Dodaj do ulubionych

WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • gonianna Muszę się wam pochwalić (?) 13.10.04, 21:39
      No właśnie, czy aby na pewno pochwalić?! Od poniedziałku mój synek zasypia przy
      mnie, ale NIE CHCE CYCKA! Dzisiaj to juz mu nawet nie proponowałam i zasnął bez
      problemu. Odpadło też cyckowanie w dzień, bo zasypia tylko raz (zazwyczaj
      usypiałam przy cycusiu) i robi to w trakcie zabawy w kojcu, o stłej godzinie.

      Teraz bilans cyckowania przedstawia się tak: raz w nocy i raz nad ranem. Czyżby
      oznaczało to, ze mój synek sam rezygnuje z mleczka mamusi na rzecz jakiegoś tam
      NAN...?

      Dodam jeszcze, że po uśnięciu odkładam go do łóżeczka i tam śpi. Czasem się
      przebudzi i wtedy czasem wystarczy pogłaskać po główce, czasami trzeba wziąć na
      ręce i potrzymać troszkę i znów zasypia.

      Taki się dorosły ostatnio zrobił...sad smile /no właśnie nie wiem, czy mam sie
      cieszyć, czy nie; trochę mi przykro.../
      • asia_z przedzimowe spotkanie w Wawie! :)) 14.10.04, 11:38
        smile
        zajrzalam tu w sobote, przez planowanym spotkaniem, a o spotkaniu cisza, wiec
        pomyslalam, ze brakuje magdy smile
        fajnie, ze juz jestes, Magdo, z powrotem smile

        szczepienia: dla mnie to teraz bardzo "na fali" temat: przez chorobe K.
        mamy "obsuw" prawie roczny smile
        jestem przekonana, ze nie powinno sie szczepic dzieci chorych, czyli rowniez
        oslabionych, w tym ciezką alergią.
        czeka mnie poważna dyskuja na "bilansie roczniaka" (27 paz), bo zdecydowalam
        nie szczepic Krzysia polio (za duze ryzyko dla obciazonego organizmu), ani
        swinki/rozyczki/odry - lepiej zeby przechorowal, a szczepionka nie daje
        odpornosci na cale zycie.
        na szczescie mamy fajną Panią pediatrę i mam nadzieje, że się dogadamy smile

        SPOTKANIE W WARSZAWIE: spotkajmy sie 24 pazdziernika, pod Chopinem, hm? smile o
        12 smile mam pomysl na zorganizowanie spotkania "slonecznego", dopracuje go troche
        i Wam przedstawie smile

        pozdrawiam cieplutko, szczegolnie "braci w bólu" czyli towarzystwo ząkujące smile
        buziaki,
        a.
        • martael Re: przedzimowe spotkanie w Wawie! :)) 14.10.04, 13:14
          Hej,
          Ja też tylko na chwilę. Gut paskudnik przestał prawie sypiać w dzień - marnie w
          nocy (ząbek i katar ciągle), więc czasu dla mnie coraz mniej. Chorujemy nadal.
          Po prostu infekcja-dżdżownica. Wreszcie udało się nam dostać do naszej pediatry
          - bardzo kochanej i chyba jedynej, do której mam teraz zaufanie i jedziemy
          nareszcie na antybiotyku. I może wreszcie będzie lepiej do jasnej anielki,
          grrrrr na tych wszystkich lekarzy. Tacy już oboje jesteśmy zmęczeni tym
          chorowaniem i lekarstwami, że hej... Jutro cię okaże czy czeka nas rentgen i
          szpital czy skończy się na tym antybiotyku.
          O ile będziemy zdrowi to na spotkanie gotowi jesteśmy oczywiście!
          Co do butów: My mamy zalecone przez rehabilitantkę Gucia buty Postępu (to chyba
          o te chodziło - są w Smyku w dużym wyborze.) Gucio chodzi przy meblach i zgodnie
          z jej zaleceniami mamy już je wkładać (!) (co specjalista to inna opinia w tym
          względzie). Na razie wkładamy tylko na trochę, żeby się przyzwyczaił i żeby nie
          utrudniać mu raczkowania. Buty Postępu są świetne, ale mają dość kontrowersyjną
          urodę - nie każdemu się podobają. Ale są super - sztywna piętka, za kostkę,
          obcas Thomasa (taki idący po skosie).
          Swietnie są też buciki Gucio - czytałam, że wiele mam wkłada je dzieciom zamiast
          kapci w domu. I są takie ładne!
          Poniżej podaję parę linków i pozdrawiam z Chorutkowa mam nadzieję, że już
          niedługo będziemy wśród zdrowych, pięknych wink i zbierających kasztany...
          www.postep.elblag.pl/obuwie.htm
          spdesign.biz/(langpl)/
          www.buciki.pl/pl/buciki_cechy.html
          • zabuniek cd do JUSTAKOKO 14.10.04, 15:07
            POdaje tytul ksiazki o ktorej pisalam
            Zapomniany język psów
            Autor: Jan Fennel

            Oto link:
            64.233.161.104/search?
            q=cache:UPKShZej4lIJ:www.dogomania.pl/sklep/zapomniany_jezyk.php+pies+monty+robe
            rts+pl&hl=es
            • zabuniek Re: cd do JUSTAKOKO 14.10.04, 15:12
              Kochane jestem
              eszcze nie przeczytalam wszytkich Waszych ciekawych postow,
              JUSTAkoko - znasz ksiazki Monty Roberts? "CZlowiek ktory slucha koni", "Czego
              ucza nas konie" i "Shy BOy". Na podstawie jego metody, pewna kobieta ktorej
              nazwiska nie pamietam opracowala metode porozumienia z psami. Efekty pewne, bez
              przemocy i uzycia sily, pies uzna WAs i dzieci za przewodnikow stada.
              Przeczytaj koniecznie. Postaram sie jak najszybciej znalezc tytul i autora!!!
              Stosowalam metode i 100% sukcesu!!! BArdzo latwo, tylko potrzebna konsekwencja.
              MOge CI opisac ale wg mnie trzeba przeczytac calosc zeby zrozumiec.

              SZCZEPIENIE - wg mnie tylko te obowiazkowe. A mam znajoma w Londynie, ktora nie
              szczepila dzieci na nic, od ich narodzin, przez swoj 100%ekologizm!!! MA 4
              dzieci, i co niesamowite wszystkie zdrowe. A jej ojciec jest mikrobiologiem,
              cale zycie poswiecil szczepieniom, juz chyba nigdy nie usnie w spokoju....

              Witamy JEremiego i jego MAme. JEremi - chlopak bombowy!!!!!!!!!!!! Oj jak mi
              sie podoba. A przez te bujne loki wyglada na takiego duzego!!!! Elena tez
              06.09, jak Piotrus Gagarina (wlasnie Gagarin ODZEW- wszystko dobrze?)

              CZytam dalej
          • gagarin3 Zabuniek to chyba telepatia :)))) 14.10.04, 15:15
            Ja też witam nową mamę i kolejnego dzieciaczka urodzonego 6.09... Żabuniek nie
            wiem, czemu się "wkleiłaś" tak wysoko, ledwo wytropiłam Twój post smile Właśnie
            sobie myślałam, że coś się Karolina nie odzywa, a tu masz... Moja chandra nie ma
            nic wspólnego z porą roku, bo ja jesień kocham nas wszystkie lata, zimy i
            wiosny. A najpiękniej w tym czasie jest oczywiście na szczycie Sokolicy w
            Pieninach (chociaż większość ludzi omija ją i lezie na Trzy Korony), ale
            niestety nie było mnie tam w tym roku, choć tak sobie obiecywałam... Za to w
            przyszłym się wybiorę i która chętna, ręka w górę, a obiecuję, że zabiorę...
            Dziewczyny warszawskie spotkajcie się, bo wstyd się tak ociągać... Małopolskie
            to się chyba nie zobaczą, bo Renia nie odpisuje na moje maile sad Ja się miotam
            strasznie, bo Paweł załatwił mi pracę zleconą, robię korektę strasznie nudnej
            knigi, a właściwie usiłuję robić, bo Piotruś urządza regularny sabotaż...
            Poradźcie, jak pracować w domu przy dziecku? Z podziwem czytam o postępach
            Waszych pociech. Niestety PIotruś nieco się uwstecznił, a mianowicie po tygodniu
            spędzonym u dziadków, odmówił spożywania posiłków w krzesełku i spania w
            łóżeczku. Je tylko na moich kolanach, a co do spania - co noc budzi się koło
            północy i wrzeszczy dotąd, aż nie zabiorę go do mojego łóżka. I co z tym fantem
            zrobić? Skoro dzięki temu buntowi: a) więcej je; b) lepiej śpi. Trzymam kciuki
            za Guciowy powrót do zdrowia... Pozdrawiam...
            • magda6811 dyskusyjna uroda... 14.10.04, 16:59
              Ja akurat lubię bardzo tę wątpliwą "urodę" bucików-kapciuszków Postępu.
              Oczywiście do pewnego rozmiaru, bo u duzych dzieci to już nie jest zabawne.
              Ich "dizajn" mieści się w modzie na "retro-obciach" czyli stare adidasy i
              juniorki (jesli pamiętacie jeszcze coś takiego).
              MARTO - kurujcie sie i bardzo uważajcie po antybiotyku. Pomyslcie o czymś na
              odpornośc, chocby dodawanie Cebionu, może Bioaron (bez recepty). Stef tydzien
              po odstawieniu antybiotyku chorował na nowo więc chuchajcie potem na zimne.
              BASIU - masz świętą rację, moja ospa to był przysłowiowy i dosłowny PRYSZCZ
              (zwłaszcza w porównaniu ze Stefkiem). To był wynik szczepienia, więc w moim
              wypadku było warto. ALE - jestem razem z Blanką rzadkim przypadkiem w naszej
              populacji. WIększość przechodzi to w wieku dziecięcym. Jeśli się nie zdaży,
              wtedy warto zainwestowac przed ewentualną ciążą. Nalezy też wówczas sprawdzić
              przeciwciała różyczki, bo i w tym wypadku odporność szczepionkowa nie jest tak
              trwała jak po chorobie. Tak samo z ospą - nie ma lepszej i pewniejszej
              odporności niż przejscie tej, naprawdę (dla dzieci) lekkiej, choroby.
              GAGARINIE - odzywaj się częściej, mimo chandr i pracy. Nie umiem Ci nic
              doradzić co do pracy w domu. Moje doświadczenie mówi, ze tylko w czasie snu
              dzieci. A że wykończyć się mozna to już inna sprawa. Co do zabierania do łóżka
              i karmienia na kolanach - przy Agatce walczyłam by spała sama, usypiałam
              ponownie na rekach, wkładałam do łóżeczka. Udawało się tak długo, dopóki było
              łóżeczko ze szczebelkami. Do dziś do nas przychodzi w połowie nocy. I
              rzeczywiście śpi znakomicie (ja - kopana - śpie gorzej niz źle). Stef spi u
              siebie, bo po prostu nie ma już dla niego miejsca.
              Jedzenie - może nie warto walczyc, bo zdaje się, że głodem to Piotrka nie
              weźmiesz... Może deser, albo to, co najbardziej lubi w foteliku a resztę -
              czasowo- na kolanach...
              ASIU - i wszystkie warszawskie mamy - 24 pod Chopinem OK, ale 12 to u nas pora
              snu. Może przed spaniem, np. o 10-ej? Jak to u Was wygląda, może wolicie po
              południu???
              Całuski, Magda
      • farpakon Re: Muszę się wam pochwalić (?) 14.10.04, 19:50
        hej, witam was ponownie. i dzieki raz jeszcze za powitanie.
        gonianna, gratulacje, zawsze jest sie czym pochwalic.

        czytam wlasnie wasze posty na tej stronie (innych nie jestem w stanie, za duzo)i wiem, ze dobrze trafilam! wezme pod uwage wasze doswiadczenia i rady. szczegolnie te, na temat zloszczenia sie. zlosnik sie robi z niego straszny, to moze jeszcze nie histeria, ale trzeba reke trzymac na pulsie. bo na razie to sie smiejemy z jego min. tak, to malo wychowacze, wiem. uwazacie wiec, zeby nie zwracac na to uwagi?
        pare dni temu ze zdziwieniem zauwazylam, ze mojemu dzieku urosly nowe zeby! 4 na gorze i jest dolna czworeczka w drodze. to wyjasnia pewne zachowania i marudzenie, malego boli, a mama nic nie zauwazyla. trudno go jednak zmusic do pokazania uzebienia. tak wiec mamy zebow 12 i pol.
        przezywam tez ostatnio trudny moment, chociaz nie jest to chandra. tylko zwykle zmeczenie. w sumie jestem z malym caly dzien, zabawiam jego, probuje utrzymac dom w jakotakim porzadku i ladzie, a wieczorem, gdy maly zasnie, sama zasypiam na sofie przed tv! a tyle mam planow na wieczor.
        musze konczyc, ale znow sie tu odezwe.
        pozdrowienia
        • jasko_mama Re: Muszę się wam pochwalić (?) 14.10.04, 23:33
          Hej!
          Szczepienia to rzeczywiście indywidualna sprawa, ale nie szczepić w ogóle to
          bym się bała, no chyba, ze nie zakłada się przemieszczania dzieciaka w świecie.
          Cały czas pamiętam jeden z odcinków „Ostrego dyżuru”, kiedy zmarło dziecko na
          odrę, bo rodzice byli przeciwni szczepieniom, a złapało ją gdzies w Europie.
          Nasi znajomi mieszkajacy w Anglii szczepią dodatkowo małego przeciwko gruźlicy
          (u nas to przecież częsta choroba), bo tam juz sie nie szczepi, natomiast HIB
          jest w obowiązkowym kalendarzu. Co kraj to obyczaj. Rzeczywiście u osłabionych
          dzieci szczepienia to bardzo duże obciązenie organizmu. Znajomej synek po
          szczepieniu potrójnym (odra świnka różyczka) przechorował odrę z dwutygodniowym
          pobytem w szpitalu. Ale mały ciagle na jakichs lekarstwach i właściwie w
          ustawicznej chorobie, więc bardzo się dziwię lekarzowi, który zgodził sie na
          szczepienie. Na szczęście Amanda nie ma żadnych powikłań poszczepiennych,
          pewnie ma to po mamie, która też wzorcowo reaguje na każde leczenie, tzn.
          działa tak jak w ulotce, skutki uboczne nie wystepuja smile

          My mamy buciki Gucio – są super i rzeczywiście ubieram Amandzie do biegania w
          domu ich wersję letnią. A tych, o których piszecie nie znam, ale podobaja mi
          się takie starodawne fasony smile Musze sprawdzić w Smyku w Gdańsku. W sumie to
          daję jej buciki jak idzie do dziadków, bo tam jest dużo twardych nawierzchni, a
          w domu często chodzi w skarpetkach z ABS-em.

          Marto trzymajcie się w chorobie, a raczej wreszcie w zdrowiu. Rzeczywiście
          dziwne, że przy karmieniu piersią Gutek taki chorowity, przecież jak Ty
          chorujesz to dajesz przeciwciała małemu, więc on powinien od razu stawać na
          nogi smile Widać to nie takie proste...

          A co do pracy w domu z dzieckiem to chyba się nie da... Tyle razy próbowałam,
          nawet zamykac się w drugim pokoju, że niby mnie nie ma i jakoś nie potrafie się
          skupić. Rzeczywiście jest to możliwe tylko jak Amanda spi, a w końcu tez trzeba
          troche pospać, prawda? Tym bardzie, że w nocy moga zdarzyć się nawet trzy
          pobudki na cycusia... Od grudnia zamierzam zatrudnić opiekunkę, bo od stycznia
          do pracy – koniec laby! Zobaczę jak przy opiekunce uda się pracować.

          Spotykajcie sie, przesyłajcie zdjęcia i bawcie się dobrze. Może uda się
          połaczyć spotkanie warszawskie z nadmorskim w tym samym dniu? Jak narazie
          spotkanie nadmorskie troche dla mnie zagrożone, bo mąż chce zabrać samochód na
          jakieś służbowe spotkanie integracyjne blee! Ale nie dam się, cos wymyślimy,
          ostatecznie sa jeszcze publiczne środki lokomocji, a myslę, że dla małej to
          byłaby niezła przygoda smile

          Karolina, Aga fajnie, że jesteście, zagladajcie częściej i jeszcze ściagnijcie
          telepatycznie inne wrześniowe (2003) mamy, które przestały pisywac na forum!

          pozdrowionka Basia
          • ewa237 Re: Muszę się wam pochwalić (?) 15.10.04, 08:48
            Hej,hej,

            Ja mojemu Maciejce kupiłam z kolei sztruksowe butki z Befado, gzdieś czytałam
            ,że też są OK.
            Chodzi w nich w żłobku a w domu też zasuwa w skarpetkach z ABS-em.
            Choroba (odpukać) też nas na razie opuściła. Mam nadzieję, że na dłużej.

            Właśnie wczoraj ciocia ze żłobka prosiła abym przniosła książeczkę zdrowia bo
            chcą sprawdzić szczepienia, głównie chodzi o sczepienie przeciwko odrze i to nie
            w kombinacji a osobno. Według mnie Maciek nie miał takiej szcepionki ale
            zobaczymy dzisiaj jakie będą wnioski.
            Swego czasu moi tesciowie też mi opowiadali o ich znajomym lekarzu, który swoje
            dzieci wogole nie szczepił i podobno było wszystko OK ale ja też bym się bała.

            Moja Maciejka ostatnio ma straszny apetyt, w żłobku podobno wszystko wsuwa aż mu
            się uszy trzesą a w domu też często przeżuwa. Ciesze się z tego ogromnie bo
            wcześniej to róznie z tym bywało.

            Termin na spotkanie w łazienkach też nam odpowiada chociaż godzinę chciałabym
            przesunąć bo Maciejka równięż drzemie w okolicach południa.

            Trzymajcie się ciepło i zdrowo a chorowitki niech zdrowieją!!
            Pozdrawiam
            • witka06 Re: Spotkanko 15.10.04, 15:41
              hej kochane,

              czytam, czytam,ale nie moge sie zebrac do pisania.teraz tez tylko krociotko,bo
              pakowanie w trakcie. tatko zabiera nas na weekend do puszczy
              bialowieskiej......bo tam zubr za rogiem hehe

              nam 24 odpowiada. godz.moze 13? zreszta bedziemy o kazdej, Dima wszedzie zasnie.
              bylismy dzis na szczepieniu.Jak chcesz sobie czlowieku schrzanic humor to idz
              do pediatry! napisze wszystko w poniedzialek,obiecuje

              gagarinie, ja sie zglaszam, zabierz mnie!!!
              sciskam mocno,trzymajcie sie
              wiola
    • blaneczka007 Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłych 15.10.04, 18:35
      W związku z tym, że dzisiaj jest obchodzony Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych
      i Zmarłych po Narodzeniu krążyłam wspomnieniami wokół 2000 roku. Postanowiłam
      poraz pierwszy opisać szczegółowo co wtedy się działo, co czułam. Chciałam by
      to było jak nagrobek postawiony moim dzieciom, które tak szybko straciłam.
      Jeśli macie ochotę zajrzyjcie.

      danielweremczukdzis.blox.pl/html/1310721.html
      Pozdrawiam. Blanka gg 9520031
      • gagarin3 Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 15.10.04, 20:55
        Blanko, myślę o Twoich Aniołkach i przytulam Cię mocno. Jesteś cudowną mamą.
        Dzięki Tobie mogę sobie wyobrazić, co czuła moja ukochana przyjaciółka, która
        straciła aż cztery ciąże... Przesyłam całuski dla Daniela, który urodził się
        tego samego dnia, co mój tato smile Agnieszka i śpiący Piotruś.
        • jasko_mama Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 15.10.04, 21:42
          BLANKA ale się wzruszyłam... Bardzo Ci współczuję i modlę sie za Twoje Aniołki.
          Jesteś bardzo dzielna!!!!!!!
          Jakis czas temu trafiłam przez link z jednego posta na forum „chore dziecko,
          strata dziecka” Jak czytałam o Aniołkach to nie mogłam spać spokojnie kilka
          nocy. Ciagle zagladałam do łóżeczka i sprawdzałam czy moje słonko śpi spokojnie
          i doceniłam dużo bardziej mój skarb. Byłam też zła na siebie jak mogę czasami
          zajmować sie takimi pierdołami, a wokół jest tyle cierpienia....
          Dzięki za informację o dzisiejszym święcie, pomyślę o tych wszystkich
          dzieciaczkach o których wiem i nie tylko o tych...

          pozdrawiam Basia
          • karolka_1 Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 15.10.04, 22:55
            Blanka siedzę i rycze jak bóbr....Pomimo całego cierpienia tyle ciepła i wiary
            jest w tym co napisałaś. Jesteś sliną kobietą - zazdroszę troszkę Tobię tej siły
            i wiary....
            U nas dalej same nowości. Zostajemy na długo w Zielonej Górze. Szukamy
            mieszkania, przewracamy życie do góry nogami...
            Jest nieźle, znalazłam już opiekunkę w Zielonej dla Dominiki. Młodej paskudnicy
            nowa ciocia się spodobała, więc jeden problem z głowy smile
            Dziewczyny pisalyście wiele o szczepieniu p/odrze-śwince-różyczce. Mam pytanie -
            czy płaciłyście za to szczepienie? Jak byłam z młoda na kontroli dwa miesiące
            temu to powiedzieli mi,że szczepienie dla rocznika 2003 jest bezpłatne. W
            Zielonej Górze w ośrodku wisiała karteczka,że trzeba zapłacić 55zł....Zgłupiałam
            teraz. Nie wiem czy uzależnione jest to od oddziału funduszu??
            W poniedziałek ide do lekarza w Poznaniu i musze się dowiedzieć. Hehe, mam
            nadzieję,ze porównam statystyki młodej z tymi wypisanymi przez Wassmile
            Co do bucików. Dominika w domu chodzi w paputkach. Kupiłam jej Lemigo i Befado.
            Jak chodziła boso to wykrzywiała stópki i dlatego chodzi w bucikach...Lubię
            buciki tych firm. Mają atesty i bardzo duży wybór wzorów i kolorów.
            Złośc 13-miesięczniaków....Hm, cięzka przypadłość z któej dziecko wyrasta.
            Zgadzam się z Anetą, trzeba stanowczo powiedziec "nie". Mnie nie zawsze się to
            udaje sad Dominika czasem taks kutecznie potrafi wymusić coś płaczem...sama mam
            do siebie powoli pretensje o brak stanowczości...metody, które w pracy
            podpowiadałam innym rodzicom u nas nie sprawdzają się...Sprawdza sie natomiast
            konsekwencja i stanowcze "nie"...musimy to przeczekać....
            hehe, na pocieszenie powiem,że bunt nastolatków jest jeszcze gorszy wink
            wpadła mi ostatnio kolejny raz ksiązka "Dobra miłość" i tam przeczytałam,ze
            dziecko wychowujemy do 15 roku życia, pózniej ono oddaje nam to co
            dostało...kurcze długa droga jeszcze...
            Życzę wszystkim choróbką zdrówka smile
            Miłego weekendu, pieknej pogody i złotych liści w czasie spacerów smile
            Dobrej nocki
            Karolka
            • martael Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 16.10.04, 08:45
              Ja też zapalam świeczkę.
              (')
              Bardzo, bardzo dzielną jesteś kobietą Blanko. Ściskam Cię mocno, ściskam też
              Twoje dzieciaczki.
              Strasznie się wzruszyłam.
              • gonianna Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 16.10.04, 13:51
                Nie bardzo wiem, co napisać...

                Łzy same powoli lecą mi po policzkach...

                Dużo przeszłaś. Jesteś naprawdę niesamowita i bardzo dzielna. A ogromu miłosci
                jaki w Tobie jest zmierzyć się żadną miarą nie dasmile

                Mocno Cię przytulam...

                Czasem tak trudno docenić dane nam szczęście...

                Kochaj mocno swoich synków i dawaj im codziennie odczuć, że są najważniejsi i
                bardzo kochanismile Oni Ciebie bardzo kochają i potrzebują...

                To chyba ręka Opatrzności, ten Lekarz-Anioł...Dobrze, że się pojawił.

                Ściskam Was mocno.
                Dużo słońca Wam życzę.
                • farpakon Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 16.10.04, 18:40
                  blanka, ja tez sie poplakalam. nie wiem, co napisac w takim momencie. jestem przekonana, ze cieszysz sie kazdym dniem maciezynstwa podwojnie. wspieram cie duchowo.
                  • zabuniek Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 16.10.04, 18:54
                    Blaneczko, jak ja Cie rozumiem, to jakbym czytala swoje zwierzenia, swoje
                    mysli, wszystko tak samo bylo u mnie...tak bardzo placze, przypomnialo mi sie
                    wszystko, wiesz to niesamowite, ja tez mialam sen, jeszcze w szpitalu, to mnie
                    przywrocilo do zycia!!! Uwierzylam - bo to bylo jak nie sen, tak rzeczywiste,
                    snilo mi sie, ze latam razem z mezem, a nad nami 2 dzieci, dziewczynka i
                    chlopiec. Elenka juz jestsmile Jesli kiedys Bog pozwoli i bedziemy miec drugie
                    dziecko i to chlopca, to juz calkiem uwierze ze byl to cud a nie sen.
                    Moze dlatego tak sie boje czekac zbyt dlugo na drugie dziecko. Nie mamy
                    mieszkania, ja nie mam pracy, maz nie ma stalej pracy, nie mamy tu zadnej
                    pomocy, wiem ze to byloby szalenstwo, ale ....
                    I tez czasem jak jest mi zle, jestem zmeczona, chce sie odserwac...to staram
                    sie nigdy nie narzekac, cieszyc sie kazda chwila z Elena, bo dziecko to
                    najwiekszy najbadziej upragniony cud swiata.
                    Sciskam i caluje
                    Z.
                    • jasko_mama Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 16.10.04, 22:09
                      Muszę się z Wami podzielić ta szczęśliwą nowiną. Wczoraj modliłam sie za
                      Aniołka mojej przyjaciółki, który odszedł w 12 tyg. ciąży 4,5 roku temu, a dziś
                      dostałam od niej sms-a, że jest w ciąży. Tak się cieszę!!!!!!!!!!! Tyle
                      czekali, tyle przeszli w tym czasie... Cuda napewno się zdarzają!!!!!!!!!!!
                      Teraz trzymam mocno kciuki za szczęśliwe zakończenie smile)) Wierzą, że będzie
                      dobrze musi być!!!!

                      Pozdrawiam Basia
                    • blaneczka007 Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 16.10.04, 22:13
                      Dzięki dziewczyny,
                      jesteście kochane. Miło jest czytać posty od Was, ale nie zasługuję na takie
                      pochwały. Głupio mi bo ... nierzadko krzyknę na moje dzieci, a starszy już
                      nieraz poczuł klapsa na...pupie.

                      Jakby tego wszystkiego było mało... Wczoraj miałam strasznego doła...

                      Dawid się wykompał,
                      zostawił wodę w wannie.
                      Zaczął myć zęby.
                      Ja siedziałam przy kompie.
                      Daniel był przy mnie.
                      Po chwili poszedł do Dawida, do łazienki.
                      Wiedziałam o tym, ale się niczego nie bałam.

                      Nagle słyszę plusk! Boże!!!

                      Danielek wpadł do wanny z wodą. Zanim dobiegłam Dawid go wyciągnął...Calutki
                      ociekał wodą i łapczywie łapał powietrze. Boże, jak to strasznie wyglądało!

                      NIE DOPILNOWAŁAM!!!

                      Mogłam stracić kolejne dziecko! Od dzisiaj nie zasiadam przy kompie jak Malutki
                      nie śpi. Tak wiec widzicie... Kurcze, ale mam dołek. Czuję sie fatalnie...

                      Zabuniek, na pewno ten Twój sen sie spełni... Jeżeli oboje chcecie, to nie
                      warto czekać... Ja zawsze żałowałam, że się szybciej nie zdecydowaliśmy. Może
                      wtedy by się udało. Wolałabym żeby różnica wiekowa między dziećmi była znacznie
                      mniejsza. Jednak los zdecydował inaczej.

                      Dziękuję Wam bardzo.
                      Pozdrawiam.
                      Blanka



                      • martael Wzloty i upadki... 18.10.04, 10:15
                        Blanka trzymaj się i nie dołuj. Każdej Supermam (jak mówi moja przyjaciółka -
                        "Supermam to najlepsza z mam") zdarzają się mniej chwalebne dni. Współczuję z
                        całego serca, bo wiem co przeżywasz. Mnie Gutek wypadł z wózeczka jak był
                        jeszcze malutki - jakieś 5-6 miesięcy. Jeszcze nie siedział, nawet nie próbował
                        i nie przyszło mi do głowy, żeby w wózku (mam spacerówkę na płasko
                        rozkładaną)zapinać go pasami. No i otworzył się ******** podnóżek i Gutek w
                        kombinezonie wyjechał jak na ślizgawce i plaśnął twarzyczką na chodnik. Na
                        nieszczęście była przy tym Pani z dzieckiem której "to się niiigdy nie
                        przydarzyło" i w ogóle miałam wrażenie, że jestem jakąś debilką, która nie dba o
                        swoje dziecko, jest niedouczona i nieodpowiedzialna. Poszłam z Gutkiem od razu
                        do przychodni - zbadano go - wszystko było ok na szczęście. Z nim, bo ze mną nie
                        bardzo, tak z nerwów bełkotałam i cały czas płakałam.
                        Potem zdarzyło nam się, że zarwała się w czasie kąpieli wanienka (mamy montowaną
                        na wannie, profilowaną, i źle założyliśmy te "szyny", na których jest stawiana).
                        Tu też było naprawdę krok od tragedii i mieliśmy dużo szczęścia - Gutek nie
                        wypadł z wanienki tylko przechylił się mocno do przodu i zawisł na siedzonku .
                        Huk był taki jak przy eksplozji. My (było nas TROJE w łazience asystentów do
                        kąpieli) mieliśmy po prostu miękkie nogi. Gut nawet nie zauważył, że coś się
                        stało... Nalaliśmy nowej wody i dalej się chlapał.
                        Jak sobie pomyślę ile jeszcze przed nami takich katastrof, to mi siły odbiera.
                        Dobrze, że te wydarzenia są dla nas tylko nauczką, ostrzeżeniem tylko, i dobrze
                        się wszystko kończy.
                      • witka06 Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 18.10.04, 10:31

                        Blaneczko, serce sie sciska.....
                        Zabunku, Blanko jestescie niezwykle,silne i macie takie gorace serca,caluje was
                        mocno
                        wiola
                      • witka06 Re: Slonecznego tygodnia! 18.10.04, 10:43
                        Czesc kochane

                        Gosiu, to badanie krwi (normalnie pobierali z zyly),ktore wykazuje, czy
                        wspolczynnik Ige jest wysoki-sygnalizuje tendencje alergiczne.dodatkowo
                        poprosilam o sprawdzenie mleko krowiego.wszystko wyszlo ok,ale pediatra
                        stwierdzila,ze to nie jest na 100% pewne i zeby sie jeszcze nie
                        cieszyc.zastanawiam sie po co kazala to badanie robic.

                        Dzieki za gratulacje.odstawienie przebieglo u nas jak po masle.Dima dostawal 2x
                        cyca w nocy i przed zasnieciem. Postanowilam odlaczyc go ostatecznie i o dziwo
                        nie protestowal.mialam wrazenie,ze nawet nie zauwazyl roznicy.I dobrze. Mialam
                        okropne kopolty z karmienie to przynajmniej przy odstawianiu sie zlitowal i
                        odpuscil.ciesze sie bardzo,czuje sie wolnym czlowiekiem hehe
                        Zycze wam kochane powodzenia!

                        Asiu, ciesze sie,ze Krzys ma co sie coraz lepiej, precz z alergiami!!!!
                        Co do "generalnego"spotkania, to bardzo fajny pomysl.zapraszam do siebie.mamy
                        nawet 2 lozeczka,bo w koncu dorobilismy sie turystycznego!
                        Jesli chodzi o angielski, to ja rowniez chetnie.obawiam sie tylko asiu,ze moj
                        angielski powoli odchodzi w niebyt

                        Aneta, brawo dla Grzesia chodziarza! Dima tez lubi jeszcze zasuwac na
                        kolanach.duzo zdrowka zyczymy.

                        Basiu, Dima chodzi po domu w sandalkach Bartka.kupilismu mu w sierpniu (na
                        wyprzedazy), jak zaczal rwac sie nagle do chodzenia. Mamy tez butki Lemigo. Na
                        poczatku chodzenia znacznie latwiej chodzilo mu sie w tych lemigo, bo takie
                        bardziej domowe. Tyle,ze te stopki mu jakos wykrecalo. Bartek jest po prostu
                        sztywniejszy i nieco wyzszy.Butki jesienne tez kupilismy z Bartka. Mamy klopot
                        z buatmi dla malego, bo po tatusiu ma bardzo wysokie podbicie.ciezko cos
                        znalezc.

                        Dziewczyny macie juz jakis pomysl na kupienie zimowych butkow.bede wdzieczna za
                        rady.

                        To troche naszej statystyki.
                        Waga 11,5kg
                        Wzrost 74cm
                        Zebow 6

                        Wlasnie, znow uslyszelismy,ze Dima jest za maly! Przy nastepnej wizycie,jesli
                        nic sie nie zmieni dostaniemy skierowanie na badania.
                        Agatko, o jakich badaniach wspominala wasza pediatra.ciekawa jestem co wymysla.
                        Karolka, Dima dostal te szczepionke roczniakowa za darmo.
                        Nasza pediatra czepila sie,ze Dima jest za maly i za gruby,super! Powiedzialam
                        jej co je.za nie dostaje zadnych slodyczy, ciastek, chleba,sokow nawet.nie
                        faszeruje go niczym,co mogloby byc przyczyna 'nadwagi'.trzymam sie raczej tych
                        5 posilkow dziennie. Rano kaszka 250ml,potem banan, obiad 250g,deser190g,mleko
                        z lyzka kaszki 250. Powiedziala,ze absolutnie zadnych zageszczaczy mleka.

                        Dziewczyny napiszcie prosze co jedza wasze pociechy i ile, jesli nie sprawi to
                        wam klopotu.moze te ilosci sa za duze? Sama nie wiem.
                        I jeszcze troche mnie dobila stwierdzeniem,ze te wyniki badan na alergie o
                        niczyn nie swiadcza.nie wiem po co kazali je robic!

                        Jak pisalam, bylismy w Bialowiezy.na szczescie mielismy piekna sloneczna
                        pogode. naspacerowalismy sie porzadnie.Dimce bardzo spodobaly sie zubry,ktore
                        jego zdaniem robia mrrrrr i sarny,ktore cos za bardzo przypominaly mu chyba
                        krowe bo od razu wolal muuuu i oczywiscie jego ukochane koniki ahhhaaa.

                        Powiedzcie prosze jak spia wasze maluchy. Dima zasypia ok 21 i do 24-2 spi
                        fajnie w swoim lozeczku.ale po tem nie ma sily, laduje u nas, za nic w swiecie
                        nie chce dac sie odlozyc do lozeczka.oprocz tego bywaja noce,ze po 2-3 godziny
                        Turla sie, rzuca, siada jakby nie mogl sobie znalezc miejsca i w koncu zasypia.

                        Oj, koncze bo juz sie obudzil.chaotycznie wyszlo, ale chcialam zdazyc przed
                        obudzeniem sie Dimy
                        Sciskam mocno,milego tygodnia
                        wiola

      • nika28wawa Re: Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłyc 23.10.04, 21:16
        Witaj Blanca
        Gdyby nie to, że moja Basia śpi obok, poryczałabym się na głos. ALe tak tylko
        szlocham troszeczke. Jesteś dzielną dziewczyną. Nie wim jak bym zniosła to co
        ty. Danielek jest śliczny.
        Całusy dla Was
        Monika, mama śpiącej Basi
    • ela-c Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 10:10
      • ela-c Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 10:43
        Nie wiem jak to się stało, że cały post przepadł.Zacznę jeszcze raz. Koleżanka
        powiedziała mi o forum edziecko więc jestem. Mam córeczkę Monisię, która 16
        września skończyła roczek. Jest spokojnym i wesołym dzieckiem. Gaworzy w soim
        języku ale co nieco już rozumiemy np. da to daj, robi kosi-kosi, pa-pa i
        raczkuje po całym domu. Martwi mnie tylko, że jeszcze nie chodzi i nie staje
        (próbuje na jedną nogę). Myślę, że wcale jej na tym nie zależy bo przecież może
        się wszędzie przemieścić raczkując smile. Dodam, że ortopeda powiedział, że
        wszystko jest OK. Może jeszcze jakieś mamy mają dzieci w tym wieku, które
        jeszcze nie stoją. Pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki!smile
        • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 11:54
          Hej Jeszcze raz Dziewczyny, hej Elu
          Ja tylko na moment, Gut nieznośny nie chce spać... W ogóle mu się
          poprzestawiało, nie chce w dzień spać, wariuje cały łobuz jeden...
          Elu mój Gutek też nie stoi samodzielnie - potrafi za to stać trzymając się
          czegoś. Nie chodzi sam oczywiście - czepia się za to np. odkurzacza na kółkach i
          potrafi parę kroków zrobić. Myślę, że skoro lekarze mówią, że jest z Monisią OK,
          to znaczy, że jest i nie masz powodów do niepokoju. Gut też raczkuje jak szalony
          i nie widzi na razie sensu chodzenia w pełnym tego słowa znaczeniu. A co Twój
          pediatra na to? Jeżeli bardzo się niepokoisz to może warto zrobić jakieś
          badania. Chociaż... sama nie wierzę w to co piszę, bo my jesteśmy po wszelkich
          możliwych badaniach, niepokojach o zdrowie synka, niespaniach i nerwach (tzn.
          ja, bo mąż sypia jak niemowlę...), bo Gustaw do lipca nawet nie pełzał jeszcze i
          ... nic. Dzieciak zdrowy, badania - niektóre niemiłe i bardzo męczące dla nas
          okazały się zbędne. Taka naszych dzieciaczków uroda chyba i już.
          • ela-c Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 12:13
            czesć Marta,
            Byłam miesiąc temu u neurologa (prywatnie bo wizytę "na skierowanie" mamy na 8
            listopada) i powiedziała, że jak nie stanie przez 1.5-2m to żeby do niej
            przyjść i możliwe, że u niej jest to opóżnione bo póżno zaczęła raczkować (2
            poł. sierpnia). Pójdę więc już normalnie do Dziekanowa Lesnego 8 listopada i
            zobaczę co tam powiedzą, ale i tak się trochę martwię sad. Wspominasz o jakiś
            badaniach, mogłabyś napisać coś więcej, może o czymś nie wiem co mogłabym
            zrobić. Całuski!
    • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 13:34
      Dziewczyny, nie martwcie się...

      Po pierwsze...
      Wg jakiś badań naukowych dzieci, które długo raczkują są bardziej inteligentne
      od tych które szybko "poszły na nogi"

      Po drugie...
      To tak szybko mija, że jak zaczną chodzić (a będzie to niebawem) to będziecie
      tęsknić za tymi kochanymi raczkami więc delektujcie się tym co teraz, bo to nie
      wróci...

      Po trzecie...
      Dziecko "ma prawo" nie chodzić do 18 m-ca życia

      Mój starszy synek zczął chodzić jak skończył 13 m-cy, też się niepokoiłam...
      Patrzyłam, jak inne dzieci w tym wieku już biegały, spotykałam mamusie których
      genialne dzieci zaczęły chodzić w wieku 8 m-cy i łapałam tylko dołki. W końcu
      zaczął chodzić i mój Dawid.

      Na wszystko przychodzi pora, nie wtedy kiedy my tego chcemy, ale kiedy los nam
      to daje.

      Wasze DZieciaczki na pewno będą chodzić, a na razie cieszcie się tym, że
      rozwijają się ich półkule mózgowe.

      Znam mamę, która sama uczyła dziecko raczkować (choć mała już zaczynała
      chodzić), żeby lepiej się rozwijało...

      Pozdrawiam serdecznie
      Blanka gg9520031
      www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
      • ela-c Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 16:01
        Dzięki Blaneczko za słowa otuchy.smile))))
        • javert do eli-c 18.10.04, 16:10
          Wszystko bedzie dobrze, a poza tym, z tego co napisalas moja corcia Adrianka
          urodziła sie tego samego dnia, co Twoja Monisia, tj. 16 wrzesnia?!!!!
          Pozdrawiam!!!
          • ela-c Re: do eli-c 19.10.04, 14:39
            Podobno Irena Kwiatkowska też urodziła się 16.09, więc dziewczynki są w dobrym
            towarzystwie smile)))) Pozdrawiam Was obie!
        • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 16:33
          Hej,
          Elu, my się rehabilitowaliśmy od 2 miesiąca życia Gutka z powodu mieszanego
          napięcia mięśnowego: wzmożonego w kończynach górnych i obniżonego w pozostałych
          "rejonach". Gut został wielokrotnie zbadany przez rozmaitych "jajogłowych". W
          pewnym momencie w ogóle przestał robić postępy w rozwoju ruchowym, więc
          "badaczy" przybyło - łaziłam na rozmiate konsultacje i wpadałam w paranoję, bo
          wszystkie ćwiczenia i rehabilitacje nic nie dawały. Po prostu kompletnie NIC.
          Bardzo mi pomagały dziewczyny z tego forum. To, że moje dziecko jest opóźnione
          też usłyszałam od lekarek (dwóch, niezależnych, więc tym bardziej się martwiłam)
          i wiem, że to miłe nie jest. Wręcz przeciwnie - ma się ochotę przywalić tej
          babie skrobiącej w kajeciku, bo dla niej, to tylko skrobanie w kajeciku - dla
          ciebie to dziecko i całe twoje życie. Przy okazji tego łażenia po lekarzach
          zrobiliśmy badania na poziom wapnia, fosforu, i inne jakieś, których nie mogę
          rozszyfrować z kartki. Dostaliśmy też skierowanie do poradni metabolicznej
          Centrum Zdrowia Dziecka (trzy miesiące czekaliśmy na wizytę sad i czekamy
          wprawdzie jeszcze na wyniki (była jakaś masa badań z krwi i moczu, wszystko
          strasznie męczące + kolejki i długie oczekiwanie pod gabinetami), ale mam
          niejasne przeczucie, że cały ten korowód i badania wszerz i wzdłuż były po
          prostu niepotrzebne. Blanka napisała fajnie i prawdziwie. Czas na chodzenie
          jeszcze będzie i ja nie czekam na to jak na Godota wink. Strasznie mi zależało na
          tym, żeby Guti zaczął raczkować - zaczął raczkować w swoje pierwsze urodziny,
          dokładnie 8.09.2004 i strasznie jestem z niego dumna. A jak ktoś mnie pyta czy
          już chodzi to mówię, że nie i nawet się nie spinam, ani się nie denerwuję, bo
          to, że nie chodzi jest jak najbardziej oczywiste - ma jeszcze czas.
          • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.10.04, 22:27
            Hej!
            Witamy nową mamę wrzesniową i jej córeczkę!!! Niezmiernie potrzebne zasilenie
            płci, bo wrześniątka płci pięknej na tym forum są w zdecydowanej mniejszości :-
            ))) Monika ma jeszcze czas na chodzenie. Najważniejsze, że przechodzi przez
            wszystkie fazy rozwojowe, no i że raczkuje. A jak wreszcie zacznie stawać to
            już pójdzie błyskawicznie. Amanda zaczęła wstawać też póżno – jak skończyła 10
            m-cy, ona niestety nie raczkowała tradycyjnie tylko przesuwała się na pupie,
            ale było to dla niej takie skuteczne przemieszczanie, że nie potrzebowała
            niczego więcej. Jednak jak odkryła, że świat na stojąco jest świetny to robiła
            błyskawiczne postępy i jakieś dwa i pół miesiąca od pierwszego wstania w
            łóżeczku już chodziła, chociaż rehabilitanci wyrokowali, że nie nastąpi to
            przed czternastym miesiącem. Spokojnie czekaj, na wszystko przyjdzie czas, a
            badania zrób, nie zaszkodzą, a jedynie Cie uspokoją.
            Wiola co do jedzenia to u nas wyglada nieco inaczej, Mała dostaje
            całkiem „dorosłe” jedzonko. Amanda cyckuje, więc jest mleczko przed snem, raz,
            dwa razy w nocy i rano, potem po wstaniu śniadanko – kawałek chlebka z wędlinką
            (ostatnio tylko obłożenie smile, pół pomidora albo ok. 5 cm ogórka, na dokładkę
            jeszcze actimel, potem spacerek i drzemka, obiadek jakieś 4 godz. po śniadanku:
            gotowany po domowemu, zupki różne smaki, albo ziemniaczki z mięskiem i różne
            warzywa; ok. 2 godz. później deser: danonek mega lub bakuś i jakis owoc, ok.
            19.30 kolacja – kawałek chlebka z serem (żółtym, topionym, lub twarożkiem) lub
            jajeczko na twardo albo jajeczniczka i znowu pół pomidora lub kawałek ogórka
            (może też być kiszony), cycuś ok. 21.30 i potem sen. Pierwsze przebudzenie ok
            1.00, drugie ok. 6.00 i pobudka ok. 9.00. śpi dobrze, czasami marudzi dłużej,
            jak próbuję oszukać ją wodą. Jakis miesiąc temu Mała odmówiła jedzenia kaszek i
            słoiczków sad Wydaje mi się, że Dimka wcale dużo nie je, ale lekarze maja te
            swoje tabelki, w które muszą upchnąć każde dziecko... Nie przejmuj sie większy
            problem byłby gdyby nie chciał jeść, wtedy naprawde można sie zamartwić.

            pozdrowionka dla wszystkich
            Basia
            • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.10.04, 09:39
              Elu, witaj w naszym gronie. Głowa do góry Twoja córeczka niedługo będzie biegać
              smile Fajnie, że wybrałaś dla niej takie imię, bardzo modne w "naszych" czasach, a
              teraz niestety w odwrocie. Monika to jedno z imion najbliższych mojemu sercu, bo
              tak ma na imię moja przyjaciółka. Ta, o której mówię jest właśnie po raz
              pierwszy w ciąży i spodziewa się bliźniąt smile))) WIOLA, trzymam Cię za słowo smile A
              Dimką się nie martw, Marta ma rację, dobrze, że chłopak je, wiem, co mówię, bo
              przeszłam gehennę z Piotrusiem - niejadkiem. Teraz na szczęście jest znacznie
              lepiej. Blanka, nie martw się, każdej z nas przytrafiła się jakaś wpadka. O
              mojej pisałam szeroko, gdy Piotruś spadł z wysokości około 70 cm na terakotę i
              trzeba było mu prześwietlić głowę... Dziewczyny mam mały kłopot. Otóż mamy drzwi
              do pokoi i do kuchni z szybą na prawie całej powierzchni. Kilka miesięcy ja
              stłukłam jedną, wymiana kosztowała 200 złotych - bo trzeba było ją sprowadzać z
              daleka - ale to nic, najważniejsze, że Piotruś się nie skaleczył (trzymałam go
              na rękach). Kilka dni temu Piotrek nieforunnie upadł uderzając głową w kolejną
              szybę, co prawda nie stłukła się, ale mocno popękała. Znowu odetchęliśmy z ulgą,
              bo nieszczęście było naprawdę blisko. Te nadtłuczone drzwi tak sobie stoją, bo
              panowie z zakładu szklarskiego ciągle nas zwodzą. I dobrze się stało, bo wczoraj
              Piotruś wyniósł chyłkiem łyżkę z kuchni i "załatwił" kolejną szybę. Mamy zatem w
              mieszkaniu dwie pęknięte szyby. Wprawianie kolejnych nie ma najmniejszego sensu,
              bo jest niebezpieczne i nieekonomiczne - kosztowałoby to 400 złotych, a nie ma
              żadnej gwarancji, że za tydzień cała historia się nie powtórzy. Czy macie jakiś
              pomysł, co może zastąpić owo szkło i w dodastku wyglądało jako tako (drzwi są
              białe)? Będę wdzięczna za rady. Ciekawe jak tam Aneta po wiedeńskich wojażach smile
              Pozdrawiam
              • blaneczka007 Pleksi 19.10.04, 11:10
                Ja tylko kilka słów... Zamiast szyby można wstawić pleksi (nie wiem jak to się
                pisze). Pleksi ma przeróżne wzory, ale może też być gładka jak szyba okienna.
                No i jest dużo mocniejsza od szkła. Można ją dostać w Castoramie i OBI. W
                mniejszych sklepech na pewno też, ale w tych jest duży wybór. Pozdrawiam. Blanka
              • asia_z Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.10.04, 12:37
                gagarin, ja w regaliku u julki powstawialam szybki z mlecznego plastiku, (drzwi
                mamy tylko jedne - do lazienki, sa pelne smile) ale wybor jest bardzo duzy - i
                grubosci, i "przeswitywalnosci", no i ceny znacznie bardziej przyswajalne niz
                za szklo smile jedyny mankament, to ze duze powierzchnie moga wygladac niezbyt
                imponujaco.. ale wlasnie przypomnialo mi sie, ze moja znajoma, kiedy miala male
                dzieci i pojawil sie podobny problem - porobila w drzwiach bardzo piekne
                zaslonki, w pokoju dziecinnym byla taka do teatrzyku, dzieciaki kwiczaly ze
                szczescia smile w "powazniejszych" pokojach fajnie wygladaja na drzwiach rolety smile
                (te rozwiazania nie zapewniaja niestety wyciszenia, no ale.. rybki albo
                akwarium smile)

                butki: krzys ma do lazenia "po domu" kapcie befado, a na dwor - bartki (po
                julce - uzywala ich zanim nauczyla sie chodzic smile sam na razie raczkuje z
                pelnym zapalem i ani mysli chodzic, zadne "za rączke" nie wchodzi w gre,
                wyciera kolanka ile wlezie, ewentualnie "na rączki", czemu nie smile)

                Krzysiowa niania, pani Basia, odkryla, ze Pysiek uwielbia chodzic (no,
                wdrapywac sie smile po schodach, i teraz w ogole nie wnosi go na ten koszmarny
                strych tylko mlody sam pokonuje cztery pietra smile a potem nadaje sie do
                przebrania i mycia.. smile))

                jakos poprzednio zabrzmialam w temacie szczepien chyba zbyt zasadniczo - Pysia
                zaszczepie, ale tylko obowiazkowymi, i poza polio. jeszcze mam tydzien na
                wglebianie sie w temat, ale juz zle na mnie dzialaja opisy uszkodzen
                poszczepiennych smile

                Elu i Monisiu - witajcie smile

                czy ja bym mogla dopisac sie do wypadu w gory? smile

                to jeszcze o badaniach ige - panelu dla alergikow. Krzys mial robione je dwa
                razy (na nieklanskiej i potem w dziekanowie, w szpitalu specjalizujacym sie w
                aleriach) i wiecie co? jak juz dwa razy pokuli tego mojego malenkiego wtedy
                jeszcze szkraba, to ktos przytomnie zauwazyl, ze te badania sa zupelnie
                niewiarygodne dla dzieci mlodszych niz 3 lata. rece mi opadły sad niestety
                niewiarygodne okazaly sie rowniez badania robione bicomem na nowym swiecie w
                Warszawie (gdybys sie przypadkiem wiolu wybierala..smile
                a co wlasciwie jest Dimce?

                juz sie ciesze na niedziele - nie zawiedzcie smile)
                zapraszam do nowych zdjec Julki i Pysiaka:
                www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=6754;gt=p;tid=2
                pozdrawiam cieplutko,
                a.
                p.s.
                blaneczko, zabunku, dziewczyny.. zazdrodzcze Wam, ze potraficie Mowic o
                rzeczach trudnych.. ja sie do tego nie nadaje sad ale trzymam cieplutie
                kciukasy..
                • ela-c Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.10.04, 14:30
                  Cześć dziewczyny!
                  Właśnie wróciłam z Monisią od lekarza sad. Od ok. 10 dni kaszle, brała już
                  antybiotyk w tamtym tygodniu(3-dniowy). Teraz doszedł jeszcze katar i kaszel
                  się powiększył ale nie ma temperatury (i nie miała).Mam przyjść na kontrolę
                  jeszcze w tym tygodniu a jak nie będzie poprawy to babka da jej drugi
                  antybiotyk. Mam jeszcze pytanie :Monisia ma plamy na nogach i brała zyrtec ale
                  lekarka powiedziała, że skoro one jej po zyrteku nie zniknęły to żebym przez
                  miesiąc spróbowała claritine. Co o tym sądzicie i czy któras z was dawała ten
                  lek dziecku?

                  Pozrawiam! Ela

                  • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.10.04, 18:14
                    Hej,
                    Elu - My kończymy dzisiaj antybiotyk (ósmy dzień) i chyba już jest dobrze. Oj,
                    trzy dni antybiotyku jak na 10-dniowy kaszel to trochę mało. My to się długo
                    nosiliśmy z tym kaszlem, też bez temperatury. Rozmaite syropki były, aż do
                    wymiotów i nic nie pomogło. Dopiero Augmentin ruszył choróbsko.
                    Na uczulenia braliśmy Zyrtec i Fenistil, rozmaite maści w tym sterydy (Cutivate)
                    i Hydrocortizon. Claritine nie.
                    Ale ja Wam dziewczyny zazdroszczę, że Wasze maluszki ładnie jedzą. Gut to niejad
                    przebrzydły. My (ja i mąż) też nie lubimy za bardzo jedzenia. Mąż chyba
                    generalnie woli komputer od jedzenia. Ja nie cierpię gotowania (a gotować muszę,
                    bo panicz G. odmówił już dawno słojów). No i wymyślam gotuję, duszę, pitraszę, a
                    ten dziubnie z wielkiej łaski jeden groszek i jedną kostkę marchewki i do
                    widzenia. Jak czytam, że po pięć posiłków jedzą Wasze dzieciaczki to zazdroszczę
                    jak licho. Gut je 1 (słownie:jeden) cały i to od niedawna, bo się wkurzyłam, że
                    kaszkę poranną też muszę wyrzucać do sedesu i zastąpiłam ją kaszką Sinlac. I tę
                    JE. Moja mama zawsze mi mówiła: "Biedne dzieci w Afryce głodują, a ty nie chcesz
                    jeść" i tym sposobem zawsze wyrzucając jedzenie widzę te biedne dzieci w Afryce.
                    Pamiętacie tę scene z "Dnia Świra"? Ja mam tak samo...No więc dzieci głodują,
                    ten nie je, ja wyrzucam. Jak świnia się czuję. Ale generalnie się nie przejmuję,
                    to u nas najwidoczniej rodzinne. Tylko to gotowanie i wyrzucanie... Szkoda, że
                    nie mamy psa lub kota. Byłyby to grube i szczęśliwe stworzenia.
                    Do usłyszenia!
                    • abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.10.04, 11:39
                      hej, dziewczyny kochane!
                      Wrócilismy z pieknego Wiednia w poniedziałek o północy ale co się tam działo
                      opowiem kiedy indziej. Na razie przebrnęłam przez Wasze posty i lecę wziąć się
                      za porządki, póki mały (niestety znów chory) śpi.
                      Jeszcze tylko - jeśli ktoś jeszcze myśli o trójmiejskim spotkaniu w ten
                      weekend, to niestety przez grzesiowego wirusa ja nie mogę.
                      papa
                      • zabuniek jedzenie 20.10.04, 15:17
                        Witka prosilas, zeby napisac co jedza dzieciaczki.
                        Oto menu Elenki

                        po przebudzeniu ok. 8.30 dostaje wode (najczesciej pije pare lykow)

                        9.00 sniadanie:
                        210 ml mleka z tetra brik dla dzieci od 1 roku + pare lyzecek kaszki lub Corn
                        Flakes (uwielbia ostatnio - bo to nowosc)
                        chleb z np. bialym serkiem, z maslem i marmolada domowa z jezyn
                        czasami sok ze swiezych pomaranczy

                        ok. 11.30 spacer po zakupy i jesli jest czas na chwile idziemy do parku

                        13.00 obiad:
                        Mieso (kurczak, indyk, cielecina lub biala ryba) min. 50 g
                        ziemniaki lub ryz lub makaron
                        warzywa przerozne (marchew, bocwina, kabaczek, fasolka, pory, cebula, itp.)
                        i zawsze 1 lyzka oliwy z oliwek
                        na deser: owoce (banan, jablko, gruska, kiwi, winogrona lub sliwki)
                        + zawsze woda

                        Sjesta:
                        jedyny SEN dzienny od ok. 14.00 do 16.00

                        17.00 PODWIECZOREK:
                        owoce j.w.
                        mleko ok. 150ml lub jogurt lub ser bialy

                        18-20 spacer do parku

                        21.00 KOLACJA
                        jajko lub jajecznica lub poledwiczka lub krokiety lub jamon (typowa szynka
                        hiszpanska, ser zolty
                        mleko ok. 200 ml
                        czasami owoce np. pare winogron

                        21.30 SEN do 8-8.30

                        MA dni ze zajada wszystko b. chetnie, w inne dni wydaje sie ze nic nie je.
                        JAk my, czasami mamy ochote na to czy tamto.
                        Pediatra mi mowila, ze jesli czegos nie je, to odstawic na pare dni i znow do
                        tego pozniej wrocic.
                        I dawac przykladsmile Jesli dziecko nie widzi ze rodzice jedza, moze czuje sie
                        odosobione? Ja razem z nia jem sniadanko, czestuje mnie namietnie platakmi corn
                        flakes lub chlebem...

                        lece bo mi sie moj obiad przypali
                        pa
                        • ela-c Re: jedzenie 21.10.04, 11:42
                          U nas wygląda to tak:
                          ~8.00- mleko bebilon pepti2 ok.240ml
                          ~11.00- sinlac, jeżeli Monisia wstanie póżniej i mleko wypije ok.9 to daję jej
                          ok11.30 obiad i pomijam drugie sniadanie.
                          Później Monia idzie spać na ok.2h, casami idzie spać nie ok11 tylko ok15 ale
                          ostatnio jednak przed południem no i od jakichś dwóch tygodni spi raz dziennie
                          a nie dwa.
                          ~14.00-obiad: przeważnie duży słoiczek (po12m), staram się czasami wcisnąć jej
                          coś mojego ale mam z tym problem bo nie za bardzo chce. Chociaż ostatnio zjadła
                          ogórkową i kalafiorową, natomiast pulpecików z indyka nie chciała (miałam
                          wrażenieże nie może spbie poradzić z dokładnym pogryzieniem mimo, że mielone.
                          ~17.00-:danone +owoce ze słoiczka lub bakuś lub kanapka z węliną i margaryną,
                          czasami sinlac (jeżeli nie było go przed południem)
                          ~20.00-mleko 240ml
                          Wciągu dnia pije herbatkilub wodę i troszeczkę flipsów lub plasterek jabłka,
                          kawałek banana itp.
                          I trochę statystyki:
                          waga 9.6kg
                          wzrost 76.5cm
                          Niestety Monisia dalej chora więc chyba nie będzie nas w niedzielę w
                          łazienkach sad. Pozdrawiam Was wszystkie i wasze malenstwa smile)))))
                  • asia_z Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.10.04, 20:00
                    dzis na szybko o clemastynie i zyrtecu - oba leki sa to antyhistaminy, czyli
                    leki blokujace reakcje alergiczne - czyli teoretycznie mozesz dawac uczulajace
                    rzeczy, a organizm nie reaguje - takie "usypiacze" reakcji alergicznych.
                    zyrtec jest lekiem nowszej generacji niz clemastyna, ale czasem zdarza sie, ze
                    nie dziala, i wtedy probuje sie leku starszego, bo a nuz ..smile
                    jak nie dziala to moze nie byc alergia smile)

                    w poczekalni do dr.oczkowskiego spotkalam dzis bardzo miłą Mame z wrzesniowym
                    (terminowo, urodzeniowo sierpniowym smile) pieknookim Jonatanem, natychmiast
                    zaprosilam ja na nasze forum i pod szopena w niedziele smile)

                    pozdrawiam cieplutko,
                    a.
                    • gonianna jedzenie 20.10.04, 21:47
                      A u nas wygląda to najczęściej tak:

                      rano ok. 9.30 kleik ryżowy na mleku modyfik. około 220 ml + ostatnio domaga się
                      pomidora

                      potem ok. 11.00 deserek ze słoiczka lub owoc (banan najczęściej, ew. kawałek
                      jabłka)

                      potem śpi 12-14lub15

                      ok. 15-15.30 obiad ze słoiczka 190g lub (częściej) własnej roboty (dwa małe
                      klopsiki+2łyżki kuskus+kilka brokułów; lub kotlecik z kurczaka (pierś ok.3x5cm)
                      +ziemniak+2łyżki marchewki z groszkiem)- do warzyw dodaję masło i/lub jogurt
                      naturalny

                      od razu po obiedzie, albo godzinkę później jogurt naturalny Danone 175ml

                      ok. 18.30-19 kolacja jajko+pomidor+kawałek chleba (czasem z masłem) lub
                      plasterek wędliny+pomidor+kawałek chleba lub jakiś słoiczek (deser lub coś z
                      królika)

                      ok.20 kaszka ryżowa lub kleik kukurydziany na mleku modyfik. ok. 220 ml

                      spanie, a w trakcie spania 2 razy cycuś

                      w międzyczasie popija herbatę lub sok rozcieńczony wodą, czasem zje parę
                      chrupek kukurydz., parę rodzynek, jakieś chrupkie pieczywo

                      A ciągle jest drobniutki, tak na oko. Bo na wadze i wzrostem jest powyżej 90
                      percentyla... Drągal mi rośniewink))
                      • gagarin3 Jesiennie :) 20.10.04, 23:00
                        Dziewczyny dziękuję za Wasze rady smile)) Asiu, zapraszam w góry z całego serca. I
                        do wszystkich: mam nadzieję, że jak dzieciaki podrosną, będziecie spędzać urlopy
                        nie tylko nad morzem, ale i na południu... A my z Piotrusiem byliśmy na
                        pierwszym długim spacerze bez wózka. Do tej pory chodziliśmy na piechotę do
                        pobliskiego sklepu, ewentualnie wysiadał z połowie spaceru, gdy mu się nudziło i
                        wracał do domu na piechotę. Zawsze kosztowało mnie to dużo cierpliwości, bo moje
                        dziecię ma w zwyczaju chodzić zawsze w przeciwnym kierunku niż rodzicielka wink W
                        dodatku namiętnie zbiera liście, kamyki, patyczki, opakowania po batonikach, czy
                        innych chipsach i... niedopałki. Nie daj Boże jak na horyzoncie pojawi się jakaś
                        psina, biegnie za nią, a potem jeszcze przez dziesięć minut powtarza z obłędem w
                        oczach "hau, hau, hau"... O trzymaniu za rękę nie ma mowy (czasami można za
                        kaptur i to bardzo delikatnie, żeby się nie zorientował), a jest o tyle
                        niebezpiecznie, że jak zobaczy samochód, z okrzykiem "auto", chce wejść na
                        jezdnię, bo ma w zwyczaju pokazywać, gdzie jest koło... W każdym razie było
                        cudnie (bo nie było samochodów - to była laejka spacereowa)), a jak się zmęczył
                        usiadł na asfalcie i wyciągnął do mnie ręce. Co do jedzenia, to wygląda to
                        podobnie, jak u reszty. Marta, dobrze rozumiem Twoją frustrację, ja też litrami
                        wylewałam niewypite mleko i wyrzucałam obiadki. A teraz, aż się boję mówić,
                        jakby mi ktoś dziecko odczarował, bez żadego cyrku, odwracania uwagi,
                        dobrowolnie otwiera buzię. Najchętniej je oczywiście z nami. Na przykład
                        dzisiaj, po spacerze zjadł swój posiłek (drugie danie). Dziesięć minut później
                        wrócił Paweł i gdy jedliśmy obiad wysępił jeszcze trzy ziemniaki i dwa ogórki
                        kiszone... Dziewczyny ja znowu mam do Was kilka pytań. W tym wieku nadmiar mleka
                        - podobno - zbytnio obciąża nerki i wątrobę. Czy około 500 ml mleka (Bebiko 3R)
                        dziennie plus jogurt, czy serek, to nie za dużo, jak na takiego brzdąca? Kolejna
                        sprawa - woda - ciągle kupujemy Żywca. A Wy? Sami nie pijemy kranówki, bo ma
                        ohydny smak i kupujemy niskozmineralizowane wody źródlane w supermarketach, ale
                        jakiej jakości toto, nie mam pojęcia... I szczepienie odra/świnka/różyczka...
                        Jakoś nie mogę się wybrać i mam jakieś złe przeczucia. Jak to u Was wygląda?
                        Warszawskie Mamy i Warszawskie Dzieci życzę Wam pięknej pogody na niedzielne
                        spotkanie. Pozdrawiam.
                        • asia_z Re: Jesiennie :) 21.10.04, 09:42
                          gagarin, wiesz, gory snia mi sie po nocach, wziac znow plecak, spiwor i
                          powędrowac w jesienną bukowinę.. smile ale zauwazylam ostatnio, ze wyprawa bez
                          dzieci wlasciwie nie sprawia mi radosci. bylam kilka dni w beskidzie -
                          sluzbowo, chcialam zostac na dzien/dwa i polazic po gorach.. zdazylam wyjsc ze
                          szczyrku i stwierdzilam, ze nie mam z kim cieszyc sie pieknymi kolorami drzew,
                          miekka sciolka delikatnie wgniatajaca sie pod butami, ciezarem plecaka.. no
                          wiec wzielam kilka glebokich oddechow "na zapas" i w trybie natychmiastowym
                          wrocilam do domu smile) ale tesknie do gor strasznie, kiedys uwielbialam samotne
                          lazenie od schroniska do schroniska (ktos pewnie powie "inne czasy" smile) moze za
                          rok choc Julka wybierze sie ze mna na "polazenie", bo niestety siedzenie w
                          jednym, nawet najpiekniejszym miejscu jakos mnie nie ciagnie smile

                          rozgadalam sie, a mialo byc o szczepieniu - wczoraj rozmawialam z Pewnym Madrym
                          Lekarzem, ktory potwierdzil, ze postawowe szczepienia warto zrobic -
                          szczegolnie tezec, natomiast dodatkowe: m.in wlasnie odre (prawie nie
                          wystepuje), swinke, rozyczke - lepiej przechorowac, u dzieci zwykle lagodnie, i
                          daje to odpornosc naturalna, duzo lepsza niz sczepienie.

                          i jeszcze: niestety nie bedzie mnie w niedziele sad dostalam kompletnego
                          zamulenia i zapomnialam o imieninach mojego Taty - a to zbyt daleko, zeby
                          sprobowac polaczyc obie przyjemnosci sad

                          trzymajcie sie cieplutko i milego spacerowania smile
                          a.
                    • barriere Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.04, 21:33
                      Witam serdecznie! Dziękuję za zaproszenie do Łazienek - może następnym razem,
                      bo nie chcę przekładać umawianego od tygodni obiadu u znajomych. Oczywiscie
                      jeśli wrześniowe eMamy nie przegonią mnie z moim wczesniakiem z końca
                      sierpnia... smile (termin na koniec września). Pozdrawiam wszystkich, T.
                      • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.04, 22:10
                        Hej!
                        Ech góry... Ale sie rozmarzyłam... Co prawda nie lubiłam tych najwyzszych,
                        gdzie nie ma już zieleni, ale teraz miło zrobiło mi sie nawet na na myśl o
                        tych, gdzie trzeba troche potu zostawić... smile)) Może w przyszłym roku - nasze
                        dzieciaczki spokojnie mogą wedrować w nosidełkach, oczywiście tatusiów!!! A
                        zapomniałam, że myslę o nastepnym szkrabie w brzuszku w przyszłym roku...

                        Co do jedzenia i picia. Mała niestety wody pije niewiele, nie lubi. Ja zresztą
                        ją rozumiem, bo też nie cierpie, szczególnie niegazowanej, muszę dodać chociaż
                        odrobinkę soku z cytryny, albo malinowego... A Amanda pije najczęściej leciutka
                        herbatkę, albo sok rozcienczony woda w ilości ok. szklanka na dzień. Co do
                        mleka to Ci nie pomoge Agnieszko, bo my „cyckowe”. Cyckujemy tylko trzy razy
                        wieczorem, nocy i rano, nie mam pojęcia ile może to byc objetościowo. Ale
                        rzeczywiście moja siostra miała problem z synem, który nie chciał prawie nic
                        innego niż mleko, skończyło sie to chronicznym zatwardzeniem leczonym ponad rok
                        i anemią. Z tym, że on miał wtedy jakieś 4 lata, myślę, że dla naszych
                        maluszków 500ml. na dobę to nie jest za dużo.

                        Dalej drążę temat szczepień. Odra świnka i różyczka są obowiązkowymi
                        szczepieniami i rzeczywiście od września 2003 bezpłatnie szczepią potrójną,
                        wcześniej była obowiązkowa tylko odra. Można więc zrezygnować z tego
                        szczepienia? U nas po tym szczepieniu nie było żadnych reakcji, poza dłuższym
                        snem dziennym w dniu szczepienia. A jak z tą szczepionka przeciw tężcowi? Kiedy
                        to jest?

                        Witam emamę z sierpniakiem - planowym wrzesniakiem! To tak jak moja Amanda, z
                        tym, ze jej do terminu brakowało 5 dni... Zagladaj częściej, miło tu u nas!

                        Jak tam ze spotkaniem nadmorskim? Aneta nie będzie, wczesniej deklarowała się
                        Blanka, pozostałe kobitki sie nie wypowiedziały... Ja bez samochodu... Chyba
                        przełożymy co? Jakoś pogoda niezachęcająca, nie sprzyja jesień...
                        Życzę miłego spotkania w Warszawie (mam nadzieję, że się odbedzie). Słonecznej
                        pogody i spokojnej pogaduchy smile))

                        pozdrawiam Basia
    • blaneczka007 Krótkie chwile złotej jesieni 21.10.04, 23:01
      Cześć Dziewczyny,

      zaglądam tu na chwilę i właściwie nie wiem co napisać.
      Na początek przywitam nową mamuśkę barriere, WITAJ.
      U nas żadnych wielkich zmian.
      Parę dni temu załapaliśmy się na kilka chwil pięknej, złotej jesieni i chciałam
      Wam pokazać co uwieczniłam.
      Pozdrawiam. Blanka

      www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=14046;gt=p;tid=2
      lilypie.com/cache5/7/003607031.png
      • paulka25 Re: Krótkie chwile złotej jesieni 22.10.04, 04:41
        Witam wszystkie mamusie i ich dzieciaczki.
        Przedstawialam sie juz tu kiedys ale to bylo bardzo dawno temu... Pozniej
        niestety nie mialam kompa. Zaczne wiec moze od tego ze sie przypomne smileMam 25
        lat i 13,5 miesieczna corcie Oliwke.Oliwka urodzila sie 11.09 i jest zodiakalna
        panienka. Jak jej mamusia i tatus zreszta smileJest fantastyczna dziewuszka
        aczkolwiek ostatnio zaczyna nam sie ujwniac jej diabla strona smileOd 3 miesiecy
        mieszkamy w Austrii i choc bardzo sie nam tu podoba nie ukrywam ze jest nam
        dosc ciezko.Ale probujemy sie przytosowac do tutejszego trybu i rytmu zycia smile
        Musze sie pochwalic ze przed napisaniem tego posta przebrnelam przez wszystko
        co zostalo tutaj do tej pory napisane. Tak wiec troszke was juz znam (choc mam
        w glowie maly metlik) i mam nadzieje ze wy bedziecie mialy ochote poznac nas smile
        Tymczasem pozdrawiam i do nastepnego smile

        Paulina i Oliwka
        • paulka25 Re: Krótkie chwile złotej jesieni 22.10.04, 04:42
          Moze sie dolaczycie? Nie potrafie na razie zrobic linka...
          • paulka25 Re: Krótkie chwile złotej jesieni 22.10.04, 04:43
            www.sercedlamarcina.pl/
            • karolka_1 Re: Krótkie chwile złotej jesieni 22.10.04, 17:07
              Witajcie nowe Mamy jak i Wy stare wyjadaczki tego forum smile
              My szczepienie mamy cały czas przed sobą - lekarka nie chciała zaszczepić młodej
              bo ma dopiero 12,5 miesiąca, a szczepienie jest od 13....Kurcze będe musiała
              specjalnie zostawać 2.11 w Poznaniu żeby zaszczepić Dominikę. W Poznaniu
              szczepionka też jest bezpłatna...tylko ta Zielona Góra jakas zacofana....
              A co do statystyki to Dominika waży 10,170 ,mierzy 78cm i generalnie ulokowała
              się kawałek przed 75 centylem. Obwód głowy 48cm, pieluszki czasem 4, czasem 4+.
              Przeszłysmy już na mleko Nan Junior. Ostatnio wyczytałam jednak,ze nasze dzieci
              mogą pić równiez mleko oznaczone 2 - ponoc nie ma róznicy między tymi mlekami -
              to jest opinia lekarzy!!!Mleko 2 dzieci moga dostawać dopóki nie zaczną pic
              mleka krowiego, czyli do około 2-3 roku życia. Ile w tym prawdy, a ile
              marketingu nie mam niestety zielonego pojęcia.
              Co do jedzenia to u nas wygląda to tak:
              7.30-8.00 - 220ml mleka Nan junior
              8.30 - banan lub bułeczka z wędlinką, serkiem itp.
              10.30 - 12.00 spanie
              12.00 - kleik ryżowy na mleku 220ml z dodatkiem owoców
              15.30 - obiad - tu zaczynają sie spore problemy ostatnio....musi być
              mięso:morlinki, kurczak, indyk itp. do mięska zawsze są jakies warzywka,
              ostatnio hitem jest ogórek kiszony lub pomidor. Co drugi dzień dostaje
              jajecznice na masle z wędlinka chudą lub jajko na twardo albo inny posiłek z
              jajkiem np. nalesniki. mamy tzw. obiad rezerwowy - jesli nic jej nie smakuje
              tego dnia to dostaje 2 morlinki i ogórka kiszonego - obiad znika w ciagu paru
              minut z talerza.
              16.30-18.00 spanie
              18.00 - desrek - zazwyczaj bakus z owocami świeżymi np. jabłko, gruszka, albo
              monte...staram się,żeby był to zawsze posiłek mleczno - owocowy
              koło 20.00 dostaje kaszkę mleczno-ryżową łyżeczką - około 220ml
              w ciągu dnia podjada czasem chrupki, wafle ryżowe albo świeże owoce. Najchętniej
              zjadałaby tylko banany smile
              Tak z innej beczki. Zrobiłam sobie krzywde. Moje dziecko zaczęło strasznie się
              awanturować, bo nie chce jej nosic na ręku....Na spacerze jest problem z długim
              siedzeniem w wózku. Jesli ja wypuszcze to przejdzie kilka kroków i domaga sie
              noszenia na reku...Ostatnio zaczęłam z tym walczyc. Ludzie patrzą na mnie jak na
              wyrodną matke sad Moje dziecko stoi na chodzniku i sine ze złości i płaczu domaga
              się brania na ręce, ja stoje parę kroków dalej i dusze w sobie złośc i
              niemoc...Każdy spacer kosztóje mnie tyle nerwów...Może macie jakies rozwiązanie
              tego problemu?? Kręgosłup mi już siada a za moment nerwy mi puszczą....
              Młoda ma juz 10 zębów. Dzisiaj tak przez przypadek zauważyłam,że wyszły jej obie
              dolne czwórki smile Teraz czekam na górne.
              Pozdrawiam Was serdecznie i życze udanych weekendowych spotkań....
              • ela-c Re: Krótkie chwile złotej jesieni 24.10.04, 12:28
                Czesć dziewczyny,
                szkoda, że Monia jeszcze chora (dostała drugi antybiotyk) i nie będzie nas pod
                Chopinem ale mam nadzieję, że spotkanie Wam się uda smile))). Blaneczko, zdjęcia
                ze spacerku super i nareszcie wiem jak wyglądacie. Karolka bardzo rozśmieszyło
                mnie zdjecie jedzącej Dominiki, tak jak moja Monisia tylko sama i
                sama smile.Ponieważ na forum jestem nowa to jeszcze nie pamiętam wszyskich imion
                dzieciaczków i mam ale nadrobię to szybko. Pozdrawiam Was serdecznie! Ela z
                Monisią.
    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.10.04, 23:03
      hej dziewczyny,

      witajcie serdecznie nowe mamusie i slodkie dzieciaczki wrzesniowe.

      gagarinie, my jestesmy juz po tej "obowiazkowej" szczepionce. bardzo mozliwe,ze
      lepiej to wszystko odchorowac.mysle,ze zaszkodzic to chyba nie zaszkodza. ja
      nie przechodzilam ani rozyczki, ani odry, ani ospy,jedynie swinke.dziwne co?
      jak teraz pomysle,ze nie zaszczepilam sie przed ciaza to az mnie ciarki
      przechodza,czytajac jakie moze miec skutki takie chorobsko w czasie ciazy
      brrr.chyba przed nastepna??? sie zaszczepie.
      co do mleka to nasza pediatra twierdzi,ze 500ml dziennie jest ok.nic nie
      wspomniala,ze wieksza "dawka" nabialu to problem dla organizmu malucha.
      Wiesz Agnieszko, do tej pory cieszylam sie,ze Dima tak ladnie je, a tu okazuje
      sie ze niby za ladnie ech...
      Marta, nigdy bym nie pomyslala,ze Gutek to taki niejadek, wyglada na lubiacego
      podjesc przystojniaka!Dima przy nim to maly skrzat hehe

      dzieki serdeczne za "jedzonko".juz myslalm,ze moze jakos dziwnie karmie to moje
      dziecie,ze takie pulchne.a tu widze,ze nie jest tak zle.dzieki.

      dziewczyny to co ze spotkaniem w niedziele.my zwarci i gotowi.czekamy na
      Was.Madziu, gdzie jestes,zmobilizuj jakos to wrzesniowe towarzystwo!!
      szkoda Asiu,ze was nie bedzie.calujemy mocno i bawcie sie dobrze.
      sciskamy mocno wszystkich, szczegolnie chorowitkow. do zobaczenia w Lazienkach
      pa, wiola
      • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.10.04, 23:15
        hej,
        to jeszcze raz ja.wlasnie czytam sobie posty z edziecka pt"wzrost rocznych
        kobietek".kurcze,Dima rzeczywiscie jest maly.te dziewczynki maja ponad 80cm. a
        tem moj skrzat raptem 74cm.chyba zrobie mu te badania. oby znowu nie okazaly
        sie "malo wiarygodne".
        dobranoc kochane
        wiola
        • witka06 Re: o ktorej pod Chopinem????? 24.10.04, 08:37

          hej,
          dziewczyny spotkajmy sie!!!!
          • ewa237 Re: o ktorej pod Chopinem????? 24.10.04, 10:59
            Hej,
            Widze, że mimo super pogody jest słabe zainteresowanie spotkaniem w Łazienkach.
            Szkoda.
            Wiola , ja bym mogła o 13.00 ale to chyba za mała frekwencja?
            Jak myślisz?
            Może jeszcze się ktoś zgłosi...
            • martael Re: o ktorej pod Chopinem????? 24.10.04, 11:46
              Ojej,
              A ja głupia zapomniałam sad
              I się już nie wyrobię sad
              • abepe o chorobach 26.10.04, 12:07
                Uf, co za tydzień – G zawirusowany, zupełnie nie do życia. Oprócz wysokiej
                temperatury brak było jakichkolwiek innych objawów. Nawet niewielki katarek
                minął szybko po Sterimarze Cu. Grześ dostał więc tylko Eurespal, witaminę C i
                do zbicia temperatury Ibufen. Niestety temperatura była bardzo skoczna – w
                ciągu jednego dnia 39, 5 i 35, 5. Skończyło się tym, że w nocy z soboty na
                niedzielę wylądowaliśmy na pogotowiu, bo G miał ponad 40 i dreszcze. I
                wróciliśmy stamtąd wkurzeni. Trafiliśmy na jakiegoś konowała-gbura. Obejrzał
                małego bardzo niechętnie, niedelikatnie (myślałam, że zrobi mu patykiem dziurę
                w gardle). Nie zainteresowało go, że G jest na lekach wziewnych i co mu dajemy
                na wirusa. Musieliśmy wyciągać od niego co to za pozycje na recepcie i co
                małemu jest. Nie raczył zapisać dawkowania ani odpowiedzieć na „do widzenia”.
                Oczywiście nie pojechaliśmy do apteki, gdy zorientowaliśmy się, że zapisał
                małemu Flegaminę, choć nie kaszle i paracetamol, choć mówiłam, że na G ostatnio
                nie działa. Mąż zadzwonił po prostu na odział dziecięcy szpitala i tam miła
                lekarka, mimo, że była 5 rano wysłuchała go i zaleciła, żeby podać i ibufen i
                paracetamol jednocześnie i zrobić okłady na brzuch i szyję, żeby zbić wysoką
                temperaturę. Tak zrobiliśmy i podziałało.
                Zadzwoniłam rano do naszej dr rodzinnej i zaleciła, żeby wykupić jednak
                antybiotyk, który burak zapisał i zrobić badanie krwi i moczu (podejrzewa
                zapalenie układu moczowego, skoro innych objawów brak). Obawiałam się czy G
                będzie chciał antybiotyk (pamiętacie - poprzednio wymiotował i skończyło się
                zastrzykami) ale na szczęście Ceclor ma przyjemny owocowy smak. I rzeczywiście
                jest lepiej. Właściwie już wygląda normalnie i temperatura normalna.
                Martwi mnie to jednak – to już trzeci antybiotyk w ciągu 1,5 miesiąca. A moje
                dziecko przez pierwszy rok życia, poza alergią pokarmową i zwiększoną dawka wit
                D3, było super zdrowe i nie znało lekarstw. A teraz - od ponad 2 tygodni
                bierze leki wziewne, bo oskrzela brzmią alergicznie. Od kiedy je bierze na
                szczęście oskrzela są cicho i mam zamiar za jakiś czas na próbę je odstawić.
                Jeśli będą objawy alergii to może spróbuję homeopatii. Wystarczy już, że mój
                mąż ma pełna szufladę i inhalatorów, piguł i różnych świństw przeciwko astmie.
                Może udało by się Grzesia przed tym uchronić, no i jeśli to alergia na kurz i
                roztocza – potrzebna będzie rewolucja w chałupie (zmiana podług, pościeli, co z
                regałami z książkami?).
                Czy któraś z Was ma Wziewnego Alergika????????????

                Zapowiada się na długi wywód, chciałam Wam jeszcze napisać o swoich
                przemyśleniach po wakacjach w Wiedniu i o nowościach u nas ale to już może w
                następnym odcinku : )

                Pozdrawiam
                • zabuniek duzo zdrowka 26.10.04, 14:26
                  Zycze Waszym Maluszkom duzo duzo zdrowia. BIedactwa
                  I trzymajcie sie Mamusie, to jedno z najgorszych doswiadczen takie chore
                  Malenstwo.
                  Niedlugo bedzie lepiej.
                  CAluski
                  PS. u nas na razie tylko katar,
                  Jak napisalam ostatnio ze Elena spi w dzien 2 godziny ZAWSZE, to przestala -
                  teraz juz spi max. tylko godzinkesad
                  • zabuniek abepe 26.10.04, 14:28
                    Ciekawa jest ciagu dalszego,
                    szczegolnie z Wiednia.
                    Czekam niecierpliwie!
                    Elik zawsze kazda podroz niestety jakos odchorowywala.
                  • zabuniek Abepe 26.10.04, 14:30
                    Ciekawa jest ciagu dalszego,
                    szczegolnie z Wiednia.
                    Czekam niecierpliwie!
                    Elik zawsze kazda podroz niestety jakos odchorowywala.

                • barriere Re: o chorobach 26.10.04, 21:27
                  Dziękujemy za miłe przywitanie. Mój syneczek jest alergikiem-na razie
                  pokarmowa, ale straszą astmą. Profilaktycznie od ponad pół roku dostaje
                  Ketotifen. A od 3 miesiecy CropozG -lek uszczelniajacy jelita. Właśnie dziś
                  postanowiłam odstawić to drugie. No i przestawiam sie na homeopatię... - ja,
                  homeopatyczny sceptyk... Na razie leczymy przedłużajacą się infekcje, potem
                  mamy sie zabrać za alergię. Mój skarbek trochę już przeszdł w swoim życiu. Jest
                  cały miesiac wcześniejszy, poleżał parę dni w inkubatorze. Jak miał 5 tygodi -
                  był operowany, ujawniło się zwęzenie odżwirnika. No i jest rehabilitowany,
                  gdzieś tak od stycznia. Ma obniżone napięcie. A wogóle to jest super wesoły i
                  pogodny facet! Jak się nauczę dołączać zdjęcia, to go wam pokażę. Albo może na
                  następnym spotkaniu.
                  asiu-z, pozdrawiam serdecznie
                  uściski dla wszystkich
                  • magda6811 Aneto, towarzyszko w niedoli 27.10.04, 13:38
                    A ja myślałam, że Stefkowe wirusy to sprawa starszego rodzenstwa a tymczasem
                    nie jesteśmy (niestety) wyjątkiem. Aneto, dokładnie to samo przeżywamy. Od
                    połowy września - tydzień antybiotyku, po przerwie tydzień Bactrimu (to na
                    szczęście nie antybiotyk) i teraz Eurespal (oby się na nim skończyło). Od
                    wczoraj temperaura co mnie zaskoczyło, bo wydawało się, że katar (trzeci tej
                    jesieni)właśnie mija. Lekarka stwierdziła "wirusówkę" i kazała czekać aż minie.
                    Czekamy.
                    Aneto, to co pisałaś o Grzesiowej gorączce bardzo przypomina klasyczną
                    trzydniówkę (ciągle przed nami) i może ma gdzieś na pleckach i główce małe
                    centki, które zjawiają się w 4 i 5 dobie? Obejrzyj go. W tej przypadłosci
                    zbijanie gorączki jest rzeczywiście bardzo trudne, ale na szczęście mądra
                    lekarka wiedziała co poradzić.
                    I tak zamiast cieszyć się jesiennym latem i kolorowym światem siedzimy w domu...
                    Pozdrawiamy wszystko nowe i stare mamy, może mroźne dni pokonają fruwajace w
                    powietrzu wirusy, jeśli tak, to ja już wolę mrozy...
                    • gagarin3 Znowu jesiennie... 27.10.04, 22:13
                      Kiedy czytam o chorobach Waszych chłopaków aż mi wstyd, że tak się tą jesienią
                      napawam... Spędzamy z Piotrusiem po kilka godzin na dworze. Trochę jeździmy
                      wózkiem, trochę na piechotę, niespiesznie... A teraz do KAROLKI, Piotruś też
                      miał okres niechęci do wózka i oglądania świata z perspektywy matczynych rąk.
                      Jedyny sposób, aby go w wózku utrzymać to przekupstwo żywieniowe. Zawsze mam ze
                      sobą chrupki kukurydziane, zwykłe herbatniki, obrane i pokrojone jabłka,
                      ewentualnie banany. Dopóki dziecię je, dopóty siedzi spokojnie... Choć ostatnio
                      zdarza mu się to bez wspomagaczy... BYliśmy dzisiaj u lekarza, bo Piotrek dostał
                      paskudnej wysypki w okolicach ust. Myślałam, że to z okazji dolnych czwórek,
                      które jakoś tak bezszelestnie się wykluły (jeszcze dziś pamiętam dwutygodniowy
                      horror z górnymi), ale to już drugi tydzień i nie przechodzi. Pan doktór wink
                      (niepediatra jeno rodzinny) stwierdził, że to "skazowe", zapisał syropki i kazał
                      przeanalizować, czy coś nowego pojawiło się ostatnio w jego diecie. No cóż,
                      jakiś czas temu Paweł podzielił się z pierworodnym "normalnym" ( czyli sklepowym
                      = sterydowym) kurczakiem. Może to ptaszysko mu zaszkodziło... Przy okazji
                      zapytałam pana doktóra o Piotrusiowy brzuch. Tak się składa, że moje dziecię
                      jest dość wątłe, ale brzusio ma bardzo wielkie... MOja koleżanka śmiała się
                      niedawno, że wygląda jak mały Etopczyk, czy inny Somalijczyk, tylko kolor skóry
                      nie ten... Pan doktór posłuchał parystaltyki jelit, stwierdził, że "dość cicho
                      pracują" i skwapliwie wypisał skierowanie do chirurga dziecięcego. Gwoli
                      spokojności... I taka mnie naszła refleksja. Żyję na tym świecie blisko
                      trzydzieści lat. Raz w życiu zażywałam antybiotyk (niestety to było akurat w
                      ciąży) i poza lekarzem rodzinnym, do którego chodziłam po zaświadczenia o stanie
                      zdrowia - potrzebne na studia, czy do pracy, miałam do czynienia tylko z
                      ginekologiem i okulistą. A moje dziecię - niespełna czternastomiesięcze -
                      zaliczyło już czterech pediatrów - neonatologów, internistę, neurologa, dwóch
                      neurochirurgów, dwóch okulistów, tomografię, trzy badania dna oka i teraz
                      jeszcze chirurg... Ale nic to, pójdę, bo szpital, gdzie znajdują się poradnie
                      specjalistyczne mam pod bokiem i w ogóle się nie przejmuję... Pozdrawiam Was,
                      wracajcie do zdrowia. ANETA, czekamy z niecierpliwością na następny odcniek smile
                      MAGDA, odzywaj się częściej, bo tęsknię za Twoją mądrością i spokojem... Szkoda,
                      że warszawskie spotkanie nie doszło do skutku sad
                      • abepe To znowu ja... 27.10.04, 23:56
                        Cześć, tu brunetka wieczorową porą!

                        Dzięki za odzew, życzenia powrotu do zdrowia i zainteresowanie moim „serialem”.
                        Tyle mam do napisania, że starczyło by na kilka odcinków a i tak połowy zapomnę.
                        Magdo – niestety to nie trzydniówka, bo już ją G przeszedł, mało standardowo,
                        bo gorączka nie należała do najwyższych ale za to wysypka była, że hej. To
                        także nie trzydniówka, bo gorączka ciągnęła się z 1,5 tygodnia. Zaczęło się
                        bowiem już w Wiedniu.
                        Być może tak jak Elena odchorowywał podróż ale bardziej prawdopodobne, że
                        osłabiony niedawno przebytym zapaleniem oskrzeli w zimnym klimacie złapał
                        jakiegoś austriackiego wirusa. Zwłaszcza, że moja ciężarna wiedeńska
                        przyjaciółka mocno kichała i smarkała.

                        Wiedeń, cóż przywitał nas niespodziewanie niekorzystną pogodą, aż się wszyscy
                        dziwili, że tak zimno i wietrznie. Grześ jeździł z nami w pożyczonym od kolegi
                        Noa wózku i dzielnie się trzymał opatulony po uszy. Niestety już czwartego dnia
                        zaczął marudzić i okazało się, że ma gorączkę. Spędziliśmy dwa dni siedząc w
                        domu i kurując małego paracetamolem, witaminą C, czosnkiem i innymi naturalnymi
                        specyfikami. Zaczęło mi być trochę żal takiego pobytu w Wiedniu, więc
                        zaproponowałam mężowi, że będziemy wychodzić na zmianę. Ja przed południem a on
                        po. Spędziłam więc kilka dni włócząc się samotnie lub z moją wiedeńską Magdą po
                        ulubionych miejscach. Trzeba przyznać, że ten pobyt w Wiedniu był bardzo różny
                        od wcześniejszych – właściwie nie odwiedziliśmy żadnego muzeum ani galerii. Nie
                        chciało mi się bez męża. Mąż prawie nie wychodził. Cieszył się, że może spędzać
                        czas z synkiem. Właściwie więc, poza chorobą Grzesia wyjazd był udany – ja
                        miałam dużo czasu tylko dla siebie (wychodziłam z domu, wsiadałam do tramwaju
                        albo metra i z mapa w ręku wędrowałam kilka godzin), Kuba był szczęśliwy nosząc
                        małego na rękach i bawiąc się z nim. Trzeba przyznać, że Kuba trochę G
                        rozpuścił – gdy biedaczek budził się w nocy tatuś kładł go sobie na piersi i
                        tak przytuleni spali. Dobrze im było razem. A wieczory spędzaliśmy rodzinnie
                        albo jeszcze z przyjaciółmi.

                        Magda zabrała mnie na spotkanie grupy 7 matek z dziećmi. To taka grupka, która
                        spotyka się już od dwóch lat (wszystkie dzieci mają około 2,5 roku). Spotkania
                        są zorganizowane i prowadzone według metody Emmi Pikler (słyszała któraś z Was
                        o tym, może Karolka?). Podobały mi się, bo są zgodne z moją teorią
                        towarzyszenia dziecku w rozwoju. Metoda zakłada, że dziecko nie potrzebuje
                        specjalnej pomocy do rozwijania się, potrzebuje odpowiedniego otoczenia ale
                        rodzic daje mu możliwość samodzielnego odkrywania i uczenia się przez tą
                        samodzielność. Zajęcia polegają na tym, że w specjalnie przygotowanym pokoju,
                        wyposażonym w różnorodne sprzęty i zabawki (które zmieniają się wraz z wiekiem)
                        dzieci bawią się pod opieką matek i opiekunki-pedagoga ale bez ich wtrącania
                        się w zabawę. Zadaniem matek jest obserwowanie swojego dziecka (żeby wykluczyć
                        rozmowy między matkami siedzą w pewnym oddaleniu od siebie) i włączanie się do
                        zabawy tylko na prośbę dziecka lub w przypadku zagrożenia. Raz na miesiąc
                        odbywa się „wywiadówka”, podczas której matki dzielą się swoimi
                        spostrzeżeniami, problemami. Grześ wmieszał się w tłum i wyglądał trochę
                        śmiesznie (takie bardzo jednak jeszcze nieporadne baby wśród dobrze już sobie
                        radzących dwulatków). To komuś wrzucił szyszkę do koszyka, to zabrał piłkę albo
                        próbował się wspinać na równoważnię. Musiałam interweniować nieco częściej niż
                        inne matki, bo jednak sprzęty były przeznaczone dla starszych nieco dzieci.
                        Spotkanie to dało mi do myślenia. Przestałam sobie zarzucać brak dydaktyzmu.
                        Myślę, że lepiej (choć pewnie trudniej) jest zaczekać aż dziecko samo zbuduje
                        wieżę niż je usilnie tego uczyć. Sztuka polega na tym jak zorganizować dziecku
                        przestrzeń aby samo zdobywało doświadczenia. Oczywiście nie można też
                        przeginać – dziecko nie zacznie mówić jeśli do niego nie mówimy albo nie
                        zacznie rysować, jeśli nie zobaczy jak to się robi ale jest wiele czynności,
                        których odkrycie może być większa frajdą niż zrobienie tak jak rodzice.
                        Co Wy na to???????

                        Wycieczka do Wiednia i to, co się tam działo i co zobaczyłam skłoniło mnie do
                        przemyśleń na różne tematy.
                        Po pierwsze myślę, że kończą się czasy, gdy dziecko można było zapakować i
                        wziąć, gdzie się chce. Grześ jeszcze dał się zapakować do wózka, choć jak
                        chcieliśmy, żeby trochę się poruszał na własnych nogach zawsze próbował ruszać
                        nie tam gdzie my. Nie było najgorzej. Ale jak widziałam , co wyprawia dwulatek
                        Noa to uważałam Grzesia za super grzecznego. Jak zaproponowałam Magdzie,
                        żebyśmy się w następne wakacje spotkali w Krakowie (im bliżej niż nam) zaśmiała
                        się – z dziećmi? wakacje w mieście? Tak , tak, przyszłe wakacje należy spędzić
                        na łonie natury i nie czyniąc wcześniej planów, gdzie i kiedy chce się coś
                        robić. Wiadomo, że będzie tak jak dziecko pozwoli. Z Waszych postów też to
                        wynika : (

                        Poza tym po obserwacji dwóch mieszkań z małymi dziećmi postanowiliśmy dokonać
                        małych udogodnień w otoczeniu Grzesia. Świetnie bawił się zabawkowym zestawem
                        garnuszków i różnych kuchennych pierdółek – zdejmował, przestawiał z półeczki
                        na półeczkę, przekładał. Postanowiliśmy w jego pokoju (w który wkrótce zmieni
                        się nasza sypialnia) zorganizować mu taki kącik – półeczki, wieszaczki,
                        haczyki, kubeczki, inne rzeczy do wieszania i stawiania.
                        W łazience fajnie mieć mały taboret, na którym dziecko może stać podczas mycia
                        rąk, zębów, niech się widzi w lustrze.
                        W pokoju, w którym się bawi można urządzić kącik „odpoczynkowy” – rozłożony w
                        kącie na podłodze materac albo pled, z poduszkami, do przewalania się i gdzie
                        dziecko może się położyć, gdy chce odpocząć. Super sprawdziło się, gdy Grześ
                        miał temperaturę. W łóżeczku by nie wytrzymał a na swoim legowisku siedział pod
                        kocykiem i się bawił, gdy miał kryzys, spał tam i wstawał bez wołania mnie,
                        żeby go wypuścić.

                        No tak, zaczynają mi się kleić oczy a miałam jeszcze wtrącić się do ciekawych
                        dyskusji, które się tu odbyły jak mnie nie było i poodpisywać na różne posty.
                        Wygląda na to, że będzie kolejny odcinek. HAHA, czuje się, jakbym bloga pisała.

                        Napiszę Wam jeszcze, że Grzesiowa temperatura jest już zupełnie normalna, więc
                        wkrótce i dla nas ta jesień będzie piękna (lasy dookoła takie kolorowe). Od
                        kiedy stanął na nogi (tzn. lepiej się poczuł) mały naprawdę stanął na nogi
                        (tzn. chodzi jak szalony królik Duracel). Zwłaszcza, że tata dokończył
                        zabezpieczenie przed upadkiem ze schodów (piękna dwuskrzydłowa brama, chyba ją
                        sfotografuję i Wam pokażę) i Grześ może bez kontroli mamy maszerować po cały
                        mieszkaniu (jak mróweczka ciągle mi cos przenosi). Uwstecznił się całkiem z
                        mową (nic do rzeczy nie mówi), choć zadziwia zrozumieniem i ilością zadawanych
                        przy pomocy „E?” i palca wskazującego pytań. W Wiedniu odstawił się od piersi.
                        Trochę mi żal ale mogę teraz brać leki przeciwko migrenie, wyleczyć nadżerkę,
                        no i chyba wreszcie zastosować jakąś sensowna antykoncepcję.

                        Uff, to na razie.

                        Pozdrawiam serdecznie „stare” i nowe, zdrowe i chore mamy i maluchy.
                  • asia_z powitanie i inne :) 29.10.04, 11:24
                    hej, barriere, ale milo ze sie tu pojawilas smile wrzuc koniecznie zdjecia
                    malucha, bo jest przeslicznym facetem smile)

                    oj, dziewczyny, cos kiepsko te nasze spotkania ostatnio wypadaja.. nie dajmy
                    sie moze, co? proponuje nastepny termin: niedziela, 28 listopada, godz. 13
                    pod/za chopinem smile - to tak apropos pomyslu magdy, zeby to byla stala data, np.
                    ostatnia niedziela miesiaca, o smile
                    a jesli jednak ktos sie teraz pojawil - dajcie znac, jak bylo smile

                    i jeszcze statystyka - Krzys wazy 10,8 kg i ma 78 cm. 6 zebow u gory i prawie
                    cztery na dole (na dole jedynki i czworki, niezly zestaw smile). mowi: mama, baba,
                    dada, am (nadal najukochansze slowo malego zarłoka smile), fu, si, nadal nie
                    chodzi wiecej niz dwa kroki - tzn. na dluzsze dystanse przestawia sie na
                    czworaka smile

                    pozdrawiam cieplutko,
                    a.
    • blaneczka007 Ponownie coś o starszym synku... 28.10.04, 00:13
      Cześć Mamuśki,
      Zacznę od tego, że przed chwilą miałam pięknie napisanego posta do was, ale
      niestety niechcący go skasowałam...

      Ale miało być o Dawidzie...
      Mój mąż już za parę dni wraca do domu. Dawid za nim bardzo tęskni i szaleje z
      radości, że już niedługo się zobaczą.

      Wczoraj pozwoliłam mu wysłać SMSy przez internet prosto do Tatusia. Sama
      wszystko nastawiłam, a Dawid wpisał tylko treść:

      CIESZEM SIĘ ŻE WRACASZ ZA 6 DNI TATUŚU HURA. tojia napisałem sam. DAWID

      KOHAM CIE W MOJIM SERDUSZKU TATUŚU

      DOBRANOC ŻYDZE CI ŻEBY CI SIĘ BŻSNIŁY ANIOŁKI

      pa

      Dzisiaj wieczorem miałamwłączony komputer w czasie jak robiłam kolacje. Kiedy
      położyłam dzieciaczkispać sprawdzałam SMSy które wysłałam dzisiaj do męża.
      Patrzę ... a tu jakieś nie moje SMSy. Po sposobie pisania nie trzeba być
      detektywem, żeby się nie kapnąć, że to Dawid powysyłał sam wiadomości do
      tatusia:

      dobranoc życze ci wesołYH SNUF

      PAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPA DOBRANOC DAWID
      PAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPAPA

      Ale się uśmiałam jak to czytałam (ta ortografia...)
      Skubaniec, wczoraj przypatrzył sie jak ja to robię i dzisiaj sam, potajemnie
      powysyłał SMSy. I nawet wiedział jakie hasło wpisać (na telefon IDEI).

      Pozdrawiam. Blanka gg 9520031
    • blaneczka007 Jeszcze choróbskach... 28.10.04, 00:35
      I nas trapią infekcje kataralne...
      Dzisiaj byłam z Danielkiem u lekarza. Na szczęście to nic powaznego. Pani
      doktor przepisała mu wapno, krople do nosa i podwójną dawkę cebionu. Bardziej
      jednak skupiła się na Danielkowej pamiątce z poniedziałkowego spotkania z
      szafką czyli okropną śliwką pod okiem. Zapytała co to jest. Wyjaśniłam jak do
      tego doszło i pani doktor spojrzała na nas już w innym świetle, nie jak na
      jakąś patologiczną rodzinkę. Powiedziała, że w tym wieku to się często zdarza i
      na przyszłość przepisała maść z arniki.

      Podczas poprzedniej wizyty Danielek miał akurat oparzoną górną wargę. a było to
      tak... kiedy smażyłam skwarki na patelni Daniel podrzedł do mnie, ale na
      odległość jakiegoś metra. Jednak to nie było przeszkodą dla jednej,
      przebrzydłej skwary, która wyskoczyła z patelni i spoczęła centralnie nad
      usteczkami Danielka. Szybko zdjęłam mu to paskudztwo, ale ślad pozostał.
      Kiedy poszliśmy do pani doktor ona od razu zauważyła rankę. Zapytała od czego
      to jest. Powiedziałam, że od skwarki. Spojrzała na mnie mocno zdziwiona - od
      czego? Pewnie myślała, że karmiłam takie małe, alergiczne dziecko skwarkami,
      ale sprostowałam wszystko wyjaśniając jak to było...

      Jednak to zaczyna wyglądać na jakąś patologię... Najpierw matka przypala
      dziecko papierosem (na szczęście nie pale), a później mu oko podbija...

      Pozdrawiam serdecznie. Blanka gg 9520031
      www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
    • katarzynka25 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.10.04, 21:17
      Teraz i ja sie dołaczam razem z moja już 13 miesięczną dziewczynką. Pozdrawiam
      wszystkie wrześniowe mamusie, ich szkabinki i nie tylko
      • blaneczka007 Witaj katarzynka25 29.10.04, 21:41
        Cieszę się że dołączyłaś do forum Wrześniówek i Wrześniaczków, tym bardziej, że
        w końcu będzie jeszcze jedna dzidzia z 24.09.2003. - jak mój Misiek. Amelka To
        ładne imię i dziewczynka też jest śliczna. Ciekawa jestem o której godzinie
        urodziła się Twoja Niunia? Danielek o 2.55. Pozdrawiam.

        Blanka gg 9520031

        www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
        lilypie.com/baby2/030924/1/7/0/+1/.png
        • ela-c Re: Witaj katarzynka25 01.11.04, 22:02
          Cześć dziewczyny,
          mam problem natury technicznej a w zasadzie dwa:
          -jak zacząć własny temat pod tematem: wrzesień 2003 już jest, bo pod "z życia
          rówiesników" wiem jak zrobnić ale później to tylko wiem jak dac odpowiedź a nie
          umiem utworzyc nowego.
          -jak podciągnąć zdjęcia. Też chciałabym pokazać Wam moją Monisię smile))))
          Pozdrawiam, pa!
          • katarzynka25 Re: ela-c 02.11.04, 13:54
            Cze
            Jak chcesz utorzyć nowy wątek to musisz wyjść na początek i tam jest dodaj nowy
            zdaje się wątek a jeżeli chodzi o zdjęcia to wejdź na forum zobaczcie i tam
            jest instrukcja jak to wszystko robić
            Powodzenia
        • katarzynka25 Re: Witaj blaneczka007 02.11.04, 13:50
          Jak to miło że ktos odpowiedziała do mnie bezpośrednio. Śliczny synek z tego
          twojego małego mężczyzny. Moja niunia jest młodsza od twojego Misia bo urodziła
          się o 19.20 (mąż twierdzi że o 19.12)i niejst takim bardzo wczesnym
          wcześniakiem bo przywołano ją na świat dwa tygodnie przed terminem czyli niby w
          wszystko OKi. A Twój duzo wczesniej pojawił się na świecie?
          Całuski
          • blaneczka007 Re: Witaj blaneczka007 02.11.04, 14:13
            Cześć Katarzynko 25, mój facecik spóznił się o całe 8 dni. miał urodzić się 16
            września i być zodiakalną panienką. Bardzo zależało mi, zeby urodził się w
            terminie (albo nawet przed), bo mój mąż miał niebawem wyjechać, a chcieliśmy
            razem rodzić. Na szczeście małżonek był przy porodzie. Zdążył nas jeszcze
            odebrać ze szpitala i wypłynał na 3 miesiące. Najważniejsze, ze był przy
            narodzinach synka (tak, jak przy pierwszym dziecku). Pozdrawiam. Blanka

            nr gg 9520031
            • katarzynka25 Re: Witaj blaneczka007 03.11.04, 12:52
              Aha czyli twój misio okazal się leniuszkiem.
              Pewnie przekomarował w brzuniu termin wyskoczenia na swiat.
              No i jesteś dzielna że umiałaś zaopiekowac się sama dwójką maluszków bo moja
              Amelcia okazała sie straszną krzykaczką, na ale doskwierały jej te paskudne
              kolki. Gdyby nie mąż to niewiem jakbym funkcjonowała.
              Pozdrowienia
              • abepe Trochę przemysleń na kilka tematów (oj, długo) 03.11.04, 14:07
                Hej, oto moje przemyślenia:

                SZCZEPIENIA – szczepię Grzesia jak kazali, jakoś się nad tym nie zastanawiam.
                Faktycznie bardziej problemowe jest szczepienie lub nie dziewczynek ze względu
                na ich przyszłe ciąże (super już myśleć o byciu babcią, co?). Wydaje mi się, że
                obojętnie czy się chorowało czy szczepiło najlepiej przed ciążą sprawdzić stan
                swojej odporności testami. Bo np. może być tak, że mimo przebycia lub
                zaszczepienia odporność jest niska. Tak jak Magda zachorowała, mimo
                szczepienia – fakt, że przeszła ospę mało dolegliwie, był dla Niej niewątpliwie
                luksusem ale gdyby była w ciąży – dziecku byłoby obojętnie jak czuje się mama,
                ono i tak by wirusa dostało. Na szczęście mogłoby się to skończyc na strachu
                jak u Blanki. Jeśli testy wykażą niską odporność – należy unikać wszystkich
                niebezpiecznych sytuacji. Jestem mądra teraz a sama zrobiłam testy już będąc w
                ciąży. I paradoksalnie wyszło to na dobre Grzesiowi. Bo gdybym je zrobiła
                wcześniej (planowałam ale zwlekałam, bo wydawało mi się, że pewnie tak szybko
                nie zajdę) i gdybym wcześniej dowiedziała się, że mam wirusa cytomegalii,
                odłożyłabym ciążę o kilka miesięcy i zamiast wrześniowego 2003 Grzesia byłby
                Grześ 2004. Pewnie nieco inny niż ten. A może Agatka? A tak – po miesiącu już
                cytomegalii nie było. Grześ miał szczęście, że to była końcówka zachorowania. A
                choruje się 1,5 roku od zarażenia, bezobjawowo zupełnie. Przez parę tygodni
                żyłam w strasznym stresie, oskarżałam się, płakałam po nocach, w pracy
                przyglądałam się moim małym pacjentom po cytomegalii. Postanowiłam być dzielna –
                pomyślałam, że moja praca polega też na wspieraniu rodziców moich pacjentów,
                i dlatego nie mogę marzyć, że moje dziecko będzie zdrowe, to jakbym zaprzeczała
                własnej pracy. Oczywiście ta dzielność była pozorna – kto chce mieć
                niepełnosprawne dziecko? Każdy marzy o zdrowym. Jeśli pojawia się chore – kocha
                się je mocno i zupełnie tak samo jak zdrowe. Ale marzenie o zdrowym pozostaje.
                I nadzieja. Dlatego nigdy nie zrobiłabym badań prenatalnych. Gdyby się okazało,
                że jest coś nie tak - nie pozbyłabym się ciąży. A cierpienie do końca ciąży i
                oczekiwanie, że będzie chore musi być okropne. Wolałabym przeżyć szok po
                porodzie niż „przygotowywać” się przez kilka miesięcy. A lekarskie diagnozy
                zawsze brzmią tak przerażająco lodowato.
                Na szczęście trafiłam na swojego lekarza-anioła-specjalistę od „takich” chorób.
                Wyjaśnił mi, że prawdopodobieństwo zarażenia dziecka w końcówce mojego
                zachorowania jest bardzo niskie. Najprawdopodobniej, gdyby się zaraziło –
                poroniłabym. A moje dziecko żyło! Dla pana doktora i comiesięcznych spotkań z
                nim regularnie jeździłam do Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej na
                badanie krwi.
                Właśnie – kochane mamy, czy zauważyłyście, że wśród naszych wrześniaków nie ma
                żadnego z jakimkolwiek poważniejszym problemem. Dlaczego ich mamy tu nie
                zaglądają? One mają swoje prywatne forum „chore dziecko, strata dziecka”. Cóżby
                tu robiły? My ciągle się chwalimy – moje już siedzi, chodzi, mówi. Myślę czasem
                o moich pacjentach, niektóre dzieciaki są kilka razy starsze od Grzesia a nie
                potrafią połowy tego co on. Pamiętajmy o ich rodzicach. Kiedyś w „Dziecku” był
                apel matki – „nie odsuwajcie się od nas, gdy spotykacie nas w parku!
                Rozmawiajcie z nami.”
                Wracając do szczepień – myślę, że warto zrobić przed ciążą badania i jeśli
                odporność jest niska – uważać. Przed cytomegalią bronimy się myjąc ręce ciepłą
                wodą przed każdym posiłkiem (żadnego pojadania na ulicy), unikając kontaktu z
                cudzą krwią, śliną, moczem (ja w pracy często bywam zasmarkana i ośliniona,
                trudno było nagle zacząć się odsuwać), przed toksoplazmozą – unikając surowego
                mięsa, zwierzęcych odchodów, przed ospą, różyczką, itd. – wiadomo – unikając
                chorych (niestety nie zawsze się da).

                Ela – nie wiem, czy Cię to pocieszy ale ja osobiście zaczęłam chodzić
                samodzielnie bliżej 1,5 roku niż 1 roku (nie pamiętają kiedy dokładnie). A mam
                wrażenie, że jakoś sobie w życiu radzę : ) Na dodatek zostałam, jak to ujęła
                Marta, jedną z tych bab, co to skrobią w kajeciku na temat cudzych dzieci.
                : ))))))))) Co do rozpoczynania swojego tematu na naszym wątku – ja wchodzę na
                ostatni post, klikam „odpowiedz” a potem kasuję obecny temat i wpisuje swój.

                Wyrzucanie jedzenia – ja niestety jak wyrzucałam cos po Grzesiu to tez
                cierpiałam z powodu afrykańskich głodujących dzieci. I zamiast wyrzucać
                zaczęłam to zjadać, haha. Teraz już wiem, czego nie rusza (ostatnio kaszek i
                niestety jogurtów, jedynie Danonek u dziadków, bo ja nie daję bo czytałam, że
                świństwo) i nie przygotowuję. Nie będę pisać ile G je, bo przez choroby bywa
                różnie. Ostatnio (tfu tfu) nie jest najgorzej.

                Picie wody, mleka – wodę G pije przegotowaną ( w Wejherowie niezła a dodatkowo
                mamy na rurach filtr), ewentualnie Żywca. Mleka G nie wypija zbyt wiele – rano
                200 nestle junior a kaszek nie chce. Zastanawiam się ile dziecko może zjadać
                przetworów mlecznych, bo są przecież z normalnego, nie modyfikowanego mleka.
                Moja wiedeńska przyjaciółka kupuje swojemu dziecku, które pije dużo mleka
                specjalne mleko ryżowe w sklepach ze zdrową żywnością. Tego jej bardzo
                zazdroszczę – w każdej głupiej, taniej Billi można kupić żywność z gospodarstw
                ekologicznych. Wcale nie bardzo dużo drożej niż normalną. Ona w ogóle ma
                luksus, bo jej teściowie mają ekologiczną farmę i co tydzień odbiera dostawę
                smacznego i zdrowego żarcia za darmochę!!!!!!!!!

                Bóle pleców - Karolka – trzymam kciuki za wytrzymałość podczas Domiczynych
                awantur na spacerach. Ja jeszcze nie wychodziłam odkąd Grześ zaczął naprawdę
                chodzić ale już spodziewam się problemów. A plecy bolą mnie jakoś dziwnie –
                ciągnie i piecze. Ostatnio dużo trzeba było małego nosić jak miał gorączkę.
                Zastanawiam się nad masażami u męża koleżanki-rehabilitanta (dostalam jej
                pozwolenie). Tyle, że ja chyba nie lubię jak mnie obcy facet międli sad

                Wiola – co do wzrostu to zauważyłam , że dziewczynki generalnie są większe (nie
                wiem skąd te normy centylowe). Chyba, że wydaje mi się tak, bo i G do
                wielkoludów nie należy (nie wiem ile teraz, jak był mierzony na roczek miał 76
                cm)

                U nas przyjął się ostatnio zwyczaj, że G budzi się przed7, dostaje ciepłe mleko
                w niekapku i zasypia dalej na 1,5 – 2 godziny! Niesamowite – cyckowanie o tej
                porze nie dawało takiego efektu. Ale czasem jeszcze się rozrzewniam jak myślę
                jak było miło jeszcze 3 tygodni temu przytulać łobuza do piersi.

                U nas ze zdrowiem ciągle na bakier. Walczyłam z G dwa dni o woreczek moczu
                nieskutecznie w zeszłym tygodniu. A dziś udało się uzyskać nawet dwie porcje –
                jedna do badania ogólnego, druga na posiew. G do niedzieli był na antybiotyku.
                Po zakończeniu kuracji skoczyła mu temperatura do 39 stopni. Przestraszona
                wreszcie odebrałam wyniki badania krwi z zeszłego tygodnia i skonsultowałam się
                z naszą lekarką. Wyniki były nieciekawe (OB 80, anemia). Uparłam się, żeby nie
                włączać znowu antybiotyku bez dokładnych badań. Powtórzyliśmy więc dziś badanie
                krwi, dodatkowo żelazo, Rtg klatki piersiowej. No i ten mocz. Brak innych
                objawów może wskazywać, że cholerstwo tam siedzi. Na razie nastąpiło cudowne
                ozdrowienie. Młody dziś ma świetny humor (wczoraj było strasznie). Temperatura
                normalna. A może to zęby?

                A tu nam przepada taka fajna jesień. Trzeci tydzień w domu!!!!!! A jeszcze
                koleżanka Magda dobija nas marnością nad marnościami! W radiowej dwójce,
                oczywiście.

                Witaj Paulko, gdzie mieszkasz w pięknej i spokojnej Austrii? Jak już
                przebrnęłaś przez te blisko 2 tysiące postów, to odzywaj się częściej!

                Witam tez Katarzynkę – tez mam dużo podziwu dla Blanki za samodzielna opiekę
                nad
                • abepe Re: Trochę przemysleń...obcięta koncówka 03.11.04, 14:10

                  Witam tez Katarzynkę – tez mam dużo podziwu dla Blanki za samodzielna opiekę
                  nad dwojgiem dzieci. Przez pierwsze miesiące przy Grzesiu raczej nic nie była w
                  stanie zrobić. Bez męża zginęlibyśmy z głodu i brudu.

                  papa
                  • katarzynka25 Re: Trochę przemysleń...obcięta koncówka 03.11.04, 21:11
                    Reczywiście dużo przemyśleń abepe ale falnie było poczytać. Piszesz o dzieciach
                    niełnosprawnych a ja właśnie ze swoją Amelką stoiy a właściwie stałyśmy przed
                    tym olbrzymim problemem. I to właśnie na forum dzieci zdrowych nawiązałam
                    kontakt z mamami które mają ten sam "problem". Moja niunia urodziła się z
                    malutką główką która za cholerę nie chce się zmieścić na tej przeklętej siatce
                    centylowej. agnoza małogłowie i nic inego, ale teraz mała chodzi i rozwija się
                    prawidłowo więc (choć jednak czekam na wyniki badań genetycznych)wszystko
                    wydaje się być OKi. Także reasumując taka jej uroda i już, lepisząc to chciała
                    tylko stwierdić że być może są mamy dzici niedokońca sprawnych tylko poprostu
                    tratują swoje maluch jak dzieci zdowe i nie rozpisują się na temat ich zdrówka.
                    Kończę bo coś ni szwankuje klawiatura i zachwilę sama niebędę wiedziała co
                    napisałam, Buziaczki dla wszystkich. Pa
                    • jasko_mama Re: Trochę przemysleń... 03.11.04, 22:46
                      Hej!
                      Witam Was wzystkich jesiennie, a właściwie już zimowo... Brr jak ja nie cierpię
                      zimna!!!!

                      Właśnie miałam Cie zapytać Aneta, czy Grzes po cycku zaakceptował jakieś mleko,
                      ale już napisałaś. Wyglada na to, ze tylko Amanda opiera sie nadal przed
                      wszelkimi substytutami mleka smile W sumie stwierdziłam, że pokarmię ją jeszcze
                      przez zimę, z nadzieją, że dzięki temu unikniemy jakiś strasznych infekcji.
                      Narazie odpukać, poza niewielkim katarkiem trzymamy się nieżle i zauważam, że
                      jak Mała zaczyna chorowac to ja natychmiast też czuję ból gardła i zaczyna się
                      produkcja przeciwciała. Ona staje na nogi nastepnego dnia, a ja męczę sie kilka
                      dni z zapchanym gardłem. Może sobie to wmówiłam, ale jakos tak skutkuje i to
                      najważniejsze. Udało nam się dojść do dwóch karmień dziennie o przyzwoitych
                      porach: przed snem o 21.30 i po wstaniu o 7.30, a poza tym cała noc przespana!
                      To niewiarygodne, jakoś tak nagle przyszło, córcia dojrzała?, albo po prostu
                      doszła do wniosku, że nie ma po co budzić się w nocy i ryczec przez 15 min, bo
                      i tak niczego nie wskóra smile

                      Oj tak Aneta ja często mysle o tym jakie szczęście nas spotkało, że mamy zdrowe
                      dziecko... I myslę o tych biednych chorych dzieciaczkach i ich rodzicach ile
                      maja trosk, jacy sa dzielni... W wakacje poznałam nad jeziorem mamę z synkiem z
                      zespołem Downa, sympatyczny chłopaczek, bardzo lubił się bawić z Amandą. Ona
                      opowiadała mi trochę o jego chorobie, trudnym godzeniu sie z tym faktem (cztery
                      lata!), depresji, ale i radościach z małych osiagnięć Krzysia, o tym, że
                      poszedł do szkoły i... dużo dużo innych rzeczy. Tak naprawdę to jest dużo
                      normalniejsze niż nam się wydaje, ale jedna bardz trudne, szczególnie w naszej
                      polskiej rzeczywistości.

                      Witam wszystkie nowe wrzesniowe mamy, fajnie, że piszecie bo „stare”
                      wrzesniówki ostatnio się zaniedbują!...

                      pozdrawiam Basia

                      P.S. Mąż mi ostatnio przypomniał, że za niecałe dwa miesiące nasza 10ta
                      rocznica ślubu!!! Szok!!! Może macie jakieś pomysły na uczczenie tego święta,
                      tudzież na niespodziankę dla mężusia??? B.

                      • abepe Re: Trochę przemysleń... 04.11.04, 10:07
                        Hej dziewczyny!
                        Katarzynko - ależ ja uważam, że forum generalnie jest świetnym miejscem na
                        wymianę trudnych doświadczeń, różnych informacji, na pocieszanie się i
                        wspieranie, zawieranie znajomości. Myślę tylko, że takie wątki jak nasz nie są
                        dobrym miejscem dla mam dzieci naprawdę opóźnionych w rozwoju. Bo jak mają się
                        tu odnaleźć, gdy my dyskutujemy o pierwszych krokach a ich dzieci- rówieśnicy
                        naszych - jeszcze nie podnoszą główki. Zamiast wsparcia – dół. Może
                        przesadziłam, że dla nich jest tylko forum „chore dziecko, strata dziecka” ale
                        pamiętam jak zajrzałam tam świeżo po tym jak powstało – mamy właśnie rozmawiały
                        o tym, że brakuje czegoś dla nich. Mówię tu o matkach dzieci niepełnosprawnych.
                        Przecież Twoja córeczka, mimo podejrzenia zespołu genetycznego, rozwija się
                        prawidłowo. I chwała Bogu. Na naszym wątku często poruszamy temat chorób.
                        Zobacz – to Piotrusiowi coś lekarze wmawiają (niesłusznie najwyraźniej, bo to
                        nasz prymus) to Gucio cały czas rehabilitowany (i skutecznie). Ale każde z
                        naszych dzieci robi postępy. Pisząc o dzieciach niepełnosprawnych miałam na
                        myśli te, które postępów nie robią.

                        Basiu – pokarm małą jeszcze trochę. Grześ zaczął chorować, gdy zredukowałam
                        liczbę karmień. Może to przypadek a może nie. Przez cały rok byliśmy zdrowi
                        oboje całkowicie. Teraz ja dalej zdrowa a on cały czas podejrzany.

                        Odebraliśmy wczoraj wyniki powtórzonych badań krwi oraz moczu. Poziom żelaza
                        niski więc anemia się potwierdziła. OB dalej wysokie (70), bardzo wzrosły
                        leukocyty, co wskazuje na stan zapalny. Paradoksalnie – G wygląda na zupełnie
                        zdrowe dziecko, poza drobniutkim katarkiem. Rozmawiałam przez telefon z naszą
                        lekarką i była zaniepokojona. Zadzwoniła jeszcze do nas, żeby dopytać, czy na
                        pewno ma apetyt (a ma) i czy aby nie ma na skórze jakichś zmian ropnych (nie
                        ma). Nie zgodziłam się na antybiotyk zanim nie odbierzemy dziś wyników posiewu
                        moczu i Rtg klatki piersiowej. Stwierdziła, że jeśli to nie będzie zapalenie
                        płuc to nie wie co. Mam nadzieję, że to nie zapalenie płuc ale może lepiej to
                        niż niepewność. Bo co, znowu ładować antybiotyk bez diagnozy? Ojojoj.

                        Pozdrawiam
                        • gagarin3 Re: Trochę przemysleń... 04.11.04, 10:38
                          Witajcie Kochane Mamy. Ja tak na szybko, bo przede mną bardzo przyjemny dzień.
                          Teściowa zajmuje się Piotrusiem, a ja do fryzjera, kosmetyczki i wieczorem do
                          teatru ze... szwagrem. Paweł niestety woli iść do kina... Na szczęście jego brat
                          jest z zupełnie innej gliny. KASIU witaj u nas!!! My się już trochę znamy -
                          wymieniałyśmy kiedyś maile na temat naszych dzieciaczków i bardzo się cieszę, że
                          u Was wszystko w porządku. Piotruś też ma małą głowę i ledwo się mieści w siatce
                          centylowej - od wielu miesięcy jest na 10. centylu (obecnie główka mierzy 46,5),
                          ale dałam sobie spokój z zamartwianiem. Szczególnie, że nie mam żadnych
                          zastrzeżeń do jego rozwoju. Policzyłam ostatnio i wyszło, że mówi już około
                          dwudziestu słów (łącznie z dźwiękonaśladowczmi, rzecz jasna), więc jak na
                          czternastomiesięczniaka całkiem nieźle. BASIU, nic mi nie przychodzi do głowy,
                          ale będę myśleć intensywnie. Dziesiąta rocznica musi być obchodzona z hukiem smile
                          BLANKA ja też Cię podziwiam i wszystkie żony tych, co na morzu... Już uciekam,
                          bo mi wizyta przepadnie... Pozdrawiam serdecznie.
                          • ewa237 Re: Trochę przemysleń.i pierwsze samodzielne kroki 04.11.04, 12:02
                            Czesc Mamuśki,

                            Ja też tak na chwilę bo pisze z pracy.
                            My też od poniedziałku jesteśmy na antybiotyku (KLACID). Mój mały Okaz Zdrowia
                            w końcu się poddał chorobie i przechodzi I-sze zapalenie oskrzeli. Na szczęście
                            jest chyba już lepiej. Jutro idziemy do kontroli to się okaże. Maciejka ogólnie
                            czuje się nieźle, nie ma gorączki tylko ten zapchany nosek i trudności w
                            oddychaniu psuły mu samopoczucie.
                            Mimo choroby wczoraj zaczął samodzielnie stawiać pierwsze kroki.
                            Mój wczorajszy powrót z pracy do domu był BARDZO SZCZĘŚLIWY. Wchodze do
                            przedpokoju, słysze odgłosy nieporadnego tuptania i za sekundę w moim polu
                            widzenia wyłania się idąca w moim kierunku Maciejka. To była kolejna wzruszająca
                            chwila macierzyństwa. Dla takich chwil warto niedosypiać w nocy.
                            Też bardzo często dziękuję Bogu, że mam zdrowe dziecko, zwłaszcza wtedy kiedy
                            jestem zmęczona i niewyspana. Wtedy natychmiast moje akumulatorki się doładowują.
                            Oj Agnieszka, bardzo Ci zazdroszcze tego wypadu do teatru. Ja zaczynam o tym
                            coraz częściej marzyć. Nawet nawiązałam kontakt ze studentką pedagogiki, która
                            wieczorami opiekuje się maluchami gdy rodzice mają wychodne. Może niedługo uda
                            nam się wyjść wieczorem na 3 , 4 godzinki.

                            Basiu, 10 rocznica to niezły jubel. Przypominam sobie jak moja koleżanka
                            obchodziła taką rocznice. Jej małżonek zafundował jej i sobie oczywiście
                            10-dniowy wypad do Tunezji z licznymi atrakcjami. Pamiętam jeszcze jej opowieści
                            i wrażenia z rajdu Safari.
                            To nie jest moja propozycja tylko wspominki ale może...

                            Aneta, Magda i pozotsałe zatroskane mamy - trzymam kciuki za szybki powrót do
                            zdrowia Waszych pociech. Może jak pogoda zrobi się bardziej zimowa to będzie
                            mniej tych paskudnych wirusów w powietrzu.

                            Pozdrawiam cieplutko

                            Ewa & Maciuś (25/09/2003)
                            • katarzynka25 Re: Trochę przemysleń.i pierwsze samodzielne krok 04.11.04, 14:08
                              To znowu ja.
                              Jak to dobrze że trafiłam w końcu do was.
                              Miło jest pocztać tak sobie, jak młoda śpi. No i macie rację co do tych
                              dzieciaków niedokońca sprawnych i ich mam.Tam gdzieś naprawdę odnajdują swoje
                              bratnie dusze. Ale dość już, ja też zastanawiałam się nad zaprzestaniem
                              cycowania ale poczekam jeszcze biorąc przykład (jak wyżej) pozatym skąd wapń
                              skoro ma skazę baiłakową a o substytutach mowy nie ma.
                              • magda6811 Trochę przemysleń... 05.11.04, 11:03
                                WItajcie kochane wrzesniówki stare i nowe - Katarzynko zostan z nami, latwioej
                                jest, gdy na kazdy problem mozna dostac kilka rad i pocieszenie!
                                Aneto, u nas teraz Bactrim, ciagle nie antybiotyk, ale mam njiebawem
                                osiwieje... Nie odzywalam sie dlugo takze dlatego, ze pod wrazeniem Twoich
                                refleksji "powiedenskich" chcialam "godnie" Ci za nie podziekowac i podzielic
                                sie swoimi a propos. Niestety, chyba czasu nie starczy. Jedyna rzecz, jaka
                                musze napisac - bardzo podoba mi sie idea ograniczania ingerowania i raczej
                                obserwowanie rozwoju. Staram sie "nie przeszkadzac" Stefkowi dochodzic do wielu
                                rzeczy bez podpowiadania. Zdrowe, jedzenie, ekologiczne farmy, wspolnoty mam
                                spotykajacych sie w grupach by edukowac dwulatki.... To chyba jakas bajka - tak
                                to wyglada z mojej perspektywy. A i tak nie moge narzekac, bo duzo czasu
                                spedzam z moimi dziecmi...
                                GAGARINIE - buduje moje serce wizja Twojego wypadu do salonow i teatru... Ze
                                tez maz nie jest zazdrosny...
                                Nasza 10 rocznica slubu w grudniu, mamy gdzies wyjechac - daleko i bez dzieci!
                                3 dni - ciekawe, czy sie uda. Czekam na inne Wasze pomysly.
                                I nowosc - 27 listopada chrzcimy STefka w....Krakowie. Nic nie moze byc proste,
                                taka moja karma.
                                Statystyka - Stef ciagle rozkoszny, uparty i nieprzerwanie dazacy do kolejnych
                                celow typu - przewrocic pulpit z nauytami, gdzy siostra cwiczy, sciagnac obrus,
                                zwalic patelnie... Wazyl jakis czas temu 10.800, wzrost nie znany, ale spory,
                                zebow az za duzo (zwlaszcza, ze chyba ma podwojny komplet prawej gornej dwojki
                                (na trojke zaden nie wyglada)
                                Pozdrawiam Was, Magda
                                • abepe Re: Trochę przemysleń... 05.11.04, 13:01
                                  Drogie koleżanki!

                                  Blanka, z którą spotykamy się czasem na gg, śmiała się wczoraj, że nadrabiam
                                  swoimi postami za nas wszystkie. Fakt, co trzy posty – JA. A cóż mam robić,
                                  hehe. Siedzę trzeci tydzień w domu z chorym-niechorym dzieckiem to mam czas. Bo
                                  akurat pisanie z doskoku po kilka zdań na komputerze to to, co przy Grzesiu
                                  można robić z powodzeniem. A piszę bardzo szybko. Z innymi rzeczami nieco
                                  gorzej, bo np. czytanie po pół strony jest bez sensu, sprzątanie na raty też.
                                  Wiec sobie piszę. Trochę też grzebię w sieci po różnych medycznych stronach, co
                                  chwilę inny temat – wczoraj zapalenie płuc, dziś nerek.
                                  No właśnie – moje wyglądające kwitnąco dziecko od wczoraj jest znowu na
                                  Klacidzie. Wykonaliśmy kółeczko, bo od Klacidu zaczęliśmy leczenie prawie dwa
                                  miesiące temu. Tyle, że wtedy G nim pluł i wymiotował, więc skończyło się
                                  zastrzykami. A teraz- dzielnie zlizuje z łyżeczki, tak jak żelazo i kwas
                                  foliowy popijając Bobovitem. Podejrzewam, że jest już przyzwyczajony. Przez ten
                                  czas brał już Ibufen, Ceclor, Flavamed, Eurespal. O czopkach, aerozolach i
                                  kropelkach nie wspomnę. Tak się wyluzował, że bierze Sterimar i sam wkłada do
                                  noska a jak mu aplikuję leki wziewne to przykłada buzię do gumowej końcówki
                                  inhalatora i oddycha, tak jak mu pokazuję. Czy kiedykolwiek narzekałam na moje
                                  dziecko? Odwołuję wszystko. To najlepsze, najsłodsze, najmądrzejsze i
                                  najdzielniejsze dziecko na świecie. Żeby nikogo nie urazić – to najlepszy z
                                  wrześniowych Grzesiów!!!!!!!

                                  Mieliśmy wczoraj konsultację telefoniczną a następnie wizytę naszej p. dr.
                                  Wyniki posiewu moczu i Rtg płuc prawidlowe. P. dr skonsultowała się z innymi
                                  pediatrami i orzekli, co nastepuje:
                                  1. bez antybiotyku, mimo, że nie ma diagnozy, takiej leukocytozy i OB.
                                  pozostawić nie można,
                                  2. po dokładnym zbadaniu Grzesia – dziecko zdrowe jak ryba,
                                  3. dla wykluczenia niebakteryjnego zapalenia nerek – zrobić specjalne badanie
                                  krwi i USG jamy brzusznej.

                                  No więc trzeci raz w ciągu tygodnia Grześ miał dziś pobieraną krew a USG czeka
                                  nas we wtorek.
                                  No i zdrowi jak ryby siedzimy w domu i tęsknimy za świeżym powietrzem.
                                  Za dwa tygodnie mamy powtórzyć morfologię krwi, to może wyjdziemy : )

                                  Dziecko moje od kiedy sprawnie chodzi zrobiło się jakoś bardzo kumate. Basia
                                  pisała chyba o tym, że Amanda zrobiła taki skok, jak zaczęła chodzić? No wiec G
                                  też. Stawiam go na stołeczku w łazience i sam myje rączki, kojarzy nazwy
                                  pomieszczeń w domu i większości sprzętów, pokazuje wiele rzeczy (nawet ma
                                  ochotę na popisy), mimo, że nie gada (mówi sensownie tak z 20 razy mniej słów
                                  niż Piotruś, bo słownie zero), potrafi doskonale przekazać, czego od nas chce i
                                  rozumie, co się do niego mówi.

                                  Aga – właśnie zerknęłam do Grzesiowej książeczki zdrowia, okazuje się, że
                                  główka małego też zawsze koło 10 centyla, zmierzyłam – też ma 46,5. Ale moim
                                  zdaniem bardzo zgrabnie wygląda. Faktycznie od urodzenia G nie wyglądał jak
                                  typowy dużogłowy niemowlak, pamiętam, że chwilkę się tym martwiłam, ale , że
                                  wszystko było o.k. stwierdziłam, że to był specjalnie dla mnie luksusowy
                                  rozmiar do rodzenia (33 cm).
                                  Fajnie sobie masz z tym teatrem. Obiecywaliśmy sobie z Kubą nadrobić zaległości
                                  kulturalne w Wiedniu. A tu ani koncertów ani wystaw nie dało się zaliczyć.
                                  Obiecujemy sobie więc, że jak tylko mały wyjdzie na prostą – pójdzie do
                                  dziadków na wieczór a my – gdziekolwiek, gdzie zalatuje kulturą (lub rozrywką).

                                  Ewa – gratulacje dla Maciejki, fajnie popatrzeć jak dziecko drepcze
                                  samodzielnie, co? Niestety oznacza to, że sobie kiedyś od nas pójdzie : (
                                  Ja mam nadzieję, że wyjdziemy zanim nastaną zimowe mrozy. Grześ nie nachodził
                                  się jeszcze w jesiennych butach a na wiosnę pewnie będą za małe, buuuuu, a
                                  takie ładne!

                                  Kasia – śliczna ta Twoja Amelcia. Super uśmiech jest przecudny a jak widzę
                                  takie maluchy pływające samodzielnie to zawsze myślę, że fotomontaż. Gdybym ja,
                                  gapa, miała prawo jazdy też byśmy jeździli na basen.

                                  Basiu – myślę, że z okazji TAKIEJ rocznicy chciałabym się wybrać z mężem tylko
                                  we dwoje w jakieś urocze, odludne miejsce. Dziecko do babci!!!! Nasze czczenie
                                  5-tej rocznicy w Wiedniu skończyło się przecież pielęgnowaniem dziecka i
                                  chodzeniem po mieście na zmianę, czyli mało razem. Ale cóż, trudno go było
                                  zostawić na ponad tydzień. Pewnie byśmy ciągle tylko o nim rozmawiali! Ale na
                                  weekendzik – Basiu odciągnij parę butelek mleka i ucieknijcie we dwoje. W
                                  jakieś swoje ukochane miejsce.
                                  A co do mleka – to G pija Nestle Junior waniliowe. Smakowałam – bardzo dobre.
                                  Spróbuj.

                                  Magdo – miło Cię było słuchać co rano do śniadania (choć G dołączał czasem swój
                                  wokal – "AAaaaaaAAAAA”wink. Gratuluję chrzcin. W którym kościele? To niech Stef
                                  sie spręży i wyskakuje z choróbsk.
                                  A do Wiednia jeżdżę jak do swojej prywatnej bajki (trochę mam hopla) i mam
                                  nadzieję, że te wszystkie luksusy kiedyś do nas zawitają. Na razie postanowiłam
                                  wyciągnąć męża po zakupy do pobliskiej ekofermy, żeby przestać truć małego.

                                  Wiedeńska przyjaciółka napisała mi właśnie, że jej synek bawi się kilka razy
                                  dziennie w Grzesia (a raczej w Desia, „zabiliśmy” Austriaków trudnością
                                  wymowy), tzn. mówi „aatn” (co jakiś czas temu oznaczało, że mały chce jeść lub
                                  pić a obecnie nic nie znaczy) i kaszle, bo jest chory jak Grześ.

                                  Pozdrawiam znad garów pełnych gruszek (będzie pyszny mus!!!)
                                  • gagarin3 Re: Trochę przemysleń... 05.11.04, 14:02
                                    Ale było cudnie. Czytałam o tym spektaklu bardzo kiepskie recenzje i
                                    rozczarowałam się pozytywnie, choć do mistrzostwa daleko...Było trochę
                                    śmiesznie, bo oprócz mnie i mojego szwagra na widowni była wyłącznie młodzież
                                    szkolna w dresach i wełnianych golfach (chyba jakieś LO z Nowego Targu smile Na
                                    dodatek kosmetyczka poinformowała mnie, że jej córka była kilka dni temu w
                                    teatrze i stwierdziła, że "to było coś ruskiego ("Ożenek" Gogola - przyp. aut.)
                                    i że strasznie głupie". Hi hi... A potem szwagier zaprosił mnie na winko, żeby
                                    się pozwierzać ("kryzys siódmego roku"). Muszę się pochwalić, że to była moja
                                    druga wizyta w tetrze w tym tygodniu. A cała ta rozpusta dzięki darmowym
                                    karnetom - szwagier i jego - teraz to już chyba współlokatorka - są
                                    nauczycielami akademickimi i uczelnia dba coby się ukulturalniali... Na czym ja
                                    skwapliwie korzystam, gdy ona "nie może" wink Mąż nie jest zazdrosny. Ostatni raz
                                    scenę - z tym uczuciem w roli głównej - zrobił mi na naszym weselu, po czym
                                    wyleczył się na dobre. MAGDA, aż podskoczyłam z wrażenia, gdy przeczytałam, że
                                    Stefek będzie miał chrzciny w Krakowie. Ale pewnie nie będziesz miała czasu,
                                    żeby się spotkać. Przyjdziemy z Piotrusiem do kościoła i popatrzymy z daleka wink
                                    Życzę zdrowia wszystkim maluchom. Nie wiem, co chroni moje "butelowe" dziecko,
                                    ale jak na razie ma chorobowym koncie tylko trzydniówkę. Pozdrawiam serdecznie.
                                    • zabuniek strony internetowe 05.11.04, 15:46
                                      Witajcie nowe i stare, a wszystkie i tak mlodesmile tylko te dzieci nam tak jakos
                                      sie starzeja, prawda? Juz ponad rok!wink

                                      PRzesylam WAm linki do stron internetowych dzieciecych, moze Wam sie przyda:
                                      www.google.es/search?
                                      q=cache:x_Juf3URdakJ:pacomova.eresmas.net/paginas/novedades.htm+fisher+price&hl=
                                      es
                                      hmm cos sie nie podswietla
                                      duzo tego, nie widzialam nawet wszytkiego, szukalam fisher price i to mi sie
                                      pojawilo.
                                      moze jeszcze raz wkleje bezposrednio bez google:
                                      64.233.161.104/search?
                                      q=cache:e23lzWpWgWEJ:perso.wanadoo.es/cervantito/paginas/enlaces.htm+enlaces+a+p
                                      aginas+de+juegos+en+internet+fisher+price&hl=es
                                      no nie wiem czy jest dobrze...

                                      U nas slonecznie.
                                      Ciesze sie, ze Gagarin plawi sie w wolnosci smile chetnie bym sie dolaczyla. Oj i
                                      brakuje mi pogadac po polsku!!!!!!!!!!
                                      Abepe - bardzo bardzo ciekawa relacja wiedenska! i milo, ze piszesz za nas, bo
                                      ja czytam tylko ze na ogol ostatnio Elena spi tylko godzine w dzien, dzis
                                      zrobila mi niespodzianke i juz spi ponad 2 godziny! Raz sie obudzila (po pol
                                      godzinie) z wielkim placzem, ale powiedzialam jej, zeby jeszcze sobie pospala,
                                      wiec przytulila sie do swojego pieska i spi nadal?!!
                                      Wasze MAluszki spia same czy z jakimis szmatkami czy przytulakami?
                                      JA musze kupic takiego samego pieska, bo teraz trudno prac - nie wyschnie tak
                                      szybko. A dziecko mi sie uzaleznilowink, bez niego nie chce isc do lozeczka. CZy
                                      to dobrze? Ona niesmoczkowa, ale zamiast smoczka ma ogon pieska.
                                      • zabuniek Re: strony internetowe 05.11.04, 15:47
                                        The Berenstain Bears
                                        pbskids.org/berenstainbears/index.html

                                        Ednoland
                                        www.ednoland.com/ednolandweb/children_activiti_main.cfm

                                        Edulat
                                        www.edulat.com/preescolar/preescolar.htm

                                        Rooney Design
                                        www.dinosaurdesign.com/index.htm

                                        Kokone
                                        www.kokone.com.mx/juegos/home.html

                                        Chaval
                                        www.chaval.es/#

                                        InterPeques
                                        www.escajedo.com/peques5/peques5.htm

                                        Caillou
                                        pbskids.org/caillou/index.html

                                        Chicos
                                        www.chicos.net/

                                        Salón Hogar
                                        www.salonhogar.com/

                                        SuperSaber
                                        www.supersaber.com/

                                        Las 3 Mellizas
                                        www.lastresmellizas.com/

                                        UpToTen
                                        www.uptoten.com/

                                        MedioMetro
                                        www.mediometro.com/index2.html

                                        Papas Fritas
                                        papasfritas.tercera.cl/shock/ajugar.htm

                                        Página de Enlaces
                                        www.browsewithme.com/topsites/

                                        Naveguitos
                                        www.naveguitos.com.ar

                                        Fisher-Price
                                        www.fisher-price.com/us/playtime/

                                        Sesame Street
                                        www.sesamestreet.com/sesamestreet/?scrollerId=games

                                        Bob the Builder
                                        www.hitentertainment.com/bobthebuilder/usa/main1.html

                                        Cool math
                                        www.coolmath4kids.com/

                                        Disney’s Character Gallery
                                        disney.go.com/characters/index.html

                                        Playhouse Disney
                                        disney.go.com/playhouse/today/index.html

                                        Mouse House
                                        disney.go.com/mousehousejr/mickey.html

                                        Lilo y Stitch
                                        disney.go.com/disneyvideos/animatedfilms/liloandstitch/index2.html

                                        Etch a Sketch
                                        www.etch-a-sketch.com/html/onlineetch.htm

                                        View-Master
                                        www.fisher-price.com/us/view-master/games.asp?cat=games&image=nav_games-
                                        overb

                                        Marsh Cove Stories
                                        www.marshcovestories.com/home/index.html

                                        Memory de Fisher Price
                                        www.fisher-price.com/us/littlepeople/section.asp?section=MEMORY

                                        Encontrar las diferencias de Fisher Price
                                        www.fisher-price.com/us/littlepeople/section.asp?section=WWTP

                                        Loving Family
                                        www.fisher-price.com/us/lovingfamily/fun/online.asp

                                        La Biblioteca Pre-escolar
                                        www.storyplace.org/sp/preschool/preschool.asp?themeid=13

                                        Learning Planet
                                        www.learningplanet.com/stu/kids0.asp

                                        DreamBox
                                        www.dreambox.com/toybox/index.html

                                        Edu365.com
                                        www.edu365.com/infantil/index.htm

                                        Kidspsych www.kidspsych.org/index2.html
                                        • zabuniek Re: strony internetowe 05.11.04, 15:48
                                          ok
                                          udalo sie skopiowac.
                                    • karolka_1 Re: Trochę przemysleń... 05.11.04, 15:49
                                      Witajcie wszystkie Mamusie Nowe i Stare smile
                                      Jakiś czas nie miałam netu przez przeprowadzkę….Zostajemy na dłużej w Zielonej
                                      Górze. Musieliśmy poszukać mieszkania funkcjonalnego i takiego, w którym da się
                                      mieszkać z małym dzieckiem – w poprzednim młodą pogryzły Prusaki, było zimni i
                                      ogólnie ble…Teraz mamy cieplutkie i śliczne mieszkanko, za oknem park z wielkim
                                      placem zabaw.
                                      Dominika zaszczepiona MMR 2. Jakieś 24 godziny po zaszczepieniu mała dostała
                                      bardzo wysoką temperaturę ponad 40stopni. Poszłam z nia szybko do lekarza –
                                      myślałam, że to powikłania po szczepionce. Okazało się, że młoda ma ropną
                                      anginę…Gdyby nie szczepienie to pewnie nawet by nie zachorowała. Najgorsze
                                      jednak jest to, że temperatura utrzymuje się już ponad 24 godziny i mogę ją zbić
                                      tylko do 38stopni. Dominika dostała Ceclor a na zbicie temperatury pyralgine dla
                                      dorosłych.
                                      Właśnie jestem pod drugiej wizycie u lekarza – temperatura podskoczyła do 41
                                      stopni. Dostała większą dawkę cekloru i maraton leków na zbicie temperatury. Na
                                      100% angina, kontrola 10.11. Mam nadzieję, że zbije jej temperaturę. Nie
                                      potrafię jej pomóc i jest mi z tym źle, nie mogę patrzyć jak cierpi 
                                      Co do opowieści Anety na temat doświadczeń wiedeńskich. Super pomysły –
                                      zastosowałam ten z materacem – legowiskiem i w obecnej sytuacji sprawdza się
                                      super  co do rozwoju bez ingerencji rodzica – jestem za i nawet to stosuje w
                                      niektórych dziedzinach życia. Wychodzę z założenia, że dziecko nauczy się
                                      szybciej poprzez działanie, a nie słuchaniewink
                                      Chciałabym, żeby takie zajęcia dla maluchów odbywały się i u nas…Zaczynam nawet
                                      poważnie myśleć czy czegoś takiego nie zorganizować. Mam jednak obawy co do tego
                                      czy Zielona Góra jest odpowiednim miejscem na takie eksperymenty….Co innego w
                                      Warszawie, Poznaniu czy Krakowie…..Duże miasto daje duże możliwości. Tutaj można
                                      znaleźć jeszcze domy handlowe rodem z PRLu i sklepy społem gdzie pani Kazia z
                                      panią Krysią biegają w fartuszkach i bamboszkach a zza lady słychać, „co
                                      Paniusiu podać?”. Jest wiele plusów tego, ale też sporo minusów. Podstawowy to
                                      ten, że kartą nie zapłacisz w takim sklepie… Tutaj w niektórych miejscach czas
                                      się zatrzymał jakieś 20 lat temu…..
                                      Gagarinie pozazdrościłam Tobie wypadu do teatru. W Zielonej jest całkiem fajny
                                      teatr i postanowiłam, że odwiedzimy go razem z mężem  Mamy już nową opiekunkę
                                      dla Dominiki – co lepsze moje dziecko nie miało problemów z zaakceptowaniem
                                      nowej cioci, więc teraz możemy sobie uciec wieczorem z domu na kilka godzin….
                                      Jeśli chodzi o obwód główki to Dominika ma w tej chwili 47cm i moim daniem
                                      wygląda bardzo proporcjonalnie.
                                      Tutaj wstawiłam nowe zdjęcia młodej smile
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=17238442
                                      Pozdrawiam Was serdecznie
                                      Karolka pół poznaniaka, pół zielonogórzanka smile
                                      • paulka25 Ku pokrzepieniu :-) 05.11.04, 18:11
                                        Witam wszystkie mamusie i slodkie dzieciaczki.
                                        Zbieram sie juz od dluzszego czasu zeby cos tu naskrobac ale czasu ciagle
                                        brak smileA dlaczego ku pokrzepieniu? Wiele z was skarzylo sie tu na opieke
                                        zdrowotna w Polsce to ja opisze wam moje 3 bliskie spotkania z opieka medyczna
                                        w Austrii.

                                        AKT 1
                                        Oliwka ma jakies uczulenie na buzce. Jako, ze nigdy nie mielismy takich
                                        problemow i nie wiemy co to moze byc wybieramy sie do lekarza. Zabieramy ze
                                        soba oczywiscie kolezanke mowiaca po niemiecku i idziemy. Informujemy pania w
                                        rejestracji, ze chcemy zarejestrowac dziecko do lekarza.Poniewaz to nasz
                                        pierwsza wizyta tutaj pani musi nas wpisac do swojego komputerka. Wypytuje nas
                                        o date urodzenia dziecka, adres zamieszkania itd.itp... W koncu pyta gdzie
                                        dziecko wczesniej sie leczylo. Na to my, ze w Polsce. Patrzy na nas jak na
                                        idiotow i jeszcze raz pyta gdzie sie wczesniej leczylo dziecko. No wiec my
                                        znowu, ze w Polsce. Znowu glupia mina i stwierdzenie zebysmy przyszli z kims
                                        kto mowi lepiej po niemiecku.... Pytam wiec czy mozemy porozmawiac po angielsku
                                        na co pani ze nie! W kraju w ktorym dzieciaki juz od podtawowki ucza sie
                                        angielskiego prawie w takim samym wymiarze godzin co niemieckiego! Ok ...moze
                                        nie byla pilna uczennica. Zaczepia nas jakas pani chetna do pomocy. Tlumaczymy
                                        pani z rejestracji, ze dziecko urodzilo sie w Polsce, ze tu mieszkamy od 2
                                        miesiecy i nigdy nie bylismy tu u lekarza. Ale jakos dalej to do niej nie
                                        dociera. Moze widzi po raz pierwszy raz w zyciu obcokrajowcow smile Na koniec
                                        naszej milej pogawedki stwierdza, ze pierwszy wolny termin lekarz ma za DWA
                                        TYGODNIE!!! A do tej pory mamy obserwowac czy sie nic nie zmienia.

                                        AKT 2
                                        Przychodzimy po dwoch tygodniach smile Uczulenie dalej nie zeszlo wiec pani
                                        doktor oglada to, stwierdza, ze nie wie co to jest i przepisuje nam fanistil.
                                        Mamy obserwowac smile czy uczulenie schodzi. Jesli nie przyjsc ponownie. Po czym
                                        pani wychodzi i wola pania z rejestracji zeby zmierzyla i zwazyla dziecko.
                                        Informujemy ta pania, ze corcia ma 13 miesiecy i nalezy zaszczepic ja
                                        Priorixem. Pani zdziwiona i zaszokowana smile Tlumaczy nam, ze tutaj tym szczepi
                                        sie dzieci po 15 miesiacu. Tymczasem wraca pani doktor z informacja, ze wlasnie
                                        zauwazyla, ze dziecko ma 13 miesiecy wiec nalezy ja zaszczepic!!! W koncu
                                        szczepimy. Na wyjsciu kobitka z rejestracji (kim ona w ogole tam jest???)
                                        informuje nas, ze miedzy 7 a 10 dniem moze wystapic goraczka. Przyjmujemy do
                                        wiadomosci i wychodzimy.

                                        AKT 3.
                                        6 dnia po szczepieniu corcia ma straszna biegunke. Konsultujemy sie najpierw
                                        telefonicznie z naszym polskim lekarzem i podajemy smecte. Niestety biegunka
                                        nie ustepuje wiec idziemy do lekarza. Na miejscu oczywiscie informacja (od a
                                        jakze pani z rejestracji),ze nie ma miejsc i mozemy sprobowac jutro.
                                        Przychodzimy "jutro" i ponownie moja ulubiona pani stwierdza, ze ta biegunka to
                                        po szczepieniu,ze nie ma miejsc i mozemy isc do domu. Na co ja, ze chce zeby
                                        dziecko zobaczyl lekarz. Wiec pani informuje mnie, ze owszem. Pierwsze wolne
                                        terminy za 11 dni. Rece mi opadaja. Tlumacze pani, ze dziecko sie meczy,ze
                                        zapasy smecty przywiezione z Polski sie skonczyly i nie wiem co robic. Na co
                                        pani powtarza swoja spiewke, ze to po szczepieniu i samo przejdzie.Ale halo.
                                        Wczesniej nie bylo mowy o zadnej biegunce! Tylko o ewentualnej temperaturze!
                                        Wychodzimy wsciekli. Molestujemy nasza nauczycielke niemieckiego zeby nam
                                        pomogla. W koncu idziemy do jej lekarza rodzinnego ktory przyjmuje nas bez
                                        zadnego problemu.Przepisuje leki i po 3 dniach jest po sprawie.

                                        Wlasnie zauwazylam, ze nieco sie rozpisalam smile Ale musialam to z siebie
                                        wyrzucic bo doprowadzilo mnie to do furii! Myslalam, ze jedziemy do normalnego
                                        kraju ale najwidoczniej sie mylilam. Przynajmniej pod tym jednym wzgledem. Poza
                                        tym jestesmy naprawde zadowoleni z pobytu tutaj. Co prawda zyje sie zupelnie
                                        inaczej niz w Polsce ale mozna sie przyzwyczaic smileMieszkamy pod Innsbruckiem
                                        wiec okolica jest piekna. Szczegolnie dla kogos kto wychowal sie w miescie
                                        blokowsmile O!!! Wlasnie sloneczko sie obudzilo wiec uciekam. Pozdrawiam
                                        wszystkie mamusie i buziaki dla dzieciatek.No i gratulacje dla tych, ktore
                                        przebrna przez moje wypociny smile
                                        • mama_misia Re: Ku pokrzepieniu :-) 05.11.04, 21:16
                                          Witam wszystkie Mamusie smile)
                                          Jestem pierwszy raz na tym forum i bardzo się cieszę, że tu trafiłam.
                                          Michałka urodziłam 28.09.2003 w szpitalu na Karowej.
                                          Szukam rówieśników. Może (na pewno!) tu znajdę?
                                          Właśnie go położyłam i mam chwilkę. Nie chcę się rozpisywać, bo generalnie z
                                          moim mały wszystko ok. Na początku swojego życia miła trochę problemów, ale
                                          teraz już chłop z niego niesamowity!
                                          Martwi mnie tylko jedno: nie mówi mama! Smutno mi z tego powodu.
                                          Może ktoś mnie pocieszy? Inne słowa mówi. A tata to już od 6 miesiąca życia. A
                                          mama mnie chce....

                                          pozdrawiam gorąco!
                                          Aga
                                          • jasko_mama Re: Ku pokrzepieniu :-) 05.11.04, 23:24
                                            Hej!
                                            Fajowo, że jest nas coraz więcej!!! Witajcie nowe mamy i ich pociechy smile

                                            Co do metody nie ingerencji to bardzo ona mi się podoba. Jak przeanalizowałam
                                            dogłebnie to często ją stosuję. W zasadzie Amanda zawsze bawiła się sama,
                                            czasami nawet się martwiłam, że za mało aktywnego czasu jej poświęcam, ale
                                            jestem obok i jak czegos potrzebuje to prosi. To jest chyba podobnie jak z
                                            rozwojem fizycznym, jak dziecko samo do czegoś dojdzie to to zapamiętuje i od
                                            razu wykorzystuje. Albo tez zauważyłam, że jak coś jej pokazuję, np. budowanie
                                            wieży to nie od razu jest zainteresowana, ale np. za pięć dni sama buduje!!! To
                                            mnie niezmiernie cieszy, gdzieś przechowuje w główce informacje i je właściwie
                                            wykorzystuje. A kumata jest niesamowicie!!! Nic nie mówi, ale dogada się we
                                            wszystkim, skok rozwojowy jest ogromny!!! Np. ogladamy film z wakacji, Amanda
                                            miała tam taki różowy worek z klockami, nagle idzie do drugiego pokoju,
                                            przewraca wszystkie zabawki w koszu i wywleka ten woreczek i nam przynosi,
                                            tłumacząc eeee..., eeee... on tu jest! szok!!!
                                            A legowisko to świetna sprawa. Pisałam Wam, że kupiliśmy Małej na roczek taki
                                            dywan w kształcie misia z miękkim brzuszkiem do siedzenia i to jest to! Jak
                                            chce odpocząć to sobie tam siada, albo się przytula, fajowo!

                                            Co do przytulanek to Amanda jest również uzależniona od pewnego króliczka z
                                            długimi uszami... Właściwie nawet cycusia musi dostać z nim, bo inaczej ciagle
                                            przerywa domagając się przyjaciela. Jak już uzależnienie postępowało to
                                            zainteresowałam się drugim egzemlarzem i okazało się, że firma już nie
                                            produkuje, bo przestali sprowadzać tkaninę. Napisałam rozpaczliwego maila do
                                            producenta i przysłąli mi jeden z ostatnich egzemplarzy magazynowych. Więc jak
                                            jeden jest w praniu to drugi do przytulania, Śmiesznie jest jak trzymając
                                            jednego zauważy drugiego na suszarce, oczywiście musi go dostać i wtedy z
                                            wielkim zadowoleniem tuli oba smile))

                                            Karolka niestety to są uroki małego miasta sad skąd ja to znam... Ale wiesz
                                            można się przyzwyczaić, ale dla mnie ważne jest, że mam odskocznię w postaci
                                            bywania na uczelni w Gdańsku dwa razy w tygodniu, przyjaciół w Trójmieście i to
                                            wystarcza. Natomiast do mieszkania to małe miasto jest zdecydowanie lepsze i
                                            mimo, ze mąz dojeżdża codziennie 70km do pracy to nie zamierzamy zamienić go na
                                            jakieś przedmieścia dużego miasta, no chyba, że przytulne mieszkanko w
                                            kamienicy w centrum... pomarzyć piękna rzecz smile))

                                            I jeszcze o szczepieniach. Po naszych dyskusjach zaczęłam szukać na forum
                                            watków na ten temat i stwierdziłam, że gdybym wiedziała to wcześniej to
                                            strasznie denerwowałabym się za każdym razem o ile wogóle bym szczepiła.
                                            Szczególnie dużo było o tej naszej ostatniej szczepionce MMRII, że już nigdzie
                                            nie stosują, że odchodzi się od szczepień skojarzonych, ze dla alergików na
                                            białko kurze może być zabójcza, że powoduje autyzm, itp., itd. Większość pewnie
                                            przesadzona, ale... Obserwuj więc Dominikę uważnie, czy aby napewno jej
                                            temperatura nie jest związana ze szczepieniem. Nie chcę Was straszyć, ale sama
                                            byłam nieco przerażona. A tak swoją drogą to wkurza mnie, że nie można się
                                            szczepić tylko np. na świnkę. Mąż nie miał i chętnie by to zrobił, ale jest
                                            tylko ta potrójna, on różyczkę i odre przechorował, więc to mu niepotrzebne,
                                            ale inaczej nie można. Niby przechorowanie nie jest przeciwwskazaniem, ale
                                            jednak.

                                            Ech do teatru by się poszło..., ale to trzeba wyjechać, a Amanda cyckuje...
                                            Ostatnio wymknęliśmy się tylko do kina na polską nominację do Oskara „Pregi”.
                                            Na mnie zrobił ogromne wrażenie, jeszcze kilka dni po mysli krążą... No własnie
                                            i jak tu uczcić 10 rocznice ślubu jak się karmi piersią? Dzięki za
                                            dotychczasowe propozycje, czekam na kolejne i rozważam dokładnie co zrobić.

                                            Życzę dużo zdrówka chorótkom. Zdrowiejcie szybko, bo niedługo czas wyciągnąć
                                            sanki smile Mąż już nie może się doczekać, ja w ogóle, ponieważ powtarzam do
                                            znudzenia, nie cierpię śniegu, nie cierpię zimy!!! Lato wróć......

                                            pozdrowionka
                                            Basia
                                            • abepe Re: Ku pokrzepieniu :-) 08.11.04, 13:46
                                              Hej!
                                              Grześ nasz malutki korzystając z tego, że siedzi ciągle w domu odkrywa nowe
                                              możliwości wykorzystania różnych sprzętów – po wdrapaniu się na kanapę włazi na
                                              stół albo wykorzystując podest w łazience próbuje skakać do wanny. Po
                                              kaloryferze zaś próbuje wdrapać się na parapet. Cóż mu pozostało ze świata –
                                              okno. Z naszego strychu można obserwować sroki, koty i psy w sąsiednich
                                              ogrodach. Ostatnio udało nam się także nakryć moją mamę na papierosku w
                                              ogrodzie.

                                              Młody próbuje na wszystkim siadać okrakiem – na swoim aucie dużym (umie jeździć
                                              do tyłu), na ojcu, gdy robi pompki ( z 10 kg na plecach już nie tak sprawnie,
                                              haha), na desce do prasowania. Zastanawiam się – może zapisać go na jazdę
                                              konną : ) ? Mam szkółkę 15 minut od domu piechotą : )
                                              Chyba dostanie na gwiazdkę konika na biegunach po prostu.

                                              Żabuniek – G ma różne pluszaki, bardzo je lubi, chętnie przenosi, przytula ale
                                              do spania ich nie chce. Może dobrze, bo podejrzany o alergię, nie wiem czy nie
                                              na kurz. Zasypia przytulony do mnie a potem przenoszę go do łóżeczka. Albo
                                              jeszcze na rękach. Nigdy nie zasypia sam. A Ty piszesz, że powiedziałaś Elenie,
                                              że ma spać i zasnęła? Jak to zrobić?

                                              Karolka – mąż też mnie namawia, żeby rzucić „w pieruny” nędzną pensyjkę w ZOZie
                                              i wziąć się za prywatna działalność – np. zajęcia dla maluchów właśnie. Myślę
                                              jednak, że trzeba się dobrze zastanowić zanim kupi się sprzęty i wynajmie salę.
                                              Żeby się opłacało trzeba mieć albo dużą grupę albo dużo brać. Ale może warto.
                                              Może być fajnie.

                                              Paulka – moja przyjaciółka z Wiednia też niezbyt zadowolona z kontaktów z
                                              austriacką służbą zdrowia. Dziecko rodziła i następne urodzi w domu (ale ma
                                              chociaż taką możliwość, w Polsce trochę trudniej), leczą się u homeopaty.
                                              Bardzo się zdziwiła, że mi nikt nie kazał karmić dziecka co 4 godziny, bo w
                                              Austrii owszem, dostała taką informację. Ale jednak wiele rzeczy jest
                                              prostszych i bardziej dostępnych.
                                              Pod Innsbruckiem to chyba niebawem będzie piękna zima, co?

                                              Mamo misia – Grześ nie mówi mama, tata zdarzał mu się ale też zanikł.

                                              Dziewczyny trójmiejskie, czy uda nam się spotkać przed zimą?

                                              Wyprodukowałam ponad 20 słoików z gruszkami, jeszcze kilkanaście przede mną.
                                              A jutro rano lecimy na USG jamy brzusznej.
                                              I może nieśmiało wychylimy nosy na spacerek.

                                              Co tam u nieobecnych?
                                              • abepe co tak cicho???????????????????? 12.11.04, 08:47
                                                • gagarin3 Nie wiem :) np. Piotrek na "odwyku" ;) masssssakra 12.11.04, 15:12
                                                  Myślę, że dziewczyny łapią ostatnie jesienne promienie... U nas odwyk smoczkowy,
                                                  plus wychodzące zęby... Smoka kazała odstawić dermatolog, do której Piotrek w
                                                  końcu trafił z powodu koszmarnych zmian na skórze wokół ust. Doktórka
                                                  stwierdziła, że to alergia na plastik, z którego zrobiona jest "obudowa" smoka
                                                  i kazała paskudztwo wyrzucić. Ten, kto wie, jak bardzo Piotr był uzależniony od
                                                  dyda wie, jakie to trudne. Za nami już dwie noce, pierwsza była dramatyczna,
                                                  kilka godzin kołysania, reperuar "usypiający" odśpiewany kilkakrotnie (a jest
                                                  tego niemało), w końcu mały zasnął... przed pierwszą. Po dwóch godzinach obudził
                                                  się z wielkim wrzaskiem i zabawa zaczęła się od nowa. Przy tym wszystkim był
                                                  bardzo rozdrażniony, zgrzytał zębami, rzucał się na mnie z pazurami (dopiero
                                                  dziś zauważyłam, że wyszła mu górna dwójka...). Wczoraj już było spokojniej,
                                                  chociaż usypialiśmy go godzinę, najpierw kołysanie, potem całowanie, tulenie i
                                                  masaż... Przebudził się kilka razy, ale bez płaczu, przytuliłam go, pogładziłam
                                                  i już chrapał. Myślę, że cała ta plastikowa alergia wyjdzie nam na dobre.
                                                  Dawniej Piotruś budził się za każdym razem, gdy smoczek wysuwał mu się z ust.
                                                  Musieliśmy robić prawdziwe obwarowania, żeby nie wypadał poza obręb
                                                  łóżka/łóżeczka, a mimo to i tak znikał, trzeba było urządzać poszukiwania, mały
                                                  płakał, etc. Do normalności jeszcze daleko, ale jestem dobrej myśli. Pawel
                                                  oczywiście chcial się złamać już pierwszej nocy, ale ja byłam niezłomna i
                                                  dobrze, zmiany na skórze (regularnie natłuszczane) ustępują błyskawicznie, a
                                                  przez miesiąc nie mogłam sobie z nimi poradzić smile)) A teraz druga sprawa.
                                                  Głównie do Anety, wszak to specjalistka. Popełniłam dzisiaj poważny błąd
                                                  wychowawczy. Byłam z Piotrusiem w sklepie, w którym oprócz produktów spożywczych
                                                  sprzedają jakieś drobiazgi, małe zabawki, bibeloty. Synuś dopadł do
                                                  samochodzików ułożonych na pokuszenie w zasięgu jego ręki i nuż je zgarniać z
                                                  okrzykiem "auto, auto", gdy odciągnęlam go od nich - jak to ma w zwyczaju -
                                                  rzucił się z wrzaskiem na podłogę (klasycznie - na wznak) i zaczął wierzgać
                                                  nogami. Byłam bardzo zmęczona, spędziłam z nim wcześniej pół godziny w banku,
                                                  którego omal nie rozniósł w posadach (m.in latał po całej sali, rozrzucał
                                                  ulotki, próbował wyrywać wszystkie długopisy przyklejone do blatów stolików; gdy
                                                  wychodziliśmy czułam jak żegnają nas spojrzenia pełne ulgi...), bolał mnie
                                                  brzuch z powodu miesiączki i po prostu kupiłam jeden samochodzik i mały się
                                                  uspokoił (gdy wracaliśmy do domu, wyrzucił go na ulicę). To zresztą nie pierwszy
                                                  raz, gdy Piotruś coś w ten sposób na mnie wymusza - na przykład noszenie na
                                                  rękach w poczekalni u lekarza... Jak mam postępować z małym "terrorystą"? Żadne
                                                  tłumaczenia nie pomagają, bo brzdąc nie rozumie. Zresztą mam takie wrażenie,
                                                  jakby on czuł, że ma nade mną przewagę, że wystarczy zrobić scenę i zdobędzie
                                                  wszystko to, co chce... Gdy mu się nie udaje, potrafi rzucić się na mnie z
                                                  pazurkami, próbuje mnie gryźć, albo ciągnąć za włosy - nie wiem, skąd on to
                                                  potrafi, nie miał okazji zaobserwować takiego zachowania u innych dzieci, u nas
                                                  tym bardziej... Aneta, ratuj wink Pozdrawiam wszystkich.
                                                  • karolka_1 jakaś wstrętna jessienna dprecha się wkrada :( 12.11.04, 16:19
                                                    Gagarinie na początku będę wstrętna - dobrze wiedzieć,że nie tylko Dominika
                                                    zachowuje się w ten sposób...Młoda też potrafi roznieść każdy sklep i ine
                                                    miejsce użytku publicznego jeśli akurat pobyt w nim nie koniecznie idzie w parze
                                                    z jej wymaganiami i oczekiwaniami sad Również zmęczona i z obolałym kręgosłupem
                                                    dałam za wygraną i kupiłam jej zabawkę w sklepie choć wcale na nią nie
                                                    zasłużyła. Wg tych wszystkich nauk i poradników jest to normalny kryzys 13
                                                    miesiąca, dziecko zaczyna badać na ile rodzice jemu pozwolą i ćwiczy swój
                                                    charakter. Opisana przez Ciebie sytuacja jest klasyczna...Wiem, jest ciężko,
                                                    jesteśmy zmęczone, chcemy mieć chwilę spokoju...Pozostaje nam cierpliwie
                                                    przeczekać i stawiać wyrażne granice. Dominika gdy zaczyna się awanturować
                                                    wynoszona jest do swojego pokoju. Sadzam ją na dywanie i mówię,że ma sie
                                                    uspokoić i wtedy dopiero moze przyjśc do mnie. Zostawiam otwarte drzwi, zapalone
                                                    światło i wychodzę...Na razie działa. Po kilku sekundach krzyk cichnie, a mała
                                                    drepcze,żeby się przytulić. Generalnie brak publiki, prowadzi do wyciszenia.
                                                    Ja zaczynam mieć do siebie pretensje. Chciałam wychować dziecko moze nie w
                                                    sposób beztresowy - bo już wiem,ze tak się nie da sad Chciałam miec otwarte,
                                                    twórcze dziecko. Takie, któremu jak się powie "nie wolno" to usłucha...Mam
                                                    małego potworka, który na słowo "nie wolno" odwraca sie w moją stronę, uśmiecha
                                                    się i robi hihi i broi dalej...Jak odciągam ją od zakazanych rzeczy,
                                                    przeszkadzam w czymś co jes zabronione, młoda potrafi stanąc i tak mi nawymyślać
                                                    po swojemu,że szok...Czasem na koniec powie jeszcze baba i kurna nic tylko się
                                                    bać,że poleci do mojej mamy i nakabluje smile
                                                    Eh, miało być tak pięknie. Grzeczne, różowiutkie bobaski. Słuchające mamy i taty smile
                                                    Gratuluje walki z odwykiem smoczkowym. My walczymy od miesiaca z palcem i efekty
                                                    sa marne jak na razie sad
                                                    Poza tym u nas bez zmian. Młoda już zdrowa, wyłazi jej kolejna - już trzecia
                                                    czwórka. Z mówieniem jestjak na razie tak sobie. Cały czas mama, tata, baba,
                                                    dzici - dzieci, papa i trochę dźwiękonaśladowczych. Zrobiła się fanką dzieci i
                                                    jak je zobaczy to reszta świata już nie istnieje smile Posłałabym ją na kilka
                                                    godzin dziennie do żłobka, ale nie wiem czy to dobry pomysł....
                                                    Pozdrawiam serdecznie :0)
                                                  • ela-c Re: jakaś wstrętna jessienna dprecha się wkrada : 12.11.04, 18:41
                                                    Czesć dziewczyny,
                                                    do małych terrorystów dołącza też moja Monisia smile. Ona wprawdzie jeszcze nie
                                                    chodzi wiec ma mniejsze mozliwosci ale i tak świetnie sobie radziwink. Np.;
                                                    wyłącza mi komputer jak tylko chcę do niego usiąść, "rozbraja" nawilżacz, bo
                                                    wie, że nie wolno, wyciąga z buzi jedzenie którego nie chce i rzuca nim we
                                                    mnie, jak jej na coś nie pozwalam np. wypic winkowink, to uderza mnie swoją małą
                                                    rączką (wcale nie lekko) i piszczy, jednocześnie obserwując mnie jak to na mnie
                                                    działa. Mam na to taki sposób: daję jej to co można a jeżeli chce coś czego nie
                                                    może dostać to ja jej tego nie daję chocby nie wiem co i mówię "nie wolno" i w
                                                    ogóle nie krzyczę ani nic z tych rzeczy, żeby sobie nie myslała, że jej piski
                                                    robią na mnie wrażenie. Na dodatek uśmiecham się do niej i mówię,że i tak jej
                                                    się znudzi winkPozdrawiam Was Karolko i Gagarinie i całą resztę mam walczącą
                                                    (lub nie )z małymi terrorystami smile. Ela.
                                                  • magda6811 terroryzm 13 miesiąca (albo i kolejnych) 13.11.04, 12:53
                                                    Kiedy urodziłam Agatke, mama mojej przyjaciółki składając gratulacje
                                                    powiedziała "pamietaj, najgorszych jest pierwszych 25 lat, potem jakos leci".
                                                    To czysta prawda, tyle tylko, ze w zyciu naszych "różowiutkich bobasków" są
                                                    chile,, ba, całe okresy gorsze i lepsze. Falowo powracają okresy buntów,
                                                    uniezaleznienie od nas przebiega raz silniej, raz łagodniej. Wszystko zależy od
                                                    naszej formy - czy dajemy się sprowokować, czy zachowujemy spokój, czy
                                                    jestesmyu konsekwentni... Opis zachowania Piotrusia w Banku zastępuje mi
                                                    Gagarinie wszelkie próby oddania Wam zachowań Stefka w tzw, miejscach
                                                    publicznych. Już mi nawet do głowy nie przychodzi planowanie "załatwienia"
                                                    czegos z nim. Odpada. Wizyta u lekarza też wymaga kociej zreczności, lwiej
                                                    siły, sprytu węża a i tak robi ze mną (w większości, co chce). Łatwo mówic o
                                                    konsekwencji i pedagogicznych wzgledach, kiedy pediatra mierzy nas wzrokiem a
                                                    ja juz słyszę prawie, jak za chwilę rzuci podejrzenie o ADHD lub o kompletny
                                                    brak metod wychowawczych w zyciu małego łobuza. Stef do perfekcji opanował
                                                    teraz sztukę nagłego "wiotczenia", Kiedy tylko chce go pozbawić wykonywania
                                                    jakiejś ukochanej-zakazanej czynności wyślizguje mi się jak piskorz i mam
                                                    kłopoty, by przenieść go w inne miejsce, oderwać od miejsca zbrodni. Nie wiem,
                                                    jak postapiłabym w sklepie, może zabrała za fraki (zimowy kombinezon jest to
                                                    pomocny) i nie kupowała jednak samochodzika, ale doskonale rozumiem łapanie się
                                                    każdej metody, która poomoze choć na chwilę (co w sumie pewnie jest
                                                    bezsensowne).
                                                    ANETO - radź nam!
                                                    W domu staram się w miare rygorystycznie mówić nie (z podłym usmiechem na
                                                    ustach) proponując alternatywne (oczywiśncie mniej interesujące) rozrywki.
                                                    Smoczek odstawilismy tez własnie w tym tygodniu, ale - gdy porównuje - to nie
                                                    było chyba duże uzaleznienie.
                                                    Stef póki co nie bierze zadnych leków, daję mu tylko BioaronC na odporność,
                                                    zato Agatka oczywiscie ma katar - II zmiana.
                                                    10 rocznica slubu u nas nadal bez żadnych konrektnych ustaleń (Basiu, wymyslcie
                                                    coś do skopiowania), mamy jeszcze czas (17.XII) za to chrzest dokładnie 27
                                                    listopada (sobota) rano o 9.30 w bocznej kaplicy (?) bez mszy - krótko - Stef i
                                                    Piotrek jakoś wytrzymają - Gagarinie zapraszam i masz się "ujawnic"! Kościół
                                                    św. Floriana (zaraz przy dworcu), ul Warszawska 1b.
                                                    Zastanawiam się, co będzie, jesli trzeba będzie ganiac Stefka po całej
                                                    świątyni....
                                                    KAROLKA - napisz, jak zbijałaś gorączkę 41 stopni - samym Pyralginem, czy
                                                    doszły okłady bądź kąpiele? Jak w końcu (po jakim czasie) zadziałął Ceclor
                                                    ANETA - jak badania Grzesia alpinisty? Jak się czuje?
                                                    Pozdrowienia z zamglonej, szrej, a moze już pogrążonej w jesiennym smogu stolicy
                                                  • gagarin3 Re: terroryzm 13 miesiąca (albo i kolejnych) 13.11.04, 16:43
                                                    MAGDA, nie ujawnię się sad((( 27.11 Paweł jedzie do Warszawy na jakieś zawody i a
                                                    my zostajemy uziemieni w domu, bez samochodu i szofera...
                                                  • magda6811 Re: terroryzm 13 miesiąca (albo i kolejnych) 13.11.04, 21:21
                                                    GAGARINIE - mam jeszcze nadzieję, że zawody odwołają... A jeśli nie, przekonaj
                                                    go, ze w Krakowie tez możecie sobie urzadzić jakąś sportową rywalizację. Bardzo
                                                    prosze wziąć to poważnie pod uwagę i przyjechać.
                                                  • gagarin3 Re: terroryzm 13 miesiąca (albo i kolejnych) 14.11.04, 12:25
                                                    Madziu, nie przekonam go to są bardzo ważne zawody (Mistrzostwa Europy)...
                                                  • lauracorciaasi Troche młodsza mama 14.11.04, 13:58
                                                    CZeść dziewczyny!!! Jestem mama troche 10 mies. LAurkismile)
                                                    Pisze prace o młodych mamach w internecie. Zauważyłam, że wasze forum jako
                                                    jedne z nielicznych jest kontynuowane... czy zechciałybyście odpowiedzieć mi na
                                                    pare pytań odnośnie funkcjonowania Waszej grupy?

                                                    1. Jak ważne jest dla Ciebie jest spotykanie się na tym forum z innymi mami?
                                                    2. Czy spotykałaś sie z innymi mamai z tego forum w realu? i czy spotykacie się
                                                    nadal?
                                                    3. Co Ci daje istnienie takiej grupy?
                                                    4. Czy utrzymujesz kontakt poza tym forum z mami z tego forum - to może być
                                                    cokolwiek, mail, telefon, listy itp.

                                                    Byłabym Wam bardzo wdzięczna za odpowiedzi. Pomogłyby mi one w opracowaniu w
                                                    miarę możliwości rzetelnej pracy magisterskiej. Pozdrawiam Was i Wasze
                                                    maluchy!!!
                                                    Dzięki
                                                    Asia Kaczmarek
    • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.11.04, 20:53
      Cześć dziewczyny,
      witam po dłuzszej przerwie, u nas dalej bez zmian. Daniel i Dawid nadal
      zakatarzeni (alergie!!!).

      Wróciliśmy dzisiaj ze wsi, od moich rodziców mieszkających 70 km od nas. W
      środę jadąc w tamtą stronę, zaryzykowalismy nie biorąc leków na chorobę
      lokomocyjną. Bo po co niepotrzebnie faszerować dziecko lekami... Jednak już po
      30 km szukaliśmy pospiesznie apteki i było nam już wszystko jedno czym
      nafaszerujemy Miśka, byle przestał płakać i zwracać żółcią...

      Dostaliśmy lek homeopatyczny, które trzeba było podawac jeden dzień przed
      podróżą i w dniu podrózy co 30 min. No cóż lekarstwo nie pomogło. Pomogło co
      innego...dałam Danielkowi cycusia i...zasnął, a jak spi to nie wymiotuje.

      Wiejski klimat tak posłużył Danonkowi, ze miałam wrażenie, iż ktoś podmienił mi
      dziecko. Mały jadł co popadło i to sam o to "prosił" ... piskiem, kiedy
      cokolwiek jadłam Daniel płakał i wymuszając na mnie podanie mu ów jedzonka.
      Ciekawe czy w domu też będzie tak jadł?

      Ze spaniem była gorsza sprawa, choć spaliśmy wszyscy w jednym wielkim łózku,
      to Daniel budził się wielokrotnie w nocy domagając się mojego mleczka. Nie mogę
      powiedzieć, żebyśmy się wyspali...

      Dzisiaj wracaliśmy wczesnym rankiem, ponieważ po drodze mieliśmy do załatwienia
      kilka spraw urzędowych. Załatwiliśmy tylko jedną sprawę i to w połowie....

      Weszliśmy do urzędu z Danielem, Dawid został w samochodzie z moim bratem. W
      celu załatwienia naszych spraw poszliśmy do informacji, tam nas pokierowano do
      pokoju nr 6, z pokoju numer 6 do pokoju numer 14. Przed 14 w kolejce stały 2
      osoby, jedna już od godziny siedziała w środku (weszła "tylko na chwilkę")
      potem wszedł starszy pan na 45 minut, za nim pani z dzieckiem "tyko po
      pieczątkę" na jedyne 50 minut.Kiedy ktoś próbował wejść tylko po to, aby o coś
      zapytac wypraszano go...

      Następni byliśmy my. Weszliśmy na pół minuty, poczym odesłano nas do pokoju
      numer 26. W pokoju numer 26 wreszcie napotkaliśmy jedyną miłą osobę, która
      powiedziała, ze mamy napisać krótkie podanie i sprawa załotwina. Bagatela...
      łącznie dwie godziny z piszczącym ze znudzenia dzieckiem w urzedzie.

      W miedzyczasie co pół godziny podawaliśmy szkrabowi na łyzeczce z herbatką
      krople na chorobę lokomocyjną. Dzięki temu miałam nadzieję spokojnie dojechać
      do domu, jednak było inaczej. Krople raczej nie pomagały, Malutki krzyczał na
      całe gardełko. Zatrzymaliśmy się na poboczu, zeby sobie pocyckał i zanał.
      Zasnął, ale kiedy tylko powoli go odstawiałam, żeby przełożyć do fotelika
      podnosił alarm.

      Nie było wyjścia. Mały musiał być w foteliku, a ja nie mogłam go przestawać
      karmic. Nachyliłam się więc nad nim i "karmiłam go" dłuższy czas w takiej
      pozycji. Na szczęście jakoś dotarliśmy do domu...

      Daniel tez powoli zamienia się w małego terrorystę, wymusza na nas wszystko
      płaczem. Upodobał sobie bardzo moje ręce. Ciągle chce do mnie na "opa", nie do
      babci, nie do taty, ale do mnie i wymusza to płaczem. Choć kręgosłup już mnie
      boli czasem tak, że nie mogę się nachylic, to jednak miłe...

      Pozdrawiam. Blanka

      PS Wszystkie mamy conajmniej dwójki dzieci zapraszam na forum "RODZEŃSTWO BEZ
      RYWALIZACJI?"
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24482
      • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.11.04, 22:46
        Hej!
        Oj dają nam w kość nasze czternastomiesięczniaki co? Ale i tak są takie
        kochane, że życie bez nich byłoby strasznie smutne i puste, prawda?

        Amanda chyba chciałaby już mieć rodzeństwo... Byliśmy u znajomych, którzy mają
        pół roku starszą córeczkę – świetnie się bawiły, tzn. Ida na początku była
        bardzo zazdrosna o swoje zabawki i ciagle uciekała do mamy, ale po godzinie już
        razem jeździły z wózkami. Potem byłam u koleżanki, która ma dwumiesięczną
        dziewczynkę, Amanda dawała jej buteleczkę, przynosiła grzechotki i nie bardzo
        rozumiała czemu mała ich nie bierze do rączki smile)) Fajowo!!!

        Czy to nie za wcześnie na odzwyczajanie od smoka? czytałam gdzieś, że właśnie
        teraz dzieci są najbardziej przywiązane i najlepszy czas na rozpoczęcie odwyku
        to ok. 2 lat. No jeśli są wskazania zdrowotne to jest mus, ale uważaj
        Agnieszko, żeby piotruś nie zrobił się zbyt nerwowy.

        Zęby są straszne! U nas na szczęście już wszystkie czwórki są, ale każda
        okupiona kilkoma marudnymi nocami sad Cycuś udało nam się ograniczyć do dwóch
        karmień: nad ranem i po wstaniu i tak zostawię do wiosny. No chyba, że mała
        zdecyduje inaczej.

        Asiu ja chętnie odpowiem na Twoje pytania dot. forum, ale jak tu na forum?, czy
        na Twój e-mail, napisz proszę, czy potrzebujesz jeszcze jakieś dane o
        ankietowanej osobie?. Od czasu studiów, kiedy zarabiałam na badaniach rynku nie
        potrafię obojętnie przejść obok ankietera. Wiem jak trudno było czasem zdobyć
        odpowiedniego respondenta, więc postanowiłam wtedy, że nigdy nie będę
        odmawiała. A pieniążki z ankiet były spore – szczególnie za imienne ankiety,
        ratowały skromny studencki budżet, no i nie było jeszcze wtedy Ustawy o
        ochronie danych osobowych, więc było napewno łatwiej.

        Magda na razie pomysłów na rocznicę brak, no może oprócz jednego, mąż wymyślił,
        żebyśmy sprawili sobie nowe obrączki na następne 10 lat, hm nie wiem, bo jak
        dożyjemy np. złotych godów to co zrobimy z pięcioma kompletami obrączek? haha
        Mysłmy więc dalej – my mamy troszkę więcej czasu bo do 30.12.

        pozdrawiam
        Basia
        • gagarin3 Nowe zmartwienie... 16.11.04, 10:02
          Asiu, jak znajdę chwilę czasu, odpowiem na priv. BASIU, Piotruś już przed
          odstawieniem smoczka był nerwowy... Wczoraj byliśmy u pani chirurg. Stwierdziła,
          że perystaltyka jest w porządku, ale rzeczywiście brzuch nie wygląda najlepiej -
          rozlany, "żabi". Skierowała Piotra na USG i na moją sugestię o ewentualnej
          krzywicy, zaleciła badanie krwi i moczu w tym kierunku. Najbardziej zaniepokoiły
          ją sine usta małego, gdy płakał przy badaniu. Zapytała, czy "widział" go kiedyś
          kardiolog... Mam teraz problem. Oczywiście zrobimy wszystkie zalecone badania,
          dzisiaj pójdę do przychodni po skierowanie, tylko, że ja za grosz nie mam
          zaufania do naszej pediatry. Gdyby okazało się, że to początki krzywicy, będę
          musiała poszukać pomocy gdzie indziej. Tylko gdzie...
          • ewa237 Re: Nowe zmartwienie... 16.11.04, 11:43
            Witajcie,

            Agnieszko nie daj "zwariować" i koniecznie skonsultuj to z innym lekarzem.
            My ostatnio też troche podżylismy bo pani pediatra z przychodni skierowała nas
            do szpitala z diagnozą zapalenia płuc. Wszystko odbywało się 10 listopada, przed
            świętem kiedy napięcie wzmagały gigantyczne, warszawskie korki.
            Na szczęście diagnoza okazała się mylna. Chciałam tylko się skonsultować bo
            Maciejka dostała biegunki(podejrzewam że po Klacidzie) i do tego przeszedł
            trzydniówke bo w środe u pani doktor był już wysypany a tu taka "niespodzianka".
            Dodam, że w piątek bylismy juz u naszej bardziej zaufanej pani doktor i okazało
            się że oskrzela czyste, biegunka ustąpiła a Maciuś zakwalifikował się do żłobka.
            Codziennie mam wyrzuty sumienia że oddaje go do tej instytucji ale z drugiej
            strony Mały jest wybawiony a przez to ma lepszy apetyt. W domu co chwile słychać:
            "Maciuś nie wolno!"; "Maciuś zostaw!" itp.
            A w żłobku - duzo przestrzeni i zabawek. W domciu przez te 2 tygodnie choroby
            Maćka dorobiliśmy się uszkodzonej szafy w przedpokoju , nadwyrężonych drzwiczek
            w kuchennych meblach i ukręconego uchwytu w łazienkowej szafce. Jeszcze znalazło
            by się pare zepsutych drobnostek ale to już wpisuje na konto strat
            nadzwyczajnychsmile.
            Agnieszko jeszce raz tzrymam kciuki za zdrówko Piotrusia a Wszystkim
            Wrześniaczkom i ich Mamusiom życze dużo zdrówka.
            Powietrze zrobiła się bardziej mroźne więc chyba ilość wirusów w powietrzu zmalała.
            Tzrymajcie się
            • g0sik Witam 16.11.04, 13:18
              Witam wszystkie wrześniowe mamy. Nie wiem jak to się stało że dopiero teraz
              odkryłam to forum. Jestem mamą 14 miesięcznej Oli (ur. 16.09.2003). Mieszkamy w
              Warszawie. Dzięki Wam dowiedziałam się, że z naszą malutką złośnicą wszystko w
              normie smile. Pozdrawiam wszystkie mamy.
              gosik
              • ela-c Re: Witam 16.11.04, 23:57
                Witaj Gosiku. Mam na imię Ela i też jestem na forum od niedawna. Moja córeczka
                Monisia również urodziła się 16 września 2003 smile)) i także mieszkamy w
                Warszawie smile. Ciekawa jestem o której godzinie urodziła się Ola?! Monisia o
                14.50
                • g0sik Witaj Elu 17.11.04, 15:35
                  Ola urodziła się o 1.10 w nocy w szpitalu na Inflanckiej.Mam pytanie do Ciebie
                  a także innych Mam. Czy wasze dzieciaczki budzą się w środku nocy i np. przez
                  godzinę lub dwie nie chcą zasnąć tylko się bawią lub wiercą, kręcą i rzucają po
                  całym łóżku? Ola od poniedziałku budzi się ok. 3 w nocy z płaczem i dopiero jak
                  ją zabierzemy do naszego łóżka przestaje płakać ale wcale nie ma ochoty na sen.
                  Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane, czy Wasze dzieciaczki też Wam robią
                  nocne pobudki? Co wtedy robicie? Sama nie wiem czy się coś złego z nią dzieje
                  czy inne dzieci też tak mają.
                  • magda6811 Re: Witaj Elu 17.11.04, 21:27
                    Witajcie nowe Mamy,,
                    Gosiu STefan budzi się w nocy sporadycznie, pewnie tak, jak Twoja córeczka
                    jeszcze niedawno. Zawsze jednak śpi po chwili dalej. Wystarczy mu chwila, parę
                    łyków, ręce mamy i kontynuuje spanie. Zastanów się, czy cos może zmieniło się
                    ostatnio w rozkładzie dnia albo życiu Oli - nowe osoby, nowe miejsca... A może
                    okropne zębiska, ktore u nas wychodzą nagle całymi stadami. Czy w ciągu dnia
                    zachowuje się jak dawniej? Jeśli tak, to chyba wszystko jest ok.
                    AGNIESZKO- macie z Piotrusiem wyjątkowe "wzięcie" u lekarzy. Może Piotrus jest
                    bardzo emocjonalny i zanosi się płaczem (niektóre dzieci tracą nawet oddech) i
                    stąd takie sine usteczka? Rób wszystkie badania i jeśli nie masz zaufania do
                    pediatry możesz chyba zawsze wybrać się na konsultację do Sącza albo Krakowa,
                    mając wyniki w garści diagnoza nie powinna być trudna. Trzymam kciuki.
                    ANETO - jak się czuje Grześ? Odezwij się koniecznie!
                    EWO to, co opisujesz każe zwątpić kompletnie w kompetencję lekarzy - wydawałoby
                    się, że co jak co, ale zapalenie płuc powinien wykryć lekarz nawet od niedawna
                    dopiero posługujący się słuchawką! Ale mieliście przejścia, dobrze, że choć się
                    miło skończyło.
                    Mając na uwadze wszystkie moje i cudze doświadczenia z lekarzami wybraliśmy w
                    poniedziałek drogę medycyny niekonwencjonalnej. Stef znowu dostał kataru - jak
                    w zegarku - tydzien po odstawieniu leku. Byłam z nim u pediatry z dodatkową
                    specjalnością homeopatki itd. Poleciła mi ją znajoma, której synka wyciągnęłą z
                    anginy bez antybiotyków. Pani twierdzi, że ma także lekarstwa (nie-antybiotyki)
                    na zapalenie płuc. Póki co, Agatce pomogła 3-tygodniowa kuracja na jej dawne
                    problemy trawienne i z przemianą materii. Dała nam 3 leki, które mają odbudować
                    śluzówkę przewodu pokarmowego po koszmarnym leczeniu tradycyjnym (antybiotyki i
                    sulfonamidy) oraz dwa leki odbudowujące zniszczoną odporność pomagając
                    jednocześnie w kolejnej infekcji. Próbujemy, nie jest źle. Będę Wam
                    sprawozdawać. Jak zwykle jesteśmy opóźnieni ze szczepieniem - to akurat mnie
                    wcale nie martwi...
                    Pozdrawiam, Magda
                    • ela-c Re: Witaj Elu 18.11.04, 00:22
                      Cześć dziewczyny,
                      Własnie wróciłam z kina i postanowiłam zajrzec jeszcze na forum wink. Gosiu ja
                      rodziłam w IMiDz. Co do pobudek w nocy to Monisia czasami budzi się po smoczek
                      i zasypia (smoczek ma tylko do snu w ciągu dnia nie ssie) ale np. dzisiaj rano
                      obudziła się o 6 (zwykle robi to ok 8) i zaczęła sie wiercić, włączać pozytywkę
                      itp. W koncu ok 6.45 (nie płakała !) wzięłam ją z łóżeczka i zaczęłysmy
                      dzień smile.
                      Magdo, Monisia ma przesunięte z przed miesiąca szczepienie na jutro ( w
                      zasadzie to na dzisiaj) ale niestety ma katar i nie wiem czy znowu nie bedzie
                      przesunięcia. Wczesniej miała kaszel, bez temperatury i kataru, który długo jej
                      nie mijał wiec była po kolei na dwóch antybiotykach. Jeżeli znowu cos ją weźmie
                      to też wybiorę się do homeopaty.
                      Pozdrawiam wszystkie mamy ! Dobranoc!
                      • gagarin3 Re: Witaj Gosiu :) 18.11.04, 08:10
                        Gosiu, u nas ze spaniem jest taki cyrk, że nie mam już sił. Dawniej Piotruś spał
                        w dzień dwie godziny, wieczorem zasypiał o 20.00 i człowiek wiedział, że żyje.
                        Teraz dzienna drzemka została skrócona, czasami nawet do pół godziny, a
                        wieczorem facet jest nie do zdarcia. Wczoraj np. zasnął o 22.00, pół godziny
                        później obudził się z wielkim płaczem, rozpacz została "utulona", a młody w
                        przypływie nowych sił rozrabiał do północy. I taki rozkład doby staje się powoli
                        rytuałem... Mam jeszcze nadzieję, że to się zmieni, gdy sytuacja się unormuje.
                        • g0sik Re: Witaj Gosiu :) 18.11.04, 10:01
                          Witajcie, z budzeniem bez zmian niestety. Byłyśmy wczoraj na szczepieniu i Pani
                          doktor powiedziała, że przyczyną mogą być czwórki, które co prawda już się
                          wyrżnęły ale nadal rosną. Na razie cierpliwie czekamy......
                          • zabuniek rozmyslania o wychowaniu 18.11.04, 15:34
                            MOje drogie.
                            Witajcie. Zycze duzo zdrowia wszystkim. MOaj tez chora troche, bardzo kaszle i
                            przez to budzi sie ciagle w nocy. JAk zdrowa, odkad zaczela sama chodzic, tez
                            budzi sie w nocy, ale na szczescie, wystarczy ja znow polozyc, poglaskac, podac
                            do przytulania jej pluszaka i zasypia znow. Ona jest z tych nielicznych, ktora
                            zasypia jak jest sama. NIe ma mowy np. zeby spala w samolocie, samochodzie,
                            wozku - musi byc sama w lozeczku ze swoja przytulanka zeby zasnac.

                            Wlasnie przeczytalam ciekawy artykul:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=17720791&wv.x=2&s_action=w_add
                            U nas chyba beda duze zmiany. Chyba kupimy mieszkanie, czyli zadluzymy sie na ?
                            pol zycia?. A ja nie chce zostawiac dziecka ani w zlobku (dzieki klimatowi i
                            tak moje dziecko sie integruje w parku z innymi dziecmi) ani tesciom (a
                            mieszkalibysmy znacznie blizej nich i sie zastanawiam czy dam sobie rade
                            obronic sie przed presja calej rodziny "tesciowa jej chce pomoc, a ona nie chce
                            isc do pracy, pewnie leniwa", itd. a mi nie o to chodzi!!! CAle zycie nad tym
                            rozmyslalam i po prostu chce sama z mezem opiekowac sie na razie dzieckiem.
                            Specjalistki radzcie, prosze! JA uwazam ze fundamentalny jest pierwszy okres
                            zycia dziecka, i opieka jednej (2...) i tej samej osoby, oczywiscie, jesli sie
                            da najlepiej MATKI i OJCA.
                            Ogromnie doceniam te Mamy pracujace poza domem i podziwiam ich zaradnosc.
                            Ale sama nie chce teraz zostawiac dzeicka zeby pracowac poza domem. Owszem
                            planuje pracowac wirtualnie przez internet, ale czy mi sie uda nie wiem.
                            Ach bardzo przepraszam ze tak zmieniam temat i tak marudze. Ale spac nie moge,
                            mysle co robic. Okazja jest kupna mieszkania i mysle ze w razie czego mozna je
                            sprzedac gdyby nam sie nie udalo. Tylko boje sie ingerencji tesciow, bo
                            bedziemy blizej nich (wczoraj mi oswaidczyla przez telefon, no to pojdziesz do
                            pracy, a ja sie zajme dzieckiem i twoim domem!!! Od razu zaczelam sie
                            zastanawiac czy dobrze robimy czy uda sie zachowac takie stosunki jak dotychczas
                            (czyli rzadkie) czy w razie czego bede w stanie nie otworzyc drzwi, nie odebrac
                            telefonu....). To skomplikowany temat - bo trzeba znac moja tesciowa, zeby
                            zrozumiec....aj jaj jaj. Ale dodatkowo ten artykul i komentarze na emama
                            wzmocnily moje postanowienie bycia z dzieckiem mimo wszelkich trudnosci.
                            Ciekawa jestem Waszych opinii.
                            • ela-c Re: rozmyslania o wychowaniu