, jest to dość mocny środek i w związku z tym
              mam pytanie czy macie jakieś doświadczenia z tym związane, czy jego
              zastosowanie nie miało żadnych skutków ubocznych. Na opakowaniu widnieje
              informacja, że to żel przeznaczony przede wszystkim do leczenia ran sączących.
              Czy za takie można uznać ząbkowanie?


              Gagarin- podobnie jak Ty nie dopuszczam myśli że naszym chłopakom może coś
              dolegać. Jesteś mi bardzo bliska... Niestety my dobrze wiemy co to znaczy lęk
              o zdrowie naszych maleństw.

              Jaskomama- trzymam kciuki za wizytę u neurologia i wielkie oklaski dla Amandy
              za przewrotki z brzuszka na plecki. Wszystko będzie ok!

              Witka- Dimka jest cudny i też myśle że wykapany tatuś. Śliczne te nasze
              wrześniowe dzieciaczki. Dołączam do Ciebie w kwestii chodzenia spać o 22, ja
              też nie jestem w stanie dłużej wytrwać- mając jeszcze w perspektywnie conocne
              pobudki.

              Madzia jesteś bardzo ale to bardzo ciepłą kobietą. Uwilbiam czytać Twoje rady
              i w ogóle Twoje posty, zawsze masz dla wszystkich dobre słowo. Jesteś kochana.
              Mam też pytanie listopadówko jesteś skorpionem czy strzelcem, bo ja jestem
              listopadowym skorpionem, za to maoja mama i siostra to strzelce. Oby dwa znaki
              supersmile

              Agaga jestem mile zaskoczona częstotliwością Twoich ostatnich postów, oby tak
              dalej. Nie znikaj znowu na dłużej. Buziaki dla chłopaków. Trzymaj sie
              cieplutko!

              Rozpisałam się dzisiaj bardzo. Tradycyjnie uściski dla wszystkich mam.
              Aga i Patryk z Sosnowca (Katos jesteśmy sąsiadkami zza miedzy). Rocznik 1976




    • witka06 Re: wciaz szaro i ponuro 04.02.04, 11:02

      witam serdecznie,

      ta pogoda rozbija mnie kompletnie, chyba nie dam rady bez kawy!!

      Aczerk, mam nadzieje, ze wczorajszy wieczor nie byl taki zly. Dima wczoraj
      akurat zasnal i spal az do 3 bez zadnego wybudzenia, oby to nie ostatni raz.

      Brawa dla Amandy i Elenki. my tez do was dolaczamy. Dima obrocil sie wczoraj z
      pleckow na brzuszek, a dzisiaj to juz czyste szalenstwo, przewrotka za
      przewrotka. tyle, ze zapomnial jak z brzucha na plecy i bez mojej interwencji
      nie da rady, po tylko,zeby za sekunde znow wyladowac na brzuchu. oj jak sie
      ciesze!

      pozdrawiam teczowo w ten ponury dzionek
      wiola
      • b.marta Re: wciaz szaro i ponuro 04.02.04, 13:42
        Witam mamusie smile

        Dzisiaj mam tylko małą chwileczkę, więc tak szybciutko...

        Katos, odnośnie jedzenia to nasza kruszynka zjada 5x dziennie butlę 180ml, na noc butlę 240ml oraz w południe danie stałe typu zupka lub marchewka cały słoiczek.

        Aga, ja jestem strasznie zajęta poprostu smile Niestety tak to bywa jak samemu trzeba wszystko załatwiać. Z ciekawostek, Andrzej ostatnio ochrzcił Matyldę na KingKong'a. Powiedział, że jak będzie tak rosła i przybierała na wadze jak do tej pory, to do remake'u "King Kong'a" nie będą musieli zatrudniać ekipy od efektów specjalnych, wystarczy jak przebiorą Matusię.

        Co do chrztu Matyldy to mamy zaplanowany na sierpień. Jeszcze będąc w ciąży zaplanowałam w co Matusia będzie ubrana, no i może to dziwne z mojej strony ale musi dorosnąć do kiecki. Poza tym ja byłam chrzczona w wieku 10 miesięcy i moja mama była zadowolona z tych późnych chrzcin.

        Jasko_mama, gratuluję przewrotek, strasznie Wam zazdroszczę, mój super leniuch chyba nigdy się na nie nie zdecyduje. Jednak zdobyła nową umiejętność co chwila unosi głowę i ramiona tak jakby chciała usiąść.

        Napstrykałam Matyldzie nowe zdjęcia więc gdy znajdę chwilkę wolnego czasu wezmę się za umieszczanie ich na 'Zobaczcie...'

        A co do wieku to chyba ja jestem najmłodsza smile urodzona w 1980r., zamieszkała w Grójcu (okolice Wawy)
          • aczerk Cieplutko 04.02.04, 16:13
            No hej babeczki.
            Więc z zasypianiem dalej problemy! Dzisiaj na spacerku Oskarek zrobił malutki
            cyrk, ale po dosyć mocnym kołysaniu zasnął po 10 minutach. Co do rytuału to o
            samego urodzenia wygląda u nas identycznie: o 19 kąpielka, później cycuś, w tym
            czasie tatuś przygotowuje pokój - wietrzy, gasi światełka, przygotowuje
            muzyczkę. No i zasypianko, w tej chwili przy cycusiu i na rączkach, zawsze jest
            przy muzyczce - taki zestaw ballad muzyki poważnej. I zawsze było ok. Może
            faktycznie to ząbki?! Pocieszające jest to, że jak zaśnie, to śpi w nocy do 4
            rano a później do 8 smile Gorzej jest w dzień. I chyba też zacznę pić melisę.
            W każdym bądź razie dziękuję Wam kochane za wszystkie słowa wsparcia!

            Zabuniek! Śliczne maleństwo! Dołącz te zdjęcia też do wątku wrześniowego,
            żebyśmy były wszystkie "w kupie" smile

            Pozdrawiam i lecę do próbującego usnąć z tatusiem Oskarka
            • jasko_mama Re: Cieplutko 04.02.04, 19:20
              Hej!
              Ukazały się zdjęcia Amandy, więc przesyłam Wam link do nich
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10539341&v=2&s=0
              Zgodnie z sugestią którejś z Was zamieściłam zdjęcia z mamą i z tatą, więc
              ocencie czy Mała jest córeczką mamusi, czy tatusia? smile

              pozdrowionka
              Basia
              • b.marta Re: Cieplutko 04.02.04, 19:54
                Hej,
                u nas też cieplutko smile

                Jasko_mama i Zabuniek dzieciaczki przeurocze. Basiu Amanda chyba bardziej do tatusia podobna smile

                Aczerk współczuję Ci tej bezsenności Oskarka, może rzeczywiście to ząbki. Na pocieszeni mogę dodać tylko, że u Matyldy brak oznak ząbkowania, a w dzień i tak nie sypia i strasznie marudzi.

                U nas pewna zmiana sad Właśnie dzisiaj popołudniu wysiadł mi kręgosłup. Jestem zupełnie obolała mimo, że po silnych środkach przeciwbólowych. Mam zupełny zakaz dźwigania. Szkoda, że niewykonalne sad
                • karolka_1 Re: Cieplutko 04.02.04, 20:48
                  Witajcie cieplutko i bardzo sennie smile
                  Dominika ma jakieś dziwne wyczucie sytuacji. Jak dzisiaj musiałam rano wstać bo
                  na 8.30 musialam sie stawić w pracy, to mały skubaniec obudził się o 4 nad
                  ranem. Normalnie budzi sie dopiero o 6 sad
                  Do pracy szłam zaspana, ale dziwnie spokojna. Dzieki Wam dziewczyny! Mocno
                  trzymałyście kciuki za nową opiekunkę smile Dziewczyna spodobała się mojej córce, a
                  co lepsze po dzisiejszym dniu jestem jak na razie spokojna o ich bycie razem...
                  Z nowości: Dominika zjada pół słoiczka marchewki dziennie, wypija butle mleka z
                  kleikiem ryżowym, nie ma najmniejszej ochoty robić przewrotek - Basiu
                  zazdroszczę Tobie wyczynów Amandy smile Nagadałam Miśce, że Amanda robi przewrotki
                  - może to ją zmobilizuje smile
                  Agnieszko - aczerk - Dominika z zasypianiem ma też problemy ostatnio, kiedyś
                  wystarczyło tylko położyć ją do łózeczka to zasypiała. Teraz jest koszmar,
                  płacz, zjadanie piąstek...sad Wszystko zwalam na zęby...
                  b.marta trzymaj się ze swoim kręgosłupem - i jak zabronili nosić dziecię, to się
                  lepiej ogranicz. Pocierpisz kilka dni i wróci wszystko do normy.
                  Tyle chcialam jeszcze napisać i mi wyleciało z głowy sad
                  Skleroza chyba....
                  Pozdrawiam Was cieplutko smile
                  Karolina z Dominiką
                  • magda6811 Re: Cieplutko 04.02.04, 23:12
                    Witajcie lutową wiosną... Mam w domu teraz pół etatu, bo Agatka wyjechała z
                    dziadkiem na tydzień (nie zapowiadałam wcześniej, żeby nie zapeszyć, co by
                    znowu na jakąś dżumę nie zapadła!).
                    BASIU - no Amanda to ma oczy jak ze snu! Już się szykuj na odpędzanie
                    kawalerów. Wydaje mi się, że to bardziej "tatusiowa" córeczka, ale właściwie,
                    to ona sama w sobie stanowi osobny typ. Powiedz, że gratuluję jej przewrotek,
                    ale wyczytałam właśnie, że to umiejątność "przewidziana" na szósty miesiąc i
                    już miałam Was uspokajać, a tu nie trzeba...
                    GAGARINIE, poezjo Ty nasza, zacznij pic melisę, bo Cie ta bezsenność wykończy.
                    A poza tym lepiej przespać te czarną i cichą porę lęków i absurdalnych myśli...
                    Moja pierwsza miłość też zaczęła się jesienią, otrwała do lata. Niemen to
                    naprawdę wielka strata, ale też wielkie szczęście, że BYŁ (to chyba wymyslił
                    Hołdys - ja tylko powtarzam). Podziwiam Twoje poświęcenie GAGARINIE, ja się na
                    tyle poświęcam "mojej miłości" w domu, że już w kinie nie zamierzam. Ale też na
                    szczęście nie muszę, bo mamy taki sam gust. W sobotę byliśmy na "Zmruż oczy" -
                    warto, bardzo Wam polecam. Dawno nie widziałam dobrego polskiego kina.
                    WIOLU - Dimka i Stefan to chyba duchowi bracia bliźniacy. Wszystko, co piszesz
                    pasuje. Stef też teraz zapomniał "z brzucha na plecy" tylko ciagle myk, na
                    brzuch i łobuzuje, sciaga kocyk, rozwala zabawii, cud! Teraz jeszcze to o
                    spaniu - identiko jak Dimka!!! Dokładnie ten sam wieczorny scenariusz trenujemy
                    już piaty miesiąc. Uwaga dziewczyny, czym jest przy tym 1-2 nocne karmienia?
                    Otóz Stef pada przy kolacji, odkładam go spiącego, po czym ZAWSZE budzi się
                    WYSPANY po 40-50 minutach, ale ja nic, udaję, że nie wiem o co chodzi. Światło
                    zgaszone, ja mu myk cycuszka do paszczy i czekam, czekam, czekam. Poje,
                    porozglada się oczyskami łypiąc w ciemnościach i w koncu zasypia. Często budzi
                    się jeszcze raz zanim zapadnie w swoją wielką nocną drzemkę trwajacą zwykle
                    (UWAGA) 3 godziny. Potem już co 2-3 godziny wielkie żarcie.
                    ACZERKU - Stef przez pierwsze 3 miesiące, ale często i nadal dzisiaj, zasypiał
                    i budził się z płaczem. Mówiłam wtedy zawsze, że on nie chce się przenosić do
                    tej sennej rzeczywistości, że go to jakoś boli. Twoje klopoty to moja
                    codzienność, ale nic nie pomaga Twój bunt. Przeciwnie. Zaakceptuj, ze teraz ona
                    ma taki czas, że to minie, że potrzebuje Twojej pomocy. Że Ty właśnie jesteś po
                    to, żeby mu w tych mękach towarzyszyć... Dziewczyny, to wszystko si.ę tak
                    szybko zmienia, raz jest lepiej, raz gorzej, co chwila inaczej. Mamy niejadków
                    stają się mamai obżartuchów, mamy wesołków dziwią się, dlaczego ich dzieci
                    nagle tyle płaczą.... Nie buntujcie się przeciwko kolejnym zmianom na gorsze"
                    bo tu nic nie trwa wiecznie i zaraz jest znowu lepiej. Sorry za te kazanie, ale
                    ja tego przy Agacie nie wiedziałam i niepotrzebnie koniecznie zawsze chciałam
                    ją"naprawic", nawrócic na poprzedni styl życia.
                    MŁODAMAMO - mozliwy jest kameralny chrzest nawet w dzien powszedni - tak
                    mielismy z Agata, trafilismy na świetnego księdza (poleconego) z ul;
                    Czarnieckiego, który (jak obruszył się mój proboszcz) ma wiele kłopotów w kurii
                    przez swoje librane podejscie. Też się dziwię BASIU, że nie chcą jednej
                    owieczki więcej tylko zniechęcają, ale jutro wieczorem ostatecznie się to
                    wyjaśni - tym razem polecony ksiąc w parafii św. Krzyża.
                    AGAPOLO - wzruszyłaś mnie... Czasami mi wstyd, że tak ciaglę się tu podukuje z
                    radami, ale teraz widzę, że to już chyba starcza przypadłość - ha! TEZ JESTEM
                    SKORPIONEM! I do tego takim skorpionowatym (ascendent, czy cos podobnego, też
                    skorpion). Dokładna data 17. listopada.
                    B.MARTO - mam cholern problemy z kregosłupem, za mną w ciązy dwa razy rwa
                    kulszowa. Nauczyłam się wtedy sama sobie robić zastrzyki w posladek - one
                    POSTAWIŁY mnie (dosłownie na nogi) - homeopatyczne - DISCUS i COLCYNTIS
                    HEMMACORD - na przemian.
                    WITKO-WIOLU - ze zdjęciami mi nie wychodzi - próbowałam wczoraj dwa razy na
                    naszym wrzesniowym wątku i nic, choć "napisało mi" - gotowe... O co chodzi? Czy
                    ja jakas nierozgarnieta jestem????
                    ANIU - pozdrowienia dla męza rocznik 68 - to świetny rocznik, rocznik wielkich
                    mentalnych przełomów!
                    Dziewczyny, ja wcale nie żartuje z naszym wielkim zjazdem - podawajcie terminy,
                    wymyslamy park z kawiarnia w razie deszczu i zlot ma się odbyć. Nikt nie jest
                    zwolniony, dziewczynom spoza Warszawy idziemy na rekę z godziną, ale macie
                    kombinować jak wpaść do stolicy.
                    Całuski, Magda
                  • aczerk Re: Cieplutko 04.02.04, 23:13
                    Ależ się rozpisałam ostatnimi czasy! smile
                    No więc u nas małe zmiany: po południu tatuś uspał Oskara (według mnie dokonał
                    cudu)! Mało z tego - Oskar spał jak zabity 2 godziny! Już myślałam, że na
                    kąpiel o 19 się nie obudzi! Niestety, wieczorne zasypianie znowu podobne, choć
                    łagodniejsze i krótsze. I chyba doszłam o co chodzi. Ząbkowanie swoją drogą, bo
                    zamiast cycuszka chętnie ssie, a właściwie gryzie piąstki. Natomiast widzę, że
                    dla Oskarka tragedią jest leżenie! On po prostu ciągle chce siedzieć! I jak
                    tylko go próbuję położyć do karmienia to protestuje i ciągnie głowę do góry.
                    Jak go sadzam na kolankach to wtedy jest zachwycony! No i namiętnie próbuje
                    wstawać. Aż strach się bać co będzie dalej!

                    Marto! Ja mam z kręgosłupem coraz gorsze problemy. Nie byłam wprawdzie u
                    lekarza, ale chyba się muszę wybrać. Od dwóch dni boli mnie głowa, mam zawroty,
                    ucisk w klatce piersiowej i "ciągnięcie" kręgów kręgosłupa szyjnego i przede
                    wszystkim piersiowego. Muszę się wziąć za ćwiczonka.

                    Basiu! Amanda przepiękna. W pierwszej chwili chciałam napisać, że cała mama,
                    ale jak zobaczyłam tatę to sama już nie wiem. Chociaż tata taki opalony, że
                    chyba bardziej mama! A wogóle to tata taki znajomy z twarzy. Nie występował
                    gdzieś w telewizji? smile)

                    Pozdrawiam nocnie
                    • abepe Re: Cieplutko 04.02.04, 23:52
                      Dobry wieczór!
                      Rany Julek, kobiety, dwa dni mnie tu nie było a czytania na godzinę.
                      Faktycznie, co do „płodności” to uratujemy chyba ten nieszczęsny kraj.
                      Nie było mnie, bo dopadła mnie migrena. Ale w związku z tym muszę pochwalić
                      synka. Pierwszy dzień – poniedziałek to było full total bandit – zwroty,
                      światło, zapacho i dźwiękowstręt oraz czołganie. Mężowi udało się wrócić
                      wcześniej, poza tym moi rodzice, którzy mieszkają piętro niżej mogli się małym
                      zająć po południu ale i tak Grześ musiał spędzić ze mną trzy godziny. Obawiałam
                      się, biorąc pod uwagę jego weekendowe raczej trudne zachowanie, że się
                      wścieknie. A chłopiec – jak anioł. Leżał sobie w łóżku obok mnie i całe te
                      godziny bawił się zabawkami. Musiałam mu je tylko podawać, gdy, podczas
                      przekładania z rączki do rączki, spadły. Nie marudził, nie płakał. Jedyna
                      trudność wynikła, gdy poczułam, że zrobił kupę. Udało mi się jednak doprowadzić
                      do pozycji zbliżonej do wyprostnej, przenieść małego na przewijak oraz nie
                      zwymiotować przy zdejmowaniu pieluchy. Wczoraj to już były popłuczyny po
                      migrenie – snułam się jak duch ale na własnych nogach.. Tyle, że kręciło mi się
                      w głowie. A Grześ musiał być calutki dzień tylko pod moją opieką. I co?
                      Świetny! Zrozumiał, że noszenie go mogłoby skończyć się wielką przewrotką i
                      zadowalał się moim towarzystwem na leżąco. Poza tym ucięliśmy sobie dwie długie
                      wspólne drzemki. Dzielny i kochany ten mój mały mężczyzna, prawda?
                      Zastanawiam się tylko czy nie dojdzie do katastrofy, kiedy Grześ już będzie się
                      przemieszczał. Jedynym wyjściem będzie kupić kojec i więzić biedaka cały dzień.
                      Albo po prostu przerwę karmienie piersią i wreszcie po kilkunastu miesiącach
                      zacznę znowu przyjmować leki.

                      Tyle mam do napisania po lekturze Waszych postów ale to chyba jutro.

                      Tylko jeszcze do Basi – cieszę się, że u Amandy właściwie wszystko o.k. (te
                      drobne dysfunkcje to pewnie chwilowe), zwłaszcza, że takie fajne robi postępy.
                      Cieszę się także, że doktor była miła (szczerze mówiąc zaczęłam się
                      zastanawiać, czy na pewno będzie się przyzwoicie zachowywać, z lekarzami to
                      różnie bywa, a głupio by mi było gdyby polecona lekarka zrobiła wam jakąś
                      przykrość).
                      Miło było się przydać.

                      Dobranoc (chociaż i tak nie będę mogła jak zwykle zasnąć, kiedyś byłam bardziej
                      skowronek a ostatnio sowa), muszę chyba oszczędzać oczy i głowę.

                      Aneta, rocznik 1974 ( za 15 dni trzydziestka!)
                      • jasko_mama Re: Cieplutko 05.02.04, 01:29
                        Hej!
                        Marta trzymaj się i pamiętaj, że z kręgosłupem nie ma żartów, więc naprawdę
                        uważaj.
                        Karolka gratulacje za pierwszy dzień w pracy – fajowo, że opiekunka spodobała
                        się Małej to najważniejsze. Jestem pewna, że Dominika zyska sympatyczną ciocię.
                        Przekazałam wszystkie gratulacje za przewrotki, a właściwie przewrotkę
                        Amandzie – dzięki wielkie!!! Czekam na więcej, bo dzisiaj to nie bardzo jej
                        się chciało ruszać. Ale za to byłyśmy na USG główki – wszystko jest ok. Jestem
                        taka szczęśliwa! smile)) Jutro idziemy do rehabilitantki, mam nadzieje, że
                        pokaże mi kilka ćwiczeń do wykonywania w domciu.
                        Aneto lekarka była bardzo miła i było naprawdę ok. Tylko głupio wyszło z
                        płaceniem. Nikt nie wiedział ile kosztuje w tym roku wizyta, odsyłali mnie od
                        kasy do rejestracji i lekarza, że w końcu powiedziano mi, proszę przysłać
                        skierowanie od pediatry i będzie ok. A przecież termin miałam taki szybki
                        własnie ze względu na wizytę płatną. Zakręcona ta nasza służba zdrowia.
                        Skierowanie już wysłałam, więc chyba wszystko w porządku.
                        No tak tez zauważyłyście, że Amanda jest „tatusiowa”? Chociaż moja mama mówi,
                        że jak na nią patrzy to „czysta mała Basia”. Jedno jest pewne nosek ma po
                        mamusi smile mam takie zdjęcie, ze nie pozostawia watpliwości. Jeszcze żeby tak
                        odziedziczyła po mamusi zęby, włosy i cerę, bo z tym akurat u tatusia
                        problemiki to będzie super! Zresztą jak będzie tak będzie dobrze, bo to już
                        dawno zakodowane i nie mamy na to wpływu smile
                        Magda a z tym spotkaniem to ja też na poważnie. Mąż już się śmieje, że wiosną
                        musi załatwić jakiś służbowy wyjazd do Warszawy. Fajowo by było się
                        spotkać! smile

                        pozdrawiam znowu nocnie pa
                        Basia
                        • karolka_1 Re: Cieplutko 05.02.04, 08:47
                          Hej,
                          a ja tak tylko na chwileczke. Mma dziś dzień wolny, więc zarezerwowałam go tylko
                          dla Małej...Chciałam tylko pokazać nowe zdjęcia smileLink jak zwykle w stopce smile
                          Miłego dnia smile
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.02.04, 19:35
      Witam wszystkich wrześniaków. Dopiero dołączamy. Jędruś urodził się 27.09.2003 przy wadze 4230 g i 55cm. Teraz ma 65 cm i 7800 g. Jest
      cudowny głosno się śmieje i gaworzy. Czy wasze dzieciaczki też próbują Was naśladować w mowie. Jędruś pomaga mi nawet przy śpiewaniu
      kołysanek. Pozdrawiam Emi mama Jędrusia.